Każdy, kto twierdził, że trzeba się zaszczepić, aby „spowolnić rozprzestrzenianie się”, kłamał. Każdy, kto twierdził, że „ochrona innych” jest obowiązkiem, kłamał. Paszporty covidowe, kody QR, nic z tego nie było oparte na jakiejkolwiek nauce.
−∗−
Tłumaczenie artykułu ze strony serwisu Off-Guardian dotyczącego zeznań Janine Small, wysokiej rangą dyrektor wykonawczej firmy Pfizera przed komisją parlamentu UE. /AlterCabrio/
____________***____________
Osoba ze ścisłego kierownictwa Pfizera przyznaje: „Nigdy nie testowaliśmy szczepionki pod kątem transmisji”
Wysoka rangą dyrektor wykonawcza Pfizera przyznała pod przysięgą, że firma nigdy nie testowała swojej „szczepionki” przeciw Covid, aby sprawdzić, czy zapobiega transmisji.
Janine Small, dyrektor naczelna firmy Pfizer odpowiedzialna za rynki rozwijające się, składała w poniedziałek zeznania przed komisją specjalną Parlamentu Europejskiego ds. Covid19, kiedy holenderski eurodeputowany Rob Roos zapytał:
Czy szczepionka Pfizera przeciw Covid została przetestowana przed wejściem na rynek pod kątem zatrzymywania transmisji wirusa?”
Small odpowiedziała wtedy:
Jeśli chodzi o pytanie, hm, czy wiedzieliśmy o zatrzymywaniu uodpornienia [sic] przed wprowadzeniem na rynek? Nie, heh”
[W pytaniu pada zwrot ‘stopping the transmission of the virus’, natomiast w odpowiedzi pojawia się zwrot ‘stopping the immunisation’ -tłum.]
Broniła dalej tej decyzji, argumentując, że firma Pfizer musiała „poruszać się z prędkością nauki” [move at the speed of science].
Zobacz, jak dyrektor Pfizera, Janine Small, przyznaje przed parlamentem UE, że firma Pfizer nie testowała szczepionki pod kątem zapobiegania przenoszeniu Covid przed jej powszechnym udostępnieniem.
Small mówi: „Musieliśmy naprawdę działać z prędkością nauki… musieliśmy robić wszystko w obliczu zagrożenia”. pic.twitter.com/FvTn01zv3J — True North (@TrueNorthCentre) 11 października 2022
To, że tak zwane „szczepionki” nie zapobiegają przenoszeniu rzekomego wirusa znanego jako „SarsCov2”, to żadna nowość.
Wiemy o tym od ponad roku. Jest to tak samo niezaprzeczalne, jak fakt, że ten „wirus” nigdy nie był powiązany z żadną nową chorobą lub że „COVID” to tylko nowa nazwa dla starych objawów. To, że cała sprawa jest oszustwem, od jakiegoś czasu jest jasno określane w oficjalnej literaturze.
Jednak przyznanie, że Pfizer nigdy nie próbował jej przetestować, jest już nowością. Od dawna to podejrzewano, biorąc pod uwagę niewiarygodnie krótki czas opracowania, ale teraz jest to potwierdzone.
Powtórzmy, przyznali teraz w aktach, że od samego początku nie mieli pojęcia, czy ich „szczepionka” zapobiega transmisji, czy nie.
Więc każdy, kto tak mówił, świadomie kłamał.
Media głównego nurtu, w związku z tą wiadomością, przeszły w rewizjonistyczny tryb narracji, mówiąc, że nikt nigdy nie twierdził, że szczepionki zapobiegają transmisji.
To kompletne i absolutne kłamstwo. Zobacz ten przydatny film:
◊
[Film można obejrzeć na stronie źródłowej lub bezpośrednio TUTAJ, ok.2 min]
◊
Każdy, kto twierdził, że trzeba się zaszczepić, aby „spowolnić rozprzestrzenianie się”, kłamał.
Każdy, kto twierdził, że „ochrona innych” jest obowiązkiem, kłamał. Paszporty covidowe, kody QR, nic z tego nie było oparte na jakiejkolwiek nauce.
Cytując ponownie eurodeputowanego Roba Roosa:
„Zaszczep się dla innych” zawsze było kłamstwem. Jedyny cel paszportu #COVID: zmuszanie ludzi do szczepień.
BONUS – materiał z kanału The American Journal Infowars [ok. 12 min, ang.] https://www.bitchute.com/embed/5AoGOT5kTsZ3/
−∗−
Powiązane tematycznie:
Może już czas się przyznać? W konfrontacji z rzeczywistością i porażce szczepionek w powstrzymywaniu transmisji wirusa, podwoili wysiłki i zażądali, aby obywatele zgodzili się na niekończące się zastrzyki przypominające. Bez żadnych podstaw naukowych napiętnowali ludzi, […]
_______________
Izolacja zabobonów czyli co by tu jeszcze zsekwencjonować Ponieważ nie ufam opracowaniom opartym na badaniach prowadzonych w prestiżowych laboratoriach, do których nie dopuszcza się żadnych niezależnych osób z zewnątrz. I tak wygląda sytuacja, jeśli chodzi o rzekomą izolację […]
_______________
Wirus w krzemionce czyli zagrajmy w trzy kubki Niektórzy wysoko wykwalifikowani ludzie twierdzą, że ten „nowy wirus” istnieje tylko jako teoria. W krzemionce – czyli we wnętrzu komputera. Cyfrowo wyrażona koncepcja myślenia o tym, jak DNA rzekomego nowego […]
_______________
Wreszcie jest! Wyizolowany, oczyszczony i zsekwencjonowany! „Od zarania dziejów ludzie chorują i umierają z różnych powodów. Na przestrzeni wieków ten i ów z tych, którzy wyzdrowieli, mówili: „Kiedy TYM razem byłem chory, naprawdę było INACZEJ. Nigdy […]
Nordstream amerykański sabotaż – To sygnał, że Waszyngton wie, że przegrał „Wielką Grę Zabójcze działania USA w stosunku do swoich sojuszników. Wszyscy wiemy, kto to zrobił, bo widzieliśmy klip Bidena i usunięty tweet Radka Sikorskiego/Applebauma, widzieliśmy znamienną kłótnię między S.Ron Johnson i Victoria Nuland, a także dlatego, że mamy własny mózg, by odpowiedzieć na podstawowe pytanie „cui bono” ? czyli po polsku, na czyją korzyść ?, więc cóż więcej można powiedzieć ?. Teraz warto się zagłębić w materiale, ponieważ „tajemnicze” bałtyckie eksplozje są czymś więcej niż niezwykle niebezpieczną eskalacją niewypowiedzianej wojny mafinych bandytów z NATO przeciwko Rosji. Są także sygnałem, że jedna z największych zmian geopolitycznych w historii świata już się dokonała – i że anglosyjonistyczna elita rozumie, że jej imperialna dominacja i jednobiegunowy moment minęły na dobre.
Kto chce sabotować rosyjsko-unijną współpracę energetyczną ? Odpowiedź jest całkiem jasna. Kryzys na Ukrainie nie dotyczy tylko Ukrainy. To chodzi też o Niemcy. A znany wszystkim kraj bandycki to Stany Zjednoczone, które mogą osiągnąć trzy cele: Uderzyć w rosyjski eksport energii, aby zaatakować jej ogólne przychody gospodarcze i finansowe, ograniczyć dostawy energii do Europy i sprawić, by Europa została zmuszona i kupowała więcej amerykańskiej ropy naftowej i gazu po wyższych cenach.
+Wiąże się to z oświadczeniem wybiegającego w przyszłość artykułu autorstwa Mike’a Whitneya opublikowanego w Unz Review jeszcze w lutym ubiegłego roku:„Kryzys ukraiński nie ma nic wspólnego z Ukrainą. Tu chodzi o Niemcy, a w szczególności o rurociąg łączący Niemcy z Rosją o nazwie Nord Stream 2. Waszyngton postrzega rurociąg jako zagrożenie dla jego prymatu w Europie i przy każdej okazji próbował sabotować projekt”. Przecież Niemcy jako lokomotywa Zachodniej Europy nie mogą przewyższać pod żadnym względem w ostatnim czasie degradowanych gospodarczo USA. Establiszment polityki zagranicznej USA nie jest zadowolony z tych wydarzeń. A przy tym Stany Zjednoczone Ameryki nie chcą, aby Niemcy stały się bardziej zależne od rosyjskiego gazu, ponieważ handel buduje zaufanie, a zaufanie poszerza handel. W miarę nagrzewania się relacji znoszonych jest coraz więcej barier handlowych, rozluźniane są przepisy, promowane są podróże i turystyka oraz opracowywana jest nowa architektura bezpieczeństwa.W świecie, w którym Niemcy i Rosja są przyjaciółmi i partnerami handlowymi, nie ma potrzeby tworzenia w Europie amerykańskich baz wojskowych, sprzedaży drogiej amerykańskiej broni i systemów rakietowych, ani expansion NATO. Nie ma również potrzeby zawierania transakcji energetycznych w dolarach amerykańskich ani przechowywania amerykańskich bonów skarbowych w celu zrównoważenia rachunków. Transakcje pomiędzy partnerami biznesowymi mogą być dokonywane we własnych walutach, co niewątpliwie doprowadzi do gwałtownego spadku wartości dolara i dramatycznej zmiany amerykańskiej siły gospodarczej. Dlatego rząd Bidena był cały czas przeciwny Nord Stream. Bo to nie tylko gazowy potok, to okno na przyszłość; przyszłość, w której Europa i Azja zbliżają się do siebie w rozległej strefie wolnego handlu, która zwiększa ich wzajemną siłę i dobrobyt, podczas gdy Stany Zjednoczone pozostają na zewnątrz. Intensyfikacja relacji między Niemcami a Rosją oznacza stabilny korzystny rozwój i koniec amerykańskiego jednobiegunowego porządku światowego, który od 75 lat stosując terror, sankcje i wojny wymusza USA.
Sojusz niemiecko-rosyjski grozi przyspieszeniem upadku mocarstwa, które jest obecnie bliżej ruiny i przepaści. Dlatego Waszyngton jest zdeterminowany zrobić wszystko, co w jego mocy, aby sabotować Nord Stream i trzymać Niemcy w garści. To dla USA jest kwestia przetrwania ale kosztem innych. Od dawna jest jasne, że kryzys na Ukrainie nie dotyczy tylko Ukrainy. Chodzi o Niemcy. Mówiąc o pieniądzach, nie zapominajmy, że wojna zastępcza NATO na Ukrainie (i jej ekspansja!) to masowa operacja prania pieniędzy, polegająca na przekazywaniu pieniędzy amerykańskich podatników na rzecz prywatnych w USA oligarchicznych i mafijnych interesów. Od sprzedaży broni po zniknięcie funduszy pomocowych, w Stanach Zjednoczonych tylko niewielka liczba ludzi zagarnia ogromne sumy pieniędzy, korumpując polityków i media przekazując im kilka zapasowych beczek tego brudnego szczęścia, którzy wywierają presję by kłamać i stosować oszustwo i podsycać w ich interesie krwawą wojnę. Głównym interesem Stanów Zjednoczonych są wojny, grabieże surowców, warto więc zauważyć, że pierwszą, drugą i zimną wojnę finansowali amerykanie by – stosunki między Niemcami a Rosją nie stały się formą przyjaznej współpracy i potęgą, która może USA zagrozić. Ponieważ logicznie banderowska junta na Ukrainie na pewno nie jest w stanie na odległym akwenie przeprowadzić samodzielnie tak wyrafinowanego ataku, więc jest całkowicie jasne, kto go przeprowadził. Jest tylko jeden beneficjent sabotażu Nordstream: to amerykański kompleks finansowo-przemysłowy i jego polityczne marionetki szczególnie aktywne w Polsce na Ukrainie i na Litwie.
Z całą pewnością nie jest w interesie Rosji niszczenie kosztujących Rosję miliardy dolarów własnych rurociągów. Rosja ma do tego krany by zatrzymać przepływ gazu i ewentualnie tym sposobem żądać ustępstw w kwestii Ukrainy.Stany Zjednoczone państwo wojen, grabierzy, terrorystów, wymuszeń, szantażu i sabotażu. Uderzyło w sojuszników. Sabotaż Nordstream jest bezwzględnym aktem amerykańskiej wojny ekonomicznej przeciwko Niemcom i Europie. Powodem sabotażu , dla którego US Deep State było w stanie postawić swój brudny but na swoich europejskich sojusznikach, jest to, że od lat w Unii Europejskiej własna elita polityczna spędziła ostatnią dekadę na systematycznym demontażu własnego przemysłu energetycznego. Widzieliśmy w krajach Unii zniszczenie przemysłu węglowego. To widać gołym okiem, że nie dzieje się tak dlatego, że politycy tacy jak Scholz czy niemiecki minister ds. zielonej gospodarki Robert Habeck czy wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej ds. zielonej energii Frans Timmermans są durni i głupcy lub ignorantami. Owszem są skorumpowani i nieuczciwi. Ale oni wiedzą dokładnie, co robią. Mają scenariusz. Bo to wszystko jest częścią planu dezindustrializacji jednego z najbardziej rozwiniętych środków przemysłowych na świecie.
Czyli, oto Zielona Agenda ONZ 2030, znana również jako Wielki Reset Klausa Schwaba. Armagedon energetyczny Europy to zasługa Waszyngtonu, Berlina i Brukseli, a nie Moskwy. Jak widać, chciwość pieniędzy jest źródłem większości zła, chociaż nie powinniśmy lekceważyć równoległej roli ideologii. A dokładniej, nowej religii, ponieważ tak zwany „zielony program” jest zasadniczo ogłupieniem i kultem pseudoreligijnym. Bezczelne obarczanie Rosji za powstałe z winy zachodnich rusofobów i popleczników nazizmu na Ukrainie, ogromne energetyczne i inflacyjne problemy jest teraz sprzedawane opinii publicznej na Zachodzie po przez reżimowe media i w nich notoryczne oszczerstwa, kłamstwa pod adresem Rosji przez Brukselę, Waszyngton i ich różne lokalne rządy okupujące narody. Europy. Masowe demonstracje przeciwko sankcjom i ogromnemu wzrostu cen oraz braku gazu odbyły się już w Niemczech, Austrii, Czechach, Hiszpanii i we Włoszech. Łatwo możemy sobie wyobrazić, że z nadejściem zimy protesty staną się nieodparcie większe i gwałtowne. Rosja mając jasny obraz że walczy przeciwko NATO, powinna całkiem wstrzymać dostawy gazu i innych surowców do wrogów a to oznaczałoby, że przygoda NATO na Ukrainie zakończyła się politycznym i gospodarczym upokorzeniem oraz dla Zachodu i wojskową kastracją. Europejczycy w ogóle – a Niemcy w szczególności – mogą protestować do woli, ale zniszczenie Nordstream i jego konsekwencje oznaczają, że tak naprawdę nie mają już teraz innego wyboru. Albo płacą żądaną cenę za te dostawy LNG z Teksasu. Zwłaszcza, gdy konkretne fakty o tym, co robią przestępcy w Waszyngtonie, Londynie, Brukseli i Kijowie, mówią same za siebie. Jednym z najważniejszych faktów jest to, co Waszyngton robi Niemcom, z przestępczym współudziałem reżimu okupacyjnego w Berlinie. Wzmacniają status wasala Niemiec, burząc infrastrukturę, która dawała temu krajowi fizyczną zdolność do niepoddawania się.
Głównym celem wojny na Ukrainie było wbicie takiego klina między Niemcy a Rosję, aby Berlin i jego zaplecze UE nie dryfowały w orbitę nowej eurazjatyckiej sfery wspólnego dobrobytu. Udało się USA, ale bez perspektyw na udaną konfrontację lub rywalizację z Eurazją. „Niemcy i UE stały się zamiast tego celami zbywania aktywów i sprzedaży rujnująco drogich dostaw energii. „EURO- Zachód” stracił kontrolę nad światem. Nie jest jasne, jak długo ta masowa operacja grabieży zasobów Unii Europejskiej może utrzymać na powierzchni zadłużonego dolara, ale z punktu widzenia Wall Street i Białego Domu jest to bardzo cyniczne. I wszystko wskazuje, że Amerykanie działają w desperacji, ponieważ okradanie swoich najważniejszych długoterminowych sojuszników i jedynego niezawodnego rynku na krótkoterminowe rozwiązanie finansowe TO DECYZJA FINANSOWEGO ĆPUNA, a nie wszechmocnego hegemona ZŁA”. Społeczeństwo spustoszone przez zielone programy i sabotaż energetyczny nie jest warte walki. Tak więc celem Washington/Wall Street nie jest utrzymanie ani przywrócenie dominacji nad całym światem bo Rosja już na to im nie pozwoli. Ale to próba zapewnienia przetrwania amerykańskiej dominacji w skurczonym imperium Zachodu i to tylko w piętnastu procentach z całości obecnego świata ! Nikt nie jest w stanie przewidzieć, co zrobi Rosja, chociaż możemy być pewni, że w odpowiednim czasie USA będą musiały liczyć się z bardzo wysokim rachunkiem za to ostatnie bandyckie terrorystyczne posunięcie. Jednak biorąc pod uwagę obietnicę Władimira Putina, że ataki na Rosję spotkają się z asymetryczną reakcją, nie byłoby zaskoczeniem, gdyby tak się stało, ale byłoby wielką niespodzianką, gdyby tak się stało. Historia świata od zakończenia II WŚ w XX wieku była długim ciągiem amerykańskiej agresji, wojen, grabierzy i przerażających zbrodni i ingerencji w wewnętrzne sprawy obcych państw i haniebnej polityce zagranicznej, które wyróżniają zbrodniczego Wuja Sama herszta w USA i na ŚWIECIE … !
NIESTETY świat tak łatwo nie pozbędzie się tego diabelskiego potwora i nie ma widoków, żeby miało to wyglądać inaczej, ponieważ u władzy są liderzy całkowicie wyzbyci ludzkiej empatii i ludzkiej twarzy, a dowodem na to są dziesiątki milionów Amerykanów wegetujących w skrajnej nędzy, gdy w tym samym czasie liderzy rządzący Stanami Zjednoczonymi Ameryki Północnej przeznaczają dziesiątki miliardów dolarów na wojnę na Ukrainie by reżim kijowski banderowsko-nazistowski mordował mieszkańców Ukrainy i Rosji.
The twists and turns of the Nord Stream 2 (NS2) saga have yielded yet another stunning game-changer.
It started with Gazprom revealing that the Line B string of NS2 is intact; not only it escaped Pipeline Terror but may “potentially” be used to pump gas to Germany.
That confirms once again that NS2 is an engineering marvel. In fact the whole system: the pipes are so strong they were not broken, but merely punctured.
Russian Deputy Prime Minister Aleksandr Novak followed up, with a caveat: restoration of the whole system, including NS, is possible, and “requires time and appropriate funds”. But first, in Russia’s order of priorities, the perpetrators must be conclusively identified.
Sources in Moscow confirmed Gazprom’s assessment of NS2. Even Bloomberg had to report it.
Subsequently in Vienna, attending the Opec+ meeting, Novak remarked the Russian Federation is “ready to supply gas through the second line of Nord Stream 2. This is possible if necessary”.
So we know it’s possible. “Necessary” will depend on a political decision by Germany.
Novak also sharply noted that neither Russia nor the Nord Stream operators are allowed to investigate Pipeline Terror. Russia insists that without its participation the investigation is flawed.
Whatever the modus operandi of Pipeline Terror, incompetence was part of the package. No explosive charges were placed or detonated on Line B of NS2.
That means, as Novak said, it’s virtually ready for business. Line B is capable of pumping 27.5 billion cubic meters of gas a year, which happens to be half of the total capacity of NS.
NS’s capacity had been reduced to 20%, due to the interminable turbine saga, before it was completely shut down. Crucially, Line B of NS2 would still pump 2.75 times the capacity of the recently inaugurated Baltic Pipe from Norway to Poland via Denmark. Which basically profits Poland, unlike NS2 servicing several EU customers.
NATO investigates NATO
In a rational world, Berlin would scrap the Russian sanctions pile up and immediately order the start of forever-delayed NS2, guaranteed to at least attenuate the ongoing process of de-energization, de-industrialization and deep socio-economic crisis imposed by the usual suspects on Germany.
But the collective West remains enslaved by geopolitical psychopaths guided by irrationality. So that’s not likely to happen.
For starters, the “investigation” of how Pipeline Terror happened feels like Kafka rewritten by NATO.
The operators of NS and NS2 – Nord Stream AG and Swiss-based Nord Stream 2 AG – cannot reach the scene of the crime because of absurd restrictions imposed by the Danes and the Swedes. The operators need no less than 20 working days to obtain the “permits” to carry out their own inspections.
Copenhagen police is handling the crime scene near the Danish exclusive economic zone (EEZ), in parallel to the Swedish Coast Guard around the Swedish EEZ.
If this looks like one of those Scandinavian noir series popular on Netflix, that’s because it is. With a crucial twist: it’s NATO investigating itself – Sweden is about to enter NATO – with no Russians allowed. All top working hypotheses on Pipeline Terror point to an intra-NATO dirty op against NATO member Germany.
So any disturbing evidence pointing to NATO actors may conveniently “disappear” or be tampered with during these long 20 days necessary for the “permits” to be issued.
Meanwhile, the consequences of the energy war imposed by the US on Europe against Russia will keep piling up, and cost the EU up to a whopping 1.6 trillion euros, according to a report by Yakov & Partners, the former division of McKinsey in Russia.
Considering a NS2-deprived EU plus non-stop rising energy prices on the spot market, the EU GDP may decrease by as much as 11.5% (1.7 trillion euros), with about 16 million people thrown into unemployment.
EU gas storage at current high levels (90%) does not mean having enough gas for the winter. Total gas storage amounts to about 90 days of demand. The EU could easily be out of gas by March or even earlier at the current pace of just a trickle of gas flowing.
This means that the EU will have to cut gas consumption by at least 20% overall. And never forget that imported Norwegian or American gas is ridiculously more expensive than fixed-contract Russian gas.
The Return of the Morgenthau Plan
The sanctions dementia never stops though. The G7, in three subsequent stages, will target Russian crude, diesel and naphtha, according to the US Treasury. They still insist on an oil price cap – which neither Russia nor several Global South customers will follow.
The Big Picture remains the same. Pipeline Terror was a desperate gambit to keep Germany from concluding a sanctions carve-out for the Nord Streams with Russia.
A secret channel of negotiation was in effect. It’s enlightening to consider that all previous actions by Berlin and Moscow, delaying and restricting the gas flow, were carried out to keep the Empire from following through on its threat of terminating NS2.
Then the Empire made its move.
From Moscow’s point of view, that changes nothing in the Grand Chessboard. The Kremlin has manipulated Washington’s absolute desperation in refusing to admit to the greatest foreign policy debacle since Vietnam; the Russians meanwhile keep pursuing the objectives of the Special Military Operation (SMO), which is about to metastasize into a Counter-Terrorist Operation (CTO).
As it stands, Moscow is not affected by the interconnected energy, fuel and resource crises coupled with immense, worldwide supply chain disruptions.
