Afera szczepionkowa. Kolejny raz.

Afera szczepionkowa

Stanisław Michalkiewicz „Prawy.pl” 14 kwietnia 2026 michalkiewicz

Oprócz widma komunizmu, jakie od niespełna 200 lat krąży po Europie, na co zwróciła uwagę spółka autorska w osobach słynnego cadyka Marksa Karola i jego kolaboranta, szabesgoja Engelsa Fryderyka, po starym kontynencie krążą też inne, nie tyle może widma, co fałszywe pogłoski. Nawiasem mówiąc, spółka Marks&Engels przepoczwarzyła się w spółkę Marks&Spencer – zgodnie z wytycznymi, nakazującymi kamuflować nomenklaturowe, komunistyczne spółki pod postacią spółek prawa handlowego. Tak właśnie było w czasie słynnej transformacji ustrojowej, kiedy to komunistyczna nomenklatura, a więc – przede wszystkim bezpieka – na wieść o planowanej ewakuacji imperium sowieckiego z Europy Środkowej, jaka gruchnęła po spotkaniu Michała Gorbaczowa z prezydentem Ronaldem Reaganem w Rejkjaviku na Islandii w roku 1986 – zaczęła się gwałtownie uwłaszczać na rozkradanym majątku państwowym. Powstawały wtedy, jak grzyby po deszczu spółki nomenklaturowe, na podstawie przedwojennego kodeksu handlowego z 1934 roku.

Za komuny chodziło o ułatwienie handlowania z kontrahentami zachodnimi, w związku z czym centrale handlu zagranicznego, wprawdzie w stu procentach państwowe, udawały spółki prawa handlowego. Rodziło to zabawne nieporozumienia, bo na przykład pewien Francuz myślał, że w nazwie centrali handlu zagranicznego „Polimex Cekop”, Cekop, to jest nazwisko głównego udziałowca i nieubłaganym palcem mi wytykał, że w Polsce nie ma „prawdziwego” socjalizmu, skoro taki krwiopijca, jak Monsieur Cekop, robi takie kokosowe interesy. Teraz też nie brakuje takich, co to ubolewają, że za PRL „prawdziwego” socjalizmu u nas nie było. Jeden taki przesyła mi nawet płody swojej wyobraźni, na podstawie których wnioskuję, że ten to by dopiero nas urządził, znaczy – puścił z torbami.

Wróćmy jednak od tych wspomnień do fałszywych pogłosek, co to krążą po Europie, na podobieństwo widma komunizmu. Jedna z nich głosi, że nasza Reichsfuhrerin, protektorka obywatela Tuska Donalda, którego wysłała, by nas prowadził świetlistym szlakiem ku Generalnej Guberni, była, czy może jest nadal podejrzewana o brzydkie sprawy z koncernem farmaceutycznym Pfizer, co to ratował Ludzkość szczepionkami przed zbrodniczym koronawirusem. Jak pamiętamy biurokratyczny gang pod nazwą WHO, czyli Światowej Organizacji Zdrowia uchwalił, że ma być epidemia, stanowiąca pilotażowy program tresury Ludzkości w związku z planami promotorów komunistycznej rewolucji. Tym razem spółka Marks&Engels postawiła nie na żadne ideologiczne dyrdymały, tylko na instynkt samozachowawczy – co okazało się strzałem w dziesiątkę. Ludzkość, a zwłaszcza „eksperci”, którym zamachano przed nosem „grantami”, uwierzyła nawet w maseczki, chociaż pewien włoski wirusolog na pytanie o ich skuteczność, powiedział, że owszem – a jakże – są skuteczne przeciw wirusom mnie więcej na tej samej zasadzie, gdybyśmy w intencji zagrodzenia komarom dostępu na naszą posesją, zamknęli starannie furtkę w płocie.

I tylko jeden Grzegorz Braun nie tylko w żadne maseczki nie wierzył i odmawiał w Sejmie ich zakładania, za co wszyscy mądrzy, roztropni i przyzwoici, od których w Sejmie i rządzie aż się roi, nie szczędzili mu gorzkich słów krytyki, podobnych do dzisiejszych, że to niby idzie na pasku Putina. Tymczasem, kiedy epidemia rozwijała się zgodnie z założeniami w tempie stachanowskim, zbrodniczy Putin z dnia na dzień ją zlikwidował, rozpoczynając specjalną operację wojskową na Ukrainie. Jak pamiętamy, miliony Ukraińców rzuciły się do ucieczki, świadomi, że druga taka okazja do opuszczenia cudnego raju dla tamtejszych oligarchów nieprędko się powtórzy. W rezultacie przez przejścia graniczne z Polską dzień w dzień przywalało się po sto tysięcy Ukraińców bez żadnych szczepień, certyfikatów, a nawet – bez maseczek – więc nie było rady – rząd Dobrej Zmiany pod przewodnictwem Mateusza Morawieckiego, nie miał innego wyjścia, jak z dnia na dzień epideimię zbrodniczego koronawirusa zakończyć.

Tymczasem jednak Reichsfuhrerin Urszula Wodęleje zamówiła w koncernie Pfizer ogromne ilości szczepionek, składających się prawdopodobnie z wody destylowanej, w której rozpuszczone były śladowe ilości cukru-pudru, a może talku, przydzielając je poszczególnym bantustanom w Eurokołchozie, które potem miały Pfizerowi zapłacić. Ile od Pfizera za to dostała i gdzie to schowała – tego nikt nie wie, co daje pożywkę fałszywym pogłoskom, z powodu których podobno prowadzone są nawet jakieś „energiczne śledztwa”.

Ale Reichsfuhrerin wie, że w naszym fachu nie ma strachu i tylko przy każdej okazji nadstawia europejskim wielkorządcom swoje więdnące oblicze do pocałowania z taka miną, jakby to był wielki zaszczyt i rarytas. Powiadają, że obywatel Tusk Donald nie przepuszcza żadnej okazji, by w ten sposób naszą Reichsfuhrerin udelektować. Ja mu tych uścisków nie zazdroszczę, owszem – współczuję mu na widok potwierdzający, że nie ma róży bez kolców. Więc jak już zadowolona ze swego rozumu Reichsfuhrerin Urszula Wodęleje porozdzielała szczepionki od Pfizera według rozdzielnika między poszczególne bantustany, zimny ruski czekista Putin z dnia na dzień epidemię zakończył. Okazało się, że szczepionki potrzebne są, niczym umarłemu kadzidło, w związku z tym nawet pan minister zdrowia w rządzie obywatela Morawieckiego Mateusza, pan Adam Niedzielski, odmówił ich przyjęcia, chociaż wcześniej sprawiał wrażenie, jakby w epidemię zbrodniczego koronawirusa wierzył całą siłą serca gorejącego.

Posłujący wtedy do naszego Knesejmu złowrogi Grzegorz Braun zapowiedział mu nawet, że „będziesz wisiał” – za co podobno pan Dariusz Korneluk, co to myśli, że jest Prokuratorem Krajowym u obywatela Żurka Waldemara, zamierza przedstawić mu „zarzuty”, podobne do zgaszenia chanuki w Sejmie, czy „naruszenia cielesności” pani doktor Gizele Mengele.

Aliści koncern Pfizer, wychodząc z założenia, że szczepionki Unii Europejskiej sprzedał, a w dodatku – czego oczywiście nie trzeba głośno powtarzać – Reichsfuhrerin miała nawet z tego tytułu pobrać – jak to się mówi – „prowizję”, wystąpił do jakiegoś kolegium przebierańców, ale nie tego z Luksemburga, tylko z samej Brukseli. Przebierańcy – jak to przebierańcy – nakazali członkowskim bantustanom zrzucić się na „odszkodowanie”, chociaż nawet nie wiadomo, czy osobiście zostali z tym materialnie zainteresowani. Na nasz nieszczęśliwy kraj przypadło prawie 6 miliardów złotych. Tedy obywatel Tusk Donald grzmi, że obywatele będą teraz musieli się zrzucić „na głupotę PiS” – chociaż żyją jeszcze ludzie pamiętający, jak to i on był w pierwszym szeregu naganiaczy. Inaczej zresztą być nie mogło w sytuacji, gdy o przydzieleniu naszemu bantustanowi kontyngentu szczepionek zadecydowała sama Reichsfuhrerin Urszula Wodęleje, o której w związku z tym krążą po Europie wspomniane fałszywe pogłoski. Tedy trudno dziwić się obywatelu Tusku Donaldu, gdy – niezależnie od gromów ciskanych na „głupotę PiS” – jednym tchem piętnuje myślozbrodnię w postaci „polexitu”. Jaki tam „polexit”, kiedy i dla naszych Umiłowanych Przywódców i dla Reichsfuhrerin Urszuli Wodęleje, taka Unia Europejska to prawdziwe Eldorado: ona zamawia towar, a może nawet inkasuje „prowizję” a obywatele potem się składają. Któż by tak nie chciał?

Stanisław Michalkiewicz

20 000 do 60 000 osób w Niemczech zmarło z powodu szczepionki na c*vid

Paweł Usiądek @PUsiadek

To powinno być nagłówkiem w wiadomościach WSZĘDZIE. Były szef toksykologii w Pfizerze w Europie właśnie ujawnił coś, co wielu „teoretyków spiskowych” podejrzewało. Szacuje, że od 20 000 do 60 000 osób w Niemczech zmarło z powodu szczepionki na c*vid. To zostało powiedziane na posiedzeniu parlamentarnej komisji śledczej w Niemczech. Więc dlaczego ta ogromna wiadomość nie jest relacjonowana wszędzie? Czy mainstreamowe media, które otrzymały miliony w finansowaniu od Billa Gatesa, celowo to ukrywają… [Dubbing ENG z Niemieckiego]

Chińskie statki będą nadal przepływać przez cieśninę Ormuz

Piotr Zarzeczański (jego otyłość/jego otyłości) @redaktorbs

Chiński minister obrony, admirał Dong Jun, oświadczył, że chińskie statki będą nadal przepływać przez cieśninę Ormuz na mocy porozumień z Iranem i ostrzega Stany Zjednoczone, by nie „wtrącały się w nasze sprawy”. Upadek hegemona. Nigdy w historii nikt nie odważył się tak wprost przeciwstawić USA.

