
——————————————————

—————————————–

————————————————————

———————————————-

—————————-

——————————————-

—————————————————


——————————————————

—————————————–

————————————————————

———————————————-

—————————-

——————————————-

—————————————————


————————————————

————————-

———————————-

—————————————————–

————————————-

——————————-

————————————–

—————————–

——————————————–

———————————-

——————————————

————————————-

————————————

——————————–

—————————-

————————————

—————————————————-

————————–
27.05.2026 nczas/skad-ten-tusk-je-bierze-nowa-wiceminister-nie-wie-czym-bedzie-sie-zajmowac

Żaneta Cwalina-Śliwowska została wiceministrem sportu i turystyki w rządzie Donalda Tuska. Jak przyznała, nie wie, czym będzie się zajmować.
W rozmowie z portalem Zero.pl przeprowadzonej bezpośrednio po objęciu stanowiska nowa wiceminister zapytana o zakres swoich przyszłych obowiązków przyznała, że jeszcze ich nie zna.
– Jeszcze nie wiem, to będziemy jutro z panem ministrem ustalać – powiedziała Cwalina-Śliwowska dziennikarzowi portalu.
O nowej wiceminister zrobiło się głośno na początku maja. Przed kamerami TVN z rozbrajającą szczerością przyznała, że nie, ile jest w Polsce województw.
– Nie liczyłam ich nigdy. Nie potrafię odpowiedzieć – powiedziała. – Ale wiem, że wcześniej było 49 przed reformą. To pamiętam akurat – dodała.
Podział administracyjny na 16 województw obowiązuje w Polsce od 1999 roku.
CZYTAJ TAKŻE: Rządzą nami idioci! Kompromitacja posłów przy najprostszych pytaniach
Podczas rozmowy z Zero.pl Cwalina-Śliwowska zapytana ponownie o liczbę województw odpowiedziała, że „uzupełni tę wiedzę”. Po chwili dodała, że będzie odpowiadać wyłącznie na pytania dotyczące jej działalności w Sejmie.
Żaneta Cwalina-Śliwowska uzyskała mandat poselski w wyborach parlamentarnych w 2023 roku startując z list Trzeciej Drogi. W lutym 2026 roku, po rozpadzie Polski 2050, opowiedziała się po stronie Pauliny Hennig-Kloski i przystąpiła do nowo utworzonego klubu Centrum. Przed wejściem do polityki przez wiele lat była nauczycielką tańca.

Ministerstwo Sportu i Turystyki
Żaneta Cwalina-Śliwowska dołącza do kierownictwa Ministerstwa Sportu i Turystyki. Nowa wiceminister odebrała nominację na stanowisko we wtorek, 26 maja. Jej doświadczenie pedagogiczne, działalność społeczna oraz wieloletnie zaangażowanie w sport to ważne wzmocnienie i nowa energia dla ministerstwa. #TworzymyPolskiSport

[oczywiście obecnie zmieniono. md]
25 maja 2026 pch24/gliwice-jubileusz-400-lecia-cudownej-obrony-miasta

30 maja w gliwickiej katedrze rozpoczną się obchody 400-lecia cudownej obrony Gliwic oraz ślubowania corocznej pielgrzymki mieszkańców na Jasną Górę. Obchody nawiązują do wydarzeń z sierpnia 1626 roku, kiedy podczas wojny trzydziestoletniej Gliwice zostały ocalone przed wojskami nieprzyjaciela.
W lokalnej tradycji utrwaliło się przekonanie o szczególnej opiece Matki Bożej Częstochowskiej nad miastem. Według przekazów mieszkańcy mieli widzieć Maryję rozpościerającą płaszcz nad Gliwicami i chroniącą je przed atakiem.
W tradycji miasta zachowała się również opowieść o mieszkankach Gliwic, które podczas oblężenia miały wylewać z murów obronnych wrzącą kaszę jaglaną na szturmujących żołnierzy. Motyw ten pojawiał się później w lokalnych przekazach i literaturze, m.in. w balladzie „Gliwiczanki” autorstwa ks. Antoniego Stabika.
Po zakończeniu oblężenia mieszkańcy miasta złożyli ślubowanie pielgrzymowania do Częstochowy w podziękowaniu za ocalenie Gliwic. Według dawnych przekazów pierwsza pielgrzymka liczyła osiemdziesięciu mieszkańców, którzy udali się na Jasną Górę ze sztandarem przedstawiającym cudowną obronę miasta. Tradycja ta była kontynuowana przez kolejne pokolenia. Po przejściu Śląska pod panowanie Prus i utrudnieniach związanych z pielgrzymowaniem do Częstochowy miejscem dorocznych pielgrzymek stała się Góra św. Anny.
Pamiątką wydarzeń z XVII wieku jest także herb Gliwic. W 1628 roku cesarz Ferdynand II nadał miastu herb uzupełniony o wizerunek Matki Bożej Częstochowskiej.
Organizatorzy podkreślają, że jubileusz jest okazją do przypomnienia historii miasta oraz duchowego dziedzictwa związanego z kultem Matki Bożej i tradycją pielgrzymowania na Jasną Górę.

————————

———————————————-

——————————–

——————————————————

————————————————————

———————————————————–

—————————————————

—————————————————–

—————————————–

\————————

——————————

Stanisław Michalkiewicz „Goniec” (Toronto) • 24 maja 2026 michalkiewicz
Jest publiczną tajemnicą, że rodzajem pryszcza dla vaginetu obywatela Tuska Donalda jest Telewizja Republika, której prezesem i redaktorem naczelnym jest pan red. Tomasz Sakiewicz. Telewizja ta nadaje nawet specjalny program pod tytułem „Piachem w tryby”, w którym chłoszcze vaginet obywatela Tuska Donalda biczem krytyki.
Nic więc dziwnego, że samo istnienie tej stacji telewizyjnej głęboko zasmuca obywatela Tuska Donalda, oddalając w odległą przyszłość osiągnięcie stanu jedności moralno-politycznej naszego mniej wartościowego narodu tubylczego – jaka panowała za Edwarda Gierka. W tej sytuacji trudno się dziwić, że w łonie vaginetu pojawiały się koncepcje, jakby tu rozprawić się ze znienawidzoną telewizją Republika i jej ścisłym kierownictwem, z panem red. Tomaszem Sakiewiczem na czele. Za rządów „dobrej zmiany” takie zlecenia załatwiała Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, blokując na przykład portal „Najwyższego Czasu!” – jako że nie wykazywał on entuzjazmu dla rządu „dobrej zmiany”, na którego czele stał wówczas premier Mateusz Morawiecki.
Ale Telewizja Republika to nie żaden portal, który ABW może w każdej chwili zablokować nie tylko bez słowa wyjaśnienia, ale również udając, że nie ma z tym nic wspólnego – jak to bezpieka, przywykła ukrywać swoje łajdactwa za murami tajności. Telewizji Republika tak zwyczajnie wyłączyć niepodobna, już nawet nie dlatego, że jest ona zaprzyjaźniona z administracją prezydenta Trumpa, z którą – póki co – musi liczyć się nie tylko obywatel Tusk Donald, ale nawet Reichsfuhrerin Urszula Wodęleje, która w obywatelu Tusku Donaldu dlaczegoś sobie upodobała – ale również dlatego, że jest to chyba niemożliwe ze względów prawnych i technicznych.
Od czego jednak stare, ubeckie sposoby nękania przeznaczonych do odstrzału „figurantów”? Toteż konfident, albo nawet kilku bezpieczniackich konfidentów dostało zadanie bombardowania policji fałszywymi zawiadomieniami, związanymi ze wspomnianą telewizją.
I stało się, że w jednym z warszawskich komisariatów policji pojawiła się wiadomość, że w mieszkaniu pana red. Sakiewicza pojawił się podrzutek, który zamierza targnąć się na własne życie. Gdy idzie o życie, to policja reaguje natychmiast, nawet, a może zwłaszcza w sytuacji, gdy sprawa jest ukartowana. Toteż i tym razem policja wtargnęła do mieszkania pana red. Sakiewicza razem z drzwiami. Jednak – i tu zaczynają dochodzić do głosu fałszywe pogłoski – zamiast podrzutka, policjanci natknęli się na złowrogiego Zbigniewa Ziobrę i natychmiast skuli go kajdankami. Jednak na ich oczach złowrogi Zbigniew Ziobro natychmiast przemienił się w asystentkę pana red. Tomasza Sakiewicza – ale kajdanki, jako własność państwowa i policyjna – pozostały na rękach, na świadectwo tego, co się stało.
Ludzie małej wiary, jak np. przewielebny ks. Kazimierz Sowa, co to z niejednego komina wygartywał, nie wierzą w metamorfozę Zbigniewa Ziobry i wysuwają insynuacje, jakoby asystentki asystowały panu red. Sakiewiczowi przez 24 godziny na dobę – ale przecież wiadomo, że w dzisiejszych czasach zmiana płci zachodzić może błyskawicznie, tym bardziej, że i policjanci muszą mieć jakieś alibi i uzasadnienie, dlaczego właściwie zakuwać mieliby w kajdany asystentkę, która z całą pewnością nie była podrzutkiem? W tej sytuacji błyskawiczna przemiana Zbigniewa Ziobry w asystentkę pana red. Sakiewicza staje się wprost koniecznością tym bardziej, że poruszone zostały Moce w postaci Wielce Czcigodnych posłów, którzy, jeden przez drugiego, rzucili się do odbywania „kontroli poselskich”, co z pewnością zaowocuje lawiną interpelacji. W tej sytuacji i panu ministrowi Kierwińskiemu, który w vaginecie obywatela Tuska Donalda odpowiada za policję, łatwiej będzie zwalić wszystko na metamorfozę Zbigniewa Ziobry w asystentkę.
Jestem w związku z tym pewien, że przygotowywane w tej sprawie policyjne raporty są tworzone właśnie pod tym kątem, co w perspektywie może nawet wzbogacić naszą kinematografię o stosowny obraz pod tytułem „Policja w krainie czarów”. Taki film mógłby nakręcić np. pan Smarzowski, a gdyby nie chciał – to pani reżyserowa, tylko nie ta lecz ta druga, którą zdemaskowała pani Rigamonti.
A skoro już jesteśmy na terenie kultury, to wypada odnotować jedynie słuszną decyzję polskich jurorów na Festiwalu Eurowizji, którzy najwyższą notę 12 punktów – tyle, ile było pokoleń Izraela – przyznali właśnie izraelskiemu piosenkarzowi, za co otrzymali podziękowanie od ambasady Izraela w Warszawie. Żeby tedy prawdziwa cnota nie pozostała bez nagrody, podaję pełną listę wiedeńskich szabesgojów. Tworzą ją następujące osoby: Eliza Orzechowska, dziennikarka rządowej telewizji (w likwidacji), Filip Kuncewicz, „specjalista prawa autorskiego i nowych technologii”, piosenkarka Wiki Gabor z korzeniami, ale nie tymi, tylko cygańskimi, „Staś” Kukulski, co to zdobył w ubiegłym roku nagrodę publiczności w Opolu, Wiktoria Kida, co to „ma talent” i w ogóle, „Jasiek” Piwowarczyk, z „The Voice of Poland” oraz Maurycy Żółtański, „muzyk i producent muzyczny”. Izrael, ma się rozumieć, potraktował poświęcenie polskich jurorów jako rzecz należną i zwyczajną i ani myślał się rewanżować. Reprezentująca nasz nieszczęśliwy kraj pani Alicja Szemplińska, mimo nałożenia imponujących szarawarów, od Izraela nie dostała ani jednego punktu i zajęła 12 miejsce, a w dodatku śpiewała za darmo. Nie otrzymała ani jednego punktu również od Ukrainy, co tylko potwierdza opinię pana Łukasza Jasiny, że Polska jest „sługą narodu ukraińskiego” Dodajmy, że żydowskiego też.
Tymczasem, chociaż nie ustają dyskusje wokół wstrzymania przerzucenia do Polski części niezwyciężonej armii amerykańskiej z Niemiec – a nasi Umiłowani Przywódcy wygłaszają uspokajające komunikaty i obiecują sprawę „wyjaśnić”. Trochę to pewnie potrwa, bo chociaż obywatel Tusk Donald Kazał Księciu-Małżonku odbyć rozmowę z panem ambasadorem Różą, to – chociaż nakazana rozmowa się odbyła – to nie słychać, by pan ambasador Róża był „wzywany” do Ministerstwa Spraw Zagranicznych.
W tej sytuacji możliwe jest, że Książę-Małżonek pofatygował się do amerykańskiej ambasady, by wysłuchać, co tam Jego Ekscelencja ma mu do powiedzenia, a potem powtórzył to obywatelu Tusku Donaldu, taktownie omijając słowa powszechnie uznane za obelżywe. Dzięki temu obywatel Tusk Donald mógł otrąbić wielki sukces w postaci zapowiedzi uruchomienia w Dęblinie warsztatu remontowego silników do amerykańskich czołgów „Abrams”. Podobno na świecie są tylko trzy takie warsztaty: w Ameryce, Australii – no a teraz, ten trzeci, będzie w Polsce. W ten oto sposób nasz nieszczęśliwy kraj jednym susem znajdzie się w czołówce światowych mocarstw, a w tej sytuacji nie ma rady; zimny ruski czekista Putin schowa dudy w miech i zacznie się słuchać prezydenta Zełeńskiego, który właśnie spuścił z wodą swojego dotychczasowego totumfackiego Andrzeja Jermaka, aresztowanego pod zarzutem korupcji.
Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Goniec” (Toronto, Kanada).
23.05.2026 wolnemedia.net/podpalic-wegry-wyhamowac-polske-uzaleznic-europe
20 października 2025 rok. Pewnie niewiele już osób pamięta tą datę. Jest ona jednak istotna nie tylko dla tego artykułu lecz także dla nas Polaków oraz w zasadzie wszystkich Europejczyków. Tego dnia Unia Europejska zrezygnowała z dalszych zakupów rosyjskich nośników energii. A konkretnie gazu ziemnego.
Nie byłoby nic dziwnego w tym wydarzeniu gdyby nie fakt, że jeszcze tego samego dnia węgierski minister spraw zagranicznych Peter Szijjarto zadeklarował że decyzja UE zniszczy bezpieczeństwo energetyczne Węgier. Także tego samego dnia doszło do wybuchów w dwóch europejskich rafineriach, przetwarzających rosyjską ropę naftową. W Rumunii oraz oczywiście na Węgrzech.

