Hołd Pruski i herezja – zdradliwy pokłon, którego skutki odczuwamy do dziś

10 kwietnia 2026 pch24.pl/hold-pruski-i-herezja-zdradliwy-poklon-ktorego-skutki-odczuwamy-do-dzis

Hołd Pruski i herezja – zdradliwy pokłon, którego skutki odczuwamy do dziś

(Jan Matejko, Public domain, via Wikimedia Commons)

Decyzja króla spowodowała negatywne konsekwencje w polityce międzynarodowej. Doszło do pogorszenia stosunków Krakowa z Cesarstwem (które deklarowało obronę wiary katolickiej) i przede wszystkim z papiestwem. Głowa Kościoła, w przeciwieństwie do Zygmunta I, dostrzegała jakim zagrożeniem dla Europy jest stworzenie państwa z protestantem na czele – mówi Radosław Patlewicz, autor książek m. in. „Historia Polski. Nowe spojrzenie”. Rozmawia Piotr Relich.

Przypominamy rozmowę PCh24.pl opublikowaną w 2025 roku na 500. rocznicę Hołdu Pruskiego

W refleksji na temat roli Zygmunta Starego w położeniu podwalin pod  przyszłe rozbiory, niezwykle rzadko zwraca się uwagę na kwestie  religijne. Tymczasem walec rewolucji protestanckiej w pierwszej połowie  XVI w. szczególnie mocno przetacza się przez Państwo Krzyżackie i  Gdańsk. Jakie były następstwa coraz większej popularności luteranizmu w  krajach niemieckojęzycznych?

W propagandzie protestanckiej, wystąpienie Marcina Lutra przedstawiane jest jako sprzeciw wobec rzekomych błędów doktrynalnych Kościoła katolickiego i rozpasaniu kleru, z kluczowym miejscem dla sprawy sprzedaży odpustów. Ta uproszczona narracja jest bardzo wygodna, gdyż z jednej strony stawia Kościół w roli jednoznacznego, czarnego charakteru. Z drugiej – pomaga zataić główną przyczynę tego, w jaki sposób protestanci osiągnęli sukces i nie podzielili losu poprzednich herezji. Chodzi o postawienie na gwałtowną zmianę struktury własnościowej, czyli kradzież. Szlachta i poszczególni książęta niemieccy poparli Lutra i jego uczniów, widząc w tym okazję do zarobku, polegającego na „prywatyzacji” wyposażenia kościołów i klasztorów, oraz przyłączaniu ich pól uprawnych do własnych domen. Co więcej, zradykalizowane interpretacje tez Lutra, głoszone przez Thomasa Müntzera doprowadziły w Niemczech do powstania chłopskiego (1525). Müntzer, którego Karol Marks nazwał „pierwszym ideologiem komunistycznym”, głosił hasła rewolucji antyfeudalnej i antykościelnej. Ideałem, do którego dążył, była likwidacja Kościoła jako instytucji rzekomo zbędnej na drodze do zbawienia. W czasie wojny masowo okradano i niszczono świątynie, mordowano księży i zakonników. Niemieckie praktyki rozlały się na inne kraje europejskie. Władcy, tacy jak np. król angielski Henryk IV, przechodzili na pozycje heretyckie (pod różnymi, oficjalnymi pretekstami), gdyż widzieli w tym -oprócz korzyści materialnych wynikających z rabunku dóbr kościelnych- uwolnienie się od uciążliwej kurateli papiestwa, które mimo swych różnych przywar, stanowiło zaporę dla powszechnej degeneracji moralnej oraz nieskrępowanej tyranii władz centralnych.

Jaki był stosunek panującego wówczas w Polsce Zygmunta I wobec herezji Marcina Lutra? Czy nad Wisłą zdawano sobie sprawę ze społecznego i politycznego oblicza luteranizmu?

Do Polski tzw. „reformacja” zawitała dość szybko i jej zwolennikami stali się -podobnie jak na Zachodzie- głównie szlachta i bogaci kupcy. W przeciwieństwie do Niemiec, Snandynawii czy Anglii, miała tu raczej pokojowy przebieg, głównie z powodu większej tolerancji Polaków dla odmiennych praktyk religijnych oraz względnie nielicznej grupy wyznawców nowych ruchów. Niestety, także tutaj dało się odczuć zatrute owoce „reformacji” czyli stojące za nią motywy finansowe. Szlachta, która przechodziła na kalwinizm i luteranizm, wypędzała księży i przyorywała grunty plebańskie do swoich. Także większość zborów powstało nie przez budowę, lecz bezprawne przejęcie wcześniejszych kościołów katolickich. Zygmunt Stary, którego zwykłem nazywać „Leniem”, podchodził do tych kwestii z typowym dla siebie indyferentyzmem, który w kwestiach religijnych umacniali w nim przyjaciele Krzysztof Szydłowiecki oraz Georg Hohenzollern. Mimo to, nawet on musiał zareagować, gdy w 1525 roku, luteranie wywołali zamieszki w Gdańsku, bezczeszcząc tamtejsze kościoły i klasztory. Dwór krakowski, nie bez wpływu królowej Bony, uznał to za atak na ład społeczny i stabilność państwa. Dlatego też, oprócz surowego potraktowania przywódców buntu, których skazano na śmierć, Zygmunt wydał edykt potępiający nauki Lutra, właśnie za wprowadzanie niepokojów.

W latach 1519-21 Rzeczpospolita zwyciężyła w kolejnej wojnie z  Zakonem Krzyżackim. Czy wówczas zakon można było uznać za ostatecznie  pokonany – mówiąc kolokwialnie – „rozłożony na łopatki”?

Gdyby chodziło tylko o starcie jeden na jednego, wojna Polski z Zakonem Krzyżackim zakończyłaby się pogromem tego ostatniego. Niestety konflikt dotyczył znacznie większej liczby państw europejskich, w tym tzw. Świętego Cesarstwa Rzymskiego oraz Moskwy. Dość wspomnieć, że w trakcie walk, do Wielkopolski i na Pomorze wkroczyła zaciężna armia z Niemiec w sile ok. 27 tys. żołnierzy. Oficjalnie opłacał ją Wielki Mistrz Albrecht Hohenzollern, ale patronatu politycznego udzielał ofensywie cesarz Karol V. To także on, widząc nadchodzącą klęskę sojusznika, wezwał walczące strony do rozejmu, który podpisano 5 kwietnia 1521 roku na cztery lata. Po tym okresie miało dojść do wznowienia walk lub rozwiązań dyplomatycznych, przy czym dla wszystkich było jasne, że nie będzie już możliwości powrotu do sytuacji sprzed 1519 roku, czyli postanowień II Pokoju Toruńskiego. W toku walk, Zakon nie został zatem całkowicie pokonany, ale znacznie osłabiony.

Zanim doszło do podpisania samego Traktatu Krakowskiego, znanego w  kulturze jako „Hołd Pruski”, trwała zażarta debata dotycząca dalszego  losu państwa zakonnego. Jaką rolę odegrali w niej magnaci znani z sympatii dla Albrechta Hohenzollerna; Krzysztof Szydłowiecki i bp Piotr Tomicki?

Królowa Bona, prymas Jan Łaski oraz szlachta zebrana na sejmie w Piotrkowie, domagali się, by po upływie rozejmu, doszło do całkowitego zniszczenia Zakonu i wcielenia jego terytorium w granice Polski. Ciężko powiedzieć, czy takie rozwiązanie wywołałoby jakieś większe perturbacje na arenie międzynarodowej. Można postawić tezę, że Cesarstwo nie interweniowałoby, mając własne, poważne problemy (m.in. „wojna chłopska” oraz wzrost zagrożenia tureckiego, w związku z sytuacją na Węgrzech). Jeśli chodzi o wpływ na ostateczną decyzję króla wymienionych w pytaniu możnowładców, był on niestety spory, choć wydaje się, że biskup Tomicki miał pozycję drugorzędną. Główne role w intrydze mającej na celu sekularyzację i protestantyzację Zakonu Krzyżackiego, odegrali kanclerz królestwa Krzysztof Szydłowiecki oraz dwaj Hohenzollernowie – Georg i Albrecht. Szydłowiecki był osobistym przyjacielem Albrechta i wiernym sojusznikiem jego planów politycznych. Owocem ich wspólnych wysiłków był wstępny projekt sekularyzacji Zakonu oraz hołdu lennego. Równolegle o to samo zabiegał w Krakowie Georg Hohenzollern, z tym, że on duży nacisk kładł na protestantyzację Prus. Liczył też na przejęcie lenna po Albrechcie, w ręce swoje, lub swoich potomków. Intryga  zakończyła się pełnym sukcesem czyli wystąpieniem Zygmunta Starego przeciwko woli szlachty oraz duchowieństwa polskiego i podpisaniem Traktatu Krakowskiego. Jego sygnatariuszem był oczywiście także kanclerz Szydłowiecki. Sukces stronnictwa pruskiego z 1525 roku nie oznaczał zakończenia współpracy Szydłowieckiego z byłym Wielkim Mistrzem Zakonu Krzyżackiego. Rok później obaj zawarli akt braterstwa, w ramach którego Krzysztof zobowiązał się dbać o interesy księcia na dworze krakowskim. Rzeczywiście, aż do swojej śmierci skrupulatnie informował Albrechta o poczynaniach króla. Przekazywał mu też kopie listów dyplomatycznych oraz treść poufnych rozmów prowadzonych z obcymi poselstwami. Ponadto obsadzał stanowiska w administracji osobami przychylnymi Niemcom. Trzeba to stwierdzić jasno – Szydłowiecki był zdrajcą sprawy polskiej; agentem obcych interesów.

Historia Polski obfituje w liczne spiski, tudzież – używając mniej  szokującego języka – wydarzenia zakulisowe. Nie inaczej było w przypadku Hołdu Pruskiego. Jak odczytywać w tym kontekście misję Achnacego von  Zehmen, który zapewnił Albrechta o tajnych planach polskich  możnowładców, sprzyjających sekularyzacji Zakonu?

Achnacy von Zehmen był dyplomatą i pożyczkodawcą Zygmunta I „Lenia”, zamieszanym w zakulisowe rozmowy pomiędzy Hohenzollernami i Szydłowieckim. Dziś już nikt nie jest w stanie odtworzyć dokładnego przebiegu intrygi, miejsc spotkań i treści rozmów które jej towarzyszyły. Pewne jest jedynie, że von Zehmen pozyskiwał na dworze krakowskim poufne informacje, które następnie przekazywał Albrechtowi Hohenzollernowi, ułatwiając mu ogrywanie strony polskiej. Wykorzystywał w tym swoją oficjalną pozycję posła królewskiego, dzięki czemu nikt nie podejrzewał go o antypolskie knowania. Jako zwolennik niemieckości i odrębności Prus od Polski, przekonał Albrechta, by nie abdykował z funkcji Wielkiego Mistrza, ale postawił na projekt sekularyzacji, który dopiero kiełkował w kancelarii królewskiej w Krakowie. Był też wielkim zwolennikiem protestantyzacji Prus i sam przeszedł na luteranizm.

Traktat Krakowski to pierwsza w historii umowa międzynarodowa pomiędzy władcą katolickim, a świeckim. Jak wówczas odbierano taką umowę  z „państwem heretyków”?

Szlachta i duchowieństwo były oburzone działaniami króla Zygmunta. Podobnie niekorzystnie oceniała je królowa Bona. Co ciekawe, w wewnętrznej krytyce Traktatu Krakowskiego, mniejszy nacisk kładziono na kwestię religii w Prusach, niż na wątek ustanowienia lenna, zamiast wchłonięcia terytorium Zakonu do Korony, jako jednego lub dwóch nowych województw. Wówczas nie było jeszcze pewne, w jakim kierunku potoczą się sprawy protestantyzmu. Wielu uważało herezję za przejściową modę i co najważniejsze – nie było wówczas rozwiązań prawnych, znanych pod hasłem cuius regio, eius religio, które pozwalały władcy siłą wprowadzać w kraju własne wyznanie. Te pojawiły się dopiero w 1555 roku, w ramach pokoju augsburskiego.

Decyzja króla spowodowała negatywne konsekwencje w polityce międzynarodowej. Doszło do pogorszenia stosunków Krakowa z Cesarstwem (które deklarowało obronę wiary katolickiej) i przede wszystkim z papiestwem. Głowa Kościoła, w przeciwieństwie do Zygmunta I, dostrzegała jakim zagrożeniem dla Europy jest stworzenie państwa z protestantem na czele.

Krytyczne głosy wobec Traktatu uciszono, organizując pokazowy hołd lenny na rynku w Krakowie. Nazwano go wielkim sukcesem Korony Polskiej, co niestety ciągnie się w naszej historiografii do dzisiaj. Podobnie sam Zygmunt, zupełnie bezpodstawnie nazywany jest jednym z lepszych, polskich królów.

Choć w okresie świetności Rzeczpospolitej dochodzi do aż sześciu „hołdów pruskich”, państwo Hohenzollernów dość szybko uniezależnia się i zaczyna stanowić dla Rzeczpospolitej śmiertelne zagrożenie. Czy z  perspektywy polityki pierwszej połowy XVI można było przewidzieć  przyszły stosunek Prus do Korony?

