Wgrane napisy PL proszę kliknąć na ikonkę CC z prawej strony paska głośności i wybrać PL
Archiwum autora: Mirosław Dakowski
Koniec bomb na Iran, zamiast tego wojna ekonomiczna?

Koniec bomb na Iran, zamiast tego wojna ekonomiczna?
Larry C. Johnson
W poniedziałek w Waszyngtonie Trump zebrał swój zespół ds. bezpieczeństwa narodowego, aby ustalić, jak zareagować na najnowszy komunikat Iranu, przekazany za pośrednictwem Pakistanu – mianowicie: zakończyć blokadę, a potem porozmawiamy o innych kwestiach. „ Wall Street Journal” donosi, że Trump wybrał wojnę ekonomiczną z Iranem, ponieważ niesie ona mniejsze ryzyko niż wznowienie bombardowań lub próba wycofania się z konfliktu. To dobra wiadomość. Prezydent Trump polecił jednak również personelowi Białego Domu przygotowanie się na przedłużającą się blokadę Iranu.
Zanim wyjaśnię, dlaczego jest to głupia, niezrównoważona polityka, która nie przyniesie rezultatu, przyjrzyjmy się temu, co miał do powiedzenia sekretarz skarbu Scott Bessent:
„W ramach ekonomicznego szału, Ministerstwo Finansów zaatakowało irańską międzynarodową infrastrukturę bankowości cieni, dostęp do kryptowalut, flotę cieni, sieci zaopatrzenia w broń, finansowanie terrorystycznych agentów w regionie oraz niezależne chińskie rafinerie „czajniczków”, które wspierają irański handel ropą. Działania te zrujnowały dochody rzędu dziesiątek miliardów dolarów, które mogłyby zostać przeznaczone na finansowanie terroryzmu”. [czajniczki: niezależne, prywatne rafinerie działających w Chinach].
W ramach kampanii wywierania maksymalnej presji przez prezydenta Trumpa inflacja w Teheranie wzrosła dwukrotnie, a waluta tego kraju gwałtownie straciła na wartości.
Wyspa Charg, główny irański terminal eksportu ropy naftowej, zbliża się do granicy swoich możliwości magazynowych, co zmusza reżim do ograniczenia produkcji ropy. Spowoduje to dodatkowe straty w dochodach rzędu około 170 milionów dolarów dziennie i trwałe szkody w irańskiej infrastrukturze naftowej. Departament Skarbu będzie nadal wywierał maksymalną presję, a każda osoba, statek lub podmiot ułatwiający nielegalny przepływ ropy do Teheranu ryzykuje objęcie sankcjami USA.
Pomimo blokady USA, Iran nadal napełnia tankowce opuszczające Zatokę Perską. Iran kontynuuje załadunek ropy na tankowce, mimo że USA blokują jego wyjście. Ponieważ nie ma wyraźnych oznak obejścia blokady, załadowywana ropa naftowa wypełnia głównie tankowce dostępne dla Iranu w regionie. Co najmniej dwa w pełni załadowane irańskie tankowce – Hero II i Hedy – wypłynęły z Zatoki Perskiej 20 kwietnia, przechodząc przez blokadę USA, jako część floty, która dostarczyła na rynek około 9 milionów baryłek ropy. Większość tankowców przewożących irańską ropę regularnie wypływa z wyłączonymi automatycznymi sygnałami pozycji. [jaja!! md]
Od początku konfliktu co najmniej 52 tankowce „floty widmo”, załadowane irańską ropą, opuściły Zatokę Perską – niektóre z aktywnymi sygnałami, inne potajemnie. Tankowce te płyną do Malezji, aby przeładować ładunek między statkami płynącymi do Chin.
W tym tkwi problem dla Stanów Zjednoczonych w próbie wyegzekwowania blokady: jeśli USA zatrzymają i przejmą kontrolę nad irańskim statkiem, Marynarka Wojenna USA musi wysłać okręt, aby go eskortować do miejsca kontrolowanego przez USA. Stany Zjednoczone nie posiadają wystarczającej liczby okrętów wojennych, aby przeprowadzić taką misję na dużą skalę. Iran musi jedynie załadować i zwodować 20 tankowców jednocześnie. USA mogą być w stanie zatrzymać dwa lub trzy, ale reszta przełamie blokadę i osiągnie swoje cele.
A co z importem do Iranu? Według agencji prasowej Fars, Pakistan otworzył sześć korytarzy z Iranem, aby ominąć blokadę USA. Ponad 3000 kontenerów przeznaczonych dla Iranu jest transportowanych drogą lądową.
Ironią jest, że chociaż to Iran skutecznie zamknął Cieśninę Ormuz, Stany Zjednoczone, szczycące się blokadą cieśniny, biorą na siebie główną odpowiedzialność za ten stan rzeczy, podczas gdy reszta świata zaczyna odczuwać skutki poważnego kryzysu gospodarczego w wyniku zamknięcia cieśniny.
Zamiast narażać się na gniew krajów, którym odmawia się dostępu do ropy naftowej i LNG z Zatoki Perskiej, Iran zapewni sobie bardzo potrzebne wsparcie, pozwalając statkom płynącym do zaprzyjaźnionych krajów przepływać przez cieśninę w takiej liczbie, że amerykańska marynarka wojenna nie będzie w stanie ich zatrzymać.
Jeśli mój przyjaciel Alex z Reporterfy ma rację, globalna gospodarka będzie musiała stawić czoła poważnym przeciwnościom, bardziej dotkliwym niż kryzys finansowy z 2008 roku. Do tego czasu Stany Zjednoczone będą pod silną presją, aby zakończyć blokadę, która ma charakter bardziej symboliczny niż materialny, i wznowić negocjacje z Iranem.
Iran ze swojej strony nie będzie prosił o pomoc… Iran ma pełne poparcie, w tym pomoc gospodarczą, Rosji i Chin. Scott Bessent łudzi się i wprowadza Trumpa w błąd, twierdząc, że jego wersja wojny gospodarczej zmusi Iran, Rosję i Chiny do ukłonu przed Waszyngtonem. To się nie stanie.
Źródło: Koniec bomb dla Iranu, zamiast tego wojna ekonomiczna?
Burdel w Zatoce: ZEA opuszcza OPEC

Pierwszy z wielu? ZEA opuszcza OPEC, podczas gdy sytuacja Iranu wywołuje nacjonalistyczną reorganizację wśród producentów.
- Tyler Durden uncutnews-ch/erste-von-vielen-vae-verlassen-opec-waehrend-iran-chaos-eine-nationalistische-neuordnung-unter-produzenten-ausloest
Tyler Durden
Zaledwie kilka dni po tym, jak ZEA publicznie zasygnalizowało problemy z płynnością, wnioskując do Rezerwy Federalnej o linie swapowe w celu złagodzenia presji na banki w kraju, główny producent ropy w Zatoce Perskiej, ZEA, podjął decyzję o opuszczeniu kartelu naftowego. Ta nieoczekiwana wiadomość trafiła na pierwsze strony gazety Bloomberg we wtorek rano czasu wschodniego.
Oficjalna strona internetowa Emirates News Agency (WAM) podała tę wiadomość, informując, że ZEA podjęło decyzję o opuszczeniu OPEC i OPEC+ 1 maja, zgodnie z długoterminowym planem strategicznym i gospodarczym kraju.

Decyzja ta oznaczałaby poważny rozłam w OPEC i miałaby bezpośrednie konsekwencje dla pozostałych 11 członków: Arabii Saudyjskiej, Iranu, Iraku, Kuwejtu, Wenezueli, Nigerii, Libii, Algierii, Konga, Gwinei Równikowej i Gabonu.
WAM oświadczyło, że decyzja ta odzwierciedla „rozwijającą się politykę sektora, mającą na celu zwiększenie elastyczności reagowania na dynamikę rynku, przy jednoczesnym dalszym przyczynianiu się do stabilności rynku w sposób przemyślany i odpowiedzialny”.
OPEC został założony w Bagdadzie we wrześniu 1960 roku przez Iran, Irak, Kuwejt, Arabię Saudyjską i Wenezuelę. Jego pierwotnym celem było zapewnienie krajom produkującym ropę naftową większej kontroli nad cenami i produkcją, po tym jak zachodnie koncerny naftowe zdominowały światowe rynki ropy naftowej.
===================================
Warto zauważyć, że ZEA jest jednym z największych producentów w OPEC (~4,05 mln baryłek dziennie), co czyni je znaczącym graczem z rosnącymi ambicjami w zakresie zdolności produkcyjnych (cel: 5 mln baryłek dziennie do 2027 r.).

========================================================
Kontrakty terminowe na WTI spadły po opublikowaniu tej wiadomości, ale od tego czasu ceny wzrosły.

=========================================
Ryzyko kredytowe ZEA gwałtownie wzrosło od początku wojny…

Analityk UBS Matthew Cowley zareagował na ten rozwój sytuacji, mówiąc klientom: „Osłabiłoby to zdolność OPEC do obrony minimalnych cen, szczególnie w okresach spowolnienia gospodarczego”.
Pełne oświadczenie Zjednoczonych Emiratów Arabskich:
Abu Zabi, 28 kwietnia / WAM / Zjednoczone Emiraty Arabskie ogłosiły dziś decyzję o wystąpieniu z Organizacji Krajów Eksportujących Ropę Naftową (OPEC) i OPEC+, ze skutkiem od 1 maja 2026 r.
Decyzja ta jest zgodna z długoterminową wizją strategiczną i gospodarczą Zjednoczonych Emiratów Arabskich oraz rozwojem ich sektora energetycznego, w tym przyspieszeniem inwestycji w krajową produkcję energii, a także podkreśla zaangażowanie tego kraju w rolę odpowiedzialnego i niezawodnego producenta, patrzącego w przyszłość światowych rynków energii.
Decyzja ta została podjęta po przeprowadzeniu gruntownej analizy polityki produkcyjnej ZEA oraz jego obecnych i przyszłych możliwości, z uwzględnieniem wymogów interesu narodowego i zaangażowania państwa w efektywny wkład w zaspokajanie pilnych potrzeb rynku, podczas gdy krótkoterminowe wahania geopolityczne utrzymują się ze względu na zaburzenia w Zatoce Perskiej i Cieśninie Ormuz, które wpływają na dynamikę podaży, a podstawowe trendy wskazują na dalszy wzrost światowego zapotrzebowania na energię w perspektywie średnio- i długoterminowej.
Stabilność światowego systemu energetycznego zależy od dostępności elastycznych, niezawodnych i niedrogich dostaw, a ZEA inwestuje, aby sprostać zmieniającym się wymaganiom w sposób efektywny i odpowiedzialny, stawiając na pierwszym miejscu stabilność dostaw, koszty i zrównoważony rozwój.
Decyzja ta zapadła po dziesięcioleciach konstruktywnej współpracy, odkąd ZEA przystąpiło do OPEC w 1967 r. za pośrednictwem emiratu Abu Zabi i kontynuowało członkostwo po utworzeniu Zjednoczonych Emiratów Arabskich w 1971 r. W tym okresie kraj ten odgrywał aktywną rolę we wspieraniu stabilności światowego rynku ropy naftowej i promowaniu dialogu między krajami wydobywającymi ropę.
Decyzja ta potwierdza dalszy rozwój polityki sektorowej w celu zwiększenia elastyczności reagowania na dynamikę rynku, przy jednoczesnym dalszym przemyślanym i odpowiedzialnym przyczynianiu się do stabilności rynku.
ZEA jest niezawodnym, ekonomicznym i niskoemisyjnym producentem ropy naftowej na skalę globalną, przyczyniającym się do globalnego wzrostu gospodarczego i redukcji emisji.
Po wystąpieniu z OPEC ZEA będzie nadal odgrywać odpowiedzialną rolę, stopniowo i ostrożnie zwiększając produkcję zgodnie z popytem i warunkami rynkowymi.
Dysponując dużą i konkurencyjną bazą zasobów, ZEA będzie nadal współpracować z partnerami w celu rozwoju zasobów oraz wspierania wzrostu gospodarczego i dywersyfikacji.
Warto zauważyć, że decyzja ta nie zmienia zaangażowania ZEA w stabilność rynków światowych ani podejścia tego kraju do współpracy z producentami i konsumentami, lecz raczej wzmacnia jego zdolność reagowania na zmieniające się wymagania rynku.
ZEA potwierdza swoje uznanie dla wysiłków OPEC i sojuszu OPEC+, ponieważ obecność tego kraju w tej organizacji wniosła znaczący wkład i poniosła jeszcze większe poświęcenia dla dobra wszystkich. Nadszedł jednak czas, aby skoncentrować wysiłki na tym, czego wymagają interesy narodowe ZEA, na zaangażowaniu w inwestycje i import z partnerami oraz na potrzebach rynku, i to właśnie na tym ZEA będzie koncentrować swoje wysiłki w przyszłości.
ZEA potwierdza również swoje stałe zaangażowanie na rzecz odpowiedzialnej polityki produkcyjnej i skupienie się na stabilności rynku, biorąc pod uwagę globalną podaż i popyt.
Państwo będzie nadal inwestować w cały łańcuch wartości sektora energetycznego, obejmujący ropę naftową i gaz, energię odnawialną i rozwiązania niskoemisyjne, aby wspierać odporność i długoterminową transformację systemu energetycznego.
ZEA ceni sobie ponad pięćdziesięcioletnią współpracę z partnerami i nadal odgrywa w niej aktywną rolę.
Wycofanie się Abu Zabi osłabia spójność OPEC, a los kartelu naftowego pozostaje niepewny.
Źródło: First Of Many? ZEA wycofuje się z OPEC, ponieważ chaos w Iranie wywołuje nacjonalistyczne przegrupowania wśród producentów
Donald Trump uznaje ograniczenia…
Donald Trump uznaje ograniczenia jacksonizmu
przez Thierry’ego Meyssana voltairenet-org
Wydarzenia przybierają niekorzystny dla USA obrót. Właśnie gdy prezydent Trump rozpoczyna wojnę kulturową z Kościołem katolickim, aby potwierdzić anglosaski, a nie aztecki charakter swojego kraju, ponosi druzgocącą klęskę w starciu z Iranem.
Uświadamia sobie, że jego podejście do handlu nie zastąpi dyplomacji, a przynajmniej nie z tym konkretnym partnerem. I że jego jacksonowska ideologia, która czyni cuda w sprawach wewnętrznych, nie oferuje rozwiązań problemów strategicznych. Świadomy impasu, w jakim się znalazł, Donald Trump dostosowuje się. Zasadniczo zmienia swoje stanowisko.
Sieć Voltaire | Paryż (Francja) 28 kwietnia 2026 r.
عربيελληνικά hiszpański francuski włoski Holenderski portugalski rosyjski

