Pan, Żyd, Naczelny Rabin Polski, był pierwszym gościem kardynała Grzegorza Rysia, nowego metropolity krakowskiego.
Rabin Michael Schudrich: Jesteśmy przyjaciółmi.
A oprócz tego to znak dla prawicowych polityków, dla prezydenta Nawrockiego?
Nie mogłem być na ingresie kardynała, bo to było w szabat. Pojechałem więc następnego dnia do Krakowa.
Panie rabinie… Rozmawialiście o antysemityzmie na polskiej prawicy?
Tak, antysemityzm to był też temat. I moralność też. O tym, że politycy nie mogą tylko reagować, ale i też pokazywać, co jest moralne.
Naczelny Rabin Polski ostrzega przed Grzegorzem Braunem
Pan ma nadzieję, że polski Kościół się będzie przeciwstawiał Grzegorzowi Braunowi i innym politykom, którzy wypowiadają jawnie antysemickie treści?
Nie mogę być bezczelny i radzić polskiemu Kościołowi, co powinien robić. Kardynał Ryś bardzo poważnie traktuje i Biblię, i to, co mówił Jan Paweł II…
Słyszymy, że pan jest bardzo ostrożny w swoich wypowiedziach. Co powinno stać się z Grzegorzem Braunem, człowiekiem, który swoimi wypowiedziami neguje Holokaust?
Dla mnie najważniejsze pytanie brzmi: Dlaczego ludzie w Polsce chcą go słuchać i idą za nim?
Więcej treści premium dla Ciebie
Umie pan sobie odpowiedzieć na to pytanie?
W Polsce i w wielu innych krajach, w tym w Stanach Zjednoczonych, w których się urodziłem i wychowałem, widać nową falę ekstremizmów. Mówię i o lewicowym, i o prawicowym ekstremizmie.
Panie rabinie, dlaczego część ludzi chce słuchać, że komór gazowych nie było, że wszystkiemu winni są Żydzi?
Mówienie, że nie było komór gazowych to jest fake news. To jest absurdalne. To jest nie tylko antyżydowskie, to jest antypolskie. I jeśli idzie za tym 10 proc. ludzi…
Więcej niż 10.
To jest bardzo dużo i wszyscy wiemy, że to jest po prostu niebezpieczne. Pytanie, jak reagują na to pozostali Polacy, czy mówią, że nie chcą tego kłamstwa, że to nie jest Polska. Gdzie jest głos wszystkich Polaków, którzy nie popierają Brauna?Art Service / PAP
Zmarły niespełna rok temu Marian Turski, dziennikarz, historyk, były więzień Auschwitz kilka miesięcy przed swoją śmiercią, latem 2024 r., mówił, że żyjemy w czasach przedwojennych, że to, co się dzieje przypomina 1938 r., a może już i 1939.
Zaczęliśmy naszą rozmowę od mojego spotkania z kard. Rysiem. Obydwaj dobrze wiemy, że trzeba działać, robić wszystko, żeby nie pozwolić, żeby kłamstwo opanowało Polskę, że nie ma tu na nie miejsca, nie ma miejsca na nienawiść, na rasizm i antysemityzm.
Poprzednik kard. Rysia, arcybiskup Jędraszewski nie zapraszał pana do siebie, do Krakowa.
Nie zapraszał.
Zabiegał pan o to?
Byliśmy razem na jednej uroczystości, ale nigdy nie rozmawialiśmy, kiedy był metropolitą w Krakowie.
Brak Chanuki w Pałacu Prezydenckim
Prezydent Karol Nawrocki zaprosił pana do Pałacu Prezydenckiego?
Nie. Natomiast, kiedy był prezesem Instytutu Pamięci Narodowej dość ściśle współpracowaliśmy, mogę nawet powiedzieć, że był pomocny przy upamiętnieniu miejsca, w którym zostali zamordowani Żydzi.
Kiedy został prezydentem to zapomniał o polskich Żydach, zapomniał o rabinie Schudrichu?
Nie zapomniał. Kiedy został prezydentem wysłałem do niego sms: „Panie Prezydencie, gratulacje. Michael Schudrich”. Zadzwonił do mnie dwa dni później. Rozmawialiśmy.
Wyciął celebrowanie Chanuki w Pałacu Prezydenckim.
Kiedy się o tym dowiedziałem, to zwyczajne poczułem smutek
Tylko tyle?
Jestem zbyt dyplomatyczny.
Właśnie chcieliśmy poprosić, żeby pan nie był.
Musicie szukać innego człowieka do rozmowy.
Panie rabinie…
I pan prezydent Kaczyński, i jego następcy — prezydent Komorowski i Duda — celebrowali Chanukę. Prezydent Nawrocki to przerwał, przerwał ciągłość. I niedobrze się stało. Miał prawo tak zrobić, ale to naprawdę było niepotrzebne
Łączy się to panu z działaniami Grzegorza Brauna, z tym że Karol Nawrocki takimi decyzjami wyciąga rękę do nacjonalistycznego elektoratu?
To jest czysto polityczne pytanie, a ja bardzo się staram nie komentować polityki. Ale tak, od wielu osób już słyszałem taką interpretację działań prezydenta Nawrockiego.
I?
Chcę zobaczyć, jak będzie jutro, za miesiąc, za pół roku.
Może być za późno.
Jeszcze nie jest za późno. Nie jest tak, jak było w 1939 r., ale jesteśmy w trakcie… Karol Nawrocki jest prezydentem od kilku miesięcy i trzeba zobaczyć, jak będą wyglądały jego relacje ze środowiskiem żydowskim.
„Nie mam obowiązku kochać każdego premiera”
Pan jest teraz w Ministerstwie Spraw Zagranicznych Izraela. Popiera pan to, co robi premier Netanjahu, jest pan jego zwolennikiem?
Znowu polityczne pytanie.
Pan jest nie tylko rabinem, ale w pewnym sensie także politykiem.
Staram się być duchownym. Popieram państwo Izrael, wiem, że wielu ludzi na świecie mówi kłamstwa na temat Izraela. Natomiast, co do premiera Netanjahu, to mogę mówić o nim delikatnie. Myślę o nim tak samo jak co najmniej połowa ludzi w Izraelu.
Czyli nie najlepiej.
To nie ja powiedziałem. Przepraszam, że jestem tak trudny.
Jest pan trudny.
Wiem. Bardzo kocham Izrael, naród żydowski, ziemię izraelską, ale nie mam obowiązku kochać każdego premiera. Źle się dzieje, kiedy ludzie mówią kłamstwa.
„Tam nie ma ludobójstwa. Tam jest wojna”. Rabin o sytuacji w Gazie i odpowiedzialności Izraela
O których kłamstwach pan teraz mówi?
O, nareszcie będzie coś kontrowersyjnego. Ludobójstwo to jest kłamstwo.
Ludobójstwo w Gazie?
Tak. Tam nie ma ludobójstwa. Tam jest wojna. Poza tym, co to znaczy ludobójstwo?
Celowe zabijanie cywilów po to, żeby unicestwić cały naród. Wyeliminowanie kogoś ze względu na narodowość.
Tak, i trzeba powiedzieć, że w Gazie jest strasznie trudna sytuacja. Jednak, jeśli ktoś chciałby dokonać ludobójstwa w Gazie, to zrobiłby to w trzy dni.
W marcu zeszłego roku byłam w Izraelu, w tym samym budynku, w którym pan teraz jest, w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. I bardzo wysoki urzędnik tego ministerstwa pytany o to, co powinno stać się z Palestyńczykami, powiedział wprost: najlepiej, żeby zniknęli. Dopytywany o to, co to znaczy „zniknęli” mówił, że może wyjechali…
To nie jest moje zdanie, moje myślenie. Izrael musi szukać sposobów do zawarcia pokoju i ma obowiązek karmić wszystkich ludzi w Gazie, którzy są pod jego kontrolą. Ma też obowiązek zapewnić im medyczną pomoc. Razem z 50 rabinami podpisałem list, w którym piszemy, że Izrael nie może być zwolniony z odpowiedzialności za mieszkańców Gazy.
I co w związku z tym?
W marcu i kwietniu 2025 r. działo się bardzo źle, dlatego podpisałem się pod tym listem. To była pewna krytyka Izraela. Dzisiaj jest o wiele lepiej, jednak daleko od doskonale. Trzeba pamiętać, że Hamas to są terroryści, zabójcy. 7 października 2023 r. po raz kolejny zaatakował Izrael i ze swojego punktu widzenia odniósł wielki sukces. Ich strategią jest zabijanie Żydów. Trzeba wyeliminować Hamas i zacząć rozmowy z Palestyńczykami o odbudowie Gazy.
Myśli pan, że premier Netanjahu ma na ten temat poglądy podobne do pańskich?
Wygląda, jakby nie miał.
W rządzie jest otoczony nacjonalistami.
Moja mama mnie nauczyła, że jeśli nie możesz powiedzieć o kimś czy o czymś czegoś dobrego, to nie mów nic. Z drugiej strony ten rząd powstał po demokratycznie wygranych wyborach. Oczywiście, teraz ma słabe notowania. W takich sytuacjach opozycja musi być silniejsza.
Myśli pan, że szef opozycji Ja’ir Lapid wygra nadchodzące wybory?
Nie wiem. Ważne, żeby powstał rząd, który będzie chciał słuchać, będzie chciał iść w stronę pokoju. Pamiętam, jak byłem młody, to cały czas dochodziły do nas informacje o tym, co się dzieje w Irlandii, o tym, jak Irlandczycy, katolicy i protestanci mordowali się nawzajem. Wydawało się, że pokój jest niemożliwy. Sytuacja była beznadziejna. I jednego dnia nastał pokój.
Zabiegi o ten pokój trwały bardzo długo.
Ale doprowadzono do niego. I myślę, że taki pokój jest możliwy pomiędzy Palestyńczykami a Żydami. To będzie trudne, to się nie wydarzy jutro czy pojutrze, ale… Wiem, że takie rozmowy już się zaczęły.
Prawie 97-letnia Ada Willenberg, która przeżyła getto warszawskie, której matka zginęła w Treblince, nie tak dawno porównała sytuację cywilów w Strefie Gazy do tej, jaką ona pamięta z getta w czasie II wojny światowej.
To są bardzo mocne słowa. Nie powiedziałbym takich słów, ale to nie znaczy, że nie krytykuję tego, co się dzieje w Gazie. Nie mam wątpliwości, że to, co się tam działo jest straszne. Tak, jak powiedziałem wcześniej, teraz sytuacja wygląda zdecydowanie lepiej.
Pan jest nowojorczykiem. Burmistrzem Nowego Jorku został muzułmanin…
Dla mnie nie ma znaczenia, czy burmistrzem Nowego Jorku jest muzułmanin, chrześcijanin…
Gdyby burmistrzem został Żyd, to by się pan bardziej cieszył, prawda?
Ważne, żeby to był uczciwy, mądry, moralny człowiek. Burmistrzem Londynu też był muzułmanin. Proszę nie tworzyć narracji, że każdy muzułmanin musi być antyżydowski, a każdy Żyd antymuzułmański. Problemem nie jest wiara, tylko poglądy.
Burmistrz Mamdani oskarżany jest przez Izrael o antysemityzm. Pan się boi o swoje bezpieczeństwo na ulicach Nowego Jorku, na ulicach miast europejskich?
Nie. Kilka razy miałem jakieś nieprzyjemności, ale nie, nie boję się. Trzeba mówić głośno, że wszystkie takie zachowania są nieakceptowalne.
Bulwersujący wpis Jad Waszem. „To jest nauka dla nas wszystkich”
Skorzysta pan z okazji będąc w Izraelu i pojedzie pan do Jad Waszem, powie, żeby więcej takich bzdur nie pisali? Mówię o tym wpisie: „Polska była pierwszym krajem, w którym Żydzi zostali zmuszeni do noszenia charakterystycznego znaku, by odizolować ich od otaczającej społeczności.„
Brakowało w tym wpisie, że Polska była pod okupacją niemiecką.
Wpis powinien się zaczynać od słów: Niemcy w okupowanej Polsce nakazali noszenie Żydom…?
Tak, zgadzam się z tym.
Będzie pan o tym rozmawiał z dyrektorem Jad Waszem?
Już z nim rozmawiałem, od razu, kiedy to się wydarzyło. To jest nauka dla nas wszystkich, że należy przepraszać i naprawiać swoje błędy.
Przecież pan wie, że taki wpis to jest polityka, a nie błędy.
To jest wpadka, a nie polityka. Nie wierzę, że to zostało zrobione intencjonalnie. Nie powinno się wydarzyć, bo to jest fałszowanie historii.
Mamy nowy rok.
Chciałbym, żeby cały ten rok trwała Chanuka, żeby światłość panowała, żebyśmy pamiętali, że w każdym człowieku jest iskra świętości.
Jeśli pan spotka premiera Netanjahu, to proszę mu to przekazać.
Przemawiając na zamkniętym spotkaniu Republikańskiej Koalicji Żydowskiej, Graham zbagatelizował obawy darczyńców dotyczące wzrostu znaczenia postaci antyinterwencjonistycznych, takich jak Tucker Carlson, Candace Owens i Nick Fuentes, zapewniając zebranych, że Partia Republikańska nadal opowiada się za militaryzmem, obniżkami podatków dla elit i bezwarunkowym wsparciem dla Izraela.
„Dobrze się czuję z Partią Republikańską. Dobrze się czuję z tym, dokąd zmierzamy jako naród” – powiedział Graham, według nagrań krążących w Internecie. „Zabijamy wszystkich właściwych ludzi i obniżamy wam podatki”.
Uwaga ta, wypowiedziana mimochodem i wywołała śmiech, została zinterpretowana przez krytyków jako odkrywczy wgląd w sposób myślenia permanentnej klasy wojennej w Waszyngtonie – klasy, która uważa, że sprzeciw jest równoznaczny z wrogiem, a masowe śmierci za granicą stanowią temat politycznych dyskusji.
Graham następnie wychwalał Donalda Trumpa, nazywając go swoim „ulubionym prezydentem”, przechwalając się, że armia amerykańska tak aktywnie atakuje państwa obce w imieniu Izraela, że w końcu zaczęła napotykać ograniczenia swojej globalnej siły ognia.
„Skończyły nam się bomby” – chwalił się Graham. „Nie skończyły nam się bomby podczas II wojny światowej”.
Senator odniósł się również bezpośrednio do obaw publiczności dotyczących osobistości medialnych i polityków, którzy zaczęli kwestionować wpływ Izraela na politykę USA i rolę Ameryki w konfliktach zagranicznych.
Australia i Wielka Brytania znajdują się po przeciwnych stronach globu. Ale umysł anuluje dystans, a umysł czołowego irlandzkiego etyka niedawno rozważał wydarzenia w tych dwóch tak bardzo od siebie oddalonych krajach. Tak, trockistowski libertarianin Brendan O’Neill postawił dwa bardzo interesujące pytania dotyczące dwóch par energicznych muzułmanów, jednej pary w Australii, drugiej w Wielkiej Brytanii.
Niestety, nie mogę powiedzieć, że Brendan udzielił dobrych odpowiedzi, więc spróbuję zrobić to za niego. Tak czy inaczej, przejrzyjmy jego pytania. Po tym, jak para muzułmanów wymordowała Żydów na plaży Bondi, [1] Brendan zapytał: „Czy nigdzie nie jest bezpiecznie przed zarazą nienawiści do Żydów?” – A po tym, jak inna para muzułmanów zgwałciła białą dziewczynę w Leamington Spa, Brendan zapytał: „Dlaczego ci afgańscy gwałciciele w ogóle byli w Wielkiej Brytanii?”
Żydowska recepta na szczęście społeczne
Na te pytania bardzo łatwo odpowiedzieć, ale Brendan odmówił. Oto odpowiedź na pierwsze: Tak, jest wiele miejsc bezpiecznych przed zarazą nienawiści do Żydów. Są na przykład Węgry. To miejsce urodzenia guru Brendana, żydowskiego socjologa Franka Furediego. Żydzi nie są tam masakrowani z bardzo prostego powodu. Dzieje się tak, ponieważ Węgry nigdy nie podążały za żydowskim przepisem na społeczne szczęście. Żydzi nie lubią żyć jako oczywista mniejszość w homogenicznych białych krajach, ponieważ obawiają się, że biali odwrócą się od nich bez żadnego powodu, tak jak biali tak często robili to w przeszłości. W związku z tym Żydzi na całym Zachodzie ciężko pracowali na rzecz imigracji osób innych niż biała, zwłaszcza muzułmanów. Żydzi od dawna postrzegają muzułmańską imigrację jako „dobrą dla Żydów”. A jakie inne względy mają znaczenie? W Wielkiej Brytanii Żyd dr Richard Stone powiedział:„Muzułmanie i Żydzi są naturalnymi sojusznikami”. W Holandii Żyd Arnon Grunberg powiedział: „Joden en moslims […] zijn natuurlijke bondgenoten”, co oznacza to samo. W Australii Żydzi prowadzili kampanię na rzecz zniesienia polityki „Białej Australii”, która zapobiegała imigracji muzułmanów i innych nie-białych (zobacz także 5-częściowy cykl Brentona Sandersona o żydowskiej kampanii na rzecz zakończenia polityki białej Australii). W Ameryce Żydzi, tacy jak Emmanuel Celler, wykorzystywali etniczne resentymenty irlandzkiego katolika Teddy’ego Kennedy’ego, który przewodził kampanii na rzecz otwarcie granic Ameryki dla krajów Trzeciego Świata.
W Wielkiej Brytanii irlandzcy katolicy, tacy jak Brendan O’Neill, byli w podobny sposób wykorzystywani przez Żyda Franka Furediego. Kiedy działali jako Rewolucyjna Partia Komunistyczna , Frank i jego pełni urazy, żądni zemsty uczniowie domagali się „końca wszelkich kontroli imigracyjnych”. W 2015 roku, pod bezpretensjonalnym hasłem „ Wpuśćcie ich ”, Brendan wygłosił poruszający apel w imieniu energicznych muzułmanów aspirujących do wjazdu do Europy:
“Nie powinniśmy demonizować ani infantylizować afrykańskich migrantów. Powinniśmy ich powitać. […] Nie powinniśmy litować się nad tymi migrantami; powinniśmy ich podziwiać za to, że wykorzystują przebiegłość, tupet i wytrwałość, by tu przybyć. To właśnie tacy ludzie są potrzebni Europie – antidotum na naszych studentów, którzy nie potrafią nawet klaskać bez załamania nerwowego, i na nasze nowe pokolenie, które uważa, że kazanie im „wsiąść na rower” w poszukiwaniu pracy jest równoznaczne z nadużyciem. Poluzujmy granice i pozwólmy im spróbować szczęścia w naszych krajach i zobaczyć, jak sobie poradzą. Jeśli to zrobimy, pozbędziemy się handlarzy ludźmi, położymy kres śmierciom na Morzu Śródziemnym i, co ważniejsze, dołożymy wszelkich starań, by spełnić aspiracje ludzi, którzy nie popełnili żadnego przestępstwa poza chęcią realizacji swojego potencjału w naszych miastach, miasteczkach, u naszego boku. („ Let Them In ”, Spiked Online , 21 kwietnia 2015 r.)
To było dziesięć lat temu. W 2025 roku Brendan dostrzegł – ale się nie przyznał – swój błąd. Kiedyś rozpływał się w zachwytach nad otwartymi granicami dla ospałej Europy, teraz wymienia to poparcie wśród trzech najgorszych przykładów „ dziwacznego gówna ” wpajanego zdrowym na umyśle ludziom przez lewicę „przebudzoną”: „transkobiety to kobiety, otwórzcie granice, Izrael jest zły”. Widzicie, Brendan z opóźnieniem zdał sobie sprawę, że niektórzy nieokrzesani i podstępni migranci mają „aspiracje”, by być „ faszystowskim brudem ”. Tak przynajmniej Brendan opisał Sajida i Naveeda Akramów, muzułmańskiego ojca i syna, którzy dokonali masakry Żydów na plaży Bondi. Uważam, że jego opis jest zarówno ideologicznie niedokładny, jak i etycznie bezsensowny. Nazywanie swoich ideologicznych oponentów „brudem” może być zabawne dla przebudzonej lewicy i innych samo-zadowolonych nastolatków, ale nie jest to etykieta, której spodziewam się zobaczyć u etycznie poważnych dorosłych. Taka etykieta usprawiedliwia pozbawianie ludzi ich praw i torturowanie lub mordowanie ( jak w przypadku bohatera Franka i Brendana , Lwa Trockiego ). Może Brendan powinien porozmawiać sam ze sobą, bo w innym ze swoich artykułów wypowiedział się w zupełnie innej tonacji:
“Jeden Afgańczyk jest wart więcej niż milion afgańskich psów
Wiele niepokojących rzeczy wydarzyło się w sposobie, w jaki siły amerykańskie i NATO wycofywały się z Afganistanu . Było chaotycznie i krwawo. Stany Zjednoczone pozostawiły ogromny arsenał broni, humvee i helikoptery, które talibowie mogli przejąć. Ale dla mnie najbardziej niepokojące jest wypaczone skupienie brytyjskich elit medialnych na afgańskich zwierzętach domowych, na ich wywożeniu z Afganistanu. Zawsze byłem nieco skonsternowany ckliwym stosunkiem Brytyjczyków do zwierząt ; nic nie przypomina mi o mojej obcości bardziej niż widok dorosłych Brytyjczyków gruchających nad swoimi kotami czy przytulających się do psów. A jednak nawet mnie zszokowało nadmierne podkreślenie – i to bez sensu: niemoralne podkreślenie – jakie brytyjskie media nadały afgańskim czworonożnym stworzeniom. To haniebny brak szacunku ze strony ludzkości, by przejmować się zwierzętami, skoro tak wielu ludzi jest w śmiertelnym niebezpieczeństwie. […]
Moim zdaniem, każde ludzkie życie jest niemal nieocenione, ze względu na czucie, świadomość i obietnicę, którą ucieleśnia. Jedno ludzkie życie jest warte miliona istnień zwierząt. Gdyby uratowanie życia choćby jednego Afgańczyka mogło w jakiś sposób oznaczać skazanie każdego psa w tym kraju na nędzę lub śmierć, nie wahałbym się tego zrobić. Dopóki nie odkryjemy na nowo, co jest innego i ważnego w człowieczeństwie, będziemy zmuszeni żyć w szambie moralnego relatywizmu, w którym 150 kotów i psów szarpie nasze serca bardziej niż krzyki naszych zdesperowanych i przerażonych ludzkich sojuszników. („ Jeden Afgańczyk jest wart więcej niż milion afgańskich psów ”, Spiked Online , 31 sierpnia 2021 r.)
Ciekawe, że Brendan uważa się za „obcego” dla Wielkiej Brytanii, ale nadal czuje się uprawniony do pouczania Brytyjczyków, jak prowadzić swoje sprawy. Jak sam Brendan, z ludowym akcentem, mógłby skomentować: Arogancja, co? Ciekawe jest również to, że Brendan uważa, że „każde ludzkie życie jest niemal nieocenione”. Ale co z życiem „faszystowskiego plugastwa”, Brendanie? Czy kiedykolwiek zastanowiłeś się, czy ci „przestraszeni i zdesperowani” Afgańczycy mogą mieć „faszystowskie” poglądy na temat Żydów, kobiet i homoseksualistów? Najwyraźniej nie.
