Elektrownia atomowa w Polsce nigdy nie powstanie? Prof. Mielczarski: Przez 16 lat jedyne, co udało się zrobić, to wyciąć 40 hektarów lasu.

Elektrownia atomowa w Polsce nigdy nie powstanie? Ekspert: przez 16 lat jedyne, co udało się zrobić, to wyciąć 40 hektarów lasu

[ MD: Z komicznej strony: Te hektary wyciętego lasu, to ostatnio. Ale w latach 80-tych i pierwszych 90-tych – w okolicy Żarnowca powstały miasteczka i wioski z ciężkiego, „JĄDROWEGO” spec-betonu. Wtedy cement był trudno dostępny, nawet za łapówkę. Więc – wiadomo.. Wywrotki piasku. Sam widziałem, jako dość nielegalny inspektor ze strony Państwowej Agencji Atomistyki, wielkie pęknięcia w 8-metrowej grubości fundamentach reaktorów. Zalewano je mleczkiem cementowym i suszono w pośpiechu nagrzewnicami, bo.. miała przyjechać ważniejsza inspekcja z Agencji w Wiedniu. Potem na terenach Żarnowca powstały różne „przedsiębiorstwa”, np. smażalnia frytek]

————————

Koszt budowy elektrowni wzrósł od czasu Czarnobyla pięcio- czy nawet siedmiokrotnie. Budowa bloku gazowego o mocy tysiąca megawatów kosztuje 4 mld zł, węglowego – 6–7 mld zł, a jądrowego – ponad 50 mld zł.

———————————————

elektrownia-atomowa-w-polsce-nigdy-nie-powstanie

[to nie REAKTORY, lecz chłodnice …md]

Na elektrownie jądrowe w Europie mamy małe szanse, szczególnie w Polsce, gdzie po 16 latach działania Programu Polskiej Energetyki Jądrowej jedyne, co zrobiono, to wycięto 40 hektarów lasu w okolicach Choczewa i ogłoszono przetarg na budowę drogi do tej wycinkimówi w rozmowie z tygodnikiem „Do Rzeczy” prof. dr hab. inż. Władysław Mielczarski – wieloletni pracownik Instytutu Elektroenergetyki Politechniki Łódzkiej, który brał udział w projektowaniu oraz we wdrażaniu rynków energii elektrycznej w Australii, Kanadzie i w Polsce.

Zdaniem naukowca Polska nie ma ani pieniędzy, ani nawet konkretnego pomysły na energetykę jądrową. Nie dość, że nie wiemy, jak taką elektrownię sfinansować, to ponadto nie mamy pojęcia kto dostarczyłby technologii, i jaka firma wybudowałaby instalacje. – Łudzenie się nadzieją na powstanie elektrowni jądrowej powoduje odkładanie na później istotnych problemów w energetyce, których brak rozwiązania spowoduje braki energii elektrycznej – podkreśla.

Rozmówca „Do Rzeczy” zwraca uwagę, że zdolność do dostaw wyposażenia elektrowni jądrowych mają obecnie trzy kraje: Chiny, Rosja i po części Francja. – Nie wiem, czy moglibyśmy kupić elektrownię jądrową w tych dwóch pierwszych krajach, ale we Francji ze względu na obecnie realizowane zamówienia, to nie wcześniej niż po 2040 roku. To bardzo kosztowna technologia i wiele krajów, jak USA, zrezygnowało z budowy nowych reaktorów, a jeszcze więcej innych, jak kraje postsowieckie, chętnie tych jądrowych elektrowni by się pozbyło. Koszt budowy elektrowni wzrósł od czasu Czarnobyla pięcio- czy nawet siedmiokrotnie. Budowa bloku gazowego o mocy tysiąca megawatów kosztuje 4 mld zł, węglowego – 6–7 mld zł, a jądrowego – ponad 50 mld zł. I może być jeszcze większa – wyjaśnia.

Na uwagę, iż rząd w Warszawie twierdzi, że wybuduje elektrownię jądrową w Polsce prof. Mielczarski odpowiada: „To jest publicystyka PR, która ma na celu przesłonięcie rzeczywistych problemów, z którymi boryka się energetyka, a przede wszystkim z mocami wytwórczymi. Prowadzi to do braku realistycznej strategii energetycznej w obliczu narastającego kryzysu. Nakład inwestycyjny przy budowie w Polsce jednej elektrowni, jak np. w Choczewie, o mocy ok. 3,5 GW jest rzędu 180–200 mld zł. I gdyby taką elektrownię nawet wybudować, to dostarczyłaby ona maksymalnie ok. 21 TWh energii elektrycznej, podczas gdy w roku 2040, zgodnie z prognozą polityki energetycznej, będziemy potrzebować ponad 300 TWh energii elektrycznej. Czy budowa elektrowni jądrowej o mocy 3,5 GW, której udział w pokryciu zapotrzebowania wyniesie ok. 7 proc., cokolwiek zmieni?”.

Źródło: tygodnik „Do Rzeczy” TG

Ramadan zamiast karnawału i Wielkiego Postu. Islamizacja Europy powoduje jej dechrystianizację.

Ramadan zamiast karnawału i Wielkiego Postu. Dechrystianizacji Europy towarzyszy jej stopniowa islamizacja.

Grzegorz Górny wpolityce/ramadan-zamiast-karnawalu-i-wielkiego-postu

Czy wyobrażacie sobie Państwo sytuację, że politycy w Europie składają życzenia katolikom z okazji Środy Popielcowej i życzą im owocnego przeżycia okresu Wielkiego Postu; że w miastach na naszym kontynencie montowane jest specjalne oświetlenie przypominające o Wielkim Poście; że w supermarketach puszczane są nagrania pytające kupujących, czy są dobrze przygotowani na ten niezwykły czas Wielkiego Postu? Wyobrażacie sobie Państwo taką sytuację? Wątpię.

Dziś natomiast możemy spotkać się z innymi scenami. Dziś Londyn, Monachium, Kolonia czy inne miasta Europy rozświetlone są specjalnymi dekoracjami z okazji ramadanu, czyli miesiąca postu obchodzonego przez wyznawców islamu.

Na zachodzie naszego kontynentu politycy prześcigają się w składaniu muzułmanom życzeń na ramadan, jednak nie słychać, by życzyli chrześcijanom wszystkiego najlepszego z okazji Bożego Narodzenia czy Wielkanocy.

Brytyjski korespondent włoskiego dziennika „Corriere della Sera” pisze:

W Londynie Ramadan, jak się wydaje, zastąpił Wielki Post: w tym roku dwa okresy postu i pokuty praktycznie się ze sobą pokrywają, ale cała uwaga wydaje się być skupiona na obchodach muzułmańskich. W dużych supermarketach wiszą reklamy zapowiadające: „Czy jesteś gotowy na Ramadan?”, domy towarowe Harrod’s na swojej stronie internetowej oferują kolacje na Iftar, czyli bankiety po zachodzie słońca przerywające islamski post, sieci fast foodów oferują zniżki, a fryzjerzy otwarci są dłużej, by sprostać oczekiwaniom muzułmańskich klientów.

„Światła ramadanu”

Władze Londynu zadbały też o to, by wyznawcom Allaha przypomnieć o ich poście, zapalając na reprezentacyjnej Coventry Street „światła ramadanu”, a na Leicester Square instalując interaktywną instalację świetlną symbolizującą „ducha ramadanu”.  

W tym roku muzułmański miesiąc postu ramadan trwa od 1 do 30 marca. Tak się składa, że w dużej mierze pokrywa się on z chrześcijańskim Wielkim Postem. Jednak początek ramadanu nakładał się na końcówkę karnawału. Jeszcze niedawno ten okres w Europie Zachodniej był obchodzony hucznie jako tzw. ostatki. W tym roku jednak wiele imprez karnawałowych zostało skasowanych. Było to szczególnie widoczne w Niemczech, gdzie tradycyjne parady i zabawy karnawałowe, m.in. w Monachium, Norymberdze czy Kempten, zostały odwołane, ponieważ obawiano się ataków ze strony islamistów. Miejscowe służby ogłosiły, że nie mają wystarczającej liczby betonowych barier, by powstrzymać ewentualnych zamachowców, którzy chcieliby wjechać samochodami w tłum bawiących się osób. W związku z tym niektórzy niemieccy publicyści zauważają ze smutkiem, że polityka multi-kulti doprowadziła do tego, że karnawał zastąpiony został przez ramadan. Teraz to samo dotyka Wielki Post.

W ostatnich tygodniach doświadczają tego kibice futbolu. Okazuje się, że w niektórych ligach piłkarskich, np. angielskiej, belgijskiej czy holenderskiej, zarządzana jest specjalna pauza techniczna podczas pierwszej po zachodzie słońca naturalnej przerwy w grze, takiej jak np. rzut karny, rzut wolny lub wrzut piłki z autu. Chodzi o to, by muzułmańscy zawodnicy, którzy o zachodzie słońca kończą swój ramadanowy post, mogli się posilić lub napić. Federacje piłkarskie zobowiązały sędziów do wprowadzenia takiej przerwy, jeśli co najmniej jeden piłkarz biorący udział w meczu przestrzega ramadanu.

Organizacje i urzędy publiczne w Europie coraz częściej więc dostosowują się do reguł religijnych islamu, czego nie robią w przypadku chrześcijaństwa. Federacje sportowe nie odwołują np. meczów rozgrywanych w Wielkanoc, by uszanować zasady wyznawców Chrystusa. Ale już na basenach publicznych w Sztokholmie wprowadzono np. segregację płciową. Inne są godziny otwarcia obiektów pływackich dla mężczyzn, a inne dla kobiet. Islam zabrania bowiem pojawiania się muzułmanek w strojach kąpielowych w obecności obcych mężczyzn.

Jednocześnie w wielu miastach Europy zabrania się wystawiania Bożonarodzeniowych szopek czy śpiewania kolęd, by nie urazić przedstawicieli innych religii, np. islamu. Nikomu nie przychodzi jednak do głowy, by usuwać oświetlenia ramadanowe, ponieważ mogą one ranić uczucia religijne, np. chrześcijan. W ten sposób na naszym kontynencie następuje równocześnie stopniowa dechrystianizacja i islamizacja. Natura nie znosi próżni. Człowiek jest istotą religijną. Jeżeli jedną religię wygania, jej miejsce zajmuje inna. Jak będzie w Europie?

Powyższy felieton został wygłoszony na antenie Radia Maryja w środę 26 marca.

Koniec Pontyfikatu Franciszka czyli diabelski sofizmat

Koniec Pontyfikatu Franciszka czyli diabelski sofizmat

Autor: CzarnaLimuzyna , 27 marca 2025

Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie; a kto nie zbiera ze Mną, ten rozprasza.

/Łk 11,23/

Posłuszeństwo ma wartość tak długo, jak długo herezja nie zajmie jego miejsca”

/Św. Maksymilian Kolbe/

Sofizmat prof. Diabelskiego jest starą klasyczną manipulacją mającą nakłonić do wyboru zła pod presją fałszywej alternatywy.

W najbardziej prostackiej formie funkcjonuje w polityce, gdzie zwolennicy szubienicy kłócą się z miłośnikami gilotyny.

W przypadku nowo tworzonego Kościoła (Antykościoła), przy modernistycznym założeniu, że różnorodność jest dobra i prawdziwa, a schizma jest adekwatnym określeniem i złym rozwiązaniem pojawia się w formie fałszywej alternatywy określonej jako: Różnorodność doktrynalna albo schizma.

Prawdziwy wybór jest jednak inny: Odrzucając diabelski sofizmat powinniśmy wybrać pomiędzy satanizmem a katolicyzmem.

Niechaj więc mowa wasza będzie: tak – tak, nie – nie, bo co ponadto jest, to jest od złego (Mt 5:36–37)

Rozwodniony opis aktualnej sytuacji w Kościele został popełniony przez Ks. prof. Andrzeja Kobylińskiego. (Pogrubienia moje) /Pontyfikat Franciszka jest rewolucyjny/

„Zdaniem niemieckiego kard. Waltera Kaspera – jednego z najważniejszych doradców Franciszka i intelektualnego twórcy nowej wersji katolicyzmu – zakorzenienie się nowego modelu religii katolickiej w różnych zakątkach świata będzie wymagało kolejnych dwóch, trzech pontyfikatów.

Oczywiście istnieje ryzyko realnej schizmy w Kościele katolickim, stąd największym wyzwaniem najbliższych dziesięcioleci będzie zachowanie jedności, żeby nie rozpadł się on na różne frakcje konserwatywne czy liberalne, tak jak to jest w innych wyznaniach.

Na dzisiaj przyjęto w Kościele katolickim zasadę jedności w różnorodności, czyli zachowujemy wspólne struktury władzy, ale zgadzamy się na różnorodność doktrynalną, co jest swego rodzaju anglikanizacją katolicyzmu. W Kościele anglikańskim w jednych krajach księża geje mogą zostawać biskupami, a w innych nie. Są państwa, w których kapłanki będące lesbijkami mogą zostawać biskupkami, w innych zaś nie”.

Użyte sformułowania rozumiem w następujący sposób:

Nowa wersja katolicyzmu: nowa forma satanizmu

Nowy model religii katolickiej: nowy model fałszywej religii

Ryzyko realnej schizmy: ryzyko wyjścia satanistów z Kościoła katolickiego

Jedność w różnorodności: Synteza fałszywości

Różnorodność doktrynalna; anglikanizacja katolicyzmu: herezja

Satanizm – Realne Zagrożenie

Satanizm – Realne Zagrożenie

Satanizm – Realne Zagrożenie

Rafał Topolski 28/03/2025 polskakatolicka/satanizm–realne-zagrozenie

Czy naprawdę zdajemy sobie sprawę, jak blisko nas czai się zagrożenie? Czasami zło nie przychodzi w jaskrawych barwach i z ostrzeżeniem, lecz ukrywa się pod płaszczykiem „sztuki” i „wolności”. Tym razem jednak nie ma mowy o subtelnej infiltracji – to otwarta prowokacja wobec chrześcijaństwa i fundamentów moralnych, na których zbudowana jest Polska.