Artykuł ten stanowi kontynuację artykułu: „Schizma między Pentagonem a Watykanem” z 21 kwietnia 2026 r.
21 i 22 czerwca 2025 roku prezydent Donald Trump wydał rozkaz zbombardowania irańskich obiektów jądrowych (operacja „Midnight Hammer”). Oficjalnie celem operacji było zniszczenie wszelkich możliwości produkcji bomby atomowej. Nieoficjalnie, jak sugerowało kilku polityków, operacja miała na celu przede wszystkim pozbawienie Izraela pretekstu do użycia bomby atomowej przeciwko Iranowi.
Tak czy inaczej, Pentagon ustalił, że irańskie obiekty znajdują się tak głęboko pod ziemią, że nie da się do nich dotrzeć. Aż strach pomyśleć, jakie byłyby konsekwencje tych bombardowań, gdyby trafiły w cel.
Operacja ta dała Waszyngtonowi okazję do ponownej oceny swojej zdolności do obalenia reżimu ustanowionego przez Chomeiniego, a przede wszystkim swojej ogólnej strategii. Podczas formowania swojej administracji Donald Trump zgodził się, aby jego wiceprezydent, J.D. Vance, mógł mianować jednego ze swoich przyjaciół, Elbridge’a Colby’ego, na stanowisko podsekretarza obrony. Ten strateg działał już w pierwszej kadencji Trumpa. Przedstawił mu swoją „Teorię Zaprzeczenia”: aby zapewnić, że Stany Zjednoczone pozostaną wiodącą potęgą światową i że Chiny ich nie wyprzedzą, nie należy zwalczać Chin militarnie, ale raczej pozbawić je zasobów energetycznych i surowcowych niezbędnych do ich rozwoju [ 1 ] .
Elbridge Colby to jedyna postać z ery Obamy i Bidena, która zapewniła sobie stanowisko pod rządami Donalda Trumpa. Miał on rzeczywiście wpływ na politykę Demokratów wobec Iranu i pracował dla WestExec Advisors, firmy Antony’ego Blinkena.
Wraz z rozpoczęciem operacji Midnight Hammer retoryka Donalda Trumpa zaczęła się zmieniać. Do tego czasu jego głównym celem było ratowanie dolara przed niestabilnym długiem państwowym. Zwrócił się do Zjednoczonych Emiratów Arabskich i Arabii Saudyjskiej o pomoc finansową i wielokrotnie, z naciskiem, zapewniał, że nie ma żadnych problemów z płynnością finansową. Zapowiadał kolejne gigantyczne inwestycje w „złotą kopułę” i „złotą flotę”. Wszystko to jednak było jedynie zasłoną dymną, ponieważ państwa Zatoki Perskiej wyczerpały już swoje zasoby płynności, a projekty zbrojeniowe nawet się nie rozpoczęły.
Colby zwrócił się do Johna Ratcliffe’a, dyrektora CIA, z prośbą o rozważenie możliwości pozbawienia Chin zasobów zagranicznych. Sam był wnukiem Williama Colby’ego, dyrektora CIA za czasów Richarda Nixona. To on, wraz ze swoim starym przyjacielem, francuskim generałem Paulem Aussaressesem, wprowadził dyktatury w Ameryce Łacińskiej [ 2 ] .
We wrześniu i październiku 2025 roku Colby i Ratcliffe wysłali agentów do Kataru na spotkanie z Delcy Rodríguez, wiceprezydent Boliwariańskiej Republiki Wenezueli, i Yussefem Abou Nassifem Smailim, jej partnerem. Celem spotkania była ocena sytuacji i zbadanie, w jaki sposób młoda kobieta mogłaby pomóc w powstrzymaniu autorytarnej polityki Nicolása Maduro [ 3 ] .
Kiedy stało się jasne, że wiceprezydent może uspokoić sytuację w Caracas, SouthCom przygotował operację, podczas gdy CIA zadbała o to, by jej celem było zwalczanie handlu narkotykami. Prawdziwy cel operacji został ukryty pod maską zniszczenia kilku łodzi z narkotykami. W rzeczywistości chodziło o to, by wenezuelska ropa nie docierała już do Chin („Strategia Zaprzeczenia”). Cały świat dał się na to nabrać, a lewica – niesłusznie – uznała, że kapitaliści chcą przejąć wenezuelską ropę („Operacja Absolute Resolve”, 3 stycznia 2026 r.).
Colby i Ratcliffe już przygotowują kolejną operację. Tym razem celem jest pozbawienie Chin irańskiej ropy naftowej, która stanowi 40% ich importu energii. Następnie obaj mężczyźni kontaktują się ze swoimi łącznikami w Tel Awiwie. Celem jest zasugerowanie Benjaminowi Netanjahu, że dostanie wolną rękę, jeśli zaatakuje Iran. W rzeczywistości Netanjahu natychmiast proponuje Stanom Zjednoczonym zorganizowanie zmiany reżimu w Teheranie.
Colby i Ratcliffe są przekonani, że zmiana reżimu jest mało prawdopodobna i że Iran nie przygotowuje bomby atomowej. Ich celem jest po prostu przyparcie Chin do muru. Prezydent Trump jest przekonany, że sojusznicy z NATO po raz kolejny pomogą Stanom Zjednoczonym w organizacji zmiany reżimu. Zapewnia, że Francja szkoli kurdyjskich snajperów w Iraku, aby strzelali do demonstrantów i policji (w Iranie), prowokując w ten sposób chaos, który poprzedzi „obalenie ajatollahów”. Tymczasem sekretarz skarbu Scott Bessent organizuje bankructwo Ayandeh Bank [ 4 ] , gdzie przechowywane są oszczędności handlarzy bazarowych.
23 października 2025 roku bank Ayandeh ogłasza bankructwo. Deponenci zaczynają demonstrować. Są zrujnowani. Niektórzy z nich to zamożni handlarze z bazarów. Społeczeństwo jest w chaosie, ale nikt nie kwestionuje reżimu. W styczniu 2026 roku kurdyjscy snajperzy zaczynają mordować demonstrantów i policjantów. Wszyscy uważają, że jedyną odpowiedzialność ponosi strona przeciwna, ale w rzeczywistości to osoby trzecie, które pozostają niewidoczne, dokonały ataku.
Donald Trump zapewnia wszystkich, że nie pozwoli Gwardii Rewolucyjnej wymordować własnego narodu. Ludzie Zachodu, przekonani, że nie-Zachód jest niecywilizowany, popierają „obronę demokracji”. I tyle. Izrael, który nie szanuje nieżydowskich przywódców religijnych, zabija Najwyższego Przywódcę. Stany Zjednoczone natychmiast postępują w jego ślady.
To, co nastąpiło, było nieprzewidziane: Iran, który przez 48 lat przygotowywał się do wyzwolenia spod władzy kolonialnej, a następnie do wyzwolenia reszty świata spod ich władzy, był dobrze chroniony. Podczas gdy izraelsko-amerykańskie bombardowania skutecznie ścięły kraj, natychmiast wyrosły w nim nowe głowy niczym u hydry. Nie było to niczym zaskakującym: w 1981 roku Ludowi Mudżahedini zdołali zamordować 70 przywódców jednym zamachem, w tym ajatollaha Seyyeda Mohammada Hosseiniego Beheshtiego, ówczesnego przywódcę kraju, oraz około dziesięciu ministrów. Wszyscy zostali zastąpieni w ciągu następnych dwóch dni.
Co gorsza, Iran, który przewidział atak i przygotował swoje środki zaradcze dawno temu, zaatakował amerykańskie bazy wojskowe w regionie. W ciągu kilku godzin zakończył zachodnią przewagę powietrzną, niszcząc amerykański super-radar monitorujący cały Bliski Wschód [ 5 ] . Następnie zniszczył samoloty radarowe, które miały zastąpić brakujący naziemny superradar. Pentagonowi zajęło trochę czasu, aby zdać sobie sprawę, że Iran posiada satelitę, który dawał mu przegląd całego regionu [ 6 ] . Nie tylko Stany Zjednoczone były ślepe, ale Iran widział wszystko w szczegółach. Kontrreakcja była tak spektakularna, że irańska opinia publiczna zjednoczyła się przeciwko agresorowi. Całe pokolenie chciało dołączyć do Basiji i Pasdaran, Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej.
Departament Stanu USA nie jest bardziej wydajny niż wojna: Iran ożywia rezolucję Zgromadzenia Ogólnego ONZ, przyjętą jednogłośnie bez głosowania, stwierdzającą, że prawo międzynarodowe popiera jego działania [ 7 ] . Teheran upiera się, że rezolucja Rady Bezpieczeństwa potępiająca jego środki odwetowe wobec państw Zatoki Perskiej narusza prawo międzynarodowe.
Państwa Zatoki Perskiej nie wiedzą już, do którego świętego się zwrócić, komu zaufać. Nadal potępiają irańskie ataki, ale muszą pogodzić się z faktem, że popełniły poważny błąd: goszcząc amerykańskie bazy wojskowe, wierzyły, że są chronione militarnie. Teraz zdają sobie sprawę, że w rzeczywistości ugięły się przed potęgą, która wciągnęła je w wojnę, która nie jest ich wojną.
Uznając, że nie będzie rozwiązania militarnego, sojusznicy z NATO nie odpowiadają już na wezwania Białego Domu, nawet tych, którzy brali udział w przygotowaniu masakr podczas demonstracji. (Tymczasem) Chiny przestawiły swoje rakiety z atakowania Tajwanu na atakowanie baz wojskowych Stanów Zjednoczonych w Indo-Pacyfiku [ 8 ] . Cały świat przystosowuje się do paraliżu Stanów Zjednoczonych.
Ponieważ nieszczęście rzadko zdarza się samo, irańskie ambasady rozpowszechniają animowane filmy, które karykaturalnie przedstawiają obelgi Donalda Trumpa. Humor ten nastawia globalną opinię publiczną przeciwko agresorowi.
Kiedy popełniasz błąd i nie chcesz się do niego przyznać, zawsze istnieje pokusa, by pogorszyć sytuację. Ponieważ początkowe bombardowania nie przyniosły żadnego efektu, prezydent Trump postanowił je nasilić, aż Irańczycy ustąpią [ 9 ] . A nawet zablokować Cieśninę Ormuz. Jednak zapasy amunicji powoli się kończyły. Pentagon musiał teraz rekwirować broń, która w rzeczywistości była przeznaczona do innych celów.
Donald Trump musiał przyznać, że jego strategia eskalacji zawiodła: skoro konwencjonalne bombardowania „reżimu” nie przyniosły żadnych rezultatów, jedyną opcją było teraz podjęcie próby osiągnięcia zwycięstwa za pomocą bomby atomowej. Nie bomby strategicznej, jak w Hiroszimie i Nagasaki, ale bomby taktycznej. Generał Dan Caine, Przewodniczący Kolegium Połączonych Szefów Sztabów, skonfrontował się z nim. Wyjaśnił, że jest przeciwny i sam nie przeprowadzi ataku nuklearnego [ 10 ] . Donald Trump musiał odzyskać swoją pozycję w oczach prasy.
Prezydent Donald Trump może jedynie przyznać się do porażki Stanów Zjednoczonych. W swojej analizie zdaje sobie sprawę, że jego podejście jako biznesmena – jego osobisty styl negocjacyjny z jednej strony i jego jacksonowska ideologia zastępowania wojny handlem z drugiej – nie pozwala mu na skuteczną reakcję. Musi zatem zmienić kurs. Postanawia odzyskać zwolenników bardziej tradycyjnej ideologii. W geście pojednania zmienia nazwę pokoju w aneksie Białego Domu, Old Executive Building, na „Pokój Henry’ego Claya” [ 11 ] . Henry Clay był głównym adwersarzem Andrew Jacksona.
Od trzech tygodni ruch „MAGA” ( Make America Great Again ) odwraca się od Donalda Trumpa. Wielu otwarcie rozważa uznanie go za niezdolnego do sprawowania urzędu i zastąpienie go wiceprezydentem J.D. Vance’em. 25 kwietnia 2026 roku, o godzinie 20:30, samotny uzbrojony napastnik wtargnął w pobliże sali balowej, w której administracja Trumpa organizowała konferencje prasowe. Usiłował zabić prezydenta Stanów Zjednoczonych [?? md] . Secret Service ewakuowała prezydenta, jego rodzinę i członków administracji w bezpieczne miejsce. Nie interweniowali najpierw, by uratować Donalda Trumpa, ale jego wiceprezydenta, J.D. Vance’a. Napastnik został obezwładniony, ale wiadomość została odebrana.
Thierry Meyssan Tłumaczenie Wernera Leuthäussera
Pan minister Araghchi był w Rosji

Pan Araghchi jedzie do Rosji
- Pepe Escobar uncutnews-ch/herr-araghchi-geht-nach-russland
Pepe Escobar
Od teraz jest jasne, że żadne porozumienie nie będzie możliwe – ani realne – bez wpływu Rosji.
Opisuje się to jako występ pełen znaczenia.
Irański minister spraw zagranicznych Abbas Araghchi odbył podróż dyplomatyczną na wysokim szczeblu do Islamabadu, Maskatu i Sankt Petersburga na pokładzie samolotu „Minab 168” linii Meraj Airlines.
Oczywiście, na pamiątkę 168 uczennic z Minab, które zginęły z rąk imperium chaosu, kłamstw, grabieży i piractwa.
Zanim wyruszył w podróż, Araghchi od razu przeszedł do konkretów:
„Minęło trochę czasu od spotkań z Rosją. Korzystamy z okazji, aby przeprowadzić konsultacje z naszymi rosyjskimi przyjaciółmi na temat rozwoju sytuacji związanej z wojną. Ta koordynacja będzie ważna”.
Minister Araghchi wyjaśnił, jak ważne jest ponowne przeanalizowanie negocjacji w Pakistanie i „na jakich warunkach negocjacje mogłyby być kontynuowane”. Rozmowy w Omanie „doprowadzą do większego rozszerzenia relacji z sąsiadami, zwłaszcza w południowych regionach Zatoki Perskiej”.
W kwestii Cieśniny Ormuz: „Konsultacje z Omanem również były konieczne… Mamy wiele wspólnych poglądów z Omanem i uzgodniono, że dyskusje będą kontynuowane na szczeblu eksperckim”.
Minister Araghchi nie tylko spotkał się ze swoim odpowiednikiem, Wielkim Mistrzem Siergiejem Ławrowem, w Petersburgu, zgodnie z protokołem.
On i jego niewielka delegacja zostali osobiście przyjęci przez prezydenta Władimira Putina.
W niezwykle eleganckim i dosadnym wystąpieniu Putin podsumował całą Nową Grę, jaka wyłoniła się z wojny z Iranem.
Trzy absolutnie kluczowe punkty:
- Szacunek dla Najwyższego Przywódcy Ajatollaha Modżty Chameneiego:
„Chciałbym rozpocząć naszą rozmowę od stwierdzenia, że w zeszłym tygodniu otrzymałem wiadomość od Najwyższego Przywódcy Iranu. Chciałbym prosić o przekazanie moich najszczerszych słów podziękowania i potwierdzenie, że Rosja, podobnie jak Iran, zamierza kontynuować nasze strategiczne stosunki. Proszę przekazać Najwyższemu Przywódcy moje podziękowania za tę wiadomość i najlepsze życzenia zdrowia i pomyślności”. - Walka Iranu koncentruje się wokół niepodległości i suwerenności:
„Widzimy, jak odważnie i bohatersko naród irański walczy o swoją niepodległość i suwerenność. Oczywiście, mamy wielką nadzieję, że naród irański, wspierany tą odwagą i dążeniem do niepodległości, pod przewodnictwem nowego przywódcy, przetrwa ten trudny czas prób i że pokój zwycięży”. - Rosja w pełni popiera:
„Z naszej strony zrobimy wszystko, co służy waszym interesom i interesom wszystkich narodów regionu, aby zapewnić jak najszybsze osiągnięcie tego pokoju. Znacie doskonale nasze stanowisko”.
——————————–
Minister Araghchi ze swojej strony potwierdził, że Iran i Rosja łączą „strategiczne partnerstwo na najwyższym szczeblu”. Ponadto stwierdził: „Wszyscy udowodnili, że Iran ma przyjaciół i sojuszników, takich jak Federacja Rosyjska, którzy wspierają Iran w trudnych czasach. Jesteśmy wdzięczni za Państwa zdecydowane i stanowcze stanowisko w sprawie poparcia dla Islamskiej Republiki Iranu”.
Powiedzenie, że imperium piractwa będzie miało wiele do przemyślenia, jest oczywiście niedopowiedzeniem stulecia.
Odwróć grę
Wielka trasa Araghchiego zmieniła zasady gry na kilka sposobów.
Początkowo Iran wysłał szereg mocnych wiadomości pakistańskim mediatorom, które teoretycznie miały na celu dotarcie do Amerykanów.
Najważniejsze punkty:
- Nacisk położony na 10 punktów i pełne zaangażowanie w każdy z nich.
- Iran jest przygotowany jedynie do racjonalnych i uczciwych negocjacji.
- Stany Zjednoczone nie mają prawa wyznaczać czerwonych linii.
- Iran nie ugnie się pod nadużyciami USA (i nie dotyczy to blokady morskiej).
- Pakistan musi zachować całkowitą neutralność.
Ale to był dopiero początek. Teheran przekazał pakistańskim mediatorom trzyetapowy plan wszystkiego, co miało się wydarzyć od tej pory.
- Pierwszy etap negocjacji musi skupić się na ostatecznym zakończeniu wojny i uzyskaniu poważnych gwarancji, takich jak te potwierdzone przez Radę Bezpieczeństwa ONZ.
- Druga faza powinna zająć się zarządzaniem Cieśniną Ormuz po zakończeniu wojny.
- Sprawą irańskiego programu nuklearnego należy zająć się dopiero w trzeciej fazie.
Oznacza to, że Teheran nie będzie już negocjował programu nuklearnego – w ogóle. Kluczowe jest zakończenie wojny, zniesienie sankcji, ustalenie warunków rekompensaty i zniesienie blokady morskiej USA.
Kwestią nuklearną „można by zająć się później, w ramach osobnego porozumienia” – i to dopiero po zakończeniu wojny.
Zwróćcie uwagę na zderzenie czołowe z imperium piractwa – Trump upiera się, że sprawa nuklearna to „jedyny problem, który naprawdę ma znaczenie”.
Iran usunął go już z szachownicy.
Trump pozostaje nieugięty: bez porozumienia nuklearnego wojna się nie zakończy.
Teheran wyklucza obecnie jakąkolwiek dyskusję na temat broni jądrowej do czasu zakończenia wojny.
Kto mógłby załatać tę lukę?
Tu właśnie wkracza Rosja.
I właśnie o tym prawdopodobnie dyskutowano w Petersburgu w ramach „strategicznego partnerstwa na najwyższym szczeblu”. To, czy Trump będzie skłonny posłuchać Putina, to zupełnie inna kwestia.
Poprzedni model negocjacji jest już martwy.
A teraz wróćmy do pytania, kto tak naprawdę trzyma karty. Teheran wykonał zdecydowany ruch. Koniec z dostosowywaniem się do pokrętnych planów pirackiego imperium. Poprzedni model negocjacji upadł.
Teraz liczy się kwestia strategiczna, wykorzystująca faktyczną porażkę strategiczną, jaką Iran zadał Amerykanom.
Koniec ze strategicznymi ustępstwami w nieskończoność, pod presją przysłowiowego imperialnego „maksymalnego nacisku”. Koniec z pozorowanymi negocjacjami pod presją.
Oto perski werdykt na temat amerykańskiego stylu „dyplomacji” – który jest niczym więcej niż narzędziem rozpuszczonym w ogniu otwartego przymusu i wszelkich form nacisku. Teraz to pole bitwy dyktuje warunki – podobnie jak nowe realia geoekonomiczne.
Nic dziwnego, że zespół Trumpa 2.0 jest wściekły.
Zwłaszcza że Moskwa jest teraz bezpośrednim graczem, mającym własny interes. Architektura podróży Araghchiego odniosła spektakularny sukces.
Od teraz jest jasne, że żadne porozumienie nie będzie możliwe – ani realne – bez wpływu Rosji.
Barbarzyńcy lekceważą Persów na własne ryzyko. Jesteśmy teraz świadkami reorganizacji dyplomacji w nowym, wykreowanym przez Lego świecie. Imperium piractwa, ze wszystkimi swoimi destrukcyjnymi intrygami, jest teraz zmuszone stawić czoła potężnemu Iranowi, który wyłonił się z tej wojny.
Poprzedni już nie istnieje.
Źródło: Pan Araghchi jedzie do Rosji
Świtają Dni Nowe
J.R.P. Tolkien; Władca Pierścieni.