Tak czy inaczej, artykuł Brendana, pełen liryzmu w obronie Afgańczyków, dostarcza prostej odpowiedzi na jego drugie pytanie : „Dlaczego ci afgańscy gwałciciele w ogóle byli w Wielkiej Brytanii?”. To przez lewaków takich jak Brendan O’Neill, którzy postrzegają Afgańczyków nie jako autonomiczne istoty ludzkie z własną sprawczością, ale jako bezimienne, zamienne symbole w narcystycznej grze moralistycznego pozycjonowania. Co do mnie: powitałbym afgańskie psy w Wielkiej Brytanii i odmówił wjazdu Afgańczykom. Dzieje się tak, ponieważ, w przeciwieństwie do Brendana O’Neilla, traktuję ludzi poważnie i właściwie rozumiem ich „obietnicę” i „potencjał”. Widzisz, zauważyłem, że psy z Afganistanu nie gwałcą , nie rzucają żrącymi chemikaliami w twarze kobiet ani nie dźgają ich na śmierć , a potem nie liżą zakrwawionego noża. Psy z Afganistanu wzbogacają życie białych Brytyjczyków. Ludzie z Afganistanu niszczą życie białych Brytyjczyków. To samo dotyczy, mutatis mutandis , zwierząt i ludzi z innych tętniących życiem krajów Trzeciego Świata. Dlatego mówię „tak, jak najbardziej” psom i kotom, a „nie, absolutnie nie” ludziom.
Czy moje upodobanie do zwierząt z Trzeciego Świata nad ludźmi z Trzeciego Świata czyni mnie „faszystowskim brudem”? Jeśli tak, to ta sama etykieta musi pasować do Viktora Orbána, premiera Węgier, który uchronił Węgry przed „zarazą nienawiści do Żydów”, odmawiając „Wpuszczenia ich ”, gdy węgierscy lewicowcy i liberałowie wzywali do wzbogacenia się na miarę Trzeciego Świata. A jeśli Brendan jest tak zaniepokojony „faszystowskim brudem”, to może powinien zbadać niektórych ministrów w rządzie Izraela zwalczającym Hamas, który właśnie przez dwa lata głośno wspierał. Jest na przykład Itamar Ben-Gvir . Jest on obecnym ministrem bezpieczeństwa narodowego Izraela i kieruje partią o nazwie Otzma Yehudit , co oznacza „Żydowska Siła”. Czy ta nazwa nie brzmi ci trochę faszystowsko, Brendanie? Powinno, ponieważ Otzma Yehudit jest bezpośrednim „ ideologicznym spadkobiercą ” obecnie zakazanej partii o nazwie Kach („Tak”), której przewodził znany żydowski faszysta o nazwisku rabin Meir Kahane . Zanim Ben-Gvir wszedł do polityki i musiał poprawić swój wizerunek, z dumą eksponował w swoim salonie portret niejakiego Barucha Goldsteina . Jak opisałem w „ Paznokcie i faszyzm ”, Goldstein był męczennikiem z karabinem maszynowym. Wszedł do meczetu w dniu Purim w 1994 roku, zamordował dziesiątki niewinnych arabskich muzułmanów i został pobity na śmierć przez ocalałych.
Ta ewidentnie rasistowska masakra z pewnością czyni Goldsteina i jego wielbicieli „faszystowskim brudem” dla Brendana O’Neilla. Jeśli tak jest (a jak mogłoby być inaczej?), to Brendan powinien zauważyć, że Goldstein ma wielu wielbicieli w Izraelu. „ Jerusalem Post” doniósł, że „10% izraelskich Żydów uważa terrorystę Barucha Goldsteina za „bohatera narodowego”. Zgodnie z logiką Brendana, w Izraelu musi być mnóstwo „faszystowskiego brudu”, w tym wpływowych ministrów rządu, takich jak Itamar Ben-Gvir. A jednak Brendan jest zagorzałym zwolennikiem Izraela i etykietę „faszysta” stosuje wyłącznie do Hamasu. Niekonsekwentne, prawda? Co do mnie: chętnie nazywam Ben-Gvira „faszystą”, bo właśnie nim jest. [2] Ale nigdy nie nazwałbym go „faszystowskim brudem”. Nie jestem samo-uwielbiającym się nastolatkiem ani członkiem lewicy, rozumiesz, i nie chcę myśleć ani zachowywać się tak, jakbym nim był. Powinieneś spróbować, Brendanie. To o wiele łatwiejsze, niż mogłoby się wydawać. Może ci to też pomóc zrozumieć, jak bardzo Żydzi i ich „naturalni sojusznicy” szkodzą czemuś, co rzekomo jest ci bardzo drogie . Żydowski aktywizm doprowadził do krwawej łaźni na plaży Bondi, a żydowscy aktywiści wykorzystują ją teraz do dalszego ograniczania wolności słowa. Otzma Yehudit!
[1] Żydzi na plaży Bondi „świętowali” Chanukę, mniejsze żydowskie święto, które żydowscy etnonarcyzi wykorzystują do konkurowania z Bożym Narodzeniem i umniejszania jego znaczenia.
[2] Nie sądzę jednak, by Hamas i inni islamiści byli faszystami. Faszyzm jest rasowo wykluczający i supremacjonistyczny w sposób, w jaki islamizm nie jest. Na przykład Itamar Ben-Gvir i inni zwolennicy Barucha Goldsteina podążają za czcigodną tradycją żydowską, postrzegając Czarnych jako coś pośredniego między ludźmi a małpami (patrz nauczanie wielkiego żydowskiego uczonego Majmonidesa). W całkowitym przeciwieństwie islamizm postrzega Czarnych jako w pełni ludzkich i wita ich jako rekrutów i bojowników.
Napisał: Norman FinkelsteinOpracował: Zygmunt Białas
W przekonującej analizie znany politolog i pisarz Norman Finkelstein obnaża fundamentalną strukturę Izraela jako system żydowskiej suprematyzacji.
Prof. Norman Finkelstein
Opierając się na faktach historycznych, raportach organizacji praw człowieka i osobistych refleksjach, Finkelstein argumentuje, że Izrael nie jest autentycznie żydowskim państwem, lecz raczej anomalią w historii Żydów – bytem zbudowanym na nierównościach i poczuciu wyższości.
Jego słowa rzucają ostre światło na ideologiczne podstawy Izraela, wpływ elit żydowskich i konsekwencje dla ludności palestyńskiej. Krytyka Finkelsteina to nie tylko rozliczenie z syjonizmem, ale także ostrzeżenie przed niebezpieczeństwami, jakie niosą ze sobą idee suprematystyczne, głęboko zakorzenione w społecznościach żydowskich.
Finkelstein rozpoczyna swoją argumentację od odrzucenia niejasnych terminów, takich jak ‚antysyjonizm’. Zamiast tego opowiada się za bezpośredniością: Dlaczego nie zapytać po prostu, czy ktoś jest żydowskim suprematystą?
Odwołuje się do raportu wiodącej izraelskiej organizacji praw człowieka B’Tselem, który opisuje Izrael nie jako odrębne byty – Izrael i terytoria okupowane – lecz jako jedno państwo rozciągające się od Morza Śródziemnego do rzeki Jordan. Terytorium to obejmuje Zachodni Brzeg, Strefę Gazy i Wschodnią Jerozolimę.
B’Tselem podkreśla, że fundamentem tego państwa jest żydowska supremacja – nierówna dominacja, w której palestyńscy Izraelczycy mają więcej praw niż Palestyńczycy na Zachodnim Brzegu, a ci z kolei mają więcej niż Palestyńczycy w Strefie Gazy.
Ta nierówność jest uwarunkowana strukturalnie: to system, w którym żydowscy obywatele są systematycznie faworyzowani. Finkelstein uważa to sformułowanie za trafne, ponieważ oddaje istotę problemu, nie popadając w semantyczne debaty na temat syjonizmu, gdzie nie ma dwóch osób podzielających tę samą definicję.
Izrael jest prawnie ‚państwem narodu żydowskiego’, ale nie ma w sobie nic żydowskiego. Jest ‚wyłomem’ – obcym elementem w żydowskiej historii i doświadczeniu.
Zerwanie z żydowską tożsamością: Izrael jako miejsce nieżydowskie
Finkelstein idzie dalej, argumentując, że wielu Żydów poza granicami kraju nie postrzega Izraela jako miejsca żydowskiego. Przytacza badanie, w którym 40% amerykańskich Żydów uważa, że Izrael dopuszcza się ludobójstwa. Ta liczba jest tym bardziej imponująca, gdy weźmiemy pod uwagę intensywną propagandę, na którą narażeni są Żydzi. Skoro tak wielu Żydów postrzega Izrael jako państwo ludobójcze, jest to milczące przyznanie, że Izrael nie jest żydowski.
Mieszkańcy Gazy opłakują swoich bliskich, którzy zginęli w izraelskim ataku, Dżabalia, 20 września 2024 r.
Poparcie dla Izraela wśród Żydów nie opiera się na autentycznym syjonizmie – większość nigdy nie przeczytała o tym żadnej książki – ale na głęboko zakorzenionym przekonaniu o wyższości Żydów.
„Żydzi są lepsi, doskonalsi, a życie nieżydowskie – nie tylko arabskie – jest mniej wartościowe”. To przekonanie o supremacji jest powszechne w społeczności żydowskiej: „świat nienawidzi Żydów z zazdrości o ich inteligencję, sukcesy i spryt”.
Finkelstein przyznaje, że to przekonanie jest podsycane rzeczywistymi sukcesami – Żydzi osiągnęli spektakularne sukcesy świeckie w świecie zachodnim, gromadząc bogactwo i zdobywając władzę.
Źródła żydowskiej władzy: bogactwo, organizacja i odporność
Finkelstein analizuje korzenie tego poczucia supremacji. Zaczyna od ogromnego sukcesu Żydów w XX wieku: Freuda, Marksa, Einsteina – wszystkich Żydów. Żydzi stanowią zaledwie niewielki ułamek światowej populacji, a mimo to zdobywają 20 procent Nagród Nobla.
Takie fakty mogą być odurzające i prowadzić do arogancji. Wspomina debaty na temat wyższego IQ wśród Żydów aszkenazyjskich, ale przyznaje, że nie ma doświadczenia w genetyce – a mimo to wielu Żydów oddaje się takim ideom bez dogłębnej wiedzy.
Finkelstein osobiście zmaga się z tym uczuciem, ponieważ wydaje się ono oparte na dowodach, ale ostrzega przed teoriami spiskowymi. Żydzi są najbogatszą grupą etniczną w USA, co przekłada się na władzę.
Dochodzi do tego silna tradycja organizacji: społeczności żydowskie zawsze tworzyły struktury komunalne. Po II wojnie światowej Żydzi cieszyli się swoistym immunitetem dzięki holokaustowi – krytyka Żydów była tabu, ponieważ nad wszystkim wisiał cień ludobójstwa.
Te cztery czynniki – bogactwo, organizacja, immunitet i sukces świecki – tworzą ‚śmiertelną mieszankę’. Prowadzą one do problemów, zwłaszcza w kontekście Izraela. Finkelstein podkreśla, że nie jest to zjawisko specyficznie żydowskie, lecz raczej skrajny przypadek ogólnej nierówności w podziale bogactwa w społeczeństwie. Klasa miliarderów kupuje wszystko: wybory, prawa, wpływy.
W Stanach Zjednoczonych trzy osoby (Zuckerberg, Bezos, Musk) kontrolują majątek większy niż połowa populacji. Najbiedniejsze 50 procent posiada jedynie 2,5 procent majątku.
Wpływ na instytucje: presja i kontrola
Finkelstein opisuje, jak żydowski majątek jest wykorzystywany w instytucjach kulturalnych i akademickich.
Żydowscy darczyńcy finansują biblioteki, uniwersytety i centra kulturalne, takie jak Lincoln Center w Nowym Jorku – to godna pochwały tradycja, ale niosąca ze sobą władzę. Na uniwersytetach, gdzie Żydzi przekazują ogromne sumy (np. 200 lub 300 milionów dolarów na Harvard), wywierana jest presja: grupy studenckie sprzeciwiające się Izraelowi muszą zostać rozbite, a programy studiów bliskowschodnich muszą zostać złagodzone.
Utworzono nawet nowy przedmiot, ‚studia izraelskie’, ponieważ tradycyjne programy studiów bliskowschodnich uznano za propalestyńskie. W instytucjach kulturalnych presja, by nie krytykować Izraela, jest przytłaczająca. Finkelstein cytuje przyjaciół z tych kręgów: władza jest sprawowana brutalnie i bezczelnie.
Ostrzega jednak: to objaw nierówności społecznych, a nie tylko problem żydowski. Miliarderzy dyktują wszystko.
Radzenie sobie z antysemityzmem i teoriami spiskowymi
Finkelstein zdaje sobie sprawę z zagrożeń: Jak otwarcie mówić o żydowskiej władzy, nie podsycając antysemityzmu?
Szuka odpowiedniego języka, takiego, który byłby zgodny z faktami i nie wzmacniał stereotypów. W wywiadzie z prawicowym ekstremistą pozwolił na upublicznienie wielu teorii spiskowych, ale skupił się na kluczowych kwestiach: holokaust się wydarzył [twierdzi tak Finkelstein wbrew poglądom swojej matki, która przeżyła życie obozowe w Auschwitz – przypis ZB]. Negacjoniści muszą obalić ogromną ilość dowodów.
Odnośnie fałszywych ocalałych: Wielu jest fałszywych, ponieważ niewielu przeżyło. Jego własna rodzina: Z jego licznej, rozszerzonej rodziny przeżyła tylko jedna osoba. Wielu „ocalałych” uciekło do Rosji i uniknęło holokaustu – nie są oni prawdziwymi ocalałymi.
W przeszłości przetrwanie było hańbą: Żydzi szli ‚jak owce na rzeź’ lub ocaleni musieli robić ‚brudne rzeczy’. Wraz z ‚przemysłem holokaustu’ stał się on powodem do dumy i nagle każdy chciał być ocalałym z Auschwitz, który widział Mengelego.
Finkelstein dzieli się spostrzeżeniami swojej rodziny: jego rodzice, ocaleni z holokaustu, byli antyizraelscy, ale opowiadali się za żydowską ojczyzną jako schronieniem – nikt nie chciał Żydów, a wielu cieszyło się z ich zagłady.
Ale wydarzenia ostatnich dwóch lat poddały eksperyment w wątpliwość: Izrael to ‚porażka’. Jest odrażający, nie jest ideałem kibucu, ale miejscem dzieciobójców. Finkelstein przyznaje: Nie może tego pojąć. Eksperyment się nie powiódł.
Wniosek: Rola niezależnych mediów
Finkelstein chwali programy takie jak ‚Doubledown News’, które ujawniają prawdę i demaskują propagandę. Bez nich rzeczywistość pozostałaby ukryta. Apeluje o wsparcie poprzez subskrypcje na platformach takich jak Patreon.
Rewelacje Finkelsteina dają do myślenia: Izrael jako symbol żydowskiej supremacji obnaża głębokie podziały społeczne. Przypominają o konieczności zwalczania idei supremacji i walki o równość – niezależnie od pochodzenia etnicznego czy religii.
Środowiska żydowskie domagają się wycofania ze sprzedaży książki „Porozmawiajmy o… Żydach”, autorstwa Wojciecha Sumlińskiego i historyk dr Ewy Kurek. Tak twierdzi Wojciech Sumliński, ujawniając treść listu podpisanego przez blisko sto podmiotów.
Wysoki Sądzie, to już zapowiedziałem i teraz chętnie odniosę się do wszystkich postawionych mi zarzutów, ale myślę, że ponieważ mój obrońca zwrócił na to uwagę, to będzie nie od rzeczy w tym momencie podyktować do protokołu kilka zdań z obfitego dorobku i twórczości Schneersona. Cytuję owego Schneersona, którego portret był wyeksponowany w Sejmie Rzeczpospolitej Polskiej 12 grudnia 2023 roku /podczas “palenia Chanuki”- przypis red./.
Oto co należy powiedzieć na temat ciała:
Ciało osoby żydowskiej jest całkowicie innej jakości niż ciało przedstawicieli wszystkich narodów świata. Ciało żydowskie wygląda tak, jak gdyby było z substancji podobne do ciał nieżydów, ale znaczenie jest takie, że ciała jedynie wydają się być podobne pod względem materialnej substancji, zewnętrznego wyglądu i powierzchownej jakości.
Różnica wewnętrznej jakości jest jednak tak wielka, że ciała te należy uważać za całkowicie odmienne gatunki.
Jeszcze większa różnica istnieje w odniesieniu do duszy
Istnieją dwa przeciwstawne rodzaje duszy. Dusza nieżydowska pochodzi z trzech sfer satanicznych, podczas gdy dusza żydowska wywodzi się ze świętości, ze sfery boskiej.
Ogólna różnica między Żydami a nieżydami
Żyd nie został stworzony jako środek do jakiegoś innego celu. On sam jest celem, ponieważ substancja wszystkich boskich emanacji została stworzona jedynie po to, aby służyć Żydom.
Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię. To oczywiście cytat z Księgi Rodzaju. To oznacza, że niebo i ziemia zostały stworzone ze względu na Żydów, którzy nazywani są początkiem.
Oznacza to, że wszystko, cały postęp, wszystkie odkrycia, stworzenie, włącznie z niebem i ziemią są marnością w porównaniu z Żydami. Istotni są Żydzi, ponieważ oni nie istnieją dla żadnego innego celu. Oni sami są boskim celem.
Cała rzeczywistość nieżyda jest jedynie marnością
Rzeczywistość nieżyda, Szanowni Państwo, jest marnością. Jest napisane, obcy będą stać i paść wasze stado. To z Księgi Izajasza.
Całe stworzenie nieżyda zaistniało tylko ze względu na Żydów.
====================================
Wysoki sądzie, oto krótki w pigułce wykład rasizmu. Wykład rasizmu, którego niewątpliwie Konstytucja Rzeczpospolitej Polskiej nie tylko nie pochwala, nie propaguje, ale też i nie dozwala. (…)
Więc to była najpierw fałszywa teologia. A ponieważ fałszywa teologia rodzi fałszywą antropologię, zobaczmy jej przykład, przechodząc od abstrakcji do konkretu. Ten sam Schneerson, zwany rebe i ubóstwiony dosłownie przez swoich wyznawców, w roku 1994, mówi:
—————————
… główną broń walki skierujemy bezpośrednio na Słowian, poza renegatami ożenionymi z Żydami poprzez wspólne interesy:
Prawda, wszyscy ożenieni z nami zostaną w końcu usunięci z naszej wspólnoty, kiedy już wykorzystamy ich dla naszych celów.
Słowianie, wśród nich na przykład Rosjanie, są najbardziej nieugiętymi narodami na świecie. Słowianie są nieugięci w wyniku swoich zdolności psychologicznych i intelektualnych utworzonych przez wiele pokoleń przodków. Niemożliwe jest zmienić ich gen. Słowianina można zniszczyć, ale nigdy nie podbić. To dlatego ten lud podlega likwidacji, a najpierw ostrej redukcji liczebności.
————————————
Otóż tu mamy z teologii fałszywej fałszywą antropologię
A teraz jaką mamy praktykę?
Praktykę w Wysokim Sądzie oglądamy w szczególnie jaskrawych, tragicznych przejawach, w sprawozdaniach z Gazy, gdzie właśnie od 2023 roku trwa akcja żydowskiego ludobójstwa Palestyńczyków, których pobratymcy, współplemieńcy, naśladowcy rebe Schneersona publicznie definiują jako nieludzi, jako podludzi.
Rabini, ministrowie, generałowie państwa położonego w Palestynie mówią o Palestyńczykach, że to nieludzie. Zresztą ludobójstwo, którego eskalacja nastąpiła w Gazie w ostatnich latach, to jest tylko i aż szczególnie intensywne stosowanie w praktyce tej rasistowskiej ideologii, która wcześniej już szereg razy była nam prezentowana w publicznych wypowiedziach osób publicznych z państwa żydowskiego i z diaspory żydowskiej.
Przypominam sobie słowo innego rabina, które przebiło się do mediów w szerszym zakresie. „Goje są jak zwierzęta, aby służyć Żydom”. I otóż stwierdzam, że to zdanie, że goje są jak zwierzęta, aby służyć Żydom, nie jest ekscesem, nie jest żadną anomalią, nie jest jakimś wyjątkiem od reguły, jest właśnie normą w świecie, w którym czczeni są osobnicy tak potworni i wynaturzeni duchowo i intelektualnie jak Schneerson.
I dokładnie tak jak to powiedziałem, podnosząc się do tych spraw w prokuraturze, wyeksponowanie portretu Schneersona w Sejmie miało dla mnie dokładnie taki sam walor, jaki miałaby ekspozycja portretów Hitlera i Stalina.
Nie działałem na bazie jakiegokolwiek resentymentu, który usiłuje mi się tutaj eks post przypisać. (…) Żadnych słów do pani, do agresorki nie wypowiedziałem. Ale właśnie, żadnego resentymentu działanie polskiego państwowca, polskiego posła, które ma na celu przywrócenie powagi Sejmu i w ogóle polskiego życia publicznego, działanie wynikające ze sprzeciwu wobec propagandy rasizmu, rasizmu pojmowanego jako dzielenie ludzi na ludzi i podludzi.
To właśnie Schneerson jest jednym z wyrazicieli tej antyludzkiej, na pewno antypolskiej ideologii.
Sejm Rzeczpospolitej Polskiej jest to miejsce, w którym przynajmniej nominalnie stanowimy prawo i było dla mnie i pozostaje rzeczą szczególnie domagającą się potępienia i natychmiastowego przeciwdziałania propagowanie sprzecznych z Konstytucją, sprzecznych ze standardem naszej cywilizacji, rasistowskich zasad.
Kuria Drohiczyńska otrzymała za pośrednictwem Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego wezwanie środowisk żydowskich do usunięcia krzyży, które stoją przy drogach prowadzących do Treblinki. W ocenie środowisk żydowskich, stojące tam krzyże „fałszują historię”.
O sprawie donosi w mediach społecznościowych dziennikarz Wojciech Sumliński, który wskazuje, że powodem ma być fakt, iż krzyże „rażą” odwiedzających dawny niemiecki obóz zagłady i pracy Żydów. Dziennikarz przekazał, że informacje te potwierdził u dwóch księży z diecezji drohiczyńskiej oraz w samym Muzeum Treblinka.
– „Organizacje żydowskie naciskają na Ministerstwo Kultury, który z kolei pod presją Żydów naciska na diecezję drohiczyńską, by ta – bo to jej to podlega – doprowadziła do likwidacji krzyży stojących przy drogach dojazdowych do Treblinki, a także na polach”
– „Żebyście państwo dobrze zrozumieli: nie chodzi o krzyże z muzeum w Treblince. Żydów razi to, że przy drogach dojazdowych do tego muzeum, w pobliżu tych dróg, widzą krzyże. Albo gdzieś nawet na horyzoncie, na polach. I żądają, żeby te krzyże zostały zlikwidowane – dodał.
Betonowe krzyże ustawiono w 1964 roku, oznaczając w ten sposób zbiorowe mogiły ofiar niemieckiego obozu. Portal Kresy.pl przypomina, że we wrześniu portal Jewish.pl opublikował treść listu do szefa MKiDN, którego autorzy stwierdzili, iż na terenie byłego obozu w Treblince i jego okolicach dochodzi do „fałszowania historii”. Ma to się przejawiać m.in. oznaczeniem mogił krzyżami, co w ocenie autorów „pomija fakt”, że 95 proc. ofiar tego obozu stanowili Żydzi.
– „Teren obozu pracy Treblinka I został przekształcony w centrum polskiego i katolickiego męczeństwa, a na terenie masowych egzekucji Żydów wznosi się dziś trzysta krzyży poświęconych pamięci trzystu polskich ofiar obozu” – napisali.
Rozbiory Polski ukazały narodowi daleko jaśniej niebezpieczeństwo żydowskie, aniżeli wszelkie inne wypadki, któreśmy obserwowali w przeszłości.
