Prawda jako drzewo życia, czyli wyjść z upupienia

[„ludzie o mistrzowskich umysłach”… Co najmniej siedmiorgu z nich, których znam z działalności publicznej, nie podałbym ręki. Ale wypracowanie umieszczam, choćby jako świadectwo, co się dzieje z Prawdą. Mirosław Dakowski]

=====================================================

Prawda jako drzewo życia, czyli wyjść z upupienia

dr Katarzyna Obłąkowska myslpolska/prawda-jako-drzewo-zycia-czyli-wyjsc-z-upupienia

W książce „Prawda wyzwolona” stawiam tezę, że upupiono nas, czyli Polaków, i zamknięto w gabinecie krzywych luster. Siedzimy w nim. Jedna ściana to krzywe zwierciadło właśnie upupiania nas jako niesamodzielne dzieci i petryfikowania w uzależnieniu. Druga ściana to krzywe zwierciadło mikromanii, w którym widzimy się jako brzydkie kaczątko. Trzecia ściana to krzywe zwierciadło zbagatelizowanej krzywdy naszej. Czwarta ściana to krzywe zwierciadło wyolbrzymionego zła, które niby uczyniliśmy. Sufit to krzywe zwierciadło sponiewieranego heroizmu, a podłoga to krzywe zwierciadło narcyzmu. Część z nas siedzi wpatrzona w podłogę. Inna część biega polerując lustra i licząc, że w nagrodę siła zewnętrzna zabierze ich z gabinetu. Jeszcze inna próbuje się w tym gabinecie urządzić, patrząc w oczy bliskich, a nie w odbicia w lustrach. I wreszcie ostatnia trzyma w ręku młoteczek, gotowa rozbić lustro za lustrem i pokazać, że bez tych luster to całkiem dobry dom, jedyny, jaki mamy i który musimy razem naprawić.

Książka ta jest zaproszeniem na wyprawę do punktu początkowego pracy przy remoncie naszego wspólnego domu, na spotkanie z wielkimi umysłami, uczestnikami historii i badaczami. Moje rozmowy z 24. takimi osobami, ocierając się o siebie niczym krzemienie, sprawiają, że w czytelniku zaczyna płonąć iskra gotowości stawiania pytań i mierzenia się z informacjami, które przynoszą ważne owoce rozumienia. Nie zadawajcie tych pytań sztucznej inteligencji, kierowani kulturą natychmiastowej satysfakcji oraz apatią w obliczu wysiłku niezbędnego do poszukiwania prawdy czy wrażeniem neutralności, które ta technologia wyzwala. Jej obiektywność jest ułudą, projekcją naszych pragnień rozmowy z Bogiem. Jest to groźny pozór, bowiem jej stosowanie w zastępstwie myślenia oraz samodzielnego dochodzenia do wiedzy może przyczynić się do wyjałowienia naszych umysłów. Ponadto, jeśli przestanie być dla nas istotne rozróżnienie między faktami a zmyśleniem oraz jeśli zaczną nam wystarczać informacje z pamięci roboczej, krótkotrwałej, przechowującej niewielką ilość informacji dotyczących krótkiego czasu i przez krótki czas, to staniemy się idealnymi poddanymi totalitaryzmu.

Rządy obywateli dla dobra ogółu wymagają pamięci długotrwałej i odległej, magazynów pamięci o wielkich pojemnościach w umysłach ludzkich, które osiągnęły mądrość zbudowaną na łączeniu danych w informacje, a tych w wiedzę. W „Prawdzie wyzwolonej” ludzie o mistrzowskich umysłach na moje podstawowe pytanie „Dlaczego Polska znajduje się w aktualnej sytuacji?” odpowiadają, sięgając wieków wstecz i obejmując procesy natury geopolityczno-historycznej, społeczno-psychologicznej, ekonomiczno-rozwojowej, cywilizacyjno-kulturowej, a także ich wieloaspektowe następstwa. Spojrzałam na nie z lotu ptaka, próbując dokonać pewnej syntezy, choć nie była to sprawa prosta wobec faktu różnorodności światopoglądów moich rozmówców (dokładnie tak, jak jest wśród obywateli Rzeczypospolitej Polskiej). Wyniki przedstawiam poniżej.

Prof. Ewa Thompson mówi, że wydarzenia ostatnich stuleci były preludium tego, co jest obecnie, ale kluczowe jest to, że Polacy w okresie, gdy kształtowały się postawy europejskie i zwyczaje polityczne Europy w XIX w., nie mieli własnej państwowości. Zauważa, że Polska ma potężniejszych od siebie sąsiadów, bo agresywnych („potęga często wynika z agresji”), że nie ma tradycji uprawiania dialogu politycznego w taki sposób, w jaki czynią to te potężne państwa, oraz że brakuje jej elit politycznych niechciwych i nieukierunkowanych na wykorzystywanie publicznych stanowisk do prywatnych celów. Prof. Witold Modzelewski zwraca uwagę na naszą uległość i zanik (atrofię) świadomości państwowej. Mówi, że skupieni jesteśmy na przyjmowaniu cudzych wzorców, dostosowywaniu się i powtarzaniu czyichś myśli, a przecież nasze polskie problemy nie są poza granicami Polski w niczyim zainteresowaniu. Zauważa też, że nie doceniamy naszej bardziej odległej przeszłości, na przykład dorobku polskiej myśli państwowej z XIX w. Wskazuje także, że w tym trzydziestoleciu przyłączyliśmy się do cywilizacji schyłkowej. Dr Jan Parys odnotowuje, że w związku z naszym geograficznym położeniem bardzo trudnym zadaniem polskich polityków jest znalezienie takiej koncepcji porządku europejskiego, która nas nie tłamsi, lecz pozwala nam zająć godne miejsce. Podkreśla on nasze problemy z sąsiadami od trzystu lat oraz to, jak trudno w zadanych nam warunkach geopolitycznych wyrwać się z zależności, a następnie utrzymać niezależność. Prof. Tomasz Grzegorz Grosse kładzie nacisk na dwie kwestie. Z jednej strony na naszą wewnętrzną polaryzację, podzielenie polityczne i skłócenie wewnętrzne, które często toczy się o wąskie partykularne interesy, a czego źródła upatruje w naszej kulturze politycznej sięgającej korzeniami I Rzeczypospolitej i silnej jej zależności od mocarstw zewnętrznych. A z drugiej strony akcentuje naszą tendencję do niesamodzielności, nasze przyzwyczajenie do tego, że ktoś za nas czy nami zarządza (patroni geopolityczni), że ktoś za nas podejmuje decyzje nie zawsze dla nas korzystne.

Prof. Stanisław Bieleń rozpatruje sytuację Polski w uwarunkowaniach międzynarodowych i przypomina, co znaczące, że dawnej Rzeczypospolitej w ogóle nie dostrzegano w europejskich mechanizmach równoważenia sił. Ksiądz Antoni Moskal uwypukla problem zdrady w Polsce od XVIII w., która niszczyła i niszczy polską tożsamość narodową oraz zdrady w stosunkach międzynarodowych ze strony naszych sojuszników. Prof. Andrzej Nowak prezentuje obecną sytuację Polski jako kompozyt trzech płaszczyzn: wyborów (naszych i naszych przodków), geografii polityczno-historycznej oraz cywilizacji, do której należymy (łacińskiej, zachodniej), a która jest teraz w kryzysie. Podkreśla, że nie wszystkie nasze wybory były dokonywane w sposób wolny, a czasem dokonywały się pod przymusem wynikającym z nierównowagi sił w naszym położeniu geopolitycznym. Zaznacza, że w naszych głowach istnieje zniewolenie, mentalność postkolonialna wynikająca z bycia przedmiotem kolonizacji imperiów rosyjskiego i niemieckiego. Mecenas Marek Markiewicz aktualną polską rzeczywistość widzi jako skutek położenia pomiędzy dwoma mocarstwami, dla których nie jesteśmy partnerem, działalności warstwy społecznej uprzywilejowanej w czasach PRL-u, która u boku radzieckiego patrona sprawowała władzę, a po 1989 r. nie doznała uszczerbku, oraz systemu Unii Europejskiej, któremu Polska przeszkadza i dlatego musi on Polskę ociosać z jej hardości, tradycji i wiary. Wzmiankuje także historyczną łagodność Polaków, państwo bez stosów, nasze odrębne instytucje i ideały dziś skarłowaciałe. Prof. Wojciech Roszkowski podkreśla, że przeszłość dawniejsza (rozbiory, strata własnego państwa, nieudana walka o wolność, pozostanie w tyle) i średniookresowa (katastrofa drugiej wojny światowej, nie obronienie swojego odzyskanego państwa) skutkują dziś kompleksem niższości większości Polaków. Wpływ na teraźniejszość ma także wykorzenienie większości polskiego społeczeństwa w wyniku powojennych przemieszczeń ludności, rewolucja społeczna komunizmu w postaci wywrócenia elit (likwidacja dawnych elit, upokorzenie i degradacja tych, co przeżyli wojnę, oraz wytworzenie nowych elit spośród ludzi, którzy poszli na współpracę z reżimem), a także trwająca wojna polsko-polska podsycana z zewnątrz.

Prof. Jerzy Żyżyński omawia procesy przechodzenia z gospodarki komunistycznej do gospodarki rynkowej, zauważając utratę bazy kapitałowej, która mogła być punktem wyjścia do zbudowania naprawdę zdrowej, silnej gospodarki. Jan Pospieszalski fundamentów obecnej sytuacji Polski upatruje w historii i położeniu geopolitycznym w „strefie zgniotu” Wschodu i Zachodu bez barier ochronnych w postaci potężnych łańcuchów górskich, czy wielkich akwenów. Podkreśla, że armie, które przechodziły przez polskie ziemie, rujnowały, burzyły, gwałciły, pozostawiając w sercach i umysłach ludzi tu żyjących ślady tragiczne. Prof. Jan Żaryn akcentuje współczesne zagrożenia suwerenności i wojenne Polski oraz cywilizacyjne, w tym antywartości i walka z dziedzictwem. Prof. Maria Szyszkowska podkreśla negatywny wpływ na psychikę Polaków neoliberalizmu ekonomicznego, czyli materializm, rywalizację i konkurencję prowadzące do wrogich stosunków między ludźmi, do zaniku braterstwa. Uważa też, że Polaków cechuje mikromania narodowa, czyli wadliwe poczucie, że jesteśmy rzekomo gorszym narodem niż inne, a także konformizm widoczny w udawaniu poglądów, aby utrzymać swoje stanowiska (marksiści w 1989 r. zaczęli udawać zwolenników poglądów Jana Pawła II, filozofii chrześcijańskiej, poglądów Tomasza z Akwinu, twierdząc, że wcześniej udawali). Zauważa także upowszechnianie się w Polsce pragmatyzmu amerykańskiego pod wpływem amerykanizacji. Prof. Elżbieta Mączyńska wskazuje, że w ocenie pozycji i kondycji społeczno-gospodarczej każdego kraju oraz czynników ją kształtujących niezbędne jest uwzględnianie nie tylko głównych wskaźników ekonomicznych, lecz także kwestii instytucjonalnych i systemowych. Podkreśla, że najczęstszą przyczyną tego, że narody przegrywają, jest funkcjonowanie w nich gospodarczych oraz politycznych instytucji wyzyskujących, a system społeczno-gospodarczy traktuje ona jako całościową konstrukcję – gmach oparty na trzech fundamentach: filarze gospodarczym, społecznym i ekologicznym. I dlatego, pomimo że mamy dobre efekty ilościowe w postaci wzrostu produktu krajowego brutto, zarazem mamy problemy z jakościową stroną tego wzrostu gospodarczego, która jest niesatysfakcjonująca. Zdaniem prof. Jerzego Bralczyka, nasza aktualna sytuacja wynika z globalizacji i sytuacji klimatycznej. Zaznacza, że Polska jest obecnie najbardziej w swojej historii wtopiona w cywilizację europejską i nie może mieć żadnych kompleksów, jeśli chodzi o stosunki z innymi krajami, ponieważ nie jesteśmy uzależnieni od żadnego państwa. Zauważa jednak skłócenie wewnętrzne Polaków.

Prof. Grzegorz Kucharczyk mówi o naszym położeniu międzynarodowym między Rosją a Niemcami oraz o sytuacji wewnętrznej jako wspólnoty narodowej, wspólnoty kulturowej, co ma przełożenie na naszą pozycję międzynarodową. Diagnozuje on zagrożenie dla rozwoju Polski w postaci aktualnego kryzysu demograficznego (inni moi rozmówcy także na to wskazują), oraz nadzieję w tym, że młode pokolenie chce Polski, która się rozwija i jest ambitna (realizuje ambitne projekty rozwojowe). Prof. Zbigniew Lewicki mówi prosto, że jesteśmy tam, gdzie jesteśmy, tak jak każde inne państwo jest tam, gdzie jest. Zdaniem dr Jacka Saryusz-Wolskiego praprzyczyna obecnej sytuacji Polski to rozziew między tym, co bieg historii nam zaoferował w 1989 r., czyli przeniesienie ze Wschodu na Zachód, a tym, że mentalnie społeczeństwo polskie jako całość nie jest do tego przygotowane, że są wielkie pokłady niezrozumienia, kompleksów, że duża część społeczeństwa nie chce uczestniczyć w realizacji naszych aspiracji cywilizacyjno-gospodarczych, ale jest gotowa zaaprobować świat orwellowski, świat odwróconej narracji historycznej i etycznej. Zauważa także głęboki kryzys państwa polskiego. Prof. Antoni Dudek ogniskuje swoją diagnozę na bardzo ostrym konflikcie politycznym w Polsce, który, jak wskazuje, charakteryzuje życie obywatelskie w Polsce od wieków, oraz mówi, że Polacy nie od dziś słyną z kłótliwości, co jest na świecie stereotypowo do nas przypisywane. Ponadto dawaliśmy się rozgrywać przez czynniki zewnętrzne. Zauważa, że aktualny konflikt przybrał już formę toksyczną i niszczy państwo oraz instytucje coraz głębiej, rozprzestrzeniając się na kolejne obszary. Jan Truszczyński uważa, że opłaciło się nam wejście Polski do UE, a ostatnie 20 lat to dobry okres dla Polski pod względem gospodarczym, cywilizacyjnym i społecznym. Jest zdania, że Polska jest w fazie potencjalnego spełnienia swojego mandatu kraju, który ma więcej do powiedzenia i konstruktywnie wpływa na przyszłe losy Europy. Prof. Gertruda Uścińska akcentuje, że dzisiejsza sytuacja Polski jest ściśle uwarunkowana tym, że jesteśmy od 20 lat w Unii Europejskiej oraz że w ciągu minionych 20 lat odnotowaliśmy postęp gospodarczy, społeczny i prawny. Zauważa także, że wynika ona z dalszej i bliższej przeszłości, ze zdarzeń o charakterze globalnym oraz z decyzji ludzi i ich związków, wspólnot, organizacji.

Sędzia Barbara Piwnik wychodząc od złej sytuacji wymiaru sprawiedliwości, od wskazania, że proces psucia postępował i postępuje w nim od wielu lat, zaznacza, że to wpływa na nastroje społeczne, na to, jak funkcjonuje społeczeństwo i na to, że mamy coraz częściej przejawy nieuzasadnionej niczym agresji, że ludzie są podzieleni, skłóceni. Dla każdego obywatela, jak mówi, znaczący jest bowiem sposób funkcjonowania prawa w społeczeństwie oraz to, jak sąd i sędziowie wypełniają swoje obowiązki.

Prof. Ryszard Piotrowski podkreśla, że obecna sytuacja Polski w jej pozytywnym aspekcie to fakt, że znaleźliśmy się w niezwykle dla nas korzystnym położeniu polegającym na tym, że mamy niekwestionowane, przynajmniej oficjalnie, granice, że mamy niekwestionowaną konstytucję, że mamy bezpieczeństwo zagwarantowane przez członkostwo w Pakcie Północnoatlantyckim, wsparcie potężnych sojuszników, że jesteśmy częścią Unii Europejskiej i mamy wpływ na decyzje w niej podejmowane, a także perspektywę utrzymania stabilności. Zaś negatywny aspekt obecnej sytuacji wynika z braku naszego przywiązania do reguł prawnych, sporów wewnętrznych oraz nierespektowania konstytucji.

Dr Artur Bartoszewicz stoi na stanowisku, że obecny stan polskiego państwa i narodu wynika z deficytu elit i kapitału społecznego oraz podatności społeczeństwa na manipulacje i uczestnictwo w działaniach niemoralnych. Wskazuje, że nie mamy elity rozumianej jako grupa, która chroni, buduje i rozwija państwo oraz naród (dlatego dziś obserwujemy zaawansowaną destrukcję państwa). Zamiast elity, jak zauważa, mamy zaś decydentów pasożytujących na państwie i narodzie, którzy kształtują reguły, odbierając społeczeństwu pewność, nadzieję i skuteczność działania, a pozostawiając ludzi w stanie niespełnienia oraz wpędzając ich w rozdygotanie, niepewność i podziały społeczne, z dehumanizacją drugiej strony politycznej. Moje zaś spojrzenie na to zagadnienie, widoczne w moich wypowiedziach, ogniskuje się na skolonizowaniu naszych umysłów, przeistaczaniu się UE w państwo, a Polski w region tegoż państwa oraz przemianie cywilizacji łacińskiej (zachodniej) w cywilizację (neo)(freudo)marksistowską i ciągłości elit od PRL-u, które dołączyły nas do tej cywilizacji.

Synteza diagnoz wskazywałaby, że negatywne aspekty obecnej sytuacji Polski mają swoje fundamenty w następujących czynnikach: niemoralna klasa polityczna (brak moralnych elit politycznych), rozkład (kryzys) państwa, atrofia świadomości państwowej, potężni sąsiedzi od wschodu i zachodu, brak koncepcji porządku europejskiego nietłamszącego Polski, uległość, tendencja do niesamodzielności, mentalność postkolonialna, mentalność straumatyzowana tragiczną historią, niedocenianie siebie (kompleks niższości, mikromania narodowa), podzielenie polityczne (ostry konflikt), przeistaczanie się UE w państwo,  skłócenie wewnętrzne, brak braterstwa (kapitału społecznego), skarłowacenie ideowo-duchowe, brak przywiązania do reguł prawnych, nierespektowanie konstytucji, utrata bazy kapitałowej potrzebnej zdrowej i silnej gospodarce, niesatysfakcjonujące jakościowe efekty wzrostu gospodarczego, kryzys (schyłek) cywilizacji zachodniej (łacińskiej). Pozytywne aspekty wynikają zaś z następujących okoliczności: niekwestionowane granice, niekwestionowana (choć nierespektowana) konstytucja, suwerenność, członkostwo w NATO, członkostwo w UE, wtopienie w cywilizację zachodnioeuropejską, dobre ilościowe wyniki wzrostu gospodarczego, ambitne młode pokolenie, brak współcześnie podstaw do kompleksów. Zarówno negatywne, jak i pozytywne aspekty, które moi rozmówcy dostrzegli, powinny być przedmiotem pogłębionej oceny analitycznej, a zapewne każdy z czytelników ma własną ocenę pozytywności, negatywności wymienionych poszczególnych czynników.

Żyjąc w Polsce, można mieć wrażenie, że prawda dotycząca życia polityczno-ekonomiczno-społeczno-cywilizacyjnego jest dla nas otoczona nie tylko kotarą manipulacji, ideologizacji, niedomówień i kłamstw, ale także mgłą i siatką z drutem kolczastym wytwarzanymi przez tych, którym zależy na tym, aby Polacy byli zdziecinniali, podzieleni i upokorzeni. Sprawia to, że nawet ten, któremu uda się przebyć mgłę, musi potem walczyć z siatką i drutem kolczastym, a jeśli to przetrwa i dotrze do prawdy, to rzadko kto zechce za nim podążyć, wybierając przyjemne siedzenie na kanapie lenistwa umysłowego w otuleniu kotarą manipulacji i w oparach mgły (i może alkoholu, z którego nadmiernym spożywaniem mamy do czynienia w społeczeństwie polskim, czy rozgrzewającego, chociaż banalnego, romansu). Prawda wyzwolona może stać się drzewem życia, którego liście będą służyć leczeniu naszego narodu z traum, zaćmy, mikromanii i braku asertywności, a pozwolą nam skupić się na regeneracji, zdrowiu, prawdzie, pięknie, odpowiedzialności i wolności opartej na cnotach obywatelskich (a nie na swawoli i bezrządzie-anarchii), systematyczności w pracy, stawianiu granic w spokojnym tonie i kontakcie wzrokowym, analizowaniu sukcesów oraz na dojrzałym poczuciu własnej wartości.

We wstępie do „Prawdy wyzwolonej” napisałam, że naprawa naszego domu będzie wytężoną pracą, która musi mieć swój początek. Gdy skończymy, podłogą będzie duma z tego, kim jesteśmy. Sufitem będą skrzydła dodawane nam przez naszych bohaterów. Jedną ścianą będą dorosłość, odpowiedzialność, postawa dorosłego człowieka. Drugą ścianą będą właściwy obraz siebie i poczucie własnej wartości. Trzecią ścianą będzie świadomość i akceptacja krzywd, których doznaliśmy, jako uwolnienie traum i odzyskanie kontroli nad własnym losem, ale nie zapomnienie. Czwartą ścianą będzie racjonalna świadomość własnych win. W ścianach zamontujemy piękne, duże okna dające szeroki i klarowny ogląd świata oraz bezpieczne drzwi pozwalające na wyjście i powrót do naszego domu. Zapraszam do lektury całej książki.

dr Katarzyna Obłąkowska

Amerykańsko-ukraińskie centrum dowodzenia w Wiesbaden

Amerykańsko-ukraińskie centrum dowodzenia w Wiesbaden

Przez lata wmawiano opinii publicznej, że Zachód jedynie wspiera Ukrainę bronią, szkoleniami i pomocą finansową. Oficjalnie nie jest to wojna między Rosją a NATO, lecz konflikt między Rosją a Ukrainą. Jednak ujawnione obecnie informacje o amerykańsko-ukraińskim centrum dowodzenia w Wiesbaden malują znacznie bardziej złożony obraz.

Wiesbaden: Kwatera Główna Tajnej Wojny

Ośrodek w Wiesbaden (Hesja) to dziś znacznie więcej niż zwykła amerykańska baza wojskowa w Niemczech. W koszarach Luciusa D. Claya mieści się kwatera główna armii USA na Europę i Afrykę (USAREUR-AF). Stąd koordynuje się siły amerykańskie w Europie, planuje się operacje wojskowe i funkcjonują rozbudowane struktury rozpoznawcze i dowodzenia.

Od początku wojny na Ukrainie Wiesbaden stał się jednym z najważniejszych ośrodków wojskowych na Zachodzie. Mieszczą się tu placówki amerykańskiego dowództwa wojskowego, służb wywiadowczych oraz centra koordynacyjne wsparcia wojskowego dla Ukrainy. NATO utworzyło tam również własne struktury koordynujące pomoc dla Kijowa.

Szeroko zakrojone badania przeprowadzone przez ‚New York Times’ wiosną 2025 roku, a także późniejsze oświadczenia byłego ukraińskiego dowódcy naczelnego Walerija Załużnego, po raz pierwszy dostarczyły wglądu w współpracę wojskową wykraczającą daleko poza same dostawy broni.

W Wiesbaden Amerykanie i ukraińscy oficerowie od lat współpracują w ramach wspólnych struktur planowania i rozpoznania. Analizuje się zdjęcia satelitarne, analizuje przechwycone dane komunikacyjne i gromadzi informacje z pola bitwy. Celem jest identyfikacja ruchów rosyjskich wojsk, systemów uzbrojenia i celów strategicznych.

Zgromadzone informacje są następnie włączane do planowania operacyjnego ataków na Ukrainę. Nie chodzi już tylko o ogólną świadomość sytuacyjną czy ocenę strategiczną. ‚New York Times’  opisał współpracę, która obejmuje również konkretne planowanie operacyjne.

Były ukraiński dowódca naczelny, Załużny, nazwał później ośrodek w Wiesbaden ‚tajną bronią’  Ukrainy. Stwierdził, że ośrodek ten odegrał kluczową rolę w planowaniu operacji, koordynacji wsparcia Zachodu i konsolidacji wywiadu wojskowego.

Podważa to narrację, która od lat dominuje w debacie publicznej. Podczas gdy rządy zachodnie konsekwentnie podkreślały, że nie są stroną bezpośrednio walczącą, struktury, które teraz ujrzały światło dzienne, ujawniają znacznie ściślejszą integrację między armią amerykańską i ukraińską.

Ukraińcy regularnie atakują cele w głębi Rosji. Na celowniku jest ostatnio zwłaszcza Tuapse

Ukraińcy regularnie atakują cele w głębi Rosji

Ta zmiana jest szczególnie istotna w kontekście stopniowego łagodzenia przez Zachód ograniczeń dotyczących ataków na terytorium Rosji. Początkowo koncentrowano się na celach na terytoriach okupowanych [okupowanych?! – tak w oryginale – przypis ZB]  lub w bezpośrednim sąsiedztwie linii frontu, obecnie dyskutuje się również o atakach w głębi Rosji. Pytanie o to, gdzie kończy się wsparcie, a zaczyna udział operacyjny, staje się coraz bardziej palące.