25 kwietnia 2025 roku we Wrocławskiej Hali Stulecia ma odbyć się wydarzenie, które budzi poważny niepokój – festiwal „Unholy Trinity”, na którym wystąpią zespoły jawnie propagujące satanizm i treści antychrześcijańskie: Behemoth, Rotting Christ i Satyricon.

Nie jest to zwykły koncert, lecz publiczna manifestacja nienawiści wobec Kościoła Katolickiego i chrześcijaństwa jako całości. Ten koncert jest niedopuszczalną obrazą Boga.

Zespoły te w swojej twórczości wielokrotnie profanowały święte symbole, atakowały wiarę milionów Polaków i szerzyły kult szatana. Behemoth z premedytacją niszczy Pismo Święte, drwi z modlitw i Świętych obrazów, natomiast Rotting Christ już samą nazwą obraża Jezusa Chrystusa. Ich koncerty to nie tylko muzyka – to rytuały satanistyczne, jawne szydzenie z sacrum i promocja destrukcyjnych ideologii.

Czy możemy pozwolić na to, by Hala Stulecia stała się miejscem kultu diabelskiego? Czy wolno nam milczeć w obliczu tak jawnego ataku na naszą świętą wiarę?

Czy wulgaryzm to język diabła?

Muzyka jako narzędzie diabelskie – ostrzeżenie egzorcysty

Ks. Gabriele Amorth, główny egzorcysta Rzymu, wielokrotnie ostrzegał przed satanizmem w muzyce. W swojej książce „Egzorcysta opowiada” opisuje, jak szatan wykorzystuje muzyczne rytmy, by zwodzić i niszczyć dusze, zwłaszcza młodych ludzi. Wskazuje, że wiele utworów jest tworzonych w oparciu o cztery zasady: rytm pobudzający instynkty, nadmierna głośność wpływająca na układ nerwowy, sygnały podprogowe oraz rytualne poświęcenie nagrań szatanowi.

To nie teoria spiskowa, lecz realne zagrożenie duchowe. Ks. Amorth podaje przykłady ludzi, którzy po latach słuchania satanistycznej muzyki popadli w duchowe zniewolenie, a nawet opętanie. Podkreśla, że współczesna muzyka satanistyczna nie tylko promuje nienawiść i bunt przeciwko wszystkiemu, co święte, ale także prowadzi do moralnej degeneracji i otwarcia się na działanie złych duchów.

Upadek kultury i rosnące zagrożenie duchowe

Widzimy coraz bardziej wyraźne przejawy antychrześcijańskich ideologii w przestrzeni publicznej. Bluźniercze treści nie pojawiają się już tylko podczas niszowych wydarzeń, ale coraz śmielej wchodzą do głównego nurtu kultury. Wystarczy przypomnieć skandaliczne występy na Eurowizji 2024 czy elementy ceremonii otwarcia Igrzysk Olimpijskich w Paryżu, gdzie nie trudno było dostrzec niepokojące akcenty antychrześcijańskie.

Dzieje się tak, ponieważ cywilizacja chrześcijańska jest głównym wrogiem sił zła. Satanizm dąży do zakorzenienia w ludziach nihilizmu, odrzucenia Bożego prawa i moralnej degeneracji. Nie możemy biernie przyglądać się, jak zło przejmuje przestrzeń publiczną i niszczy dusze młodych ludzi.

Czas na sprzeciw – nasza walka o świętość Polski

Kampania „Polska Katolicka, nie laicka” od kilku lat jest wszędzie tam, gdzie dochodzi do bluźnierczych wydarzeń. Niezachwianie stajemy w obronie cywilizacji chrześcijańskiej.

Dlatego właśnie teraz wystosowaliśmy petycję skierowaną do Zarządu Wrocławskiego Przedsiębiorstwa Hala Ludowa Sp. z o.o., żądając natychmiastowego odwołania tego bluźnierczego wydarzenia. Nie możemy pozwolić, aby satanizm był akceptowany w przestrzeni publicznej, a bluźnierstwa stały się normą.

Nasza wiara jest skarbem, którego jesteśmy zobowiązani bronić. Jak powiedział św. Pius X:

„Cały wigor rządów szatana jest spowodowany słabością katolików”.

Bierność wobec zła oznacza jego umocnienie. Naszą odpowiedzialnością jest, by się temu sprzeciwić, modlić się, protestować i uświadamiać innych, że satanizm nie jest tylko „subkulturą”, ale realnym zagrożeniem duchowym. To walka o dusze ludzkie.

Walka o dusze – wezwanie do nawrócenia

Kościół zachęca nas do duchowej czujności i modlitwy. Aby bronić się przed złem, powinniśmy:

  • Regularnie korzystać z sakramentów, zwłaszcza spowiedzi i Eucharystii,
  • Codziennie odmawiać Różaniec i modlitwę do św. Michała Archanioła,
  • Nosić z wiarą sakramentalia, takie jak medalik św. Benedykta, Cudowny Medalik, czy Tarczę Najświętszego Serca,
  • Unikać wszelkich przejawów satanizmu, zarówno w muzyce, jak i w kulturze popularnej.

Jak mówi św. Paweł:

„Nie możecie pić z kielicha Pana i z kielicha demonów; nie możecie zasiadać przy stole Pana i przy stole demonów”. (1 Kor 10, 21)

Bezczynność nie jest opcją. Nie możemy pozwolić, by Polska stała się miejscem, gdzie bluźnierstwo i kult szatana są tolerowane. To czas, by otwarcie sprzeciwiać się demoralizacji i bronić naszej świętej wiary. W tej walce każdy głos się liczy – dlatego wyraź swój wyraźny sprzeciw, wobec tego bluźnierstwa i podpisz petycję dołączając do obrońców cywilizacji chrześcijańskiej, a nie cywilizacji śmierci!

Te świętokradztwa są nie tylko obraźliwe dla nas jako katolików lub odrzuceniem prawa Bożego, ale przede wszystkim oburzeniem przeciwko samemu Bogu, który jest nieskończenie dobry i ma prawo być chwalony i czczony PUBLICZNIE.

A ponieważ jest On obrażany PUBLICZNIE, powinniśmy Go PUBLICZNIE bronić.

MILCZENIE NIE JEST OPCJĄ! Czas działać!

Wojna z czymkolwiek

Wojna z czymkolwiek

Autor: AlterCabrio , 26 marca 2025

Ona ma być ciągła. I taka właśnie jest. Podobnie jak niekończąca się wojna w ‘Roku 1984’ Orwella, jest ona prowadzona przez imperium przeciwko własnym poddanym, ale nie tylko po to, by utrzymać nienaruszoną strukturę społeczeństwa, ale także, jak w naszym przypadku, by przekształcić społeczeństwo w neototalitarną globalno-kapitalistyczną dystopię.

−∗−

Tłumaczenie: AlterCabrio – ekspedyt.org

−∗−

bin laden death party

Wojna z czymkolwiek

Wojna z czymkolwiek jest nie do wygrania.

Ona ma być ciągła. I taka właśnie jest. Podobnie jak niekończąca się wojna w ‘Roku 1984‘ Orwella, jest ona prowadzona przez imperium przeciwko własnym poddanym, ale nie tylko po to, by utrzymać nienaruszoną strukturę społeczeństwa, ale także, jak w naszym przypadku, by przekształcić społeczeństwo w neototalitarną globalno-kapitalistyczną dystopię.

Nie kojarzysz wojny z czymkolwiek?

No dobrze, ale pamiętasz wojnę z terroryzmem.

Pamiętasz, kiedy „wolność i demokracja” zostały zaatakowane przez „terrorystów” i nie mieliśmy innego wyjścia, jak tylko odłożyć na bok nasze demokratyczne prawa i zasady, ogłosić krajowy „stan wyjątkowy”, zawiesić prawa konstytucyjne ludzi i rozpocząć wojenną agresję przeciwko państwu Bliskiego Wschodu, które nie stanowiło dla nas żadnego zagrożenia, i wypełnić ulice, stacje kolejowe, lotniska i wszystko inne ciężko uzbrojonymi żołnierzami, bo w innym przypadku „terroryści wygraliby”. Pamiętasz, kiedy zbudowaliśmy gułag na morzu, aby bezterminowo więzić tam podejrzanych terrorystów, których wcześniej umieściliśmy w tajnych więzieniach CIA, gdzie ich torturowaliśmy i upokarzaliśmy, prawda?

*

Oczywiście, że pamiętasz. Któż mógłby o tym zapomnieć?

Pamiętacie, jak Narodowa Agencja Bezpieczeństwa [NSA] nie miała innego wyjścia, jak tylko utworzyć tajny „Program Nadzoru Terrorystów” [“Terrorist Surveillance Program”], aby szpiegować Amerykanów, w przeciwnym razie „terroryści wygraliby”? A co z „antyterrorystycznymi” przeszukaniami krocza w wykonaniu TSA [Amerykańska Federalna Administracja Bezpieczeństwa Transportu -AC], które nadal obowiązują po ponad dwudziestu latach?

A co z wojną z populizmem? Może nie pamiętasz jej tak dobrze.

Za to ja tak, ponieważ opublikowałem dwie książki na ten temat. Zostały wydane latem 2016r., kiedy imperium zdało sobie sprawę, że „skrajnie prawicowi populiści” zagrażają „wolności i demokracji” w Europie, a Trump zyskiwał na popularności w USA. Tak więc ogłoszony został kolejny „stan wyjątkowy”, tym razem przez Wspólnotę Wywiadów, media, środowisko akademickie i przemysł kulturalny. Tak, to prawda, nadszedł wtedy czas, aby ponownie odłożyć na bok nasze demokratyczne zasady, cenzurować „mowę nienawiści” w mediach społecznościowych, bombardować masy absurdalną oficjalną propagandą na temat „Russiagate”, „Hitlergate” i tak dalej, bo w innym przypadku „skrajnie prawicowi populiści wygraliby”.

Wojna z populizmem osiągnęła punkt kulminacyjny wraz z wprowadzeniem Nowo Normalnej Rzeszy.

Wiosną 2020r. imperium ogłosiło globalny „stan zagrożenia zdrowia” w odpowiedzi na wirusa, którego wskaźnik przeżywalności wynosił około 99,8 procent. Imperium nie miało innego wyjścia, jak tylko nakazać lockdowny dla całych społeczeństw, zmusić wszystkich do chodzenia w maskach wyglądających na medyczne w miejscach publicznych, bombardować społeczeństwo propagandą i kłamstwami, zmuszać ludzi do poddania się serii eksperymentalnych „szczepień” mRNA, zakazać protestów przeciwko swoim dekretom oraz systematycznie cenzurować i ścigać tych, którzy odważyli się kwestionować ich wymyślone „fakty” lub krytykować ich totalitarny program.

Imperium nie miało innego wyjścia, jak to zrobić, bo w przeciwnym razie „zwyciężyliby negacjoniści covid-19, antyszczepionkowcy, teoretycy spiskowi i wszyscy inni ekstremiści”.

*

*

Jestem pewien, że to wszystko pamiętasz.

A teraz… no cóż, oto jesteśmy tutaj. Tak, zgadliście, czas znów porządnie naruszyć Konstytucję Stanów Zjednoczonych i wolność słowa, i deportować ludzi do jakiegoś salwadorskiego piekła, które wynajęliśmy, bo jakiemuś gliniarzowi nie podobały się ich tatuaże, oraz aresztować i wydawać studentów uniwersytetu za organizowanie antyizraelskich protestów, i oczywiście bombardować masy kłamstwami i oficjalną propagandą, i tak dalej, bo… OK, wszyscy razem: „inaczej antysemiccy terroryści i wenezuelscy członkowie gangów wygrają!”

Czy zaczynasz dostrzegać tu jakiś wzór? Tak? Witamy na wojnie z czymkolwiek [War on Whatever]!

Jeśli nadal nie do końca rozumiesz o co chodzi, pozwól, że spróbuję ci to wyjaśnić.

Globalny system ideologiczny, w którym wszyscy żyjemy, staje się totalitarny. (Ten system to globalny kapitalizm, ale nazywaj go, jak chcesz. Naprawdę mam to gdzieś.) Zdejmuje symulację demokracji, której już nie musi utrzymywać. Zimna wojna się skończyła. Komunizm umarł. Globalny kapitalizm nie ma zewnętrznych przeciwników. Więc nie musi uspokajać mas demokratycznymi prawami i swobodami. Więc stopniowo pozbawia nas tych praw i warunkuje nas do zaakceptowania ich utraty.

Robi to poprzez inscenizację serii „sytuacji nadzwyczajnych”, z których każda przedstawia inne „zagrożenie” dla „demokracji” lub „wolności”, lub „Ameryki”, lub „planety” lub czegokolwiek, z których każda ma swoje własne „potwory”, które stanowią tak wielkie zagrożenie dla „wolności” lub czegokolwiek, że musimy zrezygnować z naszych praw konstytucyjnych i ośmieszyć wartości demokratyczne, lub „w innym przypadku potwory wygrają”.

Robi to, zmieniając twarz, którą nosi, z „lewej” na „prawą”, a następnie z powrotem na „lewą”, a następnie z powrotem na „prawą”, a następnie „lewą” itd., ponieważ potrzebuje naszej współpracy, aby to zrobić. Nie całej naszej współpracy na raz. Po prostu jednej współpracującej grupy demograficznej na raz.

Udaje mu się to — tj. systemowi się to udaje — poprzez instrumentalizację naszego strachu i nienawiści. System kompletnie nie przejmuje się tym, czy identyfikujemy się jako „lewica” czy „prawica”, ale potrzebuje nas podzielonych na „lewicę” i „prawicę”, aby mógł karmić nasz strach i nienawiść do siebie nawzajem… jedna administracja, jeden „stan wyjątkowy”, jedna „wojna” na raz.

