„Dzień dialogu” synkretyzmu z judaizmem – religią opartą na nienawiści do Jezusa Zbawiciela, Maryi i chrześcijan

Dziś, 17 stycznia, hierarchia [posoborowie. MD] obchodzi dzień dialogu z judaizmem, święto hipokryzji, zakłamania, i ukrywania faktów. Media klerykalne, w duchu pseudo posoborowego wykorzeniania katolicyzmu z Kościoła, są pełen ckliwych filosemickich artykułów, zachwytów nad chasydami, ekumenicznych bredni, które służą ukrywaniu bolesnej prawdy o nienawiści rasowej Żydów wobec chrześcijan wyrosłej z judaizmu.

Od wielu wrogie siły sabotujące działania Kościoła katolickiego chcą wykorzenić z Kościoła katolicyzm i zastąpić go bluźnierczym uwielbieniem dla judaizmu i religii holocaustu. Służy temu również i dzień dialogu z judaizmem.

Warto więc przypomnieć pełne mowy nienawiści wobec chrześcijan modlitwy judaistów i nauczanie Talmudu szkalujące Jezusa.

Przeklinanie chrześcijan

Żydowskie modlitwy przybliżył polskiemu czytelnikowi Paweł Lisicki w wydanej przez Fabrykę Słów książce „Krew na naszych rękach?”. Żydzi od wieków przeklinają chrześcijan, Jezusa i jego nauczanie. Dziś znane są (pochodzące od XI do XIX wieku) 124 rękopisy żydowskich anty ewangelii. W rękopisach tych Matka Boska przedstawiana jest jako prostytutka, a Jezus jako bękart i magik.

Od wieków judaiści obchody święta Purim wykorzystywali do antykatolickich ekscesów (zakazał je w IV wieku cesarz Teodozjan). W V wieku Sokrates Scholastyk opisywał, jak w 415 judaiści w Purim ukrzyżowali i zabili w czasie purimowej zabawy chrześcijańskiego chłopca.

W swoich modlitwach judaiści mianem Amalekitów (ludu wyrżniętego przez Izraelitów w Starym Testamencie) określali chrześcijan, uznając, że eksterminacja wyznawców Jezusa jest obowiązkiem religijnym.

Nienawiść do krzyża

Przez wieki judaiści demonstrowali swoją nienawiść do krzyża. Na jego widok pokazywali swoje genitalia, oddawali mocz na krucyfiksy, niszczyli przydrożne krzyże i kapliczki. Od XIII wieku judaiści profanowali hostię – wiązało się to z ogłoszeniem przez IV Sobór Laterański dogmatu o realnym przeistoczeniu i wprowadzeniu święta Bożego Ciała.

Żydowskie modlitwy z okazji judaistycznych świąt pełne były złorzeczenia wobec chrześcijaństwa. Pomimo to Kościół katolicki przeciwstawiał się nienawiści wobec Żydów. Nienawiść świeckich wobec Żydów spowodowana była żydowskim wyzyskiem ekonomicznym (między innymi lichwą i zbieraniem podatków, z których duża część trafiała do żydowskich kieszeni, a nie do państwa) i wspieraniem przez Żydów islamskiej agresji na Europę.

Katolicyzm — prawdziwy Izrael

Dość poważnym błędem jest postrzeganie judaizmu jako religii, która w niezmienionej formie przetrwać miała od czasów biblijnych Izraelitów, religii, z której wyrosnąć miało chrześcijaństwo. W rzeczywistości chrześcijaństwo i judaizm wyrosły z monoteizmu biblijnych Izraelitów. Chrześcijaństwo to przyjęcie Jezusa zapowiadanego przez biblijnych proroków i zachowanie wybraństwa bożego. Judaizm to odrzucenie Jezusa, a więc i starotestamentowych proroków oraz wybraństwa. Dziś prawdziwym i jedynym Izraelem, narodem wybranym, jest katolicyzm. Judaizm to błędna nauka, która przez wieki kształtowała się w wyniku nienawiści do Jezusa i jego nauki.