Krytycy otwarcie nazywają to wojną zastępczą, w której Ukraina walczy, podczas gdy państwa zachodnie zapewniają wywiad, planowanie, finansowanie i nowoczesne systemy uzbrojenia. Zwolennicy argumentują jednak, że Ukraina broni się przed atakiem Rosji i jest uzależniona od tego wsparcia.

Niezaprzeczalnym jest jednak fakt, że centrum dowodzenia w Wiesbaden to coś więcej niż zwykła misja szkoleniowa. Gromadzi się tam informacje, sporządza raporty o sytuacji wojskowej i podejmuje decyzje, które mają bezpośredni wpływ na pole bitwy.

W Wiesbaden działają amerykańskie struktury dowodzenia, służby wywiadowcze i centra koordynacyjne, co czyni je jednym z najważniejszych amerykańskich obiektów wojskowych w Europie. Miasto stało się w ten sposób centralnym ośrodkiem zachodniego planowania wojskowego.

Oficjalnie nadal nie jest to wojna NATO z Rosją. Jednak ujawnione w ostatnich miesiącach informacje pokazują, że integracja wojskowa między Stanami Zjednoczonymi a Ukrainą sięga znacznie głębiej, niż wielu obywateli Europy wcześniej zakładało.

Prawdziwym pytaniem politycznym nie jest już zatem to, czy Zachód jest zaangażowany. Kluczowe pytanie brzmi raczej, jak daleko sięga to zaangażowanie – i czy opinia publiczna kiedykolwiek została w pełni poinformowana o prawdziwym zakresie tej współpracy.

uncutnews.ch/wiesbaden-das-hauptquartier-des-verdeckten-krieges

Opracował: Zygmunt Białas

Trump i „techno-prawica”. Czarne chmury nad światem

Trump i „techno-prawica”. Czarne chmury nad światem

Paweł Chmielewski


pch24.pl/trump-i-techno-prawica-czarne-chmury-nad-swiatem

Donald Trump odrzucając Kościół katolicki może utorować drogę dominacji tzw. techno-prawicy, czyli ludzi, którzy kategorycznie odrzucają katolicką antropologię. To umożliwia wyrafinowane zbrodnie…

Włoski socjolog religii Massimo Faggioli uważa, że zwrócenie się przez administrację Donalda Trumpa przeciwko katolickim wyborcom może mieć szczególne konsekwencje dla polityki tej administracji. Utoruje drogę tzw. techno-prawicy do zwiększenia wpływów w Białym Domu. Ludzie z tego środowiska mają tymczasem swój własny, quasi-religijny światopogląd – w swojej istocie fundamentalnie wrogi chrześcijaństwu.

Zbędna ludzka biomasa

Jako pierwszy na myśl przychodzi oczywiście Elon Musk, właściciel Tesli, SpaceX i X-a. Musk nie uznaje człowieka za ośrodek stworzenia – nie uznaje w ogóle żadnego stworzenia. Otwarcie deklaruje agnostycyzm, a na ludzkość patrzy wyłącznie w kategoriach materialistycznych. Do tego stopnia, że dopuszcza degradację człowieka do roli swoistej „biomasy”, która miałaby posłużyć sztucznej inteligencji jako punkt konieczny na drodze do rozwoju i osiągnięcia jakiejś super-świadomości cyfrowej. „Coraz więcej wskazuje na to, że ludzkość jest tylko biologicznym programem rozruchowym dla cyfrowej superinteligencji” – powiedział swego czasu Musk, a później chętnie cytował samego siebie.

Jego pogląd nazwałem kosmologią teleocyfrową. To rozumienie kosmosu jako nastawionego na osiągnięcie celu w postaci wytworzenia cyfrowej inteligencji. Pogląd jest dziwaczny choćby o tyle, że zupełnie nie wiadomo, skąd miałoby pochodzić akurat taki, a nie inne nadanie kosmosowi celu. Oznaczałoby to chyba, że w samą strukturę kosmosu wpisana jest celowość nastawiona na maksymalizację rozwoju inteligencji. Uzasadnienie takiego poglądu jest możliwe tylko poprzez własną wyobraźnię – albo interesy ekonomiczne.

Spójność wizji Muska jest zresztą mniej interesująca niż reperkusje jej podstawowego założenia, to znaczy antropologicznego redukcjonizmu. Człowiek jako „program rozruchowy” nie może być bytem obdarzonym szczególną godnością. Ma wartość o tyle, o ile służy rzekomemu celowi, czyli stworzeniu i utrzymaniu cyfrowej superinteligencji. Kosmologia Muska jest w efekcie kategorycznie niechrześcijańska i otwiera drogę do traktowania ludzi jak zwierząt. Amerykański miliarder wyciąga zresztą z tego praktyczne wnioski: jest przecież wielkim orędownikiem i zarazem praktykiem metody in vitro, która pozwala na „tworzenie” ludzi w laboratoriach.

Technologiczne przyspieszenie i rządy korporacyjne

Elon Musk nie jest, oczywiście, jedynym eksponentem środowiska techno-prawicy. To przede wszystkim przedsiębiorca Peter Thiel, filozof Nick Land czy programista Curtis Guy Yarvin, znany pod pseudonimem Mencius Moldbug.

Nick Land w 2021 roku opublikował książkę o szczególnym tytule – „Mroczne Oświecenie” (ang. „Dark Enlightenment”). Wskazywał na rodzącą się przyszłość świata: zdominowanego przez maszyny na skutek postępu technologicznego i rozwoju systemu kapitalistycznego. Koniecznością byłoby postawić na „przyspieszenie”, to znaczy podjąć zaawansowane prace na rzecz osiągnięcia tzw. „osobliwości technologicznej”. Według Landa demokracja została skompromitowana i zostanie w efekcie zastąpiona przez swoisty rząd korporacyjny, w którym uczestniczyć będą już nie tylko zwykli obywatele, ale po prostu najbardziej rozwinięte i produktywne siły w kraju.

Swego czasu sam J. D. Vance mówił, że czytał teksty Curtisa Yarvina dotyczące konieczności zwolnienia urzędników średniego szczebla i zastąpienia ich „naszymi ludźmi”, przekonując, że właśnie to powinien zrobić Trump. Yarvin widział w tym swoistą politykę „neokameralizmu” inspirowaną modelem administracji pruskiego króla Fryderyka II. W tej perspektywie rządy demokratyczne zostałyby po prostu zastąpione modelem korporacyjnym. W tej korporacji decydujący głos mieli „akcjonariusz”” mogący mianować dyrektora generalnego, czyli władcę kraju. Odpowiadałby wyłącznie przed nimi.

Technologia jako katechon

Łącznikiem pomiędzy Yarvinem i Landem a obecną administracją USA jest Peter Thiel. Thiel urodził się w Niemczech w protestanckiej rodzinie. Jego rodzice wyjechali do Kalifornii i tam też się wychował. Thiel jest współzałożycielem firmy finansowej PayPal. Jest szefem technologicznego giganta Palantir Technologies, zajmującej się zbieraniem danych.

W przestrzeni publicznej Thiel prezentuje się jako wierzący chrześcijanin, choć przyznaje, że ma dość nieortodoksyjne poglądy. Podpisał umowę z firmą zajmującą się kriogeniką, żeby po swojej śmierci zostać zamrożony w nadziei na wskrzeszenie w odległej przyszłości. Od dawna silnie interesuje się problemem nieśmiertelności, co kieruje go w stronę ideologii transhumanistycznej. Jest homoseksualistą, w przeszłości zaangażowanym w kampanie na rzecz ruchu LGBT.

To właśnie Peter Thiel stoi za polityczną karierą obecnego wiceprezydenta USA, J. D. Vance’a. Vance wysoko ceni sobie znajomość z Thielem, zarówno za sprawą dużych pieniędzy, które ten inwestował w jego kampanię, jak i wkładu intelektualnego w rozwój wizji politycznej Vance’a.

Thiel, tak jak Nick Land, wierzy w „technologiczne przyspieszenie”. – W ludziach najlepiej rezonują wezwania do wstrzymania postępu; w XVII w. mógłbym wyobrazić sobie antychrysta jako postać podobną do dr. Strangelove’a (szalonego naukowca rozpętującego wojnę atomową – red.), ale dzisiaj bardziej prawdopodobne, że przypominałby Gretę Thunberg – mówił w wywiadzie dla „New York Timesa”.

Innymi słowy – jak podsumował to na łamach „The Catholic Herald” publicysta Henry Mulgrave – Zachód w optyce Thiela może przetrwać tylko wtedy, kiedy  utrzyma stały marsz naprzód, rozumiany przede wszystkim jako przyspieszenie postępu technologicznego.  Technologia zostaje tu umieszczona w samym centrum cywilizacji – nie jest już tylko zwykłą materialną podstawą, ale jest istotą i sednem jej trwania. Co więcej, według Thiela… tylko postęp technologiczny może powstrzymać nadejście tego, co nazywa Antychrystem – czyli wszechwładnego, scentralizowanego superpaństwa, które miałoby całkowicie kontrolować ludzkość. Dążenie do postępu technologicznego miałoby chronić przed tyranią, bo stwarzałoby nieustanne problemy impetowi centralizacyjnemu, tak, że wszechwładza nie jest w stanie się skutecznie domknąć. Jak wynika z cytowanych słów Thiela, strach przed postępem technologicznym miałby czymś całkowicie negatywnym, zagrażającym cywilizacji. Odwracając tę myśl, pełną akceptację czy nawet entuzjazm dla nowych technologii należałoby uznać za jedynie słuszne, bo podtrzymujące cywilizację.

W tym punkcie koncepcja Thiela łączy się z „teorią” Elona Muska. Nawet jeżeli pod wieloma względami ich optyka wydaje się rozbieżna, to w istocie prowadzi do tego samego. Jeżeli postęp technologiczny należałoby bezwarunkowo przyspieszać i akceptować, to logicznie oznacza, że nie ma powodów by odrzucać takie rzeczy jak in vitro czy łączenie człowieka z maszyną celem zapewnienia większej wydajności mózgowi czy mięśniom. Dla Thiela prawo natury nie może być żadnym hamulcem: ostatecznie jako homoseksualista i człowiek, który chce się zamrozić, żeby później cieleśnie „zmartwychwstać”, nie może uważać go za nic rzeczywiście wiążącego…

Przestrzeń dla techno-prawicy

Wracam do myśli Massimo Faggiolego. Czy jest możliwe, że wizja, której hołdują Musk czy Thiel, znajdzie szerszy przystęp do Białego Domu? Prezydent Donald Trump nie wydaje się być wierzącym człowiekiem. Ten, kto przedstawia samego siebie jako Mesjasza, co Trump uczynił we wpisie z 12 kwietnia, w oczywisty sposób szydzi z Jezusa Chrystusa.

Amerykański prezydent alienuje się też od katolickich wyborców, obrażając papieża Leona XIV albo dopuszczając w swoim otoczeniu do głosu jawnie antykatolickich protestantów. Protestantyzm, teoretycznie będący chrześcijaństwem, nie jest odporny na zainfekowanie przez rozmaite ideologie. Historycznie można łatwo wykazać związek protestantyzmu z wielkimi świeckimi narracjami, choćby w Niemczech w III Rzeszy.

W dzisiejszych Stanach Zjednoczonych protestantyzm sprzągł się też z agresywnym syjonizmem. Wydaje się zatem możliwe, że postępujący rozdźwięk pomiędzy Trumpem a Kościołem katolickim utworzy próżnię, którą ktoś wypełni. Czy będą to rzeczywiście przedstawiciele „techno-prawicy”, zależy prawdopodobnie od wielu czynników, w tym od konkretnych wyzwań w polityce międzynarodowej, które będą absorbować uwagę Białego Domu.

Pozory dobra

Załóżmy jednak, że tak się rzeczywiście stanie, choćby ze względu na zależność ruchu MAGA od wsparcia techno-prawicy w sieci. Warto postawić pytanie, czy… może to przynieść coś dobrego. Ostatecznie techno-prawica jest krytyczna wobec znacznej części lewicowej agendy, wydaje się zatem w jakiejś przynajmniej mierze zdolna do realizacji dobra w polityce. Gołym okiem widać, że liberalna lewica doprowadza do uwiądu społecznego: zapaść demograficzna, hiperindywidualizm, hedonizm i inne problemy są ściśle związane z narracjami społecznymi z tego świata ideowego.

Techno-prawica, jako dążąca do optymalizacji funkcjonowania społeczeństwa, mogłaby pomóc w przezwyciężeniu tych problemów, na przykład promując dzietność i stabilność życia rodzinnego jako gwarancję lepszego porządku w państwie. Problem w tym, że takie założenie jest skrajnie nierealistyczne. Techno-prawica może być pomocna w wąskich aspektach, ale jej dominacja ideowa i polityczna niemal z konieczności doprowadzi do takiej lub innej poważnej patologii: to środowisko gruntuje na niekatolickiej i de facto wrogiej wobec człowieka wizji antropologicznej i kosmologicznej, a to nie może się dobrze skończyć. Głoszenie prymatu technologii nad prawem naturalnym czy zgoła wyższości świata cyfrowego nad światem ludzkim to prosta droga do katastrofy – o potencjalnie w istocie ludobójczym.

Paweł Chmielewski

==================================================

md 20 kwiecień 2026

Techno-prawica i lewica to jedna i ta sama bestia tylko w innym przebraniu…. To sprawnie jak na razie – na nasze nieszczęście – realizowana Agenda 2030. To plan depopulacyjny, żeby wybrana „elita” finansowa nowych technologii rządziła światem. Trwające wojny to tylko etap eksploatacji/osłabienia społeczeństw tak żeby wdrożyć zasadniczy plan zniewolenia. Dlatego moim zdaniem musimy walczyć o przetrwanie państwa jako struktury funkcjonowania społeczeństwa i patrzeć politykom na ręce !!!

[to ostatnie – to minimalizm stworzenia prowadzonego na rzeź. md]

BadaczTalmudu 20 kwiecień 2026

Od dawna tłumaczę, by nie obrażać kapitalizmu nazywając obecny system w USA kapitalizmem, choć ma redystrybucję PKB większą niż PRL Gierka… Obecny system gospodarczy i polityczny to początek FASZYZMU KORPORACYJNEGO – takiego lewackiego ustroju jak w filmach Robocop czy The Running Man itp. W Chinach rząd rządzi korporacjami i jak jakimś chińskim Zuckerbergom wydaje się, że jest inaczej, to rząd przycina im skrzydełka (vide Jack Ma) – w faszyzmie korporacyjnym jak w USA to korporacje ustanawiają rządy i mogą nielegalnie likwidować konta bankowe i w mediach społecznościowych nawet urzędującemu prezydentowi… Faszyzm korporacyjny jest możliwy dzięki monopolom, jakie zyskują korporacje a te monopole są możliwe dzięki korupcji parlamentarzystów, która umożliwia tworzenie barier uniemożliwiających powstanie konkurencji („prawa intelektualne”, systemy koncesyjne, „zagrożenie bezpieczeństwa kraju” itp. itd.). Dla przykładu – ktoś mógłby pomyśleć, że Microsoft jest firmą produkującą oprogramowanie, ale tylko 6% budżetu firmy idzie na rozwój oprogramowania a 60% idzie na… prawników. Gdyby takie „lewo” (lewackie „prawo”) jak teraz obowiązywało w czasach powstawania Microsoftu, ta firma nigdy nie mogłaby powstać – DOS naruszałby własność intelektualne CP/M, Excel naruszałby prawa VisiCalca itp. itd. Unia Europejska jest faszystowskim systemem stworzonym przez korporacje dla korporacji, gdzie skorumpowani parlamentarzyści i KE na zlecenie korporacji zakazali podatków obrotowych, za to wprowadzili system opodatkowania wszystkich, tylko nie korporacji, by było na dotacje w 3/4 wypłacane korporacjom i system prawny tak komplikujący małym i średnim firmom działalność, by nie mogły się rozwinąć a nie stanowiący większego problemu dla korporacji z ich mega-działami prawnymi, które kształtują prawodawstwo na Zachodzie. Teraz w UE (chwała Trumpowi, że odrobinę udało mu się to przykrócić w USA) trwa, ogłoszony w Davos, plan likwidacji resztek demokracji i wpływu obywateli na rządy, poprzez transferowanie władzy od wyborców do NGO, finansowanych przez korporacje i podatników wbrew swej woli i teraz takie prezydenty Miszalskie w Krakowie w d… mają wynik „konsultacji społecznych” a kierują się wytycznymi eko-oszołomskich NGO, wprost ogłaszając, że za SCT były „organizacje pozarządowe”, a te NGO oczywiście realizują politykę swoich korporacyjnych sponsorów. Tak samo jest na skalę kraju, czy całej UE. Rząd, zamiast kierować się zdaniem posłów i wyborców, do redagowania ustaw też zaprasza jakieś szemrane NGO, które do tego mają jakąś mafijną kryszę, bo gdy w ramach sponsorowanych protestów łamią prawo, blokując, niszcząc, napadając, to są bezkarne lub dostają symboliczne wyroki. :-)))

P.S. Pamiętajcie, banki i NGO to największy wróg wolności obywatelskich! Unikajcie ich i zwalczajcie na miarę swoich możliwości!

===========================================

Jacek Kaczmarski … 20 kwiecień 2026

Z krzyżowych wypraw przywożą herezje

Z zamorskich rejsów – szkorbut i syfilis

Na ból istnienia wdychają poezję

Kiedy przerasta ich to co odkryli

Budują miasta na pobojowiskach

W pobojowiska zamieniają miasta

Każda im gwiazda Zwiastowaniem błyska

I byle rafa okręty roztrzaska

Gloria…

Strażnika ognia uwiedzie Pandora

I świętokradztwo pomszczą faraoni

Rozpaczą dzisiaj co nadzieją wczoraj

Nie jest wymysłem klątwa, co skarb chroni

Sporządzą serum z jadu każdej żmii

A z główki maku truciznę wycisną

Z czaszek pradziadów amulet na szyi

A w głowach – tajfun bezsennych umysłów

Gloria…

Zniszczą – odtworzą, zbudują – połamią

Żadne się na nich nie znajdzie lekarstwo

Gdy skrzydła światła przypną już do ramion –

Poniosą w kosmos genialne bestialstwo

Gloria…

PS.

Proszę wsłuchać jak Autor śpiewa to „gloria,gloria” , jak można tak w jednym słowie i na jedną nutę zawrzeć „złowrogość, podziw i ambiwalentna nadzieję” .

Niewidzialna okupacja: Jak Palantir i sztuczna inteligencja stworzyły więzienie finansowe, któremu kibicują masy

Niewidzialna okupacja: Jak Palantir i sztuczna inteligencja stworzyły więzienie finansowe, któremu kibicują masy

Autor: Matt Agorist

Ponieważ państwo używa sztucznej inteligencji do monitorowania twojego konta bankowego, ostatecznym aktem pokojowego oporu jest osłabienie systemu poprzez wykorzystanie zdecentralizowanych sieci prywatności.

============================

Żyjemy w okupowanym kraju, ale okupanci nie przybyli w czołgach ani mundurach. Przybyli w szafach serwerowych i salach konferencyjnych, sprzedając nam z powrotem nasze zniewolenie pod pretekstem wygody i bezpieczeństwa narodowego. Rozrastające się państwo policyjne nie jest narzucane opornemu społeczeństwu; jest witane z otwartymi ramionami przez społeczeństwo, które zasnęło za kierownicą.

Palantir to Lockheed Martin krajowej wojny danych, działający jako producent broni na niewidzialnym polu bitwy, ale jego deprawacja wykracza daleko poza granice Ameryki. Nie siedzą tylko z boku, budując nadrzędną siatkę, która płynnie rejestruje nagrania z kamer pierścieniowych, przekazywane lokalnej policji przez niczego niepodejrzewających obywateli. Są aktywnymi uczestnikami globalnej rzezi.

To ta sama firma, która dostarcza algorytmiczne systemy celowania i sztuczną inteligencję, wykorzystywane przez izraelskie wojsko do ułatwiania ludobójstwa w Palestynie. Testują i udoskonalają swoje cyfrowe łańcuchy śmierci na ciałach niewinnych osób za granicą, tylko po to, by przepakować te same narzędzia masowej inwigilacji i skierować je przeciwko amerykańskiemu społeczeństwu. A aby nakarmić tego potwora w domu, Palantir opiera się na czymś znacznie więcej niż dobrowolnym nadzorze domowym. Agregują miliardy punktów danych, mimowolnie zbieranych z twojego codziennego życia – wchłaniając dane z automatycznych czytników tablic rejestracyjnych, przechwyconych postów z mediów społecznościowych, zakupionych danych o lokalizacji telefonów komórkowych, a nawet dokumentacji medycznej – tworząc nieuniknioną cyfrową panoramę, na którą nigdy się nie zgodziłeś.

Infrastruktura ta nie została zbudowana przez dobrze nastawionych urzędników, lecz przez najciemniejsze siły globalnej elity. Według wyciekłych nagrań audio, Jeffrey Epstein już w 2013 roku wyraźnie doradził byłemu premierowi Izraela Ehudowi Barakowi, aby „przyjrzał się” Palantirowi pod kątem monitorowania obywateli.

Co więcej, współzałożyciel Palantira, Peter Thiel, często pojawia się w niesławnych aktach Epsteina; Wired donosi, że jego nazwisko pojawia się ponad dwa tysiące razy w dokumentach skompromitowanego finansisty.

To oni budują systemy zaprojektowane do monitorowania każdego twojego ruchu, a ich władza jest teraz absolutna. Jak obszernie udokumentowaliśmy w The Free Thought Project, sygnaliści głośno ogłaszają, że Palantir skutecznie przejął od wewnątrz infrastrukturę danych rządu USA.

Najbardziej przerażającym aspektem tego przejęcia jest to, jak paradygmat dwupartyjny jest wykorzystywany do generowania zgody na nasze własne podporządkowanie. Lewica polityczna, która obecnie potępia Palantira za jego kontrakty z ICE, nagle zaczęła chwalić aparat nadzoru, gdy ten realizował swój biomedyczny program w czasie paniki związanej z COVID-19. Palantir opracował platformę oprogramowania Tiberius dla Departamentu Zdrowia i Opieki Społecznej oraz CDC, która stanowiła podstawę do śledzenia i dystrybucji szczepionek, jednocześnie gromadząc ogromne ilości danych demograficznych i zdrowotnych. Pokochali państwo nadzoru w momencie, gdy zaczęło ono realizować ich program.

Teraz, gdy wahadło polityczne się odchyliło, prawica, opowiadająca się za „szczupłym państwem”, entuzjastycznie przyklaskuje temu korporacyjnemu gigantowi. Palantir niedawno pozyskał ogromne kontrakty na budowę platform opartych na sztucznej inteligencji, takich jak „ImmigrationOS”, które wykorzystują dane z rejestrów IRS, czytników tablic rejestracyjnych i źródeł sektora prywatnego do śledzenia i monitorowania populacji pod kątem masowych deportacji. Konserwatyści, którzy trafnie zidentyfikowali zagrożenia związane z inwigilacją biomedyczną, milczą, gdy wykonawca usług obronnych buduje bazę danych inwigilacji wewnętrznej – tylko dlatego, że atakuje ona grupę, której obecnie nienawidzą. Państwo nadal się rozrasta, a zwolennicy obu stron klaszczą w kajdany, które sami sobie narzucają.

A jeśli myślisz, że będzie to dotyczyć tylko nielegalnych imigrantów, zastanów się jeszcze raz. Ta siatka algorytmiczna jest teraz wykorzystywana przeciwko twoim finansom. Agencja ds. Małych Firm (SBA) nawiązuje współpracę z Palantir, rzekomo w celu wyeliminowania oszustw, ale tworzy niebezpieczny precedens dla algorytmicznego nadzoru nad handlem na głównych ulicach. Ten finansowy uścisk rozciąga się na IRS (amerykański urząd skarbowy), który wykorzystuje kontrakty Palantir na eksplorację danych do przeszukiwania nieustrukturyzowanych danych, w tym transakcji bankowych, przepływów aktywów, a nawet mediów społecznościowych. Rząd rekompensuje brak ludzkich audytorów bezwzględną siatką AI, zaprojektowaną do automatycznego śledzenia obywateli.

Tradycyjny sektor bankowy spieszy się z wykorzystaniem tej technologii do zapobiegania przestępczości. Gigant technologii finansowych FIS, we współpracy z Anthropic, wdraża obecnie sztuczną inteligencję opartą na agentach, aby autonomicznie weryfikować transakcje bankowe w czasie rzeczywistym pod kątem podejrzeń o przestępstwa finansowe. To całkowicie pomija potrzebę interwencji człowieka, pozwalając algorytmom potencjalnie sparaliżować życie z kaprysu.

Ten koszmar rozciąga się bezpośrednio na przestrzeń kryptowalut i skutecznie prowadzi do pojawienia się cyfrowej waluty banku centralnego, przed którą ostrzegaliśmy Was od lat. Scentralizowane stablecoiny, takie jak Tether, stały się de facto narzędziem egzekwowania prawa, umieszczając tysiące adresów na czarnej liście i zamrażając setki milionów dolarów bez ani jednego procesu. Zwróćcie uwagę na wykładniczą prędkość, z jaką ci technokraci kradną ludziom pieniądze.

