Zielony Ład albo armia? Trump stawia Europę pod ścianą

Zielony Ład albo armia? Trump stawia Europę pod ścianą i domaga się pieniędzy za ochronę

zmianynaziemi/zielony-lad-albo-armia-trump-stawia-europe-pod-sciana


Donald Trump powrócił do Białego Domu z jasnym przekazem dla krajów Unii Europejskiej: albo powrót do wspólnych wartości i znaczące zwiększenie wydatków na obronność, albo zapłacicie cła. To ultimatum wprowadza nowy rozdział w i tak już napiętych relacjach transatlantyckich, stawiając europejskich przywódców przed trudnym wyborem, którego skutki poniosą zwykli obywatele.

Od lat Stany Zjednoczone domagają się od europejskich sojuszników zwiększenia nakładów na obronność. Trump już podczas swojej pierwszej kadencji krytykował kraje NATO, które nie osiągały celu 2% PKB na wydatki wojskowe. Teraz, po ponownym objęciu władzy, amerykański przywódca zaostrzył retorykę, bezlitośnie obnażając hipokryzję unijnych przywódców.

„Chcę, by Europa płaciła” – stwierdził Trump jeszcze w 2019 roku, a ostatnie miesiące pokazują, że nie zmienił zdania. Podczas briefingu na pokładzie Air Force One, wracając z Florydy, amerykański przywódca postawił sprawę jasno: „Nie będzie rozmów, dopóki nie zapłacą nam dużych pieniędzy co roku, po pierwsze za teraźniejszość, ale także za przeszłość”. Trump słusznie sugeruje, że Europa powinna zrekompensować Ameryce to, że „zabrała jej wiele majątku”, równocześnie żyjąc pod amerykańskim parasolem bezpieczeństwa.

Na co UE wydaje zaoszczędzone pieniądze? na  Zielony Ład – flagowy projekt unijnych oficjeli mający rzekomo doprowadzić do neutralności klimatycznej kontynentu do 2050 roku. Na ten ideologiczny eksperyment przeznaczono aż 30% budżetu UE na lata 2021-2027, czyli około 1,8 biliona euro! To gospodarcze samobójstwo, które niszczy europejski przemysł i dobrobyt obywateli w imię mrzonek o ocaleniu planety, ma się dobrze i nie cofnięto się ani o milimetr w realizacji tej ideologii.

Trump bezpośrednio powiązał kwestie handlowe z obronnymi zauważając, że „Stany Zjednoczone nie mogą stracić 1,9 biliona dolarów na handlu. Nie możemy tego zrobić i jednocześnie wydać dużo pieniędzy na NATO, aby chronić narody europejskie, chronić je wojskiem i tracić pieniądze na handlu. Cała ta sprawa jest szalona, a ja zostałem wybrany na tej podstawie”. 

Tymczasem unijne elity, oderwane od rzeczywistości, snują mocarstwowe plany militarne budowy nowego europejskiego NATO. Plan „Readiness 2030” to kolejny dowód na to, jak bardzo brukselscy biurokraci nie rozumieją współczesnych zagrożeń. Zakładają, że ta rzekomo nieobliczalna Rosja, którą nas nieustannie straszą, grzecznie poczeka 10 lat, aż Europa się uzbroi! To nie tylko naiwne, ale i niebezpieczne myślenie.

Zieloni z Brukseli najwyraźniej nie zamierzają porzucić swoich eko obsesji. Zamiast tego planują zadłużyć UE na zbrojenia, przekonując, że już za dekadę będziemy gotowi na wyzwania militarne. Absurd goni absurd, gdy okazuje się, że ci sami ludzie, którzy przez lata nie widzieli potrzeby inwestowania w obronność, nagle odkryli, że żyjemy w niebezpiecznych czasach – ale rozwiązanie problemu nie nastąpi od razu i będzie trzeba poczekać kilka lat, których UE nie ma.

Trump nie zamierza dłużej czekać ani iść na kompromisy. Pytany o propozycję swojego doradcy Elona Muska dotyczącą stworzenia strefy wolnego handlu bez ceł między USA i Europą, Trump ponownie wyraził pretensje o „okropne traktowanie” Ameryki przez UE. Zaznaczył też, że choć europejscy przywódcy „przychodzą do stołu” i chcą negocjować, to nie będzie żadnych rozmów bez spełnienia jego warunków finansowych. To twarde stanowisko, ale całkowicie uzasadnione wobec lat europejskiej hipokryzji.

Europejscy przywódcy stoją przed trudnym dylematem, który sami sobie zgotowali. Z jednej strony, zależność od amerykańskiej ochrony jest faktem, szczególnie dla krajów Europy Wschodniej, najbardziej narażonych na rosyjskie zagrożenie. Z drugiej – UE nie chce rezygnować z Zielonego Ładu, który jest nie tyle strategią gospodarczą, co ideologicznym dogmatem określającym tożsamość brukselskich elit.

Przez lata Europa korzystała z premii za bezpieczeństwo, zużywając zaoszczędzone pieniądze na ideologiczne projekty zamiast na realną obronę. Teraz Trump mówi „dość”, a unijni biurokraci są w szoku, że ktoś ośmiela się podważać ich wizję świata, w którym można mieć wszystko naraz: bezpieczeństwo za amerykańskie pieniądze i klimatyczne fanaberie za pieniądze europejskich podatników.

Nowa administracja Trumpa wyraźnie daje do zrozumienia, że oczekuje konkretnych działań, nie tylko deklaracji. UE musi zdecydować, czy jest gotowa zapłacić cenę za lata życia pod amerykańskim parasolem ochronnym, czy może jednak nadszedł czas, by porzucić kosztowne mrzonki na rzecz realnej polityki bezpieczeństwa.

25 kwietnia Wrocław stanie się miejscem duchowej bitwy. Wychodzimy na ulice – modląc się, protestując.

25 kwietnia Wrocław stanie się miejscem duchowej bitwy.

Jędrzej Stępkowski <kontakt@polskakatolicka.org>

W Hali Stulecia odbędzie się bluźnierczy koncert promujący satanistyczne i antychrześcijańskie treści. To nie jest zwykłe wydarzenie muzyczne. Jest to celowa próba publicznego znieważenia Majestatu Boga, szydzenia z naszej wiary i naszego katolickiego narodu. Czy naprawdę mamy na to patrzeć bezczynnie? 
Bezczynność nie jest dla nas opcją, dlatego 25 kwietnia wychodzimy na ulice Wrocławia – modląc się, protestując, pokazując światu, że Polska jeszcze się nie poddała.
 Ale nie uda się nam bez Twojej pomocy.

Dlaczego Ty?
Bo tylko osoby, którym zależy, mogą coś zmienić. Twoje wsparcie ma realną moc — Twoja obecność na modlitwie, w walce, w duchu wynagrodzenia. Nawet jeśli fizycznie nie możesz być z nami, Twoja darowizna pozwoli wysłać na miejsce tych, którzy staną w obronie kultury chrześcijańskiej w Twoim imieniu.

Dlaczego ta inicjatywa jest tak ważna właśnie teraz?
Bez Twojej pomocy ryzykujemy, że nie pokryjemy podstawowych kosztów podróży, posiłków i materiałów dla organizatorów. Bez Ciebie — nasza modlitwa może nie zostać wysłuchana. Bluźnierstwo może pozostać bez odpowiedzi.
Wiele osób z okolic Wrocławia potwierdziło już swoją obecność.
Jednak organizatorzy przyjeżdżają z różnych stron Polski i potrzebują Twojej pomocy.

Kliknij tutaj i wesprzyj duchową krucjatę!  [WESPRZYJ TERAZ]

Jakie konkretne działania podejmiemy?
Będziemy modlić się publicznie na różańcu.Rozdamy ulotki, aby uświadomić mieszkańców o zagrożeniu.Stanowczo, ale spokojnie, będziemy świadczyć o naszej wierze.Pokażemy, że Polska nie godzi się na promocję zła.Jednak podjęcie działań wymaga wsparcia finansowego.

Ponieważ najpilniejsze koszty, które musimy pokryć, to m.in.:
Paliwo: 600 zł Posiłki dla wolontariuszy i inne wydatki związane z podróżą: 460 zł Wydruk ulotek i banerów: 1350 zł Razem: 2410 zł. Liczy się każda złotówka. Każda darowizna przybliża nas do zwycięstwa dobra nad złem.

Kliknij tutaj i pomóż nam zorganizować protest!https://polskakatolicka.org/pl/wplata-na-kampanie?payment=b2aaa64fffaba2bf0e38de8ef200f7

Czy to ma sens? Czy protesty mogą coś zmienić?Tak! Dzięki podobnym działaniom bluźnierczy film „Benedetta” został szybko wycofany z kin w Polsce. Publiczna modlitwa, świadectwo i odważne sprzeciwienie się złu przynosi owoce.

Ale teraz potrzebujemy Twojej pomocy bardziej niż kiedykolwiek. Bo bez Ciebie… wolontariusze mogą usłyszeć najgorsze słowa: „Wracamy do domu. Nie damy rady.”

Kliknij tutaj, aby ich wysłać na duchową bitwę!  [POMAGAM]

Twoja modlitwa, Twoja darowizna, Twoje wsparcie może zmienić bieg wydarzeń.

To nie tylko Wrocław. Tu chodzi o coś więcej. Chodzi o to, czy w Polsce będzie jeszcze miejsce dla Boga, dla Matki Bożej, dla naszej wiary.

Proszę Cię, nie pozwól, aby tego dnia zabrakło świadectwa.

Twoja darowizna to Twój głos przeciwko złu.

Kliknij tutaj, aby stanąć po stronie dobra. https://polskakatolicka.org/pl/wplata-na-kampanie?payment=b2aaa64fffaba2bf0e38de8ef200f7

Święty Michale Archaniele – módl się za nami! Z modlitwą i wdzięcznością,
Jędrzej Stępkowski

Polska Katolicka, nie laicka
 P.S. Być może myślisz sobie: „Czy mój mały gest naprawdę coś zmieni?”

Odpowiedź brzmi: Tak. Każda modlitwa i każda darowizna to realny cios w serce zła, które chce rozpanoszyć się w naszym kraju.

Twoje wsparcie może zdecydować, czy 25 kwietnia na ulicach Wrocławia zabrzmi modlitwa, czy też zapanuje cisza przyzwolenia.

Proszę, nie zwlekaj – kliknij tutaj i pomóż nam dziś stanąć w obronie naszej wiary i przyszłości Polski. 
www.polskakatolicka.org

© 2025
Fundacja Instytut Edukacji Społecznej i Religijnej 
im. Ks. Piotra Skargi

02-951 Warszawa,
ul. Rotmistrzowska 18

 kontakt@polskakatolicka.org

Chiny kontynuują drogę „sinizacji” religii i satanizacji narodu.

Misjonarze to zagraniczna agentura? Chiny kontynuują drogę „sinizacji” przepisów dotyczących religii

pch/chiny-kontynuuja-droge-sinizacji-religii

(fot. Pixabay)

Nowe przepisy, ogłoszone przez Krajową Administrację Spraw Religijnych (NRAA), podlegającą Wydziałowi  Roboczemu Zjednoczonego Frontu, kontrolowanego przez Komunistyczną Partię Chin (KPCh), są kolejnym krokiem w ograniczaniu wolności religijnej w tym kraju. Między innymi zabraniają one duchownym zagranicznym przewodniczenia praktykom religijnym dla Chińczyków bez zaproszenia i zgody ze strony władz.

