Ilu piętrowa prowokacja na cmentarzu poległych żołnierzy.

M. Dakowski, 9 maja 2022

W dniu 9 maja, czyli w dniu, który rząd Rosji uważa za rocznicę zakończenia II wojny światowej, na cmentarzu żołnierzy sowieckich przy ulicy Żwirki i Wigury nastąpiło obrzydliwa prowokacja. Ambasador Rosji został oblany czerwoną farbą.

Skandalem jest że dopuściły do tego służby specjalne Polski, właściwie „rządu warszawskiego”, które miały obowiązek strzeżenia dyplomaty obcego państwa. Na zdjęciu widoczny jest kpt. M. Kwaśniewski – ze służb umundurowanych.

Dlaczego dopuściła do tego, bardzo przecież profesjonalna, obstawa ambasadora Rosji też nie mogę tego zrozumieć. Zastanawiające jest godne, spokojne przyjęcie tego aktu agresji ze strony Pana Ambasadora.

Jakie będą dalsze skutki dyplomatyczne, międzynarodowe tego oburzającego faktu – zobaczymy niedługo.

Zachodzim w um z Podgornym Kolą – jak pisał Szpot – ile jest pięter w tej zadziwiającej, prostackiej prowokacji.

Czy – groźnych przecież – łobuzów, bandytów – aresztowano? Mogą wyśpiewać [przyciśnięci…] swych mocodawców.

https://twitter.com/i/status/1523608890121760769

Oczywiście podobnych filmików jest dużo, żurnaliści na coś takiego czekali…

==================

Do oblania ambasadora Rosji czerwoną farbą przyznała się ukraińska dziennikarka Iryna Zemlyana.

Tfu, niech go sobie oblewa w Kijowie! Albo pod Kremlem. Nie w Warszawie. Czy ją, wredną prowokatorkę, aresztowano??

===============================

Wreszcie rozsądny głos:

Poseł Konfederacji Grzegorz Braun wyraził na Twitterze pogląd, że „atakowanie dyplomatów jest zawsze aktem barbarzyństwa, a w aktualnych okolicznościach jednocześnie aktem prowokacji wojennej”. Jak dodał: „bez względu na bezpośrednie sprawstwo, za sytuację odpowiadają władze RP – min. (spraw wewnętrznych i administracji) Mariusz Kamiński do dymisji!”.

===========================

A tak to skomentowała Bibuła:

KOMENTARZ BIBUŁY: Nie wiemy na ile była to prowokacja (strony polskiej, rosyjskiej), a na ile akt niebywałego skandalu w wykonaniu „aktywistów ukraińskich”, jak to ostatnio przyznają media. Nie wiemy na ile zawiodły służby ze strony polskiej, a na ile ochrona ambasadora. W każdym razie należy stanowczo potępić ten gwałt, przeprowadzić wnikliwe śledztwo, nadzór ukarać, a sprawców osądzić w procesie pokazowym, aby wybić z głowy podobne pomysły ich ewentualnym naśladowcom.

Niestety, sprowadzając do Polski nachodźców ukraińskich, ściągnęliśmy w tej masie całą rzeszę kryminalistów, zbrodniarzy, morderców, przestępców, gwałcicieli, wandali, zamachowców, wykolejeńców i bezlitościwych rzezimieszków. Wielu z nich to potomkowie ukraińskich band UPA mordujących Polaków, wychowanych w kulcie nienawiści. Sprowadziliśmy sobie zarzewie niepokoju, niestabilności i smutnej przyszłości znikającej Polski.

Zanim zostaniemy mocarstwem

Stanisław Michalkiewicz Komentarz    tygodnik „Goniec” (Toronto)    8 maja 2022

Postawa papieża Franciszka coraz bardziej rozczarowuje i zasmuca pana redaktora Tomasza Terlikowskiego. Swemu rozczarowaniu i smutkowi dawał on wyraz i wcześniej, ale w dniach ostatnich (najwyraźniej nadchodzą zapowiadane „dni ostatnie”) przelał się kielich goryczy. Kroplą, która go przelała okazał się wywiad, jakiego papież Franciszek udzielił włoskiemu dziennikowi „Corriere della Sera”, w którym wyraził przypuszczenie, że przyczyną wojny Rosji z Ukrainą mogło być „szczekanie NATO pod drzwiami Rosji”. Wyraził przy tym zamiar podróży do Moskwy, by spotkać się z Putinem, którego Senat USA, a także prezydent Biden uznał za „zbrodniarza wojennego”. „Nie wiem, co jest gorsze w tym wywiadzie: naiwność, nieznajomość świata, czy szczerość” – komentuje z goryczą pan redaktor Terlikowski. Że papież Franciszek jest naiwny, to wiadomo. Najwyraźniej nie słucha głębokich analiz pani red. Edyty Lewandowskiej, ani pana redaktora Tomasza Sakiewicza, którego o co, jak o co – ale o naiwność na pewno posądzić nie można. Gdyby słuchał, to z pewnością ćwierkałby z całkiem innego klucza, tak, jak „wszyscy” – a on tymczasem – po swojemu. Że papież Franciszek nie zna świata, to też rzecz pewna, a w każdym razie nie zna go tak dobrze, jak pan redaktor Tomasz Terlikowski. Redaktor bowiem wie, z której strony świat, to znaczy pardon – jaki tam znowu „świat”; nie żaden „świat” tylko z której strony chleb jest posmarowany, jako że z niejednego komina już wygartywał, a ostatnio – u pana red. Sakiewicza, który tę wiedzę posiadł w stopniu jeszcze większym. Ale to jeszcze nic w zestawieniu z ostatnim zarzutem, że wypowiedź papieża Franciszka cechowała „szczerość”. No rzeczywiście, tego już za wiele; kto to widział, żeby człowiek, a zwłaszcza papież mówił szczerze? Przecież każde dziecko wie, że szczerość, to pierwszy stopień do piekła, zwłaszcza w sytuacji, gdy Nasz Pan z Waszyngtonu dał nam przykazanie nowe, jak mamy myśleć i mówić. Co tu ukrywać; dobrze to wszystko nie wygląda i dlatego jeszcze raz rzucam myśl, (a wy go łapcie!), że następnym papieżem powinien zostać pan redaktor Tomasz Terlikowski. Nie tylko nie jest naiwny, ale w dodatku – zna świat – no i nigdy nie mówi szczerze, tylko zawsze tak, jak trzeba. Co prawda wypowiedź papieża Franciszka stanowi dobre pendant do deklaracji sekretarza obrony USA Lloyda Austina, który podczas niedawnej pielgrzymki do Kijowa ujawnił, że prawdziwym celem tej wojny jest obezwładnienie Rosji – ale co wolno wojewodzie, to nie tobie smrodzie – więc papież Franciszek za żadne skarby nie powinien mówić szczerze, tylko tak, jak pan red. Michnik – zgodnie z mądrością etapu. Nawiasem mówiąc, podobnie ćwierka również Kyryło Budanow, szef ukraińskiej razwiedki. Wojnę może zakończyć – powiada – tylko rozpad Federacji Rosyjskiej, albo przynajmniej – zmiana jej władz. A jaka zmiana? No to chyba oczywiste – taka, jaką wyznaczyłby Rosji Nasz Pan z Waszyngtonu. Czy jednak Ukraina nawet przy pomocy NATO, będzie w stanie doprowadzić do zakończenia tej wojny, prowadzonej do ostatniego Ukraińca? To nie jest takie pewne, więc chyba trzeba będzie wciągnąć do tego inne państwa. Które? Odpowiedzi na to pytanie dostarcza przemówienie pana prezydenta Andrzeja Dudy, wygłoszone z okazji rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 maja.

W odróżnieniu od rocznicowych obchodów z lat poprzednich, kiedy to miejscem uroczystości był Plac Piłsudskiego w Warszawie, a centralnym punktem – Grób Nieznanego Żołnierza – tym razem wszystko odbyło się na Placu Zamkowym, gdzie zgromadziła się garstka obywateli, kompania honorowa Wojska Polskiego, orkiestra, no i uczestnicy w postaci pani kierowniczki Sejmu Elżbiety Witek, pana Grodzkiego, prezydującego Senatowi i pana premiera Morawieckiego, generalicji wszystkich formacji naszej niezwyciężonej armii i dyplomatów, chociaż chyba nie wszystkich. Na trybunie nie zauważyłem też Naczelnika Państwa, który mógł w ten sposób dać wyraz swemu niezadowoleniu z wkroczenia pana prezydenta Dudy na nieubłaganą drogę emancypacji. Pan prezydent wygłosił przemówienie, którego nie odczytywał z kartki, a w każdym razie – takie to sprawiało wrażenie. Nawiązał krótko do historii, przypominając mocarstwową pozycję Rzeczypospolitej, a potem przeszedł do spraw aktualnych, komplementując Polaków za otwarcie swoich drzwi i swoich serc przed uchodźcami z Ukrainy. Naród polski w ten sposób – zauważył pan prezydent – wyznaczył kierunek, w jakim powinniśmy podążać. Ale nie tylko naród polski ten kierunek wyznaczył. Drugim i w dodatku – jak zauważył pan prezydent – proroczym podmiotem wyznaczającym kierunek w jakim mamy podążać, jest Ukraiński prezydent Wołodymir Zełeński. Miał on bowiem powiedzieć, że wkrótce zniknie granica między Ukrainą i Polską, w czym pan prezydent Duda widzi zapowiedź odbudowy mocarstwowej Rzeczypospolitej. Ten polityczny organizm ma się składać z Estonii, Łotwy, Litwy, Polski i Ukrainy. Pan prezydent nie wymienił Białorusi, być może dlatego, że zabawa w mocarstwowość w przypadku Białorusi nie zakończyła się dobrze; Aleksander Łukaszenka wraz z całą Białorusią został wepchnięty w objęcia Putina, wskutek czego na granicy białoruskiej mamy armię rosyjską, pani Swietłana, którą Nasz Pan z Waszyngtonu wyznaczył Białorusinom na jasnego idola, siorbie cienką emigrancką herbatkę, a polscy działacze na Białorusi zostali wyaresztowani. W przypadku Ukrainy ma być inaczej; jak przepowiedział prezydent Zełeński, który być może wie już coś, czego my jeszcze nie wiemy, granica między Polską, a Ukrainą ma zniknąć. Podobny program przedstawili uczestnicy debaty podczas samorządowej konferencji w Mikołajkach 13 kwietnia, tylko że oni przyłączenie Polski do Ukrainy nazwali „unią”. Nieważne, jak się taki twór będzie nazywał – stwierdził pan Czesław Bielecki – bo najważniejsze, żeby „integracja” nastąpiła jak najszybciej. Wygląda na to, że jeśli obezwładnianie Rosji na Ukrainie się przeciągnie, to Polska może dostać rozkaz włączenia się do wojny i wtedy rzeczywiście będziemy dzielić z Ukraińcami wspólnotę naszych losów z tą różnicą, że przed naszymi uchodźcami nikt może nie otworzyć ani swoich domów, ani swoich serc, jak Polacy przed Ukraińcami – oczywiście w wyjątkiem tych rodaków, a właściwie P.T. Rodaków, którzy będą się ewakuowali przez Zaleszczyki, skąd, jak wiadomo, wszędzie jest blisko.

W obliczu tak poważnych politycznych inicjatyw proklamowany został obowiązek wzmożonej czujności wobec ruskich agentów, którym śmierdzą onuce. Na początek Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, której pan prezydent Duda wyraził – podobnie jak innym formacjom bezpieczniackim – podziękowanie za oddaną służbę, zamknęła portale „W Realu” i „W Realu 24” prowadzone przez red. Marcina Rolę za „szerzenie rosyjskiej propagandy”, o czym – jakże by inaczej! – z satysfakcją poinformował konkurencyjny portal pana red. Tomasza Sakiewicza, zajmujący się propagandą ukraińską. Co prawda pan Rola twierdzi, że prawdziwym powodem było zainteresowanie „aferą respiratorową”, ale – jak to w filmie „Ojciec Chrzestny” zrobił Michael Corleone – wszystkie „sprawy rodzinne”, dzięki wojnie, jaką NATO prowadzi na Ukrainie w celu obezwładnienia Rosji, żeby Pan z Waszyngtonu tak się nie martwił, co też Rosja może zrobić w momencie, gdy USA przystąpią do ostatecznego rozwiązywania kwestii chińskiej, będzie można załatwić pod pretekstem demaskowania ruskich agentów. Kiedy wszyscy zostaną już zdemaskowani i zakneblowani, program przeprowadzenia „unii” ukraińsko-polskiej nie napotka już żadnej przeszkody.

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Goniec” (Toronto, Kanada).

Завезли танки, продукты и воду: Cтроитель «Азовстали» рассказал неизвестные подробности о комбинате

Завезли танки, продукты и воду: строитель

Незадолго до начала военной спецоперации России на Украине на комбинат приезжал его владелец Ринат Ахметов и президент Владимир Зеленский.

То, что под знаменитым металлургическим комбинатом «Азовсталь» в Мариуполе есть большой подземный город, знают все. Однако мало кому известно, что глубина этого города 20 метров, и имеет он три яруса. Подробности о том, что из себя представляют катакомбы завода, который был построен в 1930 году, рассказал один из строителей Виктор Басюк.

«Цеха, которые были построены, прокатные станы, все коммуникации находились под цехами.  Маршзалы, насосные, все, чтобы их с боку не строили, все находилось там. И глубина там – 20 метров», – рассказал Рен ТВ строитель.

Басюк отметил, что подземная часть завода состоит из трех уровней: маршзал, насосная и еще один маршзал. Басюк называет «маршзалами» машинные отделения, где стоят двигатели, вырабатывающие самостоятельно электроэнергию. Как уточнил строитель, насосные откачивают масло и подают давление в цеха завода.

Одна из схем катакомб, опубликованных западными СМИ.

Также Виктор Басюк отметил, что перед тем, как началась военная спецоперация России на Украине, на «Азовсталь» приезжал его владелец – украинский олигарх Ринат Ахметов. Сюда он прибыл вместе с президентом Украины Владимиром Зеленским. Было это 19-20 февраля, уточнил строитель.

«И танки зашли на территорию завода, и продукты туда завези, и воду, и все-все», – отметил он. https://ren.tv/player/video/embed/972364#autoplay=1;

Это еще раз подтверждает слова Зеленского о том, что Киев начал подготовку к боевым действиям до начала спецоперации. Ранее сообщалось, что Ринат Ахметов покинул страну в середине февраля. Этот период назвали „первой волной олигархического бегства». Миллиардер перебрался в Лондон вместе с некоторыми другими украинскими олигархами.

После того, как президент Украины дал 24 часа чиновникам и предпринимателям на то, чтобы те вернулись, Ахметов прилетел домой. И даже поехал в Мариуполь 16 февраля. Как раз в те самые дни, когда туда приехал и Зеленский. Владелец комбината даже выступил перед президентом и работниками „Азовстали” и пообещал инвестировать миллиард долларов в новое производство и строительство университета в Мариуполе. А потом за день до начала российской спецоперации снова улетел из Украины и пока не возвращался.

Глава администрации Мариуполя Константин Иващенко считает, что „Азовсталь” больше никогда не будет работать. Ирада Гусейнова

Wniosek o koniec hodowli zwierząt na ubój w UE. Żywność z fabryk chemicznych?


2022-05-07 https://www.bankier.pl/wiadomosc/Wniosek-o-koniec-hodowli-zwierzat-na-uboj-w-UE-Zywnosc-z-laboratorium-8332334.html

Wniosek o koniec hodowli zwierząt na ubój w UE. Żywność z laboratorium?
fot. El Nariz / / Shutterstock

Do Komisji Europejskiej trafił wniosek o zarejestrowanie nowej unijnej inicjatywy obywatelskiej, której celem jest zlikwidowanie w Unii Europejskiej hodowli zwierząt do celów służących człowiekowi – pisze „Nasz Dziennik”. Według gazety pierwszym krokiem miałoby być wyeliminowanie uboju zwierząt

„Nasz Dziennik” poinformował, że twórcy inicjatywy mają rok na zebranie minimum miliona podpisów w co najmniej siedmiu krajach Unii Europejskiej. Jeżeli im się to uda, to Komisja Europejska będzie musiała rozpatrzyć wniosek w tej sprawie.

Inicjatywa obywatelska pod nazwą „End The Slaughter Age”, czyli „Koniec epoki rzezi”, jest – w ocenie „ND” – „kolejną próbą stworzenia w Europie lewicowej utopii”.

Zdaniem „ND” twórcy nowej inicjatywy obywatelskiej „straszą wizją katastrofy klimatycznej, za którą rzekomo odpowiadają rolnicy, a szczególnie hodowcy zwierząt”. Jak czytamy, inicjatorzy akcji – zdaniem autorów artykułu – konsumentów mięsa oskarżają o niszczenie planety. A w zamian – twierdzi „ND” – proponują, aby UE postawiła na mięso komórkowe tworzone w laboratoriach oraz dania warzywne, które mają imitować mięso.

Gazeta przytacza komentarz prof. Romana Niżnikowskiego z Katedry Hodowli Zwierząt Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego, w ocenie którego jest to „plan zniszczenia rolnictwa – nie tylko hodowli zwierząt, ale też producentów pasz”.(PAP)

==================

[Oczywiście jest o wiele gorzej: Plan zniszczenia naturalnego pożywienia ludzi.. M. Dakowski]

NIK: 15 tys. zł dodatku covidowego za 30 minut pracy w skali miesiąca

https://www.rp.pl/sluzba-zdrowia/art36249811-nik-15-tys-zl-dodatku-covidowego-za-30-minut-pracy-w-skali-miesiaca

Najwyższa Izba Kontroli zbadała wypłacanie dodatków covidowych dla medyków. W przeprowadzonej kontroli w czterech placówkach w woj. zachodniopomorskim ujawniono szereg nieprawidłowości, w tym m.in. dodatki w wysokości 15 tys. zł za 30 minut pracy w skali miesiąca – informuje branżowy portal rynekzdrowia.pl.

