ZMIANY KLIMATU, EFEKT CIEPLARNIANY; CZY UDZIAŁ CZŁOWIEKA JEST ISTOTNY? I CZY JEST UDOKUMENTOWANY?

Arkadiusz Wysokiński, Mirosław Dakowski

[Ta praca została opublikowana ponad 20 lat temu, w 2005 roku. Nikt nie obalił argumantów, ale „mainstream” ciągle ignoruje. Widać, że „światem” rządzą Zbrodniarze]

1. „Polityka ekologiczna” a dane geofizyczne

Około 10 tysięcy lat temu skończyła się ostatnia duża epoka lodowa. W sprzyjających (co nie znaczy „łagodnych”!) warunkach klimatycznych rozwinęła się cywilizacja. Wraz z rozwojem techniki człowiek zaczął w coraz większym stopniu oddziaływać na klimat Ziemi, dodając czynniki antropogenne do istniejących naturalnych sił wpływających na klimat. Czy wiemy już wystarczająco dobrze jak zmieniał się klimat naszej Planety w poprzednich epokach i erach? Czy na podstawie tych danych i pomiarów wykonywanych obecnie jesteśmy w stanie przewidzieć, jakie zmiany w klimacie będą następowały w najbliższej i dalszej przyszłości? Wydaje się, że ciągle mamy za mało precyzyjnych danych. Jak ważna jest tu dokładność pomiarów i prognoz zobaczymy, gdy popatrzymy na dwie liczby: Energia docierająca ze Słońca w okolice orbity Ziemi ma wartość około 1390 W/m2. Sumaryczna zmiana jaka wywołała ostatnią dużą epokę lodową miała wartość około 2 W/m2. Zmiana przyczyn zaledwie o około 2 promile spowodowała więc wielkie zmiany w warunkach panujących na Ziemi. Jednocześnie ciągle jeszcze niewiele wiemy na temat bardzo złożonych mechanizmów i współzależności tysięcy parametrów wpływających na zmiany klimatu. Modele wykorzystywane do prognozowania zmian klimatycznych są zbyt proste i opierają się na danych pomiarowych uzyskanych w większości tylko dla wybranych rejonów, a nie dla całego globu. (Np. badania prowadzi się tam gdzie można uzyskać pieniądze na stacje pomiarowe). Nie chodzi tu raczej o „niedostateczną moc obliczeniową” największych i najnowocześniejszych komputerów, chodzi w znacznej części o to, że rozwiązania złożonych zależności matematycznych są niestabilne, oscylujące przy minimalnych zmianach danych wejściowych. Doświadczenie wykazuje, że klimat Planety jest – w skali setek milionów lat – samoregulujący się. A najważniejsze jest dla nas przecież pytanie o samoregulację klimatu. Czy ma przewagę stabilnych, ujemnych sprzężeń również w skali setek lub dziesiątków lat?
Poznanie wszystkich przyczyn i mechanizmów rządzących klimatem jest wyzwaniem, które stoi przed ludzkością. Istotne jest, aby zrobić to w sposób tani i jednocześnie skuteczny.
Bardzo popularnym tematem, pojawiającym się niemal codziennie w mediach, jest problem zmian klimatu Ziemi pod wpływem działalności człowieka, potocznie zwanym „efektem cieplarnianym”. Nie wszyscy publicyści i dziennikarze zauważają jednak, że na podstawie tych samych (lub podobnych) danych pomiarowych, różni uczeni autorzy wyciągają diametralnie różne wnioski. Można więc przeczytać prognozy gwałtownego ocieplania się ziemskiego klimatu, jak również opracowania dowodzące, że w najbliższej przyszłości czeka nas kolejna „epoka lodowa”. W takim wypadku nasuwa się pytanie: która ze stron ma rację? A może wszyscy dostrzegają i opisują tylko „część prawdy”, opierając się na zbyt małej liczbie danych podstawowych, które dotyczą wydzielonych obszarów naszego globu, ale nie odzwierciedlają całości zmian i ich przyczyn. W grę wchodzą decyzje dotyczące kierunku wydawania co najmniej setek miliardów dolarów rocznie, warto więc przyjrzeć się krytycznie geofizycznym założeniom tej polityki finansowej.

 2. „Magiczne przyczyny” EFEKTU CIEPLARNIANEGO !

Powszechnie (również w dyskusjach naukowców) mówi się, że podstawową przyczyną wzrostu temperatury na Ziemi jest przyrost ilości dwutlenku węgla w atmosferze powstający podczas spalania paliw kopalnych (węgla kamiennego i brunatnego, ropy naftowej i jej produktów, gazu ziemnego). Jest to zgodne z poniższą definicja:
efekt cieplarniany2 – geofiz, wzrost średniej temperatury przyziemnej warstwy powietrza wskutek coraz większej koncentracji CO2 w atmosferze; CO2 przepuszcza krótkofalowe promieniowanie słoneczne utrudniając równocześnie ucieczkę z Ziemi promieniowania długofalowego.
Jest to definicja bardzo krótka i lakoniczna. Popatrzmy więc na inną:
CIEPLARNIANY EFEKT3, efekt szklarniowy, podwyższenie temperatury powierzchni Ziemi spowodowane istnieniem atmosfery ziemskiej (średnia temp. ok. 14-15°C, w nieobecności atmosfery byłaby mniejsza o ok. 30°C); atmosfera ziemska przepuszcza w kierunku Ziemi znaczną część promieniowania słonecznego (promieniowanie krótkofalowe); promieniowanie to jest pochłaniane przez powierzchnię Ziemi (niewielka jego część zostaje odbita) i zamieniane na ciepło, a ogrzana powierzchnia Ziemi emituje promieniowanie długofalowe, w dużym stopniu pochłaniane przez atmosferę (gł. przez cząsteczki pary wodnej i dwutlenku węgla oraz kropelki wody w chmurach); energia przekazana atmosferze jest przez nią wypromieniowywana gł. z powrotem w kierunku powierzchni Ziemi (tzw. promieniowanie zwrotne – podstawowa przyczyna występowania e. c.), a częściowo w przestrzeń kosmiczną; działalność gospodarcza człowieka powoduje stopniowe zwiększanie się stężenia substancji absorbujących długofalowe promieniowanie ziemskie (gł. dwutlenku węgla, metanu, tlenków azotu), co może spowodować pogłębienie się e. c., wzrost temperatury i zmianę klimatu na kuli ziemskiej.

GaztśredGłówne procesy usuwania z atmosfery
N2400 mln latfotochemiczne
He20 mln latucieczka w kosmos
O2600 latbiochemiczne
CF2Cl260 latfotochemiczne
CO210 latbiochemiczne
N2O5-50 latfotochemiczne
NO, NO2kilka tygodnifotochemiczne
NH31 dzieńbiochemiczne
H2Sdo 1 dniafotochemiczne

Tabela 1 Średni czas pozostawania w atmosferze.1

Tak więc to nie tylko dwutlenek węgla ma wpływ na wzrost temperatury, ale również metan, tlenki azotu i „głównie … cząsteczki pary wodnej i … kropelki wody w chmurach”
Czy – i jak – znajduje to odbicie w modelach na których oparto politykę gospodarczą państw?

3. Para wodna – podstawowy gaz cieplarniany

Najważniejszym gazem cieplarnianym jest para wodna, na którą przypada 96 do 99% efektu ocieplania się atmosfery. Ostatnie badania wskazują, że cały zawarty w atmosferze CO2 odpowiedzialny jest za 1 do 5% efektu cieplarnianego. Pozostałe gazy cieplarniane mają jeszcze mniejszy udział. Pomiary izotopowe wskazują, że jedynie 5% z CO2 znajdującego się obecnie w atmosferze ziemskiej pochodzi ze spalania paliw kopalnych. Zatem przemysłowy CO2 zwiększa naturalny efekt cieplarniany zaledwie o 0,05 do 0,25%. J. Daly8 przytacza wyniki badań zwykle ignorowane w „publicystyce ekologicznej” i publicystyce szerokiego nurtu.
Satelitarne pomiary temperatury dolnych warstw atmosfery prowadzone od 1979 r., pokrywające 95% powierzchni Ziemi, ukazują stałą tendencję obniżania się temperatury (w latach 1979-97 o -0,04°C). Pomiary naziemne, niezgodne z satelitarnymi, są mniej pewne, gdyż wpływa na nie efekt „wysp ciepła” wokół rozrastających się miast, gdzie zwykle umieszczone są stacje meteorologiczne. Pomiary satelitarne i glacjologiczne wskazują przyrost lodu na Grenlandii i Antarktydzie z taką szybkością, że około 2030 r. jego akumulacja spowoduje obniżenie się poziomu oceanu światowego o około 30 cm.15

Istnieją jeszcze inne związki przyczyniające się do wzrostu efektu cieplarnianego, pomijane w bardziej popularnych lub tendencyjnych publikacjach.

Rodzaj gazuGWP
CO21
CH430-50
CFC-1311 000

Tabela 2 wielkość wpływu wywieranego przez różne gazów na efekt szklarniowy
(GWP – Global Warming Potential – Potencjał Ocieplenia Globalnego) w odniesieniu do GWP dwutlenku węgla.

W „PROTOKÓLE Z KIOTO DO RAMOWEJ KONWENCJI NARODÓW ZJEDNOCZONYCH W SPRAWIE ZMIAN KLIMATU” w załączniku A zostały wymienione gazy cieplarniane. Oto one:

  1. Dwutlenek węgla (CO2)
  2. Metan (CH4)
  3. Podtlenek azotu (N2O)
  4. Fluorowęglowodory (HFCs)
  5. Perfluorokarbony (PFCs)
  6. Sześciofluorek siarki (SF6)

Jest ich tu tylko sześć. Sygnatariusze jakby zapomnieli o istnieniu pary wodnej. Nie uwzględniają również w sposób ilościowy wkładu kropelek wody (chmury na różnych wysokościach) do albedo (bezpośredniego odbijania promieniowania słonecznego w kosmos). A jest to czynnik, jak widzieliśmy, znaczący.

4. Diagnozy J. Hansena

źródłem istotnych danych klimatologicznych i poważnych analiz jest grupa badaczy skupiona wokół J. Hansen’a w Goddard Institute for Space Studies (NASA), p. np.5 Dr James E. Hansen tak opisuje podstawowe przyczyny zmian klimatu :
„Klimat Ziemi zmienia się z roku na rok i ze stulecia na stulecie, naprawdę jako zmiany aury z dnia na dzień. Są to zmiany chaotyczne, mają miejsce bez wyraźnej przyczyny, ale są ograniczonej wielkości. Klimat również odpowiada na pobudzanie przez różne czynniki. Jeżeli Słońce świeci jaśniej, w sposób naturalny, Ziemia staje się cieplejsza. Jeśli wielki wulkan wyrzuca drobiny materii do stratosfery, wtedy mała część promieniowania słonecznego jest dodatkowo odbijana w przestrzeń kosmiczną i Ziemia ochładza się. To samo dotyczy czynników powstających w wyniku działalności człowieka. Mierzymy te czynniki w watach na metr kwadratowy (W/m2). Dla przykładu, wszystkie gazy cieplarniane wyprodukowane przez człowieka obecnie powodują wpływ około 2 W/m2. To jest tak jakby postawić dwie miniaturowe lampki choinkowe nad każdym metrem kwadratowym powierzchni Ziemi. Jest to równoważne zwiększeniu jasności Słońca o około 0,2 procent.
Rozumiemy dość dobrze jak delikatny jest to wpływ na ziemski klimat. Najpewniejsze dane pochodzą z historii Ziemi. Możemy porównać bieżący ciepły okres, który trwa już kilka tysięcy lat, do poprzedniej epoki lodowej, około 20 000 lat temu. Skład atmosfery podczas epoki lodowej znamy z analizy ilościowej baniek powietrza, które zostały uwięzione gdy warstwy lodu na Grenlandii i w Antarktyce rosły z padającego śniegu.


Wykres 1 Czynniki wpływające na zmiany klimatu w czasie epoki lodowej ok. 20 000 lat wstecz

Zmiany te, razem przedstawione na wykresie 1, wywoływały zmniejszenie energii dochodzącej do Ziemi o około 6,5 W/m2 (z błędem 1,5 W/m2). Ta sumaryczna zmiana utrzymywała planetę o 5°C zimniejszą niż dziś. To empiryczne wyliczenie informuje, że czułość klimatu jest około 3/4°C na zmianę o jeden wat wymuszenia. Modele klimatu zakładające taką samą czułość (W/oC) na wymuszenie, dostarczają zadowalającej zgodności pomiędzy modelami komputerowymi używanymi do przepowiadania jak klimat może zmieniać się w przyszłości, a światem realnym.
Jest jeszcze inny ważny czynnik wymagający zrozumienia i analizy ilościowej: opóźnienia procesów. Zmiany klimatu nie zachodzą w sposób bezpośrednio porównywalny, równocześnie do zaistniałych przyczyn. Potrzeba na przykład długiego czasu i złożonych procesów (prądy, konwekcja), żeby podgrzać ocean. Zwykle trwa kilka dekad lub więcej, aż dojdzie do pewnego zrównoważenia zmian klimatu z ich przyczynami. W czasie około 100 lat zaistniałe zmiany w klimacie odpowiadają jedynie w 60 do 90 procentach wywołującym je przyczynom. Ten długi czas reagowania klimatu komplikuje problem dla obserwatorów i uczonych. Oznacza to, że możemy wnieść do ciągu zmian klimatu to czego efekty będą się pojawiać podczas życia naszych dzieci i wnuków. Dlatego musimy odpowiednio wcześniej być czujni w poznawaniu i zrozumieniu zmian klimatu, ponieważ większość rozpoczętych działań musi ulegać modyfikacjom.”
Tyle cytat z Hansena, którego potraktujemy jako Autorytet Krytyczny.

5. Wymuszenia atmosferyczne – ilościowo


Wykres 2 Czynniki zmieniające klimat obecnie.10

Na wykresie 2 przedstawione są czynniki wpływające obecnie na zmiany klimatu. Są tu przyczyny naturalne (wpływ erupcji wulkanów i wahań emisji Słońca), które się wzajemnie prawie równoważą. Są tu również przyczyny zależne od działalności człowieka. Wśród nich jest wpływ gazów cieplarnianych (podgrzewanie atmosfery) i aerozoli w troposferze (ochładzanie). Aerozole można poglądowo przedstawić jako cząstki jasne („białe„), odbijają więc one pełne widmo (nie-selektywnie) promieniowania słonecznego zwiększając albedo. Wyjątkiem wśród aerozoli jest udział tzw. czarnego węgla (sadza) mającego dodatni wpływ na wzrost temperatury. Na wykresie 2 widać również bardzo istotny wpływ metanu na klimat, chociaż ilość tego gazu w atmosferze jest znikoma, jedynie setki ppb.
      Bardzo dużo i często poruszany jest w prasie, również fachowej temat potrzeby „walki” z emisją dwutlenku węgla jako głównym czynnikiem destabilizującym klimat. Podpisane zostały nawet porozumienia międzynarodowe (Szczyt w Rio 1992, Protokół z Kioto 1997) dotyczące ograniczania emisji tego gazu. Dużo mniej uwagi zwracają natomiast politycy i ich doradcy na inne czynniki zmieniające klimat. Zwróćmy uwagę, że jednoczesny wpływ metanu i „czarnego węgla” na klimat jest porównywalny, tak co do wielkości jak i zwrotu, do „wymuszenia” jakie daje atmosferyczny dwutlenek węgla. W dostępnej obecnie technologii nie jest możliwe radykalne a tanie zmniejszenie poziomu CO2 w atmosferze. Możemy jedynie ograniczać jego emisję poprzez zwiększanie efektywności energetycznej. Niestety znane liczne strategie poszanowania energii pozwalają jedynie na zmniejszenie dynamiki wzrostu stężenia tego gazu.
Przeciwnie jest w przypadku metanu. Uzyskanie zmniejszenia emisji metanu może przynieść dodatkowe korzyści – i dochody. Wydzielanie metanu towarzyszy różnym procesom biologicznym np. rozkładowi odpadów organicznych na wysypiskach śmieci. Jak wiemy z licznych przykładów, zastosowanie instalacji zbierających biogaz daje źródło taniej energii (prawie darmowej po zamortyzowaniu się urządzeń). Zastosowanie na szeroką skalę bioreaktorów przerabiających odpadową biomasę różnego pochodzenia, może wpłynąć pozytywnie z jednej strony na klimat, ale z drugiej również na gospodarkę regionu lub państwa. Innym znacznym źródłem metanu związanym z gospodarką ludzką jest uprawa ryżu. Wymiana odmian ryżu i warunków ich uprawy pozwoliłoby na kilkakrotną redukcję tych emisji. Znaczący ułamek „antropogennych” emisji metanu pochodzi z hodowli bydła. Jedna krowa przy standardowym żywieniu emituje blisko 1 m3 biogazu na dobę. Opracowane są zmiany diety bydła zmniejszające emisje o 30-70%. Możliwe jest również (w zimie) używanie, w kotłach grzewczych, powietrza z wentylowania obór. Tak zwane „metanowe” kopalnie węgla na przełomie lat 80/90 zeszłego wieku jedynie w Polsce emitowały do atmosfery 2-3 mld m3 metanu rocznie. Również ten metan można użyć, choćby jako dodatek dla kotłów energetycznych. O skali zjawiska świadczy fakt, że całe roczne zużycie gazu w Polsce wynosiło wtedy ok. 11 mld m3. Trzy ostatnie sprawy bardzo trudno jest przeprowadzić przy dominującym na świecie systemie BAU (Business As Usual), bo zysk – ogromny – byłby globalny, ale wkład finansowy – lokalny.
Podobnie w efektywny i technologicznie opanowany sposób można zmniejszyć emisję do atmosfery tzw. czarnego węgla. Wystarczy zastosowanie odpowiednich filtrów pyłów na kominach. Jest to proste chociaż nie tak tanie jak w przypadku „walki” z metanem. W ten sposób możemy znacznie ograniczyć czynniki wpływające na ocieplanie się klimatu, ponosząc przy tym nieduże nakłady finansowe, lub wręcz, jak w przypadku odzyskiwania metanu – zarabiając.

