Rozpoznanie walką

Rozpoznanie walką

Stanisław Michalkiewicz „Goniec” (Toronto)  •  14 maja 2023 michalkiewicz

Wojna polsko-rosyjska rozwija się wprawdzie powoli, ale się rozwija. Inaczej zresztą być nie może. Skoro na Ukrainie jest wojna, to musi być także i u nas – bo inaczej – co by sobie o nas pomyśleli Nasi Najwięksi Sojusznicy w Waszyngtonie? Mogliby sobie pomyśleć, że my tu niby Ukrainie oddalibyśmy serce, ale tak naprawdę, to coś tu pokątnie kombinujemy. Tymczasem my nic nie kombinujemy, u nas co w sercu, to na dłoni, ewentualnie – na języku, więc jeśli jest taki rozkaz, żeby Polska włączyła się do wojny z Rosją, to się włączamy.

Jak wiadomo, w ramach działań rozpoznawczych, tak zwanej – jak to nazywają ruscy zbrodniarze – „razwiedki bojem”, czyli rozpoznania walką, niezależna prokuratura przejęła pieniądze rosyjskiej ambasady, uprzednio tylko zamrożone w Santander Banku, w ramach „zmiany formuły prawnej”. Ponieważ to działanie przypisano rządowi „dobrej zmiany”, to nieprzejednana opozycja nie mogła być gorsza. Co by sobie wtedy pomyślał o niej Nasz Najważniejszy Sojusznik?

Toteż pan Rafał Trzaskowski, który w wolnych chwilach sprawuje funkcję prezydenta Warszawy, nakazał przeprowadzenie „egzekucji komorniczej” budynku przy ulicy Kieleckiej w Warszawie, w którym wcześniej mieściła się szkoła dla dzieci rosyjskich dyplomatów. Strony rosyjskiej nie było stać na nic więcej, jak tylko na wezwanie polskiego charge d’affaires w Moskwie, któremu w tamtejszym ministerstwie spraw zagranicznych zrobiono wygowor – ale od tego przecież jeszcze nikt nie umarł.

Tymczasem samolot polskiej Straży Granicznej, który w ramach służby dla „Frontexu” patrolował nad Morzem Czarnym w pobliżu wybrzeża rumuńskiego, był nękany przez ruski myśliwiec, który wykonywał wokół niego manewry, zmuszając do zmiany kursu – ale poza tym nic się nie stało. Ten „Frontex” to taka biurokratyczna struktura Unii Europejskiej, która teoretycznie ma chronić zewnętrzne granice – ale podczas apogeum kryzysu migracyjnego urzędnicy „Frontexu” pochowali się w mysich dziurach i w rezultacie granice Unii Europejskiej sprawiały wrażenie opuszczonych. Wyjątek stanowiła granica polsko-białoruska, gdzie Straż Graniczna próbowała powstrzymywać napierających migrantów, za co była pryncypialnie krytykowana zarówno przez panią Ochojską, jak i przez panią Barbarę Kurdej-Szatan, która Straż Graniczną strasznie obsobaczyła i nawet została z tego powodu zawleczona przez reżym Jarosława Kaczyńskiego przed niezawisły sąd – ale sąd powinność swej służby zrozumiał i nie pozwolił zrobić pani Basi najmniejszej krzywdy.

Podobnie wesołym oberkiem zakończyła się też operacja niszczenia zasieków granicznych przez „aktywistów” przywiezionych nad granicę przez pana Bartosza Kramka z fundacji „Otwarty Dialog”, która pozostaje pod ochroną czyjejś Mocnej Ręki, której istnienia nikt u nas nie śmie się nawet domyślać. Wprawdzie złowrogi Aleksander Łukaszenka, który tych migrantów najpierw na Białoruś zwabił, a potem wypychał nad polską granicę, jest „pies potępiony”, jako pogromca pani Swietłany Cichanouskiej, z którą nasi Umiłowani Przywódcy pobawili się trochę w mocarstwowość i jako kolaborant Putina, ale potępienie Łukaszenki to jedna sprawa, a potępienie reżymu Jarosława Kaczyńskiego to sprawa druga – i dlatego Judenrat „Gazety Wyborczej” nieubłaganie stanął po stronie migrantów, a w tej sytuacji pani Ochojska nie miała wyboru, to jasne.

Wróćmy jednak do wojny polsko-ruskiej, która zresztą została proroczo przepowiedziana przez panią Dorotę Masłowską, damę i pisarkę w stosownej powieści, przeznaczonej dla wyrośniętej młodzieży z uwagi na wplecione tam „momenty”. Otóż nieubłaganie zbliżał się dzień 9 maja, kiedy to ruscy zbrodniarze tradycyjnie urządzają prowokacje. W ubiegłym roku rosyjski ambasador w Warszawie został oblany czerwoną farbą przez ukraińską aktywistkę, którą zaraz potem pośpiesznie wyekspediowano za granicę, żeby ani nasza ojczysta policja, ani niezależna prokuratura, ani niezawisłe sądy nie musiały doświadczać dysonansów poznawczych. Ale ambasadora niczego ta nauczka nie nauczyła i ogłosił, że 9 maja złoży kwiaty na cmentarzu-mauzoleum żołnierzy radzieckich. I tym razem do tego nie doszlo, a to za sprawą „aktywistów”, których tłum ustawił prawdziwy las z ukraińskich flag i wznosił rozmaite okrzyki. W rezultacie ambasador nawet nie zdołał docisnąć się w pobliże i – jak to podsumował poświęcony portal „Fronda” – „przestraszył się tłumu”.

Ośmielony tym triumfem nad Rosją pan Krzysztof Sobolewski, sekretarz generalny PiS wyraził pogląd, że rosyjskiego ambasadora Polska powinna „wydalić”. Pan Sobolewski dotychczas chyba nie zdążył jeszcze zdobyć żadnego doświadczenia heroicznego, w odróżnieniu od pana prezydenta Dudy, któremu prezydent Zełeński wielkodusznie włączył syreny alarmowe podczas jego pobytu w Kijowie, podobnie jak prezydentowi Bidenowi – ale pewnie w swoim tornistrze nosi buławę marszałkowską.

Co innego pani wicemarszałek Sejmu Małgorzata Gosiewska. Ta przeszła chrzest bojowy w słynnym ukraińskim pułku „Azow”, co – zgodnie z teorią Janusza Korwin-Mikke – uczyniło z niej nieprzejednaną antyrosyjską egerię, więc jeśli ktokolwiek miałby poprowadzić naszą niezwyciężoną armię na Moskwę, to stawiałbym właśnie na nią. Już na sam jej widok zimny ruski czekista czmychnąłby na Nową Ziemię, albo jeszcze dalej, zwłaszcza, gdyby, swoim zwyczajem, jego też obsobaczyła. W ten sposób nasza niezwyciężona armia powtórzyłaby sukces hetmana Żółkiewskiego ustępując następnie miejsca na Kremlu ukraińskiej załodze – bo to jej, zgodnie z rozkazem prezydenta Bidena, wypowiedzianym w Arkadach Kubickiego w Warszawie – należy się ostateczne zwycięstwo. Polska zaś, jako sługa narodu ukraińskiego, ma to umożliwić, nie tylko udostępniając za darmo Ukrainie zasoby całego państwa, ale nawet – jeśli będzie trzeba – to się z Ukrainą „zleje” – o czym pisał wpływowy amerykański periodyk „Foreign Policy”.

Wydawać by się tedy mogło, że żadna chmurka nie mąci świetlanego politycznego horyzontu, ale nie. Kiedy ruska prowokacja się nie udała, to zaraz niemiecki kanclerz Otto Scholz zaczął sypać piasek w szprychy rozpędzonego parowozu dziejów, oświadczając, że 8 maja to rocznica „wyzwolenia Niemiec i świata z tyranii narodowego socjalizmu”. Te słowa dlaczegoś wzburzyły akurat panią Beatę Szydło i pana ministra aktywów państwowych Jacka Sasina – żeby Niemcy nie chowały się za placami złych „nazistów”. Ale – jak to w Brzezince powiedział przed wielu laty Jego Świątobliwość Benedykt XVI – Niemcy były „pierwszym krajem, nad którym grupa zbrodniarzy zdobyła władzę”, toteż kiedy jeden zbrodniarz się zastrzelił, a inni – rozpierzchli – Niemcy zostały wyzwolone. Teraz trzeba tylko wyzwolić Rosjan – a potem się zobaczy.

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Goniec” (Toronto, Kanada).

Medytacje nad ruską rakietą

Medytacje nad ruską rakietą

Stanisław Michalkiewicz nad-rakieta

Oj cienko śpiewa nasza pani Swietłana Cichanouska, z którą tak pięknie nasi Umiłowani Przywódcy pobawili się w mocarstwowość, wpychając Aleksandra Łukaszenkę wraz z całą Białorusią w objęcia Putina. Właśnie z zagranicy, gdzie przebywa na łaskawym amerykańskim chlebie, o który, nawiasem mówiąc, wykłóca się z innym faworytem, panem Zianonem Paźniakiem, który obok wielu innych zalet ma również i tę, że był polakożercą – wydała z głębi wezbranej piersi delarację, że “jest gotowa wziąć odpowiedzialność” za los narodu białoruskiego – ale dopiero po śmierci Aleksandra Łukaszenki. Wtedy – rozmarza się pani Swietłana – rozgorzeje walka o schedę między jego pretorianami – a w tym momencie wkroczy ona, by realizować opracowaną już “strategię przejściową”. Pani Swietłana mówi, że zrobiły to “siły demokratyczne”, ale nie wiadomo które – więc równie dobrze mogli być to filuci z amerykańskiego Departamentu Stanu – bo każdy z nich to przecież jeden w drugiego szczery demokrata. Ciekaw jestem, jaką w tej strategii rolę wyznaczyli filuci naszemu nieszczęśliwemu krajowi; czy znowu mamy wziąć udział w kolejnej zabawie w mocarstwowość z panią Swietłaną? Miejmy nadzieję, że przynajmniej nasza niezwyciężona armia nie weźmie udziału w tej walce diadochów, żeby na fotelu prezydenckim w Mińsku posadzić panią Swietłanę. Gdybym był Białorusem to wolałbym już pana Poczobuta, który, w odróżnieniu od pani Swietłany, z Białorusi nie dał drapaka.

Ale wszystko zależy od tego, ile prezydent Łukaszenka będzie żył – bo najwyraźniej sama pani Swietłana straciła nadzieję, że za jego życia cokolwiek jej się uda. Jeśli jednak będzie żył jeszcze dostatecznie długo, to żadnych walk diadochów, na które i filuci, a za nimi i pani Swietłana stawia, może w ogóle nie być. Aleksander Łukaszenka ma przecież syna, którego od najmłodszych lat zaprawia do rządzenia Białorusią, więc również ten syn już teraz, w odróżnieniu od pani Swietłany, coś tam o rządzeniu Białorusią musi wiedzieć. Jeśli tedy za życia Aleksandra Łukaszenki dorośnie, to myślę, że plany pani Swietłany mogą  nie doczekać się realizacji tak samo, jak nie doczekałyby się realizacji plany zajęcia miejsca Kim Dzong Una w Korei Północnej.

Nie ukrywam, że w tej sytuacji życzę prezydentowi Łukaszence długich lat życia nie dlatego, żebym źle życzył pani Swietłanie która, zwłaszcza privatissime, może być uroczą osobą, tylko ze względu na ewentualny udział w białoruskiej wojnie sukcesyjnej naszej niezwyciężonej armii. Chodzi o to, że – jak wykazały ostatnie wydarzenia – największym dla niej zagrożeniem nie jest ani Łukaszenka, ani Putin, tylko ona sama.

Oto jakiś czas temu przypadkowy jeździec natknął się w lesie pod Bydgoszczą na zagadkowy przedmiot, który przez Judenrat “Gazety Wyborczej”, co to do takich spraw ma specjalnego nosa – został zdemaskowany, jako ruska rakieta, tyle, że podobno bez prochu. W tej sytuacji nasza niezwyciężona armia rozwinęła energiczną akcję, której celem było nie tyle odnalezienie tajemniczego obiektu, co wymyślenie odpowiedzi na kilka pytań: jak to się stało, że ruska rakieta doleciała niezauważona aż pod Bydgoszcz, dlaczego odnalazł ją przypadkowy przechodzień, a nie żadna bezpieczniacka wataha, których tyle oblazło nasz nieszczęśliwy kraj, no i na pytanie najważniejsze. Jak pouczał bowiem kadetów Szkoły Morskiej w Tczewie żaglomistrz na “Lwowie” Jan Leszczyński – “waju nikt nie będzie pytał, wiele czasu to było robione, tylko KTO TO ROBIŁ?”

Tymczasem według rewelacji, jakie okazały się w dniach ostatnich – właśnie ta kwestia zajęła naszej niezwyciężonej armii najwięcej czasu. Chodziło – jak się możemy domyślać – o to, by o tej tajemnicy wielkiej nie dowiedział sie przed czasem pan wicepremier i minister obrony Mariusz Błaszczak. Chociaż – jak przypuszczam – wiele od niego nie zależy, bo jego zadaniem jest kupowanie wszystkiego, co postanowi mu wtrynić Nasz Najważniejszy Sojusznik i nie targować się – ale “na tym świecie pełnym złości nigdy nie dość jest przezorności” – toteż nasi dzielni generałowie starali się nie zasmucać pana ministra Błaszczaka. Jak śpiewał kiedyś Wojciech Młynarski – “po co babcię denerwować, niech się babcia cieszy” – zwłaszcza gdy najbardziej cieszy ją własna propaganda.

Toteż okazało się, że w tej sprawie pan minister Błaszczak nic nie wiedział – w co chętnie wierzę – bo po co niby wtajemniczać go w takie sprawy?  No ale teraz, kiedy mleko się rozlało, to już wie, w związku z czym poczuł się zobowiązany do energicznych, jak przystało na ministra obrony – działań. Zażądał tedy dymisji pana generała Piotrowskiego, że w ogóle się tą sprawą należycie nie zainteresował. Ale pan generał Andrzejewski, który podobno też znalazł się na linii strzału, natychmiast replikował, że od samego początku, czyli “wtedy, kiedy to się wydarzyło” informował o wszystkim swoich przełożonych. 

Wszystko się zgadza, jak mówią gitowcy – “wszystko gra i koliduje”, również dlatego, że tak naprawdę nie wiadomo, kiedy właściwie to się wydarzyło, no i – których przełożonych pan generał Andrzejewski informował – bo ponad wszelką wątpliwość ustalone zostało, że pan minister Błaszczak o wszystkim dowiedział się z opóźnieniem, toteż właśnie dlatego znajduje się poza wszelkim podejrzeniem. Skoro jednak tak, to nie da się ukryć, że mieliśmy do czynienia z konspiracją i to na najwyższych szczeblach naszej niezwyciężonej armii.

Jak w tej sytuacji zareaguje na to nasza nieprzejednana opozycja? Czy Senat powinien odrzucić ustawę o komisji nadzwyczajnej, która ma badać ruskie wpływy w polskiej polityce? Początkowo wszyscy myśleli, że jest to inicjatywa ustawodawcza wymierzona w Donalda Tuska, ale w tej sytuacji Donald Tusk może skutecznie schować się za plecami generałów, którzy własnie znaleźli sie na linii strzału. Wtedy komisja nic by mu nie zrobiła, natomiast przyczyniłaby się do dokończenia kuracji przeczyszczającej w naszej niezwyciężonej armii, którą przed “głęboką rekonstrukcją rządu” zdążył rozpocząć złowrogi Antoni Macierewicz. Tymczasem Donald Tusk idzie w przeciwnym kierunku, zarzucając ministrowi Błaszczakowi, że jako “tchórz” próbuje zwalić winę na “ludzi w mundurach”. Krótko mówiąc – próbuje kreować się na płomiennego obrońcę naszej niezwyciężonej armii, a zwłaszcza jej kadry dowódczej. Najwyraźniej liczy na to, że w sytuacji zagrożenia któryś z generałów zdecyduje się pójść na skróty i rozgonić rząd “dobrej zmiany”  – a wtedy na to miejsce wśliznąłby się Donald Tusk ze swoimi pretoriany, przede wszystkim – z Wielce Czcigodnym posłem Pupką.  Co tu ukrywać; widać, że  jeśli Donald Tusk liczy na jakieś wsparcie ze strony naszej niezwyciężonej armii, to nieomylny to znak, że traci poczucie rzeczywistości – podobnie jak pani Swietłana, z którą nasi Umiłowani Przywódcy tak ładnie pobawili się w mocarstwowość.

Kryminały

Małgorzata Todd subscriptions

           Szanowni Państwo!
           Na policję zgłasza się pani, której ukradziono białego, rasowego pieska. Dzielnym funkcjonariuszom udaje się ustalić, że złodziejem jest pewien miejscowy menel. Identyczną opowiastkę można było zobaczyć w dwóch różnych serialach kryminalnych i pech chciał, że emisja obydwu przypadała w tym samym tygodniu.