Publikacja: 08.05.2022 Wnioski pokontrolne NIK przedstawiono w trakcie piątkowego – 6 maja – posiedzenia „Parlamentarnego Zespołu ds. Nadużyć i Naruszeń Prawa w związku z COVID-19”. reprezentujące szczecińską delegaturę NIK Bogumiła Mędrzak oraz Sylwia Krawczyk wyjaśniły, iż „kontrola była doraźna, podjęta z inicjatywy własnej NIK, w związku z doniesieniami medialnymi dotyczącymi nieprawidłowości w udzielaniu dodatków covidowych”.

Wśród nieprawidłowości wymieniono m.in. to, że dodatki covidowe były wypłacane wielokrotnie jednej osobie w danym miesiącu, z tytułu wykonywania pracy w różnych podmiotach leczniczych i przekraczały łącznie limit, czyli 15 tys. zł. Rekordziści otrzymywali po ponad 40 tys. zł

Przedstawicielka NIK wskazywała, iż zdarzały się przypadki dodatków covidowych w wysokości 15 tys. zł za 30 minut pracy w skali miesiąca.

Choć dodatki covidowe będą obowiązywać tylko do końca marca, do sądów wciąż wpływają pozwy od lekarzy, którym ich nie wypłacono.

Przypomnijmy, iż uprzedzając nadchodzącą tzw. „druga falę” pandemii koronawirusa Minister Zdrowia poleceniem z 4 września 2020 r. zobowiązał Prezesa NFZ do przekazania podmiotom leczniczym środków finansowych na wypłatę dodatkowego wynagrodzenia -„świadczenia” określonym grupom personelu medycznego. Zmianą polecenia z listopada 2020 r. rozszerzono zakres podmiotów zobowiązanych do realizacji świadczeń opieki zdrowotnej w związku z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19 oraz zakres osób uprawnionych do otrzymania dodatkowego świadczenia. Podwyższono także wysokość tego świadczenia – do wartości 100% kwoty wynagrodzenia – oraz wypłaty maksymalnej kwoty dodatku – z 10 000 zł do 15 000 zł.

Na mocy polecenia ministra zdrowia dla prezesa NFZ dodatki covidowe obowiązywały do 31 marca 2022 r.

NKWD, UPA i Wołyń. No i Komorowski i Macierewicz.

Polskie ośrodki ukrainofilskie starają się co pewien czas podejmować próby „zdjęcia” odpowiedzialności z zagładę ludności polskiej na Wołyniu z UPA na NKWD.

Jan Engelgard https://myslpolska.info

I tym razem, w atmosferze wojny na Ukrainie i wzburzenia opinii publicznej – taki głos się pojawiał, i to ze strony nie byle kogo. Jak informuje jedna ze stron internetowych: „Maciej Świrski, prezes Reduty Dobrego Imienia i przewodniczący Rady Nadzorczej PAP twierdzi, że za ludobójstwo Polaków na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej odpowiedzialni mogą być sowieci. Naturalną konsekwencją takiej tezy byłoby zniesienie albo przynajmniej umniejszenie odpowiedzialności Ukraińców za wybitnie bestialskie zbrodnie nawet jak na warunki II wojny światowej”.

„Są poszlaki o inspiracji NKWD. Jesteśmy na tropie tego, ale za wcześnie mówić o szczegółach” – napisał Maciej Świrski na „Twitterze”. Wpis szybko zniknął, ale nie uszedł uwadze internautów i nabrał rozgłosu.

Czym jest Reduta Dobrego Imienia? To organizacją powołana do „walki z kłamstwami historycznymi nt. Polski”. Znana jest głównie z podejmowania interwencji ws. nazywania niemieckich obozów koncentracyjnych na terenie okupowanej Polski „polskimi”. Cele zbożne, ale jak się okazało nie zawsze.

Komorowski i Macierewicz

Jak już wspomniałem, taka teza pojawia się u nas dosyć regularnie co jakiś czas. Po 1989 roku najgłośniejsze były trzy głosy w tej kwestii. W wywiadzie dla dziennika „Rzeczpospolita” (24.07.2008), zatytułowanym „Za Wołyń odpowiadają Sowieci”, Bronisław Komorowski, wówczas marszałek Sejmu RP, powiedział: „Próba przeniesienia odpowiedzialności za nieszczęścia polskich Kresów z Sowietów na Ukraińców skłania mnie do zastanowienia, czy nie mamy do czynienia z długimi rękoma Rosji”.

Z kolei w roku obchodów 70. rocznicy ludobójstwa na Wołyniu prominentny działacz Związku Ukraińców w Polsce Mirosław Czech opublikował artykuł po wymownym tytułem „Jak Moskwa rozpętała piekło na Wołyniu” („Gazeta Świąteczna”, 9-10 marca 2013), twierdząc: „Sowieci poszczuli Niemców na ukraińskich policjantów, w ich miejsce przyszli Polacy. Spirala mordów się nakręciła. Rosyjscy agenci działali według precyzyjnie ułożonego planu”.

Wreszcie Antoni Macierewicz. W programie „Minęła dwudziesta” w TVP Info (12.07.2016) powiedział: „Prawdziwym wrogiem, który rozpoczął, i który użył ukraińskich sił nacjonalistycznych do tej straszliwej zbrodni ludobójstwa jest Rosja. To tam jest źródło tego straszliwego nieszczęścia”.

Historycy sceptyczni

Czy teoria o „sowieckiej prowokacji” znajduje jakiekolwiek potwierdzenie w dokumentach? Nie znajduje. W Polsce najbliższy akceptacji tej tezy wydaje się być współcześnie Grzegorz Mazur, który pisze: „Dogłębnego wyjaśnienia wymaga sprawa inspirowania przez Sowietów oddziałów UPA do wystąpień przeciwko Polakom. Według niektórych przekazów na czele tych oddziałów stali oficerowie sowieccy. W jednym z pierwszych opracowań dziejów polskiego podziemia odnotowano, że »w rejonie Złoczowa i Stanisławowa zanotowano wypadki, że bandami ukraińskimi mordującymi dowodzili oficerowie sowieccy«.

O współpracy OUN-B z NKWD jest też mowa w raporcie hitlerowskiej policji i Służby Bezpieczeństwa (SD) z 22 maja 1942 r., ale pamiętać trzeba, że raporty wszelkich służb specjalnych, zarówno niemieckich, jak i sowieckich, zawierają wiele nieprawdziwych i niesprawdzonych informacji”.

Bynajmniej nie wrogo nastawiony do tradycji upowskiej, historyk – Grzegorz Motyka – tezę tę zdecydowanie odrzuca. W jednym z wywiadów, na pytanie „Czy rzeź wołyńska mogła być sprowokowana przez służby sowieckie?”, odpowiedział: „Nic na to nie wskazuje. Oczywiście bez Niemców i Sowietów do zbrodni by nie doszło, bo oni stworzyli do niej warunki i dali przykład. Sowieci nie mieli jednak interesu w wywołaniu takiej rzezi. Być może sowiecka prowokacja przyczyniła się do dezercji ukraińskiej policji, ale to co najwyżej przyspieszyło działania banderowców. Na III konferencji OUN-B (frakcja związana ze Stepanem Banderą) w lutym 1943 r. i tak zapadła decyzja o rozpoczęciu walki z Niemcami, a to oznaczało przystąpienie do antypolskich czystek, bo taki plan przyjęto już pod koniec 1942 r. Kiedyś istniała teoria, że masakry zapoczątkowali Sowieci, którzy w przebraniu upowców wymordowali polską wioskę. Ale już pierwszą wioskę Paroślę wymordowali banderowcy i wszędzie, gdzie udało się zidentyfikować sprawców, należeli oni do OUN-B”.

Z czego wynikały kontakty strony sowieckiej z OUN?

W końcu 1942 i na początku 1943 roku Moskwa nie wiedziała jeszcze dokładnie w jakim kierunku pójdzie OUN Bandery. Wiedziano, że organizacja ta, w przeciwieństwie do OUN Melnyka, nie traktuje Niemców jako sojuszników „po wsze czasy”. Podjęcie kontaktów ze strukturami OUN Bandery było o tyle ułatwione, że bardzo często w roli emisariuszy po stronie sowieckiej wcielali się Ukraińcy, nieraz znajomi tych, którzy przeszli do UPA.

W tym czasie dla strony sowieckiej nadal głównym celem było skłonienie kogo się da do współpracy i walki z Niemcami. Józef Sobiesiak „Maks” podaje, że do rozmów na tematy polityczne doszło na początku marca 1943 roku w okolicach Łucka. Oficjalnie delegacja ukraińska reprezentowała Ukraińską Główną Radę Wyzwoleńczą. Podczas spotkania jej przedstawiciele stwierdzili, że ich głównym zadaniem jest budowa Samostijnej Ukrainy i likwidacja Polaków. Ostrzegli stronę sowiecką, żeby nie kierowała swoich oddziałów na tereny Ukrainy Zachodniej.

Informacje Sobiesiaka są wiarygodne i zostały potwierdzone przez historyków i materiał archiwalny. Odniósł się do nich Mirosław Czech pisząc: „Kontakty z podziemiem ukraińskim zainicjował ppłk. Anton Brińskij, „Diadia Pietia’”, dowódca jednego z oddziałów dywersyjnych GRU – sowieckiego wywiadu wojskowego. Nie był chyba jeden, lecz odtajniono jedynie jego relację, w której opisywał, że OUN-B zorientowana jest na USA, bo w jej przekonaniu Niemcy wojnę przegrają, Sowieci zostaną rozbici, Anglia straci swoje znaczenie. Wobec wojny sowiecko-niemieckiej OUN-B zachowuje neutralność, bijąc się z Niemcami, ale nie podejmując „działań aktywnych, nie zważając na to, że Niemcy ich prześladują i palą ich wsie”.

Brińskij miał zgodę Moskwy na kontakt z OUN Bandery. Jego sukcesem – jak twierdzą niektórzy historycy – było zaprzestanie ataków policji ukraińskiej na oddziały partyzantki sowieckiej i jej ucieczka do lasu. Jednak już w końcu lutego Moskwa zakazała kontaktów z OUN Bandery. Być może więc Sobiesiak podał błędną datę spotkania pod Łuckiem. Mogło się ono odbyć w lutym a nie w marcu 1943 roku.

Epizod ten stał się po latach przedmiotem spekulacji ośrodków starających się zdjąć z OUN Bandery odpowiedzialność za zbrodnię ludobójstwa na Polakach. Nie znajduje to jednak potwierdzenia w materiale źródłowym.

Co ciekawe, podczas spotkania delegacji polskiego i ukraińskiego podziemia w dniu 28 lutego 1944 roku, podjęto temat ewentualnego udziału strony sowieckiej w mordach na Polakach. Przedstawiciel strony polskiej powiedział: „Nie wiemy, kto tym kieruje, wiemy jednak, kto może mieć interes w osłabieniu polskiego elementu na tych ziemiach. Interes mogą mieć przede wszystkim bolszewicy, lecz dotąd nie stwierdzono ich działań w tym kierunku”.

Także przedstawiciel strony ukraińskiej z OUN powiedział, że „zgadza się z poglądem o interesie, jaki mogą mieć bolszewicy w mordowaniu Polaków”, jednak i oni „nie stwierdzili ich akcji w tym kierunku, poza sporadycznymi wypadkami działania band sowieckich na Wołyniu pod przykrywką UPA”.

Sowieci i Polacy

Rozwój sytuacji na Wołyniu wymusił na stronie sowieckiej jeszcze bardziej przychylne stanowisko w stosunku do Polaków tam zamieszkujących niż to wcześniej zakładano. Okazało się bowiem, że oparciem dla partyzantki jest tylko część ludności ukraińskiej, reszta sprzyjała banderowcom i była oparciem dla coraz liczniejszych formacji UPA.

Jak pisze Oksana Petrusewicz: „W kwietniu 1943 r. specjalna dyrektywa KC WKP(b) i CSRP nakazała dowódcom radzieckich zgrupowań partyzanckich okazywanie Polakom wszelkiej pomocy przy organizacji oddziałów i wyposażaniu ich w broń i amunicję. W ten sposób rozpoczęto formowanie proradzieckiego polskiego ruchu partyzanckiego oraz przekształcanie niewielkich oddziałów, złożonych z Polaków, w samodzielne polskie zgrupowanie „Jeszcze Polska nie zginęła”.

Rozwój sytuacji sprawił, że Polacy zamieszkujący Wołyń stali się oparciem dla partyzantki sowieckiej, z drugiej zaś strony, partyzantka ta w wielu miejscach była jedyną siłą broniąca polskich wsi przed zagładą ze strony UPA. Co najmniej 7 polskich samoobron, w tym największa z nich w Przebrażu zawdzięcza swoje przetrwanie partyzantom sowieckim (w tym oficerowi NKWD Iwanowi Prokopiukowi – Ukraińcowi z Odessy).

Ten fakt od wielu lat jest ością gardle polskich antykomunistów i wielbicieli sojuszu polsko-ukraińskiego.

Jednak nawet historycy niechętni ZSRR przyznają, że na Wołyniu partyzanci sowieccy stanęli po polskiej stronie i ocalili wiele tysięcy Polaków. Dodajmy, że ponad 60 proc. partyzantów sowieckich to byli Ukraińcy ze wschodu.

Faktu tego nie chciały jednak uznać władze Polskiego Państwa Podziemnego. Po prostu, nie mieściło się im to w głowie. I to właśnie z tych kręgów pochodzą pierwsze spekulacje na temat udziału strony sowieckiej w rozniecaniu polsko-ukraińskiego konfliktu na Kresach. Współpraca samoobron polskich z partyzantką sowiecką odbywała się wbrew oficjalnym dyrektywom Delegatury Rządu RP i dowództwa Armii Krajowej. Od samego początku służby informacyjne Komendy Głównej AK oskarżały partyzantkę sowiecką o inspirowanie i prowokowanie konfliktu polsko-ukraińskiego na Wołyniu.

Fałszywa ocena Warszawy

W „Biuletynie Informacyjnym” (20 maja 1943, nr 20), pisano:

„Rola banderowskiego odłamu OUN w tych tragicznych zajściach nie jest mocno udowodniona. Wiele faktów wskazuje natomiast na to, że właściwymi inspiratorami haniebnego pogromu, w czasie którego wymordowano setki rodzin polskich byli agenci sowieccy. W chwili sporu o Ziemie Wschodnie Moskwa za wszelką cenę dąży do wywołania konfliktu ukraińskiego na tle zadrażnień narodowościowych, aby mieć argument, że ukraińska ludność kresowa nie życzy sobie powrotu państwa polskiego na te ziemie. Ta sama Moskwa jednocześnie dla zatarcia śladów kazała wystąpić swym własnym »dywersantom« przeciwko bandom ukraińskim spod znaku »Tarasa Bulby«. Cele tej podwójnej gry są aż nadto jasne. Oto za jednym zamachem wyniszcza się żywioł polski na kresach i kompromituje wobec świata nacjonalistów ukraińskich”.

Podobne oceny były zawarte w Sprawozdaniu Delegata Rządu na Województwo Wołyńskie Kazimierza Banacha, reprezentującego Stronnictwo Ludowe:

„Bolszewicy mają swoje jaczejki wśród społeczeństwa ukraińskiego i wśród band. Usiłują opanować kierownictwo bandami, a już i obecnie wiele band jest pod ich komendą. Stwarzają pozory, że ludność polską chcą brać w obronę. Wszędzie jednak tam, gdzie ludność zmuszona była z ich opieki korzystać, zmierzają tylko do tego, by z młodzieży polskiej stworzyć komunistyczne oddziały partyzanckie. Jeden z takich oddziałów jest już zorganizowany i przybrał nazwę oddziału im. Tadeusza Kościuszki. W kilku wypadkach stwierdzono, że wśród atakujących ludność polską byli i bolszewicy, którzy przedtem ludności polskiej proponowali pomoc. Wydaje się być prawie pewnym udział inspiracji sowieckiej w akcji mordowania ludności polskiej. Pojawiły się również na Wołyniu liczne oddziały partyzantki sowieckiej. Oddziały te żadnej akcji zaczepnej w stosunku do Niemców nie prowadzą. Wygląda na to, że jest to gromadzenie sił dla akcji w przyszłości. Oddziały te zaopatrywane są z powietrza w broń, amunicję, ludzi, materiały instrukcyjne i propagandowe. Wołyń traktują jako ziemię sowiecką. W tej chwili stanowią one już poważną siłę” Cyt za: M. Siwicki, „Dzieje konfliktów polsko-ukraińskich”, t. II, Warszawa 1992, ss. 136-137).

Ta ocena, odbiegająca od rzeczywistej sytuacji na Wołyniu, owocowała popełnianiem dalszych błędów i zaniechań. Komenda Główna AK zlekceważyła informacje o zagrożeniu ludności polskiej na Wołyniu przez nacjonalistów ukraińskich, które napływały do Warszawy jeszcze w 1942 roku. Pomimo stanowiska Delegata Rządu na Wołyniu Kazimierza Banacha, który domagał się uzbrojenia oddziałów AK i skierowania ich do obrony ludności polskiej na Wołyniu – dowództwo w Warszawie odmówiło. Płk Jan Rzepecki „Prezes” z KG AK argumentował, że „udostępnienie broni na Kresach roznieciłoby ogień walki do niewyobrażalnych rozmiarów, a opinia światowa uzyskałaby argument, że walka o wschodnią granicę była błędem politycznym”.

