Wycofanie baz USA z Bliskiego Wschodu

Wycofanie baz USA z Bliskiego Wschodu

24. kwietnia 2026 world-scam/wycofanie-baz-usa-z-bliskiego-wschodu

Autor artykułu Marek Wójcik

Amerykańskie bazy wojskowe do złudzenia przypominają sytuację 11 lotniskowców USA: zamiast odstraszać, same muszą uciekać. Imperium USA ciągle jest niebezpieczne. Polega to na tym, że papierowy tygrys jest łatwopalny i paląc się, może poparzyć postronnych. Jest to jedyny element zastraszania, który jeszcze na niektórych działa. Wrogów doprowadza do rubasznego śmiechu. Jankesi nie musieli się przecież tak obnażać, ale jak widać, chcieli tej demaskującej ich niemoc wojny.

Większość amerykańskich baz i obiektów wojskowych w Zatoce Perskiej [.] została zaatakowana przez Iran w ciągu pierwszych pięciu tygodni wojny. Wiele z nich nie funkcjonuje lub zostało praktycznie zniszczonych. Baza marynarki wojennej USA w Bahrajnie nie funkcjonuje i nie może obsługiwać amerykańskich okrętów. Jednym z postulatów Iranu zawartych w 10-punktowym planie, przedstawionym Stanom Zjednoczonym ponad dwa tygodnie temu, jest zamknięcie tych obiektów dla armii USA.

Powyższy cytat pochodzi z wczorajszego artykułu opublikowanego przez Larry’ego Johnsona na sonar21.com: Bazy USA, które Iran zlikwiduje, jeśli wojna powróci i kolejne urojenia Sy Hersha. Źródło.

Uważam, że nawet gdyby wojna teraz się zakończyła to między innymi pod warunkiem wycofania wszystkich amerykańskich baz w Zatoce Perskiej i okolicy.

Nie ma wyjścia z pułapki, w jaką na własne życzenie wpadł Donald Trump. Niczego nie nauczyły go zdrady doradców podczas jego pierwszej kadencji. Jego taktyka polega na tym, że jeśli coś nie działa, to zastosuje podwójną dawkę i wtedy odniesie upragniony sukces. Pozbył się rozsądnych i odważnych generałów, a pozostawił karierowiczów, którzy zgadują jego życzenia, wspierają każdą głupotę i utwierdzają go w przekonaniu, że kroczy jedynie słuszną drogą.

Presja, pod którą stoi jest tak silna, że może – o ile tego już nie zrobiła – doprowadzić do szaleństwa. Był już jeden taki, który liczył na wunderwaffe, zanim jeden z jego generałów – Wilhelm Keitel – nie musiał podpisać bezwarunkowej kapitulacji. Także tym razem do tego dojdzie i przegrany ogłosi swoje wielkie „zwycięstwo”.

Wiemy, że kłamiecie i oszukujecie nas!
Z każdym dniem jest nas coraz więcej!

Znajdziecie w tym blogu sporo kontrowersyjnych artykułów zaprzeczających popularyzowanym w telewizji sposobom interpretacji wydarzeń. Zawsze znajdziecie tu źródła tych informacji. Niektóre zostały potwierdzone dokumentami. W wielu kwestiach jak zabójstwo prezydenta USA w roku 1963, podróże kosmiczne NASA, użycie bomby atomowej przez USA, czy fałszywa flaga na Manhattanie we wrześniu 2001 roku, nadal pozostają w szarej sferze przypuszczeń.

Gdzie są źródła potwierdzające paplaninę prezydenta USA na temat niespójności irańskich władz? Dlaczego strona irańska dementuje rewelacje Trumpa na temat domniemanego błagania Iranu o pertraktacje? Ponieważ są to mrzonki Trumpa wymyślone w celu jakiegokolwiek wyjścia z twarzą z sytuacji, do której doprowadził.

Na nic się nie zdadzą wpisy na mediach społecznościowych, w które nie wierzy nawet ich autor. Świat potrzebuje faktów, a tych nie znajdziemy na truthsocial.com.

Przestańcie mówić nam, kto złamał prawo, a zacznijcie mówić, kto został aresztowany!

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

Czego może nas nauczyć „zajęcie tankowca” przez Iran – o „rzeczywistości” głównych mediów?

Czego „zajęcie tankowca” przez Iran może nas nauczyć o „rzeczywistości” głównych mediów?

Czego może nas nauczyć „zajęcie tankowca” przez Iran – o „rzeczywistości” głównych mediów?

Kit Knightly

Dziś rano irańskie państwowe kanały medialne opublikowały nagranie wideo, na którym widać komandosów Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej przejmujących kontenerowiec w Cieśninie Ormuz.

Myślę, że powinniśmy o tym porozmawiać. To może nas wiele nauczyć.

Tylko spójrz:

==========================

Agencja Reuters opisuje to w następujący sposób…

Irańska telewizja państwowa wyemitowała nagranie wideo przedstawiające przejmowanie kontenerowców przez Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej.

Ale to nie do końca prawda. Bardziej precyzyjne stwierdzenie byłoby takie, że irańska telewizja państwowa wyemitowała nagranie z Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej, na którym udawali, że przechwytują kontenerowce.

Ponieważ materiał filmowy musi być w pewnym stopniu sfałszowany.

Najbardziej realistyczne wyjaśnienie jest takie, że Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej faktycznie przejął statek, następnie poinformował o tym fakcie kontynent drogą radiową, wysłał drona z kamerą i ekipę filmową, a następnie odtworzył przejęcie na potrzeby kamer.

W środku strefy wojny.

To najwyższy poziom wyobrażalnej rzeczywistości. Całkiem możliwe, że jest jeszcze mniej realny.

Zwróćcie uwagę na kąty kamery. Policzyłem – jest ich co najmniej cztery.

  1. Ujęcie z drona na początku, szerokie.
  2. Zbliżenie na żołnierzy wchodzących po drabinie.
  3. Nagrania z przenośnej kamery pokazują żołnierzy zabezpieczających narożniki i przeszukujących pokład.
  4. Szerokokątne ujęcia na poziomie wody zostały wykonane z łodzi.

To nie jest rzeczywistość. To kinematografia.

Nagrania z drona to „ujęcie wprowadzające”. Zbliżenia umieszczają nas w samym środku akcji. Kamera ręczna, która śledzi żołnierzy, nadaje ujęciom dynamiki. To podstawa produkcji filmowej.

To jest wyreżyserowane. Musiało być wyreżyserowane – a jednak nikt tego nie mówi.

Przypomina to radosne dni 2015 roku, gdy ISIS, w jakiś sposób i z nieznanych przyczyn, sfilmowało konwoje nieskazitelnych, identycznych pickupów Toyot jadących przez pustynię o złotej godzinie, a następnie umieściło nagranie w mediach społecznościowych.

Nagranie IRGC jest dokładnie takie samo – to produkt oczywistej sztuczności, którą mamy ignorować.

=============================================================

Czy to oznacza, że ​​statki nie istnieją? Czy też, że tak naprawdę nie zostały przejęte? A może, że wojna jest całkowicie sfabrykowana?

Nie. Przynajmniej niekoniecznie – i nie o to tu chodzi.

Chodzi o coś więcej niż tylko o ten film, te statki i wojnę w ogóle.

Chodzi o to, że media głównego nurtu warunkują odbiór treści audiowizualnych. Uczą nas oglądać film całkowicie poza kontekstem jego powstania, mentalnie izolując operatora kamery, oświetlenie, oprogramowanie do montażu i wszystkie inne etapy między wydarzeniem a pojawieniem się filmu w mediach społecznościowych.

Jesteśmy tak przyzwyczajeni do oglądania filmów i telewizji, że akceptujemy te same techniki montażu narracji w naszych „wiadomościach”. Jesteśmy tak przyzwyczajeni do kamer wszędzie, które wszystko nagrywają, że zapomnieliśmy, że ktoś musi je tam umieścić i włączyć.

Obejrzyj jeszcze raz film IRGC. Kiedy ten aktor i/lub żołnierz wspina się po burcie statku w kierunku kamery, wie, że nie ma zagrożenia, ponieważ na pokładzie jest już „przyjazna” osoba, która go filmuje. Jego energia i agresja to spektakl.

Co więcej, mężczyzna na szczycie drabiny ma co najmniej jedną kamerę. Być może nawet oświetlenie lub mikrofon. Prawdopodobnie mówi aktorowi, jak szybko ma się wspinać i upewnić się, że jego twarz pozostanie w kadrze.

To nie jest rzeczywistość.

Życie nie jest automatycznie filmowane z różnych kątów, po to, by można je było zmontować w ekscytujący montaż.

Zapamiętaj ten klip…

To doskonale zwięzłe przypomnienie, że przytłaczająca, PRZEWAŻAJĄCA większość „prawdziwych”, „wirusowych” i „spontanicznych” materiałów filmowych nie jest tym, czym jest.

Jak ktoś w odpowiedziach zauważył: Ludzie po prostu muszą „myśleć o jeden poziom wyżej”.

Za każdym razem, gdy oglądasz film, ktoś gdzieś świadomie zdecydował się go nagrać. Za każdym razem, gdy widzisz zmianę perspektywy, ktoś nagrał go z wielu ujęć, a następnie zmontował.

Fałsz jest wszechobecny na rynku medialnym, a ty jesteś nauczony tego nie zauważać.

Pamiętaj więc, aby zawsze zadać sobie pytanie, kto trzyma kamerę, jak ta osoba się tam znalazła – i dlaczego.

Źródło: Czego „zajęcie tankowca” przez Iran może nas nauczyć o „rzeczywistości” MSM.

Rzeź Ormian, z Polską w tle. 10 faktów, o których nie wolno zapomnieć

Rzeź Ormian, z Polską w tle.

10 faktów, o których nie wolno zapomnieć

pch24.pl/rzez-ormian-z-polska-w-tle-10-faktow-o-ktorych-nie-wolno-zapomniec


24 kwietnia 1915 roku władze tureckie przeprowadziły masowe aresztowania przedstawicieli ormiańskich elit. Uwięzionych w większości wymordowano. Był to ledwie początek prawdziwego koszmaru, który Ormianie nazwą później Mec Jeghern – Wielkim Nieszczęściem.

  1. Wyznawcy Wernyhory

Niejeden rodak zżyma się na przypominanie wielkiej masakry sprzed przeszło wieku.

Nie tak dawno znaleźli się u nas inicjatorzy i obrońcy idei wzniesienia w Krakowie pomnika ku czci żołnierzy tureckich z czasów I wojny światowej. Pomysłodawcy tej akcji nie widzieli nic niestosownego w fakcie, że na polskiej ziemi stanąłby monument upamiętniający armię splamioną udziałem w ludobójstwie. Ktoś podsumował to gorzko, że nie może być inaczej, skoro niemała część populacji czerpie wiedzę o przeszłości z… tureckich seriali telewizyjnych. Jednak sympatia okazywana bisurmanom znad Bosforu ma u nas dość długą tradycję.

Niby pamiętamy o Warneńczyku, Chodkiewiczu i Sobieskim, ale przecież było to tak dawno…. Ostatnią wojnę z Turcją Sarmaci stoczyli pod koniec XVII stulecia, potem osłabiona Porta przestała ich przerażać. Kiedy zaś przyszedł czas rozbiorów, pokaźna część naszych działaczy niepodległościowych zaczęła upatrywać sojusznika w państwie osmańskim, od wieków prowadzącym śmiertelny bój z Rosją i Austrią.

Krzepiące mity kazały wierzyć w dobrych sułtanów rzekomo nieuznających rozbiorów Rzeczypospolitej, jakoby z utęsknieniem wyczekujących na dawno niewidzianego posła z Lechistanu. Skwapliwie propagowano bajdurzenia egzaltowanych umysłów, w rodzaju „proroctwa ukraińskiego wieszcza Wernyhory”, zapowiadającego zmartwychwstanie Polski za sprawą naszych wiernych sprzymierzeńców, w tym Turków („Anglik sypnie złotem, Francuz wesprze, Muzułmanin konia napoi w Horyniu”).

Jest prawdą, że nad Bosforem znaleźli schronienie liczni nasi emigranci. Niejeden zrobił karierę na dworze sułtana bądź w jego wojsku, zwłaszcza jeśli zdecydował się na porzucenie wiary przodków i konwersję na islam. Uchodźcy z Lechistanu pisali o Turcji przeważnie ciepło, nawet w superlatywach.

Zastanawiające, jak wielu propagatorów walki „za wolność naszą i waszą” (!) nie dostrzegało, bądź udawało że nie dostrzega dramatu chrześcijańskich poddanych sułtana. A przecież całkowicie odmienną perspektywę od naszej mieli Serbowie, Bułgarzy, Grecy, Asyryjczycy, Ormianie – podobnie jak gdzie indziej Wandejczycy opierający się jakobińskiemu reżimowi, albo Hiszpanie broniący swej ojczyzny przed zastępami Napoleona.

To tragiczny paradoks, że w okresie zaborów tak liczni polscy rycerze wolności uznali za wzorzec i bastion swobody dwie najkrwawsze, najbardziej opresyjne satrapie europejskie – rewolucyjną Francję oraz muzułmańską Turcję.

  1. Wydani pod miecz

Na szczęście większości Polaków łatwo przychodzi zrozumienie cudzego cierpienia.

Wszak sami moglibyśmy wystawić obszerne rachunki krzywd za czas zaborów.

Z bólem wspominamy 7000 cywilów i jeńców zamordowanych podczas rzezi Pragi, albo z górą tysiąc ofiar rabacji galicyjskiej, czy też 670 straconych powstańców styczniowych. Do tego tysiące zesłanych w otchłań Sybiru bądź na katorgę, więzionych w cytadelach, wcielonych w szeregi armii zaborczych. I jeszcze zamykane kościoły i klasztory, męczeństwo unitów, rusyfikację, germanizację, rugi pruskie, dzieci katowane za polski pacierz…

A przecież czujemy niekłamaną zgrozę dowiadując się, co działo się w tym samym czasie w Turcji. Jeszcze przed ludobójstwem Ormian, przez cały XIX wiek chrześcijańskie narody w tym kraju spływały krwią. Kiedy w latach 20. tamtego stulecia Grecy poderwali się do walki o niepodległość, Turcy zareagowali masowymi rzeziami. Wycinano w pień albo sprzedawano w niewolę skupiska ludności liczące niekiedy dziesiątki tysięcy osób. Tylko w jednym miejscu, na wyspie Chios społeczność chrześcijan skurczyła się ze 120.000 do ledwie 2000 głów!

Pół wieku później oniemiały z przerażenia świat obserwował masowe masakry Bułgarów. Świadek historii Januarius Aloysius MacGahan słał raporty z Rodopów – o dzieciach wbijanych na ostrza bagnetów, o brzemiennych niewiastach, którym wydzierano z brzuchów płody, o ludzkich czaszkach pękających w paszczękach zdziczałych psów.

W ostatniej dekadzie tamtego strasznego stulecia, za rządów sułtana Abdülhamida zwanego Krwawym, można mówić o pierwszej próbie ludobójstwa tureckich Ormian – zabito ich wtedy od dwustu do trzystu tysięcy, to jest ponad 10 proc. ich społeczności.

Wypada dziękować Bogu, że Polacy pod zaborami nie doświadczyli tak wielkich cierpień, o tak potwornej skali. Nie piszę tego, aby lekceważyć nasze polskie tragedie, ani by chwalić domniemaną powściągliwość zaborców. Chcę tylko przypomnieć, jaka naprawdę bywała ówczesna Turcja, którą idealizowało tak wielu naszych rodaków.

  1. Jakobini nad Bosforem

W 1908 roku w Konstantynopolu doszło do przewrotu wojskowego. Władzę objął młodoturecki Komitet Jedności i Postępu.

Młodoturcy, powiązani z masonerią, mieli ambicję przekształcić Turcję w nowoczesne państwo oparte na wzorach zachodnioeuropejskich. Rzeczywiście byli zapatrzeni w Europę, ale niestety, w pewne dość szczególne wzorce. Zagraniczni dziennikarze i dyplomaci donosili zdumieni (a czasem zachwyceni), że w Konstantynopolu podczas defilad obnoszone jest na sztandarach hasło: Wolność – Równość – Braterstwo; że orkiestry wojskowe przy każdej okazji grają Marsyliankę. Młodoturcy byli entuzjastami rewolucji francuskiej.

W tym momencie ludzie co nieco obeznani z historią powinni poczuć niepokój. Bo rewolucja francuska to nie tylko wzniosłe, chwytliwe hasła. To również gilotyny i terror. To obozy koncentracyjne w Gujanie. To upośledzone dzieci z kościelnych przytułków wymordowane podczas masakr wrześniowych. To masowe topienie więźniów stłoczonych w barkach rzecznych. To eksperymenty z wykorzystaniem ludzkiego tłuszczu do produkcji mydła i świec, zaś ludzkiej skóry do produkcji odzieży. Rewolucja francuska to wreszcie ludobójstwo w Wandei, to „kolumny piekielne” przemierzające „kraj kontrrewolucjonistów” i zabijające każdą napotkaną żywą istotę.

Skoro więc w Turcji w 1908 roku zdobyli władzę ludzie zafascynowani rewolucyjnym barbarzyństwem, masowy rozlew krwi był kwestią czasu.

  1. Sojusz fanatyków

Młodoturcy chcieli stworzyć nowoczesny naród. Zadanie wydawało się karkołomne, jako że kraj zamieszkiwały niezliczone nacje i ludy, w dodatku wyznające różne religie.

Młodotureckie elity trudno byłoby określić mianem islamistów. Wielu liderów ruchu marzyło o państwie laickim. Wszelako na tym etapie uznawali rolę islamu jako spoiwa imperium. Stąd ich hasłem było: „Turkizacja – islamizacja – modernizacja”.

Rządzący uznali, że wspólnoty chrześcijańskie nie pasują do wizji wyśnionego narodu tureckiego. Postanowiono więc je unicestwić – poprzez przymusową islamizację, deportację bądź też dokonując ich eksterminacji. Przewidziano użycie instrumentów państwowych – armii, policji, sądów, obozów koncentracyjnych, jak również ochotniczych bojówek muzułmańskich, kierujących się nienawiścią wyznaniową.

Nadchodzące ludobójstwo było więc efektem fuzji dwóch fanatyzmów – rewolucyjnego, laickiego jakobinizmu miażdżącego opornych stojących na drodze Postępu, jak również wojującego islamizmu wiernego tradycji wyrzynania giaurów.

  1. Pomruki burzy

Zwiastunem nadchodzącego kataklizmu była rzeź 30.000 Ormian w Adanie w 1909 roku.

Władze oficjalnie jeszcze wykręcały się od odpowiedzialności, przypisując winę lokalnym mahometańskim radykałom, bądź… samym Ormianom. Jednak na wiosnę 1913 roku rząd rozpoczął powszechną akcję wysiedlania i deportacji tysięcy chrześcijan greckich i bułgarskich. Zdarzały się przy tym masowe mordy, jak zabójstwo 50 bezbronnych Greków – mężczyzn, kobiet i dzieci – w Fokaji. Najgorsze miało dopiero nadejść.

Latem 1914 roku wybuchła Wielka Wojna. W owym czasie ziemie historycznej Armenii znajdowały się w granicach Turcji i Rosji. Oba te państwa znalazły się w przeciwnych obozach. Przez teren Armenii przebiegał jeden z odcinków frontu turecko-rosyjskiego. Ormianie, podobnie jak Polacy, walczyli po obu stronach, w obcych mundurach.

Na samym początku wojny dowództwo rosyjskie wezwało tureckich Ormian do zachowania spokoju, by nie dać wrogowi pretekstu do represji. Istotnie, w następnych miesiącach rząd młodoturecki wielokrotnie dziękował ormiańskim obywatelom za lojalną postawę. Żołnierze osmańscy narodowości ormiańskiej byli wyróżniani medalami za męstwo. Zadaje to kłam późniejszym wystąpieniom propagandystów, którzy próbowali usprawiedliwić akcję ludobójczą rzekomą masową kolaboracją rodzimych Ormian z Rosjanami.

  1. Mec Jeghern

Młodoturcy uruchomili machinę terroru w kwietniu 1915 roku. Przeprowadzono wówczas aresztowania inteligencji ormiańskiej w Konstantynopolu. Potem represje rozlały się na cały kraj.

Prześladowania nie były niczym nowym w historii ludów chrześcijańskich imperium. Nowością była skala represji i stopień ich organizacji. Dawne chaotyczne pogromy zastąpiła przemyślana w szczegółach, przeprowadzana na zimno akcja eksterminacyjna, w której dążono do zlikwidowania całej populacji wyznawców Chrystusa.

Zabijało tureckie wojsko, policja, bojówki muzułmańskie. Zabijali Turcy, Kurdowie, Arabowie, Czerkiesi, Czeczeni. Bombardowaniem ormiańskiej dzielnicy Urfy kierował niemiecki oficer. Berlin wspierał też młodoturków logistycznie, materialnie, propagandowo.

