W piątek 17 kwietnia 2026 r. prezydent Donald Trump opublikował serię optymistycznych wiadomości na stronie Truth Social (i odwoływał się do nich w wywiadach), przedstawiając wojnę między USA a Iranem jako w dużej mierze zakończoną lub bliską szybkiego rozwiązania.
Jego twierdzenia dotyczyły ponownego otwarcia Cieśniny Ormuz, postępów w dążeniu do szerszego porozumienia pokojowego oraz wpływów USA.
Iran kategorycznie zaprzeczył większości tego, co Trump napisał w piątek. Oto podsumowanie jego różnych oświadczeń:
„Sytuacja w Cieśninie Ormuz dobiegła końca”, a Iran zgodził się nigdy więcej nie zamykać Cieśniny Ormuz. Opisał ją jako „w pełni otwartą i gotową do handlu i swobodnego przepływu”.
Iran usuwa (przy pomocy USA) miny położone w cieśninie w zeszłym miesiącu.
Iran zgodził się na niemal wszystkie (lub „praktycznie wszystkie”) żądania, łącznie z trwałym zakończeniem programu nuklearnego.
Wojna „zbliża się do końca”, a ostateczne porozumienie powinno zostać osiągnięte „bardzo szybko” (prawdopodobnie w ten weekend). Większość punktów została już wynegocjowana.
Zgodził się na dwutygodniowe dwustronne zawieszenie broni (zawieszenie bombardowań i ataków) na prośbę pakistańskich przywódców – pod warunkiem całkowitego otwarcia cieśniny przez Iran. Pomimo oświadczenia Iranu o jej otwarciu, amerykańska blokada morska irańskich portów pozostanie w mocy do czasu „100% sfinalizowania” ogólnego porozumienia z Iranem.
Prezydent Chin Xi Jinping był „bardzo zadowolony” z otwarcia, a raczej szybko postępującego otwarcia Cieśniny Gibraltarskiej. Trump twierdził, że robi to „również dla nich – i dla świata” i że taka sytuacja „nigdy się nie powtórzy”.
Chiny zgodziły się nie dostarczać broni Iranowi. Trump przewidział, że jego nadchodząca wizyta w Chinach będzie „wyjątkowa” i „potencjalnie historyczna”, a prezydent Xi uściśnie go „mocno i serdecznie”.
Opisał NATO jako „papierowego tygrysa”, który okazał się „bezużyteczny w prawdziwym kryzysie”. Po ponownym otwarciu cieśniny NATO zaoferowało pomoc, ale Trump nakazał im trzymać się z daleka – chyba że chcą „załadować swoje statki ropą”.
Podkreślił, że Stany Zjednoczone już osiągnęły, a nawet przekroczyły swoje cele militarne. Twierdził, że Iran ma teraz „nowy reżim”, który jest „znacznie mniej radykalny i znacznie bardziej inteligentny” niż wcześniej, co umożliwia długoterminowe porozumienie pokojowe. Potwierdził, że Stany Zjednoczone będą „spokojnie” współpracować z Iranem w celu sfinalizowania porozumienia.
Seria wiadomości Trumpa miała na celu przede wszystkim manipulowanie rynkiem akcji i ropy naftowej. Udało mu się: amerykańskie giełdy poszybowały w górę, podczas gdy ceny kontraktów terminowych na ropę gwałtownie spadły. Inwestorzy naiwnie wierzyli, że Trump mówi prawdę. Nie mówił – kłamał.
Twierdzenie Trumpa, że „sytuacja” blokady w Cieśninie Ormuz dobiegła końca, jest fałszywe. Iran utrzymuje ścisłą kontrolę. Iran ogłosił, że Cieśnina Ormuz jest otwarta dla statków handlowych niepowiązanych ze Stanami Zjednoczonymi ani Izraelem. Statki te nadal potrzebują zezwolenia Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej, aby przez nią przepłynąć. Iran zastrzegł również, że żadne okręty wojenne nie mogą wpływać do Zatoki Perskiej.
Trump upierał się również, że porozumienie z Iranem w sprawie wzbogaconego uranu jest praktycznie przesądzone. Twierdził, że Stany Zjednoczone mogą odzyskać irański wzbogacony uran, „wymagając znacznego wysiłku”, i że Waszyngton będzie „współpracował z Iranem”, aby po prostu sprowadzić go z powrotem do Stanów Zjednoczonych.
Iran natychmiast odrzucił to twierdzenie: rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych Esmail Baghaei oświadczył, że Iran pod żadnym pozorem nie odda swojego wzbogaconego uranu.
Trump zrobi jedną z dwóch rzeczy:
1) Opowie amerykańską historię, żeby móc zawrzeć umowę kończącą wojnę, ogłosić zwycięstwo i wrócić do domu – albo
2) stworzy straszaka, przedstawiając porozumienie jako w zasięgu ręki, tylko po to, by zrzucić winę na Iran za zerwanie negocjacji i nakazać nowe ataki na Iran przed 26 kwietnia, jeśli USA odrzucą żądania Iranu zgodnie z jego dziesięciopunktowym planem.
Sądzę – biorąc pod uwagę ciągły napływ amerykańskich samolotów wojskowych do regionu – że Trump nakaże nowe ataki na Iran przed końcem kwietnia. Irańczycy nie odstępują ani na krok od swojego dziesięciopunktowego planu. USA muszą zrobić dwie rzeczy: znieść sankcje wobec Iranu i uwolnić irańskie aktywa.
Izrael pozostaje nieprzewidywalnym czynnikiem. Wygląda na to, że Trump i jego administracja skutecznie wywarli presję na Izrael, aby złożył broń i wycofał się. Jeśli zawieszenie broni z Hezbollahem utrzyma się, a zawieszenie broni między USA a Izraelem z Iranem zostanie przedłużone, to wierzę, że Trump poważnie myśli o znalezieniu wyjścia. Ciąg dalszy nastąpi.
Czym jest zamach stanu? Jest to zakwestionowanie i obalenie obowiązującego porządku prawnego. Często w sposób nagły, brutalny, przy użyciu przemocy. Zatem, co się stało? Otóż marszałek Sejmu, ignorując konstytucyjną rolę prezydenta, zorganizował zaprzysiężenie nowo wybranych przez parlament sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Wbrew temu co stanowi, w Art. 4, p. 1 ustawa o statusie sędziów TK. A zapis w niej mówi jasno, że sędziowie składają przysięgę wobec prezydenta. Czyli przysięgają przed i w obecności prezydenta.
Tymczasem 9 kwietnia 2026 roku doszło do czegoś, co bardzo trudno określić. Czy była to parodia zaprzysiężenia przed nieobecnym prezydentem? Czy farsa? A może było to „и страшно и смешно”, czyli wydarzenie o charakterze trochę śmiesznym, a trochę strasznym? Czyli tragifarsa. Bowiem w miejscu tej imprezy, w Sali Kolumnowej naszego parlamentu pana prezydenta Karola Nawrockiego nie było. Wbrew temu faktowi sędziowie czytając swoje przyrzeczenia używali sformułowania „ślubuję przed prezydentem”. Nieobecnym?
Igor Zalewski w programie robiącego zawrotną medialną karierę Kanału Zero porównał ten sejmowy spektakl do sceny ze słynnego filmu Stanisława Barei „Miś”. Władza ludowa chcąc nadać urzędowemu wydarzeniu wręczenia obywatelowi dowodu osobistego nadzwyczaj uroczysty charakter, organizowała żenujący i komiczny spektakl, w którym dwa karły w strojach ludowych tańczyły krakowiaka, do muzyki puszczanej w kulminacji z taśmy urzędniczego magnetofonu. Skojarzenie to tyleż anegdotyczne, co trafne, w sytuacji gdy sejmowe zaprzysiężenie organizował postkomunista Włodzimierz Czarzasty i zapewne szef jego kancelarii towarzysz Marek Siwiec, ten który w obecności ówczesnego prezydenta Kwaśniewskiego kpił, po przylocie helikopterem do Kalisza, z gestu całowania polskiej ziemi przez papieża Jana Pawła II.
Posłanka Ewa Zajączkowska nazwała to co się wydarzyło w sejmie pajacowaniem. Rzeczywiście, nie przysporzyło to powagi tym, którzy zdecydowali się na spostponowanie uprawnień i majestatu głowy państwa w tak żenujący sposób.
Trybunał Konstytucyjny bowiem jednoznacznie i kategorycznie zinterpretował zapisy prawa istniejące zarówno w konstytucji, jak i we właściwej ustawie, wydając 12 czerwca 2012 roku następujące postanowienie: „ Powołanie sędziów jest suwerenną prerogatywą Prezydenta RP i nie podlega kontroli sądowej ani ponownemu rozpoznaniu, ani weryfikacji przez inne organy państwa”.
Dokument jest sygnowany SK 37/08. Jakie zatem były motywacje organizatorów tej sejmowej hucpy? Czy marszałek Czarzasty uznał, że może zastępować prezydenta w sprawach, w których prezydent nie realizuje jego oczekiwań? Wprost zapowiedział to podczas swojej konferencji prasowej. A może rozpoczęła się realizacja sugerowanego przez rządzącą koalicję 13 grudnia planu obalenia prezydenta Karola Nawrockiego? Niestety, wiele na to wskazuje. A dawna deklaracja premiera Tuska, że „będą stosować prawo tak jak je rozumieją”, dzisiaj brzmi szczególnie groźnie. W sytuacjach poprzedzających dramatyczne, albo wręcz tragiczne wydarzenia mają znaczenie symboliczne drobiazgi. Uczy mnie tego moje długie doświadczenie życiowe. W opisywanej sprawie, moim zdaniem, bardzo niepokojącym faktem, z pozoru tylko błahym, jest fakt, iż dwoje sędziów, którzy złożyli już ślubowanie przed panem prezydentem Nawrockim, ponowili je przed Czarzastym. Czyżby się obawiali skutków braku uległości wobec sił, które reprezentuje marszałek. Czyżby wiedzieli o czymś o czym my nie wiemy? Czyżby mieli wiedzę o planowanym planie obalenia głowy państwa polskiego, prezydenta RP? Sędziowie są dorosłymi, wykształconymi i doświadczonymi ludźmi, dlaczego więc zdecydowali się złożyć identyczną przysięgę, którą wcześnie już złożyli? Przecież takie ich postępowanie jest nielogiczne.
Przedstawiciel prezydenta, minister Zbigniew Bogucki jednoznacznie i dobitnie ocenił zachowanie sędziów w Sali Kolumnowej Sejmu. Nazwał je hucpą, łamaniem prawa, zamachem na konstytucję i ustawę. Nazwał to wydarzenie kuriozalną farsą. Zagroził sędziom odpowiedzialnością karną. Podobnie wypowiedział się prominentny poseł Prawa i Sprawiedliwości Mariusz Błaszczak, którego wypowiedzi, nie bez racji, uważa się za zbieżne z poglądami prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Rzeczywiście, jeśli sędziowie, którzy są powołani do stania na straży prawa i praworządności sami gwałcą prawo, to jest to sytuacja kuriozalna.
Paradoksem w całej sprawie jest fakt, iż organizatorem tej nieszczęsnej próby zignorowania niezastępowalnej roli prezydenta jest Włodzimierz Czarzasty, członek, do jej końca, doszczętnie skompromitowanej i zbrodniczej partii komunistycznej PZPR. Marszałek sejmu musi działać zgodnie z prawem i w zakresie prawa. Nade wszystko zgodnie z konstytucją i ustawami. A mamy do czynienia z sytuacja, w której on działa bezprawnie i wyznacza własne, nielegalne standardy postępowania. Komunista uczy demokratów czym jest demokracja i praworządność.