Stąd, w decydującym momencie, na Wołyniu praktycznie nie było większych oddziałów AK, wszystkie przygotowania koncentrowały się wokół Akcji „Burza”, która miała pokazać nadchodzącej Armii Czerwonej i władzom w Moskwie, że tereny wschodnie są nadal polskie. Tragizm sytuacji polegał na tym, że w przypadku Wołynia jedynym co można było zrobić, to uratować życie dziesiątków tysięcy ludzi.

Chociaż stanowisko Kazimierza Banacha było bardziej realistyczne, to w praktyce też nie był on w stanie niczego zrobić. Łudził się, że należy prowadzić rozmowy z nacjonalistami ukraińskimi, apelować do nich, by w imię jedności państwa (polskie władze podtrzymywały iluzję istnienia RP na tych terenach, traktując Ukraińców, także nacjonalistów, jako obywateli tego państwa) zaprzestali rzezi. Jednocześnie wydał on, w chwili największego natężenia terroru UPA, w dniu 28 lipca 1943 roku, odezwę do „Obywateli Rzeczypospolitej”. Apelował o przeciwstawienie się rzezi i wzywał do tworzenia samoobrony. Jednocześnie zakazywał wstępowania do policji w służbie niemieckiej oraz dodawał: „Współdziałanie z bolszewikami jest takim samym przestępstwem, jak współdziałanie z Niemcami”.

Ta groźba odnosiła się do w dużej mierze do tych Polaków, którzy wstępowali w szeregi partyzantki sowieckiej, ale ogólny wydźwięk tego dokumentu jest przygnębiający. W czasie, kiedy dziesiątki tysięcy Polaków, pozbawianych oparcia struktur podziemnych Państwa Polskiego, walczyło o życie, Delegat Okręgowy Rządu zakazuje współpracy z siłą, która jest dla wielu polskich wsi jedynym sojusznikiem.

Wracając jeszcze do kwestii błędnej oceny dokonanej przez władze cywilne wojskowe Polskiego Państwa Podziemnego, należy dodać, że miały one jedynie mgliste wyobrażenie o tym, co się dzieje. Jak pisze Władysław Filar:

„Uważano, że napływające informacje o rzeziach są przesadzone, nie wierzono, że w XX wieku może powtórzyć się scenariusz z okresu buntów i powstań kozackich chłopskich”.

Powagę sytuacji dostrzegały tylko struktury podziemne działające na Kresach, choć także z pewnym opóźnieniem. Raport Obszaru Lwowskiego AK w sprawie mordów wołyńskich zawiera smutny wniosek, że „ludność polska czuje się opuszczona przez czynniki rządowe”. Stwierdzano też, że polskie czynniki rządowe zrzucają winę za to, co się stało na Wołyniu „na wszystkich, z wyjątkiem oczywistych głównych sprawców: nacjonalistów ukraińskich z OUN na czele” (W. Filar, „Wydarzenia wołyńskie 1943-1944…”, s. 253).

Próba przerzucenia odpowiedzialności za Wołyń na Rosję (ZSRR) miała i ma wymiar czysto polityczny, celem którego jest „zdjęcie” odium z naszego „strategicznego sojusznika”. Mamy więc do czynienia z próbą zastosowania tzw. polityki historycznej do manipulowania prawdą, nie pierwszy raz zresztą. Na razie z marnym rezultatem, choć należy się liczyć z kolejnymi próbami.

Co w tej sprawie jest najbardziej tragiczne? To, że taki proceder uprawia z reguły strona polska, a nie ukraińska. Poza głosem Mirosława Czecha, nikt inny z Ukraińców tego nie podnosi. Dlaczego? Z prostego powodu – gdyby to przyjąć, wówczas UPA na Wołyniu należałoby uznać za „sowiecką agenturę”, pionka na stalinowskiej szachownicy. A to uderzyłoby w mit UPA jako całkowicie niezależnej ukraińskiej organizacji walczącej o „samostijną” Ukrainę.

Tego, jak się zdaje, „przyjaciele” Ukrainy nie biorą pod uwagę. Strona ukraińska ma zupełnie inną „linię obrony”. Na Wołyniu miała miejsca wojna polsko-ukraińska sprowokowana przez Polaków. Ukraińcy tylko się bronili, a poza tym Polacy współpracowali z Sowietami i Niemcami. W wersji bardziej light mówi się, że po prostu „sytuacja wymknęła się spod kontroli” i ukraińskie chłopstwo dokonało zemsty na Polakach, UPA nie miała z tym nic wspólnego.

Biorąc to pod uwagę, wysiłki naszych „przyjaciół Ukrainy” w rodzaju pana Świrskiego i innych są przez Ukraińców źle widziane. Świadczy to tylko o głupocie autorów tego typu przedsięwzięć mających obiektywnie rzecz biorąc antypolski charakter.

===================

Por.: O TYM ŚWIRSKI NIGDY WAM NIE POWIE. KRESY WE KRWI i PŁK. SATANOWSKI.

===============================

Jacek Boki:

Artykuł redaktora Jana Engelgarda jeszcze raz pokazuje skąd wzięli swoje załgane wymysły o rosyjskim sprawstwie ludobójstwa Polaków na Wołyniu, wszystkie te kanalię pokroju Świrskiego, Komorowskiego, Macierewicza i wszystkim im podobnym bydlakom, którzy powtarzają idiotyzmy wytworzone już w tamtym czasie przez zdrajców z tzw. Komendy Głównej AK i przedstawicielach renegatów z tzw. londyńskiego rządu, którzy nie widząc na oczy ówczesnej sytuacji Polaków mieszkających na Wołyniu i Małopolsce Wschodniej, zamiast udzielić wszelkiej pomocy naszym rodakom, które to możliwości posiadali, wbrew opowiadaniu bajek ich dzisiejszych usprawiedliwia czy, że ich nie mieli, dalej snuli swe kretyńskie rojenia o sojuszu polsko-ukraińskim przeciwko ZSRR, w momencie, gdy setki tysięcy naszych rodaków było bestialsko mordowanych przez ich wyidealizowanych ukraińskich sojuszników.


Tym co zdumiewa jednak po dziś dzień najbardziej jest to, że są nadal ludzie, którzy nie tylko powtarzają te brednie wytworzone przez zdrajców z KG AK i londyńskich kundli brytyjskich i amerykańskich panów, którym wysługiwali się na kolanach wbrew polskim interesom, ale jeszcze nazywają do chwili obecnej tych ostatnich renegatów, jedynym legalnym polskim rządem na uchodźstwie, aż po 1989 rok, czym udowadniają że niczego nie nauczyli się z historii i nie wyciągnęli z niej żadnych wniosków, ale brną dalej w tą głupotę i są albo pozbawionymi resztek rozumu głupcami, albo świadomymi tego co robią zdrajcami, kontynuującymi antypolskie działania sanacyjnych, londyńskich renegatów, pchając nas w jeszcze większą katastrofę, niż było to sprawstwem tamtych kanalii.

”Szczepić, szczepić, szczepić’ czyli czas na nieprzyjemne pytania

AlterCabrio https://www.ekspedyt.org/2022/05/08/szczepic-szczepic-szczepic-czyli-czas-na-nieprzyjemne-pytania/

Szczepionki przeciw Covid spowodowały 20 razy więcej poważnych skutków ubocznych i 23 razy więcej zgonów niż wszystkie inne szczepionki w ciągu ostatnich 20 lat łącznie”.

−∗−

W menu na dziś danie przypominające. Zjawisko tzw. ‘pandemii’ oficjalnie się nie kończy, ale mutuje w kierunku ‘zagrożenia epidemiologicznego’. Nie przeszkadza to jednak, przynajmniej niektórym politykom, w zadawaniu pytań. Tym razem wystąpienie Christine Anderson z niemieckiej AfD w trakcie obrad komisji śledczej ds. COVID-19. Wypowiedzi tej eurodeputowanej były już wcześniej publikowane na łamach Portalu św. Ekspedyta.

Zapraszam do lektury (i oglądania).

____________***____________

Zobacz, jak eurodeputowana niszczy całą politykę Covid w 5 minut: „Czas na bardzo nieprzyjemne pytania”

„Szczepionki przeciw Covid spowodowały 20 razy więcej poważnych skutków ubocznych i 23 razy więcej zgonów niż wszystkie inne szczepionki w ciągu ostatnich 20 lat łącznie”.

W tym tygodniu eurodeputowana Christine Anderson (AfD) wygłosiła swoje pierwsze przemówienie przed nową „komisją śledczą ds. COVID-19” Unii Europejskiej. Niemiecka eurodeputowana potępiła politykę UE w sprawie Covid i zażądała dochodzenia w sprawie wyraźnych naruszeń praw człowieka pod pretekstem walki z wirusem.

Anderson sprzeciwiła się „fałszywym twierdzeniom dotyczącym bezpieczeństwa szczepionek, ich rzekomemu ostatecznemu zatwierdzeniu i tak zwanej skuteczności”. Posłanka zwróciła uwagę, że baza danych Europejskiej Agencji Leków (EMA) pokazuje, że w ciągu siedmiu miesięcy „szczepionki” przeciw Covid spowodowały 20 razy więcej poważnych skutków ubocznych i 23 razy więcej zgonów niż wszystkie inne szczepionki w ciągu ostatnich 20 lat łącznie.

„Dlaczego nie jest to przedmiotem dochodzenia” – pytała eurodeputowana. Wyjaśniła, że ​​polityka rządów wobec Covid nie miała nic wspólnego ze zdrowiem publicznym. Zamiast tego, wydaje się, że była to „operacja zarabiania pieniędzy dla przemysłu farmaceutycznego”.

Dlaczego alternatywne metody walki z Covid nie były badane ani podane do wiadomości publicznej, pytała Anderson? Zamiast tego, jak wykrzyczała, wszystko w całej waszej polityce wobec Covid „sprowadzało się wyłącznie do: «szczepić, szczepić, szczepić»”.

[Wystąpienie w języku niemieckim, angielskie napisy]

Kwestie, którymi komisja musi się zająć

Anderson zwróciła uwagę na inne kwestie, które Komisja musi zbadać. Najpierw skupiła się na „wdrożeniu kontraktów szczepionkowych”. Niewiele jest dostępnych informacji na temat kontraktów producentów szczepionek, ponieważ komisja nie ujawnia tych informacji. Zapytała jak ma „odpowiednio wykonywać swoją pracę jako deputowana do PE” i informować swoich wyborców bez dostępu do danych.

Trzeba również zbadać masowe „ograniczenia praw podstawowych, które są niegodne demokracji”, wykrzyknęła eurodeputowana. „Przez utratę pracy, dyskryminację i marginalizację doświadczyliśmy redefinicji praw podstawowych”. Zgodnie z nową definicją, nasze prawa są teraz przywilejami, o których rząd decyduje i wybiera komu je przyznać.

Eurodeputowana zażądała odpowiedzi, dlaczego komisja nie bada „marginalizacji i kryminalizacji krytyków”, którzy potępiali te „antydemokratyczne środki”.

Dodała, że ​​niedopuszczalne jest podpisywanie przez Światową Organizację Zdrowia (WHO) nowych umów z państwami członkowskimi UE. Jak wyjaśniła wcześniej Anderson, WHO de facto walczy o władzę nad państwami członkowskimi UE w przypadku pandemii.

[Poniżej ta sama wypowiedź, ale z możliwością włączenia napisów z automatycznym tłumaczem] https://youtu.be/EwOu7ZbDNXQ

[Jeśli nie wchodzi, to proszę oglądać w oryginale. MD]

______________

Watch MEP Destroy Entire Covid Policy in 5 Minutes: ‘Time For Very Unpleasant Questions’, Amy Mek, May 2, 2022

Uzupełnienia:

Twój głos nie ma znaczenia czyli kim rządzi pandemia [Christine Anderson]
Jeśli zmiany w traktacie wejdą w życie, WHO określi w przyszłości, czy trzeba nosić maskę na twarzy, pracować z domu i czy np. zostanie wprowadzona godzina policyjna lub szczepienie. […]

______________

Traktat Pandemiczny” czyli kto ma klucze do WHO
„Traktat Pandemiczny”, który unieważnia lub uchyla decyzje rządów krajowych lub lokalnych, przekazałby ponadnarodowe uprawnienia niewybieralnemu biurokracie lub „ekspertowi”, który mógłby z nich korzystać całkowicie według własnego uznania i w oparciu […]

______________

Czy to już koniec epoki c-19?
Nigdy dość powtarzania, że: ograniczenia dotyczące szczepionek Covid kończą się nie dlatego, że szczepionki mRNA odniosły sukces, ale dlatego, że zawiodły. Głębia tej porażki jest tak ogromna, że ​​wyjaśnienie jej […]

A JUDEJCZYKOWIE ZACHODZĄ NAS OD TYŁU

Krzysztof Baliński, 8 maj 2022

Niemal w jednym czasie zaatakowali pałką antysemityzmu i poszły w świat kłamstwa o „polskich obozach”. Najpierw Emmanuel Macron nazwał premiera „prawicowym antysemitą”. Potem dziennikarka CNN zapytała Dudę, „czy polska pomoc dla Ukrainy nie jest próbą naprawienia krzywd polskich obozów koncentracyjnych”. Podobną retoryką grillowały nowojorskie media: Od inwazji Rosji na Ukrainę ekstremiści i antysemici z całego spektrum ideologicznego wykorzystują wojnę, jako pożywkę dla propagowania antysemickich teorii spiskowych. Niektórzy twierdzą, że sama wojna jest aranżowana przez Żydów, dla kontroli finansowej i globalnej sprawczości. Inni, aby usprawiedliwić a nawet gloryfikować rosyjską inwazję, odwołują się do „mafii chazarskiej” lub „inwazji chazarskiej”, czyli nawiązują do tezy, że ​​współczesne wschodnioeuropejskie żydostwo wywodzi się od ludu Chazarów, który rzekomo przeszedł na judaizm w VIII wieku i mieszkał na dzisiejszej Ukrainie, a wkroczenie Putina na Ukrainę pomogło Ukraińcom odeprzeć inwazję „chazarskich Żydów”.

W podobnym tonie alarmuje izraelski minister ds. diaspory: Wyłania się niepokojący obraz sytuacji; nasilają się antysemickie teorie spiskowe, obarczające Żydów odpowiedzialnością za światowe kryzysy; ekstremistyczne, skrajnie prawicowe ruchy, przywołując żydowskie pochodzenie Zełenskiego, wykorzystują konflikt rosyjsko- ukraiński dla szerzenia antysemickiej propagandy o żydowskiej odpowiedzialności za wojnę; biali suprematyści boleją nad tym, że „bratnia wojna” między dwiema białymi nacjami jest napędzana przez żydowski spisek mający na celu anihilację zachodniej cywilizacji i ustanowienia NWO. Wg izraelskiego ministra, jest i teoria spiskowa głosząca, że Putina kontrolują rosyjsko-żydowscy oligarchowie, a ekstremistyczna antysyjonistyczna skrajna lewica, porównuje wojnę na Ukrainie do konfliktu arabsko-izraelskiego.

W dniach, kiedy wszystkie zasoby polskiej dyplomacji nakierowane są na obronę „ukraińskich przyjaciół” przed złowrogim Putinem, w Warszawie pojawił się dziwny gość. 25 kwietnia Andrzej Duda spotkał się w Pałacu Prezydenckim z Davidem Harrisem z Komitetu Żydów Amerykańskich – AJC. Komunikat z rozmów jest bardzo lakoniczny. Ujawnia tylko tyle, że poruszono działania pomocowe podjęte dotychczas przez Polskę na rzecz obywateli Ukrainy, relacje transatlantyckie oraz stosunki polsko-izraelskie (wcześniej, bo w połowie marca David Harris zamieścił na Twitterze filmik z podziękowaniami i pochwałami postawy polskiego państwa i społeczeństwa odnośnie przyjęcia uchodźców uciekających z Ukrainy). Pomijając dyplomatyczne kuriozum – prezydent, było nie było 40 milionowego kraju, omawia z przedstawicielem drugorzędnej organizacji żydowskiej, jak równy z równym, relacje transatlantyckie, komunikat każe nam wierzyć, że Harris pofatygował się zza Oceanu, aby rozmawiać o uchodźcach. Nie jest to wiarygodne z jednego powodu – w kontaktach Harrisa z Polską zawsze dominowała kwestia zwrotu majątków pożydowskich, a Komitet – jak sama się przedstawia – działa na rzecz pomyślności narodu żydowskiego.

O czym zatem Duda rozmawiał z Harrisem albo w jakiej sprawie się układał? W tym miejscu trochę historii. Gdy w 2005 roku Polska, za pieniądze Sorosa,zabrała się za krzewienie demokracji na Białorusi, od tyłu zaczęli nachodzić nas Judejczykowie, naciskając na ówczesnego premiera, aby zadośćuczynił żydowskim roszczeniom finansowym. Kiedy w 2014 roku, wspomagając paramilitarne bojówki nazistowskie, rząd zaangażował się w instalowanie demokracji na Majdanie, też od tyłu zaszli nas Judejczykowie, bo z ich inspiracji brytyjska Izba Lordów podjęła uchwałę żądającą spełnienia przez Polskę żydowskich roszczeń majątkowych.

David Harris cieszy się szczególnymi względami głowy naszego państwa, który nie przepuścił żadnej okazji, aby dziękować Harrisowi za „wspieranie Polski w obronie prawdy historycznej”. Tymczasem przy takim „wspieraniu” Polski, AJC zawsze wtrąca komentarz: „mimo że Polacy to antysemici” lub „Polska, najbardziej antysemicki kraj”. Gdy 12 lipca 2013 roku Sejm podtrzymał zakaz uboju rytualnego, Harris uznał głosowanie za wrogie judaizmowi, a społeczność żydowską za pierwszą ofiarę tej „okrutnej” decyzji. I lamentował: „Widzimy w akcji Sejmu bezpośredni atak na wolność religijną Żydów, na ich prawo do koszernego mięsa”. Gdy prof. Norman Finkelstein w książce „Przemysł Holokaustu” zdemaskował praktyki organizacji żydowskich wobec Polski, Harris gromił autora: „To trucizna, nienawidzący żydostwa Żyd, to najgorsze plugastwo”. Gdy w lutym 1997 r. otwarto drogę do zwrot wartego miliardy mienia gmin żydowskich, namolnie nalegał na przyspieszenie restytucji mienia bezspadkowego.