Zdjęcie

Ostatnia zmiana:

Jesteśmy w poważnych tarapatach, ponieważ najpotężniejszy człowiek na świecie jest zły i niezrównoważony psychicznie

= ============================================

Omar Faris @OmarIssaFaris1

Oficjalnie: Trump jest szalony, jego stan jest niepokojący, a cały świat jest w niebezpieczeństwie, ponieważ trzyma w ręku przycisk nuklearny! 11.04.2026 Asz-Sziraa

● Psycholog dr John Gartner ostrzegł, że „tempo pogarszania się stanu psychicznego prezydenta Donalda Trumpa przyspiesza” i jest „niepokojące” dla świata, zwłaszcza że trzyma on w ręku klucz do przycisku nuklearnego i może doprowadzić do katastrofy globalnej w swojej wojnie z Iranem.

● Były wykładowca Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa powiedział dziś w transmisji na żywo w programie magazynu „The Daily Beast Podcast”, że Trump, lat 79, wykazuje oznaki otępienia czołowo-skroniowego od 2019 roku.

● Gartner stwierdził, że pogorszenie stanu psychicznego Trumpa przyspiesza obecnie tak bardzo, że „nie jest już tym samym człowiekiem co cztery tygodnie temu”. Dodał, że biorąc pod uwagę, iż prowadzi on obecnie nielegalną i krwawą wojnę przeciwko Iranowi oraz flirtuje z kolejną wojną przeciwko Kubie, powinno to przerażać każdego rozsądnego Amerykanina.

● Powiedział: „To przypomina chorego psychicznie człowieka, który wymknął się spod kontroli — z tą różnicą, że jest to osoba posiadająca przycisk nuklearny, co czyni sytuację niezwykle niebezpieczną.”

● Wyjaśnił, że „osoby cierpiące na otępienie czołowo-skroniowe tracą osąd, hamulce i zdolność kontrolowania swojego zachowania, stają się impulsywne i agresywne.”

● Ostatnie wpisy Trumpa zwiększyły obawy o pogorszenie jego stanu psychicznego, szczególnie jego groźby zniszczenia Iranu oraz brak obaw przed popełnianiem zbrodni wojennych.

● Gartner powiedział, że to, co napisał Trump, „pokazuje interakcję między otępieniem czołowo-skroniowym a złośliwym narcyzmem. Choć Trump od dawna skłaniał się ku obelgom i agresywnemu językowi, stał się teraz jeszcze bardziej brutalny i wulgarny.”

● Dodał, że Trump „zamiast ograniczać się do określeń typu ‘kłamcy’ czy ‘przegrani’, używa teraz wulgarnych słów. Taki poziom języka nie przystoi prezydentowi i wyraźnie pokazuje utratę kontroli nad sobą — przypomina osobę chorą psychicznie poza kontrolą, ale posiadającą zdolność wywołania ogromnego chaosu.”

● Powiedział także: „Obawiam się, że Donald Trump czerpie z tego przyjemność. Odnosi sadystyczną satysfakcję z zastraszania świata i niszczenia. To istota rozszalała, bez rozumu i ograniczeń.”

● Dodał: „Niezależnie od oczywistych epizodów choroby psychicznej, Trump gubi się w trakcie wypowiedzi, traci koncentrację i zapomina kim są ludzie. Gdyby był zwykłym obywatelem USA, jego rodzina umieściłaby go w szpitalu psychiatrycznym… zamiast tego rzuca bomby na świecie!”

● Na koniec Gartner podsumował problem Trumpa w Ameryce słowami: „Jesteśmy w poważnych tarapatach — nie tylko my w Ameryce, ale cały świat — ponieważ najpotężniejszy człowiek na świecie jest zły i niezrównoważony psychicznie.”

Konferencja: Depopulacja Polski – jak przeciwdziałać? 16.04 w Warszawie

Drodzy Rodacy,
   Zapraszamy w czwartek 16 kwietnia o godz. 14:00 na kolejną międzyśrodowiskową konferencję Ruchu Naprawy Polski, organizowaną wspólnie z organizacjami społecznymi.

Nasza konferencja będzie poświęcona zapaści demograficznej i wpisuje się w inicjatywy związane z Narodowym Marszem Życia, który przejdzie ulicami stolicy w niedzielę 19 kwietnia br. (Warszawa, pl. Zamkowy godz 12.30, wcześniej o godz. 11.00 Msze Święte w obydwu archikatedrach).
Program VII Międzyśrodowiskowej Konferencji Ruchu Naprawy Polski:
Depopulacja Polski – jak przeciwdziałać ? Szanse i zagrożenia dla przyszłych pokoleń Polaków.
Konferencja odbędzie się w czwartek 16.04.2026 roku w sali konferencyjnej Krajowego Związku Spółdzielni Mleczarskich przy ul. Hożej 66/68, 4 piętro w Warszawie. 

Porządek obrad; godz. 14.00. Powitanie gości i uczestników konferencji

Wystąpienia uczestników – Część 1;
dr Aldona Ciborowska, publicystka, badaczka wpływu ideologii na cywilizację. „Tzw. Zrównoważony rozwój – mechanizm transformacji antynatalistycznej”.
dr Cezary Mech, ekonomista, były wiceminister finansów. „Ekonomiczno-polityczne aspekty załamania demograficznego”.
ks. Tomasz Kancelarczyk, Fundacja Małych Stópek. „Mentalność antykoncepcyjna – refleksje księdza”.
Anna Bosak, Fundacja Priorytety. „Macierzyństwo a feminizm. Dlaczego sobie nawzajem szkodzą i jak sobie z tym radzić ?”
Romuald Starosielec, Ruch Naprawy Polski. „Cywilizacyjne i kulturowe aspekty zapaści demograficznej w Polsce”.
Michał Kot, Fundacja Instytut Pokolenia, współautor Demograficznej Mapy Polski. „Żłobek: zabójca relacji rodzinnych czy gamechanger polskiej demografii?”
Marek Grabowski, socjolog, prezes Fundacji Mamy i Taty. „Izrael – kraj sukcesu demograficznego”. Dekalog Narodowego Przetrwania.
Panel dyskusyjny prelegentów –moderator Romuald Starosielec.
przerwa 10 min.
Wystąpienia uczestników –
Część 2;
Lech Łuczyński, Koalicja dla Życia i Rodziny – Instytut Ordo Caritatis. „Narodowy Marsz Życia – 19 kwietnia 2026 r.”
Katarzyna Szałajko, dziennikarka, mama, „Między pragnieniem a rezygnacją. Co utrudnia decyzje? Kulturowe przeszkody na drodze do rodzicielstwa.”
Adam Domaradzki, ekonomista, Ruch Naprawy Polski. „Biologiczne i środowiskowe uwarunkowania współczesnej rodziny”.
Edyta Piotrowska, pedagog, Instytut Profilaktyki Zintegrowanej. „Jak przeciwdziałać depopulacji? Spojrzenie z perspektywy badań.”
Agata Lupoměská, Central European Perspective Foundation „Urlop czy Etat macierzyński”.
Paweł Zdziarski, prezes Stowarzyszenia „Wspólnota i Pamięć”.
Waldemar Wasiewicz, prezes Stowarzyszenia Rodzin Wielodzietnych Warszawy i Mazowsza.
Jan Grabowski, Ruch Narodowy, „Polski problem kredytów hipotecznych”.
Panel dyskusyjny prelegentów – moderator Wojciech Papis
Ok. 18.30 Zakończenie konferencji
=========================
Przydatne informacje:
a) Link do wydarzenia na FB https://fb.me/e/5Ilu96Ro1
b) Info na stronie www Ruchu Naprawy Polski
c) Plakat i tło dla FB / Instagrama do pobrania (LINK 1LINK 2LINK 3)
d) Materiały promocyjne Narodowego Marszu Życia LINKe)
Inne inicjatywy związane z #FalaŻycia dostępne są na stronie czasdlamilosci.pl

Serdecznie zapraszamy, przyjdźcie i przyjeżdżajcie całymi rodzinami na konferencję 16 kwietnia i na Narodowy Marsz Życia 19 kwietnia br.
Masz Życie, Wybierz Życie !Ruch Naprawy Polski#FalaŻycia
***
Wsparcie działalności Ruchu Naprawy Polski:Ruch Naprawy PolskiNumer konta: 07 1320 0019 1852 9320 2000 0001Tytuł: Darowizna na cele statutowe.Wpłaty przelewem tylko od obywateli Polski mieszkających w kraju.
Więcej na stronie https://rnp.org.pl/kontakt/

Kto się cieszy z klęski Orbana?

Kto się cieszy z klęski Orbana?

Jan Engelgard myslpolska/kto-sie-cieszy-z-kleski-orbana

Oczywiście cały tzw. obóz demokratyczny w Polsce, Donald Tusk et consoretes, Czarzasty i PSL a także warszawski salon i media głównego nurtu. To nie jest żadna niespodzianka.