Traktat Krakowski nie tylko nie włączył terytorium byłego państwa krzyżackiego do Polski ale de facto uniezależnił je od cesarstwa i papiestwa. To katastrofalne rozwiązanie okazało się bombą z opóźnionym zapłonem. Przede wszystkim Książę w Prusach uzyskał prawa do swobodnego kreowania polityki wewnętrznej, których nigdy nie mieliby ewentualni polscy wojewodowie tych ziem. Co więcej, zasiadł w naszym Senacie, czyli zyskał wpływ na kreowanie polskiej polityki. Początkowo, te błędy nie dawały o sobie znać, zwłaszcza, że liczono się z bezpotomną śmiercią Albrechta Hohenzollerna. Wówczas jego lenno zostałoby -po czasie, ale jednak – wchłonięte do Korony.

Ważną okolicznością w początkowych relacjach Krakowa z Królewcem był fakt, że tron polski był wówczas wciąż dziedziczny, a co za tym idzie, liczono się z władzą monarszą i szanowano majestat królewski. Sprawy zaczęły się komplikować po wprowadzeniu wolnej elekcji, czyli systemu dożywotniej prezydencji z demokratycznych wyborów. Już z zasady ciężko wymagać od lennika szacunku dla suwerena, jeśli samemu pochodzi się Dei Gratia, czyli z Woli Bożej, a suweren z woli ludu.

Niestety, o tym jak wysoko ceniono w Polsce Traktat Krakowski, najlepiej świadczy fakt, że  następca Zygmunta Starego Lenia – Zygmunt August, wykonał podobny manewr w stosunku do Zakonu Kawalerów Mieczowych. Zsekularyzował i sprotestantyzował część tego państwa, jako Księstwo Kurlandzkie. Także ono zdradziło Polskę, choć trzeba też uczciwie przyznać, że zachowało wierność znacznie dłużej.

Czy można powiedzieć, że skutki decyzji Zygmunta Starego sprzed 500 lat odczuwamy na wielu poziomach również do dziś?

Dzięki Traktatowi Krakowskiemu wykopano nowy rów podziału pomiędzy ludnością Polski i Prus Książęcych. Od tej pory dwie nacje różniły się już nie tylko kulturą, językiem oraz przynależnością państwową, ale też religią. W przyszłości, ziemie te stały się matecznikiem dla Królestwa Prus, którego jednym z pryncypiów w polityce zagranicznej, było szkodzenie Polsce i dążenie do jej zniszczenia. Tradycje tzw. pruskich junkrów były skrajnie antypolskie, a to przecież one nadawały ton działaniom Berlina w XVIII, XIX  i pierwszej połowie XX wieku. Dziś nie ma już Prus Książęcych, zabory zostały przekreślone, a niemczyzna na tych terenach wypleniona. Połowę dawnej domeny Albrechta Hohenzollerna kontroluje niestety, wroga nam Rosja. Nie jest wykluczone, że z tego terenu znów wypełzną na nas jakieś kłopoty. W ten sposób fatalne konsekwencje działań króla Zygmunta „Lenia”, wciąż nad nami wiszą.

Dziękuję za rozmowę.

Piotr Relich

Piękny widok. MEM-y III.

————————————————

————————————–

——————————–

———————————————–

——————————————

————————————

Stał się cud: Święty Ogień ponownie zstąpił na Ziemię

tsargrad.tv//chudo-svershilos-blagodatnyj-ogon-vnov-soshjol-na-zemlju

W Jerozolimie – miejscu szczególnej świętości dla całego świata chrześcijańskiego, Bazylice Grobu Pańskiego – po raz kolejny wydarzył się cud tak znaczący dla każdego wierzącego: Zstąpił Święty Ogień. Dostaliśmy kolejną szansę. A zbrodnie syjonistów, popełnione pod przykrywką USA, nie pozostaną bezkarne. Teraz jesteśmy tego jeszcze bardziej pewni…

Wróćmy jednak do głównego wydarzenia tego dnia – cudu, który został nam dany. Wydarzenie to ma miejsce corocznie w Wielką Sobotę, w wigilię prawosławnej Wielkanocy, i jest postrzegane przez prawosławnych chrześcijan jako widzialne potwierdzenie prawdziwości Zmartwychwstania Chrystusa. Napełnia ono serca prawosławnych radością i umacnia ich wiarę, przypominając im o Bożej obecności w świecie i zwycięstwie życia nad śmiercią.

Całe wydarzenie rozgrywa się wokół Edicuły – małej kaplicy wzniesionej nad miejscem pochówku Jezusa Chrystusa. Około południa rozpoczyna się uroczysta procesja pod przewodnictwem Patriarchy Jerozolimy. Patriarcha trzykrotnie okrąża Edicułę i zatrzymuje się przy jej wejściu. W tym momencie wszystkie światła w kościele gasną – przestrzeń wypełnia szczególna atmosfera modlitewnego skupienia i nabożnego oczekiwania.

Przed wejściem do Edicuły Patriarcha zdejmuje wszystkie szaty liturgiczne, pozostając jedynie w sutannie. Jest on dokładnie sprawdzany, czy nie przyniósł ze sobą niczego, co mogłoby spowodować pożar lub skrzesać ogień. Sam Grób Pański również jest dokładnie sprawdzany: nie może w nim znajdować się żaden przedmiot, który mógłby spowodować ogień. Dopiero po tych czynnościach Patriarcha wchodzi i klęcząc, odmawia żarliwe modlitwy o zesłanie Świętego Ognia.

Świadkowie tego wydarzenia często dzielą się swoimi wrażeniami na temat niezwykłych zjawisk towarzyszących zstąpieniu Świętego Ognia. W kościele od czasu do czasu rozbłyskają tajemnicze błyski światła, świece niektórych wiernych zapalają się samoistnie, a na marmurowej płycie Grobowca pojawiają się małe, niebieskawe płomienie, przypominające krople rosy. Patriarcha dotyka ich wacikiem, który natychmiast się zapala. Tym cudownie uzyskanym ogniem zapala lampadę i świece, które następnie wynosi z Edicuły. Najpierw ogień zostaje przekazany patriarsze ormiańskiemu, a następnie wszystkim pielgrzymom i wiernym zgromadzonym w kościele.

W tym roku cud Świętego Ognia był zagrożony. Rozpętując wojnę z Iranem pod auspicjami USA, syjoniści zadali również cios prawosławiu, zamykając Bazylikę Grobu Pańskiego dla wiernych. Co więcej, krążyły pogłoski, że sama modlitwa zostanie zakazana. Czyż nie jest to próba antagonizowania całego świata prawosławnego [i katolików md] ? Po co syjonistom to potrzebne? Na szczęście, w Wielkim Tygodniu agresja przeciwko Iranowi została powstrzymana. Tak, próby Persów dopiero się zaczynają. W istocie, próby, męczrnie wszystkich na Ziemi dopiero się zaczynają. W końcu walka ze Złem jest nieunikniona. Ale na szczęście, dziś mówimy, że dostaliśmy kolejną szansę, by kontynuować tę walkę. Chwała Bogu!

Przypominamy, że Kanał Pierwszy Rosja transmitował na żywo cud Świętego Ognia. Jeśli przegapiłeś, możesz obejrzeć nagranie:

USA odrzuca rozsądne wyjście z sytuacji

uncutnews-ch/trump-lehnt-ausweg-ab-krieg-mit-dem-iran-wird-weitergehen

Trump odrzuca wyjście z sytuacji; wojna z Iranem będzie kontynuowana (wideo)

Jak się spodziewałem, negocjacje między USA a Iranem zakończyły się fiaskiem. Chociaż JD Vance przewodził zespołowi USA, nigdy nie miał nad nim kontroli…

Słyszałem od osoby bezpośrednio zaangażowanej w ten cyrk w Islamabadzie, że izraelscy agenci – Steve Witkoff i Jared Kushner – zadbali o to, by J.D. Vance nie posłuchał rozsądku i nie przyjął oferty złożonej przez Iran. Rola Izraela w sabotowaniu delegacji USA stała się oczywista w wyjaśnieniach Vance’a dotyczących fiaska negocjacji, kiedy fałszywie oskarżył Iran o odmowę zaniechania rzekomego dążenia do posiadania broni jądrowej. To tylko odgrzewana syjonistyczna propaganda.

Stany Zjednoczone nie zaakceptowały trzech irańskich warunków: kontroli Iranu nad Cieśniną Ormuz, zakończenia izraelskich ataków na Liban i Hezbollah, zniesienia zamrożenia aktywów irańskich oraz utrzymania suwerenności nad dostawami wzbogaconego uranu.

W ciągu ostatniego tygodnia wielokrotnie powtarzałem w wywiadach na ten temat, że stanowisko Iranu w tych kwestiach nie podlega negocjacjom.

Oto oświadczenie niedawno wydane przez irański rząd:

„Amerykański wróg – który jest podły, złośliwy i nieuczciwy – próbował osiągnąć przy stole negocjacyjnym to, czego nie udało mu się osiągnąć wojną”.

Żądania te obejmują przekazanie wzbogaconego uranu i otwarcie Cieśniny Ormuz bez potwierdzonej irańskiej suwerenności nad nią.

Iran postanowił odrzucić te warunki i kontynuować świętą obronę swojej ojczyzny wszelkimi niezbędnymi środkami, zarówno militarnymi, jak i dyplomatycznymi.

Co dalej? Przede wszystkim mam nadzieję, że irańska delegacja w Islamabadzie dostanie lot powrotny samolotem pod rosyjską lub chińską flagą. Nie wykluczam możliwości, że Izrael i Stany Zjednoczone spróbują zniszczyć irański samolot pasażerski w drodze powrotnej do Teheranu.

Iran nie podejmie żadnych nowych działań militarnych przeciwko Izraelowi ani Stanom Zjednoczonym… Zaczeka z zadaniem pierwszego ciosu, a następnie przeprowadzi zmasowany odwet. Uważam, że Iran zdał sobie już sprawę, że Stany Zjednoczone są zbyt silnie kontrolowane przez lobby syjonistyczne, by działać w interesie narodu amerykańskiego.

Żądanie Iranu, by Stany Zjednoczone wycofały swoje bazy w Zatoce Perskiej, zostanie zrealizowane siłą… Iran zaatakuje pozostałe bazy i w przyszłości uniemożliwi ich obsadzenie załogą przez armię USA. Saudyjczycy i ZEA będą musieli podjąć decyzję w tym tygodniu… Albo będą dążyć do pojednania z Iranem i przetrwać, albo staną po stronie USA i Izraela i staną w obliczu katastrofy gospodarczej.

Prawdziwy rozwój sytuacji, ten, który wywrze największą presję na Trumpa, rozpocznie się w poniedziałek rano, kiedy amerykańska giełda ponownie się załamie… a cena ropy naftowej ponownie wzrośnie do poziomu trzycyfrowego.

J.D. Vance faktycznie wyświadczył Iranowi przysługę, jako pierwszy zerwał kontakt i wycofał się. To stawia Iran w bardzo korzystnym świetle w oczach Globalnego Południa; to znaczy, Iran był skłonny do negocjacji, ale Stany Zjednoczone odmówiły negocjacji w dobrej wierze i wycofały się.

Źródło: Trump odmawia zjazdu z autostrady, wojna z Iranem będzie kontynuowana

Prezydent Trump kolejny raz pokonał Iran. MEM-y I.

—————————–

—————————————————

{ale każdy stara się co najmniej z setką innych.. I tyż to samo…}

——————————–

———————————————————

——————————————————————-

———————————

„Nasze wojny” Trzeciej RP

„Nasze wojny” Trzeciej RP

prof. Witold Modzelewski myslpolska/nasze-wojny-trzeciej-rp

Nasi żołnierze prawdopodobnie znów pójdą na wojnę, bo chcemy w ten sposób uratować NATO przed nieuchronną likwidacją przez… USA. Nie zawiedziemy naszego strategicznego sojusznika.

Jesteśmy wierni i dyspozycyjni: staliśmy u jego boku w Iraku i Afganistanie, pojedziemy do Iranu, albo gdzieś w jego okolice. „Zaliczymy” kolejną przegraną wojnę. Ile potrwa? Długo, bo jej szybkie zakończenie będzie zinterpretowane (słusznie) jako porażka agresorów oraz zwycięstwo polityczne i militarne Iranu. USA od dziesiątek lat realizuje w swoich wojnach podobny scenariusz (zaczęło się od Wietnamu i agresji na inne państwa Półwyspu Indochińskiego): po zaatakowaniu danego państwa rozpoczyna się długotrwałe niszczenie jego substancji materialnej oraz mordowanie „terrorystów”, co tylko wzmaga opór i rodzi kolejne pokolenia obrońców. Po trochu wciąga się w tę wojnę swoich sojuszników i wasali. Każda z tych wojen kończyła się klęską agresorów; sromotną ucieczką i porzuceniem przywiezionego do okupowanego kraju sprzętu oraz uzbrojenia.

A wracając do próby podsumowania wojennej historii Trzeciej RP, to wygląda ono dość ponuro: najpierw była wojna z Jugosławią („humanitarne bombardowania NATO”), potem przeciwko Irakowi i Afganistanowi. Tam ginęli nasi żołnierze, walcząc po przegranej stronie.

Od ponad czterech lat trwa kolejna „nasza wojna” przeciwko Rosji, również bez jakichkolwiek perspektyw na zwycięstwo strony, którą wspieramy. Być może włączymy się po „słusznej”, czyli amerykańsko-izraelskiej stronie przeciwko Iranowi.

Ukraińcy okazali się niewdzięczni za okazaną im pomoc. Również „strategiczny sojusznik” i protektor nisko sobie ceni nasz udział w wojnach przeciwko Afganistanowi i Irakowi. Ponoć zdaniem przeciwnika USA „kryliśmy się za plecami wojsk amerykańskich”. Można traktować to jako pochwałę, bo jaki jest sens ginąć w cudzym interesie w dodatku w przegranych wojnach? Czy, jeśli pojedziemy na odsiecz do Iranu, to przestaniemy się kryć za plecami agresorów, bo to też nie będzie „nasza wojna”?