6. Dane klimatyczne z przeszłości

Zobaczmy, jak przedstawia się obecne stężenie dwutlenku węgla w atmosferze na tle danych z ostatnich 160 tys. lat.


Wykres 3Zmiany temperatury, CO2, CH4″zapisane” w lodzie w okolicach stacji Vostok, Antarktyda.1

Czerwona (położona najwyżej na wykresie) linia obrazuje zmiany zawartości dwutlenku węgla (w ppm – cząsteczek na milion. Uwaga: Czas biegnie od prawej do lewej.). Stopniowy wzrost stężenia CO2 rozpoczął się około 20 tysięcy lat temu (od poziomu ok. 200 ppm) i trwa do dziś. Tylko wzrost w ostatnich kilkuset latach może być w znacznym stopniu spowodowany przez działalność człowieka. (Na tym wykresie byłaby to prawie pionowa kreseczka przy punkcie „zero”.) Wykres zmian temperatury (w °C) zmienia się podobnie jak stężenie CO2, lecz nie trudno zauważyć przedziały czasu, w których tak nie jest (por. 70, 100 lub 120 kyr). Podobnie zachowuje się wykres zmian stężenia CH4 (w ppb – cząsteczek na miliard). Zarówno obserwowana obecnie ilość dwutlenku węgla jak i metanu w atmosferze jest porównywalna do wartości maksymalnych dla tych gazów w ostatnich 160 tysiącach lat. Pozatem podkreślmy, że zawartość dwutlenku węgla w atmosferze była wiele razy w historii Ziemi dużo większa niż obecnie. Sytuacja taka miała miejsce m. inn. w okresie ponad 300 mln lat temu, przed erą karbonu.
Obecne poziomy nie są więc nienaturalnie wysokie, takie, z którymi ekosystem nie byłby w stanie poradzić sobie w sposób naturalny.


Wykres 4 Dane za ostatnie 500 000 lat wskazują na następowanie po sobie większych epok lodowych i okresów ociepleń. Przedstawiają pięć cykli zlodowaceń, które występowały co ok. 100 tys. lat.17

Okresy ciepłe i zimne powtarzają się w procesie zmian klimatu Ziemi ze sporą regularnością. Obecnie jesteśmy w stadium zmian klimatu charakteryzującym się znacznym i trwającym już dość długo (przeszło 15 tys. lat) ocieplaniem. Ziemia weszła w okres gorący około 10 000 lat temu. Przez ekstrapolację prawidłowości zobrazowanych na wykresie 4 możemy wnioskować, iż jesteśmy dopiero na początku okresu ciepłego, który będzie trwał jeszcze (zapewne z wahaniami) około 40 000 lat. Nie dysponujemy jednak na razie bardziej precyzyjnymi danymi, aby stwierdzić jak długo jeszcze będzie trwał proces ocieplania się klimatu wywołany przyczynami naturalnymi i w jakim stopniu został on zakłócony i będzie modyfikowany przez wpływ działalności człowieka. Zwykłe przedłużenie (ekstrapolacja) na kolejne lata, dekady i stulecia obecnych trendów w zmianach klimatu może okazać się dalekie od rzeczywistych zmian jakie nastąpią. Spowodowane jest to zbyt małą ilością danych pomiarowych jaką dysponujemy i ich zbyt małą dokładnością. Co najważniejsze – jeszcze brak wiarygodnego nodelu zmian klimatu. Jaką możemy mieć pewność, że obecnie obserwowane zmiany odzwierciedlają tendencje długookresowe, a nie są jedynie drobnymi (w skali np. istnienia życia na Ziemi) fluktuacjami.12 Przykładowo pewne zmiany klimatu jakie obserwujemy w ostatnim 10-leciu mogą mieć związek z dużym wybuchem wulkanu Pinatubo na Filipinach, który miał miejsce w roku 1991. Takich przyczyn przypadkowych wahań można wskazać wiele.

7. Czy i jak wpływać na zmiany klimatu?

Należy z mocą podkreślić, że do skutecznego regulowania przez człowieka zmian jakim podlega klimat Ziemi potrzebne są dokładne i rzetelne dane pomiarowe dotyczące całego globu, a ściślej – poszczególnych jego części składowych. Nie wolno nam wpływać na zmiany klimatu, nim z pewnością nie poznamy samych procesów tych zmian. Można by się zgodzić z poglądem, że powinniśmy jednak wypracować mechanizmy przeciwdziałania zarówno nadmiernemu ocieplaniu się klimatu, jak również przeciwdziałające zbytniemu jego ochładzaniu. Dla obecnej cywilizacji obie te ewentualności mogą okazać się groźne. ?atwym i skutecznym regulatorem może okazać się jeden z gazów cieplarnianych – metan. Szerzej dyskutujemy to w rozdz. 11. Ewentualne działania należy prowadzić bardzo ostrożnie, gdyż błędne akcje mogą doprowadzić do większego niż obecnie rozregulowania klimatu naszej planety.

8. Scenariusze

Przewidywane scenariusze zmian klimatu dla najbliższych 50 – 100 lat różnią się znacznie w zależności od autorów, czasu powstawania prognozy, źródeł finansowania laboratorium. Wykres 5 przedstawia cztery z nich. Pierwszy oznaczony „A” odpowiada rozwojowi gospodarczemu przebiegającemu pod dyktando „wielkiego biznesu” – „business as usual”. Drugi, „B”, zakłada powolny wzrost gospodarczy. Trzeci, „C”, zakłada zerowy wzrost gospodarczy. Czwarty jest scenariuszem „alternatywnym ” zaproponowanym przez J. Hansen w roku 2000.5


Wykres 5 Scenariusze zmian klimatu do roku 2050.1

9. Przykład obecnej niepewności danych: Poziom oceanów.


Według zwolenników istnienia antropogennego „efektu cieplarnianego” skutkiem zmian klimatu ma być m. in. wzrost poziomu wody w oceanach, co spowoduje zatopienie niżej położonych części lądów. Mogłoby to zatopić wiele niskich wysp Pacyfiku lub znaczną część Bangladeszu. Zobaczmy, jak ta hipoteza wygląda w świetle faktów.


Rysunek 6 Różnice poziomu oceanów w roku 1998.8


Wykres 7 Zmiany poziomu oceanów (skorygowane) rejestrowane przez satelitę
TOPEX/POSEIDON w roku 1993
8

Według NOAA przy utrzymaniu się obecnej (z ostatnich dwóch dekad) tendencji wzrostu poziomu oceanów po 100 latach możemy spodziewać się wzrostu poziomu wody o ok. 22cm +/- 1cm. W ciągu ostatnich 20 tys. lat poziom oceanów podniósł się jednak o blisko 90 metrów10, co daje średnią (przyczyny wyłącznie naturalne) 45 cm na 100 lat. Jest to dwukrotnie więcej niż obserwowany obecnie wzrost przypisany przez (powiedzmy szczerze) propagandystów do „antropogennego efektu cieplarnianego”.
Zwraca również uwagę fakt, że mierzone w pewnych punktach globu wzrosty poziomu morza bywają dużo większe. Globalnie jednak wzrost jest niewielki. Dane globalne można uzyskać jedynie dzięki pomiarom satelitarnym. Pomiary takie są prowadzone tylko dla kilku ostatnich lat i nie mogą obrazować trendów długookresowych. Liniowa ekstrapolacja takich wyników może prowadzić do mylnych wniosków.

10. Obserwowane zmiany temperatury na Antarktydzie.

Przeciętna temperatura powietrza nad powierzchnią ziemi wzrasta o około 0.06 °C na dekadę w dwudziestym wieku, i o około 0.19 °C na dekadę w latach od 1979 do 199811. Modele klimatu generalnie zakładają zwiększanie temperatury w regionach polarnych. Było to również doświadczalnie obserwowane w regionie półwyspów antarktycznych w drugiej połowie dwudziestego wieku. Jednocześnie poprzednie raporty sugerują wcześniejsze delikatne ocieplenie kontynentu.11 Tymczasem analiza przestrzenna danych meteorologicznych dla Antarktydy pokazuje ochłodzenie netto Antarktydy pomiędzy latami 1966 i 2000, szczególnie podczas lata i jesieni. Dla przykładu: Dolina McMurdo ochładza się o 0.7 °C na dekadę pomiędzy latami 1986 i 2000. Chłodniejsze lato jest szczególnie istotne dla ekosystemu Antarktydy. To zjawisko przesuwa bowiem punkt równowagi pomiędzy lodem i wodą: większa część opadów śniegu nie topnieje, lecz przetwarza się w lądolód. Kontynent Antarktydy ochładza się, szczególnie ochładza się wnętrze tego kontynentu. Ten fakt wymusza nowe poszukiwania modeli zmian klimatu i ekosystemu.11

11. Możliwość wpływu hydratów na klimat

Rysunek 8 Porównanie źródeł ziemskiego węgla organicznego (Kvenvolden)12

W latach 90-tych ubiegłego stulecia okazało się, że największe zasoby węgla pierwiastkowego blisko powierzchni Ziemi (potencjalnie, po spaleniu w postaci dwutlenku węgla) występują nie w postaci węgla kamiennego i brunatnego, ropy naftowej i gazu, lecz w postaci hydratów węglowodorów (głównie metanu). Udokumentowane pokłady hydratów metanu zalegają w postaci złóż o ogromnej miąższości (do setek metrów) na terenach wiecznej zmarzliny (płn. Syberia, płn. Kanada) oraz w głębi mórz i oceanów (zach. wybrzeża Stanów Zjednoczonych, litoral brzegów Japonii, Morze Czarne, Morze Kaspijskie, …) [zob. np. 13 i 14]. Kluczową sprawą dla ilości metanu w atmosferze, a więc dla wymuszeń efektu cieplarnianego staje się więc zachowanie hydratów. Są one niestabilne w pewnych warunkach temperatur i ciśnienia. Jest to tym istotniejsze, że metan jest gazem 30-50 razy silniej wpływającym na efekt cieplarniany niż dwutlenek węgla.
Z hydratami metanu wiąże się niebezpieczeństwo zaistnienia silnego dodatniego sprzężenia zwrotnego wpływającego na ocieplanie się klimatu. Wzrost temperatury atmosfery oraz mórz i oceanów ponad pewien poziom (próg) może spowodować nagłą, lawinową dehydratyzację czyli uwalnianie metanu ze złóż hydratów. Udokumentowano, że takie zjawiska miały już miejsce w geologicznej historii Ziemi.

Przed ok. 8000 laty obsunęły się, zapewne na skutek podwyższenia temperatury i zmian położenia nurtu atlantyckiego prądu Golfstrom, duże obszary wybrzeży obecnej zachodniej Norwegii na wysokości miejscowości Trondheim. Wielkie masy skalne – około 5600 km3 – „spłynęły”, na odległość 800 km od górnej krawędzi stoku kontynentalnego, do Morza Norweskiego na warstwie rozpływającego się lodu zbudowanego z hydratów metanu. Oceny tej katastrofy wskazują na równoczesne uwolnienie do atmosfery wielu miliardów metrów sześciennych metanu jak również wywołanie olbrzymich niszczących fal morskich podobnych do tsunami.14
Bardzo interesującym akwenem ze względu na występowanie hydratów gazów w dość płytkiej wodzie jest Morze Barentsa leżące poza kołem polarnym. Z powodu mroźnego klimatu związki klatkowe są tam trwałe także na stosunkowo niewielkich głębokościach. Właśnie przez to mogą one stanowić zagrożenie już przy niewielkim wzroście temperatury. O realności zagrożenia świadczą miejsca z wyglądającymi jak leje po bombach ogromnymi kraterami, które występują na objętych badaniami obszarach pomiędzy Przylądkiem Północnym a Spitsbergenem. Kratery znajdują się na głębokości 300-350 m i leżą w bezpośrednim sąsiedztwie hydratów gazowych, zalegających poniżej poziomu dna oceanu. Jedno z takich kraterowych pól rozciąga się na powierzchni ponad 35 km2. Leje mają szerokość 30-700 m i głębokość 30 m, a ich kształt sugeruje występowanie erupcji gazu. Nie jest pewne czy występowały one mniej więcej równocześnie. Prawdopodobnie wydarzyły się pod koniec ostatniej epoki lodowcowej, około 15 tys. lat temu, kiedy szelf pod Morzem Barentsa nie musiał już utrzymywać ciężaru ogromnych mas lodu.
Istnieje niebezpieczeństwo, że już wzrost o 1oC temperatury przydennych warstw wody w morzach i oceanach wystarczyłby aby wyprowadzić hydraty gazów ze stanu stabilności.
Podobne zjawiska obsuwania się wybrzeży na skutek topnienia warstw hydratów udokumentowano u zachodnich wybrzeży USA.
Dysocjacją dużych ilości hydratów można tłumaczyć duże globalne ocieplenie w późnym Paleocenie (ok. 55 mln lat temu). Doszło wtedy do katastrofalnego wzrostu temperatury oceanu o około 5-7oC.12 Również zakończenie epok lodowych można powiązać z wpływem dysocjacji pewnych (dużych) ilości hydratów.12
Podobne, choć na trochę mniejszą skalę gwałtowne zjawiska klimatyczne zdarzały się w czasach dużo nam bliższych. Cytuję poglądy kilku naukowców za agencją Reuter’a : „Badania rdzenia lodowego z Antarktydy wykazują, że 19 tys. lat temu temperatura na południowym biegunie mogła wzrosnąć o 4 st. C. – Tak znaczący skok w tamtym okresie to zjawisko wstrząsające – ocenia dr David Etheridge z australijskiego Commonwealth Scientific and Industrial Research Organisation (CSIRO). Budzi to szczególne zainteresowanie, gdyż w tym samym mniej więcej czasie, kiedy wzrosła temperatura, raptownie i znacznie podniósł się poziom morza, co potwierdzają badania australijskiego narodowego uniwersytetu.
Prof. Pat Quilty z Uniwersytetu Tasmania, były szef grupy badawczej z Australian Antarctic Division (AAD) – organizacji powołanej przez rząd, przestrzega: nowe odkrycie potwierdza teorię o „dniu sądu ostatecznego”, kiedy antarktyczna pokrywa lodowa ruszy z posad. Niezależnie od tego, czy globalne zmiany klimatu są procesem naturalnym czy też spowodowanym działalnością człowieka, będą one w skutkach dramatyczne – powiedział.
Dr David Etheridge tłumaczy, że ocieplenie klimatu tysiące lat temu związane było ze zmianą nachylenia orbity Ziemi i to zjawisko spowodowało uwolnienie gazów cieplarnianych, zwłaszcza dwutlenku węgla z oceanów.”16
Jednocześnie należy podkreślić, że jest to tylko hipoteza i tak naprawdę „Pomimo że udało się odkryć wiele sekretów białego kontynentu, nikt nie potrafi odpowiedzieć na pytanie, co spowodowało tak raptowne zmiany klimatu i podniesienie się poziomu morza 19 tys. lat temu.”16
Potrzebne są dalsze badania, m. inn. dla sprawdzenia hipotezy o lawinowym uwalnianiu metanu z hydratów.
Mechanizm powstania epok lodowych związany jest ze wzrostem dodatniego sprzężenia zwrotnego między (chwilowym) ochłodzeniem klimatu, spowodowanym nim wzrostem powierzchni pokrytej śniegiem i lodem, wzrostem albedo, a więc większym wypromieniowaniem energii odbitego światła słonecznego – i dalszym ochładzaniem. Wynikają z tego wzrost grubości i masy lodowców.
Istnieją uzasadnione przypuszczenia, że miały już miejsce katastrofy spowodowane tym faktem. Obniżenie poziomów oceanów (o kilkadziesiąt metrów!) obniża też ciśnienie w podmorskich (uprzednio) złożach hydratów, co powoduje lawinową ich destabilizację i przejście metanu do atmosfery. Zwiększona zawartość metanu w atmosferze prowadzi do dalszego wzrostu temperatury atmosfery, co intensyfikuje proces dehydratyzacji. Ponieważ ilość hydratów jest ogromna, to taki proces może bardzo mocno podnieść temperaturę Planety. Takie zjawisko przybiera postać kataklizmu i poprzez nagły wzrost temperatur może doprowadzić do odwrócenia tendencji, czyli do zakończenia epoki lodowej. Wspomniany uprzednio wzrost temperatur oceanu o 5-7oC [Hyndman oraz Dickens 17] może być spowodowany taką katastrofą.
A w naszych czasach występowanie na Ziemi ogromnych złóż hydratów może zostać wykorzystane do zaspokojenia rosnących potrzeb energetycznych ludzkości. Dla ludzkości istotnym staje się bowiem, aby korzystanie z energii zgromadzonych w postaci hydratów metanu możliwie szybko rozpocząć. Przemawia za tym kilka faktów:
Po pierwsze jest to bardzo duże i praktycznie nietknięte źródło energii. Dehydratyzacja i spalanie metanu jest procesem, w którym oprócz energii powstaje jedynie woda i dwutlenek węgla.
Z drugiej strony metan z pokładów hydratów może zostać uwolniony do atmosfery w sposób niekontrolowany (na skutek wzrostu temperatury i/lub spadku ciśnienia w złożu), co (jak wykazaliśmy wyżej) mogłoby spowodować znaczne wzmocnienie efektu cieplarnianego. Pozwalając na dehydratyzację wywołaną przyczynami naturalnymi tracimy nie tylko złoża doskonałego nośnika energii, ale narażamy się na dalszą destabilizację klimatu. Spalenie metanu ze złóż, które inaczej w łatwy a niekontrolowany sposób mogłyby ulec uwolnieniu, zmniejsza potencjał gazów cieplarnianych, które mogłyby dostać się do atmosfery.
Zastąpienie paliw kopalnych takich jak ropa naftowa i węgiel przez hydraty ma jeszcze jeden plus. Pamiętajmy, że ropa i węgiel są również cennymi surowcami dla innych przemysłów (np. chemicznego), a nie tylko nośnikami energii.

