Stop Ukrainizacji Polski

Katarzyna Treter-Sierpińska

26 VIII, 2022 https://wprawo.pl/katarzyna-ts-stopukrainizacjipolski/

okładka broszury „Stop ukrainizacji Polski”

https://wprawo.pl/wp-content/uploads/2022/08/Stop-ukrainizacji-Polski-750x430.png

W lipcu 2022 roku Konfederacja Korony Polskiej, czyli partia Grzegorza Brauna, wydała broszurę pt. „Stop ukrainizacji Polski”. W tej 60-stronicowej publikacji znajduje się analiza sytuacji Polski, obarczonej kilkumilionową mniejszością ukraińską przybyłą jako „uchodźcy wojenni”, oraz propozycje zmian legislacyjnych nakierowanych na powrót uchodźców do ich kraju, a nie na ich osiedlanie w Polsce. Publikacja wywołała furię zarówno po stronie zwolenników rządu, jak też opozycji totalnej. Braun został natychmiast opluty jako „ruska onuca” i „agent Kremla”. Jednak w mainstreamowych programach nikt nie podjął merytorycznej dyskusji z tezami i propozycjami zawartymi w tej broszurze. Dlaczego? Dlatego, że większość Polaków dowiedziałaby się wtedy, co się w tej broszurze znajduje i przyznałaby Braunowi rację. A przecież to byłby polityczny cios dla mainstreamu opowiadającego Polakom bajki z mchu i paproci.

Co zatem jest w broszurze „Stop ukrainizacji Polski”? Jest w niej postulat efektywnej kontroli granicy. Nie może, bowiem, być tak, że wojna na wschodzie Ukrainy oznacza niekontrolowany napływ do naszego kraju wszystkich, którzy przedstawią się jako uchodźcy. Przecież oczywistym jest, że w takiej sytuacji wjadą do Polski nie tylko ci, którzy potrzebują pomocy, ale też ci, których zadaniem jest działanie na szkodę Rzeczypospolitej, w tym autentyczni rosyjscy agencji.

Jak wskazano w broszurze, efektywna kontrola granicy ma też na celu ochronę przed importem przestępczości i przenikaniem broni oraz ochronę epidemiologiczną. I nie chodzi tutaj o kowidową histerię, ale o to, że  np. występowanie na Ukrainie gruźlicy jest siedem razy częstsze niż w Polsce. To nie jest teoria spiskowa, tylko twarde dane, a Ukraina znajduje się na sporządzonej przez WHO liście krajów, w których stwierdzono występowanie gruźlicy odpornej na leczenie.

– Polaków zachęcano, by przyjmowali Ukraińców pod swój dach, do swoich rodzin, nie informując szeroko o istnieniu tego rodzaju zagrożeń. Miliony kobiet, dzieci, osób starszych, personelu służby zdrowia, narażonych zostało potencjalnie na poważne konsekwencje wynikające z takiego lekceważącego bezpieczeństwo zdrowotne podejścia. Władze RP powinny chociażby monitorować i izolować osoby ubiegające się o ochronę, w sytuacji, gdy zagrażają one zdrowiu publicznemu – czytamy w broszurze.

Bardzo ważnym postulatem zapisanym w „Stop ukrainizacji Polski”, jest to, aby pomoc finansowa była udzielana uchodźcom w ramach odrębnego systemu świadczeń, a nie jako świadczenia socjalne wypłacane Polakom.  Pomoc ta powinna też być udzielana wyłącznie osobom, które faktycznie uciekły przed działaniami wojennymi, a nie tym, które przybyły do Polski z obszarów niezagrożonych. Wysokość świadczeń dla uchodźców powinna być też skalkulowana według zasady „chronimy życie, a nie poziom życia”.

To są rzeczy oczywiste, ale polskie władze w ogóle ich nie uwzględniły i efekt jest taki, że świadczenia są wypłacane Ukraińcom w dobrej, a nawet doskonałej sytuacji finansowej, którzy przyjechali do Polski z terenów bezpiecznych, a niektórzy nawet zdążyli już wrócić do siebie, ale nadal pobierają świadczenia fundowane z kieszeni polskiego podatnika.  Czy tak powinno być? Nie powinno, ale skoro mówi o tym Grzegorz Braun, to jedyną odpowiedzią są wyzwiska.

W broszurze „Stop ukrainizacji Polski” znalazł się też postulat przeciwdziałania dyskryminacji Polaków w sferach edukacji, służby zdrowia i zatrudnienia, a także wprowadzenie prawa do wymówienia kwatery uchodźcom przez rodziny udzielające im gościny. – Tysiące polskich rodzin przyjęło pod swój dach uchodźców z Ukrainy, biorąc na siebie ryzyko związane z pobytem nieznanych im ludzi we własnym domu. (…) Ze strony państwa polskiego należy się tym osobom nie tylko wdzięczność, ale przede wszystkim konkretne wsparcie i ochrona, gdy będą, z takich czy innych powodów, chciały zrezygnować z udzielania dalszej gościny – czytamy w broszurze. To znowu jest rzecz oczywista, ale powiedzenie tej oczywistej rzeczy wywołuje oskarżenia o nieludzkie traktowanie uchodźców i „mowę nienawiści”.

Najważniejszym postulatem, z punktu widzenia dalszych losów państwa polskiego, jest postulat dotyczący nowelizacji przepisów o obywatelstwie w kierunku zaostrzenia kryteriów jego przyznawania. Konfederacja Korony Polskiej domaga się, aby dla ubiegających się o polskie obywatelstwo cudzoziemców wydłużyć minimalny okres nieprzerwanego przebywania na terytorium RP do 10 lat, postawić ścisłe wymogi językowe, zaostrzyć warunki samodzielności ekonomicznej, wprowadzić warunek niekaralności, wprowadzić obowiązek podpisania deklaracji o chęci przyjęcia kultury polskiej i polskiego systemu wartości, w tym akceptacji dla wartości chrześcijańskich, a w przypadku obywateli Ukrainy i osób deklarujących narodowość ukraińską – wymóg deklaracji potępienia zbrodniczej tradycji Bandery, OUN, UPA i zobowiązanie do niepodejmowania aktywności wiążących się z szerzeniem tych zbrodniczych ideologii.

Zarówno polskie władze, jak i opozycja totalna udają, że nie widzą postępującej banderyzacji Ukrainy. Ale przecież jest to fakt i myślenie życzeniowe nic tu nie zmieni. Postulat wprowadzenia deklaracji potępiającej banderyzm jest więc jak najbardziej na miejscu. Oczywiście wywołał on furię ukrainofilów, którzy stwierdzili, ze takich deklaracji wymagać nie wolno, bo to uwłacza godności uchodźców uciekających przed ruskimi bombami. Nie wiem, co może być uwłaczającego w stwierdzeniu, że nie pochwala się ludobójstwa. Czy mamy zgodzić się na gloryfikację zbrodniczego banderyzmu, żeby Ukraińcy nie poczuli się niekomfortowo?

Zalecam Państwu lekturę broszury „Stop ukrainizacji Polski”, którą znajdziecie na stronie Konfederacji Korony Polskiej TUTAJ. Nie ma tam żadnej „mowy nienawiści”, ani „rosyjskiej propagandy”. Jest głos rozsądku, który oby nie był głosem wołającego na puszczy w obecnym ukrainofilskim amoku serwowanym Polakom zarówno przez władzę jak i opozycję totalną oraz ich stronników. A o tym, jaki jest poziom tego amoku, można przekonać się obserwując na Twitterze reakcję, jaką wywołało upowszechnianie hasztagu #StopUkrainizacjiPolski przez Marcina Skalskiego, od niedawna publikującego na naszym portalu.

Dzięki akcji rozkręconej przez Skalskiego hasztag #StopUkrainizacjiPolski znalazł się na pierwszy miejscu w trendach na polskim Twitterze. W odpowiedzi ukrainofile stwierdzili, że Skalski jest „ruskim zjebem”, „ruskim agentem” i „ciężkim debilem”. Ogłosili też, że  mocodawcy „płacą mu w rublach” i „powinny zająć się nim służby”. Oczywiście wszystkie te konta są anonimowe i oczywiście taki ściek pojawia się nie tylko pod wpisami Skalskiego, ale również pod wpisami innych osób wrzucających tweety z hasztagiem #StopUkrainizacjiPolski. Nie ma żadnej merytorycznej dyskusji na temat broszury Konfederacji Korony Polskiej, do której odnosi się hasztag. Jest za to np. wpis po angielsku publikowany przez różne konta, w którym czytamy, że zamieszczanie hasztagu #StopUkrainizacjiPolski to „akcja zorganizowana przez rosyjską propagandę”. W tym wpisie, który jest identyczny na różnych kontach, napisano też, że „wszyscy Polacy popierają Ukrainę”, a „rosyjska propaganda niech idzie tam, gdzie poszły moskiewskie statki”. Wpis oznaczany jest hasztagami #NieDlaRuskiejPropagandy i #RosjaToZło.

Jak widzicie, ukrainofilski amok trwa, a każdy głos, który jest mu przeciwny, ma być zakrzyczany i oznaczony jako „ruska onuca”. To jest dokładnie ten sam mechanizm, który stosowano wobec osób protestujących przeciw zabójczej polityce lockdownu, szkodliwej zasadzie „dystans, dezynfekcja, maseczka” oraz masowemu podawaniu eksperymentalnych preparatów nazywanych szczepionkami na kowid. To jest ten sam szantaż emocjonalny, który podczas pandemii brzmiał „zaszczep się dla innych” i przy pomocy którego babcie straszono wnuczkami, a dzieci kolegami ze szkoły. Teraz mamy oddać wszystko Ukrainie i nie zadawać żadnych pytań, ani nie wyrażać żadnego sprzeciwu, bo jeśli to zrobimy, to jesteśmy „ruskimi zjebami” i przez nasz brak entuzjazmu ruskie bomby spadną na Warszawę.

Zdjęcie wykonane na kijowskim Majdanie w marcu 2014 roku / fot. Marcin Skalski

Powtarzam: nikt nie podejmuje merytorycznej polemiki z tezami zapisanymi w broszurze „Stop ukrainizacji Polski”. I tak samo nikt nie podejmował merytorycznej polemiki z tezami osób, które wskazywały na szkodliwość polityki kowidowej. Efektem tej polityki jest 200 tysięcy nadmiarowych zgonów spowodowanych systemowym odcięciem pacjentów od służby zdrowia. Skutki ukrainofilskiego amoku też będą dramatyczne. Każdy rozumny człowiek jest w stanie to przewidzieć, tak jak każdy rozumny człowiek był w stanie przewidzieć, do czego doprowadzi zamknięcie szpitali, przestawienie przychodni na teleporadę i uzależnienie pomocy medycznej od wyniku kowidowego testu. Ale rozum nie jest dziś w cenie. Liczą się emocje i nic poza tym. Niestety, za ten ukrainofilski amok polityków i części społeczeństwa zapłacimy wszyscy. A cena za głupotę jest zawsze wysoka.

Jeśli podobają się Państwu moje felietony i chcielibyście wesprzeć moją działalność publicystyczną, możecie to zrobić dokonując przelewu na poniższe konto PayPal. Będzie to dla mnie nie tylko wsparcie w wymiarze finansowym, ale również sygnał, że to, co robię, jest dla Państwa ważne i godne uwagi. Z góry dziękuję. Katarzyna Treter-Sierpińska https://www.paypal.me/katarzynats

Mleczarstwu grozi wstrzymanie produkcji przez brak suchego lodu [CO2]

  • https://www.portalspozywczy.pl/mleko/wiadomosci/mleczarstwu-grozi-wstrzymanie-produkcji-przez-brak-co2-i-suchego-lodu,213418.html

Zarówno ANWIL S.A., jak i Grupa Azoty S.A. wstrzymują produkcję nawozów azotowych, przy czym w obu przypadkach jako powód decyzji podano nagły i bezprecedensowy wzrost cen gazu ziemnego. Podkreślono, że sytuacja jest wyjątkowa i całkowicie niezależna od obu spółek. Decyzja ta może skutkować wstrzymaniem pracy całej branży mleczarskiej, a tym samym pozbawić rolników zbytu mleka, a Polaków dostępu do artykułów mleczarskich.

Brak dostaw suchego lodu i dwutlenku węgla

Oba wskazane wyżej podmioty są kluczowymi dostawcami dla wielu producentów ciekłego CO2 [to jest możliwe tylko pod dużym ciśnieniem. M D] oraz suchego lodu, dostarczając tzw. surowy dwutlenek węgla, który stanowi podstawowy surowiec, służący do produkcji ciekłego CO2 i/lub suchego lodu. W konsekwencji producenci dwutlenku węgla i suchego lodu całkowicie wstrzymują produkcję. 

Zaznaczyć trzeba  przy tym, iż dostawy surowego dwutlenku węgla realizowane są za pomocą rurociągów i brak jest możliwości technicznych, które pozwalałyby na realizację dostaw przez inne podmioty (np. za pomocą cystern). 

Jednoczesne zatrzymanie produkcji nawozów azotowych, a w konsekwencji dostaw surowego dwutlenku węgla przez obu kluczowych dostawców spowoduje, iż na rynku polskim i europejskim wystąpi niedobór obu finalnych produktów, tj. ciekłego CO2 i suchego lodu i tym samym niemożliwe będzie paczkowanie produktów w kontrolowanej atmosferze, w tym wielu produktów mleczarskich. 

Dla sektora oznacza to dramatyczną sytuację, ponieważ uniemożliwi to paczkowanie wyrobów takich jak sery i inne, gdyż odbywa się to w mieszance gazów, gdzie dwutlenek węgla jest niezbędnym elementem – mówi Agnieszka Maliszewska, dyrektor Polskiej Izby Mleka

Problemy ze środkami do mycia linii mleczarskich

Ponadto Grupa Azoty wysłała pisma do sektora mleczarskiego z informacją, że nie jest w stanie zapewnić dostaw kwasu azotowego niezbędnego do zachowania higieny linii produkcyjnych. 

[dalej – detale. MD]

Zło-dzie -je! VAT podniesiony „tymczasowo na dwa lata” do 23% – zostaje!!

Zło-dzie -je!! Rząd wymyślił nowe uzasadnienie. VAT podniesiony „tymczasowo na dwa lata” zostaje. „To kpina z podatników. Fikcja podatkowa”.

https://nczas.com/2022/08/26/rzad-wymyslil-nowe-uzasadnienie-vat-podniesiony-tymczasowo-na-dwa-lata-zostaje-to-kpina-z-podatnikow-fikcja-podatkowa/

W 2011 roku rząd Donalda Tuska „tymczasowo” podniósł stawki VAT – rzekomo na dwa lata.

11 lat później rząd PiS, który słusznie krytykował za to Platformę, podejmuje kolejną próbą utrzymania podwyżek.

Stawki VAT miały być podniesione tylko na dwa lata. Od tamtego czasu jednak obie ekipy, które rządziły – Platforma i PiS – rokrocznie znajdują wymówki, by nie powrócić do starych stawek.

PiS, gdy nie rządził, krytykował za to PO. Teraz, gdy to pisowcy mają władzę, utrzymują podwyżki rządu Donalda Tuska. Wymówki były różne – teraz „pomaga” im wojna na Ukrainie.

Od przyszłego roku zgodnie z ustawą stawki VAT miałyby spaść o 1 p.p. [ściślej – wrócić do 22% md] , ale rząd w Warszawie już pisze prawo, które od razu podniesie je z powrotem „z uwagi na planowany skokowy wzrost wydatków na obronność”.

– Myślę, że panuje tu konsensus polityczny, że te wydatki [na obronność – przyp. red.] dzisiaj należy ponosić. Stąd też uważamy, że dopóki te wydatki będą na takim poziomie, który będzie przekraczał 3 proc. PKB, dopóty te stawki powinny być na poziomie 23 proc. i 8 proc. – stwierdził wiceminister Artur Soboń.

„Kpina z podatników”

Sławomir Dudek, główny ekonomista Forum Obywatelskiego Rozwoju w rozmowie z money.pl komentuje działania pisowskiego rządu.

– Tu rząd wpadł we własne sidła. Bo albo sytuacja finansów nie jest dobra, albo zobowiązanie do obniżek stawek VAT było od samego początku jednym wielkim kłamstwem. Działa tu zasada krótkiej kołderki. Przykryjemy jedno kłamstwo, to drugie wychodzi na jaw. Rząd wyprowadził setki miliardów długu poza konstytucyjną definicję długu, do podmiotów wydatkujących poza kontrolą parlamentu i dlatego relacja długu netto spadła poniżej 43 proc. mówi ekonomista FOR.

– Rząd nagle do ustawy zmieniającej podatek dochodowy wrzucił kwestię utrzymania wyższych stawek VAT. Ta zmiana nie była konsultowana z Radą Dialogu Społecznego, nie było jej w pierwotnym projekcie. Znowu złamano zasady dialogu społecznego. Zmienia się podatki na kwotę kilkunastu miliardów złotych bez konsultacji z pracodawcami i pracownikami mówi dalej Dudek.

„Tymczasowość” podwyżek, które wprowadzono w 2011 roku, i które miały trwać 2 lata, Dudek nazywa „kpiną z podatników” oraz „fikcją podatkową”.

– To można spokojnie nazwać również „Polskim Ładem w VAT”. Warunki rzekomego powrotu do niższych stawek będą rozszerzane o kolejne kryteria, w końcu zabraknie literek przy ustępach i artykułach. Już teraz mamy 146, 146a, 146b, 146c, 146d, 146da, 146db, 146dc 146e, 146f, 146g, 146h, 146i, 146j, 146k 146aa 1 i 146aa 1a. Po co to wszystko? Po co to udawanie? Może lepiej wprost wpisać, że niższe stawki będą przywrócone od momentu, kiedy polski prom kosmiczny wyląduje na Marsie. Wtedy wszystko będzie dla podatników jasne – ironizuje ekspert.

„Wykonywaliśmy tylko zalecenia WHO”!! Czy „pandemia” wreszcie się skończy? Zdecyduje WHO albo… my.

Roman Motoła https://pch24.pl/who/

„Wykonywaliśmy tylko zalecenia WHO” – tak będzie zapewne brzmieć wyjaśnienie premiera albo ministra zdrowia gdy ogłoszą Polakom powszechny przymus szczepień lub kwarantannę dla „podejrzanych o zakażenie” takim czy innym wirusem.

Co się musi zdarzyć, żebyśmy mogli oficjalnie ogłosić koniec pandemii? – spytał ostatnio ministra Adama Niedzielskiego dziennikarz jednej z prywatnych stacji telewizyjnych.

Przede wszystkim polski minister zdrowia w sensie ani ja, ani tutaj lokalnie nie jesteśmy od ogłaszania końca pandemii. To jest decyzja, którą pewnie będziemy podejmowali na forum międzynarodowym, na forum WHO– odparł szef resortu zdrowia.

Dobrze znamy ten mechanizm z praktyki sprawowania władzy przez kolejne rządy, niezależnie od politycznych barw. Wprowadzają one niewygodne dla społeczeństwa czy też wręcz szkodliwe rozwiązania, po czym tłumaczą je decyzjami międzynarodowymi czy koniecznością dostosowania się do unijnych standardów. Ma to być sposób na uniknięcie politycznej odpowiedzialności, bo przecież, w myśl tej logiki, Unia Europejska czy „międzynarodowi eksperci” mają niekwestionowane prawo dyktowania Polsce wszystkiego, co tylko się im żywnie spodoba.

Nie pozwólmy na kolejne lockdowny! Dołącz do protestu już dzisiaj! 

Zatem Bruksela zamyka polskie kopalnie, zmusza nasze państwo do odejścia od CO2, nie pozwala zreformować sądów, wstrzymuje pieniądze z tzw. funduszu odbudowy. W nieopublikowanym ostatecznie w pełnej wersji wywiadzie dla Ewy Stankiewicz z września 2021 roku były minister Piotr Naimski próbował zrzucić odpowiedzialność za program kasowania polskiego górnictwa na poprzedników z PO i Unię Europejską. Węgla, którego jeszcze w kampanii wyborczej miało wystarczyć nam na „200 lat”, pozbyć się mamy teraz w ciągu dwóch dekad. Ależ ten czas przyspieszył…

Jak zatem najlepiej uniknąć społecznego gniewu po wprowadzeniu narzucanych przez globalistów, a dewastujących dla społeczeństwa i gospodarki rozwiązań sanitarnych? „To nie my, wykonywaliśmy tylko zalecenia WHO” – tak będzie zapewne brzmieć wyjaśnienie premiera albo ministra zdrowia, gdy ogłoszą Polakom powszechny przymus szczepień lub kwarantannę dla „podejrzanych o zakażenie” takim czy innym wirusem.

