Wolny rynek – wymuszony przez rządy państw Oświecenia?

Prof. Wielomski: Jak rodzi się wolny rynek?

28.11.2025 Adam Wielomski nczas/prof-wielomski-jak-rodzi-sie-wolny-rynek

Kilka dni temu w mediach społecznościowych doszło do małej scysji, gdy stwierdziłem, że wolny rynek nie rodzi się spontanicznie, sam z siebie, lecz jest dziełem zaplanowanych działań państwa, które powołuje jego instytucje za pomocą ustawodawstwa. Wskazałem, że w Europie kontynentalnej dla powstania instytucji rynku decydujące znaczenie miała ustawa Le Chapelier z 1791 roku, która jedną decyzją zlikwidowała cały system korporacyjny, czyli cechy, gildie i związki robotnicze, wprowadzając w to miejsce zasadę wolnej konkurencji. Wydawało mi się, że przestawiona powyżej teza jest dość banalna i oczywista. Tymczasem zostałem poddany ostrzałowi kolegów z „NCz!”, twierdzących, że rynek jest instytucją naturalną, gdyż ludzie z natury są indywidualistami i wymieniają się rzeczami lub pracą, a gdy pojawia się państwo to jedynie im w tym przeszkadza.

Teza moich krytyków oparta jest na przekonaniu, a w sumie na liberalnej bajeczce, że kiedyś istniał przedpaństwowy stan natury, gdzie ludzie cieszyli się pełną i nieskrępowaną wolnością, handlowali bez żadnych państwowych uregulowań i podatków. Potem zaś pojawiło się państwo i zaczęło budować „socjalizm”. Problem polega na tym, że opisany powyżej stan to wyłącznie model teoretyczny.

Jeśli zamiast do pism Johna Locke’a oraz innych teoretyków liberalizmu i libertarianizmu sięgniemy do prac historyków i antropologów, to rzeczywistość wyglądała zgoła inaczej.

Oczywiście, od zawsze ludzie wymieniali się towarami lub pracą w zamian za towar. Organizacja plemienna czy państwowa pojawiła się jednak z tego powodu, że handel i wymiana barterowa to tylko ta jasna część tego, co możemy zobaczyć w stanie natury. Podstawowym środkiem zmiany struktury właścicielskiej były wojny plemienne. Przerażające wojny trybalne, w których mordowano całe wsie i miasta. Mężczyźni szli pod nóż, a kobiety i dzieci sprzedawano w niewolę. Najazdy, wojny i grabież ziemi, a także chwytanie i sprzedawanie niewolników były głównymi środkami bogacenia się, a nie handel.

Co więcej, często działalność handlowa i wojenna były trudne do rozdzielenia. Kartagińczycy czy Wikingowie handlowali, gdy napotykali silniejszego, a mordowali, grabili i uprowadzali w niewolę, gdy napotykali słabszego. W warunkach „stanu naturalnego”, czyli przedpaństwowego, dominowała przemoc. Dlatego słowiańszczyzna przez wiele stuleci była głównym źródłem niewolników dla Europy zachodniej i Bliskiego Wschodu – nie stworzyła instytucji państwa, które mogłoby bronić jej mieszkańców. Ten sam los spotkał Murzynów we wczesnej Nowożytności, gdy handlowali nimi dosłownie wszyscy. W sytuacji przedpaństwowej nie istnieje prawo, nie można odwołać się do sędziego, a gdyby taki sędzia się znalazł, to nie istnieje możliwość egzekucji wyroków, gdyż świat przedpaństwowy opiera się na przemocy pomieszanej w jedno z idolami religijnymi, duchami przodków, magią etc. Są tutaj akty wymiany rzeczy i usług, ale są wtórne wobec pierwotnej przemocy.

Gdy wreszcie powstają instytucje państwowe, to szybko okazuje się, że ludzie bynajmniej nie są indywidualistami i wcale nie tworzą instytucji rynkowych. W miastach powstają kompletnie nierynkowe systemy cechowe, a osoby wytwarzające poza nimi muszą się chronić na prywatnych gruntach (tzw. partacze). Kupcy organizują się w gildie, nie dopuszczając do handlu zewnętrznej konkurencji. Cechy i gildie regulują ceny, zasady sprzedaży etc. W średniowieczu każde liczące się miasto i miasteczko wymusza na kupcach tzw. prawo składu, czyli zakaz przejazdu przez miasto bez obowiązku wystawienia swoich towarów na sprzedaż. Na każdym moście płaci się myto za przejazd. Jednostka nie istnieje poza wielopokoleniową rodziną, zarządzaną przez patriarchalnego ojca, który swoimi dziećmi, wnukami i prawnukami zarządza despotycznie dzięki prawu testowania majątków. Gdy w średniowieczu czytamy o jakiejś jednostce ludzkiej, to jest to ojciec takiej rodziny, a nie jednostka w naszym pojęciu tego słowa. Nawet w okresie feudalnego rozbicia w średniowieczu, gdy państwo dramatycznie słabnie, nie ma mowy o jakimkolwiek indywidualizmie koniecznym dla osiągnięcia warunków rynkowych!

Aby mogła powstać instytucja rynku, najpierw musiało powstać silne państwo, którego kierujący musieli dojść do wniosku, że z punktu widzenia podatkowego dochodzi do szybszego wzrostu zasobów za pomocą instytucji wolnej wymiany dóbr i usług, niż za pomocą tradycyjnego kolektywnego systemu.

Państwo musi dokonać, za pomocą prawa, emancypacji jednostki od władzy korporacji i władzy ojcowskiej. Temu służyła wspomniana na początku ustawa Le Chapelier z 1791 roku i stopniowe zmniejszanie wolności testowania. Likwidując pańszczyznę i nadając (za pomocą ustaw!) chłopom wolność indywidualną (np. Kodeks Napoleona), państwo uniezależniło chłopów od ziemi, ich panów i od władzy ojcowskiej, pozwalając im migrować ze wsi do miast. Następnie za pomocą ustaw państwo musiało nie tylko uznać istniejący stan majątkowy, lecz także częstokroć go ustanowić. Chodzi o tzw. własność podzieloną, gdzie chłop posiadał tzw. własność użytkową, a pan tzw. własność zwierzchnią. Arbitralną decyzją władzy, ujętą w formie ustawy, było przypisanie własności w pełnym liberalnym znaczeniu jednej ze stron (na ziemiach polskich tzw. Dekret Grudniowy), pozbawiając zwykle chłopa własności użytkowej, czyli wyzuwając go z własności, którą jego przodkowie mieli przez stulecia. Państwo musiało jeszcze pokasować wewnętrzne cła i myta, a także zacząć ściągać podatki, aby wprowadzić sądy rozsądzające spory o własność i rozstrzygające znaczenie zawieranych umów. Musiało te sądy wyposażyć w policjantów, którzy te wyroki egzekwowali.

O ile pewne zachowania wymienne są rzeczywiście naturalne, to wolny rynek jako instytucja jest dziełem nowożytnego państwa. Powstał za pomocą narzucanych ludziom ustaw, których ci niekoniecznie pragnęli, woląc tradycyjne instytucje korporacyjne dające od stuleci stabilizację życiową.

Oto paradoks, którego liberalna ortodoksja nie chce dojrzeć.

Służby [NABU]: Rewizja u szefa biura Zełenskiego [Jermaka]

Służby prowadzą przeszukanie u szefa biura Zełenskiego

28.11.2025 NABU/prowadza-przeszukanie-u-szefa-biura-zelenskiego

Narodowe Biuro Antykorupcyjne Ukrainy (NABU) i Specjalna Prokuratura Antykorupcyjna (SAP) prowadzą przeszukania u Andrija Jermaka, szefa biura prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, w dzielnicy rządowej w Kijowie — poinformował w piątek portal Ukrainska Prawda. [w biurze i w domu]

Wołodymyr Zełenski

================================

===========================================

Nalot

Na nagraniu wideo, opublikowanym przez portal, widać, jak na teren dzielnicy rządowej wchodzi około 10 pracowników NABU i SAP.

NABU – czym jest?

Utworzone w 2014 r. NABU zajmuje się zwalczaniem korupcji na najwyższych szczeblach władzy, prowadząc śledztwa wobec urzędników państwowych, polityków i menedżerów państwowych spółek; powstanie urzędu było jednym z warunków współpracy Ukrainy z UE i MFW. SAP nadzoruje te postępowania i kieruje akty oskarżenia do sądu.

===========================

md: Ten bezczelny żydek niedawno starał się obezwładnić NABU – jak widać – chyba bezskutecznie. Oby wreszcie go dopadli !!

============================================

Українська правда @ukrpravda_news

У Єрмака проводять обшуки – УП https://pravda.com.ua/news/2025/11/28/8009349/

Zdjęcie

55,8 tys. wyświetleń

 

Gdyby Trzaskowski wygrał wybory

Gdyby Trzaskowski wygrał wybory

Zygmunt Białas

 zygmuntbialas/gdyby-trzaskowski-wygral-wybor

Droga do federalizacji Unii Europejskiej i totalitarnych rządów byłaby prostsza i szybsza. Łatwiej byłoby zneutralizować ‚maruderów’  z Europy Środkowej: Węgry, Słowację i ewentualnie Czechy. A pośpiech jest konieczny, by zdążyć zahamować upadek UE czy też przełomowe zmiany w obsadzie stanowisk w Brukseli.

Wygrał jednak Karol Nawrocki. Społeczeństwo Polski, widząc fatalne, półtoraroczne wówczas, rządy Tuska, zapobiegło monopolizacji władzy w rękach ludzi nieodpowiedzialnych. Także wielu z nas, którym z PiS-em nie całkiem jest po drodze, poszło do lokali wyborczych i oddało głos na obecnego prezydenta. Ja też.

Czy nasz głos był pomyłką? – Osobiście jestem zawiedziony, gdy słyszę antyrosyjskie wypowiedzi Nawrockiego i jego współpracowników. Czyżby oni nie czuli, że inne wiatry wieją, że ich sprzymierzeniec Donald Trump pertraktuje z Rosją i Białorusią? Że odwracanie się od Rosji jest nie tylko nieuzasadnione, ale też nie ma przyszłości?

W innych sprawach prezydent porządnie wykonuje swoją robotę. Jest przede wszystkim zaporą wobec unijnych zakusów, jak też prezentuje trzeźwe stanowisko wobec kijowskiego reżimu. To nie może podobać się Tuskowi, który dąży do zwarcia z głową państwa, jak dotąd bezskutecznie.

Rządowe media przedstawiają prezydenta w nader niekorzystnym świetle, podobnie jak kiedyś czyniły za pierwszych rządów Tuska wobec Lecha Kaczyńskiego. Zwerbowano do akcji nawet PiS-owskiego byłego ministra spraw zagranicznych Jacka Czaputowicza:

„Ja to określę tak” – mówił Czaputowicz w programie ‚Newsroom’ – „pozycja prezydenta Polski, nie chcę tutaj obraźliwie tych słów użyć, ale jego rola, jego funkcja to jest taka funkcja pożytecznego idioty. Nie mówię o osobie, że jest idiotą, tylko o roli, która była już określona przez naukowców radzieckich za czasów Lenina, to znaczy działania na rzecz realizacji – wydaje się, że interesów Polski – a w rzeczywistości interesów, które służą Władimirowi Putinowi”.

W programie Moniki Olejnik wystąpił Roman Kuźniar, kiedyś rozsądny analityk z PRL-owskiej szkoły. Na pytanie, czy Karol Nawrocki powinien udać się do Kijowa, odpowiedział: „Ależ oczywiście, że tak! Jeżeli nie jedzie, to znaczy, że jest tchórzem tak jak Trump. Wszyscy przywódcy zachodni byli w Kijowie, z wyjątkiem tego tchórza Trumpa… Interes Polski wymaga, żeby nasz prezydent był w Kijowie”. – Jaki to interes, to jest chyba Kuźniarowi wiadome.

Dużo hejtu wobec prezydenta i jego rodziny. Nie oszczędzono nawet dziecka – jego córki. To za to, że zdołał wygrać wybory, psując szyki Tuskowi i Ursuli von der Leyen. Za wetowanie ustaw szkodliwych dla Polski. Dziś, wetując dwie rządowe ustawy, prezydent mówił:

„Chcę jasno powiedzieć, że korzystam z prawa weta wyłącznie wtedy, gdy wymaga tego interes obywateli, przejrzystość prawa oraz stabilność państwa. To obywatele powierzyli mi tę prerogatywę, wybierając mnie w wyborach powszechnych”.

Zygmunt Białas

Fetysz Zachodu: Kontrola

Fetysz Zachodu: Kontrola

Mariusz K. Pomianowski myslpolska/fetysz-zachodu-kontrola

Na wstępie małe wyjaśnienie: w niniejszym artykule przez „Zachód” pojmujemy rodziny oligarchiczne oraz arystokratyczne, których korzenie są umiejscowione w Europie Zachodniej, USA i na Bliskim Wschodzie.

Są one właścicielami globalnych korporacji oraz ich podmiotów zależnych, a także wszelkiego rodzaju giełdy, banki, agencje ubezpieczeniowe, inne instytucje finansowe, fundacje, stowarzyszenia i inne organizacje przez nich stworzone, koordynowane i finansowane. Ich nazwiska oraz pochodzenie tych rodzin będą przedmiotem osobnego artykułu, jeśli czas, zdrowie i okoliczności na to pozwolą.

W wielu przypadkach są to rody będące potomkami domów królewskich i książęcych, otoczone rojem bezpośrednich poddanych różnej maści tytulatury. Równolegle dochodzą do tego rody, które swego czasu wzbogaciły się na handlu jak Medyceusze, oraz te, które kupiły tytuły arystokratyczne, na przykład Rothschildowie.

To są już arystokraci nie krwi, ale pieniądza. Nauczeni doświadczeniem rewolucji francuskiej, rewolucji przemysłowej oraz koszmaru I wojny światowej i rewolucji październikowej arystokraci krwi wycofali się ze świecznika, z życia jawnie publicznego, stając się deep state, głębokie państwo.

Powierzają oni swoim plenipotentom funkcje polityczne, tworząc w ten sposób pozory demokracji. Dzięki temu zeszli z oczu masom ludzkim, które w tym momencie straciły możliwość weryfikacji, kto jest ich prawdziwym władcą, a tym samym potencjalnym wrogiem, przeciwko któremu mogliby wznieść swój krwawy gniew. Przykład dzisiejszej Francji, Belgii oraz innych krajów wskazuje, że jest to bardzo skuteczna praktyka. Gniew społeczny jest obracany przeciwko pozornym wrogom i wypala się, nie uczyniwszy krzywdy prawdziwie odpowiedzialnym. Instytucja kozła ofiarnego była i jest stosowana wielokrotnie.

Obecna sytuacja kryzysowa to efekt walki pomiędzy Zachodem bojącym się utracić władzę nad światem a podmiotami dojrzałymi i na tyle mocnymi, że chcą już się od niego uniezależnić. To odwieczna walka podległych z dominującym, która dziś ociera się o ryzyko unicestwienia ludzkości. Dominant bowiem nie odda władzy dobrowolnie. Nie robił tego w przeszłości, nie robi w teraźniejszości ani nie zrobi w przyszłości. Tylko krwawa rewolucja jest w stanie powstrzymać ich zapędy, przynajmniej na jakiś czas. Czasu przecież mają pod dostatkiem. Mogą planować i wdrażać swoje cele na przestrzeni nie czterech czy ośmiu lat, ale dziesiątków, setek, w skali całych kontynentów czy świata jako całości, co jest nieosiągalne dla zwykłych urzędników.

Podmioty i narzędzia kontroli:

  1. kontrola umysłu: A) media, B) Internet, C) sztuczna inteligencja, D) oświata;
  2. kontrola gospodarcza: A) banki, B) giełdy, C) ubezpieczyciele, D) przemysł i rolnictwo;
  3. kontrola polityczna: A) państwa, B) organizacje ponadpaństwowe.

Powyższy wykaz nie wyczerpuje ich liczby, jest tylko zakresem, do którego się ograniczę w dalszej części artykułu.

Każda władza jest formą biurokracji, czy jest to władza jawna, marionetkowa czy ta właściwa. Ich cechą wspólną jest to, by wiedzieć dużo, a najlepiej wszystko, o swoich poddanych. Wiedza, co mówią, piszą, co myślą i co chcą zrobić, jest jak najbardziej pożądana, aby po jej zdobyciu wyciągać wnioski, planować i wpływać na masy ludzkie. Przez pewien czas rozwoju cywilizacji tę rolę pełniła prasa, a później radio i telewizja. To nie był proces szybki, wręcz przeciwnie, i do tego pracochłonny. Wiedzę zdobywały służby specjalne, struktury siłowe. Ten etap miał też najwięcej błędów, gdyż opierał się na tym, co dany człowiek powiedział lub napisał. Nie wiedziano jednak, co myśli.

Jeszcze do lat 80. minionego wieku wiele gazet, czasopism było w miarę obiektywnych i nie podlegało władzy tak bardzo jak obecnie. Istniało wtedy jeszcze doskonałe dziennikarstwo śledcze. Wynikało to z prostego czynnika opłacalności. Ludzie kupowali to, co ich interesowało.  Koniec nastąpił, gdy na szeroką skalę pojawiły się reklamy. Gdy czasopisma, gazety stały się własnością spółek. W ten sposób głębokie państwo przejęło klasyczne media i zmieniło ich funkcję z informacyjnej na opiniotwórczą. Do tej pory taką rolę pełniły media finansowane i podległe państwu. To bardzo ważne, by umieć rozróżniać funkcję informacyjną od opiniotwórczej! Zależność jest oczywista: jeśli treść będzie niezgodna z interesem reklamodawcy, ten się wycofa, a ponieważ zysk z udziału reklam stanowi główne źródło dochodu, jakość pisma przestała być siłą wiodącą.

Dodajmy, że właściwy właściciel pisma zaczął pilnować, aby zawartość nie kolidowała z innymi aktywami z jego portfolio –  by nie pisano o problemach jego firmy ani o skandalu z jego synem handlującym narkotykami. W ten prosty sposób prawdziwe dziennikarstwo umarło. Kontrola. Zyskano narzędzie do kontrolowania tego, co można wydrukować. W ten sposób uzyskano jednolity wpływ na świat polityki. Media przestały wyrażać sympatie lub antypatie swoich właścicieli. Po monopolizacji i konsolidacji rynku, gdzie najpierw setki, potem dziesiątki tytułów prasowych przejęto i zlikwidowano, ośrodek kontroli i wpływów przeniósł się do głębokiego państwa. Ofiarą tego rodzaju zdarzeń padły znane i lubiane pisma, jak Stern, Lui i wiele innych. Dziś zapomniane, choć kiedyś kanclerz Strauss, a po nim Kohl zaczynali od nich dzień.