No, i proszę. To jest ta Wojna z Czymkolwiek. Prościej tego nie wytłumaczę.

Och, i jeszcze jedno… jeśli jesteś jednym z moich byłych fanów, jak Rob, który jest zdezorientowany moimi „spostrzeżeniami”, lojalnościami czy czymkolwiek innym… cóż, artykuł, który właśnie przeczytałeś, powinien ci to wyjaśnić. Nie jestem po żadnej stronie. Po jakiejkolwiek stronie. Ale za to hołduję kilku podstawowym zasadom demokratycznym. Nie zmieniają się one w zależności od tego, co jest aktualnie popularne lub kto zajmuje Biały Dom.

Chodzi o to, że muszę móc spojrzeć sobie w twarz w lustrze rano i nie zobaczyć w niej hipokryty albo… no wiesz, tchórza.

_________________

The War on Whatever, CJ Hopkins, March 26, 2025

Walka „władzy” przeciw obrońcom Narodu: Siedem przesłuchań na policji jednego dnia

Fundacja Pro-Prawo do życia
Szanowny Panie Mirosławie!
 Przedwczoraj nasza wolontariuszka Marta z Rzeszowa miała 7 przesłuchań na policji jednego dnia! Postawiono jej zarzuty „wywołania zgorszeń w miejscach publicznych” poprzez ostrzeganie mieszkańców miasta przed konsekwencjami aborcji. Pierwotnie Marta miała mieć w środę 9 przesłuchań, ale jedna z policjantek oddelegowanych do sprawy rozchorowała się, więc było ich „tylko” 7.
Tak właśnie wyglądają w praktyce prześladowania policyjno-sądowe wymierzone w wolontariuszy naszej Fundacji. Ich celem jest sparaliżowanie naszej pracy, zastraszenie nas i zmuszenie do zaprzestania dalszej walki w obronie życia i świadomości Polaków.
Policja w Rzeszowie dostała wytyczne, wedle których funkcjonariusze mają monitorować działania Marty, która jest koordynatorem naszych akcji. Policjanci mają się stawiać na każdą naszą akcję uliczną, robić z niej notatkę i zdjęcia, a następnie od razu przekazywać dane na komendę w celu wszczęcia kolejnego postępowania przed sądem.

Tylko w środę Marta miała 7 przesłuchań jednego dnia w związku z akcjami, które w ostatnim czasie organizowaliśmy na ulicach miasta. Miało być ich 9, ale jedna z policjantek rozchorowała się. Marta usłyszała kolejne zarzuty z paragrafu 141 KW – wywołanie zgorszenia w miejscu publicznym.

Co bardzo istotne, konkretne zarzuty, jakie postawiono Marcie, to prezentowanie prawdy na temat aborcji poprzez pokazywanie zdjęć „martwych DZIECI”.

 To jedno użyte przez policjantów słowo: dzieci, przypomina nam o tym, że nasze akcje mają głęboki sens.Teraz tylko czas na to, aby funkcjonariusze przejrzeli na oczy i połączyli razem wszystkie fakty w swoich sumieniach.
Skoro zdjęcia obrazujące aborcję przedstawiają „martwe dzieci”, to te dzieci przed aborcją musiały być żywe. Co zatem dzieje się w trakcie aborcji, skoro dzieci przed aborcją są żywe, a po aborcji są martwe? 

Do stawiania sobie takich pytań zmuszają nasze niezależne kampanie społeczne, które organizujemy w całej Polsce. Prawda o aborcji zmienia świadomość człowieka, o ile tylko ktoś na przyjęcie tej prawdy jest otwarty. Musimy naszą walkę kontynuować w całej Polsce, gdyż propaganda aborcyjna jest coraz bardziej aktywna.

Wedle danych NFZ w 2024 roku w polskich szpitalach zamordowano poprzez aborcję 896 dzieci. To dwukrotnie więcej ofiar niż w roku 2023. Najwięcej dzieci abortowano w szpitalu w Oleśnicy, największym ośrodku aborcyjnym w Polsce – 159. W tym samym czasie przy użyciu pigułek poronnych, które aktywiści aborcyjni rozpowszechniają w całym kraju, zamordowano w ubiegłym roku ok. 40 000 dzieci. Tabletki śmierci są szeroko promowane i można je łatwo kupić przez internet z dostawą do domu. 

Dlatego trwa nasza walka o życie, sumienia i świadomość Polaków. Niedawno przeprowadziliśmy m.in. publiczny różaniec oraz akcję informacyjną pod szpitalem w Rudzie Śląskiej, który odmawia odpowiedzi na nasze pytania, czy dokonuje aborcji. Do naszych wolontariuszy dołączali przechodnie, którzy zatrzymywali się i modlili się razem z nami. Kilka osób, w tym kobieta w zaawansowanej ciąży, machało w naszym kierunku i wyrażało gestami poparcie. W różańcu i pikiecie uczestniczyło też kilka osób niepełnosprawnych z lokalnego ośrodka DPS Najświętsze Serce Jezusa. Ludzie, którzy uniknęli aborcji i urodzili się z ułomnościami organizmu, które byłyby wskazaniem do jej wykonania, modlili się za dzieci zagrożone aborcją, zarówno za te chore, jak i zdrowe. W Rudzie Śląskiej takie kampanie uliczne i publiczne różańce prowadzone są regularnie od października 2024 roku, a zainicjował je pan Kazimierz, który odpowiedział na nasz apel i został Kapitanem Różańcowym

Prowadzimy także kolejne kampanie billboardowe. Niedawno wywiesiliśmy m.in. nowe, wielkoformatowe billboardy przy trasie S5. Poprzednie zostały zniszczone przez aborcjonistów. Gdy nasi wolontariusze wieszali bannery, podjechały do nich dwie osoby grożąc, że podadzą nas do prokuratury. Aktualnie przeciwko naszym działaczom toczy się ponad 80 procesów sądowych w całej Polsce za głoszenie prawdy o aborcji i deprawacji seksualnej dzieci.
 Dla wielu naszych wolontariuszy codzienność wygląda tak, jak Marty z Rzeszowa – nieustanne przesłuchania i rozprawy. Te prześladowania chce jeszcze bardziej nasilić rząd Tuska, który przeforsował przez parlament projekt ustawy o tzw. „mowie nienawiści”, wedle której przestępstwem będzie podawanie prawdziwych informacji niezgodnych z panującą ideologią. Mimo tego, że ta ustawa jeszcze nie weszła w życie, to w praktyce nasi wolontariusze już od lat są skazywani za mówienie prawdy o aborcji.Prześladowania sądowo-policyjne połączone z wdrażaniem prawnej cenzury to narzędzia totalitarnej opresji, które mają doprowadzić do usunięcia prawdy z przestrzeni publicznej i medialnej. Dlatego musimy walczyć dalej i stawiać opór tym szykanom. 80 równoległych spraw sądowych, nieustanne przesłuchania i rozprawy, to dla nas ogromne wyzwanie logistyczne, organizacyjne i finansowe. Konieczne są także kolejne środki na uliczne akcje informacyjne, nowe billboardy, przejazdy furgonetek, wyposażenie kolejnych wolontariuszy w terenie oraz wiele innych spraw organizacyjnych.
Tylko w najbliższym czasie potrzebujemy ok. 16 000 zł na dalsze działania. 
Dlatego proszę Pana o przekazanie 50 zł, 100 zł, 200 zł, lub dowolnej innej kwoty, jaka jest dla Pana w obecnej sytuacji możliwa, aby umożliwić nam dalszą walkę i głoszenie prawdy w przestrzeni publicznej oraz obronę naszych wolontariuszy przed sądami. Numer konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
Dla przelewów zagranicznych – Kod BIC Swift: INGBPLPW
Z wyrazami szacunkuMariusz Dzierżawski
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków

stronazycia.pl

Branży płytek ceramicznych w Polsce „grozi fala bankructw”. Bo ceny energii – narzucane z UE.

Wielkie natarcie z Indii. Branży w Polsce „grozi fala bankructw”

money/natarcie-z-indii-branzy-w-polsce-grozi-bankructwo

Branży płytek ceramicznych grozi fala bankructw, jeśli nie nastąpi obniżenie cen energii i gazu oraz ochrona rynku wewnętrznego przed „nieuczciwą” konkurencją, głównie z Indii – ocenia Polska Unia Ceramiczna. „Obecnie nasza działalność gospodarcza stanowi wyzwanie i dalsze funkcjonowanie stoi pod znakiem zapytania” – alarmuje Unia.

Wielkie natarcie z Indii. Branży w Polsce "grozi fala bankructw"
Branży płytek ceramicznych grozi fala bankructw (Licencjodawca, 2022 Horacio Villalobos)

Polska Unia Ceramiczna zrzesza największych producentów płytek ceramicznych tj.: Ceramikę Paradyż, Grupę Cerrad, Grupę Cersanit, Grupę Końskie, Marazzi Poland oraz Grupę Tubądzin. W zakładach zatrudnionych jest ok. 6 tysięcy osób, a wraz z siecią partnerów ponad 60 tysięcy.

Polski sektor z mocami produkcyjnymi na poziomie ok. 130 mln m kw. płytek w roku jest trzecim wytwórcą tych wyrobów w Unii Europejskiej, po Hiszpanii i Włoszech.

Obecnie nasza działalność gospodarcza stanowi wyzwanie i dalsze funkcjonowanie stoi pod znakiem zapytania. Już i tak ograniczona produkcja i redukcja personelu nie gwarantuje nam utrzymania dalszej produkcji wyrobów z powodu wysokich kosztów energii wynikających z cen uprawnień do emisji CO2 w UE, które zabijają konkurencyjność przemysłu, a także braku ochrony rynku wewnętrznego przed nieuczciwą konkurencją importu płytek ceramicznych spoza UE na teren UE w tym do Polski, przede wszystkim z Indii – napisała Polska Unia Ceramiczna, cytowana przez Konfederację Lewiatan.

Jak wskazano, koszty wytworzenia płytek ceramicznych w 2024 roku wzrosły o ponad 40 proc. w stosunku do 2021 roku.

„Wynika to z faktu, że ceny gazu i energii nadal są bardzo wysokie i istotnie przewyższają ceny z roku 2021 roku. Dodatkowo znacząco wzrosły koszty surowców, transportu, opakowań, wynagrodzeń. Ponadto z uwagi na kryzys w budownictwie oraz wzrost importu tanich produktów z Indii i Turcji niemożliwe jest zrekompensowanie wzrostu kosztów poprzez podniesienie cen na wyroby” – napisano.

Największym dostawcą zagranicznych płytek do Polski są Indie. Obecnie jest to ponad 21 proc. sprzedanych płytek w Polsce w 2024 roku po cenach średnich 5,5 euro, względem 8,1 euro cen średnich krajowych producentów.

„To powoduje, że działalność branży staje się nierentowna i bez rozwiązań systemowych, obniżających ceny energii elektrycznej i gazu oraz wprowadzenia ochrony rynku wewnętrznego przed nieuczciwą konkurencją, nie będzie możliwe kontynuowanie działalności gospodarczej, co doprowadzi do bankructwa branży i wzrostu bezrobocia” -napisano w oświadczeniu Polskiej Unii Ceramicznej.

Cła antydumpingowe na płytki z Indii

Jak podano, wprowadzone 9 lutego 2023 r. przez Komisję Europejską cła antydumpingowe na płytki ceramiczne pochodzące z Indii, ustalone na poziomie od 6,7 proc. do 8,7 proc. nie zahamowały importu z Indii.

Europejska Federacja Producentów Płytek Ceramicznych (CET), której członkiem jest m.in. Polska Unia Ceramiczna, przygotowała i przekazała skargę w postaci wniosku do Komisji Europejskiej o ponowne zajęcie się cłami antydumpingowymi na płytki ceramiczne pochodzące z Indii, tj. o podwyższenie stawek do poziomów, które będą przeciwdziałać nierównym warunkom konkurencyjnym na rynku wewnętrznym i zniwelują rozbieżność pomiędzy ceną produktów importowanych i produktów wytwarzanych na terytorium Unii Europejskiej, w tym w Polsce.

[A żądanie obniżenia cen energii, windowanych idiotycznie przez „zielony komunizm” UE, zwolnienia hamulców w rozwoju – ci niewolnicy nawet nie „proszą”.. MD]

Wielkie zwycięstwo wolności słowa w Wielkiej Brytanii??

[dodałem te znaki zapytania – bo to chwilowe zwycięstwo w potyczce, a jeszcze nie Wygranie Wojny. md]

Wielkie zwycięstwo wolności słowa w Wielkiej Brytanii

27.03.2025 tysol/wielkie-zwyciestwo-wolnosci-slowa-w-wielkiej-brytanii

Jeden z największych uniwersytetów w UK został właśnie ukarany rekordową grzywną! Uczelnia wymuszała bowiem na swoich pracownikach i studentach wyznawanie ideologii gender, ograniczając tym samym ich wolność słowa. Teraz wszystko się zmieni.

——————————-

Zwolennicy wolności słowa na brytyjskich uniwersytetach świętują ogromne zwycięstwo! University of Sussex został bowiem ukarany rekordową grzywną w wysokości 585 000 funtów przez Office for Students (OfS), brytyjski organ regulujący szkolnictwo wyższe. Powód? Uniwersytet naruszał prawo, kneblując krytyków ideologii gender, w tym profesor Kathleen Stock. To wydarzenie jest nie tylko historycznym precedensem, ale także jasnym sygnałem, że skrajna lewica, narzucająca jednostronną narrację, nie będzie dłużej bezkarnie tłumić wolności akademickiej. Jeżeli tego spróbuje, następne kary będą jeszcze wyższe!

