
———

—————

————–

———

——————–

———————–

——————

———————–

————————-

——————————–


———

—————

————–

———

——————–

———————–

——————

———————–

————————-

——————————–

Perspektywa wojny NATO – Rosja
28. czerwca 2026 Marek Wojcik world-scam/perspektywa-wojny-nato-rosja
Jeśli Rosja będzie kontynuować tę „wojnę na wyczerpanie” przez kolejne lata, zamiast szybko i zdecydowanie ją zakończyć, to około 2030 roku będzie bardziej niż kiedykolwiek narażona na zagrożenia inwazyjne ze strony „kordonu sanitarnego”, co zmusi ją albo do kapitulacji, albo do użycia broni jądrowej w obronie własnej. Tak napisał Andrzej Korybko na swoim blogu korybko.substack.com w czwartek w artykule: Jakie jest prawdopodobieństwo starcia NATO z Rosją około 2030 roku? Źródło.

Więcej czołgów, więcej samolotów, więcej okrętów podwodnych i większa liczebnie armia NATO – tak argumentują natowscy stratedzy szanse zwycięstwa podczas wymarzonego przez nich konfliktu z Rosją. Skrzętnie przy tym przemilczają znacznie większą przewagę koalicji USraela nad Iranem i rezultaty ich agresji. Ta nieodpowiedzialna kryminalna awantura skończyła się bezwarunkową kapitulacją USA.
Jedynie Izrael pomimo katastrofalnej sytuacji, pomimo porażki wobec ponoć słabszego Hezbollah, uparcie dąży do samounicestwienia. Premier Izraela wraz z małżonką zostanie, w momencie zakończenia działań wojennych kierowanego przezeń kraju, skazany za korupcję na wieloletnie więzienie.

Pojawiają się głosy, że Trump celowo rozpoczął wojnę w Zatoce Perskiej, żeby pozbyć się Netanjahu. Kolejna teoria wielowymiarowej gry szachowej. Chciałbym zwrócić uwagę, że w tej grze mistrzami świata są znacznie częściej Rosjanie, niż obywatele Stanów Zjednoczonych.

Historia pokazuje, że marionetki wybierane na przywódców, wykonują polecenia sponsorów, bez zawracania sobie głowy taką abstrakcją jak dobro narodu. Tak to funkcjonuje w Europie – stąd te prowojenne hasła, bez jakiegokolwiek pokrycia w realnym życiu. Polscy polskojęzyczni politycy, błagają Waszyngton o wzmocnienie, lub przynajmniej pozostawienie okupacyjnych baz wojskowych w celu ochrony przed spreparowaną agresją Rosji.
Domyślam się, że Putin napadnie Europę w celu wykradzenia patentu na trwałe przytwierdzanie plastikowych korków do butelek. Trudno byłoby dostrzec inny cel. No, chyba że odebranie rosyjskich pieniędzy zrabowanych przez Zachód.

Można powiedzieć, że tematem miał być konflikt NATO – Rosja, a ja piszę o Iranie i szachach. Słusznie, tylko że to są przykłady wyjaśniające bezsensowne zachowanie się podżegaczy wojennych. Ich działanie wyraźnie pokazuje, do jakich celów dążą globaliści.
Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com
Przez lata ostrzegaliśmy przed środowiskiem skupionym kiedyś wokół Pułku, dzisiaj Brygady Azow. Od 2014 roku pisaliśmy, że Azow odwołuje się do neonazizmu, banderyzmu i skrajnie antypolskich tradycji. Po 2022 roku naskoczyli na nas prawie wszyscy – że bredzimy, opowiadamy głupstwa, szerzymy ruską propagandę, a w ogóle to oni podjęli heroiczną walkę z Rosją. Dla licznych polityków i komentatorów z prawda, centrum i lewa – i co zabawne dla niektórych trockistów – Brygada „Azow” stała się symbolem walki o suwerenną Ukrainę. Ogromna rzesza osób dała się uwieść argumentacji o tym, że Azow przeszedł drogę rozwoju i dyscypliny oraz, że z jednostki neonazisci i banderowcy zostali usunięci. My pozostaliśmy na swoim stanowisku i z niedowierzaniem kręciliśmy głową, co rusofobia robi z ludźmi.
Dzisiaj już nawet media głównego nurtu przyznają nam rację w tej kwestii. Zabawne jak wszyscy spuścili nagle głowy, i nikt nie ma odwagi przyznać, że to „ruskie onuce” miały rację. Dzisiejsza Ukraina jest państwem naszpikowanym banderyzmem. Ukraiński integralny nacjonalizm (szowinizm) jest częścią polityki historycznej Kijowa. Ukraina odwołuje się do najbardziej mrocznych i antypolskich tradycji. Nikt przy zdrowych zmysłach, nie będzie dzisiaj opowiadał, że środowiska około-azowskie nie mają nic wspólnego z tradycją antypolską.
Właśnie media głównego nurtu na czele z „Do Rzeczy” poinformowały, że wydawnictwo Reinshouse, które jest powiązane z pułkiem Azow wypuściło naszywkę, na której znajduje się napis „WOŁYŃ PRIDE”, symbol noża i hasło „Jesteśmy dumni ze swojej historii”. Trudno nawet zawodowym ukrainofilom na fundacyjnych kroplówkach wciskać dalej społeczeństwu kit o „ruskiej propagadzie”. O tej sprawie jako pierwsza poinformowała ukraińska historyk Marta Hawryszko.
„Czy to ma być »trolling« Polski? Nóż? Wołyń? Mówicie poważnie?! To wszystko ma znamiona nowego międzynarodowego skandalu. Czy żołnierze Trzeciej Brygady Szturmowej nie byli szkoleni w Polsce? Z pewnością zbierali tam fundusze. I tak oto spłacają to wsparcie?” – napisała Ukrainka Hawryszko. Oficerem 3 Brygady Szturmowej, był Ołeksij Reinsa ps. „Konsul”, który prowadzi wspomniane wydawnictwo Reinshouse.
łj

—————

———

————–

——

——————————–

————————

——————————

——————

———————

28 June 2026 Damian Drozd kresy/ukraina/dzialacze-narodowi-apeluja-o-bojkot-ukrainskich-produktow
Ukraińcy założyli do 2025 roku ponad 123 tys. firm w Polsce
W ostatnich dniach nasiliły się apele o bojkot ukraińskich produktów sprzedawanych pod kodem „482”. Do akcji przyłączyli się m.in. politycy Korony Grzegorza Brauna oraz członkowie Młodzieży Wszechpolskiej, udostępniając listę marek. Szczególną uwagę zwracają na firmę cukierniczą Roshen, należącą do Petra Poroszenki, który finansuje muzeum Romana Szuchewycza.
Politycy i działacze związani ze środowiskami narodowymi przeprowadzili kampanię internetową, wzywając do unikania ukraińskich marek w sklepach. Ma to związek z ostatnią decyzją Wołodymyra Zełenskiego, który nazwał jedną z ukraińskich jednostek honorowym imieniem „Bohaterów UPA”, a także do działaniami części ukraińskich przedsiębiorców promujących narracje neobanderowskie.
Konrad Niżnik, członek rady naczelnej Konfederacji Korony Polskiej zaapelował o bojkot firmy Roshen, należącej do Petra Poroszenki – byłego prezydenta Ukrainy publicznie wychwalającego Romana Szuchewycza i Stepana Banderę, odpowiedzialnych za rzeź wołyńską.
Dwa lata temu Poroszenko oświadczył, że jego fundacja sfinansuje odbudowę muzeum Romana Szuchewycza, które zostało zniszczone w wyniku rosyjskiego ataku. Były prezydent domagał się również nadania nazw ulic w Kijowie im. Szuchewycza i Bandery.
„Nie kupujemy Roshen. Jest to firma ukraińska, której właścicielem jest «król czekolady» Poroszenko, który był prezydentem Ukrainy, a który aktywnie wspiera nazistowską politykę historyczną Ukrainy. Między innymi chce współfinansować odbudowanie muzeum Szuchewycza we Lwowie. Jeśli kupujecie te cukierki, to tak, jakbyście wspierali morderców Polaków” – oświadczył polityk Korony.
https://www.facebook.com/plugins/video.php?height=476&href=https%3A%2F%2Fwww.facebook.com%2Freel%2F1702990334236803%2F&show_text=true&width=267&t=0
Artykuły Roshen są dostępne w wielu polskich dyskontach, m.in. w Biedronce. Korporacja zajmuje 27. miejsce na liście największych producentów słodyczy na świecie.
W tym roku firma weszła również w segment lodów. Na polskim rynku oznaczałoby to rywalizację z markami takimi jak Grycan czy Koral.
Poza firmą Roshen, w Polsce działalność prowadzą również ukraińskie sieci gastronomiczne, w których w sposób bezpośredni pojawiają się odniesienia do postaci i symboliki związanej z OUN-UPA oraz Romanem Szuchewyczem.
Dotyczy to m.in. restauracji Rebernia w Łodzi, należącej do ukraińskiego holdingu !FEST.
Holding to także właściciel „Kryjówki” (Kryjivka), znanego lwowskiego banderowskiego lokalu otwartego w 2007 roku. Jej wnętrze ma przypominać bunkier Ukraińskiej Powstańczej Armii, na ścianach znajdują się m.in. zdjęcia bojowników UPA, plakaty propagandowe, broń z epoki, a obsługa często nosiła stroje stylizowane na upowskie (obecnie zwykle są to koszulki z logo „UPA”).
Ponadto w swoich materiałach promocyjnych firma nie tylko posługuje się symboliką banderowską, ale też promuje „kata Polaków”, głównodowodzącego OUN-UPA Romana Szuchewycza, odpowiedzialnego za ludobójstwo na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej.
Wśród innych marek należących do !FEST na polskim rynku działa również sieć „Pijana Wiśnia”, oferująca lwowskie nalewki.
Wśród innych dużych graczy na polskim rynku znajduje się marka Marletto, produkująca wyroby dla sieci Biedronka. Choć nazwa producenta została usunięta z części opakowań, z kodów kreskowych wynika, że produkcja nadal odbywa się na Ukrainie.
Warto zauważyć, że w przypadku polskich i zagranicznych producentów nazwy nadal widnieją na opakowaniach produktów, zniknęła tylko nazwa ukraińskiej firmy. Biedronka cytowana przez „Wiadomości Handlowe” podała, że „to efekt decyzji biznesowych i ochrony informacji handlowych”.
Za sporą część produkcji odpowiada ukraińska spółka Three Bears (Trzy Niedźwiedzie) z Berdyczowa. O przedsiębiorstwie zrobiło się głośno w 2023 roku, gdy przejęła polską grupę Nordis wraz z zakładem mrożonek Calfrost w Kaliszu. Rok po zakupie nowi właściciele zamknęli fabrykę i zwolnili 54 osoby. Później nieruchomość wystawiono na sprzedaż za połowę pierwotnej ceny.
Późniejsze zniknięcie nazwy Marletto z opakowań może oznaczać chęć uniknięcia afery związanej ze zwolnieniem Polaków. Na kontraktach z Biedronką firma zarabia w Polsce kilkadziesiąt milionów złotych rocznie.
„Ukraińskie produkty? Nie, dziękuję!” – apel Młodzieży Wszechpolskiej
„Ostatnio głośno o relacjach Polski z Ukrainą. Oprócz zwracania polskich odznaczeń państwowych, Ukraińcy zaczęli również bojkotować polskie produkty. Zachęcamy do zrobienia tego samego, ale w inną stronę” – powiedział Piotr Płociniczak, prezes okręgu wielkopolskiego MW i Radny Gminy Lipno.
Działacz narodowy udał się do jednego z największych polskich dyskontów, Biedronki, wskazując na liczne sprzedawane ukraińskie produkty, m.in. Roshen, słodycze Konti, keczupy Chumak – keczupy, przetwory Nizhyn, a także alkohole od takich firm jak Hlibny Dar, Shustov, Nemiroff, Khortytsa czy Morosha.
Płociniczak przypomniał, że produkty pochodzące z Ukrainy są oznaczone kodem „482”.
Na polskim rynku funkcjonuje szeroka grupa ukraińskich marek spożywczych i napojowych. Oprócz najbardziej rozpoznawalnych, są to również:
Ukraińskie marki są także widoczne w branży odzieżowej i modowej. W segmencie masowym funkcjonują m.in. Ocean, Vovk, One By One oraz Duna. W segmencie designerskim i premium obecne są takie marki jak Sleeper, Bevza, Anna October, Poustovit, Kulakovsky, Ruslan Baginskiy, DZHUS (Irina Dzhus), Ksenia Schnaider, Vita Kin, Gepur, Must Have, Paskal, TTSWTRS, Bazhane, Balykina, KEL, Havry, Priority oraz Grains de Verre.
W sektorze przemysłowym i budowlanym obecne są m.in. Dnipro-M oraz inne firmy działające w Polsce w obszarze narzędzi i materiałów budowlanych.
W Polsce działają również ukraińskie sieci handlowe. Do takich należą m.in. Best Market i Best Beer (ok. 22 sklepy w Polsce), Foodex Express oraz Foodex24, a także sklepy Ukraiński Smak.
Pierwsze placówki Foodex Express firmy Best Market otworzono w Polsce w zeszłym roku. Przedsiębiorstwo zapowiedziało wówczas budowę ogólnopolskiej sieci handlowej. Miała być to ukraińska odpowiedź na popularną w polskich miastach Żabkę. W całym kraju sieć Best Market posiada łącznie ponad 30 lokalizacji.
Pozostając w segmencie spożywczym, w kwietniu 2025 roku Fozzy Group, jeden z największych graczy na Ukraińskim rynku spożywczym, także rozpoczął swoją działalność w Polsce. Firma działa w naszym kraju jako franczyzobiorca. Funkcjonuje pod marką jednej z istniejących polskich sieci handlowych. Na koniec czerwca 2025 roku Fozzy Group posiadał 840 sklepów działających pod markami Silpo, Fora, Thrash!, Fozzy, Le Silpo, Favore i Foodpod.
W marcu 2025 roku ukraiński Focus Estate Fund zakupił trzy centra handlowe w Sosnowcu, Rudzie Śląskiej i Rybniku. Firma posiada już kilka galerii w Polsce i zapowiada w przyszłości kolejne przejęcia. Focus Estate Fund zarządza już m.in. centrami handlowymi w Płocku, Nowym Sączu, Legnicy, Sandomierzu i Bartoszycach.
W 2024 roku międzynarodowe biuro ukraińskiej firmy farmaceutycznej Farmak zakończyło przejęcie polskiej firmy farmaceutycznej Symphar, stając się jej 100 proc. właścicielem.
W tym samym czasie pisaliśmy, że firma Ursus, która ogłosiła upadłość w 2021 roku, została sprzedana ukraińskiej spółce M.I. CROW zajmującej się produkcją sprzętu transportowego.
Czytaj: Ursus sprzedany. Trafił w ręce ukraińskiego biznesmena oskarżanego o powiązania z Rosją
Od 2022 roku do 2024 roku nastąpił ogromny wzrost nowo powstałych ukraińskich firm na terenie naszego kraju. Według danych Polskiego Instytutu Ekonomicznego, w tym czasie zarejestrowano ponad 44,5 tysiąca ukraińskich przedsiębiorstw. W samym 2023 roku powstało 28,6 tysiąca jednoosobowych działalności gospodarczych, czyli 80 proc. więcej niż w roku poprzednim.
Do 2025 roku Ukraińcy zarejestrowali prawie 110 tys. jednoosobowych działalności gospodarczych oraz 14,5 tys. spółek z kapitałem ukraińskim. Najwięcej jednoosobowych działalności gospodarczych prowadzonych przez obywateli Ukrainy działa w sektorze budownictwa.
W przypadku bezpośredniego handlu z Ukrainą – w 2025 roku eksport wyniósł ok. 56,9–57 mld zł, podczas gdy import ok. 19,7 mld zł. Polska jest 2. największym importerem towarów z Ukrainy w UE.
Franck Pengam wolnemedia/moskwa-chce-zlikwidowac-imperium-usa-za-pomoca-prawa-miedzynarodowego
Dmitrij Miedwiediew zaapelował na Międzynarodowym Forum Prawnym w Sankt Petersburgu o stworzenie wiążących mechanizmów likwidacji zagranicznych baz wojskowych na całym świecie. Stany Zjednoczone posiadają od 750 do 800 baz wojskowych w około 80 krajach: jest to bezprecedensowa obecność w historii współczesnej w czasie pokoju. Dlaczego Moskwa wybiera drogę prawną i dyplomatyczną, a nie militarną, aby kwestionować globalny porządek bezpieczeństwa? Czy Globalne Południe , które ma bezpośrednie doświadczenie w goszczeniu baz zagranicznych, jest prawdziwym celem tej rosyjskiej ofensywy?
Wypowiedź Miedwiediewa sama w sobie nie stanowi dyplomatycznego zerwania. Wpisuje się ona w ugruntowaną rosyjską doktrynę wielobiegunowości i wyzwania dla porządku zachodniego. Jednak forma prawna, jaką Moskwa zamierza teraz nadać temu wyzwaniu, zasługuje na poważną uwagę, ponieważ ujawnia bardziej wyrafinowaną strategię niż prosta retoryka antynatowska.
Wiceprzewodniczący Rady Bezpieczeństwa Rosji wezwał do stworzenia wiążących mechanizmów prawnych w celu likwidacji sieci zagranicznych baz wojskowych, które Stany Zjednoczone i ich sojusznicy rozmieścili na wszystkich kontynentach. Liczby mówią same za siebie: Waszyngton posiada od 750 do 800 baz wojskowych w około 80 krajach i terytoriach. Żadne inne mocarstwo we współczesnej historii nie utrzymywało tak dużej obecności wojskowej w czasie pokoju. „Dlatego konieczne jest wypracowanie konkretnych mechanizmów prawnych, mających na celu likwidację obecnego systemu obcej obecności wojskowej, jaki Zachód narzuca innym państwom”.
To stwierdzenie Miedwiediewa ma wagę analityczną, której odrzucenie jako zwykłej propagandy byłoby błędem. Kluczowym słowem jest „narzuca”. Za tą semantyką kryje się bowiem fundamentalne pytanie: w jakim stopniu państwa, w których znajdują się amerykańskie bazy, dobrowolnie się na to zdecydowały, a w jakim stopniu podlegają presji strukturalnej, która utrudnia odróżnienie tej zgody od ukrytego przymusu? To właśnie to pytanie każe nam zadać realistyczna perspektywa, a którego zachodnie rządy zazwyczaj wolą unikać.
Rosyjska strategia jest tu wyraźnie widoczna: ponieważ militarna równowaga sił jest niekorzystna dla NATO pod względem globalnej projekcji, Moskwa dąży do otwarcia drugiego frontu, prawnego i dyplomatycznego, poprzez mobilizację tych samych norm, które Zachód od dawna wykorzystuje na swoją korzyść. To forma instytucjonalnego jiu-jitsu, zgodna z rosyjską wizją świata, w którym zasady nie powinny pozostać monopolem mocarstw atlantyckich.
Miedwiediew stwierdza to jednoznacznie: bazy zagraniczne „prowokują napięcia międzynarodowe i regionalne”. Ta obserwacja nie jest bezpodstawna. Amerykańska obecność wojskowa na Bliskim Wschodzie, w Azji Południowo-Wschodniej i u progu Rosji nie przyniosła stabilnego pokoju obiecywanego przez jej zwolenników. Podsyciła niechęć, asymetrie i dynamikę konfrontacji, które są obecnie odczuwalne na Ukrainie, Morzu Południowochińskim i gdzie indziej. Ignorowanie tego związku przyczynowo-skutkowego tylko dlatego, że podkreśla go Moskwa, byłoby błędem analitycznym.
Kwestia skuteczności tych przyszłych mechanizmów prawnych pozostaje całkowicie otwarta. Instytucje międzynarodowe, począwszy od ONZ, są de facto rządzone przez równowagę sił między swoimi stałymi członkami. Żadna rezolucja nie zmusi Waszyngtonu do zamknięcia baz w Niemczech, Japonii czy Korei Południowej, jeśli nie będzie tego chciał. Miedwiediew doskonale o tym wie. Celem jest zatem nie tyle osiągnięcie natychmiastowego rezultatu normatywnego, co zbudowanie alternatywnej narracji w skali globalnej, a w szczególności dla Globalnego Południa.
W tym właśnie tkwi prawdziwa stawka rosyjskiej ofensywy dyplomatycznej. Moskwa zwraca się nie tyle do stolic europejskich, oddanych wizji atlantyckiej, co do krajów Afryki, Azji i Ameryki Łacińskiej, które mają bezpośrednie i często bolesne doświadczenie z obecnością obcej bazy wojskowej na swoim terytorium. W przypadku tych państw rosyjski dyskurs o suwerenności i niezaangażowaniu rezonuje z siłą, którą zachodni dyplomaci regularnie lekceważą.
Nie można ignorować bezpośredniego kontekstu. Stanowisko to pojawia się w obliczu eskalacji ukraińskich ataków dronów na terytorium Rosji, w tym ataków na strategiczne rafinerie ropy naftowej. Moskwa otwarcie oskarża zachodnie służby wywiadowcze o dostarczanie ukraińskim siłom danych o celach, co w efekcie przekształca konflikt w bezpośrednią, choć zawoalowaną, konfrontację między Rosją a NATO. W obliczu rosnącej presji, sięgnięcie po środki prawne jest również wewnętrzną reakcją polityczną: dowodem na to, że Rosja ma inne możliwości niż konfrontacja militarna.
To, co dzieje się w Sankt Petersburgu, nie jest zatem akademicką debatą na temat prawa międzynarodowego. To próba Rosji, by prawnie i moralnie zredefiniować globalny układ sił, narzucając ideę, że amerykańska obecność wojskowa nie jest gwarancją zbiorowego bezpieczeństwa, lecz formą ukrytej okupacji. Niezależnie od tego, czy zgadzasz się z tą analizą, czy nie, odpowiada ona percepcji rosnącej większości państw na całym świecie. I właśnie tę rzeczywistość Zachód, kurczowo trzymając się swoich instytucjonalnych pewników, nie kwapi się traktować poważnie.
Autorstwo: Franck Pengam
Wyszukał, opracował i udostępnił: Jarek Ruszkiewicz
Źródło zagraniczne: Geopolitique-Profonde.com
Przyszłość regionu obrała teraz zupełnie nową trajektorię.
Symplicjusz 27 czerwca 2026 r. simplicius/new-report-reveals-true-extent-
Dziennik WSJ opublikował kolejną „bombę” dotyczącą rozmiaru zniszczeń, jakie Iran wyrządził amerykańskim bazom regionalnym, co potwierdzają szczegółowe nowe zdjęcia satelitarne:

Najbardziej szokującym odkryciem raportu były informacje na temat bazy amerykańskiej NSA (Naval Support Activity) w Bahrajnie, gdzie mieści się Kwatera Główna Piątej Floty.
Położona niecałe 240 kilometrów od południowego wybrzeża Iranu, baza NSA Bahrajn od ponad trzech dekad jest ostoją amerykańskiej potęgi morskiej na Bliskim Wschodzie. Baza może pomieścić każdy typ okrętu floty amerykańskiej i odegrała kluczową rolę w przeciwdziałaniu irańskiemu przemytowi broni, minowaniu i atakom na tankowce.
Donoszą, że Kwatera Główna Piątej Floty USA stała się „bezużyteczna” – przynajmniej częściowo – po tym, jak została uderzona potężnym pociskiem balistycznym:

Sam ten budynek, według raportu, szacowany jest na 200 milionów dolarów. Całkowita wartość pozostałej części bazy w Bahrajnie była dwukrotnie wyższa:

Zniszczenia tej kwatery głównej i innych baz były tak poważne, że Stany Zjednoczone najwyraźniej rozważają przeniesienie niektórych z nich „dalej na zachód” zamiast ich odbudowy:
Wojsko rozważa obecnie modernizację bazy w Bahrajnie,zmniejszenie obecności USA w Kuwejcie i Arabii Saudyjskiej oraz przeniesienie niektórych baz lub funkcji baz na zachód, poza zasięg irańskich rakiet i dronów,twierdzą urzędnicy zaznajomieni z obradami.
Zaatakowane struktury mogą nie zostać odbudowane.Węzły dowodzenia i kontroli mogą zostać przeniesione pod ziemię. Urzędnicy stwierdzili, że potencjał wojskowy może zostać rozproszony w całym regionie, choć zastrzegli, że nie podjęto jeszcze żadnych decyzji.
Według szacunków CSIS szkody w bazach mogą wynieść aż 5 miliardów dolarów:
Kontroler Pentagonu Jay Hurst powiedział w zeszłym miesiącu Kongresowi, że szacunkowe koszty wojny, wynoszące wówczas29 miliardów dolarów, nie uwzględniają zniszczeń w bazach amerykańskich.
Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych oszacowało w raporcie opublikowanym we wtorek, że całkowity koszt wojny wyniósł około 40 miliardów dolarów. Szacunek ten uwzględniał straty w amerykańskich bazach na poziomie od 2,2 do 5,1 miliarda dolarów, w oparciu o struktury zidentyfikowane przez CSIS jako uszkodzone.