Russians are essentially bemused spectators contemplating the slowdown of industrial production in the eurozone coupled with capital outflows, the rise of inflation and the about-to-explode social protests.
There’s a dangerous window for irrational imperial actions from now to the G20 next month in Bali. Afterwards we will have a completely different ball game, not only in the Ukrainian battlefields but mostly across a mired in distress EU.
The Morgenthau Plan after WWII was concocted to literally starve Germany to death via the destruction of the Ruhr coalmines. It’s strikingly similar to the Straussian plan by American neocon psychos to cut Germany off from Russian natural gas by bombing NS and NS2.
The first Morgenthau Plan would have led to the deindustrialization of Germany. According to Clause 3, the entire Ruhr „should not only be stripped of all…existing industries but so weakened and controlled that it cannot for the foreseeable future become an industrial area.”
The ending of Germany as an industrial state would have created massive, permanent unemployment affecting 30 million people, according to Henry Stimson, the US Secretary of War. Morgenthau’s response was that the surplus population could be dumped on North Africa.
US intel was very much aware of the rapprochement between Berlin and Moscow. Striking NS and NS2 was the signature gambit of the Morgenthau Plan remixed by the Straussian/neocon combo.
Yet it ain’t over till the Wagnerian lady sings. No need for Gotterdammerung: Germany may have its own destiny on its hands after all. Just turn on the switch on NS2.
Pepe Escobar is a veteran journalist, author and independent geopolitical analyst focused on Eurasia.
(The views expressed in this article are the author’s own and do not necessarily reflect those of Press TV.)
Press TV’s website can also be accessed at the following alternate addresses:
The Economy of Francesco is the name of a 2019 initiative created by Pope Francis to address the world’s economic problems. He invited “young economists, entrepreneurs and change-makers of the world” to participate in studies to explore new ideas to change how people and nations live and manage the economy.
On September 24, 2022, Pope Francis visited Assisi, Italy, where about a thousand youth from 120 countries gathered to share their discoveries and sign a 12-point “Francis Economy Pact.” At this first post-COVID meeting, the signers pledged, individually and collectively, to commit themselves to generating what the pope called a new economy “inspired by Francis of Assisi [that] can and must be an earth-friendly economy, an economy of peace.”
Pope Francis’s keynote speech at the end of the event summarized many ideas that characterize the Economy of Francesco. However, those expecting new and exciting concepts will be disappointed. Most themes have already been suggested in the pope’s other talks and documents. Ecology, immigration and Amazon tribal “values” found their way into the economic proposal. Traditional Catholic teachings on private property and social doctrine on the topic were forgotten.
Addressed to Youth
Thus, the event expressed more by its emptiness than the substance of the topics treated. It followed the standard script of all such gatherings that try to project a youthful image of something important but end up repeating dying progressive platitudes that go nowhere.
These meetings are especially ineffective when they try to excite youth by holding them in a faux pop culture atmosphere. In this case, there was an almost mystical belief that young people, because they are young, will find solutions that older people cannot. “With God’s help, you young people know how to do it; you can do it,” Pope Francis exclaimed. “Young people have done many things at other times in the course of history.”
The emptiness of this call to action takes place in a world that Pope Francis calls “a common home ‘crumbling in ruins.’” He notes that “young people suffer from this lack of meaning: often faced with the pain and uncertainties of life, they find themselves with a soul impoverished of spiritual resources to handle suffering, frustration, disappointment and grief.”
However, the pope does not direct youth toward having recourse to God or the Blessed Mother to solve the troubles challenging youth. There is no mention of a sacramental life or supernatural grace. His naturalistic approach is turned to human acts, ecology and social action that put more hope in human efforts than God and thus often end in frustration.
A New Ecological Religion Borrowing from the Indigenous
Indeed, the Economy of Francesco might be characterized as an ecological religion rather than an economic blueprint. Pope Francis claims a need for a conversion, inspired by a “prophetic dimension [that] is expressed today in a new vision of the environment and the earth.”
His discourse is sprinkled with telltale expressions that bring AOC’s Green New Deal to mind. For example, he calls upon the world to “abandon fossil energy sources” and accelerate “the development of zero impact sources.” Participants are invited to enter Saint Francis’s “cosmic brotherhood with all living creatures.”
The event featured presentations that questioned capitalism and the present development models and proposed new solutions that can border on the bizarre. The pope commented, for example, on the “economics of plants,” an “innovative theme” proposed by the young participants.
“Plants know how to cooperate with the whole surrounding environment,” explains the pope, “and even when competing, they are actually cooperating for the good of the ecosystem. We learn from the mildness of plants: their humility and silence can offer us a different style that we urgently need.”
Moreover, the ideal society is not a Christian civilization but pagan tribal life in harmony with nature. Alluding to the Pan-Amazon Synod themes, the pope declared, “Good living is that mysticism that the aboriginal peoples teach us to have with the earth.”
A Multi-Dimensional Crisis
The ecological call to conversion is a multi-dimensional appeal with “social, relational and spiritual dimensions.” Indeed, Pope Francis declared, “the cry of the poor and the cry of the earth are the same cry” (encyclical Laudato si ‘, no. 49).
The Economy of Francesco embraces all the social issues that have come to characterize the pontificate of Pope Francis: social justice, mass migration, a preferential option for poverty and egalitarianism. Throughout his discourse, there are valid criticisms of the demographic winter, loneliness and consumerism. However, he suggests the cause of these problems is found in social structures, not personal sinful moral choices.
There is even a spiritual appeal to finding meaning in life. The pope points out that “the primary capital of every society is the spiritual one. There is an urgent need to reconstitute this essential spiritual heritage.”
While this spiritual need is acknowledged, the specific means are neglected and left vague. There is no call to virtue, holiness or different spiritualties that were so much a part of Catholic life. Indeed, Pope Francis simply asks participants, “Do you have spiritual capital? Let everyone answer to himself.”
Predictable Results
The results of the Economy of Francesco event in Assisi were predictable. Its naturalistic discussion produced a debate with a United Nations-like tone. Its promotion of an environmental agenda channeled Greta Thunberg more than the Sermon on the Mount. There was a class struggle flavor to the fierce and gloomy criticism of the current “capitalistic” and “plundering” production systems.
The conference was important because events like these indicate where participants want to go, even while hiding behind vague leftist jargon. Indeed, the event’s final document reflects the sixties slogan of “demanding the impossible.” Outrageous demands render the present system helpless to comply and thus prepare the way for radical change.
The final document was called the Francis Economy Pact, a statement with twelve demands, which the pope and everyone signed.
The Pact calls for vague and abstract goals like “an economy of peace and not of war” or “an economy that cares for creation and does not steal it.” Its only mention of God is a slight reference when asking for “an economy that fights poverty in all its forms, reduces inequalities and knows how to say, with Jesus and Francis, ‘blessed are the poor.’”
Some more points of the Pact include:
“An economy where care replaces discarding and indifference.”
“An economy that leaves no one behind, to build a society in which the stones discarded by the dominant mentality become cornerstones.”
“An economy that knows how to promote and preserve the cultures and traditions of peoples, all species, the living and natural resources of the Earth.”
“An economy that generates wealth for all, that generates joy and not only well-being, because happiness that is not shared is little.”
Its dreamy conclusions seem like John Lennon’s “Imagine” to such a point that the twelfth demand/point is the statement: “It is not a utopia.”
Za pośrednictwem swojego kanału na Telegramie Dymitrij Miedwiediew zwrócił się 18 sierpnia bezpośrednio do nas, obywateli krajów UE niezadowolonych z antyrosyjskiej polityki swoich rządów. Przeszło to prawie bez echa (ktoś się tylko z tego wpisu wyśmiewał w naszej prasie).
Oto co napisał Dymitrij Miedwiediew:
Socjologia mas przeciw polityce idiotów: kto kogo?
Rządy państw europejskich, a przodują w tym zwłaszcza biedni Bałtowie, oszaleli Polacy i Finowie uciekający do NATO, rywalizują o to, kto wredniej powie o swoim pragnieniu zerwania wszelkich relacji z Rosją. Dosłownie: gardzimy Rosjanami i nie chcemy ich nigdzie puścić. Wizy anulować. O książkach zapomnieć. Obrazów nie oglądać. Muzyki nie słuchać. Gazu i ropy – brać nie będziemy. Ale nie… z tym ostatnim trudniej, zwłaszcza oczekując na mroźną zimę. Ale jak dotąd wszyscy europejscy politycy starają się dbać o kondycję – żadnych związków z Rosjanami. Od teraz i na zawsze!
Ale tymczasem zwykli obywatele, sądząc po wynikach badań opinii publicznej, nie stracili zdrowego rozsądku. Ponad połowa mieszkańców krajów UE wcale nie pali się do zrywania kontaktów z Rosją. Chcą normalnych relacji, jak to było wcześniej. Normalne kontakty osobiste, rosyjskiej energia w kotłowniach, naszego rynku dla swoich towarów, udanego handlu, naszych turystów w swoich muzeach i kawiarniach.
Ich mózgi, oczywiście, zostały solidnie popieprzone. Ale istnieje granica ciśnienia fekaliów w propagandowych kanałach. Po jej przekroczeniu świadomość społeczna zaczyna się dusić w miazmacie cynicznych kłamstw, wylewając cuchnący strumień na głowy zmęczonych Europejczyków. I jak u Orwella, zimno w kaloryferach to ciepło europejskiej solidarności, a wzrost cen w sklepach spożywczych to minimalna cena za zachowanie europejskiej demokracji, która może umrzeć z powodu uduszenia w ramionach rosyjskiego niedźwiedzia.
Od trzech czwartych do 90% obywateli UE kategorycznie nie chce brać udziału w działaniach wojennych po stronie reżimu w Kijowie. Chociaż, sądząc po sondażu socjologicznym, wciąż nie wykluczają tego debilni politycy europejscy. A antyrosyjskich sankcji (także według sondaży) nie popiera więcej niż połowa, a w niektórych państwach ponad dwie trzecie ich obywateli. Tym bardziej, że wsparcie jest tylko na swój, własny rachunek. I przy tym te wszystkie bzdury – od oszczędzania na kremacji ciał po mycie papieru toaletowego – po to, by ukarać odległą „prowincjonalną Rosję”, która swoją operacją na Ukrainie nie zaszkodziła żadnemu obywatelowi UE. I obywatel zaczyna się zastanawiać: czemu mam płacić za cudze grzechy?
My oczywiście chcemy pokojowej współpracy, handlu, wymiany i innych normalnych rzeczy dla wszystkich. Nie zamykamy się przed nikim, popieramy wszelkie sensowne propozycje.
Prawda, my z kolei chcielibyśmy zobaczyć, jak obywatele Europy nie tylko wyrażają po cichu niezadowolenie z działań swoich rządów, ale także mówią coś bardziej zrozumiałego. Na przykład pociągają ich [rządzących] do odpowiedzialności, karząc ich za oczywistą głupotę. Zwłaszcza jeśli „ceną za europejską demokrację” jest zimno w mieszkaniach i puste półki w lodówkach, taka „demokracja” jest dla obłąkanych. I właśnie dlatego w krótkim czasie już cztery rządy w Europie poszły w odstawkę. I krzyż im na drogę. A to jeszcze przecież nie koniec. Głosy wyborców to potężna dźwignia wpływu nawet na najbardziej odmrożonych polityków.
Tak działajcie, europejscy sąsiedzi! Nie milczcie. Pociągnijcie swoich idiotów do odpowiedzialności. I my was usłyszymy. Korzyść jest oczywista – zimą w towarzystwie z Rosją jest znacznie cieplej i wygodniej niż w dumnej samotności z wyłączoną kuchenką gazową i zimnym kaloryferem.
Postanowiłem odpowiedzieć panu Dymitrijowi Anatoljewiczowi na jego wiadomość. Oczywiście szanse, że to co tu napiszę dotrze do Dymitrija Miedwiediewa są bliskie zeru, ale warto spróbować, zwłaszcza, że żadnej innej drogi przesłania odpowiedzi nie mam.
Szanowny Panie Miedwiediew!
Pan zapewne jest dobrze poinformowanym człowiekiem, ale najwyraźniej – przynajmniej oficjalnie – wydaje się Pan nadal mieć złudzenia co do natury „europejskich demokracji”. Demokracja w wydaniu europejskim jest całkowitym oszustwem, mówiąc kolokwialnie „ściemą”. Politycy, którzy „dzierżą zewnętrzne znamiona władzy” są wybierani przez zakulisowe gremia, a następnie promowani przez media głównego nurtu. Nikt, kto jest spoza tego grona nie ma żadnych szans na objęcie władzy na szczeblu wyższym niż (być może) lokalny. Szczytem możliwości jest śladowa obecność w parlamentach, taka jaką ma AfD w Niemczech czy Konfederacja w Polsce. Jak sądzę obecność ta jest dopuszczana by kanalizować nastroje tych spośród nas, którzy są niezadowoleni jednocześnie pogłębiając złudzenie, że na drodze wyborów cokolwiek można zmienić. Dzięki temu wielu nie robi nic do dnia wyborów ani też po nim, wierząc w magiczną moc wyborczej kartki, która w rzeczywistości nie istnieje.
Ale na tym nie koniec. Społeczeństwa Zachodu są przez nieustającą propagandę – którą Pan słusznie porównuje do tłoczenia fekaliów – wprowadzone w stan histerii przy którym wyrażenie zdania odbiegającego od „głównego nurtu” skazuje co najmniej na ostracyzm. Spotykało to wielu ludzi, którzy śmieli wyrazić wątpliwość co do rzekomej pandemii, bezpieczeństwa szczepionek czy sensowności zamykania gospodarek.
O ile w Polsce naród wykazał dużą odporność na propagandę Covid-19 (równie wysoką jak naród rosyjski, dużo wyższą niż Holendrzy, Francuzi czy Hiszpanie), o tyle kiedy rozdmuchano propagandę antyrosyjską (która z mniejszym lub większym natężeniem trwa od 2010 roku) padło to u nas na podatny grunt. Polacy zapomnieli o ofiarach Wołynia, zapomnieli o SS-Galizien i zaczęli bratać się z Ukraińcami dokładnie tak, jak kazano im z telewizora.
W głównym nurcie nie było głosu sprzeciwu wobec dehumanizującej narracji nazywającej Rosjan „orkami”. We wszelkich mediach, niezależnie od opcji politycznej jest narracja antyrosyjska, w nich każde słowo z Rosji to kłamstwo, a każde słowo władz Ukrainy to najświętsza prawda. Przyjmuje to groteskowe formy bo mimo stałego postępu wojsk rosyjskich media co chwile obiecują, że już już lada chwilę Rosja przegra. W Sejmie w zasadzie tylko jeden, samotny poseł Grzegorz Braun ma odwagę i rozsądek by otwarcie przeciwstawiać się temu szaleństwu. Jest całkowicie cenzurowany w oficjalnych mediach.
Jak się Pan domyśla należę do tych Polaków, którzy uważają, że na tym etapie historii i w kwestii problemu nie tylko Ukrainy ale i w ogóle wielobiegunowości świata Polska mogłaby się z Rosją dogadać. A nawet powinna. Jakaś forma sojuszu z Rosją jest obecnie dla Polski niezbędna, bo choć Rosja dziś może stanowić jakieś zagrożenie polityczne czy gospodarcze, to nie jest zarządzana przez szaleńców owładniętych antyludzką i antycywilizacyjną ideologią. A Zachód właśnie taki jest – chce zniszczyć rodzinę, zniszczyć religię i podstawowe wartości, zniszczyć wreszcie gospodarkę w imię zielonego szaleństwa. Niestety, kolejne szanse na dogadanie się z Wami są marnowane przez nasze lokalne marionetki działające ściśle pod dyktanto ich globalistycznych panów. Wielka szkoda, że zamiast wspólnie budować Jamał-2 musieliście budować Nord Stream by nas omijać. Wielka szkoda, że zamiast wspólnie stabilizować Ukrainę i zapobiegać rozwojowi banderyzmu Polska poparła przewrót 2014 roku.
Takich jak ja jest więcej, ale z pewnością nie więcej jak – optymistycznie licząc – 15%. Porozumiewamy się przez zamknięte grupy na komunikatorach takich jak Telegram, przez specyficzne strony – taka „mała konspiracja”. Dlaczego? Bo za otwartą postawę pro-rosyjską grozi co najmniej ostracyzm oraz szykany, do wzywania na policję włącznie.
A ponad to owa otwarta postawa nic pozytywnego nie daje, bo jak pisałem wyżej – nie mamy w ogóle wpływu na to, co się dzieje. Panu zapewne chodziło o to, by ludy Europy otwarcie sprzeciwiły się swoim władzom. No to proszę – była wielka manifestacja w Pradze, były manifestacje w Niemczech. I co? I nic! Rządy tych krajów dalej robią swoje a nawet niemiecka pani minister otwarcie powiedziała, że będą robić swoje a zdanie wyborców się nie liczy.
Tak więc na naszą pomoc ciężko liczyć, bo nic nie możemy!
Szanowny Panie Miedwiediew! My jednak liczymy na Was, na Rosję. Liczymy na Was w jednej ważnej sprawie: że jako ludzie rozsądni i patrzący długofalowo na polityke rozumiecie, że wpływy USA w końcu stąd znikną ale my, ludy Europy wschodniej, tu zostaniemy z Wami i jakoś trzeba będzie wspólnie żyć. Liczymy więc, że nie użyjecie broni jądrowej przeciwko nam, a zwłaszcza naszym miastom i cywilom. Liczymy, że jeśli będziecie musieli kogoś karać to ukarzecie rzeczywistych sprawców, tych, którzy siedząc u szczytów władzy wpychają nas w ten konflikt – a także ich amerykańskich panów. Liczymy, że pamiętacie by nie dać satysfakcji amerykańskim globalistom, którzy marzą o tym by narody Polski i Rosyjski zawsze były sobie wrogie.
Liczymy też, że Wam się uda. Demilitaryzacja i denazyfikacja Ukrainy jest w interesie wszystkich w Europie poza Wielką Brytanią i jej Amerykańskimi zwierzchnikami. Wypchnięcie z Europy USA z ich antyludzką ideologią „NWO” i usunięcie ich marionetek, z jakich składają się obecnie Europejskie rządy, to podstawowy warunek przetrwania Europy i jej cywilizacji. Także Polski. A nie ma na naszym kontynencie poza Rosją żadnej siły zdolnej do tego, by do tego doprowadzić.
Z poważaniem, A. Zorard
Wersja rosyjska (na wypadek gdyby to jednak do pana Miedwiediewa dotarło)
Уважаемый господин Медведев!
Вы, вероятно, хорошо информированный человек, но, по-видимому – по крайней мере, официально – у вас все еще есть иллюзии относительно природы „европейских демократий”. Европейская демократия – это полный обман, фикция. Политики, „обладающие внешними признаками власти”, выбираются закулисными групами, а затем продвигаются основными СМИ. Никто из тех, кто не принадлежит к этому кругу, не имеет никаких шансов добится к власти на уровне выше (возможно) местного. Вершиной возможности является присутствие в парламентах, например, AfD в Германии или Конфедерации в Польше. Как я вижу, этому присутствию позволено направлять настроение тех из нас, кто недоволен, и в то же время углублять иллюзию, что что-либо можно изменить с помощью выборов. В результате многие ничего не делают ни до, ни после дня голосованя, веря в магическую силу избирательного бюллетеня, которая на самом деле не существует.
Но на этом все не заканчивается. Западные общества благодаря непрекращающейся пропаганде – которую вы справедливо сравниваете с откачиванием фекалий – вводятся в состояние истерии, когда выражение мнения, отклоняющегося от „мейнстрима”, обрекает человека как минимум на остракизм. Так было со многими людьми, которые осмеливались выражать сомнения по поводу предполагаемой пандемии, безопасности вакцин или мудрости закрытия экономики.
Если в Польше народ демонстрировал высокую сопротивляемость пропаганде Covid-19 (такую же высокую, как у россиян, гораздо более высокую, чем у голландцев, французов или испанцев), то когда антироссийская пропаганда раздувалась (что продолжается с большей или меньшей интенсивностью с 2010 года), она падла на благодатную почву в нашей стране. Поляки забыли о жертвах Второй Мировой Волыни, забыли о SS-Galizien и начали брататься с украинцами именно так, как им говорили по телевизору.
В мейнстриме не было ни одного голоса несогласия против дегуманизирующего нарратива, называющего русских „орками”. Во всех СМИ, независимо от политической ориентации, существует антироссийский нарратив, в котором каждое слово из России – ложь, а каждое слово украинских властей – самая святая правда. Это принимает гротескные формы, поскольку, несмотря на неуклонное продвижение российских войск, СМИ то и дело обещают, что чут, чут и Россия потерпит поражение. В Сейме, по сути, только один-единственный депутат, Гжегож Браун, имеет смелость и здравый смысл открыто выступить против этого безумия. Он полностью подвергается цензуре в официальных СМИ.
Как вы можете догадаться, я один из тех поляков, которые считают, что на данном этапе истории и в связи с проблемой не только Украины, но и многополярности мира в целом, Польша могла бы поладить с Россией. И даже должна. Союз с Россией в той или иной форме необходим Польше в настоящее время, потому что, хотя Россия сегодня может представлять нам определенную политическую или экономическую угрозу, ею не управляют безумцы, одержимые античеловеческой и антицивилизационной идеологией. А Запад именно таков – он хочет разрушить семью, уничтожить религию и фундаментальные ценности, и, наконец, разрушить экономику во имя зеленого безумия. К сожалению, все больше шансов найти с вами общий язык растрачивается нашими местными марионетками, действующими строго под диктовку своих глобалистских хозяев. Очень жаль, что вместо совместного строительства „Ямала-2” вам пришлось строить „Северный поток” в обход нас. Очень жаль, что вместо того, чтобы совместно стабилизировать Украину и предотвратить развитие бандеризма, Польша поддержала переворот 2014 года.
Таких, как я, больше, но, конечно, не более – оптимистично подсчитав – 15%. Мы общаемся через закрытые группы в мессенджерах, таких как Telegram, через определенные сайты – своего рода „маленькя конспирацйа”. Почему так? Потому что открытая пророссийская позиция карается как минимум остракизмом и преследованиями, вплоть до вызова в полициу.
Кроме того, такое открытое отношение не приносит ничего позитивного, потому что, как я уже писал выше, мы совершенно не влияем на происходящее. Вы, вероятно, хотели, чтобы жители Европы открыто выступили против своих властей. Была большая демонстрация в Праге, были демонстрации в Германии. И ничего ето не изменило! Правительства этих стран продолжают поступать по-своему, и даже немецкий министр открыто заявила, что они будут поступать по-своему и что мнение избирателей не имеет значения.
Поэтому трудно рассчитывать на нашу помощь, ведь мы не можем рассчитывать ни на что!