Filozofia prześladowania

Wszystko zaczęło się w 2021 roku, kiedy profesor Kathleen Stock, wykładowca specjalizująca się w filozofii analitycznej, opuściła University of Sussex po fali protestów na kampusie. Powodem odejścia Stock była jej książka, w której kwestionowała, iż tożsamość płciowa („gender”) jest „społecznie bardziej znacząca” niż płeć biologiczna. Jej opinie podkreślające nadrzędne znaczenie biologii wywołały, oczywiście, gniew aktywistów trans. Na kampusie pojawiły się plakaty szykanujące kobietę, przedstawiające ją jaka agresora i wzywające do jej zwolnienia, a lewicowi studenci zorganizowali przeciwko niej huczne demonstracje. Według nich filozof powinna zostać z uczelni wyrzucona, bo zachowywała się rzekomo „transfobicznie”. Stock, odrzucając oskarżenia o transfobię, opisała to doświadczenie w rozmowie z mediami jako „surrealistyczny sen pełen lęku”.

OfS wszczęło jednak śledztwo, które trwało trzy i pół roku i badało zasady uniwersytetu dotyczące wolności słowa. Śledztwo udowodniło, że od pracowników i studentów wymagano wyznawania skrajnie lewicowych światopoglądów i „pozytywnego przedstawiania osób trans i ich życia”. Zasady te doprowadzały, rzecz jasna, do autocenzury pracowników uniwersytetu i jego studentów. Profesor Stock przyznała w ramach śledztwa, że musiała bać się przez to o swoje bezpieczeństwo. „Czułam się niezdolna do omawiania pewnych tematów i bałam się działań dyscyplinarnych” – komentowała sprawę sama poszkodowana.

Rekordowa kara

Uczelnia została więc ukarana za stworzenie takich zasad i tak represywnej atmosfery. Grzywna w wysokości 585 000 funtów, nałożona 26 marca 2025 roku, jest największą w historii karą wydaną przez OfS i pierwszą od czasu uzyskania przez urząd nowych uprawnień w styczniu tego roku. Jednak – jak podkreślił Arif Ahmed, dyrektor OfS ds. wolności słowa i akademickiej – maksymalna kara mogła wynieść nawet 3,7 miliona funtów, a w przyszłości podobne naruszenia będą prawdopodobnie skutkować jeszcze wyższymi sankcjami.

Decyzja OfS została wsparta przez sekretarz edukacji Bridget Phillipson, która jasno stanęła w opozycji do antywolnościowej ideologii gender, stwierdzając, iż: „swoboda akademicka to nienegocjowalna wartość na uniwersytetach. Jeśli jesteś na uniwersytecie, to musisz być gotowy na to, iż twoje poglądy zostaną zakwestionowane, usłyszysz przeciwne opinie i zetkniesz się z niewygodnymi prawdami”. Trudno o lepsze podsumowanie tego, jak do sprawy powinni podchodzić i pracownicy uczelni wyższych, i sami studenci!

Reakcja uniwersytetu

University of Sussex nie przyjął werdyktu z pokorą. Wicekanclerz uczelni, profesor Sasha Roseneil, zapowiedziała podjęcie kroków prawnych przeciwko OfS, w tym złożenie wniosku o kontrolę sądową. W rozmowie z mediami wicekanclerz powiedziała nawet, że walka o wolność słowa na uniwersytecie oparła się o „nieracjonalnie absolutystyczną definicję” tego pojęcia. „Ta grzywna sparaliżuje liderów uniwersytetów i wywoła chaos w sektorze szkolnictwa wyższego w Wielkiej Brytanii” – ostrzegła, dodając, że decyzja OfS pozostawiła szkoły wyższe „bezsilnymi wobec obraźliwej, zastraszającej i nękającej mowy (nienawiści)”.

Zmiany na Wyspach

Potencjalne kary dla uczelni, które ograniczać będą wolność słowa, mają szansę osłabić skrajną lewicę w UK. Maksymalne grzywny dla uniwersytetów będą teraz sięgać 2% ich rocznych dochodów z czesnego i grantów lub 500 000 funtów – dla dużych instytucji oznacza to potencjalne sankcje w wysokości wielu milionów.

Decyzja z ostatnich dni oznacza również, iż odetchnąć z ulgą może profesor Stock. Kobieta uhonorowana w 2022 roku Orderem Imperium Brytyjskiego za zasługi dla szkolnictwa wyższego, została wszak zrehabilitowana po wielu latach nękania. „Mam nadzieję, że wszystko to wyśle mocny przekaz do wielu uniwersytetów, które wciąż wprowadzają przepisy z klauzulami, przeciwko którym orzekł OfS. Nie ma wątpliwości, że te przepisy tłumią dozwolone podług prawa opinie” – podkreślała dzisiaj i wczoraj profesor, którą aktywiści gender chcieli uciszyć i pozbawić pracy.

To historyczne rozstrzygnięcie stawia też świat akademicki przed jasnym wyborem: wolność słowa i otwarta debata… albo dotkliwe sankcje. Cena za kneblowanie prawdy będzie jednak wysoka.

Cud za wstawiennictwem kardynała Pella?

Cud za wstawiennictwem kardynała Pella?

Vincent, 18-miesięczny chłopiec z USA, w pełni wyzdrowiał po 52 minutach spędzonych bez pulsu – wynik ten jest związany z modlitwami o wstawiennictwo kardynała George’a Pella.

Chłopiec wpadł do basenu i został reanimowany po prawie godzinie bez oznak życia. Przez kilka dni pozostawał w śpiączce, ale w końcu zaczął samodzielnie oddychać.

Lekarze wypisali go ze szpitala w Phoenix bez uszkodzeń mózgu – co jeden z nich określił jako „naukową niemożliwość”.

Ks. Joseph Hamilton, były sekretarz kardynała Pella, modlił się podczas hospitalizacji Vincenta do swojego byłego mentora i wierzy, że wyzdrowienie było cudowne: „Mocno wierzę, że kardynał Pell wstawił się za nim”.

Wyrok sądu branżowego w sprawie doktora Martyki. Leczył pacjentów, dostał naganę za… „sianie niepokoju”

pch24/doktor-martyka-leczyl-pacjentow-dostal-nagane-za-sianie-niepokoju 27 marca 2025

Wyrok sądu branżowego w sprawie doktora Martyki. Leczył pacjentów, dostał naganę za „sianie niepokoju”

(fot. PCh24.pl )

„Naczelny Sąd Lekarski wydał prawomocny wyrok w mojej sprawie. Orzeczone przez Okręgowy Sąd Lekarski w Krakowie zawieszenie prawa do wykonywania zawodu na okres 1 roku zostało ANULOWANE. Sąd ogłosił karę nagany” – napisał w czwartek wieczorem w mediach społecznościowych doktor Zbigniew Martyka.

Lekarz postawiony przed branżowym sądem za kwestionowanie polityki covidowej państwa, w obszernym wpisie zrelacjonował przebieg decydującej rozprawy w procesie odwoławczym.

Przypomnijmy: w grudniu 2021 roku Okręgowy Sąd Lekarski w Krakowie nieprawomocnie pozbawił ówczesnego ordynatora oddziału zakaźnego szpitala w Dąbrowie Tarnowskiej prawa do wykonywania zawodu. Ponieważ w składzie orzekającym brak było lekarza o specjalności odpowiadającej przedmiotowi sprawy, sąd powołał biegłego… pediatrę podającego się bezzasadnie za immunologa. Chodzi o dr. Pawła Grzesiowskiego, obecnie pełniącego funkcję Głównego Inspektora Sanitarnego.

Po interwencjach obrony sąd OSL uznał za nieważną opinię biegłego. Nie przeszkodziło to wydać wyrok, który – jak przyznali to w uzasadnieniu sami orzekający – miał charakter prewencyjny i odstraszający. Werdykt zapadł po wielokrotnym oddalaniu wniosków dowodowych pełnomocników obwinionego.

„Co to dla mnie znaczy? W chwili obecnej zupełnie nic. Teoretycznie kara nagany uniemożliwia piastowanie stanowisk kierowniczych – ale takich nie piastuję i już nie będę. Od pewnego czasu jestem na emeryturze. Przyjmować pacjentów nadal mogę, więc kontynuuję spotkania z Państwem w tarnowskiej przychodni Triada” – napisał w czwartek o wyroku w instancji odwoławczej doktor Martyka. Podał też szereg szczegółów czwartkowej rozprawy.

Wiedza naukowa kontra „zalecenia”

„(…) reprezentująca mnie mecenas Katarzyna Tarnawa-Gwóźdź podkreśliła, że opinia nowej biegłej, powołanej specjalnie na rozprawę odwoławczą, stoi w opozycji do ponad 700 badań naukowych, które przedstawiliśmy na potwierdzenie prawdziwości moich słów. Co więcej, biegła swoją opinię oparła jedynie na badaniach obserwacyjnych oraz modelach matematycznych – stojących najniżej w rankingu wiarygodności. Nie odniosła się natomiast do żadnego z badań najwyższej jakości, RCT, które przedstawiliśmy jako dowód. Dodatkowo biegła nie odpowiedziała na żadne z zadanych przez obronę na piśmie pytań, ograniczywszy się jedynie do odpowiedzi na pytania sądu, wychodzące zresztą poza akt oskarżenia” – napisał małopolski lekarz.

Obrońca wskazała, że powołana przez sąd biegła, prof. dr hab. n. med. i n. o zdr. Iwona Paradowska-Stankiewicz wystąpiła w dwóch rolach: wcześniej jako ekspert wydająca rekomendacje w ramach Rady Medycznej przy premierze, a następnie w charakterze biegłej formułującej opinię na użytek procesu dotyczącego m.in. wspomnianych rekomendacji.

Rzecznik odpowiedzialności zawodowej, lek. Joanna Szeląg wnioskowała o utrzymanie wyroku sądu pierwszej instancji. Stwierdziła m.in., że w „trudnym czasie pandemii” wypowiedzi doktora Martyki „budziły niepokój wśród pacjentów i społeczeństwa”.

„W dalszej części wystąpienia Pani Rzecznik oświadczyła, że lekarze nie wybierają rodzaju postępowania, które bardziej się podoba (cokolwiek to miało znaczyć), ale bazują na… ZALECENIACH. Wtedy stało się jasne, co przyświeca stronie dążącej do ukarania mnie i innych lekarzy. Sprzeciwianie się ZALECENIOM. Nie postępowanie wbrew badaniom RCT, nie szkodzenie pacjentom. Postępowanie wbrew ZALECENIOM. A ja właśnie te ZALECENIA krytykowałem” – odnotował lekarz.

Rzecznik określiła też maski covidowe, jak i szczepionki oraz dystans społeczny jako „udokumentowane środki zaradcze”. Obrona podnosiła, że najwyższej wiarygodności badania RCT świadczą o czymś wręcz przeciwnym.

Po uzasadnieniu decyzja o kasacji

„Sąd oddalił również nasz wniosek o uchylenie opinii biegłej. W opinii Sądu była jasna i prawidłowa. Sąd zignorował zarzuty obrony, że opinia opierała się jedynie o najniższej jakości badania obserwacyjne oraz modele matematyczne oraz nie odpowiadała na ani jedno pytanie strony obwinionej. Obrońca jasno zaznaczył Sądowi, że takie postępowanie to oczywiste utrudnianie możliwości obrony” – relacjonował dalej obwiniony.

Wydając wyrok Sąd stwierdził, że wypowiedzi lekarza powodowały „znaczny niepokój społeczny”.

„Proszę Państwa, najważniejszy punkt tej sprawy jest taki, że moje prawo wykonywania zawodu nie jest i nigdy nie było zawieszone. Mogę przyjmować pacjentów i będę to dalej robił. Nie budzi jednak żadnej mojej wątpliwości, że sprawa była prowadzona z całkowitym brakiem poszanowania do przepisów prawa oraz mojego prawa do obrony. Czekam na uzasadnienie wyroku. Nie podjąłem jeszcze decyzji, czy będę składał wniosek o kasację wyroku do Sądu Najwyższego” – skomentował doktor Zbigniew Martyka.

Źródła: Facebook, PCh24.pl RoM

Eva Vlaardingerbroek: UE musi zostać zlikwidowana

Eva Vlaardingerbroek: UE musi zostać zlikwidowana

Autor: AlterCabrio, 27 marca 2025

„Fakt, że w ogóle istnieje jej stanowisko jako Przewodniczącej Komisji Europejskiej, na którym może działać tak, jakby była Najwyższym Przywódcą tego Kontynentu, jakby była „Królową Europy” – jest problemem samym w sobie, ponieważ nigdy jej nie wybraliśmy, więc nie możemy jej odwołać, nie możemy się jej pozbyć za pomocą środków demokratycznych”

−∗−

Tłumaczenie: AlterCabrio – ekspedyt.org

−∗−

Eva Vlaardingerbroek: UE musi zostać zlikwidowana

https://rumble.com/embed/v6oz59s/?pub=4

Holenderska aktywistka Eva Vlaardingerbroek wyjaśnia, dlaczego uważa, że ​​Ursula von der Leyen ponosi jednoosobową odpowiedzialność za upadek Europy i w jaki sposób uosabia „wszystko, co idzie źle w Europie”.

Eva kontynuuje: „Fakt, że w ogóle istnieje jej stanowisko jako Przewodniczącej Komisji Europejskiej, na którym może działać tak, jakby była Najwyższym Przywódcą tego Kontynentu, jakby była „Królową Europy” – jest problemem samym w sobie, ponieważ nigdy jej nie wybraliśmy, więc nie możemy jej odwołać, nie możemy się jej pozbyć za pomocą środków demokratycznych”.

Eva mówi, że Ursula von der Leyen jest odpowiedzialna za:

• Samobójcze szaleństwo zerowej emisji netto, które doprowadziło do załamania gospodarki europejskiej i eksmisji rolników z ich ziemi z powodu „azotu”.

• Pakt migracyjny ONZ, zwany również migracją zastępującą (kliknij ten link do strony ONZ, to prawda), który polega na zastępowaniu ludności europejskiej innymi narodami o niezgodnych z nimi wartościach kulturowych, co prowadzi do przemocy i destabilizacji.