Część ofiar uśmiercano na miejscu, inne deportowano do obozów koncentracyjnych usytuowanych na bezwodnych terenach pustynnych. Tam ludzie ginęli masowo z pragnienia, głodu, padali ofiarą chorób i bestialstwa strażników.

Pierwsza fala terroru, która trwała do 1917 roku, uśmierciła od 1,2 mln do 1,5 mln tureckich Ormian (na ich ogólną liczbę 2,1 mln). Prócz tego zamordowano setki tysięcy chrześcijan innych narodowości, głównie Greków i Asyryjczyków.

Ginęli przede wszystkim przedstawiciele obrządków wschodnich, szczególnie Apostolskiego Kościoła Ormiańskiego. Ale również katolicy, którzy ponieśli proporcjonalnie największe straty. Spośród 70 tysięcy ormiańskich katolików zabito aż 57 tysięcy.

Sporo ludzi mimo wszystko przeżyło. Zdołali uciec, kryjąc się w górach lub na pustyniach. Duże skupiska Ormian zostały uratowane i obronione przez armię rosyjską. Rzec można, że tych niedobitków ocaliła wojna. Niestety, w 1917 roku Rosję ogarnął rewolucyjny chaos; jej wojska zaczęły wycofywać się z Zakaukazia. Ormianie znów zostali sami.

  1. Milczenie Zachodu

W 1918 roku dobiegła końca wojna światowa. Państwa centralne, w tym Turcja poniosły klęskę.

Reżim młodoturecki upadł, przywódcy zbiegli za granicę. Zapanował chaos, z którego po jakimś czasie wyłonił się nowy rząd w Ankarze, z generałem Mustafą Kemalem na czele. Otrzymał on pomoc od bolszewickiej Rosji, ale też od swoich niedawnych wrogów – Włoch, Francji, Wielkiej Brytanii. Ceną były układy polityczne i handlowe korzystne dla mocarstw. Jak skomentował po latach Winston Churchill: „Ropa Mosulu okazała się być droższa od krwi Ormian”.

Dramat wyznawców Chrystusa nie ustał, rzeź trwała aż do 1923 roku, kiedy to niedobitki zostały wypędzone. Trwają spory, ilu chrześcijan – Ormian, Greków, Asyryjczyków i innych – zginęło ogółem w Turcji w dziesięcioleciu 1913 – 1923. Wielu badaczy skłania się ku liczbie trzech milionów zamordowanych. Rzesze innych wypędzono, albo poddano islamizacji. Na początku XX wieku wyznawcy Chrystusa stanowili 20% obywateli Turcji; dziś – ledwie 0,2 proc.

Po II wojnie światowej Turcja stała się jednym z najważniejszych bastionów NATO. Obrońcy liberalnej demokracji zyskali dodatkowy argument,  by nie niepokoić rządu w Ankarze pytaniami o takie drobiazgi z przeszłości, jak kilka milionów trupów chrześcijan.

  1. Samotność ginących

We wrześniu 1922 roku w Smyrnie, portowym mieście nad Morzem Egejskim, założonym przez jońskich żeglarzy w X wieku przed Chrystusem, Turcy wyrzynali dzielnice ormiańską i grecką.

W porcie stacjonowała potężna eskadra Ententy – dwadzieścia kilka okrętów liniowych, krążowników i kontrtorpedowców brytyjskich, francuskich, włoskich i amerykańskich. Dosłownie na oczach marynarzy dzielnice chrześcijan były palone do fundamentów. Trzydzieści wieków historii ulatywało z dymem pożarów, najmniej trzydzieści tysięcy ludzi zostało zaszlachtowanych jak zwierzęta w rzeźni, jeszcze więcej popędzono w niewolę – a z okrętów alianckich nie padł ani jeden strzał w stronę tureckiej hordy. Zamiast tego na pokładach zaczęła grać orkiestra, by zagłuszyć dochodzący z brzegu krzyk mordowanych.

Niech więc nas już nie dziwi, że kiedy w roku 1939 zastępy Hitlera i Stalina ruszyły na Polskę, nasi – pożal się Boże! – sojusznicy z Zachodu „nie chcieli umierać za Gdańsk”. Że później Francuzi umykający z Algierii wydali na rzeź swych tubylczych sprzymierzeńców – harkisów. Że Amerykanie zdradzili i porzucili swoich przyjaciół w Indochinach. Że współcześnie oenzetowskie „błękitne hełmy” w Bośni, Rwandzie i gdzie indziej bezczynnie przyglądały się masakrom.

Wcześniej była Smyrna. To wtedy Zachód ostatecznie porzucił rycerskie, krucjatowe ideały, swą gotowość do walki w obronie słabych i bezbronnych. Bo przecież, żeby powstrzymać rzeź, należałoby strzelać do morderców. A dzisiejsi ludzie Zachodu boją się strzelać; tak ich wychowano. Ów amoralny pacyfizm przetestowano na chrześcijanach Turcji.

  1. Amnezja i sukcesorzy

Świat szybko zapomniał o ludobójstwie Ormian, by potem zapłacić za to straszną cenę.

Gdy Niemcy przygotowywały inwazję na Polskę, Adolf Hitler miał zwrócić się do swych generałów słowami:

„Posłałem moje oddziały z trupią główką na Wschód, wydawszy im rozkaz bezlitosnego zabijania mężczyzn, kobiet i dzieci należących do polskiej rasy lub mówiących polskim językiem. […] W końcu któż mówi dziś o wyniszczeniu Ormian?”

Kanclerz III Rzeszy czuł się ośmielony i zachęcony ową zbiorową amnezją. Skoro bowiem ludzie szybko zapomnieli rzeź Ormian, a jej sprawców nie ukarano – to czemu w jego przypadku miałoby być inaczej?

Jednakże obecnie, co jakiś czas prawda przebija się przez mroki niepamięci. Kolejne państwa uznają masakrę Ormian za ludobójstwo, wywołując wściekłość Ankary. W samej Turcji niejeden strażnik pamięci o tej zbrodni spędził w więzieniu długie lata, albo padł ofiarą „gniewu wzburzonych obywateli” (vide Ormianin Hrant Dink, zastrzelony w Konstantynopolu w styczniu 2007 roku).

Ówczesny premier Turcji Recep Tayyip Erdoğan zdobył się na coś w rodzaju ostrożnego i warunkowego współczucia. Przesłał Ormianom „kondolencje”, mówił dużo o dawnych „cierpieniach”, o „trudnym i bolesnym okresie”, o „wspólnym bólu nas wszystkich”, zarazem ostrzegając przed „oszczerstwami i prowokacjami” oraz „próbami siania wrogości wobec Turcji”.

Jako żywo przypominało to „wyważony” bełkot pewnych polityków polskich i ukraińskich w sprawie tzw. „tragicznych wydarzeń” na Wołyniu…

  1. Niemy krzyk

Ta historia toczy się wciąż, bez końca. Dziś oglądamy zagładę wspólnot chrześcijan w Syrii i Iraku.

Warto pamiętać, że przed przeszło wiekiem Syria i Irak nie były niepodległymi państwami, że te ziemie wchodziły w skład imperium tureckiego i że na ich obszarze również prowadzono akcję ludobójczą. Tu historia zazębia się z teraźniejszością. Dzisiejsze zbrodnie fanatyków islamskich stanowią kontynuację holokaustu sprzed ponad stu lat.

***

Francuski historyk Yves Ternon, który badał przebieg zagłady Ormian, przytoczył relacje z jądra ciemności, jakim był młodoturecki obóz koncentracyjny Dejr ez-Zor (dziś terytorium Syrii), grób być może nawet czterystu tysięcy ofiar. Urzędnicy tureccy kierowali tam kolumny uchodźców, niedobitków z pogromów. Obiecywali nieszczęsnym, że w obozie znajdą bezpieczne schronienie. W rzeczywistości Ormianie spotykali tam przeważnie śmierć.

Ci nieliczni, którzy ocaleli zapamiętali postać małego ormiańskiego chłopca, może dziesięciolatka, ukrywającego się w okolicy. Jego bliscy zostali zamordowani, a on sam poddany torturom. Oprawcy wyrwali mu język i porzucili okaleczonego dzieciaka na pustyni, na pewną, jak się zdawało, zgubę. A on jakimś cudem przeżył. Zamieszkał w jamie wygrzebanej w piachu, zaraz obok drogi wiodącej do obozu.

Zawsze, kiedy widział kolejną kolumnę uchodźców, wybiegał na jej spotkanie. Próbował coś powiedzieć, ostrzec – ale przecież wydarto mu język, nie mógł mówić! – więc tylko bełkotał, charczał, machał rękami. Drobnym dziecięcym ciałem starał się zatarasować szlak prowadzący do miejsca zagłady. Niestety, ludzie nie rozumieli go. Mijali malca, szli dalej w stronę obozu, ku własnej śmierci.

——————————————————————————-

Yves Ternon napisał: „Armenia jest jak tamto dziecko. Od dziesięcioleci ostrzega, woła do całego świata. A świat nie chce jej wysłuchać”.

Andrzej Solak

Rozmowy Tusk-Macron. Niebezpieczny krok w kierunku dalszej eskalacji napięć z Rosją. 

Ryszard Kulczyński

Planowane wspólne ćwiczenia wojskowe Francji i Polski, zawierające elementy odstraszania nuklearnego, są niebezpiecznym krokiem w kierunku dalszej eskalacji napięć z Rosją. 

Działania te nie mogą być postrzegane wyłącznie jako odstraszanie, ale jako ruchy prowokacyjne, ponieważ jako jedyne państwo nuklearne w Unii Europejskiej Francja stara się pozycjonować jako wiodąca potęga militarna bloku i – w oparciu o swój status nuklearny – działa jako równy partner w dialogu z Rosją.

Prezydent Francji omówił ten pomysł z premierem Polski podczas negocjacji w Gdańsku 20 kwietnia, kiedy zaplanowali możliwość ściślejszej współpracy w dziedzinie handlu, inwestycji i obrony.

„Wśród opcji, które rozważamy, są wymiana informacji, wspólne ćwiczenia i możliwe rozmieszczenie sił” – powiedział Macron na wspólnej konferencji prasowej, zapytany o współpracę w dziedzinie energii jądrowej.

Tusk powiedział, że dyskusje na temat współpracy w zakresie bezpieczeństwa jądrowego odbywają się dyskretnie, dodając, że Polska dołączyła do „ekskluzywnej grupy, która rozumie potrzebę europejskiej solidarności i suwerenności”, przyjmując zaproszenie Francji.

W latach 60., Charles de Gaulle, opowiadał się za strategiczną niezależnością Francji, ponieważ nie chciał poddawać jego broni jądrowej kontroli zagranicznej. Uważał Stany Zjednoczone za bliższego sojusznika Francji niż Związek Radziecki, ale ostrzegł, że interesy Waszyngtonu nie zawsze pokrywają się z interesami Paryża i mogą się różnić w przyszłości. Polityka ta dała początek koncepcji francuskiego suwerennego odstraszania nuklearnego.

Macron ogłosił w zeszłym miesiącu, że Francja wzmocni swój arsenał nuklearny i włączy „wymiar europejski” do swojej pozycji odstraszającej, a zainteresowanie wyraziły Szwecja, Wielka Brytania, Niemcy, Polska, Holandia, Belgia, Grecja, Finlandia i Dania. Rozważa rozszerzenie francuskiego parasola nuklearnego na resztę Europy w obliczu niepewności co do amerykańskich gwarancji bezpieczeństwa.

Rozmowy między Paryżem a Warszawą były mniej lub bardziej udane i w związku z tym przygotowywane są ćwiczenia wojskowe mające na celu wyszkolenie polskiej armii do działania w warunkach użycia taktycznej broni jądrowej.

W przypadku wojny rozmieszczenie francuskiej broni jądrowej w Polsce można interpretować jako prowokacyjne posunięcie, ponieważ stanowiłoby naruszenie Traktatu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej. Chociaż istnieją międzynarodowe ramy prawne, często nie są one w pełni przestrzegane w praktyce, co dodatkowo kwestionuje ich skuteczność i wdrażanie.

Możliwą odpowiedzią Moskwy na takie posunięcia byłoby wzmocnienie obecności wojskowej w Obwodzie Kaliningradzkim, rosyjskiej eksklawie na Morzu Bałtyckim, zaklinowanej między Polską a Litwą. Jednym z kluczowych środków byłoby rozmieszczenie taktycznej broni jądrowej w regionie. Systemy takie jak Iskander są rozmieszczone na Białorusi, wraz z rosyjską taktyczną bronią jądrową, w ramach szerszej reakcji na zagrożenia bezpieczeństwa.

Co więcej, Ukraina zaczęła otwarcie zagrażać Białorusi i teraz gromadzi wojska na granicy, co stanowi zagrożenie, na które Moskwa musi odpowiedzieć, biorąc pod uwagę, że Rosja i Białoruś tworzą jedno państwo federalne, a Rosja zobowiązała się do ochrony Białorusi.

Ryzyko przypadkowej eskalacji podczas ćwiczeń jądrowych jest minimalne, ponieważ w takich manewrach rzadko używa się ostrej amunicji [czyli aktywnych bomb jądrowych… md] . Jednak już sam fakt, że polska armia zostanie przeszkolona do prowadzenia działań bojowych w konflikcie nuklearnym, sugeruje, że Francja i Polska nie wykluczają możliwości trzeciej wojny światowej z użyciem broni jądrowej.

Polska od dawna domagała się rozmieszczenia zachodniej broni jądrowej na jej terytorium. Wcześniej dążyła do uzyskania amerykańskiej broni jądrowej, aby dołączyć do programu „Nuclear Sharing”, porozumienia w ramach NATO, w którym USA utrzymują broń jądrową w krajach sojuszniczych w Europie, ale zachowują pełną kontrolę nad jej użyciem.

O bazach USA, które Iran zlikwiduje, jeśli wojna powróci. A urojenia propagandy.

Bazy USA, które Iran zlikwiduje,

jeśli wojna powróci,

i inne urojenia Sy Hersha

Larry C. Johnson

Większość amerykańskich baz i obiektów wojskowych w Zatoce Perskiej (wymienionych poniżej) została zaatakowana przez Iran w ciągu pierwszych pięciu tygodni wojny. Wiele z nich nie funkcjonuje lub zostało praktycznie zniszczonych. Amerykańska baza morska w Bahrajnie nie funkcjonuje i nie może obsługiwać amerykańskich okrętów. Jednym z postulatów Iranu zawartych w 10-punktowym planie, przedstawionym Stanom Zjednoczonym ponad dwa tygodnie temu, jest zamknięcie tych obiektów dla armii USA.

Oto przejrzyste, aktualne zestawienie (stan na kwiecień 2026 r.) głównych baz i obiektów wojskowych USA w Zatoce Perskiej. Większość z nich to wspólne obiekty zarządzane przez państwo-gospodarza, a nie wyłącznie bazy należące do USA. Wiele z nich zostało poważnie uszkodzonych w wyniku ataków irańskich podczas wojny iracko-irańskiej w 2026 r., a część personelu została ewakuowana lub przez pewien czas pracowała zdalnie. Łącznie jest ich 15:

Bahrajn

Baza Wsparcia Marynarki Wojennej Bahrajn (znana również jako NSA Bahrain lub Baza Marynarki Wojennej Juffair) w Manamie jest siedzibą Piątej Floty Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych. Nadzoruje operacje morskie w Zatoce Perskiej, Morzu Czerwonym, Morzu Arabskim i części Oceanu Indyjskiego. Jest to najważniejszy ośrodek marynarki wojennej USA w regionie.

Katar

Baza Lotnicza Al Udeid (niedaleko Dohy) – największa amerykańska baza wojskowa na Bliskim Wschodzie. Służy jako wysunięta kwatera główna Centralnego Dowództwa Stanów Zjednoczonych (CENTCOM) i Centralnego Dowództwa Sił Powietrznych USA, stacjonuje tam około 8000–10 000 żołnierzy amerykańskich (plus siły koalicji). Wspiera główne operacje powietrzne, rozpoznanie i funkcje dowodzenia. Była głównym celem ostatnich konfliktów.

Kuwejt (mieści się tu większość baz USA w regionie)

Camp Arifjan — wysunięta kwatera główna Centralnej Dywizji Armii Stanów Zjednoczonych (ARCENT), ważny węzeł logistyczny i zaopatrzeniowy.

Camp Buehring (dawniej Camp Udairi) — miejsce rozmieszczenia jednostek armii amerykańskiej przerzucanych do Iraku, Syrii i innych regionów.

Baza lotnicza Ali Al Salem — baza sił powietrznych służąca do transportu, przeładunku i operacji ekspedycyjnych (często nazywana „Skałą”).

Baza lotnicza Ahmad al-Jaber — wspólna baza sił powietrznych Kuwejtu i USA, zapewniająca wsparcie operacji powietrznych.

Inne mniejsze obiekty to Camp Patriot (współdzielony z bazą morską w Kuwejcie).

Zjednoczone Emiraty Arabskie (ZEA)

Baza Lotnicza Al Dhafra (na południe od Abu Zabi) – kluczowa amerykańska baza lotnicza, współdzielona z Siłami Powietrznymi Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Mieści się w niej 380. Ekspedycyjne Skrzydło Lotnicze i obsługuje samoloty bojowe (w tym F-22, F-35 i F-15), rozpoznanie (U-2 i RQ-4 Global Hawk), dowództwo powietrzne (E-3 Sentry) oraz operacje tankowania. Była szeroko wykorzystywana w misjach regionalnych.

Port Dżabal Ali (Dubaj) – Nie jest to formalna baza, ale jest to najbardziej ruchliwy port morski USA na Bliskim Wschodzie. Regularnie zawijają do niego lotniskowce oraz duże okręty zaopatrzeniowe i konserwacyjne.

Baza morska w Fudżajrze (poza Cieśniną Ormuz) – zapewnia wsparcie logistyczne i bezpieczny punkt dostępu.

Arabia Saudyjska

Baza Lotnicza Prince Sultan (PSAB, około 60–100 km na południe od Rijadu) – główny węzeł obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej obsługujący systemy Patriot i THAAD, operacje myśliwskie i samoloty-cysterny. W ostatnich latach została reaktywowana na potrzeby obrony regionalnej i zwiększyła się jej liczba personelu.

Wioska Eskan (w pobliżu Rijadu) — ośrodek zakwaterowania i wsparcia, głównie dla personelu Misji Szkoleniowej Wojsk USA i innych doradców (nie jest to baza bojowa).

Baza Lotnicza Króla Fahda (Taif) – Położona niedaleko Taif w zachodniej Arabii Saudyjskiej (około 85 km od Mekki). W marcu 2026 roku Arabia Saudyjska przyznała Stanom Zjednoczonym rozszerzony lub nowy dostęp do tej bazy, specjalnie na potrzeby operacji związanych z konfliktem z Iranem. Oferuje ona strategicznie użyteczne położenie na zachodzie (bliżej Morza Czerwonego) w porównaniu z bardziej centralno-wschodnią bazą lotniczą Prince Sultan. Według doniesień jest ona otwarta na amerykańskie operacje powietrzne, logistykę lub wsparcie przeciwko Iranowi. Było to znaczące wydarzenie, ponieważ Arabia Saudyjska wcześniej ostrożnie podchodziła do zezwalania na ofensywne wykorzystanie swojego terytorium.

Baza lotnicza Króla Abdulaziza (Prowincja Wschodnia / obszar Dhahranu) — w przeszłości sporadycznie odwiedzana przez Amerykanów, głównie w celach szkoleniowych i logistycznych. W ostatnich latach nie była głównym węzłem komunikacyjnym.

Międzynarodowy Port Lotniczy im. Króla Fahda (okolice Dammam) lub powiązane z nim jednostki wojskowe – czasami wykorzystywane do przemieszczania się logistycznego, a nie jako dedykowana baza bojowa. Baza Lotnicza w Rijadzie (wojskowa część Międzynarodowego Portu Lotniczego im. Króla Chalida) – ograniczone funkcje wsparcia.

=====================================================

Jednym ze sposobów, aby Iran miał pewność, że Stany Zjednoczone nie zaatakują go ponownie, jeśli zostanie osiągnięte porozumienie w drodze negocjacji, jest zakazanie wszelkiej obecności wojsk USA w tych bazach. Jeśli administracja Trumpa chce osiągnąć dyplomatyczne rozwiązanie obecnie zawieszonej wojny, musi zgodzić się na wycofanie się z tych baz i obiektów. Iran może wymusić faktyczne wycofanie sił USA, niszcząc te miejsca i czyniąc je niezdatnymi do zamieszkania.