Wyrazem nienawiści do Jezusa i jego nauki jest to, jak Jezus jest opisany w Talmudzie. Ostateczna wersja Talmudu powstała w III i IV wieku. W Talmudzie znalazły się nauki żydowskie o Jezusie z pierwszych wieków. Jezus opisywany jest w Talmudzie (konkretnie w tych wersjach, które mogłyby być przeczytane przez gojów) bez podania imienia. Taka praktyka podyktowana była pogardą judaistów dla Jezusa, który zdaniem judaistów nie był godzien, by pamiętano o jego imieniu. Jezus w Talmudzie nazywany jest mianem ”peloni” czyli ”niejaki”.

Jezus w piekle?

Według Talmudu Jezusa i jego naukę należy zapomnieć i odrzucić, bo Jezus miał być oszustem, zdrajcą i niewiernym. Autorzy Talmudu opisując Jezusa, parodiują opowieści ewangeliczne, nadając im odmienne przesłanie. W Talmudzie judaiści deklarują swoją dumę z zabicia Jezusa, z racji na to, że Jezus był, zdaniem twórców Talmudu, bluźniercą i bałwochwalcą. Według nauk Talmudu Jezus i jego uczniowie mieli trafić do piekła, gdzie Jezus mam przez wieczność cierpieć męki przebywając w kotle gotującego się kału.

Talmud głosi, że Jezus był bękartem, synem rzymskiego żołnierza ”Pantery” lub „Pandery” (słowo to brzmi podobnie po hebrajsku jak dziwka, mit nieizraelickiego pochodzenia Jezusa pochodzący z Talmudu rozpowszechniali też niemieccy narodowi socjaliści, którzy nie kryli, że inspiracją dla nazizmu były rasizm żydowski). Jezus, według Talmudu, miał poznać arkana magii w Egipcie i wykorzystywać diabelską czarną magię do dokonywania cudów. Maryja matka Jezusa, według Talmudu, miała być prostytutką i fryzjerką, a więc Jezus, zgodnie z naukami Talmudu, był synem dziwki.

Według Talmudu nie było niepokalanego poczęcia, Jezus był równie niemoralny, jak jego matka – według Talmudu Maria Magdalen była nie tylko kochanka Jezusa, ale i jego siostra, z którą Jezus współżył, gdy ta miała okres i którą miał zdradzać z innymi kobietami.

Tematykę nienawiści Talmudu do Jezusa w poruszył Piotr Zychowicz w swojej rozmowie (zamieszczonej w pracy „Żydzi”) z Peterem Schäferem (autorem książki ”Jesus in the Talmud”). Zdaniem Petera Schäfera Talmud (napisany w duchu polemiki z Ewangeliami) głosił, że Jezus był bękartem, synem Panthery i Maryi. Według Talmudu Jezus miał mieć dzieci ze swoja kochanką Marią Magdaleną i miał być czarnoksiężnikiem. Nie da się ukryć związków talmudycznych treści o Jezusie z treściami gnostyckimi i heretyckimi. Według Talmudu Jezus został przez Żydów ukamienowany, a jego zmasakrowane zwłoki powieszono na drzewie. Talmud negatywnie też oceniał chrześcijan jako bałwochwalców, uprawiających rytualne orgie seksualne, kanibali zjadających dzieci. Antychrześcijańskie treści w Talmudzie były w pierwszych wiekach paliwem dla prześladowań chrześcijan, jakie dokonywali Żydzi.

Treści zawarte w Talmudzie a dotyczące Jezusa opisał w książce „Żydowskie dzieje i religia” Izrael Szahak. Według Izraela Szachaka Talmud i inne pisma talmudyczne zawierają wiele bluźnierstw pod adresem Jezusa. Pisma talmudyczne i Talmud zarzucają Jezusowi, że był zboczeńcem seksualnym, głoszą, że Jezus za karę będzie gotował się w odchodach, dodają po imieniu Jezusa „niechaj sczeźnie imię tego niegodziwca”.