Przy czym modus operandi był zawsze taki sam – alarmujące raporty o wzroście antysemityzmu w Polsce. W wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” biadolił: Odczułem to na własnej skórze, bo Radio Maryja oskarżyło AJC i mnie osobiście o wykorzystywanie ofiar holokaustu do wyciągania z Polski pieniędzy. Tymczasem Polska nie ma większego przyjaciela niż AJC. Wystarczy prześledzić jak bardzo popieraliśmy przystąpienie Polski do NATO i zniesienie obowiązku wizowego wobec Polaków”. Wizy pomińmy milczenie – ich zniesienie załatwił jednym szybkim pociągnięciem Donald Trump. Co do poparcia dla członkostwa w NATO, przypomnijmy zapiski Jana Nowaka-Jeziorańskiego: „Ku mojemu zdumieniu znalazłem wśród Żydów kilku sojuszników. Przede wszystkim Daniela Frieda, który o sobie mówił ‘jestem żydkiem z Galicji’. Poparła nas też organizacja żydowska – AJC. David Harris uważał, że przyjęcie Polski do NATO leży w interesie społeczności żydowskiej. Oczywiście, mieliśmy też wśród Żydów zaciekłych wrogów”. Nowak-Jeziorański nie przytoczył jednak, wypowiedzi Harrisa w Senacie: „Integracja Polski z NATO zabezpieczy zagrożone prawa Żydów i innych mniejszości”.

Oburzaliśmy się, gdy ryży rzecznikpolskiego MSZ obwieścił: Jesteśmy sługami narodu ukraińskiego. Dziwiliśmy się, że nie wyciągnięto wobec niego konsekwencji, że nie było dymisji. Ale to nie on po raz pierwszy zdradził, czyimi są sługami. No bo czym były słowa Lecha Kaczyńskiego wygłoszone w Izraelu: Chciałbym państwa zapewnić, że chociaż rządy się zmieniają jak w każdym demokratycznym państwie, to polityka wobec Izraela się nie zmieni. A czym były, wykrzyczane przez Jarosława Kaczyńskiego podczas debaty w Sejmie o udziale polskich żołnierzy w inwazji na Irak, słowa „To jest nasza wojna!”?

Nawiasem mówiąc, czy rzecznik mówiąc o sługach narodu ukraińskiego nie miał na myśli sług ukraińskich oligarchów? I czy jego słowa nie powinny służyć za motto polskiej polityki wschodniej?

W Stanach Zjednoczonych funkcjonuje trockistowska formacja, przewrotnie (albo dla niepoznaki) zwana neokonserwatywną, która (szczególnie przy Bushu i Clintonie) nadawała niepodzielnie ton w amerykańskiej polityce i stała za inwazją na Irak i Afganistan. To grupa skrajnie pro-izraelskich polityków wywodzących się ze Wschodniej Europy, z polskich Kresów, z terenów dzisiejszej Ukrainy, najczęściej synów lub wnuków liderów Komunistycznej Partii USA. Przy tym, co ciekawe, wszyscy odziedziczyli po trockistowskich przodkach parcie na rozpalanie światowych rewolucji oraz ambicje „robienia porządków” w krajach swego pochodzenia, w Polsce, Rosji i na Ukrainie. Dodajmy, że do dziś są dobrze okopani w ośrodku administracji najbardziej Polsce wrogim, Departamencie Stanu, dominują we wpływowych think tankach, zadomowili się w CIA. Duplikatem neokonserwatystów w Polsce są politycy PiS, których marzeniem od zawsze są USA na ścieżce wojennej z Rosją.

To z tego powodu Trump był dla nich koszmarem, bo oznaczał (szczególnie dla Antoniego Macierewicza) utratę gruntu pod nogami, gdyż spadku po neokonserwatystach Trump nie przejął, i trudno było wojować z Putinem w „strategicznym partnerstwie” z lilipucią Litwą i zbankrutowaną Ukrainą. Także z tego powodu słowa Trumpa: „Najpierw zadbamy o nasz kraj, zanim będziemy się przejmować wszystkimi innymi”, przeraziły nie tylko elity waszyngtońskie, ale i te nad Wisłą.

Podczas jednej z wizyt w Warszawie David Harris powiedział: „Jarosław Kaczyński mówił z wielką sympatią o trudnej sytuacji Izraela na Bliskim Wschodzie. Podkreślił rolę, jaką Polska chce odegrać w UE w obronie stanowiska Izraela. My z kolei podziwiamy Polskę i jesteśmy jej wdzięczni za udział w operacji wojskowej w Iraku i Afganistanie. To są bardzo trudne misje. Modlimy się za bezpieczeństwo i powodzenie polskich żołnierzy”. Wywołana przez neokonserwatystów inwazja na Irak i Afganistan była w interesie Izraela i amerykańskich Żydów, stąd pytanie: Czy warszawska wyprawa Harrisa nie ma związku z Zełenskim i jego oligarchami, i czy wojenka na Ukrainie nie jest w interesie tych samych „żydków z Galicji”?

Sprawę można drążyć innym pytaniem: Czy „ukrainizacja” polskiej polityki zagranicznej nie jest dziełem środowisk lobbujących na rzecz ukraińskich oligarchów? Czy w całej miłości PiS do Ukrainy nie chodzi o Zełenskiego i sponsorujących go oligarchów (których łączy jedno – przed świętem chanuki gremialnie udają się prywatnymi odrzutowcami do Izraela, którzy stworzyli system mafii rabującej i rozkradającej Ukrainę i doprowadzili do obecnej sytuacji)? Na Ukrainie interesy robili wszyscy – Rosja, USA, Niemcy, Izrael i międzynarodowi handlarze bronią. Fortunę zbiła nawet taka biznesowa miernota jak Sławomir Nowak.

Wszyscy, tylko nie Polska. Polska pomagała… dając kredyty żydowskim oligarchom. Dziś też pomaga – aby ratować oligarchów z opresji, oddaje do ich dyspozycji wszystkie swe zasoby dyplomatyczne, ekonomiczne, wojskowe, dzieli się z nimi polskim PKB, gotowa jest powołać UkraPolin. Czy przyczyną miłości do Ukrainy nie jest także to, że w szeregach PiS działa, oprócz lobby żydowskie, równie silne lobby ukraińskie? No i to, że Polską i Ukrainą od dekad rządzi żydokomuna? Chociaż przyznać trzeba, że Zełenski lepiej udaje Ukraińca, niż Morawiecki Polaka. No i że Morawiecki jest bardziej pro-ukraiński niż Zełenski.

Wśród polskich polityków nie ma Panów. Są kmioty zalęknione o parobczańskiej mentalności. W dawnych czasach ukraiński parobek lub żydowski pachciarz stawali przed oblicze szlachcica w zgiętej postawie, miętosząc w ręku czapkę. Dziś polityk polski (lub raczej z Polski) wita żydowskiego przybysza w postawie na baczność, a ukraińskiemu, zgięty w pas, podaje na powitanie przednią łapę. Weźmy takiego Dudę – na co dzień wygłasza buńczuczne mowy wojenne, miota groźbami pod adresem Putina, gdy jednak spotyka się z drugorzędnym Żydem z trzeciorzędnej żydowskiej organizacji, następuje w nim jakaś dziwna przemiana, staje się cichutki, szepcze głosem przymilnym, główkę na bok przechyla, w oczy służalczo patrzy, żeby – choćby niechcący – rozmówcę nie urazić.

Wypowiedzi ukraińskiego prezydenta robią wrażenie niesmacznych żartów. Za taką można uznać odzywkę „między Polakami a Ukraińcami nigdy nie było poważniejszych sporów”. Ale wypowiedź o „Ukraińcach ratujących Żydów podczas II wojny światowej” to nie tylko dowcip komika. Chodzi o wysłanie w świat przesłania, że to nie Ukraińcy, ale Polacy tworzyli formacje pomocnicze w niemieckich obozach zagłady w Bełżcu, Sobiborze, Treblince, i że to Polacy, a nie UPA, przed rzezią na Wołyniu przećwiczyli masowe mordowanie Żydów. Jeszcze inna ponura groteska: sponsorujący Zełenskiego żydowski oligarcha, sponsoruje neonazistowskie bojówki. No i groteską jest, że partia Zełenskiego „Sługa Narodu” wzięła nazwę z telewizyjnego programu satyrycznego.

Niezauważenie odwiedził Polskę Sundar Pichai, prezes Alphabet, właściciela Google, YouTube i wielu innych serwisów, by spotkać się z  Morawieckim oraz wygłosić złowieszcze słowa: Polski rząd i Google chcą wspólnymi siłami stworzyć potężny system walki z fałszywymi wiadomościami i dezinformacją. Nie jest tajemnicą, że Kreml czyni co tylko może, by skłócić Polaków z Ukraińcami, doprowadzić do niepokojów społecznych. Z YouTube zniknęło ponad 12 tysięcy kanałów i 30 tysięcy filmów, które naruszały nasze zasady, szerzyły dezinformację, mowę nienawiści i publikowały niedozwolone treści. Google ma zamiar skupić się na Polsce, ponieważ to właśnie tutaj istnieje potrzeba wsparcia zarówno społeczeństwa polskiego, jaki ukraińskiego, w walce z wielkim zagrożeniem dla wolności słowa i praw człowieka oraz w obronie prawdy historycznej.

Joe Biden, w wygłoszonej na dziedzińcu Zamku Królewskiego mowie, eksponował żydowskie pochodzenie Zełenskiego, jako dowód na to, że Ukraina nie wymaga „denazyfikacji”. Denazyfikacja Ukrainy nie będzie. Będzie za to denazyfikacja Polski, którą zainteresowani są, oprócz Bidena, wszyscy: Kaczyński, Tusk, Timmermans, Macron, Scholz, nie mówiąc o Harrisie, YouTube i CNN. Jej zapowiedzią był wpis ryżego ministra „Hej @Twitter – chyba już czas pożegnać @MarcinRola89 i resztę V kolumny”. Przy czym „naziści” w Polsce to nie tylko antysemici i anty-szczepionkowcy, ale także ci, którzy mówią o nazistach z SS Galizien i mordach UPA na Wołyniu.

Dziś nie oskarża się o antysemityzm, ale o putinizm, a „ruska onuca” to synonim „antysemity”. W procesie denazyfikacji uczestniczą z wielkim entuzjazmem wszyscy Polacy. Kneblowanie ust cieszy się powszechną aprobatą, przechodzi w samosądy, lincze medialne, duszenie własnymi rękami nazistów, i uznawane jest za „patriotyczne”. Pamiętajmy też, że mamy więźniów politycznych, kamratów Tadeusza Olszańskiego i Marcina Osadowskiego oraz że mamy medianarodowe.tv nawołujące do dalszych aresztowań. No i mamy Roberta Bąkiewicza, który jeszcze kilka lat temu krzyczał „Stop 447”, a dziś milczy, troszcząc się jedynie o los przesiedleńców Zełenskiego i polując na polskich nazistów.

28 kwietnia „Gazeta Wyborcza” zamieszcza tekst: 75 lat od akcji „Wisła”. Co stało się z majątkiem przesiedlonych Ukraińców? Środowiska ukraińskie w Polsce konsekwentnie i z uporem drążą na forum Sejmu temat prześladowań Ukraińców podczas Akcji „Wisła”. Raz po raz żądając uchwał potępiających akcję. W jakim celu, skoro zrobił to już Senat, a wyrazy ubolewania wyrazili w przeszłości Kwaśniewski i Kaczyński?

Otóż kilka lat temu Światowy Kongres Ukraińców wystąpił z żądaniem wypłacenia odszkodowań za akcję. Przy czym żądania restytucji mienia ukraińskiego różnią się od żądań Światowego Kongresu Żydów jedynie skalą nagłośnienia i kwotą roszczeń. I czy publikację żydowskiej gazety dla Polaków nie należy uznać za perfidną grę, która otwiera nową furtkę dla roszczeń wobec państwa polskiego?

Niepokoi, a nawet trwoży wyjątkowa jednomyślność polskiej klasy politycznej. Jednomyślność, która dotychczas występowała jedynie w podejściu do Żydów (i do antysemitów). Drobne animozje wynikają jedynie z licytowania się, kto jest bardziej pro-ukraiński i kto da Ukraińcom więcej (no i kto jest bardziej anty-ruski i kto bardziej przyłoży Putinowi). To klasyczny przykład funkcjonowania nieformalnego układu PO-PiS, kiedy spór nie toczy się o polski interes narodowy, ale o to, kto lepiej ma rządzić Polakami w interesie i w imieniu kosmopolitycznego układu.

Ale szykuje się nam jeszcze większa tragedia – Tusk na czele rządu, Sznepf w MSZ, rząd jedności narodowej z Kosiniak-Kamyszem i jego pomysłem na unię polsko-ukraińską oraz z Markiem Sawickim i jego pomysłem, że państwo wyremontuje i wykupi 200 tysięcy opuszczonych chłopskich chałup i przekaże je ukraińskim przesiedleńcom.

A kto obejmie Belweder? Na Ukrainie nie pieścili się z tubylcami i prezydentem zrobili żydowskiego komika.

I tak wiemy już, jak świat będzie tłumaczył brak pomocy dla Polski, kiedy stanie się ofiarą ataku. Wiemy też, pod jakim pretekstem zostanie zaatakowana, że będzie to bój o „wyzwolenie Polski spod okupacji zoologicznych antysemitów”. Wiemy też, że nikt nie przyjdzie nam z pomocą. Latami mozolnie pracowała na to medialna piąta kolumna, która w kwestiach dla Polski żywotnych zachowuje się tak, jak Komunistyczna Partia Polski przed wojną, przyłączając się do każdego ataku wymierzonego w polską państwowość. Z tym, że władze II Rzeczypospolitej piątą kolumnę zdelegalizowały, a Kaczyński się z nią układa i dogaduje!

Historyczny sukces Sinn Féin w wyborach w Irlandii Północnej. Duży krok ku zjednoczeniu wyspy.

Niepodległościowa partia Sinn Féin po raz pierwszy będzie miała najwięcej przedstawicieli w Zgromadzeniu Irlandii Północnej. W wyborach zepchnęła na drugie miejsce Demokratyczną Partię Unionistyczną (DUP).

7.05.2022 https://www.rp.pl/polityka/art36248651-historyczny-sukces-sinn-fein-w-wyborach-w-irlandii-polnocnej-krok-ku-zjednoczeniu-wyspy

Michelle O'Neill (w środku), wiceprzewodnicząca Sinn Féin, która ma zostać pierwszą minister Irlandi

Michelle O’Neill (w środku), wiceprzewodnicząca Sinn Féin, która ma zostać premierem Irlandii Płn.

Sinn Féin będzie miała 27 parlamentarzystów. DUP – według dotychczasowych wyników – 24. Michelle O’Neill, wiceprzewodnicząca Sinn Féin, ma zostać pierwszym nacjonalistycznym premierem.

O’Neill oceniła, że ​​były to wybory „prawdziwej zmiany”. – To decydujący moment dla naszej polityki i dla naszego narodu – stwierdziła.

W Zgromadzeniu Irlandii Płn. zasiądą też przedstawiciele neutralnej Alliance Party (17 miejsc), umiarkowanej Ulster Unionist Party (9), sojusznicze dla Sinn Féin ugrupowanie Social Democratic and Labour Party (7) oraz po jednym parlamentarzyście z radykalnej partii Traditional Unionist Voice oraz socjalistycznej People Before Profit. Dwa mandaty zdobyli kandydaci niezależni. Do godz. 22.00 polskiego czasu obsadzono 88 miejsc w 90-osobowym parlamencie.

Завтра

[Musimy poznać ideologię napędzającą Imperium, Trzeci Rzym. Ich ideologie ukazuje np. hasło: Слава тебе, Господи! Аллах акбар! .…Polacy – czytajcie. Książkę Prochanowa „Operacja Heksogen” już sygnalizowałem. MD]

Ежедневное интерактивное издание «Завтра.ру» возникло на основе электронной версии газеты «Завтра» (её предшественница газета «День» основана Александром Прохановым в декабре 1990 года и разгромлена Ельциным в октябре 1993 года).

Идеология «ЗАВТРА»

За эти годы мы в «Завтра» создали несколько идеологий, несколько мощных тенденций, которые вошли и продолжают входить в общественное сознание.

Мы оповестили о великом братании и примирении «красных» и «белых», государственников красной и белой империй, которые должны прекратить вековую вражду перед лицом жестоких напастей.

Мы написали историософию имперской России, объясняя русское время, как череду сменяющих друг друга империй, всплывающих каждый раз после очередного потопа. Толковали русскую историю как торжество пасхальнойлитургии, мистерию воскрешения, когда Россия мистически повторяет судьбу Христа.

Мы изложили идеологию русского оружия — будь то меч Александра Невского или танк Т-90. Того оружия, которое защищает не просто наше пространство, наши очаги и чертоги, но вековечную русскую мечту о праведном мире, о райских садах, о божественных смыслах, о чертежах, по которым русские строят ковчег своей государственности.

Мы провозгласили концепцию «мистического сталинизма», где Сталин является в двадцатый век как могучий творческий миф, созидающий Государство Российское.