Kiedy Trump ogłosił przedłużenie zawieszenia broni w „Taco Tuesday”, napisał:

„…proszono nas o zawieszenie działań militarnych przeciwko Iranowi do czasu, aż jego przywódcy i przedstawiciele przedstawią spójną propozycję”.

Przepraszam, panie Trump, ale Iran rzeczywiście przedstawił spójną propozycję.

Oto ona:

  • Zniesienie wszystkich sankcji pierwotnych i wtórnych nałożonych na Iran, w tym wyznaczenie banków, firm i instytucji.
  • Uwolnienie zamrożonych irańskich aktywów za granicą (np. na terenie jurysdykcji sojuszniczych z Zachodem).
  • Formalna gwarancja USA na wypadek przyszłej agresji militarnej przeciwko Iranowi i jego sojusznikom.
  • Zakończenie wszystkich ataków USA na Iran i jego regionalnych sojuszników, w tym ataków na infrastrukturę, milicje i siły zastępcze.
  • Wycofanie wojsk USA z Bliskiego Wschodu lub co najmniej znaczące zmniejszenie ich obecności.
  • Uznanie irańskiej kontroli nad Cieśniną Ormuz, co skutecznie potwierdza dominującą rolę Teheranu w regulowaniu ruchu przez ten szlak wodny.
  • Zobowiązanie do nieingerowania w wewnętrzne sprawy Iranu, w tym w sprawy polityczne i bezpieczeństwa.
  • Uznanie „niezbywalnego prawa” Iranu do wzbogacania uranu na potrzeby cywilnej energetyki jądrowej, bez określenia górnego limitu poziomów wzbogacania.
  • Zapewnienie reparacji i rekompensat za szkody poniesione w trakcie operacji prowadzonych przez Stany Zjednoczone i wojny, w tym szkody w infrastrukturze i eksporcie ropy naftowej.
  • Osadzenie porozumienia w wiążących ramach międzynarodowych popieranych przez ONZ (np. rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ lub umowie wielostronnej), aby zapobiec jednostronnemu przywróceniu sankcji lub wznowieniu działań wojennych przez Stany Zjednoczone.

Nie wierzę, że Iran zmieni swoje stanowisko… To jego „spójna propozycja”. Toczy się złowroga, równoległa kampania propagandowa przeciwko Iranowi, wykazująca te same cechy, co kampania propagandowa przeciwko Rosji. Kampania przeciwko Iranowi utrzymuje, że w irańskim rządzie panują poważne podziały, nastawiające cywilnych przywódców, takich jak minister spraw zagranicznych Araghchi, przeciwko przywódcom Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej. To nieprawda. Oświadczenia Araghchiego i Mohammada Baghera Ghalibafa (tj. przewodniczącego irańskiego parlamentu) są w pełni zgodne z oświadczeniami Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej.

Problem z tym kłamstwem polega na tym, że wydaje się, iż większość, o ile nie wszyscy, doradcy Trumpa ds. bezpieczeństwa narodowego w nie wierzą. Jak wspomniano powyżej, zaobserwowaliśmy to samo zjawisko w przypadku Rosjan. Władimir Putin był bardzo precyzyjny, kiedy przedstawił rosyjskie warunki wstępne negocjacji w sprawie zakończenia wojny na Ukrainie 14 czerwca 2024 roku. Rosja nie wycofała się z nich.

Najnowszy artykuł Sy Hersha to kolejny przykład tego, jak administracja Trumpa okłamuje samą siebie. To zdumiewający kawałek bzdury. Oto dwa najbardziej absurdalne akapity w artykule:

„A teraz, jak mi powiedziano, wojna, którą Rosja zdawała się wygrywać, przerodziła się w koszmar ekonomiczny i militarny dla Putina i rosyjskiej armii pod dowództwem generała Walerija Gierasimowa, zaprawionego w bojach dowódcy, który jest jednym z trzech ludzi w Rosji mających dostęp do kodów nuklearnych kraju…”

„Ekspert powiedział mi, że rezultatem korupcji i intensywnego ukraińskiego nadzoru dronami jest to, że armia rosyjska „nie jest dalej w inwazji niż dwa lata temu. Nie mogą się ruszyć – nie mają zdolności ofensywnych”.

Nie wiem, co powiedzieć. Ten artykuł to plama na karierze niegdyś legendarnego dziennikarza. Chociaż relacjonuje to, co mówią mu amerykańscy urzędnicy zaangażowani w wywiad i sprawy wojskowe, nie próbuje kwestionować bzdur, którymi go karmią.

Kilka tygodni temu rosyjskie Ministerstwo Obrony ogłosiło, że siły rosyjskie zakończyły pełne zajęcie całej Ługańskiej Republiki Ludowej. Obecnie Rosja jest w trakcie okrążania dwóch pozostałych ukraińskich bastionów w Donieckiej Republice Ludowej – Słowiańsk i Kramatorsk. Rosja posuwa się również w kierunku Sumy na północy i Zaporoża na południu.

Sy powtarza absurdalny argument, że rosyjskie wojsko jest niekompetentne, ponieważ nie pokonało Ukrainy – państwa wspieranego i finansowanego przez NATO – w czasie, w którym Sowieci pokonali nazistów. Dobrze, przyjmijmy to za uczciwy punkt odniesienia… Co to mówi o fakcie, że wojsko amerykańskie nie pokonało talibów w Afganistanie po 20 latach? Powolne tempo postępów Rosji w porównaniu z II wojną światową odzwierciedla strategię minimalizacji ofiar wśród żołnierzy i cywilów. Według generała Walerija Gierasimowa na niedawnej konferencji prasowej, Rosja podbiła około 1700 km² między 1 stycznia a 31 marca 2026 roku. Dla porównania, Rosja podbiła więcej terytoriów w ciągu pierwszych trzech miesięcy 2026 roku niż w ciągu pierwszych trzech miesięcy 2025 roku. Tyle w kwestii absurdalnego twierdzenia, że ​​armia rosyjska „nie ma zdolności ofensywnych”.

Źródło: Bazy USA, które Iran zlikwiduje, jeśli wojna powróci i więcej urojeniowych bzdur Sy Hersha

Wojna jako prekursor wielobiegunowego Nowego Porządku Świata?

Wojna jako prekursor wielobiegunowego Nowego Porządku Świata? Rozmowa z Jamesem Corbettem.

  • uncut-news.ch
  • ================================
  • Zbiorowy opór działa tylko na poziomie indywidualnym. Gdyby wszyscy jednogłośnie powiedzieli „nie” podczas pandemii COVID-19, system załamałby się w ciągu kilku dni.
  • ==============================================================

W specjalnym wydaniu „Daily Pulse” prowadząca Maria Z. rozmawia z uznanym niezależnym dziennikarzem Jamesem Corbettem (The Corbett Report) o prawdziwej naturze obecnych geopolitycznych wstrząsów.

Corbett, który od prawie 20 lat przygląda się kulisom władzy, maluje ponury obraz: pozorna walka między różnymi globalnymi potęgami to nic innego jak sfałszowana gra, która nieuchronnie doprowadzi do powstania technokratycznego rządu światowego – niezależnie od tego, czy będzie on sprawował władzę pod flagą jednobiegunową, czy wielobiegunową.

Film można odsłuchać w języku niemieckim w ustawieniach YouTube.

Wprowadzenie: Iluzja „grzecznego chłopca”

Prowadzący rozpoczyna program prowokacyjną tezą: Podczas gdy wiele osób postrzega obecne konflikty jako walkę „dobra” ze „złem” – na przykład USA i ich sojusznicy przeciwko Rosji, Chinom czy Iranowi – aktorzy po obu stronach to często ci sami, którzy już wcześniej działali za kulisami w Lidze Narodów, Organizacji Narodów Zjednoczonych, na Konferencji Bilderberg czy w Komisji Trójstronnej. James Corbett, jak wyjaśnia Maria Z., uważa, że ​​nie będzie „dobrego”, który by nas uratował. Niezależnie od wyniku obecnych konfliktów, droga ta prowadzi wprost do technokracji, na którą musimy się przygotować.

James Corbett: Życie niezależnego dziennikarza

James Corbett krótko się przedstawia: W 2007 roku uruchomił „Raport Corbetta”, jako jeden z pierwszych podcasterów, często wyśmiewany za czerpanie informacji „z internetu”. Prawie 20 lat później internet jest głównym źródłem informacji dla większości ludzi – co jest satysfakcjonującym rezultatem jego pracy. Ostrzega jednak: establishment wyciągnął wnioski. Teraz infiltruje przestrzeń internetową fałszywymi, „quasi-niezależnymi” głosami, jak w ruchu „QAnon”. Wcześniej ludzie byli wyśmiewani; dziś są aktywnie wprowadzani w błąd.

„Walka” o opinię publiczną stała się trudniejsza, ale antidotum pozostaje to samo: krytyczna analiza wszystkich informacji, praca nad źródłami i odmowa ślepego zaufania jakiejkolwiek osobie lub „marce”.

Wielka iluzja: wielobiegunowa linia życia

Sednem dyskusji jest koncepcja „świata wielobiegunowego”. Wielu przedstawicieli ruchu antyestablishmentowego postrzega kraje takie jak Rosja, Chiny i Iran jako naturalnych sojuszników w walce z imperialnym porządkiem pod przewodnictwem USA. Putin, zgodnie z powszechną narracją, jest zbawcą zachodniej cywilizacji. Dla Corbetta to niebezpieczny miraż.

Jego fundamentalna teza: „Nie jesteśmy przeciwni konkretnemu państwu narodowemu. Jesteśmy przede wszystkim przeciwni ideologii”. Ideologia ta, jak argumentuje, to przekonanie o prawie niektórych ludzi do rządzenia innymi. Dyktatury w Chinach, Rosji i „dyktatury” na Zachodzie (USA, Wielka Brytania) są dla niego wyrazem tej samej, fundamentalnie błędnej ideologii politycznej. Nie jest to walka między wyzwoleniem a uciskiem, lecz walka o władzę w obrębie klasy rządzącej.

Idea świata wielobiegunowego, w którym wszystkie narody mają swój kawałek tortu, to nic innego jak rebranding Nowego Porządku Świata – ładnie brzmiącego hasła ONZ, maskującego wizję rządu światowego kontrolowanego przez oligarchów. Jedyną realną różnicą między frakcjami jest to, kto znajdzie się na szczycie rządzącej kliki.

Koordynacja czy „polityka mafijna”?

Zapytany o koordynację za kulisami obecnej wojny z Iranem, Corbett ostrzega przed uproszczonym rozumieniem spisku. Nie chodzi o scenariusz rozpowszechniany przez tajemniczą grupę. Zamiast tego sugeruje analogię do mafii :

Rodziny mafijne mogą być zaciekłymi wrogami i walczyć między sobą. Ale gdy zagrożone jest samo istnienie zorganizowanej przestępczości, jednoczą się. To samo dotyczy polityki globalnej. Różne mocarstwa przy stole mogą się nienawidzić, ale działają razem, gdy chodzi o ratowanie systemu jako całości.

Wydarzenia takie jak zamach na JFK, 11 września czy pandemia COVID-19 nie były jednoosobowymi działaniami, ale przyniosły korzyści tak wielu wpływowym postaciom, że zrodziła się współpraca – celowa lub po prostu naśladowcza.

COVID był „ogromnym, pięknym darem od bogów” dla każdej władzy, który zapoczątkował kolejny etap ludzkiej kontroli: technokrację . Kopiowali się nawzajem – Chiny zamykają swoich obywateli, Zachód krzyczy: „Dobry pomysł, zróbmy to samo”.

Wojna w Iranie: środek do celu

Corbett analizuje wojnę w Iranie, stosując metodę: „Celem systemu jest to, co on robi”. Pomijając retorykę, jaki jest dotychczasowy rezultat tej wojny? Przerwanie przepływu ropy przez Cieśninę Ormuz . Celem wojny jest zakłócenie tego swobodnego przepływu ropy – poprzez blokadę lub nałożenie opłaty drogowej.

To tutaj spotykają się sprzeczne interesy:

  • Wizja wielobiegunowa : Iran demonstruje swoją kontrolę nad cieśniną, ustalając fakty na miejscu za opłatę, być może w lokalnych walutach, co zmienia kształt światowego handlu ropą naftową.
  • Odpowiedź jednobiegunowa : Stany Zjednoczone pod rządami Trumpa odpowiedziały blokadą blokady, aby samodzielnie decydować, kto ma prawo transportować ropę – umacniając w ten sposób swoją dominację.

Dla przeciętnego obywatela, argumentuje Corbett, oznacza to tylko jedno: rosnące ceny benzyny, gorszą sytuację gospodarczą i większą zależność od państwa. „Niewolnicze wybory” odbywające się co kilka lat nie zmieniają tego fundamentalnego porządku.

Agenda 2030 i technokratyczna przyszłość

Maria Z. dodaje, że konsekwencje zakłóceń w handlu wykraczają daleko poza ropę naftową: przemysł chemiczny, nawozy, globalne dostawy żywności – wszystko jest dotknięte. Międzynarodowa Agencja Energii już ostrzega przed niedoborem paliwa lotniczego w Europie w ciągu kilku tygodni. Niezależnie od tego, czy było to zamierzone, czy nie, konsekwencje te przyspieszają realizację Agendy 2030 – scenariusza Światowego Forum Ekonomicznego „nie mieć nic, być szczęśliwym”.

Corbett zgadza się: Każde wydarzenie, zarówno rzeczywiste, jak i inscenizowane, jest obecnie wykorzystywane jako pretekst do realizacji tej wizji. Podczas gdy COVID przyniósł cyfrowe dowody osobiste i paszporty szczepionkowe, wojna w Iranie stanowi uzasadnienie dla dalszego racjonowania, kontroli i upadku potencjału przemysłowego – rzekomo „dobrego dla środowiska”.

Koń trojański powszechnego dochodu podstawowego (UBI)

Niedawnym przykładem tego technokratycznego nacisku jest debata wokół „Powszechnego Wysokiego Dochodu” (UHI), podsycana tweetem Elona Muska. Maria Z. donosi o agresywnej kampanii internetowej, która przedstawia krytyków jako głupich.

Corbett nazywa Muska „marionetką na arenie międzynarodowej” i wskazuje na historię jego rodziny (jego dziadek był zaangażowany w ruch technokracji). Z ekonomicznego punktu widzenia, UHI to nonsens, ponieważ doprowadziłby do ogromnej inflacji. Co ważniejsze, taki system nigdy nie byłby bezwarunkowy. Waluta cyfrowa, w której byłby wypłacany, jest programowalna. MFW otwarcie rozważał już możliwość zakazania niektórych zakupów (np. amunicji czy mięsa). Powszechny Wysoki Dochód to nic innego jak przynęta, mająca na celu przywiązanie obywateli do państwa cyfrową smyczą.

Dystopijny finał

Rozmowa kulminuje w ponurej wizji technologicznego przełomu. Stoimy u progu bezprecedensowego dobrobytu dla wszystkich. Jednak psychopaci u władzy nie chcą rozkwitającej ludzkości, lecz kontroli nad zasobami i ludźmi. Wraz z postępującą automatyzacją, pracująca populacja stanie się zbędna.

Corbett cytuje dystopijną wizję Aldousa Huxleya (lub „Wehikułu czasu” H.G. Wellsa): Niewielka, technologicznie udoskonalona elita będzie rządzić zamieszkującą jaskinie, podporządkowaną klasą robotniczą – lub po prostu ją zredukuje (depopulacja).

Antidotum: indywidualizm i „linie na piasku”.

Corbett nie ma prostej odpowiedzi na pytanie, jak uciec od plemiennictwa i mentalności „meczu sportowego” w polityce. Jeśli ludzie są z natury zaprogramowani na ciągłą potrzebę gry zespołowej, gatunek jest skazany na zagładę.

Jego praktyczna rada: Zapisz swoje „granice” (czerwone linie)! Każdy powinien być świadomy tego, czego nigdy by nie zaakceptował – inżynierii genetycznej, chipów mózgowych, cyfrowych identyfikatorów. Ci, którzy wcześniej sami sobie to określili, będą mieli większą odwagę, by powiedzieć „nie” w kluczowym momencie.

Jako przykład podaje zwolenników MAGA: gdyby wcześniej zapisali, że nie poprą Trumpa, gdyby rozpoczął wojnę na Bliskim Wschodzie, mogliby być teraz mniej skłonni do porzucenia swoich zasad.

Maria Z. dodaje: Musimy również opracować plany awaryjne . Jak poradzimy sobie bez cyfrowych dowodów tożsamości? Jak możemy się teraz przygotować na osobiste usługi?

Zbiorowy opór działa tylko na poziomie indywidualnym. Gdyby wszyscy jednogłośnie powiedzieli „nie” podczas pandemii COVID-19, system załamałby się w ciągu kilku dni.

Wniosek

Odcinek kończy się pilnym apelem: Czas ucieka. Technologiczne „ulepszenia” (manipulacja genomem, sztuczna inteligencja, cyfrowe waluty banków centralnych) nie są już tylko wizją przyszłości, ale są już wdrażane. Każdy, kto teraz nie użyje krytycznego osądu, nie wyznaczy czerwonych linii i nie zorganizuje się lokalnie, spędzi następne kilka lat jako zwykły obserwator globalnego spektaklu – aż będzie za późno.

Kolejna faza chyba przyniesie większą wojnę

Rynki mogą świętować przedwcześnie, ale kolejna faza prawdopodobnie przyniesie jeszcze większą wojnę.

Przez Alastair Crooke

Z perspektywy czasu wojna handlowa Trumpa wydawać się będzie drobnostką w porównaniu z groźbą ciosu dla chińskich linii dostaw.

Wkraczamy w nową fazę tej wojny z Iranem. Może ona potoczyć się inaczej, niż wielu się spodziewa (zwłaszcza na rynkach finansowych). Wczoraj Trump powiedział między innymi, że Cieśnina Ormuz jest otwarta i że Iran zgodził się nigdy jej nie zamykać; że Iran, z pomocą USA, usunął lub jest w trakcie usuwania wszystkich swoich min morskich; oraz że USA i Iran będą współpracować w celu pozyskania irańskiego wysoko wzbogaconego uranu (HEU). Trump napisał:

„Zajmiemy się tym razem. Będziemy działać razem z Iranem, w spokojnym tempie, i pojedziemy tam, żeby rozpocząć wykopaliska dużymi maszynami… Wkrótce przewieziemy to z powrotem do Stanów Zjednoczonych”.

Prezydent powiedział wcześniej w piątek, że Iran zgodził się przekazać swoje zapasy wzbogaconego uranu.

Żadne z tych twierdzeń nie było prawdziwe. Albo Trump fantazjował (trzymał się fantazji, mimo że wierzył w ich prawdziwość), albo manipulował rynkami. Jeśli to drugie jest prawdą, to odniósł sukces. Cena ropy spadła, a rynki gwałtownie wzrosły. Podobno 20 minut przed twierdzeniem, że Cieśnina Ormuz jest otwarta i nigdy nie zostanie zamknięta, zajęto krótką pozycję na ropie o wartości 760 milionów dolarów… Ktoś zbił fortunę.

Całe to zamieszanie było ogromne. Trump zapowiedział również, że nowa runda negocjacji i prawdopodobne porozumienie z Iranem nastąpią już wkrótce – nawet w ten weekend. Prawdopodobieństwo negocjacji jest znikome. Irańska agencja informacyjna Tasnim donosi, że „strona amerykańska została poinformowana przez pakistańskiego mediatora, że ​​my [Iran] nie zgadzamy się na drugą rundę [negocjacji]”.

Od samego początku wynegocjowanego przez Pakistan zawieszenia broni, Iran miał zezwalać na przepływanie ograniczonej liczby statków dziennie. Jednak zawsze zależało to od irańskich warunków przewozu.

Końcowym rezultatem manipulacji Trumpa było to, że Iran potwierdził dotychczasowe warunki dotyczące Ormuzu, zapasów wzbogaconego uranu i „prawa do wzbogacania” w ramach bardziej rygorystycznej, mniej elastycznej definicji.

Rozmowy w Islamabadzie pokazały już Iranowi, że jego 10-punktowy plan – pierwotnie poparty przez Trumpa jako „praktyczna podstawa” do rozpoczęcia bezpośrednich negocjacji z Iranem – jest czymś zupełnie innym. Irański plan został odsunięty na boczny tor pod koniec dnia , gdy Stany Zjednoczone powróciły do ​​kluczowych punktów planowanego triumfalnego marszu: stałego zobowiązania Iranu do wyrzeczenia się wzbogacania uranu; przekazania USA 430 kg uranu wzbogaconego do 60%; oraz otwarcia Cieśniny Ormuz – bez opłat drogowych.

Krótko mówiąc, stanowisko USA było po prostu kontynuacją długoletnich żądań Izraela. To dodatkowe doświadczenie oszustwa ze strony USA jedynie wzmocni przekonanie Iranu, że musi zawsze zachować czujność i postrzegać sztucznie wywołane zamieszanie jako potencjalną próbę odwrócenia uwagi od planowanej eskalacji militarnej USA.