A tymczasem za oceanem strajkują amerykańscy scenarzyści, bo producenci zatrudniają amatorów, którym mniej płacą. [No i już używają AI, której wcale nie płacą. md]

Hollywood powinno uczyć się od nas, jak sprzedawać wielokrotnie ten sam nieświeży towar. No… chyba, że to myśmy kupili jakiś zagraniczny pakiet scenariuszy, który musimy teraz realizować.
           Nie ma jednak co wyżywać się na biednych scenarzystach, bo niby skąd mają czerpać wzorce? Czyżby z wymiaru niesprawiedliwości, rodem jeszcze z PRL? Bywa on żałośnie nieudolny, lub „udolny”, zależy z czyjego punktu widzenia.

Komornik potrafi sprzedać (za byle grosze) ciągnik sąsiada wierzyciela, bo wie, że nic mu za to nie grozi. Strach mieszkać w pobliżu jakiegoś kredytobiorcy, który zalega z uiszczaniem bankowi należnego haraczu. W każdej chwili komornik może skonfiskować samochód, nie ważne, że nie wierzyciela, a twój!
           Intryga kryminalna, jeśli nie jest to komedia, nie może zakładać, że jakiś głupek udaje mafiosa. Przeciwnie, może natomiast kopiować prawdziwe afery, w których mafioso rżnie głupa. Skąd my to znamy? Ekipa Tuska, kiedy rządziła, posprzedawała obcym państwom nawet infrastrukturę taką jak telekomunikacja, czy wodociągi. Im większa skala przekrętu, tym większy szmal. A o nic innego przecież nie chodziło.
           Obecnej ekipie rządzącej udało się, wbrew kremlowskim „ekologom”, przekopać mierzeję wiślaną. Nie udaje się jednak zbudować portu w Elblągu. Inwestycję blokuje miejscowy samorząd PO.

Czysta złośliwość? Nie sądzę.

Niemcy już podobno chcą wykupić część nabrzeża w Elblągu. Ciekawe po co? Jakich już transakcji dokonał samorząd? To tajemnica handlowa znana zapewne nielicznym i bardzo wątpię, żeby stała się kiedykolwiek kanwą jakiegoś serialu.
           A w ogóle, po co nam seriale, skoro mamy mnóstwo prawdziwych afer kryminalnych?

Z pozdrowieniami

Małgorzata Todd

Samobójstwo rozszerzone 

Samobójstwo rozszerzone 

Izabela Brodacka 13 maja 2023

Dla nas laików zagadką psychologiczną jest tak zwane  „samobójstwo rozszerzone”. Zupełnie czym innym jest morderstwo, po dokonaniu którego sprawca popełnia samobójstwo gdyż wie, że nie umknie wymiarowi sprawiedliwości. W tym desperackim akcie są pozory racjonalności. Bardziej przerażające jest samobójstwo dorosłego człowieka, który mając dość zmagania się z życiem zabija przed śmiercią własne dzieci. To też, choć potworne, ma jakieś racjonalne jądro. Samobójca nie chce żeby jego dzieci cierpiały, uważa że w ten dramatyczny sposób uchroni je przed nędzą ludzkiej egzystencji. Najbardziej wstrząsające wrażenie robi jednak na mnie samobójstwo niemieckiego pilota, który 24 marca 2015 r zabrał ze sobą w ostatnią drogę całą załogę i wszystkich stu pięćdziesięciu pasażerów, celowo rozbijając o górskie zbocze we francuskich Alpach samolot linii Germanwings lecący z Barcelony do Duesseldorfu. Był to 

Andreas Günter Lubitz. Lubitz cierpiał na depresję oraz hipochondrię, leczył się psychiatrycznie, szukał w sieci sposobów odebrania sobie życia. Obawiał się utraty wzroku, która realnie mu raczej nie groziła. Bał się wirusów, które mogli wnieść na pokład samolotu pasażerowie. Nie jest jasne dlaczego chciał się zabić, a tym większą tajemnicą jest dlaczego przy okazji zapragnął zabić przeszło 150 osób. [Było inaczej , spróbuję odnaleźć Mirosław Dakowski]

Piszę o tym tak szeroko bo wydaje mi się, że ludzkość jest obecnie w podobnym stanie psychicznym jak ów nieszczęsny pilot. Przede wszystkim większość ludzi cierpi na hipochondrię. Ludzie panicznie boją się nieznanych, tajemniczych chorób oraz – zupełnie irracjonalnie –  dwutlenku węgla, który jest przecież gazem życia. Gdyby zabrakło na naszej planecie dwutlenku węgla przerwana zostałaby asymilacja, a z nią cały cykl życia.  Dwutlenek węgla jest gazem niewidocznym, nietrującym (w przeciwieństwie do tlenku węgla), potrzebnym, a nawet wręcz niezbędnym. Uzasadniając szaleństwo ( dodajmy – szaleństwo intratne dla sprzedawców) jakim jest system handlowania pozwoleniami na emisję CO2 przedstawia się w mediach ten niewidoczny gaz jako smog, jako kłęby dymu wydobywającego się z jakiegoś monstrualnego komina.

To najlepszy dowód, że w straszenie dwutlenkiem węgla zaangażowane są potężne siły, że mówiąc klasykiem ( Ujejskim) „ inni szatani byli tu czynni”. Rozwiązania nie istniejącego problemu są tak głupie i niebezpieczne, że śmiało można postawić diagnozę. Autorzy tych rozwiązań  przygotowują się do popełnienia rozszerzonego samobójstwa. Wielu trzeźwych obserwatorów bieżących wydarzeń uważa, że jakiś tajemniczy Deep State szykuje masowe ludobójstwo. Ja upieram się przy swoim. Deep State -jeżeli istnieje- przygotowuje nie ludobójstwo lecz samobójstwo rozszerzone.  

Konsekwentne przekształcanie lokalnego konfliktu  w konflikt międzynarodowy, niczym nie uzasadniona segregacja ludzi przy okazji pandemii, która zaowocowała przede wszystkim milionami -w skali globu- nadmiarowych zgonów i zawieszeniem wszelkich ludzkich praw, prowokowanie kryzysu energetycznego przez zakaz używania znanych, tradycyjnych źródeł energii oraz prowokowanie światowego głodu przez ograniczanie czy wręcz niszczenie rolnictwa są wystarczającymi dowodami na szykowanie globalnego kataklizmu, a właściwie rozszerzonego samobójstwa. Historia jak widać niczego ludzi nie nauczyła. Hitler czy Goebbels byli nie tylko mordercami milionów niewinnych ludzi. Hitler i Goebbels popełnili w słynnym bunkrze samobójstwo rozszerzone. Nie tylko dlatego, że Goebbels przed zadaniem sobie śmierci zabił żonę i dzieci, lecz dlatego, że realizując swoje szaleńcze i zbrodnicze plany skończyli sami w hańbiący sposób pociągając za sobą na tamten świat miliony ludzi.  

Najgorsze jest to, że jak widać ludzkość nie nauczyła się bronić przed szaleńcami ciągnącymi ją w przepaść. Nie nauczyła się rozpoznawać szaleństwa we wczesnym, pozornie niegroźnym stadium. Cóż złego na pozór się kryje w trosce o losy naszej planety nawet jeżeli samozwańczo artykułuje tę troskę w imieniu ludzkości jakaś niespełna rozumu, zdiagnozowana zresztą, małolata? Cóż złego na pozór kryje się w trosce o dobre samopoczucie krów, nawet jeżeli tę troskę wyraża posłanka, która jeżeli dotąd nie została zdiagnozowana to tylko przez niedopatrzenie? Cóż złego na pozór kryło się w rojeniach Hitlera na temat wyższości rasy aryjskiej? Cóż złego kryło się na pozór w marzeniach Stalina i Lenina o powszechnym braterstwie całej bez wyjątków ludzkości?

Kiedy jednak Hitler i Stalin za przyzwoleniem  społeczeństw zaczęli wcielać w życie swoje mrzonki było już za późno na sprzeciw. Uruchomiły się mechanizmy totalitarnej władzy, cenzura prewencyjna, prześladowanie przeciwników (w tym członków własnego obozu) za najmniejsze odchylenie w poglądach od linii partii wyznaczanej arbitralnie przez przywódcę, który z nieszkodliwego wariata już nieodwołalnie i niepodważalnie awansował na charyzmatycznego przywódcę, ojca i zbawcę narodu. Gdyby społeczeństwo niemieckie nie poparło „nocy kryształowej”, gdyby sprzeciwiło się mordowaniu chorych psychicznie i niepełnosprawnych dzieci być może Hitler nie uzyskałby władzy umożliwiającej mu zaatakowanie całej Europy i wymordowanie milionów ludzi. Gdyby towarzysze radzieccy nie popierali skazywania przez Stalina ich własnych kolegów, a nawet członków rodzin, być może Stalin nie zdołałby utworzyć tak skutecznego w mordowaniu i terroryzowaniu ludzi sowieckiego imperium zła. Należało sprzeciwiać się póki czas bredniom Łysenki I Miczurina, stawiać  w miarę możliwości opór wobec pomysłów zmieniania biegu rzek i nawadniania pustyń, nie popierać donosicielstwa w szkołach i zakładach pracy. 

Teraz jest nasza kolej. Kolej na stanowcze przeciwstawienie się bredniom klimatycznym narzucanym nam przez Unię Europejską, a przede wszystkim mitowi globalnego ocieplenia, zakazowi używania samochodów spalinowych, oraz nachalnie reklamowanemu w mediach projektowi wprowadzenia pieniądza cyfrowego.

Jeżeli tego nie zrobimy będziemy mieć udział w samobójstwie rozszerzonym, do którego zmierza świat.

Pokłosie rocznicy. Nienawistników trzeba wyeliminować co do jednego.

Pokłosie rocznicy. Nienawistników trzeba wyeliminować co do jednego.

Stanisław Michalkiewicz „Najwyższy Czas!”  •  9 maja 2023

Nowe świeckie tradycje nie tylko obrastają mitem, ale w dodatku dostarczają mnóstwo okazji do rozmaitych demonstracji. Oto niedawno przeżyliśmy 80 rocznicę powstania w getcie warszawskim. Z tej okazji pan Marian Turski wygłosił płomienne przemówienie o obowiązku wzmożonej czujności wobec nienawiści, która podnosi swój nienawistny łeb. Wydaje się, że potrzeba zdecydowanych działań, by nienawiści raz na zawsze położyć kres. Sęk w tym, że nienawiść nie unosi się w powietrzu na podobieństwo miazmatów („i że ciągle nas od wschodu miazmaty zatruwają…”), tylko emanuje z nienawistników. W tej sytuacji walka z nienawiścią siłą rzeczy musi być skierowana przeciwko nienawistnikom, których trzeba wyeliminować co do jednego.

Adolf Hitler powiedziałby, że trzeba to zrobić „fanatycznie” – ale jeszcze by tego brakowało, gdybyśmy w eksterminacji nienawistników wzorowali się na hitlerowskich wytycznych. Żaden fanatyzm nie jest tu potrzebny, przeciwnie – trzeba działać cierpliwie i metodycznie, żeby żaden nienawistnik nie prześliznął się przez zastawione na nich pajęcze sieci. Zadanie jest tak doniosłe, że w walce z nienawistnikami nie powinny krępować nas żadne hamulce, ani też nie powinniśmy cofać się przed wykorzystaniem doświadczeń, które udowodniły swoją skuteczność. Ten obowiązek spoczywa zwłaszcza na przedstawicielach mniej wartościowego, tubylczego narodu polskiego, którego odważni przedstawiciele bezcennego narodu żydowskiego bez ceregieli nieubłaganym palcem dźgają w chore z nienawiści oczy.

Właśnie pani Barbara Engelking wykorzystała rocznicę powstania w getcie, by ponownie podnieść pod adresem mniej wartościowego narodu polskiego zarzut podnoszony przez żydowskie organizacje przemysłu holokaustu już na początku lat 90-tych, że w obliczu holokaustu zachował się „biernie”. Pani Barbara czyni z tego powodu Polakom gorzkie wyrzuty, bo przecież wiadomo, że jako jednostki mniej wartościowe, powinni bez zastanowienia poświęcać się dla jednostek wartościowych, a nawet – można powiedzieć – eksportowych. Taki jeden z drugim Polak powinien zasłaniać Żyda własnym ciałem, bo przecież – jak już wcześniej pouczyła nas pani Barbara – śmierć Polaka, to rzecz zwyczajna, żeby nie powiedzieć – pożyteczna – zwłaszcza gdy w ten sposób ratuje on czyjeś bezcenne życie.

Tymczasem zamiast okazać pani Barbarze wdzięczność za to upominanie nas w porę i nie w porę i za wytykanie nam nieubłaganym palcem naszej obojętności, słychać, że przedstawiciele mniej wartościowego narodu tubylczego próbują wierzgać przeciwko ościeniowi. Oto Wielce Czcigodny europoseł, pan Dominik Tarczyński złożył do prokuratury zuchwałe doniesienie na panią Barbarę. Na szczęście nie ma u nas niezawisłych sądów, które ośmieliłyby się wyrządzić krzywdę pani Barbarze, bo w przeciwnym razie – jak przestrzega poeta – „dałaby świekra ruletkę mu!”, czyli w tłumaczeniu na język ludzki – Judenrat „Gazety Wyborczej” zrobiłby z takiego sędziego marmoladę, w następstwie czego taki jeden z drugim umarłby podwójnie – ciałem i duszą. Co prawda dzisiaj coraz więcej sędziów hołduje nieubłaganemu postępowi, w związku z czym uważa, że nie ma duszy, co może być prawdą, bo któż może takie rzeczy wiedzieć lepiej od samego zainteresowanego?

Na przykład kiedy Aleksander Kwaśniewski twierdzi, że nie ma duszy, to ja mu wierzę, bo przecież wystarczy na niego popatrzeć. Więc o ile czyn Wielce Czcigodnego Dominika Tarczyńskiego możemy zaliczyć na konto kampanii wyborczej, o tyle pan minister Czarnek, który też zabrał głos w związku z deklaracją pani Barbary oświadczył, że nie będzie dawał pieniędzy instytucjom, w których zatrudnieni są naukowcy, co obrażają Polaków. To już jest jakiś konkret, chociaż wolałbym, by pan minister Czarnek nie dawał pieniędzy żadnym naukowcom, nawet tym, co się Polakom podlizują. Jeśli praca jakiegoś naukowca byłaby komuś naprawdę potrzebna, to na pewno zainteresowany sypnąłby złotem i taki jeden z drugim naukowiec żyłby sobie, jak pączek w smalcu – oczywiście gęsim. Na przykład pani Barbara za swoje wysiłki w zakresie pedagogiki wstydu, powinna dostawać pieniądze od Sanhedrynu, a ten już sobie te wydatki jakoś zrekompensuje.

Właśnie otrzymałem wiadomość od mego Honorable Correspondant, że w Bełżycach koło Lublina, tamtejszy wojewódzki konserwator zabytków przysłał kilku miejscowym przedsiębiorcom zawiadomienie, że według jego rozeznania zabudowania wzniesione przez nich leżą na terenie cmentarza żydowskiego. Ten cmentarz rzeczywiście jest przy tej ulicy, ale kilkaset metrów dalej i nawet jest ogrodzony murem, ale widocznie w ostatnich latach z zagadkowych powodów zaczął się rozrastać i w rezultacie okazało się, że zabudowania wzniesione przez zainteresowanych przedsiębiorców znalazły się w jego obrębie. Jeszcze nie wiadomo, co z tego wyniknie, czy na przykład właściciele będą musieli swoje budynki porozbierać, czy też administratorzy cmentarza w łaskawości swojej każą im tylko płacić sobie stosowny czynsz.

Dlaczego sprawą zajął się akurat konserwator zabytków, skoro budynki zostały postawione w szczerym polu na podstawie gminnego planu zagospodarowania przestrzennego i pozwoleń na budowę – tajemnica to wielka – ale jakaś przyczyna musi być, bo przecież nic na tym świecie pełnym złości nie dzieje się bez przyczyny. Zwłaszcza w Lublinie, gdzie pewien budynek przy ulicy Lubartowskiej był, dzięki Najwyższemu, sprzedawany kilka razy, pewnie dlatego, że miał charakter zabytkowy, a poza tym – komu w dzisiejszych ciężkich czasach nie przydałyby się pieniądze?

Pieniądze przydadzą się każdemu, zwłaszcza czcicielom Złotego Cielca, którzy tak sprytnie zakręcili się wokół interesu, że zmłotowali nawet amerykańskich twardzieli, którzy w podskokach uchwalili im ustawę nr 447. Teraz akurat mamy wojnę na Ukrainie, w związku z czym mamy inne zmartwienia, ale okazuje się, że zmartwienia – zmartwieniami, a interes – jak zwykle. Toteż nic dziwnego, że żydowskie cmentarze rozrastają się u nas w tempie stachanowskim i jak tak dalej pójdzie, to może się okazać, że całe miasta i miasteczka leżą na terenie żydowskich cmentarzy, w związku z czym wszyscy posiadacze nieruchomości będą musieli zostać oczynszowani. Teraz bowiem już nie te czasy, jak w starożytności, kiedy gojów zwyczajnie się zabijało. Teraz specjaliści wyliczyli, że z żywego niewolnika jest znacznie więcej pożytku, niż z martwego, więc zamiast go zabijać, lepiej pożyczyć mu pieniądze na wysoki procent, albo go oczynszować – a wtedy będzie przynosił zyski aż do śmierci, a nawet i później, bo przecież można zrobić z niego mydło, albo „balsamy”, w których produkcji wyspecjalizowała się w swoim czasie pani Żemojdzin.

