Powiesił polską flagę, zdjął ukraińską. Tajniacy zwinęli go na oczach dzieci, skutego doprowadzili do prokuratury. Absurdalne zarzuty

Powiesił polską flagę, zdjął ukraińską. Tajniacy zwinęli go na oczach dzieci, skutego doprowadzili do prokuratury. Absurdalne zarzuty [VIDEO w oryginale md]

19.06.2025 Dominik Cwikla powiesil-polska-flage-zdjal-ukrainska-tajniacy-zwineli-go-na-oczach-dzieci-i-skuli

nazar krakow
Nazar zatrzymany na festynie i po wyjściu na wolność / fot. TikTok / nazar471981 (kolaż)

Mężczyzna, który w Krakowie zdejmował niesłusznie wywieszane ukraińskie flagi z publicznych budynków i zamieniał je na polskie flagi, został aresztowany podczas festynu w przedszkolu na oczach rodziny przez „tajniaków”. Postawiono mu zarzuty, w tym jeden wybitnie absurdalny. Wyszedł już na wolność i zapowiedział kontynuowanie swoich działań.

Pod kątem oznaczania uległości wobec obcego państwa, rząd Donalda Tuska twardo podtrzymuje działania rządu PiS. Ukraińskie flagi bezpodstawnie i niepotrzebnie wiszą na wielu budynkach, w tym urzędach, co zwyczajnie wkurza Polaków.

Dzięki działaniom Grzegorza Brauna, rośnie aktywny opór. Użytkownik tiktoka nazar471981 od jakiegoś czasu, nie ukrywając twarzy, nagrywa i publikuje, jak zdejmuje ukraińskie flagi z budynków i zastępuje je polskimi.

https://www.tiktok.com/embed/v2/7515909070629506326?lang=pl&referrer=https%3A%2F%2Fnczas.info%2F2025%2F06%2F19%2Fpowiesil-polska-flage-zdjal-ukrainska-tajniacy-zwineli-go-na-oczach-dzieci-skutego-doprowadzili-do-prokuratury-absurdalne-zarzuty-video%2F

https://www.tiktok.com/embed/v2/7515912502870363414?lang=pl&referrer=https%3A%2F%2Fnczas.info%2F2025%2F06%2F19%2Fpowiesil-polska-flage-zdjal-ukrainska-tajniacy-zwineli-go-na-oczach-dzieci-skutego-doprowadzili-do-prokuratury-absurdalne-zarzuty-video%2F

https://www.tiktok.com/embed/v2/7516414395539344662?lang=pl&referrer=https%3A%2F%2Fnczas.info%2F2025%2F06%2F19%2Fpowiesil-polska-flage-zdjal-ukrainska-tajniacy-zwineli-go-na-oczach-dzieci-skutego-doprowadzili-do-prokuratury-absurdalne-zarzuty-video%2F

Najwyraźniej jednak służbami w Polsce dowodzą Ukraińcy i bezkarnie dbają o wizerunek Ukrainy. Nie da się inaczej wytłumaczyć faktu, że został zatrzymany i usłyszał zarzuty.

– W związku z incydentami zdejmowania flag z krakowskich budynków przez osobę nieuprawnioną, do których doszło w ostatnich dniach, krakowska policja podjęła intensywne działania – przekazała Katarzyna Cisło, rzecznik prasowa małopolskiej policji cytowana przez portal lovekrakow.pl.

Dumnie ogłoszono, że „śledczy ustalili personalia mężczyzny”, który działa oficjalnie i bez ukrywania twarzy. Mało tego – zatrzymania dokonał funkcjonariusz jako tajniak podczas festynu. Zabrano go na oczach jego dzieci.

https://www.tiktok.com/embed/v2/7516851560891059478?lang=pl&referrer=https%3A%2F%2Fnczas.info%2F2025%2F06%2F19%2Fpowiesil-polska-flage-zdjal-ukrainska-tajniacy-zwineli-go-na-oczach-dzieci-skutego-doprowadzili-do-prokuratury-absurdalne-zarzuty-video%2F

https://www.tiktok.com/embed/v2/7516904050055515414?lang=pl&referrer=https%3A%2F%2Fnczas.info%2F2025%2F06%2F19%2Fpowiesil-polska-flage-zdjal-ukrainska-tajniacy-zwineli-go-na-oczach-dzieci-skutego-doprowadzili-do-prokuratury-absurdalne-zarzuty-video%2F

– Na obecną chwilę czyn kwalifikuje się do artykułu 193 kodeksu karnego, czyli naruszenia miru. Aczkolwiek, jeszcze analizujemy sprawę, więc niewykluczone, że może się ta kwalifikacja zmienić. Czynności są między innymi prowadzone pod kątem ustalenia osoby, która za to odpowiada – skomentował „Onetowi” sierżant sztabowy Piotr Szpiech z KMP w Krakowie.

Portal lovekrakow.pl podaje, że „Nazar” „odpowie m.in. za naruszenie miru domowego oraz zmuszanie do określonego zachowania”. Ten drugi zarzut jest szczególnie absurdalny i pokazuje, że służby mają po prostu złą wolę wobec tego człowieka.

Przepis o „zmuszaniu do określonego zachowania”, czyli art. 191 Kodeksu karnego przewiduje karę do trzech lat więzienia dla tego, „kto, stosując przemoc wobec osoby lub groźbę bezprawną, zmusza ją lub inną osobę do określonego działania, zaniechania lub znoszenia”, lub kto „w celu zmuszenia innej osoby do określonego działania, zaniechania lub znoszenia stosuje przemoc innego rodzaju uporczywie lub w sposób istotnie utrudniający innej osobie korzystanie z zajmowanego lokalu mieszkalnego”.

Ponadto ściganie tego przestępstwa „następuje na wniosek oskarżonego”, więc albo ktoś wniósł skargę twierdząc, że mieszka np. w teatrze, albo po prostu służby bezprawnie próbują zastraszyć człowieka.

Media skupiają się na zdjęciu flagi Ukrainy z Polskiego Towarzystwa Gimnastycznego „SOKÓŁ”. To raczej nie jest „lokal mieszkalny”.

https://www.tiktok.com/embed/v2/7515845588798147863?lang=pl&referrer=https%3A%2F%2Fnczas.info%2F2025%2F06%2F19%2Fpowiesil-polska-flage-zdjal-ukrainska-tajniacy-zwineli-go-na-oczach-dzieci-skutego-doprowadzili-do-prokuratury-absurdalne-zarzuty-video%2F

Mieszkańcy Krakowa organizowali spontaniczny protest przeciwko terroryzowaniu przez władzę „Nazara”. Obecnie mężczyzna wyszedł na wolność, ale – jak poinformował na TikToku – jest „na zakazie”. Mimo tego nie zamierza rezygnować ze swojej działalności.

Dominik Cwikła

Kwota wypłacana obcokrajowcom z tytułu 800+ rośnie z roku na rok – w 2024 r. było 3,4 mld zł

Kwota wypłacana obcokrajowcom

z tytułu 800+ rośnie z roku na rok

– w 2024 r. było 3,4 mld zł

18 June 2025 kwota-wyplacana-obcokrajowcom-z-800-plus-rosnie-w-2024-r-bylo-3.4-mld-zl

Z roku na rok rośnie kwota wypłacana obcokrajowcom w ramach programu 800+. W 2024 r. świadczenia te pochłonęły już 3,4 mld zł – wynika z danych Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Największą grupę beneficjentów stanowią obywatele Ukrainy. Od czerwca 2025 r. obowiązują jednak nowe zasady przyznawania świadczenia.

Kwota wypłat z tytułu programu 800 plus dla obcokrajowców rośnie z roku na rok. W 2024 roku wyniosła 3,4 mld zł – informuje „Rzeczpospolita”, powołując się na dane Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.

W odpowiedzi na interpelację poselską sekretarz stanu w MRPiPS, Aleksandra Gajewska, przedstawiła dane ZUS ukazujące skalę korzystania ze świadczenia przez obcokrajowców.

W 2022 roku w ramach programu „Rodzina 500+” kwota wypłat wyniosła 2,07 mld zł. W 2023 roku było to 2,13 mld zł. Wzrost kosztów nastąpił w ubiegłym roku, gdy wysokość świadczenia podniesiono do 800 zł. W 2024 roku łączna suma przeznaczona dla obcokrajowców sięgnęła 3,4 mld zł.

Zdecydowaną większość beneficjentów stanowią obywatele Ukrainy. Dopiero od czerwca 2025 roku wprowadzono ograniczenie polegające na wypłacie świadczenia wyłącznie rodzicom, którzy posyłają dzieci do przedszkola (tzw. zerówki) lub polskiej szkoły.

ZUS weryfikuje te kwestie w Systemie Informacji Oświatowej (SIO). Dane do tego rejestru wprowadza dyrektor placówki, do której uczęszcza dziecko. Jeśli weryfikacja w SIO nie potwierdzi tego faktu, organ rentowy wyśle do rodzica wezwanie o wyjaśnienie. W przypadku, gdy przyczyną jest błąd w danych, po ich uzupełnieniu świadczenie zostanie przyznane i wypłacone.

Nie wszyscy muszą jednak spełniać ten warunek. Nie dotyczy on młodszych dzieci, które nie mają obowiązku przedszkolnego ani szkolnego, lub których obowiązek ten został odroczony.

Rząd szykuje kolejne ograniczenia w przyznawaniu świadczenia 800 plus obcokrajowcom. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji przygotowuje projekt ustawy o weryfikacji prawa do świadczeń na rzecz rodziny dla cudzoziemców oraz niektórych innych ustaw, który złożono pod koniec kwietnia do wykazu prac legislacyjnych rządu. Projekt przewiduje, że aktywność zawodowa rodzica będzie warunkiem do uzyskania świadczenia. Taki obowiązek byłby nałożony na wszystkich cudzoziemców, z wyjątkiem obywateli m.in. krajów UE oraz Wielkiej Brytanii.

Wprowadzenie tych ograniczeń zapowiedział już w styczniu premier Donald Tusk. W kwietniu projekt miał trafić do uzgodnień międzyresortowych i konsultacji społecznych, jednak do tej pory nie został skierowany pod obrady rządu. Minister Maciej Berek tłumaczył opóźnienie złożonością prac i wskazuje, że część obywateli Ukrainy powinna zachować prawo do świadczenia mimo braku zatrudnienia.

Według danych na kwiecień 2025 r. – w Polsce mieszka ok. 1,5 mln Ukraińców, z czego 980 tys. przebywa w kraju na podstawie ustawy o udzielaniu pomocy obywatelom Ukrainy w związku z konfliktem zbrojnym na terytorium tego kraju.

Według szacunków rządowych – 30 proc. dorosłych Ukraińców, którzy przyjechali do Polski po rozpoczęciu wojny, nie jest aktywnych ekonomicznie.

Pan jest blisko – realnie! Mówią o tym Cuda Eucharystyczne

Pan jest blisko – realnie! Mówią o tym Cuda Eucharystyczne

Adam Białous https://pch24.pl/pan-jest-blisko-realnie-mowia-o-tym-cuda-eucharystyczne

(Fot. AB Oprac. PCh24.pl)

Pierwsza kwarta XXI wieku naznaczona została niezwykłymi Cudami Eucharystycznymi.

Dwa z nich miały miejsce w Polsce. Władze Kościoła, do tej pory, uznały już cztery Cuda Eucharystyczne, które wydarzyły się w różnych miejscach świata w XXI wieku. Prawdziwość ostatniego takiego cudu Watykan ogłosił zaledwie kilka tygodni temu. Podczas celebrowania Eucharystii, w roku 2013, w niewielkim indyjskim miasteczku na Hostii pojawiło się oblicze Chrystusa. Te cudowne wydarzenia mają wzmocnić naszą wiarę w prawdziwą obecność Chrystusa pod postaciami eucharystycznego chleba i wina.

Zaledwie dwa tygodnie temu Stolica Apostolska ogłosiła, iż uznaje za prawdziwy Cud Eucharystyczny, do którego doszło w Indiach. O watykańskim uznaniu cudu już 9 maja poinformował ks. abp Joseph Pamplany, metropolita Tellicherry obrządku syromalabarskiego. Abp Pamplany powiedział, że ten cud „przyczynia się do wzmocnienia wiary w rzeczywistą obecność Jezusa w Eucharystii”. Przypomniał przy tym wiernym, że ta rzeczywista obecność jest prawdą niezależną od cudów, a opartą na słowie Chrystusa.  

Historia tego cudownego wydarzenia jest niesamowicie ciekawa. Otóż 15 listopada 2013 roku  poranną Mszę św. w kościele odprawiał ówczesny proboszcz parafii pw. Chrystusa Króla w Vilakkannur, w stanie Kerala. W czasie Podniesienia kapłan zauważył, że na konsekrowanej Hostii pojawiła się jakby jasna plama. Z każdą sekundą stawała się ona coraz większa i jaśniejsza. W pewnym momencie celebrans, w bijącym niezwykłym światłem  miejscu Hostii, ujrzał twarz Chrystusa. Zamarł i stał tak nieruchomo przez dłuższy czas, tak aż zaniepokoili się tym inni uczestniczy Eucharystii.

W końcu proboszcz podjął decyzję. Postanowił odłożyć niezwykłą Hostię i kontynuować odprawianie Mszy świętej, używając innej. Po liturgii, chcąc się przekonać czy czasem nie ma halucynacji, pokazał Hostię, w sposób niezwykły przemienioną, zakrystianowi. Ten natychmiast powiedział, że widzi to samo co proboszcz, czyli oblicze Chrystusa. Kapłan wystawił więc w kościele Hostię do publicznej adoracji. Wszyscy, którzy wpatrywali się w Nią, widzieli twarz Jezusa. Wykonano zdjęcia, dokumentując to wydarzenie.  