Talmud zdaniem Izraela Szahaka nakazuje publiczne palenie Nowego Testamentu, nakaz ten jest do dzisiaj aktualny i praktykowany. „23 marca 1980 roku spalono w Jerozolimie, ceremonialnie i pod auspicjami Jad Leachim, żydowskiej organizacji religijnej, subsydiowanej przez izraelskie Ministerstwo ds. Wyznań, setki egzemplarzy Nowego Testamentu”.

Żydzi, by nie dopuścić do publikacji książek obnażających bluźnierstwa Talmudu, przekupywali władze, by zakazały rozpowszechniania takich tekstów.

Jan Bodakowski https://medianarodowe.com/2022/01/17/bodakowski-dzis-dzien-dialogu-z-judaizmem-religia-oparta-na-nienawisci-do-jezusa-i-chrzescijan/

Szafarki Komunii świętej w Polsce. [Przed sektą „soborową” – jeszcze kapłanki i biskupki??].

Nienaturalna Rewolucja przypieczętowała kolejną wiktorię

Akolitki i lektorki już od 12 grudnia staną się rzeczywistością w Kościele katolickim w Polsce. Reformę wprowadziła Konferencja Episkopatu, idąc za wytycznymi papieża Franciszka. Zmianę należy ocenić jednoznacznie negatywnie – i nie chodzi bynajmniej o krytykę ufundowaną na niepoprawnej mizoginii. W całej sprawie to bowiem nie kobiety są najważniejsze, ale raczej wykonanie kolejnego kroku na drodze konsekwentnego obdzierania katolickiej liturgii z sacrum.

Zmiana, jaka w Kościele katolickim w Polsce właśnie weszła w życie, jest w swojej istocie prostym zastosowaniem decyzji papieża Franciszka. Ojciec Święty otworzył posługę akolitatu i lektoratu dla kobiet po tym, jak takie oczekiwanie wyrazili wprost Ojcowie Synodalni Synodu Biskupów o Amazonii. Jak pamiętamy, słynne zgromadzenie biskupów w Rzymie jesienią 2019 roku tylko pozornie dotyczyło odległego regionu w głębi puszczy Ameryki Łacińskiej. W rzeczywistości Amazonia została brutalnie wykorzystana przez kościelnych rewolucjonistów z Europy lub rewolucjonistów uformowanych w Europie po to, by popchnąć naprzód proces upodabniania naszego świętego Kościoła do rzeczywistości świeckiej.

Słyszę bardzo często głosy oburzenia. „Gdzie diabeł nie może, tam babę pośle”, piszą wściekli internauci, deklarując, że nigdy w życiu nie przyjęliby Komunii świętej z rąk kobiety – bo przecież na skutek dopuszczenia do posługi akolitatu w Polsce pojawią się niedługo żeńskie szafarki Ciała naszego Pana. Większość jest oczywiście bierna: będą szafarki, no to będą. Widocznie taka jest mądrość dziejowa. Może ktoś pogrymasi, ale wkrótce wszyscy się przyzwyczaimy. [Czyżby??? MD]

Obie postawy są niewłaściwe. Pierwszą cechuje szowinizm [??? md] , drugą intelektualne lenistwo lub też zwyczajna głupota. W istocie mamy bowiem do czynienia z chwilą symbolicznie bardzo istotną. Wprowadzenie do Kościoła katolickiego szafarek Komunii świętej można porównać do wbicia przez Rewolucji zwycięskiej flagi. Kolejny etap niszczenia substancji katolickiej ma już za sobą.