W tzw. spontanicznej, zupełnie przypadkowej eksplozji na Węgrzech, w największej węgierskiej rafinerii położonej w Szazhalombatta, około 27 kilometrów od Budapesztu, nikt nie ucierpiał. Co innego w eksplozji w Rumunii, w rafinerii przetwarzającej ropę naftową z Rosji, należącej do rosyjskiego Łukoilu. Tam jeden z pracowników doznał poważnych obrażeń głowy i nóg. Trafił do szpitala.
Możemy oczywiście naiwnie wierzyć, że były to eksplozje przypadkowe, dokładnie w dniu w którym UE zrezygnowała z rosyjskich surowców a węgierski szef dyplomacji zanegował tą decyzję. Wszyscy jednak dobrze wiemy, znając oczywiście praktyki pewnych sił, że nie był to przypadek i kto był sprawcą. Kim byli terroryści nienawidzący Węgrów ale także innych Europejczyków, którzy dokonali tego, nie bójmy się stwierdzić dosadnie, aktu terroru. Tak go nazwałem w artykule pt. „Paryska szkoła Hyperion – oni nie chcą, abyś o niej usłyszał” z 25 października 2025 roku i podtrzymuję swoją opinię.
„W czasie tamtych jesiennych miesięcy w Aston – Clarke znalazł czas na napisanie podręcznika sabotażu. Jego »Blue Book« zawierała instrukcje dotyczące wszystkiego: począwszy od kamuflażu po materiały wybuchowe, i dodatkowo nosiła charakterystyczne piętno jego pisarstwa: materiały wybuchowe to były »słodycze«, a detonatory – »zabawki«. Jak zawsze w przypadku Clarke’a, wesoły ton był jedynie przykrywką. Rady, których udzielał, wynikały z wnikliwego podejścia do tematu sabotażu. »Praca jest dobrze wykonana – pisał – jeśli wygląda na wypadek, akt Boga lub nie ma żadnego wyjaśnienia«. Nie zostawiając śladów, sabotażysta mógł uciec z miejsca wydarzeń niezauważony, co zmniejszało również szanse odwetu” – napisał Giles Milton w książce o operacjach tajnych służb podczas drugiej wojny światowej, pt. „Ministerstwo Niedżentelmeńskich Działań Wojennych”.
Pamiętajmy, że trwa trzecia wojna światowa. Tylko nie wszyscy ją dostrzegają bo prowadzona jest także za pomocą niezwykle zaawansowanej techniki militarnej a nie wyłącznie czołgami czy też artylerią ciągniętą przez konie.
21 maja 2026 roku. Na Węgrzech wybory kilka tygodni wcześniej wygrała opcja europejska – Tisza – której głównym konkurentem była opcja amerykańsko-żydowska – Fidesz.
Porażka Fideszu od razu skutkowała tym, że nowy przywódca Peter Magyar, skądinąd wywodzący się z partii Orbana, niemal natychmiast zagroził aresztowaniem żydowskiego ludobójcy Netanjahu. Jednak nie to było najistotniejsze.
Wspomnianego już 21 maja 2026 roku przebywający w Polsce Magyar zakomunikował w rozmowie z „Rzeczpospolitą”, że Unia Europejska po zakończeniu wojny na Ukrainie powróci do rosyjskiego gazu ziemnego.
Co więcej, stwierdził, że geografia Węgier oraz ekonomia sprawiają, że kierunek rosyjski importu nośników energii jest naturalnym kierunkiem dla jego kraju. Ale także dla Polski. Stwierdził, że liczy na to iż wojna na Ukrainie skończy się jak najszybciej a więc że jak najszybciej Europa wróci do rosyjskiego gazu. „Wiem o tym, ale sądzę, że ta polityka Unii bardzo się zmieni po zakończeniu wojny. Miejmy nadzieję, że stanie się to bardzo szybko. Musimy być konkurencyjni, Węgry, Polska. A do tego konieczne są niższe ceny energii. W tym względzie jestem bardzo pragmatyczny” – zakomunikował Magyar. „Sądzę, że kiedy wojna się zakończy, cała Unia Europejska powróci do zakupu rosyjskiego gazu, bo jest on tańszy. To nakazuje konkurencyjność, geografia” – dodał.
Artykuł z tymi słowami ukazał się w serwisie „Rzeczpospolitej” o 12:00 21 maja 2026 roku. A więc wczoraj. Dzisiaj 22 maja 2026 roku rano, o 8:47, miała miejsce kolejna eksplozja na Węgrzech, w tamtejszym naftowym kompleksie przemysłowym. Oczywiście kompleksie, który podłączony jest do rosyjskiego ropociągu „Przyjaźń II” i który przetwarza rosyjską ropę naftową.