Baza przypominała małe amerykańskie miasto, ze wszystkimi jego atrakcjami i ekscesami:
„Jesteśmy tam od ponad 50 lat, a baza rozwijała się wraz z nią” – powiedział emerytowany wiceadmirał John „Fozzie” Miller, który dowodził siłami morskimi USA na Bliskim Wschodzie. „Myślę, że są pewne rzeczy, które zrobilibyśmy inaczej”.
Jako jedyna amerykańska placówka na Bliskim Wschodzie, gdzie mogły mieszkać rodziny, baza funkcjonowała jak małe amerykańskie miasto, z boiskiem do softballu, restauracjami, giełdą morską i szkołą. Marynarze, którzy spędzali tygodnie na morzu, zawijali do Bahrajnu i udawali się do bazy, aby odpocząć.
Emerytowany pułkownik piechoty morskiej Mark Cancian ubolewa, że ostatnim razem, gdy był w zdewastowanej bazie, żołnierze brali udział w niewinnym rytuale imperialnego hedonizmu, czyli innymi słowy „imprezie tanecznej”:
„Kiedy byłem tam ostatnio, odbywała się impreza taneczna” – powiedział Cancian, który dwukrotnie pracował w NSA Bahrain.

Jak głosi przysłowie, „impreza się skończyła”.
A zakończenie artykułu w WSJ naprawdę to symbolizuje:

Stany Zjednoczone od dawna zachowywały się pobłażliwie, nie oczekując, że ktokolwiek odważy się bezpośrednio zaatakować ich bazy, prawdopodobnie tak jak Rzymianie nie spodziewali się, że Odoaker zrzuci tron w ich ostatnim, śmiertelnie chorym okresie. A może po prostu przestało im zależeć. Stany Zjednoczone tak długo utrzymywały się na aurze „niezwyciężoności”, że ich rdzeń został wydrążony; zanim Iran zaatakował, niegdyś „straszne” Stany Zjednoczone były już tylko cieniem samego siebie, a ich bazy zostały zniszczone bez większego wysiłku.
Całe Imperium rozpada się na peryferiach, a Stany Zjednoczone nie mają już siły, by utrzymać nad nim kontrolę. Wszystkie pozostałe zasoby marnują się, by przemieszczać się tam i z powrotem, łatać dziury i gasić pożary, tu na Ukrainie, tam w regionie Zatoki Perskiej.
Ale hej, imprezy taneczne są naprawdę świetne! …przynajmniej do momentu, aż hipersoniczne krzyki zagłuszą muzykę DJ-a.
Imperium jest nagie, co okazuje się niemal codziennie, a najnowsze doniesienia potwierdzają, że myśliwce F-35 są już dostarczane Korpusowi Piechoty Morskiej USA bez żadnych radarów:

Powyższa wiadomość pojawiła się już kilka miesięcy temu, ale wielu „ekspertów” twierdziło, że została błędnie zinterpretowana i że samoloty F-35 wcale nie były dostarczane bez radarów.
Teraz mamy ostateczne zdanie w tej sprawie, wypowiedziane bezpośrednio przez szefa Biura Wspólnego Programu F-35 w tym tygodniu:
Generał porucznik piechoty morskiej Gregory Masiello, szef Biura Wspólnego Programu F-35 (JPO), ujawnił akceptację sześciu bezradarowych myśliwców F-35Bpodczas przesłuchaniaprzed członkami Komisji Sił Zbrojnych Senatu na początku tego tygodnia.Było to częścią szerszej dyskusji między Masiello a senatorem Markiem Kellym, demokratą z Arizony i emerytowanym lotnikiem marynarki wojennej, na temat wskaźników gotowości bojowej myśliwców F-35 w Siłach Powietrznych Stanów Zjednoczonych, Korpusie Piechoty Morskiej i Marynarce Wojennej Stanów Zjednoczonych, któreod dawna budzą obawy.
„Przyjęliśmy sześć samolotów dla Korpusu Piechoty Morskiej, które nie mają zainstalowanego radaru. Zgadza się” – potwierdził Masiello.
Kelly zapytał, czy było to spowodowane brakiem dostępnych radarów AN/APG-85, co Masiello również potwierdził.
Jeśli chodzi o ciąg dalszy sagi AN/APG-85, F-35 są obecnie dostarczane bez żadnych radarów i mogą minąć jeszcze lata, zanim to się zmieni.
Przeczytaj to jeszcze raz — mogą minąć lata, zanim samoloty F-35 zostaną wyposażone w radary.
Jeszcze bardziej druzgocącym odkryciem był fakt, że wskaźnik gotowości bojowej myśliwca F-35 spadł do żenującego poziomu 25%:
Dwa tygodnie temu Biuro Odpowiedzialności Rządowej (GAO), organ nadzorujący Kongres,opublikowało raport,w którym stwierdzono, żeśredni wskaźnik pełnej zdolności bojowej (FMC) samolotów F-35 we wszystkich wariantach spadł z 38 do 25 procent między rokiem fiskalnym 2020 a 2025.GAO definiuje FMC jako samolot, „który może wykonywać wszystkie swoje misje”. Biuro ds. F-35 JPO nie kwestionowało bezpośrednio danych GAO, ale otwarcie sprzeciwiło się metodologii stosowanej do określania FMC.

Oznacza to, że tylko 25% wszystkich F-35 jest w stanie wykonywać wszystkie swoje misje w danym momencie, podczas gdy reszta cierpi na syndrom królowej hangaru. Program ten stał się w tym momencie istnym żartem.
Najnowsze ustalenia pojawiają się w szczególnie ważnym momencie, ponieważ dziś wieczorem odnowiły się wrogie stosunki między USA a Iranem, a obie strony wymieniały kolejne ciosy, gdy Trump oskarżył Iran o rzekome uderzenie w statek w cieśninie:

Warto wspomnieć, że pod pretekstem flirtu z neurotycznym reżimem USA, Iran podejmuje działania gospodarcze, aby zabezpieczyć swoją przyszłość.
Zacharowa z Rosji nie tylko ogłosiła, że Iran rozpoczął działania mające na celu przyspieszenie budowy nowego Międzynarodowego Korytarza Transportowego Północ-Południe , który łączyłby Rosję, Iran, Indie, Zatokę Perską i inne kraje drogą morską, kolejową i drogową:
Sputnik@ SputnikIntSputnikInt🚨 Uruchomienie korytarza Północ-Południe jest nieuniknione, Iran naciska na szybszy start – rosyjskie MSZ „Rosja dostrzega rosnące zainteresowanie irańskich partnerów rozwojem Międzynarodowego Korytarza Transportowego Północ-Południe, który – w obliczu niestabilnej sytuacji w Cieśninie Ormuz – zyskuje na znaczeniu
16:49 · 25 czerwca 2026 · 7,69 tys. wyświetleń Views
1 odpowiedź Reply· 103 reposty Reposts· 323 polubienia Likes
W odpowiedzi na pytanie o los projektu budowy linii kolejowej na odcinku Raszt-Astara — kluczowego ogniwa zachodniej odnogi INSTC — Zacharowa potwierdziła, że prace inżynieryjne nad przyszłą trasą zostaną wznowione, gdy tylko pozwoli na to sytuacja wojskowo-polityczna.
Pojawiają się jednak doniesienia, że Iran pracuje nad innym przełomowym projektem, który ma połączyć Iran z Chinami linią kolejową o wspólnym rozstawie szyn:
Iran Observer@ IranObserver0IranObserver0⚡️NAJNOWSZE WIADOMOŚCI: Iran rozpoczął budowę korytarza kolejowego Iran-Afganistan-Chiny Linia kolejowa Herat-Mazar-e-Sharif o długości 657 km zostanie zbudowana przez irańskie firmy i sfinansowana ze środków afgańskiego Departamentu Zasobów Mineralnych. Korytarz ten zapewni Iranowi bezpośrednie połączenie kolejowe z Chinami.

12:23 · 26 czerwca 2026 · 435 tys. wyświetleń Views
140 odpowiedzi Replies· 2,04 tys. repostów Reposts· 8,24 tys. polubień Likes

Iran nadal czyni postępy w zabezpieczaniu swojej przyszłości i powoli zmienia regionalną geografię gospodarczą i geopolityczną, podczas gdy USA szaleją i bezsilnie się kroczą:

W związku z pokoleniowym usuwaniem baz i aktywów USA — co jak wcześniej przyznawały źródła takie jak WSJ, może mieć charakter nieodwracalny — jedno jest pewne: przyszłość regionu obrała teraz zupełnie nową trajektorię.
sonar21/with-iran-and-the-us-exchanging-blows-in-the-persian-gulf-the-mous-survival-is-in-doubt
W obliczu wymiany ciosów między Iranem a Stanami Zjednoczonymi w Zatoce Perskiej, przetrwanie porozumienia jest wątpliwe
27 czerwiec 2026 autor Larry C. Johnson

Dym unosi się po ataku rakietowym Iranu na główną siedzibę Piątej Floty Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych w Manamie
—————————————
Ostatnio słyszałem, że Stany Zjednoczone i Iran mają się spotkać w Szwajcarii w niedzielę 28 czerwca, aby kontynuować negocjacje w sprawie porozumienia. Jednak dzisiejsza wymiana pocisków i dronów w Cieśninie Ormuz mogła wbić gwóźdź do trumny porozumienia.
Dzisiejsza eskalacja była najpoważniejszą wymianą zdań od czasu podpisania porozumienia 17 czerwca i stanowi wyraźne naruszenie pierwszego paragrafu porozumienia przez Stany Zjednoczone:
Islamska Republika Iranu i Stany Zjednoczone Ameryki oraz ich sojusznicy w trwającej wojnie, podpisując niniejsze porozumienie, deklarują natychmiastowe i trwałe zakończenie działań wojennych na wszystkich frontach, w tym w Libanie, i zobowiązują się odtąd nie inicjować żadnej wojny ani operacji wojskowej przeciwko sobie nawzajem, powstrzymać się od gróźb lub użycia siły przeciwko sobie nawzajem oraz zapewnić integralność terytorialną i suwerenność Libanu. Ostateczne porozumienie potwierdzi trwałe zakończenie działań wojennych na wszystkich frontach, w tym w Libanie, oraz inne postanowienia tego paragrafu.
W porozumieniu nie było niczego, co uniemożliwiałoby Iranowi ostrzelanie statku, który zignorował protokoły Urzędu Cieśniny Perskiej (PGSA). W ramach systemu PGSA armatorzy otrzymują weryfikowalne wytyczne i mogą ubiegać się o zezwolenia na tranzyt bezpośrednio poprzez formalny proces PGSA, tworząc scentralizowany mechanizm koordynacji tranzytu przez cieśninę z Korpusem Strażników Rewolucji Islamskiej. Statek Ever Lovely próbował ominąć PGSA, płynąc korytarzem omańskim. Iran ostrzelał go, co doprowadziło do ataku Stanów Zjednoczonych na pozycje irańskie w cieśninie… co stanowiło jawne naruszenie porozumienia.
Sytuacja zaostrzyła się w sobotę. Oto jej przebieg.
Incydent, który spowodował incydent — 4:30 czasu wschodniego
Iran wystrzelił jednokierunkowego drona szturmowego, który zaatakował M/T Kiku [Motor Tanker md] dziś rano o 4:30 czasu wschodniego. Tankowiec pod banderą Panamy próbował skorzystać z trasy omańskiej bez powiadomienia Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) zgodnie z protokołem PSAG. Statek przewoził ponad dwa miliony baryłek katarskiej ropy naftowej i zmierzał do portu Fudżajra w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.
Drugi statek zaatakowany
Centrum Operacji Handlu Morskiego Zjednoczonego Królestwa (UK Maritime Trade Operations Centre) poinformowało również o kolejnym ataku na inny statek handlowy w sobotę, w pobliżu wybrzeży Omanu. Mostek statku został uszkodzony. Cała załoga została uznana za zdrową, a szkody w środowisku nie zostały zgłoszone. Incydent został zgłoszony około godziny 11:30 czasu lokalnego.
Iran atakuje Bahrajn
W następstwie drugiej próby zignorowania protokołów PGSA przez statek handlowy Iran wystrzelił kilka dronów w stronę byłej kwatery głównej Piątej Floty Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych. Ministerstwo Spraw Zagranicznych Bahrajnu nazwało to „rażącym naruszeniem jego suwerenności, rażącym zagrożeniem dla bezpieczeństwa obywateli i mieszkańców oraz rażącym naruszeniem norm międzynarodowych”. Egipt i Kuwejt szybko potępiły atak. Arabia Saudyjska i Katar również później potępiły ataki dronów przeprowadzone przez Iran.
Ataki odwetowe USA – druga fala
Późnym piątkowym wieczorem i trwającym do wczesnych godzin porannych w sobotę Centralne Dowództwo USA rozpoczęło drugą falę odwetowych ataków na Iran, twierdząc, że zaatakowało wiele celów w Iranie na polecenie prezydenta Donalda Trumpa.
CENTCOM stwierdził, że amerykańskie samoloty wojskowe wycelowały w irańską infrastrukturę wojskową, systemy łączności, obiekty obrony powietrznej, magazyny dronów i stawiacze min. Miało to znacznie szerszy zakres niż piątkowe ostrzały, które skupiały się na magazynowaniu rakiet i dronów oraz radarach przybrzeżnych. Dodanie „możliwości stawiania min” do zestawu celów oznacza znaczne zwiększenie zakresu.
Trump, po raz kolejny naruszając pierwszy akapit protokołu ustaleń, oświadczył sobotnim wieczorem w poście Truth Social, że amerykańskie samoloty uderzyły w irańskie miejsca przechowywania rakiet i dronów oraz przybrzeżne radary „za naruszenie Porozumienia o zawieszeniu broni, PONOWNIE!” Prezydent zagroził, że jeśli Iran się nie „nauczy”, Stany Zjednoczone „będą zmuszone do militarnego zakończenia pracy, którą pomyślnie rozpoczęliśmy” i że „Islamska Republika Iranu już nie będzie istnieć”.
Strategiczna logika obu stron jest teraz w pełni widoczna. Iran postrzega każdy statek płynący szlakiem omańskim jako „jednostkę naruszającą zawieszenie broni”, a każdy atak USA jako naruszenie zawieszenia broni – przedstawiając własne ataki jako defensywne egzekwowanie. Stany Zjednoczone postrzegają ataki dronów Iranu na żeglugę handlową jako naruszenia zawieszenia broni, które wymagają odwetu. Ebrahim Azizi, przewodniczący irańskiej parlamentarnej komisji bezpieczeństwa narodowego, napisał, że „nieudany prezydent USA pokazał, że nie jest przywiązany do zasad negocjacji ani zawieszenia broni” i że „to lekkomyślne naruszenie zawieszenia broni, jak zawsze, doprowadzi do wycofania się i żalu z ich strony”.
Irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) wydał 28 października następujące oświadczenie:
„Drodzy, szlachetni ludzie Islamskiego Iranu: Wasi dzielni synowie z Marynarki Wojennej i Sił Powietrzno-Kosmicznych Strażników Rewolucji Islamskiej, podczas wspólnej operacji rakietowej i dronów w godzinach 02:00-03:00 nad ranem, zaatakowali osiem ważnych celów USA, w tym bazę lotniczą Ali Al-Salem w Kuwejcie i dowództwo 5. Floty Marynarki Wojennej USA w Bahrajnie.
Agresor, którego zdrada i łamanie traktatów są wpisane w jego naturę, zaatakował dziś rano pięć przybrzeżnych miejsc w Iranie pod pretekstem konfrontacji z Marynarką Wojenną Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej w odpowiedzi na zajęcie statku w Cieśninie Ormuz.
Zgodnie z porozumieniem z Islamabadu, dotyczącym ustaleń w sprawie ruchu w Cieśninie Ormuz z Republiką Islamską, od teraz statki naruszające instrukcje Iranu będą konfrontowane z większą siłą niż dotychczas.
Każda potencjalna nowa agresja wroga z jakiegokolwiek powodu, nawet jeśli będzie podobna do wczorajszych ataków na nieistotne cele, będzie miała druzgocącą odpowiedź.
Wróg musi wiedzieć, że złamanie zawieszenia broni jest sprzeczne z paragrafem 1 Porozumienia z Islamabadu i doprowadzi do całkowitego zerwania negocjacji.
Iran przeprowadził znaczącą kombinację ataków rakietowych i dronów na bazy lotnicze w Kuwejcie i Bahrajnie. W chwili pisania tego tekstu Stany Zjednoczone nie odpowiedziały. Piłka jest teraz po stronie Donalda Trumpa… Czy Stany Zjednoczone będą nadal zachęcać okręty do obchodzenia irańskiego protokołu PGSA, czy też wycofają się?
Jeśli zadecyduje pierwsza opcja, to porozumienie jest zerwane, a prawdopodobieństwo ponownych ataków USA na Iran jest wysokie. Jeśli druga opcja, to porozumienie, choć ledwo podtrzymywane przy życiu, może zostać uratowane. Zobaczymy, co przyniesie niedziela.
Spędziłem ostatnio sporo czasu w szpitalu. Kilka dni po wyjściu mam jednak wrażenie, że przeniesiony zostałem jedynie na inny oddział – z chirurgii na psychiatrię! To, co się wokół dzieje to istny dom wariatów! Obawiam się, że zanim kliknę klawisz „opublikuj”, to wszystko co teraz piszę, już będzie nieaktualne.
Świat nadal onanizuje się podpisanym niedawno listem intencyjnym pomiędzy USA a Iranem. Media błędnie przedstawiają to jako porozumienie, tymczasem jest to dokument, w którym strony niezobowiązująco oświadczają, że chcą pogadać i precyzują tematy rozmów. Nic więcej. Ale pośrednio jest to wydarzenie ogromnej wagi!!! Przede wszystkim (niezależnie od tego co pieprzy Trump i media) jest to kapitulacja USA! Trzeba też zwrócić uwagę na fakt, że Izrael w ogóle nie występuje w 14 punktach „dictum”, jakie Iran postawił USA, i które Trump podpisał. Jeżeli ktoś nie siedzi przy stole, to znaczy, że znajduje się w spisie do jadła!
Pytanie za milion dolarów brzmi: jak zareagują na to środowiska syjonistyczne? Podzielam zdanie większości komentatorów, że Izrael rozwali próby jakiegokolwiek porozumienia pomiędzy Iranem i USA. Co wtedy będzie? Iran ma dwie opcje: walnąć w Izrael i nadal rozmawiać, bo Izrael nie jest stroną w rozmowach, albo walnąć i zerwać rozmowy, bo USA nie są w stanie kontrolować swojego pieska (bo właściwie to piesek kontroluje USA). Iran dobrze wie, że jakiekolwiek porozumienia z USA nie są warte papieru, na którym zostały spisane.
Dlatego po ogłoszeniu i przed podpisaniem 14 punktów, które USA miałyby zaakceptować, odbyły się w Iranie masowe demonstracje przeciwko jakimkolwiek rokowaniom z „Wielkim Szatanem”. Sam Modżtaba Chamenei był także przeciwny, ale jak to określił – został przekonany. Dał jednak polecenie negocjatorom, by nie ustępowali ani na krok. Wszystkie sukcesy negocjacyjne, o których mówi strona amerykańska (Vance), Irańczycy komentują krótko: to jest skierowane do amerykańskiego wyborcy i nie odpowiada prawdzie. Znajoma Iranka twierdzi, że panuje powszechne przekonanie, że jest to jedynie oddech przed następnym atakiem na Iran. Von Clausewitz twierdził, że wojna jest innym sposobem prowadzenia polityki, ale w wypadku USA jest odwrotnie – polityka jest innym sposobem prowadzenia wojny. Dlatego decydujące starcie jest jeszcze przed nami, zwłaszcza, że kraje Zatoki Perskiej coraz mniej liczą się z USA.
Niezależne media mają ubaw z tego, jak katarski premier „olał” Vance’a przy powitaniu!
Czasy już są ciekawe, ale to nawet nie jest początek! Kurtyna jeszcze się nie podniosła i jest to dopiero uwertura przed właściwym spektaklem.
Na dodatek, prawdopodobnie jeszcze w lipcu, czeka nas kolejne arcyciekawe wydarzenie – kryzys energetyczny i związany z nim kryzys gospodarczy. Larry C. Johnson jest byłym analitykiem CIA. To, co pisze, jest dla przeciętnego odbiorcy „ciężkostrawne” i nudne, bo pełne liczb, wykresów i skomplikowanych opisów, ale to nie brednie wypisywane przez ignorantów. Johnson wyjaśnia, dlaczego Trump z podwiniętym ogonem (albo czymś innym) nie tylko tak szybko zaakceptował poniżające warunki Iranu, ale jeszcze przed podpisaniem zniósł swoją „blokadę blokady” cieśniny Ormuz. Amerykańskie strategiczne rezerwy ropy są na wyczerpaniu! W kilku następnych wpisach Johnson wyjaśnia wszystko ze szczegółami. Okazuje się, że lekka amerykańska ropa nadaje się głównie do produkcji benzyny. Do produkcji oleju napędowego i paliw lotniczych konieczna jest ciężka ropa importowana głównie z Zatoki Perskiej. A tej brakuje. Rafinerie zbudowane są pod określony rodzaj ropy i nie są w stanie w krótkim czasie przestawić się na inny rodzaj. Jeśli Izrael storpeduje rozmowy amerykańsko-irańskie, a Iran zacznie spuszczać mu wp…dol, to USA staną przed dylematem: produkować paliwo lotnicze dla obrony Izraela i ataków na Iran, czy produkować olej napędowy do ciężarówek dowożących żywność do supermarketów. I jedno i drugie produkuje się z tej samej frakcji ropy i w normalnych warunkach rafinerie produkują to na przemian. Ale niezależnie od tego co zrobi Izrael, kryzys energetyczny i tak nadejdzie.
Ale Europa i inne części świata są w takiej samej, jeśli nie w gorszej sytuacji. Trump, a za nim media, wykrzykują, ile to statków przepłynęło przez cieśninę Ormuz! W zależności od źródeł jest to od 7 do 12. Przed wojną przepływało średnio 40 – 50 DZIENNIE!! Na dodatek wszystkie te tankowce popłynęły do Chin! ANI JEDEN do USA i Europy!! I nieprędko popłyną! Z wielu względów. Po wielotygodniowym postoju w ciepłych wodach statki wymagają przeglądów, często w doku. Są zarośnięte muszlami, które trzeba usunąć. Na dodatek nie wiadomo czy ropa w zbiornikach, poddana długotrwałemu działaniu wysokich temperatur, do czegoś się jeszcze nadaje. To wszystko trwa… Jakby tego było mało, to cieśnina Ormuz jest zaminowana. Firmy ubezpieczeniowe podniosły stawki do tak wysokich sum, że nieopłacalna jest próba jej przepłynięcia. A rozminowanie potrwa wiele miesięcy…
Niedługo zrozumiemy w co wpakowali nas „nasi” decydenci. Zresztą przy akceptacji sporej części naszego ogłupionego społeczeństwa. Tak, tak, to trzeba sobie szczerze powiedzieć!! EU i nasz kraj zamierzają najpóźniej do końce 2027 roku całkowicie zrezygnować z importu rosyjskich surowców energetycznych. Rosja wyszła nam naprzeciw i przyspieszyła ten termin. Na pytanie o możliwość wznowienia dostaw, Rosja odpowiedziała krótkim „niet”. No to teraz czekajmy na pewne dostawy naszego najwspanialszego sojusznika i gwaranta naszego bezpieczeństwa (w tym energetycznego)!!!
Tak więc kryzysu energetycznego i kryzysu gospodarczego nie unikniemy. Recesja jest pewna, prawdopodobnie także depresja. Jak będziemy mieć pecha, to Wielki Kryzys z lat 30-tych ubiegłego stulecia będzie niczym w porównaniu z tym nadchodzącym. Media i politycy zapewniają nas, że nikt tego nie chce, więc zbiorowym wysiłkiem jakoś przez to przejdziemy. Ale czy na pewno nikt tego nie chce? Nie byłbym tego taki pewny. Nie byłbym sobą, gdybym nie powiązał tego z systemem monetarnym. Każdy kryzys jest dla pewnych ludzi okazją do świetnego zarobku. Ale równocześnie do przejęcia kontroli nad jakimś krajem. Od tzw. kryzysu greckiego minęło już prawie 20 lat i mało kto go pamięta. Oficjalnie było to ratowanie Grecji, ale faktycznie było to ratowanie banków i innych instytucji, które miały w swoich bilansach greckie obligacje. Grecja nie tylko nie dostała ani centa, ale musiała sprzedać wszystko, na co znaleźli się kupcy. Grecja jest dziś formalnie suwerennym krajem, ale faktycznie jest obcą własnością. Zadłużenie Grecji nadal rośnie, więc wcale nie została uratowana…
Aby zrozumieć dalszy ciąg, musimy najpierw wyjaśnić pewne rzeczy. Gdy mówimy o najbogatszych ludziach, myślimy o liście Forbes. Ale czy oni dysponują takimi sumami? Nie! Taka jest wartość ich majątku. Mamy w naszym kraju ludzi, głównie starszych, którzy mieszkają w pięknych starych domach, w wielkich starych mieszkaniach. Mają one ogromną wartość, często sześciocyfrową. Formalnie są więc bardzo bogaci, ale nierzadko ledwo wiążą koniec z końcem. Oczywiście ludzie z listy Forbes nie mają kłopotów materialnych, ale sumy, które faktycznie mają do dyspozycji, wcale nie są takie oszałamiające. Są jednak instytucje, które faktycznie obracają bilionami – to fundusze inwestycyjne. Reprezentują one swoich udziałowców. Są także ludzie, którzy dysponują sumami, które dawałyby im całkiem przyzwoite miejsce na liście Forbes.
O tych ludziach nic nie wiemy, jedynie domyślamy się ich istnienia. I dla tych ludzi i dla funduszy inwestycyjnych każdy kryzys jest doskonałą okazją do zarobku. A ci ludzie i fundusze inwestycyjne mają ogromne wpływy… Czy będą cokolwiek robić dla uniknięcia kryzysu? Nie! Będą jeszcze pomagać w jego wywołaniu! Gdy ten kryzys nadejdzie, to jedynie oni będą mieć płynność finansową i ruszą na zakupy! To będzie okazja do przejęcia za grosze kontroli nad gospodarką i infrastrukturą całych krajów! To będzie okazja do przejęcia kontroli nad polityką, nad rządami tych krajów. To będzie okazja do faktycznego przejęcia władzy!! Sądzę, że dla nikogo nie będzie zaskoczeniem przynależność narodowa większości tych ludzi. Zaczyna się na literę „Ż”. Już dziś mają oni faktyczną kontrolę nad mediami, to więc będzie dla nich świetna okazja do przejęcia innych obszarów władzy. Pomyślmy o tym, gdy usłyszymy, że Izrael znów zaczął bombardować Liban…