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Najwyższy Czas!”.

Na Mazurach likwidują parafie. Brakuje księży. Będą ściągani z Afryki. W Afryce seminaria są pełne,.

Na Mazurach likwidują parafie. Brakuje księży. Będą ściągani z Afryki.

W Afryce seminaria są pełne, jest problem z wykształceniem wszystkich chętnych,

ksieza-beda-sciagani-z-afryki

Diecezja ełcka cierpi na niedobór kapłanów. Mazurska kuria musi rozważyć ograniczenie liczby nabożeństw oraz znaleźć sposób, by uzupełnić braki. Rozwiązaniem może być ściąganie alumnów z Afryki.

Biskup ełcki, ksiądz Jerzy Mazur, poinformował wiernych z mazurskiej diecezji o tym, jak się mają sprawy z niedoborem księży.

Kapłan uważa, że problem jest poważny, ale mazurscy wierni jeszcze nie do końca go rozumieją.

– Na razie parafianie nie za bardzo rozumieją, dlaczego mieliby być pozbawieni księdza, dlaczego chcemy zmniejszać liczbę parafii. Prawda jest jednak taka, że z jednej strony mamy za mało kapłanów, z drugiej strony są parafie, w których jest bardzo mało wiernych uczestniczących w mszach, uczestniczących w życiu parafialnym. Są też parafie „wymierające”, gdzie jest coraz mniej ludzi. Wszystko to sprawia, że zaczęliśmy rozmawiać z parafiami, które w pierwszej kolejności mogłyby zostać połączone – powiedział rzecznik prasowy ełckiej kurii ks. Marcin Maczan.

Co czeka mazurską diecezję? Jeszcze w tym roku 2-3 parafie mogą zostać połączone w jedną.

Jak rzecznik kurii tłumaczy niedobory kadrowe w diecezji? Zdaniem kapłana potencjalni księża są zniechęcani i wyśmiewani przez środowisko.

– Mamy mało powołań, bo zdarza się, że rodzina kategorycznie zabrania młodym mężczyznom wstępowania do seminarium. Ci, którzy czują powołanie, są wyśmiewani w swoich środowiskach. To ma wpływ na sytuację kadrową w diecezji, żeby to zmienić potrzeba zmiany tego podejścia – powiedział ks. Maczan.

Na Mazurach brakuje księży

W mazurskiej diecezji 154 parafie obsługuje 214 kapłanów diecezjalnych i 46 kapłanów zakonnych. 37 kapłanów jest na emeryturze, ale sytuacja zmusza ich, by dalej posługiwali.

„Niektórzy z nich nadal pomagają w duszpasterstwie, za co jestem im ogromnie wdzięczny. W sumie mamy 298 kapłanów diecezjalnych. W seminarium przygotowuje się do święceń kapłańskich 16 alumnów. Na pierwszym i drugim roku mamy po jednym studencie” – przyznał w liście do wiernych bp. Mazur. Jednocześnie zapewnił, że żadna parafia „nie pozostanie bez opieki duszpasterskiej”.

„Oznacza to, że w każdą niedzielę i święta będą sprawowane msze św., sakrament pokuty. W takiej parafii nadal będzie przygotowanie i sprawowanie sakramentów: I komunii świętej, bierzmowania czy sakramentu małżeństwa, a w pierwsze piątki miesiąca będą odwiedziny chorych” – zapewnił biskup ełcki.

Alumni z Afryki trafią na Mazury?

„Mając doświadczenie misyjne i znając wielu biskupów z Afryki, którzy mają dużo powołań w swoich diecezjach, rozważam, by każdego roku zapraszać alumnów, którzy ukończyli tam filozofię, aby kontynuowali formację do kapłaństwa w naszym seminarium. Po otrzymaniu święceń kapłańskich przez przynajmniej dziesięć lat pełniliby posługę kapłańską w naszej diecezji” – napisał biskup.

W Afryce seminaria są pełne, jest problem z wykształceniem wszystkich chętnych, więc w ten sposób zatroszczymy się też o Kościół Powszechny – poinformował rzecznik kurii.

=====================================

A oto kościoły i kaplice Bractwa św. Piusa X. Nie brakuje kapłanów ani seminarzystów: Seminaria są pełne.

Bajerze Białystok Bielsko-Biała Bolesławiec Bukowiec Bydgoszcz Chorzów Częstochowa Gdynia Gniezno Jarosław Józefów Kielce Kołobrzeg Kraków Lubatowa Lublin Łódź Nowy Sącz Olsztyn Opole Ostrołęka Piła Poznań Radom Rzeszów Słupsk Suwałki Szczecin Tarnów Tczew Toruń Warszawa Wrocław Zamość Zielona Góra
przeorat kaplica dom formacyjny misja

Sukces na miarę PiS. Unijne rozporządzenie metanowe zlikwiduje polskie górnictwo.

Sukces na miarę PiS. Unijne rozporządzenie metanowe zlikwiduje polskie górnictwo.

sukces-na-miare-pis-zlikwiduje-gornictwo

Kopalnie będą zamykane, bezpieczeństwo energetyczne Polski zostanie zagrożone, a ceny prądu drastycznie wzrosną – tak przed skutkami rozporządzenia metanowego ostrzegali szef biura Prawnego Konfederacji Jakub Kalus i lider katowickiej listy wyborczej partii Grzegorz Płaczek. To, co europosłowie PiS uznali za sukces, politycy Konfederacji nazwali hipokryzją, farsą i manipulacją.

PiS jest grabarzem polskiego górnictwa. Odbije się to na kieszeniach wszystkich Polaków – oświadczył Kalus podczas konferencji prasowej w Sejmie odnosząc się m.in. do decyzji Parlamentu Europejskiego, który poparł poprawki dotyczące rozporządzenia metanowego, a jedna z nich zwiększa limit do 5 ton metanu na tysiąc ton wydobytego węgla do 2027 roku oraz do 3 ton do 2031 roku, co przedstawiciele PiS uznali za sukces.

Kalus przekonywał, że limit ten i tak jest zbyt niski, więc unijne rozporządzenie i tak doprowadzi do likwidacji górnictwa w Polsce. – Bezpieczeństwo energetyczne Polski zostanie zagrożone, a ceny prądu drastycznie w najbliższych latach wzrosną – zaznaczył.

Zwrócił uwagę, że koszty produkcji prądu wzrosły w Polsce wzrosły już o 50 proc., „tylko sztucznie rząd w roku wyborczym stara się, żeby Polacy nie dostrzegli tego poprzez cenę maksymalną”.

To, że rząd PiS-u zamknął 14 kopalń w trakcie swoich kadencji rządów, to nie jest dzieło przypadku. Harmonogram wygaszania produkcji węgla jest cały czas zmieniany, zaostrzany, a retoryka PiS-u jest zwykłą hipokryzją – ocenił.

W tym kontekście Kalus przypomniał, że na szczycie Rady Europejskiej w 2020 r. premier Mateusz Morawiecki zgodził się m.in. na nowy cel ograniczania gazów cieplarnianych w UE do co najmniej 55 do 2030 roku i „za 770 miliardów złotych sprzedał polskie górnictwo”.

Polityk Konfederacji przypomniał też o umowie społecznej z górnikami z maja 2021 roku, oceniając, że szef rządu PiS „pozyskał obłudnie związki zawodowe do tego, aby poparły plan likwidacji kopalni do 2049 roku”, a po dwóch latach „europosłowie PiS-u poparli dyrektywę metanową, która doprowadzi do likwidacji większości polskich kopalń już w 2027-2031 roku”.

Odnosząc się do zwiększonych we wtorek limitów emisji metanu, stwierdził, że są one „absurdalne”, gdyż polskie kopalnie emitują średnio 8-14 ton metanu na tysiąc ton wydobywanego węgla. – Więc nie spełnimy tych wymagań. A ten kompromis ogłoszony przez rząd, te kłamstwa, które dzisiaj czytamy w nagłówkach mediów PiS-owskich są nieprawdziwe – stwierdził. Dodał, że źródłem informacji o harmonogramie likwidacji kopalni są są analizy ujawnione przez Polską Grupę Górniczą.

Płaczek, który jest liderem listy wyborczej Konfederacji w okręgu katowickim zapewniał, że jest „sercem i Polakiem, i Ślązakiem jednocześnie” oraz przypomniał, że w Katowicach o mandat w parlamencie będzie zabiegał także premier Morawiecki.

Panie premierze, jak jak Pan popatrzy Ślązakom, Polakom prosto w oczy, kiedy dokładnie 2 dni temu zagłosowaliście państwo w Parlamencie Europejskim za tym, że nasze kopalnie będą musiały być wygaszane? Okłamujecie państwo Polaków i manipulujecie państwo Polakami, dlatego, że doskonale wiecie, że limity związane z emisją metanu są z punktu widzenia Polski druzgocące. (…) To, że państwo pokazujecie to jako sukces rządu, to słowo farsa tutaj, jakby nic nie powiedzieć – mówił Płaczek.

Dodał, że Konfederacja stanowczo sprzeciwia się takiej polityce PiS, ale też „pseudo-opozycji”. – Spowodujecie, że będziemy zmuszeni do tego, żeby wydobywać mniej węgla, a jednocześnie będziemy musieli ten węgiel importować, dlatego, że czymś musimy zasilić ciepłownie i elektrociepłownie. Nie przypominam sobie sytuacji, żeby czy Chiny czy Stany Zjednoczone, czy Kanada czy Meksyk, czy Brazylia wprowadzały tego typu limity, które są nieosiągalne z punktu widzenia również technologicznego – podkreślił Grzegorz Płaczek.

Ks. Zygmunt Kaczyński zamordowany przez komunistów.

Ks. Zygmunt Kaczyński zamordowany przez komunistów.

Tadeusz Płużański 11 maja 2023 Ks-Kaczynski-zamordowany-przez-komunistow

Śledztwo prowadziło kierownictwo bezpieki: Roman Romkowski (Natan Grunszpan-Kikiel), Mieczysław Mietkowski (Mojżesz Bobrowicki), Jacek Różański (Józef Goldberg) i Julia Brystiger.

Zamęczony 13 maja 1953 r. w więzieniu przy ul. Rakowieckiej. „Zwłoki dostarczono dnia 18 maja o godzinie 9.40, w pace, bez ubrania, z głową osłoniętą papierem, po widocznych śladach sekcji zwłok” – napisał w „Pro memoriach” prymas Stefan Wyszyński.

Zygmunt Kaczyński urodził się w 1894 r. w Kaczynie koło Łomży. Był księdzem, ale też posłem na Sejm (1919–1927), dziennikarzem, dyrektorem Katolickiej Agencji Prasowej (1930–1939), ministrem wyznań religijnych i oświecenia publicznego w rządzie RP na uchodźstwie (1943–1944).

W 1945 r. powrócił do Polski, licząc na odbudowanie społeczności katolickiej w okupowanej przez sowietów Ojczyźnie.
Wracając do okresu przedwojennego. „Jego aktywność polityczna i współpraca m.in. z Władysławem Sikorskim, Wincentym Witosem, Wojciechem Korfantym, Karolem Popielem i I. J. Paderewskim była kontestowana przez sfery rządowe: wysyłano pisma do kardynała Aleksandra Kakowskiego i Stolicy Apostolskiej próbując zdyskredytować księdza i pozbawić go funkcji dyrektora Katolickiej Agencji Prasowej np. donosząc o rzekomo złym prowadzeniu się ks. prałata w Szwajcarii, czy jego udziałach w kawiarni Oaza w Warszawie. Komisja powołana przez ordynariusza warszawskiego nie potwierdziła stawianych zarzutów” – napisał znawca postaci ks. Kaczyńskiego, historyk Mirosław Biełaszko.

1 stycznia 1946 r. Kaczyński został proboszczem zrujnowanej przez Niemców parafii Wszystkich Świętych przy placu Grzybowskim w Warszawie, o czym później pisał: „W okresie trzech lat w mej parafii o ludności robotniczej odbudowałem w dużej części kościół oraz trzy domy, w których mieszczą się 3 przedszkola dla dzieci, kuchnia ludowa wydająca 200 obiadów dziennie dla najbiedniejszych, świetlica, przychodnia lekarska itp.”
Ponieważ komuniści nie zgodzili się na wznowienie działalności Katolickiej Agencji Prasowej, skupił się na tworzeniu „Tygodnika Warszawskiego” (pierwszy numer ukazał się 11 listopada 1945 r.), którego podtytuł brzmiał: „Pismo katolickie poświęcone zagadnieniom życia narodowego”. Oczywiście bezpieka – na zlecenie komunistycznych władz – rozpracowywała środowisko tygodnika i samego księdza. Dwukrotnie aresztowany, 26 kwietnia 1949 r. pod zarzutem „nieprzestrzegania podpisanych zobowiązań” (informacje przekazywał prymasowi Wyszyńskiemu i bp. Choromańskiemu). Śledztwo prowadziło kierownictwo bezpieki: Roman Romkowski (Natan Grunszpan-Kikiel), Mieczysław Mietkowski (Mojżesz Bobrowicki), Jacek Różański (Józef Goldberg) i Julia Brystiger. 28 sierpnia 1951 r. Wojskowy Sąd Rejonowy w Warszawie skazał ks. Kaczyńskiego na 10 lat pozbawienia wolności. 

Ks. Zygmunt Kaczyński został zrehabilitowany w 1958 r., ponieważ „dowody były fingowane i uzyskane drogą niedozwolonych i przestępczych metod /…/ w wyniku tego rodzaju postępowania sądowego poniósł on śmierć”.
Tadeusz Płużański

O szubienicznych skłonnościach Morawieckiego.

O szubienicznych skłonnościach Morawieckiego

Ewaryst Fedorowicz O szubienicznych skłonnościach Morawieckiego

Dzień zapowiada się ciekawie:

„Poseł ze Śląska, oszust z Wrocławia!” (© Polscy Górnicy) pojechał po bandzie (tylko bez skojarzeń).

Okazało się, że choć z niego pacyfista inaczej („najlepszym rozwiązaniem zawsze była wojna, wojna zmienia perspektywę w 5 minut”)
– i darwinista modelowy: („Jak ludzie ci zap***ją za miskę ryżu, jak było w czasach po II wojnie światowej i w trakcie, to wtedy gospodarka cała się odbudowała”)

to miewa momenty autorefleksji i choć z niego cynik – wzmożenia emocjonalnego też.

I we wspomnianego wzmożenia przypływie ogłosił:

„Powiedzmy to jasno: tylko potwór jest w stanie wyrządzić krzywdę, i to tak straszną krzywdę, niewinnemu dziecku! A dzieci trzeba chronić przed potworami! Miejsce takich oprawców jest nie tylko w więzieniu, ale dla przestępstw popełnianych z takim okrucieństwem, z taką premedytacją jestem osobiście za najwyższym wymiarem kary – karą śmierci.”

***

Nie wiem, czy wie, że jest wtórny, bo swego czasu (a dokładnie 25 listopada 2011), nawet opozycyjny wówczas  Kaczyński opowiadał, jak to on zwolennikiem kary śmierci jest:

„Jak zapowiedział szef PiS na konferencji prasowej, partia w najbliższy czasie złoży w Sejmie projekt nowelizacji kodeksu karnego. Oprócz przywrócenia kary śmierci za szczególnie drastyczne zabójstwa PiS proponuje „w ogóle zaostrzenie kar za zabójstwa”,

ale jak już się przyspawał do władzy – to mu przeszło, bo w momencie składania tej deklaracji doskonale wiedział, że jej NIGDY spełnić nie zamierza („bo Bruksela”)

Ostatnich 8 lat jest tego najlepszym przykładem.

***

Żeby nie było, że się czepiam, a nie mam żadnej , konstruktywnej propozycji, ja na niemal 2 lata przed Kaczyńskim, 5 stycznia 2010  napisałem, że nie tylko jestem za karą śmierci dla morderców, ale też za wprowadzeniem 1% podatku na utrzymanie morderców niepowieszonych, ale tylko dla tych, którzy są przeciwni karze śmierci:

„Każdego roku, w rozliczeniu podatkowym możemy zadeklarować, że 1% naszego podatku przeznaczamy na organizacje pożytku publicznego.

System działa, urzędy sprawnie cala operacje przeprowadzają – wszyscy zadowoleni.

Wnioskuję o dodanie do formularzy podatkowych jeszcze jednej kratki, w której podatnik będzie mógł zaznaczyć, że zgadza się (lub nie) na powiększenie swojego podatku o kwotę niezbędną do opłacenia utrzymania w więzieniach osadzonych tam morderców.