Wiadomość, lotem błyskawicy, rozeszła się i do kościoła w Vilakkannur zaczęły napływać z całych Indii tysiące pielgrzymów, co spowodowało interwencję lokalnych władz. Dopiero wówczas Hostią zainteresowała się kuria syromalabarskiej archidiecezji Tellicherry. Hostię poddano badaniom, które wykazały, że z punktu widzenia nauki, pojawienie się oblicza Chrystusa na Hostii jest niewytłumaczalne. W roku 2020 Hostia została przekazana ówczesnemu nuncjuszowi apostolskiemu w Indiach, ks. abp. Giambattiście Diquattro, w celu dalszego rozeznania sprawy. Po wnikliwych badaniach cudu przez Watykan, trwających pięć lat, 31 maja br. Rzym ogłosił, iż uznaje Cud Eucharystyczny w Vilakkannur za prawdziwy.

To kolejny Cud Eucharystyczny uznany w ostatnich latach przez Kościół. Oprócz cudu w Vilakkannur (2013), uznano cuda – w Tixtla w Meksyku (2006), w Sokółce (2008) i Legnicy (2013). Kilka innych podobnych wydarzeń jest jeszcze badanych.

Tixtla, Meksyk

Pierwszy Cud Eucharystyczny w XXI wieku, uznany przez Kościół, miał miejsce w Meksyku. Podczas Mszy świętej odprawianej 21 października 2006 roku w Tixtla w Meksyku, z konsekrowanej hostii zaczęła wypływać czerwona substancja. Naukowcy stwierdzili, że jest to krew ludzka o grupie AB, tej samej której obecność odkryto na całunie turyńskim. Biskup diecezji ogłosił, że zdarzenie z naukowego punktu widzenia jest niewytłumaczalne i nie nosi znamion manipulacji. 

Sokółka, Polska

Drugi Cud Eucharystyczny wydarzył się w naszym kraju, w Polsce. Podobnie, jak w przypadku innych takich niezwykłych zdarzeń Chrystus, aby się nam w ten przejmujący sposób objawić, wybrał niewielkie miasto, tym razem – Sokółkę. 12 października roku 2008 w niedzielę podczas udzielania Komunii świętej w czasie Eucharystii odprawianej w kościele św. Antoniego Padewskiego (co ciekawe cud w Tixtla miał miejsce również w świątyni pw. św. Antoniego) jeden z księży upuścił konsekrowany Komunikant. Działając według kościelnych procedur, umieszczono Go w naczyniu liturgicznym zwanym vasculum, wypełnionym wodą. Komunikant miał się w niej zupełnie rozpuścić. Jednak wbrew prawom fizyki, tak się nie stało. Po tygodniu siostra zakonna (Eucharystka) zajrzała do vasculum i zobaczył, iż woda w nim jest barwy czerwonej i zachowała się centralna część Komunikantu, który wyglądał jakby czerwona plamka, czy maleńki skrzep krwi.

Ówczesny pasterz archidiecezji białostockiej ks. abp. Edward Ozorowski skierował do Sokółki swoich wysłanników, którzy po obejrzeniu niezwykłego zjawiska, stwierdzili że zachowany fragment Komunikantu należy poddać badaniom naukowym. Przeprowadziło je dwoje niezależnych specjalistów z dziedziny patomorfologii – lekarze profesorowie Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku. Choć naukowcy pracowali oddzielnie, obaj doszli do tego samego wniosku. Mianowicie, że badana przez nich substancja jest cząstką mięśnia ludzkiego serca, będącego w agonii. W marcu 2017 roku kościół św. Antoniego Padewskiego w Sokółce został ustanowiony Sanktuarium Eucharystycznym, do którego każdego roku ściągają tłumy pielgrzymów. Liczba łask eucharystycznych (uzdrowienia fizyczne i duchowe) które otrzymują wierni modlący się w obliczy sokólskiej Hostii, ciągle wzrasta.

Legnica, Polska

W niemal identyczny sposób jak w Sokółce, tyle że 5 lat później, Cud Eucharystyczny dokonał się w Legnicy, w neogotyckim kościele św. Jacka. W Boże Narodzenie 25 grudnia 2013 roku, na Hostii podniesionej z posadzki i umieszczonej w vasculum pojawiły się przebarwienia koloru czerwonego, wyglądające jak skrzep krwi. Po wnikliwych badaniach naukowych Zakład Medycyny Sądowej w Szczecinie wydał orzeczenie, w którym czytamy: „W obrazie histopatologicznym stwierdzono fragmenty tkankowe zawierające pofragmentowane części mięśnia poprzecznie prążkowanego. (…) Całość obrazu jest najbardziej podobna do mięśnia sercowego ze zmianami, które często towarzyszą agonii”.

Badania wykazały ludzkie pochodzenie tkanki.  Specjalne instytucje kościelne badały sprawę ponad dwa lata, aby po tym czasie zakomunikować w oświadczeniu, że „wydarzenie eucharystyczne w Legnicy ma charakter nadprzyrodzony”. Coraz to nowe księgi zapełniają się świadectwami osób, które modląc się w obliczy legnickiej Hostii, dostąpiły łaski uzdrowienia duchowego lub fizycznego. Sprawą Cudów Eucharystycznych w Legnicy oraz w Sokółce zajmuje się Stolica Apostolska.

Znaki dla nas

Jedynie Kościół katolicki jest depozytariuszem pełnej prawdy o prawdziwej, realnej obecności Chrystusa w Hostii przemienionej podczas Eucharystii. Jednym ze znaków tej łaski udzielonej Kościołowi, jest stała obecność Chrystusa w tabernakulum każdej katolickiej świątyni. W żadnej innej konfesji chrześcijańskiej tak nie jest. Inną łaską daną jedynie Kościołowi katolickiemu jest uroczystość Bożego Ciała, podczas której Jezus obecny w Hostii idzie z nami ulicami miast i wsi. To wielki dar dla nas, ale i zobowiązanie do tego, aby w tą obecność wierzyć, a tą wiarą dzielić się ze wszystkimi. 

Z całą pewnością podstawową informacją płynącą do nas poprzez cud niezwykłej przemiany chleba eucharystycznego w cząstkę konającego serca Chrystusa, Jego krew, czy Jego Oblicze (jak w Vilakkannur) jest ta, iż Bóg, żywy i prawdziwy, jest z nami w Najświętszym Sakramencie. Lecz czy my w to wierzymy? Niestety statystki kościelne pokazują, że raczej niewielu ma taką wiarę.

W obliczu cudu każdy zadaje sobie pytanie – jakie jest jego znaczenie, co Bóg chce mi, czy nam przez cud powiedzieć. Traktując cudowne wydarzenie jako zapowiedź czegoś, co ma przyjść, lub znak od Boga, że nas lubi, albo gniewa się na nas – zawsze pobłądzimy. Lepiej jest wsłuchać się we własne serce, co ono nam mówi, kiedy dotyka cudu? Cud Eucharystyczny jest próbą wiary. Kiedy wiara jest w sercu, w obliczu cudu rośnie jeszcze bardziej. Osobę wierzącą ogarnia wówczas zachwyt, uwielbienie dla Boga, poczucie głębokiego szczęścia. Oto bowiem nasza wiara, że ten chleb, przeistoczony na ołtarzu, jest prawdziwym Ciałem Chrystusa, a to wino jest Jego Krwią, poprzez cud potwierdza się i ugruntowuje w nas.

Cuda Eucharystyczne, a również uroczystość Bożego Ciała są też przesłaniem dla nas, abyśmy nie zapomnieli o tym, jak wielką cenę musiał zapłacić Bóg za nasze grzechy, abyśmy mogli prawdziwie żyć. Relikwie cudu są przejmującym znakiem męki i wyniszczenia Chrystusa z ofiarnej miłości do ludzi.

Naukowcy, patomorfolodzy, którzy badali relikwie powstałe wskutek cudów eucharystycznych w Sokółce oraz w Legnicy, zgodnie stwierdzili, że są to „mięśnie serca ludzkiego, będącego w agonii”. Jeden z badaczy Hostii z Legnicy zaznaczył „Na obrazie wyraźnie wyodrębniono włókna mięśnia serca ludzkiego, mocno pofragmentowane. Taki obraz towarzyszy agonii” – powiedziała badaczka legnickiej Hostii dr Barbara Engel.

Myśląc o Cudach Eucharystycznych, nie powinniśmy zatrzymywać się jedynie na zachwycaniu się niezwykłością tych wydarzeń, ale podjąć też głębszą refleksję. Ksiądz Krzysztof  Wiśniewski w jednym ze swoich artykułów poświęconych Cudowi Eucharystycznemu w Legnicy, tak oto zachęca do głębszego spojrzenia na to wydarzenie:   „Konsekwentne przyjęcie tej perspektywy wyklucza takie manifestacje religijności, w których zachwyt cudownością zdarzenia eucharystycznego górowałby nad rachunkiem sumienia oraz cichą i pokorną ekspiacją za grzechy przeciwko wierze w Eucharystię” – celnie wskazuje kapłan.

Siostra Julia Dubowska ze Zgromadzenia Sióstr Eucharystek, która w roku 2008 posługiwała w kościele św. Antoniego w Sokółce i jako pierwsza ujrzała Komunikant, którego część została przemieniona w cząstkę serca Chrystusa, była też świadkiem innego niezwykle przejmującego wydarzenia.

„W czasie kiedy Komunikant w niezwykły sposób przemieniony został wystawiony do adoracji w kaplicy Matki Bożej Różańcowej w sokólskiej świątyni (rok 2011) i trwały cudowne uzdrowienia, zaczęły tu przybywać tłumy pielgrzymów. Jeden z młodych mężczyzn adorował Jezusa szczególnie żarliwie i to przez cały dzień. Wzruszyło mnie to mocno. Powiedziałam mu, że pewnie ma jakiś wielki kłopot, skoro tak długo klęczy. On mi odpowiedział – Nie siostro, ja nie proszę, ja tu przyjechałem dziękować za ten cud. Za to, że Bóg pokazał naszym oczom, że jest obecny w Hostii. – Od tamtej pory sama codziennie, na kolanach dziękuję za dar Eucharystii i Komunii – mówi siostra Julia, głęboko wzruszona niezwykłą wiarą swojego rodaka.

Adam Białous

Reakcja rządu i Polaków na zbrodnię migranta w Toruniu

Reakcja Polaków na zbrodnię migranta w Toruniu

jest obserwowana. I ten egzamin oblaliśmy.

Pozamiatane

18.06.2025 tysol/reakcja-polakow-na-zbrodnie-migranta-w-toruniu

Dziś w nocy mija tydzień od okrutnego ataku wenezuelskiego migranta na Polkę w Toruniu. Do tej pory nie zabierałem w tej sprawie głosu. Bo czekałem. Obserwowałem, jaki rezonans wywoła w Polsce ta straszliwa zbrodnia.

Krew. Ilustracja poglądowa Reakcja Polaków na zbrodnię migranta w Toruniu jest obserwowana. I ten egzamin oblaliśmy. Pozamiatane

Obserwuje to zresztą wielu ludzi. Zwłaszcza zagranicą. W centralach wywiadów, w ministerstwach spraw zagranicznych, a w szczególności w niemieckim urzędzie kanclerskim. Nie łudźmy się. Reakcja Polaków na tę zbrodnię to jedna z ważniejszych spraw w tym roku w Europie. Ona zadecyduje o dalszym kierunku polityki migracyjnej Brukseli, czytaj Berlina. Poniżej wyjaśnię dlaczego.

Pierwszy skandal

Natomiast zacznę od tego, że jestem przybity. Bowiem wszystko wskazuje na to, że ten test oblaliśmy – my, Naród Polski. Oblały go też zbiorowo partie opozycyjne (odpoczywające błogo po wyczerpującej kampanii prezydenckiej) oraz różne organizacje składające się na prawdziwe polskie społeczeństwo obywatelskie. Oblał go prawicowy polski komentariat internetowy. Niestety wszystko wskazuje na to, że będzie nas to bardzo drogo kosztować.

Stwierdzę oczywistość: coś tutaj poszło mocno nie tak. W środku Torunia znalazł się migrant z najgorszej możliwej grupy demograficznej (bardzo młody mężczyzna), który przybył z kraju o absolutnie największej przestępczości na świecie (top 1). Media podały, że siedział w Polsce od lutego, przyleciał sobie do pracującej w jakiejś knajpie matki, którą terroryzował. Nie pracował, grał całymi dniami na konsolach. Podano także, że nie potrzebował wizy, żeby przybyć do Polski i jej nie uzyskał. Powtórzmy to: młody mężczyzna z kraju o najwyższym na świecie wskaźniku przestępczości może przyjechać do Polski bez wizy.

I to jest fakt. Sprawdziłem to. Wenezuelczycy nie potrzebują wizy do Strefy Schengen na pobyty trwające do trzech miesięcy. I to jest pierwszy gruby skandal. Unia Europejska wpuszcza do Strefy Schengen bez żadnych wiz dzikusów z najdzikszego państwa na świecie.

Drugi skandal

Drugi gruby skandal jest taki, że typ siedział tu cztery miesiące (a mógł trzy), czyli prawdopodobnie od maja był nielegalnym migrantem. I nikt z tym nie zrobił. W systemie Schengen widniała informacja, że ten człowiek przyleciał. Nie pojawiła się informacja, że wyleciał. Czyli wiadomo było, że mamy nielegalnego migranta z kraju o największej na świecie przestępczości i literalnie nikt z tym nic nie zrobił. A przecież informacja o przekroczeniu dopuszczalnego okresu pobytu bezwizowego wyskoczyła polskim władzom na komputerze. Z systemu Schengen wiadomo, kto jest matką tego człowieka. Ta matka pracuje legalnie w Polsce, a zatem ma wizę i pozwolenie na pracę – ergo też jest w systemie. Państwo polskie wie, gdzie pracuje i gdzie mieszka. Następnego dnia po przekroczeniu limitu pobytu bezwizowego przez jej syna powinna ją odwiedzić Straż Graniczna. Nic takiego nie nastąpiło.

Podsumujmy dotychczasowe ustalenia. Primo, do zbrodni by nie doszło, gdyby UE nie wpuszczała bezwizowo ludzi z najdzikszego kraju świata (o dużo większej przestępczości niż np. Afganistan, Syria czy Sudan). Secundo, do zbrodni by nie doszło, gdyby polskie organy – administracja Donalda Tuska – zadziałały tak jak powinny. Takie działanie to powinien być automat. Absolutna rutyna. Wszystko jest w systemach komputerowych. Wystarczyło ustawić odpowiednie powiadomienia i wysłać patrol. Oczywiście państwo z tektury, które nie potrafi ewakuować kilkuset osób spod ostrzału, nie będzie ustawiać jakichś tam powiadomień w systemach komputerowych, bo to tylko generuje robotę, a priorytetem jest zrobienie sobie weekendu w czwartek przed południem – taki przykład daje sam Szef.

