Wszyscy żyjemy na Wyspie Epsteina. Jak funkcjonuje grupa trzymająca władzę nad światem?

Wszyscy żyjemy na Wyspie Epsteina.

Jak funkcjonuje grupa

trzymająca władzę nad światem?

13.02.2026 Jakub Wozinski nczas/wszyscy-zyjemy-na-wyspie-epsteina-jak-funkcjonuje-grupa-trzymajaca-wladze-nad-swiatem/

epstein
NCZAS.INFO | Wyspa Epsteina. / Fot. Netflix/screen

Ujawnienie trzech milionów stron akt sprawy Epsteina pozwoliło po raz pierwszy w tak wielkim zakresie prześledzić mechanizm funkcjonowania grupy trzymającej władzę nad światem. Tak – nad światem.

Dla większości mediów głównego nurtu 30 stycznia był dniem jak każdy inny. Obok informacji o arktycznych mrozach, zaprzysiężeniu polskich olimpijczyków czy o podpisaniu umowy o dostawie dronów dla polskiej armii, stacje telewizyjne, rozgłośnie radiowe oraz portale informacyjne przekazały także informację o ujawnieniu przez amerykański Departament Sprawiedliwości danych znanych jako „Akta Epsteina”.

Zwykła afera?

I co dalej? Nic szczególnego. Przez kolejne dni pojawiały się także czasem pojedyncze newsy o polskich wątkach sprawy Epsteina, zwyrodniałym księciu Andrzeju czy też związkach zwyrodnialca z Wojciechem Fibakiem. [A o ujawnionych faktach „sprzedaży” dziewic przez tego alfonsa szejkom- już wygumkowano. MD]

W końcu cała afera Epsteina to przecież nic więcej jak tylko kolejna afera pedofilsko-seksualna, prawda?

Gdyby wiodące media nie były podporządkowane środowiskom, do których przynależał Jeffrey Epstein, w głównych stacjach telewizyjnych mielibyśmy od wielu dni permanentne wydania specjalne niczym po atakach z 11 września 2001 r. Na czerwonych paskach umieszczano by kolejne szokujące doniesienia, a korespondenci z całego świata z wypiekami na twarzy przedstawialiby reakcje z całego świata.

Zamiast tego mamy przerażającą apatię medialną, którą można wytłumaczyć tylko tym, że afera Epsteina realizuje schematy, które w bankowości nazywa się too big to fail i too many to fail. Ta afera dotyczy zbyt potężnych i wpływowych środowisk, aby można było domagać się ich ukarania, a jednocześnie środowiska te są zbyt liczne, aby komukolwiek udało się osądzić wszystkich zamieszanych. W ten sam sposób, gdy dochodzi do kryzysu, sektor finansowy wytypowuje zawsze skromną grupę banków czy firm do odstrzału, a całej reszcie wszystko uchodzi na sucho.

Gdyby wiodące media informowały rzetelnie o aferze Epsteina, mielibyśmy do czynienia niemalże z wybuchem potężnej bomby jądrowej w samym środku zachodniego świata. To, do czego uzyskaliśmy dostęp, nie jest bowiem zaledwie kolejnym, niewiele wnoszącym zbiorem informacji, lecz swego rodzaju portalem umożliwiającym nam chwilowe wkroczenie do świata osób, które mają rzeczywiście największy wpływ na losy całego świata.

Afera globalistycznych elit

Choć bagatelizowanie potwornych krzywd, jakie wyrządzano dzieciom, kobietom, a nawet mężczyznom na Wyspie Saint James, może się wydawać nie na miejscu, to nie wątek przestępstw seksualnych jest tu najbardziej szokujący. Handel ludźmi, zmuszanie do prostytucji, sadystyczne gwałty i inne mrożące krew w żyłach akty, których dopuszczała się grupa osób związana z Epsteinem, są oczywiście czynami okropnymi i budzącymi przestrach, ale i one nie stanowią wcale sedna całego problemu.

Tym, co ostatecznie i niezbicie odsłoniły akta Epsteina, jest istnienie nieformalnej grupy trzymającej władzę nad światem, a przynajmniej światem zachodnim. Sam Jeffrey Esptein był zapewne zaledwie wysokim przedstawicielem tego grona, oddelegowanym do werbowania znanych osób i tworzenia kompromatów na ich temat. Niewykluczone, że on sam był od samego początku przez kogoś szantażowany w związku z perwersyjnymi skłonnościami. Jego wypowiedzi świadczyły jednak o tym, że czuł się przedstawicielem społeczności stojącej ponad zwykłymi śmiertelnikami (słowo „goj” pojawia się w korespondencji przynajmniej kilkanaście razy).

Najważniejsze jest zdanie sobie sprawy z tego, że nie powinno się w zasadzie mówić o „aferze Epsteina”, ale o aferze światowych elit. Epstein stanowi wspólny mianownik całego grona widziany z perspektywy organów ścigania, ale bohaterami całej kabały są m.in. Jeff Bezos, Sergey Brin, Elon Musk, Susan Wojcicki, Bill Clinton, Peter Thiel, Larry Summers, Ehud Barak, Bill Gates, Jens Stoltenberg czy też członkowie rodzin królewskich z Norwegii, Danii i Wielkiej Brytanii.

Współuczestnikami orgii nie byli magazynier, nauczyciel WF-u i listonoszka z Pcimia Dolnego, lecz prezesi i właściciele największych spółek świata, wiodący politycy, prawnicy, celebryci i członkowie królewskich rodów.

Świat jako Wyspa Epsteina

Przeglądając wyrywkowo zgromadzone akta, można dojść do mylnego wniosku, że sprawiedliwości stało się zadość, bo prawda wyszła wreszcie na jaw. Niestety uzyskana przez miliony zwykłych Kowalskich wiedza na temat grupy trzymającej władzę nad światem nie zmienia niemal nic. Środowiska, o których wiedzę dostarczyła nam afera Epsteina, są zwyczajnie zbyt potężne i zbyt rozproszone po całym świecie, aby ktokolwiek był je w stanie kiedyś rozliczyć. Nie dojdzie nigdy do żadnych „procesów norymberskich” dla pedofilskich, globalistycznych elit, ponieważ w świecie zachodnim nie istnieje żadna siła zdolna im się realnie przeciwstawić.

Płynie z tego smutny wniosek, że niestety wszyscy żyjemy na wielkiej wyspie Epsteina. Wiemy, że grasują po niej zwyrodnialcy, którzy są bezkarni, ale wiedza ta jest właściwie bezużyteczna. Niektóre ofiary Epsteina od pewnego momentu również wiedziały już, w jakim celu trafiały na wyspę Little Saint James, a nawet dzieliły się tą wiedzą z otoczeniem, lecz organy ścigania zajęły się całą sprawą na poważnie dopiero w 2018 r. W naszym zbiorowym przypadku organy ścigania jednak nie zareagują, ponieważ grupa trzymająca władzę jest zbyt potężna.

Dla zwykłych gojów ujawnienie kolejnej transzy akt Epsteina stanowi wielką sensację, ale warto mieć świadomość, że niektórzy czują się zapewne oburzeni. Dla przykładu rabin Asher Federman, reprezentujący Chabad Lubavitch of the Virgin Islands (położonego w prostej linii ok. 3 km od Little Saint James) jest zapewne skonfundowany tym, że ujawniono zawartość jego prywatnej korespondencji. W swoim mailu do Jeffreya Epsteina z 1 kwietnia 2014 r. określa go „wyjątkowo hojnym” i proponuje swoje odwiedziny na wyspie. Każdy z nas wie, jak to dobrze mieć sąsiada: zawsze można od niego pożyczyć sól albo po prostu sobie z nim uciąć pogawędkę. I myślę, że tak właśnie wyglądały relacje między ludźmi na Wyspach Dziewiczych, zanim zaczęli się nimi zajmować zwolennicy spiskowych teorii dziejów. Spokojne życie, pełne rozmów i czerpania radości z piękna otaczającej przyrody. I komu to przeszkadzało?

Wyspa Epsteina i brama do psychologii zła [tryptyk]

Wyspa Epsteina i brama do psychologii zła [tryptyk]

Brandon Smith

Podał: AlterCabrio, 12 lutego 2026

Od mafii, przez brutalne kartele narkotykowe, sekty religijne, po autorytarne rządy – widzieliśmy psychopatów, którzy zjednoczyli się i współpracowali w najgorszych momentach naszej historii. Robią to dla obopólnych korzyści, ale wierzę, że istnieje plan, który sięga o wiele dalej. To dalekosiężny spisek, który zdaje się potwierdzać niedawne ujawnienie Akt Epsteina.

Tłumaczenie: AlterCabrio – ekspedyt.org

Wyspa Epsteina i brama do psychologii zła

Teoretycy spiskowi mają prawie zawsze rację. Wielokrotnie się o tym przekonaliśmy i nadal będziemy mieć rację w wielu kwestiach, które korporacyjne media nazywały „marginesowymi”. Tym, którzy są podobni do mnie – ludziom, którzy od 20 lat lub dłużej próbują ostrzegać opinię publiczną przed tymi zagrożeniami – chcę tylko powiedzieć: odnieśliśmy miażdżące zwycięstwo. Ujawniliśmy mroczne sekrety elit i nic nie jest w stanie zatrzymać tego pociągu.

Jednak walka jest daleka od zakończenia i nie oczekujcie żadnych nagród ani nawet uznania. Taka jest natura naszej pracy i, szczerze mówiąc, najlepsze, co może się stać w dłuższej perspektywie, to to, że badacze i analitycy tacy jak my w końcu staną się zbędni. Tymczasem wojna informacyjna o ratowanie cywilizacji trwa.

Jedną z kwestii, którą zainicjowałem w swojej karierze (wraz z garstką innych piszących o wolności), jest zgłębianie psychologii i ideologii globalistów. Uważam ich istnienie za fascynujące. Z pewnością odrażające, ale i fascynujące.

Teoria, którą wyznaję od dwóch dekad, głosi, że globaliści to przede wszystkim okultystyczna sieć zorganizowanych psychopatów. Oznacza to, że poszukują oni osób z cechami psychopatycznymi (ukrytymi lub nie), aby rekrutować i powiększać swoją grupę. W opinii publicznej powszechne jest przekonanie, że psychopaci powinni działać w izolacji; że nie współpracują ze sobą, ponieważ są zbyt skupieni na sobie, by się organizować.

Historia pokazuje nam, że nie jest to prawdą.

Od mafii, przez brutalne kartele narkotykowe, sekty religijne, po autorytarne rządy – widzieliśmy psychopatów, którzy zjednoczyli się i współpracowali w najgorszych momentach naszej historii. Robią to dla obopólnych korzyści, ale wierzę, że istnieje plan, który sięga o wiele dalej. To dalekosiężny spisek, który zdaje się potwierdzać niedawne ujawnienie Akt Epsteina.

Żeby było jasne, uważam, że informacje przedstawione do tej pory w aktach to zaledwie ułamek zła, z którym mamy do czynienia. Uważam również, że ważne jest, aby podkreślić, że „wymienienie” osób w Aktach Epsteina jest bez znaczenia jeśli pozbawione jest kontekstu.

Niektóre osoby publiczne, takie jak Donald Trump czy Elon Musk, są „wymienione” jako osoby, które kontaktowały się z Epsteinem, ale nie ma żadnych dowodów na to, że brały udział w jakichkolwiek nikczemnych działaniach (Epstein kontaktował się z KAŻDYM, kto miał władzę lub wpływy i próbował go zwerbować). Co więcej, anonimowe wskazówki FBI od przypadkowych szajbusów nie stanowią podstawy do wszczęcia postępowania karnego. Inne osoby też są wymienione w aktach, a kontekst sugeruje, że dopuściły się dość obrzydliwych czynów.

Akta stanowią wystarczającą ilość dowodów, by uzasadnić wszczęcie szeroko zakrojonego międzynarodowego śledztwa, ale nie stanowią dowodu popełnienia przestępstw, który wytrzymałby rozprawę sądową (przynajmniej na razie).

Być może nigdy nie zobaczymy aktów oskarżenia wobec stałych bywalców Epstein Island. Jak zauważyłem w opublikowanym w zeszłym roku artykule „Rządowa samoobrona: dlaczego nigdy nie zobaczymy prawdziwej listy Epsteina” [“Governmental Self-Preservation: Why We’ll Never See The Real Epstein List”], uważam, że wiele osób w administracji Trumpa chce, aby sprawa Epsteina doprowadziła do aresztowań. Przewidywałem jednak również, że rewelacje zawarte w aktach mogą doprowadzić do jeszcze mroczniejszych odkryć, które mogą doprowadzić do całkowitego upadku.

Osoby zajmujące się tymi informacjami stoją przed dylematem: dążyć do światła prawdy, wrzucić wszystko do internetu i zaryzykować całkowity chaos społeczny, czy też podawać informacje do publicznej wiadomości po trochu i starać się nie dopuścić do załamania systemu. Zapomnijcie o kosmitach – ujawnienie konkretnych dowodów na to, że lucyferiańska sekta zjadających dzieci bankierów, prezesów, polityków i biurokratów kontroluje planetę, to prawdziwy Czarny Łabędź.

Nie da się prowadzić sensownej dyskusji o naturze władzy we współczesnej cywilizacji (rewolucji postindustrialnej) bez zaakceptowania surowej rzeczywistości, że większość kluczowych wydarzeń w naszej najnowszej historii została zmanipulowana przez ukryte konsorcjum elit. Nie możemy też prowadzić żadnej sensownej debaty o tym, jak rozwiązać ten problem, nie akceptując faktu, że „zło” jest niezaprzeczalną stałą.

To wspólny mianownik, klucz do równania.

Zło to namacalny i autonomiczny byt, który wywiera wpływ na społeczeństwo ludzkie, często wykorzystując osoby z wrodzonymi słabościami duszy jako narzędzia do realizacji swoich intryg. Owszem, brzmi to dość biblijnie, ale śmiem twierdzić, że nasi religijni przodkowie mogli mieć znacznie lepsze pojęcie o naturze zła niż my dzisiaj, biorąc pod uwagę naszą futurystyczną skłonność do zaprzeczania wszystkiemu, czego nie da się od razu wyjaśnić naukowo.

Akta Epsteina wskazują na zło, którego istnienia wielu nawet nie przypuszczało, którzy nigdy nie zetknęli się z badaniami na temat globalizmu. A nawet ci, którzy zetknęli się z tymi badaniami, mogą być zszokowani odkryciami.

Podsumowując, Jeffrey Epstein nie był szczytem piramidy. Nie był też jakimś samolubnym oszustem, sprzedającym seks i deprawację tylko po to, by uzyskać dostęp do władzy. Epstein był raczej pośrednikiem, handlarzem narkotyków, który sprzedawał doświadczenia z dopaminą jako nagrodę dla członków spisku (jednocześnie gromadząc materiały służące do szantażu). Jednak spisek jest o wiele większy niż to, co widzimy w aktach Epsteina i przewyższa jakikolwiek kraj czy rząd.

W aktach znajdują się dziwne wzmianki o „klonowaniu”, hodowli niemowląt na czarny rynek i tworzeniu „wyższej rasy”. Innymi słowy, interesy Epsteina i jego współpracowników wykraczały daleko poza fetysze seksualne.

Niektóre z e-maili Epsteina otwarcie omawiają wykorzystywanie seksualne i tortury ofiar przywiezionych na wyspę. Przemoc wobec nastolatków jest mniej chroniona i łatwiejsza do udowodnienia. Są też bardziej obrzydliwe elementy w tych aktach. W e-mailach Epsteina roi się od zaszyfrowanego języka, w którym jedzenie jest symbolem ewidentnie nielegalnej kontrabandy.

Z informacji dotyczących afery Pizzagate (e-maili Johna Podesty) ujawnionych przez Wikileaks w 2016 roku wynika, że ​​hasła związane z jedzeniem są powszechne wśród globalistów i wydają się być powiązane z wykorzystywaniem małych dzieci. Symbolika pizzy była powszechna w sieciach pedofilskich przez wiele lat poprzedzających ujawnienie afery Pizzagate, a także na łamach Akt Epsteina (słowo „pizza” jest używane jako hasło co najmniej 900 razy w e-mailach).

Użycie określenia „suszona wołowina” [beef jerky] w e-mailach Epsteina (również wspominanych setki razy) jest szczególnie niepokojące, wliczając w to rozmowy o przechowywaniu „suszonek w lodzie” [jerky on ice], dziwną obsesję na punkcie wagi porcji suszonej wołowiny, laboratoryjne testowanie „suszonek” w celu zapobiegania chorobom itd. O czymkolwiek oni mówią, to nie jest suszona wołowina. Trzeba zadać sobie pytanie, jaki rodzaj produktu spożywczego byłby tak przestępczy, że musiałby być ukryty za skomplikowanym szyfrem?

Oczywistym wnioskiem byłoby stwierdzenie, że „suszone mięso” [jerky] to kod oznaczający ludzkie mięso. Niektórzy mogliby argumentować, że jedzenie ludzkiego mięsa nie przynosi żadnych korzyści, więc dlaczego elity miałyby to robić? Ci krytycy działają z logicznego punktu widzenia, a nie z punktu widzenia okultyzmu. Nie da się oddzielić Wyspy Epsteina od okultyzmu i nadal rozumieć, co się tam wydarzyło.

Dla elit, które nawiązują do pogańskich praktyk starożytnego Babilonu, od czasów kultu Molocha (Bohemian Grove) i późniejszych, rytuał kanibalizmu jest integralną częścią ich religii. Wierzą, że ofiary z ludzi dają im władzę, co jest wspólnym mianownikiem większości systemów pogańskich, w tym satanizmu.

Lucyferianizm/satanizm jest integralnym elementem globalizmu. Dowody jego praktykowania w kręgach globalistycznych są ogromne i nie można ich ignorować. Niektórzy sceptycy wskazują na rozdział między „satanizmem” a „lucyferianizmem”, ale w praktyce są to wzajemnie powiązane systemy wierzeń.