Уважаемый господин Медведев, мы рассчитываем на Вас. Однако мы рассчитываем на вас, на Россию. Мы рассчитываем на вас в одной важной вещи: что вы, как разумные люди с долгосрочным взглядом на политику, понимаете, что влияние США со временем исчезнет отсюда, но мы, народы Восточной Европы, останемся здесь с вами и должны будем как-то жить вместе. Поэтому мы рассчитываем, что вы не будете применять ядерное оружие против нас, особенно против наших городов и гражданского населения. Мы рассчитываем, что вы, если вам придется кого-то наказать, накажете настоящих виновников, тех, кто, сидя на вершине власти, толкает нас в этот конфликт – и их американских хозяев. Мы рассчитываем на то, что вы будете помнить о том, что нельзя давать поблажки американским глобалистам, которые мечтают о том, чтобы польский и русский народы всегда враждовали друг с другом.
Мы также рассчитываем на ваш успех. Демилитаризация и денацификация Украины в интересах всех в Европе, кроме Великобритании и ее американских хозяев. Вытеснение США с их античеловеческой идеологией „NWO” из Европы и устранение их марионеток, из которых сегодня состоят европейские правительства, является основным условием выживания Европы и ее цивилизации. Польша включала. И нет такой силы на нашем континенте, кроме России, которая была бы способна это осуществить.
С уважением, А. Зорард
[Prośba: podaj dalej, w ten sposób jest szansa, że dotrze do adresata]
Nawet gdybym był “w pełni zaszczepiony” podziwiałbym niezaszczepionych, bo byli zdolni oprzeć się największej presji jaką świat widział, presji od małżonków, rodziców, dzieci, przyjaciół, kolegów z pracy i lekarzy.
Ludzie, którzy byli zdolni do takiej siły osobowości, odwagi i zdolności do krytycznego myślenia to bez wątpienia najlepsza część ludzkości.
Są wszędzie, młodzi i starzy, o różnym poziomie wykształcenia, żyjący w różnych warunkach i wyznający różne idee. Są ulepieni ze specjalnej gliny, są żołnierzami, których każda armia światła chciałaby mieć w swoich szeregach.
Są rodzicami, których chciałoby mieć każde dziecko i dziećmi, jakie chcieliby mieć wszyscy rodzice. Są ludźmi powyżej średniej swoich społeczeństw, są esencją ludzi, którzy zbudowali wszystkie kultury i podbili horyzonty.
Są tu, koło ciebie, wydają się zwykli a są superbohaterami.
Zrobili to, czego inni nie byli w stanie, byli drzewem, które oparło się huraganowi obelg, dyskryminacji i wykluczenia.
I zrobili to często myśląc, że są sami, wierząc, że są jedynymi.
Wyrzucani sprzed bożonarodzeniowego stołu przez własne rodziny – nigdy wcześniej nie widziano czegoś równie okrutnego. Tracili pracę, tracili lata kariery, pozostawali bez środków… a mimo to się nie poddali.
Znosili dyskryminację, piętnowanie, zdradę i poniżanie ponad miarę… i się nie poddali.
Nigdy wcześniej wśród ludzkości nie było takiego „castingu”, teraz wiemy którzy spośród nas na Ziemi są najlepsi.
Kobiety i mężczyźni, staruszkowie i młodzi, bogaci i biedni, z każdej rasy i religii, „czystej krwi”, wybrani niewidzialnej arki, jedyni, którzy byli w stanie wytrwać, kiedy wszystko zdawało się tonąć.
To wy przeszliście z powodzeniem ten niewyobrażalny egzamin, który oblało wielu najtwardszych marines, komandosów, zielonych beretów, astronautów i geniuszy. To wy jesteście ulepieni z tej samej gliny, co najlepsi, którzy kiedykolwiek istnieli, tej, z której byli bohaterowie narodzeni wśród zwykłych ludzi i świecący jasno w ciemnościach.
Jeśli to Ty, to jesteś kulminacją ducha homo sapiens indomitus.
Autor: Fernando López-Mirones.
Tłumaczenie: Zorard
Oryginalny tekst po hiszpańsku był opublikowany 25 lipca 2022 na kanale Telegram „El Auillido” („Wycie”): https://t.me/elaullido
Po Internecie krążyła wersja po angielsku przypisująca ten tekst innej osobie lub jakiemuś francuskiemu generałowi. Jak sprawdziłem, autorem jest pan López-Mirones i rzeczywiście opublkował go jeszcze w lipcu.
„Paradygmat roślinny zawiera inne podejście do ziemi i środowiska. Rośliny wiedzą, jak współpracować z otaczającym je środowiskiem , a nawet gdy konkurują, tak naprawdę współpracują dla dobra ekosystemu.Uczmy się od pokory roślin” . Franciszek @Pontifex_es 24 września
Aktywiści klimatyczni chyba go posłuchali; „produkcja żywności jest przyczyną globalnego kryzysu ekologicznego” – czyli trzeba jeść kamienie, bo biedne pokorne roślinki cierpią…
G. K. Mitchell
Kłamstwo Ewolucji W 1912 roku archeolog-amator Charles Dawson twierdził, że odkrył „brakujące ogniwo” między małpą a człowiekiem, znane jako „Człowiek z Piltdown”. Znalazł część podobnej do człowieka czaszki w plejstoceńskich żwirowych łóżkach w pobliżu miasta Piltdown w hrabstwie Sussex w Anglii. Dawson wysłał znalezisko do Arthura Smitha Woodwarda , urzędnika ds. geologii w Muzeum Historii Naturalnej.
Smith Woodward dokonał rekonstrukcji fragmentów czaszki, a archeolodzy postawili hipotezę, że znalezisko wskazuje na istnienie ludzkiego przodka, który żył 500 000 lat temu.
Ogłosili swoje odkrycie na spotkaniu Towarzystwa Geologicznego w 1912 roku. W większości ich historia została przyjęta jako fakt.
Jednak późniejsze testy chemiczne wykazały, że fragmenty czaszki i szczęki faktycznie pochodziły od dwóch różnych gatunków, człowieka i małpy. Konkluzja: Człowiek z Piltdown był zuchwałym , fałszywym i wyrafinowanym naukowym oszustwem … Od odkrycia „Człowieka z Piltdown” do stwierdzenia, że jest to oszustwo, upłynęło czterdzieści jeden lat .
W 1988 roku Organizacja Narodów Zjednoczonych utworzyła Międzyrządowy Zespół ds. Zmian Klimatu ( IPCC ). W swoim przełomowym raporcie z 1990 roku IPCC ONZ stwierdził, że: „Przy obecnym tempie globalnych emisji CO2 średnia globalna temperatura prawdopodobnie wzrośnie o 1°C do 2025 r. ”
Stwierdzenie to stało się podstawą hipotezy, że antropogeniczne (wywołane przez człowieka) globalneocieplenie wynikało ze zwiększonego stężenia CO 2 w dolnych warstwach atmosfery Ziemi w wyniku działalności człowieka. Istotą hipotezy było to, że temperatura w dolnej troposferze wzrośnie wraz ze wzrostem stężenia CO 2 w troposferze. Dlatego w swoim raporcie z 1990 r. UN IPCC stwierdził: bezpośredni związek między stężeniem CO 2 w atmosferze a temperaturą dolnejtroposfery…
Naukowa metoda dociekania kieruje badaniami naukowymi i badaniami od ponad 400 lat. W podsumowaniu; Metoda naukowa wymaga od badacza obserwacji zjawiska, postawienia hipotezy o przyczynie zjawiska, a następnie przeprowadzenia eksperymentów naukowych lub badań mających na celu sfalsyfikowanie hipotezy.
Zgodnie z naukową metodą klimatolog, który sądzi, że człowiek spowodował globalne ocieplenie, musi opracować złożoną hipotezę, taką jak:
Nastąpiło globalne ocieplenie, czyli temperatura światowych oceanów, masy lądowej i odpowiedniej atmosfery wzrosła w badanym okresie o statystycznie istotną wartość.
Działalność człowieka jest odpowiedzialna za globalne ocieplenie, które nastąpiło.
Stopień, w jakim globalne ocieplenie wystąpiło lub można się spodziewać, że nastąpi w przyszłości, wpłynie negatywnie na życie na Ziemi.
Jeśli którekolwiek z powyższych złożonych hipotez zostanie uznane za nieważne, złożona hipoteza zostanie uznana za fałszywą i zostanie odrzucona lub zmodyfikowana.
W 1978 roku Narodowa Administracja Oceaniczna i Atmosferyczna (NOAA) rozpoczęła wystrzeliwanie serii satelitów w celu okrążenia globu podbiegunowego przy użyciu technologii sondowania mikrofalowego do pomiaru temperatury dolnej troposfery (pierwszych 8 km ziemskiej atmosfery). Wyniki pokazują, że; W latach 1979-1998 średnia miesięczna anomalia temperatury dolnej troposfery zmniejszała się o około 0,3°C rocznie, podczas gdy stężenie CO 2 w atmosferze wzrosło z 335 ppm do 370 ppm.
W latach 1979-1998 bezstronny klimatolog z UN IPCC powinien był zauważyć, że temperatura troposfery znacznie się ochłodziła , podczas gdy stężenie CO2wzrosło , co jest sprzeczne z fundamentalną zasadą hipotezy globalnego ocieplenia…
Komitet powinien zebrać się w celu sprawdzenia dokładności danych dotyczących temperatury i stężenia CO 2 .
Hipoteza wywołanego przez człowieka globalnego ocieplenia okazała się fałszywa, gdyby dane były dokładne.
Żadne takie działanie nie miało miejsca. Do czasu pojawienia się antropogenicznej hipotezy globalnego ocieplenia Człowiek z Piltdown był najbardziej znaczącym oszustwem naukowym w historii.
Według ruchu produkcja żywności odpowiada za prawie 37 procent globalnej emisji gazów cieplarnianych. Prezes Slow Food Edward Mukiibi powiedział, że konwencjonalne rolnictwo dąży do maksymalizacji produkcji poprzez wielkoskalowe gospodarstwa, które opierają się na uprawach monokulturowych karmionych nawozami emitującymi gazy cieplarniane, chronionych przez pestycydy niszczące bioróżnorodność i zbieranych przez kombajny i traktory wyrzucające paliwa kopalne. „Rolnictwo przemysłowe może być w stanie tanio produkować żywność, ale wiąże się z dużymi kosztami środowiskowymi” – powiedział Mukiibi. Zwolennicy organizacji zwrócili uwagę, że przyjęcie praktyk rolniczych przyjaznych dla klimatu i przyjęcie bardziej elastycznego podejścia do tego, „co jest uprawiane gdzie” sprawi, że produkcja żywności będzie bardziej odporna na zmiany klimatu. „Ale nawet wtedy może to nie wystarczyć – przy braku znacznej redukcji emisji z paliw kopalnych, niektóre miejsca prawdopodobnie będą musiałycałkowicie zrezygnować z rolnictwaw najbliższej przyszłości”, powiedział Aryn Baker, starszy korespondent ds. klimatu i środowiska w Time . Baker dodał, że „ewangeliści” ruchu promują zmiany, aby zacząć od indywidualnych wyborów, w tym kupowania produktów lokalnych, produktów ekologicznych, ograniczania spożycia mięsa i unikania marnowania żywności. Analitycy kwestionują teraz powody, dla których organizacje „oddolne”, takie jak Slow Food, przekonują producentów żywności do samo-sabotażu i zaprzestania używania nawozów, co może ostatecznie powstrzymać produkcję żywności. Cały świat cierpi obecnie z powodu malejącej podaży żywności, a ceny towarów gwałtownie rosną z powodu różnych wydarzeń, takich jak pandemia (COVID-19) i wojna na Ukrainie. Prędzej niż później wielu ludzi po prostu nie będzie w ogóle stać na jedzenie. „Aby wyżywić dzisiejszy świat, potrzebujemy masowej produkcji rolnej, paliw kopalnych i chemikaliów, a nie ignoranckich teorii i katastrofalnych wyborów politycznych”, napisał Eric Worrall w swoim eseju na temat Watts Up With That .
Moskwa do ONZ: powiedz Zachodowi, żeby zniósł ograniczenia w eksporcie rosyjskich nawozów Zdesperowany z powodu zbliżającego się globalnego załamania żywnościowego , Organizacja Narodów Zjednoczonych (ONZ) rozpoczęła we wrześniu „pilne” negocjacje z Rosją i Ukrainą, aby uzyskać porozumienie w sprawie eksportu chemikaliów przez Morze Czarne. W odpowiedzi rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa wezwała ONZ do zniesienia przez kraje zachodnie ograniczeń w eksporcie rosyjskich nawozów. Na konferencji prasowej 29 września podkreśliła konieczność zniesienia zakazu wchodzenia rosyjskich statków do zagranicznych portów i zagranicznych statków do ich portów. W eksporcie nawozów utrudniają też sankcje nałożone na Rosyjski Bank Rolny, który obsługuje dużą część transakcji związanych z sektorem rolnym. „Oczekujemy, że ONZ podejmie wysiłki, aby Europejczycy i Amerykanie usunęli szereg przeszkód, które nie pozwalają nam w pełni dostarczać rosyjskich nawozów i zboża na rynek światowy” – powiedziała Zacharowa. „Mówimy o zezwoleniu na wchodzenie rosyjskich statków do europejskich portów, zagranicznych statków do rosyjskich, konieczne jest zniesienie sankcji z Rosselkhozbanku, ponieważ obsługuje lwią część wszystkich transakcji z nawozami i żywnością”. W lipcu skonfliktowane kraje podpisały negocjowaną przez ONZ umowę o wznowieniu eksportu zboża przez wcześniej zabarykadowane porty Morza Czarnego. Porozumienie wskazywało również na zaangażowanie ONZ w pomoc w zniesieniu sankcji na eksport rosyjskich produktów spożywczych i nawozów. Jednak prezydent Rosji Władimir Putin skrytykował ten układ i powiedział, że „prawie całe zboże eksportowane z Ukrainy” jest wysyłane do Unii Europejskiej zamiast do najbiedniejszych krajów rozwijających się. Absurd: Climate activists say food production is the cause of global environmental crisis
Komunistyczne USA nakaz rejestracji nawet ogródków działkowych (rejestracja to pierwszy stopień do likwidacji) –USDA teraz prosi ludzi o zarejestrowanie swoich ogrodów warzywnych w krajowej bazie danych… W ruchu, który wielu ludzi drapie się po głowach, Departament Rolnictwa Stanów Zjednoczonych (USDA) ponowił nacisk na Inicjatywę Ogrodów Ludowych, która obejmuje teraz rejestrację ogrodów warzywnych w całym kraju. Według USDA ma to na celu wspieranie „bardziej zróżnicowanego i odpornego lokalnego systemu żywnościowego, aby umożliwić społecznościom rozwiązywanie problemów, takich jak dostęp do żywności i zmiana klimatu”. Ale ci, którzy od lat ściśle śledzą USDA, wiedzą, że nie mogą mniej dbać o twoje zdrowie i odżywianie. USDA Now Asking People to Register Their Vegetable Gardens for National Database – Activist Post
Charakterystyczne, że definiując biopower jako zdolność do dzielenia ludzi na tych mających przeżyć i umrzeć, Michel Foucault posłużył się terminem „rasizm” dla opisania uzyskiwanego stanu „socjalnej normalizacji”[1].
Bezpośrednią segregację rasowo-sanitarną obserwowaliśmy w rozwiniętych państwach Zachodu w okresie ograniczeń pandemicznych, obecnie zaś cechy ewidentnie rasistowskie ma biopolityka wdrażana w ramach konfrontacji geopolitycznej, z jej objawami w postaci kryzysu energetycznego i wojny na Ukrainie. Wszystko to skłania do zastanowienia nad urastającymi dziś do rangi przepowiedni przemyśleniami takich autorów, jak Giorgio Agamben, Achille Mbembe i Judith Buttler.
Rozwijający koncepcję Foucault myśliciele skupili się przede wszystkim na śmierci jako skutku decyzji państwowych, siłą rzeczy odnosząc się do najbardziej jaskrawego ich przykładu, tj. wojny, ale także niewolnictwa i zagłady. Konieczne stawały się pytania nie tyle o biopolitykę, co o jej odwrócenie i zarazem ostateczną emanację, nekro/thanatopolitykę[2]. Nieuchronnie refleksja tego typu skupiała się zatem na podstawie klasyfikacji tych żyjących, choć niewartych życia. Dla dalszego rozwoju (?) cywilizacyjnego ludzkości jest to zagadnienie absolutnie kluczowe.
Homo sacer [~ osoba społecznie wykluczona. md]
Sytuacja pandemiczna z jednej strony wydawała się przypominać o roli państwa jako ratownika, skoro jednak kompetencja ta w ogóle wymagała przypomnienia, to widać nie była wcale tak oczywista. A skoro była tak wyjątkowa, mogło to sugerować, że nie wszyscy mogli skorzystać z niej w równym stopniu, a nawet, że w równym stopniu na nią zasłużyli[4]. W sposób oczywisty kwestia ta powróciła w kontekście wojny zachodnio-rosyjskiej (być może niedługo także globalnej), a ponadto można się spodziewać ponownego objawienia homo sacer w ramach dalszej klasyfikacji życia, które może zostać odebrane, choć nie poświęcone przy okazji kryzysu klimatycznego czy transformacji energetycznej.
Czy bowiem odgórnie przyjęte założenie co najmniej 40-procentowego ograniczenia konsumpcji na energię nie brzmi jak zapowiedź wyłączenia nie tylko zbędnych żarówek, ale i biorców prądu i gazu, uznawanych za niegodnych życia czy zbędnych, dokładnie tak, jak było w przypadku nieratowania naprawdę chorych i potrzebujących pomocy w okresie tzw. pandemii?
Biopower stosowana
Nieprzypadkowo pierwotne znaczenie terminu crisis – „Krisis” oznaczało moment, w którym już Hipokrates rozstrzygał czy stan pacjenta uzasadnia podejmowanie dalszych prób ratowania go. W eschatologii chrześcijańskiej zaś tym samym pojęciem określano ostateczne rozstrzygnięcie na temat wiecznego życia lub potępienia w dniu Sądu Ostatecznego[4]. W marcu 2020 roku angielscy lekarze otrzymali instrukcje, by wyraźnie sugerować rodzinom osób niepełnosprawnych, np. pełnoletnich autyków, by podpisywali deklaracje „Do Not Resuscitate” („Nie ratować”)[5]. Swoisty odwrócony triage [decyzje o kolejności leczenia md] w okresie pierwszego lockdownu wprowadzono także w angielskich i szkockich domach opieki, hierarchizując poziomy ewentualnego ratowania życia w przypadku zarażenia SARS-CoV, w zależności od wieku i występowania chorób współistniejących, co autor zbadał przeprowadzając rozmowy z pracownikami. Tym najstarszym spośród pacjentów i chorym na określone choroby współistniejące, w przypadku pozytywnego wyniku testu na COVID nie wolno było podawać nie tylko lekarstw, ale nawet szklanki wody.
Była to również znakomita okazja dla wyliczenia ceny uratowania ludzkiego, np. poprzez dociekanie czy warto za 500 000 funtów na głowę przedłużać życie chorym i starcom o średnio półtora roku[6]. Alternatywa zaś wydawała się jak najbardziej do przyjęcia z punktu widzenia klas uprzywilejowanych: gdy jedni mieli po prostu musieli umrzeć – innym pozostawało… odczuwać pewien smutek z tego powodu[7]. Było to więc praktyczne objawienie nekropolityki i wezwanie do skorzystania z biopower. I tu znowu powracało pytanie jakie kryterium ma decydować, natrętnie podsuwając oczywistość wcześniejszych nierówności wzmocnionych w wyniku agendy neoliberalnej i strategii austerity, zaciskania pasa[8], dziś uzupełnionego zaciskaniem przewodów elektrycznych (i wysadzaniem gazociągów).
Rasizm
Naturalnie sprzężony z nekropolityką stosowaną był i jest przede wszystkim systemowy rasizm zwłaszcza anglosaskich systemów, organizujący pracę, mieszkalnictwo, kontekst społeczny i kulturowy, z którym to bagażem mniejszości rasowe i etniczne znalazły się w realiach kryzysu pandemicznego[9]. Przyjmując szerszą perspektywę, włączającą obszary peryferyjne (np. Europę Środkową) i „intersekcjonalnie adjustując doświadczenia poszczególnych grup przy użycia faktora klasowego”, ale także płci czy wieku – otrzymywaliśmy w miarę dokładny wzorzec globalnej nekropolityki COVIDowej, pozwalającej na niemal niezauważalną eliminację bare life, nagiego życia, wykluczonego z polityki, a następnie poddanego wtórnemu upolitycznieniu w rezultacie oparcia suwerenności o biopolitykę.
Pamiętajmy bowiem, że suwerenem jest tylko ten, kto decyduje o wyjątkach[10]. W omawianych tu przypadkach – o wyjątkach od prawa do życia, dotąd traktowanego jak konstrukt społeczny, bardziej nawet abstrakcyjny od innych zasad, a narastająco napełnionego ponownie realną, przerażającą treścią. Tym samym biopower powróciła do swych podstaw, tych dostrzeżonych przez Foucault w XVIII-wiecznej jeszcze epidemiologii i rozumianych jako „moc zachowania przy życiu lub wtrącania w śmierć”[11].
Takie cechy miały dominujące COVIDowe strategie rządowe, opierające się ewidentnie na realizacji agambenowskiego permanentnego stanu wyjątkowego[12], w którym przetrwanie wymagało nie tylko samouświadomienia sobie własnej buttlerowskiej grievablity, tj. odczuwania życia, które naprawdę było przeżywane[13], ale co więcej – koniecznym stawało się udowodnienie autentyczności tego stanu.
Permanentny stan wyjątkowy
Kryzys pandemiczny był kryzysem kapitalistycznego stylu życia, które z beznadziejnym uporem próbuje powrócić do znanego stanu poprzedniego, choć zarówno kryzys energetyczny, jak i kryzys wojenny wyraźnie wskazują na utrzymywanie „state of exception” i utrwalanie nie tych akurat elementów nowej normalności, na którzy liczyli wierzący w nowy impuls przemiany wychodzący ze stazy COVIDowej. Zamiast zakładanego optymistycznie kryzysu hegemonii[14] – mieliśmy do czynienia raczej z kryzysem modernistycznej suwerenności, skonfrontowanej z globalnie rozszerzoną nekropolityką[15]. Oczywiście, tej przeciwstawiano zbiorowy i wspólnotowy wysiłek wszystkich klas, grup i jednostek mających jeśli nie świadomość, to przynajmniej poczucie, że ich życie jest warte życia, a więc i przeżywane[16]. Nie całkiem zatem świadomie, ale jednak stawiano słaby, acz zauważalny opór polityce lockdownów. Cóż z tego jednak, skoro jedno uzasadnienie permanentnego stanu wyjątkowego zostało płynnie zastąpione kolejnym i tak jak wyjątek konstytuuje regułę, tak w końcu sam staje się regułą.
Jak bowiem decydowano o dostępie do ratowania życia, tak dziś rozstrzyga się o trwaniu bezpośredniego narażenia na śmierć w wyniku podtrzymywanej wszystkimi siłami wojny. A już wkrótce przed nami decyzje podobne do tych przy wyłączanych respiratorach – kto bowiem będzie decydował o redukcji życiodajnej energii, ten będzie życie odbierał, choć nie poświęcał, bo przecież z góry było ono potępione, nagie, biopolityczne.