Zgodnie z nowym ustawodawstwem, które zacznie obowiązywać od 1 maja, zbiorowe zajęcia religijne organizowane przez obcokrajowców w Chinach są ograniczone tylko do zagranicznych uczestników z nielicznymi wyjątkami. Wszystko to dzieje się w ramach osławionej „sinizacji”, zmierzającej w istocie do maksymalnego podporządkowania partii wszelkich dziedzin życia obywateli. W kościołach, meczetach i innych świątyniach nie może dziać się nic, co pozostawałoby poza kontrolą KPCh.

Zarządzenia te dotyczą wyznawców wszystkich religii, surowo zabraniając osobom niebędącym obywatelami Chin a mieszkającym w tym kraju tworzenia organizacji religijnych, głoszenia kazań bez zezwolenia, zakładania szkół religijnych, drukowania i/lub sprzedaży książek religijnych, przyjmowania darowizn religijnych lub pozyskiwania obywateli chińskich do swych religii.

Ogłoszone 1 kwietnia przez NRAA „Szczegółowe zasady wdrażania przepisów o zarządzaniu działalnością religijną cudzoziemców w Chińskiej Republice Ludowej” w 38 artykułach nakładają różnorakie i liczne ograniczenia na możliwość organizowania przez obcokrajowców działalności religijnej w kraju. Stanowią ponadto, że tylko duchowni chińscy mają przewodniczyć obrzędom religijnym i to nie tylko dla swych rodaków, ale także dla obcokrajowców i tylko w świątyniach zatwierdzonych przez państwo (art. 10).

Oznacza to formalne wykluczenie wszelkich kontaktów cudzoziemców z podziemnymi strukturami kościelnymi, np. z katolikami nienależącymi do kontrolowanego przez władzę tzw. Patriotycznego Stowarzyszenia Katolików Chińskich (PSKCh).

Artykuł 5 stwierdza programowo, iż „cudzoziemcy, prowadzący działalność religijną w Chinach, muszą podporządkować się przepisom, regulaminom i normom chińskim, przestrzegać zasady niezależności i samorządności religijnej Chin oraz akceptować prawomocne zarządzanie rządu chińskiego: religia nie może być wykorzystywana do szkodzenia interesom narodowym, społecznym i politycznym, uprawnionym przepisom i interesom obywateli ani szkodzić i naruszać porządku publicznego i dobrych obyczajów Chin”.

Zasadę tę omawiają następnie bardziej szczegółowo kolejne artykuły. Na przykład duchowni zagraniczni, którzy przybywają do Chin z posługą religijną, mogą głosić kazania tylko wtedy, gdy zaprosiła ich któraś z chińskich państwowych organizacji religijnych i zatwierdziła to wspomniana Krajowa Administracja Spraw Religijnych Zjednoczonego Frontu. Ponadto ci, którzy uzyskają taką zgodę, muszą też zyskać potwierdzenie, że ich kazania „nie będą zawierały treści wrogich Chinom, ekstremistycznych tendencji ideologicznych oraz nie będą się mieszały w sprawy religijne Chin” (art. 21).

Według zagranicznych komentatorów, obecne zaostrzenie przepisów potwierdza po raz kolejny, że „Pekin od dawna stara się utrzymać ścisłą kontrolę nad sprawami religijnymi, pozwalając na legalną działalność tylko zatwierdzonym przez państwo instytucjom religijnym. Nowe przepisy pojawiły się po odbytej w ubiegłym miesiącu Krajowej Konferencji Grup Religijnych, na której poinstruowano uznane przez państwo grupy religijne, jak PSKCh, aby zintegrowały swoje przepisy z KPCh”. Wszystko to odbywa się w ramach głoszonej od dziesięcioleci przez Pekin zasady autonomii i samo-zarządzania religii, tzn. ich pełnej niezależności od jakichkolwiek ośrodków zagranicznych.

Warto zauważyć, że nowe ustawodawstwo wprowadzono w czasie, gdy prezydent kraju Xi Jinping i jego rząd przygotowują się do przyjęcia w Pekinie spotkania na szczycie szefów wielkich spółek ponadnarodowych w celu zachęcenia ich do inwestycji w Chinach i do ożywienia rozwoju gospodarczego tego kraju. Znamienne, że jako jedna z pierwszych treść nowych norm zamieściła na swej stronie internetowej diecezja szanghajska, a więc miasta będącego głównym skrzyżowaniem więzów łączących Chiny ze światem i gospodarczo-handlową stolicą tego kraju.

Źródło: AsiaNews/CNA / KAI

https://pch24.pl/chiny-portrety-xi-w-kosciolach-i-rzadowa-pseudo-teologia-uznani-przez-watykan-biskupi-chca-sinizacji/embed/#?secret=hLYwQ0dm9x#?secret=9lgOWALD3p

Jak Unia zabija Europę

Jak Unia zabija Europę

Autor: AlterCabrio , 8 kwietnia 2025

Są trzy stadia. Pierwsze stadium to jest stadium rewolucyjne. To była rewolucja bolszewicka. Późniejsze stadium to jest stadium administracyjne, czyli państwo socjalistyczne wprowadza swoje normy administracyjne, czyli tworzy jakąś strukturę administracyjną, za pomocą której wymusza na ludziach określone zachowania. I PRL na tym poziomie się zatrzymał. Natomiast Unia Europejska jest socjalizmem konstruktywnym, czy raczej konstruktywistycznym, tzn. konstruuje zupełnie nowe społeczeństwo, zupełnie nowego człowieka. I robi to za pośrednictwem systemu wychowania i edukacji. On jest najważniejszym systemem sterowania społecznego. To jest całkowicie niedoceniane przez prawą stronę.

(…)

System edukacji, szkolnictwa i wszystko, co jest ‘dopięte’ do szkolnictwa jest najważniejszym instrumentem zmiany człowieka i sterowania ludźmi przez całe życie. Nie tylko okres szkoły, ale później, aż do 64 roku życia, bo taki jest limit życia w Unii Europejskiej. To się nazywa ‘edukacja przez całe życie’. Czyli konstruuje się człowieka, konstruuje się nowe państwo socjalistyczne pod tytułem Unia Europejska, konstruuje się nowe relacje społeczne. Wszystko, co jest tradycyjne, co wynika z państwa narodowego, z rodziny, ma zostać zniesione.

−∗−

Jak Unia zabija Europę! Chcą odebrać nam gotówkę?! Bartosz Kopczyński u Julii Gubalskiej

https://banbye.com/embed/v_Z9ZWA7ytTvFU

−∗−

Więcej: Bartosz Kopczyński

Żal z powodu posiadania dzieci, ‘Klaus raus’ i szkodliwość wolności słowa czyli w tym tygodniu w nowej normalności

Żal z powodu posiadania dzieci, ‘Klaus raus’ i szkodliwość wolności słowa czyli w tym tygodniu w nowej normalności

Autor: AlterCabrio , 7 kwietnia 2025

I wiesz co, w porządku. Może żal z powodu posiadania dzieci nie czyni cię potworem, ale napisanie artykułu o tym, który twoje dzieci prawdopodobnie kiedyś zobaczą, już tak. Ale to tylko pozorna interpretacja tej historii. Autor jest anonimowy, nazwiska są najwyraźniej zmyślone, więc być może cała sprawa jest po prostu częścią propagandy atakującej ideę posiadania rodziny.

−∗−

Tłumaczenie: AlterCabrio – ekspedyt.org

−∗−

W tym tygodniu w Nowej Normalności

„W tym tygodniu w Nowej Normalności” to nasz cotygodniowy wykres postępu autokracji, autorytaryzmu i restrukturyzacji gospodarczej na całym świecie.

1. Klaus Raus ze Światowego Forum Ekonomicznego

Klaus Schwab, założyciel i lider Światowego Forum Ekonomicznego, „rozpoczyna proces” rezygnacji ze swoich obowiązków przewodniczącego rady powierniczej. Ten „proces” najwyraźniej potrwa co najmniej do stycznia 2027r., więc już teraz trzeba się zastanowić, na ile to wszystko jest prawdziwe.

Istnieje jednak precedens, ponieważ ogłoszenie to następuje po jego rezygnacji ze stanowiska dyrektora generalnego w 2023r., a jego następcą został norweski polityk Børge Brende.

Choć fakt, że 87-letni mężczyzna (rzekomo) przechodzi na emeryturę nie jest sam w sobie faktem wartym uwagi, to jednak rodzi ciekawe pytania.

Na przykład „dlaczego teraz?” i „kto go zastąpi?”

Jeśli chodzi o to pierwsze, to sądzę, że Klaus jest teraz skażony. Jest też publicznie kojarzony z covid i „Wielkim Resetem”. Jego obecność natychmiast odstrasza ludzi, jego pomysły są natychmiast podejrzane.

To ten sam powód, dla którego nie widzisz Billa Gatesa udzielającego tylu wywiadów, jak podczas covid. To są twarze agendy Nowej Normalności, a ponieważ ta agenda staje się bardziej ukryta niż jawna, ludzie, którzy dumnie obnosili się ze swoimi poglądami, muszą zostać odsunięci na bok dla dobra większego dzieła.

Nie oznacza to oczywiście, że są oni faktycznie odrzucani lub że ich idee są dyskredytowane, to ich publiczny wizerunek jest szkodliwy.

W drugim przypadku jedna z wczesnych plotek sugerowała, że ​​posadę obejmie Tony Blair, ale (jeśli można ufać mojemu rozumowaniu) nigdy nie było to prawdopodobne. Zastąpienie Schwaba Blairem w celu zmniejszenia złej prasy jest jak zastąpienie tostera miotaczem ognia, aby nie przypalić muffinek.

Inni potencjalni następcy to pozostali członkowie zarządu – Christine Lagarde z EBC, Kristalina Georgieva z MFW, Larry Fink z BlackRock, Marc Benioff z Salesforce i Mukesh Ambani z Reliance Industries.

Ale mają w dużej mierze ten sam problem, co Blair – mianowicie są odrażający i wszyscy ich nienawidzą.

Podejrzewam, że sporą część z następnych 18 miesięcy „procesu ustępowania” będzie poświęcone organizowaniu przesłuchań na jakiegoś obojętnego „miłego faceta” w stylu Trudeau, który potrafi mówić te same rzeczy, co wujek Klaus, nie wyglądając i nie brzmiąc jak czarny charakter z Bonda.

2. Ptasia grypa jako tło

Cła, Trump i handel są teraz na pierwszych stronach gazet, a cenzura internetu i Adolescence starają się wypełnić wszelkie luki.

W tle tego wszystkiego wciąż grają zapętlone i znane już wątki muzyczne. Cyfrowa waluta to, covid tamto i – między innymi – ptasia grypa.

Według Reutersa Ministerstwo Zdrowia Meksyku odnotowało w tym tygodniu pierwszy oficjalny przypadek ptasiej grypy u człowieka.

W Indiach donoszą, że dwuletnie dziecko zmarło na ptasią grypę po zjedzeniu surowego kurczaka. Szczegóły są niejasne, ale na pierwszy rzut oka ta historia nie ma sensu.

W Anglii, Departament Środowiska, Żywności i Spraw Wsi (DEFRA) zarządził wprowadzenie bardziej rygorystycznych środków na północy kraju po rzekomym wykryciu większej liczby przypadków wirusa H5N1 u dzikich ptaków.

Serwis The Conversation ostrzega, że ​​ptasia grypa „może być na granicy przenoszenia się między ludźmi”.

Wokół daje się słyszeć jakiś narastający szum. W sam raz na Wielkanoc – lub po Wielkanocy – czyżby strach?

3. Posiadanie dzieci jest złe i okropne, i naprawdę zabiera ci ‘czas dla siebie’

Nie jestem potworem – krzyczy nagłówek – ale żałuję, że mam dzieci:

I wiesz co, w porządku. Może żal z powodu posiadania dzieci nie czyni cię potworem, ale napisanie artykułu o tym, który twoje dzieci prawdopodobnie kiedyś zobaczą, już tak.

