Wielki Piątek: Spłonął słynny krzyż, przed którym Jan Paweł II odprawił Mszę Świętą w 1979r. Sugerowany „samozapłon”.

Spłonął słynny krzyż, przed którym Jan Paweł II odprawił legendarną Mszę Świętą

3.04.2026 nczas/splonal-slynny-krzyz-przed-ktorym-jan-pawel-ii-odprawil-legendarna-msze-swieta [na podst. md]

To ten, krzyż, pod którym JPII odprawił Mszę w 1979 roku, na Placu Zwycięstwa, usunięty przez komuchów natychmiast. Tam warszawiacy układali krzyże z kwiatów w stanie wojennym, co też wściekało „władze”. Teraz Krzyż Papieski stał przed kościołem na Mokotowie.

=========================

———————————————————

=======================================

Spłonął krzyż, przed którym Jan Paweł II odprawił Mszę Świętą w 1979 roku.
NCZAS.INFO | Spłonął krzyż, przed którym Jan Paweł II odprawił Mszę Świętą w 1979 roku. / Fot. PAP

Na warszawskim Mokotowie przy ulicy Rzymowskiego spłonął krzyż, przed którym papież Jan Paweł II odprawił 2 czerwca 1979 na placu Zwycięstwa (obecnie plac marsz. Józefa Piłsudskiego) pierwszą mszę świętą w Polsce po objęciu Stolicy Piotrowej. Ze względów bezpieczeństwa krzyż zostanie rozebrany.

Kpt. Łukasz Zagdański z miejskiej straży pożarnej przekazał, że zgłoszenie o pożarze strażacy dostali ok. godz. 15.30.

Na miejscu działało pięć zastępów PSP. W tej chwili trwa usuwanie blaszanego pokrycia i prawdopodobnie krzyż zostanie zupełnie rozebrany z powodu utraty stateczności – powiedział strażak.

Krzyż stoi przed kościołem parafialnym św. Maksymiliana Marii Kolbego przy ulicy Rzymowskiego 35. Stanął tam po poświęceniu kościoła w 1999 roku.

Przyczyna pożaru na razie nie jest znana….

Jak wojna z Iranem zmienia globalną gospodarkę

Wojna z Iranem zmienia globalną gospodarkę:

ekonomista Michael Hudson wyjaśnia, jak

Wojna między USA a Izraelem przeciwko Iranowi zmienia porządek geopolityczny i może wywołać kryzys gospodarczy. Ekonomista Michael Hudson omawia szok na rynku ropy naftowej i wyzwanie, jakie Teheran stawia USA.

Wojna między USA i Izraelem a Iranem zmienia porządek geopolityczny i może nawet wywołać globalny kryzys gospodarczy. Konflikt spowodował największy w historii szok cenowy ropy naftowej, wstrząsnął światowymi rynkami i podniósł ceny paliw i żywności.

Aby lepiej zrozumieć globalne implikacje, Ben Norton, redaktor Geopolitical Economy Report, przeprowadził wywiad z ekonomistą Michaelem Hudsonem. Hudson omówił, w jaki sposób Iran podważa dominację dolara amerykańskiego i osłabia kontrolę Waszyngtonu nad światowym rynkiem ropy naftowej, będącym kluczowym filarem amerykańskiej polityki zagranicznej.

==========================================

BEN NORTON  : Wojna, którą Stany Zjednoczone i Izrael rozpoczęły przeciwko Iranowi, ma ogromny wpływ na światową gospodarkę.

Dotknięte są wszystkie kraje świata, ponieważ wojna pomiędzy USA i Izraelem spowodowała największy szok cenowy ropy naftowej w historii większy niż szoki cenowe ropy naftowej z 1973 i 1979 roku.

Efekty są szczególnie widoczne w Azji, gdzie większość importowanej ropy naftowej pochodzi z Zatoki Perskiej.

Filipiny  ogłosiły stan wyjątkowy  i obecnie reglamentują energię, ponieważ z powodu wojny nie mają wystarczającej ilości ropy naftowej.

Japonia importuje znaczną część ropy naftowej z Bliskiego Wschodu i Azji Zachodniej. Z tego powodu Tokio podjęło się  największej produkcji ropy w swojej historii.

Ponadto 32 państwa członkowskie Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA) jednomyślnie podjęły decyzję  o uwolnieniu 400 milionów baryłek ropy naftowej  ze swoich rezerw awaryjnych.

Jest to jednak tylko rozwiązanie wymuszone, bardzo doraźne. Nie jest to rozwiązanie długoterminowe.

W związku z tym globalna cena ropy spadła jedynie nieznacznie w reakcji na doniesienia o uwolnieniu rezerw. Od tego czasu stale rośnie, ponieważ dopóki trwa wojna między USA i Izraelem z Iranem, na rynku energii będą występować ogromne zakłócenia.

Biorąc pod uwagę, że ropa naftowa jest najważniejszym surowcem na Ziemi – wykorzystywanym w wielu innych produktach i służącym do transportu żywności i innych dóbr we wszystkich dziedzinach życia społecznego – światowi przywódcy ostrzegają obecnie, że  może to wywołać globalną recesję  .

Szef Międzynarodowej Agencji Energetycznej wyraził się jasno. Ostrzegł, że wojna prowadzona przez USA i Izrael przeciwko Iranowi  stanowi „ogromne zagrożenie” dla światowej gospodarki  .

Ta wojna podnosi ceny nie tylko benzyny, ale także żywności, ponieważ  wiele nawozów  i substancji chemicznych wykorzystywanych w nawozach pochodzi z regionu Zatoki Perskiej.

Prawdopodobnie doprowadzi to do wzrostu stóp procentowych, co z kolei przełoży się na wyższe oprocentowanie kredytów hipotecznych i innych pożyczek dla osób fizycznych. Najmocniej ucierpią osoby najuboższe.

Aby zrozumieć, jaki wpływ ta wojna będzie miała na światową gospodarkę, rozmawiamy dziś ze znanym ekonomistą Michaelem Hudsonem, autorem licznych książek, w tym „  Superimperialism  : The Economic Strategy of American Empire”  .

Michael Hudson pisze artykuły i udziela wywiadów, w których wyjaśnia, w jaki sposób ta wojna  zmieni świat pod względem gospodarczym i geopolitycznym.

Michael argumentował w szczególności, że wojna ta doprowadziła do tego, że „  wielobiegunowe rynki ropy naftowej stały się rzeczywistością  ”.

Dzieje się tak, ponieważ Iran bezpośrednio podważa globalną dominację dolara amerykańskiego, a w szczególności systemu petrodolara – fakt, że przez dekady większość ropy naftowej na rynku światowym była wyceniana i sprzedawana w dolarach. Iran teraz to kwestionuje.

W odpowiedzi na tę agresywną wojnę między USA i Izraelem, Teheran zamknął Cieśninę Ormuz, zdecydowanie najważniejsze wąskie gardło w transporcie ropy naftowej na świecie.

Przez tę wąską cieśninę przepływa codziennie około 20% ropy naftowej będącej przedmiotem handlu na świecie – lub co najmniej 20% ropy naftowej przepływało przez tę cieśninę  zanim  USA i Izrael rozpoczęły tę wojnę.

Iran żąda teraz, aby inne kraje, jeśli chcą przepłynąć przez Cieśninę Ormuz, zgodziły się sprzedawać ropę nie za dolary amerykańskie, lecz za chińską walutę – juany.

Z tego powodu niektóre media, takie jak South China Morning Post, twierdzą, że „  wojna z Iranem może wzmocnić chińskiego petrojuana  i osłabić dominację dolara amerykańskiego”.

Biorąc pod uwagę ogromne geopolityczne i ekonomiczne konsekwencje tej wojny, uznałem, że Michael Hudson będzie idealnym gościem.

Bez zbędnych ceregieli przedstawimy teraz najciekawsze fragmenty wypowiedzi Michaela, a następnie przejdziemy bezpośrednio do wywiadu.


MICHAEL HUDSON  : Iran uznał to za punkt zwrotny: od teraz będziemy na zawsze kontrolować Cieśninę Ormuz w Zatoce Perskiej i handel ropą naftową.

Oznacza to, że zamiast planów Stanów Zjednoczonych, które miały wykorzystywać ropę naftową jako narzędzie nacisku na inne kraje, aby wymusić na nich podporządkowanie się amerykańskiej polityce zagranicznej, Iran przejął kontrolę nad tym narzędziem i może nakładać sankcje na USA i ich sojuszników, sankcje na Izrael, sankcje na Europejczyków lub innych sojuszników Stanów Zjednoczonych.

To odwróciło bieg wszelkich prób USA wykorzystania ropy naftowej jako narzędzia kontroli. Pytanie brzmi, czy Iranowi uda się osiągnąć to, na czym opiera się cała polityka zagraniczna USA: kontrolę nad międzynarodowymi dochodami z eksportu ropy naftowej.

Amerykańska filozofia jest taka: Po pierwsze, bombardowanie cywilów narusza wszelkie zakazy prawa międzynarodowego. Cywile są bombardowani, aby ich zdemoralizować.

A jeśli skupimy się na tym, co Trump zrobił kilka tygodni temu, wspólnie z Izraelem, to  bombardujecie szkoły bombardujecie szpitale  . Taka jest amerykańska polityka zagraniczna.

Najbardziej widoczne jest to w przypadku polityki Izraela w Strefie Gazy, a teraz także na Zachodnim Brzegu. Jest to ta sama polityka, którą Stany Zjednoczone prowadzą wobec Iranu.

Chodziło o to, aby zdemoralizować społeczeństwo i sprawić, by Irańczycy pozbyli się ajatollahów, mówiąc: „Nie chcemy już być bombardowani; chcemy uratować dzieci; wynegocjujmy umowę i wyznaczmy przywódcę akceptowalnego dla Stanów Zjednoczonych, aby zaprzestali bombardowania nas”.

To była bzdura od samego początku, ale stanowiła przewodnią zasadę amerykańskiej polityki zagranicznej: bombardowanie kraju prowadzi do zmiany reżimu, a ostatecznie do jego upadku.

Konflikt w Iranie zadecyduje o przyszłości światowej gospodarki. Czy przywróci Ameryce kontrolę nad handlem ropą naftową i zapewni USA upragnioną kluczową pozycję w światowej gospodarce? A może będziemy niezależni od Stanów Zjednoczonych?

O to właśnie chodzi w tej wojnie.


BEN NORTON  : Michaelu, to zawsze dla nas przyjemność; dziękuję ci bardzo, że jesteś dziś z nami.

Mówił Pan już o niektórych kwestiach, które są obecnie przedmiotem dyskusji na świecie w związku z wojną w Iranie – zwłaszcza o dominacji dolara i systemie petrodolara. Pisze Pan o nich od dziesięcioleci, od lat 70. XX wieku.

W rzeczywistości rząd USA od dziesięcioleci planuje potencjalną wojnę z Iranem. To nic nowego.

Donald Trump jest teraz pierwszym prezydentem na tyle szalonym, by spróbować. Ale pamiętam, że za rządów George’a W. Busha, po inwazji USA na Irak, dużo mówiło się o możliwej inwazji na Iran.

Więc, Michaelu, proszę, wyjaśnij swoje spojrzenie na tę wojnę. Jaki jest jej szerszy kontekst i jak wpłynie ona na świat?

MICHAEL HUDSON  : Wspomniałeś, że odnosi się to do ostatnich kilku lat lub dekad; tak naprawdę sięga pół wieku.

Już w połowie lat 70., gdy pracowałem dla Hudson Institute na kontraktach z Departamentem Skarbu, Białym Domem i Departamentem Obrony, brałem udział w spotkaniach, na których wielokrotnie omawiano, że Stany Zjednoczone będą musiały ostatecznie przejąć kontrolę nad całą ropą naftową na Bliskim Wschodzie, co oznaczało podbój Iranu.

Na przykład w połowie lat 70. Herman Khan oświadczył na konferencji wojskowej, że Beludżystan oferuje prawdopodobnie najlepszą okazję do podziału Iranu na terytoria zależne etnicznie. Położony między Pakistanem a Iranem, Beludżystan był prawdopodobnie idealnym miejscem do rozpoczęcia ruchu separatystycznego. Istniały plany wojskowe.

W połowie lat 70. pracowałem w sektorze naftowym i w obszarze bilansu płatniczego. Przez wiele lat zajmowałem to stanowisko w Chase Manhattan Bank. Byłem właściwie jedyną osobą – tak nisko w hierarchii, technik po dwudziestce – która miała dostęp do wszystkich szczegółów operacyjnych i statystyk głównych amerykańskich firm naftowych, aby móc obliczyć rolę ropy naftowej w bilansie płatniczym, a tym samym jej wpływ na dolara.

Stało się to tuż po tym, jak Stany Zjednoczone zostały zmuszone do porzucenia standardu złota w 1971 r. z powodu wojny w Wietnamie.

Stany Zjednoczone od początku zdawały sobie sprawę, że to, co widzimy dzisiaj, będzie ostateczną bitwą o – jak miały nadzieję – umocnienie amerykańskiej kontroli nad ropą naftową na Bliskim Wschodzie. Chciały zająć decydujące miejsce, ponieważ centralnym punktem, najsilniejszą dźwignią amerykańskiej polityki zagranicznej w ubiegłym stuleciu, była kontrola nad światowym handlem ropą naftową.

Ponieważ jest to niezwykle zyskowne dla samych amerykańskich firm naftowych – daje im to ogromną kontrolę nad polityką USA – a także potencjalną kontrolę nad gospodarką USA nad innymi krajami, poprzez możliwość odcięcia dostaw ropy naftowej do innych krajów, a tym samym zatrzymania produkcji energii elektrycznej, produkcji chemicznej i produkcji nawozów z wykorzystaniem gazu ziemnego.

Przemysł naftowy obejmuje również przemysł gazowy, ponieważ są one ze sobą ściśle powiązane. Wszystko to jest starannie rozważane. Co roku wojsko aktualizuje długoterminowe plany na wypadek, gdybyśmy faktycznie musieli użyć siły, aby wyegzekwować naszą kontrolę nad Bliskim Wschodem; jeśli z jakiegokolwiek powodu państwa naftowe OPEC uniezależnią się od Stanów Zjednoczonych i zechcą inwestować swoje zyski z ropy poza Stanami Zjednoczonymi, zamiast przekazywać je w całości Stanom Zjednoczonym, aby inwestować je w obligacje rządowe, obligacje korporacyjne, depozyty bankowe i akcje; jeśli choć jedno z nich zechce skorzystać ze swojej suwerenności i pójść własną drogą, będziemy musieli przejąć kontrolę; a w każdym razie będziemy musieli przejąć kontrolę nad Iranem, ponieważ jest to najpotężniejszy, ostateczny punkt oparcia dla amerykańskiej kontroli.

Jak już wspomnieliśmy, generał Wesley Clark w 2003 roku oświadczył całkiem otwarcie: „  W ciągu pięciu lat podbijemy siedem krajów  , a Iran będzie najważniejszym celem”.

Wszystko to było całkowicie transparentne. To nie jest po prostu wojna Donalda Trumpa. To wojna, którą rozpoczął właśnie w tym czasie, ponieważ w wyniku wojny – najpierw na Ukrainie, a potem w dostawach do Izraela – Ameryka systematycznie traciła siłę gospodarczą i militarną, a także broń, pociski, samoloty i bomby.

Nigdy więc nie będzie bardziej sprzyjającego czasu na wojnę niż teraz. I oczywiście, to zły czas, ale nie aż tak zły, jak się stanie w niedalekiej przyszłości. A wojsko, neokonserwatyści, którzy za nim stoją, i CIA, która za nim stoi, nie odpuszczą.

Mówią: „Co mamy do stracenia? Jeśli teraz nie zabezpieczymy dostaw ropy z Bliskiego Wschodu, stracimy to, co stało się najważniejszą dźwignią amerykańskiej polityki zagranicznej”.

Donald Trump wierzył, że może podbić Iran w ciągu dwóch do czterech tygodni. I naprawdę w to wierzył.

Miał nadzieję, że do czasu planowanej podróży do Chin będzie mógł skonfrontować się z Chinami i powiedzieć: „Cóż, właśnie doprowadziliśmy do zmiany reżimu w Iranie. Zainstalowaliśmy irańską oligarchię kliencką, dyktatora klienckiego, który przejmuje władzę i stanie się, że tak powiem, irańską wersją Borysa Jelcyna, zarządzającą irańską ropą naftową w interesie Stanów Zjednoczonych”.

„Mamy więc teraz prawo nałożyć na was sankcje, Chiny. Moglibyśmy odciąć wam dostawy ropy. Ale wiecie, nie chcemy tego robić. Jeśli zaczniecie eksportować surowce, gal, wolfram i wszystkie inne rzeczy, których potrzebujemy dla naszej armii, na które nałożyliście kontrolę eksportu, to oddamy wam ropę”.

Trump miał nadzieję zaprezentować to zwycięstwo Chinom. Cóż, to marzenie najwyraźniej legło w gruzach. Wojsko źle obliczyło sytuację, bo nie było w stanie wymyślić alternatywy, która mogłaby zagrozić temu wielkiemu planowi.

Przypomnij sobie wszystkie amerykańskie ataki militarne z ostatnich 50 lat, od wojny w Wietnamie – wszystkie wojny USA, od Wietnamu po Irak, Afganistan, Syrię i Wenezuelę.

To zawsze Stany Zjednoczone i ich sojusznicy, koalicja chętnych, walczyły przeciwko poszczególnym krajom. To pierwsza wojna, jaką Ameryka stoczyła od II wojny światowej, w której wrogie kraje są ze sobą sprzymierzone.

Nie chodzi już tylko o walkę z Iranem. Chodzi o walkę z Iranem, wspieraną przez Rosję i Chiny, bo wszyscy wiedzą, że to walka do samego końca o odpowiedź na pytanie: Czy Stany Zjednoczone będą w stanie odzyskać kontrolę nad światową gospodarką dzięki monopolom? Monopolowi naftowemu, pożądanemu monopolowi informatycznemu, monopolowi na chipy komputerowe, monopolowi technologicznemu, ale także ich zdolności do zaopatrywania innych krajów w żywność, eksportu i kontroli nad zbożem.