W całej sprawie można wyróżnić dwie płaszczyzny. Z jednej strony przecież stało się bardzo niewiele. Logika reformy papieża Franciszka i Konferencji Episkopatu Polski jest doskonale zgodna z logiką posoborowych zmian liturgicznych. Paweł VI w 1972 roku ogłosił motu proprio Ministeria quaedam, w którym zdecydował się na gest o niesamowitej mocy: brutalne rozerwanie związku między kapłaństwem a szeregiem czynności dokonywanych podczas liturgii. Papież Montini podpisując Ministeria quaedam zdecydował o zlikwidowaniu subdiakonatu oraz wszystkich czterech niższych święceń (ostiariatu, egzorcystatu, lektoratu i akolitatu), tworząc nowatorsko dwie posługi. Jego wolą było, aby posług tych Kościół święty udzielał już nie tylko katolikom przygotowującym się do święceń kapłańskich, ale także katolikom świeckim. Można zaryzykować tezę, że po zmianie z 1972 roku kolejny krok w postaci dopuszczenia kobiet do obu tych posług był jedynie kwestią czasu. Koryfeusze Rewolucji czekali po prostu, aż świadomość większości wiernych Kościoła katolickiego ulegnie dalszym przeobrażeniom, tak, by przyjęli bez większych oporów kolejny cios. Najwyraźniej na Synodzie Amazońskim zapadła decyzja, że właściwy czas już nadszedł. Spokój, z jakim przyjęto reformę papieża i KEP w Polsce pokazuje, że rozpoznanie sytuacji było słuszne. Protestów przecież nie ma, bo jak to protestować przeciwko kobietom? To byłoby takie nieegalitarne. 

Tego rodzaju symboliczne zatknięcie rewolucyjnej flagi na kolejnym obszarze zwiastuje, że wkrótce czeka nas praca nad kolejnym etapem. Nie mam cienia wątpliwości, że żeńskie szafarki nie są ostatnim punktem na tej drodze. To tylko przystanek. Na horyzoncie widzimy już widmo stałego diakonatu kobiet. Na łamach portalu PCh24.pl już wielokrotnie opisywałem, w jaki sposób może zostać przeprowadzona ta zmiana. Dzięki sprytnym wybiegom teologicznym nie nastręczy ideologom reformy Kościoła szczególnej trudności uznanie diakonatu właśnie za posługę, a nie za element sakramentu święceń.

Ktoś mógłby zapytać: dlaczego jednak przeszkadza autorowi tego tekstu fakt, iż kobiety będą w Kościele katolickim w Polsce rozdawać Komunię świętą? Dlaczego przeszkadza mu fakt, iż Komunię rozdają świeccy szafarze? Mówiąc inaczej: co miałoby być w tym złego, dlaczego miałoby to być niewłaściwe? Skupię się w poniższych akapitach na kwestii udzielania Komunii świętej, ale Czytelnik może w łatwy sposób te sam zastrzeżenia odnieść do innych czynności liturgicznych, które przekazywane są w ostatnich dziesięcioleciach świeckim mężczyznom i kobietom.

Odpowiedź na to pytanie jest w gruncie rzeczy banalnie prosta, nawet jeżeli na pierwszy rzut oka wielu krytycznym wobec takiej postawy czytelnikom wydaje się nieakceptowalna: ponieważ tego rodzaju praktyki, abstrahując w tym momencie od ich godziwości czy dopuszczalności teologicznej, są zarazem przejawem, jak i motorem dramatycznego w skutkach procesu desakralizacji liturgii. Są pozbawianiem tego, co najświętsze, aury świętości – a w konsekwencji pozbawianiem nas, którzy to wszystko obserwujemy lub którzy w tym partycypujemy, przekonania o nieskończonej różnicy między tym a Tamtym światem.

Jeżeli przyjmuję Komunię świętą od kobiety albo od świeckiego szafarza, jeżeli przyjmuję ją nawet od kapłana, ale na rękę, to nawet jeżeli z całego serca miłuję naszego Pana – krok po kroku, stopniowo i niezauważalnie, zacieram różnicę między rzeczywistością zbawienia a rzeczywistością doczesną. Cicho i bezboleśnie sączę w swoje żyły jad laicyzmu, truciznę zapomnienia o bezwzględnym prymacie wieczności nad doczesnością.