• Korupcja osobista – wynegocjowała umowę o wartości 35 miliardów euro za pośrednictwem wiadomości tekstowych między Pfizerem a firmą jej męża w celu wyprodukowania szczepionki firmy Pfizer – wiadomości, których nie ujawniła.

• Von der Leyen wciąga Europę w III wojnę światową, mówiąc, że będzie nadal wspierać Ukrainę pieniędzmi podatników UE, „bez względu na wszystko” i planując przeznaczyć 800 miliardów euro na europejski fundusz obronny, który ostatecznie trafi na Ukrainę.

• Ogłosiła przeznaczenie 4,4 miliarda euro na „transformację energetyczną” w Republice Południowej Afryki, co jest wyraźnie kolejnym korupcyjnym schematem prania pieniędzy.

• Ingerowała w wybory w Rumunii.

• Na koniec von der Leyen ogłosiła plan, który umożliwi UE dostęp do prywatnych oszczędności obywateli UE i wykorzystanie ich na „europejskie inwestycje”.

W obliczu potencjalnego wycofania się z finansowania pieniędzmi amerykańskich podatników Organizacji Narodów Zjednoczonych i NATO, Unia Europejska twierdzi, że może stać się „konkurencyjna” i że może sama zapłacić za dozbrojenie Europy, NATO i wojnę z Rosją, przejmując konta oszczędnościowe jej obywateli za pośrednictwem Unii Oszczędnościowo-Inwestycyjnej (SIU), zaproponowanej przez byłego prezesa Europejskiego Banku Centralnego, Mario Draghiego.

Unia Europejska,, Unia Oszczędności i Inwestycji – Publikacja 19 marca 2025 r. LINK

I oczywiście – to jedyny sposób, w jaki UE może zrealizować swoje cele dot. „Zmian klimatycznych”! Według Thierry’ego Philipponnata, głównego ekonomisty Finance Watch, „Kapitał prywatny nie jest w stanie sprostać ogromnym potrzebom inwestycyjnym Europy, szczególnie w zakresie klimatu”.

Premier Luksemburga nazwał to „sprytnym” rozwiązaniem!

„Mądrzejsze zasady odblokują fundusze potrzebne do płacenia za bezpieczeństwo Europy” – Publikacja 20 marca 2025r., Financial Times LINK

TRANSKRYPCJA

Dlatego dziś rano napisałam na Twitterze, że nie przestanę robić tego, co robię, dopóki UE nie zostanie rozwiązana, a Ursula von der Leyen nie trafi do więzienia, gdzie moim zdaniem jest jej miejsce.

I pomyślałam, że może warto omówić to, kim jest Ursula von der Leyen, za co odpowiada, a moim zdaniem odpowiada za upadek Europy, i co obecnie robi, bo jest tego sporo i to jest szalone – szczególnie ​​trzeba śledzić to, co ogłosiła w przeszłości, powiedzmy, dwa tygodnie temu.

Wracając do podstaw, Ursula von der Leyen jest przewodniczącą Komisji Europejskiej, która jest organem wykonawczym UE. Jest to najpotężniejszy organ UE i jest to organ niewybieralny.

Więc Ursula von der Leyen nigdy nie została bezpośrednio wybrana przez nas, ludzi, nigdy na nią nie głosowaliśmy. Nie, Ursula von der Leyen została nominowana na stanowisko Przewodniczącej Komisji Europejskiej w 2019r. i ponownie nominowana w 2024r., mimo że jest ona objęta dochodzeniem w sprawie korupcji. Wrócę do tego za chwilę.

Z czego znana jest Ursula von der Leyen? Cóż, po pierwsze, znana jest z Europejskiego Zielonego Ładu – a więc z szaleństwa klimatycznego i zerowej emisji netto, duszenia naszej gospodarki i naszych rolników – to jest Ursula von der Leyen.

WIDEO: „Holenderscy farmerzy proszą wszystkich, aby stanęli z nimi” – Czas trwania: 2 min – Wyd. 10 lipca 2022r. LINK

Jest ona również znana z Paktu Migracyjnego UE, a więc polityki zastępowania, która była w centrum europejskiego procesu decyzyjnego. Faktu, że jesteśmy zastępowani w naszych własnych krajach ojczystych, że Europa nie wygląda już jak Europa i że jesteśmy coraz bardziej zagrożeni – to jest Ursula von der Leyen.

Organizacja Narodów Zjednoczonych, 2001, Migracja zastępująca, PDF

Następnie, jak powiedziałam, wybuchł skandal korupcyjny. Podczas pandemii covid Ursula von der Leyen jednoosobowo zawarła umowę z dyrektorem generalnym firmy Pfizer, z którym jej mąż ściśle współpracuje, ponieważ jest on właścicielem firmy specjalizującej się w tworzeniu szczepionek dla, tak, zgadliście, firmy Pfizer.

A Ursula von der Leyen sfinalizowała wartą 35 miliardów euro umowę z CEO Pfizera za pośrednictwem wiadomości tekstowych. Wiadomości tekstowe, których nigdy nie widzieliśmy, aż do dziś, mimo że wielokrotnie proszono ją o ich ujawnienie. E-maile: Hillary Clinton. Wiadomości tekstowe: Ursula von der Leyen. Wszystko to jeden pies, w zasadzie.

Z czego jeszcze jest znana? Oczywiście z faktu, że jest chętna lub wydaje się, że chce wciągnąć nas wszystkich w III wojnę światową, mówiąc, że będzie nadal wspierać Ukrainę pieniędzmi naszych podatników, oczywiście, bez względu na wszystko.

Co więc Ursula von der Leyen ogłosiła w przeszłości, powiedzmy, dwa tygodnie temu?

Po pierwsze, plan Re-arm Europe, który ostatecznie jest pomysłem na przeznaczenie 800 miliardów euro na europejski fundusz obronny, który oczywiście, pośrednio lub nawet bezpośrednio, trafi wprost na Ukrainę.

Co jeszcze? 4,4 miliarda euro przeznaczone na ludobójczy, wrogi wobec Białych reżim w Republice Południowej Afryki, aby ustanowić „transformację energetyczną”, która oczywiście jest całkowicie bezużyteczna, nigdy nie nastąpi, ale my, kraje Europy, za to płacimy.

Co jeszcze? Oczywiście, że ingerowała w wybory w Rumunii – to znów Ursula von der Leyen.

WIDEO – „Călin Georgescu & ‘The Secrets of the United Nations’” – Czas trwania 40 min – Wyd. 11 mar 2025 przez ForbiddenKnowledgeTV.net LINK

I na koniec, ale to nie mniej ważne, powiedziała, że ​​wkrótce uruchomi plan, który pozwoli UE na dostęp do naszych prywatnych oszczędności i wykorzystanie ich na europejskie inwestycje. Tak, to Ursula von der Leyen!

„Komisja UE ujawnia plan skierowania 10 bilionów euro oszczędności obywateli na inwestycje strategiczne” – Pub. EuroNews.com – 3 marca 2025 r. LINK

Kiedy więc to mówię, myślę, że jest ona jednoosobowo odpowiedzialna za upadek Europy i uosabia, powiedzmy, wszystko – wszystko – co jest złe w nowoczesnej polityce, wszystko, co dzieje się źle w Europie, i to mam na myśli.

Uważam, że przede wszystkim właśnie taka jest Ursula von der Leyen – mam na myśli fakt, że w ogóle istnieje jej stanowisko jako przewodniczącej Komisji Europejskiej, na którym może działać tak, jakby była Najwyższym Przywódcą tego kontynentu, jakby była „Królową Europy” – jest to problem sam w sobie, ponieważ nigdy jej nie wybraliśmy, więc nie możemy jej odwołać, nie możemy się jej pozbyć za pomocą środków demokratycznych.

Co więc musi się stać? UE musi zostać zlikwidowana. To jedyna opcja. Jedyna opcja, w której odbierzemy władzę tym niewybieralnym biurokratom, którzy niszczą nasz kontynent.

_______________

Eva Vlaardingerbroek: The EU Needs to Be Abolished, Alexandra Bruce, March 25, 2025

−∗−

Warto porównać:

‘Czy robimy wystarczająco dużo?’ Eva Vlaardingerbroek – wystąpienie na CPAC Hungary
Czy robimy wystarczająco dużo, aby powstrzymać atak na nasze rodziny, nasz kontynent, nasze kraje i naszą religię? Kiedy słyszymy o kolejnym morderstwie, kolejnym ugodzeniu nożem małego, niewinnego dziecka, czy robimy […]

Gigant aborcyjny Planned Parenthood od lat sprzedaje ludzkie organy. A Prezydent Trump zapowiada…

Gigant aborcyjny od lat sprzedaje ludzkie organy. Prezydent Trump zapowiada zbadanie sprawy .

27.03.2025 nczas/gigant-aborcyjny-od-lat-sprzedaje-ludzkie-organy

Prezydent USA Donald Trump zapowiedział, że „przyjrzy się” sprawie „pozyskiwania organów dziecięcych” i sprzedawania ich przez osoby mordujące nienarodzone dzieci. Szczególnie chodzi o giganta aborcyjnego Planned Parenthood, który w proceder uwikłany był już co najmniej kilkanaście lat temu.

Prezydent Trump zapowiedział, że jego administracja przyjrzy się nielegalnej sprzedaży części ciał dzieci zamordowanych w wyniku tzw. aborcji.

– To z pewnością temat, który był przedmiotem debaty od dłuższego czasu i przyjrzymy się mu, tak – powiedział Trump.

Pytanie w tej sprawie zadano po informacji, że władze zamrożą finansowanie placówek Planned Parenthood w kilkunastu stanach. Powodem decyzji było nieprzestrzeganie rozporządzeń wykonawczych administracji Trumpa w kwestii „różnorodności”.

O nielegalnym handlu organami przez Planned Parenthood mówi się od lat. Nigdy jednak korporacja nie została za to pociągnięta do odpowiedzialności.

Sprawę ujawniono publicznie. Części ciał abortowanych dzieci były sprzedawane w celu przeprowadzania na nich eksperymentów.

Po raz pierwszy o sprawie zrobiło się głośno w 2015 roku. Grupa obrońców życia Center for Medical Progress zaczęła publikować robione z ukrycia nagrania ze spotkań z personelem Planned Parenthood.

Pracownicy Planned Parenthood w swobodny sposób opisywali, jak będzie wyglądać sprzedaż części ciała. Wskazuje to, że już wcześniej się tym zajmowali.

Byliśmy bardzo dobrzy w zdobywaniu serca, płuc, wątroby, ponieważ to wiemy, więc nie zmiażdżę tej części, po prostu zmiażdżę dół, zmiażdżę górę i zobaczę, czy uda mi się to wszystko wydobyć nienaruszone – mówił pracownik sieci aborcyjnej w nagraniu wykonanym w 2014 roku.

Sprawa nie tylko wywołała oburzenie z przyczyn moralnych. Proceder łamał wiele praw federalnych. „Life Site News” przypomina, że w USA zakazane jest „świadome nabywanie, otrzymywanie lub przekazywanie jakiejkolwiek ludzkiej tkanki płodowej za wynagrodzenie”.

W efekcie publikacji nagrań w Kongresie i Senacie przeprowadzono przesłuchania w sprawie afery. W Departamencie Sprawiedliwości zaś rozpoczęto dochodzenie.

Planned Parenthood ostatecznie wymigało się od kary. Pozwano natomiast obrońców życia za publikacje, które doprowadziły do szkód w sieci. W efekcie CMP, David Daleiden i inni zaangażowani obrońcy życia zostali skazani na zapłatę 1,4 mln dolarów.

III Wojna Światowa już Trwa: Walka o Porządek Świata.

Nick Giambruno: III Wojna Światowa Już Trwa; Walka O Porządek Świata

Źródło: https://www.theburningplatform.com/2025/03/19/world-war-3-is-already-underway-the-battle-for-the-world-order/

DR IGNACY NOWOPOLSKI MAR 27

Yuval Harari jest głównym doradcą Klausa Schwaba, założyciela Światowego Forum Ekonomicznego (WEF).

Niedawno stwierdził, że gdyby Trump miał ponownie zostać prezydentem, „prawdopodobnie byłoby to śmiertelnym ciosem dla tego, co pozostało z globalnego porządku”.

Choć mam głębokie rozbieżności filozoficzne (mówiąc delikatnie) z globalistami takimi jak Harari i Schwab, zrozumienie ich perspektywy oferuje cenne informacje.

Rzeczywiście, porządek świata przechodzi głęboką transformację. Zajmę się tym wkrótce, ale najpierw trochę kluczowego kontekstu.

Ważne jest, aby zdać sobie sprawę, że porządek świata nie jest niczym nowym.

Porządki światowe od dawna są ramami, za pomocą których główne mocarstwa globalne ustalają reguły gry. Definiują strukturę międzynarodowych stosunków politycznych.

Myślenie w kategoriach porządku światowego wymaga całkowitego oddalenia się i spojrzenia na geopolityczną perspektywę z wysokości 40 000 stóp.

W mniejszej skali można to porównać do sposobu, w jaki najpotężniejsze organizacje przestępcze w mieście — takie jak mafie i gangi uliczne — zawierają porozumienia, w ramach których dzielą między sobą swoją działalność i terytoria.

Ostatecznie jednak takie ustalenia zawsze się rozpadają, co prowadzi do gwałtownych walk o władzę, aż do momentu osiągnięcia nowego porozumienia, odzwierciedlającego zmieniający się układ sił.

Podobna dynamika występuje w przypadku najpotężniejszych państw, porządku światowego i wojen światowych.

Porządki świata można postrzegać jako epoki – odrębne okresy historyczne naznaczone ewolucją globalnych struktur władzy.

Pokój westfalski (1648-1803)

Umowa ta zakończyła wojnę trzydziestoletnią i ustanowiła ramy europejskich stosunków międzynarodowych na ponad dwa stulecia, utrzymując równowagę sił między głównymi państwami europejskimi.

