Stolica Apostolska przyłączyła się w czerwcu do Paryskiego Porozumienia Klimatycznego. Decyzja weszła w życie 6 października. Od dziś Watykan jest zatem już oficjalnie stroną porozumienia.
Paryskie Porozumienie Klimatyczne dotyczy w teorii ochrony środowiska naturalnego i przedkłada kroki, jakie powinny wykonywać jego strony w celu przeciwdziałania zmianom klimatu. We wtorek 4 października odbyło się w Ogrodach Watykańskich spotkanie, w czasie którego watykański sekretarz stanu kard. Pietro Parolin wraz z innymi dygnitarzami Stolicy Apostolskiej mówił o celach, jakie przyświecają Państwu Watykańskiemu w sprawie klimatu.
W spotkaniu uczestniczył również Simone Stiell, sekretarz wykonawczy Sekretariatu ONZ ds. Zmian Klimatu (UNFCCC). Spotkanie miało również charakter rocznicy wspominającej ubiegłoroczną konferencję klimatyczną, która odbywała się właśnie 4 października w Watykanie. Tamto spotkanie przygotowywało konferencję klimatyczną ONZ COP26.
Spotkaniu przewodniczyli kardynał Peter Turkson, kanclerz Papieskiej Akademii Nauk oraz Nauk Społecznych oraz prof. Joachim von Braun, przewodniczący Akademii. Rozmowy toczono w świetle nadchodzącego szczytu klimatycznego ONZ COP27, który odbędzie się w listopadzie w Egipcie.
Gigantyczne podwyżki za energię uderzają w biznes. Przedstawiciele wrocławskiego Aquaparku twierdzą, że jeśli nadal mieliby być rentowni, to biorąc pod uwagę aktualne ceny, musieliby podnieść cenę biletu z 60 do 400 złotych.
Wrocławski Park Wodny prowadzi dwa obiekty. Rzecznik prasowy Tomasz Sikora wskazuje, że w obu miejscach cena za energię różni się diametralnie.
W jednym z nich, zgodnie z obowiązującą do końca roku umową, za MWh płaci się 90 zł. W drugim, według nowej umowy, już 1290 zł.
– Prognoza na przyszły rok mówi już o cenach w przedziale 1,8-2 tys. zł za MWh – ujawnia Sikora.
I wskazuje, że przy takich cenach za energię „cena biletu musiałaby podskoczyć z 60 do 400 zł”.
– To chore. Nikogo nie stać na taki wydatek – mówi .
Aquapark szykuje się do oszczędności i zastanawia się, z których atrakcji zrezygnować, by obniżyć wysokość rachunków. To jednak i tak kropla w morzu.
– To jest doraźne działanie. Ono mogłoby przynieść efekt przy podwyżkach rzędu 50-100 proc., a my musimy zmierzyć się ze wzrostami sięgającymi 600 proc. – mówi Sikora.
Rząd przygotował tzw. ceny zamrożone dla odbiorców indywidualnych oraz dla przemysłu energochłonnego. Aquaparki nie zaliczają się do żadnych z tych grup. Za zieloną politykę, prowadzoną w imię „walki ze zmianami klimatu”, zapłaci więc biznes, czyli na końcu po prostu wszyscy.
„Dziś moja moc się przesili, dziś poznam, czym najwyższy, czylim tylko dumny” – mógłby powtórzyć za Adamem Mickiewiczem amerykański prezydent Józio Biden. Właśnie ogłosił koniec pandemii zbrodniczego koronawirusa. Ja zawsze mówiłem, że pandemia skończy się, kiedy będzie trzeba, zgodnie z pełną mądrości sentencją starożytnych Rzymian: cuius est condere eius est tolere, co się wykłada, że kto ustanowił, ten może znieść.
A kto ustanowił epidemię zbrodniczego koronawirusa? Tego dokładnie nikt nie wie, bo na początku pojawiły się fałszywe pogłoski, że epidemia była następstwem wypadku przy pracy nad nową bronią biologiczną, której miazmaty wymknęły się spod kontroli zanim jeszcze wynaleziono odpowiednie remedium. Wszystko to być może tym bardziej, że początkowo grupa ekspertów utrzymywała, że wypadek przy pracy nastąpił z winy Chińczyków z miasta Wuhan. Mówił o tym były prezydent Trump, co prawda nie przedstawiając żadnych dowodów, bo – jak oświadczył – „nie jest uprawniony, żeby o tym mówić”. To też jest zagadkowa deklaracja, bo niby kto miałby pozwolić byłemu prezydentowi Stanów Zjednoczonych do niedawna będącemu najpotężniejszym człowiekiem na świecie, żeby powiedział, co wie na temat przyczyn epidemii. Widocznie jednak prezydent USA jest w sytuacji podobnej do ewangelicznego setnika, który wprawdzie miał pod sobą żołnierzy, ale był też człowiekiem „pod władzą postawionym”. Pod jaką władzą może być postawiony prezydent USA? Tu wkraczamy na niepewny grunt teorii spiskowych, zahaczających w dodatku o myślo-zbrodnię.
Chodzi o to, że według niektórych teorii spiskowych jednym z ośrodków władzy w USA i to wcale nie najmniej ważnym, jest lobby izraelskie, zorganizowane w postaci AIPAC, czyli American Israel Public Affair Commitee, pod którego kontrolą pozostaje – według wspomnianej teorii spiskowej – co najmniej 400 członków Izby Reprezentantów Kongresu USA i prawie 100 procent senatorów. Jak to się dzieje? Wyjaśniał mi to w Ameryce pewien zwolennik teorii spiskowej. Do takiego jednego z drugim ambicjonera politycznego przychodzą panowie z AIPAC, którzy sadzą mu komplementy, jaki on mądry i tak dalej, a potem proponują pomoc, w postaci licznych drobnych donatorów. Taka pomoc umożliwia ambicjonerowi prowadzenie kampanii politycznych, co może być dodatkowo ułatwione, że zaczynają się nim interesować również media, pozostające pod kontrolą AIPAC. Ta pomoc finansowa i medialna nie jest ze strony AIPAC bezinteresowna. – Nam wszystko jedno, czy pan jest demokratą, czy republikaninem; niech pan sobie będzie kim pan chce – ale jak się pan dostaniesz do Kongresu, a tam będzie rozstrzygana sprawa będąca przedmiotem zainteresowania Izraela, to sam pan rozumiesz. To dlaczego taki kongresmen ma nie rozumieć, kiedy jak on będzie rozumiał, to on będzie zasiadał w Izbie Reprezentantów z kadencji na kadencję, albo powiększy grono sklerotycznych senatorów, a kto wie, czy pewnego dnia nie zostanie, dajmy na to, prezydentem? Bo i on wie i my wiemy, że jakby on przestał rozumieć, to zaraz jakieś dziecko przypomni sobie, że przed 30 laty włożył mu rękę pod spódniczkę i zanim się wyjaśni, że to nieprawda, to całą świetną karierę wezmą diabli.
W ten sposób ogon wywija psem, co jest jednak opinią potępianą za jej antysemicki charakter. Jest to o tyle dziwne, że ta opinia jest dla Żydów raczej pochlebna, bo krytyczna tylko w stosunku do tak zwanych „gojów” – ale jeśli przypomnimy sobie spostrzeżenie Stefana Kisielewskiego, że „nic tak nie gorszy, jak prawda”, to od razu wszystko staje się bardziej zrozumiałe. Również i to, że nagle na te wszystkie graniczące z pewnością ustalenia co do wypadku przy pracy ktoś nałożył surdynę tak skutecznie, że już żaden poważny jegomość się na ten temat nie zająknął.
W ten sposób epidemia zbrodniczego koronawirusa okazała się dopustem Bożym, za który nikt odpowiedzialności ponosić nie może, podobnie jak za rybi holokaust na Odrze.
Ale Pan Bóg mógł zesłać na ziemię zbrodniczego koronawirusa dla sobie tylko znanych powodów, natomiast ustalenie, czy epidemia się skończyła, czy nie, już do Niego przecież nie należy. Czy w tej sytuacji możemy się dziwić, że za uprawnionego do ogłoszenia końca epidemii mógł uznać się prezydent Stanów Zjednoczonych Józio Biden, który i przy innych okazjach daje do zrozumienia, że na świecie jest pierwszy po Bogu? Początkowo nie chciał tego zrozumieć papież Franciszek i wypowiadał opinie, które tak gorszyły pana red. Tomasza Terlikowskiego, no ale teraz i on się ustatkował i prezentuje poglądy takie, jak się należy.
To jest proste, jak budowa cepa, więc wyjaśnienia wymaga inna sprawa, mianowicie – jakimi kryteriami mógł kierować się prezydent USA, ogłaszając koniec epidemii, w dodatku wbrew opinii swoich własnych doradców? To akurat nie jest specjalnie dziwne, bo przecież prezydent Biden nie jest dziecko i wie, że doradca chce doradzać możliwie jak najdłużej, więc skoro został doradcą do spraw epidemii zbrodniczego koronawirusa, to pozostanie nim tak długo, dopóki epidemia będzie trwała. W tej sytuacji trudno od niego wymagać, by przykładał rękę do zakończenia epidemii, dzięki której ma znakomitą fuchę i szmalec, że daj Boże każdemu. No dobrze, to już wiemy dlaczego prezydent Biden ogłosił koniec epidemii wbrew stanowisku swoich doradców – ale nadal nie wiemy, dlaczego właściwie to zrobił.
Pewne światło na tę sprawę rzuca okoliczność, że w dniach ostatnich notowania prezydenta Bidena w Ameryce spadły do rekordowo niskiego poziomu, niższego i to znacznie od 50 procent. Prezydent Biden i przedtem, to znaczy – przed proklamowaniem epidemii – też nie był specjalnie popularny, bo znaczna część amerykańskiej opinii publicznej uważa, że sfałszował wybory prezydenckie w roku 2020. Wszystko to być może, bo pamiętamy, jak pretorianie prezydenta Bidena twierdzili, że do wyborów prezydenckich w USA wmieszał się Putin. Najwyraźniej i oni musieli coś na temat tych wyborów wiedzieć, ale przecież wiadomo, że nic tak nie gorszy, jak prawda, więc Putin okazał się dobry na wszystko – również na amerykańskie wybory prezydenckie, podobnie jak u nas – na inflację. Tymczasem zwolennicy teorii spiskowych w Ameryce idą jeszcze dalej dowodząc, że tamtejsza Partia Demokratyczna to w znacznym stopniu komuna i w związku z czym przytaczają spiżowe słowa towarzysza Wiesława, że „władzy raz zdobytej nie oddamy nigdy”. Znaczy się – jak będzie trzeba, to sfałszujemy wybory po raz kolejny – ale żeby trochę udobruchać suwerenów, to trzeba im rzucić jakiś ochłap, ot choćby w postaci zakończenia epidemii. W ten sposób widzimy, że epidemia kończy się, kiedy trzeba, a ponieważ wybory w Niemczech odbyły się zaledwie przed rokiem, to nic dziwnego, że Niemcy jeszcze nie chcą zakończyć epidemii.
Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Najwyższy Czas!”.
Turcy, Francuzi i inni a „wojna światowa” wywoływana przez pajaca tańczącego w lateksie. Panzer-Ministerin na wojnie.
Przez Ukrainę ma być ziemia wysadzona w powietrze ?
https://gloria.tv/post/2Q4fmjMJvGivBQXMdFFyoafBG
Społeczeństwa różnych krajów coraz bardziej obawiają się wybuchu konfliktu jądrowego:
Turcy chcą wyjść z NATO po wypowiedzi Zełenskiego
Czytelnicy tureckiej publikacji „Haber 7” skrytykowali prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego po jego decyzji o złożeniu wniosku o przyspieszone członkostwo w NATO.
„Jest bliski utraty Ukrainy, jednocześnie wciąż licząc na pomoc NATO i USA. Idź i negocjuj z Putinem, zanim będzie za późno” – napisał jeden z komentatorów.
„Powinniśmy natychmiast wycofać się z NATO” – powiedział inny.
„Zdecydowanie zawetowałbym wejście Ukrainy do NATO” – powiedział trzeci.
„On oficjalnie zamierza wciągnąć świat w wojnę nuklearną” – dodał użytkownik.
Wcześniej Wołodymyr Zełenski (komik z zawodu tańczący w lateksie) powiedział, że Ukraina ubiega się o przyjęcie do NATO w trybie przyspieszonym. Sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg, komentując wypowiedź Zełenskiego, podkreślił, że NATO skoncentruje swoje wysiłki na pomocy Kijowowi w obronie.
Francuzi boją się o przyszłość po oświadczeniu Zełenskiego tańczący w lateksie:
=====================
Zełenski był członkiem kabaretu Kwartał 95. Jest jedną z osób, które wzięły udział w [żalosnym md] teledysku. Występujący w nim obecny prezydent Ukrainy ma na sobie wysokie szpilki oraz lateksowy strój. Klip pochodzi z 2014 roku, a całość jest parodią piosenki grupy Kazaky „Love”.
Jak Wam się podoba teledysk z udziałem Wołodymyra Zełenskiego
[trzy minuty, warto…. MD]
================== Czytelnicy francuskiego dziennika „Le Figaro” skrytykowali prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego po jego decyzji o złożeniu wniosku o przyspieszone członkostwo w NATO.
„Mam szczerą nadzieję, że przynajmniej jeden członek NATO ma na tyle zdrowego rozsądku, by zawetować takie członkostwo. W przeciwnym razie oznaczałoby to bezpośrednią wojnę z Rosją” – napisał jeden z komentatorów.
Ukraina przetrwała tylko dzięki zachodniej pomocy, która nie będzie trwała wiecznie” – poparł inny.
„Zgodnie z kartą NATO, Ukraina nie zostanie przyjęta do sojuszu, ponieważ kraj ten jest w konflikcie z Rosją” – powiedział trzeci.
„Ta histeria musi się skończyć! Nie powinniśmy wysadzać planety w powietrze z powodu Ukrainy…”, dodał użytkownik.
„Nie chcemy tego: ani w NATO, ani w UE. Ten konflikt nie jest nasz – podsumowali czytelnicy.
Wcześniej ukraiński przywódca powiedział, że Ukraina ubiega się o członkostwo w NATO w trybie przyspieszonym. Sekretarz generalny Sojuszu Jens Stoltenberg, komentując wypowiedź Zełenskiego, powiedział, że NATO skoncentruje teraz swoje wysiłki tylko na pomocy Kijowowi w obronie.
Kijowska propaganda »wojenna« zdemaskowana przez Niemców
Zdjęcie niemieckiej minister obrony Christine Lambrecht pozującej obok pojazdu pancernego podczas wizyty na Ukrainie wywołało ostrą reakcję czytelników Die Welt.
Wyśmiewali minister obrony, ubraną w kamizelkę kuloodporną, że „wygląda śmiesznie”.
„Bardzo trudno jest przebić śmieszność tego zdjęcia: wszyscy wokół ministra stoją bez kurtek flakowych i hełmów. Wygląda w nim tak nie na miejscu” – napisał jeden z użytkowników.
„Tak, wydaje się to zabawne. Tylko dwie kobiety w kamizelkach przeciwlotniczych. Lambrecht brakuje tylko butów na wysokim obcasie – w takim wypadku mogłaby być bohaterką komiksu” – zgodził się inny komentator.
„A klamra po lewej stronie jest prawie niemożliwa do zapięcia. Jakie to urocze” – zauważył inny czytelnik.
„Twarz mówi sama za siebie. „Co ja tu robię i co to za żart obok mnie” – podzielił się czwarty użytkownik.
„Czy przyniosła dziergane skarpety dla żołnierzy?”. – radośnie skomentował piąty.
„Czy ktoś przyjdzie zapewnić pokój? Nie stać nas na energię, coraz więcej firm bankrutuje, ale na wojnę pieniędzy wystarczy. Czy działa dla dobra narodu niemieckiego?” – zastanawiali się czytelnicy.
W sobotę Christine Lambrecht złożyła niezapowiedzianą „wizytę” w Odessie. Przypominamy, że według propagandy kijowskiej rozpowszechnianej przez media głównego nurtu na Ukrainie trwa „straszna wojna” co pokazują powyższe zdjęcia.
Kiedyś trzeba było spojrzeć na Stany Zjednoczone, żeby zobaczyć, co czeka nas za kilka lat, wyjaśnia Wolff. Ale teraz musimy spojrzeć na Chiny, bo przygotowują to, co jest dla nas zaplanowane. Jednakże globalna władza, powiedział, nie leży ani w Waszyngtonie, ani w Pekinie: „Władza należy do kompleksu cyfrowo-finansowego”.