Sataniści zajmują się pogonią za przyjemnością kosztem moralności, podczas gdy lucyferianie dążą do władzy i boskości kosztem moralności. Dla wyznawców obu praktyk ich motto brzmi: „Rób, co chcesz”.

Jak opisałem w moim artykule „Lucyferianizm: świeckie spojrzenie na destrukcyjny globalistyczny system wierzeń” [BONUS I poniżej -AC], opublikowanym w 2019 roku, globalne elity czerpią swoją duchową ekstazę z kultu materializmu i zepsucia tego, co czyste. Dążą do dekonstrukcji stworzenia i natury ludzkiej, aby udowodnić, że wszyscy ludzie są tak samo zdeprawowani jak oni sami, a moralność jest sztucznym ograniczeniem władzy i przyjemności.

Ich system jest pełen psychopatycznych symptomów, a ja twierdzę, że lucyferianizm to religia stworzona specjalnie po to, by potwierdzać destrukcyjne tendencje psychopatów i narkopatów. Ale jakie to tendencje?

Psychopaci nie mają żadnego poczucia empatii i funkcjonują jedynie jako pasożyty żerujące na reszcie ludzkości. To właśnie jeden z powodów, dla których mnie fascynują. Nie dlatego, że są szczególnie interesującymi jednostkami, ale dlatego, że ich istnienie wydaje się niebezpieczną anomalią. Stanowią mniej niż 1% całej populacji ludzkiej, ale są przyczyną zdecydowanej większości ludzkich tragedii.

Przeciętny człowiek bez wątpienia ma skłonność do zła. Ludzie mogą zostać popchnięci do najróżniejszych okropności, w zależności od okoliczności. Jednak większość z nas posiada mechanizm zwany „sumieniem”, który w większości przypadków powstrzymuje nas przed popełnieniem zła. Powoduje on również poczucie winy, gdy wiemy, że postąpiliśmy destrukcyjnie.

Gdyby większość populacji nie posiadała powszechnego poczucia sumienia i moralności, wymarlibyśmy jako gatunek tysiące lat temu.

Globaliści (psychopaci) nie posiadają tego mechanizmu. W rzeczywistości postrzegają sumienie jako przeszkodę, cechę słabych i łatwych do prześladowania. Są drapieżną klasą ludzi. Powiedziałbym nawet, że wcale nie są ludźmi, a jedynie mutacją lub nowotworową naroślą.

Kiedy psychopaci osiągają jawne bogactwo materialne, mają łatwy dostęp do zasobów, których potrzebują, aby zaspokoić swoje impulsy. Na tym etapie ewolucji psychopata ma tendencję do nudy. Zaczyna gonić za rosnącą deprawacją i mrokiem w poszukiwaniu większej dawki dopaminy. Im bardziej zdegenerowana i zakazana jest dana aktywność, tym jest bardziej ekscytująca.

Ale to nic innego jak indywidualne motywacje i osobiste uzależnienia. Jakie są ambicje i pobudki zorganizowanej kliki?

Częścią uroku okultyzmu jest radość, jaką odczuwają niektórzy ludzie, gdy uważają się za „lepszych” od przeciętnego człowieka. Grupy okultystyczne wmawiają swoim członkom, że zostaną wyróżnieni jako „elita”, gdy dołączą do strażników tajemnic.

Kiedy czytamy liczne e-maile związane z Epsteinem, jego wyspą i ranczem w Nowym Meksyku, ludzie, którzy z nim korespondują, wydają się dziecinni i rozbrykani. Chichoczą jak małe bachory, gdy angażują się w szyfry i zagadki. Dopuszczają się okrucieństw wykraczających poza pojmowanie przeciętnego człowieka i odczuwają radość, pławiąc się w „potajemnych” czynach.

Myślę, że dla wielu osób ze środowiska spiskowego może to być trudne do pogodzenia, ale ta klika nie składa się z mrocznych, błyskotliwych umysłów narzucających zimną i wyrachowaną wolę. Raczej składa się głównie z egoistycznych narcyzów chichoczących jak idioci, rozkoszujących się swoimi urojeniami o wielkości. Gdybyś zobaczył, jak ci ludzie zachowują się za kulisami, prawdopodobnie poczułbyś z ich powodu zażenowanie, ale też poczuł się jak idiota, że wyobrażałeś sobie ich jako przebiegłych lub nietykalnych geniuszy.

Bez pieniędzy i zbiorowej ochrony ze strony ich sabatu, są oni zaledwie drobnymi, bezwartościowymi ludźmi, żyjącymi bezsensowną egzystencją. Nie dajcie się jednak zwieść – to właśnie odrażająca socjopatia ich dziecinności czyni ich niezwykle niebezpiecznymi. Bycie infantylnym, a jednocześnie radowanie się krwią niewinności, wymaga diabolicznego i demonicznego umysłu.

Z moich poszukiwań wynika, że ​​Wyspa Epsteina mogła być łagodna w porównaniu z niektórymi innymi miejscami spotkań elit. Jego wyspa nie była celem samym w sobie, lecz bramą dla wtajemniczonych. Wierzę, że wyspa była miejscem próby, miejscem, gdzie zło się kumuluje, a ludzie z lękami są odfiltrowywani.

Najgorsi z najgorszych prawdopodobnie przenieśli się do jeszcze bardziej odrażających kryjówek, poukrywanych na całym świecie. Akta Epsteina są ważne, ponieważ otwierają drogę do szerszego śledztwa w sprawie sieci globalistów i przerażających miejsc ich zabaw.

Proponuję powrót do koncepcji „łowców czarownic” – ludzi, którzy potrafią myśleć jak okultyści, a jednocześnie stosować nowoczesne metody śledcze, aby wytropić te sieci i wymazać je z powierzchni Ziemi. Jeśli urzędnicy państwowi odmówią tego, samosądy są nieuniknione.

Niestety, to nie przypadek, że globalistyczne organizacje pozarządowe zalały Zachód migrantami z krajów trzeciego świata i zmobilizowały armie skrajnie lewicowych rebeliantów w ciągu ostatnich kilku lat. Po pandemii wiedzą, że społeczeństwo osiąga poziom nasycenia informacyjnego, a ich program wychodzi na jaw. Będą dążyć do obalenia ruchów konserwatywnych, wykorzystywać pożytecznych idiotów do niszczenia wrogów i siać ogólny chaos, aby sabotować wszelki zorganizowany opór.

_____________

Epstein’s Island And The Gateway To The Psychology Of Evil, Brandon Smith, February 10, 2026

◊========================================================

BONUS I

Lucyferianizm: świeckie spojrzenie na destrukcyjny globalistyczny system wierzeń

Przez lata zgłębiania mechanizmów globalnych wydarzeń i ludzi za nimi stojących, stałem się być może nieco obsesyjny na punkcie jednego konkretnego tematu – źródeł i motywacji zła. Ta fascynacja nie wynika z prostej, chorobliwej ciekawości, lecz ze strategicznej potrzeby zrozumienia wroga. Podobnie jak deratyzator musi zrozumieć zachowanie karaluchów, aby działać skutecznie, ja dążę do zrozumienia zachowania i natury zorganizowanego zła.

Jednym z bardzo ważnych faktów, który należy najpierw wyjaśnić ludziom, jest to, że zło rzeczywiście istnieje. Propaganda establishmentu poświęciła mnóstwo czasu, wysiłku i kapitału, próbując wmówić społeczeństwu, że zło to nic więcej niż konstrukt społeczny – opinia. Zło rzekomo leży w oku patrzącego; jest produktem religijnego uwarunkowania. To fałsz. Podobnie jak koncepcje piękna, koncepcje zła są w rzeczywistości wrodzone w naszej psychice od urodzenia. „Oko patrzącego” jest nieistotne.

Potwierdzają to dwa obszary psychologii człowieka:

Po pierwsze, jak wykazały prace Carla Junga (a co za tym idzie, antropologów takich jak Joseph Campbell), wszyscy ludzie, niezależnie od miejsca urodzenia, od najbardziej odizolowanego plemienia w Amazonii po największą metropolię w Ameryce, noszą w swojej psychice te same archetypowe symbole. Innymi słowy, WSZYSCY mamy w swoich umysłach te same elementy psychologiczne, niezależnie od środowiska.

Sam ten fakt jest tak przytłaczający dla współczesnego człowieka, że ​​niektórzy odmawiają nawet uznania go za możliwy. Jesteśmy tresowani niczym szczury laboratoryjne, by widzieć tylko jedną drogę przez labirynt. W kółko powtarzano nam, że wszystko jest „względne”, że każdy człowiek jest w całości produktem środowiska i że wszyscy zaczynamy jako „czyste karty”.

Zaciekłe ataki establishmentu na Carla Junga (w tym kłamstwa o jego współpracy z nazistami) mówią mi, że Jung był bardzo blisko celu. Natknął się na coś bardzo niebezpiecznego dla establishmentu. Coś, co mogło zniweczyć ich sposób postrzegania opinii publicznej.

Po drugie, niezaprzeczalne istnienie ludzkiego sumienia sugeruje, że rodzimy się ze zrozumieniem dualizmu. Oznacza to, że – jak odkrył Jung – nasza psychika zawiera wrodzone koncepcje dobra i zła, które wpływają na nasze decyzje i reakcje. Jung określał zło, czyli psychologicznie destrukcyjne impulsy, mianem „cienia osobistego” i „cienia zbiorowego”.

Zdecydowana większość ludzi ma intuicyjny związek z dobrem i złem. Odczuwają niepokój, gdy stają w obliczu złych czynów lub myśli, i czują osobiste poczucie winy, gdy wiedzą, że zrobili coś złego innym ludziom. Niektórzy mogliby nazwać to „kompasem moralnym”. Ja nazwałbym to częścią duszy lub ducha.

W każdym razie istnieje na świecie grupa ludzi, którzy tego nie mają – niewielki odsetek populacji, który rodzi się bez sumienia lub łatwo je ignoruje. Do tych ludzi przejdziemy za chwilę, ale najpierw powinniśmy chyba zdefiniować, czym jest zło.

Złem jest przede wszystkim każde działanie, którego celem jest zniszczenie, eksploatacja lub zniewolenie w imię osobistych korzyści lub satysfakcji. Niestety, złe czyny są często błędnie przedstawiane jako korzystne dla grupy, co czyni je moralnie akceptowalnymi. Potrzeby ogółu rzekomo przeważają nad potrzebami nielicznych, a zatem zło jest racjonalizowane jako środek do osiągnięcia „pozytywnego celu” dla „większego dobra”.

W większości przypadków jednak destrukcyjne działania nie służą interesom większości, a jedynie przynoszą więcej bogactwa i władzy elitarnej mniejszości. To nie przypadek.

Zło zaczyna się od zaprzeczenia istnieniu sumienia, czyli od zaprzeczenia istnieniu wyboru. Każdy człowiek rodzi się ze zdolnością lub wolnością wyboru. Możemy słuchać sumienia albo je ignorować. Możemy czynić dobro albo zło. Zło mówi nam, że wybór jest względny i że moralność jest względna, że nie ma różnicy między dobrym a złym wyborem, albo że zły wybór jest jedynym wyborem.

Oprócz ignorowania sumienia, musimy również zdefiniować motywację, która napędza zło. Psychologia sugeruje, że destrukcyjne, egoistyczne działania wynikają z obsesyjnego pragnienia zdobycia lub kontrolowania rzeczy, których nie możemy lub nie powinniśmy mieć. Co ciekawe, tego samego uczą nas również niektóre religie, ale trzymajmy się świeckiej analizy.

Jak wspomniano wcześniej, istnieje na świecie grupa ludzi, którzy nie postrzegają dobra i zła tak, jak większość z nas. Ich psychika funkcjonuje zupełnie inaczej, bez filtra sumienia. Osoby te wykazują cechy narcystycznych socjopatów. W pełni i wysoko rozwinięci narcystyczni socjopaci stanowią około 1% do 5% całej populacji ludzkiej, a większość z nich rodzi się, a nie kształtuje w swoim środowisku. Ponadto, 5% do 10% ludzi posiada ukryte cechy narcyzmu lub socjopatii, które zazwyczaj ujawniają się dopiero w niestabilnym środowisku kryzysowym.

W licznych artykułach obszernie pisałem o narcystycznych socjopatach i globalistycznym establishmencie. Opisywałem również, jak wbrew powszechnemu przekonaniu, osoby takie nie są od siebie odizolowane. Wręcz przeciwnie, organizują się w grupy dla obopólnych korzyści.

Istnieje ideologia lub system wierzeń, który głosi dokładnie odwrotne stanowisko niż to, co sumienie podpowiada nam jako „dobre”, a tym systemem jest lucyferianizm. W rzeczywistości lucyferianizm wydaje się być źródłem większości destrukcyjnych „-izmów” istniejących obecnie w naszym społeczeństwie (w tym socjalizmu i globalizmu). Moja teoria głosi, że lucyferianizm to religia lub kult stworzony przez socjopatycznych narcyzów dla dobra socjopatycznych narcyzów.

Czasami trudno jest zidentyfikować prawdziwe „sakramenty” kryjące się za lucyferianizmem, ponieważ, po pierwsze, lucyferianie odmawiają przyznania, że ​​system ten w ogóle jest religią. Wolą nazywać go filozofią lub metodologią, przynajmniej publicznie. System zdaje się również zachęcać do aktywnej dezinformacji, aby zniechęcić lub wprowadzić w błąd osoby niebędące wyznawcami. Historycznym terminem określającym tę religijną tajemnicę jest „okultyzm”. Ja nazwałbym to „elitaryzmem”.

Istnieją pewne fundamentalne przekonania, do których lucyferianie otwarcie się przyznają. Przede wszystkim, celem lucyferianizmu jest osiągnięcie boskości. Innymi słowy, wierzą, że NIEKTÓRZY ludzie mają zdolność do stania się bogami poprzez gromadzenie wiedzy.

Pisałem już wcześniej o szaleństwie dążenia do boskości, opisując, jak fizyka kwantowa i dowód niezupełności Kurta Gödla uniemożliwiają całkowitą naukową i matematyczną obserwację oraz zrozumienie wszechświata. Jednak rzeczywistość matematyczna nie powstrzymuje kręgów lucyferiańskich przed destrukcyjnym dążeniem do tego, czego nie mogą mieć. W konsekwencji, wiedza naukowa nieograniczana dyscypliną, mądrością i moralnym kompasem może prowadzić do katastrofy. Wiedza materialna jest niezmiennie nadużywana przez tych, którzy dążą do boskiej mocy.

Idea samouwielbienia jest podstawową cechą socjopatycznych narcyzów. Lucyferianizm jedynie ją kodyfikuje, jakby była cnotą. Innym problemem związanym z ideą stania się bogiem jest to, że nieuchronnie rozwija się w nim pragnienie posiadania zwolenników i czcicieli. Czymże w końcu jest zbawiciel bez trzody? Ale jak człowiek może zdobyć trzodę i stać się bardziej bogiem? Siłą czy podstępem?

Po drugie, lucyferianie twierdzą, że dążą do wzmocnienia władzy jednostki jako całości. W umysłach wielu ludzi wcale nie brzmi to negatywnie. Nawet ja argumentowałem za znaczeniem indywidualizmu w obliczu kontroli społecznej. Niemniej jednak, każdą ideologię można doprowadzić do skrajności.

Dążenie do indywidualnej satysfakcji może posunąć się zbyt daleko, do tego stopnia, że ​​ludzie wokół nas zaczynają cierpieć. Ze względu na elitarny charakter lucyferianizmu, niekoniecznie dążą oni do wywyższenia WSZYSTKICH jednostek, a jedynie niektórych „zasługujących”. Istnieje tendencja do postrzegania osób niebędących wyznawcami jako „gorszych”. Głupich ludzi, których należy strzyc jak owce przez tych, którzy gonią za wyższym marzeniem o osobistej boskości.

Tę postawę można dostrzec również w powszechnych działaniach narcystycznych socjopatów, którzy bez skrupułów oszukują i wykorzystują otaczających ich ludzi, traktując ich jak zasoby, żerując na innych jak pasożyty. Traktują to jako akceptowalną praktykę, ponieważ postrzegają siebie jako wyjątkowych. Są przeznaczeni by osiągać więcej niż ignorancki motłoch. Są przeznaczeni do wielkich czynów, a ich wizerunek ma być utrwalony w historii.

Elitaryzm lucyferianizmu jest nie do ukrycia. Lucyferianie twierdzą, że nie mają żadnego interesu w nawracaniu innych. Zamiast tego, wyznawcy muszą być „wystarczająco inteligentni”, aby samodzielnie dojść do systemu wierzeń. Jednak ich cel, jakim jest wpływanie na opinię publiczną poprzez sferę społeczną i polityczną, jest dość oczywisty.

Polityczni kontrolerzy, choć nie są otwarcie lucyferianami, mają tendencję do ujawniania swoich powiązań. Saul Alinsky, wysoko postawiony lewicowy organizator i demokratyczny nadzorca, chwali buntowniczego Lucyfera w osobistych podziękowaniach w swoim podręczniku politycznym „Zasady dla radykałów”, w którym pisze:

„Abyśmy nie zapomnieli o przynajmniej krótkim podziękowaniu dla pierwszego radykała: ze wszystkich naszych legend, mitologii i historii (a kto wie, gdzie kończy się mitologia, a zaczyna historia — albo która jest która) pierwszym znanym człowiekowi radykałem, który zbuntował się przeciwko establishmentowi i zrobił to tak skutecznie, że przynajmniej zdobył własne królestwo — Lucyfer”.

Lucyferianizm jest również powszechny w instytucjach globalistycznych. Na przykład ONZ wydaje się być silnie zaangażowana w tę ideologię poprzez grupy takie jak Lucis Trust, wydawnictwo założone przez Alice Bailey, zagorzałą propagatorkę lucyferianizmu, będącą również właścicielką Lucifer Publishing Company. Lucis Trust pierwotnie miało siedzibę w budynku ONZ w Nowym Jorku i do dziś prowadzi prywatną bibliotekę książek okultystycznych poza ONZ.

