Prezydent Karol Nawrocki ułaskawił Weronikę Krawczyk

Prezydent Karol Nawrocki ułaskawił Weronikę Krawczyk.

13.04.2026 tysol/karol-nawrocki-ulaskawil-weronike-krawczyk

Prezydent Karol Nawrocki zastosował prawo łaski wobec 38-letniej Weroniki Krawczyk skazanej za zniesławienie lekarza. Matka trojga dzieci na internetowym forum odradzała innym kobietom korzystanie z usług ginekologa Piotra A., ginekologiem skazanym w 2008 roku za nielegalne przeprowadzanie aborcji

Prezydent ułaskawił Weronikę Krawczyk

Informacja o decyzji prezydenta Karola Nawrockiego została opublikowana za pośrednictwem oficjalnej strony Kancelarii Prezydenta. Z opublikowanego 13 kwietnia 2026 r. komunikatu wynika, że akt łaski objął darowanie kary ograniczenia wolności oraz zatarcie skazania.

Kancelaria Prezydenta podała, że decyzję uzasadniały m.in. incydentalny charakter czynu, sytuacja rodzinna oraz względy społeczne.

Pani Weronika Krawczyk zgodziła się na podanie swoich danych osobowych do wiadomości publicznej.

platform.twitter.com

Sprawa Weroniki Krawczyk

Fundacja Życie i Rodzina ujawniła, że Weronika Krawczyk została skazana prawomocnym wyrokiem za wpis w internecie, w którym ostrzegła inne kobiety przed ginekologiem Piotrem A. Jak przypomina Fundacja, w 2016 roku kobieta usłyszała diagnozę – lekarz twierdził, że jej nienarodzone dziecko ma zespół Downa. Według fundacji, lekarz miał namawiać ją do aborcji.

Krawczyk odmówiła, a chłopiec urodził się zdrowy. Niestety stres, jaki spowodował lekarz, wpłynął negatywnie zarówno na maleństwo, jak i mamę, a konsekwencje trwają u dziecka do dziś – czytamy na stronie Fundacji Życie i Rodzina.

W 2022 roku Weronika Krawczyk odpowiedziała na internetowe pytanie innej kobiety, która pytała o tego samego lekarza. Odradziła prowadzenie ciąży przez Piotra A. Ten w odpowiedzi pozwał ją o zniesławienie.

Jak informuje Fundacja, kobieta będąc w dziewiątym miesiącu ciąży z kolejnym dzieckiem, otrzymała wezwanie na policję, gdzie pobrano od niej materiał biologiczny, mimo że – jak podkreśla Fundacja – „do spraw o zniesławienie nie jest to w ogóle konieczne”.

Fundacja przypomina, że „w przytoczonej sprawie ginekolog został skazany na 2 lata pozbawienia wolności w zawieszeniu, jednak nie pozbawiono go prawa do wykonywania zawodu”. [!!!]

W 2025 roku zapadł wyrok w sprawie Weroniki Krawczyk. Kobieta została skazana na 4 miesiące prac społecznych, obowiązek zamieszczenia przeprosin w mediach oraz pokrycie kosztów sądowych. Wyrok został utrzymany przez sąd drugiej instancji. Ze względu na to, że Weronika Krawczyk nie chce przepraszać abortera, ponieważ, jak argumentowała, chciał doprowadzić do śmierci jej dziecka, grozi jej półtora miesiąca aresztu.

Krecia robota Chińczyków, czy cicha reorganizacja świata?

Krecia robota Chińczyków, czy cicha reorganizacja świata?

Zbigniew Jacniacki 13.04.2026 wolnemedia.net/krecia-robota-chinczykow-czy-cicha-reorganizacja-swiata

Podczas gdy media skupiają się na rozejmie na Bliskim Wschodzie, przerwanych negocjacjach i głośnych deklaracjach, w stolicy Chin rozgrywa się coś znacznie bardziej subtelnego i długofalowego. Na pierwszy rzut oka to zwykła dyplomacja. Przy bliższym spojrzeniu – wygląda to na wyjątkowo precyzyjnie wykorzystaną szansę.

Fakty z ostatnich dni:

– wizyta szejka ZEA w Pekinie (kluczowy sojusznik USA z bazą Al Dhafra szuka alternatywy dokładnie w momencie największego napięcia);

– czwarta wizyta premiera Hiszpanii Pedro Sancheza (Hiszpania po raz kolejny otwarcie buduje pomost do Pekinu, dystansując się od Waszyngtonu);

– odwołanie wizyty Donalda Trumpa (luka w kalendarzu Pekinu została błyskawicznie wypełniona przez rywali USA);

– inicjatywa pokojowa Chin i Pakistanu (nowa propozycja regulacji Bliskiego Wschodu bez dominującej roli Ameryki).

Co tak naprawdę się dzieje? Na poziomie widocznym Chiny grają klasyczną, cierpliwą grę. Nie musiały nikogo zmuszać ani przekupywać. Wystarczyło cierpliwie czekać, aż administracja Trumpa sama stworzy okno – i natychmiast je wypełnić. W ciągu kilku dni Pekin gości jednocześnie przedstawiciela kraju z kluczową amerykańską bazą wojskową oraz europejskiego lidera, który od miesięcy konsekwentnie blokuje twardą linię USA wobec Iranu. Wszystko w momencie, gdy Waszyngton jest zajęty gaszeniem pożarów, które sam pomógł rozpalić. To nie wygląda na przypadek.

Subtelna, ale wyraźna strategia: Chiny nie prowadzą otwartej konfrontacji. Zamiast tego oferują coś, co w dzisiejszym świecie stało się towarem deficytowym: wrażenie stabilności i przewidywalności. Gdy jeden gracz zaczyna być postrzegany jako coraz bardziej chaotyczny i nieprzewidywalny, inni – nawet ci tradycyjnie lojalni – naturalnie zaczynają się zabezpieczać.

ZEA, Hiszpania, a za nimi prawdopodobnie kolejne kraje, powoli budują sobie opcję „B”. Nie jako zdradę, ale jako ubezpieczenie. I właśnie na tym polega prawdziwa siła chińskiej gry – nie muszą niczego wyrywać siłą. Wystarczy, że są gotowi, gdy inni tracą wiarygodność.

Najważniejsze rozpoznanie To, co wielu nazywa „krecią robotą Chin”, może być w rzeczywistości czymś większym: Cichą reakcją całego systemu międzynarodowego na utratę zaufania do dotychczasowego centrum. Nie ma tu jednego wielkiego spisku z sali narad w Zhongnanhai. Jest za to coś bardziej interesującego – naturalna, niemal biologiczna dynamika: gdy jeden węzeł staje się zbyt niestabilny, reszta sieci zaczyna szukać nowych połączeń.

Warto śledzić rozwój wydarzeń. Czasami największe zmiany nie przychodzą z hukiem bomb, lecz z serii uprzejmych wizyt, odwołanych spotkań i cicho wypełnianych luk. To może być właśnie jeden z takich momentów.

Autorstwo: Zbigniew Jacniacki
Źródło: WolneMedia.net

Czy rozkaz Trumpa o zablokowaniu irańskich portów rzeczywiście zadziała?

Czy rozkaz Trumpa o zablokowaniu irańskich portów rzeczywiście zadziała?

Larry C. Johnson

Krótka odpowiedź na moje pytanie brzmi: Nie! Stany Zjednoczone, pomimo gróźb Trumpa, nie wyślą swoich okrętów w pobliże irańskiego wybrzeża…

Grupa Uderzeniowa Lotniskowca USS Abraham Lincoln (CVN-72) (CSG 3) przekonała się o tym na własnej skórze w marcu. W marcu Lincoln CSG zbliżył się na odległość 210 mil od południowego wybrzeża Iranu, ale został zmuszony do wycofania się na pozycję około 700 mil od irańskiego wybrzeża po ataku roju irańskich pocisków i dronów. Dlatego wszelkie próby przechwycenia tankowca miały miejsce setki mil od wybrzeży Iranu.

Przechwycenie tankowca zazwyczaj odbywa się poprzez atak lotniczy śmigłowców. Oznacza to, że Stany Zjednoczone polegają na okrętach zdolnych do przenoszenia i startowania śmigłowców. Obecnie tylko trzy grupy okrętów Marynarki Wojennej USA spełniają te kryteria: Grupa Uderzeniowa Lotniskowca USS Abraham Lincoln (CVN-72) (CSG 3) oraz dwie Jednostki Ekspedycyjne Piechoty Morskiej (MEU) Korpusu Piechoty Morskiej USA – 11. i 31.

W skład 31. Jednostki Morskiej Jednostki Morskiej wchodzi USS Tripoli (LHA-7) – okręt desantowy klasy America. Służy on jako główna platforma dla lotnictwa morskiego (w tym samolotów F-35B Lightning II, samolotów MV-22 Osprey i śmigłowców), a także pełni funkcje dowodzenia i kontroli. Wspiera go USS New Orleans (LPD-18) – okręt transportowo-desantowy klasy San Antonio. Przybył on wraz z okrętem Tripoli i transportuje dodatkowych żołnierzy piechoty morskiej, pojazdy i sprzęt, a także USS Rushmore (LSD-47) – okręt desantowy klasy Whidbey Island. Rushmore przepływał przez Cieśninę Malakka na początku kwietnia i jest w drodze do grupy na Morzu Arabskim, dostarczając dodatkowy ciężki sprzęt i jednostki desantowe.