12. Skala wpływu dwutlenku węgla na klimat

Cząsteczki gazowe występujące w atmosferze, takie jak H2O, CO2, CH4, N2O, O3 i CFC są zdolne do pochłaniania charakterystycznych (dla każdej cząsteczki różnych) części widma promieniowania słonecznego, w szczególności podczerwonego. Ilość zaabsorbowanego promieniowania podczerwonego zmienia się wraz z rodzajem związku i jest proporcjonalna do liczby cząsteczek danego związku w atmosferze.
Ilość promieniowania słonecznego docierającego do atmosfery ziemskiej jest zrównoważona ilością promieniowania opuszczającego atmosferę. Wraz ze wzrostem ilości cząsteczek absorbujących promieniowanie podczerwone w atmosferze zwiększeniu ulega temperatura, aż do momentu ustalenia się nowego stanu równowagi między ilością promieniowania emitowanego i pochłoniętego. W przypadku, gdy para wodna oraz dwutlenek węgla byłyby nieobecne w atmosferze, temperatura przy powierzchni Ziemi wynosiłaby około 254K (-l9oC) i znane nam życie nie mogłoby istnieć.
Stwierdzono, że w ostatnich dziesięcioleciach ilość występujących w atmosferze substancji gazowych, takich jak CO2, CH4, N2O, O3 i CFC systematycznie wzrasta. Zawartość pary wodnej zmienia się jednak w tak szerokich granicach (0-5%), że nie jest możliwe ilościowe określenie występujących w tym przypadku zmian. Należy przypomnieć i podkreślić, że para wodna jest ilościowo bardziej odpowiedzialna za absorpcję promieniowania podczerwonego niż jakikolwiek inny składnik atmosfery. Zwykle jednakże (z niewiedzy!) przyjmuje się, że wpływ pary wodnej jest w przybliżeniu stały i zmiany jej zawartości określone są przez inne czynniki. Dwutlenek węgla i para wodna absorbują promieniowanie podczerwone przy długości fali mniejszej niż 8 000 nm i większej niż 12 000 nm. Promieniowanie o długościach fal nie mieszczących się w powyższych granicach nie ulega zaabsorbowaniu. Ostatnio wprowadzone związki chlorofluorowęglowe (CFC) i wodorochlorofluorowęglowe (HCFC) absorbują promieniowanie podczerwone w przedziale 8 000-12 000 nm. Zakres ten odpowiada długościom fal, przy których intensywną absorpcję wykazują również ozon, metan i tlenek azotu (N2O). Szacuje się, że podwojenie stężenia dwutlenku węgla występującego w atmosferze spowoduje wzrost intensywności absorpcji promieniowania podczerwonego (wymuszenie) o jedynie 4 W/m2 powierzchni Ziemi. To dodatkowe ciepło będzie powodowało, że do atmosfery przeniknie więcej pary wodnej, która jest zdolna zaabsorbować dalsze 2 W/m2. Wzrost ten jest względnie mały w porównaniu z całkowitą ilością (wynoszącą 240 W/m2) absorbowanego promieniowania podczerwonego. Około 100 W/m2 z całkowitej ilości przypisuje się pochłanianiu przez parę wodną, a 50 W/m2 przez dwutlenek węgla. Podwojenie zawartości dwutlenku węgla powodować będzie tak mały skutek, ponieważ duża już istniejąca ilość cząsteczek absorbujących w zakresie widma 8 000-12 000 nm sprawia, że większość promieniowania ulega pochłonięciu przez obecną już w atmosferze parę wodną i dwutlenek węgla.18
O niepewności danych i modeli świadczy fakt, że inni autorzy szacują, że gdyby wszystkie znane nam rezerwy paliw kopalnych (bez hydratów) zostały spalone, wówczas maksymalne stężenie dwutlenku węgla w atmosferze może osiągnąć wartość 2000 ppm w ciągu 200 do 300 lat, powodując wzrost temperatury globalnej o ok. 6 K.18

Wiele publikacji wskazuje na brak zależności krzywej zmian temperatury powietrza od zmian antropogennej (szczególnie przemysłowej) emisji CO2. Natomiast zmiany temperatury w latach 1860-1990 są idealnie zgodne ze zmianami aktywności Słońca.15 Wzrost zawartości CO2 w powietrzu, obserwowany od roku 1958, związany jest, wg. tych autorów, z podwyższeniem temperatury wód oceanu (w cieplejszej wodzie zmniejsza się rozpuszczalność CO2 i jest on „wydychany” z oceanu). Byłby to jednak proces dodatniego sprzężenia zwrotnego. Ten wzrost stężenia dwutlenku węgla jest korzystny dla świata roślin. Ocenia się, że do 2050 roku „nawożenie” przy pomocy wzrostu atmosferycznego CO2 spowoduje przyrost masy drzewnej na świecie o około 25%. Nawożenie to jest zapewne, przyczyną zauważonego ostatnio szybkiego przyrostu lasów rosyjskich i północno-amerykańskich. Usiłowanie obniżenia przemysłowej emisji CO2 i innych gazów cieplarnianych nie wpłynie na klimat, ale może doprowadzić do światowej katastrofy ekonomicznej.1513. Podsumowanie

Niektóre czynniki niepewności w danych i modelach paleo-klimatu (w skali setek, tysięcy i milionów lat)
– zmiany osi ziemskiej
– niestabilności mocy Słońca
– nieznajomość parametrów absorpcji metanu i dwutlenku węgla w oceanie
– wpływ różnych gazów i aerozoli cieplarnianych
– wpływ wody w atmosferze na albedo
– trudności przy ilościowym ujęciu konwekcji w atmosferze i oceanie
– opóźnienia w ustalaniu się równowagi

Niektóre czynniki niepewności w modelach antropogennego efektu cieplarnianego (w skali dziesięcioleci)
– woda oraz para wodna (pomijane w obliczeniach modelowych!)
– aerozole („białe ” i „czarne”)
– bardzo nieprecyzyjne uwzględnianie w modelach klimatu kapryśnych procesów konwekcji energii
– pomiary zmian poziomu oceanów częściej u wybrzeży, niż na środku oceanu, zbyt krótki czas pomiarów (od lat 80-tych zeszłego wieku)
– pomiary temperatur wokół „wysp ciepła” (miasta) lub w warunkach sporej ignorancji („trzeci świat”)
– efekt nieliniowości (nasycenia) absorpcji promieniowania cieplnego przy wzroście stężenia CO2
– związek przyczynowo-skutkowy między temperaturą powierzchni oceanu a ilością CO2 w atmosferze (nieduża wiarygodność istniejących uproszczonych modeli).

Przyroda i Ziemia zmieniają się w czasie. Z coraz lepiej poznawanej historii życia wynika, iż Ziemia przeżywa okresy raz sprzyjające rozwojowi jednych form życia, raz innych. Ważne jest jednak to, że biosfera ciągle trwa. Człowiek swą działalnością walnie przyczynił się do przyspieszenia pewnych procesów, w większości negatywnych dla środowiska oraz dla stabilności klimatu. Na szczęście ludzkość nie jest jeszcze tak silna, żeby mieć pierwszoplanowy ani wyłączny wpływ na wszystko to co dzieje się na Ziemi. Mam głębokie przekonanie, że Ziemia przetrwa bez większego uszczerbku różnorakie akty prawne, które mają ją „chronić”, np. akcje eliminowania freonów z produkcji, walki z nadmierną emisją dwutlenku węgla, przeciwdziałania globalnemu ociepleniu (lub ochłodzeniu). Może nie przetrwać wraz z wieloma innymi gatunkami twórca tych „wspaniałych” akcji i pomysłów – człowiek. Przy obecnym stanie wiedzy i techniki to mieszkańcy muszą się przystosować do warunków panujących na Planecie, a nie przystosowywać Ją do swoich potrzeb, a raczej do często infantylnych, a nierzadko i zbrodniczych pomysłów klas rządzących.
Z tych analiz wynika, że zdolności Ziemi do samo-regulacji sięgają znacznie większych amplitud wahań parametrów, niż może wywołać homo sapiens sapiens. Oby.LITERATURA:

1 Into The Arctic.
2 „LEKSYKON naukowo-techniczny z suplementem”, Wydawnictwa Naukowo-Techniczne, Warszawa 1989.
3 „MAŁA ENCYKLOPEDIA POWSZECHNA PWN”, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 1997.
4 Witold Mizerski, „Tablice chemiczne”, Wydawnictwo Adamantan, Warszawa 1997.
5 James E. Hansen, A Brighter Future; NASA Goddard Institute for Space Studies, New York, NY (to appear in Climate Change, anticipated publication date of Summer 2001)
8 John Daly, www.john-daly.com, 2002 i AVISO website http://www.jason.oceanobs.com/html/portail/actu/actu-welcome-uk.php3
10 Statement of Dr. James E. Hansem Head NASA Goddard Institute for Space Studies before the Committee on Commerce, Science and Transportation United States Senate May 1, 2001
11 Peter T. Doran, John C. Priscu, W. Berry Lyons, John E. Walsh, Andrew G. Fountain, Diane M. McKnight, Daryl L. Moorhead, Ross A. Virginia, Diana H. Wall, Gary D. Clow, Christian H. Fritsen, Christopher P. McKay & Andrew N. Parsons, Nature AOP, Published online: 13 January 2002; DOI: 10.1038/nature710, Nature 415, 517 – 520 (2002),
12 Hyndman, and S.R. Dallimore, Canadian Society of Exploration Geophysicists, Natural Gas Hydrate Studies in Canada, R.D. The Recorder, 26, 11-20, 2001,
13 Mirosław Dakowski „Rurociągi” nr 4, 2001,
14 Erwin Suess, GerhardBohrmann, Jens Greinert, Erwin Lausch, „Płonący lód”, „Świat Nauki” nr 2, luty 2000.
15 Zbigniew Jaworowski, „Czy obniżenie nadmiernej emisji gazów cieplarnianych do atmosfery zlikwiduje problem ocieplania się klimatu na Ziemi?”, Centralne Laboratorium Ochrony Radiologicznej, Warszawa
16 Krystyna Forowicz, Klimatyczne archiwum Ziemi, Rzeczpospolita nr 15, 18.01.2001,
17 Daniel P. Schrag, Of ice and elephants, NATURE|VOL 404 |2 MARCH 2000 |www.nature.com
18 Peter O’Neill, Chemia środowiska, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa-Wrocław 1998.

Na użytek tej publikacji definiujemy „wymuszenie” (ang. forcing) jako zmianę ilości energii słonecznej dochodzącej do powierzchni Ziemi, a wywołanej czynnikami klimatyczno-biologicznymi w jednostkach W/m2. Arkadiusz Wysokiński, Mirosław Dakowski
Zakład Energii Odnawialnych
Akademia Podlaska w Siedlcach (ok. 2005r.)

[przypominam, bo kłamcy klimatyści te i podobne DANE ignorują. A kotły ze smołą dla nich już diabły grzeją. MD

Powtarzamy z uporem: Uwalniany przez człowieka CO2 nie powoduje efektu cieplarnianego.

Uwalniany przez człowieka CO2 nie powoduje efektu cieplarnianego. Poznaj publikację, która rozprawia się z ETS

7 października 2026 pch24/uwalniany-przez-czlowieka-co2-nie-powoduje-efektu-cieplarnianego-poznaj-publikacje-ktora-rozprawia-sie-z-ets

co2-3139225_1280.jpg
pixabay.com

Profesor Steven Chu, noblista w dziedzinie fizyki, w liście do swoich współpracowników napisał: „W świecie nauki ludzie są oceniani na podstawie treści swoich idei. Postępy pojawiają się dzięki nowym spostrzeżeniom, ale ostatecznym arbitrem każdego punktu widzenia są eksperymenty poszukujące bezstronnej prawdy, a nie informacje wyselekcjonowane, by poprzeć konkretny punkt widzenia. Siła naszej pracy wynika z tego fundamentu”1 .

Z kolei polski filozof, logik i etyk, prof. Tadeusz Kotarbiński, stwierdził, że: „Nauka polega na podważaniu wszystkiego, co można podważyć, bo tylko dzięki temu można wykryć to, czego podważyć się nie da”.

Stoimy zatem na stanowisku, że opieranie się na tzw. konsensusie naukowym w kwestii roli emitowanego obecnie przez człowieka dwutlenku węgla nie jest ani wyznacznikiem prawdy, ani naukowym podejściem (w istocie to anty-nauka). I nie ma tu znaczenia, ile osób (naukowców) taki konsensus popiera, bo jak słusznie zauważył Paul Claudel, „Prawda nie ma nic wspólnego z liczbą ludzi, którzy są o niej przekonani”.

Mimo to w opinii publicznej funkcjonuje narracja o szkodliwym wpływie CO2 na klimat, oparta na tzw. konsensusie dziesiątków tysięcy prac modelowych i symulacjach, która powoduje, że wiele osób obawia się kwestionować tę szeroko rozpowszechnioną hipotezę.

Tymczasem materiał przedstawiony w niniejszej pracy zawiera wyniki eksperymentów, które dowodzą, że dalszy wzrost stężenia CO2 w atmosferze, przy jego obecnym poziomie, nie może powodować wzrostu temperatury Ziemi. Oznacza to, że dodatkowe ilości dwutlenku węgla nie powodują już efektu cieplarnianego.

Obecne stężenie CO2 w atmosferze jest niskie (biorąc pod uwagę historię Ziemi) i wynosi około 420 ppm (części na milion), a już od wartości zaledwie około 150 ppm gaz ten nie powoduje efektu cieplarnianego, co bezpośrednio dowodzą dane empiryczne przedstawione w pracy [1] omawianej w niniejszym opracowaniu. Z danych tych wynika również, że usuwanie dwutlenku węgla z atmosfery nie ma najmniejszego sensu, ponieważ efekt cieplarniany do wartości około 150 ppm będzie prawie taki sam.

Jednak zbyt niskie poziomy CO2 szkodzą wzrostowi roślin. Na przykład, gdyby zawartość CO2 została obniżona do około 150 ppm, to wzrost roślin spowolniłby o 30–40%.

W wielu szklarniach powietrze jest wzbogacane do 1600 ppm CO2 w celu stymulowania wzrostu roślin. Ze względu na obecnie coraz szybszy wzrost roślin, stymulowany zwiększoną wydajnością fotosyntetyczną w wyniku wyższych poziomów CO2 w połączeniu z cieplejszymi warunkami otoczenia, powierzchnia roślin liściastych i iglastych na kontynentalnej powierzchni Ziemi zwiększa się rocznie o mniej więcej powierzchnię Niemiec2.

Przed rewolucją przemysłową (ok. 1750 r.) stężenie CO2 wynosiło około 280 ppm, natomiast najniższą wartość w historii Ziemi – około 180 ppm – gaz ten osiągał podczas okresów zlodowaceń. Z kolei najwyższe stężenia CO2 wynosiły od aż 1000 do 4000 ppm i wiązały się z występowaniem bujnej roślinności.

Przedstawione wyniki pełnej analizy ilościowej, opartej na danych pomiarowych z przeprowadzonych eksperymentów, wskazują, że już przy stężeniu CO2 znacznie niższym od obecnego mamy do czynienia z tzw. nasyceniem pochłaniania promieniowania odpowiedzialnego za chłodzenie naszej planety. Innymi słowy, promieniowanie (a zatem energia w postaci ciepła) schładzające Ziemię na skutek odprowadzania tej energii z atmosfery w przestrzeń kosmiczną nie może już być bardziej zatrzymywane przez dodatkowy CO2 generowany na przykład przez człowieka, czyli efekt cieplarniany nie może wzrastać.