Ale to tylko pozorna interpretacja tej historii.

Autor jest anonimowy, nazwiska są najwyraźniej zmyślone, więc być może cała sprawa jest po prostu częścią propagandy atakującej ideę posiadania rodziny.

BONUS: ostrzegawczy wywiad tygodnia

Jesteśmy wszyscy więcej niż przyzwyczajeni do argumentu, że „wolność słowa szkodzi naszym dzieciom!”. Zawsze gdzieś znajdzie się ktoś, kto wymyśli jakąś nową wersję tego twierdzenia.

W tym tygodniu tą osobą jest Ian Russell, „aktywista na rzecz bezpieczeństwa w sieci”, a tym „gdzieś” jest BBC Newsnight:

“We cannot keep waiting for change to come.”

Online safety campaigner Ian Russell, says there is a “rising anger” amongst bereaved families and calls for Ofcom to be “less timid”.#Newsnight pic.twitter.com/W0B9jgrG6j

— BBC Newsnight (@BBCNewsnight) April 3, 2025

Mój ulubiony fragment to ten, w którym mówi, że OfCom musi być „mniej nieśmiały” w egzekwowaniu ustawy… która weszła w życie zaledwie 3 tygodnie temu.

Podoba mi się również, jak niejasne jest określenie „prawdziwa zmiana”. Mała wskazówka: kiedy eksperci zaczynają mówić mętnie, dzieje się tak z jednego z dwóch powodów. Albo nie wiedzą, o czym mówią, albo wiedzą, że szczegóły sprawią, że wyjdą na głupków. Podejrzewam, że w tym przypadku chodzi o to drugie.

Podsumowując, był to dość intensywny tydzień dla „nowo normalnej” gawiedzi a nie wspomnieliśmy nawet o ustawie w Kolorado, która klasyfikuje błędne określanie płci dziecka jako „znęcanie się nad dziećmi” lub o mandatach za przekroczenie prędkości w San Francisco, które są wystawiane w oparciu o podstawę kapitałową, czyli w zależności od dochodu, na wyższą (lub niższą) kwotę.

________________

This Week in the New Normal #99, Off-Guardian, Apr 6, 2025

„Tak, to jest mowa nienawiści”. Protestuj !

„Tak, to jest mowa nienawiści”

„Tak, to jest mowa nienawiści”

Rafał Topolski, 7/04/2025 Polskakatolicka

Już 25 kwietnia 2025 roku we Wrocławiu, w Hali Stulecia, ma odbyć się koncert pod szokującą nazwą „Unholy Trinity”. Wydarzenie to budzi ogromne oburzenie wśród katolików, ponieważ na scenie wystąpią zespoły jawnie atakujące Kościół Katolicki: Behemoth, Rotting Christ i Satyricon. To nie jest zwykły koncert – to publiczna manifestacja satanizmu i antychrześcijańskiej nienawiści.

Wielu katolików nie pozostaje biernych wobec tej profanacji. Podczas podobnego wydarzenia w Wiedniu, katolicy z austriackiego TFP (Towarzystwo Ochrony Tradycji, Rodziny i Własności Prywatnej) zorganizowali modlitewną pikietę przed halą koncertową Gasometer. Śpiewali pieśni, odmawiali różaniec i trzymali transparenty z jasnymi hasłami: „Szatan nie ma żadnych praw, ponieważ zło nie może mieć praw”, „Pozwólcie, by to, co święte, pozostało święte” oraz „Koniec z bluźnierstwem”. Ich obecność była wyrazem sprzeciwu wobec satanistycznych treści propagowanych na scenie.

Dominującymi tematami promowanymi przez zespoły „Unholy Trinity” są pogaństwo, satanizm, okultyzm oraz tzw. „magiczna religia seksualna” inspirowana naukami Aleistera Crowleya, samozwańczej „Bestii 666”. Przeraża fakt, że tego rodzaju przekaz znajduje odbiorców wśród młodych ludzi.

Europejska trasa koncertowa „Unholy Trinity” budzi sprzeciw nie tylko w Austrii. We Włoszech katolicy zorganizowali petycję przeciwko koncertowi w Mediolanie, domagając się odwołania wydarzenia, a podobne działania podejmowane są w innych krajach.

Wiedeński protest wywołał także reakcję Nergala, lidera Behemotha, który przechodząc obok modlących się demonstrantów, skomentował jeden z ich transparentów: „Satanizm to mowa nienawiści”. Uśmiechając się cynicznie do kamery, powiedział: „Tak, to jest mowa nienawiści”, a nagranie szybko zamieścił w swoich mediach społecznościowych.

Europejska trasa koncertowa „Unholy Trinity” budzi sprzeciw nie tylko w Austrii. We Włoszech katolicy zorganizowali petycję przeciwko koncertowi w Mediolanie, domagając się odwołania wydarzenia, a podobne działania podejmowane są w innych krajach.

Ktoś może zapytać: ale te protesty nie zawsze prowadzą do odwołania wydarzeń. Odpowiedź na to pytanie jest prosta: wiele razy zdarza się, że organizatorzy odwołują wydarzenie, jak na przykład ogromne zwycięstwo, które odnieśliśmy kilka lat temu przeciwko bluźnierczej sztuce teatralnej „Golgota Picnic”.

Ale nie to jest najważniejsze. Za każdym razem, gdy takie satanistyczne koncerty odbywają się w biały dzień, stanowi to publiczny grzech przeciwko Bogu w naszym kraju. Takie grzechy, oprócz tego, że są obraźliwe dla Niego i Jego Najświętszej Matki, zwiększają także moc diabła w naszym narodzie. Tylko poprzez żarliwe modlitwy, protesty i akty zadośćuczynienia możemy wynagradzać tę obrazę w oczach Boga i zmniejszyć wpływ szatana w naszym kraju. Dlatego właśnie każdy z nas musi zrobić to, co do niego należy.

Także w Polsce nie możemy milczeć!

Jeśli nie sprzeciwimy się temu z całą stanowczością, 25 kwietnia we Wrocławiu może dojść do haniebnego wydarzenia. Behemoth wielokrotnie profanował symbole katolickie – niszcząc Pismo Święte, depcząc wizerunki Matki Bożej i szydząc z modlitw. Rotting Christ obraża imię naszego Zbawiciela już samą nazwą zespołu, a ich „twórczość” to otwarte bluźnierstwo. Symbolika satanistyczna, rytuały i antychrześcijańskie przesłanie to atak na wiarę milionów Polaków. Ale co najważniejsze, to bluźnierstwo wobec naszego Pana i Zbawiciela Jezusa Chrystusa.

Czy pozwolimy, aby Hala Stulecia stała się miejscem bluźnierstwa i szydzenia z Boga? Czy pozwolimy na publiczne deptanie świętości w jednym z najbardziej katolickich narodów świata?

Matka Boża w objawieniach w Fatimie i Quito przestrzegała, że nadejdą czasy, kiedy diabeł podejmie zmasowany atak na Kościół poprzez bluźnierstwa i profanacje. Te czasy właśnie nadeszły. Musimy działać!

Zachęcamy wszystkich ludzi dobrej woli do podpisania petycji przeciwko koncertowi „Unholy Trinity” we Wrocławiu. To mocny głos sprzeciwu wobec satanistycznej propagandy i antychrześcijańskiej nienawiści!

Toruń protestuje przeciwko Centrom Integracji Cudzoziemców w Toruniu, Bydgoszczy i Włocławku…

Toruń protestuje przeciwko imigrantom. „Całkowicie zniszczy bezpieczeństwo nasze i naszych dzieci”

7.04.2025 nczas/torun-protestuje-przeciwko-imigrantom

Protest przeciwko Centrom Integracji Cudzoziemców w Toruniu.
Protest przeciwko Centrom Integracji Cudzoziemców w Toruniu. / Fot. X/@PJJBinkowski

Setki osób manifestowały w Toruniu na Rynku Staromiejskim, sprzeciwiając się powstaniu Centrum Integracji Cudzoziemców. Pikietę pod hasłem „Toruń przeciwko imigracji” zorganizowały środowiska prawicowe, m.in. Konfederacja Korony Polskiej, Ruch Narodowy czy Młodzież Wszechpolska.

Centra Integracji Cudzoziemców będą naszym zdaniem przedsionkiem do przyjęcia w Polsce paktu migracyjnego, sprzeciwiamy się temu. Obawiamy się o nasze społeczeństwo, o naród. Napływ cudzoziemców związany jest ze wzrostem przestępczości, czego przykładem są wydarzenia w Europie Zachodniej – powiedział Przemysław Binkowski, prezes Ruchu Narodowego w woj. kujawsko-pomorskim.

===========================

ZawszeFrantiscaFranco @AlicjaJesz

Toruń – protest przeciw imigracji i ośrodkom dla imigrantów w Toruniu, Bydgoszczy i Włocławku. Młodzież Wszechpolska, Konfederacja Korony Polskiej, Ruch Narodowy, Patriotyczny Toruń.

Zdjęcie

Zdjęcie

Zdjęcie

Zdjęcie

Agnieszka Szumilas z Konfederacji Korony Polskiej mówiła, że w jej ocenie napływ nielegalnych migrantów „całkowicie zniszczy bezpieczeństwo nasze i naszych dzieci”. – Będziemy bali się chodzić po ulicach, puścić dzieci do szkoły, tak jak się to dzieje na zachodzie – przekonywała Szumilas.

Na Rynku Staromiejskim w Toruniu skandowano m.in. „silna Polska, silna rodzina”, „nie dla imigracji”, „nie tęczowa, nie czerwona, tylko Polska narodowa” czy „Polak w Polsce gospodarzem”.

Uczestnicy mieli w rękach polskie flagi, a także flagi Młodzieży Wszechpolskiej czy Ruchu Narodowego. Odśpiewano hymn Polski i modlono się w intencji ojczyzny. Na zakończenie pikiety kilku uczestników podeptało flagę Unii Europejskiej.

===========================

Młodzież Wszechpolska @MWszechpolska

Wielka manifestacja Polaków przeciwko imigrantom w Toruniu Zamanifestowaliśmy nasze poparcie dla Polski jako państwa narodowego, bez milionów imigrantów w naszym kraju. Chcemy Polski bezpiecznej i kultywującej swoją tradycję oraz tożsamość Nie zgadzamy się na relokację imigrantów z Niemiec i ściąganie tutaj nisko opłacanych pracowników, zarówno z Ukrainy jak i Azji, czy Afryki. Mamy dość obniżania pensji polskich pracowników oraz pełnych akademików przy uczelniach Dziękujemy za obecność przede wszystkim

@RuchNarodowy @KoronyPolskiej

Patriotyczny Toruń. Dziękujemy też redakcji Lepszy Toruń za świetną relację

Zdjęcie

Zdjęcie

Zdjęcie

Zdjęcie

Przemysław J. Binkowski @PJJBinkowski

Toruń Przeciwko Imigracji. Bardzo dobrze zorganizowana i poprowadzona przez

@MWszechpolska @RuchNarodowy Też tam był.

Zdjęcie

Zdjęcie

Zdjęcie

Zdjęcie

·

Skandal w szpitalu MSWiA. Pacjenci płacili krocie za możliwość operacji.

Płać albo cierp! Skandal w państwowym szpitalu MSWiA. Pacjenci płacili krocie na fundację za możliwość operacji

7.04.2025 skandal-w-szpitalu-mswia-pacjenci-placili-krocieza-mozliwosc-operacji

Robot da Vinci.
Robot da Vinci. / Fot. PAP

Operacja robotem da Vinci wiążę się z dopłatą na fundację (…) około 20 tysięcy. (…) Niestety, nie jest to mało, ale te narzędzia są bardzo drogie – takie oczekiwania wobec chorych na raka trzustki formułował prof. Marek Durlik, szef Kliniki Chirurgii Gastroenterologicznej i Transplantologii przy Państwowym Instytucie Medycznym MSWiA. Śledztwo w tej sprawie przeprowadziła Wirtualna Polska, która dysponuje także nagraniem potwierdzającym finansowe oczekiwania wobec pacjentów leczących się w państwowym szpitalu.