Sedno: reakcja Polaków

Nie było żadnej reakcji. Owszem, ludzie się oburzyli. Owszem, pojawiły się jakieś filmiki w mediach społecznościowych. Owszem, ludzie w kolejce w Żabce o tym rozmawiali. Owszem, przeszedł podobno jakiś niewielki marsz.

Ale w rzeczywistości nie wydarzyło się nic. Nie pojawiły się wielusettysięczne demonstracje. Nie było wezwań do dymisji rządu. Nikt nie zawnioskował o wotum nieufności. Nie było żadnej krytyki pod adresem Komisji Europejskiej. O ile się nie mylę, nikt w ogóle nie powiązał tej zbrodni z działaniami UE i kryminalnymi zaniedbaniami administracji Donalda Tuska! Czy w ogóle ktoś wezwał do zidentyfikowania winnych? 

Bo przecież doszło do naruszenia prawa. Organy, które miały obowiązek zadziałać i mogły to bez trudu zrobić – nie podjęły żadnych działań. Służby, które powinny być szczególnie wyczulone na migrantów z państwa o największej na świecie przestępczości, zachowały się tak, jakby jakiś dyrektor przybyły z Australii zapomniał przedłużyć wizę… Ktoś powinien pójść za to siedzieć.

Nastąpiło jednak coś jeszcze gorszego – Polacy przeszli do porządku nad całą sprawą. Żadnych gwałtownych reakcji, żadnego odruchu buntu, protestu. Absolutnie nic. Przez ostatnie lata daliśmy sobie wtłoczyć do głów przez różne Sorosowe media, że zbrodnie popełniane przez migrantów to coś zupełnie naturalnego, z czym nie da się nic zrobić i w zasadzie nawet się nie powinno. Przecież ci ludzie przyjechali z krajów, w których spotkało ich cierpienie. To nie ich wina, że są potworami. Tak zostali ukształtowani. Musimy to zaakceptować, bo takie jest ich dziedzictwo. Samo podnoszenie tematu to rasizm. Powinniśmy uczyć się od mądrzejszych od nas: Niemców, Belgów, Szwedów, Francuzów – oni już dawno przyzwyczaili się do rabunków w biały dzień, zamachów bombowych, płonących samochodów, gwałtów. Zadowoleni, nie protestują. To jest prawdziwie europejska postawa.

Nie mówię, że większość Polaków już nauczyła się akceptować przestępczość imigrancką. Ale ta większość zaczyna traktować tę przestępczość jako coś, z czym nie da się nic zrobić. My – naród niesfornych i zaradnych buntowników – staliśmy się grzeczni i bezradni.

I tylko na to czekają Niemcy oraz wykonawcy ich poleceń w Brukseli i Warszawie. Sygnał jest jasny. Polacy są już gotowi na wdrożenie paktu migracyjnego. Nawet najgorsza zbrodnia już ich nie rusza. Nie szukają winnych ani w Brukseli ani w KPRM.

Można zatem ruszać z koksem.

Pozamiatane.

Corpus Christi – Boże Ciało

Corpus Christi – Boże Ciało

Corpus Christi – Boże Ciało

https://polskakatolicka.org/pl/artykuly/corpus-christi–boze-cialo

Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa czyli „Boże Ciało”, to jedno z najważniejszych świąt w Kościele katolickim. Najstarsza nazwa tej uroczystości brzmiała „Festum Eucharistiae” czyli „święto Eucharystii”.

Boże Ciało stwarza wspaniałą okazję do rozważania tajemnicy Eucharystii, jest okazją do zamanifestowania naszej wiary wobec Najświętszego Sakramentu. Jest to „sakrament miłosierdzia, znak jedności, węzeł miłości, uczta paschalna, w której pożywamy Chrystusa, w której dusza napełnia się łaską i otrzymuje zadatek przyszłej chwały” (Konstytucja o liturgii świętej, 47).

Procesja w święto Bożego Ciała w Warszawie w 1890 roku | fot:Aw58 | Wikipedia | CC BY-SA 4.0

I choć używa się w nazwie tylko „Boże Ciało”, wiadomo, że chodzi tu również o Najświętszą Krew, które dopiero razem stanowią całego Chrystusa. Kościół rozumie to i wyraża w fakcie, że nie zawsze podaje się wiernym do spożycia Eucharystię w dwóch postaciach; wystarczy jedna postać Chleba albo Wina, która automatycznie zakłada konieczne dopełnienie. Podobnie dzieje się z wystawieniem Najświętszego Sakramentu, które głównie polega na adoracji Chrystusa pod postacią Chleba Eucharystycznego.

Nasz Pan Jezus Chrystus ustanowił Najświętszy Sakrament przy Ostatniej Wieczerzy.

„Następnie wziął chleb, odmówiwszy dziękczynienie, połamał go i podał im, mówiąc: «To jest Ciało moje, które za was będzie wydane: to czyńcie na moją pamiątkę!» Tak samo i kielich [wziął] po wieczerzy, mówiąc: «Ten kielich to Nowe Przymierze we Krwi mojej, która za was będzie wylana”.

Łk, 22, 19-20

Inicjatorką ustanowienia święta Bożego Ciała była św. Julianna z Cornillon (1192-1258). Centralnym wydarzeniem w jej życiu była wizja, która po raz pierwszy miała miejsce w 1209 r., a później była wielokrotnie powtarzana. Julianna ochłonięta modlitwą ujrzała tarczę księżyca z małą czarną plamką. Wizja ta powtarzała się.

Po dyskusjach z teologami Juliana ostatecznie zinterpretowała swoją wizję jako instrukcję od Chrystusa: księżyc reprezentuje rok kościelny, ale czarna okrągła plama reprezentuje brak święta, aby oddać cześć świętej Hostii. Przez dziesięciolecia jednak Juliana zachowywała tę interpretację dla siebie.

W 1230 r. została wybrana na przeoryszę swojego klasztoru. Kiedy została przeoryszą, zaczęła opowiadać się za adoracją Najświętszego Sakramentu poza Mszą Świętą. Czyniąc to, naraziła się na drwiny i sprzeciw we własnym kręgu. Nie przeszkodziło jej to w pisaniu do przywódców kościelnych i teologów, w tym dominikanina Hugona z Saint-Cher, wzywając ich do pracy na rzecz ustanowienia święta sakramentów.

Opór, jaki napotkała we własnej wspólnocie, częściowo z rąk przełożonego augustianów Rogera, doprowadził do jej wygnania z klasztoru.

Książe i biskup Robert de Thorate, który wierzył w autentyczność misji Juliany, ustanowił święto Bożego Ciała w swojej diecezji w 1246 roku. Dzień Najświętszego Sakramentu obchodzono tam w drugi czwartek po Zesłaniu Ducha Świętego.

Św. Julianna z Cornillon – Philippe de Champaigne, CC BY-SA 4.0 www.creativecommons.org, via Wikimedia Commons

Trzy lata po śmierci Julianny, Jacques Pantaléon, który był archidiakonem w Liège, został biskupem Rzymu. Ten, który przyjął imię Urban IV, był jej kierownikiem duchowym, a zatem dobrze znał jej nabożeństwo do Najświętszego Sakramentu. Papież Urban IV postanowił w 1264 r., całkowicie zgodnie z uznanymi wizjami Julianny, ustanowić święto Ciała i Krwi Pańskiej (znane nam jako święto Bożego Ciała) dla całego Kościoła.

W ikonografii św. Juliana nosi strój augustianki i trzyma monstrancję z hostią, a czasem także laskę.

W Polsce Boże Ciało po raz pierwszy wprowadzone zostało w diecezji krakowskiej w 1320 r. przez biskupa Nankiera. Na synodzie gnieźnieńskim w 1420 r. uroczystość uznana została za powszechną, obchodzoną we wszystkich kościołach w naszej Ojczyźnie. Istotnym wydarzeniem podczas obchodów tego święta były barwne, rozbrzmiewające śpiewem procesje, które przetrwały do naszych czasów.

Procesja Bożego Ciała w Łowiczu | fot: Chrumps | Wikipedia |  CC BY-SA 4.0

Integralnym elementem obchodów Uroczystości Bożego Ciała, poza uroczyście celebrowaną Mszą świętą, są też procesje z Najświętszym Sakramentem oraz śpiewanie Ewangelii przy czterech ołtarzach na trasie procesji. Idea czterech ołtarzy związana jest z liczbą ewangelistów, czyli św. Markiem, św. Janem, św. Łukaszem i św. Mateuszem. Przy ołtarzach wierni słuchają fragmentów Ewangelii. Sama procesja ma szczególne znaczenie dla Polaków, gdyż przez wieki pełniła szczególną rolę, umacniając społeczeństwo w wierze w Chrystusa, a szczególnego znaczenia nabrała po okresie rozbiorów. Polacy manifestowali w ten sposób nie tylko swoje przywiązanie do wiary, ale także przynależność narodową. Na zakończenie udzielane jest uroczyste błogosławieństwo sakramentalne.

Procesja Bożego Ciała w Grójcu | fot: Marcyś 1971

===================================================

A tak bywało za głębokiej komuny… md

Pange, lingua, gloriosi corporis mysterium

Pange, lingua, gloriosi
corporis mysterium,
sanguinisque pretiosi,
quem in mundi pretium
fructus ventris generosi
rex effudit gentium.

Nobis datus, nobis natus
ex intacta Virgine,
et in mundo conversatus,
sparso verbi semine,
sui moras incolatus
miro clausit ordine.

In supremae nocte coenae
recumbens cum fratribus,
observata lege plene
cibis in legalibus,
cibum turbae duodenae
se dat suis manibus.

Verbum caro panem verum
verbo carnem efficit,
fitque sanguis Christi merum;
et si sensus deficit,
ad firmandum cor sincerum
sola fides sufficit.

Tantum ergo sacramentum
veneremur cernui,
et antiquum documentum
novo cedat ritui,
praestet fides supplementum
sensuum defectui.

Genitori Genitoque,
laus et iubilatio,
salus, honor, virtus quoque
sit et benedictio.
Procedenti ab utroque
compar sit laudatio.

================================

Mioduszewski, 1838

Sław języku chwalebnego
Ciała i krwie świętości,
Które na okup całego
Świata z wielkiej miłości,
Wydał owoc Panieńskiego
płodu, Król wielmożności.

Nam jest dany, nam się zrodził
Z czystych Panny wnętrzności,
I po świecie siejąc chodził
Ziarno Boskiej mądrości;
Gdy mu czas zejścia przychodził
Cud czyni swej miłości.

Ostatni raz, gdy za stołem
Siedząc z Apostołami,
Wieczerzając z niemi społem,
Zakon wprzód z obrządkami
Wypełniwszy, wszystkim kołem
Dał się swemi rękami.

Słowo co się Ciałem stało,
Słowem swem chleb prawdziwy
Przemienia w swe własne ciało,
Wino w krwi napój żywy;
Lubby się zmysłom nie zdało,
Wierz, a bądź niewątpliwy.

Przed tak wielkim Sakramentem
Upadajmy na twarzy;
Niech ustąpią z Testamentem
Nowym sprawom już starzy;
Wiara będzie suplementem
Co się zmysłom nie zdarzy.

Ojciec z Synem niech to sprawi,
By mu dzięka zabrzmiała;
Niech Duch Święty błogosławi
By się jego moc stała;
Niech nas nasza wiara stawi
Gdzie jest wieczna cześć, chwała.

Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa

Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa

19.06.2025 https://www.tysol.pl/a142395-uroczystosc-najswietszego-ciala-i-krwi-chrystusa

Boże Ciało to jedno z głównych świąt w Kościele katolickim. Od samego początku obchodzone jest w sposób wyjątkowy, w formie publicznej procesji ulicami miast i wsi. Ustanowione zostało na prośbę samego Jezusa, wyrażoną w jednym z objawień. Data Bożego Ciała nie jest stała. Zawsze jednak jest to czwartek po święcie Trójcy Świętej, który w tym roku przypada 19 czerwca.

Procesja Bożego Ciała Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa

Procesja Bożego Ciała / wikimedia.commons CC-BY 4.0/Robert Garstka / Regionalny Instytut Kultury w Katowicach – Wojciech Korfanty Regional Institute of Culture

Procesje Bożego Ciała są okazją do publicznej manifestacji, że wiara nie jest tylko sprawą prywatną, realizowaną w przestrzeni sakralnej lub rodzinnej, ale że winna ona przenikać życie społeczne we wszystkich jego wymiarach. Jezus eucharystyczny niesiony jest ulicami, wychodząc w tej sposób do tych, którzy go odrzucają, są mu wrodzy lub wątpią w Jego obecność. Ta powszechna – nigdy nie przerwana – coroczna manifestacja wiary miała olbrzymie znaczenie w okresach niewoli, kiedy towarzyszyła jej bogata symbolika narodowa, bądź w czasach prześladowań Kościoła. Wiernym dodawała nadziei, a niechętne Kościołowi władze wprawiała w poważny kłopot.

Geneza

Choć świadomość niezwykłego cudu przemiany konsekrowanego chleba i wina w rzeczywiste Ciało i Krew Chrystusa towarzyszyła wiernym od początku chrześcijaństwa, jednak trzeba było czekać aż dziesięć stuleci zanim zewnętrzne przejawy tego kultu powstały i zadomowiły się w Kościele.

W pierwszym tysiącleciu chrześcijaństwa Eucharystia była spożywana w trakcie Mszy świętej, nie istniał natomiast odrębny kult Eucharystii. Eucharystii nie przechowywano, poza tą przeznaczoną do zaniesienia chorym, nie oddawano jej też czci poza zgromadzeniem eucharystycznym.

Geneza święta Bożego Ciała sięga XIII wieku i była formą odpowiedzi Kościoła na pojawiające się wówczas nurty w teologii, które podkreślały symboliczną, a nie realną obecność Jezusa w Eucharystii (Berengariusz z Tours).