Okrętem flagowym 11. Jednostki Morskiej (MEU) jest USS Boxer (LHD-4) – okręt desantowy klasy Wasp. Wspiera on lotnictwo morskie za pomocą samolotów F-35B, AV-8B Harrier (w niektórych konfiguracjach), Ospreyów i śmigłowców. Wspierają go USS Portland (LPD-27) – okręt transportowo-desantowy klasy San Antonio – oraz USS Comstock (LSD-45) – okręt desantowo-dokowy klasy Whidbey Island. Boxer ARG/11. Jednostkę Morską (MEU) wyposażono w dodatkowy personel liczący 4000–4500 osób (piechotę morską i marynarzy) i jest on zaprojektowany tak, aby okresowo pokrywał się z 31. Jednostką Morską.

Oznacza to, że w sumie siedem okrętów jest w stanie wystrzelić jeden lub więcej helikopterów w celu przeprowadzenia operacji przejęcia. To, co wydaje się prostą misją, staje się problematyczne, gdy tankowce znajdują się 700 mil lub więcej od wybrzeża Iranu… Zlokalizowanie i śledzenie statku, nawet dużego tankowca, jest trudne. Im dalej tankowiec znajduje się od wybrzeża Iranu, tym proporcjonalnie większy staje się obszar poszukiwań, co utrudnia znalezienie i namierzenie celu. To nie Karaiby, a już na pewno nie Wenezuela.

Tym ogłoszeniem Trump dał właścicielom tankowców, którym zezwolono na opuszczenie Zatoki Perskiej, wystarczająco dużo czasu na wprowadzenie na pokład zespołów ochrony wyposażonych w ręczne zestawy przeciwlotnicze (MANPADS) odpalane z ramienia. Jeśli którykolwiek z tych tankowców pływa pod banderą Chin lub Japonii, każda próba abordażu mogłaby zostać uznana za akt wojny przez te kraje. Nie sądzę, aby dowództwo CENTCOM naprawdę rozważyło problemy i zagrożenia, które pojawią się, jeśli to dowództwo faktycznie wykona tę misję.

Jeśli nie rozumiesz różnicy między LHA, LHD, LPD i LSD (nie, nie chodzi o narkotyk), oto wyjaśnienie trzech głównych typów okrętów desantowych marynarki wojennej USA, o których mowa powyżej. [UWAGA: LHA i LHD to ten sam typ okrętu desantowego.]

LPD – Dok Transportu Amfibii (klasa San Antonio)
Te statki transportują marines, pojazdy i barki desantowe. Posiadają duży pokład studzienny do wodowania pojazdów amfibijnych lub małych łodzi. Posiadają również mały pokład lotniczy dla helikopterów i samolotów MV-22 Osprey.

LSD – Dock Landing Ship (klasa Whidbey Island)
Te statki specjalizują się w transporcie i wodowaniu ciężkich barek desantowych, pojazdów i sprzętu z dużego pokładu. Posiadają mniejszy pokład lotniczy, przeznaczony głównie dla śmigłowców.

LHD – Okręt desantowo-szturmowy (klasa Wasp)
To największe okręty desantowe, pełniące funkcję „mini lotniskowców”. Posiadają ciągły pokład lotniczy dla śmigłowców, samolotów MV-22 Osprey i (w niektórych przypadkach) myśliwców F-35B, a także pokład szybowy.

Czy rozkaz Trumpa o zablokowaniu irańskich portów rzeczywiście zadziała?

Bonus: LHA – okręt klasy America (np. USS Tripoli (LHA-7))
W kontekście 31. MEU: USS Tripoli to nowoczesny okręt desantowy klasy America, podobny do LHD, ale bardziej zoptymalizowany pod kątem operacji powietrznych, z większym pokładem lotniczym i, w niektórych wariantach, mniejszą pojemnością pokładu studziennego.

Źródło: Czy decyzja Trumpa o zablokowaniu irańskich portów rzeczywiście zadziała?

Stany Zjednoczone i Izrael zbombardowały ponad 307 placówek medycznych w Iranie, kontynuując długą tradycję

Co dalej po Islamabadzie?

Co dalej po Islamabadzie?

Autor artykułu Marek Wójcik 13. kwietnia 2026 world-scam/co-dalej-po-islamabadzie

Według amerykańskich służb wywiadowczych irański arsenał rakietowy pozostał w dużej mierze nienaruszony pomimo trwających od tygodni nalotów.
Źródło.

Z najnowszego raportu wynika, że według ocen amerykańskich służb wywiadowczych Iran nadal dysponuje arsenałem liczącym tysiące pocisków balistycznych, co stoi w bezpośredniej sprzeczności z twierdzeniami, jakoby trwające od tygodni wspólne ataki wojskowe Stanów Zjednoczonych i Izraela znacznie osłabiły potencjał strategiczny tego kraju. W przeciwieństwie do USA Iran wykazał dobrą wolę do pertraktacji. Nie przyzwyczajone do traktowania przeciwników jak godnych siebie, Stany Zjednoczone usiłowały narzucić Iranowi mocno odbiegającą od rzeczywistości wizję Donalda Trumpa. Wyobraźmy sobie, Berlin w maju 1945, kiedy władze III Rzeszy żądają natychmiastowej kapitulacji aliantów. Wiem, mocno tu przesadzam, jednak sposób argumentowania USA przypomina tamtą sytuację przed podpisaniem kapitulacji Niemiec.

Podczas zaściankowych rozmów pokojowych w Islamabadzie, agencja informacyjna Fars doniosła, że marynarka wojenna Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) wystosowała ostrzeżenie do niszczyciela rakietowego klasy Arleigh Burke (seria IIA) należącego do Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych, zidentyfikowanego jako USS Michael Murphy (DDG-112), który płynął z Fudżajry w Zjednoczonych Emiratach Arabskich w kierunku Cieśniny Ormuz.

Według doniesień Iran przekazał za pośrednictwem pakistańskiego pośrednika, że statek stanie się celem ataku w ciągu 30 minut, jeśli będzie kontynuował swoją podróż. Okręt zawrócił.

Imperium jeszcze chyba nie wie, że przegrało na całej linii. Jeszcze żyje marami z przeszłości, kiedy wystarczyło tupnąć, by skłonić przeciwnika do ustępstw.

O braku porozumienia i możliwych tego konsekwencjach możemy przeczytać w niedzielnym artykule na ZeroHedge zatytułowanym: Vance opuszcza Islamabad, podczas gdy rozmowy z Iranem utknęły w martwym punkcie w sprawie broni nuklearnej. Źródło.

Upadek imperium to długi i zasłużony, proces. Długo będzie trwało, zanim byli żandarmi świata uświadomią sobie, że jest po wszystkim i ich rola polega na zarządzaniu bankructwem, do którego się sami przyczynili.

Jak można zrozumieć błędnie stosowaną strategię „pozytywnego myślenia” przez Donalda Trumpa? Warto obejrzeć film z roku 2017, który to analizuje.

Kościół, do którego uczęszcza rodzina Trumpów, wyjaśnia wszystko, co trzeba wiedzieć o Donaldzie.
Można włączyć polskie napisy.

Idea pozytywnego myślenia nie polega na odrzucaniu wszystkiego, co tobie nie pasuje. Każdy popełnia błędy, nawet jego nienoblowska mość Donald Trump. Jeśli nie przyjmie tego do wiadomości – nie oczekuję wcale, że się do błędów przyzna – to będzie ich coraz więcej popełniał. I to się właśnie dzieje. Jeden Trumpo-sukces, za drugim i każdy coraz bardziej tragiczny. Zostało mu niewiele czasu na odblokowanie wąskiego gardła, jakim jest Cieśnina Ormuz. Za kilka tygodni nie będzie już możliwości powstrzymania, przynajmniej na krótko, światowego kryzysu naftowego i spowodowanego przez to krachu na giełdzie.

Strategia Trumpa pozwoliła znaleźć sponsorów na kolejny program Artemis. Tak więc mamy i pozytywne aspekty tego szaleństwa.

Znaleziono nowych sponsorów dla misji kosmicznej Artemis. Pragną pozostać anonimowi, ponieważ kierują się jedynie miłością do postępu technicznego.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

Nikt nie ma „obsesji” na punkcie Izraela — to paskudny kraj!

Nikt nie ma „obsesji” na punkcie Izraela — to paskudny kraj!

13.04.2026 wolnemedia.net/nikt-nie-ma-obsesji-na-punkcie-izraela-to-paskudny-kraj

Minister spraw zagranicznych Izraela Gideon Sa’ar oskarżył Hiszpanię o „antyizraelską obsesję”, za krytykę wojny USA z Iranem i za odmowę użycia hiszpańskiej przestrzeni powietrznej w tej napaści [1]. Izrael uznał to za “zniewagę”, i zareagował zakazem dalszego udziału Madrytu w pracach centrum koordynacyjnego nadzorującego rzekome „zawieszenie broni” w Strefie Gazy. Ostatnio często można usłyszeć od Izraela i jego obrońców o tej „obsesji”. Niedawny artykuł w Jewish News Syndicate” nosi tytuł „Dlaczego media mają obsesję na punkcie agresywnych Izraelczyków?”, w dziwaczny sposób próbując argumentować, że zachodnia prasa lubi „oczerniać Izraelczyków”, aby „odwrócić uwagę od palestyńskiego terroru”.

Niedawno prawicowa komentatorka Meghan Murphy odbyła dziwną rozmowę z redaktorem magazynu „Tablet”, Jacobem Siegelem, na temat „nowej, maniackiej obsesji naszego społeczeństwa na punkcie Izraela”, twierdząc, że wszyscy nagle, ni stąd ni zowąd, zaczęli się czepiać się tego ludobójczego państewka apartheidu, bez żadnego powodu.