Prawdziwa rewolucja zaczęła się wraz z upowszechnieniem internetu. Powie ktoś, że nastała wolność w sferze informacji, że jest to szkodliwe dla głębokiego państwa. To złudzenie. Nastała złota era kłamstwa, manipulacji i dezinformacji – doskonała dla głębokiego państwa sfera poznania tego, co ludzie myślą, i wpływania na nich. Do tej pory identyfikacja i przypisanie danego poglądu do konkretnej osoby było bardzo utrudnione. Człowiek w kiosku kupował gazetę za gotówkę i po przeczytaniu lądowała ona w koszu albo pełniła inną rolę w gospodarstwie domowym. Czasem tacy jak ja je kolekcjonowali. Uzbierałem tym sposobem parę tysięcy numerów tygodnika Forum. Dla śledczego to już informacja – ta osoba interesuje się polityką. Raczej mało konkretna to informacja. Teraz śledczy nie musi wchodzić do mieszkania i przeglądać biblioteki domowej obiektu śledztwa. Teraz siada przy ekranie i ma do dyspozycji cały wachlarz narzędzi pozwalający wniknąć w poglądy danej osoby dzięki prześledzeniu jej komentarzy.

Sztuczna inteligencja

Głębokie państwo dysponuje narzędziami identyfikującymi, umiejscawiającymi każdego człowieka w sieci, która jest na bieżąco w czasie realnym monitorowana, zapisywana. Cały czas weryfikacji pod kątem użycia słów kluczowych podlega każdy użytkownik piszący jakikolwiek wpis czy choćby komentarz. Algorytmy wyszukują ich użycie i tworzą katalogi przypisane do danego użytkownika. Na ich podstawie powstaje profil psychologiczny jednostki z wyliczeniem prawdopodobieństwa zagrożenia dla systemu. Dodajmy używanie tak zwanej prowokacji, kiedy przy użyciu botów lub fałszywych kont pobudza się agresywną dyskusję, aby skłonić innych do wyrażenia opinii. Wszystko, co napiszesz w internecie, może być użyte przeciwko tobie. Imię, nazwisko, adres, spod którego napisałeś, i to nie tylko IP, ale konkretne miejsce, data, godzina, minuta, sekunda. Ba, nawet to, w jakim stanie emocjonalnym dokonałeś danego wpisu, ponieważ bierze się pod uwagę tempo i sposób uderzania palcami w klawisze klawiatury. Oczywiście głębokie państwo nie robi tego osobiście, używa do tego organów władzy marionetkowej.

Wraz z nadejściem czasów współczesnych pojawiły się zaawansowane algorytmy nazywane sztuczną inteligencją. Wcześniej były tylko przeglądarkami, wyszukiwarkami, potem dodano im  możliwość interakcji z użytkownikiem. Do prawdziwej sztucznej inteligencji jeszcze bardzo daleko. Te algorytmy o nazwie Grok, ChatGPT oraz wiele innych mają – poza swoimi oczywistymi funkcjami graficznymi, tekstowymi czy wyszukującymi – inną prawdziwą funkcję: kontrolują to, co zamierzasz zrobić, a nawet myśleć. Nie zalecam nikomu wpisać frazy typu: „Jak popełnić morderstwo doskonałe?”, „Jak skutecznie popełnić samobójstwo?”, czy „Jak zbudować bombę?”. Chyba że ktoś chce mieć o szóstej rano załogę G u drzwi.

ChatGPT zakłada, że jeśli pytasz o wrastające paznokcie u stóp, to masz z tym problem. Zakres pytań, jakie zadajesz sztucznej inteligencji, powoduje, że tworzona jest mapa twojej osobowości, która pomimo zapewnień i tak jest udostępniana na zewnątrz. Jeśli zapytasz o buty, to reklama butów pojawi ci się zaraz po zamknięciu Chata, gdy otworzysz pocztę w przeglądarce. Im więcej i dłużej z chatbotem rozmawiasz, tym dokładniejsza jest mapa cyfrowa ciebie samego. Masz agenta, który na ciebie donosi. Zbudowano narzędzie, które pośrednio wnioskuje, co myślisz. Do narzędzia skanującego w tym celu umysł jeszcze tylko krok. Ale profil twojego przewidywalnego zagrożenia dla systemu jest już prawie gotowy.

Jak zapewne większość zdążyła zauważyć, z roku na rok obniża się poziom oświaty, wykształcenia w Polsce, ale nie tylko – w każdym kraju, gdzie oligarchia Zachodu ma wpływy. Za minionego systemu w Polsce edukacja miała tworzyć Twórcę. Dziś tylko konsumenta. Wynika to z prostej przyczyny: osoba dobrze wykształcona ma rozwinięte rozumowanie, zmysł krytyczny, zadaje trudne pytania i pragnie prawdziwych, szczerych odpowiedzi. Takie osoby trudno kontrolować, trudno na nie wpływać, a jaszcze trudniej wymagać od nich posłuszeństwa. System oświaty tworzący takie osoby jest drogi, pracochłonny i wymagający pod każdym względem. Jego cechą jest to, że podnosi poziom ucznia. Dziś pani Nowacka, ministra oświaty mówi, że uczeń ma w szkole być szczęśliwy, że szkoła powinna dostosować się do poziomu ucznia [i]. To szkodliwe, antyludzkie stwierdzenie wstrząsnęło mną. Nie wiem, czy ta pani zdaje sobie sprawę, jakie są konsekwencje takiego trybu nauczania. Jest to zaprzeczenie całej historii nauczania, począwszy od czasów antycznych. Jednak to, co pani Nowacka proponuje, jak najbardziej wpisuje się w pragnienie totalnej i nienegowanej kontroli, jaką oligarchia globalna pragnie narzucić. Ofiara takiego systemu nauczania, a właściwie „deedukacji”, nie będzie myśleć, negować ani tym bardziej buntować się.

W razie braków wiedzy wszystko znajdzie w internecie za pomocą smartphone’a. Choć jak się przekonaliśmy na przykładzie Wikipedii, można ją modyfikować w czasie rzeczywistym. Dla oligarchii wyższość internetu nad książką drukowaną jest oczywista. Raz wydanej książki nie można modyfikować pod względem jej treści. Można dopiero przy następnym wydaniu. Dla przykładu w Szwecji książki Astrid Lindgren były korygowane, cenzurowane [ii]. Książka w formie elektronicznej, może być zmieniana w każdej chwili, kiedy tylko przyjdzie odpowiednia dyrektywa z góry i nowa formuła tekstu. Czy to Wam czegoś nie przypomina? Na szczęście są kraje, gdzie tego typu reformy nie są wdrażane. Choćby Chiny. Dodam tylko, że obniżanie edukacji dotyczy zwykłych ludzi. Dzieci samej elity są uczone według tradycyjnych metod i z użyciem komputerów na niewielką skalę. Są dostępne wyniki badań, że czytanie tradycyjne jest o wiele skuteczniejsze [iii].

Oligarchia Zachodu…

ma ogromny problem wynikający ze zmian zachodzących na świecie. W sferze gospodarki traci kontrolę nad morskimi szlakami handlowymi, których znaczenie maleje z powodu powstawania nowych wzdłuż północnych granic Rosji oraz rozwijania tras kolejowych na kontynencie azjatyckim do Europy; część z nich jest nazywana nowym jedwabnym szlakiem. Dzięki agencjom ubezpieczeniowym, które ubezpieczały okręty handlowe, Zachód kontrolował, co jest przewożone, skąd i dokąd. Dzięki bankom i przelewom międzynarodowym SWIFT wiedział, za jaką cenę, kto, gdzie i kiedy zawarł umowę. I oczywiście zapłacił w dolarach.

Dziś z powodu powstania alternatywy dla SWIFT, czyli CIPS – wynalazku chińskiego – tę wiedzę traci, a tym samym traci narzędzie kontroli nad podmiotami gospodarczymi. Przez wymianę handlową w walutach narodowych z pominięciem dolara opada następny element kontroli. Są to dla Zachodu straty bardzo wymierne i bolesne. Ideolodzy globalizacji zakładali, że taki kraj jak Chiny zawsze będzie pod ich kontrolą, dlatego przenieśli centra przemysłowe do tego kraju, kierując się oczywiście zasadą maksymalizacji zysków i minimalizacji kosztów. Najlepiej zaś przerzucić koszty na stronę społeczną, czyli zyski dla właściciela firmy, a koszta dla społeczeństwa. W swojej pysze Zachód zapomniał, że Chiny są dla ich pojmowania całkowicie obce i nieprzewidywalne. Tak samo jak Rosja.

W wyniku wielu działań stare pieniądze, czyli oligarchia Zachodu, powołały do istnienia nowe byty, które nazwę nowymi pieniędzmi – można też nazwać je warstwą średnią. Jednak stare pieniądze zauważyły, że ich zyski maleją i nowe podmioty, kiedyś częściowo od nich zależne, teraz nabierają samodzielności i wyszarpują z tortu coraz większe kawałki. Dlatego oligarchia Zachodu niszczy i przejmuje te podmioty, stosując agresywną politykę na rynku giełdowym, przy pomocy sfery politycznej, poprzez wpływanie na pewne regulacje prawne, a także stosując presję w postaci zielonej energii, zmian klimatycznych. Wywołują chaos w wielu krajach, wojny domowe. Efektem jest ubożenie społeczeństwa, zanikanie warstwy średniej, upadek wielu setek tysięcy, wręcz milionów firm w skali świata, choć w tym samym czasie powstają wielkie, monopolistyczne korporacje starych pieniędzy. I notują one niebotyczne zyski. Doskonałym narzędziem do niszczenia firm są giełdy. Odurzeni prezesi firm wchodzą na giełdę i ze zdziwieniem patrzą, jak nagle ich firma przestaje być ich, bo ktoś wykupił pakiet kontrolny akcji i firma nie jest dłużej własnością jej twórcy, tylko staje się z aktywem w portfolio korporacji globalnej.

Na celowniku rolnictwo

Globalni gracze w swoim nienasyconym pragnieniu zwrócili oczy na rolnictwo jako na obszar zysków, które tracą. Ich celem stali się rolnicy indywidualni, którzy odbierają im klientów. Proszę zauważyć jak w ramach EU celowo i świadomie niszczy się rolnictwo krajów jak Polska. Dopłaty do ugorowania, ulgi przy zmianie formuły produkcyjnej, a ostatnio premie za likwidowanie gospodarstw rolnych. Najnowszym takim sygnałem jest likwidacja branży futrzarskiej w Polsce. Niech każdy czytelnik sam sprawdzi, kto na tym zyskuje. EU w swoim szale biurokratycznym ciągle wdraża regulacje dotyczące rolnictwa, to znaczy normy, warunki, obostrzenia, zakazy, nakazy i wszechobecną biurokrację.

Wszystko to ma na celu zniechęcenie do prowadzenia działalności rolniczej przez zwykłego człowieka. I nagle słyszymy, że na rynek EU mogą być wprowadzone produkty rolne z Ukrainy i strefy Mercosur, które nigdy nie słyszały o żadnych normach i tym bardziej ich nie przestrzegają, są więc wielokrotnie tańsze niż analogi ze strefy EU. Czy to nie przejaw szczególnej hipokryzji? Wszak to uderza w producenta rolniczego indywidualnego, a nie w korporacyjnego. Trzeba sobie uświadomić, że towary ze strefy Mercosur czy Ukrainy nie pochodzą od odpowiedników rolnych naszych gospodarzy, tylko od korporacji Bayer, Monsanto, Cargill – choć to są trzy z pozoru różne nazwy, tak naprawdę tworzą jeden moloch.

Dodam tylko, że podwaliny pod niemieckie inwestycje, firmy i gospodarstwa rolne, ogromne latyfundia w strefie Mercosur zbudowano w latach 1943-1945, gdy z Niemiec Adolfa Hitlera wytransferowano aktywa w złocie oraz kamieniach szlachetnych [iv]. Dziś ta inwestycja niemiecka wraca do EU. Osoby, które za tym stoją to „[…] Alfried Krupp von Bohlen und Halbach zwany „królem armat” oraz baron Georg von Schnitzler, członek zarządu IG Farbenindustrie uważany za mózg tego gigantycznego koncernu chemicznego. […] szara eminencja przemysłu chemicznego Albert Pietzsch, wpływowy finansista, Brigadeführer SS, baron Kurt Freiherr von Schröder oraz bankier i rotarianin dr Otto Christian Fischer z zarządu Reichskreditgesellschaft” [v].

Czy wciąż dziwicie się, że dla EU dobro takich gigantów jest ważniejsze od zwykłego rolnika indywidualnego w Polsce? I nie ważne jest, że przy okazji gwałci się prawa, które się samemu ustanowiło.

Oligarchia Zachodu lubi kontrolować całe państwa przy użyciu niby obieralnych polityków, którzy są promowani, szkoleni, przygotowywani do pełnienia roli administratora ziem podległych ich władzy. Jeśli zaś nie daj Boże do polityki pchają się ludzie nieszkoleni przez Sorosa, nieocenieni przez Klausa Schwaba, są oni likwidowani jak politycy AfD w Niemczech Albo osadzani w więzieniach jak w Mołdawii, gdzie przeprowadzono parodię wyborów. Gdy te metody nie wystarczą, dokonuje się ataku terrorystycznego jak na premiera Słowacji. Mieliśmy możność poznać, jakiej klasy eksperci są wybierani do przewodzenia i bycia liderem na przykładzie pana Wiecha. Co prawda w ostatniej chwili nie doszło to do skutku…

Przykładem bytu ponadpaństwowego stworzonego do kontroli i utrzymania hegemonii oligarchii Zachodu jest choćby EU. Oficjalnie za ojca uważa się Schumana, ale prawdziwym twórcą i ideologiem jest Calergii, tak czczony przez panią Merkel, kanclerz Niemiec. Ten twór nazywany mylnie przez pana Brauna eurokołchozem, a trafnie określonym przez pana Michalkiewicza kontynuacją III Rzeszy Niemieckiej jest doskonałym narzędziem kontroli całych państw, które są wysysane i niszczone na rzecz tylko jednego państwa – Niemiec.

Ten moloch biurokratyczny niszczy nas. W tym gąszczu norm, przepisów, dyrektyw rozmywa się indywidualna odpowiedzialność. Przykład Ursuli von de Leyen pokazuje, że pomimo oskarżeń można pozostać nietykalnym [vi].

To, że ten chory twór się rozpadnie, jest rzeczą pewną, tylko kiedy? Zapewne wtedy, gdy oligarchia Zachodu uzna, że spełnił swoją rolę i już nie jest potrzebny.

Proszę wybaczyć, ale ten artykuł jest tylko próbą zasygnalizowania problemu. Temat jest bowiem olbrzymi i wymaga naprawdę szerokiego opracowania.

Mariusz K. Pomianowski

[i] J. Pytlak, Win-Win Barbary Nowackiej, edunews.pl, 2025, https://www.edunews.pl/badania-i-debaty/opinie/7126-win-win-barbary-nowackiej?utm_source=chatgpt.com

[ii] R. Donadio, Pippi Longstocking Ignites a Debate on Race, „New York Times”, 2014, https://www.demorgen.be/nieuws/pippi-longstocking-ignites-a-debate-on-race~bf2a7d9e/?utm_source=chatgpt.com&referrer=https%3A%2F%2Fchatgpt.com%2F

[iii] S. Habeshian, Reading print is better for comprehension than screens, study finds, „Axios”, 2023, https://www.axios.com/2023/12/15/reading-comprehension-print-digital?utm_source=chatgpt.com

[iv] B. Report, The Vatican and the Ratlines, „Journal of Contemporary History”, 2001, vol. 36

U.S. Department of State, U.S. and Allied Efforts to Recover and Restore Gold and Other Assets Stolen or Hidden during World War II: Preliminary Study, „Eizenstat Report”, Washington D.C. 1997

[v] R. Brzeski, X, 2025, https://x.com/drRafalBrzeski/status/1971465996406813062

[vi] A.-L. Dufeal, PfizerGate: EU Court says von der Leyen wrong to keep vaccine negotiation details secret, Brussels Signal, 2025, https://brusselssignal.eu/2025/05/pfizergate-eu-court-says-von-der-leyen-wrong-to-keep-vaccine-negotiation-details-secret/?utm_source=chatgpt.com

  1. Cormand, Ursula von der Leyen commet une trahison en abandonnant l’un des piliers de l’Union européenne que constitue la PAC, lemonade.fr, 2025, https://www.lemonde.fr/idees/article/2025/07/24/ursula-von-der-leyen-commet-une-trahison-en-abandonnant-l-un-des-piliers-de-l-union-europeenne-que-constitue-la-pac_6623489_3232.html?utm_source=chatgpt.com
  2. Liboreiro, V. Genovese, Ursula von der Leyen slams 'Russian puppets’ as MEPs debate motion to topple her presidency, euronews.com, 2025, https://www.euronews.com/my-europe/2025/07/07/ursula-von-der-leyen-slams-russian-puppets-as-meps-debate-motion-to-topple-her-presidency?utm_source=chatgpt.com

S.V. Rasquinho, Irish activist accuses European Commission head of ‘enabling genocide’ in Gaza, aa.com, 2024, https://www.aa.com.tr/en/europe/irish-activist-accuses-european-commission-head-of-enabling-genocide-in-gaza/3195308?utm_source=chatgpt.com

Myśl Polska, nr 47-48 (23-30.11.2025)

Spacyfikowany naród – Polacy

Spacyfikowany naród – Polacy

Prof. Anna Raźny marucha

My, Polacy, kim jesteśmy? Wspólnotą narodową, społeczeństwem wielonarodowym czy też zbiorowiskiem przypadkowych ludzi? To pytania podstawowe w obecnej sytuacji geopolitycznej Polski, determinującej jej przyszłość.

W przeszłości uwarunkowania geopolityczne miały znaczenie nade wszystko dla naszego bytu cywilizacyjno-kulturowego; od czasu zaborów nabrało ono wymiaru fundamentalnego. Przynależność do Zachodu stała się bowiem determinantą tego bytu.

Czy obecna przynależność Polski do najważniejszych zachodnich struktur wzmacnia nasz cywilizacyjno-kulturowy rozwój czy też wymusiła już jego wewnętrzną przemianę? Przemianie uległa bowiem zachodnia cywilizacja – odcinana sukcesywnie od swych chrześcijańskich korzeni – przyjmująca charakter mieszanki globalistyczno-liberalno-transatlantyckiej. Jej obecność w polskiej rzeczywistości stała się faktem. Widoczna jest bowiem w najważniejszych wymiarach naszego narodowego funkcjonowania nowa wizja człowieka, społeczeństwa i świata.

Odpowiedzią na powyższe pytania nie jest, niestety, ani tegoroczny marsz niepodległości, ani poprzednie. Ta jednodniowa manifestacja polskości – na muszce stacjonujących w Polsce baz natowskich i amerykańskich, na pasku Komisji Europejskiej, z najlepiej uzbrojonym europejskim państwem u naszego boku, jakim jest wroga nam Ukraina – jest jedynie przypomnieniem, kim powinniśmy być.

I jednocześnie momentem zapomnienia, że ogromna część majątku „naszej” dwudziestej gospodarki świata nie należy już do Polaków, zaś jeszcze polskie rolnictwo jest śmiertelnie zagrożone przez unijny zielony ład oraz rolnictwo ukraińskie, wspierane przez Brukselę.

