Neokatechumenat – ks. prof. Michał Poradowski

Neokatechumenatks. prof. Michał Poradowski

[Co piszą o sobie:

Droga od początku pontyfikatu papieża Franciszka, od 2013 roku, czuła się wspierana i podtrzymywana przez papieża Franciszka: podczas różnych spotkań, które odbyły się w tych latach. Zawsze okazywał nam swoją ojcowską bliskość, a my darzyliśmy go miłością. W szczególności z przyjemnością wspominamy wysłanie wielu rodzin z Drogi na misję na różne kontynenty oraz jego słowa z okazji 50 lat Drogi Neokatechumenalnej, 5 maja 2018 r.: „Drodzy bracia i siostry, wasz charyzmat jest wielkim darem Bożym dla Kościoła naszych czasów. Dziękujemy Panu za te pięćdziesiąt lat… Towarzyszę wam i zachęcam: idźcie naprzód!”.

———————————————————————–

Konieczne jest więc przypomnienie wiernym katolikom, co to za „droga” i dokąd prowadzi. M. Dakowski

=========================================================

Dodano: 2013-06-23 9:59 am https://www.bibula.com/?p=69013

Już w czasach apostolskich pojawiały się najrozmaitsze sekty wśród wspólnot chrześcijańskich, zagrażając czystości Wiary i nauki Kościoła.

Szczególnie skarżył się na to św. Paweł w swych „Listach”. Słynny jest z tego powodu jego „List do Galatów”, w którym pisze z goryczą: „Nadziwić się nie mogę, że od Tego, który was łaską Chrystusa powołał, tak szybko chcecie przejść do innej Ewangelii. Innej jednak Ewangelii nie ma, są, tylko tacy ludzie, którzy sieją wśród was zamęt i którzy chcieliby przekręcić Ewangelię Chrystusową. Ale gdybym nawet my lub anioł z Nieba głosił wam Ewangelię różną od tej, którą wam głosiliśmy – niech będzie przeklęły” (Gal 1, 6-9).

Najwięcej jednak najrozmaitszych sekt powstało za czasów Lutra i protestantyzmu, a które obecnie tylko w Stanach Zjednoczonych przekraczają kilka tysięcy, rozprzestrzeniając się na cały świat. Było ich już wiele w Polsce w okresie międzywojennym, nie miały jednak większego wpływu na naszą ludność katolicką, głęboko maryjną, ale po drugiej wojnie światowej, a zwłaszcza po Drugim Soborze Watykańskim, stały się one prawdziwą plagą i wielkim niebezpieczeństwem dla Wiary. Co więcej, dawniej, a więc przed Drugim Soborem Watykańskim, wszystkie te sekty protestanckie działały poza Kościołem katolickim, a jako heretyckie były zwalczane przez autorytety kościelne, a więc przez biskupów, którzy jako gorliwi pasterze, bronili czystości Wiary, zabraniając księżom proboszczom tolerowania owych sekt w swych parafiach. Natomiast po Drugim Soborze Watykańskim przyszła „moda” nie tylko na kontakty z owymi sektami, ale nawet na wspólne nabożeństwa w imię tzw. „ekumenizmu”, a nawet niektórzy biskupi zaczęli polecać księżom proboszczom, aby oddawali do użytku owych sekt heretyckich swoje parafialne sale, a nawet kościoły i kaplice. Stąd też obecnie w Polsce setki sekt protestanckich, a więc heretyckich, korzysta z sal, kaplic i kościołów katolickich, czy to dla swoich zebrań czy nabożeństw, czy też dla wspólnych z katolikami zgromadzeń i nabożeństw. Dlatego też czystość świętej Wiary Katolickiej została poważnie zagrożona. Doszło nawet do tego, że niektóre ruchy lub wspólnoty protestanckie, a więc heretyckie, zostały z polecenia niektórych biskupów włączone do życia religijnego parafii katolickich, a ich książki, broszury i modlitewniki zostały przez niektórych biskupów nie tylko polecone katolikom, ale nawet uzyskały przedmowy i wstępy, w których się te heretyckie poglądy gorliwie zaleca. Jednym z takich ruchów jest właśnie tzw. Ruch Neokatechumenalny, całkowicie sprzeczny z tradycyjną nauką Kościoła katolickiego, co w niniejszej broszurze staramy się wyjaśnić, porównując naukę Ruchu Neokatechumenalnego z tradycyjną nauką Kościoła, którą św. Paweł nazwał „Depositum Fidei”.

Co to jest ruch neokatechumenalny?

W połowie lat sześćdziesiątych ukazał się w Hiszpanii ruch charytatywny, działający początkowo wyłącznie na przedmieściach Madrytu, opiekując się tamtejszą biedotą, na czele którego stały dwie osoby: Kiko Arguello i Carmen Hermandez; ruch ten spotkał się natychmiast z uznaniem tamtejszego arcybiskupa. Z biegiem jednak czasu z ruchu charytatywnego zaczął przekształcać się w ruch religijny typu sekciarskiego, co jednak nie zostało spostrzeżone przez autorytety kościelne, które nadal go popierały jako ruch charytatywny. To dzięki swej działalności dobroczynnej wśród najbardziej ubogich uzyskał sobie jak najlepszą opinię wśród autorytetów kościelnych tak w Hiszpanii, jak i winnych krajach na które stopniowo zaczął się rozszerzać. Stąd też i sympatia do niego ówczesnego Papieża Pawła VI, który zaczął go wychwalać i zalecać. W międzyczasie zaczęły się duże zmiany wewnątrz owego ruchu, a to w miarę jak przybywali zwolennicy i opiekunowie, tak iż z ruchu charytatywnego stał się rodzajem sekty religijnej wewnątrz Kościoła, o czym różni jego opiekunowie, głównie biskupi, niewiele wiedzieli, jako iż przez kierowników tego ruchu wypracowane instrukcje religijne nie zostały aż do dzisiaj opublikowane i są znane tylko wtajemniczonym, gdyż dostępne wyłącznie kierownikom owego ruchu, będąc wydane jako maszynopis do użytku prywatnego, liczący 373 stronice. Jest to tzw. „katecheza”, której analiza wykazuje, że nie ma ów ruch neokatechumenalny nic wspólnego z nauką oficjalną Kościoła. Co więcej, nauka owej „katechezy”, z punktu widzenia nauki tradycyjnej Kościoła, jest zbiorem najrozmaitszych herezji, głównie protestanckich. (…)

Wspomniana wyżej „Katecheza” owego Ruchu Neokatechumenalnego została szczegółowo przestudiowana przez księdza włoskiego Enricco Zoffoli, który na ten temat napisał i wydał kilka książek, a główną z nich jest „ERESIE DEL MOVIMENTO NEOCATECUMENALE” – SAGCIO CRITICO – 1991. Książka ta ma już pięć wydań. Korzystam tutaj z wydania piątego. Tenże autor wydal także studium porównawcze pod tytułem „MAGISTERO DEL PAPA E KATECHESI DI KIKO”, wykazując sprzeczność między nauką Papieża i katechezą Kiko.

We wspomnianej „Katechezie”, zarezerwowanej tylko dla „wtajemniczonych”, znajduje się wiele stwierdzeń heretyckich, z których, w tej pierwszej części naszej krytyki, zostaną na razie wzięte pod uwagę tylko następujące:

– Człowiek nie może nie grzeszyć.

– Nawrócenie polega jedynie na uznaniu swej nędzy moralnej.

– Grzech nie obraża Pana Boga, bo jest czymś normalnym w życiu człowieka.

– Chrystus Pan dokonał odkupienia wszystkich ludzi nie przez Swą mękę i śmierć na Krzyżu, lecz przez Swe Zmartwychwstanie.

– Kościół nie został założony przez Chrystusa Pana, lecz przez pierwotną wspólnotę wiernych, jak wszystkie religie, stąd też są one sobie równe i każdy może się zbawić niezależnie od wiary, którą wyznaje. Kapłaństwo nie ma nic wspólnego ze święceniami, gdyż każdy chrześcijanin jest kapłanem przez Chrzest, a więc także i kobiety są kapłankami.

– Msza święta, zwana przez ową „Katechezę” Eucharystią nie jest ofiarą, stąd też nie jest potrzebny ołtarz, bo wystarcza stół.

– Eucharystia jest tylko ucztą – biesiadą, a nie ofiarą.

– Konsekracja chleba i wina jest tylko symbolem Zmartwychwstania Chrystusa.

– Msza święta nie jest celebrowana przez kapłana, lecz przez Zgromadzenie.

– Nie istnieje obecność rzeczywista Chrystusa Pana w Eucharystii, stąd też nie usprawiedliwiają się akty adoracji, przyklękania itp.

– Sakrament pokuty utożsamia się z sakramentem Chrztu i spowiedź powinna być publiczną wobec Zgromadzenia, a nie wobec kapłana.

– Wszyscy ludzie są grzeszni, więc nie może istnieć „stan łaski”.

– Chrystus Pan nie może być naśladowany.

– Chrystus Pan wymaga, aby każdy chrześcijanin nienawidził swych rodziców, braci i krewnych.

– Aby być chrześcijaninem trzeba najpierw wyzbyć się wszelkich dóbr na korzyść wspólnoty neokatechumenalnej.

– Dobra wspólne mogą być używane i nadużywane; nie usprawiedliwia się żadna asceza, ani też powściągliwość.

– Wszyscy będą zbawieni dzięki miłosierdziu Boga; nie istnieje piekło, ani czyściec, więc modlitwy za zmarłych są niepotrzebne.

– Historia Kościoła kończy się z edyktem cesarza Konstantyna i zaczyna się na nowo dopiero dzięki Drugiemu Soborowi Watykańskiemu.

– Biblia interpretuje się sama (a nie przez Kościół).

Jak z powyższego widać, Ruch Neokatechumenalny jest zbiorem najrozmaitszych herezji, jakie ukazywały się wciągu dziejów Kościoła, a głównie jest syntezą nauki różnych sekt protestanckich.

Według tej „Katechezy” kapłaństwo (a więc i cała hierarchia Kościoła) są zbyteczne.

Przyjrzyjmy się tym dziwnym stwierdzeniom „Katechezy” Ruchu Neokatechumenalnego Kiko Arguello i Carmen Hermandez z punktu widzenia tradycyjnej nauki Kościoła, przedstawionej w dziele Henryka Denzingera, Enchiridion Symbolorum et Definitionum, który, wydany w połowie XIX wieku, został przez Papieża Piusa IX, w roku 1854, zalecony jako podręcznik dogmatyki katolickiej. Korzystam tutaj z wydania szóstego z roku 1888.

A więc najpierw stwierdzenie pierwsze: „człowiek nie może nie grzeszyć”. Jest to skrajny pesymizm, sprzeciwiający się nauce Chrystusa Pana, a często podkreślany przez najrozmaitsze herezje, jak np. albigensów, waldensów, anabaptystów itd., a przede wszystkim przez Lutra. Wśród czterdziestu jeden słynnych błędów Lutra, potępionych przez Papieża Leona X, dnia 16 maja 1520 roku, znajdują się właśnie twierdzenia, że człowiek nie może nie grzeszyć. Luter sformułował to w dwóch stwierdzeniach, a mianowicie stwierdzenie 31: „In omni opere bono justus peccat” (w każdym swym czynie dobrym sprawiedliwy grzeszy), oraz stwierdzenie 32: „Opus bonum optime factum est veniale peccatum” (czyn dobry, najlepiej spełniony, jest grzechem powszednim). Denzinger, o. c., s. 178, par. 655 – Errores 41 Lutheri damnati a Leone X, per Bullam „Exurge Domine”, 16 Mai 1520. Tak więc twierdzenie „Katechezy” Ruchu Neokatechumenalnego Kiko Arguello i Carmen Hermandez, że człowiek nie może nie grzeszyć, jest herezją, potępioną przez Kościół. Inna sprawa, że człowiek, na skutek grzechu pierworodnego, ma skłonność do złego, ale dzięki Odkupieniu, przy pomocy łaski, udzielanej przez sakramenty, może żyć w stanie bezgrzesznym, co potwierdzają kanonizowani święci i liczni ludzie świętobliwi.

Stwierdzenie drugie, a mianowicie: że „nawrócenie polega jedynie na uznaniu swej nędzy moralnej”, także nie jest zgodne z nauką Kościoła, gdyż każdy chrześcijanin, kiedy się „nawraca” nie tylko czyni decydujący akt woli unikania grzechu i wszelkich okazji do grzechu, lecz przede wszystkim zobowiązuje się, w miarę swych możliwości, do praktykowania cnót; bez tego nie można mówić o żadnym „nawróceniu”. Uznanie tylko swej nędzy moralnej nie jest jeszcze żadnym nawróceniem, a tylko aktem pokory, a więc „wstępem” do prawdziwego nawrócenia, czyli do powrotu do życia w stanie laski, do współżycia z Bogiem.

Trzecie stwierdzenie, że: „grzech nie obraża Pana Boga”, bo jest czymś normalnym w życiu człowieka, jest opinią całkowicie niezgodną z nauką Kościoła. Kościół zawsze nauczał, że każdy grzech, czy „lekki”, czy też „ciężki” (śmiertelny) jest obrazą Boga i dlatego ze wszystkich grzechów należy się spowiadać przed kapłanem i za wszystkie grzechy szczerze żałować, gdyż stanem normalnym dla chrześcijanina jest tylko „stan łaski”, czyli miłosne współżycie z Bogiem. To lekceważenie grzechów powszechnych i lekkich zostało wielokrotnie potępione przez Kościół (peccatum ex natura sua veniale). I tak np. papież św. Pius V, w Bulli „Ex omnibus afflictionibus” (1 Oct. 1567), potępiając siedemdziesiąt dziewięć błędów Michaelis Baii, potępia także i owe trzy stwierdzenia „Katechezy” Ruchu Neokatechumenalnego: „20. Nullum est peccatum ex natura sua veniale, sed omne peccatum meretur poenam aeternam” (żadnym jest grzech z natury swej powszedni, ale każdy grzech zasługuje na karę wieczną), Denzinger, o. c., s. 243, par. 20.

Czwarte stwierdzenie heretyckie „Katechezy” Ruchu Neokatechumenalnego odnosi się do Odkupienia, a mianowicie twierdzą oni, że Odkupienie dokonało się nie przez śmierć i mękę Chrystusa Pana na Krzyżu, lecz przez Zmartwychwstanie. Otóż wszystkie oficjalne „Wyznania Wiary” Kościoła Katolickiego, na przestrzeni dwóch tysięcy lat, czyli (zw. „Credo”, stwierdzają, że Odkupienie dokonało się przez mękę i śmierć na Krzyżu Chrystusa Pana. Formułą najczęściej używaną jest: „Qui passus es pro salute nostra” (który cierpiał dla zbawienia naszego). Denzinger, o.c., s. 37, par. 137. Natomiast w żadnym „Credo” nie przypisuje się Odkupienia Zmartwychwstaniu. Każdy katolik wie, że Zmartwychwstanie jest dowodem boskości Chrystusa Pana, gdyż jest zwycięstwem nad śmiercią.