Argument, jak rozumiem, jest taki, że Izrael to po prostu normalny, mały kraj, jak każdy inny kraik, a jakiekolwiek wyszczególnianie go sugeruje złowrogą chęć prześladowania Żydów. Ale czy zauważyliście kiedykolwiek, jak ci sami ludzie, którzy oskarżają krytyków Izraela o „obsesję” na punkcie tego małego, nic nieznaczącego kraju, równocześnie prześcigają się w głoszeniu, że Izrael jest niezastąpionym sojusznikiem, którego interesy są nierozerwalnie splecione z interesami zachodniej cywilizacji?

Kiedy Izrael jest krytykowany, próbują więc przedstawić go jako nie zasługujący na wyszczególnianie; za to kiedy krytykuje się sojusz z nim i pomoc militarną, przedstawiają go jako kraj zasługujący na energiczne wspomaganie wszystkimi zasobami i środkami. Kiedy zbrodnicze działania Izraela trafiają na pierwsze strony gazet, jego obrońcy próbują przedstawić go jako maleńki kraj wielkości New Jersey, który stara się pilnować własnych interesów, będąc jednocześnie ofiarą obsesyjnej nienawiści całego świata, ponieważ jego mieszkańcy są Żydami. Kiedy jednak ludzie pytają, dlaczego ich podatki i zasoby wojskowe muszą wspierać ten mały naród w Azji Zachodniej, argument nagle zmienia kierunek: Izrael ma ogromne znaczenie i jest absolutnie kluczowy dla dobrobytu Zachodu.

Można głosić, że Izrael jest kluczowym sojusznikiem na Bliskim Wschodzie, ALBO oskarżać skupianie się bardziej na zbrodniach Izraela niż na nadużyciach innych krajów za dyskryminujące. Nie można jednak przekonywać, że oba stwierdzenia są prawdziwe, ponieważ są ze sobą całkowicie sprzeczne. Izrael nie może być (A) niezwykle istotny i ściśle związany z losem naszych społeczeństw, a jednocześnie (B) nieistotny i niegodny szczególnej uwagi. Jest albo A, albo B. Nie może jednocześnie zasługiwać i nie zasługiwać na szczególne traktowanie.

A przecież każdy kraj świata ma pełne prawo skupić swoją uwagę na Izraelu – zwłaszcza teraz, gdy jego próby sabotowania zawieszenia broni z Iranem grożą światowym kryzysem paliwowym. Nie można spowodować globalnego kryzysu paliwowego, a potem zachowywać się jak ktoś niewinny i uroczy, którego się wytyka palcami z powodu wyznania religijnego. Tak naprawdę Izrael zawsze zasługiwał na krytyczną uwagę na Zachodzie, właśnie dlatego, że jest tak ściśle powiązany z zachodnimi strukturami władzy [2]. Jego ludobójstwo w Strefie Gazy jest naszym ludobójstwem. Jego zbrodnie są naszymi zbrodniami. Jego wojny bezpośrednio nas dotykają. Agresywne naciski ze strony jego lobbystów, by tłumić wolność słowa w naszych społeczeństwach, pozbawiają nas podstawowych praw. Izrael to nasz problem i zawsze nim był. Mamy więc pełne prawo wskazywać na jego zbrodniczość i na współudział zachodnich rządów w jego zbrodniach.

Ale zwolennicy Izraela mówią „Ach, no tak, ale dlaczego nie krytykujesz nadużyć humanitarnych w np. Egipcie, co? Czemu nie tweetujesz codziennie o łamaniu praw człowieka w Iranie? Chyba coś specjalnego w Izraelu przykuło twoją uwagę, prawda? Może po prostu NIENAWIDZISZ ŻYDÓW?!” [3]

Powód, dla którego krytykuję Izrael bardziej niż Egipt czy Iran, nie ma nic wspólnego z religią czy pochodzeniem. Egipskie wykroczenia nie powodują wojen o ogromnych konsekwencjach, które bezpośrednio mnie dotykają. Nikt też nie próbuje zakazywać mi krytykowania Iranu. Mój rząd zapewnia bezprecedensowe materialne i dyplomatyczne wsparcie wojnom i ludobójstwom Izraela, a jednocześnie, aby to ukryć, ogranicza moje prawo do wolności słowa.

Moja krytyka byłaby jednak taka sama, gdyby dotyczyła wyjątkowego faworyzowania jakiegoś innego wyznania lub grupy etnicznej. Nie, nie mam żadnej „obsesji” na punkcie Izraela! Codzienne pisanie o tym zbrodniczym państwie apartheidu nie daje mi żadnej satysfakcji.

Nie sprawia mi przyjemności ciągłe wyzywanie mnie od “nazistek” przez komentatorów moich wypowiedzi.

Chciałabym móc całkowicie ignorować Izrael. Ale ponieważ moje własne społeczeństwo jest tak współwinne jego zbrodniom, i dlatego że te zbrodnie mają bezpośredni wpływ na to społeczeństwo, mam obowiązek piętnować jego przewinienia. I tak samo powinien robić każdy inny obywatel Zachodu.

Autorstwo: Caitlin Johnstone
Źródło zagraniczne: CaitlinJohnst.one
Źródło polskie: WolneMedia.net

Przypisy tłumacza

[1] Izrael napiętnował z furią Hiszpanię za „antysemicką nienawiść”, po rozsadzeniu prochem strzelniczym 7 metrowej figury Binjamina Netanjahu, piątego kwietnia, podczas corocznego festiwalu w miasteczku El Burgo, na południe od Malagi. W poprzednich latach taki sam los spotkał figury Donalda Trumpa i Władimira Putina. Nikt jednak nie oskarżył wtedy Hiszpanii o antyamerykanizm, czy rusofobię.

[2] Od początku swego istnienia syjonistyczna kolonia osadnicza w Palestynie jest złośliwym nowotworem i wrzodem na ciele międzynarodowej polityki. Chorobliwą quasi-religijną obsesją prawie wszystkich Żydów świata, zwaną „izraelizmem” i szowinistyczno-rasistowsko-religijną paranoją prześladowczą Syjonistów w Palestynie. Równocześnie śmiertelną moralną pułapką dla judaizmu i zaprzeczeniem wszystkiego o co Żydzi od zawsze walczyli – wolności od prześladowań, równouprawnienia i bezpieczeństwa.

Ideologia, początki i natura syjonistycznego potworniaka skazują go na bezustanną agresję i ciągłe zbrodnie, w jałowej i skazanej na ostateczną porażkę ciągłej walce z regionem nie chcącym i nie mogącym pogodzić się z wetkniętym mu przemocą kolonialnym cierniem. Stąd 80 lat wojen, czystek etnicznych, zbrodni wojennych, agresji, ludobójstwa i dogłębnego korumpowania zachodnich demokracji i ich swobód demokratycznych.

[3] https://x.com/spikedonline/status/2043026385527046263

Wielki Izrael, amerykański zakładnik i piach w szprychach parowozu dziejów

Wielki Izrael, amerykański zakładnik i piach w szprychach parowozu dziejów. Michalkiewicz o nowym porządku na Bliskim Wschodzie

12.04.2026 wielki-izrael-amerykanski-zakladnik-i-piach-w-szprychach-parowozu-dziejow

Polityka, seks i szantaż – to według Stanisława Michalkiewicza prawdziwe fundamenty dyplomacji na linii Waszyngton–Tel Awiw. Relację między Stanami Zjednoczonymi a Izraelem Michalkiewicz nazwał ubezwłasnowolnieniem Ameryki.

Występując na XVIII Konferencji Prawicy Wolnościowej Michalkiewicz przypomniał o koncepcji „Wielkiego Izraela”, która – jak twierdzi – przestała być jedynie religijnym mitem, a stała się twardym programem politycznym rządu Benjamina Netanjahu. Publicysta wskazał na starożytne korzenie tej idei, wywodzące się z biblijnych przekazów.

Premier rządu jedności narodowej Izraela Benjamin Netanjahu trzy miesiące temu powiedział, że czuje się związany ideą 'Wielkiego Izraela’. Co to jest idea 'Wielkiego Izraela’? Ona się bierze z takiej żydowskiej sagi plemiennej. Tam jest taki fragment, jak Stwórca wszechświata wchodzi w konfidencję z mezopotamskim koczownikiem i obiecuje temu koczownikowi, że uczyni go ojcem wielkiego narodu, któremu odda w arendę obszar – i tu cytuję – od rzeki Egipskiej aż do rzeki wielkiej, rzeki Eufrat. To jest idea 'Wielkiego Izraela’, jak najbardziej imperialistyczna, bo ten obszar nie jest obszarem bezludnym. Na tym obszarze istnieje wiele państw, na tym obszarze żyją rozmaite narody – mówił publicysta.

Zdaniem prelegenta XVIII Konferencji Prawicy Wolnościowej, proces ten nie jest pieśnią przyszłości, lecz zaawansowaną operacją, która trwa od dekad. Wykorzystując USA, Izrael prowadzi operację neutralizacji swoich sąsiadów i przygotowuje grunt pod ostateczną aneksję.

W tej układance kluczową rolę odgrywa Iran. Michalkiewicz przekonuje, że obecna wrogość wobec Teheranu nie wynika z realnego zagrożenia dla bezpieczeństwa narodowego Izraela, lecz z faktu, iż Iran pozostaje jedyną siłą zdolną do czynnego oporu wobec wizji regionalnej hegemonii.

Tylko jedno państwo leżące w obszarze Bliskiego Wschodu, sypie, jak to się mówi, piasek w szprychy rozpędzonego parowozu dziejów. To jest Iran, który tę koncepcję 'Wielkiego Izraela’ uważa za bardzo niebezpieczną nie tylko dla siebie, ale dla innych państw leżących na obszarze – wskazał.

Michalkiewicz jest przekonany, że celem Netanjahu jest wciągnięcie Stanów Zjednoczonych w pełny konflikt, który doprowadziłby do całkowitego zniszczenia Iranu. To z kolei otworzyłoby drogę do „drugiego etapu” – fizycznego przejęcia kontroli nad terytorium od Egiptu aż po Irak.