W tym kontekście – nie wspominając już przymusu kupowania amerykańskiego gazu i innych „przyjacielskich” przymusów – szumnie obchodzony raz w roku marsz jest jedynie marszem udawanej niepodległości.

Od osoby do nowego ja

W próbach odpowiedzi na wymienione pytania rodzi się konieczność odwołania do filozofii człowieka jako punktu wyjścia dla każdej wspólnoty. Do upadku Zachodu – z jakim mamy obecnie do czynienia – wynikała ona z naszego historycznego, cywilizacyjnego powiązania z nim. Świadectwo tego powiązania odnajdujemy w największych osiągnięciach polskiej kultury – od Mikołaja Reja i Jana Kochanowskiego po Zbigniewa Herberta. Zawarta w nich filozofia człowieka jest filozofią osoby, dokładnie taką, jaką utrwaliły wszystkie nurty personalizmu chrześcijańskiego – od św. Augustyna do Karola Wojtyły (tegoż Osoba i czyn). W jej ujęciu człowiek jest wyposażony w swej istocie bytu w świadomość aksjologiczną – możliwość odróżniania dobra od zła, prawdy od fałszu – odzwierciedloną w jego sumieniu. Wyposażony jest także w niezbywalną strukturę duchową, obrazującą jego wzrost w wymiarze metafizyczno-religijnym – na polu realizacji wartości absolutnych i obiektywnych, jakimi są chrześcijańskie wartości moralne.

Dzięki tym atrybutom osoba ludzka ma świadomość nie tylko swego istnienia, ale również w ramach tego istnienia świadomość możliwości doskonalenia swego ja – nade wszystko duchowego i moralnego, oznaczającego na gruncie religii osiąganie świętości. Ten rozwój duchowy w języku filozofii Gabriel Marcel nazwał drogą od sum do sursum. W przestrzeni społecznej te możliwości osoby ludzkiej widoczne są jako przezwyciężanie ograniczeń jednostkowego ja na rzecz innego ja i w rezultacie na rzecz my. Z tej perspektywy osoba ludzka jest z natury swej uzdolniona do tworzenia dobra wspólnego.

Bez idei dobra wspólnego nie ma możliwości zbudowania wspólnoty narodowej – w każdej jej koncepcji – zarówno kulturowej, jak i politycznej oraz innych, z nimi powiązanych. W każdej też, oprócz wspólnoty dziejów i wspólnoty kultury, istotną rolę odgrywa owa idea dobra.

Gdy więc pytamy, kim jesteśmy jako Polacy, musimy jednocześnie pytać o nasz stosunek nie tylko do wspólnej historii i kultury, ale również do tej idei. Skutkiem naszego uczestnictwa nie tylko w unijnych, ale również natowskich strukturach – a także natowskich wojnach – jest udział Polski w przemianie cywilizacyjnej Zachodu, owocującej jego upadkiem. Skutkiem jest także nasza przemiana cywilizacyjna. I każda próba obrony naszego narodu przed zarzutem współwiny jest i będzie nieskuteczna.

W historycznej ocenie liczą się bowiem fakty. Pierwszym, najważniejszym jest traktat lizboński podpisany przez prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego i ratyfikowany przez nasz parlament. To był polski gwóźdź do trumny chrześcijańskiej Europy. Traktat stanowi nie tylko zaprzeczenie Edyktu mediolańskiego, ale również automatyczne odejście od przypomnianej wyżej filozofii osoby. Jej miejsce zajęła promowana wcześniej na gruncie amerykańskim koncepcja jednostki zdeterminowanej przez postmodernizm z jednej strony, z drugiej – przez neoliberalizm. W takim zdeterminowaniu wewnętrzna struktura człowieka przetransformowanej cywilizacji zachodniej jest nie tylko antymetafizyczna i antyaksjologiczna – bo taki jest postmodernizm – ale również daleka od idei dobra wspólnego – bo taki jest neoliberalizm.

Nic dziwnego, że twórcy tej mieszanki globalistyczno-liberalno-transatlantyckiej z łatwością zniewolili nowego człowieka swoimi ideowymi instrumentami: ideologią LGBTQ+ oraz ideologią ekologizmu. Obydwie odbierają mu atrybuty osoby. Znamienne jest zastąpienie w ideologii genderyzmu koncepcji wewnętrznego doskonalenia/przemiany przez zmianę płci. Natomiast w ekologizmie – narzucanym jako quasi-religia – rzuca się w oczy zrównanie z człowiekiem posiadającym naturę duchową i cielesną wszystkich bytów mających naturę wyłącznie cielesną – zwierząt, roślin, a nawet rzeczy – przedstawionych przez św. Tomasza na drabinie bytów jako stojących poniżej osoby ludzkiej, nad która stoją aniołowie (natura tylko duchowa), a nad nimi jedynie Bóg. Zrównanie natury bytów to nie tylko nieuprawniona ingerencja w sferę od człowieka niezależną, ale również oczywista degradacja istoty ludzkiej.

Bez tego kontekstu antropologicznego trudno mówić o zmianach cywilizacyjno-kulturowych we współczesnej Polsce, a w konsekwencji trudno także odpowiedzieć na pytanie kim jeszcze czy też już jesteśmy.

Jedno jest pewne: nie jesteśmy już aktywnymi kontynuatorami tej zachodniej cywilizacji, w którą zostaliśmy wpisani przez chrzest Polski. W większości bowiem – jak o tym świadczy nasze przedstawicielstwo w decyzyjnych centrach: parlamencie polskim i europejskim – zgodziliśmy się na przemianę cywilizacyjną, na odstąpienie od cywilizacji chrześcijańskiej i zastąpienie jej mieszanką globalistyczno-liberalno-transatlantycką. I wprawdzie w Polsce mamy jeszcze świadectwa cywilizacji chrześcijańskiej, lecz na zasadzie współistnienia z tą nową.

Substytuty dobra wspólnego

Poczucie wspólnotowych więzi narodowych zostało mocno nadwyrężone w latach 90. XX wieku w procesie transformacji ustrojowo-gospodarczej, dokonanej na gruncie skrajnego neoliberalizmu. W praktyce sprowadziła się ona do quasi-demokracji – oligarchicznej? – i dzikiej prywatyzacji, będącej programem wywłaszczenia Polaków z ich własności narodowej.

Zadziwiający jest fakt, iż z socjalistycznego PRL-u wyszliśmy jako naród mocni i zwarci; jako wspólnota, w której więzach historycznych, kulturowych i emocjonalnych nie mieścili się jedynie ci, którzy w swej świadomości ulegli sowietyzacji. Osłabił nas dopiero pierwszy podmuch westernizacji, której poddaliśmy się dobrowolnie. Poddaliśmy się, bo była zaprzeczeniem wszystkiego, co w bloku państw socjalistycznych zagrażało istnieniu naszego narodu.

Polacy nie byli świadomi tego, że z Zachodu przyjdą nowe, równie wielkie zagrożenia. Transformacja dokonywała się w amoku mentalnym polskiego społeczeństwa. Jej propaganda żerowała na małej naszej wiedzy o Zachodzie i kulcie Ameryki. Narzuciła przeciętnemu Kowalskiemu nowy kult: „święte prawo własności”, oczywiście nie wspólnej, lecz prywatnej, co znalazło odbicie w oficjalnej nowomowie tego okresu. Dzika prywatyzacja została określona mianem transformacji szokowej zamienianej często pojęciem terapii szokowej. Tym słowom-kluczom towarzyszył niby zaklęcie slogan o niewidzialnej ręce wolnego rynku. Wszystkie miały tworzyć perspektywę „wyzdrowienia” polskiego społeczeństwa, powalonego niemocą przez tzw. reformy Balcerowicza.

Dla milionów Polaków były one rzeczywistym szokiem – nie tylko w wymiarze materialnym, który przejawił się w totalnym zubożeniu społeczeństwa i kilkumilionowej fali emigracji zarobkowej, ale również w wymiarze duchowym i kulturowym.

Pacyfikujące idee

Propaganda szokowej terapii ogłuszała przeciętnego Polaka dodatkowo cynicznymi neoliberalnymi sloganami w rodzaju: nie ma wolności bez własności. Przeciętny Kowalski, który nie miał żadnego majątku z wyjątkiem państwowego zakładu pracy, musiał zrozumieć, że to, co go z nim łączy nie jest ani nowoczesne, ani zachodnie; jest co najwyżej znakiem sowietyzmu, a on sam – jeśli będzie o niego walczył – może nawet być uznany za homo sovieticusa. Nikt z wywłaszczanych Polaków nie mógł wówczas kupić „swojej” – bo wspólnej – fabryki, aby poczuć ową neoliberalną wolność.

Narodził się więc w ich świadomości nowy resentyment: niechęć do ojczyzny skutkująca łatwością, z jaką porzucali ją, wyruszając „za chlebem”.

A wystarczyłby wtedy jedynie głos jakiegoś przewodnika narodu w rodzaju ks. Jerzego Popiełuszki, który pomógłby im zachować w tej transformacji godność osobową i narodową. Wystarczyłoby przypomnieć kilka takich przykładów duchowej wolności, które zostały zbudowane na braku własności, jak to udowodnił ks. Maksymilian Kolbe, w sposób wolny wybierający celę śmierci, aby uchronić od niej współwięźnia oświęcimskiego.

Pamięć o wewnętrznej wolności nie musiała prowadzić polskiego robotnika do heroicznych czynów i gestów Rejtana. Mogła jednak inspirować go w walce o przekształcenie prywatyzacji dzikiej w „cywilizowaną”, sprawiedliwą czyli dopuszczającą go udziału w nowego typu własności – zamiast żebraczych odpraw i skazania na los bezrobotnego.

Stało się inaczej – dlatego ten sam robotnik, który w czasie strajków solidarnościowych bronił swego zakładu pracy przed kradzieżami i sakralizował jego przestrzeń poprzez odprawiane w nim msze, sprzedawał go w czasie osławionej transformacji obcym koncernom za przysłowiową miskę soczewicy. Czynił to pod szyldem Solidarności, mającej wówczas jeszcze duże znaczenie społeczne. Ona bowiem jako pierwsza została skutecznie spacyfikowana w dwóch etapach. Najpierw poprzez zagraniczne finansowanie i zachodnie służby – w ramach eksperymentu pierwszej kolorowej rewolucji w bloku państw socjalistycznych. Następnie poprzez wymuszoną przez jej zachodnich mecenasów zgodę na reformy Balcerowicza.

Gdy się okazało, że transformacja nie przyniosła zapowiadanego „wyzwolenia” wolnorynkowego, było za późno, aby przeprowadzić pokojową kontrrewolucję. Solidarność lat 90. i późniejszych stała się jedynie papierową atrapą niegdysiejszej awangardy polskiej wolności.

Jej spektakularna transformacyjna degradacja uczyniła wielki wyłom w relacjach społecznych Polaków i trwałą niechęć do tzw. uzwiązkowienia. Pod tym względem Polska zajmuje dalekie od czołówki miejsce w Europie. Według badań CBOS w 2025 r. do związków zawodowych należy jedynie 6 procent polskich pracowników, gdy tymczasem w Szwecji 65 proc., w Danii 60 proc., w Norwegii ponad 50 proc. Co istotne – badania rynku pracy w tych krajach wykazały, iż uzwiązkowienie przyczynia się do wyższych zarobków. Negatywne pod tym względem polskie wskaźniki wymagają analiz nie tylko ekonomicznych, socjologicznych i politycznych, ale również kulturowych.

Doświadczenie dobrowolnego zniewolenia społecznego i zarazem narodowego zostało jeszcze bardziej skomplikowane poprzez nowe typy naszej zależności od obcych centrów decyzyjnych – NATO, a następnie UE. Te zależności oficjalna propaganda reklamuje wyłącznie jako osiągnięcia dokonane przy zachowaniu rzekomej niepodległości. Odświeżono przestarzałą nowomowę, włączając do niej nowe słowa-klucze: ideę bezpieczeństwa, zagrożenie ze strony Rosji, zielony ład (jako quasi-religia). Służą one obecnie nowemu etapowi pacyfikacji narodu polskiego. Jej celem jest przekształcenie naszej wspólnoty w zbiorowisko ludzi zniewolonych, w dodatku przestraszonych nagłaśnianym „rosyjskim zagrożeniem”.

Testy z wrażliwości moralnej

Niepokój budzi fakt, iż Polacy milczą i zajmują postawę obojętności wobec wydarzeń XXI wieku skutkujących śmiercią i cierpieniem milionów ludzi. Wojny – nade wszystko na Bliskim Wschodzie i Ukrainie – kolorowe rewolucje, zamachy stanu w ramach globalnej westernizacji każdego roku przynoszą krwawe żniwo, które powinno współczesne społeczeństwa zmuszać do ich oceny i osądu nie tylko politycznego, ale również cywilizacyjnego i moralnego.

Ten przymus aksjologiczny jest – wydawałoby się – oczywisty w przypadku hańby ludzkości naszych czasów, jaką jest ludobójstwo dokonywane przez Izrael w Strefie Gazy – za zgodą i wsparciem militarnym oraz technologicznym USA. Polskie milczenie w tej sprawie wynika nie tylko ze zwasalizowania naszego państwa wobec Waszyngtonu, ale również wykluczenia w świadomości Polaków narodu palestyńskiego z idei globalnego dobra wspólnego.

Pierwsza przyczyna jest oczywista i widoczna najważniejszych sferach naszego funkcjonowania. Natomiast druga ma inne podłoże. Polacy boją się jakiejkolwiek uzasadnionej krytyki Izraela. Boją się bowiem etykiety antysemityzmu do tego stopnia, że nie tylko nie bronią Palestyńczyków, ale również nie zabierają głosu na temat Ziemi Świętej, totalnie zawłaszczanej przez państwo żydowskie. Teraz dopiero widać, jak skuteczne w pacyfikacji narodu polskiego były młoty ustaw o karalności antysemityzmu i „kłamstwa oświęcimskiego”. Gdy społeczeństwa Zachodu masowo protestują przeciwko izraelskiemu ludobójstwu, zastraszeni Polacy milczą.

Znamienne jest, że zastraszenie objęło także opiniotwórczą prawicę – konserwatywną a nawet narodową – która lansuje tezę, że Palestyńczyków bronią jedynie lewicowe środowiska europejskie i amerykańskie. Spektakularnym świadectwem siania takiego chaosu aksjologicznego była nagonka na posła Franciszka Sterczewskiego, którego uczestnictwo we flotylli humanitarnej dla Strefy Gazy, okrzyknięto jako wycieczkę, wczasy, promocję własnego wizerunku etc., rzucając w odmęty niepamięci umierających z głodu Palestyńczyków. Ta niedopuszczalna stygmatyzacja moralna spowodowała dodatkowe spustoszenie w świadomości Polaków, pacyfikowanych tym razem przez „swoich”.

W tym kontekście paradoksem jest bezwarunkowe poparcie i bezgraniczna – wyniszczająca Polskę – pomoc dla banderowskiej Ukrainy w wojnie Zachodu z Rosją. Pomimo świadomości tego, że ideologia nazizmu ukraińskiego stała się oficjalną ideologią władz tego państwa, Warszawa nadal podtrzymuje ich trwanie i pomaga w kontynuacji wojny – przeciwko czemu my, naród, nie protestujemy.

I choć pragniemy pokoju, pełni wolności i niepodległości, nie jesteśmy w stanie poprzeć naszych pragnień wyzwalającym działaniem. Swoją wierność tym niezbywalnym wartościom wyrażamy jedynie w sondażach i mediach społecznościowych. I nie będziemy w stanie nic dla nich uczynić dopóki nie zrewidujemy obezwładniającego nas kultu upadłego Zachodu – z kultem Ameryki, UE i NATO włącznie – oraz nie zweryfikujemy bezwarunkowej naszej pomocy dla neobanderowskiej Ukrainy.

Dopóki nie podejmiemy na nowo idei dobra wspólnego, umacniającej wierność naszej wspólnej przeszłości i dokumentującej ją naszej kulturze narodowej. Bez takiego duchowego renesansu nie mamy szans na rzeczywistą niepodległość.

Prof. Anna Raźny
https://myslpolska.info/

Po kiego diabła zwołano Sobór Watykański II? Polemika

Po kiego diabła zwołano Sobór Watykański II? Polemika

Autor: CzarnaLimuzyna, 28 listopada 2025

AIX

Jeden z Czytelników nie zgodził się (niestety bez uzasadnienia) z tezami wygłoszonymi przez Pawła Lisickiego w rozmowie z Janem Pospieszalskim. Po ostatnim z komentarzy postanowiłem odpowiedzieć w formie oddzielnego wpisu.

CzarnaLimuzyna: Skoro już Pan przyznał, że odsłuchał do końca, odpowiem. Moją odpowiedź podzielę na dwie części. W pierwszej zajmę się cytatem, który Pan w takim zapale przytacza. Zrobię wiwisekcję w kontekście tych ponad 50 lat, które minęły od czasu wypowiedzenia tych słów przez Pawła VI, a gwoli dokładności ponad 60 lat od czasu powstania “Nostra aetate”. Po tak długim czasie nie tylko można, ale trzeba poznawać po owocach /Mt 7:15-20/.

W drugiej części postaram się rozwiać Pana wątpliwości, a potem postawię sam kilka zasadniczych pytań. Jeżeli traktuje Pan poważnie poruszone kwestie, proszę na nie odpowiedzieć.

Część pierwsza

Pierwszy fragment cytatu:

Odnosimy wrażenie, że przez jakąś szczelinę wdarł się do Kościoła Bożego swąd szatana. Jest nim zwątpienie, niepewność, zakwestionowanie, niepokój, niezadowolenie, roztrząsanie. Brak jest zaufania do Kościoła Świętego, natomiast darzy się zaufaniem pierwszego lepszego świeckiego proroka, wypowiadającego się za pośrednictwem prasy lub przemawiającego jako przedstawiciel jakiegokolwiek ruchu społecznego, propagującego formuły „prawdziwego” życia.

Niezadowolenie, roztrząsanie, a potem zwątpienie i związana z nim diabelska pokusa polegała ona na aggiornamento czyli dostosowaniu nauki Kościoła do realiów współczesnego świata. Oczywiście nie wiem, co miał na myśli Paweł VI, ale tak właśnie opisuje ówczesny stan psychiczny i duchowy oraz tak właśnie wyglądają z dzisiejszej perspektywy – wczorajsi i dzisiejsi ojcowie moderniści.