Żeby uwiarygodnić tę imprezę i przedstawić ją społeczeństwu jako zgodną z prawem, świadkiem zdarzenia uczyniono notariusza. Okazało się po raz kolejny, że bez trudu można znaleźć takich chętnych do współpracy notariuszy. Znajdowali je wcześniej czyściciele warszawskich kamienic. Znajdowali ich także chcący bezprawnie kupić Konstancińskie Łąki Oborskie. Jak mówią dowcipne dzieci: „Pekunia, to nie jest omlet”. Pan notariusz nazywa się Dariusz Kramarz. Już mi się z czymś skojarzyło nazwisko pana notariusza … I w porę nie tyle ugryzłam się w język, co w palec, którym stukam w klawiaturę komputera. Nie, nie. Nie wolno kpić z nazwisk. To nie przystoi. A z imion można? Imiona to co innego, one są powszechne. Można je wyjaśniać. Imiona często coś znaczą. W tym przypadku wszystko się zgadza. Otóż imię Dariusz oznacza tego kto posiada jakiś cenny dar. Pan Dariusz Kramarz został więc obdarowany. Pozostaje tylko pytanie czym i przez kogo?
Natomiast to co się dzieje w Polsce od 13 grudnia 23 roku można określić jako pełzający zamach stanu.
7 marca tajemnicza brytyjska firma wywiadowcza Siren Associates uruchomiła platformę „Monitor Libanu”. Ta „platforma do monitorowania sytuacji w czasie rzeczywistym” ma „pomóc osobom i organizacjom zrozumieć i poruszać się w dynamicznie zmieniającym się środowisku bezpieczeństwa Libanu”. Narzędzie przeszukuje ogromne ilości „informacji ze źródeł otwartych” pochodzących z „agencji prasowych, zweryfikowanych kont w mediach społecznościowych, kanałów Telegram, inicjatyw monitorowania konfliktów i systemów danych o ruchu drogowym”. Prezentowane jako niezbędne źródło informacji, mające pomóc dziennikarzom, pracownikom pomocy humanitarnej, lokalnym firmom i zaniepokojonym obywatelom w zachowaniu bezpieczeństwa w obliczu nasilania się ludobójczej inwazji Izraela, rzeczywistość jest o wiele bardziej ponura.
Sercem platformy „Monitor Lebanon” jest stale aktualizowana interaktywna mapa, która wizualizuje „zgłoszone incydenty bezpieczeństwa i krytyczne informacje operacyjne”. Dane są bardzo szczegółowe i obejmują informacje o „obszarach dotkniętych incydentami, warunkach drogowych, lokalizacji szpitali i innych wskaźnikach, które pomagają użytkownikom zrozumieć, jak rozwój sytuacji może wpłynąć na mobilność i dostępność”. W komunikacie prasowym ogłaszającym uruchomienie platformy stwierdzono, że platforma Monitor Lebanon została pierwotnie opracowana w celu zapewnienia pracownikom Siren Associates „bardziej przejrzystego przeglądu” lokalnych wydarzeń przed udostępnieniem jej szerszej publiczności.
„Członkowie zespołu, którzy musieli opuścić swoje domy z powodu trwających działań wojennych, już korzystają z platformy, aby być na bieżąco z doniesieniami o atakach w pobliżu swoich domów i śledzić nakazy ewakuacji. Jednak wiele innych osób zmaga się z tą samą niepewnością, dlatego chcemy udostępnić to narzędzie wszystkim, którzy mogliby skorzystać z bardziej przejrzystych informacji w czasie rzeczywistym”.
Można słusznie zapytać, jak Siren był w stanie stworzyć tak szczegółowy projekt mapowania incydentów narodowych tak szybko po tym, jak syjonistyczna organizacja ponownie rozpaliła wrogość wobec Hezbollahu i dokonała inwazji na południowy Liban z zamiarem całkowitej aneksji.
Przez prawie dwie dekady firma – której personel pochodzi z brytyjskiego wojska, służb wywiadowczych i policji – działała w dużej mierze z dala od opinii publicznej, choć na jej oczach. Jak ujawnił ten dziennikarz we wrześniu 2021 roku, Siren otrzymuje od rządu brytyjskiego dziesiątki milionów funtów rocznie na „profesjonalizację” libańskich sił bezpieczeństwa.
Panel „Monitor Libanu”
Siren może zatem pochwalić się licznymi byłymi wysoko postawionymi pracownikami ISF i utrzymuje bliskie relacje z wysoko postawionymi politykami, ministerstwami oraz innymi jednostkami aparatu bezpieczeństwa, wojska i wywiadu w Bejrucie. Firma prowadzi również programy mające na celu identyfikację i rozwój przyszłych liderów ISF. W maju 2019 roku Siren utworzył na koszt Londynu pierwsze w Libanie centrum dowodzenia i kontroli. Obiekt ten zapewnia ISF „najnowocześniejszy sprzęt, systemy informatyczne i komunikacyjne, [a także] salę analiz i planowania”, aby wzmocnić potencjał szpiegowski Bejrutu.
Taka infiltracja, z definicji, daje również brytyjskiemu wywiadowi bezpośredni dostęp do wszystkich działań i śledztw ISF oraz wpływ na nie. Dane zebrane przez Siren na temat obywateli Libanu w kolejnych latach gwałtownie wzrosły, zarówno pod względem zakresu, jak i różnorodności. Na przykład, firma po cichu zbudowała COVAX, cyfrową infrastrukturę, która stała się podstawą wdrożenia szczepionki przeciwko COVID-19 przez libański rząd. Użytkownicy mogli się rejestrować, umawiać wizyty i otrzymywać certyfikaty szczepień. Z usługi skorzystało ponad cztery miliony osób, pozostawiając po sobie ogromną ilość danych osobowych.
„Kryzysy bezpieczeństwa”
To położyło podwaliny pod późniejszą, kompleksową cyfrową penetrację życia prywatnego Libańczyków przez Siren. W 2021 roku Bank Światowy przekazał Bejrutowi 246 milionów dolarów na złagodzenie lokalnych trudności gospodarczych. Siren wykorzystał swoje doświadczenie i infrastrukturę w ramach programu COVAX, aby stworzyć platformę o nazwie DAEM „w rekordowym czasie”. Umożliwiło to obywatelom ubieganie się o pomoc społeczną. Carole Alsharabati, wieloletnia dyrektor ds. badań w Siren, wyjaśniła: „Chodziło o wdrożenie systemu w pełni cyfrowego od A do Z, tak jak zrobiliśmy to w przypadku szczepionki”.
„Rejestracja, wybór, następnie płatność, przelew, weryfikacja, panel sterowania i tak dalej. Wszystko zostało zdigitalizowane. Korzystaliśmy z tych samych ram, tego samego ekosystemu, tych samych systemów, tych samych środków bezpieczeństwa i tego samego podejścia do zarządzania danymi, co w przypadku szczepionki”.
Alsharabati opisał ówczesny Liban jako „bardzo trudne środowisko” i stwierdził, że budowa DAEM była „dziką przejażdżką”. W kraju brakowało jednolitego systemu identyfikacji, mechanizmów identyfikacji cyfrowej, ustalonych zasad zarządzania danymi, a nawet wewnętrznych procedur i potencjału. Jednak „nic nie stanęło na przeszkodzie determinacji Siren w stawianiu czoła tym i wielu innym wyzwaniom”. Najwyraźniej rządy Wielkiej Brytanii i Libanu były zadowolone z rezultatów. Był to dopiero początek nowej roli Siren w Bejrucie: tworzenia głębokich, naruszających prywatność baz danych o obywatelach.
Prace te były powtarzane przez lata w wielu różnych obszarach, czego kulminacją było niedawne uruchomienie programu „Monitor Libanu”. Wiele z tych działań pozostawało całkowicie ukrytych przed opinią publiczną. Na przykład, dopiero w grudniu 2024 roku centralna rola Siren w programie COVAX została otwarcie uznana na oficjalnej stronie internetowej firmy. W tym samym miesiącu Siren ogłosił, że opracował dedykowane narzędzie dla ISF, które „gromadzi dane operacyjne w celu wspierania procesu decyzyjnego dotyczącego planowania rozmieszczenia, pozyskiwania zasobów i zarządzania nimi”.
W ramach projektu brytyjski wywiad utworzył sieć sześciu oddzielnych centrów dowodzenia i kontroli w całym kraju, połączonych cyfrowo z 22 regionalnymi centrami operacyjnymi. Opracował również „platformę cyfrową umożliwiającą gromadzenie i analizę danych o przestępczości i danych operacyjnych”. Również w grudniu 2024 roku Siren ogłosił, że „wdrożył narzędzia e-administracji łączące ponad 20 departamentów rządowych, 1000 gmin i 1500 mukhtarów [samorządów lokalnych]”. Nie wspomniano jednak o poważnym skandalu, który wybuchł dwa lata wcześniej, podczas inauguracji tej inicjatywy.
Al-Akhbar zarzucił, że platforma opracowana przez Siren była niebezpieczna i umożliwiała firmie gromadzenie danych od milionów użytkowników. Zasób o nazwie IMPACT ułatwiał obywatelom dostęp do szerokiego zakresu usług rządowych, w tym ubieganie się o świadczenia socjalne. Ambasada brytyjska w Bejrucie, która sfinansowała platformę kwotą 3 milionów dolarów, zaprzeczyła jakimkolwiek nadużyciom, podobnie jak Siren. Niemniej jednak lokalna organizacja zajmująca się prawami cyfrowymi SMEX wyraziła głębokie zaniepokojenie bezpieczeństwem prywatnych informacji przechowywanych przez IMPACT, które z natury były bardzo wrażliwe.
To, że Siren gromadzi ogromną ilość inwazyjnych danych osobowych w wyniku swojej pracy na rzecz i z ISF, potwierdza badanie przeprowadzone w kwietniu 2025 roku, finansowane przez brytyjski Departament Rozwoju Międzynarodowego. Zbadano w nim „nielegalną migrację morską z Libanu w ciągu ostatnich trzech lat” i umieszczono to zjawisko w kontekście „trwającego kryzysu politycznego, społeczno-ekonomicznego i bezpieczeństwa” w Bejrucie. Badania Siren miały na celu ustalenie, „kto migruje, dlaczego decyduje się na ucieczkę drogą morską i jakie zagrożenia mu grożą – szczególnie w odniesieniu do płci”.
„Nasi ludzie”
We wrześniu 2025 roku przedłużono kontrakt Siren z brytyjskim Ministerstwem Spraw Zagranicznych na kontynuację „reformy” ISF – pod nazwą „Program Wsparcia Bezpieczeństwa Wewnętrznego Libanu”. Warto zauważyć, że gigantyczna kwota przyznana firmie na realizację tego projektu – 46 360 490 funtów – jest znacznie wyższa niż w latach ubiegłych. Należy zadać sobie pytanie, czy część tej ogromnej kwoty sfinansowała utworzenie Monitora Libanu w oczekiwaniu na dalszą agresję ze strony syjonistycznego ugrupowania przeciwko temu krajowi.
Niepokojące sygnały, że brytyjski wywiad kształtuje zachodnioazjatycki teatr działań w imię wojny totalnej z Iranem, narastają od 7 października 2023 roku. W listopadzie tego roku ujawniono, że Londyn zwrócił się do władz libańskich z wnioskiem o nieograniczony dostęp do libańskiego terytorium lądowego, powietrznego i morskiego w celu przeprowadzenia „misji nadzwyczajnych”. Siły brytyjskie miałyby prawo do podróżowania uzbrojone i umundurowane w dowolnym miejscu w kraju, korzystając z immunitetu przed ściganiem za popełnione przestępstwa.
Oburzenie opinii publicznej wobec planu z pewnością przyczyniło się do jego odrzucenia przez Bejrut. Jednak, chociaż nigdy nie doszło do formalnej brytyjskiej okupacji wojskowej Libanu, kraj i jego ludność są nieustannie monitorowane dzięki Siren Associates.