Tym razem mowa jest już nie o jednym rannym, lecz nawet wielu zabitych oraz wielu rannych. Oficjalnie podaje się jednego zabitego oraz 7 rannych. Tak podają media polskie. Jednak media węgierskie mówią, że zabitych może być znacznie więcej.
„Jedna osoba zginęła w wyniku wybuchu w zakładzie Mol w Tiszaújváros. Zgodnie z informacją premiera Pétera Magyara, minister ds. energetyki István Kapitány oraz prezes i dyrektor generalny Mol Zsolt Hernádi są w drodze na miejsce zdarzenia. Na miejsce zdarzenia wezwano trzy helikoptery ratunkowe. Według szefa rządu na uszkodzonym rurociągu obecnie widoczny jest płomień przypominający pochodnię. Zgodnie z doniesieniami lokalnej prasy w wyniku tego zdarzenia może być kilka ofiar śmiertelnych” – podał serwis index.hu.
Możemy oczywiście naiwnie wierzyć, że to kolejny cudowny zbieg okoliczności. Premier Węgier deklaruje chęć kontynuowania współpracy z Rosją i kupowania taniego rosyjskiego gazu zamiast najdroższego na świecie – amerykańskiego – który preferuje Polska. Po czym następuje zupełnie przypadkowa eksplozja w zakładzie petrochemicznym przetwarzającym rosyjski surowiec. Bądźmy jednak realistami. Na Węgrzech dzisiaj doszło do zamachu terrorystycznego, który był sygnałem aby Węgry nie kupowały rosyjskiego gazu. Tylko gaz … no właśnie, jaki? Jak państwo myślicie?
Sprawcy byli tak perfidni, że do wybuchu doszło w kombinacie chemicznym Tisza a Tisza to przecież nazwa partii, która obecnie rządzi na Węgrzech i do której należy Magyar.
Był to także najprawdopodobniej sygnał dla innych państw. Pamiętajmy, że po wybuchach październikowych Indie zadeklarowały wycofywanie się z kupna rosyjskich surowców.
Po eksplozji w węgierskiej rafinerii 20 października 2025 roku ówczesny rząd węgierski także bardzo szybko zmienił swoje podejście do kupowania rosyjskich surowców. Już 25 października media polskie obiegła wiadomość, że nowa strategia energetyczna Węgier pozycjonuje Federację Rosyjską jako zagrożenie dla bezpieczeństwa energetycznego a zależność od rosyjskich surowców jako ryzyko, które należy zniwelować. „Zmniejszenie zależności od rosyjskiego partnera leży nie tylko w interesie Węgier, ale także całego regionu” – podano.
Polska podjęła decyzję, że będzie kupować najdroższy gaz ziemny na świecie – gaz amerykański. Co więcej, będzie hubem do rozprowadzania tego gazu po całej Europie Środkowej i Wschodniej. Uznano więc, że Polacy mają być biedniejsi a polscy przedsiębiorcy mają płacić horrendalne sumy za energię. A więc że Polska ma się rozwijać wolniej aby tylko zadowolić i nakarmić żandarma zza oceanu.
Jak długo jeszcze jednak Europejczycy będą ulegać szantażowi, terrorowi i zastraszeniom i będą realizować cudze interesy zamiast własnych?
Węgry są idealnym przykładem kraju gdzie istnieje ponadpartyjna zgoda co do tego, że interes narodowy Węgier w pewnych istotnych kwestiach ma być na pierwszym miejscu, bez względu na kierunek geopolityczny który preferuje aktualny rząd, aczkolwiek rządowi Orbana jak wiele na to wskazuje kolana ugięły się pod zastraszeniem październikowym. Czy Magyar okaże się odporniejszy?
Bez względu na kłamstwa, które o tym polityku w Polsce słyszymy nowy premier Węgrów, naszych chyba jedynych przyjaciół w Europie (a jeżeli nie jedynych to i tak nielicznych), twardo od początku 2026 roku, jeszcze zanim objął swój urząd, artykułuje interes narodowy swojego kraju. To nie tylko niskie ceny energii, których chce, preferując rosyjskie surowce (oczywiście tuż po zakończeniu wojny na wschodzie) zamiast surowców, które będą pochodzić z eksportu do polskich terminali. Lecz także powstrzymanie legalnej imigracji, którą rząd Orbana rozkręcił, wyrzucają tysiące Węgrów z kraju (przejęcie najmniej płatnych zawodów przez imigrantów i zaniżanie realnych płac) oraz kwestia ukraińska i kwestia węgierskiej mniejszości w tym kraju, której prawa reżim neobanderowski łamie.
„Każdy kraj, w tym Ukraina, ma prawo i obowiązek bronić swojej integralności terytorialnej i niezawisłości. Jednak nasza sytuacja na Węgrzech jest szczególna. Mamy mniejszość węgierską żyjącą w Ukrainie, która nie ma podstawowych praw. W Europie Środkowej w 2026 r.! […] Nasz rząd jest jednak gotowy do otwarcia nowego rozdziału w relacjach z Ukrainą. Ale wcześniej nasza mniejszość musi uzyskać te podstawowe prawa” – powiedział w rozmowie z „Rzeczpospolitą” Magyar.
Zresztą, pomijając słowa Magyara, które ten wypowiedział w rozmowie z polskimi dziennikarzami, już samo to, że po objęciu przez niego władzy globalni terroryści podnoszą rękę na Węgry (nazywajmy tą eksplozję po prostu zamachem, nie bawmy się w miękkie słówka o hipotetycznym zamachu czy też możliwym zamachu) najlepiej świadczy o tym, że pan Magyar realizuje węgierski interes narodowy i narusza tym samym interesy potężniejszych od Węgier. Za samo to już należy mu się szacunek.
Autorstwo: Terminator 2019
Zdjęcie: Calistemon (CC BY-SA 4.0)
Źródło: WolneMedia.net
1. Milton G., „Ministerstwo Niedżentelmeńskich Działań Wojennych”, Warszawa 2018.
2. borsod24.hu/orosz-nyersanyagbol-finomitott-gazolajat-ad-el-a-mol-ukrajnanak
4. mezha.net/eng/explosion_tears_through_mol/
6. wiadomosci.wp.pl/wybuch-w-zakladzie-mol-a-na-wegrzech-jedna-osoba-nie-zyje
7. businessinsider.com.pl//stany-zjednoczone-poparly-plan-polski-koniec-z-historyczna-zaleznoscia
8. pap.pl/ekspert-wegry-i-slowacja-poradza-sobie-bez-rosyjskiego-gazu
9. energia.rp.pl/gaz/jest-decyzja-w-sprawie-gazu-z-rosji-unia-mowi-mu-zegnaj-na-zawsze
10. energetyka24.com/gaz/szijjarto-bez-rosyjskiego-gazu-wegry-utraca-bezpieczenstwo-dostaw-energii
12. wydarzenia.interia/news-zwrot-na-wegrzech-rosja-stala-sie-zagrozeniem
13. biznesalert.pl/pozar-europejskich-rafinerii-wspolpracujacych-z-rosja-straci-serbia
14. wolnemedia.net/paryska-szkola-hyperion-oni-nie-chca-abys-o-niej-uslyszal
15. rp.pl/polityka/peter-magyar-100-tys-wegrow-zyjacych-na-zakarpaciu-bez-podstawowych-praw-czlowieka
16. money.pl/gospodarka/cala-europa-wroci-do-rosyjskiego-gazu-kontrowersyjne-slowa-petera-magyara
17. english.news.cn
18. polsatnews.pl/potezny-wybuch-w-wegierskim-zakladzie-mol-jedna-osoba-nie-zyje/
19. wiadomosci.wp.pl/wybuch-w-zakladzie-mol-a-na-wegrzech-jedna-osoba-nie-zyje
20. en.wikipedia.org/wiki/Liquefied_natural_gas
21. iea.org/reports/energy-policies-of-iea-countries-hungary-2003
Bogdan Morkisz
Polacy! Rodacy! Spójrzcie prawdzie w oczy!
To, co przez dekady wmawiano nam jako „cud gospodarczy”, było w rzeczywistości największym rozbiorem ekonomicznym w historii naszego narodu! Pod płaszczykiem „transformacji” i „modernizacji” dokonano systematycznej, bezwzględnej likwidacji Państwa Polskiego. Majątek wypracowany krwią, potem i wyrzeczeniami kilku pokoleń naszych ojców i dziadków został rozszarpany, rozkradziony i oddany w obce ręce za bezcen!
Architekci naszej nędzy i ich bezkarność. Sprawcy tego sabotażu uchodzą dziś za ludzi sukcesu. Bławaty salonów, bywalcy mediów głównego nurtu, samozwańcze „autorytety”! Mają milionowe i miliardowe majątki, konta w zagranicznych bankach i zabezpieczony byt dla swoich potomków po wieczne czasy. [aaale… inflacja lub głupota im zeżre.. md]

Podczas gdy oni pławią się w luksusach, bezczelnie kpią z tradycji, gardzą zwykłym człowiekiem i powołując się na wieczny „kryzys”, bezwstydnie wzywają nas do zaciskania pasa! Cieszą się pełną wolnością w tym karykaturze „demokratycznego” kraju, chronieni przez system, w którym sądy i prokuratury okazują się „niezawisłe” wyłącznie od sprawiedliwości!
Kronika Narodowej Grabieży. Liczby nie kłamią – one krzyczą! Od 1990 roku bezwzględna machina urzędnicza objęła tzw. przekształceniami własnościowymi niemal 6 tysięcy państwowych przedsiębiorstw! Ponad połowa potęgi gospodarczej kraju poszła pod młotek.
Grzech założycielski: Uwłaszczenie nomenklatury (1988–1989). Zanim naród zdążył odetchnąć wolnością, komunistyczni dyrektorzy, aparatczycy i agenci służb specjalnych założyli 12 tysięcy spółek. Wysysali soki z państwowych firm, budując pierwsze, zbrukane fortuny na plecach robotników.
Doktryna Balcerowicza, czyli wyprzedaż na klęczkach. Polski wicepremier stał się gorliwym wykonawcą poleceń obcych doradców, spekulantów i międzynarodowych bankierów. Każdego, kto odważył się bronić polskich fabryk, wyzywano od demagogów i szkodników! Era „Aferałów”. Rządy liberałów jawnie ogłosiły światu, że „pierwszy milion trzeba ukraść”. Obiecywali „milion nowych miejsc pracy”, a przynieśli milion nowych afer!
Hańba Wyprzedaży: Oddani za półdarmo! Czy można milczeć, widząc jak potężne zakłady oddawano za ułamek ich realnej wartości? To nie była prywatyzacja, to był akt kapitulacji gospodarczej! Zakłady Papiernicze w Kostrzynie: Sprzedane za nędzne 80 złotych, podczas gdy zagraniczna firma doradcza za samą „wycenę” skasowała 80 tysięcy dolarów! Celuloza w Kwidzynie: Nowoczesny gigant produkujący większość papieru w kraju oddany za 120 mln dolarów. Wybudowanie takiego zakładu od zera kosztowałoby ponad pół miliarda! Elektrownia Połaniec: Oddana Belgom za 250 mln dolarów – blisko siedmiokrotnie poniżej cen rynkowych! Polskie Huty Stali: Przejęte przez hinduski koncern za śmieszne 6 mln złotych, po czym państwo polskie dopłaciło nowemu właścicielowi miliardy w pomocy publicznej! Kupowano nasze cementownie i zakłady elektrotechniczne nie po to, by je rozwijać, ale by je zwyczajnie zniszczyć, zamknąć i zlikwidować konkurencję dla zachodnich rynków! Pozbawieni Suwerenności: Oddaliśmy Banki i Stocznie.
Dziś jesteśmy pariasami we własnym domu. Oddaliśmy ponad 80 procent sektora bankowego w obce ręce! Kraje takie jak Niemcy czy Francja strzegą swoich banków, nie dopuszczając obcych do więcej niż 10% rynku. My oddaliśmy Pekao SA, BZ WBK i akcje PZU za bezcen, pozbawiając się kontroli nad własnym pieniądzem! Mało tego – dopuszczono do celowego zarżnięcia polskiego przemysłu stoczniowego. Gdy Niemcy potajemnie dotowali swoje stocznie setkami milionów euro, rząd Donalda Tuska potulnie schylił głowę przed Brukselą. Dlaczego? Bo stocznie, a zwłaszcza ta w Gdańsku, były symbolem „Solidarności” i oporu. Likwidując wielkie zakłady pracy, władza likwidowała ogniska buntu wolnego narodu!
Dość Kłamstw!
Wielki „Program Powszechnej Prywatyzacji” okazał się najdroższą porażką i ordynarnym oszustwem III RP. Miliony Polaków dostały ochłapy w postaci świadectw wartych 100 złotych, podczas gdy fundusze NFI bankrutowały, a garstka powiązanych z władzą biznesmenów i lobbystów liczyła zyski. Spełniły się najgorsze prorocze słowa noblisty Miltona Friedmana: „Cudzoziemcy nie będą inwestować w Polsce po to, by pomóc Polsce, ale po to, by pomóc sobie”.
To jest nasz protest! Historia wyprzedaży polskiego majątku narodowego poraża skalą celowego niszczenia dobra wspólnego.
Nasze fabryki zaorano! Miliony pracowników wyrzucono na bruk i skazano na strukturalne bezrobocie oraz emigrację!
Winnych tej zdrady ekonomicznej nigdy nie pociągnięto do odpowiedzialności! Nie zapomnimy tego krzywdzącego szabru! Ten manifest to krzyk pamięci o zagrabionej ojczyźnie i wezwanie do obudzenia narodowej dumy. Ziemia i przemysł należą do narodu – nigdy więcej wyprzedaży Polski!
Bogdan Morkisz
15 maja 2026 pch24.pl/pilne-tusk-negocjowal-tajne-porozumienie-z-niemcami-kwestie-obronnosci