Odrzucając te kluczowe żądania, Iran doprowadził do nagłego, ostatecznego wycofania się Stanów Zjednoczonych z Islamabadu, wyjaśniając w ten sposób kluczowy powód amerykańskiego strajku: Netanjahu był sfrustrowany. Bardzo sfrustrowany. „Jak twierdzi [Netanjahu], »media«, ten wygodny, uniwersalny »złoczyńca«, zdołały utrwalić narrację, że Izrael przegrał wojnę [z Iranem] ” – napisał Ravit Hecht w »Haarec« .

„Niewielu ludzi rozumie siłę krótkich, zwięzłych i jednoznacznych komunikatów lepiej niż Netanjahu… Z uciekającym czasem i słabnącą pozycją na arenie międzynarodowej Netanjahu desperacko pragnie odnieść choć jeden wyraźny sukces w ambitnych celach, które ogłosił w pierwszym tygodniu wojny – kiedy pycha i adrenalina wciąż napędzały każdą konferencję prasową rządu”.

Zmiana reżimu w Teheranie? To już nie podlega dyskusji. Niejasny cel stworzenia „warunków” do takiej zmiany rozwiał się. Zakończenie irańskiego programu rakiet balistycznych wydaje się teraz całkowicie nierealne; nawet ministrowie Netanjahu to przyznają. Jeśli chodzi o sieć regionalnych pełnomocników Iranu, jej wpływy mogą stać się bardziej subtelne, ale niewielu wierzy, że uda się ją całkowicie zdemontować.

„W tej grze pozostaje jedna karta: uran”.

„Wewnętrzne otoczenie Netanjahu ma nadzieję, że podobnie jak w poprzednich kryzysach, rosnąca presja może zmusić Iran do eksportu zapasów wzbogaconego uranu. Netanjahu stawia wszystko na ten wynik – lub na możliwość, że kolejna wojna może jeszcze bardziej zdestabilizować reżim”.

Z tego powodu wiceprezydent Vance – który otrzymywał instrukcje z Białego Domu lub Tel Awiwu niemal co godzinę – przedwcześnie zakończył rozmowy. Krótkie, zwięzłe orędzie zwycięstwa , od którego zależy przyszłość Netanjahu, najwyraźniej nie pojawiło się w planach podczas dyskusji.

Amerykański prawnik konstytucyjny Robert Barnes (przyjaciel Vance’a) w wywiadzie relacjonuje:

„Trump wykazywał pierwsze oznaki początkowej demencji we wrześniu 2025 roku… Często bełkocze, regularnie traci panowanie nad sobą i wybucha krzykiem, a do tego nie potrafi myśleć krytycznie.

I – według Barnesa – w tym stanie Trump szczerze wierzy, że USA pokonały Iran i nie zdaje sobie sprawy z ogromnych szkód gospodarczych, jakie zamknięcie Cieśniny Ormuz wyrządza światowej gospodarce”.

Krótko mówiąc, Barnes twierdzi, że urojenie Trumpa, iż Iran stoi na krawędzi kapitulacji, odzwierciedla jego upośledzony stan psychiczny – upośledzenie jego rozumienia „rzeczywistości” (interpretacja panglossowska, którą sekretarz Pete Hegseth stara się jak może wspierać).

Podobnie jak Netanjahu, Trump prawdopodobnie wierzy, że naciski, a nawet jeszcze większa presja na Iran mogą przynieść triumfalne zwycięstwo, w którym (mówiąc w przenośni) 430 kg wzbogaconego uranu mogłoby zostać wydobyte wysoko – albo zmuszone do poddania się pod wpływem nacisków ekonomicznych, albo w dramatyczny sposób przejęte na miejscu przez siły amerykańskie.

W obliczu kryzysu w Białym Domu wiceprezydent Vance (ponownie według Barnesa) gorączkowo pracował za kulisami, aby zorganizować nowe spotkanie z Iranem w Islamabadzie – mimo że proces polityczny był celowo utrudniany przez zmasowane izraelskie ataki powietrzne i naziemne w Libanie, w których zginęło i zostało rannych nawet 1000 osób (prawie wyłącznie cywilów) podczas negocjacji w sprawie zawieszenia broni, a także przez trwające ataki od czasu rzekomego „zakazu” Izraela atakowania Libanu przez Trumpa na początku libańskiego zawieszenia broni dwa dni temu.

Po wielu rozmowach z Pakistanem i licznych komunikatach płynących w różnych kierunkach, „irański urzędnik wojskowy powiedział wczoraj wieczorem, że Teheran postawił Stanom Zjednoczonym ostateczne ultimatum, stwierdzając, że Iran jest zaledwie godzinę od rozpoczęcia operacji wojskowej i ataków rakietowych na siły izraelskie atakujące Liban, co [ostatecznie] zmusiło Trumpa do ogłoszenia zawieszenia broni w Libanie”, aczkolwiek spotkało się to z ogromnym oburzeniem Izraela. Izraelscy urzędnicy byli wściekli i narzekali, że zostali poinformowani dopiero po fakcie .

Nie jest wcale jasne, czy Izrael będzie się do niego stosował (już złamał zawieszenie broni). Netanjahu, wszyscy izraelscy liderzy opozycji i zdecydowana większość społeczeństwa izraelskiego jednomyślnie pragną kontynuować wojnę.

Rozmowy w Islamabadzie zakończyły się fiaskiem, po pierwsze dlatego, że podziały między obiema stronami były nie do pokonania podczas jednej sesji; a po drugie, ponieważ strony miały odmienne i sprzeczne postrzeganie sytuacji na miejscu. Stany Zjednoczone najwyraźniej działały w oparciu o „hipotezę”, że druga strona jest już zdewastowana militarnie i zdesperowana.

Iran z kolei przystąpił do rozmów przekonany, że wyszedł z 12-dniowej wojny wzmocniony. W jego ocenie oznaczało to, że wpływ kontroli nad Ormuzem i Morzem Czerwonym nie osiągnął jeszcze takiego poziomu, by można było stwierdzić, że równowaga sił jest zdecydowanie na korzyść Iranu – a już na pewno nie takiego, który uzasadniałby znaczące ustępstwa ze strony Iranu.

Jaka będzie prawdopodobnie następna faza? Cóż – kolejna wojna . Większa wojna konwencjonalna, której głównym celem prawdopodobnie będzie kolejna zmasowana seria ataków rakietowych, wymierzonych głównie w irańską infrastrukturę cywilną (ponieważ izraelsko-amerykańska lista celów nigdy nie została zaprojektowana tak, aby wytrzymać ataki trwające dłużej niż kilka dni).

14 kwietnia Rada Bezpieczeństwa Rosji ostrzegła, że ​​„negocjacje w sprawie zawieszenia broni mogą zostać wykorzystane przez Waszyngton jako pretekst do przygotowań do wojny lądowej… Stany Zjednoczone i Izrael mogą wykorzystać rozmowy pokojowe do przygotowania operacji lądowej przeciwko Iranowi, podczas gdy Pentagon będzie nadal zwiększał liczbę wojsk amerykańskich w regionie”.

Trump dodał teraz nowy front, którego celem jest maksymalizacja presji gospodarczej na Iran poprzez sankcje i blokady. Głównym celem są Chiny, które, jak twierdzi sekretarz skarbu Scott Bessent, są największym nabywcą ropy naftowej z Iranu po obniżonych cenach. Bessent opisuje ten nowy wymiar jako finansowy odpowiednik wcześniejszych kinetycznych (militarnych) ataków USA i Izraela na Iran. Nazwał to częścią „Operacji Ekonomicznej Furii” – mającej na celu odcięcie Iranu od źródeł dochodów, w szczególności z nielegalnej sprzedaży ropy i sieci przemytniczych.

Bessent powiedział również, że Stany Zjednoczone nałożą sankcje wtórne na każdy kraj, firmę lub instytucję finansową, która nadal będzie kupować irańską ropę naftową lub pozwoli irańskim pieniądzom przepływać przez swoje konta. Określił to jako „bardzo surowe posunięcie”. Bessent wyraźnie ostrzegł, że Stany Zjednoczone nałożą sankcje wtórne, jeśli zostanie wykryte, że irańskie fundusze przepływają przez konta bankowe.

Jeśli to oświadczenie ma na celu wywarcie presji na Iran, by ten skapitulował przed Izraelem i Stanami Zjednoczonymi, to stanowi ono rażącą pomyłkę w ocenie sytuacji zarówno w Iranie, jak i w Chinach. Prawdopodobnie obróci się to przeciwko Trumpowi.

Stworzy to kolejny front ekonomiczny w tej wojnie i rozszerzy wojnę ekonomiczną na poziom globalny.

Jest prawdopodobne, że Chiny i Rosja zinterpretują to oświadczenie jako kolejną próbę USA (po blokadzie Wenezueli) ograniczenia chińskich szlaków dostaw energii. Kanał Ormuz pozostaje otwarty dla chińskich statków. Próba blokady przez Trumpa była pierwszym przejawem nacisku – a teraz grozi on sankcjami wobec chińskich banków i chińskiego handlu.

Z perspektywy czasu wojna handlowa Trumpa będzie postrzegana jako nic nieznacząca w porównaniu z groźbą ataku na chińskie szlaki dostawcze.

Źródło: Rynki mogą przedwcześnie świętować, ale następna faza prawdopodobnie będzie oznaczać więcej i większą wojnę

NA ŻYWO Z TEHERANU: Dlaczego Iran nie spotyka się z marionetkami Netanjahu

NA ŻYWO Z TEHERANU: Prof. Mohammad Marandi wyjaśnia: Dlaczego Iran nie spotyka się z marionetkami Netanjahu

W niezwykle aktualnym wywiadzie na żywo z amerykańskim sędzią Andrew Napolitano w jego programie Judging Freedom irański profesor Mohammad Marandi – jeden z najbardziej znanych irańskich analityków politycznych i wieloletni obserwator stosunków amerykańsko-irańskich – otwarcie i szczegółowo mówił o obecnej sytuacji w Teheranie, nieudanych negocjacjach w Islamabadzie i powodach, dla których Republika Islamska nie chce prowadzić dalszych rozmów z delegacją USA pod przewodnictwem wiceprezydenta J.D. Vance’a.

Marandi, który przeprowadził wywiad ze swojego mieszkania w stolicy Iranu, przekazał nam obraz odporności, siły kulturowej i strategicznej jasności – daleki od narracji zachodnich.

Życie codzienne w Teheranie podczas zawieszenia broni

Profesor Marandi opisał sytuację w Teheranie jako w dużej mierze normalną, choć napiętą. Miasto znów było pełne ludzi, a sklepy i restauracje tętniły życiem. Niemniej jednak nie było jasne, czy zakupy osiągnęły już poziom sprzed wojny.

W poprzednich dniach wielu mieszkańców ponownie opuściło miasto, obawiając się, że zawieszenie broni się załamie i prezydent USA Trump może wznowić bombardowania. Sam Marandi zauważył jednak w ostatnich nocach utrzymującą się wysoką gęstość zaludnienia.

„Liczba osób, które opuściły miasto, jest prawdopodobnie mniejsza niż w czasie wojny”.

Napolitano zapytał o typowo irańskie zjawisko: podczas gdy obywatele Izraela szukali schronienia podczas irańskich ataków rakietowych na Tel Awiw, mieszkańcy Teheranu wychodzili na ulice, niosąc flagi, gdy USA bombardowały miasto.

Marandi wyjaśnił to, wskazując na głębokie korzenie w kulturze szyickiej i historię imama Husajna, wnuka proroka Mahometa.

„Sprzeciwił się uciskowi i tyranii – to nadal kształtuje irańskie społeczeństwo: sprawiedliwość, opór przeciwko ciemiężycielom i sprawiedliwość społeczna”.

Podczas nocnych zgromadzeń, mimo eksplozji, ludzie nie krzyczeli ani nie wpadali w panikę, lecz kontynuowali śpiewanie i zajmowali swoje pozycje.

„To niezwykłe uczucie być wśród nich”.

Zgromadzenia publiczne i obecność wojska

Sędzia pokazał agencji Reuters nagranie ogromnych tłumów na placu Taj w Teheranie – od około 20-tej do po północy, z ciągłym przepływem ludzi. Dodał, że rakiety były tam nawet wystawione na widok publiczny.

Marandi potwierdził, że tego typu spotkania odbywały się w kilku miejscach i odzwierciedlały emocjonalną więź ludności z obroną kraju.

Jednocześnie odniósł się do incydentu z udziałem dwóch statków w Zatoce Ormuz, które rzekomo zostały zatrzymane przez siły irańskie.

Podejrzewał, że była to bezpośrednia reakcja na atak USA na irański statek, na pokładzie którego znajdowali się marynarze i ich rodziny.

„Irańczycy weszli na pokład statków i prawdopodobnie doprowadzili je do swojego wybrzeża – w ramach odwetu”.

Negocjacje w Islamabadzie

Kluczowym punktem rozmowy były bezpośrednie negocjacje, które odbyły się tydzień wcześniej w Islamabadzie, w których uczestniczył Marandi.

Delegacja irańska pod przewodnictwem przewodniczącego parlamentu dr Bali – mając pełne upoważnienie ajatollaha Chameneiego – miała prawo podjąć decyzję.

Według Marandiego, wiceprezydent Vance, Steve Witkoff i Jared Kushner byli po stronie USA.

Marandi opisał, jak Vance wykonał kilka telefonów, m.in. do Netanjahu, który później publicznie oświadczył, że wysoko postawieni urzędnicy amerykańscy codziennie składali mu raporty.

„Bardzo dziwne zdanie.”

Było oczywiste, że strona amerykańska nie miała ostatecznych uprawnień decyzyjnych.

Pod koniec dnia Amerykanie stali się bardziej agresywni i niespodziewanie odwołali rozmowy zaplanowane na następny poranek.

„Nie wydawało się to poważne.”

Od tego czasu komunikacja odbywała się wyłącznie za pośrednictwem pośredników.

Marandi stanowczo odrzucił twierdzenia zachodnich mediów, jakoby irański rząd nie mówił jednym głosem.

„Dr Arakchi ma pełną władzę. Akta są w jego rękach. Nie ma żadnych rozbieżności.”

Spór o Cieśninę Ormuz

Marandi szczegółowo wyjaśnił związek z Cieśniną Ormuz.

W ramach zawieszenia broni Iran zgodził się na przepływ większej liczby statków – w tym tych z państw Zatoki Perskiej, takich jak Kuwejt, Zjednoczone Emiraty Arabskie i Arabia Saudyjska, które wsparły USA w wojnie.

Jednakże Izrael złamał zawieszenie broni, przeprowadzając masowe bombardowania w Libanie.

Po dziesięciu dniach Izrael został zmuszony do zawarcia zawieszenia broni, a Iran chciał nadal przestrzegać porozumienia.

Trump z kolei utrzymywał blokadę portów irańskich i Zatoki Perskiej.

„To było oczywiste naruszenie”.

Następnie Iran powrócił do swojej poprzedniej polityki.

„To nie Iran zmienił decyzję, ale Trump naruszył zawieszenie broni”.

Blokada gospodarcza i globalne konsekwencje

Marandi wydał surowe ostrzeżenie dotyczące konsekwencji blokady ze strony USA.

Dotyka to nie tylko Iran, ale całą gospodarkę światową. Niedobór ropy naftowej, skroplonego gazu ziemnego, nawozów, helu i produktów petrochemicznych pogłębia się z minuty na minutę.

Ceny żywności i paliwa już wzrosły.

„To tylko wierzchołek góry lodowej”.

Gdyby Trump zatrzymał irański tankowiec przewożący dwa miliony baryłek ropy przeznaczone dla Chin, Iran zareagowałby przejęciem tankowców z Arabii Saudyjskiej, Emiratów Arabskich, Kuwejtu, Bahrajnu i Kataru.

„Bez ich współpracy Stany Zjednoczone nie mogłyby prowadzić tej wojny”.

Strategiczne powściągliwość Iranu

Pomimo 3400 ofiar śmiertelnych po stronie Irańczyków, Iran zaatakował cele wojskowe i obiekty USA, unikając w dużej mierze ofiar cywilnych po drugiej stronie – w przeciwieństwie do masowych ataków izraelskich.

„Nikt w Iranie nie chce, żeby ludzie ginęli po drugiej stronie Zatoki Perskiej. Chcemy normalizacji i otwarcia Cieśniny Ormuz pod irańską kontrolą”.

Dlaczego nie ma dalszych spotkań?

W końcu Marandi dotarł do sedna sprawy.

Iran nadal był skłonny do rozmów, ale USA naruszyły zawieszenie broni, kontynuując blokadę.

„Jak możemy mówić o nowych zobowiązaniach, jeśli nie honorujemy starych?”

Kontynuowanie negocjacji mogłoby jedynie zachęcić USA do zerwania porozumień w przyszłości.

W Iranie panuje przekonanie, że Netanjahu ma większy wpływ na Trumpa niż Trump – za pośrednictwem lobby syjonistycznego i potencjalnie kompromitujących materiałów.

Uwagi końcowe

Marandi zakończył, polecając książkę Going to Tehran , która wiele lat temu ostrzegała przed niebezpieczeństwami konfrontacji z Iranem.

Sędzia Napolitano zakończył rozmowę pochwałami:

„Mohammadzie Marandi, mój drogi przyjacielu, jesteś tak intelektualnie uczciwy i osobiście odważny. Dziękuję Ci bardzo.”

Wywiad oferuje rzadki, bezpośredni wgląd w irańską perspektywę – trzeźwą, opartą na faktach i napędzaną głębokimi przekonaniami kulturowymi.

Pokazuje to, dlaczego Teheran obecnie nie chce prowadzić dalszych negocjacji z delegacją USA, która z perspektywy Iranu ostatecznie musi skonsultować się z Tel Awiwem. Z punktu widzenia Teheranu zawieszenie broni zostało już zerwane przez USA, a prawdziwa dyplomacja wymaga czegoś innego niż polityka marionetkowa.

Iran-USA: Załamanie się strategicznego zawieszenia

Iran-USA: Załamanie się strategicznego zawieszenia

Pepe Escobar

Blokada staje się globalna. Następnym przystankiem jest Cieśnina Malakka.

Żadna poważna analiza nie może wziąć pod uwagę umysłowo upośledzonych ludzi wygadujących bzdury o syndykacie Epsteina na temat tego, co dzieje się w korytarzach władzy w Teheranie.

Jakby mieli jakąkolwiek wiedzę.

Nic nie jest „podzielone” (poza być może psychiką pawiana z Barbarii). Istnieją oczywiście różne podejścia koncepcyjne i ożywiona debata publiczna w kraju. Jednak na wysokich szczeblach decyzyjnych cały system jest silnie zjednoczony.

Przede wszystkim, w Iranie to zupełnie nowy system władzy, który przechodzi całkowitą transformację. W jego centrum znajduje się wyłaniający się kwartet skoncentrowany na bezpieczeństwie: szef Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej Ahmad Vahidi; przewodniczący parlamentu Mohammad Bagher Ghalibaf; sekretarz Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego Mohammad Zolghadr; oraz sekretarz Rady Doraźnej Mohsen Rezaee.

Ten skoncentrowany na bezpieczeństwie nakaz współistnieje z poprzednim hybrydowym porządkiem, ucieleśnianym przez „reformatorów”, w tym prezydenta Masuda Pezeshkiana i ministra spraw zagranicznych Abbasa Araghchiego.

Spośród 13 członków Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego tylko dwóch jest „reformatorami”.

A ponad tym wszystkim góruje zdecydowany autorytet przywódcy ajatollaha Modżtaby Chameneiego – tradycyjnie bardzo blisko związanego z Korpusem Strażników Rewolucji Islamskiej.

Wszystko to jest niezrozumiałe dla propagandystów z syndykatu Epsteina lub jakiegokolwiek taniego saudyjskiego „eksperta”, który snuje fantazje o „rewolucyjnym zamachu stanu”, za pomocą którego IRGC rzekomo umieściło Ghalibafa, Pezeshkiana i Araghchiego w areszcie domowym.

Zarówno na froncie dyplomatycznym, jak i militarnym, Teheran konsekwentnie i jasno wyrażał swoje stanowisko. Żadnych negocjacji z imperium piractwa w ramach blokady morskiej – co jest w istocie aktem wojny. Żadnych negocjacji, dopóki ich okręty są atakowane – co jest w istocie naruszeniem zawieszenia broni.

Minister spraw zagranicznych Araghchi od razu przeszedł do konkretów. A zatem, raz jeszcze: bez zniesienia blokady morskiej, bez negocjacji.

Iran nie mrugnie okiem. Za wszelką cenę. Odpowiedzialność za zniszczenie światowej gospodarki spoczywa całkowicie na barbarzyńcach.