Do tego właśnie zmierza prowadzona dotychczas przez rząd polityka bezkrytycznego akceptowania dążeń ONZ i WHO do centralizacji rozwiązań sanitarnych. Organizacje te, sponsorowane przez światowe mocarstwa oraz prywatnych beneficjentów kolejnych epidemii, chcą przejąć nadzór nad strategią zdrowotną państw. Jeśli swe zamierzenia wprowadzą w czyn, będą dyktować szczegółowe rozwiązania w rodzaju kolejnych lockdownów, masowych testów i eksperymentalnych zastrzyków.

Po wakacyjnej przerwie wracają już do swojej, znanej nam już dobrze aktywności, covidowi celebryci oraz eksperci do wynajęcia. Masowe media próbują nas znowu wciągać stopniowo w pandemiczny amok, nie zauważając, że w ciągu ostatnich z górą dwóch lat wtłaczania Polakom niesprawdzających się przepowiedni i notorycznego straszenia zdążyliśmy się już na nie w dużym stopniu uodpornić. Wymownie świadczy o tym ton większości komentarzy pod informacjami o rosnącej liczbie zakażeń czy kolejnych „niezwykle groźnych” odmianach wirusa.

Nie pozwólmy na kolejne lockdowny! Dołącz do protestu już dzisiaj! 

To jednak czy Polacy znów dadzą się nastraszyć i nabrać na „dęte” statystyki zachorowań oraz zgonów może nie być już tak istotne. Jeśli globalni sanitaryści doprowadzą – przy bierności mieszkańców poszczególnych krajów – do uchwalenia tak zwanego traktatu pandemicznego, będzie znacznie trudniej przeciwstawiać się absurdalnym nieraz rozporządzeniom. Wystarczy wpisanie tej czy innej odmiany covid do rejestru chorób zakaźnych by postawić nas w bardzo trudnym położeniu, z perspektywą przymusowych szczepień włącznie – takie bowiem m.in. rozwiązania przewiduje ustawa z 2008 roku. Prowadzona jest cały czas z ogromnym natężeniem operacja dezinformacyjna. W dużej mierze skutecznie odwraca ona społeczną uwagę od prowadzonych w zaciszu przygotowań do znacznego skrócenia poszczególnym narodom „sanitarnej smyczy”. Brak reakcji na totalitarne zakusy globalistów doprowadzić może do sytuacji, z której trudno będzie znaleźć dobre wyjście.

Podczas niedawnego pobytu w Polsce wybitny niemiecki lekarz dr Wolfgang Wodarg – człowiek, który od podszewki poznał mechanizmy rządzące polityką sanitarną – przekonywał, że do skutecznego oporu wobec pseudomedycznego totalitaryzmu wystarczy, że świadoma zagrożenia będzie połowa populacji. Przeciwnik jest tego świadom, bo zapowiada w kolejnych kampaniach pandemicznych wzmożoną cenzurę pod pretekstem „walki z dezinformacją”. Do osiągnięcia stanu nakreślonego nam przez autora książki „Fałszywe pandemie. Argumenty przeciwko rządom strachu” wciąż nam daleko, jednak wiemy nie od dziś, że kropla drąży skałę.

Grupa Azoty zaprzestaje publikować cennik nawozów sztucznych. Wzrost cen saletry był r/r 3.3 raza !!!

Rafał Mundry @RafalMundry

Grupa Azoty zaprzestaje publikować cennik nawozów sztucznych.

Ostatnia cena saletry (z 11 sierpnia) to 4305 zł/ tonę. W marcu było to ok 3000 zł/tonę.

Rok temu ok 1300 zł/tonę

Z komunikatu:

Notowania gazu wzrosły z poziomu 72 EUR/MWh do poziomu 276 EUR/MWh https://agrochem.com.pl/cennik/

Tauron podwyższa opłaty za prąd o ponad 50% dla odbiorców w taryfie C11. Rok do roku – 810%.


2022-08-24 https://www.bankier.pl/wiadomosc/Podwyzka-cen-pradu-Tauron-podnosi-stawke-energii-elektrycznej-8394512.html

Tauron podnosi ceny energii elektrycznej. Firmy i sklepy od września w strefie I w taryfie C11 zapłacą 2,18 zł za kWh. To wzrost opłaty za prąd o ponad 50 proc., w lipcu stawka w wymienionej taryfie wynosiła 1,41 zł za kWh – podaje portal DlaHandlu.pl.

Właściciele firm i sklepów otrzymali pisma od Tauronu. Dokument zawiera informacje o zmianie dotychczasowej zmiennej stawki energii elektrycznej w strefie I w taryfie C11.

Od września cena wyniesie 2,18 zł za kWh, czyli o 0,77 zł więcej za kWh niż w lipcu. Cena prądu we wskazanej taryfie i strefie wynosiła jeszcze kilka miesięcy temu 0,37 zł. Tauron w tym roku już siedmiokrotnie aktualizował stawki opłat z 0,37 zł gr na 0,49 zł, następnie na 0,69 zł, potem na 0,93 zł, w czerwcu stawka skoczyła do 1,16 zł, w lipcu do 1,41 zł, a od września do 2,18 zł.

Z informacji przedstawionej przez serwis DlaHandlu.pl wynika, że nowe stawki Tauronu uwzględniają tarczę antyinflacyjną i obowiązują do 31 października 2022 r.

Jednocześnie firma podaje, że w przypadku nieprzedłużenia tarczy cena prądu dla firm i sklepów w strefie I w taryfie C11 wzrośnie do 3 zł za kWh. 

Ceny energii elektrycznej mogą wzrosnąć także dla gospodarstw domowych.

Na początku lipca br. trzech z czterech sprzedawców prądu: Energa, Enea i Tauron złożyło do Urzędu Regulacji Energetyki wnioski o zmianę obowiązującej taryfy na sprzedaż energii odbiorcom w gospodarstwach domowych. Aktualnie dokumenty są analizowane przez URE. Jak informował prezes URE, decyzje w sprawach tych taryf mają zapaść w ciągu paru dni.

Mamy 110% zmagazynowanego gazu i dlatego Grupa Azoty wstrzymuje produkcję nawozów

Matka Kurka https://www.kontrowersje.net/mamy-110-zmagazynowanego-gazu-i-dlatego-grupa-azoty-wstrzymuje-produkcje-nawozow/

Staram się ze wszystkim sił i coś mi nie wychodzi, ale to strasznie nie wychodzi. Ponieważ jestem niezwykle skromnym Piotrkiem, zdającym sobie sprawę z własnych słabości, to wychodzę z założenia, że to pan premier Morawiecki i partia rządząca są mądrzy, natomiast obywatele, w tym jeden Piotrek, zdecydowanie odstają od tego poziomu.

W związku z powyższym proszę o wsparcie i wyjaśnienie, w jaki sposób połączyć następujące informacje. Od wielu miesięcy jesteśmy przez premiera Mateusza Morawieckiego i cały pion propagandowy zapewniani, że Polska zgromadziła gazu ponad własne potrzeby. Już na początku było bardzo optymistycznie, bo wypełniliśmy magazyny w dziewięćdziesięciu procentach, ale o ostatnim mieliśmy przekroczyć sto procent. Pojęcia nie mam, jak się to robi, jedynie z czasów dzieciństwa pamiętam takie określenie, jak 110% normy, ale tę kwestię pozostawiam na boku, nie będziemy łapać kilku srok za jeden ogon.

Chciałbym się skupić na innej zagadce i korelacji, mianowicie takiej, że przy magazynach wypełnionych po brzegi polskie zakłady produkujące nawozy ogłosiły ograniczenie produkcji do minimum. Takie komunikaty najpierw wydał Anwil, potem Zakłady Azotowe Kędzierzyn. Powód? Żaden z zakładów należących do Grupy Azoty nie ukrywał o co chodzi i wskazał wyłącznie na jeden powód, którym jest wzrost cen gazu o 41%.

I dokładnie w tym momencie pojawiają się moje ograniczenia w zakresie wiedzy, logiki i rozumowania, jakie przyjął nasz wybitny rząd i najjaśniejsza gwiazda tego rządu w osobie Mateusza Morawieckiego. Wydawało mi się, że jeśli czegoś jest pod dostatkiem, to nie ma z tym większych problemów ani w zakresie dostaw, ani w zakresie ceny. Ba! Moja wiedza, być może nieukształtowana i pełna luk, podpowiada mi, że nadmiar zapasów raczej powinien obniżać cenę, niż ją podnosić. Zawsze występują koszty magazynowania, poza tym biznes polega na tym, aby towar schodził z półek, a nie na nich zalegał. Gdy dzieje się tak, że jakiś towar się nie sprzedaje, to sprzedawca zaczyna wywieszać plakaty z promocyjnymi cenami albo do 10 produktów dodaje jeden gratis.

Przyznaję, że nie znam się na rynku nawozów sztucznych, jednak obiło mi się o uszy, że ta gałąź gospodarki jest największym konsumentem gazu. Dlaczego to takie ważne? Znów trzeba przywołać podstawowe mechanizmy rynkowe i jedną z głównych zasad, która głosi: „duży może więcej”. Tak potężny odbiorca gazu jak Grupa Azoty powinien z łatwością nabyć gaz po atrakcyjnej cenie, zwłaszcza w sytuacji, gdy niezbyt roztropny sprzedawca obwieszcza całemu światu, że gazu ma więcej niż potrzebuje. Tymczasem Grupa Azoty twierdzi, że musi kupować niezbędne do produkcji paliwo po cenie wyższej o 41% niż kupowała wcześniej. Pojawia się zatem pytanie, co w tej układance się nie zgadza, kto tutaj robi jakieś problemy na siłę i nie zna podstaw ekonomii. Z pewnością ten zarzut najbardziej dotyczy mnie, ale byłbym wdzięczny gdyby ktoś zdecydowanie bardziej inteligentny ode mnie, najlepiej z rządu, omówił ten „fenomen”. Dla pełnej jasności, o co konkretnie mi chodzi, jeszcze raz podkreślę, że nie rozumiem dlaczego państwowy dostawca gazu, dysponując gigantycznymi zapasami gazu, poprzez windowanie ceny doprowadza na skraj bankructwa spółkę, w której ma 33% udziałów?

Rozumiałbym wszystko, gdyby takie rzeczy robił Donald Tusk i „totalna opozycja”, ale „obóz dobrej zmiany”? Prawdopodobnie jest tutaj ukryta jakaś bardzo głęboka myśl, pewnie chodzi o patriotyzm albo wstawanie z kolan, co oczywiście jest niezbędne do produkcji nawozów sztucznych, ale będę wdzięczny za oficjalne wyjaśnienie i stanowisko.

Ośmielam się o to prosić przede wszystkim dlatego, że pamiętam o węglu, którego miało być pod dostatkiem i w dodatku w bardzo atrakcyjniej cenie. No i pan premier Mateusz Morawiecki dotrzymał słowa, każdy Polak może sobie wejść do Internetu i popatrzeć, a nawet dodać do wirtualnego koszyka. Jestem prawie pewny, że z gazem jest podobnie, niczego nie brakuje i tylko źli ludzie strzępią języki na usługach wiadomych sił, niemniej oczekuję na oficjalny komunikat.

======================

MD:

Pytanie postawione w tytule zadał MatkaKurka chyba nie pomyślawszy, dla fasonu. Przecież magazyny w Polsce mają pojemność wystarczającą na jakieś 20% zapotrzebowania zimowego [grzanie]. A różnica między propagandą swego sukcesu przez Vateuszka a rzeczywistością jest ogromna.

10 groszy wynosi najniższa emerytura w Polsce. Koszt jej obsługi to 1500 razy więcej

https://nczas.com/2022/08/25/tyle-wynosi-najnizsza-emerytura-w-polsce-koszt-jej-obslugi-to-nawet-1500-razy-wiecej/

W Polsce najniższa emerytura wynosi 10 groszy, przy czym koszt wypłaty takiego świadczenia to 100-150 zł – poinformowała w środę w Studiu PAP prezes ZUS prof. Gertruda Uścińska. Dodała, że wypłacanie tzw. groszowych emerytur jest sprzeczne z ideą, czym jest świadczenie emerytalne.

Szefowa ZUS w rozmowie z PAP.pl była pytana o to, ile w Polsce wynosi najniższa emerytura, o potrzebne w tej kwestii zmiany i o stan systemu emerytalnego w perspektywie wyzwań demograficznych. Poinformowała także, ilu w Polsce żyje stulatków.

Zdaniem prof. Uścińskiej wypłacanie tzw. groszowych emerytur jest sprzeczne z ideą świadczenia emerytalnego.

– Moje stanowisko się nie zmieniło. Badam od wielu lat systemy emerytalne nie tylko na poziomie krajowym, ale też europejskim, międzynarodowym i zasada, że jedna składka otwiera prawo do emerytury, a taką zasadę mamy od stycznia 1999 r., jest nieprzystosowana i nie realizuje idei, czym jest świadczenie emerytalne – powiedziała prezes ZUS.

Poinformowała, że najniższa emerytura wypłacana przez ZUS wynosi 10 groszy. – Koszt obsługi (wypłaty takiego świadczenia) może wynosić od 100 do 150 zł – wskazała prof. Uścińska.

– Dlatego postulujemy, że powinien być co najmniej minimalny okres zatrudnienia. W większości państw to jest 10-15 lat, może być 5 lat, które w ogóle otwiera prawo do emerytury przy wieku emerytalnym. Może być jakiś kapitał, który daje tę emeryturę na jakimś poziomie. Najprostszym rozwiązaniem jest wprowadzenie zasady, by te groszowe emerytury nie były wypłacane co miesiąc, tylko na przykład raz na rok, bo i tak zachowane jest prawo do opieki zdrowotnej czy do innych świadczeń – powiedziała szefowa Zakładu.

Ponadto zwróciła uwagę, że w Polsce systematycznie przybywa osób pobierających emerytury z systemu powszechnego. Obecnie – jak podała – jest ich ponad 6 mln.

Prezes ZUS zaznaczyła, że obecny system emerytalny jest dobrze uporządkowany z punktu widzenia wyzwań demograficznych.

– Dalsze trwanie życia będzie się przedłużało, jeśli będziemy dbać o warunki życia i zdrowia. Z tego punktu widzenia nasz system emerytalny, który funkcjonuje od stycznia 1999 r., jest oparty na zdefiniowanej składce i on jest bezpieczniejszy dla jego utrzymania w perspektywie kilkudziesięciu lat, ponieważ on oparty jest na jasnej formule: twoja emerytura jest wprost proporcjonalna do tego, jak długo pracowałeś i kiedy przechodzisz na emeryturę – powiedziała prof. Uścińska.

Dodała, że system emerytalny wymaga polityki, która jest oparta na dobrych warunkach zatrudnienia. – To jest ogromne zadanie dla polityki rynku pracy, dlatego że zmieniają się warunki w globalnym świecie. Trzeba stosować instrumenty, które będą powodowały, że poziom aktywności zawodowej będzie wyższy. Dotyczy to kobiet, osób z niepełnosprawnościami – wskazała szefowa Zakładu.

Podkreśliła, że system emerytalny jest powiązany z polityką gospodarczą państwa, a w sposób szczególny z rynkiem pracy. Pytana, czy ten system wytrzyma, odparła, że „jest on bardziej odporny niż stary system”.

Prezes ZUS była także pytana o to, ilu mamy w Polsce stulatków. Stulatków jest w Polsce 2200. Tym seniorom przysługuje świadczenie honorowe w granicach 4500 zł – przypomniała prof. Uścińska.

Cały wywiad z prezes ZUS można obejrzeć TUTAJ.

Przypominamy: Powojenne odszkodowania Polski wobec Zachodu

Powojenne odszkodowania Polski wobec Zachodu – dr Ryszard Ślązak

Prezentujemy pierwszą część analizy dr Ryszarda Ślązaka, wraz z bardzo ważnym dokumentem. Notka opublikowana za zgodą autora.

https://www.bibula.com/?p=53554

Po zakończeniu w Europie II wojny światowej, po kapitulacji zbrodniczej III Rzeszy niemieckiej, w maju 1945 roku, Polska miała już właściwie dwa rządy. Rząd konstytucyjny II Rzeczypospolitej przebywający na emigracji, który już pozostał na niej. Ten rząd w czasie wojny zaciągał w imieniu Państwa Polskiego zobowiązania i miał też należności dla Polski. W kraju sowieci instalowali nowe podległe im wasalne władze, później zwane ludowymi. Te nowe krajowe władze natychmiast przystąpiły programowo do zmiany istniejącej struktury organizacyjnej Państwa i jego struktur własnościowych i wynikających z nazewnictwa reformatorskiego represji ekonomicznych. Najdotkliwszą represję nałożono na powstańczą Warszawę, tak zwanym dekretem Bieruta oraz na rodaków o podwójnym, polsko-włoskim obywatelstwie zabierając ich majątki w tak zwany zarząd przymusowy, prawnie istnieje do dziś, na podstawie odrębnego dekretu z 15 listopada 1946 roku o zajęciu w zarząd przymusowy mienia państw i ich obywateli, pozostających z Państwem Polskim w stanie wojny w latach 1939-1945.

Wcześniej, bo już 3 stycznia 1946 roku, zszokowany nową władzą Naród został zaskoczony ustawą nacjonalizacyjną o przejęciu na własność Państwa podstawowych gałęzi gospodarki narodowej, pozbawiającą Polaków w kraju i za zagranicy majątków produkcyjnych. Ustawa ta dla państw zachodnich była zupełnym doktrynalnym zaskoczeniem   jej zastosowania i to w tym okresie i tym, że w Polsce. Zaskakującym emigrację i państwa europejskie przejawem tej nacjonalizacji i upaństwawiania w Polsce był fakt, skierowania przede wszystkim tego procesu przez władze ludowe na przejmowanie nieruchomości ziemskich i miejskich nad innymi składnikami mienia oraz wysoki stopień ingerencji samomianującej się władzy komunistycznej w struktury własnościowe, dla pełnego przejęcia mienia prywatnego. W odwecie za tę nacjonalizację i inne formy przejmowania indywidualnej i instytucjonalnej prywatnej własności przez nowe władze ludowe, zachodnioeuropejskie kraje, polscy sojusznicy z czasów wojny, zaczęli zgłaszać wszelkie swoje roszczenia majątkowo-rzeczowe i finansowe wobec tych władz, wobec Państwa Polskiego.

Pierwszym krajem, który zgłosił swoje roszczenia majątkowo-finansowe, później zwane odszkodowawczymi, była Francja, a drugim Wielka Brytania. Już w czerwcu 1946 roku rząd Bieruta potwierdza wobec Francji, że spłaci własność i współwłasność francuską w Polsce. Natomiast w sierpniu 1946 roku rząd ludowy potwierdza oficjalnie Francji, że spłaci zobowiązania zaciągnięte przez poprzednie rządy polskie wobec rządu francuskiego, jak też zobowiązania wobec francuskich instytucji i osób prywatnych zamieszkałych we Francji na czas podpisania umowy. Uzgodniono już wówczas, 1 sierpnia 1946 roku, sposób a za mienie osób prywatnych ocalałe po wojnie w Polsce, a sposób rozwiązania ewentualnego odszkodowania za mienie Polaków osiadłych po wojnie we Francji odłożono do odrębnego, późniejszego rozwiązania.