Ale przy okazji, jak to się mówi, wyszło szydło z wora. Odezwali się ludzie zaliczani do prawicy, którzy także uznali, że upadek Orbana jest wiadomością ze wszech miar radosną. Pominę wypociny niejakiego Roberta Winnickiego, który próbuje zaistnieć ponownie jako aktywny komentator w mediach społecznościowych. Nie będąc już w czynnej polityce nie musi „udawać” – pisze raczej to co myśli, a są one kompromitujące tzw. Ruch Narodowy, z którego się wywodzi i którego był, niesłusznie, nadzieją. Otóż według niego Orban to „szkodnik z punktu widzenia polskich interesów, który poszedł na totalny kurs kolizyjny z naszymi (ale i poniekąd węgierskimi, biorąc pod uwagę poziom energetycznej zależności Budapesztu od jednego kierunku – Moskwy), z państwa polskiego interesami, mając przy tym gębę pełną bałamutnych frazesów o szable i szklance. Orban realizował wizję niemiecko-rosyjskiej Europy Środkowej i łudził się, że coś mu z tego skapnie. Zero sentymentu, tylko polska racja stanu, z którą od lat Orban jest w ostrym zwarciu”.

Zauważmy, ten tok myślenia jest zbieżny w stu procentach z tym, co codziennie wtłacza nam mainstream liberalny – w tle rzecz jasna Moskwa, ta chorobliwa obsesja nie tylko obozu postępu, ale także polskiej „prawicy”. To jest punkt odniesienia wszelkich ocen. Kiedyś przed wojną młodzi narodowcy, a przynajmniej ich część, stawiali na Węgry, ale jako państwo z gruntu antysowieckie. Stawiali też na ukraiński ruch narodowy, jako niby naszego sojusznika w walce z Sowietami. Wojna boleśnie to zweryfikowała, ale dzisiaj tacy ludzie jak Winnicki wracają do tej skompromitowanej wizji. Problem w tym, że Węgry Orbana nie były Węgrami sprzed wojny, Węgry Orbana stały się „endeckie” i realizowały realistyczną geopolitykę w stylu Romana Dmowskiego. I to dla tych odprysków od głównego nurtu obozu narodowego – było zdradą i kamieniem obrazy. Zamiast uznać doniosłość ewolucji węgierskiej myśli w tym kierunku – uznali to za sprzeczne z polskim interesem, tak jak oni to pojmują. A dla nich „polski interes” to konfrontacja z Rosją, konfrontacja totalna.

Ale Winnicki to, mówiąc kolokwialne, pryszcz. Odezwał się w tym samym stylu zawodnik wagi znacznie cięższej, Sławomir Cenckiewicz, chcący uchodzić wciąż za wcielenie „prawdziwej” myśli narodowej. Oto jego ocena Orbana:

Był sojusznikiem Polski jedynie w rozgrywce z kosmopolitami i centralistami w UE oraz w kwestii migracji. To było ważne, ale za mało. Poza tym jedynie pogłębiał sprzeczności – inna percepcja zagrożeń rosyjskich, różnice w postrzeganiu sojuszu północnoatlantyckiego (o roli Węgrów we wspólnocie wywiadu powstaną kiedyś studia), zupełnie niezgodna z naszymi interesami polityka energetyczna (ostatnie wyczyny i wyprawa Mola na rynek serbski w konsultacji z Rosją), pogrzebanie idei Trójmorza… Nagrania rozmów węgierskiego premiera i szefa MSZ z Putinem i Ławrowem ujawnione ostatnio (zdobyte być może przez jeden z wywiadów) są tego wszystkiego egzemplifikacją. Relatywizacja tego na polskiej prawicy antyrosyjskiej była błędem (delikatnie mówiąc). Może przynajmniej lustracja nastanie na Węgrzech i inna polityka archiwalna… Generalnie węgierska lekcja powinna zostać przeanalizowana przez prawicę na różnych płaszczyznach – od kwestii rzeczywistej jakości tego „sojuszu”.

Tekst mógłby ukazać się na łamach „Gazety Wyborczej”, „Krytyki Politycznej” czy „Newsweeka”. No, może poza tą kuriozalną tezą o tym, że to Orban „pogrzebał” ideę Międzymorza. Nie, Orban jej nie pogrzebał, bo ona nigdy nie nabrała jakiegoś realnego kształtu. Była i jest chimerą, oderwaną od realiów utopią podtrzymywaną z uporem przy życiu przez pogrobowców polskiego prometeizmu i mesjanizmu, którego koncepcji nawet Józef Piłsudski nie brał na poważnie. O Międzymorzu, Imperium Słowiańskim itp. mówiono i pisano wiele przed wojną, ale po wojnie ci sami ludzie, którzy to głosili – uznali to za  nieporozumienie i odrzucili raz na zawsze, by wspomnieć Wojciecha Wasiutyńskiego czy Bolesława Piaseckiego. Kto przyznaje się do jakichkolwiek związków z obozem narodowym i nadal podtrzymuje ten mit – jest szkodnikiem i mącicielem. Z tej „doktryny” wyrasta tylko jeden konkret – idea „sług narodu ukraińskiego”. I choć tacy ludzie jak Winnicki tego nie powiedzą głośno, to tak jest w rzeczywistości.

Jeśli już mówimy o tym, kto co rozbił, to właśnie Polska, kierowana przez PiS, rozbiła istniejącą realnie Grupę Wyszehradzką, wybierając szaleństwo „strategicznego” partnerstwa z Ukrainą i niepoważnymi państwami bałtyckimi. To Mateusz Morawiecki na polecenie Jarosław Kaczyńskiego rozbił Grupę Wyszehradzką, przekształcają ją w nic nie znacząca atrapę, tylko dlatego, że Węgry Orbana nie przyjęły jako dogmatu prowojennej histerii, programu „wsparcia Ukrainy tak długo jak to będzie potrzebne” i obsesyjnej rusofobii. Dlatego nie wiem co Cenckiewicz ma na myśli, mówiąc, że „polska prawica antyrosyjska” musi wszystko przemyśleć na nowo i nie relatywizować węgierskiej herezji. Pomijam już użycie terminu „prawica antyrosyjska”, bo to obnaża i demaskuje poglądy autora tych słów. Nie ma w tym terminie za grosz nic „endeckiego”.

Przed wojną nawet najwięksi zwolennicy Międzymorza nie mówili, że są antyrosyjscy – mówili, że są antybolszewiccy, a o Rosji zawsze mówili jako potencjalnym partnerze. Dzisiaj Cenckiewicz nawołuje do konfrontacji z Rosją tak, jakby istniał ZSRR, mający tylko nową formę w postaci Rosji Putina. Jest to oczywiste polityczne i intelektualne szalbierstwo, biorąc nawet pod uwagę  obecny sentyment władz Rosji do ZSRR z czasów II wojny światowej.  I na koniec – „prawica antyrosyjska” w Polsce (PiS)  nie ma czego weryfikować, zawsze miała rusofobię na sztandarach, inspirując się raczej tradycją lewicowej PPS i masonerii a nie prawdziwej polskiej prawicy.

Jan Engelgard

Prezydent Karol Nawrocki ułaskawił Weronikę Krawczyk

Prezydent Karol Nawrocki ułaskawił Weronikę Krawczyk.

13.04.2026 tysol/karol-nawrocki-ulaskawil-weronike-krawczyk

Prezydent Karol Nawrocki zastosował prawo łaski wobec 38-letniej Weroniki Krawczyk skazanej za zniesławienie lekarza. Matka trojga dzieci na internetowym forum odradzała innym kobietom korzystanie z usług ginekologa Piotra A., ginekologiem skazanym w 2008 roku za nielegalne przeprowadzanie aborcji

Prezydent ułaskawił Weronikę Krawczyk

Informacja o decyzji prezydenta Karola Nawrockiego została opublikowana za pośrednictwem oficjalnej strony Kancelarii Prezydenta. Z opublikowanego 13 kwietnia 2026 r. komunikatu wynika, że akt łaski objął darowanie kary ograniczenia wolności oraz zatarcie skazania.

Kancelaria Prezydenta podała, że decyzję uzasadniały m.in. incydentalny charakter czynu, sytuacja rodzinna oraz względy społeczne.

Pani Weronika Krawczyk zgodziła się na podanie swoich danych osobowych do wiadomości publicznej.

platform.twitter.com

Sprawa Weroniki Krawczyk

Fundacja Życie i Rodzina ujawniła, że Weronika Krawczyk została skazana prawomocnym wyrokiem za wpis w internecie, w którym ostrzegła inne kobiety przed ginekologiem Piotrem A. Jak przypomina Fundacja, w 2016 roku kobieta usłyszała diagnozę – lekarz twierdził, że jej nienarodzone dziecko ma zespół Downa. Według fundacji, lekarz miał namawiać ją do aborcji.

Krawczyk odmówiła, a chłopiec urodził się zdrowy. Niestety stres, jaki spowodował lekarz, wpłynął negatywnie zarówno na maleństwo, jak i mamę, a konsekwencje trwają u dziecka do dziś – czytamy na stronie Fundacji Życie i Rodzina.

W 2022 roku Weronika Krawczyk odpowiedziała na internetowe pytanie innej kobiety, która pytała o tego samego lekarza. Odradziła prowadzenie ciąży przez Piotra A. Ten w odpowiedzi pozwał ją o zniesławienie.

Jak informuje Fundacja, kobieta będąc w dziewiątym miesiącu ciąży z kolejnym dzieckiem, otrzymała wezwanie na policję, gdzie pobrano od niej materiał biologiczny, mimo że – jak podkreśla Fundacja – „do spraw o zniesławienie nie jest to w ogóle konieczne”.

Fundacja przypomina, że „w przytoczonej sprawie ginekolog został skazany na 2 lata pozbawienia wolności w zawieszeniu, jednak nie pozbawiono go prawa do wykonywania zawodu”. [!!!]

W 2025 roku zapadł wyrok w sprawie Weroniki Krawczyk. Kobieta została skazana na 4 miesiące prac społecznych, obowiązek zamieszczenia przeprosin w mediach oraz pokrycie kosztów sądowych. Wyrok został utrzymany przez sąd drugiej instancji. Ze względu na to, że Weronika Krawczyk nie chce przepraszać abortera, ponieważ, jak argumentowała, chciał doprowadzić do śmierci jej dziecka, grozi jej półtora miesiąca aresztu.