Ja zaznaczę, że nie chcę – i nie dopłacę stosownej kwoty.

Autorytety moralne zaznaczą, że chcą i dokonają przelewu na wskazane konto, z dopiskiem „na morderców”.

Wszyscy będą zadowoleni, a mordercy najbardziej.”

***

Na koniec, by wykazać moją stałość poglądów,  po ponad 13 latach od mojej, pierwszej deklaracji, nawiążę do jakże spóźnionej, premierowej autorefleksji i skomentuję ją tak:

Ja też jestem za przywróceniem kary śmierci – w pierwszej kolejności dla POLITYKÓW: za POLAKOBÓJSTWO, czyli za posłanie do piachu 250 tys Polaków patentem „na Covida”,

którym rząd Morawieckiego odciął dostęp do (pustych, przerobionych na covidowe) szpitali, do specjalistów onkologów, kardiologów, pulmonologów, neurologów, gastrologów, a nawet – chirurgów:

„pandemia zmniejszyła również dostęp do onkologicznych zabiegów chirurgicznych, w niektórych momentach nawet o 40%”.

Do tego ferajna z Nowogrodzkiej ZAKAZAŁA leczenia chorych na Covid, kłamiąc, że nie ma nań leku, choć

prof. Kuna w cytowanych przez największe portale wywiadach dla PAP, dla DoRzeczy i in. tłumaczy Decydentom (jest taki epitet)  jak krowie na rowie, że sterydy wziewne ratują zaatakowane Covidem płuca.

***

Ale obserwując bezprzykładną grabież Polski w ciągu ostatnich lat, zaproponuję niezbędne uzupełnienie :

kara śmierci dla sprawców szkód gospodarczych wielkiej skali:
na przykład od MILIONA euro.

Już za samą Ostrołękę można by powywieszać sporą paczkę.

Co, że to niemożliwe?
Oczywiście, że niemożliwe: podobnie jak bzdet wytwitowany dziś przez Morawieckiego:

Ciocia Magdalenka nie pozwoli.

https://www.newsweek.pl/polska/kaczynski-za-kara-smierci-bo-spoleczenstwo-chce-kary-smierci/pwrssl1

https://www.salon24.pl/u/ewarystfedorowicz/148033,kara-smierci-dla-mordercow-czyli-co-mnie-tam-iwan

https://www.pap.pl/mediaroom/1033115%2Cpandemia-zwiekszyla-dlug-onkologiczny.html

https://pulsmedycyny.pl/nie-mamy-lekow-przeciw-covid-19-prof-kuna-sterydy-wziewne-sa-rownie-skuteczne-jak-szczepionka-1132692

http://blog.wirtualnemedia.pl/ewaryst-fedorowicz/post/polakobojstwo-czyli-czy-andrzej-juz-ulaskawienia-pisze

 http://blog.wirtualnemedia.pl/ewaryst-fedorowicz/post/szkola-liderow-cioci-magdalenki

Zdziczenie, czyli Polska.

Zdziczenie, czyli Polska…

Bożena Gaworska-Aleksandrowicz bibula

9 maja 2023 r. godziny przedpołudniowe. Zerknę, pomyślałam, co tam w cywilizowanej Polsce dziś nowego. Z trzech wiodących stacji TV jedyną, którą jestem jeszcze w stanie od czasu do czasu strawić jest Polsat News.

No i co widzę/słyszę. Kamery Polsat News zainstalowane przed Cmentarzem Mauzoleum Żołnierzy Armii Czerwonej w Warszawie. Pan prowadzący pasmo przedpołudniowe wietrzy sensację. W skrócie (parafrazując), są ukraińscy i polscy aktywiści, jest event, będzie się działo. I dobrze. Ma się dziać. Nie będzie ruski …

Podjeżdża Ambasador Federacji Rosyjskiej, na pasku pojawia się napis; „PROWOKACJA KREMLA”. Zaczyna się „impreza”, pan prowadzący w przysłowiowym siódmym niebie. Dalej nie wiem, bo w dbałości o własne zdrowie psychiczne użyłam pilota by tego pana zgasić.

Uporządkujmy:

– Jest w Warszawie cmentarz Mauzoleum żołnierzy Armii Czerwonej? – jest.

– Żołnierze ci zginęli na polskiej ziemi z rąk niemieckich faszystów? – zginęli z rąk niemieckich faszystów.

– Niemieccy faszyści mieli za cel eksterminację (zaraz po Żydach) narodu polskiego? – mieli taki cel i rozkaz realizowali.

– Żołnierze Armii Czerwonej, ci, których groby w tym miejscu, zginęli by wygonić niemieckich zbrodniarzy z Polski? – zginęli w walce o to by bandziora Niemca z Polski wygnać.

– Jest w Polsce Ustawa o grobach i cmentarzach wojennych? – jest taka Ustawa, a w niej Art. 2. Groby wojenne bez względu na narodowość i wyznanie osób, w nich pochowanych, oraz formacje, do których osoby te należały, mają być pielęgnowane i otaczane należnym tym miejscom szacunkiem i powagą.

– Jest w Polsce Ambasada Federacji Rosyjskiej? – jest.

– Polska zerwała stosunki dyplomatyczne z Federacją Rosyjską? – nie.

– Obowiązuje Polskę KONWENCJA WIEDEŃSKA O STOSUNKACH DYPLOMATYCZNYCH? – obowiązuje.

W dniach 8-9 maja Cała Europa, czy tylko Rosja, obchodzi Dzień Zwycięstwa nad niemieckim faszyzmem, celebrując Dzień zakończenia II Wojny Światowej?

– Zwycięstwo nad faszyzmem i Dzień zakończenia II Wojny Światowej obchodzi cała Europa.

– Czy w krajach Europy ich władze uniemożliwiają, bądź pozwalają motłochowi uniemożliwiać członkom rosyjskich misji dyplomatycznych oddawać hołd Żołnierzom Armii Czerwonej poległym w walce z niemieckim faszyzmem? – nie, kraje Europy nie uniemożliwiają, przeciwnie zabezpieczają dyplomatów przed ewentualnym agresywnym motłochem.

Czy Polska misja dyplomatyczna akredytowana w Federacji Rosyjskiej napotyka na trudności w czasie odwiedzin na Cmentarzu Wojennym w Katyniu? Nie. Delegacja z Ambasady RP w Moskwie na czele z ambasadorem Krzysztofem Krajewskim bez przeszkód odwiedziła w niedalekiej przeszłości, tj. 10 kwietnia 2023 Polski Cmentarz Wojenny w Katyniu.

– Czy Polska to kraj prawa i ludzi cywilizowanych? … Wątpię!

Bożena Gaworska-Aleksandrowicz
https://myslpolska.info

WÓDZ KU KLUX KLANU PROKURATOREM GENERALNYM IZRAELA

WÓDZ KU KLUX KLANU PROKURATOREM GENERALNYM IZRAELA

Krzysztof Baliński 11 maj 2023

Tak, to prawda. W przedwojennej Polsce byli faszyści, ale nie byli nimi Polacy lecz… Żydzi. Faszystami nie byli członkowie ONR (bo oni jeśli bili, to nie Żydów, a żydokomunę), ale zaczadzeni Mussolinim syjoniści rewizjoniści, którzy o swym wodzu Włodzimierzu Żabotyńskim mówili z podziwem „żydowski faszysta”, a którego pierwszy prezydent Izraela Ben Gurion nazywał „Włodzimierz Hitler”. Członkowie 50-tysięcznego narodowo-radykalnego Bejtaru pozdrawiali się salutem rzymskim.

Także tradycje terrorystyczne są wśród Żydów bardzo żywe. Co więcej – Izrael, z uwagi na bogatą kartotekę terroryzmu, jest uznawany za twórcę nowoczesnego terroryzmu. Przykładów aktów terroru wymierzonych w przeciwników Izraela i nie tylko jest mnóstwo. Przytoczmy jeden: 4 listopada 1995 roku żydowski prawicowy ekstremista zabił w Tel Awiwie Icchaka Rabina, premiera Izraela i laureata Pokojowej Nagrody Nobla (za porozumienie z Palestyńczykami).

Generał Anders w swych pamiętnikach zapisał: „W Palestynie zaczęły się tłumne dezercje żołnierzy żydowskiego pochodzenia, co spowodowało znaczne luki w oddziałach. Dowódcy armii brytyjskiej domagali się poszukiwania dezerterów. Ani jeden dezerter nie został przez nas aresztowany, ponieważ nie chciałem mieć pod dowództwem żołnierzy, którzy bić się nie chcą”. Tym niemniej uprzedził Brytyjczyków, że mogą mieć z nimi kłopoty.

I rzeczywiście – dezerterzy zasilili oddziały miejscowych żydowskich sabotażystów i terrorystów walczących nie tyle z Arabami, co z żołnierzami brytyjskimi, posługując się przy tym zdobytymi w tajemniczy sposób autentycznymi polskimi dokumentami wojskowymi. Jeden z dezerterów, Mieczysław Biegun, który według prawa wojennego powinien był stanąć przed plutonem egzekucyjnym, został Menachemem Beginem i autentycznym terrorystą – stanął na czele organizacji Irgun, która wysadziła hotel „King David” w Jerozolimie, zabijając 91 osób, w tym 28 Brytyjczyków. Innymi słowy zamordował oficerów brytyjskiej armii, której częścią był korpus Andersa. Był mordercą bezwzględnym. To głównie kierowane przez niego bojówki dokonały makabrycznej rzezi ludności arabskiej, głównie kobiet i dzieci w wiosce Deir el-Jasin. Nawiasem mówiąc pochodzący z Polski pierwszy premier Izraela Ben Gurion publicznie obarczył Begina odpowiedzialnością za masakrę i nazwał „Menachemem Hitlerem”.

Żydowskie organizacje terrorystyczne wzmocnione, a nawet kierowane przez dezerterów z Armii Andersa w brutalny i bestialski sposób dokonywały szeroko zakrojonych czystek etnicznych na terenie Palestyny. Ich strategia polegała na terrorze, mordowaniu miejscowej ludności, sianiu paniki i wymuszeniu na tubylcach ucieczki. Dla oczyszczenia terenu z miejscowej ludności arabskiej, terroryści z Irgun stosowali ślepy i dziki terror, bez ostrzeżenia rzucali bomby na targowiska arabskie i na ludzi czekających na przystankach autobusowych, dokonywali zbrojnych wypadów na osiedla arabskie, mordując miejscową ludność. Podczas jednego z wypadów wyłapali kobiety w zaawansowanej ciąży, przywiązali je łańcuchami do jeepów i włóczyli przez ulice innej arabskiej wioski przy akompaniamencie dzikich wrzasków, serii z karabinów maszynowych i wybuchów granatów. Nic dziwnego, że po takich barbarzyńskich ekscesach bezbronna ludność arabska wpadała w panikę i uciekała.

Za inny przykład żydowskiego barbarzyństwa i okrucieństwa „ludzi od Andersa” może posłużyć masowy mord dokonany w październiku 1948 r. na ludności Al-Dawajma. Jeden z żydowskich świadków masakry zdał relacje: Mordowano wszystkich, którzy ukazali się na celowniku: mężczyzn, kobiety, dzieci i starców. Nikogo nie oszczędzano. Dzieci mordowano, roztrzaskując ich główki kijami. Złapane stare kobiety umieszczono w jednym z domów, który wysadzono w powietrze. Jeden z członków organizacji, które dokonały mordu, chwalił się, że zgwałcił młodą dziewczynę a potem ją zastrzelił. Złapaną młodą kobietę z niemowlęciem na ręku zaciągnęli do sprzątania placu, gdzie „bohaterowie” żydowscy mieli spożyć posiłek. Po dwóch dniach zastrzelili ją i niemowlę. Przypomnijmy, że Żydów, którzy w Palestynie zdezerterowali z Armii Andersa razem z tak potrzebną Polakom bronią i amunicją, wcześniej powyciągano z sowieckich gułagów, zamiast ginących tam z głodu polskich dzieci.

Begin, na swój sposób, odwdzięczył się Andersowi za podejście do dezerterów – w maju 1979 r., w wywiadzie dla telewizji holenderskiej powiedział: „Spośród 30 milionów Polaków, może stu pomagało Żydom. To 10 tysięcy katolickich księży w Polsce nie uratowało żadnego żydowskiego życia […] nigdy nie pojadę do Polski”. Mimo to Lech Kaczyński, podczas swej wizyty w Izraelu spotkał się z „byłymi żołnierzami Armii Andersa”, a Jarosław Kaczyński kraj o takich tradycjach nazwał „przyczółkiem naszej cywilizacji na Bliskim Wschodzie”. Gdy w kontekście udziału prezydenta Włoch w Marszu Żywych w Auschwitz prasa włoska pisała „campo di sterminio polacco” (polski obóz zagłady), nie protestowała ambasador RP w Rzymie Anna Maria Anders, córka generała. Nie przypomniała też, że wśród faszystów Mussoliniego i w jego najbliższym otoczeniu było bardzo wielu Żydów.

W Izraelu złodzieje torują bandytom drogę do władzy”; „Porażające zwycięstwo ekstremistów”; „Rasiści ministrami”; „Faszyści tryumfują”; „W Izraelu utworzyli rząd składający się z rasistów i byłych skazańców” – tyle prasa żydowska dla Żydów i prasa żydowska dla gojów. Przywódca amerykańskiego judaizmu reformowanego, rabin Rick Jacobs o ministrze resortu bezpieczeństwa w nowym rządzie mówi „Wódz Ku Klux Klanu prokuratorem generalnym”. Chodzi o Itmara Ben-Gwir, który zasłynął z żądań: zaprowadzenia w kraju etnicznej segregacji, aneksji okupowanych terytoriów palestyńskich, deportacji wszystkich Arabów oraz nawoływań do aktów terroru. Mówił też o ministrze sprawiedliwości, kiedyś aresztowanym za szykowanie zamachu terrorystycznego, który żąda, aby Izrael stał się państwem teokratycznym rządzonym przez Torę.

W ostatnich wyborach ekstremistyczna prawica odniosła porażające zwycięstwo – sojusznikiem Netanjahu jest faszyzująca koalicja trzech marginalnych dotąd partyjek – homofobiczna, fundamentalistyczna i ultra-nacjonalistyczna. Po ogłoszeniu przez koalicję projektu ustaw zmierzających do zwiększenia kontroli rządu nad Sądem Najwyższym, w Izraela doszło do największych demonstracji w historii tego państwa – na ulice wyszło ponad 600 tys. ludzi; izraelska federacja związków zawodowych Histadrut ogłosiła strajk generalny; na kilkanaście godzin stanął cały kraj, nikt nie pracował, w szkołach nie było lekcji, z lotnisk nie startowały samoloty. Powiewali izraelskimi i tęczowymi flagami. Tańczyli w rytm muzyki techno, krzycząc: „Lo, lo, lo, hafaszizm lo javo!” (Nie, nie, nie, faszyzm nie przejdzie!). Nad tłumem górował plakat „Demokracja albo rebelia”. Demonstrujący oskarżają rząd, że dąży do władzy absolutnej, do religijnej autokracji, że chce likwidować podstawowe prawa, w tym mniejszości seksualnych, decydować o tym, kto jest, a kto nie jest Żydem i wykluczać z żydowskiej wspólnoty każdego, kto nie jest wystarczająco ortodoksyjny.

„Konstytucja” – pod takim hasłem odbywały się marsze Marty Lempart. Napis taki widniał na przepoconym podkoszulku Lecha Wałęsy. Tymczasem Izrael w ogóle nie ma konstytucji, bo jego obywatele nie mogą porozumieć się, co do podstawowych zasad funkcjonowania państwa. Religijna mniejszość nie godzi się na zasadę świeckości państwa, która pozbawiłaby ją kontroli nad stanem cywilnym, a więc ślubami, rozwodami, pochówkami. Świecka i ateistyczna syjonistyczna większość nie chce zgodzić się na określenie Izraela, jako państwa wszystkich obywateli, bo zniosłoby to uprzywilejowanie Żydów, a nawet groziło utratą prawa do niekoszernego jedzenia czy korzystania z samochodu w szabat.

Jakaś dziewczyna wymachiwała transparentem: „Kryminaliści nie będą wybierać sędziów”. Była to aluzja do tego, że przywódcy dwóch koalicyjnych partii byli w przeszłości zatrzymywani przez policję za akty terroryzmu, a przywódca partii Strażnicy Tory, odsiedział wyrok za łapówkarstwo i był skazany za oszustwo podatkowe. Była to też aluzja do Netanjahu przeciwko, któremu toczą się trzy procesy o korupcję i nadużycia władzy. Na bakier z prawem jest minister bezpieczeństwa publicznego, skazany za propagowanie rasizmu i podżeganie do terroryzmu oraz minister sprawiedliwości za szykowanie zamachu terrorystycznego. Z tym że kryminaliści w izraelskich władzach to nic nowego: do więzienia trafili były prezydent Mosze Kacaw i były premier Ehud Olmert. W przypadku pierwszego chodziło o gwałty na współpracowniczkach. W przypadku drugiego o branie łapówek.