Drugie dno „zamachu na Trumpa”
Drugie dno zamachu na Trumpa?!
Skalik dla „Najwyższego Czasu!”:
Wszystko wygląda na jeden wielki teatr
28.04.2026 nczas./drugie-dno-zamachu-na-trumpa-wszystko-wyglada-na-jeden-wielki-teatr
Nie wykluczam, że to jest próba ratowania wizerunku Donalda Trumpa, który w katastrofalnym tempie traci poparcie wśród Amerykanów – skomentował na łamach „Najwyższego Czasu!” zamach na prezydenta USA poseł Konfederacji Korony Polskiej Włodzimierz Skalik.
Do zamachu doszło 25 kwietnia podczas dorocznej kolacji Stowarzyszenia Korespondentów Białego Domu w hotelu Washington Hilton w Waszyngtonie. Napastnik próbował sforsować punkt kontroli bezpieczeństwa i otworzył ogień w stronę agenta Secret Service. Trump, pierwsza dama Melania Trump oraz wiceprezydent J.D. Vance zostali natychmiast ewakuowani przez służby ochrony.
Sprawcą był 31-letni Cole Tomas Allen. Szybko został obezwładniony i aresztowany. Usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa prezydenta USA.
O sprawie na kanale Biblioteka Wolności rozmawiali Marek Skalski z „Najwyższego Czasu!” i poseł Skalik. – Z całą pewnością opinia publiczna jest przedmiotem poważnych operacji medialnych – zaznaczył na początku polityk.
– Ostatni zamach już w pierwszych godzinach budził szereg wątpliwości. To jest nieprawdopodobne, jak w takiej, wydawałoby się, bardzo dramatycznej sytuacji od razu ujawniają się zaskakujące informacje świadczące o tym, że mamy do czynienia ze swoistą, jak to Rosjanie mówią, maskirowką – kontynuował.
Poseł Skalik nie wyklucza, że zamach został zainscenizowany na tle spadającego poziomu poparcia.
– To wszystko wygląda na jeden wielki teatr. Do bezpośredniego zagrożenia życia i zdrowia nikogo z uczestniczących w tych uroczystościach, a zwłaszcza prezydenta czy wiceprezydenta, nie doszło. Być może to jest próba ratowania wizerunku wizerunku Donalda Trumpa, który w katastrofalnym tempie traci poparcie wśród Amerykanów – postawił hipotezę
– Wszyscy, którzy Trumpa popierają, dzisiaj bardzo bardzo intensywnie go krytykują (…) Opinia publiczna jest bardzo podejrzliwa na to, co wyczynia Donald Trump. Ci, którzy go popierali i na nim polegali, dzisiaj nie mają odrobiny zaufania. Wszystko wskazuje na to, że Trump definitywnie utracił poparcie tym, co czyni – kontynuował Skalik.
– Mamy do czynienia z jedną wielką manipulacją, ale Stany Zjednoczone opanowały do perfekcji wielkie manipulacje opinią amerykańską, ale również globalną – podsumował wątek poseł Korony.
W dalszej części wywiadu Skalik i Skalski rozmawiali m.in. o globalnym kryzysie energetycznym wywołanym blokadą cieśniny Ormuz.
Skalik skrytykował polskie władze za bierność wobec działań Izraela oraz ostrzegał przed sprowadzeniem na teren kraju francuskiej broni jądrowej. Według posła Polska jest traktowana przez zachodnich sojuszników jedynie jako strefa buforowa, co naraża obywateli na stanie się „mięsem armatnim” w potencjalnym konflikcie z Rosją.
Cała rozmowa do obejrzenia poniżej.
Dlaczego miliony umrą z głodu w 2027 roku (i kto jest winien)
Nadchodzący głód: Dlaczego miliony umrą z głodu w 2027 roku (i kto jest temu winien)
naturalnews/coming-famine-why-millions-will-starve

Katastrofa spowodowana przez człowieka
To, co zamierzam wam powiedzieć, nie jest przepowiednią; to ostrzeżenie oparte na twardych dowodach. Do końca 2027 roku, jeśli Cieśnina Ormuz będzie zamknięta jeszcze przez wiele miesięcy z powodu wojny, miliony ludzi umrą z głodu. Nie z powodu suszy czy zarazy, ale dlatego, że niewielka grupa mężczyzn w Waszyngtonie i Tel Awiwie wybrała wojnę zamiast pokoju. Zamknięcie Cieśniny Ormuz już odcięło dopływ nawozów do najbardziej narażonych krajów świata, a system żywnościowy powoli się załamuje. To nie przypadek. To celowy, zaplanowany głód i zaraz pokażę wam, kto jest za to odpowiedzialny.
Impulsem była wojna USA i Izraela z Iranem, która rozpoczęła się na dobre pod koniec lutego. Jak podaje LifeSiteNews z 22 kwietnia 2026 r.: „obecna kampania wojskowa blokuje dostawy nawozów przez Cieśninę Ormuz, potencjalnie wywołując najgorszy kryzys żywnościowy od lat 70. XX wieku”. [1] Główne media chcą, abyśmy uwierzyli, że to tragiczny skutek uboczny wojny. Ja wierzę, że to jest cel. Depopulacja była cichą ambicją elity globalistów od dziesięcioleci, a teraz znaleźli oni swoją idealną broń: głód.
Mechanizm: Jak nawóz staje się głodem
Współczesne rolnictwo jest całkowicie uzależnione od nawozów syntetycznych, które z kolei bazują na gazie ziemnym i siarce. Około jedna trzecia światowych nawozów morskich przepływa przez Cieśninę Ormuz. Z powodu faktycznego zamknięcia tej cieśniny od marca 2026 roku, zapasy amoniaku, mocznika i fosforanów uległy załamaniu.
Instytut Rona Paula podaje, że „cena dwóch głównych składników nawozów, amoniaku i mocznika, wzrosła odpowiednio o 20% i 50%” pod koniec marca, a sytuacja od tego czasu tylko się pogorszyła. [2] Międzynarodowa Agencja Energetyczna potwierdza, że globalny przepływ ropy spadł o 13%, a dostawy LNG o 20%, co doprowadziło do odcięcia dostaw surowców niezbędnych do uprawy żywności. [3]
Co się dzieje, gdy znika nawóz? Plony upraw nie spadają liniowo; wręcz przeciwnie, gwałtownie spadają. Jak wyjaśniłem w swoim artykule z marca 2026 roku „Domek z kart Habera-Boscha”, 10% redukcja nawozów może prowadzić do 25% strat w zbiorach. [4] Bez azotu pszenica, ryż i kukurydza – uprawy, które utrzymują miliardy ludzi – po prostu zawodzą. Willow Tohi, pisząca dla Natural News, nazywa Cieśninę Ormuz „wąskim gardłem głodu” i zauważa, że blokada „poważnie zakłóciła globalne dostawy nawozów azotowych, niezbędnych dla współczesnego rolnictwa”. [5] To nie jest klęska żywiołowa; to łańcuch dostaw celowo przerwany przez wojnę.
Kraje, które zostaną najbardziej dotknięte
Sudan znajduje się już w piątej fazie głodu. Ponad 22 miliony ludzi potrzebuje doraźnej pomocy żywnościowej, a sezon siewu trwa od czerwca do lipca. Jeśli do tego czasu nie dotrą nawozy, cały region stanie w obliczu katastrofalnej klęski nieurodzaju. Następne w kolejce są Jemen, Somalia, Etiopia, Bangladesz i Egipt – wszystkie kraje uzależnione od importowanych nawozów i gazu ziemnego. Biuro Narodów Zjednoczonych ds. Usług Projektowych ostrzega, że dalsze zakłócenia mogą doprowadzić do głodu kolejnych 45 milionów ludzi na całym świecie. [6]
Zauważasz pewien schemat? Prawie wszystkie te kraje znajdują się w Afryce lub Azji Południowej. To nie przypadek. W moich badaniach wykorzystujących sztuczną inteligencję do mapowania globalnych zagrożeń odkryłem, że te same narody, które już borykają się z brakiem bezpieczeństwa żywnościowego, są najbardziej uzależnione od tranzytu przez Ormuz. To one są celem. Jak pisze Peter Zeihan w książce „Disunited Nations”, gra geopolityczna polega na kontrolowaniu zasobów i populacji; od słabych oczekuje się po prostu śmierci. [7] Sharon Astyk w swojej książce „Depletion and Abundance” ostrzegała lata temu, że „nasza żywność jest uprawiana z ropą naftową, pakowana w ropę naftową i transportowana z ropą naftową” — a kiedy ropa i gaz zostaną odcięte, żywność przestanie istnieć. [8] Ten dzień nadszedł.
Kto jest winny? Wojna z wyboru
Powiedzmy sobie jasno: ta wojna została wybrana. Iran nie zaatakował Stanów Zjednoczonych. Prezydent Trump zaostrzył konflikt, którego można było całkowicie uniknąć. W moim artykule z marca 2026 roku pt. „Lata głodu: jak niepotrzebna wojna Trumpa postawiła globalne bezpieczeństwo żywnościowe na krawędzi” napisałem: „Decyzja o eskalacji ataków na Iran i wprowadzeniu blokady Cieśniny Ormuz nie jest koniecznością obronną; to akt agresji, który odciął najważniejszą arterię handlową świata”. [9]
Każdy dzień, w którym Cieśnina pozostaje zamknięta z powodu nieustępliwości USA, to dzień, który skazuje tysiące ludzi na śmierć. Iran kontroluje Cieśninę i zamiast wynegocjować rozsądne warunki opłaty, które umożliwiłyby przepływ transportów nawozów, administracja zdecydowała się utrzymać blokadę. Jak omawialiśmy z Michaelem Yonem w wywiadach, za zamknięcie można by łatwo zrzucić winę na Iran, ale prawdziwa władza, by je otworzyć, leży w rękach Białego Domu. [10] Sieć Bright Videos donosiła, że „ponad 3000 statków utknęło w Zatoce Perskiej”, ponieważ ubezpieczyciele nie pokryją kosztów podróży bez zgody Iranu. [11] To nie jest niekompetencja; to celowe działanie. Globaliści chcą redukcji populacji, a ta wojna to zapewnia.
Wnioski: Nadzieja, przygotowanie i prawda
Gdyby Cieśnina Ormuz została ponownie otwarta jutro, najgorszego można by uniknąć – nadal można by uprawiać rośliny, a miliony istnień ludzkich mogłyby zostać uratowane. Jednak biorąc pod uwagę dynamikę polityczną i zakorzeniony program wojenny, wydaje się to mało prawdopodobne. Apeluję do was, abyście się przygotowali: uprawiajcie własną żywność, gromadźcie czystą wodę i produkty o długim terminie przydatności oraz nauczcie się samowystarczalności. To nie panika, to rozwaga. Jedynym sposobem na przetrwanie sztucznie wywołanego głodu jest decentralizacja systemu żywnościowego.
Musimy również modlić się o pokój i pociągnąć do odpowiedzialności podżegaczy wojennych. Prawda jest naszą jedyną bronią w walce z tą zaplanowaną katastrofą. Dołącz do mnie na NaturalNews.com i BrightVideos.com , gdzie będziemy śledzić ten kryzys i ujawniać prawdziwy cel. Nadchodzący głód to nie przeznaczenie – to zbrodnia, a ci, którzy go popełniają, muszą zostać nazwani i powstrzymani.
Odniesienia
- Wojna z Iranem może doprowadzić do najgorszego globalnego kryzysu żywnościowego od lat 70.: raport – LifeSiteNews. Tibi Puiu. 22 kwietnia 2026 r.
- Wojna w Iranie: Lunatykowanie ku głodowi – Instytut Rona Paula. 17 kwietnia 2026 r.
- MFW informuje o poważnym szoku podażowym i spadku wzrostu gospodarczego w następstwie konfliktu na Bliskim Wschodzie – NaturalNews.com. 14 kwietnia 2026 r.
- 10-letni głód wkrótce się rozpęta – NaturalNews.com. Mike Adams. 19 marca 2026 r.
- Ognisko głodu: Jak blokada Cieśniny Ormuz zagraża połowie światowych zasobów żywności – NaturalNews.com. Willow Tohi. 16 marca 2026 r.
- ONZ: zakłócenia w Ormuz grożą globalnym kryzysem żywnościowym – Middle East Eye. 26 kwietnia 2026 r.
- Podzielone narody. Walka o władzę w świecie pozbawionym rządu – Peter Zeihan.
- Wyczerpanie i obfitość: życie na nowym froncie domowym – Sharon Astyk.
- Lata Wielkiego Głodu: Jak niepotrzebna wojna Trumpa postawiła globalne bezpieczeństwo żywnościowe na krawędzi – NaturalNews.com. Mike Adams. 13 marca 2026 r.
- Wywiad Mike’a Adamsa z Michaelem Yonem – 26 czerwca 2025 r.
- 2026-03-18-BVN-ROZPACZANIE REŻIMU TRUMPA_otter_ai- – Bright Videos Network.
Infografika wyjaśniająca:

Rada Klimatu i Środowiska przy Prezydencie RP
Przewodniczący nowej Rady Klimatu i Środowiska przy Prezydencie RP:
Słychać wycie? Znakomicie!
28.04.2026 tysol/przewodniczacy-nowej-rady-klimatu-i-srodowiska-przy-prezydencie-rp-slychac-wycie-znakomicie

– Nie można ”ratować planety”, doprowadzając własnych obywateli do ubóstwa – mówi szef nowej Rady Klimatu i Środowiska przy Prezydencie RP Sławomir Mazurek w rozmowie z Cezarym Krysztopą
Protesty „ekologów”
Został Pan przewodniczącym Rady Klimatu i Środowiska przy Prezydencie RP, po pierwsze wiec gratulacje, a po drugie, czy widział Pan jaki poziom histerii wywołało powołanie rady w środowiskach postępowo-ekologicznych i rządowych?
Słychać wycie? Znakomicie!
A jak Pan sądzi, skąd się to wycie wzięło?
Ze strachu przed zdrowym rozsądkiem.
Ideologiczne absurdy
A co oznacza, w kontekście Rady, zdrowy rozsądek? Jakie są jej cele?
Głównym punktem odniesienia jest realizacja Deklaracji przyrodniczo – leśnej i zrównoważonego rozwoju jaką jeszcze w trakcie kampanii podpisał dr Karol Nawrocki. To nie tylko deklaracja wyborczą to plan działania. PKN był jedynym który w trakcie kampanii posadził las.
Widzimy też że decyzje nie oparte o naukę a o ideologiczne podjęcie do ochrony przyrody prowadzą do katastrofy. Widzimy to na przykładzie Lasów Państwowych, gdzie poprzez nielegalne decyzje wprowadzono moratorium na prowadzenie gospodarki leśnej, wyznacza się rezerwaty aby pochwalić się statystyka i na siłę próbuje się wprowadzać lasy społeczne w najbardziej społecznych bo otwartych dla wszystkich lasach.
Wydawało się że szczytem absurdu jest nadanie osobowości prawnej Odrze ale idą dalej i wypowiadają wojnę pszczołę miodnej.
Atak na pszczołę miodną
To jest dla mnie najbardziej niepojęte. Mówi się o tym, że pszczoły wymierają. Pszczoły, które jako zapylacze, są niezbędne do przetrwania ludzkości. Czemu ma służyć wojna z pszczołami?
Nie mają żadnych danych a są przekonani że nasze pszczoły miodne zabierają przestrzeń dzikim zapylaczom. To w ramach krajowego planu odbudowy bioróżnorodności tak sobie zespoły wykoncypowały. Tylko te wytyczne kończą się usuwaniem pasiek miejskich wyrzucanie pasiek z lasu . A od pokoleń wykorzystywano barcie nawet w puszczy Białowieskiej.
Co trzeba zmienić w Puszczy Białowieskiej
W sporze o Puszczę Białowieską, ekolodzy ze wsparciem Komisji Europejskiej, postawili na swoim i w efekcie populacja świerka w Puszczy, przestała istnieć, co wpłynęło na siedliska, warunki gruntowo wodne, Puszcza jest dziś inna. A jaka powinna być?
Puszcza powinna być wolna od ideologii, która pomija naukę i nie traktuje podmiotowo lokalnej społeczności. Trzeba zaufać tym którzy potrafią zarządzać zasobami przyrodniczymi w oparciu o praktykę i wieloletnie obserwacje, a nie tym którzy proponują ograniczenie patroli, rozszczelnienie zapory w imię planu zarządzania UNESCO. Tak jakby nie było płotu po stronie białoruskiej.
Czyli co trzeba zrobić w Puszczy?
Trzeba powrócić do stanu w jakim była Puszcza, gdy wpisywano ją na listę UNESCO.
Kryzys strukturalny Europy wywołany Zielonym Ładem
W ostatnich latach kierunek w jakim zmierzał Zachód, ze szczególnym uwzględnieniem Unii Europejskiej, oparty był na założeniu, że „planeta płonie i musimy ją ratować”, doprowadziło to w Europie do strukturalnego kryzysu gospodarczego. Jaki jest Pana stosunek do tego kierunku jako przewodniczącego Rady?
Obecny kryzys strukturalny w Europie to wynik prymatu utopijnych wizji nad rzeczywistością gospodarczą. Ucieczka przemysłu przez narzucanie drakońskich norm w Europie powoduje wzrost cen energii i przenoszenie produkcji do Chin czy Indii. Planeta na tym nie zyskuje (emisje globalne rosną), a Europa traci konkurencyjność.
Nie można „ratować planety”, doprowadzając własnych obywateli do ubóstwa. Zdrowy rozsadek podpowiada, że suwerenność energetyczna oparta na własnych zasobach to droga do prawdziwego bezpieczeństwa energetycznego.
Uprawnienia Prezydenta RP są ograniczone konstytucją i ustawami. Jak zatem Prezydent RP może ten kierunek realizować w praktyce?
Prezydent Karol Nawrocki od pierwszego dnia stawia na aktywną prezydenturę, szlak w obszarze klimatu i środowiska wyznacza Deklaracja przyrodniczo – leśna i zrównoważonego rozwoju, ochrona przyrody tak, ale bez eko-terroru także tego instytucjonalnego jakim jest Zielony Ład.
Co to oznacza dla Polski
Presja regulacyjna na gospodarkę. Zaostrzająca się polityka klimatyczna UE (np. normy emisji, koszty CO₂) zwiększa koszty energii i produkcji w Polsce, co uderza szczególnie w przemysł energochłonny i konkurencyjność krajowych firm.
Spór o model transformacji. W Polsce narasta konflikt między podejściem opartym na szybkim wdrażaniu unijnych regulacji klimatycznych a podejściem akcentującym suwerenność energetyczną i stopniową transformację dostosowaną do krajowych realiów.
Wpływ debat i nacisków środowiskowych. Silna aktywność organizacji ekologicznych oraz presja instytucji międzynarodowych wpływają na kierunek polityki środowiskowej, co – według krytyków – może prowadzić do decyzji postrzeganych jako niekorzystne dla gospodarki lub nieuwzględniające lokalnych uwarunkowań społeczno-ekonomicznych.
——————————————-
[Rada Klimatu i Środowiska przy Prezydencie RP – Do zadań Rady Klimatu i Środowiska należeć będzie wypracowywanie kierunków działań w zakresie ochrony środowiska, racjonalnego gospodarowania zasobami naturalnymi oraz uwzględniania długofalowych interesów państwa]
Komu i czemu służy ostatnie błazeństwo w Watykanie
Komu i czemu służy ostatnie błazeństwo w Watykanie
Autor: Redakcja, 28 kwietnia 2026
Realizowana od wielu lat przez Watykan agenda ekumenizmu i dialogu z heretykami i satanistami jest w istocie przejawem gnostyckiego synkretyzmu religijnego mającego na celu likwidację religii katolickiej.
Ostatni heretycki pontyfikat Franciszka oraz aktualna uległość Leona XIV dobitnie pokazują, że skoro ludzie aż tak bardzo zawodzą, potrzebna jest pomoc z Nieba.
O autorze: Redakcja
===================================
1 komentarz
Władze Iranu nie są podzielone… Podzielona jest administracja Trumpa

