Unia Europejska aferzystów: Troje kandydatów na najwyższe stanowiska uwikłanych jest w skandale

1 lipca 2024

Unia Europejska: troje kandydatów na najwyższe stanowiska uwikłanych jest w skandale

(Eurokraci licytują się na „grubość” afer, w które są zamieszani? Od lewej: Ursula Von der Leyen, Kaja Kallas, Antonio Costa. Fot. OLIVIER HOSLET / Reuters / Forum)

W ubiegłym tygodniu Rada Europejska uzgodniła, że Ursula von der Leyen będzie kandydatką na przewodniczącą Komisji Europejskiej, António Costa zastąpi Charlesa Michela na stanowisku szefa Rady, a premier Estonii Kaja Kallas zajmie się polityką zagraniczną UE. Wszystkie te osoby uwikłane są jednak w skandale.

Von der Leyen ma swój udział w tak zwanej Pfizergate. Szefowa Komisji Europejskiej, która doprowadziła do podpisania w imieniu wszystkich państw UE kosztownej i niekorzystnej umowy z gigantem farmaceutycznym Pfizer na zakup szczepionek przeciwko Covid-19, wcześniej prywatnie wielokrotnie kontaktowała się z dyrektorem generalnym tego koncernu. Europosłowie zaczęli domagać się udostępnienia niejawnej umowy w związku z niemożnością wycofania się z niej. Pod wpływem nacisków KE udostępniła porozumienie po wcześniejszym jego bardzo mocnym ocenzurowaniu.

W maju tego roku, tuż przed wyborami do Parlamentu Europejskiego, belgijski sąd prowadzący sprawę Pfizera podjął decyzję o odroczeniu rozprawy na późniejszy termin, aby nie zakłócać procesu wyborczego.

Socjalista António Costa uwikłany jest w skandal korupcyjny w swojej ojczystej Portugalii, gdzie 7 listopada 2023 r. musiał zrezygnować ze stanowiska szefa rządu. Costa, który ma być przewodniczącym Rady na kolejne dwa i pół roku, związany jest ze sprawą „Operacja Influencer”. Chodzi o prawdopodobną korupcję i handel wpływami w związku z krajowymi projektami dotyczącymi przemysłu wodorowego i litowego oraz centrum danych, co doprowadziło do przeszukań w kilku ministerstwach i ustąpienia Costy. Portugalskie władze wydały kilka nakazów aresztowania, w tym właśnie wobec premiera, u którego znaleziono 75 800 euro w gotówce, niewiadomego pochodzenia.

W przypadku tej afery oficjalne zarzuty otrzymali niektórzy ze współpracowników byłego szefa rządu. Śledztwo jest kontynuowane.

Jeśli chodzi o Kallas, córkę byłego premiera Estonii Siima Kallasa, to jest ona jednym z najaktywniejszych europejskich orędowników Ukrainy i zaciekłym krytykiem Rosji w całej UE oraz NATO.

W sierpniu 2023 roku estońskie media podawały, że mąż Kallas, Arvo Hallik był zaangażowany w działalność firmy Stark Logistics, która operowała w Rosji po pełnoskalowym ataku Moskwy na Kijów. Halik zapowiedział sprzedaż 25 procent udziałów oraz rezygnację z funkcji dyrektora finansowego spółki i ustąpienie z zarządu. Po kampanii estońskiej opozycji przeciwko Kallas wraz z żądaniami dymisji premier stała się zagorzałą przeciwniczką Kremla. Typowano ją nawet jako następczynię Jensa Stoltenberga na stanowisku sekretarza generalnego NATO.

Negatywnie na kandydatury do objęcia najwyższych stanowisk w UE trzech osób uwikłanych w skandale zareagował między innymi prof. Alberto Alemanno, wykładowca Kolegium Europejskiego. Jego zdaniem, wybór Rady Europejskiej „jest bardziej wynikiem instytucjonalnej inercji i wygody politycznej niż dobrze przemyślanym wyborem przywódców UE głównego nurtu”. Prawnik przewiduje, że dojdzie do „zjednoczenia skrajnie prawicowych sił antysystemowych” w celu głosowania przeciwko von der Leyen.

Nominację von der Leyen na drugą kadencję musi jeszcze zatwierdzić Parlament Europejski. Valerie Hayer, francuska legislatorka przewodząca grupie Renew Europe wskazuje, że nie jest to przesądzone. Niebawem rozpoczną się przesłuchania kandydatki przez europosłów w sprawach dotyczących wielu kluczowych kwestii, od obronności i konkurencyjności po praworządność.

Decyzja w sprawie obsady najważniejszych stanowisk w UE zapadła po obradach Europejskiej Partii Ludowej z socjalistami i liberałami za zamkniętymi drzwiami w zeszłym tygodniu. Premier Włoch Giorgia Meloni wyraziła frustrację z powodu tego, że wybór kandydatur nie odzwierciedla siły „skrajnej prawicy”. Meloni zagłosowała przeciwko Kallas i Coście. Wstrzymała się w sprawie wyboru Ursuli von der Leyen. Premier Orban zaś zagłosował przeciwko szefowej KE. Ostatecznie Parlament Europejski zagłosuje nad kandydaturą Niemki w połowie lipca.

Źródła: brusselssignal.eu, luxtimes.lu

AS

Część środków ze “wspólnego długu”, który został zaciągnięty przez KE w celu odbudowy gospodarki po „pandemii Covid”, została zdefraudowana.

Skandal z funduszami UE: Miliony euro w rękach oszustów! ue-miliony-euro-w-rekach-oszustow

(fot. flickr.com/ European Parliament)

Część środków z wspólnego długu, który został zaciągnięty przez KE w celu odbudowy gospodarki po „pandemii Covid-19”, została zdefraudowana. Postępowania toczą się między innymi w Grecji, Włoszech, Austrii, Słowacji oraz Rumunii.

W przypadku Grecji chodzi o zmowę przy przetargach na projekty o wartości 2,5 mld euro. W przypadku Włoch – o wyłudzenie około 600 mln euro na fikcyjne projekty i nieistniejące podmioty. Stworzono sprawnie działającą siatkę księgowych, notariuszy i innych przedsiębiorców, którzy wykorzystali tzw. sztuczną inteligencję oraz inne zaawansowane technologie w celu wyłudzenia środków unijnych i ukrycia oszustw. Dochodzenia uderzają w reputację KE oraz programu NextGenerationUE.

„Politico” podaje, że obecnie badana jest sprawa zarzutów dotyczących nadużyć finansowych związanych ze sposobem wydatkowania 2,5 miliarda euro z funduszy UE, które trafiły zaledwie do dziesięciu firm w Grecji.

W marcu bieżącego roku śledczy z greckiej komisji ds. konkurencji przeszukali biura trzech krajowych firm telekomunikacyjnych – Cosmote, Vodafone i Nova, a także pięciu firm informatycznych i dwóch firm konsultingowych: Byte, Uni Systems, Netcompany-Intrasoft, Space Hellas, Cosmos Business Systems, Toolbox oraz Active. Dochodzenie prowadzi Prokuratura Europejska (EPPO).

W zeszłym tygodniu policja aresztowała 22 osoby podejrzane o malwersację 600 mln euro z włoskiej części funduszy na odbudowę. Podejrzanych aresztowano we Włoszech, Austrii, Rumunii i na Słowacji, zarzucając, że działali w „szajce” mającej na celu wyłudzenie 600 mln euro z włoskiej transzy funduszy na odbudowę. W domniemaną oszukańczą działalność uwikłani są księgowi, notariusze oraz inne firmy usługowe.

Jak podają prokuratorzy, podejrzani przekazali środki na swoje konta bankowe w Austrii, Rumunii oraz na Słowacji zaraz po otrzymaniu zaliczek. Gang wykorzystywał zaawansowane technologie, takie jak sieci VPN, serwery w chmurze zlokalizowane za granicą, aktywa kryptograficzne oraz oprogramowanie sztucznej inteligencji, aby przeprowadzać oszukańcze działania i ukryć nielegalną działalność. Dochodzenie prowadzi Prokuratura Europejska (EPPO) w Wenecji, koordynując akcję przeszukań i zatrzymań z prokuraturą z innych krajów. Do tej pory dokonano nalotów na kilkadziesiąt domów i firm, przejmując i zamrażając aktywa, w tym mieszkania i wille, kryptowaluty, zegarki Rolex, złoto oraz biżuterię, a także Lamborghini, Porsche oraz Audi Q8 w kilku państwach. We Włoszech zabezpieczono aktywa o łącznej kwocie 600 mln euro. Ośmiu podejrzanych umieszczono w areszcie tymczasowym, wobec pozostałych czternastu zastosowano areszt domowy, a jednemu z księgowych zakazano wykonywania zawodu.

Domniemani przestępcy w 2021 r. złożyli wnioski o bezzwrotne dotacje na wsparcie cyfryzacji, innowacyjności oraz konkurencyjności małych i średnich firm, w celu rozszerzenia ich działalności na rynki zagraniczne. Środki trafiły do nieaktywnych i fikcyjnych firm. Oszuści stworzyli oraz zdeponowali fałszywe bilanse przedsiębiorstw, aby wykazać, że spółki były aktywne i rentowne.

Prokuratura Europejska (EPPO) jest prokuraturą Unii Europejskiej. Odpowiada za prowadzenie dochodzeń w sprawie przestępstw przeciwko interesom finansowym UE.

[dostaną łapówkę, czyli “dolę” – i umorzą ? md]

Włochy są największym beneficjentem unijnego funduszu odbudowy gospodarczej po „pandemii Covid-19”, dysponując kwotą 191,5 mld euro w postaci dotacji i pożyczek.

W ciągu ostatniej dekady syndykaty przestępcze poszły z postępem i stały się bardziej sprawne w wyprowadzaniu funduszy rozdzielanych przez UE na rozwój i odbudowę. W ubiegłym roku wszczęto ponad 200 dochodzeń w sprawie nadużyć finansowych związanych z ogólnounijną pulą środków pieniężnych RRF o wartości około 800 miliardów euro. W 2022 r., kiedy wypłata środków była w początkowej fazie, wszczęto 15 dochodzeń. Włochy są objęte szczególnym nadzorem prokuratorów w zakresie zarządzania środkami na odbudowę. W kraju toczy się 179 dochodzeń w tej sprawie.