Niepowodzenia w walce z żydostwem wywarły pod koniec 16-go wieku deprymujący wpływ na mieszczaństwo polskie. Widzimy je jakoby skostniałe, słabiej reagujące na nadużycia żydowskie.
Wykorzystali ten stan rzeczy Żydzi. Organizacja ich postępuje naprzód. Zakładają własne sądownictwo, w skład którego zawsze wchodzi rabin w roli przewodniczącego, mając obok siebie kilku asesorów-sędziów (w języku hebrajskim da- janim od dajan – licz. poj.—sędzia). Przewód sądowy odbywał się na podstawie Talmudu i literatury rabinicznej.
W wypadkach, gdy nie było ustaw pisanych, zapytywano się o opinję wybitniejszych rabinów. Ich odpowiedzi były miarodajnemi i wchodziły do prawodawstwa. Sąd taki posiadał zastosowanie oczywiście, gdy obydwiema stronami byli Żydzi. Jeżeli natomiast powodem był chrześcijanin, a pozwanym Żyd, sąd odbywał się przed wojewodą, względnie sprawa była rozstrzygana w innych kompetentnych sądach.
Dla ujednostajnienia spraw wszystkich sfederowanych gmin żydowskich, skupionych pod kahałami, była ustanowiona instytucja sejmów [ żydowskich md], o czem jużeśmy wspominali wyżej. Sejmy istnieją od roku 1581 do 1764 i odbywają się z początku co roku, potem dwa razy na rok: w lutym w Lublinie, a we wrześniu w Jarosławiu. Na sejmie wybierano marszałka; była to najwyższa godność, jaką Żydzi posiadali w swym autonomicznym polskim ustroju.
Obok sejmu istniał trybunał sejmowy, w skład którego wchodzili rabini większych gmin w Polsce i rozstrzygali sprawy większej doniosłości, jak zatargi pomiędzy gminami itp.
W roku 1623 oderwały się gminy litewskie od sejmu koronnego i zwoływały swój własny sejm, posiadający te same kompetencje, co i w Koronie.
System autonomiczny zaprowadził całą sieć szkół, które nie były kontrolowane przez polskie władze państwowe, Kahały prawie we wszystkich gminach utrzymywały szkoły początkowe, tak zw. beth-sefer, lub Talmud-Tora, albo beth-Tora. Obok szkolnictwa niższego posiadali również Żydzi uczelnię o charakterze seminarjum rabinicznego jeszibę, albo jesziboth. Twórcą takiej szkoły był wzmiankowany Jakób Polak w Krakowie. Wyszedł z niej rabin lubelski, Szalom Szachna, którego ucznem i zięciem był słynny rabin krakowski, Mojżesz Isserles. W roku 1567 zakłada taką szkołę Lublin[1]), a za nim kilka większych gmin żydowskich.
Bezprzykładnie pomyślny rozwój żydostwa w Polsce załamał się niespodzianie w połowie 17-go wieku. Przyczyny tej katastrofy nie zależały od Polaków, lecz od wypadków zewnętrznych, które zaciążyły na losach Polski.
Po śmierci króla Władysława powstaje na wschodnich rubieżach bunt wzniecony przez Bohdana Chmielnickiego (1648). Kozacy, napadając na miasta, wycinali Żydów. Była to straszna pożoga, jakiej nigdy przedtem nie doświadczyli Żydzi na ziemiach polskich.
Po rzezi w Niemirowie i Tulczynie powstała nieopisana panika we wszystkich miastach wschodnich. Rozpoczęła się gwałtowna ucieczka na zachód do Królestwa. Pozostawiono cały dobytek na los szczęścia. Szczęśliwi byli ci, którym udało się zbiedz z terenu walki. Zasław i Ostróg zostały opróżnione przez Żydów.
Armja Chmielnickiego posuwała się zwycięsko naprzód. Z Pińska, Brześcia i Włodawy uciekano do Grodna i Wilna. Z południowych dzielnic szli uciekinierzy na Brody, Lwów, Żółkiew, Zamość, nawet do Lublina.
Chmielnicki podciągnął pod mury Lwowa. Nie chcąc tracić sił na zdobywanie silnie bronionego miasta, zażądał wydania Żydów i za tę cenę przyrzekł pozostawić Lwów w spokoju. Magistrat nie chciał się zgodzić, dając odpowiedź: „Pierwsza, że nie naszymi, ale królewskimi i Rzeczypospolitej są poddanymi, druga, że równo z nami wszystkie koszty i niewczasy ponoszą, gotowi pospołu z nami żyć i dla nas umierać”. Wreszcie po otrzymaniu okupu w sumie 60,000 dukatów, odstąpił od miasta. Żydzi nie chcieli potem zapłacić przypadającej na nich sumy. Ledwo w roku następnym (1649) wydostano od nich 80,000 złp.
Chmielnicki następnie podszedł pod Żółkiew, a wziąwszy okup, wyruszył na Zamość. Gdy w Lublinie otrzymano wiadomość, że Zamość jest oblegany, nieomal wszyscy Żydzi przenieśli się do Kurowa. Pod Zamościem powiadomiono Chmielnickiego, że królem został obrany Jan Kazimierz, który chce z nim pertraktować. Chmielnicki zwinął obóz i powrócił na wschód.
Pertraktacje z Chmielnickim nie doprowadziły do zamierzonego celu. Wielokrotnie napadał na miasta, siejąc wokół zniszczenie i pałając szczególną nienawiścią do Żydów.
Na domiar złego podniosła głowę Moskwa i Szwedzi wyruszyli na podbój Polski. W r. 1655 zajęli Poznań i bez oporu dalej zabierają dzielnice. Ludność polska wiele , podówczas ucierpiała, ale Żydzi szczególnie byli narażeni na niebezpieczeństwo. Gminy zostały rozbite, ludność zdziesiątkowana, majątki rozgrabiono. Wielu uciekło do Czech i Niemiec, opłakując swoją dolę i wspominając szczęśliwe dni pobytu w Polsce.
W dniach potopu, gdzie ogień i miecz działał, jak pięknie opisał Sienkiewicz w swojej Trylogji, zjawił się jeden z najgenialniejszych szarlatanów żydowskich, Sabataj Ceri (1636 i 1676), ogłaszając się mesjaszem żydowskim. Po wielu podróżach osiadł w Turcji na Gallipolis w Abydos, otoczony przepychem i dostatkiem.
Żydzi z całej Europy, uwierzywszy w jego misję, znosili mu dary. Niebrakło tam i Żydów polskich.
Sułtan Mohomet IV miał dosyć tego hołdu oddawanego Sabatajowi, przeniósł go do Adrjanopola i dał do wyboru: albo śmierć, albo mahometanizm. Ceri wraz z żoną wyrzekł się judaizmu i uroczyście przyjął islamizm. Rok 1666, kiedy miała nastąpić era mesyjańska, skończył się smutnie. Żydzi się skompromitowali i ośmieszyli. Ratując sytuację, na swoim sejmie w Jarosławiu (1670) rzucili klątwę na Sabataja, ale to nie wiele pomogło.
Pokój w Oliwie zamyka nieszczęśliwą kartę w historji Polski.
Na wschodzie wre walka z Moskwą, ale zebranie w Andruszowie ustala w 1667 roku pokój, oddając Moskwie wszystkie ziemie na lewym brzegu Dniepru.
Po zawarciu pokoju zaczęto się zastanawiać, kto zdradził Polskę, kto sprowadził na nią wrogów? Powszechna opinja wskazywała na dyssydentów i Żydów.
Rozpoczęły się rugi arjan i pogłębiała się nienawiść w stosunku do Żydów.
Następca Jana Kazimierza, Michał Korybut Wiśniowiecki, aczkolwiek wychowany w zasadach liberalnych, nie był w stanie zmienić opinji o wrogiem stanowisku Żydów względem Polski.
Następcą jego wybrany Jan Sobieski odnosił się do Żydów przychylnie. W swem rodzinnem mieście Żółkwi dał im rozległą swobodę.
Ostatnia ćwierć 17-go wieku była nieszczęśliwą dla Polski.
Wzmagają się wojny tureckie. Żydzi, pomimo przyrzeczeń, odpłacają się Polsce czarną niewdzięcznością. Udowodniono im konszachty i zdrady na rzecz Turcji. Władze polskie są zmuszone do usuwania Żydów z miast kresowych, zwłaszcza posiadających znaczenie strategiczne. Haniebny pokój buczacki (1672) i utrata Podola i Ukrainy wzmaga nienawiść do Żydów. Na sejmach publicznie oskarża się Żydów „pro discommodo publico in hostilitate zostających”.
Szlachta bierze ich w obronę, natomiast mieszczaństwo, jako bezpośrednio stykające się z Żydami, zdecydowane jest prowadzić walkę aż do skutku. Usposobienie społeczeństwa polskiego wchodzi mniej więcej w tę samą fazę, jaka była w Niemczech w 14-tym wieku, że niema innego ratunku, jak tylko usunięcie Żydów z granic Rzeczypospolitej. W wielu miastach powstają tumulty, musi interwenjować władza królewska.
Ze śmiercią Sobieskiego (1696) tracą Żydzi możnego opiekuna.
Niechęć stanu mieszczańskiego jest podsycana nową falą nienawiści przez proces rytualny w Sandomierzu (1698). Nowe walki z Moskwą i ze Szwedami nie pozwoliły narodowi polskiemu na rozstrzygnięcie zatargów z Żydami.
Za rządów saskich kraj pogrążony był niejako w letargu. Nie łatwo było zagoić rany zadane przez wojny szwedzkie, moskiewskie, tureckie i kozackie.
Stan mieszczański bardzo podupadł, a z nim oczywiście zmniejszył się i dobrobyt żydowski. Nieufność przybiera coraz to większe rozmiary; Żydzi odpłacają również wrogim nastrojem.
Mnożą się procesy o mordy rytualne w Żytomierzu, Jampolu i w innych miejscowościach. Miasta w Koronie, na skutek ucieczki ze wschodu, są zbytnio przepełnione elementem żydowskim, co stale pogarsza sytuację. Wśród mieszczaństwa nanowo ożyła walka ekonomiczna, do sądów królewskich, zarówno jak i do magistratów napływają bezustannie skargi na wyzysk żydowski, nieuczciwość w handlu itd. Mieszczaństwo lwowskie postanawia w roku 1709, aby nie wynajmować Żydom w domach chrześcijańskich sklepów i mieszkań.
August II w roku 1710 potwierdza te uchwały. Na skutek napływu Żydów rozrastają się getta. Zajmowane są nowe ulice; to miało miejsce w Wilnie, Poznaniu, Kaliszu, Przemyślu, Opatowie, Piotrkowie itd. W Lublinie po spaleniu dzielnicy żydowskiej przez wojska moskiewskie (1655), Żydzi przenoszą się do dzielnic chrześcijańskich i trudno ich stamtąd wyrugować.
Za Sasów, aczkolwiek nie dochodziło do ekscesów, to jednak napięcie kłótni pomiędzy chrześcijanami a żydostwem ciągle wzrasta. Świadomość o niebezpieczeństwie żydowskiem zaczyna przenikać i do stanu szlacheckiego.
Na sejmach w 18-tym wieku często poruszano kwestję żydowską. Płacenie do tego czasu ryczałtowego podatku od całego żydostwa w sumie 220,000 złp. w stosunku rocznym uważano za śmiesznie mało. Wołano publicznie, że Żydzi za pośrednictwem swoich sejmów zbierają pięciokrotnie większą sumę, a tylko cząstkę wpłacają do skarbu. Na sejmie konwokacyjnym w roku 1764 po burzliwej dyskusji dochodzi wreszcie do uchwały zniesienia sejmów i sejmików żydowskich.
Przez zamknięcie instytucji sejmów żydowskich, Żydzi stracili wiele pod względem organizacyjnym, natomiast gdy chodziło o handel, prawa ich bynajmniej nie zostały uszczuplone.
W Polsce było brak silnej władzy wykonawczej. Ci sami magnaci, lub szlachta, którzy na sejmach domagali się ograniczenia praw żydowskich, udzielali Żydom w swoich prywatnych posiadłościach wielu koncesyj, aby tylko ciągnąć zyski. Zwłaszcza miasta wschodnie, zakładane przez magnatów, dawały pole do rozwoju handlu żydowskiego. Potoccy najbardziej dbali o rozwój handlowy swoich miast; im też należy zawdzięczać, że takie np. Brody stały się miastem zupełnie żydowskiem.
Po rozwiązaniu sejmu żydowskiego przeprowadzono dla względów fiskalnych spis ludności żydowskiej. Źródła żydowskie niedwuznacznie podają, że spis nie był kompletny, ponieważ żydostwo ukrywało się jak mogło, byleby tylko w ten sposób uchronić się przed płaceniem podatków. Naliczono podatków w Kownie 420.589, a na Litwie 157.300, czyli razem 577.889.
Było to poraz pierwszy wysunięcie kwestji na arenę szerszą. Szlachta miała możność przekonania się, w jaki sposób element żydowski może zaważyć na losach Polski. Zaczęto też zajmować się kwestją żydowską od strony naukowej. Statyści i ekonomiści mieli wdzięczne pole do popisu.
Aczkolwiek społeczeństwo polskie podówczas (panowanie Stanisława Augusta) było zdecydowanie krytycznie usposobione do elementu żydowskiego, nie mogło planowo wcielać w życie swoich postulatów. Na widownię bowiem występuje nowy wróg — Rosja, której zadaniem jest podtrzymywanie w kraju anarchji.
Repnin tworzy konfederację radomską, która postanawia dać uprawnienie dyssydentom, uważanym w całym kraju za zdrajców. Rozgoryczona szlachta zawiązuje konfederację barską. Następstwem jej było podburzenie przez Moskwę hajdamaków. Na wschodzie zaczęto napadać na dwory polskie. Rozpoczęły się ruchy podobne do tych, jakie kiedyś wzniecił Chmielnicki, Na czele ruchu hajdamackiego stanęli Żeleźniak i zbuntowany ataman w Humaniu Iwan Gonta. W roku 1768 zdobyli Humań i dopuścili się strasznej rzezi ludności polskiej i żydowskiej.
Mieszczaństwo, korzystając z rozdwojenia szlachty na skutek dwóch konfederacji: barskiej i radomskiej, przeprowadza walkę z żydostwem na tle ekonomicznem.
Na sejmie w roku 1768 powzięto uchwałę, że Żydom wolno handlować tylko w ramach paktów, jakie przedtem zawarto z miastami. Gdzie takich paktów niema, obowiązani są je zawrzeć. A więc nie wolno im zakładać sklepów w dzielnicach, w których do tego czasu nie było, na towary zwożone do miasta są nakładane opłaty itp.
Gdy się to działo, szybkim krokiem zbliża się katastrofa Rzeczypospolitej.
Konfederaci barscy, pokonani na wschodzie, przenoszą się na zachód Polski, a za nimi wkraczają wojska rosyjskie. Wojska konfederatów, zarówno jak i rosyjskie nie lubiły Żydów.
Wysokie okupy pobierane od Żydów, zrujnowały ich kahały i wprowadziły zamieszanie.
W roku 1772 nastąpił pierwszy rozbiór Polski, a tem samem zostały pokrzyżowane wszystkie zamierzenia mieszczan do planowej walki z żydostwem na gruncie ekonomicznym.
Mieszczanie mieli uzasadnioną nadzieję powstrzymania ekspansji żydowskiej, ponieważ i szlachta polska miała możność przekonania się, jak bardzo niebezpiecznym i nieprzychylnie usposobionym jest dla Rzeczypospolitej element żydowski.
Polityczne wypadki na początku 18-go wieku otworzyły szlachcie oczy. Już na kilkadziesiąt lat przed pierwszym rozbiorem Polski biskup kijowski, Samuel z Ossy Ożga, pisał do króla (1740): „Nie tak się dziwuję postronnym potencjom, że nas zawsze chcą widzieć bez porządku, boć z tego siła profitują, ale jako publica Fama volat, że Żydzi polscy siłą przeszkadzali przeszłemu sejmowi, iż nie doszedł. Masz W. Kr. Mość Pan mój miłościwy moc i władzę panowania swego zażyć nad tym chytrym narodem, zabieżeć tym inkonweniencjom. Mnóstwo miast w państwie W. Kr. Mości inaczej się reperować nie może, póki Żydzi handle wszystkie mieć będą, które wszystkie odebrali katolikom przy protekcjach, tak mało kontribuendo ad aerarium;wszystkie omal miasta W. Kr. Mości posiadali za złamaniem prawa i przywilejów, nadanych chrześcijanom od królów, panów i antecesorów W. Kr. Mości”[2]).
Nadzieje na wspólne działanie mieszczaństwa ze szlachtą zawiodły. Wkroczenie wojsk trzech państw zaborczych do Polski unicestwiło dalszą w tym względzie inicjatywę. Pierwszy rozbiór Polski miał dla pozostałych niepodległych dzielnic bardzo zgubne następstwa, gdy chodzi o kwestję żydowską. Niemcy, Rosjanie i Austryjacy rugowali Żydów z zabranych dzielnic i ułatwiali im przeniesienie się do Polski.
Rząd Stanisława Poniatowskiego był za słaby, aby się oprzeć temu zalewowi. Mieszczaństwo było również bezsilne; szlachta rozbita i zdezorjentowana. Gdy w roku 1768 jeszcze piąta część miast była wolna od żydostwa, to w roku 1790 już tylko miasta biskupie miały przywilej nie przyjmowania Żydów na stałych mieszkańców. Spis ludności w Księstwie Warszawskiem z roku 1810 wykazuje mieszkańców, 4,300,000, a Żydów z górą 300,000. W sześć lat później, na skutek rugów żydowskich z zabranych dzielnic, liczba się niemal podwoiła.
Rozbiory Polski ukazały narodowi daleko jaśniej niebezpieczeństwo żydowskie, aniżeli wszelkie inne wypadki, któreśmy obserwowali w przeszłości. To też najwybitniejsi pisarze biorą za pióra, aby przestrzec naród polski przed tem niebezpieczeństwem.
Stanisław Staszic w przedmowie do książki: „Uwagi nad życiem Jana Zamoyskiego” wołał: „Wielki narodzie, czyliż tak ginąć myślisz, aby nic po tobie nie zostało, tylko niesława”? Udzielając jednocześnie przestróg narodowi, nie mógł być obojętnym na sprawę żydowską. Swym genjalnym umysłem dostrzegł całe jej znaczenie i przewidział, że zaciąży ona wielkiem brzemieniem nad narodem polskim, o ile nie przedsięweźmie się odpowiednich reform, zmierzających z jednej strony do zmniejszenia żywiołu żydowskiego, a z drugiej — do uczynienia z Żydów obywateli, którzyby organizacją swoją nie podkopywali bytu państwowego.
Żydzi w Polsce w przekonaniu Sztaszica, byli elementem niezmiernie szkodliwym. W roku 1790, zwiedzając Morawy w okolicy Ołomuńca, uderzony był lepszym stanem chłopa morawskiego, aniżeli w Polsce i tak pisał: „Przecież gruntu ani więcej, ani lepszego nie mają, bo są poddani i pańszczyznę robią. Również mają być krzywdzonymi od pana, jak nasłuchałem się od ludzi. Lecz niema między niemi Żydów, niema pijaństwa”.[3])
Kwestja żydowska stała się żywotną na sejmie Konstytucyjnym. Wielu posłów przedstawiało sobie dokładnie niebezpieczeństwo, wypływające nietylko z wrogiego względem kraju stanowiska Żydów, ale również ze samego ich rozrostu.
Plany odrodzeniowej pracy, powzięte na Sejmie, miały także prowadzić do rozwiązania kwestji żydowskiej. W myśl tych planów, Staszic, poza luźnemi uwagami, dwukrotnie brał pióro do ręki, aby szerzej omówić sprawę żydowską[4]). W pracy „Przestrogi dla Polski”, pisanej w roku 1789 a drukowanej w roku 1790, umieścił artykuł p.t. „Żydzi”. W roku 1815 napisał obszerną rozprawę o Żydach p.t. „O przyczynach szkodliwości Żydów i środkach usposobienia ich, aby się społeczeństwu użytecznymi stali”.
Niestety, smutne ówczesne wypadki polityczne dla Polski unicestwiły wszystkie wysiłki, zmierzające do planowego rozwiązywania kwestji żydowskiej.
Ks. Dr. Józef Kruszyński
Pro Christo: wiara i czyn: organ młodych katolików, rok X, marzec 1934, nr 3, str. 178-194.
[1] W Polsce odrodzonej Żydzi, nawiązując do dawnych tradycyj, stworzyli taką samą jeszibę w Lublinie w r. 1930.
Katedra w Sandomierzu – mord rytualny. Karol de Prevot.
———————————————–
Przeciwko tak rozległej autonomji gmin żydowskich podniosły silny sprzeciw miasta polskie. Za przykładem Lwowa, magistraty Krakowa, Poznania i Lublina wysyłają swoich delegatów na sejm walny do Piotrkowa w roku 1521.
Na skutek starań przywrócono dawniejsze ograniczenia. Miasta mazowieckie pod rządami ostatniego księcia mazowieckiego, Janusza, nie wpuszczają Żydów. W roku 1525 wyrzucono Żydów z Warszawy. Kiedy w roku 1527 Mazowsze połączyło się z Królestwem, Zygmunt podtrzymuje dekret de non tolerandis Judaeis odnośnie do Warszawy.
Aby wymóc na Zygmuncie przywileje, udają się Żydzi do pośrednictwa królowej Bony. Chciwa ta królowa, otoczona przekupnymi Włochami, przyjmując dary pieniężne od Żydów, wyjednywała u niedołężnego króla najsprzeczniejsze dekrety, Zygmunt często odwoływał wydane zarządzenia, co wprowadzało w kraju anarchję.
Niezadowoleni mieszczanie rzucali się na sklepy i żydowskie składy towarów i niszczyli je. Takie wypadki miały miejsce w Poznaniu, Krakowie, Brześciu Kujawskim, Kaliszu i Gnieźnie. Król powstaje przeciwko tej „samowoli” mieszczan i nakłada na miasta pewne vadium na wypadek, gdyby podobne rozruchy się powtórzyły.
Żydzi, dzięki swoim majątkom, zaczynają być niebezpiecznymi i dla szlachty. Dlatego na Sejmie piotrkowskim w roku 1538 szlachta utyskuje na Bonę i jej otoczenie ułatwiające Żydom dzierżawę ceł i myt.
Uchwalono podówczas po raz pierwszy konstytucję de Judaeis w ośmiu paragrafach, mocą której zabrania się oddawania Żydom w arendę dochodów skarbowych, W konstytucji czytamy: „Ustawa krajowa zabrania chrześcijanom (szlachcie i chłopom) handlu po wsiach i odbywania tamże jarmarków, przeto tem mniej możemy na to zezwolić Żydom. Zakazujemy i zabraniamy im to czynić pod karą konfiskaty towarów i wysokiej grzywny”. W dalszym ciągu ustawa zmusza Żydów do zachowania uchwał obowiązujących w mieście w odniesieniu do handlu.
W roku następnym (1539) na tymże sejmie zajęto się bardziej szczegółowo kwestją żydowską. Wielu Żydów mieszkało na wsiach i nie podlegało, jak chłopi, szlachcie, lecz królowi. Już szlachta małopolska na sejmiku krakowskim postanowiła prosić, „jako król jegomość raczył był już nam pozwolić temu dwielecie, aby Żydom, którzy siedzą w imieniu ziemskiem, aby nad nimi nie miał nikt juryzdykcji, ani dochodów żadnych od nich, a jedynie ich panowie, w których imieniach siedzą”.