Wielka Brytania oficjalnie swoje roszczenia odszkodowawcze zgłosiła już w końcu 1946 roku. W trakcie roku 1947 trwały polsko-angielskie rozmowy odszkodowawcze i 31 października 1947 roku został podpisany w Warszawie tzw. protokół w sprawie odszkodowawczej za brytyjskie interesy dotknięte polskim ustawą nacjonalizacyjną, z dnia 3 stycznia 1946 roku o przejęciu na własność Państwa podstawowych gałęzi gospodarki narodowej. Określono w nim termin obywateli brytyjskich, przez których rozumie się wszystkich obywateli brytyjskich i osoby pozostające pod ochroną brytyjską, jako przynależne do Zjednoczonego Królestwa lub do jakiejkolwiek kolonii obszaru zamorskiego lub innych obszarów znajdujących się pod protektoratem lub mandatem Zjednoczonego Królestwa. Użyto też dodatkowego terminu „brytyjskie osoby zainteresowane”, przez który to termin należy rozumieć wszystkie osoby fizyczne, które posiadały obywatelstwo brytyjskie w dniu 3 stycznia 1946 roku. Protokół ten, także uzgodnienia z polsko-brytyjskej konferencji do spraw Niepolitycznych, stał się częścią składową układu zawartego pomiędzy rządem Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej a rządem Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Północnej Irlandii w dniu 14 stycznia 1949 roku, a dotyczącego ułatwienia spraw finansowych. Układ miał szersze i ponad odszkodowawcze znaczenie, bo regulował jednocześnie odszkodowania majątkowe i inne kwestie finansowe z umów polsko-brytyjskich z okresu międzywojennego. Regulował kwestie finansowe w całości, choć zawierał wymienione kwoty odszkodowań majątkowych przyjęte przez Polskę do zapłaty. Drugi układ już o charakterze niemal wyłącznie odszkodowawczym został zawarty w Warszawie 11 listopada 1953 roku. W tym układzie odszkodowawczym ujęto łączną wartość odszkodowania w kwocie 5.465.000 funtów szterlingów, płatnej ratalnie, i użyto terminu obywatel brytyjski oraz brytyjska własność. Brytyjska własność oznaczała wszelkie mienie, prawa i interesy dotknięte przez różne polskie zarządzenia nacjonalizacyjne i wywłaszczeniowe które w dacie ustawy, dekretu lub dacie zastosowania do danego rodzaju mienia stanowiły własność w całości lub w części i to zarówno prawnie jak i w terminie faktycznego użytkowania, w takim rozumieniu w jakim posiadali je obywatele brytyjscy. Za datę powstania roszczenia przyjęto datę ,w której zarządzenie zostało zastosowane do własności brytyjskiej. Rząd brytyjski zawierał układ we własnym imieniu i w imieniu obywateli brytyjskich. Dla udowadniania roszczeń w odniesieniu do każdej pozycji roszczeniowej ,Rząd Brytyjski przedkładał stronie polskiej wymagane dokumenty, które według wymogów prawnych w obu krajach były bardzo zbliżone proceduralnie, a jeśli dokumenty dotyczące jakiegoś roszczenia nie były możliwe do okazania a Rząd brytyjski nie mógł ich przedłożyć stronie polskiej, uzyskiwał od swojego obywatela któremu miało być przyznane roszczenie wniosek o zrzeczenie się na zawsze tego roszczenia od strony polskiej. W roszczeniu brytyjskim jako najważniejsze pojedyncze pozycje występowały dwa towarzystwa, Lazard Brothers and Company Limited iPrudential Company Limited którym Polska wypłaciła odszkodowanie w łącznej kwocie 531.400 funtów szterlingów. Układ odszkodowawczy, po spłacie odszkodowania wygasł ostatecznie w roku 1967.

Stanowisko roszczeniowe Wielkiej Brytanii wobec Polski Ludowej wynikało w części z faktu, że na terytorium tego państwa zarówno w czasie wojny jak i po jej zakończeniu znalazło się najwięcej liczebnie polskiej inteligencji, która w Polsce posiadała jakąś własność majątkową. Rząd Wielkiej Brytanii zgłaszając swoje roszczenia, znał procesy nacjonalizacyjne i wywłaszczeniowe nowej władzy w Polsce i chciał uchronić własność polskiej emigracji przed zniszczeniem, czy całkowitym rozparcelowaniem, a w Polsce w tym okresie trwała emocja polityczna niszczenia burżuazyjnej przeszłości, w tym majątkowej. Faktycznie te zgłoszone roszczenia hamowały różnorodne zapędy władz, przed przyzwalaniem na różnego rodzaju samowole dewastacyjne czy rozbiórkowe, a nawet rabunkowe. Zgłaszane roszczenia zmuszały władze krajowe do zagwarantowania stanu istnienia tych substancji majątkowych.

W ślad za Francją i Wielką Brytanią poszły inne, prawie wszystkie istniejące wówczas państwa zachodnioeuropejskie, a później i Kanada i Stany Zjednoczone. Wszystkie te państwa wymuszały po roku 1947 inwentaryzację pozycji majątkowych ocalałych w Polsce po wojnie, majątku ich obywateli i ich instytucji (podmiotów gospodarczych) pozostającego w Polsce. Zgłaszanie tych roszczeń przez rządy innych państw zachodnich w krótkim powojennym okresie było o tyle zasadne, że we wszystkich tych krajach trwał proces szacowania strat powojennych, przywracania pełności procesów gospodarczych, demobilizacja i przestawianie gospodarek z okresu wojennego na cywilno-pokojowy i wolnorynkowy. Normalność procesu życiowego i gospodarczego sprawiała, że każdy czy to obywatel czy podmiot gospodarczy liczył straty i inwentaryzował to, co zostało i użyteczne. W Polsce było odwrotnie. Nacjonalizacyjne i poza nacjonalistyczne upaństwowienie dotychczasowej własności prywatnej oraz opór polityczny przed powrotem emigracji wojennej do kraju, a nawet duże liczebnie ucieczki z kraju, wywoływały nieufność i niepewność posiadania tego, co z wojny ocalało, a ocaleć niewiele ocalało, bo stopień zniszczenia infrastrukturalnego i rzeczowego w Polsce był ponad 85%. Z drugiej strony, nowe władze spieszyły się z nacjonalizacją i upaństwawianiem wiedząc, że mogą to zrobić tylko i natychmiast zaraz po wojnie, kiedy emigracja nie ma jeszcze możliwości powrotu i kiedy życie polityczne w Polsce po kataklizmie wojennym nie jest zorganizowane, kiedy trwa proces przemieszczania obywateli na odzyskane od Rzeszy prastare, ziemie polskie. Ta złożoność sytuacji ułatwiała władzom wprowadzenie procesów wywłaszczeniowych i jednocześnie spełnienie roszczeń zagranicznych warunkujących nawiązanie współpracy handlowej a nawet uznania dyplomatycznego.

Pod jednym względem jeszcze do roku 1951, do czasu tzw. reformy pieniężnej w Polsce, to znaczy do czasu wymiany złotego przedwojennego na nową złotówkę socjalistyczną, była wspólność systemu walutowego Polski z Europą Zachodnią, głównie z systemem anglosaskim. Wspólność tego systemu była bardzo użyteczna, przy powojennej wycenie stopnia i stanu zniszczenia i wyrabowania Polski oraz przy wycenie resztek ocalałego majątku, dóbr rzeczowych oraz zobowiązań i należności przedwojennych, wojennych i zaraz powojennych. A to pozwalało na utrzymanie przedwojennego poziomu wartości i cen przy szacowaniu wartości ocalałego majątku przyjętego później do poziomu kwotowego odszkodowań wojennych.

Nowa krajowa władza ludowa szybko wykorzystała instrument odszkodowawczy w polityce zagranicznej. Przyjmowała propozycje roszczeń odszkodowawczych i uzależniała ja od dyplomatycznego jej uznania. Tak np. zrezygnowano z odrębnego traktatu pokojowego i odszkodowań wojennych od Włoch w zamian za uznanie dyplomatyczne polskiego rządu krajowego i podpisanie z Włochami umowy na dostawę polskiego węgla. Większą wartość miało dla komunistycznego rządu polskiego uznanie dyplomatyczne przez rząd Republiki Włoskiej, niż odszkodowania wojenne od Włoch, czy zwrot polskiego mienia, które w różny sposób znalazło się po wojnie na terenie Włoch, np. 1 468 polskich wagonów kolejowych, o które kłóciliśmy się do lat 70-tych. Nowa władza opanowująca kraj, po straszliwym zniszczeniu i wyrabowaniu przez sąsiadów, przyjęła na siebie i na Naród ciężkie różnorodne zobowiązania ekonomiczne odmawiając jednocześnie przyjęcia zagranicznej i międzynarodowej pomocy gospodarczej, np. w ramach Planu Marshalla dla Europy, aby świat zewnętrzny nie miał wglądu w to, co pod pozorem reform i doktryny równości społecznej wprowadzała w Polsce i aby nikt nie miał wglądu w jej stosunki gospodarcze ze Związkiem Sowieckim. Narodowi za zupę dano hasło odbudowy stolicy i zagospodarowania Ziem Zachodnich, ale bez prawa do własności czegokolwiek. W tych okolicznościach spłata zobowiązań wobec zagranicy, Zachodu czy Wschodu, stała się przymusem państwowym.

W całym powojennym okresie, począwszy od roku 1947 do roku 1975 ,Polska zawarła z 12 państwami umowy/układy odszkodowawcze za mienie i interesy cudzoziemskie, ocalałe i pozostałe po II wojnie światowej w Polsce, a przejęte przez władze państwowe, powojennej Polski. I tak:

Z Republiką Francuską Polska podpisała najpierw protokół uzgodnień w przedmiocie odszkodowań z 1 sierpnia 1946 roku   a następnie układ z dnia 19 marca 1948 roku dotyczący udzielenia przez Polskę odszkodowań dla interesów francuskich dotkniętych ustawą nacjonalistyczną z dnia 3 stycznia 1946 roku oraz protokół uzupełniający z dnia 7 września 1951 roku ,a następnie uzupełnienie do tego układu z dnia 30 listopada 1963 roku, którymi Polska zobowiązała się wypłacić Francji odszkodowanie w łącznej kwocie 65 mln dolarów USA. Odszkodowanie obejmowało upaństwowienie francuskich towarzystw działających w Polsce do 1 września 1939 roku i według stanu ocalałego na dzień ustawy nacjonalizacyjnej z dnia 3 stycznia 1946 roku, np. towarzystwa włókiennicze /3/ , węglowe/3/, oraz towarzystwa polskie z większościowym udziałem kapitału francuskiego /39 /oraz z mniejszościowym udziałem kapitału francuskiego /7/, oraz za mienie osób prywatnych obywatelstwa francuskiego. Układ obejmował także zobowiązania za mienie prywatnych osób polskich zamieszkałych we Francji, których Francja zaliczyła do interesów francuskich. Władze francuskie przedłożyły imienną listę tzw. francuskich osób prywatnych, których przejęte przez Państwo polskie mienie było wspólnie przez grupę polsko-francuskich ekspertów weryfikowane, inwentaryzowane i wyceniane. Osoby te, ani żadni inni ich późniejsi spadkobiercy, szczególnie odkryci po roku 1990 nie są uprawnieni prawnie do ponownego zgłaszania swych roszczeń do tego samego mienia objętego już w przeszłości umową odszkodowawcza, nawet okrężną drogą z zatajeniem układu polsko-francuskiego a którego wcześniej, osoby których teraz są spadkobiercami otrzymały za pośrednictwem rządu francuskiego od Polski takie odszkodowanie. Wspomnieć należy, że Francja swoje roszczenia wyceniała w zasadzie wg cen i wartości francuskich, gdyż motywowano poziom odszkodowań do francuskich możliwości zamiennego nabycia mienia we Francji. Z analityki warunków negocjacyjnych i materiałów gospodarczych wynika, że ówczesny poziom wartościowo-cenowy w Polsce i we Francji w znacznym stopniu w krótkim okresie powojennym, był zbliżony. Skutek wojny i powojenna bieda w zasadzie analogicznie oddziaływały na poziomy wartościowo-cenowe tego okresu, w którym w życiu obywateli dominowało szczęście z ocalenia i przeżycia i wiara w trwałość warunków pokojowego rozwoju.

Z Królestwem Szwecji rząd Polski najpierw podpisał dnia 28 lutego 1947 roku protokół w sprawie interesów osób i firm szwedzkich w Polsce, a następnie protokół i układ z dnia 29 października 1964 roku w sprawie interesów szwedzkich w Polsce, następnie uzupełniony 16 stycznia 1966 roku, zobowiązując się do wypłaty odszkodowania w łącznej kwocie 116 mln koron szwedzkich w 17-letnim okresie. Zobowiązanie to zostało w pełni spłacone, a układ wygasł w roku 1967.

Z Danią Polska podpisała w dniu 13 grudnia 1948 roku protokół w sprawie interesów i mienia duńskiego w Polsce, następnie drugi protokół w dniu 26 lutego 1953 roku oraz układ odszkodowawczy w sprawie interesów i mienia duńskiego w Polsce z marca 1953 roku. Zgodnie z postanowieniem tego układu Polska wypłaciła państwu duńskiemu w okresie piętnastoletnim kwotę 5,7oo.ooo koron duńskich. Za interesy duńskie uznano mienie, prawa i inne interesy należące bezpośrednio lub pośrednio do osób fizycznych narodowości duńskiej, do osób prawnych lub spółek handlowych, mających swą siedzibę w powojennych granicach Polski Polska uznała także swoje zobowiązania z tytułu rent i wszelkich długów przedwojennych zaciągniętych przez Państwo Polskie i przedsiębiorstwa państwowe wobec osób duńskich. Zarazem rząd polski potwierdził także wszelkie obowiązujące gwarancje dane przez Państwo Polskie za polskie gminy publiczne.Za okres do uznania obywatelstwa jako kryterium prawne do odszkodowania narodowość duńską lub charakter duński osób prawnych i spółek handlowych które powinny istnieć w momencie wprowadzania polskich ustaw nacjonalizacyjnych i innych zarządzeń które dotknęły interesów duńskich, jak i z momentu wejścia w życie pierwszego protokołu uzgodnień Wprowadzono też termin osób duńskich w potrzebie który w zasadzie nie dotyczył Duńczyków tylko inne grupy narodowościowe w tym także Polaków. Tymczasowo do czasu ostatecznego uzgodnienia terminarza spłaty odszkodowania, mienie będące w posiadaniu obywateli duńskich w Polsce, zostało przez tych właścicieli przekazane w zarządzanie mandatariuszowi w Polsce. Duńscy właściciele mienia przejętego przez Państwo Polskie byli proszeni przez stronę polską do sporządzenia i przekazania protokołu zdawczo-odbiorczego dla przejmowanego przez państwo mienia, jako zgłoszenia nabytych praw, i uprawnień do odszkodowania, z podaniem kwoty wartości, datę powstania i sposób nabycia mienia lub praw. Chodziło o to aby nie uwzględniać przypadków nabycia mienia od Niemców w czasie wojny lub zaraz po wojnie Po spłacie umowa odszkodowawcza ostatecznie wygasła po roku 1968.

Z Konfederacja Szwajcarską i Księstwem Lichtenstein Polska podpisała w Warszawie w dniu 25 czerwca 1949 roku układ o odszkodowaniu za interesy szwajcarskie w Polsce, a następnie jego uzupełnienie sporządzone w Warszawie w dniu 26 czerwca 1964 roku, którymi zobowiązała się do wypłaty Szwajcarii odszkodowania w łącznej kwocie 53.500.ooo franków szwajcarskich płatnych w 13 ratach. Umowa ta została wykonana w pełni i w umownym terminie. Państwo Polskie miało też należności od strony szwajcarskiej w paru . tytułach, np. z tytułu tak zwanych martwych kont bankowych obywateli Polski z okresu międzywojennego lub wojennego, zaginionych którzy do roku 1949 nie podjęli środków. z tych rachunków rząd szwajcarski przekazał Polsce wykaz będących obywatelami polskimi właścicieli kont bankowych i polis ubezpieczeniowych wraz ze zgromadzonymi na nich środkami finansowymi .Decyzją polskiego rządu już lat 90-tych wszystkie środki otrzymane przez Polskę w dotychczasowym powojennym okresie od Szwajcarii w związku z likwidacją tych martwych kont w tym kraju po roku 1945, w łącznej kwocie 480.301,65 franków szwajcarskich zostały zwrócone prawowitym ich właścicielom lub ich prawnym spadkobiercom. Do wypłaty tych środków na rzecz uprawnionych spadkobierców. W Polsce właściwym było Ministerstwo Finansów, które wypłacało spadkobiercom te środki i należy się liczyć z faktem ich całkowitej wypłaty. Dane odnośnie tych wypłat zostały w Polsce po roku 1997 opublikowane.

Układem tym spłacono Szwajcarii odszkodowanie za mleczarnie, serowarnie i ich urządzenia techniczne, za przedsiębiorstwa o charakterze handlowym, przemysłowym i rzemieślniczym, a także za gospodarstwa rolne Odszkodowanie wypłacono za mienie należące do osób szwajcarskich ,które w dniu podpisania układu było w bezpośrednim lub pośrednim władaniu państwa polskiego. Państwa strony dysponowały wykazem imiennym mienia prywatnego objętego odszkodowaniem. Do osób szwajcarskich na datę podpisania układu ,należały osoby, które jako miejsce zamieszkania wybrały Szwajcarię i Szwajcarzy. Tak więc do osób szwajcarskich zaliczono osoby o podwójnym obywatelstwie, polsko – szwajcarskim czy szwajcarsko – polskim W póżniejszym okresie kiedy polskie władze nie mogły wyłączyć z puli roszczeń zgłaszanych przez różne kraje obywateli polskich posiadających obywatelstwo tego kraju, kraju tego już zamieszkania ,władze polskie postanowiły nie uznawać podwójnego już obywatelstwa. Niemniej tan fakt w umowach odszkodowawczych musiały przyjąć do wiadomości, choć obecnie ci obywatele polscy, którzy zostali ujęci w roszczeniach rządu kraju ich powojennego zamieszkania, zatajają ten fakt i jakby z zaniku pamięci powojennej wszczynają roszczenia o ówczesne mienie, już raz zapłacone przez Polskę, tylko, że ich rządowi kraju ich powojennego zamieszkania.

Przyjmując za punkt wyjścia przeliczeniowego, opartym na ówczesnym międzynarodowym systemie walutowym, a system ten był przecież oparty na parytecie złota, i trwał aż do kwietna 1971 roku, można stwierdzić, że Polska w całości i ze wszystkiego cudzoziemskiego mienia rozliczyła się z dwunastoma państwami Zachodu, którym w najtrudniejszym okresie w swojej historii gospodarczej wypłaciła żądane przez nie odszkodowanie. Z tego przynajmniej względu w póżniejszym już okresie mieliśmy uporządkowane stosunki finansowe z Zachodem. Uporządkowane powojenne stosunki finansowe były bardzo przydatne w epoce Gierka, kiedy to Polska zaczęła realizować program modernizacji gospodarki i kiedy poprzez kredyty zagraniczne zaczęła zadłużać się finansowo na Zachodzie. Dla gospodarki polskiej, dla stanu finansów państwa i stopy życiowej społeczeństwa polskiego tamtych lat, było to ogromne obciążenie .Jego ciężar został przymusem politycznym władz przerzucony na całe zubożałe społeczeństwo ,obciążone licznością obowiązkowych świadczeń nie tylko świata pracy, a głównie rolnictwa indywidualnego zwalczanego terminem karnym kułaka ,czy karnym wydobywaniem węgla przez specjalnie organizowane jednostki karno-obozowe z wcielanymi tam dziećmi opozycji niepodległościowej, a kierowanego na eksport, na spłatę zagranicznych, narzuconych nam zobowiązań odszkodowawczych .Należy nadto pamiętać, że w tamtym okresie kiedy powojenne rządy podpisywały umowy odszkodowawcze/ indemnizacyjne w Polsce za posiadanie obcych walut ,groziła nie tylko karna ich konfiskata, ale nawet wyrok śmierci jak w Związku Sowieckim, w którym kara śmierci groziła za posiadanie futra, a nawet czapki sobolowe. Polska, ówczesna krajowa opinia publiczna, raczej się przychylała do stanowiska władz aby mienie cudzoziemskie zostało znacjonalizowane i przeszło na własność ogółu, na własność społeczną. Naród pamiętał pomoc jakiej kraje Zachodu udzieliły Polsce we Wrześniu 1939 roku W Polsce władze podpisując zagraniczne odszkodowania zatajały je przed krajową opinią publiczną ,a ich spłata tam gdzie następowała węglem jak np. do Francji, propagandowo wychwalano eksport polskiego węgla do tego kraju z chwała dla górniczego stanu. O tym, że węgiel jedzie na spłatę zobowiązań po nacjonalizacyjnych społeczeństwo, aż do lat 90-tych nie było informowane.