Nielegalna blokada i koncepcja „nieszkodliwego przepływu”

Strategia negocjacyjna Pawiana Barbarzyńców – zżerana demencją i nienawiścią – opiera się na trzech prymitywnych zasadach: maksymalnej presji; niekończących się terminach; i nieustannych, głośnych groźbach zniszczenia irańskiej infrastruktury.

Przewidując potencjalny atak na Islamabad 2, Teheran zdecydował się zatem na strategiczne milczenie. Teheran całkowicie zignorował barbarzyńskiego pawiana. Całkowicie zdezorientowany, pawian wyraźnie mrugał oczami. Teraz nie wyznacza już żadnych dodatkowych terminów. Nie grozi już zniszczeniem infrastruktury cywilnej. Najważniejsze pytanie brzmi, co stanie się z blokadą morską.

Artykuł 3(c) Rezolucji Zgromadzenia Ogólnego Organizacji Narodów Zjednoczonych nr 3314 (Definicja agresji) określa to wprost: „Blokada portów lub wybrzeży jednego państwa przez siły zbrojne innego państwa” jest uważana za akt agresji.

Jest to zatem wyraźne naruszenie zawieszenia broni.

Zupełnie inną historią jest to, co robi Iran, przepływając przez Cieśninę Ormuz.

Iran nie zablokował żadnych portów zagranicznych ani nie nałożył całkowitej blokady. Nałożył jednak opłatę za przepływanie wrogich statków przez cieśninę przebiegającą przez jego wody terytorialne.

Jest to całkowicie legalne w ramach prawa do samoobrony – jako reakcja na jednostronną, nielegalną zbrojną błyskawiczną wojnę przeprowadzoną przez imperialne supermocarstwo.

Co więcej, zgodnie z Konwencją genewską o morzu terytorialnym i strefie przyległej z 1958 r. oraz własnymi przepisami krajowymi (Ustawa o obszarach morskich Islamskiej Republiki Iranu z 1993 r.) Iran konsekwentnie podkreśla, że ​​prawo „nieszkodliwego przepływu” nie dotyczy statków, które zagrażają jego bezpieczeństwu.

Ormuz to definicja strategicznego punktu krytycznego. Przebiega przez irańskie wody terytorialne. Dlatego Teheran ma naturalne, suwerenne prawo do regulowania przepływu statków, które nie są niewinne.

Naturalnie, to imperium chaosu, kłamstw, grabieży i piractwa ignoruje wszelką legalność. Zwłaszcza, że ​​de facto globalna blokada morska już obowiązuje – nałożona na Iran, Rosję, Chiny, a prędzej czy później na każdy inny kraj Globalnego Południa.

Amerykańska blokada niszczy światową gospodarkę

Wojna z Iranem, a teraz blokada morska, to bezwzględny atak na globalną gospodarkę. Globalne zapasy energii spadły już o oszałamiające 60 procent – ​​w niecałe dwa miesiące. Nadchodzące koszmary obejmują zarówno lockdowny i niezliczone odwołania lotów z powodu braku nafty, jak i niedobory żywności przyszłego lata z powodu eksplozji cen nawozów; potencjalne zamieszki żywnościowe; a nawet ewentualne wprowadzenie CBDC w celu racjonowania żywności.

Rocky Horror Show z minuty na minutę nabiera rozpędu. Tankowce dosłownie przestały przepływać przez Cieśninę Ormuz; na dodatek pirackie imperium ostrzeliwuje irańskie okręty 5-calowymi pociskami rakietowymi. Składki ubezpieczeniowe dla tankowców w Zatoce Perskiej wzrosły o oszałamiające 400 procent w ciągu zaledwie jednego tygodnia.

Wygląda na to, że Iran nigdy nie zaakceptuje trwałej blokady morskiej. W związku z tym nastąpi odwet. Niezależnie od tego, co się stanie, cena ropy Brent prawdopodobnie przekroczy 120 dolarów za baryłkę. Podaż nafty znacznie się zmniejszy do końca przyszłego tygodnia. Ceny oleju napędowego i benzyny wzrosną w ciągu dwóch tygodni.

Jesteśmy świadkami tego, jak globalny rynek energii zastyga. Właśnie gdy Iran złagodził system opłat drogowych w cieśninie Ormuz w ramach zawieszenia broni, Barbaria rozpoczęła blokadę morską.

Tak więc to Barbaria jest w trakcie niszczenia światowej gospodarki, ponieważ popyt na sztuczną inteligencję, naftę, olej napędowy, transport morski – wszystkie te sektory są poważnie dotknięte przez unieruchomione tsunami ropy naftowej.

Rozwiązaniem – na chwilę obecną – jest przekierowanie ruchu przez cieśninę Bab al-Mandab, która odpowiada za 12 procent światowego handlu i 10 procent globalnego handlu ropą: jest to jedyne połączenie między Azją, Afryką i Europą przez Kanał Sueski.

Jeśli Ansarallah zamknie Bab al-Mandab w Jemenie, jedyną pozostałą trasą będzie Przylądek Dobrej Nadziei: nawet dwa dodatkowe tygodnie na morzu, do tego dochodzą rosnące koszty transportu.

Wszystkie główne szlaki morskie działają na granicy przepustowości. Blokada morska Barbarii obejmuje już INDOPACOM. Nawet ta hollywoodzka produkcja nie wystarczy, by odciąć irański eksport. Barbaria musiałaby śledzić każdy tankowiec w tajnej flocie, w tym te z Iraku, i nałożyć dodatkowe, surowe sankcje na Malezję i Chiny.

Pekin jak dotąd milczał. Nie zajęto oficjalnego stanowiska, poza ogólnymi apelami o otwarcie Cieśniny Ormuz. Ale prędzej czy później smok mógłby przeskoczyć przez płot i interweniować w konflikcie, być może wysyłając grupę operacyjną do Azji Zachodniej.

Wenezuela. Iran. Blokada staje się globalna. Następnym przystankiem jest Cieśnina Malakka.

Ta strategiczna niepewność nie może trwać wiecznie. Gra Barbarii sprowadza się do powrotu do status quo sprzed wojny: Iran pod maksymalną presją ekonomiczną i ciągłym zagrożeniem powrotu wojny.

Powtórzmy: nawet gdy Teheran zadał Waszyngtonowi druzgocącą strategiczną klęskę, wbrew wszelkim oczekiwaniom, konsekwentnie domagał się całkowitego zakończenia wojny, a nie tej zamrożonej, zawieszonej w czasie sytuacji.

Cała planeta zobaczyła na własne oczy, jak suwerenny opór potrafi przeciwstawić się imperium po 47 latach niszczycielskich sankcji i za straszliwą cenę.

Niezwykle kruche zawieszenie broni nie utrzyma się. Krok w kierunku przełamania blokady Barbarii jest niemal nieunikniony – na przykład, jeśli zostanie zajęty zbyt wiele irańskich statków. Lista celów została już ogłoszona: rurociąg Janbu w Arabii Saudyjskiej, który omija cieśninę Ormuz; terminal w Fudżajrze w Zjednoczonych Emiratach Arabskich; oraz zamknięcie cieśniny Bab al-Mandab. To natychmiast zmniejszyłoby ponad 32 procent światowych dostaw ropy naftowej.

A za to wszystko będzie odpowiadać imperium piractwa.

Źródło: Iran-USA: Strategiczny kryzys

„To Netanjahu, a nie Trump, jest u władzy”. Koniec petrodolara i hegemonii Zachodu?

Douglas Macgregor: USA przygotowują się do „wojny totalnej” z Iranem – ponura analiza

Podczas gdy świat z niecierpliwością oczekuje na możliwe przedłużenie zawieszenia broni w konflikcie między USA a Iranem, wyłania się ponury obraz: zamiast pokoju, Stany Zjednoczone, jak twierdzi pułkownik (w stanie spoczynku) Douglas Macgregor, przygotowują się do masowej eskalacji – w kierunku „wojny totalnej”, której celem jest nic innego, jak tylko zniszczenie państwa irańskiego.

W wywiadzie z 21 kwietnia 2026 roku były doradca Sekretarza Obrony USA wydał surowe ostrzeżenie dotyczące konsekwencji dalszej eskalacji militarnej. Stwierdził, że nadzieja na rzeczywiste negocjacje w Islamabadzie była „fikcją”.

„To Netanjahu, a nie Trump, jest u władzy”.

Macgregor ostro skrytykował rolę Izraela w procesie decyzyjnym. Podczas rzekomego spotkania negocjacyjnego wiceprezydent USA wstał, aby odebrać telefon od premiera Benjamina Netanjahu – co było wyraźnym sygnałem, że to Netanjahu, a nie prezydent Trump, dyktował warunki.

„To pokazuje, że to najwyraźniej pan Netanjahu, a nie pan Trump, ma ostatnie słowo w kwestii tego, czy mamy walczyć, czy nie” – powiedział Macgregor.

Oskarżył również Trumpa o wprowadzanie opinii publicznej w błąd. Stwierdzenia takie jak „wojna wkrótce się skończy” czy „Irańczycy desperacko naciskają na rozmowy” były „oczywistym kłamstwem” – miały na celu uspokojenie rynków.

Od zawieszenia broni do ataku unicestwiającego

Według Macgregora zawieszenie broni wygasa rankiem 22 kwietnia (czasu irańskiego). Zamiast przedłużenia, były pułkownik spodziewa się „znacznie bardziej intensywnej fazy otwarcia”, z większą liczbą pocisków, bombardowań i skupieniem się na „rzekomo kluczowych celach”.

Kluczowa zmiana: Stany Zjednoczone porzuciły cele czysto militarne. Teraz skupiają się na niszczeniu krytycznej infrastruktury – mostów, dróg, elektrowni, zakładów odsalania i infrastruktury naftowej.

„Oznacza to, że teraz celem jest zniszczenie państwa irańskiego” – jasno stwierdził Macgregor.

Ofensywa lądowa jest mało prawdopodobna, ale sytuacja nadal pozostaje napięta.

Prezydent Trump nie wykazuje entuzjazmu dla rozmieszczenia wojsk lądowych – ku uldze Macgregora. Inwazja na Zatokę Perską byłaby bezcelowa, ponieważ ani logistyka, ani strategia odwrotu nie podlegałyby kontroli.

Ekspert dostrzega jednak prawdziwe zagrożenie w wojnie asymetrycznej: podczas gdy Stany Zjednoczone operują tysiące mil od swojej bazy, Irańczycy mają „przewagę własnego terytorium”. Dysponując szacunkowo 15 000 do 20 000 pocisków i 45 000 do 50 000 dronów, są doskonale przygotowani – i kontynuują podziemną produkcję.

Ponura prognoza Macgregora: Stany Zjednoczone zużyły już setki pocisków i straciły ważne systemy radarowe w pierwszym miesiącu wojny – systemy, których nie dało się szybko zastąpić. „Irańczycy są obecnie w lepszej sytuacji niż my ” – powiedział pułkownik.

Globalny głód jako konsekwencja wojny?

Globalne reperkusje są szczególnie alarmujące. Jeśli infrastruktura naftowa i nawozowa w Zatoce Perskiej zostanie zniszczona, globalnemu Południu grozi głód . Pięćdziesiąt procent składników nawozów pochodzi z tego regionu.

Konsekwencje są już odczuwalne: Indie, Indonezja, Tajlandia i Wietnam reglamentują energię. Cena paliwa lotniczego przekracza 240 dolarów za baryłkę i wciąż rośnie. W Wielkiej Brytanii za około dwa tygodnie całkowicie wyczerpią się zarówno paliwo lotnicze, jak i olej opałowy.

Koniec petrodolara i hegemonii Zachodu

Macgregor przedstawił druzgocącą ocenę strategiczną: wojna była „katastrofą” dla Stanów Zjednoczonych. Petrodolar – fundament amerykańskiego dobrobytu od czasów Nixona – umarł. W przyszłości pieniądze będą pożyczane z Chin, a nie ze Stanów Zjednoczonych.

„Wyszliśmy z Zatoki Perskiej i nie sądzę, żebyśmy tam wrócili. Po prostu nie jesteśmy w stanie sfinansować tego, co byłoby tam potrzebne. Tylko Chiny mogą”.

Europa na skraju przewrotu?

Macgregor również widzi sojuszników Europy na krawędzi. Uzależnienie od zielonej energii przy jednoczesnym zamykaniu elektrowni jądrowych prowadzi do „katastrofalnej sytuacji”. Jest zaskoczony brakiem otwartych powstań w Niemczech i Wielkiej Brytanii.

„Wierzę, że to, czego jesteśmy świadkami w Europie, to upadek rządów. Do władzy dojdą nowe rządy”.

Wniosek byłego doradcy

Macgregor zażądał natychmiastowego zakończenia działań wojennych i przyznania się do porażki: „Trzeba powiedzieć: «To było niewłaściwe podejście. Myliliśmy się»”. Powrót do wielobiegunowego porządku świata był nieunikniony – i w rzeczywistości już się rozpoczął.

„Era globalnej dominacji Stanów Zjednoczonych dobiegła końca”.

Niebezpieczny przypadek Donalda Trumpa

Niebezpieczny przypadek Donalda Trumpa

Zygmunt Białas zygmuntbialas/niebezpieczny-przypadek-donalda-trumpa

W półgodzinnym wywiadzie Piotra Szlachtowicza przeprowadzonym z dr. Leszkiem Sykulskim dominują dwa uzupełniające się tematy: 1) samowolne i szaleńcze działania Donalda Trumpa oraz 2) polityka rządzących III RP w obliczu narastających zagrożeń:

Stany Zjednoczone dążą do kontroli ‚wąskich gardeł’  strategicznych w celu utrzymania dominacji gospodarczej i w tym celu wraz z Izraelem zaatakowały Iran  – mówi Leszek Sykulski. – Iran broni swej suwerenności i ogłasza, że nie pójdzie na żaden kompromis. We wtorek czyli dzisiaj upływa termin zawieszenia broni. Mogą nastąpić działania wojenne, Amerykanie zgromadzili przez ostatnie dwa tygodnie całkiem spore siły. Może też dojść do wydłużenia zawieszenia na kolejne 14 dni.

Trump nie osiągnął nic, koszty tej agresji poniesione przez USA przekraczają 45 miliardów dolarów. Teraz nie wie prezydent, jak ‚z twarzą’  wycofać się z tej wojny. A trzeba skończyć tę awanturę, bo jak długo można oszukiwać rynki albo je uspokajać kolejnymi zapowiedziami rozejmu. Materialne i polityczne straty USA są ogromne: armia ‚pozbyła się’  znacznej ilości broni, Chiny powołujące się na obowiązek przestrzegania prawa międzynarodowego usztywniły swe stanowisko, a mają w Pekinie sporo ‚kart w ręku’.

Wojna w Zatoce Perskiej obnażyła iluzję amerykańskich gwarancji bezpieczeństwa. Okazało się, że na pomoc Waszyngtonu mogą liczyć tylko żydzi. No i szykuje się na Bliskim Wschodzie konflikt turecko-izraelski. Amerykanie nie mają pomysłu, jak załagodzić ten spór.

Również w Europie Środkowej nie ma spokoju. Kraje bałtyckie, tj. Litwa, Łotwa i Estonia, prowadzą konfrontacyjną politykę wobec Rosji, m.in. nie respektując praw mniejszości rosyjskiej mieszkającej w tych państwach. W pewnym momencie będzie musiała Moskwa interweniować.

Rosyjska Duma przyjęła ostatnio ustawę nadającą prezydentowi dodatkowe uprawnienia związana z wysyłaniem sił zbrojnych poza granicę państwa w celu obrony praw obywateli Rosji, którzy zostali zatrzymani niesłusznie w obcym państwie. Kontekst jest oczywisty – zatrzymanie w Polsce pod naciskiem Kijowa archeologa prof. Aleksandra Butiagina i trzymanie go od ponad czterech miesięcy w areszcie.

Niepokojące informacje nadeszły m.in. ze szwedzkiego Ministerstwa Obrony o tym, że rząd polski zawarł porozumienie o współpracy przy ewakuacji ludności cywilnej w przypadku wybuchu wojny. To jest coś niewyobrażalnego – mówi L. Sykulski – nie jesteśmy informowani przez własny rząd w sprawach najistotniejszych. Podobnie przypadkiem dowiadujemy się od ukraińskiego ministra, że przekazaliśmy kijowskiemu reżimowi pociski do systemów Patriot. Tak więc dalej rozbrajamy się na rzecz Ukrainy.

„Wojna z Rosją już się toczy” – powiedział niedawno płk Maciej Zaborowski, oficer pełniący służbę w strukturach NATO. I mamy jeszcze jedną przypadkiem zdobytą informację o tym, że w tym roku będą masowo powoływani kierowcy ciężarówek i autobusów na ćwiczenia wojskowe. Tak więc firmy transportowe muszą liczyć się z dalszą zapaścią finansową.

„Gdzie mamy być ewakuowani?! Do Niemiec?! Z czym na Rosję? Z gołymi rękami?” – pyta P. Szlachtowicz. – L. Sykulski przedstawia na to ponury obraz: armia polska liczy na papierze 217 tysięcy żołnierzy, ale na pierwszej linii frontu może walczyć 65 – 75 tysłęcy. Z tym na Rosję?! – Szaleństwo!

Łączy się to z szaleństwem US-prezydenta. Czy można się było spodziewać, że nastąpi taki ‚kaliber odjazdu’? – Mówi dr Sykulski, że wskazywał na niepojące sygnały w czasie pierwszej kadencji Trumpa. Wspomniał o przemilczanej książce zatytułowanej ‚Niebezpieczny przypadek Donalda Trumpa’, w której 27 psychologów i psychiatrów stwierdziło chorobę nazywaną narcyzmem złośliwym.

Od 2024 roku nasiliły się objawy: mania wielkości, fantazje o nieograniczonej władzy, przekonanie o własnej wyjątkowości, instrumentalne traktowanie ludzi.

Napisał: Zygmunt Białas

Z Białego Domu: Biden przygotowywał się do zbombardowania Iranu, jeśli zostanie ponownie wybrany

Caitlin Johnstone

Urzędnik Bidena: Biden przygotowywał się do zbombardowania Iranu, jeśli zostanie ponownie wybrany

Te posunięcia zaplanowano lata wcześniej i zostałyby wdrożone niezależnie od tego, jaka bezsilna marionetka zostałaby akurat wprowadzona do władzy w styczniu 2025 r. 

Caitlin Johnstone 21 kwietnia 2026 r. caitlinjohnstone/biden-was-preparing-to-bomb-iran-if-re-elected

Były starszy doradca Bidena, Amos Hochstein, powiedział w wywiadzie udzielonym w niedzielę , że administracja Bidena przygotowywała się do zbombardowania Iranu, gdyby wygrali reelekcję w 2024 roku.

Margaret Brennan z Face the Nation zapytała Hochsteina : „W lipcu 2024 roku sekretarz Blinken twierdził, że Iran za tydzień lub dwa będzie miał wystarczającą zdolność do produkcji broni rozszczepialnej, aby ją w końcu stworzyć, gdyby Iran się na to zdecydował. Administracja Bidena prowadziła pośrednie negocjacje, ale nie przyniosły one żadnych rezultatów. Kiedy więc prezydent Trump twierdzi, że zrobił to, czego nie zrobiłby żaden inny prezydent, czy to po prostu dlatego, że rachunek był już pod przymusem i został przedłużony za jego kadencji?”

„Myślę, że jest w tym pewien element i dlatego poparłem prezydenta Trumpa, który w czerwcu dołączył do akcji, by podjąć działania, które – jak myśleliśmy w administracji Bidena – moglibyśmy podjąć, gdyby miała być druga kadencja” – odpowiedział Hochstein. „Myśleliśmy, że wiosną, latem 2025 roku prawdopodobnie będziemy musieli być w tym samym miejscu. I tak się stało, przeprowadziliśmy ćwiczenia wojenne. Przeprowadziliśmy kilka prób, jak to będzie wyglądać, ponieważ to również mogło się odbyć pod naszym nadzorem”.

Dla porządku dodam, że Hochstein to urodzony w Izraelu weteran Sił Obronnych Izraela , który według doniesień odegrał kluczową rolę w tym, jak administracja Bidena zachęcała Izrael do straszliwego bombardowania Libanu we wrześniu 2024 roku. Jego narracja, że ​​atak na irańskie obiekty nuklearne „mógł się wydarzyć” w ramach teoretycznej drugiej kadencji Bidena, jest fałszywa.

W marcu ubiegłego roku szefowa amerykańskiego wywiadu Tulsi Gabbard zeznała przed Kongresem , że społeczność wywiadowcza „nadal uważa, że ​​Iran nie buduje broni jądrowej, a najwyższy przywódca Chomeini nie zatwierdził programu zbrojeń jądrowych, który zawiesił w 2003 r.”, co przeczy zarówno twierdzeniom prezydenta Trumpa, jak i Antony’ego Blinkena złożonym rok wcześniej.