Korzyści militarne i bezpieczeństwa płynące z tej panoramy z perspektywy organizacji syjonistycznej nie mogłyby być bardziej oczywiste. Takie informacje mogłyby posłużyć do identyfikacji i namierzania członków Hezbollahu i ich zwolenników, a także innych lokalnych obywateli uznanych za problematycznych i przeznaczonych do eliminacji – podobnie jak predykcyjne platformy wywiadowcze Palantira.
To nie przypadek, że wiele cyfrowych zasobów rządowych Siren pokrywa się z usługami i wsparciem oferowanym przez Hezbollah. Brytyjski wywiad od lat prowadzi tajne operacje, aby neutralizować wpływy społeczne tej grupy oporu i tworzyć struktury równoległe do tych, którymi zarządza. Na przykład, w ramach tajnej inicjatywy na rzecz radykalizacji młodzieży, finansowanej przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych, Londyn stworzył alternatywę dla Ministerstwa Młodzieży i Sportu zarządzanego przez Hezbollah w Bejrucie. Miało to doprowadzić do odrzucenia grupy przez „młodych, utalentowanych studentów i absolwentów” i stania się skutecznymi brytyjskimi informatorami.
Wyciekły dokument Ministerstwa Spraw Zagranicznych
Niewiele jest dowodów na to, że te inicjatywy przyniosły owoce. Artykuł w „Daily Telegraph” z 23 marca, który został natychmiast wycofany, udokumentował, jak libańscy chrześcijanie całym sercem popierają Hezbollah i są zdeterminowani, by przeciwstawić się inspirowanym przez Zachód działaniom armii bejruckiej, mającym na celu rozbrojenie tej grupy oporu. „Jak my, chrześcijanie w tym regionie, moglibyśmy nie stanąć po stronie Hezbollahu?” – pytał gazetę jeden z mieszkańców wioski, która zdecydowanie popiera tę grupę.
„Oni chronią nasze kościoły. Pomagali nam w walce z ISIS. Podczas pandemii koronawirusa zapewnili nam bezpłatną opiekę w swoich szpitalach. Kiedy zabrakło prądu, zapewnili nam generatory. Na Boże Narodzenie ubrali nawet choinkę. Jak moglibyśmy teraz nie stanąć u ich boku?”
Chociaż rozbrojenie Hezbollahu jest praktycznie niemożliwe, jest to od dawna skrywana fantazja mocarstw zachodnich, która staje się coraz bardziej paląca od początku ludobójstwa syjonistycznego w Strefie Gazy. Brytyjski Parlamentarny Biuletyn Informacyjny z września 2025 roku wyrażał wielki optymizm, że wybór w tym roku byłego dowódcy LAF, Josepha Aouna, oznaczałby koniec zbrojnego skrzydła Hezbollahu, a w konsekwencji całej organizacji. W tym samym miesiącu Specjalny Przedstawiciel USA ds. Syrii, Tom Barrack, otwarcie zasugerował uzbrojenie LAF, „aby mogli walczyć przeciwko własnemu narodowi”.
Przyznał, że szaleńcza agresja Izraela na Palestyńczyków i ich sąsiadów od 7 października 2023 roku znacząco zwiększyła poparcie społeczne dla Hezbollahu, jednocześnie nie dając tej organizacji żadnej zachęty do dobrowolnego oddania broni. Wybór Aouna nie doprowadził do rozwiązania Hezbollahu, a organizacja syjonistyczna bezskutecznie próbuje dokończyć to zadanie. W miarę jak katastrofalne straty militarne Izraela rosną z dnia na dzień, ginie wielu niewinnych libańskich cywilów. Łańcuch odpowiedzialności za ich śmierć może prowadzić prosto do Londynu, dzięki Siren Associates.
Sytuacja na Ukrainie mocno się skomplikowała. Wojna właściwie zatrzymała się w miejscu – bo żołnierzom nie chce się walczyć i narażać życie, gdy telewizja pokazuje głównie obrazki z Iranu.
Zamiast żołnierzy latają stada dronów – i gdy Rosja wypuści ich 200 to są to mordercze zapędy, a gdy Ukraina wypuści 1200 (z czego kilka zabłądzi do Estonii, Finlandii lub na Łotwę) – to jest to tryumf d***kracji. Co by się stało, gdyby rosyjski dron zapędził się nad Polskę – to już lepiej nie myśleć.
Mało kto w poprzednim akapicie zauważy najważniejsze:
Rosja nie otrzymuje już dronów od Iranu – tylko wysyła je Iranowi; stąd ta dysproporcja. I zatrzymanie (powolnego zresztą) postępu. Więcej: miesiąc temu napisałem, że jest dobra pora na ukraińska kontr-ofensywę – i kontr-ofensywa nastąpiła. Ukraińcy odwojowali kawałki Dniepropiotrowskiego, wkroczyli od północy do Zaporoża i nawet odepchnęli Rosjan od rzeki Kinki (Końskie Wody).
Jestem przekonany, że gdyby wojskiem dowodzili nie p. gen. Walery Gierasimow i p. gen. Sergiusz Szojgu, lecz ktoś taki, jak p. Igor Girkin (ps. „Striełkow”) czy śp. Eugeniusz Prigożyn – to Rosjanie tę wojnę dawno by wygrali. Na co, oczywiście, można by odpowiedzieć, że gdyby JE Włodzimierz Zełenśky nie usunął p. gen. Walerego Załużnego i p. gen. Cyryla Budanowa…
gen. Gerasimow jest twórcą koncepcji „Wojny nowej generacji”, którą Wikipedia streszcza tak:
„Wojna nowej generacji różni się od tradycyjnych konfliktów zbrojnych.
Metody pozamilitarne (ekonomiczne, polityczne, informacyjne) mogą być równie dobre, a być może nawet skuteczniejsze od tradycyjnego ataku. Można wykorzystać również potencjał protestującej ludności, walkę informacyjną, działania służb specjalnych, a sił wojskowych używać pod pozorem utrzymania pokoju i opanowania kryzysu w zdestabilizowanym regionie.
Przewagę przeciwnika można zniwelować dzięki wewnętrznej opozycji, sterowanej przez służby specjalne, która utworzy przyjazny front na terenie wrogiego państwa.
Jedną z form wykorzystania sił zbrojnych za granicą może być operacja pozornie pokojowa, a faktycznie militarna (prowadzona jako: humanitarna, ratunkowa”).
To wszystko może być czasem używane – ale jednak nie należy zaniedbywać metod tradycyjnych – nie mówię, żeby „Urra – na bagnety” – ale jednak podstawową techniką wojenną jest zabijanie przeciwników. Wygląda na to, że koncepcja wysyłania zamiast tego setek dronów została uznana za bardziej humanitarną – po obu stronach zresztą…
Jednak obecnie ważniejsze są rozgrywki polityczne. Przoduje tu, oczywiście, JE Donald Trump, który wzbudził panikę oświadczając, że jak „sojusznicy z NATO” nie chcą Mu pomóc w Iranie – to On przestaje pomagać Ukrainie – i w ogóle rozważa wystąpienie z NATO!
Mało kto traktuje dziś poważnie wypowiedzi prezydenta USA, więc Brytyjczycy odpowiedzieli, że chętnie pomogą odblokować Hormuz, ale… po wojnie, a JE Emanuel Macron bąknął nawet coś o „pajacowaniu”. Co teraz zrobi p. Trump – nie wiadomo. Wcale by mnie nie zaskoczyło, gdyby wystąpił z NATO i zajął siłą Grenlandię…
Natomiast poważnie należy potraktować tezę, że USA mogą zagwarantować granice Ukrainy, jeśli ta odda Rosjanom resztę Donieckiego (zresztą w większości rosyjskojęzycznego). Wykorzystując to JE Włodzimierz Putin zażądał, by JE Włodzimierz Zełenśky w 24 godziny zdecydował, że w ciągu dwóch miesięcy odda resztę Donieckiego – bo jak nie, to Rosja zażąda więcej.
Prezydent Ukrainy propozycję oczywiście odrzucił, co w świetle obecnej sytuacji na froncie jest zrozumiałe. Jednak Rosja ma w zanadrzu asa atutowego: wypowie Ukrainie wojnę (obecnie to „operacja specjalna”!), przeprowadzi pobór do wojska i czapkami Ukraińców nakryje!
Co nie musi się udać. Dziś liczy się technika, a nie liczba żołnierzy. Która jednak nie jest bez znaczenia…
JE Włodzimierz Zełenśky zaczął więc rozważać przeprowadzenie wyborów… w których by NIE wystąpił. Mógłby je bowiem przegrać z p. gen. Walerym Załużnym – tym bardziej, że założenie własnej partii planuje też p. gen. Cyryl Budanow; człowiek niebezpieczny – ale gdybym był Ukraińcem, to bym na Niego głosował…
Koncepcja prezydenta Ukrainy jest więc taka: niech p. Budanow kandyduje jako Jego człowiek – i w ten sposób pokona się p. Załużnego! A p. Zełenśky zostanie prostym posłem…
O co tu chodzi? Ukraińskie słowiki śpiewają, że p. Budanow obiecał amnestię dla p. Zełenśkyego i Jego skorumpowanej administracji. Natomiast p. Załużny, wściekły na zdjęcie Go z dowództwa i zesłanie na ambasadora do Londynu, na pewno amnestii nie zagwarantuje, tylko jako prosty żołnierz odpowie: „Jeśli jest niewinny – to po co Mu amnestia?”.
Taki manewr z amnestią jest coraz popularniejszy w krajach d***kratycznych. Już w 1974 śp. Ryszard Nixon ustąpił z urzędu prezydenta – i śp. Gerald Ford wydał po miesiącu „Proklamację 4311” udzielając Mu „amnestii za wszelkie przestępstwa jakie mógłby popełnić jako prezydent Stanów Zjednoczonych”. Podobnie postępowali Jego następcy, z p. Józiem Bidenem włącznie. Wiec skoro tak się postępuje w Ojczyźnie D***kracji, to czemu nie w Najmłodszej Córze D***kracji, jaka jest Ukraina?
Dodatkowym plusem byłoby to, że to nie p. Zełenśky podpisywałby traktat oddający Federacji część ziem – czego przecież obiecał, że nigdy nie zrobi. I w następnych wyborach…
18 zabitych dzieci od stycznia do końca marca 2026 – to tragiczny bilans działań szpitala w Oleśnicy. Choć Gizela Jagielska odeszła, zbrodnia aborcji dzieje się nadal.
Pod koniec ubiegłego roku z Powiatowego Zespołu Szpitali Oleśnica-Syców usunięto Gizelę Jagielską. Szybko okazało się jednak, że zostały tam osoby, które kontynuują jej okrutne działania.
Z odpowiedzi udzielonej na wniosek Fundacji Życie i Rodzina wynika, że w pierwszym kwartale 2026 roku w oleśnickim szpitalu zabito 18 poczętych dzieci.
Osiemnaścioro pacjentów zabitych w sposób celowy i zamierzony. I to zaledwie w trzy miesiące…
W okresie od stycznia do marca 2026 roku odbyło się:
w styczniu – 5 aborcji,
w lutym – 9 aborcji,
w marcu – 4 aborcje.
Za każdą z tych liczb kryje się konkretne dziecko, jego życie od poczęcia, potem odrzucenie przez własną matkę, niewyobrażalny ból zadany przez abortera i śmierć.
Zło, którego dokonała Gizela Jagielska, to nie tylko własnoręcznie przeprowadzone aborcje, ale i wychowanie sobie następców, którzy bezlitośnie kontynuują krwawe praktyki.