Z Królestwem Holandii, Polska podpisała odpowiednio dwa protokoły uzgodnień, a następnie układ z dnia 20 grudnia 1963 roku o odszkodowaniu za niektóre interesy holenderskie w Polsce i z godnie z jego postanowieniami wypłaciła Holandii kwotę 9.050.000 florenów holenderskich. Spłaty następowały w ratach. Po wykonaniu spłat układ ostatecznie wygasł w latach siedemdziesiątych.

Z Grecją rząd Polski podpisał układ o odszkodowaniu za interesy greckie w Polsce, w Warszawie w dniu 22 listopada 1963 roku, którym zobowiązał się do wypłaty gotówkowo odszkodowania w kwocie 230.000 dolarów amerykańskich. Po spłacie odszkodowania układ wygasł.

Z Królestwem Norwegii rząd Polski podpisał w Oslo, w dniu 23 grudnia 1955 roku układ o wzajemnej redukcji zobowiązań/roszczeń jakie oba Państwa miały wzajemnie w stosunku do siebie. Kwota roszczenia odszkodowawczego Norwegii była określona na 90 mln koron norweskich. Po redukcji wzajemnych zobowiązań strony potwierdziły wygaśnięcie układu.

Ponadto rząd Polski podpisał taki układ z Austrią wypłacając jej odszkodowanie w kwocie 71.5 miliona szylingów austriackich płatnych w 12 ratach. Podpisano także taki układ z Belgią i Luksemburgiem którym wypłacono 600 mln franków belgijskich oraz z Kanadą której wypłacono odszkodowanie w kwocie 1,225 tys dolarów kanadyjskich płatnych w 7 ratach. Tak więc w bardzo krótkim okresie po zakończeniu wojny o odszkodowania w pierwszej kolejności wystąpiły państwa europejskie sojusznicy Polski z czasów wojny, a potem dopiero kraje Ameryki Północnej.

Odszkodowania majątkowe wobec USA

Izba Reprezentantów Kongresu USA już w lipcu 2008 roku zaczęła przygotowywać rezolucję wzywającą władze polskie do zwrotu lub do wypłaty rekompensaty właścicielom mienia prywatnego – jak użyto terminu „zagrabionego przez III Rzeszę i rządy komunistyczne”. We wrześniu 2008 roku projekt ten został przyjęty i Kongres Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej przyjął taką rezolucję Nr 371 z dnia/ …………………. , której treść zasadniczo nie odbiega od projektu. Projekt tej rezolucji był omawiany w prasie polskiej, a sama rezolucja w małym stopniu, również w Parlamencie Polskim projekt był omawiany, i był przedmiotem oświadczeń i interpretacji poselskich, głównie Polskiego Stronnictwa Ludowego.

Rezolucja ta nie wspomina, że problem powojennych odszkodowań majątkowych za pozostałe i ocalałe po straszliwej niemieckiej, wojennej okupacji Polski, mienie amerykańskie zostało przez ówczesne polskie władze krajowe, uznawane przez Stany Zjednoczone, zostało mocą układu odszkodowawczego zawartego przez rząd Polski z rządem Stanów Zjednoczonych już w roku 1960. spłacone w całości.

Rezolucja ingeruje w wewnętrzne sprawy polskie, gdyż ujmuje się przede wszystkim jakby za mniejszością żydowską Polski międzywojennej, której mienie rzekomo zostało zrabowane przez polskie rządy. Należałoby to mienie wymienić i omówić publicznie. Stany Zjednoczone już od roku 1960 dysponują wykazem takiego mienia tej mniejszości przekazanego im przez ich powojennych, a przedwojennych polskich, obywateli oraz przez powojenne rządy polskie. Takim zestawem mienia dysponowały organizacje mniejszości narodowej w Polsce, a nam ten wykaz był dobrze znany i w Polsce on jest, powinien być upubliczniony, aby było wiadomym, za które mienie już raz Polska (obywatele polscy) zapłaciła i jakie pozycje tego upaństwowionego przez władze komunistyczne mienia majątkowego zostały póżniej, nie tylko po roku 1990 zwrócone, a potem natychmiast sprzedane.

Rezolucja wzywa kraje Europy Środkowej i Wschodniej wyzwolone po 1989 roku spod sowieckiego zwierzchnictwa i dyktatury komunistycznej, do zwrotu lub rekompensaty za mienie prywatne i społeczno-wyznaniowe, niestosownie skonfiskowane podczas epoki nazistowskiej i komunistycznej, a nawet ponagla poszczególne kraje tego regionu do zapewnienia, że ustawodawstwo zwrotu lub rekompensowania zajętego mienia nie jest należycie wdrażane. W rezolucji używa się nawet terminu „złupionego”, stawiając jakby znak równości pomiędzy hitlerowskim reżimem okupacyjnym a powojennymi dyktaturami komunistycznymi w tych krajach. Nie wspomina natomiast nic w rezolucji i nie wymienia się spadkobierców reżimu nazistowskiego, a więc Niemiec, jako zobowiązanego płatnika do wypłaty rekompensaty za zrabowane czy zniszczone przez ten ludobójczy reżim niemieckiej III Rzeszy, odszkodowań tym, o których resztkowe ocalałe z wojny mienie, w większości odbudowane po wojnie przez narody tych krajów, Kongres w rezolucji się dopomina. Jakoś nigdy Stany Zjednoczone i Kongres nie upomniały się o odszkodowania dla ofiar wojennych od tego reżimu, który wywołał tak straszliwą w skutkach dla ludzkości wojnę. Wzywa, niemal natychmiast, Polskę do uchwalenia ustawodawstwa takiego, aby posiadacze przedwojennego mienia prywatnego przejętego i upaństwowionego przez komunistyczny rząd polski po II wojnie światowej, byli w stanie otrzymać zwrot tego mienia lub, tam gdzie to nie możliwe wypłacono rekompensatę, nadmieniając, że wielu z tych byłych właścicieli mienia jest już dobrze po 80-tce, a nawet starszych. Wzywa też Sekretarza Stanu USA do dalszego zaangażowania się w otwarty dialog z Rządem Polski i aby w Polsce wszechstronnie i rzetelnie zwrócono lub zrekompensowano za byłe mienie prywatne. O czyje mienie więc chodzi. Powojenni obywatele Stanów Zjednoczonych, a byli przedwojenni obywatele polscy już taką rekompensatę otrzymali i to za pośrednictwem Rządu USA. Wykazem tych byłych obywateli Polski, którzy za mienie otrzymali odszkodowania Rząd USA dysponował, a był on załącznikiem do polsko-amerykańskiego układu odszkodowawczego, który to układ jest w zbiorze Biblioteki Kongresu USA, a tym samym i ten jej integralny załącznik ,choć w zestawie internetowym układ jest, ale bez załącznika. Tym zawartym układem odszkodowawczym Stany Zjednoczone wzięły na siebie odpowiedzialność wypłaty otrzymanego od Polski odszkodowania swoim obywatelom zgłoszonym na amerykańskiej liście roszczeń prywatnych od Polski ustalonej po inwentaryzacyjnie i w Polsce przed rokiem 196o.Zawarcie układu z Polska oznaczało że Rząd USA zgodził się na wynegocjowaną kwotę, która miała stanowić żródło finansowania roszczeń ich obywateli. Tym samym układ przeniósł odpowiedzialność za wypłatę tego odszkodowania osobom indywidualnym ze strony polskiej na amerykańską.

Skoro rezolucja nie dotyczy mienia lub interesów obywateli USA znaczy to, że Kongres ingeruje w wewnętrzne sprawy polskie. Polska ma prawo rozwiązywać swoje wewnętrzne problemy bez dyktatu zewnętrznego, tym bardziej, że sprawa tak zwanych zobowiązań za armię gen. Hallera z czasów I wojny światowej i tworzenia jej na terenie USA potem Kanady nie była przez Rząd Stanów Zjednoczonych rozwiązana niemal do lat 1990-tych, a więc przez ponad 70 lat. Amerykanie znają zapewne stanowisko Rządu USA w kwestii powojennego zwrotu polskiego mienia, państwowego i prywatnego, zrabowanego przez ludobójczy nazistowski reżim w Polsce w czasie II wojny światowej, jego losy i powojenne przywłaszczenie, czy też przez inny obcy nam reżim, a co jakoś zostało zapomniane. Rezolucja nie mająca mocy prawnej, powinna być w publicystyce naukowej przedmiotem analitycznych i ekonomiczno-prawnych rozważań.

W dniu 16 lipca 1960 roku rząd Polski podpisał z rządem USA układ dotyczący roszczeń majątkowych obywateli i instytucji USA od Polski za pozostawiony i ocalały w Polsce majątek obywateli i instytucji amerykańskich. Zgodnie z art.1 tegoż traktatu/umowy Rząd Polski zobowiązał się zapłacić, z Rząd USA przyjąć, 40 mln ówczesnych dolarów amerykańskich za całkowite uregulowanie i zaspokojenie wszystkich roszczeń obywateli USA, zarówno osób fizycznych jak i prawnych, z tytułu nacjonalizacji i innego rodzaju przejęcia przez Polskę mienia oraz praw i interesów związanych lub odnoszących się do mienia, które nastąpiło w Polsce przed dniem podpisania i wejścia tego układu w życie. Spłata tego zobowiązania przez Polskę następowała do Sekretarza Stanu USA w rocznych ratach i została w całości spłacona i rozliczona dnia 10 stycznia 1981 roku.

Do roszczeń objętych tą umową zaliczono wówczas nacjonalizację i innego rodzaju przejęcia przez Polskę mienia oraz praw i interesów związanych lub odnoszących się do mienia, przejęcia własności albo utraty używania lub użytkowania mienia na podstawie polskich ustaw, dekretów lub innych zarządzeń ograniczających lub uszczuplających prawa i interesy przedsiębiorstw, które zostały znacjonalizowane lub przejęte przez Polskę i długów, które obciążały mienie znacjonalizowane, czy przejęte przez Polskę.

Za datę przejęcia przez Polskę tego mienia przyjęto datę polskich ustaw, dekretów lub innych decyzji. Wszystkie mienie przejęte przez Polskę, a ocalałe z wojny było oceniane, przez specjalistów obu stron. Dla tego celu powołano dwustronne grupy eksperckie i do tej grupy ekspertów, USA delegowały swoich przedstawicieli do swojej Ambasady w Warszawie. Eksperci ci weryfikowali poszczególne pozycje zgłaszane przez ich właścicieli oraz przez przedstawicieli władz polskich, które pozycje i czyjego mienia zostały znacjonalizowane po stanie inwentaryzacyjnym.

Zasady umów odszkodowawczych polegały na tym, że były zawierane z tymi państwami ,których przedwojenne resztkowe po wojnie mienie zostało upaństwowione, utrata jego własności lub użytkowania przez pierwotnych cudzoziemskich właścicieli, a przeszło w użytkowanie Państwa Polskiego .Istotą tych umów była i jest zasada, że przy spełnieniu przez stronę polską warunków zapłaty uzgodnionej kwoty odszkodowawczej ,umowy te dla strony polskiej miały skutek zwalniający stronę polską w przedmiocie zaspokojenia roszczeń podmiotów /osób fizycznych i prawnych/ uprawnionych i obcych, skutek zwalniający został osiągnięty bez względu na fakt czy osoby uprawnione wystąpiły z właściwym roszczeniem czy też nie. Państwa strony zawierające układ były świadome faktu, że wypłata odszkodowań w pełnej przedwojennej wartości i przez wyniszczone i wyrabowane wojną Państwo Polskie była z ekonomicznego punktu widzenia nie możliwa do spełnienia. Dążono do ustalenia możliwie najrealniejszego poziomu wartości, i możliwości spłaty komunizowanej gospodarki. Rządy państw roszczeniowych godziły się na wynegocjowane kwoty uznając w stopniu porównywalnym, że uzyskane poziomem kwotowym odszkodowanie pozwala jego byłym posiadaczom na właściwe zagospodarowanie już nowym mieniem w kraju otrzymującym odszkodowanie. Ze strony niektórych państw było to rozważne stanowisko. Zarzuty czy ewentualne póżniejsze roszczenia ,co do rzekomego nie wypłacenia odszkodowania indywidualnym osobom pojawiające się już po zawarciu tych układów, nie mogły i nie mogą być kierowane do Polski, czy w Polsce, ponieważ to rządy tych państw ,otrzymując odszkodowanie w całości spłaty interesów swojego państwa, przejęły na siebie rozdział tych kwot i to bez prawa jakiegokolwiek udziału strony polskiej. Polska strona nie miała w żadnym okresie prawa ani wpływu na decyzje wydawane przez rząd, który otrzymał odszkodowanie w przedmiocie wypłaty odszkodowania w kraju, który je otrzymał czy też ewentualnej odmowy wypłaty odszkodowania komuś za kogo ten rząd pobrał od Polski to odszkodowanie. Rozdziałem kwot w kraju otrzymującym odszkodowanie zajmowały się specjalne organa powołane w tych państwach do realizacji zadań i programów wynikających z tych zawartych z Polską układów. Zaznaczyć należy, że współczesna wartość wypłaconych odszkodowań wynosi około dwóch miliardów dolarów amerykańskich…

Warunkiem wspólnym niemal wszystkich umów odszkodowawczych stawianym przez rządy państw roszczeniowych było posiadanie obywatelstwa tego kraju. Niektóre z tych państw do terminu własnego obywatelstwa zaliczały także obywatelstwo podwójne np. polsko-amerykańskie oraz fakt stałego osadnictwa w tym kraju. Z tego też względu pewna część byłych obywateli polskich, która po ocaleniu znalazła się w danym państwie roszczeniowym nabyła poprzez rząd tego kraju prawo do odszkodowania za utracone /upaństwowione/ swoje mienie i swoje interesy w Polsce. Skoro nabyła odszkodowanie ponad 50 lat temu, nie może liczyć, ani ich spadkobiercy ,że teraz wolna i demokratyczna Polska zwróci im to mienie w zmienionej wielonakładowo inwestycyjnie naturze lub, że ponownie wypłaci im rekompensatę pieniężną i to według ich obecnej wartości wolnorynkowej. Sytuacja gospodarcza lat 50-tych czy 60-tych ubiegłego wieku w niczym nie równa się obecnej, to dwie odmienne ekonomicznie epoki. Nie należy też liczyć, że w Polsce jest życzeniowy bałagan, ze nie posiadamy dowodów inwentaryzacyjnych mienia przypisanego do każdej umowy odszkodowawczej. Wszelka tego rodzaju dokumentacja została zarchiwizowana, można i należy się nią obowiązkowo posługiwać przy wszelkiego rodzaju zgłaszanych roszczeniach majątkowych. Polskie Sądy powinny dysponować wszystkimi tymi umowami odszkodowawczymi wraz z przypisanymi do nich wykazami majątkowymi i w każdym przypadku żądać udowodnienia obywatelstwa z czasokresu umowy odszkodowawczej oraz przedkładania państwowego potwierdzenia, że za dane mienie /nieruchomość/ zostało lub nie zostało w żadnym przypadku wypłacone odszkodowanie. Należy też od własnych, polskich urzędów żądać dowodów i potwierdzeń czy za daną nieruchomość zostało wypłacone odszkodowanie, komu i kiedy, tzn. umową z danym państwem lub w inny sposób, bo takie indywidualne przypadki wypłaty odszkodowań osobom fizycznym w okresie powojennym były. Tymi wszystkimi dowodami wypłaty odszkodowania dysponowało powojenne Ministerstwo Skarbu, Ministerstwo Finansów, Bank Handlowy w Warszawie S.A., Ministerstwo Spraw Zagranicznych, Prezydent m.st.Warszawy a także kilka innych instytucji państwowych funkcjonujących nadal.

Koniec Części I

Załącznik:

UKŁAD MIĘDZY RZĄDEMPOLSKIEJ RZECZYPOSPOLITEJ LUDOWEJI RZĄDEM STANÓW ZJEDNOCZONYCH AMERYKIDOTYCZĄCY ROSZCZEŃ OBYWATELI STANÓW ZJEDNOCZONYCH

Rząd Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej i Rząd Stanów Zjednoczonych Ameryki, pragnąc dokonać uregulowania roszczeń obywateli Stanów Zjednoczonych do Polski oraz pragnąc dokonać postępu w stosunkach gospodarczych między obu krajami, uzgodniły, co następuje:

ARTYKUŁ I

A.   Rząd Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, zwany dalej Rządem Polskim, zgadza się zapłacić a Rząd Stanów Zjednoczonych przyjąć sumę$ 40.000.000.-wwalucie Stanów Zjednoczonych na całkowite uregulowanie i zaspokojenie wszystkich roszczeń obywateli Stanów Zjednoczonych, zarówno os6b fizycznych jak prawnych, do Rządu Polskiego z tytułu nacjonalizacji i innego rodzaju przejęcia przez Polskę mienia oraz praw i interesów związanych lub odnoszących się do mienia, które miało miejsce w dniu lub przed dniem wejścia w życie niniejszego Układu.

B.    Zapłata przez Rząd Polski sumy $ 40.000.000będzie dokonana do rąk Sekretarza Stanu Stanów Zjednoczonych w dwudziestu rocznych ratach po $ 2.000.000 w walucie Stanów Zjednoczonych, przy czym każda rata powinna być uiszczonawdziesiątym dniu stycznia, poczynając od dnia dziesiątego stycznia1961roku.

ARTYKUŁ II

Roszczeniami, o których mowa w artykuleiktóre są uregulowane i zaspokojone niniejszym układem, są roszczenia obywateli Stanów Zjednoczonych z tytułu:

a)     nacjonalizacji i innego rodzaju przejęcia przezPolskęmienia oraz prawi interesów związanych lub odnoszących się do mienia;

b)     przejęcia własności albo utraty używania lub użytkowania mienia na podstawie polskichustaw,dekretów lub innych zarządzeń, ograniczających lub uszczuplających prawa i interesy związane lub odnoszące się do mienia, przy czym rozumie się, że dla celów niniejszego ustępudatą przejęcia własności a1bo utraty używania lub użytkowania jest data, wktórej tego rodzaju polskie prawa, dekrety lub inne zarządzenia zostały po raz pierwszy zastosowanedo mienia; oraz

c)     długów przedsiębiorstw, które zostały znacjonalizowane lub przejęte przez Polskę i długów, które obciążyły mienie znacjonalizowane, przejęte na własność lub inaczej przejęte przez Polskę.

ARTYKUŁ III

Suma zapłacona Rządowi Stanów Zjednoczonych w myśl artykułu I niniejszego układu zostanie rozdzielona w sposób i zgodnie z metodą podziału, zastosowanymi wedle uznania Rządu Stanów Zjednoczonych.

ARTYKUŁ IV

Po wejściu w życie niniejszego układu Rząd Stanów Zjednoczonych nie będzie przedstawiał Rządowi Polskiemu ani nie będzie popierał roszczeń obywateli Stanów Zjednoczonych do Rządu Polskiego, o których mowa w artykule I niniejszego układu. W przypadku gdyby takie roszczenia zostały bezpośrednio przedłożone przez obywateli Stanów Zjednoczonych Rządowi Polskiemu. Rząd Polski przekaże je Rządowi Stanów Zjednoczonych.

ARTYKUŁ V

A.   Dla ułatwienia Rządowi Stanów Zjednoczonych rozdziału pomiędzy wnoszących roszczenia sumy mającej być zapłatą przez Rząd Polski, Rząd Polski dostarczy na życzenie Rządu Stanów Zjednoczonych takich informacji lub dowodów zawierających szczegóły dotyczące własności i wartości mienia oraz praw i interesów związanych lub odnoszących się do mienia, jakie mogą być potrzebne lub odpowiadające temu celowi, a w przypadku gdyby takie informacje lub dowody zostały uznane za niewystarczające, zezwoli na zbadanie przez przedstawicieli Rządu Stanów Zjednoczonych, w zakresie dopuszczalnym przez przepisy polskie, mienia do którego zgłoszono roszczenie, jako do mienia znacjonalizowanego lub przejętego przez Polskę.