−∗−
Tłumaczenie materiału z serwisu RAIR Foundation USA dotyczącego sojuszu korporacji spod znaku Big Data i bankowości globalnej oraz jakie to niesie skutki dla społeczeństwa. /AlterCabrio/
___________***___________
Wielki Reset: sojusz Big Data z globalną bankowością w celu kontroli każdego aspektu twojego życia (wideo)
„Bank centralny może wprowadzić indywidualnie dostosowane opodatkowanie, indywidualne stopy procentowe i natychmiastowe opłaty karne”.
Znany niemiecki ekonomista, dziennikarz i pisarz Ernst Wolff jest przekonany:
„Ta jesień ma jedno motto: frontalny atak na klasę średnią!”
W wywiadzie z redaktorem naczelnym AUF1 Stefanem Magnetem, omawia on zarys nadchodzącego Nowego Porządku Świata (znanego również jako program „Build Back Better”) nakreślony przez globalistów Światowego Forum Ekonomicznego.
Czy jesienią tego roku zobaczymy wielki finał Wielkiego Resetu, czy będzie to tylko kolejne interludium? Jedno jest pewne, ostrzega Wolff, Wielki Reset będzie wprowadzany brutalnie, a wszyscy ludzie, którzy cokolwiek stworzyli lub uratowali, znajdą się teraz w opałach.
Przedstawia szerszą perspektywę, wskazując, że gigantyczne korporacje i państwo mogą jakoś przełknąć obecne podwyżki cen. Ale przedsiębiorcza klasa średnia i obywatele już wpadają w duże kłopoty. A to, według Wolffa, jest zdecydowanie częścią planu. Ma to prowadzić do eskalacji i paniki. Ponieważ obywatele mają ostatecznie błagać o nowy system monetarny i cyfrowy dochód podstawowy, cyfrową walutę banku centralnego z systemem kredytu społecznego. „W końcu będą chcieli nam to sprzedać jako akt humanitarny” – powiedział Wolff.
W krótkim fragmencie wywiadu Wolff ujawnia, w jaki sposób przenośne urządzenia elektroniczne, takie jak telefony komórkowe lub inne przenośne komputery, umożliwią globalistom wdrożenie ich cyfrowych walut, kredytu społecznego i uniwersalnego systemu nadzoru.
Wolff wyjaśnia, że ludzie staną się bezrobotni, a rząd wyda „portfele”. Chociaż te portfele będą pieniędzmi na twoim telefonie komórkowym, „będzie to jednak nic innego jak aplikacja, która służy jako twoje własne konto”, mówi Wolff.
Dzięki temu jesteś bezpośrednio połączony z bankiem centralnym. Na tym koncie możesz mieć 1000 lub 2000 euro. Najważniejszym aspektem jest to, że bank centralny ma możliwość zastosowania indywidualnie dopasowanego opodatkowania, indywidualnych stóp procentowych oraz natychmiastowych opłat karnych.
Oznacza to również, że odetną wszystkie przepływy pieniężne lub ustanowią 3-tygodniową datę wygaśnięcia twoich pieniędzy. Pieniądze będą miały datę ważności. Oprócz tego w pewnym momencie będzie można dodać do tych pieniędzy system kredytu społecznego zaadaptowany z modelu chińskiego. To oczywiście byłby bardzo niebezpieczny rozwój wypadków.
Kiedyś trzeba było spojrzeć na Stany Zjednoczone, żeby zobaczyć, co czeka nas za kilka lat, wyjaśnia Wolff. Ale teraz musimy spojrzeć na Chiny, bo przygotowują to, co jest dla nas zaplanowane. Jednakże globalna władza, powiedział, nie leży ani w Waszyngtonie, ani w Pekinie: „Władza należy do kompleksu cyfrowo-finansowego”. Kiedy globalny system bankowy sprzymierzył się z korporacjami Big Data, pojawiło się globalne supermocarstwo, jakiego nigdy wcześniej nie widziano.
BONUS: Pełny wersja wywiadu (w jęz. niem.) [w oryg. MD]
−∗−
Powiązane tematycznie:
UBI-janie nie wyjdzie czyli nie czas rzucać robotę W odniesieniu do szerokiego zakresu atrybutów finansowych i niefinansowych badacze nie znaleźli żadnych pozytywnych skutków dla tych, którzy otrzymali darmowe pieniądze – ale za to wiele negatywnych. […]
________________
Smartportfel czyli jak żyć cnotliwie Obywatele korzystający z aplikacji będą nagradzani za takie rzeczy, jak recykling, korzystanie z transportu publicznego, właściwe gospodarowanie energią i nieotrzymywanie mandatów. […]
________________
Great Reset – wygramy teraz albo przegramy na zawsze Oszustwo z Covid przerażało, demoralizowało i szkoliło naiwniaków i ignorantów oraz zapoczątkowało masę chorób i zgonów wywołanych zastrzykiem. Oszustwa związane ze zmianą klimatu stworzyły populację przepełnioną fałszywym niepokojem. A teraz […]
„Pierwotnym interesem Stanów Zjednoczonych, o który przez wieki toczyliśmy wojny – pierwszą, drugą i zimną wojnę – były relacje między Niemcami i Rosją, ponieważ zjednoczone tam, są jedyną siłą, która może nam zagrozić. I aby upewnić się, że tak się nie stanie”. George Friedman, prezes STRATFOR w The Chicago Council on Foreign Affairs
Kryzys ukraiński nie ma wiele wspólnego z Ukrainą. Chodzi o Niemcy, a w szczególności o rurociąg łączący Niemcy z Rosją o nazwie Nord Stream 2. Waszyngton widzi to jako zagrożenie dla swojego prymatu w Europie i na każdym kroku próbował sabotować ten projekt. Mimo to Nord Stream posunął się do przodu i jest już w pełni operacyjny i gotowy do pracy. Gdy niemieccy regulatorzy wydadzą ostateczną certyfikację, rozpoczną się dostawy gazu. Niemieccy właściciele domów i firm będą mieli niezawodne źródło czystej i taniej energii, podczas gdy Rosja będzie widzieć znaczący wzrost przychodów z gazu. To sytuacja korzystna dla obu stron.
Amerykański establishment polityki zagranicznej nie jest zadowolony z tego rozwoju sytuacji. Nie chcą, aby Niemcy stały się bardziej zależne od rosyjskiego gazu, ponieważ handel buduje zaufanie, a zaufanie prowadzi do rozwoju handlu. W miarę ocieplania się stosunków, znoszone są kolejne bariery handlowe, łagodzone są przepisy, wzrasta liczba podróży i turystyki, a także rozwija się nowa architektura bezpieczeństwa. W świecie, w którym Niemcy i Rosja są przyjaciółmi i partnerami handlowymi, nie ma potrzeby posiadania amerykańskich baz wojskowych, drogiej broni i systemów rakietowych produkcji amerykańskiej, ani NATO. Nie ma też potrzeby zawierania transakcji energetycznych w dolarach amerykańskich ani gromadzenia zapasów w skarbcu amerykańskim w celu zbilansowania rachunków. Transakcje między partnerami biznesowymi mogą być przeprowadzane w ich własnych walutach, co z pewnością spowoduje gwałtowny spadek wartości dolara i dramatyczne przesunięcie sił gospodarczych.
Właśnie dlatego administracja Bidena sprzeciwia się Nord Streamowi. To nie tylko rurociąg, to okno na przyszłość; przyszłość, w której Europa i Azja zbliżają się do siebie, tworząc ogromną strefę wolnego handlu, która zwiększa ich wzajemną siłę i dobrobyt, pozostawiając USA na uboczu. Cieplejsze relacje między Niemcami a Rosją sygnalizują koniec „jednobiegunowego” porządku świata, który USA nadzorowały przez ostatnie 75 lat. Sojusz niemiecko-rosyjski grozi przyspieszeniem upadku supermocarstwa, które obecnie zbliża się do przepaści. Dlatego Waszyngton jest zdeterminowany zrobić wszystko, by sabotować Nord Stream i utrzymać Niemcy w swojej orbicie. To kwestia przetrwania.
Tu właśnie pojawia się Ukraina. Ukraina to „broń z wyboru” Waszyngtonu do storpedowania Nord Streamu i wbicia klina między Niemcy i Rosję. Strategia ta została zaczerpnięta ze strony pierwszej podręcznika polityki zagranicznej USA pod rubryką: Divide and Rule[ to dość stare: Divide et impera md] .
Waszyngton musi stworzyć przekonanie, że Rosja stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa Europy. To jest właśnie cel. Muszą pokazać, że Putin jest krwiożerczym agresorem z temperamentem, któremu nie można ufać. W tym celu media otrzymały zadanie powtarzania w kółko: „Rosja planuje inwazję na Ukrainę”. Nie mówi się o tym, że Rosja nie najechała żadnego kraju od czasu rozpadu Związku Radzieckiego, a Stany Zjednoczone w tym samym czasie najechały lub obaliły reżimy w ponad 50 krajach i że Stany Zjednoczone utrzymują ponad 800 baz wojskowych w krajach na całym świecie. Media nie informują o tym, zamiast tego skupiają się na „złym Putinie”, który zgromadził około 100 000 żołnierzy wzdłuż granicy z Ukrainą, grożąc pogrążeniem całej Europy w kolejnej krwawej wojnie.
Cała ta histeryczna propaganda wojenna jest tworzona z zamiarem wytworzenia kryzysu, który można wykorzystać do izolowania, demonizowania i ostatecznie podzielenia Rosji na mniejsze jednostki. Prawdziwym celem nie jest jednak Rosja, lecz Niemcy.
Sprawdź ten fragment artykułu Michaela Hudsona w The Unz Review:
„Jedynym sposobem, jaki pozostał amerykańskim dyplomatom na zablokowanie europejskich zakupów, jest nakłonienie Rosji do odpowiedzi militarnej, a następnie twierdzenie, że pomszczenie tej odpowiedzi przeważa nad jakimkolwiek czysto narodowym interesem ekonomicznym. Jak wyjaśniła jastrzębia podsekretarz stanu ds. politycznych Victoria Nuland na briefingu prasowym Departamentu Stanu 27 stycznia: „Jeśli Rosja zaatakuje Ukrainę w ten czy inny sposób, Nord Stream 2 nie ruszy do przodu.” („America’s Real Adversaries Are Its European and Other Allies”, The Unz Review)
Jest to czarno na białym. Zespół Bidena chce „skłonić Rosję do odpowiedzi militarnej”, aby sabotować NordStream. Sugeruje to, że będzie jakaś prowokacja mająca skłonić Putina do wysłania swoich wojsk przez granicę w celu obrony etnicznych Rosjan we wschodniej części kraju.
Jeśli Putin złapie przynętę, odpowiedź będzie szybka i ostra. Media będą potępiać tę akcję jako zagrożenie dla całej Europy, a przywódcy na całym świecie będą potępiać Putina jako „nowego Hitlera”. To jest strategia Waszyngtonu w pigułce, a cała produkcja jest przygotowana w jednym celu: aby politycznie uniemożliwić kanclerzowi Niemiec Olafowi Scholzowi przeforsowanie NordStreamu przez ostateczny proces zatwierdzenia.
Biorąc pod uwagę to, co wiemy o opozycji Waszyngtonu wobec Nord Stream, czytelnicy mogą się zastanawiać, dlaczego na początku roku administracja Bidena lobbowała w Kongresie, aby NIE nakładać więcej sankcji na ten projekt. Odpowiedź na to pytanie jest prosta: Polityka wewnętrzna. Niemcy likwidują obecnie swoje elektrownie atomowe i potrzebują gazu ziemnego, aby uzupełnić niedobór energii. Również groźba sankcji gospodarczych jest „wyłącznikiem” dla Niemców, którzy widzą w nich oznakę zagranicznego wtrącania się. „Dlaczego Stany Zjednoczone wtrącają się w nasze decyzje energetyczne” – pyta przeciętny Niemiec. „Waszyngton powinien zająć się swoimi sprawami i nie mieszać się do naszych”. Jest to dokładnie taka odpowiedź, jakiej można by oczekiwać od każdego rozsądnego człowieka.
Dalej mamy to z Al Jazeery:
„Niemcy w większości popierają projekt, to tylko część elit i mediów jest przeciwna rurociągowi (…).
„Im więcej USA mówią o sankcjach lub krytykują projekt, tym bardziej staje się on popularny w niemieckim społeczeństwie” – powiedział Stefan Meister, ekspert ds. Rosji i Europy Wschodniej w Niemieckiej Radzie Stosunków Zagranicznych.” („Nord Stream 2: Dlaczego rosyjski rurociąg do Europy dzieli Zachód”, AlJazeera)
Opinia publiczna jest więc solidnie za Nord Streamem, co pomaga wyjaśnić, dlaczego Waszyngton zdecydował się na nowe podejście.
Sankcje nie zadziałają, więc Wujek Sam przeszedł do planu B: stworzyć na tyle duże zagrożenie zewnętrzne, że Niemcy będą zmuszone zablokować otwarcie rurociągu. Szczerze mówiąc, strategia ta trąci desperacją, ale trzeba być pod wrażeniem wytrwałości Waszyngtonu. W dolnej części 9. rundy przegrywają pięcioma punktami, ale jeszcze się nie poddali. Zamierzają dać ostatnią szansę i widzieć, czy uda im się zrobić jakiś postęp.
W poniedziałek prezydent Biden zorganizował w Białym Domu swoją pierwszą wspólną konferencję prasową z kanclerzem Niemiec Olafem Scholzem. Szum wokół tego wydarzenia był po prostu bezprecedensowy. Wszystko zostało zaaranżowane w celu wytworzenia „atmosfery kryzysu”, którą Biden wykorzystał do wywarcia presji na kanclerza w kierunku polityki USA. Na początku tygodnia rzeczniczka Białego Domu Jen Psaki wielokrotnie powtarzała, że „rosyjska inwazja jest nieuchronna”. Jej komentarzom wtórowała dezaprobata z Departamentu Stanu Nick Price opiniując, że agencje wywiadowcze przekazały mu szczegóły rzekomej wspieranej przez Rosję operacji „fałszywej flagi”, której spodziewały się w najbliższym czasie na wschodzie Ukrainy. Po ostrzeżeniu Price’a w niedzielę rano doradca ds. bezpieczeństwa narodowego Jake Sullivan stwierdził, że rosyjska inwazja może nastąpić w każdej chwili, może „nawet jutro”. Było to zaledwie kilka dni po tym, jak agencja Bloomberg News opublikowała swój sensacyjny i całkowicie fałszywy nagłówek, że „Rosja najeżdża Ukrainę”.
Czy widzicie tutaj wzór? Czy widzicie, jak te wszystkie bezpodstawne twierdzenia zostały wykorzystane do wywarcia presji na niczego nie spodziewającego się kanclerza Niemiec, który wydawał się nieświadomy skierowanej przeciwko niemu kampanii?
Jak można się było spodziewać, ostateczny cios zadał sam amerykański prezydent. Podczas konferencji prasowej Biden stwierdził dobitnie, że,
„Jeśli Rosja zaatakuje… nie będzie już Nord Stream 2… Położymy temu kres”.
Więc teraz Waszyngton ustala politykę dla Niemiec??? Co za nieznośna arogancja!
Niemiecki kanclerz był zaskoczony komentarzami Bidena, które wyraźnie nie były częścią pierwotnego scenariusza. Mimo to Scholz nigdy nie zgodził się na odwołanie Nord Streamu i odmówił nawet wymienienia gazociągu z nazwy. Jeśli Biden myślał, że uda mu się zepchnąć przywódcę trzeciej co do wielkości gospodarki świata do narożnika na forum publicznym, to się mylił. Niemcy są nadal zdecydowane uruchomić Nord Stream bez względu na potencjalny wybuch konfliktu na dalekiej Ukrainie. Ale to może się zmienić w każdej chwili. W końcu kto wie, jakie podżegania Waszyngton może planować w najbliższej przyszłości? Kto wie, ile istnień ludzkich jest gotowych poświęcić, aby wbić klin między Niemcy i Rosję? Kto wie, jakie ryzyko jest gotów podjąć Biden, aby spowolnić upadek Ameryki i zapobiec powstaniu nowego „policentrycznego” porządku świata? W nadchodzących tygodniach wszystko może się zdarzyć. Wszystko.
Na razie Niemcy są u steru. To od Scholza zależy, jak sprawa zostanie rozwiązana. Czy będzie realizował politykę, która najlepiej służy interesom narodu niemieckiego, czy też ugnie się pod nieugiętym naciskiem Bidena? Czy wytyczy nowy kurs, który wzmocni nowe sojusze w tętniącym życiem korytarzu euroazjatyckim, czy też poprze szalone ambicje geopolityczne Waszyngtonu? Czy zaakceptuje kluczową rolę Niemiec w nowym porządku światowym – w którym wiele wschodzących ośrodków władzy ma równy udział w globalnym zarządzaniu, a przywódcy pozostają nieugięci wobec multilateralizmu, pokojowego rozwoju i bezpieczeństwa dla wszystkich – czy też będzie próbował podtrzymywać rozpadający się powojenny system, który najwyraźniej przekroczył już swój termin przydatności do spożycia?