Nie odwracamy wzroku. Zapowiadaliśmy, że będziemy patrzeć tej placówce na ręce i reagować zawsze wtedy, gdy zagrożone jest życie najbardziej bezbronnych. Dziś podtrzymujemy to zobowiązanie.
Nie można ograniczyć się do oburzenia. Potrzebne są konkretne działania.
Co dzieje się teraz w sprawie aborcji w Oleśnicy?
Prawnicy Fundacji skierowali wnioski do sądu w sprawie szczegółów tych 18 aborcji, gdyż dyrekcja szpitala ukrywa, w jakim wieku były zabite dzieci i ile razy zostały zabite pompami próżniowymi, a ile razy zastrzykiem w serce,
organizujemy kampanię informacyjną wokół tego, co dzieje się w szpitalu,
kontynuujemy Publiczne Różańce o zatrzymanie aborcji pod szpitalem – najbliższy w niedzielę 19 kwietnia o 14:30 (i w każdą kolejną III niedzielę miesiąca).
Nie można pozwolić, by śmierć nienarodzonych dzieci odbywała się po cichu, bez sprzeciwu i modlitwy.
Co może Pan zrobić już teraz?
Przyjść w niedzielę pod szpital w Oleśnicy o 14:30 na Różaniec,
Mocno wierzę, że ludzkość w końcu otrząśnie się z horroru, jakim jest zabijanie nienarodzonych dzieci. Obyśmy wtedy mogli powiedzieć, że zachowaliśmy się, jak trzeba…
PS – Potrzeba zintensyfikować działania. W najbliższą niedzielę, 19 kwietnia o godz. 14:30, spotykamy się pod szpitalem w Oleśnicy na Publicznym Różańcu o zatrzymanie aborcji. Jeśli może Pan być z nami osobiście – zapraszamy. Jeśli nie, prosimy choć o modlitwę i przekazanie tej wiadomości dalej.
WSPIERAM
NUMER RACHUNKU BANKOWEGO: 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230 NAZWA ODBIORCY: FUNDACJA ŻYCIE I RODZINA TYTUŁEM: DAROWIZNA NA CELE STATUTOWE DLA PRZELEWÓW Z ZAGRANICY: IBAN:PL 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230 KOD SWIFT: BIGBPLPW
MOŻNA TEŻ SKORZYSTAĆ Z SYSTEMÓW DO SZYBKICH PRZELEWÓW, BLIKA LUB PŁATNOŚCI KARTAMI POD LINKIEM: https://ratujzycie.pl/wesprzyj/
Paweł Lisicki, demaskuje fundamenty „ideologii holokaustionizmu”. Obnaża również niewygodne fakty historyczne i punktuje teologiczną uległość hierarchów Kościoła Katolickiego.
=============================
Zanim Szanowny słuchacz “odpali” audycję – niespodzianka: Autorka niesławnego listu KEP “wiceprzewodnicząca Światowej Rady Chrześcijan i Żydów i Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów, s. dr Katarzyna Kowalska NDS, kobieta dialogu, która będąc katolicką zakonnicą, poświęciła życie zbliżaniu do siebie Żydów, chrześcijan i muzułmanów, a doktorat obroniła na rabinackiej uczelni w Londynie”.
Prorocza powieść George’a Orwella „Rok 1984” przedstawia dystopijny świat, w którym trzy supermocarstwa – Azja Wschodnia, Eurazja i Oceania – toczą niekończące się wojny i nieustannie zmieniają sojusze, współpracując jednocześnie pod rządami jednego, globalnego rządu. Czy dotarliśmy do tego punktu? Czy III wojna światowa to jedynie spektakl o „Wielkim Resecie” grany przez przejęte pozorne rządy, którego kulminacją są trzy dyktatury megakorporacji pod rządami ZioCorp? Jeśli tak, to skąd można to wiedzieć? Jeśli nie, to skąd można to wiedzieć?
Kwestia wymyślonego świata wielobiegunowego zasługuje na analizę, nie jako naciągana teoria, której nie warto obalać, ale ze względu na jej prawdopodobieństwo. Jeśli klika ma moc tworzenia pieniędzy z powietrza, a świat opiera się na kapitale, czy ci najwięksi właściciele nie mogliby wykupić wszystkich państw i korporacji na świecie?
Każda faza międzynarodowej wojny bankowej (I i II wojna światowa) kończyła stare porządki i ustanawiała nowe, podczas gdy bankierzy pozostawali na szczycie. Rozwijająca się III wojna światowa wydaje się realizować ten sam program, z bezprecedensowym komponentem techno-dystopijnym.
Z moich obserwacji wynika, że III wojna światowa oficjalnie rozpoczęła się od ataku biologicznego USA i syjonistów na Chiny i Iran za pomocą wirusa COVID (co wiązało się z transferem bogactwa i korzyści do globalnej sieci kontroli) lub od rozszerzenia NATO na Ukrainę.
Konflikt między Rosją a Ukrainą wyłonił się płynnie z nieistniejącego już COVID-19. Ten zbieg okoliczności sugeruje, że obie operacje miały to samo źródło na szczycie (a raczej ich think tanki i/lub sztuczna inteligencja), biorąc pod uwagę ścisłą koordynację we wszystkich sektorach anglo-syjonistycznego imperium USA i ich wasali. W przypadku COVID-19 nawet ci spoza bloku zachodniego mniej więcej podporządkowali się. Nieliczni przywódcy, którzy sprzeciwiali się programowi, szybko zmarli, jak prezydenci Burundi i Tanzanii.
Teorię „Jesteśmy już w 1984 roku” propagują dwie skrajnie przeciwstawne grupy. Pierwszy obóz składa się z poważnych analityków geopolitycznych, którzy obserwują podobne zaawansowane technologicznie mechanizmy nadzoru i kontroli we wszystkich krajach. Drugi obóz to trolle z jednostki 8200 Sił Obronnych Izraela (Deep State), którzy zniechęcają ludzi do wspierania antyamerykańskiego/syjonistycznego bloku imperialnego Chin, Iranu i Rosji.
W orwellowskiej powieści „Rok 1984” I wojna światowa stała się katalizatorem powstania rządu globalnego. Stworzenie nowego, jeszcze bardziej nieludzkiego systemu wymaga upadku starych. W rzeczywistości przejawiło się to w operacjach pod fałszywą flagą, zorganizowanych masowych migracjach, operacji psychologicznej #MeToo/Ziofeminist-F@gg!tization – bez urazy dla społeczności gejowskiej – COVID-19, środkach oszczędnościowych kompleksu militarno-przemysłowego oraz braku bezpieczeństwa energetycznego i żywnościowego, zaostrzonym przez niedawny kryzys w Cieśninie Ormuz.
Światowe Forum Ekonomiczne poinformowało nas, że przewidywanym terminem zakończenia prac jest rok 2030.
Dla doświadczonego analityka geopolitycznego umiejętność rozpoznawania wzorców i przewidywania rozwoju sytuacji staje się jeszcze ważniejsza w „świecie symulacji i symulacji” fałszywych filmów wideo z udziałem sztucznej inteligencji i trwających operacji psychologicznych. Świat cyfrowy doprowadził nas do ostatniego etapu iluzji, czyli „Maji”, by użyć hinduskiego terminu.
Żyjemy w „ciekawych czasach” i uważam, że w tej fazie Chiny, Iran i Rosja pozostają niezależnymi państwami, rządzonymi przez klasy rządzące, zdolne do podejmowania decyzji poza zasięgiem globalnych liderów. Z powodu braku danych od najważniejszych osób z wewnątrz, otwarcie przyznaję, że to tylko przypuszczenie, ale na poparcie mojej tezy przedstawiam poniższą analizę tych trzech państw.
Chiny
Wielu wskazuje na surowe chińskie środki izolacji związane z COVID-19 jako dowód na to, że Komunistyczna Partia Chin została wciągnięta w konflikt z Światowym Forum Ekonomicznym (WEF). Ale co, jeśli Komunistyczna Partia Chin od samego początku podejrzewała atak bronią biologiczną ze strony USA i syjonistów? Czy COVID rozwinąłby się w super-pandemię? Czasami nadmierna ostrożność jest lepsza niż jej brak, zgodnie z mottem: lepiej za daleko niż za daleko. Z perspektywy czasu ta przesadna reakcja spowodowała więcej problemów, ale skąd Chiny mogły o tym wiedzieć?
Trzeba przyznać Chinom, że wybrały sprawdzone szczepionki z oslabionymi wirusami zamiast mRNA ZioCorp. Moim zdaniem COVID był słabą bronią biologiczną, którą najlepiej zwalczać za pomocą naturalnej odporności w połączeniu z witaminami D i C, ziołami i podobnymi środkami. Jeśli sytuacja się powtórzy, zalecam, aby Komunistyczna Partia Chin sięgnęła po 5000-letnią tradycję chińskiej medycyny.
Jeśli Chiny chcą III wojny światowej, dlaczego inwestują tak dużo kapitału i siły roboczej w budowę BRI? Infrastruktura łańcucha dostaw jest podatna na ataki dronów i rakiet oraz na działania armii zastępczych. Wystarczy spojrzeć na niepewny stan pól energetycznych państw Zatoki Perskiej.
Komunistyczna Partia Chin najwyraźniej chce podnieść standard życia przeciętnego obywatela Chin. Model „Wielkiego Resetu” promuje politykę oszczędności, skrajne nierówności majątkowe i upadek kulturowy.
A co z inwigilacją wewnętrzną ze strony Komunistycznej Partii Chin? Chiny mają długą historię inwazji zagranicznych i destabilizujących wojen domowych o podłożu dynastycznym, ideologicznym i żądnych władzy. CIA niedawno zorganizowała nieudaną kolorową rewolucję w Hongkongu i nadal podsyca niepokoje w regionie Chin, w którym większość stanowią muzułmanie. Chiny, liczące ponad miliard mieszkańców, cenią sobie stabilność – zwłaszcza w obliczu zbliżającej się wojny światowej i globalnych wstrząsów gospodarczych.
Czy Chiny potrzebują silnej wewnętrznej policji w świecie po syjonizmie USA? Nie, jeśli nadal będą stosować teorię gier korzystnych dla obu stron w swojej polityce wewnętrznej.
Tao twierdzi, że kraj z wieloma policjantami to kraj przestępczy. Klasa rządząca, która wyzyskuje ludzi, potrzebuje silnego państwa bezpieczeństwa, takiego jak USA, UE, Wielka Brytania czy Australia. Gdyby klasa rządząca działała w najlepszym interesie ludzi, ludzie rozszarpaliby na strzępy każdego, kto próbowałby przejąć władzę.
Większość przestępczości ulicznej wynika z ubóstwa stworzonego przez neoliberalny kapitalizm. Wysoko rozwinięte technologicznie Państwo Środka, oparte na konfucjańsko-taoistycznych fundamentach, które stwarza swoim obywatelom środowisko niedoboru poczty, nie musi martwić się o rabusiach i kieszonkowców.
W dającej się przewidzieć przyszłości państwa staną się bardziej autorytarne. Postęp technologiczny w zakresie nadzoru za pomocą sieci kontroli odgrywa w tym kluczową rolę. Niezależnie od ideologii, klasy rządzące chcą utrzymać władzę. Z perspektywy przetrwania państwa narodowego, nawet łagodne rządy szybko stłumią protesty, ponieważ każdy protest oparty na uzasadnionych pretensjach zostanie przejęty przez CIA/Mossad. Spójrzmy na to, co wydarzyło się podczas Arabskiej Wiosny.
Ta ogólna tendencja do autorytaryzmu odzwierciedla próbę klas rządzących, by trzymać się paradygmatów Ery Ryb, podczas gdy Chi popycha ludzkość w stronę Ery Wodnika. Ostatecznie nie są w stanie tego powstrzymać. Albo system będzie się dalej rozwijał, albo się załamie.