Władze Iranu nie są podzielone…
podzielona jest administracja Trumpa.
uncutnews-ch/irans-fuehrung-ist-nicht-gespalten-die-trump-administration-ist
W ciągu ostatnich dwóch tygodni Donald Trump i jego pochlebcy od bezpieczeństwa narodowego wielokrotnie twierdzili, że wśród irańskich przywódców politycznych i wojskowych panuje chaos i że nikt nie ma nad sytuacją kontroli. To kłamstwo – i wyjaśnię, co moim zdaniem jest jego źródłem. Oto fragment niedawnej wypowiedzi Trumpa:
Post Truth-Social (około 23-24 kwietnia 2026 r.): „Iran ma ogromne trudności z ustaleniem, kto jest jego przywódcą! Po prostu nie wie! Konflikt między „twardogłowymi”, którzy ponieśli dotkliwą porażkę na polu bitwy, a „umiarkowanymi”, którzy wcale nie są umiarkowani (ale zyskują na prestiżu!), jest szalony!”
Opisał irański rząd jako „poważnie podzielony” (i zauważył, że „nie było to nieoczekiwane”) i wykorzystał to jako uzasadnienie przedłużenia zawieszenia broni, aby Iran mógł wypracować „wspólną” propozycję.
W komentarzach dotyczących odwołania wizyty ambasadora w Pakistanie (25-26 kwietnia) Trump odniósł się do „ogromnych wewnętrznych sporów i zamieszania w irańskim 'kierownictwie’. Nikt nie wie, kto rządzi”. Porównał to z naciskami ze strony Ameryki i zasugerował, że Iran powinien po prostu się skontaktować, jeśli poważnie myśli o rozmowach.
Jestem przekonany, że Izrael jest źródłem tych „informacji wywiadowczych” i że Trump i jego doradcy szczerze [??? md] wierzą w ich prawdziwość.
Pozwólcie, że wyjaśnię, dlaczego tak nie jest. Nowo wybrany ajatollah Chamenei, przewodniczący parlamentu, minister spraw zagranicznych i dowódca Gwardii Rewolucyjnej:
Ajatollah Modżtaba Chamenei będzie miał 56 lat w 2026 roku.
Przewodniczący parlamentu (Mohammad Bagher Ghalibaf): urodzony 23 sierpnia 1961 r., będzie miał 64 lata 28 kwietnia 2026 r.
Irański minister spraw zagranicznych (Abbas Araghchi): urodzony 5 grudnia 1962 r., będzie miał 63 lata 28 kwietnia 2026 r.
Dowódca IRGC (Ahmad Vahidi, Naczelny Dowódca): urodzony 27 czerwca 1958 r., będzie miał 67 lat 28 kwietnia 2026 r.
Prezydent Masoud Pezeshkian w 2026 roku będzie miał 71 lat.
Wszystkich tych mężczyzn łączą dwie rzeczy: walczyli w wojnie w Iraku (1980–1988) i wszyscy służyli w Gwardii Rewolucyjnej. Pezeshkian nie był kombatantem – był medykiem, co oznacza, że cieszył się ogromnym szacunkiem za swoją pracę w ratowaniu życia żołnierzy. Zapytaj dowolnego weterana wojennego, co myśli o swoim medyku, zakładając, że medyk był kompetentny. Ta wspólna historia oznacza, że ci mężczyźni znają z pierwszej ręki koszt i horror wojny. Oznacza to również, że Stany Zjednoczone rozpoczęły walkę z krajem rządzonym przez ludzi, którzy stawili czoła irackiemu wrogowi, uzbrojonemu i finansowanemu przez USA.
Mężczyźni, którzy walczyli, łączą szczególną więź z towarzyszami, którzy znają koszmar wojny. Wojna z Irakiem była szczególnie brutalna, ponieważ ucierpieli z powodu ataków bronią chemiczną, które umożliwiły Stany Zjednoczone – Stany Zjednoczone dostarczyły bowiem prekursorów broni chemicznej i danych wywiadowczych, które posłużyły do namierzania irańskich jednostek. Obecni irańscy przywódcy, ze względu na wspólne doświadczenia bojowe, są najbardziej zdecydowaną [przerażającą] grupą irańskich urzędników, jaka kiedykolwiek sprawowała władzę.
Podczas gdy Biały Dom Trumpa i posłuszne zachodnie media serwują narrację o podziałach i sporach wśród irańskich przywódców, prawda jest odwrotna. Rząd Iranu jest mocno zjednoczony i gotowy do walki, bez względu na przeciwności. Donosi o tym serwis informacyjny Drop-Site News Jeremy’ego Scahilla:
Wysoki rangą urzędnik irański powiedział Drop Site: Iran ustala własne warunki zakończenia wojny.
Wysoki rangą irański urzędnik mający bezpośredni wgląd w wewnętrzne obrady dyplomatyczne rozmawiał z Drop Site News i przedstawił jaśniejszy obraz sytuacji Teheranu w sytuacji, gdy rozmowy z USA pozostają w impasie, a Iran przygotowuje się na dwa zupełnie różne scenariusze, które mogą się zrealizować w nadchodzących dniach: powrót do dyplomacji lub wznowienie wojny ze USA i Izraelem.
- Odnośnie warunków wznowienia bezpośrednich rozmów: „Obecnie postępujemy zgodnie z własnym planem i uważamy, że kontynuowanie negocjacji nie ma sensu, dopóki rząd USA nie zniesie blokady morskiej. Zakres konfliktu się rozszerzył i, co naturalne, nie chodzi już wyłącznie o kwestię nuklearną”.
- Odnośnie stosunku prezydenta Trumpa i Stanów Zjednoczonych do dyplomacji: Iran jest przekonany, że premier Izraela Benjamin Netanjahu uzyskał bezprecedensowy wpływ na oceny amerykańskiego wywiadu i proces decyzyjny Białego Domu. „Nasz kraj prowadził negocjacje z Amerykanami na różnych szczeblach w ciągu ostatnich 30 lat – formalnie i nieformalnie, publicznie i zakulisowo. To tak, jakby przyszli na mecz piłki nożnej i stosowali zasady rugby” – powiedział wysoki rangą urzędnik.
- Iran żywi całkowitą pogardę dla specjalnego wysłannika Trumpa, Steve’a Witkoffa, postrzegając go jako osobę niemającą pojęcia o procesach dyplomatycznych i całkowicie ignorującą kwestie techniczne. Kushner jest postrzegany przez Iran jako człowiek Izraela przy stole negocjacyjnym. Iran, dodał wysoki rangą urzędnik, nie widzi powodu, aby negocjować z którymkolwiek z nich bez obecności osoby takiej jak wiceprezydent J.D. Vance.
- Odnosząc się do tego, co Araghchi przekazał pakistańskim mediatorom: „Wyjaśniliśmy nasze stanowiska techniczne stronie pakistańskiej. W kwestii nuklearnej ponownie poruszyliśmy kwestie rozwiązań, które wcześniej proponowaliśmy, abyśmy mogli dojść z nimi do porozumienia. Nasze uwagi nie były skierowane do Amerykanów, ponieważ są to rozmowy dwustronne. Uważamy, że sami mediatorzy również powinni zostać poinformowani o technicznych aspektach propozycji”.
- Odnośnie tego, czego wymagałoby poważne stanowisko negocjacyjne USA: Iran nie dał publicznie żadnych sygnałów, że zrezygnuje ze swojego stanowiska przeciwko transferowi wzbogaconego uranu, ale konsekwentnie podkreślał swoją gotowość do rozwiązania tej kwestii w ramach kompleksowego porozumienia ze Stanami Zjednoczonymi. „Kwestie te mają jasne i praktyczne rozwiązania w terenie i konsekwentnie analizowaliśmy je w ramach merytorycznych negocjacji. Wszelkie poważne negocjacje po stronie amerykańskiej muszą obejmować duży zespół, w tym ekspertów i przedstawicieli kilku departamentów rządowych, aby mogli oni w pełni zrozumieć i opracować merytoryczną umowę obejmującą różne, przekrojowe aspekty po ich stronie”.
- Odnosząc się do pytania, czy Trump może pośredniczyć w zawarciu umowy: „Naszym zdaniem nie wierzymy, że [Trump] jest zdolny do pośredniczenia w zawarciu umowy. Naszym zdaniem zasadniczo zdecydowali się kontynuować wojnę do czasu zmiany reżimu” – co urzędnik określił jako wciąż skazane na porażkę.
Podczas gdy Donald Trump spędza tydzień, grając swoją najlepszą rolę w stylu Neville’a, Chamberlaina, który twierdzi, że „pokój jest w zasięgu ręki”, Iran się nie cofnie. W obliczu tak zaciętej i zdeterminowanej opozycji, Trump prawdopodobnie zagra ostatnią kartą przetargową w postaci amerykańskich nalotów na Iran, mając nadzieję złamać jego wolę oporu. Ponieważ sam nigdy nie walczył, groźby Trumpa są bez znaczenia dla mężczyzn, którzy jako młodzi mężczyźni walczyli i przeżyli brutalną wojnę. Teraz, jako mężczyźni pod koniec pięćdziesiątki i na początku sześćdziesiątki, ta grupa irańskich przywódców jest gotowa do walki – i to walki zaciętej.
Źródło: Irańscy przywódcy nie są podzieleni… Administracja Trumpa jest
Chleb „nowego Kościoła”. Czy już poza Kościołem Chrystusa?
Chleb „nowego Kościoła”.
Wiara na innych zasadach?
28 kwietnia 2026 pch24/chleb-nowego-kosciola-wiara-na-innych-zasadach

Katolicyzm się zmienił. Rzeczy, które jeszcze niedawno uchodziły za gorszący skandal, dziś są zwykłą codziennością. Prawdy doktrynalne i moralne ustąpiły miejsca miłości bliźniego. To ona stała się główną przestrzenią zbawienia.
To ma swoje gigantyczne konsekwencje.
Kiedy w grudniu 2025 roku władze anglikańskiego Kościoła Anglii podały, że arcybiskupem Canterbury zostanie kobieta, wybuchła burza. Coś takiego nie zdarzyło się jeszcze nigdy. Wprawdzie anglikanie dopuścili już ordynację kobiet i robili je biskupkami, ale nigdy w Canterbury. W końcu arcybiskup Canterbury pełni w globalnej Wspólnocie Anglikańskiej rolę nieco podobną do papieża w Kościele katolickim.
Konserwatywni anglikanie zaczęli protestować. Część z nich ogłosiła, że wobec tej decyzji po prostu zrywa swoją więź z Canterbury: będą odtąd wyznawać chrześcijaństwo w wersji anglikańskiej, ale niezależnie. Drogę samodzielności wybrały wspólnoty anglikańskie w różnych krajach globalnego południa, przede wszystkim w Afryce. W Londynie nikt się tym jednak nie przejął. 25 marca 2026 roku urząd arcybiskupa Canterbury objęła pani Sarah Mullally
Mullally urodziła się w 1962 roku. Ordynację otrzymała w 2002 roku, a w 2015 roku została biskupem. Jest jedną z pierwszych kobiet we Wspólnocie Anglikańskiej, która przeszła tę drogę. Osadzenie jej w Canterbury stanowiło pewnie wyraz uznania dla jej zdolności przywódczych, ale zarazem – co do tego nie można mieć wątpliwości – jasną deklarację uznania, że płeć nie odgrywa w powołaniu duchownym w anglikanizmie żadnej roli. Jeżeli komuś się to nie podoba, trudno – niech odejdzie, Londyn chce iść w tej sprawie z duchem współczesności.
Po wyborze Sary Mullally wielu katolickich publicystów pisało, że ta decyzja znacząco pogorszy relacje Wspólnoty Anglikańskiej z Kościołem katolickim. Wprawdzie Rzym od dawna nie uznaje ważności święceń w tej wspólnocie, co ogłosił już papież Leon XIII w liście apostolskim „Apostolicae curae” z 1893 roku. Wprowadzenie u anglikanów ordynacji i biskupstwa kobiet, co wydarzyło się pod koniec XX wieku, było jednak dalszym krokiem zaostrzającym sytuację – a nominacja dla Mullally dobitnie to podkreśla.
Okazało się jednak, że żadnego pogorszenia relacji nie ma. Papież Leon XIV i jego zaplecze zdecydowali się na przyjęcie wobec Mullally całkowicie otwartego stanowiska.
Jeszcze w marcu Ojciec Święty wysłał do nowej arcybiskup Canterbury krótkie gratulacje, gdzie zapewniał o modlitwie, dążeniu do jedności oraz wspólnocie wiary chrześcijańskiej. Wkrótce Sarah Mullally została zaproszona do Rzymu. Przyjechała tam pod koniec kwietnia, tuż po powrocie Leona XIV z Afryki – kontynentu, na którym doszło niedawno do podziału w anglikanizmie.
Zanim spotkała się z papieżem, odwiedziła wszystkie cztery bazyliki papieskie. W Bazylice św. Piotra Sarah Mullally modliła się przy grobie pierwszego papieża. Była też w położonej tuż obok Kaplicy Klementyńskiej. W sieci pojawiły się charakterystyczne zdjęcia. Mullally udziela biskupiego błogosławieństwa, a obok niej stoi katolicki biskup Flavio Pace, sekretarz w Dykasterii ds. Ekumenizmu z Kurii Rzymskiej. Biskup Pace pochylił głowę i wykonał znak krzyża, przyjmując błogosławieństwo udzielone przez Mullally.
Programowe kazanie anglikańska arcybiskup Mullally wygłosiła w anglikańskim kościele św. Pawła w Murach (St Paul’s Within the Walls). Warto zwrócić uwagę na treść tej homilii. Mullally mówiła o jedności pomiędzy chrześcijanami. Według niej, jedności nie osiąga się tylko poprzez dialog teologiczny, ale wykuwa się ją w praktyce: „pomiędzy tymi, którzy żyją, modlą się i służą”, „pomiędzy tymi którzy spotykają się, słuchają i idą razem dzień po dniu”. „Jedność nie jest tylko wynegocjowana, jedność jest wcielana w życie” – powiedziała. Jak podkreśliła, ewangeliczność i Chrystusowość Kościoła widać nie tylko w jego życiu wewnętrznym, ale również w zewnętrznym. Wskazała na akty miłosierdzia: – troskę o zmarginalizowanych; – przyjmowanie obcych; – towarzyszenie uchodźcom i tym, którzy są pozbawieni domu, niedostrzegani i niewysłuchiwani.
To przemówienie wolno skonfrontować z treścią przesłania, jakie 20 marca wystosował do Mullally papież Leon XIV. Ojciec Święty wspomniał tam o istnieniu różnic teologicznych, ale podkreślił „wspólne rozpoznawanie w sobie braci i sióstr w Chrystusie poprzez nasz wspólny chrzest”. Papież nazwał Mullally „drogą siostrą”, wyraził nadzieję na przezwyciężanie podziałów celem lepszego głoszenia Ewangelii oraz na współpracę, by sprostać wyzwaniom, jakie „stoją dziś przed ludzką rodziną”.
Przy wszystkich różnicach, pobrzmiewa tu jeden wspólny akcent: uznanie różnic za praktycznie drugorzędne w obliczu wspólnego zadania, jakim jest posługa charytatywna w duchu Ewangelii.
Ten ton nie jest, oczywiście, zupełnie nowy: towarzyszy ekumenizmowi i dialogowi międzyreligijnemu od dziesięcioleci. Z przywódcami anglikanów spotykali się już poprzedni papieże, począwszy od Jana XXIII, a skończywszy na Franciszku, który utrzymywał szczególnie przyjacielskie relacje z poprzednikiem Mullally, arcybiskupem Canterbury Justinem Welbym.
Ton priorytetu charytatywnego byłby jednak nie do pomyślenia przed rewolucją dialogiczną, która rozpoczęła się w okolicach II Soboru Watykańskiego. Wcześniej różnice doktrynalne i moralne uważano za naprawdę istotne, a ścisłą współpracę pomimo tych różnic – za skandaliczną.
Założenie było proste: jeżeli katolicy będą współdziałać z protestantami jak bracia i siostry, to w praktyce podważą własne roszczenie do prawdy, wprowadzając zamiast niego sui generis relatywizm ekumeniczny. Tę obawę jednak odrzucono, a może raczej: zaakceptowano cenę, jaką trzeba zapłacić. Innymi słowy, współpraca na rzecz posługi charytatywnej w duchu Ewangelii została uznana za ważniejszą niż ewentualne skandale czy wątpliwości co do słuszności własnej teologii. Wymiar charytatywny zwyciężył.
Krytyk mógłby powiedzieć, że człowiek stał się ważniejszy od Boga, co miałoby być konsekwencją zwrotu antropologicznego, jaki przeprowadzono w teologii katolickiej, ze szczególnym wkładem ks. Karla Rahnera. Sympatyk tej zmiany odpowiedziałby, że jednego nie można przeciwstawiać drugiemu, bo miłość bliźniego zakłada miłość Boga – albo wprost albo pośrednio, a dla Chrystusa wyjście naprzeciw człowiekowi zawsze było ważniejsze niż zaadresowanie jego grzechu. Dlatego Zbawiciel najpierw uratował cudzołożnicę przed ukamienowaniem, a dopiero później ją napomniał. Nie uzależniał swojej pomocy od akceptacji prawd moralnych i doktrynalnych. Krytyk odpowie znowu: to prawda, ale nigdy nie zapominał o pouczeniu; tymczasem współczesny priorytet jedności w posłudze charytatywnej wymiar doktrynalny po prostu spycha na bok, zamykając go w jakichś specjalistycznych gremiach teologicznych, bez żadnego połączenia z praktycznym i codziennym życiem.
Priorytetyzacja wymiaru charytatywnego objawia się też w innych obszarach. Kiedy Leon XIV wracał samolotem z Afryki, jeden z dziennikarzy zapytał go o błogosławienie par homoseksualnych w Niemczech. Niedawno takie błogosławieństwa wprowadził kardynał Reinhard Marx z Monachium. Watykan dopuszcza tę praktykę, pod warunkiem, że jest nieuroczysta i spontaniczna, poza kontekstem liturgicznym. W Niemczech jest inaczej, błogosławieństwa są ceremonialne i przypominają czynności liturgiczne. Papież Leon XIV zdystansował się od tego, co robią biskupi w Niemczech. Zanim to uczynił, zdystansował się jednak od czegoś innego: od samego tematu.
Powiedział, że „przede wszystkim” trzeba pamiętać, że moralność seksualna nie jest tak ważna, jak moralność dotycząca „sprawiedliwości, równości, wolności mężczyzn i kobiet i wolności religijnej”. „To powinno mieć priorytet” wobec moralności seksualnej, zaznaczył.
Stosunek do innych ludzi – sprawiedliwość, równość, wolność – zostaje oceniona jako rzecz kluczowa, coś, co naprawdę powinno nas zajmować. Ułożenie relacji seksualnych, błogosławienie par LGBT… papież nie kwestionuje wewnętrznej wagi tych tematów, ale odsuwa je na bok. Tak, jak z anglikanami: może i są różnice teologiczne, ale najważniejsze jest wspólne świadectwo życia chrztem i Ewangelią, które ma służyć jedności posługi na rzecz bliźniego. Miejsce anglikanów mogą zająć geje i lesbijki. Żyją wprawdzie w sposób niezgodny z katolicką nauką moralną, ale mogą być ludźmi niosącymi sprawiedliwość, równość i wolność, na tym się skupmy.
Ks. Karl Rahner uczył, że kto miłuje bliźniego, ten miłuje Boga – choćby sam o tym nie wiedział. „W miłości bliźniego, o ile jest prawdziwa i przyjmuje do końca swą własną niepojętą istotę, dana jest już cała chrześcijańska rzeczywistość zbawcza, całe chrześcijaństwo, które co prawda ma się dopiero rozwinąć w swej pełni, takiej jak ją znamy i strzeżemy, lecz ujęte jest już u swych najbardziej pierwotnych korzeniach, gdy jeden człowiek drugiego prawdziwie i «do końca» [umiłował]” – pisał Rahner.
Jan Paweł II i Benedykt XVI nie przyjmowali w pełni tego nauczania. Kontynuując dialogizm Jana XXIII i Pawła VI, starali się jednak – w różnym zakresie – o podtrzymanie wcześniejszej roli doktryny. Wychodziło im to różnie, co było widoczne w zwłaszcza w przypadku Jana Pawła II za sprawą jego oddania dialogowi ekumenicznemu i międzyreligijnemu. W doktrynie moralnej papież Wojtyła nie oddawał jednak pola, Benedykt XVI starał się nie robić tego nigdzie.
Sytuacja zmieniła się dość radykalnie 13 marca 2013 roku. Papież Franciszek przyjął Rahnerowski zwrot antropologiczny w całej jego rozciągłości. Wyciągnął z tego konsekwencje: wielokrotnie lekceważył moralność seksualną, wyciągając rękę do środowisk homoseksualnych; pozwalał na ich błogosławienie; otwierał drzwi rozwodnikom w powtórnych związkach; prowadził intensywny dialog, prezentując inne religie jako drogę do Boga. Warunek: wszędzie musiał istnieć silny komponent miłości bliźniego. Jeżeli ktoś miłuje, wchodzi w przestrzeń zbawienia, a jego moralne nieuporządkowanie czy błędy doktrynalne stają się drugorzędne. Tak, jak uczył Rahner: w miłości bliźniego ma być zawarta cała rzeczywistość zbawcza, uświadomiona czy nie.
Po roku rządów Leona XIV widać wyraźnie: kolejnej zmiany nie będzie. Papież Prevost idzie drogą, którą wyznaczył jego poprzednik. Przejawia się to w moralności, przejawia w ekumenizmie. Wielkie problemy doktrynalne są dla Leona drugorzędne. Jakiś czas temu został zapytany o to, czy można byłoby dopuścić kobiety do diakonatu. Zbył to pytanie, mówiąc, że „obecnie” nie widzi takiej możliwości. Zapytany o akceptację homoseksualizmu odparł, że „póki co” trzeba pracować nad zmianą kulturową w Kościele.
Dla Leona, jak się wydaje, te kwestie nie mają dużego znaczenia: można odpowiadać na nie w ten albo inny sposób. Jeżeli Leon wybiera podejście konserwatywne, to nie czyni tego chyba z wewnętrznego przekonania, że prawda jest tu ściśle określona – ale dlatego, że nie chce powodować zaburzeń w ciele Kościoła.
Leon nie odrzuca kategorii prawdy, ale sytuuje ją w innym miejscu: w obszarze miłości Boga i bliźniego, praktycznie nierozłącznych i nierozróżnialnych. Tak samo robił Franciszek. Tak samo robią anglikanie, Justin Welby czy Sarah Mullally. Tak samo robią niemieccy biskupi, dla których najważniejszym elementem życia chrześcijańskiego jest posługa charytatywna. Tak samo uczył Karl Rahner.
Taki jest po prostu nowy katolicyzm. Ziarna zostały zasiane w Oświeceniu. Wzrastały w czasie II wojny światowej i w okresie powojennym. Po II Soborze Watykańskim zasiew zaczął dojrzewać, ale dopiero Franciszek zdecydował się na zebranie plonów. Leon XIV może być tym, który wypiecze z nich nowy chrześcijański chleb, karmiąc nim cały Kościół – i na trwałe przekształcając sposób rozumienia i przeżywania wiary.
Zobaczymy, czy wierni będą chcieli ten chleb spożywać.
Paweł Chmielewski
„Zachód sam uczynił z Iranu problem” – były szef CIA