Źródło: FreedomDollar.com

Jak już wcześniej informowaliśmy, scentralizowane stablecoiny to pułapka: stwarzają iluzję wolności kryptowalut, jednocześnie dając państwu furtkę do przejęcia twoich funduszy w momencie, gdy tylko przekroczysz granice. Nie da się walczyć z zaawansowaną technologicznie siecią nadzoru za pomocą jej waluty fiducjarnej ani opartych na zatwierdzaniu cyfrowych rejestrów. Sposobem na pokonanie maszyny zbudowanej na całkowitym nadzorze i scentralizowanej kontroli jest zaprzestanie jej finansowania i całkowite wycofanie się z jej systemów. Musimy przejść na zdecentralizowane, zorientowane na prywatność alternatywy, których nie da się zamrozić regulacjami ani oznaczyć bezwzględnym algorytmem sztucznej inteligencji.

Właśnie dlatego wielokrotnie podkreślamy znaczenie sieci takich jak Zano, projektu, który doskonale ucieleśnia etos dobrowolności. Zano oferuje poufną warstwę, która sprawia, że ​​transakcje są całkowicie niewidoczne dla sieci Palantir i IRS, uniemożliwiając organom ścigania śledzenie Twoich pokojowo nastawionych, dobrowolnych transakcji. Wykorzystując jego ekosystem, możesz handlować prywatnymi stablecoinami, takimi jak fUSD, które zapewniają niezbędną stabilność ceny dolara bez wbudowanego wyłącznika awaryjnego (kill switch) w Tetherze.

Połączenie aktywów takich jak fUSD w sieci Zano ze sprawdzonymi, zdecentralizowanymi kryptowalutami zapewniającymi prywatność, takimi jak DASH, daje Ci nieograniczoną możliwość przeprowadzania bezpiecznych transakcji. Twoje finanse należą do Ciebie, a nie do skorumpowanych producentów broni i algorytmów sztucznej inteligencji, a jedynym sposobem na wygraną jest zagłodzenie ich maszyny.

Architekci tego cyfrowego więzienia polegają wyłącznie na waszej współpracy i kapitale, aby finansować swoje okrucieństwa. Niezależnie od tego, czy używa algorytmicznego celowania do masakrowania rodzin na Bliskim Wschodzie, czy uwalnia autonomiczną sztuczną inteligencję do zamrożenia waszego konta bankowego w Ameryce, aparat przymusu państwa jest napędzany bogactwem, które systematycznie czerpie z waszej pracy. Uczestnictwo w ich matrycy fiat lub posiadanie zatwierdzonych przez nich stablecoinów nie jest już tylko złą decyzją finansową – to aktywne subsydiowanie własnego zniewolenia. Wreszcie mamy narzędzia kryptograficzne, aby zagłodzić potwora i odwrócić się od niego. Przenoszenie aktywów do niewidzialnych, niezmiennych sieci, takich jak Zano, i handel prywatnymi aktywami, takimi jak fUSD, to ostateczny akt pokojowego oporu. Czas odciąć finansowe linie ratunkowe państwa inwigilacyjnego, pozbawić je władzy i zbudować równoległą gospodarkę, działającą całkowicie poza zasięgiem jego splamionych krwią rąk.

Źródło: Niewidzialna okupacja: Jak Palantir i sztuczna inteligencja zbudowały więzienie finansowe, za którym owacje dziękowały masy

Dugin o antychryście. Wizjonerstwo Petera Thiela.

Aleksander Dugin tsargrad.tv/dugin-ob-antihriste-20-vizionerstvo-pitera-tilja

Wiosną ubiegłego roku, rozmyślając o pierwszych krokach Trumpa u władzy, napisałem artykuł  poruszający  kwestię „jeszcze głębszego państwa”. Logika była następująca: skoro Trump wypowiedział wojnę Państwu Głębokiemu i mimo to pozwolono mu dojść do władzy, to czy w USA (i szerzej, na globalnym Zachodzie) nie istnieje jeszcze potężniejsza i bardziej tajna agencja, którą tymczasowo nazwałem „jeszcze głębszym państwem”.

Materiał ten, wydany jednocześnie w języku angielskim, został potraktowany bardzo poważnie w kręgach MAGA, wywołując debatę: czy on istnieje, a jeśli tak, to czym mógłby być? Zaproponowano różne teorie. Zasugerowałem, że „jeszcze głębsze państwo” mogłoby obejmować wpływowe kręgi władzy, których rzecznikiem są technologiczni oligarchowie z Doliny Krzemowej, a najbardziej wpływowy i konceptualny z nich wszystkich, Peter Thiel.

Zauważyłem jego poparcie dla idei „Mrocznego Oświecenia” Curtisa Yarvina (i w pewnym stopniu Nicka Landa) i ustanowienia „amerykańskiej monarchii” z Trumpem jako cesarzem, a także dla planów stworzenia utopijnego miasta przyszłości na Grenlandii.  Konstantin Małofeev niedawno trafnie napisał o tym projekcie :

Grenlandia stanie się czymś więcej niż tylko centrum wydobycia minerałów. Nie tylko największym na świecie lotniskowcem rakietowym. Istnieją również o wiele bardziej amerykańskie plany komercyjne.

Ideolog Trumpa z drugiej kadencji, Peter Thiel (twórca PayPala, Palantira, inwestor w Facebooku itp.) jest głównym inwestorem w startupie Praxis za pośrednictwem Pronomos Capital.

Celem Praxis jest zbudowanie nowoczesnego miasta rządzonego przez sztuczną inteligencję, blockchain i kryptowaluty. Ingerencja rządu będzie minimalna (kierownik projektu Dryden Brown inspirował się książką „Atlas zbuntowany”). Miasto technokratów – bez religii, bez sumienia, posługujących się liczbami zamiast słów.

Jako lokalizację wybrano Grenlandię. A teraz Ken Khoury, współzałożyciel PayPala z Thielem, został ambasadorem USA w Danii.

Na swojej stronie internetowej Praxis deklaruje, że ma ponad 150 000 obywateli i łączną wartość inwestycji przekraczającą 1,1 biliona dolarów. Lista obejmuje osoby z 80 krajów i 429 miast. Co ciekawe, nie ma wśród nich ani jednego Grenlandczyka. Nikt ich nawet o to nie zapytał.

Wśród inwestorów z pozytywnymi twarzami znajduje się Alameda Research Sama Bankmana-Frieda. Zanim został skazany na 25 lat więzienia za oszustwo na giełdzie FTX, był członkiem siatki pedofilów Epsteina i właścicielem zasilanego metamfetaminą „polisamorycznego penthouse’u” dla elity na Bahamach. Jedna z wersji demonstracyjnych „miasta przyszłości”.

Cyfrowa dyktatura w najczystszej postaci, bez cienia udawania. Sztuczna inteligencja dla ludzi w ciągłym upojeniu. Nieludzkość w pełnym tego słowa znaczeniu.

Nie byłem jednak pewien, czy tak jest, choć radziłem uważnie śledzić poczynania Petera Thiela. Sam Thiel, bezpośrednio lub pośrednio, również włączył się do dyskusji, poruszając tematy charakterystyczne dla naszej szkoły myślenia: panowanie Antychrysta, czasy ostateczne, postać Katechona, istnienie duszy, rolę liberalizmu i radykalnego oświecenia jako ideologii diabła.

Peter Thiel nie jest powszechnie znany. Zrzut ekranu z wideo: Business Insider

Jeszcze przed pandemią COVID-19 wysłannicy Thiela zwrócili się do mnie z propozycją rozpoczęcia poważnego dialogu na temat geopolityki przyszłości, roli lądu i morza, ropy i gazu, ducha i materii. Wtedy stało się jasne, że Thiel posiadał dość znaczące inwestycje w jednym z naszych głównych banków komercyjnych. Interesował się euro-azjatyzmem i, co dziwne, tradycjonalizmem i eschatologią.

Te relacje nigdy się nie rozwinęły, po części dlatego, że od 2014 roku byłem objęty surowymi sankcjami, co skomplikowało moje kontakty. Po uświadomieniu sobie, że nie mogę zostać zaproszony do Stanów Zjednoczonych, Thiel obiecał przyjechać do Rosji, ale potem nadeszła pandemia COVID-19, zimna wojna i kampania wyborcza Trumpa, w której Thiel i kilku innych oligarchów technologicznych z Doliny Krzemowej (w tym Elon Musk) odegrali decydującą rolę. Dialog również został odroczony na czas nieokreślony.

Co jednak ciekawe, Thiel udzielił sensacyjnego wywiadu dziennikowi „New York Times”, w którym szczegółowo omówił kwestię Antychrysta, a następnie wygłosił serię czterech wykładów poświęconych konkretnie temu tematowi.

Wywiad Petera Thiela z „The New York Times” wywołał sensację. Zrzut ekranu: NYT

W ten sposób sztuczna inteligencja Elona Muska (grok), która z definicji przedstawia się jako anty-woke, prezentuje te wykłady, roszcząc sobie prawo do „obiektywności” i dystansu wobec ostrej, liberalno-globalistycznej propagandy, która jest częściowo „wbudowana” w inne wersje sztucznej inteligencji (ta teza nie jest do końca uzasadniona, gdyż inne platformy sztucznej inteligencji, przy odpowiednim nakłonieniu, mogą zostać dostrojone do różnych rejestrów ideologicznych, czasami najbardziej radykalnych).

Peter Thiel, znany przedsiębiorca i inwestor, wygłosił we wrześniu i październiku 2025 roku czteroczęściowy cykl wykładów zatytułowany „Antychryst: Czteroczęściowy cykl wykładów”. Wykłady zostały zorganizowane przez organizację non-profit ACTS 17 Collective (Acknowledging Christ in Technology and Society), która dąży do rozwoju społeczności „chrześcijańskiej” w branży technologicznej. Wydarzenia odbyły się w San Francisco.

Spotkania miały charakter ściśle prywatny i nieoficjalny (bez oficjalnych nagrań ani transmisji), a uczestników proszono o nieujawnianie ich treści publicznie. Bilety były sprzedawane wyłącznie na cały cykl, nie podlegały przeniesieniu ani zwrotowi i wyprzedały się błyskawicznie. Publiczność liczyła setki osób – głównie zaproszonych gości z branży technologicznej, chrześcijan, intelektualistów i zwolenników Thiela. Każdy wieczór obejmował drinki, wykład, sesję pytań i odpowiedzi z moderatorem Peterem Robinsonem (byłym autorem przemówień Reagana) i publicznością oraz desery. Na zewnątrz odbywały się protesty z demonstracjami i muzyką, ale w środku panowała spokojna i intelektualna atmosfera.

Wykłady były skonstruowane jako spójna seria, a każdy kolejny wykład bazował na poprzednim. Thiel, czerpiąc z wiary chrześcijańskiej (pod wpływem René Girarda i innych myślicieli), powiązał biblijną postać Antychrysta ze współczesnymi problemami nauki, technologii, polityki i globalizacji. Zdefiniował Antychrysta jako „złego króla, tyrana lub anty-mesjasza, który pojawia się u kresu czasu” i ostrzegał, że jego manifestacje mogą przybrać formę globalnych instytucji, regulacji i nastrojów anty-technologicznych, prowadzących do stagnacji i apokalipsy.

Thiel czerpał z teologii, historii i literatury, powołując się na René Girarda, Francisa Bacona, Jonathana Swifta, Carla Schmitta, Johna Henry’ego Newmana, Władimira Sołowjowa i innych. Przywoływał również koncepcję „Katechona” – siły powstrzymującej Antychrysta (z 2 Listu do Tesaloniczan) – i powiązał ją ze współczesnymi strukturami, takimi jak Trump, MAGA i Stany Zjednoczone.

Prywatne wystąpienia Thiela: Polityczny Svengali i inwestor wygłaszali wykład o złym królu lub tyranie… który pojawi się „u kresu czasu”. Zrzut ekranu: The Guardian

Poniżej znajduje się krótki opis każdego wykładu wraz z głównymi tematami.

Wykład 1:  „Wiedza będzie wzrastać” (15 września 2025 r.)

Temat główny:  Postawa Antychrysta wobec Armagedonu i rola nauki/technologii. Thiel argumentował, że Antychryst wykorzystuje lęki przed zagrożeniami egzystencjalnymi (wojnami, pogłoskami o wojnach, technologiczną apokalipsą), aby przejąć kontrolę i zahamować postęp. Prowadzi to do stagnacji, którą już obserwujemy na świecie. Kluczowe przykłady: odniesienia do Księgi Daniela 12:4 („wiedza będzie się mnożyć”) i Ewangelii Mateusza 24:6; Los Alamos jako symbol narastających zagrożeń. Thiel ostrzegał, że lęki (np. przed sztuczną inteligencją lub bronią jądrową) są wykorzystywane do globalnej kontroli.

Wykład 2:  „Imperium i relacja Antychrysta z rządem” (22 września 2025 r.)

Temat główny:  Formy rządów przypominające Antychrysta i ich ewolucja. Thiel omawiał, jak rządy mogą być anty- lub pronaukowe, anty- lub prochrześcijańskie, oraz jak globalizacja (Dn 12,4: „wielu będzie błądzić”) prowadzi do „jednego świata” – „Imperium Antychrysta” – który tłumi naukę. Zilustrował to za pomocą literatury: „Nowej Atlantydy” Bacona, „Podróży Guliwera” Swifta, „Strażników” Alana Moore’a (gdzie Ozymandias jest postacią Antychrysta dążącą do pokoju poprzez globalny rząd) oraz „One Piece” Eiichiro Ody (przyszły świat tłumi naukę, bohater jest podobny do Chrystusa).

Jednak w artykule Thiela na ten sam temat, sam projekt Francisa Bacona został utożsamiony z powstaniem „cywilizacji Antychrysta”, a jego „Nowa Atlantyda”, jako prototyp europejskiej epoki nowożytnej, została zinterpretowana jako satanizm. Thiel wyraźnie waha się w swojej eschatologii z jednej skrajności w drugą.

Wykład 3:  „Jak jedna osoba może przejąć władzę nad światem i z jaką prędkością musi się poruszać, aby to zrobić” (29 września 2025 r.)

Główny temat:  Jak jeden człowiek (Antychryst) może przejąć władzę nad światem w ciągu jednego życia. Thiel podkreślał „szybkość” – Antychryst musi być młody (najlepiej 33 lata, jak Chrystus, Budda czy Aleksander Wielki), aby szybko zgromadzić bogactwo i władzę. Starsze postacie (jak Xi Jinping czy Trajan) nie nadają się na to stanowisko. Przykłady: Napoleon (30 lat), Hitler (50 lat, ale już nieżyjący); z literatury – 33. rozdział Liwiusza o historii Rzymu, „Władca Pierścieni” Tolkiena (hobbici osiągają pełnoletność w wieku 33 lat).

Temat prędkości i przyspieszenia jest centralnym tematem całej filozofii „mrocznego oświecenia” (prawicowego akceleracjonizmu) i odgrywa kluczową rolę w konstruowaniu strategii politycznych, ekonomicznych i militarnych.

Choć Trump nie pasuje do profilu 30-latka, wiceprezydent J.D. Vance, awansowany na to stanowisko przez Petera Thiela, z pewnością do niego pasuje. Obserwując jednak zachowanie Trumpa w jego drugiej kadencji, można by przypuszczać, że wyznaczył sobie nieuchwytny cel – zrealizować to zadanie przed ukończeniem 90. roku życia. I znów pojawia się niejednoznaczność: Thiel, z jednej strony, zdaje się krytykować Antychrysta, ostrzegając przed nim, z drugiej, otwarcie mu sympatyzując na wiele sposobów.

Wykład 4:  „Nowy Rzym” (6 października 2025 r.)

Temat główny:  Współczesny „Katechon” i „nowy Rzym” Antychrysta. Thiel zidentyfikował Stany Zjednoczone jako potencjalny Katechon (zawierający Antychrysta), ale z cechami jednobiegunowości i hegemonii (NATO, dolar, rola „światowego policjanta”). San Francisco, jako centrum oddzielone od Waszyngtonu, ryzykuje, że stanie się epicentrum państwa globalnego.

Po II wojnie światowej Katechon był antykomunizmem (1945–1989), teraz jest biurokracją. Przykłady: Guantanamo (formalizacja słabnie); Rosja/Putin – zbyt słabe; Żydzi jako opór wobec Antychrysta (według Sołowjowa).

Podejście Thiela do Żydów jest równie paradoksalne, jak jego podejście do wszystkiego innego. Za punkt wyjścia przyjmuje nowotestamentowy opis Żydów jako „twardo karkowych”, co oznacza upartych. Thiel argumentuje, że to właśnie z powodu uporu Żydzi nie przyjęli Chrystusa; i to właśnie z powodu tego samego radykalnego uporu, połączonego z hucpą, nie przyjmą również Antychrysta (choć nie jest to pewne).

Thiel generalnie wyrażał poglądy libertariańskie: widział Antychrysta w centralizacji, regulacjach (na przykład w próbach kontrolowania sztucznej inteligencji), aktywizmie klimatycznym (Greta Thunberg jako „legionistka Antychrysta”) oraz organizacjach globalnych, takich jak ONZ, które prowadzą do stagnacji i końca świata. Podkreślał, że technologia to „nowe, choć mroczne” cuda”, które temu przeciwdziałają, i apelował o czujność.

Thiel uważa Gretę Thunberg za „legionowego Antychrysta”. Zdjęcie: Liv Oean/Shutterstock

Wykłady te są kontynuacją jego poprzednich wystąpień na podobne tematy (np. w 2023 r. w Paryżu i w 2025 r. w Oksfordzie), ale seria w San Francisco jest najbardziej szczegółowa.

Czytając to wszystko, trudno pozbyć się wrażenia, że nie jesteśmy w Stanach Zjednoczonych, lecz na wykładach na „Nowym Uniwersytecie” w Moskwie pod koniec lat 90. i na początku XXI wieku, gdzie wraz z intelektualistami z kręgu Jużyńskiego oraz wychwalaną neo-tradycjonalistyczną, postępową młodzieżą dyskutowaliśmy na bardzo podobne tematy, gdzie religia, geopolityka, mistycyzm, filozofia, nauka i stosunki międzynarodowe splatały się w pewnego rodzaju ekstrawagancką dziedzinę.

W tamtym czasie zewnętrzni obserwatorzy uważali to za coś „marginalnego” i „ekscentrycznego”. Mało prawdopodobne, by ktokolwiek odważył się nazwać Petera Thiela, Elona Muska, Alexa Karpa, a tym bardziej J.D. Vance’a czy samego Trumpa, który najwyraźniej słucha tych motywów, „marginalnymi” i „ekscentrycznymi”. Ale wszystko może się zdarzyć.

Kolaż Cargradu

Tak więc „Głębsze Państwo”, jeśli rzeczywiście jest bliskie techno-oligarchicznym projektom „Mrocznego Oświecenia” (tak wygląda, ale wymaga dalszych badań), jawi się w następującym świetle:

  1. Uznaje, że liberalny globalizm, ideologia praw człowieka, ruch „woke”, polityka równości płci i program ochrony środowiska już nie działają. To właśnie to, co Thiel nazywa „zbiorowym Antychrystem” – amerykańską Partią Demokratyczną, współczesnymi liberalnymi liderami UE, ekologami, organizacjami pozarządowymi, zwolennikami niekontrolowanej migracji i fanatykami „otwartego społeczeństwa” (Soros i jego syn). Nieskuteczna biurokracja państwowa również zalicza się do tej kategorii. Jak dotąd wszystko jest w porządku i możemy się z tym w pełni zgodzić. To jest projekt zachodnioeuropejskiej nowoczesności – dechrystianizacja, materializm, ateizm, antychrześcijaństwo, a następnie czysty satanizm.
  2. W opozycji do globalistów Thiel proponuje poparcie „Katechona”, postaci Powstrzymującego. I ustanowienie światowego imperium. Bez cienia praw człowieka czy demokracji. Ale czym jest to „imperium”? Na jego czele stoją Stany Zjednoczone i amerykański monarcha (Trump lub jego następca). Techno-oligarchowie stają się dziedziczną arystokracją, a programiści ich wasalami. Reszta przekształca się w brutalną siłę roboczą, której zapotrzebowanie stopniowo zaniknie, a osoby o niskim IQ zostaną po prostu zastąpione przez roboty lub algorytmy. Amerykański monarcha połączy się z potężną sztuczną inteligencją (AGI), a nadejdzie Osobliwość. W tej wersji „Imperium” to Ameryka (stąd Trumpowski odpowiednik doktryny Monroe, pojmanie prezydenta Wenezueli i plany aneksji Grenlandii, a następnie Kanady), a Katechon to sztuczna inteligencja.
  3. „Nieśmiertelna dusza” zostanie ponownie wspomniana, ale w dość złowieszczym kontekście. Według Thiela, zmiana płci to dopiero pierwszy etap (on sam jest gejem). Następnie trzeba nauczyć się przenosić świadomość (=duszę) z ciała do ciała, ludzkiego, maszynowego lub innego. To będzie triumf „kościoła”, ale dość osobliwy. Jego pierwowzorem jest ta sama organizacja, która prowadziła seminaria Thiela w San Francisco (Uznawanie Chrystusa w Technologii i Społeczeństwie).

Imperium, Katechon – oto rosyjska idea. A Rosja się teraz budzi! Zdjęcie: Triff, Sean Pavone, ANGHI/shutterstock.com

O ile pierwszy punkt tego prawicowego programu akceleracjonistycznego można zaakceptować, o tyle drugi i trzeci, choć mgliście przypominają coś znajomego (Imperium, Katechon, nieśmiertelność duszy – gdzieś to już słyszeliśmy, w końcu to rosyjska idea!), zastosowane do Stanów Zjednoczonych, sztucznej inteligencji i posthumanizmu, tworzą obraz prawdziwego Antychrysta, tyle że Antychrysta 2.0. W miejsce Antychrysta, który już istnieje, techno-oligarchowie proponują Antychrysta, który będzie istniał. To zaproszenie do zrobienia kolejnego kroku naprzód tą samą drogą ku otchłani, którą Zachód podąża przez całą epokę nowożytną. 

Jeśli to prawda, różnica między „głębokim państwem” (klasycznym liberalnym globalizmem) a „jeszcze głębszym państwem” jest oczywista. Są to po prostu dwie logiczne fazy tego samego procesu historycznego. Tak więc w Apokalipsie jeden róg Bestii zastąpił pozostałe, aż pozostał tylko jeden.

Biorąc pod uwagę to, co Trump obecnie robi w polityce światowej: znosi prawo międzynarodowe, dokonuje najazdów na suwerenne państwa, porywa prawowitych przywódców, konfiskuje ropę naftową i minerały, gdziekolwiek mu się podoba, bombarduje obiekty nuklearne i, przy okazji, nadal wspiera otwarcie demoniczny reżim w Kijowie, tematyka seminariów Thiela przestaje być czymś abstrakcyjnym.

To jednak dopiero pierwsze podejście do problemu „jeszcze głębszego państwa” po roku prezydentury Trumpa. Jednocześnie pojawiło się kilka innych historii, które podzieliły nawet najbardziej zagorzałych zwolenników Trumpa na dwa antagonistyczne obozy. I są one istotne dla naszego tematu. Zamierzam poświęcić im kolejne artykuły.

=============================================

pt., 6 lut 2026 md <dakowy@o2.pl> napisał(a):

okazuje się, że grok też oszukał: przetłumaczył 30% Dugina, a
powiedział, że całość.

tsargrad.tv/articles/dugin-ob-antihriste-20-vizionerstvo-pitera-tilja

„Europa wybrała wojnę” – Niebezpieczną droga samozniszczenia Zachodu.

Emmanuel Todd: „Europa wybrała wojnę” – francuski historyk dostrzega niebezpieczną drogę samozniszczenia Zachodu.

Emmanuel Todd jest jednym z najsłynniejszych francuskich historyków, demografów i antropologów naszych czasów. Międzynarodowe uznanie zdobył w latach 70. XX wieku dzięki swojej prognozie upadku Związku Radzieckiego. Jego prace na temat struktur rodziny, demografii i rozwoju społecznego uczyniły go jednym z najbardziej wpływowych francuskich intelektualistów.

Swoją najnowszą książką, „Klęska Zachodu”, Todd po raz kolejny wywołał gorące debaty. Opisuje w niej nie Rosję, Chiny czy Iran jako prawdziwe kryzysy naszych czasów, lecz Zachód, który jego zdaniem znajduje się w stanie politycznego, gospodarczego i kulturowego upadku.

W obszernym wywiadzie dla „Fréquence Populaire” Todd przedstawił wyjątkowo ponury obraz sytuacji w Europie, na Ukrainie i w systemie międzynarodowym.

„Europa wybrała wojnę”

Dla Todda sytuacja w Europie jest teraz jasna. „Europa wybrała wojnę” – mówi.

To nietypowa wojna. Państwa europejskie nie prowadzą jej same, lecz za pośrednictwem Ukrainy. Społeczeństwa europejskie nie są mobilizowane, ludność nie jest wysyłana na front, a jednocześnie państwa europejskie dostarczają broń, pieniądze i wsparcie polityczne.