To ostatnia szansa. I to właśnie pewna desperacja początkowo skłoniła amerykańskich planistów do zaangażowania się w ten projekt.

I wierzę, że to się nie uda. Wszyscy generałowie mówili im, że to się nie uda. Pesymistyczni generałowie zostali praktycznie wyrzuceni z wojska i Ministerstwa Spraw Zagranicznych, ponieważ: „Skoro jesteś pesymistą, to dlaczego się nie angażujesz? Dlaczego nie jesteś częścią zespołu? A może jesteś marionetką Putina? Po prostu musisz wierzyć”.

Ameryka wierzyła, że ​​nie może przegrać wojny, ponieważ jej polityka bombardowania innych krajów zawsze okaże się skuteczna.

Amerykańska filozofia jest taka: Bombardując cywilów, łamiesz wszystkie zasady prawa międzynarodowego, które tego zabraniają. Bombardujesz cywilów, żeby ich zdemoralizować.

A jeśli skupimy się na tym, co Trump zrobił kilka tygodni temu, wspólnie z Izraelem, to bombardujemy szkoły, bombardujemy szpitale. Taka jest amerykańska polityka zagraniczna.

Najbardziej widoczne jest to w przypadku polityki Izraela w Strefie Gazy, a teraz także na Zachodnim Brzegu. Jest to ta sama polityka, którą Stany Zjednoczone prowadzą wobec Iranu.

Chodziło o to, aby zdemoralizować społeczeństwo i sprawić, by Irańczycy pozbyli się ajatollahów, mówiąc: „Nie chcemy już być bombardowani; chcemy uratować dzieci; wynegocjujmy umowę i wyznaczmy przywódcę akceptowalnego dla Stanów Zjednoczonych, aby zaprzestali bombardowania nas”.

To była bzdura od samego początku, ale stanowiła przewodnią zasadę amerykańskiej polityki zagranicznej: bombardowanie kraju prowadzi do zmiany reżimu, a ostatecznie do jego upadku.

Tego właśnie Ameryka oczekiwała od Rosji.

Ale zasadniczo Iran podziela tego samego ducha, co Patrick Henry w amerykańskiej rewolucji przeciwko Wielkiej Brytanii w 1776 roku. Krzyczał: „Dajcie mi wolność albo dajcie mi śmierć!”. I właśnie to mówi Iran.

Ma to dla nich kluczowe znaczenie, ponieważ wiedzą, jakie są plany USA, skoro Stany Zjednoczone tak otwarcie je ujawniły.

Tak, chcą zmiany reżimu; chcą zniszczyć Iran; chcą przejąć kontrolę nad irańską ropą naftową i wykorzystać dochody z jej eksportu do podtrzymania dolara amerykańskiego, a w zasadzie amerykańskiej gospodarki. Chcą dać amerykańskiej polityce zagranicznej możliwość pozbawiania innych krajów ropy naftowej i powiedzieć: „Możemy zamknąć wasz przemysł, wasz przemysł chemiczny, wszystkie wasze gałęzie przemysłu, które potrzebują energii elektrycznej, ropy i gazu; możemy to wszystko zrobić, jeśli będziecie prowadzić niezależną politykę i przestrzegać własnej suwerenności. A my w Stanach Zjednoczonych odrzucamy zasadę Organizacji Narodów Zjednoczonych, że każdy naród posiada swoją własną suwerenność”.

To fundamentalna zasada cywilizacji zachodniej ostatniego półwiecza, fundamentalna zasada Karty Narodów Zjednoczonych. Stany Zjednoczone odrzucają ją w całości.

Dzięki temu inne kraje zrozumiały, że to rzeczywiście ostatni konflikt.

Konflikt w Iranie zadecyduje o przyszłości światowej gospodarki. Czy przywróci Ameryce kontrolę nad handlem ropą naftową i zapewni USA upragnioną kluczową pozycję w światowej gospodarce? A może będziemy niezależni od Stanów Zjednoczonych?

O to właśnie chodzi w tej wojnie.

BEN NORTON  : Dobrze powiedziane, Michaelu. Poruszyłeś tak wiele ważnych kwestii. Trudno powiedzieć, od czego zacząć.

Chciałem tylko krótko skomentować fakt, że Stany Zjednoczone od dziesięcioleci przygotowują się do wojny z Iranem i, jak powiedziałeś, czekają na najmniejszy zły moment.

Uważam, że to całkowicie słuszne, ponieważ w ciągu ostatnich dwóch lat miały miejsce dwa ważne wydarzenia, które doprowadziły do ​​wojny w Iranie.

Po pierwsze, doszło do obalenia rządu syryjskiego w 2011 r., co zapoczątkowało wojnę o zmianę reżimu, zakończoną ostatecznie sukcesem pod koniec 2024 r. i stanowiącą ważny krok w kierunku wojny z Iranem.

Następnie Izrael zabił także przywódców libańskiego ruchu oporu, co ich zdaniem wyeliminowałoby Liban z równania.

Eliminując Liban i Syrię – lub przynajmniej wierząc, że wyeliminowały Liban – USA i Izrael były w stanie zaatakować Iran, izolując Teheran od jego sojuszników.

Widzimy, że opór w Libanie trwa, mimo że Izrael dokonał inwazji i próbuje skolonizować południe kraju.

======================================================

Teraz chciałbym omówić system dolarowy bardziej szczegółowo. Myślę, że jest to kluczowe dla zrozumienia tej wojny.

Rozmawiamy o tym, w jaki sposób USA zamierzają wykorzystać swoją kontrolę nad światowym rynkiem ropy naftowej, aby wesprzeć dolara.

System petrodolara ma swoje początki w 1974 r., kiedy to rząd Richarda Nixona, po odłączeniu dolara od standardu złota, zawarł porozumienie z Arabią Saudyjską, która w tamtym czasie była największym producentem ropy naftowej na świecie, w celu zapewnienia, że ​​ropa naftowa będzie handlowana wyłącznie w dolarach, co zagwarantowało globalny popyt na dolara.

Wygląda na to, że Iran doskonale rozumie, jakie to ma znaczenie dla hegemonii USA, jak ważne jest dla systemu dolarowego i petrodolara, ponieważ bezpośrednio wziął to na celownik.

Iran zamknął Cieśninę Ormuz i żąda, aby kraje przepływające przez nią handlowały ropą naftową w juanach chińskich.

Co więcej, pojawiły się doniesienia, że ​​irańskie wojsko bierze na celownik nie tylko amerykańskie bazy wojskowe w regionie, ale także biura dużych amerykańskich korporacji, w tym amerykańskich instytucji finansowych i dużych firm technologicznych, które budują duże centra danych AI w takich miejscach jak ZEA.

Myślę więc, że Iran zdaje sobie sprawę, jak ważny jest aspekt ekonomiczny w tej wojnie. Czy chciałby Pan o tym porozmawiać?

MICHAEL HUDSON  : Tak, plany Stanów Zjednoczonych dotyczące kontroli militarnej nad Bliskim Wschodem nie opierały się na własnych operacjach bojowych, ponieważ Stany Zjednoczone były wyczerpane wojną w Wietnamie – pamiętamy, że w połowie lat 70.

Stany Zjednoczone miały dwie armie klienckie walczące na Bliskim Wschodzie.

Przede wszystkim Izrael jest armią klientelną. Porozumienie osiągnięto już w latach 70. XX wieku – a Herman Kahn z Instytutu Hudsona odegrał w nim kluczową rolę. Uzgodniono z senatorem Henrym „Scoopem” Jacksonem, jednym z czołowych senatorów amerykańskich opowiadających się za wojskiem, że wykorzysta on Izrael jako armię zastępczą USA.

BEN NORTON  : Joe Biden, będąc jeszcze senatorem, dał temu jasno do zrozumienia. W przemówieniu powiedział: „Izrael to najlepsza inwestycja, jaką możemy poczynić”.

JOE BIDEN  : (1986) Gdyby Izrael nie istniał, Stany Zjednoczone musiałyby stworzyć Izrael, aby chronić swoje interesy w regionie. Stany Zjednoczone musiałyby zatem podjąć działania i ustanowić Izrael.

(W 2022 r.) Często mówiłem, Panie Prezydencie, że gdyby to nie był Izrael, musielibyśmy go wymyślić.

(W 2023 r.) Już dawno powiedziałem: gdyby Izrael nie istniał, musielibyśmy go wymyślić.

MICHAEL HUDSON  : Tak, wtedy było bardzo otwarcie.

Później, po wydarzeniach 11 września i po tym, jak prezydent Carter poparł mudżahedinów w Afganistanie jako alternatywę dla świeckich rządów w tym kraju, Al-Kaida przekształciła się w wahhabicką armię terrorystyczną.

A wahhabici są drugą siłą wysłaną przez Amerykę.

Wspomniałeś o Syrii. Oczywiście, przywódcy ISIS, terrorystów, są w Syrii. I są zajęci mordowaniem wszystkich nie-sunnitów. Zabijają alawitów, zabijają chrześcijan. Są w zasadzie ścinaczami głów.

Są to zatem dwie armie zastępcze Stanów Zjednoczonych [Izrael i Wahhabici].

Dlaczego więc to wszystko jest teraz tak pilne? Po pierwsze, wahhabici ściśle współpracują z Izraelem od dziesięciu lat. Izrael jest jedyną grupą niesunnicką, której nie zaatakowali. Współpracują ze sobą od lat.

Cóż, tym, co zmusiło wojsko w Izraelu do działania, był atak Izraela na Strefę Gazy i opór ze strony Libanu, wojna domowa, która rozprzestrzeniła się na cały Bliski Wschód, a także ogólnoświatowa krytyka ludobójstwa w Strefie Gazy, której świadkami byli przedstawiciele Organizacji Narodów Zjednoczonych i Międzynarodowego Trybunału Karnego.

Wszystko to postawiło USA i Izrael przed koniecznością zadania sobie pytania: „Czy pozwolimy na przejęcie władzy?”

Izrael próbuje teraz przejąć władzę w Libanie. Podejrzewam, że Izraelczycy będą potrzebować wyjścia, jeśli Iranowi uda się zniszczyć gospodarcze fundamenty państwa izraelskiego.

To są ramy wojskowe dla tego wszystkiego, a oto są ramy finansowe.

Chciałbym jeszcze raz poruszyć kwestię kontroli petrodolarów, o której pan wspomniał.

Nie chodziło tylko o wycenę ropy w dolarach. Wszystkie kraje wyceniały eksport miedzi, właściwie wszystko, w dolarach, ponieważ to wciąż była główna waluta.

Kraje niemal bezproblemowo przeniosły swoje rezerwy walutowe ze złota i dolarów amerykańskich, które były równie wartościowe jak złoto, na dolary amerykańskie, nawet gdy dolar nie był już tak wartościowy jak złoto. Nadal handlowano dolarami amerykańskimi.

Pytanie więc brzmiało: Gdzie zainwestować te środki?

Zgodnie z dyrektywami Kissingera – a wszystko to zostało mi wyjaśnione przez Departament Skarbu i Departament Stanu w latach 1974 i 1975 – wojsko amerykańskie poinformowało Arabię ​​Saudyjską i inne kraje OPEC: „Możecie żądać dowolnej ceny za ropę, ale nadwyżki musicie zainwestować w Stanach Zjednoczonych. Nie pozwolimy wam przejąć kontroli nad dużymi amerykańskimi firmami. Nie możecie kupić amerykańskich firm; tylko my możemy przejąć kontrolę nad zagranicznymi gospodarkami. Będziecie kupować obligacje. Możecie finansować amerykański przemysł i amerykańskie firmy. Możecie kupować akcje tych firm. Możecie zarabiać pieniądze, po prostu deponując swoje pieniądze w bankach”.

To były petrodolary. Petrodolary stanowiły oszczędności krajów OPEC, które były inwestowane w bankach.

Cóż, ponowne wykorzystanie nadwyżek OPEC nie jest dziś tak ważne, jak w latach 70. Wtedy petrodolary napływały do ​​amerykańskich banków. I co się z nimi stało? Pożyczano je krajom Globalnego Południa, aby sfinansować deficyt handlowy i bilans płatniczy.

Doprowadziło to ostatecznie do załamania się dolara Ameryki Łacińskiej i innych długów zagranicznych. Później z kolei doprowadziło do azjatyckiego kryzysu finansowego w 1998 roku, który, jak sądzę, posłuży jako doskonały przykład dalszych wydarzeń w tym roku.

Jednak Arabia Saudyjska i inne kraje przez ostatnie 10–20 lat wykorzystywały przychody z eksportu do rozwijania swoich gospodarek w sposób wręcz szalony, budując ogromne luksusowe posiadłości na pustyni i wznosząc wielkie zakłady odsalania wody, aby dostarczać wodę na potrzeby całego kraju.

Ale nadal dysponują ogromnymi oszczędnościami w postaci obligacji, akcji i inwestycji finansowych w Stanach Zjednoczonych.

Ponieważ kraje OPEC są obecnie pozbawione dochodów z eksportu, ogłosiły: „Rzeczywiście obciążyliśmy naszą gospodarkę długiem. Pomimo naszego bogactwa, nasze projekty i inwestycje w nieruchomości są finansowane długiem, a teraz musimy zacząć sprzedawać nasze amerykańskie papiery wartościowe i złoto, aby utrzymać równowagę budżetową i bilans płatniczy”.

Wszystko to prowadzi obecnie do wyprzedaży dolara. W rezultacie cały efekt petrodolara – cały napływ funduszy OPEC do waluty, czyli cena ropy w dolarach – uległ odwróceniu. To wywiera obecnie znaczną presję na dolara.

To jest kolejne zagrożenie.

Iran oświadczył: „To punkt zwrotny. Teraz będziemy na zawsze kontrolować Cieśninę Ormuz w Zatoce Perskiej. Dlatego nazywa się Zatoka Perska, bo należy do nas. I będziemy kontrolować handel ropą”.

Oznacza to, że to nie Stany Zjednoczone wykorzystują już ropę naftową jako narzędzie nacisku na inne kraje, aby wymusić na nich podporządkowanie się amerykańskiej polityce zagranicznej, lecz Iran kontroluje teraz ten punkt nacisku i może nakładać sankcje na USA i ich sojuszników, sankcje na Izrael, sankcje na Europejczyków i innych sojuszników Stanów Zjednoczonych.

To odwróciło sytuację i uniemożliwiło Stanom Zjednoczonym wykorzystanie ropy naftowej jako środka kontroli.

Pytanie brzmi, czy Iranowi uda się osiągnąć to, na czym opiera się cała polityka zagraniczna Stanów Zjednoczonych: kontrolę nad międzynarodowymi dochodami z eksportu ropy naftowej.

I ustalenie, kto może kupić ropę, gaz ziemny i hel – te trzy rzeczy – a także kontrola nad Cieśniną Ormuz, kontrola nad importem żywności i innych dóbr do krajów OPEC, tak aby stanowiła ona wąskie gardło zarówno dla krajów OPEC, jak i zagranicznych konsumentów ropy.

BEN NORTON  : Tak, Michaelu, chciałbym tutaj rozwinąć kwestię energii.

Międzynarodowa Agencja Energetyczna określiła obecny kryzys energetyczny mianem największego szoku podażowego w historii świata.

Jest on poważniejszy niż kryzys naftowy wywołany embargiem OPEC z 1973 r., który również był powiązany z agresywną wojną Izraela.

A potem, w 1979 r., w wyniku rewolucji irańskiej nastąpił kolejny kryzys naftowy.

Ale dziś jesteśmy świadkami największego kryzysu naftowego w historii.

Cena ropy naftowej gwałtownie wzrosła, co napędzi inflację na całym świecie, ponieważ ropa naftowa jest kluczowym surowcem do produkcji wielu innych produktów i jest potrzebna do transportu większości towarów, zwłaszcza żywności.

Co więcej, wiele nawozów i chemikaliów używanych w nawozach pochodzi z Zatoki Perskiej. Może to zatem wywołać kryzys żywnościowy, który szczególnie mocno dotknie kraje Globalnego Południa.

Kraje eksportujące ropę naftową mogłyby naturalnie skorzystać na wyższych przychodach – jednak znaczna część infrastruktury naftowej i gazowej w regionie Zatoki Perskiej została zniszczona przez wojnę. W związku z tym niektóre z tych państw Zatoki Perskiej mogą nie skorzystać ze wzrostu przychodów z eksportu.

Większość krajów Globalnego Południa importuje jednak ropę naftową, energię i inne surowce. A wraz ze wzrostem cen surowców będzie to miało znaczący wpływ na ich gospodarki.

Prawdopodobnie doprowadzi to do deficytów na rachunku bieżącym. Oznacza to, że w krajach Globalnego Południa wiele walut straci na wartości w stosunku do dolara, co prawdopodobnie doprowadzi do odpływu kapitału – tak zwanego „gorącego pieniądza”, ponieważ zagraniczni inwestorzy po prostu sprzedadzą wszystkie swoje aktywa na rynkach wschodzących.

Możemy zatem doświadczyć kryzysów walutowych, gospodarczych, energetycznych i żywnościowych.

Ta wojna wyborcza, ta agresywna wojna rozpoczęta przez Trumpa i Netanjahu, może wywołać potężny kryzys gospodarczy, który szczególnie mocno uderzy w globalne Południe.

Czy widzisz to tak samo?

MICHAEL HUDSON  : Tak, i wszystko to było przewidywalne.

Jeśli chcesz zobaczyć paradygmat, model tego, co się wydarzy, spójrz najpierw na to, co stało się z niemieckim przemysłem po tym, jak Stany Zjednoczone i Europa nałożyły sankcje na zakup rosyjskiego gazu i ropy.

Niemiecki przemysł załamał się, a Europa i Niemcy pogrążają się w depresji. Stoją w obliczu głębokiej depresji.

To, co wydarzyło się w Niemczech, zniszczyło gospodarkę kraju i doprowadziło do zamknięcia przemysłu chemicznego.