„Zachód sam uczynił z Iranu problem” – wypowiada się były szef CIA
Były agent CIA wysokiego szczebla, krótko przed śmiercią w wieku 102 lat, złożył druzgocące wyznanie dotyczące polityki Zachodu wobec Iranu. W nowym filmie dokumentalnym „Ostatni szpieg” Peter Sitchell (były szef placówki CIA w Hongkongu) ujawnia, że Zachód systematycznie uczynił z Iranu „problem” – poprzez zamach stanu, którego skutki odczuwalne są do dziś.
Zamach stanu z 1953 roku: ropa zamiast demokracji
W centrum tych rewelacji znajduje się Mohammad Mossadegh , demokratycznie wybrany premier Iranu w latach 50. XX wieku. Mossadegh ogłosił plany nacjonalizacji irańskiego przemysłu naftowego – zyski miały służyć narodowi irańskiemu, a nie zachodnim korporacjom.
——————————————————————————
—————————————————————————————
Reakcja Zachodu była brutalna i niedemokratyczna:
„Brytyjska agencja MI6 i CIA zainicjowały w 1953 roku zamach stanu, aby obalić socjalistycznego premiera Iranu” – mówi Sitchell w filmie.
Mossadegha zastąpił autorytarny szach Mohammad Reza Pahlawi . Obiecał on Zachodowi: dochody z irańskiej ropy naftowej będą nadal płynąć do zachodnich firm naftowych.
Kraj jest sparaliżowany.
Konsekwencje zamachu stanu były druzgocące. Sitchell opisuje reżim szacha jako „brutalnie niesprawiedliwy” – sparaliżował Iran na dziesięciolecia. Represje ostatecznie doprowadziły do rewolucji islamskiej w 1979 roku, która obaliła szacha.
Gorzka ocena Sitchella:
„Gdybyśmy nie obalili Mossadegha, Iran byłby dziś ważnym członkiem społeczności międzynarodowej”.
Historia się powtarza?
Dokument łączy wydarzenia z 1953 roku i łączy je z dniem dzisiejszym. Według niego prezydent USA Donald Trump dąży do „odbudowy frakcji Pahlawi, popierającej USA, i umożliwienia Zachodowi ponownego kontrolowania zysków z irańskiej ropy ” .
Metody CIA i jej „partnera w dziedzinie miękkiej siły” NED (National Endowment for Democracy) są zawsze takie same: twierdzą, że „promują wolność, demokrację i prawa człowieka” – ale w rzeczywistości „bardzo często robią coś przeciwnego” .
Długa lista zmian reżimu
Sitchell podaje dalsze przykłady:
- 1954 Gwatemala: USA wprowadziły dyktaturę wojskową, co wywołało wojnę domową, która ostatecznie pochłonęła życie 225 000 osób .
- Indonezja: Liczne próby obalenia prezydenta Sukarno.
Historycy CIA przyznają, że sukces irańskiego zamachu stanu z 1953 r. stał się wzorem dla podobnych działań w innych miejscach .
„Zostałem oskarżony o nielojalność”.
Szczególnie wybuchowy: Kiedy sam Sitchell zwrócił uwagę na przesadną retorykę antykomunistyczną w CIA, stał się obiektem wewnętrznej nieufności. Donosi:
„Nie było absolutnie żadnych podstaw do jakiegokolwiek spisku komunistycznego. […] Ktoś oskarżył mnie o nielojalność, o bycie agentem radzieckim”.
Jego ostrzeżenie przed widmowym zagrożeniem naraziło go na niebezpieczeństwo.
Niepisana zasada bezkarności
Film kończy się ponurą oceną:
„Zgodnie z niepisanymi zasadami globalnej dominacji Zachodu, USA, Wielka Brytania i Izrael nigdy nie poniosą odpowiedzialności za zbrodnie – bez względu na to, ile niewinnych osób zginie”.
Wniosek Sitchella: „Właśnie dlatego trzeba coś zmienić”.
tło
Peter Sitchell zmarł w zeszłym roku w wieku 102 lat. Jego ostatni wywiad w filmie „Ostatni szpieg” jest uważany za jedno z najbardziej szczerych wyznań byłego agenta CIA. Film rzuca światło na rozdział współczesnej historii, którego konsekwencje – destabilizacja Bliskiego Wschodu, antyzachodnia rewolucja i dekady wrogości – są odczuwalne do dziś.
Źródło: Film dokumentalny „Ostatni szpieg” / Wypowiedzi Petera Sitchella (byłego szefa placówki CIA w Hongkongu)
Melania: «Osłoń mi plecy, a my będziemy cię chronić…»
«Osłoń mi plecy, a my będziemy cię chronić…»

Date: 27 aprile 2026 Author: Uczta Baltazara babylonianempire/oslon-mi-plecy-a-my-bedziemy-cie-chronic/
FOTO: Trump, Melania, Paolo Zampolli (wikipedia.org/wiki/Paolo_Zampolli), Amanda Ungaro (wikipedia.org/wiki/Amanda_Ungaro)
===================================================
W nagraniu opublikowanym przez program „Report” włoskiej telewizji RAI, Paolo Zampolli (biznesmen, założyciel agencji modelek, dla której pracowała Melania Trump) ujawnia „pakt” zawarty z Melanią Trump przed wyborami prezydenckimi z roku 2016. W rozmowie telefonicznej, głos przypisywany włosko-amerykańskiemu przedsiębiorcy sugeruje, że Melania miała zagwarantować mu ochronę w zamian za pomoc w zdementowaniu plotek dotyczących jej rzekomej przeszłości jako osoby “świadczącej usługi towarzyskie”.
Program został wyemitowany w niedzielę 26 kwietnia 2026. Sensacyjnym odkryciem dziennikarza Sachy Biazzo jest rozmowa telefoniczna z 2017 roku, w której Zampolli, rozmawiając ze swoim kontaktem powiązanym z ONZ, przyznaje, że na dwa tygodnie przed wyborami, Melania poprosiła go, by „krył jej plecy”; krótko mówiąc, żeby podawał się za pierwszy kontakt łączący ją z Donaldem Trumpem.
Wszystko zaczęło się w roku 2016, kiedy brytyjski tabloid „Daily Mail” opublikował reportaż na temat przeszłości Melanii Trump, oskarżając ją bez dowodów o przeszłość w roli escort.
[„Escort” oznacza we współczesnym, potocznym znaczeniu – luksusową prostytutkę/call girl świadczącą usługi seksualne za pieniądze. to z viki. md]
Melania doprowadziła do usunięcia artykułu i uzyskała odszkodowanie w wysokości milionów funtów, również dzięki publicznym oświadczeniom Zampolli’ego.
Na nagraniu Zampolli stwierdza: „Donald Trump wie, że zaufał swojemu przyjacielowi Paolo – traktują mnie jak członka rodziny – a jego żona nie jest prostytutką. Może nie ma zbyt silnego amerykańskiego akcentu, może pozowała nago jak wiele modelek, ale to dobra dziewczyna. Nie chcesz przecież, żeby ktoś nazwał twoją żonę prostytutką, matkę twojego syna”.
„Melania powiedziała mi: »Paolo, nie martw się, ty nam osłonisz plecy. Cokolwiek się stanie, będziemy cię chronić«. Dobrze? – A dwa tygodnie później wygrali wybory”.
O jakim rodzaju „ochrony” była mowa? – I w jakim charakterze Zampolli miał „kryć plecy” parze prezydenckiej? – Faktem jest, że po rozpoczęciu pierwszej kadencji Trumpa w Białym Domu, Włoch otrzymał prestiżowe stanowiska w administracji amerykańskiej. W roku 2020, Trump powołał Zampolliego do rady nadzorczej Centrum Kennedy’ego.
W marcu 2025 roku, podczas drugiej kadencji administracji Trumpa, Zampolli został mianowany specjalnym wysłannikiem ds. partnerstw globalnych i w tej roli reprezentował Stany Zjednoczone na różnych forach.

Przypomnijmy, że – jak pisze Times – Paolo Zampolli utrzymywał kontakty biznesowe z Epsteinem. W plikach pojawia się też imię Melania, zwłaszcza w korespondencji z Maxwell.
W roku 2002 w serdecznej korespondencji podpisanej przez Melanię, skierowanej do wspólniczki finansisty, autorka wyraża uznanie dla profilu Epsteina opublikowanego w New York Magazine oraz dla pięknego zdjęcia Ghislaine w artykule, po czym żegna się czule, dodając „love” oraz życzenie, aby wkrótce się odezwała.
Maxwell odpowiada, nazywając ją „kochaniem” i obiecuje zadzwonić, jak tylko będzie mogła. Melania Trump określiła wymianę e-maili z Maxwell jako „zwykłą, przypadkową korespondencję”.
AUDIO ujawnień Zampolli’ego: https://www.instagram.com/reel/
CAŁOŚĆ pod linkiem: rai.it/programmi/report/inchieste/Lo-squalo—Report
***
Ari Ben Menashe dla włoskiej telewizji państwowej RAI 3: “Problemem jest Melania, nie Trump. Izraelczycy mają zdjęcia Melanii z Epsteinem”. en.wikipedia.org/wiki/Ari_Ben-Menashe
Condividi:
Bezsens negocjacji z agresorami
LINK: http://www.youtube.com/watch
Paul Craig Roberts krytykuje Iran, który pozwala USA na powrót w pewnej sile na Bliski Wschód i Izraelowi, aby się przegrupować.
Jesienią w Izraelu będą wybory. Koalicja byłych premierów – w tym Bennett – zamierza odejść od syjonistycznej koncepcji Wielkiego Izraela lansowanej przez Netanyahu i Trumpa. Dopóki ta koncepcja jest realizowana, jakiekolwiek negocjacje Iranu z agresorami są pozbawione sensu. Negocjować powinna wyłącznie amunicja, czego Iran niestety zaprzestał.
Roberts widzi to w kategoriach Napoleona pod Austerlitz, który nie zdołał wykorzystać swojej przewagi po wygranej znaczącej bitwie. „Tel Awiw był wysadzany w powietrze z dnia na dzień. Dlaczego Iran się zatrzymał? Nic nie zyskał na zatrzymaniu. Był to jeden z najgorszych strategicznych błędów w historii.”
Później mówi, że Iran nie rozumie, że Izrael zamierza dokonać eksterminacji Iranu, i że jego jedyną drogą do przetrwania jest bezwzględne ukaranie Izraela, mówiąc cały czas i wyjaśniając swoje uzasadnienie Rosji, Chinom, Pakistanowi, izraelskiej opinii publicznej „przestaniemy was atakować, jeśli wyrzekniecie się większego Izraela.”
Iran nawet nie powiedział swoim mieszkańcom [?? md] , że projekt Wielkiego Izraela oznacza, że Iran nie może i nie będzie istniał, jeśli ten projekt się powiedzie. W tym kontekście Roberts pyta: „jak negocjujecie?”
Iran nie może być usatysfakcjonowany wygraną w tej konkretnej rundzie i musi zrozumieć [nie pouczaj mądrzejszego... md] , że była to jedna bitwa wielu, a jeszcze więcej, chyba że wygra bezsprzecznie, do tego stopnia, że może określić i egzekwować warunki — w przeciwnym razie musi walczyć bez względu na absurdalne oświadczenia Trumpa o „zawieszeniu broni”.
21% Amerykanów, którzy popierali Trumpa, obecnie dążą do pozbawienia go urzędu prezydenta.
Roberts jest jednym z nielicznych na Zachodzie, który opowiada się zarówno za obroną Iranu przed USA-Izraelem, jak i doradza agresję jako niezbędną część samoobrony Iranu.
LINK: http://www.youtube.com/watch
=====================================
„Roberts jest jednym z nielicznych na Zachodzie”
Trzeba dodać, że to w mediach głównego nurtu, zwanych słusznie ścierwo-mediami, lub meRdiami. Poza nimi jest wielu, rozumnych i czytanych. Internetu jakoś „władcy” nie zabili. MD
Australijski „wysłannik ds. antysemityzmu” stwierdza, że prawdziwym celem są krytycy Izraela
Caitlin Johnstone