Jan XXIII zwołując Sobór Watykański II stwierdził, że jego celem ma być: “… głównym jego celem jest odnowa Kościoła, sposobu nauczania i życia chrześcijańskiego w aktualnej rzeczywistości. Tę odnowę określił terminem „aggiornamento”, co rozumiał jako „dostosowanie” do aktualnej sytuacji i aktualnych wyzwań, uwspółcześnienie sposobu nauczania Kościoła oraz uaktualnienie życia i nauki Kościoła”./link/

Przypomnę, że z „aggiornamento” wynika dzisiejsza praktyka konieczności ciągłego reinterpretowania niezmiennego depozytu wiary, tj. nauki Chrystusa, oraz reformowania życia religijnego zgodnie z wymogami czasów w celu skutecznego spełniania przez Kościół misji ewangelizacyjnej. /PWN/

“Papież wyjaśnił przy tym, że Sobór zwołano nie dla potępienia błędów, ale po to, by językiem zrozumiałym i w obliczu nowych wyzwań i potrzeb przedstawić nauczanie i życie Kościoła, by Sobór stał się wydarzeniem nie tyle doktrynalnym, ile duszpasterskim i pastoralnym. /tamże/

“Ważną rolę odegrali też eksperci, przywiezieni przez przywódców skrzydła postępowego lub zaproszeni przez papieża. Byli wśród nich twórcy „nowej teologii”, jeszcze niedawno odsądzanej od czci i wiary, tacy jak Marie-Dominique Chenu, Jean Daniélou, Henri de Lubac, Karl Rahner, Yves Congar, Edward Schillebeeckx czy Johannes Willebrands. Nie tylko doradzali w czasie obrad, ale też prowadzili wykłady w rzymskich kościołach dla ojców soboru” /link/

Oficjalny, dzisiejszy opis pasuje więc jak ulał do tego fragmentu cytatu: “Brak jest zaufania do Kościoła Świętego, natomiast darzy się zaufaniem pierwszego lepszego świeckiego proroka, wypowiadającego się za pośrednictwem prasy lub przemawiającego jako przedstawiciel jakiegokolwiek ruchu społecznego, propagującego formuły „prawdziwego” życia”.

Utrata zaufania do Kościoła spowodowała sięgnięcie, i dziś już to wiemy, po ekspertów, heretyków, świeckich teologów – modernistów, a nawet po przedstawicieli religii antychrysta. I tak właśnie opisywał to Lisicki oraz inni katoliccy historycy i publicyści m.in. Grzegorz Górny.

Drugi fragment cytatu:

Nie myśli się przy tym, że my te formuły już posiadamy. Naszą świadomość opanowało zwątpienie. Ono wtargnęło poprzez okno, które wolno było otworzyć tylko dla światła. Krytykę i zwątpienie wywołała wiedza, której celem winno być ukazanie prawdy. Wiedza nie powinna nas oddalać od Boga, lecz uczyć nas, jak Go szukać, by móc Go lepiej chwalić. (…) Również i w Kościele panuje klimat niepewności. Należało sądzić, że po Soborze słońce zajaśnieje nad Kościołem. Zamiast słońca mamy chmury, burze, ciemności, szukanie, niepewność. Mówimy o ekumenizmie, a codziennie coraz bardziej rozdzielamy się. Tworzymy przepaście, zamiast je zasypywać! Jak mogło to nastąpić? Sądzimy, że spowodowała to nieprzyjazna moc. Jej imię to szatan, owa tajemnicza istota, o której wzmiankuje św. Piotr w swoim liście (1 P 5, 8-9)

Część druga

Pana ostatni komentarz brzmi: “Skrytykowałem to co usłyszałem – gdzie Pan widzi błąd? Czy cytat „Odnosimy wrażenie, że przez jakąś szczelinę, wdarł się do Kościoła Bożego swąd (dym) szatana. Jest nim zwątpienie, niepewność, zakwestionowanie, niepokój, niezadowolenie, roztrząsanie. Brak zaufania do Kościoła. Natomiast darzy się zaufaniem pierwszego lepszego świeckiego «proroka» wypowiadającego się przy pomocy prasy lub przemawiającego w jakimkolwiek ruchu społecznym i żąda się od niego formułek dla prawdziwego życia!” jest nieprawdziwy?
Odsłuchałem do końca. Pan przyjmuje za słuszne kwestionowanie przez Lisickiego nauki Ojców Soboru i Papieża? Wie Pan jak to jest definiowane w katechizmie KK? Kto ma rozstrzygać co jest nauką Kościoła a co nie jest i dlaczego pan Lisicki (czy przywołani przez Lisickiego)?”.

CzarnaLimuzyna: Nie widzę żadnego błędu w przytoczonym cytacie, lecz dostrzegam brak refleksji mogącej zawrzeć się w pytaniu – Po co był sobór Watykański II? Po co Kościołowi po 2 tysiącach lat ta nagła fanaberia nasączona zwątpieniem, niepewnością, zakwestionowaniem, niepokojem, niezadowoleniem, roztrząsaniem – czego – jeżeli nie było błędów? I przez kogo? Część nazwisk już padło, a przy okazji pojawia się kolejne pytanie – co mają Żydzi i żydzi do teologii, liturgii i pracy duszpasterskiej katolicyzmu? Kto wpadł na pomysł zapraszania do konsultacji B’nai B’rith?

Odpowiadając na kolejny wątek: Lisicki nie kwestionuje tradycji i nauki Kościoła katolickiego, ale rzeczywiście mówi o bzdurach i herezjach soborowych i posoborowych, a jest to nietrudne dla osoby, która korzysta z  rozumu i kanonów wiary. To pozwala zauważyć, że Sobór naruszył ciągłość nauczania Kościoła katolickiego czyli przerwał łączność odwiecznego magisterium Kościoła z aktualną narracją Klubu dyskusyjnego którym stał się współczesny Watykan.

A teraz pięć pytań do Pana:

  1. Ile jest prawdziwych religii na świecie?
  2. Czy Żydzi, Rzymianie oraz inni ludzie w wymiarze ponadczasowym byli i są Bogobójcami?
  3. Czy zasada wolności religijnej w sensie równouprawnienia wszystkich religii ma sens?
  4. W jakim celu jest prowadzony dialog międzyreligijny?
  5. Co jest świętego i prawdziwego w religiach antychrysta powstałych po Chrystusie i przeciw Niemu oraz czy ich powstanie było inspirowane przez Ducha Świętego?

______________________________________________________

Część nieobowiązkowa, ale wskazana dla pełnego zrozumienia problemu: Korzenie Dnia Judaizmu, “Nostra Aetate” i wyłączenia Żydów z misji ewangelizacyjnej

Wolnomularstwo było tą ścieżką, którą dotarł do papieża Jules Isaac dzięki prezydentowi Vincentowi Auriol (miłośnikowi Izraela, vide: rocznicowa wizyta w Izraelu, w 1958 r.). Kto był pośrednikiem ze strony bractwa kielni i cyrkla? Ten sam chyba, kto późniejszym egzekutorem postulatów magistra historii z Lyonu, czyli kardynał Augustyn Bea, niemiecki jezuita mający jeszcze sprzed wojny przyjaźnie z kręgu najstarszej loży żydowskiej B’nai B’rith. W każdym razie, gdy papież wyraził wstępne zainteresowanie „pomysłami” magistra Isaaca z Lyonu – kardynał Bea był tym, któremu zlecono „dalsze prace”.

Potem już było z górki. Przed Vaticanum II zapoczątkował „dialog” Światowy Kongres Żydów 1) ustami swego prezydenta, Nahuma Goldmanna, próbując wmusić swojego „obserwatora” na sobór, Chaima Wardiego z Ministerstwa Religii Izraela. Tak podały izraelskie gazety. Goldmann zaprzeczył mówiąc, że nie zrobiłby tego, bo przecież wiedział, że gośćmi i obserwatorami soboru mogli być wyłącznie chrześcijanie i to mający specjalne zaproszenie watykańskiego Sekretariatu Stanu.

W sposób oczywisty było to testowanie nieprzyjaciela i jego zmiękczanie. Kula śniegowa herezji toczyła się, czasem zatrzymując się, czasem przyspieszając. Na końcu pierwszego etapu jej drogi był czwarty punkt Deklaracji o stosunku Kościoła do religii niechrześcijańskich (Nostra aetate) – dotyczący stosunku chrześcijaństwa do Żydów i judaizmu. W opinii wielu katolików było to wdarcie się zgorszenia w obręb Tradycji.

Był rok 1965, dwa lata po śmierci żydowskiego nauczyciela gimnazjalnego jego misja dobiegła końca, dzięki dawnym, niemieckim rodom rabinackim, „ekumenicznym” luteranom, braciom kielni i cyrkla oraz powojennej międzynarodówce socjalistycznej. I tak oto nawa Kościoła zaczęła nabierać wody. Jak Costa Concordia.

A byli tacy, co ostrzegali, i to nawet podczas Vaticanum II (88 głosów przeciw Nostra Aetate) – mówiąc, że to nie chodzi o żaden dialog, lecz o zwykły monolog, za wysłuchanie którego trzeba będzie w dodatku słono zapłacić – gotówką i erozją depozytu wiary.

Braun w UE: Dziękuję lewakom i klimatystom. „Ułatwiacie mi przekonywanie moich rodaków” [VIDEO]

Braun dziękuje lewakom i klimatystom. „Ułatwiacie mi przekonywanie moich rodaków” [VIDEO]

27.11.2025 https://nczas.info/2025/11/27/braun-dziekuje-lewakom-i-klimatystom-ulatwiacie-mi-przekonywanie-moich-rodakow-video/

NCZAS.INFO | Grzegorz Braun na sali posiedzeń Parlamentu Europejskiego.
NCZAS.INFO | Grzegorz Braun na sali posiedzeń Parlamentu Europejskiego.

Lider KKP Grzegorz Braun przemawiał w unioparlamencie. W trakcie wystąpienia skrytykował klimatystyczną agendę Brukseli narzucaną m.in. Polsce i zauważył, że de facto dzięki „powtarzaniu bzdur” przez uniokratów jest mu łatwiej przekonywać Polaków do odejścia od UE.

Dziękuję bardzo za ułatwienie mi życia poprzez powtarzanie waszych bzdur o zmianach klimatycznych, dekarbonizacji – powiedział Grzegorz Braun w unijnym parlamencie.

Znacznie ułatwiacie mi przekonywanie moich rodaków w Polsce, że powinniśmy się ratować odchodząc od tego głupiego i złego i niebezpiecznego projektu, jakim jest obecnie eurokołchoz, Unia Europejska – kontynuował lider KKP.

– Im częściej będziecie wygłaszać swoje przemówienia o zmienianiu temperatury na całym kontynencie, dewastując gospodarkę, tym lepiej dla nas, patriotów naprawdę walczących o odzyskanie niepodległości – podkreślił Braun.

Następnie zapytał lewactwo zgromadzone na sali, czy „naprawdę myślą, że są zaklinaczami wiatru?”.

Że jesteście czarodziejami deszczu i zmieniacie, naprawdę zmieniacie klimat przez wasz eurokomunizm? – pytał Braun.

Na koniec wspomniał, że „jest na tyle stary, że pamięta czerwony ład, sowiecki układ”.

– A teraz stoimy w obliczu zielonego ładu. Ale zwyciężymy – podsumował lider KKP Grzegorz Braun.

https://twitter.com/i/status/1994039166011576807

Nie tylko polityka. Brat Damian TJ

Nie tylko polityka.

brat Damian


https://www.salon24.pl/u/bratdamian/1475190,nie-tylko-polityka 27.11.2025,

Coś o duchowości

Niektórzy internauci upominają mnie dlaczego zajmuję się polityką? A dlaczego niby nie miałbym o polityce pisać? Przecież żaden sąd nie pozbawił mnie praw obywatelskich.

Jednak głównym moim zajęciem jest pomoc w Ignacjańskim Centrum Formacji Duchowej, gdzie prowadzimy rekolekcje w milczeniu oparte o medytację Biblii. W 2026 r. będę w Centrum prowadził kilka autorskich projektów na które wszystkich zapraszam. Zapisać można się tutaj  

Szczególną uwagę chciałbym zwrócić na rekolekcje „Męski reset” i warsztaty „Duchowość mężczyzny”, które są odpowiedzią na kryzys męskości, o którym pisałem w felietonie „Mężczyzna – gatunek na wymarciu”. Jak być mężczyzną chłopak uczy się między 10-30 rokiem życia. Uczy się na przykładzie innych mężczyzn, czyli nas dorosłych. Warto więc trochę się zadumać nad swoją męskością. 

Męski reset  3-8 styczeń –

Rekolekcje dla mężczyzn w okresie przełomu oparte o rozważania historii życia postaci ze Starego i Nowego Testamentu. Biblia poprzez wiele postaci Starego i Nowego Testamentu pokazuje etapy życia mężczyzny, wyzwania które przed nim stoją, trudności, które należy pokonać, słabości, które należy przyjąć. Będziemy uważnie przyglądać się dramatom i historii życia mężczyzn, którzy stali się bohaterami Biblii i historii zbawienia. Ich przeżycia są lustrem, w którym możemy się przyjrzeć, aby odkryć duchowe prawdy dające nam siłę i inspirację od kroczenia na drodze wiary i ludzkiego rozwoju. 

Nieobecny Bóg 13-15 luty – spotkanie dla niewierzących, poszukujących i zagubionych. Zapraszamy na sesję weekendową „Od mroku do światła”. W ramach spotkania zajęcia warsztatowe, konferencje, dzielenie, spacer uważności, nauka medytacji, rozmowa z kierownikiem duchowym. Niewiara, zwątpienia, nieobecność Boga to według Biblii część ludzkiej egzystencji. Tęsknota za Bogiem, którego się nie doświadcza, może być głębokim doświadczeniem duchowym przynoszącym wielkie owoce. Na tych bezdrożach dobrymi przewodnikami mogę być postacie z Biblii, a także nasi współcześni, którzy przeszli przez noc ateizmu.

Duchowość mężczyzny 20-22 marzec – warsztaty z kinem i Biblią.

W ramach spotkania wspólne oglądanie filmów z dyskusją, wprowadzenie do medytacji o postaciach biblijnych. Dobry film nie tylko jest ciekawy, nie tylko wciąga w akcję widza, ale również dotyka jego serca, sfery uczuć i emocji. W ten sposób kino przecina się tutaj w swoim oddziaływaniu z Biblią, która jest opowieścią o ludzkich dramatach, uczuciach i emocjach. Będziemy poszukiwali w konkretnych filmach paraleli z tekstami biblijnymi, odpowiadali na pytania postawione przez reżysera i rozwiązywali tajemnice jego bohaterów. W trakcie warsztatów możliwość rozmowy z kierownikiem duchownym, Msza i adoracja, wspólny spacer po Trójmiejskim Parku Krajobrazowym.

Czytamy Ewangelię z Caravaggio 15-17 maj – skupienie.

Wspólna analiza obrazów, a później punkta i rozmyślanie nad fragmentem Biblii ilustrowanym przez Caravaggio. Michel Angelo Caravaggio nie był człowiekiem świętym, ale miał niezwykły dar twórczego przedstawiania historii biblijnych. Jego niezwykle sugestywne i dynamiczne malarstwo pokazuje indywidualny sposób interpretacji i przedstawiania opowieści ewangelicznych. Będziemy przyglądać się całości jego życia i twórczości, aby lepiej zrozumieć jego dzieła i przez to wejść głębiej w medytację ewangeliczną, która według zaleceń św. Ignacego powinna korzystać z siły naszej wyobraźni. W trakcie skupienia możliwość rozmowy z kierownikiem duchownym, Msza i adoracja, wspólny spacer po Trójmiejskim Parku Krajobrazowym.

===================================================

br. Damian TJ. Urodzony 1968 Lublin, uczęszczał do liceum Zamoyskiego. Należał do związanego z „Solidarnością” Niezależnego Ruchu Harcerskiego, potem do podziemnego Stowarzyszenia Harcerstwa Katolickiego „Zawisza”. W 1987 wstąpił do nowicjatu Towarzystwa Jezusowego w Gdyni. Zakończył filozofię w Krakowie na Wydziale Filozoficznym TJ (specjalizacja „kultura, estetyka, mass-media, kino”). Praca dyplomowa u bp. Jana Chrapka. Od 1991 pracował w TVP, jako dziennikarz i producent. Przechodzi szkolenie telewizyjne w Kuangchi Program Service – Tajwan. W 1996 wyjechał na Syberię, gdzie organizuje Studio Telewizyjne „Kana” w Nowosybirsku. Korespondent TVP i Radia Watykańskiego. Pomaga w szkolenia dziennikarzy z Europy Wschodniej w „European Center for Communication and Culture” w Falenicy.

W 1999 rozpoczyna studia podyplomowe w szkole filmowej w Moskwie. W tym samym roku składa śluby wieczyste. Studia kończy w 2004 filmem dyplomowym „Wybacz mi Siergiej”, który uzyskał liczne nagrody na międzynarodowych festiwalach http://www.forgivemesergei.com. Wyjeżdża do Kirgizji – praca charytatywna Kościoła Katolickiego (więzienia, domy inwalidów) i prowadzi Klub Filmowy przy Ambasadzie Watykanu w Biszkeku. W 2006 wyjeżdża na południe Kirgizji, pomaga przy zakładaniu nowych parafii w Dżalalabadzie i Oszu www.kyrgyzstan-sj.org . Buduje i kieruje Domem Rekolekcyjnym nad jeziorem Issyk Kul, gdzie co roku przebywa ponad 1000 dzieci (sieroty, inwalidzi, dzieci z ubogich rodzin, dzieci i młodzież katolicka, studenci muzułmańscy) www.issykcenter.kg . Zakłada Fundacje Charytatywną “Meerim Bulak – Źródło Miłosierdzia” i społeczną „Meerim nuru”. Kapelan więzienia – w tym zajęcia w grupie AA. 2012 w Pawłodarze (Kazachstan). 2012-13 w Domu rekolekcyjnym w Gdyni i w portalu Deon w Krakowie.

2013-14 w Moskwie – odpowiada za sprawy finansowe, prawne, organizacyjne i budowlane Instytutu Teologicznego św. Tomasza. Od 2014 pracuje w Radiu Watykańskim w Rzymie. Od IV 2016 pracuje w TVP przy przygotowaniu transmisji z ŚDM. Współpracował z różnymi stacjami telewizyjnymi i redakcjami jako reżyser i dziennikarz. Pisze artykuły między innymi do „Poznaj Świat”, „Góry”, „Gość niedzielny”, Alateia i „Opoka”. 2017-2023 ekonom Apostolskiej Administratury w Kirgistanie, dyrektor kurii, ekonom jezuitów w Kirgistanie, ekonom Fundacji „Meerim Nuru” i Centrum Dziecięcego nad j. Issyk-kul, budowniczy katedry. Obecnie pracuje w Kolegium jezuitów w Gdyni i pomaga Ignacjańskim Centrum Formacji Duchowej.  Przewodnik wysokogórski: organizował wyprawy w Ałtaj, Sajany, Tuwę, Chakasję, na Bajkał, Zabajkale, Jakucję, Kamczatkę, Ałaj, Pamir i Tienszan, Półwysep Kolski. www.tienszan.jezuici.pl

Przewrotny Prevost: „In unitate fidei”, czyli jedność – za cenę prawdy

Przewrotny Prevost: „In unitate fidei”, czyli jedność za cenę prawdy

Leon zakopuje logikę.