Prokuratura Europejska przyznaje, że oszuści z całego bloku zakładają fikcyjne firmy lub przekupują urzędników publicznych w sprawie wydatkowania środków ze wspólnego budżetu UE. Potwierdzono także, że mimo szeregu warunków, jakie wierzyciele wymagali od Greków, udzielając im kolosalnej pożyczki kilkanaście lat temu, do tej pory nie udało się zwalczyć korupcji w tym kraju. Ma ona być nawet większa niż dekadę temu.

Źródło: politico.eu, amlinteligence.com AS

Prokuratorzy UE jednak rozpoczynają śledztwo w sprawie korupcji Von der Leyen. Szczepionki w ramach kontraktu z firmą Pfizer będą nadal napływać do UE, co najmniej do 2027r.

Prokuratorzy UE rozpoczynają śledztwo w sprawie korupcji Von der Leyen – Politico

Detektywi badają prywatne wiadomości tekstowe pomiędzy przewodniczącym Komisji Europejskiej a dyrektorem generalnym firmy Pfizer.

Szczepionki w ramach kontraktu z firmą Pfizer będą nadal napływać do UE, co najmniej do 2027r.

1 kwietnia 2024 r.

Parlament Europejski / Wikimedia (CC BY 2.0 DEED)

Najwyżsi prokuratorzy UE przejęli toczące się śledztwo w sprawie korupcji wobec przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen, poinformowało w poniedziałek Politico, powołując się na anonimowego rzecznika prokuratury w Liège w Belgii.

Dochodzenie dotyczy zakupu prawie 2 miliardów dawek szczepionki Pfizer Covid-19 dla UE w szczytowym okresie pandemii koronaawirusa. Prokurator utrzymuje, że szefowa KE negocjowała wielomiliardową umowę z dyrektorem generalnym farmaceutycznego giganta Alberem Bourlą prywatnie za pomocą SMS-ów, zanim zakończono badania kliniczne szczepionki, podaje Politico.

Von der Leyen odmówiła ujawnienia treści tych wiadomości, twierdząc, że nie może ich znaleźć.

Detektywi z Prokuratury Europejskiej (EPPO), którzy pracowali nad tą sprawą w ostatnich miesiącach, według doniesień uważają, że Von der Leyen może być winna „ingerencji w funkcje publiczne, niszczenia wiadomości tekstowych, korupcji i konfliktu interesów”.

Pomimo zarzutów i mimo tego, że sama von der Leyen przyznała, że przez prawie miesiąc przed podpisaniem wartej prawie 20 miliardów euro korespondencji rozmawiała z Bourlą prywatnie, szefowej KE nie postawiono dotychczas żadnych formalnych zarzutów.

Sprawę popierają rządy Polski i Węgier, które również złożyły oficjalne skargi dotyczące roli von Der Leyen w negocjacjach dotyczących szczepionek, podają źródła Politico. Gazeta zauważyła jednak, że Warszawa wycofała skargę po dojściu do władzy w ubiegłym roku prounijnego rządu premiera Donalda Tuska.

   „Zazdrość o szczepionki” to najnowsza kampania propagandowa szerzona przez media

„The New York Times”, który po raz pierwszy w 2021 r. doniósł, że prywatne rozmowy między Von Der Leyen a Bourlą rzeczywiście miały miejsce przed podpisaniem umowy w sprawie szczepionek, również złożył pozew przeciwko Komisji Europejskiej za odmowę sprawdzenia treści SMS-ów i odrzucił wniosek o dostęp do dokumentów.

Zdaniem urzędników UE sprawa przeciwko szefowi KE wzbudziła „niezwykle duże zainteresowanie opinii publicznej” w związku z obawami, że blok zakupił znacznie więcej szczepionek na Covid-19, niż to konieczne.

W grudniu ubiegłego roku Politico poinformowało, że państwa UE porzuciły co najmniej 215 milionów dawek, co kosztowało podatników aż 4 miliardy euro (4,3 miliarda dolarów). Niemniej jednak szczepionki w ramach kontraktu z firmą Pfizer będą nadal napływać do UE, co najmniej do 2027 r.

Jak murzyn bezczelnie rabuje Niemców – na 1.5 miliona euro rocznie. I poprawia rasę “nordycką”.

“Mr Cash Money” i nigeryjski przekręt na “tatusia”. Niemcy są bezradni

Marcel Leubecher nigeryjski-przekret-na-tatusia-niemcy-sa-bezradni

Die Welt

Jak można naciągnąć niemieckie państwo na 1,5 mln euro rocznie? Jonathan A. Niemiec pochodzenia nigeryjskiego uznał ojcostwo 24 dzieci w Nadrenii Północnej-Westfalii. Dzięki temu ponad 90 osób uzyskało prawo pobytu w Niemczech. “Welt” wyjaśnia, dlaczego uznanie ojcostwa jest tak łatwe.

"Mr Cash Money" i nigeryjski przekręt na "tatusia". Niemcy są bezradni
Zrzuty ekranu konta Jonathana A. na TikToku

Jonathan A. jest bon vivantem. Urodzony w Nigerii mężczyzna regularnie publikuje w mediach społecznościowych jako “Mr Cash Money” posty o swoim wystawnym stylu życia, pokazując na przykład swoje drogie samochody Mercedes i BMW. Według magazynu ARD “Kontraste”, który badał tę sprawę, jego bogactwo opiera się na planowaniu rodziny szczególnego rodzaju: “Mr Cash Money”, który jest zameldowany w Dortmundzie, uznał do tej pory ojcostwo 24 dzieci w Niemczech; matki są Afrykanami różnych narodowości.

Ponieważ Jonathan A. otrzymał niemieckie obywatelstwo, wszystkie te dzieci i ich matki automatycznie otrzymują pozwolenie na pobyt w Niemczech — i prawo do pełnych świadczeń socjalnych. Według “Kontraste”, 94 osoby, w tym matki dzieci i ich dalsi krewni, otrzymały już prawo pobytu w Niemczech za pośrednictwem “osoby naturalizowanej”, czyli Jonathana A.

Według szacunków władz Zagłębia Ruhry, koszty socjalne dla tych krewnych z wyboru wynoszą około 1,5 mln euro rocznie.

Luksusowy hotel dla uchodźców z Ukrainy w Niemczech. Jak to działa?Narkomani, blokowiska i ślady zimnej wojny. Mroczne zakamarki Berlina

Jak dowiedział się teraz “Welt”, Jonathan A. sam skorzystał z niemieckiego zezwolenia na pobyt ze względów rodzinnych. “Był żonaty z obywatelką Niemiec. W rezultacie początkowo otrzymał zezwolenie na pobyt przez swoją niemiecką żonę, zanim został naturalizowany”, poinformował “Welt” odpowiedzialny rząd okręgowy Arnsberg. Niemiecki paszport został mu wydany w 2009 r.

“Brak sprawdzenia, czy może on opiekować się dzieckiem”

Pierwsze pytanie, które nasuwa się, gdy rzekomo pozbawiony środków do życia mężczyzna deklaruje chęć posiadania w Niemczech wielu cudzoziemskich dzieci, brzmi: dlaczego mu na to pozwolono? Odpowiedź jest bardzo banalna z punktu widzenia prawnego: ponieważ pozwala na to niemieckie prawo. Aby zostać uznanym za ojca zgodnie z obowiązującym prawem, nie trzeba być biologicznym ojcem dziecka. Wystarczy uznać ojcostwo dziecka.

Jak poinformował “Welt” rząd okręgu Arnsberg, procedura uznania w sprawie Jonathana A. była taka sama jak we wszystkich innych sprawach: w przypadku uznania ojcostwa zgłasza się mężczyzna. Twierdzi, że kobieta taka a taka urodziła lub wkrótce urodzi dziecko i chce zostać uznany za jego ojca. Jeśli matka wyrazi na to zgodę, sprawa jest właściwie zamknięta.

Oświadczenie o opiece nad dzieckiem musi być jednak zawsze podpisane. Mężczyzna musi wówczas zadeklarować chęć faktycznej opieki nad dzieckiem. To czyni go zobowiązanym do alimentacji. Jeśli jednak nie wywiąże się z obowiązku alimentacyjnego, urząd ds. młodzieży pokryje koszty i może później spróbować odzyskać je od ojca.

Decydującym czynnikiem jest jednak to, że według władz okręgu Arnsberg, gdy tylko ojciec podpisze obowiązkowe oświadczenie o opiece, “nie ma dalszego badania, czy może on faktycznie opiekować się dzieckiem”.

W przypadku Jonathana A., kilkoro z jego 24 uznanych dzieci zostało już uznanych przez niego prenatalnie. Dzieci cudzoziemek otrzymały następnie obywatelstwo niemieckie od urodzenia bez procedury naturalizacji.

“Nadużycie, które woła o pomstę do nieba”

Według profesora prawa Haralda Döriga, “obecnie nie ma żadnych kryteriów, które zabraniałyby mężczyźnie uznania ojcostwa dziecka, gdy tylko matka wyrazi na to zgodę. Nie musi on wykonywać pracy zarobkowej ani posiadać zezwolenia na pobyt”.

Ustawodawca założył w dobrej wierze, że nikt nie przyjmie dziecka od kogoś innego, jeśli nie jest biologicznym ojcem lub nie ma bliskich osobistych relacji z matką, lub dzieckiem. “Najwyraźniej, biorąc pod uwagę wiele dzieci, których ojciec jest nieznany władzom, wszyscy są szczęśliwi, jeśli jakiś mężczyzna zgodzi się to zrobić”, powiedział były federalny sędzia administracyjny w wywiadzie dla “Welt”.

Według Döriga, “w wielu przypadkach oszustwo związane z nadużyciami działa w taki sposób, że cudzoziemiec bez pozwolenia na pobyt uznaje ojcostwo niemieckiego dziecka. Jeśli dziecko uzyskuje niemieckie obywatelstwo za pośrednictwem matki, ojciec również otrzymuje prawo pobytu wraz z uznaniem ojcostwa. Zgodnie z zasadą: dziecko potrzebuje ojca”.

Oczywiście istnieje również przypadek odwrotny, w którym cudzoziemka nie ma prawa pobytu, a Niemiec uznaje ojcostwo, nie będąc biologicznym ojcem. Ojcami są często Niemcy bez własnych dochodów, którzy dzięki takiej przysłudze zarabiają dodatkowe pieniądze. “Matka otrzymuje wtedy prawo pobytu, ponieważ musi opiekować się swoim niemieckim dzieckiem. Koszty utrzymania matki i dziecka ponosi podatnik”.