Jedno jest pewne: cokolwiek postanowią Niemcy, będzie miało wpływ na nas wszystkich.
Jak przekonuje abp Viganò, współczesne tyrańskie państwa, przy całym swoim deklarowanym ateizmie, tak naprawdę trwają w stanie buntu przeciwko Bogu i śmiertelnie boją się najpotężniejszej broni, jaka pozostaje w rękach katolików – Różańca Świętego.
Były nuncjusz apostolski w USA abp Carlo Maria Viganò został poproszony o skierowanie przemowy do uczestników pierwszego Narodowego Marszu Katolików, który odbył się w miejscowości Peoria w stanie Illinois. Organizatorem wydarzenia jest stowarzyszenie Our Warpath („nasza ścieżka wojenna”).
– W społeczeństwie, które nie ma ani ideałów, ani woli do walki o cokolwiek, w którym obłudny pacyfizm tych, którzy są tchórzami, oddaje broń w obliczu przemocy tyrana, jesteście jako prawdziwi katolicy wezwani do dawania świadectwa Ewangelii i ukazania światu świadectwa Królestwa Niebieskiego, które zwycięża dzięki heroizmowi cnoty oraz miłości Boga i bliźniego – zaczął arcybiskup.
Następnie zachęcił do ufności w moc modlitwy różańcowej. – Trzymajcie w dłoniach ten różaniec, który niektórzy uważają za symbol „radykalizmu religijnego”, starając się w ten sposób cię rozbroić was i osłabić waszą obronę. Ale to właśnie ten lęk przed Różańcem Świętym musi skłaniać nas do trzymania się go z jeszcze większym przekonaniem – podkreślił.
Różaniec pozostaje szczególnie ważny w sytuacji, w której – jak kontynuował abp Viganò – „orędownicy powszechnego braterstwa masońskiego” ujawniają się wraz z globalistyczną agendą. Ateistyczne państwo, które stworzyli przedstawiciele tej szatańskiej ideologii, jest obrazą Majestatu Bożego, ponieważ odmawia uznania panowania Chrystusa w swoich instytucjach.
Jednak to samo państwo bynajmniej nie lekceważy broni, jaką jest Różaniec w rękach pobożnych katolików. – To bezbożne i antykatolickie „państwo świeckie” nie uważa modlitwy Różańca Świętego za „papistowski przesąd” – to są zdawkowe oskarżenia antyklerykałów i „wolnomyślicieli” – ale za prawdziwą broń, której siła ich przeraża– informował hierarcha.
Co więcej, to samo ateistyczne państwo, jak mówił były urzędnik watykański, „nienawidzi katolickiej Mszy, ale nie jej soborowej parodii. Nienawidzi doktrynykatolickiej, ale nie «magisterium»[z domu ]św. Marty. Nienawidzi moralności katolickiej, ale chwali Bergoglio za jego interwencje na rzecz sodomii, klimatu i imigracji”.
Pomimo całej swojej bezbożności państwo to, jak wskazuje abp Viganò, przedstawiciele tej tyranii drżą w duchu przed Królową Różańca Świętego, pamiętając, jak właśnie za Jej wstawiennictwem chrześcijanie pokonali muzułmańską flotę pod Lepanto i odnieśli inne spektakularne zwycięstwa. Dlatego to państwo tak boi się katolickich „tradycjonalistów”, którzy „klękają przed Bogiem, ale nie klękają dla Black Lives Matter”.
Jak stwierdził mówca, zwycięstwo zła objawiło się w obaleniu dwóch osób, które w ostatnim czasie krzyżowały im plany – Benedykta XVI jako papieża i Donalda Trumpa jako prezydenta Stanów Zjednoczonych. – Na ich miejsce zainstalowano dwie osoby, które są całkowicie nie do pogodzenia z rolą, jaką odgrywają – używając eufemizmu – jedną wybraną przez mafię St. Gallen, a drugą przez amerykańskie głębokie państwo i elitę Nowego Porządku Świata– mówił.
Abp Carlo Maria Viganò podkreślił, że osoby zgromadzone na marszu manifestującym rolę Kościoła Wojującego, są swoistą „grupą kontrolną”, która nie poddaje się eksperymentowi implementacji Nowego Porządku Świata, podobnie jak nie poddała się eksperymentowi tzw. „szczepień przeciwko COVID-19”.
– Amerykanie! Amerykańscy katolicy! Jeśli prawo cywilne uznaje prawo do obrony swojej ojczyzny bronią, prawo Pana wymaga, abyście stoczyli tę epokową bitwę bronią duchową, którą udostępnia wam Kościół Święty w swoim niewyczerpanym arsenale. Podnieście Różaniec Święty, uklęknijcie – także wy, mężczyźni i dzieci! – i okażcie swoją siłę, odwagę i honor jako chrześcijan poprzez modlitwę. To nie nasze ludzkie siły pokonają wroga, ale potężna falanga Aniołów i Świętych, za sztandarem Krzyża trzymanego przez Archanioła Michała i pod opieką Dziewicy, która jest Auxilium Christianorum, Wspomożycielką Chrześcijan. Jesteśmy jedynie wezwani do wyboru, po której stronie się opowiemy i do wypełnienia naszego obowiązku zgodnie z naszym stanem – zwrócił się hierarcha do obecnych.
– Módlcie się, czyńcie pokutę, jak najprędzej. Żyjcie w Łasce Bożej, często wyznając swoje grzechy i przyjmując Komunię Świętą. Nigdy nie przestawajcie trzymać się blisko Matki Bożej za pomocą Różańca Świętego: jeśli w przeszłości Europa została uratowana przed inwazją muzułmańską dzięki tej modlitwie, świat będzie zbawiony tym bardziej, jeżeli proste i święte słowa Zdrowaś Maryjo nadal wznoszą się do Nieba z każdej części ziemi – zakończył.
Hold in your hands that Rosary that some consider a symbol of 'religious radicalism,’ thereby seeking to disarm you and weaken your defense. But it is precisely this fear of the Holy Rosary that must lead us to hold on to it with even greater conviction.
===========================
Dear friends,
The President of Our Warpath, Joseph Rigi, invited me to speak at this first National March for Catholics, organized on the feast of St. Michael the Archangel – which the Church celebrates on September 29 – to gather under the banner of the Cross the army of those who, by virtue of the sacrament of Confirmation, have become soldiers of Christ. May all of you therefore receive my greetings, my encouragement and the assurance of my prayers.
In a society that has neither ideals nor the capacity to fight for anything, in which the hypocritical pacifism of those who are cowardly surrenders its weapons in the face of the violence of the tyrant, you are called, as true Catholics, to bear witness to the Gospel and to show the world that Kingdom of Heaven which is conquered by the heroism of virtue and by love of God and neighbor. Hold in your hands that Rosary that some consider a symbol of “religious radicalism,” thereby seeking to disarm you and weaken your defense. But it is precisely this fear of the Holy Rosary that must lead us to hold on to it with even greater conviction.
Behold, they are finally here. Behold, they have finally come out into the open, the proponents of the universal Masonic brotherhood, to spew their hatred for the Most Holy Rosary, which in the prayer to the Virgin of Pompeii we call a “tower of salvation in the assaults of hell, safe harbor in the common shipwreck.” And it could not be otherwise: in a war involving the spiritual and material worlds, we have the confirmation once again that what lays behind the globalist mirage is the tyranny of Satan and his satellites.
“The State is secular,” they say. As if it were possible for contemporary man to deny God’s authority and refuse to submit individuals, families, societies, and nations to His Lordship. But this State, which calls itself secular, is in reality irreligious and ungodly, because while it chooses to profess atheism or religious indifference, it in fact offends the Divine Majesty by lowering Him to the level of idols and superstitions; it does violence to the Truth, placing it on the same level as lies and error; it maliciously deceives people, making them believe that we can be observant in private and secular in public without denying the One who created us not to “realize ourselves” or “walk together,” but to worship, serve, give glory to, and obey our Creator and Redeemer, to Whom each of us belongs and without Whom we would not have been created and saved.
This ungodly and anti-Catholic “secular State” does not consider the prayer of the Holy Rosary as a “papist superstition” – these are the generic accusations of anti-clericals and “free thinkers” – but as a real weapon whose power terrifies them. It hates the Catholic Mass, but not its conciliar parody. It hates Catholic doctrine, but not the “magisterium” of Santa Marta. It hates Catholic morality, but praises Bergoglio for his interventions in favor of sodomy, climate and immigration. It hates prayer, and in particular the Rosary, which places at the head of our small formation Our Lady under her title of Nikopéia, She who is the Bearer of Victories, the One who – invoked by Christianity as Queen of the Holy Rosary – allowed the fleet of Lepanto to defeat the followers of Muhammad. This “secular state,” which is secular in name only, but in reality is intrinsically rebellious to Our Lord, knows what the supernatural power of grace is, what the power of prayer and fasting is, and it knows the infinite value of the Holy Sacrifice of the Mass. This is why it wants to prevent any public manifestation of religion, and to brand as extremists – “radical traditionalists” – Catholics who wield the invincible weapon of the Rosary or who kneel before God but do not kneel for Black Lives Matter. It is no surprise that the servants of the enemy share with him this furious aversion to the Holy Rosary: every Hail Mary that ascends to Heaven to honor the Mother of God and asks Her to intercede “for us sinners,” adds a dart to the quivers of the Angels and crumbles the precarious power of the Prince of this world, who is in reality a usurping prince who appropriates the civil and ecclesiastical authority by means of deception, knowing well that his end is near and his tyranny is close to defeat.
The world of the Great Reset and the Agenda 2030, the world of Davos and the UN, the world of the WHO and usurious finance seem to have won. After the resignation of Benedict XVI and the electoral fraud of the American presidential elections, two figures of the katèchon were missing, the former a spiritual authority and the latter a temporal authority which could oppose the advent of the Antichrist. In their place were installed two people who are totally irreconcilable with the role they play – to use a euphemism – one chosen by the St. Gallen Mafia and the other by the American deep state and the elite of the New World Order. They are also united by their choice of corrupt and perverted friends and collaborators. The Catholic Church is eclipsed today by the deep church and the United States are eclipsed by the deep state. Both use their authority against the purpose for which they have been instituted: the salus animarum for the Church and the bonum commune for the State. And we find the leaders of the State and the Church significantly allied in the destruction of both: they meet, praise, buy and sell each other, and prostitute themselves to the elite in the hope of not being wiped out when they are no longer needed. And to show that they are devoted to the globalist Leviathan, they destroy everything that recalls the society born of Christian civilization.
We are the “control group” of the traditional world in a globalist society, just as those non-subjected to gene serum are the “control group” that disavows the pandemic narrative. What is the control group? It is a group of subjects who, during an experiment, are kept in the same conditions as those under examination, but do not undergo the treatment that is the subject of the trial. The function of the “control group” is to exclude alternative explanations of the results and to ensure that the data from the experimental group are actually due to the variable being tested and not to unknown external influences.
This is why they want to cancel us, make us invisible, and censor us. Our very existence is a point of comparison that reveals fraud and denounces its culprits. Resist, then: as Catholics and as Americans! Resist as you did by refusing mandatory vaccination, because your state of health, the fact that you do not suffer from myocarditis, that you have not been made sterile, and that you do not suffer from sudden illnesses, is evidence of the correlation between the inoculation of the experimental serum and the adverse effects.
The Bergoglian Sanhedrin and the public authority are once again in agreement in sending Our Lord to death, for the same “crime” as they did long ago: for having declared His Kingship. Those who recognize Jesus Christ as King are enemies of the deep state and the deep church, since both of these refuse to submit to His empire and obey His Law, and they know full well that where Christ reigns, there is no room for either bad shepherds or bad rulers.
At the end of the Holy Mass, after the Last Gospel, the prayer is recited to St. Michael, invoking him as “Prince of the Heavenly Host” and begging him to drive back to Hell Satan and the other evil spirits who prowl about the world seeking the ruin of souls. In the prayer that precedes it, the priest asks for the intervention of God pro libertate et exsaltatione Sanctæ Matris Ecclesiæ, for the freedom and triumph of Holy Mother Church. For this reason we pray to the glorious Archangel; for this reason we venerate the Mother of God with the prayer of the Holy Rosary and with pious devotions; for this reason priests celebrate Holy Mass every day, pouring out on this misguided world the infinite Graces of the Passion of Our Lord.
Americans! American Catholics! If the civil law recognizes the right to defend your homeland with weapons, the law of the Lord requires you to fight this epochal battle with the spiritual weapons that the Holy Church makes available to you: an inexhaustible arsenal. Take up the Holy Rosary, kneel down – you too, men and children! – and show your strength, your courage, and your honor as Christians by praying. It will not be our human forces that will overcome the enemy, but the tremendous phalanx of the Angels and Saints, behind the banner of the Cross held by the Archangel Michael and under the protection of the Virgin who is Auxilium Christianorum, Help of Christians. We are only asked to choose what side we are on and to fulfill our duty according to our state.
Pray, do penance, fast. Live in the Grace of God by confessing your sins often and receiving Holy Communion. Never stop keeping yourselves closely bound to Our Lady by means of the Holy Rosary: if in the past Europe was saved from the Muslim invasion thanks to this prayer, the world will be saved all the more, if the simple and holy words of the Hail Mary continue to rise to Heaven from every part of the earth.
Starożytni Rzymianie z upodobaniem posługiwali się pełnymi mądrości sentencjami, wśród których była i ta: fama crescit eundo, co się wykłada, że wieści rosną po drodze. Może tak było w starożytnym Rzymie, ale nie u nas. U nas, jak się okazuje, wieści po drodze maleją.
Ale incipiam. W telewizorze pojawiła się scena, jak gdzieś pod Goleniowem pan premier Mateusz Morawiecki, w towarzystwie pani premier Danii i norweskiego ministra do spraw ropy, kręci jakimś kołem. Okazało się, że to jest kurek do gazociągu Baltic Pipe, który w ten sposób został otwarty dla przepływu gazu do Polski. Ale ta scena z kręceniem miała również charakter symboliczny. Dając odpór fałszywym pogłoskom PGNiG oświadczyło, że przez otwarty właśnie gazociąg przepłynie 100 procent gazu. To była wiadomość krzepiąca, bo jakże tu się nie cieszyć? To znaczy – byłaby, gdyby te radosne wieści nie malały po drodze. Po drodze bowiem okazało się, że nie 100, tylko 80, a w porywach może nawet 90 procent . Ale – jak powiadają – dobra psu i mucha – tym bardziej, że wygląda na to, iż Baltic Pipe został otwarty dosłownie w ostatniej chwili.
Oto Szwecja oświadczyła, że rozszczelnienie biegnących po dnie Bałtyku gazociągów NordStream 1 i NordStream 2 nastąpiło wskutek eksplozji, odnotowanych przez odpowiednie służby. Znaczy, że ktoś albo chciał wysadzić obydwa te gazociągi, albo dać do zrozumienia, że bez problemu może to zrobić. Starożytni Rzymianie w takich sytuacjach używali innej, też pełnej mądrości sentencji: is fecit cui prodest, co się wykłada, że ten zrobił, kto skorzystał. Któż zatem mógłby skorzystać na wysadzeniu w powietrze gazociągów NordStream 1 i NordStream 2? Tradycyjnie nasze podejrzenia kierują się w pierwszej kolejności w stronę zimnego ruskiego czekisty Putina, który nie tylko prowadzi na Ukrainie wojnę ze Stanami Zjednoczonymi i innymi państwami Sojuszu Atlantyckiego, do ostatniego Ukraińca, nie tylko wywołuje na świecie sztuczny głód i przyczynia się do katastrofalnego ocieplenia klimatu, ale w dodatku jest również odpowiedzialny za inflację w Polsce, czym dopełnia miary swoich nieprawości.
No dobrze – ale jaką korzyść mógłby osiągnąć Putin z wysadzenia w powietrze obydwu gazociągów, w które Rosja przecież sporo zainwestowała? Wprawdzie zdolny jest on do wszystkiego, ale na to pytanie bardzo trudno odpowiedzieć tym bardziej, że jeden z tych gazociągów był czynny, natomiast NordStream 2 został wprawdzie napełniony, (dlatego puszcza bąbelki), ale zakręcony na skutek sankcji, jakie Europie nakazały zastosować wobec Rosji Stany Zjednoczone. To już więcej korzyści mogłaby z wysadzenia w powietrze obydwu gazociągów odnieść Polska, bo nie tylko omijały one Ukrainę, co samo w sobie stanowi zbrodnie niesłychaną, ale również Polskę, bo prowadziły prosto do Niemiec i dopiero za niemieckim pośrednictwem ruski gaz mógł trafić do Polski. Jest to oczywiście możliwość teoretyczna, bo rząd „dobrej zmiany” prędzej by przekonał nasz naród do palenia chrustem, niż miałby się w ten sposób strefić w oczach Naszego Najważniejszego Sojusznika.