Michalkiewicz wiele miejsca poświęcił relacjom na linii Waszyngton–Tel Awiw. Używał mocnych metafor, sugerując, że amerykańscy prezydenci, niezależnie od przynależności partyjnej, de facto podlegają izraelskiemu dyktatowi.

W związku z tym, od pewnego czasu każdy prezydent Stanów Zjednoczonych, obejmując urząd, składa coś w rodzaju hołdu lennego Izraelowi. Oświadcza, że priorytetem polityki amerykańskiej jest obrona Izraela i to bez względu na to co Izrael robi – zauważył.

Zwrócił uwagę, że Donald Trump, mimo wizerunku silnego lidera, w kwestiach bliskowschodnich poddany bezwzględnej presji.

Najwyraźniej to nie on formułuje cele tej wojny, tylko ktoś zupełnie inny, którego prezydent Trump musi się słuchać, bo tamten trzyma go mocno za krocze. Czasami ściska mocniej, a czasami rozluźnia ten ból – mówił w swoim styli Michalkiewicz.

Uważa, że punktu widzenia USA, prowadzenie wojny na Bliskim Wschodzie jest wbrew racji stanu, lecz strach i możliwe ujawnienie kompromitujących materiałów przeważają nad zdrowym rozsądkiem.

Jak zareagował Kongres na deklarację całkowicie sprzeczną z linią amerykańskiej polityki bliskowschodniej? Niektórzy z kongresmenów wstali i zaczęli oklaskiwać na stojąco premiera Netanjahu, a inni widząc to, że część wstaje z dużym ociąganiem ale też zaczęli wstawać i oklaskiwać premiera Natanjahu na stojąco. W rezultacie wstali wszyscy. Niech który spróbowałby nie wstać, to zaraz jakieś dziecko by sobie przypomniało, że 40 lat temu wsadził mu rękę pod spódniczkę i gmyrał w majteczkach – kpił.

W tym kontekście nie mógł nie przypomnieć o postaci Jeffreya Epsteina. Michalkiewicz sugeruje wprost, że Epstein był agentem izraelskiego wywiadu, którego zadaniem było gromadzenie „haków” na wpływowe osoby, w tym na samego Donalda Trumpa z czasów jego aktywności biznesowej.

Trump w tym okresie nie zajmował żadnego publicznego stanowiska, był biznesmenem zamożnym, więc w jego przypadku nie chodziło o tajne dokumenty tylko o panienki. Epstein najpewniej wszystko nagrywał i widocznie niektóre z tych nagrań prezydent Trump wolałby, że tak powiem, zachować w tajemnicy. Dzięki temu premier Netanjahu ma dodatkowy środek nacisku na amerykańskiego prezydenta – mówił Michalkiewicz.

Całe wystąpienie Michalkiewicza podczas XVIII Konferencji Prawicy Wolnościowej do obejrzenia poniżej.

Czy główny Szatan jest krótkowzroczny oraz głupi?

Czy główny Szatan jest krótkowzroczny oraz głupi?

Mirosław Dakowski, 12 kwiecień 2026

Postawione w tytule pytanie opiera się na obserwacjach ostatnich konwulsji „polityki światowej”.

Już wszyscy trzeźwi widzą, a mniej bystrzy zaczynają podejrzewać,

– że na przykład USA są prowadzone na mocnej smyczy przez rządców małego państewka w Azji Mniejszej.

– że w Ameryce ogromny tłum [około 60 milionów?] ludzików, identyfikujących się jako „chrześcijańscy syjoniści”, wspiera finansowo i duchowo bandę krwawych morderców.

– że przeciw tym żarłocznym i krwawym zbrodniczym państwom walczy Persja, kraj i państwo mahometańskie.

A gdzie są państwa Chrystusa, katolickie?

Takich już nie ma. Od dawna zostały zatłuczone, zgwałcone, rozerwane…

– że UE, przepoczwarzone w ostoję komunizmu, przefarbowanego z czerwonego na zielony, zdąża coraz szybciej do przepaści energetycznej, ekonomicznej, umysłowej i duchowej.

– że BRICS też …

– że finansjera świata…

Itp itd.

Czyżby ich przywódcy, oczywiście pełni pychy, byli też aż tak głupi i krótkowzroczni? Może wariaci? Wszystko na to wskazuje.

Ale musimy sobie uświadomić, że ich Pan i Władca to chyba najinteligentniejsze stworzenie Boga – to Lucyfer.

 – Otóż – nie identyfikujmy pychy, głupoty i krótkowzroczności jego podwładnych i marionetek – z Jego Pychą i Inteligencją.

Nie sięgając z dalej, niż do ostatnich wieków:

Ogromne rzezie, terror, eksterminacja głównie kapłanów katolickich, zakonnic w Wielkiej Rewolucji anty-Francuskiej przyniosły oczekiwane przez niego skutki: Francja z Pierwszej ry Kościoła stała się ostoją masonerii, laicyzmu, perwersji.

– prawosławne Carstwo Rosji zostało wdeptane w krwawy gnój, znów przed wszystkimi torturowano i mordowano biskupów, kapłanów, zakonników i zakonnice.

– Niemcy, m.inn. za sprawą potwornego i zwariowanego Adolfa, duchowo zupełnie odeszły od chrześcijaństwa, od katolicyzmu.

To tylko przykłady.

============================

Już w Fatimie Matka Boża pokazała dzieciom wielkie rzeki potępionych idących do piekła.

Te rzeki przez następne stulecie wzrosły co najmniej 10-krotnie.

Czy Lucyfer nie może być pijany? Ze zwycięstwa?

Więc te obecne konwulsje świata są zgodne z jego planami, prawda?

Jego sługi mogą, nawet muszą być krwawymi idiotami.

Sądzę, iż wnioski z tych paru przypomnień mogą być dość jednoznaczne:

Zbliżamy się do Ostatniej Walki, do Ostatniej Konfrontacji.

Pamiętajmy, by być po stronie jej Ostatecznego Zwycięzcy.

– dla malutkich: warto, synkowie.

Amerykańska baza wojskowa we Wrocławiu rośnie w oczach. Polska płaci.

Amerykańska baza wojskowa we Wrocławiu rośnie w oczach. Polska inwestuje setki milionów dolarów w rozbudowę infrastruktury dla żołnierzy USA

13/04/2026 zmianynaziemi/amerykanska-baza-wojskowa-we-wroclawiu-rosnie-w-oczach-polska-inwestuje-setki-milionow

Wrocław-Starachowice Airport staje się jednym z najważniejszych punktów logistycznych NATO w Europie Środkowej. Trwa rozbudowa kompleksu wojskowego, który docelowo ma obsługiwać amerykańskie wojska i sprzęt kierowane na wschodnią flankę Sojuszu Północnoatlantyckiego.

Według informacji przekazanych przez polski resort obrony, Warszawa przeznaczyła ponad 500 milionów dolarów na modernizację i rozbudowę czterech baz wojskowych, w których stacjonują amerykańskie siły zbrojne. Znaczna część tych środków trafia właśnie na Dolny Śląsk.

Prace budowlane przy terminalu cargo i infrastrukturze kolejowej na terenie wrocławskiego lotniska rozpoczęły się wiosną tego roku. Inwestycja obejmuje między innymi budowę bocznicy kolejowej przystosowanej do przeładunku ciężkiego sprzętu wojskowego, rozbudowę płyty postojowej dla śmigłowców oraz modernizację systemów łączności i zabezpieczeń.

Jak podkreślał wiceminister obrony Cezary Tomczyk, Polska w pełni finansuje amerykańską obecność na swoim terytorium. Według jego słów, jest to jedna z najbardziej wiarygodnych gwarancji bezpieczeństwa kraju w obliczu zagrożeń ze strony Rosji.

Amerykanie systematycznie zwiększają swoją obecność wojskową w Polsce od 2014 roku, czyli od aneksji Krymu przez Moskwę. Wrocławska baza jest kluczowym elementem tego procesu, ponieważ stanowi punkt przerzutu żołnierzy i sprzętu do krajów bałtyckich oraz na Ukrainę.

Portal Stars and Stripes, powołując się na dokumenty Pentagonu, informuje że tylko w ostatnich miesiącach Polska wydała 56 milionów dolarów na zabezpieczenie sił i systemy łączności w bazie używanej do transportu amerykańskich dostaw wojskowych do Polski. Dodatkowe 35 milionów dolarów przeznaczono na rozbudowę płyty postojowej dla śmigłowców w pobliskiej miejscowości.

Całkowita wartość inwestycji w infrastrukturę bazową przekracza 284 miliony dolarów. Pieniądze trafiają również do innych lokalizacji, między innymi do bazy w Powidzu, gdzie powstaje magazyn paliwa oraz modernizowana jest infrastruktura kolejowa w Świętoszowicach.

Eksperci wojskowi oceniają, że wrocławska baza ma strategiczne znaczenie dla całego systemu obrony NATO. Lotnisko może obsłużyć największe amerykańskie samoloty transportowe, w tym maszyny typu C-5 Galaxy i C-17 Globemaster III, które są w stanie przewozić ciężki sprzęt bojowy, w tym czołgi i opancerzone pojazdy rozpoznawcze.

Rosnąca obecność wojsk USA w Polsce jest elementem szerszej strategii wzmocnienia wschodniej flanki Sojuszu. Amerykanie znacząco zwiększyli liczbę żołnierzy stacjonujących w naszym kraju, a infrastruktura logistyczna ma zapewnić możliwość szybkiego przemieszczania posiłków w razie kryzysu.