Piąte stwierdzenie heretyckie „Katechezy” Ruchu Neokatechumenalnego jest: że „Kościół nie został założony przez Chrystusa Pana”, lecz przez pierwotną wspólnotę wiernych i że wobec tego wszystkie religie są sobie równe, jako dzieła ludzkie, a nie boskie i że każdy człowiek może się zbawić, niezależnie od tego jaką religię wyznaje; jest to całkowicie niezgodne z oficjalną nauką tradycyjną Kościoła, wyrażoną w wielu dokumentach zwłaszcza soborowych, a szczególniej przez Sobór Watykański Pierwszy, sesja czwarta: „Konstytucja Kościoła Chrystusowego”. Dokument ten jest bardzo długi, oparty głównie na Ewangelii i na nauce Soborów poprzednich, które wszystkie stwierdzają, że nie ma zbawienia poza Kościołem Katolickim. Dla przykładu przypomnijmy formuły najczęściej spotykane, a mianowicie: jedną z najstarszych, tzw. wyznania wiary, pod nazwą „Symbolum Athanasianum”, zaczyna się słowami: „Quicunque vult salvus esse, ante omnia opus est, ut teneat catholicam fidem, quam nisi quisque integram inviolatamque servaverit, absque dubio in aeternum peribit”. Denzinger, o. c., s. 36, par. 1 (ktokolwiek chce być zbawionym powinien przede wszystkim wyznawać wiarę katolicką, zachowując ją całkowitą i nienaruszoną, gdyż inaczej na pewno będzie potępiony). A więc nie ma zbawienia poza Kościołem Katolickim. To wyznanie wiary kończy się surową przestrogą: „Haec est fides catholica: quam nisi quisque fideiliter firmiterque crediderit, salvus esse non poterit”, a więc: taką jest Wiara katolicka: kto jej wiernie i silnie nie wyznaje, nie może być zbawionym. Potwierdzają to prawie wszystkie Sobory, używając jednak nieraz formuł krótszych, jak np. IV Sobór Laterański: „Una vero est fidelium universalis Ecclesia, exstra, quam nullus omnino salvatur”, „Jednym jest wiernych Kościół powszechny, poza którym nie ma zbawienia”. Najczęściej powtarza się zdanie: „Absque fide catholica nulla salus, ed hoc est de fide” (poza Wiarą katolicką nie ma zbawienia i tak trzeba wierzyć). A więc herezją jest twierdzić, że wszystkie religie są równe i że wyznając religie jakiekolwiek można się zbawić. Nadto, ci co to twierdzą, ciężko grzeszą, gdyż obrażają Chrystusa Pana, stawiając go na równi z najrozmaitszymi założycielami religii pogańskich, a nade wszystko przez to samo zaprzeczają, że Chrystus Pan jest Bogiem i że tylko Jego nauka jest boską, a więc prawdziwą.

Szóste stwierdzenie heretyckie „Katechezy” Ruchu Neokalechumenalego, a mianowicie: że „kapłaństwo nie ma nic wspólnego ze święceniami gdyż każdy chrześcijanin jest kapłanem przez Chrzest”, jest to nauka Lutra, potępiona przez Sobór Trydencki. Wszystkie sekty protestanckie nie uznają sakramentu kapłaństwa i żadna z sekt protestanckich nie ma kapłanów, a tylko mają „pastorów”, podobnie jak żydzi po zburzeniu świątyni Jerozolimskiej przez Tytusa w roku 70, którzy też tylko mają „rabinów”, czyli „mędrców”, a w gruncie rzeczy są oni prawnikami, czyli specjalistami od Prawa Mojżeszowego, a także i od przepisów Talmudu, lub też „cadycy”, czyli „cudotwórcy”, uchodzący za świętobliwych. Kościół Katolicki jednak zachował kapłaństwo ustanowione przez Najwyższego Kapłana Chrystusa Pana, w czasie Ostatniej Wieczerzy, jak to opisuje Nowy Testament i jak to naucza oficjalnie Kościół w aktach wielu Soborów. Według tradycyjnej nauki Kościoła, przez święcenia kapłańskie (Sacramentum Ordinis), osoba wyświecona na kapłana uczestniczy w kapłaństwie Chrystusowym w najściślejszym tego słowa znaczeniu, a więc jest jakby „wszczepiona” w Kapłaństwo Chrystusa Pana, czyli jest jakby narzędziem w rękach Chrystusa Pana, przede wszystkim jeśli chodzi o konsekrację chleba i wina w czasie Mszy świętej, dlatego też kapłan wypowiada słowa Chrystusa Pana z Ostatniej Wieczerzy: „to jest Ciało moje” – „to jest kielich Krwi mojej”, bo to sam Chrystus Pan konsekruje, posługując się kapłanem, co jest Misterium Fidei, czyli Wielką Tajemnicą Wiary. Stąd też teolodzy, jak np. ś.p. R. L. Bruckberger, uważają, że skoro kapłaństwo w Kościele Katolickim jest uczestnictwem w kapłaństwie Chrystusowym, a Chrystus Pan jest mężczyzną, to kobiety nie mogą otrzymywać tych święceń.

Sobór Trydencki poświęca wiele stronic w swych aktach przepisom odnośnie sakramentów w ogóle, a przede wszystkim sakramentowi kapłaństwa. Aż do reform liturgicznych Drugiego Soboru Watykańskiego, sakrament kapłaństwa składał się z siedmiu święceń: czterech mniejszych (ostiariusza, lektora, egzorcysty i akolity) oraz trzech większych (subdiakona, diakona i kapłana). Reformy Drugiego Soboru Watykańskiego, a raczej po DSW, zniosły cztery święcenia mniejsze, stąd też ostatnio wyświęceni kapłani nie posiadają władzy Egzorcysty, czyli władzy wypędzania szatana z duszy człowieka opętanego (jak to tak często czynił Chrystus Pan, żyjąc na ziemi). Nadto, zreformowana liturgia Chrztu świętego obecnie tego nie przewiduje, podczas gdy tradycyjna liturgia udzielania Chrztu świętego zawierała aż pięć egzorcyzmów, zakładając możliwość, że nowo narodzony człowiek może być przed Chrztem „mieszkaniem” złego ducha i dlatego, „na wszelki wypadek” aż pięć razy kapłan wyrzucał (wyklinał) szatana z niemowlęcia, zanim przystępował do samego obrzędu Chrztu świętego. Natomiast obecny, posoborowy, rytuał Chrztu świętego nie przewiduje tej sytuacji (ewentualnego opętania niemowlęcia przez szatana). Kto wie, czy tak często obecnie na całym świecie zdziczenia wśród młodzieży nie są skutkiem owych zmian w liturgii Chrztu świętego, skoro małoletni podpalacze kościołów i kaplic, oraz niszczyciele przydrożnych figur świętych i Krzyży prawie zawsze pozostawiają po sobie jakieś bluźniercze napisy i symbole szatańskie. Prawie wszędzie znikła też z użycia woda święcona, a przecież dusze zmarłych tak bardzo o nią p roszą (zob. Maria Simma, Moje przeżycia zduszam! czyśćcowymi). Tak więc twierdzenia „Katechezy” Ruchu Neokatechumenalnego odnośnie kapłaństwa Kościoła Katolickiego są bałamutne, i całkowicie sprzeczne z nauką tradycyjną Kościoła.

Siódme stwierdzenie „Katechezy” Ruchu Neokatechumenalnego, że „Msza święta, zwana przez ową 'Katechezę’ Eucharystia (zobaczymy nieco dalej, że to nie jest to samo), nie jest ofiara, stąd też nie jest potrzebny ołtarz, a wystarczy stół,” co także jest sprzeczne z tradycyjną nauką Kościoła, gdyż rozporządzenia w tej sprawie, na przestrzeni wszystkich wieków, zawsze wymagają, także i obecnie, a więc po Drugim Soborze Watykańskim, aby Msza święta była odprawiana na ołtarzach poświęconych, w których znajdują się relikwie świętych. Inna sprawa, że obecnie w praktyce, po niszczycielskiej reformie liturgicznej masona Bugniniego, przeprowadzonej po Drugim Soborze Watykańskim, w wielu wypadkach, te dzisiejsze ołtarze są traktowane jak zwykle stoły, a nie jak ołtarze poświęcone i zawierające relikwie świętych. A dzieje się to głównie dzięki właśnie różnym ruchom pseudo-liturgicznym, jak omawiany tutaj heretycki Ruch Neokatechumcnalny Kiko Arguello i Carmen Hermandez.

Źe Msza święta jest ofiarą, a nie tylko jakąś „ucztą” czy „biesiadą” oderwaną od ofiary Baranka Bożego, poucza nas cala tradycja Kościoła Katolickiego, poczynając od samego Chrystusa Pana i Jego Apostołów aż do dziś. świadczą o tym Ewangelie, Dzieje Apostolskie i Listy Apostołów, a później wszystkie dokumenty Kościoła. Ustanowienie Mszy świętej ma miejsce nie tylko na Ostatniej Wieczerzy, ale też i to przede wszystkim na Krzyżu. Ostatnia Wieczerza, męka i śmierć Chrystusa Pana na Krzyżu oraz Jego Zmartwychwstanie są to trzy akty tego samego wydarzenia: Odkupienia i ustanowienia Mszy świętej, która odnawia nieustannie w ciągu wieków, aż do powtórnego przyjścia Zbawiciela, akt najwyższej miłości Chrystusa Pana. To nie tylko na Krzyżu Chrystus Pan cierpiał i umarł, odkupując wszystkich ludzi, czyli zbawiając ich od wiecznego potępienia, ale także ustanawiając Mszę świętą w Wieczerniku i oddając się wszystkim w Niego wierzącym jako pokarm dla duszy na żywot wieczny. Stąd też Msza święta nie utożsamia się z Eucharystią, chociaż Eucharystia jest jej najistotniejszą częścią, bo poza powtarzaniem Ostatniej Wieczerzy jest ona także i powtarzaniem Ofiary Krzyżowej. Dlatego też słowo „Eucharystia” znaczy co innego w Kościele Katolickim i co innego w sektach protestanckich, gdyż w protestantyzmie odnosi się ono do ceremonii, która zastępuje Mszę świętą, a polega tylko na wspominaniu Ostatniej Wieczerzy, co Luter nazwał Abendmahl (Wieczerzą) i w czasie tej „wieczerzy” używa się, ale tylko w niektórych sektach, nawet opłatka, którym się dzielą uczestnicy, ale ten opłatek jest tylko opłatkiem (podobnym do polskiego zwyczaju dzielenia się opłatkiem z okazji świąt Bożego Narodzenia) i niczym więcej, podczas gdy we Mszy świętej Kościoła Katolickiego dokonuje się konsekracji owego opłatka przez kapłana, uczestniczącego w kapłaństwie Chrystusa Pana i, dzięki tej konsekracji, chleb (opłatek) i wino, stają się Ciałem i Krwią Chrystusa Pana, w sensie rzeczywistej obecności Chrystusa Pana w pokonsekrowanym chlebie i winie; podczas gdy w ceremonii protestanckiej tylko „wspomina się” Ostatnią Wieczerzę, ale ta wspominana Wieczerza nie powtarza się tak jak we Mszy świętej. Tylko w pewnych wypadkach, zależnie od sekty, protestanci przypisują obecność Chrystusa Pana w Eucharystii przez wiarę uczestników, ale nigdy nie ma „konsekracji” czyli przeistoczenia chleba i wina w Ciało i Krew Chrystusa Pana i nigdy nie może mieć miejsca takie „przeistoczenie”, gdyż celebrujący pastor nie ma święceń kapłańskich. Stąd też Eucharystia protestantów nie ma nic wspólnego z Eucharystią Kościoła Katolickiego. Dla protestantów cała ceremonia jest tylko „wspominaniem” (może dla wielu bardzo poważnym i uroczystym) Ostatniej Wieczerzy, ale dla katolików Msza święta, niesłusznie nieraz zwana Eucharystią, jest to powtórzenie nie tylko Ostatniej Wieczerzy (przez realną obecność Chrystusa Pana, działającego poprzez kapłana wyświęconego), ale także jednocześnie męki i śmierci Chrystusa Pana na Krzyżu. Stąd też słowo „Eucharystia” ma zupełnie inne znaczenie u protestantów i inne w Kościele Katolickim i dlatego nie należy używać tego słowa odnośnie Mszy świętej, bo powoduje to nieporozumienia. Nadto należy pamiętać, że nawet u anglikanów, których ceremonie eucharystyczne są niemal identyczne z katolickimi (oczywiście aż do zmian jakie zaszły w Kościele Katolickim po Drugim Soborze Watykańskim), naucza się oficjalnie, że nie tylko nie ma przeistoczenia w czasie tej ceremonii, ale sam reformator anglikanizmu, arcybiskup T. Cranmer, w opracowanym przez siebie „Book of Common Prayer”, oświadcza, że przypuszczać iż w Eucharystii jest realna obecność Chrystusa Pana to bluźnierstwo, bo według anglikanizmu ich „msza” jest tylko wspominaniem Ostatniej Wieczerzy. Ruch Neokatechumenalny właśnie podziela poglądy protestanckie anglikańskie co do Eucharystii, bo Lutra, i Cranmcra, a więc całkowicie obce nauce Kościoła Katolickiego.

Przypomnijmy, że to dopiero w zaawansowanym średniowieczu pojawiają się sekty heretyckie zaprzeczające, że Msza święta ma charakter ofiarny, stąd też i Sobory owego czasu zaczynają zajmować się tym zagadnieniem, potępiając heretyckie poglądy i przypominając wiernym poprawną naukę Kościoła. I tak np. Sobór Laterański IV, z roku 1215, bardzo silnie podkreśla charakter ofiary Mszy świętej, deklarując: „Una vero est fidelium universalis Ecclesia, exstra quam nullus omnino salvatur. In qua idem ipse sacerdos est sacrificium Jesus Christus: cujus corpus et sanguis in sacramento altaris sub speciebus panis et vini in sanguinem, potestate divina…” (Denzinger, o. c., s. 120, par. 357). Co po polsku można przetłumaczyć: „Jeden jest wiernych Kościół Powszechny, poza którym nie ma zbawienia, w nim Jezus Chrystus jest kapłanem – ofiarą, a którego Ciało i Krew stanowią sakrament ołtarza i pod postaciami chleba i wina prawdziwie zawierają przeistoczony władzą boską chleb w Ciało i wino w Krew”.) A więc Msza święta ma charakter ofiary. Jeszcze silniej podkreśla to dekret Soboru Trydenckiego: „Sacrificium et sacerdotium ita Dei ordinatione conjuncta sunt, ut utrumque In omni legę exisiterit. Cum igitur in Novo Testamento sanctum Eucharistiae sacrificium visibile ex Domini institutione catholica Ecclesia acepperit…” (Denzinger, o. c., s. 226, par. 834. – Ofiara i kapłaństwo są złączone przez samego Boga, aby obydwa prawnie istniały. Jako iż w Nowym Testamencie święta ofiara Eucharystii widocznie z postanowienia Pana jako instytucja Kościoła została przyjęta.)

Także i wśród siedemdziesięciu dziewięciu błędów Michaelis Baii (poprzednio już wspomnianych), potępionych przez papieża Urbana VIII, w Bulli „In Eminenti” (6 marca 1641), potępiony błąd czterdziesty piąty właśnie odnosi się do „Sacrificium Missae”, w którym ów heretyk neguje charakter ofiarny Mszy świętej, podobnie jak to czyni „Katecheza” Ruchu Neokatechumenalnego. Kościół Katolicki bowiem nauczał, że Msza święta jest ofiarą, ale niekrwawą, jak nią była ofiara na Krzyżu.