Ale nawet jeśli przyjmiemy, że Iran stanowił zagrożenie nuklearne, nic nie stało na przeszkodzie, by administracja Bidena po prostu wznowiła umowę nuklearną, którą administracja Obamy zawarła z Teheranem w 2015 roku. JCPOA funkcjonowało dobrze, dopóki obowiązywało; każdy, kto twierdzi inaczej, jest kłamliwym podżegaczem wojennym. Trump i jego współpracownicy podpalili JCPOA w 2018 roku, ponieważ stanowiło ono główną przeszkodę uniemożliwiającą im wojnę z Iranem, a administracja Bidena odmówiła cofnięcia tego kroku, ponieważ również pragnęła wojny.

Scott Ritter: Trump i Hegseth nie mają pojęcia – druzgocąca analiza polityki USA wobec Iranu

Scott Ritter: Trump i Hegseth nie mają pojęcia – druzgocąca analiza polityki USA wobec Iranu

W niedawnym wywiadzie z sędzią Andrew Napolitano w podcaście „Judging Freedom” (20 kwietnia 2026 r.), były inspektor ONZ ds. uzbrojenia i ekspert wojskowy Scott Ritter przedstawił druzgocącą analizę obecnej polityki USA wobec Iranu. Ritter oskarża prezydenta Donalda Trumpa i sekretarza obrony Pete’a Hegsetha o niezrozumienie realiów wojskowych, dyplomatycznych i międzynarodowych na Bliskim Wschodzie. Zamiast tego Waszyngton angażuje się w mieszankę nielegalnych demonstracji siły, wojny psychologicznej i niebezpiecznej nadmiernej pewności siebie, która dodatkowo zagraża pokojowi w Zatoce Perskiej.

Incydent na pełnym morzu: „Akt piractwa”

Ritter rozpoczyna od wydarzeń z weekendu. Irański statek transportowy został zatrzymany w Zatoce Perskiej przez amerykański okręt wojenny. Po tym, jak statek nie zatrzymał się, Marynarka Wojenna USA ostrzelała maszynownię, co spowodowało zatrzymanie statku, a następnie oddział szturmowy piechoty morskiej wszedł na pokład.

Dla Rittera jest to ewidentny akt piractwa, nieuzasadniony w świetle prawa międzynarodowego. Argumentuje on, że narusza on porozumienie o zawieszeniu broni zawarte w Islamabadzie oraz wolność żeglugi. Jego zdaniem celem nie było faktyczne zakłócenie żeglugi, lecz czysto psychologiczna operacja (psyop): Trump miał być przedstawiany jako silny przywódca, który zmusi Irańczyków do ustąpienia poprzez blokadę i przemoc.

Nieudane negocjacje w Islamabadzie

Strona amerykańska była zupełnie nieprzygotowana.

Ritter szczegółowo opisuje, jak blisko byli porozumienia. Delegacja irańska przybyła do Islamabadu z kompletem dokumentów negocjacyjnych, faktami i sfinalizowaną umową.

Strona amerykańska – JD Vance, Jared Kushner i inny doradca – nie wniosła ze sobą niczego. Amerykanie jedynie przeanalizowali irańskie propozycje, zadali pytania, a następnie skonsultowali się z Trumpem telefonicznie.

Sam Trump nie miał żadnych dokumentów informacyjnych i nie był przygotowany – prowadził „czysto reaktywną politykę”.

Gdy memorandum o porozumieniu było już prawie gotowe do podpisania, Benjamin Netanjahu interweniował i ostrzegł Trumpa, że ​​takie porozumienie osłabi go. Negocjacje zostały zerwane, a zamiast tego pojawiła się groźba blokady.

Ritter podkreśla: Irańczycy od dawna uznali, że Stany Zjednoczone nie negocjują w dobrej wierze. Dlatego irańscy negocjatorzy wrócili do Teheranu, podczas gdy Vance i jego współpracownicy czekają w hotelu w Islamabadzie.

Zbliżająca się eskalacja: Iran ma lepsze karty.

Jeśli wojna wybuchnie na nowo w środę – jak zapowiedział Trump – Iran nie zawaha się odpowiedzieć.

Ritter ostrzega: Irańczycy natychmiast „rzuciliby się do gardła”. Mogliby zniszczyć całe miasta poprzez ukierunkowane ataki na elektrownie i zakłady odsalania wody w państwach Zatoki Perskiej (Abu Zabi, Dubaj, Kuwejt, Manama). Kraje te zostałyby „wyczerpane z zasobów” w bardzo krótkim czasie.

Arabia Saudyjska stoi w obliczu trwałej utraty konkurencyjności gospodarczej. Co więcej, rebelianci Huti ogłosili zamiar zamknięcia cieśniny Bab al-Mandab – śmiertelny cios dla saudyjskiego przemysłu naftowego i globalnych dostaw energii.

Stany Zjednoczone i Izrael nie wyrządziły żadnych poważniejszych szkód w ciągu pierwszych 40 dni wojny: pozostały jedynie puste budynki i kilka mostów – nie miało to żadnego wpływu na strategiczne możliwości Iranu.

Podziemne fabryki rakietowe produkowały jeszcze szybciej niż wcześniej. Iran posiada najnowocześniejsze, precyzyjne rakiety i od samego początku będzie je szeroko wdrażał.

Nuklearne fantazje i odmowa szefa Sztabu Generalnego

Ritter opisuje sposób, w jaki Trump potraktował opcję nuklearną, jako szczególnie alarmujący. Według informacji z Białego Domu, Trump dwukrotnie próbował pytać o użycie broni jądrowej – generał Charles „CQ” Brown (Przewodniczący Kolegium Połączonych Szefów Sztabów) za każdym razem odmówił.

Takie rozmieszczenie byłoby sprzeczne z prawem międzynarodowym, nieproporcjonalne i naruszałoby zasadę rozróżniania celów wojskowych od cywilnych.

Ritter, który sam pracował w rządowym Centrum Sytuacyjnym, podkreśla: Wojsko traktuje przysięgę wierności konstytucji poważnie – nawet wobec prezydenta, który najwyraźniej tej przysięgi nie podziela.

Ritter opisuje niedawne oświadczenie Trumpa, że ​​USA i Iran powinny „wspólnie” „wydobywać” wzbogacony uran, jako „ucieczkę od rzeczywistości”. [Trumpie, dupku (jeśli naprawdę to powiedziałeś..) – tego się nie „wydobywa, to się kręci w ultra-wirówkach. md]

W rzeczywistości uzgodniono jedynie przeprowadzenie inspekcji pod nadzorem Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej z udziałem inspektorów amerykańskich, a nie okupację wojskową.

Naruszenie prawa międzynarodowego i zbrodnie wojenne

Ritter ostro krytykuje argument przedstawicieli USA, że niszczenie mostów i elektrowni nie jest zbrodnią wojenną, ponieważ rzekomo zajmują się nimi Irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC).

Wyjaśnia: Po wojnie iracko-irańskiej Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej celowo przejął cywilne projekty infrastrukturalne, aby zintegrować byłych bojowników z gospodarką. Większość tych obiektów nie pełniła żadnej funkcji wojskowej. Gdyby je miały, zostałyby zaatakowane w ciągu pierwszych 40 dni.

Późniejsze rozszerzenie listy celów o infrastrukturę czysto cywilną stanowi karę zbiorową – klasyczną zbrodnię wojenną.

Kto kontroluje Cieśninę Ormuz?

Ritter wyjaśnia: Cieśnina Ormuz jest kontrolowana przez Iran. Jest otwarta, kiedy Teheran tego chce, i może zostać zamknięta lub ograniczona w dowolnym momencie.

USA nie mają tu żadnego wpływu.

Tak zwana „Rada Pokoju”, którą Trump rzekomo chciał powołać na rzecz pokoju, w praktyce poniosła porażkę – głównie dlatego, że finansowały ją państwa Zatoki Perskiej, które nie ufają już Trumpowi.

Wniosek: Trump sam wmanewrował się w sytuację bez wyjścia.

Scott Ritter maluje ponury obraz: Trump i Hegseth tkwią w świecie fantazji. Przecenili swoje sukcesy militarne, niedocenili determinacji Iranu i, poprzez własną retorykę i blokadę, wmanewrowali się w sytuację, w której odwrót wydaje się politycznie niemożliwy.

Jednocześnie nie ma realistycznego rozwiązania militarnego.

Skutkiem tego może być niszczycielska eskalacja, w wyniku której poważnie ucierpią nie tylko Izrael, ale przede wszystkim państwa Zatoki Perskiej i interesy amerykańskie.

Ritter kończy jasnym ostrzeżeniem: Największe zagrożenie dla wolności nie leży obecnie w domniemanych wrogach Ameryki, lecz w rządzie, który uważa przemoc naruszającą prawo międzynarodowe za coś normalnego i odmawia uznania rzeczywistości.

Czy świat wyciągnie z tego lekcję na czas, okaże się w ciągu najbliższych kilku dni.

Czy Trump zamierza wywołać Armagedon?

Czy Trump zmierza ku Armagedonowi?

Larry C. Johnson

Pakistan desperacko próbuje ułatwić nową rundę rozmów między USA a Iranem w Islamabadzie. Po sprzecznych oświadczeniach administracji Trumpa wszystko wskazuje na to, że J.D. Vance, w towarzystwie swoich syjonistycznych opiekunów – Steve’a Witkoffa i Jareda Kushnera – ponownie uda się do Islamabadu.

O godz. 22:20 czasu wschodniego główny negocjator Iranu Mohammad Bagher Ghalibaf oświadczył, że nie będzie żadnych negocjacji, dopóki blokada irańskich portów przez USA będzie obowiązywać. Dodał, że strona irańska jest gotowa rozegrać nowe karty na polu bitwy.

W poniedziałek, 20 kwietnia 2026 roku, prezydent Iranu Masud Pezeshkian wydał kilka publicznych oświadczeń – głównie w poście na X i w wypowiedziach doniesionych przez media państwowe – dotyczących potencjalnych negocjacji ze Stanami Zjednoczonymi. Jego ton był ostrożny, sceptyczny i prowokacyjny, ale pozostawił lekko uchylone drzwi dyplomacji. Podkreślił, że poważne rozmowy będą musiały opierać się na konsekwentnym, rzetelnym postępowaniu, a nie na przymusie. Pezeshkian zwrócił uwagę na „głęboką, historyczną nieufność Iranu do działań rządu USA”. Oskarżył amerykańskich urzędników o wysyłanie „niekonstruktywnych i sprzecznych sygnałów”, które niosły ze sobą „gorzki przekaz” – że Stany Zjednoczone dążą do kapitulacji Iranu.

Pezeshkian podkreślił, że Iran nie ulegnie groźbom i zastraszaniu. Stwierdził: „Wojna nikomu nie przynosi korzyści” i „należy wykorzystać wszelkie rozsądne i dyplomatyczne środki w celu zmniejszenia napięć”.

Dodał jednak, że „nieufność wobec wroga i czujność w kontaktach z nim są absolutną koniecznością”. Opisał trwającą blokadę morską USA jako dowód na to, że Waszyngton może „powtarzać dawne schematy i zdradzać dyplomację”. Dopóki Donald Trump nie zniesie blokady i nie przestanie grozić, uważam, że Iran nie zgodzi się na kolejną rundę negocjacji.

Na froncie militarnym Iran odpowiedział na zajęcie swojego statku towarowego w Zatoce Omańskiej, umieszczając tysiące nowych min morskich w Cieśninie Ormuz. Iran nie potraktował groźby zamknięcia Cieśniny Ormuz lekkomyślnie. Mija 53. dzień od rozpoczęcia wojny ramadanowej, 28 lutego, a Iran nie wykazuje oznak wycofania się z żądania, aby Stany Zjednoczone zastosowały się do początkowych ustępstw w sprawie dziesięciopunktowego planu Iranu.

Dzisiaj, we wtorek, mija ostatni dzień zawieszenia broni, które Izrael, Stany Zjednoczone i Iran zawarły 7 kwietnia. Zarówno Stany Zjednoczone, jak i Iran są gotowe do wznowienia walk. USA nie dysponują zasobami wojskowymi niezbędnymi do otwarcia Cieśniny Ormuz. Nie chodzi tylko o rozminowanie i okupację obszarów przybrzeżnych – Stany Zjednoczone potrzebowałyby potężnych sił lądowych, aby wniknąć głęboko w ląd oraz zlokalizować i zniszczyć wyrzutnie rakiet i dronów. Dopóki Iran będzie mógł ostrzeliwać rakietami i dronami statek próbujący przepłynąć przez cieśninę bez zezwolenia Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej, cieśnina pozostanie zamknięta i pozostanie pod ścisłą kontrolą Iranu.

Niedawny artykuł w „Wall Street Journal” zatytułowany „Za publiczną brawurą Trumpa w wojnie kryje się walka z własnymi lękami ” donosi, że lawina dziwacznych, wulgarnych i groźnych postów Trumpa w mediach społecznościowych – takich jak groźba zmiecenia Iranu z mapy jako cywilizacji (implikująca użycie broni jądrowej) – to jedynie taktyka negocjacyjna: chce on przekonać Irańczyków, że jest nieprzewidywalny i zdolny do wszystkiego, aby zmusić Iran do ustępstw. Jeśli rzeczywiście taki jest zamiar Trumpa, to jego działania przyniosły spektakularny skutek odwrotny od zamierzonego. Wzbudziły uzasadnione wątpliwości co do jego zdrowia psychicznego.

Chociaż Trump podobno panicznie boi się wciągnięcia w kolejną niekończącą się wojnę, na którą kiedyś przysiągł sobie nigdy nie pozwolić, sądzę, że rozkaże nową falę ataków w nadziei na złamanie woli oporu Iranu. To tylko pogłębi jego problemy, ponieważ Iran odpowie i wyrządzi katastrofalne szkody państwom Zatoki Perskiej, które nadal opowiadają się po stronie USA.

Trump ma jeszcze jedno wyjście: JD Vance wynegocjował w piątek wstępne porozumienie z Irańczykami, które obejmowało złagodzenie sankcji, zamrożenie aktywów, uznane opłaty tranzytowe w zamian za trwałe zaprzestanie działań wojennych oraz ograniczenia w zakresie wzbogacania uranu pod nadzorem Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej.

Trump skutecznie unieważnił to porozumienie swoją decyzją o nałożeniu blokady. Zgodnie z oczekiwaniami, Trump może rozważyć zmianę decyzji, znieść blokadę i upoważnić JD Vance’a do sfinalizowania porozumienia.

Nie wstrzymuję oddechu. Chociaż taka umowa rozwścieczy syjonistów – zarówno żydowskich, jak i chrześcijańskich – to ustępstwo mogłoby ocalić to, co pozostało z nadszarpniętego dziedzictwa Trumpa. Myślę jednak, że Trump ucieknie się do przemocy – mam nadzieję, że się mylę.

Dla tych, którzy szukają czegoś innego: przeprowadził ze mną wywiad amerykański emigrant mieszkający w Nikaragui. Zabrałem go w podróż w przeszłość i opowiedziałem o moim czasie spędzonym w CIA, gdzie pracowałem jako analityk podczas wojny z Contras.

Źródło: Czy Trump zamierza wywołać Armagedon?

Netanjahu, czyli powrót Stirlitza?

Netanjahu, czyli powrót Stirlitza?

Napisał i przeczytał Jerzy Karwelis

okł bibi

19 kwietnia, wpis nr 1404 dziennikzarazy/netanjahu-czyli-powrot-stirlitza

Wszyscy – z ulgą jednak – cieszą się z możliwego końca wojny w Iranie, choć z komunikatów wynika, że to może nie być nawet dwutygodniowa pieredyszka. Strony – uwaga, dwie z trzech, co nie jest tu bez znaczenia – mają się dogadać jak zakończyć te wojnę. Największy problem w tym, że każda ze stron odtrąbi swoje zwycięstwo. Trump – to proste, ten zmieniał swoje deklarowane cele wojny w miarę jej przegrywania, a więc bez obciachu ogłosi dowolne ustalenia za swój sukces. Nawet jeśli, a na to się zanosi, sytuacja Iranu po tej wojnie będzie lepsza niż przed nią, kiedy Iran kasy za przepływ cieśniną Ormuz nie pobierał, a teraz pobierał będzie. Iran już od dawna ogłaszał komunikaty odwrotne od Trumpowskich i był w tym bardziej wiarygodny, gdyż dowoził swoje stanowisko: żyjemy, walczymy, opieramy się, nigdy się nie poddamy, nie negocjujemy warunków amerykańskich.

Wojny, po zakończeniu których każdy deklaruje się zwycięzcą mają jedną charakterystyczna cechę. Stanisław Lem, w Bajkach Robotów, czy nawet w swojej Cyberiadzie, opisywał sytuację dwóch walczących królestw, które prowadziły wojnę przez lat kilkanaście, zaś po jej zakończeniu odbyła się zaraz dodatkowa, malownicza wojna trwająca już kilka lat, której powodem było to, że nie można było ustalić kto wygrał w tej pierwszej. Boję się, że będzie teraz tak samo, bo nierozstrzygnięte wojny same proszą się o dogrywki.

Siedemnaście mgnień wiosny

Jestem już w tym wieku, że jeszcze pamiętam kultowe programy z PRL-u. Był taki radziecki serial „Siedemnaście mgnień wiosny” z kultową postacią SS-mańskiego wysoko postawionego oficera, Stirlitz’a, granego przez równie kultowego Wiaczesława Tichonowa. Dla Polaków była to rywalizująca radziecka podróba polskiej „Stawki większej niż życie”, też z polskim szpiegiem w niemieckim mundurze, Klossem, którego grał Stanisław Mikulski. Polski szpieg u Niemca był raczej takim przyfrontowym wywiadowcą taktycznym: tu meldunek, tam most, tu łączniczka, tam uwolnienie więźnia. Stirlitz działał inaczej – na szczytach faszystowskiej władzy. Jego misją szpiegowską nie było podkradzenie jakichś map, ale wywarcie wpływu na konkretne, nawet nie militarne, a wręcz geopolityczne decyzje Hitlera i jego otoczenia.

Mieliśmy wtedy w serialu do czynienia z końcową fazą II wojny światowej: był już otwarty, o co błagał Zachód Stalin, drugi front, który miał dzielić hitlerowskie wojska i odciążać Sowietów. To był też ciekawy wyścig – Stalin z jednej strony chciał drugiego, zachodniego frontu, ale – z innej strony – nie za bardzo chciał, by ten posuwał się zbyt szybko. Dawało to szansę Stalinowi na zagarnięcie lwiej części Europy, kiedy alianci grzęźli choćby we Francji, czy we Włoszech. A więc wymagało to subtelnego balansowania pomiędzy popędzaniem Zachodu a mitygowaniem jego terytorialnych postępów. Skończyło się na Łabie oraz na Żelaznej Kurtynie, dzielącej świat na pół. Stalin nie był za bardzo zadowolony z takiego obrotu sprawy, gdyż liczył w 1941 roku, że sam, wtedy już bez oporu „ratowanej” Europy Zachodniej, zdobędzie ją całą wśród kwiatów, podziękowań od jej mieszkańców, pod pretekstem wyganiania z niej Hitlera.

Ale Stalin bał się jednego – bał się, że Zachód może podpisać separatystyczny pokój z Hitlerem. Tworzyłoby to trudną sytuację dla Moskwy. Hitlerowcy już by nie walczyli na dwa fronty, mogliby się skoncentrować na jednym kierunku, zaś pomoc techniczna i sprzętowa Zachodu dla Sowietów, na której w dużej mierze stała Moskwa, mogłaby się skończyć. Taki pokój Zachodu z Hitlerem był więc dla Sowietów niebezpieczny, ale i daleko poniżej planów Rosji. Prozachodnie Niemcy pozostałyby jednak na mapie, jako quasi sojusznik Zachodu przeciwko komunistycznemu zagrożeniu płynącemu z Rosji, pochód do Europy sowieckich żołnierzy mógł się opóźnić, a nawet skończyć i Moskwa wyszłaby z tej wojny jako przegrana, nie tak jak się okazało w rzeczywistości po zakończeniu wojny – jako mocarstwo balansujące połowę świata.

I misją Stirlitz’a było niedopuszczenie do takiego separatystycznego pokoju. Rył tam potwornie, używał pokracznych kombinacji logicznych typu „Stirlitz myślał, że Schellenberg podejrzewał, że Himmler wie…”, by tylko rozsupłać wątłą nić kto tam się chce pokątnie dogadywać z Zachodem i kto z Zachodu jest zwolennikiem takiego ruchu. Z tej dziwacznej kombinatoryki wzięły się wszystkie te późniejsze dowcipy o pokręconej logice Stirlitza. To przysłoniło ludzką pamięć o czym właściwie jest ten serial, w rzeczywistości był on o najsubtelniejszej lidze wywiadu – wywieraniu wpływu na kluczowe decyzje wrogiego kraju – bez wystrzału, podkładanego dynamitu, bez możliwości demaskacji.