apolut/matrix-der-strukturellen-niedertracht-von-ullrich-mies
Artykuł Ullricha Miesa i fragment książki „Szczęśliwie opętany? Nie, dziękuję!” Ericha Hambacha .
Europa i Niemcy znajdują się w stanie swobodnego upadku: pod względem społecznym, gospodarczym i kulturowym. Kontynent podąża ścieżką totalitarnego centralizmu UE, dyktatury o bezprecedensowym charakterze i zasięgu. Europa w stanie upadku bez demokratycznej przyszłości, na drodze rozkładu, intelektualnego zaniedbania, inwigilacji, militaryzacji, całkowitego zadłużenia, wojen domowych, których nie da się już wykluczyć (1), oraz celowo zaplanowanych globalnych konfrontacji strategicznych z mocarstwami nuklearnymi – Rosją i Chinami – pod kontrolą USA i ich ramienia militarnego, NATO. Centralne pytanie wisi w powietrzu: Kto tak naprawdę rządzi tym kartelem UE, kto dyktuje warunki reżimom narodowym, takim jak niemiecki?
Na podstawie wszystkiego, co dziś wiemy, można stwierdzić, że świat zachodni zmierza w kierunku centralnie sterowanej dyktatury wojskowej.
To, że UE i główne państwa europejskie nie mają nic wspólnego z demokracją, jest jasne dla każdej myślącej osoby. (2) Niezależnie od tego, jak opiszemy panujące na Zachodzie warunki, w tym w UE, jako „reżim totalitarny”, „przemoc strukturalną” (3), „zorganizowane zamieszki” (4), „nowy faszyzm, który nie chce być faszyzmem” (5), „rządy globalnych faszystów” (6), jako KRYMINOKRACJĘ (7) lub OMNIWOJNĘ (8) (totalną wojnę wewnętrzną i zewnętrzną) – dla zanikającej mniejszości w ośrodkach władzy zawsze chodziło i nadal chodzi o konsolidację ich rządów, zabezpieczanie i pomnażanie bogactwa oraz zdobywanie zasobów, w tym „materiału ludzkiego”. Kluczowym warunkiem OMNIWOJNY jest ogłupienie szerokich segmentów populacji, w tym utrwalenie iluzji demokracji w umysłach większości.
Jak to miało miejsce od wieków, otępiała większość maszeruje wraz z klasą rządzącą ku otchłani.
„Żyjemy w czasach, w których nikt nie może wyznać swojej prawdziwej natury bez narażenia się na oplucie, oszczerstwa i wdeptanie w ziemię. Żadna ilość sformułowanego bólu, żadna poezja przesiąknięta smutkiem nie wystarczy, by choćby w przybliżeniu ujawnić diaboliczne działania nieustannych elit we współpracy z manipulowaną przez nie większością.” (10)
Zorganizowany, przestępczy kartel polityczny w centrach zachodniej potęgi, który ponosi nie jedyną, ale znaczącą odpowiedzialność za światową nędzę, porzucił wszelkie formy rozsądku, dyplomacji i sprawiedliwości. Kartel posuwa się nawet do tego, że ryzykuje wojnę nuklearną, zamiast porzucić własną, szaloną, hegemoniczną ideologię. (11) Złowrogie, ideologicznie nastawione transatlantyckie kasty polityczne działają w ścisłym sojuszu z antydemokratycznym, technokratycznym potworem UE i są głęboko uwikłane w Deep State, rakowaty rozrost konglomeratów finansowych i korporacyjnych, wojskowo-przemysłowy kompleks wywiadu i wojny, niszczący mózg przemysł filantropii organizacji pozarządowych oraz medialnych podżegaczy wojennych, zakutych w fotele bojowników i snajperów PR.
Bzdurna, autorytarna retoryka i pseudo-legitymizujące „uzasadnienia”, które branża telewizyjna i inne firmy nieustannie produkują, służą usypianiu i ogłupianiu społeczeństwa. Pozostają one w dużej mierze niezmienione od dziesięcioleci, co najwyżej dostosowane do obecnych „wymogów propagandowych”.
Kliki polityczne UE, a zwłaszcza te z państw E3 – Wielkiej Brytanii, Francji i Niemiec – wspólnie z NATO i zdezorientowanymi członkami Komisji Europejskiej pod przewodnictwem Ursuli von der Leyen, celowo niszczą pokój wewnętrzny i zewnętrzny, dyplomację i porozumienie międzynarodowe . Chcą przygotować się do wielkiej wojny z Rosją (12), podczas gdy USA „negocjują” z Chinami, aby podtrzymywać swoją chorą i przesadną wizję porządku geopolitycznego zdominowanego przez Zachód, tego „porządku opartego na regułach”, którego zasady dyktują wyłącznie one. W tym celu zapewniają niemal niewiarygodne zasoby finansowe, rabując własne kraje. (13)
„Nawet dzisiaj, gdy ludzie mówią o wojnie, zazwyczaj mają na myśli wydarzenie militarne, które osiągnęło punkt krytyczny, strzelając do żołnierzy. Świadomość, że wojna w każdej epoce – a tym bardziej dzisiejsza wojna totalna – ma
podłoże przedmilitarnei jest wojną ekonomiczną, psychologiczną, ideologiczną i polityczną, zanim stanie się wojną militarną, zyskuje na popularności dopiero powoli”. … Wiara w siłę militarną odpowiada porażce cywilnej. (14)
Innymi słowy, napięcia z Rosją i Chinami, które od czasu upadku Muru Berlińskiego zostały na nowo rozbudzone i systematycznie eskalowane przez elity rządzące pod przywództwem USA , okazują się, na tle historii „zimnej wojny” (15), jedynie kontynuacją. Przez dziesięciolecia dla zachodnich intelektualistów zawsze ważne było przedstawianie siebie jako dobrych, a innych jako „imperium zła” („oś zła”). Fakt jest taki: zachodnie ośrodki władzy, niezdolne do pokoju , ponieważ ewidentnie nie chcą go zawrzeć, zajmują się wyłącznie własną walką o przetrwanie władzy i celowym rozbudzaniem starych rusofobii i lęków przed „żółtym niebezpieczeństwem”… zanim armie się zetrą.
Opinia publiczna jest zdezorientowana; spowita mgłą propagandy, nie dostrzega konturów tej zbrodniczej polityki. Przede wszystkim brakuje jej wyobraźni, by myśleć tak przewrotnie, jak postępują rządzący, ani by pojąć intelektualne bredzenie wygłaszane przez zawiły, rusofobiczny kartel nieświadomych, historycznie nieświadomych (młodych) dziennikarzy (16), a nawet wynajętych szarlatanów. Głównym problemem społeczeństw zachodnich nie jest wirus rozpylany na społeczeństwo przez agencje wywiadowcze, lecz plaga polityczno-medialna, która wypaczyła całą myśl. Resztki przyzwoitości i zaufania do władzy uniemożliwiają jej konfrontację z ponurą rzeczywistością systemowej, a także osobistej, złej woli. Źle zaprogramowana, przestraszona, częściowo histeryczna opinia publiczna (17) nie chce lub nie może dostrzec, że ta „władza”, te pseudowładze nie tylko prowadzą wojnę jako model biznesowy (18) w kontekście międzynarodowym, ale przede wszystkim przeciwko niej – i to na każdym możliwym poziomie:
Wariaci (21), psychopaci, ignoranci, aparatczycy, złośliwi, tchórzliwi, zepsuci, skorumpowani i przede wszystkim bezwzględnie samolubni, w znacznym stopniu determinują programy rządzącego establishmentu politycznego; wyrzucili do kosza podstawową formułę cywilizowanego współistnienia ludzi, która brzmi: „Tworzyć pokój bez broni” i „Pokój jest pierwszym krokiem” .
Ci „szaleńcy” nazywają tych, którzy dążą do międzynarodowego pojednania i pokoju opartego na dyplomacji „aniołami, którzy spadli z piekła”. Ci, którzy tak mówią, wieszczą koniec współżycia społecznego i torują drogę wojnie domowej. W tym kontekście sprawdza się powiedzenie: „Barbarzyństwo języka jest barbarzyństwem umysłu; nie ma różnicy”, jak Dolf Sternberger opisywał degradację języka w swoim „Słowniku nieludzkiego” już w latach 60. XX wieku. W funkcjonującej demokracji podżegacze wojenni wszelkiej maści stanęliby przed niezależnymi sądami, zostaliby uznani za zagrożenie dla pokojowego współistnienia narodów i pokoju wewnętrznego i trafiliby do więzienia na zawsze.
Pytanie postawione na początku artykułu: „kto właściwie rządzi?”, powinno zostać „rozwiązane” w następujący sposób:
To Pentagon/NATO, CIA/NSA we współpracy z głównymi graczami w gospodarce wojennej i sieciami transatlantyckimi.
Oczywiście, zbyt dużym uproszczeniem jest skupianie się wyłącznie na „tych u władzy” i ignorowanie własnego, osobistego braku spokoju. My, ludzie, jesteśmy zawsze produktem naszego otoczenia i jego niezliczonych wpływów. Polityka, rodzina, społeczeństwo, kultura, historia, a co nie mniej ważne, niemal nieokreślone zbiorowe traumy wynikające z przeszłości kształtują nasze zachowanie, a tym samym również naszą zdolność lub niezdolność do tworzenia pokoju i współżycia w pokoju. (22) Bardzo ważne pytanie w tym kontekście brzmi: Jakie wydarzenia historyczne leżą u podstaw niemieckiej tradycji poddaństwa, „…od średniowiecznej wieży kościoła państwowego Świętego Cesarstwa Rzymskiego, poprzez protestancko-katolicki system kościoła państwowego niemieckich drobnych książąt po reformacji, po wieżę kościoła z tronem i ołtarzem Drugiej Rzeszy po 1871 roku” (23)?
W tym kontekście, kto może naprawdę pojąć wpływ, jaki na zbiorową pamięć Niemców wywarły koszmary wojny chłopskiej, wojny trzydziestoletniej, I wojny światowej, pseudodemokratycznych walk partyjnych w Republice Weimarskiej, zdławienia i stłumienia Republiki Radzieckiej w 1919 r., II wojny światowej, wymuszonej integracji Niemiec z blokiem zachodnim pod dyktando USA po 1945 r. i niezliczonych porażek zaangażowania obywatelskiego w czasach nowożytnych?
Wprowadzona w błąd propagandowo opinia publiczna przynajmniej coś podejrzewa, choć mgliście i niejasno. Jej podejrzliwość przejawia się w gigantycznej, ogólnoświatowej utracie zaufania do instytucji rządzących, która co roku osiąga nowy, rekordowy poziom. Amerykańska agencja public relations Edelman corocznie opracowuje tzw. Barometr Zaufania. (24) Od 25 lat Edelman bada, w jakim stopniu społeczeństwo ufa – a raczej nie ufa – rządom, przedsiębiorstwom, organizacjom pozarządowym (NGO) i mediom. Agencja PR co roku przeprowadza ankiety wśród około 32 000 osób w 28 krajach na całym świecie. Na przestrzeni lat Edelman obserwuje niepokojący spadek zaufania.
Najniższy ogólny poziom zaufania odnotowano w uprzemysłowionych krajach Zachodu. W 2025 roku na całym świecie 69% respondentów było przekonanych, że rządy ich okłamują, 68% – liderzy biznesu, a 70% – media i dziennikarze. W Niemczech 65% respondentów nie ufało rządowi, 60% – organizacjom pozarządowym, 60% – przedsiębiorstwom, 56% – mediom, a 55% – Organizacji Narodów Zjednoczonych i Unii Europejskiej. Tylko 14% respondentów w Niemczech jest przekonanych, że przyszłym pokoleniom mogłoby być lepiej. Sześćdziesiąt dziewięć% Niemców żywi umiarkowaną lub znaczną niechęć do rządu, przedsiębiorstw i osób zamożnych.
Ta gigantyczna utrata zaufania najwyraźniej nie uświadomiła opinii publicznej, że nie powinna całkowicie wyzbywać się zaufania do zgniłego systemu partyjnego. Gdy tylko zostanie wezwana, ludzie pędzą do urn, by ponownie „oddać swój głos”. Fakt, że w ten sposób pozbawiają się praw wyborczych i infantylizują, nie przychodzi im do głowy. Większość obywateli nadal uważa, że w Niemczech ma znaczenie, czy zagłosują na SPD, czy CDU. Przez dekady gonili za złudzeniem, że zmiana na szczycie dowolnej koalicji rządzącej cokolwiek zmieni w kwestii strukturalnej korupcji politycznej. Zamiast zastanowić się, jak mogliby samodzielnie stworzyć nowy system polityczny, który reprezentowałby ich interesy. Bez zgody nie ma rządów! Nierozważni i posłuszni władzy zawsze czekają na „lidera”, który naprawi sytuację za nich i za którym będą mogli podążać.
Poniżej pokrótce przeanalizuję strukturę zachodniego systemu polityczno-gospodarczego opartego na strukturalnych niepokojach. Opiera się ona na ośmiu filarach:
Na coraz bardziej niedemokratycznym, podzielonym Zachodzie, zdominowanym przez złowrogich polityków, technokratów, lobbystów i podżegających do wojny ekstremistów, w tym UE, pokój jest niemożliwy. Co więcej, zdezorientowana większość zachowuje się jak stado owiec ślepo posłusznych władzy. Aby zapewnić trwały pokój, my, Zachód, musimy gruntownie przebudować nasz styl życia.
W numerze GEGENDRUCK nr 5 postulowałem „Wielki Reset” w rozumieniu „Demokratycznej Rewolucji” i napisałem, że bez całkowitego zerwania z systemem rządzącym i jego establishmentem politycznym ani Europa, ani Niemcy nie będą miały żadnych pozytywnych perspektyw na przyszłość; te żądania – niezależnie od szans na ich realizację – brzmią następująco:
Realizacja powyższych założeń w kierunku REPUBLIKI DEMOKRATYCZNEJ w Niemczech wymaga „rewolucji demokratycznej” w USA i upadku kompleksu wojskowo-przemysłowo-wywiadowczo-finansowo-cyfrowo-farmaceutycznego. Każdy może sam ocenić, na ile jest to realne.
+++

Artykuł ukazał się w: „Szczęśliwi bez rzeczy? Nie, dziękuję!”
Autor i redaktor: Erich Hambach
Podtytuł: Emigracja, wolność podatkowa, ochrona aktywów
Rok publikacji: 2026
Miejsce publikacji: Frankfurt
566 stron
Wydawca: Krasser Guru Verlag
ISBN: 978-3-911834-08-7