Data: 26 novembre 2025 Author: Uczta Baltazara babylonianempire/przewrotny-prevost-in-unitate-fidei-czyli-jednosc-za-cene-prawdy

Nicea na jubileuszowej scenie

Siedemnaście stuleci po tym, jak Sobór Nicejski wyznaczył twardą linię przeciwko herezji za pomocą anatem i wygnania, Leon XIV postanowił uczcić tę rocznicę listem apostolskim In Unitate Fidei. Data została wybrana celowo: Święto Chrystusa Króla, 23 listopada 2025 roku. Kontekst również nie jest przypadkowy: przygotowuje triumfalną ekumeniczną pielgrzymkę do Turcji, tj. do tego samego miejsca, w którym 318 ojców soborowych spotkało się za czasów Konstantyna i pozostawiło swoje podpisy pod określeniem «homoousios» (gr.ὁμοούσιος, łac.consubstantialis) – „współistotny” (będącym kluczowym pojęciem w teologii chrześcijańskiej; opisującym relację między Bogiem Ojcem a Synem, kontrastującą z herezją ariańską, zgodnie z którą Syn jest istotą niższą i jedynie podobną do istoty Ojca).

Na pierwszy rzut oka, list wygląda na coś, co tradycyjny katolik mógłby pochwalić. Leon chwali Credo, recytuje jego zwroty, opowiada o kryzysie ariańskim, a nawet rehabilituje słowo „współistotny”, zamiast chować się za niejasną, modernistyczną chrystologią. Cytuje Atanazego. Mówi o ubóstwieniu. Przypomina nam, że jedynie prawdziwie boski Chrystus może pokonać śmierć i nas zbawić.

Gdybyśmy przeczytali wyłącznie akapity od drugiego do ósmego, moglibyśmy prawie całkiem zapomnieć w którym wieku żyjemy.

Ale nie żyjemy w roku 325, a Leon nie jest Atanazym.

O ile pierwsza połowa listu brzmi po katolicku, o tyle druga brzmi jak oświadczenie międzynarodowej komisji teologicznej: Nicea jako fundament nowego, otwartego procesu ekumenicznego, w którym„to, co nas łączy, jest większe niż to, co nas dzieli”, a stare walki doktrynalne po cichu tracą „powód do istnienia”.

…………….

“Wspólnie wyznajemy wiarę w jedynego Boga, Ojca wszystkich ludzi, wspólnie wyznajemy jedynego Pana i prawdziwego Syna Bożego Jezusa Chrystusa, oraz jedynego Ducha Świętego, który pobudza nas i prowadzi do pełnej jedności i do wspólnego świadczenia o Ewangelii. To, co nas łączy, jest naprawdę czymś znacznie większym niż to, co nas dzieli!

Musimy zatem zostawić za sobą kontrowersje teologiczne, które utraciły już swoją rację bytu…https://www.vatican.va/content/leo-xiv/it/apost_letters/documents/20251123-in-unitate-fidei.html https://www.vatican.va/content/leo-xiv/pl/apost_letters/documents/20251123-in-unitate-fidei.html

…………….

Sobór, który niegdyś wypędził arian z Kościoła, jest teraz proszony o przyjęcie wszystkich z powrotem bez zadawania zbyt wielu pytań przy drzwiach wejściowych.

Zaczynając od Credo i kończąc na brandzie ekumenicznym

Po tym jak Leon postawił katolickie doktrynalne “rusztowanie”, na scenę wkroczyła prawdziwa agenda.

Leon przechodzi od walki soboru nicejskiego z arianizmem do „ekumenicznej wartości” Credo, jaką ma ono mieć dzisiaj. Przypomina nam, że Credo Nicejsko-Konstantynopolitańskie jest wyznawane w liturgiach prawosławnych i wielu nabożeństwach protestanckich. Celebruje fakt, że stało się ono „więzią jedności między Wschodem a Zachodem”, a później wspólnym dziedzictwem „wszystkich tradycji chrześcijańskich”. Nazywa je modelem „jedności w pełnoprawnej różnorodności”, używając Trójcy jako analogii: jedność bez różnorodności staje się tyranią, różnorodność bez jedności prowadzi do rozpadu.

………..

“Credo nicejskie może być podstawą i punktem odniesienia tej wędrówki. Proponuje nam bowiem model prawdziwej jedności w uzasadnionej różnorodności. Jedność w Trójcy, Trójca w Jedności, ponieważ jedność bez różnorodności jest tyranią, a różnorodność bez jedności jest rozpadem”. https://www.vatican.va/content/leo-xiv/it/apost_letters/documents/20251123-in-unitate-fidei.html https://www.vatican.va/content/leo-xiv/pl/apost_letters/documents/20251123-in-unitate-fidei.html

…………….

Innymi słowy, Credo nie jest po prostu katolickim symbolem wiary, strzeżonym przez Rzym i przyjmowanym przez jego dzieci, ale staje się rodzajem wspólnego logo dla światowego chrześcijaństwa.

Nacisk subtelnie przesuwa się z pytania „Co jest prawdą?” na pytanie „Co możemy powiedzieć wszyscy razem?”. Ten sam tekst jest teraz proszony o udźwignięcie niekompatybilnych systemów: katolickiej eklezjologii sakramentalnej, protestanckiej teorii niewidzialnego kościoła, prawosławnego odrzucenia powszechnej jurysdykcji papieskiej. Każdy zachowuje własne stanowisko i nazywa je „różnorodnością”.

Leon cytuje Ut Unum Sint Jana Pawła II i chwali „ruch ekumeniczny” ostatnich sześćdziesięciu lat. Zapewnia nas, że obecnie uznajemy członków innych kościołów i wspólnot za braci i siostry w Chrystusie i że razem tworzymy jedną powszechną wspólnotę uczniów. Pełna widzialna jedność nie została jeszcze osiągnięta, ale to, co nas łączy, jest większe niż to, co nas dzieli. Ta myśl pojawia się ponownie, jakby powtórzenie mogło uczynić ją mniej kruchą.

Obraz jest prosty. Nicea jako wspólne ognisko, wokół którego mogą gromadzić się wszyscy ochrzczeni, każdy wnoszący swój własny akcent teologiczny i wszyscy zostaną ogrzani tym samym płomieniem.

Sęk w tym, że Nicea nie zgromadziła wszystkich wokół ognia. Ona dobyła miecza.

„Kontrowersje, które straciły rację bytu”

Leon mówi, że musimy „porzucić kontrowersje teologiczne, które straciły rację bytu”, aby dojść do wspólnego zrozumienia, a nawet więcej, wspólnej modlitwy do Ducha Świętego. Nie precyzuje, jakie kontrowersje ma na myśli. Po prostu zapewnia nas, że niektóre dogmatyczne bitwy nie muszą nas już od siebie oddzielać.

W tym miejscu katolik uformowany przez Piusa XI i Piusa XII czuje zgrozę.

Jakie kontrowersje straciły rację bytu? – Może klauzula Filioque, wspomniana w przypisie jako „temat dialogu prawosławno-katolickiego”?

………..

[10]Concilium Constantinopolitanum I,Expositio fidei: CC,Conc. Oec.Gen. Decr. 1, 5720-24:Dokumenty Soborów powszechnych. Tekst grecki, łaciński, polski, t. 1, s. 25. Stwierdzenie „i od Ojca i Syna pochodzi (Filioque)” nie znajduje się w tekście konstantynopolitańskim; zostało ono włączone do Credo łacińskiego przez papieża Benedykta VIII w 1014 r. i jest przedmiotem dialogu prawosławno-katolickiego. https://www.vatican.va/content/leo-xiv/it/apost_letters/documents/20251123-in-unitate-fidei.html https://www.vatican.va/content/leo-xiv/pl/apost_letters/documents/20251123-in-unitate-fidei.html

……….

Kwestia jurysdykcji  papieskiej? – Dogmaty maryjne odrzucone przez protestantów? – Nierozerwalność małżeństwa? – Doktryna usprawiedliwienia zdefiniowana w Trydencie?

Przez wieki Kościół podkreślał, że jedność wymaga wspólnego wyznawania wszystkich tych prawd.

Pius XI napisał w Mortalium Animos, że istnieje tylko jeden sposób promowania jedności chrześcijan: powrót odłączonych braci do jedynego prawdziwego Kościoła Chrystusa. Pius XII w Mystici Corporis nauczał, że ci, którzy są podzieleni w wierze i rządzie, nie mogą żyć w jedności Ciała Chrystusa. W ich języku nie ma nic tymczasowego czy prowizorycznego. Kwestie doktrynalne, które dzieliły katolików i niekatolików, nie były opcjonalnymi rozdziałami, do których można było powrócić później; były one częścią depozytu wiary.

Dziś, Leon mówi o kontrowersjach, które nie usprawiedliwiają już podziałów. Mówi o wzajemnym nawróceniu, tak jakby Kościół Katolicki i ci, którzy odrzucają jego magisterium, byli „w drodze” ku jeszcze niezdefiniowanej przyszłej jedności. Mówi o tym, że Duch Święty prowadzi nas do wspólnego odkrywania bogatszej wspólnej wiary, nie mówiąc ani razu, że droga powrotna do jedności wiedzie przez poddanie się rzymskiemu prymatowi i akceptację katolickich dogmatów.

Nicea zdefiniowała Syna jako współistotnego Ojcu, a następnie potępiła każdego, kto twierdził inaczej. Leon cytuje tę definicję i zakopuje logikę. Credo zostało zachowane; implikacje zostały po cichu wycofane.

Atanazy albo duch dialogu

https://pl.wikipedia.org/wiki/Atanazy_Wielki

Św. Atanazemu można by powiedzieć, że Leon chwali go imiennie, opowiada o jego bohaterskich wygnaniach i nazywa jego wiarę „nieugiętą i niezłomną”. Możesz pokazać mu fragmenty, w których Leon podkreśla, że wyłącznie prawdziwie boski Chrystus może ubóstwić człowieka i pokonać śmierć. Na końcu można wskazać piękną modlitwę do Ducha Świętego.

Następnie musiałbyś wyjaśnić, że siedemnaście wieków później biskupi i teologowie wciąż spierają się, czy Duch Święty pochodzi od samego Ojca, czy od Ojca i Syna, a biskup Rzymu nazywa to „tematem do dialogu”. Musiałbyś wyjaśnić, że prymat, o którego obronę walczył, jest teraz traktowany jako przeszkoda na drodze do jedności, którą należy ostrożnie przeformułować, aby nie urazić braci odłączonych. Musiałbyś wyjaśnić, że Rzym woli teraz mówić o uzasadnionej różnorodności” zamiast o herezji, o „częściowej jedności” zamiast o schizmie, o „wspólnym chrzcie” zamiast o nawróceniu.

Atanazy nie przebywał na pięciokrotnym wygnaniu, po to by zachować “najmniejszy wspólny mianownik. Nie cierpiał z powodu cesarskiej presji, oszczerstw i przemocy, aby przyszli papieże mogli umieścić jego Credo w centrum procesu, który traktuje poważne podziały doktrynalne jako historyczne nieporozumienia czekające na przezwyciężenie w modlitewnym dialogu.

Kościół, który znał, wierzył, że błąd zabija dusze i że miłosierdzie wymaga jasności. Miarą jedności było poddanie się wierze i widzialnej głowie, która jej strzeże. Dzisiejszy język ekumeniczny mierzy jedność tym, jak często pojawiamy się razem na zdjęciach i jak rzadko wspominamy o tym, co wciąż nas dzieli.

List apostolski chwali „młodzież nicejską”, która dokończyła doktrynalne dzieło Credo. Ton dokumentu należy do synodalnego wyjadacza, który nauczył się nie mówić niczego zbyt ostrego w mieszanym towarzystwie.

Co to naprawdę mówi nam o Rzymie

Co więc poważny katolik powinien wywnioskować z In Unitate Fidei?

Ten sam Rzym, który cytuje Credo, używa go teraz jako brandu ekumenicznego [marka (produkt, towar)]. Ten sam symbol, który został stworzony w celu wyznaczenia granicy między prawdą a błędem, został przekształcony w pojemny parasol, który może chronić wzajemnie wykluczające się systemy – o ile wszystkie recytują te same słowa. Sobór, który niegdyś potępił i wypędził, jest teraz przywoływany w celu uzasadnienia jedności, która zadowala się pozostaniem niekompletną, jedności, która nigdy nie wymaga od nikogo zmiany zdania.

Kiedy Leon mówi o Kościele, jego mowa brzmi jak ta Drugiego Soboru Watykańskiego. Credo jest stabilne; eklezjologia podlega rewizji. Stare nauczanie dotyczące tego, kto należy do Kościoła i w jaki sposób bracia odłączeni powinni do niego powrócić, zostało grzecznie zastąpione językiem wzajemnego ubogacania się i wspólnego dziedzictwa. Kontrowersje teologiczne, które kiedyś uzasadniały reformację i tysiącletnią schizmę, nagle stają się kandydatami do przejścia na emeryturę.

Jeśli z okazji wspomnianej rocznicy można wyciągnąć jakąś lekcję, to taką, że jedność bez prawdy jest fałszerstwem. 318 Ojców nie zasiadło do obrad soborowych po to, by wypracować minimalną treść niezbędną do pozostania we wspólnocie z Ariuszem https://pl.wikipedia.org/wiki/Arianizm. Zdefiniowali wiarę i ponieśli tego konsekwencje. Jeśli Leon chce uczcić ich odwagę, będzie musiał odzyskać ich jednoznaczność.

Dopóki to nie nastąpi, Credo Nicejskie będzie wciąż sądzić projekt ekumeniczny budowany na jego barkach. Słowa pozostają te same. Pytanie brzmi, czy Rzym nadal wierzy we wszystko, co one implikują.

INFO: https://bigmodernism.substack.com/p/nicaea-at-1700-the-problem-with-unitate

O paru ważnych sprawach [znacznie uzupełnione]

O paru ważnych sprawach [znacznie uzupełnione]

Mirosław Dakowski

————————————————

I

O zainteresowaniu marszami różańcowymi,

w tym u mnie na Stronie.

Martwi mnie, że :

To zainteresowanie to jakaś jedna dwudziesta [1/20 ] jakichś „rewelacji” o Unii Europejskiej, a 1/60 zainteresowania MEM-ami. [No i dlatego tyle tych memów daję, bo bawią ale i ucząsporą gromadkę].

Tak mała część czytających Polaków zainteresowana najważniejszą naszą bronią?! To bardzo źle rokuje Polsce. Ci wszyscy, którzy dzielnie wybierają swoich idoli z wnętrza ekipy PoPiS-u… A ci pochyleni, ciągle klepiący swoje smarkfony?

Musimy ich przecież obudzić… Ale jak??

Marsze Różańcowe to nasza realna broń w obecnej sytuacji polityczno-terrorowej.

Powinniśmy pamiętać, pisali o tym różni, również ja, że Austria wyrwała się spod gniotu komunistów, bolszewików w roku 1953 i 4-tym na skutek Krucjaty Różańcowej. Wielkie dzieło zapoczątkowane przez Ojca Pawliczka jest jawnym dowodem na ingerencję Matki Bożej w brudną dziedzinę polityki.

Tymczasem od kilkunastu chyba lat w Polsce prowadzone Marsze Pokutne Różańcowe nie mają wielu uczestników. Promujemy na przykład co miesiąc Marsz Pokutny w Warszawie i Biłgoraju. Liczba uczestników powinna rosnąć.

Przed laty, na początku Marszów w Warszawie liczba uczestników szybko rosła od 200, 400 aż do 800, … by potem ustabilizować się… na ok. 50 wytrwałych. „Ktoś” włączył hamulce.

Moi czytelnicy, mam nadzieję że w większości katolicy, wiedzą że Matka Boża prosi, radzi i sugeruje odmawianie różańca. Szczególnie publiczne, tak przecież mówiła w Lourdes, w Gietrzwałdzie czy w Fatimie. To ostatnia nasza broń.

Piszą mi czytelnicy że „u nas przecież takich marszów nie ma”. No to zorganizujcie! Przecież Ojciec Pawliczek, mały franciszkanin potrafił!

II

O internecie

 Zauważyliście państwo na mojej stronie, podkulawienie tej strony w połowie listopada [ znacznie mniej artykułów, znacznie mniej wejść czytelników]. Było to wymuszone tak zwaną „aktualizacją” fundamentalnych programów [Linux]. Wymuszono aktualizacją – ale do kolejnych wersji !! I tak wlekliśmy się z tymi miliardami bajtów od wersji 7 aż do 13… Chłopcy nie pomyśleli, że ktoś nie wczytał ich kolejnych produkcji !

Po dwóch tygodniach męki, poszukiwań okazało się, że przyczyna afery leżała jedynie w tym, że jacyś chłopcy się pokłócili. Nie wiem i nie chcę wiedzieć kiedy. Podzieli się na Chrome i Chromium! I mój dobry programik zapisujący mowę przestał przez to działać.. A był to tylko program dla mnie mały, pomocniczy. A cóż szkodziło, gnojki, zawiadomić użytkowników??

Przewaliliśmy niepotrzebnie, chyba miliony miliardów bajtów.

To skierowało moją uwagę na racjonalność internetu [iii, nie.. widziałem to dawno, ale teraz postanowiłem napisać…]

Tak, jak komputery przed 80 czy więcej lat wymyślili matematycy genialni, tak też internet powstał, jako dzieło ludzi, chłopaków genialnych. Rozbudowywali to dalej ludzie bardzo zdolni.

Ale internet szybko wzrastał. Najpierw dziesięciokrotnie, potem stokrotnie, na pewno 1000-krotnie i tak dalej. Tymczasem ilość ludzi genialnych czy bardzo zdolnych oczywiście nie narastała w tym tempie. Mamusie nie rodziły przecież coraz większej ilości geniuszy. W związku z tym w tak ogromnie rozbudowanym przemyśle internetowym ilość ludzi średnio inteligentnych, czy ilość kretynów czy idiotów jest zbliżona do wynikającej z krzywej Gaussa dla ludzi średnich. A ci pracują jak mróweczki, bo żeby dostać pensję czy promocje na wyższe stanowisko, to muszą się wykazać ilością przerobionego materiału. Jak widzimy jednak nie przeradza się to w jakość tego materiału, i stąd nasze, nas wszystkich, ogromne kłopoty – i zapracowanie.

Z obserwacji osobistych widzę, że 90 do 95% ruchu to przelewanie z pustego w próżne, – to sprawdzanie – nie wiem czego… To przesyłanie z powrotem starych maili.

Czytam zaś że [a nie wiem czy to wiarygodne],

– 90% ruchu w internecie, to militarne i szpiegowskie

– inni piszą że 90% ruchu to porno,

– a inni, że 90% to „czarny internet” – , gdzie handluje się ludźmi, organami, narkotykami, bronią itp.

– A ile elektrycznej energii Ziemi zużywa rosnąca eksponencjalnie informatyka? Podobno od 2% do [ jak mówią inni] 10 do 12%! To oczywiście w ramach ochrony Planety.

Czy samo to, te wątpliwości nie są sygnałem Apokalipsy?

==================================

Aha… Ja nie mam następcy.