W końcu niemiecki rząd planuje reformę prawną, która będzie częściej angażować władze imigracyjne od samego początku, gdy ojcostwo zostanie uznane — a nie tylko wtedy, gdy otrzymają podejrzenie znęcania się. Dörig mówi: “Do tej pory władze były angażowane tylko wtedy, gdy podmioty odpowiedzialne za uznanie ojcostwa, tj. notariusze i urzędy ds. młodzieży, miały wystarczające podejrzenia. Jednak często nie mają oni wystarczających informacji, a notariusze czasami mają własne interesy”.

Większość spraw o uznanie ojcostwa dzieci z zagranicy jest prowadzona przez niewielką liczbę notariuszy w całych Niemczech. Niektórzy z nich dokonywali setek potwierdzeń ojcostwa rocznie; wielu przyzwoitych notariuszy w ogóle nie brało udziału w wątpliwych potwierdzeniach, według Döriga.

“Obecne przepisy umożliwiają nadużycia, które są oburzające. Prawo musi zostać pilnie zmienione. Władze imigracyjne muszą być zaangażowane w procedurę od samego początku” — mówi profesor prawa. “Ponadto uznanie ojcostwa może stać się skuteczne tylko wtedy, gdy można udowodnić, że między ojcem a dzieckiem istniała już bliska osobista więź przez co najmniej rok. Coś innego powinno mieć zastosowanie tylko wtedy, gdy strona uznająca jest biologicznym ojcem dziecka, co zwykle nie ma miejsca w przytoczonych przypadkach “.

W przypadku rażącego przypadku “pana Cash Money” i jego pokrewieństwa z wyboru kluczowe znaczenie ma również następująca kwestia: w momencie poświadczenia ojcostwa nic nie można poprawić. Nawet jeśli później okaże się, że zostało ono nieprawidłowo ustalone.

Pakt Migracyjny przyjęty. Europosłowie „uśmiechniętej Polski” zagłosowali za przymusowym rozdzielaniem migrantów po krajach.Polskę czeka katastrofa.

Pakt Migracyjny przyjęty. Europosłowie „uśmiechniętej Polski” zagłosowali za przymusowym rozdzielaniem migrantów po krajach.Polskę czeka katastrofa.

pch24.pl/pakt-migracyjny-przyjety

„Komisja w PE właśnie przyjęła pakt migracyjny. Dokładnie za dwa lata miliony migrantów będą rozdzielane do różnych państw, w tym do Polski” – poinformował na X europoseł Patryk Jaki. W ten sposób rozesłanych będzie nawet 4,5 mln migrantów rocznie! Z za takim rozwiązaniem zgodnie ręce podnieśli europosłowie „koalicji Donalda Tuska”.

Jak podał Patryk Jaki, według założeń Paktu będzie można się „wykupić” od obowiązku przyjmowania migrantów. Będzie to kosztowało 20 tys. euro za każdego migranta.

„Ale jeżeli KE stwierdzi, że jest sytuacja kryzysowa, to wtedy nie będzie można się wykupić. Ylva Johansson, komisarz europejska mówi, że chciałaby ok. 4,5 mln migrantów rocznie przyjmować i rozdzielać do rożnych państw” – podał europoseł Suwerennej Polski, komentując przyjęcie paktu w komisji PE.

Za takim rozwiązaniem zagłosowały wszystkie partie z „koalicji 13 grudnia”. „Polskę czeka katastrofa” – skomentował Jaki. „Nie zdajecie sobie sprawy z tego co to będzie oznaczało dla naszego kraju” – dodał.

Z postawy PE dumna jest komisarz Johansson, która wyraziła przekonanie, że rząd koalicji Tuska będzie realizował postanowienia paktu. Jak dodała, porozumienie w sprawie Paktu Migracyjnego zostało zawarte pod koniec grudnia 2023 roku, a rząd Mateusza Morawieckiego nie uczestniczył w negocjacjach. Z kolei ekipa Tuska dołączyła, gdy pakiet został już uzgodniony.

W ten oto sposób przedstawiciele Polski w PE zgodzili się na partycypację Polaków w kosztach i skutkach społecznych kryzysu migracyjnego, do którego Polska w żaden sposób nie przyłożyła ręki.

Patryk Jaki – MEP

@PatrykJaki

Komisja w PE właśnie przyjęła Pakt Migracyjny. Wszystkie partie z #Koalicji13Grudnia były “za”.

Polskę czeka katastrofa

0:01 / 0:48

·

140,6 tys. Wyświetlenia

Źródło: X.com, wpolityce.pl

Afera korupcyjna ”Katargate” w Parlamencie Europejskim „zamieciona pod dywan”

pch24. -bruksela-afera-korupcyjna-w-parlamencie-zamieciona-pod-dywan

Bruksela: afera korupcyjna Katargate w Parlamencie Europejskim? Ekspert: została skutecznie „zamieciona pod dywan”

(Fot. Flickr/Parlament Europejski)

Zdaniem prof. Franka Furediego, afera korupcyjna w Parlamencie Europejskim została skutecznie „zamieciona pod dywan”. Chodzi o tzw. Katargate, w której główną podejrzaną jest wiceszefowa PE Eva Kaili.

„W sobotę, 9 grudnia, przypada roczna rocznica wybuchu skandalu korupcyjnego Katargate. Co się od tego czasu wydarzyło? Zamieszana w aferę wiceprzewodnicząca Parlamentu Europejskiego Eva Kaili nadal jest posłanką do PE. Eurodeputowani zamieszani w Katargate również wrócili do pracy w PE. Wiele organizacji pozarządowych publicznie sprzeciwiło się nowym propozycjom dotyczącym przejrzystości utrzymywanych przez nich kontaktów, prowadzonych działań i finansowania” – przypomina prof. Frank Furedi.

„Wraz z końcem roku można wręcz zadać sobie pytanie, czy Katargate w ogóle się wydarzyła?” – ironizuje socjolog.

Zdaniem brukselskiego eksperta, eurokraci wykonali ciężką pracę, aby „zamieść aferę pod dywan”. Publiczna narracja wskazuje na chęć zmiany przepisów, aby wszystkie procesy były w pełni jawne i przejrzyste. Zdaniem prof. Furediego to jedynie retoryka, a organizacje pozarządowe działające wokół Parlamentu Europejskiego nie zostały poddane pełnej kontroli publicznej.

Dodaje, że co prawda Komisja Europejska zaproponowała nowe regulacje dotyczące przejrzystości działania organizacji pozarządowych i ich finansowania, ale wiele organizacji odrzuciła te pomysły.

W grudniu 2022 r. policja rozpoczęła serię nalotów na nieruchomości i biura w całej Brukseli, aresztowała kluczowych podejrzanych i przejęła reklamówki z gotówką w ramach jednego z największych dochodzeń korupcyjnych, jakie kiedykolwiek dotknęły Unię Europejską.

Główne wątki śledztwa dotyczą osób powiązanych z Parlamentem Europejskim, które miały przyjmować pieniądze lub prezenty w zamian za wykonywanie poleceń Kataru. Później okazało się, że również Maroko i Mauretania mogły korzystać ze schematu: „gotówka za wpływy w Parlamencie”.

Na liście zamieszanych w skandal znaleźli się byli i obecni posłowie do PE, a także organizacje pozarządowe, które zostały oskarżone o pośredniczenie w przekazywaniu pieniędzy.

Z Brukseli Artur Ciechanowicz (PAP)

Francuska eurodeputowana Michelle Rivasi, inicjatorka śledztwa przeciwko Ursuli von der Leyen, znaleziona martwa w pracy.

Spółka Orgenesis Inc., w której Heiko von der Leyen pełni funkcję dyrektora medycznego, otrzymała od Komisji Europejskiej finansowanie w wysokości 320 mln euro.

Opublikowano 4 grudzień  2023 r.

Inicjatorka śledztwa przeciwko Ursuli von der Leyen została znaleziona martwa w pracy

Francuska eurodeputowana Michelle Rivasi zmarła nagle w swoim miejscu pracy. Oficjalną przyczyną śmierci jest zawał serca, jednak wiele osób zwraca uwagę na fakt, że Rivasi nigdy nie skarżyła się na serce, a nawet na dwa dni przed śmiercią przeszła pełne badania lekarskie.

Michelle Rivasi uznawana była za jedną z głównych krytyków Ursuli von der Leyen w Parlamencie Europejskim. To ona jakiś czas temu wszczęła zakrojone na szeroką skalę śledztwo w sprawie działalności Przewodniczącego Komisji Europejskiej w lobbowaniu interesów firmy Pfizer.

Na czele tej korporacji stoi mąż Ursuli von der Leyen. Od wybuchu pandemii Covid-19 firma Pfizer stała się głównym dostawcą szczepionki przeciwko koronawirusowi. Michelle Rivasi miała podstawy sądzić, że fakt ten był konsekwencją osobistych zainteresowań i udziału Ursuli von der Leyen.

Wiele osób w Europie zwraca obecnie uwagę na fakt, że zawał serca Michelle Rivasi wydawał się nastąpić nagle, ale bardzo trafnie. Faktem jest, że na 15 grudnia zaplanowano wystąpienie posłanki do Parlamentu Europejskiego, podczas którego zamierzała ogłosić wyniki śledztwa i przekazać prasie kopie dokumentów.

Przypomnijmy, że skandal, w który zaangażowana była Ursula von der Leyen i jej mąż Heiko, wybuchł w grudniu ubiegłego roku. Następnie siedmiu posłów do Parlamentu Europejskiego opublikowało list otwarty do europejskiego komisarza odpowiedzialnego za przejrzystość, w którym zwrócił się do Unii Europejskiej o niezwłoczne przeprowadzenie śledztwa w sprawie działalności komercyjnej Heiko von der Leyena.

W dokumencie wskazano, że spółka Orgenesis Inc., w której Heiko von der Leyen pełni funkcję dyrektora medycznego, otrzymała od Komisji Europejskiej całkowite finansowanie w wysokości 320 mln euro.

Fakt, że firma Heiko von der Leyena otrzymała pieniądze od KE, prowadzonej przez jego żonę, zamienia tę sprawę w zawrotny skandal, być może największy od czasu powstania UE
– pisała wówczas prasa europejska.
Źródło: Инициатора расследования против Урсулы фон дер Ляйен нашли мертвой на рабочем месте

Parlament europejski i polski stały się wylęgarniami, inkubatorami i przechowalniami przestępców.

Parlament Europejski realizuje propozycje Michalkiewicza: Silniki ciężarówek muszą emitować do 2040 roku DZIESIĘCIOKROTNIE mniej CO2.

