
„Nie tylko Wołyń 1943 -PAMIĘĆ WYKLĘTA”


Jun 28, 2022 https://www.zerohedge.com/geopolitical/brics-summit-reaffirms-russia-not-isolated-nato-suggests
The recent BRICS summit managed to run its course this past week with very little fanfare, despite the fact that Russia is in the midst of a conflict with Ukraine that has led to a worldwide economic war. China is edging towards a potential invasion of Taiwan, and much of the planet is in the middle of a stagflationary crisis in the meantime.
The one major takeaway from the summit was the reaffirmed stance of the BRICS that they would continue to work closely with Russia in economic terms.
Since the beginning of the invasion of Ukraine, there has been a running narrative in the western media that sanctions and the removal of Russian access to the SWIFT network would crush the country within a few months, leaving them penniless and unable to project military power. This has not happened.
A picture was painted by journalists and politicians of a completely isolated Russia, destroyed by a global cancel culture campaign that would de-nation them. In reality, Russian trade, specifically their oil trade, has actually expanded. Both China and India have increased their purchases of Russian oil while enjoying discounted prices. Simultaneously, Europe and the US are suffering from oil and gas inflation and the EU is cutting vital oil and gas supplies from Russia.
Any economist with a brain and a familiarity with the BRICS could have predicted this outcome, but the bias within the mainstream media is a powerful thing. If there were any doubts that the BRICS might distance themselves from Russia, these were put to rest in the BRICS statement on the Ukraine situation. While supporting humanitarian efforts within Ukraine as well as diplomatic solutions, the BRICS member took swipes and NATO countries for opportunism and instigation. In other words, there will be no breakup with Russia and BRICS markets will continue to remain open to them.
This means that Russia’s war with Ukraine will be sustainable for many months to come, which means that sanctions and economic warfare will continue for many months to come. Supply chain disruptions will continue unabated as Russian commodities remain off the market for the west, and this will add to the already high inflation we are currently dealing with.
Further economic escalation could even lead to BRICS allies engaging in trade warfare as well. The situation has a powderkeg potential beyond anything the world has seen in decades.
Liczba kłamstw i kompromitacji wokół fal, dawek i wymazów, jest tak duża, a trauma tak głęboka, że…
Nie ma przypadków, są tylko znaki i polityczna głupota PiS
Matka Kurka https://www.kontrowersje.net/nie-ma-przypadkow-sa-tylko-znaki-i-polityczna-glupota-pis/
Sprawa wbrew pozorom i teoriom spiskowym jest bardzo prosta, jak jest zima, to musi być zimno, pani kierowniczko. Gdyby jakimś cudem udało się naprawić wszystkie błędy, zaniedbania i sabotaże, to i tak PiS nie ucieknie od naturalnych zjawisk w przyrodzie. Przyjdzie jesień i ludzie znów będą kichać, kaszleć, przeziębiać się, a w skrajnych przypadkach przechodzić zapalenie płuc. I proszę się nie łudzić, nie będzie miało żadnego znaczenia, co się wcześniej mówiło, chociażby o skuteczności testowania, czy zerwaniu umowy na 6 miliardów z dostawcami „preparatów”. Wystarczy sobie przypomnieć, co i kiedy było w odwrocie, ledwo wspominając o żartach Szumowskiego z noszenia szmatek zakrywających organy powonienia. Nowy etap, nowa narracja i to bez żadnej finezji, ale też instynktu samozachowawczego.
Morawiecki jeździ po gminach i straszy dokładnie tym samym, o czym od dwóch dni mówi Niedzielski. „Musimy się przygotować, nawet na 30 000 hospitalizacji, mamy nowe zapewnienia i zaraz przyjdą dokumenty, że to już zupełnie inne preparaty”, które są przygotowane pod nieco zapomnianą literę z greckiego alfabetu.
Jeśli zapadnie decyzja na najwyższym szczeblu, to wbrew logice i nawet interesom politycznym, PiS pośle do boju najbardziej znienawidzoną przez Polaków twarz pomoru i nic ich nie przekona, że: „białe jest białe, a czarne jest czarne”. Czy tak się rzeczywiście stanie? Pojęcia nie mam i powiem więcej – demiurgowie z PiS też nie mają. Co się w takim razie teraz dzieje? Klasyka gatunku, sondowanie nastrojów społecznych, wysyłanie komunikatów i sprawdzenie reakcji. Kto ma troszkę oleju w głowie, ten wie, że i ten proces nie ma najmniejszego sensu. Teraz to ludzie są na wakacjach i do tego stopnia żyją beztrosko, że nawet o cenach paliwa na Orlenie zapomnieli. Jesienią przyjdzie depresja, powrót do pracy i przede wszystkim do odłożonych problemów. Gdy na to wszystko PiS jeszcze nałoży pomór, zawór bezpieczeństwa może puścić.
Nie wiem, co PiS zdecyduje, bo to jest partia, która dawno przestała się kierować kryteriami moralnymi, intelektualnymi i po prostu zwykłym myśleniem, choćby o partyjnym interesie.
Natomiast wiem, że tym odgrzewanym kotletem nie da się odwrócić uwagi Polaków od prawdziwych tragedii. Stara technika budowania napięcia po to, żeby fantastyczna władza w cudowny sposób mogła uratować naród, sprawdza się, ale nie przy zgranych tematach. „Wojna” spadła PiS z politycznego nieba i od razu się na to rzucili, trafiając idealnie w nastroje społeczne, nad czym można tylko ubolewać. O ile do jesieni nie pojawi się coś równie „atrakcyjnego”, to na mieleniu przeterminowanych strachów PiS niczego nie ugra.
Jest pewne, że ponowna próba zaszczuwania ludzi skończy się odpowiednią reakcją i jak zawsze pozbawiam rewolucyjnych złudzeń, jednak tuż przed wyborami słupki odpowiednio zareagują. Zarządzanie strachem jest bardzo wygodna dla polityków i PiS uwielbia te technikę „rządzenia”, ale i do tak prostej operacji trzeba dobrać odpowiednie narzędzia, a nie sięgać po zużyty cep.
Zanim dojdzie do rozstrzygnięcia, tu i teraz można powiedzieć, że PiS całą operację rozpoczął beznadziejnie. Niedzielski nic nie musi mówić, aby ludzie na samo nazwisko odpowiednio zareagowali. Liczba kłamstw i kompromitacji wokół fal, dawek i wymazów, jest tak duża, a trauma tak głęboka, że mechanizmy obronne natychmiast się uruchomią.
No i jeszcze jedna bardzo ważna rzecz, Niedzielski z Morawieckim to „sobie mogą”, jeśli nie pójdzie komunikat ze światowej, czy chociaż europejskiej centrali, w Polsce niczego nie odpalą. Po tych chaotycznych ruchach wyraźnie widać, że PiS boi się jesieni i zimy jak ognia, stąd też te desperackie próby i wypuszczanie szczurów. Degradująca się władza musi nie tylko znaleźć wytłumaczenia dla katastrofy gospodarczej, która w zasadzie już nastąpiła, ale ma jeszcze takie „małe” problemy jak zakontraktowane „preparaty” na 6 miliardów. Zamiast od tego uciekać, jak najdalej, próbują sprawdzić, czy da się w to wdepnąć, tyle z PiS zostało.
Za realizację tego oraz poprzednich transgranicznych projektów słono ma zapłacić polski podatnik oraz jego zadłużone w ten sposób dzieci.
CzarnaLimuzyna https://www.ekspedyt.org/2022/06/27/miliony-ukraincow-zamieszkaja-w-polsce-jest-zapowiedz-rzadu/
“To moment na utworzenie Unii Polsko – Ukraińskiej”. (Gowin, Gdula. Kosiniak-Kamysz, Czesław Bielecki) Podczas VII Europejskiego Kongresu Samorządów w kwietniu 2022.
——————————-
Po silnym i gwałtownym uderzeniu propagandowym o wspólnym państwie z Żydami i Ukraińcami nastał czas realizacji zapowiedzi o przesiedlaniu Ukraińców do Polski oraz budowaniu wspólnego państwa.
Nowy nabytek PiS, pani Ścigaj za ministerialną synekurę podjęła się realizacji pokojowego oddawania polskiego majątku w dzierżawę “ukraińskich braci i sióstr”.
Rząd będzie zachęcał uchodźców z Ukrainy, którzy zamierzają zostać dłużej w Polsce, by przenieśli się z dużych miast do mniejszych ośrodków i na wieś. Zachętą mają być mieszkania o niskim czynszu i praca.
Wedle słów Agnieszki Ścigaj koszty wynajmu lub dzierżawy poniosłyby gminy: ” Można je wykorzystać pod wynajem, wydzierżawić je od prywatnych właścicieli na potrzeby mieszkań komunalnych, np. na 5-6 lat. Gmina wzięłaby za to odpowiedzialność, korzystałaby, dając możliwość zamieszkania rodzinom”.
Okazuje się, że za realizację tego oraz poprzednich transgranicznych projektów słono zapłaci polski podatnik oraz jego zadłużone w ten sposób dzieci
Według zapowiedzi nowa pożyczka, którą zaciągnął rząd PiS zostanie przeznaczona na “na pomoc uchodźcom z Ukrainy”.
Tymczasem koncepcja wspólnego państwa z Ukraińcami jest forsowana z głupotą i bezczelnością wprost proporcjonalną do bezkarności przedstawicieli targowicy okupujących przestrzeń polskiego życia politycznego. Nie tak dawno o wspólnym państwie z Niemcami mówiła maskotka targowicy niemieckiej, Wałęsa, a dziś dawne pachołki Moskwy wspólnie z sojusznikami z PiS lansują ideę unii polsko-ukraińskiej.
Prof. Andrzej Zybertowicz uważa, że budowa unii polsko-ukraińskiej byłaby dla przyszłych pokoleń “wspaniałą przygodą”
Z kolei jednoznacznej ocenie z użyciem słowa “głupota” i “idiotach” poddał postulat współpracy polsko- rosyjskiej, prof. Andrzej Nowak mówiąc o przejawach bezdennej głupoty i łajdactwie związanym z możliwym podziałem Ukrainy w kontekście współpracy z Rosją.
Zwracam się do autorów tych niemądrych dywagacji. Historia pokazuje, że Rosja zawsze prędzej porozumie się z Niemcami ws. podziału Polski lub podziałów wpływów w Polsce, niż wybierze słabszego partnera, jakim może być Polska. Nawet rządzona przez takich idiotów jak pan Braun czy Korwin-Mikke. Używam tego ostrego sformułowania, bo ich wypowiedzi nt. polityki zagranicznej nie nadają się do innego skomentowania–ocenił prof. Andrzej Nowak. /dorzeczy.pl/
Przyznając rację prof. Nowakowi w kwestii antypolskich sojuszy Niemców z Rosjanami należy postawić pytanie dlaczego nie grzmi w podobny sposób w sprawie proukraińskich bredni, skoro podobny sojusz Ukraińców z Niemcami, obecny w dzisiejszej Ukrainie w formie kultu również budzi podobne wątpliwości.
Czyżby tak wybitny historyk oślepł nagle na jedno oko i nie zauważał podobnych oraz innych zagrożeń? Czyżby naprawdę nie wiedział, że wolność kozacka o której z takim uniesieniem mówił podczas jednego ze swoich wykładów była w cywilizacji turańskiej najczęściej “wolnością bez rozumu i sumienia” polegającą na łupieniu, grabieży i mordach?
Obserwując brak reakcji i powszechne poparcie dla politycznych szyldów współczesnej targowicy (m.in. PO i PiS) widać wyraźnie, że demokracja w rękach realnych władców „polskiego społeczeństwa” stała się przysłowiową brzytwą w rękach małpy służącą przede wszystkim do popełnienia harakiri.
Polska zmienia się z państwa emigracyjnego w imigracyjne – wskazują twórcy dokumentu „Gościnna Polska 2022+”. Wojna na Ukrainie przyspiesza te zmiany. Think tank „Wise Europa” przygotował dokument dotyczący kwestii imigracji. Dokument został podany w ubiegłym tygodniu przez największe polskie media, m.in. Polską Agencję Prasową. Ambasada Ukrainy w Polsce objęła projekt patronatem honorowym, a był on współfinansowany przy wsparciu Fundacji im. Stefana Batorego. Autorzy uważają, że jeśli Rosja wygra wojnę i zajmie znaczną część Ukrainy – wtedy „liczba uchodźców w Polsce mogłaby nawet przekroczyć 10 mln, z czego ok. 60 proc. pozostawałoby w niej na dłużej”.
Autorzy dokumentu piszą: „Polska może stać się państwem wielonarodowym z ponad 3 mln migrantów z Ukrainy. Będzie to wymagało zmian systemowych i spójnego planu zarządzania, by uniknąć potencjalnych konfliktów i zapaści usług publicznych”. „Rozmiary napływu osób uchodzących przed wojną są spektakularne, o skali niespotykanej od czasów II wojny światowej. Liczba migrantów wojennych będzie zależała od przebiegu konfliktu, jednak należy przyjąć, że bez względu na wynik wojny oraz jej konsekwencje dla rozwoju gospodarczego Ukrainy, Polska stanie się krajem wielonarodowym, z oczywistą przewagą narodu polskiego, ale z rosnącym udziałem narodu ukraińskiego oraz rosnącej obecności obywateli innych państw” – wskazuje jeden z autorów dokumentu Maciej Duszczyk, profesor Uniwersytetu Warszawskiego.
Autorzy podkreślają, że „kryzys migracyjny, z którym obecnie mierzy się Polska, to największe po transformacji ustrojowej przełomu lat 80. i 90. XX wieku wyzwanie w ostatnich kilkudziesięciu latach”. Ich zdaniem wymaga on całościowego przygotowania i spójnego planu zarządzania poszczególnymi politykami publicznymi przez rząd, samorządy lokalne, organizacje pozarządowe, a także w ramach oddolnych inicjatyw społeczeństwa obywatelskiego.
„Mówimy o milionach ludzi, którzy będą musieli odnaleźć się w nowej rzeczywistości. To również wielkie wyzwanie dla całej sfery usług publicznych, która będzie musiała poradzić sobie z obsługą ogromnej liczby dodatkowych klientów. Szacujemy, że łącznie z migrantami ekonomicznymi, którzy już w Polsce są, może to być 1,5 mln do ponad 3 mln osób” – mówi Maciej Bukowski, Prezes Zarządu WiseEuropa.
W dokumencie wskazano, że z rożnych szacunków wynikało, iż ok. 1,3 mln Ukraińców mieszkało w Polsce przed 24 lutym. Ponadto w Polsce przebywa ok 100 tys. Białorusinów i ok. 300 tyś. obywateli innych państw. „Koncentrujemy się na Polsce oraz jej przygotowaniu do integracji od 1,7 do 3,2 milionów ludzi, którzy trafili do Polski w następstwie inwazji rosyjskiej na Ukrainę między rokiem 2014 a 2022.” – wskazują autorzy.
Zdaniem twórców dokumentu jeśli wojna zakończy się szybko – w Polsce zostanie ok. 1,75 mln Ukraińców, jeśli potrwa dłużej od 3,1 do 3,4 mln. Jeśli zaś Rosja wygra wojnę i zajmie znaczną część Ukrainy – wtedy „liczba uchodźców w Polsce mogłaby nawet przekroczyć 10 mln, z czego ok. 60 proc. pozostawałoby w niej na dłużej”.
Autorzy piszą, że wyjątkowo ważną kwestią jest pomoc w nauce języka polskiego i dostęp do usystematyzowanych informacji. Zwracają uwagę, że niemożność porozumienia się i brak spójnej, dostępnej informacji są barierami przeszkadzającymi w korzystaniu z pomocy medycznej, poszukaniu pracy czy znalezieniu miejsca w edukacji.
„Ważne będzie zwiększenie szans na wykonywanie pracy zgodnej z kompetencjami, a także zapewniającej odpowiedni dostęp do zabezpieczenia społecznego i ochrony pracy zgodnie z obowiązującymi standardami” – zwraca uwagę prof. Agnieszka Chłoń-Domińczak z SGH.
Autorzy sugerują, że polskie ustawodawstwo powinno zostać przejrzane pod kątem zapisów „potencjalnie dyskryminujących cudzoziemców przebywających w Polsce”. Ponadto – ich zdaniem – konieczne jest odbiurokratyzowanie procedur legalizacji pracy i pobytu.
Wskazują, że ważne jest wsparcie finansowe samorządów, by mogły wyremontować pustostany, lecz także zmiana przepisów dotyczących najmu indywidualnego oraz uchwalenie ustawy o funduszach inwestujących w nieruchomości na wynajem.
Projekt był współfinansowany przy wsparciu Fundacji im. Stefana Batorego, Fundacji Liderzy Przemian ze środków Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności w ramach Programu Stypendialnego im. L. Kirklanda oraz Fundacji Konrada Adenauera, Przedstawicielstwo w Ukrainie (Charków) i w Polsce. Ambasada Ukrainy w Polsce objęła projekt patronatem honorowym.
W ostatnich latach Polska bardzo szybko staje się kraje imigranckim.
Przypomnijmy, że jeszcze przed rozpoczęciem wojny, w 2021 r. padł rekord liczby wystawionych obcokrajowcom zezwoleń na pracę w Polsce i oświadczeń dotyczących zatrudnienia pracowników ze Wschodu. W ubiegłym roku wystawiono cudzoziemcom prawie 3 mln takich dokumentów. To ponad 30 proc. więcej niż rok wcześniej.
Informowaliśmy, że pod koniec ubiegłego roku w ZUS do ubezpieczeń emerytalnego i rentowego zgłoszono niemal 872 tys. obcokrajowców z około 160 państw. Obywatele Ukrainy stanowili najliczniejszą grupę (635 tys. ubezpieczonych). Systematycznie rośnie także liczba Białorusinów pracujących w Polsce.
Przyjęta w listopadzie ub. roku przez Sejm nowelizacja wprowadza znaczące ułatwienia dla zatrudniania w Polsce pracowników ze Wschodu, głównie Ukraińców. Wydłużono im z 6 do 24 miesięcy możliwość pracy na zwykłe oświadczenie od pracodawcy. Dodatkowo, firmy uznane przez rząd za strategicznie ważne dla gospodarki i chcące zatrudniać obcokrajowców będą miały pierwszeństwo.