Pokój westfalski objął Święte Cesarstwo Rzymskie, Hiszpanię, Francję, Szwecję, Republikę Holenderską i różne terytoria niemieckie.

Taki porządek świata przetrwał do czasu, gdy wojny napoleońskie zakłóciły równowagę, wymuszając nowe ustalenia międzynarodowe.

Kongres Wiedeński (1814-1914)

Militarna klęska Napoleona I doprowadziła do ustanowienia takiego porządku świata, który ugruntował pozycję Wielkiej Brytanii jako dominującej potęgi globalnej.

Kongres Wiedeński położył podwaliny pod politykę europejską trwającą aż do wybuchu I wojny światowej w 1914 roku.

Traktat wersalski (1919-1939)

Zwycięzcy I wojny światowej ustanowili ten porządek świata i powołali do życia takie instytucje jak Liga Narodów.

Jednakże upadł, gdy Niemcy, Włochy i Japonia próbowały je obalić i narzucić własny porządek świata w czasie II wojny światowej.

Obecny porządek świata pod przywództwem USA (od 1945 r. do dziś)

Zwycięzcy II wojny światowej stworzyli obecny porządek świata, którego przywódcą są Stany Zjednoczone.

System ten obejmuje instytucje takie jak Organizacja Narodów Zjednoczonych, Bank Światowy i Międzynarodowy Fundusz Walutowy – wszystkie z siedzibą w USA.

Ten porządek świata był w dużej mierze jednobiegunowy, przy czym Stany Zjednoczone wywierały znaczący wpływ na politykę międzynarodową i proces podejmowania decyzji.

Poniższy wykres przedstawia oś czasu ostatnich porządków światowych i wojen światowych, oferując jaśniejszą perspektywę ich ewolucji — i tego, w jakim kierunku możemy zmierzać.

III wojna światowa

Wojna totalna między największymi mocarstwami świata na przestrzeni dziejów zmieniała porządek międzynarodowy i determinowała przebieg minionych wojen światowych.

W tym sensie wojny napoleońskie można było uważać za wojnę światową, zanim jeszcze ten termin został ukuty.

Jednak wraz z pojawieniem się broni jądrowej totalna wojna między największymi dzisiejszymi potęgami — Rosją, Chinami i USA — oznaczałaby nuklearny Armagedon, w którym nie będzie zwycięzców, będą sami przegrani.

Taki scenariusz pozostaje możliwy, nawet jeśli nikt go nie chce, ale nie jest to najbardziej prawdopodobny wynik.

Mało prawdopodobne jest, aby III wojna światowa przybrała formę bezpośredniej, kinetycznej wojny między USA, Rosją i Chinami.

Zamiast tego konflikt rozgrywa się na różnych poziomach — wojny zastępcze, wojny ekonomiczne, wojny finansowe, wojny cybernetyczne, wojna biologiczna, ukryty sabotaż i wojna informacyjna.

W tym sensie III wojna światowa już się rozpoczęła, chociaż większość ludzi tego nie dostrzega.

Rosja, Chiny i ich sojusznicy dążą do przekształcenia porządku światowego pod przywództwem Stanów Zjednoczonych, który obowiązuje od zakończenia II wojny światowej.

Choć nie znoszą dominacji USA, zarówno Rosja, jak i Chiny zajmują pozycję podrzędną w obecnym systemie. Mają stałe miejsca w Radzie Bezpieczeństwa ONZ i są członkami kluczowych instytucji międzynarodowych, takich jak MFW, Bank Światowy i WTO.

W przeciwieństwie do Niemiec i Japonii w II wojnie światowej, Rosja i Chiny nie wydają się być zdecydowane na całkowite odwrócenie obecnego porządku świata. Zrobienie tego mogłoby wywołać nuklearny Armagedon.

Zamiast tego dążą do zmiany równowagi z systemu jednobiegunowego, pod dominacją Stanów Zjednoczonych, na świat wielobiegunowy, w którym będą mieli większy wpływ.

Konflikt rozgrywa się tuż poniżej progu bezpośredniego konfliktu militarnego. Niemniej jednak jest to walka o wysoką stawkę między głównymi mocarstwami świata, aby określić przyszły porządek świata — tak jak w poprzednich wojnach światowych.

To jest III wojna światowa. Toczy się właśnie teraz i rozwija się w szybkim tempie.

Tak naprawdę III wojna światowa trwa już ponad dekadę.

Chociaż III wojna światowa nie ma oficjalnej daty rozpoczęcia, dwa kluczowe wydarzenia w 2013 i 2014 r. stały się sygnałem początku globalnej walki pomiędzy Rosją, Chinami i USA o zmianę porządku światowego.

Pierwszym był wzrost znaczenia Xi Jinpinga w marcu 2013 r. Szybko stało się oczywiste, że Chiny nie zadowalają się już byciem młodszym członkiem systemu kierowanego przez USA. Zamiast tego Pekin poszukiwał roli adekwatnej do swojej potęgi — co najmniej równej USA, jeśli nie dominującej siły na świecie.

Drugim był wspierany przez USA zamach stanu w Kijowie w lutym 2014 r., który doprowadził do gwałtownego obalenia prorosyjskiego rządu Ukrainy i zastąpienia go administracją proamerykańską.

Ukraina jest najważniejszym sąsiadem Rosji — zarówno kulturowo, jak i strategicznie. Narody słowiańskie, w tym Rosja, wywodzą swoje dziedzictwo z Rusi Kijowskiej, federacji plemion skupionych na terenie dzisiejszej Ukrainy, która istniała od końca lat 800. do początku lat 1200.

Ukraina ma również ogromne znaczenie geopolityczne. Przez lata amerykańscy stratedzy dążyli do integracji Ukrainy z NATO, co znacznie osłabiłoby pozycję militarną Rosji i jeszcze bardziej odizolowało Moskwę — atrakcyjna perspektywa dla zwolenników jednobiegunowego świata.

Po zamachu stanu w 2014 r. Moskwa przekonała się, że USA są zdecydowane przejąć kontrolę nad Rosją. W odpowiedzi Rosja nie widziała innego wyjścia, jak tylko się bronić — głównie poprzez sprzymierzenie się z Chinami i innymi państwami, aby zmienić porządek świata z jednobiegunowego na wielobiegunowy.

Uważam, że te dwa wydarzenia zapoczątkowały globalną walkę najpotężniejszych narodów o zmianę porządku międzynarodowego — III wojnę światową.

Od tego czasu konflikt tylko się zaostrzył i wkrótce może osiągnąć punkt krytyczny, który wszystko zmieni.

Większość ludzi tego nie zauważy, ale ty możesz

Największy kryzys gospodarczy i geopolityczny od stulecia ma miejsce właśnie teraz.

Konflikty o znaczeniu globalnym zawsze zaskakiwały nieprzygotowanych, kosztując ich bogactwo — lub coś gorszego.

Starszy doradca Zełenskiego żąda, aby UE wysłała wojska bojowe na Ukrainę

Starszy doradca Zełenskiego żąda, aby UE wysłała wojska bojowe na Ukrainę

Twierdzi, że Ukraina nie potrzebuje sił pokojowych, ale żołnierzy gotowych do walki, tym bardziej, że swoich rekrutuje już tylko za pomocą łapanek!

DR IGNACY NOWOPOLSKI MAR 27

Główny doradca dyplomatyczny Zełenskiego, Igor Żółkiew, powiedział agencji AFP, że kraje europejskie powinny wysłać wojska bojowe, gotowe do walki, a nie do prowadzenia operacji pokojowych na Ukrainie.

Żółkiew zaapelował przed szczytem w Paryżu o „koalicję chętnych” krajów, które są gotowe udzielić Ukrainie gwarancji bezpieczeństwa.

Powiedział: „Potrzebujemy poważnych, wyszkolonych żołnierzy… gotowych do walki ”.

Urzędnik wyjaśnił, że Kijów nie zabiega o to, aby europejskie siły bezpośrednio walczyły z wojskami rosyjskimi, lecz o wzmocnienie zdolności obronnych Ukrainy.

„Nie mówimy o żołnierzach, którzy będą walczyć z Rosją… ale o tych, którzy będą bronić, którzy będą odstraszać” – powiedział.

Dyskusje koalicji pod przewodnictwem Francji i Wielkiej Brytanii obejmowały potencjalne rozmieszczenie 30-tysięcznych sił „zabezpieczających” w celu zabezpieczenia kluczowych miast, portów i infrastruktury, a także misje patrolowania przestrzeni powietrznej.

Moskwa ostrzegała wcześniej, że rozmieszczenie personelu wojskowego NATO na Ukrainie – nawet w celu utrzymania pokoju – stanowiłoby bezpośrednie zaangażowanie państw NATO w wojnę z Rosją. Moskwa oskarżyła również Francję i Wielką Brytanię o celowe eskalowanie napięć na Ukrainie w celu osłabienia wysiłków USA i Rosji zmierzających do rozwiązania konfliktu.

Jednak skład i mandat takiej siły pozostają przedmiotem debaty. Podczas gdy niektórzy przywódcy UE opowiadają się za silną obecnością wojskową zdolną do zaangażowania się w walkę, jeśli będzie to konieczne, inni wyrażają zastrzeżenia co do eskalacji konfliktu. Na przykład Niemcy i Polska wykazały się niechęcią, podkreślając potrzebę wsparcia obronnego bez bezpośredniego zaangażowania w operacje bojowe.

Pozycja Waszyngtonu jeszcze bardziej komplikuje sytuację. Administracja prezydenta USA Donalda Trumpa odrzuciła angażowanie amerykańskich wojsk, skupiając się zamiast tego na wysiłkach dyplomatycznych w celu wynegocjowania zawieszenia broni. To skłoniło niektóre państwa UE do rozważenia wzięcia większej odpowiedzialności za bezpieczeństwo Ukrainy, a prezydent Francji Emmanuel Macron stwierdził, że Europa musi „zwiększyć”swoje zobowiązania.

Wyrażając się kolokwialnie; globaliści unijni robią wszystko co w ich mocy by podtrzymywać konflikt zbrojny na Ukrainie, aż do momentu, gdy III RP będzie na tyle “wymóżdżona”, że społeczeństwo zaakceptuje rozpoczęcia akcji kinetycznej przeciw Rosji i zastąpienie konającego wschodniego “sojusznika” własnym mięsem armatnim. Jak na razie gauleiter Tusk utrzymuje identyczną pozycję polityczną co jego pryncypał z Berlina.

„Europa”: Przygotowanie się na apokalipsę własnego chowu 

Europa: Przygotowanie się na apokalipsę własnego chowu

 

W ostatnich tygodniach Komisja Europejska i rządy kilku państw członkowskich rozpętały falę komunikatów przypominających najciemniejsze fazy pandemii – lub wybuch zbliżającej się wojny.

Źródło: europeanconservative/europe-preparing-for-an-apocalypse-of-its-own-making

DR IGNACY NOWOPOLSKI MAR 27

We Francji opracowywane są podręczniki przetrwania, Bruksela przedstawia strategie „odporności obywatelskiej”, a zalecenia dotyczące zaopatrywania się w wodę, lekarstwa i żywność mnożą się wszędzie. Wspólny przekaz: Ludzie powinni przygotować się na najgorsze – na ataki zbrojne, katastrofy klimatyczne, awarie infrastruktury cyfrowej lub zagrożenia hybrydowe.

Na pierwszy rzut oka może się to wydawać przydatne w celu ochrony obywateli. Ale za rosnącym alarmem kryje się polityczny, wojskowy i finansowy projekt o ogromnych rozmiarach: budowa nowego europejskiego kompleksu obronnego. Plan zakłada mobilizację prawie 1 biliona euro , głównie ze środków publicznych – bez jasnej mapy drogowej i bez prawdziwej demokratycznej debaty na temat konsekwencji.

Strach jako paliwo dla centralizacji

W swojej nowej Strategii Gotowości Unii Komisja Europejska ostrzega przed pogarszającą się sytuacją bezpieczeństwa. Dokument opublikowany 26 marca proponuje 30 środków mających na celu przygotowanie ludności na wszystkie kryzysy – od cyberataków i klęsk żywiołowych po akty sabotażu krytycznej infrastruktury i ciągłe zagrożenie ze strony Rosji.

Jednak bliższa analiza ujawnia wyraźną prawidłowość: strach staje się głównym narzędziem politycznym służącym do legitymizacji gigantycznych wydatków i koncentracji większej władzy w Brukseli. Ton dokumentu strategicznego jest niemal apokaliptyczny:

„Musimy przygotować się na incydenty i kryzysy na dużą skalę, obejmujące wiele sektorów – w tym na możliwy atak zbrojny na jedno lub więcej państw członkowskich”.

Tego typu oświadczenia zakładają scenariusz, w którym Europa zostaje zaatakowana, infrastruktura ulega załamaniu, a społeczeństwo rozpada się bez cywilnego wsparcia dla armii. Dyplomacja, obrona narodowa czy zasada pomocniczości? Wydaje się, że nie odgrywają już żadnej roli w tej koncepcji. Zamiast tego, pod pretekstem bezpieczeństwa, UE przekształca się w scentralizowany, zarządzany odgórnie system.

Kondycjonowanie zamiast przygotowania

Zalecenie, aby zaopatrzyć się w latarki, konserwy, leki i wodę pitną na 72 godziny, wydaje się na pierwszy rzut oka rozsądne. Jeśli jednak jest to osadzone w strategii, która jednocześnie promuje masowe zbrojenia i narrację o „nieuniknionej wojnie”, pojawia się pytanie: czy chodzi tu naprawdę o przygotowanie – czy o uwarunkowania psychologiczne?

Podręcznik przetrwania ma zostać rozprowadzony we Francji latem tego roku . Działania te obejmują wszystko, od zamykania okien na wypadek ataku nuklearnego po dobrowolny udział w obronie cywilnej. Choć oficjalna wersja unika określenia „wojna”, atmosfera – zwłaszcza w przemówieniach prezydenta Macrona – wyraźnie wskazuje na ton przedwojenny.