Wydano więc w roku 1539 konstytucję, uznaną przez króla, opiewającą, że Żydzi osiadli w majątkach i wsiach prywatnych, podlegają wyłącznie juryzdykcji panów terytorjalnych. Tem samem zostają podzieleni na królewskich i prywatnych.
Na czasy panowania Zygmunta I przypada w Polsce wzrost inowierstwa. Społeczeństwo katolickie występuje ze szczególną niechęcią do sekt judaizujących, do tak zw. antytrynitarzy, albo arjanów.
Udowodniono Żydom, że popierają sekciarstwo w Polsce.Czynili Żydzi polscy to samo, co niemieccy przy rozwoju luteranizmu. Związki z sekciarzami wyszły na zło Żydom. Duchowieństwo, lud katolicki i szlachta występują zgodnie przeciwko Żydom.
Niektórzy bogaci Żydzi, zaniepokojeni tym nieprzyjaznym zwrotem, w obawie, aby nie utracili intratnych stanowisk, przyjmują katolicyzm. Tak postąpił bankier Jan Fiszel i pierwsi drukarze hebrajscy w Polsce, bracia Halice (1537).
Wielu z neofitów, przystawszy szczerze do Kościoła, zaczyna zdradzać sekrety działalności judaistycznej, to oczywiście usposabia krytycznie ludność chrześcijańską do Żydów.
Najświetniejszy okres dla Żydów przypada na panowanie Zygmunta Augusta (1548—1572).
Król wychowany w dobie renesansu, odnosi się liberalnie do kwestji religijnych, tak bardzo aktualnych przez wzgląd na rozszerzanie się sekt protestanckich. Niekonsekwentny i chwiejny, idzie po linji najmniejszego oporu i nie umie się przeciwstawić Żydom, choć tego domagał się stan mieszczański.
Zaprzyjaźniony z bankierami żydowskimi za czasów, gdy był następcą tronu, nie umie się oprzeć pokusom stwarzanym przez złoto żydowskie: otacza się Żydami; jego przybocznymi lekarzami są stale żydzi, którzy umieją podsuwać różne przywileje i koncesje nie tylko Żydom miejscowym, lecz nawet zagranicznym.
W Konstantynopolu powiernikiem sułtana Selima był Żyd Józef Nasi. Temu to żydowi daje Zygmunt August na przeciąg 5 lat monopol handlu małmazją i muszkatelem w całej Polsce.
Sejm w Piotrkowie (1567) odrzuca tę koncesję, lecz król nie chce podpisać uchwały. Przez handel powiększają się majątki, getta żydowskie się rozszerzają. W Krakowie Żydzi wychodzą poza Kazimierz, wykupują całe dzielnice. To samo dzieje się w Poznaniu, Przemyślu, Wiślicy i innych miastach.
Szczególnie rozrosła się gmina żydowska w Lublinie, gdzie, poczynając od połowy 16-go wieku, zasłynęły jarmarki lubelskie, na które przybywali kupcy z całej Polski i z obcych krajów, jak: Niemcy, Włochy, Francja, Persja, Turcy i Rosja.
W roku 1553 kupują Żydzi od starosty Tęczyńskiego obszerne place, budują domy i zakładają szkołę talmudyczną jeszibę(jesziboth). Walki mieszczan kończą się na manifestacjach, z których Żydzi, ufni w opiekę króla i niektórych magnatów, nic sobie nie robią.
Obok Lublina najbogatszą gminę żydowską posiadał Lwów. Miasto, broniąc się przed zalewem żydowskim, postanowiło w roku 1571 usunąć ich poza mury. Zygmunt August sprzeciwił się tej uchwale. Żydzi rozszerzając swoje getta, pragnęli zachować je wyłącznie dla siebie. W tym celu starali się o uzyskanie przywileju de non tolerandis christianis, to jest, aby chrześcijanie nie mieli prawa nabywania domów w dzielnicach żydowskich. I stała się rzecz nie spotykana zupełnie w dziejach narodów posiadających Żydów. Taki przywilej otrzymała gmina w Krakowie w roku 1568, w Przemyślu 1633 i wszystkie gminy litewskie w roku 1645.
Miasta litewskie i wołyńskie były jeszcze więcej upośledzone, gdy chodzi o obronę przed zalewem żydowskim, aniżeli w Koronie. Nie było tam tak zorganizowanego stanu mieszczańskiego, jak w miastach zachodniej Polski, to też Żydzi tworzyli państwo w państwie. Brześć, Grodno, Pińsk, Kowel, Łuck, Krzemieniec it., były zalane Żydami.
Wilno posiadało przywilej de non tolerandis judaeis, ale w roku 1573 książęta słuccy wpuścili ich do swoich posiadłości miejskich i odtąd już zalew zaczyna się stale powiększać.
Unja Lubelska (1569) przyczyniła się jeszcze więcej do poprawy stanu posiadania i wzmocnienia elementu żydowskiego, ponieważ zjednoczyła pod względem prawnym wszystkich Żydów z Korony, Litwy i Wołynia.
Zgon ostatniego Jagiellona Zygmunta Augusta (1572) Żydzi gorąco opłakiwali. Gdy w pierwszej elekcji został powołany na tron Henryk Walezy, delegacje żydowskie zjawiły się przed nim z darami, prosząc o potwierdzenie przywilejów. Walezy nie tylko, że ich żądań nie spełnił, ale nie przyjął delegacji. Jego ojczyzna prawie już od roku 1390 nie posiadała Żydów; król rozumiał powody, dla których naród francuski pozbył się Żydów.
W drugiej elekcji został powołany na tron polski Stefan Batory (1576 — 1586). Mądry ten monarcha nie umiał przewidzieć niebezpieczeństwa żydowskiego. Na jego dworze kręci się wielu zbogaconych Żydów.
Do wybitniejszych należy Mendel Izakowicz z Krakowa, a przede wszystkiem Saul Wahl, którego ujrzymy jeszcze na dworze Zygmunta III. Przybył z Włoch, jako syn rabina z Padwy, Samuela Katzenelenbogena, do Brześcia dla studjowania Talmudu. Tu się ożenił. Od niego pochodzą liczne rodziny Wahlów. Zbogacił się na dzierżawie żup solnych. W roku 1580 wziął w dzierżawę Wieliczkę. Posiadał on takie wpływy u dworu, że wśród Żydów powstała w czasach późniejszych legenda, jakoby Saul był przez jedną noc królem polskim i dał wszystkie przywileje, które rodziły w Żydach myśl stworzenia dla siebie Judeopolski.
W ślad za rozwojem handlu żydowskiego idzie upadek polskiego mieszczaństwa i polskiego handlu. Element żydowski czuje się tak silnym, że od roku 1549 urządza w Koronie swoje walne sejmy, odbywające się co roku, lub co kilka lat. Organizacja zwoływania sejmów trwała aż do roku 1764.
Bunty mieszczan nie odniosły skutku. Najwybitniejsi pisarze polscy z tego okresu zabierali głos w kwestji żydowskiej, rząd wszakże Rzeczypospolitej nie mógł się zdobyć na pohamowanie szkodliwej ekspansji.
Po śmierci Batorego (1586) zostaje powołany na tron polski Zygmunt III Waza, syn Jana III, króla szwedzkiego. Za panowania Zygmunta III (1587 — 1632) i jego syna Władysława (1632—1648) następuje zmiana w polityce żydowskiej. Monarcha, jako gorliwy katolik, daje posłuch duchowieństwu, w jego walkach z sekciarstwem i żydostwem, które, jak to wspomnieliśmy wyżej, zawsze popierało wszelkie odszczepieństwa w łonie chrześcijaństwa.
Poza Saulem Wahlem i Mendlem z Krakowa inni Żydzi nie mają przystępu do dworu królewskiego. Ale i ci pozostają bez znaczniejszego wpływu. Na synodzie prowincji gnieźnieńskiej, odbytym w Piotrkowie pod przewodnictwem prymasa Bronisława Karnkowskiego, odnowiono dawne uchwały kościelne o noszeniu odznak przez Żydów. Niektóre miasta zaprowadziły specjalne opłaty od Żydów przybywających na jarmarki.
Dzięki odpowiedniemu ustosunkowaniu się Zygmunta III do Żydów, rola ich zaczyna być należycie oświetlona przez ówczesnych pisarzów polskich. W społeczeństwie pogłębia się przekonanie o niebezpieczeństwie, jakie może grozić ze strony żydostwa, które zagarnia w swoje ręce majątki, a jednocześnie jest żywiołem antyobywatelskim.
Wyrazem tych nastrojów i przekonań były doskonałe rozprawy o Żydach.
Jakób Górski, archiprezbiter kościoła P. Marji w Krakowie przedrukował po łacinie i po polsku książkę neofity Sykstusa z Sieny (Genua, 569) p.t. Index errorum, czyli „Okazanie kilku błędów z nierozlicznego bluźnierstwa, szaleństwa i niepobożności z Talmutha żydowskiego zebranych, z których może każdy zrozumieć, jako błądzą i jako wielkimi są nieprzyjaciółmi chrześcijan źli a niecnotliwi Żydowie” itd.
Obok tej wydał inną: „Pokora wilcza, która choć jest sama chytra, jeszcze nam większą i zdradliwszą chytrość pokazuje w tym obłudnym, a niszczącym narodzie żydowskim”.
Ksiądz Przecław Mojecki wydał broszurę: „Żydowskie okrucieństwo, mordy i zabobony”.
Nie wyczerpujemy tutaj literatury antyżydowskiej, która była dość bogatą i dobrze oświetlała kwestję żydowską.
Obok tych wyszło wiele satyr, pieśni ludowych i karykatur, jak: „Pieśń o Marku Żydzie, szalbierzu lubelskim”, „O Żydach, szalbierzach wileńskich”, „Wyprawa żydowska na wojnę” itd.
Kwestji żydowskiej poświęcali swoje pióro Dantyszek, Sebastjan Klonowicz i inni. Korzystając z ówczesnych nastrojów, kupiectwo chrześcijańskie podejmuje walkę w obronie handlu i przemysłu.
Z archiwów miejskich są wyciągane różne dawniejsze dekrety królewskie w celu wprowadzenia ich w życie. Walka idzie oporem albowiem Żydzi znajdują protektorów w osobach magnatów i szlachty polskiej.
Kierując się stroną materjalną, szlachta po większej części nie wprowadzała w wykonanie uchwał sejmów i synodów prowincjonalnych. Gdy w miastach powstawały rozruchy, szlachta niejednokrotnie stawała w obronie żydów.
W miastach posiadali magnaci własne domy i pałace, które były wyjęte z pod juryzdykcji miejskiej. W tych to domach, nie bacząc na prawo de non tolerandis… wynajmowali dla zysku sklepy kupcom żydowskim. Tak było w Poznaniu, Wilnie, a szczególnie w Lublinie. O ile Żydzi nie mogli znaleźć miejsca w pałacach magnackich, osiadali pod miastem na tak zw. jurydykach, czyli gruntach należących do szlachty i prowadzili handel w mieście.
Najlepiej lubili Żydzi miasta prywatne, które zwłaszcza na wschodzie państwa były zakładane; tutaj nie podlegali prawom ogólnym. Z czasem Żydzi dzielą się pod względem prawnym na królewskich i prywatnych, zależnie od tego, na czyich posiadłościach zamieszkiwali.
Pełne wewnętrzne swobody pozwalają Żydom na przeprowadzenie organizacji, odpowiadającej ich ustrojowi. Powstały podówczas tak zw. kahały, czyli zgromadzenia, które były naczelnemi władzami w gminie. Kahały odegrały wybitną rolę w utrwaleniu się „więzi talmudycznej” i separatyzmu tak w odniesieniu do społeczeństwa polskiego, jak i do rozporządzeń państwowych. Kahały występowały solidarnie w obronie żydostwa, zakładały szkoły itd.
Pod wpływem i egidą kahałów zaczęto zaprowadzać bractwa i cechy w duchu Talmudu, eliminując się pod tym względem od wszelkich ingerencyj cechów chrześcijańskich.
————————————————————————
Pro Christo: wiara i czyn: organ młodych katolików, rok X, marzec 1934, nr 3, str. 178-194.
Przywilej Bolesławowy miał potwierdzić w całej rozciągłości Kazimierz Wielki.
Posłuchajmy, jaką dają ocenę sami Żydzi. Majer Bałaban w swej „Historji i literaturze Żydów w Polsce” pisze: „Przywilej nadany Żydom wielkopolskim jest obszerniejszym od swych prototypów: austrjackiego, czeskiego i węgierskiego o cztery paragrafy, z tych dwa ostatnie są charakterystyką czasu i kraju. Paragraf 35 poleca chrześcijanom przyjść z pomocą Żydowi, ilekroć usłyszą w nocy jego wołanie o pomoc; paragraf 36-ty pozwala Żydom na zupełnie wolny handel wszystkiemi towarami (ut Judaei vendant omnia libere et emant), a szczególnie żywnością”.
Na podstawie wzmiankowanego przywileju można sobie dokładnie przedstawić obraz stosunków polsko-żydowskich w ówczesnej Polsce. Jedno należy stwierdzić, że takich wyróżnień i swobód, jak w Polsce, nie posiadali Żydzi w żadnym kraju europejskim.
Ten przywilej stał się podstawą późniejszego dobrobytu żydowskiego na ziemiach polskich.
Nie mógł król Łokietek (1306 — 1333) ograniczać napływu Żydów, prześladowanych na Zachodzie Europy, zajęty bowiem ciągłemi wojnami i realizacją wielkiej idei zcalenia Polski, nie miał czasu do zastanawiania się nad tem, czy Żydzi osiedlający się w miastach polskich więcej szkody, czy korzyści dla państwa przyniosą.
Kazimierz Wielki (1333— 1370) patrzał się na Żydów przedewszystkiem ze strony kupieckiej. Mądry ten monarcha dokładał usilnego starania, aby w Polsce znękanej tylu wojnami i niedawno połączonej, utrwalić dobrobyt i tą drogą przywiązać poddanych do państwa. W tym celu popierał handel, który już w znacznej części był opanowany przez Żydów. Mając na widoku handel nie mógł krępować Żydów w ich działalności.
W roku 1367 miał Kazimierz ogłosić nowy statut dla Żydów, którym potwierdził już dawniej istniejący i znacznie go rozszerzył zgodnie z nowemi potrzebami. Przywilej ten zwany małopolskim, nie dochował się do naszych czasów, lecz został rzekomo potwierdzony przez Kazimierza Jagiellończyka w roku 1453.
Ponieważ tekst tego dokumentu z czasów Kazimierza Jagiellończyka znany jest z ksiąg historycznych, jako dokument bez daty i bez podpisu członków Rady królewskiej, przeto pisarze polscy: jak Romuald Hube, Stanisław Kutrzeba, Eugenjusz Muller, Antoni Marylski, Teodor Jeske-Choiński, Andrzej Niemojewski, nie wierzą w jego autentyczność. Bronią go natomiast pisarze żydowscy: L. Gumplowicz, S. Schipper, M. Bałaban, F. Bloch[1]).
Łaskawość Kazimierza Wielkiego przypisują Żydzi wpływom Esterki, żydówki z Opoczna, nałożnicy królewskiej.
Właściwie to przekonanie opiera się na świadectwie Długosza, który pod rokiem 1356 zapisuje: ad preces quoque praefatae Ester, judaeae et libertates (Judaeis) concessit. Nie posiadamy żadnych pewnych dowodów, czy Estera miała wpływ na bieg spraw państwowych. Wszystkie wiadomości w tym względzie, przechowane w literaturze, należą do legend.
Wiadomem jest tylko, że na dworze Kazimierza W. cieszył się względami bankier krakowski, Lewko, który, dzięki dzierżawom ceł, mennicy itd., doszedł do fantastycznej na owe czasy fortuny. Nie tylko król i magnaci, lecz także Ludwik Węgierki pożyczał od niego pieniądze.
Władysław Jagiełło nie lubił żydów.
Ludność w kraju podnosiła krzyk przeciwko lichwie i wyzyskowi Żydów. W tym czasie poza Żydami stan mieszczański składał się przeważnie z napływowej ludności niemieckiej, czującej się w obowiązku niesienia świadczeń na rzecz państwa, które ją przygarnęło. Niemcy zajmowali się również handlem i byli lojalnymi obywatelami kraju.
Ludność polska, dzięki kupcom niemieckim, miała niejako skalę porównania, gdy chodziło o ocenę działalności żydowskiej. Należy wyznać, że ta ocena wypadała dla Żydów bardzo niepochlebnie.
Nic więc dziwnego, że już za króla Jagiełły ludność zaczęła utyskiwać na krzywdy, jakie są wyrządzane przez Żydów. Żydowscy pisarze oskarżają kler katolicki, że to on wpłynął na Jagiełłę, iż nie chciał uznać wydanych przedtem przywilejów.
Zapewne, że to posądzenie kleru nie jest dalekiem od prawdy. Duchowieństwo polskie pierwsze zwróciło uwagę na wyzysk praktykowany przez Żydów, Kanony kościelne co do lichwy, służby chrześcijańskiej itd., nie były zachowywane, musiał tedy kler stanąć w obronie pokrzywdzonych.
Za czasów Jagiełły powstaje pierwszy proces rytualny w Polsce.
Za granicą w 13 i 14-tym wieku często miały miejsce procesy przeciwko Żydom z powodu jużto zbeszczeszczenia Hostji, zarówno jak mordów rytualnych.
Wykradanie z kościołów komunikantów powtarza się tak często i niejednokrotnie zostało stwierdzone tak oczywistemi dowodami, że trudno nie dać temu wiary, aczkolwiek Żydzi stale zaprzeczają. Gdy się weźmie pod uwagę fanatyzm żydostwa bardzo nienawistnie usposobionego do chrystjanizmu, tedy podobne posądzenia nie wydadzą się nieprawdopodobnemi.
W roku 1399 nadeszła z Poznania do Krakowa wiadomość, że tam Żydzi wykradli konsekrowaną Hostję. Gdy wieść rozeszła się po mieście, ludność chrześcijańska napadła na Żydów i środze ich poturbowała. Ten pierwszy wypadek zbeszczeszczenia Najświętszego Sakramentu nabrał w całym kraju rozgłosu i wywołał w sferach mieszczańskich i u duchowieństwa reakcję przeciwko Żydom. Na miejscu gdzie znieważono Hostję, król Jagiełło zbudował w roku 1406 kościół pod wezwaniem Bożego Ciała, który stoi do dnia dzisiejszego.
O wypadku znieważenia Hostji pisze Długosz.
Pierwszy samorzutny odruch w większych rozmiarach wybuchnął w Krakowie w roku 1406. Złożyło się na to kilka przyczyn. Posądzono Żydów o podrabianie pieniędzy. Jednego z nich przychwycono na gorącym uczynku. Jakkolwiek poniósł zasłużoną karę, opinja publiczna nie mogła się uspokoić.
Innym powodem była świeżo otwarta Akademja Krakowska. Żydzi mieli wielką pretensję, że pierwsza polska wyższa uczelnia powstała w dzielnicy należącej już przeważnie do Żydów. Dla wznoszenia Uniwersytetu wykupiono od Żydów kilka domów, co oczywiście podniosło z ich strony sarkanie. Na to znowu reagowali żacy krakowscy, zaczepiając Żydów. Wytworzył się nastrój podniecony.
W roku 1407 ks. Budek, kanonik wiślicki i profesor wszechnicy krakowskiej, znany kaznodzieja, ogłosił, że Żydzi zamordowali chłopca chrześcijańskiego i rzucali kamieniami na kapłana idącego do chorego. Wiadomości te podziałały na tłumy podniecająco. Uderzono w dzwony i rzucono się na dzielnicę żydowską. Ten pierwszy pogrom wyrządził znaczne szkody materjalne.
Długosz wspomina, że straż królewska niebawem opanowała sytuację. Aby nie dopuścić do podobnych ekscesów na przyszłość, zarządzono surowe śledztwo i winnych ukarano.
Pomimo zażegnania bezpośrednich następstw, jakie z pogromu krakowskiego mogły wyniknąć w innych miastach polskich, zaczęto odtąd pilniej baczyć na zachowanie się ludności żydowskiej.
Arcybiskup Gnieźnieński Mikołaj Trąba zwołuje w roku 1420 synod w Kaliszu i przeprowadza przyjęte na Zachodzie zasady w odniesieniu do Żydów. Uchwalono przyjąć wszystkie postanowienia na synodzie we Wrocławiu i Budzie i dodano jeszcze nowe, a mianowicie, że Żydzi mają uiszczać pewne opłaty kościelne. Zwraca się synod z prośbą do króla, aby ograniczył nadmierne pobieranie lichwy (non moderatae usurae).
Na podstawie tych uchwał wydał król Jagiełło w roku 1423 tak zwany Statut Warcki, którym zabronił Żydom pożyczania pieniędzy na hipotekę i skrypta dłużne, a pozwolił jedynie pożyczać na zastaw ręczny.
Po krótkich rządach Władysława Warneńczyka wstępuje na tron polski Kazimierz IV Jagiellończyk (1447). Sprawy żydowskie były nieuregulowane. Od czasów Kazimierza W. napróżno Żydzi zabiegali o zatwierdzenie przedkładanych przepisów i koncesyj.
Po Statucie Warckim zaczęto zaprowadzać znaczne ograniczenia. Niektóre Rady miejskie wprowadzały nowe ograniczenia, mając na względzie podniesienie rzemiosła chrześcijańskiego.
Żydzi, widząc, że ograniczenie swobód w prowadzeniu handlu, nie daje im spodziewanych zysków, zaczęli usilnie zabiegać u króla o potwierdzenie nowych praw. Tem skuteczniej rozwijali obronę, ponieważ byli w oczekiwaniu nowych obostrzeń.
Ks. Jan Długosz udał się do Wrocławia, aby w imieniu króla zaprosić przebywającego tam słynnego kaznodzieję Franciszkanina, Jana Kapistrana, cieszącego się już za życia opinją świętego. Kaznodzieja występował przeciwko rozpanoszeniu się Żydów i ciemiężeniu ludności chrześcijańskiej. Przewidywano, że gdy „Capistran” przybędzie do Krakowa, uzyskanie przedstawionych swobód stanie się trudniejsze.
Delegatom gmin żydowskich udało się jednak uzyskać owe przywileje od króla (26 sierpnia 1453 rok), o które już od dawna zabiegali.
Dnia 28 sierpnia tego samego roku przybył Kapistran do stolicy Polski, witany uroczyście przez króla, królowę, kardynała Zbigniewa Oleśnickiego i panów polskich.
Kardynał Zbigniew Oleśnicki był niezadowolony z nowych przywilejów królewskich. Poparła go cała szlachta wielkopolska i małopolska, patrząca niechętnie na rozwój stanu mieszczańskiego, wśród którego oczywiście Żydzi odgrywali niepoślednią rolę.
Król, nie mogąc uprzedzać do siebie szlachty, wobec nowej wojny z krzyżakami, wydał w roku 1454 tak zwane Statuty Nieszawskie, któremi przywrócił pełną moc statutom powziętym w Warcie, a tem samem ograniczył swoje własne niedawno wydane zarządzenia. Obok żądania szlachty, wpłynął na to postanowienie kardynał, mając całkowite poparcie Kapistrana, głoszącego kazania w Krakowie.
Znamiennem jest, że w tym czasie kwestja żydowska w Polsce nie tylko zajmuje tłumy i mieszczan, patrzących na Żydów, jako na niesumiennych konkurentów, ale przechodzi na pole dyskusji naukowych.
Naprzód postarano się o przekład polski książek traktujących o Żydach, jak Pawła z Burgos (ur. 1351 rok), nawróconego rabina, który został biskupem w Kartaginie, a potem w Burgos. Napisał on wiele traktatów polemicznych wykazujących błąd judaizmu. Dążył przez całe życie do nawracania Żydów.