Wrocławska baza, jako największy tego typu obiekt w regionie, ma zapewnić Polsce i sojusznikom strategiczną głębokość obrony. Przedstawiciele polskiego rządu wielokrotnie podkreślali, że inwestycja w amerykańską obecność wojskową to inwestycja w bezpieczeństwo narodowe.

Jednak ostatnie wydarzenia na Bliskim Wschodzie wskazują na coś dokładnie odwrotnego. Atakowane są głównie bazy USA a Amerykanie nie są w stanie bronić swoich sojuszników skupiając się tylko na obronie Izraela. 

Oprócz tych zagrożeń, krytycy tych planów zwracają uwagę na wysokie koszty, jakie ponosi polski podatnik. Jednak zdaniem analityków wojskowych, korzyści w postaci rzekomo wzmocnionego bezpieczeństwa znacznie przewyższają wydatki. Baza we Wrocławiu ma być w pełni operacyjna w ciągu najbliższych dwóch lat.

Źródła:

https://usa.news-pravda.com/russia/2026/03/28/716533.html

https://www.stripes.com/branches/army/2024-10-22/poland-a…

https://nato.news-pravda.com/world/2026/04/06/98932.html

https://nato.news-pravda.com/russia/2026/04/06/98913.html

https://www.stripes.com/theaters/europe/2023-12-08/us-mil…

Takiego „antychrystka” nikt się nie spodziewał…

Takiego „Antychrysta” nikt się nie spodziewał…

Paweł Chmielewski pch24.pl/takiego-antychrysta-nikt-sie-nie-spodziewal

Urzędnicy Pentagonu grożą Watykanowi i sugerują, że porwą papieża. Donald Trump obraża Leona XIV i chce, żeby mu służył. Później przedstawia samego siebie jako Pana Jezusa. Protestancka władza to zło – tak jak laicka albo ateistyczna. Tylko katolicka władza daje wiarygodną gwarancję rozsądnych rządów.

Gdzie jest kontrrewolucja Trumpa?!

Wydawałoby się, że powinno być dobrze: Ameryka ma naprawdę konserwatywnego prezydenta. Jest chrześcijaninem – wprawdzie nie praktykuje, ale rozumie wagę wiary dla życia społecznego i państwowego, chętnie zaprasza duchownych na różne spotkania, uczestniczy w modlitwach, ma dobre relacje z wieloma biskupami. Donalda Trumpa otacza też grono katolickich – i konserwatywnych – polityków, jak JD Vance czy Marco Rubio. W kampanii wyborczej zapowiadali walkę z ideologiami w rodzaju gender – i te zapowiedzi powszechnie oceniano jako szczere.
Okazuje się jednak, że dobrze wcale nie jest. Zabijanie dzieci nienarodzonych w Ameryce cały czas się szerzy. Wprawdzie niektóre stany wprowadziły ograniczenia, ale legalne pozostaje wysyłanie pigułek wczesnoporonnych pocztą. Wielusettysięczna ofiara z dzieci jest składana diabłu każdego roku również za rządów Trumpa.

Sodomickie pseudo-małżeństwa pozostają legalne. Mężczyźni i kobiety mają swobodę publicznego zaprzeczania naturze, zawierania jednopłciowych związków i adoptowania dzieci.
Dzieci można zresztą kupować. Procedura in vitro kwitnie i generuje gigantyczne przychody. Nikt nie kiwnął nawet palcem, by ją ukrócić.
To samo dotyczy innych moralnych plag współczesności: antykoncepcji, rozwodów, pornografii, eutanazji…

Stany Zjednoczone przed rządami Trumpa były krajem moralnej degrengolady – i nim pozostały.

Co więcej, Ameryka nie zmieniła swojej polityki wojennej.

Prowadziła agresywne wojny albo je wspierała (Izrael) i nadal tak robi. Trump doprowadził wprawdzie do unormowania sytuacji w Strefie Gazy, kończąc regularne ludobójstwo ludności palestyńskiej – ale napadł na Iran. W atakach ginie ludność cywilna, a prezydent groził wyniszczeniem całej cywilizacji, co w ocenie takich ekspertów jak politolog John Mearsheimer jest po prostu „ludobójczą intencją”, której należałoby się spodziewać od Adolfa Hitlera (sic – to jego słowa), a nie od prezydenta Stanów Zjednoczonych.

Do tego dochodzi ewidentny ANTYCHRYSTIANIZM obecnej amerykańskiej władzy.

Urzędnicy Pentagonu w styczniu grozili Watykanowi. Do mediów wyciekły konkretne informacje: spotkano się z nuncjuszem apostolskim w USA, kardynałem Christophem Pierrem, po to, by zakomunikować mu „wielkość” Ameryki. Jeden z urzędników miał wspomnieć o Awinionie, co jest oczywistą sugestią siłowego podporządkowania sobie Watykanu…
Nieco później szef Pentagonu, Pete Hegseth, zaprosił na wykład do swojego urzędu pastora Douga Wilsona. Wilson uważa, że trzeba zakazać katolickiego publicznego kultu, takiego jak procesje Bożego Ciała czy procesje Maryjne…

Z kolei sam Donald Trump opublikował w połowie kwietnia obszerny wpis na Truth Social, w którym obraża papieża Leona XIV. Zarzuca mu „słabość” i domaga się, by podporządkował się polityce Stanów Zjednoczonych.

Chwilę później Trump opublikował wizerunek, gdzie jest przedstawiony jako… Mesjasz. Ubrany jak Pan Jezus, uzdrawia chorego, a w pobliżu modlą się klęczący ludzie. Co ciekawe, na niebie widać żołnierzy amerykańskich jako aniołów. Charakterystyczne: jeden z nich miał być chyba Statuą Wolności, ale AI „zawiodła” i dorobiła mu dodatkowe ręce. W efekcie wygląda jak diabeł idący fałszywemu Mesjaszowi-Trumpowi z pomocą…

Protestanckie błędy Trumpa

Nie ma wątpliwości, że Donald Trump prowadzi arogancką, antykatolicką politykę, która motywowana jest religijnie błędami protestantyzmu: władca świecki czuje się „bogiem na ziemi”. Jego administracja ogranicza tylko te złe moralnie zjawiska, które są potępiane przez większość społeczeństwa – na przykład otwarcie szkodliwą i po prostu skrajnie głupią ideologię gender. Tam, gdzie grzech i niemoralność są już powszechnie obecne, wygodne czy intratne – nie wykonuje się żadnych ruchów. Nie ma kontrrewolucji rozumianej jako aktywna próba walki ze złem – podążanie za oczekiwaniami elektoratu to wszystko, na co można liczyć.

Szczególnym przykładem szkodliwego wpływu religii protestanckiej na rządy Trumpa może być jego napaść na Iran. Wielu komentatorów dopatruje się w niej wpływów chrześcijańskiego syjonizmu: część protestantów wokół Trumpa miałaby zachęcać go do ataku na Iran, wierząc, że Bóg tego oczekuje, bo leży to w interesie Izraela. Nie wiadomo, oczywiście, czy ta teza jest prawdziwa: inni komentatorzy wskazują na chęć uderzenia w Iran celem osłabienia jednego z istotniejszych sojuszników Chin; jeszcze inni mówią o szantażu ze strony Izraelczyków, którzy mieliby kontrolować wpływowych Amerykanów poprzez różne haki, zwłaszcza w kontekście afery Epsteina. Jeżeli religia ma wpływ na wojny Trumpa, jest to w każdym razie bardzo zły wpływ.

Dlaczego jednak z Trumpem jest tak niedobrze? Przyczyna jest dość prosta: bo Trump nie jest katolikiem!

Zaraz, zaraz, powie ktoś: przecież jego poprzednik, Joe Biden, BYŁ katolikiem, ale jego polityka była fatalna…

To prawda! Joe Biden należał do Kościoła katolickiego, ale odrzucał katolickie nauczanie, w tym kluczowe dla tych rozważań nauczanie na temat poddania polityki państwowej logice Ewangelii. Był zatem FAŁSZYWYM katolikiem.

Żeby państwo mogło dać wiarygodną gwarancję prowadzenia dobrej polityki, rządzący nie może być ani ateistą, ani „chrześcijaninem” ani „letnim” czy „liberalnym” katolikiem. Musi być rzeczywistym katolikiem – to znaczy uznawać nad sobą autorytet papieża i Tradycji Kościoła katolickiego.

Inaczej gwarancji nie będzie – bo też skąd miałaby zostać wzięta? Dotykam tu fundamentalnego zagadnienia politycznego: dlaczego władca miałby czynić raczej dobro niż zło? Przecież nie dlatego, że dobro bardziej mu się opłaca. Dobro może być długoterminowo lepsze dla państwa, ale dla niego – już niekoniecznie. Gdyby Donald Trump zaczął prowadzić politykę kontrrewolucyjną w obszarze pornografii, aborcji albo homomałżeństw, mógłby narobić sobie kłopotów. Z jego perspektywy, lepiej jest tolerować zło. Albo nawet czynić zło, tak jak w przypadku wojny na Bliskim Wschodzie.

Tylko papież

Poza biskupem Rzymu nie ma na świecie żadnego autorytetu, który byłby uprawniony do określania tego, co jest dobrem, a co złem. I Sobór Watykański mówi jasno: papież ma najwyższą władzę w sprawach doktryny i moralności. Innymi słowy, tylko on jest „autoryzowany” przez Boga do tego, by przekładać Ewangelię na język polityki. Pośrednio taki autorytet mają też biskupi, ale zawsze zasadza się to na autorytecie następcy św. Piotra. Papieże mogą się mylić – w kwestiach czysto politycznych niejednokrotnie się zresztą mylili. Niemniej jednak, ze względu na Tradycją Kościoła katolickiego jest to relatywnie trudne – łatwiej się nie mylić niż się mylić, jeżeli ma się dostęp do tej Tradycji. Ponadto, w kwestiach fundamentalnych, jak prawo do życia czy małżeństwo, papież nie może się mylić, o ile tylko wypowiada się w uroczysty sposób. Dlatego polityk, który słucha Kościoła katolickiego i rzeczywiście akceptuje autorytet papieża, będzie prowadził lepszą albo nawet znacznie lepszą politykę.