Ósme stwierdzenie heretyckie „Katechezy” Ruchu Neokatechumenalnego oświadcza, że „Eucharystia jest tylko ucztą – biesiadą, ale nie ofiarą”. Otóż według tradycyjnej nauki Kościoła Katolickiego, Msza święta jako Eucharystia (pojmowana po katolicku, co już było wyjaśnione) ma także charakter „uczty – wieczerzy”, ale jako uczestnictwo w ofierze na Krzyżu, nie jest to więc jakaś zwykła „biesiada”, lecz „Wieczerza Pańska” podwójnie sakralna, raz dlatego, że w ciągu niej Chrystus Pan ustanawia Eucharystię, czyli że Ciało Swoje i Krew Swoja,, pod postaciami chleba i wina, pozostawia jako pokarm duchowy swym wiernym, a po drugie dlatego, że natychmiast po Ostatniej Wieczerzy idzie do Ogrójca, gdzie rozpoczyna się Jego męka i cierpienia, kończące się ofiarą śmiertelną na Krzyżu, stąd też ta uczta – wieczerza ponawiana we Mszy świętej jest najściślej związana z ofiarą na Krzyżu, co już w Starym Testamencie zostało symbolicznie zapowiedziane jako ofiara Baranka, składana Bogu na ołtarzu z kamienia przez Abrahama, który swoje dziecię, Izaaka, zastępuje cudownie ukazującym się barankiem i odtąd Baranek Boży staje się symbolem i zapowiedzią ofiary Chrystusowej na Krzyżu, a przecież ta uczta historyczna w Wieczerniku też polega na spożywaniu baranka wielkanocnego, który był zapowiedzią i symbolem samego Chrystusa Pana. A więc Eucharystia jest „ucztą”, ale nie jakąkolwiek, lecz liturgiczną, świętą. Dlatego też w dawnej trydenckiej Mszy świętej, kiedy kapłan po konsekracji zwraca się do ludu, aby udzielać Komunii świętej, najpierw wypowiadał słowa formuły liturgicznej, bo brał do ręki Hostię konsekrowaną i ukazując ją wiernym mówił: „Oto Baranek Boży, który gładzi grzechy świata… Panie, nie jestem godzien, abyś wszedł do serca mego…” (itd.). A więc chodzi tu, we Mszy świętej, o Baranka, którym jest sam Chrystus Pan pod postaciami Hostii i Wina (Krwi Chrystusowej), co nie ma żadnego związku z jakimś świeckim „bankietem”. Dlatego też Kościół naucza, że do przyjmowania Komunii świętej należy się odpowiednio przygotować i przyjmować ją tylko w stanie łaski.

Dziewiąte stwierdzenie heretyckie „Katechezy” Ruchu Neokatechumenalnego utrzymujące, że „konsekracja chleba i wina jest tylko symbolem Zmartwychwstania Chrystusa Pana” jest po prostu dziwactwem, bo Zmartwychwstanie nie jest żadnym symbolem, lecz rzeczywistością historyczną, zarejestrowaną w Ewangeliach i potwierdzoną przez świadków; jest jednak związane z Eucharystią i Ostatnią Wieczerzą, gdyż Chrystus na wieki żywy, a więc Zmartwychwstały, czyli mający swe uwielbione Ciało, które znajduje się w Eucharystii daje życie wieczne swym wiernym i utrzymuje ich w stanie łaski, udzielanej przez Sakramenty święte, a zwłaszcza przez Eucharystię – Komunię świętą.

Dziesiąte stwierdzenie heretyckie „Katechezy” Ruchu Neokatechumenalnego, utrzymujące, że „Msza święta nie jest celebrowana przez kapłana, lecz przez zgromadzenie wiernych”, jest całkowicie sprzeczne z tradycyjną nauką Kościoła Katolickiego. Wierni tylko uczestniczą we Mszy świętej, szczególniej właśnie przez przystępowanie do Komunii świętej, ale nie ma i nie może być Msza święta bez kapłana. Jedną z największych tragedii naszych czasów jest właśnie brak kapłanów; są obecnie tysiące parafii bez księży i więc bez Mszy świętej, a zastępują ją tylko „zgromadzenia wiernych”, na których wyłącznie są czytania z Pisma św., czasami także śpiewy i przemówienia, ale nie ma i nie może być żadnej Mszy świętej bez kapłana, bo nie ma przeistoczenia chleba i wina w Ciało i Krew Chrystusa Pana, a bez tego nie ma Mszy świętej, a więc i Eucharystii. Żadne „zgromadzenie wiernych”, ani też żadna „wspólnota” nie mogą zastąpić kapłana. To tylko niektóre sekty protestanckie twierdzą, że zgromadzenie wiernych może odgrywać rolę kapłańską, ale to są herezje wielokrotnie potępione przez Kościół Katolicki. To są albo nieporozumienia, albo opinie heretyckie, luterskie i kalwińskie, stokroć razy potępione przez Sobory Kościoła Katolickiego. Sobór Trydencki wyraźnie potępia wyżej wspomnianą opinię, że przez wiarę wiernych, biorących udział w zgromadzeniu Eucharystycznym, chleb i wino stają się Ciałem i Krwią Chrystusa Pana. Oto odnośny tekst: „Si quis dixerit, solam fidem esse sufficientem praeparationem ad sumendum sanctissimae Eucharistiae sacramentum, Anatema Sit. (Denzinger, o. c., s. 204, par. 773; Dccreta dogmatica Concilli Tridentini.)

Jedenaste stwierdzenie heretyckie „Katechezy” Ruchu Neokatechumenalnego, że „nie istnieje obecność rzeczywista Chrystusa Pana w Eucharystii i że stąd też nie usprawiedliwiają się akty adoracji i przyklękania” jest surowo potopione przez wiele Soborów, a szczególniej przez Sobór Trydencki. I tak np. Can. 6 postanawia: „Si quis dixerit, in sancto Eucharistiae sacramento Christum unigenitum Dei Filium non esse cultu latriae, etiam externo, adorandum, atque ideo nec festiva peculiari celebritate venerandum, neque in processionibus, secundum laudabilem et universalem Ecclesiae sanctae ritum et consuetudinem, solemniter circumgestandum, et ejus adoratores esse idolatras; A. S.” Denzinger, o. c., s. 204, par. 76N. W skrócie po polsku: „Jeśliby kłoś powiedział, że w świętym sakramencie Eucharystii (katolickiej) Chrystus jednorodzony Syn Boży nie potrzebuje być czczony, także zewnętrznie adorowany, ani też w szczególniejszy sposób świętowany i uwielbiany, ani też przez procesje według chwalebnego i powszechnego świętego rytuału zwyczajowego uroczyście obchodzonego wychwalany i że Jego czciciele są idolatrami, niech będzie wyklęty”. A więc wyklętymi są wszyscy zwolennicy Ruchu Neokatechumenalnego przez dekret Soboru Trydenckiego (którym oni pogardzają, nazywając ten Sobór „paraliżem Kościoła”, powtarzając w ten sposób pogardę, jaką okazywał temu Soborowi Marcin Luter). To protestanci nie szanują Najświętszego Sakramentu, ale dla katolika największym zaszczytem jest adorowanie Najświętszego Sakramentu i uwielbianie Boga ukrytego w Eucharystii.

Dwunaste stwierdzenie heretyckie „Katechezy” Ruchu Neokatechumenalnego głosi, że „sakrament pokuty utożsamia się z sakramentem Chrztu i że spowiedź powinna być publiczna wobec Zgromadzenia, a nie wobec kapłana”, co jest wielokrotnie potępiane przez Kościół, gdyż wiele Soborów w przeszłości zajmowało się tą sprawą, zwłaszcza po ukazaniu się sekty albigensów. Jednym z pierwszych czyni to Sobór Laterański III, z roku 1179, w dokumencie „dekret przeciwko albigensom”, przez który potępia tę herezję. Po ukazaniu się zaś protestantyzmu, który przejął tę herezję, Sobór Trydencki bardzo szczegółowo wykłada naukę Kościoła co d o sakramentów w ogóle, a w sesji XIV wyłącznie o sakramencie pokuty. Dokument ten jest bardzo długi (ponad dziesięć stronic), a więc niemożliwy tutaj do zacytowania, a mający dziewięć rozdziałów. W skrócie nauka ta jest następująca: w pierwszym rozdziale jest mowa o ustanowieniu przez Chrystusa Pana sakramentu pokuty; w drugim rozdziale wyjaśnia się różnicę między sakramentem Chrztu i sakramentem pokuty; w trzecim rozdziale opisuje się „owoce” sakramentu pokuty; w czwartym rozdziale o żalu za grzechy (de Contritione); w piątym o spowiedzi; w szóstym o ministrze tegoż sakramentu, a jest nim tylko i wyłącznie kapłan, dalsze rozdziały zawierają pouczenia dla spowiednika, głównie odnośnie co do grzechów zarezerwowanych (biskupowi lub papieżowi). Otóż w drugim rozdziale jest bardzo jasno i obszernie omawiany stosunek między sakramentem Chrztu i sakramentem pokuty, wyjaśniając, że sakrament Chrztu świętego gładzi wszystkie grzechy popełnione przed przyjęciem Chrztu, natomiast człowiek już raz ochrzczony, jeśli w jakikolwiek sposób zgrzeszył może się z owych grzechów oczyścić tylko przez spowiedź przed kapłanem lub biskupem i w żadnym wypadku nie przewiduje się spowiedzi publicznej przed jakimś „zgromadzeniem”, czy wspólnotą, nadto, dokument ten wielokrotnie stwierdza, że można się spowiadać tylko przed kapłanem lub biskupem i tylko od nich otrzymać rozgrzeszenie, a jednocześnie potępia wszelkie inne opinie co do tego, kończąc słowami: „fałszywe są i przeciwne prawdzie Ewangelii wszelkie doktryny, które twierdzą inaczej”. Tak więc Ruch Neokatechumenalny powraca do praktyk dawno potępionych przez Kościół. Denzinger, o. c., s. 205-213.

Trzynaste stwierdzenie heretyckie „Katechezy” Ruchu Neokatechumenalnego, że „wszyscy ludzie są grzeszni, wiec nie może istnieć stan łaski’ ” jest sprzeczne z rzeczywistością, której wszyscy jesteśmy świadkami. Faktem jest tylko, że wszyscy ludzie mają skłonność do złego, bo wszyscy rodzą się w stanie grzechu pierworodnego, ale jeśli chodzi o chrześcijan, to dzięki sakramentowi Chrztu świętego, grzech pierworodny zostaje usunięty, zmazany i chociaż pozostaje skłonność do złego, to dzięki Łasce Bożej, otrzymywanej przez różne sakramenty, a szczególniej Eucharystii, czyli Komunii świętej, życie w stanie Łaski jest możliwe, choć trudne, a świadczą o tym tysiące świętych beatyfikowanych i kanonizowanych i ogromna liczba osób świętobliwych, bo d;a katolików życie normalne jest życiem w stanie łaski, a nie w stanie grzechu. Sam Chrystus Pan nas naucza: „Jam jest chleb życia. Ojcowie wasi jedli mannę na pustyni i pomarli. To jest chleb, który z nieba zstępuje: kto go spożywa, nie umrze. Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało za życie świata. Sprzeczali się więc między sobą żydzi mówiąc: Jak on może nam dać swoje ciało do spożycia? Rzekł do nich Jezus; Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a ja jego wskrzeszę w dniu ostatecznym. Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem” (J 6, 48-55) Także i inne sakramenty uświęcają życie człowieka, umożliwiając życie w łasce. Twierdzenie „Katechezy” Ruchu Neokatechumenalnego jest więc sprzeczne z nauką Kościoła, ale zgodne z pesymizmem Lutra. Luter jednak był heretykiem i skończył marnie.

Czternaste stwierdzenie „Katechezy” Ruchu Neokatechumenalnego, a mianowicie: że „Chrystus Pan nie może być naśladowaniy” jest sprzeczne z Ewangelią i praktyką wiernych Kościoła Katolickiego. W Ewangelii Chrystus Pan mówi do młodzieńca: „Pójdź za Mną” (Mt 8, 22), co zawsze było i jest rozumiane w Kościele Katolickim jako powołanie do naśladowania Chrystusa Pana i taką zawsze była i jest praktyka wiernych. Przecież jedno z najbardziej znanych dziel literatury religijnej to książka Tomasza z a Kempis „O naśladowaniu Chrystusa Pana” (żył on w latach 1380-1471). Książka ta była i jest tak czytana i wykorzystywana przez ludzi ze wszystkich warstw społecznych, że nawet jest bardziej znana niż Ewangelie, a to właśnie głównie dlatego, że wierni dobrze pojęli zaproszenie Chrystusa Pana: „Pójdź za Mną”, czyli „naśladuj mnie”. Tego Ruch Neokatechumenalny nie rozumie, bo jest ruchem głęboko protestanckim, opartym na luteraniźmie.

Piętnaste stwierdzenie „Katechezy” Ruchu Neokatechumenalnego, że „Chrystus Pan wymaga, aby każdy chrześcijanin nienawidził swych rodziców, braci i krewnych”, jakoby to było warunkiem miłości Jego, jest bolesnym nieporozumieniem. Wiadomo, że żydzi bardzo przesadzają i to się odzwierciedla w ich języku, stąd częste zwroty językowe, jak np. „śmiercią umrzesz” itp. Tłumaczenia z hebrajskiego też są często niedokładne. Chrystus Pan mówił językiem tamtejszego ludu i używał wyrażeń potocznych, aby mógł być przez swych słuchaczy zrozumianym i używał – jak to widać w tekstach Ewangelii – ówczesnych wyrażeń, czyli często przesadnych, jak np. „widzisz źdźbło w oku swego brata, a nie widzisz belki w oku własnym” itp. (Mt 7, 3). Będąc Bogiem wymaga, aby go ludzie kochali nade wszystko, stąd też i przestroga: „Kto miłuje swego ojca łub swą matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien” (Mt 10, 37), ale nie wymaga nienawiści do rodziców i rodzeństwa. Chrystus Pan wymaga od nas tylko nienawiści do grzechu i szatana; ale bliźnich i krewnych zawsze mamy miłować.

Szesnaste stwierdzenie „Katechezy” Ruchu Neokatechumenalnego, że „aby być chrześcijaninem trzeba najpierw wyzbyć się wszystrkich dóbr na korzyść Wspólnoty Neokatechumenów” jest postawą komunistyczną. Komunizm, jak nas poucza historia, jest urzeczywistniany tylko w rodzinie i w zakonach, poza tym jest zawsze utopią, czyli czymś, co jest nieosiągalne, przynajmniej w krajach cywilizacji europejskiej. Ruch Neokatechumenalny nie jest ani rodziną, ani też zakonem w ścisłym lego słowa znaczeniu, więc nie może wymagać takich wyrzeczeń. Takie zadania przypominają ruchy wywrotowe i rewolucyjne albigensów, waldensów, anabaptystów o zabarwieniu komunistycznym, a więc ruchów potępionych przez Kościół. Co więcej, w niektórych grupach tego ruchu Neokatechumenalnego są widoczne tendencje w kierunku komunizmu państwowego, a więc do tego, co panowało do niedawna w Rosji bolszewickiej, czyli całkowitego zniesienia własności prywatnej na rzecz Państwa, podczas gdy chrześcijaństwo zawsze broniło własności prywatnej, zwłaszcza rodzinnej. Przecież w Dziesięciu Przykazaniach, czyli Dekalogu, aż cztery odnoszą się do własności prywatnej: VI, VII, IX, i X. W praktyce to żądanie zniesienia własności prywatnej może okazać się zwykłym łupiestwem, czyli obrabowaniem naiwnych zwolenników owego ruchu z wszelkiej własności.