Rozpowszechniano również w Krakowie Mikołaja z Łydy; „Dialogus fidei contra infideles Judaeos” i książkę anonimową: „Contra perfidos Judaeorum errores”, tudzież „Excerpta de Talmuth”. Najwięcej krążyło po Krakowie egzemplarzy tak zw. Tractatus Rabbi Samuelis z roku 1334; wydał w tłumaczeniu polskim Piotr Poznańczyk w latach: 1534, 1538 i 1539.
W ślad za tem zaczęli ekonomiści i statyści polscy uzasadniać szkodliwość Żydów pod względem ekonomicznym, Paweł z Brudzewa w swej rozprawie politycznej pt.Tractatus de potestate Papae et Imperatoris (1400) rozważa pytanie: „Czy książęta chrześcijańscy mogą bez grzechu wypędzać ze swych posiadłości Żydów i Saracenów i zabierać im mienia i czy papież może to panom świeckim nakazać”.
Odpowiedź na to brzmi, że książę chrześcijański może to czynić tylko wówczas, gdy Żydzi zachowują się niespokojnie, a chrześcijanom grozi z ich strony niebezpieczeństwo.
Wybitny statysta, Jan Ostroróg (ur. 1420), wypowiada się w swem dziele „Monumentum” za odznaką żydowską, wprowadzoną we wszystkich krajach zachodnich, na podstawie uchwały soboru w roku 1215. Żydzi powinni się wyróżniać odznaką, noszoną na ubiorze w postaci czerwonego krążka, aby każdy chrześcijanin wiedział, z kim ma do czynienia. Występuje przeciwko lichwie, wołając: „Niech im ta wolność zostanie odjęta, a ustaną tem samem liczne kradzieże”.
Przeciwko lichwie żydowskiej i Żydom wogóle zwraca się Stanisław Zaborowski w swym Tractatus ąuadrifudus de natura iurium et bonorum regis, zaznaczając książętom, że popełniają ciężki grzech, jeśli nie zmuszają Żydów do naprawienia „szkód wyrządzonych przez lichwiarzy”[2]).
Te akademickie wywody — pisze Bałaban — przeniesione do życia praktycznego, miały dla Żydów okropne skutki, często nawet przez autorów niezamierzone. Liczne oskarżenia o morderstwa rytualne, o kradzież Hostji itp. mnożą się z dnia na dzień, a rugi Żydów w zachodniej Europie stanowią dla nich straszne memento i w Polsce[3]).
Humanizm, który się przeniósł z zachodu Europy do Polski, wpłynął na złagodzenie zatargów z Żydami.
Wielu humanistów polskich zajmuje się księgami hebrajskiemi, a znajdując w nich wiele strawy duchowej, tem samem patrzą łaskawszem okiem na Żydów.
Ruch humanistyczny nie ogarnął jednak sfer mieszczańskich, ani ludowych, dlatego podtrzymywane są tam dwa zarzuty i utrzymuje się stale nieprzychylne usposobienie dla żydostwa, powiększającego swoje majętności z widoczną krzywdą mieszczan, zarówno jak i szlachty.
Za panowania Kazimierza Jagiellończyka wielu żydów przesiedlało się na Litwę. Korzystali tutaj z przywilejów księcia Witolda, które były wzorowane na dawnych statutach polskich.
Kwestja żydowska na Litwie weszła w fazę daleko silniejszego zaognienia, aniżeli w Królestwie, ponieważ stan mieszczański składał się niemal wyłącznie z Żydów. Bojarowie i magnaci litewscy lekkomyślnie zaciągali pożyczki, nie licząc się, jakie należy płacić procenty. Dzięki tej nieopatrznej polityce w stosunku do Żydów, ich majątki niezwykle szybko się powiększały ku szkodzie ludności chrześcijańskiej. To było powodem do reagowania przeciwko krzywdzie żydowskiej.
Nieprzychylne usposobienie przeciwko Żydom szerokich mas społecznych trafiało na grunt podatny, ponieważ w tym samym czasie odbywały się przeciwko żydostwu największe walki w Hiszpanji, zarówno jak i w średniej Europie. Dlatego też po śmierci Kazimierza Jagiellończyka, za panowania dwóch jego synów, Jana Olbrachta, jako króla polskiego, i Aleksandra, Wielkiego księcia litewskiego, nieprzychylnie usposobionych do Żydów, zaczęli się domagać zaprowadzenia pewnych ograniczeń.
W roku 1494 wybuchnął w Krakowie wielki pożar, który zniszczył część miasta. Posądzono Żydów o podpalenie. Rozpoczęły się rozruchy antyżydowskie, które wprawdzie opanowano, lecz Jan Olbracht usunął Żydów ze środka miasta, pozwalając się osiedlać na przedmieściu Kazimierzu.
W następnym roku (1495) Aleksander wydał na Litwie zarządzenie, mocą którego usunięto Żydów z miast litewskich. Wielu z nich udało się na wschód, do Konstantynopola, gdzie Turcy dawali im przytułek, inni osiedlili się w Kownie. Zaoszczędzono tylko gminę katolicką w Trokach, która przystosowała się do praw państwowych i w działalności swojej nie wywoływała rozdźwięków z miejscową ludnością.
Po śmierci Jana Olbrachta, gdy Aleksander został królem polskim, Żydzi byli ogarnięci trwogą, czy ich nie spotka ten sam cios, co na Litwie.
Stanisław Zaborowski pisał do króla: „Jeżeli chcesz być apostołem Żydów, dobądź miecza z pochwy, aby choć pod przymusem przyjęli wiarę chrześcijańską”.[4]) Król jednak nie posłuchał i nie poszedł za tą radą, zmienił swoje dawniejsze postanowienie, pozwalając (1503) Żydom na powrót na Litwę. Życie ekonomiczne stało się jednak odtąd trudniejsze, ponieważ handel i rzemiosło były opanowane przez kolonistów niemieckich i szwedzkich, którzy bronili swych placówek przed Żydami. Regulowano jednak stale prawodawstwo w stosunku do Żydów, wprowadzając ograniczenia dawnych przywilejów, które w praktyce okazały się wysoce szkodliwe dla ludności chrześcijańskiej.
Za króla Olbrachta szlachta uzyskuje dalsze rozszerzenie swych praw i przywilejów, w roku 1493 poraź pierwszy zbiera się izba poselska, a w roku 1496 wydaje Olbracht tak zw. „Statuty piotrkowskie”, któremi potwierdza dawne statuty nieszawskie, ograniczając prawa Żydów co do nabywania dóbr ziemskich na własność. Zabrania pożyczania pieniędzy na skrypta dłużne i na hipotekę, aby w ten sposób przeszkodzić przechodzenia dóbr nieruchomych w ręce żydowskie. Prawo takie dzięki Janowi Łaskiemu wprowadzono do Volumina legum i obowiązywało ono przez cały czas trwania RzeczyPospolitej.
Żydzi omijali je przez uzyskanie od następnych królów poszczególnych uchwaleń i przywilejów.
Dzięki tym zastrzeżeniom Żydzi tworzyli pewne skupienia w Polsce i nie mogli się swobodnie przerzucać do tych miast, w których do tego czasu własnych gmin nie posiadali. Istniały w Polsce miasta, a nawet dzielnice kraju wcale jeszcze nie zażydzone.
Na podstawie obowiązujących statutów piastowskich te dzielnice, które do tego czasu były wolne od Żydów, nie chciały ich do siebie wpuścić. Dzielnice te otrzymały prawo tak zw. „de non tolerandis judaeis”. Należało do nich Mazowsze.
Kiedy w roku 1527 po książętach mazowieckich Mazowsze zostało wcielone do Królestwa, wystarała się Warszawa u Zygmunta I o przywilej „de non tolerandis judaeis”, robiąc tylko wyjątek dla jednego Żyda celnika Mojżesza, który już tam mieszkał za książąt mazowieckich. Nie było również Żydów na ziemiach, które należały do zakonu krzyżackiego.
Ten sam przywilej posiadała Bydgoszcz, nadany jej jeszcze w roku 1309 przez wielkiego mistrza Siegfrieda v o n Feuchtwangen. „Po przejściu ziem Zakonu do Polski osiedli w Bydgoszczy liczni osadnicy żydowscy, wówczas magistrat przedłożył swój dawny przywilej i uzyskał od Zygmunta Augusta prawo wygnania Żydów i nie wpuszczania ich na przyszłość do miasta. Nie osiadali też Żydzi w Gdańsku, Toruniu i Elblągu i tylko na wielkie jarmarki tutaj zjeżdżali” [5]).
Snać prawo „de non tolerandis Judaeis” nie było zbyt ściśle wypełnione, skoro Żydzi umieli je obchodzić. O ile przy mieście znajdowały się grunta królewskie lub prywatne, Żydzi osiedlali się tam i ze swojemi towarami przybywali do miasta, robiąc konkurencję kupcom chrześcijańskim. Taki przykład mamy w Lublinie, który waruje ściśle swój przywilej de non tolerandis judaeis i jeszcze w początkach 16-go wieku pozwala u siebie mieszkać tylko jednemu Żydowi Joskowi, bankierowi i celnikowi na Rusi.
Inni Żydzi mieszkają za murami miasta, na stokach zamku królewskiego (Podzamcze) i tylko na dzień przychodzą do miasta, by tutaj handlować.
Z czasem przechodzi ta gmina z Podzamcza do właściwego miasta mimo oporu magistratu, cechów i gildyj. Podobny proceder widzimy we wielu późniejszych osadach, jak w Drohobyczu, Samborze na Rusi, w Radomiu itd.[6])
Ustrój stanowy w Polsce otwiera przed Żydami szerokie możliwości tylko w miastach. Prawodawstwo chroniło przed Żydami majątki ziemskie, szli tedy do miast, skupiając się zazwyczaj w jednej dzielnicy. Zamieszkiwali przeważnie we wschodniej stronie miasta[7]).
W miastach, gdzie nie wolno było mieszkać Żydom, osiedlali się w szlacheckich gruntach podmiejskich i prowadzili handel, jak widzieliśmy wyżej. Nie opłacając podatków miejskich i świadczeń duchowych, mogli sprzedawać towary po niższych cenach. Konkurencja tedy kupiectwa chrześcijańskiego była bardzo trudna. Szlachta, korzystając z rozległych przywilejów, nie zważała na skargi mieszczan i trzymała Żydów w swoich posiadłościach podmiejskich.
W wieku 16-tym Polska osiągnęła wielkie mocarstwowe stanowisko w Europie. Prowadzono rozległy handel ze Wschodem i Zachodem. Żydzi wybijają się na czoło jako kupcy i główne korzyści ciągną z kupiectwa.
Miasto Kraków, Lwów, Łuck i Włodzimierz stają się pewnemi rynkami handlowemi. Do Lwowa i Łucka przybywają kupcy z Kijowa i z Konstantynopola. Odbywa się wymiana towarów przywożonych z Zachodu i przesyłka towarów wschodnich na Zachód. Po wzięciu Konstantynopola przez Turków (1453) bogate kupiectwo ormiańskie we Lwowie traci rynek handlowy w Konstantynopolu. Turcy odnoszą się nieprzychylnie do Ormian zagranicznych, którzy nie mogli być wdzięcznymi dla Turcji za prześladowanie ich braci w kraju rodzinnym, znajdującym się pod berłem tureckim. Opuszczone przez Ormian placówki zajmują Żydzi i stają się głównymi pośrednikami na polu handlu pomiędzy państwem otomańskiem a Polską.
Z handlem idzie w parze i rzemiosło. Aczkolwiek rzemieślnicy żydowscy nie należą do cechów i mają znaczne utrudnienia w prowadzeniu swoich zawodów, nie przestają jednak wytwarzać silnej konkurencji cechowemu rzemiosłu chrześcijańskiemu.
Rzemieślnicy żydowscy uchodzący powszechnie za partaczy i fałszerzy, wyrabiający jednak tanio, znajdują zbyt na swoje towary. Zamożność żydowska wzrasta tak dalece, że nie są już rzadkie wypadki kształcenia swoich dzieci na uniwersytetach, wysyłania nawet do słynnej podówczas Padwy.
Utrwalanie się żydostwa przypadło na okres panowania Zygmunta Starego (1505 —1548).
Rządy Zygmunta należą do świetnych w Polce, ale monarcha ten, znajdując się pod wpływem humanizmu, który przeniknął również do Polski, był usposobiony liberalnie do kwestyj wyznaniowych. Mając przytem za cel rozszerzenie granic swojego państwa, prowadził wojnę z Moskwą i krzyżakami. Potrzebując pieniędzy, liczył na pomoc gmin żydowskich i bogatych przybyszów z zagranicy. Dlatego odnosił się przychylnie do żydostwa, nie przewidując, że zażydzona Polska będzie kiedyś narzekała na to ciężkie jarzmo.
Wielu zamożnych Żydów z Hiszpanji i Niemiec przybywa podówczas do Polski. Lekarzem przybocznym Zygmunta jest Izaak z Hiszpanji; również królowa Bona miała za lekarza Żyda, Samuela bar Marszulam. Obok tych widzimy wielu bankierów, dostawców dworu królewskiego, dzierżawców ceł itd.
Poza Krakowem szczególnie do trzech miast napływają Żydzi, to jest: do Poznania, Lublina i Lwowa. W Poznaniu masowo wykupują domy, co wywołuje silny sprzeciw ze strony mieszczan. Zygmunt przychyla się do tych skarg i usuwa Żydów na przedmieście Rybaki, na interwencję jednak wojewody Łukasza Górki nie wprowadza w czyn swego zarządzenia.
Lublin silnie się zaludnia Żydami. Napróżno bronią się mieszczanie lubelscy, powołując się na prawo de non tolerandis… Żydzi wdzierają się do miasta i w krótkim czasie dzielnica około zamku staje się prawie całkowicie zażydzoną. To samo dzieje się we Lwowie, Łucku i w wielu innych miastach.
Ze względu na powiększenie się gmin żydowskich, nie łatwo jest porozumiewać się z pojedyńczemi skupieniami. Aby temu zaradzić, przeprowadza król Zygmunt centralizację gmin i nad każdym obwodem mianuje tak zw. egzekutora generalnego, czyli komisarza, którego obowiązkiem było, pomiędzy innemi, ściąganie z gmin podatków przypadających skarbowi państwa.
Komisarzami byli przeważnie bankierzy. Zarządzenie to spotkało się z silnym oporem ze strony Żydów. Komisarz nad centralą gmin posiadał jednocześnie zwierzchnictwo nad rabinami. Ci nie chcieli się poddać tej władzy i rzucali publicznie klątwy na komisarzy, nie bacząc na ich mandat królewski. Głównym kamieniem obrazy w tym nowym ustroju była niechęć do płacenia podatków. Walkę prowadzono tak długo, aż ustrój rozbito.
Zygmunt prawdopodobnie pod wpływem swoich doradców żydowskich zrezygnował z centralizacji gmin, zaprowadzając nowy ustrój, tak zw. federację gmin w każdej z oddzielnych prowincyj państwa. Każda gmina zachowała swoją pełną samodzielność, należała jednak do związku dzielnicowego. Nad takim związkiem stał rabin naczelny, rezydujący zwykle w głównem mieście danej dzielnicy.
Rabini, mający zwierzchnictwo nad gminami sfederowanemi, nazywali się generalnymi, wśród których oczywiście rabin stołeczny posiadał pierwszeństwo.
Rabinaty generalne po większej części utrzymywały się w rodzinach broniących tego stanowiska jako bardzo intratnego i wpływowego.
Pierwszym generalnym rabinem uznanym przez króla Zygmunta Starego w Krakowie był Jakób Polak, członek najbogatszej bankierskiej rodziny Fiszlów. W literaturze rabinicznej posiada on swoje imię; jest bowiem twórcą metody wykładu Talmudu, która otrzymała nazwę hebrajską „Pilpul” , tzn, pieprz. Jak sama nazwa wskazuje, metoda ta polega przedewszystkiem na zastosowaniu djalektyki, kazuistyki i dowcipu.
Gminy żydowskie i tym razem broniły się gwałtownie przed rabinatami generalnemi, walka ta już ze swego założenia miała charakter antyrządowy. Rzecz charakterystyczna:
w 16-tym wieku Żydzi w Polsce czują się już tak swobodnymi i tak zachłannymi, gdy chodzi o odrębność judaistyczną, że w krajach zagranicznych byłoby coś podobnego nie do pomyślenia. Zygmunt I, nie chcąc nadal walczyć z uporem, ustępuje w roku 1551 i pozwala gminom nowym wybierać rabina generalnego i udzielać mu władzy. Rząd królewski przestaje się wtrącać w wewnętrzny ustrój gminy żydowskiej.
Żydzi na tem wiele stracili, gdy chodzi o stronę kulturalną. Rabini wybierani przez gminy były to po większej części indywidua ciemne, zabobonne i fanatyczne. Rabini natomiast rządowi rekrutowali się z ludzi najświatlejszych. Ostatnim rabinem generalnym zatwierdzonym przez króla w roku 1547 był Mojżesz Isserlez, którym się chlubią Żydzi, jako największym talmudystą w Polsce. Żydzi korzystając z rozległych swobód w Królestwie, nie przerwali usilnych starań w celu uchylenia dekretu Jana Olbrachta (1495) usuwającego ich z Litwy. Wygnanie trwało tylko 8 lat. Wielki książę Aleksander już w roku 1503 godzi się na ich powrót na Litwę, rozkazuje nawet oddać skonfiskowane nieruchomości za prawo płacenia podatku tak zw. powrotnegoi wystawienie tysiąca ludzi na wojnę.
Żydzi w Grodnie, Pińsku i Brześciu odzyskują swe posiadłości.
Z tym tysiącem jezdnych była trudniejsza sprawa. Uchylają się Żydzi jak mogą i nigdy tego zarządzenia nie spełnili.
Płacenie podatków także idzie oporem. Zygmunt I mianuje na Litwie generalnym egzekutorem Michała Ezofowicza, najbogatszego Żyda na Litwie. Do wielkiej fortuny doszedł przez dzierżawę ceł w Mińsku. Na stanowisku egzekutora podatkowego jeszcze bardziej powiększa własną fortunę. Do pomocy jest mu dany naczelny rabin, Mendel Frank. Żydzi nie chcą płacić podatków na ręce rabina i Ezofowicza. Powstaje przeciwko nim walka i wyklęcia. Frank odznaczony na Litwie, przenosi się na to samo stanowisko do Poznania. Żydzi wyklinają go, jako będącego na usługach „gojów”. Stąd przenosi się do Brześcia, gdzie osiada na stałe.
Pro Christo: wiara i czyn: organ młodych katolików, rok X, luty 1934, nr 2, str. 101-115.
[1] Tekst przywileju małopolskiego wydał Biernadzki w III tomie „Russko-jewr. Archiwa”. Polemikę zob. u Blocha w „General-priwilgien” tudzież u Schorra w „Festschrift” na cześć Schwartza. Wiedeń, 1917.
[7] Zwyczaj ten został uświęcony przez pamięć na Palestynę, zwłaszcza Jerozolimę, znajdującą się w kierunku wschodnim. W czasie modłów kierowano się twarzą również na wschód.
Chrześcijaństwo otworzyło Żydom drogę do Polski. Aczkolwiek już przedtem znani byli Żydzi z niepochlebnej strony. Na zdjęciu portret ksiecia Bolesława Pobożnego.
Już w głębokiem średniowieczu Żydzi znali kraje słowiańskie, kiedy w roli kupców przybywali z Niemiec, aby nabywać niewolników i sprzedawać na rynkach niemieckich i hiszpańskich. Nie mamy jednak żadnych wiadomości, aby osiedlali się na stałe w Polsce pogańskiej. Dopiero Polska chrześcijańska otwiera im drogi i od tego też czasu datuje się emigracja przedewszystkiem z miast niemieckich.
Wśród autorów żydowskich utrzymuje się hipoteza, że napływ żydostwa do Polski odbywał się dwiema drogami, a mianowicie: z Zachodu czyli z Niemiec i ze Wschodu czyli z Krymu.
W drugiej połowie dziewiętnastego wieku dr. Harkawy z Petersburga dowodził, że Żydzi polscy i wogóle Żydzi w krajach słowiańskich pochodzą od nawróconych Chazarów.
Pisarze Maksymiljan i Ludwik Gumplowicze[2]), a za nimi Schipper[3]) przyjęli tę teorję i chcieli dowieść, że nazwy miejscowości w Polsce, jak Kozarze, Kozary, Kaffiory, Żydowo itp. świadczą o dawnych osadach żydowsko-chazarskich na ziemiach polskich.
Słusznie zaznacza Majer Bałaban[4]), że są to tylko hipotezy, którym brak dotąd podstawy naukowej, zwłaszcza, że źródła, z których te nazwy są zaczerpnięte, nie sięgają wstecz poza wiek 15-ty.
Również nie rozstrzygniętą jest dotąd kwestja pierwszorzędnej wagi dla powyższego problemu, czy Chazarowie byli rabbanitami, to jest talmudystami, czy też karaimami (karaitami).
Karaimowie przebywają do dnia dzisiejszego na Krymie i wywodzą swoje pochodzenie od Chazarów. A od karaimów mogły się przedostać do Polski ze wschodu tylko bardzo nieliczne rodziny żydowskie.
Nie ulega wątpliwości, że żydostwo przybyło do nas z Zachodu, przedewszystkiem z miast niemieckich. Rozwój miast w Europie szedł z Zachodu na Wschód, w tym samym kierunku posuwała się fala żydowska po większej części razem z kolonistami narodowości niemieckiej, którzy po napadach Tatarów, gdy miasta polskie były wyludnione i zniszczone, chętnie byli przyjmowani przez królów i książąt piastowskich w Polsce. Obok powolnej emigracji, na skutek wstrząsów wywołanych przez wojny krzyżowe, napływ odbywa się w sposób spotęgowany.
I tak: pierwsza fala przybywa w roku 1096 , druga w roku 1147, największa w roku 1348-9 z powodu „czarnej śmierci” w Niemczech i wynikłych ztąd prześladowań. Odtąd stale się odbywa migracja przez cały wiek 14-ty i 15-ty, gdy Żydzi dzięki zniemczeniu handlu nie mieli pola działania w Niemczech. Do końca średniowiecza już prawie wcale niema Żydów w zachodniej Europie, natomiast, w Polsce, na Rusi, jakoteż na Litwie powstają liczne i zamożne gminy żydowskie.
Autorowie żydowscy, piszący po polsku, wymyślili legendę o niejakim Abrahamie Prochowniku, który miał dostarczać wojsku polskiemu prochu, stąd otrzymał nazwisko i księstwo w Polsce jeszcze przed Mieszkiem I.
Oprócz legendy o Prochowniku istnieje jeszcze inna legenda o deputacji żydowskiej, proszącej w Polsce o przytułek. Autorami tej legendy (powtarzamy za Teodorem Jeske-Choińskim)[5]) są: Leon Weyl z Leszna i jakiś niemiecki pisarz bezimienny w Berlinie (1801 rok). Powtórzył ich opowieść historyk niemiecki Herman Sternberg w swojej „Historji Żydów polskich za Piastów i Jagiellonów.”[6]
Opowiada on, że w roku 893 przybyła do Gniezna, stolicy Leszka, deputacja Żydów hiszpańskich, mieszkających w Niemczech, i błagała księcia o pozwolenie osiedlenia się w Polsce. Deputację tę mieli składać rabini Chiskija Sefardi, Akiba Estremakari, Emanuel Askaloni, Lewi Baccari i Natan Barceloni. Przewodniczył jej rabin Lewi, który przemawiał do księcia polskiego po łacinie tak mądrze i barwnie, iż zjednał sobie jego życzliwość dla Żydów.