Мы проповедуем русское чудо — таинственное начало, неизвестное историкам, которое управляет русским временем, извлекает Россию из бездонной погибели. Вопреки всем законам истории оно случается каждый раз, когда уже нет надежды на избавление. И в кромешной тьме вдруг начинает светиться лампада спасения, и за этой лампадой, что горит в руках русского ангела, народ выходит из пропасти и вновь одерживает великие победы, строит чудные храмы, пишет дивные книги.

Мы возвестили о Русской Победе: неизбежной, неистребимой, которая уже одержана в будущем и, словно бриллиантовая звезда, — сияет, сверкает среди сегодняшних сумерек, управляя поступками вождей, государственников, патриотов, повергая в смятение наших врагов.

Не напрасно мы призывали своих братьев к терпению, спасали от уныния, врачевали их духовные раны, не боялись входить в чумные бараки, отпевали у алтаря каждого из погибших героев, отправляли на духовную брань каждого русского воина. Тьма отступает. Ещё летает филин, ещё чертит ночное небо крылом летучая мышь. Но уже на востоке — золотые и алые полосы. Русский восход неизбежен.

И верьте, оно неодолимо взойдёт — наше солнечное лучезарное Завтра.

Александр
Проханов
Главный редактор
газеты «Завтра»

Андрей
Фефелов
Руководитель
интернет-проекта

Psychiatria leży, a po lockdownach wielu potrzebuje pomocy. „Dzieci na oddział już nie przyjmujemy…”

https://nczas.com/2022/05/07/panstwowa-psychiatria-lezy-a-po-lockdownach-wielu-potrzebuje-pomocy-dzieci-na-oddzial-juz-nie-przyjmujemy/
Dr Mariusz Kaszubowski, dyrektor Woj. Szpitala Psychiatrycznego im. prof. T. Bilikiewicza w Gdańsku, w wywiadzie dla „Dziennika Bałtyckiego” mówi o tragicznej kondycji polskiej psychiatrii państwowej. Tymczasem teraz, po lockdownach, wiele osób potrzebuje pomocy.

– W tym momencie nie jesteśmy już w stanie przyjmować dzieci. Mamy 46 miejsc na oddziale, zaś obecnie przebywa na nim około 60 pacjentów, część z nich na tzw. dostawkach – mówi dr Mariusz Kaszubowski, dyrektor Woj. Szpitala Psychiatrycznego im. prof. T. Bilikiewicza w Gdańsku.

To nie jest obraz psychiatrii wyłącznie na Pomorzu, ale ogólny obraz państwowej psychiatrii w Polsce.

Tymczasem po lockdownach, które wprowadził rząd w Warszawie, ograniczając ludziom możliwość zarabiania na życie i spotykania się z innymi ludźmi, wiele osób potrzebuje pomocy specjalistów.

– Obserwujemy duży napływ pacjentów, których stan wymaga hospitalizacji. Tymczasem mamy ograniczone możliwości, jeśli chodzi o ich przyjmowanie. Przyczyną rosnącej fali osób potrzebujących pomocy psychiatrycznej jest postęp cywilizacyjny, pandemia koronawirusa czy również wojna na Ukrainie i jej ekonomiczne konsekwencje tłumaczy dr Kaszubowski.

Najmocniej w tej sytuacji ucierpieli najmłodsi – tymczasem to właśnie dziecięca psychiatra państwowa jest w najgorszym stanie.

To są dzieci w głębokim kryzysie – najczęściej po próbach samobójczych albo z myślami samobójczymi. Od dawna obserwujemy wzrost liczby dzieci z problemami psychiatrycznymi, ale pandemia jeszcze bardziej te problemy zaostrzyła tłumaczy dr Kaszubowski.

Znów okazuje się, że państwo stworzyło problem, ale nie potrafi go rozwiązać. Jest to tym bardziej przytłaczające, że cierpią na tym najbardziej niewinni, czyli dzieci.

8.05.2022 – Biłgoraj, Warszawa – Msze Święte za Ojczyznę i Pokutne Marsze Różańcowe. Idziemy z modlitwą różańcową pod Sejm RP

03/05/2022 przez antyk2013

Z Maryją Królową Polski modlić się będziemy o Polskę wierną Bogu, Krzyżowi i Ewangelii, o wypełnienie Jasnogórskich Ślubów Narodu

BIŁGORAJ – w każdą drugą niedzielę miesiąca w kościele pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny o godz. 18.00 Msza Święta za Ojczyznę i Pokutny Marsz Różańcowy!

WARSZAWA – zapraszamy na comiesięczny Pokutny Marsz Różańcowy, który już od 9 lat odbywa się w stolicy. Rozpoczynamy Mszą Świętą o godz. 8.00 w kościele św. Andrzeja Apostoła i św. Brata Alberta na pl. Teatralnym 20, po niej udajemy się ulicami Warszawy pod Sejm RP.

Zgodnie ze słowami Najświętszej Dziewicy Maryi (zawartych we wszystkich uznanych objawieniach) modlitwa na Różańcu Świętym jest ostatnim ratunkiem dla świata. To jest FAKT – władze tego świata, odrzucają Boga a na Jego miejsce intronizują zachcianki człowieka (lub w najlepszym wypadku sentymentalnie celebrują humanizm).

Trasa naszego comiesięcznego Pokutnego Marszu Różańcowego w Warszawie:  Po drodze z placu Teatralnego idziemy ogarniając modlitwą Różańca Świętego ważne instytucje i ministerstwa położone przy Krakowskim Przedmieściu, modlimy się za Prezydenta RP pod jego siedzibą, skręcamy w  ul. Świętokrzyską by modlić się pod Ministerstwem Finansów, później przy pl. Powstańców Warszawskich 7 dochodzimy do budynku TVP, gdzie mieszczą się główne studia informacyjne telewizji publicznej (przez dziesięciolecia komunizmu i liberalizmu siejących nienawiść oraz kłamstwa). Modlić się będziemy o konieczne zmiany w mediach i nawrócenie środowisk dziennikarskich. Kierujemy się później w stronę placu Trzech Krzyży i na ul. Wiejską aby ogarnąć modlitwą władze ustawodawcze naszego Kraju. Zakończenie Pokutnego Marszu Różańcowego będzie pod Sejmem i Senatem RP (wcześniej podejdziemy pod ambasadę Kanady, gdzie Panu Bogu i Jego Matce zawierzać będziemy Mary Wagner, która toczy samotny bój o przestrzeganie prawa Bożego w Kanadzie).

W Warszawie powracamy na dawną trasę pod Sejm RP.

Będziemy się modlić o ustanie kłamliwych ataków na nasz Kościół i Ojczyznę, o nawrócenie nieprzyjaciół i pojednanie ludzi, narodów i państw na fundamencie prawdy, aby wobec ofiar zbrodni i ludobójstwa nastąpiło sprawiedliwe zadośćuczynienie za zło jakiego doświadczyli od prześladowców. Będziemy modlić się także o to by dla wszystkich narodów, dawniej i dziś zamieszkujących ziemie Rzeczypospolitej i Europę Środkowo Wschodnią, Jezus Chrystus był  j e d y n ą  Drogą, Prawdą i Życiem, o to też by na ziemiach nasączonych krwią ofiarną poprzednich pokoleń umocniona została święta wiara katolicka, poza którą nie ma zbawienia, by porzucone zostały błędne wyznania i religie wiodące na bezdroża nienawiści.

15.05.22 w Polsce Pokutne Procesje Różańcowe

15.05.22 w Polsce Pokutne Procesje Różańcowe

03/05/2022 przez antyk2013

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Zwracamy się do wszystkich Polaków z apelem o włączenie się do inicjatywy organizowania 15 maja w Polsce Procesji Różańcowych razem z Św. Andrzejem Bobolą. Pomóżcie, by jak najwięcej osób się dowiedziało i włączyło się w organizowanie.

Jesteśmy w obliczu realnego zagrożenia wojną. Dlatego uciekajmy się do szukania pomocy przez wstawiennictwo Matki Bożej Łaskawej, która jest Patronką Warszawy i Strażniczką Polski oraz do Św. Andrzeja Boboli.  

Przesyłam link do plakatów: 

https://www.dropbox.com/sh/0go4fmo0wgezsl2/AAD0GgTh8T9_TzGMJLO8KzC8a?dl=0

Prośba o przekazanie dalej. Dołączyłam również link – prośba do proboszczów. 

Serdecznie pozdrawiam.

Urszula S. Nieustający Różaniec

Z Panem Bogiem.

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Drodzy Polacy!
15 stycznia br. w Warszawie miało miejsce spotkanie wielu grup i wspólnot, zwłaszcza różańcowych. Celem było uzgodnienie podejmowanych inicjatyw w roku 2022, które jako świeccy wierni Kościoła Katolickiego pragniemy, by zaowocowały zrywem w Polskim Narodzie do modlitwy, pokuty i odnowy moralnej, by przebłagać Pana Boga za nasze grzechy, by uratować Polskę przed zasłużonym karaniem i przed grożącą nam wojną.

Jedną z inicjatyw jest zorganizowanie w Polsce w dniu 15 maja pokutnych procesji różańcowych. Dzień 15 maja (niedziela) jest łącznikiem dla dwóch szczególnych dni. Bowiem 14 maja przypada Święto Matki Bożej Łaskawej, Patronki Warszawy i Strażniczki Polski. Natomiast 16 maja obchodzimy Święto św. Andrzeja Boboli.

Zwracamy się z gorącą prośbą o włączenie się do naszej inicjatywy i zorganizowanie procesji różańcowej w swojej miejscowości, parafii, aby tego dnia z Polskiej Ziemi popłynęła do Pana Boga wielka modlitwa i błaganie o Miłosierdzie nad nami. Wspólnie ratujmy od niewiary polską młodzież, polskie rodziny – by ustała plaga rozwodów i pijaństwa, by udoskonalone było prawo chroniące życie od naturalnego poczęcia do naturalnej śmierci, by chronić świętość Kapłanów i Pasterzy. Wszyscy bądźmy świętymi!

Niech Polska będzie coraz piękniejsza przez moralną odnowę naszego narodu. Prosimy, by była odmówiona tego dnia w parafii Litania do Św. Andrzeja Boboli oraz Akt Zawierzenia Polski Bożemu Miłosierdziu ułożonego przez Bł. Ks. Michała Sopoćkę.

Litanię oraz Akt Zawierzenia można znaleźć na stronach:
www.rozaniec24.pl, www.rozanieczazyciem.pl

Wierni w parafii, którzy z racji różnych trudności zdrowotnych nie będą mogli uczestniczyć w procesji różańcowej, prośmy księdza proboszcza o umożliwienie modlitwy w kościele przed Najświętszym Sakramentem. Chorych prosimy o łączność i modlitwę w domach, łącząc z ofiarowaniem swojego cierpienia. Św. Andrzej Bobola wielokrotnie przez wiele lat ukazywał się obecnemu Proboszczowi w Strachocinie, przypominając w ten sposób o sobie oraz wskazując, że w tych trudnych dla naszej Ojczyzny czasach, mamy szczególnie do niego zwracać się o pomoc.

Matka Boża Łaskawa, która ma w rękach siedem połamanych strzał Gniewu Bożego, od XVII wieku kilkukrotnie ratowała Warszawę, a także Kraków i Wilno, przed epidemiami. W 1920 r., to w tym wizerunku Matka Boża dwukrotnie ukazała się Rosjanom podczas Bitwy Warszawskiej. Zjawienie się Matki Bożej wywołało taką panikę i popłoch wśród bolszewików, że krzycząc z przerażenia «uchadi, Matier Bożija zasłaniajet Poljakow», uciekali z miejsca walki porzucając broń. Dzisiaj chcemy ponownie za pośrednictwem Matki Bożej Łaskawej błagać o ratunek dla Polski i Polaków przed epidemiami i wojną realnie grożącą nam od wschodu, dlatego podejmujemy Pokutne Procesje Różańcowe w całej Polsce.

Zwracamy się z serdeczną prośbą do każdego organizatora procesji różańcowej (nawet w małych grupkach) o zgłoszenie do p. Marii, tel. 791577901, mail: fundacjanazaret@o2.pl.

Z serdecznym pozdrowieniem, z darem modlitwy i z prośbą o modlitwę
Urszula Strynowicz Wspólnoty Nieustającego Różańca

Artur Wolski Męski Różaniec

Maria Bienkiewicz Fundacja Nowy Nazaret

На «Азовстали» могут находиться старшие офицеры из США, Франции и Великобритании.

Советник главы ДНР: На «Азовстали» могут находиться старшие офицеры из США, Франции и Великобритании.

https://topwar.ru/195964-sovetnik-glavy-dnr-na-azovstali-mogut-nahoditsja-inostrannye-starshie-oficery.html
Советник главы ДНР: На «Азовстали» могут находиться иностранные старшие офицеры

Советник главы правительства ДНР Ян Гагин заявил, что среди заблокированных на территории завода «Азовсталь» украинских боевиков могут находиться старшие офицеры из США, Франции и Великобритании. По словам Гагина, у руководства республики есть все основания считать, что в окруженной группировке есть военнослужащие старшего офицерского состава прежде всего европейских государств.

Об этом заявляют и сами «азовцы» (боевики полка «Азов», против которых в РФ возбуждено уголовное дело), и те, кто попал в плен, те, кто сдался в плен, сложил оружие, и гражданские лица, которые оттуда вышли — привел в качестве доказательства свою аргументацию Гагин в интервью РИА Новости.
Косвенно эта информация подтверждается повышенным вниманием со стороны глав некоторых европейских государств к организации эвакуации заблокированных военнослужащих с территории «Азовстали».

В качестве примера представитель правительства ДНР приводит инициативу по этому вопросу президента Франции Эммануэля Макрона. Да и личное участие генсека ООН как-то не вяжется с объяснением необходимости спасения мирных граждан, все еще удерживаемых националистами в подвалах комбината.
Дополнительными доказательствами могут служить лихорадочные и неудачные попытки Киева организовать срочную эвакуацию ограниченного количества военных из Мариуполя на вертолетах.

Возможно и нежелание нацбатов сдаваться, препятствование выходу мирных жителей по гуманитарным коридорам, которые ВС России организует регулярно, объясняется тем же.

Судя по всему, кому-то на Западе очень не хочется, чтобы в плен российской армии попали их военачальники. Ведь офицеры такого уровня «слишком много знают» и могут рассказать миру совсем не ту информацию, которую официально распространяет Запад по своим пропагандистским каналам.

В этой связи приказ Верховного главнокомандующего ВС РФ Владимира Путина об отмене штурма подвалов «Азовстали» приобретает дополнительный смысл. Помимо сохранения жизней наших солдат, заложников, у нас появляется возможность захватить в плен иностранных офицеров высшего звена и показать миру реальную позицию Запада по отношению к украинскому конфликту.

Pierwsi próbowali powstrzymać czerwoną Bestię. Zapomniani polscy bohaterowie.

Andrzej Solak https://pch24.pl/pierwsi-probowali-powstrzymac-czerwona-bestie-zapomnieni-polscy-bohaterowie/

W dalekiej Ojczyźnie niektóre miasta właśnie zdołały się wyzwolić spod zaborczej władzy; we Lwowie padły pierwsze strzały wojny polsko-ukraińskiej. Zaś u stóp Uralu żołnierze polscy prowadzili swoją walkę z bolszewizmem, która już niedługo stanie się sprawą wszystkich naszych patriotów. Poświęcenie i bohaterstwo żołnierzy polskich w Baszkirii zasługują na wieczną pamięć, choć  w istocie pamięta o nich mało kto.

Misja w Ufie

Na wiosnę 1918 roku w Rosji i na Ukrainie niemieckie i austriackie wojska okupacyjne rozbroiły trzy Korpusy Polskie, będące wówczas największą naszą siłą zbrojną. Jednakże emisariusze generała Józefa Hallera nie ustawali w pracach nad powołaniem nowych formacji wojskowych.

Zrazu nowym ośrodkiem koncentracji ochotników był kontrolowany przez Ententę Murmańsk. Wkrótce jednak, na żądanie ambasady niemieckiej w Moskwie, bolszewicy zablokowali drogi wiodące na północ, wyłapując i mordując ochotników. Dlatego polski wydział mobilizacyjny, działający konspiracyjnie w Moskwie, postanowił skierować wysiłek swych prac do wschodniej Rosji, w szczególności na Syberię. Liczbę Polaków przebywających na niezmierzonych obszarach Sybiru i rosyjskiego Dalekiego Wschodu szacowano na blisko pół miliona. Stanowiło to sporą grupę rekrutacyjną dla formującego się wojska.

Na wschód skierowano misję, w skład której wchodzili: major Walerian Czuma (weteran II Brygady Legionów i II Korpusu Polskiego), kapitan Romuald Wolikowski (były dowborczyk), porucznik Edward Dojan-Surówka (dawniej oficer I Brygady Legionów), wszyscy zaopatrzeni w pełnomocnictwa i listy. Wkrótce misja znalazła się w Baszkirii, krainie położonej na Przeduralu i na zachodnich zboczach Uralu Południowego. Działania były ułatwione, bo okolice kontrolowały rosyjskie „białe”, to jest antybolszewickie wojska, nad którymi sprawował komendę generał Siergiej Wojciechowski, wywodzący się z polskiej rodziny szlacheckiej z Witebska. To tutaj, w Ufie, najważniejszym ośrodku miejskim regionu, miały powstać zalążki wielkiej jednostki, słynnej w przyszłości Dywizji Syberyjskiej.

Polskie boje w Baszkirii

W lipcu 1918 roku w Ufie Polacy sformowali cztery kompanie piechoty. Już 20 lipca żołnierzy wysłano przeciw bandom bolszewickim pałętającym się po okolicy.