Szwecja, która jest uważana za wzór do naśladowania, również rozprowadza podobne przewodniki już po raz piąty od czasów II wojny światowej. Jednak dziś – po przystąpieniu do NATO i w obliczu coraz bardziej agresywnego dyskursu – kampanie te nabrały o wiele groźniejszego wydźwięku.

Ukryte koszty: zadłużenie, zmiana władzy, de-demokratyzacja

Niepokojące jest to, że ta strategiczna zmiana odbywa się bez jakiejkolwiek prawdziwej debaty publicznej – bez zaangażowania obywateli i przy ogromnym braku przejrzystości co do skutków finansowych, społecznych i politycznych. UE planuje przeznaczyć na swój plan zbrojeniowy do 800 miliardów euro, z czego 150 miliardów euro będzie pochodzić ze wspólnego długu. Przyszłość całych pokoleń jest więc obciążona hipoteką w oparciu o koncepcję bezpieczeństwa, której nikt jasno nie zdefiniował.

Jednocześnie kurs wojskowy służy pogłębieniu integracji europejskiej – kosztem suwerenności narodowej. Często przywoływany „duch solidarności” staje się retorycznym pretekstem do koncentracji kompetencji wojskowych, przemysłowych i strategicznych w Brukseli – chociaż w rzeczywistości powinny one leżeć w gestii państw członkowskich.

Społeczeństwo w stanie wyjątkowym

W dokumencie strategicznym wyraźnie zaapelowano o włączenie kwestii bezpieczeństwa i gotowości do istniejących i przyszłych przepisów, polityk i strategii UE . W tym celu określono 30 priorytetowych działań, podzielonych na siedem obszarów – takich jak współpraca władz cywilnych z wojskiem, lepsza koordynacja z sektorem prywatnym i wspieranie odporności społecznej.

W załączniku Komisja wymienia około 60 indywidualnych środków na najbliższe dwa lata. W bieżącym roku priorytetem są następujące kwestie:

  • Zwalczanie “dezinformacji”
  • Ocena odporności sektora finansowego na kryzysy
  • Integracja szkoleń z zakresu odporności w szkołach i placówkach edukacyjnych

Dyskusja na temat „odporności obywatelskiej” staje się koniem trojańskim: ma ona na celu promowanie ścisłej integracji społeczeństwa obywatelskiego z wojskiem, regularnych ćwiczeń i przyzwyczajenia do stałego stanu wyjątkowego .

Co to za społeczeństwo, w którym dzieci dorastają nie z podręcznikami historii, lecz z instrukcjami, jak przetrwać ataki biologiczne lub przerwy w dostępie do Internetu?

Prawdziwy czynnik niepewności: sama polityka

Paradoks katastroficznej retoryki Brukseli jest oczywisty: prezentuje się ona jedynie jako reakcja na niebezpieczny świat – i ukrywa fakt, że wiele dzisiejszych niepewności zostało częściowo spowodowanych lub źle zarządzanych przez samą UE .

Przykłady?

  • Niekontrolowana ekspansja NATO na wschód
  • Chaotyczna polityka migracyjna
  • Ideologicznie motywowana zależność energetyczna
  • Destabilizacja równowagi globalnej poprzez sankcje i blokady

Wszystko to nie sprawiło, że świat stał się bezpieczniejszy – wręcz przeciwnie, stał się bardziej niestabilny. Ale zamiast samokrytycznej analizy Bruksela domaga się teraz: więcej kontroli, więcej długu, mniej autonomii narodowej .

Wnioski: Między ostrożnością a straszeniem

Nikt nie wątpi, że w niestabilnym świecie konieczne jest przygotowanie się na sytuacje kryzysowe. Ale to, czy przygotowujemy społeczeństwa, czy systematycznie je straszymy, ma znaczenie.

Granica między mądrą ostrożnością a kontrolowaną paniką jest cienka. Wygląda na to, że Europa przekracza tę granicę coraz łatwiej.

W tych warunkach planowane przezbrojenie UE nie jest klasycznym projektem obronnym . Jest to restrukturyzacja ideologiczna , marsz w kierunku scentralizowanego bloku wojskowego, finansowanego za pomocą zbiorowego długu – i legitymizowanego strachem.

I to właśnie powinno nas martwić bardziej niż jakakolwiek lista kontrolna w podręczniku przetrwania.

Źródło: europeanconservative/europe-preparing-for-an-apocalypse-of-its-own-making

Przebudzenie wiary we Francji? Fala młodych ludzi w Środę Popielcową

polskakatolicka/przebudzenie-wiary-we-francji-fala-mlodych-w-srode-popielcowa

Przebudzenie wiary we Francji? Fala młodych ludzi w Środę Popielcową

Przebudzenie wiary we Francji? Fala młodych ludzi w Środę Popielcową

Atilio Faoro | 27/03/2025

5 marca 2025 – dzień, który wstrząsnął Francją. Tego dnia wydarzyło się coś niezwykłego: kościoły w całym kraju wypełniły się młodymi ludźmi, którzy tłumnie przybyli, aby dać sobie posypać głowę popiołem. W czasach, gdy sądzono, że wiara katolicka jest wymierająca, to pokolenie powstało i jest spragnione sacrum i prawdy.

Uciekając od moralnej pustki i ideologii woke, ci młodzi ludzie odrzucają nijaki i skompromitowany chrystianizm. Nie przyciągnęła ich nowoczesna duszpasterska narracja, lecz głód absolutu i wezwanie płynące z mediów społecznościowych. To właśnie tam katoliccy influencerzy rozpalili na nowo płomień autentycznej wiary.

To wyraźne ostrzeżenie dla Kościoła: młodzi nie chcą półśrodków! Domagają się sacrum, boskiego majestatu, radykalizmu ewangelicznego. Czy ta Msza Środy Popielcowej jest początkiem katolickiego odrodzenia?

Przyszłość pokaże, ale wiatr nadziei już wieje.

Tchnienie nadziei w zagubionym świecie

W całej Francji parafie przeżywały prawdziwe oblężenie. Wypełnione po brzegi kościoły, w których panowała uroczysta cisza, gdy tysiące młodych ludzi pochylało głowy, słuchając surowych słów: „Pamiętaj, że jesteś prochem i w proch się obrócisz”. W niektórych miastach z powodu braku miejsca setki wiernych pozostawały na zewnątrz, świadcząc o tym niespodziewanym przebudzeniu. Kto mógłby przewidzieć taki zwrot w kraju, który uznawano za obojętny wobec Boga?

Opinia publiczna, często zamknięta w progresywnych schematach myślowych, twierdziła, że młodzież pochłania praktyczny ateizm i skupia się jedynie na rozrywce oraz dobrobycie materialnym. Tymczasem rzeczywistość pokazała coś innego – młodzi ludzie zaczynają poszukiwać głębszego sensu, są spragnieni duchowości, prawdy oraz porządku i piękna sacrum.

Odrzucenie współczesnego nihilizmu

Przed czym uciekają ci młodzi ludzie, którzy tak licznie gromadzą się w Kościele? Przed moralną pustką, dyktaturą relatywizmu, ideologią woke, która deprawuje serca i mąci umysły. W obliczu rozpadu zasad moralnych, kryzysu rodziny i upadku niegdyś chrześcijańskiego społeczeństwa, dostrzegają, że jedynie Święty Kościół – filar i fundament Prawdy – może zaoferować im trwałe oparcie.

Co istotne, to przebudzenie nie wywodzi się ze struktur kościelnych o progresywnym charakterze. Tam, gdzie mgliste przesłania o „otwartym i inkluzywnym Kościele” nie są w stanie przyciągnąć dusz, to sami młodzi ludzie, swoją żarliwą tęsknotą za absolutem, na nowo rozpalają płomień wiary. Nie przychodzą dla letniej liturgii, ale dla wspaniałości sacrum.

Nieoczekiwany wpływ mediów społecznościowych

Paradoksalnie, to nie modernistyczne duszpasterstwo, lecz media społecznościowe stały się katalizatorem tego duchowego odrodzenia. Na platformach takich jak TikTok, Instagram czy Telegram katoliccy influencerzy ukazywali wielkość Wielkiego Postu, głębokie znaczenie pokuty i konieczność klęknięcia przed Bogiem. Młodzież usłyszała to wezwanie – i odpowiedziała.

To cenna lekcja dla zbyt często ostrożnej hierarchii kościelnej, która boi się głosić prawdę w całej jej pełni. To nie przez spłycanie przesłania przyciągamy ludzi, ale przez odważne utwierdzanie niezmiennej doktryny Kościoła.

Ostrzeżenie dla Kościoła we Francji

To spektakularne zjawisko powinno stać się ostrzeżeniem dla francuskiej hierarchii kościelnej. Młodzi ludzie nie przyszli na msze przekształcone w światowe widowiska, lecz na liturgię pełną godności, wierną tradycji i szanującą boski majestat.

Jeśli episkopat nadal będzie podążać drogą kompromisów, tłumić gorliwych kapłanów i lekceważyć formy liturgiczne uświęcone wiekami, skaże się na upadek. Oto bowiem wyrasta pokolenie, które nie chce rozwodnionego chrześcijaństwa, lecz wiary autentycznej, bezkompromisowej i walecznej.

Początek duchowej rekonkwisty?

Tłumy młodych ludzi podczas Mszy Środy Popielcowej nie powinny stanowić jednorazowego fenomenu.

Jest to wezwanie do odbudowy, apel, by katolicka Francja znów powstała, a Chrześcijaństwo odzyskało swój dawny blask.

Młodzi dokonali wyboru. Odwracają się od świata bez Boga i zwracają się ku krzyżowi. Czy Kościół stanie na wysokości zadania i podejmie to przebudzenie, czy też Bóg powoła nowych pasterzy, jakich Francja potrzebuje?

Czy Wielki Post 2025 stanie się fundamentem katolickiego odrodzenia we Francji?

Przyszłość pokaże, ale nadzieja jest uzasadniona.

Źródło: tfp-france.org

Piątek: Bielsko-Biała – Msza święta za Ojczyznę, Droga Krzyżowa, Różaniec święty

28.03.25 Bielsko-Biała – Msza święta za Ojczyznę, Droga Krzyżowa, Różaniec święty

27/03/2025przez antyk2013

Zapraszamy na adorację Najświętszego Sakramentu i nowennę „Polska na Skale” za Ojczyznę.

Godzina 15-ta w kościele parafialnym Matki Bożej Królowej Świata (Lasek Cygański) w Bielsku Białej.

O godz. 17.15 droga krzyżowa, o godz. 18-tej Msza Święta za Ojczyznę

Męczennicy Japonii. Mistrzowie Wiary. Nasienie Kościoła.

Męczennicy Japonii. Mistrzowie Wiary. Nasienie Kościoła

by Ben Broussard March 26, 2024 tfp/the-martyrs-of-japan-champions-of-the-faith/

Był marzec 1585 r. Po trzech wyczerpujących latach spędzonych w podróżach przez pół świata, Julian i jego przyjaciele, wszyscy Japończycy, którzy nawrócili się na wiarę katolicką, – patrzyli na Rzym. Byli prawdopodobnie pierwszymi Japończykami, którzy wpatrywali się w Wieczne Miasto, które wydawało się czymś ze snu. Gdy przybyli, zebrał się wielki tłum, aby powitać ich wieczorem. Julian i jego koledzy Japończycy byli eskortowani przez kawalerię Papieskiej Armii. Trąbki huczały, a pochodnie płonęły przed nimi we wspaniałym kościele jezuitów w Gesie; uroczysty Te Deum rozbrzmiewał w dziękczynieniu za ich przybycie.

Julian niecierpliwie oczekiwał spotkania z Ojcem Świętym, tak bardzo, że nie mógł zasnąć. Rano on i jego otoczenie spotkali się z ambasadorami katolickich mocarstw Europy. Gwardia papieska prowadziła wielką procesję ulicami. Gdy zbliżyli się do Castel Sant’Angelo, armaty strzelały w salucie. Wchodząc do Pałacu Watykańskiego Julian i jego koledzy Japończycy pokłonili się przed tronem Ojca Świętego.

Papież Grzegorz XIII wstał, w papieskiej tiarze i wspaniałych szatach pontyfikalnych. Ze łzami w oczach starzejący się papież podniósł Juliana z podłogi i objął go. Zrobił to samo dla innych w otoczeniu, były to pierwsze japońskie dzieci Ojca Świętego, które otrzymały ten zaszczyt.

Julian w końcu uroczyście wręczył listy katolickich książąt, których reprezentował. Przez tłumacza oświadczył: „Wasza Świątobliwość, przychodzimy w naszych imieniu i imieniu naszych książąt, aby uznać was za Wikariusza Syna Bożego na ziemi i oddać wam hołd chrześcijan Japonii”.

Poszukiwanie św. Piotra w trosce o błogosławieństwo

Julian Nacaura, Mancio Isto, Martin Fara i Michael Cingina opuścili swoje domy w Japonii wiosną 1582 roku. Chociaż ich misja trwała trzy lata podróży, oto byli, stojąc przed wikariuszem Chrystusa. Po wizycie w St. Bazylikce Piotra, Ojciec Święty, długo z nimi rozmawiał na temat potrzeb Kościoła w Japonii.

Papież Grzegorz był zadowolony z tego, że usłyszał doniesienia tych poważnych młodych mężczyzn i gorliwych katolików. Z ponad 300 000 w szeregach ochrzczonych, rosnących seminariów i wielu wpływów, Kościół w Japonii był największym w Azji. Papież Grzegorz słuchał uważnie, gdy omawiały swoje nadzieje na nawrócenie Japonii.

Od pewnego czasu przebywając w Rzymie, Japończycy odwiedzili wiele miejsc pielgrzymek, w tym katakumby i grobowce świętych męczenników. Czterech młodych Japończyków uklękło przed sanktuariami swoich prekursorów w wierze. Nie wiedzieli, że Julian Nacaura pewnego dnia dołączy do szeregów męczenników.