U progu tego stulecia – na Soborze Laterańskim IV (1215) – w Kościele katolickim przyjęto dogmat o transsubstancjacji, orzekający, że Chrystus jest obecny w Eucharystii realnie, a nie symbolicznie jak postulował Berengariusz. „Jeden jest przeto powszechny Kościół-zgromadzenie wierzących, poza którym nikt nie doznaje zbawienia, w którym też Jezus Chrystus jest kapłanem i jednocześnie ofiarą, którego ciało i krew prawdziwie zawarte są w sakramencie ołtarza pod postaciami chleba i wina, po przeistoczeniu mocą Bożą chleba w ciało i wina w krew…”, stwierdzał dekret soboru.

Wraz z ogłoszeniem dogmatu, wzrosło zainteresowanie kultem Eucharystii, która przestawała być jedynie elementem liturgii, lecz coraz mocniej postrzegana była jako dowód na trwałą obecność Chrystusa na Ziemi. Święto eucharystyczne przypadało w tym okresie zwyczajowo w Wielki Czwartek, w czasie, którego – zgodnie z tradycją ewangeliczną – Jezus po raz pierwszy dokonał przemiany chleba i wina w swoje Ciało i Krew.

Bezpośrednią przyczyną ustanowienia uroczystości Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa były objawienia bł. Julianny z Cornillon, augustianki. Około 1207 r., jako szesnastoletnia dziewczyna, przeżyła pierwsze widzenia, choć były one jeszcze mgliste i niezrozumiałe. Zgodnie z tradycją hagiograficzną, dopiero kilkanaście lat później, w 1245 roku, św. Juliannie ukazać miał się Chrystus, który w widzeniu domagał się ustanowienia święta Eucharystii na pierwszy czwartek po święcie Trójcy Przenajświętszej. Pod wpływem tych objawień bp Robert ustanowił w 1246 r. święto Bożego Ciała, początkowo dla diecezji Liège oraz zainaugurował pierwszą procesję eucharystyczną ulicami miasta.

Sprawa święta Eucharystii nie została jednak zapomniana. Problemem tym zajął się archidiakon katedry w Liège Jakub Leodyjski, późniejszy biskup Verdun, a od 1261 papież Urban IV. Do ostatecznego uznania święta Bożego Ciała za ogólnokościelne, papieża skłonił inny cud eucharystyczny, jaki miał miejsce w Bolsenie (w środkowych Włoszech) w 1263 roku. W czasie jednej z Mszy św., podczas przemienienia, odprawiający kapłan zauważyć miał, że z konsekrowanej hostii zaczynały spadać krople krwi. Poplamiona krwią chusta została przesłana papieżowi, który w tym czasie przebywał w Liège w Umbrii. Urban IV umieścił relikwię w tutejszej katedrze (do dziś jest ona tam obecna), a pod wpływem fascynacji cudem rozpoczął aktywne starania, których celem miało być ustanowienia święta Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa.

Ułożenie liturgii i tekstów odczytywanych w czasie święta, papież zlecić miał samemu św. Tomaszowi z Akwinu, który na tę okazję stworzył jeden z najpiękniejszych hymnów kościelnych pt. „Pange lingua”.

11 sierpnia 1264 r. Urban IV ogłosił bullę „Transiturus de hoc mundo”, na mocy której Boże Ciało stało się świętem całego Kościoła. Śmierć papieża przeszkodziła jednak ogłoszeniu bulli. Dokonał tego papież Jan XXII (w 1334 r.), natomiast papież Bonifacy IX polecił w 1391 r. wprowadzić święto Bożego Ciała wszędzie tam, gdzie jeszcze nie było ono obchodzone.

W Polsce jako pierwszy wprowadził to święto bp Nankier w 1320 r. w diecezji krakowskiej, natomiast w Kościele unickim – synod zamojski w 1720 r. W Kościele katolickim w Polsce pod koniec XIV w. święto Bożego Ciała było obchodzone już we wszystkich diecezjach. Było ono zawsze zaliczane do świąt głównych. Od końca XV w. przy okazji tego święta udzielano błogosławieństwa Najświętszym Sakramentem.

Prawdziwa obecność Chrystusa w Eucharystii

Kościół od samego początku głosił wiarę w realną obecność Chrystusa w Najświętszym Sakramencie. Chrystus ustanowił Najświętszy Sakrament przy Ostatniej Wieczerzy. Opisali to trzej Ewangeliści: Mateusz, Marek i Łukasz oraz i św. Paweł Apostoł. Prawdziwa i rzeczywista obecność Jezusa Chrystusa pod postaciami chleba i wina opiera się według nauki Kościoła na słowie Jezusa: „To jest Ciało moje … To jest krew moja” (Mk 14,22.24).

Nowy Katechizm Kościoła Katolickiego mówi, iż „sposób obecności Chrystusa pod postaciami eucharystycznymi jest wyjątkowy… W Najświętszym Sakramencie Eucharystii są zawarte prawdziwie, rzeczywiście i substancjalnie Ciało i Krew wraz z duszą i Bóstwem Pana naszego Jezusa Chrystusa, a więc cały Chrystus.” (KKK 1374).

Kult Najświętszego Sakramentu

Od XVI w. przyjęła się w Kościele katolickim praktyka 40-godzinnej adoracji Najświętszego Sakramentu. Praktykę tę wprowadził do Mediolanu św. Karol Boromeusz w 1520 r. Dzisiaj praktyka ta jest obecna w całym Kościele katolickim. Zostały założone nawet specjalne zakony, których głównym celem jest nieustanna adoracja Chrystusa w Najświętszym Sakramencie. W Polsce istnieją trzy zakony od wieczystej adoracji: benedyktynki-sakramentki, franciszkanki od Najświętszego Sakramentu i eucharystki.

Procesje

Procesje eucharystyczne w dniu Bożego Ciała wprowadzono później niż samo święto. Pierwszym śladem ich istnienia jest wzmianka o uroczystej procesji przed sumą w Kolonii w latach 1265-75. Podczas procesji niesiono krzyż z Najświętszym Sakramentem. W ten sposób nawiązywano do dawnego zwyczaju zabierania w podróż Eucharystii dla ochrony przed niebezpieczeństwami.

W XV w. procesje eucharystyczne odprawiano w całych Niemczech, Anglii, Francji, północnych Włoszech i Polsce. W Niemczech procesję w uroczystość Bożego Ciała łączono z procesją błagalną o odwrócenie nieszczęść i dobrą pogodę, dlatego przy czterech ołtarzach śpiewano początkowe teksty Ewangelii i udzielano uroczystego błogosławieństwa. W Polsce zwyczaj ten wszedł do „Rytuału piotrkowskiego” z 1631 r. Rzymskie przepisy procesji zawarte w „Caeremoniale episcoporum” (1600 r.) i „Rituale romanum” (1614 r.) przewidywały jedynie przejście z Najświętszym Sakramentem bez zatrzymywania się i błogosławieństwo eucharystyczne na zakończenie.

Procesję odprawiano z wielkim przepychem od początku jej wprowadzenia. Od czasu zakwestionowania tych praktyk przez reformację, udział w procesji traktowano jako publiczne wyznanie wiary.

W Polsce od czasów rozbiorów z udziałem w procesji łączyła się w świadomości wiernych manifestacja przynależności narodowej. Po II wojnie światowej procesje w czasie Bożego Ciała były znakiem jedności narodu i wiary. Z tej racji ateistyczne władze państwowe niejednokrotnie zakazywały procesji urządzanych ulicami miast.

Konferencja Episkopatu Polski zmodyfikowała 17 lutego 1967 r. obrzędy procesji Bożego Ciała, wprowadzając w całej Polsce nowe modlitwy przy każdym ołtarzu oraz czytania Ewangelii tematycznie związane z Eucharystią. [ano, niestety. W Bractwie św Piusa X saa, normalne, czyli stare obrzędy i modlitey. md]

Przy pierwszym ołtarzu odczytywany jest fragment Ewangelii wg św. Mateusza o ostatniej wieczerzy, nawiązujący do ustanowienia przez Jezusa Eucharystii. Drugi ołtarz jest związany z fragmentem Ewangelii wg. św. Marka dotyczącym rozmnożenia chleba. Przy trzecim ołtarzu odczytywany jest fragment Ewangelii wg św. Łukasza, który opowiada o zaproszonych na ucztę a czwarty ołtarz jest związany z Ewangelią wg św. Jana i modlitwą Jezusa „aby wszyscy stanowili jedno”. (J 17)

Spycimierskie Boże Ciało

Mamy człowieka Renesansu!

Mamy człowieka Renesansu!

Stanisław Michalkiewicz  Portal Informacyjny „Magna Polonia”  19 czerwca 2025

http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=5843

Ajajajajajaj! My tu się onanizujemy naszą młodą demokracją, urządzamy wybory prezydenckie z obywatelem Trzaskowskim Rafałem, jako naszą duszeńką umiłowaną z korzeniami jerozolimskiemi i bezpieczniackimi, skaczemy sobie do oczu w związku z próbami przeforsowania w naszym bantustanie „wariantu rumuńskiego”, który wyłoniłby prawdziwego zwycięzcę wyborów prezydenckich, najwybitniejsi jurysprudensi mało jaja nie zniosą z powodu zacietrzewienia wokół Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego, co to według vaginetu obywatela Tuska Donalda, Judenratu, Reichsfuhrerin Urszuli Wodęleje oraz Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu „nie jest żadnym sądem”, tylko bandą przebierańców, podczas gdy prawdziwym sądem – według pana prof. Safiana Marka, szefa Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”, co to powstała w roku 1990, jak tylko rozwiązała się PZPR, będąca – jak wiadomo – transmisją bezpieki do środowiska sędziowskiego, no i oczywiście – wszystkich mądrych, roztropnych i przyzwoitych, co to rozpoznają się po zapachu – prawdziwym, znaczy się – nastojaszczym sądem jest Izba Pracy i Ubezpieczeń Społecznych Sądu Najwyższego.

A dlaczego? Tajemnica to wielka, toteż nic dziwnego, że zaraz na mieście pojawiły się fałszywe pogłoski, że wszyscy sędziowie tej nastojaszczej Izby, jeden w drugiego są konfidentami – jak nie Wojskowych Służb Informacyjnych, to Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, która prowadziła operację „Temida”, mającą na celu werbunek agentury wśród sędziów. Czy druga postępowa sędziowska organizacja „Themis” jest rezultatem tej operacji, czy to tylko przypadkowa zbieżność nazwy – tajemnica to wielka – ale oczyma duszy widzę, że mimo, iż jakaś Mocna Ręka wcisnęła hamulec i na razie zatrzymała forsowanie u nas wariantu rumuńskiego, to ani chybi już w najbliższych dniach wybuchnie nowa wojna na górze, która mianowicie Izba Sądu Najwyższego powinna rozpatrywać protesty, co to spływają tam szeroką falą – no i która Izba ma ogłosić, że wybory prezydenckie, co to przyniosły zwycięstwo obywatelowi Nawrockiemu Karolowi były ważne.

Więc kiedy my się tu onanizujemy tymi wszystkimi sprawami, od których rozstrzygnięcia świat albo się zawali, albo przeciwnie – nie zawali się – jak piorun z jasnego nieba gruchnęła wieść, że oto w Szwecji, w luksusowym hotelu należącym do familii Wallenbergów, właśnie wyznaczyła sobie rendez-vous słynna Grupa Bildelberg, której ojcem-założycielem był Józef Retinger, jegomość nie tylko z pierwszorzędnymi korzeniami, ale w dodatku z epizodem jezuickim, jak nie przymierzając – pan prof. Stanisław Obirek, który teraz, wraz z panem mec. Arturem Nowakiem obsrywa Kościół katolicki. Wprawdzie nie brakowało ludzi twierdzących, że to agent sowiecki, angielski, a nawet – watykański – ale czego to ludzie nie gadają? W każdym razie wszystkie drzwi były dla niego otwarte – i te w Londynie i te w waszyngtońskim Białym Domu.

Przypominam o tym ojcu-założycielu, bo na to rendez-vous Grupy Bilderberg zaproszony został Książę-Małżonek, który w vaginecie obywatela Tuska Donalda ma fuchę ministra spraw zagranicznych. Czy Książę-Małżonek jest gościem, że tak powiem głównym, czy tylko towarzyszy Małżonce Księcia-Małżonka, naszej Jabłoneczce, czyli Annie Applebaum, co to ma korzenie co najmniej porównywalne z korzeniami pana Józefa Hieronima Retingera – tego oczywiście się nie dowiemy – ale nawet gdyby Książę-Małżonek świecił tylko światłem odbitym, to i tak stoi wyżej w hierarchii od takiego – dajmy na to – obywatela Tuska Donalda, któremu Sejm właśnie uchwalił votum zaufania.

Nikomu bowiem nie przyszło do głowy, by zapraszać na to spotkanie obywatela Tuska Donalda, którego nawet podczas pielgrzymki do Kijowa odproszono z wagonu, w którym siedzieli przedstawiciele państw poważnych – podobno nawet do wagonu bydlęcego. Aż tak źle to pewnie nie było – ale przypuszczam, że przez taki gest przywódcy państw poważnych chcieli dać do zrozumienia własnym opiniom publicznym, by nie traktowały serio fałszywych pogłosek o partnerskim traktowaniu naszego bantustanu. Takich rzeczy nie wypada głośno mówić – ale zawsze można użyć aluzji.

Tak właśnie zrobił gen. Wojciech Jaruzelski, nakazując w pierwszych dniach stanu wojennego internować Edwarda Gierka i jego pierwszego ministra – Piotra Jaroszewicza. Przecież nie dlatego, by Edward Gierek stwarzał jakiekolwiek zagrożenie dla ustroju socjalistycznego, czy sojuszów. Taka myśl w ogóle nie przyszłaby mu nigdy do głowy. Zatem chodziło o co innego; o pokazanie Polakom, że oto partia przestała się liczyć. Wsadziliśmy za kraty I sekretarza – wprawdzie byłego – niemniej jednak – i co? Ano – i nic! Ani jeden głos nie podniósł się w jego obronie, chociaż jeszcze półtora roku wcześniej 3 miliony partyjniaków wiwatowały na jego cześć.