===================================

mail:

Jakie przestępstwo popełniła Weronika Krawczyk, że potrzebowała ułaskawienia.
To wyrok skazujący nie miał nic wspólnego ze sprawiedliwością.
A ten lekarz przecież sam się skompromitował swoimi umiejętnościami.

Krecia robota Chińczyków, czy cicha reorganizacja świata?

Krecia robota Chińczyków, czy cicha reorganizacja świata?

Zbigniew Jacniacki 13.04.2026 wolnemedia.net/krecia-robota-chinczykow-czy-cicha-reorganizacja-swiata

Podczas gdy media skupiają się na rozejmie na Bliskim Wschodzie, przerwanych negocjacjach i głośnych deklaracjach, w stolicy Chin rozgrywa się coś znacznie bardziej subtelnego i długofalowego. Na pierwszy rzut oka to zwykła dyplomacja. Przy bliższym spojrzeniu – wygląda to na wyjątkowo precyzyjnie wykorzystaną szansę.

Fakty z ostatnich dni:

– wizyta szejka ZEA w Pekinie (kluczowy sojusznik USA z bazą Al Dhafra szuka alternatywy dokładnie w momencie największego napięcia);

– czwarta wizyta premiera Hiszpanii Pedro Sancheza (Hiszpania po raz kolejny otwarcie buduje pomost do Pekinu, dystansując się od Waszyngtonu);

– odwołanie wizyty Donalda Trumpa (luka w kalendarzu Pekinu została błyskawicznie wypełniona przez rywali USA);

– inicjatywa pokojowa Chin i Pakistanu (nowa propozycja regulacji Bliskiego Wschodu bez dominującej roli Ameryki).

Co tak naprawdę się dzieje? Na poziomie widocznym Chiny grają klasyczną, cierpliwą grę. Nie musiały nikogo zmuszać ani przekupywać. Wystarczyło cierpliwie czekać, aż administracja Trumpa sama stworzy okno – i natychmiast je wypełnić. W ciągu kilku dni Pekin gości jednocześnie przedstawiciela kraju z kluczową amerykańską bazą wojskową oraz europejskiego lidera, który od miesięcy konsekwentnie blokuje twardą linię USA wobec Iranu. Wszystko w momencie, gdy Waszyngton jest zajęty gaszeniem pożarów, które sam pomógł rozpalić. To nie wygląda na przypadek.

Subtelna, ale wyraźna strategia: Chiny nie prowadzą otwartej konfrontacji. Zamiast tego oferują coś, co w dzisiejszym świecie stało się towarem deficytowym: wrażenie stabilności i przewidywalności. Gdy jeden gracz zaczyna być postrzegany jako coraz bardziej chaotyczny i nieprzewidywalny, inni – nawet ci tradycyjnie lojalni – naturalnie zaczynają się zabezpieczać.

ZEA, Hiszpania, a za nimi prawdopodobnie kolejne kraje, powoli budują sobie opcję „B”. Nie jako zdradę, ale jako ubezpieczenie. I właśnie na tym polega prawdziwa siła chińskiej gry – nie muszą niczego wyrywać siłą. Wystarczy, że są gotowi, gdy inni tracą wiarygodność.

Najważniejsze rozpoznanie To, co wielu nazywa „krecią robotą Chin”, może być w rzeczywistości czymś większym: Cichą reakcją całego systemu międzynarodowego na utratę zaufania do dotychczasowego centrum. Nie ma tu jednego wielkiego spisku z sali narad w Zhongnanhai. Jest za to coś bardziej interesującego – naturalna, niemal biologiczna dynamika: gdy jeden węzeł staje się zbyt niestabilny, reszta sieci zaczyna szukać nowych połączeń.

Warto śledzić rozwój wydarzeń. Czasami największe zmiany nie przychodzą z hukiem bomb, lecz z serii uprzejmych wizyt, odwołanych spotkań i cicho wypełnianych luk. To może być właśnie jeden z takich momentów.

Autorstwo: Zbigniew Jacniacki
Źródło: WolneMedia.net

Czy rozkaz Trumpa o zablokowaniu irańskich portów rzeczywiście zadziała?

Czy rozkaz Trumpa o zablokowaniu irańskich portów rzeczywiście zadziała?

Larry C. Johnson

Krótka odpowiedź na moje pytanie brzmi: Nie! Stany Zjednoczone, pomimo gróźb Trumpa, nie wyślą swoich okrętów w pobliże irańskiego wybrzeża…

Grupa Uderzeniowa Lotniskowca USS Abraham Lincoln (CVN-72) (CSG 3) przekonała się o tym na własnej skórze w marcu. W marcu Lincoln CSG zbliżył się na odległość 210 mil od południowego wybrzeża Iranu, ale został zmuszony do wycofania się na pozycję około 700 mil od irańskiego wybrzeża po ataku roju irańskich pocisków i dronów. Dlatego wszelkie próby przechwycenia tankowca miały miejsce setki mil od wybrzeży Iranu.

Przechwycenie tankowca zazwyczaj odbywa się poprzez atak lotniczy śmigłowców. Oznacza to, że Stany Zjednoczone polegają na okrętach zdolnych do przenoszenia i startowania śmigłowców. Obecnie tylko trzy grupy okrętów Marynarki Wojennej USA spełniają te kryteria: Grupa Uderzeniowa Lotniskowca USS Abraham Lincoln (CVN-72) (CSG 3) oraz dwie Jednostki Ekspedycyjne Piechoty Morskiej (MEU) Korpusu Piechoty Morskiej USA – 11. i 31.

W skład 31. Jednostki Morskiej Jednostki Morskiej wchodzi USS Tripoli (LHA-7) – okręt desantowy klasy America. Służy on jako główna platforma dla lotnictwa morskiego (w tym samolotów F-35B Lightning II, samolotów MV-22 Osprey i śmigłowców), a także pełni funkcje dowodzenia i kontroli. Wspiera go USS New Orleans (LPD-18) – okręt transportowo-desantowy klasy San Antonio. Przybył on wraz z okrętem Tripoli i transportuje dodatkowych żołnierzy piechoty morskiej, pojazdy i sprzęt, a także USS Rushmore (LSD-47) – okręt desantowy klasy Whidbey Island. Rushmore przepływał przez Cieśninę Malakka na początku kwietnia i jest w drodze do grupy na Morzu Arabskim, dostarczając dodatkowy ciężki sprzęt i jednostki desantowe.

Okrętem flagowym 11. Jednostki Morskiej (MEU) jest USS Boxer (LHD-4) – okręt desantowy klasy Wasp. Wspiera on lotnictwo morskie za pomocą samolotów F-35B, AV-8B Harrier (w niektórych konfiguracjach), Ospreyów i śmigłowców. Wspierają go USS Portland (LPD-27) – okręt transportowo-desantowy klasy San Antonio – oraz USS Comstock (LSD-45) – okręt desantowo-dokowy klasy Whidbey Island. Boxer ARG/11. Jednostkę Morską (MEU) wyposażono w dodatkowy personel liczący 4000–4500 osób (piechotę morską i marynarzy) i jest on zaprojektowany tak, aby okresowo pokrywał się z 31. Jednostką Morską.

Oznacza to, że w sumie siedem okrętów jest w stanie wystrzelić jeden lub więcej helikopterów w celu przeprowadzenia operacji przejęcia. To, co wydaje się prostą misją, staje się problematyczne, gdy tankowce znajdują się 700 mil lub więcej od wybrzeża Iranu… Zlokalizowanie i śledzenie statku, nawet dużego tankowca, jest trudne. Im dalej tankowiec znajduje się od wybrzeża Iranu, tym proporcjonalnie większy staje się obszar poszukiwań, co utrudnia znalezienie i namierzenie celu. To nie Karaiby, a już na pewno nie Wenezuela.

Tym ogłoszeniem Trump dał właścicielom tankowców, którym zezwolono na opuszczenie Zatoki Perskiej, wystarczająco dużo czasu na wprowadzenie na pokład zespołów ochrony wyposażonych w ręczne zestawy przeciwlotnicze (MANPADS) odpalane z ramienia. Jeśli którykolwiek z tych tankowców pływa pod banderą Chin lub Japonii, każda próba abordażu mogłaby zostać uznana za akt wojny przez te kraje. Nie sądzę, aby dowództwo CENTCOM naprawdę rozważyło problemy i zagrożenia, które pojawią się, jeśli to dowództwo faktycznie wykona tę misję.

Jeśli nie rozumiesz różnicy między LHA, LHD, LPD i LSD (nie, nie chodzi o narkotyk), oto wyjaśnienie trzech głównych typów okrętów desantowych marynarki wojennej USA, o których mowa powyżej. [UWAGA: LHA i LHD to ten sam typ okrętu desantowego.]

LPD – Dok Transportu Amfibii (klasa San Antonio)
Te statki transportują marines, pojazdy i barki desantowe. Posiadają duży pokład studzienny do wodowania pojazdów amfibijnych lub małych łodzi. Posiadają również mały pokład lotniczy dla helikopterów i samolotów MV-22 Osprey.

LSD – Dock Landing Ship (klasa Whidbey Island)
Te statki specjalizują się w transporcie i wodowaniu ciężkich barek desantowych, pojazdów i sprzętu z dużego pokładu. Posiadają mniejszy pokład lotniczy, przeznaczony głównie dla śmigłowców.

LHD – Okręt desantowo-szturmowy (klasa Wasp)
To największe okręty desantowe, pełniące funkcję „mini lotniskowców”. Posiadają ciągły pokład lotniczy dla śmigłowców, samolotów MV-22 Osprey i (w niektórych przypadkach) myśliwców F-35B, a także pokład szybowy.

Czy rozkaz Trumpa o zablokowaniu irańskich portów rzeczywiście zadziała?