B.    W celu zabezpieczenia Rządu Polskiego przed możliwym dochodzeniem praw za pośrednictwem krajów trzecich, lub w inny sposób, roszczeń uregulowanych niniejszym układem, Rząd Stanów Zjednoczonych dostarczy Rządowi Polskiemu kopii takich formalnych oświadczeń odnośnie roszczeń, jakie zostaną przedstawione przez wnoszących roszczenia oraz kopii decyzji dotyczących ważności i wysokości roszczeń.

C.    Odnośnie każdego roszczenia, które zostało przez Rząd Stanów Zjednoczonych uznane za ważne, Rząd Stanów Zjednoczonych dostarczy Rządowi Polskiemu oryginalne dokumenty odnoszące się do mienia znacjonalizowanego lub przejętego przez Polskę, z których wynika roszczenie, włączając akcje osób prawnych, stanowiące własność wnoszącego roszczenie, o ile całość mienia takiej osoby prawnej zostało znacjonalizowana lub przejęta przez Polskę. W przypadku gdy roszczenie nie jest oparte na takich dokumentach, Rząd Stanów Zjednoczonych dostarczy Rządowi Polskiemu zwolnienie z zobowiązania podpisane przez wnoszącego roszczenie.

D.   Obydwa Rządy będą sobie wzajemnie dostarczać informacji lub udzielać pomocy w zakresie podanym w paragrafach A, B i C niniejszego artykułu, wedle procedury mającej być uzgodnioną pomiędzy obu Rządami.

ARTYKUŁ VI

W ciągu 30 dni po wejściu w życie niniejszego układu Rząd Stanów Zjednoczonych odwoła swoje zarządzenia blokujące wszelkie polskie mienie w Stanach Zjednoczonych.

ARTYKUŁ VII

Załącznik do niniejszego układu stanowi integralną część tego układu.

ARTYKUŁ VIII

Niniejszy układ wchodzi w życie z dniem jego podpisania. Na dowód czego podpisani, zaopatrzeni we właściwe pełnomocnictwa przez swoje Rządy, złożyli podpisy na niniejszym układzie. Sporządzono w Waszyngtonie dnia 16 lipca 1960 r. w dwóch egzemplarzach, każdy w językach polskim i angielskim, przy czym oba teksty są jednakowo autentyczne.

ZA RZĄD POLSKIEJ RZECZYPOSPOLITEJ LUDOWEJ

ZA RZĄD STANÓW ZJEDNOCZONYCH AMERYKI

 ZAŁĄCZNIK (do załącznika, czyli powyższego dokumentu)

Dla ce1ów rozdziału przez Rząd Stanów Zjednoczonych sumy mającej być zapłaconą przez Rząd Polski, „roszczeniami obywateli Stanów Zjednoczonych” są prawa i interesy związaneiodnoszące siędomienia znacjonalizowanego, przejętego na własność lub inaczej przejętego przez Polskę, które od daty nacjonalizacji, przejęcia na własność lub innego przejęcia, do dnia wejścia w życie niniejszego układu, były nieprzerwanie, z zastrzeżeniem postanowieńwparagrafachBi C niniejszego załącznika:

a)     bezpośrednio własnością osób fizycznych będących obywatelami Stanów Zjednoczonych;

b)     bezpośrednio własnością os6b prawnych utworzonych na podstawie prawa Stanów Zjednoczonych, jednego z wchodzących w skład stanów lub ich innej jednostki politycznej, których pięćdziesiąt procent lub więcej kapitału akcyjnego lub udziałów majątkowych było własnością obywateli Stanów Zjednoczonych;

c)     bezpośrednio własnością osób prawnych utworzonych na podstawie prawa Stanów Zjednoczonych, jednego z wchodzącychwskład stanówlub ich innej jednostki po1itycznej, których pięćdziesiąt procent lub więcej kapitału akcyjnego lub udziałów majątkowych było własnością osób fizycznych będących obywatelami Stanów Zjednoczonych, bezpośrednio lub pośrednio poprzez udziaływjednej lub kilku osobach prawnych jakiejkolwiek narodowości.;

d)    pośrednio własnością osób fizycznych będących obywatelami Stanów Zjednoczonych lub osób prawnych utworzonych na podstawie prawa Stanów Zjednoczonych, jednego z wchodzących w skład stanów lub ich innej jednostki politycznej,poprzez udziały w osobach prawnych utworzonych na podstawie prawa Stanów Zjednoczonych, jednego z wchodzących w skład stanów lub ich innej jednostki politycznej, które nie zostały objęte wyżejkategorią/b/lub/c/;

e)     pośrednio własnościąosób objętych wyżej kategorią /a/, /b/lub /c/, poprzez własność kapitału akcyjnego lub bezpośrednich udziałówmajątkowych w osobach prawnych utworzonych na podstawie prawa polskiego, których. jakakolwiek część mienia została przejęta przez Polskę, lubwosobach prawnych utworzonych na podstawie prawa niemieckiego, których przeważająca część mienia została przejętaprzez Polskę;

f)       pośrednio własnością osób objętych wyżej kategorią /d/ poprzez własność osób prawnych, o których mowa w końcu zdania dotyczącego tej kategorii, kapitału akcyjnego lub bezpośrednich udziałów majątkowych w osobach prawnych utworzonych na podstawie prawa polskiego, których jakakolwiek część mienia została przejęta przez Polskę, lub w osobach prawnych utworzonych na podstawie prawa niemieckiego, których przeważająca część mienia została przejęta przez Polskę, a które zaprzestały swej działalności; lub

g)     pośrednio własnością osób objętych wyżej kategorią/a/, /b/, /c/lub/d/,mających interesy, które łącznie stanowią znaczną sumę, przez każdą ilość osób prawnych zorganizowanych na podstawie prawa jakiegokolwiek kraju, kt6rych znacznaczęść mieniazostała przejęta przez Polskę, z wyjątkiem jednak interesów, które podlegają odszkodowaniu na mocy jakiegokolwiek innego układu międzynarodowego, w których stroną jest Polska.

B.    Osobyprawne utworzone na podstawie prawaStanów Zjednoczonych, jednegoz wchodzących w skład stanów lub innej jednostki politycznej, które zostały zreorganizowane w drodze postępowania sądowego, po tym, jak ich mienie lub prawa i interesy związane lub odnoszące się do mienia zostały znacjonalizowane lub przejęte przez Polskę, będą uczestniczyły w sumie mającej być zapłaconą przez Rząd Polski tylko w takiej mierze, w jakiej kapitał akcyjny lub udziały majątkowe w takich osobach prawnych były w czasie nacjonalizacji lub innego przejęcia własnością osób fizycznych będących obywatelami Stanów Zjednoczonych, bezpośrednio lub pośrednio poprzez udziały w jednej lub kilku osobach prawnych, utworzonych na podstawie prawa Stanów Zjednoczonych, jednego z wchodzących w skład stanów lub ich innej jednostki politycznej.

C.    Roszczenia oparte w całości lub części na własności nabytej po dacie zastosowania dyskryminujących niemieckich zarządzeń, pozbawiających lub ograniczających prawa właścicieli takiej własności, będą partycypować w sumie mającej być zapłaconą przez Rząd Polski tylko w takiej części tych roszczeń, które nie są oparte na własności nabytej w tych warunkach.

PROTOKÓL

Przedstawiciele Ministerstwa Finansów Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej

oraz Rządu Stanów Zjednoczonych, mając na uwadze realizację postanowień

Artykułu 5-go Układu pomiędzy Rządami Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej

oraz Stanów Zjednoczonych, dotyczącego Roszczeń obywateli Stanów Zjednoczonych, zawartego w Waszyngtonie w dniu 16 lipca 1960 r., spotkali się w Warszawie i uzgodnili, co następuje:

W celu wykonania postanowień Artykułu 5-go Układu dotyczącego Roszczeń Rząd Stanów Zjednoczonych wyznaczy specjalnego reprezentanta oraz jego zastępcę, którzy będą wchodzić w skład Ambasady Stanów Zjednoczonych, jako urzędnicy dyplomatyczni, odpowiedzialni przed Ambasadorem Stanów Zjednoczonych.

Reprezentant Stanów Zjednoczonych pełnić będzie rolę łącznika pomiędzy „Foreign Claims Settlement Commission” Stanów Zjednoczonych a Ministerstwem Finansów Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, zwanym dalej Reprezentantem Polskim, które będzie dostarczać informacji przewidzianych w Artykule 5-ym Układu dotyczącego Roszczeń. Reprezentant Stanów Zjednoczonych, pełniąc swoje czynności przy pomocy odpowiedniego zespołu współpracowników, będących również członkami zespołu pracowników Ambasady, wyznaczonymi do tego celu będzie kierować zapytania na piśmie do Polskiego Ministerstwa Finansów i/lub do jego wyznaczonych przedstawicieli – oraz pozostawać będzie z nim w łączności w celu uzyskania informacji niezbędnych do sprawdzenia bądź oddalenia roszczeń, objętych wyżej wymienionym Układem.

1.   Reprezentant Stanów Zjednoczonych pełnić będzie swe czynności tak długo, jak długo wymagać tego będzie wykonanie postanowień Artykułu5-go, lecz jeżeli Kongres -Stanów Zjednoczonych zakreśliłby termin dla zakończenia prac związanych z zaspokojeniem roszczeń, Ministerstwo Finansów zgadza się w miarę możliwości współdziałać z „Foreign Claims Settlement Commission” dla ułatwienia tej Komisji wywiązania się z jej obowiązków.

2.   Ministerstwo Finansów wyraża zgodę i gotowość do udzielania wymaganych informacji, opartych na istniejących dokumentach oraz innych dostępnych danych – w czasie nie dłuższym niż 6 miesięcy od otrzymania prośby o taką informację. Każda taka prośba winna szczegółowo wskazywać, jakich informacji potrzebuje „Foreign Claims Settlement Commission” dla ustalenia tytułu prawnego, stanu i wartości mienia, na którym opiera się roszczenie.

3.   Dla ułatwienia „Foreign Claims Settlement Commission” określenia wartości małych miejskich i wiejskich posiadłości, Reprezentant Polski dostarczy Reprezentantowi Stanów Zjednoczonych informacji o przedwojennych cenach gruntów ornychileśnych różnych klas, położonych w różnych rejonach kraju, o cenach placów miejskich oraz o cenach typowych budynków mieszkalnych miejskich i wiejskich, jak również o wartości typowych małych przedsiębiorstw przemysłowych i handlowych, zakładów rzemieślniczych i t.d., opartych na szacunkach ubezpieczeniowych oraz na innych dostępnych danych. Jeżeli tak sporządzony szacunek wartości określonego mienia z rodzaju wyżej wymienionych, okazałby się, wskutek szczególnych warunków,niewystarczającym dla celów „Foreign Claims Settlement Commission” , to Reprezentant Polski dostarczy wszystkich dostępnych danych o przedwojennej wartości takiego określonego mienia.

4.   Na prośbę Reprezentanta Stanów Zjednoczonych Reprezentant Polski dostarczać będzie szacunki wartości mienia znacjonalizowanego, tak jak zostały one sporządzone przez władze polskie w dniu przejęcia tego mienia. Reprezentant Polski dostarczać będzie przez swych przedstawicieli w miarę możliwości, informacji co do rozmiarów i stopnia szkód, poniesionych przez dane mienie w wyniku wojny oraz okupacji przez nieprzyjaciela.

5.   Uzgodniono, że inspekcje i badania na miejscu przeprowadzane będą wówczas gdy „Foreign Claims Settlement Commission” uzna informacje dostarczone stosownie do paragrafu 3 i 4 – za niewystarczające do ustalenia faktów, niezbędnych dla oceny wchodzącego w grę roszczenia.W takich przypadkach stosować się będzie następujący sposób postępowania:

a)   Reprezentant Stanów Zjednoczonych przedkładać będzie Reprezentantowi Polskiemu prośbę na piśmie o przeprowadzenie badania na miejscu, wskazując okoliczności, które takie badanie będzie miało ustalić.

b)   Nie później niż w ciągu jednego miesiąca od otrzymania takiej prośby, Reprezentant Polski uzgodni z Reprezentantem Stanów Zjednoczonych zakres i czas takiego badania lub dostarczy takich dodatkowych materiałów, informacji i danych dotyczących tej sprawy, które mogą – według oceny „Foreign Claims Settlement Commission” – uczynić takie badanie zbędnym

c)   Reprezentant Polski będzie towarzyszyć Reprezentantowi Stanów Zjednoczonych przy dokonywaniu inspekcji i badań na miejscu. Reprezentant Polski powiadamiać będzie Reprezentanta Stanów Zjednoczonych o tym, że określone wymagane badania nie mogą być przeprowadzone z uwagi na zakazy przepisów polskich.

6.   Reprezentant Stanów Zjednoczonych przekazywać będzie Reprezentantowi Polskiemu kopię każdego roszczenia zgłoszonego w terminie, określonym przez „Foreign Claims Settlement Commission” zgodnie z przepisami Stanów Zjednoczonych, jak również kopię każdej ostatecznej decyzji „Foreign Claims Settlement Commission” w odniesieniu do zgłoszonych we właściwym terminie roszczeń, wniesionych na zasadzie Polsko-Amerykańskiego Układu dotyczącego Roszczeń.

7.   Reprezentant Stanów Zjednoczonych przekazywać również będzie Reprezentantowi Polskiemu następujące dokumenty:

a)   papiery wartościowe emitowane przez osoby prawne a stanowiące własność takich osób, które uzyskują zaspokojenie roszczeń opartych na nacjonalizacji lub innego rodzaju przejęciu przez Polskę całej własności takich osób prawnych,

b)   podpisane przez osoby wnoszące roszczenia uwierzytelnione zrzeczenia się na rzecz Państwa Polskiego ich praw z tytułu udziałów w spółkach z ograniczoną odpowiedzialnością lub podobnych, jeżeli udziały te nie są oparte na akcjach7jak również praw opartych na przejęciu własności lub utracie używania i korzystania z mienia położonego w Polsce – jeżeli osoby takie uzyskają zaspokojenie roszczeń swoich opartych na tego rodzaju prawach,

c)    uwierzytelnione zrzeczenia się podpisane przez osoby, które uzyskają zaspokojenie roszczeń opartych na długach przedsiębiorstw znacjonalizowanych lub przejętych przez Polskę oraz roszczeń opartych na długach, które stanowiły obciążenie mienia znacjonalizowanego lub w inny sposób przejętego przez Polskę.

8.   Foreign Claims Settlement Commission zgadza się pokrywać koszty poniesione przez Ministerstwo Finansów przy sporządzaniu uwierzytelnionych lub foto statycznych kopii dokumentów urzędowych lub akt oraz koszty specjalnych usług polskich inżynierów, architektów i innych techników w przypadkach, gdy usług takich zażąda Reprezentant Stanów Zjednoczonych.

Podpisano w Warszawie, dnia 29 listopada 1960 roku, w dwóch egzemplarzach, każdy w językach polskim i angielskim, przy czym oba teksty są jednakowo autentyczne.

dr Ryszard Ślązak

=================================

 umowy 
https://traktaty.msz.gov.pl/getFile.php?action=getfile;0&iddok=17992
https://traktaty.msz.gov.pl/getFile.php?action=getfile;0&iddok=18026
https://www.wykop.pl/link/4817301/umowa-indemnizacyjna-z-1960-r-pomiedzy-usa-i-prl/strona/2/

Odnaleziony tekst umowy Nr 5518 między Polską [PRL], a Ameryką [USA] z 16 lipca 1960r. o zapłacie 40 mln dolarów i zrzeczeniu się tym samym ew. dalszych żądań ze strony rządu i obywateli USA

UNITED STATES OF AMERICA and POLAND

Agreement (with annex and exchange of notes) regarding claims of nationals of the United States. Signed at Washington, on 16 July 1960

Ten pełen tekst Umowy jest tu:

https://drive.google.com/file/d/1-RXfC-elyHKEUt2U05EXn2IJG5kQtNVG/view

m. inn.:

The Government of Poland, agrees to pay, and the Government of the

United States agrees to accept, the sum of $40,000,000.00 United States cur

rency in full settlement and discharge of all claims of nationals of the United

States, whether natural or juridical persons, against the Government of Poland

on account of the nationalization and other taking by Poland of property and of

rights and interests in and with respect to property, which occurred on or before

the entry into force of this Agreement.

=================================

Odnaleziona zaginiona, sensacyjna umowa Nr 5518 z 1960r. Dotyczy ustawy Senatu USA S.447.

Po wielomiesięcznych poszukiwaniach został odnaleziony zagubiony dokument stanowiący umowę między USA a Polską z 16 lipca 1960 roku, zarejestrowana w USA 6 stycznia 1961 roku. Ten fakt stawia w innym świetle ustawę S447 Senatu USA. O tym się nie mówi, a powinno. To sensacyjny dokument, który powinien poznać każdy Polak. Jest sensacyjny gdyż oficjalnie przedstawiciele rządu RP prawdopodobnie o niej zapomnieli lub został zagubiony.

Link do umowy w języku angielskim (druk urzędowy): 

https://drive.google.com/file/d/1-RXfC-elyHKEUt2U05EXn2IJG5kQtNVG/view

Link do umowy w języku angielskim (z podpisami): http://www.historycy.org/index.php?s=b1e75d296afa5fd96818974a0c387d95&act=Attach&type=post&id=24542

Link do umowy w języku polskim (z podpisami):

http://www.historycy.org/index.php?s=b1e75d296afa5fd96818974a0c387d95&act=Attach&type=post&id=24543

Katastrofa: Kolejna spółka z Grupy Azoty ogranicza produkcję nawozów

PAP

https://www.farmer.pl/produkcja-roslinna/nawozy/kolejna-spolka-z-grupy-azoty-ogranicza-produkcje-nawozow,122455.html

Zarząd zakładów w Kędzierzynie podjął decyzję o ograniczeniu w środę do minimum, czyli do 43 proc. pracy instalacji produkcyjnych nawozów

Zarząd zakładów w Kędzierzynie podjął decyzję o ograniczeniu w środę do minimum, czyli do 43 proc. pracy instalacji produkcyjnych nawozów, fot. Grupa Azoty

, fot. Grupa Azoty

Należące do Grupy Azoty Zakłady Azotowe Kędzierzyn ograniczyły od środy produkcję nawozów azotowych z powodu wysokich cen gazu. Sytuacja na rynku gazu, determinująca rentowność produkcji jest całkowicie niezależna od Grupy Azoty – podkreśliła spółka.

Azoty Puławy wstrzymują produkcję nawozów azotowych. Jaki jest powód?

Obecna sytuacja na rynku gazu ziemnego, determinująca rentowność prowadzonej produkcji, jest wyjątkowa, całkowicie niezależna od Grupy Azoty i nie była możliwa do przewidzenia – podkreśliła też w komunikacie Grupa. Przypomniała, że rynkowe notowania gazu w okresie ostatniego półrocza wzrosły z poziomu 72 euro za MWh w dniu 22 lutego do poziomu 280 euro za MWh 23 sierpnia 2022 r.

W ciągu ostatnich dni, z powodu wysokich cen gazu produkcję ograniczyły inne fabryki chemiczne, należące do Grupy Azoty.

Zakłady Azotowe Puławy ograniczyły produkcję amoniaku do około 10 proc. możliwości; wstrzymana została produkcja w Segmencie Tworzywa oraz w Segmencie Agro, za wyjątkiem produkcji siarczanu amonu z Instalacji Odsiarczania Spalin i płynów katalitycznych, zawierających amoniak i mocznik.

Na początku sierpnia, z powodu wysokich cen gazu Zakłady Azotowe Puławy całkowicie wstrzymały do odwołania produkcję melaminy.

Akcje Azotów tracą ponad 5 proc. po zawieszeniu części produkcji

Czytaj więcej

Azoty Puławy wstrzymują produkcję nawozów azotowych. Jaki jest powód?

Z kolei zakłady w Tarnowie wstrzymały prace instalacji do produkcji nawozów azotowych, kaprolaktamu oraz poliamidu 6.