Ropa naftowa nie jest wykorzystywana wyłącznie do produkcji energii. Jak wspomniałeś wcześniej, ropa jest również wykorzystywana w przemyśle chemicznym. Jest składnikiem przemysłu szklarskiego i produkcji nawozów.

Nawozy są teraz szczególnie ważne, ponieważ powstają z gazu ziemnego. A zanim Iran zbombardował Katar, Katar był wiodącym eksporterem skroplonego gazu ziemnego.

Ten gaz ziemny był wykorzystywany w innych krajach, zwłaszcza w sojusznikach Ameryki – Japonii, Korei i na Filipinach – do produkcji nawozów. Wszystkie te kraje przeżywają kryzys.

A hel, podobnie jak gaz ziemny – faktem jest, że na przykład hel nie jest dostępny dla Tajwanu i jego przemysłu półprzewodnikowego ani energetycznego. Tajwan nie ma również dostępu do ropy naftowej.

Jak Tajwan ma produkować półprzewodniki, które mają być kluczem do amerykańskiej kontroli nad technologią informatyczną, do wszystkich chipów komputerowych i monopoli, które Ameryka miała nadzieję osiągnąć? To zatem dalekosiężne pytanie.

Co więcej, na półkuli północnej zbliża się sezon sadzenia, a w tym okresie potrzebne jest nawożenie.

Ceny nawozów, w dużej mierze wytwarzanych z gazu ziemnego, już rosną w Stanach Zjednoczonych. To wywiera presję na rolnictwo. Amerykańscy rolnicy – ​​podobnie jak z pewnością rolnicy w całej Europie i na Globalnym Południu – narzekają: „Nie możemy zarobić na sprzedaży naszych plonów po dzisiejszych cenach, skoro musimy płacić tak wysokie cła na nawozy i sprzęt rolniczy, które Trump nałożył na nas, że tracimy pieniądze na uprawę”.

Co więc zrobią?

Doprowadzi to do kryzysu w rolnictwie. A kraje, które ucierpią najbardziej, to oczywiście te, które najmniej mogą sobie pozwolić na wyższe ceny nawozów, benzyny i ropy naftowej. To kraje Globalnego Południa.

Ponieważ oprócz kosztów ropy naftowej i gazu oraz ich produktów ubocznych, muszą również spłacać zaległe długi zagraniczne w dolarach. Coś musi się zmienić.

Będą zaległości w płatnościach. Inne kraje będą się zastanawiać: „Co powinniśmy zrobić? Czy chcemy pójść w ślady Europy i powiedzieć: »Mamy kryzys budżetowy, ceny ropy rosną. Musimy dotować właścicieli domów, żeby mogli ogrzewać swoje domy gazem lub olejem. Nasi pracownicy już żyją na granicy ubóstwa i zadłużają się coraz bardziej. Przegramy wybory w Europie, tak jak w Ameryce, jeśli konsumenci będą musieli wydawać o wiele więcej pieniędzy na ropę, gaz, ogrzewanie i prąd w przypadku zaległości w płatnościach. Będziemy więc musieli ograniczyć wszystkie inne wydatki socjalne i jednocześnie zwiększyć wydatki na wojsko«”.

Doprowadzi to zatem do kryzysu politycznego, do konfliktu między zwolennikami i przeciwnikami wojny, między zwolennikami i przeciwnikami USA, od Europy po kraje globalnego Południa i kraje azjatyckie będące sojusznikami Ameryki.

W jaki sposób Korea i Japonia mogą zebrać 350 miliardów dolarów, które koreański parlament rzekomo właśnie zatwierdził, uzasadniając to następująco: „Zapłacimy Donaldowi Trumpowi 350 miliardów dolarów, które będzie mógł wykorzystać według własnego uznania, abyśmy nie stracili rynku eksportowego USA dla naszych produktów”?

Japonia zobowiązała się do wydania 650 miliardów dolarów. Jak mają to zrobić, skoro nie mają gazu i ropy naftowej potrzebnych do eksportu do Stanów Zjednoczonych?

Ktoś tam pewnie pomyślał: „Jeśli nie będziemy mieli ropy i gazu, nie będziemy eksportować do Stanów Zjednoczonych. Nie musimy więc dawać Stanom Zjednoczonym 350 miliardów dolarów z Korei i 650 miliardów dolarów z Japonii”.

Wszystkie te umowy zawarte przez Trumpa zostaną wtedy anulowane.

BEN NORTON  : Cóż, Michaelu, myślę, że to idealne zakończenie. Bardzo dziękuję, że tu jesteś.

Niestety, wygląda na to, że ta wojna będzie trwała, ale jestem pewien, że wkrótce zaproszę Cię ponownie, aby omówić globalny wpływ tego konfliktu bardziej szczegółowo. Dziękuję.

MICHAEL HUDSON  : Nie mogę się doczekać. Dziękuję za zaproszenie.

Źródło: Wojna z Iranem zmienia globalną gospodarkę: ekonomista Michael Hudson wyjaśnia, jak

Tłumaczenie: LZ

Wietnam – Iran. Porównanie. Atak lądowy ??

zdjęcia depozytowe

[Źli to stratedzy, którzy planują wojnę wg. wzorów sprzed lat, czy wieków. Zwyciężą ci, co nowe sposoby odkryją i zrealizują. md]

Wietnam jest doskonałym przykładem tego, kiedy wojna powietrzna przeradza się w wojnę lądową – takie sygnały pojawiają się obecnie również w Iranie.

Autorstwa prof. Roberta Pape’a

Następne 10 dni zadecydują, czy USA przekroczą ten sam próg, co w marcu 1965 roku.

Następne dziesięć dni pokaże – zanim jeszcze sprawa trafi na pierwsze strony gazet – czy Stany Zjednoczone przystąpią do wojny lądowej z Iranem.

Decydującym wskaźnikiem nie jest liczebność wojsk. Zależy to od tego, czy Stany Zjednoczone będą w stanie zbudować system logistyczny niezbędny do zaopatrywania żołnierzy znajdujących się pod ostrzałem. To właśnie ten proces – a nie jakiekolwiek ogłoszenie – zadecyduje o tym, co stanie się dalej.

Przebieg stopniowej eskalacji w Wietnamie jest niezwykle wymowny.

I. Wzór zaczyna się przed pierwszym nalotem bombowym

Wojny takie jak ta nie zaczynają się od nalotów. Zaczynają się wcześniej – poprzez tajne interwencje mające na celu wpłynięcie na równowagę wewnętrzną państwa docelowego.

Wietnam, początek 1964 roku:

Około 16 000 amerykańskich doradców zostało już włączonych do południowowietnamskich sił zbrojnych. Tajne operacje w ramach operacji OPLAN-34A wymierzone były w Wietnam Północny. Chociaż amerykański personel formalnie nie znajdował się w stanie wojny, operacyjnie znajdował się w samym środku konfliktu.

Iran, 2025:

Według publicznych doniesień, izraelskie i amerykańskie agencje wywiadowcze działały w Iranie już przed obecną wojną. Mossad zachęcał do protestów po konflikcie w czerwcu 2025 roku, a New York Times donosił o próbach „wzniecania” niepokojów. Centralna Agencja Wywiadowcza (CIA) rozszerzyła swoje sieci gromadzenia informacji i rekrutacji.

Na początku wojny w Wietnamie i Iraku Stany Zjednoczone nie były jeszcze w stanie wojny.

Ale nie byli już poza konfliktem.

II. Od sił powietrznych do objawienia

Sytuacja szybko eskalowała.

Wietnam:

• Sierpień 1964: Zatoka Tonkińska → Autoryzacja rozmieszczenia sił zbrojnych

• 2 marca 1965 r.: Rozpoczyna się operacja Rolling Thunder – naloty

• Luty 1965: żołnierze amerykańscy giną w ataku Wietkongu w Pleiku.

Iran:

• Czerwiec 2025: Izrael i USA bombardują irańskie obiekty nuklearne

• 28 lutego 2026 r.: amerykańskie i izraelskie ataki powietrzne mające na celu wyeliminowanie przywódców

• Natychmiastowe ataki odwetowe na bazy Izraela i USA w Zatoce Perskiej (zabici żołnierze amerykańscy)

• Kontynuacja ataków rakietowych i dronów do marca. Siły powietrzne powinny przywrócić kontrolę.

Zamiast tego stworzyło zagrożenie.

III. Mechanizm eskalacji

Mechanizm jest uwarunkowany strukturalnie:

Naloty tworzą placówki.

Placówki stają się celami.

Cele wymagają ochrony.

Ochrona wymaga wojsk lądowych.

Nie jest to preferencja polityczna. Eskalacja jest koniecznością wynikającą z przebiegu wojny.

IV. Transformacja w Wietnamie: Jak naprawdę wyglądały sygnały

Przejście z walki powietrznej do walki lądowej w Wietnamie nie nastąpiło w wyniku jednej decyzji.

Trwało to około sześciu tygodni, o czym świadczą obserwowalne wskaźniki.

  1. Nasilenie ataków na pozycje amerykańskie • 7 lutego 1965 r.: Atak na Pleiku zabija 8 Amerykanów i rani ponad 100 • Powtarzające się ataki obnażyły ​​podatność amerykańskich baz lotniczych
  2. Misja została rozszerzona w ciszy„Rolling Thunder” rozpoczął się jako sygnał • Szybko nastąpiło przejście na ciągłe, nieokreślone bombardowanie.
  3. Wprowadzono rozmieszczenie wojsk obronnych • 8 marca 1965 r.: 3500 marines ląduje w Da Nang • Oficjalna misja: obrona bazy lotniczej
  4. Najpierw przeniesiono logistykę – i szybko ją rozbudowano. Zanim piechota morska mogła otrzymać zaopatrzenie, Stany Zjednoczone stanęły przed fundamentalnym ograniczeniem: nie miały systemu logistycznego do prowadzenia wojny lądowej.

Porty były ograniczone. Pojemność magazynów była niewystarczająca. Struktury dowodzenia operacjami zaopatrzeniowymi na dużą skalę jeszcze nie istniały.

Sytuacja ta zaczęła się zmieniać w tygodniach poprzedzających eskalację.

Zwiększono transport lotniczy do rejonu operacyjnego. Wydłużono pasy startowe, aby obsłużyć większy ruch. Zapasy paliwa i amunicji gwałtownie wzrosły. Oddziały inżynieryjne zostały rozmieszczone w celu zwiększenia przepustowości baz i przygotowania nowych centrów logistycznych poza zatłoczonym korytarzem Sajgonu.

Nie były to działania poboczne. Sygnałem były logistyka i rozbudowa sieci.

Stany Zjednoczone nie tylko wysłały wojska. Zbudowały system niezbędny do utrzymania ich przy życiu i zdolności do działania w warunkach ciągłych bombardowań.

Gdy system ten nabrał kształtu, odwrócenie tej zmiany stało się praktycznie niemożliwe.

  1. Role „defensywne” zatarły się z ofensywnymi • Kwiecień 1965: Marines otrzymali zezwolenie na operacje ofensywne • Do lipca: Zatwierdzenie znacznego zwiększenia liczebności wojsk

Mówiąc jasno: prezydent Johnson ogłosił wysłanie większych amerykańskich wojsk lądowych do Wietnamu dopiero 28 lipca 1965 r. – kilka miesięcy po rozpoczęciu kampanii powietrznej „Rolling Thunder”.

Tego dnia Johnson ogłosił na transmitowanej w telewizji ogólnokrajowej konferencji prasowej w Białym Domu, że wydał rozkaz natychmiastowego zwiększenia liczebności sił zbrojnych USA z 75 000 do 125 000, a także potwierdził, że w celu wsparcia zaostrzonych walk zostaną wysłane dodatkowe oddziały.

W grudniu 1965 r. liczebność sił zbrojnych USA wynosiła 184 000.

Kluczowy punkt:

Wojna lądowa nie rozpoczęła się wraz z wylądowaniem wojsk. Wszystko zaczęło się od stworzenia systemu, który miał im pomóc.

V. Na jakim etapie wojny z Iranem obecnie się znajdujemy

Pojawiają się te same znaki.

  1. Placówki są zagrożone. Amerykańskie bazy w Zatoce Perskiej były wielokrotnie atakowane, w wyniku czego w zeszłym miesiącu ponad 300 żołnierzy amerykańskich zostało rannych, a co najmniej 13 zginęło.
  2. Siły powietrzne są aktywne, ale nie zdecydowane; ataki osłabiają cele, ale nie zapobiegają działaniom odwetowym.
  3. Trwa rozmieszczanie wojsk; około 5000 marines znajduje się obecnie w rejonie działań. Przegrupowywane są jednostki 82. Dywizji Powietrznodesantowej, w tym jednostki piechoty szybkiego reagowania i sztaby dowodzenia.
  4. Teraz uwaga skupia się na logistyce – nie na tym, czy wojska można przemieścić, ale na tym, czy można je zatrzymać.

To doprowadza nas tutaj:

pomiędzy „Rolling Thunder” (2 marca) i Da Nang (8 marca).

Punkt zwrotny. W Wietnamie ta szansa trwała tylko sześć dni.

VI. Prawdziwy próg: Etap 3 pułapki eskalacji

Mała siła naziemna nie jest stabilna. Stwarza to wybór binarny: Zwiększ lub strać.

Rozważmy prawdopodobny przypadek:

Siły amerykańskie zdobywają strategiczny węzeł – obiekt energetyczny, wyspę, wąskie gardło. Początkowy sukces jest prawdopodobny. Utrzymanie go już nie.

Utrzymanie tego wymaga ciągłego:

Paliwo

· Amunicja

Obrona powietrzna

wsparcie medyczne i techniczne

Iran zaatakuje każdy szlak dostaw – irańskie rakiety i drony wielokrotnie uderzały w amerykańskie obiekty w Arabii Saudyjskiej i w całym Zatoce Perskiej, w tym w bazę lotniczą Prince Sultan w zeszłym tygodniu.

Szlaki morskie są narażone na pociski, miny i ataki rojowe. Szlaki powietrzne opierają się na dużych samolotach transportowych operujących z odsłoniętych baz. Gdy tylko te przepływy zaopatrzenia zostaną zagrożone, logika natychmiast się zmienia:

Aby utrzymać swoje siły zbrojne, Stany Zjednoczone muszą rozbudować system.

Więcej instalacji obronnych. Więcej statków eskortowych. Więcej baz.

Każdy krok jest defensywny. Każdy krok zaostrza wojnę.

Pentagon ogłosił pod koniec ubiegłego tygodnia, że ​​10 000 dodatkowych żołnierzy amerykańskich przygotowuje się do wysłania do Zatoki Perskiej.

VII. Zegar

Wojska bojowe przemieszczają się w ciągu kilku dni. Logistyka przemieszcza się w ciągu kilku tygodni.

Aby przekroczyć próg, Stany Zjednoczone muszą zbudować następujące obiekty:

— wstępnie rozmieszczone zapasy paliwa i amunicji

— zrównoważone cykle transportu lotniczego (C-17/5/130)

— Systemy dowodzenia obszarem operacyjnym (obecnie stacjonuje 82. Dywizja Powietrznodesantowa). Można je zaobserwować. I zaczynają stawać się coraz bardziej widoczne.

Jak potwierdza Wall Street Journal: władze USA aktywnie przygotowują obecnie plany awaryjne na wypadek trwających operacji lądowych, w tym potencjalnego rozmieszczenia konwencjonalnej piechoty poza obecnymi siłami morskimi i powietrznymi.

Oznacza to, że oś czasu nie jest już czysto teoretyczna.

Następne 10 dni pokażą, czy system ten zostanie zbudowany na szeroką skalę.

VIII. Iluzja kontroli

Na tym etapie najbardziej niebezpiecznym założeniem jest to, że eskalacja jest opcjonalna i że kolejny krok mógłby ustabilizować sytuację.

Wietnam sugeruje co innego.

Po rozmieszczeniu wojsk lądowych presja na ich wzmocnienie staje się strukturalna.

Żaden rząd nie pozwoli, aby ujawnione siły zbrojne zawiodły.

· Poziom zaangażowania rośnie.

• Krok po kroku.

Nieodwracalny.

IX. Okno decyzyjne dla fazy 3

Stany Zjednoczone nie przystąpiły jeszcze do wojny lądowej. Zbliżają się jednak do momentu, w którym ta opcja stanie się realna.

A gdy tylko stanie się to wykonalne, stanie się bardziej prawdopodobne. Ponieważ ograniczenie się zmienia:

· od pytania, czy jest to wykonalne

· w kierunku pytania, czy to, co zostało zbudowane, jest faktycznie użytkowane

To jest moment, na który należy zwrócić uwagę.

Nie, jeśli zostaną wysłane wojska.

Ale tylko jeśli stojący za nimi system będzie gotowy.

X. Relacja na żywo na temat eskalacji strategicznej: 4 kwietnia o godz. 16:00 czasu środkowoamerykańskiego, godz. 17:00 czasu wschodnioamerykańskiego

Dla tych, którzy chcą śledzić to na bieżąco – zanim stanie się to oczywiste – przedstawię dokładne wskaźniki, harmonogramy i progi na odprawie na żywo dotyczącej eskalacji strategicznej w najbliższą sobotę: 4 kwietnia o 16:00 czasu centralnego, 17:00 czasu wschodniego.

Jeśli chcesz zrozumieć nie tylko to, co dzieje się teraz, ale także to, co wydarzy się wkrótce, to jest moment, na który powinieneś zwrócić uwagę.

Źródło: Wietnam pokazuje dokładnie, kiedy wojny powietrzne stają się wojnami lądowymi – te sygnały pojawiają się teraz w Iranie

Jacek Hoga o wszystkich [w tym diabelskich] przyczynach wojny z Iranem

To się w głowie nie mieści…

Jacek Hoga o wszystkich

przyczynach Wojny z Iranem

Autor: Redakcja Legionu, 26 marca 2026

To są rzeczy, które jakby nam ktoś powiedział kilka lat temu, że to jest mainstream amerykański, to byśmy się puknęli w głowę, że to niemożliwe.

Jacek Hoga – historyk, ekspert ds. bezpieczeństwa i prezes Fundacji Ad Arma, mówi o wszystkich przyczynach Wojny z Iranem i ocenia ją z różnych punktów widzenia.