Trzy tygodnie później zmarł papież Grzegorz XIII. Jego następcą był papież Sykstus V. Nowy papież natychmiast nakazał audiencję z japońskim otoczeniem. Wydał apostolskie błogosławieństwo i dał im miejsca honorowe w budzącej podziw uroczystości koronacji papieskiej.

Kilka dni później papież Sykstus uczynił czterech młodych mężczyzn pierwszymi japońskimi rycerzami papieskimi. Klękali przed Ojcem Świętym i przysięgali bronić Wiary swoim życiem. Po asyście podczas uroczystej Mszy św. i otrzymaniu Najświętszą Hostię z rąk papieża Sykstusa, czterech młodych mężczyzn odeszło, aby zawieźć Błogosławieństwo Apostolskie do katolików ich kraju.

Podróż z Japonii do Rzymu trwała trzy lata i dwa miesiące. Podróż powrotna potrwa jeszcze dłużej. Po opuszczeniu Nagasaki w 1582 roku, nie widzieli Japonii aż do 1590 roku. Ich powrót był początkiem brutalnych prześladowań.

Brutalne prześladowania i męczeństwo

Św. Franciszek Xawier przybył do Japonii w 1549 roku. Misja jezuitów w kraju wkrótce rozkwitła. Każde królestwo na wyspach miało duże grupy chrześcijan. Kłopoty zaczęły się w 1580 roku, gdy katolicy rośli w siłę. Holenderscy kupcy zaczęli szerzyć kłamstwa, twierdząc, że katoliccy jezuici byli środkiem do poddawania Japonii europejskim rządom.

Japoński książę, Taicosama, który doszedł do władzy, pokonując innych książąt w bitwie, zaczął naciskać na katolickich szlachciców, aby porzucili swoją wiarę. W 1587 roku wydał edykt wygnania na zagranicznych jezuitów, franciszkanów i dominikanów, zmuszając większość do wygnania. Dwadzieścia sześć z ich rezydencji i ponad 140 kościołów zostało zniszczonych.

W 1590 roku po kraju rozeszła się wiadomość o przybyciu czterech młodych szlachciców z ich wyprawy do Watykanu. Doradcy bliscy Taiksamy go okłamali, mówiąc, że pojechali do Europy, aby przekazać suwerenność Japonii cudzoziemcom Zachodu.

Na rozkaz Taiksamy żołnierze wkrótce aresztowali wszystkich duchownych w królestwach Osaki i Miyako (współczesny Kioto). Taicosama wydał rozkaz zakazujący religii chrześcijańskiej. Nakazał, aby sześciu europejskich franciszkańskich misjonarzy, trzech japońskich jezuitów i piętnastu japońskich świeckich, w tym trzech młodych chłopców, zostało straconych przez ukrzyżowanie w Nagasaki. Zostali przetransportowani ponad 500 mil i narażeni na zniewagi ludzi, którzy przyszli oglądać ich mękę. Widzowie byli zdumieni widząc na ich twarzach spokój, bo wiedzieli, że przeleją swoją krew dla Jezusa Chrystusa.

Trzech najmłodszych więźniów, Thomas w wieku 14 lat, Anthony, w wieku 13 lat i Ludwik w wieku 11 lat, związani w tym samym wózku, zaczęli śpiewać Pater Noster i Ave Maria, gdy przechodzili przez miasto. Tłumy były pełne podziwu.

Dwaj młodzi japońscy katolicy, Peter Sekugiro i Francis Fahalente, podążali za potępionymi , wiezionymi na męczeństwo przez całą drogę. Strażnicy na próżno próbowali ich zmusić do odejścia. W ten sposób Piotr i Franciszek zostali również potępieni, co daje łącznie 26.

5 lutego 1597 roku zaprowadzono ich na wzgórze z widokiem na Nagasaki, gdzie przygotowywano dla nich krzyże. Wszyscy zaczęli płakać łzami radości. Każdy uścisnął swój krzyż i pocałował go. Byli przywiązani do krzyży gruboziarnistymi sznurami i podniesiono ich. Ojciec Piotr Baptysta intonował kantyk Benedictus, do którego przyłączyli się pozostali. Jeden po drugim zostali przebity dwoma lancami, które, wepchnięte w ich boki, krzyżowały się nawzajem na piersi i wyszły przez ramiona. Naoczni świadkowie mówili, że niebiańskie światło otaczało ich ciała. Wierni katolicy wkrótce zbliżyli się i zebrali krew męczenników.

Krew męczenników: Nasienie Kościoła

Szybko rozeszła się wieść o tym pierwszym męczeństwie. Tysiące Japończyków wkrótce zebrało się po uaki, polecenie w wierze, zbudowane przez heroiczny przykład męczenników. Cuda, które działały poprzez modlitwy męczenników, stały się liczne.

Japońscy katolicy zaczęli wzywać nowych męczenników, aby mieć łaskaę cierpienia i umierania za Jezusa Chrystusa. Nasz Pan wysłuchał ich wspaniałą prośbę w krótkim czasie. Na cześć Matki Bożej wspólnoty zostały ukształtowane ze szczególnym zamiarem modlitwy o męstwo niezbędne do śmierci za Chrystusa.

Śmierć Taikosamy w 1598 roku nie przyniosła ulgi katolikom z Japonii. Daifusama wkrótce go zastąpił, pierwszego władcę Szochopatu Tokugawa. Ta dynastia rządziła Japonią przez cały wiek, mnożąc ataki na wiernych katolickich.

Wprowadzono silną presję, aby katolicy wyrzekli się wiary. Urzędnicy zbierali wiernych i zmuszali ich do nadepnięcia na krucyfiksy lub przedmioty święte jako znak ich odrzucenia wiary. Słabi wśród nich ustąpili, ale duża liczba pobożnych odmówiła, skazując się na śmierć.

Kiedy duchowni zostali wydaleni, ubogi niewidomy o imieniu Damian zaczął nauczać katechizmu i chrzcić, zachęcając swoich współbraci chrześcijan. Miejscowy książę ofiarował mu wielkie dary, jeśli zrezygnuje z wiary i groził mu śmiercią, jeśli odmówi. Szybko odpowiedział: „Dajesz mi wybór życia i śmierci. To śmierć, którą wybieram, i wolę ją od wszystkich dóbr, które mi obiecujesz. Został zaprowadzony do miejsca egzekucji, a jego kat powiedział mu, że nadal może być zbawiony, jeśli zaprze się swojej wiary. Damian odpowiedział: „Jestem chrześcijaninem. Wykonuj swoją pracę”. Następnie został ścięty.

Arystokracja Japonii umęczona

W pobliżu Arimy osiem rodzin szlacheckich zostało skazanych na śmierć za odmowę wyrzeczenia się swojej wiary. Wkrótce ukazało się im dwadzieścia tysięcy chrześcijan, którzy przybyli towarzyszyć im przy śmierci. Utworzyli kolumny śpiewające Litanię do Najświętszej Dziewicy, gdy zbliżali się do miejsca egzekucji.

Najmłodszy, James, został zapytany, czy chciałby być niesiony, gdy zmęczy się chodzeniem. Odpowiedział: „Naśladujemy naszego Wodza, który wzniósł Kalwarię Krzyż pieszo. Teraz musimy pracować; wieczność da nam długi odpoczynek”. Kiedy inni płakali, widząc go potępionego, karcił ich: „Dlaczego płaczesz? Nie zazdrościsz mi szczęścia? Idź wesoło, jak widzisz, jak to robię”.

Zbliżając się do miejsca egzekucji, skazani pocałowali słupy, do których będą przywiązani i spaleni. Leo Caniemon śmiało mówił do tłumów chrześcijan: „Moi bracia, religia chrześcijańska jest jedyną wiarą, w której możemy być zbawieni. Wytrwajcie w wierze. Niech nasze udręki nie przerażają cię. Cierpienia są lekkie i krótkie. Nagroda jest wielka i wieczna. Bądźcie świadkami, że umieramy za wiarę w Jezusa Chrystusa”.

Ogień pod nimi został zapalony, a wszyscy chrześcijańscy obserwatorzy padli na kolana. Szczątki męczenników zostały zabrane do Nagasaki i pochowane obok kościoła.

W następnym roku każdy samuraj, który odmówił odstąpienia od chrześcijaństwa, został pozbawiony tytułu i wygnany. Słynny samuraj o imieniu Justo Takayama został skazany na na wygnaniu za odmowę porzucenia wiary. On i 300 japońskich katolików wsiedli na okręty i wyruszyli z Nagasaki, aby nigdy nie wrócić.

W ciągu dekady 1620 pojawiły się nowe prześladowania i członkostwo wprowadzono egzekucję większej liczby katolików. W 1622 roku dwudziesta pięciu zakonników zostało spalonych po tym, jak dowiedziało się o ścięciu trzydziestu japońskich wiernych.

Imperium gorsze od śmierci: Tortury

Nowy edykt pochodził od cesarza: Chrześcijanie nie powinni już być zabijani, ale torturowani, dopóki nie wyrzekną się wiary. Na górze Ungen w pobliżu Nagasaki setki chrześcijan torturowano płomieniami, biczowaniem, wrzącą wodą, która lała się na ich głowy i wszelkiego rodzaju okrucieństwa. Wielu z tortur zmarło z powodu odniesionych ran. Ojciec Anthony Iscida, japoński ksiądz jezuita, spędził trzy lata w więzieniu, po czym został zabrany na górę Ungen. Wszystkie jego kończyny zostały zwichnięte, a wody siarkowe wylewano na niego przez trzydzieści dni. W końcu został spalony żywcem.

W 1633 roku Julian Nacaura został przewieziony przez Nagasaki. Chociaż był daleko od Rzymu jego wcześniejszych podróży w czasie i na odległość, był bliżej Wiecznego Miasta w sercu. Był teraz księdzem jezuickim i ostatnim w kraju. Przypomniał tym, których odszedł, że był jednym z pierwszych Japończyków wysłanych do Rzymu i cieszył się, że oddał swoje życie za Chrystusa. Julian został powieszony w dół głową i zmarł po trzech dniach agonii.

Shimabara: Ostatnia pozycja katolików

Przez lata katolicy z powodu heroicznej cierpliwości cierpieli prześladowania. Jednak katolicy z południa wkrótce chwycili za broń przeciwko swojemu okrutnemu władcy. Na początku 1643 roku ponad 35 000 katolików powstało i zajęło ufortyfikowane miasto Shimabara, które przetrzymywało przez kilka miesięcy.

Szogunat Tokugawa wysłał siły inwazyjne, aby stłumić ten bunt. 125 000 żołnierzy otoczyło Shimabarę i było to długie oblężenie. Shiro Amakusa, samuraj, który stracił pozycję, doprowadził katolicką armię do zadawania wrogowi poważnych strat. Słynne jest, jak krzyczał podczas potyczki: „Wolelibyśmy umrzeć jedną szybką śmiercią niż tysiącem powolnych”.

Katolicy wytrwali przez jakiś czas. Jednak protestanccy Holendrzy wylądowali tam ze swoimi ciężkimi armatami i przełamali mury. Mężczyźni, kobiety i dzieci zostali zmasakrowani. Pozostałych 4000 katolików wziętych do niewoli zostało przetransportowanych do skały Papenburga z widokiem na port w Nagasaki. Ostatnimi ocalałymi z Shimabary zostali wzrzuceni na śmierć z wysokiego klifu.

Odkryto podziemny „Skarb” – 200 lat później

Szogunat Tokugawa w pełni wdrożył politykę izolacji, która trwała 200 lat. Tylko Holendrzy mogli utrzymać misję handlową w kraju; wszyscy inni Europejczycy zostali zakazani. Każdy jezuita, który w tym czasie próbował wejść do Japonii niezauważony, został aresztowany i stracony.

Katolicyzm w Japonii zszedł do podziemia na dwa stulecia. W 1867 roku polityka Japonii oficjalnie się zmieniła, a religijność „Rzymu” została wpuszczona z powrotem do kraju. Księża z Towarzystwa Misji Zagranicznej w Paryżu jako pierwsi przybyli i wznieśli kościół w Nagasaki. Ku ich wielkiemu zaskoczeniu, wielu Japończyków podeszło, pytając, czy są w celibacie i czczą Najświętszą Dziewicę.

Po zbadaniu, europejscy księża byli zszokowani, gdy znaleźli duże wspólnoty wierzących, liczących tysiące katolików. Przez wieki zachowywali sakrament chrztu. Każdy katolik, kogo przesłuchiwali, znał katechizm i modlitwy po japońsku i w łacinie.

Misjonarze szybko wysłali do Europy wiadomość o niewiarygodnym zachowaniu wiary w Japonii. Katolicy pozbawieni kapłanów przez 200 lat wiernie przylgnęli do wiary i przekazywali nauczanie Kościoła w nienaruszonym stanie. Papież Pius IX, po wysłuchaniu raportu, uznał to za cud.

Przyszłe działania w zakresie łaski

Od pierwszych chrztów św. Franciszka Ksawerego w 1549 r. wrogowie Kościoła pracowali nad ugaszeniem Wiary w Japonii. Jednak pomimo brutalnych prześladowań, wiara żyje dalej.

Katolicy w Japonii stanowią obecnie mniej niż 2% populacji. Przez wieki narzuconej jednolitości kulturowej większość współczesnych Japończyków wykazuje niewielką otwartość na nawrócenie.

Boże drogi nie są jednak naszymi drogami. Poprzez heroiczne ofiary tysięcy męczenników, wielu znanych tylko Bogu, chwalebny okres w przyszłości z pewnością nadejdzie do Japonii. Kontrastując do ich wieków izolacji, cywilizacja chrześcijańska pewnego dnia zakorzeni się w Japonii, wysyłając misjonarzy do szerzenia Ewangelii.

Japończycy męczennicy na zawsze modlą się za nami do Boga i są gotowi wstawiać się za nami w tych mrocznych czasach. Nieustannie błagajmy ich, aby męstwo było wierne aż do końca.