Główną różnicą między Chinami a Zachodem jest to, że większość Chińczyków popiera ich rząd. Komunistyczna Partia Chin inwestuje w swoje społeczeństwo, podczas gdy pasożytnicza klasa rządząca Zachodu postrzega swoich poddanych albo jako zwierzęta stadne, oferujące jedynie znikomą wartość jako jednostki pracy i zasobów, albo jako bezużyteczne dobra jednorazowego użytku, które kiedyś zostaną zastąpione przez sztuczną inteligencję, outsourcing lub automatyzację. Uświadomienie sobie przez zachodnich poddanych ich trudnej sytuacji wywołuje masowe oburzenie i wywołuje ostrzejsze represje z góry. Kiedy zaawansowane technologicznie państwa policyjne stają się odporne na reformy i rewolucję, jedyną drogą do zmiany jest upadek.
„Zachodnia” hegemoniczna narracja stłumiła głębię i zakres starożytnej chińskiej filozofii duchowej. „Sto szkół myśli” wydało nie tylko odpowiedniki stoików, cyników i platoników, ale o wiele, wiele więcej.
Z tej mieszanki wyłoniły się dwie dominujące chińskie filozofie – konfucjanizm i taoizm.
Konfucjański mędrzec Mencjusz odnalazł równowagę yin-yang, wcielając w życie Tao. Jego teoria rządów mądrego cesarza, oparta na empatii między władcą a poddanym, przekształciła się w teorię gry, w której wszyscy wygrywają. „Dziewięć kwadratów” uczy równowagi yin-yang, łączącej zbiorowy dobrobyt z etyczną przedsiębiorczością.
Chiny planują stać się zaawansowanym technologicznie Państwem Środka. Jeśli Chiny połączą swoją filozofię kulturową i duchową z zaawansowaną technologią, ich integracja z mizantropicznym, jednoświatowym rządem stanie się niemożliwa, ponieważ równowaga yin-yang konfucjanizmu i tao jest życzliwa. Jeśli Chiny zerwą ze swoimi starożytnymi korzeniami i staną się czysto materialistyczną technokracją, stracą chi, co uczyni je podatnymi na przejęcie przez globalistyczne kręgi techno-finansowe, czy to poprzez presję zewnętrzną, czy wewnętrzną zdradę.
Podejrzewam, że w przeciwieństwie do Zachodu wystarczająca liczba przedstawicieli chińskiej klasy politycznej zachowała uczciwość, długoterminową wizję i taoistyczną pamięć komórkową, co powstrzymało ich od sprzedania DNA, historii i kultury swojego narodu koncernowi ZioCorp.
Obecna strategia Chin polega na trzymaniu się jak najdalej od szaleńca z osi USA-Zio, dzierżącego siekierę, który doprowadza się do załamania i wyczerpania. Jak mawiał Sun Tzu: „Nigdy nie przeszkadzaj wrogowi, który sam się niszczy”.
Pojawia się pytanie filozoficzne: Jak daleko pozwolisz szaleńcowi z siekierą się posunąć? Jeśli będzie kontynuował swoją szaleńczą działalność, czy interweniujesz, gdy wejdzie na podwórko, czy czekasz, aż jego siekiera uderzy w drzwi wejściowe? Jeśli chiński wywiad ustalił, że COVID był celowym atakiem z użyciem broni biologicznej, to drzwi wejściowe zostały wyważone – z wiarygodną możliwością zaprzeczenia.
Czasami wiatr łączy dwa nurty: strategię i odwagę. Jakim prawem USA kontrolują i zbroją Tajwan? To tak, jakby Chiny budowały bazę morską w porcie Baltimore. Jeśli szaleniec utknął gdzie indziej, dlaczego nie odzyskać potencjalnie wrogiej, pobliskiej bazy i własnych wód terytorialnych?
O Cesarzu-Prezydencie Xi, pod czyim nadzorem i dziedzictwem całość zostanie przywrócona?
Lao Tzu opisał to, co nieopisywalne, nie opisując tego. W „ciekawych czasach” rzucam moje małe motyle skrzydełka w taoistyczne skrzyżowanie. Co innego mogę zrobić? Jestem bezsensem i nicością.
Iran
Czy irański rząd jedynie udaje, że odgrywa rolę w amerykańsko-syjonistycznej wojnie napastniczej? Myślę, że męczeństwo ajatollaha Chameneiego i innych członków irańskiego rządu odpowiada na to pytanie. Porównywanie irańskich przywódców do zachodniej klasy politycznej to jak porównywanie orłów do tasiemców. Trudno mi uwierzyć, że przywódcy Islamskiej Republiki Iranu złożyli w ofierze uczennice w ramach widowiska Światowego Forum Ekonomicznego.
Chociaż zamknięcie Cieśniny Ormuz wpisuje się w maltuzjański plan Światowego Forum Ekonomicznego, nie oznacza to, że Iran był zaangażowany w te machinacje. Blokada cieśniny przez Iran zapewnia potężną siłę nacisku. Gdyby Iran był agentem Światowego Forum Ekonomicznego, dlaczego miałby udzielać dostępu do Cieśniny Ormuz podmiotom niebędącym stroną konfliktu?
Podczas pandemii COVID Iran zakazał szczepionek mRNA firmy ZioCorp. Myślę, że to wiele mówi.
Petrocywilizacja opiera się na energii naftowej, petrochemii i petrodolarach. To stawia niezależnych producentów ropy naftowej, takich jak Iran, na celowniku. Zgodnie z teorią gier petrodolarowych, państwa produkujące ropę staną się wasalami lub wrogami.
Petrocywilizacja niszczy delikatne ekosystemy Ziemi, a jej petrodolar tworzy społeczeństwa niewolników długu. Harmonijny rozwój ekologiczny i technologiczny wymaga stopniowego przejścia na czystą, nieograniczoną energię (chińskie sztuczne słońce, wodór itp.) oraz systemu gospodarczego, który wykorzystuje pieniądz jako środek wymiany i tworzenia realnej wartości, a nie jako instrument lichwiarskiej eksploatacji finansowej.
Realpolitik petro-cywilizacji uderzyła mocno w Iran, gdy CIA i MI6 obaliły demokratyczno-socjalistycznego prezydenta Mossadegha w 1953 r., po czym USA ustanowiły marionetkowego władcę i ustanowiły państwo policyjne.
Dekady sankcji nałożonych po rewolucji spowodowały ogromne trudności gospodarcze w Iranie. Mosad i CIA wykorzystały napiętą sytuację gospodarczą Iranu po nieudanej „demokratycznej rewolucji antyhidżabowej”.
Pomijając kwestie petropolityczne: skąd ta talmudyczna, zakorzeniona w komórkach niechęć do Iranu? Myślę, że Biblia oferuje najlepsze wyjaśnienie.
W taoistycznej interpretacji biblijnej historii Estery, zorganizowany judaizm (który w tym czasie nie był już nazywany Hebrajczykami/Izraelitami) zastawił pułapkę na wzór Epsteina, wykorzystując piękną Esterę (prawdopodobnie Żydówkę w stylu Lauren Bacall, biegłą w sztukach seksualnych), aby zinfiltrować perską monarchię. Haman, przesadny perski patriota, nieznający zasady karmy, nie był w stanie zapobiec przejęciu władzy, co przyspieszyło upadek imperium perskiego.
Przed zamachem stanu dokonanym przez prekursorów syjonizmu przeciwko dawnemu rządowi perskiemu, Cyrus Wielki, podobnie jak Stany Zjednoczone, popełnił błąd, finansując odrodzenie zbuntowanego Izraela. Zamiast okazać wdzięczność, żydowscy suprematyści eksterminowali rdzenną ludność i wbili Persji nóż w plecy. Historia powtórzyła się wraz z zamachem na JFK, USS Liberty, 11 września, szantażem Epsteina, ludobójstwem Palestyńczyków i wojną z Iranem.
W pewnym momencie międzynarodowe żydostwo utraciło swoje wpływy w Persji (Iranie). Dla syjonistów objęcie tronu przez szacha Iranu po święcie Mosaddegha było współczesnym cudem purimowym, podczas gdy jego obalenie stało się katastrofą o biblijnych rozmiarach.
Żeby było jasne: nie mówię o Żydach niezaangażowanych. Społeczność żydowsko-perska nadal żyje w Iranie i, pomimo syjonistycznych machinacji, jest chroniona przez wspaniałomyślny rząd Iranu. Jako wysoko rozwinięta cywilizacja szyicka, Iran rozumie duchowe znaczenie rozróżnienia między Żydami niezaangażowanymi, „Ludem Księgi”, a Żydami satanistycznymi. Z powodu potwornych zbrodni zorganizowanego judaizmu, wymaga to weryfikacji wszystkich Żydów. „Nigdy nie popełniaj tego samego błędu dwa razy”.
Żydzi z Jemenu, Iraku, Persji, Palestyny, Afganistanu i innych miejsc żyli pokojowo obok swoich muzułmańskich i chrześcijańskich sąsiadów przez tysiąc lat. Dlaczego? Ponieważ islam zabraniał lichwy, co uniemożliwiło zorganizowanemu judaizmowi przejęcie gospodarek Azji Zachodniej. Tendencja ta odwróciła się po traktatach Sykes-Picot. Kiedy Żydzi z Azji Zachodniej uciekli do oderwanego Izraela po 1948 roku w wyniku operacji pod fałszywą flagą Mossadu, zostali wchłonięci przez zbiorową świadomość syjonistów i stali się TBR (Talmud Beyond Repair – Talmudyczny Nie do Naprawy).
Jeśli Iran jest prawdziwym państwem narodowym, a jestem o tym przekonany, to naród irański jest świętym narodem wojowników, który stawił czoła anglo-syjonistycznemu imperium USA i jego międzynarodowym bankierom.
Rosja
Spośród tych trzech krajów Rosja pozostaje krajem, na który syjonizm wywiera największy wpływ. Wynika to głównie ze składu etnicznego postsowieckiej oligarchii, która liczy dwa miliony obywateli rosyjskich z podwójnym obywatelstwem i izraelskim paszportem, a także z silnej obecności Chabad Lubawicz.
Najważniejsze pytanie brzmi: Co dzieje się w głowie prezydenta Putina? Mogę tylko spekulować, bo nie żyję w jego głowie.
Prezydent Putin działa w środowisku politycznym, które odziedziczył lub odziedziczył. Biorąc pod uwagę obecny stan Rosji w porównaniu z Rosją z lat 90., uważam, że wykonał dobrą robotę. Gdyby pan Putin sprzedał swój kraj syjonistom Rothschildów, Rosja prawdopodobnie znalazłaby się na tej samej ścieżce spadku społeczno-ekonomicznego co USA.
Chociaż Putin nie poszedł na żadne kompromisy w kwestii lockdownów i obowiązkowych szczepień, Sputnik nie był szczepionką mRNA od ZioCorp. Jego preferencję dla szczepionek zamiast naturalnej odporności można przypisać technokratycznemu nastawieniu, które konsekwentnie uznaje rozwiązania laboratoryjne za lepsze od naturalnych. Kiedy wybuchła pandemia COVID-19, Putin nadal był zdecydowanym zwolennikiem integracji rosyjsko-zachodniej, co zwiększało prawdopodobieństwo, że przyjmie protokoły zdrowotne Światowego Forum Ekonomicznego (WEF). Po konflikcie na Ukrainie może spojrzeć na to inaczej.
Niektórzy powołują się na „sesję zdjęciową Putina przy Ścianie Płaczu” jako dowód jego podporządkowania syjonizmowi Rothschildów. Jak wspomniano wcześniej, Putin pierwotnie dążył do integracji z blokiem zachodnim. Aby stać się „uznawanym przez Zachód” przywódcą, zdjęcie przy Ścianie Płaczu było niezbędne jako wyraz szacunku dla międzynarodowego żydostwa – przynajmniej do 7 października.