Skłania to do postawienia pytania o prawdziwą hierarchię we władzach naszego bantustanu, która nawyraźniej nie pokrywa się z hierarchią konstytucyjną, podobnie jak prawdziwa hierarchia nie pokrywała się z formalną za czasów Stanisława Mikołajczyka i Bolesława Bieruta. W książce „Gwałt na Polsce” Mikołajczyk twierdzi, że na czele prawdziwego rządu w Polsce stoi generał NKWD Iwan Sierow, nazywany przezeń „generałem Malinowem”. Drugą osobą w hierarchii jest szef NKWD w sowieckiej ambasadzie. Trzecią – ambasador ZSRR w Warszawie, Lebiediew, a czwartą – Jakub Berman, który formalnie piastował stanowisko prostego wiceministra. Ale to on był ważniejszy i od Bolesława Bieruta i od premiera Edwarda Osóbki-Morawskiego.

Zatem dlaczego Książę-Małżonek, nawet gdyby świecił światłem odbitym, nie miałby być ważniejszy od obywatela Tuska Donalda? Warto przypomnieć, że Książę-Małżonek został z nicości, jeszcze jako poddany brytyjski, awansowany od razu na wiceministra Obrony Narodowej w rządzie premiera Olszewskiego, no a potem w rządach charyzmatycznego premiera Buzka, co to miał aż dwa pseudonimy operacyjne, nadane mu przez SB, był wiceministrem spraw zagranicznych, a w rządzie premiera Kazimierza („yes, yes, yes!”) Marcinkiewicza a potem premiera Jarosława Kaczyńskiego – ministrem Obrony Narodowej, z którego to stanowiska się dymisjonował zaledwie 5 miesięcy przez upadkiem tego rządu – po czym jesienią 2007 roku kandydował już do Sejmu z listy Volksdeutsche Partei, a nowy premier obywatel Tusk Donald od razu przyznał mu fuchę ministra spraw zagranicznych, którą ma również w aktualnym vaginecie.

Jak widzimy, jest prawdziwym człowiekiem Renesansu – ale nie o to chodzi, tylko o to – komu naprawdę podlega?

Stanisław Michalkiewicz

Święto, któremu nie dali rady ani zaborcy, ani komuniści. Czyli unikalność obchodów Bożego Ciała w polskiej kulturze

Święto, któremu nie dali rady ani zaborcy, ani komuniści.

Czyli unikalność obchodów Bożego Ciała w polskiej kulturze

Adrian Fyda unikalnosc-obchodow-bozego-ciala-w-polskiej-kulturze

(Fot. PCh24.pl)

Uroczystość Bożego Ciała jest dniem wyjątkowym dla każdego Polaka. Łączy ona bowiem dwie najważniejsze dla nas wartości: wiarę katolicką i patriotyzm. Tego święta nie znieśli ani zaborcy, ani komuniści. Również dziś nikt poważny nie protestuje, gdy dochodzi do zamknięcia całych ulic czy centrów miast na uroczystą procesję. W tym dniu publicznie wyznajemy swoją wiarę w realną obecność Chrystusa w Eucharystii, a także swoje przywiązanie do naszych narodowych tradycji.

Święto Bożego Ciała ma prawie tysiącletnią historię. Na początku II tysiąclecia pojawiły się bowiem spory próbujące wytłumaczyć w jaki sposób Chrystus jest obecny w Eucharystii. Z jednej strony katolicyzm borykał się z heretykami głoszącymi fałszywe poglądy; z drugiej – miał też wielkich świętych broniących prawdziwej wiary. To właśnie wtedy żył największy z teologów, czyli św. Tomasz z Akwinu, którego Summa Teologiczna do dziś stanowi niepodważalny podręcznik doktryny katolickiej. Toczące się w tych czasach dysputy powodowały większą świadomość katolików na temat teologii Eucharystii. Za tym szła większa pobożność eucharystyczna i potrzeba adoracji Chrystusa w niej obecnego.

W tym samym czasie żyła zakonnica i mistyczka – św. Julianna z Mont Cornillon. Doznawała ona wizji mistycznych podczas adoracji Najświętszego Sakramentu i rozważań nad tekstem Ewangelii: „A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28,20). Siostra Julianna zabiegała o ustanowienie specjalnego święta ku czci Najświętszej Eucharystii, co spotkało się z aprobatą duchownych i teologów.

Po raz pierwszy święto Bożego Ciała było obchodzone jeszcze za życia św. Julianny w Liège (dzisiejsza Belgia) w 1246 r., a do Polski dotarło niewiele później, bo już w roku 1320. Święto to jest wyrazem wdzięczności Panu Bogu za Jego obecność w Najświętszym Sakramencie. Jest to w końcu cud nieporównywalny, że sam Bóg zechciał przebywać pośród nas – nie tylko podczas Mszy św., ale również w poza nią, w tabernakulum, byśmy mogli adorować Go w ciągu dnia.

Jednak wyjaśnienie w jaki sposób Chrystus jest obecny w Najświętszym Sakramencie jest rzeczą niełatwą. Trudność tę zauważył św. Tomasz z Akwinu, umieszczając w znanym hymnie Adoro Te devote słowa: „Bóstwo swe na krzyżu skryłeś wobec nas; tu ukryte z Bóstwem Człowieczeństwo wraz”. Na krzyżu bowiem widzieliśmy Chrystusa jako cierpiącego człowieka i trudno było zrozumieć, że był On Bogiem. W Eucharystii zaś nawet Jego Człowieczeństwo jest niełatwe do wytłumaczenia, bo naszym oczom ukazuje się tylko biała Hostia. Nie możemy zatem zobaczyć Chrystusa w sposób jak widzimy innych ludzi, ale On wciąż tam jest. Kościół określa Jego obecność jako prawdziwą, rzeczywistą i substancjalną.

Pod pojęciem prawdziwej obecności Kościół naucza, że Eucharystia nie jest wyłącznie symbolem czy figurą, ale, że Chrystus jest w niej prawdziwie obecny. W Wieczerniku nie powiedział bowiem: „To jest symbol Mojego Ciała”, ale: „To jest Ciało Moje”. Heretycki pogląd, że Eucharystia jest jedynie symbolem obecności Chrystusa głosił przede wszystkim Urlich Zwingli, uważając ją za swego rodzaju powrót do przeszłości, czyli do czasu Ostatniej Wieczerzy. Poglądy Zwinglego zostały potępione przez Sobór Trydencki.

Rzeczywista obecność Chrystusa oznacza, że fakt ten jest obiektywny, czyli niezależny od naszej wiary i od innych czynników zewnętrznych. Luter szerzył bowiem błędny pogląd jakoby Chrystus był przebywał w Hostii tylko w czasie samej Mszy św., a później już nie. Pojawiły się też inne mylne wytłumaczenia – jak to mówiące, że wspólnota zgromadzonych miałaby powodować obecność Chrystusa. Wszystkie te poglądy są błędne, ponieważ w czasie Mszy św. Chrystus jest rzeczywiście obecny, a nasza wiara, nasze subiektywne doznania czy wspólnota wierzących tego nie zmienia. Co więcej, Chrystus jest obecny pod sakramentalnymi postaciami również po zakończeniu Mszy św. i czeka na nas w tabernakulum.

Wreszcie przymiotnik substancjalna oznacza, że podczas konsekracji cała substancja chleba przemienia się w substancję Ciała Chrystusa. Podobnie ma się sprawa z winem: cała jego substancja przemienia się w substancję Krwi Chrystusa. Zewnętrzne atrybuty – wygląd, smak, zapach, łamliwość itd. – pozostają takie same, lecz zmienia się substancja, w której się zawierają. Ta przemiana nosi nazwę transsubstancjacji.

Pomimo prawdziwej obecności Chrystusa w Najświętszym Sakramencie, nie jest to jednak obecność fizyczna jaką mają ciała znajdujące się w konkretnym miejscu. Oznacza to, że kiedy kapłan przełamuje Hostię, to Chrystusowi nie odpada ręka czy noga. Raczej, cały Jezus Chrystus jest obecny pod każdą, nawet najmniejszą cząstką konsekrowanych postaci, co nazywamy obecnością sakramentalną.

Należy również pamiętać – w odróżnieniu od tego, co głosiła herezja Jana Husa – że cały Chrystus jest obecny pod każdą z dwóch postaci: zarówno w swoim Ciele jak i w swojej Krwi. Nie potrzeba nam zatem przyjmować Komunii św. pod obiema postaciami; sposób ten propagowany był właśnie przez husytów w celu szerzenia ich herezji. W rzeczywistości tylko kapłan w celu dopełnienia Ofiary musi spożyć obie postacie, a wiernym w zupełności wystarczy przyjęcie Chrystusa pod jedną z nich.

Sobór Trydencki nie pozostawił wątpliwości, że w Eucharystii jest obecny Christus Totus, czyli cały Chrystus. Święto Bożego Ciała jest szczególnym dniem w roku, kiedy Kościół daje nam tę wielką tajemnicę do rozważania. To właśnie w tym dniu teksty mszalne zawierają przepiękną sekwencję Lauda Sion Salvatorem („Chwal, Syjonie, Zbawiciela”), autorstwa – rzecz jasna – św. Tomasza z Akwinu. Doktor Anielski w charakterystyczny dla siebie sposób zwarł wiele konkretnych sformułowań teologicznych w formie przepięknego hymnu.

Oprócz samej Mszy św., szczególnym wydarzeniem są odbywające się tego dnia procesje eucharystyczne. Ich celem jest oddanie czci Chrystusowi obecnemu w Najświętszym Sakramencie oraz manifestacja katolickiej wiary. Dzięki procesji ulicami miast i wsi Pan Bóg „odwiedza” swoich wiernych; tego jednego dnia możemy Go spotkać nie tylko w kościele, ale i poza nim. Na trasie procesji kapłan udziela błogosławieństwa Najświętszym Sakramentem przy jednym bądź dwóch ołtarzach; w Polsce liczba tych ołtarzy jest zwiększona do czterech.

Dla Polaków procesje Bożego Ciała mają szczególne znaczenie. Łączą one bowiem katolicyzm i patriotyzm, czyli dwie najważniejsze dla nas wartości. Z jednej strony, wychodzimy na ulice by oddać cześć Chrystusowi ukrytemu w Hostii. Z drugiej – manifestujemy swoją wiarę i przywiązanie do naszych narodowych tradycji, jakimi są np. stroje czy pieśni ludowe. Widać to było w czasie zaborów i PRL-u, kiedy polskość i wiara katolicka znajdowały się pod opresją. Jedni i drudzy okupanci podejmowali próby walki ze świętem Bożego Ciała i ograniczenia go, ale nigdy go nie znieśli. Wiedzieli, że z tym jednym świętem nie wygrają; że ludzie nie pozwolą sobie odebrać tej uroczystości. W ten dzień Polacy mogli poczuć się prawdziwie wolnymi: wychodzić na ulice i pokazywać oprawcom, że duch polskiego katolicyzmu jest silniejszy od ich opresji.

Święto Bożego Ciała jest szczególnym dniem dla Polaków również dzisiaj. Głębokie nabożeństwo eucharystyczne naszego narodu jest widoczne przede wszystkim w liczbie uczestników odbywających się tego dnia procesji. Jednoczą one lokalne społeczności na wspólnym oddaniu czci Chrystusowi ukrytemu w monstrancji. Ich mieszkańcy wspólnie przygotowują przydrożne ołtarze – niejednokrotnie na swoich własnych podwórkach – oczekując „odwiedzin” samego Boga. Procesje zawsze odbywają się z wielką pompą: odświętne stroje, chłopcy dzwoniący dzwonkami, dziewczynki sypiące kwiaty, chorągwie i feretrony, a nieraz i orkiestra dęta. Nawet służby mundurowe mają swoje miejsce w tym uroczystym orszaku. Dla Polaków jest to dzień bez wątpienia ważny i szczególny.

Uroczystość Bożego Ciała jest jedynym dniem w roku, kiedy Polacy nie narzekają na zamykanie ulic, mimo że normalnie krytykujemy wszystko. Każdy toczący się remont, każde zwężenie jezdni powoduje ogromne emocje u przeciętnego mieszkańca naszego kraju. Jednak w ten jeden dzień nikt nie protestuje – może po części dlatego, że bierzemy udział w procesjach w swoich lokalnych parafiach, więc przemieszczenie się nie jest tak istotne. Jednak mimo tego jest to ciekawa socjologiczna obserwacja, pokazująca, że w ten jeden dzień zamknięcia centrów miast czy głównych wiejskich ulic odbywają się bez żadnego oporu społecznego. To pokazuje głębokie zakorzenienie katolicyzmu w naszym narodzie; nawet ci którzy nie biorą udziału w procesji, przynajmniej są wyrozumiali dla tego wydarzenia. Chodzi tu również o osoby niewierzące, które choć niejednokrotnie oburzają się na praktyki religijne katolików, to na to jedno wydarzenie są zdecydowanie bardziej pobłażliwi.

Niestety trzeba to podkreślić, że przynajmniej część katolickiego społeczeństwa traktuje procesję Bożego Ciała wyłącznie jako element swoistego folkloru. Można powiedzieć, że ci „letni” katolicy przypominają sobie o swojej wierze dwa razy w roku: w Wielką Sobotę, żeby pójść z koszyczkiem do poświęcenia, i właśnie w Boże Ciało – tym razem ze względu na „atrakcje” dla dzieci jakimi jest sypanie kwiatków czy dzwonienie dzwoneczkami. Mimo wszystko jednak ich obecność jest okazją do działania łaski bożej; w końcu idą oni w procesji, w której „idzie” sam Bóg, co może być dla nich okazją do nawrócenia.

Chociaż trzeba przyznać smutny fakt, że jesteśmy społeczeństwem laicyzującym się, gdzie coraz trudniej być katolikiem, to dzień Bożego Ciała co roku napawa nas nadzieją i optymizmem. Widok uroczystych orszaków pełnych ludzi pokazuje, że katolicyzm w narodzie jest wciąż żywy i obecny – szczególnie na wsiach, gdzie całe wspólnoty parafialne jednoczą się, by oddać cześć Chrystusowi obecnemu w Najświętszym Sakramencie i zamanifestować swoją wiarę. Duch polskiego katolicyzmu jest wciąż żywy i nie podda się tak łatwo.