A zatem dodatkowy dwutlenek węgla nie może bardziej ograniczać procesu chłodzenia (powodować wzrostu temperatury atmosfery i Ziemi), a tym samym nie odgrywa już roli gazu cieplarnianego.

Ponadto należy odnotować, że wykresy opracowane przez norweskich profesorów na podstawie danych z licznych stacji pomiarowych rozmieszczonych na całym świecie, analizowanych w krótkich odstępach miesięcznych, pokazują, że najpierw wzrasta temperatura, a dopiero po kilku miesiącach rośnie stężenie dwutlenku węgla w atmosferze.

Podobnie wyniki tzw. eksperymentu księżycowego wskazują, że promieniowanie podczerwone emitowane przez Księżyc, którego widmo jest zbliżone do widma promieniowania podczerwonego emitowanego przez Ziemię, po przejściu przez atmosferę ziemską nie jest pochłaniane przez dodatkowe ilości CO2 emitowane przez człowieka lub jakiekolwiek inne źródło. Zatem również i ten eksperyment potwierdza, że dodatkowy CO2 nie powoduje efektu cieplarnianego.

Z kolei pomiary satelitarne wykonane w odstępie 27 lat pokazują, że wzrost stężenia CO2 w atmosferze o 12,5% spowodował wzrost średniej temperatury Ziemi o mniej niż 0,02°C, czyli o wartość praktycznie niezauważalną, mieszczącą się w granicach błędu pomiarowego.

Warto zauważyć, że fakty (pochodzące w naszym przypadku z eksperymentu), w przeciwieństwie do opinii, nie wymagają potwierdzenia przez osoby cieszące się szczególnym autorytetem.

Więcej przeczytasz w publikacji „Uwalniany przez człowieka CO2 nie powoduje efektu cieplarnianego. Dowody eksperymentalne. ETS – wbrew nauce”

Kliknij TUTAJ i pobierz e-book

co2 (1)

1 Secretary Steven Chu Announces Departure, Accomplishments in a Letter to Energy Department Employees, *Renewable Energy World*, 1.03.2013, (https://www.renewableenergyworld.com/solar/secretary-steven-chu-announces-departure-accomplishments-in-a-letter-to-energy-department-employees/)

2 Winkler A.J. et al. (2019), *Earth system models underestimate carbon fixation by plants in the high latitudes*. *Nature Communications*, 10(1):885, s. 8.

Mróz i śnieg. Dzięki czemu przetrwaliśmy ostatnią zimę?

Mróz i śnieg. Dzięki czemu przetrwaliśmy ostatnią zimę?

27.02.2026 Miroslaw Gajer nczas/mroz-i-snieg-dzieki-czemu-przetrwalismy-ostatnia-zime

Termometr. Temperatura. Zima. Mróz.
NCZAS.INFO | Zdjęcie ilustracyjne. / foto: Pixabay

Po kilkunastoletniej przerwie zawitała wreszcie do naszego kraju, jak to drzewiej bywało, prawdziwie solidna i mroźna zima. Fakt ten przeczy w oczywisty sposób tezom głoszonym wszem i wobec przez różnorodnych klimatystów, ponieważ według nich narastający w tempie około 2 ppm rocznie poziom dwutlenku węgla w ziemskiej atmosferze powinien powodować, że każda kolejna zima powinna być już nieco cieplejsza od poprzedniej, skoro dwutlenek węgla według powszechnie głoszonego przez nich dogmatu o charakterze wręcz religijnym jest tutaj czynnikiem absolutnie dominującym, niwelującym całkowicie wpływ wszelkich pozostałych czynników.

Natomiast w ostatnim czasie w sposób empiryczny mieliśmy właśnie okazję przekonać się, że to nie prawda (bądź mówiąc bardziej dosadnie, według ks. prof. Tischnera mamy w tym wypadku do czynienia z trzecią kategorią prawdy…), co świadczy o tym, że temperatura atmosfery ziemskiej zależy od bardzo wielu czynników, a sam dwutlenek węgla jest tylko jednym z elementów znacznie większej i zapewne o wiele bardziej skomplikowanej układanki i z całą pewnością w żadnym wypadku nie jest jej elementem najważniejszym.

Jednak gdyby nawet i z tym dwutlenkiem węgla było w ogóle cokolwiek na rzeczy, to warto zauważyć, że antropogeniczna emisja CO2 stanowi zaledwie około 4 proc. całkowitej naturalnej emisji tego gazu cieplarnianego. Tymczasem wkład Unii Europejskiej do antropogenicznej emisji CO2 stanowi jedynie około 7 proc. [z tych 4%.. md] Wypływa stąd istotny wniosek, że emisja CO2 przez Unię Europejską stanowi jedynie niecałe 3 promile jego emisji naturalnej, wywołanej głównie przez procesy związane z oddychaniem organizmów żywych, a zwłaszcza jednokomórkowych bakterii i grzybów, które nieustannie rozkładają na czynniki pierwsze martwe szczątki organizmów żywych.

Zresztą spora część szczątków roślinnych trafia i tak ostatecznie do wilgotnej gleby bądź na dno zbiorników wodnych, gdzie nieustannie zachodzą procesy gnilne, w wyniku których zawarty w nich węgiel zostaje uwięziony w tworzącej się warstwie próchnicy bądź torfu. [A ogromną większość CO2 z atmosfery pochłaniają oceany. md] Tak czy inaczej, jego naturalny bilans krążenia w przyrodzie jest zdecydowanie ujemny, a dopiero eksploatacja surowców kopalnych sprawiła, że uwięziony przez miliony lat pod ziemią węgiel mógł ponownie zostać włączony w naturalny obieg w przyrodzie.

Warto także wiedzieć, że w samej tylko epoce trzeciorzędu jego stężenie spadło z ponad 1000 ppm do około 400 ppm, a następnie w czwartorzędzie, w którym obecnie żyjemy, zmniejszyło się do zaledwie 280 ppm i gdyby w ten sposób nadal malało, osiągając wartość 150 ppm, to nieuchronnie nastąpiłaby śmierć roślin i w efekcie koniec życia na Ziemi, ponieważ w ten sposób przerwane zostałyby wszelkie łańcuchy pokarmowe (no może przetrwałby jakieś prymitywne beztlenowe bakterie).

Czy zatem, będąc w pełni władz umysłowych, ktoś może nadal twierdzić, że zmniejszenie ogólnej światowej emisji CO2 o zaledwie niecałe 3 promile, w wyniku wprowadzania w Unii Europejskiej Zielonego Ładu, może przynieść jakikolwiek pozytywny skutek?

Wręcz przeciwnie, ostateczny efekt osiągnięcia przez Unię Europejską założonej zeroemisyjności będzie całkowicie niezauważalny i absolutnie niemierzalny. Samotna walka Unii Europejskiej z dwutlenkiem węgla pozbawiona jest obecnie jakiegokolwiek sensu, skoro wydobycie węgla na świecie sięga już 9 miliardów ton, USA planują w przyszłości istotnie zwiększyć jego wydobycie, a same tylko Chiny wydobywają go prawie 5 miliardów ton i zapewne śmieją się głośno z Unii Europejskiej, na której zbijają obecnie niezły interes, będąc producentem około 80 proc. wytwarzanych na świecie paneli fotowoltaicznych i 75 proc. akumulatorów litowych, na które to produkty znalazły sobie świetny rynek zbytu w zarażonej zieloną ideologią naszej części świata.

Warto także zdawać sobie sprawę z faktu, że wprowadzenie w Unii Europejskiej mitycznej zeroemisyjności poprzez dosłowne zaoranie, zniszczenie istniejącego na jej terytorium przemysłu, energetyki, górnictwa, transportu i rolnictwa ostatecznie spowoduje, że gros tego rodzaju działalności przeniesie się po prostu w inne rejony świata, a takie Chiny, Indie, Indonezja czy Wietnam zapewne tylko na to czekają. Zatem wspomniana światowa redukcja emisji dwutlenku węgla w rzeczywistości nie będzie wynosiła wspomnianych niecałych trzech promili jego podaży naturalnej, tylko będzie to znacznie miej, może około jednego promila, ponieważ wspomniany gaz cieplarniany i tak będzie ostatecznie do atmosfery ziemskiej wypuszczany, tyle że poza obszarem eurokołchozu.

Czy da się zastąpić węgiel podczas mroźnej zimy

Na rys. 1 przedstawiono polski miks energetyczny, który został wyliczony za grudzień 2025 roku, a tego rodzaju zestawienie informuje nas, z jakiego rodzaju źródeł pochodziła wytworzona w tym miesiącu w naszym kraju energia elektryczna.

Rys. 1. Miks energetyczny Polski wyliczony za grudzień 2025 roku (źródło: https://www.rynekelektryczny.pl/produkcja-energii-elektrycznej-w-polsce/)

Ogółem z węgla kamiennego i brunatnego pochodziło 66,46 proc. wytwarzanej w Polsce w grudniu 2025 roku energii elektrycznej. Natomiast łącznie ze spalania różnego rodzaju paliw kopalnych (węgiel i gaz) pochodziło 81,52 proc. energii elektrycznej.

Problem polega na tym, że zdecydowana większość polskich elektrowni węglowych, które w grudniu ubiegłego roku wytworzyły aż 2/3 zużywanej w naszym kraju energii elektrycznej, jest już bardzo stara, ponieważ powstały głównie w epoce Edwarda Gierka, a nawet i w czasach towarzysza Wiesława, a według Krajowego Planu w dziedzinie Energii i Klimatu po roku 2035 węgla w polskiej elektroenergetyce ma już w zasadzie w ogóle nie być albo też jego udział ma być wręcz szczątkowy, co i tak w sumie na jedno wychodzi (rys. 2). W tym kontekście można zadać retoryczne pytanie, czym sobie mamy ten węgiel po roku 2035 w grudniu podczas mroźnej zimy w zasadzie zastąpić?

Zastąpienie w znacznym stopniu węgla gazem ziemnym w krajowej elektroenergetyce jest całkowicie nierealne, głównie ze względu na ograniczoną dostępność na światowych rynkach potrzebnych do tego turbin gazowych i problemy związane następnie z zaopatrzeniem w tak wielkie ilości skroplonego gazu ziemnego.

To niby czym mamy w zasadzie sobie ten niechciany węgiel u nas zastąpić? Może hydroenergią, której w Polsce prawie w ogóle nie mamy (udział w miksie 1,59 proc.), gdyż nie jesteśmy położeni nad rzeką Jangcy bądź Nilem, a nasz kraj jest w przeważającej mierze nizinny i nie ma w związku tym żadnego sposobu na uzyskanie większej wartości spadu wód.

A może węgiel mamy sobie zastąpić innymi źródłami odnawialnymi, takimi jak fotowoltaika, biomasa i biogaz, które w grudniu 2025 roku wyprodukowały łącznie jedynie 2,40 %wytwarzanej w Polsce energii?

Pozostaje nam jeszcze wiatr, którego udział w polskim miksie energetycznym jest już istotny, na poziomie 14,49 proc. Niestety dalsze zwiększenie tego udziału nie jest bynajmniej sprawą prostą, a podwojenie mocy zainstalowanej w siłowniach wiatrowych w żadnym wypadku nie spowoduje podwojenia udziału energii wiatrowej w krajowym miksie energetycznym.

Rys. 2. Krajowy Plan w dziedzinie Energii i Klimatu

W przypadku Danii udział energii wiatrowej w miksie energetycznym sięga prawie 50 proc., ale gdy popatrzmy na mapę wietrzności Europy, przedstawioną na rys. 3, to wystarczy już pierwszy rzut oka, aby stwierdzić, że pod względem wietrzności Polska to w żadnym wypadku nie Dania.

Rys. 3. Mapa poziomu wietrzności wyznaczonego dla obszaru Europy. (źródło: https://elektrykapradnietyka.com/wp-content/uploads/2017/08/mapy-wietrzno%C5%9Bci-europa.jpg)

Należy przy tym pamiętać, że energia kinetyczna wiatru zależy aż od trzeciej potęgi jego prędkości, a zatem zmniejszenie się prędkości wiatru zaledwie o połowę (przykładowo z 8 m/s na wybrzeżu Jutlandii do zaledwie do 4 m/s w południowej Polsce) automatycznie powoduje, że moc siłowni wiatrowej maleje aż ośmiokrotnie. W związku z tym choćbyśmy zastawili nawet cały obszar naszego kraju wiatrakami, to i tak nigdy nie bylibyśmy w stanie osiągnąć takiego udziału energii wiatrowej jak Dania w naszym miksie energetycznym. Z pewnością nie jesteśmy pod tym względem w stanie prześcignąć także i Niemców, w przypadku których udział energii wiatrowej w ich miksie energetycznym przekracza nieco 30 proc., ale trzeba koniecznie mieć świadomość, że osiągnięte zostało to gigantycznym wręcz przewymiarowaniem farm wiatrowych, w których nasz zachodni sąsiad zainstalował już zawrotną wartość mocy elektrycznej w wysokości ponad 75 GW, czyli około 7 razy więcej niż Polska, mając roczne zużycie energii elektrycznej zaledwie 2,5 razy większe od nas.

Wniosek z tego wszystkiego jest taki, że w naszych warunkach, tzn. przy takiej wietrzności i nasłonecznieniu w ciągu roku, jakie mamy w naszej lokalizacji geograficznej, dla węgla nie ma obecnie żadnej realnej alternatywy. Teoretycznie można byłoby go zastąpić gazem ziemnym bądź atomem, ale obie wymienione opcje są dla nas obecnie całkowicie nieosiągalne, ponieważ nie jesteśmy w stanie w realistycznie przyjętym przedziale czasu zainstalować około 20 GW mocy ani w blokach gazowo-parowych, ani tym bardziej w blokach jądrowych.

W tab. 1 zamieszczone zostały dane dotyczące pracy krajowego systemu elektroenergetycznego (KSE) w kolejnych dniach stycznia 2026 roku podczas tzw. wieczornego szczytu obciążenia, gdy instalacje fotowoltaiczne generują wówczas dokładnie zero watów, a nawet same pobierają wtedy z sieci pewną moc elektryczną potrzebną do zasilania ich sterowników i urządzeń pomiarowych.

Kolejny dzień stycznia 2026 rokuZapotrzebowanie mocy w KSE [GW]Generacja mocy w elektrowniach cieplnych [GW]Udział procentowy elektrowni cieplnych w pokryciu zapotrzebowania mocy w KSE
117,11411,05264,6%
220,51913,09663,8%
320,42413,21764,7%
419,28813,84271,8%
522,71218,75582,6%
620,95317,74584,7%
725,44322,16387,1%
826,09721,78883,5%
923,33519,25382,5%
1023,21518,26878,7%
1121,15816,31877,1%
1226,16523,41089,5%
1326,04722,47386,3%
1425,64521,77384,9%
1525,06820,74882,8%
1624,73920,12581,3%
1722,29217,20677,2%
1820,78215,44874,3%
1925,67118,65872,7%
2025,54120,95182,0%
2125,65321,22482,7%
2225,15419,51077,6%
2325,26621,81386,3%
2422,70018,11579,8%
2520,95418,38387,7%
2624,60521,65286,7%
2724,97521,94287,9%
2825,19921,47285,2%
2923,63322,12693,6%
3025,49921,93786,0%
3121,82317,25879,1%

Tab. 1. Dane dotyczące zapotrzebowania mocy i generacji elektrowni cieplnych podczas szczytu wieczornego w kolejnych dniach stycznia 2026 roku

Jak wynika z zawartości tab. 1, w styczniu 2026 roku elektrownie cieplne w czasie trwania wieczornego szczytu obciążenia pokrywały średnio aż 80,8 proc. zapotrzebowania mocy w krajowym systemie elektroenergetycznym. Rekordowy pod tym względem był dzień 29 stycznia 2026, gdy w okresie wieczornym elektrownie cieplne pokrywały aż 93,6 proc. zapotrzebowania mocy. Pozostała część zapotrzebowania mocy pokrywana była przez import energii elektrycznej od krajów ościennych, a także przez siłownie wiatrowe oraz elektrownie wodne i szczytowo-pompowe, przy czym należy mieć świadomość, że elektrownie szczytowo-pompowe jako takie nie są bynajmniej żadnym źródłem energii, lecz jedynie wspomnianą energię magazynują (ze sprawnością wynoszącą około 70 proc.), w związku z czym pozyskana z elektrowni szczytowo-pompowych w okresie wieczornym energia i tak w zdecydowanej większości pochodzi pierwotnie z pracujących w systemie elektroenergetycznym elektrowni cieplnych.

Przetrwaliśmy dzięki… Gierkowi?

Wniosek końcowy jest taki, że relatywnie mroźną zimę 2025/26 byliśmy w stanie przetrwać, egzystując na poziomie cywilizacji technicznej, a nie na poziomie jakichś osiemnastowiecznych chłopów pańszczyźnianych, tylko i wyłącznie dzięki temu, że w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku towarzysz Edward Gierek zainstalował w węglowych blokach o mocy 200 MW łącznie prawie 10 GW mocy elektrycznej (wybudowano wtedy nowe bloki w elektrowniach, takich jak Dolna Odra, Pątnów, Ostrołęka, Kozienice, Połaniec, Jaworzno, Rybnik i Turów).