Ale czy Polska byłaby w stanie przeprowadzić operację wysadzenia gazociągów i to w dodatku – w pobliżu Bornholmu? W tym momencie ogarniają mnie wątpliwości, chociaż z drugiej strony wybuchy, które jednakże nie doprowadziły do wysadzenia gazociągów, noszą znamiona partactwa, a to udziału naszych sił specjalnych by nie wykluczało.
W tej rozterce podejrzenia nasze kierują się do Niemiec. Niemcy – wiadomo – sojusznicy Putina, z którym kombinują, jakby tu dokonać rozbioru Europy, a Ukrainy w szczególności, też mogłyby podjąć próbę wysadzenia gazociągów w powietrze. Ale właściwie po co? Przecież kryzys energetyczny w Europie nastąpił na skutek sankcji wobec Rosji, jakie zostały nakazane przez Stany Zjednoczone, które w ten sposób swoim interesom eksportowym – żeby swój gaz eksportować do Europy, bo kiedy Europa kupowałaby amerykański gaz zamiast ruskiego, to wtedy byłaby dywersyfikacja – nadać szlachetny wymiar moralniacki.
Tymczasem wskutek tego kryzysu cierpią gospodarki europejskie z niemiecką włącznie – na co zwrócił uwagę Wiktor Orban, który wygląda na bardziej spostrzegawczego od Naczelnika Państwa, o którym mówią złośliwcy, że wierzy tylko w to, co powie mu pani Goss [Janina md] – ta sama, co podobno kazała mu spuścić z wodą Jacka Kurskiego.
Toteż rząd niemiecki kreśli apokaliptyczne wizje lokalnego wymrożenia, które na tle globalnego ocieplenia wyglądają szczególnie dramatycznie, przygotowując w ten sposób i niemiecką opinię publiczną i Amerykanów, na nieubłaganą konieczność uruchomienia gazociągu NordStream 2, w który przecież też sporo zainwestowały. Po cóż zatem Niemcy miałyby wysadzać obydwa gazociągi? Nie. Niemcy, owszem, robią rozmaite rzeczy, ale nie wyglądają na samobójców.
No to w takim razie kto by mógł skorzystać na wsadzeniu w powietrze tych gazociągów? Myślę z trwogą, że mógłby to zrobić Nasz Najważniejszy Sojusznik, który przecież nie ukrywa, że celem wojny, którą prowadzi na Ukrainie z Rosją do ostatniego Ukraińca jest „osłabnie Rosji”. A cóż mogłoby bardziej osłabić Rosję, niż wysadzenie w powietrze obydwu gazociągów, z którymi Rosja wiąże takie nadzieje? Jak gazociągi zostałyby wysadzone, to żadne niemieckie supliki nic by już nie pomogły i Niemcy, a za nimi – cała Europa – z podwiniętym ogonem musiałaby ulec dywersyfikacji to znaczy – kupować gaz amerykański i to po cenie dyktowanej. Dzięki temu wszelkie mrzonki o „europeizacji Europy” rozwiałyby się w mglistość i to jeszcze zanim Niemcom uda się stworzyć z Bundeswehry najpotężniejszą armię europejską. Kanclerz Scholz właśnie niedawno to potwierdził, dzięki czemu teraz Niemcy już na pewno zapłacą Polsce reparacje wojenne.
Ale na tym nie koniec, bo wypada przypomnieć jak francuski prezydent Macron uzasadniał prezydentowi Trumpowi konieczność utworzenia europejskich sił zbrojnych. Miały one – jak pamiętamy – bronić Europy m.in. przed… Stanami Zjednoczonymi. Wprawdzie Francja za tę szczerość zapłaciła kotłowaniną na ulicach z „żółtymi kamizelkami”, które nie wiedzieć skąd właściwie się wzięły, chociaż pewnie w CIA ktoś to wie, ale nawet jak wie, to przecież nie powie.
W takiej sytuacji czy nie lepiej będzie, jeśli Niemcy środki przeznaczone na rozbudowę Bundeswehry przekażą Ameryce jako zapłatę za dywersyfikacyjne dostawy gazu? To z pewnością byłoby lepiej, tym bardziej, że i amerykańscy Żydzi podobno też uważają, że lepiej, jak Rosjanie zakręcają gaz, niż żeby Niemcy go odkręcali.
Okazuje się, że pełne mądrości starożytne sentencje mogą być przydatne przy rozwiązywaniu rozmaitych współczesnych zagadek, które z pewnością będą wkrótce jeszcze bardziej gmatwane przez pierwszorzędnych fachowców.
Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Goniec” (Toronto, Kanada).
Przepowiednia wysokiej amerykańskiej dyplomatki Victorii Nuland na temat Rosji zaczęła się spełniać. Taki wniosek publikują Włosi
W poniedziałek, 26 września, odnotowano gwałtowny spadek ciśnienia na gazociągach Nord Stream i Nord – 2 oraz duży wyciek gazu w obszarze wód przybrzeżnych Szwecji i Danii. . Według włoskich mediów gazociągi zostały poddane celowemu sabotażowi, który został przewidziany na początku tego roku w przepowiedni Victorii Nuland na temat Rosji. Informację na ten temat podała włoska publikacja L’Antidiplomatico.
„Sabotowanie Nord Stream – spełnia się przepowiednia Nuland” – informują autorzy włoskiej publikacji. Nuland jest bardzo wpływowym dyplomatą USA, a w styczniu tego roku jako zastępca sekretarza stanu Nuland wygłosiła niezwykle kuriozalną wypowiedź na temat Rosji i Ukrainy. W świetle ostatnich wydarzeń z Nord Streams okazało się to prorocze. L’Antidiplomatico: Spełnia się przepowiednia Victorii Nuland o Rosji Amerykańska dyplomatka powiedziała dziennikarzom w styczniu 2022 roku, że jeśli wybuchnie kryzys ukraiński, Nord Stream 2 nie ruszy. Ponad pół roku po wypowiedzeniu tych słów doszło do wyjątkowo nieprzyjemnego incydentu na rurociągach mających doprowadzić rosyjski gaz do Niemiec. To ostatnie wydaje się być starannie zaplanowanym sabotażem. Milczenie Danii i Szwecji jest tu znamienne. „Chcę być dziś szczera, jeśli Rosja podejmie działania przeciwko Ukrainie w ten czy inny sposób, Nord Stream 2 nie ruszy do przodu” – powiedziała Nuland w styczniu 2022 roku. Autorzy L’Antidiplomatico stwierdzili, że jest wysoce prawdopodobne, że USA i ich sojusznicy obwinią Rosję za incydent z Nord Streamem. Nawet jeśli wszystkie fakty i dowody wskazywałyby na coś przeciwnego – Zachód i tak zrzuci winę na Moskwę. Medialna paranoja.
Izraelskie Ministerstwo Zdrowia zleciło naukowcom zbadanie niepożądanych skutków „szczepionki” Covid-19 firmy Pfizer w grudniu 2021 roku, rok po rozpoczęciu wstrzyknięć mRNA, ale badania zostały wstrzymane po opublikowaniu filmu, w którym główny badacz omawiał prawne” konsekwencje publikacji wyników badań.
Pomimo niemal całkowitego zaciemnienia skandalu przez media, jest to prawdziwa historia, którą skomentowali wysoce wiarygodni badacze medyczni, tacy jak dr Harvey Risch , emerytowany profesor epidemiologii w Yale. Dr Yaffa Shir-Raz, naukowiec medyczny, która przekazała tę wiadomość, dołączyła do Neila Olivera z GB News, aby omówić alarmujący raport.
„Izrael znalazł dowody poważnych i długotrwałych skutków ubocznych spowodowanych przez szczepionkę Pfizer, ujawnione nagranie wideo ze spotkania naukowców z izraelskim Ministerstwem Zdrowia wyraźnie to pokazało” – powiedział Oliver. „Naukowcy są zaniepokojeni własnymi odkryciami, ale wbrew opinii naukowców z oficjalnego raportu Ministerstwa Zdrowia wynika, że skutki uboczne są krótkotrwałe i łagodne. Co ważniejsze, pomimo chęci badaczy do kontynuowania pracy, aby dowiedzieć się więcej, ich śledztwo zostało anulowane przez rząd. »
Dr Shir-Raz powiedziała Oliverowi, że rząd izraelski nie będzie kwestionował jego raportu i odpowiadał na jego pytania milczeniem. Następnie powiedziała mu, co odkryła podczas dochodzenia.
„Odkryli, że tak naprawdę każdy aspekt wyników tych badań jest sprzeczny z tym, co powiedziano nam o skutkach ubocznych tej szczepionki” – powiedziała. „Powiedziano nam, że są to głównie lokalne skutki uboczne i są łagodne. I że nawet w niektórych przypadkach występują poważne skutki uboczne i są one krótkotrwałe i znikają w ciągu kilku dni. Zespół badawczy odkrył przede wszystkim nowe sygnały, nowe skutki uboczne, które nie zostały wymienione przez firmę Pfizer i nie były lokalne, nie były łagodne, w rzeczywistości obejmowały neurologiczne lub mięśniowe skutki uboczne oraz objawy trawienne, które były nowe. » „Nie zostały wymienione przez firmę Pfizer w ulotce dołączonej do opakowania” – dodała dr Shir-Raz. „Po drugie, odkryli, że skutki uboczne nie były krótkotrwałe, ale w rzeczywistości dość często długotrwałe. Były to długoterminowe wydarzenia, które trwały tygodnie, miesiące, a czasem rok lub nawet dłużej. A w niektórych przypadkach były ciągłe, więc efekty uboczne nadal trwały po zakończeniu badania. „
Wszyscy widzieli również zjawisko, które nazwali »ponownym wyzwaniem«… i wiele przypadków ponownego wyzwania, które jest nawrotem lub nawet pogorszeniem efektu ubocznego po wielokrotnych dawkach szczepionki” – kontynuuje dr Shir-Raz .
„Oznacza to, że kiedy dostaniesz kolejną dawkę, skutki uboczne powrócą lub nawet się pogorszą” – powiedziała. „Więc albo efekty uboczne były długotrwałe, albo, gdy już ustały, powróciły po wielokrotnych dawkach. Tak więc w rzeczywistości naukowcy byli tak zaniepokojeni tymi skutkami ubocznymi, tymi wynikami, że wyciągnęli wnioski, że te wyniki, przede wszystkim, powiedzieli, że ustalili związek przyczynowy, przyczynowy między szczepionką a skutkami ubocznymi, w szczególności to kwestionowanie zjawiska. »
„Profesor Berkowitz, główny badacz, wyraźnie wskazuje, że to zjawisko, ponowne wyzwanie, zwiększa szanse związku przyczynowego z możliwego do ostatecznego”, zauważa dr Shir-Raz. „A nawet więcej, wyraźnie ostrzegają, naukowcy wyraźnie ostrzegają Ministerstwo Zdrowia, że muszą myśleć kryminalistycznie. Muszą dokładnie przemyśleć, jak przedstawić te wyniki opinii publicznej, ponieważ są one sprzeczne z tym, co powiedzieli, ponieważ Minister Zdrowia, nie tylko w Izraelu, nieustannie twierdzi, że poważne skutki uboczne są rzadkie, krótkotrwałe i przemijające oraz mówienie ludziom, aby się zaszczepili. »
Po tym, jak dr Shir-Raz ujawniła ujawnione nagranie z ustaleń zespołu badań medycznych, izraelskie ministerstwo zdrowia szybko zamknęła badania. Poniżej film, o którym mowa, wraz z fragmentami raportu Shir-Raz .
„Izraelskie Ministerstwo Zdrowia nie miało systemu zgłaszania zdarzeń niepożądanych przez cały 2021 r.” – wskazuje dr Shir-Raz. „Zlecili zespołowi badawczemu analizę raportów nowego systemu wdrożonego w grudniu 2021 r. Ujawnione wideo ujawnia, że w czerwcu naukowcy przedstawili MOH poważne wyniki, które wskazywały na długoterminowe skutki, z których niektóre nie zostały wymienione przez firmę Pfizer, a związek przyczynowy – więc ministerstwo opublikowało manipulacyjny raport i powiedział opinii publicznej, że nie znaleziono żadnych nowych sygnałów. »
„Tutaj naprawdę będziemy musieli myśleć medyczno-prawnie. Dlaczego kryminalistyka? Ponieważ w przypadku wielu zdarzeń niepożądanych powiedzieliśmy: „OK, istnieje związek, ale i tak zaszczep się”. Chodzi mi o to, że musimy pomyśleć o tym, jak to napisać i odpowiednio zaprezentować. Więc nie doprowadzi to później do kroków prawnych: „Czekaj, czekaj, czekaj, powiedziałeś, że wszystko minie i możesz się zaszczepić. A teraz spójrz, co mi się przydarzyło. Zjawisko trwa.
„Prelegentem jest profesor Mati Berkowitz, specjalista pediatrii, kierownik działu farmakologii klinicznej i toksykologii w Shamir Medical Center oraz kierownik zespołu badawczego powołanego przez izraelskie Ministerstwo Zdrowia (IMOH) do zbadania bezpieczeństwa COVID- 19 szczepionek”, mówi dr Shir-Raz. „To kluczowe badanie było oparte na nowym systemie zgłaszania zdarzeń niepożądanych, który MOH uruchomił w grudniu 2021 r. – 12 miesięcy PO tym, jak szczepionki zostały wprowadzone do publicznej wiadomości, ponieważ system wprowadzony w grudniu 2020 r., jak teraz oficjalnie przyznają, był dysfunkcyjne i nie pozwalały na analizę danych. »
„Podczas wewnętrznego spotkania Zoom na początku czerwca, którego nagranie wyciekło do prasy, prof. Berkowitz ostrzegł wyższych urzędników MDS, że muszą dokładnie przemyśleć, jak przedstawić prasie wyniki jego badania. bycia pozwanym, ponieważ całkowicie zaprzeczają twierdzeniom MDS, że poważne skutki uboczne są rzadkie, krótkotrwałe i przemijające” – kontynuuje. „Po przeanalizowaniu raportów otrzymanych w ciągu 6 miesięcy zespół badawczy stwierdził, że wiele poważnych skutków ubocznych było w rzeczywistości długotrwałych, w tym te niewymienione przez firmę Pfizer, i ustalono związek przyczynowo-skutkowy ze szczepionką. »
„Jednak zamiast udostępniać wyniki w przejrzysty sposób opinii publicznej, Departament Zdrowia wstrzymywał wyniki przez prawie dwa miesiące, a kiedy w końcu opublikował oficjalny dokument, zniekształcił i manipulował wynikami, umniejszając zakres raportów i stwierdzając że nie wykryto żadnych nowych zdarzeń niepożądanych („sygnałów”) i że wykryte zdarzenia niekoniecznie były spowodowane przez szczepionkę, mimo że sami badacze powiedzieli dokładnie odwrotnie. To kolejny niepokojący dowód na to, że autorytety medyczne na całym świecie utrwaliły masowe oszukiwanie opinii publicznej przez wygłaszanie fałszywych twierdzeń lub twierdzeń, które nie były wystarczająco poparte dowodami naukowymi .
Co więcej, poważne skutki uboczne odkryte przez izraelskich naukowców i stłumione przez izraelskie Ministerstwo Zdrowia zostały otwarcie poparte recenzowanymi badaniami naukowymi.
To przełomowe badanie dostarczyło twardych danych na temat „nadmiernego ryzyka” niepożądanych skutków ubocznych szczepionek mRNA Pfizer-BioNTech i Moderna w niezależnym „randomizowanym badaniu klinicznym”. Wyniki tego uznanego badania naukowego potwierdziły obawy wielu pacjentów dotyczące szczepionek mRNA.
„W badaniu Moderna nadmierne ryzyko poważnych AEI (15,1 na 10 000 uczestników) było większe niż zmniejszone ryzyko hospitalizacji z powodu COVID-19 w porównaniu z grupą placebo (6,4 na 10 000 uczestników). 10 000 uczestników)”, badanie wykazało .
„W badaniu Pfizer zwiększone ryzyko poważnego AESI (10,1 na 10 000) było większe niż zmniejszone ryzyko hospitalizacji z powodu COVID-19 w porównaniu z grupą placebo (2,3 na 10 000 uczestników)” – dodaje badanie.
Badanie zostało opublikowane w ScienceDirect 31 sierpnia 2022 r. Wśród autorów są naukowcy z Uniwersytetu Stanforda, Uniwersytetu Maryland i UCLA.
W czerwcu międzynarodowi naukowcy odkryli również, że główne szczepionki przeciwko Covid-19 mają zwiększone ryzyko „poważnych zdarzeń niepożądanych”, które przekracza „zmniejszone ryzyko hospitalizacji z powodu Covid-19”.