Jakie więc są powiązania prezydenta Putina z międzynarodowym światem żydowskich finansów?
Historia, którą otrzymałem z rosyjskiego źródła – której nie mogę zweryfikować, ale która wydaje się prawdopodobna – głosi, że Putin należał do bliskiego kręgu Borysa Jelcyna podczas prywatyzacji rosyjskiego przemysłu i aktywów, prowadzonej przez Wall Street. Po zgarnięciu swojego udziału, żydowscy kapitaliści przekazali resztę łupu osobom z Żydowskiej Partii Komunistycznej, ponieważ rabusie z Wall Street czuli się bardziej komfortowo, handlując ze współwyznawcami.
Problemem dla niedoświadczonych rosyjsko-żydowskich oligarchów był upadek radzieckiego systemu finansowego, który utrudnił deponowanie setek miliardów dolarów w nielegalnie nabytych aktywach z niekompletnymi potwierdzeniami sprzedaży w bezpiecznych bankach zachodnich. Jako były prawnik KGB, Putin powołał fundusz powierniczy, aby utrzymać legalność podejrzanych aktywów, umożliwiając wielu żydowskim informatorom deponowanie tam swoich nielegalnych aktywów. Kiedy sytuacja się ustabilizowała i Żydzi pojawili się, aby wycofać swoje łupy, Putin kazał im się wynosić.
To historia o tym, jak Putin stał się jednym z najbogatszych ludzi w Rosji. Aby umocnić swoją pozycję, nawiązał pragmatyczne sojusze z większością pozostałych rosyjsko-żydowskich oligarchów, jednocześnie doprowadzając do mordowania lub więzienia tych, których uznał za problematycznych. Trzeba przyznać Putinowi, że w latach 90. udało mu się zmniejszyć liczbę oligarchów z podwójnym obywatelstwem z prawie 100%.
A co z porzuceniem przez prezydenta Putina swojego syryjskiego sojusznika? Jak śpiewał Kenny Rogers: „Trzeba wiedzieć, kiedy odejść, a kiedy uciekać”. Inwazja USA i NATO na Ukrainę stanowiła egzystencjalne zagrożenie dla Rosji i sądzę, że pan Putin chciał się na tym skupić. Prawdopodobnie postrzegał też Syrię jako przegraną sprawę.
A co z Ukrainą?
Biorąc pod uwagę wrogą proliferację systemów uzbrojenia i laboratoriów biologicznych NATO u progu Rosji, prezydent Putin, moim zdaniem, musiał interweniować militarnie. Co zrobiłaby Ameryka, gdyby armia z długą historią niszczenia narodów zgromadziła się na granicy z USA?
Niektórzy krytykują prezydenta Putina za to, że nie zastosował totalnego blitzkriegu „szoku i przerażenia”, twierdząc, że takie nieśmiałe podejście zwiększyło straty rosyjskie i przedłużyło wojnę.
Pomimo makiawelicznych cech Putina, uważam, że kieruje się on pewnego rodzaju kodeksem, którego celem jest minimalizowanie ofiar wśród ludności cywilnej (zwłaszcza kobiet i dzieci), nawet jeśli naraża to jego żołnierzy na większe ryzyko. II wojnę światową poprzedził Wielki Głód w latach 30. XX wieku. Ukraińcy to „naród ziemi”. Putin sprawia wrażenie człowieka, który rozumie zasadę karmy.
Należy również rozważyć możliwość, że sposób prowadzenia wojny przez Rosję odzwierciedla jej maksymalny potencjał militarny. Rosja walczy nie tylko z potężną armią ukraińską, ale także z USA i NATO.
Mimo że Stany Zjednoczone są imperium chylącym się ku upadkowi, posiadają maszynę do drukowania petrodolarów i największą/rozrośniętą armię na świecie, co pozwala im prowadzić wojny „w nieskończoność”, tzn. aż do załamania gospodarczego.
Podobnie jak czołgi, samoloty i wojna okopowa w I wojnie światowej, sztuczna inteligencja oraz koordynacja dronów i pocisków rakietowych zapoczątkowały nową erę taktyki i technologii, której opanowanie wymagało czasu. Rosja pozostaje w tyle za Stanami Zjednoczonymi pod względem liczby satelitów – kluczowego elementu wojny dronów i rakiet – i obecnie stara się nadrobić zaległości wynikające z niedawnego wzrostu liczby wystrzeliwanych rakiet.
Powolna, rosyjsko-ukraińska wojna na wyniszczenie pokazuje, że technokraci UE kłamali, twierdząc, że Rosja będzie posuwać się blitzkriegiem aż do Lazurowego Wybrzeża. Prawdziwym motywem wojny UE z Rosją jest transformacja Europy ze społeczeństwa z siatką bezpieczeństwa socjalnego, napędzanego przez euro-kulturę, w państwo policyjne oparte na „martwej kulturze”, kompleksie militarno-przemysłowym i polityce oszczędnościowej. Podobnie jak amerykańskie imperium syjonistyczne, UE jest całkowicie podporządkowana międzynarodowym bankierom i w pełni popiera „Wielki Reset”.
A co z wojną prezydenta Putina przeciwko „nazistom” na Ukrainie?
Podczas gdy operacja Barbarossa mocno uderzyła w Rosję, hitlerowskie Niemcy już nie istnieją. Zełenski powiedział, że chce przekształcić Ukrainę w „Wielki Izrael”, a nie „Wielkie Niemcy”. Jedynymi „nazistami”, którzy wciąż są u władzy, są „syjoniści”. Banderowscy neonaziści istnieją tylko dzięki syjonistom i bandytom z USA/NATO. Rząd Zełenskiego to syjonistyczna operacja prania pieniędzy i czystek etnicznych.
Zamiast toczyć wojnę denazyfikacji, uważam, że prezydent Putin powinien przeprowadzić de-syjonizację, która obejmuje pozbawienie władzy oligarchów z podwójnym obywatelstwem w Rosji i „renacjonalizację” ich aktywów, a także unieważnienie paszportów pozostałych 2 milionów osób z podwójnym obywatelstwem, które ze względu na swoją syjonistyczną mentalność stadną prawdopodobnie są TBR (talmudyczne nie do naprawienia). Odgórne zdymisjonowanie osób z podwójnym obywatelstwem rozwiąże znaczną część problemu. Resztę należy rozwiązać poprzez „renacjonalizację” rosyjskiego banku centralnego, który jest opanowany przez globalną żydowską mafię.
Jak Rosja może usunąć syjonistów z Ukrainy, jeśli nie może usunąć syjonistów ze swojego?
W żadnym wypadku nie namawiam do masowego prześladowania Żydów, ponieważ wielu rosyjskich Żydów wnosi pozytywny wkład w rozwój kraju. Wierzę, że pan Putin kocha „dobrych” Żydów. Ja też, choć nigdy nie twierdziłem, że jestem „dobry”. Żyję zgodnie z Tao. Jestem prosty.
Wojny skończą się, gdy narody świata zjednoczą się i aresztują 3000 najbogatszych żydowskich bankierów na świecie wraz z ich wspólnikami, a następnie przejmą ich majątek zgodnie z obowiązującymi przepisami przeciwko zorganizowanej przestępczości. Majątek rodziny Rothschildów szacuje się na nawet 500 bilionów. Można by też stworzyć nowe, wspólnie uzgodnione symbole pieniężne, które obejdą iluzoryczny system symboli pieniężnych stosowany przez Synagogę Szatana. Można by nawet uratować Żydów. Z jakiegoś powodu nikt nie wydaje się zdolny do rozegrania nowej gry monetarnej. Być może po upadku imperium TBR Oceania i jego MIC.
Problem z BRICS, pomijając ich akronim wymyślony przez Goldman Sachs, polega na tym, że żydowska mafia finansowa kontroluje banki centralne większości państw członkowskich. To jak połykanie tasiemca, żeby zabić tasiemca. BRICS to świetna koncepcja, ale cierpi z powodu takiej samej infiltracji jak kryptowaluty.
Z militarno-strategicznego punktu widzenia uważam, że pan Putin powinien zacząć grać w quid pro quo. Jeśli na przykład reżim Zełenskiego wyśle drony, żeby zabić prezydenta Putina, należy odpowiedzieć w ten sam sposób.
III wojna światowa to wojna poznawcza i fizyczna, ale także duchowa. Aby wygrać, Rosja potrzebuje duchowego źródła siły. Rosyjska Cerkiew Prawosławna wydaje się logicznym wyborem. Muzułmanie w Rosji ewidentnie czerpią inspirację z islamu.
Uważam, że dla większości etnicznych Rosjan minęło zbyt wiele czasu, aby powiązać przedchrześcijańską religię Rusi z Kosmiczną Inteligencją, choć dla niektórych może to być skuteczne. Niezależnie od symbolu, archetypu czy mitu, zawsze polecam włączenie Tao. Jako uniwersalne zastosowanie, Tao jest kompatybilne zarówno z cywilizacjami starożytnymi, jak i z cywilizacjami Kardaszewa II stopnia. Niech Tao będzie z wami.
Kiedy wojna w końcu się skończy, myślę, że będzie prawdopodobne, że Rosja zaanektuje wschodnią część Ukrainy i odda zachodnią Ukrainę BlackRock.
Staram się trzymać z dala od rosyjskiej polityki motoryzacyjnej. Przepraszam moich rosyjskich czytelników za odejście od tematu. Uważam Rosję za wysoko rozwiniętą cywilizację i życzę, aby długo cierpiący naród rosyjski cieszył się pokojem i dobrobytem.
Czy pamiętacie krótki wspólny program kosmiczny Związku Radzieckiego i USA? Wyobraźcie sobie, że USA odrzuciłyby niekończące się wojny i współpracowały nie tylko z Rosją, ale także z Chinami i Iranem (a także z UE, Japonią itd.), aby stworzyć globalne życie poza niedoborem, dzięki pokojowej technologii. Prawdopodobnie bylibyśmy już na etapie Kardaszewa I.
Nie chodzi tu o umniejszanie społeczeństw o niższym poziomie rozwoju technologicznego. Czy człowiek high-tech, „ustabilizowany” przez Big Pharma i wpatrujący się całymi dniami w toksyczny ekran, jest lepszy od szamana z lasu deszczowego, znającego sekrety cudownych roślin leczniczych? Podobnie jak kult pieniądza, kult technologii również prowadzi do negatywnych konsekwencji. Używaj ich jako narzędzi, a nie jako bogów. Techno-finansowa dystopia uosabia najgorsze cechy obu światów.
Szanuję intelekt pana Putina i jego talent jako męża stanu. Pomógł Rosji przejść od postkomunizmu do kapitalizmu. W miarę jak lichwiarski kapitalizm wkracza w fazę schyłkową, mam nadzieję, że prezydent Putin odrzuci neo-feudalną technokrację Światowego Forum Ekonomicznego (WEF) i wybierze kolejny etap pozytywnego rozwoju narodowego.
Wracając do pytania, czy III wojna światowa jest sztuką „Wielkiego Resetu” – myślę, że dla niektórych tak, a dla innych stanowi atak na ich cywilizację.
III wojna światowa mogła być również eschatologicznym implantem w zbiorowej psychice.
Albo umierające imperium petrodolara, uwięzione w pułapce Tukidydesa.
Albo halucynogenna przepowiednia wtajemniczonego.
Albo wymykający się spod kontroli projekt „Wielkiego Odstępczego Izraela”.
Albo zachodnie, kakistokratyczne [rządy najgorszych], degeneracyjne szaleństwo.
Albo szczyt zła.
Albo ostatnia faza modelu biznesowego międzynarodowych bankierów.