Dodatkowo wspomniany Pierwszy Sekretarz wybudował w elektrowni Kozienice dwa bloki o mocy 500 MW, a następnie rozpoczął budowę elektrowni w Bełchatowie (12 bloków o mocy 360 MW). Niestety w najbliższych latach wszystkie te elektrownie będą [mają być.. md] sukcesywnie likwidowane, a powstały w wyniku tego ubytek mocy dyspozycyjnej nie będzie mógł zostać skutecznie skompensowany budową nowych bloków gazowo-parowych, co w nadchodzących latach wymusi bezwzględnie wprowadzenie w okresie zimowym stopni zasilania, a nawet i wyłączeń rotacyjnych wybranych grup odbiorców. Zatem niezależnie od tego, czy jakiekolwiek zmiany klimatu będą u nas w ogóle mieć miejsce, nadchodzące, najbliższe już zimy będą dla nas pod tym względem wyjątkowo ciężkie.

Brednie zielonych są już apokaliptyczne: New campaign in mainstream media claim that forests are harmful to the climate

New campaign in mainstream media claim that forests are harmful to the climate

By Sofie Walker | May 17, 2025 https://indepnews.org/en/msm-claim-that-forests-are-harmful-to-our-climate/

New campaign in mainstream media claim that forests are harmful to the climate- 2

Share the word

The absolute madness of the CO₂ hysteria, which serves solely to redistribute public wealth, is reaching new heights. It appears that new directives have been issued by globalist circles-now, our forests are being labeled as climate villains, supposedly emitting more CO₂ than they absorb. This notion is not only profoundly misguided and wrong but also reminiscent of Bill Gates’s plans to clear-cut and bury forests so they no longer produce CO₂. It paints a dark dystopian picture of total destruction, with mainstream media complicit in spreading this narrative.

During prime time on May 12, 2025, Austria’s ORF presented its contribution to the international campaign against the world’s forests on “Zeit im Bild 1.” According to the report, globalist billionaires, including Bill Gates, have declared that forests are harmful to the climate and contribute to CO₂ emissions, generating more CO₂ than they bind. As a result, Bill Gates is reportedly working on projects to clear entire forests and bury the wood underground, preventing it from returning CO₂ to the atmosphere. (See: Bill Gates’s new “world-saving” plan-he wants to clear-cut and bury forests.) The ORF’s report stated verbatim:

“Austrian forests, as we know them, have so far only had a positive effect on the world-calming, providing shade, naturally renewable, and binding CO₂-but that is now changing. The climate vacuum cleaner, which filters harmful greenhouse gases from the air, is no longer functioning as before due to global warming. Now, CO₂ is even being emitted. Twenty years ago, Austria’s trees were removing almost 15 million tons of greenhouse gases, having a positive effect. In 2018, for the first time, more CO₂ escaped from our forests than could be absorbed, and in 2023, this effect was particularly dramatic. More than 5 million tons of greenhouse gases were released on balance, about a quarter of what is produced annually by traffic.”

The ORF report attributes this to heat, less water, and the bark beetle plague. However, it fails to mention that the bark beetle problem is largely due to misguided forestry practices-greed led to the planting of non-native, fast-growing conifer monocultures. Healthy mixed forests do not have bark beetle problems. The fact that this is a broader campaign is evidenced by a 2024 report archived on YouTube from Germany’s ZDF, which made the same claim about German forests: that they produce more CO₂ than they absorb. (See link: ZDF: German Forests as CO₂ Emitters?)

All of this madness is based on false assumptions, ignorance, and deliberate lies. CO₂ is the foundation of life on our planet. Without CO₂, there would be no plant life, and thus no animal life. Earth has experienced many eras with much higher CO₂ concentrations than today. In the past 100–200 years, atmospheric CO₂ has been a mere 400 ppm. Climate activists claim, based on measurements from a station on an active volcano in Hawaii, that CO₂ levels are rising dramatically.

Analysis Part 1: The Historical Share of CO₂ in Earth’s Atmosphere

Until the first life appeared on Earth, atmospheric CO₂ is estimated to have been 100,000 ppm or more, primarily due to volcanic activity and the absence of photosynthesis. Volcanism continues today, but climate models rarely acknowledge that Earth itself emits vast amounts of CO₂, mostly from underwater volcanoes. (See also: 19,000 “new” volcanoes, but the climate lobby ignores the massive CO₂ released by eruptions.)

The absence of photosynthesis in early Earth history shows that only with the emergence of plant life did CO₂ begin to be transformed, disproving any current theory that forests could contribute to more CO₂. On the contrary, all biomass binds CO₂ and converts it into plant matter.

During the eras when the first simple life forms appeared (4.0–2.5 billion years ago), CO₂ levels are estimated at 50,000–10,000 ppm. During this period, photosynthesis developed, turning light and CO₂ into oxygen. This led to the “Great Oxidation Event,” enriching the atmosphere with oxygen.

The planet turned green. From 2.5 to 0.54 billion years ago, oxygen levels rose while CO₂ dropped to about 10,000–1,000 ppm. Ice ages occurred during this time, allegedly due to chemical CO₂ breakdown, which contradicts today’s claims, as rock weathering reduced CO₂ and triggered ice ages.

About 540 million years ago, life flourished. During the Cambrian explosion, CO₂ levels were between 4,000 and 1,000 ppm. In the Permian to Triassic periods (300–200 million years ago), levels were around 3,000 ppm, and during the Cretaceous, between 1,000 and 2,000 ppm. To support climate alarmism, it is claimed that in the last 2.6 million years (the Quaternary), CO₂ levels were only 180–300 ppm, allowing for panic about today’s 400 ppm. The 300 ppm figure is said to have occurred during warm periods.

However, these measurements are based on highly questionable analyses. The claim to know atmospheric CO₂ concentrations over the last 2.6 million years is based on air bubbles in ice cores. Yet, over time, all substances diffuse through container walls, even if seemingly airtight. The longer the period, the more diffusion occurs. In the case of ice cores, it is claimed that in 2,600,000 years, no diffusion has occurred, making the trapped air a supposedly perfect record of past atmospheres.

Alternative analyses, such as fossil leaf stomata and boron isotope studies in marine sediments, have yielded higher CO₂ concentrations than ice cores. These methods suggest values between 260 and 330 ppm, with uncertainties of +/- 30 to 50 ppm, meaning a lower bound of 210 and an upper bound of 380, which is close to today’s levels.

Analysis Part 2: How Photosynthesis Works

The more CO₂ is available in the atmosphere, the more biomass grows. This is well documented by satellite data. (See also: Another study shows increased CO₂ makes plants transpire more and greens the world.) In reality, no satellites are needed-just common sense and perhaps a green thumb. Every gardener with a greenhouse knows how much yield increases when plants are given extra CO₂.

Our world has adapted to atmospheric conditions over billions of years, and plant life has learned to use all available CO₂ efficiently. Photosynthesis is the biochemical process by which plants, algae, and certain bacteria convert light energy into chemical energy, using CO₂ from the air and water from the soil to produce glucose and oxygen.

CO₂ is not just converted into oxygen; it is directly used for plant growth as the carbon source for building sugars and other organic molecules. The carbon fixed during photosynthesis forms the basis for all plant structures, from leaves to roots.

Analysis Part 3: CO₂ Is Not Responsible for Global Warming, and Certainly Not for a Progressive Effect

Alternative newsoutlets have published numerous articles on this topic, consulting with academic experts. The result has been many texts that do not align with the mainstream media narrative, which, as with COVID-19, never reports dissenting opinions. Instead, a “well-established scientific consensus” is claimed. This assertion itself contradicts scientific practice. Even if all scientists agree and one can prove the facts are otherwise, that individual is correct and the others are wrong. Science is not a democratic process, but a constant search for truth.

For example:

Surprise-It’s the Sun, Not CO₂, That Heats the Earth

Study: More CO₂ and Higher Temperatures Would Benefit Agriculture

Climate Change Decoupled from CO₂? New Study Questions Climate Activist Assumptions

A Geological Truth: We Live in an Extremely CO₂-Poor Era

“Global Greening”: Another Study Shows CO₂’s Positive Effect

Decades of Deception About CO₂ Exposed

More Studies Show: More CO₂ Does Not Lead to Higher Temperatures, links below:

Hydrological Sciences Journal 

Climate change during 1985–1999: Cloud interactions determined from satellite measurements

1979: Questions Concerning the Possible Influence of Anthropogenic CO2 on Atmospheric Temperature

1981: The Role of Ocean-Atmosphere Interactions in the CO2 Climate Problem

Professor Murry L. Salby: Of the Physics Atmosphere and Climate

Conclusion: Adventurous “Model Calculations”

The claims made by public broadcasters in Germany and Austria are adventurous. They are not based on scientific measurements but on assumptions, some of which are entirely erroneous. For example, there has been no significant drought in recent years. And even if there had been, over the past hundred thousand years there have always been periods of heat and cold, rain and drought. The planet’s biomass has survived and adapted.

In Germany, as of 2022, 32.3 percent of the land is covered by forests. The claims and models suggest that of about 100 billion trees with a trunk diameter over 20 cm, four-fifths are “sick.” You should judge for yourself during regular walks in nature whether this claim holds up. It is true, as mentioned at the beginning, that the historical mistake of conifer monocultures is not sustainable. Today, 21.8 percent of German forests are pine and 20.9 percent spruce. So, the claim that “four-fifths of trees are sick” is questionable.

It will be interesting to see whether, in the future, left-wing activists will chain themselves to trees to save them from being cut down, or whether they will demand deforestation themselves, since they heard it on TV and must conform to that opinion without independent thought.

Satellites have measured a significant increase in biomass, especially in Europe and China, over the past twenty years. In the future, another satellite will monitor biomass and document changes. On April 29, 2025, the European Space Agency (ESA) launched the “Biomass” satellite, which will create the first global, high-resolution 3D maps of forest biomass. Here, too, caution is needed when hearing “since records began,” as these only start in 2025.

Finally, a quote from the ORF “Zeit im Bild” report:

“Our domestic forests can now absorb less climate-damaging greenhouse gases and are increasingly becoming CO₂ emitters, or CO₂ sources. This is shown by figures from the Environment Agency and research by the newspaper Der Standard. Dr. Peter Weiss, forest expert at the Environment Agency: ‘Climate research expects an increase in extreme events, and that will not be good for the forest. So, we must continue to expect that there will be years when the forest is a net source.’ It is important to adapt our forests to climate change, for example by planting more robust tree species that can withstand heat and drought.”

It is astonishing how certain the usual left-leaning media are that forests and thus the country’s biomass produce more CO₂ than they absorb. The fact that these reports are coming from various countries is suspicious and points to a coordinated campaign. The next logical step would be to follow Bill Gates’s recommendation and clear-cut forests, burying the trunks deep underground. Every child intuitively knows this is madness, but public broadcasters see it differently. Serving big capital must be more appealing to these “journalists” than doing their own research and seeking the truth.

Wzrost roślinności na skutek wzrostu CO2 zmienia oblicze Afryki

Wzrost roślinności na skutek CO2 zmienia oblicze Afryki niwelując zmiany klimatu

autor: admin (2024-05-03

Źródło: zmiany/na/ziemi

W ostatnich tygodniach media tradycyjne rozpisywały się na temat fali upałów w Mali, Burkinie Faso i innych krajach Sahelu, sugerując, że jest to bezpośredni skutek zmian klimatu wywołanych przez człowieka. Jednak jak pokazują dane, rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej.

Średnie temperatury w Mali i Burkinie Faso w ciągu ostatnich 85 lat praktycznie się nie zmieniły, a opady w obu tych krajach nieznacznie wzrosły w ostatnich latach. Co więcej, produkcja rolna rośnie, a proces odwracania procesów pustynnienia jest widoczny na całym obszarze Sahelu. Dlaczego więc media skupiają się wyłącznie na katastroficznych wizjach?

Kluczem do zrozumienia tej sytuacji jest fakt, że wzrost poziomu dwutlenku węgla w atmosferze przyczynił się do znacznego ożywienia roślinności na dużych obszarach świata, w tym właśnie w regionie Sahelu. Jak pokazują badania, w ciągu ostatnich 20 lat odnotowano 14% większy wzrost roślinności, co przyniosło wymierne korzyści dla lokalnej bioróżnorodności i produkcji żywności.

Niestety, media mainstreamowe skupiają się raczej na straszeniu czytelników informacjami o „przepełnionych szpitalach i kostnicach” w wyniku fali upałów, powołując się na pseudonaukowe raporty organizacji WWA. Tymczasem dane meteorologiczne wyraźnie pokazują, że temperatura w Mali nie osiągnęła rekordowych poziomów, a w krajach Sahelu obserwuje się stabilne lub nawet nieznacznie wzrastające trendy opadowe i temperaturowe.

Kluczowe jest, aby zwrócić uwagę na pozytywne zmiany, jakie zachodzą w regionie Sahelu. Powolne odwracanie procesów pustynnienia, wzrost produkcji rolnej i poprawa warunków życia lokalnych społeczności to fakty, które powinny napawać optymizmem. Zamiast koncentrować się na katastroficznych wizjach, media powinny relacjonować realny obraz sytuacji i doceniać pozytywne zmiany zachodzące w tym regionie Afryki.

Pieszczochy globalizmu

Pieszczochy globalizmu

DR IGNACY NOWOPOLSKI APR 12

Procesy globalizacji rozpoczęły się już wiele dekad temu.  Polegały one na instalowaniu, w strukturach władz państwowych, agentów wyszkolonych i zaprzedanych światowej oligarchii finansowej.  Kuźniami tych kadr były prywatne organizacje (finansowane przez wspomnianych oligarchów), takie jak Światowe Forum Ekonomiczne w Davos, Światowa Organizacja Zdrowia, itp.

Przy czym do uzyskania zaszczytnej funkcji „światowego młodego przywódcy”, czy zwanego z angielska „influencera”, potrzebne było nie tylko zaprzedanie, ale inne „kwalifikacje”, takie jak kompromitująca przeszłość, oraz zboczenia seksualne, zwłaszcza pedofilia czy homoseksualizm. 

O ile kompromitująca przeszłość zapewniała możliwość ewentualnego szantażu danego osobnika, o tyle wspomniane zboczenia gwarantowały całkowitą niezdolność agenta do integracji z jakąkolwiek społecznością. Bowiem żadna cywilizacja, zarówno historyczna jak współczesna nie akceptuje i nie toleruje zboczeń podcinających elementarne prawa naturalne niezbędne do przetrwania tejże.  W wyniku czego wspomniani agenci sami wykluczyli się ze społeczeństwa.

Przy czym truizmem jest stwierdzenie, że Zachodni Globalizm (US & UE, etc.) jest wyjątkiem w powyższej regule, będąc przez to czystą emanacją szatana i z definicji skazując się na zagładę. 

Niewidoczny rozwój globalizmu swą siecią agenturalną objął prawie cały świat, umożliwiając oligarchom spełnienie ich największego marzenia; LIKWIDACJĘ LUDZKOŚCI POPRZEZ GLOBALNE LUDOBÓJSTWO.  Zrealizowano je przy pomocy „pandemii covidowej”, w której jedynym źródłem śmierci i chorób, były „szczepionki”.

Ludobójstwo udało się w znacznym stopniu, ale nie w pełni.  W związku z czym zastosowano drugi „temat”; ekologię.

Walka ze zmianami klimatycznymi polega na eliminacji azotu z atmosfery (która w naturalnym składzie zawiera go około 78%), poprzez likwidację nawozów azotowych.  A także, i wczwśniej, eliminowanie dwutlenku węgla, związku niezbędnego obok tlenu w procesie asymilacji, czyli koegzystencji świata roślinnego i zwierzęcego.

W ten sposób globaliści uderzają w dwa filary egzystencji:  rolnictwo i zasoby energetyczne.   Jeszcze pół wieku temu taka strategia skazana była by na porażkę, gdyż nawet słabi uczniowie szkół podstawowych znali i rozumieli te elementarne mechanizmy.  Dziś jednak sytuacja się zmieniła i absolwenci „prestiżowych zachodnich szkół i uczelni” są całkowitymi ignorantami we wszystkich dziedzinach, za wyjątkiem umiejętności posługiwania się ikonami na komputerach i smart phone’ach.  Zresztą nie muszą nic umieć, bo ma zastąpić ich AI (sztuczna inteligencja), a dla nich samych przygotowywana jest kolejna rzeź, pod jakąś inną nazwą, niż covidowa.

Prawdziwym dramatem jest natomiast to, że obecne „elity” (czytaj agenci globalistyczni), osiągnęli już taki poziom zidiocenia, że nie potrafią nawet pojąć własnego interesu, który jasno wskazuje, że wypełniając dalej wolę oligarchów, apostołów szatana, siebie również skazują na zagładę. 