Strona polska prowadziła przez wiele miesięcy tajne negocjacje ze stroną niemiecką w sprawie umowy o bezpieczeństwie – informuje „Rzeczpospolita”. Temat ujawnił niechcący ambasador RFN w Polsce, Miguel Berger podczas konferencji Impact’26 w Poznaniu.
– Nic o tym nie wiedziałam. To musiało być negocjowane w bardzo wąskim gronie – ocenia cytowana przez portal Katarzyna Pisarska przewodnicząca Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego.
Jak podaje „Rz” powołując się na swoje źródła, umowa negocjowana była od wielu miesięcy. Jednak jej istnienie ujawnił dopiero w czwartek ambasador Niemiec w Warszawie Miguel Berger. Stało się to w trakcie konferencji Impact 26 w Poznaniu. Zdaniem jednego z rozmówców portalu, wiadomość „wymsknęła się” niemieckiemu dyplomacie.
Berger później potwierdził doniesienia oraz przekazał, że porozumienie ma zostać zawarte 17 czerwca w trakcie obchodów w Berlinie 35. rocznicy zawarcia polsko-niemieckiego traktatu o sąsiedztwie. Tę informację powtórzył później także wiceszef MON Paweł Zalewski.
Niemcy zapowiadają stworzenie do 2035 r. najpotężniejszej armii na kontynencie liczącej 280 tys. żołnierzy. Kanclerz Friedrich Merz uruchomił plan, według którego do końca dekady na ten cel ma pójść kwota 780 mld euro. Niemcy chcą wydawać 3,5 proc. PKB na obronę. Obecność niemieckich wojsk w Polsce pozostaje jednak śladowa. Inaczej jest np. na Litwie, gdzie stacjonować ma stała brygada Bundeswehry w sile 5 tys. żołnierzy.
Rząd Merza przywrócił powszechny pobór, choć obecnie armia stawia na dobrowolność. Wprawdzie wezwani do służby będą wszyscy, ale kto nie chce, nie musi jej pełnić. Władze zadbały też o poprawę położenia rekrutów, którzy mają otrzymywać wynagrodzenie do 2300 euro netto. Okazuje się jednak, że Niemcy mierzą się z potężnymi brakami kadrowymi. Mimo licznych zachęt, brakuje chętnych do służby w armii. Szef niemieckiego MON Boris Pistorius już wprowadził ograniczenie dla mężczyzn w wieku poborowym, nakładające obowiązek informowania Bundeswehry w przypadku planów wyjazdu z kraju na dłużej niż trzy miesiące.
Źródło: rp.pl / własne PCh24.pl
PR
Bundeswehra będzie większa. Przełomowa decyzja Berlina
Niemcy powiększą swoją armię – po raz pierwszy od 25 lat. W ciągu ostatniego ćwierćwiecza Bundeswehra była coraz mniej liczna. Jednak w odpowiedzi na zagrożenie ze strony Rosji i kryzys uchodźczy niemiecki rząd zamierza poprawić swój potencjał obronny. Jak podały we wtorek niemiecka media, minister obrony narodowej Ursula von der Leyen zapowiedziała, że w ciągu siedmiu lat Bundeswe…Czytaj dalej
15/05/2026 antyk2013
Na Różańcu świętym będziemy się modlić wraz z Maryja Królową Polski o Polskę wierną Bogu, Krzyżowi i Ewangelii oraz o wypełnienie Jasnogórskich Ślubów Narodu.

BIAŁYSTOK – O godz. 13.30 wyruszymy sprzed Katedry (ul. Kościelna 2), przejdziemy Rynkiem Kościuszki, ul. Lipową do Bazyliki Mniejszej p. w. św. Rocha.
Serdecznie zapraszam, Tadeusz Rosiński
===================================================================

POZNAŃ – początek o godz. 12.30 Msza Święta za Ojczyznę w Sanktuarium Bożego Ciała przy ul. Krakowskiej. Po Mszy Świętej Pokutny Marsz Różańcowy poprowadzi Ojciec Jerzy Garda. Zakończenie u Ojców Franciszkanów w Sanktuarium Matki Boskiej w Cudy Wielmożnej na Wzgórzu Przemysła.

=================================================

ZAMOŚĆ – o godz. 15.00 Koronka do Miłosierdzia Bożego, po modlitwie wyruszy spod kościoła św. Katarzyny Pokutny Marsz Różańcowy.
Msza Święta za Ojczyznę w Kościele Rektoralnym Świętej Katarzyny, ul. Kolegiacka 3 o godz. 17.00