Siedemnaste stwierdzenie „Katechezy” Ruchu Neokatechumenalnego, że „dobra wspólne mogą być nie tylko używane, ale i nadużywane i że nie usprawiedliwia się żadna asceza, ani powściągliwość”, są to też opinie niezgodne z nauką Kościoła, gdyż tzw. „nauka społeczna Kościoła” wymaga poszanowania wszelkich dóbr, gdyż powinny one służyć nie tylko właścicielowi, ale całemu społeczeństwu (tzw. hipoteka społeczna), a więc moralność chrześcijańska nie dopuszcza „nadużywania”, jak na to pozwalało dawne, przedchrześcijańskie prawo rzymskie (ius possedendi, fruendi, utendi et abutendi), a również ze względów moralnych, a więc „powściągliwości”, czyli cnoty umiarkowania we wszystkim: jedzenia, picia, zabawy, odpoczynku, pracy itd. Postawa więc „Katechezy” Ruchu Neokatechumenalnego jest niemoralna z punktu widzenia chrześcijańskiego.

Osiemnaste stwierdzenie „Katechezy” Ruchu Neokatechumenalnego: że „wszyscy będą zbawieni dzięki miłosierdziu Boga; że nie istnieje piekło ani też czyściec i że niepotrzebne są modlitwy za zmarłych” jest bałamutne. Prawdą jest, że wszyscy są powołani do współżycia z Bogiem w Niebie, a także że za wszystkich zmarł na Krzyżu Chrystus Pan, aby wszystkich zbawić, ale nie wszyscy będą zbawieni, bo nie wszyscy odpowiadają na wezwanie Chrystusa Pana. Twierdzenia Ruchu Neokatechumenalnego mają charakter herezji, którą Kościół nazwał „indyferentyzmem”, która to herezja została potępiona w wielu dokumentach Kościoła, jak np. Multiplices inter z 10 czerwca 1851; Maxima quidem z 9 czerwca 1862; Qui pluribus z 9 listopada 1846 i kilkunastu innych dokumentów.

Dziewiętnaste stwierdzenie „Katechezy” Ruchu Neokatechumenalnego, że „historia Kościoła kończy się w czasach edyktu cesarza Konstantymi i zaczyna się na nowo dopiero dzięki Drugiemu Soborowi Watykańskiemu”, oraz że „okres między tymi wydarzeniami jest periodem nadużyć i że czasy Soboru Trydenckiego to paraliż Kościoła” są opinią szkalującą Kościół Katolicki. Prawda natomiast jest, że Kościół, w ciągu swych dziejów w każdym okresie, poczynając od czasów apostolskich, zawsze przeżywał najrozmaitsze trudności, prześladowania i walki; jego symbolem jest barka świętego Piotra, topiąca się na zburzonym morzu, w której Chrystus Pan jest zawsze obecny, chociaż wydaje się nam, że śpiący, tak jak wówczas, kiedy tą barką pływał po jeziorze Genezaret. Zawsze Kościołowi towarzyszyły najrozmaitsze herezje, juk również różne nadużycia, niedbalstwa, czy pomyłki; zawsze wszyscy chrześcijanie, a zwłaszcza duchowieństwo, są wystawieni na próbę wierności nauce Chrystusa Pana, a bardziej jeszcze na próbę Jego miłosierdzia. Pogardliwe traktowanie okresu Soboru Trydenckiego przez Ruch Neokatechumenalny jest najlepszym dowodem, że ruch ten jest przesiąknięty herezją luteranizmu, a więc jest ruchem heretyckim.

Dwudzieste stwierdzenie „Katechezy” Ruchu Neokatechumenalnego, że „Biblia interpretuje się sama”, wzięte jest od sekty protestanckiej „Badaczy Pisma świętego”, a polega na tym, że każdy może ją tłumaczyć na swój sposób, uciekając się do metody porównawczej różnych części Biblii między sobą, podczas gdy Kościół Katolicki wymaga, aby Biblia była czytana „w Kościele i z Kościołem”, czyli w świetle tradycyjnej nauki Kościoła, a to dlatego że Objawienie Boże zostało dane ludzkości częściowo jeszcze w czasach przedbiblijnych, a było i jest przekazywane przez tzw. Tradycję. Co więcej, wiadomo jest, że tylko część owego Objawienia przekazywanego przez Tradycję została spisana w różnych czasach, powoli tworząc dzisiejszą Biblię, złożoną z dwóch części: Starego i Nowego Testamentu, ale ani Stary Testament, ani też nowy Nowy Testament nie zawierają całości Objawienia. Jasno i kategorycznie stwierdza to święty Jan Ewangelista, kiedy pisze na końcu swej Ewangelii: „Jest ponadto wiele innych rzeczy, których Jezus dokonał i nauczał, a które, gdyby je szczegółowo opisać, to sądzę że cały świat nie pomieściłby ksiąg, które by trzeba napisać” (J 21, 25). To samo odnosi się i do Starego Testamentu. Objawienia Boże zostały nam przekazane przez Tradycję i tylko mała część tej Tradycji została spisana i zawiera się w Biblii. Natomiast reszta Tradycji zachowała się w tym co nazywamy „nauką Kościoła”, zawartą w najrozmaitszych dokumentach pisanych i innych przekazach jak np. sztuka kościelna, rzeźby, obrazy, różne malowidła, pieśni, śpiewy, ceremonie liturgiczne, architektura świątyń, szaty liturgiczne, kalendarze świąt i kultu itd., co bardzo silnie podkreślają Synody pierwszych wieków, broniąc najrozmaitszych zwyczajów i obyczajów. Stąd też zasada Badaczy Pisma świętego, że „Biblia się interpretuje sama” nie jest uzasadniona. Jest to opinia Lutra i sekt protestanckich. Ruch Neokatechumenalny idzie drogą Lutra, a nie tradycji Kościoła katolickiego. Co więcej, z powyższej krótkiej analizy jest oczywiste, że Ruch Neokatechumenalny jest zbiorem najrozmaitszych herezji, głównie sekt protestanckich ale także i gnozy oraz kabały.

Ks. prof. Michał Poradowski

Portal omp.lublin.pl publikuje tekst książki „Neokatechumenat” za zgodą Rodziny śp. Księdza Profesora, do której należą prawa autorskie niniejszej publikacji.

Źródło: Organizacja Monarchistów Polskich – Lublin

Za: Rodzina katolicka (22 grudnia 2008)

Raport Corbetta: „Sprawiedliwość Epsteina”

Raport Corbetta: „Sprawiedliwość Epsteina”

– co musisz wiedzieć

Źródło: https://uncutnews.ch/the-corbett-report-epstein-justiz-was-sie-wissen-muessen/

DR IGNACY NOWOPOLSKI MAY 1

Rozmowa Jamesa Corbetta i Nicka Bryanta

Na czym polega sprawiedliwość w sprawie Epsteina?

W obszernej rozmowie w The Corbett Report James Corbett i dziennikarz śledczy Nick Bryant omawiają nowe wydarzenia w sprawie Jeffreya Epsteina, dramatyczną historię Virginii Giuffre – i systemową zdradę niezliczonych ofiar przemocy seksualnej. Ich wniosek jest równie jasny, co szokujący: rząd USA nie tylko przymykał oczy, ale także aktywnie to tuszował – i do dziś prawie nikt nie został pociągnięty do odpowiedzialności.

Thanks for reading Dr’s Substack! Subscribe for free to receive new posts and support my work.

Pledge your support

Śmierć Virginii Giuffre: tragedia czy celowe zastraszanie?

Bryant, który miał osobisty kontakt z Virginią, szczegółowo opowiada o jej dzieciństwie pełnym przemocy, wykorzystywania i handlu ludźmi, a także o tym, jak ostatecznie znalazła się w kręgu Epsteina. Dramatyczny punkt zwrotny: Kiedy miała zdobyć dla Epsteina kolejne dziecko w Tajlandii, uciekła z Australijczykiem, którego poślubiła. Po 22 latach małżeństwa zmarła wiosną 2025 roku – rzekomo w wyniku samobójstwa.

Ale pytania pozostają:

  • Tweet z 2019 r.: „Jeśli umrę, to nie będzie samobójstwo”.
  • Sprzeczności dotyczące jej stanu zdrowia, domniemany wypadek w autobusie, problemy z nerkami, zaostrzający się konflikt małżeński.
  • Ich walka z potężnymi mężczyznami, takimi jak książę Andrzej, Ehud Barak i Les Wexner.

Bryant: „Gdyby chcieli ją zabić, zrobiliby to tylko z zemsty. Ona już wymieniła wszystkie nazwiska”.

Sprawiedliwość jako farsa: co naprawdę wydarzyło się w procesie Maxwella

Bryant ostro krytykuje Prokuraturę Stanów Zjednoczonych, a w szczególności Damiana Williamsa , który zorganizował proces przeciwko Ghislaine Maxwell – z udziałem zaledwie czterech świadków, wszystkich bezpośrednio dotkniętych ofiar, bez współoskarżonych.

Według Bryanta, Williams znany jest również z opóźniania postępowań przeciwko innym domniemanym sprawcom, takim jak Sean „Diddy” Combs, pomimo poważnych zarzutów – w tym molestowania seksualnego nieletnich.

Wnioski: Proces G. Maxwell był „pokazem”, a nie systematycznym śledztwem.

Niepowodzenie rządu USA – czy jego aktywne współudział?

Bryant szczególnie krytycznie wypowiada się o byłej prokurator generalnej Pam Bondi , która publicznie obiecała ujawnić dokumenty Epsteina i dzienniki lotów.

Co ona dostarczyła? Całkowicie ocenzurowana „Czarna Księga” , która od dawna była dostępna w Internecie.

A potem skandal:

Bondi podał powód wprowadzenia zmian: bezpieczeństwo narodowe.

Bryant: „Dlaczego bezpieczeństwo narodowe miałoby być zagrożone z powodu nazwisk pedofilów?”

Jedyne logiczne wytłumaczenie: współudział państwa , być może za pośrednictwem służb wywiadowczych, takich jak Mossad lub CIA – podejrzenie, które nie jest bezpodstawne, biorąc pod uwagę powiązania Epsteina.

Zorganizowana bezkarność – statystyki wstydu

Bryant podaje brutalne liczby:

  • 240 000–325 000 kobiet i dzieci wykorzystywanych seksualnie rocznie (USA, HHS)
  • 523 wyroki skazujące za handel ludźmi (2023, Departament Sprawiedliwości)
  • 1408 wyroków skazujących za pornografię dziecięcą (2023, Komisja ds. Wyroków)

Wskaźnik skazań: poniżej 1% – porównywalny ze sprawą Epsteina, w której nikt nie został oskarżony oprócz Ghislaine Maxwell.

Czego konkretnie domaga się Epstein Justice

Organizacja Bryanta, EpsteinJustice.com, nie chce już dłużej tego akceptować. Dwa kluczowe żądania:

  1. Niezależna komisja kongresowa , która w końcu zbada:
    • Dlaczego rząd USA tuszuje przypadki molestowania dzieci.
    • Kto dokładnie należał do tej siatki i dlaczego nie ponieśli kary.
  2. Oskarżenie wszystkich sprawców – nie tylko Epsteina i Maxwella, ale także wspólników, kierowców, pilotów, pośredników i współużytkowników.

„Epstein Justice” oferuje:

  • Webinaria
  • Szkolenie aktywistów
  • Oprogramowanie kampanii służące wywieraniu presji na posłów
  • Formularze umożliwiające wywieranie nacisków bezpośrednio na ratusze

Kościół przymyka oko – kolejne rozczarowanie

Kościoły dwukrotnie odrzuciły zaplanowane przez Epsteina zbiórki funduszy – z obawy przed „problemami”.

Bryant: „Jakie problemy? Jesteśmy nieskrępowaną przemocą NGO przeciwko handlowi dziećmi. A mimo to nawet kościoły uciekają. To haniebne”.

Systemowe znęcanie się nad dziećmi – symptom wrogiego wobec dzieci społeczeństwa

Bryant nawiązuje do swoich dziesięcioleci badań nad zaniedbanymi dziećmi w USA:

  • 21% żyje poniżej granicy ubóstwa
  • Najbardziej dotknięte bezdomnością są rodziny z dziećmi
  • Miliony dzieci pozostają bez opieki

Bryant: „Kiedy społeczeństwo systematycznie zawodzi dzieci, nieuchronnie następuje nadużycie wobec nich – najpierw strukturalne, a potem indywidualne”.

Wniosek: Epstein nie był odosobnionym przypadkiem – był objawem

Nick Bryant jasno pokazuje: Epstein nie był odosobnionym zboczeńcem, ale częścią strukturalnie chronionej sieci – podobnie jak inni w przeszłości, na przykład w skandalu Franklina lub na Fox Island za czasów Francisa Sheldona.

Główne zadanie:

„Jeśli ujawnimy siatkę Epsteina, będziemy mogli uratować wiele dzieci”.

Co możesz zrobić:

  • Odwiedź epsteinjustice.com
  • Zarejestruj się na webinaria aktywistów
  • Wysyłaj listy formularzowe do posłów
  • Żądaj na żywo i publicznie powołania komisji kongresowej
  • Wykorzystuj media społecznościowe do wywierania presji na opinię publiczną

Sprawiedliwość Epsteina” nie jest tylko projektem edukacyjnym – to opór przeciwko zinstytucjonalizowanej bezkarności.

Rząd Brytyjski wyposaża szkoły i szpitale w panele słoneczne, wydając jednocześnie miliony na przyciemnianie słońca

Rząd Brytyjski wyposaża szkoły i szpitale w panele słoneczne,

wydając jednocześnie miliony na przyciemnianie słońca

Setki szkół i szpitali w Wielkiej Brytanii otrzymają 180 milionów funtów na panele słoneczne od nowej państwowej spółki energetycznej.

DR IGNACY NOWOPOLSKI MAY 1

Jak podaje BBC, w piątek ogłoszono pierwszą dużą inwestycję Great British Energy, która jest częścią wysiłków rządu zmierzających do ograniczenia emisji gazów cieplarnianych.

Decyzja ta została przyjęta z zadowoleniem przez związek zawodowy dyrektorów szkół i dostawców usług NHS, którzy stwierdzili, że pomoże ona również w radzeniu sobie z „ogromną presją finansową” związaną z rachunkami za energię.

Jednak Andrew Bowie, minister energii w gabinecie cieni, powiedział, że plany rządu dotyczące zerowej emisji netto sprawią, że kraj stanie się „biedniejszy”.

„W tej chwili pieniądze, które powinny zostać wydane na edukację naszych dzieci lub opiekę zdrowotną naszej rodziny, są zamiast tego marnowane na wysokie rachunki za energię” – powiedział Sekretarz Energii Ed Miliband.

„Pierwszym dużym projektem Great British Energy będzie pomoc naszym kluczowym instytucjom publicznym w zaoszczędzeniu setek milionów dolarów na rachunkach, które zostaną przeznaczone na inwestycje w pierwszej linii” – dodał.

Rząd ma również nadzieję, że projekt polegający na wyposażeniu 200 szkół i 200 szpitali w panele słoneczne pozwoli ograniczyć zużycie paliw kopalnych na terenie obiektów publicznych i pomoże osiągnąć długoterminowe cele klimatyczne.

Poza faktem, że zerowe emisje netto zyskują teraz złą sławę, a nawet Tony Blair powiedział, że są skazane na porażkę… jedynym innym problemem wydaje się być to, że brytyjski rząd również planuje wydać duże pieniądze, aby przyćmić słońce.

chemtrails dim the sun

Pracownik TVN zadał Nawrockiemu pytanie. Piękna odpowiedź !

Pracownik TVN zadał Nawrockiemu pytanie.