Transkrypcja (fragmenty) oraz film

Publiczne wzywanie w stu kilkudziesięciu jednostkach amerykańskich wojskowych do tego, żeby przyspieszyli Armageddon poprzez walkę z Iranem, bo jest to według radykalnych heretyków amerykańskich, okazja do stworzenia okoliczności, w których Żydzi będą mogli stworzyć trzecią świątynię. To są rzeczy, które jakby nam ktoś powiedział kilka lat temu, że to jest mainstream amerykański, to byśmy się puknęli w głowę, że to niemożliwe.

Także sekretarz obrony łamany na wojnę (Pete Hegseth), a są materiały wideo sprzed kilku lat, kiedy on mówi, że należy marzyć o sytuacji, w której doprowadzimy do tego, że będą okoliczności, w których pomożemy Izraelowi odbudować, doprowadzić do takiej sytuacji politycznej, żeby oni mogli odbudować Trzecią Świątynię. W związku z czym, z perspektywy tych syjonistycznych, ewangelikalnych heretyków, to jest okazja religijna, to jest dla nich Święta Wojna.

Z jednej strony mamy heretyków, którzy uważają, że to jest Święta Wojna.  Z drugiej strony mamy pogan, którzy uważają, że to jest Święta Wojna, a z trzeciej strony mamy Izraelitów rabinicznych, którzy też uważają, że to jest świetna okazja do odtworzenia Trzeciej Świątyni.  W związku z czym to nie jest gospodarka, to nie są ceny ropy, czy złota, czy szlaki komunikacyjne.

To są rzeczy, o których polscy analitycy geostrategiczni chcieliby zapomnieć. Ludzie mają głębsze motywy niż tylko pieniądze.

Jeszcze chwilę i się okaże, że zmieniliśmy w 1989 roku, czy 1991, flagi z czerwonej, z sierpem i młotem na inną, równie złą.

– Hoga cytuje nie wymienionego z nazwiska generała Wojska Polskiego.

Ja nie twierdzę, że podczas zimnej wojny Amerykanie byli tymi złymi, bo z naszej perspektywy z pewnością nie.  I z obiektywnej wydaje się, że nie. Że tam prawda, dobro i piękno miały więcej możliwości działania niż za kurtyną, gdzie but radziecki był na naszym karku.

Natomiast całe zachowanie administracji amerykańskiej w tej niesprowokowanej napaści na Iran, który nie jest z mojej bajki. To jest kliniczny przykład wojny agresywnej i niesprawiedliwej.

Zamachy na dziedzictwo kulturowe Polski. Ostrów Tumski, Gietrzwałd.

Zamachy na dziedzictwo kulturowe Polski

Autor: Rebeliantka, 3 kwietnia 2026

/tekst z 20 marca opublikowany w “Warszawskiej Gazecie”/

To zdumiewające, jak niekompetentne decyzje radnych  mogą prowadzić do nieodwracalnych zmian w przestrzeniach o fundamentalnym znaczeniu dla polskiego dziedzictwa kulturowego. Przeanalizujmy przypadek Poznania i Gietrzwałdu.

Prezydent Nawrocki w obronie Ostrowa Tumskiego w Poznaniu

Prezydent Karol Nawrocki oraz ministrowie Kolarski i Kotecki w dniu 9 marca 2026 r.  wzięli udział w Forum Troski o Ostrów Tumski, spotykając się z przedstawicielami środowisk społecznych i eksperckich, w tym archeologami, historykami sztuki, konserwatorami zabytków oraz członkami komitetu obywatelskiej inicjatywy uchwałodawczej „Ostrów Tumski, Ostrówek i Śródka – najstarsze dzielnice miasta Poznania”.

Omawiano kontrowersje wokół planu zagospodarowania wyspy, który przewiduje powstanie na jej terenie dzielnicy mieszkaniowej. Ostrów Tumski to obszar o szczególnej wartości historycznej i symbolicznej, miejsce związane z początkami państwa polskiego, siedziba pierwszych władców oraz przestrzeń, która obejmuje bezcenne zabytki, w tym palatium Mieszka I i kaplica Dobrawy. Obszar ten winien być chroniony na mocy ustaw:  Ustawa o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami oraz Ustawa o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym. Dodatkowo, plany miasta powodują powstanie innych ważnych zagrożeń: olbrzymie zagrożenie zalewowe w związku z ewentualną zabudową, negatywne skutki znacznych ingerencji w grunty i to daleko poza zabudowywanym obszarem, w tym w rejonie katedry, znaczny wzrost natężenia ruchu samochodowego, który z wysokim prawdopodobieństwem  doprowadzi do runięcia najstarszego kościoła  na terenie miasta (pw. NMP), etc.

Uczestnicy spotkania u prezydenta (m.in. prof. Stanisław Czekalski, przewodniczący Komitetu ds. Parku Kulturowego na Ostrowie Tumskim w Poznaniu, dr hab. inż. Jędrzej Wierzbicki, geolog z UAM, ks. kanonik dr Waldemar Hanas, ekonom poznańskiej kurii, przewodniczący Zarządu Osiedla Ostrów Tumski-Śródka-Zawady-Komandoria Piotr Lecyk, prof. Cezary Kościelniak, reprezentujący Poznańskie Towarzystwo Przyjaciół Nauk, warszawski miejski aktywista Jan Śpiewak, dyrektor Muzeum Narodowego w Poznaniu Tomasz Łęcki, dr Agnieszka Stempin z Muzeum Archeologicznego w Poznaniu, prezes poznańskiego oddziału Towarzystwa Opieki Nad Zabytkami Dorota Matyjaszczyk, prezes poznańskiego oddziału Stowarzyszenia Historyków Sztuki dr Tomasz Ratajczak) wskazywali na możliwe rozwiązania tej sytuacji: powołanie Komitetu ds. parku kulturowego na Ostrowie Tumskim w Poznaniu, czy utworzenie centrum nauki, podobnego do Centrum Nauki Kopernik, które pozwoliłoby nie tylko kultywować tradycję kolebki polskiej państwowości, ale także ogniskować wszelkie wysiłki zmierzające do pielęgnowania dziedzictwa. Przede wszystkim jednak zablokowanie planów zabudowy deweloperskiej na wyspie i dodanie terenu całego Ostrowa Tumskiego do rejestru pomników historii. Inicjatywy te nie cieszą się jednak zainteresowaniem większości radnych miejskich w Poznaniu.

Cała wyspa jest już zabytkiem, znajduje się zatem pod kuratelą Miejskiego Konserwatora Zabytków. Obecna na spotkaniu Joanna Bielawska-Pałczyńska zgodziła się z większością argumentów, także w kwestii uczynienia z całego Ostrowa Tumskiego pomnika historii, z drugiej strony nie wyklucza jednak na nim zabudowy deweloperskiej. Urzędniczka mogłaby nawet jednoosobowo zablokować plany budowy osiedla, jednak tego nie robi. Podobnie jak Wojewódzki Konserwator Zabytków, Jacek Maleszka, również obecny na forum.

Uczestnicy spotkania liczą mocno na wsparcie prezydenta RP Karola Nawrockiego, tym bardziej, że już w  2008 roku  Ostrów Tumski został uznany przez Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego za Pomnik Historii, co potwierdza jego rangę w skali całego kraju. Prezydent Nawrocki zadeklarował pomoc.

Co dalej z Gietrzwałdem?

Niejasne są perspektywy planów inwestycyjnych w Gietrzwałdzie, miejscu uznanych przez Kościół objawień Matki Bożej kierowanych w 1877 roku do Polaków za pośrednictwem wizjonerek Justyny Szafryńskiej i Barbary Samulowskiej. W przyszłym roku przypada 150-ta rocznica tych niezwykle ważnych dla Polski Objawień. Nie jest wykluczony przyjazd na uroczystości Papieża Leona XIV.

Dzięki ogromnemu wysiłkowi społecznemu udało się zablokować planowaną w Gietrzwałdzie potężną inwestycję Lidla (wielki magazyn odpadów, w tym niebezpiecznych). Władze gminy nie rezygnują jednak z planów kontrowersyjnych inwestycji. 16 marca mają się odbyć konsultacje społeczne dotyczące tych planów. W tej sprawie wypowiedzieli się społecznicy.

Jacek Wiącek, szef Komitetu Obrony Gietrzwałdu,  od 3 lat walczący z błędnymi planami inwestycyjnymi, napisał na blogu Komitetu:  Nasz urbanista ujawnił skandaliczne zapisy w projekcie planu ogólnego dla gminy Gietrzwałd. Na błoniach Sanktuarium wpisano np. elektrownię słoneczną (czyt. farma fotowoltaiczna), “zapomniano” jednocześnie wrysować w plan św. źródełko wraz z opisem w legendę planu, tak jak gdyby w ogóle nie istniało. W Gietrzwałdzie ustanowiono również obszar pod cmentarz wielkości ok 20 h, to jest obszar, na którym można by ulokować nawet 40 tysięcy grobów

Pytanie dla kogo te groby, bo mieszkańców w Gietrzwałdzie jest ok. 500 osób, a cala gmina liczy ok. 7 tysięcy, przy czym większość miejscowości ma swoje cmentarze. Poszerzono także obszar pod zabudowę techniczną po niedoszłym Lidlu, hale wielkogabarytowe, magazyny i składy o kolejne dziesiątki hektarów. Co wójt chce z Gietrzwałdu zrobić ? Nekropolię, miejscowość przemysłową czy jedną wielką farmę fotowoltaiczną, a może wszystko naraz?

Stanowisko zajął też 11 marca Ogólnopolski Komitet Obrony Gietrzwałdu (O.K.O.G.), powołany z inicjatywy  Grzegorza Brauna. Komitet chce przekonać mieszkańców gminy i samorząd do oparcia rozwoju nie o inwestycję o podobnej skali i charakterze jakim miało być Centrum Logistyczne Lidla, a w oparciu o potencjał Sanktuarium Maryjnego. Komitet przypomina, że Lidl wycofał się po 3. latach protestów społecznych i ocenia, że aktualny projekt planu ogólnego gminy otwiera drogę do podobnej inwestycji. W stanowisku członkowie Komitetu piszą m.in., że:  O.K.O.G. wielokrotnie podejmował próby przekonania władz gminy Gietrzwałd do zmiany kierunku polityki planistycznej, dotyczącej zagospodarowania terenów zlokalizowanych w Gietrzwałdzie przy ul. Szkolnej, tj. w promieniu niecałych 2,0 km od Sanktuarium. Nowy projekt planu ogólnego przewiduje w tym miejscu wyłącznie strefę usługową o profilu: teren składów i magazynów.

Postanowienia planu ogólnego oznaczają możliwość realizacji w stosunkowo niewielkiej odległości od Sanktuarium na bardzo rozległym terenie intensywnej i wysokiej zabudowy. Oznacza to  nieodwracalne zerwanie z zasadami polityki planistycznej zakładającej wyznaczenie terenów tylko dla inwestycji nie zaburzającej krajobrazu i nie wpływającej negatywnie na uwarunkowania Gietrzwałdu jako miejsca kultu religijnego. Oznacza to następujące negatywne skutki: potencjalną możliwość realizacji na tym terenie inwestycji wysoce uciążliwej ze względu na generowany ruch samochodów ciężarowych, emisję hałasu i zanieczyszczeń środowiska, obciążenie infrastruktury drogowej i komunalnej;  nieodwracalne zaprzepaszczenie potencjału tego terenu w oparciu o Sanktuarium  m.in. rozwoju sektora usług turystyki i powiększenia bazy noclegowej dla zwiększonego ruchu pielgrzymkowego;  nieodwracalną zmianę charakteru wsi Gietrzwałd, która stanie się jedynie zapleczem lokalnego centrum przemysłowego – co wpłynie negatywnie na rozwijający się obecnie ruch pielgrzymkowy (osiągający już teraz poziom od 800 tys. do 1 mln pielgrzymów rocznie).

O.K.O.G. podkreśla na koniec, że:  głębia i bogactwo Objawień Maryjnych w Gietrzwałdzie są niepowtarzalne nigdzie indziej, wciąż czekają na odkrycie zarówno przez Polaków, jak i katolików z całego Świata. Uwarunkowania historyczne nie pozwoliły na taki rozwój tego miejsca, jaki stał się udziałem Fatimy czy Lourdes, jednakże obecny czas – ze względu na zbliżającą się rocznicę 150-lecia Objawień – stanowi szansę na to, by Sanktuarium w Gietrzwałdzie stało się znane w całej Polsce i w całym świecie, stając się polskim Sanktuarium Narodowym.

[Prezydent Nawrocki powinien objąć troską także Gietrzwałd na Warmii ! md]

Szef Sztabu Wojsk Lądowych USA traci stanowisko

Szef Sztabu Wojsk Lądowych USA

traci stanowisko,

zapowiedzi kolejnych dymisji

Przedstawiamy przegląd najważniejszych wydarzeń mijającej nocy: Szef Sztabu Wojsk Lądowych USA Randy George został odwołany ze stanowiska przez sekretarza obrony Pete’a Hegsetha; Donald Trump nałożył 100-procentowe cła na importowane leki patentowe; Kuba poinformowała o uwolnieniu ok. 2 tys. więźniów w ramach „humanitarnej i suwerennej decyzji”.

3.04.2026 rp.pl/szef-sztabu-wojsk-ladowych-usa-traci-stanowisko-zapowiedzi-kolejnych-dymisjiWładze Kuby uwolniły 2 010 więźniów, gen. Randy George został odwołany ze stanowiska, Donald Trump w

Władze Kuby uwolniły 2 010 więźniów, gen. Randy George został odwołany ze stanowiska, Donald Trump wprowadził cła na leki patentowe

Artur Bartkiewicz

Oto przegląd najważniejszych wydarzeń, które miały miejsce w nocy z 2 na 3 kwietnia:

Szef sztabu wojsk lądowych USA odwołany przez Pete’a Hegsetha

Gen. Randy George, Szef Sztabu Wojsk Lądowych USA, został odwołany ze stanowiska przez sekretarza obrony Pete’a Hegsetha – podaje Reuters. Agencja Reutera zwraca uwagę, że odwołanie tak wysokiego rangą generała w czasie prowadzonych przez USA działań wojennych jest decyzją bezprecedensową. 

Pentagon potwierdził, że generał George, który miał jeszcze ponad rok do końca kadencji, „odchodzi na emeryturę ze stanowiska 41. szefa sztabu wojsk lądowych w trybie natychmiastowym”. W wydanym oświadczeniu Departament Obrony podziękował gen. George’owi za dekady służby. 

Sekretarz wojny Pete Hegseth poprosił szefa sztabu armii, generała Randy’ego George’a, o ustąpienie ze stanowiska i natychmiastowe przejście na emeryturę.

Dwa źródła agencji Reutera twierdzą, że Hegseth odwołał także generała Davida Hodnego, który stał na czele Dowództwa Transformacji i Szkolenia Wojsk Lądowych oraz generała Williama Greena, stojącego na czele Korpusu Kapelanów Wojskowych. 

Pentagon nie podaje powodów dymisji gen. George’a. Liczące 450 tys. żołnierzy Wojska Lądowe są największym amerykańskim rodzajem wojsk. Dotychczas, w trwającej wojnie z Iranem, uczestniczyli przede wszystkim żołnierze Sił Powietrznych USA i Marynarki Wojennej, ale w ostatnim czasie na Bliski Wschód zaczęli być przerzucani żołnierze elitarnej 82. Dywizji Powietrznodesantowej, co zostało odebrane jako zapowiedź potencjalnego rozpoczęcia działań lądowych przeciw Iranowi. 

Gen. George ma za sobą służbę w Iraku i Afganistanie. Szefem Sztabu Wojsk Lądowych był od 2023 roku Kadencja na tym stanowisku trwa cztery lata. 

Nieoficjalne doniesienia o kolejnych dymisjach w administracji Donalda Trumpa

„The Atlantic” pisze, że z administracji Donalda Trumpa mogą wkrótce odejść dyrektor FBI Kash Patel, sekretarz armii Daniel Driscoll i sekretarz pracy Lori Chavez-DeRemer.

Oznaczałoby to, że w administracji USA dochodzi do najpoważniejszych od początku drugiej kadencji prezydenta USA przetasowań – w czwartek Trump odwołał ze stanowiska prokurator generalną Pam Bondi

[—-]

Kuba uwalnia więźniów

Władze Kuby poinformowały, że uwolnią ponad 2 tysiące więźniów – podały kubańskie media państwowe. To już druga taka amnestia w tym roku (w marcu uwolniono 51 więźniów). Dochodzi do niej w czasie, gdy władze w Hawanie prowadzą negocjacje z administracją Donalda Trumpa, który wcześniej wprowadził stan nadzwyczajny w relacjach z Kubą i praktycznie odciął wyspę od dostaw ropy. 

Foto: PAP

Kubański dziennik „Granma” uwolnienie 2 010 więźniów nazwał „humanitarnym i suwerennym gestem”, dokonanym po „uważnej analizie zbrodni popełnionych przez skazanych, ich dobrego zachowania w więzieniu i faktu, że odbyli znaczną część swoich wyroków, a także przez wzgląd na ich stan zdrowia”. Nie jest jasne, ilu z uwolnionych więźniów to pospolici przestępcy, a ilu – więźniowie polityczni (tych mają być w kubańskich więzieniach setki). 

W poniedziałek doszło do wielkie awarii krajowej sieci energetycznej na Kubie w wyniku czego ok. 10 mln mieszkańców wyspy zostało pozbawionych dostępu do elektryczności.

Do jednej z największych amnestii w ostatnich latach na Kubie doszło dzień po tym, jak Lianys Torres Rivera, najwyższej rangi kubańska dyplomatka w USA, publicznie poprosiła administrację USA o pomoc w przebudowie pogrążonej w kryzysie gospodarki Kuby, w ramach trwających negocjacji na linii Waszyngton-Hawana. 