Badacze zostali wybrani ze Stanford University, UCLA, Louisiana State University, University of Maryland School of Pharmacy, Navarre Health Service w Hiszpanii oraz
„Szczepionki mRNA COVID-19 firmy Pfizer i Moderna wiązały się ze zwiększonym ryzykiem poważnych zdarzeń niepożądanych o szczególnym znaczeniu, z bezwzględnym wzrostem ryzyka o 10,1 i 15,1 na 10 000 zaszczepionych w porównaniu z wartościami wyjściowymi placebo wynoszącymi 17,6 i 42,2 (95 % CI: odpowiednio -0,4 do 20,6 i -3,6 do 33,8)” – stwierdzili naukowcy. „Połączone szczepionki zawierające mRNA wiązały się ze zwiększonym bezwzględnym ryzykiem poważnych zdarzeń niepożądanych o szczególnym znaczeniu o 12,5 na 10 000 (95% CI 2,1 do 22,9). »
„Nadmierne ryzyko poważnych zdarzeń niepożądanych o szczególnym znaczeniu przekroczyło redukcję ryzyka hospitalizacji z powodu COVID-19 w porównaniu z grupą placebo w badaniach Pfizer i Moderna (odpowiednio 2,3 i 6,4 na 10 000 uczestników)” – dodają autorzy.
Mamy więc nagromadzone fascynujące badania naukowe, które pokazują, że miliardy zastrzyków mRNA narzucanych społeczeństwu przez rządy i duże firmy farmaceutyczne miały poważne skutki uboczne, które zostały zignorowane. Ustalenia te wymagają formalnych dochodzeń z prawdziwymi konsekwencjami dla urzędników służby zdrowia, którzy świadomie i umyślnie utrwalali oszustwo na społeczeństwie.
W końcu wiele rządów chroniło te firmy farmaceutyczne przed odpowiedzialnością prawną i staje się całkowicie jasne, dlaczego: ponieważ wiedziały, że nie zostały wystarczająco przetestowane i mogą potencjalnie powodować poważne skutki uboczne.
Każde kłamstwo wymaga dwóch następnych, aby je przykryć. Dwa kłamstwa wymagają kolejnych czterech. W ten sposób tworzy się piramida kłamstw, która prędzej czy później musi się zawalić. Obecnie cała ta misternie budowana kłamliwa budowla chwieje się w swoich posadach. I dlatego właśnie szykowna jest wojenka, bo piramidalne kłamstwa mogą zostać przyćmione tylko czymś czego skala jest nieporównywalnie większa. Nie miejmy złudzeń – ci co rozpętali to piekło będą chcieli za wszelką cenę odwrócić naszą uwagę.
28 września brytyjski dziennik „The Times” ujawnił, że Wielka Brytania do końca roku zmniejszy swój kontyngent w Estonii o połowę, mimo zupełnie odwrotnych planów i deklaracji z początku roku, jak również historycznie wysokiego poziomu napięć na linii NATO–Rosja.
Podstawową przyczyną jest pogłębiający się kryzys ekonomiczny w Wielkiej Brytanii.
„The Times” pisze, że rząd Estonii oczekiwał, że Wielka Brytania pozostawi w Estonii 2000 żołnierzy, zachowując możliwość przysłania dodatkowych kilkuset w przypadku nagłej konieczności, aby sformować pełną brygadę. Jednak obecnie – wg dwóch różnych źródeł dziennika – Wielka Brytania wycofa 700-osobowy batalion, który przysłała do Estonii w lutym, i nie zamierza w to miejsce przysyłać żadnych sił zastępczych. Tym samym liczebność brytyjskiego kontyngentu w Estonii spadnie o połowę. „The Times” przypomina, że na początku lutego tego roku rząd, wówczas jeszcze Borisa Johnsona, zapowiedział zwiększenie o 1000 żołnierzy brytyjskiego kontyngentu w Estonii, co oznaczało jego podwojenie. Posiłki przysłano razem z czołgami i innymi pojazdami opancerzonymi. Żołnierzy miało być nawet więcej, gdyż Londyn słowami ministra obrony Bena Wallace’a, prócz wspomnionego dodatkowego tysiąca, obiecywał kolejny, tym razem oddany do dyspozycji regionalnego dowództwa NATO. Jednakże od stycznia 2023 r. Wielka Brytania pozostawi w Estonii tylko 900 żołnierzy, obecnie z pancernego pułku King’s Royal Hussars, tworząc jedyną grupę bojową – druga, 700-osobowa, wróci na Wyspy. Natomiast pozostały w Estonii kontyngent ma zachować możliwość przyjęcia ewentualnych posiłków, aby sformować pełną brygadę w ramach konieczności.
„The Times” tłumaczy brytyjski odwrót z Estonii szczupłością British Army, która teraz liczy 72 500 żołnierzy – najmniej od epoki napoleońskiej. Dziennik pociesza, że ten stan będzie przejściowy, bo obecna brytyjska premier Liz Truss obiecała systematycznie zwiększać wydatki na wojsko do poziomu 3% PKB rocznie w 2030 r. Zatem także w British Army przybędzie etatów. Niemniej te plany mogą nie wytrzymać próby czasu. Zaproponowany przez gabinet Truss program gospodarczy, który miał polegać na głębokich cięciach podatków z jednoczesnym zwiększeniem państwowych wydatków, wywołał panikę na zachodnich rynkach finansowych. Kurs funta brytyjskiego prawie zrównał się z kursem dolara amerykańskiego sięgając wartości 1,0373 USD, najniższej do 1971 r. Wielka Brytania nie ma pokaźnych rezerw walutowych, więc nie może ratować kursu funta skupując go. Interweniować musiał Międzynarodowy Fundusz Walutowy (IMF), który zaapelował do rządu Truss o wycofanie się z wprowadzania zapowiedzianych „reform”. Bank Anglii (czyli bank centralny) zaczął skupować brytyjskie obligacje rządowe w ramach doraźnej akcji ratunkowej.
Wojna ekonomiczna kolektywnego Zachodu z Rosją do spółki z pandemią COVID-19 zdemolowały brytyjską gospodarkę.
Oficjalna inflacja liczona wg wskaźnika cen towarów i usług konsumpcyjnych wynosi 9,1% z perspektywą wzrostu do 11% w październiku. Średni roczny indywidualny rachunek za prąd wynosi 2800 GBP. Wzrost PKB od 2019 r. wynosi 0,9%. Do tego dochodzą wysokie ceny surowców, w tym energetycznych, których większość Wielka Brytania importuje. W połowie roku brytyjski oficjalny deficyt handlowy wyniósł 20,8 mld GBP (bez metali szlachetnych). Deficyt budżetowy wyniósł 15,8 mld GBP po pierwszym kwartale br., a cały dług publiczny Wielkiej Brytanii wyniósł w tym samym czasie oficjalnie 2365,4 mld GBP, czyli 99,6% PKB. Kryzys spowodował m.in. porzucenie planów wygaszenia w marcu 2024 r. gazowo-grafitowych (GCR) reaktorów jądrowych w elektrowniach Heysham 1 i Hartlepool, mimo wyczerpywania się ich resursów. Inaczej Wielkiej Brytanii grożą braki w zasilaniu. Wielka Brytania nie jest także samodzielna żywnościowo, importuje ponad połowę potrzebnej żywności.
Próbowałem kupić tani węgiel na stronie internetowej Polskiej Grupy Górniczej. Efekt? Mizerny! Odszedłem z kwitkiem, bo gdy tylko nastała godzina sprzedaży, strona się zawiesiła. Czy więc zakup opału w tym miejscu dalej jest misją niemożliwą? Okazuje się, że nie. Po tym, jak PGG (kilka tygodni temu) wprowadziła w sprzedaży internetowej zmiany, do redakcji Onetu docierają relacje osób, które kupiły węgiel nawet przez 2-3 dni pod rząd. — Najpierw zdobyłem go dla siebie, a później, zachęcony sukcesem, kupiłem dla ciotki — mówi Mateusz, mieszkaniec Podhala.
W czwartek 29 września próbowaliśmy kupić węgiel na stronie internetowej PGG. Minutę po godz. 16 strona zawiesiła się jednak i ponownie wyświetliła, gdy do kupienia nie została już nawet tona węgla
Z taką samą sytuacją każdego dnia spotykają się tysiące Polaków
Coraz więcej osób twierdzi jednak, że węgiel na stronie Polskiej Grupy Górniczej udało im się kupić. Niektórym udaje się to nawet kilka dni z rzędu
Zakup węgla mają ułatwić dwie zmiany wprowadzone na stronie PGG: lista Kwalifikowanych Dostawców Węgla oraz to, że po dodaniu węgla do koszyka zakupów możemy dokończyć transakcję do godziny 23.59 w tym samym dniu; wcześniej, jeśli np. strona się zawiesiła podczas wpisywania danych lub dokonywania płatności, węgiel znikał z koszyka
To nigdy nie było jednak proste. Choć węglowy gigant przekonuje, że od początku 2022 r. sprzedał już gospodarstwom domowym (poprzez swoją stronę internetową) ponad 1 mln ton węgla, to jednak większość osób, które próbują dokonać tam zakupu, nie może dokończyć transakcji. Węgiel na stronie sprzedawany jest tylko w określone dni i o określonej godzinie. To sprawia, że wówczas rzucają” się na niego wszyscy i najczęściej jest tak, że cały asortyment sklepu wyczerpuje się w ciągu 2-3 minut.
Kupić jest łatwiej?
Temat węglowy śledzę od początku. W połowie wakacji uznałem, że przez stronę internetową opału nie kupię. Znalazłem więc inny sposób na zaopatrzenie się na zimę i zamówiłem węgiel bezpośrednio w kopalni. Napisałem też specjalny poradnik na temat tego, jak to zrobić.
W ostatnim czasie coraz częściej do naszej redakcji docierają jednak sygnały od czytelników, którzy twierdzą, że na stronie PGG coś się zmieniło i teraz węgiel można zdobyć łatwiej.
— Oczywiście dalej nie jest to bułka z masłem, ale jeśli ma się szybki internet i troszkę cierpliwości, to ten zakup jest faktycznie możliwy — mówi Mateusz, mieszkaniec Podhala, który w ostatnich dniach węgiel na stronie PGG kupił aż dwa razy. — Najpierw kupiłem węgiel (trzy tony) do domu, w którym mieszkam z rodzicami, a później zachęcony sukcesem szukałem węgla dla ciotki. Aż skakałem do góry z radości, gdy po czterech dniach udało mi się kupić trzy tony także dla niej — dodaje i na potwierdzenie swych słów wysyła zrzut ekranu ze strony sklepu.
Kolejne osoby, którym ostatnio udał się zakup, twierdzą, że w działaniu sklepu PGG nastąpiły dwie zasadnicze zmiany, które ułatwiają klientom życie.
— Pierwszą z nich jest to, że Polska Grupa Górnicza stworzyła listę Kwalifikowanych Dostawców Węgla (KWD). Dzięki temu można teraz zamówić węgiel na stronie, ale odebrać go w położonym bliżej miejsca zamieszkania składzie opału — mówi Damian z Wielunia (woj. łódzkie). — To sprawiło, że pewnie wrzucają tego węgla więcej na sklep, bo później nie mają problemu takiego, że korkuje im się plac przed kopalnią, gdzie do tej pory wszyscy odbierali zakupy.
Jeszcze istotniejsza była jednak zmiana odnośnie samego koszyka zakupowego.
Jak tłumaczy mężczyzna, chodzi o to, że od pewnego czasu już samo dodanie węgla do koszyka gwarantuje sukces, czyli to, że w ostatecznym rozrachunku go kupimy. Wcześniej było tak, że po dodaniu węgla do koszyka strona mogła nam się jeszcze zawiesić podczas wpisywania danych czy w ostatnim kroku: płatności kartą. Węgiel wówczas znikał i „przejmował go” kolejny klient.
Teraz, jak informuje PGG, dodanie węgla do koszyka oznacza, że go kupimy, bo transakcję można wówczas zawiesić i dokończyć do godziny 23.59 w tym samym dniu. Odłożenie dokończenia transakcji w czasie o parę godzin sprawia, że serwery sklepu nie są już tak obciążone i strona nie zawiesza się przy kolejnych krokach.
Tak to działa. Krok po kroku…
By sprawdzić, czy zakup węgla na stronie PGG faktycznie jest teraz łatwiejszy, w czwartek 29 września sam spróbowałem dokonać transakcji. Niestety, węgla nie kupiłem. Minutę po godz. 16 — czyli wtedy, gdy węgiel pojawił się w sprzedaży — strona PGG zawiesiła się.
Gdy ponownie udało mi się na nią zalogować, węgiel był już niedostępny.
Sprzedaż węgla na stronie PGG odbywa się obecnie we wtorki i czwartki o godz. 16. W czwartek 29 września weszliśmy na stronę już 20 minut przed tym, gdy na e-półkę powinien zostać dołożony nowy węgiel. O godz. 15.38 strona załadowała nam się całkiem sprawnie
Chwilę później napotkaliśmy jednak na pierwszy problem. Strona po raz pierwszy zawiesiła się bowiem gdy chcieliśmy się zalogować na konto klienta. Bez tego zakup jest niemożliwy
Tomasz Sommer, redaktor naczelny Najwyższego Czasu! twierdzi, że w dobie obecnego kryzysu energetycznego Polska powinna m.in. opuścić Europejski System Handlu Emisjami [ ETS].
Kryzys energetyczny dotyka wszystkich Polaków. Kolejne miasta informują o tym, że będą wyłączać oświetlenie na danych obszarach lub w danych godzinach. Dodatkowo zarówno osoby prywatne jak i firmy i samorządy dotykają wysokie ceny prądu.
„Trzeba natychmiast wyjść z ETS, zlikwidować opłaty mocowe i OZE. Odłączyć fotowoltaikę od systemu. Wyjść z przymusu sprzedaży energii przez giełdy.
Nie ma powodu oglądać się na UE w sytuacji gdy jej działania prowadzą do bankructwa milionów Polaków” – napisał Tomasz Sommer.
Od pewnego czasu w oficjalnych danych rządu Wielkiej Brytanii utrzymywał się osobliwy wzór. Około pięć miesięcy po podaniu każdej dawki szczepionki Covid-19 , wskaźniki śmiertelności na 100 000 znacznie wzrastają wśród zaszczepionych w porównaniu z nieszczepionymi w każdej grupie wiekowej.
Tak bardzo, że do końca maja 2022 r. wskaźniki śmiertelności były najniższe wśród nieszczepionych w każdej grupie wiekowej w Anglii, a najwyższe wśród zaszczepionych jedną dawką, zaszczepionych dwiema dawkami i zaszczepionych trzema dawkami.
Obecnie analiza danych dotyczących Covid-19 opublikowana przez rząd Wielkiej Brytanii wykazała, że nie tylko ten sam wzorzec utrzymuje się w przypadku zgonów związanych z Covid-19, ale każda podana dawka zastrzyku z Covid-19 powoduje znaczny wzrost zgonów z powodu Covid-19 .
W okresie od 1 marca do 31 lipca 2021 r., w okresie 5 miesięcy, zaszczepieni odpowiadali za większość zgonów z powodu Covid-19 w Anglii i to zaszczepienie jednodawkowe stanowiło większość (66%) tych zgonów.
Między 1 sierpnia a 31 grudnia 2021 r., w okresie 5 miesięcy, zaszczepieni ponownie stanowili większość zgonów z powodu Covid-19, przy czym liczba zgonów była prawie potrojona w porównaniu z poprzednimi 5 miesiącami, a zaszczepienie w dwóch dawkach było przyczyną większość (83%) tych zgonów.
Wreszcie, między 1 stycznia a 31 maja 2022 r., w okresie 5 miesięcy, zaszczepieni po raz kolejny stanowili większość zgonów z powodu Covid-19, przy czym liczba zgonów ponownie wzrosła w porównaniu z poprzednimi pięcioma miesiącami, i to potrójnie zaszczepieni dla większości (82%) tych zgonów.
Poniższe wykresy zostały utworzone przy użyciu danych pochodzących z tabeli 1 ze zbioru danych Urzędu Statystyk Narodowych „Zgony według statusu szczepień (od 21 stycznia do 22 marca)”, do których można uzyskać dostęp na stronie ONS tutaj i pobrać tutaj .
Pierwszy wykres przedstawia standaryzowane wiekiem wskaźniki śmiertelności na 100 000 osobolat według stanu szczepień w okresie od 1 stycznia 2021 do 30 kwietnia 2021 –
Jak widać, każdego miesiąca śmiertelność wśród nieszczepionych jest najwyższa. Jednak pod koniec kwietnia 2021 r., pięć miesięcy po podaniu pierwszego zastrzyku Covid-19 w Wielkiej Brytanii, sytuacja zaczęła się wyrównywać w każdej grupie zaszczepionej i nieszczepionych.