Zwracaliśmy uwagę, że ubiegłoroczne dane Państwowego Instytutu Ekonomicznego wskazywały, że już w 2018 r. Polska była największym rynkiem pracy spośród państw OECD przyjmującym tymczasowych pracowników z innych krajów. Z kolei w 2020 roku, mimo pandemii koronawirusa, zaobserwowano wzrost liczby zatrudnionych obcokrajowców w polskiej gospodarce. Autorzy zwrócili uwagę, że pod względem liczby tymczasowych migrantów zarobkowych wyprzedziliśmy Stany Zjednoczone i Niemcy.
wise-europa.eu/wydarzenia.interia.pl / pap / Kresy.pl
Dawno temu, kiedy przodkowie obecnych liderów totalnej opozycji stawiali za wzór polskim fashystom Sowiecki Sojuz jako modelowe państwo przyszłości, krążyła wśród tutejszego ludu pracującego miast i wsi taka anegdota: „Pytanie: Drogie radio Erewań, czy to prawda, że w Związku Radzieckim zboże rośnie tak jak słupy telegraficzne? Odpowiedź: Tak. To prawda. A czasem nawet gęściej”.
Minęły lata i okazało się, że zboże w Rosyjskiej Federacji nie rośnie „jak słupy telegraficzne a nawet gęściej” a przynajmniej nie rośnie na jednej trzeciej tzw. areału. Tam rośnie teraz – młody las. To znaczy: „areału” gruntów ornych statystyki rosyjskie wykazują 123 mln ha a las rośnie już na ponad 40 mln.
O tym niebywałym osiągnięciu pana Putina i jego kolegów winniśmy pamiętać, kiedy media donoszą, że niezwyciężona armia radziecka zajmuje się ostatnio na Ukrainie przejmowaniem zboża jak najbardziej ukraińskiego, zmagazynowanego w silosach na eksport z portach Morza Czarnego.
Armia Rosyjska zajmuje zapasy ukraińskiej pszenicy (która ma swoich konkretnych właścicieli) a jakieś bliżej nieokreślone instytucje rosyjskie (bo przecież nie armia rosyjska) oferują ukraińską pszenicę na rynkach międzynarodowych. Na przykład Turcji, która ma długoterminowe kontrakty na import pszenicy z Ukrainy. Egipt i Liban podobno odmówiły. Kradzionego nie kupują.
I tym sposobem dochodzimy do mało omawianego tematu , który może , choć nie musi, być jednym z powodów napaści Rosji na Ukrainę.
Chodzi o to, że Federacja Rosyjska po rozwiązaniu w roku 1991 kołchozów i wprowadzeniu do rolnictwa wielkich latyfundiów nazywanych też agroholdingami jednocześnie doprowadziła, świadomie lub nie do gigantycznej redukcji uprawianych gruntów ornych ze 123 mln ha , które oficjalnie nadal wykazuje w statystykach.
Ubytki lub inaczej redukcja uprawnych gruntów ornych z 40 jednostek administracyjnych Federacji Rosyjskiej tj. obwodów i krajów z 65 ogółem , jakie dokonały się w wyniku polityki tego państwa pomiędzy rokiem 1990 (nie różniącym się zbytnio od roku 1959 czyli początków rządów Chruszczowa) wyniosły łącznie 38,77 mln ha z uprawianych w roku 1990 72,86 mln ha czyli 53,2%.
Przy tym w 26 najbardziej „poszkodowanych” obwodach i krajach północnej europejskiej części Federacji Rosyjskiej pokazuje dane raczej wstrząsające dla człowieka znad Wisły: z 31,86 mln ha gruntów ornych uprawianych w roku 1990 w 2015 zostało 11,43 mln ha czyli ugorowanie objęło 20,43 mln ha tj. 64,1%. Niemal 2/3.
W pozostałych 14 obwodach/krajach Federacji Rosyjskiej objętych szacunkiem z 41,0 mln ha użytkowanych rolniczo gruntów ornych w 1990 roku – w 2015 pozostało 22,67 mln ha czyli ubytek wyniósł 18,33 mln h tj. 44.7%.
Łącznie szacowana powierzchnia powstałych w wyniku polityki państwa rosyjskiego nowych ugorów w 40 jednostkach administracyjnych wyniosła w okresie 1990-2015 38,77 mln ha tj. więcej niż cała powierzchnia gruntów ornych Ukrainy, która wynosi 32,766 mln ha.
Dla porównania, powierzchnia gruntów ornych światowych gigantów rolnych to: Indie – 156,4 mln ha, USA- 152,3 mln ha, Chiny – 118,9 mln ha , Australia – 46,0 mln ha, Francja – 18,4 mln ha, Niemcy – 11,76 mln ha.
Nie zapominajmy o naszym małym lecz dumnym imperium: powierzchnia gruntów ornych w Polsce wynosi 10,81 mln ha, co daje jej 27 miejsce na świecie tuż przed Rumunią, która ma 8,58 mln ha gruntów ornych. A Białoruś, która karmi Moskwę – 5,68 mln ha.
Mit o Federacji Rosyjskiej jako potędze światowej w rolnictwie utrzymuje się dzięki statystyce eksportu kilku produktów rolnych: pszenicy , oleju słonecznikowego .
Nie miałoby to większego znaczenia, gdyby Federacja Rosyjska nie poszła na wojnę. I nie chodzi tu o możliwości wykarmienia sołdatów ale o bardzo ciekawe decyzje pana Putina podjęte w roku 2019.
Otóż 24 czerwca 2019 r. pojawiła się wiadomość o dekrecie pana Putina nr 293 o przedłużeniu zakazu importu produktów rolnych z krajów , które nałożyły na Rosję sankcje gospodarcze za zajęcie Krymu i Donbasu w 2014 r. W ślad za tym dekretem w dniu 25 czerwca 2019 r. wydany został dekret nr 806 o aktualizacji listy krajów objętych zakazem eksportu DO Federacji Rosyjskiej produktów rolnych.
Oczywiście znajdują się na tej liście jabłka z Polski. Co nie znaczy, że Rosja zaczęła na wielką skalę program rozwoju sadów jabłoniowych. Rosja importuje jabłka i gruszki z Argentyny.
Dochodzimy w ten sposób do modelu gospodarczego Federacji Rosyjskiej. Model ten można w krótkich żołnierskich słowach scharakteryzować następująco: gospodarka oparta na wydobyciu i eksporcie kopalin głównie energetycznych, priorytet na hutnictwa, energetyki , przemysłu zbrojeniowego i maszynowego w oparciu o zachodnie technologie „a resztę się zaimportuje”. Mało tego, że „się zaimportuje”: raczy się dać przywilej sprzedaży do Rosji. Jak się ładnie Rosję poprosi.
Czyli import Federacji Rosyjskiej produktów przemysłów lżejszych (meble, tekstylia, przemysł spożywczy) był do 24 lutego 2022 r. zarazem kijem i marchewką dla różnych krajów dalekich i bliskich. Z paroma wyjątkami, o czym przekonujemy się dzisiaj.
Taki model może funkcjonować niemal bezkolizyjnie w warunkach pokojowych, natomiast w warunkach wojennych sprawy mogą wyrwać się spod kontroli.
Już w pierwszych dniach inwazji Rosji na Ukrainę dowiedzieliśmy się, że rolnictwo rosyjskie w bardzo dużym stopniu opiera się na imporcie. I nie chodzi jedynie o import maszyn rolniczych, ale przede wszystkim o nasiona pszenicy i innych zbóż, buraków cukrowych, słonecznika a nawet kartofli sadzeniaków.
Również w produkcji drobiu i serów Rosja polegała w wielkim stopniu na imporcie. W przypadku drobiu chodziło o zarodki w jajach do wyhodowania kurczaków a w przypadku serów o tzw. podpuszczkę. Natomiast hodowla bydła opiera się na , przepraszam za wyrażenie, na spermie zagranicznych byków. Tak przynajmniej twierdzą specjaliści od rolnictwa rosyjskiego na emeryturze.
Produkcji własnych nasion, podobnie jak kur niosek i byków Rosja pozbyła się wraz z kołchozami. I żadnym ostrzeżeniem dla kagiebistów przy władzy nie były opłakane skutki dla rolnictwa sowieckiego likwidacji najbardziej efektywnej części rolnictwa rosyjskiego (poza ziemiaństwem) czyli tzw. kułaków. Bolszewicy wymordowali 5-6 mln najzdolniejszych rolników wraz z rodzinami a ich gospodarstwa poszły na zmarnowanie, bo „liderami postępu” na wsi zostały miejscowe obiboki, pijacy i złodzieje.
Kosztowało to kilka –kilkanaście milionów ofiar głodu, ale rewolucjoniści, którzy się pracą zajmowali zasadniczo teoretycznie a w praktyce nią gardzili i się nią brzydzili, mieli tę katastrofę za nic.
Załamanie produkcji rolnej po tamtym eksperymencie nie zostało pokonane w wielu dziedzinach do 1989 r. A gdzieś tam na prowincji straszą jeszcze porzucone domy czy młyny.
W roku 1990 kołchozy zostały zlikwidowane ale ziemia nie poszła automatycznie w ręce chłopów, ja obiecywał towarzysz Lenin, tylko zaczęły się z nią kontredanse, zakończone powstaniem nowego zjawiska gospodarczego i społecznego na rosyjskiej wsi tj. latyfundiów o powierzchni niejednokrotnie200-tysięcy – 1 mln ha, dla niepoznaki zwanych „agroholdingami” i ich właścicieli w liczbie około 200. Klasa chłopska się nie odbudowała ale usiłuje przetrwać mimo braku poparcia rządu w Moskwie. No i pozostają „gospodarstwa przydomowe” znane z epoki kołchozów, które wówczas i teraz produkują znakomitą większość żywności w Rosji.
Agroholdingi zajmują się kilkoma monokulturami i zajmują się budowaniem łańcuchów produkcyjno-handlowych „od ziemi-przez młyn/cukrownię – do sklepu”. Ale głównie zajmują się eksportem pszenicy i oleju słonecznikowego.
Obecnie sytuacja jest taka, że Rosja posiada wiodącą pozycję w produkcji takich produktów rolnych i ogrodniczych jak (wg stanu na 2020 rok) :
– gryka (kasza gryczana) – 1 miejsce na świecie i produkcja 892,16
– burak cukrowy – 33,9 mln ton (USA – 30,5 mln ton, Niemcy – 28,6 mln ton, Francja – 26,2 mln, Polska 14,2 mln ton)
– pszenica – 3 miejsce – 85,9 mln ton (Chiny odpowiednio- 132,2 mln ton, Indie- 107,2 mln)
– ziemniaki – 4 miejsce – 22,39 mln ton ( Chiny – 90,3 mln ton, India – 48,5 mln ton, Ukraina – 22,5 mln ton, Polska na 9 miejscu – 7,48 mln ton), 10. Holandia – 6,0 mln ton
Do tych sukcesów można zaliczyć też produkcję oleju słonecznikowego: Rosja 2 miejsce na świecie – 4,063 mln ton , co dawało 27,67 kg na głowę ( Ukraina 1 miejsce – 4,4 mln ton i odpowiednio 104,1 kg na głowę), produkcję porzeczek i żyta ( w którym „ściga się” z Niemcami i Polską).
Produkcja zbóż czyli surowca dla chleba jest w Rosji zadowalająca, ale chleb trzeba czymś posmarować. Zwłaszcza w kraju z zimami trwającymi 6 i więcej miesięcy.
I z tym jest znacznie gorzej.
Produkcja mięsa wieprzowego : 1. Chiny – 54,98 mln ton, 2.USA – 11,94 mln ton, 3. Niemcy -4,96 mln ton, 4. Hiszpania – 4,53 mln ton, 5. Brazylia – 3,79 mln ton, 6. Rosja – 3,74 mln ton, 7. Francja – 2,17 mln ton , 8.Polska – 2,14 mln ton.
Produkcja wołowiny 1. USA – 12,22 mln ton, 2. Brazylia 9,9 mln ton, 3.Chiny – 6,46 mln ton, 4. Argentyna – 3,07 mln ton, 5.Indie – 2,61 mln ton, 6. Australia – 2,2mln ton, 7. Polska – 1,93 mln ton, 8. Rosja – 1,61 mln ton
Mięso drobiowe (2018) : 1. USA- 22,3 mln ton, 2. Chiny -20,12 mln ton, 3. Brazylia – 15,5 mln ton, 4. Rosja – 4,54 mln ton, 5. Indie – 3,62 mln ton, 6. Meksyk – 3,38 mln ton, 7.Japonia – 2,25 mln ton, 8. Myanmar – 1,9 mln ton, 9. Francja – 1,79 mln ton, 10. Polska – 1,71 mln ton.
Produkcja mięsa ogółem 2018 : 1. Chiny – 88,2 mln ton, 2. USA – 46,8 mln ton, Brazylia – 29,3 mln ton, 4. Rosja – 10,6 mln ton, 5. Niemcy – 8,6 mln ton, 6.Indie – 7,5 mln ton, 7.Meksyk – 7,1 mln ton, 8. Hiszpania – 7,0 mln ton, 9. Argentyna – 5,9 mln ton, 10. Francja – 5,6 mln ton, 11. Wietnam – 5,2 mln ton, 12.Kanada – 4,9 mln ton, 13.Australia – 4,6 mln ton, 14. Polska – 4,5 mln ton
Produkcja mleka – 1. USA – 101,25 mln ton, 2.Indie – 87,8 mln ton, 3. Brazylia – 36,5 mln ton, 4.Chiny – 34,8 mln ton, 5. Niemcy – 33,2 mln ton, 6. Rosja – 32,0 mln ton, 7. Francja – 25,1 mln ton, 8.Nowa Zelandia – 21,9 mln ton, 9.Pakistan – 21,7 mln ton, 10. Turcja – 20,0 mln ton, 11.UK – 15,6 mln ton, 12. Polska – 14,8 mln ton, 13. Holandia – 14,5 mln ton
Produkcja masła (2021 rok) : 1. Indie – 3.738 tys. ton, 2. USA – 846 tys. ton, 3.Pakistan – 726 tys. ton, 4.Nowa Zelandia – 472 tys. ton, 5. Niemcy – 441 tys. ton, 6.Francja – 405 tys. ton, 7. Rosja – 253 tys. ton, 8. Turcja – 211 tys. ton, 9. Polska – 181 tys. ton,10. Irlandia – 166 tys.ton, 11.Iran – 165 tys. ton, 12. UK- 143 tys. ton
Produkcja sera (2021): 1. USA – 5,58 mln ton, 2. Niemcy – 2,74 mln ton, 3.Francja – 1,89 mln ton, 4.Włochy – 1,25 mln ton, 5.Holandia – 772 tys. ton, 6.Polska – 744 tys. ton, 7. Rosja – 664 tys. ton, 8. Egipt- 628 tys. ton, 9.Czechy – 569 tys. ton, 10.Argentyna -559 tys. ton
Warto w tym miejsc u zaznaczyć, że z produkcją sera są w Rosji raczej podstawowe problemy, albowiem musi importować tzw. podpuszczkę.
Podobnie jak importuje nasiona słonecznika (50% upraw) niezbędne do produkcji oleju słonecznikowego, ok. 80-90% nasion pszenicy i innych zbóż, 50% nasion buraka cukrowego oraz nawet ziemniaki sadzeniaki. A do hodowli kurczaków – zarodki, podobnie jak do pozyskania cielątek – spermę od zagranicznych byków.
Zaś wartość eksportu produktów rolnych Rosji w roku 2022 wyniosła 32,7 mld USD, gdy tymczasem wartość eksportu rolniczego Polski wyniosła 37 mld USD. Łał. To kto tu jest „imperium”?
Jak pokazują statystyki, Rosja to w zasadzie producent rolny II ligi światowej.
Znacząca jej część jest uzależniona od strategicznego importu surowców niezbędnych w produkcji rolnej . Import pochodzi głównie z państw obecnie ostro lobbujących za „pozwoleniem zachowania twarzy Putina” czyli z Niemiec i Francji. Oraz ewentualnie Holandii. Które zarabiają na tym ładnych parę groszy.
I w ten sposób przechodzimy do tematu wojny i ekonomiki wojennej czyli do niemilitarnych środków mogących mieć wpływ na wyniki każdej wojny. Należą do nich nie tylko paliwa, jak benzyna, której zabrakło Niemcom w ostatniej fazie wojny czy futra, których zabrakło Niemcom pod Moskwą i Stalingradem ale też żywność. Polacy powinni pamiętać kolczykowanie krów i świń w Generalnej Guberni i rekwizycje koni oraz bydła „na front”.
Z książek pamiętamy, jak to kontynent został zablokowany przez flotę brytyjską w czasie I WW i Niemcy głodowały. Głodowali też inni, jak na przykład Polacy, ale głównie z powodu rekwizycji bydła i zapasów na zasiewy przez maszerujące wojska.
Tymczasem Rosja przyjęła za pewnik, że skoro ma zabezpieczony import surowców do produkcji rolnej „z zaprzyjaźnionych krajów” a podstawowe produkty rolne jak „greczka, kapusta, ogórki, buraki i ziemniaki” chłopi wyprodukują w ogródkach przydomowych i na działkach, to może się skupić na przemyśle zbrojeniowym, lotach w kosmos i wyrzucaniem kasy na futrowanie agentur w krajach „nieprzyjaznych” jak Polska .
A rolnictwo przekształcić na wzór amerykański na pełnowymiarową branżę para-przemysłową prowadzoną w latyfundiach będących w posiadaniu ok. 200 „zaprzyjaźnionych klanów”. Co automatycznie oznaczało gigantyczną nadwyżkę rąk do pracy na wsi, której nikt nie zamierzał „zagospodarowywać” na miejscu.
Oligarchiczna władza Federacji Rosyjskiej, po rozwiązaniu kołchozów w roku 1990 NIE dała ziemi chłopom (jak obiecywał Lenin a nie dotrzymał żaden sekretarz KPZR) i nie dała tymże chłopom tytułów własności do domków czy mieszkań, które zamieszkiwali. Nie wspierała też przetwórstwa rolnego czyli produkcji mleka, kur etc. prowadzonego przez lata w kołchozach.