Według byłego szefa wywiadu wojskowego gen. Tamira Haymana: reforma sądownictwa osłabiła w skrajnym stopniu narodowe bezpieczeństwo, wewnętrzną spoistość kraju oraz naraziła zdolności operacyjne armii na szwank. Według gen. Amosa Giladi: „Wrogowie Izraela przecierają oczy ze zdumienia i pytają: Czy ten kraj postanowił popełnić samobójstwo. Giladi użył takich słów jak „przewrót” i „zmiana reżimu” dotychczas zastrzeżonych dla Libii, gdzie, „z troski o demokrację na Bliskim Wschodzie”, zdewastowano kraj i obalono Kaddafiego. Wg publicysty „Jediot Acharonot”: Izrael znalazł się w punkcie zwrotnym – albo prawicowy rząd wycofa się z reformy albo kraj pogrąży się w chaosie. To Netanjahu jest największym zagrożeniem dla Izraela. Jesteśmy blisko wojny domowej. Społeczeństwo jest głęboko podzielone, a policja, armia, służby specjalne rozdarte pomiędzy lojalnością wobec rządu i Sądu Najwyższego.

W kwietniu żydowska Liga Antydefamacyjna opublikowała raport, w którym przyrównano ministra bezpieczeństwa narodowego Izraela i lidera ultra-nacjonalistycznej partii Żydowska Siła do europejskich faszystów. „Do rządu weszli uczniowie rasistowskiego rabina Meira Kahane, autora nazistowskiej legislacji Knesetu” – czytamy w raporcie. „Izraelskie rządy były zawsze powściągliwe i ostrożne w kontaktach z europejskimi partiami o faszystowskich korzeniach, a zatem izraelskie partie o podobnych korzeniach nie mogą oczekiwać innego traktowania przez obce rządy. Skazili publiczny dyskurs rasistowskimi wypowiedziami, co w każdej demokracji oznacza natychmiastowy koniec kariery politycznej. Należy stwierdzić rzecz oczywistą – rasizm jest rasizmem, a żydowski rasizm jest tak samo godny ubolewania jak jego inne formy i nigdy nie powinien być wybaczony” – napisano w raporcie. Co się stało? Amerykańscy żydzi są przerażeni, że na jaw wyszedł skrzętnie ukrywany sekret: większość Żydów w Izraelu to rasiści i faszyści czystej wody, którzy ex definitione powinni być obiektem zainteresowania ADL, „żyjącego” ze zwalczania rasizmu i antysemityzmu.

O Polsce słyszy się niemal na każdym kroku. Demonstranci skandują: „Jariw Lewin, kan ze lo Polin” (Panie Lewin, to nie Polska). Lewin to minister sprawiedliwości, który firmuje reformę sądownictwa. O demokracji gardłują: „Widzieliśmy, co się stało w Polsce i na Węgrzech. Rządy tych krajów korzystają z jednego podręcznika autorytaryzmu”. Tego samego słownictwa wobec Polski używa Parlament Europejski i Anne Applebaum i wszyscy Żydzi w Polsce uwijają się jak w ukropie, by wraz z ambasadą USA i Muzeum Polin dokonać „zmiany reżimu” w Polsce, i osadzić u władzy ludzi, którzy w pełni i szybko zaspokoją żydowskie roszczenia majątkowe. Wg szefa roszczeniowców Gideona Taylora, Polska odmawiając uregulowania kwestii zwrotu mienia pożydowskiego de facto „łamie prawa człowieka” i „bez nacisków i sankcji na Polskę rozwiązanie problemu zwrotu mienia żydowskiego nie jest możliwe”.

Nie tylko w mediach żydowskiej dla Żydów, ale i mediach żydowskich dla Polaków, pada słowo „zagrożenie demokracji w Izraelu”, wcześniej zarezerwowane dla krajów takich, jak Polska. Czy w takiej sytuacji nie powinniśmy wykorzystać osłabionej pozycji przetargowej Izraela? Czy nie powinniśmy użyć argumentu, że reforma sądownictwa Izraela jest faszystowska i zafundować Żydom „arabską wiosnę”, która w założeniu miała szerzyć demokrację na całym Bliskim Wschodzie? Czy nie powinniśmy postulować w ONZ lub w Parlamencie Europejskim wysłania do Izraela błękitnych hełmów dla zaprowadzenia demokratycznych porządków?

Jak to zwykle w stosunkach z Żydami, robimy dokładnie odwrotnie – śpieszymy Izraelowi z pomocą. Przykład pierwszy z brzegu – przedstawiciele UE w Tel Awiwie niemal jednomyślnie postanowili odwołać obchody tzw. Dnia Europy, aby nie dać platformy „komuś, kogo poglądy są sprzeczne z wartościami europejskimi”. Chodziło o Ben Gvira, który w imieniu rządu Izraela miał wygłosić na imprezie przemówienie. Przeciw była tylko Polska. Partia Kaczyńskiego nie tylko nie dąży do jakiejkolwiek zmiany asymetrycznych i patologicznych relacji polsko-żydowskich, ale swoją polityką zachęca Żydów do poniżania Polski. Niedawno, na żądanie Tel Awiwu, przyjęliśmy ambasadora Izraela w osobie urodzonego w Moskwie „litwaka”, który po zakończeniu ewakuacji ukraińskich Żydów (nie do Izraela, ale do… Polski) wkrótce wystąpi z kolejnym postulatem – udział polskiego żołnierza w wojnie perskiej i bezpłatne udostępnienie Izraelowi na ten cel wszystkich zasobów naszego państwa. Szantażując przy tym (wraz z ambasadorem USA i Muzeum Polin): „Bo jak nie to przegracie wybory”.

Przed wojną spekulowano, jak współżyliby Żydzi z innym narodem, gdyby mieli własne państwo. Dzisiaj nie musimy spekulować. W Izraelu już trzecie pokolenie Palestyńczyków doświadcza koszmaru tego współżycia, i skóra cierpnie na myśl, co będzie z nami, gdy zrealizują pomysł z Judeopolonią. Przykład z ostatnich dni – osadnicy izraelscy dokonali pogromu palestyńskiego miasteczka Huwara, paląc dwieście domów. Pamiętajmy też, że podczas batalii medialnej z Izraelem, w kontekście nowelizacji ustawy o IPN, Izraelczycy zrobili z nami to samo, tylko bez rakiet.

A na sam koniec – nie cieszmy się z perspektywy, że Arabowie i Persowie zepchną ten faszystowski ludek do morza, bo wszystko skończy się jak zawsze: Dudzie strzeli do łba pomysł przyjęcia w Polsce żydowskich uchodźców, głównie sowieckich Żydów. Weźmiemy na utrzymanie (oprócz kilku milionów Ukraińców) kolejny naród. Zostaniemy sługami kolejnego narodu i „mocarstwem humanitarnym” nie tylko w Europie, ale i na Bliskim Wschodzie. A przy okazji kolejnych kilka milionów uchodźców z Polski ucieknie do Londynu.

Krzysztof Baliński

Rakieta [pocisk manewrujący Ch-55] wlatująca do centrum Polski. SKĄD? Błaszczak chowa głowę w piasek.

Rakieta wlatująca do centrum Polski. Błaszczak chowa głowę w piasek. Konfederacja naciska na MON.

rakieta-a-blaszczak-chowa-glowe-w-piasek

Ta rakieta była zdolna do przenoszenia taktycznych ładunków jądrowych i mamy do czynienia z testowaniem naszej obrony przeciwlotniczej, a Bydgoszcz jest jednym z pierwszych celów potencjalnego ataku na Polskę – przekonywali politycy Konfederacji Krzysztof Tuduj i Marcin Sypniewski przed interwencją w tej sprawie w Ministerstwie Obrony Narodowej.

Żądamy wyjaśnienia., w jakim stanie jest polska obrona przeciwlotnicza, a z drugiej strony żądamy informacji dlaczego do tej pory ta sprawa nie została wyjaśniona – oświadczył Tuduj podczas konferencji prasowej przed siedzibą MON.

Poseł przypomniał, że w grudniu ub. roku polskie służby zauważyły obiekt, który wleciał do Polski znad Białorusi, ale zniknął on z radarów w okolicach Bydgoszczy i dopiero pod koniec kwietnia natrafił na niego człowiek jadący konno w okolicach miejscowości Zamość, 15 km od Bydgoszczy. – Gdyby nie znalazł tej rakiety, to państwo polskie by sobie nie poradziło z jej odnalezieniem – zauważył Tuduj.

Według niego, sytuacja, gdy „rakieta wlatuje do centrum Polski” jest „bulwersująca i szokująca” oraz stawia pod znakiem zapytania stan bezpieczeństwa polskiego nieba i obronności kraju.

Ta rakieta była zdolna do przenoszenia taktycznych ładunków jądrowych. Ona nie była uzbrojona, nie miała takiego ładunku, ale mamy do czynienia z testowaniem naszej obrony przeciwlotniczej. To nie są żarty – mówił.

Zwrócił też uwagę, że szef MON Mariusz Błaszczak był pytany o tę sprawę podczas wtorkowego posiedzeniu Sejmu, jednak „schował głowę w piasek, nie zabrał głosu”. – I będziemy mieli Komisję Obrony Narodowej utajnioną, taką, żeby się państwo nie dowiedzieli, jak ta sprawa rzeczywiście się ma – dodał.

Sypniewski zauważył, że „ta rakieta nie leżała gdzieś w puszczy”, tylko w łatwo dostępnym bydgoskim obszarze metropolitalnym, który jest – jego zdaniem – „bardzo istotny ze względu na bezpieczeństwo narodowe”.

W okolicy są Wojskowe Zakłady Lotnicze, są zakłady Nitro-Chem, jest Centrum Szkolenia Wojsk NATO (Joint Force Training Centre – JFTC). Bydgoszcz jest jednym z pierwszych celów potencjalnego ataku na Polskę – zaznaczył.

Konfederacja domaga się od MON „wyjaśnienia tej sprawy i przedstawienia szczegółów, w jaki sposób władze polskie zabezpieczyły polską przestrzeń powietrzną i czy wyciągnęły też jakieś wnioski z tego incydentu, czy dzisiaj taka sytuacja już nie mogłaby się powtórzyć”.

W środę radio RMF FM poinformowało, że według wstępnych ustaleń Instytutu Technicznego Wojsk Lotniczych, pod Bydgoszczą spadł rosyjski pocisk manewrujący Ch-55, co oznaczałoby, że został wystrzelony z rosyjskiego samolotu zza wschodniej granicy.

============

mail: viki: W uzbrojeniu od 1984. Po rozpadzie ZSRR znaczna liczba rakiet pozostała na Ukrainie. Ładunek bojowy stanowi ładunek jądrowy o równoważniku trotylowym 200 kT.

Ukraiński drób coraz większym zagrożeniem dla polskich producentów. Import wzrósł o 61%

Ukraiński drób coraz większym zagrożeniem dla polskich producentów. Import wzrósł o 61%

ukrainski-drob-coraz-wiekszym-zagrozeniem

Od 2 maja drób ponownie może być sprzedawany na wszystkich rynkach w Unii Europejskiej, mimo że wcześniej pięć krajów nie pozwalało na jego import. Ukraina jest trzecim największym dostawcą drobiu spoza Unii, a największym jest Brazylia, której kurczaki są co najmniej o jedną trzecią tańsze od europejskich. W ubiegłym roku import drobiu z Ukrainy wyniósł 166 tysięcy ton, co stanowi jedną piątą całkowitego importu tego mięsa z krajów spoza UE. Import z Ukrainy wzrósł o aż 61% w porównaniu do wyników z 2021 roku.

POLECAMY: Kupuje cukier? Uważaj na ten z Lidla, bo jego jakość może być marna a po aferze zbożowej istnieje również ryzyko utraty zdrowia

Według artykułu opublikowanego w Rzeczpospolitej, polska branża drobiarska wyraża obawy, że ukraińskie mięso wypiera ją z rynku i konkurować z nią o pieniądze zachodnich odbiorców. Istnieje coraz większe zaniepokojenie mechanizmem, który nabiera coraz większego rozgłosu. Źródłem tych obaw jest ukraiński gigant, firma MHP. Według polskich drobiarzy zakaz importu zbóż do krajów „frontowych” nie zmieni sytuacji w branży drobiarskiej, która, pomimo powyższych wyników, jest uważana za trudną. Dariusz Goszczyński, prezes Krajowej Rady Drobiarstwa, zauważa, że ukraiński drób i jaja będą trafiać do pozostałych państw UE i wypierać stamtąd polskie produkty. Ukraiński koncern MHP, będący jednym z głównych dostawców drobiu do Unii, posiada zakłady w Holandii i sprzedaje mięso drobiowe do innych krajów – informuje „Rzepa”.

Zgodnie z informacjami przekazanymi przez dziennik, oczekuje się, że w czerwcu Komisja Europejska rozpocznie przygotowania do ewentualnego postępowania w sprawie importu drobiu. Przed podjęciem decyzji, Komisja musi przeanalizować sygnały rynkowe dotyczące wpływu importu surowców z Ukrainy na dochody przetwórców i rolników. Procedura taka trwa zazwyczaj trzy miesiące. Jeśli potwierdzą się przypuszczenia, Bruksela może przywrócić kwoty importowe, które wynosiły 90 tysięcy ton dla całej Unii Europejskiej. Stanowiłoby to nieco ponad połowę obecnego eksportu Ukrainy na rynek UE .

Mail:

Spółka Raftan Holding Limited należąca do ukraińskiego koncernu rolno-spożywczego MPH chce przejąć Kutnowskie Zakłady Drobiarskie Exdrob SA. Do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów wpłyną wniosek o pozwolenie…

Natalie Portman na Impact’23. Pro-aborcyjna i pro-pedalska „aktywistka”.Taki ma być ten „IMPAKT” .

Natalie Portman na Impact’23. Proaborcyjna i pro-pedalska aktywistka.

Siarkowska: Dla mnie to niekonsekwencja. [A dla mnie – właśnie KONSEKWENCJA, miła Pani.. Taki MA BYĆ „IMPAKT” … MD]

natalie-portman-na-impact23

Poseł Solidarnej Polski i przewodnicząca Parlamentarnego Zespołu ds. Sanitaryzmu Anna Maria Siarkowska:

Uważam, że skandalem jest to, że spółki Skarbu Państwa oraz poszczególne ministerstwa, które objęły patronat nad tą imprezą, współfinansują, bądź żyrują swoim dobrym imieniem, wizytę Natalie Portman w Polsce – mówi poseł Suwerennej Polski Anna Maria Siarkowska w rozmowie z portalem DoRzeczy.pl.

============================

DoRzeczy.pl: Skrytykowała pani udział aktorki Natalie Portman w wydarzeniu #Impact23. Dlaczego?

Anna Maria Siarkowska: Uważam, że skandalem jest to, że spółki Skarbu Państwa oraz poszczególne ministerstwa, które objęły patronat nad tą imprezą, współfinansują, bądź żyrują swoim dobrym imieniem, wizytę tej pani w Polsce. Tym samym przyczyniają się do promocji agendy, która jest sprzeczna z wartościami, które deklaruje obecnie rządząca prawica. Gdyby dziś u władzy była lewica, to wizyta tej pani nie byłaby dla mnie zdziwieniem, jednak w obecnej sytuacji jestem zaskoczona. Zresztą dzieje się to nie pierwszy raz, bowiem w ubiegłym roku na zaproszenie organizatorów gościł Juwal Harari, którego poglądy można określić nie kontrowersyjnymi, co wręcz skrajnymi, gdzie faszyzm przy nich to igraszka. Takich ludzi nie można promować czy nagłaśniać ich obecności.

Krytycy pani opinii przypominają, że w imprezie wezmą udział premier i ministrowie. Może to po prostu ważne wydarzenie?

W ubiegłym roku krytykowałam postawę premiera, w tym roku również to robię. Nie zmieniam zdania. Dla mnie jest to niekonsekwencja ze strony również pana premiera, który stoi na czele Zjednoczonej Prawicy i powinien okazywać poglądy, które reprezentuje będąc premierem RP. Zapraszanie i fotografowanie się z panem Hararim uważam za błąd. W tym roku mamy Natalie Portman. Powtórzę, że byłoby to zrozumiałe gdyby rządziła lewica lub Platforma Obywatelska, a nie rząd prawicowy.

A może warto z takimi osobami prowadzić dialog?

Jak najbardziej, można prowadzić dialog. Tylko tutaj nie ma mowy o dialogu, lecz o promocji imprezy przez kontrowersyjne osoby.

[Przecież pojęcie „ kontrowersyjny” to coś innego, niż obrzydliwy, wstrętny”.. MD]

Rząd zabiera Polakom gotówkę. Przepis już wszedł…

Rząd zabiera Polakom gotówkę. Przepis już wszedł…

Patryk Łobaza (BlackPrism) rzad-pieniadze-gotowka 10 maj 2023

Już wkrótce duże transakcje gotówkowe będą w Polsce nielegalne. Właśnie ogłoszono nowe przepisy, które wejdą w życie już od początku następnego roku.