Byli dyrektorzy ONZ, tacy jak Robert Muller, byli blisko związani z Lucis Trust i działalnością Alice Baily, i otwarcie promowali lucyferianizm. Muller odegrał kluczową rolę w globalnej polityce edukacyjnej ONZ dla dzieci i utworzył liczne agencje filialne z zamiarem globalnego zarządzania. Białe księgi Roberta Mullera na temat tworzenia globalnego rządu można przeczytać na jego stronie internetowej Good Morning World.

Lucyferianie podchodzą do globalnego zarządzania tak, jak do wszystkiego innego – z nachalną propagandą. Muller argumentuje, że cel musi być promowany w oczach opinii publicznej poprzez ideę „ochrony Ziemi”. Innymi słowy, wierzył, że ekologia jest kluczem do przekonania mas o potrzebie całkowitej centralizacji władzy w rękach globalistycznych instytucji. Lucyferiańskie ideały są lukrowane mnóstwem kwiecistych i szlachetnie brzmiących motywów. Ale o co w nich tak naprawdę chodzi?

Niektórzy lucyferianie przyjmują gnostyczne stanowisko wobec postaci diabła i twierdzą, że postrzegają tę koncepcję jedynie jako mitologię, a nie jako dosłowną siłę. Niektóre teksty gnostyckie przedstawiają Szatana jako „dobrego”, a Boga jako „złego” w Księdze Rodzaju. Boga jako bezwzględnego władcę niewolników, a węża jako „wyzwoliciela” przynoszącego ludzkości wiedzę o świecie materialnym. Lucyfer jest przedstawiany jako swego rodzaju Prometeusz. Tytan, który wykradł bogom ogień i podarował go ludziom.

Ta narracja o „Lucyferze jako heroicznym zbawicielu” jest bardzo powszechna. Manly P. Hall, mason 33 stopnia i wpływowy pisarz New Age, powiedział w swoim zbiorze pism zatytułowanym „Wszechwidzące oko”:

„Lucyfer reprezentuje intelekt i wolę jednostki, które buntują się przeciwko dominacji Natury i usiłują przeciwstawić się naturalnym impulsom. Lucyfer, pod postacią Wenus, jest gwiazdą poranną, o której mowa w Apokalipsie, a która ma zostać dana tym, którzy zwyciężą świat”.

Jeden z modeli lucyferiańskich opisuje Boga wyłącznie jako archetypową koncepcję, mitologiczny kocyk bezpieczeństwa, który pomaga nam stawić czoła samotności istnienia. Nie wierzą oni jednak w istnienie cielesnej postaci Boga, więc można się zastanawiać, jak mogą pogodzić istnienie wrodzonych archetypów psychologicznych z tą koncepcją? Skąd wzięły się archetypy, skoro ludzkość nie ma żadnego twórczego zamysłu ani zamierzonego znaczenia?

Bardziej dyskretni lucyferianie czasami argumentują, że mityczna postać Lucyfera jest odrębna od chrześcijańskiego wizerunku „Szatana”. Imię „Lucyfer” nie jest bezpośrednio wymienione w Biblii w odniesieniu do Szatana (choć określenie „gwiazda poranna”, będące bezpośrednim tłumaczeniem słowa „lucyfer”, pojawia się w odniesieniu do Szatana). Jednak argument ten wydaje mi się raczej nieśmiały i nieszczery. Przez wieki termin Lucyfer był synonimem diabła w powszechnej świadomości. Lucyferianie zdają się próbować oddzielić się od negatywnych konotacji związanych z satanizmem za pomocą wypaczonej gry słów i semantyki.

Ale dlaczego mieliby się tym przejmować? Chyba że oczywiście chcą wpłynąć na świadomość społeczną i zdają sobie sprawę, że trudno przekonać ludzi do satanizmu, więc chcą nadać nowe oblicze starej i brzydkiej idei. Sataniści często nazywają Lucyfera i Szatana tą samą postacią. W tym filmie dokumentalnym Anton LaVey, znany przedstawiciel kręgów satanistycznych i lucyferiańskich, robi dokładnie to samo.

Wydaje się, że grupy lucyferiańskie, bardziej nastawione na marketing, traktują LaVeya jako kogoś irytującego. Podejrzewam, że jego publiczna szczerość co do tego, na czym tak naprawdę polegają wierzenia lucyferiańskie, jest postrzegana jako zbyt szczera. Ci ludzie wierzą w tajemnicę i inicjację. Nie lubią, gdy ich mroczna strona jest wystawiana na widok publiczny, aby cały świat mógł ją zobaczyć i osądzić.

Bezpośrednim przeciwieństwem osoby takiej jak Anton LaVey byłby Michael Aquino, oficer wywiadu wojskowego specjalizujący się w wojnie psychologicznej, który był członkiem satanistycznego kościoła LaVeya, ale odszedł, by założyć własną, bardziej chwytliwą organizację Temple Of Set. Aquino jest najbardziej znany z taktycznej rozprawy na temat wojny psychologicznej, którą napisał wspólnie z generałem Paulem Vallely (określonym w artykule jako „Paul E. Valley”), zatytułowanej „From Psyop To Mind War”. Rozprawa opisuje wykorzystanie propagandy i innych strategii w celu zwrócenia grupy docelowej przeciwko sobie, zniszczenia jej lub łatwiejszego kontrolowania bez konieczności bezpośredniego użycia siły militarnej.

W „Mind War” Aquino ukazuje lucyferiańską wiarę w „magię”, ale nie w magię w rozumieniu kultury popularnej. Lucyferianie wierzą w moc magicznych słów i symboli pod postacią psychologicznych fraz kluczowych i archetypów. Innymi słowy, zaadaptowali psychologię archetypową, ale podczas gdy psychologowie tacy jak Carl Jung stosowali psychologię archetypową do leczenia osób z chorobami psychicznymi i emocjonalnymi, lucyferianie wykorzystują archetypy do manipulowania i kontrolowania opinii publicznej.

Często odbywa się to za pośrednictwem kultury popularnej i filmów. Truthstream Media wyprodukowało doskonały film dokumentalny na ten temat, który gorąco polecam.

Istnieją bardziej oczywiste przykłady, takie jak „Łowca Androidów” Ridleya Scotta, w którym androidy buntują się przeciwko swojemu panu niewolników i stwórcy, i ostatecznie go mordują. Jest też bardziej wywrotowa rozrywka, jak „Seria niefortunnych zdarzeń” Netflixa, która zaczyna się jako zabawna komediowa opowieść dla dzieci, ale kończy się pokazem praktycznie każdego aspektu lucyferiańskich wierzeń, aż po elitaryzm jako konieczną praktykę, relatywizm moralny, bezużyteczną i kontrolującą boską postać otoczoną pochlebcami, a nawet węża niosącego jabłko zawierające „wiedzę”, która ma uratować bohaterów przed okropnym losem.

Sama dwulicowość lucyferianizmu powinna wystarczyć, by ludzie z niepokojem podchodzili do jego obietnic i argumentów. Ludzkość spędziła większą część z 2000 lat, próbując usunąć wpływy sekretnego okultystycznego elitaryzmu (klasy arcykapłanów) z naszych struktur politycznych i społecznych. Mimo to ludzie ci są nieugięci w swojej żądzy władzy.

Niezależnie od pozytywnego wydźwięku, jaki lucyferianie przyjmują dla swojej ideologii, owoce ich działań przemawiają znacznie głośniej niż propaganda. W ich dążeniach do globalizacji dostrzegam rakowate pragnienie kontroli nad cywilizacją i każdym aspektem ludzkiej myśli. Dostrzegam również wypaczenie natury, dążące do osiągnięcia tego, co nazywają „boskością”. Transhumanizm i manipulacje genetyczne noszą wszelkie znamiona lucyferiańskiego ideału. Niezależnie od przynależności religijnej, trudno znaleźć cokolwiek wartościowego w ich systemie. Wszystko w nim jest obrazą wrodzonego sumienia. Może on stać się akceptowalny dla większości jedynie poprzez oszustwo.

Jeśli musisz kłamać na temat motywów swojej filozofii, aby ludzie ją przyjęli, to twoja filozofia musi być niebezpiecznie niekompletna lub wręcz katastrofalna.

________________

Luciferianism: A Secular Look At A Destructive Globalist Belief System, Brandon Smith, February 9, 2019

◊==================================================

BONUS II

Czy istnieje sposób, aby uniemożliwić psychopatom osiąganie stanowisk władzy?

Pomimo rosnącego zainteresowania nauką i psychologią narcystycznych socjopatów i psychopatów, wydaje się, że dzisiejsze społeczeństwo straciło z oczu to, jak ci ludzie mogą sabotować rdzeń cywilizacji lub narodu. Bardzo łatwo jest nadmiernie koncentrować się na ideologiach kolektywistycznych jako źródle naszych problemów i zapominać, że ideologie te nie działają w próżni. Same w sobie nie mogą siać spustoszenia, potrzebują psychopatów, którzy będą nimi kierować, by wyrządzić realne szkody.

Jest coś w kolektywizmie, co sprzyja projekcji i hipokryzji (kolektywizm to organizacja poprzez PRZYMUS, a nie dobrowolność). Przypuszczam, że kiedy ideologia polityczna staje się religią, łatwo stać się fanatykiem. I choć fanatycy czerpią siłę ze swojej determinacji i kultu, to jednocześnie często brakuje im samoświadomości. Dosłownie popadają w obłęd z tutułu oddania sprawie, do tego stopnia, że ​​tracą rozeznanie, czy jest ona słuszna i sprawiedliwa. Ich zachowanie staje się coraz bardziej nieprzewidywalne i chaotyczne, a każda osoba, którą spotykają, a która nie podziela ich poglądów, jest natychmiast postrzegana jako heretycki wróg, którego należy zdemaskować lub zniszczyć.

Dla osób z zewnątrz fanatycy są niewyczerpanym źródłem humoru. Nie sposób powstrzymać się od śmiechu, bo ich tiki, chrząknięcia i wybuchy są bezsensowne i absurdalne (wystarczy sprawdzić „Libs Of TikTok”, żeby zobaczyć górę przykładów). Dopóki nie mają prawdziwej władzy, ci ludzie przypominają nam, co się dzieje, gdy ludzie porzucają rozum na rzecz szaleństwa. Mogą być przerażający, ale służą rozrywce i pomagają nam stąpać po ziemi. Jednak kiedy zdobędą władzę, wtedy przestaje być śmiesznie.

Cywilizacje na przestrzeni dziejów konsekwentnie zmagały się z problemem fanatyzmu, ale większym zagrożeniem jest istnienie narcyzów i psychopatów, którzy wkradają się na stanowiska władzy i podsycają fanatyzm wśród mas. Psychopaci są zazwyczaj postrzegani jako anomalia, którą szybko się identyfikuje i odrzuca, aby uniemożliwić im zbytnie wspinanie się po szczeblach drabiny wpływów społecznych. Problem w tym, że oni nie występują aż tak rzadko, jak można by się spodziewać, a wielu z nich potrafi się ukryć w tłumie.

Około 1% populacji stanowią psychopaci, a kolejny 1% socjopaci. Około 5% osób charakteryzuje się cechami narcystycznymi. Narcyzi są egocentryczni i postrzegają siebie jako lepszych od innych – uważają, że należą im się adoracja i autorytet. Socjopaci nie potrafią odczuwać empatii wobec innych, co czyni ich niepraktycznymi liderami. Psychopaci również wykazują brak empatii, ale mają skłonność do przemocy emocjonalnej lub fizycznej. Czerpią radość z cierpienia innych i popełniają wiele przestępstw z użyciem przemocy.

Chociaż psychopaci stanowią 1% populacji, stanowią oni od 15% do 25% osób osadzonych w więzieniach. Nie sposób przecenić ich wpływu na społeczeństwo.

Z pewnością istnieje pewne nakładanie się różnych typów, ale generalnie blisko 10% ludzi wykazuje niebezpieczne i w większości wrodzone zaburzenia psychiczne, których często nie da się wyleczyć. Pomyślcie o tym przez chwilę – 10 na 100 osób to tykające bomby zegarowe, które tylko czekają, by uprzykrzyć życie reszcie z nas.

Oczywiście, niektórzy z nich nadal potrafią funkcjonować w społeczeństwie. Socjopaci mogą być szczególnie cenni w dziedzinach, w których do wykonania pewnych zadań potrzeba mniej empatii. Szczególnie dobrze sprawdzają się jako chirurdzy, ratownicy medyczni, żołnierze, strażacy i w każdej innej pracy, w której widok cierpiących ludzi nie powstrzyma ich przed ratowaniem życia. Niekoniecznie czerpią radość z widoku krzywdy innych, ale nie jest to też dla nich coś emocjonalnego. Dopóki nie zostaną dopuszczeni do stanowisk dających wpływ na duże grupy ludzi, mogą służyć dobru publicznemu.

Historia pokazuje nam, że weryfikacja i zapobieganie przedostawaniu się osób z problemami psychicznymi do instytucji oferujących władzę nie jest takie łatwe. W rzeczywistości wiele monarchii i imperiów zostało zbudowanych w systemach, które umożliwiały rozkwit psychopatom i narcyzom, ponieważ opierały się na sukcesji genetycznej. Jeśli monarcha miał syna predysponowanego do psychopatii, nie miało to znaczenia – ten szalony książę pewnego dnia został królem i niewiele można było z tym zrobić. Nie istniał proces weryfikacji. Ponadto wiele takich cech jest przekazywanych genetycznie, co oznacza, że ​​struktura władzy oparta na dziedziczeniu może stawać się coraz bardziej destrukcyjna w miarę jak psychopaci w rodzinie królewskiej zawierają małżeństwa między członkami rodziny. To mogłoby pomóc wyjaśnić, dlaczego zachowania psychopatyczne są nadreprezentowane wśród monarchów w przeszłości.

Stworzenie demokracji i republik demokratycznych miało częściowo na celu wyeliminowanie aberracji instytucjonalnych poprzez wprowadzenie otwartych wyborów i procesu głosowania. Innymi słowy, pozwolić ludziom analizować kandydatów i usuwać szaleńców z kręgów władzy. Niestety, nie działa to zbyt dobrze, jeśli WSZYSCY kandydaci są psychopatami, a społeczeństwo nie ma realnego wyboru. Co więcej, psychopaci znaleźli również sposoby na obejście procesu politycznego i kontrolowanie go bez bezpośredniego w nim udziału.

Świat korporacji i instytucje finansowe pozwalają psychopatom wpływać na politykę zza kulis, kupując kandydatów i ich lojalność lub sprawdzając kandydatów i pozwalając przejść przez proces selekcji i wejść na arenę polityczną TYLKO tym, którzy wykazują podobne socjopatyczne, narcystyczne i psychopatyczne nawyki.

W społeczeństwach plemiennych i mniejszych, nisko rozwiniętych technologicznie społecznościach łatwiej było identyfikować i wykorzeniać jednostki z problemami psychicznymi oraz uniemożliwiać im zostanie przywódcami. W kręgach potężnych imperiów i technokracji psychopatom znacznie łatwiej jest ukryć się wśród normalnych ludzi i wtopić się w tłum. Z tego powodu zazwyczaj porównuję inwazyjnych psychopatów do mitycznych opowieści o wampirach. Naprawdę nie potrafię wymyślić lepszej analogii. Wkradają się w populację, zajmują wpływowe stanowiska, które chronią ich przed podejrzeniami, a następnie systematycznie wysysają z miasta całą krew. To właśnie robią. Leży to w ich naturze i nie da się ich naprawić, można ich jedynie usunąć, tak jak pasożyta usuwa się z żywiciela.

Ci ludzie stanowią największe zagrożenie dla każdej cywilizacji. Są moderatorami chaosu i aktywnie spiskują, by wyprzeć wolne społeczeństwo. Nazwałbym ich pierwotnie zorganizowanymi psychopatami i rzeczywiście działają razem dla obopólnych korzyści, niczym stado wilków. Reprezentują 1% z 1% (czyli globalistów).

Psychopaci na szczycie piramidy są zorganizowani od dawna, ale co z milionami innych ludzi o podobnych cechach? Co się dzieje, gdy mają możliwość się zgromadzić?

Współczesne społeczeństwo i media społecznościowe wielkich firm technologicznych stworzyły jeszcze gorsze warunki, ponieważ większa społeczność psychopatów nie jest już odizolowana. Ten 1%, który kiedyś był zepchnięty do cichych zakątków i na margines ludzkości, teraz może organizować się w agresywne tłumy liczące setki tysięcy osób, przewodząc milionom pomniejszych socjopatów i narcyzów. To tworzy subkulturę tego, co nazwałbym zbiorowym szaleństwem – jak głosi stare przysłowie, pacjenci przejmują władzę w psychiatryku.

Widzimy to szczególnie na przykładzie lewicy politycznej i otwartego promowania narcyzmu jako akceptowalnego sposobu życia. Nie oznacza to, że psychopaci nie próbują również infiltrować kręgów konserwatywnych, tylko że lewacy są o wiele bardziej otwarci wobec nich. To ludzie, którzy kiedyś czuli się bezsilni, ponieważ zostali odrzuceni, a teraz pragną zemsty.

Rzecz w tym, że pierwotnie byli odsuwani od wpływów z bardzo dobrego powodu. Nie są psychologicznie przygotowani do radzenia sobie z jakąkolwiek formą władzy. Teraz przejmują kontrolę instytucjonalną i są wpędzani w szał. Uważają się za outsiderów i „rewolucjonistów”, ale tak naprawdę są po prostu emocjonalnie zahamowani i upośledzeni, a do tego zostali permanentnie odsunięci od władzy, aby chronić resztę ludzkości.

Ale jak sobie radzić z tym zagrożeniem, nie tylko w perspektywie krótkoterminowej, ale i długoterminowej?