Tak więc po „pierwszym rozkułaczaniu rolnictwa rosyjskiego”, które skutkowało przynajmniej czterema falami głodu , połączonymi z wyludnianiem całych prowincji, od roku 1990 mamy do czynienia z „drugim rozkułaczaniem”, które spowodowało, iż do roku 2020 ze 150 tysięcy wsi rosyjskich , jakie istniały w roku 1990 – zniknęło 58 tysięcy wsi tj. 30 tysięcy zostały wyludnione w 100% a 28 tysięcy ma w statystykach zapis, iż mieszka w nich „do 6 osób”.
W miejsce zlikwidowanych kołchozów zaczęto tworzyć tworzyć latyfundia o powierzchni setek tysięcy hektarów nastawione na monokulturę czyli prowadzenie jednej lub kilku upraw przeznaczonych na eksport. Latyfundia z czasem zaczęły szybko obrastać w przetwórstwo i handel detaliczny. Forma prawna tych przedsięwzięć o nazwie agroholdingi (korporacyjne gospodarstwa rolne) to głównie spółki akcyjne, spółki komandytowe i rolnicze spółdzielnie produkcyjne.
W roku 2021 a więc przed rozpoczęciem wojny 20 największych agroholdingów zajmowało grunty rolne o łącznej powierzchni 8,3 mln ha, co odpowiada powierzchni gruntów ornych Rumunii (8,5 mln ha) i jest nieco mniejsze od łącznej powierzchni gruntów ornych Polski ( 10,8 mln ha).
Agroholdingi mają daleko idące wsparcie państwa, na czele z bezpośrenimi dotacjami oraz systemem prawnym, który na przykład NIE POZWALA ROLNIKOWI INDYWIDUALNEMU SPRZEDAWAĆ PŁODÓW ROLNYCH GDZIE INDZIEJ NIŻ PRZD FURTKĄ WŁASNEGO GOSPODARSTWA.
Próby sprzedawania kartofli czy warzyw na chodnikach w miastach przez właścicieli działek przyzagrodowych kończyły się bardzo wysokimi mandatami.
A próby odmowy odsprzedania swojego gospodarstwa rolnego zainteresowanym agroholdingom skutkowały różnymi kontrolami administracyjnymi, które oczywiście stwierdzały różne niedociągnięcia , w wyniku czego na podstawie obowiązującego prawa – gospodarstwa te jako „niespełniające standardów’ były konfiskowane i sprzedawane na aukcjach po dobrej cenie.
W przypadku bardziej zdecydowanego oporu właścicieli gospodarstw rolnych do akcji wkraczały organizacje znane z praktycznie dwustuprocentowej skuteczności w perswazji. Właściciel dowiadywał się, co może się przydarzyć jego żonie, córce, wnukom i tak dalej.
Sprawy były opisywane w Internecie ale ostatni niezależny dziennikarz walczący o „ziemię dla chłopów” opublikował w lipcu 2015 r. artykuł o tym, że „jedna czwarta ziemi rolnej Rosji zniknęła” a w listopadzie tegoż roku miał w wieku lat 40 silny zawał w pociągu i nie dało się go odratować.
Największe trzy agroholdingi w 2021 to: MIratorg braci Wiktora i Aleksandra Linnik – 1.047 tysięcy ha, Prodimex i Agricultura pana Igora Khudokormowa – 865 tysięcy ha i Agrocomplex pana Aleksandra Tkaczowa , byłego gubernatora Kraju Krasndarskiego (2001-2015) i byłego ministra rolnictwa FR ( 2015-2018) – 653 tysiące ha. O którym pisze się najwięcej w kontekście korupcyjnym i nie tylko.
Wg opracowania państwa Zvi Lermana, Natalii Shagaida i Vassilya Ya Uzuna pt.”Russian agroholdings and their role in agriculture” w roku 2016 było w Rosji łącznie około 1000 takich agroholdingów i zajmowały one grunty orne o powierzchni 20,8 mln ha. Resztę gruntów ornych o powierzchni 62,5 mln ha miały zajmować tzw. „niezależne rolne przedsiębiorstwa”.
Łącznie agroholdingi i owe „niezależne przedsiębiorstwa rolne” miały zajmować 83,3 mln ha.
A co z resztą gruntów rolnych Rosji? Rosja wg szacunków Banku Światowego posiada grunty rolne o powierzchni 123,12 mln ha , co daje jej trzecie miejsce na świecie po Indiach (156,46 mln ha) i USA (152,25 mln ha).
A tuż za Rosją są Chiny – 118,9 mln ha a dalej Brazylia – 80,97 mln ha.
Otóż „brakujące” miliony hektarów gruntów ornych Federacji Rosyjskiej o powierzchni szacunkowej ok. 40 mln ha „odnalazły się” w zestawieniu pod tytułem „Redukcja gruntów ornych” pod hasłem „Rolnictwo w Rosji” u angielskiego docenta wikipedii.
Przedstawiono 65 jednostek administracyjnych to jest obwodów i krajów w porządku od tych, które zanotowały największą utratę gruntów ornych uprawianych w okresie od 1990 r. do 2015.
Pierwszych 26 jednostek administracyjnych w 1990 r. posiadało 31, 86 mln ha obrabianych gruntów ornych a w 2015 – 11,43 mln ha. Oznacza to utratę dla produkcji rolniczej 20,43 mln ha czyli 64,1% obszaru rolniczego.
Na tej liście znalazły się między innymi takie obwody jak:
– smoleński spadek z 1.570 tysięcy ha w 1990 r. do 400,2 tysięcy w 2015 r. ha czyli spadek -1.169,1 tysięcy ha to jest – 74,5%,
– obwód pskowski spadek z 1.034,4 tysięcy ha w 1990 r. do 245,3 w 2015 r. czyli spadek – 798,7 tysięcy ha to jest – 76,7%,
– obwód twerski spadek z 1.475,2 tysięcy ha w 1990 r. do 534,4 tysiące ha czyli spadek o 940,6 tysiące ha to jest 69,3%
– obwód nowogrodzki spadek z 567 tysięcy ha w 1990 r. do 178,5 tysięcy ha czyli spadek o 388,5 tysięcy ha to jest o 68,0%
– obwód moskiewski spadek z 1.249 tysięcy ha w 1990 r. do 579 tysięcy ha czyli spadek o 670 tysięcy ha tj. o 53,6%
Kolejne 14 obwodów i krajów zajmowało 40.999 tysięcy ha w roku 1990 a zaledwie 22.665,5 tysięcy w roku 2015. Ubytek – 18.333,3 tysięcy ha tj.44,7%.
A nie oszacowaliśmy ubytków gruntów rolnych w pozostałych obwodach i krajach. Można szacować, iż do roku 2015 w Rosji ze 123 mln ha wykazywanych w oficjalnej statystyce gruntów ornych pozostało nie więcej niż 80 mln ha będących w użytkowaniu. Pozostałe szacunkowe 43 mln ha zarosło lasem. A nie był to koniec tego procesu.
Towarzyszyły mu wyludnienie co najmniej 58 tysięcy wsi, dewastacja budynków i infrastruktury, likwidacja istniejących tam szkół, sklepów, przychodni, domów kultury a w końcu i dróg.
O tym zjawisku nie można usłyszeć w oficjalnych mediach głównego nurtu Federacji Rosyjskiej a co najwyżej na niszowych portalach internetowych.
Państwo popiera całym swoim autorytetem i dotacjami nowych „landlordów” czyli agroholdingi , natomiast wieś rosyjska a konkretnie rolnicy indywidualni , którzy bez dotacji i bez poparcia państwa usiłują prowadzić działalność gospodarczą , jest wg przewodniczącego organizacji Federalna Rada Rolna (Federalny Siel-Sowiet) pan Omielnczenko – świadomie skazana przez władze na likwidację.
W tym miejscu można powiedzieć, że zanikanie lub likwidacja rolnictwa w Federacji Rosyjskiej to żaden problem, skoro należy ona do liderów w zakresie wydobycia ropy i gazu, złota i diamentów, węgla i rudy żelaza oraz ma jedne z największych na świecie : przemysł maszynowy, hutnictwo i przemysł zbrojeniowy.
Jednakże warto zwrócić uwagę na fakt, iż władze Federacji Rosyjskiej i cały jej aparat propagandowy szczególnie w latach poprzedzających inwazję na Ukrainę uporczywie powoływały się na swoje związki poniekąd cywilizacyjne z największymi potęgami świata starożytnego i wczesnego Średniowiecza czyli Rzymem starożytnym i Bizancjum .
Tymczasem te dwa państwa opierały swoją potęgę i bezpieczeństwo nie tylko na silnej armii oraz sprawnym systemie dróg, z których wiele istnieje do dzisiaj, ale przede wszystkim na znakomicie rozwiniętym rolnictwie.
Senatorowie, dowódcy wojskowi i sami cesarze starożytnego Rzymu bywali nie tylko właścicielami latyfundiów ale wysokiej klasy specjalistami w dziedzinie rolnictwa.
Jak mój ulubiony Marek Porcjusz Katon (Katon Starszy), który był autorem najstarszego zachowanego dzieła o rolnictwie „De agri cultura” (O gospodarstwie wiejskim). Katon przeszedł do historii jako senator, który kończył swoje mowy w senacie wezwaniem:”… Ceterum censeo Carthaginam delendam esse…” czyli „..A poza tym sądzę, że Kartaginę należy zniszczyć…”. A autorów dzieł o rolnictwie w starożytnym Rzymie było jeszcze kilku.
Innej myśli Katona Starszego, która przetrwała do naszych czasów czyli :…Złodzieje dobra prywatnego żywot spędzają w kajdanach, złodzieje dobra publicznego w złocie i purpurze…” współcześni myśliciele rosyjscy nie przywołują.
No ale.
Wszystkie te myśli przyszły mi do głowy, kiedy patrzyłam na informację, iż w obwodzie smoleńskim, który przez wieki nieprzerwanie, czy to w Wielkim Księstwie Litewskim, czy to w I Rzeczpospolitej, czy nawet w Imperium Rosyjskim miał dobrze rozwinięte rolnictwo i gospodarkę leśną – w ostatnich 30 „nowi ruscy” porzucili na zmarnowanie jeden milion sto siedemdziesiąt tysięcy hektarów ziemi. Smoleńsk nie leży poza kołem polarnym.
To samo dotyczy obwodu moskiewskiego, który otacza stolicę państwa aspirującego do roli imperium pierwszej wielkości. Za czasów rządów pana Putina pod samą stolicą państwa zarosło młodym lasem ponad 53% gruntów ornych. W tej aglomeracji żyje ok. 20 mln ludzi. Wokół Moskwy winny ciągnąć się hektary warzyw pod folią i szklarnie, nie mówiąc o zbożu na chleb i bułki.
Jak na ironię, w odmętach Internetów pojawiła się informacja, iż pod Moskwą otwarto kompleks szklarni oczywiście „największy na świecie” – o powierzchni 166,71 ha.
Bo w Rosji wszystko jest najlepsze na świecie albo największe. Na przykład kompleks szklarni albo eksport pszenicy. To, że łączna powierzchnia szklarni w Rosji wynosi zaledwie 3.200 ha , gdy tymczasem Holandia ma szklarnie o powierzchni 10.568 ha a Polska już w 2019 miała szklarnie o powierzchni 5.586 ha – nie ma znaczenia w świecie propagandy.
Najważniejsze jest to, że Rosja ma „wielką kulturę rosyjską” i „największy kompleks szklarni pod Moskwą.
Obraz Rosji w propagandzie i obraz rzeczywisty Rosji pozostają w drastycznej opozycji wobec siebie.
Tak było w czasach Imperium Rosyjskiego, tak było w czasach ZSRR i tak jest teraz.
Od czterech miesięcy na Rosję nałożone są bardzo silne sankcje gospodarcze. Państwa z nią sprzymierzone jawnie lub dyskretnie usiłują robić wszystko, aby przeżyła ona ten ciężki okres i doczekała, aż Ukraina podda się naciskom i rozpoczynając rozmowy da pretekst do zniesienia sankcji.
W oczekiwaniu na ten szczęśliwy dzień media mniej czy bardziej uzależnione od Rosji/Niemiec lub zwyczajnie zaczadzone starają się owe sankcje bagatelizować a ich skutki przemilczać.
A są one już w tej chwili bardzo poważne i jeśli Ukraina wytrzyma, to tego lata a najpóźniej w listopadzie / grudniu 2022 wg niezależnych specjalistów rosyjskich zapowiada się w Rosji prawdziwa katastrofa.
Już teraz czyli po czterech miesiącach sankcji widać pierwsze skutki a lawina ruszyła.
Import już spadł do połowy i nie z powodu antyimportowej produkcji pana Putina ale z powodu masowej odmowy współpracy z Rosją indywidualnych przedsiębiorstw , które nie chcą być oskarżane o wspieranie zbrodniczego reżymu. I nie chodzi tutaj o import dóbr luksusowych jak torebki od Prady po 25 tysięcy Euro od sztuki , ale komponenty do produkcji w bardzo wielu dziedzinach, zarówno strategicznych jak i pozornie mało znaczących.
Wartość roczna importu Federacji Rosyjskiej w ostatnich latach wahała się między 270 -345 mld USD. Przyjmując wielkość optymistyczną tj. 345 mld USD w skali roku otrzymujemy za okres 4 miesięcy inwazji na Ukrainę i sankcji , przy przyjęciu spadku o 50% – wartość importu Rosji na poziomie 50-60 mld USD a nie 100-115 mld USD.
Spadek importu nie tylko oznaczał, iż produkcja w wielu dziedzinach była prowadzona na pół gwizdka na bazie dotychczasowych zapasów. Które właśnie się kończą. I powodują bardzo nerwowe poszukiwania kanałów tzw. importu równoległego czyli „kontrabandy”, jak nazwała to pani profesor Zubarewicz. Chodzi o półlegalny przemyt niedostępnych oficjalnie surowców i komponentów do produkcji poprzez kraje i firmy, które za określone korzyści są gotowe wesprzeć rosyjskiego niedźwiedzia. Wg pani Zubarewicz „rosyjscy przedsiębiorcy są niesłychanie twórczy” w tym zakresie. Co mnie wcale nie dziwi, skoro większość owych „przedsiębiorców” to albo starzy kagiebiści, albo byli kryminaliści.
Panowie mogą sobie być nawet maksymalnie „twórczy” ale światowy system monitorowania nie śpi i przemyt może się odbywać w ilościach zdecydowanie zbyt małych aby w pełni zastąpić dotychczasowe jawne kontakty handlowe.
Wg rosyjskiego Banku Centralnego 65% przedsiębiorstw Federacji Rosyjskiej jest uzależnionych od importu do własnej produkcji. A wg oceny Gajdar Institute for Economic Policy 60% badanych przedsiębiorstw twierdziło, że nie ma w Rosji zamienników zdolnych zastąpić surowce i części zamienne z importu stosowane w ich produkcji.
W dodatku ogromna nadwyżka wartości eksportu nad importem dała nieoczekiwany efekt, który początkowo bardzo ucieszył rosyjski Bank Centralny i propagandzistów: rubel po upadku do 140 za dolara podciągnął się do 50-60 za dolara. Powstał jednak problem. Ten kurs jest bardzo niekorzystny dla rosyjskiego eksportu a nie można go zbić. Jak mówi pani profesor Zubarewicz :” A ten rubel , zaraza, nie daje się obniżyć”.
Jak wyglądają w konkretnych sytuacjach skutki rozerwania więzi handlowych w imporcie pokazuje przypadek pozornie mało znaczący: zaczęły się braki opakowań do transportu i przechowywania mleka i innych napojów spożywczych z powodu braku nadtlenku wodoru, który do tej pory dostarczał do Rosji francuski koncern. A teraz nie dostarcza. W zasadzie jest jakiś jeden czy kilku producentów nadtlenku wodoru czyli starej dobrej wody utlenionej (jeśli stężenie wynosi 3%) w Rosji, ale chyba parametry nie są odpowiednie. No i co zrobić z milionami ton mleka dziennie? Sprzedawać do baniek z beczkowozów? Tak robili parę lat temu w Jałcie z kwasem chlebowym.
Takich problemów są w tej chwili w gospodarce rosyjskiej dziesiątki tysięcy dziennie.
Innym ważnym zjawiskiem w gospodarce rosyjskiej jest po przedłużającej się inwazji bez wskazania na zwycięzcę – narastające poczucie niepewności obywateli rosyjskich co do przyszłości ich pracy i dochodów.
Ta niepewność już uderzyła w branżę kredytów hipotecznych kierowanych do branży deweloperskiej . Spadek popytu na kredyty mieszkaniowe wynosi 70%.
Oznaczać to może niedokończone budowy całych osiedli a raczej mega osiedli i upadłości firm deweloperskich oraz wstrzymanie całej branży.
W ślad za tym pojawił się sygnał ze strony specjalistów z tej branży, że problem mają producenci stali budowlanej , głównie słynna „Magnitka i jej koleżanki huty”, które liczyły jeszcze kilka tygodni temu, że sankcje w eksporcie na stal odbiją sobie na rynku krajowym.
Mityczny „Chińczyk, który miał kupić wszystko czego nie kupiła Europa” w tej sprawie nie występuje, albowiem Chińczycy mają własną produkcję stali na pełnych obrotach a od Rosji potrzebują rudy żelaza i węgla koksującego. Czy jak to się nazywa.
O braku części do produkcji samochodów i wagonów kolejowych mówi się już od kilku tygodni i firmy samochodowe są kolejno wygaszane. Podobnie jak cały przemysł maszynowy.
Chińczyk i Hindus kupują ropę owszem, ale z żądaniem zabójczych obniżek cen. A gdyby w listopadzie doszło faktycznie do zatrzymania importu ropy z Rosji przez Europę, to zapowiedziana „katastrofa” objawi się w całej okazałości.
W chwili rozpoczęcia inwazji na Ukrainę procent obywateli Rosji żyjących poniżej granicy ubóstwa wynosił około 10-15%. Oznaczało to grupę ludzi, którzy mieli poważne problemy z regulowaniem podstawowych rachunków w skali miesiąca: żywność, lekarstwa i czynsz. Każde ekstra wydatki jak zimowe palto czy buty –załamywały budżet.
W chwili obecnej, po wzroście cen konsumpcyjnych ( głównie na żywność ) o 17% plus po zwiększeniu bezrobocia w branżach uderzonych przez sankcje i pesymistyczną ocenę przyszłości przez konsumentów – segment prawdziwej biedy powiększy się w Rosji do 25%.
Jak sobie poradzi z tym „pan Putin” nie wiem, ale jak mówi szyderczo pod adresem tego ostatniego pan Arestowicz – „na pewno winna jest Polska”.