Adrian Fyda

Geopolityka żydowska?

Geopolityka żydowska?

19.06.2025 Adam Wielomski https://nczas.info/2025/06/19/geopolityka-zydowska/

Żydzi. Ściana płaczu. Izrael. Judaizm.
Żydzi. Zdjęcie ilustracyjne. / Foto: Pixabay

Czy istnieje coś takiego jak geopolityka żydowska? Skąd pytanie? Stąd, że każde państwo ma własną wizję swoich celów i interesów, które wynikają z jego położenia geograficznego, dominującego w nim światopoglądu, potrzeb surowcowych, historii etc. W przypadku Żydów sprawa mocno się komplikuje ze względu na „podwójność” podmiotu i radykalne rozszpaltowanie światopoglądowe tej grupy, która sama ze sobą nie może się zgodzić, czy jest narodem, czy religią, a jeśli jest religią, to czy jest (była i będzie?) „narodem wybranym”?

Zacznijmy od „podwójności” podmiotu geopolitycznego. Ze względów historycznych, a mianowicie z powodu funkcjonowania przez blisko 2000 lat w diasporze, po powstaniu Państwa Izraela po II wojnie światowej, na jego terenie mieszka mniejszość członków narodu/religii izraelskiego. Ocenia się, że jest to mniej niż połowa, ponieważ ok. 45 proc. całej populacji. Są to dane przybliżone, gdyż nikt dokładnie nie wie, ile osób poczuwa się do tej narodowości, gdyż dane precyzyjne mamy tylko odnośnie wspólnot wyznaniowych, a część Żydów wiarę przecież odrzuciła.

Skoro w Państwie Izraela mieszka jednak mniejszość, to możemy mówić o dwóch podmiotach geopolityki:

  1. państwo, które posiada swoją rację stanu;
  2. naród/religia, która posiada swój interes narodowy lub interes wyznaniowy (w zależności od zdefiniowania żydowskości).

Interes Państwa Izraela niekoniecznie musi być zgodny z interesem całej diaspory, czyli większości.

Drugim problemem są niezwykle głębokie podziały światopoglądowe. Zaczynają się one już na poziomie pytania, kto jest Żydem/żydem? Nieprzypadkowo użyłem tutaj raz dużej, a raz małej litery. Ortodoksyjny judaizm uważa, że chodzi wyłącznie o religię – i wtedy należy pisać przez małe „ż” (tak jak chrześcijanie czy muzułmanie). Są więc żydami tylko ci, którzy dochowują przymierza Mojżesza z Jahwe i czekają na przybycie Mesjasza, które zacznie się, gdy na Wzgórze Świątynne z Niebios spadnie w jednym kawałku odbudowana świątynia.

Żydzi zlaicyzowani nie są już żydami. Nie jest to więc naród czy grupa etniczna, lecz religia. Dlatego żydzi mogą mieszkać we wszystkich państwach świata i być ich obywatelami. Ortodoksyjni rabini uczą, że winni być dobrymi Polakami, Amerykanami, Francuzami, nawet Persami, gdyż chodzi jedynie (aż!) o religię. Nic przeto dziwnego, że ortodoksyjni rabini często w ogóle nie uznają Państwa Izraela, a syjonizm postrzegają jako bluźnierstwo polegające na sekularyzacji religii i wspólnoty wyznaniowej w laicki naród.

Drugi nurt stanowią żydowscy nacjonaliści, czyli syjoniści. Fundament ich myślenia jest głęboko niereligijny. Są spadkobiercami tych Żydów, którzy jakieś 4000 lat temu krzyczeli do sędziego Samuela: „król będzie nad nami, abyśmy byli jak wszystkie narody” (1 Sm 8,19-20). Stanowiło to odrzucenie Przymierza z Jahwe i ukonstytuowanie się polityczne Izraela na wzór innych narodów, czyli przemianę wspólnoty religijnej we wspólnotę narodowo-polityczną. Współcześni syjoniści zdecydowanie podporządkowują interesy judaizmu (wobec którego są sceptyczni) i diaspory racji stanu Państwa Izraela. Uważają członków diaspory za „krypto-obywateli” izraelskich, którzy winni przedkładać interesy własnego państwa narodowego nad interesy państw, których są obywatelami. Postrzegają omówionych wcześniej ortodoksów jako w najlepszym razie dziwaków, a w najgorszym razie zdrajców sprawy narodowej, żyjących apokaliptyczną wizją przyjścia Mesjasza i mało zainteresowanych interesami Państwa Izraela.

Co więcej, ortodoksi często tego państwa nie uznają. W internecie można znaleźć sporo filmów i zdjęć ortodoksyjnych rabinów palących „bluźniercze” flagi syjonistycznego Państwa Izraela. Część ortodoksów stara się dokonać pewnego miksu religii i syjonizmu, twierdząc, że należy wspierać Państwo Izraela, gdyż choć jest laickie i niereligijne, to zapewne jego rozwój jest warunkiem przyjścia Mesjasza, a świątynię winni odbudować żydzi własnymi rękami, gdyż w ten sposób wypełnią wolę Jahwe. Jest to pewnego rodzaju syjonizm religijny, uznający warunkowo Państwo Izraela za centralny dla sprawy żydowskiej podmiot geopolityczny.

Zarzuty ortodoksów, że syjoniści i izraelska partia Likud to zwykły nacjonalizm, „jak u innych narodów”, są zasadne. Partia Likud jest obserwatorem eurogrupy Patrioci dla Europy, której trzon stanowią klasyczne europejskie partie konserwatywno-narodowe: Fidesz Viktora Orbana, Rassemblement National Marine Le Pen, austriacka FPÖ, hiszpański VOX, włoska Lega Salviniego i dwójka europosłów polskich z Ruchu Narodowego. Benjamin Netanjahu jest nie tyle nacjonalistą, co szowinistą, co dobrze wyraża polityka izraelska w Strefie Gazy. Jest to polityka, której prowadzenia nie wyobraża sobie żadna europejska partia narodowa, na przykład wobec imigrantów. Ale niektórym wolno więcej…

Wreszcie mamy ostatnią kategorię, którą ktoś kiedyś nazwał trafnym mianem „Żydów nowojorskich”. Są to „post-Żydzi”, czyli liberalno-lewicowi kosmopolici. W sumie nie uważają się już nawet za Żydów, przyznając się tylko do żydowskich korzeni. Ich ideałem jest zjednoczony świat, w którym nie będzie więcej narodów i religii, a wszyscy będą tylko (aż) „ludźmi”. Będzie to świat bez nacjonalizmu, antysemityzmu, ksenofobii etc. To znany nam dobrze w Polsce „liberalny salonik” zapełniony „postępowymi intelektualistami” i „autorytetami moralnymi”. Ci Żydzi są zapiekłymi wrogami zarówno ortodoksyjnych żydów, będących dla nich trudnymi do pojęcia fanatykami, jak i laickich syjonistów, którzy wprawdzie nie przynoszą wstydu swoim strojem, lecz są symbolem nacjonalizmu, ksenofobii i rasizmu, które „Żydzi nowojorscy” potępiają. Człowiekiem-symbolem tego środowiska jest oczywiście George Soros, nieprzypadkowo znienawidzony zarówno przez Viktora Orbana, jak i Benjamina Netanjahu. Soros chce zapełnić Węgry i Państwo Izraela uchodźcami, aby przerobić je z państw narodowych w tzw. multi-kulti.

Jak Państwo widzą, nie ma i być nie może jednej żydowskiej geopolityki.

Prezydent Turcji Erdogan: Ludobójstwo Netanjahu, jego okrucieństwo już przewyższyło Hitlera.

Prezydent Turcji Erdogan o Netanjahu „Najstraszniejsze zdjęcia i filmy z II wojny światowej są niewinne w porównaniu do filmów i zdjęć, które otrzymujemy z Gazy. Podczas Holokaustu w Niemczech nie byli tak nieludzcy, nieświadomi. Ludobójstwo Netanjahu, jego okrucieństwo, on już przewyższył Hitlera”.

Prokuratura Rejonowa w Oleśnicy wszczęła śledztwo w sprawie aborcji w tamtejszym szpitalu.

RatujŻycie.pl

Szanowny Panie, Drogi Obrońco Życia Dzieci!

Prokuratura Rejonowa w Oleśnicy wszczęła śledztwo w sprawie aborcji w tamtejszym szpitalu.

Chodzi o głośną sprawę opisaną przed rokiem przez portal Onet. 

Mieszkanka Pabianic zgłosiła się do szpitala – najpierw w swoim mieście – żądając zabicia dziecka, bo miało ono podejrzenie zespołu Edwardsa. Zespół Edwardsa jest wadą letalną, w żaden sposób nie zagraża życiu ani zdrowiu samej matki, natomiast dziecko umiera śmiercią naturalną jeszcze przed porodem lub niedługo po nim. Choć każda śmierć dziecka jest trudna, to jednak takie dziecko nie obciąża nikogo swoją chorobą, ani nie powoduje konieczności długotrwałej i intensywnej opieki. Tymczasem rodzicom wmawia się często, że lepiej, żeby zabili swoje dziecko, żeby… nie przeżywać jego śmierci – na pewno sam Pan widzi, jak pokrętne jest to ohydne tłumaczenie…

Szpital w Pabianicach – widząc, że kobieta jest w złym stanie psychicznym – zaproponował opiekę psychologiczną i psychiatryczną. Jednak matka chciała zabić. Pomagały jej działaczki radykalnej organizacji FEDERA.

Dzieciątko zostało zamordowane w Oleśnicy na podstawie kartki od psychiatry tuż przed Wielkanocą 2023 roku. Rok później Minister Zdrowia Izabela Leszczyna nałożyła na szpital w Pabianicach karę wysokości 550 tysięcy złotych za to, że nie podjął się zabicia małego pacjenta.

Ale to nie koniec historii. Półtora roku po aborcji matka martwego dziecka weszła we współpracę z aborcjonistami jeszcze raz. Udzieliła m.in. obszernego wywiadu dla portalu Onet, gdzie broniła zabicia swojego synka lub córeczki. Ale z rozmowy wynikało jednoznacznie: aborcja była dla niej przeżyciem traumatycznym i w żaden sposób jej nie uleczyła, a pacjentka po kilkunastu miesiącach leczy się psychiatrycznie, w tym zażywa leki.

Fundacja Życie i Rodzina złożyła zawiadomienie do Prokuratury, wskazując, że szpital w Oleśnicy złamał prawo. Wykonali aborcję, aby ratować stan psychiczny matki, jednak jej stan jeszcze bardziej pogorszyli.

W mijających miesiącach byłam wezwana na przesłuchanie w tej spawie, obecnie wiadomo już, że wszczęto śledztwo. Jest to chwila prawdy dla organów ścigania, bo sprawa jest oczywista: to nie była aborcja dla ratowania zdrowia matki, ale po prostu na żądanie. I – jak zawsze – przyniosła tragiczne skutki.

Drogi Panie,

Agresja zwolenników aborcji narasta. W ostatnią niedzielę – jak w każdą III niedzielę miesiąca – pod ośrodkiem aborcyjnym w Oleśnicy miał miejsce Publiczny Różaniec o zatrzymanie aborcji. Zgromadzeni tam obrońcy życia zostali zaatakowani przez aborcyjnego radykała, który poczuł się urażony zdjęciami z aborcji.

Nie przeszkadzało mu jednak, że w murach oleśnickiej lecznicy regularnie mają miejsce sceny takie jak na plakacie.

Histeria, z jaką zareagował ten mężczyzna, pokazuje, że aborcjoniści z jednej strony chcą, aby aborcje się odbywały, z drugiej, aby działy się w ciszy.

Nie zgodzimy się na taki układ.

Pracujemy intensywnie, aby Gizela Jagielska odpowiedziała za swoje czyny i aby horror dzieci mordowanych w tej placówce nie odbywał się po cichu. Działamy w trudnych warunkach, pośród licznych ataków. Wszystkie akcje – terenowe, prawne, modlitewne – generują koszty, dlatego zwracam się do Pana z prośbą o ich wsparcie.

Czy może Pan przekazać 50, 100, 150 złotych lub inną kwotę, jaka jest dla Pana możliwa na działania prolife? 

Bardzo proszę o pomoc finansową na następujące dane:

Fundacja Życie i Rodzina

Numer konta: 

47 1160 2202 0000 0004 7838 2230

Kod SWIFT: BIGBPLPW

Blik/karty kredytowe/systemy przelewowe: 

www.RatujZycie.pl/wesprzyj

Czy może Pan wesprzeć nas, gdy – w ogromnym trudzie i pomimo wielu przeciwności – zwalczamy największe zło współczesnego świata – morderstwa na niewinnych dzieciach…?

Proszę o tę pomoc, bo nie dostaniemy jej ani od rządu, ani z funduszy unijnych, ani od wielkich korporacji. Nasza nadzieja w ludziach o wielkim sercu – jak Pan.

Wobec horroru z Oleśnicy nie wolno przejść obojętnie

Z wyrazami szacunku i pozdrowieniami,

Kaja Godek
Kaja Godek

Fundacja Życie i Rodzina
www.RatujZycie.pl

PS – Czy zauważył Pan na nagraniu, jak przytomnie rozmawiał z napastnikiem nasz koordynator? Szkolimy ludzi pod kątem prawnym, psychologicznym i organizacyjnym – do reagowania w sytuacjach ekstremalnie trudnych. Te szkolenia dają doskonałe efekty, ale także generują koszty

WSPIERAM

NUMER RACHUNKU BANKOWEGO: 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
NAZWA ODBIORCY: FUNDACJA ŻYCIE I RODZINA
TYTUŁEM: DAROWIZNA NA CELE STATUTOWE
DLA PRZELEWÓW Z ZAGRANICY:
IBAN:PL 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
KOD SWIFT: BIGBPLPW

MOŻNA TEŻ SKORZYSTAĆ Z SYSTEMÓW DO SZYBKICH PRZELEWÓW, BLIKA LUB PŁATNOŚCI KARTAMI POD LINKIEM: https://ratujzycie.pl/wesprzyj/

Why Are Cubans Fighting in Ukraine?