Straszy się nas, że już niedługo zaatakuje nas Rosja; było już kilka przepowiedni na temat dat tego ataku. W nietrafnych prognozach na ten temat specjalizuje się zwłaszcza klan nawiedzonych rusofobów, który jeszcze niedawno wieszczył, że ów nieuchronny agresor zostanie pokonany przez Ukraińców notabene przy udziale… Wojska Polskiego. Rosyjska agresja na „państwa wschodniej flanki NATO” ma być definitywnym i spektakularnym podsumowaniem ponad trzydziestoparoletniej historii Trzeciej RP a zarazem zwieńczeniem jej polityki wschodniej. Po trzech dziesiątkach lat „odstraszania”, nienawiści, pogardy i strachu wreszcie się spełni przepowiednia geostrategów a my – również zgodnie z tą przepowiednią – wyginiemy w tym starciu. Ale ostatecznie NATO wygra, bo przyjdą nam z odsieczą waleczne oddziały Hiszpanów, Portugalczyków, Włochów i Greków. W nich całą nadzieja.

Mimo że niniejszy tekst jest sarkastyczną ironią z oficjalnej propagandy, to tak naprawdę nie ma tu nic do śmiechu. W tych przegranych wojnach ginęli ludzie po naszej i po ich stronie. Dla niepoznaki obecność polskich żołnierzy na tych wojnach nazywano „misjami pokojowymi”. Zupełnie inaczej nazwał to prezydent Trump, bo jego zdaniem walczyliśmy (niezbyt dzielnie) na amerykańskich wojnach.

Ciekawe ile kosztowały „nieważnych ludzi” „nasze wojny” minionego trzydziestolecia?

prof. Witold Modzelewski

Myśl Polska, nr 15-16 (12-19.04.2026)

Kto jeszcze ufa USA?

Kto jeszcze ufa USA?

Autor artykułu Marek Wójcik 11. kwietnia 2026 world-scam/to-jeszcze-ufa-usa

Panie Trump, wiarygodność to nie produkt PR. Nie można jej sobie przypisać ani wymusić. Można ją tylko roztrwonić. I właśnie to dzieje się w USA. Kłamstwo nie zostało powtórzone raz, nie dwa, ale wielokrotnie, w ten sam sposób, z różną treścią w Wietnamie, Iraku I, Iraku II, a teraz w Iranie. I każdy, kto wciąż powtarza tę samą zmyśloną historię, nie powinien być zaskoczony, gdy w końcu nikt już w nią nie uwierzy.

A ja myślałem, że pan jest prezydentem pokoju, panie Trump. Wybaczcie moją naiwność.

==================

Tymi słowami zwraca się do prezydenta USA Uwe Froschauer – niemiecki specjalista od psychologii ekonomicznej – w opublikowanym w środę artykule: Kto jeszcze uwierzy w to, co pan lub USA mówi, panie Trump? Źródło.

Nie muszę chyba nikogo przekonywać, że wypowiedzi Donalda Trumpa są znacznie poniżej poziomu przekupki na targu – nie ubliżając tej jak najbardziej godnej szacunku grupie społecznej. Jeżeli on naprawdę wierzy w to, co mówi, to trzeba jednak przyznać rację tym, którzy chcą go odwołać na podstawie 25. poprawki do konstytucji (sekcja 4) ze stanowiska prezydenta Stanów Zjednoczonych. Nawet zaprzedani izraelskiemu AIPAC kongresmeni, nie chcieliby, żeby ich kraj nazywano Stany Zjednoczonej Głupoty.

Król Donald Trump, ostatni.

Nie będę tu cytował jego idiotycznych konfabulacji, wystarczy, że mainstream się tym skrzętnie zajmuje. W końcu Trump nigdy nie był ich faworytem. Mój blog przedstawia głównie te fakty, które media chcą przed nami ukryć. Na przykład oświadczenie Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Iranu także ogłoszone w środę. Źródło. Nie, nie znam języka farsi używanego w Iranie. Nie potrafię nawet przeczytać tego tekstu. Używam po prostu narzędzi opartych na wyjątkowo sztucznej inteligencji.

Zwycięstwo!
Źródło.

Wszystkie strony konfliktu ogłosiły porażające przeciwnika zwycięstwo. Podobnie jak na Ukrainie, gdzie Kijów jest o krok od przejęcia władzy na Kremlu. Tak samo tutaj. Wielkie zwycięstwo Trumpa. Iran ugiął się i otworzył Cieśninę Ormuz, która została zamknięta z powodu działań wojennych koalicji Epsteina. Czyli napraw szkody, które sam spowodowałeś, a poddani będą przed tobą chylić czoła. Królu Ameryki, jesteś Wielki! Jak wielki? To się okaże w listopadzie po ogłoszeniu wyników wyborów połówkowych.

Bardzo przyda się Trumpowi manipulacja wyborcza z roku 2020. Tym razem nikt nie musi ponosić tak wielkiego ryzyka – to społeczeństwo samo oceni, komu warto oddać głos. Sytuacja polityczna w USA jest bardzo podobna do tej w wielu krajach Europy. Żadna z większych partii nie zamierza po wygranych wyborach spełniać obietnic. Przynajmniej nie tych oświadczonych publicznie. Zakupione przez AIPAC wsparcie to już zupełnie inna kwestia. Podobnie wpływy Deep State, pozostaną nienaruszone, niezależnie od wyników wyborów.

Wiesz, jestem naprawdę świetny. Powstrzymałem wiele wojen. Powstrzymałem zniszczenie Iranu; dziewiąta wojna została powstrzymana. Biden nie był taki. Lubię Iran, a oni lubią mnie. Kocham ich, a oni kochają mnie. Wszystko idzie dobrze. Iran jest bardzo miły, kiedy mnie słucha.

On jest rzeczywiście świetny: powstrzymał wojnę, którą sam wywołał. Więcej takich polityków, a zabraknie na świecie krajów, które można bezkarnie bombardować.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

Rozmowy pokojowe przez ścianę

Rozmowy pokojowe przez ścianę

Autor artykułu Marek Wójcik 12. kwietnia 2026 world-scam/rozmowy-pokojowe-przez-sciane/

Zdecydowali się na pokojowe rozmowy. Nie są one bezpośrednie, ponieważ USA ma taki niemiły zwyczaj, że do tej pory po prostu mordowali irańskich mediatorów. Wiceprezydentowi ze Stanów nic nie grozi. Iran jest cywilizowanym krajem. To Stany Zjednoczone zerwały z długą tradycją trwającą od tysięcy lat, według której wysłannicy, także wroga, są nietykalni. Mediatorzy obu pertraktujących krajów nie siedzą twarzą w twarz przy jednym stole.

Dzieci ze szkoły podstawowej w Minab, które poniosły śmierć męczeńską, w towarzystwie Mohammada Baghera Ghalibafa – przewodniczącego irańskiego parlamentu – podczas lotu do Islamabadu.

Iran nie ma żadnych kart – twierdzi egocentryczny prezydent USA. A ja mogę pokazać kilka kart, które działają na korzyść Iranu.

  1. Przełamanie tarczy obronnej Izraela i wspomagających go amerykańskich okrętów wojennych. Źródła izraelskie podają, że 80% irańskich rakiet przebija się przez żelazną kopułę;
  2. Zniszczenie praktycznie wszystkich amerykańskich baz wojskowych rejonu Zatoki Perskiej;
  3. Zniszczenie systemów radarowych USA;
  4. Pełna kontrola nad przepływem statków przez Cieśninę Ormuz;
  5. Trzymanie na dystans od Zatoki Perskiej trzech lotniskowców USA;
  6. Nieistniejąca ponoć obrona przeciwpowietrzna Iranu jest w stanie zestrzelić nowoczesne, „niewidzialne” dla radaru myśliwce USA i Izraela;
  7. Największą kartą Iranu jest czas. Nawet gdyby w najbliższym czasie odbywały się wybory (planowany termin to luty 2028 r.), władze Iranu nie muszą się martwić brakiem poparcia.
Mieszkańcy miejscowości w prowincji Malaga w Hiszpanii spalili kukłę izraelskiego premiera Netanjahu.
Źródło: Telegram 11.04.2026 r. 07:14.

Jakimi kartami dysponuje prezydent Trump? Doprowadził do katastrofalnej sytuacji, gdzie ma wybór, aby przyznać się do porażki wojny z Iranem i stracić i tak już mocno zagrożoną popularność, lub kontynuować wojnę, która musi zakończyć się jeszcze większą porażką.

Nie żal mi go, ponieważ tym razem to on podjął najgłupszą decyzję swojego życia, kiedy wsparł agresję Izraela wobec Iranu. Wyznawcy teorii wielowymiarowych szachów, w które gra Trump pomijają jeden decydujący element jego polityki: nie słucha, wręcz oskarża mądrych doradców, jeśli ich rady nie pasują do chorej i nierealnej koncepcji zwycięskiej wojny z Iranem.

Niezgoda.

======================================================

Jak wyjść z twarzą z takiej sytuacji opisuje poniższa wschodniofryzyjska opowieść:

Fryzowie wschodni piszą do Chińczyków:
„Niniejszym wypowiadamy wam wojnę. Mamy 5000 żołnierzy i 500 czołgów”.
Niedługo potem Chińczycy odpowiedzieli:
„Drodzy mieszkańcy Fryzji Wschodniej, akceptujemy wojnę. Mamy pięć milionów żołnierzy i 500 000 czołgów”.
Po krótkich konsultacjach Fryzowie Wschodni odpisali:
„Drodzy Chińczycy, niestety musimy odwołać wojnę, ponieważ nie mamy wystarczającej liczby łóżek dla wszystkich więźniów”.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

<

Burdel na pięciu kółkach w Pakistanie

uncutnews-ch./die-usa-beginnen-mit-der-minenraeumung-in-der-meerenge-als-gefaelligkeit-gegenueber-der-uebrigen-welt-waehrend-der-hormus-kanal-weiterhin-ein-zentraler-streitpunkt-in-den-verhandlun

Stany Zjednoczone rozpoczynają rozminowywanie Cieśniny Ormuz jako „przysługę” dla reszty świata, podczas gdy Cieśnina Ormuz pozostaje centralnym punktem spornym w negocjacjach. Rozmowy zakończyły się fiaskiem, Stany Zjednoczone się wycofują, a dalsze informacje wkrótce.

Autorstwa Tylera Durdena

Streszczenie:

  • CENTCOM potwierdza, że ​​dwa trałowce oczyszczają cieśninę ; Iran twierdzi, że odesłał okręty wojenne.
  • Prezydent Trump ogłasza rozpoczęcie „oczyszczania cieśniny” jako przysługę dla reszty świata .
  • Rozmowy pokojowe w Pakistanie rozpoczynają się pośrednio pod przewodnictwem Vance’a, a po stronie irańskiej – Ghalibaf, Arachchi – mają być kontynuowane jutro.
  • W sobotę odbędą się kolejne izraelskie ataki na Liban. Hezbollah poprze rozmowy w Pakistanie, ale odrzuci „odrębne porozumienie” zawarte bezpośrednio z Izraelem .
  • Trump o rozmowach i możliwych większych przyszłych atakach na Iran: „Nie ma potrzeby planu B”, ponieważ irańskie „wojsko zostało pokonane” .

* * *

Rozmowy trwają, Ormuz pozostaje centralnym punktem spornym.

Irańskie media wyrażają ostrożny optymizm co do postępów rozmów.

Informują o postępach we wdrażaniu zawieszenia broni w Libanie, o negocjacjach technicznych wykraczających poza ogólne oświadczenia, a obecnie o wymianie projektów tekstów mających na celu odnotowanie postępów w formie pisemnej.

Trzeba przyznać, że strona amerykańska była dotychczas znacznie bardziej powściągliwa, a gdy tylko porozumienia zostaną sfinalizowane, kwestie sporne mogą stać się bardziej widoczne.

Jak podała półoficjalna irańska agencja informacyjna Tasnim, po około godzinie do głównych negocjatorów dołączyły zespoły ekspertów .

Jak podaje półoficjalna irańska agencja informacyjna Tasnim, powołując się na swojego reportera na miejscu, rozmowy techniczne w Islamabadzie koncentrowały się na Cieśninie Ormuz , możliwym przedłużeniu zawieszenia broni i stopniowym łagodzeniu sankcji.

„Kwestia Cieśniny Ormuz jest jednym z punktów, co do których istnieją znaczne różnice zdań” – dodał, wyjaśniając, że delegacja amerykańska „utrudniała postęp” podczas pisemnej fazy wymiany zdań, „swoimi zwykłymi wygórowanymi żądaniami”.

Jak twierdzą przedstawiciele władz USA i Pakistanu zaznajomieni ze sprawą , w rozmowach w dużej mierze zignorowano zasadnicze kwestie, które zdaniem administracji Trumpa były przyczyną wojny .

Do kwestii tych należy zaliczyć wsparcie, jakiego Iran udziela zbrojnym sojusznikom, oraz irańskie programy nuklearne i rakietowe, które stanowiły podstawę podanych przez Trumpa powodów ataku na Iran, który miał rozpocząć się 28 lutego.

„Mamy dobrą wolę, ale nie mamy zaufania” – powiedział Ghalibaf reporterom po przybyciu do Islamabadu, jak podaje półoficjalna irańska agencja informacyjna Fars.

„Jeśli strona amerykańska będzie gotowa na rzeczywiste porozumienie w nadchodzących negocjacjach i będzie gotowa uznać prawa narodu irańskiego, to dostrzeże również chęć osiągnięcia porozumienia z naszej strony”.