Rozpasani, niewybieralni, unijni oficjele pławią się w rozkoszach raju (zwanego przez nich „ogrodami”) niebaczni tego, że prowadzą do nieuniknionej zagłady swych podwładnych i samych siebie.

Eko-ściema po niemiecku. Berlin drastycznie [184 razy] zaniżał emisje metanu z górnictwa.

Eko-ściema pch24.pl/eko-sciema-po-niemiecku

Analiza wydobycia węgla brunatnego w Niemczech wykazała, że emisje metanu są tam o 184 razy wyższe, niż wcześniej zgłoszono – wynika z badania przeprowadzonego na zlecenie organizacji Deutsche Umwelthilfe (DUH).

Niemcy są największym producentem węgla brunatnego w UE. 

W 2022 roku Niemcy zgłosiły emisje metanu w wysokości około 1 390 ton z wydobycia węgla brunatnego. Badania wykazały jednak, że rzeczywista wartość może wynosić 256 000 ton w tym roku – informuje portal „Biznes Alert”.

Niemiecka produkcja węgla brunatnego w 2022 roku stanowiła ponad 40 procent całkowitej emisji tego gazu cieplarnianego. Niemcy są największym producentem węgla brunatnego w UE. W 2022 roku w tym kraju wydobyto około 131 mln ton. Odpowiadało to 44 procent całkowitej produkcji UE wynoszącej 294 mln ton.

Źródło: biznesalert.pl
PR

Same fakty. Węgiel, ekologia, CO2. Ufff !! Jesteśmy uratowani i to wszystko dzięki Unii Europejskiej.

Same fakty. Węgiel, ekologia, CO2. Ufff !! Jesteśmy uratowani i to wszystko dzięki Unii Europejskiej.

[z internetu]

Chińscy górnicy w cztery dni wydobywają więcej węgla niż Polska przez cały rok – 13 mln ton dziennie! 

Powtórzę 13 milionów ton dziennie. 13 milionów ton węgla każdego dnia. I to przecież nie po to żeby z niego robić zupę.

Przez 12 miesięcy Pekin wykopał ponad 4,6 mld ton „czarnego złota”. Dla porównania w 2023 roku polskie kopalnie zdołały wydobyć zaledwie około 49 mln ton węgla kamiennego. 

Chińczycy cały czas budują NOWE elektrownie węglowe i nie płacą za emisję CO2 do wspólnego powietrza.

Nikt nie płaci oprócz krajów Unii Europejskiej😀, taka ciekawostka jakby ktoś nie wiedział.

W Stanach Zjednoczonych natomiast NOWO powstająca fabryka baterii do samochodów elektrycznych będzie zasilana elektrownią węglową (podstawa przecież w dzisiejszych czasach to ekologia😄).

Podobno przy sprzyjających wiatrach dociera do nas do Polski piasek z Sahary, a pył wulkaniczny z wybuchu wulkanu na Islandii okrążył ziemię 2,5 razy zanim opadł ale zanieczyszczenia z Chin, Rosji, Indii, Ukrainy no na pewno do nas się nie dostaną, no na bank jesteśmy bezpieczni.

Ufff, od razu zrobiłem się zdrowszy a i planeta się nie spali.

Jesteśmy uratowani i to wszystko dzięki Unii Europejskiej.

Jak pokonać logikę LEWAKA jego własną bronią. Imigracja a CO2

Mój komentarz w formie MEMA, Krzysztof

źródło: https://wykop.pl/link/7357735/migracja-do-ue-obciaza-klimat

Młody mężczyzna siedzi w Afryce – śpi w hamaku, albo na trawie, je to co zbierze. Nie korzysta z lotów, nie ma najnowszego telefonu, nie potrzebuje kurtki i tak dalej. Jego ślad węglowy jest minimalny, nawet jeśli żyje w większym mieście, jednak wszystko zmienia się po przybyciu na teren Europy – nagle sam hamak już nie wystarczy, musi mieć łóżko w solidnym budynku, który przez większość roku trzeba ogrzewać! Dodatkowo potrzebuje znacznie więcej ubrań, jedzenia i leków niż jego rówieśnicy, który został w Afryce.
Mało tego – jeśli dostał się do gangu i produkuje narkotyki oraz bierze udział w strzelaninach, to jego ślad węglowy rośnie diametralnie – każdy jeden wystrzelony nabój to całe kilogramy co2! Tak samo każda kradzież i zniszczenie mienia – wszystko to produkuje ogromne ilości co2!
Proklimatyczna migracja powinna być odwrotna – jak najwięcej mężczyzn, szczególnie przestępców oraz „trwale bezrobotnych” powinno się przesiedlać do ciepłych krajów, gdzie mogą spać na trawie i łapać antylopy, a do Europy powinniśmy sprowadzać wyłącznie młode kobiety, bo tak, jak w biednych krajach młode kobiety potrafią mieć i 8 dzieci, tak po sprowadzeniu ich do UE – oczywiście bez mężczyzn z ich kultury – będą już rodzić może 1-2 dzieci, dzięki czemu zapobiegniemy przeludnieniu ziemi!
Bądź pro eko – walcz z migracją mężczyzn do Europy!

Idiotyzmy poniżej poziomu głąba ze szkoły podstawowej, może „specjalnej”. Tutejsza feministra chce dziesięciokrotnego zmniejszenia emisji CO2 do 2040..

Szaleństwo klimatyczne minister Zielińskiej. „Politico” o szoku w Brukseli 

https://pch24.pl/szalenstwo-klimatyczne-minister-zielinskiej-politico-o-szoku-w-brukseli/


Europejskich polityków zszokowała nadgorliwa postawa polskiej sekretarz stanu z ministerstwa klimatu i środowiska.

W poniedziałek Urszula Zielińska zadeklarowała w Brukseli poparcie dla celu redukcji emisji dwutlenku węgla aż o 90 procent do 2040 roku. [Inaczej pisząc – DZIESIĘĆ RAZY MD ]

W lutym Komisja Europejska powinna ogłosić nowy cel redukcji emisji dwutlenku węgla na rok 2040. Większość państw nie chce radykalnych cięć ze względu na kryzys wysokich kosztów życia. Pogłębiłby się on dramatycznie wraz z przyjęciem bardziej „ambitnych” celów klimatycznych. Zmusiłoby to rządy do wprowadzenia kompleksowych regulacji ograniczających konstytucyjne wolności obywateli i w szybkim tempie likwidującej produkcję, a także konsumpcję przemysłową oraz rolną. Stąd europejskich polityków wdrażających politykę klimatyczną zszokowała postawa przedstawicielki polskiego rządu.

W KE trwają prace nad propozycją dotyczącą celu klimatycznego na rok 2040. Obecne prawo o klimacie zobowiązuje UE do redukcji emisji o 55 procent do 2030 roku i osiągnięcia tak zwanej neutralności pod względem emisji dwutlenku węgla do 2050 r. Jednocześnie KE musi zaproponować w przyszłym miesiącu cel pośredni na 2040 r.

Europejska Naukowa Rada Doradcza ds. Zmian Klimatu, powstała na mocy rozporządzenia Europejskie prawo o klimacie latem zeszłego roku, wskazała, że cel zerowej emisji netto dwutlenku węgla nie będzie możliwy do osiągnięcia do 2050 r., jeśli o 10 lat wcześniej nie zredukuje się emisji aż o 90 – 95 procent.

Unijny komisarz ds. działań w dziedzinie klimatu Wopke Hoekstra zobowiązał się „bronić” celu 90-procentowej redukcji do 2040 roku, doskonale wiedząc, że będzie to wymagało narzucenia obywatelom drastycznej polityki. Jeszcze w październiku podczas przesłuchania w europarlamencie potwierdził, że Komisja Europejska będzie musiała „zbadać” radykalne rozwiązanie polityczne, zmuszając do „zmiany stylu życia, w tym zmiany diety”, jako sposobu na osiągnięcie tego celu.

Komisja musi przygotować wniosek ustawodawczy dotyczący ustalenia unijnego celu klimatycznego na rok 2040 w ciągu sześciu miesięcy od pierwszego globalnego podsumowania porozumienia ONZ w ramach porozumienia paryskiego. Podsumowanie to zakończono podczas grudniowego szczytu klimatycznego COP28 w Dubaju.

Państwa członkowskie UE już mają trudności z osiągnięciem celów na rok 2030. Mierzą się z potężnymi i gwałtownymi protestami, chociażby rolników. Ludzie odczuwają coraz większe koszty energii, które przekładają się na rosnącą inflację i kryzys wysokich kosztów życia.

Kontynuacja polityki klimatycznej, a zwłaszcza zwiększanie ambicji dramatycznie pogorszy stan finansów wielu milionów Europejczyków, doprowadzając najpewniej do licznych protestów.

Podczas grudniowego spotkania ministrów środowiska Komisja wyraziła niezadowolenie z przedstawionych dotychczas krajowych planów w zakresie klimatu i energii (NECP). Nie pozwolą one osiągnąć trzech głównych celów na koniec tej dekady, to jest: podwojenia udziału odnawialnych źródeł energii w miksie energetycznym UE do 42,5 procent, przy jednoczesnym obniżeniu całkowitego zużycia energii aż o 11,7 proc., dzięki czemu chciano doprowadzić do zmniejszenia emisji netto o 55 proc. w porównaniu z 1990 rokiem.

Kraje spóźniły się także z przedstawieniem swoich planów. Termin był wyznaczony na czerwiec ubiegłego roku, zaś do listopada plany przedstawiło 21 państw.

Po dokonaniu oceny spóźnionych planów przez Komisję, 21 grudnia ub. roku unijny organ wykonawczy ogłosił, że wszczyna postępowanie w sprawie uchybienia zobowiązaniom państwa członkowskiego przeciwko Austrii, Bułgarii i Polsce w związku z przekroczeniem prawnego terminu.

Bruksela naciska na zwiększenie ambicji klimatycznych. Do 30 czerwca br. państwa powinny przesłać do KE ostateczne plany w dziedzinie energii i klimatu, po uwzględnieniu zaleceń Komisji.

W związku z ustalaniem celu redukcji emisji do 2040 r. swoją deklaracją zaskoczyła minister Urszula Zielińska, świeżo mianowana sekretarz stanu w ministerstwie klimatu i środowiska. 15 stycznia zadeklarowała w Brukseli, że Warszawa od teraz będzie realizować ambitne działania klimatyczne.

– Przyjechałam tu z wiadomością, że Polska zwiększy wysiłki w walce ze zmianami klimatu. (…) Musimy wykonać naszą część zadania. Będę przekonywać do tego resztę członków rządu – oznajmiła. Dodała, że nasz kraj opowiada się za redukcją emisji aż o 90 procent do 2040 r. i „nowy rząd pod przewodnictwem Donalda Tuska nie będzie już blokować działań UE na rzecz klimatu”. Co więcej, wskazała, że trzeba przyspieszyć realizację celów klimatycznych i „reszta Europy może liczyć na to, że Polska zwiększy swoje wysiłki w tym zakresie”. Dodała, że „zobowiązania Europy są zobowiązaniami Polski”.

„Politico” przyznaje, że „Zielińska zaskoczyła apelem, aby UE mierzyła wysoko pomimo rosnącego sprzeciwu wobec zielonego prawodawstwa”. Przedstawicielka KO miała „naciskać na osiągnięcie celu zgodnego z radami doradców naukowych UE, którzy wzywali do cięć o co najmniej 90 procent”.

UE „absolutnie musi przyjąć ambitne cele i my musimy przyjąć cel redukcji emisji o 90 procent” – stwierdziła. Polityk Partii Zielonych, która dostała się do Sejmu z listy KO, tłumaczyła później, że Polska nie ma jeszcze oficjalnego stanowiska w sprawie celu bloku na rok 2040.

Na razie jedynie Dania publicznie poparła cel redukcji emisji dwutlenku węgla o 90 procent. Inne stolice wstrzymują się z tak radykalnymi deklaracjami w związku z przewidzianymi na czerwiec tego roku wyborami do Parlamentu Europejskiego. W kilku krajach trwają protesty, głównie rolników.

Węgry, które od połowy roku będą sprawować prezydencję w UE, opowiadają się za mniej ambitnymi „zielonymi regulacjami”. Zamierzają nawet przenieść debatę w sprawie celu do 2040 na szczyty przywódców UE w Brukseli, gdzie decyzje podejmowane są w drodze konsensusu i węgierski przywódca będzie mógł zastosować prawo weta.

Jak na razie rządy części państw nie sfinalizowały jeszcze swojego stanowiska. Kwestia ta nawet jest bardzo drażliwa z politycznego punktu widzenia. Te kraje, które wyznaczyły sobie ambitne cele – jak sugeruje „Politico” – „nie poparłyby wyraźnie wysokiego celu”.

Za ambitniejszą polityką klimatyczną [tj. prowadzącą do KATASTROFY md] – poza Danią – opowiada się Austria. Niemcy nie zajęły jeszcze stanowiska, oznajmił Sven Giegold, sekretarz stanu w ministerstwie klimatu, który reprezentował Berlin podczas poniedziałkowych rozmów. Rząd niemiecki mierzący się z protestami rolników i maszynistów, a także szukający oszczędności budżetowych po decyzji trybunału o niegodności z prawem przekierowania pożyczek covidowych na tak zwaną zieloną politykę, jest podzielony w kluczowych kwestiach klimatycznych.

6 lutego powinna ukazać się oficjalna propozycja KE dotycząca polityki klimatycznej do roku 2040. Sugeruje się, że będzie ona zawierała opis trzech różnych scenariuszy. Jeden będzie zakładał 90-procentowy cel redukcji emisji do 2040 roku, jak zaleciła rada naukowa. Inny ma zakładać nawet ambitniejszy cel.

Wdrożenie „ambitnej” polityki klimatycznej będzie się wiązało z dramatyczną redukcją produkcji przemysłowej, rolnej i konsumpcji. Wiele towarów będzie musiało zniknąć z rynku. Jednocześnie nastąpi gwałtowny wzrost kosztów życia, co wyniknie z wysokiego opodatkowania, chociażby energii, paliw i żywności. Pojawi się też szereg dodatkowych wymogów i odgórnych regulacji dotyczących nowych standardów urządzeń, efektywności energetycznej, elektromobilności. Promowana będzie dieta robaczana, sztucznie produkowane mięso i weganizm. Ograniczona zostanie możliwość korzystania z samochodów itp.

Źródła: euronews.com, politico.eu AS

Matthias 16 styczeń 2024

Ciekawe jakie wykształcenie ma pani minister, pewnie jakaś politologia, socjologia „niepełnosprawnych” albo inna administracja genderyzmem ???

Czy magazynowanie CO2 pod ziemią lub w oceanach ma sens?

Czy magazynowanie CO2 pod ziemią lub w oceanach ma sens?

Jacek Musiał abcniepodleglosc

Człowiek emituje 1.2% CO2 znajdującego się w atmosferze. Duża część jest pochłaniana przez naturalne rezerwuary. Wzrost stężenia CO2 nie ma wpływu na klimat. Inwestowanie w jego podziemne magazynowanie nie ma najmniejszego sensu.

Kilka dni temu na portalu WysokieNapiecie.pl  ukazał się obszerny artykuł „Wyścig do złapania CO2 ruszył na dobre”. Jego autor, Tomasz Elżbieciak, z wykształcenia dziennikarz politolog, ubolewa nad małą aktywnością polskiego ustawodawcy odnośnie podziemnego składowania dwutlenku węgla oraz nad jego aktywnością w sprawie rezerw surowców strategicznych. 

Czytając tekst można odnieść wrażenie, że autor reprezentuje opcję torpedującą wszystko, co robi polski rząd. A zatem, trochę polemiki.

REZERWY STRATEGICZNE

Działania polskiego rządu są całkowicie spójne z pracami i projektami Komisji Europejskiej i Rady Europy. Tworzenie aktów prawnych ma na celu zapewnienie bezpieczeństwa i Polski i Unii Europejskiej, co ma szczególne znaczenie w niepewnej sytuacji politycznej na świecie. To, w sytuacji krytycznej, „być albo nie być Polski”. Nawet jeśli w powstających aktach prawnych występują jakieś nieścisłości, to droga do kolejnych nowelizacji jest otwarta.

SKŁADOWANIE CO2 

Sądziłem, że po moim tekście:  „Niebezpieczne pomysły IPCC składowania CO2”, opublikowanym na ABC Niepodległość 8.06.2023 a także wcześniejszych artykułach „Dwutlenek węgla po ludzku” cz. 1 i 2, Kurier WNET z października i listopada 2019, Polacy wycofają się z błędnej ścieżki. Część analiz i wyliczeń została zawarta w powyższych artykułach. Szacunki tam przedstawione były bardzo ostrożne. Bardziej realistyczne wyliczenia są miażdżące dla takich pomysłów. 

Nie jestem pierwszy, który o tym pisze. Już wcześniej w raporcie IPCC już można było znaleźć informacje o błędnej drodze, choć bez wyliczeń. Niestety, ilu ludzi w Polsce przeczytało choć jeden cały raport liczący tysiące stron? Większość  czytelników zna „wytyczne dla polityków”, stanowiące króciutkie, rzekomo „streszczenie Raportu”. Te wytyczne, moim zdaniem, wypaczają naukę.  Nawet, jeśli ktoś poświęcił wiele miesięcy na przetrawienie całego „Raportu IPCC”, to pewnie tam tego nie znalazł, bo obiektywna ocena CCS jest zawarta w jednym z wielu aneksów (o czym było we wcześniejszych artykułach).