Legendę tę znał już przed Sternbergiem Lelewel.[7]) Pisze on: „po krótkim namyśle król Leszek zadawał poselstwu pytania, a odpowiedzi zadawalniały go mocno”. Djalog Leszka z deputacją żydowską miał być następujący: Pytał się Leszek: – Jaką religję mają izraelici? Odpowiedział mu główny delegat żydowski: – Wierzymy w niewidzialną, wiekuistą, wszechmocną, niepodzielną Istotę, która wszystko stworzyła i utrzymuje. – Co sądzą o duszy? – Że nieśmiertelna. – Czy czują się odpowiedzialni przed Bogiem, gdy drugiemu zło wyrządzą? – Bezwątpienia; najmniejsza obraza ludzkości bywa skarconą.. . – Jakeście sobie poczynali z obcymi, co w ojczyźnie waszej osiadać chcieli? -Tak, jak Bóg i ludzkość wymagała. – Co mówicie Bóg? Jestże co o tolerancji w Zakonie waszym? – Wiele i mnogo. Jeśli można, przytoczym wyrazy: „będzieli przychodzień mieszkał na ziemi waszej, a będzie przebywał między wami, nie urągajcie mu. Ale niech będzie między wami jako obywatel i będziecie go miłować, jako sami siebie, bowiem i wy byliście przychodniami w ziemi egipskiej”. (Lew. 19,33 34).
W świetle krytyki cała ta rozmowa nie może odpowiadać rzeczywistości. Jest ona bowiem oparta na etyce proroków i dokładnie odzwierciedla religję Starego Testamentu. Nie zgadza się natomiast z duchem talmudu, którym było przejęte ówczesne żydostwo. Rzecz była napisana niewątpliwie jako apologja żydostwa w związku z zarzutami, jakie ludy chrześcijańskie stawiały pod adresem Żydów.
Tę samą legendę powtarza nieco w zmienionej formie Żyd niemiecki, S. J. Agnon w księdze o żydach polskich[8]). Oto jak przedstawia się ta opowieść: „Widział Izrael, że nie może już dłużej wytrzymać ze swoimi siepaczami (Frankowie). Wtedy poszedł na drogi i rozglądał się i pytał o ślady świata,o drogę prawdziwą, którą miał pójść, by mógł znaleźć dla siebie spokój. I oto spadła z nieba kartka: idźcie do Polski ….I poszli do Polski i podarowali królowi całą górę złota i przyjął ich król z wielkim honorem”.
Opuszczamy dalsze pod tym względem podania, podkreślamy tylko fakt, że chrześcijaństwo otworzyło Żydom drogę do Polski. Aczkolwiek już przedtem znani byli Żydzi z niepochlebnej strony, jako kupczący niewolnikami, to jednak osiedlając się w Polsce, nie zaniechali tego handlu. Wspomina o tem pierwszy nasz kronikarz, Marcin Gallus, przybyły do Polski pod koniec 11-go wieku. Nazywa on Judytę, matkę Bolesława Krzywoustego, opiekunką niewolników chrześcijańskich poniewieranych przez Żydów[9]).
Na przełomie 12-g o i 13 wieku musiały być w Polsce już dość liczne gminy żydowskie, które bynajmniej nie postępowały tak, jak głosi legenda Leszkowa, bo Wincenty Kadłubek odnosi się do nich krytycznie, jako do wrogów chrystjanizmu. Jest to najstarsza ujemna ocena żydostwa polskiego.
Poczynając od 12-go wieku napływ Żydów do Polski ciągle się zwiększał. Gdy na Zachodzie powstawały rozruchy antyżydowskie, na ziemiach polskich istniało bezpieczeństwo i spokój.
Książęta niemieccy, królowie francuscy i angielscy, pragnąc odwrócić nieprzychylność ludu od Żydów i przedstawić ich jako obywateli, od których kraj posiada korzyści, nałożyli na ludność żydowską specjalne opłaty. Ciągnienie korzyści nakazywało udzielać pewnych gwarancyj. Za ich przykładem poszli książęta polscy, z tą jednak różnicą, że tam, pomimo opłacanego haraczu, niezadowolona ludność usuwała to z tego to z owego miasta Żydów, w Polsce natomiast gwarancje książęce zapewniały trwałe bezpieczeństwo.
Bolesław Pobożny, książę kaliski (1221—1279) ogłosił w roku 1264 dla Żydów przywilej, składający się z 36 artykułów, nadając tak rozległą swobodę i takie wyróżnienia nawet ponad ludność chrześcijańską, jakich napróżnobyśmy szukali w dokumentach władców na Zachodzie Europy[10]).
Niektórzy autorowie polscy kwestjonują autentyczność tego dokumentu[11]). Wątpliwości prowdopodobnie wynikły stąd, że Przywilej Bolesławowy posiada tło żydowskie. Zarządzenia dotyczące składania przysięgi itp. nie mogły być pisane przez ówczesnych prawników polskich nieznających Talmudu. Autorami niektórych artykułów byli niewątpliwie Żydzi, oni też postarali się o aprobatę książęcą. Biorąc pod uwagę tolerancję, jaką Polska stale stosowała do Żydów i późniejsze stosunki wytworzone na tle współżycia z ludnością żydowską, niema podstaw do odrzucania autentyczności owego przywileju.
Na tle wypadków, jakie się rozgrywały w 13-tym wieku i powszechnej nienawiści do Żydów na zachodzie Europy, przywilej Polski jest istotnie niezwykły. Nie tylko, że ochrania ludność żydowską, ale w niektórych wypadkach daje jej przed ludnością polską. Art, nap. 10-ty opiewa, że o ile był schwytany zabójca Żyda, skazywano go na śmierć, a jego majątek ulegał konfiskacie na rzecz skarbu. Za zabójstwo chrześcijanina, choćby zabójcą był Żyd, nie były stosowane tak surowe rygory[12].
Możnaby postawić pytanie, co spowodowało tak niezwykłą tolerancję ze strony Bolesława Pobożnego? Jeske-Choiński odpowiada: „Bolesław Pobożny nie znał duszy żydowskiej i nie miał wyobrażenia o zamiarach wodzów pokolenia Judy, nie wiedział nawet, że tacy wodzowie istnieją i że trzymają swój lud żelazną ręką żelaznej woli. Gdyby był znał duszę żydowską i zamiary wodzów Judy, nie byłby był zrównał wiecznych koczowników ze swoimi poddanymi i bronił ich przeciw słusznemu gniewowi chrześcijan, których rozmyślnie krzywdzili”[13]).
Ale należy dopatrywać się jeszcze innych przyczyn. Przedewszystkiemłagodność charakteru narodów słowiańskich. W tym czasie okrutnie prześladowano Żydów w Niemczech i w Anglji. Książę Bolesław litował się wraz z innymi w Polsce nad nieszczęśliwymi, otwierał więc granice swojego kraju dla emigrantów, a nawet obdarzał ich przywilejami. Jedną z ważnych przyczyn była tutaj niewątpliwie kwestja pieniężna.
Wojna z krzyżakami i margrabim brandenburskim, tudzież napady Tatarów zniszczyły kraj doszczętnie. Potrzeba było środków na taką obronę; dostarczali ich Żydzi w formie pożyczek, opłat, dzierżawy ceł i t. p. Sami na tej usłużności wiele zarobili, ale nieśli pomoc doraźną, o którą głównie chodziło.
Ks. Dr. Józef Kruszyński
Pro Christo: wiara i czyn: organ młodych katolików, rok X, luty 1934, nr 2, str. 95-101.
[1] Kwestja żydowska we współczesnej Polsce jest bardzo żywotna. Nie od rzeczy będzie oświetlić początki żydostwa w Polsce, jego rozwój, stosunek do państwa, tudzież wysiłki społeczeństwa polskiego przed rozbiorami, zmierzające do rozwiązania kwestji żydowskiej. Niniejszy artykuł jest jednym z rozdziałów obszerniejszej pracy, którą autor przygotował do druku.
[2] Maksymiljan Gumplowicz. Początek religji żydowskiej. Ludwik Gumplowicz. Prawodawstwo polskie względem żydów.
[3] Ignacy Schipper. Studja nad stosunkami gospodarczemi Żydów w Polsce podczas średniowiecza.
[4] Hist. i lit. Żydowska. T. II. Lwów, 1920 r., str. 256.
[5] Historia Żydów w Polsce. Warszawa 1919. Str. 40.
[6] Geschichte der Juden in Polen u der den Piasten und Jagiellonen. 1878.
[8] Das Buch von den Polnischen Juden. Berlin, 1916.
[9] Multos christianos de servitute Judaeoreum suis facultatibus redimebat.
[10] Tekst „Przywileju” jest znany i przytaczany w różnych historiach żydostwa w Polsce. W niniejszym artykule został pominięty.
[11] Przywilej ten, a raczej wszystkie jego egzemplarze, potwierdzone po kolei przez następujących po sobie królów polskich, przechowywała w swem archiwum gmina żydowska w Krakowie i wydawała je podczas każdej koronacji dla sporządzenia nowego odpisu i uzyskania u króla aprobaty. Aprobatę tę uzyskiwał w wieku 17 i 18-tym marszałek generalności (sejmu) żydowskiej wraz z wydziałem tejże generalności. Podczas inwazji szweckiej w r. 1653 zginęły wszystkie przywileje wraz z całem archiwum gminnem tak, że dzisiaj znajdują się w posiadaniu gminy żydowskiej w Krakowie tylko teksty przywilejów, potwierdzone przez Jana Sobieskiego w r. 1676, Augusta III w r. 1735, oraz Stanisława Augusta w r. 1765. Por. Majer Balaban. Historja i literatura żydowska. T. II. Lwów, 1920. Str. 261.
[12] Por. moją pracę: „Żydzi i kwestja żydowska”. Włocławek, 1920. Str. 31.
Niedziela, weekend. Dzień wolny od pracy. Wielu Polaków więc włącza sobie internet i buszuje, czytając, co tam nowego się na świecie wydarzyło. Jedni skręcają na prawo, jakieś Niezalezne.pl czy inne Republiki (wiem, że PiS nie ma wiele wspólnego z prawicą), inni skręcają w lewo. Jakieś „Wyborcze”, „Newsweeki” i inne OKO.pressy. A jeszcze inni celują w środek, jakieś typowe portale z newsami o wszystkim: „Onet”, „Interia” czy też „Wirtualna Polska”. I tak trafiają na „Interię”.
A na „Interii”, w to niedzielne południe, taka oto strona główna:
Niby nic nadzwyczajnego. Ale jednak coś nadzwyczajnego. Artykuł pod tytułem „Brytyjczycy siedzą w kieszeni u Chińczyków. Ujawniono porażające dane”.
Jak to, Brytyjczycy zostali kupieni przez Chińczyków? Brytyjscy politycy i arystokraci zadłużają się w chińskim bankach, a nie u Rothschildów? Brytyjscy politycy z czołówki władzy mają chińskie Esterki u boku? No nie może być. Chińczycy opanowali Wielką Brytanię! Zupełnie jak Niemcy w 1940 (no prawie, Polacy przeszkodzili)! Trza iść im na ratunek! Szable w dłoń, lance w dłoń, chińskich komunistów goń goń goń!
Jeżeli myślicie państwo, że żartuję, oświadczam, że sprawa jest naprawdę poważna. Wedle polskich polityków Wielka Brytania, kraj, który notorycznie robił nam samobójcze powstania i pakował nas w wojny na dwa fronty, jest naszym przyjacielem tudzież sojusznikiem. A jeżeli ktoś okupuje sojusznika, to przecież trzeba mu przyjść z odsieczą. A jeżeli nie, to co najmniej trzeba nienawidzić Chińczyków. Bo przecież kupili naszego sojusznika. A jak kupili to i go niszczą. Bo przecież spójrzcie państwo, moi drodzy rodacy, na Wielką Brytanię. Zobaczcie ile Keir Starmer, brytyjski premier z chińską żoną Cing Ciong Jew, nasprowadzał imigrantów, aby Pekin mógł opanować i zniszczyć Brytanię. Zobaczcie, jak dużo tego multikulturalizmu kontrolujący Londyn Chińczycy tam narobili.
Po tym ironicznym wstępie przejdźmy do konkretów.
Według tegoż artykułu „Interii” Chińczycy w drugim z najważniejszych centrów finansowych świata (stolica Wielkiej Brytanii nim jest) posiadają aktywa o wartości, uwaga, 190 mld funtów. Zrozumcie proszę tę kwotę – 190 mld funtów. Arabia Saudyjska, która nijak nie kontroluje ani nie rządzi Stanami Zjednoczonymi, posiada tam aktywa o wartości około 800 mld dolarów. Tak, Stany Zjednoczone mają większą gospodarkę. Nikt jednak nie mówi, że USA siedzą w kieszeni u Saudyjczyków. Administracja Bidena pokazała zresztą, że Saudyjczycy nie będą panoszyć się, jak im się to żywnie podoba. Republikanie, fakt, są dużo bardziej satrapii ze stolicą w Rijadzie przychylni.
Nie znajdziecie więc państwo artykułu o tym, że Amerykanie siedzą w kieszeni u Saudów. Bo nie siedzą. Tak jak Brytyjczycy nie siedzą w kieszeni u Chińczyków. Oba te kraje anglosaskie siedzą wszak w kieszeni kogoś innego. Żydów.
Nie będę pisał tutaj historii przejmowania kontroli nad USA przez żydostwo. Działo się to szczególnie intensywnie w latach 1950. i 1960. W 1956 roku amerykańska marynarka wojenna chciała strzelać do Izraelczyków, aby powstrzymać ich agresję na Egipt. W 1967 roku to Izraelczycy strzelali do Amerykanów, do USS Liberty, a Amerykanie ten akt terroru zatuszowali. I pozwolili Syjonistom na broń atomową.
Zajmę się wszak Wielką Brytanią. To, że obecny prezydent USA, „obrońca chrześcijaństwa”, jest dumny z tego, że jego córka przeszła na judaizm i ożeniła się z mężczyzną, którego ojciec kręcił ze swoim szwagrem i podstawioną prostytutką filmy pornograficzne, aby mieć na niego element nacisku, za co poszedł do więzienia, wszyscy zapewne wiemy. Skupmy się na Wielkiej Brytanii, istocie tego artykułu.
„Declassified UK” to brytyjska witryna, którą można mniej więcej porównać do mojej działalności. Pisze o tym, o czym inni nie piszą. Nie, żebym się jakoś tam do nich porównywał w sensie zasięgów oraz intensywności pracy, ale podobieństwo z pewnością jakieś jest i to niemałe.
W roku ubiegłym, przy okazji zmiany władzy w Wielkiej Brytanii, strona ta bardzo mocno zainteresowała się tym, w czyjej kieszeni siedzą brytyjscy politycy. Nie doszli rzecz jasna do wniosków, że siedzą w kieszeni Chińczyków. Bądźmy poważni. „Declassified UK” to poważna witryna, a nie jakieś dzieci z piaskownicy.
Po prześledzeniu funduszy jakie otrzymali brytyjscy politycy, którzy do 2024 roku zasiadali w tamtejszym parlamencie, wyszło, że 180 z 650 z nich przyjęło wsparcie finansowe od chińs…. yyy… przepraszam, już się pogubiłem. Przyjęło fundusze od żydostwa oczywiście. I ich lobby. Nie będziemy wymieniać nazwisk wszystkich, szkoda na to czasu. Wspomnijmy jedynie, że chodzi o kwotę łączną ponad 1 miliona funtów. 130 z tych polityków to członkowie Partii Konserwatywnej, 41 pochodzi z Partii Pracy, trzej to Liberalni Demokraci. Pozostałe 6 to reprezentanci mniej istotnych sił.
W czyjej więc kieszeni siedzą brytyjscy politycy? Cóż, przecież my w Polsce, my świadomi Polacy, dobrze wiemy kto rządzi krajami anglosaskimi. I że nie są to ani Chińczycy, ani Rosjanie ani też Marsjanie.
Teraz zajmijmy się żoną obecnego brytyjskiego premiera Keira Starmera oraz jego rządami. Skoro Chińczycy kontrolują poprzez swoje aktywa Wielką Brytanię, to i powinni także najważniejszym politykom dostawiać chińskie Esterki. Czy więc żona brytyjskiego premiera rzeczywiście ma chińskie imię i nazwisko i pochodzi z pradawnego chińskiego rodu znad Rzeki Żółtej? No, niezupełnie.
Skoro wiemy, że jedna trzecia posłów Partii Konserwatywnej Wielkiej Brytanii siedzi w kieszeni u Żydów, 80% posłów z tej partii należy do grupy parlamentarnej Konserwatywni Przyjaciele Izraela, a żydowskie lobby opłaciło 187 podróży posłów tzw. brytyjskiej prawicy do Izraela, w tym w trakcie ludobójstwa w Strefie Gazy, przyjrzyjmy się jak to wygląda na lewicy. Bo przecież może wyglądać inaczej, nieprawdaż?
Istotnie wygląda nieco inaczej. „Tylko” 41 z 205 posłów z Partii Pracy siedziało w 2024 roku w kieszeni u Żydów. Za to gabinet premiera Keira Starmera to już prawdziwy Izrael.
Keir Starmer, mąż żydówki Wiktorii Aleksander (a nie żadnej Chinki, Rosjanki czy Marsjanki), obstawił swój gabinet ludźmi, którzy bardzo lubią żydowskie fundusze. Jak podaje Declassified UK ponad połowa jego gabinetu, przyjmowała pieniądze od lobby. Proizraelskie lobby sfinansowało 13 z 25 członków gabinetu lewicowego premiera Starmera. I tak, fundusze od lobby przyjęła jego zastępczyni, jego kanclerz, jego minister spraw zagranicznych oraz szef MSW. Sekretarz ds. handlu w gabinecie Starmera, nadzorujący eksport broni do Izraela, także otrzymał fundusze od żydowskiego lobby.
Łącznie członkowie rządu Starmera otrzymali od lobby proizraelskiego ponad 300 000 funtów.
Podsumujmy więc: lobby proizraelskie sfinansowało 1/3 parlamentarzystów Partii Konserwatywnej, niemal 1/4 posłów Partii Pracy, ponad połowę gabinetu premiera Starmera a jego żona jest żydówką. On zresztą sam ma pochodzenie żydowskie, a jego dzieci wychowywane są w żydowskiej tradycji.
Którzy Brytyjczycy, „Interio”, siedzą więc w kieszeni u tych Chińczyków?
Tak wygląda byłe brytyjskie terytorium kontrolowane przez Chińczyków. To Hongkong oczywiście. Zdjęcie pochodzi z roku 2014.
A tak wygląda brytyjskie terytorium niekontrolowane przez Chiny. To Londyn. Zdjęcie z 2017 roku.
Widzimy różnicę?
A jak ktoś jej nie rozumie, to wyjaśniam. Około 60% wieżowców w Hongkongu powstało po 1997 roku, po tym, jak terytorium to zostało przekazane przez Brytyjczyków Chinom. Po 2000 roku tempo rozwoju miasta jeszcze bardziej przyspieszyło. Po 2010 roku jeszcze bardziej. Zarówno Hong Kong jak i Londyn to ważne międzynarodowe centra finansowe. W Hongkongu w 2024 roku PKB na osobę według parytetu siły nabywczej (najbardziej wiarygodny wskaźnik porównania rzeczywistego standardu życia w różnych państwach), wyniosło 82 tys. dolarów. W Londynie ten sam wskaźnik w 2024 roku wyniósł 61 tys. dolarów. W Wielkiej Brytanii 60 tys. dolarów.
Autorstwo i zrzuty ekranów: Terminator 2019 Zdjęcia: Dronepicr (CC BY 3.0), Estial (CC BY-SA 4.0) Źródło: WolneMedia.net
Pod koniec września i na początku października 2025, włoskie witryny, tak mainstreamowe jak i inne, donosiły, żedwa lata temu, na teren apulijskiej provincji Lecce, przeprowadziła się izraelska bizneswoman Orit Sara Lev, która wraz ze swym wspólnikiem (agentem nieruchomości Yoelem Ben Assayag’iem (znanym z jego poparcia dla ludobójstwa w Palestynie) założyła firmę zajmującą się inwestycjami w nieruchomości „Coral 47”. Aktualnie, Lev stała się ofiarą ataków we włoskich mediach społecznościowych, „które eskalują do pogróżek, w tym gróźb śmierci”.
Ogłoszenie zawierające niejednoznaczne sformułowania, opublikowane w Internecie, ma poważne konsekwencje dla przedsiębiorczyni pochodzenia izraelskiego, która wybrała Apulię jako swoje miejsce zamieszkania. Przyjechała tu dwa lata temu i osiedliła się w mieście Lecce. Wraz ze swoim wspólnikiem, w lutym 2024,założyła firmę „Coral 37”, a ostatnio zainicjowała operację nieruchomościową pod nazwą „Israeli Colony in Salento”. Obecnie, izraelska przedsiębiorczyni Orit Sara Lev znalazła się w centrum fali „antysemickiej nienawiści” w mediach społecznościowych, „która przerodziła się w eskalację pogróżek, w tym gróźb śmierci”. Jej prawnicy mówią o „1500 groźbach i szykanach”.
………
Salento (Salentu i Salientu w języku romańskim salentyńskim, Σαλέντο w języku greckim salentyńskim i Salènde w języku taranto[2]), znane również jako półwysep salentyński, jest historyczną, geograficzną i kulturową częścią regionu Apulia. W przenośni stanowi piętę włoskiego buta i jest najbardziej wysuniętym na wschód obszarem Włoch. https://it.wikipedia.org/wiki/Salento
……..
Lev postanowiła więc złożyć skargę do prokuratury w Lecce. W okresie, w którym Izrael stracił sympatię, jaką zawsze budziła jego przeszłość, wystarczyła dosłowna, choć według adwokata Carlo Gervasi błędna interpretacja tytułu inicjatywy, aby wywołać powszechną wrogość. «Kolonia izraelska w Salento» – tak bowiem brzmi tłumaczenie nazwy lansowanej operacji nieruchomościowej.
Prawnik kobiety wyjaśnia, że w poście, w którym 54-letnia przedsiębiorczyni reklamowała możliwość inwestowania w Salento, „słowo colony, czyli kolonia, nie powinno być interpretowane w negatywnym znaczeniu związanym z angielską dominacją kolonialną, ponieważ w istocie było to zaproszenie do inwestowania poprzez otwieranie działalności gospodarczej, hoteli i restauracji w przyjaznym regionie”.
Kilka dni temu deweloperka opublikowała na swoich stronach społecznościowych oraz na blogu agencji Coral 37 post dotyczący wspomnianej operacji, zawierający kilka zdjęć przedstawiających ją w Lecce i innych miejscowościach półwyspu Salento.
Projekt nieruchomościowy, opisany w języku angielskim (z niektórymi fragmentami w języku hebrajskim), abstrahując od błędnej interpretacji jego tytułu, przedstawia zamierzenia związane z utworzeniem „izraelskiej kolonii w Salento”.
Mówi o niemal idealnym osadnictwie z własną produkcją rolną, która uczyniłaby je całkowicie samowystarczalnym. Miałaby to być społeczność turystyczna, w której izraelskie rodziny mogłyby założyć własne gospodarstwa domowe, uprawiać własną żywność, rozwijać wspólną edukację i własną opiekę zdrowotną. W siedzibie agencji w Lecce można również zapoznać się z projektem.
Tego rodzaju wizja wywołała w społeczeństwie włoskim różnorodne reakcje, przy czym żadna z nich nie była pozytywna, ponieważ wszyscy, którzy opublikowali swoje opinie, postrzegali ją jako terytorium izraelskie otoczone terytorium włoskim.