Bonus: LHA – okręt klasy America (np. USS Tripoli (LHA-7))
W kontekście 31. MEU: USS Tripoli to nowoczesny okręt desantowy klasy America, podobny do LHD, ale bardziej zoptymalizowany pod kątem operacji powietrznych, z większym pokładem lotniczym i, w niektórych wariantach, mniejszą pojemnością pokładu studziennego.

Źródło: Czy decyzja Trumpa o zablokowaniu irańskich portów rzeczywiście zadziała?

Stany Zjednoczone i Izrael zbombardowały ponad 307 placówek medycznych w Iranie, kontynuując długą tradycję

Co dalej po Islamabadzie?

Co dalej po Islamabadzie?

Autor artykułu Marek Wójcik 13. kwietnia 2026 world-scam/co-dalej-po-islamabadzie

Według amerykańskich służb wywiadowczych irański arsenał rakietowy pozostał w dużej mierze nienaruszony pomimo trwających od tygodni nalotów.
Źródło.

Z najnowszego raportu wynika, że według ocen amerykańskich służb wywiadowczych Iran nadal dysponuje arsenałem liczącym tysiące pocisków balistycznych, co stoi w bezpośredniej sprzeczności z twierdzeniami, jakoby trwające od tygodni wspólne ataki wojskowe Stanów Zjednoczonych i Izraela znacznie osłabiły potencjał strategiczny tego kraju. W przeciwieństwie do USA Iran wykazał dobrą wolę do pertraktacji. Nie przyzwyczajone do traktowania przeciwników jak godnych siebie, Stany Zjednoczone usiłowały narzucić Iranowi mocno odbiegającą od rzeczywistości wizję Donalda Trumpa. Wyobraźmy sobie, Berlin w maju 1945, kiedy władze III Rzeszy żądają natychmiastowej kapitulacji aliantów. Wiem, mocno tu przesadzam, jednak sposób argumentowania USA przypomina tamtą sytuację przed podpisaniem kapitulacji Niemiec.

Podczas zaściankowych rozmów pokojowych w Islamabadzie, agencja informacyjna Fars doniosła, że marynarka wojenna Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) wystosowała ostrzeżenie do niszczyciela rakietowego klasy Arleigh Burke (seria IIA) należącego do Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych, zidentyfikowanego jako USS Michael Murphy (DDG-112), który płynął z Fudżajry w Zjednoczonych Emiratach Arabskich w kierunku Cieśniny Ormuz.

Według doniesień Iran przekazał za pośrednictwem pakistańskiego pośrednika, że statek stanie się celem ataku w ciągu 30 minut, jeśli będzie kontynuował swoją podróż. Okręt zawrócił.

Imperium jeszcze chyba nie wie, że przegrało na całej linii. Jeszcze żyje marami z przeszłości, kiedy wystarczyło tupnąć, by skłonić przeciwnika do ustępstw.

O braku porozumienia i możliwych tego konsekwencjach możemy przeczytać w niedzielnym artykule na ZeroHedge zatytułowanym: Vance opuszcza Islamabad, podczas gdy rozmowy z Iranem utknęły w martwym punkcie w sprawie broni nuklearnej. Źródło.

Upadek imperium to długi i zasłużony, proces. Długo będzie trwało, zanim byli żandarmi świata uświadomią sobie, że jest po wszystkim i ich rola polega na zarządzaniu bankructwem, do którego się sami przyczynili.

Jak można zrozumieć błędnie stosowaną strategię „pozytywnego myślenia” przez Donalda Trumpa? Warto obejrzeć film z roku 2017, który to analizuje.

Kościół, do którego uczęszcza rodzina Trumpów, wyjaśnia wszystko, co trzeba wiedzieć o Donaldzie.
Można włączyć polskie napisy.

Idea pozytywnego myślenia nie polega na odrzucaniu wszystkiego, co tobie nie pasuje. Każdy popełnia błędy, nawet jego nienoblowska mość Donald Trump. Jeśli nie przyjmie tego do wiadomości – nie oczekuję wcale, że się do błędów przyzna – to będzie ich coraz więcej popełniał. I to się właśnie dzieje. Jeden Trumpo-sukces, za drugim i każdy coraz bardziej tragiczny. Zostało mu niewiele czasu na odblokowanie wąskiego gardła, jakim jest Cieśnina Ormuz. Za kilka tygodni nie będzie już możliwości powstrzymania, przynajmniej na krótko, światowego kryzysu naftowego i spowodowanego przez to krachu na giełdzie.

Strategia Trumpa pozwoliła znaleźć sponsorów na kolejny program Artemis. Tak więc mamy i pozytywne aspekty tego szaleństwa.

Znaleziono nowych sponsorów dla misji kosmicznej Artemis. Pragną pozostać anonimowi, ponieważ kierują się jedynie miłością do postępu technicznego.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

Nikt nie ma „obsesji” na punkcie Izraela — to paskudny kraj!

Nikt nie ma „obsesji” na punkcie Izraela — to paskudny kraj!

13.04.2026 wolnemedia.net/nikt-nie-ma-obsesji-na-punkcie-izraela-to-paskudny-kraj

Minister spraw zagranicznych Izraela Gideon Sa’ar oskarżył Hiszpanię o „antyizraelską obsesję”, za krytykę wojny USA z Iranem i za odmowę użycia hiszpańskiej przestrzeni powietrznej w tej napaści [1]. Izrael uznał to za “zniewagę”, i zareagował zakazem dalszego udziału Madrytu w pracach centrum koordynacyjnego nadzorującego rzekome „zawieszenie broni” w Strefie Gazy. Ostatnio często można usłyszeć od Izraela i jego obrońców o tej „obsesji”. Niedawny artykuł w Jewish News Syndicate” nosi tytuł „Dlaczego media mają obsesję na punkcie agresywnych Izraelczyków?”, w dziwaczny sposób próbując argumentować, że zachodnia prasa lubi „oczerniać Izraelczyków”, aby „odwrócić uwagę od palestyńskiego terroru”.

Niedawno prawicowa komentatorka Meghan Murphy odbyła dziwną rozmowę z redaktorem magazynu „Tablet”, Jacobem Siegelem, na temat „nowej, maniackiej obsesji naszego społeczeństwa na punkcie Izraela”, twierdząc, że wszyscy nagle, ni stąd ni zowąd, zaczęli się czepiać się tego ludobójczego państewka apartheidu, bez żadnego powodu.

Argument, jak rozumiem, jest taki, że Izrael to po prostu normalny, mały kraj, jak każdy inny kraik, a jakiekolwiek wyszczególnianie go sugeruje złowrogą chęć prześladowania Żydów. Ale czy zauważyliście kiedykolwiek, jak ci sami ludzie, którzy oskarżają krytyków Izraela o „obsesję” na punkcie tego małego, nic nieznaczącego kraju, równocześnie prześcigają się w głoszeniu, że Izrael jest niezastąpionym sojusznikiem, którego interesy są nierozerwalnie splecione z interesami zachodniej cywilizacji?

Kiedy Izrael jest krytykowany, próbują więc przedstawić go jako nie zasługujący na wyszczególnianie; za to kiedy krytykuje się sojusz z nim i pomoc militarną, przedstawiają go jako kraj zasługujący na energiczne wspomaganie wszystkimi zasobami i środkami. Kiedy zbrodnicze działania Izraela trafiają na pierwsze strony gazet, jego obrońcy próbują przedstawić go jako maleńki kraj wielkości New Jersey, który stara się pilnować własnych interesów, będąc jednocześnie ofiarą obsesyjnej nienawiści całego świata, ponieważ jego mieszkańcy są Żydami. Kiedy jednak ludzie pytają, dlaczego ich podatki i zasoby wojskowe muszą wspierać ten mały naród w Azji Zachodniej, argument nagle zmienia kierunek: Izrael ma ogromne znaczenie i jest absolutnie kluczowy dla dobrobytu Zachodu.

Można głosić, że Izrael jest kluczowym sojusznikiem na Bliskim Wschodzie, ALBO oskarżać skupianie się bardziej na zbrodniach Izraela niż na nadużyciach innych krajów za dyskryminujące. Nie można jednak przekonywać, że oba stwierdzenia są prawdziwe, ponieważ są ze sobą całkowicie sprzeczne. Izrael nie może być (A) niezwykle istotny i ściśle związany z losem naszych społeczeństw, a jednocześnie (B) nieistotny i niegodny szczególnej uwagi. Jest albo A, albo B. Nie może jednocześnie zasługiwać i nie zasługiwać na szczególne traktowanie.

A przecież każdy kraj świata ma pełne prawo skupić swoją uwagę na Izraelu – zwłaszcza teraz, gdy jego próby sabotowania zawieszenia broni z Iranem grożą światowym kryzysem paliwowym. Nie można spowodować globalnego kryzysu paliwowego, a potem zachowywać się jak ktoś niewinny i uroczy, którego się wytyka palcami z powodu wyznania religijnego. Tak naprawdę Izrael zawsze zasługiwał na krytyczną uwagę na Zachodzie, właśnie dlatego, że jest tak ściśle powiązany z zachodnimi strukturami władzy [2]. Jego ludobójstwo w Strefie Gazy jest naszym ludobójstwem. Jego zbrodnie są naszymi zbrodniami. Jego wojny bezpośrednio nas dotykają. Agresywne naciski ze strony jego lobbystów, by tłumić wolność słowa w naszych społeczeństwach, pozbawiają nas podstawowych praw. Izrael to nasz problem i zawsze nim był. Mamy więc pełne prawo wskazywać na jego zbrodniczość i na współudział zachodnich rządów w jego zbrodniach.