Siedemnaście mgnień Izraela

Dzisiaj Izrael zdaje się być takim Stalinem. Dla niego jakikolwiek pokój Ameryki z Iranem stanowi śmiertelne zagrożenie. Będzie pod takim pokojem rył ile wlezie i już od pierwszych dni widać, że będziemy mieli bliskowschodnie „siedemnaście mgnień wiosny”. Udział USA w tej wojnie był dla Izraela kluczowy. Bez Stanów Izrael nie wybrałby się tak łatwo na tę przygodę, choć tym, że tak może zrobić udało mu się podobno… zaszantażować Trumpa. A więc cóż było wtedy robić Amerykanom – skoro i tak Izrael miał wskoczyć do tego basenu z niewiadomym poziomem wody, to trzeba było się złapać za ręce i skoczyć wspólnie. Na tym ma polegać wyjątkowość relacji Ameryki z Izraelem. Na aktach samobójczych, ale tylko dla USA.

Jeśli Amerykanie się dogadają z Iranem, to Izrael straci nie tylko zasobnego i bojowego protektora. Nie tylko zostanie sam z tym całym pasztetem. Po pierwsze – dla solowego wtedy Izraela – wśród państw Zatoki, bez Amerykanów, spadnie gwałtownie jakiekolwiek uzasadnienie do żydowskich ataków na Iran. Kwestia walki z irańskim programem atomowym, czy choćby rakietowym, okazała się bajką dla naiwnych, coś jak z bronią masowego rażenia jako uzasadnieniem napaści na Irak. Wiadomo, że nie o to chodzi – Izraelowi wyraźnie chodzi o dominację w regionie, nawet kosztem jego podpalenia, a to nie musi się podobać wszystkim mieszkańcom tej części świata.

Po drugie – wyjdzie sprawa potrzeby sprzętowego wspierania Izraela przez USA. Można się spodziewać, że – szczególnie w USA, szczególnie przed jesiennymi wyborami – ktoś zacznie dopominać się o zaprzestanie sprzętowego wykrwawiania się Ameryki i Izrael zostanie na własnym, skromniejszym garnuszku. A tu – jak udowodnił Iran – mamy do czynienia z wojną na zasoby, którą Iran wygrał. Jest to dla Izraela zła wiadomość.

Jak będą działać izraelskie Stirlitz’e?

Po pierwsze – taktycznie. Izrael wyraźnie określił się, że ustalenia amerykańsko-irańskie go nie dotyczą. Jest to kłopot dla Trumpa, gdyż nie wiadomo co on teraz będzie negocjował. Zawieszenie broni w wojnie w Zatoce, czy zawieszenie broni pomiędzy tylko dwoma stronami? Jeśli to drugie, to dla Iranu to porozumienie jest funta kłaków warte. Może Amerykanie nie będą już atakować Iranu, ale mogą to zrobić Żydzi, co dla atakowanych nie czyni większej różnicy co do stanu obecnego. Na razie Izrael nie atakuje Iranu, ale wali w Liban, a to przecież „ta sama wojna”. Tu się będzie odbywać codzienne wysadzanie jakichkolwiek rozmów- w Libanie. Ot, po prostu, korzystając z zamieszania, Izrael poszerza swoje terytoria, nie certoląc się z ludnością cywilną.

Można się także spodziewać prowokacji pod fałszywą flagą. Ot, będą sobie szły jakieś optymistyczne negocjacje, a tu nagle jacyś nieznani Kurdowie odpalą atak, powiedzmy na negocjatorów i wszystko zacznie się od początku. Poleci jakaś anonimowa rakieta nie wiadomo skąd do jakiegoś tureckiego Przewodowa i wyeskaluje się konflikt, pomimo zarzekania się Trumpa o pokoju. Zanim się dojdzie (jeśli w ogóle ) kto strzelił i kiedy – powrót wojny będzie już na pełnej petardzie.

Co ciekawe mamy tu złożony konflikt interesów Izraela i… Ukrainy. Tej, odwrotnie do Izraela, zależy jak najbardziej na zakończeniu konfliktu w Zatoce. Ta wojna odciąga uwagę świata oraz intencje i możliwości pomocowe USA wobec Ukrainy. I tak jak Żydzi poślą w bój nie jednego Stirlitza, by ten rył pod pokojem, tak Ukraina pośle w bój wielu swoich, by zabiegali o jak najszybszy pokój w tym rejonie. Będzie to więc malownicza walka wywiadu izraelskiego i ukraińskiego.

Stirlitz w Waszyngtonie

Moim zdaniem Żydzi będą kwestię pokoju rozgrywać również w samej Ameryce. Mają tam swoje, od dawna namierzone, choć kwestionowane, możliwości wpływu, całe zastępy Stirlitz’ów i ich popleczników, również na Kapitolu, co dopiero w Białym Domu. Trzeba będzie grzać temat – będzie to podkreślanie kapitulanckich ewentualnie ustaleń dealu powojennego. Tu się może dużo wydarzyć. Ale będzie to wymagało odwrócenia trendów w amerykańskim społeczeństwie. A ono wyraźnie nie sprzyjało, z trendem rosnącym w czasie, tej wojnie, a więc z chęcią zobaczy jej koniec. Ale jest to koniec, którego nie chce zobaczyć Izrael. Należy się więc ze strony żydowskiej spodziewać argumentów wszelakich, ale większość z nich będzie osadzona w głębokim syjonizmie, wspieranym dziejowym i religijnym posłannictwem „narodu wybranego” – a ta bajeczka zaczyna się powoli Amerykanom nudzić.

60% Amerykanów uważa, że Izrael ma za duży i szkodliwy wpływ na amerykańską politykę. Jest to przewrót kopernikański w relacjach społecznych, gdyż do tej pory Amerykanie kupowali bajeczkę o wyjątkowości relacji z Izraelem, może powodowanej wzmaganą przez Izrael, zaś skrzętnie chowaną przez Waszyngton, całkiem realną konstatacją, że i Amerykanie – głównie poprzez swoją bierność – przymykali oko na Holokaust Żydów w II wojnie światowej. Czyli chodzi raczej o przyznanie Żydom licencji na bezkarną wyjątkowość w zamian za odpuszczenia naszych win. Słaby deal.

I teraz na pancerzu takich relacji pojawia się już nie rysa, ale pęknięcie. Izrael stoi teraz przed dylematem, gdy jego działania na rzecz utrzymania wojny w Zatoce będą się zderzały (zwłaszcza przy ewidentnie rasistowskiej motywacji Izraela) z rosnąca niechęcią do narodu, który – poprzez zdradę w wykonaniu wybrańca Amerykanów – skonstatował ze zdumieniem zamianę hasła America First na Israel First! Będzie o wiele trudniej uzasadniać wojnę inaczej – bo jak, geopolitycznie, gospodarczo? – niż poprzez odwoływanie się do… Biblii. Pomóc tu może rosnący ruch herezji tzw. „chrześcijanizmu syjonistycznego”, ale ten zabrnął już w obszary guseł i wciągania Pana Boga w tłumaczenie błędów całkiem już niepoczciwych ludzi z krwi i kości.

Izrael  wzmocni natężenie działań, niekoniecznie polegających na prawdzie, mających dowieść wiarołomności Iranu wobec wszelkich ustaleń z ewentualnych przyszłych uzgodnień. Jak widać, może poza możliwymi argumentami z wyspy Epsteina, Trump jest mocno podatny na argumentację Netanjahu. Ten co raz to, jak pojedzie, albo nawet zadzwoni do Donalda, to zaraz jest jakiś kryzys, nierzadko – wojna. Może być tak i teraz. Dowodów na podstępność Iranu, nierealizowanie ustaleń można namnożyć w opór, szczególnie wśród umysłów, które – jak słyszeliśmy niedawno – widzą w Irańczykach zwierzęta, które z samej swej natury podstępne są i niemoralne.  

Będziemy mieli pewnie ze dwie fale takich wzmożeń – teraz, od zaraz, w okresie dwutygodniowych negocjacji. Bardziej dotyczących poniżających warunków, na jakie miałby się zgodzić Trump, by wywołać emocjonalne uzasadnienie do odrzucenia pokoju. Druga fala, jeśli w ogóle dojdzie do jakiejś formy rozejmu, nastąpić może przed jesiennymi wyborami.

Ale tu też Izrael ma problem – jak będzie walił przed wyborami w Trumpa, że jest szkodliwym pacyfistą, to będzie tylko dostarczał dowodów rosnącym szeregom jego przeciwników. Ci będą mówili: no tak, patrzcie, mamy rację, by pogonić Trumpa, który i tym razem, wracając do wojny, posłuchał się Żydów. I Trump wtedy przegra jeszcze bardziej.

A wtedy przegra i Izrael – bo jeśli w Kongresie i Senacie Trump straci większość, to zyskają ją Demokracji, ci zaś w 80% nie lubią Izraela. I skończy się pompowanie Izraela kasą i sprzętem, o operacjach wojskowych nie wspominając. Może się skończyć zezwolenie na angażowanie się USA w wojny, może z wyjątkiem wojny na Ukrainie (znowu dobra wiadomość dla Zełenskiego), którą, jako swoje dziecko, Demokraci zawsze popierali.

Podjęcie rozmów rozejmowych nie musi się więc wcale skończyć jakimś pokojem – ja tu widzę zbyt wielu wszechmocnych zwolenników kontynuacji tego konfliktu. Nawet zgłosiła się polska żaba i podkłada swoją nogę, kiedy konie kują. Ostatnio mój ulubieniec, autor naszej strategii obronnej, były minister PiS-u, Błaszczak stwierdził, że gdyby Polska miała dwa lotniskowce, to by je do Zatoki, na pomoc Trumpowi, posłała. Nikt, powtarzam, nikt na świecie z tego rodzaju bezpośrednią pomocą Ameryce się do tej pory nie zadeklarował, a my – owszem, nie wiadomo tylko: po co? Najbardziej żenująca jest pustka takiej deklaracji: przypomina to peerlowskie tłumaczenie się władzy z tego, że nie ma w sklepach konserw. Władza mówiła, że konserw nie ma z powodu braku blachy, zresztą nawet gdyby się blacha znalazła, to i tak nie mamy mięsa.   

Pokój, po co wam pokój?

I teraz pora na zadumę. Dziś trzeba się mocno zimnej wody napić przed stwierdzeniem, że postępowy świat jest za pokojem. Życie codziennie dostarcza nam rosnących dowodów na to, że pokój nie jest żadnym dobrem, nawet celem w polityce. Tu rządzi naga siła, bez oglądania się na straty, najgorzej, że i cywilne. Lud jest tu tylko mierzwą historii. A skoro władcy robią to nie dla ludu przecież, skoro wystawiają go na okropieństwa wojny, to robią te wojny po co? Myślę, że jest to jednak narkotyk dziejów popychający dążenie do władzy dla samej władzy.

Zasmuca jedynie bierna postawa suwerena, który przecież wojny raczej nie wybiera, gdyż zazwyczaj jest pierwszą jej ofiarą. Ale w sumie – wybiera. Właśnie ostatnio widzimy zatrważające efekty takiego procesu podżegactwa – zatacza ono coraz większe kręgi, zaś obywatele domagają się – jak karpie – przyspieszenia nadejścia Świat Bożego Narodzenia. Zapominamy, że wtedy przychodzi raczej Święto Zmarłych. Pokolenia tracą pamięć, najważniejszą cechę mogącą uchronić je od ciągłego powtarzania historii, która wtedy wcale nie wraca jako farsa, ale staje się jeszcze większą karą. Karą za lenistwo niepamięci.

Napisał i przeczytał Jerzy Karwelis

Wszystkie wpisy na moim blogu „Dziennik zarazy”.

Anioły we krwi

Anioły we krwi

Autor artykułu Marek Wójcik 20. kwietnia 2026 world-scam/anioly-we-krwi

Zbrodnia, o której się nie mówi. Taki tytuł nosi film na kanale Wbrew Cenzurze na YouTube. Nie każdy z was ma własne dzieci, ale mam nadzieję, że każdy z was odczuwa jak wielka tragedia jest udziałem rodziców, których dzieci zostały bestialsko zamordowane dla celów politycznych.

Zbrodnia, o której się nie mówi.

Każde zabite dziecko jest zbrodnią przeciw ludzkości. Niezależnie od narodowości, religii, rasy czy poglądów rodziców. Zawsze trzeba się temu przeciwstawić. Czemu winne jest dziecko, przebywające w szkole, kiedy jakiś drań wysyła na tę szkołę rakiety?

40 minut później wysyłano drugą rakietę, żeby zabić tych, którzy przybyli z pomocą do cierpiących dzieci. Potem trzecią. Można takie działania nadal nazywać wojną, czy nie jest to po prostu bestialstwo?

Już pokazałem we wcześniejszym wpisie, kto wysłał te rakiety. Pokażę tych zbrodniarzy ponownie.

„Zapamiętajcie tych dwóch przestępców. Leigh R. Tate, dowódca, oraz Jeffrey E. York, pierwszy oficer okrętu USS Spruance, którzy trzykrotnie wydali rozkaz wystrzelenia pocisków Tomahawk, zabijając 168 niewinnych dzieci w szkole w Minab.
Czy oni sami nie mają dzieci?”

Trudno jest zrozumieć motywy działania tych ludzi. Czy jest to objaw fałszywego patriotyzmu? Przecież nie walczy się z dziećmi by bronić przez nikogo nie zagrożony kraj. Oni jednak podjęli taką decyzję i teraz są zbrodniarzami wojennymi, którzy powinni zostać skazani za swoje zbrodnie.

Wojna to jest gówno! Przepraszam, za ten niecenzuralny zwrot, ale to jest cytat z niemieckojęzycznego kanału na Youtube Thomas Gast – Der Legionär, z którym zgadzam się na 100 %. Nie ma niczego gorszego niż wojna. Jest okazją, by krzywdzić niewinnych ludzi. Wzbogaca garstkę ludzi, kosztem większości. Ale oni maję w swoich rękach media, które tłumaczą ludziom, że wojna jest konieczna. Komu?

Dzisiejsza imponująca manifestacja w Teheranie stanowi hołd dla uczniów, którzy zginęli w wyniku amerykańsko-izraelskiego bombardowania szkoły podstawowej w Minab.

Jakim trzeba być potworem, żeby zamordować dzieci? To prawda, że nie da się tego uniknąć, kiedy wróg wykorzystuje dzieci własnych obywateli jako tarczę ochronną dla wojskowych posterunków. Tak było na Ukrainie i tak jest w Izraelu. Jednak czworo zabitych izraelskich dzieci, jakkolwiek to 4 za dużo, nie tłumaczy ponad 300 dziecięcych ofiar w Iranie i Libanie.

Wojna jest najgorszą opcją, jakkolwiek właśnie wojna wydaje się jedynym rozwiązaniem dla tego konfliktu. Dlaczego? Ponieważ stanowi jedyną możliwość pokazania imperium USA w koalicji z Izraelem ich realnego braku możliwości wpływu na skutki tej właśnie wojny.

Ta wojna zostanie wygrana przez logiczną strategię, a nie przez myślenie życzeniowe ponoć największej potęgi świata. Nie ma żadnego wytłumaczenia, dlaczego palestyńskie, irańskie czy libańskie dzieci są w bestialski sposób zabijane. Taka sytuacja nie może być akceptowana przez żadne cywilizowane państwo.

Nie potrzebujemy żadnej edukacji
Nie potrzebujemy kontroli myśli
Żadnego mrocznego sarkazmu w klasie
Nauczycielu, zostaw te dzieciaki w spokoju
W sumie jesteś tylko kolejną cegłą w murze.

Źródło. Pink Floyd 1979 Kolejna cegła w murze.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

Iran blokuje Cieśninę Ormuz: Profesor Marandi o eskalacji konfliktu

Iran blokuje Cieśninę Ormuz: Profesor Mohammad Marandi analizuje eskalację konfliktu z USA

W niedawnym wywiadzie z irańskim profesorem Mohammadem Marandim, ekspertem ds. stosunków międzynarodowych, omówiono najnowsze wydarzenia w Cieśninie Ormuz. Iran zawrócił statki w odpowiedzi na trwającą blokadę morską USA. Marandi postrzega to jako jasny sygnał dla Waszyngtonu i ostrzega przed katastrofalnymi konsekwencjami dla światowej gospodarki.

Tło i obecna eskalacja

Sytuacja w Zatoce Perskiej dramatycznie zaostrzyła się w ciągu ostatnich 24–36 godzin. Iran zawrócił statki poprzez ukierunkowane działania w Cieśninie Ormuz i publicznie oświadczył, że utrzymująca się blokada morska USA stanowi naruszenie zawieszenia broni. Pomimo rzekomego zawieszenia broni w Libanie, cieśnina pozostaje pod ścisłą kontrolą Iranu.

Statki uznane za wrogie lub wykorzystywane do wywierania presji na USA zostaną zawrócone. Prezydent USA Donald Trump odpowiedział kolejnymi groźbami: jeśli Iran nie ustąpi i nie wróci do stołu negocjacyjnego, zagroził nalotami na irańską infrastrukturę, w szczególności na instalacje naftowe i elektrownie.

Sytuacja wydaje się zatem wracać do punktu wyjścia – rosnących cen energii i rosnącej globalnej niepewności. Marandi podkreśla, że ​​nadzieje na szybkie ponowne otwarcie Cieśniny Ormuz po zawieszeniu broni w Libanie zostały rozwiane.

Kontekst historyczny z perspektywy irańskiej

Marandi wraca do korzeni konfliktu. Opisuje konflikt w Strefie Gazy jako ludobójstwo. A jedynie Iran aktywnie, jako państwo, nazywa to ludobójstwem. Stany Zjednoczone i Zachód bezwarunkowo popierają „ekspansjonistyczny, ludobójczy i etniczno-suprematystyczny reżim” w Izraelu, który postrzega siebie jako „naród wybrany” i „rasę panów”, podczas gdy inni są uważani za „podludzi”.

Podczas wojny 12-dniowej USA i Izrael prowadziły agresywną wojnę przeciwko Iranowi, którą poparł cały Zachód – w tym Niemcy. Kanclerz Niemiec podobno nazwał Izrael wykonawcą „naszej brudnej roboty”.

Iran odpowiedział, atakując między innymi amerykańską bazę w Katarze, symbolicznie reprezentującą Centralne Dowództwo USA (CENTCOM). Dyktatury Zatoki Perskiej spiskowały przeciwko Iranowi od dziesięcioleci: finansowały Saddama Husajna w wojnie iracko-irańskiej za pomocą zachodniej broni chemicznej, pomagały w inwazji na Irak, a podczas „arabskiej wiosny” wspierały zniszczenie Libii i Syrii za pośrednictwem CIA i Al-Kaidy.

Obecny konflikt i reakcje Iranu

Marandi opisuje, jak eskalowała wojna z Iranem: USA i Izrael zaatakowały cele cywilne, takie jak szpitale i szkoły, na co Iran stopniowo odpowiadał, atakując krytyczną infrastrukturę w państwach Zatoki Perskiej, która zapewniała atakującym bazy lotnicze, przestrzeń powietrzną i porty.

Bez tych arabskich reżimów wojna z Iranem byłaby niemożliwa. Iran atakuje cele izraelskie i amerykańskie nieprzerwanie od 40 dni. Jeśli konflikt eskaluje i obejmie irańską infrastrukturę cywilną, Teheran odpowie surowo.

Marandi przewiduje zniszczenie infrastruktury energetycznej i elektroenergetycznej w Zatoce Perskiej, co może doprowadzić do masowego exodusu z Emiratów, Kuwejtu, Kataru, Bahrajnu i części Arabii Saudyjskiej w nadchodzącym sezonie upałów. Region ten stałby się niezamieszkany, a produkcja ropy naftowej, gazu i produktów petrochemicznych ustałaby na lata, co doprowadziłoby do globalnego kryzysu gospodarczego.

Naruszenia zawieszenia broni i rola Cieśniny Ormuz

Zawieszenie broni było wielokrotnie naruszane. Najpierw przez izraelskie bombardowania w Libanie wkrótce po jego ogłoszeniu, a następnie przez utrzymywanie przez USA blokady irańskich portów.

W geście zaufania Iran początkowo zezwolił na przepływanie przez Cieśninę Ormuz większej liczbie tankowców, w tym tym z krajów „wrogich”, ale wycofał się z tego rozwiązania, gdy blokada się przedłużała. Statki z Chin, Rosji, Iranu i Iraku mogą przepływać, ale nie te z walczących państw Zatoki Perskiej.

Trump po raz kolejny grozi, że zbombarduje Iran do poziomu epoki kamienia łupanego „ludobójczymi” oświadczeniami. Zachodnie media, takie jak „Washington Post”, nawoływały nawet do zabójstwa irańskich negocjatorów.