Bełkot do narodu

Bełkot do narodu

Autor artykułu Marek Wójcik 3. kwietnia 2026 world-scam/belkot-do-narodu

Przeciętny mieszkaniec naszej planety ma odruch wymiotny po konfrontacji z konfabulacją prezydenta Stanów Zwyrodniałych. Dlatego moi czytelnicy nie będą zmuszani do słuchania tej niedorzecznej brei w stylu Joe Bidena. Dla masochistów zawsze zostaje możliwość otwarcia tych farmazonów, ale skutki zdrowotne mogą być poważne.

Można, ale nikt nie musi się wsłuchiwać w ten stek bzdur czytając czwartkową analizę – artykuł na ZeroHedge: Ceny ropy gwałtownie rosną, a Trump zapowiada „ekstremalnie mocne uderzenie” w Iran w ciągu najbliższych 2-3 tygodni i grozi „powrotem do epoki kamienia łupanego”. Źródło.

Nowa karykatura jemeńskiego artysty Kamala Sharafa poświęcona niekończącym się kłamstwom Trumpa!

W przeciwieństwie do oderwanych od rzeczywistości sprzecznych z sobą twierdzeń Trumpa, jak balsam działa na nas logiczne i autentyczne środowe orędzie prezydenta Iranu Masouda Pezeshkianiego:

Naród irański nie żywi wrogości do innych narodów, w tym do mieszkańców Ameryki, Europy ani krajów sąsiednich. Nawet w obliczu powtarzających się zagranicznych interwencji i nacisków w swojej chlubnej historii, Irańczycy konsekwentnie i wyraźnie rozróżniali rządy od narodów, którymi rządzą. Jest to głęboko zakorzeniona zasada w irańskiej kulturze i zbiorowej świadomości, a nie tymczasowa postawa polityczna. Z tego powodu przedstawianie Iranu jako zagrożenia nie jest zgodne ani z rzeczywistością historyczną, ani z obserwowanymi obecnie faktami. Takie postrzeganie jest wynikiem politycznych i ekonomicznych kaprysów możnych – potrzeby stworzenia wroga, aby uzasadnić presję, utrzymać dominację militarną, utrzymać przemysł zbrojeniowy i kontrolować rynki strategiczne. W takim otoczeniu, jeśli zagrożenie nie istnieje, zostaje ono wymyślone.

Odkąd Izrael rozpoczął bombardowanie Libanu na początku marca, libański muzyk Mahdi al Sahely publikuje mini-koncerty w zbombardowanych dzielnicach Bejrutu.

W jednym ze swoich postów gra melodię z filmu Stevena Spielberga „Lista Schindlera” z 1993 roku, skomponowaną przez Johna Williamsa. Jest to prawdopodobnie jedno z najważniejszych dzieł, które od ponad trzech dekad uwrażliwia publiczność, zwłaszcza na Zachodzie, na cierpienie Żydów podczas II wojny światowej.

Dzięki Sahely’emu ponadczasowa ścieżka dźwiękowa rozbrzmiewa teraz w ruinach stolicy kraju, który – według analityków takich jak Max Blumenthal – państwo Izrael zaczyna krok po kroku poddawać czystce etnicznej.

Kontrast między procesem twórczym muzyki a niszczycielską siłą wojny znajduje tu swoje ucieleśnienie.

Libański wiolonczelista gra „Listę Schindlera” wśród ruin Bejrutu.
Źródło.

Po obu stronach konfliktu cierpią zwykli ludzie. To oni są rzeczywistymi bohaterami tej tragikomedii. Patrzą jak ciała ich bliskich są wydobywane spod gruzów. Mówią w języku, którego nie rozumiesz, ale to nie znaczy, że są postaciami z jakiejś gry komputerowej. Odczuwają tak jak ty, mają rodziny, których stratę opłakują. Cierpienia nie są wirtualne.

Teraz, kiedy potomkowie ofiar okrutnych represji nazistowskiego reżimu stworzonego w Niemczech i wspieranego przez wielką finansjierę zachodniego świata, sami stają się oprawcami, świat zatoczył wielkie koło swojej tragicznej historii. Nie doczekają się przyjścia Mesjasza. Jedyne czego się doczekają to wielka pustynia gruzów.

Może właśnie tak miała wyglądać ta ich długo wyczekiwana świątynia?

W północnej części okupowanej Palestyny, w tym w Hajfie, Tamrze, Szfaramie i Kirjat Atta, rozległy się syreny ostrzegające przed atakiem rakietowym po wystrzeleniu rakiet z Iranu.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

Prima Aprilis. Pierwszy kwietnia międzynarodowym Dniem Tuska.


www.mtodd.pl

Prima Aprilis. Pierwszy kwietnia międzynarodowym Dniem Tuska.

Prima Aprilis 14/2026(768) https://mtodd.pl


     Dawno temu, kiedy kłamstwo było (i jest nadal) grzechem, a grzechami nikt się nie szczycił, dopuszczano jeden taki dzień w roku, w którym nie tyle chodziło o oszustwo, co o żart. A może teraz, w ramach nowoczesności, udało by się zmusić kłamców, żeby zamilkli chociaż jeden dzień w roku? Tylko jak? Wątpię, żeby super kłamca, jakim niewątpliwie jest Tusk, mógł chociaż w tym jednym dniu, powstrzymać się od kłamstw wszelkich, gdyby to w jego wypadku w ogóle było możliwe. No cóż, każdy jest najbardziej sobą. 
   Ogłośmy zatem, pierwszy kwietnia międzynarodowym Dniem Tuska.

Lunatycy zmierzają ku III wojnie światowej

Douglas Macgregor: Jak lunatycy zmierzamy ku III wojnie światowej

uncutnews.ch/wir-schlafwandeln-in-den-dritten-weltkrieg-doug-macgregor-warnt-vor-globaler-eskalation

Nie świadomie, lecz podstępnie, bezwładnie zmierza świat ku wielkiej wojnie – to główne ostrzeżenie płk. Macgregora. W swojej analizie maluje on ponury obraz sytuacji geopolitycznej, w której liczne konflikty są ze sobą powiązane, a elity polityczne podejmują ryzyko, którego konsekwencje z trudem byłyby do udźwignięcia.

Macgregor dostrzega analogie do okresu sprzed 1914 roku, do systemu międzynarodowego, w którym żadne mocarstwo nie chce wojny światowej – ale wszystkie są gotowe podjąć kroki, które mogłyby do niej doprowadzić. Kluczową różnicą jest jednak istnienie broni jądrowej. Choć uniemożliwia ona bezpośredni wybuch wielkiej wojny, przenosi konflikty do sfery ‚poniżej progu nuklearnego’, gdzie mimo wszystko możliwe są ogromne zniszczenia.

https://youtube.com/watch?v=-GzxgjjRuY4%3Fversion%3D3%26rel%3D1%26showsearch%3D0%26showinfo%3D1%26iv_load_policy%3D1%26fs%3D1%26hl%3Dpl%26autohide%3D2%26wmode%3Dtransparent

============================

Sednem jego analizy jest wojna na Ukrainie, którą opisuje jako sztucznie wywołany konflikt. Wojna ta nie wybuchłaby bez interwencji Zachodu i antyrosyjskiej postawy politycznej Kijowa. Jednocześnie rozmówca oskarża Zachód o błędną ocenę rzeczywistości militarnej: Rosja nie upadła ani gospodarczo, ani militarnie, lecz masowo rozbudowała swój potencjał przemysłowy i militarny. Sankcje nie przyniosły oczekiwanego efektu, a społeczeństwa zachodnie coraz bardziej tracą stabilność wewnętrzną.

Magregor krytykuje przede wszystkim decydentów politycznych w Europie i USA. Jego zdaniem żyją oni w ‚fantastycznym świecie równoległym’, charakteryzującym się arogancją, błędnymi kalkulacjami i myśleniem życzeniowym. Założenie, że Rosja nie ulegnie eskalacji, jest niebezpieczne i może doprowadzić do bezpośredniej konfrontacji militarnej.

Kolejnym kluczowym punktem jego analizy jest rosnący rozdźwięk między społeczeństwem a przywódcami politycznymi. Decyzje dotyczące wojny i pokoju nie są już podejmowane w interesie większości, lecz przez niewielkie elity władzy, na które wpływają różne siły, dysponujące ogromnym bogactwem i kierujące się własnymi interesami ekonomicznymi. W rezultacie demokracja ulega erozji, a strategie geopolityczne są coraz częściej napędzane przez kalkulacje finansowe i siłowo-polityczne.

Po ataku dronów na zbiorniki paliwa na lotnisku w Kuwejcie

Jego ocena jest szczególnie kontrowersyjna w odniesieniu do Bliskiego Wschodu. Jego zdaniem wojna między Izraelem a Iranem może wywołać globalną eskalację. Taki konflikt nie miałby charakteru regionalnego, lecz nieuchronnie angażowałby Rosję i Chiny. Oba kraje mają ugruntowane interesy strategiczne i obecność militarną w regionie i nie stałyby bezczynnie, gdyby Iran został militarnie zniszczony.

Macgregor ostrzega, że wielu w Waszyngtonie i Europie całkowicie błędnie ocenia sytuację. Pogląd, że wojna o ograniczonym zasięgu może być prowadzona lub kontrolowana, jest niebezpiecznym złudzeniem. Gdy taki konflikt się rozpocznie, może szybko eskalować i wymknąć się spod kontroli.

Wskazuje również na globalną zmianę układu sił. Podczas gdy Zachód postrzega siebie jako siłę dominującą, znaczna część świata – zwłaszcza państwa globalnego Południa – jest politycznie i gospodarczo bliższa Rosji, Chinom i Iranowi. W przypadku większego konfliktu Zachód byłby zatem znacznie mniej zdolny do działania niż się często zakłada.

Szczególnie interesująca część jego analizy dotyczy ekonomicznych konsekwencji takiego scenariusza. Nawet bez użycia broni jądrowej globalny konflikt może poważnie wpłynąć na gospodarki zachodnie: łańcuchy dostaw uległyby załamaniu, ceny energii gwałtownie wzrosłyby, a poziom życia gwałtownie spadłby. Wojna mogłaby zatem być niszczycielska nie tylko pod względem militarnym, ale także gospodarczym.

Płk Magregor zwraca również uwagę, że poważne wojny w historii często nie wynikały z jasnych decyzji, lecz eskalowały poprzez wydarzenia, błędne kalkulacje lub celowo zaaranżowane incydenty. Przykłady takie jak Pearl Harbor i Zatoka Tonkińska, jego zdaniem, pokazują, jak konflikty były wykorzystywane politycznie lub wywoływane przez konkretne wydarzenia.

Jego ostrzeżenie jest jednoznaczne: niebezpieczeństwo takiego punktu eskalacji istnieje również dzisiaj – na przykład w wyniku incydentu na Morzu Czerwonym, Morzu Śródziemnym lub Oceanie Indyjskim. Pojedyncze wydarzenie może wystarczyć, aby wywołać reakcję łańcuchową, która zakończy się wielką wojną.

Ostatecznie jego główne przesłanie pozostaje niezmienne: świat znajduje się już w fazie licznych konfliktów, które w każdej chwili mogą przerodzić się w większą wojnę. Nie dlatego, że ktokolwiek świadomie tego pragnie, ale dlatego, że decyzje polityczne, błędne kalkulacje i interesy strategiczne nieustannie napędzają eskalację.

Albo, jak trafnie ujął to Macgregor: Najniebezpieczniejsza wojna to ta, w którą wpadasz, nie mając prawdziwej chęci do walki.

uncutnews.ch/wir-schlafwandeln-in-den-dritten-weltkrieg-doug-macgregor-warnt-vor-globaler-eskalation

Opracował: Zygmunt Białas

Jak będzie [może?] rozwijał się globalny kryzys

Michael Hudson i Steve Keen dla Instytutu Davida Graebera. Jak będzie się rozwijał globalny kryzys

Michael Hudson i Steve Keen

w Instytucie Davida Graebera.

Jak będzie rozwijał się globalny kryzys.

Witam wszystkich. Z przyjemnością witamy ponownie Michaela Hudsona i profesora Steve’a Keena w Instytucie Davida Graebera. Steve Keen jest ekonomistą i pisarzem, jednym z nielicznych, którzy ostrzegali przed kryzysem z 2008 roku. Jest znany z krytyki głównego nurtu teorii neoklasycznej oraz modeli deflacji długu i niestabilności finansowej. Michael Hudson jest amerykańskim ekonomistą i historykiem długu z Uniwersytetu Missouri w Kansas City. Jego prace na temat finansów, rent i deindustrializacji wywarły głęboki wpływ na poglądy Davida Graebera na temat imperium, daniny i polityki długu.

Dzisiaj chcemy przeanalizować pogłębiający się kryzys i możliwe scenariusze jego przebiegu, zwłaszcza w kontekście trwającej wojny, która, osobiście, coraz bardziej przypomina mi radziecką inwazję na Afganistan. Moje pytanie do Michaela i Steve’a brzmi: Inflacja, hiperinflacja czy deflacja? Jaki scenariusz ich zdaniem się spełni? Zacznijmy od Michaela Hudsona.

MICHAEL HUDSON
Obserwując dziś rynki akcji i obligacji, świat przyjmuje założenie, że wojna w Iranie nie potrwa dłużej niż około miesiąc.

To wojna światowa, ponieważ cały świat jest zależny od ropy naftowej i skroplonego gazu ziemnego – do nawozów, energii, elektryczności, ogrzewania, gotowania, produkcji szkła i helu.

Hel i gaz ziemny były dostarczane do większości krajów świata przez Katar, jako część arabskiej organizacji OPEC. Jednak jego wielomiliardowe zakłady produkcji skroplonego gazu ziemnego (LNG) – których budowa zajęła cztery lata – zostały właśnie zbombardowane przez Iran, ponieważ Katar gości amerykańskie bazy wojskowe wykorzystywane do ataków na Iran.

Iran oświadczył: Jeśli spróbujecie zniszczyć nasz przemysł naftowy, doprowadzimy do całkowitego załamania całego światowego przemysłu naftowego, gazowego, helowego i energetycznego, co doprowadzi do Wielkiego Kryzysu w wyniku podwojenia cen ropy. To doprowadzi do kryzysu płatniczego dla sojuszników Ameryki, nie tylko w Europie, ale także w Korei, Japonii i na Filipinach, które już podejmują środki nadzwyczajne.

Trump najwyraźniej celowo dąży do wywołania globalnego kryzysu gospodarczego, który potrwa co najmniej cztery lata – tak jak miało to miejsce podczas I i II wojny światowej. Wierzy, że to da Ameryce przewagę: Ameryka jest samowystarczalna pod względem gazu i ropy. Inne kraje będą musiały od nas kupować. A kiedy to zrobią, zażądamy od nich nałożenia sankcji na Rosję, Iran i każdego, kogo uznaliśmy za wroga.

Tymczasem rentowność 10-letnich obligacji skarbowych USA wzrosła powyżej 4,5%, a 30-letnich – powyżej 5%. Wall Street zdało sobie sprawę, że podwojenie cen eksportu ropy naftowej prowadzi do inflacji.

Ale to wszystko to bzdura ekonomiczna.

Oczywiście ceny ropy rosną – tak bardzo, że Azja i kraje Globalnego Południa będą wyglądać jak Niemcy po tym, jak USA zablokowały im dostęp do rosyjskiego gazu. Niemiecki przemysł szklarski upadł. Przemysł nawozowy upadł. Przemysł motoryzacyjny się wycofuje – Mercedes i inne firmy przenoszą się do Chin.

Cła Trumpa na stal i aluminium podnoszą ceny kombajnów rolniczych i traktorów. Rolnicy w USA borykają się z tym samym problemem, co rolnicy na całym świecie: wyższymi kosztami nawozów, wyższymi kosztami sprzętu żniwnego i wyższymi kosztami paliwa.

Czego Wall Street nie bierze pod uwagę: Tak, ceny energii i produktów powiązanych rosną. Ale to doprowadzi do zamknięcia przemysłu i ogromnej depresji. Zwolnienia. Rządy będą musiały przekierować dochody, aby pomóc rodzinom w opłaceniu prądu i gazu – co oznacza cięcia w wydatkach socjalnych. Bezrobocie.

Ludzie stają się coraz biedniejsi. To nie inflacja. To deflacja.

Ceny ropy naftowej, stali, aluminium, nawozów, gazu i helu wzrosną, podczas gdy ceny innych surowców generalnie spadną. Stoimy w obliczu największego kryzysu od czasów Wielkiego Kryzysu.

Taki jest zamierzony cel amerykańskiej polityki zagranicznej. Zaplanowali ją w najdrobniejszych szczegółach. Wierzą, że niezależnie od tego, jak bardzo zaszkodzi to amerykańskiej gospodarce, zaszkodzi klasie robotniczej, obniżając płace, tworząc bezrobocie i doprowadzając ludzi do rozpaczy. To dar niebios dla walki klas.

Kiedy firmy muszą ograniczyć produkcję, jak mają spłacać swoje długi? Pracownicy – ​​eufemistycznie nazywani „konsumentami” – płacą już ponad 30% odsetek od opłat za karty kredytowe i kar. Liczba niespłaconych kredytów studenckich rośnie. Zadłużenie z tytułu opieki medycznej jest najszybciej rosnącą przyczyną bankructw w Stanach Zjednoczonych. Stopy procentowe kredytów hipotecznych gwałtownie wzrosły.

To nowa forma walki klasowej. Nie chodzi o pracodawców przeciwko pracownikom, ponieważ przemysł i klasa robotnicza cierpią razem w walce o przetrwanie. Chodzi o klasę finansową przeciwko reszcie gospodarki.

Finanse, ubezpieczenia i nieruchomości, czyli sektor FIRE, to obszar, w którym odnotowano prawie cały wzrost PKB USA, podczas gdy realna gospodarka uległa skurczeniu.

To w zasadzie powtórzenie debat z połowy XVIII wieku: jak Wielka Brytania powinna poradzić sobie z faktem, że wierzyciele wydawali pieniądze na import dóbr luksusowych zamiast na produkcję krajową? To Londyn się wzbogacił, a nie reszta Anglii.

NIKA
Michael, chciałbym dodać Steve’a. Co sądzisz o analizie Michaela?