Ale spójrz, co wydarzyło się w ciągu następnych czterech miesięcy.
Pierwszy wykres przedstawia standaryzowane współczynniki śmiertelności na 100 000 osobolat według stanu szczepień w okresie od 1 maja 2021 do 30 sierpnia 2021 –
Śmiertelność wśród zaszczepionych zaczęła znacznie przewyższać śmiertelność wśród nieszczepionych. Do końca sierpnia 2022 r. śmiertelność na 100 tys. wśród nieszczepionych była drugą najniższą w każdej grupie zaszczepionej.
Niestety, kolejny raport opublikowany przez ONS 6 lipca 2022 r. dowodzi, że sytuacja nie uległa poprawie w przypadku zaszczepionej populacji.
Poniższe dwa wykresy zostały utworzone przy użyciu danych pobranych z tabeli 2 najnowszego zbioru danych ONS „Zgony według statusu szczepień (od 21 stycznia do 22 maja)”, do których można uzyskać dostęp na stronie internetowej ONS tutaj i pobrać tutaj .
Wykresy pokazują miesięczne standaryzowane współczynniki umieralności według stanu zaszczepienia i grupy wiekowej w okresie od stycznia 2022 do maja 2022 –
Bardziej szczegółową analizę danych zawartych w powyższych wykresach można przeczytać tutaj , ale z tych dwóch wykresów wynika, że najpóźniej do maja 2022 r. śmiertelność na 100 tys. była najniższa wśród nieszczepionych w każdej grupie wiekowej w Anglii.
Wskaźniki śmiertelności były już ogólnie wyższe wśród osób zaszczepionych jedną dawką i dwiema dawkami w każdej grupie, ale z kampanią masowych dawek przypominających (trzeciej dawki), która rozpoczęła się dopiero w grudniu 2021 r., nie zaczęliśmy dostrzegać wskaźników śmiertelności wśród osób zaszczepionych trzema dawkami. zaszczepione przewyższają śmiertelność wśród nieszczepionych, aż… zgadliście… około pięć miesięcy później.
Są to liczby zestandaryzowane wiekowo. Nie ma innego wniosku, który można by znaleźć, że śmiertelność na 100 000 jest najniższa wśród nieszczepionych, poza tym, że zastrzyki Covid-19 zabijają ludzi.
Ten wzorzec może wyjaśniać, dlaczego oficjalne dane dotyczące zgonów na Covid-19 sugerują, że każda podana dawka szczepionki przeciwko Covid-19 zwiększa liczbę rzekomych zgonów na Covid-19, przy czym ci, którzy otrzymali najwięcej dawek, odpowiadają za większość tych zgonów.
Zgodnie z raportem COVID-19 Dashboard rządu Wielkiej Brytanii , do 1 marca 2021 r. 35,9% osób w Anglii w wieku 12 lat i starszych otrzymało pojedynczą dawkę szczepionki przeciw Covid-19, a tylko 1,3% osób w Anglii w wieku 12 lat i ponad otrzymali dwie dawki szczepionki Covid-19.
Ale oto, co wydarzyło się pod względem zgonów z powodu Covid-19 w ciągu następnych pięciu miesięcy od tego momentu, zgodnie z danymi wyodrębnionymi z tabeli 1 najnowszego zbioru danych ONS „ Zgony według stanu szczepień ”:
Do końca maja 2022 r. Anglia poniosła 15 113 zgonów Covid-19, a zaszczepieni stanowili szokujące 13 666 z nich. Większość z nich wśród trójek zaszczepionych co miesiąc.
Oznacza to, że ogólnie zaszczepiona populacja odpowiadała za 90% zgonów z powodu Covid-19 w tym okresie. 82% z nich należało do osób zaszczepionych potrójnie.
Ale to, co być może najbardziej niepokojące w tym okresie, to ogromny spadek zgonów wśród nieszczepionych, ale wzrost zgonów każdego miesiąca wśród zaszczepionych.
W styczniu zaszczepieni odpowiadali za 85% zgonów z powodu Covid-19, z czego 67% dotyczyło potrójnych szczepień.
W lutym zaszczepieni odpowiadali za 90% zgonów z powodu Covid-19, z czego 74% dotyczyło osób, które otrzymały potrójne szczepienie.
W marcu zaszczepieni odpowiadali za 93% zgonów z powodu Covid-19, z czego 82%% dotyczyło potrójnych szczepień.
W kwietniu zaszczepieni odpowiadali za 94%% zgonów z powodu Covid-19, z czego 91% dotyczyło potrójnych szczepień.
Wreszcie, w maju, miesiącu, w którym spodziewamy się spadku liczby zachorowań sezonowych, jak pokazują liczby, zaszczepieni nadal odpowiadali za 94% zgonów Covid-19, z czego 85% należało do osób, które otrzymały potrójne szczepienie.
Wciąż czekamy na opublikowanie oficjalnych danych dotyczących zgonów według statusu szczepień w kolejnych miesiącach, ale niestety wiemy z pulpitu rządowego dotyczącego Covid-19 rządu Wielkiej Brytanii, że spadek zgonów z powodu Covid-19 w maju był krótkotrwały, a liczba zgonów zaczęła ponownie rosnąć od lipca.
Coś, co nie ma sensu, jeśli chodzi o to, że te zgony mają być spowodowane przez wirusa, który rozwija się zimą i zanika latem.
Ale kiedy widzimy, że osobom starszym i bezbronnym oferowano czwartą dawkę od kwietnia, być może nie powinniśmy być tak zaskoczeni, że zgony Covid-19 zaczęły rosnąć w środku upalnego lata.
Teraz problem polega na tym, że oferują piątą dawkę osobom w wieku powyżej 75 lat i „najbardziej wrażliwym” oraz czwartą dawkę osobom w wieku powyżej 50 lat –
Oznacza to, że już zmagająca się z problemami Krajowa Służba Szczepień, przepraszam, Narodowa Służba Zdrowia (NHS), może mieć piekielną zimę i po raz kolejny zmienić nazwę na National Treat Covid Only Service.
Do zaciekłych klimatystów już dotarło, że wyrzucając z talerza mięso lub zbierając nakrętki nie uratują planety. Aby więc nadać sens nieskutecznym wyrzeczeniom, muszą z czynności dnia codziennego uczynić akt religijny: ubrać je w szaty „modlitwy” w intencji nowego, lepszego świata.
Kiedy ideę samoograniczania dla klimatu przedstawialiśmy jako substytut religii, niektórzy kazali nam popukać się w czoło. Przecież wieszczona apokalipsa klimatyczna, oraz niezbędna do jej powstrzymania rewolucja zostały dokładnie obliczone, zważone i zmierzone. Na wyprodukowanie 1 kg wołowiny, „marnujemy” 15 tys. litrów wody, koszt lotu samolotem jednego pasażera to 1,5 ton CO2 w atmosferze… Stopniowe ograniczanie standardu życia miało swoje racjonalne i wymierne uzasadnienie.
Tymczasem alarmistyczne apele i lata globalnej eko-propagandy nie przyniosły spodziewanych rezultatów. Strajkująca w obronie klimatu młodzież powoli zaczyna dostrzegać, że ich codzienne decyzje nie mają żadnego znaczenia. – Można to traktować bardzo ambitnie i zderzyć się z absolutnym przeciwieństwem poczucia wpływu, np. kiedy segregowane śmieci trafiają na to samo wysypisko – zauważa Dorota Masłowska, pisarka i dramaturg, tłumacząc coraz większe zniechęcenie pokolenia Grety Thunberg.
Jednocześnie orędownicy stylu zero-waste, wezwania do niejedzenia mięsa czy segregacji śmieci coraz częściej zaczynają ubierać w metafizyczne szaty. – Rutynowe czynności, które codziennie wykonujemy, które wiążą się z używaniem wody i powietrza, są momentem styczności naszego życia z (…) naszym istnieniem na planecie i funkcjonowaniem w kosmosie w bardzo szerokim kontekście – przekonywała Masłowska podczas konferencji Bomba Megabitowa w Krakowie.
Dlatego, jak podkreśla, aby nie dać się przytłoczyć poczuciem absolutnego bezsensu, codzienne wybory na rzecz planety muszą stać się „aktem życzenia, żeby było lepiej, modlitwą o to, żeby ten świat uratować”. Przyjęcie paradygmatu religijnego, jawi się już nie tylko jako alternatywa dla bardziej uduchowionych, ale warunek przetrwania popadającego w marazm ruchu.
Moc życzeń
Społeczność wyrosła wokół „najbardziej naukowego faktu” ostatnich lat, coraz bardziej ujawnia swoje prawdziwe, kultyczne oblicze. Bo w rzeczywistości nie mamy do czynienia z osadzoną na gruncie teologicznym religią, ale myśleniem magicznym. Każącym wierzyć, że niespełniające swojego podstawowego zadania czynności, w jakiś sposób wpłyną na decyzje o globalnym znaczeniu.
To szamańskie podejście przypomina życzeniową postawę tęczowych środowisk, wierzących w magiczną moc neutralnych płciowo zaimków. Nawet jeżeli ideolodzy LGBT przekonają do swoich komunałów cały świat i choćby nie wiadomo jak realistycznie upodobnili się przeciwnej płci, to nigdy biologiczna kobieta nie zostanie mężczyzną. I na odwrót.
Jednak klimatyczne gusła stanowią dużo doskonalszą imitację religii. Znajdziemy w niej opowieść o swoistym Upadku/ grzechu pierworodnym, jakim jest rozwój cywilizacji. Wieszczona katastrofa spełnia rolę „Apokalipsy”; „grzechem” jest przykładanie ręki do szkodzących środowisku i bioróżnorodności działań, a „odkupienie” przychodzi poprzez eko-ascezę oraz „działalność misyjną” na rzecz zrównoważonego rozwoju.
Pogarda i beznadzieja
Jednak ofiary składane Matce Ziemi, zamiast kwitnięcia nadziei i miłości, znacznie częściej powodują wzrost chwastów pogardy, frustracji i zwątpienia. Wypełnianie przykazań ekologicznego dekalogu podobno pomaga „poczuć się lepiej”, wprowadzając zgodność pomiędzy tym co głoszę, a tym jak żyję. Jednak w obliczu domagających się racjonalizacji bezsensownych działań, owo poczucie przynosi tylko tymczasową ulgę, której nie sposób wypełnić coraz radykalniejszymi wyrzeczeniami.
Segregowanie śmieci, zakup ubrań z second handu czy jedzenie wyłącznie zdrowej żywności ma wzbudzać w nas poczucie wyjątkowości. Ale jednocześnie wywołuje pogardę wobec „niewrażliwej” na globalne wyzwania reszty. Wszak to przez nich: jedzących mięso, palących węglem, opornych na wiedzę denialistów klimatycznych wciąż znajdujemy się w czarnej dziurze! To oni marnują naszą całą zieloną krwawicę!
Powyższą filozofię ukazuje się często jako „najbardziej empatyczną” wobec stworzenia. Ale już nie wobec człowieka, przedstawianego jako bezmyślne, dążące do nieokiełznanej destrukcji zwierzę. W dodatku prowadzące do zagłady nie tylko siebie, ale również florę i faunę. W tej myśli, rozmnażanie wygląda jak największy „grzech ekologiczny”, a wzrost populacji jako jeden z głównych przeszkód na drodze do nowej, zrównoważonej rzeczywistości.
Przedstawiciele ruchu klimatycznego, jak każde pokolenie spod znaku no future, przestało już dostrzegać jakąkolwiek nadzieję. Pewni zbliżającej się katastrofy, oddają się w ręce bezsensownej, lecz przynoszącej chwilową ulgę totalnej destrukcji. Antropolog Magdalena H. Góralska, pytając gdzie podział się – jeszcze do niedawna tak wyraźny na ulicach naszych miast – gniew społeczny, stwierdza: „Naszym zadaniem jest nie dać żyć tym, którzy doprowadzili nas do sytuacji, w której się znajdujemy. Bo skoro koniec jest bliski i pewny, to dlaczego nie spalić tych ostatnich dni naszego życia w ten sposób?”
Człowiek odrzucający Boga uwierzy we wszystko. Jednak eko-gnoza – „wiara” pełna mroku i beznadziei, to wyjątkowo ponura alternatywa.
Sięgnąłem w ostatnim felietonie do swoich wspomnień, które mam zamiar wydać w przyszłości w formie książki. Dziś także zaczerpnę z nich niewielki urywek, by zwrócić uwagę na pozornie nie związane ze sobą, acz ważne tematy. Otóż, w r. 1994 brałem, wraz z kilkoma kolegami kontrolerami, udział w 33 Dorocznej Konferencji Międzynarodowej Federacji Stowarzyszeń Kontroli Ruchu Lotniczego w stolicy Kanady – Ottawie. Obrady miały się odbywać w sali konferencyjnej obok naszego hotelu, sąsiadującego zresztą z Parlamentem Kanadyjskim. Jako, że na miejsce przybyliśmy dzień przed rozpoczęciem zgromadzenia, mieliśmy trochę czasu na zwiedzenie otoczenia. Pisałem wówczas tak:
„Część z nas odwiedziła nieodległe Muzeum Lotnictwa, część spacerowała po pięknych uliczkach Ottawy. Ja zajrzałem między innymi do pobliskiego budynku Centrum Konferencyjnego. To, co mnie wówczas zaskoczyło, to stojący w jego głównym holu kilkumetrowej długości, wysoki na ponad dwa metry, kawał muru pokrytego graffiti. Kiedy podszedłem bliżej okazało się, że jest to fragment … muru berlińskiego, który rozebrano w r. 1990, a jego części sprzedawano później na aukcjach w Berlinie i Monte Carlo. Patrzyłem na te resztki reliktu czasów minionych i złych, który widziałem wcześniej jeden raz w życiu, gdy wyglądał jeszcze groźnie i dzielił dwa, jakże różne światy. Było to w latach 80., kiedy przekraczałem granicę wewnątrz-niemiecką na słynnym przejściu Charlie.
Stojąc w lobby rządowego budynku w odległej Kanadzie, robił wrażenie zaskakujące, zupełnie nierealne. Pierwsze, co przychodziło na myśl to, że nieźle musiano się namęczyć, by dostarczyć go w tak wielkim kawałku, przez ocean, aż do tego miejsca. Drugie, że wskazuje wyraźnie na rolę, jaką świat zachodni przykłada do tego symbolu, o wiele większą w jego opinii dla upadku komunizmu, od solidarnościowych strajków w Polsce. To również pokazuje rzeczywistą pozycję Niemiec, postrzeganych przez świat w kategoriach najważniejszego państwa Europy.
Podobnie, jak zacierana jest od lat, coraz skuteczniej zresztą, rzeczywista rola Niemców w rozpętaniu II Wojny Światowej i zagładzie milionów istnień ludzkich, tak i teraz od samego niemal początku, podkreślane jest znaczenie tego państwa w przemianach europejskich lat 90.. Całkiem zresztą słusznie, bo jak wskazują dziś nieliczne jeszcze, ujawnione dokumenty historyczne, rzeczywistymi architektami owej zmiany ustrojowej na naszym kontynencie były Rosja i Niemcy. Polska, z jej marionetkowym przywódcą, który ‘obalił komunę’ traktowana była zaledwie w charakterze zapalnika, którego głównym zadaniem od początku było i tak tylko, uczynienie kontrolowanego wyłomu w tym murze”.
Dlaczego wspominam o tym dzisiaj? Z tego powodu, że to moje ówczesne zdziwienie, trzy lata po pierwszych, jak do dziś się z naciskiem podkreśla „demokratycznych wyborach”parlamentarnych w Polsce, było oczywiste. Kanada zawsze szczyciła się swoją wielokulturowością, ale przecież nie spotkałem w niej nigdy oznak liczebnej przewagi diaspory niemieckiej nad, na przykład żydowską, ukraińską, czy polską. Stąd, widok tego muru w najważniejszym miejscu Kanady, musiał zaskakiwać. Dziś, z perspektywy 30-lecia, a zwłaszcza ostatnich paru lat, patrzę na to już zupełnie inaczej. Być może jeszcze lepiej spoglądać na to przez fakt, iż jakkolwiek Kanada jest demokracją parlamentarną z federalnym systemem administracyjnym, to poza wszystkim innym pozostaje nadal monarchią konstytucyjną, a głową państwa jest przedstawiciel brytyjskiej Korony. Od 8 września tego roku jest nią Karol III, król Zjednoczonego Królestwa Wlk. Brytanii i Irlandii Północnej oraz 14 innych królestw wspólnotowych, pośród których poczesne miejsce, bo już od r. 1931, zajmuje właśnie Kanada.