+++
(2) Pełny przegląd można znaleźć w: Rainer Mausfeld, Hybris and Nemesis: How the Decivilization of Power Leads Us to the Abyss – Insights from 5000 Years, Frankfurt nad Menem 2023
(3) Dieter Senghaas (red.), Imperializm i przemoc strukturalna: analiza nadmiernie zależnej reprodukcji, Frankfurt nad Menem 1972
(4) Tamże (red.), Critical Peace Research, Frankfurt nad Menem 1971
(5) Ullrich Mies, ABC terroru państwowego, Nowy faszyzm, który nie chce nim być, wyd. 3, Hamburg 2025
(6) Tamże.
(7) Podążając śladem brytyjskiego uczonego Paula Cudeneca, nazwałem współczesną formę transnarodowej/transatlantyckiej przestępczości politycznej KRYMINOKRACJĄ – rządami przestępstwa: https://paulcudenec.substack.com/p/criminocracy-and-its-lies
(8) Raport Solari: OMNIWAR, Hickory Valley 2025: www.solari.com
(9) Tamże.
(10) Dirk C. Fleck, Zasłużyłeś na wojnę nuklearną, 13 października 2025 r.: https://apolut.net/ihr-habt-euch-den-atomkrieg-redlich-verdient-von-dirk-c-fleck/
(11) Rainer Mausfeld, Hegemonia czy upadek: ostatni kryzys Zachodu?, Neu-Isenburg 2025
(12) Zob.: „Oni chcą wojny”, GEGENDRUCK nr 1, 15 lipca 2024 r., Moguncja 2024: https://www.gegendruck.eu/ausgaben/ausgabe-001.html
(13) Zobacz: Raport Solari „Plunder”. Zobacz grę, zmień wynik, Hickory Valley 2025: www.solari.com
(14) Nikolaus Koch, Cztery wady wrodzone Republiki Federalnej Niemiec i ich długoterminowe konsekwencje, przedruk niekorygowany, wydawnictwo Bergkamen 1984, s. 27 i nast., podkreślenie dodane
(15) Ullrich Mies, Ataki państwa głębokiego: jak świat zachodni kreuje kryzysy i przygotowuje się do wojen, Wiedeń 2019
(16) Zobacz niewypowiedzianie głupią książkę głównego nurtu: Steffen Dobbert, Ulrich Thiele, Nord Stream: Jak Niemcy płacą za wojnę Putina, Stuttgart 2025
(17) Mattias Desmet, Psychologia totalitaryzmu, 2022
(18) Christian Sorensen, Zrozumieć przemysł wojenny, Atlanta 2020
(19) Stres wywołany brakiem, stratą, wycofaniem
(20) Deutsche Bahn odwołuje pociągi – dla statystyk. Opóźnienia są usuwane: Jak spółka kolejowa manipuluje swoimi danymi o punktualności, 22.09.2025: https://reitschuster.de/post/deutsche-bahn-streicht-zuege-fuer-die-statistik/
(21) Szaleni, wariaci
(22) Zobacz niezwykle pouczającą pracę Hansa-Joachima Maaza, Peace Capacity and War Lust, Berlin 2024
(23) Nikolaus Koch, ibid., s. 23. 5 2024
(24) Raport globalny Edelman Trust Barometer_FINAL.pdf; Raport globalny Edelman Trust Barometer 2025_01.23.25.pdf
(25) Zobacz ważną książkę: Katarina Pistor, The Code of Capital: How Law Creates Wealth and Inequality, Frankfurt nad Menem 2023
(26) Christian Sorensen, tamże.
(27) Wojna celna
(28) Zastraszanie, groźby, przymus
(29) Wymuszenie
(30) https://www.anonymousnews.org/international/eu-bereitet-sich-aktiv-auf-krieg-mit-russland-vor/
(31) Obecnie w UE jest 26 państw członkowskich. Bardziej wiążące zobowiązania podjęli: Austria, Belgia, Bułgaria, Chorwacja, Cypr, Czechy, Dania, Estonia, Finlandia, Francja, Niemcy, Grecja, Węgry, Irlandia, Włochy, Łotwa, Litwa, Luksemburg, Holandia, Polska, Portugalia, Rumunia, Słowacja, Słowenia, Hiszpania i Szwecja. pesco.europa.eu . Uwaga: Są to dokładnie te państwa, które przystąpiły do PESCO zgodnie z decyzją (WPZiB) 2017/2315 i w związku z tym ponoszą wiążące zobowiązania (w tym cele dotyczące zdolności/budżetu). pesco.europa.eu . Na dzień dzisiejszy (17 października 2025 r.) uczestniczy 26 z 27 państw członkowskich UE; Malta jest jedynym państwem niebędącym członkiem. Dania została potwierdzona jako 26. członek 23 maja 2023 r. pesco.europa.eu+2
(32) https://norberthaering.de/propaganda-zensur/eu-strategische-agenda/
Polacy przechodzą przyspieszony kurs realizmu w relacjach z Ukraińcami. I nie piszę tu o relacjach międzypaństwowych. Jeśli o nie chodzi, niechęć Wołodymyra Zełenskiego i elity rządzącej Ukrainą do Polski, czy przede wszystkim lekceważenie naszego państwa, orientacja na czołowe mocarstwa zachodnie, wśród których USA stały się partnerem wymagającym, a Niemcy bardziej spolegliwym, jest jasna od dawna. Natomiast obecny spór o historię jest czymś więcej. Jest sporem dwóch społeczeństw.
Widać to wyraźnie po skali uczestnictwa ukraińskich środków masowego przekazu w tej konfrontacji. Nawet najmniejsze lokalne portale nie przepuszczają okazji by zabrać głos. Głosy te wybrzmiały również na portalach społecznościowych, gdzie obywatele dwóch państw, także obywatele Ukrainy mieszkający w Polsce, zderzyli się, bo przecież trudno nazwać dyskusją to, czego świadkami jesteśmy od kilku tygodni.
Ukraińska wizja historii, jaka wyłania się i z narracji władz i z tych setek tysięcy wpisów zwykłych Ukraińców opiera się na dwóch podstawowych kłamstwach, ale wyziera z nich także szczególnie cyniczny bezwstyd. Znaczna część Ukraińców nie zaprzecza, że Ukraińska Powstańcza Armia mordowała polskich cywilów. Jednak wrażenie jakie to wywiera, Ukraińcy próbują przykryć fikcją symetrii – jakoby Armia Krajowa w taki sam sposób i w takim samym zakresie mordowała cywilów ukraińskich.
To szafowanie nazwą AK jest przy tym jeszcze jednym dowodem ignorancji historycznej po tamtej stronie, bo na Wołyniu w 1943 roku, polskie struktury podziemne były nieliczne, rozproszone i bez większych zasobów broni, a przeciw UPA często występowały improwizowane samoobrony mieszkańców. Odnoszę się do Wołynia, bo, i tu kolejny fałsz, Ukraińcy próbują zamknąć sprawę terytorialnie do tego województwa, a przecież ludobójstwo rozciąga się na kolejne lata, a przede wszystkim terytorialnie – na województwa tarnopolskie, stanisławowskie, lwowskie i lubelskie, w tym na obszary na współczesnym terytorium Polski.
Drugie podstawowe kłamstwo ukraińskiej narracji mówi nam jeszcze więcej. „A co ci Polacy robili na Ukrainie” – w tej konwencji odpowiadają nam Ukraińcy od pracowników ichniego Instytutu Pamięci Narodowej po przeciętnego Ołeksija na społecznościówce. To oczywiście wyraz świadomości ukształtowanej całkiem niedawno przez ukraińską ideologię, jakoby w 1918 roku istniała jakakolwiek Ukraina, naród ukraiński w obecnej formie, której i którego ziemie zostały „okupowane” przez II Rzeczpospolitą.
Nie jest to nic niezwykłego. Wiele młodych narodów, które wykształciły się ostatecznie dopiero w XX wieku na obszarach należących do historycznych państw innych narodów i które swoje obecne granice zawdzięczają nie sobie, a działaniu sił zewnętrznych, w tym przypadku Józefowi Stalinowi i Armii Czerwonej, dokonuje projekcji w przeszłość swoich współczesnych stanów świadomości i tożsamości. Można tu wspomnieć i współczesnych Litwinów z ich przekonaniem o „okupacji” przez II Rzeczpospolitą Wilna i Wileńszczyzny.
Gdy wsłuchamy się w to drugie ukraińskie kłamstwo, przebija z niego jednak pewien barbarzyński szowinizm. Założenie, że skoro Polska „okupowała ziemie ukraińskie” to w imię zakończenia tej „okupacji” wolno było wybić do ostatniego każdego Polaka, jako jej inherentnego sprawcę i przejaw. Starca, kobietę, dziecko. Oczywiście mało kto na Ukrainie ogłasza tę zależność wprost, ale jeśli „polską okupacją” usprawiedliwia się gloryfikację UPA, to, biorąc pod uwagę jej działalność oznacza to moralną akceptację takiej logiki. I trudno traktować poważnie pojawiające się twierdzenia polskich ukrainofili, że w czasach internetu i wzmożonej debaty, Ukraińcy nie wiedzą, co działo się na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej w czasie drugiej wojny światowej. Wielu z nich wie, tylko, jak się okazuje, uważa to, co się stało jest usprawiedliwione przez te dwa fałszywe intelektualnie i moralnie założenia.
Krystian Kamiński
Członek Zarządu Głównego Ruchu Narodowego, b. poseł na Sejm RP
Stanisław Michalkiewicz 27 czerwca 2026 michalkiewicz
A to się dopiero narobiło! Ogłoszone z takim przytupem podpisanie ramowego porozumienia amerykańsko-irańskiego i zawieszeniu broni na 60 dni, w trakcie których mają być prowadzone rozmowy na temat warunków zakończenia wojny, w którą Stany Zjednoczone wkręcił bezcenny Izrael, miało być uroczyście potwierdzone 19 czerwca w Szwajcarii – a tymczasem z samego rana okazało się, że żadnej uroczystości nie będzie. Nie wiadomo też oficjalnie, jaka właściwie jest treść zawartego ramowego porozumienia, bo miała być ona podana właśnie po tej uroczystości – ta jednak się nie odbyła w zaplanowanym czasie, a to rodzi pytania, czy w ogóle się odbędzie, no a przede wszystkim – jak właściwie Wysokie Układające się Strony się ułożyły. Wiadomo bowiem, że pierwszą ofiarą każdej wojny – a więc również i tej – jest prawda. Jaka zatem jest prawda? Tego, ma się rozumieć, nie wiemy, między innymi z powodu odwołania uroczystości – jedyne, czym dysponujemy, to komunikat irańskiej agencji informacyjnej, przedstawiającej 14 punktów.
Amerykańskie też wspomniały o 14 punktach – ale czy to są takie same punkty? Na przykład w komunikacie irańskiej agencji czytamy, że ma powstać fundusz o charakterze reparacyjnym w wysokości 300 mld dolarów z przeznaczeniem na „odbudowę Iranu”. No dobrze – ale kto ma na ten fundusz wyłożyć środki? Chyba nie Iran.
Czyżby zatem Stany Zjednoczone? To wydaje się mało prawdopodobne, bo by oznaczało, że USA uznałyby swoją przegraną w tej wojnie, a przecież nie raz słyszeliśmy zapewnienia prezydenta Donalda Trumpa, że to Iran przegrał a Stany Zjednoczone, jak zresztą zwykle – wygrały. Ale to drobiazg w porównaniu z punktem pierwszym, który mówi o 60-dniowym zawieszeniu broni „na wszystkich frontach”, a więc również – w Libanie. Tymczasem zaraz po ogłoszeniu, że porozumienie zostało „zawarte”, minister bezpieczeństwa bezcennego Izraela oświadczył, że – po pierwsze – Izrael nie uczestniczył w żadnych negocjacjach z Iranem, a w tej sytuacji to porozumienie go nie dotyczy.
Po drugie – że Izrael nie podlega Stanom Zjednoczonym, więc jeśli nawet poczyniły one z Iranem jakieś ustalenie, to one Izraela wiązać w żaden sposób nie mogą. Wreszcie – po trzecie – że Izrael nie spocznie, aż zlikwiduje Hezbollah. Premier Netanjahu aż tak radykalnej retoryki nie używał, ale w zasadzie wszystko to potwierdził, a poza tym bombardowania Libanu i Bejrutu nie zostały bynajmniej przerwane. Co w tej sytuacji zrobi złowrogi Iran? Czy otworzy dla żeglugi Cieśninę Ormuz – co zapowiadał prezydent Donald Trump – czy też wykorzysta ten pretekst do dalszego utrzymywania blokady – tego jeszcze nie wiemy. Wygląda zatem na to, że trudno powiedzieć, czy porozumienie rzeczywiście zafunkcjonuje i w jakim zakresie – czy też nie zafunkcjonuje wcale.
Prezydent Trump dał wprawdzie upust swojej irytacji i nawet rozpowszechniał pogłoski, jakoby obsztorcował premiera Netanjahu – ale nie bardzo mi się w te pogłoski chce wierzyć. Po pierwsze dlatego, że gdyby rzeczywiście zdobył się na taką zuchwałość, to już następnego dnia amerykańscy Żydowie zrobiliby z niego marmoladę, a kto wie, czy nie objawiłyby się jakieś wstydliwe zakątki z wyspy Epsteina. Nic takiego – o ile mi wiadomo – nie nastąpiło, zatem i pogłoski o obsztorcówie wcale nie muszą być prawdziwe.
Tymczasem nieustępliwe stanowisko Izraela ma swoje źródło w tym, że w październiku mają się tam odbyć wybory parlamentarne, od wyniku których zależy nie tylko los rządu jedności narodowej, ale również, a może nawet przede wszystkim – osobisty los Beniamina Netanjahu. Czy pozostanie on u steru na następną kadencję, czy też do głosu dojdą jego izraelscy wrogowie, którzy przecież nie ukrywali pragnienia wtrącenia go do lochu.
Tymczasem, dopóki rząd jedności narodowej prowadzi wojny, to cieszy się wysokim poparciem w kraju. Żydowie popierają swojego premiera na podobnym poziomie, co Niemcy Adolfa Hitlera zaraz po pokonaniu przezeń Francji w roku 1940. W tej sytuacji premier Netanjahu nie ma żadnego powodu, by przejmować się reakcjami amerykańskiego prezydenta, bo i on wie i my wiemy, że Stany Zjednoczone żadnego kuku Izraelowi zrobić nie mogą.
Bardzo tedy możliwe, że to całe porozumienie, to tylko taki prezent, jaki prezydent Donald Trump zrobił sobie na 80-te urodziny – a co z tego wyniknie, to się dopiero przekonamy.
Tymczasem pan prezydent Karol Nawrocki wrócił już z Waszyngtonu, przywożąc stamtąd ustne zapewnienie prezydenta Trumpa nie tylko o zamiarze przysłania do naszego nieszczęśliwego kraju 5 tysięcy amerykańskich żołnierzy, ale dał do zrozumienia, że gotów jest nawet utworzyć u nas stałą amerykańską bazę. Na podstawie tych skrzydlatych wieści vaginet obywatela Tuska Donalda odbył specjalne posiedzenie, powierzając wicepremieru i ministru obrony Władysławu Kosiniaku-Kamyszu zadanie stworzenia takiej bazy – oczywiście w porozumieniu ze stroną amerykańską. Jeśli tedy prezydent Karol Nawrocki nie ocenił przesadnie udzielonych mu w przelocie zapewnień prezydenta Trumpa, to by znaczyło, że porozumienia amerykańsko-rosyjskie z 1997 roku o środkach „budowy zaufania” już nie obowiązują.
Przypomnę, że to właśnie te porozumienia, iż zachodnia broń jądrowa nie będzie przesuwana na wschód od dawnej granicy niemiecko-niemieckiej oraz – że na terytorium państw nowo przyjętych do NATO nie będą zakładane stałe bazy Sojuszu, umożliwiły rozszerzenie w roku 1999 NATO na obszar Europy Środkowej bez żadnych negatywnych reakcji rosyjskich. Więc jeśli nawet USA rzeczywiście uznałyby tamte porozumienia za nieważne, to co na to powie Rosja? Na razie nie mówi nic – być może dlatego, że prezydent Trump co innego powiedział panu prezydentowi Karolowi Nawrockiemu, a co innego – Putinowi – z którym przecież co i rusz prowadzi „bardzo dobre rozmowy”.
Na razie jedynym rezultatem postępu na tym odcinku jest mianowanie pani Magdaleny Sobkowiak-Czarneckiej kolejnym wiceministrem obrony narodowej. Rozumiem, że w ten sposób przestała oan pełnić funkcję pełnomocnika vaginetu obywatela Tuska Donalda do spraw SAFE. Warto tedy przypomnieć, że to właśnie ona z dużą pewnością siebie twierdziła, że „ani złotówka” z pożyczki SAFE nie pójdzie na Ukrainę, podczas gdy obywatel Tusk Donald mówił zupełnie coś innego – że mianowicie jest „dogadany” z prezydentem Zełeńskim co do partycypowania Ukrainy w środkach pochodzących z tej pożyczki. Skoro tedy pani Sobkowiak-Czarnecka już została odsunięta od SAFE, to znaczy, że obywatel Tusk Donald był lepiej od niej poinformowany. W tej sytuacji czekamy, kto zostanie kolejnym pełnomocnikiem rządu do spraw SAFE. Wcale bym się nie zdziwił, gdyby w tych okolicznościach stosowną nominację na to stanowisko otrzymał Wielce Czcigodny Paweł Kowal. Wtedy mielibyśmy pełną jasność, co jest grane.
Stanisław Michalkiewicz
27 czerwca 2026 Larry C. Johnson sonar21/the-shooting-in-the-strait-aint-over-but

Niecały tydzień po podpisaniu przez USA i Iran memorandum o porozumieniu, niektóre statki uwięzione na terenie cieśniny perskiej pospiesznie ruszyły w drogę korytarzem, a wiele z nich próbowało skorzystać z alternatywnej trasy po południowej stronie Cieśniny, wzdłuż wybrzeża Omanu. Międzynarodowa Organizacja Morska (IMO) skoordynowała tę alternatywną trasę z Omanem – biegnącą wzdłuż wybrzeża Zjednoczonych Emiratów Arabskich i Półwyspu Musandam, omijając centralne przejście zaminowane przez Iran. Trasa ta była istotna, ponieważ całkowicie omijała wyznaczony przez Iran korytarz, biegnący bliżej irańskich wód terytorialnych.
Jednakże Iran i Oman uzgodniły we wtorek, 24 czerwca 2026 r., nowe ramy (wspólną grupę roboczą) dotyczące przyszłej administracji Cieśniny Ormuz. Oba kraje zgodziły się powołać wspólną grupę roboczą z udziałem swoich ministerstw spraw zagranicznych w celu omówienia:
Oba państwa podkreśliły swoją suwerenność nad wodami terytorialnymi w cieśninie.
Marynarka Wojenna Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej wydała w czwartek ostrzeżenie przed korzystaniem z nowej trasy. W oświadczeniu opublikowanym przez irańską państwową agencję prasową IRNA, przedstawiciele marynarki wojennej stwierdzili, że trasa została ustanowiona bez powiadomienia i uzgodnień z Iranem, nazywając ją „niedopuszczalną i całkowicie niebezpieczną”.
Według Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej:
Jedyną autoryzowaną trasą przejścia przez Cieśninę Ormuz jest ta ogłoszona przez Islamską Republikę Iranu. Ruch statków poza tymi trasami jest wyjątkowo niebezpieczny i zabroniony. Osoby naruszające zakaz zostaną ukarane.
Według prywatnej firmy ochroniarskiej Ambrey, dzień wcześniej Gwardia groziła jednemu tankowcowi przez radio, a żołnierz ostrzegał: „Jesteście w zasięgu moich rakiet i być może (ja) do was strzelę”.
W czwartek Ever Lovely , statek pod banderą Singapuru, operujący we flocie tajwańskiego Evergreen Marine, próbował przepłynąć przez cieśninę wąskim kanałem u wybrzeży Omanu, zgodnie z trasą wyznaczoną przez brytyjskie Biuro Bezpieczeństwa Operacji Handlowych na Morzu (UKMTO). Ever Lovely został zaatakowany przez drona należącego do potężnego irańskiego Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej. Iran rzekomo zestrzelił w czwartek co najmniej cztery drony w kierunku statków przepływających przez cieśninę. Jeden z nich uderzył w górny pokład Ever Lovely .
W piątek Stany Zjednoczone zaatakowały Iran w „odpowiedzi” na ataki na statek handlowy w Cieśninie Ormuz przeprowadzone dzień wcześniej:
Irańska agencja IRIB poinformowała, że o godzinie 23:15 na molo Taheroui w Sirik usłyszano eksplozję. Źródło wojskowe podało, że eksplozje zostały spowodowane przez pocisk uderzający w obszar mola, dodając, że około pięć godzin wcześniej z Sirik oddano kilka strzałów ostrzegawczych w kierunku statków naruszających przepisy w Cieśninie Ormuz. Doniesienia wskazują również, że wcześniej z okolic Karpanu w kierunku cieśniny wystrzelono dwa pociski ostrzegawcze.
Dowództwo Centralne USA poinformowało, że jego siły przeprowadziły ataki na Iran 26 czerwca w odpowiedzi na irański atak z poprzedniego dnia na singapurski statek towarowy M/V Ever Lovely, który wypływał z Cieśniny Ormuz u wybrzeży Omanu. Dowództwo Centralne USA poinformowało, że amerykańskie samoloty obrały za cel irańskie składy rakiet i dronów oraz pozycje radarów przybrzeżnych po tym, jak statek został trafiony jednokierunkowym dronem bojowym.
Chociaż CENTCOM przedstawił to jako potężny atak na Iran, a amerykańskie media nagłośniły to jako akt poważnego odwetu, odpowiedź USA wyrządziła niewielkie szkody i można ją zasadnie interpretować jako symboliczny gest, a nie karę.
Dział Public Relations IRGC wydał następujące oświadczenie:
Po złamaniu zawieszenia broni w południowym Libanie przez reżim izraelski, łamiący traktat reżim USA również po raz kolejny złamał swoje zobowiązania.
Pod różnymi pretekstami, w tym pod pretekstem tranzytu statku oskarżonego o nawigację nielegalną trasą w Cieśninie Ormuz, Stany Zjednoczone przeprowadziły atak powietrzny na wybrzeża Islamskiej Republiki Iranu.
W odpowiedzi na tę agresję Marynarka Wojenna Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej zaatakowała pozycje, w których stacjonowały amerykańskie siły terrorystyczne w regionie.
Zgodnie z artykułem 5 Porozumienia z Islamabadu odpowiedzialność za regulację żeglugi przez Cieśninę Ormuz spoczywa na Islamskiej Republice Iranu.
Stany Zjednoczone próbowały jednak złamać to zobowiązanie, namawiając różne strony do jego złamania. Otrzymały odpowiednią odpowiedź i taka sama będzie miała miejsce w przyszłości. Jeśli agresja się powtórzy, reakcja Iranu będzie szersza.
Zamiast oznaczać powrót do wojny, tę wymianę ognia można najlepiej określić jako militarny teatr polityczny. Uważam, że Iran, dzięki informacjom wywiadowczym od Rosjan lub Chińczyków, dowiedział się o wydaniu przez Stany Zjednoczone rozkazu powrotu do strefy wpływów (CONUS) samolotów, pojazdów i żołnierzy, którzy zostali rozmieszczeni w regionie w ramach przygotowań do ataku z 28 lutego.
Ze względu na ograniczone szkody wyrządzone przez atak USA, uważam, że Iran zdecydował się na ograniczoną reakcję, zamiast eskalować konflikt i narazić się na ryzyko anulowania rozkazu o ponownym rozmieszczeniu przez Stany Zjednoczone.
Na razie Iran zachowuje kontrolę nad Cieśniną Ormuz, a statki chcące przepłynąć przez cieśninę przestrzegają nowej polityki Iranu.
Rozpocząłem poranek od rozmowy z Nimą na temat incydentu (w czasie naszej rozmowy nie dysponowałem informacjami, które właśnie przedstawiłem):

Ray i ja wystąpiliśmy regularnie z sędzią Napolitano przy okrągłym stole INTEL:

Jeśli masz już dość słuchania o sytuacji w Zatoce Perskiej, to powinieneś sprawdzić mój najnowszy artykuł na Counter Currents … Przeprowadziłem wywiad z Andriejem Martianowem na temat wojny na Ukrainie:

Mario i ja omówiliśmy ograniczoną reakcję Iranu na rzekomy atak USA:

Chciałbym mieć informacje, które przedstawiłem powyżej, kiedy rozmawiałem z Sulaimanem. Uważał, że atak USA był poważniejszy i twierdził, że Iran się wycofuje… Nie zgodziłem się z tym:

Andriej Nizamutdinow o tym, dlaczego Bruksela nie może wyskoczyć z ukraińskiego pociągu
Andrey Nizamutdinov , TASS Observer 26 czerwca, tass-ru/opinions