Obóz
To nie przynależność, ale wykluczenie (nieważne: pandemiczne, wojenne, energetyczne, klimatyczne itd.) zostało potwierdzone jako element konstytuujący zbiorowość. Docelowy zaś biopolityczny paradygmat Zachodu[17] ukierunkowany jest coraz wyraźniej na osiągnięcie stanu normalizacji nie będącego niczym innym niż kacetem, najwyższą dotąd emanacją nekropolityki. Obozem, w którym wykluczenie i przynależność są jednym, granice między prawem a wyjątkiem, między faktem a ustanowieniem zasady zostają już ostatecznie zatarte. Systemowa eutanazja, jaką była polityka COVIDowa, niekończącą się wojna, decydowanie o życiu niewartym życia jednym wyłącznikiem energii – to wszystko symptomy tego samego procesu, wyczuwanego zresztą od kilku dekad. Polityka się kończy, biopower wygrywa.
[1] M. Foucault (2003), „Society Must be Defended”, „Lecture Series at the Collège de France, 1975-76”, str. 62.
[2] A. Mbembe, „Necropolitics”, Durham, NC, 2019, str. 71.
[3] H. Robertson i J. Travaglia, J. (2020), „The Necropolitics of COVID-19: Will the COVID-19 Pandemic Reshape National Healthcare Systems?”, „Impact of Social Sciences Blog” (18 May 2020). Dostępne na: http://eprints.lse.ac.uk/104849/ (dostęp 28 lipca 2022 r.).
[4] G. Agamben, Where Are We Now? The Epidemic as Politics, wyd. 2, Londyn, 2021, str. 53.
[5] A. Mezzadri, (2022), „Social Reproduction and Pandemic Neoliberalism: Planetary Crises and the Reorganisation of Life, Work and Death”, „Organization”, 29(3), str. 379–400, str. 390.
[6] T. Young, T. (2020), „Has the Government Overreacted to the Coronavirus Crisis?”, „The Critic” [online], dostępne na: https://thecritic.co.uk/has-the-government-over-reacted-to-the-coronavirus-crisis/ (dostęp 12 maja 2022 r.).
[7] M. D’Eramo, M. (2020), „The Philosophers Epidemic”, „New Left Review”, 122, dostępne na: https://newleftreview.org/issues/ii122/articles/marco-d-eramo-the-philosopher-s-epidemic (dostęp 12 lipca 2022 r.).
[8] C. J. Lee (2020), „The Necropolitics of COVID-19”, „Africa Is a Country”, dostępne na: https://africasacountry.com/2020/04/the-necropolitics-of-covid-19 (dostęp 10 maja 2022 r.).
[9] T. Sandset, T. (2021), „The Necropolitics of COVID-19: Race, Class and Slow Death in an Ongoing Pandemic”, „Global Public Health”, 16(8-9), str. 1411-1423. Dostępne na: https://doi.org/10.1080/17441692.2021.1906927 (dostęp 12 maja 2022 r.).
[10] C. Schmitt, „Political Theology: Four Chapters on the Concept of Sovereignty”, Chicago, IL, 2005, str. 5.
[11] M. Foucault, „Historia seksualności”, t. I, przeł. B. Banasiak, T. Komendant, K. Matuszewski, Warszawa, 2000, str. 121
[12] G. Agamben, „Where Are We Now? The Epidemic as Politics”, op. cit., str. 84.
[13] J. Butler, „Frames of War: When Is Life Grievable?”, wyd. 3. Londyn, 2016, str. 21-22.
[14] S. Mohandesi i E. Teitelman, „Without Reserves”, w: T. Bhattacharya, (red.) „Social Reproduction Theory: Remaping Class, Recentering Oppression”. Londyn, 2017, str. 37-67.
[15] A. Mbembe, Necropolitics, op. cit., str. 68 oraz C.J. Lee, op. cit.
[16] J. Butler, „Frames of War: When Is Life Grievable?”, op. cit., str. 28-31.
[17] G, Agamben, „Homo Sacer: Sovereign Power and Bare Life”, Stanford, CA, 1998, str. 181, 187.
Fifty percent of young adults who get myocarditis from the Covid-19 vaccine will die within five years, according to former Eastern Ontario COVID Response Team member, Dr. Chris Alan Shoemaker.
In a recent episode of “The Ben Armstrong Show,” the host talked about the possible long-term consequences of the COVID-19 vaccine that people are yet to see happen. Based on Shoemaker’s data, around 95 percent of people in intensive care units are fully vaccinated – which makes sense as their immune systems are now damaged.
Shoemaker is a licensed physician with 45 years of experience and has worked in emergency medicine, family practice and on military bases. His works in direct patient care at the West Ottawa COVID Care Clinic and the Eastern Ontario Response Team to COVID-19, as well as his experience with the vaccines, have convinced him that the vaccine is more toxic than the virus. More toxic, more damaging and more lethal, especially in the long term as it damages the T-cells.
“Your T-cells are an important part of your immune system to fight viruses and cancer. It will kill you quickly or slowly,” Shoemaker explained.
“They make you four times more likely to get COVID. In the last eight months, 95 percent of the people in the ICU are fully vaccinated. The vaccinated have been harmed. Their immune systems are being harmed. Stop harming your immune systems. You are only going to perpetuate the pandemic.”
“Keep your needles out of the shoulders of our children. The medical facts on this are beyond dispute. Children are given zero help by these vaccines,” he said at a weekend demonstration from London, Ontario. “It kills two out of every 1,000 within a year. Do you want your child to be one of those two who will die?”
Britain’s Office of National Statistics recently released a report showing the vaccine’s horrific toll on children. After studying the first eight months of vaccination, hoping for a 10 percent reduction in death cases, they found the opposite: Double-vaccinated children died by 5,200 percent more than non-vaccinated ones.
“Your 10 to 14-year-old is now, by proven statistics out of the United Kingdom, 100 times more likely to die in the following six months than a non-vaccinated child. This is a horrible number,” Shoemaker said of the data.
In South Africa, where the rate of vaccination is only six percent, COVID-19 cases are minimal.
But in Israel and New Zealand, where vaccination rates are extremely high, disease rates are climbing.
“It’s all junk. It has bad stuff in it. The toxicity of this human-designed genome injected into your shoulder is 100 times worse than getting the virus,” Shoemaker said. “The shots go straight into your bloodstream, into your bone marrow, your brain, to your myocardium, ovaries, testicles.”
It also appears that COVID-19 vaccines are killing young doctors in Canada, where 38 doctors under the age of 50 died in a span of 40 days. “Many of them died within 10 days of their fourth jab. They were just following the rules. They were good people,” Shoemaker said.
The death statistics are too damning, and according to Shoemaker, the vaccines don’t even work.
Shoemaker called on Canada’s top officials to ban the vaccines to save children’s lives. “You are killing children in Canada by foisting these vaccinations onto them,” he said.
He also implored Canadians to stand up against the government. “They are feeding you a line. They are perpetuating a myth. They are not making you safer.”
Niedawno w jednym z postów napisałem, że Rosja z niemal olimpijskim spokojem przyjęła zniszczenie gazociągów zbudowanych z myślą o dostarczaniu gazu bezpośrednio do Niemiec (zawsze będących celem amerykańskich operacji odstraszania i ostatecznie zniszczonych). Z pewnością kłopoty mają w dużej mierze Niemcy, które notabene, zgodnie z umową, wciąż muszą płacić za miliardy metrów sześciennych gazu, którego nie chcą otrzymywać, a dziś już nawet nie mogą. Jednak osąd, że Rosjanie bez reakcji odebrali ową amerykańską akcję militarną (skierowaną w dużej mierze przeciwko własnym niemieckim sojusznikom), jest błędny.
Wczoraj, 5 października, satelity rozpoznawcze NATO obserwujące Ukrainę z jej granic zostały zneutralizowane po tym, jak Rosjanie użyli zaawansowanej, dopiero co opracowanej broni laserowej. W efekcie Zachód utracił możliwość kontroli ruchu części rosyjskiej broni jądrowej oraz znaczną część możliwości kierowania rakietami np. systemu Himars, które bez satelitów są w istocie jedynie starymi katiuszami.
Według ekspertów-analityków, rosyjskie wojsko wykorzystało do unieszkodliwienia satelitów nowy system laserowy Peresvet, tj. broń laserową, która jest w stanie unieszkodliwić samoloty, drony i satelity w odległości do 1500 kilometrów, co jest dystansem więcej niż wystarczającym do oślepienia satelitów szpiegowskich, których orbita zazwyczaj wynosi od 400 do 900 kilometrów.https://en.wikipedia.org/wiki/Peresvet_(laser_weapon)
Niestety, Moskwa nie może zrobić nic więcej niż wysyłać sygnały do kompleksu imperialnego, który już całkowicie stracił rozum i którego reakcje są obecnie nieprzewidywalne z punktu widzenia racjonalności. Ale ponieważ w Pentagonie, przynajmniej jeszcze kilka miesięcy temu, istniały wątpliwości co do skuteczności nowej rosyjskiej broni, oto nadchodzi odpowiedź. Lecz to, jak sądzę, może mieć teraz niewielkie znaczenie, zarówno dla europejskiego środowiska politycznego, które zgodziło się na dokonanie samobójstwa całej gospodarki kontynentalnej, byle tylko być posłusznym swemu panu, jak i dla wielkiej masy obywateli, którzy są całkowicie nieświadomi owych technologicznych i militarnych realiów, a którzy tak czy inaczej wydają się nie posiadać zdolności do reagowania w obliczu własnej ruiny. https://ilsimplicissimus2.com/2022/10/06/satelliti-nato-accecati/
……………………………………
Dziwne słupy światła na niebie europejskiej części Rosji
Wieczorem 4 października 2022, w kilku rosyjskich regionach jednocześnie, zauważono niezwykłe zjawisko na niebie. Obserwatorzy przedstawiają różne wersje tego, co widzieli. Na przykład, sugerowano, że jest to dzieło antysatelitarnej broni laserowej. Zaś w Biełgorodzie, nietypowe światło wzięto za reflektory obrony powietrznej.
„Rozszczelnienie” gazociągów NordStream 1 i NordStream 2 przez „nieznanych sprawców”, a także ogłoszenie przez zimnego ruskiego czekstę Putina włączenia do Federacji Rosyjskiej obwodów donieckiego, ługańskiego, zaporoskiego i chersońskiego przyćmiło inne wydarzenia minionego tygodnia, ale chyba niesłusznie. „Rozszczelnienia” bowiem musiało dokonać „państwo” – przynajmniej tak twierdzą Szwedzi, którzy pierwsi wykryli, że coś się stało. Ale, skoro „państwo”, to nieprędko dowiemy się – które – albo nie dowiemy się tego nigdy. Państwa bowiem są najgroźniejszymi organizacjami przestępczymi, które strzegą swoich tajemnic lepiej, niż Cosa Nostra. Ta sytuacja sprzyja rozmaitym domysłom, a charakterystyczne jest, że każdy domyśla się tak, jak mu dyktuje – chciałem napisać: serce – ale państwa nie mają serca, tylko interesy – więc jak mu dyktuje interes.
Wielu państwom interes dyktuje kierowanie podejrzeń w stronę Rosji, która „zdolna jest do wszystkiego”. Skoro kazano nam wierzyć, że po zajęciu elektrowni atomowej, w Zaporożu natychmiast zaczęła ostrzeliwać ją z armat, to dlaczego mielibyśmy nie uwierzyć, że „rozszczelniła” gazociągi, w które włożyła sporo pieniędzy i z którymi wiązała rozmaite nadzieje? Credo quia absurdum – wierzę, bo to niedorzeczne – miał powiedzieć Tertulian podczas dyskusji z greckimi filozofami.
Rzeczywiście – skoro tylu ludzi uwierzyło w globalne ocieplenie; że jest zimno, bo jest ciepło, albo, że istnieje 77 płci, to dlaczego nie mieliby uwierzyć w inne rzeczy, zwłaszcza gdy zobaczą to w telewizji? Zwracam uwagę, że to naukowe odkrycie w dziedzinie płci stosunkowo łatwo jest sprowadzić na ziemię, bo wystarczy poprosić przedstawicieli wszystkich 77 płci, żeby zdjęli dessous i rozchylili uda – ale nie słyszałem, by jakiś naukowiec zaryzykował taki eksperyment.
W tej sytuacji „jak grzyb trujący i pokrzywa”, pleni się „nauka przodująca” – jak Józef Stalin nazywał fantasmagorie Trofima Łysenki, a u jej boku rozkwita przodująca publicystyka. Co do anektowania wspomnianych obwodów do Federacji Rosyjskiej, to było to do przewidzenia od samego początku, to znaczy – od „Majdanu” w roku 2014, kiedy to Amerykanie sypnęli 5 miliardami dolarów na wyłuskanie Ukrainy z rosyjskiej strefy. Putin od razu skorzystał w okazji, że ustanowiony na szczycie NATO w Lizbonie 20 listopada 2010 roku polityczny porządek w Europie został przez prezydenta Obamę wysadzony w powietrze, żeby wziąć sobie Krym i otworzyć w organizmie państwowym Ukrainy dwie krwawiące rany w postaci zbuntowanych obwodów: donieckiego i ługańskiego, do który obecnie dołączyły dwa kolejne, finalizując w ten sposób kolejny etap rozbioru tego państwa. To jest – jak dotąd – jedyny skutek „Majdanu” – jeśli oczywiście nie liczyć wielo- milionowej rzeszy uciekinierów, zabitych i rannych oraz dewastacji gospodarki i przejścia całego państwa już nie na finansową kroplówkę, tylko na finansową transfuzję Zachodu, który jednak zaczyna wykazywać pewne zniecierpliwienie amerykańskim dokazywaniem w Europie.
W tej sytuacji pogróżki prezydenta Zełeńskiego, że chciałby przyjęcia Ukrainy w trycie pilnym do NATO, nie wyglądają na realistyczne, zwłaszcza gdy uświadomimy sobie, iż art. 10 traktatu waszyngtońskiego wymaga jednomyślności wszystkich członków Sojuszu w przypadku przyjmowania nowego państwa, które poza tym musi spełniać rozmaite warunki, ale o to mniejsza. Skoro takie np. Niemcy ociągają się z dostawami broni na Ukrainę, to tym bardziej nie będą w podskokach zgadzały się na przyjęcie jej do NATO. Podobnie Wiktor Orban, który uważa, że sankcje, którymi państwa NATO na żądanie USA obłożyły Rosję, bardziej szkodzą gospodarce europejskiej, niż rosyjskiej. Skoro Turcja miała wątpliwości co do Szwecji i Finlandii, które hołubiły kurdyjskich emigrantów, to dlaczego Niemcy, Francja, czy Węgry nie mogłyby mieć wątpliwości co do Ukrainy? Co tu ukrywać; Ukraina została przez swoich serdecznych przyjaciół wkręcona w rosyjską maszynkę do mięsa, podobnie jak w 1939 roku Polska przez Wielką Brytanię została wkręcona w niemiecką i sowiecką. Po ludzku można Ukraińcom współczuć, ale z drugiej strony niepodobna nie zauważyć, że „sam tego chciałeś, Grzegorzu Dyndało” – jak to przy demokracji.
A w ogóle, to wypada w związku z tym przypomnieć przypadek Kosowa, gdzie dla doraźnych interesów niemieckich, w imię których trzeba było rozebrać Serbię, wymyślono nawet specjalny naród Kosowerów, których protektorem został nasz słynący z „postawy służebnej” Tadeusz Mazowiecki zwany Mazowerem. Jak wiadomo, Serbia została rozebrana, podobnie jak obecnie – Ukraina – przy niejakiej pomocy NATO. W ten sposób stworzony został precedens, z którego teraz skorzystał ruski czekista Putin, podobnie jak w 1940 roku Józef Stalin w przypadku republik bałtyckich. To, że wiele państw Kosowa nie uznaje, w niczym Kosowerom nie przeszkadza, chociaż niewątpliwie musi być im przyjemnie, że Polska niepodległość Kosowa w podskokach uznała.
Ale ta cała kotłowanina może mieć znacznie mniejsze znaczenie od wyników wyborów we Włoszech, których zwycięzcą została pani Georginia Meloni – najpewniejsza kandydatka na nowego premiera. Wygłosiła ona przemówienie, w którym w punktach, wyjątkowo jasno wyłożyła swoje credo: za czym jest i przeciwko czemu. Jest to manifest powrotu do normalności i do korzeni cywilizacji łacińskiej, dewastowanej obecnie przez komunistycznych rewolucjonistów, którzy podczas „długiego marszu” obleźli europejskie i amerykańskie instytucje.
Tak jasno postawić sprawy nie odważyłby się żaden europejski, ani amerykański eunuch w obawie, że michniki zrobią z niego marmoladę. Ale pani Meloni najwyraźniej michników się nie przestraszyła, tylko mówi jak jest, a być może również – jak będzie. Ciekaw jestem jak długo starczy jej tej odwagi, bo przy tworzeniu rządu będzie musiała wchodzić w rozmaite, najczęściej zgniłe – kompromisy, dla których można znienawidzić demokrację, która obecnie już nie wyłania przywódców, tylko seryjnie produkuje eunuchów. Jeszcze ciekawsze zatem jest to, czy włoski przykład pobudzi inne europejskie narody, skazane przez włoskiego komucha Spinellego na zagładę i strząsną z siebie pasożyty, które ich oblazły, czy też trwożnie będą oczekiwały likwidacji włoskiego eksperymentu.
Krótko mówiąc – chodzi o to, czy włoskie wybory są jaskółką zapowiadającą nową wiosnę Europy, czy przeciwnie – są to są – jak mówił Stanisław Ignacy Witkiewicz – „los ultimos podrigos” gnijącej łacińskiej cywilizacji. Czyż to nie ważniejsze od rozszczelnionych gazociągów, czy nawet – od rozbioru Ukrainy, który przecież nietrudno było przewidzieć?
Poniżej zamieszczam parę cytatów z ostatnich wywiadów z Jakobem Rothschildem, gdzie nie owija on planów NWO w bawełnę. Oni zawsze mówią prawdę.
==================
„Widzimy przyszły świat, w którym nie ma wystarczająco dużo do dystrybucji, a więc musimy nauczyć się najpierw kontrolować go, a następnie dzielić się tym, co jest, w sposób, który uważamy za najbardziej korzystny dla tych, których wybierzemy do władz. Po to właśnie jest władza”.
– „Jeśli ludzie pozwolą, aby takie szczepionki dostały się do ich własnych ciał i ciał ich dzieci, aby dostosować się i być równym z „wszystkimi”, to z pewnością nie będą mieli oporów, aby ich bogactwo, wykorzystanie zasobów i styl życia również zostały wyrównane.”
„Wszyscy muszą zrobić to samo. We wszystkich promowanych przez nas narodach komunistycznych powszechne jest przekonanie, że dla „równości”, dla pożądanego i planowanego „zrównania” w tym nowym porządku, dla tego, by ludzie mieli to samo w swoich potrzebach i pragnieniach. Dlatego wszyscy muszą być psychologicznie wyszkoleni do wykonywania tych samych poleceń”
„Programy powszechnych szczepień nie tylko otwierają drzwi do kontroli zachowań poprzez modyfikację i wzmocnienie genów, ale co ważniejsze dla obecnej operacji,. Psychologiczna kontrola zachowań za pomocą szczepionek jest jeszcze bardziej fundamentalna. Niezależnie od tego, czy szczepionki są niepotrzebne i bezużyteczne z punktu widzenia wirusa, czy nawet szkodliwe dla wielu, są one najbardziej zunifikowaną i zgodną bronią psychologiczną, jaką kiedykolwiek wymyślono w celu kontrolowania ludzkich zachowań.” –
„To, co was martwi, to metody, których używamy do rozwiązania tych problemów, a które nazywacie „totalitarnymi” i „komunistycznymi”. Dla nas to tylko abstrakcyjne słowa jak „prawda”, „wolność” i „sprawiedliwość”, a w każdym kryzysie ludzie działają głównie na emocjach, a nie na rzeczywistych faktach, krytycznym myśleniu i rozsądku.” – twierdzi Jakob RothschidJ
======================= Jakob Rothschild to człowiek, który może pozwolić sobie na wszystko, w tym na publiczne głoszenie celów NWO. Mówi prawdę, bo według niego i jego bliskich prawda nie ma już żadnego znaczenia.
Jak to jest, że do bólu materialistyczni technokraci, przekreślający istnienie nieśmiertelnej duszy i transcendentnego Boga, z nadzieją wyczekują momentu, w którym człowiek przekroczy własną naturę, stając się „równy bogom?” I według tej wiary projektują rozwiązania dla całej ludzkości.
Transhumanizm to, w bardzo wielkim skrócie, zbiór poglądów upatrujących wyniesienia człowieka na wyższy poziom ewolucji dzięki współczesnym technologiom. Jak przekonuje czołowy przedstawiciel tego ruchu oraz dyrektor ds. sztucznej inteligencji w Google Raymond Kurzweil, obserwowane rewolucje w genetyce, robotyce i nanotechnologii umożliwią w niedługim czasie połączenie człowieka z maszyną, „wyzwalając” rozum od ograniczeń biologii. W połączeniu natomiast z dalece doskonalszą od ludzkiej, sztuczną super-inteligencją, zapewnią mu osiągnięcie boskości.
I choć zwolennicy technologicznej transcendencji unikają odniesień do metafizyki jak ognia, wykorzystując pojęcia z dziedziny duchowości jedynie do zobrazowania opisywanych zjawisk, wiele elementów transhumanistycznej teorii musimy przyjąć na wiarę. Zero-jedynkowa, oparta o rachunek prawdopodobieństwa, logiczno-matematyczna oprawa stanowi jedynie atrakcyjną ornamentykę, mającą przekonać „racjonalne”, wyzwolone od historycznych „zabobonów”, czyli tradycyjnych religii, umysły.
Wiara w postęp
Człowiek od zawsze pragnął nieśmiertelności. Jednak z braku odpowiednich narzędzi, do opisywania rzeczywistości „po tamtej stronie” służyły religie. Do czasu. Dzisiejsi transhumaniści, widząc w śmierci zaledwie problem techniczny, możliwy do rozwiązania dzięki coraz doskonalszym zabiegom regeneracyjnym, a z czasem zastąpieniu sztucznymi komponentami całej biologicznej tkanki uważają, że w przyszłości nie będziemy musieli wcale umierać. Tym samym – przekonują – to nauki przyrodnicze, nie Chrystus wyzwolą człowieka z dotychczasowych ograniczeń.
Immortalizm, czyli podtrzymywanie pragnienia życia wiecznego, to jednak cecha charakterystyczna wszystkich systemów religijnych. W przypadku transhumanizmu poruszamy się wciąż w przestrzeni „być może”, nawet jeżeli jego czołowi ideolodzy, bazując na spełnionych przepowiedniach w dziedzinie informatyki, zapewniają o rychłym ziszczeniu również wizji dotyczących pokonania śmierci.