Jak opisuje wp.pl, mechanizm działał według ustalonego schematu. Pacjenci, którzy otrzymywali diagnozę zmian nowotworowych w obrębie trzustki, często byli kierowani do prof. Durlika, uznawanego za jednego z najlepszych specjalistów w Polsce. Na forach internetowych pacjenci nazywają go „Bogiem od trzustki”, ponieważ podejmował się przypadków, których inni lekarze nie chcieli operować.

Podczas prywatnych wizyt, kosztujących 1150 zł, profesor informował pacjentów, że mogą być operowani klasycznie skalpelem lub nowocześnie – robotem da Vinci. Jednocześnie zaznaczał, że drugi wariant wiąże się z koniecznością wpłaty około 20 tysięcy złotych na fundację działającą przy szpitalu.

Na forach internetowych można znaleźć całe poradniki opisujące tę ścieżkę: wizyta prywatna u profesora, wpłata na fundację, a następnie operacja robotem da Vinci. Pacjenci byli informowani, że operacje są wykonywane w ramach publicznej służby zdrowia, ale ponieważ NFZ nie finansuje narzędzi do robota, konieczna jest dodatkowa opłata.

Wielu ocenia cały schemat po prostu jako przekazywanie łapówki.

Miliony złotych dla fundacji

Fundacja działająca przy szpitalu MSWiA odnotowała znaczące przychody – 2,4 mln zł w 2022 roku oraz 2 mln zł w 2023 roku. Z tej kwoty większość stanowiły darowizny od osób fizycznych: 1,85 mln zł w 2022 roku i 1,6 mln zł w 2023 roku.

Pacjenci profesora Durlika otrzymywali instrukcje, aby oznaczać przelewy jako „darowizna na cele statutowe dla transplantologii”. W 2023 roku fundacja przekazała 2,4 mln zł na działalność statutową, z czego 1,65 mln zł przeznaczono na narzędzia do bloku operacyjnego robotyki dla kliniki kierowanej przez prof. Durlika.

Środki fundacji były również wykorzystywane na sponsorowanie wyjazdów kadry naukowej na konferencje zagraniczne, pokrywanie kosztów publikacji naukowych, a także na zakup sprzętu dla szpitala, w tym ekspresów do kawy (jeden za 8390 zł) czy papieru do ksero.

Stanowisko prof. Durlika

W rozmowie z dziennikarzami prof. Durlik przyznał, że pacjenci byli proszeni o wpłaty na fundację, ale zapewnia, że sam nie czerpał z tego żadnych korzyści finansowych. Tłumaczył, że szpital doświadczał poważnych problemów finansowych, szczególnie na przełomie 2022 i 2023 roku.

Trzeba było wymyślić coś, aby dało się kontynuować program robotowy. Za ustną zgodą ówczesnego dyrektora prof. Waldemara Wierzby, potwierdzoną na zebraniu ordynatorów klinik, zaczęliśmy zbierać pieniądze dla fundacji na zakup potrzebnych instrumentów – wyjaśnił Durlik.

Profesor argumentował, że NFZ finansuje wyłącznie operacje metodą klasyczną na trzustce, pomimo jego wielokrotnych apeli do Funduszu oraz Ministerstwa Zdrowia o uwzględnienie wyceny dla zabiegów robotowych. Operacja z użyciem robota jest droższa o kilkanaście tysięcy złotych, głównie ze względu na koszt jednorazowych końcówek.

Mogliśmy zawiesić program robotowy i dzisiaj nie musielibyśmy rozmawiać na ten temat. Ale jestem przede wszystkim lekarzem i życie każdego pacjenta jest dla mnie najważniejsze. Nie miałem poczucia, że robię coś złego – stwierdził prof. Durlik, choć przyznał, że według polskiego prawa nie powinno się pobierać żadnych pieniędzy od pacjentów.

Profesor twierdzi, że wpłaty były dobrowolne, a pacjenci mogli dokonywać ich zarówno przed, jak i po zabiegu. Zaprzeczył, jakoby prowadzona była weryfikacja wpłat, choć przyznał, że każdy pacjent, który wpłacił pieniądze, był operowany robotem, a spośród tych, którzy nie wpłacili – tylko część.

Kto wiedział, a kto nie wiedział

Gdy sprawa wyszła na jaw, wszyscy jak jeden mąż – od minister zdrowia, przez urzędników, po szpitalną kadrę wysokiego szczebla – wyrażają oburzenie funkcjonującym schematem. I oczywiście są zaskoczeni.

Tymczasem prof. Durlik podkreślił, że o procedurze wiedzieli wszyscy w szpitalu, w tym obecne kierownictwo. – Cała obecna dyrekcja wie o tym, że pacjenci musieli wpłacać na fundację, żeby można było przeprowadzić operację robotową – stwierdził.

Obecnie, jak zapewnił profesor, pacjenci nie są już proszeni o wpłaty, ponieważ dyrektor Suwalski rozpisał postępowanie na narzędzia i tych już nie brakuje.

Obecne kierownictwo szpitala w oficjalnym oświadczeniu podkreśliło, że „fundacja, o której mowa, ustanowiona została przez osoby prywatne i stanowi wobec PIM MSWiA odrębną i niezależną osobę prawną”, zaznaczając, że instytut nie posiada uprawnień związanych z nadzorowaniem jej działalności.

Mimo to na terenie szpitala wiszą plakaty zachęcające do wpłat na fundację, w tym jeden tuż przed wejściem do kliniki kierowanej przez prof. Durlika.

====================================

Mail :

Wystarczy zapłacić 1150 zł, aby dostać się do profesora.
==========================

Jacek Dobrzyński @JacekDobrzynski

Natychmiast po uzyskaniu informacji o ewentualnych nieprawidłowościach w ramach działalności fundacji wspierającej @pim_mswia

już w miniony czwartek (3 kwietnia) materiał dźwiękowy nagrany w 2023 roku i udostępniony mi przez dziennikarzy został przekazany do @CBAgovPL

. Państwowy Instytut Medyczny MSWiA zapewnia, że nigdy nie żąda od nikogo jakichkolwiek opłat za leczenie. Decyzją ministra @MSWiA_GOV_PL do szpitala zostanie skierowana kontrola

9 870 wyświetleń

447 NADCHODZI?

Krzysztof Baliński

„Nowa batalia Claims Conference o pamięć o Holokauście” – takim tytułem ekscytowała 13 marca „Times of Israel”, cytując Gideona Taylora, szefa Claims Conference, która w 1951 r. wynegocjowała od Niemiec 90 miliardów dolarów odszkodowań dla ocalałych z Holokaustu. Taylor, który stoi również na czele Światowej Organizacji Restytucji Mienia Żydowskiego, ujawnił, że tylko w ubiegłym roku rozdysponował 1,5 miliarda dolarów, że ma problem w zabezpieczeniu płatności ze strony kilku państw, że stara się pozyskać dodatkowe pakiety odszkodowawcze od kilku krajów i przedsiębiorstw, „które współpracowały przy deportacji Żydów” i że „problem dotyczy głównie byłych krajów komunistycznych w Europie Wschodniej, takich jak Polska”.

Przypomnijmy: roku temu Stuart Eizenstat na spotkaniu (nazwanym „restytucyjnym”) z przedstawicielami państw „dokonujących restytucji mienia żydowskiego”, oświadczył: Starania na rzecz restytucji mienia potomków tych, którzy przeżyli Holokaust i których mienie zostało skradzione, po masakrach Hamasu z 7 października, nabrały wiatru w żagle. Restytucja, kilkadziesiąt lat po tym, kiedy rabunek mienia miał miejsce, będzie rozliczana, nieważne ile to zajmie czasu. Nie będzie przedawnienia w rozliczaniu sprawców tych niegodziwych czynów, nawet za 100 latach. A Stuart Eizenstat (tak, jak Gideon Taylor) to nie byle kto. Pełnił wysokie funkcje w poprzednich administracjach USA, jest właścicielem prominentnej kancelarii prawnej i autorem słów: „Jest rzeczą wysoce niemoralną, że rząd USA nie poparł żydowskich roszczeń wtedy, kiedy Polska przystępowała do NATO i do UE”. Jest też prezesem Freedom House, która w swym raporcie pisała: „rząd Polski osłabia głosy przeciwstawiające się narracji historycznej, która pomija udział Polaków w zbrodniach okresu II wojny światowej”.

„Dostosowanie edukacji o Holokauście do potrzeb pokolenia 7 października” – to drugi punkt agendy Claims Conference. „Oprócz pomocy dla szybko kurczącej się liczby żyjących ocalałych, Claims rozdziela fundusze na edukację o Holokauście […] Stoimy w obliczu ogromnych wyzwań. Wiedza na temat Holokaustu jest coraz mniejsza, zwłaszcza wśród młodszych pokoleń” – biadolił. I przytoczył wyniki sondażu, według którego młodzież nie wie, że sześć 6 milionów Żydów zostało zamordowanych, że był Holokaust i nie potrafił wymienić nawet jednego obozu koncentracyjnego. Wg Taylora antysemityzm nie tylko narasta, ale wykorzystuje zaawansowane narzędzia, poszerzając swój złowrogi zasięg. „Internet przerodził się w megafon do głoszenia kłamstw i teorii spiskowej, a sztuczna inteligencja ułatwia wytwarzanie deepfake’ów, które są w stanie „udowodnić” każdą dezinformację”.

Temat ciągnął dalej: Od 7 października, to jest od ataku Hamasu na Izrael, nasiliły się na całym świecie ataki na Żydów. Przeciwnicy Izraela atakują pamięć o Holokauście, próbują snuć paralele między działaniami militarnymi Izraela a nazistowską kampanią eksterminacji narodu żydowskiego. „Przez lata skupialiśmy się na tych, którzy negowali Holokaust, twierdzili, że nigdy nie miał miejsca. Dzisiaj mamy do czynienia z nowym zjawiskiem – zniekształceniem a nawet inwersją Holokaustu – mówieniem, że to, co Izrael robi w Gazie jest podobne do tego, co robili naziści”. Dla przeciwdziałania temu, Claims Conference „zainwestowała” w nowe projekty edukacyjne, filmy o holokaustowej tematyce, współpracę z influencerami w internecie i w sztuczną inteligencję. Gideon wygadał się, że finansowanie ma pochodzić z Niemiec oraz rządów i instytucji europejskich, „które ponoszą winę za Holokaust”. W tym miejscu przypomnijmy, że Deklaracja Terezińska, która stworzyła podwaliny pod Ustawę 447, także mówi o „dostarczeniu środków na edukacje o Holokauście”.