Zdaniem francuskiego historyka Unia Europejska jest obecnie tak skupiona na konfrontacji z Rosją, że sama wojna stała się projektem kształtującym tożsamość.

Todd jest szczególnie krytyczny wobec roli Niemiec.

Jego zdaniem Francja i Wielka Brytania dysponują jedynie ograniczonym potencjałem militarnym i przemysłowym, natomiast Niemcy nadal dysponują znacznymi zasobami gospodarczymi i przemysłowymi. Zmiana kursu Niemiec pod rządami nowego rządu zmieniła zatem sytuację strategiczną.

Ukraina jako naród w stanie wojny

Todd twierdzi, że Ukraina osiągnęła punkt, w którym wojna sama w sobie stała się centralnym elementem jej tożsamości narodowej.

Miliony Ukraińców, którzy opuścili kraj, to przede wszystkim ci, którzy nie wierzyli już w zwycięstwo ani nie chcieli prowadzić normalnego życia. Pozostała jednak zasadnicza część społeczeństwa, która postrzega wojnę jako kwestię przetrwania.

„Ukraina istnieje w opozycji do Rosji” – wyjaśnia Todd. Dopóki Zachód będzie dostarczał broń, pieniądze i wsparcie, wojna będzie trwała.

Ujmuje to szczególnie drastycznie:

„Wygląda na to, że Europa i Stany Zjednoczone postanowiły walczyć do ostatniego Ukraińca”.

Rosja myśli w dekadach

Todd dostrzega zasadniczą różnicę w odmiennym pojmowaniu czasu przez strony konfliktu.

Podczas gdy zachodni politycy myślą w kategoriach cykli wyborczych, rosyjscy decydenci planują w ramach historycznych ram czasowych. Rosja, Chiny i Iran to państwa nastawione na długofalową przyszłość, gotowe przetrwać lata konfliktów.

Jego zdaniem rosyjskie władze nie czekają na zwycięstwo militarne na polu bitwy, lecz na polityczne i ekonomiczne konsekwencje polityki Zachodu.

„Rosjanie czekają teraz na ostateczny kryzys Unii Europejskiej”.

Gdyby Europa pogrążyła się w poważnym kryzysie gospodarczym lub politycznym, Ukraina zostałaby pozbawiona wsparcia, a istniejący system ukraiński mógłby się załamać.

Cieśnina Ormuz i drugi front

Todd nie postrzega Ukrainy i konfliktu z Iranem jako odrębnych kryzysów.

Stany Zjednoczone są obecnie zaangażowane na dwóch frontach jednocześnie: na Ukrainie i na Bliskim Wschodzie. Jego zdaniem konflikt o Cieśninę Ormuz może mieć poważne konsekwencje gospodarcze. Rosnące ceny energii, wyższe koszty surowców i niedobory podstawowych produktów dotkną przede wszystkim sojuszników Stanów Zjednoczonych.

  • Europa
  • Japonia
  • Korea Południowa
  • Stany Zatoki Perskiej

Rosja i Iran mogłyby strategicznie wykorzystać ten rozwój sytuacji, nie dążąc przy tym do bezpośredniej eskalacji.

Zachód jako agresywny aktor

Szczególnie kontrowersyjne są wypowiedzi Todda na temat roli Zachodu.

Twierdzi, że społeczeństwa zachodnie działają obecnie znacznie agresywniej niż Rosja czy Chiny.

Prehistorię wojny na Ukrainie widzi w konflikcie w Donbasie i próbie militarnego podboju oderwanych regionów przez Kijów.

Na Bliskim Wschodzie określa Stany Zjednoczone mianem agresora.

„Prawda jest taka, że ​​mamy chory, skrajnie brutalny Zachód, który bardzo słabo radzi sobie ze swoim globalnym upadkiem”. Tym stwierdzeniem Todd fundamentalnie kwestionuje dominujący w zachodnich mediach obraz konfliktu.

Nihilizm Europy

Todd nazywa centralną koncepcję swojej analizy „nihilizmem”.

Odnosi się to do sytuacji politycznej i gospodarczej, w której państwa podejmują decyzje szkodzące ich własnym interesom.

Odnosi się do:

  • porzucenie taniej rosyjskiej energii,
  • obciążenia ekonomiczne ludności,
  • rosnące napięcia społeczne,
  • deindustrializacja Europy,
  • polityczne wyobcowanie elit ze społeczeństw.

Todd uważa, że ​​elity europejskie nie działają już w interesie własnego społeczeństwa.

„Nigdy nie jest jasne, czy nasi przywódcy słuchają Amerykanów, czy Niemców. Jedyne, co jest jasne, to to, że nie słuchają Francuzów”.

Strach przed eskalacją

Mimo krytyki polityki Zachodu Todd wielokrotnie podkreślał, że nie idealizuje Rosji, Chin ani Iranu.

Opisuje siebie jako myśliciela liberalnego i demokratycznego.

Jego największym zmartwieniem jest to, że państwa zachodnie mogą sprowokować eskalację, której same nie będą już w stanie kontrolować.

„Codziennie modlę się, żeby Rosjanie nie stracili odwagi”.

Todd opisuje w ten sposób paradoks obecnej sytuacji na świecie: zachodni intelektualista ma nadzieję, że geopolityczni przeciwnicy Zachodu będą postępować roztropniej niż jego własne rządy.

Świat w transformacji

Todd postrzega świat jako początek długiego okresu transformacji. Zachód traci siłę gospodarczą i demograficzną. Rosja, Chiny i Iran grają na czas. Społeczeństwa europejskie jednocześnie borykają się z problemami energetycznymi, zmianami demograficznymi i polaryzacją polityczną.

Czy jego przewidywania się sprawdzą, czas pokaże.

Pewne jest jednak, że Emmanuel Todd sformułował jedno z najbardziej radykalnych i zarazem najbardziej wpływowych stanowisk przeciwstawnych dominującemu na Zachodzie poglądowi na wojnę na Ukrainie i na porządek międzynarodowy.

Jego główne przesłanie brzmi:

Największym przeciwnikiem Zachodu może okazać się nie Rosja, Chiny czy Iran, ale jego własny kryzys polityczny, gospodarczy i społeczny.

Powstawanie sekty i III wojna światowa: Wyciek ujawnia tajne stowarzyszenie Petera Thiela

Powstawanie sekty, seks i III wojna światowa: Wyciek ujawnia tajne stowarzyszenie Petera Thiela

Autorstwa Jamesa Corbetta uncutnews-ch/sektenbildung-sex-und-der-dritte-weltkrieg-eine-indiskretion-enthuellt-peter-thiels-geheimgesellschaft

Jako oddany badacz teorii spiskowych z pewnością znasz Grupę Bilderberg.

A jako doświadczony „nurek króliczych nor” niewątpliwie odkryłeś prawdę o grupie Okrągłego Stołu.

A jako zwolennik wiedzy okultystycznej jesteś niewątpliwie ekspertem w kwestii Klubu Rzymskiego, Klubu Czeskiego i masońskich zabójców na zlecenie, którzy eliminują agentów Mossadu.

A jako uczestnik mojego kursu online „Mass Media: Historia” zapewne znasz Zakon Okultystycznej Ręki.

Ale czy słyszałeś kiedyś o „Dialogu”, prywatnym tajnym stowarzyszeniu Petera Thiela, do którego wstęp możliwy był wyłącznie za zaproszeniem?

Czy wiesz, w jaki sposób lista członków tej grupy okultystycznej wyciekła do opinii publicznej?

Czy wiesz, którzy senatorowie USA, przedstawiciele administracji Trumpa, oligarchowie „Big Tech” i aktorzy Hollywood są obecni na ich spotkaniach?

A wiesz, co ci spiskowcy robią za zamkniętymi drzwiami?

Nie? Zapnijcie pasy i szykujcie się! Dowiecie się tego wszystkiego i wiele więcej.

DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ O DIALOGU

Każdy szanujący się zwolennik teorii spiskowych zna Grupę Bilderberg, ekskluzywną organizację, która każdej wiosny organizuje doroczne, poufne spotkanie członków rodziny królewskiej, przywódców politycznych i wojskowych, liderów przemysłu oraz przedstawicieli dużych firm technologicznych w pięciogwiazdkowym kurorcie, w odległości krótkiego spaceru od jednej z głównych stolic Europy lub Ameryki Północnej.

(A każdemu zwolennikowi teorii spiskowych, który o tym nie wie, gorąco polecamy lekturę eseju „Dlaczego musimy się sprzeciwić Grupie Bilderberg” w książce Reportage: Essays on the New World Order !).

Znacznie mniej badaczy teorii spiskowych zna jednak „Dialog”. Podobnie jak Bilderberg, „Dialog” to ekskluzywna, prywatna organizacja, na którą można wejść tylko na zaproszenie, organizująca coroczne, poufne spotkania, na których bogaci i wpływowi ludzie z całego świata omawiają swoje plany wobec globalnej populacji. W przeciwieństwie do Bilderberg, Dialog organizuje również kilka mniejszych „wyjazdów” w ciągu roku w różnych egzotycznych miejscach.

Dla wielu zwolenników teorii spiskowych zeszłoroczny raport Axios zatytułowany „Scoop: Dialog, tajne forum, planuje kampus w okolicach Waszyngtonu” był pierwszym zetknięciem się z tą organizacją. Artykuł, którego autorem był Mike Allen, potwierdził istnienie Dialogu, „tajnej sieci dostępnej wyłącznie na zaproszenie”, często porównywanej do Grupy Bilderberg, która została „założona dwie dekady temu przez Petera Thiela i Aurena Hoffmana”. W swoim artykule Allen przedstawił listę wpływowych postaci uczestniczących w spotkaniach grupy.

W „Dialogu”, w którym uczestniczyło już szerokie grono wpływowych postaci elity, udział wzięli: Elon Musk, Sekretarz Skarbu Scott Bessent, Larry Summers, Chamath Palihapitiya, Henry Kravis, Gubernator Maryland, Wes Moore (D), Eric Schmidt, Grover Norquist, Anne-Marie Slaughter, Robert Hur i Sophia Bush.

Obecni byli również senator Cory Booker (DN.J.), Jared Kushner, ambasador Arabii Saudyjskiej w USA Reema Al-Saud, dyrektor wywiadu narodowego Tulsi Gabbard, wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej Kaja Kallas, senator Ted Cruz (republikanin z Teksasu), psycholog społeczny Jonathan Haidt, mistrz świata w szachach i aktywista Garry Kasparow, pastor i autor Rick Warren oraz emerytowany prezes CFR Richard Haass.

Allen podzielił się także krótkim wglądem w to, jak działają rekolekcje:

Byli uczestnicy mówią portalowi Axios, że rekolekcje składają się z małych, moderowanych dyskusji, przydzielonych miejsc siedzących i z zachowaniem absolutnej poufności, „aby zagwarantować uczestnikom możliwość sprawdzenia się intelektualnie i duchowo” – jak podaje nasze źródło.

Dał także wskazówkę, o czym grupa dyskutowała:

Na przykład, podczas konkretnej sesji, Reid Hoffman, Ted Cruz, Jared Polis, Lori Gottlieb i Eric Schmidt mogliby omówić zapotrzebowanie na energię sztucznej inteligencji, przyszłość opieki zdrowotnej i zmiany w polityce. Inne tematy mogłyby obejmować opiekę nad starzejącymi się rodzicami, miłość, zdrowie psychiczne i życie po śmierci.

Jednak poza ekskluzywnym nagłówkiem, że Dialog „przygotowuje się do dużej ekspansji, w tym zakupu nieruchomości w celu zbudowania kampusu na przedmieściach Waszyngtonu”, znanych jest niewiele szczegółów na temat organizacji i jej faktycznych działań.

Bez publicznie dostępnej strony internetowej, bez oficjalnie potwierdzonej listy członków i bez relacji w mediach, grupa i jej działania były starannie ukrywane za murem tajemnicy.

Aż do teraz.

CO SIĘ STAŁO?

Na początku tego miesiąca Straight Arrow News poinformował , że szwajcarski haker „maia arson crimew” – znany z odkrycia odtajnionej kopii listy zakazu lotów rządu USA z 2023 roku – odkrył lukę w zabezpieczeniach w kodzie strony internetowej Dialog.

Kod, zazwyczaj dostępny tylko dla gości i członków strony, ujawnił nazwiska, adresy e-mail i numery telefonów 113 użytkowników. Według Straight Arrow News, który uzyskał informacje od analityka ds. bezpieczeństwa, lista zawiera następujące nazwiska:

  • Sekretarz Skarbu Scott Bessent;
  • Sarah Bond, była prezes Xbox w Microsofcie;
  • Senator Ted Cruz (republikanin z Teksasu);
  • hollywoodzcy aktorzy Joseph Gordon-Levitt i Josh Brolin;
  • Gospodarz podcastu i autor Sam Harris;
  • Przedsiębiorca technologiczny i entuzjasta długowieczności Bryan Johnson;
  • Shmuel Abramzon, główny ekonomista izraelskiego Ministerstwa Finansów;
  • Scott Cook, współzałożyciel firmy zajmującej się oprogramowaniem finansowym Intuit;
  • a także „aktywnego członka” Lisy Gevelber, globalnego wiceprezesa Google.

Dane ujawnione w naruszeniu danych obejmują dane osobowe podane przez samych uczestników.

„Profile uczestników Dialogu” zawierają informacje o osobach, które miały wziąć udział w wydarzeniu w sierpniu: imiona i nazwiska, pracodawców, lokalizacje, adresy e-mail, adresy e-mail asystentów, daty urodzenia, numery telefonów komórkowych, kontakty alarmowe, ograniczenia dietetyczne, biografie, prognozy na rok 2031, „ciekawostki”, talenty i zainteresowania, rekomendacje książkowe – a nawet informację, czy „szukają miłości” w Dialogu.

Ale problemy Thiela na tym się nie skończyły. W zeszłym tygodniu źródło przesłało WIRED „listę rejestracyjną na Dialog Retreat 2026, która zawiera listę 222 osób z imienia i nazwiska oraz status członkostwa opisany na liście, a także kategorię uczestnictwa każdej zarejestrowanej osoby, w tym „aktywny członek” i „gość”.

Co ważniejsze, źródło WIRED podało szczegółowe informacje na temat tego, co uczestnicy będą omawiać za zamkniętymi drzwiami swojego prywatnego azylu.

CO ROBI DIALOG?

Według WIRED, kolejne spotkanie dialogowe odbędzie się w dniach 12-16 sierpnia „w pobliżu Dublina w Irlandii”. Jak wynika z raportu, niewiarygodna koncentracja władzy na tym tajnym, poufnym spotkaniu jest równie zdumiewająca, co kolosalne konflikty interesów, jakie pociąga za sobą to zgromadzenie spiskowców.

Oprócz codziennego programu typowej konferencji „Thought Leadership”, dokumenty ujawniają niezwykłą koncentrację władzy. Na listach rejestracyjnych znajduje się generał Alexus Grynkewich, Naczelny Dowódca Sił Sojuszniczych w Europie i szef Dowództwa Sił Zbrojnych USA w Europie, który objął stanowisko w lipcu 2025 roku i, według ujawnionej listy, uczestniczył w wydarzeniach „dialogowych” od 2021 roku. Spis na stronie internetowej wymienia obecnych urzędników administracji Trumpa, dwóch senatorów USA, sześciu członków „mafii PayPal”, byłego szefa wywiadu Bliskiego Wschodu, obecnego ambasadora w Stanach Zjednoczonych oraz założycieli i prezesów wielu największych firm w kraju zajmujących się inwigilacją, pośrednictwem w handlu danymi i danymi reklamowymi.

Ci dyrektorzy pojawiają się obok wysoko postawionych urzędników amerykańskich, którzy nadzorują swoje branże. Auren Hoffman, prezes Dialog, założył brokera danych o lokalizacji SafeGraph i firmę zajmującą się rozwiązywaniem problemów z tożsamością LiveRamp – dwóch czołowych graczy w gospodarce opartej na danych konsumenckich. Pojawia się w spisie obok Sekretarza Skarbu Scotta Bessenta, którego departament ustala regulacje dotyczące danych finansowych, oraz senatora Teda Cruza, przewodniczącego Komisji Handlu, Nauki i Transportu Izby Reprezentantów, która nadzoruje Federalną Komisję Handlu i jej agencję ochrony danych.

Joe Lonsdale, współzałożyciel firmy Palantir, której oprogramowanie zajmuje się zarządzaniem sprawami w agencji U.S. Immigration and Customs Enforcement (ICE) oraz łączeniem danych dla Pentagonu i agencji wywiadowczych, jest wymieniony w tej samej firmie co sekretarz armii Dan Driscoll i kongresmen Jim Himes, najwyższy rangą członek Komisji ds. Wywiadu Izby Reprezentantów, która nadzoruje agencje, z którymi Palantir ma umowy.

A o czym będą rozmawiać na swoich poufnych spotkaniach? Cóż, o zwykłych sprawach – codziennych tematach, które aspirujący władcy świata lubią omawiać za zamkniętymi drzwiami.

  • „Pieniądze (czynią?) szczęśliwymi”;
  • „Ponowne wprowadzenie energii jądrowej”;
  • „Opanowanie III wojny światowej”;
  • „Technologie dla pola walki”;
  • „Jak twoje życie seksualne?”
  • „Założenie sekty” (moderowane przez założyciela chrześcijańskiego serwisu społecznościowego Pray.com);
  • „Założenie partii” (pod przewodnictwem byłego urzędnika ds. bezpieczeństwa narodowego Białego Domu);
  • i, co jeszcze bardziej przewrotne, sesja zatytułowana „Fajnie jest być u władzy”.

————————

Nie, dla doświadczonych nurków „króliczych nor” wśród moich czytelników nie będzie zaskoczeniem, że ci bogaci i wpływowi ludzie są tak zafascynowani hedonizmem i globalną kontrolą. „Lekki” charakter wydarzeń poświęconych pieniądzom jako sposobowi na kupno szczęścia i poprawie życia seksualnego przywodzi na myśl atmosferę letnich obozów w Bohemian Grove, a ważkie wykłady na temat powrotu do energetyki jądrowej i radzenia sobie z III wojną światową nawiązują do tematów, które często pojawiają się w programie spotkań Bilderberg. A sesje o budowaniu sekt i o tym, jak wiele radości daje bycie u władzy, wydają się całkowicie zgodne z duchem tajnego stowarzyszenia założonego przez współzałożyciela Palantir.

Ale teraz, gdy informacja ta ujrzała światło dzienne, w jaki sposób Dialog będzie kontynuowany?

CO SIĘ DZIEJE DALEJ?

Biorąc pod uwagę oszałamiającą skalę tego spisku i poważne konflikty interesów wynikające z zamkniętych spotkań wybranych urzędników i regulatorów rządowych z liderami branży, można by zadać pytanie: Gdzie w tym wszystkim jest prasa? Dlaczego o takiej historii donoszą tylko czasopisma technologiczne, takie jak „Straight Arrow News” i „WIRED”, a co ciekawe – także rozrywkowe, takie jak „The Hollywood Reporter”? (Jak donosi AV Club: „Josh Brolin zastanawia się nad tajnym spotkaniem Petera Thiela: »W co ja się, do cholery, wpakowałem?«”).

Oczywiście, nie powinno dziwić, że organizacja ta ujrzała światło dzienne dopiero teraz, dwie dekady po założeniu – i to tylko dlatego, że internetowy haker-aktywista zdołał przebić się przez jej mur tajemnicy. W końcu to właśnie te media, których właściciele i czołowi dziennikarze byli aktywnymi uczestnikami spotkań Bilderberg, przez pierwsze pięćdziesiąt lat istnienia grupy piętnowały każdego, kto o niej mówił, jako noszącego foliowe czapeczki zwolennika teorii spiskowych. Nic więc dziwnego, że uznani dziennikarze przez tak długi czas skrupulatnie ignorowali grupę Thiela.

Jeśli reportaż „Dialogue” czegoś nas uczy, to tego, że te grupy przyciągają uwagę mediów głównego nurtu tylko wtedy, gdy popełniają błąd i zapraszają na swoje spotkania gwiazdy hollywoodzkiego kina. Gdyby Tom Cruise został zaproszony na spotkanie Bilderberg, moglibyśmy być pewni, że czołowi reporterzy z „Entertainment Weekly” deptaliby mu po piętach.

A tak na poważnie: publiczne ujawnienie „Dialogu” stawia Thielowi i jego wspólnikowi Aurenowi Hoffmanowi ciekawe wyzwanie.

Czy w ogóle zorganizują spotkanie w Dublinie, skoro ogłoszono już listę uczestników i program?

Czy podobnie jak Bilderberg, osłabią narastającą kontrowersję, w końcu upubliczniając sprawę i uruchamiając publicznie dostępną stronę internetową?

A nawet gdyby otworzyli kimono swojego nietajnego już stowarzyszenia – czy to wystarczyłoby, aby powstrzymać falę sprzeciwu narastającą przeciwko Thielowi i jego sieci?

Oburzenie opinii publicznej na Palantir wciąż rośnie, a Alex Karp, samozwańczy „całkowicie niezrównoważony prezes” giganta szpiegowskiego, pojawia się coraz bardziej niepokojąco publicznie. Po roku narastającego zaniepokojenia w Ameryce rolą Palantira w budowaniu bazy danych obywateli USA dla IRS i innych agencji rządowych, obywatele innych krajów również są zaniepokojeni powiązaniami firmy z ich własnymi organami rządowymi.

W szczególności zagrożona jest obecnie umowa firmy Palantir dotycząca świadczenia usług gromadzenia danych dla brytyjskiej służby zdrowia (NHS), gdyż Brytyjczycy naciskają na swój rząd, aby zerwał powiązania z tą firmą, a francuski wywiad rezygnuje z Palantir na rzecz ChapsVision, krajowej firmy zajmującej się inwigilacją.

Do tych problemów korporacyjnych przyczynia się wzmożona kontrola samego Thiela. Dziwna obsesja miliardera-oligarchy na punkcie Antychrysta sprawiła, że ​​człowiek, który od dawna unikał publicznej uwagi, znalazł się w centrum uwagi, a jego niedawna decyzja o osiedleniu się w Argentynie wywołała większe zainteresowanie prasy niż jego podobna próba uzyskania obywatelstwa nowozelandzkiego ponad dekadę temu.

A teraz, gdy podniesiono zasłonę tajemnicy otaczającą prywatną grupę Thiela, podobną do grupy Bilderberg, ściągnął on na siebie jeszcze większą krytykę ze strony opinii publicznej.

Czy jest to początek sprzeciwu wobec „Thielverse”?

Być może. Ale nie spodziewałbym się, że Thiel zostanie wkrótce wygnany z miasta przez tłum uzbrojony w widły. Spadek ceny akcji Palantir z zawrotnego historycznego maksimum z października ubiegłego roku nie zwiastuje rychłego upadku firmy. Wręcz przeciwnie. Eksperci rynkowi obstawiają, że spadki ceny akcji firmy, wywołane spekulacjami, ostatecznie ustąpią miejsca rzeczywistości, w której Palantir pozostaje wysoko cenionym kontrahentem rządowym. Solidne prognozy wzrostu, oparte na rozszerzaniu wojen przez administrację Trumpa w kraju i za granicą, oznaczają, że Palantir jest „atrakcyjny jak zawsze dla długoterminowego inwestora”.

A co do samego Thiela, nie ma wątpliwości, że człowiek, którego macki oplatają każdą dużą firmę technologiczną i finansową – od PayPal i Stripe po SpaceX, Microsoft i Apple – a także każdy podejrzany, internetowy trend – od Polymarket po Enhanced Games – poradzi sobie świetnie, nawet jeśli jego prywatny klub zostanie ujawniony.

Ale przynajmniej rosnąca krytyka Thiela i jego dziwnej paczki współpracowników dowodzi, że ceną, jaką trzeba zapłacić za przyjaźń z tym szaleńcem, opętanym przez Antychrysta, jest pewna utrata reputacji.

Czy Thiel zostanie ostatecznie porzucony przez globalistyczną klikę, tak jak Gates? Czas pokaże. Ale kiedy Josh Brolin otwarcie pyta, jak to się stało, że został z tobą powiązany, wiesz, że twoja reputacja jest zagrożona.

Źródło: Budowanie kultu, seks i III wojna światowa: Wyciek ujawnia tajne stowarzyszenie Petera Thiela

Dlaczego w Polsce prawda stała się wrogiem

Anatomia samozakłamania:

Dlaczego w Polsce prawda stała się wrogiem

Bogdan Morkisz myslpolska/anatomia-samozaklamania-dlaczego-w-polsce-prawda-stala-sie-wrogiem

Ludzie zazwyczaj nie szukają prawdy, lecz potwierdzenia własnych iluzji” – Bertrand Russell

Żyjemy w kraju, który z fascynującą, choć bolesną precyzją, pielęgnuje swoje iluzje. To nie jest teza publicystycznej egzaltacji. To po prostu brutalna diagnoza codzienności. Widzimy, że choć wiedza o manipulacji jest powszechna, paradoksalnie największym wrogiem staje się nie pociągający za sznurki, lecz ten, który ośmiela się wskazać mechanizm ich działania.