Już niedługo w życie wejdą przepisy, które dość mocno ograniczą transakcje gotówkowe. Rząd wprowadzi limity, powyżej których trzeba będzie płacić bezgotówkowo. Co więcej, będzie się to stosować również do sytuacji, gdy w ramach jednej transakcji będzie trzeba wykonać kilka płatności.

Gotówko odchodzi do lamusa?

Płatności bezgotówkowe są szybkie i wygodne, lecz wiele osób ceni sobie prywatność i wolność, jaką daje gotówka. Niestety, już od 1 stycznia 2024 roku w życie wejdą nowe przepisy, które znacząco ograniczą przepływ banknotów. Przede wszystkim zostaną wprowadzone limity zmuszające klientów i przedsiębiorców do operowania przelewami powyżej wyznaczonych kwot.

Konsument jest obowiązany do dokonywania płatności za pośrednictwem rachunku płatniczego, jeżeli jednorazowa wartość transakcji z przedsiębiorcą, bez względu na liczbę wynikających z niej płatności, przekracza 20 000 zł lub równowartość tej kwoty, przy czym transakcje w walutach obcych przelicza się na złote według średniego kursu walut obcych ogłaszanego przez Narodowy Bank Polski – dowiadujemy się z artykułu 18 ust. 2 ustawy o zmianie ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych.

Wspomniane limity, które wejdą w życie już od początku nowego roku to 8 tysięcy złotych w transakcji na linii przedsiębiorca — przedsiębiorca i 20 tysięcy w relacji konsument — przedsiębiorca. Co ważne, przepisy obejmują również transakcje wykonane w innej walucie niż złotówka. Wtedy konieczne jest zastosowanie średniego kursu walut obcych, ogłoszony przez NBP.

Do limitów trzeba będzie się stosować, gdyż w innym przypadku zostaną wyciągnięte srogie konsekwencje. Przedsiębiorca niestosujący się do nowych zasad, który pobierze opłatę w gotówce przekraczającą limit, nie będzie miał możliwości zaliczenia tego do kosztów uzyskania przychodów, co przełoży się na wyższy podatek dochodowy. Z kolei firmy przyjmujące od konsumenta płatności w gotówce przekraczające 20 tysięcy złotych zostaną obciążone dodatkowym podatkiem.

Federacja z Ukrainą? Każdy kto ku temu działa jest zwykłym zdrajcą. Dzieli nas religia, historia, mentalność, cywilizacja, kultura i gospodarka.

Federacja z Ukrainą? Każdy kto ku temu działa jest zwykłym zdrajcą.

Witold Gadowski zdecydowanie odpowiada:

Dzieli nas religia, historia, mentalność, cywilizacja, kultura i gospodarka”

9 maja 2023 federacja-z-ukraina

Nie może być mowy o żadnej federacji z Ukrainą a każdy kto ku temu działa jest zwykłym zdrajcą – napisał publicysta Witold Gadowski.

To reakcja na głosy wzywające do możliwie jak najbardziej ścisłej współpracy pomiędzy obydwoma państwami.

Niedługo po wybuchu obecnej wojny w mediach zaczęły pojawiać się głosy wzywające do możliwie jak najbardziej ścisłej współpracy pomiędzy Polską a Ukrainą. Te posuwające się najdalej, mówią nawet o zawiązaniu federacji. Bodaj najczęściej i najbardziej kategorycznie pojawiają się one w tekstach Marka Budzisza, analityka proamerykańskiego think-tanku Strategy&Future.

Tak jak w maju 1950 Robert Schumann i Jean Monnet opracowali plan polityczny, który siedem lat później doprowadził do powstania pierwszych organizacji dających początek Unii Europejskiej, tak i my winniśmy zacząć myśleć o deklaracji ideowej zapowiadającej powołanie polsko-ukraińskiego państwa federacyjnego, które może ziścić się za lat 10, ale już dziś powinno porządkować naszą i ukraińską politykę, także – co jest zdecydowanie ważniejsze – to, jak nasze narody myślą o sobie nawzajem” – pisał Budzisz przed niespełna rokiem na łamach portalu wPolityce.pl.  

Temat powrócił przy okazji wychodzących z kręgów obozu władzy sygnałów świadczących o prowadzonych już przygotowaniach do traktatu polsko-ukraińskiego. Jakub Kumoch, minister w kancelarii prezydenta Andrzeja Dudy powiedział, że według głowy państwa wzorem do stworzenia dokumentu jest dla niego układ, który w 1963 r. zawarły Francja i Niemcy. – Chcemy, aby te relacje były równie bliskie. Aczkolwiek strona ukraińska otrzyma wkrótce te propozycje i będzie się do nich ustosunkowywać. Też zresztą w czasie ostatniej wizyty w Kijowie były nieformalnie prowadzone rozmowy na ten temat – stwierdził szef Biura Polityki Międzynarodowej. Traktat miałby zostać zawarty w rocznicę wybuchu powstania styczniowego.

Nie ma mowy o żadnej federacji z Ukrainą a każdy kto ku temu działa jest zwykłym zdrajcą” – napisał na Twitterze Witold Gadowski, który odniósł się w ten sposób do sprawdzających reakcję opinii publicznej „balonów próbnych” wypuszczanych m.in. przez Budzisza.

„Poza walką ze wspólnym wrogiem[??? MD] dzieli nas religia, historia, mentalność, cywilizacja, kultura i gospodarka” – sprecyzował Gadowski.

Źródła: Twitter, wPolityce.pl, prezydent.pl

Kto zarobił na sprowadzeniu zboża z Ukrainy? „Dwukrotnie tańsze od polskiego”. To sprawa na duże śledztwo.

4 kwietnia 2023 /businessinsider-kto-zarobil-na-sprowadzeniu-zboza-z-ukrainy

Jak alarmuje Solidarność Rolników Indywidualnych na łamach „Rzeczpospolitej”, rząd pozwolił bez kontroli sprowadzić co najmniej 3 mln ton zboża z Ukrainy. Co się z nim stało? Kupili je rodzimi producenci pasz, bo było o połowę tańsze od polskiego.

[10 maja:  Według wyliczenia opublikowanego przez unijnego komisarza rolnictwa Janusza Wojciechowskiego, od kwietnia zeszłego roku w ciągu 12 miesięcy wjechało do Polski ponad 4,1 miliona ton ukraińskiego zboża a opuściło nasz kraj w ramach tranzytu zaledwie 702 ton. md]

„To sprawa na duże śledztwo” – mówi cytowany przez „Rzeczpospolitą” poseł PSL Mieczysław Kasprzak. Importowana z Ukrainy pszenica i kukurydza w dużej mierze nie opuściły kraju, choć plan miał być zupełnie inny. W efekcie Polska została zalana zbożem.

„Zdaniem Tomasza Obszańskiego, przewodniczącego NSZZ Rolników Indywidualnych »Solidarność«, pociągami i ciężarówkami wjechało do nas ok. 3 miliony ton zboża z Ukrainy, a pierwsze transporty już w ubiegłym roku, przed żniwami” — opisuje dziennik.

Dokąd trafiło? Jak twierdzi Obszański, kupiły je firmy, które zajmują się produkcją pasz, młyny, a nawet rolnicy. Teraz sprzedają wyprodukowaną z nich paszę i mąkę.

Zaznacza, że zboże ukraińskie było dwukrotnie tańsze niż polskie. Wskazuje, że „było więc kupowane i mieszane z naszymi”, choć gdyby restrykcyjnie badano ukraińskie zboże na granicach pod kątem pozostałości w nim pestycydów i metali ciężkich, to by zniechęcało do masowego sprowadzania.

„Według wstępnych danych ministerstwa rolnictwa import pszenicy do Polski wyniósł w zeszłym roku blisko 952 tys. ton, czyli o 56 proc. więcej niż w 2021 r. Ponad połowa pochodziła z Ukrainy. Z kolei kukurydzy wyniósł ponad 2 mln ton w 2022 r., czyli o blisko 900 proc. więcej niż w 2021 r. (91 proc. stanowiło ziarno ukraińskie)” — dodaje gazeta.

Polacy przeciwko zbożu z Ukrainy

W sondażu IBRiS opublikowanym w „Rzeczpospolitej” respondenci zostali zapytani o to, czy produkty rolne z Ukrainy powinny być nadal importowane bez cła, aby wspomóc gospodarkę tego kraju. „

Aż 60,4 proc. badanych odpowiedziało, że nie chce, aby do Polski było nadal importowane bez cła ukraińskie zboże. Za utrzymaniem importu jest 33,8 proc. respondentów, nie ma na ten temat zdania 5,8 proc. pytanych” — czytamy w dzienniku.

„W większym stopniu za ochroną polskiego rynku rolnego przed produktami z Ukrainy są głównie mężczyźni, a także mieszkańcy wsi (po 64 proc. wskazań) oraz małych miast (67 proc.). Najczęściej są to osoby, które mają wykształcenie średnie maturalne – 70 proc., osoby o niskich zarobkach, czyli do 999 zł netto – 100 proc. wskazań” — podała gazeta.

Kto zarobił na sprowadzeniu zboża z Ukrainy? „Dwukrotnie tańsze od polskiego”. To sprawa na duże śledztwo.

4 kwietnia 2023 /businessinsider-kto-zarobil-na-sprowadzeniu-zboza-z-ukrainy

Jak alarmuje Solidarność Rolników Indywidualnych na łamach „Rzeczpospolitej”, rząd pozwolił bez kontroli sprowadzić co najmniej 3 mln ton zboża z Ukrainy. Co się z nim stało? Kupili je rodzimi producenci pasz, bo było o połowę tańsze od polskiego.

[10 maja:  Według wyliczenia opublikowanego przez unijnego komisarza rolnictwa Janusza Wojciechowskiego, od kwietnia zeszłego roku w ciągu 12 miesięcy wjechało do Polski ponad 4,1 miliona ton ukraińskiego zboża a opuściło nasz kraj w ramach tranzytu zaledwie 702 ton. md]

„To sprawa na duże śledztwo” – mówi cytowany przez „Rzeczpospolitą” poseł PSL Mieczysław Kasprzak. Importowana z Ukrainy pszenica i kukurydza w dużej mierze nie opuściły kraju, choć plan miał być zupełnie inny. W efekcie Polska została zalana zbożem.

„Zdaniem Tomasza Obszańskiego, przewodniczącego NSZZ Rolników Indywidualnych »Solidarność«, pociągami i ciężarówkami wjechało do nas ok. 3 miliony ton zboża z Ukrainy, a pierwsze transporty już w ubiegłym roku, przed żniwami” — opisuje dziennik.

Dokąd trafiło? Jak twierdzi Obszański, kupiły je firmy, które zajmują się produkcją pasz, młyny, a nawet rolnicy. Teraz sprzedają wyprodukowaną z nich paszę i mąkę.

Zaznacza, że zboże ukraińskie było dwukrotnie tańsze niż polskie. Wskazuje, że „było więc kupowane i mieszane z naszymi”, choć gdyby restrykcyjnie badano ukraińskie zboże na granicach pod kątem pozostałości w nim pestycydów i metali ciężkich, to by zniechęcało do masowego sprowadzania.

„Według wstępnych danych ministerstwa rolnictwa import pszenicy do Polski wyniósł w zeszłym roku blisko 952 tys. ton, czyli o 56 proc. więcej niż w 2021 r. Ponad połowa pochodziła z Ukrainy. Z kolei kukurydzy wyniósł ponad 2 mln ton w 2022 r., czyli o blisko 900 proc. więcej niż w 2021 r. (91 proc. stanowiło ziarno ukraińskie)” — dodaje gazeta.

Polacy przeciwko zbożu z Ukrainy

W sondażu IBRiS opublikowanym w „Rzeczpospolitej” respondenci zostali zapytani o to, czy produkty rolne z Ukrainy powinny być nadal importowane bez cła, aby wspomóc gospodarkę tego kraju. „

Aż 60,4 proc. badanych odpowiedziało, że nie chce, aby do Polski było nadal importowane bez cła ukraińskie zboże. Za utrzymaniem importu jest 33,8 proc. respondentów, nie ma na ten temat zdania 5,8 proc. pytanych” — czytamy w dzienniku.

„W większym stopniu za ochroną polskiego rynku rolnego przed produktami z Ukrainy są głównie mężczyźni, a także mieszkańcy wsi (po 64 proc. wskazań) oraz małych miast (67 proc.). Najczęściej są to osoby, które mają wykształcenie średnie maturalne – 70 proc., osoby o niskich zarobkach, czyli do 999 zł netto – 100 proc. wskazań” — podała gazeta.

====================================

mail:

Głównym świadkiem biednego ludu ukraińskiego będzie Firtasz, zam. w Warszawie, goniony [NIESŁUSZNIE!!] listem gończym w USA. Ma pałac w Warszawie, na alei Szucha 9, w willi po Aleksandrze Gudzowatym.

=================================

Firtasz musi się wypróżnić [swoje silosy ze zbożem] w Polin.

Rząd warszawski dał dupy Firtaszowi… i UE…!! Uchyla zakaz przywozu produktów rolnych z Ukrainy.

Nawet Balcerowicz, pandemia i inflacja nie zniszczyły polskich rolników. Czy „uda się” to PiS-owi? Firtasz w akcji.

Zełenskiemu „nie po drodze” z Polską. Żąda zniesienia ograniczeń dla eksportu zboża. W ciągu roku pozostało w Polsce ponad 4,1 miliona ton.

Zełenskiemu „nie po drodze” z Polską. Żąda zniesienia ograniczeń dla eksportu zboża.

W ciągu 12 miesięcy wjechało do Polski ponad 4,1 miliona ton ukraińskiego zboża a opuściło nasz kraj w ramach tranzytu zaledwie 702 ton.

Pomimo napływu taniej żywności z Ukrainy ceny w sklepach nie spadają, więc do kogo idzie zysk z różnicy skupu-sprzedaży?

9 maja 2023 zelenskiemu-nie-po-drodze-z-polska

Ukraina oczekuje od UE zniesienia ograniczeń dotyczących eksportu ukraińskiej żywności. Drastyczne w czasie wojny działania protekcjonistyczne naszych sąsiadów nie mogą nie rozczarowywać – oświadczył we wtorek prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski.

Po rozmowach w Kijowie z przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursulą von der Leyen Zełenski poinformował, że jednym z poruszanych tematów była sytuacja związana z eksportem ukraińskiej produkcji rolnej.

Zgadzamy się co do znaczenia naszego ukraińskiego wkładu w globalne bezpieczeństwo żywnościowe (…). Niestety, zetknęliśmy się z problemami w miejscu, w którym moglibyśmy oczekiwać na przejawy solidarności. Drastyczne w czasie wojny działania protekcjonistyczne ze strony naszych sąsiadów nie mogą nie rozczarowywać, delikatnie mówiąc” – powiedział prezydent na wspólnej konferencji prasowej z szefową KE.

„Oczekujemy od UE mocnych, europejskich w swej treści decyzji i możliwie jak najszybszego usunięcia wszelkich ograniczeń, jeśli będzie istniała ku temu wola polityczna, a dzisiejsze nasze rozmowy świadczą, że taka wola istnieje. W tej sytuacji będziemy w stanie podjąć optymalne decyzje, które obronią interesy Europy i Ukraińców, którzy cierpią w wyniku zastosowanych przeciwko nam ograniczeń eksportowych” – podkreślił prezydent Ukrainy.

Ursula von der Leyen przyznała, że sprawa eksportu żywności z Ukrainy jest „skomplikowana” i obie strony powinny poszukiwać rozwiązania tego problemu. „Priorytetem jest teraz utrzymanie płynnego tranzytu zboża (…) z Ukrainy do UE i wymaga to ścisłej współpracy różnych zainteresowanych stron, dlatego stworzymy wspólną platformę koordynacyjną, która zapewni, że elementy solidarności, o których mówicie, będą mogły w pełni funkcjonować” – powiedziała.

Znaczna część ukraińskich płodów rolnych trafia bezpośrednio do Polski, niszcząc rodzimy rynek i wywołując niepokoje społeczne. Na kanwie wywołanego w ten sposób kryzysu swoje stanowisko stracił minister rolnictwa i rozwoju wsi, Henryk Kowalczyk. Według wyliczenia opublikowanego przez unijnego komisarza rolnictwa Janusza Wojciechowskiego, od kwietnia zeszłego roku w ciągu 12 miesięcy wjechało do Polski ponad 4,1 miliona ton ukraińskiego zboża a opuściło nasz kraj w ramach tranzytu zaledwie 702 ton.