Pan Putin dopuścił do rozwalenia podstawowej dziedziny strategicznej w warunkach wojny – produkcji żywności. Doprowadził do tego w czasach pokoju, mając swoich obywateli za nic. Żarcie w Federacji Rosyjskiej nie zrobiło się lepsze niż w ZSRR, za to zrobiło się droższe.
Zresztą większość warzyw i owoców produkują obywatele Rosji w swoich przydomowych ogródkach. Dwa lata temu warzyw w Rosji ZABRAKŁO. W dodatku w ramach „pełnego liberalizmu w gospodarce rosyjskiej” władze zakazują rolnikom sprzedaży płodów rolnych na własną rękę „na chodniku w mieście” a jedynie obok własnej furtki na wsi czyli 200 km od miasta. Okładają ich mandatami bez miłosierdzia.
W tych warunkach zajęcie 35 mln hektarów czarnoziemu ukraińskiego i ofiarowanie ukraińskich „agroholdingów” (są takie tylko na ogół mniejsze, średnio 15 tysięcy ha) swoim rosyjskim pupilom wydawało się zapewne panu Putinu świetnym pomysłem. Nie licząc tego, co jest na Ukrainie pod ziemią.
Ale na razie wszystko układa się inaczej, i nie jest wykluczone, że proroczy okaże się żart pewnego komentatora pod wykładem pani profesor Zubarewicz o bieżącej sytuacji gospodarczej Rosji i jej perspektywach – następującej treści: „… Obywatele, rozejdźcie się „po barakam” ; projekt „Rasieja” – „zakrywajetsa”. (z
Putin i cała ta sowiecka kagiebowsko-komunistyczna arystokracja urządziła sobie w Rosji za wiedzą i zgodą i przy współudziale państw zachodnich takich jak Niemcy czy Francja – żerowisko. Żerowisko, w którym nie potrzeba do utrzymania sektora wojskowego i wydobycia surowców oraz kilku hut aż 140 mln gąb do wyżywienia.
Żerowisko, w którym przez 30 lat nie wydano grosza na remontowanie i modernizację infrastruktury czy polepszenie warunków życia ludności. Za Uralem żyje już tylko 10 mln ludzi a może nawet i tyle nie.
I do tej listy „sukcesów” pan Putin postanowił dodać „odbudowę ZSRR jako III Rzymu”. Odbudować „na wartościach chrześcijańskich” oczywiście , które widać zwłaszcza w bazylice Sił Zbrojnych Armii Rosyjskiej w Kubince pod Moskwą.
htts://topwar.ru/198007-rossija-postavila-litve-ultimatum.html
Россия оставляет за собой право на действия по защите своих национальных интересов. В случае, если Литва в ближайшее время не разблокирует транзит в Калининград, будут предприняты необходимые меры. Об этом говорится в заявлении российского МИДа.
Россия поставила Литве ультиматум, заявив, что имеет право на защиту своих интересов, нагло нарушенных Вильнюсом. Сегодня, 20 июня, в МИД России была вызвана временная поверенная в делах Литвы Виргиния Умбрасене, которой вручили соответствующую ноту.
(…) если в ближайшее время грузовой транзит между Калининградской областью и остальной территорией Российской Федерации через Литву не будет восстановлен в полном объеме, то Россия оставляет за собой право на действия по защите своих национальных интересов – говорится в заявлении внешнеполитического ведомства России.
Ранее Литва ввела запрет на транзит товаров, находящихся под санкциями ЕС, через свою территорию в Калининград. В Кремле это решение уже назвали беспрецедентным и нарушающим международное право. В Совете Федерации попытку блокады Калининграда признали нарушением суверенитета России и основанием для очень жестких и абсолютно законных действий в отношении Литвы. В случае, если Евросоюз не сможет повлиять на Вильнюс, Россия будет решать возникшую проблему сама.
По мнению экспертов, Литва, нарушив право России на доступ к своей территории, фактически дала России право на решение этого вопроса любыми способами, включая военный. Действия Вильнюса уже назвали самоубийственными, способными развязать военный конфликт на Балтике.
=======================
A w tut Prasie – na razie CISZA. Tylko TVPInfo napisało: MSZ Rosji zażądało w poniedziałek od Litwy natychmiastowego zniesienia „wrogich restrykcji”. „Jeśli w najbliższym czasie tranzyt towarów między obwodem kaliningradzkim a resztą Federacji Rosyjskiej przez Litwę nie zostanie w pełni przywrócony, Rosja zastrzega sobie prawo do podjęcia działań w celu ochrony swoich interesów narodowych” – napisano. [ominęli słowa: „włączając działania wojenne” ]
Wojna rosyjsko-ukraińska nie rozpoczęła się 24 lutego tego roku, ale w kwietniu 1998 roku, kiedy Senat USA przyjął rezolucję w sprawie rozszerzenia NATO, którą prezydent Clinton okrzyknął wielkim zwycięstwem w polityce zagranicznej jako „ważny kamień milowy na drodze do niepodzielnej, demokratycznej i pokojowej Europy”.
Kilka lat wcześniej, na spotkaniu na Kremlu 9 lutego 1990 r., sekretarz stanu USA James Baker powiedział Gorbaczowowi: „Rozumiemy, że nie tylko dla ZSRR, ale także dla innych krajów europejskich ważne są gwarancje, iż – jeśli USA utrzymają swą obecność w Niemczech w ramach NATO – to jurysdykcja czy obecność wojskowa sojuszu ani o cal nie przesunie się w kierunku wschodnim. Uważamy, że konsultacje i obrady w ramach mechanizmu 2+4 muszą dać gwarancje, że zjednoczenie Niemiec nie pociągnie za sobą rozszerzenia na wschód militarnej organizacji NATO”..
Jednak Związek Radziecki wkrótce się rozpadł, najpierw Litwa ogłosiła niepodległość już w marcu 1990 r., A widząc to, niektórzy amerykańscy stratedzy już sformułowali stworzenie „jednobiegunowego” porządku światowego. Charles Krauthammer, jeden z najbardziej pracowitych i znanych komentatorów głównych amerykańskich i światowych gazet, wyjaśnił w „Foreign Affairs”, definiującym dzienniku amerykańskiej polityki zagranicznej, że jednobiegunowy porządek świata zdominowany przez Stany Zjednoczone nadchodzi od dziesięcioleci: „Żyjemy w nienormalnych czasach. W czasach takich jak te, naszą najlepszą nadzieją na bezpieczeństwo, podobnie jak w poprzednich trudnych czasach, jest siła i determinacja Ameryki, siła i determinacja, by przewodzić jednobiegunowemu światu, bez wstydu ustanawiając zasady porządku światowego i zmuszając go do przestrzegania”.
Następnie, w 1993 roku, NATO ustanowiło Program Partnerstwa dla Pokoju, który w praktyce jest znakiem rozpoznawczym członkostwa w NATO, a w 1994 roku wszystkie byłe kraje socjalistyczne i większość państw członkowskich rozwiązanego Związku Radzieckiego stały się „partnerami pokojowymi”.
W 1995 roku Zbigniew Brzeziński, były doradca ds. bezpieczeństwa narodowego, opublikował opracowanie na temat rozszerzenia NATO w sprawach zagranicznych („Plan dla Europy: Jak rozszerzyć NATO”), a w 1997 roku opublikował książkę „Wielka szachownica”, której podtytuł odnosił się do istoty tego, co miał do powiedzenia: amerykański prymat i jego wymagania geostrategiczne. Według Brzezińskiego przyszłość świata będzie decydować w Eurazji, a nawet w jej środku, na terytorium południowych państw członkowskich byłego Związku Radzieckiego (w środku światowej wyspy), ponieważ pod względem liczby ludności i zasobów naturalnych to właśnie ten obszar ma znaczące perspektywy rozwoju.
Dlatego „najpilniejszym zadaniem dla Ameryki jest zapewnienie, że żadne państwo ani grupa państw nie jest w stanie wyprzeć Stanów Zjednoczonych z Eurazji, a nawet znacznie zmniejszyć ich rolę jako arbitra„. „W miarę jak Ameryka staje się coraz bardziej wielokulturowym społeczeństwem, coraz trudniej będzie osiągnąć konsensus w kwestiach polityki zagranicznej, z wyjątkiem naprawdę ogromnego i powszechnie postrzeganego bezpośredniego zagrożenia zewnętrznego”. Innymi słowy, aby utrzymać globalną potęgę, jednobiegunowy porządek świata, Ameryka musi coraz częściej szukać zewnętrznych wrogów, tych, którzy usprawiedliwiają działania amerykańskiej polityki zagranicznej w oczach ogółu społeczeństwa.
Obecna wojna rosyjsko-ukraińska jest bezpośrednio związana z czwartym rozdziałem książki traktującej o Rosji, odnoszącym się do geopolitycznej próżni powstałej po rozpadzie Związku Radzieckiego. W tym rozdziale Brzeziński wyjaśnia, że utrata Ukrainy jest geopolityczną katastrofą dla Rosji, ponieważ drastycznie ogranicza rosyjskie zdolności geostrategiczne.
Rosja, razem tylko z Ukrainą i Białorusią, jest wielkim mocarstwem, a bez Ukrainy nie jest już równorzędnym partnerem. Według Brzezińskiego Rosja może wybierać między całkowitą izolacją lub zewnętrznym partnerstwem z rozszerzającym się NATO, które obejmuje Ukrainę i Gruzję, powiązaniami ze Stanami Zjednoczonymi i poszerzającą się Unią Europejską.
Stany Zjednoczone zrobiły wtedy wszystko, co w ich mocy, aby doprowadzić byłe kraje socjalistyczne i byłe państwa członkowskie Związku Radzieckiego, zwłaszcza Ukrainę i kraje Azji Środkowej, do uległości geopolitycznej. Służyło temu m.in. finansowanie Partnerstwa dla Pokoju NATO i różnych organizacji pozarządowych oraz „kolorowych rewolucji”. Na przykład, według sekretarz stanu USA Victorii Nuland, 5 miliardów dolarów zainwestowano na Ukrainie, aby wesprzeć „ruchy demokratyczne”.
W 2008 roku na spotkaniu NATO w Bukareszcie przyjęto rezolucję, pomimo sprzeciwu sześciu państw założycielskich Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej, która pozwoliła Ukrainie i Gruzji przystąpić do NATO. Następnie w 2014 roku doszło do obalenia prezydenta Janukowycza, który chciał utrzymać dobre stosunki z Rosjanami. Rosja stanęła przed perspektywą, że jej baza Floty Czarnomorskiej wkrótce wpadnie w ręce NATO, i wtedy podjęto decyzję o aneksji Krymu.
Terytoria zamieszkane przez Rosjan i rosyjskojęzycznych Ukraińców sprzeciwiających się gwałtownej ukrainizacji domagały się autonomii, której nie otrzymali, a następnie rozpoczęła się ich secesja, potem walka zbrojna, która po upadku porozumienia mińskiego o pojednaniu doprowadziła ostatecznie do rosyjskiej interwencji w lutym tego roku.
Tak więc obecna wojna nie rozpoczęła się od ataku Rosji na niepodległą i demokratyczną Ukrainę, ale wojna jest końcem długiego procesu, w którym Rosja coraz bardziej wycofuje się przed rozszerzającym się NATO. Jeszcze w styczniu 2022 roku udało się uniknąć wojny, ale podczas rozmów amerykańsko-rosyjskich w Genewie zastępca sekretarza stanu USA Wendy Sherman zdecydowanie odrzuciła prośbę Rosji, aby Ukraina nie była członkiem NATO. Rosyjski wiceminister spraw zagranicznych Siergiej Riabkow powiedział, że Rosja nie ma gdzie się wycofać.
Od czasu aneksji Krymu w 2014 roku państwa NATO nałożyły sankcje na Rosję, ale w międzyczasie opracowano również znacznie bardziej kompleksową strategię, która została opracowana w 2019 roku przez RAND Corporation, instytut badawczy utworzony na zlecenie Departamentu Obrony USA w celu zaspokojenia potrzeb sił zbrojnych. Istotą 354-stronicowego opracowania jest postulat wyeliminowania Rosji z konkurencji na obszarach, na których Zachód ma wielką przewagę. Obejmują one środki polityki gospodarczej, takie jak utrudnianie eksportu ropy naftowej, utrudnianie eksportu gazu ziemnego i budowy rurociągów, a także inne podobne sankcje i drenaż mózgów. Już tutaj pojawia się całkowita eliminacja importu rosyjskiego gazu, którego wykonalność szacuje się na około dziesięć do piętnastu lat.
Proponowane działania geopolityczne obejmują dostarczenie broni na Ukrainę, ułatwienie zmiany reżimu na Białorusi, wykorzystanie napięć na Kaukazie Południowym, zmniejszenie rosyjskich wpływów w Azji Centralnej i w Mołdawii. Te propozycje „wykrwawienia” Rosji i zmniejszenia jej strefy wpływów poprzedzały zatem atak na Ukrainę. Można się czasem zastanawiać, jakie echo miałyby tego typu propozycje w dojrzałych demokracjach zachodnich, gdyby pojawiły się, powiedzmy, w rosyjskich lub chińskich instytutach badawczych.
Wojnie towarzyszyło więc wiele kroków, które mogą wydawać się nieistotne jeden po drugim, jakbyśmy wlewali wodę do szklanki, aż szklanka nie mogła już się dalej wypełniać. Dziś nikt nie może powiedzieć, jak długo potrwa wojna i jaki będzie efekt końcowy, ale być może pewne jest, że Rosja nie wycofa się z terytoriów okupowanych, więc Ukraina na pewno będzie przegrana. Ale być może jeszcze większym przegranym będzie Europa, która straci nie tylko tanie surowce, ale także ogromny rynek eksportowy, a bardziej niż wcześniej będzie na łasce sił, które determinują amerykańską, a dokładniej amerykańską politykę. I chyba bardziej chodziło o to, a nie o członkostwo Ukrainy w NATO.
Karol Lóránt Autor jest Węgrem, ekonomistą, doradcą Forum Narodowego
Za: Magyar Hirlap Za: Mysl Polska – myslpolska.info (17-06-2022) | https://myslpolska.info/2022/06/17/karol-lorant-od-obietnic-do-wojny/
Wywiad przeprowadził Armando Manocchia dla Byoblu TV.
Ekscelencjo: [We Włoszech] znajdujemy się obecnie w sytuacji bankructwa ekonomicznego i finansowego, gdy dług publiczny wynosi już ponad 2,7 mld euro. Moim zdaniem problem polega na moralnym i etycznym bankructwie nie tylko klasy rządzącej, ale także znacznej części społeczeństwa. Co można zrobić, aby odbudować tkankę społeczną, wraz z jej zmysłem etycznym i moralnym?
Abp. Viganò (AV): Bankructwo jest nieuniknionym skutkiem działania wielu czynników. Pierwszym z nich jest przeniesienie suwerenności monetarnej poszczególnych państw do organu ponadnarodowego, jakim jest Unia Europejska. Europejski Bank Centralny jest prywatnym bankiem, który pożycza pieniądze na procent państwom członkowskim, zmuszając je do wiecznego zadłużania się. Przypominam przy okazji, że Europejski Bank Centralny jest oficjalnie własnością banków centralnych państw, które do niego należą; skoro więc banki centralne są kontrolowane przez firmy prywatne, to sam EBC jest w istocie firmą prywatną i tak też działa.
Drugim czynnikiem jest renta emisyjna, czyli dochód, jaki bank centralny uzyskuje z emisji pieniądza w imieniu państwa. Dochód ten nie wynika z materialnych kosztów druku banknotów, ale z ich wartości nominalnej. Jest to kradzież na szkodę wspólnoty, ponieważ pieniądz należy do obywateli, a nie do prywatnego podmiotu złożonego z prywatnych banków
Trzeci czynnik leży w polityce gospodarczej i finansowej Unii Europejskiej, która narzuca oprocentowane pożyczki, przyznając fundusze, które wcześniej wpłaciły poszczególne państwa. Włochy, które są płatnikiem netto, wpłacają do Unii miliardy euro, od których nie tylko nie otrzymują odsetek, ale które później wracają za lichwiarski procent, tak jakby nie były ich własnością.
Czwarty czynnik wynika z fatalnej polityki fiskalnej ostatnich [włoskich] rządów, prowadzonej na wyraźne polecenie Trojki, czyli Międzynarodowego Funduszu Walutowego, Komisji Europejskiej i Europejskiego Banku Centralnego, które są oficjalnymi wierzycielami krajów członkowskich. Znaczne zwolnienia podatkowe dla dużych grup finansowych i biznesowych oraz szykany wobec małych przedsiębiorstw są podstawą postępującego zubożenia kraju i upadku wielu rodzajów działalności, a w konsekwencji wzrostu bezrobocia i tworzenia taniej siły roboczej.
Nie zapominajmy też, że to Unia Europejska ciągle narzuca tak zwane reformy, opierając je na fałszywej narracji – na przykład na globalnym ociepleniu czy przeludnieniu. Tym szantażem, zmusza się kraje członkowskie do zaciągania pożyczek. Równość płci i inne okropności zostały wprowadzone do ustawodawstwa krajowego bez konsultacji z obywatelami, wiedząc doskonale, że są oni temu przeciwni.
Wreszcie, dywersyjne działania Agendy 2030 ONZ – czyli Wielki Reset Światowego Forum Ekonomicznego – ma za swój cel transfer bogactwa państw i ich obywateli do wielkich funduszy inwestycyjnych zarządzanych przez globalistyczną mafię. Ta operacja musi zostać zdemaskowana i ścigana przez wymiar sprawiedliwości, ponieważ stanowi prawdziwy cichy zamach stanu przeciwko społeczeństwu.
Chciałbym jednak zwrócić uwagę, że aspekt ekonomiczny jest tylko jednym ze środków do osiągnięcia o wiele bardziej niepokojących celów, takich jak całkowita kontrola nad ludnością świata i jej zniewolenie.