„Prawda, tak jak złoto, daje się otrzymać nie przez powiększenie jej ilości, ale przez wypłukanie wszystkiego, co nią nie jest.”— Lew Tołstoj

Prawda w dyskursie przestała być wartością nadrzędną, a stała się towarem deficytowym, wręcz niebezpiecznym. Posiada ona bowiem jedną, niewybaczalną dla wielu cechę – nie daje świętego spokoju… Wymaga wysiłku intelektualnego i emocjonalnego, do którego wygodne przekonanie, że „jakoś to będzie”, skutecznie zniechęca. Łatwiej jest zadekretować wrogość do człowieka, który wyrywa nas z letargu, niż zmierzyć się z faktem, że nasze dotychczasowe kierunki rozmyślań były jedynie komfortowym kłamstwem. To psychologiczne zjawisko, w którym gniew przesuwa się z centrum manipulacji na posłańca złych wieści. Oplucie kogoś, kto ostrzega przed przepaścią, jest znacznie mniej wymagające niż zatrzymanie się i zmiana obranej ścieżki. Prawda psuje komfort samozakłamania, w którym tak wielu odnalazło swoją przystań.

„Nie można ukryć trzech rzeczy: słońca, księżyca i prawdy.” – Budda

W tym swoistym teatrze absurdu role zostały rozdzielone w sposób przewrotny. Kłamca, grający sprawnie na emocjach, awansuje do rangi autorytetu, stając się przewodnikiem dla zagubionych. Tymczasem osoba mówiąca prawdę jest spychana na margines, stając się wrogiem publicznym numer jeden. Nie pasuje do układu, nie dając się kupić komplementami ani groźbami, a co najważniejsze – burzy misternie budowaną fasadę wspólnego wyobrażenia o świecie. Warto jednak zauważyć, że ta niechęć do prawdy jest również dowodem na jej ogromną siłę. Skoro prawda budzi tak skrajne emocje, znaczy to, że wciąż potrafi poruszyć fundamenty, na których opiera się fałsz. Ludzie boją się prawdy nie dlatego, że jest ona słaba, ale dlatego, że jest ostateczna.

„W czasach powszechnego kłamstwa mówienie prawdy jest aktem rewolucyjnym.” – George Orwell

Czy skazani jesteśmy na wieczne trwanie w iluzji? Historia uczy, że nawet najsilniejszy gmach kłamstwa rozpada się pod wpływem konsekwentnego świadectwa. W krajach, gdzie prawda jest spychana do narożnika, każdy, kto decyduje się na jej głośne wypowiadanie, przestaje być tylko jednostką – staje się głosem sumienia. W świecie, który tak bardzo boi się lustra, autentyczność jest najbardziej radykalną formą buntu. Nie szukajmy w tym wszystkim nadziei na szybką zmianę, lecz na trwałe zasianie ziarna refleksji.

Nawet jeśli dziś prawdomówca jest intruzem, jutro może stać się jedynym punktem odniesienia w morzu chaosu. Prawda nie potrzebuje aplauzu; ona po prostu jest – i w odpowiednim momencie upomni się o swoje.

Bogdan Morkisz

Rząd rosyjski najwyraźniej nie wierzy już w możliwość pomyślnego zakończenia negocjacji z Ukrainą

Thomas Röper anti-spiegel.ru/die-russische-regierung-glaubt-offenbar-nicht-mehr-an-die-moeglichkeit-erfolgreicher-ukraine-verhandlungen

Anti-Spiegel 24 czerwiec  2026

Czy można spodziewać się dalszej eskalacji?

Rząd rosyjski najwyraźniej nie wierzy już w możliwość pomyślnego zakończenia negocjacji z Ukrainą.

Do tej pory rząd rosyjski najwyraźniej nadal wierzył w rozwiązanie wojny na Ukrainie za pośrednictwem mediacji, opierając się na porozumieniach osiągniętych między Trumpem a Putinem na Alasce. Wydaje się, że sytuacja uległa zmianie, a retoryka w Rosji najwyraźniej ulega zmianie.

Rząd rosyjski wciąż liczy na dyplomatyczne rozwiązanie wojny na Ukrainie, uwzględniające rosyjskie interesy bezpieczeństwa, co oznacza wykluczenie przystąpienia Ukrainy do NATO i stacjonowania wojsk zachodnich na Ukrainie. Należy pamiętać, że są to zasadniczo podstawowe żądania Rosji i że wojna mogłaby się zakończyć jutro, gdyby Zachód zgodził się na nie, zamiast liczyć na strategiczną porażkę Rosji.

Dlatego w Rosji pokładano duże nadzieje, gdy prezydent USA Trump i prezydent Putin spotkali się w Anchorage na Alasce nieco ponad rok temu. Chociaż szczegóły ich tajnego porozumienia nigdy nie zostały ujawnione, prawdopodobnie w dużej mierze pokrywało się ono z podstawowymi żądaniami Rosji. Nawet gdy Stany Zjednoczone później ostro skrytykowały Rosję, rząd rosyjski konsekwentnie utrzymywał, że wierzy, iż „duch Anchorage” wciąż żyje.

To się teraz zmieniło. W niedzielę Jurij Uszakow, główny doradca Putina ds. polityki zagranicznej, oświadczył, że Rosja nie czeka na wdrożenie porozumień osiągniętych w Anchorage, lecz oczekuje zwycięstwa i osiągnięcia swoich celów. To bardzo istotna zmiana w retoryce, niewątpliwie skierowana do Waszyngtonu.

Nie wiemy, czy i co działo się za kulisami, czy też oświadczenie Uszakowa wynika z faktu, że od czasu wydarzeń na Alasce praktycznie nic się nie zmieniło, a Moskwa po prostu straciła cierpliwość. Są jednak ku temu przesłanki.

Na przykład, rosyjski wiceminister spraw zagranicznych Siergiej Riabkow powiedział w poniedziałek, że Moskwa bierze pod uwagę wszystkie oświadczenia prezydenta USA Donalda Trumpa i innych przedstawicieli rządu USA. Według niego Waszyngton odchodzi od „fundamentalnych ustaleń”, które obaj prezydenci osiągnęli w Anchorage prawie rok temu. Oskarżył również Waszyngton o zbliżanie się do „najbardziej agresywnej polityki antyrosyjskiej” swoich europejskich sojuszników. Mimo wszystko Moskwa ma nadzieję, że USA będą kontynuować wysiłki mające na celu znalezienie rozwiązania konfliktu na Ukrainie – dodał.

Jednak nadzieje te zdają się słabnąć w Moskwie, o czym świadczy oświadczenie innego rosyjskiego wiceministra spraw zagranicznych z tego samego dnia. Aleksandr Gruszko powiedział, że rosyjski rząd zakłada, iż NATO i UE „faktycznie przygotowują się do konfrontacji militarnej z Rosją około 2030 roku”.

Jeśli tak jest – a mówi się o tym całkiem otwarcie w Europie – to nie ma już nadziei na poważne negocjacje. Co więcej, jeśli tak jest, pojawia się pytanie, dlaczego Rosja miałaby czekać z konfrontacją militarną z UE, dopóki UE nie będzie do niej odpowiednio przygotowana.

W Rosji coraz częściej pojawiają się głosy, że Zachód ponownie wprowadził Rosję w błąd na Alasce, i powołuje się na analogie do porozumień mińskich, które – jak otwarcie przyznają zachodni uczestnicy – ​​miały na celu jedynie zyskanie czasu dla Ukrainy na uzbrojenie się do wojny z Rosją.

Wielu w Rosji postrzega obecnie szczyt na Alasce w ten sposób. Podejrzewają, że Trump chciał jedynie zyskać na czasie dla Zachodu, przede wszystkim po to, by dać UE możliwość uzbrojenia się do wojny z Rosją. I właśnie to robi UE.

Z tej perspektywy czas działa teraz na niekorzyść Rosji, ponieważ ukraińskie ataki dalekiego zasięgu na cele położone głęboko w Rosji – ataki finansowane i wspierane przez UE, a w zasadzie przeprowadzane przez UE – naturalnie osłabiają Rosję, podczas gdy UE kontynuuje nieskrępowaną rozbudowę potencjału militarnego.

W związku z tym pojawia się pytanie, czy obecne rosyjskie deklaracje pójdą w parze z działaniami. A to oznaczałoby ataki na cele w UE, na przykład na miejsca, w których państwa członkowskie UE zezwalają Ukrainie na produkcję dronów i pocisków rakietowych.

Polka ze Lwowa atakuje polityków w Polsce: Dopiero się obudzili? Dopiero teraz zauważyli banderyzację?

Marsz Stepana Bandery w Kijowie, 1 I 2019 r. Fot. Aleksandr Gonczarow, Apostrof

Polka ze Lwowa atakuje polityków PiS: Dopiero się obudzili? Dopiero teraz zauważyli banderyzację?

24 June 2026

„Dopiero teraz zauważyli banderyzację?” – pyta Maria Pyż, Polka ze Lwowa i redaktor naczelna Polskiego Radia Lwów, komentując reakcje polskich polityków na nadanie ukraińskiej jednostce imienia „Bohaterów UPA”. Jak podkreśla, zmiany nazw ulic i inne działania odwołujące się do UPA trwały na Ukrainie od lat, a rząd PiS miał unikać odpowiedzi, zasłaniając się relacjami polsko-ukraińskimi.

Maria Pyż, dziennikarka i Polka ze Lwowa, odniosła się w rozmowie z Interią do sporu wokół odebrania Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego oraz napięć dyplomatycznych między Warszawą a Kijowem.

W rozmowie z Interią dziennikarka odniosła się również do decyzji Zełenskiego o nadaniu jednej z jednostek wojskowych tytułu „Bohaterów UPA”. Przyznała, że banderyzacja na Ukrainie jest poważnym problemem w relacjach polsko-ukraińskich, ale podkreśliła, że zjawisko to nie pojawiło się dopiero teraz.

„Dopiero się obudzili? Dopiero teraz zauważyli banderyzację? Czy to pierwsza jednostka, która otrzymała tytuł nawiązujący do UPA? Czy nie były zmieniane nazwy ulic we Lwowie i innych miastach? Czy to wszystko nie działo się latami?” – pytała.

Pani Pyż stwierdziła, że gdy Polacy ze Lwowa kierowali pytania do poprzedniego rządu, słyszeli odpowiedzi o nadrzędnym znaczeniu relacji międzynarodowych, w tym polsko-ukraińskich.

„To nie jest dla nas żadna nowość” – powiedziała.

Zobacz też: Prawy Sektor organizuje marsz ku czci SS „Galizien” we Lwowie. Start pod pomnikiem Bandery

Zobacz też: Grekokatolicki arcybiskup broni banderyzmu. Gość Niedzielny nazywa ludobójstwo „tragedią wołyńską”

Stosunki polsko-ukraińskie wcale się nie pogorszyły. Po prostu wrzód pękł.

Wina leży po stronie Ukrainy

Łukasz Jastrzębski myslpolska/wina-lezy-po-stronie-ukrainy

Stosunki polsko-ukraińskie wcale się nie pogorszyły. Są dokładnie takie same jak były tydzień, miesiąc, rok temu. Po prostu wrzód pękł i pewne sprawy wypłynęły i zostały zauważane przez opinię społeczną. Uważam, że mamy do czynienia z dwoma źródłami tego stanu rzeczy. Pierwszym jest Waszyngton, zaś drugim Kijów. Czasem tak bywa, że decyzje zapadające w sprawie Polski poza Polską są dla niej korzystne. Tak się właśnie stało moim zdaniem tym razem.

Prezydent Polski Karol Nawrocki zdecydował ogłosić decyzję o odebraniu Orderu Orła Białego wyjątkowo nieciekawemu przywódcy państwa jakim jest Wołodymyrowi Zełenskiemu – po powrocie z Stanów Zjednoczonych.

Mam hipotezę: Amerykanie kontrolują znaczną część przemysłu (w tym wydobywczego) i rolnictwa na Ukrainie. Zełenski się im rozbrykał, gdyż czuje oparcie polityczne i finansowe w konkurencyjnej dla USA Brukseli. Stanom Zjednoczonym zależy na konflikcie kontrolowanym i punktowym, nie na szaleńczej eskalacji. Swoje na broni zarobili, zapewne dzisiaj porównywalne lub większe pieniądze będą mogli robić na doprowadzaniu do pokoju i późniejszym pokoju. Nie jest w ich interesie rozlanie tego konfliktu, ponieważ to może uniemożliwić na lata czerpanie zysków z Ukrainy. Do tego zapewne chcą wrócić do interesów z Federacją Rosyjską, co jest konieczne w kwestii chińskiej.

Wołodymyr Zełenski z pełną premedytacją doprowadził do konfliktu z Polską. Tu nie ma przypadków. Nie jest on kompletnym idiotą i doskonale wiedział jak zareaguje polska opinia publiczna na nazwanie jednostki wojskowej imieniem „Bohaterów UPA”. Chciał tego, by jego słowa „P*****ć Polskę i Polaków” – o czym poinformowała na Kanale Zero dziennikarka Arleta Bojke – wypłynęły i stało się o nich głośno. Potwierdzeniem jest chamskie odesłanie najwyższego polskiego orderu poczta kurierską do Polski.

Zełenski potrzebuje konfliktu zewnętrznego, by ukryć problemy wewnętrzne. Głównie te związane z licznymi aferami i wszechobecnym złodziejstwem. Potężne afery korupcyjne są dla przywódcy Ukrainy wielkim obciążeniem i skończą się dla niego zapewne tragicznie. Szczególnie wizerunkowo ciąży mu wywlekana przez dziennikarzy sprawa korupcyjna swoich bliskich współpracowników Andrija Jermaka i przebywającego już w Izraelu Tymura Mindicza.

Wołodymyr Zełenski nie ma najmniejszych szans w jakichkolwiek wyborach na Ukrainie. Ludzie mają dosyć wojny, życia w strachu, łapanek na ulicach, wszechobecnej korupcji, deficytu demokracji. Jedyną szansą na trwanie Zełenskiego u władzy, jest przenoszenie niezadowolenia na obszary mniej związane z jego otoczeniem, najlepiej na te międzynarodowe. Do tej pory zaogniał sytuacje z Węgrami. Po przegranej Viktora Orbana i zwycięstwie wspieranego przez niego Pétera Magyara musiał znaleźć inne ogniwo konfliktu. Doskonale do tego nadaje się coraz mniej przychylna Ukrainie Polska.

Ta sytuacja nie jest wcale zła dla Polski. Odebranie Orderu Orła Białego roszczeniowemu Wołodymyrowi Zełenskiemu, co oczywiste było słuszne, ale może być również korzystne dla Polski. Po pierwsze chyba w wielu mediach na Europy powiedziano czym był i jest ukraiński w dalszym ciągu szowinizm spod znaku OUN-UPA. Po raz pierwszy Niemcy, Francuzi czy Brytyjczycy usłyszeli o mordowanych niemowlakach, dzieciach, kobietach i starcach. Usłyszeli o siekierach, widłach, cepach, nożach – nie jako o ruskiej propagandzie, ale jako o narzędziach krzewienia ukraińskiego szowinizmu.

Po drugie wspomniana sytuacja ośmieliła rzesze Polaków, by stawiać pytania o straty i korzyści z wspierania Ukrainy. To co ludzie mówili po cichu w kolejkach do lekarzy, na spotkaniach rodzinnych i w miejscach swojej pracy wylało się masowo w mediach społecznościowych. To klęska tych, których premier Leszek Miller słusznie nazwał V kolumną banderyzmu. Ludzie przestali wierzyć w wyświechtana i od początku kłamliwe slogany o tym, że Ukraina broni nas przed Rosją, że na Ukrainie nie ma banderyzmu, że Ukraina powinna wejść do Unii Europejskiej i NATO.

Donald Trump i Wołodymyr Zełenski przypadkowo pomogli Polakom w otrzeźwieniu.

Egoizm prezydenta Stanów Zjednoczonych i przywódcy Ukrainy sprawił, że Polska jest w minimalnie lepszym położeniu. Świadomość tego, kto kim jest – ma istotną wagę w sprawach politycznych. Wreszcie Polacy pytają – co my mieliśmy i mamy ze pełnego wsparcia dla mało przyjaznego nam państwa? Nareszcie ktoś pyta – ile nas to kosztuje i ile będzie kosztować w przyszłości. Kończy się właśnie w Polsce bezrozumna miłość do Ukrainy i Ukraińców.

Pytanie czy starczy nam determinacji, by konsekwentnie stać na polskim stanowisku. By robić to co się opłaca naszej wspólnocie narodowej. Mam nadzieję, że tym razem nie ulegniemy zagranicznej presji możnych, działaniu wewnątrzkrajowej agentury i ckliwym referowaniu w zależnych od obcych ośrodków mediów sprawy ukraińskiej.

Łukasz Jastrzębski

====================================

Iran: Czy celem była reintegracja gospodarcza, a nie powstrzymywanie ekspansji?

[Nie zgadzam się z tezą Autora. Takie cele można było osiągnąć taniej, bez wojny i zbrodni. Jakiej ekspansji?? Ale warto pomyśleć.. Mirosław Dakowski]

Iran: Celem zawsze była

reintegracja gospodarcza,

a nie powstrzymywanie ekspansji.

Patrick Wood

Uwaga: Mówiąc najprościej, reintegracja gospodarcza to proces przywracania kraju odciętego od gospodarki światowej – czyli przywracania mu dostępu do handlu, kapitału, bankowości, inwestycji i systemów finansowych, które ułatwiają przepływ pieniędzy i towarów przez jego granice. Tak wygląda Iran w 2026 roku.

Wielokrotnie powtarzałem, że technokracja opiera się na infrastrukturze, a nie na otwartej konfrontacji. Wojna z Iranem jest tego dobrym przykładem.

Naród amerykański obserwował rozwój wojny i czekał na zwycięstwo. Nadal czeka, ponieważ obietnice i to, co się faktycznie wydarzyło, to nie to samo. Oczekiwali, że Iran zostanie powstrzymany. Spodziewali się pokonanego wroga, zlikwidowanego programu nuklearnego i osłabionego wrogiego reżimu. Dostali jedynie umowę rozwojową.

Porozumienie z Iranem nie oznacza końca konfrontacji. To początek reintegracji gospodarczej. A ludzie, którzy je negocjowali, absolutnie nie mieli zamiaru powstrzymywać Iranu.

Przyjrzyjmy się najpierw, kto negocjował umowę. Nie sekretarz stanu. Nie Rada Bezpieczeństwa Narodowego. Dwoma głównymi graczami, którzy ustalili ostateczne ramy, byli Steve Witkoff, Specjalny Wysłannik ds. Bliskiego Wschodu, i Jared Kushner, który nie piastuje żadnego oficjalnego stanowiska w rządzie USA. Obaj są deweloperami.

Porozumienie, które ponownie otworzyło Cieśninę Ormuz, zniosło blokadę i zapewniło 300 miliardów dolarów na odbudowę Iranu, zostało sporządzone przez dwóch mężczyzn, których cała kariera opierała się na finansowaniu i budowaniu budynków. To widać. Umowa brzmi jak typowa umowa budowlana, ponieważ została sporządzona przez deweloperów.

To nie jest obelga. To klucz do dokumentu.

Dyplomata wysłany w celu powstrzymania Iranu zawiera porozumienie pełne ograniczeń, kontroli i izolacji. Deweloper wysłany do kraju, który uważa za niedowartościowany, zawiera porozumienie, które zapewnia inwestycje, dostęp do rynku i zniesienie barier w dostępie do kapitału – na przykład poprzez zniesienie sankcji.

Porozumienie Witkoffa-Kushnera to dokument drugiego rodzaju. Nie koncentruje się ono na liście środków przeciwko Iranowi. Jego istotą jest prywatny instrument inwestycyjny o wartości 300 miliardów dolarów, mający na celu odbudowę kraju, który Stany Zjednoczone zbombardowały cztery miesiące temu.

Przeczytaj tę kwotę jeszcze raz i zrozum, o jakie pieniądze chodzi. Nie pochodzą one z aprobaty Kongresu. Nie są to środki pomocy rozwojowej. Nie są to reparacje.

To sprywatyzowany fundusz – kapitał od firm z regionu Zatoki Perskiej, Azji i innych krajów – który będzie inwestowany w irańską energetykę, logistykę, produkcję i transport. Autorzy wyraźnie zastrzegli, że Departament Skarbu USA nie wniesie żadnych środków.

To nie jest odbudowa pokonanego wroga pod wodzą rządu. To mechanizm finansowany ze środków prywatnych, zarządzany przez ekspertów specjalizujących się właśnie w takich zadaniach, który reintegruje gospodarkę objętą sankcjami z systemem globalnym.

Intencja tego instrumentu jest jasna. Nie tworzy się funduszu rozwoju o wartości 300 miliardów dolarów dla kraju, który chce się powstrzymać. Tworzy się go dla kraju, który chce się zintegrować.

A teraz przejdźmy do części, która powinna przykuć uwagę każdego amerykańskiego widza, a którą prawie wszyscy pomijają: Jared Kushner jest osobą prywatną.

Nie reprezentuje żadnej agencji rządowej. Nie złożył przysięgi na to stanowisko. Jest zięciem prezydenta, działa jako cywilna figura i kieruje firmą inwestycyjną Affinity Partners, której kapitał pochodzi głównie z państwowych funduszy majątkowych państw Zatoki Perskiej.

Arabia Saudyjska, Zjednoczone Emiraty Arabskie i Katar finansują tę firmę. To również państwa, które mają finansować Fundusz Rozwoju Iranu.

Człowiek, który zaprojektował mechanizm odbudowy Iranu, zostanie opłacony przez rządy, które będą finansować odbudowę.

Nie sugeruję żadnego przestępstwa. Opisuję jedynie pewną strukturę.

Negocjacje w sprawie umowy suwerennej z Iranem powierzono prywatnemu finansiście, którego inwestorami są właśnie te państwa Zatoki Perskiej, których kapitał to porozumienie mobilizuje.

Nie jest to konflikt interesów w ścisłym sensie prawnym. Chodzi o samą strukturę.

Sztuka rządzenia została przekazana w ręce zarządzającego funduszem, a jego klienci są beneficjentami tej sztuki rządzenia.

Tak wygląda prywatyzacja polityki zagranicznej, gdy mówimy wprost.

Krytyka nadchodzi i jest głośna, ale skierowana jest w niewłaściwym kierunku. Ted Cruz nazwał porozumienie fatalnym błędem. Roger Wicker określił zawieszenie broni jako katastrofę. Lindsey Graham ostrzegała przed jakimkolwiek rozwiązaniem, które uczyniłoby z Iranu dominującą potęgę regionalną.

Każdy z tych zarzutów jest formułowany w kontekście polityki powstrzymywania.

Czy powstrzymaliśmy ich program nuklearny? Czy ich pokonaliśmy? Czy Iran został w rezultacie osłabiony?

Ci, którzy pragnęli zwycięstwa militarnego, oceniają porozumienie pod kątem tego, czy doprowadziło do takiego zwycięstwa i dochodzą do wniosku, że się nie powiodło.

Kłócą się o wojnę, która nigdy nie miała miejsca.

Wojna była tylko pretekstem. Prawdziwym zyskiem są korytarze.

Spójrzmy na mapę z perspektywy aktorów, a nie tylko z punktu widzenia Ormuzu i obrony przeciwrakietowej.

Iran stanowi lukę w tym systemie. Jest centrum międzynarodowego korytarza transportowego północ-południe, trasy Rosja-Iran-Indie. Leży nad Cieśniną Ormuz, przez którą transportowana jest jedna piąta światowej ropy naftowej.

Jest brakującym ogniwem pomiędzy korytarzem gospodarczym Indie–Bliski Wschód–Europa a szlakiem rozwoju Irak–Turcja.

Dopóki Iran będzie wrogiem systemu, jego szlaki handlowe pozostaną rywalizującymi fragmentami, których nie da się połączyć.

Jeśli Iran zostanie ponownie zintegrowany, fragmenty połączą się w całość.

Właśnie to można osiągnąć inwestycją przekraczającą 300 miliardów dolarów.

Nie dobra wola Iranu, ale łączność.

Umożliwia ona wypełnienie ostatniej luki w kontynentalnej architekturze logistycznej, przekształcenie wąskiego gardła z zagrożenia w punkt poboru opłat i częściowe uwolnienie Iranu spod rosyjsko-chińskiej strefy wpływów za pośrednictwem silniejszego finansowo partnera.

Fundusz nie jest darowizną na pokrycie szkód wyrządzonych przez bomby. Jest to cena zakupu dużego węzła komunikacyjnego.

A nośnikiem tego wszystkiego są Porozumienia Abrahama.

Amerykanie traktują je często jako projekt poboczny, mimo że są siłą napędową.

Porozumienia te nigdy nie dotyczyły wyłącznie pokoju z Izraelem. Legitymizują one architekturę globalnego porządku handlowego – warstwę dyplomatyczną pod stalowymi szynami.

Normalizacja jest uściskiem dłoni otwierającym korytarz.

Te same ramy, które doprowadziły do ​​rozmów między państwami Zatoki Perskiej i Izraelem, są teraz stosowane przez tych samych aktorów, aby zmusić Iran do zajęcia miejsca przy jednym stole.

Witkoff i Kushner nie improwizują.