Takiej odpowiedzi się nie spodziewał

01.05.2025 tysol/pracownik-tvn-zadal-nawrockiemu-pytanie-takiej-odpowiedzi-sie-nie-spodziewal

Wczoraj Karol Nawrocki odwiedził Maków w powiecie skierniewickim, gdzie wziął udział w akcji sadzenia lasu. Na miejscu pojawili się również przedstawiciele mediów, na których pytania kandydat na prezydenta odpowiadał

Karol Nawrocki Pracownik TVN zadał Nawrockiemu pytanie. Takiej odpowiedzi się nie spodziewał

Karol Nawrocki / PAP Łukasz Szeląg

W Makowie nie zabrakło przedstawicieli mediów, którzy Karolowi Nawrockiemu mogli zadawać pytania. Jednym z nich był pracownik TVN24

– Która ze znajomości była panu najbliższa, z Grzegorzem H., Olgierdem L. czy z osobą, która występuje pod pseudonimem „Wielki Bu”? – spytał.

Najbliższe opinii publicznej i wszystkim Polakom są znajomości Donalda Tuska z Władimirem Putinem, Rafała Trzaskowskiego z pedofilem, który odpowiadał za „Wioskę Żywej Archeologii”, którego Rafał Trzaskowski dotował tysiącami z budżetu Miasta Stołecznego Warszawy – zaczął swoją odpowiedź Nawrocki.

Pracownik TVN zadał Nawrockiemu pytanie. Takiej odpowiedzi się nie spodziewał

Myślę, że panu redaktorowi i całej opinii publicznej bliskie są relacje Rafała Trzaskowskiego z osobą podejrzaną o zamordowanie księdza Franciszka Blachnickiego tajnym współpracownikiem Jolantą Lange. Myślę, że te wszystkie znajomości między Donaldem Tuskiem i Rafałem Trzaskowski powinny być tematem, którym zainteresuje się stacja TVN i nie udaje pan redaktor, że nie widzicie tych relacji, a swoich widzów okłamujecie, że ich nie ma – zwrócił uwagę Karol Nawrocki.

A jeśli chodzi o moje relacje, to wszystkie z nich były jedynie sportowe, jedynie zawodowe. Ci ludzie brali udział w wydarzeniach, które organizowałem. W ramach tych relacji nie było żadnych przepływów finansowych, jak między Rafałem Trzaskowskim a panią Lange i Rafałem Trzaskowskim a pedofilem – dodał.

Psychiatra o ideologicznych tabu: Kościół [V2] cenzuruje nawrócenie i spowiedź.

Psychiatra o ideologicznych tabu:

Kościół cenzuruje nawrócenie i spowiedź

Raphael Bonelli, katolicki psychiatra i ojciec sześciorga dzieci, zaprezentował swoją nową książkę „Tabu: Czego nie wolno nam myśleć i dlaczego” 15 kwietnia w Lembach w Austrii. Kluczowe punkty wykładu.

– Istnieją rozsądne, naturalne i funkcjonalne tabu. Klasycznym tabu w psychiatrii jest zakaz kazirodztwa. Kiedy zdrowe tabu są łamane, powstają niezdrowe tabu. Są one dysfunkcyjne, sztuczne, ideologiczne i często neurotyczne.

– Dziś nagość nie jest już tabu. Pornografia jest dostępna wszędzie. Ale jeśli powie pan „cygański sznycel”, staje się to moralne. Mamy do czynienia z nową przyzwoitością. Jest ona bigoteryjna.

– Naturalne tabu są podobne w wielu kulturach, są dobre i pomagają ludziom. To jest wielki błąd Zygmunta Freuda. [Ileż tu niechlujstwa! To nie był „błąd”, lecz zbrodnicza ideologia. md]

– Ideologia jest bezbożną religią zastępczą z takimi samymi zasadami jak religia. Ma bezpodstawne dogmaty i z natury sprzeczny system moralny. Jest to religia bez Boga, czyli przeciwieństwo religii.

– Kiedy odbiera się naturalne, dane przez Boga tabu i wprowadza nowe, własne, to trochę jak zabawa w Boga.

– Klimat staje się religią zastępczą. Jeśli chodzi o kwestie klimatyczne, moralność wysuwa się na pierwszy plan.

– Naziści nienawidzili burżuazyjnej moralności. Dziś przedstawia się to jako fałszowanie historii. Zniszczyli tabu dotyczące zabijania (eutanazja) i tabu seksualne i ustanowili nowe tabu.

– Lata 50. zrehabilitowały wartości burżuazyjne, a tym samym ustabilizowały społeczeństwo.

– Ludzie ’68 ponownie złamali wiele tabu i wymyślili nowe. Chęć przełamania tabu przez ’68 była perwersyjna.

– Dziś wielkim tabu jest to, że nie mamy już wolności słowa. Najbardziej nieprzyzwoici ludzie chcą nam powiedzieć, jak powinniśmy mówić.

– Kiedy imigrant zadźga dziecko na śmierć, odbywa się demonstracja „przeciwko prawicy”. To kpina z ofiar. Przesłanie brzmi: sprawca musi być chroniony.

– Zaimportowaliśmy przestępczość.

– Demografia: Krzywa została odwrócona od około 1970 roku i mamy zbyt mało dzieci. Potrzebujemy 2,1 dziecka na kobietę. [ W zdrowym narodzie 2.3. md]. W Austrii i Niemczech na jedną kobietę przypada obecnie około 1,3 dziecka. Wyłączając imigrantki, które mają więcej dzieci, liczba ta wynosi 1,1.

– Po spadku liczby dzieci od 1970 r., w 2000 r. w Austrii było tylko 52% autochtonicznej populacji. Do 2030 r. będzie to tylko 27 procent, a do 2060 r. tylko 14 procent. Reszta będzie pochodzić z innych krajów. [Ta „reszta” to będą mieszańce, często ofiary gwałtu md]

– Badacze inteligencji wiedzą, że najważniejszym czynnikiem wpływającym na inteligencję dzieci jest wykształcenie ich rodziców. Ale wykształceni mają jeszcze mniej dzieci. Wykształcone kobiety robią kariery, a „głupie cudzoziemki” mają rodzić dzieci. Nie mówi się, ale żyje: „Posiadanie dzieci jest dla głupich ludzi”.

– Ideologia płci: Matka jest nazywana „osobą rodzącą”. Albo: „Musimy patrzeć, jak mężczyzna bije kobietę w meczu bokserskim kobiet. A potem pogratulować mu, gdy wygra. Mamy ogromny problem z mózgiem”.

– Aborcja to wielkie tabu: kogo zabijamy? Zlepek komórek prenatalnych czy istotę ludzką? A jeśli jest to istota ludzka, to czy wolno nam ją zabić? Kiedy to pytanie jest zadawane publicznie, ktoś zaczyna krzyczeć, a następna osoba przychodzi z gwizdkiem.

– Pytania tabu dotyczące Corony [chodzi o kowidek md] : Kto co wiedział? Kto za co zapłacił? Dlaczego wszyscy powtarzają to samo? Kto wymyślił „bezpieczny i skuteczny”? Jeśli 30-latek upadnie i umrze grając w piłkę nożną, nie można zapytać: Czy był szczepiony? Jednak zapalenie mięśnia sercowego jest naukowo udokumentowanym skutkiem ubocznym szczepionki Covid.

– Tabu Boga: „Bóg” jest nadal w jakiś sposób akceptowany, ale tylko wtedy, gdy nikomu nie przeszkadza i mówi: „Wszyscy jesteście wspaniali, wszyscy pójdziecie do nieba. Wycofam się i się zamknę”. Bóg, który wymaga 10 przykazań, nie jest opcją. W kościele nie ma już nawet słowa nawrócenie ani spowiedź. [Prostuję: Tylko w tym skrajnie – postępowym. Ten Kościół Tradycji kwitnie, rośnie. MD]

– Najbardziej zdumiewające jest to, że Kościół katolicki wciąż żyje po 2000 lat z tego rodzaju przywództwem. To musi być Duch Święty. W przeszłości było wielu głupców, prawdopodobnie także wśród biskupów. [Ale satanistów, pedałów itp. wśród biskupów było tysiące razy mniej md]

Grzegorz Braun dokonał „debanderyzacji” urzędu miejskiego w Białej Podlaskiej

Policja chciała Polaka zablokować, ale Grzegorz Braun dokonał „debanderyzacji urzędu miejskiego w Białej Podlaskiej” [VIDEO]

30.04.2025 nczas/grzegorz-braun-dokonal-debanderyzacji-urzedu-miejskiego-w-bialej-podlaskiej

grzegorz braun biala podlaska debanderyzacja
Debanderyzacja Białej Podlaskiej przez Grzegorza Brauna / fot. X / Marek Skalski

„Grzegorz Braun dokonał debanderyzacji urzędu miejskiego w Białej Podlaskiej” – poinformował na X publicysta „Najwyższego Czasu!” Marek Skalski, który był na wiecu lidera KKP. Udostępnił nagrania z wydarzenia. Osoby w policyjnych mundurach stanęły w obronie ukraińskiej flagi i uniemożliwiły „przeprowadzenie interwencji poselskiej naruszając nietykalność cielesną polskiego posła.”

Podczas spotkania kandydata na prezydenta Grzegorza Brauna w Białej Podlaskiej doszło do niecodziennego zdarzenia. jeden z mieszkańców pożalił się Braunowi, że na miejskim ratuszu powiewa ukraińska flaga. W sprawach obrony polskiej godności i racji stanu Grzegorz Braun reaguje natychmiast i tak też stało się tym razem.

Biała Podlaska: – Czy Pan pomoże nam zdjąć flagę ukraińską z ratusza? – @GrzegorzBraun_⁩ Gdzie tu jest jakaś drabina?” – napisał w opisie nagrania Marek Skalski.

– Gdzie tutaj ten pan, co pytał o flagę? – pytał na filmie Grzegorz Braun.

– To zorganizujcie jakieś pomoce naukowe, jakiś sprzęt, to jak jestem, to chętnie pomogę – dodał Braun.

Na to zareagowała prowadząca spotkanie, najpewniej Karolina Pikuła mówiąc, że „panu Grzegorzowi dwa razy nie trzeba powtarzać”.

W kolejnym materiale widzimy tłum pod urzędem miasta.

„Grzegorz Braun dokonał debanderyzacji urzędu miejskiego w Białej Podlaskiej” – napisał w opisie kolejnego wpisu publicysta „Najwyższego Czasu!” Marek Skalski.

Widać i słychać na nim tłum krzyczący „zdjąć tę flagę”. Chodzi o flagę Ukrainy na urzędzie miasta w Białej Podlaskiej.

„Policja uniemożliwiła przeprowadzenie interwencji poselskiej naruszając nietykalność cielesną polskiego posła do eurokołchozu” – poinformował Skalski udostępniając kolejne nagranie.

Ostatecznie jednak udało się zdjąć obcą flagę za pomocą drabiny i zdecydowanego sympatyka Grzegorz Brauna.

„Nastąpiła spontaniczna repolonizacja siedziby urzędu miejskiego w Białej Podlaskiej. Jak zapewnia ⁦@GrzegorzBraun_⁩ flaga Ukrainy zostanie przekazana z należytym szacunkiem do siedziby najbliższego konsulatu Republiki Ukrainy. GB dziękuje policji za pomoc w akcji” – poinformował Marek Skalski.

Należy zaznaczyć, że nie tylko nie ma powodu, by flaga Ukrainy powiewała nad urzędem miejskim w Polsce. Jest to wręcz ocierający się o łamanie prawa stan oraz symbol uległości wobec obcego państwa.

Na urzędach powinny wisieć wyłącznie flagi polskie oraz ewentualnie flagi czy symbole danego miasta.

Zrozumiałym byłoby jednorazowe, kilkugodzinne ustawienie obcej flagi przy okazji jakiejś wyjątkowej uroczystości, choć jest to już dyskusyjne. Natomiast trzymanie przez urząd miejski na stałe flagi Ukrainy czy jakiegokolwiek innego państwa jest po prostu skandalem, do którego na szczęście Polacy – jak widać – nie przywykli.

======================

Korona Warszawa @KoronaWarszawa

Policja ściga za zdjęcie ukraińskiej flagi. W ‘Kamieniach na szaniec’ Alek zdzierał niemiecką. Ton tego komunikatu brzmi jak echo sprzed 80 lat.

Logika Lewicy. MEM-y pierwszomajowe III.

==================================

„Stało się” tuż po południu, w poniedziałek 28 kwietnia 2025. A to – zdjęcie po 12 godzinach „intensywnych narad rządu” – i pewnie gorączkowych napraw:

Powrót do przeszłości:

to jest tygrys, synku

=====================

Zaszufladkowano do kategorii Śmichy | Otagowano

Rząd światowy już tu jest! [Ale to ten prawdziwy, Boży]

Rząd światowy już tu jest! [OPINIA] – PCH24.pl

Piotr Relich


https://pch24.pl/rzad-swiatowy-juz-tu-jest

Królestwo Boże choć „nie jest z tego świata”, to realizuje się w wymiarze doczesnym. Panuje zaś nad nim Opatrzność – jedyny, autentyczny rząd światowy (a w zasadzie wszechświatowy), który nie dość, że istnieje, to jeszcze działa.

Ileż to razy słyszeliśmy, że „Kościół nie powinien się mieszać do polityki”, a wiara jest absolutnie prywatną sprawą.

Tymczasem Bóg sam objawił się jako Stwórca i Zbawiciel całego Wszechświata. Skoro za świętym Pawłem wyznajemy, że „Jezus jest PANEM”, a jednocześnie odmawiamy Mu władzy w przestrzeni publicznej, cierpimy na jakiś rodzaj religijnej schizofrenii.

Panowanie Chrystusa nie jest jednak tyranią. Jak nie wyważa drzwi naszego serca, tak nie rozkazuje „zastępom Aniołów” aby „bili się w Jego imię”. Choć Chrystus przed Piłatem nazwał się królem, zaraz dodał, że przyszedł na świat „aby dać świadectwo Prawdzie, a Każdy zaś kto jest z prawdy, słucha Jego głosu” (J 18, 37). Stąd nadejście „Państwa Bożego” – jak opisał je św. Augustyn – bierze początek w nawróceniu serca i wprowadzaniu zasad Ewangelii w otaczającej nas wspólnocie.

Od pism „Doktora Łaski” przez dzieła św. Tomasza z Akwinu, encykliki Leona XIII, Piusa XI aż po współczesną katolicką naukę społeczną, Kościół zawsze rozpoznawał szczególne zadanie państwa w dążeniu nie tylko do dobra doczesnego, ale i wiecznego. Państwo Boże to takie, w którym zasady życia społecznego, kultura i prawo nie tylko nie przeszkadzają w osiągnięciu zbawienia, ale to niezmiernie trudne zadanie ułatwiają. Sama władza również odczytywana jest jako powołanie („Nie miałbyś żadnej władzy nade mną, gdyby ci jej nie dano z góry” (J 19, 11). Kościół zaś, nauczyciel narodów i powiernik Chrystusowego przesłania, w Bożej optyce nie jest „oddzielony od państwa”, ale stanowi duszę i serce władzy doczesnej.

Antykościół

Ale tam gdzie pojawia się światłość, gęstnieje mrok. Skoro Zło nie jest jedynie konsekwencją – jak chcieliby moderniści – „braku dobra”, powstanie Chrystusowego Kościoła, zorganizowanej struktury Prawdy, oznacza analogiczną konieczność zwarcia szeregów po stronie sił ciemności. Dlatego od momentu zbawczej Męki, Śmierci i Zmartwychwstania swoją „anty-apostolską” misję prowadzą ci, którzy zaprzedając swoje dusze Księciu tego świata organizują w nim struktury zła. Podszepty nadludzkiej inteligencji przekuwają na język polityki i ekonomii, prowadząc dzieło zjednoczenia wszystkich ludzi w „Państwie Szatana”. Działając rzekomo w imię uniwersalnego dobra ludzkości, stwarzają jej optymalne warunki do potępienia.