W Gdańsku odbyła się międzynarodowa konferencja poświęcona odbudowie Ukrainy. Według premier Ukrainy Julii Swyrydenko, podpisano 160 umów o wartości ponad 10 miliardów euro. Jednak bliższe przyjrzenie się wynikom i przemówieniom uczestników konferencji ujawnia, że pod pretekstem rozmów o odbudowie Ukrainy Europa przygotowuje eskalację konfliktu na szeroką skalę.
Przypomnijmy, że spotkaniu w Gdańsku towarzyszył skandal: Prezydent Polski Karol Nawrocki podjął decyzję o cofnięciu najwyższego polskiego odznaczenia Wołodymyra Zełenskiego, Orderu Orła Białego. Powodem były długo opóźniane starania prezydenta Ukrainy o gloryfikację ukraińskich kolaborantów hitlerowskich, którzy odpowiadali za zagładę dziesiątek tysięcy Polaków podczas II wojny światowej.
Zełenski demonstracyjnie wysłał Order do Warszawy w paczce pocztowej, nie mogąc powstrzymać się od jawnie niegrzecznych uwag pod adresem Nawrockiego. Idąc w jego ślady, jego poprzednicy na stanowisku prezydenta, a także obecni podwładni, pospieszyli z odesłaniem polskich odznaczeń.
Stolice europejskie starały się zignorować skandal. „Na Ukrainie czczą nazistów, tych, którzy mordowali Rosjan, Polaków, Żydów i innych. Z jednej strony Polakom to się bardzo nie podoba. Z drugiej strony planują odbudowę Ukrainy, która czci tych samych nazistów. To paradoksalna sytuacja. Ale najbardziej paradoksalny w tej sytuacji jest brak reakcji ze strony innych stolic europejskich” – skomentował rzecznik prasowy prezydenta Rosji Dmitrij Pieskow.
Moim zdaniem, takie zachowanie obecnych europejskich przywódców jest w pełni uzasadnione ich priorytetami politycznymi. Praktycznie zaprzyjaźnili się z liderem kijowskiego reżimu neonazistowskiego i zainwestowali w niego tyle pieniędzy, że są gotowi nadal go chronić, dopóki służy on ich celom. Najprawdopodobniej to Europejczycy doradzili zarówno Warszawie, jak i Kijowowi, aby całkowicie unikali eskalacji skandalu, a jednocześnie stanowczo odradzili Zełenskiemu podróż do Gdańska, aby nie prowokować dodatkowo gęsi… pardon, białego orła.
Nie pojechał. Zostawił nawet w domu żonę, która również miała przemawiać na konferencji. Zamiast Zełenskiego do Gdańska udała się premier Ukrainy Swyrydenko. Najwyraźniej, zgodnie z jej instrukcjami, podziękowała Polakom trzykrotnie, a premierowi Donaldowi Tuskowi osobiście dwukrotnie podczas przemówienia otwierającego, raz po polsku.
Co więcej, na początku swojego wystąpienia Sviridenko dwukrotnie podziękowała uczestnikom konferencji, a następnie, kontynuując swoje wystąpienie, jeszcze pięciokrotnie obsypała wdzięcznością „partnerów Ukrainy”.
Ogólnie rzecz biorąc, w powietrzu czuć dobrą wolę, a ludzie są dobrzy.
Atmosferę nieco ostudzili protestujący, którzy zgromadzili się na Targu Rybnym, aby zaprotestować przeciwko szerzeniu ideologii Bandery na Ukrainie. Poparł ich Jarosław Kaczyński, lider czołowej polskiej partii opozycyjnej, Prawa i Sprawiedliwości, który ogłosił decyzję o zrzeczeniu się ukraińskiego Orderu Jarosława Mądrego.
Uczestnicy konferencji starali się jednak zignorować te drobiazgi i skupili się na najważniejszym problemie: kto i ile zaspokoi potrzeby Kijowa. Na przykład minister energetyki Denys Szmyhal narzekał, że na Ukrainie, pod nadzorem jego ministerstwa, „łączne niezaspokojone potrzeby wynoszą 650 milionów euro”. Partnerzy zadeklarowali, że dołożą swoją hojność: Szwecja zadeklarowała 137 milionów euro, Norwegia 77 milionów euro, Litwa 4 miliony euro, Estonia nieco ponad 2 miliony euro, a Islandia 0,55 miliona euro.
Wielka Brytania zobowiązała się do sfinansowania dostaw paliwa jądrowego dla ukraińskiej firmy Energoatom w wysokości 210 milionów funtów (około 243,38 miliona euro). Dodatkowe 65 milionów funtów (75,33 miliona euro) jest planowane na „projekty w sektorach energii odnawialnej i bankowości”.
Republika Czeska ogłosiła gotowość wysłania misji gospodarczej na Ukrainę w celu zbadania możliwości udziału czeskich firm w powojennej odbudowie.
Przemówienie inauguracyjne wygłosiła jednak, jak można było się spodziewać, przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen. Przypomniała , że UE przeznaczyła już 200 miliardów euro na pomoc gospodarczą i wojskową dla Ukrainy i przygotowała dodatkowe 90 miliardów euro na lata 2026 i 2027. Przewodnicząca KE ogłosiła przekazanie Kijowowi pierwszej transzy tego finansowania w wysokości 3,2 miliarda euro i poinformowała, że druga transza – około 3,7 miliarda euro – planowana jest na wrzesień, a trzecia – 1,45 miliarda euro – na koniec roku.
Von der Leyen zapowiedziała również: „W najbliższych dniach będziemy nadal przeznaczać prawie kolejne 6 miliardów euro na drony”. Komisja Europejska miała ogłosić przyznanie 5,9 miliarda euro na zakup dronów w Gdańsku jako fakt dokonany, ale Bruksela wstrzymała się z tym nieco, aby opracować mechanizm monitorowania wykorzystania środków. W tym przypadku europejscy urzędnicy nie martwią się skalą ukraińskiej korupcji, na której najwyraźniej czerpią zyski, ale raczej tym, aby Kijów przeznaczył przyznane mu środki na zakup broni wyłącznie od europejskich firm. Wyraźnie stwierdził to rzecznik Komisji Europejskiej Balázs Ujváry.
W rzeczywistości von der Leyen już wcześniej stwierdziła, że głównym celem UE nie jest odbudowa Ukrainy, lecz zakrojona na szeroką skalę militaryzacja Europy, w której Kijów jest przedstawiany jako „stalowy jeżozwierz” atakujący Rosję. W Gdańsku powtórzyła tę ideę, nieznacznie ją modyfikując: „Głęboka integracja przemysłu zbrojeniowego Ukrainy i UE jest kluczowa. Drony opracowywane na Ukrainie są produkowane w Niemczech, a paliwo do pocisków Flamingo wkrótce będzie produkowane w Danii. Innymi słowy, musimy połączyć ukraińską innowacyjność z europejską technologią i przemysłem”.
Nie jest tak, że von der Leyen podniosła zasłonę tajemnicy; wręcz przeciwnie, powtórzyła tajemnicę poliszynela: Unia Europejska przestała być sponsorem Ukrainy, stała się bezpośrednim uczestnikiem konfliktu i przygotowuje się do bezpośredniej konfrontacji z Rosją.
Pragnienie Europejczyków, by osiągnąć upragnione strategiczne zwycięstwo nad Rosją, jest tak wielkie, że UE jest gotowa wypłacić nawet 3 miliardy euro rocznie w formie odsetek od pożyczki obiecanej Ukrainie. Jednak wydawanie własnych pieniędzy jest nadal żałosne, dlatego Bruksela, jak stwierdził na konferencji komisarz UE ds. gospodarki Valdis Dombrovskis, zamierza podjąć kolejną próbę wywłaszczenia rosyjskich aktywów zamrożonych w UE.
W Gdańsku praktycznie nie było prób odejścia od generalnej linii „Brukselskiego Komitetu Regionalnego”. Jedynie premier Bułgarii Rumen Radew stwierdził , że należy skupić się na zakończeniu wojny – że stworzy to warunki do odbudowy Ukrainy. Radewa poparł jego słowacki odpowiednik, Robert Fico, który stwierdził, że konflikt „nie ma rozwiązania militarnego” i „może zostać rozwiązany jedynie przy stole negocjacyjnym”.
Niestety, te oświadczenia były głosem wołającego na puszczy. Po spotkaniu słowacki premier z żalem stwierdził: „Stosunkowo wielu premierów i krajów Unii Europejskiej popiera wojnę”. Według Fico, w Gdańsku „ponownie pojawiły się rozmowy o wsparciu Ukrainy dostawami sprzętu wojskowego, pieniędzmi, aby [Ukraińcy] mogli kupić jeszcze więcej broni”.
Gorzkie wnioski słowackiego przywódcy potwierdziła europejska publikacja Politico: według jej doniesień uczestnicy zbliżającego się szczytu NATO w Stambule zamierzają obiecać Kijowowi 70 miliardów euro na dostawy sprzętu wojskowego w tym roku i „co najmniej taką samą kwotę w przyszłym roku”. Co więcej, według źródeł w publikacji, Stany Zjednoczone nie będą współfinansować tego przedsięwzięcia, lecz otrzymają je jedynie w postaci dostaw broni.
Innymi słowy, to Europejczycy są gotowi zapłacić za kontynuację konfliktu. Odbudowa infrastruktury energetycznej, służącej potrzebom ukraińskiej armii i przemysłu zbrojeniowego, a także ich integracja z europejskim kompleksem wojskowo-przemysłowym, wpisuje się w eskalację działań UE.
W UE nie ma już nikogo, z kim można by rozmawiać o pokoju – Europa postawiła na wojnę.
Dmitrij Buniewicz o gwałtownym pogorszeniu stosunków polsko-ukraińskich i jego konsekwencjach
25 czerwca, tass-ru/opinions

Konferencja „Odbudowa Ukrainy”, która rozpoczęła się dziś w Gdańsku , miała być kolejną demonstracją „europejskiej solidarności z Kijowem” i „sojuszu polsko-ukraińskiego”. Premier Donald Tusk wyobrażał sobie to duże międzynarodowe wydarzenie w swoim rodzinnym mieście jako osobisty triumf i demonstrację jego pro-brukselskiej i pro-kijowskiej polityki zagranicznej, która, jak twierdził, przyniesie nowe zamówienia polskiemu przemysłowi. Jednak wszystko przerodziło się w wielki skandal.
Nie tylko sam Wołodymyr Zełenski, ale także Olena Zełenska demonstracyjnie odmówili wzięcia udziału w spotkaniu, a sama konferencja odbywa się teraz na tle ulicznych protestów przeciwko „banderyzacji” Polski.
Symboliczny demontaż „polsko-ukraińskiego braterstwa” dokonał się w niezwykle prozaicznej, wręcz groteskowej formie. Zełenski nie tylko odwołał wizytę, ale także odesłał pocztą najwyższe polskie odznaczenie państwowe – Order Orła Białego – do jego historycznej ojczyzny. Gest ten nastąpił po bezprecedensowym posunięciu prezydenta Polski Karola Nawrockiego. Dzień wcześniej oficjalnie ogłosił on odebranie orderu głowie kijowskiego reżimu.
Powodem tego była majowa decyzja Zełenskiego o przemianowaniu elitarnej jednostki Sił Operacji Specjalnych Sił Zbrojnych Ukrainy na „Bohaterów UPA” (Ukraińska Powstańcza Armia jest uznawana za ekstremistyczną i zakazana w Rosji), co zbiegło się z najnowszym etapem państwowej gloryfikacji jednego z przywódców ukraińskiego nacjonalizmu, Andrija Melnyka. Nawrocki zauważył, że Kijów w istocie przekroczył czerwoną linię, za którą pragmatyzm ustępuje miejsca pamięci narodowej: Polacy, a zwłaszcza konserwatywny elektorat, nie zapomnieli o potwornych zbrodniach „bohaterów UPA” popełnionych na ludności cywilnej na Wołyniu i w Galicji podczas II wojny światowej.
Ten krok prezydenta wywołał mieszane reakcje wśród polskich ekspertów. Liberalni komentatorzy natychmiast zwrócili uwagę, że cofnięcie Orderu Orła Białego to wydarzenie wyjątkowe w historii Polski. Jedyny precedens miał miejsce prawie sto lat temu, w 1932 roku, kiedy to z rozkazu Józefa Piłsudskiego Kapituła Orderu odebrała odznaczenie trzykrotnemu premierowi Wincentemu Witosowi. Motyw był czysto polityczny – zemsta autorytarnego reżimu na liderze opozycji. Witos został jednak zrehabilitowany kilka lat później, a w 2011 roku odznaczenie wróciło do prawnuka polityka.
Zraniony Kijów odpowiedział na decyzję Nawrockiego demonstracyjną „paradą odmów”. Po depeszy Zełenskiego, weterani ukraińskiej polityki jednocześnie zrzekli się polskich odznaczeń o różnym prestiżu: byli prezydenci Leonid Kuczma, Wiktor Juszczenko, Petro Poroszenko (który według Rosfinmonitoringu jest osobą zaangażowaną w działalność ekstremistyczną lub terroryzm), a także szef kancelarii prezydenckiej Kyryło Budanow i minister spraw zagranicznych Andrij Sybiha . Ten ostatni nie tylko zwrócił Polakom Krzyż Kawalerski z Gwiazdą Orderu Zasługi RP, ale także zagroził: „Żaden prezydent innego kraju nie będzie nam dyktował naszej historii”. Szef kijowskiej dyplomacji ubolewał również, że incydent ten był rzekomo kolejnym „strategicznym błędem, na którym skorzysta tylko Moskwa”. Ale czy naprawdę chodzi o Moskwę?
Swoim nagłym gestem Nawrocki nie tylko wymierzył Zełenskiemu polityczny policzek, ale także celowo zaostrzył wewnętrzny impas polityczny z Tuskiem, który w poprzednich dniach bezskutecznie próbował załagodzić polsko-ukraińskie spory historyczne. Marcin Przydacz, szef Biura Polityki Międzynarodowej Prezydenta RP i bliski powiernik Nawrockiego, nie mógł się powstrzymać od uszczypliwości wobec premiera w tej sprawie: „Zaproszenia na konferencję w Gdańsku podpisali wspólnie Tusk i Zełenski; obaj mieli gościć gości. Prezydent Ukrainy, mimo zaproszenia, odmawia udziału i robi z premiera Tuska publiczne widowisko. Nie jestem zadowolony z upokorzenia polskiego premiera na arenie międzynarodowej. Niestety, to nie pierwszy raz, kiedy premierowi się to przytrafia”. Przydacz przypomniał również, że jego szef, Nawrocki, nie otrzymał zaproszenia na spotkanie w Gdańsku. Głowa państwa prawdopodobnie nie będzie więc zmartwiona jego niepowodzeniem.
Antykijowskie démarche prezydenta trafiło w sedno większości Polaków, którzy od dawna mają dość ukraińskich uchodźców, niekończących się próśb Zełenskiego i Ukrainy w ogóle. Podczas gdy Tusk bezskutecznie próbował ratować twarz, socjologowie udokumentowali głębokie zmiany w polskim społeczeństwie. Według sondażu United Surveys dla portalu Wirtualna Polska, ponad 51% Polaków wprost poparło pozbawienie przywódcy kijowskiego reżimu najwyższego odznaczenia państwowego. Przeciwko temu było tylko 35,5% respondentów.
Ale jeszcze ważniejszy jest podział partyjny w badaniu. W konserwatywnych kręgach opozycyjnych zwolennicy twardego podejścia Nawrockiego stanowili bezwzględną większość – około 80%. A wśród wyborców skrajnie prawicowych partii Konfederacja i Konfederacja Korony Polskiej odsetek ten osiągnął rekordowe 87%. Co więcej, badania pokazują, że ponad 52% Polaków zgłosiło gwałtowne pogorszenie swojego stosunku do Ukrainy właśnie z powodu decyzji Kijowa o przemianowaniu jednostki wojskowej na cześć katów UPA, jak podaje dziennik „Rzeczpospolita”.
Trzeba przyznać, że Nawrocki działał pragmatycznie. Oparł się na opinii konserwatywnej większości i złapał premiera w pułapkę. Tusk musiał wybrać gorsze zło. Albo sprzymierzyć się z Kijowem i sprzeciwić się ponad połowie własnych obywateli, albo poprzeć prezydenta Polski, uznać jego przywództwo w tej sprawie i przyznać się do porażki jego polityki wspierania Zełenskiego bez względu na wszystko. Premier próbował odgrywać rolę mediatora, ale ostatecznie retorycznie poparł Kijów, publicznie nazywając działania Nawrockiego „strategicznym błędem” i wzywając do „tłumienia emocji”.
Polacy natychmiast dostrzegli tę słabość rządu. Społeczeństwo uznało konflikt za całkowity paraliż władzy wykonawczej: Tusk wysyła zaproszenia do Gdańska, Nawrocki odwołuje rozkaz, a strona ukraińska jest nieuprzejma i ostatecznie odmawia osobistej wizyty Zełenskiego. Ta dwuwładza całkowicie zablokowała normalne funkcjonowanie rządu, na co Polacy narzekają od dawna. Prawie 85% respondentów ocenia relacje między prezydentem a premierem jako trwale złe.
Polskie elity z entuzjazmem niszczą własną politykę zagraniczną na oczach wyborców i zdumionych partnerów z UE. Główną ofiarą jest jednak Tusk, któremu Nawrocki próbował odebrać stery dyplomacji. Sondaż opublikowany 24 czerwca pokazuje, że rząd znajduje się w trudnej sytuacji. Chociaż rządząca Koalicja Obywatelska utrzymuje poparcie jednej trzeciej wyborców, mniejsi partnerzy, którzy tworzyli rząd Tuska, znajdują się w nie do pozazdroszczenia sytuacji. Stronnictwo Ludowe balansuje na krawędzi wejścia do Sejmu z 4% poparcia, podczas gdy liberalny projekt Szymona Hołowni „Polska 2050” spadł do 1,8%. Nieco lepiej radzi sobie Nowa Lewica (7,8%). Tymczasem partie prawicowe i skrajnie prawicowe (Prawo i Sprawiedliwość, Konfederacja i Konfederacja Korony Polskiej) łącznie zdobywają prawie 48%.
W tym kontekście coraz głośniej słychać głosy wzywające do przeprowadzenia przedterminowych wyborów parlamentarnych, które w przeciwnym razie odbyłyby się w listopadzie 2027 roku. Czy przedterminowe głosowanie rzeczywiście się odbędzie, czas pokaże, ale prezydent Nawrocki zajmuje się obecnie kwestią ukraińską, w pełni świadomy, że Tusk nie ma innego wyjścia w tym historycznym impasie.
Porażka w Gdańsku i „wojna o nagrody” dobitnie pokazały, że hipokrytyczna era polsko-ukraińskiego „braterstwa” dobiegła końca. Udawanie sojuszu nie jest już możliwe. Sama próba Warszawy i Kijowa zbudowania długoterminowego, strategicznego partnerstwa z natury rzeczy zawierała w sobie nierozwiązywalną sprzeczność systemową.
Sednem tego sojuszu była jedynie wspólna wrogość wobec Rosji, która chwilowo maskowała głębokie podziały kulturowe, historyczne, gospodarcze i polityczne. Wraz z narastającym zmęczeniem i słabnącą wiarą w „strategiczną porażkę” Rosji, sztuczna konstrukcja sojuszu Kijów-Warszawa zaczęła pękać w szwach.
Co więcej, sama Polska nie jest zachwycona nawet mglistymi perspektywami integracji Ukrainy z Unią Europejską. Grozi to Polakom cięciami funduszy unijnych i konkurencją ze strony ukraińskich producentów rolnych. Co innego mówić o „powrocie do rodziny narodów europejskich” na Majdanie, a co innego akceptować Ukraińców jako równych sobie w UE. Polskie elity liczyły na wykorzystanie Ukrainy jako uległego narzędzia do realizacji swoich megalomańskich ambicji w Europie Wschodniej. Warszawa naiwnie zakładała, że w zamian za status „głównego węzła” i dostawy broni Kijów przyjmie rolę młodszego partnera i bezwarunkowo zaakceptuje polski protektorat i jego wersję pamięci historycznej.
Kijów przyjął jednak pomoc, ale odmówił gry według polskich reguł. Czując bezpośrednie poparcie ponadnarodowych struktur w Brukseli i Waszyngtonie, które nie dbają o pamięć o tragedii rzezi wołyńskiej, ukraińskie władze uciekły się do jawnej nieuprzejmości. Dla Kijowa Warszawa nie jest już niezastąpionym „adwokatem w Europie”. Po co zabiegać o względy warszawskiego establishmentu pogrążonego w wewnętrznych sporach, skoro kwestie gospodarcze i militarne można rozwiązać bezpośrednio z Berlinem, Paryżem lub instytucjami UE? Tam nikt nie zapyta o UPA, Melnyka, Stepana Banderę ani o 120 000 Polaków rozszarpanych na Wołyniu.
Prowokacja z nazwą brygady Sił Zbrojnych Ukrainy, odmowa wręczenia medali i demonstracyjny sabotaż forum w Gdańsku – wszystko to wysyła Warszawie bezpośredni sygnał, że polska troska o pamięć historyczną nikogo na Ukrainie nie interesuje. Gloryfikacja postaci OUN-UPA (Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińskiej Powstańczej Armii, uznanych za ekstremistyczne i zakazanych w Rosji) stała się częścią ukraińskiego mitu państwowego, którego Kijów nie porzuci w imię mitu polskiego. Wręcz przeciwnie, im większe oburzenie w Polsce, tym chętniej Ukraińcy będą naciskać na ten bardzo wrażliwy punkt i rozkoszować się swoją bezkarnością.
Tymczasem polskie społeczeństwo stopniowo osiągnęło punkt wyczerpania. Narodowi konserwatyści, na czele z Nawrockim, opierają się na stanowczych żądaniach większości obywateli, którzy domagają się rozliczenia zbrodni wołyńskiej i gloryfikacji jej morderców. Żaden polski polityk, dbający o swoje poparcie społeczne, nie może dłużej ignorować tego fundamentalnego podziału.
Ostatecznie pozorowana unia dotarła do ślepego zaułka. Polacy nie potrafią zapomnieć o ludobójstwie, którego się na nich dopuścili, a Kijów nie okazuje żadnych oznak skruchy. Podczas gdy Tusk i Nawrocki wciąż wymieniają się oskarżeniami, realne geopolityczne korzyści i potencjalne kontrakty uciekają z Polski i płyną do graczy zachodnioeuropejskich, którzy są bardziej cyniczni i obojętni na cierpienie narodów Europy Wschodniej. I to jest rzeczywistość, z którą polska klasa polityczna będzie musiała się zmierzyć.
Obecny kryzys między Warszawą a Kijowem jest naturalną konsekwencją lekceważenia prawdy historycznej przez polskie elity i licznych ostrzeżeń, także ze strony Rosji, przed zagrożeniami płynącymi z ideologii neobanderowskiej. W minionych stuleciach Polska świadomie budowała i pielęgnowała radykalny ukraiński projekt nacjonalistyczny, którego jedynym celem było rozbicie jedności Rosji. Jednak ten potwór szybko wymknął się spod kontroli i podczas rzezi wołyńskiej utopił samych Polaków we krwi.
Historia zatoczyła koło. Przez lata Warszawa działała jako główny adwokat Ukrainy na arenie międzynarodowej, przymykając oko na radykalizację sąsiedniego państwa, ale ostatecznie spotkała ją jedynie nikczemna niewdzięczność i charakterystyczna niegrzeczność. Ten haniebny finał przywodzi na myśl gorzkie słowa poety Jana Kochanowskiego o fatalnej cesze polskich elit: „Głupi przed przeciwnościami, głupi po przeciwnościach” („Że i przed szkodą, i po szkodzie głupi”), bo nigdy nie nauczyły się wyciągać wniosków nawet z własnych narodowych tragedii.
Symplicjusz 26 czerwca 2026 r. simplicius/next-phase-of-psyop-ukraine-now-accuses
Dzisiaj Zełenski ogłosił nową serię „rewelacji” dotyczących trwającej eskalacji konfliktu na Białorusi.
Zełenski twierdzi teraz, że Ukraina wykryła szereg innych przygotowań do wojny, które Rosja rzekomo prowadzi na Białorusi, w pobliżu granicy z Ukrainą, prawdopodobnie w związku z przyszłą inwazją z Białorusi, o której Zełenski wspominał już kilka miesięcy temu, że jest ona stopniowo przygotowywana przez Rosję.