Albo filtr techniczny paradoksu Fermiego.
Albo Talmud kontra Tao.
Albo burzliwe przejście z Ery Ryb (autorytaryzm i kontrolowany niedobór) do Ery Wodnika (wolność i obfitość).
Albo wszystkie naraz.
Jeśli istnieje obecnie „Jednoświatowa ZioCorp”, która ma moc stworzenia tak zaawansowanej symulacji III wojny światowej, to nie masz nic do stracenia, wspierając blok chińsko-irańsko-rosyjski. To już przesądzone.
I odwrotnie, jeśli zaawansowane technologicznie „królestwo piekła na ziemi” jest wciąż w budowie, to możesz stracić wszystko, jeśli nie poprzesz bloku Chin, Iranu i Rosji.
Jeśli jedna osoba zostanie dokooptowana, wspieraj obie. Jeśli dwie zostaną dokooptowane, wspieraj jedną. Jeśli trzy zostaną dokooptowane, jesteśmy w kropce. Przynajmniej do czasu uderzenia meteorytu.
Nawet jeśli złowrogi, ogólnoświatowy rząd kontroluje wszystko, stawiając opór mizantropijnemu, syjonistycznemu imperium USA, konfrontujesz się z częścią bestii. Jak to możliwe?
Podczas internetowych dyskusji z apologetami imperium w ciągu ostatnich kilku miesięcy dowiedziałem się, że liczba zabitych protestujących wynosi trzydzieści tysięcy, czterdzieści tysięcy, pięćdziesiąt tysięcy, sześćdziesiąt tysięcy, siedemdziesiąt tysięcy, osiemdziesiąt tysięcy, dziewięćdziesiąt tysięcy i sto tysięcy.
Najczęstszym argumentem zwolenników wojny w Iranie jest to, że w styczniu tego roku zmasakrowali dziesiątki tysięcy demonstrantów – ale co zabawne, nigdy nie podają tej samej liczby. Ponieważ to całkowicie fikcyjna historia, mogą po prostu wymyślić dowolną liczbę.
Podczas internetowych dyskusji z apologetami imperium w ciągu ostatnich kilku miesięcy dowiedziałem się, że liczba zabitych protestujących wynosi trzydzieści tysięcy, czterdzieści tysięcy, pięćdziesiąt tysięcy, sześćdziesiąt tysięcy, siedemdziesiąt tysięcy, osiemdziesiąt tysięcy, dziewięćdziesiąt tysięcy i sto tysięcy.
Naprawdę zdają się po prostu rzucać dowolną liczbą, która w danym momencie wydaje się wiarygodna. Niedawno widziałem, jak zirytowany Glenn Greenwald pytał na Twitterze swojego rozmówcę : „Jak decydujesz, kiedy twierdzić, że Iran zabił 30 000 demonstrantów, 45 000, czy 70 000? Czy to zależy od dnia tygodnia, stylu tekstu, czy od czegoś innego?”.
Irański marionetka zmiany reżimu Reza Pahlavi twierdził w styczniu, że w tym miesiącu irański rząd dokonał masakry 50 000 protestujących.
Pewnego dnia ktoś skomentował mój wpis, pisząc, że „Iran zabił ponad 40 tys. demonstrantów walczących o wolność”, a gdy zignorowałem to twierdzenie, przyszedł inny obrońca imperium i skorygował liczbę do 30 tys .
Powodem, dla którego nie mogą ustalić konkretnej liczby, jest to, że jest ona zmyślona.
Nikt nie zaprzecza, że w styczniowych zamieszkach zginęły tysiące ludzi; sam rząd Iranu oświadczył , że w brutalnych starciach zginęło 3117 osób, w tym znaczna liczba funkcjonariuszy sił bezpieczeństwa. Biorąc pod uwagę, że sekretarz skarbu USA wielokrotnie przyznawał, że Stany Zjednoczone celowo podsycały zamieszki w Iranie, a Trump przyznał się do wysyłania broni do kraju w celu uzbrojenia protestujących, a poprzedni sekretarz stanu Trumpa sugerował , że Mossad był bezpośrednio zaangażowany w tzw. „pokojowe protesty”, nieuniknione było, że ludzie zginą.
Ale propagandziści wojenni nie mogli zadowolić się kilkoma tysiącami ofiar. Potrzebowali czegoś bardziej spektakularnego. Czegoś sensacyjnego. Zaczęli więc rozpowszechniać oparte na wątpliwych źródłach doniesienia podejrzanych osób, twierdzących, że liczba ofiar jest znacznie wyższa, niż podawano, a następnie jeszcze bardziej zawyżali te liczby.
=====================
filmiki ilustrujące w oryginale. Nie mam sił poprawiać i wklejać MD
One of multiple fires at an industrial complex in Iran used to store corpses. According to sources, the Regime is now covering up its crimes against humanity by burning the bodies of murdered protesters. 90,000 protesters have been killed to date.
One of multiple fires at an industrial complex in Iran used to store corpses.
According to sources, the Regime is now covering up its crimes against humanity by burning the bodies of murdered protesters.
A kiedy to zrobili, stało się jasne, że kłamali w tej sprawie, bo każdy widzi, jak liczby zmieniają się w zależności od tego, kto akurat mówi i w jakim jest nastroju. Popełnili klasyczny błąd w pisaniu fikcji, jak wyjaśniono w viralowym poście , który krążył po Tumblrze kilka miesięcy temu:
„Pisarze fantastyki, dam wam naprawdę pilną radę: nie podawajcie liczb. Nie podawajcie czytelnikom żadnych liczb. Jak ciężki jest miecz? Dużo. Jak stare jest to miasto? Bardzo. Jak duży jest fort? Ogromny. Jak szybki jest statek kosmiczny? Niezbyt, jest z drugiej ręki.
„W chwili, gdy powiesz jakąś liczbę, Twoi czytelnicy mogą sprawdzić Twoje obliczenia, a Ty nie potrafisz liczyć lepiej niż Twój najbardziej autystyczny krytyk. Gwarantuję. Nie pozwól swoim czytelnikom na żadne obliczenia. Kiedy coś się wydarzyło? Jakiś czas temu. Ile kul może wystrzelić z tej broni? Podchwytliwe pytanie: strzela laserami, i to mocno.
„Kłamiesz ludziom dla zabawy. Jeśli pozwolisz im się przed tobą mierzyć, kłamstwo się zawali i przestanie być zabawne”.
Jeśli zamierzasz pisać fikcję, ważne jest, aby nie zburzyć iluzji i nie wyrwać czytelnika z wyimaginowanego świata, który dla niego kreujesz. Opowieść o dziesiątkach tysięcy zabitych irańskich demonstrantów to fikcja, a wszyscy zaczynają dostrzegać kłamstwa.
Jeśli chodzi o największe zagrożenie dla Kościoła dzisiaj, nie ma żadnych wątpliwości. Jest nim synodalność.
Synodalność stanowi pełne dojrzewanie modernizmu potępionego przez papieża św. Piusa X ponad sto lat temu. Mówiąc najprościej, modernizm i synodalność próbują przekształcić konkretny Depositum Fidei w plastyczną masę subiektywnych wrażeń. W tym miejscu dialektyka heglowska zastępuje precyzję wyznania wiary. Bardziej wrażliwe dusze uznałyby ten opis za zbyt surowy lub przesadzony, lecz oddaje on prawdę. Sam były prefekt Świętego Oficjum, kardynał Gerhard Müller, podsumował całe przedsięwzięcie synodalne druzgocącym aktem oskarżenia zatytułowanym Siedem grzechów przeciw Duchowi Świętemu: tragedia synodalna. Wbrew ludziom o słabych nerwach opowiadam się po stronie tego tytanicznego katolickiego intelektu.
Nadmiernie zintelektualizowane podejścia do tego problemu prowadzą jedynie do abstrakcyjnych rozwiązań proponowanych przez teologów z fajką w ustach, siedzących w wygodnych salonach wydziałowych. Syn Boży jednak nigdy nie operował abstrakcjami, dlatego Credo wyrażone jest z tak piorunującą jasnością. Herezja zawsze ukrywa się w cieniu rzekomych luk. Synodalność nie jest herezją, ponieważ nie posiada jej ciężaru gatunkowego. To czyni ją bardziej niebezpieczną, gdyż nie jest tak oczywista.
Synodalność nie traktuje prawdy poważnie. Czuje się lepiej w gnostycznym półświatku uprzywilejowanej wiedzy dostępnej dla nielicznych namaszczonych. Spróbuj podsłuchać „dialogi” synodalne. A jeszcze lepiej – zmusić się do lektury oficjalnych dokumentów inaugurujących nowy rok synodalny. Tam znajdziesz prawdziwą „gnosis”, którą potępiał św. Ireneusz w Adversus Haereses. Dziś nazwano by to mniej wzniosłym terminem: bełkotem słownym – nagromadzeniem dźwięków, które nic nie znaczą. Coś jak kalifornijskie ćwiczenia podnoszenia świadomości.
Tu właśnie leży problem: znaczenie. Znaczenie jest nagrodą za przyjęcie prawdy. Jest ono boleśnie konkretne, jak policzek wymierzony w twarz. Wrogowie prawdy kryją się w wysokiej trawie sztucznie tworzonych znaczeń, które zapewniają im osłonę w światach zbudowanych według ich własnych fantazji. Lewis Carroll ośmieszył to w Alicji w Krainie Czarów. George Orwell przeraził nas tym w Roku 1984. A Aldous Huxley nazwał to Nowym wspaniałym światem. Każdy z tych autorów ostrzegał przed porzuceniem wyżyn prawdy na rzecz twierdz zbudowanych z wymyślonych słów – i światów.
Czy synodalność można po prostu nazwać racjonalizmem? Niestety nie. Nawet to zgubne przedsięwzięcie, staczające się w króliczą norę rozumu pozbawionego prawdy, podejmuje przynajmniej jakąś próbę rozumowania. Synodalność – nie. Pływa ona w mętnych wodach samozadowolonej nowomowy. Zastępuje prawdę chwytliwymi sloganami, atrakcyjnymi dla rozchwianej elity znawców, użytecznymi dla bardziej „poważnego” grona, którego misją jest zapomnienie o boskiej misji Kościoła Chrystusowego.
W obliczu kultury zmierzającej ku moralnemu upadkowi Kościół powinien wołać: „I stworzył Bóg człowieka na swój obraz: na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę!”. Zamiast tego urzędnicy kościelni przekazują nam Fiducia Supplicans i otwierają Święte Drzwi w Rzymie dla grupy, która wypowiada wojnę Bożym zamysłom. Zamiast pozwolić nauce wykonywać jej rzetelną pracę polegającą na dochodzeniu do wniosków opartych na dowodach, Wikariusz Chrystusa błogosławi bryły lodu, odwołując się do nowo stworzonej kategorii moralnej zwanej „sprawiedliwością klimatyczną”. Jednocześnie poważnie wątpi w konieczność podjęcia działań wobec niewątpliwej niesprawiedliwości, jaką jest tłumienie tradycyjnej Mszy łacińskiej.
Zauważmy dwupoziomowy świat synodalności. „Publiczna” fasada niekończącego się dialogu bez prawdy. Pod nią kryje się twarda represja wszystkiego, co uznane zostanie za „zbyt nieelastycznie” katolickie. W tym wirującym, oderwanym od rzeczywistości świecie synodalności nie istnieją już kary, ponieważ każde szczerze wyznawane stanowisko jest święte – z wyjątkiem jednego: tego, co kiedyś uważano za święte, jak prawo moralne i niezmienne doktryny Kościoła.
Synodalność redefiniuje wiarę jako podróż ku samorealizacji, zamiast stromego podejścia na wzgórze Kalwarii. Zamiast pełnego miłości rozważania porywających prawd objawienia Bożego, zaprasza do jałowego tworzenia nowych „ścieżek znaczenia”.