Odpowiedź na pytanie, co Gideon ma na myśli jest o tyle łatwa, gdy przypomnimy, że akcję wyłudzania odszkodowań od Polski zawsze wyprzedzają alarmujące raporty o wzroście antysemityzmu w Polsce. Dowodów na taką wielokrotnie przećwiczoną i skuteczną metodę, swoiste przygotowanie artyleryjskie (trzymając się terminologii wojennej, tj. ostrzeliwania przez Izrael palestyńskich dzieci w Gazie) jest co niemiara, także dzisiaj. „Na terenie okupowanym przez Niemcy polscy naziści zbudowali obozy, które były obozami pracy, a potem stały się obozami masowej zagłady” – takie zdanie odczytała z kartki „ministra” Barbara Nowacka. Jest nim też „Gazeta Wyborcza”, która wywiad z żydowską „socjolożką” zatytułowała: „Atak Hamasu z 7 października był pełen cytatów z polskich pogromów Żydów i Zagłady”. Innymi słowy „7 października” to jedna wielka antysemicka zbrodnia ze strony tych, którzy potępili Izrael za mordowanie palestyńskich dzieci. I jeszcze inna napaść na Polskę: W rocznicę wyzwolenia obozu Auschwitz b. prezydent Izraela, podczas konferencji poświęconej „rosnącemu w Europie antysemityzmowi”, uderzając pięścią w stół, powiedział: „Zostaliśmy tu wyrżnięci również przez Polaków” (a na torach prowadzących do bramy obozu pojawiła się plansza z napisem: „To jest polski obóz koncentracyjny”).

Ferowanie oskarżeń o antysemityzm jest dziecinnie łatwe, bo to oni ustalają, co jest antysemityzmem a co nie jest. Kuriozalnych i groteskowych definicji wytworzyli co niemiara. Antysemityzmem jest nie tylko sprzeciwianie się żydowskim roszczeniom, ale hasło „Bóg, honor, ojczyzna”, mówienie o skorumpowanych sitwach u władzy, użycie lub pominięcie wyrazu „Żyd”, mówienie o bandytach z UB, pogląd, że nie w marcu ‘68, lecz w czasach Bermana była kulminacja terroru i zbrodni. Antysemitą można zostać, jeżeli twój dziadek nie był w KPP. Wg prasy żydowskiej, „w zdecydowanej większości pomoc, której udzieliła Żydom chociażby rodzina Ulmów nie była podyktowana altruizmem, ale chciwością polskich antysemitów”. A gdy na podorędziu nie ma „przestępstwa z nienawiści”, pojawia się dr Bilewicz, z tezą o istnieniu „antysemityzmu wtórnego” („Kto się wypiera, kto neguje swoją odpowiedzialność za wiekowe prześladowania Żydów i za ich prześladowania najnowsze, kto zaprzecza, że jest winny i że jest antysemitą – ten jest antysemitą wtórnym”).

„Antysemitą” jest potencjalnie każdy. Definicję antysemityzmu rozciągają tak szeroko, by można było pod nią podciągnąć wszystko a nalepkę „antysemita” przykleić każdemu, kto zagraża interesom Żydów. I jeszcze jedno – gdyby nie było wyczarowanego przez nich antysemityzmu, musieliby wziąć się za jakąś uczciwą robotę, co byłoby dla nich prawdziwą tragedią, wszak z akcji polowania na „antysemitów” czerpią ogromne zyski. W tak modus operandi wpisuje się sondaż Uniwersytetu Hebrajskiego: 54 procent Izraelczyków uważa, że Polacy są dokładnie w takim samym stopniu odpowiedzialni za Holocaust, jak Niemcy. Tylko 8 proc. sądzi, że Polacy „też byli ofiarami”. Najmniej antysemickim krajem są Niemcy, a najbardziej Francja i Polska.

Deklarują całkowitą eliminację „antysemityzmu Polaków”. Ale Żydów to nie cieszy, bo antysemitów potrzebują. Do łbów „Naszych” nie dociera, że Żydzi szukają zwady, że przypisywanie Polakom miana „antysemici” to środek nacisku w negocjacjach biznesowych dotyczących mienia pożydowskiego, że nalepkę „antysemita” przyklejają każdemu, kto nie płaci, mało płaci lub zagraża ich finansowym interesom. A władze warszawskie? Zamiast walczyć z oszczerstwami i tym samym dawać odpór żydowskim roszczeniowcom, walczą z „polskimi antysemitami”, to jest z tymi, którzy roszczeniowców demaskują.

W tym miejscu przypomnijmy: Konrad Adenauer i David Ben-Gurion zawarli tajny układ, zgodnie z którym Niemcy w pełni sfinansowały izraelski program atomowy w wysokości 5 miliardów dolarów. Za tak drogi prezent trzeba się było odwdzięczyć, i w ślad za tym rozpoczęła się akcja ściągania z Niemców odpowiedzialności za holokaust oraz koordynacja niemieckiej i żydowskiej polityki historycznej. Interes Niemiec był jasny – przerzucenie winy na Polaków. Interesem Żydów była kasa, czyli grabież mienia Polaków. Stąd paradygmat: „Polacy to antysemici, mordercy Żydów i złodzieje mienia żydowskiego, które muszą zwrócić”. Stąd słowa herszta szajki roszczeniowców, Gideona Taylora: „W restytucji mienia nie chodzi tylko o pieniądze, ale o opowiedzenie światu na nowo historii II wojny”. I stąd jego: „To, że Polska jest jedynym krajem, który nie dokonał żadnej restytucji, ma związek z narracją o tym, iż Polacy byli ofiarami II wojny światowej”. I stąd coraz bardziej bezczelne działania żydowskiego młota i niemieckiego kowadła i bezkarnie hasanie w Polsce żydowskiej i niemieckiej piątej kolumny, trybików w machinie „Przedsiębiorstwa Holokaust”.

Pogróżki Gideona nie pojawiły się przypadkowo. Przewrót polityczny w Warszawie, zwarcie Trumpa z żydokomuną oraz coraz bardziej wymyślne i wyrafinowane metody holokaustowych gangsterów źle Polsce wróżą. Tu trochę historii: Gdy Polska (i jej nieszczęsny minister Adam Daniel Rotfeld), za pieniądze Sorosa zabrała się za krzewienie demokracji na Białorusi, od tyłu nachodzą Judejczykowie. Kiedy rząd Tuska angażuje się w instalowanie demokracji na Majdanie, Izba Lordów podejmuje uchwałę, a w niej: „Najbardziej bezczelnym przestępcą jest Polska, która rozsiadła się na własności trzech milionów ofiar nazistów”. Od dnia wybuchu wojny na Ukrainie Żydzi, z dnia na dzień, zrobili się dla Polski bardzo mili, znikł temat „polskich obozów”, urwały się dywagacje o tym, co Polacy wysysają z mlekiem matki. Sielankę przerwała dziennikarka CNN, pytając Dudę: „Czy polska pomoc dla Ukrainy nie jest próbą naprawienia krzywd polskich obozów koncentracyjnych”.

Polskiemu mieniu nie zagraża amerykański ambasador, ale rządzący, którzy, dla przypodobania się Trumpowi, gotowi są do największych świństw. Z doświadczenia wiemy, że na polu przymilaniu się do Żydów Tusk i Kaczyński w niczym się nie różnią, licytują się tylko, kto da Żydom więcej. A co do Tuska to przypomnijmy, że już nie raz Żydom obiecał. W marcu 2008, na spotkaniu z przedstawicielami organizacji żydowskich zobowiązał się do „rozwiązania problemu restytucji mienia żydowskiego poprzez sprzedaż lasów państwowych”.

W ujawnionym przez WikiLeaks szyfrogramie ambasador USA w Warszawie raportował o uzyskanym od premiera zapewnieniu, że pieniądze na pokrycie kosztów restytucji majątków pożydowskich rząd zamierza zdobyć sprzedając lasy. To także Tusk próbował w Sejmie, tuż przed świętami Bożego Narodzenia A.D. 2014, dokonać zmiany konstytucji otwierającej drogę do prywatyzacji lasów państwowych. Do takich ustępstw „zachęcali” go zawsze Niemcy. I pytanie, jak zachowa się dzisiaj jest pytaniem czysto retorycznym. A PSL? Wystarczy obiecać im posady gajowych w sprzedanych lasach, a zgodzą się na wszystko..

I jeszcze jedno – nie popełniajmy wciąż tych samych błędów. Bo błędem (jeśli nie świadomą intrygą) była złożona przez Jarosław Kaczyński, podczas prezentacji raportu o stratach poniesionych przez Polskę podczas wojny, deklaracja: „Jeżeli by państwo Izrael było zainteresowane jakimś udziałem w tym przedsięwzięciu, udziałem oczywiście z odpowiednimi skutkami finansowymi, to my jesteśmy na tego rodzaju działania, tego rodzaju rozmowy otwarci”. Bo był ogromnym krokiem naprzód w uznaniu zasadności żydowskich roszczeń, gdyż istotą machinacji jest oficjalne uznanie zasadności roszczeń, a wtedy do uzgodnienia pozostaje tylko ich wielkość. Potwierdził to paszkwil „Jerusalem Post”, która bez owijania w bawełnę, stwierdziła: „Polskie roszczenia wobec Niemców i propozycja przyłączenia się do nich Izraela, to nic innego jak próba dalszego unikania restytucji mienia żydowskiego w Polsce”.

Odpowiedzi udzieliła też „Times of Israel”, która w tekście „W roszczeniach wobec Niemiec Polska domaga się odszkodowań za Żydów zabitych przez Polaków” napisała: „W wykazie wsi, w których miały miejsce nazistowskie okrucieństwa niemieckie znalazły się wsie, gdzie miały miejsce polskie pogromy na Żydach, w tym wieś Jedwabne, gdzie ponad 300 Żydów zostało żywcem spalonych przez etnicznych Polaków”. Gazeta posiłkowała się wypowiedzią prof. Jana Grabowskiego: „Umieszczenie tych okrucieństw dokonanych na Żydach przez polskich cywilów i polskie władze na liście było absolutnie przerażające”, ale nie podała, że „naukowe odkrycie” profesora sfinansowała Claims Conference, która wymusza na polskim rządzie zwrot mienia pożydowskiego. Jak zatem widać Niemcy reparacje wypłacają, ale… Grabowskiemu. A w przypadku Tuska na poczet reparacji niemieckich zaliczyć trzeba dojczmarki, które wynosił z konsulatu RFN w Gdańsku i gratyfikacje dla TW Conrad.

Z pomocą Grabowskiemu pośpieszyła niemiecka „FAZ”: „Rząd Donalda Tuska uważa sprawę reparacji za zamkniętą. Taka postawa znajduje w Polsce duże poparcie wśród renomowanych naukowców”. I chyba nie ma wątpliwości, kogo cajtung miał na myśli. Claims Conference finansuje także „badania” innych żydowskich profesorów, Aliny Całej, Jacka Leociaka i Barbary Engelking (autorów „naukowych” odkryć: „Żydom było łatwiej przeżyć w niemieckich obozach koncentracyjnych, niż wśród Polaków” oraz „z 3 milionów polskich Żydów eksterminowanych w Holokauście około 200 tysięcy zostało zamordowanych przez Polaków”). Claims Conference finansuje również działalność Forum Dialogu i Otwartej Rzeczpospolitej, które urządzają polowania na polskich antysemitów, czyli na tych, którzy sprzeciwiają się grabieży polskiego mienia. I tu pytanie: Przypomnijmy też, że rym „Judejczykowie falą na nas walą” utworzył żydowski poeta Julian Tuwim. A kultowe już słowa „Jest koszerny interes do zrobienia” padły podczas wizyty Rywina u Michnika i były zapowiedzią szykowanego od dawna zamachu na mienie Polaków.

Na pytanie: Czy zaspokoją żydowskie roszczeni, odpowiedź brzmi – Tak. Wszystko wskazuje, że decyzja już zapadła i utrzymywana jest w tajemnicy. Lekką ręką dali miliardy żydowskim oligarchom na Ukrainie. Dlaczego nie mieliby lekką ręką wypłacić odszkodowań Żydom? Podsumujmy sekwencję wydarzeń i krajobraz po bitwie: Kapitulacja, bez najmniejszej próby obrony. Potulne i tchórzliwe merdanie ogonkiem. Oblizywanie się po tym, gdy dostaną w pysk. Usprawiedliwianie rabusiów. Pacyfikowanie głosów krytyki. Polski rząd udaje się in corpore do Jerozolimy i bierze udział (też in corpore) w ceremonii zapalenia świec chanukowych. A po stronie Żydów: Coraz większa zuchwałość oraz maksymalne upokarzanie Polski.