W sierpniu w potyczce pod wsią Askanysz poległ strzelec Michał Hafko – pierwsza ofiara z długiej listy. Polak został pochowany uroczyście, a w pogrzebie tłumnie uczestniczyła ludność rosyjska i baszkirska. Nad świeżą mogiłą towarzysze broni odśpiewali strofę:

Śpij, Kolego, w zimnym grobie,

Niech się Polska przyśni Tobie.
Polski ośrodek w Ufie rozwijał się prężnie. Wkrótce przystąpiono do formowania pułku piechoty, także pododdziałów ułanów i artylerii. Oprócz służby we własnych oddziałach, na mocy porozumienia z „białymi” Rosjanami, Polacy często wstępowali w szeregi miejscowych formacjach antybolszewickich jako instruktorzy bądź nawet obejmowali nad nimi komendę, jak kapitan Franciszek Dindorf-Ankowicz dowodzący rosyjsko-baszkirskim oddziałem w sile 700 żołnierzy.

Tymczasem na jesieni ofensywa regularnych jednostek Armii Czerwonej zagroziła regionowi. Położenie „białych” stało się krytyczne. W tej sytuacji generał Wojciechowski sięgnął po ostatnie rezerwy – oddziały polskie. Na front wydelegowano 1. pułk strzelców im. Tadeusza Kościuszki, dowodzony przez podpułkownika Kazimierza Rumszę. Pułk tworzyły trzy bataliony piechoty, batalion ckm, kompania zwiadowcza, kompania łączności, pluton techniczny, oddział sztabowy. Ponadto przydzielono doń szwadron ułanów i baterię artylerii. Ogółem Rumsza dowodził blisko 1300 ludźmi. Jeśli uwzględnić przysłane później uzupełnienia, przez jego oddział przewinęło się ogółem 104 oficerów i 1728 żołnierzy.

Czarne gwoździe

Polacy mieli to szczęście, że trafili do Grupy Symbirskiej „białych”, pod rozkazy Władimira Oskarowicza Kappela.

Kappel, wtedy jeszcze pułkownik, w niedalekiej przyszłości jeden z najwybitniejszych generałów Białej Armii, był błyskotliwym dowódcą, profesjonalnym i zarazem nieugiętym. Podejmował się najbardziej ryzykownych zadań, odnosząc zwycięstwa nawet tam, gdzie inni już opuścili ręce. Był przy tym zwyczajnie ludzki, po ojcowsku troszczący się o powierzonych żołnierzy, humanitarny także wobec pojmanych jeńców (co w kraju ogarniętym amokiem wojny domowej nie było częste). Szanowali go nawet dowódcy wojskowi wroga, starannie ukrywający owo uczucie przed politrukami dyszącymi odgórnie zleconą nienawiścią.

Władimir pojmował wojnę z bolszewizmem jako krucjatę, walkę w obronie cywilizacji chrześcijańskiej. To o takich jak on Marina Cwietajewa pisała:

Białogwardziści! Czarne gwoździe

W żebra Antychrysta.

W rzeczy samej odezwy tego dowódcy przepojone były treściami religijnymi. Swoich żołnierzy pouczał: „Do służby Ojczyźnie jesteś naznaczony palcem Bożym. Idź więc z podniesioną głową i otwartą duszą, z krzyżem w sercu i karabinem w dłoniach, po ciernistej ścieżce Krzyża, która dla Ciebie może zakończyć się tylko na dwa sposoby: albo chwalebną śmiercią na polu bitwy, albo życiem w niewysłowionej radości, w świętym szczęściu […]”.

Sowiecka propaganda przez dziesięciolecia zohydzała postać Kappela. Dopiero w roku 2008 reżyser Andriej Krawczuk oddał mu sprawiedliwość w filmie „Admirał”. O ile sam film bywa oceniany rozmaicie, jest w nim przepotężna sekwencja, bodaj jedna z najlepszych w dziejach kina batalistycznego. Oto w śniegach Syberii bolszewicy osaczają oddziały „białych”, całkowicie już pozbawione amunicji. Dowódcy są bezradni, czują nadchodzącą klęskę. I wtedy przed szeregiem żołnierzy staje Kappel. Jego przemówienie odtworzono z dokumentów źródłowych:

– Panowie oficerowie, żołnierze… Bracia! Nabojów nie mamy i czort z nimi! Z nami Bóg! A z Bogiem i modlitwą biliśmy wroga i bić będziemy! Nad wszystkim jest wola Boża. Jeśli jest nam sądzone zginąć – to zginiemy z honorem. […] Za Wiarę, za Ojczyznę – bagnet na broń! Naprzód!

Potem następuje przerażająca, choć zarazem wzniosła i porywająca scena ataku na bagnety, gdy karnym szeregom maszerującym w czeluść śmierci podążająca wraz z nimi orkiestra gra „Pożegnanie Słowianki” (co również ma głęboki religijny podtekst – współcześnie jedną z najpopularniejszych wersji tekstu tego utworu rozpoczyna wers: „Powstań za Wiarę, rosyjska ziemio!”).

Taki właśnie był Kappel. Przy tym wszystkim darzył on żarliwym afektem nację polską, którą uważał za wzór cnót rycerskich. „To wspaniały naród!”  – zwierzał się małżonce jeszcze w czasach Wielkiej Wojny.

Kampania ufijska

Oddział Rumszy trafił na front w dniu Wszystkich Świętych, 1 listopada 1918 roku.

W dalekiej Ojczyźnie niektóre miasta właśnie zdołały się wyzwolić spod zaborczej władzy; we Lwowie padły pierwsze strzały wojny polsko-ukraińskiej. Zaś u stóp Uralu żołnierze polscy prowadzili swoją walkę z bolszewizmem, która już niedługo stanie się sprawą wszystkich naszych patriotów.

Na froncie ufijskim taktykę obu stron cechowała wielka manewrowość, z wykorzystaniem wierzchowców, konnych wozów i sań. Przeciwnikiem była również sroga zima – walki i przemarsze odbywały się wśród 40-stopniowych mrozów! Nie był to łatwy bój także z innych powodów. W szeregach bolszewików rychło odkryto obecność Polaków, marzących o rewolucji światowej. 7 listopada we wsi Tumady-Baszewa oddział Rumszy stoczył zwycięski bój z Mazowieckim Pułkiem Ułanów, sformowanym z polskich sympatyków leninizmu-trockizmu. W bratobójczej walce rozproszono „czerwonych” rodaków, zdobyto pułkową kancelarię, tabor i trzy kulomioty.

Potem przyszły kolejne wiktorie – pod Sardykami, Aleksandrowką, Nikołajewką, Ikberetiewą, Bajrakami, Znamienką… Przy zdobywaniu Belebeja Polacy zadali wrogowi (by zacytować Kappela) „junacki i śmiały cios”. Szczególną chwałę przyniosła im bitwa pod Konstantynówką, gdzie 3000 polskich i rosyjskich antykomunistów stanęło naprzeciw dwunastotysięcznej dywizji bolszewickiej, zmuszając ją do odwrotu.

Oddział Rumszy pozostawał w akcji przez 54 dni, do Wigilii Bożego Narodzenia. Potem wycofano go z frontu, do miejsc dyslokacji innych polskich jednostek. Dzięki doskonałemu dowodzeniu straty były umiarkowane – 155 zabitych i rannych w walce oraz 272 z odmrożeniami. Talenty dowódcze Rumszy i postawa jego żołnierzy zostały w pełni docenione przez Kappela. Przewagi polskiego oddziału uhonorowano w oficjalnym rozkazie, będącym entuzjastyczną pochwałą bojową:

„Bracia Polacy, dzielni towarzysze broni! […] Owiani wspólną ideą walki za sponiewierane ideały honoru i wolności, za niepodległość i wielkość Waszej pięknej Ojczyzny, Wy, bohaterscy Bracia Polacy, weszliście w nasze szeregi, by obopólnym wysiłkiem prowadzić walkę z wrogiem Niemcem i jego sprzymierzeńcem bolszewikiem. […] Boje Wasze […] – wszystko to złote zgłoski w historii Waszego młodego pułku, tworzącego jedno z ogniw odradzającej się silnej armii polskiej, sławy i dumy pięknej Polski. […]

Z głębokim współczuciem przychodzi wspomnieć o stratach, poniesionych przez Was w tych bojach. Najlepsi synowie Waszej Ojczyzny położyli życie swoje, przelali krew swoją za chwałę i świetlane jutro pięknej Polski. Pokój im i sława, skromni bohaterzy Wielkiej Polski!

Uważam za swój święty obowiązek wyrazić Wam, żołnierze polscy, mój zachwyt i podziękę za Waszą mężną działalność bojową, w której tak dokładnie wykazaliście swoją moc ducha, woli, poczucia obowiązku i rycerskiej odwagi”.

Polscy weterani wspominali serdecznie tego „rycerza bez skazy”, chociaż przecie sami wywodzili się z narodu uciemiężonego m.in. przez Rosję; choć to właśnie w szeregach ich formacji byli ludzie, którzy osobiście posmakowali narzędzi carskiego ucisku. Niektórzy próbowali zracjonalizować ów afekt, przypisując Kappelowi polskie pochodzenie (jego dalecy przodkowie byli imigrantami, tyle, że ze… Szwecji), albo przedstawiając go jako „postępowego” republikanina, liberała czy nawet socjalistę (on zaś, ku utrapieniu osób lubiących szufladkować bliźnich, był zagorzałym monarchistą). Żołnierz-sybirak Stefan Wojstomski pisał o tym niezwykłym człowieku: „Kappel nie był generałem zaborczej i gnębicielskiej Rosji, lecz szlachetnym Rosjaninem, politycznym przyjacielem Polaków i towarzyszem broni, uznającym bez zastrzeżeń niepodległość Polski […] Należał do tego rzadkiego typu Rosjan, rozumiejących krzywdę wyrządzoną przez Rosję Polakom i dążących do przyjaźni z nową Polską, przez wyrównanie krzywd jej uczynionych”.

Odyseje i anabazy

Wkrótce po powrocie z frontu pułkownik Rumsza otrzymał nowy przydział – objęcie dowództwa nad formowaną właśnie wielką jednostką.

W styczniu 1919 roku powołano 5. Dywizję Strzelców Polskich, powszechnie zwaną też Dywizją Syberyjską. Stanowiła ona integralną część Armii Polskiej generała Józefa Hallera (wraz z 1., 2. i 3. Dywizjami we Francji oraz 4. Dywizją gen. Lucjana Żeligowskiego na Kubaniu). Zgłosiło się do niej kilkanaście tysięcy ochotników. Po rocznej, pełnej znoju służbie w niezwykle trudnych warunkach, podczas koszmarnego zimowego odwrotu „białych” wojsk admirała Kołczaka i Ententy, Dywizja została osaczona przez bolszewików na stacji Klukwiennaja na wschód od Krasnojarska. Rumsza chciał wydać wrogowi bitwę, ale będący jego zwierzchnikiem pułkownik Czuma nakazał kapitulację. Większość żołnierzy wybrała niewolę, która okaże się straszna.

Rumsza nie podporządkował się rozkazowi przełożonego. Wraz ze swymi zwolennikami ruszył ku odległej granicy chińskiej. Przedzierali się przez płonący kraj, niewielkimi oddziałami bądź pojedynczo. Zgodnie z wezwaniem Rumszy, kierowali się na Harbin, gdzie wyznaczono miejsce koncentracji. Po trwającej dwa miesiące odysei na mandżurskiej ziemi zgromadziło się półtora tysiąca rozbitków. Znaleźli tu wsparcie ze strony miejscowych organizacji polonijnych. Dzięki staraniom aktywnej na Dalekim Wschodzie Polskiej Misji Wojskowej zorganizowano morski transport do Polski. Żołnierze-tułacze przybyli na ojczystą ziemię latem 1920 roku – w samą porę, by stanąć na szańcach Rzeczypospolitej, w obliczu zbliżającej się bolszewickiej nawały.

***

Ów daleki marsz żołnierzy Rumszy był fragmentem gigantycznej, syberyjskiej wędrówki ludów, uchodzących przed nadciągającymi barbarzyńcami po załamaniu się oporu Białej Armii. Najsłynniejszym elementem tego exodusu stał się Wielki Syberyjski Marsz Lodowy – odwrót białogwardzistów dowodzonych przez znanego nam już generała Władimira Kappela. Ów niezłomny do końca wódz skupił wokół siebie resztki rozbitych oddziałów i wraz z nieprzebranymi tłumami cywilnych uchodźców ruszył na wschód, w stronę odległej o ponad 2000 kilometrów zabajkalskiej Czyty.

Szli w warunkach straszliwej syberyjskiej zimy, przy 40-stopniowych mrozach. Posuwali się pieszo, konno lub na saniach, przez dzikie pustkowia, tajgę i stepy, forsując zamarznięte rzeki, przechodząc przez skute lodem jezioro Bajkał, stale tocząc walki z bolszewickim pościgiem. Był to marsz śmierci. Uchodzący masowo ginęli od zimna, głodu i chorób, zabijały ich dzikie zwierzęta i równie dzicy ludzie. Jednak topniejące kolumny stale posuwały się naprzód, gnane żelazną wolą swego wodza.

Władimir Kappel szedł w tym tłumie niczym Mojżesz na czele swego ludu, uchodzącego przed niewolą. Już wtedy śpiewano o nim pieśni. Niósł pomoc słabym, zagrzewał do wytrwałości, wlewał w serca otuchę. W końcu i jego czas się dopełnił. Najpierw doznał odmrożenia obu nóg, co wymusiło konieczność ich amputacji. Potem dopadło go rozległe zapalenie płuc. 26 stycznia 1920 roku, w pobliżu Niżnieudińska w gubernii irkuckiej, oddał ducha. Wierni żołnierze nieśli jego zwłoki, aby uchronić je przed profanacją.

***

Wedle ówczesnych meldunków Ententy, wśród dziesiątków tysięcy uczestników Wielkiego Syberyjskiego Marszu Lodowego miało się znaleźć od 2000 do 4000 Polaków. Z całą pewnością ów epicki zryw posiadał bardzo ważny polski epizod. Po śmierci Kappela, zgodnie z jego wolą, dowództwo nad uciekinierami objął generał Siergiej Wojciechowski – ten sam, który patronował naszemu wojsku w Ufie. Nowy dowódca po pięciu tygodniach morderczej wędrówki zdołał doprowadzić do miejsc schronienia kilkanaście tysięcy uciekinierów. Niemal wszyscy ocaleli zostali natychmiast umieszczeni na oddziałach zakaźnych szpitali Czyty i Wierchnieudińska, z rozpoznaniem tyfusu.

Generał Wojciechowski uszedł cało z Rosji. Osiadł w Czechosłowacji, która zaoferowała mu generalski etat w jej armii. W 1939 roku usunięto go z wojska za chęć walki zbrojnej z Niemcami. Następnie zaangażował się w działalność ruchu oporu. Bolszewicy nie zapomnieli o nim. W maju roku 1945 został aresztowany w Pradze i deportowany do syberyjskich łagrów. Zmarł z wycieńczenia sześć lat później, w obwodzie irkuckim, na ziemi, którą kiedyś próbował uratować przed bolszewizmem.

Całun

Żołnierze Rumszy byli świadkami początków kataklizmu, który potem przeorał krwawymi bruzdami niemal cały świat. Spod pióra rosyjskiej poetki Mariny Cwietajewej wyszły strofy, mogące stanowić epitafium dla ludzi, którzy jako pierwsi próbowali powstrzymać czerwoną Bestię:

Sztandar haftowany krzyżami zmienił się w całun.

Pozostanie po was pamięć, biali rycerze.

I żaden z was, synkowie, już nie powróci.

Pułki wasze dziś wiedzie Bogurodzica.

Owa pamięć o rycerzach była niczym iskierki światła we wszechobecnym mroku. Można to podsumować słowami, jakie polski Sybirak dedykował Władimirowi Kappelowi: „Imiona szlachetnych są nieśmiertelne”.

Sociopath Neocons Sacrifice Ukrainians and Global Poor.

[Umieszczam. Uważajmy, ten mądry analityk jednak pisze serio o „walce klas”… Ale analizy – bardzo jasne. Mirosław Dakowski]

Michael Hudson • April 29, 2022 https://www.unz.com/mhudson/sociopath-neocons-sacrifice-ukrainians-and-global-poor-katie-halper/

KATIE HALPER: Professor Michael Hudson, thank you so much for joining us. We’re really excited to have you.

We wanted to start off by asking you if you could provide an overview of what the economics driving this conflict are—and by conflict, I mean the conflict between Russia and Ukraine, and, of course, with the rest of the world, or really the conflict between Russia and US, and the economic fallout.

MICHAEL HUDSON: Well, it depends on what side you’re looking at. From the Russian side, I don’t think the economic factors were primary. They were threatened by NATO’s expansion and really a plan to attack the Russian-speaking areas of Ukraine. So, I think Russia’s calculations were simply military. The West’s calculations were quite different.

And if you looked at what the results of the conflict are, you have to assume that everybody was talking about the results [as] were known. They’re very clear. The results are a very large increase in fuel prices, oil, and energy prices, a very large increase in agricultural prices with declining supplies. This will leave most of Africa and Latin America—third-world countries, the Global South—unable to pay their foreign debts, which is going to result either in a massive debt default or it will result in a debt repudiation.

Countries are going to have to choose. Are they going to have to operate their homes without energy, their factories without energy—and energy consumption per capita is directly connected to GDP for the last 150 years. Every chart shows energy use, GDP, and personal income go up together.

So, what are countries going to do when they can’t afford to pay the higher prices for energy? Well, Janet Yellen, who was the Federal Reserve head and [now] the Secretary of the Treasury says, ‘Well, what we’re going to do is use the International Monetary Fund to preserve America’s unipolar hegemony.’ I think she used almost those words. We have to keep American control of the world and we’re going to do it through the IMF. And that means in practice using the IMF to create special drawing rights, which will be sort of like free money, the bulk of which will go to the United States to support its military spending abroad for all of this huge military escalation. And it will enable the IMF to go to countries and say, ‘We will help you pay your debts and not be foreclosed on and get energy, but it’s conditional.’ On usual conditions: you have to lower your wages; you have to pass anti-labor legislation; you have to agree to begin selling off your public domain and privatize.