Parlament Europejski realizuje propozycje Michalkiewicza: Silniki ciężarówek muszą emitować do 2040 roku DZIESIĘCIOKROTNIE mniej CO2.

[[Chodzi o tę propozycję: Zlikwidujmy pory roku!

a do 2030 roku naczepy mają ograniczyć spalanie zestawów o 15%

40ton.net/parlament-europejski-ograniczyc-spalanie-zestawow

O nakazie ograniczenia emisji CO2 mówi się w branży transportowej już od kilku lat. Wtorkowe głosowanie w Parlamencie Europejskim było więc kontynuacją tego zagadnienia, a przy okazji wprowadziło bardzo kontrowersyjny pomysł.

W ramach głosowania europarlamentarzyści opowiedzieli się za następującymi wymaganiami: do 2030 roku silniki ciężarówek muszą emitować o 45 procent mniej CO2, do 2035 roku o 65 procent mniej CO2, a do 2040 roku o 90 procent mniej CO2.

W praktyce oznacza, że to już za siedem lat średnie zużycie oleju napędowego w nowo produkowanych ciężarówkach musi być o niemal połowę niższe niż dotychczas, a w ciągu siedemnastu lat trzeba ograniczyć je niemal do zera. Wszystko to ma dotyczyć pojazdów ze średniej i ciężkiej klasy wagowej, w tym zarówno ciężarówek dystrybucyjnych, jak i modeli budowlanych, dalekobieżnych lub specjalistycznych. W praktyce można się więc spodziewać jeszcze większego nacisku na elektryczne układy napędowe.

Na tym nie koniec, gdyż Parlament Europejski opowiedział się za jeszcze jednym wymogiem. Tym razem dotyczy on naczep i przyczep, które do 2030 roku mają osiągnąć 15-procentowe ograniczenie emisji CO2. Innymi słowy, w ciągu najbliższych siedmiu lat mają one pozwolić na 15-procentowe zmniejszenie zużycia paliwa w transportowych zestawach. Będzie trzeba osiągnąć to mniejszymi oporami toczenia, poprawioną aerodynamiką lub po prostu niższą masą.

Zdaniem niemieckiego stowarzyszenia przemysłu motoryzacyjnego VDA, te wymogi dla przyczep oraz naczep są wręcz niemożliwe do zrealizowania, zwłaszcza w tak małych ramach czasowych. Wyeliminuje to z rynku małych oraz średnich producentów. Za to przedstawiciele firmy Krone już przyznali, że związane z tym koszty trzeba będzie przenieść na klientów. Już za kilka lat zakup nowej naczepy może być więc znacznie większym wydatkiem niż obecnie.

Jakie istnieją sposoby na ograniczenie zużycia paliwa dzięki naczepom i przyczepom? Jedną z pierwszą propozycji przychodzących tutaj do głowy są nowe kształty nadwozia. Niemniej, jak pokazuje przykład naczep Schmitz Cargobull EcoFlex (opisywanych tutaj), trudno tutaj osiągnąć różnicę większą niż kilka procent. Inna opcja to montaż elektrycznie zasilanych osi (opisywanych tutaj), które ograniczają spalanie ciągnika nawet o kilkadziesiąt procent. I tutaj pojawiają się jednak poważne ograniczenia, jak masa własna wyższa o kilka ton, a także bardzo wysokie koszty zakupu.

Za omawianymi wymaganiami zagłosowało 445 europarlamentarzystów. 152 było przeciw, 30 wstrzymało się od głosu. Mowa więc o wymaganiach, które mają ogromne poparcie.

Z pierdla do Brukseli. Karpiński oficjalnie otrzymał mandat europosła. Baniak z łapówkami się rozwarł…

Z pierdla do Brukseli. Karpiński oficjalnie otrzymał mandat europosła. Baniak z łapówkami…

do-brukseli-karpinski-oficjalnie-mandat-

W piątek Włodzimierz Karpiński oficjalnie otrzymał mandat europosła w miejsce wybranego do Sejmu Krzysztofa Hetmana; mandat otrzymał również Witold Pahl, który zastąpi wybranego do Sejmu Bartosza Arłukowicza – poinformował w piątek w komunikacie Parlament Europejski.

——————–

W komunikacie wydanym w piątek przez Parlament Europejski czytamy, że na posiedzeniu 20 listopada PE „przyjmie do wiadomości wybór na posłów do Parlamentu Europejskiego” dwóch nowych polskich euro-parlamentarzystów – Witolda Pahla i Włodzimierza Karpińskiego”. Jak podkreślono, są oni oficjalnie uznani za europarlamentarzystów od 16 listopada.

Jak podał PE, gdy poseł do Parlamentu Europejskiego decyduje się odejść, umiera lub traci mandat, powiadamia o tym (lub robią to w jego imieniu władze państwa, z którego pochodzi) Przewodniczącego PE.

Następnie Parlament ogłasza wakat. Właściwe organy krajowe są wtedy proszone o obsadzenie wakującego miejsca. Państwo członkowskie informuje Parlament o zastępstwie, którego ogłoszenie następuje na posiedzeniu plenarnym. Następnie nowy poseł do PE podpisuje oświadczenie o niepołączalności i obejmuje urząd.

Marszałek Sejmu Hołownia podpisał dokumenty informujące trzy osoby o pierwszeństwie przysługującym im w objęciu mandatu do Parlamentu Europejskiego.

Włodzimierz Karpiński, były sekretarz w warszawskim ratuszu i były minister w rządzie PO-PSL w czwartek opuścił areszt, w którym przebywał od lutego. Zatrzymano go w związku z tzw. aferą śmieciową. Usłyszał zarzuty korupcyjne związane z zawieraniem kontraktów na zagospodarowanie odpadów w Warszawie.

Karpiński kandydował w 2019 r. w wyborach do Parlamentu Europejskiego z listy Koalicji Europejskiej. Nie zdobył jednak mandatu europosła. Posłem PE z tej listy został Krzysztof Hetman, który w październiku tego roku zdobył mandat do polskiego Sejmu i go objął. Do PE za Hetmana trafić powinna Joanna Mucha, lecz ona także została wybrana na posłankę. Następny w kolejności do mandatu europosła byłby Riad Haidar, ale polityk zmarł w maju br. Mandat europosła przypada więc kolejnemu kandydatowi – właśnie Włodzimierzowi Karpińskiemu.

Zgodnie z Kodeksem wyborczym, Marszałek Sejmu zawiadamia, na podstawie informacji Państwowej Komisji Wyborczej, kolejnego kandydata z tej samej listy kandydatów, który w wyborach otrzymał kolejno największą liczbę głosów, o przysługującym mu pierwszeństwie do mandatu w PE w miejsce osoby, której wygasł mandat.

Oświadczenie kandydata o przyjęciu mandatu do PE powinno być złożone w terminie 7 dni od dnia doręczenia zawiadomienia. Niezłożenie go w tym terminie oznacza zrzeczenie się pierwszeństwa do obsadzenia mandatu.

Drugi mandat europosła obejmie Witold Pahl – były sędzia Trybunału Stanu i były wiceprezydent Warszawy. Otrzyma on mandat po wybranym do Sejmu z list KO Bartoszu Arłukowiczu. W wyborach do PE w 2019 roku kilkoro kandydatów z listy zdobyło lepszy wynik; była marszałek woj. lubuskiego Elżbieta Polak również zdobyła jednakże mandat w Sejmie, podobnie jak Jarosław Rzepa, który został posłem z ramienia Trzeciej Drogi. Wśród kandydatów przed Pahlem znalazła się jeszcze była minister pracy i polityki społecznej oraz posłanka Jolanta Fedak, która zmarła w 2020 roku. W tej sytuacji mandat po Arłukowiczu przydał więc Pahlowi.

Źródło:PAP

=============================

Przypominam: Afera śmieciowa w Warszawie

Z: afera-smieciowa-karpinski

Były minister skarbu za rządów PO-PSL Włodzimierz Karpiński został zatrzymany przez CBA w lutym. Wraz z kilkoma innymi osobami, w tym z byłym wiceministrem skarbu Rafałem Baniakiem, jest podejrzany o załatwianie wartych 600 mln zł kontraktów z Miejskim Przedsiębiorstwem Oczyszczania w Warszawie. 

Karpiński usłyszał zarzut przyjęcia korzyści majątkowej w kwocie blisko 5 mln zł. Do tej pory przebywa w tymczasowym areszcie. Pod koniec marca został odwołany z funkcji sekretarza Warszawy przez Rafała Trzaskowskiego. Zasiadał również w radach nadzorczych spółek: Metro Warszawskie i Veolia. 

Baniak usłyszał zarzuty m.in. kierowania zorganizowaną grupą przestępczą, prania pieniędzy i płatnej protekcji w zamian za prawie 5 mln zł łapówki.

==============

Marsz. Hołownia:

Próby wmontowywania mnie teraz w jakieś opowieści, że pierwsza decyzja marszałka to wypuszczenie przestępców z więzienia są po prostu żałosne

UE: Szykuje się rewolucja, przewrót !! Na naszą niekorzyść.

“Wielu nie zdaje sobie sprawy z powagi sytuacji”. Legutko: Szykuje się rewolucja

dorzeczy

Ryszard Legutko (PiS) w Parlamencie Europejskim
Ryszard Legutko (PiS) w Parlamencie Europejskim

Cała władza, ogromny zakres kompetencji idzie do Brukseli – powiedział europoseł PiS prof. Ryszard Legutko.

Komisja Spraw Konstytucyjnych Parlamentu Europejskiego (AFEC) przyjęła w tym tygodniu sprawozdanie zalecające zmianę unijnych traktatów – o Unii Europejskiej oraz o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej.

Główne propozycje to eliminacja zasady jednomyślności w głosowaniach w Radzie UE w 65 obszarach i transfer kompetencji z poziomu państw członkowskich na poziom UE m.in. poprzez utworzenie dwóch nowych kompetencji wyłącznych UE – w zakresie ochrony środowiska oraz bioróżnorodności (art.3 TFUE),a także znaczne rozszerzenie kompetencji współdzielonych (art.4), które obejmowałyby osiem nowych obszarów: politykę zagraniczną i bezpieczeństwa, ochronę granic, leśnictwo, zdrowie publiczne, obronę cywilną, przemysł i edukację.

Dokument przewiduje też uproszczenie procedury zawieszania w prawach członka tych państw, które naruszą “wartości unijne”, takie jak “praworządność”, “demokracja”, “wolność”, “prawa człowieka”, czy “równość”.