Doprowadzają logikę porozumień do logicznego wniosku: każdy przeciwnik staje się partnerem kontraktowym, każdy konflikt porozumieniem, każda zamknięta gospodarka rynkiem inwestycyjnym.

Powstrzymanie izoluje wroga. Reintegracja go integruje.

A reintegracja jest skuteczniejszym narzędziem, ponieważ kraj odizolowany sankcjami buduje własną gospodarkę odporną na sankcje, będącą poza twoim zasięgiem, podczas gdy kraj reintegrowany dzięki twoim inwestycjom, twoim ubezpieczeniom, twojemu finansowaniu rozwoju i zatwierdzonym zwolnieniom staje się zależny od infrastruktury, której zawory kontrolujesz ty.

Nie izolujesz rywala poprzez wykluczenie go, lecz poprzez uczynienie go zależnym od ciebie.

Sankcje uczyniły Iran nietykalnym. Fundusz rozwoju gospodarczego zamienia Iran w dzierżawcę.

To jest porozumienie, które naród amerykański błędnie uważa za kapitulację.

To nie jest poddanie się, lecz przywłaszczenie.

Autorzy tego porozumienia nigdy nie zamierzali pokonać Iranu. Chcieli go zintegrować – z korytarzami, porozumieniami i architekturą, która przekształci cały region w jedną, zintegrowaną sieć zarządzaną przez kapitał prywatny i legitymizowaną poprzez normalizację.

Tłum czekający na zwycięstwo militarne będzie czekać wiecznie.

Zwycięstwo już nastąpiło i nie wygląda jak zwycięstwo, ponieważ nigdy nie miało nim być.

Wygląda to na umowę o rozwoju, podpisaną przez wykonawcę budowlanego, który nie pracuje dla ciebie, finansowaną przez państwa, które ją finansują, i mającą na celu nie klęskę Iranu, lecz jego cichą integrację.

Iranu nie udało się powstrzymać, lecz ponownie zintegrować.

Taki był plan od samego początku.

Dopóki nie dostrzeżemy tych powiązań, nigdy nie zrozumiemy pełnego obrazu.

Źródło: technokracja

=============================

mail: Oby Autor się mylił, ale zignorować jego tezy nie można

Czy państwo Izrael musi zostać zdenazyfikowane?

Czy państwo Izrael musi zostać wyzwolone od faszyzmu?

Thierry Meyssan voltairenet/article

Dowiadujemy się – często z opóźnieniem – o zbrodniach popełnionych przez rząd Benjamina Netanjahu na ludności cywilnej w Strefie Gazy, Libanie, Syrii i Iranie. Żaden inny rząd na świecie nie uważa, że ​​eliminacja tych, którzy się mu sprzeciwiają, usprawiedliwia jakiekolwiek straty uboczne, bez względu na ich liczbę.


Musimy również zdać sobie sprawę, że ta mentalność nie wzięła się znikąd, ale ma długą i odrażającą historię.
Musimy wziąć odpowiedzialność i interweniować, zanim ten rząd zacznie atakować własnych obywateli. Nie dlatego, że są cenniejsi od Arabów i Persów, ale dlatego, że są dokładnie tacy sami: oni również są ludźmi.

Sieć Voltaire | Paryż (Francja)

23 czerwca 2026 r.

Władimir Żabotyński, Benito Mussolini, Benjamin Netanjahu

Międzynarodowa opinia publiczna znacząco przesunęła się w sprawie premiera Izraela Benjamina Netanjahu. Większość uważa obecnie, że nie dąży on do pokoju, lecz do unicestwienia ludności południowego Libanu, tak jak wcześniej próbował to zrobić z ludnością Strefy Gazy.

[Dla niektórych… md] Fakt ten stał się jasny dopiero wtedy, gdy sprzeciwił się amerykańskiemu planowi pokojowemu z Iranem, ponieważ po raz pierwszy jego najważniejszy sojusznik pokazał, że możliwe jest inne rozwiązanie.

Od czasu dojścia do władzy koalicji Likud-Kahan  [ 1 ] wielokrotnie wskazywaliśmy, że obecny rząd Izraela kontynuuje „rewizjonistyczny, syjonistyczny” projekt Zeewa Władimira Żabotyńskiego  [ 2 ] .

Chociaż wielokrotnie podkreślaliśmy, że „rewizjonistyczny syjonistyczny” projekt „imperium żydowskiego” nie ma nic wspólnego z „syjonizmem” Theodora Herzla, niektórzy czytelnicy odrzucili nasze argumenty, uważając, że maskują one antysemickie uprzedzenia. Poza tym, że jest to obraźliwe, ignoruje to nasze zaangażowanie na rzecz równości wszystkich ludzi.

Przypominamy zatem fakt długo ukrywany: Rewizjonistyczni syjoniści byli sojusznikami Duce Benito Mussoliniego i prowadzili negocjacje z powiernikami Führera Adolfa Hitlera przez całą II wojnę światową, a nawet później. Wraz z oficerem SS Adolfem Eichmannem zorganizowali deportację tysięcy węgierskich Żydów do Auschwitz  [ 3 ] .

Operacja „Potop Al-Aksa” 7 października 2023 roku wywołała zamieszanie. Wywiązała się debata na temat tego, czy izraelską reakcję należy uznać za ludobójstwo. Niektórzy argumentowali, po pierwsze, że izraelskie siły zbrojne ewidentnie nie atakowały osób ze względu na ich przynależność etniczną, a po drugie, że nie wydano żadnego odpowiedniego rozkazu rządowego.

Mimo to Siły Obronne Izraela (IDF) wdrożyły „Dyrektywę Dahiyé”, która została opracowana w październiku 2008 r. przez powszechnie szanowanego generała Gadiego Eizenkot  [ 4 ] . Odnosząc się do przedmieść Bejrutu i południowego Libanu, oświadczył on wówczas gazecie „ Yedijot Aharonot ” : „Użyjemy nieproporcjonalnej siły przeciwko wioskom i spowodujemy tam wielkie szkody i zniszczenia. Z naszej perspektywy nie są to cywilne wioski, lecz bazy wojskowe. To nie jest rekomendacja. To plan. I został on zatwierdzony”.

Plan ten został początkowo wdrożony w Strefie Gazy w ciągu ostatnich trzech lat, a w Libanie w ostatnich miesiącach. Są to zbrodnie wojenne, do których publicznie przyznał się arabski oficer pochodzenia żydowskiego, który w latach 2015–2019 pełnił funkcję szefa sztabu Sił Obronnych Izraela, a od 11 października 2023 r. był ministrem bez teki w Gabinecie Wojennym.

Te zbrodnie wojenne mają jednak na celu stłumienie oporu ludności Gazy i Libanu. Utożsamianie bojowników ruchu oporu z ludnością cywilną jest równoznaczne z potwierdzeniem zamiaru eksterminacji wszystkich mieszkańców Gazy i wszystkich Libańczyków na południu. To niewątpliwie stanowi ludobójstwo.

To właśnie Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości (wewnętrzny trybunał Organizacji Narodów Zjednoczonych) miał za zadanie to rozstrzygnąć. Właśnie to próbowała osiągnąć Republika Południowej Afryki, która już ucierpiała pod rządami rewizjonistycznych syjonistów w okresie apartheidu, 29 grudnia 2023 roku. Niestety, większość Trybunału początkowo odrzuciła tę propozycję, pod wpływem przewodniczącego, Libańczyka Nawafa Salama. Swój rodzinny majątek zawdzięcza on zakupowi ziemi od palestyńskiej burżuazji przez swojego dziadka w imieniu lorda Lionela Waltera Rothschilda. Po jego interwencji został mianowany premierem Libanu… gdzie teraz stoi w obliczu tego, czego nie był w stanie ocenić w odniesieniu do Gazy.

Pytanie, które teraz się nasuwa, brzmi: „Czy państwo Izrael musi zostać wyzwolone spod faszyzmu?”, tak jak rzekomo miały zostać zdenazyfikowane Niemcy. Wszyscy muszą zdawać sobie sprawę, że Benjamin Netanjahu i jego sojusznicy zamierzają fundamentalnie przekształcić państwo Izrael, które już zdefiniowali jako „państwo żydowskie” i z którego, jak twierdzą, nie chcą już tworzyć „Aten”, lecz „super-Spartę ” .  [ 5 ]

To pytanie może mieć kluczowe znaczenie: Koalicja pod wodzą Benjamina Netanjahu dopuściła się dotychczas tortur, zbrodni wojennych i ludobójstwa, ale nigdy nie zagroziła życiu swoich przeciwników. Jest to jednak kolejny krok w kierunku przejęcia władzy i realizacji jej celów. Nie zrobiła tego z pobudek humanitarnych, lecz z jednego powodu: by utrzymać jedność narodu izraelskiego i w ten sposób wykorzystać jego wizerunek do ukrycia swoich zbrodni.

My wszyscy – Izraelczycy i nie-Izraelczycy, Żydzi i nie-Żydzi – musimy zrozumieć, że „rewizjonistyczni syjoniści” są wrogami ludzkości. Bez wahania mordowali proradzieckich ukraińskich Żydów w latach 1921–1923  [ 6 ] , a następnie najbogatszych Żydów węgierskich w latach 1942–1945. Jutro bez wahania zabiją tych, którzy im się sprzeciwiają, kimkolwiek by oni nie byli. Musimy trzeźwo spojrzeć na fakty i położyć im kres.

Thierry Meyssan

Miller o Ukrainie i decyzji Nawrockiego

Miller o Ukrainie i decyzji Nawrockiego:

„Pierwszy raz miałem satysfakcję”

24.06.2026 nczas/miller-o-ukrainie-i-decyzji-nawrockiego-pierwszy-raz-mialem-satysfakcje

Były premier Leszek Miller w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim na antenie Radia ZET odniósł się do konfliktu polsko-ukraińskiego.

W ocenie polityka zaszkodzi on Ukrainie – a nie Polsce.

Miller jasno wskazał, że odpowiedzialny za pogorszenie stosunków polsko-ukraińskich jest Wołodymyr Zełeński. Jak powiedział, prezydent Ukrainy nie ma zamiaru ich odbudowywać.

Ukraina dalej idzie banderowskim kursem i to wszystko źle się skończy dla Ukrainy. Ukraina przegra wojnę z Rosją i nastąpi wymiana całego kierownictwa politycznego Ukrainy – ocenił Miller.

Jak dodał, dopóki Ukrainą rządzi „ta ekipa”, to kraj ten „spoczywa w swojej ideologicznej podstawie na banderowskim nazizmie”. – Jest jeden prezydent nacjonalista i nazywa się Zełeński – powiedział Miller, odnosząc się do wpisu prof. Antoniego Dudka.

„Dwóch prezydentów nacjonalistów niszczy to, co udało się osiągnąć Polsce i Ukrainie przez trzy ostatnie dekady” – grzmiał prof. Dudek.

W ocenie byłego premiera decyzja prezydenta Karola Nawrockiego o odebraniu Zełeńskiemu Orderu Orła Białego była dobra. – Pierwszy raz miałem satysfakcję, że polski polityk wysokiego szczebla stanął w obronie pamięci okrutnie pomordowanych, bezbronnych Polaków – wskazał.

Rymanowski zaznaczył, że ukraińskie społeczeństwo popiera odsyłanie polskich orderów. – 99 proc. Ukraińców, obecnych w sieci, popiera masowe odsyłanie orderów. Oni uznali decyzję prezydenta Nawrockiego za potwarz, za upokorzenie. Uważają, że mają prawo do tego, żeby prowadzić taką a nie inną politykę historyczną – mówił dziennikarz.

To tylko dowodzi tyle, co się stało w ostatnich latach ze społeczeństwem ukraińskim, jak przekierowanie świadomości Ukraińców na tory akceptacji zbrodniczego nacjonalizmu w dużej części się powiodło – skwitował Miller.

W dalszej części były premier ocenił, że doktryna Giedroycia zdezaktualizowała się po wejściu Polski do NATO i stała się doktryną „idealistyczną, kosztowaną i naiwną w realiach suwerennego państwa, będącego członkiem NATO”. – Kontynuowanie jej w czystej postaci prowadzi do jednostronnych koncesji na rzecz Ukrainy i zaniedbywania polskiego interesu narodowego – dodał. Zaznaczył też, że polskie bezpieczeństwo „nie zależy od Ukrainy, tylko od przyszłości, stabilności Paktu Północnoatlantyckiego i Unii Europejskiej”.

– Przecież my od dawna graniczymy z Rosją i rosyjskie wojska stoją na polsko-rosyjskiej granicy. Co więcej, jeżeli Pan połączy, czy doda, długość granicy z Obwodem Kaliningradzkim plus długość granicy z Białorusią, która jest w obrębie wpływów rosyjskich, to to jest linia dłuższa niż granica z Ukrainą – wskazał.

USA: Kongres stawia Trumpowi ultimatum. Ma zakończyć wojnę z Iranem

USA: Kongres stawia

Trumpowi ultimatum.

Ma zakończyć wojnę z Iranem

24 czerwca 2026 pch/usa-kongres-stawia-trumpowi-ultimatum-ma-zakonczyc-wojne-z-iranem

mid-epa13059318 (1).jpg
Senator Richard Blumenthal (Partia Demokratyczna) przedstawia niekorzystne dla USA skutki wojny z Iranem, fot. PAP/EPA/GRAEME SLOAN

Najpierw izba reprezentantów, a teraz senat – obie izby amerykańskiego Kongresu przyjęły uchwałę zobowiązującą prezydenta Donalda Trumpa do wycofania wojsk USA z konfliktu z Iranem. Niektórzy politycy uważają jednak, że głosowanie to ma znaczenie wyłącznie symboliczne.

Rezolucję nakazującą prezydentowi „wycofać siły zbrojne Stanów Zjednoczonych z działań wojennych przeciwko Islamskiej Republice Iranu”, nie licząc potrzebnych do samoobrony, poparło 23 czerwca 50 senatorów – wszyscy Demokraci poza jednym oraz czworo Republikanów. Tymczasem izba reprezentantów przyjęła tę samą uchwałę na początku czerwca. Zgodnie z dokumentem, prezydentowi nie wolno podejmować dalszych działań zbrojnych przeciwko Iranowi bez zgody Kongresu.

Głosowanie to ma jednak znaczenie tylko symboliczne. Biały Dom kwestionuje dowiem konstytucyjność War Powers Resolution z 1973 r., która stanowi podstawę przyjętej obecnie uchwały. Co więcej, została ona przegłosowana już po tym jak Donald Trump zawarł wstępne porozumienie pokojowe z Teheranem oraz zniósł blokadę irańskich portów.

Niemniej jednak, jak stwierdził 23 czerwca współautor rezolucji senator Demokratów Tim Kaine, uchwała jest znacząca na wypadek gdyby Trump wznowił wojnę, co może nastąpić w każdej chwili i czym groził już kilkukrotnie w ciągu ostatnich dni. – Wycofaliśmy się z najbardziej aktywnej fazy wojny i to idealny moment, aby Kongres zadał sobie pytanie „Jaki powinien być następny rozdział?” zamiast pozwolić, by jeden człowiek podjął tę decyzję – powiedział Kaine.

Z kolei republikański szef komisji spraw zagranicznych Jim Risch uważa, że głosowanie nie ma praktycznego znaczenia. – Cokolwiek się stanie, nie będzie to rodzi to żadnych skutków. Prezydent nie zwróci na to żadnej uwagi – powiedział Risch, cytowany przez „New York Timesa”.

Źródło: PAP

Konferencja prasowa połączonych Komisji ds. zwrotu orderów i zegarków

Konferencja prasowa

połączonych Komisji

ds. zwrotu orderów i zegarków

Autor: CzarnaLimuzyna , 24 czerwca 2026

AIX

Na samym początku pragnę rozwiać wrażenie, zaprzeczając opiniom prawicowych mediów jakoby Konferencja wypadła źle. Pomimo prowokacji ze strony proputinowskich środowisk pokazała stabilną wolę przezwyciężenia kryzysu we wzajemnych relacjach i utrzymania wieloletniej przyjaźni.

Konferencja

– Z powodu dość wolnego tempa zwrotów orderów…

– I zegarków. – dorzucił ktoś z grupy dziennikarzy

– I zegarków. – dokończył minister i chrząknął. Po chwili milczenia nabrał potężny haust powietrza i zaczął recytować.

– Wychodząc naprzeciw zwiększonego zapotrzebowania… postanowiliśmy razem z naszym ukraińskim partnerem nadać temu wydarzeniu rangę stałej bilateralnej współpracy. Nasze Ministerstwo postanowiło umożliwić stronie ukraińskiej zwiększenie ogólnej puli zwrotów poprzez przyznanie dodatkowej liczby orderów i pamiątkowych zegarków. Informujemy, że pierwszy pakiet już został dostarczony do Kijowa pocztą lotniczą. Czy są jakieś pytania?

– Czy plany uwzględniają również zwrot kopert?

– Pytanie jest niestosowne, panie redaktorze. Pan doskonale wie, że trwa wojna.

– Ale ja pytam o zwrot kopert z waszej strony.

– Jeżeli będzie pan dalej prowokować, każę wyprowadzić pana z sali – odpowiedział groźnie minister.

– Równocześnie deklarujemy, że nie będziemy stosować filozofii skrajnej prawicy oko za oko, order za order. Z tej okazji chcemy podziękować premierowi Morawieckiemu, który wyłamał się z konfrontacyjnego kursu. Jak widać jest możliwa współpraca ponad podziałami…

– Ponad przelewami! – krzyknął ten sam niesforny dziennikarz.

Po chwili, dwóch rosłych funkcjonariuszy wyprowadziło z sali próbującego stawiać opór dziennikarza. „Precz z cenzurą!” – zdążył jeszcze krzyknąć, na koniec, wypychany za próg.

– Nie będziemy tolerować dezinformacji. Putin cieszy się z każdej takiej prowokacji.

– Putin się cieszy z każdego zwróconego zegarka! – rzucił sarkastyczną uwagę kolejny dziennikarz. Złośliwy komentarz nie dotarł jednak do telewidzów. Ułamek sekundy wcześniej transmisja została  przerwana.

1 czerwca 2022 roku Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski uhonorował ówczesnego premiera Mateusza Morawieckiego oraz ówczesnego wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego Orderem Jarosława Mądrego drugiej klasy. /link/

=====================================

mail:

Putin ostrzega Zachód: Rosja jest gotowa

Putin ostrzega Zachód: Rosja jest gotowa

24 czerwca 2026 przez Larry C. Johnson 34 komentarze

sonar21/putin-warns-the-west-russia-is-ready

Minęło trochę czasu, odkąd pisałem o Rosji i wojnie na Ukrainie, ale przemówienie Władimira Putina wygłoszone we wtorek (23 czerwca) na Kremlu do absolwentów rosyjskich wyższych akademii wojskowych i instytucji bezpieczeństwa (kadetów/oficerów) zasługuje na uwagę, ponieważ zawiera pośrednie, ale głębokie ostrzeżenie dla Zachodu.

Była to tradycyjna coroczna ceremonia, podczas której Putin przemawiał do najlepszych absolwentów wstępujących do sił zbrojnych i służb bezpieczeństwa. Ponad 600 najlepszych absolwentów akademii wojskowych, wraz z profesorami i szefami odpowiednich agencji, zebrało się w Sali św. Jerzego Wielkiego Pałacu Kremlowskiego. Absolwenci reprezentowali nie tylko Ministerstwo Obrony, ale także Ministerstwo ds. Sytuacji Nadzwyczajnych, Federalną Służbę Bezpieczeństwa (FSB), Federalną Służbę Gwardii, Gwardię Narodową, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, Komitet Śledczy i Federalną Służbę Więzienną.

Skupiam się na części przemówienia poświęconej zagrożeniu Zachodu, ponieważ sygnalizuje ona, że ​​Rosja, w reakcji na działania Zachodu, jest gotowa do wojny na większą skalę. Przemówienie miało spójną, czteroczęściową strukturę: Zachód kreuje zagrożenie; następnie oskarża Rosję o jego stworzenie; jest to powtarzający się historycznie schemat sięgający 1941 roku; a reakcją Rosji jest zarówno gotowość militarna, jak i oparta na zasadach alternatywna wizja porządku świata. Tym, co uczyniło to przemówienie najbardziej wyrazistym, było wyraźne stwierdzenie, że NATO przeszło od wsparcia zastępczego do otwartych przygotowań do bezpośredniej wojny – twierdzenie eskalujące, mające na celu przypomnienie absolwentom i szerszej publiczności o stawce, jaką niesie ich służba.

Centralny argument Putina miał charakter strukturalny, a nie konkretyzujący wydarzenia. Opisał plan działania Zachodu jako bardzo prosty: najpierw stwarzają zagrożenia dla Rosji, zmuszając ją do podjęcia działań niezbędnych do obrony i ochrony, a następnie natychmiast oskarżają Rosję o wszelkie grzechy śmiertelne, aby usprawiedliwić swoją dalszą agresywną politykę i agresywne działania wobec niej. To ujęcie – Rosja jako wieczny reaktor, nigdy inicjator – stanowi fundamentalne założenie, na którym opierają się wszystkie pozostałe argumenty w przemówieniu.

Putin dokonał wyraźnego rozróżnienia między przeszłymi a obecnymi zachowaniami Zachodu, co miało wyraźnie sygnalizować przekroczenie nowego progu. Stwierdził, że o ile w przeszłości państwa NATO ograniczały się do wspierania reżimu w Kijowie, który – jak scharakteryzował – doszedł do władzy nielegalnie, poprzez siłę zbrojną i zamach stanu, o tyle dziś Zachód otwarcie mówi o przygotowaniach do wojny z Rosją i zwiększa budżety na ofensywę wojskową. Na przykład kanclerz Niemiec Mertz wypowiadał się w tej sprawie bardzo otwarcie.

Putin twierdził, że aby uzasadnić te wydatki i radykalną militaryzację swoich krajów, przywódcy państw NATO i UE bezczelnie kłamią (moje słowa) na temat rzekomego zagrożenia militarnego ze strony Rosji.

Nad przemówieniem górowało wspomnienie Wielkiej Wojny Ojczyźnianej… Przemówienie wygłoszono dzień po 85. rocznicy operacji Barbarossa . Putin jasno i jednoznacznie wskazał na tę paralelę. Argumentował, że nawet po zdradzieckim ataku na Związek Radziecki 22 czerwca 1941 roku Zachód i hitlerowskie Niemcy próbowały oskarżyć Związek Radziecki i Stalina o agresję na to, co obecnie znamy jako „kolektywny Zachód”, i że zaskakujące jest, że pewne quasi-naukowe kręgi nadal poważnie to rozważają. Putin nie tylko odwoływał się do nostalgii za II wojną światową na użytek wewnętrzny. Wysunął konkretne twierdzenie epistemologiczne – tj. że zachodnia narracja o rosyjskiej agresji jest dziś strukturalnie identyczna z nazistowską propagandą, która głosiła, że ​​agresorem w 1941 roku był Związek Radziecki, i że oba są fałszywe z tej samej logiki.

Zdiagnozowawszy zagrożenie, Putin zaproponował swoją ideologiczną alternatywę. Podkreślił, że Rosja konsekwentnie opowiada się za równym i niepodzielnym bezpieczeństwem dla wszystkich, a cel ten można osiągnąć jedynie poprzez stworzenie wielobiegunowego systemu stosunków międzynarodowych i niezawodne zapewnienie bezpieczeństwa militarnego każdemu państwu. Na marginesie, zauważam, że Rosja i Chiny są obecnie zaangażowane w promowanie systemowej reorganizacji porządku światowego, odchodzącej od jednobiegunowości Zachodu w Zatoce Perskiej.

Putin nie przebierał w słowach… Oświadczył, że Rosja jest gotowa do szybkiej i odpowiedniej reakcji na wszelkie zagrożenia zewnętrzne i wewnętrzne oraz że zgodnie z Państwowym Programem Uzbrojenia, Rosja koncentruje się na modernizacji swojej triady nuklearnej i armii oraz wzmocnieniu zdolności bojowych Sił Powietrzno-Kosmicznych i Marynarki Wojennej. Wyraźne wspomnienie o triadzie nuklearnej w bezpośrednim kontekście dyskusji o przygotowaniach Zachodu do wojny z Rosją było dobitnym sygnałem dla Donalda Trumpa i reszty NATO.

Omawiając zagrożenie ze strony Zachodu, Putin pośrednio skrytykował nieskuteczność zachodniej presji gospodarczej. Stwierdził, że wszystkie osiągnięcia technologiczne i militarne są osiągane dzięki wykorzystaniu rosyjskiego potencjału naukowego i technologicznego, a wszystko to jest wspierane stałym finansowaniem, które jest możliwe dzięki stabilnej i odpornej gospodarce Rosji. Przypomniał kadetom, że zachodnie próby sparaliżowania Rosji zakończyły się niepowodzeniem i że Rosja stawiła czoła temu wyzwaniu, zwiększając produkcję, produkując nową broń i modyfikując istniejące systemy, aby stawić czoła nowym zagrożeniom.

Uważam, że przemówienie Putina było ostrzeżeniem dla Zachodu, że Rosja nie popełni tych samych błędów, które umożliwiły operację Barbarossa , i że jest gotowa stawić czoła NATO i pokonać je, jeśli to drugie nadal będzie umożliwiało ataki na naród rosyjski.