The energy and food crisis caused by the NATO war against Russia is going to be used as a lever not only to push privatization, largely under control of US investors and banks and financiers, but it’s also going to lock countries into the US orbit all the more, both the Global South and especially Europe.

One casualty is obviously going to be Europe and the euro. The euro has been plunging in value day after day after day, as people realize that it’s lost its export markets in Russia and much of Asia, and now at home, too, because exports require energy to be made. Its costs of imports are going up, especially energy. It’s agreed to use, I think, now $3 billion to build new port facilities to buy US natural gas—liquified natural gas at three to seven times the price that it’s paying now, which will make it almost impossible for German firms to produce fertilizer to grow crops in Germany. The euro’s plunging.

The largest plunge of all has been the Japanese yen, because Japan imports all of its energy and most of its food and is keeping its interest rates very low in order to support the financial sector. And so, the Japanese economy is being sacrificed and squeezed. And I think this is…you can’t say, ‘Gee, this is an accident.’ This is part of the plan, because now the United States can say, ‘Of course we don’t want your yen to go down so much that your consumers have to pay more. We will, of course, give you SDRs—special drawing rights—and we will give you American aid. But we do want you to rewrite your constitution so that you can have atomic weapons on your soil so that we can fight against China to the last Japanese. Just like we’re doing in Ukraine, let us do it for you.’

And, of course, the Japanese love that. The government loves that idea. They love sacrificing the population, which is what they’ve been doing ever since the Plaza Accord and the Louvre Accord of the 1980s that basically wrecked the Japanese industrial economy from this huge upswing to just a mass shrinkage.

So, those are the economic effects of the war. And in the newspaper, you think the war is all about Ukrainians and NATO fighting Russians, and it’s really a war by the United States to use the NATO-Russia conflict as a means of locking in control over its allies and the whole Western world, and in Janet Yellen’s words, re-establishing American unipolar power.

AARON MATÉ: And do you think that, assuming that this is the US strategy, taking your argument at face value, do you think that this strategy will succeed?

MICHAEL HUDSON: Ultimately, it’ll be self-defeating. And almost every US politician and military speech has the phrase, ‘Gee, we don’t want America to shoot itself.’ And obviously they’re all worried about it. It’s a huge gamble.

Apparently, the military was not even consulted in the sanctions that were put against Russian energy. And the military wasn’t consulted even on the plans by the State Department and the National Security…the neo-cons that are running the NATO war. And so, obviously, there’s a lot of doubts within the military, but they don’t speak up—that’s not what they do.

It’s amazing that in Europe the only opposition to this is coming from the right wing, people like Marine Le Pen. Not from the left wing. So, the left wing in Europe…I shouldn’t say the left, I should say what is now the right wing, the Social Democratic parties, the Labour Party, those are the parties that are thoroughly behind NATO. And there doesn’t seem to be a political imperative in these countries, except going along with the policy that’s going to squeeze their balance of payments and lock them into dependency on the United States.

So, what seems to be happening if there’s no fight back on the part of Europe? Obviously, if you look at the United Nations vote on whether to come out with a policy against Russia, many countries either abstained or voted against it. So, the big economic result is structural. It means there’s like an iron curtain between the white Western world (Europe and North America) and Eurasia (China, India, and Russia, and their surrounding territories). And if you have China, India and Russia—or what [Halford John] Mackinder called Eurasia, the world core—then, are you going to have the rest of Asia coming along? The question’s going to be, what happens with Taiwan, Japan, and North Korea? They’re pretty much up for grabs. And yet two days ago, the NATO leader, [Jens] Stoltenberg, said NATO has to have a presence in the South China sea, that NATO has to defend Europe in the Pacific, in China. So, you can see the conflict that’s coming there. And I think you also had one of the NATO people—a European politician, negotiator—saying this war cannot be settled economically. It cannot be settled by treaty. It can only be settled militarily.

Well, so then you’re back to, how is the military going to affect the economy? Well, Russia cannot afford to lose, because if it loses, NATO is going to put atomic weapons right in Ukraine, right next to its border, as it wants to do in Latvia and Estonia. And the US, apparently, is taking a position, ‘We can’t lose, because if we lose, Biden won’t be reelected.’ And Biden apparently is now running the military and economic campaign with a view towards how can he be reelected in November [2024]—with the only real variable in the American strategy being the American public itself, which, unfortunately, there’s almost no discussion of what we’re talking about today, except your show, the internet, [The Vineyard of] The Saker and the others. So, everything is up for grabs.

AARON MATÉ: And by the way, if this is Biden thinking, he’s doing so, even though most Americans don’t wake up caring about Ukraine, it’s not their top concern. But there’s a very different attitude inside the White House. Obviously, they do.

So, let me ask you about Russia. Can Russia afford to weather all of this? As we’re speaking, Russia has recently cut off gas deliveries to Poland and Bulgaria. Let’s say other parts of Europe follow suit and refuse to pay in rubles for gas payments, as Putin has demanded. Can Russia afford to cut off more countries from receiving Russian energy, or is Putin bluffing there, do you think?

MICHAEL HUDSON: No, of course it can afford to cut it off because Russia is pretty much self-contained. It’s how it survived the 1990s and the shock therapy. Any country that could survive the shock therapy, nothing is going to be that serious again. So, it’s already shown that it can survive, 20 years ago, 30 years ago. And it can survive much better than Europe can survive.

AARON MATÉ: Michael, let me push back there. It survived, but the 90s took a very heavy toll on Russia.

MICHAEL HUDSON: Yes, it did. Absolutely.

AARON MATÉ: Are you suggesting that Russia might face that again?

MICHAEL HUDSON: No, I don’t think it’ll be that serious again, because now it has the support of China, India, and other countries. Before it was completely dismantled from within. Now, it’s not dismantled from within. It’s rebuilt; certainly, it’s military. It’s rebuilt enough of its economy and made enough links with other economies who are politically supporting it. Because Biden has said again and again, ‘We’ve got to destroy Russia because if we destroy Russia, we will cut it off in China, and then we can go against China as our real enemy.’ So, we’ve got to cut up the world potentially opposing us, first Russia and then China, maybe India, too. And he’s been very explicit in this, so you can imagine where this leaves China and India. India has already said, ‘Well, look, we’re economically linked to Russia. We’re going to continue to link.’

Russia’s foreign reserves were stolen in the West. It’s going to basically work with China to create some kind of mutual currency swaps like United States arranges with Europe and other countries—currency swaps so that they can hold each other’s currency. And China knows that, ultimately, it will be repaid through a new pipeline to deliver gas to China. So, I think a decision has been made in Russia that it’s decoupling with the West. Certainly, decoupling from Europe, decoupling from the United States, except for marginal trade, and [from] reorienting itself towards the West because it can’t afford to deal on these terms anymore.

So, yes, it’s going to be painful. But I think the Russian people, who get a very different report of the war and the violence and terrorism that’s going on than the American press [gives], the Russians seem to be 80% behind Putin. It’s not like it was in the 90s when they were utterly demoralized.

The military fighting is not going to end this year or next year. It’s going to take at least 30 years. And it will end probably with a split between Europe and the West on the one hand and Eurasia on the other hand, with more and more of Africa and South America linking itself to the Eurasian economy as Europe and the American economies shrink.

Almost everyone sees shrinkage. I think President Xi of China said the other day, he sees that the American economy is shrinking, and certainly the European economy is shrinking, for a decade or as long as it continues the neoliberal course. And I think that’s pretty obvious—it’s going to shrink. And Xi also said that’s because a centrally planned economy, which they call socialism or Marxism with Chinese characteristics, is more efficient than democracy, because democracy really turns into oligarchy very quickly, and the oligarchy turns into a hereditary aristocracy.

And the West is not a democracy anymore. The West is turning into a hereditary aristocracy. And the Chinese are trying to prevent the financial class from becoming an independent class, pursuing policies that impoverish labor, because for them banking and credit is still a public utility. That’s the most important sector to be [saved] in China, and that’s what makes China so different from the United States. You could say that bankers and Wall Street are the central planners of the US, and their central planning is in favor of the finance, insurance, and real estate sector, and bankers are in charge of China through the Treasury, which is run by party officials that are not seeking to make capital gains for wealthy families but are using finance to build up their industry and infrastructure and make themselves independent of the West, so that America can never do to China what it did to Russia.

AARON MATÉ: And if you were to predict the first places where we’re going to see a major fallout, major unrest as a result of higher commodity prices due to this war on Ukraine, where will it be?

MICHAEL HUDSON: I would say Latin America, Africa, third-world countries that have followed World Bank policy for the last 70 years and not produced their own food, but produce the export crops, so they’re dependent on importing food, primarily American grain and importing American energy. And probably the central economic game of the NATO war against Russia was to reconcentrate control of the world energy trade in the hands of American, English, and Dutch oil companies.

So, basically the oil companies and the US are going to let the third-world countries go into a crisis. If they default on their bonds, then the United States and the bondholders get to treat Latin America like they treated Argentina or Venezuela and grab whatever assets they have outside of their country. Like Venezuela had investments in the United States and gold that it left in the Bank of England that were grabbed.

There’s going to be a huge asset grab. That is supposed to be how this unfolds, and the most obvious assets to the grabbed are going to be in Latin America and Africa. Maybe some Asian deficit countries. So, this is the weakest link, and that’s why there’s this fight within the IMF at the upcoming meetings, to create these special drawing rights to give them money on the condition that there is a class war.

So, what we’re seeing, really, isn’t a war between NATO and Russia. It’s a class war of the neoliberals against labor across the world to establish the power of finance over labor.

AARON MATÉ: And so, do you think that there’s a threat of an even worse hunger crisis in this world, one that we’re not talking about and should be preparing for it?

MICHAEL HUDSON: A threat? That’s the objective! Yes, of course. That’s what they’re aiming at. If you read what Klaus Schwab says at the World Economic Forum, he said there are 20 percent too many people in the world, especially in the Global South. This is what all the big foundations are for. The billionaires, they all say, ‘We’ve got to thin out the population, there’s too many consumers that don’t produce enough wealth for us.’ If they produce wealth for themselves, that doesn’t count because that’s not for us and we don’t get it. So, yes, that’s not going to be an accident. Obviously, anyone who looks at the basic economic trends can see that this is inevitable—and you have to assume that this was discussed as part of the whole big neoliberal plan of the Biden administration and the Deep State behind it.

KATIE HALPER: How different is this from what we saw with Trump, how continuous, or how much of an aberration do we have between the different administrations?

MICHAEL HUDSON: It’s pretty much the same. The same groups are still in control. Trump was going to appoint that general who was going to basically clean out the State Department and the CIA, but his son-in-law convinced them not to appoint this person. And Trump didn’t have anyone in his administration able to close down this whole neocon group there. So, basically, he let them destroy, essentially. They just ignored what he did. He wanted to withdraw troops from Syria and the Army just refused to withdraw the troops. Nobody followed his orders. So, he was an aberration politically, but the presidency of the US these days is pretty much a figurehead for the Deep State behind it. So, I don’t think there’s that much difference. The Republicans are as much behind this plan as the Democrats.

AARON MATÉ: Let me ask you about the economic toll on Ukraine from this conflict, and not just from Russia’s invasion, but the last eight years since the US-backed coup. And maybe we can start with what happened in the fall of 2013, because the conventional story that we get told a lot in the US is that basically this whole crisis began when Ukraine was in talks with the EU under Yanukovych, the ousted president. And Yanukovych was going to sign this agreement with the EU and that’s what most Ukrainians wanted. It would have brought liberty to Ukraine, and then Russia basically sabotaged it and ordered him not to. And that’s when Ukrainians came out to protest…

KATIE HALPER: This is not…you’re not saying this, Aaron, right? You’re saying this is the mainstream narrative that we’ve been fed.

AARON MATÉ: Yes, this is the mainstream narrative that we’ve been fed. And so that’s when Ukrainians came out to protest with the Maidan revolution, as it’s called, and that’s what led to the coup in February of 2014 that ousted Yanukovych.

Can you talk about what that narrative gets wrong, especially the actual terms of the agreements that Yanukovych was being asked to sign by the EU and what that would’ve meant for Ukraine?

MICHAEL HUDSON: Well, Russia couldn’t really tell Yanukovych what to do. Yanukovych was always independent. Russia offered a better deal, and Yanukovych said the deal that the EU was offering would make it much poorer than the continuation of the relationships that it had with Russia, which, after all, were its traditional relationships. So, Yanukovych didn’t sign the EU deals. And at that point, it wasn’t the Ukrainians that protested. It was a neo-Nazi group that was positioned in…that set itself up with snipers all around Maidan square, and it was the Nazi group that began firing on the policemen to make it appear as if it were the government, and to fire on the general crowd. So, basically, the coup was sponsored by the United States who put in the officials that were designated by Ms. Nuland, and the Ukrainians had hoped that somehow joining the EU would make them prosperous. Well, that’s the myth that Europe had, that if it would only take US advice, it would end up as prosperous with as many consumer goods as the United States. And it was all a myth.

But when Yanukovych’s board looked at it, they said, ‘Well, we’re not going to make money this way, basically.’ And the kleptocrats who were running Ukraine at that time…the Ukrainians weren’t running Ukraine. It was considered by the World Bank, every agency, to be the most corrupt country in Europe, and the kleptocrats thought, ‘Wait a minute. If we sign that then the Europeans are going to take over our property and they’re going to want to buy us out, and we’re going to end up with some yachts and some real estate in England like the Russians. But it’s really going to be a giveaway.’ So, they were certainly behind Yanukovych, saying, ‘This is not a good deal with this.’

That’s when the US decided that it needed a coup, and even at that time it wanted…it realized that it had the idea of long-term fighting against Russia as the first domino to fall in the fight against China. That was already in the discussion already at that time in 2014.

AARON MATÉ: Right. Carl Gershman is the former head of the National Endowment for Democracy. He called Ukraine, quote, “The biggest prize,” and what he saw as a struggle against Russia, he thought that actually bringing Ukraine into the Western orbit would actually lead to regime change even in Russia, and lead to Vladimir Putin’s downfall.

MICHAEL HUDSON: Well, he was a Trotskyist, a neocon, and a virulent Russia-hater.

KATIE HALPER: An example of that great Trotskyist-to-neocon trajectory that we see so much.

MICHAEL HUDSON: Yeah.

AARON MATÉ: One small point though. I think the protest that happened initially against Yanukovych, I think that was actually a large mass of people. That wasn’t neo-Nazi. I think the neo-Nazi…

Subscribe to New Columns

MICHAEL HUDSON: Right. But they didn’t do the coup. They weren’t behind the coup.

AARON MATÉ: The coup was definitely the far-right, as they’ve even taken credit for—as they even take credit for, openly.

You mentioned the kleptocrats in Russia. Let me ask you about that. What is the real state of the oligarchy in Russia? We hear in the US constantly about the Russian oligarchs, and they’re sort of blamed for all the world’s ills. What is the actual reality of Russian oligarchs? How has that evolved under Putin? This oligarch class was obviously created under [Boris] Yeltsin with the advice of US technocrats who came in. What is the actual power of the oligarchs in Russia now, and their relationship with Vladimir Putin?

[To hear the rest of the interview, please go to UsefulIdiots.substack.com.]

Wojna a interesy

Stanisław Michalkiewicz 6 maja 2022 http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=5174

Wprawdzie na Ukrainie wojnę z Rosją prowadzi cały Sojusz Atlantycki, a także kilkanaście innych państw, którym amerykański sekretarz obrony Lloyd Austin podczas niedawnej konferencji w amerykańskiej bazie lotniczej w Ramstein w Niemczech, powyznaczał zadania, jakie mają w związku z tą wojną wypełniać, ale to nie znaczy, że wszystkie te państwa, nakłonione przez Amerykanów do wojowania, mają te same interesy. Przeciwnie – bywają one odmienne od interesów, które Stany Zjednoczone chciałyby przy okazji tej wojny zrealizować.

Jak już wcześniej pisałem, podejrzewam, że wojna na Ukrainie została wykorzystana przez USA do kilku celów. Po pierwsze – pod pretekstem tej wojny Stany Zjednoczone mocno schwyciły za twarz całą Europę, która wcześniej coraz częściej próbowała podważać amerykańskie przywództwo, a propaganda nazywa to „jednością”. Niemcy wprawdzie unikały jakiejś ostentacji, bo jakże tu okazywać ostentację, kiedy od II wojny na niemieckim terytorium stacjonuje amerykańskie wojsko, jak nie pod tym, to pod innym pretekstem – ale od czasu do czasu wypuszczały balon próbny w postaci akcentowania potrzeby utworzenia niezależnych od NATO europejskich sił zbrojnych. Za tym pomysłem kryje się intencja wyprowadzenia Bundeswehry spod amerykańskiej kurateli. Chodzi o to, że kiedy w roku 1954 USA zgodziły się na remilitaryzację Niemiec, to znaczy – na pozwolenie im na posiadanie armii, to jeszcze nie było pewne, czy Hitler nie zmartwychwstanie. Na wszelki tedy wypadek, kiedy w roku 1955 Bundeswehra została utworzona, USA wmontowały ją w całości w struktury NATO, za pośrednictwem których mogą ją nadzorować. Utworzenie europejskich sił zbrojnych niezależnych od NATO oznaczałoby wyprowadzenie Bundeswehry spod tego nadzoru, a więc usunięcia kolejnego skutku wojny przegranej przez Hitlera.