Mamy bezmyślny rząd, ślepo wykonujący polecenia z zewnątrz. Mamy nędzne, tchórzliwe elity i notorycznie przegrywające miernoty. Mamy prezydenta, któremu, gdy jakiś mały żydek zmarszczy czoło, uginają się nogi. Mamy ministerstwo spraw obcych. Mamy wspólny żydowsko-niemiecki front. A może w tym wszystkim chodzi o coś innego? Mówił o tym chiński strateg: „Kiedy walczysz za granicą, używaj lokalnych przewodników, korzystaj ze współpracy istot najpodlejszych i najbardziej odrażających”. I wszystko skończyć się tak: Nie dostaniemy reparacji od Niemców, ale wypłacimy im reparacje za mienie pozostawione na Ziemiach Odzyskanych. Niemcom pomogą w tym Żydzi, dzieląc się zdobytym łupem, Zamiast reparacji od Niemców, wypłacimy reparacje Żydom, w tym za zbrodnie Niemców na Żydach, a odszkodowania od Niemiec dla Polaków będą polegały na pokryciu kosztów renowacji drzwi synagogi zniszczonej po terrorystycznym zamachu polskich antysemitów.

Co robić? Dosyć biadolenia. Zamiast wzywać na pomoc żydowskich pośredników – kopiować ich metody. Zamiast odpierać oszczerstwa – atakować. Przypominać, że straty Polski były nie mniejsze od żydowskich, a w majątku większe. Powiedzieć światu, że Niemcy wypłacili odszkodowania wszystkim, tylko nie nam. Zdobywać sojuszników i budować koalicję światową wokół pamięci o zbrodniach na Polakach. Bezustannie kłuć w oczy obrazami zniszczonej Warszawy. Żadnego kajania się. Wstać z ringu, otrzepać się i głośno powiedzieć: Alleluja i do przodu. No i jeszcze jedno: Pytać kandydatów na urząd prezydenta, dlaczego żydowskim roszczeniowcom nie mówią głośno „Nie”.

Krzysztof Baliński

KE i rząd przygotowują armagedon dla polskiego rolnictwa. Tuż po II turze wyborów.

KE i rząd przygotowują armagedon dla polskiego rolnictwa

Zbigniew Kuźmiuk Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/725950-ke-i-rzad-przygotowuja-armagedon-dla-polskiego-rolnictwa


Komisja Europejska prowadzi intensywne prace nad dwiema umowami handlowymi z krajami Mercosur, a także Ukrainą, które mają wejść w życie tuż po rozstrzygnięciu w Polsce wyborów prezydenckich. Ta druga z Ukrainą o bezcłowym handlu zostanie ogłoszona najprawdopodobniej tuż po 1 czerwca (a więc po II turze wyborów prezydenckich w Polsce), aby mogła obowiązywać od 6 czerwca, bo 5 czerwca kończy się umowa dotychczasowa.

Przypomnijmy, że trzecie już przedłużenie umowy o bezcłowym handlu UE-Ukraina, które miało miejsce w maju 2024 roku na skutek protestów rolników, w tym przede wszystkim w Polsce doprowadziło do wprowadzenia do niej kwot na „wrażliwe” produkty rolne, co złagodziło negatywne skutki eksportu ukraińskich towarów rolnych na polski rynek.

Nowa umowa ma zliberalizować handel produktami rolnymi, co oznaczałoby kolejną falę wwozu do Polski przede wszystkim ukraińskiego zboża, ponieważ koszty transportu drogą lądową są znacznie wyższe niż drogą morską, to właśnie nasz kraj jako najbliżej położony zostanie zalany tym eksportem. Nowa umowa handlowa UE -Ukraina jest negocjowana od kilku miesięcy, ale ma być upubliczniona i akceptowana dopiero po 1 czerwca, aby jak mówi się wprost na brukselskich korytarzach, nie zaszkodzić kampanii wyborczej głównego kandydata rządzącego obozu w Polsce. Przypomnijmy, Polska w tym półroczu ma prezydencję w Radzie Europejskiej, więc rząd w tym przypadku wykorzystuje swoje możliwości, nie żeby ochronić interesy polskich rolników, a po raz kolejny, żeby ich oszukać i ogłosić niekorzystne dla nich zapisy umowy już po rozstrzygnięciu wyborów  prezydenckich.

Z kolei umowa UE z krajami Mercosur (Brazylia, Argentyna, Urugwaj i Paragwaj), zawarta jeszcze w poprzednim roku przez przewodniczącą KE Ursulę von der Leyen czeka tylko na ratyfikację. Nie ma wprawdzie oficjalnego potwierdzenia, ale podjęta została już polityczna decyzja, aby część handlowa umowy z tymi krajami została wydzielona i ratyfikowana tylko przez Parlament Europejski i Radę Unii Europejskiej (europejskich ministrów rolnictwa), kwalifikowaną większością, czyli musiałoby, by ją poprzeć, przynajmniej 15 krajów reprezentujących 65 proc. ludności UE. Według nieoficjalnych informacji taką większość w Radzie przewodnicząca von der Leyen już ma, a polski minister rolnictwa, który jeszcze niedawno zapowiadał porozumienie z Francją i stworzenie mniejszości blokującej (4 kraje reprezentujące przynajmniej 35 proc. ludności UE) niestety już zaprzestał tych działań.

Ratyfikacja umowy z krajami Mercosur [gł. kraje Ameryki południowej md] ma się odbyć w II połowie tego roku, a więc także już po wyborach prezydenckich w Polsce, chodzi o to, aby jej fatalne skutki dla polskiego rolnictwa nie zaszkodziły w kampanii wyborczej głównego kandydata rządzącej koalicji.

Umowa UE-Mercosur jest tak skonstruowana, żeby produkty przemysłowe głównie z krajów Europy Zachodniej (przede wszystkim samochody) były łatwiej zbywalne na rynkach tych krajów, natomiast z kolei europejski rynek stałby się bardziej atrakcyjny dla towarów rolnych z krajów Ameryki Południowej. Jest oczywiste, że produkcja rolna, w tym w szczególności hodowla w krajach Ameryki Południowej odbywa się w bardziej sprzyjających warunkach klimatycznych niż w Europie, a także nie jest tak „spętana” przepisami związanymi z ochroną środowiska i klimatu.

Na przykład hodowla bydła odbywa się często cały rok „pod gołym niebem”, co w oczywisty sposób obniża koszty produkcji i czyni produkty takiej hodowli konkurencyjnymi cenowo na rynkach światowych. Ratyfikacja tej umowy oczywiście uderzy w interesy całego unijnego rolnictwa, ale to polskie obciążone w sposób szczególny liberalizacją handlu z Ukrainą zostanie wystawione naprawdę na ciężką próbę.

Ratyfikacja obydwu umów z krajami Mercosur i Ukrainą jest przygotowywana w zaciszu brukselskich, ale i polskich gabinetów, wszak to nasz kraj ma w tym półroczu przewodnictwo w Radzie Europejskiej.

Ale przecież ujawniając wcześniej te zamiary, które grożą wręcz armagedonem polskiemu rolnictwu, oburzyłoby to polską wieś i polskich rolników, a ich głosy są niezwykle ważne dla przeforsowania za wszelką cenę kandydata rządzącej koalicji Rafała Trzaskowskiego.

Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/725950-ke-i-rzad-przygotowuja-armagedon-dla-polskiego-rolnictwa

Budowa europejskich zdolności militarnych ma służyć europejskim elitom, a nie bezpieczeństwu Europy

Wróblewski: budowa europejskich zdolności militarnych ma służyć europejskim elitom, a nie bezpieczeństwu Europy

pch/budowa-europejskich-zdolnosci-militarnych-ma-sluzyc-elitom-a-nie-bezpieczenstwu

(Ursula von der Leyen, fot. Stephanie Lecocq / Reuters / Forum)

Unijny program ReArm Europe ogłoszony przez Ursulę von der Leyen nie ma na celu budowy potencjału obronnego Unii Europejskiej. Chodzi raczej o ratowanie unijnych elit po kompromitacji Zielonego Ładu – ocenia Tomasz Wróblewski, szef Warsaw Enterprise Institute.

W programie Tomasza Wróblewskiego opublikowanym na kanale „Wolność w Remoncie” postawiono tezę, że remilitaryzacja Europy ogłoszona przez Ursulę von der Leyen, wcale nie ma służyć budowie bezpieczeństwa w regionie. Program „ponownego uzbrojenia Europy” nazywany „ReArm Europe” miałby de facto służyć unijnym elitom, aby ratować ten projekt „i jego amorficzną demokrację elitarnego etatyzmu”.

– ReArm jest czymś nowym na unijnym firmamencie naprawy świata. Po pierwsze uznaje militaryzm jako ważny element pokojowej architektury Europy, a po drugie napędzany jest strachem przed marginalizacją elit Unii, które lekceważone są przed Trumpa i rosnący ruch anty-establishmentowy w całej Europie. To projekt zrodzony z paniki, że trumpowska rewolucja rozleje się po Europie. I to właśnie ta nerwowość sprawia, że ReArm nawet jak na unijny projekt, pełen jest sprzeczności i logicznych dziur – wskazuje Tomasz Wróblewski.

Prezes Warsaw Enterprise Institute zwraca uwagę na poważne niedoskonałości ogólnego planu zwiększania zdolności militarnych Unii Europejskiej. Wskazuje, że obecnie Bruksela mówi o stworzeniu wspólnej europejskiej armii, ale wciąż nie ma pomysłu skąd brać kandydatów do wojska, którzy będą chcieli służyć w armii. Dodaje, że UE ma plany stworzenia własnych systemów obronnych, ale przecież nie mamy nawet właściwego zaplecza przemysłowego, aby taki krok uczynić.

„Ale tak jak w Zielonym Ładzie, ważniejsza od klimatu była sprawczość Komisji Europejskiej, tak w ReArm nie o broń chodzi tylko o sam proces zbrojenia. Tworzenie regulacji, nowych unijnych instytucji, o ruch. Nie chodzi o czołgi i rakiety, chodzi o władzę” – wskazuje Tomasz Wróblewski na kanale „Wolność w Remoncie”.

Następnie szef WEI dodaje, że program ReArm Europe jest ważny dla Komisji Europejskiej. „Wypełnia lukę po skompromitowanym Zielonym Ładzie. Urzędnicy zrozumieli, że łatwiej jest nas przestraszyć doniesieniami o koncentracji rosyjskich wojsk, niż katastrofą klimatyczną za 100 lat. Łatwiej jest wytłumaczyć, do czego potrzebujemy broni niż tego całego arsenału bezużytecznej technologii net zero” – tłumaczy ekspert.

Wróblewski zauważa, że ci sami euroentuzjaści, którzy do niedawna walczyli w obronie Zielonego Ładu podkreślając potrzebę wyrzeczeń klimatycznych w imię obrony planety, dziś mówią o budowie potencjału obronnego. Prezes Warsaw Enterprise Institute przypomina, że przemysł obronny nie jest ekologiczny, a mimo to zwolennicy Zielonego Ładu mu hołdują. „Te same zwroty, ta sama narracja, tylko nowy obiekt unijnego kultu” – dodaje.