I tak jak Państwo Boże cechuje czystość serca, otwartość zamiarów, hermeneutyka ciągłości i subsydiarność, tak jego przeciwieństwo ukrywa prawdziwe zamiary, dąży do dominacji, terroru i niewoli. Zaś jego ostateczny cel – analogicznie jak cele Decivitate Dei – jest ściśle nadprzyrodzony. Władza ekonomiczna i polityczna to tylko środki niezbędne do przeprowadzenia ostatecznego zamachu na duchową stronę ludzkości.

Paul Warburg, dyrektor amerykańskiej gałęzi I.G. Farben, protegowany Rockefellerów i założyciel wpływowej Rady Stosunków Zagranicznych (Council on Foreign Relations) przekonywał w 1950 roku: „Czy ktoś się zgadza czy nie, będziemy mieli rząd ogólnoświatowy. Jedynym problemem, nad którym można się zastanawiać, jest pytanie, czy ten rząd światowy zostanie stworzony w wyniku porozumienia czy podboju”. Pierre Virion, francuski kontrrewolucjonista proroczo uzupełnił myśl Warburga, tłumacząc: „w porozumieniu, to znaczy poprzez pranie mózgów lub poprzez straszenie (groźba komunizmu, groźba atomowa). W wyniku podboju, to znaczy: poprzez rewolucję, wojnę albo przez jedno i drugie jednocześnie”.

Czy dzisiaj, z perspektywy siedemdziesięciu lat postępu antychrześcijańskiego globalizmu, zaprowadzanego na przemian za pomocą „globalnego zarządzania” i kolejnych wojen, przepoczwarzającego się w cyfrowy totalitaryzm z podziałem na strefy wpływów, możemy odmówić Virionowi racji?

Ale katolicki myśliciel był równie pewny upadku anty-bożych i antyludzkich struktur. Skoro Chrystus jest Prawdą, „antykościół” – kłamstwem. Dlatego karmi się utopią, wierzy w ideał, który nigdy nie nadejdzie – a co najważniejsze – wydał wojnę, której nie może wygrać.

Jak wyjaśniał Pius IX w 1874 roku, „niech wiedzą wrogowie Kościoła, którzy pełni zadufania w sobie entuzjazmują się wszystkim tym, co się dzieje, a liczą na dalsze wydarzenia, bliskie czy odległe, Bóg jeden to wie; entuzjazmowali się oni śmiercią Chrystusa jako osobistym tryumfem, a nie zauważyli, że Jego śmierć była początkiem ich klęski”.

Autentyczny rząd światowy

Tymczasem Królestwo Boże choć „nie jest z tego świata”, to realizuje się w wymiarze doczesnym. Panuje zaś nad nim Opatrzność – jedyny autentyczny rząd światowy (a w zasadzie wszechświatowy), który nie dość, że istnieje, to jeszcze działa.

Wobec tego faktu blednie nawet rozłożony na wieki, ogromny wysiłek budowy wielowarstwowych struktur „Państwa Szatana”, które wzorem swego założyciela stanowi zaledwie marną imitację, parodię i uzurpację prawdziwej władzy nad światem.

Świadomość, że nawet najstraszliwsze dokonania cywilizacji śmierci, z infiltracją jego Mistycznego Ciała włącznie, nie wymykają się spod ręki rządów Bożych, powinna stanowić dla nas źródło nadziei. Nadziei, która potrafi przeciwstawić się rozpaczy, tym większej, im większa wydaje się dzisiejsza wszechwładza i postęp rewolucji.

Ale jednocześnie to zaproszenie do działania. Bo choć Pan Bóg może dokonać swojego dzieła bez nas („kamienie wołać będą” – Łk 19, 40), pragnie byśmy i my mieli udział w ostatecznym tryumfie i chwale Nieba.

Katolik nie powinien być idealistą. Nie wierzy w utopię. Ale jednocześnie nie możemy kierować się złudnym kwietyzmem, przekonaniem, że wystarczy wyłącznie liczyć na Jego Opatrzność, a sprawy „jakoś same się ułożą”. Takie podejście tylko usypia czujność i stępia zmysły, czyniąc nas rozbrojonymi w konfrontacji z systemowym Złem. Jak obrazowo zauważył Jean Ousset, cóż przyjdzie z wylewania wody z własnej kajuty, kiedy tonie cały statek?

Naszym obowiązkiem jest zatem walczyć. A naszym codziennym bitwom niech towarzyszą wielokrotne zapewnienia samego Zbawiciela: „Ufajcie , Jam zwyciężył świat… Ufajcie, Ja pozostanę z wami aż do skończenia świata… Ufajcie, moce piekielne nie przemogą Kościoła Mego… Niebo i ziemia przeminą, ale Moje słowa nie przeminą”.

Piotr Relich

Grzegorz Braun w Radio Wnet. Jasno, szczerze, przekonywająco o Polsce i swoim PROGRAMIE. 35 minut. [trochę poprawione]

=========================================

mail, dzień później:

wczoraj zamieścił Pan https://dakowski.pl/grzegorz-braun-w-radio-wnet-jasno-szczerze-przekonywajaco-o-polsce-i-swoim-programie-dwie-godz/

nie przebrnęłam przez tych gości poprzedzających i tym samym nie wysłuchałam Grzegorza Brauna. [trza było przewinąć, ja też nie przebrnąłem md]

znalazłam właśnie wyłącznie wystąpienie Grzegorz Brauna w rzeczonej audycji, a to tylko 35 minut :

https://rumble.com/v6sru8v-300425-grzegorz-braun-w-radio-wnet.html?e9s=src_v1_upp

pozdrawiam ak

==============================================

Poranek Wnet – 30.04.2025 r. | Grzegorz Braun, Michał Karnowski, Liang | Prowadzi: Jaśmina Nowak

Komunizm 2.0: Nowa Lewica, Wywłaszczenia, Ekologizm i Cyberkontrola

Komunizm 2.0: Nowa Lewica,

Wywłaszczenia, Ekologizm i Cyberkontrola

pchl/komunizm-2-0-nowa-lewica-wywlaszczenia-ekologizm-i-cyberkontrola

(Fot. GSz)

Komunizm nie odszedł. Przebrał się. Wciąż jest wśród nas — w podatkach, ekologii, technologii. I właśnie uderza – w formie 2.0.

Pierwotnym celem marksizmu było zniesienie własności prywatnej. Ponieważ jednak krwawe rewolucje nie cieszą się obecnie dobrą prasą, wiele państw preferuje rozwiązania ewolucyjne i w zgodne z procedurami. O swym ,,demokratyzmie i praworządności” zapewniają nawet zwolennicy surowych wywłaszczeń. 

Ataki na własność prywatną wiecznie żywe

Przykładem tego jest chociażby administracja prezydenta RPA podkreślająca, że kraj ten jest „demokracją konstytucyjną, głęboko zakorzenioną w rządach prawa, sprawiedliwości i równości”. Uwagi te padły w odpowiedzi na krytykę dotyczącą słynnego Expropriation Bill. 

24 stycznia 2025 roku ogłoszono bowiem, że prezydent RPA, Cyril Ramaphosa, podpisał ustawę o wywłaszczeniach pod tą właśnie nazwą. Największe kontrowersje budzi jej zapis dopuszczający wywłaszczenie bez wypłaty odszkodowania (tzw. „nil compensation”). W preambule dokumentu zaznaczono, że w niektórych przypadkach nadrzędny interes publiczny usprawiedliwia takie działanie. Organizacja rolników AgriSA ostrzega jednak, że przepisy mogą podważyć ochronę własności prywatnej, a w konsekwencji zagrozić stabilności rolnictwa i bezpieczeństwu żywnościowemu kraju. Krytycy dostrzegają też ryzyko powtórzenia scenariusza Zimbabwe, gdzie masowe wywłaszczenia doprowadziły do głębokiego kryzysu gospodarczego i społecznego.

Niektórzy i u nas najwyraźniej zapatrzyli się na afrykańskich watażków i pragną przeszczepiać idące w podobnym duchu rozwiązania do Polski. Na przykład Adrian Zandberg przekonywał (Godzina Zero, 02.04.2025), że „mamy teraz do czynienia z pierwszym pokoleniem ludzi, którzy odziedziczyli majątki po swoich hiperbogatych rodzicach i oni już do końca życia nie będą robić nic. Bo pozwalamy na to, jako jeden z nielicznych krajów w Europie, że te gigantyczne, wielkie majątki są przenoszone z pokolenia na pokolenie bez jakiegokolwiek opodatkowania”. 

Trzeba obiektywnie przyznać, że zandbergowcy mogą czerpać inspirację również ze Starego Kontynentu, bowiem aż 24 z 35 europejskich krajów pobiera podatki od nieruchomości, dziedziczenia i/lub darowizn. W Belgii stawki podatków od nieruchomości i spadków sięgają nawet 80 proc., we Francji do 60 proc., w Niemczech do 50 proc., a w Irlandii, Holandii i Luksemburgu — od 10 do 48 proc – podaje Tax Foundation Europe („Estate Inheritance, and Gift Taxes in Europe”, 2025).

Miejmy się więc na baczności – bo tam, gdzie dziś nakładają podatek, jutro mogą wywłaszczać. 

Skutki gospodarcze takich działań mogą być jednak opłakane. Jak zauważają analitycy Tax Foundation Europe: „choć podatki od spadków, darowizn i majątków wydają się kuszące […] to ich ograniczona skuteczność w generowaniu dochodów oraz negatywny wpływ na przedsiębiorczość, oszczędzanie i aktywność zawodową powinny skłonić decydentów do myśleniu o ich zniesieniu, a nie podwyższaniu”.

Mimo wątpliwych efektów ekonomicznych, opodatkowanie spadków, darowizn czy nieruchomości to marzenie lewicowca. Ma bowiem cechę wspólną – karanie za otrzymanie dochodu bez wkładu własnej pracy. Lewica jest w stanie, choć z bólem, znieść wyższe zarobki specjalisty, jednak nie zdzierży czyjegoś majątku – odziedziczonego czy otrzymanego w darze. 

Opodatkowanie spadków, darowizn i nieruchomości uderza w rodzinę i tradycję przekazywania własności Lewicowym ideałem jest, aby każdy zaczynał od zera. Jednak prowadzi to do paradoksu. W kraju krajach z wysokimi podatkami od spadków, nieruchomości i darowizn bardziej opłaca się roztrwonienie majątku niż jego przekazanie dzieciom. Czy jednak przejadanie (i przepijanie) kapitału to właściwa droga? Dla komunistów 2.0 najwyraźniej tak. 

Ekologizm i nowy proletariat 

Innym współczesnym wcieleniem mentalności komunistycznej jest ekologizm. Zielona ideologia nie ma dziś wiele wspólnego z realną troską o lasy, rzeki czy czyste powietrze. Pod sztandarem ochrony natury przemyca się stare marzenie: podporządkować jednostkę kolektywowi i zbić fortunę na cudzym poczuciu winy. Ekologiści żądają więcej podatków, więcej zakazów, więcej regulacji — a mniej wolności, przedsiębiorczości i zdrowego rozsądku. Najbardziej skrajni z nich mówią już wprost: człowiek jest pasożytem i powinien ograniczyć swoje potrzeby do minimum. Rządy ludzkiej klasy panującej trzeba obalić, by wyzwolić zwierzęta (Singer), rośliny, a także powietrze. 

To nie tylko rojenia utopistów. To już twarde regulacje. Z zielonego szaleństwa bierze się obsesyjny wegetarianizm, całkowicie potępiający jedzenie mięsa. Zamiast kopytnych, a nawet drobiu, miejsca na naszych stołach coraz częściej zajmują owoce, warzywa, a także robaki. Wszak 20 stycznia 2025 r. Komisja Europjejska wydała rozporządzenie wykonawcze dopuszczające do obrotu na rynku spożywczym proszek z larw mącznika młynarka (Tenebrio molitor). A to dopiero początek. 

Nie samym chlebem żyje człowiek — i z tego założenia wychodzą także unijni biurokraci, choć te słowa rozumieją w sposób swoisty. Nie wystarcza im pragnienie kontrolowania zawartości naszych talerzy. Pragną również roztaczać władztwo nad środkami transportu czy metodami pozyskiwania energii. Wszak UE zobowiązała się do osiągnięcia neutralności klimatycznej do 2050 roku oraz do redukcji emisji gazów cieplarnianych netto o co najmniej 55% do 2030 roku względem poziomu z 1990 roku.

Ponadto w kwietniu 2023 roku Parlament Europejski przyjął przepisy pakietu „Gotowi na 55”, które mają posłużyć realizacji tych założeń. Na papierze brzmi to jak plan ratunkowy dla planety. W rzeczywistości – oznacza radykalne podniesienie kosztów życia, uderzenie w przemysł energochłonny i wprowadzanie coraz to kolejnych regulacji. Koszty transformacji nie rozkładają się równo – ponoszą je zwykli obywatele, których rachunki za ogrzewanie, paliwo i transport rosną szybciej niż ich pensje. 

Na domiar złego UE walczy z prywatnym transportem, a w szczególności z samochodami napędzanymi tradycyjnymi silnikami. Wszechobecne zakazy i nakazy, strefy płatnego parkowania w miastach takich jak Kraków sprawiają, że poruszanie się własnym autem przypomina gehennę. Najwięcej zyskują producenci aut elektrycznych — choć utylizacja ich baterii szkodzi środowisku bardziej niż spaliny. Ponadto, podobnie jak w przypadku wdrażania realnego socjalizmu, powstaje kasta „równiejszych”, latających prywatnymi samolotami na ekskluzywne eventy, często na koszt podatnika. Ta hipokryzja i tworzenie kasty panów z egalitarnymi hasłami na ustach to również komunizm 2.0.

Nowy człowiek starej ideologii

Dawny komunizm brał się za gospodarkę – chciał przestawić całą bazę ekonomiczną, a ideologię traktował jak dodatek. Ale Antonio Gramsci zauważył coś ważnego: żeby niszczyć Zachód, trzeba uderzyć w jego duszę. I tak zaczęła się długa, cierpliwa operacja rozkładu cywilizacji od środka. Augusto Del Noce nie miał złudzeń: marksizm padł na Wschodzie, ale ożył na Zachodzie. W wersji light, lecz skutecznej. W imię inkluzywności sączy się prosty przekaz. Rodzina? Do kosza. Ojcostwo? Przeżytek. W efekcie coraz częściej szkoły nie edukują, media nie informują rzetelnie, a sądy nie gwarantują sprawiedliwości. Nie o to bowiem wszak chodzi, lecz o transformację człowieka.

Nowy człowiek komunizmu 2.0 może „nie będzie miał niczego”, lecz bynajmniej „nie będzie szczęśliwy”. Zostanie bowiem również pozbawiony źródeł szczęścia płynących z rodziny, historii, tradycji, a nawet kultury wysokiej. Stanie się bezbronny wobec władców marionetek i podatny na wszelkie manipulacje.   