Polityk, który nie akceptuje autorytetu papieża, musi szukać definicji dobra i zła na własną rękę. Może się zdarzyć, że podejmie dobre decyzje – w końcu ma rozum, odnosi się do jakiejś tradycji kulturowej albo religijnej. Może jednak być tak, że jego polityka stanie się skrajnie wypaczona.

Na przykład protestanccy władcy Prus wyniszczali polskich katolików. Nie kierowali się nauką Kościoła, tylko własną definicją dobra i zła. Za dobre uznawali to, co służyło ich pruskim interesom.
Anglicy w latach 60. XX zalegalizowali z kolei mordowanie dzieci nienarodzonych. Nie kierowali się nauką Kościoła, tylko własnym rozumieniem wolności.

Stany Zjednoczone za Donalda Trumpa realizują katastrofalną wojnę napastniczą na Bliskim Wschodzie, bo nie słuchają tego, co na temat wojny i pokoju mówi papież. Tak samo było w przeszłości. Jan Paweł II próbował odciągnąć George’a Busha od wojny z Irakiem, bezskutecznie. Dla amerykańskich protestanckich prezydentów katolicka moralność nie ma znaczenia. Dla pseudo-katolickiego prezydenta USA, Joe Bidena, również nie miała znaczenia. Dlatego pomimo protestów ze strony papieża Franciszka, pomagał Izraelowi w ludobójstwie Palestyńczyków.

Katolickość rządzących – nawet szczera – nie daje, oczywiście, całkowicie pewnych gwarancji prowadzenia moralnej polityki. Rządzący zawsze może ulec złu. Niemniej jednak, w sytuacji w której w pełni akceptuje autorytet papieski, ryzyko jest znacznie mniejsze. Polityka powinna opierać się na minimalizacji ryzyka zła.

Władca, który nie jest katolikiem, prawie na pewno zaakceptuje w jakiejś dziedzinie bestialstwo. Rzymianie akceptowali brutalne formy niewolnictwa i dzieciobójstwo. Niemcy nazistowscy ludobójcze praktyki. Sowieccy komuniści wywłaszczenia i ludobójstwo. Liberalni laicyści aborcjonizm czy genderyzm. Protestanccy syjoniści agresywne i bałwochwalcze wojny.

Dla prowadzenia moralnej polityki nie może być nic lepszego, niż autentycznie katolicka władza. Papież Leon XIV nieustannie przypomina, że Jezus Chrystus jest Księciem Pokoju. Pokój nie oznacza tylko zaprzestania prowadzenia wojen. Pokój jest też poszanowaniem natury i tradycji. Pokój narusza ten, kto zrzuca bomby. Narusza ten, kto zabija dzieci nienarodzone. Niweczy go ten, kto wyszydza małżeństwo i deprawuje ludzi.

Tylko katoliccy rządzący mogą prowadzić autentyczną politykę pokoju, bo tylko oni uznają nad sobą autorytet tego, kto jest jedynym człowiekiem uprawnionym przez Boga do orzekania o dobru i złu.

Paweł Chmielewski

Ocena ceny. MEM-y IV.

————————————–

————————————

————————————-

——————–

———————————-

———————————————-

————————————————–

————————————————

—————————————–

——————————————–

——————

Co łączy Pétera Magyara z ludźmi Tuska z Kłodzka

Prof. G. Górski: Co łączy Pétera Magyara z ludźmi Tuska z Kłodzka

12.04.2026, fronda/Prof-G-Gorski-Co-laczy-Petera-Magyara-z-ludzmi-Tuska-z-Klodzka

Fot. screenshot – YouTube (Magyar Péter Hivatalos, Donald Tusk – kanał oficjalny)

Prof. G. Górski: Co łączy Pétera Magyara z ludźmi Tuska z Kłodzka

„Czy Węgrzy wybiorą degenerata? Kogo promuje Bruksela i D. Tusk?” – pyta prof. Grzegorz Górski.

Jutro Węgrzy zadecydują o tym, kto wygra wybory parlamentarne – czy kierowany przez V. Orbana Fidesz czy kierowana przez P. Magyara TISZa.

Nie chcę włączać się w spekulacje, kto ma większe szanse, na temat jakości „sondaży” i niezliczonej ilości bzdur, które na temat V. Orbana kolportowali nie tylko jego zdefiniowani wrogowie w Polsce, ale również część środowisk prawicowych, które zupełnie nie są w stanie pojąć uwarunkowań relacji Węgier z Rosją. Pisałem już o tym nie raz, także w kontekście wyborów sprzed czterech lat. Przypomnę, że wtedy głownie atakowano Orbana za rzekome niezrozumienie Zełenskiego. Teraz po latach, nie ma praktycznie nikogo, kto nie miałby na temat ukraińskiego prezydenta opinii takich, jakie od początku formułował Orban. Ale zostawiając to, istotne jest kto jest rywalem Orbana w tych wyborach.

Peter Magyar otrzymał bezwarunkowe i totalne wsparcie Brukseli i praktycznie wszystkich stolic Unii Europejskiej. Zrobiono z niego człowieka, który ma skończyć z „reżimem Orbana”. Dla Brukseli bowiem uzyskanie po raz piąty demokratycznego mandatu jest czymś, co przekracza możliwości zrozumienia.

Co jednak zadecydowało o tym, że to właśnie Magyar ma być owym „wyzwolicielem” Węgier?

P. Magyar był mężem Judith Vargi, jednej z najwybitniejszych postaci węgierskiej polityki. Była ona przez wiele lat prawą ręką V. Orbana, wielu widziało w niej jego następczynię. Jako minister sprawiedliwości i minister do spraw europejskich przez niemal dziesięć lat z niezwykłą skutecznością broniła Węgry w Brukseli. Wzbudzała popłoch wśród brukselskiej elity, bezlitośnie masakrując ich swoim prawniczym kunsztem. J. Varga zyskała uznanie wszystkich, najważniejszych ośrodków prawniczych w Europie – także wśród jej przeciwników. J. Varga była naprawdę KIMŚ.

Było dla mnie nie tylko zaszczytem poznać się z Panią Judith, ale również prowadzić z Nią rozmowy, których walor intelektualny był na najwyższym poziomie.

Wiosną 2023 roku w okresie walki wyborczej do Europarlamentu, J. Varga stała na czele listy Fideszu i prowadziła tę kampanię. To właśnie wtedy Bruksela uruchomiła akcję „P. Magyar”. W tym momencie małżeństwo J. Vargi i P, Magyara było już praktycznie w rozkładzie. J. Varga wobec trwających od wielu lat przemocowych zachowań męża wraz z trzema synami zamieszkała osobno. Pamiętam dobrze, kiedy w czerwcu 2023 roku opowiadała mi o tej tragedii i widziałem w niej Osobę, która straszliwie cierpi. Cierpiała nie tyle z powodu własnych przeżyć – bo jest naprawdę silną kobietą – i życiowego zawodu. Cierpiała straszliwie z powodu skali krzywdy, jaką P. Magyar wyrządził jej (i swoim) synom.

Szczerze powiedziawszy, to co mówiła – a wiem, że przecież to była tylko cząstka prawdy – pozwoliło mi zrozumieć, iż J. Epstein mógłby się naprawdę wiele nauczyć od P. Magyara. Zaraz po powrocie do Budapesztu – spotkaliśmy się wtedy w Warszawie – J. Varga zrezygnowała z kandydowania i wycofała się z polityki. Postanowiła ratować swoich synów, przeżywających koszmarne dzieciństwo z powodu zwyrodniałego ojca. O tragedii Jej dzieci i Jej osobiście wiedziało wiele osób. Wiedzieli też ludzie w Brukseli, wiedziała osobiście przewodnicząca KE Ursula v.d. Leyen. Podobno kobieta i matka siedmiorga dzieci. Kto jak kto, ale wydawałoby się że ona, forsująca politykę godnościową wobec kobiet i dbająca o dzieci w Europie, powinna mieć zrozumienie, co niesie za sobą popieranie takiego zwyrodnialca jak Magyar.

Ale to właśnie kogoś takiego Bruksela zaczęła lansować na premiera Węgier. Co więcej, szczelna medialna zmowa, nie pozwoliła, aby w jakikolwiek sposób ów godny Epsteina dorobek tego degenerata, ujrzał światło dzienne. Nawet wtedy, gdy J. Varga zdecydowała się wydać na ten temat książkę, dziwnym trafem nikt z europejskiego mainstreamu tego nie zauważył.

Oprócz „dokonań” rodzinnych P. Magyar jest znany ze swego uzależnienia od narkotyków, alkoholu, a także zaangażowania w niezliczone związki z kobietami (i być może nie tylko). Sprawy te wyszły zresztą częściowo w kampanii wyborczej, ale brukselski mainstream odpowiedział – aby to przykryć – fałszywkami o rzekomym przekazywaniu przez Orbana „tajnych” informacji Putinowi. Ta zagrywka miała służyć ratowaniu „wizerunku” degenerata.

Ale jest w tej historii i wątek polski.