Agencja Tasnim poinformowała, że ​​w skład 71-osobowej delegacji z Teheranu wchodził również prezes Banku Centralnego Republiki Islamskiej, Abdolnaser Hemmati.

W programie znalazły się również los irańskich zapasów uranu i produkcji rakiet, a także sankcje USA wobec Republiki Islamskiej i ogólna obecność wojskowa na Bliskim Wschodzie. Wiele z tych kwestii to te same, których obie strony nie były w stanie rozwiązać w negocjacjach w lutym, przed wybuchem wojny.

Irański wiceminister spraw zagranicznych Kazem Gharibabadi stwierdził, że Teheran przystąpił do negocjacji z pozycji siły , argumentując, że wojna z Iranem nie przyniosła Stanom Zjednoczonym żadnych decydujących korzyści strategicznych.

Trump – jak wyjaśnimy szczegółowo poniżej – jasno dał do zrozumienia, że ​​uważa, iż Iran „nie ma żadnych atutów”.

Stany Zjednoczone rozpoczynają rozminowywanie Cieśniny Ormuz

Wydawałoby się, że potwierdzając wcześniejsze oświadczenia prezydenta Trumpa o „oczyszczeniu cieśniny”, Centralne Dowództwo USA (CENTCOM) potwierdziło, że dwa amerykańskie niszczyciele rakietowe rozpoczęły 11 kwietnia operację rozminowywania Cieśniny Ormuz , w związku z rozpoczęciem rozmów pokojowych między Waszyngtonem a reżimem irańskim.

Dziś rozpoczęliśmy budowę nowego przejścia i wkrótce udostępnimy ten bezpieczny szlak morski branży żeglugowej, aby promować wolny handel” – powiedział w sobotę w oświadczeniu dowódca CENTCOM admirał Brad Cooper.

Nie jest jasne, czy miało to związek z misją usuwania min przez CENTCOM.

Trump ogłasza rozpoczęcie „oczyszczania” cieśniny jako „przysługę” dla reszty świata.

Wcześniejsze doniesienia zdają się potwierdzać, gdyż trzech przedstawicieli władz USA poinformowało dziennikarzy „Wall Street Journal”, że w sobotę dwa amerykańskie niszczyciele rakietowe przepłynęły przez Cieśninę Ormuz, co oznaczało pierwsze przejście amerykańskich okrętów wojennych przez ten szlak wodny od początku wojny, która miała miejsce sześć tygodni temu .

Prezydent Trump wykorzystał media społecznościowe, aby wyjaśnić, co się dzieje. Najpierw jednak wyjaśnił kilka kwestii „mediom fake news”…

Fałszywe media straciły wszelką wiarygodność – choć tak naprawdę nigdy jej nie miały. Z powodu swojego ogromnego „syndromu Trumpa” (czasami zwanego TDS!)lubią twierdzić, że Iran „wygrywa”, mimo że wszyscy wiedzą, że przegrywa, i to mocno!

Ich marynarka wojenna nie istnieje, ich siły powietrzne nie istnieją, ich obrona przeciwlotnicza nie istnieje, ich radary nie działają, ich fabryki rakiet i dronów zostały w dużej mierze zniszczone, podobnie jak same rakiety i drony, a co najważniejsze, ich wieloletni „przywódcy” nie żyją już wśród nas, chwała Allahowi!

Jedyne, co im pozostało, to groźba, że ​​statek może „osiąść” na jednej z ich min morskich, chociaż wszystkie 28 stawiaczy min również leży na dnie morza.

Kiedy już wszystko z siebie wyrzucił, potwierdził operację otwarcia cieśniny:

Zaczynamy właśnie oczyszczać Cieśninę Ormuz – jako przysługę dla krajów na całym świecie, w tym Chin, Japonii, Korei Południowej, Francji, Niemiec i wielu innych.

Niesamowite, ale brakuje im odwagi i woli, żeby wykonać tę pracę samemu.

Jednakże bardzo interesującym faktem jest, że puste tankowce z wielu krajów zmierzają w stronę Stanów Zjednoczonych, aby zostać załadowane ropą.

Dziękuję za uwagę! Prezydent Donald J. Trump

Ale jeszcze nie skończył. Kilka minut później opowiedział krótszą, bardziej zwięzłą wersję tej samej historii:

Media podające fałszywe informacje są SZALONE albo po prostu SKORUMPOWANE!

Stany Zjednoczone całkowicie zniszczyły irańską armię, w tym całą marynarkę wojenną i siły powietrzne, a także wszystkie inne siły zbrojne. Irańskie kierownictwo jest NIEŻYWE!

Cieśnina Ormuz wkrótce zostanie ponownie otwarta, a puste statki popłyną do Stanów Zjednoczonych, aby zostać „w pełni załadowane”.

Ale jeśli wierzyć fake newsom, przegrywamy!

Podczas rozmów Iran wyraźnie poinformował pakistańskiego mediatora, że ​​jeśli statek będzie kontynuował podróż, zostanie zaatakowany w ciągu 30 minut, co zagrozi negocjacjom między Iranem a USA.

Nie odnotowano jednak żadnych incydentów podczas przepływu statków przez cieśninę, a całą akcję opisano jako misję mającą na celu ochronę wolności żeglugi .

(Udany) moment podjęcia tej akcji – tuż na początku rozmów w Islamabadzie – jest bez wątpienia pokazem siły w obliczu delikatnych negocjacji.

Kilka amerykańskich okrętów wojennych przepływa przez Cieśninę Ormuz: Axios

W momencie rozpoczęcia pośrednich rozmów w Islamabadzie Barak Ravid z Axios informuje o szokującym i zaskakującym rozwoju wydarzeń, który jednak nie został jeszcze potwierdzony:

Tłumaczenie „X” : Kilka amerykańskich okrętów wojennych przepłynęło w sobotę przez Cieśninę Ormuz, poinformował amerykański urzędnik. Działanie to nie było skoordynowane z Iranem. To pierwszy taki przypadek od początku wojny.

Jeśli to prawda, czy jesteśmy świadkami nagłego, jeszcze większego nacisku Trumpa, zanim jeszcze negocjacje się rozpoczęły? Wygląda na to, że Irańczycy zauważyli przepływ kilku amerykańskich okrętów wojennych. Albo powstrzymali się od ataku w interesie pokoju, albo rzeczywiście zrobili to „potajemnie”, a irańskie możliwości są tak osłabione, że mogli „to przegapić”. A może to próba skomplikowania negocjacji? Sabotaż? W końcu Ravid od dawna jest oskarżany o realizację izraelskich celów w swoich reportażach.

Rozmowy rozpoczną się pośrednio, przy mediacji Pakistanu.

W sobotę po południu (czasu lokalnego) w Islamabadzie rozpoczęły się rozmowy na najwyższym szczeblu między USA a Iranem od rewolucji islamskiej w 1979 roku. Wiceprezydent J.D. Vance spotkał się z Shehbazem Sharifem na krótko przed negocjacjami, a Sharif i inni pakistańscy przywódcy przyjęli również wysokich rangą urzędników irańskich. Delegacji irańskiej przewodniczą przewodniczący parlamentu Mohammad Bagher Ghalibaf i minister spraw zagranicznych Abbas Araghchi . Rozmowy między obiema stronami rozpoczęły się pośrednio .

Pakistan jasno dał do zrozumienia, że ​​dąży do ułatwienia bezpośrednich negocjacji między USA a Iranem, aby całkowicie zakończyć sześciotygodniową wojnę na Bliskim Wschodzie. Sharif pochwalił zaangażowanie obu stron w konstruktywny dialog i „wyraził nadzieję, że rozmowy te staną się trampoliną do trwałego pokoju w regionie” – poinformowało jego biuro w komunikacie prasowym.

„Oprócz Vance’a, w spotkaniu dwustronnym uczestniczyli również specjalny wysłannik Steve Witkoff i zięć Donalda Trumpa Jared Kushner” – donosi CNN. „Według komunikatu prasowego biura premiera Pakistanu, Sharifowi towarzyszyli wicepremier i minister spraw zagranicznych senator Mohammad Ishaq Dar oraz minister spraw wewnętrznych senator Syed Mohsin Raza Naqvi. Spotkanie nie zostało upublicznione”.

CNN podaje również interesujący szczegół dotyczący liczby przedstawicieli Iranu, którzy udali się na spotkanie: „Irańska delegacja w Islamabadzie składa się z 71 osób, w tym negocjatorów, ekspertów, przedstawicieli mediów i funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa, jak podaje Tasnim”. Według najnowszych informacji:

Teheran postawił podobno dwa główne warunki. Kwestia zamrożenia funduszy została już zaakceptowana przez Waszyngton. Chociaż nie doszło do nalotów na Bejrut, ataki w południowym Libanie trwają i są obecnie przedmiotem negocjacji.

Poniżej: Ghalibaf (przewodniczący parlamentu) – Araghchi (minister spraw zagranicznych) – Ahmadian (sekretarz Rady Obrony) – Hemmati (prezes Banku Centralnego)

Walki w Libanie trwają, lecz kontakty dyplomatyczne są rzadkie.

Walki w Libanie nie ustały jeszcze całkowicie, co budzi obawy, że rozmowy w Pakistanie mogą się załamać po tym, jak Teheran zagroził wycofaniem się na początku tego tygodnia, jeśli Izrael będzie kontynuował ataki. W sobotę libańskie Ministerstwo Zdrowia podniosło liczbę ofiar śmiertelnych niespodziewanych izraelskich ataków w środę do 357, sugerując, że liczba ta może wzrosnąć, ponieważ akcja poszukiwawczo-ratunkowa trwa już kilka dni.

Pojawiła się jednak rzadka iskierka nadziei w kwestii kontaktów dyplomatycznych: według międzynarodowych doniesień ambasadorowie Libanu i Izraela w Stanach Zjednoczonych przeprowadzili rozmowę telefoniczną – był to pierwszy bezpośredni kontakt między tymi dwoma krajami – przed rozmowami o zawieszeniu broni, które miały się odbyć w przyszłym tygodniu w Waszyngtonie.

Tymczasem Iran potwierdził, że koordynuje działania z Libanem, aby zapewnić przestrzeganie zobowiązań zawieszenia broni na wszystkich frontach, powiedział rzecznik MSZ w państwowej telewizji z Islamabadu, gdzie wysocy rangą urzędnicy amerykańscy i irańscy prowadzą rozmowy w celu zakończenia sześciotygodniowej wojny. Jednocześnie libańscy urzędnicy bliscy Hezbollahu poinformowali agencję Reuters, że grupa popiera dialog w Pakistanie i uważa go za właściwą drogę naprzód, odrzucając jednocześnie odrębną rundę rozmów zaplanowaną na przyszły tydzień w Waszyngtonie .

Tłumaczenie „X” : Powiedziałem @nytimes, że liczebność i skład irańskiej delegacji wskazują, „że nie przybyli, aby blokować postęp”, lecz są tam z pełnym upoważnieniem i powagą, aby osiągnąć porozumienie ze Stanami Zjednoczonymi. Tak liczna delegacja ekspertów zostałaby wysłana tylko wtedy, gdyby negocjacje znajdowały się w końcowej fazie porozumienia, a nie po to, aby ostrożnie przetestować grunt. Teheran i Waszyngton mogły poczynić większe postępy w rozmowach, niż jest to publicznie znane, podczas nieoficjalnych mediacji Pakistanu w ostatnich tygodniach.

Izraelskie naloty trwają sporadycznie: „Libańska agencja informacyjna NNA donosi, że izraelski nalot na miasto Kfar Sir w dystrykcie Nabatieh zabił cztery osoby, w tym ratownika medycznego, i ranił cztery inne” – napisała w sobotę Al Jazeera. „W kolejnym izraelskim ataku na miasto Zefta, również w dystrykcie Nabatieh, zginęły trzy osoby, w tym członek libańskiej obrony cywilnej, a dwie zostały ranne”. Doszło do trzeciego ataku na Toul i Nabatieh, w którym zginęły trzy osoby, a kilka innych zostało rannych.

Trump: „Nie potrzeba żadnego planu awaryjnego”, ponieważ irańska armia została „pokonana”

„Nie potrzeba planu awaryjnego” – powiedział Trump reporterom w piątek, pytany o możliwe dalsze kroki, jeśli rozmowy z Pakistanem zakończą się fiaskiem, jak donosił The Hill , opuszczając Waszyngton i udając się na Florydę. „Wojsko zostało pokonane”.

„Ich wojsko zniknęło. Praktycznie wszystko zamknęliśmy” – dodał Trump. Te słowa sugerują, że postrzega proces pokojowy z Pakistanem jako realną opcję. Jednak, jak donosiliśmy my i inni, Pentagon obecnie zwiększa obecność wojsk w regionie. Wywołało to spekulacje, że poważny atak USA może być nieuchronny, a szczyt w Islamabadzie służy jako przykrywka dla trwających przygotowań wojskowych.

Tłumaczenie „X” : NOWE: Amerykańscy urzędnicy poinformowali WSJ, że samoloty niedawno dotarły na Bliski Wschód, a w najbliższych dniach może tam przybyć od 1500 do 2000 żołnierzy z elitarnej 82. Dywizji Powietrznodesantowej Armii USA, wraz z tysiącami marynarzy i żołnierzy piechoty morskiej. Grupa uderzeniowa lotniskowca USS George H.W. Bush i 11. Jednostka Ekspedycyjna Piechoty Morskiej wciąż są w drodze do tego regionu i prawdopodobnie dotarcie tam zajmie ponad tydzień.