PRZYPOMNIENIE O DWUTLENKU WĘGLA

Obecnie CO2 stanowi 0,04% objętości atmosfery.  Biorąc pod uwagę masę cząsteczkową CO2 , blisko 1,6 razy większą od uśrednionej masy cząsteczkowej powietrza, CO2 stanowi 0,063% masy atmosfery. Cała atmosfera ma ok. 5x10exp15 ton (czyli 5×1015).  Zawarty w niej dwutlenek węgla ma masę 3,15exp12 ton. 

Człowiek obecnie (tzn. w szczytowym w historii przemysłu momencie) emituje 37exp9 ton CO2 rocznie. Stanowi to 1,2% istniejącego tam już dwutlenku węgla. Duża część emitowanego przez człowieka dwutlenku węgla jest pochłaniana przez szereg rezerwuarów, z czego najpotężniejszym są oceany. 

Z uwagi na powoli wyczerpujące się złoża węgla i paliw węglowodorowych w najbliższych dziesięcioleciach w sposób naturalny emisje CO2 będą maleć i nie potrzeba do tego żadnych  ideologii. 

 W całej dwustuletniej historii przemysłowej ludzkości zawartość CO2 w atmosferze wzrosła z 300 do 400ppm (czyli z 0,03% do 0,04%). Pozornie dużo, w rzeczywistości i tak niewiele.  W książce przygotowanej do druku „Prawdziwe przyczyny globalnego ocieplenia” udało się wykazać, że przyczyny  wzrostu temperatury nie są związane z dwutlenkiem węgla. 

Trzeba powiedzieć wyraźnie: w obecnej atmosferze, wzrost stężenia dwutlenku węgla nie ma najmniejszego wpływu na istniejący i postępujący wzrost temperatury przypowierzchniowej warstwy atmosfery. 

CZY WYCHWYTYWANIE CO2 PRZEMYSŁOWEGO MA SENS?

Jak najbardziej ma: 

  1. Dwutlenek węgla jest najlepszym i najbezpieczniejszym konserwantem środków spożywczych.
  2. Dwutlenek węgla wykorzystywany jest jako atmosfera ochronna w wielu procesach.
  3. Dwutlenek węgla wykorzystywany jest w metodzie EOR, w której po zatłoczeniu do wyczerpanych szybów naftowych udaje się wydobyć nawet do 1/3 tej ilości ropy naftowej, wcześniej wydobytej.
  4. Dwutlenek węgla jest niezbędnym surowcem w procesach biologicznej produkcji paliw płynnych (patenty istnieją) z wykorzystaniem alg i innych drobnoustrojów, promieniowania słonecznego, ścieków i, oczywiście – dwutlenku węgla.

CZY WYCHWYTYWANIE CO2 CELEM SEKWESTRACJI MA SENS?

Nie ma:

  1. Dwutlenek węgla to niezwykle cenny surowiec, zbyt cenny, aby pogrążać go w sposób, który uniemożliwia jego pełne odzyskanie.
  2. Sekwestracja całego produkowanego dwutlenku węgla  na świecie, tzn. 37 mld ton, wymagałaby wytworzenia dodatkowej energii elektrycznej dwu lub trzykrotnie więcej, aniżeli produkuje się jej obecnie na całym świecie (szczegółowe wyliczenia mogę przedstawić w osobnej pracy lub np. na konferencji PRECOP28, o ile zostanę o taką prelekcję poproszony). 

WNIOSKI:

  1. Wychwytywanie CO2 dla wymienionych wyżej zastosowań niezbędnych technologicznie w sposób ograniczony ma sens.
  2. Niedopuszczalne jest traktowanie CO2 jako odpadu i tylko z tego powodu wydawanie bajońskich sum na pogrążanie go w oceanach lub w ziemi.
  3. Znana jest nieprzydatność tej metody od kilku lat – dziwi zainteresowanie firm polskich wydawaniem środków (publicznych?) na takie instalacje.
  4. Szaleństwo strachu przed CO2 wynika ze sfałszowanej teorii globalnego ocieplenia, podczas gdy znane są prawdziwe przyczyny wzrostu temperatury przypowierzchniowej warstwy atmosfery. Świadectwa emisyjne i związane z tym ciężary opierają się na zwykłym oszustwie.
  5. Polska i unijna gospodarka wymaga pilnego rozwiązywania prawdziwych problemów.  Tak się składa, że w Unii Europejskiej najłatwiej pozyskać środki na „walkę z klimatem”. 
  6. Inwestowanie obecnie w technologie CCS/CCU jest zwykłym marnotrawstwem. Dla Polski to falstart.
  7. Z uwagi na postęp technologiczny instalacje CCS/CCU (o ile będą potrzebne na dużą skalę) będą tanieć, w odróżnieniu od paliw węglowych, węglowodorowych i jądrowych, które w perspektywie czasu będą drożeć.
  8. Takie inwestycje powinny opierać się wyłącznie na prawach ekonomii, a nie ideologii i dotacjach.

Czy w działaniach kilku polskich firm nie chodzi o to, aby wyrwać ogromną kasę na synekury i kilka lat badań, które i tak doprowadzą do znanych wniosków? 

Środki unijne nie są niczyje. To w większości środki wyciągnięte z kieszeni polskich podatników. Część pochodzi z budżetów bogatszych państw Unii Europejskiej.  Środki przekazane przez nie na taką inwestycję, trafią do nich z powrotem, poprzez zakup technologii i maszyn. Z nadwyżką.

Jacek Musiał

Niebezpieczne [i anty-naukowe] pomysły IPCC składowania CO2 na lądzie i w oceanach

Niebezpieczne pomysły IPCC składowania CO2 na lądzie i w oceanach

Jacek Musiał abcniepodleglosc-niebezpieczne-pomysly-ipcc

Arrhenius 120 lat temu prorokował, że gdyby dwutlenek węgla miał taką moc, by powodować globalne ocieplenie, byłoby ono błogosławieństwem dla krajów, leżących w większych szerokościach geograficznych, jak np. Szwecja, Norwegia …

Ponieważ w Polsce wciąż bezrefleksyjnie trwonione są środki na eksperymenty zatapiania dwutlenku węgla, chcieliśmy przypomnieć artykuł opublikowany już 3 lata temu, a który wkrótce będzie rozdziałem książki „Globalne ocieplenie – prawdziwe przyczyny” naszego autorstwa.

Ukazało się już kilka tysięcy opracowań różnej wartości, powołujących się na współpracę z IPCC (IPCC – International Panel on Climate Change – Międzynarodowy Zespół d.s. Zmian Klimatu przy ONZ). Okresowo ukazują się Raporty podsumowujące, przykładowo Piąty Raport IPCC z 2013 roku – to liczący blisko półtora tysiąca stron plus aneksy oraz Szósty Raport z 2022 roku liczący wiele tysięcy stron. Można w nich znaleźć m.in. beztroskie, adresowane do decydentów politycznych pomysły IPCC składowania dwutlenku węgla w oceanach i pod ziemią. Innym pomysłem  – dodatkowe nawożenie oceanów (o nawożeniu oceanów – traktuje obszerny, kilkuczęściowy rozdział –  Hipoteza Paryż).  Zatapianie CO2 w oceanach miałoby rzekomo służyć  „ratowaniu” klimatu (Climate Change 2013, The Physical Science basis, Summary for Policymakers, Technical Summary, pod red. Stocker T.F., Dake Q., Plattner G.-K., i in., Could Geoingineering Counteract Climate Change; z czego na język polski została przetłumaczona tylko wstępna część podsumowania dla polityków, która łatwo może wprowadzić czytelnika w błąd).

DYSONANS POMIĘDZY WYNIKAMI BADAŃ NAUKOWYCH A INTERPRETACJĄ PRZEZ ANIMATORÓW IPCC.

CCS – Carbon Dioxide Capture and Storage, oznacza wychwytywanie i przechowywanie dwutlenku węgla.  W innych dostępnych wcześniejszych pracach, wykonywanych też dla IPCC, jasno zostało wykazane, że składowane CO2 w oceanach i na lądach jest błędne. Można odnieść wrażenie, że pomimo dużej części dobrych opracowań naukowych i mniejszej liczby świetnych badań naukowych, kierownictwo IPCC (dalej określane mianem animatorów IPCC) wyciąga z tych badań „jedynie słuszne wnioski”  –  interpretacje niekoniecznie z nich wynikające lub wręcz sprzeczne, mające udowadniać poprawność teorii CO2-centrycznej, a formułowane tak, aby decydenci polityczni wyciągali z nich nie mniej błędne wnioski i podejmowali decyzje katastrofalne dla własnych krajów, a może i cywilizacji jako takiej.

Analizując propozycje IPCC na przyszłość, odnosi się wrażenie, że ta instytucja dobrze się bawi kosztem nieznajomości praw fizyki i chemii przez polityków – decydentów. Biorąc pod uwagę medialną  indoktrynację całego pokolenia – można powiedzieć, że jest to niemiła zabawa kosztem odbiorcy – szarych mas przełomu XX i XXI wieku.

Świat ogarnął powszechny lęk przed CO2.  Instytuty kilku krajów podejmują się doświadczalnego zatłaczania CO2 pod ziemię lub do oceanów, pomimo tego, że już we wcześniejszej, liczącej ponad 400 stron pracy dla IPCC, wykazano nieopłacalność i szkodliwości takich działań: IPCC Special Report on Carbon Dioxide Capture and Storage Prepared by Working Group III of The IPCC, Metz B., Davidson O., Coninck H., Loos M., Meyer L.J., i in., wyd. Cambridge University Press 2005, UK and NY, USA. 

Pomysł wychwytywania i przechowywania dwutlenku węgla w środowisku w sposób sztuczny zrodził się zapewne wskutek zastraszenia społeczeństw hipotezą globalnego ocieplenia, które miałoby być spowodowane antropogenicznym uwalnianiem CO2 do atmosfery, z domniemanym katastrofalnym wpływem na życie na ziemi. W tej części pomijamy problem poprawności rozumowania i wad całej teorii CO2-centrycznej.

ETAPY SKŁADOWANIA CO2 POD ZIEMIĄ I POD WODĄ

  • wychwytywanie CO2 z procesów, w których powstaje
  • być może wychwytywanie CO2 już z otaczającej atmosfery
  • sprężanie
  • transport
  • zatapianie lub pogrążanie w oceanach (morzach) lub w strukturach geologicznych.

Każdy z powyższych etapów wymaga dostarczenia energii.

BIZNESOWE OTOCZENIE POMYSŁU PODZIEMNEGO SKŁADOWANIA CO2

W innych rozdziałach zostało przytoczone, z jakiego powodu były wieloletni przewodniczący  IPCC – Rajendra  Pachauri, związany z lobby  gazowo-naftowym oraz prowadzący firmę zajmującą się wdrażaniem metody EOR, potrzebował znacznych ilości taniego dwutlenku węgla. Metoda  EOR (Enhanced Oil Recovery) – intensyfikacji wydobycia ropy naftowej pozwala z wyczerpanych kiedyś stanowisk pozyskać nawet jeszcze do 30% objętości wydobytego wcześniej surowca. Można do tego celu skorzystać z naturalnych zbiorników CO2, ale te są ograniczone, pod zbyt niskim ciśnieniem  i występują w zasadzie tylko w kilku lokalizacjach Ameryki Północnej. Rajendra Pachauri, zajmując najwyższe stanowisko w IPCC, organie ONZ, był dostatecznie wpływowy, aby tak pokierować badaniami naukowymi, bądź tak je interpretować, aby pokrywały się z podchwyconymi od rosyjskich uczonych (Budyki i Kondratiewa) hipotezami o złowrogim wpływie globalnego ocieplenia, które miałby spowodować dwutlenek węgla. Przy okazji pochodząca z przełomu XIX i XX wieku hipoteza  Arrheniusa o możliwym korzystnym wpływie takiego ewentualnego ocieplenia została wywrócona na wpływ niekorzystny i zgubny.

Gdyby ocieplenie miało być zgubne, to przecież tylko dla lobby paliwowego, a więc także interesów Pachauriego. Rajendra Pachauri (1942-2020) samotnie nie miałby możliwości tak skutecznego oddziaływania na rządy i manipulowanie opinią publiczną. Współpracował z innymi światowymi magnatami paliw płynnych, m.in. Mauricem Strongiem z Kanady (1929-2015), Gerhardem Schröderem (1944 -) z Niemiec/Rosji, mającymi wpływ na finanse światowe, w tym Bank Światowy i Deutsche Bank, a także byłym wiceprezydentem USA – Alem Gore’em, wcześniej –  dziennikarzem wojennym na wojnie w Wietnamie. Czy ktoś ma w tym miejscu wątpliwości, że taki korespondent powinien być mistrzem w kłamaniu z uśmiechem na ustach? Razem (a może jeszcze z kilkoma innymi wpływowymi ludźmi, bo powszechnie podejrzewa się np. jednego miliardera, pochodzącego z rodziny mającej kiedyś związki z Kominternem) wieloletnimi staraniami doprowadzili do indoktrynacji mas religią globalnego ocieplenia od węgla oraz korzystnych dla ich interesów zmian w polityce rządów i banków, które np. w Europie zbierają żniwo do dziś (tekst pochodzi z 2020 r.), chociażby blokując inwestycje energetyczne inne niż gazowe.

Dzięki Schröderowi Niemcy zrzekły się energetyki jądrowej, zobowiązały się do rezygnacji z węgla i podpisały z Rosją zawrotne, zniewalające kontrakty na dostawy gazu ziemnego. Al Gore i Strong (i najpewniej Pachauri – kontynuator polityki  Stronga w ONZ) wdrożyli pierwszy w świecie spekulancki system handlu emisjami CO2, pozwalający wyeliminować z rynku konkurencyjny dla gazu ziemnego surowiec, jakim jest węgiel. Co ciekawe, w Europie dokładnie ta sama giełda (EEC w Lipsku)  jednocześnie kontroluje handel gazem ziemnym, a po wystąpieniu Wielkiej Brytanii z Unii, staje się praktycznie monopolistą. 

Dwutlenkowi węgla przypisane zostało odium – domniemana wina za mającą wkrótce nastąpić katastrofę ekologiczną globalnego ocieplenia (czy to aby naprawdę byłaby katastrofa, a nie dobrodziejstwo?), która w prorokowanym przez Ala Gore’a i Rajendrę Pachauriego terminie wcale jednak nie nastąpiła i nic nie wskazuje, aby kolejne przesuwane terminy przepowiedni miały się spełnić. Emitent CO2, tak przestraszony i mobbingowany przez ekologistów,  ścigany  przez polityków – decydentów z własnych rządów, stara się za wszelką cenę pozbyć tego produktu (jak się okazuje – surowca zarazem), któremu przypisano łatkę  „śmierdzącego towaru”. Musi poszukiwać odbiorcy, nawet dopłacając do interesu. O to właśnie chodziło Rajendrze Pachauriemu – przewodniczącemu IPCC i jego firmie: Glori Oil Company w Teksasie, która potrzebowała znacznych ilości taniego CO2 i w dodatku najlepiej  już sprężonego do procesu intensyfikacji wydobycia ropy naftowej metodą EOR. To ważne, że sprężonego – bo, jak się okazuje, kompresja wymaga włożenia znacznej energii, przekładającej się na koszt pozostający po stronie emitenta dwutlenku węgla, a nie kupującego.

[Dalej – czytaj w oryginale M. Dakowski]

Ebay promuje- wymusza – wariactwo związane z emisją CO2

Ebay to międzynarodowa platforma handlowa, początkowo dedykowana użytkownikom prywatnym, którzy wystawiali na niej niepotrzebne przedmioty. Podobnie zaczynało w Polsce Allegro. Pazerność koncernów nie zna jednak granic. Obecnie zarówno Allegro jak i Ebay nastawili się na udostępnienie przestrzeni dla firm, natomiast użytkownicy prywatni, którzy chcą coś sprzedać są marginalizowani. 

Ebay ma wiele wad, wspomnę o tolerowaniu rozmaitych oszustów, zmuszanie ludzi do korzystania z płatności w systemie PayPal, wysokie prowizje czasem około 10% za sprzedaż przedmiotu dla osób prywatnych.

Dodatkowo Ebay utrudnia jak może kontakt z drugim człowiekiem.  Ostatnio jednak Ebay dołączył do szaleństwa tzw. zrównoważonego rozwoju oraz emisji CO2. Dzisiaj logując się w portalu, ku mojemu zdziwieniu zauważyłem w Menu użytkownika pozycję konto CO2 – 

Otóż , kupując bądź sprzedając coś na Ebay staje się emitentem CO2  – czyli bandytą, wrogiem misiów polarnych, sprawcą ocieplenia.

Poczułem (prawie) chęć zgłoszenia Papie Frankowi grzechu ekologicznego. Mogę jednak zakupić w Ebay pakiet CO2 który zrównoważy moje zbrodnie – jedyne 1 Euro – a kupuje 44.6kg CO2 (kto to wymyśla???)