STEVE KEEN
Jeśli jest ktoś, z kim się zgadzam, to Michael. Kiedy pierwszy raz mnie o to zapytałeś, powiedziałem: najpierw inflacja, potem deflacja. Michael przedstawił kontekst historyczny. Chciałbym dodać kilka elementów statystycznych.

Absolutnym fundamentem gospodarki jest energia. Pokazuję tu zużycie energii w petadżuli na lewej osi i globalny produkt brutto na prawej. Obie linie pokrywają się niemal idealnie. I co najważniejsze: jest to relacja jeden do jednego. Spadek zużycia energii o 5% oznacza spadek globalnego produktu brutto o 5%.

Co się dzieje teraz: Około 20% światowych zasobów skroplonego gazu ziemnego zostało odciętych. W połączeniu z utratą ropy naftowej z Cieśniny Ormuz i innymi zakłóceniami w dostawach, możemy mówić o spadku globalnego zapotrzebowania na energię o około 10% – co oznacza 10% spadek PKB.

Moja krótka formuła: Praca bez energii jest trupem; kapitał bez energii jest martwą rzeźbą.

Ten krach spowoduje wzrost cen ropy naftowej – zgadza się z tym konwencjonalne myślenie. Ale żyjemy też w gospodarce zfinansjalizowanej. I właśnie w tym różnimy się z Michaelem od ekonomistów głównego nurtu, ponieważ całkowicie ignorują oni dług prywatny. Mają obsesję na punkcie długu publicznego. Nawet nie biorą pod uwagę długu prywatnego.

W Ameryce zadłużenie prywatne wynosi obecnie około 140% PKB – wciąż jest ogromne. To właśnie o tym obciążeniu mówił Michael dla gospodarstw domowych i firm. Jeśli okaże się, że nie mogą już osiągać tak dużych zysków z powodu wyższych cen ropy, jeśli wzrośnie bezrobocie, nie będą już w stanie obsługiwać tego długu. A to, co prawdopodobnie zobaczymy, będzie tym samym, co w latach 2007–2008, tylko na sterydach: całkowitym załamaniem popytu napędzanego kredytem.

Pracownicy nie mogą przerzucić rosnących cen ropy na wyższe płace. Kapitaliści przemysłowi też niekoniecznie mogą to zrobić. Co się więc dzieje? Ludzie obniżają ceny, licząc na utrzymanie klientów. Ale ich sąsiad robi to samo. Wszyscy starają się zmniejszyć zadłużenie – a to niszczy pieniądz, spowalnia gospodarkę i powoduje deflację.

Irving Fisher pięknie to sformułował w latach 30. XX wieku – to, co nazywam paradoksem Fishera: Im więcej dłużnicy płacą, tym więcej są winni. Rzeczywisty ciężar rośnie, gdy poziom cen spada. To właśnie prowadzi do Wielkiego Kryzysu.

A oto przerażająca część: jeśli zapasy nawozów spadną o 20%, globalna produkcja żywności prawdopodobnie spadnie o ponad 20%. Oznacza to, że wystarczy żywności dla około 6 miliardów ludzi – a jest ich 8 miliardów. W tym roku możemy stanąć w obliczu globalnego głodu.

Tak jak anarchista, który oddał strzał, zabijając arcyksięcia, nie miał pojęcia, co uwolni, myślę, że Trump jest taki sam. Nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji. Zachowuje się jak boss mafii, wyciskając pieniądze z wahań rynku. Ale reszta z nas będzie musiała żyć z niezamierzonymi konsekwencjami.

A jeśli jakikolwiek rząd światowy to obserwuje – w co wątpię – to niech usuną Trumpa. Skończą z tym. Ameryka musi przyznać się do porażki i wycofać się, abyśmy mieli szansę odbudować światową infrastrukturę fizyczną, zanim nadejdzie globalny głód.

MICHAEL HUDSON:
Chciałbym odnieść się do pytania Niki o hiperinflację, ponieważ deflacja i hiperinflacja mogą występować razem. Kiedy kraje nie są w stanie spłacić swoich długów zagranicznych – a Globalne Południe ma ogromne długi zagraniczne w dolarach – co robią? MFW mówi: oszczędności. Ubożeją klasę robotniczą, aż będą w stanie spłacić długi. To jest dzisiejsza gospodarka śmieciowa, a jej korzenie sięgają bulionizmu Davida Ricardo.

Każda hiperinflacja w historii była spowodowana koniecznością spłaty długów zagranicznych.

Hiperinflacja w Niemczech w latach dwudziestych XX wieku nie była spowodowana wydatkami rządowymi na zatrudnienie czy programy socjalne – to mit. Była spowodowana drukowaniem marek niemieckich i zalewaniem rynku walutowego w celu wypłaty reparacji wojennych. Chile i Francja doświadczyły tego samego schematu hiperinflacji.

A tej rzeczywistości nie naucza się na studiach ekonomicznych. Dlatego absolwenci rozpoczynający pracę w bankach centralnych na całym świecie nie rozumieją różnicy między hiperinflacją, normalną inflacją cenową a deflacją. Steve i ja jesteśmy w zasadzie persona non grata w kręgach towarzyskich, ponieważ to, co wyjaśniamy, grozi przejęciem władzy, które właśnie się dokonuje – podobnie jak kryzys bilansu płatniczego w Azji w latach 1997–1998.

NIKA:
To ciekawe, Michael – właśnie zdałem sobie sprawę, że Rosja też miała dużo długu, bo Jelcyn zgodził się przejąć dług zagraniczny całego Związku Radzieckiego. A ropa kosztowała wtedy może 10 dolarów za baryłkę. Nigdy bym nie pomyślał, że hiperinflacja i deflacja mogą wystąpić jednocześnie. Ale być może właśnie to wydarzyło się w Rosji w latach 90.

STEVE KEEN
Tak – Rosja nie miała dużego długu wewnętrznego, ale miała ogromne zadłużenie zagraniczne. Istnieją argumenty – których jeszcze dokładnie nie zbadałem – że hiperinflacja w Republice Weimarskiej była częściowo celowa: spłaciła długi, które amerykańscy spekulanci kupili w niemieckich obligacjach. Miało to więc straszną cenę, ale korzystny efekt uboczny: niemiecki dług zagraniczny został wyeliminowany.

I jest jedna rzecz, którą Michael i ja musimy ciągle sprostowywać: ludzie mówią, że to inflacja weimarska była przyczyną Hitlera. Nie. Hitler siedział w więzieniu podczas inflacji weimarskiej. Doszedł do władzy dziesięć lat później. Do władzy doprowadziła go deflacja – narastający kryzys w latach 1932–1933, kiedy ceny spadały o 10% rocznie. To właśnie powoduje rozpad społeczeństwa.

Czeka nas katastrofalny rok. Nawet pomijając dynamikę zadłużenia, utrata zaledwie 10% globalnej energii oznacza 10% spadek PKB. Ludzie będą głodować, bo nie jesz warzyw – jesz ropę naftową. Proces Habera-Boscha, wynaleziony podczas I wojny światowej, wykorzystuje ropę naftową do produkcji nawozów azotowych. Bez niego nośność planety wynosi około 1–2 miliardów ludzi. Obecnie mamy ich 8 miliardów. Jeśli stracimy 20% globalnej produkcji nawozów, stracimy żywność dla 20% światowej populacji. Nigdy nie doświadczyliśmy globalnego głodu. Mieliśmy lokalne klęski głodu. To byłoby zupełnie coś innego.

MICHAEL HUDSON
Aby doprecyzować chronologię, o której wspomniał Steve: System finansowy załamał się w 1929 roku. Świat wszedł w kryzys w 1931 roku. W 1931 roku świat ostatecznie ogłosił moratorium na długi aliantów europejskich wobec Stanów Zjednoczonych oraz na reparacje niemieckie. Moratorium to – uznanie, że długów nie da się spłacić – nastąpiło przed dojściem Hitlera do władzy. Późniejsza deflacja stworzyła polityczne warunki do jego dojścia do władzy.

STEVE KEEN
I to jest związane z fundamentalnym niezrozumieniem ekonomii neoklasycznej. Modelują gospodarkę jako pojedyncze dobro wytwarzane przez połączenie pracy i kapitału – bez zasobów naturalnych, bez wkładu energii. Nie zdają sobie nawet sprawy, że nie da się niczego wyprodukować bez energii. Nie wiedzą, że helu nie da się przechowywać – ulatnia się z każdego pojemnika w ciągu miesiąca lub dwóch. Gdy tylko te dostawy zostaną odcięte, te gałęzie przemysłu upadają.

Czterdzieści czy pięćdziesiąt lat temu nawet ekonomiści, których krytykowaliśmy za obsesję na punkcie równowagi, nadal posługiwali się macierzami przepływów międzygałęziowych. Rozumieli: aby to osiągnąć, potrzebne są te dane wejściowe. Idioci, którzy od tamtej pory przejęli władzę – ze swoimi modelami DSGE (Dynamicznej Stochastycznej Równowagi Ogólnej) – mają jeden dobry model rzeczywistości, który ignoruje zasoby naturalne. Nie zdają sobie sprawy, że wojna o Cieśninę Ormuz odcięłaby jedną trzecią światowych dostaw nawozów. Nauczą się tego na własnej skórze.

Dlatego uważam, że to idiotyzm, a nie spisek.

Ludzie podejmujący te decyzje nie rozumieją, że do wytwarzania dóbr i usług niezbędne są fizyczne zasoby świata przyrody.

MICHAEL HUDSON
Każda teoria ekonomiczna ma implikacje polityczne. Teoria równowagi służy tym, którzy chcą, aby państwo nie odgrywało żadnej roli: sektor finansowy powinien regulować rynki, a płace powinny spaść do poziomu równowagi, którego żąda 1% najbogatszych. Powód, dla którego Steve i ja popieramy umorzenie długu, nie jest abstrakcyjny – chodzi o to, że umorzenie długu anuluje oszczędności klasy wierzycieli. Kończy to ucisk gospodarki przez klasę finansową.

Chiny zrobiły to, czego nie udało się Zachodowi. Traktują pieniądz i kredyt jako usługę publiczną. Prawie 80% kredytów w USA i Wielkiej Brytanii jest przeznaczane na zakup nieruchomości – to winduje ceny aktywów, zwiększa zadłużenie i, co najważniejsze, wzbogaca klasę finansową. Chiński bank centralny generuje pieniądz, aby finansować infrastrukturę, inwestycje przemysłowe i zaawansowane technologie. Nie ma tam klasy finansowej. Klasa ta uciekła na Tajwan lub na Zachód po rewolucji Mao.

Historyczny precedens sięga trzech tysięcy lat wstecz. Od Sumeru i Babilonii po starożytny Bliski Wschód – od epoki brązu do pierwszego tysiąclecia p.n.e. – długi były umarzane, jeśli nie można ich było spłacić. Prawa Hammurabiego stanowiły, że długi rolne były umarzane w przypadku powodzi, suszy lub nieurodzaju. Alternatywą byłoby narastanie długów w rękach klasy wierzycieli, która stałaby się oligarchią, przejmowałaby ziemie i pogrążała ludność w niewoli długów. Właśnie tak stało się w Rzymie. I ta sama dynamika powtarza się teraz na całym świecie.

O tym właśnie jest moja książka „Upadek starożytności” . Chinom udało się uniemożliwić przejęcie władzy przez jedną klasę finansową.

STEVE KEEN
Jednym z powodów jest to, że Chiny uczyły się od Marksa, a nie od neoklasycznych bzdur. W tomie III „ Kapitału” , w rozdziale 33, Marks opisał klasę finansową jako „wędrujących jeźdźców kredytu”, którzy płacą wysokie odsetki z kieszeni innych ludzi i żyją dostatnio z oczekiwanych zysków. Opisał system kredytowy jako dający tej klasie pasożytów „cudowną władzę nie tylko okresowego rujnowania kapitalistów przemysłowych, ale także ingerowania w faktyczną produkcję w najbardziej niebezpieczny sposób” i że „ta grupa nic nie rozumie o produkcji i nie ma z nią nic wspólnego”.

Ta świadomość przeniknęła do samego rdzenia Komunistycznej Partii Chin. Ponieważ teoria neoklasyczna całkowicie ignoruje finanse, Zachód pozwolił systemowi finansowemu przejąć kontrolę nad gospodarką. Dlatego gospodarki zachodnie znajdują się w takim stanie, w jakim są.

MICHAEL HUDSON
A Marksa wyprzedził Ricardo, który wykazał, że przemysłowcy nie będą mieli żadnych zysków, jeśli właściciele ziemscy będą pobierać całą rentę – ponieważ będą musieli płacić pracownikom tylko tyle, ile potrzeba na zakup żywności, której cena jest zawyżona o rentę. Marks rozszerzył tę koncepcję renty gruntowej na rentę monopolistyczną, a następnie na rentę finansową. To był analityczny i fiskalny projekt ekonomii klasycznej: identyfikacja i eliminacja dochodów niewypracowanych. Adama Smitha i Johna Stuarta Milla nazwano socjalistami, ponieważ chcieli zapobiec powstaniu oligarchii finansowej.

Następnie, pod koniec XIX wieku, nadeszła kontrrewolucja. Ekonomia neoklasyczna całkowicie odrzuciła koncepcję renty ekonomicznej – ponieważ renta, w klasycznym ujęciu, to dochód pozbawiony roli produkcyjnej. Neoliberalizm został zbudowany na tym zaprzeczeniu, że dochód rentiera jest nieproduktywny. I tak dziś mamy ekonomistów, którzy nawet nie uwzględniają długu w swoich modelach – bo, jak mawiają, „dług jednej osoby jest majątkiem drugiej osoby”.

Nie mówią, że długi 90% stanowią aktywa 10%.

A te 10% kredytu rośnie wykładniczo, niezależnie od tego, czy gospodarka jest w stanie cokolwiek wyprodukować lub spłacić. To jest martwy punkt akademickiej ekonomii.

Mimo to Chiny nadal wysyłają studentów do Stanów Zjednoczonych na studia ekonomiczne. Michael wykładał na Uniwersytecie Pekińskim przez dwa lata. Jego studenci mówili mu, że rząd i firmy wolą zatrudniać ekonomistów wykształconych w USA niż tych z Chin. To sprzeczność, której Chiny wciąż nie rozwiązały w pełni.

NIKA:
Ale czym Chiny się różnią? Zgromadziły wszystko – ropę, zboże. Mają pojazdy elektryczne. Są w zupełnie innej sytuacji. Michael, jak myślisz, jak Chiny skorzystają na tym kryzysie? Czy mogłyby po prostu przejąć władzę?

STEVE KEEN
Chiny najwyraźniej dysponują półtorarocznymi zapasami zboża. Nawet jeśli nastąpi globalny głód – a wierzę, że tak się stanie – Chiny będą w stanie wyżywić swoją ludność. Zainwestowały też więcej energii niż jakikolwiek inny kraj w odchodzenie od paliw kopalnych: energii słonecznej, jądrowej i wiatrowej.

Istnieje głęboki kulturowy powód tego przygotowania: każde chińskie dziecko uczy się o wojnach opiumowych. Wiedzą, że Wielka Brytania, nie mogąc produkować tego, czego potrzebowały Chiny, zmusiła Chiny do importu opium w celu zrównoważenia handlu – i że to upokorzenie zdefiniowało XIX wiek. Chińskie dzieci się o tym uczą. Amerykańskie dzieci nawet nie wiedzą, czym były wojny opiumowe. Dążenie Chin do samowystarczalności nie jest więc jedynie kwestią polityki – to wielopokoleniowa odpowiedź na kolonialną eksploatację. Dzięki przygotowaniu mogą uniknąć wielu nieszczęść, które czekają resztę świata.

NIKA,
czy możesz wyjaśnić – słowami, które rzeczywiście rozumiem – jak deflacja i inflacja mogą występować jednocześnie? Myślę, że wiele osób uważa to za bardzo mylące. Zwłaszcza, że ​​jedna część świata, Chiny, wydaje się radzić sobie znacznie lepiej niż wszyscy inni. Nagle świat przestaje być ze sobą powiązany. Mamy ten podział. I oto mamy to dziwne monstrum – deflację i inflację jednocześnie.

STEVE KEEN
Podstawowa kwestia jest taka: ekonomia głównego nurtu nie rozumie zależności gospodarki od energii. Zniszczenie zasobów energii, nawozów i kluczowych czynników produkcji doprowadzi do załamania globalnej produkcji fizycznej – i tylko to. I nie rozumieją oni długu prywatnego. Mają obsesję na punkcie długu publicznego. Ignorując dług prywatny, nie dostrzegają deflacyjnej reakcji łańcuchowej – kiedy tak wiele osób i firm nie jest już w stanie obsługiwać swoich długów, pieniądz ulega zniszczeniu, gospodarka się kurczy, a ceny spadają.

Muszę kończyć – trzeci podcast tego dnia. Miło cię widzieć, Michael.

MICHAEL HUDSON
Steve ujął to idealnie. Deflacja i inflacja jednocześnie. To, co jest zawyżane, to ceny energii. To, co jest zawyżane, to reszta gospodarki – która potrzebuje tej energii i nie może już sobie pozwolić na funkcjonowanie.

NIKA:
Zapowiada się, że to będzie straszny rok. Bardzo dziękuję wam obojgu za obecność. Około 250 osób oglądało nas na żywo na Twitterze – to dobrze. Dzięki, Michael. Czy możemy kontynuować tę rozmowę?

MICHAEL HUDSON
Tak, tak. Po prostu zabrakło nam czasu.

Źródło: Michael Hudson i Steve Keen dla Instytutu Davida Graebera. Jak będzie się rozwijał globalny kryzys

Refleksje o naruszeniu godności duchowej diabła i nietykalności jego akolitów

Refleksje o naruszeniu

godności duchowej diabła

i nietykalności jego akolitów

Autor: CzarnaLimuzyna, 2 kwietnia 2026

Jawne zaprzeczanie Słowu Bożemu dokonane przez inspiratorów i heroldów ostatniej herezji dobitnie świadczy o tym, że wężowy język w inkryminowanym liście pochodzi od diabła.