Powtarzam: wiem, że dla wielu z Czytelników to bzdura. Uważają, że nic takiego się nie dzieje. Sądzę, że ich wiara pozostaje nienaruszona, ba, może nawet się wzmacnia dzięki tego rodzaju pomysłom. To przekonanie złudne i w swojej subtelnej złudności zabójcze. A dowodzi tego banalny fakt:

Komunia święta na rękę, świeccy szafarze obojga płci: to wszystko pojawiło się w Kościele katolickim dopiero wtedy, gdy zniszczeniu uległo niepodzielne panowanie w naszych sercach i umysłach cywilizacji chrześcijańskiej.

Nikt nie wpadał na tego rodzaju pomysły przed tysiącem lat. Nikomu nie postało to w głowie! Niemożności zaistnienia takiej myśli winny był nie jakiś klerykalizm, ale przekonanie tak proste, że aż niewysławialne, bo banalne i jakby oczywiste jak następowanie dnia po nocy: to, co najświętsze zasługuje na to, by być traktowane jak najświętsze: to znaczy inaczej niż wszystko inne.

Komunia święta – to prawdziwe Ciało naszego Pana, Jezusa Chrystusa. W istocie ŻADEN CZŁOWIEK nie jest godzien, by Go dotykać (Domine, non sum dignus…). Ani kapłan, ani biskup, ani nawet papież: żaden człowiek. Wszyscy jesteśmy niegodni. A jednak nasz Ojciec chce, abyśmy spożywali Ciało i Krew Jego Syna. Czyniliśmy to zatem dotąd z największym możliwym namaszczeniem, świadomi, co tak naprawdę się dzieje: Bóg udziela się nam, grzesznikom… Rozdając Komunię świętą do rąk, zapraszając do tego świeckich szafarzy, stawiając w tej roli kobiety nie odbieramy niczego naszemu Panu. Czynimy coś innego: pozbawiamy Go świętości w naszych własnych oczach. W dosłownym tego słowa sensie profanujemy to, co najświętsze: profanujemy, to znaczy ze świętego czynimy nieświętym (pro – fanum to po łacinie tyle, co „przedświątynne”).

Nie chcę przyjmować Komunii świętej na rękę; nie chcę przyjmować Ciała mojego Pana z rąk świeckiego; nie chcę przyjmować Najświętszego z rąk kobiety.

Nie dlatego, by „ręce były mniej godne od języka”, ludzie świeccy „gorsi” od kapłanów, a kobiety „nieczyste”. Dlatego, że chcę przyjmować Komunię świętą wyłącznie od kapłana, bo taki jest zgodny z Tradycją mojego świętego Kościoła porządek. Ten porządek działa na mój rozum i moje zmysły, uświadamiając mi, że mam do czynienia z czymś nie z tego świata. Czy to nie dosyć?

Na tym jednak nie koniec, bo sprawa nowych posług dla kobiet ma jeszcze drugą płaszczyznę.

Tak się tymczasem składa, że w moim świętym Kościele kapłanami są tylko mężczyźni. Dlaczego? Bo taki jest naturalny porządek rzeczy. Owszem, właśnie dlatego: taki jest naturalny porządek rzeczy. Nasz Pan, Jezus Chrystus, wybrał na swoich Apostołów wyłącznie mężczyzn. Dlaczego to uczynił? Czy był niewolnikiem poglądów swojej epoki? A może uważał, że kobiety mniej się do tego nadają z racji jakichś szczególnych przypadłości fizycznych bądź psychicznych? Lub inaczej jeszcze, po prostu nie wiemy, dlaczego tak zrobił, ale będąc Bogiem, mógł zrobić, co mu się żywnie podobało, więc mamy to po prostu zaakceptować?