Why Are Cubans Fighting in Ukraine?

by John Horvat II June 17, 2025

Why Are Cubans Fighting in Ukraine?
Why Are Cubans Fighting in Ukraine?

In the eighties, hundreds of thousands of Cuban troops fought as proxy soldiers for the Soviet Union in Angola. After the fall of the Iron Curtain, that relationship supposedly ended.

It now appears that the old partnership has returned. The Russian government is signing up thousands of desperate Cuban citizens who are enticed to enter its military. Many have appeared on the frontlines in Ukraine. Cubans now join North Koreans and make up the second-largest contingent of mercenaries in the bloody battle to subjugate Ukraine.

Deceptive Recruitment

Ukrainian intelligence claims that nearly twenty thousand Cubans have “joined” the Russian Army since the 2022 invasion. These enlistments are often done with the Cuban government’s unofficial complicity. Presently, six to seven thousand find themselves on the battlefield.

Many captured Cubans claim they were lured to Russia under false pretenses. An extensive report in the Spanish newspaper El Pais details the massive infusion of Cubans into the Ukrainian conflict. Author Carla Gloria Colome interviewed prisoners in Spanish who reported that Russian job recruiters promised them generous monthly salaries of $2,000 [this is a lot of money in Communist-starved Cuba], construction jobs, and a Russian passport. They were not always told about the Army option they faced when they finally reached Russia. Thus, many now find themselves on the front lines in Ukraine, where 200 to 300 Cubans have died.

Everyone Wants to Get Out of Cuba

The job recruitment process is facilitated by conditions in Cuba. Seven decades of socialist rule have taken their toll on the infrastructure of this once-prosperous country. Basic necessities, including sugar (which was Cuba’s chief export), are now in short supply. Nationwide blackouts are increasingly common as aging power plants decay. The country has experienced its largest mass exodus in recent history. Everyone wants to get out of Cuba.

According to Ukraine’s intelligence service, which analyzes captured identity documents, everyone who can is escaping the prison island, including people as young as 18 and as old as 62. The average age of the captured Cuban soldier is 38.

Generous Job Packages Turn Into Enlistment Scams

Those desperate Cubans who cannot afford to find a way to the United States look to Russia. Recruiters target Cuban WhatsApp contacts and social media accounts with “packages” offering generous benefits such as construction jobs and free travel to Russia. Cubans take advantage of the fact that they have never needed visas to go to Russia.

Upon arrival in the promised land of Russia, many sign contracts that are written in Russian, a language they do not understand. Thus, the new immigrants find themselves enlisted in the Russian Army. Many do not receive the promised signing bonus, and others complain of irregular pay schedules. Some bitterly denounce these job recruitment drives as scams designed to recruit soldiers for the Army.

Legal Limbo

Officially, the Russian and Cuban governments do not acknowledge this human trafficking operation. When captured in the field, the Ukrainian government finds that neither Moscow nor Havana will recognize the prisoners as mercenaries or take them back in official exchanges. These poor victims of Communism officially do not exist and thus remain in legal limbo. One prisoner said he preferred to stay in a Ukrainian prison rather than return to the miseries he endured in Cuba.

Cuba engages in the trade of its citizens quite freely since it owes a lot to Russia. During the long Soviet years, Russia was an ally that sustained Castro’s communist regime with financial and military aid. In post-Soviet times, Russia lent Cuba $2.3 billion from 2006 to 2019. Vladimir Putin forgave 90 percent of Cuba’s $35 billion debt to Russia. He is constantly sending small aid packages to prop up the decrepit regime on the island.

Brutal Payback

Given this aid, Cuban officials look the other way or actively help out when Russian recruiters line up candidates to fill the gaps in their military ranks.

“There is no doubt that the Cuban regime is actively participating in the war against Ukraine, facilitating the active recruitment of mercenaries, and sending its own security troops,” says Maryan Zablotskyy, a Ukrainian legislative assembly member. The legislator estimates that 40 percent of the Cuban recruits are part of the government military apparatus, a fact described as “indisputable.” When the regime participates in recruiting, the Cuban government can pocket a signing bonus of $50,000.

The presence of communist Cuban (and North Korean) troops in Ukraine shows how little has changed in the world panorama. The Spanish-language interviews with captured Cubans show how unwilling individuals are coerced to expose their lives for a cause that is not their own. This tragic situation is one more example of why the West must help Ukraine against Russia’s invading forces.

[ ??? To ostatnie zdanie. Dziwny pogląd. Dla mnie – niespodziewany. Dlaczego TFP jest tak pro- Zelenskie? Bo to nie do Ukrainy oni mają sympatię.. M. Dakowski

Produkty z dodatkiem robaków są już w Polsce! LISTA

LISTA PRODUKTÓW Z OWADAMI JADALNYMI!

Produkty z dodatkiem robaków są już w Polsce!

Tak, są w naszych sklepach. Co bardzo istotne, dodatek owadów jadalnych nie będzie podany w składzie produktu po polsku. Będzie podany w języku łacińskim! Także czytać uważnie skład i szukać w nim łacińskich wyrazów.

Poniżej: lista dodatków z owadów, które są w produktach spożywczych w Polsce:

-Żółte robaki mączne – Tenebrio molitor.
-Karaluchy – Blattodea.
-Konik polny domowy – Acheta domesticus.
-Szarańcza wędrowna – Locusta migratoria..
-Robaki Buffalo – Alphitobius diaperinus.

-E120 – łuska chonilli karmin – mieszanka robaków cachinel.
-E904 – Odchody owadów zgorzelinowych. Jest to produkt odpadowy robaków. Robaki żyją w krajach subtropikalnych.


Lista konkretnych produktów z robakami w Polsce:

Müller – truskawka – pudding ryżowy – E120
Müller – malina – pudding ryżowy – E120
Müller – wiśnia – budyń ryżowy – E120
Magiczny wypiek – czerwony – polewa do ciasta – E120
Moser Roth – Miodowo-Słone Migdały – Czekoladowy Groszek – E904
Moser Roth – Chili Cinnamon Migdały – Czekoladowy Groszek – E904
Mingles – Jogurt & Owoce – Słodycze – E120

Somersby – Czerwony Rabarbar 4,5% obj. – Wino – E120
Somersby – Sparkling Rosé 4,5% obj. – Wino – E120
Somersby – Jeżyna 4,5% obj. – Wino – E120
Rewe – Biało-różowy – Mini Marshmallows – E120
Rewe – pasty barwiące żywność – E120
Dr. Oetker – 4 kolory do pieczenia i żywności
Pickerd – Posypka cukrowa – E120
RUF – Kolorowe Konfetti – E120
RUF – Czerwony – Arkusz żelatyny – E120
Rheila – chrupiący salmiak – krople na kaszel – E120

Nestle – Choco Crossies – Białe – Crunchy Balls -E904
Nestle – Choco Crossies – Pełne Mleko – Chrupiące Kulki – E904
Müller – budyń z kaszy manny z sosem wiśniowym – E120
Skały – Cukierki – E120
Jimini’s – Jabłko & Cynamon – Muesli – Buffalo Worm (Alphitobiusdiaperinus)
Jimini’s – ciemna czekolada – musli – buffalo worm (Alphitobiusdiaperinus)
Jimini’s – Muesli z malinami i pestkami dyni – Buffalo Worm (Alphitobius diaperinus)
Jimini’s – Macaroni Rigate – Makaron – Buffalo Worm (Alphitobiusdiaperinus)
Jimini’s – Basil Fusilli – Makaron –

Buffalo Worm (Alphitobius diaperinus)
Mars – Fistaszki – M&M’s – E120
Mars – Choco – M&M’s – E120
Mars – Crispy – M&M’s – E120
Trolli – Kwaśne Świetliki – E120
Ulubieńcy Natury – Klementynki Liściaste – E904
Mentos – Pełnoowocowe – Guma do żucia – E120
Mentos – Pure Fresh Strawberry – Guma do żucia – E120
Ferrero – Czekoladowe Czekoladki Dla Dzieci – E904
Mondelez – Milka – Soczewica Kakaowa – E904

(Wpis powstał z inspiracji zaczerpniętej z profilu Globalna Świadomość).

“Morning Midas” w płomieniach: Płonące ostrzeżenie przed ryzykiem związanym z elektrykami

16 Czerwiec 2025 r. https://www.fakt.pl/wydarzenia/swiat/pozar-statku-z-samochodami-elektrycznymi-u-wybrzezy-alaski-zaloga-uciekla/vjpyk76

Frachtowiec „Morning Midas” wciąż płonie. Już od dwóch tygodni. Przyczyna?
Najprawdopodobniej pożar baterii w jednym z setek samochodów elektrycznych na
pokładzie. W najgorszym przypadku statek, który dryfuje bez pilota, grozi przewróceniem się i zatonięciem.
Frachtowiec dryfuje płonąc przez północny Pacyfik – a wraz z nim obietnice „zielonej”
mobilności odpływają w toksycznym dymie. Od 3 czerwca spłonęło ponad 3000 pojazdów, w tym setki pojazdów elektrycznych. Morning Midas to imponująca demonstracja tego, jak
niebezpieczne mogą stać się baterie litowo-jonowe w zamkniętych ładowniach. Podczas gdy politycy i przemysł nadal celebrują swoje złudzenia klimatyczne, płonący pokład dosłownie
dostarcza zupełnie nowych faktów.


Pożar – trudny do opanowania


Ogień przedostał się z dolnego pokładu pojazdu na górę w ciągu kilku minut. Systemy CO₂,
rury pianowe, spraye zalewowe – wszystko okazało się nieskuteczne, ponieważ akumulatory
dostarczały własny tlen. Załoga i holownik z przerażeniem patrzyli, jak płomienie rozprzestrzeniają się coraz bardziej. Od tamtej pory Morning Midas dryfuje bez pilota –
pływające pudełko z prochem na zimnym północnym Pacyfiku.


Płonący frachtowiec Morning Midas: 800 samochodów elektrycznych na pokładzie, krytyka akcji ratunkowej
Dziesięć dni po wybuchu pożaru tylko jeden holownik dotarł do wraku, a drugi płynął spokojnie za nim. Każde uderzenie fali rozprowadza olej po powierzchni wody, a czarne chmury dryfują kilometrami. Ekipy strażackie narzekają na niewystarczające wyposażenie do walki z pożarami akumulatorów – ale firma żeglugowa milczy. Jeśli pożar nie zostanie ugaszony, mogą stracić cały statek.
Pojazdy elektryczne na pełnym morzu – niedoceniane ryzyko
Producenci promują pojazdy elektryczne jako wybawienie, ale na pokładach statków
towarowych te „zielone” ikony zamieniają się w bardzo niebezpieczne bomby zegarowe.
Wypadki „Felicity Ace” (2022 r.) i „Fremantle Highway” (2023 r.) mogły służyć jako ostrzeżenie. Zamiast tego pojazdy elektryczne nadal pływają po oceanach świata, jakby takie katastrofy były zwykłymi drobiazgami. Morning Midas płynnie wpisuje się w tę kronikę
niepowodzeń.
Upadek termiczny – wystarczy upadek pojedynczego ogniwa, by wywołać reakcję łańcuchową. W gęsto upakowanych pokładach samochodowych ogień przeskakuje z pojazdu na pojazd – prawie jak iskry w suchej trawie. Tradycyjna morska technologia gaśnicza nie ma szans, ponieważ ogniw akumulatora nie da się po prostu „zdusić”. Rezultat: płonące wraki, szkody kosztujące miliony i nieobliczalne ryzyko dla załogi i środowiska.


Ekologiczna bomba zegarowa
Oprócz 350 ton oleju napędowego, w statku znajduje się około 1500 ton ciężkiego oleju
opałowego – czarnego szlamu, który może przedostać się do morza w każdej chwili. Pierwsze plamy oleju zostały już zauważone, ale urzędnicy podkreślają, że wszystko jest „pod kontrolą”. Tymczasem wysoce toksyczny tlenek metalu jest uwalniany z dymiących baterii i rozpraszany w powietrzu i wodzie.
Kiedy statek tonie, lit, kobalt i nikiel trafiają na dno morskie i z powrotem na ludzkie talerze
poprzez łańcuch pokarmowy. Przybrzeżny przemysł rybny Alaski z niepokojem spogląda w
stronę horyzontu, gdzie wrak unosi się niczym unosząca się flara dymu. Nikt nie chce jeść
mintaja wzbogaconego metalami ciężkimi i toksynami.


Wady techniczne, porażka polityczna
Pomimo dwóch wcześniejszych wypadków, przepisy dotyczące transportu akumulatorów
pozostały w dużej mierze niezmienione. Nie przewidziano ani wzmocnionych systemów piany gaśniczej, ani czujników wrażliwych na temperaturę.
Załogi rzadko przechodzą specjalistyczne szkolenia, choć eksperci od lat biją na alarm. Chociaż Międzynarodowa Organizacja Morska (IMO) „omawia nowe wytyczne”, nie ugaszą one płomieni.
Podczas gdy pożar szaleje, zachodnie rządy przedstawiają nowe programy dotacji na
samochody elektryczne. Miliardy przeznaczane są na premie zakupowe, podczas gdy
koncepcje awaryjne na morzu pozostają słabo finansowane. Branża koncentruje się na
kultywowaniu wizerunku zamiast na poprawie bezpieczeństwa.
Powoduje to przesunięcie kosztów: Zyski są prywatyzowane, a ryzyko uspołeczniane – kosztem środowiska, konsumentów i podatników

Czerwiec, Fatima i Iran

Czerwiec, Fatima i Iran

Czerwiec, Fatima i Iran

John Horvat II | 18/06/2025 https://polskakatolicka.org/pl/artykuly/czerwiec-fatima-i-iran

Tegoroczny czerwiec okazuje się miesiącem szczególnie chaotycznym. Jesteśmy dopiero w jego połowie, a wybuchła kolejna wojna, narastają niepokoje społeczne, promowana jest niemoralność, a światowy porządek został całkowicie zaburzony. To wszystko budzi głęboki niepokój. Rzeczywistość zdaje się być coraz bardziej odległa od tej, jaka powinna być.