A jednak rzeczywistość jest taka, że ​​Iran zachowuje kontrolę nad Cieśniną Ormuz, przez którą przepływa jedynie niewielki strumień „sprawdzonych i zatwierdzonych” statków, rzekomo płacących Teheranowi wysokie opłaty tranzytowe – przed czym ostrzegał Trump. Iran domaga się zniesienia sankcji wobec Pakistanu. Gdyby Stany Zjednoczone się do tego zastosowały, Iran znalazłby się w lepszej sytuacji niż na początku wojny, co byłoby równoznaczne ze zwycięstwem odniesionym w konflikcie.

***

Źródło: USA rozpoczynają rozminowywanie cieśniny jako „przysługę” dla RoW, ponieważ Ormuz pozostaje kluczowym punktem spornym w rozmowach

„Fiasko misji Sisco”. Powtórka.

[Żartobliwy tytuł – bo tak to brzmiało z pół wieku temu. md]

Fiasko rozmów z Iranem. Wiceprezydent USA J.D. Vance opuścił Islamabad

12.04.2026 nczas/fiasko-rozmow-z-iranem-wiceprezydent-usa-j-d-vance-opuscil-islamabad/

Wiceprezydent USA J.D. Vance opuścił w niedzielę Islamabad po fiasku rozmów z Iranem na temat pokoju na Bliskim Wschodzie – poinformowała agencja AFP.

Wcześniej na konferencji prasowej Vance mówił, że „wraca do Stanów Zjednoczonych bez osiągnięcia porozumienia” po 21 godzinach rozmów z Iranem, w których pośredniczył Pakistan.

– Zła wiadomość jest taka, że nie osiągnęliśmy porozumienia. I myślę, że to zła wiadomość dla Iranu znacznie bardziej niż dla Stanów Zjednoczonych – powiedział Vance.

– Jasno określiliśmy nasze czerwone linie, w jakich kwestiach jesteśmy gotowi im się przychylić, a w jakich nie, i wyjaśniliśmy to tak jasno, jak to tylko możliwe, a oni postanowili nie zaakceptować naszych warunków – dodał.

– Prostym faktem jest, że musimy zobaczyć stanowcze zobowiązanie, że nie będą dążyć do broni jądrowej i nie będą szukać narzędzi, które umożliwiłyby im szybkie jej uzyskanie. To jest główny cel Stanów Zjednoczonych i to właśnie staraliśmy się osiągnąć poprzez te negocjacje – mówił wiceprezydent USA. Zaznaczył, że dotąd nie widział po stronie Iranu woli całkowitego wyrzeczenia się ambicji nuklearnych.

Irańska prasa potwierdziła, że w Islamabadzie nie osiągnięto porozumienia. Według agencji Tasnim nadmierne żądania strony amerykańskiej utrudniły wypracowanie ram ugody. Z kolei irańska Prees TV podała, że różne kwestie, w tym cieśnina Ormuz i sprawa irańskiego programu nuklearnego, były punktami spornymi w rozmowach USA z Iranem.

Tasnim powołała się na anonimowe źródło, które stwierdziło, że „dopóki USA nie zgodzą się na rozsądne porozumienie, sytuacja w cieśninie Ormuz nie zmieni się”. Źródło agencji podkreśliło, że „Iran nie spieszy się z negocjacjami”.

Irańska telewizja państwowa IRIB w komunikatorze Telegram napisała o „nierozsądnych żądaniach” USA. „Delegacja irańska prowadziła niestrudzone i intensywne negocjacje przez 21 godzin, broniąc interesów narodu irańskiego. Pomimo licznych inicjatyw z jej strony, nierozsądne żądania strony amerykańskiej uniemożliwiły postęp w negocjacjach. W związku z tym rozmowy zostały zakończone” – poinformowała IRIB.

Rozmowy pokojowe USA i Iranu w Islamabadzie rozpoczęły się w sobotę po południu. Władze Pakistanu były mediatorem w negocjacjach, które zaczęły się od osobnych spotkań premiera tego kraju Shehbaza Sharifa z delegacjami Iranu i USA.

Na czele irańskiej delegacji stał przewodniczący parlamentu Mohammad Bager Ghalibaf, a w jej skład wchodzili także m.in. minister spraw zagranicznych Abbas Aragczi. Z kolei amerykańską delegację tworzyli wiceprezydent J.D. Vance, specjalny wysłannik Donalda Trumpa, Steve Witkoff i zięć prezydenta USA Jared Kushner.

W sobotę upłynęło sześć tygodni od chwili, kiedy Izrael i USA rozpoczęły wojnę przeciwko Iranowi. Dwa dni później rozpoczęła się izraelska operacja zbrojna w południowym Libanie, która – jak deklaruje rząd premiera Benjamina Netanjahu – ma doprowadzić do rozbicia finansowanego przez Iran terrorystycznego ugrupowania Hezbollah.

Z wtorku na środę Iran i USA zgodziły się na dwutygodniowe zawieszenie broni, czego efektem było rozpoczęcie rozmów pokojowych.

W najweselszym baraku

Stanisław Michalkiewicz: W najweselszym baraku michalkiewicz

   Nawet za pierwszej komuny Polska była nazywana “najweselszym barakiem w całym obozie” – bo za komuny polska stanowiła część wspólnoty socjalistycznej, ze Związkiem Radzieckim na czele, nie bez powodu nazywanej “naszym obozem”. Przyczyna leżała w pewnej właściwości naszego narodu w postaci safandulstwa, elegancko zwanego indyferentyzmem.

To safandulstwo sprawiało, że w Polsce nawet większość partyjnych w żadne komunizmy nie wierzyła, a wypracowania Karola Marksa znali przede wszystkim księża – naturalnie nie wszyscy, ale ci, którzy z tak zwanymi “marksistami”, to znaczy – partyjnymi mełamedami – polemizowali.

Na przykład Bolesław Drobner dyskutował kiedyś o Marksie z ks. Janem Piwowarczykiem.

Drobner zarzucił swemu partnerowi, że posługuje się wymyślonym cytatem, którego Marks nie napisał. – Bo pan zna tylko lipskie wydanie, a cytat pochodzi z wydania wcześniejszego – wyjaśnił dobrotliwie ks. Piwowarczyk. Generalnie jednak większość Marksem się nie przejmowała, uważając – podobnie jak w czasach saskich – że ważniejsze jest, by wypić i zakąsić.

   To zresztą może się dla nas wszystkich źle skończyć, zwłaszcza po Liście Pasterskim Episkopatu Polski, zainspirowanym podobno przez Jego Eminencję Grzegorza kardynała Rysia. Poza licznymi herezjami i głupstwami, w jakie ten list obfituje, było tam wezwanie, by 13 kwietnia wszyscy parafianie udali się do najbliższej synagogi. Ciekawe, kto na to wezwanie odpowie, czy to zostało uzgodnione z rabinami, którzy będą sprzedawali głupim gojom bilety wstępu, no i czy synagogi wypełnią się tego dnia tłumami?

Ale jest w tym racjonalne jądro. Oto vaginet obywatela Tuska Donalda, niewątpliwie i jak zwykle inspirowany z zagranicy, pod koniec ubiegłego roku przyjął uchwałę o zwalczaniu antysemityzmu i wspieraniu życia żydowskiego w naszym i tak już przecież wystarczająco nieszczęśliwym kraju. Jak można się domyślić, vaginet będzie podejmował rozmaite przedsięwzięcia i działania, ale na odcinku – nazwijmy to – doczesnym.

Na przykład za każdą wypowiedź uznaną za “antysemicką”, czy to przez Judenrat “Gazety Wyborczej”, czy  „Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych”, czy formację “Nigdy Więcej” pana Rafała Pankowskiego, co to na tropieniu antysemitników zbudował swoją życiową karierę, obywatel Żurek Waldemar, czy w jego imieniu obywatel Korneluk Dariusz, co to myśli, iż jest prokuratorem krajowym, będą antysemitnika za pośrednictwem nienawistnych sądów pakowali do więzienia.

Chyba nikt nie ma bowiem wątpliwości, że zdecydowana większość nienawistnych sędziów w podskokach podejmie się tego zadania, podobnie jak to było w latach stalinowskich? Ale odcinek, nazwijmy go – doczesny – jest tylko częścią rzeczywistości, więc żeby system został domknięty całościowo, potrzebna była interwencja na odcinku eschatologicznym. Tę lukę wypełnił właśnie wspomniany “List Pasterski”, wobec czego nie ma potrzeby roztrząsania go pod kątem teologicznym, czy w ogóle – racjonalnym – bo nie o to tutaj chodzi.

Chodzi bowiem o to, by niezależnie od oddziaływania na odcinku świeckim, oddziaływać na psychikę obywateli również na odcinku eschatologicznym.  Osiągnięciu takiego  efektu służą opowieści, jak to Żydowie nadal są oczkiem w głowie Stwórcy Wszechświata, jak to mają własną, szybką ścieżkę zbawienia, a w Królestwie Niebieskim – co logicznie wynika ze wspomnianej “szybkiej ścieżki – mają luksusowo urządzone getto, do którego głupie goje nie będą miały wstępu i tak dalej.

W związku z czym antisemitismus jest straszliwą myślozbrodnią, rodzajem grzechu śmiertelnego, który nie będzie odpuszczony ani na tym świecie. O to zadba vaginet obywatela Tuska Donalda – a na tamtym – zadbają o to delegaci Stwórcy Wszechświata na Polskę.

No dobrze – ale po co właściwie system musi być tak szczelnie domknięty? A po to, by – kiedy już Żydowie, na podstawie amerykańskiej  ustawy nr 447 przystąpią do realizowania tak zwanych “roszczeń”, odnoszących się do “własności bezdziedzicznej”-  nie podniósł się żaden głos protestu ze strony głupich tubylczych gojów. Czyż nie dlatego Jego Eminencję Grzegorza kardynała Rysia, co to uwija się wedle wytresowania mniej wartościowego narodu tubylczego w poczuciu właściwej hierarchii, wsparł rabin  Abraham Skórka? Żeby tylko ta skórka opłaciła się Eminencji za wyprawkę.

   No dobrze – ale co w tym wszystkim ma być wesołego? Ano – zgodnie z przewidywaniami poety, którego z pewnością musiały wspierać proroctwa – a który pisze, że “Gdy już znajdziesz się za drutem, opuści troska cię i smutek i radość w sercu twym zagości, żeś do Królestwa wszedł Wolności.” Jak bowiem skądinąd wiadomo, wolność występuje w dwu odmianach, w postaci tzw. wolności zwyczajnej i Wolności Prawdziwej.

Jak zauważył Sławomir Mrożek, Wolność Prawdziwa  jest tam, gdzie nie ma wolności zwyczajnej. Wszystko zatem – jak powiadają gitowcy – “gra i koliduje”, bo jeśli będziemy w rezultacie tych wszystkich przedsięwzięć skazani na zażywanie Prawdziwej Wolności – to czegóż chcieć więcej?

   A jakby tego było mało, to właśnie – jak to w najweselszym baraku w naszym obozie – znakomite przedstawienie przygotowali kandydaci na sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Wobec sprowadzonego na miejsce notariusza oraz wobec obywatela Czarzastego Włodzimierza i jego zastępców, złożyli “ślubowanie”, które mieli złożyć “wobec prezydenta” ale pan prezydent Nawrocki nie wystosował dla nich zaproszenia. Ciekawe, że w przedstawieniu wzięła udział też dwójka kandydatów na sędziów TK, od których pan prezydent ślubowanie odebrał.

Najwyraźniej musieli uznać, że pierwsze ślubowanie im się nie przyjęło, podobnie, jak  literatowi Andrzejowi Szczypiorskiemu nie przyjął się pierwszy chrzest, jakiemu poddał się w 1982 czy 1983 roku na fali ówczesnej dewocji – i trzeba było ceremonię powtarzać. Dla utytułowanych krętaczy taka sytuacja to prawdziwy dar Niebios.  Stwarza ona bowiem wyjątkową okazję  dla ambicjonerów, którzy pragnęliby ozdobić łysiny wawrzynami naukowymi. Oczyma duszy już widzę, jak  – niczym grzyby po deszczu – mnożą się na uniwersystetach rozprawy doktorskie i habilitacyjne.

W jednych autorzy będą rozkładali na czynniki pierwsze słowo “wobec” – dowodząc ponad wszelką wątpliwość, że “wobec” nie oznacza “ w obecności”, tylko  coś zupełnie innego – a z kolei inni, będą dowodzili czegoś wręcz odwrotnego – ale zarówno jedni, jak i drudzy porobią naukowe kariery, zasypując biblioteki nowymi stosami makulatury.  Czyż to nie jest radosna wiadomość, że nastąpi u nas taki gwałtowny wysyp karier naukowych?

   Co innego – na Węgrzech. Tam w najbliższych dniach szykowane są wybory, które na podstawie rozkazu Reichsfuhrerin Urszuli Wodęleje, ma wygrać przeciwnik Wiktora Orbana, Peter Magyar. W związku z tym Wiktor Orban oskarżony został o straszliwe myślozbrodnie, wśród których na plan pierwszy wybijają się przyjazne stosunki z Putinem.

Tymczasem wiadomo, że rozkaz jest inny; przyjazne stosunki, a nawet stosunki podległe, to można, a nawet trzeba uprawiać z Wołodymirem Zełeńskim, podczas gdy Putina mamy “nienawidzić”. Skądinąd co prawda wiadomo, że nienawiść powinna być znienawidzona, ale – jak wspomniałem – z powodu naszego safandulstwa nic u nas nie dzieje się naprawdę – chyba, że zaplanują to Żydowie.