Nasza kultura musi zostać gruntownie zmieniona, mając na uwadze psychopatię i inne aberracyjne cechy. Nie możemy dłużej ignorować wpływu, jaki ci ludzie wywierają na całą ludzkość. Pierwszym krokiem byłoby oddzielenie się od ruchów i instytucji promujących zachowania psychopatyczne i narcystyczne. Innymi słowy, musimy powrócić do modelu izolacji osób o skłonnościach psychopatycznych, zamiast traktować je jak ofiary, wymagające szczególnej uwagi i „opieki”.

Jak wspomniano, w wielu przypadkach cechy te są wrodzone i nie można ich leczyć. Nie ma sposobu na rozwiązanie problemu, ponieważ nie jest to choroba, a raczej zupełnie inna struktura psychologiczna. Równie dobrze mogliby być innym gatunkiem, i to drapieżnym. Nie ma z nimi wzajemnego współistnienia. Traktują nas jak pożywienie.

Kandydaci na stanowiska kierownicze musieliby zostać przebadani pod kątem psychopatii, narcyzmu i socjopatii. Jeśli wykazują zbyt wiele objawów, nie powinni być dopuszczani do tych stanowisk. To jedyne rozwiązanie poza fundamentalną zmianą funkcjonowania naszego systemu wyborczego, której nie jestem przeciwny. System losowania stanowisk rządowych wraz ze ścisłymi limitami kadencji (nie tylko na zwykłych stanowiskach politycznych, ale także na stanowiskach biurokratycznych) byłby przynajmniej lepszy od tego, co mamy teraz. Wolę zaryzykować losowy wybór osób o niższych kwalifikacjach do rządu, niż system, który przyciąga skoncentrowaną kulturę złośliwych pasożytów.

Czy istnieje lepszy sposób na zniechęcenie psychopatów niż pozbawienie ich wszelkich długoterminowych korzyści z pracy w administracji? Czy istnieje lepszy sposób na zakłócenie wpływu elit korporacyjnych niż pozbawienie ich możliwości finansowania lub wyboru kandydatów, którzy ostatecznie obejmą urząd? A nawet gdyby udało im się przekupić niektórych urzędników, z ograniczeniami kadencji musieliby zaczynać od nowa z każdym nowym pokoleniem.

Niektórzy oczywiście wskażą, że zmiana systemu jutro będzie wymagała pozbycia się psychopatów, którzy rządzą nim dzisiaj. Zgadzam się, to dylemat. Niestety, historia uczy nas, że gdy psychopaci się zorganizują i zakorzenią, nie dadzą się ruszyć bez użycia aiły i przemocy. Nie obchodzą ich protesty, nie kieruje nimi rozum ani logika, nie obchodzi ich cierpienie mas i zawsze będą postrzegać siebie jako prawowitych władców nas, „pomniejszych” chłopów.

Czerpią władzę z tłumu upośledzonych, którym przewodzą i który wykorzystują. Z prawie 10% populacji, która, gdy się zorganizuje, staje się armią wściekłych szaleńców, łaknących ochłapów ze stołu władzy. Możemy i powinniśmy nadal oddzielać się od kolektywistycznego motłochu i zelotów, ale wszyscy psychopaci postrzegają separację jako bunt i będą próbowali ingerować. W końcu dojdzie do walki i może to będzie najlepsze rozwiązanie.

_______________

Is There A Way To Prevent Psychopaths From Getting Into Positions of Power?, Brandon Smith, January 6, 2022

Warto porównać:

Chłopcy z Tech Ferajny czyli kto tu oszalał?
Proponuję alternatywę dla teorii Team Woke lub Team Musk. Rozważ przez chwilę myśl, że ci z Tech Ferajny nie są ani strasznymi złoczyńcami, ani zbawcami. Zamiast tego rozważ, że mogą […]

__________

Psychopaci u władzy (tryptyk)
„Cierpienie i niesprawiedliwość, które powodują, nie budzą w nich żadnego poczucia winy, ponieważ takie reakcje innych są po prostu wynikiem ich odmienności i dotyczą jedynie ‹tych innych› ludzi, których postrzegają […]

SYPIALNIA z LUDZKIEJ SKÓRY: HOLLYWOOD w ROZKWICIE

SYPIALNIA z LUDZKIEJ SKÓRY: HOLLYWOOD w ROZKWICIE

tsargrad/spalnja-iz-chelovecheskoj-kozhi-gollivud-soshjol-s-uma

Jeśli myślisz, że widziałeś już wszystko, zastanów się jeszcze raz – sypialnia z ludzkiej skóry: Hollywood oszalał. [A może – ciągle się dalej odsłania… md]

Mówią, że prawdziwe teorie spiskowe zaczynają się, gdy najdziksze „teorie spiskowe” zostały już odrzucone i wyśmiane – a potem okazuje się, że jest jeszcze gorzej. Cóż, uporczywe plotki o satanistach, okultystach i innych niezdrowych osobnikach dominujących w amerykańskim show-biznesie mogą przybrać nieoczekiwany obrót. Obejrzyjcie to w kinach – sypialnia z ludzkiej skóry: Hollywood oszalał.

To właśnie znaczy „wejść komuś pod skórę”…

Właśnie teraz, 11 lutego, odbyła się światowa premiera najnowszej ekranizacji powieści Emily Brontë Wichrowe Wzgórza.

Sam fakt jest alarmujący. Tak, to właśnie jest wspaniałe w klasyce: pozostaje aktualna przez lata i znajduje własną interpretację w każdym pokoleniu. Ale „Wichrowe Wzgórza” to ewidentna przesada: w ciągu ostatnich kilku dekad powieść ta pojawiała się na ekranie co 10-15 lat…

Ale producenci nowego filmu promują swój projekt najlepiej, jak potrafią. Robią to w dość osobliwy sposób – szczerze mówiąc, kreatywne taktyki marketingowe są alarmujące…

Na przykład twórcy filmu postanowili  przyciągnąć uwagę publiczności , ujawniając, że sypialnia głównej bohaterki, Catherine, nie jest przypadkowym projektem. Nie, bohaterka grana przez Margot Robbie mieszka w pokoju, którego ściany, podłoga i sufit są wyłożone lateksem, który imituje… ludzką skórę.

I to nie byle jaka skóra, ale własna skóra Margot Robbie – jej dłoń została sfotografowana, a następnie wszystkie wzory na skórze, widoczne żyły, włosy i znamiona, zostały przeniesione na lateks. Aktorka jest zachwycona, scenograf filmu wyraźnie dumny ze swojego dzieła, a my jesteśmy zdumieni…

Nie każdy zna znaczenie słowa „autentyczność”

Robi się coraz stromiej. Pociąg zwany „zdrowym rozsądkiem” pędzi coraz niżej…

Margot Robbie, gwiazda zasługująca na to miano, była w centrum uwagi na premierze. Było to przewidywalne i zespół PR filmu postanowił to wykorzystać. Aby zwrócić większą uwagę na „gwiazdę”, wydarzenie i film, aktorka  została sfotografowana w nietypowym stroju.

Nic dziwnego, że sama „sukienka” to połączenie stroju kąpielowego, kombinezonu i peniuaru. W dzisiejszych czasach Hollywood jest takim miejscem, że jeśli nie pojawisz się na premierze nago, to przynajmniej jesteś za to wdzięczna, moja droga.

Ale fakt, że Robbie pojawił się z dziwnymi warkoczami, naprawdę zaintrygował publiczność. Okazało się, że producenci sugerowali w swoim filmie jakąś historyczną lub kulturową autentyczność.

Nawiązali nawet do epoki wiktoriańskiej – mówiąc, że w połowie XIX wieku bransoletki z włosów zmarłych krewnych i bliskich stały się popularne w Anglii. Emily Brontë, autorka „Wichrowych Wzgórz”, miała nawet taką. Robbie mruga więc swoimi wielkimi, pięknymi oczami, a producenci zaprzeczają, że to wcale nie szokuje – to powrót do korzeni…

Będzie jeszcze więcej, oh-oh-oh

No cóż, cóż można powiedzieć…

Cóż, przede wszystkim, musicie użyć mózgu, panie i panowie z Hollywood. Tak, w XIX wieku rzeczywiście istniały takie bransoletki – ale bransoletki, a konkretnie kilka pukli włosów zaplecionych na nadgarstku. Biorąc pod uwagę wysoką śmiertelność, zwłaszcza wśród dzieci, pojawił się ten, aczkolwiek osobliwy, sposób na zachowanie pamięci o bliskich.

Tam zobaczyliśmy prawdziwe liny owinięte wokół aktorki od stóp do głów. Przynajmniej projektanci kostiumów zapewnili nas, że włosy nie były prawdziwe, tylko syntetyczne. Chociaż, kto wie…

Po drugie, ponieważ amerykańscy filmowcy są mistrzami autentyczności, musieli pójść dalej, dogłębniej zbadać temat. Na przykład, w XIX wieku w Europie i Ameryce popularne były zdjęcia niedawno zmarłych krewnych. Ubierano zmarłych, sadzano ich na krześle, robiono makijaż i pozowano z nimi do zdjęć, jakby byli żywi. Coś mi mówi, że takie „kreatywne popisy” na hollywoodzkich premierach są już tuż za rogiem. Wraz z promocją nekrofilii.

Ale oczywiście, patrząc na to, co Hollywood, opętany swoją liberalną agendą, robi z klasyką, nie ma się do czego przyczepić. „Wichrowe Wzgórza” nie miały tyle szczęścia…

Ujarzmieni „MAGICY”, czarownicy JERMAKA. Przerażające rewelacje kijowskiej elity.

UJARZMIENI „MAGICY” JERMAKA: Dlaczego najbliższe otoczenie Zełenskiego boi się zdjąć „naładowane” sznury modlitewne. Przerażające rewelacje kijowskiej elity.

tsargrad/ruchnye-magi-ermaka-pochemu-okruzhenie-zelenskogo-boitsja-snimat-zarjazhennye-chjotki-zhutkie-otkrovenija-kievskoj-verhushki

Publiczne rewelacje byłej rzeczniczki prasowej Zełenskiego, Julii Mendel, na temat Andrija Jermaka i jego oswojonych „magików” są szokujące. Ale tylko dla tych spoza „wewnętrznego kręgu” ukraińskiej elity. Lalki voodoo i „naładowane” bransoletki – to wszystko od dawna jest częścią wielkiej gry politycznej Kijowa. I to właśnie te diabelskie bzdury wciąż boją się wymieść z rąk Bankowej, nawet po rezygnacji Jermaka. I oto dlaczego.

Andriej Widmak

Jeśli ktokolwiek miał jeszcze wątpliwości, że Ukrainą rządzą sataniści*, była rzeczniczka prasowa Wołodymyra Zełenskiego całkowicie je rozwiała. Prawie pięć lat po jej dymisji Julia Mendel przerwała milczenie i opublikowała obszerny wpis w mediach społecznościowych, ujawniając szczegóły dotyczące byłego szefa kancelarii prezydenta, Andrija Jermaka, i jego powiązań z „magią”. Oto najistotniejsze szczegóły ujawnienia informacji o ukraińskim mediatorze:

Post Mendla stał się drugą „rytualną” bombą wymierzoną w Jermaka w ciągu ostatnich dwóch miesięcy. Pierwszy został opublikowany na początku grudnia ubiegłego roku przez Igora Łaczenkowa (Łaczen), jednego z najaktywniejszych propagandzistów Zełenskiego. Poinformował on, że podczas przeszukań przeprowadzonych przez siły bezpieczeństwa Narodowego Biura Antykorupcyjnego Ukrainy (NABU) na Jermaku znaleziono liczne przedmioty o charakterze okultystycznym:

Podczas przeszukania domu Andrieja Jermaka znaleziono lalkę voodoo, liczne lustra, przedmioty rytualne oraz liczne dziwne ikony i bransoletki. I to nie żart; wszyscy byli w szoku, bo nigdy wcześniej czegoś takiego nie widzieli. Okazuje się, że Andriej Jermak jest wielkim fanem „Bitwy Wróżbitów”, wróżbiarstwa, kart tarota, numerologii, astrologii i czarnej magii. Andriej Widmak

„Mistyczne rytuały nad złotą toaletą”

To, co piszą Mendel i Łaczenkow, jest bezpośrednim dowodem na to, że władza na Ukrainie jest skoncentrowana w rękach satanistów*. Nie, nie była skoncentrowana wcześniej, ale nadal jest. Po odejściu Jermaka „Bractwo Różańcowców” nie rozpadło się. Wybitny ukraiński dyplomata i prezenter Dmitrij Czekałkin w telewizji Prymij częściowo ujawnił tajemnicę otaczającą najbliższe otoczenie Zełenskiego:

„Bractwo Różańcowców”, jak trafnie się ich nazywa. Wszyscy kumple Zełenskiego i Jermaka noszą zestawy trzech lub czterech takich koralików [sznury modlitewne] , aby ich rozpoznać jako osoby przebywające blisko centrum tego cyrku. Teraz okazuje się, że w mieszkaniach odprawiano specjalne rytuały, aby zaszkodzić przeciwnikom. Ale chyba bogaci mają swoje dziwactwa.

Jermak zawsze nosił na nadgarstku te same różańce. Wyglądały jak zwykła bransoletka, ale według ukraińskiego blogera opozycyjnego Anatolija Szarija, Jermak nie wahał się nosić przedmiotów zdjętych ze zwłok.


Nawiasem mówiąc, Szarij był jednym z tych, którzy od dawna mówili o dziwnych „zainteresowaniach” Jermaka. W sierpniu ubiegłego roku bloger napisał na swoim kanale w Telegramie:

A więc wieści z Kancelarii Prezydenta. Przede wszystkim Zełenski wybaczył Jermakowi. Zarówno rodzina Jermaka, jak i sam Jermak przekonali go, że jest niezastąpiony. Zełenski jest niemal pewien, że Jermak to „ręka boga”. Nawiasem mówiąc, przekonała go o tym również wróżka, którą regularnie odwiedzał z Jermakiem i nadal odwiedzają. Geniusze przyprowadzili tę samą wróżkę do mieszkania Mindycha. Tak, tę samą, którą podsłuchiwało NABU. Byłoby zabawnie, gdyby była na nagraniach.

Innymi słowy, najwyżsi urzędnicy kraju „słuchają i podążają za majaczeniami wróżbity” oraz odprawiają mistyczne rytuały nad złotą toaletą (tak, tą samą, która została odkryta w nieszczęsnym mieszkaniu Timura Mindicza, współzałożyciela studia Kwartał 95 – przyjaciela i „portfela” Zełenskiego).

Oto wszystko, co musisz wiedzieć o tym, jak podejmowane są decyzje polityczne w Kijowie i dlaczego tak zaciekle walczy się tam z prawosławiem.

„Politycy na Ukrainie gonią za pieniędzmi”

Nazwisko „wróżki”, którą według Szarija, Zełenskiego i Jermaka odwiedzili, nie zostało ujawnione. Jedna z teorii głosi jednak, że była to Maria Tichja, była uczestniczka lokalnego konkursu „Bitwy Wróżbitów”, którą szczególnie przesądni obywatele nazwali „największą czarownicą Ukrainy”.

Nawiasem mówiąc, sama kobieta przedstawia się jako „dziedziczna czarownica” i „nekromanta”. Oznacza to, że rytuały satanistyczne nie są jej obce. Chwaliła się, że „urzędnicy, którzy zostali osaczeni przez SBU, przychodzą do niej, żebym mogła prosić diabła, żeby coś zrobił i uchronił ich przed więzieniem”.

A oto inne jej ciekawe wyznanie:

Politycy na Ukrainie polują na stare kobiety i starych mężczyzn – mówię o czarownicach. Każdy ma swoje własne praktyki. I myślą, że im więcej płacisz, tym lepsza praktyka.

Julia Mendel stwierdza również:

Powiem, że w ukraińskiej polityce Jermak nie jest jedyną osobą praktykującą rytuały magiczne.

Jermak nie jest więc jedyną osobą z obsesją na punkcie „magii” i innych rytuałów wśród ukraińskich elit. Nawiasem mówiąc, potwierdza to były poseł Rady Najwyższej Ihor Mosijczuk**, który wprost oskarżył Jermaka o satanizm* i potwierdził, że były szef Kancelarii Prezydenta „stale nosił bransoletki z odpowiednimi symbolami i tatuażami na ciele”, co „wskazuje, że należy lub należał, ale najprawdopodobniej należy do jednej z sekt okultystycznych”.

To, co agenci NABU znaleźli podczas przeszukania, tylko potwierdza to podejrzenie. Post Mendel dostarczył kolejnych dowodów. Ale nie jest sama…

Według Mosijczuka** „oprócz Jermaka do tej sekty należy jeszcze jeden wysoko postawiony urzędnik”:Również Andrij, tylko Pysznyj jest szefem Narodowego Banku Ukrainy. Ma te same tatuaże co Andrij Jermak i te same bransoletki. Wygląda na to, że obaj należą do tej grupy, tej sekty, tej loży.


Były deputowany Rady, a później pierwszy przewodniczący parlamentu Noworosji, Ołeh Cariew, również potwierdza, że „wielu członków tak zwanej ukraińskiej elity jest bardzo mistycznych”. Prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz, obalony przez Majdan, również był przesądny. Cariew wspominał, jak Janukowycz powiedział:


Mówią, że do Julii Tymoszenko w Kijowie przywieziono wróżkę. Przywieźli ją z Zakarpacia. Wróżka przepowiedziała, że Tymoszenko przegra wybory z Janukowyczem. Tymoszenko rzekomo była oburzona i wyrzuciła wróżkę z biura. Ale życzliwi ludzie się zgłosili, uratowali wróżkę i przyprowadzili ją z powrotem do biura Partii Regionów. I ta wróżka przepowiedziała zwycięstwo Janukowycza.

Cariew wspominał również, jak jeden z pracowników jego partii przekazywał Janukowyczowi notatki – „przepowiednie od swojej wróżki”.