W trakcie ogłoszonego postoju instalacji produkcyjnych realizowane będą procesy inwestycyjne oraz remontowe, w tym planowany wcześniej, główny remont instalacji Poliamidów – poinformowała też Grupa Azoty.

Czytaj więcej

Akcje Azotów tracą ponad 5 proc. po zawieszeniu części produkcji

W środę ceny gazu w holenderskim hubie TTF utrzymywały się na poziomie 273-283 euro za Mwh. W piątek Gazprom ogłosił, że gazociąg Nord Stream 1 w dniach 31 sierpnia-2 września zostanie zamknięty z powodu prac serwisowych przy ostatniej działającej turbinie w tłoczni Portowa. Po ponownym uruchomieniu przesył ma powrócić do poziomu 33 mln m sześc. dziennie, czyli ok. jednej piątej maksymalnej zdolności.

Anwil wstrzymuje produkcję nawozów z powodu wysokich cen gazu

Czytaj więcej

Anwil wstrzymuje produkcję nawozów z powodu wysokich cen gazu

Zginęli w obronie polskiej niepodległości. 80 lat temu hitlerowcy ścięli błogosławioną Poznańską Piątkę

https://pch24.pl/zgineli-w-obronie-polskiej-niepodleglosci-80-lat-temu-hitlerowcy-scieli-blogoslawiona-poznanska-piatke/

(fot. prtscr/youtube/ Evtis B2)

80 lat temu w Dreźnie Niemcy wykonali wyrok śmierci na Czesławie Jóźwiaku, Edwardzie Kaźmierskim, Franciszku Kęsym, Edwardzie Kliniku i Jarogniewie Wojciechowskim. Pięciu młodych wychowanków salezjańskiego oratorium w Poznaniu zginęło za udział w konspiracyjnej organizacji. W 1999 r. Jan Paweł II ogłosił ich błogosławionymi.

Wieczorem 24 sierpnia 1942 r. na dziedzińcu Landgericht (sądu krajowego) przy Münchner Platz 3 w Dreźnie kat Alfred Roselieb uruchomił gilotynę. Pod jej ostrzem zginęli młodzi błogosławieni. Pięciu wychowanków salezjańskiego oratorium w Poznaniu wcześniej zostało skazanych na karę śmierci „z powodu przygotowań do zdrady stanu” wobec III Rzeszy.

Czesława Jóźwiaka, Edwarda Kaźmierskiego, Franciszka Kęsego, Edwarda Klinika oraz Jarogniewa Wojciechowska połączyło oratorium przy ul. Wronieckiej 9 w Poznaniu. „Właściwie to mam dwa domy – jeden na Łąkowej, drugi przy Wronieckiej 9. Nawet trudno powiedzieć, w którym spędzam więcej czasu” – pisał w prowadzonym przez siebie pamiętniku Kaźmierski.

Szacuje się, że na przełomie lat dwudziestych i trzydziestych w ośrodku przy ul. Wronieckiej wolny czas po zajęciach szkolnych spędzało łącznie ok. 300 osób w wieku od 10 do 18 lat.

We wrześniu 1939 r. Czesław uczestniczył w walkach obronnych jako żołnierz ochotnik batalionu Przysposobienia Wojskowego. Jego pozostali czterej koledzy również zgłosili się do tej formacji, lecz nie zdążyli już uczestniczyć w walkach. Po powrocie do Poznania zastali tam już niemieckich okupantów.

8 października 1939 r. Wielkopolska została włączona do Rzeszy pod nazwą tzw. Kraju Warty. Polska ludność została pozbawiona wszelkich praw, ograbiona z majątku, a jej część (inteligencję, działaczy niepodległościowych) poddano eksterminacji. Niektórych mieszkańców regionu wysiedlono na terytorium Generalnego Gubernatorstwa. Pozostałych poddano germanizacji i policyjnemu terrorowi. Na czele „Kraju Warty” stanął gauleiter NSDAP, Arthur Greiser.

Jeszcze w 1939 r. na terenie Wielkopolski powstały pierwsze konspiracyjne organizacje. Jedną z nich była Narodowa Organizacja Bojowa (NOB), kierowana przez Antoniego Wolniewicza, który powierzył tworzenie struktur konspiracyjnego harcerstwa Lechowi Masłowskiemu. Ten skontaktował się z Czesławem Jóźwiakiem, który zasilił szeregi podziemnej struktury i wprowadził do niej swoich czterech towarzyszy.

W ramach konspiracyjnej działalności piątka salezjańskich wychowanków podjęła rozpoznanie wywiadowcze niemieckich jednostek stacjonujących na terenie Poznania, m.in. oddziałów Luftwaffe w dawnym gimnazjum Bergera. Kolportowali pismo konspiracyjne „Polska Narodowa”. Podkomendni Jóźwiaka, pseudonim „Piotr”, zbierali informacje o Polakach, którzy starali się o wnioski o wpis na niemiecką listę narodowościową, by stać się volksdeutschami.

21 września 1940 r. gestapowcy aresztowali Edwarda Klinika. Dwa dni później do cel Staatspolizeileitstelle Posen w dawnym Domu Żołnierza, podczas okupacji siedzibie gestapo w Poznaniu, trafili Jóźwiak, Wojciechowski, Kaźmierski i Kęsy.

„Pierwsze śledztwo – jeden z najstraszniejszych dni w moim życiu, którego nigdy nie zapomnę” – pisał Klinik w liście z 23 września do rodziny. Wyjątkowo brutalnym torturom poddano także przywódcę grupy.

Z cel w Forcie VII piątka trafiła do więzienia we Wronkach. 23 kwietnia 1941 r. osadzono ich w Berlinie-Neukölln, a później w więzieniu na zamku Osterstein koło Zwickau (Saksonia).

Według ustaleń IPN 31 lipca 1942 r. Landgericht Posen (sąd krajowy w Poznaniu) podczas sesji wyjazdowej w Zwickau skazał poznańską piątkę na karę śmierci za „przygotowania do zdrady stanu” wobec III Rzeszy. „Oskarżeni zagrozili bezpieczeństwu Wielkiej Rzeszy Niemieckiej podczas stanu wojny. Zgodnie z zasadą prawną stosowaną przez sąd zasłużyli na karę, jakiej, biorąc pod uwagę aktualną fazę walki o istnienie narodu niemieckiego, wymaga bezpieczeństwo Rzeszy” – pisano w uzasadnieniu wyroku.

18 sierpnia przewieziono ich do więzienia przy drezdeńskim Landgericht (sądzie krajowym) i osadzono w pojedynczych celach śmierci.

„Bóg dobry bierze mnie do siebie […] Idę do nieba, do zobaczenia” – oświadczał Franciszek Kęsy w ostatnim liście do rodziny.

Zachowały się także listy pozostałych skazanych. Mimo tragicznego położenia i zbliżającej się śmierci zaskakuje spokojny, pełen wiary ton, w jakim pisali.

„Do ostatniej chwili z moją silną wiarą w sercu idę spokojnie do wieczności, gdyż nie wiadomo, co by mnie tutaj na ziemi czekało. Was proszę, moi kochani, o modlitwę za moją grzeszną duszę, proszę Was o przebaczenie mych grzechów młodości. Ściskam Was i całuję z całego serca i z całej duszy. Wasz zawsze kochający Syn i brat Edzio” – pisał Klinik do swoich najbliższych.

24 sierpnia 1942 r. ok. godz. 20.30 Jóźwiak, Kaźmierski, Kęsy, Klinik oraz Wojciechowski zostali straceni. Świadkiem ich śmierci był kapelan więzienny ks. Franz Bänsch. Tuż przed śmiercią skazańcy zaintonowali pieśń religijną. Jeszcze tego samego dnia Bänsch zapisał: „Dziś przeszli do wieczności ludzie święci”. Ciała zamordowanych pogrzebano poza murami cmentarza w Dresden-Plauen.

13 czerwca 1999 r. papież Jan Paweł II ogłosił ich błogosławionymi wśród 108 męczenników II wojny światowej.

 (PAP)/ oprac. FA

To katastrofa rolnictwa, czyli GŁÓD: Należąca do PKN Orlen grupa Anwil też wstrzymuje produkcję

To katastrofa rolnictwa: Należąca do PKN Orlen grupa Anwil też wstrzymuje produkcję.

https://nczas.com/2022/08/23/co-sie-dzieje-nalezaca-do-pkn-orlen-grupa-anwil-wstrzymuje-produkcje/

Należąca do PKN Orlen włocławska spółka Anwil podjęła decyzję o tymczasowym wstrzymaniu produkcji nawozów azotowych. Powodem są rekordowe ceny gazu, głównego surowca do produkcji tego typu nawozów.

W związku z bezprecedensowym i rekordowym wzrostem cen gazu ziemnego w Europie, spółka Anwil podjęła decyzję o tymczasowym wstrzymaniu produkcji nawozów azotowych – przekazał Orlen we wtorkowym komunikacie.

Jak podkreślono, Anwil na bieżąco monitoruje sytuację na rynku surowców i jak tylko warunki makroekonomiczne na rynku gazu ulegną stabilizacji, produkcja zostanie wznowiona. W czasie postoju linii produkcyjnych Anwil będzie realizował prace remontowe i inwestycyjne – zaznaczył Orlen.

W nocy z poniedziałku na wtorek Grupa Azoty poinformowała, że „w związku z nadzwyczajnym i bezprecedensowym wzrostem cen gazu ziemnego” zarząd podjął decyzję o czasowym zatrzymaniu pracy część instalacji i ograniczeniu produkcji.

Należące do Grupy Azoty Zakłady Azotowe Puławy ograniczyły produkcję amoniaku do około 10 proc. możliwości; wstrzymana została produkcja w Segmencie Tworzywa oraz w Segmencie Agro – nawozów azotowych, kaprolaktamu oraz poliamidu 6, za wyjątkiem produkcji siarczanu amonu z Instalacji Odsiarczania Spalin, oraz roztworów katalitycznych z mocznikiem i amoniakiem.

Jak podkreśliła Grupa Azoty, obecna sytuacja na rynku gazu ziemnego, determinująca rentowność prowadzonej produkcji, jest wyjątkowa, całkowicie niezależna od spółki i nie była możliwa do przewidzenia.

[Była, była, kolego!! A nie należało dawać ciągle dupy tym złym i głupim ludzikom z UE. Mirosław Dakowski]

Na początku sierpnia z powodu wysokich cen gazu Zakłady Azotowe Puławy całkowicie wstrzymały do odwołania produkcję melaminy.

W poniedziałek ceny gazu w holenderskim hubie TTF sięgnęły 270-280 euro za MWh, po wzroście o ok. 15 proc. w ciągu jednego dnia. W trakcie minionego tygodnia ceny gazu na europejskim rynku wzrosły o ok. 25 proc. We wtorek do południa poziom cen w TTF znacząco się nie zmienił.

W piątek rosyjski Gazprom ogłosił, że gazociąg Nord Stream 1 od 31 sierpnia do 2 września zostanie zamknięty z powodu prac serwisowych przy ostatniej działającej turbinie w tłoczni Portowa. Po ponownym uruchomieniu przesył ma powrócić do poziomu 33 mln m sześc. dziennie, czyli ok. jednej piątej maksymalnej zdolności.

Porwanie Ukrainek, czyli kolejny skok na polską kasę. Kto bogatej Polsce zabroni…

Rusza fundusz imienia błogosławionego Klemensa Szeptyckiego, mający na celu pomoc ukraińskim sierotom wojennym i kobietom uwolnionym z niewoli – poinformował w środę w Kijowie szef KPRM Michał Dworczyk. https://www.bankier.pl/wiadomosc/Dworczyk-Rusza-fundusz-ktory-ma-pomoc-ukrainskim-sierotom-wojennym-i-kobietom-uwolnionym-z-niewoli-8391286.html

========================

Konrad Rękas https://konserwatyzm.pl/rekas-porwanie-ukrainek-czyli-kolejny-skok-na-polska-kase/

Na początek ustalmy jedną rzecz. Jakie u licha „kobiety i dzieci uwolnione z rosyjskiej niewoli”?

Jeńcy i niewola – definicje prawne

Przecież to jest bijąca w oczy bzdura i jawne wyłudzanie polskich pieniędzy, trudno już nawet zliczyć która. Status jeńca wojennego jest regulowany artykułem 4 i 5 Konwencji Genewskiej z 12. sierpnia 1949 r.  Zgodnie z nimi do niewoli bierze się:  „1) członków sił zbrojnych Strony w konflikcie, jak również członków milicji i oddziałów ochotniczych, stanowiących część tych sił zbrojnych; 2) członków innych milicji i innych oddziałów ochotniczych, włączając w to członków zorganizowanych ruchów oporu, należących do jednej ze Stron w konflikcie i działających poza granicami lub nawet w granicach własnego terytorium, pod warunkiem, że te milicje lub oddziały ochotnicze, włączając w to zorganizowane ruchy oporu, odpowiadają następującym warunkom: a) mają na czele osobę odpowiedzialną za swych podwładnych; b) noszą stały i dający się z daleka rozpoznać znak rozpoznawczy; c) jawnie noszą broń; d) przestrzegają w swych działaniach praw i zwyczajów wojny; 3) członków regularnych sił zbrojnych, którzy podają się za podlegających rządowi lub władzy nie uznanym przez Mocarstwo zatrzymujące; 4) osoby towarzyszące siłom zbrojnym, ale nie należące do nich bezpośrednio, jak na przykład cywilni członkowie załóg samolotów wojskowych, korespondenci wojenni, dostawcy, członkowie oddziałów pracy lub służb, powołanych do opiekowania się wojskowymi, pod warunkiem, że otrzymali oni upoważnienie od sił zbrojnych, którym towarzyszą, przy czym te ostatnie obowiązane są wydać im w tym celu kartę tożsamości według załączonego wzoru; 5) członków załóg statków handlowych, włączając w to kapitanów, pilotów i uczniów, oraz członkowie załóg samolotów cywilnych Stron w konflikcie, o ile nie przysługuje im prawo do korzystniejszego traktowania na mocy innych postanowień prawa międzynarodowego; 6) ludność terytorium nie okupowanego, która przy zbliżaniu się nieprzyjaciela chwyta spontanicznie za broń, aby stawić opór inwazji, a nie miała czasu zorganizować się w regularne siły zbrojne, jeżeli jawnie nosi broń i przestrzega praw i zwyczajów wojennych”. Słowem, raz jeszcze – jakie kobiety i dzieci?

Wbrew temu, co opowiada się w mediach III RP – na Ukrainę nie najechała Złota Orda. Wojna jest brutalna, niszcząca, stanowi straszliwą traumę dla ludności cywilnej. Ale nikt nie bierze w niej jasyru. Siły Zbrojne Rosji ani milicje republik ludowych nie porywają cywilów – bo niby po co? Tam są przesuwane granice, niszczy się bezwzględnie wojsko przeciwnika, ale przecież nawet kijowska propaganda, przy całym swym prymitywizmie nie twierdzi, że jest to wojna o d…!

Kto bogatej Polsce zabroni?

No więc skąd niby miałyby się wziąć beneficjentki funduszu imienia błogosławionego ministra Dworczyka? Ruscy je porwali, niczym Rzymianie Sabinki, a potem oddali po odkochaniu?

Przecież to bzdura aż bijąca w oczy nawet sentymentalnych i tkliwych na niewieścią niedolę Polaków. Z budżetu III Rzeczypospolitej już wyasygnowano 8 milionów złotych, a zbliżoną hojność mają okazać kolejne spółki Skarbu Państwa, fundusze, agencje i wszystko to, co też jest naszymi pieniędzmi, tylko już całkiem wyprowadzonymi poza społeczną kontrolę i świadomość.

Dzięki tej NASZEJ, nas wszystkich hojności – jakieś kobiety na Ukrainie czy też ukraińskie imigrantki w Polsce dostaną po 10.200 zł jednorazowo i dalszą pomoc finansową o nieokreślonej jeszcze bliżej wysokości. Przewidziany jest również zasiłek „na dzieci”, bo to zawsze lepiej brzmi. By dostać zasiłek rodzinny, niegdyś zupełnie podstawowy i oczywisty – dochód na członka polskiej rodziny nie może obecnie przekroczyć 674 zł miesięcznie.

Dzięki nieprzekroczeniu progu, rozprasowanego obecnie przez inflację – dostaje się 95 zł miesięcznie na dziecko do 5. roku życia, 124 zł na te w wieku 5-18 lat i 135 zł między 18 a 24 rokiem życia. Kryterium dochodowe dla sławnego 500+ – to obecnie 800 zł na osobę. Dziecko ukraińskie, będące obywatelem Ukrainy i z obojga ukraińskich rodziców, którzy zginęli podczas wojny – dostanie od państwa polskiego 643 zł BEZ WZGLĘDU na dochód.

Skąd taka nierówność? Bo tak błogosławiony Dworczyk postanowił o twoich pieniądzach, ty onuco!

Niestety, są sieroty wojenne na Ukrainie. Im szybciej ta wojna się skończy – tym będzie ich mniej i to byłby właściwy kierunek pomocy ukraińskim dzieciom. Ale jest też bieda w Polsce. Głęboka, rozszerzająca się, pozbawiająca wszelkiej nadziei. I będzie coraz bardziej odczuwalna, bo błogosławiony minister Dworczyk rozdaje polskie pieniądze Ukrainkom twierdzącym, że rosyjski najazd wywołał w nich traumę paraliżują na całe dwa dni wszelką aktywność na Tinderze!

Kto bogatej Polsce zabroni…

WRealu24 skasowane przez YouTube! CO DALEJ? Liczba ludzi, którzy podejmują walkę ze „światowym systemem” – cały czas rośnie!!

Liczba ludzi, którzy podejmują walkę ze „światowym systemem” – cały czas rośnie!!

https://banbye.com/watch/v_hSUD8uek3P14

20 mocnych minut

wRealu24 skasowane przez YouTube! CO DALEJ? Rola, Plewa, Braun, Winnicki, Korczarowski i Wilk OSTRO odpowiadają w Sejmie RP!

W niecałe dwa lata podstawowe produkty spożywcze zdrożały po około 90 proc. Restaurator pokazuje prawdę o inflacji.[Woda też drożeje!!]

Restaurator pokazuje prawdę o inflacji. „Pseudo-obniżka VAT-u”

Damian Słomski https://businessinsider.com.pl/biznes/inflacja-i-ceny-zywnosci-w-praktyce-restaurator-pokazal-faktury/e0rtzhe

Oficjalne dane pokazują, że od wybuchu pandemii ceny w Polsce wzrosły średnio ponad 20 proc. Podobnie jest z żywnością.

Tymczasem faktury zakupowe jednego z restauratorów pokazują kilkukrotnie większą skalę drożyzny

  • Właściciel bistro z podkrakowskiej miejscowości pokazał nam faktury, z których wynika, że w jego przypadku w niecałe dwa lata podstawowe produkty spożywcze zdrożały po około 90 proc.
  • Zauważa, że wprowadzona przez rząd obniżka VAT dla restauratorów przyniosła skutek odwrotny od zamierzonego. Teraz płacą jeszcze więcej, a na zmianach skorzystali dystrybutorzy.
  • Przyznaje, że w wymarzoną restaurację włożył z żoną całe oszczędności i wszystko wskazuje na to, że m.in. przez inflację jeszcze wiele lat nie wyjdą na zero. Minimalizują straty i nie chcą zbankrutować
  • ========================

Oficjalne dane Głównego Urzędu Statystycznego (GUS) wskazują, że średni wzrost cen dóbr i usług konsumpcyjnych w ciągu ostatniego roku wyniósł 15,6 proc., a od początku pandemii przekroczył 21 proc. Podobne podwyżki dotknęły żywność, co przełożyło się też na cenniki restauracji.

To jednak średnia wyciągnięta dla pewnych towarów i usług. Ostatecznie w jednych obywateli inflacja uderza mocniej, w innych słabiej. Właściciel podkrakowskiej restauracji wyśmiewa liczby podawane przez urzędników. Wskazuje, że skala podwyżek cen podstawowych produktów spożywczych, które służą przygotowaniu dań, jest w jego przypadku znacznie większa.