Stanisław Michalkiewicz 14 maja 2026 michalkiewicz
„Dziś moja moc się przesili. Dziś poznam, czym najwyższy, czylim tylko dumny” – powiada Konrad w III części „Dziadów” Adama Mickiewicza. Właśnie nadszedł taki moment dla naszego nieszczęśliwego kraju. Poznamy, czy jest on suwerenny, czy też jest popychadłem grona przebierańców ze Strasburga, które przybrało pretensjonalną nazwę „Europejskiego Trybunału Praw Człowieka”. Chodzi oczywiście o wyrok tego Trybunału, nakazujący wszystkim polskim władzom, by nie utrudniały obywatelom, których Sejm mianował kandydatami na sędziów Trybunału Konstytucyjnego, dostępu do „orzekania”, a także – o czym wyrok taktownie już nie wspomina – do wynagrodzeń, których w przeciwnym razie by ci obywatele nie otrzymali. Dlaczego Sejm wybrał akurat tych obywateli, a nie innych – tajemnica to wielka. Można oczywiście dowodzić, że wybrał ich dlatego, że sobie w nich szczególnie upodobał – ale takie wyjaśnienie niewiele wyjaśnia, prowokując do postawienia kolejnego pytania, dlaczego właściwie Sejm, a konkretnie – Wielce Czcigodni posłowie należący do koalicji 13 grudnia – upodobali sobie akurat w tych obywatelach, a nie w jakichś innych, których kandydatury też były zgłaszane. Ja oczywiście tych przyczyn nie znam, bo jak wspomniałem – tajemnica to wielka, a podejrzewam – że nie tylko wielka, ale i państwowa.
Do takich podejrzeń skłoniła mnie reakcja nie tylko pana generała Marka Dukaczewskiego, ale i pana marszałka Czarzastego, a nawet – Naczelnika Państwa Jarosława Kaczyńskiego na pomysł pana prezydenta Karola Nawrockiego, by opublikować „Aneks” do „Raportu o rozwiązaniu Wojskowych Służb Informacyjnych”. Pan generał Dukaczewski uznał pomysł pana prezydenta za „antypaństwowy”, pan marszałek Czarzasty wyraził przypuszczenie, że pomysł ujawnienia treści „Aneksu” musiał panu prezydentowi przyjść do głowy podczas kąpieli, a Naczelnik Państwa Jarosław Kaczyński dał do zrozumienia, że w tym całym „Aneksie” jest tylko jakaś „publicystyka”, a żadnych godnych uwagi rewelacji nie ma.
Okazuje się, że wbrew pozorom istnieją u nas obszary, w których panuje całkowita jedność poglądów ponad podziałami i że jednym z tych obszarów jest zakres władztwa starych kiejkutów. Stare kiejkuty, czyli wywiad wojskowy, był najtwardszym jądrem systemu komunistycznego, a wiele wskazuje na to, iż pozostał tym najtwardszym jądrem systemu również za drugiej komuny. Stare kiejkuty bowiem nie tylko przeszły transformację ustrojową w szyku zwartym, ale jako WSI, kontrolowały prawidłowy jej przebieg, rozwiązując sobie przy okazji problemy socjalne poprzez rozkradanie majątku państwowego w ramach uwłaszczenia nomenklatury i odstępowaniu go po zaniżonej cenie przedstawicielom Naszych Nowych Sojuszników – a gwoli zabezpieczenia całego procederu i zachowania wpływu na funkcjonowanie państwa – werbowały agenturę, między innymi wśród niezawisłych sędziów.
Na przykład kiedy tylko w 1990 roku rozwiązana została PZPR, będąca transmisją bezpieki do niezawisłych sędziów, ci natychmiast utworzyli Stowarzyszenie Sędziów Polskich „Iustitia”, które funkcjonuje do dziś i wysuwa kandydatury niezawisłych sędziów nie tylko do Krajowej Rady Sądownictwa, ale i do Trybunału Konstytucyjnego. Innym takim stowarzyszeniem sędziowskim jest „Themis”, które nawet w nazwie nawiązuje do operacji „Temida”, jaką prowadziła Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, a której celem był werbunek agentury w środowisku niezawisłych sędziów. Sprawa ta – jak wielokrotnie wspominałem – wyszła przypadkowo na jaw podczas procesu sędziego Andrzeja Hurasa przez Sądem Okręgowym w Warszawie. Prowadzący tę sprawę pan sędzia Lipiński zażądał od ABW wyjaśnień – ale oczywiście głuche milczenie było mu odpowiedzią, bo ABW schroniła się za murami „tajności”.
Rzuca to pewne światło na tajemnicę, dlaczego koalicja 13 grudnia upodobała sobie akurat w tych kandydatach, a nie w innych, podobnie jak w ogóle – na funkcjonowanie naszego państwa, a nawet – życia publicznego, podszytego niewidzialnymi nićmi agentury. Dzięki temu lepiej rozumiemy zaangażowanie, jakie w tej sprawie wykazał vaginet obywatela Tuska Donalda, wzorem Archimedesa, który gotów były nawet podnieść Ziemię, byleby wcześniej znalazł punkt oparcia dla swojej dźwigni, znajdując punkt oparcia właśnie w Europejskim Trybunale Praw Człowieka, do którego się zwrócił w ramach „Planu B”, obywatela Żurka Waldemara.
Toteż nic dziwnego, że obywatel Tusk Donald, którego Reichsfuhrerin Urszula Wodęleje przysłała do naszego nieszczęśliwego kraju, by przepoczwarzył go w Generalną Gubernię w ramach IV Rzeszy, nie krył satysfakcji ze wspomnianego wyroku, retorycznie pytając zarówno pana prezydenta Karola Nawrockiego, który nie zaprosił czterech wybranych przez Sejm kandydatów do TK gwoli odebrania od nich ślubowania, jak i pana prezesa TK Bogdana Święczkowskiego, który nie przydzielił tej czwórce obywateli gabinetów i spraw do „orzekania”, oraz pensji – czy „dotarło”?
Ciekawe, co w tej sytuacji uczyni pan prezydent Karol Nawrocki? Czy z podkulonym ogonem wyśle panu prezesowi TK iskrówkę (wiecie, rozumiecie, prezesie; przydzielcie im te cholerne gabinety i sprawy oraz wypłaćcie forsę, bo inaczej i z wami i ze mną będzie brzydka sprawa), czy też – stojąc na nieubłaganym gruncie suwerenności politycznej naszego bantustanu, oleje wspomniany wyrok, jak i strasburskich przebierańców ciepłym moczem? Pamiętamy wszak, jak to Trybunał Konstytucyjny kilkakrotnie buńczucznie stwierdzał, że w dziedzinie praworządności nasz bantustan zachowuje całkowitą suwerenność i ani unijnym, ani europejskim przebierańcom żadne kompetencje stanowiące w tej dziedzinie nie przysługują. Z drugiej jednak strony tamtejsi przebierańcy też muszą się pilnować, by nie stracić prestiżu, więc pewnie obmyślają, albo nawet zawczasu obmyślili jakieś formy nacisku na władze naszego bantustanu, by akomodowały się do ich woli. Akurat obywatel Tusk Donald zamierza podpisać pożyczkę SAFE, która obarczona jest mechanizmem warunkującym, więc Reichsfuhrerin Urszula Wodęleje miałaby okazję do wstrzymania przekazywania Polsce kolejnych transz pożyczki, która naturalnie trzeby by oddać, nawet gdyby pod pretekstem łamania przez nasz bantustan ludowej praworządności nie dostalibyśmy ani centa. Okazuje się, że ułożywszy odpowiednio traktaty, które – nawiasem mówiąc – obywatelu Tusku Donaldu i Księciu-Małżonku 13 grudnia 2007 roku pozwolono, (albo i nakazano?) w Lizbonie podpisać bez czytania, można praktycznie pozbawić „małe państwa” w Europie wszelkiego znaczenia, żeby nikt nie podskakiwał Niemcom, które jako jedyne potrafią prawidłowo zorganizować Europę – i to nawet bez Auszwicu, bez którego jeszcze nie mógł się obejść wybitny przywódca socjalistyczny Adolf Hitler.
Stanisław Michalkiewicz
Autor: pokutujący łotr, 12 maja 2026
Warto wysłuchać tego wykładu Piotra Błaszkowskiego. Podaje on liczne bardzo ciekawe fakty, o których polska opinia publiczna wie niewiele lub nic. Decyzję o zamachu majowym dokonanym krwawo rękami sitwy legionowej Piłsudskiego w dniach 12-14 maja 1926 r., poprzedziły rozmowy, jakie prowadził on parę dni wcześniej z najbardziej wpływowym masonem w II RP, Andrzejem Strugiem.
Sytuację uznano za naglącą dla ukrócenia postępu nowoczesnej demokratyzacji Polski a także rosnących wpływów antymasońsko-antyjewrejskiej myśli narodowej oraz postaw intelektualnych i duchowych szerzonych przez Romana Dmowskiego i jego zwolenników. A było się kogo bać, bo ten bywały w świecie i znający biegle kilka języków, wykształcony i oczytany patriota górował o parę wysokości nad chamowatym, niedouczonym pyszałkiem Piłsudskim, uważającym siebie za wybrańca bogów, bo tak mu wywróżyła Cyganka i do tego nie za Polaka, a za Litwina. Jednak sam Dmowski stronił od walki o władzę polityczną dla siebie, motywując to – w zacytowanym w poniższym filmie liście prywatnym, zamieszczonym w wydanych w USA przez wyd. Gryf źródłach – że świadom gigantycznych wpływów jidostwa w Polsce i na świecie a także jakim jest najbardziej przez nich znienawidzonym politykiem polskim, w razie objęcia najwyższych stanowisk, pewnie długo by się nimi nie cieszył. Wolał zatem stawiać na przebudowę duchową Polaków przez swe rozliczne publikacje – do dziś budzące zachwyt precyzyjną myślą polityczną, filozoficzną i olbrzymią wiedzą historyczną – i mające dopomóc w stworzeniu silnych, nowoczesnych i dynamicznych elit politycznych, wolnych od pęt masońskich i nakierowanych na polski interes narodowy.
Nie ma dowodów na to, że Piłsudski był członkiem którejś z lóż polskich, choć było nimi wielu polityków z jego najbliższego otoczenia (Miedziński, Prystor, Koc, Bartel, Sławek, Zaleski, żeby wymienić tylko paru). Sprzyjał on jednak wstępowaniu do lóż swych kamratów legionowych, którzy utworzyli w Polsce międzywojennej aż dwie wielce wpływowe loże wojskowe: Walerian Łukasiński i Mochnacki. Jędrzej Giertych w swych londyńskich opracowaniach wysnuwa tezę, mogącą wyjaśnić ów zdumiewający brak nazwiska Piłsudskiego w archiwach polskich lóż. (Przypomnijmy, że takie związki mieli co najmniej dwaj jego bracia, Bronisław – antropolog i okultysta oraz Jan, wybitny mason II Rzeczpospolitej).
Otóż Józef miał być zainicjowany jeszcze w latach przed 1 Wojną Światową w Wielkiej Brytanii , gdzie dotarł do wysokiego stopnia lożowego “rycerza kadosza” i nie było wskazane, aby tak wysoko usytuowany europejski mason bratał się w jakichś w lożach lokalnych ze swymi podwładnymi. Brzmi to przekonywająco.
Jidowsko-masoński zamach na ustrój parlamentarno-demokratyczny w Polsce kosztował życie 379 osób: 215 żołnierzy i 164 osób cywilnych według rachunków zapewne zaniżonych, bo świadkowie naoczni tamtych zdarzeń zgodnie oceniają to jako “masakrę ludności cywilnej”. Obalono rząd Wincentego Witosa i zmuszono do dymisji prezydenta Stanisława Wojciechowskiego. Zaczęto od natychmiastowego obsadzenia strategicznych przyczółków władzy “swoimi ludźmi”, wprowadzenia cenzury a także uwięzień i skrytobójstw przeciwników politycznych (najgłośniejszy przypadek – gen. Zagórski), wyrzucania z posad osób wpływowych intelektualnie i ich prześladowania, także przez napaści bojówek na ich mieszkania (głośne skatowanie wileńskiego profesora Stanisława Cywińskiego i jego proces o “obrazę narodu polskiego” w osobie Marszałka).