Jeśli obywatele zostaną pozbawieni prawa własności do ich domu; jeśli uniemożliwi im się korzystanie ze swobody przedsiębiorczości; jeśli powszechne bezrobocie będzie powodowane i zwiększane przez niekontrolowaną imigrację i kryzysy zdrowotne obniżające koszty pracy, jeśli Włochów nęka się wygórowanymi podatkami, jeśli karze się tradycyjną rodzinę, praktycznie uniemożliwiając dwojgu młodym ludziom założenie rodziny i posiadanie dzieci, jeśli niszczy się edukację już w szkole podstawowej i tworzy próżnię kulturową, marnując talenty jednostek, jeśli unieważnia się historię naszej ojczyzny i neguje się chwalebne dziedzictwo, które uczyniło Włochy wielkimi, a wszystko to w imię inkluzywności i wyrzeczenia się tożsamości narodowej, to czego można się spodziewać, jeśli nie społeczeństwa bez przyszłości, bez nadziei, bez chęci do walki i zaangażowania?
Aby odbudować tkankę społeczną, trzeba przede wszystkim uświadomić sobie dokonujący się obecnie zamach stanu, przeprowadzony przy współudziale rządzących i całej klasy politycznej. Pierwszą rzeczą do zrobienia jest zrozumienie, że zostaliśmy pozbawieni naszych niezbywalnych praw przez międzynarodową organizację przestępczą. Po zrozumieniu tego faktu, zwłaszcza przez zdrową część instytucji państwowych i wymiaru sprawiedliwości, możliwe będzie osądzenie zdrajców, którzy umożliwili ten cichy zamach stanu, i usunięcie ich na zawsze ze sceny politycznej. Oczywiście, Włochy będą musiały odzyskać suwerenność, przede wszystkim poprzez opuszczenie Unii Europejskiej.
Jakie będą pierwsze inicjatywy w ramach tego dzieła odbudowy, w którym zainicjowany przez Ekscelencję Sojusz Antyglobalistyczny będzie odgrywał decydującą rolę?
AV: Konieczna będzie realizacja dalekowzrocznego i szeroko zakrojonego projektu, którego celem będzie intelektualna, naukowa, kulturalna, polityczna, a nawet religijna formacja przyszłej klasy rządzącej. Wyposażenie jej w zdolność krytycznego osądu i mocne moralne odniesienia. Trzeba będzie stworzyć szkoły i fundacje, z których wyłoni się klasa rządząca złożona z prawych obywateli, uczciwych przywódców i przedsiębiorców, którzy wiedzą, jak pogodzić uzasadnione żądania zysku z prawami pracowniczymi i ochroną konsumentów.
Osoby pełniące funkcje publiczne, podobnie jak każdy uczciwy obywatel, muszą być świadome, że ponoszą odpowiedzialność przed Bogiem za to, co robią, i że muszą przedkładać dobro wspólne nad interes osobisty, jeśli chcą uświęcić się w roli, którą Pan im wyznaczył, i zasłużyć na Raj. Musimy wychowywać dzieci i młodzież w uczciwości, w poczuciu obowiązku i dyscypliny, w praktyce cnót kardynalnych jako spójnej konsekwencji cnót teologalnych. W odpowiedzialności za świadomość, że istnieje dobro i zło, i że nasza wolność polega na poruszaniu się w sferze tego, co dobre, ponieważ taka jest wola Boga.
Jesteście moimi przyjaciółmi, jeśli czynicie to, co wam nakazuję – powiedział nasz Pan (J 15, 14). Dotyczy to również spraw publicznych, gdzie moralność została zastąpiona zepsuciem, dążeniem do osobistych korzyści, nadużywaniem prawa, zdradą obywateli i tchórzliwym zniewoleniem wobec wrogich mocarstw. Weźmy przykład z Alegorii dobrego rządu, przedstawionej przez Ambrogio Lorenzettiego w salach Palazzo Comunale w Sienie: znajdziemy tam prostotę zasad, które inspirowały i kierowały władzami publicznymi we włoskich gminach [Comuni] w XV wieku.
Upadek kultury politycznej ostatnich 50 lat, wytworzył we Włoszech skorumpowaną klasę rządzącą, a teraz, być może właśnie z tego powodu, mamy reżim totalitarny. Nasz ukochany i wspaniały kraj przeżywa najtrudniejszy okres w swojej historii. Wydaje się, że nie jest już częścią Europy ani Zachodu. Obywatele, poszczególni ludzie, już nic nie znaczą. Najpierw politycy, potem rządy, a teraz całe narody podporządkowują się dyktatowi globalistycznej agendy Nowego Porządku Świata. Czy oprócz wspomnianego wyżej zepsucia, istnieje jakiś związek z faktem, że Włochy były historycznie kolebką chrześcijaństwa i centrum Kościoła katolickiego?
AV: Ale to jest oczywiste! Wściekłość globalistów uderza w sposób bezwzględny i okrutny przede wszystkim w narody katolickie, przeciwko którym od wieków szaleje, by wymazać ich wiarę, tożsamość, kulturę i tradycje. To właśnie kraje katolickie – Włochy, Hiszpania, Portugalia, Irlandia – najbardziej ucierpiały w wyniku ataku masońskiej elity, która z drugiej strony faworyzuje narody protestanckie, w których masoneria od wieków rządzi bez przeszkód.
Wraz z rewolucją francuską została zniszczona monarchia Kapetyngów; wraz z pierwszą wojną światową zniszczone zostało Cesarstwo Austro-Węgierskie, również katolickie, a także prawosławne Cesarstwo Rosyjskie. Druga wojna światowa zniszczyła monarchię sabaudzką, która najpierw była wspólnikiem tak zwanego Risorgimento, a potem jego ofiarą. Zmiana ustroju nie jest nowością, wręcz przeciwnie!
Są kraje, które nie tolerują, by narody katolickie były zamożne, konkurencyjne, niezależne i żyły w pokoju, ponieważ byłby to dowód na to, że można być dobrym chrześcijaninem, mieć dobre i sprawiedliwe prawo, uczciwe podatki, politykę prorodzinną, dobrobyt i pokój. Nie może być mowy o jakimkolwiek porównaniu. Dlatego pragną nie tylko nędzy ludności, ale także jej zepsucia, brzydoty wad, cynicznego egoizmu zysku, zniewolenia najniższymi namiętnościami.
Naród zdrowy na duszy i ciele, wolny, niezależny i dumny ze swej tożsamości budzi lęk, ponieważ niełatwo wyrzeka się tego, czym jest, i nie pozwala się bez oporu ujarzmić . Naród, który czci Chrystusa jako swego Króla, wie, że jego władcy uważają się za Jego wikariuszy, a nie za despotów posłusznych tylko tym, którzy ich wzbogacają lub uwiarygadniają.
Nie zapominajmy, że rewolucja francuska odebrała koronę królewską Jezusowi Chrystusowi, przeciwstawiając rzekome „prawa człowieka i obywatela” suwerennym prawom Boga. Prawa, które, uwolnione od szacunku dla Naturalnego Prawa Moralnego, obejmują obecnie aborcję, eutanazję (nawet ubogich, jak to ma miejsce dzisiaj w Kanadzie), małżeństwa z osobami tej samej płci, małżeństwa ze zwierzętami, a nawet małżeństwa z rzeczami nieożywionymi (dobrze zrozumieliście: 5 Stelle [włoska partia polityczna] proponuje ustawy zatwierdzające takie rzeczy), teorię gender, ideologię LGBTQ i wszystko, co najgorsze, czego może domagać się społeczeństwo bez zasad i bez wiary.
Świeckość państwa nie jest sukcesem cywilizacyjnym, ale raczej świadomym wyborem barbaryzacji społeczeństwa, któremu narzuca się rzekomą neutralność rządu w stosunku do religii, co w rzeczywistości jest religijnym wyborem wojującego i antykatolickiego ateizmu. A tam, gdzie manipulacje masami nie są w stanie zmusić ich do pewnych „reform”, stosuje się szantaż funduszami unijnymi, przyznawanymi tylko tym, którzy podporządkują się dyktatowi UE. W gruncie rzeczy najpierw niszczy się gospodarkę, odbiera narodową suwerenność monetarną i autonomię w podejmowaniu decyzji w sprawach fiskalnych i gospodarczych, a następnie uzależnia pomoc od przyjęcia skorumpowanego i egoistycznego modelu społeczeństwa, w którym nie chciałby żyć żaden uczciwy człowiek. „Europa nas o to prosi!” – to znaczy lobby technokratów, których nikt nie wybiera i którzy kierują się zasadami całkowicie nie do pogodzenia z Prawem Naturalnym i Wiarą Katolicką.
Jeśli jednak głębokie państwo dąży do wymazania religii katolickiej z życia publicznego narodów i z życia prywatnego obywateli, powinniśmy uznać, że głęboki Kościół również wniósł swój wkład w tę sekularyzację, od czasu Soboru Watykańskiego II, do tego stopnia, że poparł sekularyzm, mimo że został on potępiony przez Bł. Piusa IX, a doktrynę o społecznym królowaniu Chrystusa zdegradował do wymiaru symbolicznego i eschatologicznego. Po sześćdziesięciu latach dialogu z mentalnością świata, Jezus Chrystus nie jest już Królem nawet Kościoła katolickiego, a Bergoglio wyrzeka się tytułu Jego Wikariusza i woli spędzać czas na zabawie z Pachamamą w Bazylice Św. Piotra.
Sztucznie stworzona psycho-pandemia wywołała psychozę, panikę, przerażenie oraz cierpienie fizyczne i psychiczne, które pozostawiły niezatarte ślady, poważne niepokoje społeczne, coś, co nigdy wcześniej nie wystąpiło w takiej formie w historii ludzkości. Sprowadziły człowieka do roli zombie. Jakie jest przesłanie, które można przekazać w obliczu tego narzuconego konformizmu i formatowania populacji?
AV: Słusznie użył Pan terminu „formatowanie”, który w pewnym sensie przypomina właśnie Wielki Reset zainicjowany przez psycho-pandemię i kontynuowany dziś przez wojnę i kryzys energetyczny. Musimy zadać sobie pytanie, co mogło skłonić całe narody do apostazji, do wymazania swojej tożsamości bez wyrzutów sumienia, do zapomnienia swoich tradycji, pozwalając się kształtować na wzór anglosaskiej idei tygla. Pytanie to dotyczy zwłaszcza naszych ukochanych Włoch, zniekształconych przez dziesięciolecia ideologicznego podporządkowania z jednej strony francuskiej lewicy lub sowieckiemu komunizmowi, a z drugiej – neokonserwatywnemu liberalizmowi amerykańskiemu. Dziś widzimy, że chiński komunizm i globalistyczny liberalizm połączyły się razem na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos, zagrażając całemu światu, a w szczególności naszemu krajowi.
Oczywiście, II wojna światowa stworzyła warunki do kolonizacji Włoch, zgodnie ze skonsolidowanym modelem, który do dziś jest stosowany przez NATO: zniszczyć, zbombardować i zrównać z ziemią prawdziwe lub domniemane dyktatury, aby zastąpić je marionetkowymi reżimami w służbie obcych interesów. Odnalezienie na nowo dumy z własnej tożsamości i suwerenności jest niezbędnym krokiem do odzyskania Włoch i odbudowy tego, co zostało zniszczone. Dlatego też uważam, że model wielobiegunowości jest interesującą perspektywą walki z globalistycznym Lewiatanem, który zagraża nam dziś we wszystkich aspektach życia codziennego.
Pokonanie głębokiego państwa przez zdrowe siły w Stanach Zjednoczonych Ameryki będzie przesłanką do pokojowego współistnienia, bez jednego państwa, które uważa się za lepsze i uprawnione do podporządkowywania sobie innych. Dlatego właśnie Donald Trump został odsunięty od prezydentury Stanów Zjednoczonych w wyniku oszustwa wyborczego, a na jego miejsce – wybrano osobę tak skorumpowaną, że nie jest w stanie rządzić bez odgórnego sterowania.
Czy można powiedzieć, że Zachód przeżywa kryzys, ponieważ odrzuca Boga i prawo naturalne, a przede wszystkim dlatego, że nie docenia wartości życia i popełnił ogromny błąd z moralnego, ekonomicznego i społecznego punktu widzenia, który doprowadził do obecnego dryfu etycznego i upadku moralnego?
AV: Nie sądzę, aby można było mówić o „pomyłce”; jest to raczej oszustwo, zdrada dokonana przez tych, którzy będąc u władzy, świadomi zła jakie czynią, postanowili przekształcić Włochy w kolonię częściowo Niemiec (jeśli chodzi o gospodarkę), częściowo Francji (jeśli chodzi o kulturę), częściowo Stanów Zjednoczonych (jeśli chodzi o politykę międzynarodową), a częściowo całej Unii Europejskiej (jeśli chodzi o politykę fiskalną i tak zwane reformy). Zawsze jesteśmy komuś podporządkowani, mimo że nasz kraj wielokrotnie w historii – w czasach o wiele trudniejszych i niespokojnych – pokazał, że może bardzo dobrze konkurować z wielkimi mocarstwami zagranicznymi.
Podstawowy problem polega na tym, że rządy, jakie mieliśmy – od czasów monarchii sabaudzkiej – były całkowicie sterowane przez masonerię, która podejmowała decyzje o reformach, wypowiadała wojny, wytyczała granice i zawierała traktaty, zawsze i wyłącznie na polecenie loży. Okryci złą sławą masońscy parlamentarzyści, masońscy ministrowie, masońscy profesorowie uniwersyteccy, masońscy wyżsi oficerowie, masońscy wydawcy i masońscy biskupi byli posłuszni przysiędze wierności wobec Wielkiej Loży i zdradzili interesy narodu włoskiego. Dzisiaj masoneria korzysta ze swego „świeckiego ramienia”, Forum Davos, które ustala porządek dzienny dla Organizacji Narodów Zjednoczonych, Światowej Organizacji Zdrowia, Unii Europejskiej, różnych fundacji „filantropijnych”, partii politycznych i kościoła bergogliańskiego.
Jednak fakt, że ten zamach stanu jest tak rozległy i rozgałęziony, nie oznacza, że jest mniej realny. W istocie, obecna sytuacja jest bardzo poważna właśnie dlatego, że dotyczy dziesiątek państw, którymi w rzeczywistości rządzi jedna elitarna grupa przestępców. Z drugiej strony, nie ma potrzeby mówić o „teoriach spiskowych”: wystarczy posłuchać, co główny architekt Wielkiego Resetu, Klaus Schwab, powiedział 23 maja podczas wystąpienia na Forum w Davos: Przyszłość nie zbuduje się sama: to my [ze Światowego Forum Ekonomicznego] będziemy ją budować”.
„Mamy środki, by narzucić świat, jakiego chcemy. A możemy to zrobić, działając jako „akcjonariusze” w społeczeństwach, współpracując ze sobą”. Częścią tego planu jest również kryzys ukraiński: „Dzięki odpowiedniej narracji wykorzystamy wojnę, by uczynić was zielonymi”, powiedział doradca Schwaba, Yuval Noah Harari. Podsumowaniem wszystkich talentów tego „przebudzonego” izraelskiego intelektualisty, homoseksualisty, weganina, aktywisty na rzecz praw zwierząt, antyputinisty, rusofoba a także zaciekłego przeciwnika Trumpa, są jego bezwstydne słowa: „Za dziesięć lat każdy będzie miał implant w mózgu i wieczne życie w sferze cyfrowej (…).
Google i Microsoft będą decydować o tym, jaką książkę mamy przeczytać, kogo poślubić, gdzie pracować i na kogo głosować…”. Harari jest autorem wielu esejów, w tym, „Od zwierząt do bogów. Krótka historia ludzkości” [Sapiens. From Animals to Gods. A Brief History of Humanity] (2011) oraz „Homo Deus. Krótka historia przyszłości” [Homo Deus. A Brief History of the Future] (2015). Jest to bezsensowne szaleństwo trans-człowieka, któremu wydaje się, że może pokonać śmierć i uczynić siebie bogiem.
Oszustwo dokonane na narodzie włoskim polegało na wmówieniu mu, począwszy od XIX wieku, że jego wolą było wyzwolenie się spod jarzma tyranii różnych państw włoskich sprzed zjednoczenia, pod egidą posłusznych masonerii władców piemonckich; że jego wolą było zbuntowanie się przeciwko władzy prawowitych suwerenów w imię „wolności”.
Nie rozumieli, że będą podlegać o wiele bardziej zepsutym jednostkom; że ich wolą było pozbycie się monarchii sabaudzkiej w okresie bezpośrednio powojennym, aby na jej miejsce ustanowić Republikę Włoską; że ich wolą było przystąpienie do Unii Europejskiej z mirażem Eldorado [że doprowadzi do bogactwa i dobrobytu], a potem przekonanie się, jakim oszustwem było to wszystko. I kto stał za tymi żądaniami wolności, demokracji, postępu? Zawsze i wyłącznie masoneria, której słudzy przeniknęli wszędzie.
Być może nadszedł czas, aby Włosi zaczęli sami decydować o swojej przyszłości, bez dyktatu jawnych zdrajców. I aby zdrajcy zostali osądzeni za to, kim są – przestępczymi spiskowcami – i na zawsze odsunięci od polityki i od jakiejkolwiek możliwości ingerencji w życie państwa. Niech sędziowie i policja pamiętają, że już wkrótce ci, którzy popierali ten dyktatorski reżim, zostaną uznani za kolaborantów i jako tacy skazani. Odrobina godności i honoru z ich strony już teraz by ich uwiarygodniła.
Dlaczego Zachód, tak bogaty w historię i kulturę, nie zastanawia się nad skutkami takiej postawy, która zaprzecza i neguje prawo naturalne? Jak to jest możliwe, aby człowiek rozumny mógł mu zaprzeczyć?
AV: Człowiek jest rozumny, owszem. Ale podlega również namiętnościom, skłonnościom, pokusom świata. Tylko w życiu łaski nadprzyrodzonej Bóg pomaga człowiekowi zachować z Nim przyjaźń i uzdalnia go do działania w Dobru. Czego jednak nauczył nas sławny Romantyzm, jeśli nie tego, że rozum musi ustąpić uczuciu, że wola nie może kierować namiętnościami, że „serce nie sługa”, podczas gdy w rzeczywistości jest wręcz przeciwnie?
Również tutaj widzimy, jak dzięki operacjom manipulacji prostymi masami – począwszy od Giuseppe Verdiego, poprzez wszystkie opery i powieści – wymazano w ludzie i w burżuazji poczucie moralnego obowiązku, zastępując je zniewoleniem irracjonalnością i chwilową namiętnością, ze wszystkimi wynikającymi z tego szkodami.