Miałem następcę, Jacek.  O ćwierć wieku młodszy. Świetnie odróżniał złoto od tombaku w tekstach religijnych, politycznych, ekonomicznych… Pisywał jasno, bez dłużyzn, odważnie. Partner. Fizyk, katolik, harcerz, żeglarz. Zmarł nagle. Nie mogę odżałować, Jacku.

A te miliony otwarć artykułów na mojej stronie? Czy one coś ludziom dały? Miał być „krzaczek na drodze lawiny”. Ale takich krzaczków powinno być multum, mądrze posadzonych, by lawina odbiła się na przeciwstok.

Rozumiem, że młodzi gonią za pracą, za pieniędzmi, za dziewczynami, za njusami.

Ale młodzi renciści i emeryci??

Wy twórzcie Strony Prawdy, Uczciwości i Odwagi!

Póki co, to nie zostało jeszcze zabronione jako „mowa nienawiści”…

Z tej ostatniej groźby też przecież znajdziecie dobre wyjście!

Wlecze się sprawa Collegium Humanum. Wśród oskarżonych prezydent Wrocławia niejaki Sutryk

Sprawa Collegium Humanum. Wśród oskarżonych prezydent Wrocławia

27.11.2025 https://www.tysol.pl/a150169-sprawa-collegium-humanum-wsrod-oskarzonych-prezydent-wroclawia

Prokuratura Krajowa skierowała do sądu obszerny akt oskarżenia obejmujący 29 osób zamieszanych w aferę związaną z działalnością uczelni Collegium Humanum. Wśród oskarżonych znajduje się prezydent Wrocławia Jacek Sutryk, któremu śledczy zarzucają m.in. korupcję i oszustwa związane z uzyskaniem dyplomu MBA. Grozi mu do 8 lat pozbawienia wolności. Sutryk w rozmowie z money.pl podkreśla, że jest niewinny i zamierza dowieść tego przed sądem. 

Jacek Sutryk

Jacek Sutryk / zrzut z YT/Republika

Co musisz wiedzieć?

  • Akt oskarżenia obejmuje 67 przestępstw, głównie korupcyjnych.
  • Wśród oskarżonych są politycy, rektorzy, wykładowcy oraz funkcjonariusze służb.
  • Prezydent Wrocławia ma cztery zarzuty, w tym wręczenie korzyści majątkowej i oszustwo.
  • Prokuratura twierdzi, że Jacek Sutryk uzyskał nienależne 495 tys. zł dzięki wykorzystaniu dyplomu MBA.
  • Samorządowiec wszystkiemu zaprzecza i utrzymuje, że studia ukończył.

67 zarzutów i 623 strony aktu oskarżenia

Jak informuje Prokuratura Krajowa, akt oskarżenia kończy dużą część śledztwa i zawiera 623 strony dokumentacji. Obejmuje przestępstwa korupcyjne, poświadczenia nieprawdy, oszustwa oraz pranie brudnych pieniędzy.

Ustalenia prokuratury opierają się m.in. na:

  • zeznaniach świadków,
  • wyjaśnieniach części podejrzanych,
  • opiniach biegłych z zakresu pisma ręcznego,
  • analizie korespondencji mailowej i danych z telefonów.


Zarzuty wobec Jacka Sutryka

Śledczy przedstawili prezydentowi Wrocławia cztery zarzuty, w tym najpoważniejszy — wręczenie korzyści majątkowej ówczesnemu rektorowi Collegium Humanum Pawłowi C. w zamian za uzyskanie dyplomu MBA bez ukończenia studiów.

Według prokuratur Paweł C. miał uzyskać 75 tys. zł wynagrodzenia z umowy z Wrocławskim Parkiem Technologicznym. 
Sutryk miał z kolei odbyć elektroniczną rekrutację, podpisać antydatowaną umowę i wpłacić 9500 zł czesnego. W czerwcu 2020 r. miał odebrać dyplom MBA bez faktycznego odbycia studiów.

Dalsze zarzuty dotyczą użycia fałszywego dyplomu MBA w trzech spółkach samorządowych, co miało skutkować uzyskaniem ponad 495 000 zł nienależnego wynagrodzenia.

Sutryk: „Czuję się ofiarą tej sytuacji”

Prezydent Wrocławia konsekwentnie odpowiada, że dyplomu nie kupił, studia odbył, a zarzuty uważa za bezzasadne.

Czym było Collegium Humanum?

Collegium Humanum to prywatna uczelnia utworzona w 2018 r., znana z ekspresowych kursów MBA. Dyplomy te umożliwiały ubieganie się o intratne stanowiska w radach nadzorczych, zwłaszcza w spółkach Skarbu Państwa.

Wśród absolwentów znaleźli się m.in.:
politycy, menedżerowie spółek państwowych oraz oficerowie służb.

Skala afery

Do tej pory prokuratura poinformowała o:

  • 78 podejrzanych,
  • 389 zarzutach,
  • 13 osobach tymczasowo aresztowanych.

Zabezpieczone mienie o wartości 176 mln zł. To jedna z największych afer edukacyjno-korupcyjnych ostatnich lat.

Korzystajcie z wojny, bo pokój będzie straszny!

Korzystajcie z wojny, bo pokój będzie straszny!

Stanisław Michalkiewicz  27 listopada 2025 michalkiewicz

Ładny interes! Jeszcze nie ochłonęliśmy z wrażenia po doniesieniach o aferze korupcyjnej na Ukrainie, która polegała ogólnie na tym, że najbliżsi kolaboranci prezydenta Zełeńskiego przytulili sobie co najmniej 100 milionów dolarów, a jeden z głównych uczestników, niejaki Timur Mindycz, z pierwszorzędnymi korzeniami, w porę przez anonimowego dobroczyńcę ludzkości ostrzeżony, czmychnął z Ukrainy przez Polskę do bezcennego Izraela, który – jak wiadomo – Żydów żadnemu innemu państwu nie wydaje, nawet gdyby, a nawet zwłaszcza gdyby skradli tam jakieś bajońskie sumy – a już Książę-Małżonek, imieniem vaginetu obywatela Tuska Donalda, w którym ma fuchę „szefa naszej dyplomacji”, czyli ministra spraw zagranicznych, ogłosił, że Polska te 100 milionów dolarów ciepłą rączką natychmiast Ukrainie przekaże – oczywiście w ramach „pomocy”, do której 2 grudnia 2016 roku zobowiązała się jeszcze poprzednia ekipa Naczelnika Państwa, a której vaginet obywatela Tuska Donalda, nie ośmielił się uchylić – a w każdym razie nic nie było słychać, żeby uchylił.

Jak powiadam jeszcze nie tylko nie zdążyliśmy ochłonąć po tych skrzydlatych wieściach, nie mówiąc już o tym, że nie uzyskaliśmy odpowiedzi na pytania, kto właściwie ostrzegł pana Timura, czy np. nie był w to zamieszany prezydent Zełeński – ani dlaczego polskie „służby” przymknęły oko na obecność pana Timura w Warszawie, gdzie zachowywał się on nawet z pewną ostentacją, bo podobno wziął udział w nabożeństwie, jakie odprawowane było w synagodze sekty Chabad Lubawicz – tej samej, która paliła chanuowe świeczki w gmachu Sejmu, zgaszone przy pomocy gaśnicy proszkowej przez Grzegorza Brauna, któremu za tę myślozbrodnię Parlament Europejski uchylił immunitet, wskutek czego tylko patrzeć, jak kwasiżurkowie z niezależnej prokuratury wystąpią z wnioskiem, by niezawisły sąd w składzie całkowicie przewidywalnym, wtrącił go do aresztu wydobywczego, gdzie będzie jęczał i szlochał, aż mu się odechce przewodzenia Konfederacji Korony Polskiej i kandydowania w wyborach do tubylczego Knesejmu.

A przecież warto byłoby spenetrować prawdę, jak to właściwie z tym całym panem Timurem było, czy na przykład w zamian za przymknięcie oczu podzielił się tymi 100 milionami dolarów z kim tam trzeba, czy też rozliczenie miało charakter ogólny – żeby nie powiedzieć – międzynarodowy? Jestem przekonany, że takie odpowiedzi można by bez trudu uzyskać, skoro nasze „służby” tak sprawnie wykryły sprawców „dywersji kolejowej”, że aż zrodziło to podejrzenia, czy przypadkiem same tej dywersji nie dokonały – bo i po co fatygować jakichś „obywateli Ukrainy” kiedy przecież takie obstalunki można wykonać samemu, a i forsa zostanie w rodzinie? Widocznie jednak nie tylko tych odpowiedzi nie można było z jakichś „ważnych względów państwowych” uzyskać, ani nawet postawić takich bluźnierczych pytań? My oczywiście wszystko verstehen, chociaż z drugiej strony pospieszna deklaracja Księcia-Małżonka o przekazaniu Ukrainie 100 milinów dolarów, akurat dokładnie tyle, ile kolaboranci prezydenta Zełeńskiego sobie przytulili i przezornie schowali, gdzie trzeba, skłania do postawienia kolejnych pytań, na które – jak się obawiam – głuche milczenie będzie odpowiedzią? Bo też jakże tu odpowiadać na pytania o taką szczodrość w sytuacji, kiedy Narodowy Fundusz Zdrowia właśnie wziął i zbankrutował i nawet teściowa obywatela Tuska Donalda, co to w innych sprawach energicznie sztorcowała dygnitarzy Volksdeutsche Partei, nie widzi żadnego wyjścia z tej przykrej sytuacji?

Warto przy tej okazji zaznaczyć, że nawet Szwecja okazała zniecierpliwienie i zaczęła się odgrażać, że na dotychczasowych zasadach już Ukrainie nie będzie pomagała – ale my, to co innego. Skoro tak, to muszą być jakieś ważne przyczyny tej polskiej szczodrobliwości, bo – jak twierdzi poeta – „byłby to przypadek rzadki – a czy w ogóle są przypadki?

Ja oczywiście nic nie wiem, ani nawet nie śmiem się domyślać, ale gdybym się ośmielił, to zacząłbym od tego, że mamy tu dwie możliwości. Pierwsza – że mamy tu do czynienia z ilustracją solidarności na tle rasowym. Wprawdzie Książę-Małżonek jest – jak powiadają Żydowie – „głupim gojem” – ale za to przez Jabłoneczkę jest jakoś do tej rasowej solidarności zobowiązany, no i stąd oferta wysłania z Polski 100 mln dolarów na Ukrainę – żeby w papierach wszystko było gites-tenteges. Byłoby to nawet ładne, gdyby nie okoliczność, że obywatel Tusk Donald, który przez Żydów też jest uważany za „głupiego goja”, z Jabłoneczką nie jest nawet spowinowacony – a przecież „bez jego wiedzy i zgody” te 100 mln dolarów na Ukrainę nie mogłoby zostać przesłane. Tedy z nieutulonym żalem tę pierwszą możliwość musimy włożyć między bajki i to nawet nie ze względu na porzekadło, że „kochajmy się jak bracia (albo małżonkowie), ale liczmy się, jak Żydzi” – tylko z całkiem innych powodów.

Bo – po drugie – o czym w swoim czasie wspominał mój Honorable Correspondant, który w podobnych sprawach ma pewne doświadczenie – żeby w normalnym czasie skręcić, dajmy na to, 100 mln dolarów, to trzeba się napracować. Wymyśli jakąś transakcję, albo nawet cały ich Legion, stworzyć dokumentację, żeby w papierach wszystko grało i kolidowało, a i tak nie ma pewności, czy jakaś Schwein nie zechce zostać świadkiem koronnym, jak np. faworyt Wielce Czcigodnego Giertycha Romana pan Mraz w sprawie Funduszu Sprawiedliwości?. Aż tu nagle, niczym prawdziwy dar Niebios, wybucha wojna; miliony dolarów transferują się bez żadnego rachunku, podobnie jak dostawy broni i amunicji bez żadnej kontroli walą ponad granicami.

W tej sytuacji – twierdzi mój Honorable Correspondant – tylko jakiś głupek by nie skorzystał. Rozmowa jest wtedy taka: mam tu – dajmy na to – 50 mln dolarów, które mogę ci dać – ale 30 procent dla mnie. Wchodzisz, czy pękasz? Więc jak delikwent nie pęka, to wszystko może być załatwione w mgnieniu oka – i po krzyku. Ale trzeba pamiętać, że „na tym świecie pełnym złości, nigdy nie dość jest przezorności”. Toteż jeśli nawet delikwent nie pęka, to co mu szkodzi zanotować w kapowniku, kto ile sobie przytulił, ewentualnie – nawet gdzie schował? Taki kapownik, zwłaszcza gdy wojna zaczyna się przeciągać, to jest prawdziwy skarb, dzięki któremu można – zgodnie ze wskazaniami Ewangelii – „pozyskiwać sobie przyjaciół niegodziwą mamoną”.

W tej sytuacji lepiej możemy zrozumieć przyczyny, dla których przywódcy Unii Europejskiej, z Reichsfuhrerin Urszulą Wodęleje, a także mężykowie stanu drobniejszego płazu – ot na przykład Książę-Małżonek – niczego Ukrainie odmówić nie potrafią.

W ten właśnie sposób cementuje się przyjaźń miedzy narodami i jedność europejska, o której tyle słyszymy.

Stanisław Michalkiewicz

…dyplomatoły III RP; Radek w akcji: Federacja Rosyjska zamyka ostatni polski konsulat

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Rosji wezwało w czwartek [27 XI] na rozmowę polskiego ambasadora Krzysztofa Krajewskiego i poinformowało o zamknięciu 30 grudnia Konsulatu Generalnego RP w Irkucku. Resort w Moskwie podkreślił, że podejmuje tę decyzję w odpowiedzi na działania strony polskiej.

„27 listopada do MSZ Rosji został wezwany polski ambasador Krzysztof Krajewski, któremu wręczona została nota z powiadomieniem, że w odpowiedzi na działania polskich władz, które od 23 grudnia wycofują zgodę na funkcjonowanie Konsulatu Generalnego Federacji Rosyjskiej w Gdańsku, strona rosyjska podjęła decyzję o wycofaniu zgody na funkcjonowanie Konsulatu Generalnego RP w Irkucku” – napisano w komunikacie rosyjskiego resortu spraw zagranicznych.

19 listopada szef MSZ Radosław Sikorski poinformował, że podjął decyzję o wycofaniu zgody na funkcjonowanie rosyjskiego konsulatu w Gdańsku. Kolejnym krokiem jest zamknięcie ambasad co jest równoznaczne z zerwaniem stosunków dyplomatycznych.

Beata Wajda z Klubu Myśli Polskiej napisała: „Zaszkodził (minister Sikorski – red.) przede wszystkim Polakom którzy mieszkają w Rosji na Syberii którzy będą musieli jechać tysiące kilometrów aby załatwić ważną sprawę”. Z kolei Mirosław Waźkowski w grupie Klub Myśli Polskiej dodał: „No i komu zrobiono pod górkę? Wiadomo Polakom, którzy żyją na Syberii”.

MIKROPLASTIK W NASZYCH CIAŁACH – SZOKUJĄCY RAPORT 2025

Przez dekady karmiono nas kłamstwem, że plastik to problem żółwi i dalekich oceanów. Nowe badania z lat 2024-2025 ujawniają jednak przerażającą prawdę: to my jesteśmy wysypiskiem. Mikroplastik i nanoplastik przekroczyły ostatnie granice – są w twoim mózgu, sercu i DNA. Czy to „azbest XXI wieku”?

W tym 'Raporcie BaldTV’ analizujemy wstrząsający, globalny raport o „Zanieczyszczeniu Wewnętrznym”.

To nie są domysły ekologów, ale twarde dowody patofizjologiczne. Dowiesz się, jak nanoplastik oszukuje barierę krew-mózg metodą „konia trojańskiego”, dlaczego chirurdzy znajdują plastik w blaszkach miażdżycowych i jaki ma to związek z falą nowotworów oraz chorób serca.

W filmie omawiam: 🔬 Czym różni się mikroplastik od nanoplastiku i dlaczego ten drugi jest gorszy? 🧠 Jak plastik dostaje się do mózgu i co robi z twoimi neuronami (badania 2025). 🫀 Dlaczego ryzyko zawału rośnie aż 4-krotnie u osób z plastikiem we krwi? 👶 Wpływ na płodność, testosteron i rozwój płodu. ⚠️ „Efekt Koktajlu” – czyli co tak naprawdę nas truje.

To najważniejszy materiał o zdrowiu, jaki zobaczysz w tym roku. Wiedza to jedyna broń, jaka nam pozostała. Zostań ze mną do końca. Subskrybuj BaldTV, aby nie przegapić kolejnych rzetelnych raportów o otaczającej nas rzeczywistości. #mikroplastik #zdrowie #baldtv #nauka #medycyna #nanoplastik #badania2025 #ekologia #plastik #raportimlpaanshem

Izrael jest światową stolicą gwałtów

Izrael jest światową stolicą gwałtów

VivaPalestina


https://www.salon24.pl/u/vivapalestina/1475148,izrael-jest-swiatowa-stolica-gwaltow

Wyciek nagrania pokazującego izraelskich żołnierzy ze swoim psem torturujących i sodomizujących palestyńskiego więźnia/zakładnika w więzieniu na pustyni Sde Teiman ujawnił całemu światu to, co Palestyńczycy wiedzieli i cierpieli przez ostatnie 78 lat z rąk tzw. „najbardziej moralnej armii”, ale co utrzymywano w tajemnicy z powodu wstydu, jaki gwałt seksualny sprowadziłby na więźniów i ich rodziny. https://www.youtube.com/shorts/NGVzXhQGrZE

Upublicznienie nagrania wywołało oburzenie i masowe wiece w Izraelu. Sam fakt wycieku nagrania zszokował izraelskie społeczeństwo bardziej niż samo odrażające przestępstwo. Przed Sądem Najwyższym odbyły się masowe demonstracje Żydów izraelskich, wyrażające oburzenie wyciekiem nagrania przedstawiającego seksualne wykorzystywanie izraelskich żołnierzy i ich psa gwałcących palestyńskiego więźnia. Domagano się ochrony „prawa tych żołnierzy do gwałtu na Palestyńczykach” oraz prześladowania generała dywizji Jifata Tomera-Yerushalmiego, który ujawnił nagranie. https://israelpalestinenews.org/israeli-soldiers-gang-rape-of-palestinian-exposes-rot-in-israeli-society/

Protestujących podburzali i zachęcali komentatorzy telewizyjni i członkowie Knesetu, którzy chwalili się tą zbrodnią i dumnie bronili prawa żołnierzy do gwałtu na Palestyńczykach. Minister finansów Izraela, Bezalel Smotrich, zażądał traktowania tych żołnierzy dopuszczających się seksualnego wykorzystywania jak bohaterów narodowych. Członek partii Likud, Hanoch Milividsky, oświadczył, że wszystko, co można zrobić bojownikom Hamasu, jest dozwolone. Czy w takim samym stopniu dozwolone jest również robienie tego izraelskim żołnierzom?