– Przerażają mnie obecne ceny. Kiedy słyszę o inflacji, która wynosi kilkanaście procent, to ogarnia mnie złość. To nieprawda. Rzeczywista inflacja jest dużo, dużo wyższa. Nie wiem, dlaczego jest to ukrywane — wskazuje w rozmowie z Business Insider Polska właściciel bistro „Palce lizać” z podkrakowskiej miejscowości Siepraw.

Od blisko dwóch lat, czyli od momentu wejścia w biznes, zbiera faktury za produkty kupowane na potrzeby serwowanych dań i nam je pokazał.

Porównania przyprawiają o zawroty głowy. Restaurator przyznaje, że jest w bardzo trudnej sytuacji, bo już na starcie musiał zmierzyć się z pandemią. Z tego względu nie mógł liczyć na pomoc państwa. Teraz toczy nierówną walkę z inflacją.

Gigantyczny wzrost cen żywności

Na niektórych produktach zauważyłem nawet 200-300 proc. podwyżki. Półtora roku temu kupowałem pięciolitrowy olej w cenie około 20 zł. Teraz dokładnie taki sam olej, od tego samego producenta i tej samej pojemności kosztuje 57 zł — wylicza.

Smalec wieprzowy (200 g) jeszcze pod koniec 2020 r. kupował po 94 gr. Teraz końcówka jest podobna, ale z dwójką z przodu (2,92 zł). Filet z kurczaka chodził po 13-14 zł, a dało się go dostać też za niecałe 10 zł. Teraz w cenniku jest po 22 zł. Zwraca też uwagę na jaja, które z dokładnie tej samej fermy na początku kupował po 30 gr za sztukę, a teraz producent liczy sobie 48 gr.

Restauracji nie omijają też konsekwencje paniki cukrowej. Nasz rozmówca za kilogramową paczkę w pierwszych miesiącach działalności płacił niecałe 2 zł. Ostatnio na fakturze widniała już stawka 5,53 zł za sztukę.

Warto zauważyć, że to ceny z hurtowni, w których zaopatrują się właściciele restauracji. Są więc niższe niż te, które widnieją ostatecznie na półkach sklepowych.

— Bardzo trudno jest prowadzić bistro, mając takie podwyżki. Przeanalizowałem faktury na najbardziej podstawowe produkty, takie jak jajka, mleko, masło i inne tłuszcze, różnego typu śmietany, sery i mięso oraz warzywa. Przez ostatnie półtora roku średni wzrost cen w ich przypadku wyniósł ponad 90 proc. – podsumowuje.

Przyznaje, że gdy chodzi nawet na zwykłe zakupy, prywatnie, to w popularnej sieci dyskontów widzi, że od lutego ceny zwiększyły się o blisko 30 proc. Zwraca przy tym uwagę na — jego zdaniem — pseudoobniżkę VAT-u, którą z dumą chwali się rząd.

— Na fakturach wyraźnie widać, że ceny po „obniżce VAT” pozostały tak naprawdę na tym samym poziomie, na jakim były pierwotnie. Odpowiednio wcześniej zostały przez dostawców podniesione, by po obniżeniu podatku wygenerować przez nich większy zysk. W praktyce dla branży gastronomicznej jest to dodatkowe 5 pkt proc. podatku VAT do odprowadzenia — podkreśla restaurator.

Zaznacza jednak, że miał do czynienia z jednym jedynym wyjątkiem. Był nim dostawca jaj, który faktycznie obniżył swój cennik o VAT.

Rosnące ceny żywności nie są jedynym problemem branży. Restauracje, tak jak inne firmy, muszą mierzyć się też z gigantycznym wzrostem opłat za szeroko rozumianą energię. Koszty transportu ze względu na drogie paliwa są oczywiste, ale jak zauważa nasz rozmówca, opłaty za gaz w jej przypadku zwiększyły się o około 100 proc.

Jeszcze gorzej jest z rachunkami za prąd, które skoczyły o blisko 400 proc. Choć dodaje, że akurat w przypadku energii elektrycznej zmienił operatora, więc porównywalność danych jest przez to nieco zaburzona.

Ile płacą klienci, a ile powinni?

— U mnie w małej miejscowości sycący zestaw dwudaniowy, czyli zupa i porządne danie mięsne, kosztuje 18 zł. Żeby móc ponieść wszystkie koszty i osiągnąć satysfakcjonującą marżę, tak naprawdę musiałbym podnieść cenę zestawu do około 25 zł — przyznaje szef bistro „Palce lizać”.

Gdy startował z biznesem, ten sam zestaw był po 16 zł. Jedyne podwyżki w cenniku wprowadził tuż przed wybuchem wojny w Ukrainie. Podkreśla, że nie chce bardziej podnosić cen. Zamiast tego stara się szukać oszczędności i nowych klientów.

W bistro najdroższa potrawa to żeberka glazurowane miodem. Duża porcja po podwyżce sprzed kilku miesięcy o 4 zł kosztuje 28 zł.

Jedni restauratorzy starają się nie odstraszać klientów cenami. Inni balansują na granicy opłacalności, a duża część dostosowuje cenniki do nowych realiów. W efekcie spada popyt, co potwierdzają branżowe analizy.

Wyniki badania PMR przeprowadzonego w maju 2022 r. na potrzeby raportu „Rynek HoReCa w Polsce 2022. Analiza rynku i prognozy rozwoju na lata 2022-2027” pokazują, że z powodu wzrostu cen połowa Polaków ogranicza wizyty w lokalach gastronomicznych (66 proc.). W przypadku zamówień na dowóz lub na wynos taką deklarację składa 63 proc. ankietowanych.

Ta sama ankieta pokazuje, że zdecydowana większość społeczeństwa jest coraz bardziej świadoma swoich wydatków. Ze stwierdzeniem, że „gotując samodzielnie, można zaoszczędzić”, zgadza się 75 proc. Polaków korzystających z usług gastronomicznych.

— To trudna branża. Jest bardzo ciężko. Gdyby nie pandemia i inflacja, byłbym bardzo szczęśliwy. Te przeszkody odbierają jednak sporo satysfakcji. W wymarzoną restaurację włożyliśmy z żoną całe nasze oszczędności i wszystko wskazuje na to, że długo tego nie odrobimy — przyznaje z żalem właściciel bistro.

— Obawiam się, że przy obecnych kosztach możemy nie wyjść na zero przez kolejne 10 lat. Robimy wszystko, żeby biznes był rentowny, ale w tej chwili jest to niemożliwe. Staramy się oszczędzać i minimalizować straty. Chcemy uniknąć losu, który już spotkał część gastronomii, która zmuszona była do zamknięcia — podkreśla.

Turystów nie brakuje, ale dzielą porcje

Na sytuację narzekają zarówno restauratorzy z małych miejscowości, dużych miast, jak i najpopularniejszych turystycznych regionów. Ci ostatni zawsze w sezonie mają duże obłożenie. Tak jest i tym razem. Gorzej z przełożeniem tego na pieniądze.

Na półmetku wakacji np. pod tatrami nie można było narzekać na frekwencję, ale Tatrzańska Izba Gospodarcza (TIG) wskazuje, że turyści ze względu na ceny są dużo bardziej oszczędni.

– Dosyć czytelnie spadł średni rachunek, licząc per capita, czyli z każdego stolika. Restauratorzy notują mniejsze utargi w porównaniu z latami poprzednimi .

Powołując się na informacje od przedstawicieli branży, dodaje, że w poprzednich latach goście zamawiali więcej, a incydentalne było dzielenie porcji na kilka osób.

– Teraz takie zamówienia są standardem. W gastronomii kluczem nie jest obłożenie stolików, a średni utarg od stolika – zauważa.

Autor: Damian Słomski, dziennikarz Business Insider Polska

==========================

Zarobki mamy polskie, a ceny wody będą europejskie. Szykują się ostre podwyżki taryf

https://innpoland.pl/183205,ceny-za-wode-niedlugo-wzrosna

Wyższe rachunki za wodę są pokłosiem wysokiej inflacji oraz wzrostu cen energii. Z tego powodu przedsiębiorstwa wodno-kanalizacyjne wraz z samorządami podnoszą taryfy.

  • Wiele przedsiębiorstw wodno-kanalizacyjnych chce podnieść taryfy za wodę
  • Niektóre podwyżki nie są jednak proporcjonalne do ponoszonych strat, o czym mówił pod koniec lipca Przemysław Daca, były prezes Wód Polskich
  • W 2021 roku podwyżka cen za wodę w Polsce wyniosła 3,9 proc. rok do roku przy inflacji HICP na poziomie 14,2 proc. Jak będzie teraz?

Depopulacja Polski. Niezaprzeczalny, ogromny „sukces PiS”.

Depopulacja Polski. Niezaprzeczalny, ogromny sukces PiS

Kategoria: Archiwum, Polecane, Polityka, Polska, WażneAutor: Redakcja, 21 sierpnia 2022

Depopulacja danego obszaru geograficznego jest procesem złożonym. Termin wyludnienie oznacza zmniejszenie liczby ludności. Nic jednak nie mówi o stosowanych metodach, a są to:

  1. Depopulacja wojenna lub zakamuflowana (zgony nadmiarowe podczas lockdownu medycznego, zwiększenie śmiertelności z powodu obniżenia standardu świadczeń zdrowotnych).
  2. Wysiedlanie, deportacje (metoda wojenna).
  3. Pobudzenie emigracji (wyjazdów z kraju ludności rodzimej).
  4. Zmniejszenie dynamiki urodzeń (mały wskaźnik dzietności) m.in. poprzez szykany ekonomiczne.
  5. Przesiedlenie obcego pod względem cywilizacyjnym, kulturowym elementu etnicznego.

Żadna z dotychczasowych formacji politycznych po 1989 roku nie osiągnęła takich sukcesów w tej dziedzinie jak socjalistyczna formacja Kaczyńskiego, realizująca ze zbrodniczym rozmachem następujące punkty: pierwszy (częściowo), trzeci, czwarty i piąty.

Oczywiście, proces depopulacji rozpoczął się na długo przed rządami PiS, jednak nikt inny nie przyśpieszył go aż do tego stopnia. Aktualnie w Polsce rodzi się mniej dzieci niż podczas II Wojny Światowej, a w sytuacji utrzymania się niekorzystnych tendencji nasza dynamika demograficzna (liczba zawartych małżeństw, liczba urodzeń) ustabilizuje się na poziomie 20 milionowego kraju.

Prognozy demograficzne sporządzane w drugiej połowie lat 80-tych przewidywały, że w XXI wieku Polska przekroczy liczbę 50 mln mieszkańców.

Aby przybliżyć czytelnikowi obraz zmian prezentujemy wykres urodzin w Polsce na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat. Spadek z jednego miliona do 331 tys.

W roku 2021 urodziło się w Polsce zaledwie 331 tys. dzieci.

Wywiad z ideologiem NWO wydrukowany w socjalistycznej „Kulturze” w 1975 r.

Prof. Dennis L. Meadows podał w nim konkretną liczbę ludności dla Polski – 15 milionów obywateli, która według niego jest “wielkością optymalną”.

ANDRZEJ BONARSKI: Wydaje mi się, że „Granice wzrostu” nie uwzględniają różnic między typem gospodarki socjalistycznej i kapitalistycznej, że nie uwzględniają tempa (…)

PROF. DENNIS L. MEADOWSWolałbym odpowiedzieć nie bezpośrednio. Na przykład, jeżeli chodzi o Polskę, to sądzę, że macie zbyt duży przyrost ludności. 15 milionów ludności gwarantowałoby równowagę. Dalej: jeżeli chodzi o Polskę, widzę takie problemy – po pierwsze: właśnie zahamowanie eksplozji demograficznej (…)

A. B.: Jak wyobraża sobie Pan drastyczne zahamowanie rozrodczości?

D. L. M.: Państwo o ustroju socjalistycznym ma w tej mierze szczególne możliwości. Aparat administracyjny i społeczny może stworzyć warunki przeciwdziałające nadmiernemu przyrostowi ludności.

A. B.: Czy nie wydaje się Panu, że każda rodzina może chcieć kiedyś mieć dzieci i ma do tego prawo?

D. L. M.: Absurd.

A. B.: Nie sądzę, by dało się tak całkowicie lekceważyć tradycję i biologię.

D. L. M.: Łatwo ją zmienić.

 (…) ANDRZEJ BONARSKI “Kultura” z 12 stycznia 1975, s. 7

_______________________________________________

A oto efekty polityki depopulacyjnej realizowanej w Polsce przez każdą, bez wyjątku, ekipę rządową:

Rocznik Demograficzny 2021/ GUS/

Polityka PiS oznacza przyśpieszenie depopulacji Polski

Teza, że program 500+ pomoże w zwiększeniu dzietności i odwróci katastrofalne tendencje na stałe była głoszona przez cynicznych propagandzistów. Chwilowy wzrost urodzin był efektem realizacji wcześniej podjętych decyzji o drugim i trzecim dziecku. Intensywny program NWO realizowany przez PiS w formie wprowadzania kolejnych lockdownów (zdrowotnego, energetycznego, żywnościowego, finansowego), a mówiąc wprost: program okradania i depopulacji Polaków, niszczenia przedsiębiorstw, w tym firm rodzinnych jest milowym krokiem na drodze do realizacji wytyczonych, antypolskich celów. Na razie, Polacy dają się okradać i pozwalają się zabijać. Jedni boją się represji i broni palnej w rękach współczesnych folksdojczów, inni skulili się w powłoce niewolnika i pełzają dalej, w stronę przepaści.

Ks. Isakowicz-Zaleski: Oto polska racja stanu w relacji z Ukrainą. „Na kogo” gra prezydent Duda i władze.

Marta Markowska https://nczas.com/2022/08/19/ks-isakowicz-zaleski-oto-polska-racja-stanu-w-relacji-z-ukraina-wywiad/

Uległość pana prezydenta wobec władz Ukrainy, co sam akcentuje, jest tak daleko posunięta, że nie tylko się nie upomina o pochówki ofiar, ale ustępuje we wszystkich innych sprawach. Pytanie: czyje interesy pan prezydent reprezentuje? – pyta ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski, który w rozmowie z „Najwyższym Czasem!” podejmuje tematy upamiętnienia ludobójstwa na Wołyniu, dzieleniu ofiar na lepsze i gorsze oraz polskiej racji stanu w kwestii relacji polsko-ukraińskich.

Marta Markowska: Postawa prezydenta RP Andrzeja Dudy podczas uroczystości upamiętnienia ludobójstwa na Wołyniu wzbudziła spore kontrowersje. Do Księdza oraz do grupy Polaków trzymających baner z prośbą o zniesienie zakazu ekshumacji zwłok pomordowanych na Wołyniu prezydent zaapelował o „miarkowanie słów”. Czy zdaniem Księdza jest to jednoznaczny dowód na to, że nasz prezydent nie dba o dobrze rozumiany interes Polaków, lecz reprezentuje służalczą postawę względem naszego wschodniego sąsiada?

Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski: Choć słowa prezydenta są bardzo znamienne, znacznie istotniejsze jest to, co nasz prezydent robi, a ściślej czego nie robi, a jako prezydent III RP powinien czynić. Od 2015 roku prezydent i jego otoczenie, a także władze obozu rządzącego składały i nadal składają liczne deklaracje dotyczące kwestii ludobójstwa i pochówku polskich ofiar na Wołyniu, w Małopolsce Wschodniej i w innych częściach Kresów. Niestety, są to tylko obietnice. Przez siedem lat nie zrobiono nic.

W tym roku po raz pierwszy pan prezydent, pan premier i ambasador Ukrainy przyszli na uroczystości upamiętniające Krwawą Niedzielę, która była apogeum ludobójstwa na Wołyniu. Wydawało się, że będzie to wielki krok do przodu. Padły deklaracje, ale… tylko deklaracje. Chociaż pan prezydent wygłosił bardzo emocjonalne, trwające 21 minut przemówienie, w którym dość chaotycznie mieszał wątki historyczne i polityczne), później sam sobie zaprzeczył. Kiedy bowiem przeszedł obok banneru rodzin kresowych upominających się o pochówek swoich krewnych, moim zdaniem użył absolutnie niewłaściwych słów. Padły słowa w charakterze upomnienia czy pogróżek, że mamy miarkować słowa, że trzeba pójść inną drogą, że to nie służy żadnej ze stron. Prezydent nie powiedział, kto jest tą drugą stroną, natomiast jego wypowiedzi w czasie przemówienia i późniejsze są skrajnie proukraińskie.

Nie jestem przeciwny współpracy Polski z Ukrainą, ale powinna się ona odbywać na szczeblu partnerskim. Uległość pana prezydenta wobec władz Ukrainy, co sam akcentuje, jest tak daleko posunięta, że nie tylko się nie upomina o pochówki ofiar, ale ustępuje we wszystkich innych sprawach. Pytanie: czyje interesy pan prezydent reprezentuje? Jest prezydentem niezależnej Rzeczypospolitej czy też myśli już o swojej przyszłości jako działacz czy przedstawiciel UKRAPOLU, czyli sojuszu Ukrainy z Polską? Oczywiście są to mrzonki, niemniej bardzo niebezpieczne.

Na swoim Twitterze zadał Ksiądz panu prezydentowi bardzo trafne pytanie: czy podobne słowa byłby w stanie skierować do ofiar holokaustu Żydów? Odpowiedzi Ksiądz nie uzyskał, ale możemy się jej domyślać.

Prezydent Andrzej Duda, jak również przedstawiciele innych opcji politycznych, inaczej traktują rodziny ofiar zbrodni katyńskiej, inaczej rodziny kresowe, czyli krewnych pomordowanych na Wołyniu, a jeszcze inaczej rodziny ofiar holokaustu. Wszystkie te wydarzenia były ludobójstwami. Każdy zamordowany i jego rodzina powinni być potraktowani jednakowo. Nie wyobrażam sobie jednak, żeby pan prezydent mówił o miarkowaniu słów wobec rodzin ofiar holokaustu albo żeby mówił, żebyśmy dbali o wrażliwość niemiecką – bo przecież drugą stroną w przypadku holokaustu Żydów są Niemcy. Nie można w ten sposób dzielić ofiar na lepsze i gorsze. Myślę jednak, że to jest charakterystyczny rys obozu rządzącego, który wyraźnie rozróżnia ofiary. Ofiary „dobre” to ci, którzy zginęli z rąk Niemców lub Sowietów, a ofiary „gorsze” to te, które zginęły z rąk Ukraińców.

Wreszcie obóz rządzący rozróżnia ofiary żydowskie od ofiar polskich, co moim zdaniem jest ogromnym błędem, bo każda ofiara – czy to był Polak, czy Rosjanin, czy Ukrainiec, czy przedstawiciel innej narodowości – ma takie samo miejsce w naszej pamięci. To wszystko byli obywatele polscy! Każdy obywatel II RP okresu międzywojennego powinien być uszanowany, gdyż zginął z rąk okupanta. Niestety, dzisiaj widzimy, że pan prezydent dał się wplątać w takie podzielenie ofiar na lepsze i gorsze.

Jeżeli obserwujemy takie uprzywilejowanie Ukrainy, to czy zgodnie z tym, co mówi jeden z posłów Konfederacji, mamy już do czynienia z ukrainizacją Polski?

Myślę, że i tutaj nastąpiło pomieszanie pewnych pojęć. Jeszcze raz podkreślę: dobra współpraca między Polską a Ukrainą jest bardzo ważna, ale z pozycji partnerskiej, można nawet powiedzieć: braterskiej, a nie w sytuacji, w której Polska jest ciągle w pozycji służebnej wobec Ukrainy i ma spełniać jej oczekiwania.

Słowa pana prezydenta o tym, że zostały zniesione granice, moim zdaniem, godzą w polską rację stanu. Konstytucja RP mówi, że Rzeczpospolita ma konkretne granice. Jakiekolwiek próby znoszenia tych granic wymagają zgody całego społeczeństwa, a nie tylko polityków na górze, którzy sobie ubzdurają, że mamy UKRAPOL.