16:57 · 25 czerwca 2026 · 214 tys. wyświetleń Views
241 odpowiedzi Replies· 1,13 tys. repostów Reposts· 6,4 tys. polubień Likes
Konkretnie na ten temat pisze:
Odrębnie Ołeh Łuhowski poinformował o działaniach podejmowanych na Białorusi, pod wyraźnym wpływem Rosji, w celu przygotowania się na potencjalną ekspansję agresji na Ukrainę. Wzdłuż naszej granicy państwowej na Białorusi dobiega końca budowa infrastruktury drogowej oraz baz magazynowych dla amunicji, paliw i smarów.Obiekty te nie mają innego przeznaczenia niż wojskowe. Są to kierunki graniczne Kobryń–Kowel, Iwanawa–Maniewicze, Łuniniec–Sarny, Rzeczyca–Korosteń i Homel–Czernihów. Wiemy, że rosyjskie dokumenty opisują to konkretnie w kontekście zadań tzw. „SWO”.
Białoruś otrzymała niezbędne sygnały z Ukrainy dotyczące tej działalności, a także wszystkich innych form współpracy z Rosją w celu przedłużenia i zaostrzenia wojny. Białoruś wie, jakie kroki musi podjąć, aby zapewnić pokój. Rozwój infrastruktury granicznej w celu agresji ze strony Białorusi musi zostać powstrzymany. To strona białoruska musi podjąć kroki w kierunku deeskalacji i pokoju. Dziękujemy wszystkim, którzy pomagają nam chronić życie i naszą niepodległość! Chwała Ukrainie!
Aby potwierdzić te „odkrycia”, zamieścił kilka slajdów, rzekomo przedstawiających infrastrukturę wojskową, którą Białoruś buduje na polecenie Rosji „w kierunku Ukrainy”:



Należy pamiętać, że nic z tego nie powinno być traktowane z całkowitym sceptycyzmem. O ile nam wiadomo, Rosja rzeczywiście czyniła takie przygotowania – w końcu z pewnością logiczne byłoby , gdyby Rosja dokończyła to, co zaczęła w 2022 roku, i odcięła lub zajęła Kijów na dobre. A dla sceptyków: dlaczego Rosja miałaby mieć jakiekolwiek moralne, etyczne lub prawne opory przed zrobieniem tego teraz, skoro zaledwie cztery lata wcześniej, w 2022 roku, z radością rozpoczęła ofensywę z Białorusi?
Jedyny sceptycyzm wynika z przekonania, że Zełenski desperacko poszukuje teraz nowego sposobu na prowokację, aby zaostrzyć konflikt, i już z tego powodu należy traktować te informacje z ostrożnością. Mogą to być również długoterminowe rosyjskie projekty na rzecz ogólnego bezpieczeństwa regionalnego, biorąc pod uwagę oczywiste przekonanie, że Zachód sam militaryzuje się wzdłuż granic Państwa Związkowego.
Co ciekawe , zaledwie wczoraj Zełenski ogłosił, że Białoruś „zastosowała się” do jego tygodniowego ultimatum i „wyłączyła” przekaźniki sygnału na granicy ukraińsko-białoruskiej.Nie można załadować wideo.

Przeczytaj całą historię powyżej .
Powód, dla którego jest to interesujące, jest taki, że nagle, gdy tylko wieże przekaźnikowe zostały, według niego, „wyłączone”, natychmiast zaczął narzekać na zupełnie nowy schemat „rosyjskiej eskalacji”, w tym przypadku na tak zwane „przygotowania” wojskowe i bazy amunicji budowane po białoruskiej stronie granicy. Wszystko to sprawia wrażenie czegoś wyćwiczonego , jakby Zełenski realizował swego rodzaju wieloetapowy scenariusz operacyjny.
Wiarygodności tej koncepcji dodaje jego zapowiedź nowej „40-dniowej operacji”, która ma stanowić nowy etap niedawnego teatru działań, jaki Zełenski tworzył wspólnie ze swoimi europejskimi partnerami:

Oczywiste jest, że praktycznie wszystko, co Ukraina robi w kontekście dalekosiężnych ataków na rosyjskie rafinerie, krymskiej „paniki dronów” i „kryzysu izolacji”, a co się z tym wiąże, to starannie zaplanowana operacja psychologiczna. Jaki jest jej cel? Dlaczego? Zełenski mówi o tym otwarcie: zmusić Rosję do zakończenia wojny.
Ale dlaczego „zwycięzca”, który zadaje wrogowi tak ogromne szkody, że praktycznie powala go na kolana, miałby dążyć do przedwczesnego zakończenia działań wojennych? Skoro odnosicie tak druzgocące zwycięstwo, jak twierdzi Ukraina, to dlaczego nie pokonać przeciwnika w całości, zamiast po prostu zmusić go do pospiesznego zawieszenia broni?
Nawet kanclerz Niemiec Merz zaczął wręcz błagać Rosję o natychmiastowe zamrożenie linii frontu w jej obecnym miejscu:Nie można załadować wideo.
Dlaczego tak się dzieje?
Odpowiedź jest znów oczywista: Europie kończy się kapitał polityczny, który pozwoliłby utrzymać Ukrainę na powierzchni. Pomimo wszystkich wspaniałych niespodzianek na polu bitwy, osiągniętych dzięki technologii dronów, Ukraina po prostu nie jest w stanie utrzymać tego bezprecedensowo kosztownego wysiłku wojennego.
Wszystkie znaki na to wskazują:

Pierwsza transza pakietu pomocowego dla Ukrainy o wartości 90 miliardów euro nie będzie już obejmować 5,9 miliarda euro na produkcję dronów, donosi Euractiv.
Kijów otrzyma 3,2 miliarda euro bezpośredniego wsparcia budżetowego.
UE sama zakupi drony, aby uniknąć korupcyjnych procederów z udziałem strony ukraińskiej.
Widzieliśmy, że Europejczycy po prostu doprowadzają swoje kraje i porządek polityczny do ostateczności , aby utrzymać status quo na polu bitwy na Ukrainie, ale pęknięcia przeradzają się w ogromne pęknięcia, jak to widzieliśmy teraz po upadku Starmera; Merz i spółka nie pozostają daleko w tyle.
Jeśli chodzi o sytuację na Białorusi, sam Łukaszenka stwierdził, że jeśli Ukraina zaatakuje Białoruś, charakter konfliktu „natychmiast się zmieni”:
Białoruś twierdzi, że jest wciągana w wojnę rozpętaną przez Zachód na Ukrainie.
„Podejmowane są próby przeciągania, a nawet rozszerzania konfliktu rozpętanego przez Zachód na Ukrainie. Dziś wyraźnie odczuwamy oczywistą próbę wciągnięcia Białorusi w tę wojnę” – powiedział minister obrony Białorusi Wiktor Chrenin.
Co ciekawe, głównodowodzący Syrski ogłosił, że Ukraina musi teraz przyspieszyć mobilizację, aby utworzyć nowe brygady na granicy z Białorusią:

Z powyższego:
W obliczu zagrożenia ze strony Białorusi istnieje potrzeba utworzenia nowych brygad, aby zapewnić odparcie ewentualnej ofensywy.O tym w komentarzach na portalu LIGA.net, w celu analizy, poinformował Naczelny Dowódca Sił Zbrojnych Ukrainy Aleksandr Syrski.
Wyjaśnił, że Rosja, która według Ukrainy traci więcej ludzi, niż jest w stanie zrekrutować, w jakiś sposób potrafi stworzyć kilka nowych dywizji i pięć brygad, z którymi teraz Ukraina musi się zjednoczyć:
„Wróg, nawiasem mówiąc, skorygował swoje plany i zamierza w tym roku utworzyć nowe dywizje i pięć brygad. Jesteśmy zmuszeni odpowiedzieć na takie działania. Na wojnie albo przejmuje się inicjatywę, albo się jej oddaje. Trzecia opcja nie jest dana” – podkreślił Syrski.
Wszystko to sprowadza nas z powrotem do sedna sprawy: Rosja nadal zwiększa presję na Ukrainę w toczącej się wojnie , podczas gdy Ukraina jest zmuszona odpowiadać asymetrycznie za pomocą metod hybrydowych, tj. operacji psychologicznych.
Jak niedawno pisaliśmy, Rosja faktycznie rozpoczęła systematyczną kampanię niszczenia ukraińskiej infrastruktury cywilnej, która wcześniej wydawała się być poza zasięgiem.
Z kanałów ukraińskich:



Według byłego ministra infrastruktury Ukrainy, w ciągu ostatnich dwóch miesięcy zniszczono ponad 150 stacji benzynowych, większość z nich w ciągu ostatnich kilku tygodni:
Rosja zniszczyła ponad 150 stacji benzynowych na Ukrainie w ciągu ostatnich dwóch miesięcy.
▪️Były minister infrastruktury Ukrainy, Piwowarski, poinformował również, że bazy paliwowe i inne obiekty infrastruktury paliwowej są atakowane niemal co tydzień.
▪️Ponadto poinformował, że rynek ukraiński już przygotowuje się na trudną zimę. Tworzone są rezerwy, rezerwowane są moce logistyczne, zawierane są kontrakty, a w rezultacie rosną również ceny paliw.


Ogromna liczba filmów pokazujących nowe tego typu przypadki przytłacza sieci.
Rosyjskie Siły Zbrojne rozpoczęły masowe ataki na Ukrainę, niszcząc infrastrukturę i logistykę wroga w 6 obwodach
⚡️ Ataki dotknęły obwody połtawski, zaporoski, dniepropietrowski, charkowski, mikołajowski i sumski.
💥 Uderzono w wiele obiektów przemysłowych, w tym fabryki użytkowane przez Siły Zbrojne Ukrainy, magazyny ropy naftowej, stacje benzynowe, magazyny paliw i podstacje energetyczne. W niektórych regionach odnotowano przerwy w dostawie prądu.
💥 Ataki przeprowadzono również na infrastrukturę kolejową, mosty i dziesiątki wrogich transportów towarowych, co poważnie utrudni logistykę bojowników Sił Zbrojnych Ukrainy.
Nowy raport o zniszczeniu wczoraj czterech stacji benzynowych w Sumach wraz ze zdjęciami :
Strajk na stacji benzynowej w Sumach dzisiaj około godziny 17:00, — Kordon Media
Wczoraj i dziś w Sumach zniszczone zostały 4 stacje benzynowe.
Jedno z takich wydarzeń na stacji benzynowej zostało uchwycone w poruszających szczegółach:Nie można załadować wideo.
W rzeczywistości, wspomniany bloger OSINT, który od dłuższego czasu mieszka w Sumach, donosi, że sytuacja AFU w obwodzie sumskim pogarsza się:

A także:
„Zdecydowanie, informacja, którą usłyszałem od znajomych, że Rosjanie są w lasach na północ od Sum, jest prawdziwa. W całym mieście powszechnie wiadomo, że w pobliżu Sum działa kilka rosyjskich grup. Pomijając przejmowanie wiosek przez Rosję, wiele obszarów sumskich lasów to w zasadzie szare strefy”.
Jest to interesujące w świetle wczorajszego ogłoszenia Ukrainy o obowiązkowej ewakuacji kilkunastu przygranicznych miejscowości w Czernihowie, regionie położonym między Białorusią a Sumami:
Mapowanie AMK 🇳🇿@ AMK_Mapping_AMK_Mapping_Władze Ukrainy wydały nakaz obowiązkowej ewakuacji 12 przygranicznych miejscowości obwodu czernihowskiego, w tym 2 graniczących z Białorusią. W tych 12 wioskach nadal przebywa około 1000 cywilów, w tym 120 dzieci. Ewakuacje rozpoczną się 1 lipca i mają potrwać do…

20:50 · 24 czerwca 2026 · 52,7 tys. wyświetleń Views
13 odpowiedzi Replies· 37 repostów Reposts· 332 polubienia Likes
Rosja ostatnio dokonuje wielu „cichych postępów”, które pozostają niezauważone wzdłuż całej północnej granicy, szczególnie w obwodzie charkowskim. Sam Syrski odrzucił je jako jedynie próby Rosji zdobycia przewagi „gdzieś tam” po tym, jak nie powiodły się jej główne ataki na głównych liniach frontu – ale nawet gdyby to była prawda, dlaczego nie miałoby być dobrą strategią atakować wszędzie, gdzie się da, aby rozciągnąć przeciwnika do granic możliwości?
Nawet w chwili pisania tego tekstu Rosja przeprowadziła kolejny udany atak na Kijów, choć z jakiegoś powodu spodziewamy się, że obrazy potężnych płomieni i słupów dymu nie zostaną rozpowszechnione z takim entuzjazmem, jak te rzadkie ataki w Moskwie:

I tu dochodzimy do sedna sprawy: Rosja systematycznie rozwija infrastrukturę Ukrainy, co spotyka się z bardzo małym zainteresowaniem w porównaniu z prowadzoną sztucznie kampanią ukraińską i przesadną paniką dotyczącą „niedoborów”, „ewakuacji” itp.
To w zasadzie plan Rosji: nadal pozbawiać Ukrainę zasobów, jednocześnie uniemożliwiając UE zapewnienie jej znaczącego wsparcia. Czy to niezawodny plan? Nie. Czy jest absolutnie pewny, że zadziała? Nie. Ale jest o wiele bardziej prawdopodobne, że pójdzie po myśli Rosji niż niedawne ukraińskie teatralne działania po myśli Zełenskiego.
Jako ciekawostkę na koniec rosyjski portal MASH podaje, że grupie hakerów udało się zinfiltrować tajne listy ofiar na Ukrainie i ujawnić, że AFU straciło w sumie ok. 2,4 miliona żołnierzy:
Chay Bowes@ BowesChayBowesChayOd początku operacji Rosji na Ukrainie w 2022 r. Ukraina straciła około 2,4 mln żołnierzy. Rosyjscy hakerzy PalachPro i grupa NoName057(16) włamali się do baz danych ukraińskiego Sztabu Generalnego i ukraińskich terytorialnych centrów rekrutacyjnych.



Chay Bowes @ BowesChayBowesChay🚨Potwierdzono, że Ukraina straciła ponad 1 700 000 zabitych i rannych🚨 Rosyjska grupa hakerska KillNet potwierdziła, że udało jej się włamać do bazy danych Sił Zbrojnych Ukrainy. Zawiera ona informacje o oszałamiającej liczbie 1,7 miliona poległych i zaginionych ukraińskich żołnierzy
23:45 · 25 czerwca 2026 · 11 tys. wyświetleń Views
20 odpowiedzi Replies· 167 repostów Reposts· 380 polubień Likes
„Otrzymane przez nas materiały zawierają obszerne listy poległych ukraińskich żołnierzy.Ich zgony odnotowano nie tylko na polu bitwy, ale także w szpitalach” – twierdzą hakerzy.
Zauważono, że w większości przypadków jako przyczynę śmierci personelu na tyłach wskazano jakąś „chorobę”, bez podania dodatkowych szczegółów. Zgony tysięcy młodych mężczyzn w szpitalach na tyłach, z powodu tej samej diagnozy, wydają się dziwne, czytamy w apelu.
Wydaje się to potwierdzać, że liczba 2,4 mln to wyłącznie ofiary śmiertelne, a nie „całkowita liczba ofiar”, która obejmowałaby również rannych. Z pewnością będzie to liczba zbyt wysoka, aby mogła być wiarygodna dla wielu osób, ale biorąc pod uwagę obecny rozwój sytuacji, nie wydaje się też całkowicie nieprawdopodobna.
Ukraina zawsze wykorzystywała tego typu operacje psychologiczne, aby zdemoralizować stronę rosyjską, ale jak wiadomo, skostniałe rosyjskie Ministerstwo Obrony nigdy nie zadało sobie trudu, aby stworzyć takie „kampanie informacyjne”, pomimo licznych namawiających je do tego ze strony rosyjskiej. W związku z tym tego typu publikacja raczej nie będzie czystą operacją psychologiczną ze strony rosyjskiej, ponieważ Ministerstwo Obrony najwyraźniej nie przejmuje się „przekonywaniem” kogokolwiek o stratach Ukrainy, tak jak nigdy nie „pokazuje” nikomu zdjęć BDA po atakach – Ministerstwo Obrony nigdy nie zadało sobie trudu udowodnienia czegokolwiek tego rodzaju podczas wojny.
Ale ty decydujesz, w co chcesz wierzyć.
Film na pożegnanie: [w oryginale md]
Widzieliśmy wiele z tych ostatnich ataków rosyjskich dronów na ukraińskie transformatory energetyczne, ale najnowszy pokazuje, jak sytuacja się rozwinęła i ewoluowała. Ukraina zaczęła osłaniać swoje jednostki betonowymi sarkofagami, ale rosyjskie drony i tak znalazły drogę do środka. Teraz dodali szereg siatek i innych przeszkód, ale zobaczcie, jak delikatnie rosyjskie drony wciąż się przez nie przedostają – dodatkowe filmy z atakami na składowisko gazu i kolejny transformator energetyczny:

Wersal jako scena: symbolika zamiast stabilności
Opinia Wolfganga Effenbergera .
Wersal to miejsce, w którym porządek świata może zostać zainscenizowany – i gdzie już poniósł spektakularną porażkę. To, że Donald Trump wybrał właśnie to miejsce do podpisania nowego Memorandum o Porozumieniu (1) z Iranem, jest zatem czymś więcej niż historycznym zbiegiem okoliczności: Wersal to celowo wybrana scena dla obrazów wielkości, zwycięstwa i „pokoju”, które mają być sprzedawane głównie na rynku krajowym.
Za kamerami jednak pozostaje porozumienie, które jedynie zamraża przemoc, odracza kluczowe ryzyka i pozostawia nietkniętą strukturalną niestabilność na Bliskim Wschodzie. Podczas gdy Trump kreuje narrację wielkiego negocjatora w Sali Zwierciadlanej, pozostaje pytanie, czy Wersal w 2026 roku ponownie stanie się symbolem pokoju, który nawet w momencie podpisania opiera się na chwiejnych fundamentach.
Zdjęcia z Sali Zwierciadlanej z 17 czerwca 2026 roku są duże – ale papier cienki: 14-punktowe memorandum symbolizuje bliskie podobieństwo do 14-punktowego programu Woodrowa Wilsona z 8 stycznia 1918 roku, mającego na celu zakończenie I wojny światowej, obiecującego zawieszenie broni, otwarte szlaki morskie i setki miliardów dolarów pomocy gospodarczej, bez solidnych mechanizmów monitorowania i egzekwowania. Podczas gdy twardogłowi w Waszyngtonie i Teheranie już się mobilizują, Europie ponownie grozi uwięzienie między symboliczną retoryką pokojową a bardzo realnymi zagrożeniami dla bezpieczeństwa i energii.
Stany Zjednoczone w praktyce skapitulowały w nieudanej wojnie z Iranem i zgodziły się na bardzo korzystne dla Republiki Islamskiej porozumienie. Zgodnie z nim Iran ma otrzymać 300 miliardów dolarów z „funduszu odbudowy”. (2)
Stany Zjednoczone nie otrzymują w zamian niczego poza obietnicą, że „Iran nie zdobędzie broni jądrowej” – stanowisko, które Iran zajmuje od dawna; ponadto zacieśnienie stosunków między Katarem a Iranem zwiastuje początek tektonicznej zmiany w regionie Zatoki Perskiej.
Izraelska agencja informacyjna Hayom twierdziła nawet, że Trump potajemnie zatwierdził umowę finansową między Katarem a Iranem, która umożliwiała katarskim statkom tajny przemyt ropy naftowej przez Cieśninę Ormuz. (3)
Na pierwszy rzut oka wydaje się, że Iran zdobył ostatecznego asa [w rękawie?? md] , być może nawet ważniejszego niż zdobycie broni jądrowej: możliwość kontrolowania Cieśniny Ormuz według własnej woli od teraz. (4)
Ostatecznie Iran wychodzi z tego konfliktu wzmocniony, podczas gdy Stany Zjednoczone są ogromnie osłabione. Teraz Iranowi udało się osiągnąć jeszcze coś: rozłam między USA a Izraelem jeszcze bardziej się pogłębił. Trump był ostatecznie zmuszony wielokrotnie upominać Netanjahu w sprawie Libanu, po czym notowania Trumpa w Izraelu spadły podobno o 23 punkty procentowe w ciągu nocy. (5)
Czy to nowe Memorandum o Porozumieniu zostanie utrzymane? Raczej nie, jeśli rząd Izraela postawi na swoim. Netanjahu i jego zaufani ludzie już ogłosili, że Izrael nie wycofa się z Libanu i zasugerowali, że odrzucą włączenie Hezbollahu i Libanu do porozumienia.
Fragmenty z „Khorasanu”, konserwatywnego dziennika regionalnego z północno-wschodniego Iranu, bliskiego Gwardii Rewolucyjnej, doskonale odzwierciedlają pogląd irańskich radykałów: Dla nich porozumienie nie jest rozwiązaniem, lecz jedynie taktyczną odskocznią przed większą, nieuniknioną walką o władzę – militarną i ideologiczną. (6)
To jedynie chwila wytchnienia, pozwalająca na odbudowę przyszłych zdolności bojowych i obronnych oraz przygotowanie się do kompleksowej lub większej bitwy: Porozumienie jedynie odracza zbliżającą się apokaliptyczną „ostateczną bitwę”.
Takie media często działają jako „tubylcy” reprezentujący części aparatu bezpieczeństwa: testują narracje, które kierownictwo następnie przyjmuje lub od których się dystansuje, zależnie od sytuacji.
To właśnie sprawia, że takie komentarze są ważne: pokazują, jak wpływowe kręgi w systemie chcą „ukształtować” porozumienie wewnętrznie w Iranie. (7)
Dla USA, Izraela i ich sąsiadów jest to sygnał ostrzegawczy: nawet jeśli formalnie porozumienie zostanie utrzymane, Iran może je zinterpretować jako etap reorganizacji swojej władzy, a nie krok w kierunku deeskalacji.
Politycznie rzecz biorąc, taka retoryka osłabia zaufanie do trwałości porozumienia i wzmacnia tych, którzy uważają je za „sztuczkę” ze strony Iranu – w Waszyngtonie i Jerozolimie.
Oczywiście nie każde stwierdzenie gazety jest częścią doktryny państwowej; „Khorasan” przemawia przede wszystkim w imieniu tych, którzy swoją legitymizację znajdują w konflikcie i ideologii. (8)
Ale nawet poza sprawą „Chorasan” istnieje długa lista argumentów krytyków porozumienia:
Jednocześnie jednak w Teheranie pojawiają się głosy, że umowa ta postrzegana jest jako szansa na otwarcie gospodarcze i względną stabilizację.
Rzeczywistość prawdopodobnie będzie leżeć gdzieś pośrodku: części systemu chcą prawdziwego odprężenia, podczas gdy inne widzą w nim jedynie użyteczną z operacyjnego punktu widzenia pauzę – a te dwie frakcje obecnie ścierają się w obrębie reżimu. (9)
Po obu stronach – w części irańskiego establishmentu oraz w niektórych kręgach religijno-ideologicznych w Izraelu/USA – krążą apokaliptyczne narracje, które postrzegają konflikt nie jako kryzys do rozwiązania, lecz raczej jako preludium do „ostatecznej bitwy”. Narracje te wzmacniają się wzajemnie i utrudniają polityczne kompromisy. (10)
Iran: oczekiwanie na Mahdiego i „ostateczna bitwa”
W niektórych nurtach szyickiej ideologii rewolucyjnej konflikt pomiędzy USA („Wielkim Szatanem”) i Izraelem („Małym Szatanem”) jest interpretowany jako część kosmicznej walki dobra ze złem.
Prądy apokaliptyczne wiążą to z oczekiwaniem ukrytego 12. imama (Mahdiego): poważny kryzys lub bitwa na Bliskim Wschodzie przyspieszy jego powrót. (11)
Komentarze takie jak ten dotyczący „Khorasanu” („chwila wytchnienia przed ostateczną bitwą”) pasują do tego schematu: porozumienie nie jest rozwiązaniem, lecz taktyczną przerwą, mającą na celu przygotowanie się do wielkiej, ostatecznie nacechowanej religijnie, decydującej bitwy. (12)
Pogląd ten nie odzwierciedla całego spektrum opinii na temat Iranu, ale jest wyraźnie obecny w kręgach Gwardii Rewolucyjnej i niektórych ortodoksyjnych mediów.
USA: Ewangelickie i chrześcijańsko-syjonistyczne interpretacje czasów ostatecznych
Niektórzy ewangelikanie w USA wyznają teologię czasów ostatecznych (dyspensacjonalizm), w której Izrael, konflikt na Bliskim Wschodzie i wojna z „Persją” (Iranem) są uważane za podstawowe elementy biblijnych proroctw o czasach ostatecznych. (13)
Wielu chrześcijańskich syjonistów wierzy, że zgromadzenie Żydów w Ziemi Izraela, poważna wojna w regionie i bitwa (Armagedon) są warunkami wstępnymi Drugiego Przyjścia Jezusa, a badania pokazują, że takie idee odgrywają rolę w niektórych kręgach wojskowych i republikańskich: Iran jest postrzegany jako mocarstwo „satanistyczne”, a wojna jako możliwy czynnik wywołujący koniec czasów. (14)
Politycznie rzecz biorąc, oznacza to silne poparcie dla twardej linii wobec Iranu i jak największej współpracy z Izraelem – jako misji o podłożu religijnym.
Izrael: Ruchy mesjańskie i „Wielki Izrael”
W dyskursie izraelskim obrazy apokaliptyczne nie odgrywają tak istotnej roli jak w ewangelikalizmie amerykańskim, istnieją jednak ruchy mesjańskie i narodowo-religijne, które łączą obecne konflikty z biblijnymi bitwami i proroctwami. (15)
Niektórzy aktorzy odwołują się do obietnic biblijnych („od Nilu do Eufratu”) lub do idei „Wielkiego Izraela”, w którym sukcesy militarne rozumiane są jako część boskiego planu. (16)
Nurty te często postrzegają Iran nie tylko jako przeciwnika w polityce bezpieczeństwa, ale jako wroga egzystencjalnego, ideologiczno-religijnego – przez co kompromisy postrzegane są jako „zdrada”.
Nie stanowią większości w Izraelu, ale mają wpływ na retorykę i politykę, zwłaszcza w kręgach prawicowych i religijnych.
Jak narracje wzajemnie się wzmacniają
Irańscy radykałowie mówią o „ostatecznej bitwie” przeciwko USA/Izraelowi; potwierdza to amerykańską ewangelicką wizję złego, apokaliptycznego wroga, z którym trzeba walczyć „do końca”. (17)
Z kolei irańskie media podchwytują wypowiedzi chrześcijańskich syjonistów (Armageddon, „biblijne prawo” do lądowania, Trump jako „namaszczony”), twierdząc, że Zachód w rzeczywistości chce prowadzić świętą wojnę. (18)
Konflikty geopolityczne stają się zatem „wojną narracji”, w której każda ze stron cytuje najbardziej skrajne głosy drugiej, aby zmobilizować własną ludność i podważyć wszelką chęć pójścia na kompromis. (19)
Wzajemny ładunek religijno-apokaliptyczny zwiększa ryzyko eskalacji: incydent szybko zostaje zinterpretowany jako „znak”, a nie jako problem podlegający negocjacjom.
Dopóki narracje o „ostatecznej bitwie” będą miały wpływ, umowa ramowa będzie postrzegana przez obie strony jedynie jako taktyczny krok tymczasowy – okazja do ponownego uzbrojenia na drodze do nieuniknionej klęski drugiej strony. (20)
Wyjaśnia to, dlaczego zarówno irańscy radykałowie, jak i pewne kręgi w Izraelu/USA nie ufają tej umowie lub chcą ją otwarcie sabotować: nie pasuje ona do świata zmierzającego ku wielkiej, decydującej bitwie. (21)
15 czerwca 2026 roku amerykański moderator Larry C. Johnson zadał pytanie: „Co skłoniło Trumpa do zawarcia umowy z Iranem?” (22) Dla Johnsona odpowiedź była jasna:
Trump zawarł tę umowę przede wszystkim z obawy przed załamaniem gospodarczym z powodu niedoborów ropy naftowej. Jednak takie jedno-przyczynowe wyjaśnienie jest zbyt dużym uproszczeniem. Polityka zagraniczna tej skali niemal zawsze ma wiele motywów (sytuacja militarna, sojusznicy, presja polityczna w kraju, rynki, dyplomacja).
Prognoza Johnsona dotycząca przedłużającej się normalizacji Cieśniny Ormuz jest z pewnością realistyczna: opóźnienia spowodowane czasem transportu (kilka tygodni) i rozminowywaniem są prawdopodobne i często niedoszacowane. Dodając do tego ryzyko ubezpieczeniowe i klasyfikację stref wojennych, ponowne otwarcie Cieśniny Ormuz nie przyniesie natychmiastowej ulgi w niedoborach na światowym rynku ropy naftowej. Ponowne otwarcie Cieśniny Ormuz jest warunkiem koniecznym, ale w żadnym wypadku niewystarczającym do normalizacji globalnych dostaw ropy. Kilka czynników opóźni znaczną ulgę dla rynków światowych, prawdopodobnie o tygodnie, a nawet miesiące.
Pod koniec kwietnia „Washington Post” poinformował , że Pentagon poinformował Kongres, iż całkowite oczyszczenie Cieśniny Ormuz z irańskich min wojskowych może zająć sześć miesięcy.
Otwarcie cieśniny jest warunkiem wstępnym normalizacji rynku ropy naftowej, a nie samą normalizacją. Realistyczna sekwencja działań jest następująca: ostrożne, początkowe wznowienie przewozów przez operatorów najbardziej tolerancyjnych na ryzyko, następnie stopniowe certyfikowanie rozminowania niektórych kanałów, a następnie powolny powrót głównego nurtu żeglugi handlowej, w miarę jak ubezpieczyciele stopniowo obniżają składki za ryzyko wojenne, a dopiero kilka tygodni później faktyczne dotarcie tej ropy do rafinerii i jej przekształcenie w produkt nadający się do użytku.
Rozsądne szacunki wskazują, że w wyniku dzisiejszego porozumienia rynki światowe mogą odnotować znaczny wzrost podaży za co najmniej sześć do dziesięciu tygodni, zakładając brak incydentów, strajków minowych, zmian politycznych i współpracę Iranu w zakresie usuwania min. Wszystko to może pójść nie tak, a każdy błąd resetuje zegar.
Ponadto po otwarciu Ormuzu można się spodziewać problemów logistycznych, ryzyk ubezpieczeniowych i opóźnień.
Trwałe zawieszenie broni wymaga przede wszystkim minimum wspólnych interesów i wiarygodnych zabezpieczeń; samo zaprzestanie działań wojennych nie wystarczy. Z tych minimalnych warunków musi wyłonić się proces polityczny, który stopniowo przekształci się w trwały porządek pokojowy. (23)
Niezbędne warunki zawieszenia broni
Po pierwsze, obie strony – choćby ze względu na własny interes – muszą zaakceptować, że nie osiągną decydującego zwycięstwa militarnego w krótkim okresie i że zaprzestanie walk będzie dla nich stosunkowo korzystne (np. ze względu na stabilizację lub konsolidację).
Nie da się tego zrobić bez neutralnych lub przynajmniej wzajemnie akceptowanych obserwatorów (np. ONZ, OBWE, państwa trzecie), którzy dokumentują naruszenia i publikują raporty; bez przejrzystości każda strona natychmiast oskarży drugą o kłamstwo.
Konsekwencje (polityczne, ekonomiczne i militarne) muszą zostać ustalone z góry, jeśli jedna ze stron systematycznie narusza zawieszenie broni; w przeciwnym razie tekst porozumienia pozostanie bezwartościowy.
Zawieszenie broni może być trwałe tylko wtedy, gdy nie załamie się przy pierwszym kryzysie; dlatego musi zawierać jasne i szczegółowe ustalenia: im bardziej konkretnie zostaną uregulowane czas, miejsca, kanały komunikacji, procedury na wypadek incydentów i role obserwatorów, tym mniej miejsca na interpretacje, które mogą posłużyć do oszustwa. (24)
Aby z tego wyniknął „trwały pokój”, obok deeskalacji militarnej potrzebna jest druga, polityczna droga, a także jasno określony format negocjacji (np. konferencja, plan działania, „proces pokojowy”), który zostanie zaakceptowany przez wszystkich zainteresowanych aktorów, a nie będzie jedynie figowym listkiem, a także długoterminowe porozumienia dotyczące granic, rozmieszczenia sił i zobowiązań sojuszniczych. (25)
Warunki konieczne i wystarczające dla pokoju
Konieczna jest wola polityczna po obu stronach, aby zaprzestać walk i dokonać konkretnych, kontrolowanych ustaleń militarnych (linie, wycofanie, nadzór, sankcje), a także proces polityczny, który przynajmniej otworzy perspektywę dalszych negocjacji.
Wystarczająca dla zawieszenia broni, które może z niebłahym prawdopodobieństwem doprowadzić do trwałego pokoju, byłaby sytuacja, w której koszty jego zerwania byłyby wystarczająco wysokie dla obu stron (ze względu na gwarancje zewnętrzne oraz konsekwencje gospodarcze i polityczne), a główne punkty sporne podlegałyby negocjacjom i byłyby rozwiązywane krok po kroku w ramach jasno ustrukturyzowanego, międzynarodowego procesu (terytorium, bezpieczeństwo, prawo). (26)
Dopiero gdy wszystkie te warunki zostaną spełnione jednocześnie, badacze pokoju będą mogli mówić o realnej szansie, że zawieszenie broni stanie się nie tylko nową „przestrzenią wytchnienia” przed kolejną ofensywą, ale przejściem do trwałego pokoju. (27)
„Brak otwartej przemocy” nie oznacza koniecznie prawdziwego pokoju; potrzeba „sprawiedliwości i struktur pokojowych”.
Historyczne procesy pokojowe za każdym razem kończyły się niepowodzeniem z powodu tych samych wzorców: upokarzania przegranych, pomijania głównych konfliktów, braku egzekwowania przepisów oraz obecności silnych podmiotów destrukcyjnych zarówno wewnątrz kraju, jak i poza nim. (28)
Klasyczny „przypadek porażki”: Wersal i Liga Narodów
Traktat wersalski był typowym zwycięskim pokojem, który wiązał się z poważnym upokorzeniem przegranego, ale nie włączył się trwale do akceptowanego porządku. (30)
Niemcy i państwa, z którymi byli sojusznicy, postrzegały traktaty pokojowe z Paryża jako narzucony, niesprawiedliwy porządek.
Liga Narodów, która powstała po I wojnie światowej w duchu zwycięzców, musiała zarządzać tym „niepokojącym porządkiem”, dlatego też od samego początku została zdyskredytowana przez wielu i utraciła autorytet właśnie wśród państw, które miała rzekomo obejmować. (31)
Pokój postrzegany jako zwycięski pokój, osiągnięty bez prawdziwych negocjacji i bez żadnych oczekiwań co do późniejszej rewizji, stwarza silne siły rewizjonistyczne i długoterminową niestabilność. (32)
Procesy krok po kroku (Bliski Wschód): przykład z Oslo
Porozumienie z Oslo celowo pominęło kluczowe kwestie statusu końcowego (Jerozolima, osiedla, granice, uchodźcy) i odłożyło je na przyszłość – fakt, że właśnie te główne konflikty zostały odroczone, uważa się za „wadę projektową” (33).
Środki budowy zaufania były systematycznie sabotowane przez zwolenników twardego kursu: z jednej strony ekspansja izraelskich osiedli, a z drugiej ataki grup takich jak Hamas.
Brakowało skutecznych mechanizmów sankcji za naruszenie umowy, zasady przyznawania nagród były niejasne, a kary za nieprzestrzeganie umowy praktycznie nie istniały, co powodowało, że bodźce do poważnego traktowania umów były niewielkie. (34)
Punkty zwrotne w polityce (zabójstwo Rabina, zmiana rządu na Netanjahu, druga intifada) spowodowały, że większość odeszła od obozów nastawionych na kompromis; proces ten uległ stagnacji i w efekcie rozpadł się.
Lekcja, jaką z tego płynie, jest taka, że jeśli kluczowe kwestie zostaną odłożone, ekstremiści mogą sabotować proces bez kontroli. Bez wiarygodnego egzekwowania prawa proces staje się kruchy i może się załamać nawet pod wpływem jednego wstrząsu. (35)
Czego potrzeba do udanych pokojów
Pokojowe porozumienia oparte na wzajemnym kompromisie i ograniczonej karze (Westfalia, Wiedeń) zazwyczaj trwają dłużej niż te, które koncentrują się głównie na upokorzeniu (Wersal). (36)
Wiele procesów pokojowych i porozumień zakończyło się niepowodzeniem, ponieważ nie zaangażowały się w nie ważne strony walczące lub potężne strony trzecie (milicje, państwa sąsiednie) i nie miały one zabezpieczenia ani militarnego, ani politycznego, ani ekonomicznego, co oznaczało, że naruszenia nie zostały ukarane. (37)
Traktaty pokojowe podpisywane wyłącznie przez elity, ale pozbawione solidnej podstawy wśród społeczeństwa lub struktur władzy, łatwo rozpadają się, gdy zmieniają się rządy lub mobilizują się radykałowie. (38)
Długoterminowe, skuteczne porozumienia pokojowe łączą równowagę sił, akceptowalne kompromisy i mechanizmy kontroli, aby faktycznie egzekwować porozumienia. (39)
Teza centralna Nate’a Swansona („Świat po wojnie irańskiej”)
Już pod koniec marca 2026 r. Nate Swanson w artykule w czasopiśmie Foreign Affairs pt. „The World After the Iran War” (40) argumentował, że Iran nie wygrał wojny z USA i Izraelem militarnie, lecz politycznie: Reżim przetrwał, a irańscy przywódcy mogą pomóc w ustaleniu warunków powojennego porządku.
Kluczowym pytaniem jest teraz, czy Teheran „wygra pokój” w nadchodzących negocjacjach, czy też odizoluje się, wysuwając maksymalistyczne żądania.
Kluczową kwestią jest Cieśnina Ormuz: przez ten wąski przesmyk przepływa około jedna piąta światowej ropy naftowej; wojna pokazała, że Iran może poważnie zakłócić żeglugę, a tym samym dysponuje ogromną siłą nacisku ekonomicznego. (41)
Swanson przedstawia dylemat: Iran może wykorzystać Ormuz albo jako model biznesowy (tranzyt, opłaty, pośredni wpływ), albo jako dźwignię bezpieczeństwa (groźba blokad, asymetryczne odstraszanie) – równoczesne wykorzystywanie obu jest mało prawdopodobne, ponieważ stałe zagrożenie kryzysem zniechęca do inwestycji i handlu.
Z irańskiej perspektywy „zwycięstwo” oznacza: brak zmiany reżimu, brak upadku i ciągłą możliwość szkodzenia Stanom Zjednoczonym i ich sojusznikom. (42)
Z globalnej perspektywy to zwycięstwo oznacza, że dawne założenie, iż amerykańska supremacja jest w stanie politycznie złamać każdego przeciwnika, nie jest już prawdą – opór i sama wytrwałość mogą wystarczyć, aby zmienić układ sił.
Swanson odwołuje się do Iana Bremmera i Firasa Masad, którzy opisują wojnę jako „największą porażkę polityki zagranicznej” obu prezydentur Trumpa. (43)
Odnosi się to do kilku poziomów awarii:
USA chciały osłabić Iran militarnie, odstraszyć go lub zmienić jego reżim; zamiast tego Teheran przetrwał, dostosował swoją strategię i zainscenizował całe wydarzenie jako triumf nad supermocarstwem.
Sojusznicy widzą, że Waszyngton może wyrządzić ogromne szkody, ale nie jest w stanie wiarygodnie wyegzekwować stabilnych rezultatów politycznych; przeciwnicy zaś widzą, że wytrwałość i asymetryczny opór wpływają na wynik polityczny.
Nasila się wrażenie zmiany układu sił na rzecz systemu „post-amerykańskiego” lub wielobiegunowego – zwłaszcza dlatego, że wojna pokazuje, iż przewaga militarna USA nie przekłada się automatycznie na kontrolę polityczną w regionie. (44)
Chociaż Stanom Zjednoczonym udało się zadać Iranowi poważne straty militarne, w tym wyeliminować kluczowy personel i cele w powietrzu i na morzu, nie udało im się doprowadzić do upadku reżimu ani trwałej eliminacji irańskiego potencjału militarnego. (45)
Iran pokazał, że pomimo swojej militarnej słabszej pozycji, dysponuje wystarczającymi możliwościami, aby zagrozić siłom zbrojnym USA i ich sojusznikom na wielu frontach (rakiety, drony, broń proxy, cyberprzestrzeń, Ormuz). (46)
Dla Waszyngtonu ujawniło to klasyczny problem zaprzeczania: można wiele zniszczyć, ale nie da się uniemożliwić przeciwnikowi przetrwania politycznego i dalszego siania zamętu. (47)
Jeśli chodzi o Iran, kraj ten jest osłabiony militarnie i częściowo instytucjonalnie wydrążony, ale jego reżim umocnił się w kraju wokół jeszcze silniejszego rdzenia i nadal stanowi zagrożenie na arenie międzynarodowej, właśnie dlatego, że opiera się na dźwigni ekonomicznej (energia, transport morski). (48)
Swanson powołuje się na artykuły i podcasty, które rzucają światło na dalsze konsekwencje.
Kluczowe aspekty podatności Zachodu
Rynki energii i ryzyko związane z Cieśniną Ormuz: (Częściowe) zamknięcie lub zagrożenie Cieśniny Ormuz wywołało ogromny szok cenowy w sektorze energii; wiele krajów na całym świecie (Chile, Korea Południowa, kraje afrykańskie) musiało podjąć środki nadzwyczajne, co uwydatniło globalną podatność na konflikty regionalne. (49)
Erozja wpływów USA: Obserwatorzy uważają, że wojna z Iranem przyspiesza tendencję do słabnięcia normatywnej i realnej dominacji USA. Inne mocarstwa, takie jak Chiny, wykorzystują to do zdobycia wpływów gospodarczych i politycznych.
Państwa Zatoki Perskiej zaczynają dywersyfikować swoje strategie bezpieczeństwa, zamiast polegać wyłącznie na ochronie ze strony Stanów Zjednoczonych.
Polityka bezpieczeństwa Izraela coraz częściej jawi się wielu partnerom jako źródło eskalacji.
Iran próbuje mocniej zakorzenić się w porządku zdominowanym przez „wschodnią” stronę, a nie przez stronę zachodnią (np. Szanghajską Organizację Współpracy, współpracę z Chinami i Rosją), aby zwiększyć stabilność swojego reżimu i odporność na sankcje. (50)
Wynik i konsekwencje
W rezultacie widzimy niejednoznaczną sytuację, „ani wojny, ani pokoju”: formalne zawieszenia broni, ale ciągła przemoc o niskiej intensywności, przedłużające się negocjacje, zwłaszcza w sprawie programu nuklearnego i gwarancji bezpieczeństwa. (51)
W newsletterze Swanson odwołuje się do podcastu z Narges Bajoghli i Valim Nasrem, w którym poruszana jest kwestia nowych konstelacji przywódczych i dostosowania irańskiej polityki wewnętrznej i zagranicznej.
Mimo zabójstwa czołowych postaci, irański system zachował swoją istotę, na przykład poprzez sukcesję dynastyczną i mobilizację narracji nacjonalistycznych; siły umiarkowane uległy dalszej marginalizacji.
Iran w coraz większym stopniu koncentruje swoją strategię przetrwania na instrumentach ekonomicznych konfliktu (energia, tranzyt, obejście sankcji), wspieranych asymetrycznymi środkami bezpieczeństwa zamiast klasycznego uzbrojenia konwencjonalnego. (52)
Konsekwencje wojny, trudności gospodarcze i aparat represji pogłębiają przepaść między społeczeństwem a reżimem; wojna pokazuje jednak, że nie prowadzi to automatycznie do powstania, dopóki organy bezpieczeństwa funkcjonują prawidłowo, a reżim kontroluje dyskurs. (53)
Ta złożona sytuacja wyjaśnia, dlaczego Swanson mówi o „kruchym zwycięstwie”: Iran przetrwał i wygrał – ale za cenę głębokich słabości strukturalnych, które w przyszłości sprawią, że reżim będzie podatny na kryzysy wewnętrzne i presję zewnętrzną.
Wniosek
Porozumienie o porozumieniu między USA a Iranem nie jest zatem punktem końcowym, lecz kruchym początkiem dłuższego okresu walk o władzę i renegocjacji: otwiera ono drogę do zawieszenia broni, złagodzenia sankcji i stworzenia ram dla porozumień nuklearnych i dotyczących Ormuzu – jednak jego przyszłość zależy od tego, czy obie strony wykorzystają te ramy jako szansę na trwały porządek, czy też potraktują je jedynie jako taktyczną przerwę przed kolejną eskalacją. (54)
Nadchodzące miesiące rozstrzygną, czy memorandum stanie się prawnie wiążącym porozumieniem pokojowym i nuklearnym, czy też pozostanie w pamięci jako symboliczny moment w Wersalu – imponująco wyreżyserowany, ale podważony politycznie przez nieufność, ograniczenia wewnętrzne i próby obu stron maksymalizacji krótkoterminowych zysków władzy. (55)
+++
Wolfgang Effenberger, urodzony w 1946 roku, zdobył dogłębną wiedzę na temat „pola bitwy nuklearnej” w Europie, przygotowywanego przez USA, służąc jako kapitan w niemieckich oddziałach saperskich. Po dwunastu latach służby studiował nauki polityczne i edukację średnią (budownictwo/matematyka) w Monachium, a następnie do 2000 roku wykładał w uczelni technicznej budownictwa. Od tego czasu publikował prace na temat najnowszej historii Niemiec i geopolityki USA. Do jego najnowszych publikacji należą: „Czarna księga UE i NATO” (2020), „Niedoceniana potęga” (2022) oraz „Od wojny do porządku światowego” (2026).
+++
1) Tekst Porozumienia z Islamabadu pomiędzy Islamską Republiką Iranu a Stanami Zjednoczonymi Ameryki.
Islamska Republika Iranu i Stany Zjednoczone Ameryki (skrócony tekst Porozumienia z Islamabadu) wspólnie i w dobrej wierze uzgodniły następujące postanowienia w dniu 18 czerwca 2026 r.:
1. … niniejsza Deklaracja Intencji wzywa do natychmiastowego i trwałego zaprzestania działań wojennych na wszystkich frontach, w tym w Libanie, i zobowiązuje się do nierozpoczynania odtąd żadnych wojen ani działań wojennych przeciwko sobie, do powstrzymania się od gróźb i przemocy wobec siebie nawzajem oraz do zagwarantowania integralności terytorialnej i suwerenności Libanu. Ostateczne porozumienie potwierdzi trwałe zakończenie działań wojennych na wszystkich frontach, w tym w Libanie, oraz pozostałe postanowienia niniejszej klauzuli.
2. … zobowiązują się do poszanowania suwerenności i integralności terytorialnej drugiej strony oraz do nieingerowania w jej sprawy wewnętrzne.
3. … zobowiązują się do przeprowadzenia negocjacji i osiągnięcia porozumienia końcowego w terminie nie dłuższym niż 60 dni, z możliwością przedłużenia za obopólną zgodą.
4. Niezwłocznie po podpisaniu niniejszego Porozumienia Stany Zjednoczone Ameryki rozpoczną znoszenie blokady morskiej i wszelkich form nękania lub utrudniania działalności Islamskiej Republiki Iranu, a blokadę morską całkowicie zniosą w ciągu 30 dni. W tym okresie natężenie ruchu statków będzie proporcjonalne do natężenia ruchu ustalonego przez Islamską Republikę Iranu przed wojną.
Stany Zjednoczone Ameryki zobowiązały się do wycofania swoich sił zbrojnych z regionu przygranicznego z Islamską Republiką Iranu w ciągu 30 dni od zawarcia ostatecznego porozumienia.
5. Po podpisaniu niniejszego Porozumienia, Islamska Republika Iranu dołoży wszelkich starań, aby zapewnić bezpieczny, bezpłatny przepływ statków handlowych między Zatoką Perską a Morzem Omańskim przez 60 dni. Ruch handlowy zostanie uruchomiony natychmiast i będzie w pełni operacyjny w ciągu 30 dni, z uwzględnieniem konieczności usunięcia przeszkód technicznych i wojskowych oraz oczyszczenia z min.
Republika Islamska Iranu podejmie negocjacje z Sułtanatem Omanu w celu ustalenia przyszłej administracji i usług morskich w Cieśninie Ormuz zgodnie z obowiązującym prawem międzynarodowym i suwerennymi prawami państw nadbrzeżnych Cieśniny Ormuz, a także przeprowadzi konsultacje z innymi państwami nadbrzeżnymi Zatoki Perskiej.
6. Stany Zjednoczone Ameryki zobowiązują się wspólnie ze swoimi partnerami regionalnymi do opracowania ostatecznego programu, uzgodnionego przez obie strony, na rzecz odbudowy i rozwoju gospodarczego Republiki Islamskiej Iranu, zapewniającego co najmniej 300 miliardów dolarów.
Mechanizm wdrożenia tego programu zostanie sfinalizowany w ciągu 60 dni w ramach umowy końcowej. Wszystkie niezbędne zgody, zwolnienia i licencje na powiązane transakcje finansowe zostaną udzielone przez Stany Zjednoczone Ameryki.
7. Stany Zjednoczone Ameryki zobowiązują się do zniesienia wszelkiego rodzaju sankcji wobec Islamskiej Republiki Iranu, w tym rezolucji Rady Bezpieczeństwa Organizacji Narodów Zjednoczonych, rezolucji Rady Gubernatorów Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej oraz wszystkich jednostronnych sankcji USA, zarówno pierwotnych, jak i wtórnych, zgodnie z harmonogramem uzgodnionym w ramach ostatecznego porozumienia.
Republika Islamska Iranu i Stany Zjednoczone Ameryki uznają fundamentalne znaczenie wspomnianej kwestii zniesienia sankcji i wyrażają zamiar niezwłocznego podjęcia negocjacji w celu osiągnięcia wzajemnego porozumienia w tej sprawie.
8. Islamska Republika Iranu potwierdza, że nie będzie produkować ani nabywać broni jądrowej. Islamska Republika Iranu i Stany Zjednoczone Ameryki uzgodniły, że status zgromadzonych materiałów wzbogaconych zostanie ustalony w drodze mechanizmu uzgodnionego przez obie strony i zgodnie z harmonogramem określonym w klauzuli 7, co najmniej poprzez rozcieńczanie na miejscu, pod nadzorem Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej.
Obie strony zgadzają się również na omówienie kwestii wzbogacania i innych wspólnie uzgodnionych tematów związanych z potrzebami nuklearnymi Islamskiej Republiki Iranu w oparciu o satysfakcjonujące ramy, które zostaną uzgodnione w umowie końcowej. Umowa końcowa potwierdzi postanowienia niniejszej klauzuli. Islamska Republika Iranu i Stany Zjednoczone Ameryki uznają fundamentalne znaczenie wyżej wymienionych kwestii nuklearnych i wyrażają zamiar niezwłocznego podjęcia negocjacji w celu osiągnięcia wzajemnego porozumienia.
9. Islamska Republika Iranu i Stany Zjednoczone Ameryki zgadzają się utrzymać status quo do czasu osiągnięcia ostatecznego porozumienia. Islamska Republika Iranu utrzyma status quo w swoim programie nuklearnym, a Stany Zjednoczone Ameryki nie nałożą nowych sankcji na Iran ani nie rozmieszczą dodatkowych sił w regionie.
10. Stany Zjednoczone Ameryki zobowiązują się, po podpisaniu niniejszego Porozumienia i do czasu zniesienia sankcji, do niezwłocznego wydania Departamentowi Skarbu zezwoleń na eksport irańskiej ropy naftowej, produktów petrochemicznych i ich pochodnych, a także wszystkich powiązanych usług, takich jak bankowość, ubezpieczenia, transport itp.
11. Stany Zjednoczone Ameryki zobowiązują się do całkowitego uwolnienia ograniczonych lub zamrożonych funduszy i aktywów Islamskiej Republiki Iranu po wdrożeniu niniejszego Porozumienia.
Stany Zjednoczone Ameryki i Islamska Republika Iranu uzgodnią procedurę wypłaty tych środków w trakcie negocjacji. Środki te, niezależnie od tego, czy znajdują się na rachunku głównym, czy zostały przelane, muszą być w pełni dostępne do wypłaty każdemu beneficjentowi końcowemu wyznaczonemu przez Bank Centralny Islamskiej Republiki Iranu.
Stany Zjednoczone Ameryki zobowiązują się udzielić wszelkich niezbędnych zezwoleń i licencji w tym zakresie.
12. Republika Islamska Iranu i Stany Zjednoczone Ameryki zgadzają się na utworzenie mechanizmu wykonawczego, który będzie monitorował pomyślne wdrożenie niniejszego Porozumienia i przyszłe przestrzeganie umowy końcowej.
13. Po podpisaniu niniejszego Porozumienia i pod warunkiem rozpoczęcia wdrażania postanowień klauzul 1, 4, 5, 10 i 11 niniejszego Porozumienia oraz kontynuacji tych środków, Republika Islamska Iranu i Stany Zjednoczone Ameryki rozpoczną negocjacje wyłącznie w sprawie pozostałych postanowień umowy końcowej.
14. Ostateczne porozumienie zostanie potwierdzone wiążącą rezolucją Rady Bezpieczeństwa ONZ.
https://sonar21.com/co-skłoniło-Trumpa-do-zawarcia-umowy-z-Iranem
3) https://www.israelhayom.com/2026/06/15/trump-secretly-approved-qatar-iran-cash-deal/
4) https://edition.cnn.com/2026/06/16/politics/us-intel-assessment-iran-shut-strait-hormuz
5) https://www.nytimes.com/2026/01/11/us/politics/trump-interview-transcript.html
6) https://www.dw.com/de/iran-usa-abkommen-vorw%C3%BCrfe-israel-beirut-pakistan/a-77546211
8) https://www.dw.com/de/iran-usa-abkommen-vorw%C3%BCrfe-israel-beirut-pakistan/a-77546211
10) https://www.independent.co.uk/news/world/middle-east/iran-israel-religion-trump-b2775107.html
11) https://www.independent.co.uk/news/world/middle-east/iran-israel-religion-trump-b2775107.html
12) https://magazin.zenith.me/de/kultur/religioese-narrative-im-usa-israel-iran-konflikt
15) https://magazin.zenith.me/de/kultur/religioese-narrative-im-usa-israel-iran-konflikt
17) https://www.independent.co.uk/news/world/middle-east/iran-israel-religion-trump-b2775107.html
18) https://www.sonntagsblatt.de/artikel/glaube/apokalyptische-politik-wenn-religion-den-krieg-deutet
19) https://www.independent.co.uk/news/world/middle-east/iran-israel-religion-trump-b2775107.html
21) https://www.independent.co.uk/news/world/middle-east/iran-israel-religion-trump-b2775107.html
22) https://sonar21.com/co-wywołało-wpływ Trumpa na zawarcie umowy z Iranem/
24) https://www.dw.com/de/waffenruhe-oder-waffenstillstand-was-ist-der-unterschied/a-67244943
30) https://www.geschichte-abitur.de/friedensschluesse-im-vergleich
33) https://www.tagesspiegel.de/politik/warum-das-nahost-abkommen-von-oslo-gescheitert-ist-5531551.html
34) https://www.kas.de/de/laenderberichte/detail/-/content/30-jahre-oslo-abkommen
35) https://lernen-aus-der-geschichte.de/beitrag/15577/
37) https://www.ssoar.info/ssoar/bitstream/handle/document/69824/69824_1.pdf?sequence=1
38) https://www.tagesspiegel.de/politik/warum-das-nahost-abkommen-von-oslo-gescheitert-ist-5531551.html
39) https://www.uni-muenster.de/imperia/md/content/religion_und_politik/aktuelles/2018/04_2018/pm_wie_sind_friedensschluesse_in_der_geschichte_gelungen.pdf
40) Nate Swanson, „Świat po wojnie z Iranem”, Foreign Affairs , 21 marca 2026 r.
42) https://professorrobertpape.substack.com/p/the-world-after-iran
43) https://www.prospectmagazine.co.uk/world/middle-east/72854/beyond-the-iran-war
44) https://professorrobertpape.substack.com/p/the-world-after-iran
46) https://professorrobertpape.substack.com/p/the-world-after-iran
48) https://foreignaffairsinfo.substack.com/p/the-uncalculated-war
50) https://mepc.org/commentaries/the-iran-war-goes-global-free-to-read/
51) https://www.nytimes.com/2026/06/12/world/middleeast/iran-war-limbo.html
52) https://foreignaffairsinfo.substack.com/p/the-uncalculated-war
54) https://switzerland.news-pravda.com/world/2026/06/14/17191.html
+++