Obejrzyj film na kanale DemocracyNow , w którym pokazano i omówiono izraelskie tortury i gwałty w więzieniu Sde Teiman, nazywanym przez palestyńskich więźniów „rzeźnią i obozem koncentracyjnym tortur”, gdzie „zaprojektowane metody tortur” są stosowane jako zemsta i taktyka zapewnienia sobie kontroli i wyższości. https://www.youtube.com/watch?v=2Ver8-aky-w

Nosząc maski, ci izraelscy żołnierze, którzy dopuszczali się przemocy, stali przed Sądem Najwyższym w Jerozolimie, przedstawiając się jako ofiary (Żydzi są jedynymi wiecznymi ofiarami), podczas gdy ich jedynym czynem była służba państwu. Przecież ci żołnierze wykonywali jedynie polecenia swojego żydowskiego boga ludobójcy, „Jahwe”, polecenia swoich licznych żydowskich proroków i polecenia swoich rabinów, by unicestwić wszystkich gojów (nie-Żydów). Wystarczy przeczytać Torę, Misznę, Sanhedryn i Stary Testament, aby zapoznać się z tymi nakazami.

Doskonały film dokumentalny legendarnego brytyjskiego dziennikarza Petera Oborne’a pt. „Exposed: Israel’s Secret Torture Camp” opowiada o izraelskich obozach tortur, w których znikają tysiące młodych Palestyńczyków, by wyjść z nich nierozpoznani, zdeformowani fizycznie i z urazami psychicznymi. https://www.doubledown.news/watch/2024/september/5/exposed-israels-secret-torture-camps   To pozycja obowiązkowa , aby uświadomić sobie, jak szaloną, sadystyczną, seksualnie psychopatyczną i satanistyczną kulturą jest całe izraelskie społeczeństwo.

Tortury i gwałty w Sde Teiman nie są odosobnionym incydentem, lecz stanowią systematyczną, szeroko zakrojoną politykę tortur i gwałtów, stosowaną w wielu izraelskich więzieniach. Palestyńskie Centrum Praw Człowieka (PCHR) udokumentowało to, co uważa się za najohydniejsze zbrodnie Izraela przeciwko ludziom i ich godności w dobie współczesnej. W ostatnich tygodniach pracownicy PCHR zebrali wiele zeznań od palestyńskich więźniów ze Strefy Gazy, którzy niedawno zostali zwolnieni z izraelskich więzień i ośrodków detencyjnych. https://pchrgaza.org/pchr-documents-testimonies-of-systematic-rape-and-sexual-torture-in-israeli-detention-against-released-palestinian-detainees/

Palestyńskie Centrum Praw Człowieka opublikowało 129-stronicowy raport zatytułowany „Tortury i ludobójstwo: Zniszczona przyszłość byłych palestyńskich więźniów w Strefie Gazy”, oparty na zeznaniach 153 palestyńskich więźniów w izraelskich więzieniach tortur. W izraelskich więzieniach przetrzymywanych jest 10 000 palestyńskich zakładników/więźniów, z których każdy ma swoją historię tortur/gwałtu. Poniższe dwa przykłady wystarczająco dobrze oddają sadystyczne barbarzyństwo izraelskich żołnierzy, tzw. „najbardziej moralnej armii”: https://pchrgaza.org/pchr-releases-report-on-torture-and-genocide-against-palestinians-from-gaza/  

Młoda Palestynka (NA) została zabrana do izolatki, gdzie siłą rozebrano ją do naga, torturowano, rażono prądem, przywiązano do łóżka z nogami rozciągniętymi na szerokość, odsłaniając genitalia, zgwałcono ją sodomicznie i wielokrotnie, nagrywając przez cztery kolejne dni. Po tym fakcie została zwolniona z powodu rozpoczęcia miesiączki. Grożono jej, że opublikuje nagrania gwałtu w mediach społecznościowych.

Osiemnastoletni Palestyńczyk (AN) został aresztowany w Strefie Gazy wraz z wieloma innymi palestyńskimi zakładnikami, którzy szukali pomocy żywnościowej. Zmuszono ich do rozebrania się do naga, a następnie przewieziono ich ciężarówką do aresztu. Opisał, jak izraelscy żołnierze zmusili go i wielu innych młodych zakładników w jego wieku do rozebrania się do naga, układali jeden na drugim, bili i sodomizowali marchewkami, butelkami i innymi drewnianymi przedmiotami, a także sodomizowali ich tresowanymi psami. Przypomina to odrażające zbrodnie seksualne popełnione na irackich więźniach w amerykańskim więzieniu Abu Ghraib, gdzie – jak donoszono – wielu izraelskich żołnierzy było odpowiedzialnych za przesłuchania i tortury więźniów.

Podobnie jak strażniczki z Abu Ghraib, donoszono również o izraelskich żołnierzach , niekiedy w wieku nastoletnim, którzy również brali udział w sodomizacji palestyńskich więźniów twardymi przedmiotami. Młode pokolenia Izraelczyków są rutynowo poddawane praniu mózgu, aby postrzegać wszystkich gojów, a zwłaszcza Palestyńczyków, jako brudne zwierzęta. Izraelscy uczniowie szkół średnich są regularnie zabierani na wycieczki do izraelskich więzień, aby oglądać palestyńskich więźniów, mężczyzn i kobiety, wchodzących nago do klatek z kolcami jak zwierzęta. https://israelpalestinenews.org/raped-by-female-soldiers-palestinian-in-leaked-sde-teiman-photo-speaks-out/ 

Te relacje o gwałtach, wśród wielu innych, ujawniają zorganizowaną i systematyczną praktykę tortur seksualnych, w tym przymusowe rozbieranie się, gwałt, nagrywanie gwałtów, napaść seksualną z użyciem przedmiotów oraz sodomizację więźniów przez tresowane psy. Trudno się oprzeć wrażeniu, że to właśnie zboczona kultura, wypaczona niemoralność, sadystyczne barbarzyństwo i satanistyczne wierzenia religijne skłoniły Izraelczyków do tresury psów do sodomizacji ludzi.

Sadystyczny gwałt seksualny wydaje się być endemiczną cechą całego społeczeństwa izraelskiego, czyniąc Izrael światową stolicą gwałtu , gdzie wykorzystywanie seksualne i gwałt nie ograniczają się tylko do Palestyńczyków, ale ogólnie do żydowskich dziewcząt izraelskich. https://www.youtube.com/watch?v=e-XtLKMu0wI

Donoszono, że średnio około 84 000 izraelskich kobiet w kraju liczącym 9 milionów mieszkańców, zwłaszcza dziewcząt nieletnich, jest wykorzystywanych seksualnie każdego roku.

Izraelska gazeta „Jerusalem Post” poinformowała 4 czerwca 2025 r. o specjalnym wspólnym posiedzeniu Knesetu, podczas którego kilka kobiet z ultraortodoksyjnych i religijnych społeczności Izraela zeznawało o latach wykorzystywania w dzieciństwie, którego doświadczyły podczas „sadystycznych seksualnych rytuałów religijnych” odprawianych podczas ceremonii religijnych. https://www.jpost.com/israel-news/article-856407

Izraelscy żołnierze opublikowali w mediach społecznościowych nagrania, na których chwalą się, że przebierają się w skradzione palestyńskie ubrania i wykonują histeryczne pozycje seksualne. Takie działania i wiele innych świadczą o symptomach nacjonalizmu, który jest chorobą seksualną.

Wiedząc doskonale, że izraelska armia będzie dopuszczać się przestępstw seksualnych w ramach zaplanowanej wojny ludobójczej przeciwko Palestyńczykom w Strefie Gazy, rząd Izraela zachęcał media do rozpowszechniania fałszywych informacji o tym, że bojownicy Hamasu gwałcili izraelskie dziewczęta oraz torturowali i palili izraelskie niemowlęta. Izraelscy politycy i media rozpowszechniali te kłamstwa, aby usprawiedliwić liczne, odrażające zbrodnie ludobójcze, których izraelska armia dopuściła się na palestyńskich cywilach.

Poprzedni prezydent USA, Joe Biden, skłamał, gdy stwierdził, że widział zdjęcia ściętych izraelskich niemowląt. Do tego oskarżenia przyłączyły się pro-izraelskie amerykańskie gazety, takie jak New York Times , publikując w grudniu 2023 r. obszerne śledztwo zatytułowane „Krzyki bez słów: Jak Hamas użył przemocy seksualnej jako broni 7 października”. https://www.nytimes.com/2023/12/28/world/middleeast/oct-7-attacks-hamas-israel-sexual-violence.html

Te domniemane przestępstwa zostały dokładnie zbadane, okazało się, że nie mają żadnych istotnych dowodów, zostały obalone przy wielu okazjach: https://speakupeg.com/2023/12/30/nyts-disgraceful-investigation-weaponizing-sexual-violence-against-women-for-occupation-propaganda/?fbclid=PAAaZn4VbjGdsmLdVOiHv-WBXcnOhShTJnPeHX-nFQoWX1M1WAYotTXTLhD08

 Jednak New York Times nie oczyścił własnego fałszywego raportu i nie skomentował nawet morderstwa, palenia i dekapitacji palestyńskich niemowląt przez amerykańskie bomby, ani skandalu związanego z wykorzystywaniem seksualnym Sde Teiman, wszystkie są poparte dowodami wideo, raportami medycznymi i izraelskimi postępowaniami sądowymi.

https://www.youtube.com/watch?v=BiZzuroQbX0&t=19s  Ujawnienie prawdy o gwałcie i napaści seksualnej 7 października” to film dokumentalny obnażający sfałszowane oskarżenia Hamasu o gwałty w Izraelu. Wyjaśnia również, że gwałt był główną polityką osadniczego, kolonialnego syjonistycznego Izraela, jeszcze przed jego powstaniem, wobec rdzennych Palestyńczyków, motywowaną logiką wygnania w celu wyeliminowania ich z życia.

Zbrodnie ludobójcze, a zwłaszcza gwałty seksualne na palestyńskich kobietach, zwłaszcza na nastoletnich dziewczętach, były główną bronią w rękach syjonistycznych żydowskich grup terrorystycznych Hagany, Palmachu, Irgunu i Sterna (znanego również jako Lehi) podczas okupacji Palestyny w latach 1947/48. Celem było wygnanie palestyńskich rodzin z ich wiosek i miast w obawie przed gwałtem na ich kobietach i małych córkach, co przyniosłoby hańbę i wstyd ich rodzinom.

https://www.youtube.com/watch?v=9vKbUtOtVdA  Ilan Pappe , izraelski historyk pochodzenia żydowskiego i profesor historii, wyjaśnia w tym filmie, że izraelska armia dopuszczała się gwałtów i przestępstw seksualnych wobec palestyńskich kobiet i dziewcząt od 1948 roku.

https://www.youtube.com/watch?v=ktVNGch8nrk  Drugi izraelski historyk i profesor uniwersytecki, Benny Morris , potwierdza stwierdzenie Pappe, że Izraelczycy gwałcili i mordowali Palestynki. 

https://www.youtube.com/watch?v=MQ1TAOibLss  Starszy izraelski żołnierz-terrorysta z 1948 roku śmiejąc się chwalił się zniszczeniem palestyńskich miast i zbiorowym gwałtem, a następnie zamordowaniem 16-letniej dziewczyny .

Takie izraelskie gwałty i morderstwa palestyńskich dziewcząt były powszechne w palestyńskiej wiosce Deir Yassin, której mieszkańcy w 1948 roku zawarli porozumienie pokojowe z sąsiednimi żydowskimi koloniami izraelskimi. 9 kwietnia tego roku, w ramach syjonistycznego planu Dalet, mającego na celu okupację Palestyny, syjonistyczne żydowskie grupy terrorystyczne Irgun i Lehi złamały to porozumienie pokojowe i zaatakowały wioskę, paląc i niszcząc domy, dokonując masakry mieszkańców, zabijając grupy mężczyzn z zimną krwią i grzebiąc ich w wiejskiej studni, a także gwałcąc, a następnie mordując palestyńskie kobiety i nastoletnie dziewczęta, aby nie pozostawić żadnych świadków tych potwornych zbrodni. „Deir Yassin, Agonia” to film dokumentalny o starszej kobiecie, ocalałej z masakry dziewczynce, która odwiedza ruiny wioski i opowiada o rzezi, gwałtach i egzekucjach mieszkańców. https://www.youtube.com/watch?v=NE7TAdigVtI

Przez ostatnie sto lat syjonistyczne żydowskie ugrupowania terrorystyczne i barbarzyńska armia izraelska nie szczędziły żadnych odrażających zbrodni ludobójstwa na Palestyńczykach. Syjonistyczni izraelscy żołnierze żydowscy wciąż stosują wszelkiego rodzaju wyobrażalne (i niewyobrażalne) metody tortur wobec palestyńskich zakładników/więźniów. Uwolnieni palestyńscy zakładnicy noszą ślady tortur, takie jak wypalanie gwiazdy Dawida na twarzach i plecach, wykorzystywanie seksualne, głodzenie, bicie, porażenie prądem, urazy psychiczne, amputacje kończyn bez znieczulenia przez niewykwalifikowany personel medyczny… i wiele innych. https://electronicintifada.net/blogs/tamara-nassar/inside-one-israeli-death-and-torture-camp

Zamiłowanie izraelskich żołnierzy do tortur prowadzi ich do torturowania nawet Żydów, którzy walczą o pokój, i nazywania ich Żydami nienawidzącymi samych siebie. Brutalne tortury żydowskiej fotoreporterki Noi Schnall to tylko jeden z przykładów. https://www.youtube.com/watch?v=EV9V9E49j9Q

Z drugiej strony, izraelscy więźniowie/zakładnicy byli traktowani humanitarnie, chronieni przed izraelskimi bombardowaniami, leczeni medycznie, a palestyńskie grupy oporu, Hamas i Al-Dżihad, dzieliły się żywnością. W listopadzie 2023 roku główna izraelska gazeta „Haaretz” stwierdziła, że „zakładnicy twierdzili, że Hamas ich nie wykorzystywał, a codzienne życie w niewoli było praktycznie takie samo”. Źródła medyczne w Izraelu poinformowały izraelskie media , że stan zdrowia uwolnionych jeńców był ogólnie dobry, chociaż 84-letnia Elma Avraham trafiła do szpitala w stanie krytycznym. Uwolniona Izraelka, Joczewed Lifszyc, oświadczyła, że jej porywacze z Hamasu byli przyjaźnie nastawieni, dobrze ją traktowali i zapewnili jej i innym niezbędne lekarstwa.https://electronicintifada.net/blogs/ali-abunimah/israel-furious-elderly-captive-spoke-humane-treatment-hamas

Spójrzcie na izraelskich zakładników/więźniów dziękujących porywaczom z Hamasu za ochronę i humanitarne traktowanie, a na Izraelczyków nawołujących do torturowania i gwałcenia palestyńskich zakładników/więźniów. https://www.youtube.com/watch?v=vAFtVqwuDhA

Ani jedna izraelska zakładniczka nie była torturowana, zastraszana ani gwałcona, żadna zakładniczka nie była maltretowana, torturowana, palona, rażona prądem, zmuszana do rozebrania się i nagrywana na wideo, żadna nie była głodzona ani upokarzana. Takie zachowania wyraźnie świadczą o wyższości moralnej palestyńskich bojowników Hamasu nad barbarzyństwem izraelskiego społeczeństwa.

Wiele ludobójczych okrucieństw popełnionych przez syjonistycznych Żydów izraelskich, a także światowe żydostwo w ogóle, na Palestyńczykach i narodach świata w ogóle. Ten artykuł to zaledwie kropla w morzu ich historii. Zachęcam do PRZECZYTANIA tego artykułu, obejrzenia każdego zawartego w nim filmu dokumentalnego oraz do przeprowadzenia własnych badań i studiów dla dobra własnego i ludzkości całego świata, pamiętając, że my, goje; wszystkie narody świata, niezależnie od religii, w którą wierzymy – chrześcijaństwo, islam, buddyzm… itd. – jesteśmy jedynie zwierzęcymi duszami, które żydowski bóg, Jahwe, stworzył w ludzkich ciałach wyłącznie po to, by służyły Jego wybranemu ludowi, Żydom. Wystarczy przeczytać Stary Testament, aby przypomnieć sobie o ich szatańskim okrucieństwie, które przewyższyło wszelkie skumulowane okrucieństwo na całym świecie w całej historii ludzkości.

*************

Zachęcam również do przeczytania i obejrzenia pięciu poniższych materiałów, wybranych spośród setki dokumentów przedstawiających w skrócie historię przestępstw seksualnych popełnianych przez izraelskich żołnierzy na palestyńskich kobietach i dziewczętach od momentu utworzenia terrorystycznego państwa Izrael w 1948 roku.

https://www.haaretz.com/2003-10-29/ty-article/i-saw-fit-to-remove-her-from-the-world/0000017f-db62-d856-a37f-ffe2fa5b0000 „Uznałem za stosowne usunąć ją ze świata” To zbrodnia z 1949 roku popełniona na młodej dziewczynie beduińskiej, która została porwana i zbiorowo zgwałcona przez dwudziestu izraelskich żołnierzy, a następnie stracona z zimną krwią i pochowana w płytkim grobie.

https://www.youtube.com/watch?v=GDoAd6TUCLk  – „Przemoc seksualna: wojna Izraela z palestyńskimi kobietami” to 10-minutowy film dokumentalny pokazujący, jak izraelscy żołnierze stosują tortury, gwałty i upokarzają palestyńskie kobiety i dziewczęta.

https://www.aljazeera.com/news/liveblog/2024/3/24/israels-war-on-gaza-live-19-killed-as-israel-again-fires-on-aid-seekers?update=2793839  Palestyńska kobieta, która została uwięziona w budynku w pobliżu szpitala Al-Shifa w Strefie Gazy, powiedziała w wywiadzie dla Al Jazeery, że izraelskie siły gwałciły, porywały i mordowały kobiety podczas trwającego nalotu na największy szpital w Strefie Gazy.

https://israelpalestinenews.org/report-israeli-forces-strip-rape-pregnant-gazan-woman-in-public/  Podczas nalotu na szpital w Strefie Gazy izraelskie siły bez pośpiechu rozebrały się do naga i zgwałciły ciężarną kobietę w piątym miesiącu na oczach jej męża i dzieci.

https://www.youtube.com/watch?v=GDoAd6TUCLk  Przestępstwa seksualne wobec pacjentów : W szpitalu Al-Khair w Strefie Gazy palestyńska pacjentka była zbiorowo gwałcona przez izraelskich żołnierzy przez dwa dni, aż straciła mowę. Inna kobieta w szpitalu Nasser została siłą rozebrana do naga przez izraelskich żołnierzy na oczach brata i męża, a gdy jeden z nich próbował ją przykryć, izraelscy żołnierze zamordowali zarówno brata, jak i męża.