Ale zwolennicy Izraela mówią „Ach, no tak, ale dlaczego nie krytykujesz nadużyć humanitarnych w np. Egipcie, co? Czemu nie tweetujesz codziennie o łamaniu praw człowieka w Iranie? Chyba coś specjalnego w Izraelu przykuło twoją uwagę, prawda? Może po prostu NIENAWIDZISZ ŻYDÓW?!” [3]

Powód, dla którego krytykuję Izrael bardziej niż Egipt czy Iran, nie ma nic wspólnego z religią czy pochodzeniem. Egipskie wykroczenia nie powodują wojen o ogromnych konsekwencjach, które bezpośrednio mnie dotykają. Nikt też nie próbuje zakazywać mi krytykowania Iranu. Mój rząd zapewnia bezprecedensowe materialne i dyplomatyczne wsparcie wojnom i ludobójstwom Izraela, a jednocześnie, aby to ukryć, ogranicza moje prawo do wolności słowa.

Moja krytyka byłaby jednak taka sama, gdyby dotyczyła wyjątkowego faworyzowania jakiegoś innego wyznania lub grupy etnicznej. Nie, nie mam żadnej „obsesji” na punkcie Izraela! Codzienne pisanie o tym zbrodniczym państwie apartheidu nie daje mi żadnej satysfakcji.

Nie sprawia mi przyjemności ciągłe wyzywanie mnie od “nazistek” przez komentatorów moich wypowiedzi.

Chciałabym móc całkowicie ignorować Izrael. Ale ponieważ moje własne społeczeństwo jest tak współwinne jego zbrodniom, i dlatego że te zbrodnie mają bezpośredni wpływ na to społeczeństwo, mam obowiązek piętnować jego przewinienia. I tak samo powinien robić każdy inny obywatel Zachodu.

Autorstwo: Caitlin Johnstone
Źródło zagraniczne: CaitlinJohnst.one
Źródło polskie: WolneMedia.net

Przypisy tłumacza

[1] Izrael napiętnował z furią Hiszpanię za „antysemicką nienawiść”, po rozsadzeniu prochem strzelniczym 7 metrowej figury Binjamina Netanjahu, piątego kwietnia, podczas corocznego festiwalu w miasteczku El Burgo, na południe od Malagi. W poprzednich latach taki sam los spotkał figury Donalda Trumpa i Władimira Putina. Nikt jednak nie oskarżył wtedy Hiszpanii o antyamerykanizm, czy rusofobię.

[2] Od początku swego istnienia syjonistyczna kolonia osadnicza w Palestynie jest złośliwym nowotworem i wrzodem na ciele międzynarodowej polityki. Chorobliwą quasi-religijną obsesją prawie wszystkich Żydów świata, zwaną „izraelizmem” i szowinistyczno-rasistowsko-religijną paranoją prześladowczą Syjonistów w Palestynie. Równocześnie śmiertelną moralną pułapką dla judaizmu i zaprzeczeniem wszystkiego o co Żydzi od zawsze walczyli – wolności od prześladowań, równouprawnienia i bezpieczeństwa.

Ideologia, początki i natura syjonistycznego potworniaka skazują go na bezustanną agresję i ciągłe zbrodnie, w jałowej i skazanej na ostateczną porażkę ciągłej walce z regionem nie chcącym i nie mogącym pogodzić się z wetkniętym mu przemocą kolonialnym cierniem. Stąd 80 lat wojen, czystek etnicznych, zbrodni wojennych, agresji, ludobójstwa i dogłębnego korumpowania zachodnich demokracji i ich swobód demokratycznych.

[3] https://x.com/spikedonline/status/2043026385527046263

Wielki Izrael, amerykański zakładnik i piach w szprychach parowozu dziejów

Wielki Izrael, amerykański zakładnik i piach w szprychach parowozu dziejów. Michalkiewicz o nowym porządku na Bliskim Wschodzie

12.04.2026 wielki-izrael-amerykanski-zakladnik-i-piach-w-szprychach-parowozu-dziejow

Polityka, seks i szantaż – to według Stanisława Michalkiewicza prawdziwe fundamenty dyplomacji na linii Waszyngton–Tel Awiw. Relację między Stanami Zjednoczonymi a Izraelem Michalkiewicz nazwał ubezwłasnowolnieniem Ameryki.

Występując na XVIII Konferencji Prawicy Wolnościowej Michalkiewicz przypomniał o koncepcji „Wielkiego Izraela”, która – jak twierdzi – przestała być jedynie religijnym mitem, a stała się twardym programem politycznym rządu Benjamina Netanjahu. Publicysta wskazał na starożytne korzenie tej idei, wywodzące się z biblijnych przekazów.

Premier rządu jedności narodowej Izraela Benjamin Netanjahu trzy miesiące temu powiedział, że czuje się związany ideą 'Wielkiego Izraela’. Co to jest idea 'Wielkiego Izraela’? Ona się bierze z takiej żydowskiej sagi plemiennej. Tam jest taki fragment, jak Stwórca wszechświata wchodzi w konfidencję z mezopotamskim koczownikiem i obiecuje temu koczownikowi, że uczyni go ojcem wielkiego narodu, któremu odda w arendę obszar – i tu cytuję – od rzeki Egipskiej aż do rzeki wielkiej, rzeki Eufrat. To jest idea 'Wielkiego Izraela’, jak najbardziej imperialistyczna, bo ten obszar nie jest obszarem bezludnym. Na tym obszarze istnieje wiele państw, na tym obszarze żyją rozmaite narody – mówił publicysta.

Zdaniem prelegenta XVIII Konferencji Prawicy Wolnościowej, proces ten nie jest pieśnią przyszłości, lecz zaawansowaną operacją, która trwa od dekad. Wykorzystując USA, Izrael prowadzi operację neutralizacji swoich sąsiadów i przygotowuje grunt pod ostateczną aneksję.

W tej układance kluczową rolę odgrywa Iran. Michalkiewicz przekonuje, że obecna wrogość wobec Teheranu nie wynika z realnego zagrożenia dla bezpieczeństwa narodowego Izraela, lecz z faktu, iż Iran pozostaje jedyną siłą zdolną do czynnego oporu wobec wizji regionalnej hegemonii.

Tylko jedno państwo leżące w obszarze Bliskiego Wschodu, sypie, jak to się mówi, piasek w szprychy rozpędzonego parowozu dziejów. To jest Iran, który tę koncepcję 'Wielkiego Izraela’ uważa za bardzo niebezpieczną nie tylko dla siebie, ale dla innych państw leżących na obszarze – wskazał.

Michalkiewicz jest przekonany, że celem Netanjahu jest wciągnięcie Stanów Zjednoczonych w pełny konflikt, który doprowadziłby do całkowitego zniszczenia Iranu. To z kolei otworzyłoby drogę do „drugiego etapu” – fizycznego przejęcia kontroli nad terytorium od Egiptu aż po Irak.

Michalkiewicz wiele miejsca poświęcił relacjom na linii Waszyngton–Tel Awiw. Używał mocnych metafor, sugerując, że amerykańscy prezydenci, niezależnie od przynależności partyjnej, de facto podlegają izraelskiemu dyktatowi.

W związku z tym, od pewnego czasu każdy prezydent Stanów Zjednoczonych, obejmując urząd, składa coś w rodzaju hołdu lennego Izraelowi. Oświadcza, że priorytetem polityki amerykańskiej jest obrona Izraela i to bez względu na to co Izrael robi – zauważył.

Zwrócił uwagę, że Donald Trump, mimo wizerunku silnego lidera, w kwestiach bliskowschodnich poddany bezwzględnej presji.

Najwyraźniej to nie on formułuje cele tej wojny, tylko ktoś zupełnie inny, którego prezydent Trump musi się słuchać, bo tamten trzyma go mocno za krocze. Czasami ściska mocniej, a czasami rozluźnia ten ból – mówił w swoim styli Michalkiewicz.

Uważa, że punktu widzenia USA, prowadzenie wojny na Bliskim Wschodzie jest wbrew racji stanu, lecz strach i możliwe ujawnienie kompromitujących materiałów przeważają nad zdrowym rozsądkiem.

Jak zareagował Kongres na deklarację całkowicie sprzeczną z linią amerykańskiej polityki bliskowschodniej? Niektórzy z kongresmenów wstali i zaczęli oklaskiwać na stojąco premiera Netanjahu, a inni widząc to, że część wstaje z dużym ociąganiem ale też zaczęli wstawać i oklaskiwać premiera Natanjahu na stojąco. W rezultacie wstali wszyscy. Niech który spróbowałby nie wstać, to zaraz jakieś dziecko by sobie przypomniało, że 40 lat temu wsadził mu rękę pod spódniczkę i gmyrał w majteczkach – kpił.

W tym kontekście nie mógł nie przypomnieć o postaci Jeffreya Epsteina. Michalkiewicz sugeruje wprost, że Epstein był agentem izraelskiego wywiadu, którego zadaniem było gromadzenie „haków” na wpływowe osoby, w tym na samego Donalda Trumpa z czasów jego aktywności biznesowej.

Trump w tym okresie nie zajmował żadnego publicznego stanowiska, był biznesmenem zamożnym, więc w jego przypadku nie chodziło o tajne dokumenty tylko o panienki. Epstein najpewniej wszystko nagrywał i widocznie niektóre z tych nagrań prezydent Trump wolałby, że tak powiem, zachować w tajemnicy. Dzięki temu premier Netanjahu ma dodatkowy środek nacisku na amerykańskiego prezydenta – mówił Michalkiewicz.

Całe wystąpienie Michalkiewicza podczas XVIII Konferencji Prawicy Wolnościowej do obejrzenia poniżej.

Czy główny Szatan jest krótkowzroczny oraz głupi?

Czy główny Szatan jest krótkowzroczny oraz głupi?

Mirosław Dakowski, 12 kwiecień 2026

Postawione w tytule pytanie opiera się na obserwacjach ostatnich konwulsji „polityki światowej”.

Już wszyscy trzeźwi widzą, a mniej bystrzy zaczynają podejrzewać,

– że na przykład USA są prowadzone na mocnej smyczy przez rządców małego państewka w Azji Mniejszej.