Francja, na terytorium której wojska amerykańskiego nie ma i która posiada własną broń jądrową, od dawna niechętnie patrzy na amerykańską dominację w Europie, co znajduje wyraz nie tylko w wyznawaniu, wspólnie z Niemcami, doktryny „europeizacji Europy”, czyli wypychania USA z polityki europejskiej, a zwłaszcza – z funkcji kierownika tej polityki, ale również w wyprowadzaniu Francji z wojskowych struktur NATO, co miało miejsce za czasów generała de Gaulle’a, no i oczywiście – w postaci popierania pomysłu utworzenia europejskich sił zbrojnych. W niepojętym przypływie szczerości prezydent Macron ujawnił, do czego te siły zbrojne miałyby służyć; między innymi do obrony Europy przed… Stanami Zjednoczonymi, co wywołało wielkie zgorszenie prezydenta Trumpa. Maryna Le Pen otwarcie mówi o potrzebie ponownego wyprowadzenia Francji z wojskowych struktur NATO i przywrócenia strategicznego partnerstwa NATO z Rosją, jak było ustanowione na szczycie NATO w Lizbonie, 20 listopada 2010 roku. Głoszenie takich poglądów akurat teraz, gdy pod pretekstem wojny na Ukrainie USA mocno chwyciły Europę za twarz, żeby przy okazji wymusić na niej „dywersyfikację”, to znaczy – kupowanie gazu od Stanów Zjednoczonych, nie może przynieść prezydentury, chociaż po wynikach II tury widać, że całkiem spora część Francuzów myśli podobnie.

Drugim celem USA – jak to ujawnił sekretarz obrony Lloyd Austin podczas pielgrzymki do Kijowa – jest obezwładnienie Rosji”. Dlaczego Stanom Zjednoczonym tak na tym zależy, że aż gotowe są prowadzić z nią wojnę aż do ostatniego Ukraińca, a być może również – do ostatniego Polaka?

Dlatego, by nie musiały się obawiać, czy w momencie, gdy USA przystąpią do ostatecznego rozwiązywania kwestii chińskiej – bo przystąpić muszą – Rosja dochowa obietnicy neutralności – czego chciał się od Putina dowiedzieć prezydent Biden, podczas rozmów z nim w czerwcu i lipcu ub. roku. Coś musiał Putinowi przy tej okazji powiedzieć, bo nie tylko zaczął on bardzo wysoko licytować, wychodząc poza ustalenia porozumień paryskich z 1997 roku, dotyczących „środków budowy zaufania” przed planowanym rozszerzeniem NATO na Europę Środkową, a w stosunkach między Rosją i Ukrainą zaczęło gwałtownie narastać napięcie, które zakończyło się inwazją i wojną. Czy prezydent Biden w jakiś sposób zachęcił prezydenta Putina do „wzięcia sobie ”Ukrainy, czy też Putin błędnie odczytał jego intencje – to już w tej chwili nieważne, bo Lloyd Austin w krótkich żołnierskich słowach wyjaśnił, o co naprawdę chodzi. Stąd amerykańskie futrowanie Ukrainy na wszelkie sposoby, by była zdolna do prowadzenia wojny (ostatnio prez. Biden wystąpił do Kongresu o kolejne 30 mld dolarów), no i naciski na państwa uzależnione od USA, by w kosztach tej wojny też partycypowały, dostarczając Ukrainie coraz więcej broni i amunicji. Tymczasem wygląda na to, że Ukraińcy już zaczynają rozumieć, że dostali się miedzy ostrza potężnych szermierzy i jeden przez drugiego uciekają za granicę. Tylko do Polski uciekło ich ponad 3 mln, a według ONZ, w najbliższych miesiącach należy spodziewać się dalszych 8 mln uchodźców.

Tymczasem Niemcy też próbują wykorzystać wojnę na Ukrainie, by, nie drażniąc Amerykanów „europejskimi siłami zbrojnymi”, rozbudować swój własny potencjał militarny. Jak wiadomo, zamierzają wydać na ten cel 100 mld euro, a przecież nie jest to ostatnie słowo. Oznacza to milowy krok w kierunku totalnej militaryzacji Niemiec, co prędzej czy później będzie miało konsekwencje dla całej Europy, zwłaszcza w momencie, gdy USA przystąpią do ostatecznego rozwiązania kwestii chińskiej. Niemcy bowiem dostrzegają swój interes nie tylko w zachowaniu takiego marginesu samodzielności, by utrzymywać kontakt z „fabryką świata”, w jaką w ciągu ostatnich 30 lat przekształciły się Chiny, ale również – by stworzyć odpowiednie, również militarne, przesłanki sprzyjające budowie „IV Rzeszy”, która została wpisana do umowy koalicyjnej trzech partii tworzących aktualny rząd niemiecki.

W tym celu Niemcy od 2016 roku prowadzą przeciwko Polsce i Węgrom „wojnę hybrydową”, w której podstawowym narzędziem jest szantaż finansowy w wykonaniu zdominowanych przez Niemcy instytucji Unii Europejskiej. Ostatnio Niemcy rozszerzyły na Węgry zastosowany wcześniej wobec Polski „mechanizm warunkujący”, który umożliwia blokowanie funduszy dla tych krajów pod dowolnie wybranym pretekstem: „demokracji”, „praworządności”, czy – jak to było w bajce Ezopa – mącenia wody w rzece. Chodzi o to, by te państwa maksymalnie osłabić i wybić im z głowy wszelkie mrzonki o Trójmorzu, które, ze Stanami Zjednoczonymi jako jego protektorem, rozwiałoby niemieckie marzenia o hegemonii w Europie. Niestety rząd „dobrej zmiany”, który wie, że jego istnienie wisi na cienkiej nitce amerykańskiego poparcia, które może być w każdej chwili przerzucone choćby na pana Hołownię, czy jakiegoś innego jasnego idola, zachowuje się jak wzorowy ormowiec Naszego Najważniejszego Sojusznika, któremu nie ośmielił się nawet zaproponować, by USA, w ramach wzmacniania wschodniej flanki NATO, sfinansowały uzbrojenie dodatkowych 200 tys. żołnierzy, o których ma być powiększona nasza niezwyciężona armia, ani nawet nie poprosiły Amerykanów, by nacisnęli na Niemcy, by zakończyły tę hybrydową wojnę i odblokowały pieniądze.

Skoro tak, to nic dziwnego, że Putin właśnie zakręcił Polsce kurek z gazem, co rządowa propaganda odbiera jako wielki sukces, że Polska jako pierwsza „uniezależniła się” od rosyjskiego gazu, chociaż tak naprawdę to nadal będzie go kupowała, tyle, że za pośrednictwem Niemiec.

Niezauważony upadek wielkiego kłamstwa. Wyniki fałszywie pozytywne mogą sięgać 91% !!!

Katarzyna Treter-Sierpińska https://wprawo.pl/katarzyna-ts-niezauwazony-upadek-wielkiego-klamstwa/

Jest 5 kwietnia 2022 roku. Dwa tygodnie temu Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji opublikowała zalecenia dotyczące postępowania diagnostycznego w związku z epidemią Covid-19, które to zalecenia stały się podstawą do wycofania przez ministra zdrowia Adama Niedzielskiego obowiązku testowania pacjentów bezobjawowych m.in. przed hospitalizacją. W opracowaniu AOTMiT przyznano, że testowanie takich osób jest niewskazane, ponieważ w zależności od stopnia rozpowszechnienia choroby oraz typu testu wyniki fałszywie pozytywne mogą sięgać nawet 91%.

I nie ma tu znaczenia, czy wirus jest mniej lub bardziej groźny. Wynik fałszywie pozytywy jest wynikiem fałszywie pozytywnym bez względu na to, czy mamy do czynienia z Deltą, Omikronem, czy innym zajzajerem.

Co oznacza publikacja AOTMiT i wycofanie obowiązku testowania osób bezobjawowych? To jest przyznanie się do winy!

Minister Niedzielski przyznał się do winy polegającej na poddawaniu izolacji i odcinaniu od leczenia osób, które na podstawie fałszywie pozytywnego wyniku testu nie otrzymały niezbędnej pomocy medycznej. To również przyznanie się do winy polegającej na tym, że na podstawie fałszywe pozytywnego wyniku testu zamykano w aresztach domowych miliony Polaków, a niektórzy siedzieli w nich nawet kilka tygodni. To też przyznanie się do winy, polegającej na tym, że osoby cierpiące na poważne schorzenia kierowano na oddziały zakaźne, gdzie zarażały się kowidem. A jeśli byli to schorowani seniorzy, to narażano ich w ten sposób na poważne zagrożenie z ryzykiem zgonu włącznie. Nie zapominajmy też o tym, że na testy fałszujące obraz rzeczywistości NFZ wydał miliardy złotych. To były pieniądze wyrzucone w błoto i za to również odpowiada minister Niedzielski.

Zalecenia wydane przez AOTMiT to upadek wielkiego kłamstwa. Ale czy ten upadek został powszechnie zauważony?

Nie!

Większość Polaków w ogóle o tym nie usłyszała. Zmiany w zasadach testowania wprowadzono po cichutku, nie nagłaśniając tematu w mediach. Z dnia na dzień skończyła się „największa epidemia od 100 lat”, media zajęły się wojną na Ukrainie, a minister Niedzielski dostał nagrodę „Wizjoner Zdrowia”. Władza przeszła do porządku dziennego nad tym, że swoimi decyzjami doprowadziła do prawie 200 tysięcy nadmiarowych zgonów. Nie mamy Pańskiego płaszcza i co nam Pan zrobisz?

2 kwietnia 2022 roku Niedzielski zamieścił na Twitterze wpis, w którym zaapelował, aby osoby po czterdziestce „poświęciły swój cenny czas” na wypełnienie ankiety dotyczącej programu Profilaktyka40+. Komentując ten wpis napisałam, że poświęcę swój ceny czas, aby Niedzielski odpowiedział za 200 tysięcy zgonów, do których doprowadził. I właśnie to robię.

Jak? Informując ludzi o upadku wielkiego kłamstwa. Dziś poinformowałam o tym mojego fryzjera, który złapał się za głowę, gdy usłyszał, jakim błędem obarczone jest testowanie osób bezobjawowych. I że władza przyznała, że tak faktycznie jest. Nie dowiedziałby się o tym, gdybym mu tego nie powiedziała. Media nabrały wody w usta, więc skąd miałby wiedzieć?

Szanowni Państwo, to jest zadanie dla każdego z nas. Ci, którzy już wiedzą, że wielkie kłamstwo upadło, a władza przyznała, że było to wielkie kłamstwo, muszą docierać z tą informacją do jak największej liczby osób. Jeśli macie do czynienia z zatwardziałym wyznawcą kowidianizmu, poproście go, aby przeczytał to, co na temat testowania osób bezobjawowych napisano w zaleceniach AOTMiT. Screen z tym tekstem i link do całego opracowania znajdziecie TUTAJ.

Zapewne wielu z was pomyśli, że takie działanie i tak nic nie da, więc szkoda czasu i atłasu. Nie zgadzam się z tym. Informacja to potężna broń. Upadek wielkiego kłamstwa musi zostać nagłośniony. Skoro nie robią tego media, ludzie muszą zrobić to sami. Informując o tym, że władza przyznała się do winy, dotrzemy do tych, którzy na podstawie tej wiedzy być może zdecydują się na wytoczenie procesów o odszkodowania za bezpodstawne areszty domowe i za zgony bliskich, którzy zmarli, ponieważ odcięto ich od leczenia przypisując im kowid na podstawie fałszywie pozytywnego wyniku testu.

Informując o upadku wielkiego kłamstwa zabezpieczamy się też przed kolejnym powrotem tego kłamstwa. Im więcej osób będzie o tym wiedziało, tym większe szanse na to, że nie dadzą się po raz kolejny wkręcić w wielkie kłamstwo. Ale trzeba działać konsekwentnie i bez popadania w zwątpienie. Nie od razu Rzym zbudowano, a kropla drąży skałę. Nie pozwólmy Niedzielskiemu zamieść tej sprawy pod dywan. Nie pozwólmy, żeby Polacy po raz kolejny zostali poddani terrorowi sanitarnemu usprawiedliwianemu hasłem „Stop Covid”. Informujmy, informujmy i jeszcze raz informujmy, że władza przyznała się do wielkiego kłamstwa, ale zrobiła to po chichu, żeby nie ponieść konsekwencji. Na to nie może być zgody. Winni muszą ponieść konsekwencje. Jeśli nie karne, to przynajmniej polityczne. I to jest zadanie każdego z nas. Wielkie kłamstwo upadło. Teraz trzeba sprawić, żeby wszyscy się o tym dowiedzieli.

Naziści z Azov’a proponują handel: Zakładnicy za żywność…

Mariupol – Naziści z Azov’a proponują handel: Zakładnicy za żywność… Ujawniają swą twarz terrorystów.

Jarek Ruszkiewicz SL 6 maja 2022,

https://spiritolibero.neon24.info/post/167873,mariupol-nazisci-z-azov-ujawniaja-twarz-terrorystow

Naziści z Azov chcą przehandlować zakładników za żywność, szacując jedno ludzkie życie na 66,6 kg jedzenia.

Po ostrzeliwaniu z nowych stanowisk strzeleckich, które ukraińscy żołnierze ustawili w Azowstalu podczas ewakuacji cywilów przetrzymywanych w fabryce, armia rosyjska zorganizowała w ciągu trzech dni nowe zawieszenie broni i nowe korytarze humanitarne, aby kontynuować ewakuację. Ale zamiast wypuścić cywilów, którzy pozostali jeszcze w piwnicach Azowstalu, ukraińscy żołnierze ujawnili swoją prawdziwą twarz jako terroryści i porywacze zakładników.

Po trzech dniach udanej ewakuacji ludności cywilnej przetrzymywanej w Azowstalu przez ukraińskich żołnierzy, armia rosyjska musiała przerwać tę ewakuację by zbombardować fabrykę w celu zlikwidowania stanowisk strzeleckich, które ta ostatnia rozstawiła dzięki zawieszeniu ognia.
Bombardowania te trwały dwa dni, a po zapewnieniu zniszczenia stanowisk strzeleckich armia rosyjska ponownie ogłosiła, że ​​5, 6 i 7 maja zostaną przywrócone korytarze zawieszenia broni i humanitarne, aby kontynuować ewakuację ludności cywilnej nadal przebywającej w piwnicach Azowstal.
Tyle że żołnierze ukraińscy zamiast wypuścić pozostałych cywilów w podziemiach fabryki Azowstal, zażądali ich wymiany po kursie 15 cywilów za tonę żywności i lekarstw .
„Musimy utrzymywać kontakt z ukrywającymi się tam nazistami azowskimi i przedstawicielami SBU w interesie ratowania ludności cywilnej, która tam pozostała. W trakcie negocjacji proponowali nam wymianę zakładników cywilnych – 15 za tonę żywności i lekarstw – i ostrzegali , że nikomu innemu nie będzie wolno jechać na Ukrainę, teraz zostaną tylko wymienieni  ” – powiedział przedstawiciel kwatery głównej operacji wyzwolenia Azovstalu.Według tego źródła w piwnicach Azovstalu może nadal przebywać ponad 200 cywilów, w tym kobiety, dzieci i osoby starsze.

To żądanie wymiany ludności cywilnej na żywność i lekarstwa „na wagę” jest paskudnym przypomnieniem metod terrorystów Państwa Islamskiego w Syrii. A przede wszystkim ujawnia prawdziwe oblicze ukraińskich żołnierzy okopanych w fabryce Azovstal: terrorystów biorących zakładników. Nie tylko używają tych cywilów jako żywych tarcz, ale teraz wymieniają ich na żywność i lekarstwa! To jest prawdziwe oblicze pseudo ukraińskich bohaterów i pseudo obrońców Mariupola. W rzeczywistości nie mają nic wspólnego z cywilami, których twierdzą, że bronią!

Żądania ukraińskich żołnierzy z neonazistowskiego pułku Azowa wywołały reakcję rzecznika rosyjskiej Dumy Wiaczesława Wołodyna , który podkreślił, że ich żądanie ujawniło ich prawdziwe oblicze.
„Dowiedzieliśmy się, że bojownicy z Azovstalu zaproponowali wymianę obecnych cywilów na żywność i lekarstwa. […] Czy po takich wypowiedziach jest jeszcze ktoś, kto nie wie, z kim walczą nasi żołnierze i oficerowie na Ukrainie? Pomyślcie, najpierw zwabili ludzi do fabryki, potem schowali się za nimi jak za ludzką tarczą, a teraz chcą ich przehandlować na żywność, szacując ludzkie życie na 66,6 kg. Mają tylko jeden cel: ratować skórę. Jedyną rzeczą gorszą od kanibalizmu jest jedzenie zakładników. Typowe zachowanie terrorystyczne. Co teraz powiedzą ci, którzy bronili tych potworów? Oto jasny przykład tego, kim są naziści i dlaczego należy się z nimi rozprawić” napisał na swoim kanale Telegram.

Te nikczemne żądania potwierdzają zeznania cywilów, którzy wyszli z Azowstalu, którzy mówili, że byli przetrzymywani w piwnicach wbrew ich woli i definitywnie dowodzą, że cywile są tylko ludzkimi tarczami i zakładnikami dla ukraińskich żołnierzy z neonazowskiego pułku Azov, którzy są w rzeczywistości tylko terrorystami. Przede wszystkim postulaty te potwierdzają słuszność rosyjskiej interwencji na Ukrainie i uzasadniają nieustępliwość Rosji wobec tych ukraińskich neonazistowskich oddziałów.

Christelle Neant

(Nie podaję oryginalnego źródła bo nie chcę narazić strony na „zniknięcie” na terenie Polski z rąk cenzorskich siepaczy z ul. Rakowieckiej)
Wybór, redakcja i korekta tłumaczenia automatycznego
 SpiritoLibero.

====================

O tym pisali, chyba wczoraj, na stronie: https://topwar.ru/

Nie wiem, czym im przeszkadzam, publikując ten adres?? MD