Rosną kadry autorytetów

Rosną kadry autorytetów

Stanisław Michalkiewicz 11 kwietnia 2026 michalkiewicz

Wprawdzie przyzwyczailiśmy się do tego, że prezydent Trump zmienia zdanie czasem z dnia na dzień, a bywa, że i kilka razy dziennie – ale przyzwyczajenie – przyzwyczajeniem, a tymczasem upływ czasu ma charakter obiektywny, to znaczy – niezależny od nastrojów prezydenta Trumpa. Jeśli już brać pod uwagę uzależnienie upływu czasu od nastroju, to bardziej liczy się nastrój premiera rządu jedności narodowej bezcennego Izraela, Beniamina Netanjahu.

Nawiasem mówiąc, funkcjonariusze Propaganda Abteilung z uporem maniaków nazywają izraelskiego premiera „Biniaminem”, chociaż w języku polskim z powodzeniem funkcjonuje imię „Beniamin” – na pamiątkę najmłodszego z synów patriarchy Jakuba, co to napłodził ich co niemiara, a wśród nich – również spryciulę Józefa – co to w charakterze pierwszego ministra faraona, ograbił Egipcjan i po raz pierwszy w historii świata, wprowadził w tym kraju sowchozy. Podobnie funkcjonariusze Propaganda Abteilung z uporem maniaków piszą „w Ukrainie”, podczas gdy dotychczas, to znaczy – zanim naszą Duszeńką i panem naszego mniej wartościowego narodu tubylczego, który – jak zostało to zatwierdzone – ma być „sługą narodu ukraińskiego” – został znakomicie ukorzeniony Wołodymir Zełeński – pisało się „na Ukrainie”, podobnie jak pisze się „na Węgrzech”, czy „na Białorusi”.

Najwyraźniej Sanhedryn musiał wysłać do funkcjonariuszy Propaganda Abteilung specjalny okólnik, bo wykluczam tu jakąś samowolkę. Wszyscy oni bowiem, z funkcjonariuszami w służbie Judenratu włącznie – poddani są surowej dyscyplinie, więc nic dziwnego, że chodzą, jak w zegarku – i na rozkaz posłusznie ćwierkają: „Biniamin” i „w Ukrainie”.

Ale mniejsza już o funkcjonariuszy, którzy ostatnio upomnieli się o swoje prawa, kiedy to pan prezydent Nawrocki jednego z nich obsztorcował, zresztą bardzo delikatnie. Takie rzeczy zdarzały się i wcześniej. Pamiętam, jak Oriana Fallaci molestowała etiopskiego cesarza Hajle Selasje, dlaczego nie modernizuje on Etiopii, kiedy na świecie dzieje się tyle nowego. Cesarz początkowo puszczał te molestowania mimo uszu, ale wreszcie, zdenerwowany, powiedział do Oriany Fallaci: „proszę pani, na świecie nigdy nie dzieje się nic nowego”.

I słuszna jego racja, bo chociaż wkrótce potem został obalony przez komunistycznego pułkownika Mengistu Hajle Mariama, a wraz z nim upadło i cesarstwo, to cóż w tym osobliwego, a zwłaszcza – nowego? Przecież takie rzeczy zdarzały się nagminnie, żeby wspomnieć o upadku Zachodniego Cesarstwa Rzymskiego w roku 476, czy upadku Bizancjum w roku 1453. Znowu w naszych czasach upadł Związek Radziecki, a jeśli ultimatum – bo cały czas do tego zmierzam – prezydenta Trumpa, upływające w Poniedziałek Wielkanocny – nie zostanie przedłużone, to tylko patrzeć jak upadnie złowrogi Iran. Chyba, że nie upadnie, jak to ma w zwyczaju.

Jestem pewien, że takie myśli z szybkością płomienia muszą przelatywać też przez głowę prezydenta Donalda Trumpa, który reaguje na nie coraz to nowymi „koncepcjami”, niczym nasz Kukuniek. Ostatnio zwierzył się, że chciałby się już z tej całej wojny wymiksować, ale cóż on ma tu do gadania w sytuacji, gdy Beniamin Netanjahu właśnie oświadczył, że bezcenny Izrael zrealizował dopiero połowę swoich celów wojennych? W podobnej sytuacji znalazł się podczas kryzysu karaibskiego Fidel Castro. On też chciał się wymiksować, ale sowiecki przywódca Chruszczow, który zainstalował na Kubie rakiety z głowicami jądrowymi, natychmiast przywrócił mu poczucie rzeczywistości mówiąc: „nie nada Fiedia”. Więc i prezydent Trump, podobnie jak Fidel Castro, podobnie zresztą, jak my wszyscy, jest w cęgach reżymu, który nie zna zmiłowania.

Właśnie Kneset uchwalił ustawę przywracającą karę śmierci, ale tylko wobec Palestyńczyków, którym nie będzie przysługiwała żadna apelacja. Ciekawe, czy te procesy będą prowadzili sędziowie tubylczy, czy też obywatel Żurek wydeleguje do Izraela naszych nienawistnych sędziów, którzy – jak wiadomo – zdolni są do wszystkiego? To by może trochę rozładowało napięcie wokół wymiaru sprawiedliwości w naszym bantustanie, a gdyby jeszcze wysłać tam obywatela Korneluka Dariusza, co to myśli, że jest prokuratorem krajowym, to dopiero byłoby wesoło! Już by się tam żaden Palestyńczyk nie nudził – a to jest już coś w sytuacji, kiedy nawet prezydent Donald Trump zdradza objawy znużenia wojną ze złowrogim Iranem i jestem pewien że chętnie przerzuciłby się na Kubę, a w ostateczności – nawet na Grenlandię, która ma tę zaletę, że można by na liczne wyspy na Oceanie Lodowatym przesiedlić Palestyńczyków ze Strefy Gazy, Zachodniego Brzegu, czy Libanu i zostawić ich tam samopas, gwoli naturalnego recyklingu – co zostało przećwiczone w ramach programu pilotażowego podczas kolektywizacji w Rosji. Jak pamiętamy, pewien kontyngent chłopów został przewieziony na Wyspę Zajęczą na Oceanie Lodowatym i tam zostawiony bez niczego. Po roku komisja nie zastała już tam nikogo żywego, a tylko kości, starannie oczyszczone przez morskie ptactwo. I właśnie w tym kierunku winny iść poszukiwania ostatecznego rozwiązania kwestii palestyńskiej, nad którą łamią sobie głowę nie tylko rosnące rzesze ocalałych z holokaustu, ale i kraje miłujące pokój.

Więc kiedy tak przestępujemy z nogi na nogę w oczekiwaniu, czy świat przetrwa do końca 2026 roku, czy też bezcenny Izrael do spółki ze Stanami Zjednoczonymi, w ramach walki o pokój i demokrację, doprowadzi do podpalenia planety i Apokalipsy, pocieszmy się dobrymi wiadomościami. Oto tylko patrzeć, jak pan Adam Borowski powędruje na pół roku do kryminału za odmowę przeproszenia Wielce Czcigodnego Giertycha Romana. Tak rozkazał nienawistny sąd w Warszawie. To nie byłaby specjalnie dobra wiadomość, chociaż na przykładzie pana Borowskiego widać, że co się odwlecze, to nie uciecze, więc surowa ręka sprawiedliwości ludowej, po latach, bo po latach – ale przecież go dosięgła.

Pozytywne w tym wszystkim jest co innego. Oto przynajmniej pod względem specjalnej ochrony sądowej Wielce Czcigodny Giertych Roman został zrównany z panią reżyserową Holland Agnieszką. Nakręciła ona knota pod tytułem „Zielona Granica”, który nie spodobał się znienawidzonemu Zbigniewowi Ziobrze do tego stopnia, że porównał go do jakichś propagandowych produkcji III Rzeszy. Toteż pani reżyserowa zaciągnęła go przed nienawistny sąd, który – powinność swej służby rozumiejąc – nakazał Zbigniewowi Ziobrze przeprosić panią reżyserową i zapłacić 50 tys złotych grzywny. No bo kto to widział, żeby komuś nie podobały się filmy pani reżyserowej, skoro zwierzchność dopuściła je do rozpowszechniania? Bo trzeba nam wiedzieć, że pani reżyserowa robi u nas, to znaczy – w naszym bantustanie – za autorytet moralny – i to jest przyczyną tej wzmożonej ochrony sądowej. Skoro jednak i w sprawie pana Borowskiego nienawistny sąd zachował się podobnie, to nieomylny to znak, że grono autorytetów moralnych powiększył Wielce Czcigodny Giertych Roman, chociaż – o ile mi wiadomo – ociąga się z poddaniem się drobnej, ale koniecznej, operacji chirurgicznej.

Stanisław Michalkiewicz

Rok przełomu w gospodarce, w konkurencyjności ! MEM-y VIII.

———————————

———————————————-

——————————-

————————————————–

——————————–

——————————–

———————————————–

———————————–

——————————-

————————————————

—————————————————–

————————————–

Trump „przygotowuje” wojsko USA na wypadek niepowodzenia rozmów

Trump „przygotowuje” wojsko USA na wypadek niepowodzenia rozmów – oświadcza, że ​​Iran „nie ma żadnych kart”, gdy delegacje przybywają do Islamabadu

Trump „przygotowuje” wojsko USA na wypadek niepowodzenia rozmów – oświadcza, że ​​Iran „nie ma żadnych kart”, gdy delegacje przybywają do Islamabadu

Tyler Durden

Streszczenie:

Iran jasno dał do zrozumienia, że ​​walki w Libanie muszą się zakończyć, w przeciwnym razie rozmowy w Pakistanie będą „bezsensowne” – podczas gdy jego delegacja przybędzie do „zablokowanego” Pakistanu. Coraz głośniej mówi się o trwających lotach transportowych Pentagonu na Bliski Wschód.

Trump grozi dalszymi działaniami militarnymi, jeśli Iran nie będzie „współpracował”, twierdząc, że Iran „nie ma żadnych kart” – mimo że rozmowy między Izraelem a Libanem zaplanowane są na przyszły tydzień w Waszyngtonie. Delegacja USA pod przewodnictwem Vance’a udaje się do Islamabadu. Jednocześnie przewodniczący parlamentu wysuwa nowe żądania wobec Libanu.

Lloyd’s: „Irańczycy są gotowi negocjować z niektórymi krajami w celu zabezpieczenia przejść, ale tylko na zasadzie indywidualnej oceny każdego przypadku”. W ciągu ostatnich 24 godzin przez przejście przepłynęło kilka tankowców, głównie powiązanych z Iranem i Chinami.

Po kilku dniach poszukiwań i akcji ratunkowych liczba ofiar śmiertelnych w Libanie, do której doszło w środę po izraelskich „niespodziewanych” atakach, wzrosła do ponad 300. Nadal trwają odosobnione ataki „Sił Obronnych” Izraela na południu i wschodzie kraju.

Czy ruch w Cieśninie Ormuz wróci do normy do końca kwietnia?
Tak 21% · Nie 80%

Delegacje obu stron przybywają do Islamabadu

Jak poinformowała w piątek irańska telewizja państwowa, delegacja wysoko postawionych irańskich urzędników przybyła do stolicy Pakistanu Islamabadu przed rozmowami na temat zawieszenia broni ze Stanami Zjednoczonymi.

============================

==================================================

Jak podała na swojej stronie internetowej państwowa stacja telewizyjna IRIB, delegacji będzie przewodniczył przewodniczący irańskiego parlamentu Mohammad Bagher Ghalibaf, a towarzyszyć jej będą minister spraw zagranicznych Abbas Araghchi i inni przedstawiciele służb bezpieczeństwa i gospodarki.

Iran potwierdził swoje stanowisko, że rozmowy rozpoczną się wyłącznie wtedy, gdy Waszyngton zaakceptuje irańskie warunki wstępne.

Wiceprezydent Vance opuścił w piątek USA i udał się do Pakistanu, gdzie czeka go największe wyzwanie w karierze: wynegocjowanie porozumienia z Iranem w celu rozwiązania sporu nuklearnego i zakończenia wojny.

„To wielka sprawa dla JD. Idzie na Super Bowl” – powiedział przedstawiciel USA w rozmowie z Axios.

Vance będzie przewodniczył amerykańskiej delegacji w Pakistanie w sobotę. Towarzyszyć mu będą specjalny wysłannik Steve Witkoff i Jared Kushner, zięć Donalda Trumpa.

Będą próbować umocnić tymczasowe zawieszenie broni uzgodnione w tym tygodniu.

Przed wylotem Air Force Two do Islamabadu Vance oświadczył, że Trump nie weźmie udziału w rozmowach, ale przekazał swojemu zespołowi „dość jasne wytyczne”.

Powiedział: „Jak powiedział prezydent Stanów Zjednoczonych, jeśli Irańczycy są gotowi negocjować w dobrej wierze, z pewnością jesteśmy gotowi wyciągnąć do nich pomocną dłoń. Jeśli spróbują nas oszukać, przekonają się, że zespół negocjacyjny nie jest zbyt otwarty”.

Trump twierdzi, że Iran „nie ma kart”

…ale czy Biały Dom naprawdę w to wierzy? Zasugerował, że Irańczycy zginęliby, gdyby nie zgodzili się na negocjacje (mając na myśli wcześniejsze groźby zniszczenia całej „cywilizacji”).

============================================

Jeśli chodzi o kwestię siły negocjacyjnej, Fox News kilka dni temu donosiło:

Dr.Sam Youssef Ph.D.,M.Sc.,DPT. @drhossamsamy65

Fox News just admitted that Donald Trump’s ceasefire made clear that he accomplished none of his objectives in Iran.