Transhumaniści wyczekują również nadejścia swego rodzaju Techno-Mesjasza. Wspomniany już Kurzweil nazywa moment połączenia poddanemu cyborgizacji człowieka ze świadomą sztuczną inteligencją „nadejściem Osobliwości” (ang. Singularity) i przepowiada jego nadejście w okolicach 2045 r. Swój optymizm, bazujący na koncepcji przyspieszającego rozwoju określa jako niemal „religijny”.
Zmodyfikowany w ten sposób ludzki mózg uzyska nieskończone możliwości poznawcze, zmieniając otaczającą nas rzeczywistość w niespotykanym wcześniej stopniu. Moment „technologicznej teofanii” rozpocznie nową erę w historii świata i człowieka. Epokę zwycięstwa nad śmiercią, epidemiami i wojnami, zapewniającą wieczne życie, a nawet umożliwiającą wskrzeszanie zmarłych (za pomocą pozostawionych na przeróżnych nośnikach okruchów „świadomości”). Prowadzący do niej rozwój technologiczny, zapewni więc człowiekowi – z braku lepszego słowa – wprost „zbawienie”.
Z kolei dominujący w ich przepowiedniach enkefalocentryzm (redukowanie człowieczeństwa do jedynie funkcjonalności ludzkiego mózgu), wraz z całkowitym odrzuceniem jego duchowego wymiaru niesie konieczność fundamentalnej zmiany dotychczasowego kodeksu moralnego. Skoro o tym „co dobre i złe” nie decyduje już uśmiercona dusza, lecz mózg, to jego rozwój w tempie wykładniczym diametralnie zmieni sposób w jaki postrzegamy świat i oceniamy nasze czyny. Co więcej, skoro jak przekonuje Yuval Noah Harrari, wolna wola człowieka to „iluzja” przysłaniająca deterministyczne mechanizmy biochemiczne w naszym ciele, to wraz z nią przemianie podlega również koncepcja odpowiedzialności. Przekazane na Synaju „prawa wyryte w sercach”, trzeba będzie zastąpić stworzonym od nowa kodeksem „zainstalowanym” w naszych mózgach.
A jaki to będzie kodeks, mogą świadczą jego słowa: „Z powodu bezkompromisowych humanistycznych przekonań głoszących świętość ludzkiego życia podtrzymujemy je u osób starszych do momentu, gdy osiągają tak żałosny stan, że sami musimy postawić sobie pytanie co w tym właściwie świętego”.
Według izraelskiego futurologa, szkoda wysiłków na zrozumienie moralności i etyki jutra, ponieważ wszystkie próby zrozumienia homo deus (człowieka boskiego) przez homo sapiens – poprzedni etap ewolucji, spełzną na niczym. Zamiast tego, Harrari proponuje „dataizm” – czyli wiarę w potęgę algorytmów, które bazując na dostarczanych od urodzenia informacjach, będą „znały nas dużo lepiej niż my sami” i na tej podstawie podsuną nam najlepsze rozwiązania.
Stare herezje w nowym opakowaniu
Wśród niektórych historyków panuje przekonanie, że „w starożytności wymyślono już wszystko”. I rzeczywiście, choć technokraci opierają swoje post-człowiecze wyobrażenia o wynalazki ostatnich lat, to wiele z ich „rewolucyjnych” tez czerpie obszernymi garściami z antycznych koncepcji, sprzecznych, a często wręcz wrogich chrześcijaństwu.
Transhumaniści widząc w mózgu jedynie neuronową sieć przesyłu informacji, przekonują, że jego skończona, oparta na materiale organicznym „moc obliczeniowa” nie sprosta możliwościom jakie niesie choćby rozwój sztucznej inteligencji. Stąd imperatyw „wyzwolenia” umysłu z ograniczeń ciasnego, biologicznego więzienia. Obsesyjna chęć wydostania się z „biologicznej klatki” przywodzi na myśl manichejskie pomysły wyzwolenia „wewnętrznej światłości” z wpływu materii. W tej koncepcji, wszystko co materialne zawiera pierwiastek zła, przeszkadzający człowiekowi w osiągnięciu doskonałości. Jakże to dalekie od chrześcijańskiego postrzegania ciała jako „świątyni Ducha Świętego”, które w uwielbionej postaci Zmartwychwstanie wraz z duszą. Natomiast wyzwolenie przez technologię pachnie również gnostycką koncepcją samozbawienia przez wiedzę.
Obecnie, dzięki coraz doskonalszej technologii virtual reality, możliwa jest coraz bardziej immersyjna ucieczka w świat wirtualny. Natomiast jak przekonują transhumaści, wkrótce będziemy mogli surfować po internecie rzeczy „całym sobą”. Ewolucja od człowieka, przez posiłkującego się cybernetycznymi wspomagaczami trans-człowieka, a następnie pozbawionego powłoki cielesnej istoty post-ludzkiej, brzmi jak droga do obecnej w wierzeniach dalekowschodnich nirwany. Poprzez kolejne „wcielenia” dojdziemy w końcu do etapu rozpłynięcia się w cybernetycznym wszechświecie.
Jednak samej idei „transferu umysłu” w przestrzeń pozabiologiczną, transhumaniści nie są w stanie udowodnić metodą naukową. Dlatego wszystkie próby jej opisu korzystają z zapożyczeń języka religii. Tam gdzie technokraci nie potrafią udowodnić swoich tez, pojawiają się odniesienia metafizyczne. Ta nieuczciwość intelektualna, polegająca na zapełnianiu teoretycznych dziur mieszając porządek pojęciowy jest cechą charakterystyczną okultyzmu.
Myśl transhumanistyczną przepełnia imperatyw hedonistyczny, każący zaprząc technologię do zwalczania wszelkich oznak cierpienia w połączeniu z odkrywaniem kolejnych pokładów przyjemności. To nic innego jak współczesna, stechnicyzowana odmiana starego jak świat libertynizmu, usprawiedliwiającego wszelkie aberracje w imię absolutnej wolności.
Z całkowitym odrzuceniem Krzyża i ofiary idzie w parze bardzo silny – i tu ponownie – czerpiący z doświadczeń gnostyckich antynatalizm. Zajęty wyzwalaniem „nasienia światła” gnostyk prokreację uważał za przysparzanie niepotrzebnych cierpień przyszłym pokoleniom. Transhumanista dążąc do fizycznej nieśmiertelności nie potrzebuje pozostawiać fizycznych śladów swojej obecności w postaci np. genów u dzieci. Transhumaniści, podobnie jak gnostycy chcą stanowić elitarną, wąską grupę „oświeconych”.
W projekcie przekraczania natury, co oczywiste, nie odwołują się do nadprzyrodzonej Łaski, lecz pragną wydostać się z „kajdan Matki Natury” za pomocą własnych możliwości. Jak podkreśla dr Michał Ziółkowski MI, „wynika z tego, że opierają się w swym projekcie na sugestii szatana: eritis sicut dii (będziecie jak bogowie), która z biblijnego punktu widzenia wydaje się głównym motorem napędowym ich futurystycznych pomysłów”.
Jak kontynuuje: „z tego względu związki idei transhumanistycznych byłyby bliższe pewnym formom satanizmu niż chrześcijaństwu”. Dowodów na tak jednoznaczną ocenę dostarczają sami przedstawiciele tego ruchu. Jeden z czołowych transhumanistów Max More w 1997 r. opublikował tekst In Praise of the Devil (ang. Ku chwale Diabła), w którym wychwala Lucyfera jako prometejską postać, zachęcającego człowieka do samorozwoju w celu zrzucenia ograniczeń nałożonych przez złowrogiego Boga Jahwe.
Zmienić człowieka
Każdy, kto wykazuje choć cień wątpliwości wobec determinizmu technologicznego i radykalnego ewolucjonizmu wie, że przepowiednie głoszone przez Kurzweila, Davida Pearce’a (dyrektora World Transhumanist Association) czy Harrari’ego wcale nie muszą się ziścić. Nie wiadomo, czy pozbawiona biologicznego nośnika sztuczna inteligencja kiedykolwiek osiągnie świadomość, oraz czy uda się ją połączyć z człowiekiem np. za pomocą milionów nanorobotów umiejscowionych w naczyniach włosowatych mózgu.
Jednak odświeżenie starych idei przez autora „Homo Deusa” niekoniecznie ma a celu przywrócenie wiary w „Osobliwość” czy „religię algorytmów”. Jak w każdej rewolucji, głoszenie haseł postępu i lepszego jutra służy przede wszystkim zmianie człowieka. Człowieka wiecznie podpiętego do sieci, a jednocześnie niesamowicie samotnego, któremu mimo dostarczenia wszelkich możliwych podniet wciąż mało. Człowieka zabijającego bezsens istnienia za pomocą „gier komputerowych i narkotyków”, zrzekającego się wolnej woli na rzecz znających go lepiej niż on sam władców algorytmów. Pozbawionemu relacji międzyludzkich doskonałego niewolnika, zamkniętego w klatce niepewności wobec nawet tak podstawowych fundamentów rzeczywistości jak płeć.
Ulubieniec salonów i naczelny ideolog Światowego Forum Ekonomicznego stwierdza wprost: „z chwilą gdy ludzie zaczną uważać (słusznie czy też nie), że mają realną szansę uniknięcia śmierci, pragnienie życia sprawi, że przestaną chcieć ciągnąć rozklekotany wóz sztuki, ideologii i religii”. I być może o to chodzi jego promotorom w pierwszej kolejności.
Na trupie Polski wejdziemy do Moskwy – Tomasz Jankowski
Nieco już trąci myszką „bardziej nienawidzą Rosji niż kochają Polskę” Romana Dmowskiego, ale fraza ta jest nie tylko warta przywołania, lecz należy ją zaktualizować.
Podwójna naiwność
Jeżeli bowiem w polskiej przestrzeni publicznej, ze strony obozu władzy, pojawiają się wezwania do „zwycięstwa Ukrainy za wszelką cenę” czy nawet ściągnięcia do Polski amerykańskiej bomby atomowej, to znaczy że władze w Warszawie zupełnie serio rozpatrują opcję dołączenia III RP do wojny. I to nie w formie zaplecza terytorialno-materiałowego, jak obecnie, ale jako „pełnoprawny uczestnik konfliktu zbrojnego”.
Te rachuby opierają się o podwójną naiwność. Po pierwsze na wierze w ukraińskie środki masowego przekazu, które po kilka razy dziennie potrafią (dez)informować o (p)odbijaniu przez Kijów tej samej rosyjskojęzycznej miejscowości i grają na cel nadrzędny, jakim jest utrzymanie wsparcia kolektywnego Zachodu dla Ukrainy. Wiara w ten obraz jest w Polsce narzucana siłą i nie zadaje się pytań o to czy aby na pewno dostępne wiadomości są prawdziwie. Z tego zaś wysuwany jest wniosek, że owszem Rosję można niewielkim wysiłkiem pokonać.
Chcą eskalacji
I rzecz druga, nieuleczalna. Warszawa chyba poważnie wierzy, że eskalacja konfliktu Polsce służy, bo zwiększa możliwość wejścia do wojny NATO. Nic oczywiście na korzyść takiej tezy nie świadczy – Amerykanie dalej utrzymują przecież niewielkie siły w bezpośredniej granicy strefy NATO i konfliktu na Ukrainie, ich wypowiedzi są dosyć ostrożne, a imperatywem powtarzanym przez Joe Bidena czy Antony’ego Blinkena jest „uniknięcie wojny z Rosją”. Nic to. Polscy jastrzębie chętnie to sprawdzą. Na sobie. A właściwie na nas, zwykłych Polakach.
Dziennikarze reżimowi, ale także ci z koncesjonowanej opozycji, nie zamierzają jednak o nic pytać. Ukontentowani swoim statusem, wierzą chyba, że nie ma sensu wylądować na półce „prorosyjskich”, bo przecież troska o losy Polski jest tak dzisiaj określana. To kompletny upadek etosu, ale o tym innym razem.
Kosztem ruin i zgliszcz
I wreszcie, elementarne: w Polsce trudno jakoś przychodzi nam do głowy, że nawet jeśli kijowska propaganda to krynica prawdy, a Waszyngton gotowi się do wojny z Rosją, zaś NATO ją zwycięży – to przecież po Polsce i tak zostałoby w takim wypadku morze ruin. I to całkiem możliwe, że po broni atomowej.
Radość z „wzięcia Moskwy”, nie byłaby więc w żadnym wypadku naszym udziałem. W trzeciej wojnie światowej bylibyśmy w najlepszym razie „zasobem”, w najgorszym zaś „koniecznym kosztem”. To faktycznie mógłby być „bój nasz ostatni”, a hekatomba Powstania Warszawskiego czy innych samobójczych zrywów narodu, zostałaby praktycznie wymazana z historii opowiadanej przez bezprecedensowy przykład narodowego samounicestwienia w imię wsparcia ambicji części elit kraju sąsiedniego.
Tomasz Jankowski
Za: Mysl Polska – myslpolska.info (6-10-2022) | https://myslpolska.info/2022/10/06/jankowski-na-trupie-polski-wejdziemy-do-moskwy/
To co jest bardzo dziwne w obecnym kryzysie energetycznym to synchronizacja katastroficznego wzrostu cen energii elektrycznej w praktycznie wszystkich krajach członkowskich Unii Europejskiej.
Można podejrzewać, że rozpoczęto likwidację małych i średnich firm za pomocą broni energetycznej. Wygląda to wręcz na wysterowanie celowo wysokich cen w celu eliminacji pewnych branż gospodarki. Ceny energii są stosowane jako sposób na likwidację działalności znienawidzonych prywaciarzy.
Dotarcie do świata składającego się z korporacji i rządów wydaje się być teraz znacznie bliższe realizacji. Innymi słowy rozpoczęto Wielki Reset…
Paradoksalnie likwidacja przedsiębiorczości odbywa się pod pretekstem działania „zasad wolnego rynku”. Chodzi o przyjęte w Unii Europejskiej zasady stosowania ceny giełdowej megawatogodziny, która jest uzależniona od najwyższych osiągniętych cen, a ponieważ gaz wielokrotnie podrożał. Zatem cena na giełdzie jest wysoka, ze względu na wysokie koszty krańcowe wytwarzania najdroższego źródła w systemie czyli elektrowni gazowych. To właśnie doprowadziło do 25-krotnego wzrostu marży firm energetycznych! W szczegółach proceder opisano w portalu Globenergia.
Okazało się, że w 2021 roku koszt megawatogodziny (MWh) wynosił 442 zł w tym koszty węgla wynosiły 25% , 56% to koszty sprzedaży powietrza przez UE a 11% to marża wytwórców wynosząca około 51 zł/MWh. Każdy myśli, że gigantyczny wzrost cen prądu to skutek wzrostu cen surowców, przede wszystkim węgla. Polska już go nie ma gdyż wygasiła swoje górnictwo na rozkaz Niemców, a rządzący doprowadzili do tego, że w węglowej potędze, która miała węgla na 200 lat musi o niego żebrać i kupować węglopodobny muł z Kolumbii. Tymczasem z infografiki przygotowanej przez Globenergia wynika, że mimo podwyżki cen węgla w koszcie megawatogodziny w 2022 roku wynoszącym 1743 zł/MWh jedynie 9% ceny stanowią koszty węgla. Myli się też ten, kto sądzi, że ta horrendalna cena ma związek z procederem sprzedaży powietrza ETS. Jedynie 16% kosztów to certyfikaty na CO2! Okazuje się, że aż 72% gigantycznej ceny węgla to marża wytwórców! Dzieje się tak właśnie z powodu unijnej pseudo giełdy energii.
Jak wiadomo większość korporacji produkujących prąd elektrycznych w Europie należy przeważnie do rządów. Można zatem podejrzewać, że głównymi beneficjentami tzw. 'nadmiarowych zysków” będą budżety państw a monstrualne ceny energii to rodzaj domiaru dla przedsiębiorców i metoda na celową pauperyzację społeczeństwa. Innymi słowy nastąpi likwidacja firm i opodatkowanie ludzi za pomocą nowatorskiego podatku tak jak wcześniej za pomocą paliwa. Cena na stacjach benzynowych nijak się miała do cen ropy na rynkach i jasne stało się, że Polacy zostali przez Orlen opodatkowani. Ten sam numer robią teraz z energetyką.
To jest bardzo prosty mechanizm – rządzący dają ludziom pieniądze w formie rożnych dodatków. A potem usiłują im je jakoś odebrać, za pomocą inflacji i nowatorskich podatków jak ten orlenowy i energetyczne. Oficjalnie podatków nie zwiększają a mogą nawet udawać, że je obniżają, bo to jest niepopularne. Dowalmy w takim razie podwyżki nośników energii. Firmy mają gigantyczne zyski. Potem pojawia się ustawa, w której te ponadwymiarowe zyski w formie nadzwyczajnych podatków transferowane są z powrotem do budżetu. Ludzie się cieszą bo dostali dopłaty z własnych pieniędzy i nie rozumieją, że to opodatkowanie ich a nie tych znienawidzonych firm energetycznych.
Ostatnio gdy tylko pojawia się pomysł uczynienia czegoś ekologicznego od razu rośnie cena produktów i usług i jest drożej i gorzej. Energetyka nie była pierwsza. Koronnym dowodem na potwierdzenie tej teorii jest to co uczyniono w branży odpadowej i śmieciowej. Dawno dawno temu, gdy jeszce w Polsce był kapitalizm, każdy mógł podpisać umowę na wywóz z śmieci z kilkoma konkurującymi przedsiębiorstwami. Postanowiono to udoskonalić rezygnując z wolnego rynku miał być jeden odpowiedzialny, i dzięki temu miało nie być śmieci w lesie. Okazuje się, że likwidacja konkurencji spowodowała wzrost cen wywozu śmieci o kilkaset procent, zależnie od gminy, śmieci leżą w lesie jak leżały i jeszcze trzeba je segregować! To samo teraz doświadczamy z prądem i paliwami grzewczymi.
Wystarczyło dopuścić pomysły zielonych komunistów, którzy wyzwalają Ziemię od ludzi.
Super Broń (Broń Energetyczna) do wywoływania trzęsień ziemi, osuwisk, zapadlisk, lawin śnieżnych i wybuchów wulkanów
Morteza Sheshpari – Wydział Inżynierii, Katedra Inżynierii Geotechnicznej, Uniwersytet w Ottawie, ON, Kanada (rok 2018)
Streszczenie
Wojsko i służby wywiadowcze wykorzystują różne rodzaje broni energetycznej. Zastosowanie broni energetycznej obejmuje szeroki zakres, w tym telepatię syntetyczną, modyfikowanie zachowań personelu wojskowego w oddziałach własnych lub w odziałach wroga. Modyfikowanie zachowania za pośrednictwem broni zamontowanej na śmigłowcach, samolotach, zainstalowanej na Ziemi lub na krążących wokół Ziemi satelitach może spowodować lęk w oddziałach wroga. Indukowanie takich trybów behawioralnych jak zwiększona pewność siebie u własnych żołnierzy podczas wojen może być również celem ich użycia.
Wszystko to odbywa się poprzez wysyłanie sygnałów ULF do czaszki i ciała ludzkiego, co pozwala manipulować układem nerwowym. Mózg zamknięty jest w czaszce, która zawiera w części usznej minerały kalcytowe, w tym kryształy o wysokim potencjale rezonansowym. https://pl.frwiki.wiki/wiki/Ultra_basse_fr%C3%A9quence
Mogą używać technologii głos-czaszka z dużej odległości, aby porozumiewać się między personelem wojskowym poprzez telepatię syntetyczną. Mózg jest w stanie wytwarzać wiele sygnałów elektrycznych, które można zidentyfikować poczas badania EEG mózgu. Broń energetyczna – poprzez rezonowanie czaszki, kości uszu i pobudzanie systemu neuronowego organizmu oraz zmianę naturalnej częstotliwości elektrycznej mózgu – może również powodować sny syntetyczne lub koszmary u wybranych osób w celu kontroli (ich) umysłu, programując daną osobę na następny dzień.
Oprócz wspomnianych rodzajów broni energetycznej, opracowano inne jej rodzaje, które nazywam Super Bronią; mogą one być używane do wywoływania trzęsień ziemi, powodowania erupcji wulkanów, produkowania osuwisk i zapadlisk lub lawin śnieżnych. Mogą one również rezonować budynki zbudowane głównie z betonu, który zawiera wewnątrz rezonujące kryształki piasku i żwiru, a ostatecznie zawalić betonowy budynek poprzez jego spękanie. Najważniejszym zadaniem jest tutaj uzyskanie częstotliwości rezonansowej rozpadu budynku z uwzględnieniem zastosowanych w nim prętów stalowych. Główny nacisk w tym artykule położony jest na zastosowanie super broni powodującej katastrofy na Ziemi.
Wstęp
HAARP, czyli High Frequency Active Auroral Research Program powstał jako program badań jonosfery; sponsorowany jest w równym stopniu przez Siły Powietrzne USA, Marynarkę Wojenną USA, Agencję Zaawansowanych Projektów Badawczych Obrony (DARPA) oraz Uniwersytet Alaski w Fairbanks. Głównym celem tegoż projektu jest badanie jonosfery i zbadanie możliwości zainstalowania technologii wzmacniania jonosfery na potrzeby łączności radiowej oraz rozpoznania.https://en.wikipedia.org/wiki/High-frequency_Active_Auroral_Research_Program
HAARP (rys. 1 i 2) to nadajnik o dużej mocy i wysokiej częstotliwości stosowany do badania jonosfery. Urządzenie nadawcze o dużej mocy (IRI) pracuje w paśmie wysokiej częstotliwości (HF). Zadaniem IRI jest krótkotrwałe stymulowanie wybranego obszaru jonosfery. Dodatkowe przyrządy to radar VHF i UHF, magnetometr fluxgate,digisonde (przyrząd do sondowania jonosfery) oraz magnetometr stymulacyjny, które służą do badania zjawisk fizycznych zachodzących w części wzburzonej.
Wiele filmów, wywiadów i dyskusji zostało zamieszczonych na stronach internetowych i na youtube, według których HAARP jest używany do modyfikacji pogody, takich jak tworzenie burz i huraganów. Huragan Katrina i silne burze na Florydzie i w Teksasie były wynikiem manipulacji pogodowych. Można postawić hipotezę, że głównymi przyczynami indukowania huraganów i nawałnic jest stymulowanie gospodarki USA poprzez budownictwo i przemysł ubezpieczeniowy oraz depopulacja biedoty. Z powodu braku wiedzy i zrozumieniamechanizmów,mniej mówi się o zdolności HAARP i innych superbroni (broni energetycznej) do wywoływania trzęsień ziemi, osuwisk, zapadlisk, lawin śnieżnych i aktywacji wulkanów. Nawet osoby wtajemniczone nie są w stanie wyjaśnić i zrozumieć wszystkich aspektów owych projektów. Tajne projekty prowadzone w takich miejscach jak Los Alamos National Laboratory, US Air Force, Area 51 itp. są utajnione, a zatrudnieni tam pracują wyłącznie nad specyficzną częścią projektu, nie wiedząc co robią pozostali koledzy w innym pokoju. Następnie wszystkie wyniki są składane w całość przez specyficzne osoby bez znajomości szczegółów, a produktem końcowym jest super broń lub broń energetyczna. Produkt końcowy przypomina zamknięty kod źródłowy programu Windows, którego operatorzy używają na podstawie poleceń otrzymanych z góry, nie znając napływających wyników.