Źródło: dorzeczy.pl, YouTube WMa

Dalekosiężne skutki koronacji

Jacek Kowalski: Dalekosiężne skutki koronacji

Jacek Kowalski https://pch24.pl/jacek-kowalski-dalekosiezne-skutki-koronacji/

(Il. A. Bednarski)

Dzięki koronacji 1025 roku okrzepło Państwo i skrystalizował się Naród. Po wiekach pamięć monarchii pierwszych Piastów połączyła polską irredentę z monarchami zaborczych mocarstw i polskich monarchistów z polskimi republikanami. Ba, nawet ten, który potajemnie kazał zniszczyć Koronę Chrobrego, oficjalnie musiał dorzucać się do składki na jego mauzoleum.

I.

Jesienią 1795 roku Rosja, Prusy i Austria porozumiały się w sprawie ostatniego rozbioru. Z Rzecząpospolitą problemu już nie było: upadła niczym wielki trup, w którym była milijonów dusza (jak biadał poeta Franciszek Karpiński). Pozostawał problem Królestwa, które formalnie trwało od koronacji Bolesława Chrobrego. Dla monarchicznej Europy był to pewien prawny i moralny szkopuł. Prawa monarchów i istnienie królestw uchodziły wszak za niezbywalne.

Z pomocą pospieszył jednak sam Stanisław August Poniatowski, ostatni władca noszący Koronę Chrobrego. W obawie o brak wiktu i opierunku na odpowiednim poziomie zrzekł się królewskiego tytułu, tym samym podpisując wyrok na polską monarchię. Zaborcy natychmiast zawarli układ, wedle którego należało zlikwidować wszystko, co może nasuwać wspomnienie istnienia Królestwa Polskiego.

Zauważmy: zaborcy nie chcieli likwidować Narodu (to miało przyjść z czasem); przede wszystkim likwidowali pamięć o dalekosiężnych skutkach koronacji Chrobrego.

II.

Zanim Stanisław August ustąpił z tronu, Prusacy potajemnie włamali się do skarbca koronnego na Wawelu i wywieźli królewskie insygnia, w tym – legendarną Koronę Chrobrego. Ich los przez długie lata pozostawał nieznany. W roku 1811 król Fryderyk Wilhelm III nakazał je przetopić, a z uzyskanego złota wybić monety, żeby zapłacić kontrybucję nałożoną przez Napoleona na Prusy. Prawda wyszła na jaw wiele lat później.

Istnienie insygniów groziło pojawieniem się spadkobierców Chrobrego. Musiały zniknąć.

III.

Po roku 1798 zamek wawelski przemieniono na austriackie koszary. To jednakże likwidatorom nie wystarczało: powstał projekt, aby także katedrę zamienić na kościół garnizonowy i usunąć z niej królewskie sarkofagi. Chciano raz na zawsze unicestwić polską pamięć i tożsamość. Sprawa była gruba, więc prowadzono ją poufnie, poszukując Polaka, który by sam zbezcześcił pochówki swoich monarchów. Jakoż znalazł się taki.

Relacjonuje świadek epoki, Ambroży Grabowski:

Insynuacyę tej myśli podsuniono księdzu [kanonikowi wawelskiemu Sebastianowi] Sierakowskiemu, któremu się stała przystępną. Na jednem z posiedzeń kapituły wysunął on się z tym projektem, popierając go oświadczeniem, że rząd na koszta przeniesienia tych drogocennych pamiątek i zabytków przeszłości w nagrodę skłonienia się do woli rządu wypłaci kapitule złotych półtora miliona. Otumaniony ksiądz Sierakowski tą obietnicą dodał przy wniosku: „Nie bójcie się, ja to podejmuję się przenieść wszystko i urządzić bez najmniejszego uszczerbku lub uszkodzenia”, co wszystkich oburzyło i ogólną wznieciło niechęć… Dodaję, że zawstydzony kapitularz opuścił — i ohydna propozycya niespełniona upadła.

IV.

Wkrótce wszakże ci sami, którzy pragnęli wymazać z dziejów imię Królestwa Polskiego, musieli we własnym interesie zadbać o jego trwanie. Sprawił to Napoleon Bonaparte, a przypieczętowali – tak, warto pamiętać – carowie Rosji. Ożywione przez cesarza Francuzów państwo polskie pod postacią Księstwa Warszawskiego otrzymało bowiem króla, a po klęsce Korsykanina carowie postanowili wejść w te buty. Odtąd kolejno wszyscy moskiewscy jedynowładcy – czy to ci bardziej spolegliwi, czy bardziej polakożerczy, od Aleksandra I do Mikołaja II – tytułowali się królami Polski. Za tą decyzją szło formalne uznanie ciągłości polskiej monarchii i jaki taki szacunek dla poprzednich polskich monarchów.

W tym punkcie zaborcy godzili się – tak, warto pamiętać – z polskimi buntownikami. Nie może więc dziwić, że kiedy w roku 1828 rozpisano w Poznaniu społeczną zbiórkę na budowę mauzoleum Mieszka I i Bolesława Chrobrego – sławnej Złotej Kaplicy – najhojniejsze wpłaty poczynili: Najjaśniejszy Pan Fryderyk Wilhelm III – 100 dukatów. Jego Królewiczowska Mość Xiążę Następca Tronu – 20 dukatów. Najjaśniejszy Cesarz Wszech Rossyi Król Polski – 500 talarów.

Chichot historii: pierwszy na tej liście figuruje człowiek, który kazał przetopić Koronę Chrobrego. Kolejny to dalekosiężny skutek koronacji Bolesława.

V.

I tak przez sto dwadzieścia trzy lata pamięć o polskich monarchach żyła jako znak niepodległości dawnej Rzeczypospolitej – z cichą lub głośną akceptacją zaborców. Polska wolność, inaczej niż wolność francuska, czciła swoich królów – podobnie jak, chcąc nie chcąc, czcić ich musieli wrogowie polskiej wolności, skoro sami byli monarchami. Dość to niezwykłe, patrząc z zewnątrz; ale jeśli spojrzymy oczami polskiego republikanina – naturalne. Polscy królowie byli wszak Pierwszym Stanem w naszym republikańskim systemie. Reprezentowali Rzeczpospolitą jako jej część niezbywalna.

Apogeum tego fenomenu objawiło się bodaj w roku 1869, gdy w katedrze wawelskiej odkryto przypadkowo pochówek Kazimierza Wielkiego. Kapituła katedralna zorganizowała wówczas ponowny pogrzeb królewski. Kondukt przeszedł przez miasto w asyście milczących tłumów; towarzyszyło mu jedynie dramatyczne bicie kościelnych dzwonów.

Józef Ignacy Kraszewski pisał: To zjawienie się wśród żywych wielkiego króla prawodawcy, reformatora, na grobie Polski rozszarpanej, rozsypanego w proch, z ostatnią polską koroną i jedynym berłem naszym… miało w sobie coś mistycznie działającego, jakby wywołującego wspomnieniem przeszłości wiarę w przyszłość.

Mistyczny w swojej wymowie pogrzeb ostatniego potomka Chrobrego, jaki zasiadał na polskim tronie – to kolejna dalekosiężna konsekwencja koronacji z roku 1025.

VI.

Przez wiek zaborów rozmaicie projektowano kształt przyszłej, odrodzonej Rzeczypospolitej. Monarchiczny? Republikański? Na pewno nowy. Przywołajmy sławny sonet Adama Asnyka:

Taką jak byłaś, nie wstaniesz z mogiły!

Nie wrócisz na świat w dawnej swojej krasie;

Musisz porzucić kształt przeszłości zgniły,

Na którym teraz robactwo się pasie (…)

Lecz przystrojona w królewski dyjadem,

Musisz do życia wkroczyć życia bramą:

Musisz być inną, choć będziesz tą samą!

Rzeczpospolita – jako monarchini. Ta monarchistyczna metafora była akceptowalna w republikańskiej Polsce, która odzyskała niepodległość – warto o tym pamiętać! – jako Królestwo. Na dowód przywołam dokument z archiwum mojego dziadka, Feliksa Kowalskiego, który lata pierwszej wojny przesłużył jako oficer moskiewskiej artylerii. Kiedy rozszalała się rewolucja, postarał się o następujący List Ochronny:

Niniejszym zaświadcza się, że obywatel polski Feliks Kowalski urodzony w 1888 roku został zapisany na liście osób pozostających pod opieką Przedstawicielstwa Najdostojniejszej Rady Regencyjnej Królestwa Polskiego i że tem samem on i jego mienie korzystają z ochrony Państwa Polskiego. Moskwa dn. 4 września 1918 roku.

Wypada przypomnieć, że odrodzone państwo polskie zaistniało grubo przed 11 listopada 1918 roku – jako Królestwo. Dopiero 11 listopada Rada Regencyjna przekazała władzę Józefowi Piłsudskiemu, dając początek Drugiej Rzeczypospolitej. Królewski dyjadem, czyli korona, widniał już wcześniej na głowie Orła Białego: taką bowiem pieczęcią posługiwała się właśnie Rada Regencyjna. Odtąd jednak korona naszego Orła przestała zwiastować restytucję monarchii, zaczęła zaś oznaczać suwerenność i niepodległość republiki.

Kolejny dalekosiężny skutek koronacji Chrobrego.

VII.

Po tak zwanym „wyzwoleniu” Poznania w roku 1945 moja mama Bogusława mogła znów po kilkuletniej przerwie pójść do szkoły – tym razem do liceum imienia Generałowej Jadwigi Zamoyskiej. Wkrótce patronkę wymieniono na mniej pobożną Helenę Modrzejewską, a w klasach zawisły orły bez koron. Mama opowiadała, że z początku na każdej pauzie dyżurna brała kredę i dorysowywała koronę, a nauczycielka podczas lekcji kazała ją wymazywać. I tak w kółko.

Jeszcze jeden dalekosiężny skutek.

VIII.

Koronacja Bolesława Chrobrego, jak wiele innych wiekopomnych faktów dziejowych, już w XI wieku oderwała się od swojego bezpośredniego kontekstu i zaczęła obrastać w nowe sensy. Jej obecne znaczenie można porównać chyba tylko do znaczenia Chrztu Polski. Przed nim musi ustąpić, oczywiście w porządku duchowym. Poza tym nie da się jej przecenić. My z niej wszyscy. Prowadziła nas przez wieki jako Naród i Państwo – równolegle z wiarą katolicką.

Jacek Kowalski

Dlaczego UE [i rząd warszawski] jest ślepa na prawdę o Ukrainie?

Dlaczego UE jest ślepa na prawdę o Ukrainie?

Autor: AlterCabrio, 6 kwietnia 2025

Jest to obrzydliwa farsa, to co się dzieje w tej chwili wokół sprawy ekshumacji. Jest to sprawa porażająca, gdy chodzi o cynizm i w ogóle próby pozamiatania spraw dla Polaków, które powinny być sprawami najważniejszymi w tej chwili. To nie jest sytuacja w Unii Europejskiej, to nie jest sytuacja z gospodarką, to nie jest sytuacja (czy) jakiekolwiek inne tematy zastępcze, które tam sprowadzają. To są pochodne od kondycji państwa i narodu polskiego. Natomiast państwo, w zasadzie trudno mówić o istnieniu państwa polskiego w sensie dobra wspólnego Polaków. Naród znalazł się w bardzo podłej sytuacji. Dlatego, że ponad 200 tysięcy szczątków przedstawicieli tego narodu poniewierają się od 80 lat. Szczątki te są w kniejach, w bagnach, w rzekach i wszędzie, gdzie się da. W tych zakątkach tej przeklętej ziemi, która nasiąkła tonami krwi niewinnej, polskiej. I ten naród nie zdaje sobie z tego sprawy. ‘Polacy nic się nie stało’, przejmuje się byle czym. Stacza dyskusje wokół wszystkiego. Natomiast ten temat to – jak to powiedziała jedna z obrzydliwych bab siedzących w parlamencie – to są stare trupy. Nie będziemy kupczyć starymi trupami. W tak podłej sytuacji jesteśmy.