Interpretacja tytułu może być błędna, ale wszyscy postrzegli ową inicjatywę jako zaproszenie do stworzenia samowystarczalnej wioski dla izraelskich rodzin, z własnymi szkołami, nowymi domami, gruntami rolnymi do uprawy, typowo żydowskimi szkołami i edukacją. Krótko mówiąc, jako pojawienie się w Salento izraelskiej wspólnoty.
Nieliczne informacje zaczerpnięte ze strony internetowej agencji mówią, że: „Orit znana jest ze swojego innowacyjnego myślenia i umiejętności przewidywania trendów rynkowych. Założyła prestiżowy klub inwestycyjny „Real Estate on Heels”, którego celem jest wspieranie kobiet w branży inwestycji nieruchomościowych poprzez oferowanie ekskluzywnych profesjonalnych porad. Była również siłą napędową innowacyjnej koncepcji sprzedaży detalicznej: pierwszego centrum handlowego poświęconego modzie i biznesowi wyłącznie dla mężczyzn w Miami na Florydzie. Ta śmiała inicjatywa dowiodła jej wyjątkowej zdolności do identyfikowania potrzeb rynku i dostarczania kreatywnych i efektywnych rozwiązań”.
W międzyczasie, włoskie stowarzyszenia polityczne szykują się do mobilizacji przeciwko „izraelskiej kolonii w Salento”, ponieważ martwi je ważny precedens, czyli to, co miało miejsce na Cyprze. Od roku 2021, na południu tego kraju kupiono ponad 4000 nieruchomości, które potem stały się ogrodzonymi enklawami ze szkołami, synagogami i ośrodkami zdrowia. Według głównej cypryjskiej partii opozycyjnej AKEL, nie jest to zwykła migracja, ale budowa „podwórka”: enklawy satelickiej izraelskich wpływów, potęgi gospodarczej i potencjalnej infrastruktury wywiadowczej.
Tymczasem zdjęcie na profilu społecznościowym biznesmenki, przedstawiające IDF u bram Gazy z podpisem: „Witajcie w domu” – zniknęło.
Jednocześnie, strona internetowa agencji nieruchomościowej została wyłączona – podobnie jak profile społecznościowe Izraelki. Wielu włoskich dziennikarzy, „którzy używali oszczerczych tonów lub rozpowszechniali fałszywe informacje”,zostało pozwanych, a deweloperka znajduje się obecnie pod nadzorem policji.
………………..
Poniżej, o tym, jak 40 izraelskich rodzin poczuło nieodpartą potrzebę przeniesienia się do Valsesii (jednej z włoskich dolin alpejskich):
W trakcie zbierania materiałów do książki „Holokaust Palestyńczyków” dotarła do mnie skala zaangażowania żydów z Polski w budowę Izraela. Mimo to nigdy nie usłyszałam od moich palestyńskich rozmówców żalu ani pretensji, że ich okupanci i kaci przybyli tak licznie z Polski.
Co znamienne, niektórzy Palestyńczycy zaczęli mnie ostrzegać, że na hebrajskojęzycznych stronach instruuje się obywateli Izraela, jak uzyskać polski paszport, i zachęca do osiedlania się w naszym kraju.
Sprawa jest bardzo niepokojąca. Oznacza bowiem, że syjoniści – wyćwiczeni w bezwzględnym mordowaniu bezbronnych cywilów – z takim bagażem doświadczeń mogą przyjechać w najlepsze do Polski. Wystarczy, że wykażą, skąd wywodzą się ich przodkowie.
Od Andresa do IDF
Żeby zobrazować skalę zagrożenia, przytoczę garść faktów. W 1884 roku odbyła się Konferencja Katowicka, podczas której powołano komitet centralny ruchu Miłośnicy Syjonu oraz podjęto decyzję o założeniu żydowskich osad w Palestynie. Zjazd ten uznawany jest za istotny krok na drodze do powstania państwa Izrael.
Podczas II wojny światowej żydowscy dezerterzy z armii generała Andersa, posiadający polskie obywatelstwo, przedostali się do Palestyny, gdzie odegrali istotną rolę w budowaniu państwowości Izraela. Angażowali się w działalność syjonistyczną, militarną i terrorystyczną.
W Palestynie działali w ramach różnych organizacji paramilitarnych, które dążyły do utworzenia państwa żydowskiego. Największą z nich była Haganah, mająca na celu obronę żydowskich osad. Inne ważne organizacje to Irgun (Etzel), która stosowała brutalne metody walki, w tym zamachy bombowe, oraz Lehi (Stern Gang), znana z ekstremalnych działań i zamachów. Po utworzeniu okupacyjnego państwa Izrael w 1948 roku wszystkie te organizacje zostały zintegrowane w strukturach nowo powstałej armii izraelskiej – Sił Obronnych Izraela (IDF).
Na polskiej ziemi – konkretnie w Płońsku – urodził się Dawid Ben Gurion, założyciel Izraela, przewodniczący Światowej Organizacji Syjonistycznej i pierwszy premier tego państwa. Bencijjon Netanjahu, ojciec największego kata Palestyńczyków – obecnego premiera Izraela, Binjamina Netanjahu – urodził się w Warszawie jako Bensyjon Milejkowski.
Podobnych przypadków żydów z Polski okupujących Palestynę, było znacznie więcej. Obecnie ich potomkowie mają ułatwioną sprawę, jeśli zechcą przyjechać do naszego kraju i uzyskać polskie obywatelstwo.
Zaplanowany eksodus
Na izraelskich stronach internetowych można znaleźć wiele artykułów nakłaniających obywateli Izraela do zamieszkania w kraju nad Wisłą. Przykładowo, na portalu „Door to Europe” [1] wykazano jakie korzyści wynikają z posiadania polskiego obywatelstwa oraz w jaki sposób takowe uzyskać.
Na zachętę napisali, że Polska to kraj zachodni i rozwinięty, oferujący obywatelom liczne prawa i świadczenia socjalne. Jako członek Unii Europejskiej umożliwia uzyskanie polskiego paszportu, który jest równocześnie paszportem europejskim. Daje on prawo do zamieszkania i pracy w dowolnym kraju UE oraz stanowi atrakcyjne rozwiązanie dla inwestorów chcących swobodnie lokować kapitał w Europie.
Podkreślono, że:
„Można dochodzić roszczeń majątkowych jako obywatel Polski za mienie utracone w czasie, gdy nazistowskie Niemcy sprawowały władzę na tych terenach.”
Zainteresowanych poinstruowano, że osoby posiadające polskie korzenie mogą ubiegać się o obywatelstwo, jeśli udowodnią pokrewieństwo z przodkami urodzonymi w Polsce lub na dawnych jej terenach.
Kolejny przykład znajduje się na stronie internetowej „Mishpatip” [2], gdzie opublikowano szczegółowy przewodnik dla Izraelczyków chcących uzyskać polskie obywatelstwo. Na zachętę podkreślono liczne walory.
„Możliwość zamieszkania w Europie, legalnej pracy, korzystania z różnych świadczeń finansowych, takich jak niższe czesne na uczelniach, przyciąga wielu Izraelczyków. Skłania ich to do przeszukiwania starych walizek i żółknących dokumentów, próbując znaleźć dowody, że są potomkami osób posiadających obywatelstwo danego państwa europejskiego, a tym samym również mają prawo do jego uzyskania – na przykład w Polsce (…).”
Zatrzymać zagrożenie
W powyższym procederze uczestniczą izraelscy prawnicy wyspecjalizowani w tym zakresie. Na przykład na stronie kancelarii prawnej „Deker, Faks, Levy” [3] znajduje się szczegółowy przewodnik po procesie uzyskiwania obywatelstwa polskiego, obejmujący m.in. zasady dziedziczenia obywatelstwa (jus sanguinis), wymagane dokumenty, kwestie związane z wojskową służbą przodków oraz procedury potwierdzania obywatelstwa.
Kancelaria oferuje również pomoc w tłumaczeniu notarialnym dokumentów na język polski, co jest często wymagane w procesie aplikacyjnym. Swoje zaangażowanie tłumaczą na stronie internetowej następująco:
„Wielu żydów opuściło Polskę w XX wieku. Główną przyczyną były okrucieństwa II wojny światowej i Holokaust, ale również lokalny antysemityzm i prześladowania religijne odegrały swoją rolę. Obecnie setki tysięcy potomków żydów pochodzenia polskiego w Izraelu i poza nim mają prawo do polskiego paszportu.”
W związku z powyższym jedynym ratunkiem dla Polski i Polaków jest natychmiastowa zmiana prawa, która nie tylko zatrzyma wydawanie polskich paszportów syjonistom z Izraela, lecz także cofnie dotychczasowe decyzje. Uchylenie (abrogacja) – sytuacja, w której norma prawna jest formalnie zniesiona przez nową ustawę lub akt prawny – nie będzie możliwe bez realnego działania.
Aby zmienić prawo, Polacy musieliby przepędzić prosyjonistycznych polityków zasiadających w polskim rządzie i parlamencie. W tym celu należałoby wyjść ze swojej strefy komfortu i podjąć konkretne działania, zamiast jedynie biadolić na internetowych forach.
Ronald Lauder i Karol Nawrocki / fot. X / Włodzimierz Skalik
Włodzimierz Skalik z KKP zapytał „w jakim celu prezydent Polski spotkał się z przewodniczącym Światowego Kongresu Żydów Ronaldem Lauderem”, „jakie decyzje tam zapadły i dlaczego w dalszym ciągu nie ma o tym żadnej informacji w tzw. polskich mediach”?
Pytania te pozostają bez odpowiedzi.
Prezydent III RP Karol Nawrocki przebywał w USA w związku z 80. sesją Zgromadzenia Ogólnego ONZ. W trakcie pobytu spotkał się z wpływowym żydowskim działaczem.
Spotkanie zrodziło oczywiste pytania, które zadał m.in. Włodzimierz Skalik z KKP.
„Ponawiam pytanie: w jakim celu prezydent Polski spotkał się z przewodniczącym Światowego Kongresu Żydów Ronaldem Lauderem? Jakie decyzje tam zapadły i dlaczego w dalszym ciągu nie ma o tym żadnej informacji w tzw. polskich mediach?” – zapytał na X w środę Włodzimierz Skalik.
Pytanie do chwili obecnej pozostaje bez odpowiedzi. Pozostaje się tylko domyślać, że cel nie był dobry dla Polaków.
Prezydent III RP Karol Nawrocki spotkał się z Ronaldem Lauderem podczas wizyty w USA. Spotkanie trwało aż godzinę.
Lauder jest prezesem Światowego Kongresu Żydów. Wielokrotnie potępiał Polskę za zbyt małe zaangażowanie rządu w kwestii „restytucji mienia żydowskiego”.
Ronald Lauder jest też zwolennikiem cenzury pod pretekstem antysemityzmu. Wzywał „wszystkich polityków” na świecie m.in. do wysiłku zmierzającego do „zamknięciach w więzieniach” osób, które „szerzą nienawiść”, tj. zostaną uznane za antysemitów przez Żydów i judeofilskie środowiska.
Wiele osób uważa, że spotkanie było wyłożeniem agendy, którą ma realizować prezydent. Ponieważ prezydent i jego otoczenie milczą w tej sprawie, coś musi być na rzeczy.
W 1938 r. Stalin, dla zatarcia śladów po Wielkim Terrorze, polecił zlikwidować kierownictwo NKWD. Chciał je obciążyć odpowiedzialnością za tę zbrodnię. Przy okazji skonstatował, że znaczną jego część stanowili Żydzi. Przy czym rzecz nie dotyczyła tylko Moskwy, ale zdecydowanej większości republik, krajów i obwodów wchodzących w skład ZSRR. Stalin polecił usunąć Żydów z kierownictwa NKWD wszystkich szczebli.
Operacja ta przeciągała się. O ile w 1936 r. Żydzi stanowili 39,09 kadry kierowniczej NKWD, to dopiero w 1939 r. ich ilość została ograniczona do 3,92 proc. Stalin postanowił fakt „nadreprezentacji” Żydów w organach bezpieczeństwa utajnić i nie podnosić w propagandzie. Nakazał też nie akcentować „dorobku” Żydów w budownictwie komunizmu w ZSRR. Od końca lat dwudziestych minionego wieku polecił on budować mit „Wielkiej Socjalistycznej Rewolucji Październikowej” jako dzieła uciemiężonych przez carat narodów Rosji. Chciał, żeby na ich czele stali przedstawiciele tytularnej nazwy imperium, czyli Rosjanie.
Tymczasem w powszechnej opinii rosyjskiego ludu owa „Wielka Socjalistyczna…” była dziełem Żydów. Dla niego teza ta stanowiła kamień obrazy. Nie mógł zaakceptować poglądu, że autorami przewrotu bolszewickiego i zbudowania od podstaw ZSRR są Żydzi. Faktów jednak nie dawało się ukryć. „Biała” emigracja wciąż bębniła o udziale Żydów w budownictwie komunizmu w ZSRR. Przypomnijmy więc niektóre fakty.
Udział Żydów w przewrocie bolszewickim, wojnie domowej i rozpoczęciu budowy komunizmu w ZSRR w samym Związku Radzieckim, był publiczną tajemnicą. Oficjalnie nie wolno było o tym pisać i mówić. Od zakończenia Wielkiego Terroru i oczyszczenia kierownictwa NKWD z funkcjonariuszy pochodzenia żydowskiego, zakazał wspominać o tym, że w Związku Radzieckim Żydzi odgrywali jakąś większą rolę. Owszem, nie kwestionował, że mieszkali w nim, tworząc mniejszość narodową, ale jedną z wielu, a nie tytularną i najważniejszą. Doskonale wiedział, że „biała” emigracja, poprzez wszelkie dostępne jej media, kształtuje obraz bolszewickiej Rosji jako kraju opanowanego przez Żydów. Na pewno wywiad poinformował go o twórczości Wasilija Szulgina, którego znał jeszcze z Piotrogrodu jako współtwórcę Rządu Tymczasowego, który w 1923 r. uniknął „sowieckiej sprawiedliwości” i schronił się na emigracji.
W 1927 r. wydał on we Francji dziełko o rosyjskich Żydach zatytułowane: „Szto nam w nich nie nrawitsa?”. Wytłumaczył w nim, dlaczego rosyjska emigracja nie lubi Żydów. Pisze m.in.: „Nie podoba się to, że wzięliście zbyt znaczący udział w rewolucji, która okazała się największym kłamstwem i oszustwem. Nie podoba nam się to, że staliście się kręgosłupem i trzonem partii komunistycznej. Nie podoba się to, że opierając się na wytrwałości i woli, utrwaliliście i umocniliście na nadchodzące lata najbardziej szalone i najkrwawsze przedsięwzięcie, jakie zna ludzkość od dnia stworzenia. Nie podoba się to, że eksperyment ten został przeprowadzony po to, by wcielić w życie nauki Żyda Karola Marksa”. Nie były to główne zarzuty, jakie Szulgin wytoczył rosyjskim Żydom. Szulgin oskarżył ich przede wszystkim o to, że całą tę rewolucję czy wielki socjalistyczny eksperyment przeprowadzili na „rosyjskim ciele i że (…) Rosjanie (…) ponieśli z tego powodu niewyobrażalne straty. Nie podoba nam się to, że wy, Żydzi, względnie niewielka grupa w obrębie narodowości rosyjskiej uczestniczyliście tym potwornym dziele, w stopniu zupełnie nieproporcjonalnym do waszej liczby”.
Byli trzonem i kręgosłupem
Ilość Żydów mieszkających we wszystkich republikach włączonych do ZSRR nieoficjalnie nie była duża, ale rosła. Z oficjalnych danych wynika, że w 1897 r. w europejskiej części Rosji, która weszła w skład RSFSR mieszkało 106 tys. Żydów, a w 1925 r. ich liczba wynosiła już 544 tys. W Moskwie np. w 1912 r. żyło 6,4 tys. Żydów, a w 1933 r. ich ilość zwiększyła się czterdziestokrotnie, osiągając liczbę 241,7 tys. Ludność samej stolicy zwiększyła się tylko dwukrotnie z 1 mln 618 tys. do 3 mln 663 tys. osób. Zwiększająca się ilość Żydów, osiedlających się w stolicy, wynikała zapewne z faktu, że znajdowali oni pracę w centralnych instytucjach władzy państwowej. Rosyjscy Żydzi poparli bowiem bolszewicki przewrót. Ich ilość w partii komunistycznej systematycznie rosła. W 1922 r. ilość Żydów, należących do Rosyjskiej Komunistycznej Partii (bolszewików) wynosiła 20 tys. osób, co stanowiło 5,2 proc. ogółu jej członków. W 1923 r. na XI Zjeździe partii bolszewików odsetek delegatów żydowskiego pochodzenia wynosił już 14,5 proc.
Największy odsetek członków partii bolszewickiej Żydzi tworzyli w republikach zamieszkałych przez społeczność żydowską. Białoruska Komunistyczna Partia (bolszewików) np. w jednej czwartej składała się z Żydów. Nie byli oni w niej, ani innych republikańskich instancjach partii szarymi członkami. Byli jej „trzonem i kręgosłupem”. Jak pisze Yuri Slezkine w swojej pracy „Wiek Żydów”, Pierwszy Wszechrosyjski Centralny Komitet Wykonawczy, który uchwalił przejecie władzy przez bolszewików i pierwsze jej dekrety i utworzył Radę Komisarzy Ludowych: „składał się ze 101 członków, w tym 62 bolszewików. Wśród tych ostatnich było 23 Żydów, 20 Rosjan, 5 Ukraińców, 5 Polaków, 5 Bałtów, 3 Gruzinów i 2 Ormian”. Według Nahuma Rafalkesa-Nira „(…) wszyscy mówcy, którzy zabrali głos w sprawie przejęcia władzy, a było ich 15, byli Żydami”. Nimi byli też Kamieniew i Swierdłow stojący na czele Wszechrosyjskiego Centralnego Komitetu Wykonawczego. Pełnili więc funkcje głów państwa radzieckiego. Swierdłow był też sekretarzem generalnym partii komunistycznej i de facto nią rządził.
Stworzyli bolszewicką propagandę
Pierwsi komisarze zarządzający Piotrogrodem i Moskwą, czyli Kamieniew i Zinowiew, byli Żydami. Podobnie zresztą jak komendanci Pałacu Zimowego i Kremla Grigorij Izakowicz Czudnowski i Jemielian Jarosławski. Ten ostatni stanął też na czele Ligi Wojujących Bezbożników. Głównym organizatorem Armii Czerwonej był Lew Trocki, który nie ukrywał swych żydowskich korzeni. Głównym cenzorem Piotrogrodu, formalnie pełniącym funkcję komisarza ds. druku, propagandy i agitacji był Mojsiej Goldstein. Osobami nadającymi ton tworzącej się dyplomacji byli Adolf Abramowicz Joffe i Karol Radek, właściwie Karol Sobelsohn, pochodzącymi z żydowskich rodzin.
Na konto rosyjskich bolszewików żydowskiego pochodzenia poszło też morderstwo carskiej rodziny w Jekaterynburgu. Jego głównym organizatorem był Jakow Michajłowicz Jurowski, a właściwie Jankiel Chaimowicz Jurowski, wnuk rabina i syn złodzieja, który za cara za lepkie ręce został zesłany na Sybir. Jurowski nie zamordował rzecz jasna carskiej rodziny z własnej inicjatywy. Rozkaz zabicia cara i jego rodziny wydać miał sam Lenin i zlecił jego wykonanie Swierdłowowi. Ten przekazał sprawę Jurowskiemu, którego nie tylko znał osobiście, ale nawet się z nim przyjaźnił. Był on najpierw członkiem Rady Uralu, następnie zastępcą komisarza sprawiedliwości Rządu Uralu. Następnie objął funkcję przewodniczącego Komisji Śledczej przy Trybunale Rewolucyjnym Czeka. Nie był on jedynym Żydem uczestniczącym w morderstwie Romanowów. Wspomagała go również Szaja Gołoszczekina komisarz uralskiego okręgu wojskowego.
Żydzi nie zajmowali się rzecz jasna tylko carobójstwem. Swoje usługi na rzecz budowy socjalizmu w ZSRR oddało wielu wybitnych żydowskich artystów. Zwłaszcza plastyków, którzy zostali wprzęgnięci do propagandy nowego ustroju. Natan Altman był projektantem pierwszej flagi radzieckiej, godła, oficjalnych pieczątek i znaczków pocztowych, czyli zewnętrznej symboliki bolszewickiej państwa. Jego dziełem była też oprawa plastyczna festiwalu, mającego upamiętnić pierwszą rocznicę przewrotu bolszewickiego, którą zaczęto powoli traktować jako socjalistyczną rewolucję październikową. Użył dla udekorowania placu przed Pałacem Zimowym i nadania mu imperialnego, ale bolszewickiego charakteru, jak przypomina Yuri Slezkine „14 kilometrów płótna i olbrzymich czerwonych, zielonych i pomarańczowych kubistycznych płaszczyzn”. Altman został też szefem „Leninowskiego Planu Propagandy Monumentalnej”. To on również przyczynił się do uczynienia z Lenina bolszewickiego świętego. To on stworzył całą artystyczną ikonografię tej postaci, która trafiła w postaci różnorakich kopii do najdalszych zakątków bolszewickiego imperium.
Natan nie był rzecz jasna jedynym wybitnym żydowskim artystą, który oddał swój talent na rzecz bolszewików. W kreowaniu rewolucji październikowej jako wydarzenia przełomowego dla ludzkości pomógł Stalinowi także El Lisicki na Zachodzie bardziej znany jako El Lissitzy, urodzony w żydowskiej rodzinie w Poczinoku jako Łazar Markowicz Lisicki, malarz, grafik, architekt, typograf i fotografik. Od 1921 r. był profesorem Akademii Sztuk Pięknych w Moskwie. To on wymyślił tzw. „prouny” (będące skrótem od nazwy „projekta utwierżdienija nowego”). Jednym z nich był projekt „podiów Lenina”, czyli ogromnych pochyłych wież, które w myśl jego założenia miały dominować nad placami miejskimi. Był autorem też wielu rewolucyjnych plakatów. W latach 1923–1925 Lisicki zaprojektował tzw. Wygładzacz Chmur – czyli zespół nowoczesnych, oszklonych wieżowców w Moskwie.
Stali się patronami placów, ulic
Dzięki niezręcznej polityce władz radzieckich mieszkańcy wielu rosyjskich miast zaczęli żyć w przestrzeni, której patronami byli rewolucyjni bohaterowie niemal wyłącznie żydowskiego pochodzenia. W Piotrogrodzie Plac Pałacowy przed Pałacem Zimowym został przekształcony na Plac Urickiego, Pałac Taurydzki także otrzymał imię wielkiego księcia Siergieja Aleksandrowicza nazwano Pałacem Nechamkesa; Nabrzeże Admiralicji i Aleję Admiralicji nazwano imieniem Semena Nachimsona. Imię Zinowiewa otrzymał uniwersytet. Carska rezydencja w Gatczynie na cześć Trockiego, przemianowanego na Trock. Pawłowsk przechrzczono na Słuck na cześć żydowskiej komunistki pomniejszego sortu.
Przemianowanie nazw placów i ulic na cześć głównie żydowskich bohaterów bolszewickiego przewrotu nie dotyczyła rzecz jasna tylko Piotrogrodu, ale wszystkich ośrodków rewolucji. Nadanie miastu, w którym zamordowano cara, imieniem Swierdłowa jednego z organizatorów jego zabójstwa, jest tego klasycznym przykładem.