Przed naszym przystąpieniem do UE było referendum, a tu nagle bez referendum obóz rządzący ciągle podkreśla, że będziemy tworzyli wspólne państwo z Ukrainą. Hola, hola! Najpierw trzeba zapytać suwerena po jednej i po drugiej stronie. Z tego, co wiem, Ukraina wcale się nie pali, żeby być w UKRAPOLU razem z Polakami. Z różnych powodów.

Podobnie ukrainizacja Polski jest bardzo niebezpieczna.

Prowadzę Fundację im. Brata Alberta, która opiekuje się prawie 150 osobami z Ukrainy Wschodniej. Są to głównie kobiety i dzieci. Niedawno zginął mąż jednej z pań, która pracuje w kuchni. Był ukraińskim żołnierzem w Charkowie. Nie ma cienia wątpliwości, że trzeba tym ludziom pomagać, co nie oznacza, jak się postuluje, żeby wprowadzać język ukraiński jako drugi w Polsce bądź dawać Ukraińcom lepsze prawa w Polsce niż Polakom. Takie działanie prowadzi do konfliktów polsko-ukraińskich, a służebna rola kamerdynera, sługi-współpracownika jest fatalna. Część polskich polityków wpada w amok. Już budowaliby nowe państwo itd. Najpierw trzeba wygrać wojnę, dopiero potem mówić o wspólnym państwie. Trzeba także ustalić zasady partnerskie. Jeżeli Polacy tak pomagają Ukrainie, to dlaczego na Ukrainie ciągle obowiązuje zakaz pochówków ofiar rzezi Wołyńskiej?

W związku z obecną sytuacją na Ukrainie do Polski przybyło ogromnie wielu uchodźców. Czy myśli Ksiądz, że wraz z końcem wojny ci ludzie powrócą, czy też zostaną w Polsce na stałe?

Nie ma na to jednoznacznej odpowiedzi. Sytuacja bardzo szybko się zmienia. Kiedy wybuchła wojna, większość osób – w tym ja, moi przyjaciele – miała nadzieję, że to będzie wojna krótkotrwała i uchodźcy szybko wrócą do swoich domów. Teraz okazuje się, że ta wojna będzie przeciągana i obserwujemy wzajemne wykrwawianie się obu stron. Rosjanie dokonują straszliwych zniszczeń na Ukrainie Wschodniej. Okazuje się, że część tych rodzin nie ma już gdzie wrócić. Część wyjedzie za granicę, ale znaczna część pozostanie w Polsce.

Pytanie, czy Polska jest przygotowana na to, żeby utrzymywać, poprzez świadczenia socjalne, tak ogromną grupę cudzoziemców. Kraje Zachodnie są bardzo ostrożne w tego rodzaju działaniach, a jeśli podejmują działania, to są one bardzo przemyślane. W Polsce natomiast to jest „Hajda na koń! Szable w dłoń! Ruszamy w bój! Będziemy się bić! Pędzimy naprzód!”. To wyskakiwanie przed szereg spowoduje, że gdy przyjdzie zima, może pojawić się pytanie, jak utrzymać ośrodki dla uchodźców z Ukrainy, podczas gdy zabraknie pieniędzy na utrzymanie polskich organizacji charytatywnych.

Już pojawiły się protesty pracowników warsztatów terapii zajęciowych dla niepełnosprawnych, którzy nie są w stanie się utrzymać, bo uginają się pod ciężarem inflacji. Trzeba to jakoś mądrze rozdzielić. Nie na zasadzie przyznawania środków grupie uprzywilejowanej kosztem braku pomocy dla obywateli polskich. Sytuacja jest bardzo trudna. Obawiam się, że znaczna część Ukraińców nie wróci do swojego kraju – z rożnych powodów – i będą w Polsce odbijali się od ściany do ściany, bo przecież nie będzie aż tyle pracy w Polsce, zwłaszcza dla kobiet.

Głównym problemem rysującym się na tle kwestii uchodźców jest sytuacja ekonomiczna i kryzys, z jakim się w tej chwili mierzymy. Po drugie: Polska była przez bardzo długi czas państwem jednonarodowościowym. Polacy przywykli do tego, że wokół siebie widzą samych rodaków. Kiedy nagle idąc przez miasto, nie słyszą w ogóle języka polskiego – reagują. Jest to bowiem dla nas sytuacja trudna i niecodzienna.

To jest problem już dawno opisany w historii. Jest granica asymilacji przybyszów z obcego państwa w danej strukturze. Jeden z historyków obrazowo opisał to w sposób następujący: ile łyżeczek cukru można jednorazowo rozpuścić w szklance herbaty? Jeżeli pewna grupa osób powoli wchodzi w struktury danego państwa, to się asymiluje. Tak jak moi przodkowie Ormianie i wiele innych mniejszości narodowych w Polsce. Tak samo asymilują się przecież i Polacy w innych państwach. Gwałtowne przybycie milionowych rzesz może spowodować, że struktury państwowe kompletnie nie będą na to przygotowane, a grupy te nie będą się asymilować. Przykład mamy we Francji, gdzie nawet w trzecim pokoleniu emigranci z Afryki Północnej nie asymilują się, mimo że na co dzień mówią po francusku. Tu może być podobnie.

Pytanie: ile osób w państwie polskim może zostać przyjętych tak, by znaleźli pracę, zasymilowali się na tyle, żeby ich dzieci poszły do polskich szkół, żeby nauczyli się języka polskiego – a nie tworzyli państwa w państwie?

Obecnie w dużych polskich miastach przebywają bardzo liczne grupy ukraińskie, które w ogóle nie mają kontaktu z Polakami. Tworzą strukturę wewnętrzną. Niedawno byłem z supermarkecie. Ukrainka stojąca w kolejce do kasy rozmawiała ze sprzedawczynią po ukraińsku. Może nie tyle sam fakt rozmowy po ukraińsku jest szokujący, ile pytanie, co będzie dalej. Dojdzie do takiej sytuacji, że Polacy nagle poczują się jak nie w swoim państwie. Ile tych łyżeczek można rozpuścić w jednej szklance, czyli ile tysięcy czy milionów cudzoziemców może się w danym państwie zasymilować? Śmiem twierdzić, że 3 mln się nie zasymilują… Ciągle będzie to trochę obce ciało. Trzeba natomiast pomóc – czego, moim zdaniem, nie ma – tym osobom, które chcą zostać w Polsce, widzą tu swoją przyszłość, ale na zasadzie poszanowania praw polskich. To nie większość ma się dopasować do mniejszości. To mniejszość ma się dopasować do większości.

Mam wrażenie, że w tej chwili jest trochę na odwrót…

To prawda. Nasza nadgorliwość, wybieganie przed szereg nas ośmiesza. Dla przykładu: idiotyczna jest dyskusja nad określeniem: „na Ukrainie” czy „w Ukrainie”; czy możemy wywiesić taką, czy inną flagę. W telewizji państwowej od pięciu miesięcy wszyscy prezenterzy mają wpiętą polsko-ukraińską flagę. Kiedy była rocznica ludobójstwa na Wołyniu, to te flagi zdejmowali. To jest paranoja.

Jeżeli państwo polskie chce być państwem polskim, nie może tworzyć takich sytuacji. Jest takie powiedzenie: chcesz być szanowany, szanuj najpierw sam siebie. Jeżeli Polska chce być szanowana, nie może się przefarbować na całkiem inne struktury, tylko powinna szanować swoje tradycje. Pomagajmy tym, którzy przybywają. Twórzmy dla nich miejsca pracy, ale niech oni też szanują nasze tradycje i nasze zwyczaje.

Jest Ksiądz współautorem książki pt. „Wołyń. Przemilczana zbrodnia na Polakach”. Czy mógłby Ksiądz pokrótce przybliżyć jej treść?

Są to rozmowy ze świadkami. Zarówno świadkami ludobójstwa, którzy jeszcze żyją – wtedy byli małymi dziećmi, dziś mają po 90 lat – jak również historykami i publicystami, którzy zajmują się tym tematem. Zestawienie wielu osób z różnych stron tego problemu – świadkowie, historycy, dzieci ofiar – pokazuje, jak bardzo ten problem jest skomplikowany.

Niezależnie, kto się wypowiada i niezależnie w której książce, zawsze przewijają się dwie sprawy. Po pierwsze: III RP dokonała grzechu zaniechania. Mija 30 lat od zmiany ustroju w Polsce i 30 lat istnienia niepodległej Ukrainy. Polska była pierwszym krajem, który uznał Ukrainę za niepodległe państwo. Przez ten czas ani polscy, ani ukraińscy politycy nie potrafili rozwiązać tego problemu, czyli znaleźć drogi prowadzącej, po pierwsze, do pochowania ofiar, po drugie – do wyjaśnienia wątpliwości. Widać wyraźnie, że wina leży po stronie polityków, a nie ofiar. Bardzo ciekawym wątkiem jest spojrzenie na problem oczami statystycznego Ukraińca. Ja to widzę w rozmowach z uchodźcami, którymi się opiekuję. Dla większości Ukraińców informacje na temat ludobójstwa pochodzą z ukraińskich mediów rządowych. Niestety tam też media podporządkowane są władzy państwowej, a politycy ukraińscy utrzymują, że należy o wszystkim zapomnieć. Coś tam było, Polacy pobili się z Ukraińcami i dla świętego spokoju należy o wszystkim zapomnieć.

Myślę, że ustawiczne mówienie o tym jest bardzo ważne. Chodzi o to, żeby społeczeństwo ukraińskie zobaczyło ten problem nie jako problem stricte polityczny, tylko ludzki: pochować ofiary, postawić krzyże, wspólnie się pomodlić i iść dalej. Moim zdaniem, oba społeczeństwa bardzo szybko dogadałyby się między sobą – na co jest wiele pozytywnych przykładów na poziomie lokalnym. Natomiast politycy nie chcą się dogadać, nadal żyją w kłamstwie i je pielęgnują. Tak jak fundamentem PRL-u, komuny było kłamstwo katyńskie, tak fundamentem negatywnych relacji polsko-ukraińskich jest zaniechanie wołyńskie.

Podsumowując, można wywnioskować, że dziś domaganie się sprawiedliwości dziejowej, prawdy historycznej stało się czymś nieakceptowalnym, nieprawidłowym. Wielu ludzi z mainstreamowych mediów zarzuca tym, którzy nadal walczą o tę prawdę, bycie ruską onucą. Skąd czerpać siłę i motywację do walki o dobre imię swej ojczyzny?

Bardzo dobrze pamiętam czasy komunizmu lat sześćdziesiątych, siedemdziesiątych, czas „Solidarności”. Propaganda komunistyczna ustawiała wtedy sprawę tak: ktokolwiek mówi o zbrodni katyńskiej, jest amerykańskim agentem, a dotykanie tej sprawy ma rozbić bardzo dobre relacje Polski i Związku Radzieckiego. Dzisiaj PiS, PO i inne partie de facto kopiują tę propagandę komunistyczną, zmieniają tylko nazwy. Twierdzą, że ktokolwiek dotyka sprawy Wołynia, domaga się pochówku ofiar, mówi o gloryfikacji zbrodniarzy, jest ruskim agentem. Kiedy czytam, co piszą na portalach społecznościowych ideolodzy PiS-u, załamuję ręce. Oni po prostu powtarzają komunistyczną propagandę. Patrząc natomiast na to w trzeźwy sposób, rozwiązanie tego problemu poprzez powiedzenie prawdy, przeprosiny ze strony Ukrainy i cofnięcie zakazu pochówku jest wybiciem amunicji stronie rosyjskiej. Konflikt o pochówki będą wykorzystywać nie tylko Rosjanie, ale także Niemcy i inne narody, czego mamy przykłady. Dopóki ten wrzód nie zostanie oczyszczony, a rana zasklepiona, zawsze ktoś obcy to wykorzysta. Na razie klasa polityczna cały czas żyje mitami: zapomnieć, to znaczy rozwiązać problem. Nie da się zapomnieć i nie da się rozwiązać tego problemu bez pochowania ofiar.

Mądrość zwana sprytem –

Mądrość zwana sprytem – Stanisław Michalkiewicz

W niezapomnianym skeczu kabaretu „Dudek” z Janem Kobuszewskim i Wiesławem Gołasem pt. „Ucz się Jasiu” jest scena, kiedy Jan Kobuszewski, jako właściciel warsztatu hydraulicznego, pyta ucznia Jasia, którego gra Wiesław Gołas, „do czego jest ta rura?” – na co Jasio przygląda się przez chwilę rurze i powiada: „ta rura jest do niczego”. Kto by wtedy pomyślał, że była to scena prorocza, zapowiadająca zgryzoty, jakie będą udziałem Polski w związku z dostawami gazu przez Baltic Pipe, a właściwie w związku z brakiem tych dostaw. Polska uczestniczyła w budowie tego gazociągu, która kosztowała 2,2 mld euro i – jak wielokrotnie byliśmy zapewniani – miał on być gwarantem naszego bezpieczeństwa energetycznego, umożliwiając rezygnację z dostaw gazu rosyjskiego. Wszystko wydawało się w jak najlepszym porządku, chociaż na przełomie wiosny i lata premier Morawiecki wystąpił z zagadkową pretensją, by rząd norweski podzielił się z Polską zyskami ze sprzedaży gazu, a nawet wezwał mieszkających w Norwegii Polaków, by w tej sprawie zaczęli rząd norweski molestować.

Pan premier Morawiecki już wcześniej wpadał na różne pomysły, ale – przynajmniej na pierwszy rzut oka – mieściły się one w ramach normalności w sensie medycznym, – bo jeśli chodzi o sens ekonomiczny, to już nie. Na przykład program dekarbonizacji Polski wydawał się dziwaczny, bo niby dlaczego państwo miałoby rezygnować z korzystania z nośników energii, którymi dysponuje na rzecz nośników, którymi nie dysponuje, a w każdym razie – nie dysponuje nimi w stopniu wystarczającym do zaspokojenia potrzeb krajowych, wynoszących około 20 mld metrów sześciennych gazu rocznie?

Koniecznością „ratowania planety” wyjaśnić tego nie można, bo – po pierwsze – to uzasadnienie nie wytrzymuje krytyki w sytuacji, gdy znacznie większe gospodarki, niż polska, jak np. gospodarka amerykańska, czy chińska, wcale z węgla nie rezygnują, a – po drugie – zależność dobrostanu „planety” od spalania paliw kopalnych jest oczywista przede wszystkim dla niestabilnej emocjonalnie szwedzkiej panienki Grety Thunberg, z której sprytni rodzice podobno wyciągnęli już mnóstwo szmalu – no i oczywiście – dla rzesz jej młodocianych wyznawców, którzy o „planecie” wiedzą wszystko, chociaż nie bardzo potrafią wyjaśnić – o czym kilkakrotnie się przekonałem – dlaczego właściwie zmieniają się pory roku.

Z drugiej strony jednak wiadomo, że od polityków, zwłaszcza takich, jak pan premier Morawiecki, zbyt wiele wymagać nie można, bo dla doraźnych korzyści partyjnych czy nawet osobistych, gotowi są na rozmaite głupstwa, a poza tym rząd „dobrej zmiany” swojemu postępowaniu nadawał pozory racjonalnego uzasadnienia, właśnie reklamując korzyści, jakie będziemy odnosili, kiedy tylko gazociąg Baltic Pipe zostanie ukończony. Tymczasem gazociąg został ukończony już jakiś czas temu, ale gaz do Polski jak dotąd nim nie płynie i okazuje się, że nie bardzo wiadomo, czy popłynie, przynajmniej w ciągu najbliższych dwóch lat. Słowem – na razie „ta rura jest do niczego” – jakby powiedział Jasio, grany przez Wiesława Gołasa.

Ta rura jest do niczego” przynajmniej na razie, ale nie dlatego, by nie nadawała się do tłoczenia gazu. Ona się nadaje, ale – jak głoszą fałszywe pogłoski – Polska na razie z tego gazu nie będzie mogła skorzystać z powodu jakichś niejasności w umowie z Norwegami i Duńczykami. Wygląda na to, że pan premier Morawiecki o tych niejasnościach i wynikających z nich konsekwencjach, został poinformowany kilka miesięcy temu, właśnie kiedy zaczął kierować pod adresem norweskiego rządu i pracujących w Norwegii Polaków żądania wykraczające poza normalność w sensie medycznym.

Zwróćmy jednak uwagę, że w innych sprawach, na przykład dotyczących osobistego majątku, pan premier Morawiecki sprawia wrażenie człowieka całkiem sprawnego umysłowo, a nawet obdarzonego specyficznym rodzajem mądrości, który nazywamy sprytem. Skąd zatem u niego takie objawy zaćmienia w sprawach publicznych? Warto, by zajęło się tym jakieś konsylium weterynarzy, ale chyba do tego nie dojdzie, więc spróbujmy wyjaśnić ten fenomen na własną rękę.

Zacznijmy od tego, że polityczna kariera pana Mateusza Morawieckiego zaczęła się od stanowiska doradcy doskonałego premiera Donalda Tuska, który już wtedy stał na czele Volksdeutsche Partei i w którym Nasza Złota Pani z Berlina szczególnie sobie upodobała. Jak wiadomo, Donald Tusk Naszej Złotej Pani pozostał wierny aż do chwili obecnej, co z jednej strony nawet dobrze o nim świadczy, że nie jest niewdzięcznikiem – podczas gdy pan Mateusz Morawiecki dokonał politycznej wolty, przechodząc z obozu zdrady i zaprzaństwa do obozu płomiennych dzierżawców monopolu na patriotyzm, za co został wynagrodzony stanowiskiem wicepremiera w rządzie Beaty Szydło. Takie transfery zdarzały się i wcześniej, na przykład Wielce Czcigodny poseł Antoni Mężydło przeszedł w PiS do Volksdeutsche Partei i – jak publicznie zapewniał – wcale nie musiał z tego powodu zmieniać poglądów. Jak było w przypadku pana Mateusza Morawieckiego – tego nie wiem, bo w duszy u niego nie byłem, natomiast pragnę zwrócić uwagę na kolejny ważny etap w karierze wicepremiera Morawieckiego.

Oto w następstwie „głębokiej rekonstrukcji” rządu „dobrej zmiany”, w ramach której Naczelnik Państwa spuścił z wodą ministra obrony Antoniego Macierewicza, a panią premier Szydło odesłał na emeryturę do Parlamentu Europejskiego, pan wicepremier Morawiecki został premierem z zadaniem – jak pamiętamy – „ocieplenia stosunków z Unią Europejską”. Warto dodać, że ta „głęboka rekonstrukcja” nastąpiła w kilka miesięcy po felonii, jakiej względem swego wynalazcy dopuścił się pan prezydent Andrzej Duda, który po 45-minutowej rozmowie telefonicznej z Naszą Złotą Panią, zapowiedział zawetowanie ustaw regulujących funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości w naszym bantustanie, z czym mamy do dzisiaj coraz większe zgryzoty. Czy nominacja pana Mateusza Morawieckiego na premiera rządu „dobrej zmiany”, nie była przypadkiem efektem kompromisu do, którego Naczelnik Państwa, wskutek osłabienia felonią pana prezydenta Dudy został zmuszony?

Tego oczywiście nie wiemy, ale przecież musiała być jakaś ważna przyczyna, dla której wicepremierem, a następnie premierem rządu „dobrej zmiany”, został były doradca doskonały premiera Tuska, w którym Nasza Złota Pani szczególnie sobie upodobała i mocną ręką przeniosła, a następnie prowadziła przez europejskie salony? W międzyczasie wszczęła i prowadzi przeciwko Polsce wojnę hybrydową przy pomocy Donalda Tuska, ale z drugiej strony, przy pomocy premiera Mateusza Morawieckiego, doprowadza do obezwładnienia energetycznego Polski, już to pod pretekstem jej „dekarbonizacji”, już to wskutek „niejasności” w umowie gazowej z Norwegami i Duńczykami, by w rezultacie doprowadzić do tego, by Polska, podobnie jak inne państwa, kupowały od Niemiec rosyjski gaz tłoczony rurociągiem NordStream 2, który – jak tylko uda się tej zimy zorganizować kryzys energetyczny w Europie – chyba będzie musiał zostać uruchomiony?

Stanisław Michalkiewicz

Felieton    Portal Informacyjny „Magna Polonia” (www.magnapolonia.org)    20 sierpnia 2022

Za: michalkiewicz.pl | http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=5234