Artykuł publicystyczny autorstwa Günthera Burbacha.
Czyż przed chwilą nie było spokoju?
Zaledwie kilka dni temu opinia publiczna usłyszała przełom dyplomatyczny. Z Waszyngtonu popłynęły doniosłe deklaracje. Sytuacja została zażegnana, szlaki żeglugowe miały zostać zabezpieczone, a region był gotowy na nową fazę stabilizacji. Przesłanie było jasne: Stany Zjednoczone po raz kolejny udowodniły swoją zdolność do zarządzania sytuacją na Bliskim Wschodzie.
Wygląda na to, że dziś nikt tak naprawdę nie wie, jakie są te zasady.
Izrael ponownie bombarduje cele w Libanie. Iran po raz kolejny grozi użyciem Cieśniny Ormuz. Ceny ropy naftowej reagują nerwowo. Giełdy skaczą w górę lub w dół z każdą nową wiadomością. Waszyngton wydaje uspokajające oświadczenia, Teheran gromkie ostrzeżenia, a Jerozolima przedstawia argumenty bezpieczeństwa.
Wszyscy tłumaczą, dlaczego ich działania są konieczne. Ale im dłużej śledzisz wiadomości, tym prostsze staje się pytanie:
Czy mamy teraz pokój, czy nie?
Jeżeli nawet kilka dni po rzekomym przełomie nikt nie potrafi już jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie, to właśnie to może być prawdziwym problemem.
Świat doświadcza obecnie dziwnej formy geopolityki. Ogłaszane są wielkie sukcesy, podczas gdy rzeczywistość jednocześnie podąża w innym kierunku. Konflikty są deklarowane jako opanowane, podczas gdy gdzie indziej już rozpoczyna się kolejna eskalacja. Ogłaszana jest stabilizacja, podczas gdy rynki co godzinę wyceniają coś przeciwnego.
Być może największą ironią naszych czasów jest to, że rzekomy proces pokojowy ujawnił przede wszystkim jedną rzecz: ogromną kruchość porządku globalnego.
Ponieważ prawdziwa kwestia władzy nie rozstrzyga się dziś w Waszyngtonie, Jerozolimie czy Teheranie. Rozstrzygają ją rynki finansowe.
Teraz jeden doniesienia o Ormuzie wystarczają, by wprawić w ruch miliardy. Zdanie z Teheranu. Akcja militarna w Libanie. Oświadczenie z Waszyngtonu.
Ceny ropy naftowej już rosną lub spadają. Firmy energetyczne reagują. Linie lotnicze są pod presją. Firmy przeliczają swoje koszty. Traderzy zamykają pozycje. Algorytmy przeszukują agencje prasowe i podejmują decyzje o kupnie lub sprzedaży w ułamkach sekundy.
Podczas gdy większość ludzi śpi, miliardy zmieniają właścicieli. Ludność odczuwa konsekwencje później. Na stacji benzynowej. Przy rachunku za ogrzewanie. Podczas zakupów. Poprzez rosnące koszty transportu. Poprzez odnowione obawy przed inflacją. Współczesna wojna nie podróżuje już po świecie wyłącznie czołgami i pociskami. Podróżuje cenami. I właśnie dlatego nie należy gubić się w historiach sukcesów militarnych. Ważniejsze pytanie brzmi:
Co tak naprawdę osiągnięto? Zachód chciał stabilności. Znów dyskutuje o Ormuzie. Zachód chciał przewidywalności. Znów doświadcza ekstremalnych wahań na rynkach energii. Zachód chciał uniemożliwić Iranowi wywieranie presji na globalną gospodarkę. Ale połowa świata znów debatuje, czy Teheran jest w ogóle zdolny do tego.
Oczywiście, można argumentować, że Izrael realizuje swoje interesy bezpieczeństwa. Biorąc pod uwagę doświadczenia ostatnich lat i zagrożenie ze strony Hezbollahu, politycznie nie do pomyślenia byłoby, aby rząd Izraela oświadczył, że po prostu poczeka i zobaczy, pomimo postrzeganych zagrożeń. Z izraelskiej perspektywy kwestią jest odstraszanie i zapobieganie dalszym atakom. Równie zrozumiałe jest jednak, że Iran przedstawia ostatnie wydarzenia w zupełnie innym świetle. Teheran od lat postrzega siebie jako pod presją militarną, gospodarczą i polityczną i regularnie powołuje się na swoje prawo do reagowania na wydarzenia w regionie.
Obie strony potrafią wyjaśnić swój punkt widzenia. Jednak żadne z tych wyjaśnień nie odpowiada na kluczowe pytanie: Dlaczego zaledwie kilka dni po rzekomym przełomie dyplomatycznym świat stoi w obliczu tej samej niepewności, co wcześniej?
Być może wynika to z faktu, że prawdziwa siła Iranu nigdy nie opierała się wyłącznie na pociskach rakietowych, dronach czy grupach peryferyjnych. Jego prawdziwa siła tkwi w geografii. Cieśnina Ormuz pozostaje jednym z najbardziej wrażliwych punktów w światowej gospodarce. Znaczna część światowego handlu ropą naftową przechodzi przez tę wąską cieśninę. Dlatego świat już teraz reaguje na możliwość zakłóceń.
I właśnie w tym momencie robi się nieprzyjemnie. Bo jeśli po wojnie, sankcjach i miesiącach eskalacji znów toczy się ta sama dyskusja, to trzeba zadać sobie pytanie, czy pozycja wyjściowa Zachodu rzeczywiście się poprawiła.
Nie trzeba być zwolennikiem irańskich władz ani przeciwnikiem amerykańskiej polityki zagranicznej, żeby to zrozumieć. Wystarczy zauważyć:
Powróciła nerwowość.
Powróciła niepewność.
Powróciła zależność.
A świat reaguje równie wrażliwie, jak przed ważnymi ogłoszeniami. To powinno dać nam do myślenia. Ponieważ współczesna polityka coraz częściej definiuje sukces poprzez komunikację. Konferencje prasowe ogłaszane są momentami historycznymi. Negocjacje są witane jako przełomy. Deklaracje podnoszone są do rangi zwycięstw. Rzeczywistość jest często bardziej złożona. Prawdziwy przełom oznaczałby, że świat byłby mniej podatny na zagrożenia po zawarciu porozumienia.
Na razie to nie wchodzi w grę. Prawdziwy przełom oznaczałby uspokojenie rynków energetycznych. Wręcz przeciwnie. Prawdziwy przełom oznaczałby, że nowe incydenty militarne nie wywołałyby od razu kolejnej fali globalnego niepokoju.
Ale właśnie tego znów doświadczamy. Być może dlatego Iran nie jest dziś wielkim zwycięzcą. Być może Izrael też nie. I na pewno nie Stany Zjednoczone. Prawdziwym zwycięzcą jest niepewność.
Po raz kolejny pokazało, jak kruchy stał się porządek globalny. Udowodniło, że gospodarka światowa wciąż opiera się na kilku słabych punktach. I jasno pokazało, że polityczne sukcesy czasami trwają tylko do następnego wystrzelenia rakiety, kolejnego zagrożenia lub kolejnego alarmu informacyjnego, który pojawi się na naszych ekranach.
Być może najbardziej gorzką konstatacją jest to, że po miesiącach eskalacji, negocjacji, sankcji, gróźb i wielkich deklaracji świat wcale nie jest spokojniejszy niż wcześniej. Jest bardziej nerwowy. I dopóki kilka wydarzeń w Libanie wystarczy, by połowa świata znów zaczęła dyskutować o Ormuzie, cenach ropy i łańcuchach dostaw, należy zachować ostrożność w ogłaszaniu zwycięstw.
Pokoju nie rozpoznaje się na konferencjach prasowych. Rozpoznaje się go po tym, że świat nie wstrzymuje już oddechu na każde doniesienie z Bliskiego Wschodu.
========
Apolut – tę platformę założył Ken Jebsen – niesamowity wojownik o prawdę.
Co on nie odstawiał w 2020r i był tak tłamszony, ścigany, że w końcu musiał się ukryć i powolutku budować własne media.
Niesamowity gość Niemiec z irańskimi korzeniami. W pewnym momencie zaczął używać swojego rodowitego nazwiska (Kayvan Soufi-Siavash), ale ja po tylu latach nie jestem w stanie go zapamiętać, bo to zawsze był Ken Jebsen z Ken FM 😁
Cicha wojna eugeniki
25. czerwca 2026 Marek Wojcik world-scam/cicha-wojna-eugeniki

… magazyn „Time” opublikował artykuł na okładce w 2025 roku, pytając, skąd biorą się wszystkie nowotwory u młodych ludzi. Odpowiedź, jak twierdzi McCullough, widać w danych: po dwóch dekadach stopniowego wzrostu zachorowań na raka, rok 2021 przyniósł gwałtowny wzrost – ten sam rok, w którym wprowadzono masowe szczepienia przeciwko COVID-19.
Fragment opublikowanego w środę na thefocalpoints.com artykułu: Dr Peter McCullough o fali zachorowań na raka po szczepieniach. Źródło.

Badanie przeprowadzone przez japońskich naukowców ponownie wykazało, że „szczepionki” mRNA przeciwko COVID-19 przyspieszają rozprzestrzenianie się nowotworów i powodują, że przebiegają one w sposób bardziej agresywny, jednocześnie drastycznie skracając czas życia pacjentów. Badanie potwierdza, że zastrzyki z mRNA powodują „turbo-raka” – zjawisko, które organy ds. zdrowia, media głównego nurtu i niepoważni „weryfikatorzy faktów” od dawna odrzucają jako „teorię spiskową” lub „dezinformację”.
Przed chwilą dotarł do mnie nowy artykuł Saszy Łatypowej: Cicha wojna eugeniki: badanie „wzrostu” zachorowań na raka w USA w latach 90. XX wieku. Źródło.
Pomimo istnienia badań krwi na PSA, „antygen swoisty dla prostaty” nigdy nie został faktycznie odkryty przez „naukę”. Kilka podobnych białek zostało „wyizolowanych” przez kilka grup, stosując naukowo wątpliwe metody (bez żadnej kontroli), kierując się narracyjnymi założeniami, że takie białko powinno istnieć. Spory dotyczące własności intelektualnej były „rozwiązywane” poprzez tworzenie konsensusu „białka”, a nie poprzez walidację za pomocą rzeczywistych metod naukowych. Jest jednak oczywiste, że głównym celem tych badań były szczepionki antykoncepcyjne!

Wywoływanie turbo raka, to jest jedna z metod służących depopulacji planety. Ten proces postępuje powoli, gdyż inaczej eugenicy mogliby się spodziewać oporu. Odkrycia Saszy Łatypowej, przedstawione w przedstawionym powyżej artykule wyraźnie na to wskazują.
Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com
Statek rzekomo należy do tzw. floty cieni Rosji, oświadczył prezydent Francji Emmanuel Macron.Redaktorzy strony internetowej TASS
25 czerwca, tass-ru/mezhdunarodnaya-panorama

Prezydent Francji Emmanuel Macron twierdzi , że francuska marynarka wojenna zatrzymała tankowiec Deliver w pobliżu Sycylii, który rzekomo należy do tzw. rosyjskiej floty cieni.
Dziennik „Daily Telegraph”, powołując się na źródła , poinformował , że brytyjski premier Keir Starmer rozważa sprzedaż ponad 100 tys. ton ropy naftowej z tankowca Smyrtos, który został zatrzymany w kanale La Manche, i przekazanie uzyskanej kwoty ukraińskim siłom zbrojnym.
Agencja TASS zebrała najważniejsze informacje na temat sytuacji zatrzymanych tankowców.