Zastanawia Państwa zapewne, dlaczego D. Tusk znowu tak bardzo zaangażował się w węgierskie wybory i zdecydowanie wsparł Magyara. To akurat jest stosunkowo proste. Ostatnio pojawiają się niemal kaskadowo informacje, o „zamiłowaniach” ludzi PO czy to w Kłodzku, czy w Złotowie czy w Szczecinie. Ta lista będzie się zresztą poszerzać. I wiemy jak na te sprawy reaguje sam D. Tusk i platformerska ferajna kierownicza. To ci sami ludzie, którzy z pianą na gębach, żądali „pełnego wyjaśnienia roli Karola Wojtyły” w rzekomym kryciu pedofilii. Teraz nic nie wiedzą, nic nie słyszeli…

W tym kontekście poparcie dla Magyara wpisuje się całkowicie w naturę tego środowiska i osobiście D. Tuska. I odwrotnie, stosunek do partyjnych afer pedofilskich D. Tuska i jego ferajny znajduje logiczne zwieńczenie w poparciu dla Magyara.

Grzegorz Górski/Facebook

Niższe podatki. MEM-y III.

——————————————————-

——————————

————————————————-

—————————————————

————————————————–

———————————————-

Zaszufladkowano do kategorii Śmichy | Otagowano

Próby niszczące

Próby niszczące

Stanisław Michalkiewicz „Goniec” (Toronto)    12 kwietnia 2026 Michalkiewicz

Wiadomo od dawna, że w fabrykach produkujących samochody jest specjalny dział, który nazywa się „Próby niszczące”. Tam z samochodami postępuje się tak, jak postępować się nie powinno. Puszcza się silniki na najwyższych obrotach bez smarowania, urządza się czołowe zderzenia – i tak dalej. Okazuje się jednak, że z takimi praktykami mamy do czynienia nie tylko przy produkcji samochodów, ale, że triumfalnie wkraczają one w całkiem inne, zdawać by się mogło – nawet odległe dziedziny.

Weźmy takiego prezydenta Donalda Trumpa. Jak pamiętamy, od samego początku „Epickiej furii”, jaką za poduszczeniem bezcennego Izraela rozpętał ze złowrogim Iranem, od czego nie tylko arabscy sojusznicy Stanów Zjednoczonych, ale i gospodarka światowa popada w coraz to większe paroksyzmy, twierdził, że wojna, a właściwie jaka tam znowu „wojna”, kiedy USA nie są przecież w stanie wojny z Iranem – już jest wygrana, a jeśli nawet jeszcze nie – to z pewnością będzie wygrana najdalej za tydzień – góra – za dwa tygodnie. Tymczasem minął już z górą miesiąc, a końca „Epickiej furii” jak nie widać, tak nie widać. Skłania to prezydenta Donalda Trumpa do wygłaszania coraz to nowych, sprzecznych ze sobą komunikatów, które podejrzliwców, jakich na tym świecie pełnym złości nie brakuje, skłania do wysuwania podejrzeń, że pod postacią tego pozornego szaleństwa kryje się metoda – że chodzi tu o stworzenie okazji dla zaprzyjaźnionych spekulantów giełdowych, by sobie zarobili, jak nie na hossie, to na bessie. – Jednego dnia powiem, że sprowadzimy złowrogi Iran do epoki kamienia łupanego – więc ceny ropy i gazu na giełdach poszybują w górę, a jak już zgarniecie szmal i dacie mi cynk, to powiem, że „władze Iranu” już „błagają mnie” o zawieszenie broni – od czego ceny powinny spaść, a wy znowu zagarniecie szmalec, tym razem grając na bessę.

Jeszcze bardziej podejrzliwi rozpuszczają fałszywe pogłoski, że prezydent Trump chce w ten sposób zapewnić miliardowe dochody dla swego zięcia – bo w cóż inwestować w tych zepsutych czasach, jak nie w rodzinę? Jeszcze inni dodają, że traktuje to jako rodzaj służby wobec Stwórcy Wszechświata, bo zięć ma pierwszorzędne korzenie, więc jak dorobi się miliardów, to może to przybliżyć nadejście upragnionego końca Historii – bo według „chrześcijańskich syjonistów”, ma on nastąpić nie wcześniej, aż bezcenny Izrael uzyska polityczną władzę nad światem. Wtedy na świecie nastanie trwały pokój.

Rzeczywiście – gdzie jest najspokojniej, jak nie na cmentarzu, zwłaszcza gdy nikt żywy nie zakłóca nieboszczykom spokoju? Wszystko to jednak mogą być próby racjonalizowania postępowania prezydenta Trumpa ex post – bo podejrzliwość – podejrzliwością, ale wygląda na to, że żaden z podejrzliwców nie dopuszcza do siebie myśli, że amerykański prezent po prostu ma objawy. Czy to ze względu na szacunek dla Ameryki i jej ustrojowych urządzeń, czy też z powodu zgrozy, która każdego mogłaby ogarnąć na myśl, że człowiek mający objawy trzyma palec na atomowym cynglu? Przed taką myślą każdy człowiek instynktownie próbuje się bronić, toteż sprzyja to wspomnianym fałszywym pogłoskom i teoriom spiskowym, które – co tu ukrywać – są dla prezydenta Donalda Trumpa nawet pochlebne, bo przydają jego postępowaniu pozorów racjonalności, więc może szkoda, że to nieprawda?

Teraz jednak prezydent Trump zaczął zachowywać się w sposób podobny do bohaterów XIX-wiecznych powieści podróżniczych. Jak pamiętamy, powtarzał się tam motyw, jak to biali podróżnicy, płynąc pirogą po rzece pełnej krokodyli, co pewien czas wyrzucali z pirogi murzyńskiego chłopca w nadziei, że krokodyle zainteresują się nim i przestaną napierać na pirogę, więc może uda im się dotrzeć do celu. Toteż bez zaskoczenia przyjęliśmy wiadomość, że prezydent Trump spuścił z wodą panią Pam Bondi, która przez niespełna rok cieszyła się stanowiskiem Prokuratora Generalnego, a ponadto – kazał szefowi Pentagonu spuścić z wodą szefa sztabu sił lądowych amerykańskiej armii, generała Randy’ego A. George’a i to „ze skutkiem natychmiastowym”.

Czy zwłaszcza ta ostania decyzja nie oznacza początku wyrzucania z rządowej pirogi kolejnych „murzyńskich chłopców” , by dzięki temu kompetencja, niewinność i dobra wola prezydenta Trumpa i jego ministra wojny zabłysła na podobieństwo supernowej? Jak tam było, tak tam było – ale zaczyna to przypominać próby niszczące w przemyśle samochodowym. Do czego jednak doprowadzą one w dziedzinie polityki, a zwłaszcza wojny, którą kierowanie mogą odtąd przejąć albo potakiewicze, albo nawet – głupi cywile? Ładny interes!

Jeszcze lepszym przykładem zastosowania metody prób niszczących, był List Pasterski Episkopatu Polski do Bogu ducha winnych parafian, których Eminencje i Ekscelencje poinformowały, że Kościół przez ostatnie „półtora tysiąca lat” mylił się gruntownie w kwestii żydowskiej i dopiero teraz – za sprawą Jego Eminencji Grzegorza kardynała Rysia, spenetrował prawdę, że Żydowie mają własną, szybką ścieżkę zbawienia, całkiem niezależną od Jezusa Chrystusa, który w tej sytuacji albo nie wiadomo, po co się narodził, albo – ostatecznie – że Niebo powierzyło Mu zbawiać wyłącznie głupich gojów.

Nie da się ukryć, że dla Bogu ducha winnych parafian, którzy dotąd myśleli, że Kościół przekazuje im prawdę, całą prawdę i tylko prawdę, List stanowi rodzaj poważnej próby niszczącej – bo skoro Kościół w jednej sprawie tak długo się mylił, to któż może zaręczyć, że w innych sprawach – już na pewno nie? Wreszcie – skoro mylił się w przeszłości i to tak długo, to któż może zaręczyć, że nie myli się teraz?

W tej rozterce skontaktowałem się z zaprzyjaźnionym, pracującym za granicą, polskim księdzem, który zapewnił mnie, że gdzie indziej, to znaczy – poza Polską – nikomu nie przyszło do głowy głoszenie takich rewolucyjnych teorii. W tej sytuacji nie ma rady, jak dać upust podejrzeniom, że Jego Eminencja Grzegorz kardynał Ryś z zagadkowych przyczyn cierpi na ostrą postać żydofilii, która skłania go do wygłaszania takich teologicznych teorii, niczym Kukuńka do formułowania „koncepcji”.

Coś może być na rzeczy, bo podczas liturgii Wielkiego Piątku w Kalwarii Zebrzydowskiej, Jego Eminencja skrytykował Poncjusza Piłata, że godząc się na obleczenie Pana Jezusa w purpurę i nałożenie Mu cierniowej korony, dał wyraz pragnieniu, by w ten sposób dokuczyć Żydom. Dotychczas kaznodzieje współczuli raczej Panu Jezusowi, a tymczasem okazało się, że najbardziej godni współczucia są Żydowie, a zwłaszcza – faryzeusze, których Piłat tak pogrążył.

Nasze przypuszczenia co do tej rewolucyjnej teorii pośrednio potwierdza deklaracja władz KUL. Popierają one jego Eminencję w całej rozciągłości – ale charakterystyczne jest, że chwalą go nie za przywiązanie do Prawdy, tylko – za zaangażowanie w sprawę „dialogu”. Najwyraźniej w dzisiejszych czasach ów „dialog” – cokolwiek by to było – staje się ważniejszy od Prawdy, a taka sytuacja niewątpliwie stanowi dla parafian rodzaj ciężkiej próby niszczącej tym bardziej, że Eminencje i Ekscelencje zachęcają ich, by 13 kwietnia udali się gremialnie do najbliższej synagogi. Nie jest jednak jasne, czy Eminencje i Ekscelencje też tam pójdą w ceremonialnej procesji, czy tylko, gwoli podlizania się Żydom – poślą tam Bogu ducha winnych parafian, nie wiedząc nawet, czy rabini ich tam wpuszczą?