Cyberkomunizm i technofeudalizm 

A gdy w realnym świecie wywłaszcza się ludzi pod hasłem równości, w cyfrowym uniwersum wywłaszczenie przybiera nową formę – kontrolę danych i informacji. Nowa ideologia komunizmu 2.0 wchodzi też przez internet, który pierwotnie powstał w celu udostępnienia treści wszystkim i za darmo. W gruncie rzeczy był realizacją komunistycznej utopii – tu wszystko miało być bezpłatne. Dobra cyfrowe można przecież powielać w nieskończoność. W zasadzie nie ma innej możliwości – oprogramowanie Bitcoina, które tworzy sztuczną cyfrową rzadkość, to wyjątek i jednorazowa innowacja.

W pewnym momencie jednak w tym quasi-komunistycznym eksperymencie coś poszło nie tak. Zamiast darmowości pojawiła się nowa waluta: informacje, dane, prywatność – a także opłaty za różnego rodzaju subskrypcje. W ciągu kilkudziesięciu lat internet z komunistycznej utopii stał się przestrzenią feudalną, w której garstka korporacji pobiera rentę i kontroluje przepływ treści. Yanis Varoufakis, były grecki minister finansów nazywa ten system technofeudalizmem. To dość trafne określenie, choć w gruncie rzeczy chodzi o komunizm 2.0 i nowe politbiura.

Nie obalimy komunizmu 2.0 przez płomienne manifesty ani uliczne zamieszki. Aby przeciwstawić się jego destrukcyjnej sile, trzeba odbudować: etos rodziny, własność, tradycyjną kulturę. Potrzebne jest powstanie nowej elity – ludzi myślących tradycyjnie, a zarazem nowoczesnych, obeznanych z najnowszymi technologiami. Przedsiębiorcy, specjaliści od komunikacji, intelektualiści i inwestorzy powinni stworzyć niezależną sieć szkół, instytucji i mediów odpornych na komunizm 2.0. Sieć nastawioną nie na niszczenie, lecz na budowanie.

Komunizm ten nowoczesny nie zniknie sam. Albo odbudujemy świat oparty na rodzinie, własności i wolności — albo obudzimy się w świecie, gdzie nawet nasze myśli nie będą już nasze. Czasu ucieka. 

Stanisław Bukłowicz

A-bp Viganò: “Watykan znajduje się w rękach dwóch ekstremalnie zdeprawowanych postaci…”

Viganò: “Watykan znajduje się dziś w rękach

dwóch ekstremalnie zdeprawowanych postaci…”

Cardinal Kevin J. Farrell, prefect of the Dicastery for Laity, the Family and Life, attends a news conference at the Vatican in this May 10, 2022, file photo. Cardinal Farrell has been appointed to head the Vatican’s new Investment Committee. (CNS photo/Paul Haring)

==================================================

30 aprile 2025 Author: Uczta Baltazara babylonianempire/watykan-znajduje-sie-w-rekach-ekstremalnie-zdeprawowanych-postaci

Obecnie, w trakcie wakatu na Tronie Piotrowym, władza w Watykanie znajduje się w rękach dwóch ekstremalnie zdeprawowanych postaci: zastępcy Sekretariatu Stanu Edgarda Peña Parry – którego zbrodnie wielokrotnie potępiałem – oraz kardynała Camerlengo Kevina Farrella.

………………………

Zastępca ds. ogólnych w Sekretariacie Stanu Stolicy Apostolskiej (Edgar Peña Parra zastąpił na tym stanowisku kardynała Angelo Becciu)

 Peña Parra został mianowany zastępcą do spraw ogólnych Sekretariatu Stanu w dniu 15 sierpnia 2018 r., ze skutkiem od 15 października.[10] Jest drugim Latynosem na tym stanowisku, po Argentyńczyku Leonardo Sandri, który był zastępcą w latach 2000-2007.[11].

W 2023 r. Peña Parra przyznał, że zezwolił na elektroniczny nadzór nad dyrektorem banku watykańskiego bez upoważnienia prawnego. Nakazał inwigilację, ponieważ chciał uzyskać informacje na temat „anomalnej postawy” dyrektorów, którzy odrzucili wniosek Sekretariatu Stanu o pożyczkę[12][13].

Zeznając przed Wysokim Sądem Anglii i Walii w dniu 4 lipca 2024 r., Peña Parra stwierdził, że dobrowolnie podpisał fałszywe faktury, o których wiedział, że są „całkowicie fikcyjne”, dotyczące watykańskich nieruchomości inwestycyjnych w Londynie[14].

We wrześniu 2024 r. arcybiskup Peña Parra wydał nakaz próbujący zrehabilitować byłego księdza Ariela Alberto Príncipiego, skazanego za wykorzystywanie seksualne dzieci przez dwa trybunały między-diecezjalne w Argentynie. Arcybiskup John Joseph Kennedy z Dykasterii Nauki Wiary unieważnił tę próbę i ogłosił zamknięcie sprawy[15]. https://en.wikipedia.org/wiki/Edgar_Pe%C3%B1a_Parra

………………………

Kevin Farrell https://en.wikipedia.org/wiki/Kevin_Farrell wywodzi się z Legionistów Chrystusa, zgromadzenia zakonnego, które znalazło się w centrum bardzo poważnego skandalu związanego z nadużyciami seksualnymi i przestępstwami jego założyciela, ojca Marciala Maciela. Farrell był odpowiedzialny za zarządzanie jego ogromnymi zasobami finansowymi i oczywiście nie zauważył aberracyjnych odchyleń Maciela https://en.wikipedia.org/wiki/Marcial_Maciel

Również dlatego wolał ukryć tę mroczną część swojego życiorysu z Legionistami Chrystusa, i właśnie z powodu tych „zasług” i jego bliskości z Macielem, Farrell został wybrany przez Theodore’a McCarricka na jego bliskiego współpracownika https://en.wikipedia.org/wiki/Theodore_McCarrick.

Uczynił go swoim pomocnikiem w Waszyngtonie, gdzie mieszkał przez sześć lat w tym samym mieszkaniu co ówczesny arcybiskup.

Także wtedy nie zauważył niczego… McCarrick powierzył mu zarządzanie finansami Fundacji Papieskiej założonej w roku 1988, kiedy to Watykan wychodził “solidnie pogruchotany” z afery Marcinkusa i skandalu Banco Ambrosiano. Po zaledwie dwóch latach, w roku 1990, Fundacja Papieska zebrała 215 milionów dolarów: co stanowiło pokaźną sumę z punktu widzenia katastrofalnych rozliczeń Stolicy Apostolskiej – pozwalającą na kupowanie milczenia i zabieganie o promocje.

Ta właśnie zdolność McCarricka do zbierania funduszy zapewniła mu nietykalność ze strony Watykanu od czasów Jana Pawła II.

W roku 2007, Farrell został awansowany na urząd biskupi w Dallas; w roku 2016, został przeniesiony do Rzymu, jako prefekt super-dykasterii ds. świeckich, rodziny i życia; w roku 2019, został mianowany Camerlengo Świętego Kościoła Rzymskiego, pomimo jego notorycznego uzależnienia od alkoholu.

Farrell zna wszystkich wspólników zbrodni McCarricka i może manewrować konklawe za pomocą szantażu lub obietnic. Jego absolutna niegodność i skandal, który sobą reprezentuje – zwłaszcza w odniesieniu do ofiar McCarricka oraz amerykańskich katolików – powinny zostać ujawnione, aby skłonić go do zrzeczenia się prerogatyw Camerlengo oraz członka-elektora konklawe, na wzór kardynała Edynburga, Keitha O’Briena, który po zdemaskowaniu jego niegodności dobrowolnie wycofał się z konklawe odbywającego się w roku 2013. https://en.wikipedia.org/wiki/Keith_O%27Brien

INFO: https://x.com/CarloMVigano/status/1917470414026002452

Święty Józef, patron walki z socjalizm i komunizmem (Benedykt XV)

Święty Józef, patron walki z socjalizmem i komunizmem (Benedykt XV)

Święty Józef, patron walki z socjalizmem i komunizmem (Benedykt XV)

TFP SE | 01/05/2025

1 maja 1955 r. papież Pius XII ustanowił święto św. Józefa Robotnika, dając pracownikom wzór do naśladowania i orędownika w niebie oraz potwierdzając potępienie przez Kościół ateistycznego i antychrześcijańskiego komunizmu.

Na początku XX wieku komunizm zyskał poparcie wielu przywódców na całym świecie, powodując, że całe narody uległy jego ideom. Ze względu na poważne zagrożenie, jakie ta nikczemna ideologia stanowiła dla dobra wspólnego, papież Pius XI zwrócił się w 1937 r. do św. Józefa, aby ziemski ojciec Jezusa wybawił Kościół od wielu błędów komunizmu.

Napisał: „Wielkie dzieło Kościoła katolickiego przeciwko ateistycznemu komunizmowi świata powierzamy opiece potężnego opiekuna Kościoła, św. Józefa” (Divini Redemptoris, n. 81).

W odpowiedzi na słowa Ojca Świętego katolicy zaczęli gorliwie wzywać wstawiennictwo św. Józefa, zwłaszcza pod wezwaniem „Postrach duchów piekielnych”, aby zwalczać ateistyczne idee komunizmu. Prosili go również o pomoc w sprawie praw robotników, ponieważ obie te kwestie były bardzo ważne w pierwszej połowie XX wieku.

Związany z tym, ale mało znany opinii publicznej, jest fakt, że do połowy XIX wieku w wielu krajach obchodzono świeckie święto 1 maja. Nazywało się ono po prostu „Świętem Pierwszego Maja” i nie miało żadnych konotacji religijnych ani politycznych. Niestety, komuniści wykorzystali tę datę i „przemianowali” ją na „Święto Pracy”. Miało to na celu podkreślenie idei Karola Marksa i wywarcie wpływu na masy.

Ten obrót wydarzeń bardzo zaniepokoił Kościół, ponieważ w dłuższej perspektywie takie święto mogło mieć bardzo negatywny wpływ na robotników, społeczeństwo i rodzinę. Nic dziwnego, że wszyscy, łącznie z papieżem, w tamtym czasie odczuwali zagrożenie ze strony światowego komunizmu. Z tego powodu Pius XII, podobnie jak jego poprzednik, zwrócił się do św. Józefa, aby potępił fałsz komunizmu i w bardzo konkretny sposób promował godność pracy.

1 maja 1955 r. papież ogłosił, że odtąd dzień ten będzie świętem liturgicznym św. Józefa Robotnika. Pracownikom przekazał tę wiadomość następującymi słowami:

„Z radością ogłaszamy naszą decyzję o ustanowieniu – co niniejszym czynię – liturgicznego święta św. Józefa Robotnika, które będzie obchodzone co roku 1 maja… Skromny rzemieślnik z Nazaretu nie tylko uosabia przed Bogiem i Kościołem świętym godność robotnika, ale jest także zawsze troskliwym opiekunem was i waszych rodzin”.¹

25 lipca 1920 r., w pięćdziesiątą rocznicę ogłoszenia św. Józefa patronem Kościoła powszechnego, papież Benedykt XV opublikował motu proprio Bonum Sane.

Święty Józef – wzór dla prawdziwych mężczyzn

W tym nowym dokumencie papież odwołuje się do listu do biskupa Bergamo. Po opisaniu postępu niemoralności i propagandy socjalistycznej, proponuje św. Józefa jako niebiańskiego opiekuna przed zarazą socjalizmu:

„Z prawdziwym bólem widzimy, że obecnie obyczaje publiczne są znacznie bardziej zdeprawowane i zepsute niż dawniej, a zatem tak zwana »kwestia społeczna« pogłębiła się do tego stopnia, że rodzi groźbę nieodwracalnej ruiny. W rzeczywistości w pragnieniach i oczekiwaniach najbardziej buntowniczych dojrzała idea pewnej powszechnej republiki, opartej na absolutnej równości ludzi i wspólnocie dóbr, w której nie ma już rozróżnienia narodowości; nie uznaje się władzy ojca nad dziećmi, ani władzy publicznej nad obywatelami, ani Boga nad ludźmi zgromadzonymi w społeczeństwie obywatelskim. […]

Zaniepokojeni przede wszystkim przebiegiem tych wydarzeń, nie zaniedbaliśmy, gdy nadarzyła się okazja, przypomnienia dzieciom Kościoła o ich obowiązkach, jak to uczyniliśmy niedawno w liście skierowanym do biskupa Bergamo i biskupów regionu weneckiego. A teraz, z tego samego powodu, to znaczy, aby przypomnieć ludziom […] zarabiającym na chleb pracą fizyczną, aby nie ulegli zarażeniu socjalizmem, zaciekłym wrogiem zasad chrześcijańskich, z wielką troską proponujemy im w szczególny sposób osobę św. Józefa, aby podążali za nim jako swoim szczególnym przewodnikiem i czcili go jako swojego niebiańskiego patrona”. ²

Również papież Pius XI w encyklice Divini Redemptoris z 1937 r. postawił działania Kościoła przeciwko komunizmowi, najbardziej radykalnej formie socjalizmu, pod opiekę św. Józefa:

„Aby przyśpieszyć upragniony Pokój Chrystusa w Królestwie Chrystusowym”, całą akcję Kościoła skierowaną przeciwko komunizmowi na całym świecie oddajemy pod opiekę św. Józefa, możnego protektora Kościoła katolickiego. On bowiem należał do stanu robotniczego i doświadczył na sobie goryczy ubóstwa wraz z powierzoną sobie Świętą Rodziną, której był kochającym i gorliwym opiekunem. Pod jego pieczą znajdowało się Boże Dzieciątko, gdy Herod wysłał swoich siepaczy, aby je zabili. Wypełniając wiernie i sumiennie swe codzienne obowiązki, stał się wzorem dla tych, którzy na chleb zarabiać muszą pracą własnych rąk. Jak najsłuszniej nazwany sprawiedliwym, jest jaśniejącym przykładem tej chrześcijańskiej sprawiedliwości, która winna przenikać życie społeczne”.

Katolicki robotnik znajdzie w tej modlitwie wszystkie przykłady cnót, które czynią go antykomunistą:

Modlitwa do św. Józefa (św. Piusa X)

Chwalebny św. Józefie, wzorze wszystkich pracujących, uproś mi łaskę, abym pracował w duchu pokuty, dla zadośćuczynienia za swoje liczne grzechy; bym pracował sumiennie, wyżej ceniąc poczucie obowiązku, niż swoje upodobania; abym pracował z weselem i wdzięcznością, poczytując sobie za chlubę używanie i rozwijanie przez pracę darów otrzymanych od Boga; abym w pracy zachował porządek, spokój, umiar i cierpliwość, nie poddając się znudzeniu i trudnościom, abym pracował przede wszystkim z czystą intencją i z zapomnieniem o sobie, mając zawsze przed oczyma śmierć i rachunek, jaki muszę złożyć ze straconego czasu, ze zmarnowanych  darów, z opuszczenia okazji do czynienia dobra i z próżnego upodobania w powodzeniu, tak szkodliwego w Bożej sprawie, wszystko dla Jezusa, wszystko przez Maryję, wszystko na Twoje podobieństwo, Patriarcho Józefie! Niech to będzie moim hasłem w życiu i przy zgonie. Amen.

Źródła:

1 Przemówienie Piusa XII z 1 maja 1955 r. zapisane w Acta Apostolica Sedis.

2 Motu Proprio di Sua Santita Benedetto XV Bonum Sane: La Devozione a San Giuseppe, da Mezzo Secolo Patrono della Chiesa Cattolica. http://www.vatican.va/holy_fat…. 19.02.2020, godz. 10:28

Jedzmy mięso i świętujmy! Póki jeszcze możemy…

Jedzmy mięso i świętujmy! Póki jeszcze możemy…

https://pch24.pl/jedzmy-mieso-i-swietujmy-poki-jeszcze-mozemy

(fot. pixabay.com)

Jak wszystko w dzisiejszych zwariowanych czasach, również palenie grilla nabiera wymiaru politycznego. Nie dlatego, że my tak chcemy, ale dlatego że postępująca rewolucja w swoim radykalizmie wchodzi już do Kościoła, domu, szkoły a nawet alkowy. Nic dziwnego, że dzisiaj bitwa rozgrywa się już nawet o to czym jeździmy i co jemy.