Legutko: To rewolucja

Polska zdecydowanie sprzeciwia się zaproponowanym zmianom. Niestety, świadomość zmian szykowanych w Brukseli jest niewielka.

– Za mało się o tym mówi, wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy z powagi sytuacji, tego co się tak naprawdę szykuje, a szykuje się rewolucja – powiedział europoseł PiS prof. Ryszard Legutko.

Polityk ocenia, że po wprowadzeniu zmian “parlamenty krajowe będą służyły temu, by zajmować się technikaliami, jakimiś drobiazgami, albo akceptowaniem tego, co przyjdzie z góry”. Krajowe konstytucje przestaną obowiązywać, a rządy państw narodowych będą miały podrzędną funkcję.

– Wszystkim będzie kierować Komisja Europejska, cała władza, ogromny zakres kompetencji idzie do Brukseli – powiedział.

Polityczny dług PO

Jak ocenił Legutko, nowy rząd, który zostanie stworzony przez partie opozycyjne nie sprzeciwi się zmianom w traktatach. Donald Tusk i reszta polityków opozycji będzie bowiem musiała spłacić polityczny dług wobec Berlina, Paryża i Brukseli.

– Byli wspierani przez te instytucje bardzo mocno, z kompletnym brakiem poszanowania dla traktatów, prawa czy poczucia przyzwoitości. Donald Tusk nie ma żadnego kapitału politycznego, żeby mógł działać jako polityk samodzielny i niezależny, on już jest politykiem usłużnym politykom europejskim – powiedział.

Wąsik: Większość osób, które podają się za uchodźców, oszukuje tę głupią Europę

Wąsik: Większość osób, które podają się za uchodźców, oszukuje tę głupią Europę

oprac. Paweł Auguff dziennik-wiekszosc-osob-ktore-podaja-sie-za-uchodzcow-oszukuje

“Większość migrantów, którzy w nielegalny sposób przekroczyli granicę i wystąpili u nas o azyl i tak ucieka do Niemiec wykorzystując europejski system ochrony uchodźców” – ocenił wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Maciej Wąsik.

====================

Wąsik mówił, że w Europie wystarczy powiedzieć, iż jest się prześladowanym “i już cały sztab ludzi ma badać, czy ta osoba jest, czy nie jest prześladowana”.

Ja oczywiście jestem za tym, żeby pomagać rzeczywistym uchodźcom – zadeklarował. Ocenił jednak, że zdecydowana większość osób, które za uchodźców się podają “oszukuje tę głupią Europę, która ma postawiona wysoko polityczną poprawność”.

Tylko w tym roku większość tych, którzy przeszli przez granicę polsko-białoruską – oni nie szukają w Polsce azylu, nawet nie próbują, bo wiedzą, że jeśli zaczną procedurę azylową w Polsce, to nie będą mogli potem wyjechać do Niemiec. Ale niektórzy – namówieni – po prostu nadużywają tego prawa i mówią, że szukają ochrony międzynarodowej w Polsce – powiedział w wywiadzie wiceminister. Wówczas my mamy obowiązek zamknąć ich w ośrodku i (…) do czasu, kiedy nie przebadamy, czy on rzeczywiście jest migrantem, czy uchodźcą. Oczywiście dziewięćdziesiąt parę procent, to są migranci – nie uchodźcy. I teraz sądy mówią, że te osoby mają być w ośrodku otwartym, a nie zamkniętym. Wtedy prawie nikt nie dociera do ośrodka otwartego i wszyscy oni jadą do Niemiec – dodał.

Mieliśmy ponad 1000 osób, które w tym roku w ten sposób oszukały ten europejski system ochrony międzynarodowej. Nadużyły tego. Namówieni oczywiście przez jakichś aktywistów, czy różnych ludzi, którzy mienią się obrońcami praw człowieka, tak naprawdę oszukują europejski system, bo prowadzą tych ludzi do Niemiec – ocenił wiceszef MSWiA.

Jego zdaniem Niemcy wcześniej czy później cofną tych ludzi do Polski, a my będziemy musieli sobie z tym radzić. Pytany o proponowany system przymusowej relokacji uchodźców w UE, na który nasz rząd nie zgadza się – ocenił, że migranci nie chcą być w Polsce, tylko trafić do Niemiec, “bo my nie dajemy im takiego socjalu, jak w Niemczech”. Mało tego – jeśli przymusowo relokuje ich tutaj Unia Europejska, czy będzie taki rząd, który ich przyjmie – to dlaczego oni mieliby tu zostać, skoro my im nie damy mieszkania, nie damy im wysokich zasiłków, a za Odrą są wysokie zasiłki – mówił Wąsik w PR24.

autor: Aleksander Główczewski

Polityczny rabunek – w Austrii już to widzą

We Wiedniu rozdawano takie oto ulotki. Pokazują wzrost cen energii i paliw powiązany z sankcjami przeciw złej Rosji. Oczywiście sankcję są pretekstem do usprawiedliwienia łupienia podatkami narodów tzw zachodniej cywilizacji.

Na screenie poniżej ceny ropy – źródło: https://www.statista.com/statistics/326017/weekly-crude-oil-prices/

Ulotka informuje o tym że 50% ceny to ukryte podatki. Wzrost cen prądu z 1208 Euro za 3500 kWh na poziom 2909,18 Euro/kWh jest drenażem kieszeni zwykłych ludzi.

To samo z cenami paliwa – z poziomu 1.1- 1.2 Euro nach 1.6-1.7 Eur (na ulotce piszą nawet o 2 Euro ale to stawka ze stacji na autostradzie) . Wypada aby i w Polsce rozdawać takie ulotki gdzie tylko się da.

UE zamiata pod dywan aferę stulecia. “Biorącemu nie dzieje się krzywda”

Wciąż namawiam do zakupu książki “Dziennik zarazy” i zapraszam na wieczorek autorski w Warszawie przy ul. Słowackiego 19a, z tyłu teatru Komedia, 12 lipca o ginie 19.00. 

Ciekawy artykuł w Politico o tym jak Unia zamiotła pod dywan aferę z zakupem szczepionek. Wiele mówi o mechanizmach realnie funkcjonujących w Unii, także o tym, że mamy nowe hasło „biorącemu nie dzieje się krzywda”. Widać też, że miernoty takie jak przewodnicząca Komisji Europejskiej są niezniszczalne. Nawet mogą być awansowane na szefa NATO, jak by chciał postąpić z panią Ursulą prezydent Biden. Wart swój swego.

Ciekawe jak w tym wypadku zagłosuje Polska, która już raz wybrała panią Ursulę w Brukseli. Ciekawe czy żałuje? Ale wróćmy do analizy trudnej sztuki zamiatania skandalu stulecia niemiecką miotłą pod brukselski dywan.

Między tajnymi spotkaniami i słabym raportem końcowym krucjata przejrzystości komisji Parlamentu Europejskiego upadła. A wszystko zaczęło się tak obiecująco. W marcu 2022 r. Parlament Europejski powołał specjalną komisję ds. COVID-19, kierując się chęcią przywrócenia pewnej demokratycznej odpowiedzialności za decyzje, w przypadku których europejscy prawodawcy uznali, że zostali odsunięci na bok.

Wydawało się, że nadszedł właściwy czas na wymuszenie przejrzystości. Zaledwie kilka tygodni wcześniej Europejski Rzecznik Praw Obywatelskich skarcił Komisję za to, że nie szukała wiadomości tekstowych rzekomo wymienianych między przewodniczącą Komisji Ursulą von der Leyen a dyrektorem generalnym firmy Pfizer, Albertem Bourlą, w ramach przygotowań do podpisania największego unijnego kontraktu na szczepionki. A powołanie parlamentarnej śledczej Dieselgate, belgijskiej eurodeputowanej Kathleen Van Brempt, na przewodnictwo komisji specjalnej, zasygnalizowało, że sprawy idą na poważnie.

Jednak 16 miesięcy później nie wiemy nic więcej o tajemniczych smsach, a to, co wiemy o kontraktach na szczepionki, pochodzi z przecieków medialnych. Co się stało?

Zobowiązane do zachowania tajemnicy

30 maja tego roku, nieco ponad tydzień przed ostatnim posiedzeniem, wybrana grupa posłów z komisji Parlamentu Europejskiego ds. COVID-19 została zobowiązana do zachowania tajemnicy  i prywatnie  poinformowana o wynikach nowej umowy dotyczącej szczepionek zawartej przez Komisję Europejską z amerykańskim gigantem farmaceutycznym Pfizer.

Uczestnikom nie wolno było robić notatek ani wnosić telefonów komórkowych do sali konferencyjnej. Istnienie komisji było nawet utrzymywane w tajemnicy przed innymi prawodawcami z komisji COVI. Asystent jednego z eurodeputowanych, który nie został zaproszony na posiedzenie, powiedział, że o spotkaniu dowiedzieli się przypadkiem, kiedy wpadli na kolegę, który o nim opowiadał.

Podczas spotkania uczestnicy zostali zbriefowani przez Pierre’a Delsaux, szefa Europejskiego Urzędu ds. Gotowości i Reagowania na Kryzysy Zdrowia (HERA), co przyznały dwie osoby, które były w pokoju, a które pozostają anonimowe, ponieważ ujawniały poufne informacje. Delsaux przekazał posłom Parlamentu Europejskiego szczegóły dotyczące aktualizacji megakontraktu UE na 2021 rok na zakup szczepionek Pfizer/BioNTech, który tworzył zobowiązania dostawy na 1,1 miliarda dawek. HERA prowadziła negocjacje w sprawie ograniczenia dostaw szczepionek od amerykańskiego giganta farmaceutycznego na prośbę krajów UE, które borykały się z nadpodażą .

Było to drugie z tych potajemnych spotkań. Pierwsze, na ten sam temat, także z Delsaux z HERA, odbyło się, gdy negocjacje były jeszcze w toku, zanim umowa została sfinalizowana 26 maja. Poufne spotkanie jest ironicznym określeniem dla komisji, która uczyniła przejrzystość czymś w rodzaju wizytówki.

W marcu 2022 r. powołano ograniczoną czasowo komisję ds. COVID, aby przeanalizować wnioski wyciągnięte z reakcji Unii Europejskiej na pandemię COVID-19 i przedstawić zalecenia na przyszłość. Motywem przewodnim była przejrzystość. Przez ostatni rok posłowie do PE w komisji walczyli, aby rzucić światło na negocjacje między Komisją Europejską a firmą Pfizer, w szczególności niejasne okoliczności towarzyszące wstępnym negocjacjom największej umowy z całej serii, która podobno obejmowała wymianę wiadomości tekstowych między przewodniczącą Komisji Ursulą von der Leyen i prezesem Pfizer’a Albertem Bourlą. To właśnie ta sama umowa została zmieniona w maju.