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Goniec” (Toronto, Kanada).

Obecny ?? MEM-y II.

—————————————————

——————————-

———————

———————————————–

———————————————–

———————-

Ależ oczywiście, idiotko! BÓG był obecny. I jest… md

===================================

===================================================

Zaszufladkowano do kategorii Śmichy | Otagowano

Wielka porażka Orbana. I nasza.

Wielka porażka Orbana.

Podliczono już niemal wszystkie głosy

13.04.2026 nczas/wielka-porazka-orbana

NCZAS.INFO | Premier Węgier Viktor Orban. Foto: PAP/EPA
NCZAS.INFO | Premier Węgier Viktor Orban. Foto: PAP/EPA

Opozycyjna partia Petera Magyara, Tisza, może liczyć na 138 miejsc w 199-osobowym parlamencie – wynika ze wstępnych danych Narodowego Biura Wyborczego (NVI) po podliczeniu niemal 99 proc. głosów oddanych w niedzielnych wyborach parlamentarnych na Węgrzech.

Koalicja Fidesz-KDNP pod przewodnictwem premiera Viktora Orbana może liczyć na 55 mandatów w parlamencie. Orban pogratulował już wcześniej Magyarowi zwycięstwa. Swoich przedstawicieli w izbie będzie miała również skrajna prawica – Ruch Naszej Ojczyzny (Mi Hazank), który może uzyskać 6 miejsc.

Wynik opozycyjnej partii Tisza daje jej większość niezbędną do zmiany konstytucji oraz ustaw przyjętych przez rząd Orbana w ciągu ostatnich 16 lat jego nieprzerwanych rządów. Przywódcy wielu krajów europejskich pogratulowali Magyarowi zwycięstwa.

W niedzielnych wyborach parlamentarnych odnotowano rekordową frekwencję – do godz. 18.30 w wyborach zagłosowało prawie 78 proc. wyborców, czyli ponad 5,85 mln osób.

====================

Lewica MUREM za Mengele. MEM-y I.

————————-

——————————————————————-

———————————————-

==============================================

———————————————-

———————————————-

————————————

Szczegóły farsy w Islamabadzie

Thomas Röper anti-spiegel.ru/die-gespraeche-endeten-ergebnislos-die-wichtigsten-differenzen-zwischen-dem-iran-und-den-usa/

Rozmowy zakończyły się bez rezultatu: Główne różnice między Iranem a USA

Anti-Spiegel 12 kwietnia 2026

Rozmowy w Islamabadzie trwały 21 godzin.

Iran i USA nie osiągnęły porozumienia podczas rozmów w Islamabadzie, po czym delegacje obu krajów opuściły kraj.

Rzecznik irańskiego MSZ oświadczył, że strony osiągnęły porozumienie w niektórych kwestiach, ale nie zgodziły się co do dwóch lub trzech kluczowych kwestii.

TASS podsumowuje główne punkty zakończonych rozmów.

Przebieg rozmów

Rozmowy w Islamabadzie trwały 21 godzin, z czego delegacje spędziły 14 godzin na dialogu. Następnie kontynuowano kontakty na szczeblu grupy technicznej.

Strony wymieniły liczne wiadomości i SMS-y, poinformował rzecznik irańskiego MSZ Esmail Baghaei na portalu X.

Rozmowy dotyczyły różnych aspektów kluczowych tematów negocjacyjnych, w tym Cieśniny Ormuz, kwestii nuklearnej, reparacji wojennych, zniesienia sankcji oraz całkowitego zakończenia wojny z Iranem i w regionie.

Zakończenie i wyjazd delegacji

Rozmowy między Iranem a Stanami Zjednoczonymi w Islamabadzie zakończyły się bez porozumienia, jak poinformowała irańska agencja prasowa Tasnim rano 12 kwietnia.

Szczegóły dotyczące ewentualnej nowej rundy rozmów pozostają niejasne, poinformowała agencja.

Delegacja USA wraca do USA po bezowocnych rozmowach z przedstawicielami Iranu w Islamabadzie, poinformował wiceprezydent USA J.D. Vance.

Delegacja irańska również opuściła Islamabad po rozmowach z USA, poinformowała Tasnim.

Islamabad będzie nadal pośredniczyć w dialogu między USA a Iranem i oczekuje, że obie strony będą nadal przestrzegać zobowiązań zawieszenia broni, oświadczyło pakistańskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych.

„Niezwykle ważne jest, aby wszystkie strony wypełniły swoje zobowiązania dotyczące zawieszenia broni” – oświadczyło Ministerstwo Spraw Zagranicznych.

Nieporozumienia i nieprzekraczalne granice

Iran i Stany Zjednoczone osiągnęły porozumienie w kilku kwestiach. „Jednak opinie różniły się w dwóch lub trzech kluczowych kwestiach i ostatecznie negocjacje nie doprowadziły do ​​porozumienia” – powiedział Baghaei.

Według niego sytuacja w Cieśninie Ormuz zmieni się dopiero wtedy, gdy Stany Zjednoczone osiągną rozsądne porozumienie z Iranem.

Iran przedstawił Pakistanowi wszystkie swoje żądania dotyczące rozpoczęcia negocjacji z USA, w oparciu o wcześniej zaproponowany 10-punktowy plan – powiedział Baghaei.

Rząd irański przedstawił rozsądne propozycje podczas konsultacji z USA w Islamabadzie i jest gotowy nie spieszyć się z negocjacjami, ponieważ piłka jest teraz po stronie Waszyngtonu, poinformowała agencja prasowa Tasnim, powołując się na źródło.

Vance ze swojej strony podkreślił, że przedstawiciele USA wykazali się elastycznością i gotowością do kompromisu podczas rozmów z Iranem prowadzonych za pośrednictwem Pakistanu, „ale niestety nie udało nam się osiągnąć żadnego postępu”.

„Bardzo jasno określiliśmy nasze granice i powiedzieliśmy, gdzie jesteśmy gotowi na ustępstwa, a gdzie nie. Wyraziliśmy się tak jasno, jak to tylko możliwe. Ale oni postanowili nie pójść nam na rękę” – powiedział wiceprezydent.

Stany Zjednoczone przedstawiły Iranowi swoje ostateczne propozycje pokojowe, a decyzja teraz należała do Teheranu: „Wyjeżdżamy stąd i pozostawiliśmy bardzo prostą propozycję. Chodzi o zrozumienie, jaka jest nasza ostateczna i najkorzystniejsza oferta [dla Teheranu]”.

Waszyngton nie widzi jeszcze ze strony Teheranu żadnej woli do porzucenia programu zbrojeń jądrowych: „Pytanie brzmi: czy widzimy po ich stronie gotowość nie tylko teraz lub za dwa lata do nierozwijania broni jądrowej, ale w perspektywie długoterminowej? Jeszcze tego nie widzieliśmy i wciąż mamy nadzieję, że zobaczymy”.

Carlson o pokojowym mordowaniu

drugα ɐuoɹʇs mєdαlu

3 753 wyświetlenia

Dziś ! Wałbrzych – Adoracja Najświętszego Sakramentu, Różaniec święty i Msza Święta za Ojczyznę

13.04.26 Wałbrzych – Adoracja Najświętszego Sakramentu, Różaniec święty i Msza Święta za Ojczyznę

13. dnia każdego miesiąca

Hallelujah! Chrystus zmartwychwstał!

Jak zawsze 13. dnia  miesiąca – w wałbrzyskiej kolegiacie Św. Aniołów Stróżów będzie sprawowana Msza św. w intencji Ojczyzny, poprzedzona czuwaniem Krucjaty Różańcowej za Ojczyznę od godz. 15.

Nasze kwietniowe czuwanie tradycyjnie wiązać się będzie z rocznicą katastrofy smoleńskiej, z przypadającym nazajutrz świętem Chrztu Polski, a nade wszystko z okresem radości paschalnej. Modlić się będziemy – jak zawsze – z Maryją Królową Polski o Polskę wierną Bogu, Krzyżowi i Ewangelii, oraz o wypełnienie Jasnogórskich Ślubów Narodu, jak również w intencji wynagrodzenia za wszystkie grzechy, którymi naród nasz obraża Boga i Matkę Najświętszą.  

Będziemy też modlić się o to, by przypadająca w tym roku LXX rocznica zwycięstwa Prymasa Tysiąclecia nad komunistycznym systemem zniewolenia mocą Jasnogórskich Ślubów Narodu stała się dla naszych Pasterzy okazją do ogłoszenia wielkiego narodowego zrywu modlitewnego o ich wypełnienie.

Prosić też będziemy o przemianę boleści w radość pojednania dzięki powszechnemu uznaniu udowodnionej naukowo prawdy o katastrofie smoleńskiej (także na forum międzynarodowym), aby ta prawda nas wyzwoliła z niewoli ojca kłamstwa i zburzyła mury wrogości, które są jego królestwem, aby świat nauki uznał za swą powinność, by zaangażować się w wyzwolenie nas z kłamstwa smoleńskiego, i aby ta prawda przyczyniła się także do nawrócenia Rosji.

Nie zabraknie też modlitwy o wypełnienie pentekostalnego profetyzmu św. Jana Pawła II, czego uwieńczeniem był List do artystów, wydany w Niedzielę Wielkanocną Zmartwychwstania Pańskiego roku 1999, który obchodziliśmy jako Rok Fryderyka Chopina, a w Polsce także jako Rok Juliusza Słowackiego. Jest to jedyny Papieski dokument wydany w największe święto Chrześcijaństwa niebędący orędziem wielkanocnym.

Niech Bóg nam błogosławi i niech udzieli swemu ludowi mocy płynącej z Krzyża i Zmartwychwstania Pana!

MP