Tradycyjna majówka to dla Polaków niewątpliwie okres radości. Gdy myśli krążą jeszcze w atmosferze Wielkiej Nocy, a serca wypełnia nadzieja, dużo łatwiej o zachwyt nad otaczającą nas rzeczywistością. Tę radość wydaje się dzielić z nami również przyroda, manifestująca życie feerią barw, zapachów i dźwięków. Łagodne promienie słońca muskają twarze, kwitnące pąki kuszą słodkimi wonnościami, a wszechobecna zieleń zachwyca oczy i koi zmysły. Nic dziwnego, że w podobny sposób chcemy uczynić zadość również naszym podniebieniom. Nie wyobrażamy sobie wiosennego wypoczynku bez skwierczącej kiełbasy, aromatycznej karkówki, schłodzonego alkoholu czy innych drobnych kulinarnych radości.

Mimo coraz cięższych czasów i niezależnie od grubości portfela, do celebracji pierwszych dni maja podchodzimy z niezmiennym pietyzmem. To wspaniała wiadomość. Wypoczynek w świecie pełnym konsumpcjonizmu, optymalizacji i wyścigu szczurów stanowi zdrowy odruch wolności. Wolności, która za sprawą majowego święta nabiera podniosłego i patriotycznego charakteru, oraz każe skierować oczy tam, gdzie leży nasze przeznaczenie.

W tym czasie przypada również uroczystość Matki Bożej Królowej Polski. Podobnie jak co niedzielę, na naturalną i psychologiczną potrzebę odpoczynku nałożony zostaje wymiar religijny. Nieprzypadkowo odpoczynek został uświęcony przez samego Boga (Rdz 2,2). To czas, w którym wolni od codziennych trosk zwracamy oczy ku Niebu, doświadczając namiastki wiecznej szczęśliwości.

I komu to przeszkadzało?

Nic zatem dziwnego, że okres, który jak w soczewce skupia wolnościowe i religijne usposobienie Polaków, budzi pogardę wszelkiej maści ojkofobów, antyklerykałów oraz przekonanych o własnej wyższości „synów Mitteleuropy”. Majowy wypoczynek stanowił dla nich kwintesencję rozrywki najniższych lotów; wszechobecne disco-polo, pełne hipermarkety, kraty browarów i megahity w Polsacie. Przez lata widzieli w nas miłośników tandety i kiczu, nieokrzesanych tubylców, których należało uczyć jedzenia nożem i widelcem. Na zlecenie zagranicznych mocodawców, wzbudzali w nas kompleksy i przekonywali o podrzędnej roli wobec rzekomo wspanialszych narodów. Co bardziej gorliwi, 3 maja zamiast biało-czerwonych barw, manifestacyjnie wywieszali flagi Unii Europejskiej.

Dzisiaj z pomocą przychodzą im brukselskie elity, dostarczając nowych narzędzi do dalszego gnębienia swoich rodaków. Pod płaszczykiem rzekomej ochrony środowiska zaglądają nam już do talerza, zarzucając nie tylko brak edukacji zdrowotnej, ale i nieświadomość, brak empatii czy egoizm. Nieżyjący już prof. Filipiak swego czasu utyskiwał, że Polacy „żrą za dużo mięsa”, a jego produkcja wytwarza wszak CO2. W podobnym, pogardliwym tonie wypowiadał się Robert Makłowicz, stwierdzając, że „Polacy jedzą tak dużo mięsa, bo pragną zaspokoić tęsknoty swoich chłopskich przodków”.

Tak, mięso kojarzy nam się z dobrobytem, który z takim mozołem i trudem zdobywaliśmy. Inaczej niż bogate społeczeństwa zachodniej Europy, musieliśmy wznosić się na wyżyny pracowitości i przedsiębiorczości, walcząc zarówno z kryzysami finansowymi jak i kłodami, rzucanymi nam na każdym kroku przez państwo. Teraz, kiedy w końcu zaczęliśmy się „dorabiać”, aspirując do względnie dobrego poziomu życia, przeróżni eksperci od zrównoważonego rozwoju oskarżają nas o najcięższe zbrodnie przeciwko planecie. Dociskają rachunkami za energię, każą wymieniać źródła ogrzewania i sprawiają, że korzystanie z samochodu staje się udręką. Gdzieniegdzie nie przepuszczają nawet ogródkowym grillom, tak jakby okazjonalne smażenie kiełbasy miało wytruć pół miasta.

Robaki dla robaków

W ostatecznym akcie upodlenia, wśród „bezmięsnych alternatyw” szczególne miejsce zarezerwowano dla robaków. To właśnie one mają stanowić w przyszłości główny zamiennik dla tradycyjnego białka. Jednak u większości z nas widok skwierczącego świerszcza czy larw w czekoladzie wciąż jeszcze wzbudza bardziej odruch wymiotny niż cieknącą ślinkę. Dlatego na tę okazję przygotowano coś specjalnego, w myśl zasady „czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal”.

Unia Europejska już dopuściła sproszkowane larwy mącznika młynarka jako część produktów spożywczych. A to dopiero początek. „Jedz robaki. Uratujesz ludzkość” – apeluje Marek Szymaniak w magazynie TVN24. „Najpierw zupa z szarańczy, potem gulasz ze świerszczy, a na deser kandyzowane termity (…) Wszystko w imię ratowania ludzkości przed głodem i katastrofą ekologiczną” – przekonuje publicysta, opierając swoje przemyślenia na raportach ONZ i zaleceniach dotyczących globalnej polityki żywnościowej.

Ale „zmiany nawyków żywieniowych” posiadają nie tylko wymiar kulinarny, co przede wszystkim kulturowy. Decyzja o przejściu na dietę roślinną znacznie częściej wynika ze zmiany światopoglądu, niż z uwagi na walory smakowe czy zdrowotne. Jak pisała Maria Grodecka w „Zmierzchu świadomości łowcy”: „Wegetarianizm to (…) rozchwianie wielu stereotypów obyczajowych, zalegających jak ciężkie kłody na drodze postępu i rozwoju kultury”.

To, co jemy wynika ze sposobu w jaki myślimy. I na odwrót. Nieprzypadkowo antykultura chce stręczyć nam na talerzu robactwo. Podobnie jak w przypadku sztuki współczesnej, gdzie przesuwanie granic perwersji oznacza wyzwolenie spod zasad dotyczących zwykłego pospólstwa, tak wykorzenienie złogów „zaściankowości i ciemnogrodu” dokonuje się poprzez przełamanie kulinarnego tabu. Starożytni gnostycy, którzy powstali w kontrze do chrześcijaństwa, łamanie zasad moralnych uznali nawet za „sakrament”, oddzielający oświecone elity od reszty pogardzanego ludu.

Nic dziwnego, że dzisiejszej debacie na temat nawyków żywieniowych wciąż towarzyszy podział na tych rzekomo lepszych, tj. bardziej empatycznych i moralnych, oraz „gorszych” mięsożerców, w najlepszym przypadku nieświadomych swoich szkodliwych przyzwyczajeń.

Jak wszystko w dzisiejszych zwariowanych czasach, również palenie grilla nabiera wymiaru politycznego. Nie dlatego, że my tak chcemy, ale dlatego że postępująca rewolucja w swoim radykalizmie wchodzi już do Kościoła, domu, szkoły, a nawet alkowy.

Nic dziwnego, że dzisiaj bitwa rozgrywa się już nawet o to czym jeździmy i co jemy. Skoro tak, jedzmy nasze schabowe, karkówki czy kiełbasy!

Na pohybel „klimatystom i eurokołchoźnikom” i ku chwale Ojczyzny, póki jeszcze istnieje. Smacznego!

Piotr Relich

Murem za żonkilem

Murem za żonkilem

Autor: CzarnaLimuzyna , 1 maja 2025

Stają dzisiaj murem za żonkilem: dupiarz, pederaści, żydofile…

Mimowolny bohater ostatniej „afery”, Rafał Trzaskowski o mniej lub bardziej złośliwych, o mniej lub bardziej udanych przydomkach: Ralf von Knack, Bążur, Żonkil, napisał na platformie X:

Można mówić różne rzeczy. Ale bohaterowie powstania w getcie warszawskim są nienaruszalni. To byli ludzie, który pod biało-czerwoną walczyli o wolną Polskę!

W oryginalnym przemówieniu, dostępnym w formie audio, Trzaskowski powiedział, że nie ma miejsca w polskiej polityce dla kogoś kto wypowiada haniebne słowa w odniesieniu do ludzi, którzy z gołymi pięściami walczyli o godność i wolność.

Trzaskowski sprytnie dodał, że nie zacytuje tych słów

Ja ich specjalnie nie będę dzisiaj przytaczał

Sprytne posunięcie. Grzegorz Braun, bo o nim ta mowa, nie wypowiedział ani jednego słowa na temat Żydów walczących w getcie. Powiedział o żonkilu, który jako symbol jest używany przez środowisko mające opinię antypolskiego, popierającego państwo Izrael dokonującego zbrodni ludobójstwa w Gazie. Żonkil jest przestawiany jako symbol pamięci o żydowskich bojownikach. W rzeczywistości stał się, od pewnego czasu, ideologicznym fetyszem podsemitów.

AIX

Dzieli nas pamięć

Dlaczego żonkil bulwersuje i drażni Polaków? Dodać należy: nie wszystkich. Głównie tych, którzy znają historię oraz tych, którzy są spostrzegawczy.

Powodem zasadniczym są poglądy niektórych animatorów i uczestników akcji. Osoby te biorą udział w antypolskich projektach i w antypolskiej narracji (propagandzie).

Sam wielokrotnie byłem świadkiem jak na obchodach wybuchu Powstania Warszawskiego lewicowi aktywiści na widok biało-czerwonej flagi krzyczeli „precz z faszyzmem”, innym razem skandowali „Polska wolna od faszyzmu”

Trzaskowski twierdzi: bohaterowie powstania w getcie warszawskim są nienaruszalni, dodając – to byli ludzie, który pod biało-czerwoną walczyli o wolną Polskę!

I tu, w takim stwierdzeniu jest fałsz. Socjaliści i komuniści z ŻOB walczyli o wolną Polskę czy o republikę sowiecką w Polsce? PPR, która była w składzie ŻOB była moskiewską agenturą.

Zupełnie inaczej – pozytywnie – sprawa przedstawia się z Żydowskim Związkiem Wojskowym.

O jeszcze jedną rzecz należy zapytać Trzaskowskiego. Jeżeli uważa, że bohaterowie żydowscy są nienaruszalni, to dlaczego pozwala naruszać i bezcześcić pamięć Żołnierz Niezłomnych, nie reagując na lewacki apel o wygaszeniu kultu „Żołnierzy Wyklętych”?

Pytanie jest oczywiście pytaniem retorycznym.

Parafrazując samotnika z Bogoty: Lewica, cierpiąc na brak okazji, nie zawsze morduje, ale zawsze kłamie.

Narodowy Marsz Życia za nami, a przed nami Marsze lokalne!

Centrum Życia i Rodziny
 Szanowni Państwo,
Narodowy Marsz Życia 2025 za nami!

To było naprawdę wielkie wydarzenie: zdecydowany wyraz naszej miłości do Ojczyzny, ale również konkretny głos sprzeciwu wobec zabijania dzieci nienarodzonych!
Bardzo dziękuję Państwu za uczestnictwo w Marszu, a także za pomoc w przygotowaniu pięknych gadżetów! 
Zapraszam Państwa do obejrzenia galerii zdjęć. Narodowy Marsz Życia Narodowy Marsz Życia Narodowy Marsz Życia Narodowy Marsz Życia Narodowy Marsz Życia Narodowy Marsz Życia Narodowy Marsz Życia Narodowy Marsz Życia Szanowni Państwo,
Podobnie jak w ubiegłym roku, Narodowy Marsz Życia rozpoczyna czas lokalnych Marszów dla Życia i Rodziny oraz podobnych wydarzeń w obronie życia i tożsamości rodziny.Na stronie internetowej (link w PS) znajdą Państwo terminy Marszów, które odbędą się w najbliższych tygodniach – zachęcam do sprawdzenia, czy któryś z nich odbywa się w Państwa okolicy.A jeśli nie znajdą Państwo na tej liście swojej miejscowości – zachęcam, aby samodzielnie zorganizować Marsz lub włączyć się w jego organizację!W obecnej sytuacji – gdy polskie dzieci są zabijane pod sercami matek – to bardzo ważne, aby z każdego krańca naszego kraju do Sejmu dobiegł zdecydowany głos sprzeciwu wobec przyzwolenia na tę kaźń!Oczywiście, Centrum Życia i Rodziny, które od lat koordynuje Marsze w całym kraju, nie zostawi Państwa samych z organizacją takiego wydarzenia. Jeśli w Państwa miejscowości był już organizowany Marsz – skontaktujemy Państwa z dotychczasowymi organizatorami, jeśli nie – po prostu pomożemy go zorganizować. Służymy naszym doświadczeniem i czasem, ale także oferujemy pomoc w przygotowaniu materiałów promocyjnych. W poprzednich latach przygotowywaliśmy plakaty, bannery czołowe i gadżety dla dzieci i dorosłych.Będziemy to robić dalej, ale to, czy uda się powiększyć ofertę, tzn. wydrukować więcej plakatów lub dodatkowych gadżetów dla poszczególnych miast, zależy wyłącznie od wsparcia naszych Darczyńców, w tym także i wielu z Państwa.
Dlatego już dziś bardzo proszę o wsparcie organizacji Marszów dla Życia i Rodziny w całej Polsce kwotą 50 zł, 100 zł, 200 zł, 500 zł lub nawet większą!
Wspieram Marsze dla Życia i Rodziny!
Jeszcze raz dziękuję za Państwa obecność i zaangażowanie w uświetnienie tego wielkiego wydarzenia, jakim był Narodowy Marsz Życia 2025.I bardzo zachęcam do zaangażowania się lub wsparcia lokalnego – Waszego – Marszu dla Życia i Rodziny!Serdecznie pozdrawiamMarcin Perłowski - Dyrektor Centrum Życia i Rodziny, Wiceprezes Zarządu 
P.S. Informacje o terminach Marszów dla Życia i Rodziny i podobnych wydarzeń, jak również relacje, znajdą Państwo na stronie marsz.org.
Więcej zdjęć z Narodowego Marszu Życia można zobaczyć w naszych mediach społecznościowych
  WSPIERAM DZIAŁANIA CENTRUM ŻYCIA I RODZINY! 
Dane do przelewu:Centrum Życia i Rodziny
Skrytka pocztowa 99, 00-963 Warszawa 81
Nr konta: 32 1240 4432 1111 0011 0433 7056, Bank Pekao SA
Z dopiskiem: „Darowizna na działalność statutową Centrum Życia i Rodziny” lub „Darowizna na działalność statutową Centrum Życia i Rodziny – SIEDZIBA”
SWIFT: PKOPPLPW
IBAN: PL32 1240 4432 1111 0011 0433 7056
Centrum Życia i Rodziny
Skrytka Pocztowa 99, 00-963 Warszawa
tel. +48 22 629 11 76