 Zwracam na to uwagę ponieważ przyszłość jest zaplanowana, nadchodzi wielki ucisk, trwa oswajanie nas z emisją CO2, koniecznością płacenia za nic itp. Dzisiaj 1 Euro jutro 10 Euro.  Ludzie dają sobie wmówić, że to normalność, nie chcą reagować itp.

Ale zdrowo myślących ludzi jest więcej. Warto to tym pamiętać, że wszyscy razem jesteśmy silni.

Zielony komunizm – agresja z UE na Indie. Wróg – człowiek i CO2.

Zielony komunizm – agresja z UE na Indie.

indie-zloza-skarge-sprzeciwiaja-sie-planowi-unii-europejskiej

Indie złożą skargę do WTO. Sprzeciwiają się planowi Unii Europejskiej

Indie złożą skargę do Światowej Organizacji Handlu przeciw planowi UE wprowadzenia 20-30-procentowego podatku od importu towarów wysoko-emisyjnych, takich jak stal, ruda żelaza i cement z Indii.

Jest to sprzeciw Nowego Delhi wobec „mechanizmu dostosowywania cen na granicach z uwzględnieniem emisji CO2”, co ma skłonić lokalny przemysł do inwestowania w nowe technologie, aby obniżać emisję dwutlenku węgla.

Unijny komisarz ds. handlu, p. Waldemar Dombrovskis, stwierdził, że KE zaprojektowała CBAM tak, aby był on zgodny z zasadami WTO, stosując ten sam podatek emisyjny w przypadku towarów importowanych, jak i w przypadku krajowych producentów z UE.

Indie postrzegają proponowaną opłatę jako dyskryminację i barierę handlową – i kwestionują jej legalność, powołując się na to, że Nowe Delhi już przestrzega protokołów zawartych w porozumieniu paryskim ONZ w sprawie zmian klimatu z 2015 roku.

Francuzi ogrzewają plantacje winorośli – tam jest inne CO2

Francuzi ogrzewają plantacje winorośli – tam jest inne CO2 !!

mail: A Włosi ogrzewają sady i gaje oliwkowe

O totalnym ocipieniu, ociepleniu. Fizyka atmosfery a oficjalne kłamstwa. TV. Szara strefa może pokonać absurdy strefy oficjalnej

Szara strefa może pokonać absurdy strefy oficjalnej

O totalnym ocipieniu, ociepleniu. Fizyka atmosfery a oficjalne kłamstwa. TV.

pół godziny.

Największe oszustwo Eko-religii; CO2 i ocieplenie klimatu

Edward7 https://gloria.tv/post/8gYHxVBUPxGkACLuwareh7Mkg

„Paradygmat roślinny zawiera inne podejście do ziemi i środowiska. Rośliny wiedzą, jak współpracować z otaczającym je środowiskiem , a nawet gdy konkurują, tak naprawdę współpracują dla dobra ekosystemu. Uczmy się od pokory roślin” . Franciszek @Pontifex_es 24 września

Aktywiści klimatyczni chyba go posłuchali; „produkcja żywności jest przyczyną globalnego kryzysu ekologicznego” – czyli trzeba jeść kamienie, bo biedne pokorne roślinki cierpią…

G. K. Mitchell

Kłamstwo Ewolucji
W 1912 roku archeolog-amator Charles Dawson twierdził, że odkrył „brakujące ogniwo” między małpą a człowiekiem, znane jako „Człowiek z Piltdown”. Znalazł część podobnej do człowieka czaszki w plejstoceńskich żwirowych łóżkach w pobliżu miasta Piltdown w hrabstwie Sussex w Anglii. Dawson wysłał znalezisko do Arthura Smitha Woodwarda , urzędnika ds. geologii w Muzeum Historii Naturalnej.

Smith Woodward dokonał rekonstrukcji fragmentów czaszki, a archeolodzy postawili hipotezę, że znalezisko wskazuje na istnienie ludzkiego przodka, który żył 500 000 lat temu.

Ogłosili swoje odkrycie na spotkaniu Towarzystwa Geologicznego w 1912 roku. W większości ich historia została przyjęta jako fakt.


Jednak późniejsze testy chemiczne wykazały, że fragmenty czaszki i szczęki faktycznie pochodziły od dwóch różnych gatunków, człowieka i małpy.
Konkluzja: Człowiek z Piltdown był zuchwałym , fałszywym i wyrafinowanym naukowym oszustwem …
Od odkrycia „Człowieka z Piltdown” do stwierdzenia, że jest to oszustwo , upłynęło czterdzieści jeden lat .

W 1988 roku Organizacja Narodów Zjednoczonych utworzyła Międzyrządowy Zespół ds. Zmian Klimatu ( IPCC ). W swoim przełomowym raporcie z 1990 roku IPCC ONZ stwierdził, że: „Przy obecnym tempie globalnych emisji CO2 średnia globalna temperatura prawdopodobnie wzrośnie o 1°C do 2025 r. ”

Stwierdzenie to stało się podstawą hipotezy, że antropogeniczne (wywołane przez człowieka) globalne ocieplenie wynikało ze zwiększonego stężenia CO 2 w dolnych warstwach atmosfery Ziemi w wyniku działalności człowieka. Istotą hipotezy było to, że temperatura w dolnej troposferze wzrośnie wraz ze wzrostem stężenia CO 2 w troposferze. Dlatego w swoim raporcie z 1990 r. UN IPCC stwierdził: bezpośredni związek między stężeniem CO 2 w atmosferze a temperaturą dolnej troposfery …

Naukowa metoda dociekania kieruje badaniami naukowymi i badaniami od ponad 400 lat. W podsumowaniu; Metoda naukowa wymaga od badacza obserwacji zjawiska, postawienia hipotezy o przyczynie zjawiska, a następnie przeprowadzenia eksperymentów naukowych lub badań mających na celu sfalsyfikowanie hipotezy.

Zgodnie z naukową metodą klimatolog, który sądzi, że człowiek spowodował globalne ocieplenie, musi opracować złożoną hipotezę, taką jak:

Nastąpiło globalne ocieplenie, czyli temperatura światowych oceanów, masy lądowej i odpowiedniej atmosfery wzrosła w badanym okresie o statystycznie istotną wartość.

Działalność człowieka jest odpowiedzialna za globalne ocieplenie, które nastąpiło.

Stopień, w jakim globalne ocieplenie wystąpiło lub można się spodziewać, że nastąpi w przyszłości, wpłynie negatywnie na życie na Ziemi.


Jeśli którekolwiek z powyższych złożonych hipotez zostanie uznane za nieważne, złożona hipoteza zostanie uznana za fałszywą i zostanie odrzucona lub zmodyfikowana.

W 1978 roku Narodowa Administracja Oceaniczna i Atmosferyczna (NOAA) rozpoczęła wystrzeliwanie serii satelitów w celu okrążenia globu podbiegunowego przy użyciu technologii sondowania mikrofalowego do pomiaru temperatury dolnej troposfery (pierwszych 8 km ziemskiej atmosfery). Wyniki pokazują, że; W latach 1979-1998 średnia miesięczna anomalia temperatury dolnej troposfery zmniejszała się o około 0,3°C rocznie, podczas gdy stężenie CO 2 w atmosferze wzrosło z 335 ppm do 370 ppm.

W latach 1979-1998 bezstronny klimatolog z UN IPCC powinien był zauważyć, że temperatura troposfery znacznie się ochłodziła , podczas gdy
stężenie CO 2 wzrosło , co jest sprzeczne z fundamentalną zasadą hipotezy globalnego ocieplenia…

Komitet powinien zebrać się w celu sprawdzenia dokładności danych dotyczących temperatury i stężenia CO 2 .

Hipoteza wywołanego przez człowieka globalnego ocieplenia okazała się fałszywa, gdyby dane były dokładne.

Żadne takie działanie nie miało miejsca.

Do czasu pojawienia się antropogenicznej hipotezy globalnego ocieplenia Człowiek z Piltdown był najbardziej znaczącym oszustwem naukowym w historii.

Hipoteza antropogenicznego globalnego ocieplenia przyjęła teraz ten tytuł…!
El Calentamiento Global es el 'Mayor Fraude Científico’ de la Historia

Absurd: Aktywiści klimatyczni twierdzą, że produkcja żywności jest przyczyną globalnego kryzysu ekologicznego

Belle Carter


( Natural News ) Podczas niedawnego spotkania producentów żywności, odbywającego się co dwa lata w Turynie, we Włoszech, ironiczny okrzyk bojowy uczestników brzmiał: „żywność jest przyczyną kryzysu ekologicznego ”. W zorganizowanym przez ruch „Slow Food” festiwalu „Terra Madre Salone del Gusto” wzięli udział rolnicy m.in. z USA, Japonii, Australii, Ugandy i Włoch. Rozmawiali o tym, jak katastrofy spowodowane przez człowieka, takie jak susza, powódź, pożary, burze, fale upałów i plagi szkodników zniszczyły ich źródła utrzymania.


Według ruchu produkcja żywności odpowiada za prawie 37 procent globalnej emisji gazów cieplarnianych. Prezes Slow Food Edward Mukiibi powiedział, że konwencjonalne rolnictwo dąży do maksymalizacji produkcji poprzez wielkoskalowe gospodarstwa, które opierają się na uprawach monokulturowych karmionych nawozami emitującymi gazy cieplarniane, chronionych przez pestycydy niszczące bioróżnorodność i zbieranych przez kombajny i traktory wyrzucające paliwa kopalne. „Rolnictwo przemysłowe może być w stanie tanio produkować żywność, ale wiąże się z dużymi kosztami środowiskowymi” – powiedział Mukiibi. Zwolennicy organizacji zwrócili uwagę, że przyjęcie praktyk rolniczych przyjaznych dla klimatu i przyjęcie bardziej elastycznego podejścia do tego, „co jest uprawiane gdzie” sprawi, że produkcja żywności będzie bardziej odporna na zmiany klimatu. „Ale nawet wtedy może to nie wystarczyć – przy braku znacznej redukcji emisji z paliw kopalnych, niektóre miejsca prawdopodobnie będą musiały całkowicie zrezygnować z rolnictwa w najbliższej przyszłości”, powiedział Aryn Baker, starszy korespondent ds. klimatu i środowiska w Time . Baker dodał, że „ewangeliści” ruchu promują zmiany, aby zacząć od indywidualnych wyborów, w tym kupowania produktów lokalnych, produktów ekologicznych, ograniczania spożycia mięsa i unikania marnowania żywności. Analitycy kwestionują teraz powody, dla których organizacje „oddolne”, takie jak Slow Food, przekonują producentów żywności do samo-sabotażu i zaprzestania używania nawozów, co może ostatecznie powstrzymać produkcję żywności. Cały świat cierpi obecnie z powodu malejącej podaży żywności, a ceny towarów gwałtownie rosną z powodu różnych wydarzeń, takich jak pandemia (COVID-19) i wojna na Ukrainie. Prędzej niż później wielu ludzi po prostu nie będzie w ogóle stać na jedzenie. „Aby wyżywić dzisiejszy świat, potrzebujemy masowej produkcji rolnej, paliw kopalnych i chemikaliów, a nie ignoranckich teorii i katastrofalnych wyborów politycznych”, napisał Eric Worrall w swoim eseju na temat Watts Up With That .


Moskwa do ONZ: powiedz Zachodowi, żeby zniósł ograniczenia w eksporcie rosyjskich nawozów
Zdesperowany z powodu zbliżającego się globalnego załamania żywnościowego , Organizacja Narodów Zjednoczonych (ONZ) rozpoczęła we wrześniu „pilne” negocjacje z Rosją i Ukrainą, aby uzyskać porozumienie w sprawie eksportu chemikaliów przez Morze Czarne. W odpowiedzi rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa wezwała ONZ do zniesienia przez kraje zachodnie ograniczeń w eksporcie rosyjskich nawozów. Na konferencji prasowej 29 września podkreśliła konieczność zniesienia zakazu wchodzenia rosyjskich statków do zagranicznych portów i zagranicznych statków do ich portów. W eksporcie nawozów utrudniają też sankcje nałożone na Rosyjski Bank Rolny, który obsługuje dużą część transakcji związanych z sektorem rolnym. „Oczekujemy, że ONZ podejmie wysiłki, aby Europejczycy i Amerykanie usunęli szereg przeszkód, które nie pozwalają nam w pełni dostarczać rosyjskich nawozów i zboża na rynek światowy” – powiedziała Zacharowa. „Mówimy o zezwoleniu na wchodzenie rosyjskich statków do europejskich portów, zagranicznych statków do rosyjskich, konieczne jest zniesienie sankcji z Rosselkhozbanku, ponieważ obsługuje lwią część wszystkich transakcji z nawozami i żywnością”. W lipcu skonfliktowane kraje podpisały negocjowaną przez ONZ umowę o wznowieniu eksportu zboża przez wcześniej zabarykadowane porty Morza Czarnego. Porozumienie wskazywało również na zaangażowanie ONZ w pomoc w zniesieniu sankcji na eksport rosyjskich produktów spożywczych i nawozów. Jednak prezydent Rosji Władimir Putin skrytykował ten układ i powiedział, że „prawie całe zboże eksportowane z Ukrainy” jest wysyłane do Unii Europejskiej zamiast do najbiedniejszych krajów rozwijających się. Absurd: Climate activists say food production is the cause of global environmental crisis

Tworzy się nowa antyludzka Eko-religia (bez Chrystusa) …Kardynał: nie ma miejsca dla sceptyków klimatycznych… Cardinal: no room for climate skeptics

Komunistyczne USA nakaz rejestracji nawet ogródków działkowych (rejestracja to pierwszy stopień do likwidacji) – USDA teraz prosi ludzi o zarejestrowanie swoich ogrodów warzywnych w krajowej bazie danych… W ruchu, który wielu ludzi drapie się po głowach, Departament Rolnictwa Stanów Zjednoczonych (USDA) ponowił nacisk na Inicjatywę Ogrodów Ludowych, która obejmuje teraz rejestrację ogrodów warzywnych w całym kraju. Według USDA ma to na celu wspieranie „bardziej zróżnicowanego i odpornego lokalnego systemu żywnościowego, aby umożliwić społecznościom rozwiązywanie problemów, takich jak dostęp do żywności i zmiana klimatu”. Ale ci, którzy od lat ściśle śledzą USDA, wiedzą, że nie mogą mniej dbać o twoje zdrowie i odżywianie.
USDA Now Asking People to Register Their Vegetable Gardens for National Database – Activist Post

Mleczarstwu grozi wstrzymanie produkcji przez brak suchego lodu [CO2]

  • https://www.portalspozywczy.pl/mleko/wiadomosci/mleczarstwu-grozi-wstrzymanie-produkcji-przez-brak-co2-i-suchego-lodu,213418.html

Zarówno ANWIL S.A., jak i Grupa Azoty S.A. wstrzymują produkcję nawozów azotowych, przy czym w obu przypadkach jako powód decyzji podano nagły i bezprecedensowy wzrost cen gazu ziemnego. Podkreślono, że sytuacja jest wyjątkowa i całkowicie niezależna od obu spółek. Decyzja ta może skutkować wstrzymaniem pracy całej branży mleczarskiej, a tym samym pozbawić rolników zbytu mleka, a Polaków dostępu do artykułów mleczarskich.

Brak dostaw suchego lodu i dwutlenku węgla

Oba wskazane wyżej podmioty są kluczowymi dostawcami dla wielu producentów ciekłego CO2 [to jest możliwe tylko pod dużym ciśnieniem. M D] oraz suchego lodu, dostarczając tzw. surowy dwutlenek węgla, który stanowi podstawowy surowiec, służący do produkcji ciekłego CO2 i/lub suchego lodu. W konsekwencji producenci dwutlenku węgla i suchego lodu całkowicie wstrzymują produkcję. 

Zaznaczyć trzeba  przy tym, iż dostawy surowego dwutlenku węgla realizowane są za pomocą rurociągów i brak jest możliwości technicznych, które pozwalałyby na realizację dostaw przez inne podmioty (np. za pomocą cystern). 

Jednoczesne zatrzymanie produkcji nawozów azotowych, a w konsekwencji dostaw surowego dwutlenku węgla przez obu kluczowych dostawców spowoduje, iż na rynku polskim i europejskim wystąpi niedobór obu finalnych produktów, tj. ciekłego CO2 i suchego lodu i tym samym niemożliwe będzie paczkowanie produktów w kontrolowanej atmosferze, w tym wielu produktów mleczarskich. 

Dla sektora oznacza to dramatyczną sytuację, ponieważ uniemożliwi to paczkowanie wyrobów takich jak sery i inne, gdyż odbywa się to w mieszance gazów, gdzie dwutlenek węgla jest niezbędnym elementem – mówi Agnieszka Maliszewska, dyrektor Polskiej Izby Mleka

Problemy ze środkami do mycia linii mleczarskich

Ponadto Grupa Azoty wysłała pisma do sektora mleczarskiego z informacją, że nie jest w stanie zapewnić dostaw kwasu azotowego niezbędnego do zachowania higieny linii produkcyjnych. 

[dalej – detale. MD]