=================================

Trump ostrzega, że ​​ataki na Iran będą kontynuowane, jeśli Teheran nie będzie współpracować.

Prezydent Trump potwierdził w wywiadzie dla „New York Post” , że przygotowuje armię amerykańską do przeprowadzenia dużej operacji przeciwko Iranowi, jeśli Teheran nie ustąpi, a rozmowy w Pakistanie zakończą się fiaskiem.

„Dowiemy się za około 24 godziny. Wkrótce się dowiemy” – powiedział Trump „Washington Post”, zapytany, czy uważa rozmowy za udane.

Jeszcze przed spotkaniem istniały silne rozbieżności w sprawie 10-punktowego planu, a teraz obie strony są reprezentowane w Islamabadzie. Kluczowym punktem spornym pozostaje to, czy Liban jest stroną dwutygodniowego porozumienia o zawieszeniu broni.

Co więcej, spekuluje się, że rozmowy mogą służyć jedynie jako „przykrywka” dla większej koncentracji sił militarnych Pentagonu w regionie. Jednocześnie siły irańskie prawdopodobnie również wykorzystają tę okazję do reorganizacji swoich pozycji.

Ghalibaf wzywa do zakończenia ataków w Libanie

Przewodniczący irańskiego parlamentu Mohammad Bagher Ghalibaf, uważany za jedną z kluczowych postaci politycznych w kraju, oświadczył, że żadne negocjacje nie odbędą się, dopóki nie zostaną spełnione następujące warunki:

  1. Zawieszenie broni w Libanie
  2. Uwolnienie zablokowanych irańskich aktywów: „Uwolnienie zablokowanych irańskich aktywów przed rozpoczęciem negocjacji”.

Ceny ropy naftowej zareagowały na te oświadczenia wzrostem.

Jednocześnie, pomimo rozmów o zawieszeniu broni, sporadyczne ataki Izraela na terytorium Libanu trwają. Negocjacje między Izraelem a Libanem mają się odbyć w przyszłym tygodniu w Waszyngtonie.

Nie jest jasne, czy Teheran spełni swoje żądania, skoro jego delegacja dopiero co przybyła do Pakistanu. Co najmniej rozmowy mogłyby się rozpocząć w formie pośredniej, biorąc pod uwagę nową sytuację w Iranie.

Trump ostrzegał wcześniej, że Iran nie powinien pobierać opłat za przepływ przez Cieśninę Ormuz.

Najnowsze wydarzenia według źródeł:

Mimo komentarzy dotyczących Libanu, delegacja irańska weźmie udział w jutrzejszych negocjacjach.

Amerykańska i irańska delegacja techniczna przybyła do Pakistanu dziś rano.

MAŁO INFORMACJI O PRZYJEŹDZIE DELEGACJI IRAŃSKIEJ DO PAKISTANU

Czy te rozmowy stanowią jedynie przykrywkę dla rozbudowy sił zbrojnych?

Niektórzy obserwatorzy sugerują, że Waszyngton potrzebował czasu na rozmieszczenie większych kontyngentów wojsk – w tym wojsk marynarki wojennej i powietrznodesantowych – prawdopodobnie w celu przeprowadzenia operacji ponownego otwarcia Cieśniny Ormuz.

Wydaje się to prawdopodobne, gdyż stanowiska obu stron pozostają rozbieżne, co sprawia, że ​​szanse na ostateczne porozumienie są nikłe.

Dwutygodniowy okres można było więc wykorzystać także na przezbrojenie i reorganizację sił zbrojnych. Najwyraźniej USA nie były przygotowane na siłę i czas trwania irańskich kontrataków na amerykańskie bazy i sojuszników w Zatoce Perskiej.

Otwarte dane dotyczące lotów wojskowych między USA, Europą i Bliskim Wschodem wskazują na dalszą rozbudowę potencjału militarnego w okresie poprzedzającym rozmowy.

Trwające walki w Libanie

Kluczowym pytaniem pozostaje, czy Izrael i Liban rzeczywiście rozpoczną formalne negocjacje o zawieszeniu broni. Są one zaplanowane na przyszły tydzień w Departamencie Stanu USA w Waszyngtonie.

Masowe ataki Izraela na początku tego tygodnia zagroziły zawieszeniu broni z Iranem, zanim jeszcze oficjalnie weszło ono w życie.

Wysoko postawione źródła w irańskich służbach bezpieczeństwa stwierdziły, że jeśli Izrael ponownie zaatakuje Bejrut, negocjacje między USA i Iranem zostaną zerwane.

Izrael kontynuował ataki w piątek, podczas gdy Hezbollah kontynuował ostrzał rakietowy północnego Izraela.

W środę z Libanu wystrzelono około 70 rakiet po tym, jak w wyniku masowych ataków izraelskich zginęło ponad 300 osób, a ponad 1150 zostało rannych.

Możliwe są również walki lądowe na południu, podczas gdy IDF będzie kontynuował ataki powietrzne.

Według Al Jazeery izraelski nalot uderzył w miasto Al-Tayri w południowym Libanie, a kolejny w miasto Sahmar w zachodniej Dolinie Bekaa. Donoszono również o silnych atakach w Nabatieh.

Sekretarz generalny Hezbollahu Naim Kassem oświadczył, że grupa „pozostanie niezłomna” i że „opór będzie kontynuowany do ostatniego tchnienia”.

Pochwalił obronę przed atakiem lądowym, stwierdzając: „Wróg był zaskoczony metodami oporu, elastycznością wojowników i ich zdolnościami obronnymi”. Jednocześnie podkreślił: „Nie wrócimy do poprzedniej sytuacji i apelujemy do odpowiedzialnych, aby nie czynili żadnych dobrowolnych ustępstw”, potępiając jednocześnie „krwawą zbrodnię” ze środy.

Delegacja irańska przybywa do Pakistanu

Podczas gdy USA i Iran przygotowują się do rozmów, sytuacja w Libanie pozostaje czynnikiem krytycznym, który może w każdej chwili ulec eskalacji.

Pakistańskie media podają, że irańska delegacja już przybyła, a rozmowy mają się rozpocząć w sobotę, równocześnie z przybyciem delegacji amerykańskiej pod przewodnictwem wiceprezydenta J.D. Vance’a oraz wysłanników Witkoffa i Kushnera.

Nie ma jeszcze oficjalnego potwierdzenia przybycia poszczególnych czołowych irańskich urzędników, ale oczekuje się, że minister spraw zagranicznych Araghchi pojawi się osobiście.

Jednocześnie pojawiły się niepotwierdzone doniesienia o wewnętrznych napięciach w delegacji irańskiej:

Naczelny dowódca Strażników Rewolucji stara się ograniczyć wpływy Ghalibafa i Aragchiego w negocjacjach. Wiodący irańscy urzędnicy spierają się o skład i uprawnienia delegacji.

W Islamabadzie obowiązują surowe środki bezpieczeństwa podczas spotkania. Miasto zostało skutecznie odgrodzone, a władze ogłosiły dwudniowy dzień wolny od pracy.

Pakistański urzędnik powiedział dziennikowi „Guardian” : „Naszym priorytetem jest zapewnienie sprawnego przebiegu rozmów. Nie chcemy być postrzegani jako czynnik zakłócający. Naszą rolą jest mediacja”.

Prezydent Iranu Masud Pezeshkian jasno dał do zrozumienia, że ​​negocjacje nie mają sensu, dopóki trwają izraelskie ataki na Liban.

Dziennik „ Washington Post” informuje, że rząd USA chce również w ramach rozmów doprowadzić do uwolnienia Amerykanów przetrzymywanych w Iranie.

Status Cieśniny Ormuz

Trump stwierdził, że Iran „bardzo źle” wywiązuje się z obowiązku przepuszczania ropy przez Cieśninę Ormuz i ostrzegł przed opłatami za przepływ.

Pewien irański poseł stwierdził wcześniej, że niektóre statki będą musiały zapłacić nawet dwa miliony dolarów. Dane pokazują, że większość statków, które ostatnio przepływały przez cieśninę, miała powiązania z Iranem. Wiele innych nadal unika tego szlaku.

„Irańczycy są gotowi negocjować z niektórymi krajami, aby zapewnić sobie przejazd, ale tylko na zasadzie indywidualnej” – powiedziała Bridget Diakun z Lloyd’s List Intelligence dziennikowi „The New York Times” .

„Administracja Trumpa zmusza swoich sojuszników do negocjacji z Iranem, ponieważ nie ma innego wyjścia”.

Agencja Reuters wskazuje, że według aktualnych danych śledzenia, większość statków, które w ciągu ostatnich 24 godzin przepłynęły przez Cieśninę Ormuz, miała powiązania z Iranem. Jednak większość statków nadal unika przepływania przez ten szlak wodny, ponieważ jest on nadal zagrożony.

Trzy tankowce – supertankowiec do przewozu ropy naftowej o ładowności 2 milionów baryłek, tankowiec bunkrowy i mniejszy tankowiec – opuściły wody irańskie w ciągu ostatnich 24 godzin, zgodnie z oddzielnymi analizami danych z platform Kpler i Lloyd’s List Intelligence” – podaje Reuters . „ W ciągu ostatniej doby wypłynęły również cztery masowce – w tym jeden przewożący rudę żelaza z Iranu do Chin ”.

Wieczorem, podczas rozmów w Islamabadzie, Iran przejął kontrolę nad Cieśniną Ormuz. „Irańczycy są gotowi negocjować z niektórymi krajami, aby zapewnić bezpieczeństwo żeglugi – ale tylko w indywidualnych przypadkach” – powiedziała „The New York Times” Bridget Diakun, starsza analityczka ds. ryzyka i zgodności w Lloyd’s List Intelligence. „Administracja Trumpa zmusza swoich sojuszników do negocjacji z Iranem, ponieważ nie ma innego wyjścia”.

Źródło: Trump „przygotowuje” armię USA na wypadek niepowodzenia rozmów, ogłaszając, że Iran „nie ma kart”, gdy delegaci przybywają do Islamabadu

Mamy to !! Nie chorować !! MEM-y VI.

————————————————

——————————–

————————————

—————————————————

—————————————————————————-

———————————

—————————————–

—————————————-

—————————————-

——————————————–

———————————-

————————————

Ceny energii, ceny zdrowia, ceny dupodajstwa. MEM-y V.

—————

—————————————

——————————————————————

—————————

————————————

——————–

———————————

——————————————————-

———————————————————–

—————————————————————

Netanjahu odbiera Trumpowi możliwość wycofania się

Paul Craig Roberts ma rację

Akurat Paul Craig Roberts opublikował tekst, z którym się całkowicie zgadzam. Potwierdza on także to, co już od dawna twierdzę na moim blogu: niemożliwe jest jakiekolwiek porozumienie i pokojowa koegzystencja zarówno z USA jak i z całym Zachodem. Celem Zachodu jest dominacja, wyzysk i całkowite podporządkowanie się reszty świata. Celem reszty świata jest pokojowa współpraca. Praktycznie nikt nie zwrócił uwagi na przemówienie, które amerykański minister spraw zagranicznych Marco Rubio wygłosił 14.02.2026 na konferencji „bezpieczeństwa” w Monachium. To niewiarygodne, że w 21 wieku można wygłosić tekst, który bardziej pasuje do przełomu 18 i 19 wieku, czyli do okresu największej zachodniej ekspansji kolonialnej! To najlepiej dowodzi tego, że od tego okresu sposób myślenia i cele Zachodu nie uległy zmianie.

Netanjahu odbiera Trumpowi możliwość wycofania się

Paul Craig Roberts

Doszedłem do wniosku, że nie ma na świecie żadnego, zaangażowanego w ważne wydarzenia rządu, który opierałby się na rzeczywistości. Zacznijmy od Izraela, Waszyngtonu, Iranu, Rosji i Chin.

Brak realizmu ze strony Izraela wynika z syjonistycznego planu Wielkiego Izraela – Izraela rozciągającego się od Nilu w Egipcie po Pakistan, obejmującego cały muzułmański Bliski Wschód. Plan ten jest siłą napędową obecnej wojny izraelsko-amerykańskiej przeciwko Iranowi, a Turcja, Liban i Arabia Saudyjska czekają na swoją kolej. Izrael z powodzeniem wykorzystał już Waszyngton do zniszczenia Libii, Iraku i Syrii jako sprawnie funkcjonujących państw arabskich. Bliski Wschód to rozległy obszar zamieszkały przez liczne narody.  Izrael jest niewielki, ma małą populację i nie ma możliwości zajęcia i kontrolowania tak dużego obszaru, jakim jest Bliski Wschód. 

Jednak program syjonistyczny jest nadrzędnym celem rządu izraelskiego. Nikt w Waszyngtonie, Europie, Rosji, Indiach, Chinach i na Bliskim Wschodzie nie rozumie, że dopóki Wielki Izrael jest programem syjonistycznym, pokój na Bliskim Wschodzie jest całkowicie niemożliwy.  Jednak żaden rząd, nawet Iran, nie jest na tyle osadzony w rzeczywistości, by dostrzec ten rażący fakt i zaproponować wynegocjowanie rezygnacji Izraela z Wielkiego Izraela. Zamiast tego negocjacje skupiają się na wynegocjowaniu rezygnacji Iranu z prawa do wzbogacania uranu i produkcji rakiet. Takie negocjacje w niczym nie powstrzymują izraelskiej agresji. Ułatwiają ją.