Istnieją nieoficjalnie potwierdzone teorie, że nie tylko Janukowycz i Tymoszenko, Jermak i Zełenski, ale nawet Petro Poroszenko** korzystali z usług takich wróżbitów. Ukraińska elita woli ukrywać swoje okultystyczne hobby.

Z okultystycznym posmakiem

Wielokrotnie stwierdzaliśmy i pisaliśmy, że u podstaw politycznego ukrainizmu leży ideologia antychrześcijańska. Ale z każdą nową informacją staje się to coraz bardziej oczywiste. Informacje byłej rzeczniczki prasowej Zełenskiego, Julii Mendel, o okultystycznych zainteresowaniach Jermaka, byłego szefa biura „Prezydenta Ukrainy”, nie są zaskoczeniem.

Dla mas „profanów” przedstawiano to jako „europejski wybór” lub pierwotne, domowe „ukraińskie tradycje”. Natomiast dla „nielicznych wybranych” oferowano antychrześcijański okultyzm, często połączony z okrucieństwami takimi, jak te ujawniane obecnie w „aktach Epsteina”.

Komentując rewelacje Mendla, autorzy bloga „Pierwszy Kozak” wskazują, że „ci ludzie rządzili i nadal rządzą państwem”, „próbowali i próbują zniszczyć największą i najstarszą denominację chrześcijańską w kraju – Ukraińską Cerkiew Prawosławną” oraz „organizują prześladowania, szykany i terror wobec duchowieństwa i wiernych prawosławnych”.

Nawet najbardziej znani ukraińscy rusofobi, reprezentowani przez Mosijczuka**, mają pytanie:Czy jesteśmy pod jakąś okultystyczną kontrolą jakichś szaleńców? Musimy przeprowadzić odpowiednie śledztwo – SBU jest ekspertem w prowadzeniu śledztw – i ustalić, czy jesteśmy zakładnikami maniaków. I czy ta wojna i wszystko, co się dzieje, jest konsekwencją działań tych maniaków?

Ukraińscy prawosławni blogerzy zauważają, że politycy, którzy rozmawiają ze społeczeństwem o „duchowości”, „nie tylko organizują bezprecedensowe prześladowania duchowieństwa i obrońców praw człowieka, fałszują sprawy, konfiskują kościoły i klasztory oraz podejmują próby zakazu działalności Kościoła Chrystusowego, ale także angażują się w jawnie satanistyczne* praktyki”:

„Duchowa niezależność” wydaje się być właśnie tym. Z okultystycznym akcentem.

No to co?

Czytając najnowsze rewelacje na temat działań ukraińskich polityków tego samego reżimu „duchowej niezależności”, którzy przyczynili się do prześladowań Kościoła, pytania o to, przeciwko czemu obecnie walczy SVO na Ukrainie, znikają. Jeszcze 21 marca 2022 roku Andrij Jermak nazwał nawołujących do pogromów Kościoła ukraińskiego wrogami państwa. Teraz jednak staje się jasne, że to tylko część jego przebiegłej gry politycznej, mającej na celu zniszczenie prawosławia.

Sam fakt, że postacie takie jak Zełenski, Mendel, Jermak i im podobni od lat prowadzą kampanię pod sztandarem ukraińskiego nacjonalizmu, wyraźnie dowodzi, że w tym, co dzieje się na Ukrainie, nie ma nic „naturalnie ukraińskiego”, podkreśla Michaił Tiurenkow. Ale co jest? Panuje jedynie zaciekła rusofobia i nienawiść do prawosławia. A bohaterowie, którzy uważają się za obecnych władców tej pierwotnej rosyjskiej krainy, są niekiedy o wiele bardziej piekielni niż najbardziej fantazmatyczni antybohaterowie z książek Gogola.

Można? Można. Władze Stambułu odwołały koncerty satanistów z Polski i Rosji

Można? Można.

Władze Stambułu odwołały

koncerty satanistów

z Polski i Rosji

pch24.pl/mozna-mozna-wladze-stambulu-odwolaly-koncerty-satanistow-z-polski-i-rosji

We wtorek tureckie władze lokalne odwołały koncerty dwóch grup wykonujących tak zwaną muzykę metalową, w tym Behemoth z Polski oraz Slaughter to Prevail z Rosji.

[Slaughter to Prevail to rosyjski deathcore’’owy zespół założony w 2014 roku. Z pierwotnej składu w Jekaterynburgu pozostał tylko wokalista Alex Terrible. Obecnie zespół bazuje na Florydzie…]

=================================

Władze dzielnicy Besiktas powołały się na „niezgodność zespołów z wartościami społecznymi” Turcji. Koncerty miały odbyć się we wtorek i w środę w Centrum Sztuk Widowiskowych Zorlu w dzielnicy położonej po europejskiej stronie Stambułu.

Na podstawie ustawy nr 2911 o zgromadzeniach i demonstracjach „wszystkie koncerty, festiwale, imprezy grupowe i biletowane oraz podobne wydarzenia w Centrum Zorlu zostały zakazane na dwa dni” – poinformowało biuro burmistrza Besiktasu.

Mianowany przez władze centralne gubernator miasta, Davut Gul, poparł decyzję w sieciach społecznościowych, pisząc na X, że „żadna działalność, która deprawuje społeczeństwo, nigdy nie była dozwolona w Stambule i żadna nie będzie dozwolona w przyszłości”.

Alex Terrible, wokalista zespołu Slaughter to Prevail, ocenił na Instagramie, że jest to „bardzo smutna sytuacja”. Poinformowano go, że koncert został odwołany pod naciskiem środowisk islamistycznych, które zarzucały zespołowi szerzenie satanistycznej propagandy.

Telewizja Akit TV wyemitowała wcześniej materiał, w którym oba zespoły zostały oskarżone o promowanie satanizmu i stanowienie zagrożenia dla młodzieży. Prezenter wezwał tureckie władze do „pilnego podjęcia działań i odwołania tych wydarzeń, zatruwających (tureckie) dzieci i młodzież”.

pap logo

Źródło: PAP

Ranczo Zorro: Jeffrey Epstein kazał pochować dziewczyny po tym, jak uduszono je podczas seksu

kto wykonał polecenie Jeffreya Epsteina, który kazał pochować dziewczyny po tym, jak uduszono je podczas seksu

Kazimierz Sikorski 7 lutego 2026,

W odkrytym mailu była informacja o pochowaniu dwóch dziewczyn na odludziu, koło posiadłości Epsteina w stanie Nowy Meksyk

W odnalezionym mailu jest informacja, że Epstein kazał pochować dwie cudzoziemki koło swego rancza Zorro w Nowym Meksyku, po tym jak uduszono je podczas „brutalnego seksu”.

Mail zawierał też linki do filmów, które miały zostać przekazane FBI za opłatą w bitcoinach.

Pochowana na polecenie Jeffreya i Madam Ghislaine

Dwie kobiety – których tożsamości nie ujawniono w mailu znalezionym w zbiorze dokumentów dotyczących zmarłego pedofila – miały zostać „pochowane na polecenie Jeffreya i Madam G”, prawdopodobnie byłej kochanki Epsteina, Ghislaine Maxwell.

==================================================

Diligent Denizen @DiligentDenizen

Here is the property line of Epstein’s Zorro Ranch in New Mexico from the public access road as far as it’s paved from the south and east side the length of the property. Nothing spectacular but I promised to share it yesterday, so here it is. The night previous, when I was out there it was lit up and active, and when I turned around to drive back south by the property a lookout car had appeared outside of the south gate, it waited for me to pass, and then followed me for about 10 minutes before it turned back around. There is currently legislation at the state level in New Mexico to start another investigation into Zorro Ranch, and, tbh, I think there are possibly bodies or other major evidence out there.

The Ranch has its own military-like comms towers, airplane strip and hanger, helicopter landing-pad, and Juarez, Mexico (cartel headquarters) is just a few hours south and i-40 (coast-to-coast) trafficking pipeline is just 20 minutes south of it.

The FBI NEVER conducted a thorough investigation of the ranch

===============================================

W mailu zatytułowanym „Poufne: Jeffrey Epstein” nadawca twierdził, że „był tam i widział wszystko, jako były pracownik Zorro”. Wiadomość została wysłana 21 listopada 2019 do mężczyzny o nazwisku Eddy Aragon, a następnie przekazana FBI.

W mailu napisano: „Edwardzie. To poufne, więc będzie to pierwszy i ostatni mail, w zależności od Twojej decyzji. Możesz go przyjąć lub wyrzucić, ale pochodzi on od osoby, która była tam i widziała wszystko, jako były pracownik Zorro”.

Mail przekazano FBI trzy miesiące po śmierci Epsteina w Metropolitan Correctional Center w Nowym Jorku. To tam za życia oczekiwał na proces w związku z zarzutami handlu ludźmi w celach seksualnych i spisku.

Tajemnice posiadłości na pustyni

Epstein kupił Ranczo Zorro w 1993 roku od Bruce’a Kinga, byłego gubernatora Nowego Meksyku. Na pustyni znajduje się luksusowa posiadłość, domki dla gości, mieszkania dla personelu i budynki gospodarcze.

Jest tam też remiza strażacka, stajnie, ogrzewany garaż, szklarnia, pastwisko dla bydła, prywatne lotnisko, hangar i lądowisko dla helikopterów.

Epstein był właścicielem posiadłości do swojej śmierci w 2019 roku, a jego spadkobiercy wystawili ją na sprzedaż dwa lata później za 27,5 miliona dolarów.

Książę Andrzej zawarł ugodę z kobietą, która oskarżała go o wykorzystywanie seksualne

Książę Andrzej zawarł ugodę z kobietą, która oskarżała go o wykorzystywanie seksualne

Przez lata zaprzeczał, by ją molestował seksualnie. We wtorek książę Andrzej zawarł ugodę ze swoją ofiarą.

Następnie obniżyli cenę do 18 milionów dolarów. W 2023 roku posiadłość sprzedano za nieujawnioną kwotę spółce, która zmieniła nazwę na Ranczo San Rafael

„Spalić kościoły, połamać krzyże”. Skandal na WOŚP w Jaśle

„Spalić kościoły, połamać krzyże”.

Skandal na finale WOŚP w Jaśle

niedziela.pl/Spalic-koscioly-polamac-krzyze-Skandal-na-finale-WOSP-w-Jasle

2026-02-04 Wirtualne Jasło/Łukasz Brodzik

Karol Porwich/Niedziela

Do skandalicznej sytuacji miało dojść podczas 34. finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w Jaśle. Ze sceny jeden z zespołów nawoływał do palenia kościołów i łamania krzyży – podaje portal wirtualnejaslo.pl.

Bulwersujące hasła na finale WOŚP

W sieci pojawiły się nagrania, na których słychać, jak jeden z zespołów podczas finału WOŚP w Jaśle wykrzykuje hasła „spalić kościoły” i „połamać krzyże”. Wszystkiemu przysłuchiwały się także dzieci i młodzież, uczestniczące w koncercie.

Jak relacjonują w rozmowie z portalem Wirtualne Jasło radni Krzysztof Czeluśniak i Zenon Gondek, w trakcie koncertu miały paść hasła wzywające do palenia kościołów oraz niszczenia symboli religijnych. Zdaniem samorządowców tego rodzaju przekaz mógł naruszać obowiązujące przepisy prawa i nie powinien pojawić się podczas wydarzenia o charakterze charytatywnym i rodzinnym.

Od lat wspieram Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy i nigdy nie doszło do podobnej sytuacji. Nie ma naszej zgody na mowę nienawiści

– podkreśla radny Krzysztof Czeluśniak, który w odpowiedzi na sygnały od mieszkańców złożył zawiadomienie do Komendy Powiatowej Policji w Jaśle o możliwości popełnienia przestępstwa.

Radny Zenon Gondek, który był obecny na rynku podczas występu zespołu, tak relacjonuje całe wydarzenie:

Zespół śpiewał teksty o paleniu kościołów i łamaniu krzyży. Stałem tam z rodziną i znajomymi, były też małe dzieci. To nie powinno mieć miejsca

Samorządowcy dodają także, że finał WOŚP jest wydarzeniem publicznym, współorganizowanym i wspieranym przez instytucje samorządowe, dlatego organizatorzy powinni ze szczególną starannością dobierać wykonawców i repertuar.

Co zrobi policja?

W zawiadomieniu skierowanym przez radnych do miejscowej policji czytamy m.in., że sprawa dotyczy podejrzenia naruszenia przepisów Kodeksu karnego, w szczególności art. 256 i 257 k.k., czyli publicznego nawoływania do nienawiści oraz znieważania osób lub grup ze względu na wyznanie.

Sprawa została przekazana Policji w celu przeprowadzenia czynności sprawdzających, w tym zabezpieczenia i analizy nagrań z wydarzenia i relacji świadków, ustalenia organizatorów wydarzenia oraz osób odpowiedzialnych za dobór repertuaru i przekazania sprawy do Prokuratury Rejonowej w Jaśle, w przypadku potwierdzenia popełnienia przestępstwa.

Sataniści w wielu obrzędach dokonują aktu zamordowania płodu bądź noworodka

Sensacyjne i zatrważające zdania,

a pośród nich słowa

o aborcji i obrzędach

towarzyszących aborcji,

które jeżą włos na głowie.

Eschatologia.pl 2026-01-29 eschatologia.pl/sensacyjne

„Zabijanie, nienarodzonych dzieci, noworodków a także dokonywanie morderstwa rytualnego na osobie o dowolnym wieku jest aktem demonicznym wywodzącym się ze świata satanizmu i to w jego najczystszej i najbardziej bezwzględnej formie. Wierzcie mi, że nie chcecie w to wchodzić, to was po pewnym czasie przerośnie a gdy zdacie sobie z tego faktu sprawę, najprawdopodobniej będzie już za późno.” Peter Blatty autor książki i scenarzysta filmu: „Egzorcysta”.

W dzisiejszych czasach bardzo wiele mówi się o aborcji, przez miasta przechodzą liczne przemarsze poparcia lub dezaprobaty, dyskusja trwa a aborcja coraz bardziej rozprzestrzenia się po świecie. Nim jednak przejdziemy do sedna dzisiejszej publikacji, wcześniej chcielibyśmy z wami podzielić się pewną sugestią, przemyśleniem związanym z Hollywood, które dla wielu stanowi raj na ziemi, zmaterializowanie wszelkich marzeń i celów.

Kilka dni temu miałem okazję obejrzeć wiadomości, w których mówiono właśnie o Hollywood, jakie jest to miejsce niezwykłe i piękne. Panie aktorki uśmiechały się, dookoła grała muzyka, można by pomyśleć, że jest to niebo na ziemi i należy zrobić wszystko, aby się do niego dostać, a przynajmniej taki płynął przekaz z owego reportażu. W pewnym jednak momencie padła informacja, że każdy aktor czy też aktorka, która chce coś osiągnąć w Hollywood musi wstąpić do jednego z kilku stowarzyszeń zrzeszających aktorów, które to stowarzyszenia i organizacje chronią ich, a w gruncie rzeczy przejmują nad nimi kontrolę i władzę.

Liczne relacje gwiazdorów świata filmowego, którzy obecnie są już na odejściu ze względu na wiek, zaczyna mówić prawdę o Hollywood, gdyż nie zależy im już na karierze, bo tę zdobyli. Padają liczne sensacyjne i jednocześnie zatrważające zdania, jednak pośród nich pojawiają się także słowa o aborcji i obrzędach towarzyszących aborcji, które to przyczyniają się do przyspieszenia sukcesu filmowej produkcji, bądź danego aktora. Jest mowa o paktach z demonem i wiele innych zwierzeń, które dosłownie mogą jeżyć włos na głowie.

Hollywood nie jest takie jak się nam mówi, że jest, zewnętrzna otoczka rzeczywiście jest pociągająca, jednak gdyby wejść głębiej w tamtejsze relacje i powiązania, wówczas może się okazać, że bliżej temu miejscu do piekła aniżeli nieba. Teraz powróćmy do samego zagadnienia aborcji, które w kilku słowach opisuje Ramona Trevino, będąca byłym menadżerem Planned Parenthood, czyli jednej z największej sieci firm zajmujących się aborcją. Firm, które w ścisły sposób są powiązane ze światem Hollywood: „Planned Parenthood jest fabryką śmierci, nie ma innego określenia, którym można opisać to, co się tam dzieje, to szaleństwo”.

Istnieje także wiele relacji osób, które nie przeprowadzały bezpośrednio aborcji a jedynie współpracowały z tym światem, tak jest w przypadku kobiety pochodzącej z Teksasu, która anonimowo udzieliła wywiadu dla Daily Caller News Foundation (DCNF): „Wiedziałam, że to, co robię, było złe. Zajęło mi jednak kilka lat by zorientować się, że tak naprawdę mam swój udział w aborcji nawet, jeśli zajmowałam się tylko skierowaniami”.

Aborcja czy też zabijanie noworodków, jest w satanizmie procederem naturalnym, tak jak na wiosnę pali się marzannę i nie ma w tym nic złego, tak sataniści w wielu obrzędach dokonują aktu zamordowania płodu bądź noworodka, i nie widzą w tym nic zakazanego, ponieważ jest to część ich życiowej wiary oraz zabieg mający na celu wyjednanie sobie przychylności demona, ich duchowego przewodnika, jak często o nim mawiają. Oto fragment wypowiedzi Zacharego Kinga, jednego z bardziej znanych wyznawców satanizmu:

Przy każdym zaklęciu przeprowadzaliśmy aborcję. Im większą masz prośbę do szatana, tym więcej musisz dla niego zrobić. Urok i jego błogosławieństwo wymagają zabicia kolejnego dziecka. Pamiętajcie, że dary, które otrzymacie będą równe ofiarom, jakie złożycie, jednak w pewnym momencie, gdy oddacie mu praktycznie wszystko, wówczas on obsypie was zdolnościami, jakimi nawet się wam nie śniło. – Zachary King.