PAP

===========================

Max 9 maj 2023

Stwierdzenie, że ” rozczarowuje protekcjonalność” skierowane w kierunku kraju, który wydał miliardy dla ratowania ukraińskich obywateli jest bezczelne. Już widzę jak on w analogicznej sytuacji pozwalałby na rujnowanie gospodarki ukraińskiej.
Jak na oligarchę przystało broni interesów oligarchów. To nie ma nic wspólnego z solidarnością ze zwykłym mieszkańcem Ukrainy.
Domaga się bezcłowego eksportu do UE, bez spełniania norm dla produkcji rolnej, które obowiązują dla wszystkich członków UE. W ten sposób żywność ukraińska staje się bezkonkurencyjna cenowo. Inaczej wygląda sprawa jakości, ale czy zwykły pożeracz chleba będzie to analizował?

Pomimo napływu taniej żywności z Ukrainy ceny w sklepach nie spadają, więc do kogo idzie zysk z różnicy skupu-sprzedaży? Zwykły konsument nic na tym nie zyskuje, a budżety państw się kurczą, bo trzeba potem ratować rodzime rolnictwo. I o to kolejny przykład jak zarabiać na wojnie, nie tylko produkując broń….

Kobiety z Armii Maryi: Przed Bogiem stajemy w godnym ubiorze

https://m.pch24.pl/kobiety-z-armii-maryi-przed-bogiem-stajemy-w-godnym-ubiorze/

Kobiety z Armii Maryi: Przed Bogiem stajemy w godnym ubiorze

#Armia Maryi #czystość #godność #godny strój #godny ubiór #kobiecość #kobiety #maryja #Matka Boża #moda #obyczaje #Only4Women #piękno #skromność #strój #ubiór

Dresy, leginsy i podarte jeansy to nie jest strój odpowiedni do sytuacji, w której stajemy przed Królem. A tak właśnie jest podczas Mszy świętej czy w ogóle podczas obecności w kościele. Ubiorem oddajemy szacunek ludziom, dlaczego nie robimy tego dla Boga? – pytają Agnieszka Ilińska i Agnieszka Michajluniów z Grupy dla kobiet Only4women Armia Maryi.

Skąd pomysł na akcję wzywającą do tego, by w maju chodzić w sukienkach?

W 2018 roku założyłyśmy grupę formacyjną dla kobiet pod nazwą „Only 4 women”. Jej celem jest ziemski i duchowy rozwój pod opieką Maryi, a także wzajemne wsparcie i podpora w budowaniu duchowości – również w trudnych życiowych sytuacjach – oraz odkrywanie piękna w każdej z nas.

Podczas wspólnych spotkań, które odbywają się w Niepokalanowie, czerpiemy radość i miłość od Niepokalanego Serca Maryi, aby jeszcze bardziej stawać się podobne do naszej Mamy.

Maj jest miesiącem szczególnie poświęconym Matce Bożej. Jako ukochane córki Maryi zapragnęłyśmy oddawać Jej cześć nie tylko poprzez modlitwę, ale także kobiecy ubiór.

Pomysł zrodził się ponad 3 lata temu. Wiele z nas dzięki temu wyzwaniu zmieniło styl ubierania się. Zaczęłyśmy większą uwagę zwracać na nasz ubiór podczas Adoracji i Mszy Świętej.

Jak Panie na co dzień wyrażają swoją kobiecość?

Jako kobiety pragniemy czuć się delikatne, kochane, szanowane, piękne. Ubiór jak najbardziej może być dodatkowym narzędziem, które nam o tym przypomina i sprawia, abyśmy właśnie takie się czuły.

Kiedyś ubierałyśmy jedynie spodnie i bardzo je lubiłyśmy. Jednak dziś, dostrzegając różnicę między strojem męskim a damskim, zdecydowanie bardziej kobieco odnajdujemy się w sukienkach.

Który moment odmienił Pań postawę?

Najkrócej mówiąc, nasze życie zaczęło się zmieniać od momentu spotkania Boga Żywego. Na początku tej drogi ubiór jeszcze nie miał dla nas większego znaczenia, lecz przede wszystkim Eucharystia, Adoracja Najświętszego Sakramentu i modlitwa. Pragnienia porzucenia elementów stroju męskiego, to jest spodni – tak bardzo rozpowszechnionych również u przedstawicielek płci pięknej – zrodziły się stopniowo, wraz z tym jak nasza relacja z Maryją stawała się coraz ściślejsza. Jako delikatna Mama dotykała Ona naszych serc swoim pięknem, kobiecością i pokorną postawą.

Zachęcanie do udziału w akcji spotyka się z żywym odzewem. Jak Panie na to reagują?

Cieszymy się, że tak wiele kobiet przyjęło to wyzwanie. Widzimy jak kapłani oraz mężczyźni świeccy również nas w tym wspierają. To daje radość.

Jednak nie brakuje i krytyki…

Krytyką się nie przejmujemy, ponieważ każde dzieło wychodzące z Bożych rąk zawsze będzie atakowane. Jesteśmy tylko narzędziami, którymi – jak wierzymy – posługuje się Pan Bóg. Ogromną łaską dla nas jest to, że On chce robić to właśnie przez nas.

Co z kobietami, które chciałby podjąć wyzwanie, ale na przykład do biura muszą zakładać spodnie ze względu na panujące w takich miejscach zasady?

Zdajemy sobie sprawę z tego, że są zawody, w których kobiety nie mają możliwości ubierać spódnicy czy sukienki. Dlatego zachęcamy, by pamiętały o nich chociażby wybierając się na Mszę Świętą czy adorację Najświętszego Sakramentu. Jeśli nie ma takiej możliwości nawet w tej sytuacji, bo na przykład wracamy z pracy i spieszymy się do kościoła, to nasz Pan widzi serce i pragnienie, jakie w nim się rodzi. Święty Ojciec Pio miał ogromne pragnienie miłowania Boga i ubolewał nad tym, że nie potrafi Go kochać tak bardzo, jak tego chciał. Pan Mu odpowiedział: „Pragnienie kochania Mnie już jest ogromnym kochaniem Mnie”. Wierzymy, że pragnienia kobiet, które nie mają możliwości zamienienia takich uczuć w czyn, są równie ważne jak tych, które je realizują.

W mediach pojawiają się sugestie, że to jedynie księża chcą aby kobiety nosiły sukienki. Co Panie na to?

Nasze wyzwanie nie jest narzucone przez Kościół ani kapłanów, ale cieszymy się, że wielu z nich nas wspiera i nie boją się tego mówić. Poprosiłyśmy Radio Niepokalanów o nagranie audycji na ten temat.

Te wszystkie wartości, które staramy się wyznawać między innymi poprzez naszą akcję, przekazały nam nasze Babcie i Mamy. Z czasem świat i pewne mody zaczęły zacierać granice, które przedtem byłym czymś naturalnym i oczywistym.

Czy nie jest tak, że księża niekoniecznie mają prawo mówić nam, jak my – kobiety, mamy się ubrać?

Kapłan ma prawo zakwestionować styl ubierania się, jeśli jest on gorszący i może pociągnąć do upadku duszy. Uważamy, że to jest ten czas, aby stanąć w prawdzie. Dresy, leginsy i podarte jeansy to nie jest strój odpowiedni do sytuacji, w której stajemy przed Królem. A tak właśnie jest podczas Mszy świętej czy w ogóle podczas obecności w kościele. Ubiorem oddajemy szacunek ludziom, dlaczego nie robimy tego dla Boga? Rozmowa kwalifikacyjna o pracę, wesele, uroczystości rodzinne czy przyjacielskie mają swoje wymagania dotyczące ubioru. Czy Pan Bóg nie jest godzien takiej uważności najbardziej?

Czy w przyszłości planują Panie kolejne akcje tego typu?

Tak, jak najbardziej. Nie będziemy rezygnowały z tego, co nam daje radość i pokój, a także wewnętrzne przekonanie czynienia dobra, tylko dlatego, że ktoś ma odmienne zdanie na ten temat. Całe to wyzwanie nie jest zresztą przymusem, a jedynie zaproszeniem. Od początku świata każdy z nas ma wybór drogi życia, a pierwszym Który nam tę wolność dał, jest właśnie Bóg. My wybrałyśmy właśnie tak, ponieważ w tym wyborze czujemy się wolne.

Rozmawiała Marta Dybińska

Jak bezczelnie zakłamują działania KRÓLOWEJ POLSKI.

8 Maja AD 2010 Kraków, Wawel, Katedra – 400 rocznic

Jak bezczelnie zakłamują działania KRÓLOWEJ POLSKI

8 Maja AD 2010 Kraków, Wawel, Katedra – 400 rocznica

15 Maj AD 2010

Andrzej B. Ryfa †

O godz. 7-ej rano, dzięki Naszej Królowej Wniebowziętej Bogarodzicy Mariej,

została złożona Najświętsza Ofiara w intencji:

Dziękczynnej – za to, że Matka Boża tu w Katedrze wawelskiej przed 400 laty o. Mancinellemu po raz kolejny, bo pierwszy raz było to w Neapolu w 1608 roku, oznajmiła JESTEM KRÓLOWĄ POLSKI!

Przebłagalnej – o ratunek dla tego umęczonego do granic jestestwa Ludu poprzez swą kolejną już w naszej historii, zbawienną INTERWENCJĘ!

jak pod Grunwaldem;

jak pod Beresteczkiem;

jak pod Wiedniem;

jak pod Warszawą;

jak podczas całej okupacji RP od 1945r. przez zjednoczone siły Antychrysta).

Stopień zakłamania naszej historii, naszej wiedzy o Polsce i Kościele Świętym wśród nas Polaków, oddaje najlepiej właśnie to co się zdarzyło w Krakowie 8 Maja AD 2010.

Oto Rok Pański 2010 staje się – w sposób niewytłumaczalny, bo tak jest zawsze gdy odkrywamy decyzje Woli Bożej zupełnie jeszcze nie rozumiejąc: Po co? I Dlaczego? – zwornikiem dwu wydarzeń historycznych o znaczeniu wprost nie do przecenienia!

Otóż 400 lat temu, jak już wspomniałem, Matka Boża ogłasza się w Krakowie Królową Polski, natomiast 600 lat temu dokonała się jedna z największych bitew ówczesnego świata, i chyba największa w historii, i o największym znaczeniu, bo to wojna bratobójcza gdyby uwierzyć w deklaracje, wojna Katolika z Katolikiem, wojna Rycerzy Matki Bożej z Rycerzami… Matki Bożej! –

Ktoś tu jednak musiał … KŁAMAĆ! – i to rozstrzygnęło się wtedy pod Grunwaldem, to wtedy z Woli Nieba ukazano Światu: Kto spełnia Jego Wolę, a kto używa Wiary do świętokradztwa i podłości nad podłościami.

Jeżeli takie dwie rocznice zbiegają się, ot tak, nagle, w jednym roku, to nie może być przypadek.

Odrzucając przypadkowość musimy wtedy szukać odpowiedzi: Co to ma znaczyć dla Narodu?!

Od razu widzimy w tle Katyń i to co nazwano KATASTROFĄ! – cokolwiek tam się nie stało, [pisane w maju 2010 r. MD] możliwe to było tylko dlatego, że tyle: podłości; świętokradztwa; i bezbożności, namnożyło się w oficjalnym życiu w ramach tzw. RP, że takich zdarzeń jak pod Smoleńskiem należy oczekiwać dużo więcej, i to coraz boleśniejszych… chyba, że, Naród Polski dokona ekspiacji, odrzuci jawnie okupanta przez bojkot i całkowitą niezgodę na ich urągające Bogu Wszechmocnemu prawa i rządy! – wtenczas dopiero…

Ale jak okupowany i sterroryzowany Naród ma to zrobić, gdy nawet ci, którzy mieniąc się Pasterzami Kościoła Św. Kapłani; Zakonnicy; Biskupi; Kardynałowie ! – zostawili owce na pożarcie wilkom, zasiadając z nimi do biesiadnych stołów, podając im rękę tak, jak to robią kupcy, gdy ubili dobry interes?!

– Ooo, marności kłamców i Judaszów, O tragedio ich losów – Czy nie widzicie, że to już ostatnie ostrzeżenia dla was, niewolników ojca kłamstwa, które zrodziło ŚMIERĆ ?!

To wszystko złożyło się na to, że 8 Maj stał się, dla mnie i dla wielu mi podobnych Polaków-Katolików, jakby początkiem i zwieńczeniem 1000 letniej historii Narodu Polskiego, historii tej ukoronowaniem w pełnym tego słowa znaczeniu.

Zakłamana Historia

Początek jej zakłamania sięga już tego: Kto jak i kiedy nas obdarował Ewangelią?

Jeszcze w seminariach końca lat sześćdziesiątych można było znaleźć o tym świadectwa, że byli to Benedyktyni z Irlandii. Komu przeszkadzała ta prawda, po co komu …inna?!

Skoncentruję się jednak nie na wyliczaniu kolejnych, lecz na ukazaniu najistotniejszych, które egzystując współcześnie decydują o zniewoleniu Narodu, o jego upodleniu.

Pytanie: Kto, Kiedy i Dlaczego – nadał Matce Bożej tytuł Królowej Polski?!

Zakłamaniem jest, że tytuł ten nadano po tym jak Król Kazimierz we Lwowie dokonał tego uroczystego Aktu i Ślubowania. Prawdą jest natomiast, że tytuł ten nadała sobie Matka Boża poprzez objawienie tego o. Juliuszowi Mancinellemu, a Król Kazimierz dopiero po interwencji Papieża podjął ten wielce znamienny w historii krok – on po prostu ogłosił to, co przed ok. 50 laty było już znane całemu ówczesnemu Światu, że Matka Boża ogłosiła się Królową Ludu Polskiego, bo sobie ten lud umiłowała!

Ale co robi ów „świat”?! – dokonuje wielkiej pracy zakłamania historii, aby Naród wybrany sobie przez Matkę Bożą, o tym zapomniał i jako bezpański i ogłupiony, stał się igraszką w ręku wroga.

Otóż cała historia związana z objawieniami, których doznał o. Mancinelli, osnuta jest całym pasmem zakłamań, niedomówień, aż po ohydne oszczerstwa oskarżające o. Mancinellego o opętanie!

Ks. Piotr Skarga, świadek wydarzeń w Katedrze wawelskiej, został podstępnie pozbawiony chwały świętości, bo to, co ujrzał w Katedrze stało się zwieńczeniem jego – całego pełnego cierpień i utrapień – życia. To od niego cały zakon Jezuitów przyjął Nabożeństwo do Królowej Polski roznosząc je na cały Świat. Ks. Skarga został oczerniony i pozbawiony dobrego imienia przez ohydnych wrogów Polski i Kościoła Św., którzy wmówili światu, że ks. Skarga pochowany za życia, bluźnił Panu Bogu, czego świadectwem miały być ślady drapania o wieko trumny. Ta potworna Mistyfikacja trwa do dzisiaj. Kiedy my wreszcie Polacy się otrząśniemy z tego letargu i powiemy wrogom NIE! – Nie z nami! Niemym świadectwem tych wydarzeń są wszystkie obrazy Matki Bożej z Orłem Białym na piersi! Pierwszym był obraz MB w Bledzewie, gdzie Cystersi oddając hołd Bogarodzicy, namalowali obraz wzorowany na wizerunku MB z Gwadelupe, uznając, że nic lepiej nie oddaje wizerunku naszej Królowej jak ten właśnie, namalowany w sposób nadprzyrodzony, bez udziału ludzkiej ręki, wizerunek Bogarodzicy, wraz z jej symbolem gwiazd na płaszczu, i tylko takie formy można uznawać za prawdziwe, a nie jakieś symbole szatana:

5-cio ramienne odciski jego stopy – jego znamię!

Po Bledzewie wzór podjęło Rokitno, potem Wilno – gdzie dodano Królowej Koronę drugą jako Pani Nieba i Ziemi, dodaną do tej znamionującej jej Królowanie nad Polską. Tych obrazów jest kilkanaście, wymienia je np. ks. Wilczyński w swych ofiarnych poszukiwaniach prawdy. Wiele dokumentów w tej sprawie opublikował np.: Arno Giese – Niemiec szukający prawdy, mam taką nadzieję…

Dlaczego więc w Bledzewie nie ma dzisiaj śladu oryginału (choć wiadomo, że ukrywany jest przed wiernymi w …plebani)?!

Dlaczego więc, w Rokitnie wmówiono nam, że tam jest Matka cierpliwie słuchająca.

Czy bp. Michalik wraz z kard. Glempem mieli prawo zmienić ważny kanonicznie DEKRET?!

Kard. Hlond 19 Marca AD 1947, nadał Matce Bożej w Rokitnie tytuł:

Królowa Polski i Ziem Odzyskanych!?

Dekret ten ma rangę równą Papieżowi, bo taką władzą obdarzył Prymasa RP sam Papież!

Bardzo znamiennym jest fakt, że Niemcy oznajmili, iż kard. Hlond nigdy nie będzie świętym! – twierdzę, że właśnie za ten dekret! – a przecież przez ponad 9 lat służył Niemcom i Austriakom, czy to nie daje do myślenia?!!!

W Wilnie natomiast prawem kaduka, car nadał Obrazowi Ostrobramskiemu tytuł „Matki Miłosierdzia”, co ma car do Pana Boga, ten bluźnierca?! – i to tak trwa do dzisiaj!