Tak się kończy dialog z satanizmem – absurdalną albo w przypadku zaawansowanym, bo z takim mamy chyba tu do czynienia – diabelską konkluzją, że Chrystus nie był i nie jest potrzebny do zbawienia. Wypisz, wymaluj: czysty w swojej jednorodności i gęsty niczym smoła – satanizm.

Pozujący na gnostyków autorzy listu piszą:

„nie ma żadnych wątpliwości, że Żydzi są uczestnikami Bożego zbawienia, ale jak to może być możliwe bez wyraźnego wyznawania Chrystusa – jest i pozostanie niezgłębioną tajemnicą Bożą”

Rzuca się w oczy brak logiki. Z jednej strony „nie ma żadnych wątpliwości” czyli pewność, ale skąd wywiedziona? Pewność stojąca w sprzeczności ze słowami Chrystusa i Jego uczniów. Pewność, której głównym składnikiem jest  „niezgłębiona tajemnica”. Jaka tajemnica? „Boża”.

I tu mamy zasadniczy element herezji czyli powołanie się na „Boga”. Boga fałszywego, bo o prawdziwym Bogu mówił sam Jezusa Chrystus, o Bogu z którym stanowi nierozerwalną jedność woli i działania:

„Zanim Abraham stał się, JA JESTEM.”

„Ja i Ojciec jedno jesteśmy.” (J 10,30 )

„Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie.” (J 14,10)

„Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec, który Mnie posłał; Ja zaś wskrzeszę go w dniu ostatecznym.” (J 6,44)

Reasumując: rozdzielenie Ojca od Syna jest herezją, a rzekoma tajemnica, która wyklucza Chrystusa jako Zbawiciela, nie pochodzi od Boga, lecz od Antychrysta. „Któż zaś jest kłamcą, jeśli nie ten, kto zaprzecza, że Jezus jest Mesjaszem? Ten właśnie jest Antychrystem, który nie uznaje Ojca i Syna. Każdy, kto nie uznaje Syna, nie ma też i Ojca, kto zaś uznaje Syna, ten ma i Ojca.”

Aspekt polityczny czyli satanizm pod ochroną

Rzekomy antysemityzm, o którym piszą heretycy pod szyldem Episkopatu jest w istocie antysatanizmem, który od pewnego czasu został decyzją prof. Diabelskiego ogłoszony nowym grzechem głównym. W liście jest określony mianem „śmiertelnego deficytu miłości”. Nie jest to prawda. Miłość w tym przypadku ma po prostu inny wektor, będąc nakierowana na ochronę Prawdy o której pisali jej świadkowie – Apostołowie – nasi najstarsi bracia w wierze.

Jak niektórzy być może wiedzą lub nie wiedzą, a powinni, 20 lat temu w ramach „przerabiania chrześcijańskiego normotypu cywilizacyjnego”, „prawda” została zastąpiona w hierarchii ważności „godnością”.

Polski Trybunał Konstytucyjny obwieścił w grudniu 2006 r. ustami swojego przewodniczącego, sędziego Jerzego Stępnia, taką oto zdumiewającą nowość: „Myśmy w swoich orzeczeniach powiedzieli, że najwyższą wartością jest godność, a nie prawda. […] Prawda nie jest w naszym porządku konstytucyjnym najwyższą wartością”. („O pojęciu kłamstwa i zasadzie prawdomówności” Prof. Bogusław Wolniewicz)

Od tej pory godnością wyższą są obdarzani, rosnący w siłę, przedstawiciele mniejszości moralnych: kłamiący razem, nienawidzący razem, kradnący razem, a nawet zabijający razem z silną nadreprezentacją nachodźców. Godnością najwyższą obdarzyli samych siebie zapiekli wrogowie Chrystusa, przeciwnicy Nowego Przymierza i Ludu Bożego Żydzi.

Wielka Sobota: Łomża – Publiczny Różaniec św. wynagradzający Niepokalanemu Sercu Matki i Królowej

4.04.2026 Łomża – Publiczny Różaniec św. wynagradzający Niepokalanemu Sercu Matki i Królowej

02/04/2026 przez antyk2013

L. I. Ch.

Dziś w Łomży zawierzyliśmy walkę duchową o przyszłość Polski Królowej Korony Polski, przed Jej obrazem w ołtarzu kościoła NMP Częstochowskiej, odczytując „AKT WOLI życia wg katolickich zasad w Polsce” (fragmenty).

Wykonaliśmy to w dniu 370 rocznicy Intronizacji Matki Bożej na Królową Korony Polskiej (1-IV- 1656 we Lwowie), po Mszy św. i kolejnej modlitwie NOWENNY do Matki Bożej Jasnogórskiej.

Zawierzyliśmy naszej Królowej dalsze działania lokalne i wszystkich środowisk zaangażowanych w pełne oddanie się pod Jej królewską władzę.

Aby wkrótce Rzeczpospolita oddała się pod władanie Chrystusowi Królowi, skoro On tego chce. I tak jak On Chce.

Przez cały marzec modliliśmy się za Polaków Niezłomnych i o Ich pomoc w naszej duchowej walce.

Abyśmy i my sprostali testamentowi Inki: „zachowałam się jak trzeba”!

Pro Christo Rege, Rex Poloniae!

Jerzy Kondrat

Piotr Gajda

Mariusz Choc

Imperium traci zdolność ukrywania swojej brzydkiej natury

Imperium traci zdolność ukrywania swojej brzydkiej natury

„Oby wszystko się objawiło” – to moja modlitwa za nasz świat od wielu lat. To głęboko skrywane pragnienie właśnie się spełniło, a prawda wygląda równie brzydko, jak się spodziewano.

Caitlin Johnstone

2 kwietnia 2026 r. caitlinjohnstone-com-au/the-empire-is-losing-its-ability-to-hide-its-ugly-nature

Czytanie Tima Foleya :

Kiedyś trudno było pokazać ludziom Zachodu zepsucie amerykańskiego imperium. Teraz jest ono widoczne dla wszystkich w postaci brutalnych nagrań z ludobójstwa i szalenie okrutnej wojny o bezpośrednich konsekwencjach ekonomicznych.

Trzeba było włożyć wiele wysiłku, aby uświadomić przeciętnemu mieszkańcowi Zachodu, że agresje NATO aktywnie sprowokowały wojnę na Ukrainie, że zachodni interwencjonizm odegrał znaczącą rolę w przemocy i chaosie w Syrii, a także że amerykańska wojna gospodarcza była w dużej mierze odpowiedzialna za cierpienia Kubańczyków i Wenezuelczyków. Mordercze okrucieństwo imperium było ukrywane za warstwami zaciemniania, co pozwalało propagandystom przedstawiać zachodnią strukturę władzy jako biernego świadka nadużyć obcych reżimów.

Teraz propagandziści mają bardzo mało do roboty, więc takie zaciemnianie rzeczywistości nie jest już możliwe. Nie da się przedstawić szkoły pełnej dzieci, która została wysadzona w powietrze przez amerykański nalot, jako czegoś innego niż jest w rzeczywistości. Manipulacja narracyjna, jaką można przeprowadzić na podstawie surowego nagrania wideo ludobójstwa wspieranego przez Zachód, rozgrywającego się na oczach całego świata, dzień po dniu, przez lata, jest ograniczona. Nie da się wmówić ludziom Zachodu, że chcą płacić o wiele więcej za paliwo i artykuły spożywcze.

Widziałem, jak były członek Parlamentu Europejskiego Luis Garicano narzekał na Twitterze, że działania Trumpa sprawiają wrażenie, jakby lewicowcy przez cały czas mieli rację co do amerykańskiego imperium, mówiąc: „Wielu z nas, liberalnych Europejczyków, spędziło dekady sprzeciwiając się karykaturalnej wersji Ameryki prezentowanej przez europejską skrajną lewicę (to wszystko ropa/imperializm/bogacenie się kosztem innych), a potem przychodzi jakaś głupia administracja i perfekcyjnie odtwarza tę karykaturę”.

Cały światopogląd Garicano opiera się na jego zdolności unikania uznania oczywistej prawdy: że tak zwana „skrajna lewica” zawsze miała rację, a imperium, które czci, zawsze było złe. Po prostu coraz trudniej jej ukryć swoją prawdziwą naturę, z powodu tego samego zła, które próbowała ukryć.

Wszystko staje się coraz bardziej jawne. Coraz bardziej przejrzyste. To, co kiedyś było dziełem wyłącznie sygnalistów, dziennikarzy śledczych, aktywistów i mediów dysydenckich, teraz jest dziełem samego imperium, bo prawda o czymś tak złośliwym może być ukrywana tylko do pewnego momentu. Imperium, które spajają kłamstwa, korupcja i niekończące się rzezie, nigdy nie miało pozostać niezauważone. Brutalność niezbędna do dominacji nad planetą musiała w końcu wyjść na jaw.

„Oby wszystko się objawiło” – to moja modlitwa za nasz świat od wielu lat. To głęboko skrywane pragnienie właśnie się spełniło, a prawda wygląda równie brzydko, jak się spodziewano.

Niech wszystko zostanie ujawnione. Niech wszystko, co ukryte, stanie się widoczne. W imperium. W naszych rządach. W naszej kulturze. W naszej społeczności. W naszych relacjach międzyludzkich. W nas samych.

Wszelkie nadużycia ostatecznie sprowadzają się do braku jasnego spojrzenia. Rządy mogą znęcać się nad ludźmi, ponieważ dynamika korupcji i tyranii nie jest wyraźnie dostrzegana przez społeczeństwo, które gwałtownie zbuntowałoby się, gdyby naprawdę zrozumiało, co ich przywódcy robią im i ich światu. Przemoc domowa i wykorzystywanie seksualne w rodzinie mogą trwać tylko wtedy, gdy reszta społeczności nie widzi i nie rozumie, co robi sprawca. Nasze własne skłonności do nadużyć mogą trwać tylko tak długo, jak długo nasze reakcje na traumę i nieadaptacyjne mechanizmy radzenia sobie z nią pozostają ukryte w cieniu naszej podświadomości.

Wszystkie te dysfunkcyjne dynamika stracą swoją trwałość, gdy będziemy coraz bardziej świadomi tego, co naprawdę się dzieje w nas samych i w naszym świecie. Teraz sytuacja wygląda brzydko, bo prawda jest brzydka, ale tylko dzięki ujawnieniu się prawdy możemy dążyć do zdrowia i harmonii jako gatunek.

Jeśli kiedykolwiek głęboko pracowałeś nad swoją psychologią, widziałeś, jak to się rozgrywa w twoim osobistym doświadczeniu. Możesz uleczyć swoje wewnętrzne zranienia, jeśli zbierzesz się na odwagę, by zanurzyć się we własnej ciemności i stawić czoła z bezkompromisową szczerością niewygodnym realiom, których unikałeś w sobie przez całe życie – ale z jakiegoś powodu trzymałeś je w nieświadomości. Są przerażające. Są bolesne. Są wstydliwe. Stawienie im czoła może wydawać się końcem świata. Jednak tylko poprzez wydobycie ich na światło świadomości można je w pełni dostrzec, pogodzić się z nimi i uleczyć.

Cały świat jest taki sam. Ludzie jako kolektyw nie są w stanie rozwiązać problemów, których nie dostrzegamy i nie rozumiemy. Nasi władcy wkładają mnóstwo energii w podtrzymywanie wpływowych operacji, takich jak propaganda medialna, hollywoodzkie operacje psychologiczne, manipulacje algorytmami Doliny Krzemowej i tajność rządowa, aby utrudnić nam jasne widzenie i rozumienie. 

Ale teraz wszystko to wychodzi na światło dzienne. Coraz więcej staje się widoczne. 

Niech kłamstwa i zaciemnienia nadal będą ujawniane. Niech prawda nadal będzie widoczna.

Bluźnierstwa „nowej religii” Trumpa i jego kapłanki

Nowe Ateny @NoweAteny

Od

Chris Menahan

„Mamy zakaz przyjmowania nowych pacjentów”. Państwowa służba zdrowia w ruinie

„Mamy zakaz przyjmowania nowych pacjentów”.

Państwowa służba zdrowia w ruinie

2.04.2026 nczas/mamy-zakaz-przyjmowania-nowych-pacjentow-panstwowa-sluzba-zdrowia-w-ruinie

Chemioterapia.
NCZAS.INFO | Chemioterapia. / Fot. PAP

Oddział Onkologii Klinicznej w Szpitalu Powiatowym w Krotoszynie od dwóch tygodni nie przyjmuje nowych pacjentów, a od 1 maja zawiesi działalność. To kolejny przykład na to, że państwowa służba ochrony zdrowia znajduje się w ruinie.

Przyczyną decyzji są straty finansowe generowane przez oddział. Szpital odnotował 2,8 mln zł strat za ubiegły rok, a dyrekcja oceniła, że bez restrukturyzacji całej placówki grozi jej całkowite zamknięcie. W ciągu ostatnich kilku dni około 10 pacjentów straciło możliwość rozpoczęcia leczenia na oddziale onkologicznym.

– Od dwóch tygodni mamy zakaz przyjmowania nowych pacjentów – alarmują na łamach RMF FM lekarze i pielęgniarki oddziału onkologii w Krotoszynie

Na razie mowa „tylko” o zakazie przyjmowania nowych pacjentów, ale kolejnym krokiem będzie całkowite zawieszenie działalności oddziału. Ma to potrwać dwa miesiące, od 1 maja do końca czerwca. W tym czasie dyrekcja ma przeprowadzić analizę i podjąć ostateczną decyzję co do dalszych losów oddziału.

– Jeśli w NFZ się nie polepszy, to ten oddział od 1 lipca przestanie istnieć – zapowiada wicestarosta krotoszyński Stanisław Szczotka.

Starosta Paweł Radojewski mówi z kolei, że decyzja nie była łatwa, ale innego wyjścia nie było. – Musimy działać w tych realiach, które są i jakieś kroki podejmować, żeby szpital w Krotoszynie przeżył i mógł służyć mieszkańcom. Jak nic nie zrobimy, to za chwilę zamkniemy cały szpital, w którym pracuje 600 osób – powiedział samorządowiec.

Oddział onkologiczny jest najmłodszym z oddziałów w krotoszyńskiej placówce i zarazem jednym z najbardziej kosztownych. Pacjenci dotychczas leczeni w Krotoszynie mają zostać przeniesieni do innych szpitali w regionie. Dla wielu z nich oznacza to konieczność dojazdu na chemioterapię do odległych ośrodków – co w przypadku osób chorych i starszych bywa zadaniem ponad siły.

Sprytne! On sądzi, że kieruje. MEM-y II.

———————————————-

——————————————————————

———————————————-

—————————————–

—————————————————————–

—————————————-

—————————————————————————-

——————————–

„żyj dla siebie” ??

——————————————-

————————————————–

Zaszufladkowano do kategorii Śmichy | Otagowano

List prezydenta Iranu do Amerykanów. I do nas !

Pełny tekst listu prezydenta Iranu do Amerykanów:

1 kwietnia 2026 roku bloomberg/read-the-text-of-the-iranian-president-s-letter-to-americans

=======================================================

W imię Boga Miłosiernego,

Do mieszkańców Stanów Zjednoczonych Ameryki i do wszystkich tych, którzy pośród zalewu wypaczeń i wytworzonych narracji nadal szukają prawdy i dążą do lepszego życia:

Iran – pod tym samym imieniem, charakterem i tożsamością — jest jedną z najstarszych ciągłych cywilizacji w historii ludzkości. Pomimo swoich historycznych i geograficznych zalet w różnych okresach, Iran nigdy w swojej współczesnej historii nie wybrał ścieżki agresji, ekspansji, kolonializmu czy dominacji. Nawet po trwającej okupacji, inwazji i ciągłej presji ze strony światowych mocarstw, i – pomimo posiadania przewagi militarnej nad wieloma sąsiadami — Iran nigdy nie zainicjował wojny. Jednak zdecydowanie i odważnie odpierał tych, którzy go zaatakowali.

Naród irański nie ma wrogości wobec innych narodów, w tym mieszkańców Ameryki, Europy lub krajów sąsiednich. Nawet w obliczu powtarzających się zagranicznych interwencji i nacisków w całej swojej dumnej historii, Irańczycy konsekwentnie rozróżniają rządy od Narodów, którymi rządzą. Jest to głęboko zakorzeniona zasada w irańskiej kulturze i zbiorowej świadomości, a nie tymczasowe stanowisko polityczne.

Z tego powodu przedstawianie Iranu jako zagrożenia nie jest ani zgodne z rzeczywistością historyczną, ani z dzisiejszymi obserwowalnymi faktami. Takie postrzeganie jest wytworem politycznych i ekonomicznych kaprysów potężnych — potrzeby wytworzenia wroga w celu uzasadnienia presji, utrzymania dominacji militarnej, utrzymania przemysłu zbrojeniowego i kontrolowania rynków strategicznych. W takim środowisku, jeśli zagrożenie nie istnieje, jest wymyślane.

W tych samych ramach Stany Zjednoczone skoncentrowały największą liczbę swoich sił, baz i zdolności wojskowych wokół Iranu — kraju, który przynajmniej od założenia Stanów Zjednoczonych nigdy nie zainicjował wojny. Niedawne amerykańskie agresje z tych właśnie baz pokazały, jak groźna jest taka obecność wojskowa. Oczywiście żaden kraj stojący w obliczu takich warunków nie zrezygnowałby ze wzmocnienia swoich zdolności obronnych. To, co Iran zrobił – i nadal robi – jest wyważoną reakcją opartą na uzasadnionej samoobronie, a w żadnym wypadku nie jest inicjacją wojny ani agresji.

Stosunki między Iranem a Stanami Zjednoczonymi nie były pierwotnie wrogie, a wczesne interakcje między narodem irańskim i amerykańskim nie były nękane wrogością ani zamachem stanu — nielegalnym amerykańskim napięciem z 1953 roku. Punktem zwrotnym była jednak interwencja mająca na celu zapobieżenie nacjonalizacji zasobów własnych Iranu. Ten zamach stanu zakłócił demokratyczny proces Iranu, przywrócił dyktaturę i zasiał głęboką nieufność Irańczyków wobec polityki USA. Ta nieufność pogłębiła się jeszcze bardziej dzięki wsparciu Ameryki dla reżimu szacha, poparciu Saddama Husajna podczas narzuconej wojny lat 80., nałożeniu najdłuższych i najbardziej wszechstronnych sankcji we współczesnej historii, a ostatecznie niesprowokowanej agresji militarnej — dwukrotnie, w trakcie negocjacji —przeciwko Iranowi.