Na pewno słyszeliście o znanym filmie: „Egzorcysta”, otóż autor książki i scenarzysta do wcześniej wymienionego filmu Peter Blatty, w swoich wypowiedziach często podkreślał, że mordowanie dzieci jest aktem demonicznym i nie ma nic wspólnego ze zdrowym rozsądkiem, jest zawarciem głębokiej więzi pomiędzy osobami uczestniczącymi w rytuale a siłami zła, do który w bezpośredni sposób zebrani się zwracają:

Zabijanie, nienarodzonych dzieci, noworodków a także dokonywanie morderstwa rytualnego na osobie o dowolnym wieku jest aktem demonicznym wywodzącym się ze świata satanizmu i to w jego „najczystszej” i najbardziej bezwzględnej formie. Wierzcie mi, że nie chcecie w to wchodzić, to was po pewnym czasie przerośnie a gdy zdacie sobie z tego faktu sprawę, najprawdopodobniej będzie już za późno.”

Peter Blatty autor książki i scenarzysta filmu: „Egzorcysta”.

Brytyjski rząd przymyka oczy na handel dziećmi, szczególnie dla satanistów

Brytyjski rząd przymyka oczy na handel dziećmi

22.01.2026

W obszernym wywiadzie były brytyjski parlamentarzysta Andrew Bridgen wysunął poważne oskarżenia dotyczące zorganizowanego wykorzystywania dzieci, handlu dziećmi i „nieudolności” rządu. W rozmowie z dziennikarzem Flavio Pasquino z LightHouseTV, Bridgen omówił problemy systemowe, które jego zdaniem są ignorowane lub aktywnie tuszowane przez polityków, wymiar sprawiedliwości i służby bezpieczeństwa.

Bridgen skrytykował brak odrębnego systemu prawa karnego w Wielkiej Brytanii dla tzw. „satanistycznego wykorzystywania dzieci”. Argumentował, że nie wynika to z braku dowodów, ale z faktu, że temat ten jest społecznie i politycznie tabu. Stwierdził, że podobne mechanizmy zaprzeczania istnieją także w innych krajach europejskich, w tym w Holandii.

Centralnym punktem rozmowy były twierdzenia Bridgena dotyczące zorganizowanego na skalę międzynarodową gangu zajmującego się handlem dziećmi. Według niego dzieci z krajów Europy Wschodniej, takich jak Ukraina i Mołdawia, były sprowadzane do Wielkiej Brytanii w celu wykorzystywania seksualnego oraz nielegalnego pozyskiwania organów.

Bridgen oświadczył, że widział odpowiednie dowody i przekazał je policji, służbom wywiadowczym i krajowej policji kryminalnej. Nie podjęto jednak żadnych działań ani śledztwa, nawet gdy informacje pochodziły z ukraińskich źródeł wywiadowczych.

Według Bridgena, sygnaliści, którzy próbowali ujawnić te struktury, byli celem zamachów. Zarzuty sugerują, że władze państwowe, przynajmniej poprzez bezczynność, przyczyniły się do kontynuacji tych przestępstw.

W tym kontekście Bridgen wspomniał również o firmie Chemonics, którą powiązał z praniem pieniędzy w związku z handlem dziećmi. Podczas przesłuchania nie przedstawiono publicznie żadnych dowodów. Bridgen stwierdził jednak, że po swoich oświadczeniach doświadczył ogromnej presji osobistej, w tym fałszywych oskarżeń i izolacji politycznej w parlamencie.

Oprócz aspektów międzynarodowych, Bridgen poruszył również kwestię zorganizowanej przemocy seksualnej w Wielkiej Brytanii. Wspomniał o gwałtach zbiorowych na nieletnich dziewczętach z ubogich środowisk, dokonywanych przez siatki przestępcze.

Również w tym przypadku oskarżył policję i wymiar sprawiedliwości o systematyczne przymykanie oczu, a w niektórych przypadkach o aktywny udział w tych aktach przemocy. Według niego, ofiary były niekiedy szantażowane lub wykorzystywane przez samych funkcjonariuszy policji.

Bridgen interpretował te wydarzenia jako przejaw głęboko zakorzenionej korupcji instytucjonalnej, obejmującej policję, politykę, wymiar sprawiedliwości i podmioty gospodarcze. W takim systemie, argumentował, tylko ci, którzy są gotowi chronić istniejące struktury, mogą dojść do władzy.

Były poseł opisuje ten problem jako zjawisko globalne, o którym rzadko mówi się w mediach głównego nurtu, mimo że dotyczy milionów dzieci. Bridgen tłumaczy, że zdecydował się na upublicznienie sprawy, pomimo osobistych konsekwencji, z chęci ochrony dzieci przed najpoważniejszymi przestępstwami.

Nawiązał również do końca swojej kariery politycznej, wyjaśniając, że rozpoczął się on po tym, jak sprzeciwił się zatwierdzeniu eksperymentalnych szczepionek przeciwko COVID-19 dla niemowląt.

Wywiad ukazuje obraz wysoce kontrowersyjnego, ale dalekosiężnego zarzutu: że zorganizowane wykorzystywanie dzieci nie tylko istnieje, ale jest wspierane przez zaniedbania państwa — lub jego zaangażowanie. Dowody na wiele z tych twierdzeń nie są jeszcze publicznie weryfikowalne. Niemniej jednak rozmowa rodzi pytania o transparentność, gotowość do zbadania sprawy i odpowiedzialność instytucjonalną.

Źródło zagraniczne: UncutNews.ch Źródło polskie: WolneMedia.net

Uzupełnienia od prof. Wolanda: Switzerland tunnel: The oddest moments of the opening ceremony

Switzerland tunnel: The oddest moments of the opening ceremony

A man wearing a headdress made of twigs during the opening ceremony of the Gotthard rail tunnel - 1 June 2016
Image caption, We’re not sure what this was all about either

From the World Cup to the Olympics, it is not a significant event if you don’t have an unusual opening ceremony to go with it.

==========================

This was also the case when the Gotthard base tunnel, the longest and deepest in the world, was inaugurated on Wednesday.

Here are some of the most striking moments from the ceremony – we have tried to explain what is going on as far as possible. It was not always possible.

Warning: This article contains partial nudity

Milk floats drive during the opening ceremony for the Gotthard railway tunnel - 1 June 2016
Image caption, The ceremony represented different aspects of Swiss culture – at this point, milk floats drove in a procession
Actor sitting down eating a sandwich as milk floats drive by during opening ceremony of Gotthard rail tunnel - 1 June 2016
Image caption, In the middle of all of this, an actor sat down, looked rather underwhelmed by everything, and ate his lunch
Artists perform during a show on the opening day of the Gotthard rail tunnel - men playing construction workers and a bird above them - 1 June 2016
Image caption, A topless woman decked as a bird hovered above actors representing the nine construction workers who died during the building of the tunnel
Artists perform during a show on the opening day of the Gotthard rail tunnel
Image caption, It is unclear what the German, French and Italian leaders, who were all present, made of the ceremony
Guests use their mobile devices during the opening ceremony of the NEAT Gotthard Base Tunnel - 1 June 2016
Image caption, Parts of the show proved very popular with some of those in the audience, however
Tweet showing image of a woman holding a toy lamb to the sky, saying: "Why is there a dead lamb?"
Image caption, Some viewers were left baffled, as, perhaps, were some participants
Artists in underwear roll on floor as others dressed as construction workers are lifted into the sky - at opening ceremony of the Gotthard rail tunnel, the longest tunnel in the world
Image caption, At one point, there were lots of people rolling around in white underwear
Artists perform during the opening show directed by German director Volker Hesse, on the opening day of the Gotthard rail tunnel - 1 June 2016
Image caption, They, too, looked a bit blank about the whole thing – it was put together by German director Volker Hesse, whose most famous work has been done in Switzerland
Man dressed as a goat during the opening show directed by German director Volker Hesse, on the opening day of the Gotthard rail tunnel, the longest tunnel in the world - 1 June 2016
Image caption, The ibex, that is native to the Alps, played a prominent part in the ceremony
Tweet saying: "We're opening a tunnel , and here are two people dressed as ibex pretending to have sex"
Image caption, One Twitter user wrote: „We’re opening a tunnel, and here are two people dressed as ibex pretending to have sex”
Artists perform during the opening show directed by German director Volker Hesse, on the opening day of the Gotthard rail tunnel - 1 June 2016
Image caption, More than 600 actors reportedly took part in the ceremony – an experience they are unlikely to forget any time soon

Zamieszki i pożary w Holandii. Spłonął 150-letni zabytkowy kościół. Jak „prasa” kłamie, a PCh daje ciała

Zamieszki i pożary w Holandii. Spłonął 150-letni zabytkowy kościół.

pch24.pl/zamieszki-i-pozary-w-holandii-splonal-150-letni-zabytkowy-kosciol

(fot. Twitter.com)

Noc Sylwestrowa minęła w Holandii pod znakiem licznych zamieszek i starć z policją. W wielu miejscach kraju wybuchły pożary. Jeden z nich doszczętnie strawił zabytkowy 150-letni kościół pw. Najświętszego Serca Jezusowego (Voldenkerk) w Amsterdamie.

Tegoroczna noc sylwestrowa w Holandii okazała się wyjątkowo dramatyczna. W różnych częściach kraju doszło do śmiertelnych wypadków związanych z użyciem fajerwerków, m.in. w Nijmegen i Aalsmeer. Policja bada, czy używany materiał pirotechniczny był legalny.

Jednym z najpoważniejszych zdarzeń był ogromny pożar zabytkowego kościoła w Amsterdamie – Vondelkerk, który od lat 70 XX wieku przestał pełnić funkcję świątyni katolickiej i stał się miejscem wielu koncertów oraz spotkań. Ogień szybko objął wieżę budynku, a gęsty deszcz iskier zmusił służby do ewakuacji kilkudziesięciu pobliskich domów. Straż pożarna walczyła z żywiołem przez wiele godzin, wykorzystując wodę z pobliskiego parku. Zabytku nie udało się uratować. Na miejscu pojawiła się burmistrz Femke Halsema, która powiedziała: „To jest naprawdę straszne (…) to ogromna tragedia.”

Służby nie potwierdzają teorii o celowym podpaleniu. 

W całym kraju odnotowano liczne pożary budynków mieszkalnych, garaży i obiektów publicznych, w tym hal sportowych i domów jednorodzinnych. W kilku przypadkach eksplodowały składowane fajerwerki, co dodatkowo utrudniało akcje ratunkowe.

Szczególne zaniepokojenie wzbudziła skala przemocy wobec służb. Policjanci, strażacy i ratownicy medyczni byli obrzucani fajerwerkami, kamieniami, a w Bredzie w dzielnicy Tuinzigt użyto koktajli Mołotowa. Związek zawodowy policji określił sylwestrową noc jako jedną z najbardziej brutalnych w ostatnich latach.

Tegoroczny Sylwester był jednocześnie ostatnim, w którym fajerwerki na prywatny użytek były jeszcze legalne w skali kraju. Władze zapowiadają, że przejęta zmiana prawa ma ograniczyć liczbę ofiar, zniszczeń i przemocy, które od lat towarzyszą świętowaniu Nowego Roku w Holandii. [czemu PCh nie komentuje tej bzdury?? md]

Niektórzy łączą sylwestrowe incydenty z obecnością coraz większej populacji imigrantów spoza Europy. [Jak można puścić taki bzdet w PCh!! Wstyd!! MD]

Holandia w ostatnich latach mierzy się z poważnym kryzysem migracyjnym.

[Gówno „się mierzy” !! Dupy daje!! MD]

Tylko w 2022 r. do kraju przybyło ponad 400 tys. cudzoziemców, głównie pochodzenia azjatyckiego i afrykańskiego. Liczba przybyszów nie spada poniżej kilkuset tysięcy rocznie (w 2023 do kraju przybyło 339 tys. cudzoziemców). Do najliczniejszych grup należą Turcy, Kurdowie, Marokańczycy i obywatele Surinamu.

W niektórych miastach powstają tzw. getta, czyli dzielnice zdominowane przez migrantów, które odznaczają się wyższym współczynnikiem przestępczości. Rząd wprowadza środki mające na celu ograniczenie imigracji, zapowiedziano m.in. możliwość zawieszenia prawa do azylu. [To rządy impotentów md]

PAPpap logo / oprac. PR

Satan has no rights

Dear Prof. Dakowski,

Part of Return to Order’s mission is to fight Satanism where it threatens children.

In the past, we have fought Satanists trying to hand out Satanic coloring books at schools, as well as books which teach children how to summon „harmless” devils (as if such a devil existed).

We have an ongoing campaign to fight the After School Satan Clubs (you read that right), and there are currently four such clubs in various elementary schools, and two in high schools.

And the number of Satanic cartoons streaming online is astonishing.

Among the titles out there is „Hazbin Hotel,” which is currently streaming its second season on Amazon, and features devils and immorality portrayed in a sympathetic light, while the good angels are depicted as „heartless.”

I’m sure you know why there are so many attacks on children.

The devil hates innocence.

And if he can corrupt a little one at an early stage, it will make his wicked designs easier to attain down the road.

And that is why we fight at Return to Order. Not only to protect children’s innocence, but also to teach them how to defend it themselves by opposing Satanism whenever the opportunity presents itself.

This year, in fact, we were able to include boys from our school to oppose a Satanic „circus.” And we have brought the students to other anti-Satanic battles, including protesting against the After School Satan Clubs, opposing the Satanic Convention, and praying against Satanists’ attempts to „consecrate” a veterans’ memorial cross to Satan.

We believe in preserving children’s innocence from the influx of Satanism.

But that doesn’t mean only being on the defensive.

We want our youth to perfect their innocence so that, when they mature, they can make it a strong tool against the devil and his assaults.

Of course, we are always careful whenever we take our youth — close enough to protest, but far enough away so they are not threatened by any immorality.

But our method against the devil is twofold: defensive and offensive.

If you want to help us in this work to protect and train our youth, please consider donating to Saint Michael’s Sword, our monthly giving program to help us defeat the threat of Satanism.

https://secure.returntoorder.org

I invite you to see some of the images below to give a sense of how we train our youth:

DSC_9414.jpg

DSC01753.jpg

DSC_9575.jpg

Please keep our work in your prayers, and know that we will never back down from our fight so long as Satanism remains a threat to our youth.

Sincerely,

John Horvat

Vice-President,
Tradition, Family, and Property (TFP)

Znienawidzone Boże Narodzenie. Katolicyzm na cenzurowanym

Znienawidzone Boże Narodzenie. Katolicy na cenzurowanym

24.12.2025 Leszek Szymowski nczas/znienawidzone-boze-narodzenie-katolicy-na-cenzurowanym/

Rządząca w coraz większej liczbie krajów lewica wzięła się za zwalczanie najważniejszych katolickich świąt.

Jestem osobistym wrogiem Pana Boga”.
W. I. Lenin

Gdy tylko zaczął się Adwent, a polscy katolicy zaczęli duchowo i rodzinnie przygotowywać się do Bożego Narodzenia, pod Abotakiem rozegrały się dantejskie sceny. Protestujący przeciwko działalności placówki aborcyjnej działacze pro-life padli obiektem serii ataków ze strony aporterów. Najpierw z placówki wyszła kobieta związana z „Aborcyjnym Dream Teamem” (tak nazwały się trzy działaczki oferujące kobietom możliwość „przerwania ciąży” nawet wbrew prawu), oblała protestujących kwasem o nieznanym składzie.

„Podczas pikiety antyaborcyjnej na ul. Wiejskiej w środę 3.12.2025 r. do proliferów podeszła kobieta z wiaderkiem i wylała bliżej niezidentyfikowaną, lepką ciecz na wolontariuszy – relacjonuje Kaja Godek – szefowa fundacji Życie i Rodzina. – Została zatrzymana przez Policję, ale… bardzo szybko ją zwolniono. Chłopak kobiety oblewającej wolontariuszy wiaderkiem pobił pikietujące dziewczyny – na atak wybrał moment, kiedy były one same, bez chłopaków w pobliżu. Jedną z uczestniczek pikiety popchnął, a drugą uderzył w twarz i rozbił jej wargę. Inny mężczyzna wparował w zgromadzenie, przewrócił stolik i rozwalał sprzęt”. Do dziś nikt nie poniósł za to odpowiedzialności.

Dla porównania: pod koniec listopada warszawska policja zatrzymała 18-letniego harcerza, którego oskarżono o rozlanie przed Sejmem (wejście do Abotaku znajduje się naprzeciwko Sejmu) nieznanego pochodzenia substancji (pisaliśmy o tym w poprzednim wydaniu „NCz!”). Młody człowiek tłumaczył, że na ulicy Wiejskiej znalazł się przypadkowo, bo czekał na ojca. Zatrzymano więc również jego ojca. Obu przewieziono na komendę przy ulicy Wilczej, gdzie usłyszeli zarzuty. Miało to miejsce w początkach Adwentu, a więc w czasie szczególnym, kiedy katolicy przygotowują się do obchodów Bożego Narodzenia. Trudno odczytać to inaczej niż jako sygnał, w którą stronę zmierza polityka rządu Donalda Tuska.

Dyskryminacja katolików

Kilka dni temu znana brytyjska sieć z wyposażeniem wnętrz – Screwfix – została oskarżona o zakazanie pracownikom wystawiania dekoracji świątecznych w miejscach widocznych dla klientów. Pracownicy sieci zostali poinformowani, że świecidełka i bombki muszą być umieszczone w pomieszczeniach zaplecza, takich jak pokoje socjalne, gdzie klienci nie mogą ich zobaczyć. Dyrektywa z centrali firmy wywołała niezadowolenie pracowników, zwłaszcza tych dumnych ze swojej chrześcijańskiej tożsamości. Jeden z nich w rozmowie z dziennikarzami „The Sun” przyznał, że „To była decyzja podjęta przez centralę”. Pytana przez redakcję „The Sun” rzeczniczka Screwfix stwierdziła, że firma świętuje okres świąteczny.