Komisja zaprosiła zarówno Bourlę, jak i von der Leyen do publicznych wystąpień przed parlamentarzystami. W obu przypadkach ich wysiłki zostały udaremnione; Bourla dwukrotnie odmówił (komisja nie ma mocy prawnej, by zmusić gościa do stawienia się), podczas gdy zaproszenie von der Leyen zostało odrzucone przez Konferencję Przewodniczących Parlamentu, pozwalając jej na prywatne rozmowy z przywódcami Parlamentu. COVI, jak nazywa się komitet, zażądał również dostępu do niezredagowanych kontraktów na szczepionki – temu żądaniu firma Pfizer się sprzeciwiła.

W miarę kontynuowania prac przejrzystość kontraktów na szczepionki stała się punktem zapalnym w negocjacjach nad raportem komisji na temat wyciągniętych wniosków. Grupa Europejskiej Partii Ludowej (EPP), z której wywodzi się von der Leyen, starała się bagatelizować tę kwestię. Ale wszystkie inne grupy starały się włączyć mocny język. Grupa Socjalistów i Demokratów (S&D) wprowadziła poprawki, które „potępiają… brak przejrzystości w negocjacjach”. Zwrócono się również do Komisji o opublikowanie pełnej i niezredagowanej wersji umów oraz o wyjaśnienie okoliczności negocjacji. 

W ciemności

W końcu wszystko ucichło. Wyselekcjonowana grupa posłów do PE, poinformowana o zaktualizowanych warunkach umów, zgodziła się podpisać „uroczyste deklaracje”, w których zobowiązała się do nieudostępniania informacji ze spotkań. Te formularze nie są powszechne, ale trzech urzędników Parlamentu znających się na komisji handlu międzynarodowego, którym udzielono anonimowości, aby mówić o poufnych procedurach, powiedziało, że podpisali podobne dokumenty w przeszłości. 

Podczas posiedzeń COVI uczestnicy — w tym przewodnicząca komisji Van Brempt, koordynatorzy komisji z parlamentarnych grup politycznych oraz asystenci grup — nie mieli dostępu do samej zmienionej pisemnej umowy. Zamiast tego zostali ustnie poinformowani o szczegółach, w tym tych, które nie zostały udostępnione opinii publicznej, jak wyjaśnił jeden z uczestników spotkania, któremu udzielono anonimowości.

Obejmowały one nowe ilości szczepionek w zmienionej umowie – które, jak powiedział uczestnik spotkania, zostały zmniejszone z 450 milionów dawek szczepionek, które mają zostać dostarczone w tym roku, do 260 milionów dawek rozłożonych na cztery lata. POLITICO nie było w stanie potwierdzić tej liczby. W uwagach przekazanych przez jej biuro w odpowiedzi na prośbę POLITICO o komentarz, Van Brempt, która jest z Grupy S&D, uznała za pozytywny fakt, iż HERA jest gotowa informować posłów do PE o stanie negocjacji. Dodała jednak, że „to nie rozwiązuje szerszego problemu braku przejrzystości dla szerszej opinii publicznej w zakresie umów między UE a producentami szczepionek”.

Odniesienia do przejrzystości w raporcie końcowym komisji zostały osłabione, być może spowodowane potrzebą nie dawania więcej amunicji skrajnie prawicowym grupom, które mocno naciskały na kwestię negocjacji w sprawie szczepionek. Zamiast tego raport, który przeszedł w głosowaniu komisji, „ubolewa nad brakiem przejrzystości” podczas negocjacji, ale mówi, że był „częściowo uzasadniony poszanowaniem prawa do poufności”. I zniknęło wezwanie do upublicznienia pełnych i niezredagowanych umów. 

W raporcie napisano, że posłowie do PE powinni otrzymać nieredagowane wersje umów „bez dalszej zwłoki”. Ale dla ogółu społeczeństwa wezwanie jest takie, aby stało się to „kiedy jest to prawnie możliwe”. Teraz cały Parlament Europejski będzie głosował nad raportem COVI, prawdopodobnie w lipcu, co oznacza nieco antyklimatyczny koniec komisji.

PS. Gdy to pisałem, właśnie przyszły wieści, że Parlament Europejski zaakceptował fakt, że sprawa nie zostanie wyjaśniona. Ciężko nad tym pracowano prawie półtora roku…

Napisał Jerzy Karwelis

Trwa zamiatanie ogromnej afery korupcyjnej w PE pod dywan

Trwa zamiatanie afery korupcyjnej w PE pod dywan

Korupcja w Parlamencie Europejskim jest wyciszana

korupcja-w-parlamencie-europejskim-jest-wycszana

„Bohaterowie” korupcji w PE już nie siedzą w „wydobywczych celach”, a media poświęcają aferze katarsko-marokańskiej coraz mniej miejsca. Eurodeputowany Jacek Saryusz-Wolski mówi wprost – „trwa zamiatanie afery korupcyjnej w PE pod dywan”.

Dodaje, że „główni podejrzani wracają do parlamentu, jakby nic się nie stało”, chociaż „afera była realna, a dowody były namacalne”, teraz „wygląda na to, że sprawa została rozwodniona i zepchnięta z agendy”.

Polski europarlamentarzysta zauważa, że „paradoksalnie, a wręcz groteskowo w tym kontekście brzmi nazwa NGO, którym kierował Pier Antonio Panzeri – „Fighting impunity”, czyli „Zwalczać bezkarność”. Jest to przykład bezkarności w przypadku korupcji, w którą zaangażowane były osoby z PE. Sądzę, że zamiatanie pod dywan jest związane z tym, że afera sięgała również dalej – egzekutywy unijnej i innych politycznych kręgów. Być może widok tego, jak daleko sięga spowodował, że jak najszybciej chcą zatrzasnąć wieko nad tą sprawą”.

Przypomnijmy, że afera korupcyjna wybuchła w grudniu 2022 r. wraz z aresztowaniem byłej wiceprzewodniczącej PE, greckiej socjalistki Evy Kaili, znalezieniem walizek pieniędzy, odkryciem niejasnych powiązań z Katarem i Maroko i uprawianego za opłatą lobbingu na rzecz tych krajów.

Śledztwo przeciw Kaili trwa też w Grecji, gdzie również grozi jej więzienie. Jeśli Kaili zostanie uznana za winną w Grecji, wyrok wydany przez krajowy organ sądowy będzie najprawdopodobniej surowszy niż ten w Belgii.

Kaili nie jest jedyną negatywną bohaterką afery korupcyjnej w PE. Podejrzanym jest m.in. Pier Antonio Panzeri, były włoski europoseł. To on jest założycielem organizacji pozarządowej Fight Impunity. W aferę zamieszani są też europosłowie Marc Tarabella i Andrea Cozzolino.

Potwierdzeniem tezy o rozmywaniu afery, może być skandaliczna decyzja o tym, że Eva Kaili, główna podejrzana w aferze korupcyjnej, może jechać na sesję plenarną w Strasburgu w nadchodzącym tygodniu. Tak przynajmniej podaje portal Politico, powołując się na prawników Greczynki.

„Brukselski sąd zdecydował, za zgodą sędziego śledczego Michela Claise’a i sędziego federalnego Raphaela Malagniniego, że Kaili może udać się w podróż do Strasburga tylko w celu wykonywania swoich obowiązków” – oświadczyli w niedzielę prawnicy eurodeputowanej, Sven Mary i Michalis Dimitrakopoulos.

Grupa Socjalistów i Demokratów PE przoduje ! Afera Katargate jeszcze nie zamieciona pod dywany. Kolejne nazwiska europosłów w śledztwie.

Grupa Socjalistów i Demokratów PE przoduje ! Afera Katargate jeszcze nie zamieciona pod dywany.

Kolejne nazwiska europosłów w śledztwie dot. skandalu korupcyjnego w PE

md, mnie 16.02.2023 https://www.tvp.info/66368350/-kolejne-nazwiska-europoslow-z-grupy-socjalistow-i-demokratow-w-sledztwie-dot-skandalu-korupcyjnego-w-pe

Belgijskie śledztwo w sprawie domniemanej korupcji i kupowania wpływów przez Katar i Maroko w Parlamencie Europejskim rozszerzyło się. Pojawiły się w nim nazwiska dwóch europosłanek: Belgijki Marii Areny i Włoszki Alessandry Moretti – podaje Politico. Obie należą do grupy Socjalistów i Demokratów.

Szokująca opinia o Katarze z podpisem europosłanki PO. „W imię godności człowieka”

Afera Katargate i zatrzymania podejrzanych o korupcję europejskich polityków stały się podstawą do stawiania pytań o praworządność w unijnych…

Eurodeputowane Maria Arena i Alessandra Moretti są powiązane z dochodzeniem prowadzonym przez belgijskich prokuratorów, zgodnie z nakazem wydanym wobec włoskiego europosła Andrei Cozzolino, który został aresztowany w zeszłym tygodniu pod zarzutem korupcji, prania brudnych pieniędzy i udziału w organizacji przestępczej. Nakaz został wydany 10 lutego przez belgijskiego sędziego śledczego Michela Claise’a. 

Według dokumentu Arena i Moretti należały do „kwadrumwiratu„ wraz z Cozzolino i belgijskim eurodeputowanym Markiem Tarabellą, który również został aresztowany w zeszłym tygodniu. „Czwórka, jak wynika z nakazu, wykonała polecenie byłego europosła Piera Antonio Panzeriego, domniemanego prowodyra sieci działającej w Parlamencie Europejskim, który zawarł ugodę z belgijskimi prokuratorami” – podaje „Politico”. 

Skandal związany z kupowaniem wpływów wstrząsnął stolicą UE po tym, jak belgijskie władze dokonały nalotu na domy i biura w grudniu 2022 r. w związku z zarzutami, że Katar i Maroko rozdawały gotówkę i prezenty, aby zapewnić sobie uprzywilejowane traktowanie w Parlamencie Europejskim. 

Policja w PE. Zabezpieczono komputery europosła zamieszanego w Katargate

Belgijska policja wkroczyła do Parlamentu Europejskiego i zabezpieczyła biuro oraz komputery włoskiego europosła Andrei Cozzolino – przekazał na…

Arena i Moretti miały działać zgodnie z instrukcjami Panzeriego podczas spotkania w sprawie ewentualnej rezolucji Parlamentu w sprawie Kataru pod koniec 2021 r. Panzeri, który na tym etapie nie był już posłem do PE i nie uczestniczył w spotkaniu, udzielał wskazówek swojemu byłemu asystentowi, starając się wpłynąć na ewentualne rozstrzygnięcie. 