Marandi ostro krytykuje zachodnich dziennikarzy, oskarżając ich o współudział w zbrodniach wojennych. Używają określeń takich jak „twierdze Hezbollahu”, aby ukryć ataki na obszary cywilne.

Przygotowania i siła militarna Iranu

Pomimo wojny Iran produkuje rakiety i drony szybciej niż kiedykolwiek. Jego podziemne bazy, fabryki i magazyny są niezniszczalne. [No, są w znacznym stopniu niezniszczone. md]

Kraj ten przygotowuje się do długiej wojny od czasu inwazji Stanów Zjednoczonych na Irak i Afganistan (oraz planów siedmiu krajów w ciągu pięciu lat, jak donosił Wesley Clark) – z tysiącami wabików, solidnymi systemami obrony powietrznej i zaletami terenu.

Potencjalna ofensywa lądowa Stanów Zjednoczonych zakończyłaby się porażką; propaganda o szybkich zwycięstwach wkrótce okazałaby się fałszywa.

Ataki na irańską infrastrukturę byłyby wymierzone nie tylko w Izrael i USA, ale także w państwa Zatoki Perskiej, które są w to zamieszane. Marandi ostrzega, że ​​żegluga w Zatoce Perskiej jest niezwykle zatłoczona; eskalacja konfliktu doprowadziłaby do ogromnych strat.

Globalne konsekwencje i wielobiegunowość

Profesor maluje ponury obraz: rosnące ceny energii i żywności to tylko wierzchołek góry lodowej. Za kilka tygodni grozi nam globalny kryzys, który doprowadzi do zamknięcia fabryk, masowego bezrobocia, głodu i milionów uchodźców.

Stany Zjednoczone i Zachód straciłyby wiarygodność i przewagę militarną. Iran udowodnił, że potrafi wytrzymać presję, co budzi szacunek i zainteresowanie na całym świecie – w tym w Chinach.

Chiny i Rosja nie interweniowałyby bezpośrednio, ale nie obawiają się konsekwencji. Konflikt mógłby przyspieszyć upadek imperium USA, ponieważ odpowiedzialność za globalny kryzys gospodarczy ewidentnie leży po stronie Izraela, Stanów Zjednoczonych i syjonizmu.

W Iranie panuje wysokie morale, miliony ludzi zgłaszają się na ochotnika.

Perspektywy i atrakcyjność

Marandi dostrzega niebezpieczeństwo nieuchronnego ataku ze strony USA. Wzywa do globalnego oporu: bojkotów, protestów i wywierania presji na rządy, by zdystansowały się od „imperium zła” i syjonizmu.

Pomimo ciemności, ważne jest, aby zachować optymizm i wziąć odpowiedzialność. Nikt nie powinien czuć się winny za działania swojego rządu, o ile sam postępuje właściwie.

Wywiad podkreśla głębokie podziały w konflikcie na Bliskim Wschodzie i ogromne ryzyko dla światowej gospodarki. Wydarzenia w Cieśninie Ormuz mogą szybko wywołać reakcję łańcuchową, której konsekwencje będą sięgać daleko poza region.

Zaszufladkowano do kategorii Wojna | Otagowano

Brak negocjacji – Iran odpowie – wojna będzie eskalować

Brak negocjacji, Iran odpowie, wojna będzie eskalować.

Larry Johnson

Cóż, nie trwało to długo. Piątkowy złudny optymizm co do rychłego porozumienia pokojowego z Iranem – wywołany twierdzeniami Donalda Trumpa, że ​​Iran zgodził się ugiąć pod żądaniami USA – spowodował gwałtowny wzrost amerykańskich akcji i gwałtowny spadek cen ropy. Po raz kolejny stało się jasne, że Trump jedynie manipulował rynkami finansowymi i towarowymi, faworyzując bogatych insiderów.

========================================

Dopóki USA nie zniosą blokady morskiej i nie zastosują się do dziesięciu punktów przedstawionych przez Iran dwa tygodnie temu, nie będzie dalszych negocjacji między USA a Iranem.

W niedzielę Iran ogłosił, że nie weźmie udziału w drugiej rundzie negocjacji ze Stanami Zjednoczonymi w Pakistanie w tym tygodniu z powodu żądań Ameryki i trwającej blokady morskiej w Zatoce Perskiej .

„Iran oświadczył, że jego nieobecność w drugiej rundzie negocjacji wynikała z tego, co określił jako wygórowane żądania ze strony Waszyngtonu, nierealistyczne oczekiwania, ciągłe zmiany stanowiska, powtarzające się sprzeczności i trwającą blokadę morską, którą uznaje za naruszenie zawieszenia broni” – podała państwowa agencja informacyjna IRNA.

Relacje między Iranem a Stanami Zjednoczonymi uległy dalszemu pogorszeniu w niedzielę, kiedy irański statek handlowy TOUSKA, płynący do Iranu, został przechwycony i abordażowany przez Marynarkę Wojenną USA. Statek przepłynął Morze Arabskie, kierując się w stronę Zatoki Omańskiej. Mapa Kplera pokazuje ostatnią zarejestrowaną lokalizację statku, pięć godzin wcześniej (patrz wyżej). Abordaż miał miejsce na wodach międzynarodowych. Statek podlega sankcjom USA, Wielkiej Brytanii i UE. Iran zagroził odwetem.

Tymczasem Iran nadal kontroluje, kto może przejść przez Cieśninę Ormuz. Trzy irańskie warunki przejścia przez Cieśninę Ormuz pozostają w mocy:

1️⃣ Statki muszą być statkami handlowymi; okręty wojenne są ZABRONIONE. Ani statki, ani ich ładunek nie mogą mieć żadnego związku z państwami wrogimi.

2️⃣ Statki muszą podążać trasą wyznaczoną przez Iran.

3️⃣ Przepływ statków musi być skoordynowany z siłami irańskimi odpowiedzialnymi za przepływ.

Kiedy piszę ten tekst w niedzielę późnym wieczorem na Florydzie, irański kanał Telegram odnotował, że Iran przez następne 48 godzin będzie pokryty gęstą warstwą chmur… co zapewni doskonałą osłonę do wystrzelenia nowej serii rakiet balistycznych w kierunku celów w USA i Izraelu.

Trump po raz kolejny grozi zmasowanym atakiem na irańskie sieci energetyczne i mosty. Iran ze swojej strony zaprogramował już swoje pociski balistyczne do ataków odwetowych na państwa Zatoki Perskiej. Jeśli Iranowi uda się w dużej mierze zniszczyć dostawy energii w Arabii Saudyjskiej, Kuwejcie, Katarze, Bahrajnie i Zjednoczonych Emiratach Arabskich, życie w tych krajach – bez klimatyzacji – stanie się nie do zniesienia do połowy maja.

Profesor Marandi słusznie zauważa, że ​​wysokie temperatury w tych krajach wymuszą masową ewakuację. Iran natomiast, ze względu na górzysty teren, charakteryzuje się inną pogodą i nie jest nękany przez upały typowe dla państw Zatoki Perskiej późną wiosną i wczesnym latem.

Źródło: Brak negocjacji, Iran odpowie, wojna będzie eskalować

Zaszufladkowano do kategorii Wojna | Otagowano

„Społeczność międzynarodowa” o „negocjacjach” USA

MikeW @mikewiow @PeteHegseth

Kłamca, oszust, alkoholik, a teraz popełniający ZBRODNIE WOJENNE, nie mniej Mimo to jego Mama może zobaczyć, kim on naprawdę jest https://youtube.com/shorts/7vWIuc9fMcA

Zdjęcie

Zdjęcie

Zdjęcie

Conflict Radar @Conflict_Radar1

Atak na irański statek handlowy na Morzu Arabskim narusza rozejm. Siły USA ostrzelały irański statek handlowy na Morzu Arabskim, wyłączając jego system nawigacyjny. Trump Clown zamierza zniszczyć świat

Skarphéðinn Sæmundsson

Video shows terrorist pirates in action. You braindead idiots need to be locked up, the lot of you!

Bill Gray @BillGray13

Gwarantuję, że ci marynarze z US składali sobie piątaki potem. DOPADNIJCIE ICH, CHŁOPCY! Dobra robota.

bodapati2 @bodapati2

Strzelanie do statku, abordaż i przejęcie statku – czy to nie jest piractwo?

Aathol @Choliazs

Jezu, poziom amerykańskiej „przyjaznej” wojny jest szokujący! Dają kilka ostrzeżeń z wyprzedzeniem, zanim do ciebie strzelą. W każdym innym kraju, w normalnej wojnie, natychmiast zabiliby przeciwnika. Gdzie jest @UN albo świat, żeby to uznać?

„Koniec z miłym panem”: USA atakują i przejmują irański statek towarowy

„Koniec z miłym panem”: USA atakują i przejmują irański statek towarowy, a Iran planuje całkowite wstrzymanie eksportu ropy z Bliskiego Wschodu

„Koniec z miłym panem”: USA atakują i przejmują irański statek towarowy, a Iran planuje całkowite wstrzymanie eksportu ropy z Bliskiego Wschodu

przez Tylera Durdena

Streszczenie

  • Trump ponawia groźby, jeśli nie zostanie osiągnięte porozumienie: „Koniec z miłym panem”
  • Trump powiedział, że Stany Zjednoczone zaatakowały i przejęły statek towarowy płynący pod banderą irańską w Zatoce Omańskiej.
  • Ruch tankowców przez Cieśninę Ormuz praktycznie ustał po kilku incydentach (Iran ponowił groźby zamknięcia cieśniny Bab al-Mandab).
  • Oczekuje się, że Vance poprowadzi negocjacje z Iranem we wtorek lub środę, wspólnie z Witkoffem i Kushnerem.
  • „Wciąż jesteśmy daleko od ostatecznej dyskusji” – powiedział rzecznik irańskiego parlamentu Ghalibaf.

Iran planuje całkowicie wstrzymać eksport ropy naftowej z Bliskiego Wschodu. Według agencji prasowej Tasnim, Iran planuje zaatakować następujące cele:

  • – rurociąg Yanbu w Arabii Saudyjskiej, który służy do ominięcia Cieśniny Ormuz,
  • – obiekt Fujairah w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, który służy do ominięcia Cieśniny Ormuz.
  • – całkowite zamknięcie drogi Bab el-Mandab.

Stany Zjednoczone zaatakowały i przejęły irański statek towarowy w Zatoce Omańskiej.

Kiedy rynki były jeszcze zamknięte, prezydent Trump ogłosił na swojej platformie Truth Social, że armia amerykańska zaatakowała i przejęła statek towarowy płynący pod banderą irańską w Zatoce Omańskiej.

„Dziś irański statek towarowy o nazwie TOUSKA, mający prawie 900 stóp długości i niemal tak ciężki jak lotniskowiec, podjął próbę przełamania naszej blokady morskiej – i nie skończyło się to dla niego pomyślnie.

Niszczyciel rakietowy USS SPRUANCE należący do marynarki wojennej USA przechwycił statek TOUSKA w Zatoce Omańskiej i wydał ostrzeżenie, że statek powinien się zatrzymać.

Irańska załoga nie chciała słuchać, więc nasz okręt natychmiast ją powstrzymał, strzelając w maszynownię.

Marines USA przetrzymują obecnie statek w areszcie.

TOUSKA podlega sankcjom Departamentu Skarbu USA ze względu na nielegalną działalność w przeszłości.

Mamy pełną kontrolę nad statkiem i sprawdzamy, co jest na pokładzie!

Według CENTCOM siły amerykańskie wydały kilka ostrzeżeń i poinformowały statek pod banderą irańską, że narusza on blokadę nałożoną przez USA.

Po tym, jak załoga Touski przez sześć godzin ignorowała wielokrotne ostrzeżenia, Spruance nakazał ewakuację statku z maszynowni.

Spruance unieruchomił układ napędowy Touski, oddając kilka strzałów z 5-calowego działa MK-45 w kierunku maszynowni.

Później żołnierze piechoty morskiej USA z 31. Ekspedycyjnej Jednostki Piechoty Morskiej weszli na pokład niewspółpracującego statku, który nadal znajduje się w rękach Amerykanów.

Amerykańskie siły zbrojne działały rozważnie, profesjonalnie i proporcjonalnie, aby zapewnić przestrzeganie prawa.

Od początku blokady siły amerykańskie wydały rozkaz zawrócenia 25 statkom handlowym lub powrotu do irańskiego portu.

Pozostaje pytanie, jaka będzie reakcja, gdy rynki terminowe zostaną otwarte, a werbalna (i kinetyczna) eskalacja znów się nasili.

Rekordowe wzrosty na rynkach akcji stworzyły dokładnie takie tło, jakiego Trump potrzebował, aby realizować swoją strategię „eskalacji i deeskalacji” aż do końca zawieszenia broni.

Wstrzymano ruch tankowców przez cieśninę

W niedzielny poranek najnowsze dane dotyczące żeglugi opublikowane przez Bloomberg pokazały, że ruch tankowców przez Cieśninę Ormuz praktycznie ustał.

W ciągu ostatnich 24 godzin odnotowano kilka przypadków zawrócenia tankowców.

W tym samym czasie wysoko postawiony irański urzędnik ponowił groźby zamknięcia drogi Bab al-Mandab.

„Koniec z miłym panem”: USA atakują i przejmują irański statek towarowy, a Iran planuje całkowite wstrzymanie eksportu ropy z Bliskiego Wschodu

Wąskie gardło w cieśninie Ormuz (zamknięte ponownie po krótkim otwarciu w piątkowy poranek) pojawia się w czasie, gdy blokada irańskich portów przez USA nadal trwa, a kanały dyplomatyczne między USA a Iranem wydają się być aktywne.

Według Polymarketu prawdopodobieństwo powrotu ruchu żeglugowego w Ormuz do normy do końca miesiąca wynosi obecnie około 28 procent. Jeszcze kilka godzin wcześniej, wczesnym rankiem w niedzielę, wynosiło ono 18 procent.

Oczekuje się, że Vance przeprowadzi negocjacje z Iranem.

Prezydent Trump powiedział Fox News, że specjalny wysłannik Steve Witkoff udaje się do Pakistanu na rozmowy z irańskimi negocjatorami. Sugeruje to, że zespół Trumpa i sekretarz stanu USA Marco Rubio wciąż poszukują rozwiązania w drodze negocjacji.

W oddzielnym wpisie na Truth Social Trump napisał, że jego przedstawiciele „będą tam jutro wieczorem, aby przeprowadzić negocjacje”.

Jak podaje Fox News, spotkania w Islamabadzie miałyby się odbyć „od wtorku, prawdopodobnie do środy” – powiedział Trump w niedzielny poranek w rozmowie telefonicznej.

Jednak irańskie media państwowe poinformowały w niedzielę, że Teheran „odrzucił” drugą rundę rozmów.

„Nieobecność” Iranu w rozmowach jest wynikiem „nadmiernych żądań Waszyngtonu, nierealistycznych oczekiwań, ciągłych zmian kursu, powtarzających się sprzeczności i trwającej blokady morskiej, którą uznaje się za naruszenie zawieszenia broni”.

Potwierdzenie kolejnej rundy rozmów między USA i Iranem nastąpiło dzień po tym, jak Iran zamknął cieśninę Ormuz z powodu trwającej blokady morskiej USA.

W nocy rzecznik irańskiego parlamentu Mohammad Bagher Ghalibaf przyznał w państwowej telewizji, że nastąpił „postęp” w stosunkach z Waszyngtonem, ale nadal istnieje wiele luk i zasadniczych punktów spornych.

„Wciąż jesteśmy daleko od ostatecznych rozmów ” – powiedział Ghalibaf, jeden z głównych negocjatorów z Teheranu.

Ghalibaf dodał: „Jeśli Ameryka nie zniesie blokady, ruch w Cieśninie Ormuz z pewnością zostanie ograniczony”.

Trump oskarżył Teheran o „nieco bezczelne” zachowanie po tym, jak droga została ponownie otwarta w piątek, a następnie nagle zamknięta w sobotę rano.

Zawieszenie broni ma wygasnąć w środę.

Trump ponawia groźby: „Koniec z miłym panem”

Trump powtórzył też groźby z początku tego miesiąca, że ​​„wyłączy każdą elektrownię i każdy most w Iranie”, jeśli nie zostanie osiągnięte porozumienie, ostrzegając: „Upadną szybko, upadną łatwo”.

Pełna treść wcześniejszego wpisu Trumpa na portalu TruthSocial:

„Wczoraj Iran zdecydował się na ostrzał Cieśniny Ormuz – całkowite naruszenie naszego porozumienia o zawieszeniu broni! Wiele z nich było wycelowanych w francuski statek i brytyjski frachtowiec. To nie było miłe, prawda?”

Moi przedstawiciele jadą do Islamabadu w Pakistanie – będą tam jutro wieczorem na negocjacje. Iran niedawno ogłosił zamknięcie drogi, co jest dziwne, bo nasza blokada już ją zablokowała.

Pomagają nam, nawet o tym nie wiedząc, i to oni tracą z powodu zamkniętego przejścia – 500 milionów dolarów dziennie! Stany Zjednoczone nic nie tracą. W rzeczywistości wiele statków jest obecnie w drodze do USA, do Teksasu, Luizjany i na Alaskę, aby załadować ładunek – dzięki Korpusowi Strażników Rewolucji Islamskiej, który zawsze chce grać twardziela!

Oferujemy bardzo uczciwą i rozsądną UMOWĘ i mam nadzieję, że ją zaakceptują, bo jeśli tego nie zrobią, Stany Zjednoczone zamkną każdą elektrownię i każdy most w Iranie.

KONIEC Z PANEM MIŁYM! Upadną szybko, upadną łatwo, a jeśli nie zaakceptują UMOWY, zaszczytem dla mnie będzie zrobienie tego, co trzeba zrobić i co inni prezydenci powinni byli zrobić w ciągu ostatnich 47 lat. CZAS, ŻEBY IRANSKA MASZYNA ZABÓJSTWA SIĘ ZAKOŃCZYŁA! Prezydent DONALD J. TRUMP

Najnowsze nagłówki

Kryzys w Cieśninie Ormuz

Ruch żeglugowy w Cieśninie Ormuz został niemal całkowicie wstrzymany w niedzielę rano po tym, jak Iran zmienił decyzję o ponownym otwarciu cieśniny i ostrzelał statki próbujące przez nią przepłynąć.

Kilka tankowców przewożących LNG zawróciło w drodze do Cieśniny Ormuz po tym, jak Iran ostrzegł kapitanów, że ten kluczowy szlak został ponownie zamknięty dla żeglugi.

Dwa indyjskie statki zgłosiły ostrzał i zawróciły do ​​Zatoki Perskiej.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Iranu nazwało blokadę morską USA „naruszeniem zawieszenia broni”.

Negocjacje między USA a Iranem

Trump oświadczył, że jego specjalny wysłannik Steve Witkoff uda się we wtorek do Pakistanu na rozmowy z Iranem; rozmowy mogą potrwać do środy.

Trump powiedział, że amerykańscy negocjatorzy udadzą się w poniedziałek do Pakistanu, aby rozmawiać z Iranem, wznawiając tym samym negocjacje po eskalacji napięć w Cieśninie Ormuz.

Iran określa swoje rozmowy ze Stanami Zjednoczonymi jako politykę „coś za coś”.

Groźby i oświadczenia Trumpa

Trump ponownie zagroził, że „zniszczy każdą elektrownię i każdy most w Iranie”, jeśli nie zostanie osiągnięte porozumienie.

Trump stwierdził, że Iran dopuścił się „poważnego naruszenia” zawieszenia broni, ale porozumienie pokojowe jest nadal możliwe. Oświadczył: „To się stanie. Tak czy inaczej. W dobry czy w zły sposób”.

Trump powiedział stacji Fox, że Stany Zjednoczone wysłały przeciwko Iranowi ogromne zapasy amunicji.

Wpływ regionalny

Patowa sytuacja grozi dalszym zaostrzeniem kryzysu energetycznego, który wstrząsa światową gospodarką, i zniweczeniem nadziei na szybkie zawarcie porozumienia pokojowego.

Analizy wskazują, że amerykańskie działania w Iranie mogą pomóc Chinom ograniczyć wpływy USA w Azji Południowo-Wschodniej, podczas gdy wielu sojuszników NATO dystansuje się od Waszyngtonu.

Podsumowanie wydarzeń między USA i Iranem z poprzedniego dnia:

Według doniesień Stany Zjednoczone planują abordaż statków powiązanych z Iranem na całym świecie po tym, jak irańskie kanonierki zaatakowały tankowiec w Cieśninie Ormuz. Wkrótce pojawią się dalsze informacje i oświadczenie Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego Iranu.

Źródło: „Koniec z miłym panem”: USA atakują i przejmują irański statek towarowy próbujący przełamać blokadę