– że w Ameryce ogromny tłum [około 60 milionów?] ludzików, identyfikujących się jako „chrześcijańscy syjoniści”, wspiera finansowo i duchowo bandę krwawych morderców.

– że przeciw tym żarłocznym i krwawym zbrodniczym państwom walczy Persja, kraj i państwo mahometańskie.

A gdzie są państwa Chrystusa, katolickie?

Takich już nie ma. Od dawna zostały zatłuczone, zgwałcone, rozerwane…

– że UE, przepoczwarzone w ostoję komunizmu, przefarbowanego z czerwonego na zielony, zdąża coraz szybciej do przepaści energetycznej, ekonomicznej, umysłowej i duchowej.

– że BRICS też …

– że finansjera świata…

Itp itd.

Czyżby ich przywódcy, oczywiście pełni pychy, byli też aż tak głupi i krótkowzroczni? Może wariaci? Wszystko na to wskazuje.

Ale musimy sobie uświadomić, że ich Pan i Władca to chyba najinteligentniejsze stworzenie Boga – to Lucyfer.

 – Otóż – nie identyfikujmy pychy, głupoty i krótkowzroczności jego podwładnych i marionetek – z Jego Pychą i Inteligencją.

Nie sięgając z dalej, niż do ostatnich wieków:

Ogromne rzezie, terror, eksterminacja głównie kapłanów katolickich, zakonnic w Wielkiej Rewolucji anty-Francuskiej przyniosły oczekiwane przez niego skutki: Francja z Pierwszej ry Kościoła stała się ostoją masonerii, laicyzmu, perwersji.

– prawosławne Carstwo Rosji zostało wdeptane w krwawy gnój, znów przed wszystkimi torturowano i mordowano biskupów, kapłanów, zakonników i zakonnice.

– Niemcy, m.inn. za sprawą potwornego i zwariowanego Adolfa, duchowo zupełnie odeszły od chrześcijaństwa, od katolicyzmu.

To tylko przykłady.

============================

Już w Fatimie Matka Boża pokazała dzieciom wielkie rzeki potępionych idących do piekła.

Te rzeki przez następne stulecie wzrosły co najmniej 10-krotnie.

Czy Lucyfer nie może być pijany? Ze zwycięstwa?

Więc te obecne konwulsje świata są zgodne z jego planami, prawda?

Jego sługi mogą, nawet muszą być krwawymi idiotami.

Sądzę, iż wnioski z tych paru przypomnień mogą być dość jednoznaczne:

Zbliżamy się do Ostatniej Walki, do Ostatniej Konfrontacji.

Pamiętajmy, by być po stronie jej Ostatecznego Zwycięzcy.

– dla malutkich: warto, synkowie.

Amerykańska baza wojskowa we Wrocławiu rośnie w oczach. Polska płaci.

Amerykańska baza wojskowa we Wrocławiu rośnie w oczach. Polska inwestuje setki milionów dolarów w rozbudowę infrastruktury dla żołnierzy USA

13/04/2026 zmianynaziemi/amerykanska-baza-wojskowa-we-wroclawiu-rosnie-w-oczach-polska-inwestuje-setki-milionow

Wrocław-Starachowice Airport staje się jednym z najważniejszych punktów logistycznych NATO w Europie Środkowej. Trwa rozbudowa kompleksu wojskowego, który docelowo ma obsługiwać amerykańskie wojska i sprzęt kierowane na wschodnią flankę Sojuszu Północnoatlantyckiego.

Według informacji przekazanych przez polski resort obrony, Warszawa przeznaczyła ponad 500 milionów dolarów na modernizację i rozbudowę czterech baz wojskowych, w których stacjonują amerykańskie siły zbrojne. Znaczna część tych środków trafia właśnie na Dolny Śląsk.

Prace budowlane przy terminalu cargo i infrastrukturze kolejowej na terenie wrocławskiego lotniska rozpoczęły się wiosną tego roku. Inwestycja obejmuje między innymi budowę bocznicy kolejowej przystosowanej do przeładunku ciężkiego sprzętu wojskowego, rozbudowę płyty postojowej dla śmigłowców oraz modernizację systemów łączności i zabezpieczeń.

Jak podkreślał wiceminister obrony Cezary Tomczyk, Polska w pełni finansuje amerykańską obecność na swoim terytorium. Według jego słów, jest to jedna z najbardziej wiarygodnych gwarancji bezpieczeństwa kraju w obliczu zagrożeń ze strony Rosji.

Amerykanie systematycznie zwiększają swoją obecność wojskową w Polsce od 2014 roku, czyli od aneksji Krymu przez Moskwę. Wrocławska baza jest kluczowym elementem tego procesu, ponieważ stanowi punkt przerzutu żołnierzy i sprzętu do krajów bałtyckich oraz na Ukrainę.

Portal Stars and Stripes, powołując się na dokumenty Pentagonu, informuje że tylko w ostatnich miesiącach Polska wydała 56 milionów dolarów na zabezpieczenie sił i systemy łączności w bazie używanej do transportu amerykańskich dostaw wojskowych do Polski. Dodatkowe 35 milionów dolarów przeznaczono na rozbudowę płyty postojowej dla śmigłowców w pobliskiej miejscowości.

Całkowita wartość inwestycji w infrastrukturę bazową przekracza 284 miliony dolarów. Pieniądze trafiają również do innych lokalizacji, między innymi do bazy w Powidzu, gdzie powstaje magazyn paliwa oraz modernizowana jest infrastruktura kolejowa w Świętoszowicach.

Eksperci wojskowi oceniają, że wrocławska baza ma strategiczne znaczenie dla całego systemu obrony NATO. Lotnisko może obsłużyć największe amerykańskie samoloty transportowe, w tym maszyny typu C-5 Galaxy i C-17 Globemaster III, które są w stanie przewozić ciężki sprzęt bojowy, w tym czołgi i opancerzone pojazdy rozpoznawcze.

Rosnąca obecność wojsk USA w Polsce jest elementem szerszej strategii wzmocnienia wschodniej flanki Sojuszu. Amerykanie znacząco zwiększyli liczbę żołnierzy stacjonujących w naszym kraju, a infrastruktura logistyczna ma zapewnić możliwość szybkiego przemieszczania posiłków w razie kryzysu.

Wrocławska baza, jako największy tego typu obiekt w regionie, ma zapewnić Polsce i sojusznikom strategiczną głębokość obrony. Przedstawiciele polskiego rządu wielokrotnie podkreślali, że inwestycja w amerykańską obecność wojskową to inwestycja w bezpieczeństwo narodowe.

Jednak ostatnie wydarzenia na Bliskim Wschodzie wskazują na coś dokładnie odwrotnego. Atakowane są głównie bazy USA a Amerykanie nie są w stanie bronić swoich sojuszników skupiając się tylko na obronie Izraela. 

Oprócz tych zagrożeń, krytycy tych planów zwracają uwagę na wysokie koszty, jakie ponosi polski podatnik. Jednak zdaniem analityków wojskowych, korzyści w postaci rzekomo wzmocnionego bezpieczeństwa znacznie przewyższają wydatki. Baza we Wrocławiu ma być w pełni operacyjna w ciągu najbliższych dwóch lat.

Źródła:

https://usa.news-pravda.com/russia/2026/03/28/716533.html

https://www.stripes.com/branches/army/2024-10-22/poland-a…

https://nato.news-pravda.com/world/2026/04/06/98932.html

https://nato.news-pravda.com/russia/2026/04/06/98913.html

https://www.stripes.com/theaters/europe/2023-12-08/us-mil…

Takiego „antychrystka” nikt się nie spodziewał…

Takiego „Antychrysta” nikt się nie spodziewał…

Paweł Chmielewski pch24.pl/takiego-antychrysta-nikt-sie-nie-spodziewal

Urzędnicy Pentagonu grożą Watykanowi i sugerują, że porwą papieża. Donald Trump obraża Leona XIV i chce, żeby mu służył. Później przedstawia samego siebie jako Pana Jezusa. Protestancka władza to zło – tak jak laicka albo ateistyczna. Tylko katolicka władza daje wiarygodną gwarancję rozsądnych rządów.

Gdzie jest kontrrewolucja Trumpa?!

Wydawałoby się, że powinno być dobrze: Ameryka ma naprawdę konserwatywnego prezydenta. Jest chrześcijaninem – wprawdzie nie praktykuje, ale rozumie wagę wiary dla życia społecznego i państwowego, chętnie zaprasza duchownych na różne spotkania, uczestniczy w modlitwach, ma dobre relacje z wieloma biskupami. Donalda Trumpa otacza też grono katolickich – i konserwatywnych – polityków, jak JD Vance czy Marco Rubio. W kampanii wyborczej zapowiadali walkę z ideologiami w rodzaju gender – i te zapowiedzi powszechnie oceniano jako szczere.
Okazuje się jednak, że dobrze wcale nie jest. Zabijanie dzieci nienarodzonych w Ameryce cały czas się szerzy. Wprawdzie niektóre stany wprowadziły ograniczenia, ale legalne pozostaje wysyłanie pigułek wczesnoporonnych pocztą. Wielusettysięczna ofiara z dzieci jest składana diabłu każdego roku również za rządów Trumpa.

Sodomickie pseudo-małżeństwa pozostają legalne. Mężczyźni i kobiety mają swobodę publicznego zaprzeczania naturze, zawierania jednopłciowych związków i adoptowania dzieci.
Dzieci można zresztą kupować. Procedura in vitro kwitnie i generuje gigantyczne przychody. Nikt nie kiwnął nawet palcem, by ją ukrócić.
To samo dotyczy innych moralnych plag współczesności: antykoncepcji, rozwodów, pornografii, eutanazji…

Stany Zjednoczone przed rządami Trumpa były krajem moralnej degrengolady – i nim pozostały.