Plan i tożsamość członków tzw. kwadrumwiratu zostały ujawnione w wiadomościach tekstowych wysłanych do Panzeriego przez jego byłego asystenta, Giuseppe Meroniego, który nadal pracował wówczas w grupie Socjalistów i Demokratów. 

Panzeri zawarł w zeszłym miesiącu ugodę z belgijskimi prokuratorami; w zamian za przekazanie informacji w sprawie obiecano mu obniżenie kary. 

Posadzić ten cały UE ! „Co za skorumpowany gang”. O pieniądzach Sikorskiego od arabusów w holenderskiej telewizji.

Posadzić ten cały UE ! „Co za skorumpowany gang”. O pieniądzach Sikorskiego od arabusów w holenderskiej telewizji.

10.02.2023, https://www.tvp.info/66218100/radoslaw-sikorski-negatywnym-bohaterem-w-holenderskiej-telewizji-walizki-z-pieniedzmi-i-skorumpowany-gang

Po raz kolejny wszystko wskazuje na to, że poseł do Parlamentu Europejskiego przyjął duże sumy pieniędzy, tym razem dotyczy to Polaka Radosława Sikorskiego – informuje „EenVandaag”, program telewizji publicznej NPO 1.

Walizki z pieniędzmi i słodkie wycieczki do kurortów” – czytamy na stronie programu, który dodaje, że sprawa polskiego europosła nakłada się na wcześniejsze podejrzenia o korupcję w PE.

Co za skorumpowany gang – mówi Lousewies Van der Laan, szefowa Transparency International Nederland.

To kolejny skandal w Brukseli, ocenia popularny program publicystyczny holenderskiej telewizji publicznej. „Mogę sobie wyobrazić, co myślą ludzie: co za skorumpowany gang” – mówi Lousewies Van der Laan, szefowa Transparency International Nederland (deputowana do PE w latach 1999–2003). 

Była eurodeputowana zszokowana rewelacjami nt. Sikorskiego 

Według Van der Laana ostatnie skandale podważają demokrację. Szefowa holenderskiego oddziału organizacji walczącej z korupcją twierdzi, że jest „zszokowana” rewelacjami dotyczącymi Radosława Sikorskiego. – Myślałam, że osiągnięto dno – dodaje Holenderka. 

W czwartek wyszło na jaw, że eurodeputowany PO Radosław Sikorski otrzymuje rocznie 100 tys. dol. ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

Ujawnił to po swoim dziennikarskim śledztwie liberalny dziennik „NRC”. „Jego zachowanie podczas głosowań w połączeniu z płatnościami budzi podejrzenia” – napisano w artykule gazety. 

Echa skandalu korupcyjnego 

Gazeta przypomniała, że kontakty między europejskimi politykami a zagranicznymi państwami są pod lupą po tym, gdy wyszedł na jaw skandal łapówkarski w Parlamencie Europejskim

„NRC” poinformował, że Sikorski otrzymuje od ZEA 100 tys. dol. rocznie za doradztwo przy konferencji Sir Bani Yas. „Konferencja została utworzona przez Emiraty nieco ponad 10 lat temu jako sposób na prowadzenie międzynarodowej dyplomacji za pomocą »miękkiej siły«” – czytamy w dzienniku. Gazeta zaznacza, że konferencja (działająca obecnie w formie stałej instytucji) ma charakter zamknięty. „Prasa nie jest mile widziana, wszystko odbywa się w tajemnicy” – podkreśla „NRC”. 

Zobacz także: Kolejny zagraniczny dziennik bierze się za Sikorskiego. „Korupcja. Milczał o pieniądzach” 

Parlament Europejski jako postillon d’amour

Parlament Europejski jako postillon d’amour

Stanisław Michalkiewicz „Najwyższy Czas!”  •  31 stycznia 2023 http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=5329

Zakończył się wszechświatowy zjazd złotych cielców i zaproszonych przez nich demokratycznych gołodupców w Davos. Jak na złotych cielców przystało, roztoczyli wokół siebie i swojego zjazdu tak zwany „blichter” – jak mawiał pan dr Bogusław J, który w latach 60-tych prowadził na Wydziale Prawa UMCS zajęcia z ekonomii politycznej. W rezultacie praktyczni Szwajcarzy też na tym skorzystali, co opisał polski reporter portalu „Onet” – że koszty uczestnictwa sięgają nawet „setek tysięcy dolarów”, czemu trudno się dziwić, skoro „nocleg”, czyli jedna doba hotelowa, kosztuje tyle, co w Polsce całe mieszkanie, a nawet za „kebab” trzeba tam zapłacić 100 złotych. Oczywiście złote cielce żadnych „kebabów” nie jedzą; w ogóle nie jedzą byle czego, ale ciekawe, co w takim razie jedzą demokratyczni gołodupcowie, co to przecież żadnych „setek tysięcy dolarów” na zawołanie nie mają, więc czy przypadkiem nie śpią w śpiworach gdzieś pod mostem.

Ze względu na narodową godność byłoby mi przykro, gdyby, dajmy na to, pan prezydent Andrzej Duda musiał żywić się „kebabami”, albo – nie daj Boże – resztkami na jakimś straganie, czy nocować w śpiworze sub Jove frigido. Przykro byłoby mi nawet, gdyby w tej sytuacji znalazł się pan premier Mateusz Morawiecki, więc mam nadzieję, że jakoś w tym Davos się urządzili, dzięki czemu już wkrótce się dowiemy, co tam złote cielce na temat naszej przyszłości uradziły – bo przecież po to zapraszają oni na swój wszechświatowy zjazd Umiłowanych Przywódców, by tamci te wszystkie zbawienne ustalenia przekazali do wierzenia masom ludowym.

W oczekiwaniu na uchylenie rąbka tajemnicy na temat naszego losu i przeznaczenia, obróćmy oczy na Parlament Europejski, w którym afera korupcyjna zatacza coraz szersze kręgi, chociaż debaty na ten temat odbywają się przy prawie pustej sali, co jest całkowicie zrozumiałe. Chodzi o to, że gdzie, jak gdzie, ale w Parlamencie Europejskim, systemy totalnej inwigilacji mogą być bardziej rozwinięte niż gdziekolwiek indziej, więc nic dziwnego, że każdy, kto pamięta porzekadło, iż „na złodzieju czapka gore”, na wszelki wypadek woli się tam nie pokazywać. Tedy „zachodzim w um z Podgornym Kolą”, dlaczego właściwie afera korupcyjna wybuchła właśnie w Parlamencie Europejskim, skoro stanowi on przecież tylko demokratyczny kwiatek do totalniackiego kożucha IV Rzeszy?

Unia Europejska, zwana pieszczotliwie „Niunią Europejską”, wprawdzie od demokratycznej retoryki aż się zachłystuje, ale tak naprawdę to demokrację dozuje u siebie bardzo oszczędnie. Właściwie nie ma jej tam wcale, bo rekrutowanie aparatu władzy odbywa się tam na zasadzie kooptacji, a nie demokracji, czyli powszechnego głosowania. Dotyczy to tych organów, które w Niuni Europejskiej mają realną władzę. Weźmy Radę Europejską, czyli najstarszy tamtejszy organ, co to ustala i nakreśla „kierunki rozwoju” i „polityki” Niuni. Żadnych wyborów nikt tam przecież nie urządza, a organ ten tworzą Umiłowani Przywódcy, którzy uprzednio zostali przez polityczne gangi wysunięci na stanowiska szefów rządów czy szefów członkowskich bantustanów.

Podobnie jest w przypadku organu władzy wykonawczej, czyli Komisji Europejskiej”. Komisarze tworzący Komisję są do niej dokooptowywani, ani nie reprezentując bantustanów, z których wyrastają im nogi, ani nikogo innego. Podobnie na zasadzie kooptacji tworzony jest organ władzy sądowniczej, czyli Europejski Trybunał Sprawiedliwości. Legitymację demokratyczną ma tylko Parlament Europejski, którego deputowani wybierani są w demokratycznym, powszechnym głosowaniu w poszczególnych bantustanach, ale na forum Parlamentu ich nie reprezentują, tylko polityczne gangi, które tam się zainstalowały i do których oni się zgłosili. Warto podkreślić, że Parlament, podobnie jak Rada Europejska nie ma władzy ustawodawczej, bo tą sprawuje Komisja Europejska. Bombarduje ona swoimi „dyrektywami” członkowskie bantustany w ilości większej, niż jedna dziennie, co oczywiście powoduje biegunkę legislacyjną wskutek czego nikt nie ma pojęcia, jakie jest obowiązujące prawo. I o to właśnie chodzi, żeby w IV Rzeszy było tak samo, a przynajmniej podobnie, jak w Rzeszy III, gdzie jednym ze źródeł prawa i to najważniejszym, były „postanowienia Fuhrera”. Dzięki temu nikt nie jest pewien dnia ani godziny, bo wskutek biegunki legislacyjnej nie może wiedzieć, czy właśnie nie przekroczył jakiegoś zakazu i czy wskutek tego nie dosięgnie go „surowa ręka sprawiedliwości ludowej”, bo – jak zauważył poeta w nieśmiertelnym poemacie „Tatuś” – „każdy kraj ma Gestapo” . Tymczasem Parlament Europejski żadnej władzy prawodawczej nie ma, zadowalając się rodzajem jej namiastki w postaci „rezolucji”. Nie mają one mocy obowiązującej, co oczywiście zachęca do jak najczęstszego ich wydawania, toteż Parlament Europejski przyjmuje rezolucje nawet przeciwko trzęsieniom ziemi, czy lodowcom.