Brak realizmu ze strony Iranu przejawia się w przekonaniu – czego dowodem jest irański program 10 punktów – że pokój można osiągnąć bez uwzględnienia planów syjonistycznych.  Iran wierzy, że jeśli 10 punktów zostanie zaakceptowanych i wdrożonych, nastąpi pokój. Jednak 10 punktów Iranu nie zawiera żadnego odniesienia do syjonistycznego planu Wielkiego Izraela, wyrażonego przez amerykańskich syjonistycznych neokonserwatystów jako zniszczenie dla Izraela siedmiu krajów w ciągu pięciu lat. Najwyraźniej rząd irański nie rozumie, że pokój na Bliskim Wschodzie zależy od jednej i tylko jednej rzeczy – porzucenia przez Izrael syjonistycznego planu.

Państwa Zatoki Perskiej, Turcja i Arabia Saudyjska podzielają brak realizmu Iranu w kwestii Wielkiego Izraela. Bliski Wschód nigdy nie zjednoczył się przeciwko izraelskiemu zagrożeniu i godził się na to, by być pokonywanym jeden po drugim. Głupie państwa Zatoki Perskiej zawarły nawet sojusz z Izraelem i Ameryką przeciwko swoim muzułmańskim braciom.

Brak realizmu Putina polega na tym, że nie potrafi on zrozumieć, iż „główną przyczyną konfliktu” nie jest brak porozumienia o wzajemnym bezpieczeństwie z Zachodem, lecz hegemoniczne dążenia Waszyngtonu. Tak jak Izrael dąży do hegemonii na Bliskim Wschodzie, tak Waszyngton dąży do hegemonii nad całym światem. Plany Waszyngtonu nie są bardziej realistyczne niż plany Izraela, jednak doktryna Wolfowitza pozostaje decydującym czynnikiem w amerykańskiej polityce zagranicznej. Putin nie rozumie, że kiedy negocjuje z Waszyngtonem, negocjuje z amerykańską hegemonią. Trump nie wyrzekł się amerykańskiej hegemonii. Niedawno rozszerzył amerykańską hegemonię na Iran, Cieśninę Ormuz, Wenezuelę, Grenlandię i Kubę. Egzekwuje amerykańską hegemonię nad Rosją za pomocą sankcji, a nad Chinami za pomocą gróźb sankcji, ceł i konfliktu z Tajwanem.

Chiński brak realizmu polega na przekonaniu Xi, że dzięki polityce nieangażowania się Chiny mogą przetrwać dłużej niż ich przeciwnicy.  Xi posunął się nawet do tego, że usunął z chińskiej armii wszystkich oficerów, którzy byliby gotowi walczyć za Chiny, i zastąpił ich politykami, którzy będą kierować się złudzeniami Xi, a nie realiami wojskowymi. To sprawiło, że Chiny stały się bezużytecznym sojusznikiem dla Rosji i Iranu. Niepowodzenie tych trzech krajów w zawarciu wzajemnego traktatu o bezpieczeństwie sprawiło, że każdy z nich znalazł się w izolacji, a tym samym stał się łatwiejszym celem dla amerykańskiej hegemonii. Spośród tych trzech krajów tylko Iran jest gotowy do walki.

Błędem Waszyngtonu jest to, że zaniedbanie suwerenności Stanów Zjednoczonych pozwoliło Izraelowi wciągnąć Amerykę w wojnę na Bliskim Wschodzie w pierwszej ćwierci XXI wieku, co kosztowało biliony dolarów i życie wielu Amerykanów. Wpływy izraelskie w USA są dominujące w finansach, mediach, na uniwersytetach i w branży rozrywkowej, gdzie Amerykanie przyswajają syjonistyczny światopogląd.  Wielu Amerykanów, o czym świadczą „chrześcijańscy syjoniści”, konserwatyści z hasłem „nie możesz być Amerykaninem, jeśli nie kochasz Izraela” oraz uległość Kongresu USA wobec każdego żądania Izraela, jest bardziej Izraelczykami niż Amerykanami.

Iran nie rozumie, że nie toczy wojny z Ameryką. Ameryka jest jedynie marionetką Izraela. Iran toczy wojnę z Wielkim Izraelem. W związku z tym 10-punktowy program Iranu jest bezwartościowy, ponieważ nie odnosi się do syjonistycznych planów. Te 10 punktów przysłużyło się Trumpowi, a nie Iranowi. Dało Trumpowi możliwość wycofania się, zanim musiałby złamać swoją obietnicę zniszczenia irańskiej cywilizacji. 

Iran świętuje „historyczne zwycięstwo, ponieważ Trump zaakceptował 10-punktowy plan”.  Ale Trump nie zaakceptował irańskiego planu.  Powiedział, że zaakceptował go jako podstawę do negocjacji, to samo, co wielokrotnie powtarzał Rosjanom. W perspektywie krótkoterminowej zwycięstwo należy do Trumpa, a nie do Iranu.  Iran przyrzekł, że nie zaakceptuje zawieszenia broni, ale jednak to zrobił.

W rzeczywistości nie ma żadnego zawieszenia broni. Izrael natychmiast zbombardował cywilne dzielnice mieszkalne w chrześcijańskim mieście w Libanie, zabijając i raniąc około 2000 cywilów. Iran natychmiast ogłosił, że cieśnina została ponownie zamknięta.

Najwyraźniej Netanjahu dąży do zniszczenia Iranu, a nie do pokoju. Trump będzie musiał zmierzyć się z Netanjahu, aby znaleźć wyjście z tej sytuacji. Iran twierdzi, że zawieszenie broni obejmuje Liban. Izrael i wiceprezydent USA Vance twierdzą, że tak nie jest. Niezależnie od tego, czy zdaje sobie z tego sprawę, czy nie, Vance dał Netanjahu zielone światło do kontynuowania ataku na Liban. Jeśli Iran dostosuje swoje 10 punktów do interpretacji Vance’a i Netanjahu, wejdzie w negocjacje, rezygnując już z jednego ze swoich 10 punktów. Skoro nie ma zawieszenia broni, czy mogą być negocjacje? Jeśli nie, to gdzie jest wyjście dla Trumpa?

Lekceważenie, jakim Netanjahu obdarzył prezydenta Stanów Zjednoczonych, wskazuje, że jest on przekonany, iż – jak twierdzą izraelscy premierzy – „Izrael kontroluje Amerykę”. Jeśli Trump nie złamie izraelskiej kontroli nad Ameryką, najprawdopodobniej uwikłamy się w wojnę z Iranem.

Wspomnienia z przeszłości. O zastępcach członka.

Wspomnienia z przeszłości.

Izabela Bordacka

Wiele lat temu spędzałam z rodzicami urlop w jakimś ośrodku wczasowym nad rzeką Świder. O ile pamiętam był to ośrodek Instytutu Łączności. W ośrodku przebywał również partyjny aparatczyk Wilhelm Billig z rodziną. Zajmowali osobną willę i nie pospolitowali się z naukowcami z instytutu. Nie jadali w stołówce należącej do ośrodka. Obsługiwały ich specjalne pokojówki w białych fartuszkach i czepeczkach, a dzieci Billiga nie uczestniczyły w zabawach i nie odzywały się ani słowem do innych dzieciaków. Po Billiga przyjeżdżała codziennie ogromna czarna limuzyna, była to chyba sowiecka Czajka. Tak komunistyczni aparatczycy realizowali w praktyce utopijne idee Rewolucji Francuskiej: liberté, égalité, fraternité czyli: wolność, równość i braterstwo.

Wilhelm Billig musiał być w partyjnej hierarchii raczej ważną figurą bo do 1968 roku był – jak podaje Wikipedia – zastępcą członka. Jak wszyscy komunistyczni partyjni aparatczycy musiał być niezwykle wszechstronny gdyż nieustannie zajmował najwyższe stanowiska w różnych resortach. Przez pewien czas był nawet Pełnomocnikiem Rządu do spraw Pokojowego Wykorzystania Energii Jądrowej. W Instytucie Fizyki nosił wysoko głowę i też nie odpowiadał na pozdrowienia naukowego planktonu, który to plankton bardzo krytycznie zresztą oceniał jego kwalifikacje. W tej sprawie opieram się wyłącznie na zdaniu kolegów, specjalistów.

Kilka lat później, bodajże w 1969 roku spotkałam w schronisku na Kalatówkach jakiegoś staruszka, który prosił żeby przeprowadzić go przez Czerwone Wierchy gdyż sam bał się wybrać na tak trudny – jego zdaniem – szlak. Nie bardzo miałam na to ochotę gdyż na Czerwonych Wierchach bywałam wielokrotnie ale raczej w wieku szkolnym i przedszkolnym. Turystyczny szlak prowadzący przez Krzesanicę, Małołączniak i Ciemniak to typowa „ceprostrada”, droga którą można bez trudu przepędzić krowy.

Nie mogłam jednak odmówić w górach opieki komuś kto wyraźnie jej potrzebował więc powędrowaliśmy razem. Ponieważ staruszek wydawał mi się znajomy zapytałam go o nazwisko. Przedstawił się , był to Billig. Nie poznałam go bo był skurczony jak przebity balon, z którego zeszło powietrze. Gdy już schodziliśmy do Doliny Kościeliskiej odważyłam się go zapytać kim naprawdę jest z zawodu. Powiedział, że filologiem klasycznym.
„Jakim tam filologiem?”- zaśmiewał się złośliwy kolega z Instytutu Fizyki Jądrowej w Świerku, któremu opowiedziałam o tym dziwnym spotkaniu. To przecież zwykły „krawiec mężczyźniany”.

Błyskotliwą karierę Billiga przerwała „wojna Chamów z Żydami” jak to trafnie nazwał w 1962 roku Witold Jedlicki, czyli wojna dwóch frakcji w PZPR, które przez całe lata, nie tylko w PRL lecz również w III RP walczyły i walczą o dominację i władzę w Polsce. Myślałam więc, że nazwisko Billiga utonęło w mroku dziejów. Jednak kilka dni temu wyrzucając do śmietnika zalegające piwnicę stare pisma znalazłam tekst pod tytułem : „Andrzej Frycz Modrzewski i bracia polscy – pierwsi polscy komuniści” podpisany Wilhelm Billig. A więc mówił prawdę. Był klasycznym filologiem, ale nie w sensie nauczyciela łaciny.

Był klasycznym filologiem komunistycznym podobnie jak wielki językoznawca Józef Stalin. Tekst Billiga okazał się nudny i sztampowy. Przedstawiał w nim Andrzeja Frycza Modrzewskiego jako obrońcę klas uciśnionych i bezlitosnego demaskatora szlacheckiego sobiepaństwa, a braci polskich jak jakąś komunistyczną jaczejkę. Bez skrupułów wyrzuciłam pismo do śmietnika, a właściwie do pojemnika na makulaturę.

Czego można było po tym tekście oczekiwać?. Billig to typowy przedstawiciel instalatorów stalinizmu w Polsce. Jak podaje Wikipedia Billig od 1929 do 1938 należał do KPP. Od 1941 do 1944 do WKP(b), od 1944 do 1948 do PPR od 1948 do PZPR. W Latach 1939 1940 był inspektorem w Rejonowym Wydziale Oświaty w Łunińcu, następnie dyrektorem szkoły w tym samym Łunińcu.

To moje rodzinne strony, ciekawe, że wielu politruków PRL zaczynało swoją karierę na polskim Polesiu. Potem pracował w redakcji „Sztandaru Wolności” w Mińsku oraz był kierownikiem radia Związku Patriotów Polskich w Moskwie. Został pierwszym powojennym szefem Polskiego Radia, prezesem Centralnego Urzędu Radiofonizacji Kraju,, podsekretarzem stanu w Ministerstwie Poczt i Telegrafów, następnie w Ministerstwie Łączności, oraz jak już pisałam, był pełnomocnikiem rządu do spraw wykorzystania energii jądrowej. Był typowym uczestnikiem karuzeli stanowisk charakterystycznej dla stosunków społecznych powojennej Polski. Karierę na Polesiu oprócz Billiga zaczynali również Blinowski i Jędrychowski. Startowali jako szeregowi agitatorzy. Potem trafiali pod skrzydła Związku Patriotów zdominowanego przez Wandę Wasilewską a potem stawali się w Polsce prominentami i ekspertami od wszystkiego. Jak się naprawdę nazywali i co przeszli w sowieckim raju trudno ustalić.
Billig stał się bardziej ludzki i mniej nadęty gdy stracił przywileje. Zgodnie z zasadą, że polityk dojrzewa gdy już spadnie. Zdarza się jednak inaczej. Znany wykładowca fizyki, autor podręczników szkolnych Bronisław Buras stojąc kiedyś przed drzwiami swego gabinetu i czytając kartkę z napisem „profesor doktor Bronisław Buras” powiedział. „ cztery słowa i cztery kłamstwa” . Nie wiem co miał na myśli. Jeżeli faktycznie jego oficjalny życiorys był tylko legendą świadczy to, że był człowiekiem samoświadomym, dużego formatu. On też zaczynał karierę w szkole na Polesiu i też padł ofiarą kampanii antysemickiej czyli wewnętrznych partyjnych porachunków, o które niesłusznie oskarża się teraz społeczeństwo polskie.

Stefan Jędrychowski, Wilhelm Billig. Kto dziś pamięta te nazwiska?. I czy warto przypominać tych wszystkich zastępców członka? Najnowsza historia Polski jest jak dziecięca układanka, z której zginęła połowa fragmentów więc nie sposób zobaczyć pełnego obrazu. Lecz trzeba sobie uświadomić, że duża część brakujących klocków pozostaje w rękach jeszcze żyjących świadków historii. I ich obowiązkiem właśnie wobec historii jest ujawnianie tego co wiedzą i pamiętają.