Nie, nie i nie. Nasz Pan wybrał na swoich Apostołów mężczyzn właśnie dlatego, że taki jest naturalny porządek rzeczy. Św. Jan Paweł II w Familiaris consortio pisze, że Chrystus był w swojej decyzji wolny. Zbawiciel nie podał nam swoich motywacji, ale te przecież wydają się aż nadto jasno. Wiem, że współcześnie rzadko kiedy o tym pamiętamy, ale sprawy mają się w istocie banalnie prosto: kobiety powołane są z natury do tego, by być matkami. Będąc matką dziewięciorga dzieci doprawdy trudno byłoby głosić Ewangelię tak, jak głosić mógł ją mężczyzna! Tak, dziewięciorga; tym, którzy zapomnieli, jak się rzeczy mają, przypomnę, że to nie Pan Bóg stworzył prezerwatywy, ale diabeł, a i to udało mu się dopiero niedawno; w czasach naszego Pana kobiety zostawały matkami właśnie dziewięciorga (dziesięciorga, jedenaściorga…!) dzieci. Mężczyźni, oczywiście, ojcami. Znowu jednak: biologiczna rzeczywistość sprawia, iż ojciec tej gromadki dzieci nie jest do niej w sensie ścisłym przywiązany, to znaczy nie musi ich karmić piersią ani nie bywa w ciąży. Stąd zgodnie z naturą może wykonywać zadania, które nazwiemy umownie zewnętrznymi. Kobieta nie może, bo biologicznie jest do dzieci przywiązana. Co więcej, kapłan jako alter Christus winien odzwierciedlać płciową naturę Zbawiciela, jako że płciowość jest konstytutywną cechą osoby ludzkiej. Nie jest przypadkiem, że Bóg stał się człowiekiem-mężczyzną.

Ktoś powie: dobrze, ale jest przecież celibat. Skoro mężczyzna-kapłan żyje w celibacie, dlaczego w celibacie nie miałaby żyć kobieta? Takiemu krytykowi przypomnę, że choć praktyka celibatu jest ugruntowana na przykładzie życia naszego Pana oraz na listach św. Pawła, to zarazem nie jest nierozerwalnie związana z kapłaństwem – i w tym sensie, przy całej swej niezaprzeczalnej wartości, nie ma znaczenia pierwszorzędnego. Gdyby miała, to i Apostołowie musieliby żyć bezżennie; wszelako jednak nie żyli, podobnie jak i pierwsi ich następcy (mąż jednej żony etc.).

Podsumowując: najnowsza decyzja Konferencji Episkopatu Polski jest symbolicznym zwieńczeniem ciosów, jakie Rewolucja zadała katolickiemu porządkowi. Na gruncie posoborowej logiki jest zrozumiała i oczywista, ale na gruncie logiki chrześcijańskiej jest jednoznacznie błędna. Dlatego nie zamierzam przyjmować Komunii świętej z rąk żeńskiej szafarki. Podobnie [nie] zamierzam przyjmować Komunii świętej z rąk świeckiego szafarza, wszelako – symbole! – to drugie, choć zasadniczo niewłaściwe i niegodne, jest jednak lepsze od tego pierwszego, będąc bardziej naturalnym.

Być może Kościół katolicki w naszym kraju nie mógł inaczej, będąc niedostrzegalnie i nieświadomie zdominowanym przez współczesną kulturę [??. MD] Wierzę, że w przyszłości, gdy katolicyzm wyjdzie z obecnego kryzysu, sprawy wrócą do właściwego porządku – i pożegnamy się zarówno ze świeckimi szafarzami i szafarkami. Nawet jeżeli kryzys potrwa jeszcze sto, dwieście a może trzysta lat.

Paweł Chmielewski

=====================

[Przypominam, że w wiernym Chrystusowi Kościele zawsze można uniknąć anty- Bożego nowinkarstwa: https://www.piusx.org.pl/ MD]