Australijski „wysłannik ds. antysemityzmu” jasno daje do zrozumienia, że prawdziwym celem są krytycy Izraela
Australijska „wysłanniczka ds. antysemityzmu” Jillian Segal opublikowała podręcznik, w którym jednoznacznie wyjaśnia, że jej urząd nie istnieje po to, aby chronić australijskich Żydów przed dyskryminacją, lecz by tłumić krytykę państwa Izrael.
26 kwietnia 2026 r.
Australijska „wysłanniczka ds. antysemityzmu” Jillian Segal opublikowała podręcznik , w którym jednoznacznie wyjaśnia, że jej urząd nie istnieje po to, aby chronić australijskich Żydów przed dyskryminacją, lecz by tłumić krytykę państwa Izrael.
Jakkolwiek źle sobie to wyobrażasz, jest jeszcze gorzej. Podręcznik, który ma zostać oficjalnie wydany pod koniec tego tygodnia pod tytułem „Zrozumieć antysemityzm w Australii”, wyraźnie utożsamia antysemityzm z antysyjonizmem, stwierdzając na przykład, że „antysemityzm i antysyjonizm są wyrazem nienawiści do Żydów” i twierdząc, że oskarżanie Izraela o „apartheid, ucisk, rasizm i ludobójstwo” jest antysemickie.
Dlatego też oficjalne stanowisko wyznaczonego przez rząd Australii autorytetu w dziedzinie antysemityzmu jednoznacznie wskazuje, że sprzeciwianie się rasistowskiej ideologii politycznej leżącej u podstaw współczesnego państwa Izrael jest przejawem nienawiści i zniewagi wobec Żydów i ich religii.
Kiedy więc Australijczycy słyszą, jak Jillian Segal i urzędnicy państwowi mówią o wzroście „antysemityzmu” w naszym kraju i o konieczności podjęcia radykalnych środków w celu jego powstrzymania, ważne jest, aby jasno powiedzieć, że właśnie o tym „antysemityzmie” mówią. Mówią o krytyce Izraela.
========================================================
Przejrzyjmy razem podręcznik i zwróćmy uwagę na kilka interesujących fragmentów. Zgoda?
Przedmowa do podręcznika podkreśla wagę poparcia przez rząd Australii roboczej definicji antysemityzmu , opracowanej przez Międzynarodowy Sojusz na rzecz Pamięci o Holokauście (IHRA), która spotkała się z krytyką na całym świecie ze względu na łączenie krytyki Izraela z nienawistnymi działaniami wobec Żydów. Zgodnie z definicją IHRA, twierdzenie, że Izrael jest przedsięwzięciem rasistowskim, lub porównywanie nadużyć Izraela do nazistowskich Niemiec jest uważane za antysemickie – oba te stwierdzenia są w pełni uzasadnioną krytyką, która powinna być podnoszona znacznie częściej. Znaczna część podręcznika opiera się na założeniach definicji IHRA.
Biuro Segala oświadcza, że podręcznik „ma być praktycznym źródłem informacji dla szkół, uniwersytetów, urzędników państwowych, organizacji społecznych i każdego, kto chce zrozumieć współczesny antysemityzm”.
Biuro Segala twierdzi, że antysemityzm „zmieniał się” na przestrzeni wieków – od oszczerstw rytualnych i oskarżeń o „zabójstwo Chrystusa” w średniowieczu po rasizm nazistowskich Niemiec. Obecnie przekształcił się w taki sposób, że „antysemickie stereotypy są przekazywane i uzasadniane w języku praw człowieka i argumentów prawa międzynarodowego”.
„Na przykład, czasami Żydów określa się etykietą i zniesławia, nazywając ich 'osadnikami-kolonialistami’, 'ciemiężycielami’ i symbolem globalnego systemu dominacji, który 'najwyraźniej dopuszcza nawet mordowanie Żydów jako Żydów’” – oznajmia wysłannik.
Czy dostrzegasz, jak temat został postawiony w jednym szeregu, aby połączyć średniowieczne przesądy dotyczące Żydów z całkowicie uzasadnioną krytyką współczesnego państwa Izrael? Według Specjalnego Wysłannika Australii ds. Zwalczania Antysemityzmu, krytykowanie Izraela „językiem praw człowieka i argumentów prawa międzynarodowego” niczym istotnym nie różni się od stwierdzenia, że Żydzi piją krew chrześcijańskich dzieci.
To jest ewidentne, kompletne szaleństwo.
„Uzasadniona krytyka Izraela nie jest antysemicka” – przyznaje wysłannik, po czym całkowicie neguje to ustępstwo w dalszej części tekstu. „Istnieje jednak wiele przykładów antysemickich obrazów, tropów, teorii spiskowych i propagandy (nawiązujących do średniowiecznych mitów), które znalazły swoje miejsce w dyskursie antyizraelskim. Coraz częściej używa się również słowa „syjonista” (lub jego odmian) jako przykrywki lub substytutu słowa „Żyd”.
To jest całkowicie zmyślone. Twierdzenie, że krytycy nadużyć Izraela używają słowa „syjonista”, mając na myśli „Żyda”, to po prostu coś, co apologeci Izraela zaczęli głosić bez żadnego uzasadnienia kilka lat temu. Nie mają żadnych dowodów na poparcie tego twierdzenia poza częstotliwością i siłą, z jaką je głoszą.
Wysłannik definiuje syjonizm jako „wiarę w to, że naród żydowski ma prawo do samostanowienia w ojczyźnie swoich przodków”, co w najlepszym razie jest mylące. Syjonizm nie jest tym. Syjonizm to to, co widzimy dzisiaj. Ludobójstwo, apartheid, czystki etniczne oraz nieustanne wojny i nadużycia. To jest syjonizm, czego dowodem jest materialna rzeczywistość. Najlepszą definicją syjonizmu są jego realne przejawy. Syjonizm to to, jak wygląda, gdy dajesz syjonistom wszystko, czego chcą.
„Nowa odmiana negowania antysemickich okrucieństw pojawiła się w następstwie ataków terrorystycznych Hamasu z 7 października 2023 roku – najbardziej śmiercionośnego dnia dla Żydów od czasów Holokaustu” – pisze wysłannik. „Co niepokojące, niektóre osoby spotkały się z zaprzeczeniem, minimalizowaniem, usprawiedliwianiem i przeinaczaniem – co przypomina negowanie, minimalizowanie i przeinaczanie Holokaustu”.
Biuro Segala twierdzi, że mówienie o rażących lukach fabularnych w narracjach o masowych gwałtach , ściętych niemowlętach i niemowlętach pieczonych w piecach 7 października, lub mówienie o dużej liczbie Izraelczyków zabitych przez Siły Obronne Izraela na mocy Dyrektywy Hannibala, lub „usprawiedliwianie” ataku poprzez wskazywanie na potworne nadużycia ze strony Izraela , które do niego doprowadziły, jest przejawem antysemityzmu.
Wysłannik pisze o znaczeniu „niezłomnego sprzeciwiania się antysemityzmowi maskującemu się jako »antyrasizm«”, podkreślając stanowisko IHRA, że przedstawianie Izraela jako przedsięwzięcia rasistowskiego jest przejawem nienawiści wobec Żydów. Ulotka z hasłem „Nie chcemy waszych dwóch państw. Chcemy wszystkich 48” jest oznaczona etykietą „antysemicka, ponieważ jest tylko jedno państwo żydowskie”.
Biuro Segala ostrzega przed niebezpieczeństwami „inwersji Holokaustu”, czyli sytuacji, w której „Izrael i Żydzi są przedstawiani jako sprawcy masowych okrucieństw i ludobójstwa, przypominający nazistów”. Jest to złe, ponieważ „służy demonizacji i delegitymizacji Izraela, Izraelczyków i Żydów”.
==========================================
Żeby było jasne, każda istotna instytucja humanitarna na świecie stwierdziła, że Izrael jest winny ludobójstwa w Strefie Gazy. Do tych grup należą:
2. Międzynarodowe Stowarzyszenie Badaczy Ludobójstwa
3. B’Tselem (izraelska organizacja)
4. Lekarze na rzecz Praw Człowieka – Izrael (inna izraelska organizacja)
7. Europejskie Centrum Praw Konstytucyjnych i Praw Człowieka
9. Międzynarodowa Federacja Praw Człowieka
10. Instytut Lemkina ds. Zapobiegania Ludobójstwom
Lista instytucji humanitarnych, które twierdzą, że Izrael NIE dopuszcza się ludobójstwa w Strefie Gazy, obejmuje:
1. Nikt
2. Nikt
3. Zero
4. Nic
5. Nada
6. Nic
7. Słodka cholera
8. Całkowita nieobecność
9. Przysiad Diddly
10. Bupkis
To nie jest jakaś marginalna teoria spiskowa. To całkowicie udowodniony i całkowicie niepodważalny fakt. Specjalny wysłannik Australii ds. walki z antysemityzmem twierdzi, że fakty są antysemickie.
Oto kilka przykładów podanych w podręczniku, które stanowią jaskrawy przykład zbrodni antysemickiej, jaką jest „odwrócenie Holokaustu”:
— Plakaty z napisami „Brawo, Hitler byłby dumny” i „To samo gówno, inny dupek”, ten drugi z wizerunkami Hitlera i Netanjahu. Oba plakaty zawierały analogie nazistowskie do Izraela.
— Trzy transparenty przedstawiające Hitlera zdejmującego maskę i odsłaniającego twarz Netanjahu, nawiązujące do analogii nazizmu i Izraela, na głównych drogach.
— Graffiti przedstawiające Gwiazdę Dawida, znak równości i nazistowską swastykę, a także kolejne graffiti z napisem „Zakończmy ludobójstwo” na głównej drodze.
Mamy wierzyć, że twierdzenie, że państwo, które prowadzi liczne wojny agresywne, jednocześnie masowo mordując ludzi ze względu na ich przynależność etniczną, jest w jakiś sposób podobne do innego państwa, które dopuszczało się takich czynów, powinno być zbrodnią z nienawiści. Nie wiem jak ty, ale ja uważam to za głupie.
Australijski „wysłannik ds. antysemityzmu” twierdzi, że twierdzenie, iż definicja antysemityzmu IHRA przemilcza krytykę Izraela, jest antysemickie, argumentując, że „twierdzenia, jakoby wiodąca światowa definicja antysemityzmu — która odzwierciedla doświadczenia życiowe narodu żydowskiego na całym świecie — została stworzona w celu celowego przemilczenia krytyki, nawiązują do antysemickich stereotypów żydowskiej władzy i kontroli”.
To prawda, dzieciaki: nie możecie krytykować Izraela, bo to antysemityzm, a jeśli narzekacie, że wasze wypowiedzi są tłumione, to również jest antysemityzm.
W podręczniku znajduje się hipotetyczna rozmowa grupowa w biurze, w której współpracownik wypowiada stwierdzenie : „Ale co z ludobójczym, rasistowskim projektem syjonistycznym, który uciskał Palestyńczyków? Syjonizm to ideologia supremacji wymyślona przez Theodore’a Herzla. Dokonali tego poprzez apartheid i czystki etniczne”.
„To jest antysemickie” – argumentuje podręcznik, odrzucając całkowicie prawdziwe stwierdzenie jako „sowiecką propagandę antysemicką” i dodając, że „było antysemickie, ponieważ zawierało stwierdzenia oskarżające Izrael o apartheid, ucisk, rasizm i ludobójstwo”.
Twierdzenie, że oskarżanie Izraela o apartheid, ucisk, rasizm i ludobójstwo jest przejawem antysemityzmu, jest jasnym przyznaniem, że celem Segala jest stłumienie wszelkiej krytyki Izraela.
Jeśli to nie jest dla Ciebie wystarczająco jasne, podręcznik kończy się stwierdzeniem, że nie da się oddzielić antysemityzmu od antysemityzmu:
„Próba oddzielenia 'antysemityzmu’ od 'antysyjonizmu’ ignoruje historię dezinformacji, dezinformacji i antysemickiej propagandy, które ukształtowały narracje o Izraelu i syjonizmie” – twierdzi wysłannik. „Ignoruje również realną i praktyczną rzeczywistość, że wszędzie tam, gdzie te narracje antysyjonistyczne były propagowane, skutkowały one dyskryminacją, nękaniem, oczernianiem, nienawiścią i krzywdą wobec Żydów. Na przykład, kampania antysyjonistyczna w Polsce w 1968 roku doprowadziła do wysiedleń i przymusowej emigracji tysięcy Polaków pochodzenia żydowskiego”.
„Antysemityzm i antysyjonizm są wyrazem nienawiści wobec Żydów” – podsumowuje podręcznik.
No i to tyle. To wyjaśnia sprawę.
================================================================
W podręczniku wielokrotnie przytaczane są odczucia australijskich Żydów, uznając je za niezwykle ważne i o wiele pilniejsze niż ludobójstwo, apartheid, czystki etniczne i wojny o ogromnych konsekwencjach geopolitycznych.
„Czuję się bardziej odizolowany… Mam wrażenie, że żyję życiem Żyda z przeszłości, a nie Żyda sprzed dwóch lat” – czytamy w cytacie anonimowej osoby pochodzenia żydowskiego.
„Jestem po prostu bardzo smutny, że muszę uczyć moje dzieci, jak mają reagować, gdy ktoś na nie krzyczy na ulicy” – czytamy w innym wpisie.
„Cisza ze strony przyjaciół, których znałam niemal całe życie, ciągłe publikowanie antysemickich obelg i publiczne rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji były druzgocące i napawały mnie strachem przed tym, co może się wydarzyć. Od 7 października, kiedy rozmawiam z kimś, kto nie zaoferował mi żadnego wsparcia, często zadaję sobie pytanie: »czy mnie ukryli?«, co jest strasznie smutną sytuacją w naszym pięknym kraju, w którym zawsze czułam się bezpiecznie” – czytamy w innym artykule.
„Wykładowca na moich zajęciach na uniwersytecie wypowiadał się o charakterze antysemickim w sposób bardzo swobodny, przez co czułem się wyjątkowo nieswojo i niepewnie. Teraz denerwuję się, wchodząc na zajęcia” – czytamy w innym wpisie.
„Ciągłe konfrontowanie się ze ślepą nienawiścią wobec mojego ludu i miejsca, z którego pochodzę, było bardzo bolesne. Wpłynęło to na mój nastrój, sposób, w jaki postrzegałem swoją społeczność i moje miejsce w niej, a także na moje codzienne funkcjonowanie” – czytamy w innym tekście.
Praktycznie nic nie mówi się o prawdziwych ofiarach. Zamordowanych, przesiedlonych i terroryzowanych ofiarach izraelskich okrucieństw w Strefie Gazy, na Zachodnim Brzegu, w Libanie i Iranie. O sierotach wojennych. O dzieciach po amputacjach i ofiarach poparzeń, operowanych bez znieczulenia. O Palestyńczykach gwałconych i torturowanych w izraelskich więzieniach. O ludziach, którzy będą nosić ze sobą fizyczne i psychiczne rany po Holokauście do końca życia.
Jillian Segal nie uważa ich za istotne. Prawdziwym kryzysem, jej zdaniem, jest to, że ludzie mówią o tych sprawach i denerwują australijskich Żydów.
Absolutnie psychotyczny. Nie możemy pozwolić, by nasz kraj był dalej ciągnięty w tym kierunku.
Ławrow ostrzega przed bezprecedensowymi zmianami na świecie