Synodalność głosi, że nie mamy odpowiedzi, lecz jedynie niekończące się samopoznanie. Jedna z dużych archidiecezji niedawno zleciła badanie, dlaczego umiera. Unikając tego dosadnego określenia, w duchu synodalnym nazywa swoją dramatyczną sytuację „zmieniającym się krajobrazem”.
Podaje, że od 1998 roku:
uczestnictwo we Mszy spadło o 53%
liczba chrztów spadła o 61%
liczba małżeństw spadła o 75%
liczba Mszy pogrzebowych spadła o 56%
Ocena ta staje się jeszcze bardziej niepokojąca, gdy archidiecezja ujawnia, że ma tylko 127 kapłanów poniżej 50. roku życia, a do 2044 roku będzie miała mniej niż 131 proboszczów dla swoich 212 parafii.
Każdy trzeźwo myślący obserwator nazwałby te dane marszem ku śmierci. Nie synodalista, który widzi w tym kolejny krok ku „Punktowi Omega” większego dialogu. W obliczu tak alarmujących danych, co zaleca archidiecezja? Jaśniejsze nauczanie wiary? Nie. Większy nacisk na sakrament spowiedzi? Nie. Więcej modlitwy, ofiary i powrót do tradycyjnych praktyk pobożności? Nie. Różaniec i pogłębienie nabożeństwa do Matki Bożej? Nie. Wzywanie aniołów stróżów i modlitwa do św. Michała Archanioła? Nie. Co proponuje? Synodalność. A potem jeszcze więcej synodalności. A potem jeszcze więcej. To jak gaszenie pragnienia słoną wodą.
Ten ślepy zaułek nie jest zaskoczeniem. To ta sama synodalność, która niedawno opublikowała zdjęcie kilku osiemdziesięciolatków z umierającego zgromadzenia zakonnego, którzy z radością podpisywali swój akt zgonu, uśmiechając się szeroko do kamery.
Synodalność sprawia, że świat postrzega Kościół jako winny głębokiego braku powagi. Kiedyś nawet nasi wrogowie podziwiali męczenników, którzy przyjmowali śmierć, zamiast ustąpić choćby o jotę z dziedzictwa Kościoła. Dziś widzą Kościół, którego znakiem rozpoznawczym jest kompromis.
Nie obawiając się, że zabrzmię jak ktoś niedoceniający „dwuznaczności”, powiem: synodalność jest największym zagrożeniem, przed jakim stoi Kościół w XXI wieku. Współczesna inteligencja katolicka, jak i znaczna część wyższego duchowieństwa, mogą się z tym nie zgodzić, lecz — niezależnie od zasady post hoc, ergo propter hoc — obecny kryzys Kościoła na wszystkich kontynentach wydaje się dokonywać pod ich nadzorem.
Mówiąc wprost: synodalność zajmuje się promowaniem salonowych gier, zamiast ratowaniem dusz.
Hm. Ratowanie dusz. Kiedy ostatni raz katolik słyszał to wyrażenie? To kolejna ofiara synodalności.
Proszę nie kończyć tego powiedzonka, bo straciło ono na aktualności. Już mało ktowie, jak wygląda prawdziwy, żywy koń. Na wsi można jeszcze spotkać krowę, ale nie konia, który przestał być potrzebny. Mieliśmy kiedyś taką „premierkę”, która twierdziła, że ludzie atakowali kamieniami dinozaury. To największy ałtorytet, jeśli chodzi o gady KOPACZalne.Pewnie było to w tych czasach, kiedy jeżdżono konno, zamiast latać dronami. Czas premierostwa tej kobiety się skończył, ale moda na ignorancję wszelaką ciągle rośnie.
Odwoływanie się do zdrowego rozsądku i doświadczeń osobistych odbiorcy, coraz bardziej mija się z celem. Teraz trzeba już nie lada bystrzaka, który odróżni w internecie, co jest prawdziwym zdjęciem, a co podróbką stworzoną przez sztuczną inteligencję. Na szczęście ta sztuczna inteligencja trzyma się poczucia piękna, co ją odróżnia od „prawdziwych artystów”, którym już dawno wpojono, żeby cenić tylko to, co szpetne. Ma być tak szkaradne, że aż piękne.
Są i inne relikty przeszłości, które znaczą całkiem co innego, niż w czasach kiedy powstały. Łachmaniarze w XIX wieku byli nimi z biedy, teraz są z wyboru i komunistycznej pogardy dla burżujów.
W tym niedawnym wywiadzie doświadczony analityk i były urzędnik CIA i Departamentu Stanu Larry Johnson rozmawia z Dannym Hiongiem, prezenterem z Chin, o trwającej blokadzie Zatoki Perskiej przez USA. Johnson ocenia tę sytuację jako strategiczną katastrofę dla administracji Trumpa, wyraźnie pokazując ograniczenia amerykańskiej potęgi.
Obecna sytuacja: Iran utrzymuje swoją pozycję, Chiny ignorują blokadę.
Administracja Trumpa nałożyła blokadę morską na Iran, aby zatrzymać transport ropy przez Cieśninę Ormuz – głównie w celu konfrontacji z Chinami.
Jednak po zaledwie czterech dniach sytuacja wydaje się odwrotna: Iran podobno przetransportował już ponad 9 milionów baryłek ropy naftowej przez Zatokę Omańską.
Ponad 20 statków handlowych przepłynęło przez Cieśninę Ormuz w ciągu jednego dnia, podczas gdy ponad 800 statków w Zatoce Perskiej znajduje się pod kontrolą Iranu. Iran odmawia poddania się i nadal kontroluje ten kluczowy szlak wodny.
Chiny jednoznacznie odrzuciły groźby Trumpa i oświadczyły, że będą honorować istniejące umowy o dostawach. Zamiast okazywać słabość, Iran demonstruje suwerenność i niezależność gospodarczą.
Larry Johnson porównuje sytuację do opuszczenia domu przez dorosłego syna: Iran nie jest już zależny i żyje własnym życiem.
Brak strategii i iluzja blokady
Johnson ostro krytykuje brak spójnej strategii w Waszyngtonie. Stany Zjednoczone nieustannie zmieniają taktykę – od gróźb zwiększenia liczebności wojsk po oferty negocjacji.
Blokada to fasada, „żart” mający na celu oszukanie amerykańskiej opinii publicznej. W rzeczywistości skuteczne monitorowanie rozległego obszaru Morza Arabskiego i Oceanu Indyjskiego jest praktycznie niemożliwe.
Statki muszą trzymać się z dala od brzegu, aby uniknąć trafienia przez irańskie rakiety obrony wybrzeża, rakiety balistyczne krótkiego zasięgu, drony podwodne, drony nawodne i drony powietrzne.
Uderzający przykład: lotniskowiec USS George H.W. Bush opłynął Afrykę zamiast skorzystać z Kanału Sueskiego i Morza Czerwonego – z obawy przed atakiem. To mówi wszystko o prawdziwej pozycji Marynarki Wojennej USA.
Johnson przytacza historyczne porównanie do 66-letniej blokady Kuby: nawet tam, gdzie Stany Zjednoczone miały znacznie większą kontrolę geograficzną, strategia ta zawiodła. Iran korzysta również z sąsiednich krajów, Morza Kaspijskiego i umów swapowych z Rosją.
Konsekwencje ekonomiczne: Szok naftowy dopiero nadejdzie.
Świat nie odczuł jeszcze w pełni skutków 20-procentowego spadku dostaw ropy naftowej, ponieważ tankowce załadowane przed wojną dopiero teraz docierają do miejsc przeznaczenia (tankowce pokonują zaledwie około 200 mil dziennie).
Ceny już gwałtownie rosną – baryłka w Singapurze podobno osiągnęła cenę 210 dolarów. Johnson ostrzega przed kaskadowymi efektami: wyższymi cenami paliw, niedoborami nawozów, zakłóceniami w dostawach skroplonego gazu ziemnego (25% światowych dostaw pochodzi z tego regionu) i nawozów (35% światowych dostaw).
W USA rolnicy już informują o trzykrotnym wzroście cen nawozów i drastycznym wzroście kosztów siana, co może doprowadzić do zmniejszenia pogłowia zwierząt gospodarskich, a w dłuższej perspektywie do wzrostu cen mięsa.
Globalne konsekwencje mogą wywołać kryzys gospodarczy porównywalny z Wielkim Kryzysem lat 30. XX wieku. Chiny z kolei są w 85% samowystarczalne energetycznie; irańska ropa naftowa stanowi jedynie niewielką część ich importu.
Rzeczywistość wojskowa i ryzyko eskalacji
Pomimo pogłosek o „zniszczeniu” irańskich wyrzutni rakietowych, zdolność Iranu do kontrolowania Cieśniny Ormuz pozostaje nienaruszona.
Stany Zjednoczone planują dalsze zwiększenie liczebności wojsk (w tym 10 000 dodatkowych żołnierzy) i rozważały ataki na elektrownie jądrowe i elektrownie jądrowe, ale najwyraźniej odłożyły te plany na później. Zamiast tego rozważane są operacje specjalne w celu zabezpieczenia wysoko wzbogaconego uranu.
Johnson uważa obecne zawieszenie broni (które może wygasnąć w poniedziałek) za kruche. Izrael blokuje postępy w negocjacjach z Hezbollahem, próbując zdobyć miasto w południowym Libanie.
Prawdziwy przełom będzie możliwy jedynie w przypadku, gdy Izrael zgodzi się na zawieszenie broni z Hezbollahem – prawdopodobnie w ciągu dwóch tygodni ze względu na duże straty.
Trump niedawno ogłosił 10-dniowe zawieszenie broni między Libanem a Izraelem, co Johnson postrzega sceptycznie jako próbę mobilizacji libańskiego rządu przeciwko Hezbollahowi.
Kontekst historyczny: Korzenie konfliktu w Libanie
Johnson przedstawia szczegółowy zarys historyczny wojny domowej w Libanie od 1975 r., rolę Stanów Zjednoczonych, Izraela i różnych grup religijnych (chrześcijan, sunnitów, szyitów, Druzów).
Hezbollah powstał w 1982 r. w odpowiedzi na ataki na szyitów. Organizacja korzystała ze wsparcia Iranu, podczas gdy Stany Zjednoczone wspierały Saddama Husajna w wojnie iracko-irańskiej, przekazując mu broń, pieniądze i informacje wywiadowcze – w tym broń chemiczną.
Później pojawiła się afera Iran-Contras, w której Stany Zjednoczone jednocześnie sprzedawały broń Iranowi. Te sprzeczności pozostawiły głębokie rany.
Lekcje długoterminowe: Koniec świata jednobiegunowego
Johnson podkreśla, że kraje takie jak Iran, Chiny i Rosja mają alternatywy i są przygotowane na presję. Stany Zjednoczone drastycznie przeceniają swoją siłę nacisku.
Niepowodzenie blokady ukazuje nową, wielobiegunową rzeczywistość. Wskazuje on pozytywnie na odbudowę Rosji po upadku Związku Radzieckiego pod rządami Putina, jako przykład, że nawet poważne kryzysy mogą prowadzić do odnowy.
Podsumowując, rozmowa ta wyłania się z obrazu przytłoczonego imperium amerykańskiego, które stosuje przestarzałe metody (sankcje, blokady, groźby) przeciwko suwerennym państwom, których nie da się już zastraszyć.
Problemy gospodarcze szczególnie mocno uderzają w sam Zachód, podczas gdy Iran umacnia swoją pozycję, a Chiny zachowują spokój.
Nadchodzące tygodnie i miesiące pokażą, czy Waszyngton wyciągnie wnioski z tej lekcji, czy popełni kolejne kosztowne błędy.