Miało tak trwać aż do napaści Niemiec i Sowietów na Polskę w 1939 r. i solidarnej ucieczki z kraju całej tej piłsudczykowskiej hałastry zaraz na początku działań wojennych, wraz z wodzem naczelnym armii. Krótko po przewrocie – zaznaczmy – wybrano też hymn Polski w postaci piosneczki żołnierskiej “Jeszcze Polska”, byle ubiec możliwość upodobania sobie przez Polaków “Boże coś Polskę”, “Roty” Marii Konopnickiej lub, nie daj Boże, “Bogurodzicy”. A w godle Polski królewskiego orła z zamkniętą koroną suwerena wymieniono na rozcapierzoną kurę w otwartej koronie, ze skrzydłami przybitymi do podłoża masońskimi gwoździami o pięciu rogach.
I tak Piłsudski zakończył polityczny byt Polski niepodległej. Potem, niestety – po jeszcze paru latach nadziei, dzięki niebywałemu zrywowi intelektualnemu i technologicznemu nowego pokolenia Polaków (pokolenia – dodajmy – które wkrótce prawie w całości legło pod ruinami Warszawy i innych miast Polski, ugrzęzło w obozach i zesłaniach, gdzie tylko część przeżyła lub zmarniało na emigracji, gdy ktoś miał szczęście uciec w porę) – miało już być tylko gorzej.
Chyba już nadszedł czas najwyższy dla bardziej światłej część obywateli polin czy peerel bis, rządzonego dziś przez obcą agenturę lub przez kompletnych matołów albo zramolałych durniów, pogrobowców piłsudczyzny, by ten najbardziej szkodliwy mit odzyskanej w 1918 r. Niepodległej Polski w końcu rozliczyć wedle należnej mu miary i podjąć próby odwrócenia jego fatalnych skutków w historii.
11.05.2026 salon24/sprawa-ziobry-ma-przykryc-safe-najwiekszy-przekret-po-aferze-fozz
Rządzi nami rząd zdrady narodowej, a ich wyborcy są jego wspólnikami. Czy naprawdę wierzycie Państwo, że zgodnie z deklaracją rządu 89 proc. funduszy z SAFE trafi do polskiego przemysłu i gospodarki? Ja nie wierzę.
Rafał Ziemkiewicz ma rację mówiąc, że ci, co podpisali się pod umową SAFE, sami będą ten kredyt spłacać, i że dla przyszłego rządu umowa ta będzie nieważna. Prof. Piotrowski uważa, że wdrażanie SAFE w Polsce jest niezgodne z Konstytucją, a sam program zmierza do zagranicznej kontroli nad polską armią.
Ziobro ucieka przed więzieniem bez wyroku (aresztem) i przed niesprawiedliwym procesem. Nawet Demokraci go nie wydadzą, jeśli będzie współpracował ze służbami USA. Ale rządząc politycy i sprzyjające im media manipulują opinią publiczną dając im igrzyska. Nic tak nie bawiło starożytnych rzymian, jak walki gladiatorów. Głosujący na zło plebs lubi oglądać prymitywne reality show, wypadki samochodowe, ekscytuje się czyimś cierpieniem i nieszczęściem. To taka współczesna forma społecznej pornografii. Liczy się zaspokojenie najbardziej prymitywnych instynktów.
POlacy nienawidzą Polski
Nienawiść do Polski cechuje tzw. wyborców kosmopolitycznych liberałów i lewicy. Ale ich faworyci, a rządzący nami ludzie nie są tyko kosmopolityczni. Oni świadomie wspierają konkretne państwa, które mają wzbogacić się kosztem Polski. Są więc patriotami Niemiec, Brukseli, Moskwy (ohydnie promoskiewscy byli Sikorski, Tusk, Pawlak) Za rządów PO-PSL (2207-2015), poprzez zawieranie niekorzystnych kontraktów wspierano Rosję, czy kraje UE. Dziś najbardziej wspierane są Niemcy. Zarówno w przypadku relacji z Rosją, jak i Niemcami, możemy mówić o zdradzie.
Pospólstwa nie obchodzi zadłużanie jego wnuków („po nas choćby potop”). Plebs w swojej wściekłości podąża za tymi, którzy kazali mu nienawidzić prawicę.
W związku z SAFE szykuje się wiele przekrętów, ustawionych przetargów, czy bezmyślnych zakupów. Podpisujący umowę Domański i Kosiniak-Kamysz (zobaczycie Państwo, że znowu Kosiniak-Kamysz będzie za to w przyszłości przepraszał, jak za podniesienie wieku emerytalnego) nie wie, na jaki procent są te pieniądze.
Mamy wiele przykładów, gdzie przetargi były ogłaszane pod konkretnych dostawców. Nie chodzi tylko np. o szybką kolej, ale np o system SZPROT.
salon24/afera-na-22-mln-zlotych-ministerstwo-finansow-wybralo-drozsza-oferte
Odnośnie tego kredytu uważam, że rząd Tuska świadomie rekordowo zadłuża Polskę, aby Niemcy mogli w przyszłości przejmować polskie porty i elektrownie. Stąd wysokie ceny prądu zaniżające konkurencyjność polskiej gospodarki, co ma nas na zawsze trzymać w pułapce średniego wzrostu gospodarczego.
Oczywiście, że Polsce przydałyby się pieniądze. Ale nie na zasadach, gdy nie wiadomo, jaki jest koszt kredytu, decydowania przez Brukselę i Niemcy, co mamy kupić i na jakich warunkach i nie z mechanizmem warunkowości, który jest zaplanowanym elementem szantażu, gdy zmieni się władza na prawicową (patriotyczną) – a zmieni.
Demokracja bardzo łatwo zamienia się w ochlokrację, czyli rządy motłochu i ciemnego tłumu, który chce krwi. By taki system skutecznie działał, źli ludzie przeprowadzili w Polsce tzw. marsz przez instytucje, który nie dotyczy tylko komunistów, ale wszystkie idee i organizacje zmierzające do złowrogich przejęć i podbojów.
Prawda i dobro nie mają znaczenia
Sebastian Stodolak, wiceprezes Warsaw Enterprise Institute, 5,5 roku temu napisał ciekawy tekst: „Najważniejsze to mieć rację. Nawet jeśli fakty temu przeczą”. Prawda nie ma jakiegokolwiek znaczenia.
Wyborcy PO, wbrew jakiemukolwiek zdrowemu rozsądkowi i faktom, krzyczą do działaczy PiS „Won do Moskwy!”. Ci ludzie nie są tylko chamami i głupkami. Oni robią to świadomie. Nazywa się to stawianiem chochoła.
Stawianie chochoła (z ang. straw man fallacy), jak piszą mądrzy ludzie, to technika manipulacji i mniej lub bardziej świadomy błąd erystyczny polegający na zniekształceniu, wyolbrzymieniu lub przeinaczeniu argumentów przeciwnika, aby łatwiej było je obalić. Przykładowo, gdy ktoś krytykuje Unię Europejską, to nazywany jest ruską onucą i agentem Putina. Generalnie chodzi o to, że zamiast odnosić się do faktycznych poglądów interlokutora, tworzy się ich fałszywą wersję („chochoła”), którą oszczercy „dzielnie” obalają i krytykują.
Z takimi ludźmi nie można jakkolwiek dyskutować. Może nawet nie powinno się z nimi przebywać, w jednym pomieszczeniu, aby nie zostać pomylonym. A tak bardziej serio, to np. w studiach telewizyjnych wszelka dyskusja kończy się milczeniem, redaktora telewizyjnego gdy lewak opowiada wierutne kłamstwo, czy najgorszą bzdurę.
Dlatego nie lubię hasła „PiS – PO = jedno zło”. PiS daleko do ideału, ale to co robi Platforma, Tusk i reszta, woła o pomstę do nieba (ale spoko, zostaną rozliczeni). To strona lewicowa, GieWu, Unia Demokratyczna i inni antypaństwowcy.
Wolności, czy różne postkomunistyczne środowiska od 1989 prowadzą antypatriotyczną, liberalno-kosmopolityczną narrację. Tu nie ma równowagi zła.
A w przyszłym roku Donald Sutek (taki anagram, żart) będzie wpuszczać do Polski islamskich imigrantów, bo kończy się okres przejściowy. Oby byli lokowani w okręgach, gdzie wygrywa PO – sławne wrocławskie Jagodno, czy Miasteczko Wilanów. I tego tym ludziom, głosującym na PO, życzę.
Autor: CzarnaLimuzyna, 12 maja 2026
Czasy Ochlokracji Walczącej to wymarzony okres dla karłów. Otoczenie przestaje nazywać ich karłami – to po pierwsze, a po drugie szybka ścieżka kariery i awansu pozwala im na regularne wywyższanie się, co lubią najbardziej. Ja jednak skupię się na wydarzeniach, które wydały mi się, w ostatnim czasie, najbardziej śmieszne.
Przypadek Grzegorza Brauna nie jest odosobniony. Kilka dni temu zniknął wiceminister Zmarzły z Ministerstwa Energii. Zmarzły, a gwoli ścisłości zmarznięty wiceminister postanowił się rozgrzać wieczorową porą w budynku wynajmowanym przez resort. Jak doniosły złośliwe media poprzedniego dnia miał nieudaną próbę z alkoholem. Nieudaną do tego stopnia, że został nierozpoznany przez Ochroniarza i niewpuszczony do ciepłych pomieszczeń. Wiceminister Zmarzły przedstawił się jako Zmarzły, lecz Ochroniarz nadal nie chciał go wpuścić.
— Podawał się za Zmarzłego, a nie wyglądał… był z kobietą.
— Był kobietą? – spytał z niedowierzaniem Komisarz
— Nie – Ochroniarz zaprzeczył – był zy…, z kobietą
— Acha – Komisarz był wyraźnie rozczarowany. Przez chwilę miał nadzieję na bardziej barwne okoliczności, a tu, jak zwykle, nic ciekawego.
— Mówi Pan, że nie wyglądał na zmarłego? – włączyła się do rozmowy podkomisarz Arleta
— Nic takiego nie mówiłem – Ochroniarz był zdziwiony pytaniem
— No przecież pan mówił – “podawał się za zmarłego, a nie wyglądał” – nie ustępowała podkomisarz
— Na Zmarzłego nie wyglądał. Na Zmarzłego… w sensie nazwiska.
— Sprawdź nagrania z monitoringu – rzucił do podwładnej zirytowany Komisarz
Ostatecznie, jak się potem okazało, korzystając z resztek energii, Zmarzły wdarł się siłą do swojego gabinetu.
A tak opisał sytuację portal w postpolityce:
Wchodzący tłumaczył, że jest wiceministrem w Ministerstwie Energii i chce się dostać do swojego pokoju wypoczynkowego
— zaznaczył wspomniany pracownik.
W drodze do wind zaczął wyzywać mnie od chamów i zażądał mojego nazwiska. (…) Po wyjściu z windy (…) ponownie wyzywał mnie od chamów i prostaków i naruszył moją nietykalność cielesną, odpychając mnie ręką
— przekazał ochroniarz.
Dwa dni potem ekipa gończa PiS próbowała wytropić wiceministra, a poseł Jabłoński podsłuchiwał nawet pod drzwiami.
…słyszeliśmy bardzo wyraźnie, że za tymi drzwiami są jakieś osoby, coś tam się w środku działo, ale zamknęli się na klucz, udawali, że ich tam nie ma, ale udawali dość słabo, bo można to było usłyszeć. Kilka osób nam wskazało, że to jest właśnie ten pokój, z którego korzystna pan minister Zmarzły. /tajemniczy pokój wiceministra…/
Ogólnie z opisu wynikało, że prawie wszystkie pomieszczenia były puste… tak jakby wszyscy nagle poznikali, a ci którzy się pojawiali sprawiali wrażenie pozbawionych energii, co wyraźnie kontrastowało z nazwą Ministerstwa.
To nie jedyne dziwne wydarzenie w polityce. Wspomniany na początku Grzegorz Braun zniknął w Prokuraturze, a potem pojawił się na jedną krótką chwilę i tylko po to, aby z niej wyjść.
Z relacji osób, które go widziały, wynika, że Braun, po raz kolejny, powiedział prawdę. Fakt ten wytrącił z równowagi ministra „Żurka z podwórka”. Podwórka zwanego ochlokracją. “Zamknąć!, Zatrzymać!, Zamknąć!, Zatrzymać!” — tak podobno miał wrzeszczeć w swoim gabinecie, minister.
Wyobraźmy sobie inne podwórko – mały dziedziniec otoczony ze wszystkich stron murami starych warszawskich kamienic. Stoi tam odrestaurowana stara przedwojenna kapliczka z Matką Boską. Na jednej z bocznych ścian kamienicy można odczytać napis przypominający “mały sabotaż” z czasów okupacji:
Pałka, kajdanki, wódka, ogórek
Stalin powrócił? Nie, tylko Żurek
— Panie, jak tyć? Jak tu przytyć w takich czasach – pyta chudzielec stojącego w bramie grubasa.