Ławrow ostrzega przed bezprecedensowymi zmianami na świecie: Jego przemówienie musi zostać odczytane.
- uncut-news.ch uncutnews-ch/lawrow-warnt-vor-beispielloser-weltveraenderung-seine-rede-muss-man-lesen/
Spotykamy się w tej formule co roku. Wiem, że organizacje, które reprezentujecie, departamenty naszego ministerstwa, kierownicy departamentów i ich pracownicy, a także wiceministrowie odpowiedzialni za poszczególne obszary, utrzymują ze sobą kontakt i wymieniają się informacjami.
Zgodnie z tradycją panującą na corocznych wydarzeniach, skupimy się na otwartej i interaktywnej dyskusji na tematy międzynarodowe, które są wszystkim znane i które mają wpływ na ważne i wysoko cenione przez Państwa działania.
Jeśli się zgadzasz, powiem kilka słów na temat naszej oceny ostatnich wydarzeń międzynarodowych, po czym rozpoczniemy interaktywną dyskusję.
Prezydent Putin wielokrotnie podkreślał, że świat wkroczył w erę bezprecedensowych zmian. Podobne oceny publicznie wygłosił prezydent Chińskiej Republiki Ludowej, Xi Jinping. Jak zauważył prezydent Putin, Rosja odgrywa kluczową rolę w tych burzliwych procesach ze względu na swoją historię, geografię i tożsamość cywilizacyjną.
Jak mawiają nasi chińscy przyjaciele, kryzys to gra niebezpieczeństwa i wielkiej szansy. Taki jest świat. Takie okresy zdarzały się już wielokrotnie w historii.
Polityka kolektywnego Zachodu stanowi główne zagrożenie dla międzynarodowego pokoju i bezpieczeństwa. Nadal nazywamy ją „kolektywną”, mimo że aspekt kolektywny jest obecnie rozdarty przez spory. Ich cel strategiczny pozostaje jednak niezaprzeczalnie ten sam: dominować, dominować i nadal dominować za wszelką cenę, utrzymując swoją hegemonię tak długo, jak to możliwe, jednocześnie hamując rozwój nowych globalnych centrów i konkurentów w krajach stanowiących większość świata w Azji, Afryce i Ameryce Łacińskiej.
Codziennie jesteśmy świadkami i na bieżąco widzimy, że w celu utrzymania hegemonii i osiągnięcia tych nieuczciwych celów stosowane są nielegalne sankcje, grabieże, kradzież suwerennych aktywów innych krajów, wymuszenia, groźby i oczywiście użycie siły militarnej, jak to miało miejsce w Wenezueli, a teraz w Iranie – wszystko to w rażącym pogwałceniu prawa międzynarodowego.
Ocena, że niesprowokowana agresja Amerykanów i Izraelczyków na Iran poważnie zdestabilizowała sytuację na Bliskim Wschodzie, jest dalece nietrafiona, ponieważ sytuacja destabilizuje się obecnie na całym świecie, a wszystkie kraje dokonują ponownej oceny swoich perspektyw rozwoju gospodarczego, dostaw energii itd. Kontynuacja konfliktu (który, jak się wydaje, jest daleki od zakończenia) będzie miała najbardziej negatywne konsekwencje dla całej społeczności międzynarodowej, dla sytuacji gospodarczej większości ludzkości i dla globalnego bezpieczeństwa.
Wszystko to nie dzieje się w próżni. Trwająca dekady ekspansja Zachodu na kontynent euroazjatycki, zwłaszcza w regionach, w których Rosja historycznie miała silne wpływy i uzasadnione tradycyjne interesy, jest kolejnym istotnym czynnikiem globalnej destabilizacji.
Ta nieustanna presja, która w ostatnich latach otwarcie wyrażała się pod hasłem zadania Rosji strategicznej klęski, odzwierciedla długotrwałą, a jak się okazuje, wielowiekową strategię. W pewnym momencie naszej historii, po powstaniu ONZ i OBWE oraz po upadku Związku Radzieckiego, perspektywy współistnienia, a nawet współpracy z Zachodem wydawały się całkiem realne. To wszystko jest już historią.
Wojna przeciwko nam została otwarcie wypowiedziana. Reżim w Kijowie jest wykorzystywany jako szpica. Jednak wszyscy wiedzą, że ta szpica jest bezużyteczna bez zachodnich dostaw broni, danych wywiadowczych, systemów satelitarnych, szkoleń wojskowych i wielu innych. Reżim w Kijowie i państwo ukraińskie są otwarcie wykorzystywane jako geopolityczny taran. Kilka dość gadatliwych osób, jak sądzę w belgijskim Sztabie Generalnym, publicznie oświadczyło, że przygotowują się do wojny z Rosją i że Ukraina kupuje im czas. Jak sami mówią, nie mogliby wyrazić się jaśniej.
Aby usprawiedliwić swoją politykę, Zachód – a zwłaszcza międzynarodowa biurokracja w Brukseli (zarówno UE, jak i NATO, które coraz bardziej się jednoczą), a także Berlin, Paryż i oczywiście Londyn – próbuje demonizować wszystko, co rosyjskie, i otwarcie omawiać z nami przygotowania do wojny w najbliższej przyszłości. Szef sztabu belgijskich sił zbrojnych, Frederik Vansina, oświadczył, że mają jeszcze kilka lat i że Ukraina kupuje im czas. Ten sam tok myślenia wyraził w oświadczeniu kanclerz Niemiec Friedrich Merz, opisując atak Izraela na Iran, a właściwie wszystko, co robi Izrael, jako wykonywanie przez Izrael brudnej roboty poprzez walkę z Hamasem, Hezbollahem i innymi organizacjami „terrorystycznymi”, bez uwzględnienia ich historii. Historia ta jest bezpośrednio związana z jawną odmową wdrożenia rezolucji ONZ w sprawie utworzenia państwa palestyńskiego.
Pomimo trudnych okoliczności, będziemy nadal realizować naszą politykę zagraniczną i bronić naszych żywotnych interesów narodowych, tworząc jak najbardziej sprzyjające warunki zewnętrzne dla zrównoważonego rozwoju naszego kraju jako wieloetnicznego, suwerennego państwa, wzmacniając naszą suwerenność we wszystkich dziedzinach. To niemal dosłowny cytat z koncepcji polityki zagranicznej, zaktualizowanej i zatwierdzonej przez prezydenta Rosji w 2023 roku. Pozostaje ona w mocy i nadal jest aktualna.
Nasze priorytety obejmują wspieranie sprawiedliwych i wzajemnie korzystnych partnerstw ze wszystkimi, którzy chcą współpracować na równych zasadach, w oparciu o powszechnie uznane zasady Karty Narodów Zjednoczonych i prawa międzynarodowego w ogóle, a także dążenie do sprawiedliwej równowagi interesów, aby osiągnąć cele rozwoju wewnętrznego i wzmocnić naszą suwerenność. Kontrastującym przykładem są nasi koledzy z USA, którzy promują swoje interesy narodowe tak, jak je rozumieją, i pojmują je jako swoją dominację, co obecnie znajduje odzwierciedlenie w ich polityce zdobywania kontroli nad niemal całym globalnym sektorem energetycznym. Jesteśmy tego świadkami każdego dnia.
Logika Amerykanów w relacjach z większością krajów (nigdy nie słyszałem, żeby ktoś tak mówił w dialogach z nami i mam nadzieję, że nigdy nie usłyszę) jest taka, że jeśli nie zrobisz tego, co mówię, ukarzę cię. Innymi słowy, niczego nie obiecuję, ale musisz dać mi to, czego chcę; a jeśli tego nie zrobisz, ukarzę cię. To nie jest wyważenie interesów, a już na pewno nie jest to szczera rozmowa.
Nasza polityka obrony sprawiedliwości i kategoryczny sprzeciw wobec zastępowania prawa międzynarodowego tego typu arbitralnością są dobrze rozumiane przez większość naszych partnerów z Globalnego Południa, którzy również są zainteresowani wzmocnieniem swojej suwerenności i sprawiedliwszymi stosunkami międzynarodowymi, ale nie zawsze mogą o tym otwarcie mówić, ponieważ grożą im „karą”, jeśli sprzeciwią się swoim nadrzędnym partnerom.
Z jednej strony upraszcza to sytuację. Staje się jasne, kto jest kim. Wielu naszych analityków politycznych zauważa, że prezydent Trump otwarcie mówi o swoich planach; nikogo nie oszukuje. Potrafi często i szybko zmieniać swoje poglądy w zależności od sytuacji, ale nie maskuje swoich dość surowych planów retorycznymi ozdobnikami, które mogłyby zmylić dyskusję.
W tej walce (stosunki międzynarodowe są zawsze walką) o sprawiedliwość, o status i reputację kraju, który uczciwie prowadzi swoje sprawy, zamierzamy nadal polegać na naszych instytucjach publicznych i organizacjach non-profit. Wnoszą one bowiem istotny i cenny wkład w realizację polityki zagranicznej nakreślonej przez prezydenta Putina.
Chciałbym podkreślić, że reprezentujecie Państwo mniejszość liczebną na arenie międzynarodowej w różnych instytucjach ONZ, OBWE i innych, nawet jeśli weźmiemy pod uwagę tylko Zachód, a wykluczymy ruchy społeczne na Globalnym Południu. Możemy o tym porozmawiać później. Oczywiście, organizacje zachodnie i prozachodnie znacznie przewyższają liczebnie te reprezentowane tutaj, a także Państwa kolegów z innych krajów, którzy podzielają podobne podejście.
Nadal jednak wierzymy, że siła tkwi w prawdzie. To zostało powiedziane i te słowa nigdy się nie zmienią. A ci, którzy narzucają swoją „prawdę” siłą, są historycznie skazani na zapomnienie. Doceniamy również fakt, że w kontaktach międzynarodowych za granicą i podczas goszczenia u siebie kolegów, często prowadzicie poufne rozmowy z partnerami międzynarodowymi. Jest to również pomocne, również w odniesieniu do krajów (chcielibyśmy odejść od określenia „kraje nieprzyjazne”), których rządy prowadzą obecnie nieprzyjazną politykę wobec Rosji.
Taki dialog oparty na zaufaniu i utrzymywanie atmosfery poufności, mający na celu wzmocnienie wzajemnego zrozumienia i rozwój dialogu między cywilizacyjnego i międzykulturowego na poziomie społeczeństwa obywatelskiego, jest niezwykle korzystny, a jego znaczenie rośnie w obliczu obecnych okoliczności.
Dzisiejsze realia geopolityczne sprawiają, że dyplomacja publiczna jest coraz częściej rozwijana w tych krajach Azji, Bliskiego Wschodu, Afryki i Ameryki Łacińskiej, w których istniała już wcześniej, a także w tych państwach, w których tradycyjnie nie odgrywała żadnej roli w polityce zagranicznej.
Warunki umożliwiające rozwój kontaktów między społeczeństwem obywatelskim a organizacjami non-profit są również tworzone poprzez naszą działalność międzyrządową. Mam na myśli BRICS, regularne Forum Rosja-Afryka, Szanghajską Organizację Współpracy (SCO) i Globalny Instytut Współpracy (GGW). We wszystkich tych instytucjach promowany jest równoległy, dwutorowy dialog między przedstawicielami społeczeństwa obywatelskiego. Dołożymy wszelkich starań, aby wzmocnić ten dialog, z Państwa udziałem, zarówno na tych platformach wielostronnych, jak i na innych forach. Odpowiednie departamenty Ministerstwa Spraw Zagranicznych odpowiedzialne za Szanghajską Organizację Współpracy, BRICS i przestrzeń postsowiecką są zawsze do Państwa dyspozycji.
Chciałbym szczególnie podkreślić wymiar afrykański. W ostatnich latach relacje z naszymi afrykańskimi partnerami poczyniły ogromne postępy we wszystkich dziedzinach.
Wspomniałem wcześniej o Waszych kolegach z krajów zachodnich. Wielu z nich nie akceptuje rusofobii, darzy Rosję sympatią, kocha język, kulturę i literaturę rosyjską oraz podziela wartości duchowe i moralne typowe dla naszego wielonarodowego społeczeństwa. Wspomniałem również o organizacjach takich jak ONZ i OBWE, które promują współpracę ze społeczeństwem obywatelskim za pośrednictwem specjalnych komitetów i grup. Cieszylibyśmy się, gdyby do reprezentowanych tu organizacji, które mają już takie doświadczenie, dołączyło więcej uczestników.
Na uwagę zasługuje również aspekt społeczeństwa obywatelskiego w agendzie G20. Reprezentuje on najbardziej skoncentrowany przekrój współczesnego świata, w którym zachodnie kraje G7 i ich sojusznicy – Japonia i Korea Południowa (łącznie dziesięć krajów) – są reprezentowane na równi z drugą grupą dziesięciu, składającą się z krajów BRICS i naszych partnerów dialogu w tym formacie. Otwiera to obiecujące perspektywy na rozpoczęcie bezpośredniego dialogu między przedstawicielami globalnej większości a zachodnią mniejszością.
Ukraina to kwestia, która interesuje wszystkich i jest obecnie przedmiotem bezpośredniej konfrontacji między nami a Europą. Amerykanie oczywiście są przede wszystkim zainteresowani realizacją własnych interesów, ale tylko oni – jak już wspomniałem – publicznie przyznali się do istnienia głębszych przyczyn tego konfliktu. Prezydent USA Donald Trump wielokrotnie argumentował, że Ukraina powinna zapomnieć o NATO, które było jedną z głównych przyczyn konfliktu, ponieważ Ukraina, poprzez serię wydarzeń na Majdanie, zamachy stanu i odwołane wybory (2004), przygotowywała się do wykorzystania swojego terytorium do rozmieszczenia nowoczesnych, zaawansowanych technologicznie środków militarnych stanowiących zagrożenie dla bezpieczeństwa naszego kraju bezpośrednio u naszych granic.
Jednocześnie Amerykanie deklarują gotowość zaakceptowania realiów na miejscu, takich jakie są teraz, po referendach. Nie wyobrażam sobie, aby ktokolwiek inny powiedział, że jest gotowy uznać wyniki referendum i wynikające z nich podziały terytorialne. Popierają nawet ideę, że cały Donbas – obwody doniecki i ługański (nikt już nawet nie rozważa kwestionowania statusu Krymu) – powinien zostać uznany za część Federacji Rosyjskiej, zgodnie z naszą konstytucją.
Zachód ogarnęła histeria. Zełenski twierdzi, że nie opuści obwodu donieckiego, który jest częścią jego gwarancji bezpieczeństwa. Innymi słowy, postrzega wojnę jako część tych gwarancji bezpieczeństwa. Zachód mówi mu, że priorytetem jest teraz zaprzestanie działań wojennych – po prostu zamrożenie sytuacji i udzielenie Ukrainie gwarancji bezpieczeństwa, w tym, zgodnie z marzeniem Francuzów i Brytyjczyków, rozmieszczenia wielonarodowych sił stabilizacyjnych. Oznacza to jedno: chcą dać gwarancje bezpieczeństwa reżimowi nazistowskiemu.
Zełenski niedawno udał się na Cypr i spotkał się z przedstawicielami UE, aby omówić gwarancje utrzymania władzy przez niego i jego klikę, przy założeniu, że wszystko pozostanie niezmienione. To stało się kolejną kluczową przyczyną obecnej sytuacji: rozpętanej wojny i prawnego unicestwienia wszystkiego, co związane z Rosją – języka rosyjskiego w edukacji, mediach i kulturze, a także zniszczenia kanonicznego prawosławia. Jest to również element cywilizacyjnej agresji Zachodu na Federację Rosyjską, ponieważ Zachód zaplanował i zaczął tworzyć zagrożenia cywilizacyjne na naszych granicach, w samym sercu rosyjskiego świata.
Ten sam rodzaj agresji cywilizacyjnej był widoczny w zachęcaniu reżimu Zełenskiego do eliminacji wszystkiego, co rosyjskie, i Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej. To również element agresji przeciwko nam, przeciwko Rosji jako cywilizacji. W ten sposób Zachód wykorzystuje reżim nazistowski na Ukrainie. Mówią nam, że powinniśmy jakoś rozwiązać problem Donbasu i że być może uda im się namówić Zełenskiego do ustępstw, albo może Rosja pójdzie na ustępstwa i wszystko będzie dobrze. Nic nie będzie dobrze. Zachód otwarcie oświadczył, że opracowuje gwarancje bezpieczeństwa dla reżimu, który jest postrzegany jako długoterminowe zagrożenie dla naszego kraju i ma być między innymi wykorzystywany do dalszych militarnych awantur. Oświadczyli, że wszystko to rozpocznie się w latach 2029-2030.
Dlatego doceniamy fakt, że Stany Zjednoczone, pomimo specyfiki swoich działań, zajmują stanowisko publicznego nakreślenia leżących u ich podstaw przyczyn (w sposób zbliżony do ich rzeczywistego rozumienia) i – co najważniejsze – podejmują konkretne kroki: brak rozszerzenia NATO i przystąpienie do porozumień osiągniętych na szczycie na Alasce. Zbliża się pierwsza rocznica szczytu w Anchorage. W tym czasie Europejczycy – trzeba im oddać sprawiedliwość – oraz Zełenski zrobili wiele, aby odwieść Amerykanów od obranego przez nas kursu i kontynuować gry mające na celu zniszczenie geopolitycznego konkurenta.
Języka rosyjskiego nie da się zniszczyć. Obserwujemy to również na Ukrainie. Im bardziej jest zakazany, tym częściej się nim mówi, nawet wśród przedstawicieli reżimu Zełenskiego podczas spotkań. Czują się swobodniej mówiąc po rosyjsku niż po ukraińsku, którego wielu z nich zaczęło się uczyć dopiero, gdy weszli do polityki.
W tym kontekście chciałbym podkreślić powstanie Międzynarodowej Organizacji Języka Rosyjskiego (IORL) z inicjatywy prezydenta Kazachstanu Kasyma-Żomarta Tokajewa. W zeszłym miesiącu zorganizowaliśmy pierwszą konferencję ministerialną IORL i przedstawiliśmy plany dotyczące pierwszego etapu rozwoju tej nowej i obiecującej organizacji. Liczymy na Państwa wkład w organizację wspólnych wydarzeń i rozwój wspólnych projektów.
Jednocześnie, podobnie jak w latach ubiegłych, będziemy współpracować z naszymi organizacjami non-profit, aby zintensyfikować działania mające na celu przeciwdziałanie historycznej agresji (będącej częścią szerszej agresji cywilizacyjnej przeciwko Rosji), zapobieganie próbom przepisywania historii Wielkiej Wojny Ojczyźnianej i II wojny światowej oraz rewizję uznanych przez społeczność międzynarodową rezultatów naszego Wielkiego Zwycięstwa.
W tym roku, 19 kwietnia, po raz pierwszy, dekretem Prezydenta Rosji, obchodzono Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa Narodu Radzieckiego – ludobójstwa popełnionego przez nazistów na wszystkich narodach ZSRR podczas Wielkiej Wojny Ojczyźnianej. Wierzymy, że ta data daje nam i naszym przyjaciołom z organizacji społecznych non-profit dodatkowy impuls do konsekwentnego dążenia do sprawiedliwości. Będziemy również zabiegać, w tym na forum międzynarodowym, o uznanie zbrodni popełnionych na narodzie radzieckim wszystkich grup etnicznych za ludobójstwo. W tym względzie nie można przecenić roli patriotycznych organizacji non-profit, które promują obiektywną informację i realizują projekty mające na celu zachowanie i utrwalenie pamięci w naszym narodzie i w narodach Europy, które wyzwoliliśmy.
Na zakończenie chciałbym potwierdzić nasze zaangażowanie w dalszą współpracę z organizacjami non-profit we wszystkich dziedzinach. Poparliśmy inicjatywę Rossotrudniczestwa i Rosyjskiego Stowarzyszenia Współpracy Międzynarodowej, aby ustanowić 5 kwietnia w Rosji Dzień Dyplomacji Ludowej. To przełomowe wydarzenie, które niewątpliwie stanie się nowym punktem centralnym dla konsolidacji naszych wysiłków i wzmocnienia dyplomacji publicznej. Doceniamy ważną rolę, jaką odgrywacie w promowaniu historycznych i uzasadnionych interesów naszego państwa oraz realizacji polityki zagranicznej nakreślonej przez prezydenta Putina.
Źródło: Przemówienie otwierające ministra spraw zagranicznych Siergieja Ławrowa na spotkaniu z liderami organizacji non-profit, Moskwa, 24 kwietnia 2026 r.
Nie do przyjęcia.
Nie do przyjęcia
Prof. Anna Raźny myslpolska/nie-do-przyjecia
„Nie do przyjęcia” , „niedopuszczalne” – taka była reakcja papieża Leona XIV na rzuconą światu w pierwszy dzień po Wielkanocy przez prezydenta USA zapowiedź unicestwienia Iranu: „Cała cywilizacja zginie dziś w nocy i nigdy się nie odrodzi” – jeśli Teheran nie odblokuje cieśniny Ormuzu.
Ta zapowiedź skierowana była nie tylko do irańskiego narodu i jego starożytnej cywilizacji, ale również do nas wszystkich. Reakcja papieża była jedyną w swoim rodzaju – dyplomatyczno-etyczną – formą jej stanowczego potępienia, odmowy prawa do zaistnienia.
Teraz, gdy już wiadomo, że upragniony przez wszystkich – z wyjątkiem Tel Awiwu – rozejm w nowej fazie wojny amerykańsko-izraelskiej z Iranem – nie przyniósł żadnej perspektywy jej zakończenia, pora podsumować wysiłki jeszcze bardziej zagrożonego świata na rzecz pokoju na Bliskim Wschodzie.
Gdyby ta reszta świata podjęła na poziomie dyplomatyczno-medialnym moralne wyzwanie, rzucone przez Leona XIV amerykańsko-izraelskim agresorom, może nie musielibyśmy przeżywać obecnie nowego etapu troski o pokój nie tylko na Bliskim Wschodzie, ale również wszędzie gdzie indziej, także w Polsce.
Gdyby przynajmniej jakaś licząca się część przywódców politycznych poszła za przykładem Leona XIV i głośno powiedziała, że nie do przyjęcia są wojny prewencyjne, które prowadzą USA i Izrael, że za ich wywołanie grożą realne sankcje, kary, trybunały, wykluczenia z międzynarodowej przestrzeni publicznej – bylibyśmy w innej rzeczywistości. Gdyby liderzy polityczni i usłużne wobec nich media chcieli potraktować amerykańsko-izraelskich agresorów choć w pewnej części tak, jak została w 2022 roku potraktowana przez nich Rosja, występująca w obronie prześladowanej mniejszości rosyjskojęzycznej na Ukrainie – moglibyśmy powiedzieć, że nie ciąży na nich grzech zaniechania. Jednak tym samym decydentom, którzy potępili Rosję, obłożyli sankcjami, wyrzucili z międzynarodowych instytucji i systemów finansowych, świata kultury i sportu, a samych Rosjan potraktowali w rasistowski sposób jako podludzi – teraz nagle zabrakło odwagi, żeby powiedzieć głośno: „król jest nagi”, że USA nie są już światowym hegemonem, zaś Izrael jest terrorystycznym państwem, uprawiającym politykę poszerzania swojego terytorium na drodze ludobójstwa dokonywanego systematycznie na Palestyńczykach, a ostatnio również Irańczykach i Libańczykach.
Nikt z polityków kolektywnego Zachodu, doprowadzonego pod patronatem USA do upadku, nie wykorzystał historycznego momentu, aby powiedzieć światu, że Trumpowska groźba unicestwienia Iranu nie jest ekscesem politycznym niezrównoważonego amerykańskiego prezydenta. Jest przejawem zbudowanej pod egidą USA liberalno-transatlantycko cywilizacji w wersji syjonistycznej, odrzucającej istniejący boski porządek świata z jego fundamentem uniwersalnych wartości: prawdy, dobra i piękna. Nikt nie miał odwagi powiedzieć głośno, że ta cywilizacja uniemożliwia pokój nie tylko na Bliskim Wschodzie, ale również na Ukrainie, bo zastąpiła opartą na sprawiedliwości augustiańsko-tomistyczną ideę pokoju koncepcją bezpieczeństwa opartego na sile przemysłu zbrojeniowego i programach neokolonialnego podboju świata.
Honor zachodnich przywódców państw powstałych na gruncie cywilizacji chrześcijańskiej uratowała prezydent Włoch Giorgia Meloni, która wzięła w obronę papieża krytykowanego z furią przez D. Trumpa i jego otoczenie. W sytuacji, gdy nawet Hitler i Musolini oficjalnie nie napadali na Piusa XII – którego nieoficjalnie zmuszali do przejścia na ich stronę, a Niemcy opracowali nawet plan jego porwania, gdyż niestrudzenie nawoływał do pokoju – milczenie reszty przywódców jest wymowne. Atak Trumpa na Leona XIV można porównać jedynie z postawą Józefa Stalina, który na konferencji w Poczdamie w 1945 r. na informację Winstona Churchila, że papieżowi nie podoba się oddanie Europy Wschodniej komunistom – odpowiedział pytaniem: a ile dywizji ma papież?
Przytłaczająca większość globalnego establishmentu politycznego nie ma odwagi nawet tylko upomnieć upadłego hegemona. W ich świadomości istnieje bowiem nadal jego fałszywy mit – zniewalający, obezwładniający, domagający się solidnej analizy na gruncie antropologii politycznej, która w Polsce – w przeciwieństwie np. do Rosji – niestety, nie istnieje. Polscy trumpiści z prezydentem Nawrockim na czele nagle nabrali wody w usta i udają, ze nic nie wiedzą o antypapieskiej i zarazem antykatolickiej propagandzie ich idola i mentora politycznego w jednej osobie. Oni bowiem także przyjęli za swoje „wartości polityczne” amerykańskiego prezydenta.
Posthegemoniczna amoralność
W ramach nadal żywego mitu hegemona dokonuje się wciąż na nowo normalizacja wojennych działań USA, strategii ultimatów, sankcji, porywania prezydentów suwerennych państw, przejmowania kontroli nad ich zasobami, planowania kolejnych imperialnych agresji etc. – prezentowanych przez prezydenta D. Trumpa. Również w ramach tego fałszywego mitu dokonuje się normalizacja ludobójczej polityki Tel Awiwu oraz budowa Wielkiego Izraela – od Nilu po Eufrat. Teraz, gdy już wiemy, że fiaskiem zakończył się podjęty dzięki Pakistanowi dialog między USA i Iranem w celu zakończenia tej bezrozumnej i niczym nie usprawiedliwionej kolejnej wojny prewencyjnej na Bliskim Wschodzie – znowu znaleźliśmy się pod presją jej eskalacji i perspektywy kolejnych gróźb unicestwienia ludzkości.
Czy wobec dramatycznego biegu wydarzeń bliskowschodnich istnieje szansa na jego odwrócenie? Słyszane głosy politycznie poprawnej krytyki nie oznaczają bowiem podjęcia przez jej autorów próby obrony świata przed amerykańsko-izraelskimi zagrożeniem. Przykładem mogą tu być delikatne upomnienia agresorów ze strony prezydenta Francji Macrona, premiera Wielkiej Brytanii Starmera czy kanclerza Niemiec Merza. Niepoprawna politycznie, a więc odrzucająca „wartości” agresorów była natomiast wypowiedź Khawaja Asifa, ministra obrony Pakistanu, który zdecydowanie potępił syjonistyczną politykę Izraela i Ameryki. Na platformie X napisał: „Izrael jest złem i przekleństwem dla ludzkości, podczas gdy w Islamabadzie trwają rozmowy pokojowe, w Libanie dochodzi do ludobójstwa”. Nie chcąc szkodzić perspektywie dalszych rozmów pokojowych, pakistański minister usunął swój antysyjonistyczny wpis z platformy. Nie usunął natomiast z historycznego zapisu, bo swojego stanowiska wobec Izraela nie zmienił na jotę. Z ostrą krytyką amerykańsko-izraelskiej wojny prewencyjnej oraz potępieniem izraelskiego ludobójstwa wystąpił premier Hiszpanii Pedro Sanchez, zakazując jednocześnie tranzytu materiałów obronnych dla izraelskiej armii przez hiszpańskie porty i przestrzeń powietrzną. Wszystkie te próby powstrzymania zagrożenia amerykańsko-izraelskiego są zbyt słabe, aby mogły być skuteczne. Reszta globalnego establishmentu politycznego biernie kibicuje trwającemu zderzeniu cywilizacji, które zapowiadał – w innej wersji – kilkadziesiąt lat temu Samuel Huntington Kibicuje zderzeniu cywilizacji wojny z cywilizacją pokoju.
Milczenie większości elit politycznych i opiniotwórczych jest niepokojące. Elity te nie będą bronić wartości uniwersalnych – ponadczasowych, ponadopolitycznych, zakorzenionych w sferze metafizycznej – bo zastąpili je amerykańsko-izraelskimi, z którymi nie będą walczyć. Co więcej, bronić będą tych nowych w zachodniej cywilizacji „wartości”, stawiając je ponad uniwersalnymi, jakimi są chrześcijańskie wartości moralne. Nie oponują również przeciwko temu, co za „wartościowe” uznaje amerykański prezydent dokonujący samoubóstwienia, czego wyrazem było jego kuriozalne oświadczenie, iż o tym. co jest dobre a co złe, decyduje on sam.
Polska kłótnia marszałka Włodzimierza Czarzastego z ambasadorem USA Tomem Rose’m o prezydenta Trumpa nie ma charakteru aksjologicznego, nie jest kłótnią o cywilizację pokoju, choć takie może sprawiać wrażenie. Jej manipulacyjny charakter został ujawniony poprzez jednakową reakcję obu adwersarzy na wystąpienie Konrada Berkowicza w sejmie, gdzie porównał on dokonywane przez Izrael ludobójstwo ze zbrodniami przeciwko ludzkości, popełnionymi przez III Rzeszę. Jednocześnie pokazał izraelską flagę ze swastyką, czym wywołał furię wściekłości zarówno marszałka polskiego sejmu, jak i trumpowkiego ambasadora w Polsce. Obaj zgodnie potępili polskiego posła, zaś marszałek Czarzasty, domagając się surowej kary dla niego za pokazanie zabronionej w Polsce swastyki, skutecznie odwrócił uwagę tchórzliwego zgromadzenia poselskiego od meritum zajścia: izraelskiego ludobójstwa.
W post-hegemonicznej amoralności nie ma miejsca dla Boga i boskości, sacrum i profanum. Świadectwem tego jest bluźniercza grafika z Trumpem jako Chrystusem uzdrawiającym chorego, żołnierzami Pentagonu jako aniołami. Z polityków zareagował Krzysztof Bosak, nazywając grafikę bluźnierstwem. Odezwali się w tym samym duchu – o dziwo – Sławomir Cenckiewicz i Roman Giertych. A gdzie są głosy tych pisowskich polityków, którzy dzięki katolickiemu elektoratowi doszli do władzy? Gdzie oburzenie katolickich hierarchów i katolickich mediów?
Bezdroża chrześcijańskiego syjonizmu
Na bezpardonowy atak amerykańskiego prezydenta Leon XIV odpowiedział spokojem i ewangeliczną stanowczością głoszenia prawdy. Na zarzut Trumpa, że krytyka jego polityki jest niedopuszczalna, a następca Chrystusa jako głowa Kościoła Katolickiego jest „słaby” dlatego „powinien wziąć się w garść” – Leon XIV odpowiedział, że „misją Kościoła jest wzywanie do pokoju i pojednania” a on sam „nie boi się administracji Trumpa”. Pokazał też, że dla niego ważniejsza od debaty z amerykańskim przywódcą jest pielgrzymka, jaką podjął do ubogich, toczonych konfliktami wewnętrznymi krajów Afryki. Jedzie jako posłaniec pokoju i pojednania, będących symbolem chrześcijańskiej cywilizacji, przeciwko której stanęły USA i Izrael. Papieska krytyka bliskowschodniej polityki USA, a w jej ramach amerykańsko-izraelskiej wojny z Iranem jest jednocześnie krytyką chrześcijańskiego syjonizmu, który stał się oficjalną ideologią tej wojny.
Jaskrawym przykładem z ostatnich dni antychrześcijańskiej polityki tych agresorów było ostrzelanie w pierwszy dzień po Wielkanocy przez izraelskie wojska konwoju papieskiego, jadącego z pomocą humanitarną do Libanu. Mimo, iż w jednym z pojazdów znajdował się nuncjusz apostolski, abp Paolo Borgia, konwój musiał zawrócić i pomoc do eksterminowanych Libańczyków nie dotarła. Podejście do niewinnych cywilnych ofiar tej wojny stanowi fundamentalną różnicę między chrześcijańską cywilizacją pokoju a zbudowaną na ideologii chrześcijańskiego syjonizmu cywilizacją prewencyjnej wojny.
Tę różnicę podkreślił dobitnie przewodniczący Konferencji Biskupów Katolickich Stanów Zjednoczonych, arcybiskup Paul S. Coakley, który w swoim oświadczeniu ubolewa z powodu ataku Trumpa na Ojca Świętego i podkreśla, że: „Papież Leon nie jest jego rywalem; papież nie jest też politykiem. Jest Namiestnikiem Chrystusa, który przemawia w imię prawdy Ewangelii i w trosce o dusze”. Tak więc w sytuacji, gdy protestanccy i zielonoświątkowscy syjoniści amerykańscy błogosławią Trumpa na wojnę u boku Izraela z Iranem, katoliccy duchowni błogosławią papieża na jego misję pokojową. Także przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, abp Tadeusz Wojda, podziękował papieżowi Leonowi XIV za „odważne słowa i wierność misji Kościoła”, zapewniając jednocześnie, że Kościół w Polsce „ pozostaje w jedności z papieżem i modli się o pokój”.
Na szczęście jest to stanowisko odmienne od tego, jakie zajęli polscy biskupi w niesławnym heretyckim liście do wiernych z 22 marca b. r., w którym uznali naród żydowski za ofiarę antysemityzmu, zrodzonego z „deficytu miłości” chrześcijan do Żydów od początków istnienia chrześcijaństwa. Wezwali zarazem Polaków nie tylko do kajania się za ten grzech i pójścia do synagogi, ale również do przezwyciężenia tego fatalnego „deficytu” w momencie, gdy Izrael za zgodą jego żydowskiego społeczeństwa dokonuje ludobójstwa i uniemożliwia zapanowanie pokoju w newralgicznym punkcie świata, jakim stał się ostatnio Bliski Wschód. Ten dokument ma znaczenie nie tylko religijne; jest także świadectwem tego, na jakie manowce moralne może zaprowadzić chrześcijański syjonizm w wersji katolickiej w Polsce.
Prof. Anna Raźny
«Arcybiskupka» w Watykanie
«Arcybiskupka» w Watykanie