U źródeł negacji prawa naturalnego leży relatywizm, uznający wszystkie idee za dopuszczalne i uprawnione, zaprzeczający istnieniu transcendentnej zasady wpisanej w człowieka przez Stwórcę. Historia, kultura i sztuka stają się wtedy zjawiskami, które można analizować w kluczu socjologicznym lub psychologicznym, i nie są już tym, co stanowi o cywilizacji. Ale uwaga: ci, którzy negują Boga jako Stwórcę i Odkupiciela, czynią to nie po to, by pozwolić tym, którzy nie są chrześcijanami, na praktykowanie swojej religii, ale raczej po to, by uniemożliwić tym, którzy są chrześcijanami, kształtowanie społeczeństwa zgodnie z zasadami doktryny społecznej i dobra wspólnego. Za tym wszystkim stoją ludzie, którzy nienawidzą naszego Pana.
Pytanie, które stawia mi Pan, doktorze Manocchia, powinno zatem brzmieć: „Dlaczego słudzy szatana mieliby przestać nienawidzić wszystkiego, co choćby w niewielkim stopniu przypomina Chrystusa, skoro zawsze tak czynili?”. Myślenie, że możemy prowadzić dialog z wrogiem, który chce nas zniszczyć, jest albo nieodpowiedzialne, albo zbrodnicze: są wrogowie, których trzeba pokonać bez żadnych skrupułów, ponieważ są oddani złu.
Wina Zachodu polega na tym, że uwierzył w kłamstwa rewolucji, która była także Wielkim Resetem, i pozwolił się wciągnąć w wir buntu i apostazji, przemocy i śmierci. Ale czyż nie to właśnie stało się ostatecznie z Adamem i Ewą, kiedy dali się skusić wężowi? Już wtedy obietnica szatana była ewidentnie fałszywa i podstępna, ale Adam i Ewa ulegli słowom kusiciela – Będziecie jak bogowie! – i odkryli, że zostali oszukani.
Co nam, ludziom Zachodu, wydawało się, że mamy do osiągnięcia, gdy ścinaliśmy głowy królom, arystokratom i hierarchom? Co mogliśmy ulepszyć, mając do dyspozycji takie postacie, jak Fouchet, Danton, Robespierre i całą masę skorumpowanych zabójców, którzy mieli zastąpić tych, których zgilotynowano? Czy ktokolwiek z nas naprawdę myślał, że zezwolenie na rozwody jest postępem? Albo że przyznanie matce prawa do zabicia dziecka, które nosi w swoim łonie, było zdobyciem wolności?
Albo że trucie osób starszych we śnie, chorych czy ubogich jest oznaką cywilizacji? Czy jest ktoś, kto jest szczerze przekonany, że ostentacyjna prezentacja najbardziej odrażających wad jest podstawowym prawem, albo że człowiek może zmienić płeć, w groteskowy sposób modyfikując to, co Natura już postanowiła? Ci, którzy akceptują te okropności, czynią tak tylko dlatego, że są one narzucane jako model „cywilizacji” i „postępu”, a ci, którzy je akceptują, chcą podążać za masami, unikając tym samym skupienia uwagi na sobie.
Problem polega na tym, że współczesny człowiek jest synem rewolucji, nieświadomie indoktrynowanym w kierunku „poprawności politycznej”, ku relatywizmowi, na idei, że nie ma obiektywnej prawdy i że wszystkie idee są jednakowo dopuszczalne. Ta choroba rozumu jest pierwszą przyczyną sukcesu naszych przeciwników, ponieważ wielu ludzi skłania się ku akceptacji ich zasad, nie rozumiejąc, że to właśnie te idee umożliwiły przekształcenie naszego społeczeństwa [w tak destrukcyjny sposób].
Zniewolenie przez Unię Europejską – i jej piekielną ideologię – było jednym z ostatnich ciosów, jakich doznały Włochy. Dlatego też, kiedy słyszę pochwały rewolucji, Deklaracji Praw Człowieka, Oświecenia, Risorgimento i Wyprawy Tysiąca [legendarny moment patriotyczny w historii zjednoczenia Włoch w 1860 r. , {dokonany przez masonów Garibaldiego itp. MD}], drżę. Globalizm jest przerzutem wszystkich współczesnych błędów, które tylko Kościół – od samego początku – potrafił przezornie potępić. I rzeczywiście, jeśli globalizm doznał przyspieszenia, zawdzięczamy to właśnie temu, że od Soboru Watykańskiego II, Hierarchia z zaprzysięgłego wroga spisku masońskiego stała się jego gorliwym sprzymierzeńcem.
Zachód przeżywa stały i niepowstrzymany spadek demograficzny, ze wszystkimi tego konsekwencjami. Obecna narracja utrzymuje, że jest to zjawisko niepokojące dla ludzkości, ponieważ spowoduje wzrost ubóstwa. Czy niż demograficzny może być główną przyczyną upadku gospodarczego? Zjawisko to nie wydaje się niepokoić rządów krajów zachodnich. Dlaczego, Waszym zdaniem, tak się dzieje?
AV: Wiemy, a przyznają to wprost globaliści, że ich głównym celem jest drastyczne zmniejszenie liczby ludności świata. Włoski minister ds. transformacji ekologicznej Roberto Cingolani – który przypadkowo wywodzi się z firmy Leonardo(lotnictwo, przemysł zbrojeniowy) – twierdzi, że planeta jest „zaprojektowana” dla nie więcej niż trzech miliardów ludzi.
Powinien łaskawie wyjaśnić nam, w jaki sposób proponuje zlikwidować tę różnicę, a przede wszystkim, kto go kiedykolwiek upoważnił – wraz z jego rządem, Unią Europejską, ONZ, WHO i całą globalistyczną mafią – do podjęcia działań w tym kierunku, takich jak aborcja, eutanazja, pandemia, eksperymentalne serum, wojny, głód i masowy homoseksualizm. Kto mianował ich „jeźdźcami Apokalipsy”? Kto zatwierdził ich projekt w powszechnym głosowaniu, zakładając, że taki projekt mógłby być kiedykolwiek zaproponowany do zatwierdzenia przez obywateli danego kraju?
Nie dziwi mnie zatem, że zachodni przywódcy nie ośmielają się przejmować spadkiem liczby urodzeń, którego dane dla naszego kraju są w dużej mierze kompensowane obecnością wielu obywateli spoza UE, którzy są znacznie bardziej płodni niż Włosi. Spadek liczby ludności jest wynikiem założeń, które zostały stworzone właśnie w tym celu, podobnie jak lokdałny służyły zniszczeniu gospodarki, która już wcześniej leżała bezwładnie z powodu konkurencji ze strony międzynarodowych korporacji i niesprawiedliwego opodatkowania. Krótko mówiąc: jesteśmy rządzeni przez członków globalnego lobby kryminalistów, którzy mówią nam wprost, że ich planem jest wyeliminowanie nas, a my cały czas siedzimy i zastanawiamy się, dlaczego musimy nosić maski w autobusach, a nie w restauracjach.
Czy ci, którzy nie akceptują teorii nihilistycznych i neomaltuzjańskich, być może dlatego, że są wierni zasadom chrześcijaństwa, narażają się na usunięcie od możliwości sprawowania władzy?
AV: To oczywiste. Ci, którzy nie popierają narracji psychopandemicznej, teorii gender, ideologii LGBTQ, kolektywistycznego liberalizmu WEF, Nowego Porządku Świata i wielkiej uniwersalnej religii, są wykluczani, delegitymizowani i uznawani za wariatów lub przestępców. Każdy odmienny głos jest niewygodny, gdy władza opiera się na przemocy psychologicznej i masowej manipulacji. Tak dzieje się z lekarzem, który nie akceptuje protokołów Speranzy [włoskiego ministra zdrowia], z nauczycielem, który nie dyskryminuje nieszczepionych, z dziennikarzem, który ujawnia prawdę o ukraińskich neonazistach, z proboszczem, który nie chce poddać się szczepieniom, i z kardynałem, który potępia zniewolenie Watykanu przez chińską dyktaturę.
Mówienie o życiu i prawie naturalnym oznacza także mówienie o kręgosłupie społeczeństwa, czyli o rodzinie. Jakie są konsekwencje kryzysu ekonomicznego dla rodziny, oprócz spadku liczby urodzeń?
AV: Rodzina jest z pewnością w centrum ataku globalistów. Rodzina oznacza tradycję, tożsamość, wiarę, wzajemną pomoc i wsparcie, przekazywanie zasad i wartości. Rodzina oznacza ojca i matkę, z których każdy ma swoją specyficzną rolę, niezastąpioną i niewymienną, zarówno we wzajemnych relacjach między małżonkami, jak i w wychowaniu dzieci, a także wobec wspólnoty. Rodzina oznacza religię przeżywaną, religię, która jest przekazywana poprzez drobne gesty, dobre nawyki, kształtowanie sumienia i zmysłu moralnego.
Można dobrze zrozumieć, że uderzenie w rodzinę prowadzi w sposób nieunikniony do rozkładu społeczeństwa, które z natury nie jest w stanie zastąpić roli rodziny. W związku z tym, mamy do czynienia z: rozwodami, aborcją, małżeństwami osób tej samej płci, adopcją dzieci przez osoby samotne lub pary nieformalne, pozbawieniem władzy rodzicielskiej z powodów ideologicznych, eliminacją dziadków i krewnych z życia domowego, warunkami pracy dla matek, które nie pozwalają im na wykonywanie obowiązków rodzinnych, dyskryminacją kobiet zamężnych lub mających dzieci, gdy szukają pracy, indoktrynacją dzieci od szkoły podstawowej. Również w tej dziedzinie potrzebne są odważne i zdecydowane działania na rzecz obrony naturalnej rodziny i ochrony praw rodziców do wychowania dzieci, które nie są własnością państwa.
+ Carlo Maria Viganò, Arcybiskup
Tłum. Sławomir Soja Źródło: The Remnant (June 17, 2022) – „THE CRISIS OF MAN AND THE DECLINE OF THE WEST: Interview of Archbishop Carlo Maria Viganò”
Wesprzyj naszą działalność [Bibuły. md]
Litwa poinformowała Rosję, że od soboty blokuje przewóz dużej części dóbr do i z Kaliningradu w związku z zachodnimi sankcjami nałożonymi na Moskwę za agresję na Ukrainę. Gubernator Obwodu się odgraża, a Reuters informuje, że posunięcie naszego sąsiada może doprowadzić do eskalacji konfliktu na linii Putin-NATO.
Litwa po ponad trzech miesiącach w Ukrainie wojny postanowiła uderzyć w Kaliningrad. W piątek nasz sąsiad poinformował Kreml, że ogranicza import i eksport z Obwodem. Gubernator Obwodu Kaliningradzkiego Anton Alichanow powiedział, że ograniczenie wpłynie na ok. połowę produktów importowanych i eksportowanych z Rosji przez Litwę.
– Uważamy, że jest to najpoważniejsze naruszenie prawa do swobodnego tranzytu do i z Obwodu Kaliningradzkiego – przekonywał Alichanow w nagraniu, dodając, że władze będą naciskać na zniesienie tych środków. Dodał, że wśród towarów, których to dotyczy, są materiały budowlane, cement i wyroby metalowe.
Blokada zaczęła się od soboty. Litewskie MSZ nie chciało komentować tej sprawy. „Posunięcie to może zwiększyć i tak już wysoki poziom napięć między Rosją a NATO w związku z rosyjską inwazją na Ukrainę pod koniec lutego” – pisze Reuters. Jak informuje agencja, kolejowa obsługa pasażerów z Rosji do Kaliningradu odbywa się przez terytorium Litwy bez zmian, samoloty latają nad Bałtykiem, bo przestrzeń powietrzna UE jest dla Rosji zamknięta.
Anton Alichanow powiedział, że jeśli Obwód nie będzie w stanie szybko doprowadzić do zniesienia blokady, zacznie dyskutować o potrzebie większej liczby statków do przewozu towarów do Rosji.
Nie lepiej sytuacja wygląda w przypadku naszej relacji z północnym sąsiadem. Jak pisaliśmy w money.pl na początku kwietnia, wojna w Ukrainie całkowicie zamroziła stosunki między Obwodem Kaliningradzkim a Polską. Rosjanie nie przyjeżdżają już na zakupy do naszego kraju, zniknęły reklamy w języku rosyjskim, a ruch na granicy niemal zupełnie zamarł.
– Mieliśmy duży asortyment premium tylko dla Rosjan. Teraz to wszystko się skończyło – mówił money.pl pan Mariusz, były pracownik sklepu meblarskiego w Bartoszycach.
====================================
mail: Chyba nikomu nie trzeba wyjaśniać, co to oznacza.
Dmytro Kuleba minister spraw zagranicznych Ukr…j, wystąpił z pismem do Mateuszka, o deportacje na Ukrainę, wszystkich mężczyzn, obywateli Ukrainy, w wieku od 18 do 60 lat. Najwyraźniej kończy im się żywa siła i na gwałt potrzebują nowej
Stanisław Michalkiewicz 17 czerwca 2022 http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=5197
Nie mieli szczęścia Polacy z Wołynia i innych części Małopolski Wschodniej, bo w 1943 roku zostali wymordowani przez Ukraińców – wyznawców Stefana Bandery, który dzisiaj uważany jest za jednego z ojców ukraińskiej niepodległości i bohatera narodowego. Ten mord był expressis verbis wpisany w nacjonalistyczną teorię Dymitra Doncowa, według której nie ma co zawracać sobie głowy ludnością obcoplemienną, tylko zwyczajnie ją wymordować, zapewniając w ten sposób przestrzeń życiową dla Ukraińców, którzy, nawiasem mówiąc, też dzielili się na „elitę” i „czerń”, która dla „elity” powinna się poświęcać, albo też być poświęcana. Dymitr Doncow nie miał sposobności, by swoją teorię od razu wprowadzić w czyn, ale II wojna światowa taką sposobność stworzyła.
Ukraińcy poddani w czasach sowieckich okrutnemu eksperymentowi w postaci sztucznie wywołanego głodu, związali swoje nadzieje z Niemcami, w przekonaniu, że Niemcy przyniosą Ukrainie upragnioną niepodległość, podobnie jak to zrobiły w czasie I wojny światowej. Tym razem jednak byli to inni Niemcy, mianowicie narodowi socjaliści, którym odbudowywanie niepodległej Ukrainy w zasadzie nie przychodziło do głowy. Toteż po pierwszym miodowym okresie, kiedy to powstał zalążek ukraińskiego wojska w postaci dywizji i batalionów SS, a także pomocniczej policji w służbie niemieckiej, nastąpił bolesny powrót do rzeczywistości. Kiedy okazało się, że Niemcy nie tylko żadnej Ukrainy nie będą odbudowywały, a w dodatku – prawdopodobnie przegrają wojnę, policja pomocnicza dostała rozkaz zdezerterowania i w ten sposób, powstała UPA.
Ponieważ stawało się jasne, że ambitnych celów wojennych nie da się już zrealizować, to postanowiono osiągnąć cel, który był jeszcze możliwy do osiągnięcia, mianowicie – wymordowania ludności polskiej. Ta okrutna „czystka etniczna” doprowadziła do zagłady ponad 100 tysięcy Polaków, a zdecydowana większość tych, którym udało się przeżyć, wyjechała do pozostającej pod sowiecką okupacją Polski. Wskutek czego tamte tereny są dziś przez Ukraińców uważane za własne, a Polska nie ośmiela się tego kwestionować.
Ten przykład pokazuje, że zbrodnia popłaca, pod warunkiem szczęśliwego zbiegu okoliczności. A zbieg okoliczności był taki, że z jednej strony Sowieci przesunęli Polskę na zachód, a z drugiej strony Amerykanie potrzebowali Ukraińców jako narzędzia dywersji wobec Sowietów. Dlatego Ameryka hołubiła i nadal hołubi banderowców, którym puszczono w niepamięć „kolaborację” z Hitlerem – w innych przypadkach niewybaczalną.
Oto co pisze w swoich wspomnieniach Adam hr. Ronikier, podczas okupacji prezesujący Radzie Głównej Opiekuńczej – jednej z dwóch polskich instytucji (drugą był Polski Czerwony Krzyż) działających oficjalnie w Generalnej Guberni, której częścią była też Małopolska Wschodnia.
„Ponieważ zaś ze wschodniej połaci RP, z Wołynia, nadchodziły tragiczne wieści o rozpoczynających się tam rzeziach ze strony Ukraińców, postanowiliśmy tam pracę organizacyjną straży (obywatelskiej – SM) rozpocząć. Przybywający stamtąd w popłochu i rozpaczy uciekinierzy zapewniali nas, że wszystko, co zdrowe i uczciwe będzie można dla obrony użyć i w ten sposób konieczną pomoc nieszczęsnej ludności przynieść. Toteż jak piorun z jasnego nieba spadła na nas wiadomość przywieziona przez mych wysłanników z Warszawy, że Delegatura Rządu jest zasadniczo przeciwna tworzeniu straży i że swego przyzwolenia stanowczo odmawia. (…)
Struty bardzo tym tak smutnym obrotem sprawy Straży Obywatelskiej, do której przykładałem tak wielką wagę, gdyż wiedziałem, co grozi ludności polskiej od Ukraińców szczególniej (…) W tymże czasie sprawa Wołynia zaczęła przybierać wprost tragiczne kształty. Gwałty i morderstwa dokonywane na Polakach przez zamieszkałych tam Ukraińców, nie tylko nie ustawały, ale z dniem każdym przybierały na sile i barbarzyńskich formach. (…) Tak topniał stan posiadania polskiego w tej odwiecznie do Polski należącej ziemi, a panowie z Delegatury, nie pozwoliwszy nam na zorganizowanie obrony, nie raczyli myśleć o tym, że złemu trzeba było przynajmniej próbować zaradzić, a nie zostawiać bez żadnej pomocy te rzesze polskie na Kresach.
Przecież przykład, który miał miejsce w Równem, gdzie dwaj nasi delegaci uzyskawszy od Kreishauptmanna broń, rozdali ją Wołyniakom, którzy dzięki temu nie tylko potrafili Ukraińców wziąć w ryzy, ale naokoło Równego kraj cały doprowadzić do ładu i porządku – przeczy kategorycznie tym naszym mędrkom, którzy teraz powiadają, że i tak nic by to nie dało zrobić, bo władze niemieckie nie pomogły.”