To wtedy powstała, tak zwana Brytyjska Wspólnota Narodów, powołana do życia przez Wlk. Brytanię i 6 dominiów brytyjskich, na czele z Kanadą. Obecna Wspólnota Narodów zrzesza 56 państw, a oficjalnym jej celem jest współpraca na rzecz, jakżeby inaczej, rozwoju, demokracji i pokoju. Karta Wspólnoty Narodów mówi, że łączy je język, historia, kultura i takie wartości, jak demokracja, prawa człowieka i rządy prawa. Można by tutaj zauważyć, że my, choć formanie nie zrzeszeni w tej wspólnocie, poszliśmy daleko dalej, od dawna mając u siebie nie tylko rządy prawa, ale i sprawiedliwości. Wracając do wspólnoty jednak – mimo, że od r. 1949 warunkiem członkostwa w niej przestało być uznawanie monarchy brytyjskiego za głowę państwa i podkreśla się w niej niezależnośc państw członkowskich od Wlk. Brytanii, to pamiętajmy, że premier Kanady i jego gabinet mianowani są przez gubernatora generalnego, który jest kanadyjskim przedstawicielem króla Karola III.
Piszę o tym także dlatego, iż ten król jest nie tylko przewodniczącym Wspólnoty Narodów, naczelnym dowódcą brytyjskich sił zbrojnych, ale i świecką głową Kościoła Anglii. Pod jego fotografią w Wikipedii widnieje podpis „Z Bożej łaski król Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej oraz innych Jego posiadłości i terytoriów, Głowa Wspólnoty, Obrońca Wiary”.
Nie wiem zaprawdę, z czyjej łaski został on królem i jakiej wiary broni, wiem, że nie wybrał go Bóg, w którego wierzę ja i miliony moich rodaków katolików, zarówno tu w Polsce, czy Kanadzie, Australii, Nowej Zelandii, o Irlandii nie wspominając. Wiem też, co wielokrotnie podkreślałem w swoich książkach, że Brexit nie był dziełem przypadku, a ilekroć Wielka Brytania wycofywała się z Europy, kryjąc za swoim kanałem, tylekroć w tej Europie pozostawały na scenie zwaśnione ze sobą Niemcy i Rosja, obrotowa Francja i niezdecydowane Włochy.
W tych ostatnich, kilka dni temu, krótko przed wyborami, były premier Berlusconi ośmielił się krytycznie wypowiedzieć o eskalacji działań za naszą wschodnią granicą, na co w sposób bezczelny zareagowała niejaka Von der Leyen, nawiasem mówiąc nie wybrana nigdy w żadnych powszechnych wyborach biurokratka, mówiąc „zobaczymy, jakie będą wyniki wyborów we Włoszech. Jeśli sprawy pójdą w trudnym kierunku, mamy narzędzia, jak w przypadku Polski i Węgier”!
Nie ma tu miejsca, by przywoływać zaangażowanie Korony w niemal wszystkich polskich, narodowowyzwoleńczych powstaniach, które większość historyków zamyka Powstaniem Warszawskim, planowanym ponoć przez Churchilla już w Teheranie w 1943 r., a do których ja zaliczam także, powstanie Solidarności.
Oponentom, próbującym mówić, że to ostatnie było ruchem oddolnym, a do tego bezkrwawym, nie będę przypominał, w których zakładach pracy rozpoczynały się strajki o przysłowiowy już boczek, nie sposób także wymienić nazwisk wszystkich tych, którzy byli mordowani przez całe lata 80., bo przedsięwzięcie pod nazwą „Solidarność” było tylko jednym z kilku elementów zwijania ówczesnego Związku Radzieckiego, podobnie, jak dużo wcześniej zaplanowane wprowadzenie stanu wojennego. W jego wyniku, pomijając już ofiary oczywistej zbrodni w kopalni „Wujek”, wielu Polaków nie było w stanie uzyskać choćby niezbędnej pomocy medycznej, z powodu paraliżu komunikacyjnego, polegającego na zawieszeniu połączeń telefonicznych, restrykcjach w przemieszczaniu, czy wprowadzeniu godziny milicyjnej. To także eliminowanie nie zdeprawowanej przez system elity, mogącej stanąć w opozycji do mającego wkrótce nastapić przekrętu stulecia, w tym robotników, przedstawicieli środowisk wiejskich, wielu księży, a nawet młodzieży.
Rozpocząłem od opowieści o murze. O tym artefakcie czasów żelaznej kurtyny, którego usunięcie było najistotniejsze dla dokonania rzeczywistych zmian na mapie politycznej ówczesnej Europy. Z tego powodu, w budynku kanadyjskiego parlamentu na początku lat 90. nie znalazły się biało-czerwone opaski, kopia Pomnika Poległych Stoczniowców, czy słynnej tablicy z postulatami polskich robotników.
Nie znaczyły tak wiele, jak ten mur, który można było dzięki nim pokojowo i w sposób wydawałoby się wówczas naturalnie konsekwentny, zburzyć. Nie będę rozwijał ekonomicznych, demograficznych, czy kulturowych efektów tego upadku. Borykamy się z nimi na co dzień. I będziemy je odczuwać coraz poważniej. Wspólnota Narodów zaczyna się kruszyć, a obecnemu przewodniczącemu wróżę, że stanie sie jej grabarzem.
Pani Von der Leyen nie mówi w moim imieniu, i choć teoretycznie jest przewodniczącą Komisji Europejskiej, to przede wszystkim pozostaje politykiem niemieckim. Rosja mobilizuje rezerwistów. Chiny stają się wszechobecne. Na naszych oczach powstaje kolejny mur, znacznie dłuższy i wyższy, aniżeli poprzedni, choć wciąż jeszcze dla wielu, niewidzialny.
Sabotaż czyli Great Reset ma się dobrze https://www.bibula.com/?p=136453
Jakakolwiek by nie była prawda, efekt końcowy pozostaje taki sam. Gaz i prąd będą droższe. Pojawi się ogromny nacisk, aby zwrócić się ku „odnawialnym źródłom energii”, mówić o „katastrofie klimatycznej”, a być może będzie nawet reglamentacja energii i/lub przerwy w jej dostawach [blackouts].
−∗−
Tłumaczenie felietonu z serwisu Off-Guardian na temat zniszczeń jakie miały miejsce w gazociągu Nordstream na Morzu Bałtyckim i powiązań z obecną sytuacją polityczną. /AlterCabrio/
____________***____________
Zapomnij o tej grze w przerzucanie winy, sabotaż Nordstreamu dotyczy Wielkiego Resetu i nic poza tym
Ubiegłej nocy pojawiły się doniesienia, że „wybuchy” uszkodziły oba rurociągi Nordstream, które transportują gaz eksportowany z Rosji do Niemiec i innych krajów w Europie północnej.
W efekcie do Bałtyku wyciekły duże ilości gazu ziemnego, a dostawy rurociągiem zostały całkowicie odcięte.
Rzekomy incydent wywołał wściekłą wymianę oskarżeń niczym w meczu tenisa, a zarzuty krążyły tam i z powrotem nad czymś, co – dla uproszczenia – nazwiemy Żelazną Kurtyną 2.0
Unia Europejska twierdzi, że rury uległy „sabotażowi”, ale nie obwinia nikogo bezpośrednio w swoim oświadczeniu.
Z drugiej strony Rosjanie powiedzieli, że pomysł sabotowania własnego rurociągu jest „głupi”.
Niektóre alternatywne media zachodnie sugerowały, że za rzekomym atakiem stoją Stany Zjednoczone, wskazując na przysięgę Joe Bidena z lutego, że całkowicie zamknie Nordstream 2.
Były polski minister obrony nie zwlekał i powiedział wprost, że siły NATO wysadziły rurociąg, jak donosi Forbes.
Pytanie – wydaje mi się, że przez ostatnie dwa lata wciąż je zadaję – brzmi „czy to naprawdę ma znaczenie?”
Może to Amerykanie go wysadzili. Może to Rosjanie go wysadzili. Może ktoś inny to wysadził. A może nikt tego nie wysadził, a cała historia jest zmyślona.
Jakakolwiek by nie była prawda, efekt końcowy pozostaje taki sam. Gaz i prąd będą droższe. Pojawi się ogromny nacisk, aby zwrócić się ku „odnawialnym źródłom energii”, mówić o „katastrofie klimatycznej”, a być może będzie nawet reglamentacja energii i/lub przerwy w jej dostawach [blackouts].
Tej zimy ludzie będą marznąć, głodować i prawdopodobnie umierać tej zimy. To zawsze było częścią planu, jaki jest niby powód, by sądzić, że ten „atak” nie jest tym samym?
Być może ważniejsze od tego, kto stoi za rzekomym wydarzeniem #NordStream2 jest – dlaczego prawie wszystko w tej „specjalnej operacji wojskowej” i poza nią prowadzi do TEGO SAMEGO celu – niedoborów, niedostatków, biedy dla 99%
Wszyscy wywołują zgiełk rozmawiając o tym, kto co zrobił i pytają „Czy to sabotaż?”
Ale prosta odpowiedź na to pytanie brzmi „tak, oczywiście, że tak”.
Bez względu na szczegóły sytuacji, eksplozja Nordstream zdecydowanie była aktem sabotażu.
Takim samym sabotażem, jaki obserwujemy od dwóch lat.
Sabotażem całego naszego stylu życia w wykonaniu ludzi, którzy chcieliby czerpać korzyści finansowe i polityczne z gruntownej zmiany struktury naszego społeczeństwa.
Sabotażem, który prowadzi do fingowania pandemii, demolowania naszej opieki zdrowotnej, zamykania nas w domach i rujnowania naszych firm.
Sabotażem naszej gospodarki, naszego społeczeństwa, a nawet naszych ciał.
Departament Stanu USA: Idea, że staliśmy za sabotażem Nord Stream jest niedorzeczna – to rosyjska dezinformacja
Idea, że USA stały za wybuchami gazociągów Nord Stream jest niedorzeczna i nie jest niczym więcej, niż funkcją rosyjskiej dezinformacji – powiedział w środę rzecznik Departamentu Stanu Ned Price w rozmowie z Polską Agencją Prasową. Jak dodał, USA dzieli się z Danią informacjami na temat incydentu. […]
Przypomnijmy zatem co przedstawiciele Imperium Zła mówili kilka miesięcy temu…
Oto co 27 stycznia 2022 r. mówiła Victoria Nuland:
Victoria Nuland 27 styczniu 2022: „Jeśli Rosja zaatakuje Ukrainę, tak czy inaczej, Nord Stream2 nie będzie mógł być ukończony”
Dokładnie: “If Russia invades Ukraine, one way or another, Nord Stream 2 will not move forward.”
A oto co 7 lutego 2022 r. mówił uzurpator w Białym Domu:
„Jeśli Rosja zaatakuje .. nie będzie więcej Nord Stream 2. Doprowadzimy do tego aby przestało istnieć. … Przyrzekam wam, że będziemy w stanie to zrobić.”
Dokładnie: Pres. Biden: „If Russia invades…then there will be no longer a Nord Stream 2. We will bring an end to it.” Reporter: „But how will you do that, exactly, since…the project is in Germany’s control?” Biden: „I promise you, we will be able to do that.”
Kilka ciekawostek o ruchu amerykańskiego okrętu U.S.S. Kearsarge (LHD-3)
27 września 2022: U.S.S. Kearsarge wraz z innymi statkami US Navy, był zauważony w rejonie eksplozji, która miała miejsce 26 września.
14 września 2022 – U.S.S. Kearsarge przypłynął do Polski – navy.mil article
20 sierpnia 2022 – U.S.S. Kearsarge przyłynął do Kłajpedy, Litwa – link.
Siły Zła, zawsze miłujące pokój i prowadzące jedynie „naukowe eksperymenty”, w trakcie niedawnej Operacji BALTOPS…
14 czerwca 2022: „Ważnym punktem programu BALTOPS jest coroczna demonstracja zdolności NATO w zakresie rozminowywania, a w tym roku Marynarka Wojenna USA nadal wykorzystuje ćwiczenie jako okazję do przetestowania nowych technologii – poinformowała 14 czerwca U.S. Naval Forces Europe-Africa Public Affairs.
W ramach wsparcia BALTOPS, 6 Flota Marynarki Wojennej USA współpracowała z ośrodkami badawczymi i wojennymi Marynarki Wojennej USA w celu wprowadzenia najnowszych osiągnięć w technologii minowania bezzałogowych pojazdów podwodnych na Morze Bałtyckie, aby zademonstrować skuteczność pojazdu w scenariuszach operacyjnych.
Eksperymenty przeprowadzono u wybrzeży Bornholmu w Danii z udziałem uczestników z Naval Information Warfare Center Pacific, Naval Undersea Warfare Center Newport oraz Mine Warfare Readiness and Effectiveness Measuring, a wszystko to pod kierownictwem U.S. 6th Fleet Task Force 68.”
„W poprzednich BALTOPS zademonstrowaliśmy zaawansowane zdolności do wykrywania, ponownego pozyskiwania i zbierania obrazów min oraz do przekazywania tych obrazów w czasie zbliżonym do rzeczywistego operatorom poprzez wykorzystanie specjalistycznego UUV Office of Naval Research” – powiedział Anthony Constable, doradca naukowy Office of Naval Research przy 6 Flocie USA. „W tym roku, dzięki pracy NIWC Pacific i NUWC Newport, pokazujemy, że ta zdolność może być zintegrowana poprzez wykonywanie złożonych misji wielopojazdowych UUV ze zmodyfikowanymi zasobami floty U.S. Navy”.
I tutaj mamy klucz: „wykonywanie złożonych misji wielopojazdowych UUV„
Bo jeśli Imperium Zła dokonało detonacji, to prawdopodobnie z wykorzystaniem UUV (Unmanned underwater vehicles) czyli podwodnych dronów, np. dronu typu Orca produkcji Boeinga.
A to miejsce jednej z eksplozji… Niedaleko Bornholmu, gdzie przeprowadzała swoją – a jakże pokojową – Opearację BALTOPS 6. Flota U.S. 6th Fleet Task Force 68.
Oczywiście to wszytko „zbieg okoliczności”, że właśnie tam przeprowadzano ćwiczenia i to właśnie z wykorzystaniem dronów UUV, it właśnie w tym miejscu nastąpiły eksplozje.
Pic source: https://www.gps-coordinates.net/
Wielki Reset czy nie, ale trzeba sprawę wyjaśnić.
Putin wniesie kwestię sabotażu na Nord Stream na pilne posiedzenie Rady Bezpieczeństwa ONZ
Władimir Putin w rozmowie telefonicznej z prezydentem Turcji Erdoganem, nazwał awarie na gazociągach Nord Stream aktem międzynarodowego terroryzmu i powiedział, że Rosja wniesie tę sprawę na pilne posiedzenie w Radzie Bezpieczeństwa ONZ – przekazał Kreml.
Operator magistrali Nord Stream 2 AG poinformował w poniedziałek, że na duńskich wodach, nieopodal wyspy Bornholm doszło do awarii nieczynnego, ale nagazowanego Nord Stream 2, czemu towarzyszył gwałtowny spadek ciśnienia. Przyczyny nie są znane, trwa dochodzenie – podała spółka.
Następnie doszło do spadku ciśnienia na obu nitkach Nord Stream. Gazociąg został zatrzymany pod koniec sierpnia, jest wypełniony gazem. Przyczyny również nie są znane.
W poniedziałek duńskie władze poinformowały o wycieku gazu w pobliżu wyspy Bornholm, który „może być niebezpieczny dla żeglugi”. Duńska Agencja Energii podała z kolei, że do zdarzenia doszło w jednej z dwóch nitek Nord Stream 2 w duńskim rejonie na południowy wschód od Dueodde.
Szwedzcy sejsmolodzy poinformowali we wtorek, że w rejonie wycieków gazu w gazociągach Nord Stream odnotowano mocne podwodne eksplozje – donoszą lokalne media. „Nie ma wątpliwości, że były to eksplozje” – powiedział Björn Lund ze szwedzkiego centrum sejsmicznego.
Jak informuje agencja Bloomberg, Niemcy i Dania nie wykluczają, że wycieki z Nord Stream i Nord Stream 2 powstały w wyniku dywersji. Nienazwany niemiecki urzędnik ds. bezpieczeństwa powiedział agencji, że „dowody sugerują, że było to działanie siłowe, a nie problem techniczny”.
– Trudno sobie wyobrazić, że to są przypadki. Nie możemy wykluczyć sabotażu – powiedziała z kolei premier Danii Mette Frederiksen, cytowana przez agencję.
In what appears to be an exceptional internal leak from the think tank RAND Corporation, known among other things to have been behind the American strategy for foreign and defence policies during the Cold War, a detailed account is given of how the energy crisis in Europe has been planned by the United States.
The document, which dates from January, acknowledges that the aggressive foreign policy that was being pursued by Ukraine before the conflict would push Russia into having to take military action against the country. Its actual purpose, it contends, was to pressure Europe into adopting a wide range of sanctions against Russia, sanctions which had already been prepared.