Rysunek 1: Obiekt HAARP na Alasce
Rysunek 2: Radar morski X-Band HAARP (SBX)
Mechanizm aktywacji uskoków tektonicznych przez superbroń
Kluczowym kryształem tworzącym pasy górskie i szczeliny uskokowe, znajdujące się w płytach tektonicznych, jest kwarc (występujący w znacznej ilości w skałach magmowych, metamorficznych i osadowych) oraz kalcyt (głównie w skałach osadowych). Te dwa typy kryształów zostały zorganizowane w strukturę heksagonalną i wykazują znaczny potencjał rezonansowy za sprawą ich heksagonalnej struktury. Zależność pomiędzy dużymi ilościami kwarcu a trzęsieniami ziemi została zbadana przez Lowrey’a i Pérez-Gussinyé, a praca ukazała się w Nature Journal, 2011. Minerały kwarcowe i kalcytowe generują rezonans w wyniku nieregularności magnetosfery i modyfikacji sąsiednich częstotliwości elektromagnetycznych (EMF), w szczególności fal o ekstremalnie niskiej częstotliwości (ELF ). Zmiany w magnetosferze Ziemi mogą być wynikiem przyczyn naturalnych, takich jak efekt promieniowania w układzie słonecznym, lub spowodowanych przez człowieka, co może nastąpić w wyniku użycia broni superenergetycznej. Zmiany te mogą powodować rezonans we wspomnianych kryształach heksagonalnych prowadzący do trzęsień ziemi (Patrz filmy 1 i 2).
Rozproszenie pęknięć w uskokach sejsmicznych będzie się tworzyć zgodnie z fraktalnym wzorem geometrycznym (co widać na matrycach piaskowych w filmie 2) https://pl.wikipedia.org/wiki/Fraktal. Oznacza to powstawanie i aktywację mikroszczelin w mniejszej skali, co powoduje powstawanie lub stymulację makroszczelin i ostatecznie przemieszczanie się linii uskokowych w dominującym kierunku. Rezonans kwarcu lub kalcytu może indukować małe pęknięcia wiązań i tworzyć mikroszczeliny, które aktywują większe uskoki kontynentalne i oceaniczne, wywołując trzęsienia ziemi.
Główny materiał wypełniający w centrum uskoku lub w ścianach szczelin w aktywnych uskokach składa się z wyżłobień i brekcji, które zawierają znaczną ilość kwarcu. Wypełniacze te działają jak smary i odgrywają ważną rolę w aktywacji uskoków. Zazwyczaj tzw. uskoki normalne są aktywowane łatwiej niż uskoki odwrócone i przeuwcze. Jednakże jeśli strefa trzęsienia ziemi składa się z różnych typów kompleksów uskoków, to ruchy uskoków normalnych zainicjują ruch uskoków odwróconych i przesuwczych. HAARP i inne super bronie energetyczne mogą modyfikować własne zainstalowane układy antenowe w określonym układzie geometrycznym i promieniować ELF lub ULF do jonosfery na określonej wysokości, które ostatecznie przekazują z powrotem na powierzchnię Ziemi i i uruchamiają rezonans materiałów uskokowych w celu ich aktywacji i wywołania trzęsienia ziemi.
Video 1: Jak wywołać trzęsienie ziemi za pomocą anteny ELF i HAARP
WRĘCZ ZASKAKUJĄCE VIDEO 2: Eksperyment rezonansowy na cząstkach piasku pokazujący, że niektóre minerały są podatne na rezonans przy niskich częstotliwościach, tworząc podczas rezonansu geometrię fraktalną.
Prekursory magnetyczne trzęsień ziemi zarejestrowane z kosmosu, wskazujące na indukcję super-bronią
Pole magnetyczne Ziemi jest wytwarzane głównie przez ocean stopionego, wirującego, płynnego żelaza znajdujący się w zewnętrznym jądrze Ziemi – 3000 km pod powierzchnią planety. Wytwarza on prądy elektryczne porównywalne z dynamem, a w konsekwencji stale zmieniające się pole elektromagnetyczne.
Wykrycie aktywności elektromagnetycznej poprzedzającej rozpad uskoku lub erupcję wulkanu, było z reguły oceniane jako prosta i funkcjonująca technika wykrywania aktywności skorupy ziemskiej. Występowanie zdarzeń sejsmiczno-elektromagnetycznych zostało zaproponowane jako obiecujące zjawisko dla krótkoterminowej prognozy trzęsień ziemi. prognozy. Misja «Swarm» dostarczyła największych, najnowocześniejszych badań pola geomagnetycznego i jego sekwencyjnego rozwoju, które pomagają w nowych identyfikacjach systemu ziemskiego. https://en.wikipedia.org/wiki/Swarm_(spacecraft)
«Swarm» został zainicjowany w roku 2010 przez Europejską Agencję Kosmiczną (ESA). Niespójności geomagnetyczne przed trzęsieniami ziemi powstają w wyniku chwilowego istnienia materiałów silnie przewodzących, towarzyszących trzęsieniom ziemi lub w wyniku istnienia prądu elektrycznego obok uskoków.
Rysunek 3 pokazuje różnice w wielkości wzmocnienia i zaniku ziemskiego pola magnetycznego pomiędzy sierpniem 2009 a styczniem 2010 pozyskane przez misję ESA «Swarm». Obszary, w których zmiany pola magnetycznego wyhamowały są przedstawione na niebiesko, natomiast obszary, w których zmiany przyspieszały są przedstawione na czerwono. Na przykład, wahania pola zmniejszyły się w pobliżu Afryki Południowej, ale wzrosły nad biegunem południowym i Haiti. Kraj Haiti na rysunku 3 pokazuje gwałtowne lokalne zmiany pola w kolorze jasnoczerwonym, co jest związane z trzęsieniem ziemi na Haiti w styczniu 2010 roku o magnitudzie siedem (Mw=7). Spowodowało ono 300 tysięcy ofiar. Można wywnioskować, że obszar ten został namierzony przez super promieniowanie ELF-ULF (broń energetyczna) w celu aktywacji uskoku tektonicznego.
Rysunek 3: Zmiany pola magnetycznego Ziemi w pobliżu Haiti w czasie trzęsienia ziemi, uzyskane z misji Swarm – patrz czarna strzałka w kierunku koloru jasnoczerwonego (źródło: DTU space; program kosmiczny duńskiego uniwersytetu technicznego).
Zmiany pola magnetycznego czyli prekursory trzęsienia ziemi w Tohoku widziane z kosmosu przez misję Swarm są również widoczne na rysunku 4 w okresie od lipca 2010 do lipca 2011. Okres ten obejmuje czas przed i po megatrzęsieniu ziemi w Tohoku o magnitudzie dziewięć (Mw=9), które spowodowało katastrofę w Fukushimie i kolejne 15 000 ofiar w marcu 2011 roku.
Nieregularności w polu magnetycznym są na ogół odnotowywane przez stacje rejestrujące przed trzęsieniem ziemi. Informacja o dziwnym wzorze w zarejestrowanym geomagnetycznym śladzie dobowym składowej Z wskazywała na nadzwyczajne zdarzenie rozgrywające się wewnątrz 3-letniego zarejestrowanego normalnego tła.
Wywnioskowano, że owa nieregularność nie jest wynikiem globalnych turbulencji geomagnetycznych, ale jest praktycznie związana z trzęsieniem ziemi Mw=9.0 w Tohoku.
Z mapy Swarm wynika, że wahania pola magnetycznego w pobliżu regionu Tohoku zaczęły przyspieszać (kolor czerwony) na kilka miesięcy przed trzęsieniem ziemi.
Owe nieregularności w polu magnetycznym zostały udokumentowane również przez stacje naziemne. Geomagnetyczne zmiany dobowe dla składowej Z mogłyby być zasadniczo blokowane przez niejednorodne strumienie w jonosferze, gdzie te prądy i sytuacja mogła trwać przez zaledwie kilka dni.
Oznacza to, że region Tohoku został obrany na cel przez superbroń, w celu wywołania trzęsienia ziemi i niestabilności gospodarczej w Japonii, trzeciej co do wielkości gospodarki świata i poważnego eksportera. Informacje o dalszych trzęsieniach ziemi o magnitudzie od 4 do 9 zostały pozyskane z bazy danych trzęsień ziemi NOAA i są zaproponowane na Rysunku 4 do oceny regionów podatnych na trzęsienia ziemi..
Rysunek 4: Zmiany pola magnetycznego Ziemi w okresie wystąpienia trzęsienia ziemi w Tohoku, zarejestrowane przez misję Swarm. Uwaga: Trzęsienie ziemi w Tohoku (marzec 2011) zostało pokazane na rysunku dotyczącym kwietnia. Porównać z majem i lipcem 2010 (źródło: DTU space; program kosmiczny politechniki duńskiej).
Fale emisyjne ULF mogą być zidentyfikowane w większej odległości epicentralnej dla trzęsień ziemi o szacowanej magnitudzie 6 lub wyższej i mogą rozchodzić się w kanale jonosfery Ziemi na duże odległości. Wspomniane promieniowanie ULF propaguje się przed trzęsieniem ziemi w dłuższych okresach czasu związanych z nieregularnościami tworzonymi przez strumienie jonosfery trwające zaledwie kilka dni. Anomalie geomagnetyczne, zawierające emisje ULF, mogą być udokumentowane w stacjach naziemnych, a także nowo wykryte z kosmosu dzięki misji Swarm. Są to bardzo korzystne prekursory do prognozowania trzęsień ziemi w okresach bliższych czasowi wystąpienia trzęsienia. Pomimo, że dane z przestrzeni kosmicznej badane przez Swarm obejmują ogromne obszary, to jednak poprzez połączenie ich z danymi ze stacji naziemnych można uzyskać jeszcze bardziej precyzyjną prognozę trzęsień ziemi.
Czy wulkany i superwulkany mogą być aktywowane przy pomocy superbroni?
Odpowiedź brzmi: tak. Autor przeprowadził badania podstawowe nad mechanizmem aktywacji wulkanów przez superbroń, ale przerwał je ponieważ zrezygnował ze zdobywania tajemnic, które mogą spowodować ogólnoświatowe kataklizmy (które wydają się bardziej niebezpieczne i przypominają dzień zagłady w przeciwieństwie do trzęsień ziemi, które zdarzają się i mają wpływ na skalę lokalną).
W kilku słowach, aktywacja wulkanu przez superbroń następuje w wyniku kombinacji lewitacji minerałów zawierających żelazo i magmę przy użyciu magnetyzmu pochodzącego z wnętrza gór, zatłoczenia dostępnej przestrzeni przez parę wodną pod ciśnieniem i popiół, co można opisać mechaniką płynów, a ostatecznie prowadzi do erupcji popiołu i stopionej magmy w przestrzeń.
Czy osuwiska, zapadliska i lawiny śnieżne mogą być spowodowane superbronią?
Odpowiedź brzmi: tak. Jak widać w odpowiedzi cząsteczek piasku na rezonans ELF-ULF (Video 2), zmieniają one wzór w zależności od zakresu częstotliwości, co ma miejsce w kształtach geometrii fraktalnej. Większość gleb w niektórych miejscach składa się z cząstek piasku, które zawierają sześciokątne kryształy takie jak kwarc i kalcyt. Nawet jeśli cząstki gliny lub mułu są obecne w formacji glebowej, rezonans wspomnianych kryształów może spowodować mikropęknięcia z powodu utraty wytrzymałości na ścinanie i rozwinąć się w większej skali do zsunięcia się zbocza (Land slide). Podobna analogia dotyczy zapadlisk wywołanych przez superbroń (Fig.5 i Fig.6), które wystąpiły w Ottawie na Rideau Street i w Fukuoka w południowo-zachodniej Japonii. W tych scenariuszach, rezonans cząstek gruntu powoduje utratę wytrzymałości na ścinanie i osiadanie. Cząstki śniegu są zwykle utworzone z kryształów śniegu, które mają strukturę heksagonalną; rezonans i wibracje sprowokowane przez fale ULF mogą wywołać lawinę śnieżną, która zdarzyła się w Kolumbii Brytyjskiej w Kanadzie kilka lat temu. temu.
Rysunek 5: Gigantyczne zapadlisko w centrum Ottawy, Kanada, na Rideau Street wywołane przez
super broń (Image credit: theobserver.ca)
Rysunek 6: Gigantyczne zapadlisko w Fukuoka w południowo-zachodniej Japonii wywołane przez superbroń (Image credit: Time.com)
Cele, które można osiągnąć z wywoływania trzęsień ziemi przy pomocy superbroni
Minął już prawie rok, kiedy największa bomba Stanów Zjednoczonych, nazwana matką wszystkich bomb, została przetestowana w górskim regionie Afganistanu. Generalnie, różne cele można osiągnąć poprzez wywołanie trzęsień ziemi za pomocą super broni. Testowanie skali wywołanych trzęsień ziemi i ich zniszczeń w różnych litologiach, mechanizmach uskokowych i krajach docelowych może być jednym z nich. Jednak głównym zadaniem jest uzyskanie przewagi w skali militarnej przez zaawansowaną technologię i wywołanie strachu u wrogów. Z drugiej strony może być wykorzystana do wojny ekonomicznej, handlowej i ukrytej destabilizacji krajów poprzez ich zniszczenie i uzyskanie kontraktów na odbudowę z zapewnieniem korzyści ekonomicznych w tychże krajach. Inne powody, które przyszły mi do głowy, choć trudno je zaakceptować, to wyludnienie biednych krajów o niskim wkładzie w równowagę światową, które można dostrzec w agendzie Illuminatów; przykładem może być trzęsienie ziemi na Haiti, które miało miejsce w najbiedniejszym kraju kontynentu amerykańskiego (patrz tabela 1).
Tabela 1: Przypuszczalna lista trzęsień ziemi które zostały wywołane przez superbroń (broń energetyczną) wraz z możliwą przyczyną jej użycia.
Wnioski: Dobre, złe i paskudne skutki stosowania superbroni dla spowodowania zmian systemu Ziemia
Superbronie do wywoływania trzęsień ziemi i aktywowania wulkanów, jakkolwiek rozwinęły się w celu wzmocnienia strategicznej równowagi sił w jednym lub dwóch krajach, to jednak mogą być wykorzystywane z różnymi skutkami. Dobrym zastosowaniem tych superbroni może być wywołanie niewielkich lub umiarkowanych trzęsień ziemi na obszarach podatnych na trzęsienia ziemi, aby uwolnić nagromadzone w uskokach naprężenia i zapobiec dużym i katastrofalnym trzęsieniom ziemi. Złe zastosowanie tych broni, jak wspomniano, może być używane do prowadzenia wojny gospodarczej i handlowej oraz destabilizowania wrogich krajów. Paskudne zastosowanie tej broni, które mieści się w agendzie illuminatów, to wyludnienie Ziemi poprzez wywołanie trzęsienia ziemi w wielkich miastach, zwłaszcza w krajach trzeciego świata, oraz aktywacja wulkanów i superwulkanów, co przypomina Dzień Zagłady, o którym wszyscy na świecie słyszeli z propagandy religijnej lub tej kontrolowanej przez Illuminatów. http://themillenniumreport.com/wp-content/uploads/2019/01/Sheshpari-Paper-Direct-Energy-Weapons-Inducing-Earthquakes..pdfhttps://www.semanticscholar.org/paper/Super-Weapons-(Energy-Weapons)-for-Inducing-Snow-Sheshpari/39e901c30f432cad305ffff6883b45d6af6cca36(przekład automatyczny)
Arcybiskup Carlo Maria Viganò zwrócił się w piątek do wiernych uczestniczących w Narodowym Marszu Katolików, odbywanym pod hasłem – Nasza ścieżka wojenna (Our Warpath).
Drodzy Przyjaciele,
Zostałem zaproszony przez prezesa Josepha Rigiego do wystąpienia na tym pierwszym Narodowym Marszu Katolików, zorganizowanym w dzień Św. Michała Archanioła – które Kościół obchodzi 29 września – aby zwrócić się do zgromadzonej tutaj pod sztandarem Krzyża, armii tych, którzy na mocy sakramentu bierzmowania stali się żołnierzami Chrystusa. Niech zatem wszyscy przyjmą moje pozdrowienia, zachętę i zapewnienie o modlitwie.
W społeczeństwie, które nie ma ani ideałów, ani zdolności do walki o cokolwiek, w którym obłudny i tchórzliwy pacyfizm składa broń w obliczu przemocy tyrana, jesteście powołani, jako prawdziwi katolicy, do dawania świadectwa Ewangelii i ukazywania światu Królestwa Niebieskiego, które zdobywa się heroizmem cnót oraz miłością Boga i bliźniego. Trzymacie w rękach Różaniec, który niektórzy uważają za symbol „radykalizmu religijnego”, chcąc w ten sposób was rozbroić i osłabić waszą zdolność obrony. Ale właśnie ten ich lęk przed Różańcem Świętym musi nas skłaniać do trzymania go z jeszcze większym przekonaniem.
Oni już tutaj są. Wyszli na światło dzienne, zwolennicy powszechnego braterstwa masońskiego, aby wylać swoją nienawiść do Najświętszego Różańca, który w modlitwie do Dziewicy Pompejańskiej nazywamy „wieżą ratunku w napaściach piekła, bezpieczną przystanią dla ofiar katastrofy”. Nie może być inaczej: w wojnie obejmującej świat duchowy i materialny mamy po raz kolejny potwierdzenie, że tym, co kryje się za globalistycznym mirażem, jest tyrania szatana i jego satelitów.
Mówią nam: „Państwo jest świeckie”. Jak to jest możliwe, aby współczesny człowiek zaprzeczał autorytetowi Boga i odmawiał poddania jednostek, rodzin, społeczeństw i narodów pod Jego panowanie. To państwo, które nazywa siebie świeckim, jest w rzeczywistości niereligijne i bezbożne, bo choć decyduje się na wyznawanie ateizmu lub obojętności religijnej, to w rzeczywistości obraża Boski Majestat, zniżając Go do poziomu bożków i przesądów; dokonuje przemocy wobec Prawdy, stawiając ją na tym samym poziomie co kłamstwa i błędy; okrutnie oszukuje ludzi, każąc im wierzyć, że możemy być uczciwi w życiu prywatnym i publicznym odrzucając Boga. Pan Bóg nie stworzył nas po to abyśmy się „samorealizowali” i „szli wspólną drogą” , ale byśmy czcili, służyli, oddawali chwałę i byli posłuszni naszemu Stwórcy i Odkupicielowi, do którego każdy z nas należy i bez którego nie zostalibyśmy stworzeni i zbawieni.
To bezbożne i antykatolickie „państwo świeckie” nie uważa modlitwy różańcowej za zaledwie „zabobon papistów” – jak to mówią antyklerykałowie i „wolnomyśliciele” – ale za prawdziwą broń, której moc ich przeraża. Nienawidzą katolickiej Mszy, ale nie jej soborowej parodii. Nienawidzą katolickiej doktryny, ale już nie „magisterium” z Domu Św. Marty. Nienawidzą katolickiej moralności, ale chwalą Bergoglio za jego działania na rzecz sodomii, klimatu i imigracji. Nienawidzą modlitwy, a w szczególności Różańca, który stawia na czele naszej małej armii Matkę Bożą pod Jej tytułem Nikopéia (Zwycięska), Tę, która jest zwiastunką zwycięstw, Tę, która – przywoływana przez chrześcijaństwo jako Królowa Różańca Świętego – pozwoliła flocie spod Lepanto pokonać wyznawców Mahometa.
To „świeckie państwo”, które jest świeckie tylko z nazwy, ale w rzeczywistości jest całkowicie zbuntowane przeciw naszemu Panu, wie, czym jest nadprzyrodzona moc łaski, jaka jest moc modlitwy i postu, i zna nieskończoną wartość Świętej Ofiary Mszy Świętej. To dlatego chce zapobiec wszelkim publicznym przejawom religijności, i stygmatyzować jako ekstremistów – „radykalnych tradycjonalistów” – katolików, którzy władają niezwyciężoną bronią Różańca lub którzy klękają przed Bogiem, ale nie klękają przed Black Lives Matter.
Nie zaskakuje, że słudzy wroga dzielą z nim tę wściekłą niechęć do Różańca Świętego. Każde Zdrowaś Maryjo, które wznosi się do nieba, aby uczcić Matkę Bożą i prosić Ją o wstawiennictwo „za nami grzesznymi”, dodaje strzałę do kołczanów Aniołów i kruszy wątpliwą władzę Księcia tego świata, który w rzeczywistości jest uzurpatorem, który przywłaszcza sobie władzę cywilną i kościelną drogą oszustwa, dobrze wiedząc, że jego koniec jest bliski, a jego tyrania jest bliska porażki.
Mogłoby się wydawać, że zwyciężył świat Wielkiego Resetu i Agendy 2030, świat Davos i ONZ, świat WHO i lichwiarskich finansów. Po rezygnacji Benedykta XVI i oszustwach w amerykańskich wyborach prezydenckich zabrakło dwóch Katechonów, duchownego, i świeckiego, którzy mogliby przeciwstawić się nadejściu Antychrysta. W ich miejsce zainstalowano dwie osoby, które są całkowicie nie do pogodzenia z rolą, jaką odgrywają – by użyć eufemizmu – jedna wybrana przez mafię z St. Gallen, a druga przez amerykańskie „głębokie państwo” i elity Nowego Porządku Świata. Łączy ich także dobór skorumpowanych i zboczonych przyjaciół i współpracowników.
Kościół katolicki jest dziś przysłonięty przez „głęboki Kościół”, a Stany Zjednoczone przez „głębokie państwo”. Obie te siły wykorzystują swoją władzę przeciwko celowi, dla którego zostały ustanowione: salus animarum dla Kościoła i bonum commune dla państwa. Przywódcy Państwa i Kościoła są w znacznym stopniu sprzymierzeni w niszczeniu obu. spotykają się, chwalą, kupują i sprzedają siebie nawzajem, prostytuują się wobec elit w nadziei, że nie zostaną zmieceni, gdy nie będą już potrzebni. Żeby pokazać, że są oddani globalistycznemu Lewiatanowi, niszczą wszystko, co przypomina społeczeństwo zrodzone z cywilizacji chrześcijańskiej.
Jesteśmy „grupą kontrolną” tradycyjnego świata w globalistycznym społeczeństwie, tak jak osoby niepoddane serum genowemu są „grupą kontrolną” dezawuującą narrację o pandemii.
Czym jest grupa kontrolna? Jest to grupa badanych, którzy podczas eksperymentu są utrzymywani w tych samych warunkach, co badani, ale nie są poddawani leczeniu, które jest przedmiotem próby. Funkcją „grupy kontrolnej” jest wykluczenie alternatywnych wyjaśnień wyników i zapewnienie, że dane z grupy eksperymentalnej rzeczywiście wynikają z badanej zmiennej, a nie z nieznanych wpływów zewnętrznych.