———————

———————————————————–

———————————————————-

——————————————-

—————————————

———————————–

——————————-

—————————————————————

Ale ten pan nie jest rabinem „Polski”, lecz rabinem mieszkającym w Polsce
———————————————————————-

————————————————–


———————————————

—————————————————

—————————–

———————————–

——————————————-

————————————————–

————————————-

—————————

—————————————


oficyna-aurora.pl/aktualnosci/ostatni-lot-plf-101
Szanowni Czytelnicy,
z powodów zdrowotnych znalazłem się w oddaleniu od siedziby wydawnictwa, nie mogąc prowadzić sprzedaży książek będących w ofercie Oficyny Aurora. Ale tak się złożyło, że zdążyłem odebrać z drukarni niewielki nakład najnowszej pozycji zatytułowanej „Ostatni lot PLF 101”. Mogę ją wysyłać tylko za pośrednictwem Poczty Polskiej i taką możliwość niniejszym Państwu proponuję. Wiem, że ta książka jest droga, ale zapewniam moich Czytelników, że jest warta swojej ceny. To książka o dużym formacie (A4), niemała objętościowo (ponad 500 stron), z kolorowymi środkami i wydana na dobrym papierze. Koszt jej produkcji był znaczny. Ale też, nie jest to pozycja dla każdego odbiorcy, tylko dla tych, dla których temat 10 kwietnia 2010 roku pozostaje wciąż niezagojoną raną. Opowiadaną przez człowieka, dla którego lotnictwo nie było tylko ciekawostką, ale sensem życia. Wiem, że wydaną być może zbyt późno, ale nie mogła z różnych powodów ukazać się wcześniej. Profesor Mirosław Dakowski powiedział o niej, że „przydałaby się te 15 lat temu”. Z pewnością. Jednak uważam, że jako zapis tamtych dni pozostanie długo aktualna, nie tylko dla pamiętającego ten czas mojego pokolenia, ale też dla tego, które nie musiało się z tym etapem naszej historii mierzyć bezpośrednio.
Wszystkim Czytelnikom moim i strony www.dakowski.pl w opcji zakupu proponuję ważny do końca maja rabat zwalniający z opłaty za wysyłkę po wpisaniu w koszyku zakupowym kodu REDUTA.
Zachęcam do zakupu
oficyna-aurora.pl/katalog/ksiazki/ostatni-lot-plf-101
Sławomir M. Kozak
prof. Gracjan Cimek myslpolska/zmagania-narodow-z-wyzwaniem-techno-globalizmu
W procesie odbudowy podmiotowości Polski w XXI wieku brak identyfikacji rzeczywistych podziałów polityczno-ideologicznych staje się źródłem słabości.
Istotnym zaniechaniem jest wciąż niedoceniane znaczenie „międzynarodowości” w życiu narodów i państw. Z kolei jej redukcja do wpływu mocarstw i układu sił zamazuje zasadniczą rolę aktorów ekonomicznych i ideologicznych. Tymczasem znalezienie właściwej drogi do emancypacji wymaga punktu odniesienia kumulującego się właśnie w ich aktywności.
Nasz wiek rozpoczął się od wprowadzenia nowej formy władzy globalizacji, która stała się immanentną właściwością całego systemu instytucji, idei, warunków, który potrafi kontrolować sam siebie poprzez „przyczynowość strukturalną”, formowanie kontekstu, ustalanie reguł gry, czy sterowanie rozmyte. Globalizacja doprowadziła do powstania nowej frakcji klasowej opartej na osi istniejącej pomiędzy narodowymi i ponadnarodowymi elitami.
Transnarodowe siły społeczne i instytucje stały się zakorzenione w systemie globalnym, a nie w systemie międzypaństwowym. Konsekwencją było stopniowe przejmowanie państw. W XXI wieku poziomy władzy przebiegają od najmniej ważnej demokracji, biurokracji, mediokracji, plutokracji, aż do teokracji rozumianej jako zdolność narzucania władzy duchowej, konceptualnej. Cele globalnej elity scharakteryzował już sam Adam Smith: „wszystko dla nas, nic dla innych – taka, jak się zdaje, była we wszystkich czasach nikczemna dewiza panów rodzaju ludzkiego”.
Od czasu ustalenia nadrzędnej jednostki kontroli sieciowej w 2007 roku, diagnozy antyglobalistyczne nabrały potwierdzenia empirycznego. Ustalono, że stanowiły ją 737 korporacje sprawujące 80% kontroli nad całą siecią. Z kolei 40% kontroli było w rękach już tylko 147 korporacji, z czego ? to korporacje finansowe na czele z amerykańskimi. Sieć ostatecznie obsługuje interesy 62 miliarderów, którzy skoncentrowali majątek równy połowie ludzkości. Przechwytywanie władzy globalnej obejmuje: zorganizowaną kontrolę informacji; kampanie wielkich mediów; kontrolę nad myślą akademicką; radykalną erozję prywatności; zadłużenie ograniczające suwerenność władzy politycznej oraz narzucony wymóg rentowności finansowej.
Wreszcie dowiedzieliśmy się o zasadniczej roli funduszów inwestycyjnych: BlackRock, Fidelity, State Street, Vanguard, które poprzez kontrolę akcji kumulują w sobie decyzyjność wobec całej sieci korporacyjnej. Udziały, które posiadają u siebie nawzajem, pozwalają zachować sterowność systemu, niczym małżeństwa polityczne wśród królewskich rodów panujących w średniowiecznej Europie.
Gdy kryzys z 2008 roku zachwiał ich władzą, prominentny przedstawiciel globalizmu, Jacques Attali ostrzegał, że Zachód może w ciągu 10 lat zbankrutować. Od tego czasu przyspieszyły prace nad transformacją cywilizacji, w której ponadnarodowa elita chce uzyskać większy zakres władzy. Siły globalistyczne otwarcie manifestują roszczenia do władzy globalnej. To Larry Fink, prezes i dyrektor BlackRock (zarządzającego aktywami o wartości ok. 14 bln dol.), w czerwcu 2024 roku podczas szczytu G7 we Włoszech dyktował przywódcom państw warunki potrzebne do zwiększenia akumulacji kapitału wymagające prywatyzacji infrastruktury. Ten sam fundusz miał również zarządzać prywatyzacją Ukrainy po jej zderzeniu z Rosją, z czego wycofał się rozczarowany wynikami walki na froncie. Wreszcie Fink przejął w 2026 roku po Klausie Schwabie przewodzenie szczytom w Davos. Tak jak liberalizm został zastąpiony na pewnym etapie przez neoliberalizm, tak ten ostatni wypierają nowe ideologie odpowiadające nowym siłom globalnego kapitalizmu – Big Tech i Big Data. Pozostały za to stare metody ich implementacji: doktryna szoku (Naomi Klein) i tworzenie przyzwolenia bez zgody (Noam Chomsky).
Podstawy techno-globalizmu
Cyfrowy kapitalizm ujawnia niespotykane dotąd parametry kontroli. Wielkie bazy danych, automatyzacja i sztuczna inteligencja tworzą panaoptyzm, synoptyzm, asamblaże nadzoru i sobowtóry cyfrowe [?? co to za dziwy? md] . Zwalczanie zagrożeń staje się możliwe nawet przed podjęciem realnego działania dzięki wykorzystywaniu osiągnięć neuronauki. Indywidualizm zamienia się w dywidualizm. Ludzi można dzielić na dowolną liczbę części, z osobna monitorowanych i analizowanych, co umożliwiają tzw. „inteligentne technologie”, które potrafią wychwytywać pojedyncze atrybuty – działania, cechy, kategorii – i przedstawiania ich jako reprezentatywnego dla całej osoby. Blokada biometryczna rozpoznaje wyłącznie odcisk palca; GPS śledzi współrzędne geoprzestrzenne. Opaska zdrowotna rejestruje parametry życiowe. Mamy dziś tysiąc tożsamości – każda reprezentowana przez tysiąc punktów danych, zebranych przez tysiąc różnych urządzeń.
Synteza tych danych tworzy cyfrowego sobowtóra, czyli zbiór danych czystej wirtualności. Umożliwia on niespotykaną dotąd totalną możliwość kontroli jednostek i narodów. Transnarodowa klasa korporacyjna zaczęła sprzyjać założeniom prawicowego akceleracjonizmu. Przyspieszenie procesów technologicznych, ekonomicznych i społecznych ma doprowadzić do radykalnych zmian, na czele z upadkiem systemów liberalno-demokratycznych, celem zastąpienia ich nowym porządkiem techno-feudalnym, a więc opartym o rządy elit eksploatujących narody i jednostki. Powstaje nowa forma kapitału: kapitał chmurowy – połączone w sieć algorytmiczne maszyny, które dają swoim właścicielom niezwykłą moc modyfikowania naszego zachowania. W tych ramach konceptualnych promuje się nowe ideologie.
Ideologie techno-globalizmu
Koncepcja „Wielkiego Resetu” Klausa Schwaba została ogłoszona w czasie korona-kryzysu, czyli globalnego stanu wyjątkowego. Doktryna szokowa miała wymusić uznanie dla generalnej przebudowy zasad funkcjonowania świata. Rzeczywiste cele „Wielkiego resetu cywilizacji” obejmowały: 1) pojawienie się nieprzyjaznego człowiekowi otoczenia; 2) podejmowanie decyzji przez algorytmy; 3) poddanie ludzi wszechstronnej inwigilacji; 4) pozbawienie szerokich rzesz pracy; 5) uzależnienie ludzi od maszyn; 6) maszynowa kontrola ludzkich zachowań; 7) pozbawienie człowieka kontroli nad własnymi sprawami; 8) zniesienie prywatnej własności; 9) zamykanie ludzi w domach; 10) doprowadzenie do nieprzejrzystości władzy; 12) skazanie ludzi na sztuczną żywność; 13) wygenerowanie ryzyka na najwyższym poziomie; 14) wytworzenie możliwości zakulisowych ingerencji; 15) planowe organizowanie życia społecznego. Reset cywilizacyjny ma stać się możliwy dzięki implementacji systemu pieniądza cyfrowego banków centralnych (Central Bank Digital Currency – CBDC), systemu identyfikacji cyfrowej (decentralized identifier – DID) oraz systemu kredytu społecznego (Social Credit System – SCS) opartego o profile obywateli opartych na permanentnie gromadzonych danych.
W tym samym kierunku podążą ideologia Doliny Krzemowej, którą jest dataizm. Jej przedstawicielem jest Yuval Noah Harari, uzasadniający, że: 1) technicyzacja i sztuczna inteligencja pozbawi masy pracy i spauperyzuje je; 2) akcjonariusze i właściciele GAMA staną się właścicielami praktycznie całej własności; 3) uzyskają nieśmiertelność dzięki cybernetyzacji i genetyce; 4) pozbawieni pracy i własności ludzie zostaną przeniesieni do metawersum lub innego e-świata, zażywając przy tym narkotyki lub antydepresanty; 5) ludzie zachowają formalnie prawa polityczne, lecz decyzje wyborcze podejmą za nich algorytmy należące do korporacji cyfrowych i wedle sobie tylko znanego klucza.
Palantir jako awangarda władzy globalnej
W 1998 roku Łukasz Nosek, Max Levchin oraz Peter Thiel założyli przedsiębiorstwo Confinity, które stworzyło PayPal Commerce Platform umożliwiającą obecnie płatności wirtualne z ponad 346 milionami użytkowników w ponad 200 krajach na całym świecie. Przez dwie dekady stała się więc ona posiadaczem ogromnego zasobu danych o firmach i ludziach z całego świata.
Założona w 2003 Palantir jest również dzieckiem Petera Thiela i członków PayPal, a jednocześnie symptomem transformacji amerykańskiego systemu politycznego po wydarzeniach 11 września 2001. Nawet Zbigniew Brzeziński zauważył wtedy, że przyjęta Ustawa o patriotyzmie sprawiła, że Stany Zjednoczone powoli stały się „ksenofobiczną hybrydą demokracji i autokracji, być może nawet z domieszką syndromu oblężonej twierdzy”. Co ciekawe, firma wzięła swoją nazwę od kamieni widzących z serii Władca pierścieni [z księgi Tolkiena, głupku medialny.. md] . Jej polski oddział mógłby więc przyjąć swojską nazwę „Kula Szpiegula”, przed której opresyjnym działaniem ostrzegał miliony dzieci Pan Kleks w Kosmosie, gdy młodych Polaków jeszcze wychowywano.
Stopniowo budowano awangardę prawicowego techno-globalizmu. Pierwszym inwestorem Palantira była In-Q-Tel, oddział CIA zajmujący się inwestycjami i kapitałem wysokiego ryzyka. Palantir zdobył rządowe kontrakty warte miliardy dolarów na tworzenie oprogramowania dla Pentagonu, amerykańskiej służby imigracyjnej i celnej (ICE) oraz brytyjskiej służby zdrowia (NHS). W czasie amerykańskiej „wojny z terroryzmem” świadczył usługi amerykańskim żołnierzom w Iraku i Afganistanie w ramach operacji wykrywania min. Na rynku finansowym pomógł jej zaistnieć JP Morgan, któremu początkowo umożliwiono monitorowanie każdego ruchu pracowników banku.
Thiel klarownie ujawnił ideologiczne podstawy funkcjonowania Palantira: „nie wierzy już, iż wolność i demokracja są ze sobą zgodne”. Ograniczając wolność do elit i jednostek wybitnych, za uzasadnione uznał stosowanie nowych technologii, manipulacji mediami społecznościowymi, algorytmami, prawem. Mamy więc „przyzwolenie bez zgody” z turbodoładowaniem. Korporacyjne media zaczęły przyzwyczajać opinię publiczną do nadchodzącego ustroju. W 2007 roku „Fortune” opisał PayPal jako mafię, a w 2018 roku Bloomberg ogłosił, jak gdyby nigdy nic, że „Palantir wie o tobie wszystko”. Wszak Peter Thiel i Alex Karp to stali uczestnicy Klubu Bilderberg i Światowego Forum Ekonomicznego, pojawiający się również na listach Epsteina. W wyglądzie Thiela można się nawet doszukać zaskakującego podobieństwa z głównym antybohaterem filmu 6 dzień, amoralnym Michaelem Druckerem, który stał na czele korporacji nielegalnie klonującej ludzi w imię władzy i kapitału. W tym świetle nawet liberalne radio Tok FM nazwało go „mrocznym lordem Palantira”.