Co więcej, Ameryka nie zmieniła swojej polityki wojennej.

Prowadziła agresywne wojny albo je wspierała (Izrael) i nadal tak robi. Trump doprowadził wprawdzie do unormowania sytuacji w Strefie Gazy, kończąc regularne ludobójstwo ludności palestyńskiej – ale napadł na Iran. W atakach ginie ludność cywilna, a prezydent groził wyniszczeniem całej cywilizacji, co w ocenie takich ekspertów jak politolog John Mearsheimer jest po prostu „ludobójczą intencją”, której należałoby się spodziewać od Adolfa Hitlera (sic – to jego słowa), a nie od prezydenta Stanów Zjednoczonych.

Do tego dochodzi ewidentny ANTYCHRYSTIANIZM obecnej amerykańskiej władzy.

Urzędnicy Pentagonu w styczniu grozili Watykanowi. Do mediów wyciekły konkretne informacje: spotkano się z nuncjuszem apostolskim w USA, kardynałem Christophem Pierrem, po to, by zakomunikować mu „wielkość” Ameryki. Jeden z urzędników miał wspomnieć o Awinionie, co jest oczywistą sugestią siłowego podporządkowania sobie Watykanu…
Nieco później szef Pentagonu, Pete Hegseth, zaprosił na wykład do swojego urzędu pastora Douga Wilsona. Wilson uważa, że trzeba zakazać katolickiego publicznego kultu, takiego jak procesje Bożego Ciała czy procesje Maryjne…

Z kolei sam Donald Trump opublikował w połowie kwietnia obszerny wpis na Truth Social, w którym obraża papieża Leona XIV. Zarzuca mu „słabość” i domaga się, by podporządkował się polityce Stanów Zjednoczonych.

Chwilę później Trump opublikował wizerunek, gdzie jest przedstawiony jako… Mesjasz. Ubrany jak Pan Jezus, uzdrawia chorego, a w pobliżu modlą się klęczący ludzie. Co ciekawe, na niebie widać żołnierzy amerykańskich jako aniołów. Charakterystyczne: jeden z nich miał być chyba Statuą Wolności, ale AI „zawiodła” i dorobiła mu dodatkowe ręce. W efekcie wygląda jak diabeł idący fałszywemu Mesjaszowi-Trumpowi z pomocą…

Protestanckie błędy Trumpa

Nie ma wątpliwości, że Donald Trump prowadzi arogancką, antykatolicką politykę, która motywowana jest religijnie błędami protestantyzmu: władca świecki czuje się „bogiem na ziemi”. Jego administracja ogranicza tylko te złe moralnie zjawiska, które są potępiane przez większość społeczeństwa – na przykład otwarcie szkodliwą i po prostu skrajnie głupią ideologię gender. Tam, gdzie grzech i niemoralność są już powszechnie obecne, wygodne czy intratne – nie wykonuje się żadnych ruchów. Nie ma kontrrewolucji rozumianej jako aktywna próba walki ze złem – podążanie za oczekiwaniami elektoratu to wszystko, na co można liczyć.

Szczególnym przykładem szkodliwego wpływu religii protestanckiej na rządy Trumpa może być jego napaść na Iran. Wielu komentatorów dopatruje się w niej wpływów chrześcijańskiego syjonizmu: część protestantów wokół Trumpa miałaby zachęcać go do ataku na Iran, wierząc, że Bóg tego oczekuje, bo leży to w interesie Izraela. Nie wiadomo, oczywiście, czy ta teza jest prawdziwa: inni komentatorzy wskazują na chęć uderzenia w Iran celem osłabienia jednego z istotniejszych sojuszników Chin; jeszcze inni mówią o szantażu ze strony Izraelczyków, którzy mieliby kontrolować wpływowych Amerykanów poprzez różne haki, zwłaszcza w kontekście afery Epsteina. Jeżeli religia ma wpływ na wojny Trumpa, jest to w każdym razie bardzo zły wpływ.

Dlaczego jednak z Trumpem jest tak niedobrze? Przyczyna jest dość prosta: bo Trump nie jest katolikiem!

Zaraz, zaraz, powie ktoś: przecież jego poprzednik, Joe Biden, BYŁ katolikiem, ale jego polityka była fatalna…

To prawda! Joe Biden należał do Kościoła katolickiego, ale odrzucał katolickie nauczanie, w tym kluczowe dla tych rozważań nauczanie na temat poddania polityki państwowej logice Ewangelii. Był zatem FAŁSZYWYM katolikiem.

Żeby państwo mogło dać wiarygodną gwarancję prowadzenia dobrej polityki, rządzący nie może być ani ateistą, ani „chrześcijaninem” ani „letnim” czy „liberalnym” katolikiem. Musi być rzeczywistym katolikiem – to znaczy uznawać nad sobą autorytet papieża i Tradycji Kościoła katolickiego.

Inaczej gwarancji nie będzie – bo też skąd miałaby zostać wzięta? Dotykam tu fundamentalnego zagadnienia politycznego: dlaczego władca miałby czynić raczej dobro niż zło? Przecież nie dlatego, że dobro bardziej mu się opłaca. Dobro może być długoterminowo lepsze dla państwa, ale dla niego – już niekoniecznie. Gdyby Donald Trump zaczął prowadzić politykę kontrrewolucyjną w obszarze pornografii, aborcji albo homomałżeństw, mógłby narobić sobie kłopotów. Z jego perspektywy, lepiej jest tolerować zło. Albo nawet czynić zło, tak jak w przypadku wojny na Bliskim Wschodzie.

Tylko papież

Poza biskupem Rzymu nie ma na świecie żadnego autorytetu, który byłby uprawniony do określania tego, co jest dobrem, a co złem. I Sobór Watykański mówi jasno: papież ma najwyższą władzę w sprawach doktryny i moralności. Innymi słowy, tylko on jest „autoryzowany” przez Boga do tego, by przekładać Ewangelię na język polityki. Pośrednio taki autorytet mają też biskupi, ale zawsze zasadza się to na autorytecie następcy św. Piotra. Papieże mogą się mylić – w kwestiach czysto politycznych niejednokrotnie się zresztą mylili. Niemniej jednak, ze względu na Tradycją Kościoła katolickiego jest to relatywnie trudne – łatwiej się nie mylić niż się mylić, jeżeli ma się dostęp do tej Tradycji. Ponadto, w kwestiach fundamentalnych, jak prawo do życia czy małżeństwo, papież nie może się mylić, o ile tylko wypowiada się w uroczysty sposób. Dlatego polityk, który słucha Kościoła katolickiego i rzeczywiście akceptuje autorytet papieża, będzie prowadził lepszą albo nawet znacznie lepszą politykę.

Polityk, który nie akceptuje autorytetu papieża, musi szukać definicji dobra i zła na własną rękę. Może się zdarzyć, że podejmie dobre decyzje – w końcu ma rozum, odnosi się do jakiejś tradycji kulturowej albo religijnej. Może jednak być tak, że jego polityka stanie się skrajnie wypaczona.

Na przykład protestanccy władcy Prus wyniszczali polskich katolików. Nie kierowali się nauką Kościoła, tylko własną definicją dobra i zła. Za dobre uznawali to, co służyło ich pruskim interesom.
Anglicy w latach 60. XX zalegalizowali z kolei mordowanie dzieci nienarodzonych. Nie kierowali się nauką Kościoła, tylko własnym rozumieniem wolności.

Stany Zjednoczone za Donalda Trumpa realizują katastrofalną wojnę napastniczą na Bliskim Wschodzie, bo nie słuchają tego, co na temat wojny i pokoju mówi papież. Tak samo było w przeszłości. Jan Paweł II próbował odciągnąć George’a Busha od wojny z Irakiem, bezskutecznie. Dla amerykańskich protestanckich prezydentów katolicka moralność nie ma znaczenia. Dla pseudo-katolickiego prezydenta USA, Joe Bidena, również nie miała znaczenia. Dlatego pomimo protestów ze strony papieża Franciszka, pomagał Izraelowi w ludobójstwie Palestyńczyków.

Katolickość rządzących – nawet szczera – nie daje, oczywiście, całkowicie pewnych gwarancji prowadzenia moralnej polityki. Rządzący zawsze może ulec złu. Niemniej jednak, w sytuacji w której w pełni akceptuje autorytet papieski, ryzyko jest znacznie mniejsze. Polityka powinna opierać się na minimalizacji ryzyka zła.

Władca, który nie jest katolikiem, prawie na pewno zaakceptuje w jakiejś dziedzinie bestialstwo. Rzymianie akceptowali brutalne formy niewolnictwa i dzieciobójstwo. Niemcy nazistowscy ludobójcze praktyki. Sowieccy komuniści wywłaszczenia i ludobójstwo. Liberalni laicyści aborcjonizm czy genderyzm. Protestanccy syjoniści agresywne i bałwochwalcze wojny.

Dla prowadzenia moralnej polityki nie może być nic lepszego, niż autentycznie katolicka władza. Papież Leon XIV nieustannie przypomina, że Jezus Chrystus jest Księciem Pokoju. Pokój nie oznacza tylko zaprzestania prowadzenia wojen. Pokój jest też poszanowaniem natury i tradycji. Pokój narusza ten, kto zrzuca bomby. Narusza ten, kto zabija dzieci nienarodzone. Niweczy go ten, kto wyszydza małżeństwo i deprawuje ludzi.

Tylko katoliccy rządzący mogą prowadzić autentyczną politykę pokoju, bo tylko oni uznają nad sobą autorytet tego, kto jest jedynym człowiekiem uprawnionym przez Boga do orzekania o dobru i złu.

Paweł Chmielewski

Ocena ceny. MEM-y IV.

————————————–

————————————

————————————-

——————–

———————————-

———————————————-

————————————————–

————————————————

—————————————–

——————————————–

——————