No dobrze – ale dlaczego „panowie z Delegatury” zajęli takie nieprzejednane stanowisko, które Polaków kresowych wydało na śmierć bez obrony? Tego nie wiem, ale nie wykluczam, że z obawy, co na to powie Nasz Ówczesny Najważniejszy Sojusznik, czyli Winston Churchill, którego Sowieci codziennie informowali, jak to AK kolaboruje z Niemcami. Słowem – że Polacy na Wołyniu zostali pozostawieni własnemu losowi ze strachu Delegatury Rządu, no i oczywiście – samego Rządu RP w Londynie przez Churchillem. Jest to oczywiście wyjaśnienie najbardziej uprzejme.
Nie mieli więc szczęścia kresowi Polacy wtedy, bo albo zostali wymordowani, albo uciekli, a wszelkie ślady polskości zostały przez organizatorów i wykonawców tego mordu starannie usunięte. Ciekawa rzecz – bo nie mają szczęścia i dzisiaj. Polska liczy co prawda ponad 312 tys. kilometrów kwadratowych, ale okazuje się, że na jej terytorium nie ma miejsca, na którym można by tym pomordowanym nieszczęśnikom postawić pomnik. A pomnik jest; został ufundowany przez Polonię Amerykańską i przedstawia orła, w którego otwartej piersi, w otworze w kształcie krzyża, widać dziecko nadziane na tryzub. Poniżej rodzina w płomieniach i odcięte głowy nadziane na sztachety.
Wprawdzie rada gminy Jarocin leżącej między Janowem Lubelskim i Niskiem uchwaliła, by ważący 10 ton monument stanął w niewielkiej wsi Domostawa, leżącej tuż przy granicy Kongresówki z Galicją, ale chyba do tego nie dojdzie, bo dyrektor odlewni w Gliwicach odmówił udostępnienia szablonu niezbędnego do zmontowania pomnika, pod pretekstem „aktualnej sytuacji politycznej” oraz wycofał się też z wcześniejszej obietnicy przewiezienia i zmontowania monumentu. Widocznie od kogoś usłyszał: wiecie, rozumiecie, dyrektorze – no i wszystko jasne.
Jak wiadomo, „aktualna sytuacja polityczna” polega na tym, że pan prezydent Duda i cały rząd „dobrej zmiany”, na rozkaz Naszego Złociutkiego Pana z Waszyngtonu, wchodzi Ukraińcom gdzie trzeba bez mydła. Gdyby w takiej „sytuacji politycznej” doszło do zmontowania pomnika, to na samą myśl, naszym Umiłowanym Przywódcom cierpnie skóra, bo Nasz Złociutki Pan albo natarłby im uszu, albo przynajmniej im natupał i na nich nakrzyczał. Taką ci to „politykę” prowadzą nasi obecni mężykowie stanu, jak się okazuje – zgodnie z tradycją.
Tak bardzo kochają Ukrainę, że postanowili tam nie mieszkać.
9 czerwca 2022 https://halturnerradioshow.com/index.php/en/newspage/world/ukraine-president-s-inner-circle-buying-multi-milion-mansions-in-switzerland
Jeśli Ukraina wygrywa wojnę z Rosją, to dlaczego kluczowe osoby z kręgu prezydenta Zełenskiego kupują domy w Szwajcarii? Z jakich źródeł przeznaczają na te rezydencje po 9 milionów dolarów? Czy kradziono „pomoc zagraniczną” USA, aby mogli kupić wielomilionowe rezydencje?
Podobnie jak większość krajów, Szwajcaria posiada rejestry gruntów wskazujące, kto jest właścicielem danej nieruchomości, za ile została sprzedana i jakie podatki są od niej płacone. Wyciągi z tych ksiąg wieczystych są dostępne dla ogółu społeczeństwa.
Wśród właścicieli luksusowych nieruchomości w krainie banków i alpejskich łąk są wysocy urzędnicy ze świty Zełenskiego.
Zaczynamy od Dmitrija Razumkowa, ukraińskiego polityka i byłego przewodniczącego Rady Najwyższej (legislatury). Zgodnie z wyciągiem z rejestru gruntów, wydaje się, że Razumkow kupił sobie luksusowy dom za 8 954 621,00 franków szwajcarskich, co w przybliżeniu odpowiada wartości dolara amerykańskiego. Jego nazwisko znajduje się na dole rejestru sprzedaży nieruchomości:
Następny jest Ołeksandr Danyliuk (Daniljuk) były sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy. Jego nazwisko pojawia się jako nabywca domu o wartości 9 126 538,00 CHF pokazanego na poniższym zapisie:
Następna jest historia Ludmiły Denisowej, rzeczniczki praw obywatelskich, zwolnionej z powodu fałszywych doniesień o okrucieństwach armii rosyjskiej wobec dzieci.
Koszt każdego domu to około 9 milionów franków szwajcarskich. Frank jest obecnie prawie równoważny dolarowi.
Tak bardzo kochają Ukrainę, że postanowili tam nie mieszkać.
Mało tego, skąd ci „urzędnicy publiczni” uzyskali po około 9 milionów dolarów każdy na zdobycie rezydencji w Szwajcarii?
Większość z tych domów została zakupiona ZANIM Rosja rozpoczęła swoją Specjalną Operację Wojskową na Ukrainie. Czy te domy były jakąś łapówką lub zapłatą dla tych urzędników publicznych, aby skłonić ich do wyprzedania Ukrainy przez podsycanie pożarów prowadzących do wybuchu wojny? Czy ci urzędnicy publiczni zostali opłaceni przez kogoś, aby skłonić ich do pomocy w rozpoczęciu wojny?
Albo – co gorsza – czy zagraniczna pomoc dla Ukrainy została skradziona, aby ci ludzie mogli kupić dla siebie luksusowe rezydencje, z dala od wojny, którą pomogli rozpocząć?
=====================
mail: Aby płynąca z serca pomoc dla krainy U nigdy nie osłabła..

Satanista, handlarz narkotyków i nazista: co czeka Davida „chemika” Kasatkina, który zabijał schwytanych rosyjskich żołnierzy?
Zasłynął brutalnymi torturami w wojsku, zniewagami wobec wyznawców religii i groźbami pod adresem rodziny głowy Czeczenii. Jak żył i walczył?
Pod znakiem Bafometa
Porucznik Gwardii Narodowej Ukrainy, dowódca plutonu w „Azow” – 25-letni Dawid „Chemik” Kasatkin dał się poznać w pierwszych dniach „specjalnej operacji wojskowej”. Wśród przestępców okazał się najbardziej utytułowanym blogerem, gromadząc około 150 000 obserwujących na Instagramie, TikToku i Telegramie. Na swoich portalach społecznościowych Kasatkin publikował nagrania z morderstw, mieszał je z życiowymi refleksjami, rozmywał to wszystko czarnym humorem, a także flirtował z dziewczynami, zamieszczał relacje z klubów ze striptizem i obrażał wierzących.
Uwięziony w podziemiach huty żelaza i stali „ Azovstal ”, David Kasatkin początkowo emanował pewnością siebie. Napisał post, w którym obiecał zabić głowę Czeczenii i ukarać [w szczególny sposób – jego kobiety md] jego bliskich. Jednak 14 maja, zdając sobie sprawę, że niewola jest nieuchronna, naziści starannie oczyścili sieci społecznościowe z treści antyrosyjskich.
„W tej chwili nie mogę komentować polityki” – wyjaśnił swoim zwolennikom.

Kiedy Chemik opuścił „Azovstal”, by się poddać, rosyjskie wojsko natychmiast rozpoznało go po malowniczych tatuażach. Na stopach znajdują się bluźniercze wizerunki Chrystusa i Marii Dziewicy, pod którymi jest napisane „zabij wszystkich”. Na palcach widnieje napis „Czas zabijać”. Na jego rękach widnieją nazistowskie znaki i motto obozu koncentracyjnego Buchenwald „Jedem das Seine”. Głowa kozła diabła była ozdobą na całym jego plecach.
„To jest Bafomet – symbol mojej rodziny” – wyjaśnił ukraiński watażka.
Zbrodniarz wojenny
Brutalne zbrodnie chemika zdradzają jego tatuaże. Na przykład rysunek na kciuku Kasatkina był widziany w filmie, w którym przesłuchiwano rosyjskiego jeńca wojennego.
„Proszę, skończ ściemniać i powiedz mi” , głos chemika jest słyszany poza ekranem. Ręce rosyjskiego żołnierza były splecione za plecami a oczy zasłonięte taśmą klejącą. Następnie rosyjskie siły zbrojne odnajdą jego ciało w śmietniku. Biedak był brutalnie torturowany, zanim został zabity: całe jego ciało było pokryte guzami i siniakami.

David Kasatkin pojawia się także w sadystycznym filmie swojego towarzysza broni i podwładnego, członka „Azova” Nikolaya „Mr. Frostovika”. Pod żarliwym ukraińskim punkiem pokazywano tam codzienność plutonu Chemika przed blokadą i kapitulacją: plądrowanie, strzelanie z dachów nieopróżnionych budynków mieszkalnych, używanie cywilów jako żywych tarcz. Jest materiał filmowy, na którym wykończono rannego członka załogi czołgu L/DPR strzałem w brzuch, jego śmierć wywołała śmiech bojowników „Azowa”.
Kasatkin nie znał litości nie tylko dla obcych, ale i dla swoich. Według rosyjskich funkcjonariuszy bezpieczeństwa, w marcu strzelił w plecy pułkownika Straży Przybrzeżnej UAF, który opuścił swoje stanowisko i szukał azylu w Rosji. A pod koniec kwietnia Chemik wbił kulę w głowę szeregowca ukraińskiego, który zamierzał się poddać, ale zgubił się w katakumbach „Azovstalu”.
Zgodnie z prawami ulicy
Sądząc po wpisach na portalach społecznościowych, David Kasatkin, podobnie jak jego młodszy brat i starsza siostra, byli wychowywani bez ojca, gruzińskiego pochodzenia. Ich matka Natalia nigdy nie wyszła za mąż.
W 2013 roku Natalia Kasatkina była szczęśliwa, że jej syn David zajął 3. miejsce w Donieckim Regionalnym Pucharze Boksu Tajskiego. A w 2016 roku pochwaliła się, że zdobył mistrzostwo Ukrainy w biathlonie bojowym.
Kasatkin spędził dzieciństwo na obrzeżach Mariupola w Chruszczowie przy Alei Metalurgów 119, mieszkanie 92. Jeszcze w szkole, jak sam przyznał, zaczął produkować i sprzedawać narkotyki, za co otrzymał przydomek „Chemik”. W tym samym czasie dołączył do radykalnych ultras z klubu piłkarskiego Szachtar i co tydzień walczył z rywalizującymi kibicami lub policją. Wszyscy jego przyjaciele byli neonazistami. Później Kasatkin wyznał subskrybentom, że był wojującym ateistą. Jednak jego tatuaże sugerują, że jest raczej satanistą.
W wieku 18 lat „chemik” wstąpił do wojska. W wieku 20 lat zaciągnął się do nacjonalistycznego batalionu „Azow”, aby wziąć udział w karnych operacjach przeciwko pokojowo nastawionym mieszkańcom Mariupola, którzy wspierali siły prorosyjskie. Dowódcy wyróżniali się gorliwością. Kasatkinowi przydzielono służbowe mieszkanie w Mariupolu przy Alei Budowniczych 56, mieszkanie 18, awansowano w randze i powierzono pluton. No i dawali też bonus – neonaziści wydawali pieniądze na markowe ubrania i rozrywki.
David Kasatkin regularnie odwiedzał bary ze striptizem i burdele. Na jednym ze zdjęć Chemik przytula lokalną modelkę porno. W Internecie jest mnóstwo jej erotycznych zdjęć i dziesiątki stron, z których poluje na bogatych mężczyzn.
W latach 2018-2021 Kasatkin był szkolony przez instruktorów NATO. Był z tego dumny, zrobił mnóstwo zdjęć z treningów i opatrzył je hashtagami #siły specjalne.
PS
Teraz Chemik jest w rękach rosyjskich sił bezpieczeństwa. Według niektórych doniesień został przewieziony do aresztu tymczasowego na Kaukazie Północnym, gdzie będzie czekał na proces za swoje brutalne zbrodnie.
Egor Perezhogin
Opracowanie wersji polskiej SpiritoLibero
Źródła z powodu szalejącej cenzury oczywiście do odwołania nie podaję.
====================
[przecież wystarczy wkleić w gugla Egor Perezhogin; Kasatkin, by wyskoczyło: https://www.stalkerzone.org/satanist-drug-dealer-nazi-what-awaits-david-chemist-kasatkin-who-killed-captured-russian-soldiers/ MD]

W dniu wczorajszym, 13 czerwca prezydent Andrzej Duda – cytuję z jego oficjalnej strony:
„…. wziął udział w odprawie kierowniczej kadry Ministerstwa Obrony Narodowej i Sił Zbrojnych RP. Jako Zwierzchnik Sił Zbrojnych RP przedstawił m.in. rekomendacje dotyczące wzmocnienia bezpieczeństwa państwa w kontekście wojny w (na-JMW) Ukrainie, współpracy sojuszniczej i Szczytu NATO w Madrycie. „
I dalej cytuję:
„Odprawa rozliczeniowo–koordynacyjna kierowniczej kadry resortu obrony narodowej to najważniejsze coroczne (!!!) przedsięwzięcie rozliczeniowo–zadaniowe. Ostatnia odprawa z udziałem Prezydenta RP odbyła się w 2019 r. (!!!) w Pałacu Prezydenckim w Warszawie.”
Wystąpienie Głowy Państwa (do przeczytania tutaj) było nie tylko, mimo całej masy komplementów pod adresem rządu , ważne, ale przede wszystkim informatywne. Pan prezydent przyznał, że Polska jest wskutek gigantycznej pomocy Ukrainie kompletnie rozbrojona. Rząd bowiem przeznaczał na tę pomoc nie tylko ZAPASY sprzętu, broni i amunicji, ale wręcz przekazywał Ukrainie AKTUALNE uzbrojenie polskiej armii, co jest według mnie zdradą stanu.
Proszę samemu ocenić:
A.Duda:
” Udzielamy Ukrainie największej pomocy militarnej, jaką kiedykolwiek udzieliliśmy innemu państwu. Jesteśmy też głównym państwem przekazującym Ukrainie ciężkie uzbrojenie. Mówimy o setkach sztuk czołgów, wozów bojowych, artylerii, a także dronach, ręcznych wyrzutniach przeciwlotniczych, setkach tysięcy sztuk amunicji, części zamiennych i innego wyposażenia. To były bardzo potrzebne decyzje, decyzje, które szybko i bezpośrednio odpowiadały na prośby strony ukraińskiej i realnie wsparły ją na polu walki.
Postawiło to przed ministrem obrony narodowej realne zadanie uzupełnienia stanów uzbrojenia. No cóż, proszę Państwa, takie są fakty.
Przekazaliśmy – krótko mówiąc – ze swojego. Nie przekazaliśmy [sprzętu] z magazynów, nie przekazaliśmy od kogoś innego, przekazaliśmy to, co mieliśmy, uważając, że jest to potrzebne
Dlatego podjęliśmy te – co tu kryć – bardzo trudne decyzje. To przecież są nie tylko kwestie naszego uzbrojenia, to także olbrzymie wydatki ze strony naszego państwa i olbrzymie poświęcenie. To – jak szacujemy – co najmniej miliard siedemset milionów dolarów w postaci samej tylko pomocy militarnej (1 mld700 milionów dolarów! – przyp. JMW)”
I dalej prezydent Duda opowiada, jak rząd chce uzbroić bezbronną armię, a jego szczerość chwyta za serce. Ma to jednak trwać latami;
„Ale co jasne i co chyba naturalne, oczekujemy uzupełnienia tych braków, które powstały w naszych zasobach, także w ramach sojuszniczych mechanizmów wsparcia. Pan Minister mówił przed momentem o zakupach, które chcemy zrealizować. Tak, chcemy je zrealizować, ale realizacja tych zakupów potrwa. Uzupełnienie stanów uzbrojenia poprzez wyposażenie nas w nowy sprzęt, który dopiero zostanie wyprodukowany to są co najmniej miesiące, ale w dużej części lata. Potrzebujemy uzupełnień szybko. Dlatego ubiegamy się w tej chwili właściwie u wszystkich naszych sojuszników, zwłaszcza tych najpoważniejszych, o to, by przesłali nam sprzęt – przecież niekoniecznie nowy. Wręcz przeciwnie, przecież my przekazaliśmy sprzęt używany i także i używany sprzęt jesteśmy gotowi przyjąć, byle uzupełnić – przynajmniej w części – to, co utraciliśmy w sposób, który uznajemy za uzasadniony, jasny i oczywisty.”
Dowiadujemy się też, że chociaż agresja Rosji spadła na Ukrainę niespodziewanie, to już latami rząd Polski wspierał Ukrainę militarnie:
„Polskie wsparcie dla Ukrainy to też wieloletnia współpraca wojskowa, promująca zachodnie standardy w ukraińskiej armii. Polscy instruktorzy – wraz z instruktorami z USA, Wielki Brytanii i Kanady – pomogli wyszkolić tysiące ukraińskich żołnierzy. Od lat współpracujemy w ramach polsko– litewsko–ukraińskiej brygady z dowództwem w Lublinie. Było to wyrazem naszego wsparcia dla integracji Ukrainy ze strukturami transatlantyckimi, ale dziś widzimy, że pomoc ta budowała też zdolność armii ukraińskiej do skutecznego przeciwstawienia się agresji. „
Wniosek końcowy? Polska pozbawiła się własnej obronności na rzecz Ukrainy. Stoi obecnie -mówiąc trywialnie – goła i wesoła. W razie agresji rosyjskiej zapewne pan prezydent Duda będzie prosił, by Rosjanie poczekali kilka lat na granicy, aż Polska uzupełni aktualne uzbrojenie o zużyty złom z zachodniej granicy albo nawet z samych USA.
Dla mnie jest to zdrada stanu na najwyższym szczeblu. Zdrada wobec polskiego społeczeństwa i bezmyślne narażanie życia polskiej (obecnie bezbronnej) armii..
Absolutny skandal!
Zródło:prezydent.pl
Na podstawie artykułu Jacka Boki pt: Rezydentowi Dudzie do sztambucha.
http://kresywekrwi.blogspot.com/2022/06/rezydentowi-dudzie-do-sztambucha.html?m=0
na portalu 'KRESY WE KRWI” md.