Oczywiście Rosjanie najbardziej nienawidzili katów z NKWD, spośród których ci żydowskiego pochodzenia wyróżniali się najbardziej. Przez okres największego terroru, gdy organy bezpieczeństwa były najbardziej opresyjne, stanowili znaczącą część kadry kierowniczej. Yuri Slezkine przyznaje, że największą rolę odgrywali oni w pierwszych latach funkcjonowania bolszewickiego państwa. Zaangażowanie ideologiczne i wykształcenie wyróżniało ich i windowało w górę. Pisze, że: „W 1918 r. 65,5 proc. wszystkich zatrudnionych w niej (WCzK) Żydów było »funkcjonariuszami odpowiedzialnymi«. Żydzi stanowili 19,1 proc. wszystkich śledczych aparatu i 50 proc. śledczych, zatrudnionych w wydziale ds. zwalczania kontrrewolucji”.
Ilość Żydów w bolszewickim aparacie terroru bynajmniej nie malała, gdy Związek Radziecki okrzepł. Wystarczy sięgnąć do przewodnika zatytułowanego „Kto Rukowodił NKWD 1934–1941”, by się o tym przekonać. Dla pełnej jasności trzeba nadmienić, że nie wydała go jakaś antysemicka, nacjonalistyczna organizacja, ale prześladowane przez Putina Towarzystwo „Memoriał”. Z dokonanych przez autorów zestawień wynika, że w 1934 r. pracowało w NKWD na najwyższych stanowiskach kierowniczych 37 Żydów, co stanowiło odsetek 38,54 proc. ogółu tej kadry. Rosjan w tamtym czasie na najwyższych stanowiskach było zatrudnionych 30 i ich udział w „wierchuszce” stanowił 31,25 proc. W 1936 r. odsetek Żydów w ścisłym kierownictwie jeszcze wzrósł. Pracowało ich 43, co stanowiło 39,9 proc. Rosjan było zatrudnionych 33, co stanowiło 30 proc. Dopiero w drugiej połowie 1938 r. odsetek Żydów w najwyższym kierownictwie NKWD zaczął maleć. Pracowało ich w nim 32, co stanowiło 21,33 proc. Rosjan zatrudnionych było wtedy 85, co stanowiło 56,67 proc.
Oczywiście Żydzi nie pracowali tylko na najwyższych stanowiskach. Pracowali we wszystkich oddziałach republikańskich, obwodowych i rejonowych.
Nie wszyscy Żydzi w Rosji popierali także budowę komunizmu. Moisieja Urickiego zastrzelił żydowski poeta Leonid Kannegiser. Zrobił to, mszcząc się za śmierć swojego przyjaciela Parelewejga, także Żyda, którego Unicki miał osobiście przesłuchiwać.
Kiedy zobaczyłem, że ma na imię Sigal, wiedziałam, że będą kłopoty.
Mam na myśli Sigal Chattah, pełniącej obowiązki prokuratora stanu Nevada. To pod jej jurysdykcją Tom Alexandrovich, aresztowany 6 sierpnia za nakłanianie do seksu z 15-latką, został dopuszczony – nie do sądu, lecz dwa dni później … do ucieczki do Izraela.
Alexandrovich nie jest zwykłym Izraelczykiem. Jest szefem Wydziału Obrony Technologicznej w Narodowej Dyrekcji Cyberbezpieczeństwa Izraela (INCD).
Do obowiązków Aleksandrowicza należy cenzurowanie Amerykanów, którzy są krytyczni wobec Izraela. W dwa dni później Alexandrovich był widziany w izraelskiej telewizji chwaląc się, że złożył, w imieniu Izraela, 40 000 wniosków o usunięcie wpisów w mediach społecznościowych z 90% skutecznością. W klipie Alexandrovich mówi, że on i INCD cenzurują użytkowników mediów społecznościowych na całym świecie, którzy publikują rzeczy, które mogą „doprowadzić do demoralizacji” izraelskich sprawców ludobójstwa.
Jak na ironię, Alexandrovich, lub ktoś taki jak on, prawie cenzurował Shauna Kinga!
Kiedy King opublikował izraelski klip telewizyjny, w którym Aleksandrowicz chwali się cenzurą krytyków Izraela, X natychmiast usunął post. Niezrażony, King ponownie opublikował klip. Ponownie, szybko został skasowany. Cały dzień King próbował opublikować klip. Po ponad 17 nieudanych próbach post Kinga w końcu utrzymał się i rozprzestrzenił się w internecie.
Dlaczego izraelscy przestępcy instytucjonalni mogą bezkarnie uciekać z USA, aby mogli wrócić do pracy w Izraelu cenzurując amerykańskich użytkowników mediów społecznościowych? W przypadku Aleksandrowicza fakt, że pełniący obowiązki prokuratora USA w Nevadzie, Sigal Chattah, jest sama żydówka prawdopodobnie ma z tym coś wspólnego.
Jako działająca w USA adwokat, Chattah miała prawo do wnoszenia federalnych zarzutów z obowiązkową 10-letnią minimalną karą. Zamiast tego zdecydowała się zostawić sprawę lokalnym prokuratorom, którzy niewytłumaczalnie się pomylili i zapomnieli skonfiskować paszport Aleksandrowicza i narzucić elektroniczny monitoring.
Fakt, że Las Vegas zostało założone i nadal jest prowadzone przez żydowski zorganizowany syndykat przestępczy, może pomóc w wyjaśnieniu nadzoru.
Oprócz pomocy oskarżonym przestępcom seksualnym w ucieczce przed wymiarem sprawiedliwości, Sigal Chattah spędza wolny czas na opowiadaniu się za ludobójstwem. Al-Jazeera donosi: „Na jej usuniętym już osobistym koncie X, Chattah nazwała Palestyńczyków w Gazie „zwierzętami”, wezwała do wymazania terytorium „poza mapą” i zasugerowała, że „nawet dzieci” w enklawie są „terrorystami”.
Sigal Chattah nie jest pierwszym izraelskim ekstremistą Trumpa, który nadużył amerykańskiego stanowiska ścigania. Nie jest nawet pierwszą osobą o imieniu Sigal! W 2017 roku Trump mianował urodzonego w Izraelu Sigala Mandelkera na szefa programu sankcji Departamentu Skarbu. Z tego stanowiska Mandelker zaczął uderzać „terrorystyczne” oznaczenia na pokojowych organizacjach pozarządowych, w tym irańskiej grupy New Horizon, która sponsorowała pięć konferencji, w których uczestniczyłem w 2013 roku. Dzięki Mandelkerowi skontaktowało się ze mną FBI i powiedziano mi, że jeśli wezmą udział w następnej konferencji New Horizon, zostanę aresztowany po powrocie do USA. Zapytałem agenta FBI, dlaczego Izrael może uniemożliwić Amerykanom uczestnictwo w konferencjach naukowych i oczywiście nie otrzymał prostej odpowiedzi.
Przypadki dwóch Sigalów są niestety typowe. Izraelczycy, w tym najgorsi żydowsko-amerykańscy przestępcy seksualni (którzy są automatycznie uważani za „domniemanych obywateli Izraela”) od dziesięcioleci nadużywają amerykańskiego systemu prawnego. W śledztwie CBS News w 2020 r. stwierdzono liczne przypadki pedofilów, którzy brutalnie zgwałcili dzieci w wieku czterech lat, a następnie uciekli do sanktuarium w Izraelu. Grupa o nazwie Jewish Community Watch próbowała wyśledzić sześćdziesiąt takich osób. Według CBS, „główna dyrektor operacyjna JCW, Shana Aaronson… mówi, że w Stanach Zjednoczonych są elementy społeczności żydowskiej, które są skłonne pomóc pedofilom uciec”. (Elementy takie jak Sigal Chattah?)
I oczywiście jest to jedyny naród na ziemi, który kiedykolwiek popełnił ludobójstwo na żywo – ludobójstwo, które było bardzo intensywne przez prawie dwa lata, ale zaczęło się od Nakba (Palestyński Holokaust) z 1948 roku.
Już czas najwyższy, by Stany Zjednoczone wypowiedziały wojnę zboczeńcom, unicestwiły swoją bazę przestępczą w okupowanej Palestynie i aresztowały zdradziecka piątą kolumnę, która porwała nasz kraj, aby umożliwić zbrodnie przeciwko ludzkości.
Uwaga:American Free Pressto najlepsza gazeta w Ameryce, z kompetentnymi redaktorami, którzy często potrafią nieco poprawić moje artykuły. To, co widzisz powyżej, to sposób, w jaki napisałem i je złożyłem. W ostatecznej opublikowanej wersji zapisz się do American Free Press.
Stripe jest jedynym procesorem Substack i mnie debankowały, więc nie możesz już płacić za pośrednictwem Substack. Teraz publikuję wszystko na Substack za darmo i prosząc ludzi o zarejestrowanie się w powtarzających się darowiznach na mojej stronie darowizny Paypal … lub platformie wolności słowa SPdonate.
=================================
Tutaj w oryginale:
When I saw her name was Sigal, I knew she was trouble.
I’m referring to Sigal Chattah, Acting US Attorney for the state of Nevada. It was on her watch that Tom Alexandrovich, arrested August 6 for soliciting sex with a 15-year-old, was allowed to flee to Israel two days later.
Alexandrovich is not just any Israeli. He is head of the Technological Defense Division at the Israel National Cyber Directorate (INCD).
Apparently Alexandrovich’s job description includes censoring Americans who are critical of Israel. In a viral X post by Shaun King, Alexandrovich is seen on Israeli television bragging about submitting 40,000 social media takedown requests on behalf of Israel with a 90% success rate. In the clip, Alexandrovich says he and the INCD censor social media users worldwide who post things that might “lead to demoralization” of Israeli genocide perpetrators.
Ironically, Alexandrovich, or someone like him, nearly censored Shaun King!
When King posted the Israeli TV clip in which Alexandrovich brags about censoring critics of Israel, X immediately took down the post. Undaunted, King re-posted the clip. Again, it was quickly nuked. All day long King kept trying to post the clip. After more than 17 unsuccessful attempts, King’s post finally stayed up and went viral.
Why are Israeli sex criminals allowed to flee the US with impunity so they can return to their jobs in Israel censoring American social media users? In Alexandrovich’s case, the fact that the Acting US Attorney for Nevada, Sigal Chattah, is herself Israeli, probably has something to do with it.
As acting U.S. Attorney, Chattah had the authority to pursue federal charges carrying a mandatory 10 year minimum sentence. Instead, she chose to leave the case to local prosecutors, who inexplicably slipped up and forgot to confiscate Alexandrovich’s passport and impose electronic monitoring. The fact that Las Vegas was founded and is still run by a Jewish organized crime syndicate may help explain the oversight.
Alongside helping accused sex criminals escape justice, Sigal Chattah spends her spare time advocating for genocide. Al-Jazeera reports: “On her now-deleted personal X account, Chattah has referred to Palestinians in Gaza as ‘animals,’ called for wiping the territory ‘off the map,’ and suggested that ‘even the children’ in the enclave are ‘terrorists.’”
Sigal Chattah isn’t the first Israeli extremist Trump appointee to abuse an American law enforcement position. She isn’t even the first one named Sigal! In 2017, Trump appointed Israeli-born Sigal Mandelker to head the Treasury Department’s sanctions program. From that perch, Mandelker proceeded to slap “terrorist” designations on peaceful NGOs, including the Iranian-based New Horizon group that sponsored five conferences I attended beginning in 2013. Thanks to Mandelker, I was contacted by the FBI and told that if I attended the next New Horizon conference I would be arrested upon my return to the US. I asked the FBI agent why Israel gets to prevent Americans from attending scholarly conferences, and naturally didn’t receive a straight answer.
The two Sigals’ cases are unfortunately typical. Israelis, including the very worst Jewish-American sex criminals (who are automatically considered presumptive Israeli citizens) have been abusing the American legal system for decades. A 2020 CBS News investigation found numerous cases of pedophiles who brutally raped children as young as four and then fled to sanctuary in Israel. A group called Jewish Community Watch was then trying to track down sixty such individuals. According to CBS, “JCW’s chief operating officer Shana Aaronson…says there are elements of the Jewish community in the U.S. that are willing to help pedophiles escape.” (Elements like Sigal Chattah?)
And of course it is the only nation on earth ever to commit a live-streamed genocide—a genocide that has been in high gear for almost two years, but which began with the Nakba (Palestinian Holocaust) of 1948.
It is long past time for the United States to declare war against the genocide-perpetrating perverts, annihilate their crime base in Occupied Palestine, and arrest the treasonous fifth column that has hijacked our country to enable crimes against humanity.
– Trybunał w Hadze oskarżył Putina za to, że zabrał dzieci z Ukrainy. No ale przecież Netanjahu nie odbiera dzieci, tylko zabija dzieci! – powiedział Leszek Miller goszcząc na „piwie z Mentzenem”. Były premier, na pytanie gospodarza czy „żydzi rządzą światem”, odpowiedział twierdząco.
Podczas spotkania przed publicznością, Sławomir Mentzen zapytał swojego gościa – Leszka Millera – o jego zdanie na temat polityki Izraela w Strefie Gazy. Były premier nie szczędził słów wobec Benjamina Netanjahu. – Jeżeli w Polsce słyszymy (…), że Putin to jest zbrodniarz, który ma krew na rękach, to kim jest Netanjahu? Trybunał w Hadze oskarżył Putina za to, że zabrał dzieci z Ukrainy. No ale przecież Netanjahu nie odbiera dzieci, tylko zabija dzieci! – powiedział Miller.
Były polityk SLD przypomniał również swoją rozmowę z Benjaminem Netanjahu z 1996 r. Miller miał wtedy zapytać Netanjahu kto kim kieruje: żydowska diaspora obecna w USA Izraelem, czy Izrael tą diasporą? – Panie Miller, niech pan nie ma żadnych złudzeń: to wszystko, co robi nasza wpływowa diaspora w Stanach Zjednoczonych wykuwa się tu, w Tel Awiwie i w Izraelu – tak odpowiedź izraelskiego premiera zacytował gość „Piwa z Mentzenem”.
Na pytanie Sławomira Mentzena czy „żydzi rządzą światem”, były polityk SLD odpowiedział twierdząco.
Miller krytycznie wypowiedział się również o rządzących na Ukrainie. – Władze ukraińskie stanęły na gruncie najbardziej zbrodniczej ideologii, która pojawiła się w tej części Europy: mam na myśli nacjonalizm ukraiński – powiedział były polityk SLD.
W jego opinii, rzeź wołyńska była w rzeczywistości „czystkami etnicznymi” takimi jak u nazistowskich Niemców. – Bandyci ukraińscy, za pomocą czystek etnicznych chcieli się pozbyć Polaków, bo oni mieli w zamyśle zbudowanie nowej Ukrainy, czystej etnicznie – zauważył gość Sławomira Mentzena.
Za zmianę zachowania wobec Ukrainy Leszek Miller pochwalił obecnego prezydenta Polski – Karola Nawrockiego. – Jestem szczerze zdumiony, że polskie władze przez całe lata patrzyły na to spokojnie i udawały, że tego nie widzą. A jak ktoś w Polsce zaczynał o tym mówić, to stawał się „ruską onucą”. Dopiero teraz coś się zmienia, ale głównym twórcą tej zmiany jest Karol Nawrocki, dlatego że on oficjalnie powiedział, że nigdy nie będzie tego akceptował – wskazał były premier.
Czy Niemcy i Żydzi kolonizują nas gospodarcza już od XIX wieku? Wpływ oligarchicznej rodziny Rothschildów na dzieje Polski nie jest „teorią spiskową”, lecz solidnie udokumentowanym – choć przemilczanym – faktem? O tej ważnej, a mniej znanej, historii opowiada Jakub Wozinski, autor książki Od ujścia Wisły po Morze Czarne. Handlowo-gospodarcze tło dziejów Polski.
Właśnie ukazał się nakładem wydawnictwa Prohibita trzeci tom cyklu poświęconego dziejom Polski przez pryzmat gospodarczy i ekonomiczny. Tom poświęcony jest okresowi od 1795 do 1918 roku. Prezentujemy rozmowę z autorem.
W najnowszym tomie swojej sagi o gospodarczych dziejach Polski zabiera nas Pan w podróż po okresie, w którym przypieczętowała się na Polsce zbrodnia zaborów, aż do upadku mocarstw zaborczych. Okres ten zbiegł się z dynamiczną industrializacją światowej gospodarki. Czy polskie elity – tak jak ukazał to Bolesław Prus w „Lalce” – faktycznie nie nadążały za tym trendem zmian?
Polskie elity nie tyle nie nadążały, co zostały systemowo wykluczone z udziału w tym, co w fachowej literaturze jest czasami nazywane Wielkim Wzbogaceniem. Właściwe zrozumienie tego, co się stało w XIX wieku przychodzi nam z trudem aż do dzisiaj. Z jednej strony ziemie dawnej Rzeczypospolitej, szczególnie te zachodnie, były świadkami bezprecedensowej industrializacji i urbanizacji oraz wzbogaciły się o nowoczesną infrastrukturę transportową, lecz z drugiej Polacy byli w zdecydowanej większości jedynie pasywnymi uczestnikami tych przemian. Pierwsza i druga rewolucja przemysłowa (umownie kończąca się wraz z wybuchem I wojny światowej) to dla zachodnich państw okres, w którym wykształcają się potężne firmy i narodowe marki, które w wielu przypadkach ciągną gospodarki swoich krajów aż do dziś. Na ziemiach polskich wielki biznes był domeną głównie Żydów i Niemców, którzy sami stanowili najczęściej reprezentantów dużo potężniejszych grup kapitałowych z innych państw. Rozbiory pozbawiały nas nie tylko niepodległości, ale także szans na wykształcenie elit przemysłowych i finansowych autentycznie związanych z polską państwowością.
Lubimy w Polsce akcentować, skądinąd słuszną, ideę pracy organicznej i wskazywać na wybrane przypadki zaradnych przedsiębiorców epoki rozbiorowej. Dla wielu powodem do narodowej dumy bywa także choćby dynamiczny rozwój przemysłu Łodzi czy Warszawy. Prawda jest jednak taka, że w XIX wieku uzyskaliśmy jako kraj status kolonii i systemowo wykluczono nas z wielkiej biznesowo-politycznej rozgrywki. Stan ten utrzymuje się do dziś, nawet jeśli polski PKB wykazuje dynamiczny wzrost.
Na wykluczenie nas, Polaków, z Wielkiego Wzbogacenia warto także spojrzeć z innej strony. W mojej pracy stawiam tezę, że ogromny wzrost zamożności krajów zachodnich nie dokonałby się nigdy bez uprzedniego zdominowania przez Holandię i Anglię światowego handlu oraz ujarzmienia religijnych konkurentów. Państwa te były przez długi czas liderami obozu protestanckiego w Europie, który już od XVI wieku dążył nieustannie do tego, aby osłabić szlaki handlowe wiodące przez Eurazję (a więc i przez Polskę) na rzecz nowych arterii prowadzących przez Atlantyk. Rzeczpospolita była zawzięcie zwalczana przez protestanckie potęgi morskie jako kraj mogący przy pomocy katolickich sojuszników pokrzyżować te plany. To właśnie Holandia doprowadziła swoją polityką do wstępnego, bo gospodarczego rozkładu polsko-litewskiego państwa już w XVII wieku. W wieku XVIII byliśmy już właściwie całkowicie zneutralizowani, co znacząco ułatwiło Brytyjczykom sukcesywne narzucanie całemu światu swojego systemu finansowego. Moim zdaniem nie ma cienia przesady w stwierdzeniu, że zachodnie potęgi handlowe weszły na swój poziom zamożności w znacznej mierze po naszych plecach. Tak jak katolicka Hiszpania z jej imperium kolonialnym, Polska musiała zostać rozczłonkowana i pokonana, aby anglosaski system kreacji pustego pieniądza mógł zostać upowszechniony na całym globie.
W opisie książki czytamy, że „słowo «Rotszyld» pada co najmniej dwieście razy i nie wynika to bynajmniej z osobistej obsesji autora, lecz z sumiennie wykonanego obowiązku udokumentowania najważniejszych wydarzeń kształtujących gospodarcze oblicze epoki”. O Rotszyldach słyszymy dziś sporo, a doniesienia te określa się jako „teorie spiskowe”. Czy już w XIX wieku ta potężna oligarchiczna rodzina miała udokumentowany wpływ na dzieje polski?
Niewątpliwie. Moja książka jest tak naprawdę próbą zademonstrowania, jak wielki to był wpływ. Historycy najczęściej starannie unikają kwestii wpływu Rotszyldów na dzieje naszej ojczyzny, uciekając w bezpieczne tematy związane z analizą poczynań np. liderów stronnictw politycznych czy też przywódców powstań. Jeśli jednak uczciwie badamy historię XIX wieku to nie możemy przecież abstrahować od faktu, że miała wówczas miejsce rewolucja przemysłowa, która całkowicie zburzyła dotychczasowe hierarchie polityczne i gospodarcze. Współcześnie jesteśmy już przyzwyczajeni do tego, jak ogromny wpływ na naszą rzeczywistość mają choćby Bill Gates, Larry Fink czy też Elon Musk. W epoce rozbiorowej ich odpowiednikami, choć zdecydowanie bardziej potężnymi, byli właśnie Rotszyldowie, którzy m.in. poprzez system pożyczek międzynarodowych mieli ogromny wpływ na życie polityczne poszczególnych mocarstw – nie bez powodu nazywano ich przecież „bankierami Świętego Przymierza”.
Współcześnie zdecydowana większość naukowców czy publicystów kapituluje wobec wymogów politycznej poprawności i woli nie doszukiwać się negatywnego wpływu Rotszyldów na utrzymywanie Polski w stanie zniewolenia. Łatwo jest przecież narazić się na etykietę anstysemity. Uważam, że jako publicyście, któremu nie grozi odebranie tego czy innego grantu, jest mi o wiele łatwiej połączyć kropki, które od dawna powinny być połączone. Literatura naukowa na temat Rotszyldów jest bardzo obfita, ale mam wrażenie, że niemal nikt dotąd nie podjął się próby powiązania wyłaniającego się z niej obrazu z naszymi polskimi dziejami.
A co do konkretnych przykładów wpływu Rotszyldów na nasze dzieje to wystarczy wspomnieć choćby o udzielonej przez nich Rosji pożyczce na stłumienie powstania listopadowego czy też posiadanych udziałach w kilkudziesięciu liniach kolejowych przebiegających przez polskie terytoria. Każdy polski inteligent wie, że w drugiej połowie XIX wieku Polaków gnębił Otto von Bismarck, ale bardzo niewiele osób ma świadomość, że cała kariera polityczna „żelaznego kanclerza” przebiegała niejako w cieniu potęgi bankierskiego rodu, który dość wcześnie zmusił go do uległości i liczenia się z jego wpływami.
Korzystając z okazji, uczynię zadość niekłamanej ciekawości i zapytam o Pana dalsze plany pisarskie. Po roku 1918, na którym kończy się tom III, mamy przecież okres wolnej Polski w dwudziestoleciu, potem komunizm, a później choćby – nie mniej fascynujące i symptomatyczne dla naszych dziejów – dzikie lata 90. Czy możemy czekać na kolejne tomy „Od ujścia Wisły po Morze Czarne”?
Tak, w planach jest doprowadzenie opowieści aż do 1989 roku. Tom IV z pewnością nie ukaże się jednak zbyt szybko, ponieważ napisanie go – tak jak poprzednich – wymaga dość żmudnej pracy polegającej na gromadzeniu i analizie faktów rozproszonych po wielu nieoczywistych pracach. Kto czytał dotychczasowe tomy Od ujścia Wisły po Morze Czarne ten wie, że nie powielam najczęściej spotykanych interpretacji dziejów, tylko podejmuję się próby stworzenia autorskiej wykładni, a to również wymaga długiego i starannego namysłu.
W takim razie uzbrajamy się w cierpliwość, a tymczasem dziękuję za rozmowę.