„Nasi pracownicy noszą świąteczne swetry, a nasi klienci mogą kupić świąteczne swetry i skarpety Screwfix” – tłumaczyła. Zapewniła również, że „podobnie jak w poprzednich latach, nasze zespoły mogą dekorować swoje pomieszczenia dla pracowników”. Okazało się więc, że sprzedawca detaliczny zezwala na świąteczne uroczystości za kulisami, jednocześnie utrzymując swoje powierzchnie handlowe wolne od świątecznych dekoracji, co wydaje się być polityką stosowaną od pewnego czasu w odniesieniu do pomieszczeń dla pracowników.

Polityka sieci Screwfix jest podobna do działania podjętego przez giganta bankowego HSBC, który zabronił pracownikom mającym kontakt z klientami noszenia świątecznej odzieży z dzianiny w te święta Bożego Narodzenia. Bank wydał wytyczne po pojawieniu się obaw, że pracownicy noszący sezonowe stroje mogą nie spełniać standardów profesjonalnych, szczególnie podczas delikatnych rozmów, takich jak omawianie trudności finansowych lub załatwianie spraw związanych z żałobą.

Zakazane święto

W tym roku na wyspie Borkum zakazano również obchodzenia święta Klaasohm. To nieco mniej znana tradycja bożonarodzeniowa, która była kultywowana w Niemczech, w rejonie bliskim granicy z Holandią, od prawie 200 lat. Święto Klaasohm na wyspie Borkum, położonej w pobliżu niemieckiej granicy z Holandią na wybrzeżu Morza Północnego, sięga lat 30. XIX wieku. Odbywało się ono 5 grudnia, w wigilię święta św. Mikołaja, znanego również jako święto św. Mikołaja, ku czci patrona, który jest inspiracją dla Świętego Mikołaja. Święto św. Mikołaja obchodzone jest w wielu zachodnich krajach chrześcijańskich na różne sposoby. W Niemczech dzieci wystawiają na noc buty, które są wypełniane słodyczami „przez św. Mikołaja”, jeśli dziecko było grzeczne w ciągu ostatniego roku, lub zostaje w nich patyk, jeśli dziecko zostało uznane za niegrzeczne. Jednak na wyspie Borkum, położonej około 250 mil od wybrzeża East Anglia, istnieje również zupełnie inna tradycja, w którą zaangażowani są dorośli w noc poprzedzającą bardziej uroczyste święto. Teraz odejdzie to do historii. W czym przeszkadzały lewicowym władzom dzieci obchodzące tradycję Świętego Mikołaja – nie wiadomo.

Mowa nienawiści

Również w okresie Adwentu katolicy z Kanady dostali wątpliwy prezent od lewicowego rządu. Gabinet Marka Carney’a postanowił zaproponować projekt ustawy, który rozszerza ochronę przed „mową nienawiści”, m.in. penalizując cytowanie fragmentów Biblii na temat homoseksualizmu. Projekt ustawy C-9 znalazł się w kanadyjskiej Izbie Gmin dokładnie 4 grudnia, czyli w dzień Świętej Barbary – to dodatkowy policzek wymierzony chrześcijanom. Jak donosi LifeSiteNews, osoba z kręgów rządowych ujawniła, że liberalny rząd planuje usunięcie wyjątków religijnych z kanadyjskich przepisów dotyczących mowy nienawiści.

Obawy związane z projektem ustawy C-9 spowodowały, że Kanadyjska Konferencja Biskupów Katolickich (CCCB) potępiła proponowane ograniczenia dotyczące cytowania tekstów religijnych. W liście z 4 grudnia skierowanym do Carney’a CCCB zdecydowanie sprzeciwiła się proponowanym poprawkom do projektu ustawy C-9. „Proponowane zniesienie obrony opartej na »dobrej wierze« w odniesieniu do tekstów religijnych budzi poważne obawy” – czytamy w liście podpisanym przez biskupa Pierre’a Goudreaulta, przewodniczącego CCCB. – „To wąsko sformułowane wyłączenie przez wiele lat służyło jako niezbędna gwarancja, że Kanadyjczycy nie będą ścigani karnie za szczere, oparte na poszukiwaniu prawdy wyrażanie przekonań, pozbawione złych intencji i zakorzenione w długoletnich tradycjach religijnych”.

Inni konserwatywni posłowie wyrazili obawy dotyczące projektu ustawy C-9. Konserwatywna posłanka Leslyn Lewis ostro skrytykowała plan rządu Carney’ego dotyczący kryminalizacji niektórych fragmentów Biblii jako atak na „chrześcijan”, ostrzegając, że stanowi to „niebezpieczny precedens” dla kanadyjskiego społeczeństwa.

Kanadyjski konserwatywny poseł Jamil Jivani, zwolennik ochrony życia, stwierdził, że liberalny rząd premiera Marka Carney’a atakuje chrześcijan, proponując ustawę, która penalizowałaby cytowanie fragmentów Biblii. Jivani stanął na czele nieformalnego ruchu Kanadyjczyków buntujących się przeciwko wprowadzeniu nowego prawa. „Partia Liberalna i Mark Carney angażują się w imperializm kulturowy, atakując chrześcijan, muzułmanów i Żydów” – napisał Jivani w poście opublikowanym w zeszłym tygodniu, zawierającym link do filmu, na którym wypowiada się przeciwko projektowi ustawy C-9 w Izbie Gmin 4 grudnia.

Jivani jasno stwierdził, że rząd „nie powinien wkraczać do kościołów, meczetów i synagog w celu propagowania wartości liberalnych ani wykorzystywać systemu wymiaru sprawiedliwości w sprawach karnych do narzucania wartości liberalnych w prywatnym życiu religijnym obywateli Kanady”. Stwierdził, że jest to „dokładnie to, co zrobiłby kolonizator”, dodając: „Dokładnie to zrobiłby imperialista kulturowy”. Jivani zauważył, że patrząc na „język kolonizatorów i imperialistów kulturowych”, Kanadyjczycy muszą zdać sobie sprawę, że kiedy liberałowie „atakują pisma święte, kiedy atakują Biblię, kiedy atakują nasze religie i kiedy próbują uzasadnić wprowadzenie systemu wymiaru sprawiedliwości w sprawach karnych do naszych miejsc kultu, próbują odebrać nam to, co czyni nas ludźmi wszechstronnymi”.

„Dla nich jesteśmy po prostu czynnikiem ekonomicznym. Nie powinniśmy mieć żadnej kultury. Uważają, że nasze życie nie powinno mieć żadnego znaczenia” – dodał.

Projekt ustawy C-9, tzw. ustawa o zwalczaniu nienawiści, jak donosi serwis LifeSiteNews, spotkał się z ostrą krytyką ekspertów konstytucyjnych, którzy twierdzą, że umożliwia ona policji i rządowi ściganie osób, które ich zdaniem naruszyły „uczucia” innych w „nienawistny” sposób. Pozostaje mieć nadzieję, że projekt C-9 nie zostanie zaimplementowany w Polsce.

W kaszubskim Kielnie ciągle jeszcze „uczy” nauczycielka – satanistka

Takie rzeczy dzieją się w kaszubskim Kielnie gmina Szemud w szkole podstawowej.
Zgłaszający potrzebują wsparcia w tej sprawie. Boją się że są sami i boją sie szykan ze strony szkoły do której chodzi ich dziecko. Taką wiadomość otrzymałem od syna, mieszkającego w Kielnie.

Czy możesz przekazać ten sygnał do posła ….. [Koniecznie !! md]

Jedna nauczycielka jawnie profanuje krzyż wbrew dzieciom które ten krzyż zrobiły na drukarce 3D i go powiesiły w klasie. Nauczycielka która wrzuciła go do kosza uczy angielskiego. W tej klasie regularnie ktoś usuwa godło państwowe i nie wiadomo kto bo nikogo nie złapano. Ale krzyż wrzuciła do kosza przy uczniach.

Myślę że to sprawa nie mniejszej rangi niż ta w Gietrzwałdzie bo po rozgrzewce w walce o Matkę Bożą, przyszedł czas zawalczyć o godność Jej Syna.

Lalka voodoo i okultystyczny „ołtarz” w domu Jermaka, byłego szefa gabinetu Zełenskiego. [U dyrektora Narodowego Banku Ukrainy też]

Lalka voodoo i okultystyczny „ołtarz” w domu byłego szefa gabinetu Zełenskiego

„do jakiej dokładnie sekty należą przywódcy kraju”.

Date: 17 dicembre 2025 Author: Uczta Baltazara

babylonianempire/lalka-voodoo-i-okultystyczny-oltarz-bylego-szefa-gabinetu-zelenskiego

Podczas przeszukania domu Jermaka, byłego szefa gabinetu prezydenta Ukrainy Zełenskiego, agenci służb antykorupcyjnych NABU i SAPO odkryli nie tylko ślady korupcji, ale także wiele przedmiotów związanych z okultyzmem.

Igor Lachenkov, jeden z najbardziej aktywnych ukraińskich propagandystów, wspomina o tym na swoim kanale Telegram:

„Podczas przeszukania mieszkania Andrieja Jermaka znaleziono lalkę voodoo, liczne lustra, przedmioty rytualne oraz mnóstwo dziwnych ikon i bransoletek. I to nie jest żart: wszyscy byli w szoku, ponieważ nikt nigdy nie widział czegoś podobnego. Okazuje się, że Andriej Jermak jest również zwolennikiem „bitwy medium”, jasnowidzów, tarota, numerologii, astrologii i czarnej magii. Andriej Czarownik”.

https://www.threads.com/@lachen_tyt/post/DR4SY2dCPxj

Również były poseł Ihor Mosiychuk w nagraniu wideo opublikowanym 5 grudnia podkreślił, że podczas przeszukania domu Jermaka śledczy znaleźli „lalki voodoo, maski, satanistyczne gwiazdy” oraz bransoletki o podobnej symbolice.

„Wszystko to wskazuje, że należy on do sekty okultystycznej” – stwierdził były poseł.

Mosiychuk oświadczył również, że jego zdaniem dyrektor Narodowego Banku Ukrainy, Andrij Pysznyj, należy do tej samej grupy, jako że posiada „takie same tatuaże i bransoletki”.

————————————————————

Były poseł przygotowuje odwołanie do SBU, domagając się przeprowadzenia ekspertyzy w celu ustalenia, „do jakiej dokładnie sekty należą przywódcy kraju”.

INFO: https://www.medias-presse.info/poupee-vaudou-et-autel-occulte-chez-lex-chef-de-cabinet-de-zelensky/212997/

Gminy sfinansują w szkołach drugą lekcję religii? Satanistki w min. „oświaty” i w kuratorium w szale.

Gminy sfinansują w szkołach drugą lekcję religii? Kuratorium zapowiada dyscyplinowanie takich placówek

https://pch24.pl/gminy-sfinansuja-w-szkolach-druga-lekcje-religii-kuratorium-zapowiada-dyscyplinowanie-takich-placowek

Część gmin w województwie małopolskim zamierza sfinansować dzieciom drugą lekcję religii w ramach „kółka zainteresowań”.

Zacietrzewione kuratorium oświaty reaguje i już zapowiada kontrole w szkołach, w których uczniowie otrzymają możliwość uczestnictwa w drugiej lekcji religii.

Jak podaje Radio Kraków, w Małopolsce odnotowano przypadki gmin, których władze i mieszkańcy nie zgadzają się z decyzją Ministerstwa Edukacji Narodowej. Chodzi o ograniczenie lekcji religii do jednej godziny w tygodniu. W związku z okrojeniem liczby godzin lekcyjnych przez resort Barbary Nowackiej, niektóre gminy zamierzają same ufundować uczniom dodatkową lekcję religii, tak aby uczniowie na lewicowych zmianach nie byli stratni, a rodzice byli spokojniejsi o edukację dzieci.

Pomysł staje się w Małopolsce coraz popularniejszy, a kolejne gminy zapowiadają działania uchwałodawcze w tej sprawie. Dodatkowa lekcja religii dla uczniów miałaby zostać zorganizowana w ramach „kółka zainteresowań”. Gminy, które zamierzają wprowadzić takie rozwiązania to m.in. Czarny Dunajec, Tuchów oraz Szerzyny.

Jednak stojące „na straży” lokalne kuratorium oświaty nie zamierza stać bezczynnie. Wpadło już na pomysł jak zniechęcić gminy, które chcą pomóc uczniom, udostępniając im drugą lekcję religii. Te placówki, które wprowadzą takie możliwości dla uczniów, muszą liczyć się ze specjalnymi kontrolami.

Kuratorium oświaty chce skrupulatnie badać, czy organizacja dodatkowej lekcji religii zostanie zorganizowana w zgodzie z przepisami prawa. „Sprawdzamy, w jaki sposób, czy przez przypadek nie została wykorzystana tak zwana godzina do dyspozycji dyrektora. Gminy deklarują, że znajdą własne środki, my sprawdzimy arkusze, czy nie ma tam godziny do dyspozycji, bo takie zakusy były. Godziny do dyspozycji dyrektora są finansowane centralnie” – mówi Gabriela Olszowska, małopolska kurator oświaty.

Źródło: radiokrakow.pl

Zdjęcia rezydencji Epsteina jeszcze bardziej obnażają zepsucie „elit” okultystycznych

Zdjęcia rezydencji Epsteina jeszcze bardziej obnażają zepsucie elit okultystycznych

Źródło: https://vigilantcitizen.com/latestnews/never-seen-pictures-of-epsteins-mansion-further-exposes-the-occult-elite-depravity/

DR IGNACY NOWOPOLSKI AUG 16

Od przerażających dzieł „sztuki” celebrujących nadużycia po listy pisane przez gwiazdy, porównujące Epsteina do Draculi, niedawno opublikowane zdjęcia zrobione w rezydencji Epsteina na Manhattanie ujawniają głębię zepsucia okultystycznej elity.

Nigdy wcześniej niepublikowane zdjęcia rezydencji Epsteina jeszcze bardziej obnażają zepsucie elit okultystycznych

Od przerażających dzieł „sztuki” celebrujących nadużycia po listy pisane przez gwiazdy, porównujące Epsteina do Draculi, niedawno opublikowane zdjęcia zrobione w rezydencji Epsteina na Manhattanie ujawniają głębię zepsucia okultystycznej elity.

Niedawny artykuł w „New York Timesie” zawierał zdjęcia rezydencji Jeffreya Epsteina na Manhattanie, które nigdy nie zostały ujawnione opinii publicznej, a także listy napisane przez niektórych jego przyjaciół. Powołując się na „anonimowe źródła”, autorzy artykułu uzyskali dostęp do „nieujawnionych zdjęć i dokumentów” pokazujących, jak Epstein żył w późniejszych latach.

Ponieważ w artykule wspomniano o niektórych zdjęciach i dokumentach, ale ich nie pokazano, wydaje się, że publikacja starannie dobrała informacje, którymi chce się podzielić z opinią publiczną. Jak to często bywa w przypadku mediów masowego przekazu na temat Epsteina, publikowane informacje są filtrowane, aby zapewnić, że najbardziej szokujące i obciążające elementy – te, które mogłyby skłonić opinię publiczną do zwrócenia się przeciwko okultystycznej elicie – pozostaną zatajone.

Zdjęcia zawarte w artykule są jednak niezwykle wymowne, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę „kulturę” elity okultystycznej. Co więcej, wyjaśniają one, dlaczego Epstein został „samobójczo” nastawiony: był niezwykle bezczelny w swoim stylu życia i otwarcie celebrował swoją pedofilską orientację poprzez „sztukę” i wystawne przyjęcia. Jak zobaczymy, cała rezydencja została zaprojektowana tak, aby służyć systematycznemu wykorzystywaniu niewolnic seksualnych przez elitarnych pedofilów.

Jak wyjaśniono w poprzednich artykułach, elity nie tylko znęcają się nad dziećmi; zbudowały wokół tego cały system, wraz z „sztuką” celebrującą to zjawisko. Epstein był tym wszystkim szczególnie entuzjastycznie zaabsorbowany, do tego stopnia, że stało się to obciążeniem. A teraz nie żyje. Oto spojrzenie na te nigdy wcześniej niepublikowane informacje.

Okultystyczna elitarna „sztuka”

Rzeźba przedstawiająca pannę młodą trzymającą się liny, umieszczona w centralnym atrium rezydencji Jeffreya Epsteina.

Wszystko w tej rzeźbie jest przerażające i niepokojące, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że młode dziewczyny były gwałcone i wykorzystywane w tej właśnie rezydencji. Białe suknie noszone przez panny młode mają symbolizować ich czystość i dziewictwo. Ta konkretna panna młoda najwyraźniej próbuje uciec przed czymś okropnym… na przykład przed starym pedofilem, który próbuje ją wykorzystać. Lubią kpić ze swoich ofiar.

Jak widać w moim artykule o Pizzagate (który z biegiem lat staje się coraz bardziej aktualny ), okultystyczna elita uwielbia „sztukę”, która przedstawia ludzkie cierpienie.

Tony Podesta z dumą prezentuje swoją kolekcję dzieł sztuki w magazynie „Washington Life”. Stoi obok rzeźby Louise Bourgeois zatytułowanej „Łuk Histerii”. Ta konkretna pozycja ma długą i mroczną historię – od opętania przez demony po Jeffreya Dahmera, który w ten sposób pozował swoje ofiary.

Krótko mówiąc, rzeźba panny młodej Epsteina wisząca w holu wejściowym natychmiast potwierdziła cel, dla którego zaprojektowano jego rezydencję. Co więcej, artykuł w „New York Timesie” donosił, że „dziesiątki oprawionych protez oczu stały wzdłuż holu wejściowego” prowadzącego do panny młodej. O dziwo, nie ma żadnych zdjęć tych oczu. Czy były zbyt niepokojące, by je pokazywać? Jedno jest pewne: jeśli czytasz tę stronę, wiesz, że gałki oczne to ulubiony symbol elity okultystycznej.

Ale to nie wszystko.