The European Union’s economy, it states, “will inevitably collapse” as a result of this, and its authors rejoice in the fact that, among other things, resources of up to $9 billion will flow back to the United States, and well-educated young people in Europe will be forced to emigrate.
The key objective described in the document is to divide Europe – especially Germany and Russia – and destroy the European economy by placing useful idiots in political positions in order to stop Russian energy supplies from reaching the continent.
Germany’s minister for foreign affairs Annalena Baerbock, in a meeting in May with Nato and U.S. officials.
As the first outlet in Europe, Nya Dagbladet can publish what appears to be classified US plans to crush the European economy by means of a war in Ukraine and an induced energy crisis.
RAND Corporation’s think tank, which has a huge work force of 1,850 employees and a budget of $350 million, has the official aim of “improving policies and decision-making through research and analysis”. It is primarily connected to the United States Department of Defence and is infamous for having been influential in the development of military and other strategies during the Cold War.
A document signed RAND, under the opening heading of “Weakening Germany, strengthening the U.S.”, suggests that there is an “urgent need” for an influx of resources from outside to maintain the overall American economy, but “especially the banking system”.
“Only European countries bound by EU and NATO commitments can provide us with these without significant military and political costs for us.”
According to RAND, the main obstacle to this ambition is the growing independence of Germany. Among other things, it points out that Brexit has given Germany greater independence and made it more difficult for the United States to influence the decisions of European governments.
A key objective that permeates this cynical strategy is, in particular, to destroy the cooperation between Germany and Russia, as well as France, which is seen as the greatest economic and political threat to the United States.
”If implemented, this scenario will eventually turn Europe into not only an economic, but also a political competitor to the United States.”, it declares.
The only way: “Draw both sides into war with Ukraine”
In order to crush this political threat, a strategic plan, primarily focused on destroying the German economy, is presented.
“Stopping Russian deliveries could create a systematic crisis that would be devastating for the German economy and indirectly for the European Union as a whole”, it states, and believes that the key is to draw the European countries into war.
“The only possible way to ensure that Germany rejects Russian energy supplies is to draw both sides into the military conflict in Ukraine. Our continued actions in this country will inevitably lead to a military response from Russia. Russia is clearly not going to leave to the massive Ukrainian army’s pressure on the Donetsk People’s Republic without a military response. This would make it possible to portray Russia as the aggressive party and then implement the entire package of sanctions, which has already been drawn up”.
Green parties will force Germany to “fall into the trap”
The green parties in Europe are described as being particularly easy to manipulate into running the errands of American imperialism.
“The prerequisite for Germany to fall into this trap is the dominant role of green parties and European ideologies. The German environmental movement is a highly dogmatic, if not fanatical, movement, which makes it quite easy to get them to ignore economic arguments”, it writes, citing the current foreign minister of Germany, Annalena Baerbock, and the climate minister, Robert Habeck, as examples of this type of politician.
“Personal characteristics and lack of professionalism make it possible to assume that it is impossible for them to recognise their own mistakes in time. It will therefore be sufficient to rapidly form a media image of Putin’s aggressive war – and make the Greens into ardent and tough supporters of sanctions – a ‘war party’. This will make it possible to impose the sanctions without any obstacles”.
Baerbock is, i.a., well known for declaring that she will continue the suspension of Russian gas even during the winter – regardless of what her constituents think about the matter and the consequences for the German population.
– We will stand with Ukraine, and this means that the sanctions will stay, also in winter time – even if it gets really tough for politicians, she said at a conference in Prague recently.
“Ideally – a complete halt of supplies”
The authors express a hope that the damage between Germany and Russia will be so great that it will make it impossible for the countries to re-establish normal relations later on.
“A reduction in Russian energy supplies – ideally, a complete halt of such supplies– would lead to disastrous outcomes for German industry. The need to divert significant amounts of Russian gas for winter heating will further exacerbate the shortages. Lockdowns in industrial enterprises would cause shortages of components and spare parts for manufacturing, a breakdown of logistics chains and, eventually, a domino effect”.
Ultimately, a total collapse of the economy in Europe is seen as both probable and desirable.
“Not only will it deliver a devastating blow to the German economy, the entire economy of the entire EU economy will inevitably collapse.”
It further points out that the benefits of US-based companies having less competition on the world market, logistical advantages and the outflow of capital from Europe, would mean that they would be able to contribute to the economy of the United States by an estimated 7-9 trillion dollars. In addition, it also emphasises the important effect of many well-educated and young Europeans being be forced to immigrate to the USA.
RAND denies originating the report
RAND Corporation issued a press release on Wednesday denying that the report originates from them. No comments are made regarding what parts of the report are false or what is accurate, apart from simply writing that the content is “bizarre” and that the document is “fake””.
Sabotaż rurociągów Nord Stream (NS) i Nord Stream 2 (NS2) na Morzu Bałtyckim w złowieszczy sposób wepchnął „katastrofalny kapitalizm” na zupełnie nowy, toksyczny poziom.
Ten odcinek Hybrydowej Wojny Przemysłowo-Handlowej, w formie ataku terrorystycznego na infrastrukturę energetyczną na wodach międzynarodowych, sygnalizuje absolutny upadek prawa międzynarodowego, zatopiony przez porządek „naszą drogą albo autostradą”, „oparty na zasadach”.
Atak na oba rurociągi składał się z wielu ładunków wybuchowych zdetonowanych w oddzielnych odgałęzieniach w pobliżu duńskiej wyspy Bornholm, ale na wodach międzynarodowych. Była to skomplikowana operacja, przeprowadzona potajemnie na płytkiej głębokości cieśnin duńskich. To w zasadzie wykluczałoby okręty podwodne (statki wpływające na Bałtyk mają zanurzenie do 15 metrów). Jeśli chodzi o potencjalne „niewidzialne” statki, mogły one krążyć po okolicy tylko za zgodą Kopenhagi – ponieważ wody wokół Borholmu są napełnione czujnikami, co odzwierciedla strach przed wtargnięciem rosyjskich okrętów podwodnych.
Szwedzcy sejsmolodzy zarejestrowali w poniedziałek dwie podwodne eksplozje – jeden z nich oszacowano na 100 kg TNT. Jednak do wysadzenia trzech oddzielnych węzłów rurociągu trzeba było zużyć nawet 700 kg. Taka ilość nie mogłaby zostać dostarczona w ciągu jednej podróży przez podwodne drony dostępne obecnie w sąsiednich krajach.
Ciśnienie na rurociągach spadło wykładniczo. Rury są teraz wypełnione wodą morską. Rury zarówno w NS1, jak i NS2 można oczywiście naprawić, ale raczej nie przed przybyciem Generała Mroza. Pytanie brzmi, czy Gazprom – już skoncentrowany na kilku potężnych eurazjatyckich klientach – by się tym przejmował, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że statki Gazpromu mogą być narażone na ewentualny atak morski NATO na Bałtyku.
Niemieccy urzędnicy już kręcą, że NS1 i NS2 mogą „potencjalnie” zostać wyłączone „na zawsze”. Gospodarka UE i obywatele UE bardzo potrzebowali tych dostaw gazu. Jednak eurokracja w Brukseli – która rządzi państwami narodowymi – nie podążyłaby za nimi, ponieważ sama została poddana dyktatowi Imperium Chaosu, Kłamstw i Grabieży. Można argumentować, że ta eurooligarchia pewnego dnia zostanie osądzona za zdradę stanu.
W obecnej sytuacji strategiczna nieodwracalność jest już oczywista; ludność kilku krajów UE zapłaci ogromną cenę i poniesie poważne konsekwencje tego ataku: krótko-, średnio- i długoterminowe.
Cui bono?
Premier Szwecji Magdalena Andersson przyznała, że to „kwestia sabotażu”. Premier Danii Mette Frederiksen przyznała, że „to nie był przypadek”. Berlin zgadza się ze Skandynawami.
Teraz porównajmy to z byłym polskim ministrem obrony (2005-2007) Radkiem Sikorskim, rusofobem żonatym z wściekłą „analityczką amerykańską” Anne Applebaum, który wesoło napisał na Twitterze „Dziękuję, USA”.
Coraz ciekawiej robi się, gdy wiemy, że jednocześnie z sabotażem otwarto częściowo Baltic Pipe z Norwegii do Polski – „nowy korytarz dostaw gazu” obsługujący „rynek duński i polski”: właściwie drobna sprawa, biorąc pod uwagę ich sponsorów sprzed miesięcy mających kłopoty ze znalezieniem gazu, a teraz będzie jeszcze trudniej, przy znacznie wyższych kosztach.
NS2 był już atakowany – na otwartej przestrzeni – przez cały okres jego budowy. Jeszcze w lutym polskie statki aktywnie próbowały uniemożliwić układaczowi rur Fortuna ukończenie NS2. Rury układano na południe od – zgadliście – Bornholmu.
NATO ze swojej strony było bardzo aktywne w dziale dronów podwodnych. Amerykanie mają dostęp do długodystansowych norweskich dronów podwodnych, które można modyfikować innymi konstrukcjami. Alternatywnie, do sabotażu mogli zostać zatrudnieni profesjonalni nurkowie z marynarki wojennej – nawet jeśli prądy pływowe wokół Bornholmu to poważna sprawa.
Zbiorowy Zachód znajduje się w absolutnej panice, z atlantyckimi „elitami” gotowymi uciekać się do wszystkiego – skandalicznych kłamstw, zabójstw, terroryzmu, sabotażu, całkowitej wojny finansowej, poparcia dla neonazistów – aby zapobiec ich pogrążeniu się w geopolitycznej otchłani geoekonomicznej.
Wyłączenie NS1 i NS2 oznacza definitywne zamknięcie jakiejkolwiek możliwości zawarcia niemiecko-rosyjskiego porozumienia w sprawie dostaw gazu, z dodatkową korzyścią w postaci zdegradowania Niemiec do niskiego statusu absolutnego wasala USA.
To prowadzi nas do kluczowego pytania, który zachodni aparat wywiadowczy zaprojektował sabotaż? Pierwsi kandydaci to oczywiście CIA i MI6 – z Polską ustanowioną jako figurant upadku, a Dania odgrywa bardzo podejrzaną rolę: niemożliwe, aby Kopenhaga nie była przynajmniej „poinformowana” o sabotażu.
Proroczy jak zawsze, już w kwietniu 2021 roku Rosjanie zadawali pytania o militarne bezpieczeństwo Nord Streamu.
Kluczowym wektorem jest to, że możemy mieć do czynienia z przypadkiem członka UE/NATO zamieszanego w akt sabotażu przeciwko gospodarce numer jeden UE/NATO. To casus belli. Poza przerażającą przeciętnością i tchórzostwem w obecnej administracji w Berlinie jasne jest, że BND – niemiecki wywiad – a także niemiecka marynarka wojenna i poinformowani przemysłowcy prędzej czy później zrobią odrobią lekcję.
Nie był to atak odosobniony. 22 września doszło do zamachu na Turkish Stream ze strony kijowskich dywersantów. Dzień wcześniej na Krymie znaleziono podejrzane o udział w spisku drony marynarki wojennej z identyfikatorami w języku angielskim. Dodaj do tego amerykańskie helikoptery przelatujące nad przyszłymi węzłami sabotażowymi kilka tygodni temu; brytyjski statek „badawczy” włóczący się po wodach duńskich od połowy września; oraz tweetowanie NATO o testowaniu „nowych systemów bezzałogowych na morzu” w tym samym dniu sabotażu.
Pokaż mi pieniądze (gazowe)
W środę duński minister obrony spotkał się w trybie pilnym z sekretarzem generalnym NATO. W końcu wszystkie eksplozje miały miejsce bardzo blisko wyłącznej strefy ekonomicznej Danii (WSE). Można to co najwyżej zakwalifikować jako surowe kabuki; dokładnie tego samego dnia Komisja Europejska (KE) – de facto biuro polityczne NATO – rozwinęła swoją obsesję na punkcie znaków towarowych: więcej sankcji wobec Rosji, w tym certyfikowany limit cen ropy.
Tymczasem unijni giganci energetyczni stracą na sabotażu sporo.
Wśród dotkniętych są: Niemieckie Wintershall Dea AG i PEG/E.ON; holenderski NV Nederlandse Gasunie; i francuski ENGIE. Są też tacy, którzy ponownie sfinansowali NS2: Wintershall Dea oraz Uniper; austriackie OMV; ENGIE ponownie; oraz brytyjsko-holenderski Shell. Wintershall Dea i ENGIE są współwłaścicielami i wierzycielami. Ich wściekli udziałowcy będą chcieli poważnych odpowiedzi z poważnego śledztwa.
Gorzej: na froncie terroru rurociągowego nie ma już żadnych granic. Rosja będzie w stanie czerwonego pogotowia nie tylko dla Turk Stream, ale także dla Siły Syberii. To samo dotyczy Chińczyków i ich labiryntu rurociągów docierających do Sinciangu.
Bez względu na metodologię i zaangażowanych uczestników sabotażu, jest to zwrot na nieuniknioną zbiorową porażkę Zachodu na Ukrainie. I surowe ostrzeżenie dla Globalnego Południa, że zrobią to ponownie. Jednak akcja zawsze rodzi reakcję: od teraz „śmieszne rzeczy” mogą przydarzyć się również rurociągom w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii na wodach międzynarodowych.
Oligarchia UE w błyskawicznym tempie osiąga zaawansowany stopień rozpadu. Ich okno możliwości – przynajmniej spróbowania – roli strategicznie autonomicznego aktora geopolitycznego jest teraz zamknięte.
Ci eurokraci stoją teraz w poważnej sytuacji. Kiedy będzie jasne, kto jest sprawcą sabotażu na Bałtyku i kiedy zrozumieją wszystkie zmieniające życie społeczno-ekonomiczne konsekwencje dla obywateli paneuropejskich, ten teatr kabuki będzie musiał się zatrzymać. Łącznie z już działającym, absurdalnym wątkiem, że Rosja wysadziła własny rurociąg, kiedy Gazprom mógł po prostu zakręcić zawory na dobre.
I znowu jest gorzej: Gazprom grozi pozwaniem ukraińskiego koncernu energetycznego Naftofgaz za nieopłacone rachunki. Doprowadziłoby to do zakończenia tranzytu rosyjskiego gazu przez Ukrainę do UE.
Jakby to wszystko nie było wystarczająco poważne, Niemcy są umownie zobowiązane do zakupu co najmniej 40 miliardów metrów sześciennych rosyjskiego gazu rocznie do 2030 roku. Po prostu powiesz nie? Nie mogą: Gazprom ma prawo do otrzymywania zapłaty nawet bez wysyłki gazu. To zapis długoterminowej umowy. I to już się dzieje: z powodu sankcji Berlin nie dostaje całego potrzebnego mu gazu, ale wciąż musi płacić.
Wszystkie diabły są tu obecne.
Teraz jest boleśnie jasne, że cesarskie aksamitne rękawiczki zostały zdjęte, jeśli chodzi o wasali. Niezależność UE: verboten. Współpraca z Chinami: verboten. Niezależna łączność handlowa z Azją: verboten. Jedynym miejscem dla UE jest gospodarczo podporządkowane USA: tandetny remiks lat 1945-1955. Z przewrotnym neoliberalnym zwrotem: będziemy posiadać twój potencjał przemysłowy, a ty nie będziesz miał nic.
Sabotaż NS1 i NS2 jest wbudowany w imperialny mokry sen o rozbiciu eurazjatyckiej masy lądowej na tysiąc kawałków, aby zapobiec konsolidacji transeurazjatyckiej między Niemcami (reprezentującymi UE), Rosją i Chinami: 50 bilionów dolarów PKB, w oparciu o parytet siły nabywczej (PPP) w porównaniu z 20 bilionami USD.
Musimy wrócić do Mackindera: kontrola eurazjatyckiej masy lądowej oznacza kontrolę nad światem. Amerykańskie elity i ich konie trojańskie w całej Europie zrobią wszystko, aby nie stracić kontroli.
„Amerykańskie elity” w tym kontekście obejmują obłąkaną, straussowską „społeczność wywiadowczą” zarażoną neokonami oraz Wielką Energię, Wielką Farmację i Wielkie Finanse, które im płacą i które czerpią korzyści nie tylko z podejścia Deep State’s Forever War /Nieustającej Wojny Głębokiego Państwa/, ale także chcą dokonać zabójstwa z wymyślonego przez Davos Wielkiego Resetu.
Szalejące lata dwudzieste rozpoczęły się morderstwem generała Solejmaniego. Wysadzanie rurociągów to następstwo. Autostrada do piekła będzie trwać aż do 2030 roku.
Jednak – zapożyczając od Szekspira – piekło jest zdecydowanie puste, a wszystkie diabły (atlantyckie) są tutaj.