To dlatego chcą nas anulować, uczynić niewidzialnymi i ocenzurować. Nasze istnienie jest punktem odniesienia, który ujawnia oszustwo i piętnuje jego sprawców. Oprzyjcie się zatem: jako katolicy i jako Amerykanie! Oprzyjcie się, tak jak już to zrobiliście, odmawiając obowiązkowych szczepień, ponieważ wasz stan zdrowia, fakt, że nie cierpicie na zapalenie mięśnia sercowego, że nie zostaliście wysterylizowani i nie cierpicie na nagłe choroby, jest dowodem na związek pomiędzy zaszczepieniem eksperymentalną surowicą a negatywnymi skutkami.
Bergogliański Sanhedryn i władza świecka po raz kolejny zgodnie wysyłają Naszego Pana na śmierć, za tę samą „zbrodnię” co Wtedy: za głoszenie Jego Królewskiego Majestatu. Ci, którzy uznają Jezusa Chrystusa za Króla, są wrogami głębokiego państwa i głębokiego kościoła, ponieważ oba te podmioty odmawiają podporządkowania się Jego imperium i posłuszeństwa Jego prawu, i dobrze wiedzą, że tam, gdzie króluje Chrystus, nie ma miejsca ani dla złych pasterzy, ani dla złych władców.
Na zakończenie Mszy Świętej, po ostatniej Ewangelii, odmawia się modlitwę do Św. Michała, wzywając go jako „Księcia Zastępów Niebieskich” i błagając, by strącił z powrotem do piekła szatana i inne złe duchy, które grasują po świecie, szukając zguby dusz. W poprzedzającej ją modlitwie kapłan prosi o interwencję Boga pro libertate et exsaltatione Sanctæ Matris Ecclesiæ, o wolność i triumf Świętej Matki Kościoła.
Z tego powodu modlimy się do pełnego chwały Archanioła; z tego powodu czcimy Matkę Bożą w Różańcu Świętym i innych nabożeństwach; z tego powodu kapłani codziennie odprawiają Mszę Świętą, wylewając na ten zbłąkany świat nieskończone łaski Męki naszego Pana.
Amerykanie! Katolicy amerykańscy! Jeśli prawo świeckie uznaje prawo do obrony ojczyzny z bronią w ręku, to prawo Boskie nakazuje wam stoczyć tę epokową bitwę za pomocą broni duchowej, którą udostępnia wam Kościół święty: jej niewyczerpany arsenał. Weźcie do ręki Różaniec Święty, uklęknijcie – wy także, mężczyźni i dzieci! – i modląc się, pokażcie swoją siłę, swoją odwagę i swój honor jako chrześcijanie. To nie nasze ludzkie siły pokonają wroga, ale potężny hufiec Aniołów i Świętych, za sztandarem Krzyża trzymanego przez Archanioła Michała i pod opieką Dziewicy, która jest Auxilium Christianorum, Wspomożycielką Chrześcijan. Jesteśmy jedynie proszeni o wybranie strony, po której staniemy i wypełnienie naszego obowiązku zgodnego z naszym powołaniem.
Módlcie się, czyńcie pokutę, pośćcie. Żyjcie w łasce Bożej, często wyznając swoje grzechy i przyjmując Komunię Świętą. Nigdy nie przestawajcie ściśle wiązać się z Matką Bożą poprzez Różaniec Święty. Jeśli w przeszłości Europa została uratowana przed najazdem muzułmanów dzięki tej modlitwie, to świat będzie uratowany tym bardziej, jeśli te proste i święte słowa Zdrowaś Maryjo będą nadal wznosić się do nieba z każdego zakątka ziemi.
Czy 22 miesiące szczepień populacyjnych poprawiło czy pogorszyło sytuację?
Mariusz Jagóra15 hr ago https://mariuszjagora.substack.com/p/ocena-skutecznosci-szczepien-covid
Szczepionki COVID-19 – czas na dokonanie oceny sytuacji
Scott Youngblood, lekarz z San Diego przedstawił niezwykle ciekawa ocenę programu szczepień podczas spotkania Rady Miejskiej San Diego, na którym rozważano przedłużenie stanu zagrożenia COVID-19. Przedstawił dowody na to, że obowiązek szczepień, uzasadniany właśnie stanem zagrożenia, może w rzeczywistości pogorszyć sytuację. Rząd i jedo agencje obiecywali Amerykanom, że jeśli zaszczepią się, będą bezpieczni – nie złapią wirusa, nie będą też go przenosić i zarażać dalej.
Niestety, okazało się to nieprawdą. W ciągu zaledwie kilku ostatnich tygodni cztery prominentne osobistości – prezydent, pierwsza dama, sekretarz obrony i prezes Pfizera, wszyscy zostali zarażeni wirusem COVID-19, niektórzy po raz drugi. Wszyscy byli poczwórnie zaszczepieni. Każda osoba posiadająca umiejętność myślenia krytycznego musi zadać sobie pytanie: czy ta szczepionka jest skuteczna skoro po podaniu czterech dawek nadal możesz – kilkukrotnie zachorować, i musisz brać silny lek przeciwwirusowy Paxlovid?
Tak zwane “przełomowe infekcje” stały się tak powszechne, że zaprzestano używania tego terminu. A CDC zamiast przyznać, że szczepionka nie spełniła swojej roli zmieniło definicję szczepionki z czegoś, co wytwarzało odporność na coś, co stymuluje odpowiedź immunologiczną.
Jedynym potencjalnym uzasadnieniem dla obowiązku szczepień może być to, że zapobiega to zakażeniom i przenoszeniu chorób. Ale wszystkie te obietnice zostały złożone w oparciu o brak danych naukowych, ponieważ żadne z pierwotnych badań nad szczepionkami nie zajmowało się tymi kwestiami. Rujnowano życie i kariery wielu osób w oparciu o przypuszczeniach, a nie naukę.
Czym jest skuteczność szczepionki? Jest to tzw. względne zmniejszenie ryzyka w stosunku do osób z grupy szczepionych lub placebo. W badaniu oryginalnym Pfizer wykazał, że bezwzględne zmniejszenie ryzyka było na poziomie 0.84% czyli mniej niż 1% bezwzględnego zmniejszenia ryzyka, ponieważ infekcje były tak rzadkie w obu ramionach badania.
Do lipca 2021 roku pojawiły się poważne problemy ze skutecznością szczepionki. Doszło do wybuchu epidemii w Barnstable, w Massachusetts wśród osób w pełni zaszczepionych. Raporty z całego świata wskazywały, że zaszczepieni byli podatni na zakażenie i przenoszenie. Poziomy wirusa w nosie i ustach, będące markerem zakaźności, były równie wysokie lub wyższe u zaszczepionych niż u nieszczepionych. Zaszczepieni mieli krążące przeciwciała we krwi, ale nie w ślinie, co czyniło bardziej prawdopodobnym, że mogli oni rozprzestrzeniać wirusa będąc stosunkowo bezobjawowymi. Dyrektor CDC przyznał, że szczepionki nie powstrzymały transmisji. Ten scenariusz pojawia się na całym świecie. Wysoko zaszczepione kraje odnotowują rekordowe przypadki zachorowań. Na przykład Izrael, Jordania i Liban, trzy małe sąsiadujące z sobą kraje o podobnym klimacie, gdzie poziomy infekcji pierwotnego szczepu były bardzo podobne, zaczynają się diametralnie różnić po pojawieniu się szczepień. Izrael stał się jednym z najbardziej zaszczepionych krajów na świecie, Jordania i Liban zaś na średnim poziomie ok 35%. Podczas fali Delty zachorowania w Izraelu były pięciokrotnie wyższe, a przy Omikronie – dziesięciokrotnie wyższe.
Analiza wykresów poziomu zaszczepienia i zachorowalności pokazuje, że zarówno na poziomie powiatu, stanu czy państwa, istnieje korelacja pomiędzy wskaźnikiem szczepień i zachorowań – w miarę jak wzrasta liczba szczepień, wzrasta też liczba zachorowań.
Wykresy skuteczności szczepionki w czasie pokazują, że początkowo wysoki poziom spada w ciągu kilku miesięcy uzyskując po 6-7 miesiącach wartości ujemne. I to jest kluczowy problem – po szczepieniu nie wraca się do poziomu wyjściowego, do zera, tylko jest osiąga się wartości ujemne co oznacza, że osoby zaszczepione stają się bardziej podatne na zarażenie niż nieszczepione.
Opublikowane w New England Journal of Medicine badanie na dzieciach po szczepieniach mRNA pokazało, że szczytowa skuteczność szczepionki zmniejsza się z każdym nowym szczepem wirusa, i z czasem, po około 4 i pół miesiąca od szczepienia skuteczność jest ujemna. Po 4 i pół miesiąca szczepieni są w gorszej sytuacji niż niezaszczepieni. Zaobserwowano także, że skuteczność pogarsza wraz z genetycznym oddaleniem od pierwotnego wirusa. Badanie z Danii pokazuje, że osoby w pełni zaszczepione szczepionką Pfizera miały minus 76% skuteczności przeciwko wariantowi Omikron, czyli 176 osób zaszczepionych zaraża się na każde 100 osób nieszczepionych. Dane z Wielkiej Brytanii pokazują, że potrójnie zaszczepieni mieli wyższe wskaźniki zakażeń niż niezaszczepieni.
Nie można zapominać o naturalnej odporności, która została zupełnie pominięta jako nieistotna a wiele badań wykazało wyższość naturalnej odporności nad indukowaną szczepieniem. Duże badanie przeprowadzone w Izraelu wykazało 26-krotnie wyższą ochronę w przypadku naturalnej odporności w porównaniu z pełnym zaszczepieniem. A co się więc stanie, gdy wymusi się szczepienie na kimś, kto ma już naturalną odporność? W badaniu opublikowanym W NEJM pokazano, że u dzieci z naturalną odpornością, które zostały zaszczepione, po pięciu miesiącach skuteczność szczepionki była ujemna. Jest to niezwykle niepokojące, ponieważ wskazuje na to, że szczepienia szkodzą naturalnej odporności posiadanej przez populację.
Dlaczego więc skuteczność spada do wartości ujemnych, a nawet obniża naturalną odporność? Odpowiedzialne za to może być tzw. oryginalny grzech antygenowy oraz wzmocnienie zależne od przeciwciał – ADE. Czym jest Antibody Dependent Enhancement? Paradoksalnie jest to proces zwiększenia zdolności wirusa do infekowania i wywoływania chorób u zaszczepionego. Komórka ludzka ewoluowała przez tysiąclecia w taki sposób, że wirusowi bardzo trudno jest przyczepić się do komórki ludzkiej i zainfekować ją. W odpowiedzi na szczepienie organizm ludzki wytwarza dwa rodzaje przeciwciał. Pierwszy to przeciwciała neutralizujące, które zabijają wirusa. Drugi rodzaj przeciwciał to przeciwciała nie-neutralizujące lub wzmacniające. Wiążą się one z wirusem, ale z jakiegoś powodu nie zabijają go, tylko niejako przyklejają się do wirusa, ale także do ludzkiej komórki, i paradoksalnie ułatwiają wirusowi wejście komórki i zainfekowanie jej. Więc przy wystąpieniu wzmocnienia zależnego od przeciwciał, nie tylko ryzyko początkowej infekcji jest wyższe, ale również ciężej ją przechorowujemy, a także narażeni jesteśmy na stale występującą renfekcję.
Naukowcy od lat próbują opracować szczepionkę na przeziębienie. Koronawirus jest jednym z wirusów przeziębienia, a jedną z głównych przeszkód w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat było właśnie ryzyko wystąpienia ADE, w którym szczepionki faktycznie pogarszają sytuację. Tak więc, aby uwierzyć, że nie ma żadnego ADE w przypadku obecnych szczepionek COVID, trzeba uwierzyć, że w ciągu ośmiu miesięcy kompleks biofarmaceutyczny osiągnął to, czego nie mógł osiągnąć przez dekady wcześniej.
11 sierpnia 2022 CDC wydało nowe wytyczne dla COVID-19, w którym zalecono, żeby osoby zaszczepione i niezaszczepione powinni być traktowani tak samo, co oznacza, że po potencjalnej ekspozycji ryzyko zakażenia, a następnie przeniesienia wirusa jest takie samo w obu przypadkach. To stwierdzenie, choć bardzo spóźnione, usuwa podstawy zdrowotne dla jakiegokolwiek nakazu szczepionkowego. Prawda może być taka, że skoro skuteczność szczepionki jest ujemna po sześciu miesiącach, to zaszczepieni są w rzeczywistości bardziej narażeni na zakażenie i przenoszenie wirusa.
Szczepionki COVID-19 mają wiele wad. Nie tylko nie zmniejszyły liczby infekcji, nie zastopowały transmisji wirusa wśród zaszczepionych ale wydaje się, że potęgują wzrosty. Kolejne fale są większe, wiele państw, zwłaszcza tych z wysokim poziomem zaszczepienia populacji zgłasza dane wskazujące na wzrost zachorowań wśród zaszczepionych. W australijskiej Nowej Południowej Walii wśród pacjentów przyjętych do szpitala z Covid-19 (dane tygodniowe z 3 września) tylko jedna osoba była nieszczepiona przy 173 poczwórnie zaszczepionych i 135 potrójnie zaszczepionych pacjentach.
Tyle jeśli chodzi o argument dotyczący skuteczności ale pamiętajmy, że szczepionka ma być skuteczna i bezpieczna. Po stronie bezpieczeństwa mamy olbrzymi ładunek danych dotyczących kumulacji zdarzeń niepożądanych ujawnianych w każdym systemie raportowania na całym świecie – amerykańskim VAERS, brytyjskim Yellow Card, VigiAcces Światowej Organizacji Zdrowia i innych. Wszystkie one zgłaszają więcej zdarzeń niepożądanych związanych z tymi szczepionkami w ciągu jednego roku niż ze wszystkimi inne szczepionki razem wziętymi. Nie było bardziej niebezpiecznego produktu w całej historii tych systemów raportowania.
Ale najważniejsza ocena skrótowa w przypadku każdej reakcji na pandemię to sprawdzenie czy działania zapobiegły nadmiernym zgonom. Według CDC, nadmierne zgony były wyższe w USA w 2021 roku po wprowadzeniu szczepionek, co daje asumpt twierdzeniu, że szczepionki zawiodły jako interwencja w zakresie zdrowia publicznego, a masowe szczepienia pogorszyły i przedłużyły pandemię.
Źródło:
Opracowane na podstawie prezentacji dr Scota Youngblood przedstawionej podczas spotkania Rady Miejskiej San Diego w Kaliforni https://www.youtube-nocookie.com/embed/AM-7ZlYemSM?rel=0&autoplay=0&showinfo=0&enablejsapi=0
Bergoglio jest całkowicie ciałem obcym dla papiestwa.
https://www.bibula.com/?p=136564
Przedstawiamy poniżej transkrypcję wywiadu z arcybiskupem Carlo Maria Viganò, który odbył się na żywo podczas Catholic Identity Conference (CIC) w Pittsburghu 2 października 2022 roku. Wideo z wywiadem, jak i wszystkie rozmowy podczas CIC, które zostały nagrane, są dostępne do obejrzenia w (płatnej) Bibliotece The Remnant. Wywiad przeprowadził Michael Matt, redaktor naczelny katolickiego pisma The Remnant.
Michael Matt: Wielu katolików uważa dziś, że Święta Matka Kościół przeżywa najgorszy kryzys w historii, przewyższający nawet ten związany z herezją ariańską. Czy tak rzeczywiście jest?
Arcybiskup Viganò: Nie mogę powiedzieć, czy ten kryzys jest najgorszym, z jakim Kościół będzie musiał się zmierzyć od teraz do końca czasów.
Z pewnością jest najgorszy do tej pory, zarówno ze względu na dramatyczny odsetek apostazji, jak i letarg w jakim znajduje się niższy kler i wierni wobec działań Hierarchii. Przy innych okazjach prześladowania były bardziej zaciekłe, ale znajdowały opór w Biskupach i sprzeciw u katolików, którzy mogli patrzeć na Stolicę Piotrową jako latarnię Prawdy i przeszkodę w ustanowieniu królestwa Antychrysta. Dziś katèchon odszedł, przynajmniej tymczasowo, a Stolica Apostolska jest zajmowana przez zdeklarowanego wroga Kościoła Chrystusowego.
Nigdy w historii nie byliśmy świadkami systematycznej zdrady wiary, moralności, liturgii i dyscypliny kościelnej, popieranej, a nawet promowanej przez najwyższą władzę Kościoła, przy milczącym współudziale Hierarchii i bezkrytycznej akceptacji wielu duchownych i wiernych. Powagę tej sytuacji zwiększa fakt, że dzieło rozkładu Kościoła postępuje w harmonii z wywrotowymi działaniami „głębokiego państwa”, skutkując tym, że katolicy są obiektem podwójnego ataku, jako wierzący i jako obywatele.
Te dwie niepodważalne rzeczywistości łączy nieugaszona nienawiść Szatana do Chrystusa, do Jego Kościoła, do Jego Świętego Prawa, do cywilizacji chrześcijańskiej. To oszustwo jest tak oczywiste, że nie może być dłużej określane jako „teoria spiskowa”.
Jeśli się nad tym zastanowić, dochodzimy do wniosku, że główni uczestnicy tego zbrodniczego planu – zarówno w rządach, jak i w Kościele – wywodzą się z tego samego, radykalnego środowiska, w którym od lat sześćdziesiątych rodził się i wzrastał soborowy „katolicki” progresywizm, pacyfizm, ekologizm, homoseksualizm i cały repertuar lewicy.
Jak już powiedziałem, poszczególni biskupi i cała Hierarchia ostatnich dekad będą musieli odpowiedzieć przed Bogiem i Historią za swój współudział w tym kryzysie, a wręcz za to, że byli w pewnym sensie jego inspiratorami i zwolennikami, abdykując z roli Kościoła jako Domina gentium.
Co przekonało Ekscelencję do przyłączenia się do tej tradycjonalistycznej katolickiej kontrrewolucji?
Jaki syn patrzyłby beznamiętnie na poniżenie swojej matki, pozwalając swoim sługom wystawiać ją na niesławę i obelgi, pozbawić ją potrójnej korony i królewskich szat, ukraść jej klejnoty i sprzedać jej dobra, zmusić ją do życia ze złodziejami i prostytutkami, a nawet odebrać jej królewski tytuł i porzucić ją na pastwę losu? A jaki obywatel dumnego narodu pozwoliłby, aby został on zniszczony przez zdradzieckich władców i skorumpowanych urzędników, nie chwytając za broń, aby powstać i zwrócić mu honor, który został mu odebrany?
Jeśli jest to ważne w porządku naturalnym, to tym bardziej jest prawdziwe i naglące, gdy chodzi o Kościół święty, atakowany przez wrogów, którzy uderzają w niego nie tylko w wymiarze doczesnym; wystawiając na licytację kościoły, wyposażenie i święte naczynia – jak to zawsze czynili w całej historii – ale nawet w jego dobra nadprzyrodzone, w skarby, którymi Boski Król obdarzył Go dla uświęcenia dusz, w nieprzebrane bogactwa jego doktryny i liturgii. Skorumpowani słudzy narazili Go na zgorszenie, zafałszowali Jego nauczanie, rozproszyli Jego armię i zburzyli mury, które Go broniły przed wrogimi najazdami. Dusze, które Kościół chronił i towarzyszył im w ziemskiej podróży do wieczności, zostały zawrócone i zagubione: dusze, za które Nasz Pan przelał swoją Krew, a które Jego niewierni słudzy porzucili i wypędzili ze świętego przybytku.
Stanie z boku i patrzenie na znieważanie naszej Świętej Matki Kościoła jest podobne do stania wśród tłumu, który był świadkiem Męki i Ukrzyżowania Naszego Pana; wśród krzyków i plwocin prześmiewców. Jesteśmy dziećmi Boga i Kościoła, który przez zasługi Jezusa Chrystusa przywraca nas w Łasce i czyni nas dziedzicami Królestwa Niebieskiego.
Na początku, przed sześćdziesięciu laty, wydawało się nam, że to sam Kościół – po tragicznych wydarzeniach drugiej wojny światowej i okropnościach dyktatur – chciał niemal pozbawić się swojej przeszłości, aby w jakiś sposób złagodzić przepaść między tym, co stało się ze światem, a tym, co z niego pozostało.
To uniżenie wydawało się dobrodusznym gestem wobec społeczeństwa wstrząśniętego rewolucjami i upadkiem monarchii katolickich. Działo się to na fali demokracji, którą uważaliśmy za chrześcijańską, mimo że dobrze wiedzieliśmy, że jej „wartości” są zasadniczo przeciwne transcendentnemu obliczu władzy, właściwemu wierze katolickiej. Niewielu z nas, w tamtych latach, rozumiało, że rewolucja soborowa obali boski porządek, obali kosmos, wtrąci Kościół w chaos, da miejsce herezji i zburzy ortodoksję, zaakceptuje zastąpienie cnoty i uczciwości, zepsuciem obyczajów.
Ten dywersyjny proces – wyniósł na szczyty Hierarchii tych, którzy nigdy nie powinni byli zostać do niej dopuszczeni, a wyparł lub zepchnął na margines tych, którzy do tej pory byli szanowani i poważani. Stało się to udziałem wielu biskupów, księży, kleryków, zakonników i zakonnic, którym narzucono rewolucję, przedstawiając ją jako „aktualizację”, która powinna była dać początek owej „soborowej wiośnie” zwiastującej nowe odrodzenie wiary w narodach zmęczonych stuleciem krwawych konfliktów.
Wielu wierzyło w dobrej wierze, że to, co kardynał Suenens entuzjastycznie przedstawił jako „rok 1789 Kościoła”, było jedynie przejściową fazą dostosowania, z której Kościół odrodzi się silniejszy i bardziej świadomy. Tak jednak się nie stało jak pokazała przyszłość. Rewolucja soborowa nie różniła się od tych, które obaliły rządy doczesne i zburzyły społeczeństwo chrześcijańskie. Przeciwnie, stanowiła ona konieczne wypełnienie wywrotowego planu wymyślonego przez diaboliczny umysł, który najpierw uderza w śmiertelne ciało, ale potem musi koniecznie uderzyć w nieśmiertelną duszę, i który, aby osiągnąć ten cel, najpierw niszczy społeczność świecką, a potem bezlitośnie występuje przeciwko społeczności religijnej.
Od 13 marca 2013 roku soborowy rak zmutował w katastrofalne przerzuty. Jako biskup, jako Następca Apostołów, w obliczu tej ogromnej degradacji i upokorzenia Kościoła, musiałem podnieść głos i zająć jasne stanowisko. Wzywam moich współbraci, aby oni z kolei obudzili się z letargu, który uczynił ich niemymi widzami tej passio Ecclesiæ i wspólnikami wroga. Podnieście się ze swoich katedr i wykrzyczcie prawdę z dachów!