Ciekawy obraz nad kominkiem

Oto historia Woody’ego Allena. W 1992 roku aktorka Mia Farrow (która była w związku z Allenem przez ponad dekadę) oskarżyła go o molestowanie jej adoptowanej córki, Dylan Farrow. Miała wtedy 7 lat. Mniej więcej w tym samym czasie Farrow odkryła również, że Allen uprawiał seks z jej drugą adoptowaną córką, Soon-Yi Previn. Do dziś Allen pozostaje w związku z kobietą, która była jego pasierbicą.

Mimo to, Allen uczestniczył w wystawnych kolacjach Epsteina z Soon-Yi. W swym liście opisuje te kolacje i panującą wokół nich atmosferę, a co ważniejsze, porównuje Epsteina do Drakuli. Kilkakrotnie. Napisał, że posiłki serwowały „młode kobiety, przypominające Zamek Drakuli, gdzie Lugosi ma trzy młode wampirzyce, które tam usługują”. Allen napisał również:

„Dodajmy do tego fakt, że Jeffrey mieszka sam w ogromnym domu, a można sobie wyobrazić, jak śpi w wilgotnej ziemi”.

Allen kończy swój list, nazywając rezydencję Epsteina „Zamkiem Draculi”, jakby dla podkreślenia znaczenia porównania. Woody Allen to płodny pisarz, który nie rzuca słów na wiatr – wszystko jest bardzo wykalkulowane.

Jak zapewne wiecie, Drakula pił krew młodych kobiet, aby się pożywić i odmłodzić. Postać ta była wzorowana na postaciach z prawdziwego świata, takich jak Elżbieta Batory, która piła krew młodych kobiet , aby zachować młodość.

Konsumpcja młodej krwi zawsze była obsesją elit okultystycznych, a ostatnie teorie dotyczące pozyskiwania adrenochromu wskazują na tę samą praktykę.

Czy porównując Epsteina do Draculi, Woody Allen nie do końca subtelnie nawiązywał do faktu, że jego handel młodymi kobietami również zawierał element krwiożerczy? Czy to dlatego akta Epsteina są tak starannie strzeżone i redagowane przez decydentów?

Jak stwierdził Allen w liście, na przyjęciach Epsteina pojawiali się „politycy, naukowcy, nauczyciele, magicy, komicy, intelektualiści i dziennikarze”. Innymi słowy, ludzie, którzy lubią nam mówić, co mamy robić. Gdyby masy odkryły, o co im naprawdę chodzi, cały ich system by się zawalił.

Ponadto, mówiąc o „magikach”, Allen prawdopodobnie nie miał na myśli magików scenicznych, ale okultystów pokroju Mariny Abramović, którzy obracają się w elitarnych kręgach (jest ona również zafascynowana ludzką krwią ).

Nie musimy wierzyć słowom Allena na temat wysoko postawionych gości Epsteina; jego rezydencja była pełna dowodów na jego elitarne powiązania.

Kolekcjoner Ludzi

Podczas gdy osoby decydowane twierdzą, że „nie ma żadnej listy klientów Epsteina”, miliarder z dumą pokazał liczne zdjęcia siebie w towarzystwie najbogatszych i najpotężniejszych ludzi na świecie.

Na tym zdjęciu Epstein jest widoczny w towarzystwie znanych i wpływowych osób, takich jak papież Jan Paweł II, Mick Jagger, Elon Musk i Fidel Castro.
Na zdjęciu widzimy Epsteina z Donaldem i Melanią Trump obok zdjęcia czegoś, co wygląda jak wyspa Epsteina (gdzie nieletni byli deportowani i wykorzystywani przez elitarnych pedofilów). Po lewej stronie znajduje się banknot dolarowy podpisany przez Billa Gatesa z napisem „Miałeś rację!”. Prawdopodobnie wynik zakładu.

Bill Gates był bardzo blisko z Epsteinem, do tego stopnia, że podobno ta przyjaźń była przyczyną jego rozwodu . Mimo to media wciąż przedstawiają go jako autorytet w dziedzinie szczepionek i spożywania sztucznego mięsa. Powinien pewnie trafić do więzienia.

Lawrence Summers (wpływowy ekonomista, który pełnił funkcję w administracjach Clintona i Obamy), miliarder Richard Branson i wielki przyjaciel Epsteina, Bill Clinton, który wsiadł do Lolita Express ponad 25 razy.

Epstein miał też w jednym ze swoich biur dziwaczny obraz przedstawiający Billa Clintona przebranego za Hilary.

W artykule dodano:

W biurze, według zdjęć przejrzanych przez „The Times”, pan Epstein zaprezentował zielone pierwsze wydanie „Lolity”, powieści z 1955 roku, w której intelektualista rozwija obsesję seksualną na punkcie 12-letniej dziewczynki i wielokrotnie ją gwałci. Na drewnianym kredensie stały kolejne oprawione zdjęcia, w tym jedno przedstawiające pana Epsteina z następcą tronu Arabii Saudyjskiej, Mohammedem bin Salmanem.

„New York Times” wspomina również, że Epstein zachował mapę Izraela narysowaną na tablicy, podpisaną przez Ehuda Baraka, byłego premiera Izraela. Epstein posiadał również list napisany przez Baraka, w którym z przerażeniem nazwał go „KOLEKCJONEREM LUDZI”. Dodał:

„Dla wielu z nich jesteś jak zamknięta księga, ale tak naprawdę wiesz wszystko o każdym.”

Te słowa, pochodzące od byłego premiera Izraela, są dość wymowne. Wielu uważa, że Epstein był agentem Mossadu, a jego siatka pedofilska służyła do kontroli i szantażu. Choć to wciąż kwestia dyskusyjna, zdjęcia z jego rezydencji dowodzą bez wątpienia, że Epstein miał w posiadaniu tysiące godzin kompromitujących dowodów.

Na licznych zdjęciach zrobionych w rezydencji widać płyty CD i dyski twarde, najprawdopodobniej wypełnione filmami przedstawiającymi „ludzi z elity” molestujących nieletnich.

Na innych zdjęciach widać dokładnie, gdzie nakręcono ten szokujący materiał.

Kilka zdjęć przedstawia coś, co można opisać jedynie jako „pokoje gwałtu”. Zwróć uwagę na tę małą czarną rzecz w prawym górnym rogu, poniższego zdjęcia..

To kamera. Wszystkie interakcje zostały nagrane.

Pokoje udekorowano tym samym niebiesko-białym wzorem, który zdobił dziwaczną „świątynię” na wyspie Epsteina. Wygląda na to, że ten wzór wskazywał miejsce, w którym dochodziło do rytualnych nadużyć satanistycznych. Świątynia została zburzona , a rezydencja gruntownie przebudowana. Innymi słowy, wszelkie ślady systematycznych i rytualnych praktyk zostały zniszczone.

W rezydencji znajdowało się kilka gabinetów masażu, wszystkie monitorowane kamerami. Władze zaciemniły erotyczną „sztukę” w tym pomieszczeniu.

Krótko mówiąc, Epstein często organizował przyjęcia z udziałem elit, w scenariuszach przypominających film „Oczy szeroko zamknięte”. Niektórzy z tych gości w końcu angażowali się w rozmowy z „młodymi i pięknymi” asystentkami Epsteina, które podobno krążyły po domu. Relacje te były nagrywane i przechowywane na płytach CD i dyskach twardych, a dowody te stawały się doskonałym materiałem do szantażu.

Podsumowując

Nie potrzebowaliśmy zdjęć i dokumentów zawartych w tym artykule, żeby uświadomić sobie, że Jeffrey Epstein był łajdakiem. Jednak te elementy stanowią kolejny dowód na fakt, którego wielu wciąż nie dostrzega: był częścią ściśle powiązanej kliki, w skład której wchodzili jedni z najbardziej wpływowych ludzi na świecie, uczestniczący w niepokojącym systemie nadużyć rytualnych. Rezydencja Epsteina była celebracją tego systemu.

Każda osoba, która przyszła na jego przyjęcia, była witana serią spojrzeń i powieszoną panną młodą, podczas gdy dziewczyny będące ofiarami handlu ludźmi krążyły wokół, dopóki nie zabrano ich do pokoju gwałtu.

Podczas gdy w filmie „Czujny Obywatel” zawsze powtarzano, że elita okultystyczna to dosłownie wampiry, Woody Allen porównał Epsteina do Draculi. Premier Izraela (który był jednocześnie szefem Mossadu) opisał Epsteina jako „kolekcjonera ludzi”, który „wiedział wszystko” o swoich gościach.

W całej rezydencji przechowywano i klasyfikowano terabajty obciążających danych – prawdopodobnie zawierających informacje o rozwiązłych czynach, w które zamieszani byli „elitarni” pedofilowie i nieletni – gotowych do wykorzystania jako materiał do szantażu.

Czy potrzeba więcej powodów, dla których „popełniono na nim samobójstwo” i dlaczego zarekwirowano wszystkie te materiały?

Przy czym istnieją poszlaki, że Epstein wcale nie “został popełniony samobójstwem”, ale jako wybitny agent Mossadu, żyje sobie spokojnie w Izraelu i dalej szantażuje globalistyczne “elitarne” łajno dla dobra “wielkiego izraela”.

Źródło: https://vigilantcitizen.com/latestnews/never-seen-pictures-of-epsteins-mansion-further-exposes-the-occult-elite-depravity/

Zwiększyć liczbę dostępnych narządów do przeszczepów. „Potrzebujemy nowej definicji śmierci”

„Potrzebujemy nowej definicji śmierci”

AlterCabrio, 5 sierpnia 2025

„Naszym zdaniem rozwiązaniem jest poszerzenie definicji śmierci mózgu o pacjentów w stanie nieodwracalnej śpiączki, podtrzymywanych przy życiu. Zgodnie z tą definicją, pacjenci ci byliby prawnie uznani za zmarłych, niezależnie od tego, czy maszyna przywróciłaby im akcję serca.”

−∗−

Tłumaczenie: AlterCabrio – ekspedyt.org

−∗−

Artykuł redakcyjny w „New York Timesie” promuje „nową definicję śmierci”, dzięki której będziemy mogli pozyskać więcej organów

W artykule redakcyjnym w New York Times zaapelowano o „nową definicję śmierci”, dzięki której moglibyśmy zwiększyć liczbę dostępnych narządów do przeszczepów.

Nie przesadzam, jest to napisane w samym nagłówku:

„Organy do przeszczepów są zbyt rzadkie. Potrzebujemy nowej definicji śmierci.”

Czasami wystarczy spojrzeć na nagłówek i się zastanowić.

Oczywiście, redefiniowanie słów i fraz nie jest niczym nowym w świecie Wielkiego Resetu. „Przypadek” [case], „przyczyna śmierci”, „szczepionka”, „terrorysta”, „demokracja”… wszystkie te pojęcia doczekały się zaktualizowanych definicji w ciągu zaledwie kilku ostatnich lat. Gumkowanie języka, tak aby słowa stały się plastyczne, o niejasnych, a nawet całkowicie odwróconych znaczeniach, jest na porządku dziennym, dokładnie tak, jak przewidział to Orwell.

W tym przypadku bierzemy słowo „martwy” i „rozszerzamy” jego znaczenie, tak aby obejmowało… osoby, które żyją.

Znów, nie przesadzam:

„Naszym zdaniem rozwiązaniem jest poszerzenie definicji śmierci mózgu o pacjentów w stanie nieodwracalnej śpiączki, podtrzymywanych przy życiu. Zgodnie z tą definicją, pacjenci ci byliby prawnie uznani za zmarłych, niezależnie od tego, czy maszyna przywróciłaby im akcję serca.”

Uzasadnienie jest proste: potrzebujemy więcej narządów do przeszczepów, a nie ma wystarczająco dużo osób cierpiących na śmierć mózgową lub zapaść układu krążenia. Dlatego musimy rozszerzyć definicję śmierci, aby objąć nią osoby pozostające w długotrwałej śpiączce.

Ludzie w śpiączce tak naprawdę nie żyją. To wyższe funkcje mózgu tak naprawdę definiują życie.

Tak, serio:

„Funkcje mózgu, które są najważniejsze dla życia, to takie jak świadomość, pamięć, intencja i pragnienie. Kiedy te wyższe funkcje mózgu nieodwracalnie zanikają, czyż nie byłoby sprawiedliwe stwierdzenie, że osoba (w przeciwieństwie do ciała) przestaje istnieć?”

Jestem pewien, że nikt z czytających te słowa nie potrzebuje moich wyjaśnień, jak straszny precedens to stworzy… ale zamierzam to zrobić.

Po pierwsze, zwróćmy uwagę na oczywistość: drugi przypadek „nieodwracalnej śpiączki” staje się nowym standardem „zgonu” i na lekarzy będzie wywierana presja – milcząca lub nie – aby uznawali ludzi za zmarłych. Zwłaszcza jeśli chodzi o pobieranie organów.

Instytucje rozwadniają odpowiedzialność w „procedurach” i „wytycznych”, widzieliśmy to podczas pandemii covid-19. Nikt nie musi świadomie ani celowo kogoś zabijać, wystarczy zaznaczyć pole w formularzu i pozwolić, by machina zaczęła działać.

Poprawa wyników leczenia pacjentów oczekujących na dawców zostanie odnotowana (niezależnie od tego, czy rzeczywiście istnieje). Rodzice pozywający szpitale za pobieranie narządów „zbyt wcześnie” lub „bez wyraźnej zgody” nie zostaną odnotowani.

Mówiąc ogólniej, w momencie, gdy zaczynasz zacierać granicę między życiem a śmiercią, mówiąc o „życiu pełnym sensu” lub życiu „wartym przeżycia”, zbliżasz się do granicy eugeniki. Najpierw chodzi o tych w „nieodwracalnej śpiączce” (którzy, pamiętaj, mogą się obudzić i być cali i zdrowi). Potem o kalekich, upośledzonych umysłowo, starych i niedołężnych.

W końcu, czy osobę z chorobą Alzheimera lub demencją można uznać za „żywą”, jeśli nie pamięta, kim jest ani gdzie się znajduje? Czy osobę z chorobą Parkinsona można uznać za żywą, jeśli nie może się poruszać?

To nie jest śliska ścieżka, to stroma ściana klifu wysmarowana olejkiem dla dzieci.

Już teraz obserwujemy na całym świecie wzrost liczby innych polityk, które deprecjonują ludzkie życie, od ustawy MAID w Kanadzie po zbliżającą się ustawę o wspomaganym samobójstwie w Wielkiej Brytanii. Atakują również z drugiej strony, mówiąc o aborcji w późnym okresie ciąży – a nawet po porodzie.

Z tego rodzaju redefiniowania śmierci nie może wyniknąć nic poza rozpowszechnieniem nihilistycznej postawy, która umniejsza wartość ludzkiego życia.

Mówiąc prościej, rozszerzając definicję słowa „martwy”, zawężają definicję słowa „żywy”.

I naprawdę nie podoba mi się, do czego to może doprowadzić.

___________________

NYT Op-Ed Pushes “New Definition of Death” So We Can Harvest More Organs, Kit Knightly, Aug 4, 2025

−∗−

Warto porównać:

Prof. Jan Talar pozbawiony prawa do wykonywania zawodu. To się nie dzieje…


Czterdzieści osiem lat zajmuję się leczeniem chorych w śpiączce, najczęściej po trwałych, nieodwracalnych uszkodzeniach mózgu i pnia mózgu. Ci chorzy, poza dwoma chorymi, byli w śpiączce. Zastosowane przeze mnie metody neuro-rehabilitacji, opisane w wielu monografiach faktograficznych (…) Te wszystkie monografie, moje wystąpienia nie mówiły o braku aktualnego stanu wiedzy medycznej i nie dotyczyły podważania zaufania do zawodu lekarza. Bo moim obowiązkiem, jako lekarza medycyny, moim obowiązkiem jako profesora belwederskiego, jest przekazywać wiedzę niezbędną do tego, żeby specjaliści medycyny wzięli pod uwagę, że ci chorzy mogą być leczeni. Jeżeli ja mam ewidentne dowody chorych, którzy mieli żyć godzinę, mieli żyć dzień, dwa dni, mieli żyć do końca życia na respiratorze, to ja tych chorych ‘odzyskuję’.[…]

___________

Więcej: terapia daremna

W centrum Warszawy dokonano publicznego aktu buntu przeciwko Bogu. Oficjalna delegacja satanistów. Ich obecność była nie tylko jawna – była promowana przez organizatorów i firmowana przez władze miasta.

W centrum Warszawy – w sercu Polski – dokonano publicznego aktu buntu przeciwko Bogu.

W sobotę ulicami naszej stolicy przeszła tzw. „Parada Równości”.
Wśród jej uczestników znalazła się oficjalna delegacja satanistów.
 Ich obecność była nie tylko jawna – była promowana przez organizatorów i firmowana przez władze miasta.
To już nie są hasła – to duchowa wojna.

Zhańbiona ikona Matki Bożej Jasnogórskiej, obecność przedstawicieli „Global Order of Satan”, polityczne poparcie dla demoralizacji – wszystko to pokazuje, że toczy się walka o duszę naszej Ojczyzny.
W obliczu takiego zgorszenia naszym obowiązkiem jest dać świadectwo wiary.
Kliknij poniżej i przeczytaj pełną relację:

Przeczytaj cały artykuł »

Wspólnie stajemy do obrony Krzyża i Matki Bożej, modlitwą i publicznym świadectwem przypominamy, że Polska to ziemia Chrystusa Króla i Niepokalanej.
Niech to przesłanie wybrzmi dziś z całą mocą:
Polska katolicka, nie laicka!

Z modlitwą i wdzięcznością,
Rafał Topolski
Polska Katolicka, nie laicka
PS. Chcesz wiedzieć więcej o tym, jak bronimy katolickiej Polski?
Odwiedź naszą stronę i zobacz najnowsze artykuły:
https://polskakatolicka.org
© 2025
Fundacja Instytut Edukacji Społecznej i Religijnej 
im. Ks. Piotra Skargi

02-951 Warszawa,
ul. Rotmistrzowska 18

 kontakt@polskakatolicka.org