Walka z Królową Polski i Jej Ludem, przybiera formy wprost niebywałe. Oto już pod koniec XIX wieku nawet najsławniejszy polski historyk prof. Feliks Koneczny, w swym dziele „Święci w dziejach Narodu Polskiego” nie spotkał się już w archiwach z o. Mancinellim w Krakowie, ani w Neapolu! Ktoś wykonał potężną pracę, ale czy ma taka ciężka praca sens gdy – gdy staje się walką z samym … Bogiem?!

Wymazano nam z naszej pamięci narodowej cudowny ratunek Króla Zygmunta III Wazy przed rokoszem, który zebrał taką potęgę przeciwko prawowiernemu Królowi, że tylko cud mógł Króla uratować, i co? – cud się stał. Cud ten jest zapisany w dokumentach Watykańskich! – oto fakty wymazane z ’’Tablicy Pamięci’’ Narodu Polskiego.

Działo się to 5 Lipca pod Guzowem AD 1607, kiedy to Mikołaj Zebrzydowski na czele ówczesnych modernistów podniósł rękę na prawowitą władzę w Królestwie i podjął rokosz na czele wielkiej siły.

Znowu Niebo wysłuchało próśb Króla, wiernych i Świętych w Niebie, aby rokoszan ukarać, i tak się też stało, czego świadectwo znaleźć można w opisie życia niejakiego Bł. Bartłomieja Salutiusza, który wpadłszy w zachwyt podczas Mszy Św. dzień przed ustaloną bitwą, ujrzał przed tronem Bożym wielkie świętych polskich zgromadzenie i krzyknął: „O Polonia quantom habes Patronas!” ( O Polsko! Jakże wielu masz Patronów). Pod wpływem wstawiennictwa Królowej Polski wraz z orszakiem Świętych Polskich, Opatrzność Boża wydała wyrok na rokoszan, ratując Króla i Naród.

Kto te fakty zna?! – one są zwarte w dokumentach rangi procesów beatyfikacyjnych i kanonizacyjnych, któż je obalić może. Bezbożników o zdanie nie pytam.

Potem oprawcy historii wzięli się za Beresteczko. Oto bitwa, gdzie relacje między Polakami a wrogiem tatarsko-kozackim były podobna jak pod Wiedniem, ale tu sami Polacy odnieśli zwycięstwo niczym Gedeon, padło cyś-tysięcy wroga ( bo historycy urągają prawdzie wciąż ją zamazując, są świadectwa współczesnych, że było to dziesiątki tys., przy tylko 800 zabitych Polakach!!!). I znowu Papież uznaje to wielkie zwycięstwo i jego znaczenia dla Wiary i Kościoła Św., ale nie My Polacy, nam INNI piszą „naszą” historię.

Papież Innocenty X w Marcu AD 1651, poprzez swego nuncjusza, podarował Królowi Janowi Kazimierzowi, udającemu się na bitwę pod Beresteczkiem, Obraz Matki Bożej Łaskawej, i z nadania Papieża dokonał jego Intronizacji i Koronacji. To 1-y taki przypadek w historii Polski.

Tak więc pod Beresteczkiem naszą Hetmanką była Matka Boża Łaskawa-Zwycięska Królowa Polski.

Kto wie gdzie jest dzisiaj ten obraz?! – ano jest, w… Warszawie w kościele Jezuitów pw. MB Łaskawej, obok Katedry na ul. Świętojańskiej – tylko kto zna dzisiaj jego Moc?!

Moc łamania strzał antychrysta, Moc miażdżenia jego zamysłów?!

Kolejna załgana mistyfikacja to peregrynacja obrazu Matki Bożej. Pierwsza taka odbyła się właśnie za sprawą Króla Jana Kazimierza, gdy przed bitwą pod Beresteczkiem, nawiedzała namioty gotujących się do bitwy Polaków, dlaczego milczy o tym historia?! Zwycięska NMP Królowa Polski z Chełmna, to ten właśnie obraz stał się natchnieniem dla rodaków gotujących się na pewną, wydawało się wobec ogromu wrogich wojsk, śmierć.

Kogo ta historia bolała, aż do jej wymazania z tablicy Narodu?!

Wróćmy do Krakowa, oto kiedy Król Jan Kazimierz na wygnaniu przed potopem szwedzkim zwraca się do Papieża Aleksandra VII o pomoc, otrzymuje odpowiedź: „Nie zginiecie, Marya was wyratuje, toć to Polski Pani, jej się poświęćcie…”.

Król czyni co Papież polecił, a czyni to przed Obrazem MB Łaskawej Wniebowziętej Królowej Polski, 1 Kwietnia AD 1656, 46 lat po Objawieniach w Katedrze Krakowskiej, ogłoszono wreszcie publicznie siłą władzy królewskiej i Papieskiej, że Królową Polski jest Matka Boża Wniebowzięta.

Zakłamania kolejne etap to Wiedeń. Nigdy by do niego nie doszło, gdyby nie O. Papczyński, który natchniony wizją na kolanach przebłagał Króla Jana, aby ruszył na pomoc naszym wrogom przecież: Niemcom i Austriakom, bo to też nasi bracia Katolicy.

Ale kto wie jaka historia wiąże się z Zakonem Białych Marianów, których założycielem był właśnie bł. Stanisław Papczyński.

Kolejny obiekt załgaństwa, to właśnie Zakon Marianów Białych, co to wykwitli, aby Maryi Królowej Polski roznosić cześć, duszom poległym za Wiarę i Ojczyznę lub w nędzy zmarłym nieść skuteczny ratunek – a misjami ustawicznymi nawracać błądzących, uczyć kochać i siebie i drugich i… pomagać w powrocie z wygnania!

Dzisiejsi Marianie czarni, ze swym duchowym ojcem, niewiele poza nazwą…mają wspólnego.

Pytajmy dzisiaj, czy Obraz MB Łaskawej, przed którym Król Jan Intronizował i Ślubował w ogóle istnieje, a jeżeli tak to gdzie?

Tak, istnieje uwięziony i ukryty przed Narodem Polskim, w Katedrze Wawelskiej, w skarbcu!!! (akt. W piwnicy )

Jak nazwać takie działania, które doprowadziły do tego, że jedna z największych relikwii Narodowych, przed którą Król ogłosił Matkę Bożą Królową Polski, został przed Narodem i Kościołem … UKRYTY?! – czy istnieją … takim podłościom adekwatne określenia?

AD 1877, 27 Czerwiec, godz. 21 – Gietrzwałd, rozpoczyna się cudowne nawiedzenie Narodu przez jego Królową, jedyne uznane przez Watykan objawienia rangi Gwadeluppe; Lourd i Fatimy.

Jakże straszną walkę podjęto z tym miejscem, i z przesłaniem tam pozostawionym podczas 160-ciu przecież Objawień. To tam stanął Tron zniesiony z Nieba przez Aniołów, więc jak można o tym miejscu po prostu milczeć, jednocześnie gnając naiwne owce po całym bożym świecie.

Oto w Gietrzwałdzie dokonuje się potwierdzenie ogłoszenia MB Wniebowziętej jako Królowej Polski, bo Jej Tron i cały Królewsko-Niebiański Majestat tylko tu się ukazał, nawet najmniejsi wizjonerzy nie mieli podobnych przesłań, tron Królowej Nieba i Ziemi, Królowej Polski stoi w Gietrzwałdzie i to też trzeba po prostu najpierw pojąć. Bo jak dotąd nikt nie wie, o jakim to miejscu przygotowanym dla Niewiasty mówi Apokalipsa 12, 14! – a przecież zaniosły Niewiastę tam: dwa skrzydła wielkiego Orła! – a przecież i św. Jan Apostoł ma za swe Godło Białego Orła, barwy Jego są również Biało-Czerwone, i również jak my był nieustannie ścigany prześladowany i torturowany, a jednak umarł śmiercią naturalną, powołany wtedy kiedy Bóg tak chciał – oto kolejny punkt wymazany z tablicy historii.

Polacy laiccy wyśmiewani za swych romantyków i mesjańskich poetów, ale to właśnie oni mieli świadomość powyższych faktów, oni ubierali je w genialne słowa dla potomności, a nie wymyślali jakiejś tam wyjątkowości Narodu Polskiego, o tej wyjątkowości świadczy po prostu nasza Historia, Świadczy najwyższy Autorytet Papieży, aż po Objawienia! – a nie nasze widzimisię!

Kolejnym łgarstwem jest cała postać Piłsudskiego, która przyćmiła nawet naszą Królową, chociaż bluźnierczo udawał adorację MB Ostrobramskiej, on po prostu nie wiedział, że głosi Kult MB Królowej Polski, myślał że masoneria już ten tytuł z tablicy historii wymazała, a tu CUD NAD WISŁĄ, i jedyny który zrozumiał kto za tym Cudem stał był gen. Haller, on jedyny oficjalnie podziękował Jej w Częstochowie, niestety, on już też nie znał ani MB Łaskawej z Warszawy, ani ze Lwowa, ani Chełmskiej, ani Rokitniańskiej, ani Brdowskiej! – nagle ktoś powiedział że TYLKO Częstochowska, ale szukam po dziś dzień jakiegokolwiek dokumentu nadającego jej jakikolwiek tytuł – i nie znajduję, mało tego, gdy Paulini oficjalnie zwrócili się do Papieża z prośbą o przyznanie 15 Sierpnia jako dnia odpustu, odpowiedź była jednoznaczna, Papież ustalił dzień odpustu na 26 Sierpnia i tak to decyzją Św. Piusa X (też przecież z ojca – Polak) z 13 Maja AD 1904 trwa do dzisiaj, bo 15 Sierpień jest widocznie przewidziany dla innych miejsc.

Jak np. Gietrzwałd, a tytuł Królowej Polski ma Rokitno.

Dochodzimy do czasów współczesnych i powyżej w zarysach tylko ukazana ciężka praca wroga nad „Tablicą Historii Narodu Polskiego”, nad zamazywaniem jednych i wpisywaniem w nią nowych …TREŚCI!

Najlepszym tej pracy zobrazowaniem jest to co uczynił pan Lech Kaczyński jako prezydent RP:

nigdy nie będąc w Gietrzwałdzie nakazał zainstalowanie tablicy pamiątkowej przy Kaplicy Objawień, uczyniono to potajemnie w nocy, wiem bo tam byłem i widziałem, a ks. Proboszcz tylko spuścił głowę bezradny, gdy go zapytałem: DLACZEGO?!

– 1 Kwietnia AD 2009 ’nawiedził’ Sanktuarium Królowej Polski w Rokitnie, zdjęcia w gablocie ukazują ogrom bufonady i antykatolickości tego Rezydenta RP – z Ołtarza zdjęto Obraz Matki Bożej i On trzyma tę Relikwię Narodową jak pęczek pietruszki …

Tylko te dwa fakty muszą w nas wydobyć odruchy niezgody, odruchy protestu – bezbożniku, Ty już wiesz jak obraziłeś Matkę Bożą?!

( twierdzi się oficjalnie, że to była kopia obrazu, ale nawet kopia musiała być przecie poświęcona, więc czczona a nie dzierżona!)

Naród Polski AD 2010

8 Maj jest w Krakowie oczywiście „żywy”, jest Św. BM Stanisław z Relikwiami idący z Procesją ku Skałce, ale już nie ma tam Św. Stanisława Kostki, albo fakt, że w procesji bierze udział kilkanaście innych relikwii, natomiast usunięto Najświętszy Sakrament, daje też pewne świadectwo o „zamysłach wielu” jak nam to mówi Św. Jan w swych Listach. Czy wobec powyższych jednoznacznych faktów, to nie właśnie 8 Maja w Krakowie w stolicy duchowej Polski powinny się odbywać coroczne uroczystości Dziękczynienia za tak wielki przywilej i obowiązek – bycia Ludem Bogarodzicy?! Za tak wiele interwencji nas przed wrogiem ratujących?!

Czy to nie 8 Maj jest w naszej Historii datą wyjątkową?! A Wawel miejscem jedynym?!

Dowiedziałem się o tym przed 3-ma laty, i od tego czasu przybywa jak lawina, Faktów, Świadectw, Dokumentów. Od razu było mi oczywiste, że na 400 lecie muszę iść tam na Wawel do Katedry i całym sobą złożyć podziękowanie za Opiekę i Ratunek, bom zbłąkany po pustyniach przez ponad 30 lat, by wreszcie wszystko zawierzając Panu Bogu od ponad 12 lat drążę wszelkimi dostępnymi sposobami tę zaperzoną kłamstwami ziemię polską, bo jak to sam JP II z Kard. Wyszyńskim przyznali: „chyba za płytko oraliśmy” – oj, dużo za płytko drodzy nasi Pasterze, perz wykłączył się ponad miarę i mamy dzisiaj perzowisko, a miało być królestwo …

Tak więc wobec powyższych faktów należy sobie otwarcie powiedzieć, że 8 Maj AD 2010 w Krakowie na Wawelu dał nam obraz rzeczywistości w jakiej jesteśmy zarówno jako Naród jak i jako wierni Kościoła Katolickiego.

Bo oto nawet tacy kapłani jak ks. Kiersztyn i Natanek zorganizowali marsz na rzecz ’’intronizacji Pana Jezusa’’ wiedząc doskonale, że właśnie wtedy przypada 400 Rocznica Ogłoszenia się MB Królową Polski tutaj na Wawelu, czy jakikolwiek katolik na świecie zapytany, co powinien takiego dnia uczynić Naród tak przez Bogarodzicę wyróżniony, nie wiedziałby… czy tu trzeba w ogóle jeszcze cokolwiek pisać?! – cofnijcie się w czasie, co wyczyniał tzw. KEP z ks. Glempem na czele podczas rocznicy objawień w Lourdes, trąbili o tym miesiącami, wyjechali z Nowennami, a jako Polacy zapomnieli o swojej Królowej, zapomnieli albo… biorą udział w tym haniebnym przepisywaniu ’’tablicy Historii’’ Narodu Polskiego, to jest już nie do przeoczenia.

O 400 Rocznicy jest ’’cichy Zakaz’’ mówienia!

Wie to każdy kto choć nieopatrznie zapyta swego proboszcza lub Biskupa: o Gietrzwałd; o to w jakim dokumencie nadano MB tytuł Królowej Polski; o to gdzie jest obraz MB Łaskawej przed którym ten Akt się odbył uroczyście; o to gdzie jest votum Narodu Polskiego za Grunwald (MB Zwycięska w Brdowie!!!); o to, co się stało z ks. Markiem Smeją, który chciał zbudować Kaplicę na Polach grunwaldzkich na 600 lecie (kapłan nie żyje, zebrane środki zdefraudowane, gen. paulinów milczy!); o to kto uczynił ze Św. Stanisława Kostki jakiegoś dzieciaczka bez znaczenia… i tak można mnożyć bez końca.

8 maja AD 2010 w Katedrze na Wawelu odbyła się Msza Święta z udziałem ok. 15 osób! – tyle, pozostało z Królestwa Matki Bożej?!

Oczywiście, że jest nas dużo więcej, ale było przykro patrzeć jak znowu owce zdezorientowane, pędzone ku nicości pod wielkimi hasłami, stoją obok Katedry i nic nie wiedzą, a kiedy im mówiliśmy to wzruszali ramionami i gnali dalej, a organizatorzy wydali zakaz przyjmowania materiałów od ’’niezorganizowanych” no i te płaszcze a la zakony masońskie, dreszcze przeszywają.

Pragnę, więc jeszcze raz poinformować, że Msza Święta dziękczynna za Opiekę naszej Królowej, oraz przebłagalna o kolejną interwencję wobec okrutnego i podłego wroga – się ODBYŁA i nikt tego faktu już nie zmieni, przejdzie do historii tak samo jak wiele wyżej wymienionych czynów heroizmu Narodu Polskiego, bo dzisiaj heroizmem jest w ogóle mówić i świadczyć o prawdzie, gdy nie jest taka sama jak dyrektywy wroga, czujemy na plecach ich oddech, ale wiemy, że gdy Pan Bóg z nami, to któż przeciwko nam, cóż może uczynić nam człowiek, nawet wtedy, gdy podjął współpracę ze złem, Prawda bać się nie może, strach gości tylko u zdrajców.

Jakże chcecie Intronizować Króla nad Królami na Króla Polski,

Kiedy, o swej Królowej zapomnieliście, kiedy obdarzacie Ją tylko pustym tytułem bez treści?

Tak samo chcecie uczynić i z tytułem Króla! – ot, takie hasełko dla naiwnych owieczek,

kto ma nam dokonać intronizacji? – OKUPANT?!!!

W czym Naród w swej Ojczyźnie jest jeszcze suwerenem, w czym pytam?! – może sobie zafundować Eutanazję! – tylko to jest jeszcze za darmo i do woli!

Kim jesteście wy rozmywacze rzeczywistości, i przepisywacze ’’tablic historii’’ Narodu Polskiego?!

Królowo Polski Wniebowzięta – Błagamy @! Wstaw się za Twym Ludem, bo giniemy wśród najemników, wilków i hien.

Andrzej B. Ryfa †