Niech tak zwani „konserwatywni” biskupi przestaną bronić za wszelką cenę Soboru Watykańskiego II, który jest główną przyczyną tej masakry dusz, która woła o pomstę do nieba. Zajmijcie stanowisko, zanim wszyscy spoczniemy pod gruzami.
Czy Ekscelencja jeszcze sprawuje okazjonalnie Nową Mszę?
Nie, od kilku lat nie odprawiam Novus Ordo i nie widzę możliwości, abym do niej wrócił, choćby okazjonalnie.
Moje „nawrócenie” zawdzięczam Mszy Św. Apostolskiej i szczególnemu umiłowaniu czcigodnego rytu ambrozjańskiego, ponieważ odnalazłem w nim to wszystko, co przez dziesiątki lat odbierano mojemu kapłaństwu, pozbawiając je źródła doktryny, ale jeszcze bardziej duchowości i ascezy, które znajdują się tylko w Najświętszej Ofierze. We Mszy katolickiej celebrans jest alter Christus nie tylko dlatego, że w osobie Chrystusa Najwyższego Kapłana ofiaruje Majestatowi Ojca Niepokalaną Ofiarę, ale także w tym, że sam jest mistycznym obrazem Chrystusa-Ofiary.
W tym intymnym zjednoczeniu z naszym Panem tkwi sama dusza kapłaństwa, żywotna zasada apostolstwa, regula fidei przepowiadania, moc łaski dla uświęcenia dusz. Ponieważ bez kapłaństwa i bez Mszy Świętej Kościół nie może istnieć, możemy zrozumieć zaciekły sprzeciw wrogów Chrystusa wobec Mszy Świętej i tradycyjnego kapłaństwa, uznając jednocześnie wagę naszego wyboru i potrzebę pozostania wiernym temu bezcennemu skarbowi.
Powrót do obrządku Montiniego, już po otrzymaniu Łaski pójścia za Panem w drodze na Kalwarię dzięki tradycyjnej Mszy, stanowiłby dla mnie zdradę, która – w przeciwieństwie do tych, którzy nie znają tego czcigodnego obrządku – byłaby jeszcze poważniejsza.
I tu chciałbym przypomnieć, że kwestia Mszy Wszechczasów nie kończy się na formalnej i, że tak powiem, racjonalnej ocenie. Stanowi ona najdoskonalszy sposób, w jaki Mistyczne Ciało oddaje cześć Trójcy Przenajświętszej, ale także głos, którym Oblubienica zwraca się do boskiego Oblubieńca. Jeśli w porządku naturalnym oblubienica nie może sobie wyobrazić niczego, co umniejszałoby jej miłość do oblubieńca, a wręcz uważałaby za obrazę, umniejszanie go lub stawianie go na równi z innymi ludźmi, to czy dusza kapłańska zakochana w Bogu może tolerować tłumienie lub umniejszanie doskonałości Oblubieńca, aby tylko nie urazić Jego wrogów?
Miłosierdzie nie jest tolerancyjne, ponieważ nie zna granic, nie wyobraża sobie kompromisów. Zaledwie kilka dni temu, z okazji XIV ekumenicznego panteonu w Kazachstanie, Bergoglio potępił fundamentalizm jako szkodliwy dla dialogu między religiami i powszechnego braterstwa. Nie można sobie wyobrazić czegoś bardziej obcego Prawdziwej Wierze i czegoś bardziej zgodnego z myślą masońską, która promuje Religię Ludzkości.
Rozumiejąc trudne położenie wielu moich współbraci – biskupów i kapłanów – nie mogę nie zachęcić ich do wykazania się większą konsekwencją w tym względzie, przyjmując bez zastrzeżeń i w duchu prawdziwie nadprzyrodzonym starożytną Mszę, która sama w sobie jest najpotężniejszą bronią przeciwko kryzysowi, jaki przeżywa Kościół: nie można służyć dwóm panom.
Czy trafne jest stwierdzenie, że Posłuszeństwo – jako cnota naturalna (a nie teologiczna) – musi, przede wszystkim służyć Wierze i w związku z tym posłuszeństwo wobec modernistów, którzy są u władzy może być grzechem?
Posłuszeństwo jest cnotą naturalną, której przeciwstawia się nieposłuszeństwo (brak posłuszeństwa) i służalczość (nadmierne posłuszeństwo). Ale posłuszeństwo nie należy się każdemu, lecz tylko tym, którzy są ustanowieni we władzy, i to w granicach, które uprawniają do jej sprawowania. W Kościele posłuszeństwo jest nakazane dla jego ostatecznego celu, to znaczy do zbawienia dusz w jedności wiary katolickiej. Władza ustanowiona dla strzeżenia wiary nie może stanowić prawa przeciwko niej, właśnie dlatego, że czerpie swą moc z tego samego źródła, to znaczy od Boga Najwyższego Prawodawcy, który nie może być w sprzeczności z samym sobą. Posłuszeństwo bezprawnemu nakazowi, aby tylko zadowolić tych, którzy sprawują władzę, deprawuje posłuszeństwo, które już nie jest posłuszeństwem, lecz służalczością.
Chciałbym również zwrócić uwagę, że ci, którzy dziś żądają od wiernych ślepego, szybkiego i absolutnego posłuszeństwa, rezygnują z tego posłuszeństwa, gdy władza sprawowana jest przez ludzi dobrych. Ci, którzy przekreślają całe Magisterium w imię Soboru Watykańskiego II i drogi synodalnej, to ci sami, którzy rozdzierają szaty wobec tych, którzy odmawiają zgody na permanentną rewolucję Amoris Lætitia i Traditionis Custodes. Problem, jak widzimy, leży w kryzysie autorytetu, który nie akceptuje poddania się najwyższej władzy Boga, co jest warunkiem legalności.
Jak jednak Ekscelencją odpowie tym, którzy przypomną, że Chrystus był posłuszny aż do śmierci i wszyscy jesteśmy do tego powołani?
Nasz Pan nie był posłuszny Sanhedrynowi, ani arcykapłanom i starszym ludu, którzy przestrzegali Go aby nie nazywał siebie Synem Bożym i z tego powodu skazali Go na śmierć. Nasz Pan był posłuszny Ojcu, pijąc do dna gorzki kielich męki: non sicut ego volo, sed sicut tu. To jest prawdziwa cnota posłuszeństwa, ponieważ wykonuje ona polecenia władzy ziemskiej, tylko wtedy, gdy ta władza działa dla celów, dla których została powołana. Sanhedryn nie miał prawa kwestionowania boskości Chrystusa, ale raczej znając Pismo, powinien uznać w Nim obiecanego Mesjasza. Podobnie Hierarchia nie ma takiej władzy, aby żądać posłuszeństwa w sprawach, które są sprzeczne z Wiarą lub Moralnością. My również, za przykładem Chrystusa i umocnieni przestrogą Św. Piotra, powtarzamy: Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi (Dz 5,29).
Franciszek ogłosił, że tradycjonaliści „odrzucają SW II”. Biorąc pod uwagę, że 14 lutego 2013 roku papież Benedykt XVI powiedział, że sobór został przejęty przez media – wyrządzając tym samym nieobliczalne szkody Kościołowi i „banalizując liturgię” – czy zatem wszyscy katolicy nie powinni „odrzucić soboru” w takiej postaci, w jakiej został on przedstawiony światu przez media, jak powiedział Benedykt?
Przede wszystkim należy wyjaśnić, że wkład mediów w narrację soborową jest tylko częściowy i marginalny w porównaniu z wyraźnie wywrotową treścią SW II, która była zamierzona przez jego autorów. Nie istnieje żaden tajemniczy „Dobry Sobór”, który został rzekomo „zdradzony” przez modernistów. Został on pomyślany w taki sposób, aby uniemożliwić mu bycie katolickim w treści, maskując pułapki, które zawierał, za pomocą wodolejstwa i wieloznaczności.
Jeśli media zawłaszczyły Sobór wbrew intencjom Ojców i Papieży, dlaczego w obliczu powtarzających się wypaczeń przekazywanych przez prasę, żaden z nich nie powtórzył zdecydowanie doktryny katolickiej? Jeśli trywializacja liturgii w okresie posoborowym była jedynie winą mediów, dlaczego żaden biskup nigdy nie zaproponował odprawiania Novus Ordo w zgodzie ze starym obyczajem, lecz raczej wykorzystał innowacje rytu Montiniego do jego dalszej promocji? Jeśli stara liturgia nie stanowiła zagrożenia dla nowej, to skąd to bezwzględne prześladowanie tych, którzy chcieli kontynuować celebrację w starożytnej formie?
Bergoglio ma całkowitą rację: Katolicy, którzy chcą pozostać wierni Tradycji, odrzucają SW II właśnie dlatego, że jest on obcy i przeciwny Tradycji, która jest normą Wiary. Potwierdza to nie tylko katolickość tradycyjnej Liturgii, ale także niedopasowanie liturgii zreformowanej w stosunku do harmonijnego rozwoju, jaki był znany przez wieki. Na tym polega jej istotowa niekatolickość.
Katolicy mają zatem nie tylko prawo, ale i obowiązek domagać się, by Kościół czcił Trójcę Przenajświętszą w sposób najdoskonalszy, a nie za pomocą fałszywego obrzędu, zrodzonego w doktrynalnie i moralnie zboczonych umysłach. Obrzędu stworzonego po to, by zadowolić heretyków i umniejszyć Wiarę. Nie chodzi o „wynalezienie” Liturgii, która byłaby bardziej katolicka niż Novus Ordo, ale o naprawienie bardzo poważnej rany (Vulnus) wyrządzonej Kościołowi przez usunięcie starożytnego obrządku i zastąpienie go godną pożałowania podróbką. Przywrócenie katolickiej Liturgii i jednoczesne zakazanie zreformowanej liturgii będzie koniecznym krokiem w odbudowie Kościoła.
Wydaje się co najmniej prawdopodobne, że papież Bergoglio został zainstalowany na Stolicy Piotrowej w celu podważenia teologii papiestwa. Czy krytykując Franciszka, nie przyczyniamy się do realizacji tego samego zamiaru?
Ci, którym udało się doprowadzić do wyboru Bergoglio na konklawe w 2013 roku, wiedzieli bardzo dobrze, że zamierza on zdyskredytować papiestwo i upokorzyć Kościół katolicki, a także rozpowszechniać herezję, błędy moralne i poważne zgorszenie. W istocie, właśnie w nieustannym działaniu tego człowieka, w bezwzględnym stałym nurcie ostatnich dziesięciu lat, papiestwo doznało najpoważniejszego i najpotężniejszego ataku, przeprowadzony przez człowieka, który właśnie papiestwu zawdzięcza swoją władzę nad Kościołem.
Atak na Kościół z zewnątrz, nie przyniósłby takich samych rezultatów. Trzeba też powiedzieć, że abdykacja Benedykta XVI i stworzenie przez niego kanonicznego monstrum „papieża emeryta” zadało śmiertelny cios Kościołowi, umożliwiając tym samym przeprowadzenie spisku, który zakładał wybór papieża wspierającego agendę światowych elit.
Krytykowanie Bergoglio za to, co robi z Kościołem, nie jest wodą na młyn podżegaczy, mafii z St. Gallen czy globalistycznych masońskich elit, które celowo go tam umieściły. Niegodna obecność Argentyńczyka na tronie Piotrowym jest natomiast wyraźnym znakiem zaplanowanego i szkodliwego działania tych, którzy dobrze wiedzą, że najskuteczniejszym sposobem zburzenia instytucji jest zdyskredytowanie tych, którzy sprawują w niej najwyższy autorytet.
Nie różni się to od tego, co dzieje się dzisiaj w sferze świeckiej, w której cała klasa polityczna i rządząca jest skorumpowana i podporządkowana przestępczym interesom tej samej antychrześcijańskiej elity, która z jednej strony korumpuje dusze propagandą LGBTQ+ i teorią gender, a z drugiej wykorzystuje skorumpowanych biskupów – jak to się dzieje w Belgii z „błogosławieństwami” związków homoseksualnych – aby doprowadzić słowa Bergoglio do ich skrajnych konsekwencji, począwszy od „Kim jestem, aby sądzić”.
Chciałbym wyjaśnić niezwykle poważną (i nieuniknioną) konsekwencję tej postępującej legitymizacji doktryny LGBTQ+ i ideologii gender w życiu Kościoła. Wiemy, że Magisterium Kościoła potępia akty homoseksualne jako „wewnętrznie nieuporządkowane”: są one złem. Ci, którzy je popełniają, grzeszą ciężko, a jeśli nie żałują, ich dusze są przeznaczone na wieczne potępienie.
Uczy o tym jednoznacznie Pismo Święte zarówno w Starym jak i Nowym Testamencie. Z drugiej strony, słowa Bergoglio i czyny jego wspólników mają na celu usunięcie wszelkiego moralnego potępienia sodomii i praktyki „zmiany płci”. Ale co się stanie, w ciągu kilku lat, kiedy pojawią się „wierni” transseksualiści, którzy poproszą o święcenia?
Na tym poprzestanę: Pozostawiam wam zrozumienie tej czeluści, która się przed nami otwiera.
Tym, którzy nadal upierają się przy rozróżnianiu, która część bergogliańskiego „magisterium” jest wiążąca, a która nie, powiem, że to formalne podejście być może uratuje doktrynę papieskiej nieomylności, ale na pewno nie obraz Kościoła, ale jednocześnie pokazuje fakt, że Bergoglio jest całkowicie ciałem obcym dla papiestwa. Fakt ten jest instynktownie dostrzegany nawet przez prostych wiernych. Podobne jest to do sytuacji, gdy przeszczepiony organ jest odrzucany przez organizm, który rozpoznaje, że ten nie należy on do niego.
Sensus fidei pozwala im zrozumieć to samo, co analizy jego heretyckich deklaracji przeprowadzane przez teologów i kanonistów. Jego słynne „buona sera” wypowiedziane z balkonu Bazyliki Św. Piotra 13 marca 2013 r. zawiera w pigułce całą istotę niezaprzeczalnego faktu, że pojęcie papiestwa jest mu całkowicie obce.
Ekscelencja uzyskał międzynarodowe uznanie za wypowiedzi przeciwko Wielkiemu Resetowi. Co Ekscelencja powie swoim krytykom, którzy twierdzą, że zamiast zajmować się teoriami spiskowymi, powinieneś po prostu się modlić?
Modlę się i nie widzę powodu, dla którego miałbym nie wywiązywać się z obowiązków biskupa i Następcy Apostołów, milcząc w kwestiach, które są ze sobą ściśle powiązane i wzajemnie się uzupełniają. Dopóki moja krytyka była skierowana przeciwko tuszowaniu skandali byłego kardynała McCarricka lub doktrynalnym wypaczeniom SW II, wystarczała etykieta „lefebrysty”, by demonizować mnie wobec wiernych. Jednak gdy wskazałem na spójność pomiędzy globalnym zamachem stanu dokonanym przez głębokie państwo, najpierw z powodu zagrożenia pandemią, a teraz z powodu zagrożenia energetycznego, a nie mniej wywrotowym aktem wyboru Bergoglio zorganizowanym przez głęboki kościół, nie trzeba było długo czekać, abym zyskał etykietę teoretyka spiskowego, celem zdyskredytowania mnie u ludzi, którzy mnie słuchają.
Jest to zagrożenie, ponieważ pojawił się ktoś, kto rozumuje niezależnie, i uświadomił sobie, że padliśmy ofiarą kolosalnego oszustwa zarówno na szkodę naszego życia materialnego poprzez Agendę Davos, i na szkodę naszego życia duchowego poprzez SW II i agendę Bergoglio.
Chciałbym również zrozumieć, dlaczego wywrotowe plany ponadnarodowych organizacji prywatnych – prawdziwych mafii zorganizowanych i zakorzenionych w ośrodkach władzy – które są ogłaszane przez ich własnych zwolenników z dużym wyprzedzeniem i które stanowią spełnienie dystopijnych urojeń sekty masońskiej, mają być odrzucane jako „teorie spiskowe”? Jeśli mafia publicznie deklaruje, że chce wytępić część populacji, a ja widzę, jak organizuje się w tym celu, i jestem świadkiem realizacji tego projektu eksterminacji, dokładnie i zgodnie z zapowiedzią, to nie ja wymyślam teorie spiskowe, lecz mafia, która czuje się tak pewna swojego sukcesu, że nie musi go nawet ukrywać, zakładając w istocie, że sami siebie przekonamy.
To samo dotyczy zielonej ideologii neomaltuzjanizmu, która uważa człowieka za pasożyta Planety. Decyzje podejmowane przez ONZ, Unię Europejską i poszczególne rządy opierają się na fałszywym pretekście globalnego ocieplenia, aby legitymizować dekarbonizację i przymusowe wprowadzenie tzw. energii odnawialnych. Jest to kłamstwo, pretekst do zmuszenia mas do poddania się całkowitej kontroli i zagwarantowania elitom nieproporcjonalnej władzy i zysków. Jeśli się nad tym zastanowimy, to zwolennicy Soboru również twierdzili, że „aktualizują Kościół” , a był to jedynie fałszywy pretekst, ponieważ nieopisanym celem było Jego zniszczenie.
Głębokie państwo i głęboki kościół to dwie strony tej samej fałszywej monety, ponieważ oba odpowiadają przed tym samym piekielnym umysłem, który nienawidzi Boga zarówno w Stworzeniu, jak i w Odkupieniu, i który toczy wojnę zarówno przeciwko ciału, jak i przeciwko duszy.
System ten, pomimo swego satanistycznego delirium, może działać tak długo, jak długo ludzie pozostają odizolowani i pozostawieni samym sobie. Z drugiej strony, świadomość, że nie są sami, że podzielają tę samą wizję świata i tę samą wiarę, otwiera oczy wielu i daje im odwagę i siłę do stawiania oporu, ujawniania oszustw i jednoczenia oporu. Dotyczy to zarówno sfery świeckiej, jak i kościelnej. Nie jest przypadkiem, że pandemiczna farsa połączyła głębokie państwo i głęboki Kościół w surrealistycznej i kryminalnej narracji, która zgorszyła zarówno obywateli jak i wiernych.
Zatem, jeśli ewidentnie mamy do czynienia ze spiskiem, to dlaczego mam milczeć? A jeśli nie ma żadnego spisku, to dlaczego tak bardzo przejmują się słowami starego arcybiskupa?
Czy może Ekscelencja powiedzieć coś o roli naszej Królowej i Różańca Świętego w tych przewrotnych czasach, gdy wielu może nawet stracić dostęp do Mszy Świętej?
Ten wywiad kończy się odniesieniem do Najświętszej Maryi Panny, Tej, która jest Matką Boga, a także naszą Matką, Tej, która dzięki łasce stała się wszechmocna. W tej epokowej walce pomiędzy Niewiastą a odwiecznym Wężem, Różaniec Święty jest najpotężniejszą bronią, za pomocą której musimy wnieść nasz wkład jako milites Christi, na mocy otrzymanego Sakramentu Bierzmowania.
Wielu z was jest głodnych Prawdy i spragnionych Świętości, wiecznych dóbr udostępnionych nam przez Świętą Ofiarę Mszy Świętej, którą możecie się delektować dzięki oporowi kilku hierarchów i duchownych oraz opatrznościowej decyzji Benedykta XVI z Summorum Pontificum. Inni nie wiedzą, co tracą, ponieważ ten duchowy skarb był zbyt długo skrywany i kradziony, ale gdyby się o nim dowiedzieli, nie mogliby się już bez niego obejść. Dlatego naszym obowiązkiem, jako katolików i żywych członków Mistycznego Ciała, jest domaganie się restitutio in integrum Mszy Apostolskiej, a obowiązkiem Władzy kościelnej jest nie tylko przyznanie jej jako przywileju, ale uznanie jej pełnego i wyłącznego obywatelstwa w Kościele.
Aby jednak tak się stało, konieczne jest, abyśmy wszyscy uczynili się godnymi tej łaski, poprzez życie w świętości i odważne świadectwo wiary, w której zostaliśmy ochrzczeni. To właśnie praktykowanie cnót i nieustanna modlitwa Różańcem Świętym umocni nas na tej drodze i poruszy Matkę Bożą, Advocata nostra, abyśmy w przywróceniu publicznego kultu Kościoła Chrystusowego mogli dostrzec zapowiedź wiecznej chwały, która została dla nas przygotowana.
Z dostępnych badań wynika, że co najmniej na 10 proc. wszystkich zmarłych noworodków we Flandrii w 15 miesiącach 2016 i 2017 r. dokonano eutanazji. Jest to jednak tylko widoczny wierzchołek góry lodowej – mówi Constance du Bus, prawniczka i ekspertka z Europejskiego Instytutu Bioetyki (IEB) w Brukseli.
– Nie mamy dokładnych liczb dla całej Belgii, ale dysponujemy danymi z niedawnego badania dot. zmarłych noworodków we Flandrii, (gdzie mieszka około 60 proc. populacji kraju).
Między wrześniem 2016 r. a grudniem 2017 r. zmarło tam 229 nowonarodzonych dzieci. W przypadku 10 proc. z nich – a więc 24 osób – została dokonana eutanazja przez śmiertelny zastrzyk. Poprzednie badania z lat 1999-2000 wskazują, że wówczas odsetek noworodków pozbawionych w ten sposób życia wynosił 7 proc. Mówimy zatem o narastającym zjawisku – ocenia du Bus.
– Warto jednak zastrzec, że te 10 proc. nie opisuje wyczerpująco całego zjawiska eutanazji noworodków.
Należy do wspomnianej liczby dodać dzieci, których śmierć została celowo przyspieszona przez nieleczenie lub wycofanie decyzji o leczeniu lub decyzję o podaniu leków z zamiarem lub współ-zamiarem przyspieszenia zgonu – dodaje.
W Belgii zabijają noworodki
Jak podkreśla ekspertka, w rzeczywistości w przypadku 61 proc. noworodków, które zmarły we Flandrii między wrześniem 2016 r. a grudniem 2017 r., została podjęta tzw. decyzja o zakończeniu życia. Constance du Bus zwraca uwagę, że jest to kluczowe sformułowanie w belgijskim prawodawstwie, które pozwala zrozumieć, jak dochodzi do eutanazji noworodków.
– Problem z tym sformułowaniem polega na tym, że nadaje ono taką samą wartość etyczną decyzjom, które zawierają zamiar przyspieszenia lub spowodowania śmierci, jak i decyzjom, które nie mają na celu śmierci noworodka, ale akceptują ją jako potencjalny skutek uboczny aktu medycznego, zgodnie z zasadą podwójnego efektu. Mimo że rozwiązanie prawne jest jedno, to intencja, proces i rezultaty są bardzo różne. Z jednej strony może istnieć wyraźny zamiar spowodowania śmierci. Z drugiej – wola poszanowania życia i naturalnej śmierci, nawet jeśli zasada proporcjonalności wymaga powstrzymania się lub przerwania leczenia lub podania leków np. środków uspokajających, przeciwbólowych, które potencjalnie mogą przyspieszyć zgon – tłumaczy prawniczka.