Wtorkowy poranek zacząłem z Leną i Ryanem w East Calling :

Aktualizacja strategiczna Larry'ego C. Johnsona, 23 czerwca 2026 r.

Dopóki trwają negocjacje, Nima chce odnieść się do najnowszych wydarzeń na froncie USA i Iranu:

Larry Johnson: „Nic innego niż całkowite odejście”: Prezydent Libanu stawia ultimatum w sprawie okupacji Izraela

Wracam do Mario i mojego cygara:

JD VANCE

Wieczór zakończył się występem Sulaimana Ahmeda:

NOWA TECHNOLOGIA WIELODRONOWA IRANU ATAKUJE SAMOLOT F-15, MUZUŁMAŃSKA KOALICJA ZASTĘPUJE IMPERIUM USA CIA Larrym Johnsonem

Oto Pepe z Panem Z, przekazujący wieści ze spotkania w Szwajcarii:

PILNE: ARABIA SAUDYJSKA WŁAŚNIE PORZUCIŁA AMERYKĘ - Czy pakistański parasol nuklearny obejmie teraz Arabię ​​Saudyjską?

PRZYWRÓCIĆ KARĘ ŚMIERCI! Konferencja Konfederacji Korony Polskiej

PRZYWRÓCIĆ KARĘ ŚMIERCI! Konferencja Konfederacji Korony Polskiej

,23 czerwca 2026

TVP Rzeszów_screenshot

Domagamy się śmierci dla zbrodniarzy! Działamy i działać będziemy na rzecz przywrócenia kary głównej, do Kodeksu Karnego, dla seryjnych dzieciobójców, zwyrodnialców, dla pedofilów, dla tych, którzy podają dzieciom substancje narkotyczne, dla nich wszystkich kara śmierci jest jedyną, sprawiedliwą odpłatą.

Czeski polityk ostro o Ukrainie, UPA i Zełeńskim. Broni Polski mocniej, niż rząd w Warszawie. „Ukraina przyznaje się do kolaboracji z nazistami”

Czeski polityk ostro o Ukrainie, UPA i Zełeńskim.

Broni Polski mocniej, niż rząd w Warszawie.

„Ukraina przyznaje się do kolaboracji z nazistami”

23.06.2026 nczas/czeski-polityk-ostro-o-ukrainie-upa-i-zelenskim-broni-polski-mocniej-niz-rzad-w-warszawie-ukraina-przyznaje-sie-do-kolaboracji-z-nazistami

Tomio Okamura.
NCZAS.INFO | Przewodniczący czeskiej Izby Poselskiej Tomio Okamura. / Fot. PAP/CTK

Przewodniczący ruchu Wolność i Demokracja Bezpośrednia (SPD) oraz przewodniczący czeskiej izby poselskiej Tomio Okamura w ostrych słowach skrytykował Ukrainę, odradzanie się nazizmu i banderyzmu w Kijowie oraz opowiedział się za Polską. „Odmawiamy finansowania Ukrainy, która przyznaje się do kolaborantów z nazistami” podkreślił czeski polityk.

Okamura to czesko-japoński przedsiębiorca i przewodniczący czeskiej izby poselskiej. Urodził się w Tokio, matka była Morawianką, a ojciec miał pochodzenie japońsko-koreańskie.

W poniedziałek wieczorem ostro potępił Kijów i banderyzm oraz stanął po stronie Polaków.

„Nawet Polacy mają już dość tego, że ukraińskie państwo 🇺🇦 oficjalnie przyznaje się do kolaborantów, którzy mordowali Czechów, Polaków i Żydów. Kiedy Polacy zaprotestowali przeciwko temu, Ukraińcy zaczęli ich wulgarnie obrażać” – napisał Okamura na X.

„Odmawiamy finansowania Ukrainy, która przyznaje się do kolaborantów z nazistami. Odmawiamy, by takie państwo wstąpiło do UE i NATO! Kiedy ktoś zaprotestuje przeciwko temu, że ukraiński prezydent oficjalnie przyznaje się do ukraińskich rzeźników, którzy dokonywali ludobójstwa, Ukraińcy są jeszcze bardziej urażeni. A gdzie jest pan prezydent Petr Pavel? Dlaczego nie wypowie się na temat tego, że jego ukraińscy przyjaciele przyznają się do morderców, którzy mordowali także Czechów?” – zapytał czeski polityk.

Następnie odniósł się do nazwania jednej z ukraińskich jednostek imieniem „Bohaterów UPA”. Okamura przypomniał, że UPA odpowiedzialna jest za „masakry nawet kilkuset tysięcy Polaków, Żydów, Czechów i Ukraińców na Ukrainie podczas drugiej wojny światowej”. Wspomniał też o odebraniu przez Karola Nawrockiego Orderu Orła Białego Wołodymyrowi Zełeńskiego.

„W weekend na Ukrainie wybuchła antypolska 'burza’. Były ukraiński minister spraw zagranicznych Dmytro Kułeba oświadczył, że polski prezydent 'nienawidzi Ukraińców jako fenomen’. Radykalny ukraiński nacjonalista i dowódca ochotniczej armii Dmytro Jarosz nazwał rzekomo polskich polityków ’sprzedanymi dziwkami’. Pojawiło się też twierdzenie ukraińskiej dziennikarki, że po tym, jak Zełeński został ostrzeżony przed konsekwencjami swojego kroku, miał rzekomo wulgarnie skomentować sprawę: 'Je**ć Polaków.’ Ukraińcy masowo wysyłają swoje odznaczenia do Warszawy” – czytamy we wpisie.

Przytoczył też atak szefa ukraińskiego MSZ Andrija Sybihy, który „ostro zaatakował Polskę oraz prezydenta Nawrockiego”. Wspomniał też o zwrocie kolejnych orderów ze strony Ukraińców. Przytoczył także słowa szefa kancelarii prezydenta Zbigniewa Boguckiego, który podkreślił, że „przedstawiciele ukraińskich urzędów zwracają polskie odznaczenia lekką ręką, zapominając, że te same ręce były wyciągnięte po pomoc, a ta pomoc przyszła z polskich rąk: od polskiego rządu, samorządów, organizacji pozarządowych i milionów Polaków”.

„Polska dziennikarka Arleta Bojke z Channel Zero opublikowała komentarz do skandalu z nazwaniem ukraińskiej jednostki 'Bohaterów UPA’. Według Bojki, która powołuje się na oświadczenie byłego ukraińskiego posła Ihora Mosijczuka, Zełeński rzekomo użył wulgarnych wyrażeń do opisu Polski i Polaków i był świadomy tego, co jego krok wywoła. 'Kiedy do Zełeńskiego przyszli ludzie i powiedzieli mu, by nie nazywał tej ukraińskiej jednostki po UPA, że to rozdrażni Polaków, Wołodymyr Zełeński rzekomo odpowiedział: 'Je**ć Polskę i Polaków’” – napisał przewodniczący czeskiej izby poselskiej Tomio Okamura.

Szkoda, że władze Czech bardziej upominają się o pamięć Polaków, niż niby-polski rząd.

Anty-szczepionkowcy vs pro-szczepionkowcy: Oblicza prawdy

Antyszczepionkowcy vs proszczepionkowcy: oblicza prawdy

Jarek Kefir

Antyszczepionkowcy vs proszczepionkowcy: oblicza prawdy

Koncerny farmaceutyczne, zwolennicy szczepień i ich histeria podgrzewana przez media

Artykuł odnośnie histerii, jaką wykreowali medialni i farmaceutyczni socjotechnicy wokół szczepień. Rekordy w generowaniu negatywnych emocji bije rzekoma epidemia odry (kilka zachorowań), która ma być w Polsce. Zrobiono to z dwóch powodów. Powód pierwszy – planowane wycofanie szczepionki MMR i zastąpienie jej nowszą. W związku z tym, trzeba opróżnić magazyny. Powód drugi – przykręcono śrubę w sprawie szczepień. Planuje się comiesięczne sprawdzanie kart szczepień u dzieci. Gdy brakuje jakichś szczepień – dzieci takie mają nie być przyjmowane do żłobków i przedszkoli.

Są to tzw. „miękkie sankcje administracyjne” – czyli przemoc aparatu państwowego w celu wymuszenia procedury medycznej. Artykuł, który wkleiłem poniżej, porusza rzadko podejmowane zagadnienia, czyli walkę zwolenników szczepień (czasami są oni wprost opłacani przez koncerny – trolle, hasbara) z przeciwnikami szczepień.

W Polsce i w krajach byłego bloku wschodniego kładzie się duży nacisk na przymus szczepień, ponieważ chce się w ten sposób ograniczyć przyrost naturalny. Inaczej jest w krajach Europy zachodniej – tam zmieniła się mentalność i dzieci rodzi się już mniej. Celem głównym jest zmniejszenie liczebności światowej populacji, o czym mówił zaangażowany w interesy farmaceutyczne Bill Gates. Którego :dobroczynność” polega na promowaniu i kupowaniu szczepionek w firmach farmaceutycznych, których akcje posiada.

Wstęp: Jarek Kefir

W debacie na temat szczepień religijna histeria bierze górę na racjonalizmem

„We wczesnych latach 1980. świat obiegły szokujące nagłówki gazet, donoszące o aktach przemocy wobec lekarzy i personelu medycznego klinik aborcyjnych z rąk członków fundamentalistycznych grup religijnych. Pierwszym z odnotowanych przypadków było uprowadzenie przez trzech mężczyzn, utożsamiających się z ruchem antyaborcyjnym Armia Boga, Hectora Zevallosa – lekarza i jednocześnie właściciela kliniki aborcyjnej – oraz jego żony. Porywacze przetrzymywali uprowadzonych przez 8 dni. Od tego czasu zaczęły mieć miejsce kolejne przypadki kidnapingu, podkładania bomb w klinikach, zabójstw oraz prób zamordowania członków personelu medycznego, a także innych zwolenników prawa kobiet do wolnego wyboru w sprawie aborcji; odnotowano też setki gróźb śmiercią oraz ponad 150 aktów napaści i pobicia. Stali za tym ekstremalni aktywiści antyaborcyjni. Od tej pory tego typu incydenty zaczęły szerzyć się nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale też w Kanadzie, Australii i Nowej Zelandii.

I jak na razie niewiele się w tej kwestii zmieniło. W 2012 roku eksplodowała bomba podłożona w klinice Planned Parenthood w Grand Chute w stanie Wisconsin. W tym samym roku bomba zapalająca wywołała pożar w budynku Ladies Clinic w Pensacoli na Florydzie, przed którym w 1994 roku zastrzelono lekarza Johna Brittona oraz jego ochroniarza Jamesa Barretta. W owej klinice zdetonowano bombę już w 1984 roku, dokładnie w dniu Bożego Narodzenia. Jak zeznało później czterech sprawców tego czynu – był to „urodzinowy prezent dla Jezusa”.

Działania fanatycznych przeciwników aborcji – sprawców opisanych powyżej aktów przemocy – wprawiają w osłupienie. Jak to możliwe, że tak zagorzali zwolennicy ochrony życia poczętego, potępiający prawo kobiet do wolnego wyboru w sprawie aborcji, są w stanie dokonywać tak agresywnych czynów, tak zajadle protestować, grozić śmiercią i brać udział w kampaniach oszczerstw? W jaki sposób fundamentalne poglądy w kwestii ochrony życia mogą doprowadzić do tak, na pierwszy rzut oka, sprzecznego zachowania – zabijam, bo stoję na straży przykazania „nie zabijaj”?

Tak wygląda właśnie sposób myślenia religijnych terrorystów. Są tak bardzo oddani, ich zdaniem, słusznej sprawie, bez względu na jej niedorzeczność, że nie dostrzegają sprzeczności w swoim postępowaniu, mimo że bije ona po oczach. Tego typu goście to bez dwóch zdań „kompletne świry”.

Szaleństwo zwolenników szczepień

Być może wy również, czytając najświeższe doniesienia prasowe, dostrzegacie podobieństwa pomiędzy zachowaniem antyaborcyjnych aktywistów i histerycznie usposobionych rzeczników walki z członkami domniemanego ruchu antyszczepionkowego. Szaleństwo, jakie ogarnia tych ostatnich, jak nic przypomina obłęd fanatyków zakazu aborcji w szczytowym punkcie ich krucjaty. Grożenie śmiercią i podłożeniem bomby, zaangażowanie w kampanie oszczerstw, zastraszanie członków rodzin osób, które głośno usiłują mówić prawdę o szczepionkach lub tylko wyrażają wątpliwości w kwestii postawy przyjętej przez fanatycznych zwolenników szczepień.

Proszczepionkowcy to ekstremiści, co do tego nie ma wątpliwości. Bo jak inaczej można określić postawę opartą na całkowicie błędnych założeniach przesiąkniętych emocjami, fałszywych przesłankach naukowych i nielogicznym myśleniu? Rzecznicy szczepień ulegają religijnej histerii, tak jak każdy antyaborcyjny fanatyk. Przy czym – co istotne – proszczepionkowcy, w odróżnieniu od fundamentalistów religijnych, nie są jakąś małą, skrajną grupą społeczną. Pośród nich są ludzie z różnych grup zawodowych, społecznych, rasowych i religijnych. Nie uczestniczą we wspólnych niedzielnych nabożeństwach, by przysłuchiwać się kazaniom, które mają umocnić ich przynależność religijną i jednocześnie demonizować niewiernych.

Zamiast tego gromadzą się wokół ołtarza mediów głównego nurtu i oddają mu cześć, gdyż one również niestrudzenie bombardują proszczepionkową propagandą, nawracają i demonizują odstępców oraz zapewniają wiernych, że tylko ich stanowisko jest słuszne – powołując się w tym celu na domniemane „setki badań”, które rzekomo potwierdzają bezpieczeństwo i skuteczność szczepień. Każdy, kto nie uległ temu „religijnemu” ferworowi, kto posiada chociaż dwa aktywne neurony i ma wewnętrzną siłę, by wyłamywać się ze stada i samodzielnie docierać do niezależnych wyników badań, musi dostrzec, że postawa zwolenników szczepień jest obarczona jakimś zasadniczym błędem.

Tych legendarnych „setek badań”, na które powołują się proszczepionkowcy, w rzeczywistości nie ma. Istnieją natomiast setki badań, o których „nie mówi się głośno, które się lekceważy, a nawet selektywnie recenzuje, przymykając oko na dane o skutkach ubocznych szczepień”. Domyślam się, że dziennikarze mediów głównego nurtu jakoś te fakty przeoczyli w swoim bez wątpienia skrupulatnym przeglądaniu źródeł, jakie poprzedzało późniejsze oczernianie i mieszanie z błotem tych, którzy mają czelność kwestionować naukową ewangelię. Dlaczego wyniki niezależnych badań nie są powszechnie dostępne, dlaczego próbuje się je ukryć? Bo są one, rzecz jasna, sprzeczne z założeniami proszczepionkowej religii! Najwyżsi kapłani koncernów farmaceutycznych, którzy szerzą naukową ewangelię poprzez swoich misjonarzy, tj. media głównego nurtu i przedstawicieli medycznych, nie mają ochoty na to, by tracić czas na rozważanie odmiennych stanowisk, kwestionujących przesłanie wielebnego $. Ryzyko jest zbyt wielkie. Utrata nawet jednego członka stada mogłaby negatywnie odbić się na wynikach finansowych.

Szkodliwość szczepień: prawda nie lęka się dochodzenia

“To strategia intelektualnych desperatów. Prawda nie lęka się dochodzenia. Jeśli skuteczność szczepień jest dowiedziona, a one same sprzyjają zdrowiu dzieci, to lekarze powinni być otwarci na pytania rodziców, a nawet otwarte dyskusje o zaletach szczepień. Obecnie natomiast mamy do czynienia z bezkrytycznym kultem. Jego wyznawcy mają w nosie dogłębne analizy, a nawet rzetelne dane naukowe. Szczepienia są dobre, bo tak im powiedziano. I to im wystarcza” – czytamy w artykule Mike’a Adamsa, pt. „The Flawed Theory Behind Vaccinations” („Błędna teoria szczepień”).

Lekarzom, wypowiadającym się w mediach, którzy nie zgadzają się ze stanowiskiem zwolenników szczepień i mają odwagę zalecać alternatywne metody immunizacji, grozi oczywiście zniesławienie i prześladowanie, są traktowani jak szarlatani i mogą utracić licencję zawodową. Zaś przekupione media wytrwale papugują mantrę koncernów farmaceutycznych o rzekomo niepodważalnej skuteczności i bezpieczeństwie szczepień. Ale szczepionki nie są ani skuteczne, ani bezpieczne. Nawet „Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych nie dalej jak w 2011 roku orzekł, że szczepionki są “niezaprzeczalnie groźne”. A poza tym, jeśli nie byłyby szkodliwe, to jakim cudem od 1989 roku rząd amerykańskich wypłacił 3 miliardy dolarów tytułem odszkodowań dla osób, które utraciły zdrowie w wyniku szczepień?

Linki w paragrafie powyżej, jakkolwiek nie wyczerpujące tematu, nie są tam po to, by “dowodzić” braku bezpieczeństwa czy nieskuteczności szczepionek. Chcemy tylko pokazać, że w kwestii szczepień nie ma jednoznacznych rozstrzygnięć – innymi słowy, w świetle nauki ich skuteczność i bezpieczeństwo wcale nie są tak oczywiste. Przeciwnicy szczepień nie są szaleńcami, zwolennikami teorii spiskowych czy ludźmi, który bezkrytycznie wierzą w powielane plotki internetowe. Publiczna debata w tej kwestii niewątpliwe ma miejsce, lecz po obydwu jej stronach powinny zasiąść osoby myślące racjonalnie.

Czy antyszczepionkowcom coś nie styka na złączach?

Antyszczepionkowcy zdaniem proszczepionkowców to osoby tępe, niepełnosprawne umysłowo. A dokładnie tacy są właśnie autorytarianie („Nie zamierzam szczepić moich dzieci. Uważam, że szczepionki prowadzą do zaburzeń psychicznych!” „Chcesz przez to powiedzieć, że jesteś… zaszczepiona?”) Dalsza dyskusja na temat bezpieczeństwa i skuteczności szczepień wykracza poza zakres tego artykułu. Więcej informacji na ten temat można znaleźć w gorąco rekomendowanym przez nas filmie dokumentalnym z 2013 roku, autorstwa Gary’ego Nulla, pt. „Cicha epidemia: nieopowiedziana historia szczepionek”.

Nie ma potrzeby, by ktoś godził się (lub nie) z faktem, że szczepionki są szkodliwe i nieskuteczne, chodzi o to, by przynajmniej zdał sobie sprawę, że w tej kwestii konieczna jest niewymuszona, szczera debata. Tymczasem rzecznicy szczepień zamiast udziału w otwartej, racjonalnej dyskusji, wolą uciszać oponentów – wykrzykując na całe gardło, stosując pogróżki i uciekając się do ataków ad hominem. Skoro dowody na nieszkodliwość szczepionek są jednoznaczne, to skąd obawy przed jawną, publiczną rozmową na ten temat?

Nagłówki mediów głównego nurtu donoszą, że antyszczepionkowcy są rozhisteryzowani, nierozsądni i nadmiernie emocjonalni, proszczepionkowcy – racjonalni, rozsądni i posiadają wiedzę naukową, a jakże by inaczej. Jak w przypadku większości artykułów pisanych zgodnie z narzuconą linią redakcyjną, jest dokładnie na odwrót. Krytycy szczepień to osoby zwykle dobrze poinformowane, znające wyniki badań, a w każdym razie, przynajmniej sceptycznie nastawione do oficjalnej szczepionkowej narracji. Mistrzami tyrad w histerycznym tonie są rzecznicy szczepień. Nie są w stanie przyjąć do wiadomości, że władze niekoniecznie muszą działać w interesie obywateli. Czują się zagrożeni obecnością tych, którzy kwestionują decyzje rządzących. Nie mogą zaakceptować faktu, że biznes szczepionkowy jest wielką ściemą, którego celem jest napychanie portfeli garstki zasiadającej na górze piramidy, kosztem cierpienia całej reszty, bo ich światopogląd w kwestii bezpieczeństwa i skuteczności szczepionek po prostu by runął. Nasze władze (Bóg) kochają nas. Nigdy by nas nie skrzywdziły. To my mamy rację. Ci, którzy podważają decyzje rządzących, są źli. Należy się ich pozbyć lub zmusić do konformizmu. Brzmi to niczym hasła fundamentalnej chrześcijańskiej krucjaty, nieprawdaż? Albo niczym słowa amerykańskiego żołnierza piechoty (albo generała), co?

Czy chrześcijanie powinni szczepić dzieci?

Spójrzmy na artykuł Jesse Johnsona pt. „Antyszczepionkowcy a narcyzm epistemologiczny” (“Anti-vaxxers and epistemological narcissism”), będący odezwą do chrześcijańskich rodziców – przeciwników szczepień. Autor tego tekstu nawiązuje do ostatnich przypadków zachorowań na odrę w Kalifornii i w Arizonie i obwinia za to oponentów szczepień; w podobnym duchu są artykuły tutaj i tutaj. Piszący tego typu teksty całkowicie pomijają fakt, że „nie ma żadnych dowodów, które pozwoliłyby postawić znak równości pomiędzy zaszczepieniem i prawdziwą odpornością”. Johnson najpierw podkreśla, że tekst skierowany jest do chrześcijańskich rodziców, którzy podjęli decyzję o nieszczepieniu swoich dzieci, następnie opowiada bajki na temat odry, po czym (uwaga) wymienia „cztery przyczyny, dla których chrześcijanie powinny szczepić swoje dzieci”:

  1. Szczepienia są formą powszechnej łaski, która dramatycznie zmieniła świat na lepsze (Księga Rodzaju 3:18; Psalm 145:9-16; Mateusz 5:44-45; Dzieje Apostolskie 14:16-17). Udział w błogosławieństwie powszechnej łaski, której doświadcza społeczeństwo po upadku Wieży Babel, oznacza, że łączymy się jako narody, a ona sama – [łaska, czyli szczepienia] – czyni nasze życie lepszym (Księga Rodzaju 9:6, Druga Księga Królewska 12:2, Łukasz 6:33). Pracujemy, pobieramy się i chronimy się wzajemnie. Podstawową metodą tej ochrony są szczepienia przeciwko chorobom, które prześladowały członków kultur, które się nie szczepiły.
  2. A zatem zaszczepienie się jest formą miłości bliźniego (Księga Lewicka 19:18; Mateusz 5:43, List do Rzymian 13:8-10, List Jakuba 2:8). Wiedząc, że ktoś jest zbyt mały, młody lub słaby, by go zaszczepić, chronimy go dzięki temu, że sami jesteśmy zaszczepieni.
  3. Nie dajemy się zwieść rozsiewanym w Internecie plotkom, skutecznie zdyskredytowanym już dawno temu (Księga Hioba 12:20; Księga Przysłów 13:16). Nie oznacza to oczywiście, że ślepo wierzymy we wszystko, co dociera do nas ze świata „nauki”. Cechuje nas raczej zdrowy sceptycyzm, ale w przypadku szczepień możemy go porzucić, bo świat nauki jednomyślnie zapewnia, że szczepionki są bezpieczne (a dodatkowo, zalecane w większości stanów). Uchybiamy rozumowi, kiedy wierzymy w niepotwierdzone, zdyskredytowane plotki, zamiast przyjąć oczywisty fakt, że odra kiedyś wzbudzała grozę i że już od dawna tak się nie dzieje.
  4. Chrześcijanie biorą na siebie ryzyko, by powiększać wspólne dobro. Nie uczymy naszych dzieci, że „na pierwszym miejscu stawia się bezpieczeństwo”. Najpierw „Samemu Bogu cześć i chwała! (Soli Deo Gloria!), potem cała reszta. Chrześcijanie zwykli byli to rozumieć. Postawa moralna Jonathana Edwardsa, który zaraz po objęciu posady rektora Uniwersytetu Princeton poddał się szczepieniu przeciwko ospie wietrznej, wskutek czego zmarł, była kiedyś normą. Niewłaściwą postawą moralną, przyjmowaną w związku ze śmiercią Edwarda, jest „unikanie szczepień”. Należy „pogodzić się z ryzykiem wkalkulowanym w szczepienia na rzecz lepszej kondycji społeczeństwa”.

Czy przeciwnik szczepień jest grzesznikiem?

Biblia zakazuje wiernym ulegania internetowym plotkom, i to podobno nawet w dwóch osobnych rozdziałach – zaskoczyła nas ta informacja. Najwyraźniej profetyczny walor tej książki nie został doceniony. Zastanawiają też nauki płynące z faktu śmierci z powodu szczepionki przeciw ospie wietrznej – to podobno świetny przykład tego, jak dobrą rzeczą jest pogodzenie się z „wkalkulowanym ryzykiem”. Istna mentalna gimnastyka? Jak wam idzie?