Місто Львів не для польських nанів

=====



























Jacek Boki – 11 Czerwiec 2022 r.
Marek Trojan https://kresy.pl/wydarzenia/sondaz-gwaltowny-wzrost-sympatii-dla-oun-upa-i-bandery-wsrod-ukraincow/?swcfpc=1
Od 2010 skala poparcia dla OUN-UPA wśród Ukraińców wzrosła czterokrotnie, a od 2015 roku – dwukrotnie. Obecnie przekracza już 80 proc. w skali kraju. Lidera OUN, Stepana Banderę, pozytywnie

ocenia 3/4 Ukraińców, dwa razy więcej, niż jeszcze kilka lat temu.
W tym tygodniu ukraińska agencja badań socjologicznych Rating Group opublikowała wyniki najnowszej, 10. edycji badania „Ideologiczne markery Ukrainy”. Dotyczy ono przede wszystkim stosunku Ukraińców do kwestii historycznych i pamięci, głównie XX wieku i czasów II wojny światowej.
Grupa Rating zaznacza, że tegoroczne badanie wykazało wyraźny wzrost pozytywnego stosunku do Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) i Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA). Znacząco wzrósł odsetek Ukraińców, którzy uważają członków OUN-UPA za uczestników walki o państwową niepodległość Ukrainy. Obecnie, tego zdania jest 81 proc. badanych, a tylko 10 proc. nie zgadza się z tym. To oznacza, że od 2010 skala poparcia dla OUN-UPA wzrosła czterokrotnie, a od 2015 roku – dwukrotnie. Najwięcej zwolenników uznania upowców za uczestników walki o niepodległość Ukrainy odnotowano na zachodzie (89 proc.) i w centrum kraju (82 proc.).
Do „żołnierzy UPA” pozytywny stosunek ma 71 proc. ankietowanych Ukraińców, z czego 40 proc. – jednoznacznie pozytywny. Negatywnie odnosi się do nich 12 proc., w tym 7 proc. zdecydowanie. Najbardziej jest to widoczne na zachodniej Ukrainie (86 proc. pozytywnie, w tym 60 proc. zdecydowanie) i w centralnej części kraju (75 proc., w tym 41 proc. zdecydowanie), a także wśród ludności tylko ukraińskojęzycznej (80 proc.). Najmniejsze poparcie odnotowano na wschodzie i na południu Ukrainy, jednak nawet tam oceny pozytywne stanowią już wyraźnie powyżej 40 proc. Najwięcej osób krytycznie oceniających OUN-UPA odnotowano na wschodzie (28 proc., 17 zdecydowanie). Również wśród ludności rosyjsko języcznej oceny pozytywne przeważają nad negatywnymi (57 proc. do 28 proc.).

„W ostatnich latach daje się zauważyć pozytywna dynamika stosunku do ukraińskich postaci historycznych, wokół których jeszcze dekadę temu toczyły się w społeczeństwie gorące debaty” – zauważa Rating Group. Dotyczy to m.in. lidera OUN, Stepana Bandery. Obecnie, pozytywny stosunek do niego deklaruje 74 proc. Ukraińców, z czego 40 proc. ocenia go jednoznacznie pozytywnie. Negatywny stosunek ma do Bandery tylko 14 proc. badanych, w tym 8 proc. zdecydowanie. 4 proc. odpowiedziało, że nie wie o kogo chodzi, a 9 proc. miało problem z jednoznaczną odpowiedzią.
Dla porównania, w 2012 roku Stepana Banderę pozytywnie oceniało 22 proc. Ukraińców (58 proc. negatywnie), a w kwietniu 2014 roku – 31 proc. (48 proc. negatywnie). W latach 2016-2018 pozytywny stosunek Ukraińców do lidera OUN pozostawał zasadniczo na poziomie 35-36 proc., ale oceny negatywne spadały, do 34 proc. Później nastąpił gwałtowny wzrost poparcia.
Największą popularność Bandery odnotowano na zachodniej (89 proc.) i w środkowej Ukrainie (78 proc.), wśród młodych respondentów w wieku 18-35 lat (81 proc.) i wśród ludności tylko ukraińskojęzycznej (82 proc.). Nawet na południu i na wschodzie Ukrainy poparcie dla tej postaci przekracza odpowiednio 50 i 60 proc. Wśród ankietowanych rosyjskojęzycznych to 51 proc.

„Co ważne, pozytywny stosunek do ideologa ukraińskiego nacjonalizmu przeważa obecniew regionach południowo-wschodnich i wśród tych, którzy na co dzień mówią tylko po rosyjsku” – zaznacza Rating Group.
Przypomnijmy, że jeszcze w 2018 roku 45 proc. Ukraińców uważało OUN-UPA za bojowników o niepodległość Ukrainy, 51 proc. twierdziło, że w czasie II WŚ bronili ojczyzny, a 62 proc. popierało ustanowienie święta państwowego w dzień rocznicy powstania UPA. Wówczas badania te pokazywały jednak, że Ukraińcy z różnych części kraju byli wyraźnie podzieleni ws. oceny OUN-UPA.
Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów, której przywódcą był Stepan Bandera (OUN-B), wraz z jej zbrojnym ramieniem – Ukraińską Powstańczą Armią odpowiada za ludobójstwo Polaków na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej w czasie II wojny światowej. W czasie rzezi wołyńskiej Bandera był przetrzymywany przez Niemców w obozie koncentracyjnym w Sachsenhausen, w związku z czym kwestionowana jest jego odpowiedzialność za tę zbrodnię. Obrońcy Bandery nie biorą pod uwagę, że był on przetrzymywany w dobrych warunkach i utrzymywał stały kontakt ze swoją organizacją. Oprócz tego Bandera odpowiada za liczne zbrodnie swojego ugrupowania popełnione w czasie przebywania na wolności.
Rating Group / Kresy.pl
Joanna M.Wiórkiewicz https://niemcy.neon24.info/post/168256,ockneli-sie-interpol-mowi-o-rozprzestrzenianiu-sie-ukrainskiej-broni-po-swiecie
Były szef japońskiego wywiadu gospodarczego Kazuhiko Fuji pisze w jednej z japońskich publikacji, że nadszedł czas, by ogłosić alarm, bo masowe dostawy broni na Ukrainę już teraz dostają się nielegalnymi kanałami w ręce terrorystów i przestępców na całym świecie. Z kolei Interpol stwierdził 1 czerwca, że Ukraina zamienia się w największy czarny rynek w skali międzynarodowej, na którym sprzedaje się broń dostarczaną przez Zachód. Przyczynia się do tego korupcja i całkowita bezsilność rządzących.
Państwa zachodnie dostarczają Ukrainie coraz więcej broni. Głównym sponsorem militaryzacji Kijowa jest Waszyngton. Oto tylko kilka danych.
Stany Zjednoczone dostarczyły już Ukrainie 1400 Stingerów i podpisały nowy kontrakt z amerykańskim gigantem obronnym Raytheon na wyprodukowanie i dostarczenie kolejnych 1468 MANPADS. Ponadto Stany Zjednoczone wysłały na Ukrainę 5 500 przenośnych pocisków przeciwpancernych Javelin, ponad 700 dronów kamikadze Switchblade, ponad 120 sztuk nowego bezzałogowego statku powietrznego Phoenix Ghost, 7 000 karabinów automatycznych i 50 milionów sztuk amunicji.
Taka wysokość pomocy wojskowej już teraz budzi niepokój w samych Stanach Zjednoczonych, gdzie pojawiły się obawy, że „zapasy broni USA stają się niewystarczające, aby zapewnić pełne wsparcie sojusznikom”. Ale Zachód powinien obawiać się nie tylko opróżnienia własnych arsenałów. Biorąc pod uwagę niemal całkowity brak kontroli władz w Kijowie nad tym, co dzieje się w całym kraju, a w szczególności w armii, część tej broni nieuchronnie trafi na czarny rynek. A stamtąd w ręce kryminalistów, ekstremistów i terrorystów.
Po upadku ZSRR Ukraina stała się światową bazą dla nielegalnego handlu bronią, zarówno produkcji sowieckiej, jak i zachodniej. Wprawdzie w okresie rosyjskich „operacji specjalnych” wielkość nielegalnej sprzedaży zmniejszyła się ze względu na potrzeby zbrojeniowe Kijowa, ale sytuacja może ulec zmianie. Ze względów bezpieczeństwa Ukraińcy sami potajemnie kupują broń strzelecką. Według najbardziej ostrożnych szacunków, tylko w ciągu ostatnich trzech miesięcy na czarnym rynku sprzedano nawet 300 000 sztuk broni.
Masowe dostawy zagranicznej broni na Ukrainę rozpoczęły się w 2019 roku i nasiliły się wraz z rozpoczęciem rosyjskiej „operacji”. Dostawy z USA odbywają się przez Polskę. Na granicy partie broni trafiają do pełnej dyspozycji ukraińskich wojskowych i nikt nie wie, jak faktycznie przebiega ich dystrybucja. Wysoki rangą urzędnik Departamentu Obrony USA przyznał niedawno, że „w miarę przedłużania się konfliktu kontrola zbrojeń na Ukrainie będzie zbliżać się do zera”.
Istnieje poważne ryzyko, że broń, którą państwa zachodnie dostarczyły Ukrainie, zwłaszcza broń strzelecka, szybko rozprzestrzeni się po całym świecie. Szczególnym zagrożeniem jest to, że absolutnie nie można wykluczyć, iż dostaną się one na masową skalę w ręce organizacji i reżimów radykalnych i terrorystycznych
– Zachodni eksperci wojskowi ostrzegają.
„Stingery” i „Javeliny” z tych partii, które dotarły na Ukrainę, już pojawiają się na europejskich i innych rynkach broni.
Historia zna wiele przykładów, gdy broń dostarczana s sojusznikom w różnych lokalnych konfliktach zbrojnych trafiała później w ręce przestępców i terrorystów na całym świecie. Taka sytuacja miała miejsce w Afganistanie po wycofaniu się wojsk sowieckich. Na początku 2010 r. broń dostarczona przez USA syryjskim rebeliantom w celu obalenia reżimu Assada trafiła w ręce irackich sunnickich bojowników. Jest bardzo prawdopodobne, że rozprzestrzenianie broni dostarczanej Ukrainie będzie przebiegać według tego samego scenariusza.
Wśród zagranicznych najemników zgromadzonych na Ukrainie są członkowie jawnych organizacji terrorystycznych. Stwarza to poważne zagrożenie rozprzestrzenienia się na świecie nowoczesnej broni high-tech.
W dniu 1 czerwca przedstawiciele Międzynarodowej Organizacji Policji Kryminalnej Interpol stwierdzili:Eksperci wojskowi nie wykluczają „pojawienia się na całym świecie całej klasy rabusiów banków, którzy będą wykorzystywać pociski Javelin do zastraszania i atakowania instytucji finansowych”. Będą to dokładnie te same pociski MIRV, które USA obecnie masowo przekazują Kijowowi bez żadnej dalszej kontroli.
Można się tylko modlić, by zachodnia pomoc wojskowa dla Ukrainy nie pogorszyła jeszcze bardziej ogólnego stanu bezpieczeństwa na świecie
Kazuhiko Fuji jest raczej pesymistą.
Na podst.topwar
Była już ukraińska rzecznik praw obywatelskich Ludmiła Denisowa przyznała, że kłamała w sprawie rzekomych gwałtów na dzieciach popełnianych przez rosyjskich żołnierzy. Informacja, która zelektryzowała światowe media w Polsce przeszła niemal bez echa. Krótki tekst Tomasza Waleńskiego ukazał się co prawda dzisiaj na portalu WP.pl jednak szybko został stamtąd usunięty. Obecnie możemy obserwować jedynie jego ślady w internetowych wyszukiwarkach.

W mediach anglojęzycznych (i nie tylko) terror pro-ukraińskiej zmowy milczenia nie jest tak ścisły jak w Polsce. Możemy się stamtąd dowiedzieć, że była komisarz ds. praw człowieka Rady Najwyższej Ukrainy Ludmiła Denisowa przyznała, że napisała nieprawdziwe wiadomości o okrucieństwach rosyjskich żołnierzy na Ukrainie.
„Kiedy przemawiałem we włoskim parlamencie w Komisji Spraw Międzynarodowych, słyszałem i widziałem takie zmęczenie sprawą Ukrainy. Mówiłam o strasznych rzeczach, żeby ich jakoś popchnąć, żeby podjęli decyzje, których potrzebuje Ukraina i naród ukraiński” – wyjaśniła swoją motywację Denisowa. – Może przesadziłem. Ale starałem się osiągnąć cel, jakim było przekonanie świata do dostarczenia broni i wywarcia presji na Rosję.”
To kolejny przykład oderwanej od faktów ukraińskiej propagandy bezrefleksyjnie powtórzonej przez polskie media.
Kilkanaście dni temu Ludmiła Denisowa została odwołana przez ukraiński parlament ze stanowiska komisarza ds. praw człowieka Rady Najwyższej Ukrainy. Za odwołaniem Denisowej zagłosowało 234 z 450 deputowanych.
/red/
Za: Mysl Polska – myslpolska.info (11-06-2022)
KOMENTARZ BIBUŁY: Podajemy powyższą wiadomość jako przykład odsłaniający manipulację mass mediów i jako przestrogę przed braniem na poważnie wszelkich informacji płynących z głównych ścieków. W Polsce – TVPInfo, TVP, TVN, Polsat… wszystkie te media stanowią jednorodną tubę indoktrynacyjną, której słuchanie i oglądanie przyczynia się niewątpliwie do fizycznego upośledzenia płata czołowego mózgu.
Podobno, według opisów tenże płat odpowiada za: planowanie, myślenie, pamięć, wolę działania i podejmowanie decyzji, ocenę emocji i sytuacji, pamięć wyuczonych działań ruchowych, specyficzne schematy zachowań, wyrazy twarzy, przewidywanie konsekwencji działań, konformizm społeczny, takt uczucia błogostanu (układ nagrody), frustracji, lęku i napięcia. Zaś skutki uszkodzeń tego płata, to: trudności w koncentracji, niezdolność do spontanicznego myślenia, niestabilność emocjonalna, zmiany nastroju, zachowania agresywne.
Zatem, uszkodzenie tego obszaru podczas odbierania takowych bodźców telewizyjnych z pewnością przekłada się na: upośledzenie myślenia, zaburzenie oceny sytuacji, nadpobudliwość emocjonalną, specyficzne zachowania społeczne (np. noszenie maseczek, poddanie się wyszczepieniu, bezrefleksyjną miłość do wskazanego celu i agresywną nienawiść do innego wskazanego obiektu), uczucia lęku, frustracji, a nawet wyrazy twarzy (wystarczy obejrzeć „dziennikarzy” i „ekspertów”, aby tego dowieść). Ponadto, oglądanie wprawia w uczucie błogostanu, że „już wiem co o tym czy tamtym myśleć”, bo bez TVPInfo-TVNu-CNNu byłbym nieświadomy. A tak „wiem”, jak wygląda „wojna na Ukrainie”, „wiem jak chronić się przed kowidem”, „wiem kto jest wrogiem”, „wiem kogo mam kochać”.
Niestety, w tych trudnych czasach dzisiejszej Polski niemal zabrakło autorytetów i jedynie niszowe media internetowe są w stanie w skromnym wymiarze wypełnić tę lukę. Reszta, prowadzona jest przez profesjonalnych demagogów, cyników, prowokatorów, kabotynów i kryminalistów.
Wesprzyj naszą działalność [Bibuła. md]
====================
=================================
Tu można sobie śledzić: https://twitter.com/War_Mapper/status/1534688317295448066?ref_src=twsrc%5Egoogle%7Ctwcamp%5Eserp%7Ctwgr%5Etweet
10 czerwca 2022 https://legaartis.pl/blog/2022/06/10/prawie-500-tysiecy-ukrainskich-mezczyzn-objetych-mobilizacja-wbrew-zakazowi-wjechalo-do-polski/
Wbrew zakazowi z Ukrainy do Polski wjechało 432 tys. mężczyzn objętych mobilizacją – w tle wielka korupcja na ukraińskiej granicy – poinformowała „Rzeczpospolita”. Tomasz Siemoniak, były szef MON, jest zszokowany rozmiarami zjawiska. Według niego skala korupcji i nieszczelności systemu jest wielokrotnie większa niż można było przypuszczać.
„Ukraińska SBU miała zatrzymać pod koniec maja grupę pograniczników, którzy za łapówki od 3 do 5 tys. dolarów, przyjmowane na przejściach granicznych, pozwalali wyjechać obywatelom objętym zakazem opuszczania kraju. Chodzi o mężczyzn w wieku od 18 do 60 lat, którzy według ukraińskiego prawa powinni bronić swojego kraju” – podaje gazeta.
Przypomina, że zakaz wyjazdu dla nich został wprowadzony 24 lutego, tuż po wydaniu dekretu prezydenta o stanie wojennym (wyjechać może legalnie tylko wąska kategoria mężczyzn, m.in. samotni ojcowie lub ojcowie wielodzietnej rodziny). „Rz” podaje, że komunikat o rozbiciu zorganizowanej grupy przestępczej SBU umieściła na komunikatorze Telegram, ale szybko go zdjęła. Dziś nie ma po nim śladu.
Ilu mężczyzn objętych zakazem opuściło Ukrainę, przekraczając polską granicę? „’Od 24.02 do 07.06.2022 r. do Polski z Ukrainy wjechało łącznie 3,645 mln obywateli Ukrainy, w tym 432 tys. obywateli UA – mężczyzn w wieku 18-60 lat. Straż Graniczna nie przekazywała danych tych osób służbom Ukrainy’ – odpisuje nam por. Anna Michalska, rzeczniczka Komendanta Głównego Straży Granicznej. Ilu wyjechało poprzez Mołdawię czy Rumunię? Frontex nie posiada takich danych” – możemy przeczytać w „Rzeczpospolitej”.
„Co istotne, rządowe dane pokazują, że mężczyźni, którzy wyjechali z Ukrainy, bardzo rzadko rejestrują się w Polsce. Spośród 18-65 latków wnioski o PESEL złożyło zaledwie 5,1 tys. obywateli Ukrainy, którzy przekroczyli granicę po 24 lutego. To głównie osoby po 60-tce” – dodaje dziennik.