27 aprile 2026 Author: Uczta Baltazara babylonianempire/arcybiskupka-w-watykanie
Aldo Maria Valli – watykanista
Dziś, Leon XIV przyjął w Pałacu Apostolskim – przybywającą do Watykanu z oficjalną wizytą – panią Sarah Mullally, byłą pielęgniarkę, a obecnie «arcybiskupkę» Canterbury. Tytułowana „Jej Ekscelencją”, kobieta stojąca na czele sekty anglikańskiej (bo taką faktycznie jest) pojawiła się w stroju liturgicznym i modliła się wraz z papieżem w Kaplicy Urbana VIII.
Wcześniej, kobieta, o której mowa – znana ze swojego proaborcyjnego stanowiska – zaprezentowała się w Grotach Watykańskich, gdzie modliła się przy grobie Piotra i gdzie – w towarzystwie prałata kurii rzymskiej – udzieliła „błogosławieństwa”.

==================================================
Jesteśmy przekonani, że tysiące angielskich męczenników, którzy w latach 1535–1681 woleli śmierć od wyrzeczenia się Kościoła Rzymskiego, przewracają się teraz w grobach, podobnie jak sam święty Piotr.
A także jak papież Leon XII, który w liście „Apostolicae curae” z roku 1896 ogłosił nieważność anglikańskich święceń kapłańskich.
Patrząc na papieża o imieniu Leon, który przyjmuje panią Mullally z wszelkimi honorami i modli się razem z nią o pokój i „wspólne dobro” , można by się z tego wszystkiego pośmiać, gdyby nie było to powodem do płaczu.
Przyznaję, że w tym momencie mam ochotę powiedzieć, iż dzisiaj, pani Mullally modliła się nie razem z papieżem, ale z panem Prevostem.
Tekst przemówienia pana Prevosta z okazji wizyty pani Mullally w Watykanie: vatican.va/content/leo-xiv/en/speeches/arcivescovo-canterbury
INFO: aldomariavalli.it/quellarcivescova-in-vaticano/ https://www.vaticannews.va/it/papa/news/2026-04/leone-xiv-arcivescovo-canterbury-udienza-sarah-mullally
==============================
Viki: Sarah Mullally – żona, matka dwojga dzieci, była pielęgniarką
Tajemnica państwowa: Czy energię elektryczną przekazaliśmy Ukrainie bezpłatnie? Wartość ponad 130 milionów..

Grzegorz Płaczek @placzekgrzegorz
Polska w latach 2023–2025 przekazała Ukrainie, w trybie dostaw awaryjnych, 268 611 MWh energii elektrycznej. Wolumeny przekazanej energii wynosiły kolejno: 2023 r. – 23 950 MWh 2024 r. – 190 930 MWh 2025 r. – 53 731 MWh. Łącznie daje to energię o szacunkowej wartości rzędu 120–135 mln zł po cenach hurtowych.
I teraz zasadnicze pytania: Czy tę energię przekazaliśmy Ukrainie bezpłatnie? Czy rozliczano ją po stawkach niższych niż rynkowe? Czy polski podatnik dopłacał do tych dostaw? Na jakich dokładnie warunkach przekazywano Ukrainie energię elektryczną?
Nikt nic nie wie.
Dlatego 19 lutego 2026 r., w trybie interwencji poselskiej, zwróciłem się do Ministerstwa Aktywów Państwowych o ustalenie faktów, zasad rozliczeń i konkretnych kwot. 3 marca 2026 r. MAP przekazało moje zapytanie do Ministra Energii, Pana Miłosza Motyki. Ostatecznie, po 9 tygodniach oczekiwania, otrzymałem odpowiedź [sygn. BM-WPR.0510.101.2026.KK], że wysokość kosztów dostaw awaryjnych energii elektrycznej dla Ukrainy stanowi… tajemnicę.
To jest absurd! Mówimy o setkach tysięcy MWh energii o wartości ponad 120 mln zł! Obywatele mają prawo wiedzieć, czy Polska sprzedawała tę energię po cenach rynkowych, czy przekazywała ją bezpłatnie, oraz czy do tych dostaw dopłacali polscy podatnicy! Polska to nie prywatny folwark rządzących!



„Rzym straci wiarę i stanie się siedzibą Antychrysta”. I to jest!
– Naszą odpowiedzią niech będzie zorganizowanie Krucjaty Różańcowej
“Na odsiecz Rzymowi”, jak na Jan Sobieski poszedł na Wiedeń.
– Tym sposobem many ratować nasze dusze, księży, Polskę
– Ratować przed Antychrystem; częścią systemu Bestii!