Johnson kończy swe wywody następującym stwierdzeniem: „Uznałem, że jest to swoista szara strefa dla chrześcijan, sytuacja nie do końca jasna, i że w związku z tym przeciwnika szczepień nie można uznać wprost za grzesznika. Można natomiast, w oparciu o zapisy biblijne, odwołać się do przenikliwości i mądrości wiernego następującymi słowami: nie niwecz szczytowych osiągnięć nauki, dotyczących kwestii społecznych, tylko z powodu epistemologicznego narcyzmu”. “Epistemologiczny narcyzm”, że co? Zasadniczo pojęcie to oznacza “pragnienie posiadania zbyt rozległej wiedzy”. Drodzy czytelnicy, usłyszeliście to po raz pierwszy właśnie tutaj. Ten, kto chce zbyt wiele wiedzieć i kwestionuje decyzje autorytetów, jest pod wpływem złego! Szybko, wyłączcie przeglądarkę, zanim skażecie własną duszę na wieczne potępienie!

O ile przeciętny, liberalny ateista pomysł przeczesywania tekstów biblijnych w poszukiwaniu proszczepionkowych argumentów uznałby zapewne za dosyć żenujący, jego własny sposób rozumowania nie tak znowu bardzo się różni. Nie ma większego znaczenia, czy twoja wiara w dobroczynność szczepień opiera się na zapisach biblijnych, czy też na nieistniejących danych naukowych, wypluwanych przez tuby medialne – w obydwu wypadkach mamy do czynienia z klasycznym zachowaniem stadnym, popartym argumentacją przepełnioną emocjami, a nie z podejmowaniem decyzji w oparciu o wiarygodne wyniki badań oraz logikę.

Ekstremalne zachowania wyznawców religii szczepionkowej nabierają na sile

Są one coraz bardziej agresywne – stanowią niemalże dokładne odzwierciedlenie aktów przemocy w wykonaniu fanatycznych aktywistów antyaborcyjnych.

„Groźby śmierci pod adresem lekarzy, którzy dzielą się ważnymi informacjami na temat wątpliwego bezpieczeństwa szczepionek. Lekarz, przekazujący opinii publicznej informacje na temat szczepień, otrzymuje pogróżki o podłożeniu bomby. Odwołano cykl wykładów. Swoboda wypowiada słów, zabierania głosu i wygłaszania opinii jest naszym prawem wrodzonym, nabytym w momencie przyjścia na ten świat. Wolność słowa nie jest luksusem i z pewnością nie otrzymujemy jej od rządu. W Australii, a także w narastającym tempie w Stanach Zjednoczonych, niektóre opinie można wyrażać z większą swobodą niż inne.

W notatce prasowej z 27 stycznia, wieloletnia nauczycielka i specjalistka ds. szczepień doktor Sherri Tenpenny napisała, że odwołuje cykl wystąpień zaplanowanych w Brisbane, Sydney, Adelaide, Melbourne i Gold Coast. Przyczyną anulowania wykładów były głosy proszczepionkowych ekstremistów, wzywające do przemocy wobec właścicieli (i członków ich rodzin) obiektów, w których miały odbyć się seminaria na temat zdrowia, a także pogróżki o podłożeniu bomby w kilku zarezerwowanych budynkach. Druga z wykładowczyń, Stephanie Messenger, która solidarnie z doktor Tenpenny podjęła decyzję o anulowaniu odczytów, powiedziała: „Dożyłyśmy czasów, w których uczestnikom seminariów nie można zapewnić bezpieczeństwa. Niektórzy z nich zamierzali wziąć ze sobą małe dzieci. Groźby są uporczywe. Nie jesteśmy w stanie zagwarantować, że przybyłym gościom nie stanie się nic złego”. Niestety sprawcy tych pogróżek nadal są na wolności.”

Uciszanie przeciwników szczepień

Dosyć wyraźnie widać, że osoby kwestionujące zasadność szczepień ucisza się, a w mediach głównego nurtu oczernia. W rzeczywistości proszczepionkowcy tak bardzo obawiają się każdego, kto krytykuje ich religię, że muszą wygrażać śmiercią nie tylko lekarzom, którzy są przeciwni szczepieniom, ale też niczemu winnym obywatelom, którzy chcą usłyszeć, co do powiedzenia mają krytycy szczepień. Przeciętny liberał oburzał się z powodu „ataku na wolność słowa”, obklejając strony fejsbuka hasłem „Je suis Charlie”, solidaryzując się w ten sposób z ofiarami masakry w redakcji Charlie Hebdo. Ale kiedy usiłuje się zamknąć usta prelegentom, którzy chcą mówić o szkodliwości szczepionek, grożąc im śmiercią – przeciętny liberał nie dostrzega problemu.

Wyłamywanie się z tłumu wiąże się z wieloma problemami i w pewnym sensie jest niebezpieczne – oznacza ostracyzm, zniesławienie, okazjonalne naplucie w twarz. Jeśli znajdziesz się pod ostrzałem rozhisteryzowanego proszczepionkowca, to musisz się liczyć nawet z utratą życia. Poczytaj na Wikipedii o antyaborcyjnej przemocy – czy naprawdę te zachowania różnią się aż tak bardzo od tego, co robią fanatyczni rzecznicy szczepień?

Grożenie śmiercią krytykom szczepień nie jest niczym nadzwyczajnym. Profesor Garth L. Nicolson, specjalista od patologii molekularnej, kierownik i główny pracownik naukowy w Instytucie Medycyny Molekularnej w Huntington Beach, w Kalifornii, prowadzi wykłady na uniwersytetach medycznych w Stanach Zjednoczonych i w Australii. Jest dobrze wykwalifikowanym, szanowanym biochemikiem, znanym z opracowania przełomowego modelu błon komórkowych. Kiedy dowiedział się o nieetycznym testowaniu skażonych szczepionek na więźniach w Teksasie (i zaczął dzielić się tą wiedzą), które później podawano żołnierzom walczącym w pierwszej wojnie w Zatoce Perskiej, zaczął otrzymywać pogróżki śmierci.

Doktor Nicolson opowiedział, co mu się przytrafiało, kiedy on i inni naukowcy pozyskali wiedzę na temat eksperymentów w teksańskich więzieniach a także na temat skutków ubocznych szczepień, jakie pojawiły się wśród żołnierzy amerykańskich w Zatoce Perskiej: „Zmuszono nas do opuszczenia Teksasu. Miałem wówczas pełny etat profesorski i byłem szefem katedry na Uniwersytecie w Teksasie, ale zostałem dosłownie zmuszony do wyjazdu, bo przebywanie w tamtym miejscu stawało się zbyt niebezpieczne. Kilku moich kolegów uśmiercono. Mojemu przełożonemu strzelono w tył głowy w jego biurze, gdyż zamierzał mówić głośno o eksperymentach na więźniach. Sytuacja zaczęła robić się coraz bardziej poważna”.

Skoro usiłuje się wyeliminować tych, którzy otwarcie chcą mówić prawdę, to najwyraźniej za kulisami badań nad szczepionkami dzieje się coś paskudnego i niepokojącego. Osobą, którą podobno straszono śmiercią, był również wieloletni badacz skutków ubocznych szczepień doktor Andrew Moulden. Zmarł w tajemniczych okolicznościach w 2013 roku. Niektórzy twierdzą, że miał atak serca, inni, że popełnił samobójstwo (mimo, że nie miał ku temu powodów).

Pogróżki od trolli koncernów farmaceutycznych

Grożenie śmiercią oraz ekstremalna wściekłość, wyrażana w „religijnym ferworze” przez fanatycznych rzeczników szczepień, nie powstrzymuje niektórych niezależnych badaczy od mówienia prawdy. Wówczas straszy się ich możliwością utraty pracy: „Kardiolog z Arizony: Nie szczepcie dzieci, zamiast tego stosujcie dietę paleo. Doktor Jack Wolfson uważa, że lepsza niż szczepienia jest zmiana stylu życia. Pomimo ostatniego wykrycia ogniska odry w kalifornijskim Disneylandzie, doktor z Paradise Valley w Kalifornii uważa, że dzieci nie należy szczepić, bo choroby wieku dziecięcego powinny zostać przechorowane. „Odrę, świnkę, różyczkę i ospę wietrzną należy przechorować, dzieci mają do tego prawo” – powiedział doktor Jack Wolfson z Wolfson Integrative Cardiology w Paradise Valley. Wolfson nie wierzy w szczepienia – „Nie ma potrzeby, by w celu wzmocnienia systemu odpornościowego wstrzykiwano nam i naszym dzieciom chemikalia”. Doktor Wolfson uważa ponadto, że najważniejszą kwestią jest utrzymywanie zdrowego układu odpornościowego. W tym celu należy unikać chemikaliów, dobrze się wysypiać, wykonywać ćwiczenia fizyczne, brać suplementy i dobrze się odżywiać. „Jestem ogromnym fanem diety paleo. Chcę, by nasze dzieci jadły to, co spożywali nasi przodkowie przez miliony lat. To najlepszy sposób na ochronę przed chorobami” – powiedział doktor Wolfson.”

W powyższym stwierdzeniu nie ma niczego kontrowersyjnego. Są to zwyczajowe zalecenia lekarzy, stosujących naturalne kuracje. Może są niekonwencjonalne. Ale przez to nie traci się przecież licencji lekarskiej. Nieprawdaż? Okazuje się, że jest inaczej: „Komisja Lekarska Arizony pełną parą ściga doktora Wolfsona za to, co powiedział. Dodatkowo, tzw. „eksperci” domagają się, by tego typu lekarzy pozbawiać prawa do wykonywania zawodu, bo – choć nie do końca nie wiadomo, w jaki sposób – szkodzą pacjentom. Czy prawo lekarza do niezalecania szczepionek swoim pacjentom było kiedykolwiek przedmiotem dyskusji? Od kiedy to wyrażanie opinii stanowi podstawę do pozbawienia lekarza licencji lekarskiej?”

Dobre pytania. Zdaje się, że w środowisku przesiąkniętym szczepionkową histerią każde odstępstwo od linii partyjnej, tj. od oficjalnych zaleceń w sprawie szczepień, stanowi pretekst do odebrania prawa wykonywania zawodu. Charlie Hebdo to przy tym nic – oto jesteśmy świadkami najgorszego w tej dekadzie ataku na wolność słowa.

Walka i pogróżki wobec naturopatów

Mówiąc dalej o wolności słowa. Moja znajoma – lekarz medycyny naturalnej – opowiedziała mi o e-mailu, jaki otrzymała od Kanadyjskiego Stowarzyszenia Lekarzy Medycyny Naturalnej (Canadian Association of Naturopathic Doctors – CAND), w związku z ostatnimi kontrowersjami w sprawie szczepień. Oto jego fragment:

“Rozumiemy, że w związku z ostatnią burzą medialną z powodu odry, szczepionek i nozod [wytwory chorobowe ludzkich organizmów] członkowie stowarzyszenia mają ochotę zabrać głos i wyjaśnić reporterom, że są w błędzie i że nie rozumieją zasad medycyny naturalnej. Jednakże w tym przypadku potencjalne ryzyko przeważa nad korzyściami, a zatem prosimy, aby wszyscy członkowie zamiast reagować i angażować się bezpośrednio w medialne debaty, kontaktowali się ze Stowarzyszeniem. Jak w przypadku większości incydentów, dziennikarze usiłują wyprofilować dwie strony spornej kwestii. W tym szczególnym przypadku media poszukują przeciwstawnego stanowiska w sprawie szczepień i chcą, by lekarze medycyny naturalnej mieli w tym swój udział, nawet jeśli większość naturopatów przekazuje pacjentom wiedzę na temat szczepień, w tym również na temat ich korzyści. Media, zamiast kierować uwagę na rzeczywiste fakty, będą koncentrować się na drobnych wyjątkach, tak jak uczyniono to we wczorajszym artykule w tygodniku Globe Mail. W tej sytuacji lekarze medycyny naturalnej, decydując się na rozmowę z mediami, ustawiają się na z góry przegranej pozycji”.

W kolejnym fragmencie listu naturopaci są instruowani, żeby w przypadku prób kontaktu ze strony mediów nie reagowali na zaczepki, lecz bezzwłocznie zasięgnęli rady prawników! I to ma być otwarta i szczera debata na temat szczepień?

Wakefield i szczepionka MMR

Pamiętacie doktora Andrew Wakefielda? Istne zło wcielone, oskarżany o utworzenie w pojedynkę ruchu antyszczepionkowego w formie, w jakiej istnieje do dziś. Za to, że ośmielił się zasugerować możliwość istnienia związku (skądinąd całkowicie uzasadnionego i możliwego) pomiędzy podaniem szczepionki MMR i pojawieniem się autyzmu u podatnej części populacji, został wystawiony na nikczemną i zajadłą medialną kampanię oszczerstw, mającą na celu skłonienie go do porzucenia pracy badawczej. Niestety, kariera tego człowieka legła w gruzach:

Doktor Wakefield wypowiadający się we wspomnianym już powyżej filmie dokumentalnym pt. “Cicha epidemia: nieopowiedziana historia szczepionek”: „Problemy ze szczepionkami w ogóle, a w szczególności z MMR, są znaczenie większe, niż przypuszczano. Już jako lekarz i naukowiec zacząłem kwestionować bezpieczeństwo szczepionek w latach 1990-1991. Im bardziej się w to zagłębiałem, tym bardziej byłem zaniepokojony. Odpowiedzi na pytania, które wysyłałem do władz, były niesatysfakcjonujące i nienaukowe. W większej mierze osadzone w systemie wierzeń, nadziei i myśleniu życzeniowym, niż oparte na twardych, niezbitych, naukowych faktach. Im bardziej szukałem i im więcej do mnie docierało, tym bardziej stawałem się zaniepokojony. Nie tylko z tego powodu, że nie przeprowadzono żadnych badań odnośnie bezpieczeństwa szczepionek, ale również dlatego, że w ogóle nie było potrzeby ich wytwarzania, a w pierwszym rzędzie szczepionki przeciwko śwince. I nie jest to moja opinia, ale opinia Centrum ds. Kontroli Chorób (Control Disease Centre – CDC) oraz innych organów regulujących kwestię szczepień w Wielkiej Brytanii. Szczepienia zostały wprowadzone na rynek w celach handlowych, w interesie wielkich koncernów farmaceutycznych, a nie w interesie społecznym!”.

Toż to przecież bluźnierstwa! A zatem nic dziwnego, że doktora Wakefielda przedstawiano jako wcielenie współczesnego szatana. Równie dobrze mógłby powiedzieć, że Jezus nigdy nie istniał. Pogróżki śmiercią, oszczerstwa, publiczne ścinanie głów (nie dosłownie, ale wszystko przed nami) wyraźnie pokazują, że proszczepionkowcy postrzegają domniemany ruch antyszczepionkowy jako poważne zagrożenie, coś, czego należy się pozbyć każdym możliwym sposobem.

Przy czym na początek postawmy sprawę jasno: nie ma de facto czegoś takiego jak „ruch antyszczepionkowy”:

Oto co pisze Levi Quackenboss w artykule pt. “Nie istnieje ruch antyszczepionkowy”: „Nie ma czegoś takiego jak “ruch antyszczepionkowy”. „Ruch” to rozwijająca się organizacja, zrzeszająca wiele osób, które chcą osiągnąć określony cel. Rodzice, którzy nie chcą szczepić swoich dzieci, nie mają „wspólnego celu”. Nie istnieje żaden docelowy poziom odsetek osób niezaszczepionych, do którego chcą potajemnie dobić. Nie mają żadnego planu, by kogokolwiek do czegokolwiek zmuszać. Nie ma żadnej ustalonej daty ogłoszenia zwycięstwa. Ci, którzy chcą być zwolnieni z obowiązku szczepień, mają tylko jedną cechę wspólną: nie dbają o to, co robisz ze swoim dzieckiem w kwestii szczepień. Koncentrują się na swoim. Ruch proszczepionkowy jest wspierany finansowo w formie gotówki, dotacji oraz dzięki sile ludzkiego umysłu przez ludzi, którzy bogacą się na produkcji i sprzedaży szczepionek.

Jasne, że mają oni też do dyspozycji niezastąpioną armię żołnierzy piechoty, nie do końca intelektualnie stabilnych, ale siła napędowa pochodzi z wyższego poziomu. Celem ruchu proszczepionkowego jest osiągnięcie 100% podporządkowania się programowi szczepień. A ci, którzy chcą być zwolnieni z obowiązku szczepień? Oni nie przejmują się tym, czy ktoś stosuje się do zaleceń. Ruch proszczepionkowy przyłączył się do grupy lokalnych wydziałów zdrowia po to, by dotrzeć do ustawodawców stanowych i przekonać ich do wprowadzenia przepisów, które pozwalałyby na odbieranie praw rodzicielskich tym, którzy uchylają się od obowiązku szczepień. A ci, co nie chcą szczepić? Ich nie interesuje, w jaki sposób inni dbają o zdrowie swoich dzieci, a zatem nie mów im, jak mają zajmować się własnymi. Ruch proszczepionkowy nawiązuje kontakty z mediami, będącymi własnością koncernów farmaceutycznych, by ci wyzywali na wizji rodziców, którzy nie chcą szczepić swoich dzieci, od ignorantów i nieuków.

Wsparcie medialne zwolenników szczepień

A ci rodzice? Większość z nich nie ma przyjaciół w mediach, a nawet gdyby mieli, z pewnością nie obrzucaliby nikogo błotem. Dlaczego? Bo mają w nosie stanowisko i opinie innych na temat szczepionek. W 1853 roku parlament brytyjski przyjął ustawę o obowiązkowych szczepieniach przeciwko ospie wietrznej. Za niestosowanie się do tych przepisów groziła kara grzywny, a za uchylanie się od jej zapłacenia – więzienie. To doprowadziło do masowych demonstracji członków klasy pracującej. Protestowały też znane osoby, a nawet członkowie parlamentu. 1885 roku z powodu ponad 3000 spraw sądowych w toku, i to tylko w jednym hrabstwie, protestowało 20 000 osób. Ostatecznie w 1898 roku dopuszczono możliwość zwolnienia z obowiązku szczepień z przyczyn religijnych lub etycznych. Odstąpiono też od karania za brak szczepień, a rodzicom nieprzekonanym co do bezpieczeństwa i skuteczności szczepień, dano możliwość uzyskania zwolnienia. Ale był jeden „haczyk” – kto chciał otrzymać zwolnienie, musiał spełnić pewne wymagania urzędnicze do czasu ukończenia przez dziecko 4 roku życia.

Jak można było się spodziewać, wielu urzędników nie zgadzało się na wykonywanie tych obowiązków, a w związku z tym idea wolnego wyboru w kwestii szczepień zaczęła kuleć. W wyniku presji społecznej w 1907 roku rząd brytyjski ostatecznie uchwalił Ustawę w sprawie szczepień. Zgodnie z nią każdy rodzic mógł uzyskać pozwolenie na odstąpienie od obowiązku szczepień. Wystarczyło wysłać do lokalnego urzędnika odpowiadającego za politykę szczepień podpisaną deklarację, w której należało wyrazić obawę, że szczepienia mogą zaszkodzić zdrowiu dziecka. W 1907 roku aż 17% brytyjskiej populacji uzyskało status zwolnionych. Był to początek współczesnej polityki, pozwalającej na odstąpienie od obowiązku szczepień z przyczyn światopoglądowych – zrodzonej w efekcie uciążliwego wtrącania się rządu i władz lokalnych w prawa rodzicielskie. To, moi drodzy, był ruch antyszczepionkowy. W 2015 nie istnieje żaden ruch antyszczepionkowy, ale proszczepionkowcy, nie zniechęcajcie się. Nadal rzucajcie obelgami w mediach, nawijajcie bez krępacji z lokalnymi legislatorami. Prześladujcie niemowlęta, by wstrzykiwać im szczepionki, których wy sami już od dziesięcioleci nie otrzymujecie. Trajkoczcie o ruchu antyszczepionkowym, a ci, którzy uchylają się od obowiązku szczepień, na pewno dadzą wam jakiś nowy pretekst, abyście mieli kolejny temat do obgadania – zanotujcie moje słowa. Ci, którzy nie pamiętają przeszłości, są skazani na jej powtarzanie.”

Ruch antyszczepionkowy

Nie ma ruchu antyszczepionkowego, a proszczepionkowcy i tak z nim zacięcie walczą, na każdym froncie. Dlaczego tak się dzieje? Ten cytat z Biblii chyba pasuje w tym miejscu: „Ucieka występny [lub atakuje], choć go nikt nie goni [lub nie atakuje] – Księga Przysłów 28.

Przywodzi to na myśl rozmowy chrześcijańskich fundamentalistów na temat „homoseksualnej konspiracji”, zgodnie z którą geje są tak zdeterminowani, że „polują” na osoby heteroseksualne, a zwłaszcza dzieci, by wciągnąć je do swojego „perfidnego” stylu życia. Każdy homoseksualista lub ktoś, kto zna chociaż jedną osobę o takiej orientacji, od razu zwróci uwagę na niedorzeczność takiego sposobu myślenia. Osoby homoseksualne, ogólnie rzecz ujmując, nie dbają o to, jakiej orientacji jesteś ty czy ktokolwiek inny. Oni chcą tylko jednego – by zostawić ich sam na sam z ich życiem seksualnym. Przeciwnicy szczepionek chcą tego samego – mają w nosie, czy szczepisz siebie lub swoje dziecko, chcą tylko prawa do podejmowania swobodnych decyzji w zakresie opieki medycznej i nie chcą, by ich ktokolwiek nękał i prześladował.

Podobnie jak dyskusje o aborcji, tak i debaty na temat szczepień sprowadzają się w istocie do tego, czy masz prawo robić ze swoim ciałem to, co uważasz za stosowne. Fundamentaliści stawiają sprawę jasno – nie masz takiego prawa, bo twoje ciało jest własnością państwa i w związku z tym nie możesz samodzielnie decydować, jakim medycznym procedurom poddajesz się ty czy twoje dziecko. Zdaje się, że w celu uciszenia tych, którzy nie podzielają ich poglądów, ci szaleńcy byli w stanie sięgnąć po naprawdę ekstremalne metody, podobne do tych, którymi posługiwali się przed nimi fanatyczni przeciwnicy aborcji. To zadziwiające, jak wielu lewicowców, którzy żarliwie opowiadają się za wolnością wyboru w sprawie aborcji, popiera jednocześnie przymusowe szczepienia. Przypuszczam, że słowo „wybór” jest bardziej giętkie, niż myślałam, lub wykracza znacznie poza zakres słownikowej definicji.

Aby lepiej zrozumieć, w jaki sposób ta cała szczepionkowo debata stawiana jest na głowie i jak proszczepionkowcy manipulują informacjami na własny użytek, obejrzycie materiał filmowy pt. „Antyszczepionkowcy rujnują Disneyland” (j. ang).

Już po 2 minutach oglądania można dostrzec przepełnione złością potępienie i całkowite lekceważenie obaw i pytań stawianych przez członków „ruchu antyszczepionkowego”. Jeden z gospodarzy programu mówi wprost: „Pieprzyć tych ludzi!”. Jaki inteligentny sposób na skłonienie mas do przyjęcia proszczepionkowego stanowiska! Dalej słyszymy, że to bogaci rodzice decydują się nie szczepić, bo uważają, że odsuwanie szczepienia w czasie jest teraz w modzie. Mówią, że w „pewnym sensie winni są też rodzice”, ale że w gruncie rzeczy należy oskarżać tych, którzy stoją za „antyszczepionkową agendą”.

Medialnych przekłamań w sprawie stanowiska antyszczepionkowców jest znacznie więcej

Zdaniem Rexa Murphy’ego, gospodarza programu „Point of View”, przeciwnicy szczepień, tacy jak Jenny McCarthy, przyznają, że “ich potencjał intelektualny jest na poziomie zbutwiałego pniaka, w którym można nawet zamieszkać!”. Co za argument… robi się coraz goręcej, posłuchajcie, co ten koleś mówi do publiczności: „zbyt duża wolność [wyboru] spowodowała, że garstka samolubnych i dogłębnie głupich osób trajkocze o wyssanych z palca krzywdach, by przenieść się z drogi rozsądku i medycyny na ścieżkę własnych, niebezpiecznych fantazji. Postawa antyszczepionkowa jest niesłychanie samolubna, uchylanie się od zaszczepienia dziecka stoi na równi z darmowym korzystaniem z dobrych praktyk innych [czytaj: z dobrodziejstw programów szczepień ochronnych]. Ich dobrą praktyką jest ochrona przed waszą bezgraniczną, nonszalancką niefrasobliwością!”.

W obliczu tej całej antagonistycznej nagonki, podobnie jak w przypadku wielu innych życiowych kwestii, zadajmy sobie pytanie: Co powiedziałby Ghandi? „Bądźcie nieposłuszni!”

Bez względu na to, czy jesteś za, czy przeciwko szczepieniom, prawda jest taka, że szczepionkowa debata wykroczyła daleko poza racjonalne granice. Nad rzeczową dyskusją bierze górę histeria, emocje sięgają szczytu, a obelgi, groźby śmiercią, cofanie licencji lekarskich i kampanie oszczerstw stały się narzędziami w tej grze – przynajmniej na razie. Czy długo jeszcze będziemy czekać na fizyczne ataki, uprowadzenia i pozbawianie życia w imię ochrony zdrowia naszych dzieci zysków koncernów farmaceutycznych?

Autorstwo: Erica Burt Doug DiPasquale
Tłumaczenie: PRACowniA