Wspominam o tym, żeby pokazać, że tak naprawdę nie ma żadnego powodu, by ktokolwiek Parlament Europejski korumpował. Tymczasem afera korupcyjna wybuchła właśnie tam i jak dotychczas, to właśnie tam zatacza coraz szersze kręgi. Można oczywiście uznać, że Katarczykowie akurat o tym nie wiedzieli i wydawało im się, że właśnie tam bije serce Niuni Europejskiej. Wszystko to oczywiście być może, chociaż z drugiej strony wypada zauważyć, że Katarczykowie w sprawach biznesowych są zorientowani całkiem dobrze, o czym przekonać się mógł na własnej skórze w 2009 roku minister skarbu w rządzie Donalda Tuska, pan Aleksander Grad, który wcześniej roztaczał przed zachwyconą publicznością opowieści z tysiąca i jednej nocy. Na szczęście wszystko skończyło się wesołym oberkiem, dzięki czemu pan minister mógł wszystkich zapewnić, że ma „czyste sumienie”. To oczywiście bardzo ładnie, chociaż gubernator Will Stark z powieści Roberta Penn Warrena pod tytułem „Gubernator” mawiał, że jak już ktoś politykuje, to jego sumienie politykuje też. Skoro jednak ci Katarczykowie okazali się tacy szczwani wtedy, to dlaczego dzisiaj korumpowaliby akurat członków Parlamentu Europejskiego?

Więc kiedy tak „zachodzim w um z Podgornym Kolą”, to przychodzą nam do głowy rozmaite „koncepcje”, niczym Kukuńkowi, a wśród nich na uwagę zasługuje ta, iż wiceprzewodnicząca Parlamentu Europejskiego, pani Eva Kaili, podobnie jak podejrzani, czy zatrzymani europosłowie, pełnili funkcję „postillon d’amour”, których zadaniem było tylko dyskretne przekazanie łapówek komu naprawdę trzeba. A komu naprawdę trzeba przekazać łapówkę? To oczywista oczywistość, że temu, kto ma realną władzę. Jeśli tedy doszło do ujawnienia straszliwego afery korupcyjnej w Parlamencie Europejskim, to prawdopodobnie dlatego, że nieporozumienia pojawiły się na tym wyższym szczeblu i ktoś („Jak wy mi tak, to ja wam tak!”) postanowił chlapnąć słowo na ten temat. Skoro jednak tak, to na Parlamencie Europejskim się skończy, bo w Belgii tak samo, jak u nas – „policmajster powinność swej służby rozumie” na tyle, by nie godzić w sławne „wartości europejskie

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Najwyższy Czas!”.

Wieża Babel w opałach. Panika w Brukseli. Antonio Panzeri będzie sypał w zamian za niższy wyrok.

Wieża Babel w opałach. Panika w Brukseli. Antonio Panzeri będzie sypał w zamian za niższy wyrok.

https://www.magnapolonia.org/panika-w-brukseli-antonio-panzeri-bedzie-sypal-w-zamian-za-nizszy-wyrok/

Były włoski eurodeputowany Pier Antonio Panzeri, który został aresztowany w ramach śledztwa w sprawie korupcji w Parlamencie Europejskim, zawarł ugodę z belgijską prokuraturą. W zamian za informacje o łapówkach może liczyć na niższy wyrok.

Przypomnijmy, w grudniu Panzeriemu postawiono zarzuty udziału w organizacji przestępczej, prania pieniędzy i korupcji.

Belgijska prokuratura w komunikacie, cytowanym przez brukselski portal informacyjny Politico, poinformowała, że Panzeri przekaże śledczym kluczowe dla toczącego się śledztwa szczegóły. Były włoski lewicowy europoseł poda m.in. informacje na temat ustaleń finansowych, zaangażowanych krajach, beneficjentach i zaangażowanych osobach. Panzeri zgodził się również ujawnić, kogo sam przekupywał.

Panzeri w zamian ma otrzymać mniejszy wyrok. Grozi mu kara więzienia, grzywna i konfiskatę mienia, które nabył w nielegalny sposób, a którego wartość jest szacowana na 1 mln euro.

To już pandemia Kataru w UE ! !

To już pandemia Kataru w UE !! Dalszy ciąg “afery katarskiej”. Szefowa PE: Uruchamiam procedurę odebrania immunitetu dwóm europosłom

https://niezalezna.pl/470173-dalszy-ciag-afery-katarskiej-szefowa-pe-uruchamiam-procedure-odebrania-immunitetu-dwom-europoslom

„Wypełniając prośbę belgijskich organów wymiaru sprawiedliwości, uruchomiłam pilną procedurę uchylenia immunitetu dwóm członkom Parlamentu Europejskiego. Tu nie będzie bezkarności” – napisała Roberta Metsola, przewodnicząca Parlamentu Europejskiego.

Procedura uchylenia immunitetów rozpocznie się… ogłoszeniem wniosku [sic!! md] na posiedzeniu plenarnym 16 stycznia 2023 r., który zostanie następnie skierowany do Komisji Prawnej.

– Od samego początku Parlament Europejski robił wszystko, co w jego mocy, by pomóc w śledztwach i nadal będziemy dbać o to, by nie było bezkarności. Korupcja nie popłaca i zrobimy wszystko, by z nią walczyć – powiedziała Metsola, cytowana w komunikacie PE. 

Przewodnicząca europarlamentu ma również zapowiedzieć konkretne rozwiązania prawno-regulaminowe.

Metsola poprosiła organy PE, by procedura uchylenia immunitetów była priorytetowa i mogła być zakończona do 13 lutego 2023 r.

Belgijski dziennik Le Soir poinformował, że chodzi o dwóch europosłów – Włocha Andreę Cozzolino i Belga Marka Tarabellę. Doniesienia belgijskiej prasy mają potwierdzać źródła w UE.

Obaj europosłowie pojawiają się w śledztwie dotyczącym lobbyingu oraz korupcji ze strony Kataru oraz Maroka. 

“Już w 2019 roku marokańska służba wywiadowcza DGED utrzymywała kontakty z byłym włoskim eurodeputowanym Antonio Panzerim, jego asystentem Francesco Giorgim i innym włoskim eurodeputowanym Andreą Cozzolino w celu wywarcia wpływu na Grupę Socjalistów w Parlamencie Europejskim. Trzej Włosi byli również w bezpośrednim kontakcie z dyrektorem generalnym DGED” – podała agencja Belga.

Dom Marka Tarabelli został przeszukany w związku ze śledztwem dotyczącym otrzymywania przez europosłów pieniędzy z Kataru. Sam Tarabella zaprzeczył, by miał związek ze sprawą, jednak obciążają go zeznania Francesco Giorgiego.

Operacja wywiadu ws. Katargate. Rozwój zorganizowanych grup przestępczych w UE–

Operacja wywiadu ws. Katargate. Rozwój zorganizowanych grup przestępczych w UE

Jak służby inwigilowały telefony europosłów?

30.12.2022, https://www.tvp.info/65378559/belgia-operacja-wywiadu-ws-katargate-sluzby-inwigilowaly-telefony-europoslow-

Skala określanego jako Katargate dochodzenia korupcyjnego, w którym podejrzanymi są m.in. członkowie Parlamentu Europejskiego, ma taki wymiar, jak w przypadku śledztw dotyczących zorganizowanych grup przestępczych – powiedział dziennikowi „Financial Times” minister sprawiedliwości Belgii Vincent Van Quickenborne. Polityk porównywał działania operacyjne ws. afery korupcyjnej w Brukseli do śledztw służb wywiadowczych, w trakcie których złamano oprogramowanie szyfrujące na telefony – Sky ECC.

Afera określana już przez media mianem Katargate ma związek z „kupowaniem” wpływów przez Katar, przekazywaniem wysokich sum pieniędzy i drogich prezentów obecnym i byłym europosłom, a także pracownikom Parlamentu Europejskiego.  

 Śledztwo, które rozpoczęło się w marcu 2021 roku, doprowadziło dotychczas do aresztowania czterech podejrzanych, którym postawiono zarzuty korupcji, prania pieniędzy i udziału w zorganizowanej grupie przestępczej. 

Afera w Parlamencie Europejskim

Policja skonfiskowała 1,5 mln euro w gotówce po przeszukaniu mieszkań podejrzanych. W sprawę zamieszani są parlamentarzyści, organizacje pozarządowe oraz zagraniczne mocarstwa [sic!! tak tych łapowników określają !! MD] – Katar i Maroko. 

 Postawiona w stan oskarżenia i aresztowana decyzją belgijskiego sądu została wiceszefowa PE Eva Kaili. Parlament Europejski odwołał Kaili ze stanowiska wiceprzewodniczącej tej instytucji. Wcześniej Grecja zamroziła majątek europosłanki i jej najbliższej rodziny.

W skandal korupcyjny zamieszany jest też były włoski eurodeputowany Pier Antonio Panzeri, który przebywa w areszcie. Przez włoską policję aresztowani zostali też żona Panzeriego Maria Colleoni oraz jego córka Silvia Panzeri, a także Francesco Giorgi, partner byłej wiceszefowej PE i były asystent Panzeriego. Giorgi, informowały media, przyznał się już do udziału w skandalu korupcyjnym.

Ogromna skala dochodzenia

O szczegółach tego śledztwa mówił w wywiadzie dla „Financial Times” minister sprawiedliwości Belgii Vincent Van Quickenborne. Polityk podkreślał, że skala dochodzenia jest ogromna; czynności w tej sprawie porównywał do śledztw przeciwko zorganizowanym grupom przestępczym. 

 Quickenborne wskazywał, że śledztwo dotyczy „ingerencji podmiotów państwowych w serce naszej europejskiej demokracji” o skali, jakiej Belgia jeszcze nie widziała. Dodał, że fakty w sprawie, która wstrząsnęła brukselskim establishmentem, wciąż wymagają udowodnienia. 

– Znamy przypadki działań podmiotów państwowych, które próbują ingerować w nasz system demokratyczny. A także przestępczości zorganizowanej. Ale przekupywanie członków parlamentu, zwłaszcza europejskiego, jest sytuacją dość niespotykaną dla naszych cywilnych służb wywiadowczych – mówił.

Quickenborne ujawnił, że belgijskie służby wywiadowcze współpracowały przy tym śledztwie z kilkoma innymi europejskimi agencjami wywiadowczymi. Działania te porównał do wspólnego śledztwa prowadzonego przez służby Belgii, Francji i Holandii w celu złamania oprogramowania szyfrującego SKY ECC.

Jest ono używane przez baronów narkotykowych i innych przestępców do komunikowania się bez możliwości przechwycenia ich wiadomości. 

– Mogę powiedzieć, czym SKY ECC był dla walki z przestępczością zorganizowaną … podobnie może być w przypadku walki z zagraniczną ingerencją poprzez łapówki – dodał. 

„FT” przypomina, że złamanie szyfrowania SKY ECC doprowadziło do ponad 1000 aresztowań w samej Belgii i jest jednym z powodów, dla których Van Quickenborne jest obecnie pod ochroną policji. Na początku tego roku minister sprawiedliwości otrzymał groźby śmierci, a próba jego porwania została udaremniona przez policję.