Elias Akleh

Dr Elias Akleh jest Amerykaninem arabskiego pochodzenia palestyńskiego. Jego rodzina padła ofiarą czystek etnicznych w 1948 roku, gdy izraelskie ugrupowania terrorystyczne wyjechały z Hajfy w Palestynie, po tym jak ukradły jej ziemię i dom. Przenieśli się do Betlejem na Zachodnim Brzegu i zamieszkali w Beit Dżali. Jego rodzina ponownie padła ofiarą czystek etnicznych w 1967 roku, kiedy armia izraelska dokonała inwazji na Zachodni Brzeg. Obecnie mieszka w Stanach Zjednoczonych

Piątek: Bielsko-Biała – Msza święta i Różańcowy Szturm do Nieba za Ojczyznę

28.11.2025 Bielsko-Biała – Msza święta i Różańcowy Szturm do Nieba za Ojczyznę

Nasze Różańce święte uratują Polskę!

Zapraszamy do różańcowego szturmu modlitewnego za Kościół, naszą Ojczyznę i nasze rodziny – od godz.15-tej do Parafii Matki Boskiej Królowej Świata (Lasek Cygański). Msza święta za Ojczyznę o godzinie 18-tej.

Tylko modląc się na Różańcu Świętym i poprzez POKUTĘ możemy wybłagać tryumf Niepokalanego Serca Maryi Panny w Kościele, w Polsce, w naszych rodzinach i na całym świecie

Niedziela. Siedlce – Msza święta i Pokutny Marsz Różańcowy za Ojczyznę

30.11.2025 Siedlce – Msza święta i Pokutny Marsz Różańcowy za Ojczyznę

25/11/2025

Zapraszamy do Siedlec, 30 listopada, niedziela, na 109 Pokutny Marsz Różańcowy w intencji naszej kochanej Ojczyzny – Polski. Zaczynamy o godzinie 14:00, pod Pomnikiem św. Jana Pawła II. Msza Święta w intencji Ojczyzny zostanie odprawiona w katedrze siedleckiej o godzinie 16:00. Uwielbiając Boga w Trójcy Świętej Jedynego, modlimy się razem z Maryją Królową Polski o Polskę wierną Bogu, Krzyżowi i Ewangelii, o wypełnienie Jasnogórskich Ślubów Narodu.

Z Panem Bogiem,

Andrzej Woroszyło

“Do boju Polsko” czyli „Słownik Haseł Zabronionych”

“Do boju Polsko” czyli „Słownik Haseł Zabronionych”

Ryszard Czarnecki https://www.salon24.pl/u/ryszardczarnecki/1475144,do-boju-polsko-czyli-slownik-hasel-zabronionych 27.11.2025 

Wolałbym pisać o „czystym” sporcie bez politycznych odniesień, ale to coraz trudniejsze. Tak, jakby rację miał rodak Franza Beckenbauera i Gerda Muellera pisarz Thomas Mann mówiąc, iż „Nie ma nie-polityki. Wszystko jest polityką”.

Tytuł „Do boju Polsko” zaczerpnąłem z „sektorówki” (dla niewtajemniczonych: gigantyczna flaga zakrywająca cały lub prawie cały sektor na stadionie piłkarskim), która miała się pojawić na meczu eliminacyjnym do przyszłorocznego, północno-amerykańskiego Mundialu Polska-Holandia. Nie pojawiła się jednak na Stadionie Narodowym, bo zablokowały to „służby”. MSWiA może być zadowolone, bo trawestując prezydenta jedynej bodaj stolicy w Europie, która nie ma dużej hali sportowej: „po co 'do boju Polsko’, kiedy może być 'do boju Niemcy?’”. 

Niewpuszczenie tego groźnego napisu, za którym stała jakże radykalna treść uzasadniono… względami bezpieczeństwa. Tyle, że te same służby w tejże samej Warszawie dwa dni potem bez żadnych kłopotów wpuściły na stadion „sektorówkę”, tyle ze innej reprezentacji! Chodzi o Ukrainę, która tego dnia grała decydujący o wejściu do baraży mecz z Islandią. Oto filozofia tej władzy: czego nie wolno Polakom – wolno innym (w tym wypadku Ukraińcom). Co wolno w Polsce naszym sąsiadom (w tym przypadku wschodnim), to nie wolno gospodarzom ! Wilhelmie Tellu, symbolu niepodległości Szwajcarii , gdzie Twoja kusza? Bo powiedzenie, że „nóż się w kieszeni otwiera” to zdecydowanie za słaba reakcja na ten mega-skandal z zabronioną „sektorówką”. Skądinąd świadczy on wszystko o filozofii obecnej władzy.

Otwiera się tu pole dla badaczy, którzy już teraz mogą pracować nad przygotowaniem „Słownika Haseł Zabronionych” (wszelkie prawa autorskie zastrzeżone ! ). Potencjalny słownik puchnie w oczach. Właśnie w mediach posłusznych wobec władzy trwa akcja wyciszania hasła, które polscy kibice uparcie skandują na meczach i ligowych i reprezentacji: „Donald matole, twój rząd obalą kibole”. Widziałem już na paru portalach, że zamiast przytoczenia owego hasła były eufemistyczne wzmianki o „haśle obrażającym premiera”. Jak tak dalej pójdzie to hasło skandowane przez wyżej podpisanego w czasach młodości : “raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę” też będzie zabronione, bo… wzywa do przemocy. Zresztą domaganie się od mistrza Helwecji w łucznictwie, aby pożyczył mi kuszę też może podlegać pod paragraf. I co z tego, że fikcyjna postać obywatel Tell nie żyje od 700 lat. Ma pan akt zgonu, Panie Czarnecki?

Pułapki „Strategii Przeciwdziałania Antysemityzmowi” – adwokat ujawnia zagrożenia dla Polaków

Pułapki Strategii Przeciwdziałania Antysemityzmowi – adwokat ujawnia zagrożenia dla Polaków

Agnieszka Piwar 2025-11-24 https://piwar.info/pulapki-strategii-przeciwdzialania-antysemityzmowi-adwokat-ujawnia-zagrozenia-dla-polakow/

Po fiasku próby wdrożenia ustawy Bodnara o tzw. „mowie nienawiści”, ekipa Donalda Tuska szykuje nowy sposób ograniczania wolności słowa Polaków. Chodzi o projekt uchwały rządu przewidujący przyjęcie dokumentu „Krajowa Strategia przeciwdziałania antysemityzmowi i wspierania życia żydowskiego na lata 2025–2030”.

W związku z tym nasuwają się liczne pytania. Na początek: czym różni się ustawa od uchwały?

Paweł Czuga, adwokat: –
 „Krajowa Strategia przeciwdziałania antysemityzmowi i wspierania życia żydowskiego na lata 2025–2030” (którą dalej będę nazywał „Strategią”) to projekt uchwały Rady Ministrów, a nie ustawy. W przeciwieństwie do ustawy, uchwały Rady Ministrów nie są prawem powszechnie obowiązującym. Mają charakter wewnętrzny i obowiązują tylko jednostki organizacyjnie podległe Radzie Ministrów, o czym mówi art. 93 ust. 1 Konstytucji. Na temat tego czym jest „podległość organizacyjna” można by zrobić cały wykład z prawa konstytucyjnego. W każdym razie konia z rzędem temu kto dokładnie wskaże wszystkie jednostki organizacyjne podległe Radzie Ministrów.

Jestem jednak przekonany, że wielu adresatów Strategii np. policja, prokuratura, sądy i szeroko pojęte szkolnictwo nie jest podległe Radzie Ministrów, stąd już tylko z tego powodu taka uchwała byłaby w znacznej części nieważna! Czy znajdzie się w Polsce 50 posłów lub 30 senatorów, którzy złożyliby odpowiedni wniosek do Trybunału Konstytucyjnego? Niestety wątpię.

Czy omawiana Strategia może ograniczać wolność słowa i debatę publiczną np. poprzez penalizowanie krytyki polityki Izraela lub opinii o wydarzeniach historycznych?

– Jeśli potraktować by Strategię jako okólnik do organów władzy państwowej (co byłoby sprzeczne z powołanym przepisem Konstytucji), to w oczywisty sposób ograniczałaby ona wolność słowa i debatę publiczną, już choćby tylko z tego powodu, że postuluje przyjęcie definicji antysemityzmu stworzoną przez żydowską organizację IHRA (Międzynarodowy Sojusz na rzecz Pamięci o Holokauście). Według rzeczonej definicji:

Antysemityzm to określone postrzeganie Żydów, które może się wyrażać jako nienawiść do nich. Antysemityzm przejawia się zarówno w słowach, jak i czynach skierowanych przeciwko Żydom lub osobom, które nie są Żydami, oraz ich własności, a także przeciw instytucjom i obiektom religijnym społeczności żydowskiej.”

Ta definicja jest tak szeroka, że rzeczywiście umożliwiałaby penalizację krytyki Izraela np. w zakresie palestyńskiego ludobójstwa czy odpowiedzialności Żydów za rewolucję październikową i bolszewickie zbrodnie. Czy postrzeganie Żydów przez pryzmat ww. wydarzeń może być pozytywne? Jako praktyk mogę natomiast stwierdzić, że – z uwagi na nieostrość ww. definicji – odpowiednia interpretacja negatywnego postrzegania jako możliwej nienawiści, to już w zasadzie formalność.

Pasuje tu jak drut bon mot Voltair’a:

„By odkryć, kto tobą rządzi, po prostu sprawdź, kogo nie wolno ci krytykować.”

Tu jednak ważna uwaga – w Polsce nie istnieje (przynajmniej na razie) przestępstwo „antysemityzmu”. Mamy za to art. 257 kodeksu karnego, który zakazuje m.in. publicznego znieważania grup ludności albo poszczególnych osób z powodu ich przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, wyznaniowej albo z powodu ich bezwyznaniowości.

Przepis ten chroni wszelkie nacje: Polaków, Żydów, Eskimosów itd. Projektowana uchwała de facto wprowadza więc nadrzędność Żydów w stosunku do innych nacji. Taką nadrzędność Żydów z publicystycznego punktu widzenia można różnie nazywać – to jest zadanie dla dziennikarzy i publicystów. Z prawnego punktu widzenia jest to natomiast sprzeczne z art. 32 ust. 1 Konstytucji (zasada równości wobec prawa), zaś dla normalnego Polaka po prostu dziwne – to tak jakby mój gość w moim domu miał więcej praw niż ja – gospodarz.

Czy definicje „antysemityzmu” są tak szerokie, że mogą obejmować legalne wypowiedzi lub publikacje historyczne, w tym krytykę działań państwa izraelskiego?

– W polskim porządku prawnym nie ma legalnej definicji antysemityzmu. Sądy w tym zakresie (np. w procesach o zniesławienie kogoś określeniem „antysemita”), sięgają do definicji z encyklopedii PWN, wg której antysemityzmem jest wynikająca z różnego rodzaju uprzedzeń postawa niechęci, wrogości wobec Żydów i osób pochodzenia żydowskiego. To sensowna definicja bo zakłada, że niechęć/wrogość musi być bezpodstawna. Strategia chce rozszerzyć tą definicję wg propozycji IHRA, co samo w sobie budzi zastrzeżenia choćby z uwagi na fakt, że to Żydzi (zainteresowani) ustalają kto jest antysemitą.

To tak jakby – i proszę to potraktować tylko jako publicystyczną metaforę – mafia ustalała kodeksową definicję zorganizowanej grupy przestępczej. Powyższe zastrzeżenia nie są bezpodstawne – w Internecie znajdziemy setki dowodów na to, że Izrael używa „antysemityzmu” jako bicza na wszelką krytykę. Polecam wywiad z Szulammit Alloni (deputowaną do Knesetu i ministrem), która publicznie przyznała, że „Antysemityzm to sztuczka, zawsze jej używamy. Wspominamy Holocaust i nazywamy ludzi antysemitami, jeśli krytykują Izrael.”

Czy dziennikarze, nauczyciele lub obywatele będą zmuszeni do samocenzury swoich opinii o sytuacji w Palestynie z obawy przed konsekwencjami prawnymi?

– Ta samocenzura działa już od dawna, ponieważ nie od dziś władze IV RP „grożą” sankcjami karnymi za wypowiadane w przestrzeni publicznej treści. Orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka nazywa to „efektem mrożącym”. Jego istota polega na tym, że dziennikarze czy inne osoby, które chciałyby zabrać głos w drażliwych kwestiach (np. ludobójstwo w Palestynie), nie robią tego z obawy przed poniesieniem przykrych konsekwencji. Tego rodzaju autocenzura nie tylko ogranicza wolność słowa poszczególnych osób, ale ma również negatywny wpływa na debatę publiczną i utrudnia społeczeństwu realizację prawa do otrzymywania informacji. To nie jakieś moje wymysły, ale stanowisko Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka z dn. 21/02/2019 (choć akurat w sprawie, w której Jarosław Kaczyński oskarżał o zniesławienie „Gazetę Wyborczą”).

Jakie mechanizmy ochrony przewidziano dla osób krytykujących działania państwa izraelskiego w kontekście praw człowieka, aby nie stały się ofiarami nadużyć?

– Koniec końców każdy obywatel korzysta z ochrony sądowej. Na szczęście w Polsce jest wielu porządnych i uczciwych sędziów, którzy takiej ochrony udzielą. Uświadomienie tego faktu (który może wydawać się poczciwą oczywistością), dało mi wiele do myślenia na temat „zamachu” na sądy, który rozpoczął się za czasów władzy PIS i trwa nadal.

Niestety nie każdy ma jednak czas, cierpliwość, nerwy i pieniądze, żeby „chodzić po sądach”. A szkoda, bo gdyby Polacy byli chociaż na tej płaszczyźnie bardziej waleczni, władza wykonawcza być może zastanowiłaby się dwa razy zanim podejmie kroki sprzeczne z prawem.

Co ciekawe (i cyniczne) Strategia przewiduje „gwarancje niezależności naukowej dla osób zajmujących się tematami polsko-żydowskich relacji, historyków etc.”. Ta ochrona będzie obejmować – jak można zakładać – „tych właściwych” historyków.

Jakie realne ryzyka grożą dziennikarzom, nauczycielom i organizacjom społecznym – czy mogą być ścigani lub karani za publikacje, które formalnie nie łamią prawa, ale mogą zostać uznane za „antysemickie”? Przykładowo, czy za stwierdzenie faktu, że żydowscy funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa w czasach stalinowskich mordowali Polaków, można ponieść konsekwencje prawne?

– Jeżeli ktoś „formalnie” nie łamie prawa to nie powinien być ani ścigany ani karany – to oczywiste. Strategia zawiera jednak niepokojące cele jak np.:

Zwiększenie liczby wszczynanych przez Policję dochodzeń oraz prowadzonych przez Prokuraturę postępowań dotyczących przestępstw o charakterze antysemickim poprzez zwiększenie świadomości i wiedzy wśród policjantów i prokuratorów na temat specyfiki takich przestępstw, uzyskiwanych dzięki właściwym szkoleniom, dystrybucji materiałów informacyjnych oraz kontaktom z przedstawicielami mniejszości żydowskiej w Polsce.”

albo

Podnoszenie świadomości sędziów na temat charakterystyki i wagi przestępstw o charakterze antysemickim w praktyce orzeczniczej sądów polskich poprzez przeprowadzenie właściwych szkoleń oraz dystrybucję materiałów informacyjnych“.

Ja to rozumiem w ten sposób, że – jak można przypuszczać wg autorów Strategii – taki np. prokurator pomimo 5 lat studiów, 3 lat aplikacji prokuratorskiej, co najmniej roku asesury i jakiegoś tam doświadczenia zawodowego, dalej nie wie, kiedy ktoś popełnia przestępstwo z art. 257 k.k. przeciwko Żydom, ale autorzy Strategii już mu to tak wytłumaczą, że w końcu się dowie.

Czy w ramach wdrażania Strategii przewidziano współpracę z zagranicznymi organizacjami i fundacjami – i jakie mogą być tego konsekwencje dla suwerenności Polski?

– Tak. Strategia zakłada:

  1. badania nad Zagładą (pisownia oryginalna) i współpracę międzynarodową w tej kwestii,
  2. podejmowanie współpracy międzynarodowej w obszarze wymiany wiedzy i doświadczeń orzeczniczych, w tym przede wszystkim dobrych praktyk w zakresie ścigania „antysemityzmu”
  3. podejmowanie współpracy międzynarodowej w obszarze monitorowania i gromadzenia danych na temat przestępstw o charakterze antysemickim, skupionej na wymianie dobrych praktyk oraz uzyskiwaniu danych porównawczych,
  4. wspieranie inicjatyw mających na celu przeciwdziałanie zaprzeczaniu/zniekształcaniu Holokaustu w sieci, w tym ściślejsze współdziałanie w ramach UE i organizacji międzynarodowych nad stworzeniem nowych, skutecznych mechanizmów przeciwdziałania tym zjawiskom oraz potencjalnych zagrożeń związanych z dezinformacją lub będących konsekwencją rozwoju AI,
  5. międzynarodową współpracę w ramach ochrony miejsc pamięci.

Co do drugiej części pytania – to znasz lepszych fachowców, którzy lepiej niż ja wytłumaczą, że taka wszelka „międzynarodowa” współpraca w tym zakresie godzi w naszą suwerenność. O tym jak działa taka np. Open Society Fundation Georga Sorosa (nomen omen Żyda), napisano i powiedziano już chyba dość. Z resztą wszędzie, gdzie próbowano zakazać się zagranicznego finansowania organizacji pozarządowych albo chociaż te kwestie poddać kontroli zaraz „oddolnie” powstawały protesty społeczne. Żeby nie sięgać daleko – kazus słowackiej ustawy o przejrzystości finansowania organizacji pozarządowych i próby „wywrócenia” rządu Roberta Fico. To daje do myślenia.

Tymczasem na hebrajskojęzycznych stronach internetowych trwa intensywna kampania zachęcająca obywateli Izraela do osiedlania się w Polsce (m.in. wskazuje, jak uzyskać polskie obywatelstwo i paszport). Czy w kontekście „Krajowej Strategii przeciwdziałania antysemityzmowi” działania te mogą prowadzić do sytuacji, w której Polacy tracą realny wpływ na swoje państwo, a priorytetowe traktowanie jednej grupy wyznaniowej lub narodowej wzmacnia zewnętrzne wpływy?

– To świetne pytanie. Odpowiem tak: a może to nie jest przypadkowa koincydencja? Polakom może nie spodobać się masowy napływ osób cywilizacyjnie i kulturowo nam obcych. Krytyka takiej migracji doskonale pasowałaby do ww. definicji IHRA, tj. jako określone postrzeganie Żydów, które może się wyrażać jako nienawiść do nich.

Na koniec warto także wspomnieć o jeszcze jednej kwestii – finansowej. Kto zapłaci za te wszystkie, szkolenia, międzynarodowe konsultacje, granty (to słowo pada w Strategii aż 3 razy), itp. Państwo Izrael? Gminy żydowskie? Czy naprawdę w Polsce nie ma ważniejszych problemów, na które powinno się przeznaczyć pieniądze podatnika? To oczywiście pytanie retoryczne.

Dziękuję za podzielenie się prawniczą wiedzą i spostrzeżeniami.
Rozmawiała Agnieszka Piwar