Jednak wszystkie te naciski nie osłabiły Iranu. Wręcz przeciwnie, nasz kraj stał się silniejszy w wielu dziedzinach: wskaźniki alfabetyzacji potroiły się— z około 30% przed rewolucją islamską do ponad 90% obecnie; szkolnictwo wyższe dramatycznie się rozwinęło; osiągnięto znaczne postępy w nowoczesnej technologii; usługi opieki zdrowotnej uległy poprawie; a Infrastruktura rozwija się w tempie i skali nieporównywalnej z przeszłością. Są to mierzalne, obserwowalne rzeczywistości, niezależne od sfabrykowanych narracji.

Jednocześnie nie można lekceważyć destrukcyjnego i nieludzkiego wpływu sankcji, wojny i agresji na życie odpornego narodu irańskiego. Kontynuacja agresji militarnej i niedawnych bombardowań głęboko wpływa na życie, postawy i perspektywy ludzi. Odzwierciedla to fundamentalną ludzką prawdę: kiedy wojna wyrządza nieodwracalną szkodę życiu, domom, miastom i przyszłości, ludzie nie pozostaną obojętni wobec odpowiedzialnych.

Rodzi to fundamentalne pytanie: dokładnie, które interesy narodu amerykańskiego są naprawdę obsługiwane przez tę wojnę? Czy było jakieś obiektywne zagrożenie ze strony Iranu, aby uzasadnić takie zachowanie? Czy masakra niewinnych dzieci, zniszczenie zakładów farmaceutycznych zajmujących się leczeniem raka lub przechwalanie się bombardowaniem kraju „z powrotem do epoki kamienia” służy jakiemukolwiek celowi poza dalszym niszczeniem globalnej pozycji Stanów Zjednoczonych?

Iran kontynuował negocjacje, osiągnął porozumienie i wypełnił wszystkie swoje zobowiązania. Decyzja o wycofaniu się z tego porozumienia, eskalacji w kierunku konfrontacji i rozpoczęciu dwóch aktów agresji w trakcie negocjacji były destrukcyjnymi wyborami dokonanymi przez rząd USA — wyborami, które służyły złudzeniom zagranicznego agresora.

Atakowanie niezbędnej infrastruktury Iranu — w tym obiektów energetycznych i przemysłowych – jest bezpośrednio wymierzone w naród irański. Takie działania, poza zbrodnią wojenną, niosą ze sobą konsekwencje wykraczające daleko poza granice Iranu. Generują niestabilność, zwiększają koszty ludzkie i ekonomiczne oraz utrwalają cykle napięć, sadząc nasiona urazy, które przetrwają lata. To nie jest demonstracja siły; to oznaka strategicznego oszołomienia i niezdolności do osiągnięcia zrównoważonego rozwiązania.

Czy nie jest też tak, że Ameryka weszła w tę agresję jako pełnomocnik Izraela, pod wpływem i manipulacją tego reżimu? Czy nie jest prawdą, że Izrael, stwarzając zagrożenie dla Iranu, stara się odwrócić uwagę świata od swoich zbrodni wobec Palestyńczyków? Czy nie jest oczywiste, że Izrael dąży teraz do walki z Iranem do ostatniego amerykańskiego żołnierza i ostatniego amerykańskiego podatnika – przenosząc ciężar swoich złudzeń na Iran, region i same Stany Zjednoczone w pogoni za bezprawnymi interesami?

Czy „America First” jest obecnie jednym z priorytetów rządu USA?

Zachęcam was, abyście spojrzeli poza machinę dezinformacji – integralną część tej agresji – i zamiast tego porozmawiali z tymi, którzy odwiedzili Iran. Obserwuj wielu znakomitych irańskich imigrantów – wykształconych w Iranie— którzy obecnie uczą i prowadzą badania na najbardziej prestiżowych Uniwersytetach na świecie lub przyczyniają się do najbardziej zaawansowanych firm technologicznych na Zachodzie. Czy te realia są zgodne z wypaczeniami, o których mówi się o Iranie i jego mieszkańcach?

Dziś świat stoi na rozdrożu. Kontynuowanie drogi konfrontacji jest bardziej kosztowne i daremne niż kiedykolwiek wcześniej. Wybór między konfrontacją a zaangażowaniem jest zarówno realny, jak i konsekwentny; jego wynik będzie kształtował przyszłość następnych pokoleń.

Przez tysiąclecia dumnej historii Iran przetrwał wielu agresorów. Wszystko, co po nich pozostało, to nadszarpnięte imiona w historii, podczas gdy Iran trwa — odporny, dostojny i dumny.”

bloomberg/read-the-text-of-the-iranian-president-s-letter-to-americans

Nazywali mnie już rasistą, homofobem i antysemitą, żaden nie nazwał mnie kłamcą. MEM-y I.

———————————————–

————————————————————

——————————————————–

——————————————————–

—————————————————————-

————————————————————————-

———————————–

Zaszufladkowano do kategorii Śmichy | Otagowano

Trump topi trumpizm

Wielomski: Trump topi trumpizm

Adam Wielomski

konserwatyzm.pl/wielomski-trump-topi-trumpizm

Gdy piszę te słowa trwa dziewiętnasty dzień trzydniowej izraelsko-amerykańskiej Specjalnej Operacji Demokratycznej przeciwko Iranowi. Oczywiście, z przekąsem piszę o „trzech dniach” przypisywanych Putinowi i parafrazuję nazwę Specjalnej Operacji Wojskowej na Ukrainie. Ale już tylko parafraza nam została, gdyż na naszych oczach Donald Trump dokonuje unicestwienia wszystkich założeń trumpizmu.

Dlaczego topi? Dlatego, że obiecał Amerykanom nie wszczynać żadnych wojen, a nawet zakończyć tę na Ukrainie. Został wybrany pod hasłami izolacjonistycznymi, pod hasłami walki z ideologią globalistyczną, pod hasłami walki z neokonserwatywną agresywną i imperialną polityką zagraniczną. Teraz okazał się Georgem Bushem 2.0. Najpierw był akt państwowego terroryzmu w postaci ataku na Wenezuelę i porwania jej prezydenta. Amerykanie nie cieszyli się tym zwycięstwem, gdyż zapachniało neokonserwatyzmem, ale akcja była szybka i zwolennicy prezydenta jakoś mu to wybaczyli.

Teraz Trump uwikłał USA w absolutnie „nieswoją wojnę”, toczoną za Izrael i dla Izraela, którą najprawdopodobniej sprokurowali dwaj syjoniści: związany z Chabadem zięć Trumpa Jared Kushner i Steve Witkoff. Dzielnie pomagał im w tym dziele nawiedzony religijnie fanatyk ewangelikalny Pete Hegseth, stojący na czele tzw. chrześcijańskich syjonistów w ruchu trumpowskim. Powiedzmy sobie szczerze, że ruch MAGA nie przetrzyma tej wojny, dzieląc się na MAGA „właściwy”, skupiający amerykańskich patriotów spod znaku „America First!”, ze skłonnością do izolacjonizmu i dobrowolnej rezygnacji z hegemonii nad światem, aby podzielić się rządami z Chinami i Rosjanami w postaci tzw. koncertu mocarstw.

Druga część MAGA to chrześcijańscy i niechrześcijańscy syjoniści, którzy wierzą, że Jahwe dał Abrahamowi i jego potomstwu wszystkie ziemie od Nilu w Egipcie po Eufrat w Iraku i dla wypełnienia tej dosłownie interpretowanej obietnicy gotowi są podpalić świat. [Ależ „dzieci” Abrahama to wszyscy Arabowie i różne plemiona tam mieszkające od tysiącleci ! Por.: Abraham a Izrael. Całe potomstwo Abrahama już otrzymało ziemię „od rzeki egipskiej aż do wielkiej rzeki Eufrat”, Izrael chce ją odebrać ! md]

Niestety, w Białym Domu górę wzięła frakcja budowniczych Trzeciej Świątyni i oczekiwania na mesjasza – ale nie tego samego, który już dawno się ujawnił i został ukrzyżowany 2.000 lat temu. Dla tego apokaliptycznego celu USA ma wzniecić III wojnę światową. Z polskiej perspektywy aż trudno uwierzyć, że tak irracjonalna idea może mieć za Oceanem kilkadziesiąt milionów fanatycznych zwolenników. Przy Pecie Hegsecie, ambasadorze amerykańskim w Izraelu Mike’u Huckabeem i osobistej doradczyni do spraw duchowych prezydenta Trumpa Paulą White irańscy ajatollahowie to wolterianie, wolnomyśliciele i religijni sceptycy. Za całym tym biznesem stoi w cieniu ateista Bibi Netanjahu i śmieje się z szaleńców z USA, którzy dali się wciągnąć w wojnę za Izrael, a właściwie to dla ratowania głowy Bibiego ściganego w Jerozolimie za łapówkarstwo przez cały batalion prokuratorów.

Po rozkładzie ruchu MAGA nie widzę szans na wygranie przez Republikanów tzw. wyborów cząstkowych do Kongresu w przyszłym roku, w wyniku czego Donald Trump straci większość parlamentarną. Nie widzę też szans na wygrane wybory prezydenckie przez J.D. Vance’a, acz widać, że racjonalnie nie wychyla się i nie wypowiada, nie chcąc być obciążonym klęską trumpizmu. Ale ludzie i tak będą go z Donaldem Trumpem już zawsze kojarzyć. Przyszłym prezydentem Stanów Zjednoczonych zostanie więc demokrata.

Izraelsko-amerykańska wojna napastnicza na Iran stała się katalizatorem przemian w polityce światowej. Od samego początku Trump słusznie twierdził, że czas hegemonii amerykańskiej skończył się, gdyż pozycja USA w świecie spada z powodu szybkiego wzrostu znaczenia innych państw. Własny potencjał nie spada, rośnie, lecz świat rośnie szybciej. Dlatego trzeba się panowaniem nad światem podzielić. Stąd była polityka paktowania z Putinem, inicjatywa grupy G5, Rady Pokoju, etc. Była to polityka racjonalna i sam ją osobiście chwaliłem.

Niestety, dla Bibiego i za poradą zięcia, Trump sam pogrzebał swoją własną koncepcję porządku światowego, wkraczając na drogę podbojów głoszoną przez wrogich mu neokonserwatystów. Ale świat się zmienił i do hegemonii USA nie ma powrotu. Europa nie uznaje już hegemonii amerykańskiej. Pod naciskami Trumpa na wojnę Wielka Brytania zgodziła się wysłać… 8 żołnierzy w celu ewentualnego rozbrajania min morskich. Pełne poparcie militarne zadeklarowały tylko Estonia i Albania, ale jakoś nie spodziewam się, aby Siódma Flota imperium estońskiego przechyliła szalę zwycięstwa na korzyść amerykańską. Stany Zjednoczone zostały same, osamotnione i izolowane w świecie, który nie ma żadnego pomysłu jak wygrać tę wojnę nie wysyłając na wieloletnie walki w górach armii lądowych, gdzie czekają na nią milionowa armia perska i całe tabuny dronów najróżniejszych rodzajów.

Co więcej, świat już wie, że amerykańskie bazy nie chronią własnego terytorium. Gorzej, niczym czerwona płachta na byka przyciągają pociski balistyczne i drony przeciwnika na własne terytorium. Obrona przeciwlotnicza satrapii arabskich szejków nie radzi sobie, co grozi upadkiem petrodolara i dedolaryzacją gospodarki, a to może spowodować ekonomiczny cyklon w USA. Po odcięciu importu żywności i zniszczeniu fabryk odsalania wody w satrapiach może zapanować głód i pragnienie, co może skończyć się rewolucją polityczną.

Po trzech tygodniach słyszymy, że amerykańskie arsenały są puste, a przemysł amerykański potrzebuje miesięcy lub nawet lat, aby je odbudować. Uruchomiono żelazne rezerwy pocisków manewrujących Tomahawk, trzymane na wypadek wojny z Chinami. Dlaczego tak się dzieje? Dlatego, że Amerykanie wyprowadzili całą produkcję do Azji, bo było tam taniej i w warunkach globalnego rynku taniej było wszystko sprowadzać. Pomysł genialny, o ile… nie prowadzi się wojny z Azją.

Iran oczywiście tej wojny militarnie nie wygra, ale remis jest możliwy, co dla Iranu byłoby sukcesem, a dla USA klęską. Kto tę wojnę wygra? Typuję Chiny. W pewnym momencie Xi Jinping zostanie przez wyczerpane walczące strony poproszony o pośrednictwo w negocjacjach. Wyjdzie z tych negocjacji jako imperator świata, który podyktował pokój.

Adam Wielomski

Maryja Królową Polski – królewskie śluby i odrodzenie Rzeczypospolitej

Maryja Królową Polski – królewskie śluby i odrodzenie Rzeczypospolitej

Maryja Królową Polski – królewskie śluby i odrodzenie Rzeczypospolitej

Fot. Śluby Jana Kazimierza, Jan Matejko

Rafał Topolski 1/04/2026 polskakatolicka/maryja-krolowa-polski–krolewskie-sluby-i-odrodzenie-rzeczypospolitej

1 kwietnia 1656 roku zapisał się w historii Polski jako dzień niezwykły – dzień, w którym władca Rzeczypospolitej, król Jan II Kazimierz Waza, w obliczu narodowej katastrofy ukląkł przed Bogiem i oddał swoje państwo pod opiekę Najświętszej Maryi Panny. W katedrze lwowskiej dokonał aktu, który na zawsze związał dzieje Polski z królewską godnością Matki Chrystusa.

Było to wydarzenie głęboko religijne, ale również niezwykle konkretne w swoich konsekwencjach dla życia narodu.

Polska w ruinie

Aby właściwie odczytać znaczenie ślubów lwowskich, trzeba zrozumieć dramat tamtego czasu. Rzeczpospolita była wyniszczona. Najazd szwedzki z 1655 roku – nazwany później potopem – doprowadził do upadku niemal całego państwa. Wojska Karola X Gustawa zajęły Warszawę, Kraków i znaczną część kraju. Wielu możnych przeszło na stronę wroga, a król został zmuszony do ucieczki.

Zniszczenia były ogromne. Grabiono miasta i wsie, niszczono kościoły, bezczeszczono święte miejsca. Dla ludzi tamtej epoki nie był to jedynie konflikt polityczny – był to cios wymierzony w wiarę i porządek chrześcijański.

A jednak w tym mroku zaczęło dojrzewać coś niezwykłego.

Obrona Jasnej Góry pokazała, że naród nie powiedział ostatniego słowa. W sercach ludzi odradzała się nadzieja, a wraz z nią przekonanie, że ratunek przyjdzie nie tylko przez oręż, lecz przez powrót do Boga.

Król, który uklęknął przed Bogiem

W tej sytuacji król Jan Kazimierz powrócił do kraju i udał się do Lwowa – jednego z niewielu miejsc, które oparły się Szwedom. Tam, 1 kwietnia 1656 roku, podczas uroczystej Mszy świętej, dokonał aktu, który przeszedł do historii.

W obecności duchowieństwa i przedstawicieli narodu ogłosił Najświętszą Maryję Pannę Królową Korony Polskiej i oddał Jej w opiekę całe państwo. Nie był to jedynie gest symboliczny. Król jasno uznał, że los Polski zależy od Bożej Opatrzności.

W ślubach tych znalazły się również konkretne zobowiązania. Władca przyrzekł troskę o najuboższych, szczególnie o chłopów, którzy żyli w ciężkich warunkach. W ten sposób akt religijny został połączony z troską o najniższe warstwy społeczeństwa.

Wiara potężniejsza niż wrogie armie

Znaczenie ślubów lwowskich szybko stało się widoczne. Naród, dotąd rozbity i zniechęcony, otrzymał wyraźny znak jedności. Walka ze Szwedami zaczęła być postrzegana jako obrona nie tylko ziemi, ale także wiary i ładu moralnego.

W kolejnych miesiącach i latach sytuacja zaczęła się odwracać. Wojska polskie, prowadzone przez dowódców takich jak Stefan Czarniecki, odzyskiwały kolejne tereny. Choć wojna była długa i trudna, Rzeczpospolita ostatecznie wyszła z niej zwycięsko.

Dla wielu ludzi tamtych czasów nie było wątpliwości: kluczowym momentem było zawierzenie kraju Matce Bożej.

Dziedzictwo, które przetrwało wieki

Od tamtego dnia kult Maryi jako Królowej Polski na trwałe zakorzenił się w życiu religijnym Polaków. W kolejnych wiekach, w czasach rozbiorów, wojen i prześladowań, powracano do tego aktu jako do źródła nadziei.

Szczególnie wyraźnie było to widoczne w XX wieku, gdy odnowiono śluby narodu na Jasnej Górze. Było to przypomnienie, że los Polski nie zależy wyłącznie od siły politycznej czy militarnej, ale od wierności Bogu.

Lekcja dla współczesnej Polski

Śluby lwowskie nie są jedynie wydarzeniem zamkniętym w przeszłości. Niosą przesłanie aktualne także dziś. Pokazują, że w chwilach nawet największego kryzysu naród może odnaleźć siłę jedynie poprzez powrót do Boga. Prawdziwe odrodzenie zaczyna się od przemiany serc i od uznania nadrzędności prawa Bożego w życiu społecznym.

Historia Polski wielokrotnie potwierdzała tę prawdę: kiedy Polska klęka przed Bogiem – potrafi powstać.

I właśnie dlatego dzień 1 kwietnia 1656 roku pozostaje jednym z najważniejszych momentów w dziejach naszej Ojczyzny – momentem, w którym naród, prowadzony przez swojego króla, oddał się pod opiekę Tej, którą odtąd nazywamy Królową Polski.