Wizje techno-globalistów odzwierciedla ideologia Mrocznego Oświecenia Nicka Landa, rozwijana przez Curtisa Yarvina. Jej istotą jest projekt narzucenia światu ustroju arystokratyczno-oligarchicznego, a faktycznie despotycznego przez maksymalne wzmocnienie klasy właścicieli, inwestorów i kapitalistów. Tzw. propertarianizm jedyną legitymacją władzy czyni własność. Nowością tego ustroju jest wszechobecność technologii kontroli, stąd pojawiające się określenia neofeudalizmu (Joel Kotkin), kapitalizmu inwigilacji (Shoshana Zuboff), technofeudalizmu i techlordyzmu (Yanis Varoufakis). Zadanie techlordyzmu jest radykalne: zapewnienie ideologicznej przykrywki dla kolonizacji wszystkiego – ludzkich przedsięwzięć, instytucji państwowych i samego Wall Street. „Kultury” które wykazały się „naukowo” wysoką inteligencją, powinny oddzielić się od innych; zamiast teatru demokracji należy ustanowić rząd technokratyczny, w którym polityka nie ma już znaczenia.
Proces transformacji liberalnej nadbudowy globalizacji w techno-oligarchię opartą na nowej wersji myśli „naukowo-rasistowskiej” legitymizującej „etno-gospodarki” wymaga nowych kadr. Każda ideologia dla swojej materializacji wymaga sił społecznych. Thiel stopniowo umacniał swój wpływ gospodarczy i polityczny. Jako pierwszy inwestor zewnętrzny osobiście wsparł Facebooka, a także SpaceX, OpenAI i inne firmy poprzez swoją firmę inwestycyjną Founders Fund. Afiliował więc dwóch herosów big data: Marka Zuckeberga z Mety oraz Elona Muska. Finansował i wspierał karierę wiceprezydenta J. D. Vance’a przy pomocy symulakry „człowieka z ludu”; oraz – od pierwszej kadencji – prezydenta Donalda Trumpa przy pomocy symulakry wybawcy od globalizmu i „deep state”. Dzięki potędze technologii rebranding przywódców wielkiego amerykańskiego imperium okazał się banalnie łatwy, zgodnie z zasadą, że oparciem dla symulakrów jest ich upowszechnienie. Paradoksalnie w tym dziele pomógł także Aleksandr Dugin. Wskazuje się nawet na istnienie rzekomej zbieżności interesów w osłabieniu państw oraz organizacji międzynarodowych między Thielem a prezydentem Putinem. Z drugiej strony wzbudza zdziwienie częsta obecność w Rosji i entuzjazm ojca Elona Muska, podczas gdy system Starlink wspiera Ukrainę na polu walki.
Zamiast coraz bardziej zbędnej soros-jugend, czyli międzynarodówki opartej na filozofii społeczeństwa otwartego, Thiel tworzy własną sieć potrzebną w nowym ustroju, czemu służy program stypendialny Thiel Fellowship. Stypendyści rezygnują ze studiów lub przerywają naukę, aby otrzymać grant w wysokości 250 000 dolarów oraz wsparcie ze strony sieci założycieli, inwestorów i naukowców zrzeszonych w fundacji Thiela. Podczas corocznych szczytów przekonuje się m.in. do lektury książki Ostatni obrońca pierścienia odwracającej przekaz dzieła Władca pierścieni. „Innowatorzy jutra” mają uznać, że to Mordor jest źródłem rozwoju i cywilizacji technologicznej reprezentującym rozum, a elfy i ludzie to niższe rasy. Ten ideologiczny zabieg nie zaskakuje; wszak wszechwidzące oko Saurona przedstawione jako esencja zła przez J. R. R. Tolkiena wpisuje się w osiągnięcie przez Palantir pano-optycznej zdolności kontroli milionów ludzi – indywiduów w czasie rzeczywistym. W praktyce neoliberalny homo economicus zostaje zastąpiony amorficznym „HumAIn” – kontinuum człowiek-AI; boski wolny rynek zastępuje nową boskością: boskim algorytmem.
Podobną przewrotność zaprezentował Thiel podczas serii wykładów o Antychryście na przełomie 2025 i 2026 roku, nieprzypadkowo także w Rzymie u wrót Watykanu. Według niego społeczeństwa obawiają się technologii i rzekomo wyrażają zapotrzebowanie na podmiot, który zaoferuje bezpieczeństwo za poddanie się. To właśnie Antychryst, który jest synonimem jednego światowego państwa. Nadejście Armagedonu przyspiesza aktywność ekologiczna i Greta Thunberg, dążenia do ograniczenia technologii oraz prymat instytucji międzynarodowych, na czele z ONZ i Międzynarodowym Trybunałem Karnym (ICC), który chce aresztować premiera Benjamina Netanjahu. W figurę Antychrysta wpisują się także instytucje, które utrudniają ludziom ukrywanie majątku w rajach podatkowych. O hipokryzji elit pisał już dawno Noam Chomsky, podkreślając, że zasada mówienia do ludzi jak do dzieci jest skutecznym narzędziem tej manipulacji. Ideologia mrocznego oświecenia operuje już w czasie społeczeństwa symulacjonizmu, gdzie pojęcie hipokryzji zanikło w chmurze nowomowy.
Melanż ideologii Thiela zwodzi więc łatwowierne masy, że fajnie będzie powrócić do epoki sprzed istnienia państw i narodów, w której globalczycy ograniczeni zostaną do radości z internetowych gadżetów, płacąc za e-dom czy e-byty w metawersum, przepełnieni emocjonalnymi impulsami zgodnie z programem fajne-niefajne. Z analizy wywodów Thiela wynika jednocześnie, że Antychrystem zostanie ten przywódca, który po pierwsze: przywróci państwom 483 miliardy dolarów, które tracą rocznie na globalnych nadużyciach podatkowych (312 miliardów nadużyć korporacji oraz 171 miliardów osób fizycznych). Po drugie, zdolny do tworzenia sojuszu państw odwołujących się do pokojowego współistnienia, wzajemnego gwarantowanego rozwoju i obrony interesów narodowych! Warto się zastanowić, czy podobnie jak odmowa Putina przyjęcia celów Wielkiego Resetu podczas wirtualnego forum w Davos w 2021 roku nie wpłynęła na decyzję o wywołaniu kryzysu ukraińskiego, tak brak akceptacji Watykanu wobec tez wykładów o Antychryście, nie spowodował ataku Trumpa na papieża Leona XIV?
Geopolityka mrocznego oświecenia
Umacniający się blok historyczny oparty na hegemonicznej klasie właścicieli korporacji technologicznych projektuje swoją potęgę w geopolityce. Główną misją Palantira stała się „obrona Zachodu” i „wzbudzenie strachu u naszych wrogów”. Symbolem tego procesu jest Alex Karp, który spotkał się z prezydentem Ukrainy, Wołodymyrem Zełenskim. jako pierwszy szef zachodniej korporacji od rosyjskiego ataku. Technologie Palantir stały się instrumentem podtrzymywania wojny na Ukrainie. Co więcej programy udostępniono Ukrainie za darmo, traktując ją jako pole doświadczalne. Na tle tragedii Ukrainy pierwszy raz tak jasno zaświecił tandem Black Rock i Palantir, jako symbole nadejścia władzy techno – globalizmu.
Palantir zawarł także umowę o strategicznym partnerstwie z izraelskim ministerstwem obrony, a jego technologie są stosowane w Strefie Gazy. Współpracuje również z brytyjskim ministerstwem obrony. Pomimo, że polski MON podpisał już list intencyjny o współpracy w obszarze sztucznej inteligencji, technologii informacyjnych oraz cyberbezpieczeństwa, rozsądnie zaczęto rozważać alternatywne rozwiązania.
Zgodnie z ideologią mrocznego oświecenia suwerenem jest ten, kto ma moc decydowania o stanie wyjątkowym i podejmowania decyzji poza prawem (Carl Schmitt). W tym świetle łatwiej zrozumieć proces przekształcania Stanów Zjednoczonych w techno-globalistyczne imperium oparte na arbitralnej woli prezydenta. Kto patrzy, niech widzi: hajlujący Elon Musk, potem hajlujący sekretarz wojny Pete Hegseth, wreszcie ogłoszenie przez Donalda Trumpa, że tylko jego moralność, wyobraźnia i umysł mogą ograniczać jego działania. Wreszcie zapowiedź zniszczenia całej cywilizacji perskiej przez Trumpa 7 kwietnia. Wszystko to klarowne przejawy implementacji mrocznego oświecenia. Ujawnienie licznych słabości amerykańskiej machiny wojennej podczas agresji na Iran oraz czystki wśród amerykańskich generałów są dowodem, że opór w jego realizacji ma być złamany za wszelką cenę. W tym momencie pojawia się nowe uzasadnienie ideologiczne: manifest Palantira.
Manifest Palantira
Opublikowany 18 kwietnia manifest Palantira wzywa do mobilizacji niezbędnej dla zachowania amerykańskiej dominacji, wszak „żadne inne państwo w historii świata nie promowało postępowych wartości bardziej niż USA”, a „potęga Ameryki umożliwiła niezwykle długi okres pokoju”. Idea wyjątkowego narodu ponownie w działaniu. Autorzy przekonują, że USA może uratować zmiana ustroju na republikę technologiczną. Zamiast urzędników państwowych, system polityczny muszą opanować korporacje Big Tech i Big Data. Twarda siła w XXI wieku będzie się bowiem opierać na oprogramowaniu, stąd odpowiedzialność, czyli realną władzę, ma objąć Dolina Krzemowa. Pierwszorzędnym zadaniem stanie się stworzenie broni opartej na sztucznej inteligencji, która będzie ważniejsza od broni atomowej. Z drugiej strony wojna wciąż wymaga realnych żołnierzy dlatego manifest postuluje, aby służba wojskowa stała się powszechnym obowiązkiem.
Esencję mrocznego oświecenia można dostrzec w tezie, według której „ci, którzy nie mówią nic złego, często nie mówią w ogóle nic ciekawego”. Język wojny, strachu, nienawiści, wrogości, akceptacji zabijania, choćby dzieci wrogów, są więc tu doskonale uzasadnione. Tym bardziej, że manifest przywraca rasistowski podział na lepsze i gorsze kultury. W tym kontekście nie zaskakuje anulowanie „dorobku” Japonii i Niemiec podczas II wojny światowej poprzez przyznanie im prawa do rewizji jej wyników i remilitaryzacji, teraz pod cyfrową kontrolą Palantira.
Z kolei przywódca techno-imperium ma być zwolniony z ocen w ramach „tolerancji dla złożoności i sprzeczności ludzkiej psychiki”, co daje idealny asumpt dla wprowadzenia tyranii. Sprzyjać jej będzie cenzura prewencyjna, gdyż „bezwzględne ujawnianie życia prywatnego osób publicznych odstrasza zbyt wiele utalentowanych osób od pracy w służbie rządowej”. Archaizm wpisany w treść manifestu ma na celu powrót do ery w której panuje prawo silniejszego. A że najsilniejszym komponentem sieci korporacyjnej stały się Big Techy i Big Data, to właśnie one roszczą sobie prawo do zarządzania światem w oparciu o nadzór, inwigilację i odłączanie wrogów od systemu. Wszystkie czujniki, satelity, telefony i wszelkie urządzenia zdolne do transmisji sygnału są przecież podłączone do jednej sieci. Granica między online i offline zaciera się, stając się płynna. Ogromne sieci sztucznej inteligencji dekodują, katalogują i gromadzą to wszystko w jednym miejscu w czasie rzeczywistym. Manifest uzasadnia totalną kontrolę, odpowiadającą wizji Roku 1984 George’a Orwella: „oczy” wszędzie, urządzenia wszędzie, a Wielki Brat – Sauron nieustannie wszystkich obserwuje, programując dywidua – Nazgule, aby bronili nowego ustroju przed nadejściem Antychrysta.
Konkluzje
Ewolucja władzy globalnej w XXI wieku pozwala zidentyfikować nowe podziały polityczno-ideologiczne. Przede wszystkim zdezaktualizował się oświeceniowy podział na lewicę i prawicę. Implementacja idei mrocznego oświecenia oznacza, że podstawowy punkt odniesienia powinien teraz stanowić manifest Palantira. Trzeba się zgodzić z byłym ministrem finansów Grecji, Yanisem Varoufakisem, wskazującym, że „jedynym pytaniem jest, czy wystarczająca liczba z nas zdąży to dostrzec, zanim boski algorytm uniemożliwi rozpoznanie czegokolwiek – lub kogokolwiek – poza chmurą”. Dlatego należy ostrożnie nakreślić aktualny stan walki klas.
Jak się wydaje, funkcję konserwatyzmu w XIX wieku, a liberalizmu w XX – pełnią obecnie partie i organizacje Palantir / BlackRock; rolę lewicy reformistycznej przyjmują partie i organizacje suwerenistyczne, które wzmacniając autonomię lokalną próbują osłabić napór tych pierwszych; z kolei rolę partii rewolucyjnych, narodowo-wyzwoleńczych i komunistycznych, reprezentują partie i organizacje „emancypacji” całkowicie negujące cywilizację resetu i ideologie Palantira. W ich miejsce proponują nowy ustrój realnego dobra wspólnego, którego niezbędnym warunkiem jest przyporządkowanie technologii do celów społecznych.
Na podstawie wskazanego podziału łatwo zidentyfikować konkretnych aktorów uwikłanych w sieci Palantir / BlackRock. Jest to zarazem sensowny punkt odniesienia potrzebny w kształtowaniu sojuszy strategicznych i taktycznych służących odbudowie podmiotowości, nie tylko zresztą Polski. Ruchy suwerenistyczne i emancypacyjne sprzyjają także budowie bardziej sprawiedliwego porządku międzynarodowego. Wymaga on uzupełnienia praw człowieka prawem narodów oraz odrzucenia praw dżungli na rzecz nowego paradygmatu relacji międzynarodowych: oparcia świata wielobiegunowego na zasadach pokojowego współistnienia i wzajemnego gwarantowanego rozwoju.
prof. Gracjan Cimek