−∗−

UE ślepa na prawdę o Zelenskym? Ekshumacje wołyńskie będą dokonywać Ukraińcy! Prof. W. Osadczy

−∗−

BONUS:

Ukraińcy chcą pomników upamiętniających UPA w Polsce w zamian za ekshumacje na Wołyniu

−∗−

Ludzkie szczątki w polu kukurydzy. Dlaczego nie ma ekshumacji?

W tym odcinku rozmawiam ze stowarzyszeniem Wizna 1939, które od lat walczy o godny pochówek polskich żołnierzy poległych we wrześniu 1939 roku.

W tle: pole kukurydzy, gdzie nadal znajdują się ludzkie szczątki. Mimo próśb i dokumentacji — brak zgody na ekshumację. Dlaczego?

Czy to tylko spór proceduralny, czy może coś więcej?

W rozmowie poruszamy:

– stan prac poszukiwawczych,

– relacje z IPN i Karolem Nawrockim,

– czym naprawdę jest pamięć i szacunek dla poległych.

Obejrzyj i sam oceń: czy Polska traktuje swoich bohaterów z należną godnością?

−∗−

Warto porównać:

Żukowska czyli wyższość ukraińskich trupów nad trupami polskimi
Dla Polaków to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna – śmierć jak śmierć, a dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka… Obecność […]

Polityką zajmują się parweniusze, a nie mężowie stanu – ks. prof. Stanisław Koczwara

[ Najpierw potrzeba przeprowadzić przekątną, diagonalę ! Z Brukseli ! md]

Polityką zajmują się parweniusze, a nie mężowie stanu – ks. prof. Stanisław Koczwara

AlterCabrio, 6 kwietnia 2025 ekspedyt/polityka-zajmuja-sie-parweniusze-a-nie-mezowie-stanu

O świętych wychowawcach, takich jak Jan Kanty, to w ogóle nie ma mowy. Historię się wyrzuciło w Polsce do kosza. Zwłaszcza tę lwią część jej, która przypomina o naszych najchlubniejszych kartach dziejowych. W polityce zajmują się nią, pożal się Boże, no właściwie parweniusze, którzy w niczym nie przypominają mężów stanu dbających o państwo. To barachło. Oni nienawidzą swoich rodaków i uczą nas jak gardzić Ojczyzną. A pełniąca urząd ministerialny w resorcie edukacji osoba, bardzo przypomina niejakiego jenerała gubernatora, który panoszył się tutaj w Wilnie w połowie XIX wieku. Otóż na parę lat przed wybuchem Powstania Styczniowego wiemy, że urządzano w Wilnie bal charytatywny, bo wówczas jeszcze nie funkcjonowały różne świąteczne orkiestry.

I otóż, gdy trzeba było rzęsiście oświetlić salę balową, to trzeba było do sufitu podwiesić żyrandol na środku. I ktoś z sali zawołał, że najpierw potrzeba przeprowadzić przekątną, diagonalę. Na co gubernator Nazimow zawołał: czy pan myślisz, że w Wilnie dostaniesz diagonali? Potrzeba ją sprowadzić aż z Petersburga, a na to mało mamy czasu. To zdanie nabiera tym większej wagi, gdy powiem wam, że ten człowiek przez długi czas był coś w rodzaju dzisiejszego ministra, kuratorem okręgu naukowego w Moskwie. Obecna minister edukacji w Polsce wyrosła wprost z duchowych lędźwi owego geniusza. Tylko o wiele go przerasta w genialności swoich pomysłów i czynów.

−∗−

Polityką zajmują się parweniusze a nie mężowie stanu, którzy uczą jak gardzić ojczyzną – ks. prof. Stanisław Koczwara

Kazanie o św. królewiczu Kazimierzu Jagiellończyku
06.04.2025r.

UE planuje rabunek prywatnych oszczędności obywateli w celu finansowania przedsięwzięcia wojennego

UE planuje kradzież prywatnych oszczędności obywateli w celu finansowania niekończącego się przedsięwzięcia wojennego

[Zmieniam w tytule na „rabunek”, boć to jawne. Co dla nich znaczy „10 bilionów” – nie wiem. md]

UE stoi na skraju bezprecedensowego kradzieży, gotowa splądrować konta oszczędnościowe swoich obywateli i przelać miliardy dolarów w chciwe ręce sojuszników Ursuli von der Leyen z branży zbrojeniowej

DR IGNACY NOWOPOLSKI APR 6

Pod przykrywką szlachetnej „Unii oszczędnościowo-inwestycyjnej” von der Leyen, przewodnicząca Komisji Europejskiej, otwarcie zadeklarowała swój zamiar „przekształcenia prywatnych oszczędności w bardzo potrzebne inwestycje”,co bardziej przypomina kradzież niż strategię ekonomiczną.

Mając 10 bilionów [czyli 10 tysięcy miliardów? Chyba nie? Plączą długą i krótką skalę, radzę rozumieć jako „bardzo wielkie pieniądze” md] , euro na europejskich kontach bankowych, elity UE widzą w tym doskonałą okazję – nie po to, by przynieść korzyści ludziom, ale by sfinansować swoją machinę wojenną i napełnić kieszenie swoich kolesi z przemysłu zbrojeniowego.

Plan von der Leyen, ujawniony w jej ostatnich wypowiedziach, nie dotyczy wzmocnienia pozycji obywateli ani pobudzenia gospodarki — to jawne przejęcie władzy przebrane za konieczność. Według Euronews Komisja Europejska naciska na przekierowanie tej ogromnej puli „niewykorzystanych oszczędności” na „inwestycje strategiczne”, a wydatki na obronę znajdują się na szczycie listy.

Tak zwany Plan Przezbrojenia Europy, który von der Leyen reklamowała na kwotę 800 miliardów euro , opiera się na przeznaczaniu środków publicznych i prywatnych na wsparcie producentów broni, podczas gdy obywatele Europy nie mają pojęcia, na co tak naprawdę trafiają ich ciężko zarobione pieniądze.

Dowody są druzgocące. POLITICO informuje , że von der Leyen agresywnie naciska na to, aby 150 mld euro pożyczek UE – pożyczonych na rynkach kapitałowych – trafiło bezpośrednio do europejskich firm zbrojeniowych, zapewniając stały dopływ gotówki do jej przemysłowych przyjaciół pod pretekstem „wspólnych zamówień”.

Ale co jest prawdziwą zagadką? Unia oszczędnościowo-inwestycyjna, reklamowana jako dobrowolne zwiększenie bogactwa gospodarstw domowych, jest teraz przekręcana w mechanizm, który ma wykorzystać 11,5 biliona euro, które Europejczycy zaoszczędzili — 13% ich dochodów — bez ich zgody.

To nie jest innowacja gospodarcza; to rozbój w biały dzień. UE twierdzi, że chodzi o konkurencyjność i bezpieczeństwo, ale prawda jest brzydsza. Weryfikacja faktów DW obaliła pomysł, że oszczędzający zostaną zmuszeni wprost, ale presja jest jasna: stworzyć „zachęty” tak nieodparte — lub przymusowe — że obywatele nie będą mieli innego wyboru, jak tylko włożyć oszczędności całego życia w ulubione projekty von der Leyen.

A kto na tym korzysta? Producenci broni, którzy już ślinią się na myśl o kontraktach na pociski, drony i systemy obrony powietrznej, jak opisano w projekcie Rearm Europe autorstwa von der Leyen [„ReArm Europe Plan: Ursula von der Leyen unveils major EU defense expense initiative,” defense-industry.eu, 4 marca 2025].

Smród kumoterstwa jest przytłaczający. Wewnętrzne otoczenie von der Leyen od dawna przyjaźni się z przemysłem zbrojeniowym, a teraz wykorzystuje widmo geopolitycznej niestabilności — sława ukrainie — aby usprawiedliwić napady na zasoby zwykłych Europejczyków. Kitco News ostrzegało , że może to odzwierciedlać historyczne precedensy, takie jak nazistów wymuszający oszczędzanie na obligacjach wojennych, niepokojąca analogia, która powinna sprawić, że każdy oszczędzający zadrży. Tymczasem retoryka UE zdradza jej intencje: „podwójne zwycięstwo” von der Leyen dla gospodarstw domowych i firm jest farsą, gdy jedynymi zwycięzcami są jej kumple od handlu bronią i Nowy Porządek Świata.

Europejczycy powinni być wściekli. Nie chodzi o obronę — chodzi o kontrolę, zysk i zdradę. UE, pod żelaznym uściskiem von der Leyen, jest gotowa splądrować twoje oszczędności, wszystko po to, by nasmarować koła machiny wojennej, która zagraża nie tylko naszym portfelom, ale samej duszy wolnego społeczeństwa.

Czas się obudzić, zanim konta bankowe będą puste, a przywódcy globalistycznego kultu śmierci będą się śmiać przez całą drogę do banku.

Rzym: Tysiące protestują przeciwko planowi dozbrojenia UE

Rzym: Tysiące protestują przeciwko planowi dozbrojenia UE

W sobotę na ulice Rzymu wyszła ogromna liczba demonstrantów, aby zaprotestować przeciwko militaryzacji UE.

DR IGNACY NOWOPOLSKI APR 6
protesty w Rzymie

Demonstracja była wyrazem sprzeciwu wobec planu Unii Europejskiej, zakładającego przeznaczenie 800 miliardów euro na zbrojenia. Protestujący krytykowali cięcia w wydatkach na opiekę zdrowotną, edukację i zatrudnienie.

Plan UE dotyczący przezbrojenia spotyka się ze sprzeciwem nie tylko we Włoszech, ale i w całej Europie. Wiele osób zastanawia się, czy tak duża inwestycja w zasoby wojskowe jest konieczna i korzystna.

Na czele wiecu stanęła partia polityczna Ruch Pięciu Gwiazd (M5S) i jej lider, były premier Giuseppe Conte, protestując przeciwko planom bloku zakładającym przeznaczenie 800 miliardów euro (875 miliardów dolarów) na wzmocnienie kompleksu militarno-przemysłowego w Unii Europejskiej.

„Nie dla dozbrojenia! Zatrzymajmy ich” – ogłosił Conte na swoim koncie X.

„Dziś rodzi się wspaniała alternatywa dla Włoch, gdzie następuje remilitaryzacja, cięcia w służbie zdrowia, szkołach, biznesie. Zatrzymamy je. Wszyscy razem” –napisał.

Na nagraniach wideo zamieszczonych przez polityka widać tłum tysięcy ludzi maszerujących ulicami Rzymu, machających włoskimi flagami i transparentami z hasłami takimi jak „Dość pieniędzy na broń” i „Nie dla dozbrojenia”.

Organizatorzy protestu przemawiali do tłumu ze sceny ustawionej na Via dei Fori Imperiali.

„Ten europejski plan nie przewiduje wspólnej obrony, a jedynie nowe cięcia w szkołach, służbie zdrowia i pracy. To szaleństwo bez strategii i wizji” – powiedział Conte na scenie, zwracając się do tłumu, według doniesień La Milano.

Gazeta podała, że ​​w proteście wzięła również udział delegacja Włoskiej Partii Demokratycznej, choć w mniejszej liczbie.

W zeszłym miesiącu przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen zaproponowała ogromny plan dozbrojenia, mający na celu wykorzystanie do 800 mld euro długu i ulg podatkowych. Tak zwany plan ReArm ma na celu przeciwdziałanie domniemanemu zagrożeniu ze strony Rosji, pomysłowi, który Moskwa odrzuciła jako bezpodstawny.

Premier Włoch Giorgia Meloni poparła ten plan. Jednak według doniesień poróżnił ją on z innymi członkami rządzącej centroprawicowej koalicji.