Najgorsze w tej sytuacji jest to, że na horyzoncie nie widać żadnych ludzkich rozwiązań. Nawet najlepsze wysiłki polityków nie prowadzą nas do celu. Żadne pieniądze (których zresztą i tak nie mamy) nie są w stanie rozwiązać naszych problemów. Pozostaje jedynie poczucie zagubienia. Nie widać wyjścia.

Dla czcicieli objawień fatimskich to nic nowego

Dla tych, którzy czczą Matkę Bożą Fatimską, te wydarzenia nie są zaskoczeniem. Gdy w 1917 roku Matka Boża ukazała się trojgu pastuszkom, zapowiedziała te niepokoje. Przekazała nam receptę: modlitwę, pokutę i nawrócenie — aby uchronić się przed katastrofami, które dziś stały się codziennością.

To, co dzieje się w czerwcu, jest naturalną konsekwencją naszych grzechów i nieprawości. Coraz większy chaos wynika z jawnego odrzucania Bożego rozwiązania. Im bardziej świat pogrąża się w nieładzie, tym bardziej orędzie fatimskie staje się zrozumiałe.

Nadchodzą wojny

Jednym z głównych tematów orędzia z Fatimy była wojna. W 1917 roku Matka Boża wielokrotnie o niej wspominała. Przewidziała zakończenie toczącej się wówczas I wojny światowej, a także ostrzegła przed kolejną, jeszcze straszniejszą wojną, której można było uniknąć, gdyby ludzie przestali grzeszyć — tą wojną była II wojna światowa.

Wreszcie zapowiedziała trzeci, wielki konflikt, który jeszcze się nie wydarzył, ale którego przerażającą skalę zarysowała słowami: „Wiele narodów zostanie zniszczonych”.

[Ale prosiła, by papież poświęcił Jej Niepokalanemu Sercu Rosję. Pięciu czy sześciu papieży nie było wystarczająco pobożnych i odważnych, by to zrobić. MD]

Matka Boża powiedziała, że wojny są karą Bożą za nasze grzechy. To my sami sprowadzamy je na siebie. Patrząc na dzisiejsze czasy, pełne nieprawości, nie powinniśmy być zaskoczeni, że wojny wybuchają.

Wojna izraelsko-irańska

To właśnie teraz się dzieje. Wybuch wojny izraelsko-irańskiej w ubiegłym tygodniu wpisuje się w ten kontekst. Stoimy na krawędzi globalnego konfliktu. Coraz częściej mówi się o III wojnie światowej.

Szczególny związek tej wojny z Fatimą wynika z jej rozprzestrzenienia na cały świat.

Niegdyś wielkie wojny budziły przerażenie. Dziś przyzwyczajamy się do niszczycielskich konfliktów, które oglądamy na żywo w mediach i portalach społecznościowych.

Wojna stała się tłem życia — trwa bez rozwiązań i bez końca. Przywykliśmy do widoku masowego zniszczenia. Zatraciliśmy wrażliwość na grozę wojny. Patrzymy obojętnie, jak niszczone są Ukraina i inne regiony.

Wojna z Iranem wybuchła nagle, nad ranem 13 czerwca — w rocznicę objawień fatimskich. Odbieramy ją jako kolejny konflikt bez wyjścia, który jeszcze bardziej pogłębia światowy chaos.

Tymczasem ludzie nadal grzeszą, co sprawia, że kolejne wojny stają się coraz bardziej prawdopodobne.

Dlaczego Fatima obiecuje nam zarówno karę, jak i triumf

Czerwiec — miesiąc buntu

Od wielu lat czerwiec przypomina nam o moralnym upadku społeczeństwa, które świętuje grzechy przeciwne naturze i lekceważy miłosierne ostrzeżenia Matki Bożej. Ten rok nie jest wyjątkiem — na całym świecie odbywają się marsze „Pride”, a nawet świętokradcze tzw. „Msze Dumy”.

Podobnie jak w przypadku wojny, nasze poczucie grzechu zostało uśpione — bo grzech szerzy się wszędzie. Czerwiec wybija się na tle roku, ponieważ skupia w sobie to, co trwa przez cały czas. Niewiele jest głosów (zwłaszcza brak duchownych), które odważnie potępiają to, co się dzieje. Niewielu podejmuje protest i modlitwę wynagradzającą. Czy w tej sytuacji można się dziwić, że ogarniają nas wojny i niepokoje?

Czerwiec powinien być miesiącem ufności

Tegoroczny czerwiec powinien nam uświadomić, że ludzkie środki zaradcze już nie wystarczają. Potrzebujemy pomocy z Nieba, jeśli mamy przetrwać i jeśli Matka Boża ma ostatecznie zatriumfować — tak, jak obiecała w Fatimie.

Musimy wciąż sięgać po środki, które dała nam Matka Boża: modlitwę, pokutę i poprawę życia. Nasza postawa nie powinna być histeryczna, mimo że sytuacja wydaje się wymykać spod kontroli. Bez względu na to, co się wydarzy, powinniśmy zachować ufność, spokój i odwagę.

Czerwiec to miesiąc Najświętszego Serca Pana Jezusa. Właśnie teraz to Serce wzywa nas, byśmy w chaosie świata zwrócili się do Niego i do Niepokalanego Serca Maryi. Odpowiedzmy na to wezwanie.

Źródło: tfp.org

Izraelsko-irańskie stosunki, które są ukrywane

Izraelsko-irańskie stosunki, które były przed wami ukrywane

Izrael – Iran: konfrontacja

przez Thierry’ego Meyssana voltairenet-org-meyssan

[oryg. francuski tu: https://www.voltairenet.org/article222445.html ]

Starcie między Izraelem a Iranem w ogóle nie odpowiada obrazowi przedstawianemu przez media. Jego korzenie sięgają czasów sprzed Republiki Islamskiej i nie mają nic wspólnego z rozwojem bomby atomowej.

Obecny wybuch wojny ma na celu zatuszowanie występków Argentyńczyka Rafaela Grossiego, dyrektora Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej.

Sieć Voltaire | Paryż (Francja) 17 czerwca 2025 r.

Oto jesteśmy: Rozpoczęła się konfrontacja między Izraelem a Persją. Rozpoczęła się nie w Republice Islamskiej, ale w tym, co ją poprzedzało. Ta wojna miała trwać, dopóki jeden z przeciwników nie zostanie wyczerpany.

Aby zrozumieć, co się dzieje i nie wpaść w jedną z dwóch oficjalnych narracji, zaciemniających istotę problemu, koniecznych jest kilka retrospekcji.

Wrogowie Iranu w XX wieku

Wszystkie demonstracje w Iranie przeciwko zewnętrznym wrogom kończą się nieuchronnym „Śmierć Brytanii! Śmierć USA! Śmierć Izraelowi!” To krzyk, który pochodzi z głębi cierpienia Persów od czasów I wojny światowej.

• Chociaż my na Zachodzie nie jesteśmy tego świadomi, Iran był w rzeczywistości ofiarą największego ludobójstwa I wojny światowej w latach 1917-1919  [ 1 ] . Od 6 do 8 milionów ludzi z populacji liczącej od 18 do 20 milionów, czyli od jednej czwartej do jednej trzeciej Irańczyków, zmarło z głodu. Iran, mimo że był krajem neutralnym, został zmiażdżony przez armie brytyjskie na tle rywalizacji między bolszewikami a Osmanami. Ten horror pozostawił traumatyczne wspomnienie, które jest nadal bardzo obecne w Iranie  [ 2 ] . Dla Irańczyka nie ma wątpliwości, że Zjednoczone Królestwo jest pierwszym wrogiem jego kraju.

• Brytyjczycy, którzy skolonizowali Iran z pomocą jednego ze swoich oficerów, Rezy Szacha (1925-1941), obalili go, aby doprowadzić do władzy jego syna, Mohammada Rezę Pahlawiego (1941-1979). Za tą fasadą rabowali ropę naftową kraju. W 1951 roku szach mianował Mohammada Mossadegha premierem. Mossadeg znacjonalizował ropę naftową ze szkodą dla Londynu. Następnie wybuchł spór, w którym Brytyjczycy złośliwie zaatakowali i z pomocą Amerykanów zorganizowali kolorową rewolucję. Była to „Operacja Ajax”  [ 3 ] .

Nowym [perskim] reżimem nie kierował już Londyn, ale Waszyngton. Ambasada USA, która zainstalowała telefony ministrów, zainstalowała odgałęzienia wszystkich linii, aby móc podsłuchiwać na żywo bez ich wiedzy. System ten został odkryty podczas rewolucji w 1978 roku. Dlatego też Irańczycy nie mają wątpliwości, że Stany Zjednoczone są ich drugim wrogiem.

• Kiedy Mossadegha obalili, Brytyjczycy zastąpili go generałem Fazlollahem Zahedim. Zahedi był nazistą [co u niego znaczy? md] , którego uwięzili w Kairze, ale Londyn liczył na niego, że przywróci „porządek”. Dlatego też utworzył tajną policję wzorowaną na Gestapo. Sprowadził byłych nazistów, aby ich szkolić, a kilkaset „rewizjonistycznych syjonistów” zostało wysłanych przez Icchaka Szamira (wówczas pracującego dla Mossadu), aby ich nadzorować  [ 4 ] . Okropności Sawaka, najstraszniejszej tajnej policji na świecie w tamtym czasie, można nadal oglądać w muzeum poświęconym jej w Teheranie  [ 5 ] . Dlatego też nie ma wątpliwości wśród Irańczyków, że Izrael jest ich trzecim wrogiem.

Jedyny wróg Izraela w XX wieku

Wbrew temu, w co wierzy izraelska opinia publiczna po 25 latach „rewizjonistycznej syjonistycznej” propagandy, Iran — ani szach, ani Republika Islamska — nigdy nie miał na celu eksterminacji ludności żydowskiej okupowanej Palestyny. Jak jasno stwierdził prezydent Mahmud Ahmadineżad, celem było zniszczenie państwa Izrael, tak jak Rosja zniszczyła ZSRR  [ 6 ] .

Nie, jedynym wrogiem państwa Izrael jest ten, który sabotował każdą próbę pokoju między Żydami i Arabami przez 80 lat: Zjednoczone Królestwo. Jak często wyjaśniałem, gdy Foreign Office opracowało swój plan zatytułowany „Przyszłość Palestyny” w 1915 r., zdecydowało, że państwo żydowskie powinno zostać utworzone w Mandatowej Palestynie, ale że w żaden sposób nie powinno być w stanie zapewnić sobie własnego bezpieczeństwa. Dopiero dwa lata później rząd Davida Lloyda George’a opracował Deklarację Balfoura, ogłaszając utworzenie Żydowskiego Domu Narodowego, a rząd Woodrowa Wilsona zobowiązał się do utworzenia niezależnego państwa dla Żydów z Imperium Osmańskiego.

Autor tego tekstu, Lord Herbert Samuel, został brytyjskim Wysokim Komisarzem Palestyny. Lojalnie faworyzował „rewizjonistycznych syjonistów” Żabotyńskiego z jednej strony i antysemitę Mohammeda Amina al-Husseiniego jako Wielkiego Muftiego Jerozolimy z drugiej. Następnie został mianowany Sekretarzem Stanu ds. Wewnętrznych w rządzie Archibalda Sinclaira.

Polityka ta trwa nieprzerwanie do dziś: Wielka Brytania jedną ręką wspiera „rewizjonistycznego syjonistę” Benjamina Netanjahu, a drugą – Bractwo Muzułmańskie, którego palestyńską odnogą jest Hamas.

Przedłużanie się konfliktu między „rewizjonistycznymi syjonistami” a Iranem

Krótko po II wojnie światowej prezydent USA Dwight D. Eisenhower wyraził obawę, że jego izraelski odpowiednik, Chaim Weizmann, może zrealizować „Wielki Izrael”, mając na myśli przywrócenie nie Królestwa Jerozolimy (które w dużej mierze istniało już w Państwie Izraela), ale byłego Imperium Asyryjskiego (tj. od Nilu do Eufratu). Poprosił swojego sekretarza stanu, Johna Fostera Dullesa, o zorganizowanie sojuszu między Syrią a Iranem w celu zrównoważenia wpływów Izraela.

Na prośbę Waszyngtonu prezydent Syrii Adib Chishakli (SSNP) (1953-1954) podpisał 24 maja 1953 r. umowę o współpracy wojskowej z suwerenem [szachem] Iranu Mohammadem Rezą Pahlawim.  [ 7 ] Dlatego też głupotą jest dziś potępianie tego sojuszu (nazywanego obecnie „Osią Oporu”) tylko dlatego, że oba reżimy zostały zdekolonizowane.

A jednak właśnie to robimy. W 1979 roku prezydent USA Jimmy Carter wygnał szacha z Iranu i położył kres jego roszczeniom dominacji na Bliskim Wschodzie, zdobywając „bombę atomową” dostarczoną przez prezydenta Francji Valéry’ego Giscarda d’Estaing i premiera Jacques’a Chiraca  [ 8 ] . Aby zastąpić szacha, Carter, za radą swojego doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego Zbigniewa Brzezińskiego, przeniósł imama Ruhollaha Chomeiniego z Francji do Teheranu. Izrael początkowo wspierał Iran w walce z Irakiem, dostarczając mu broń, gdy było to potrzebne. Tel Awiw zorganizował nawet irańską stronę skandalu Iran-Contras. Następnie stopniowo zmienił strategię  [ 9 ] , zachowując pewne pozostałości z czasów szacha. Na przykład konsorcjum EAPC-B, które jest w równych częściach własnością obu państw, nadal obsługuje rurociąg Ejlat-Aszkelon, który ma kluczowe znaczenie dla gospodarki Izraela. W 2018 roku Kneset uchwalił ustawę, która karze 15 latami więzienia za każdą publikację informacji o właścicielach tej firmy  [ 10 ] .

Począwszy od inwazji Anglosasów na Irak w 2003 r., rzekomo z powodu roli, jaką odegrał w atakach z 11 września 2001 r., Londyn i Waszyngton zaczęły rozpowszechniać pogłoski o rzekomej irańskiej broni jądrowej, tak samo jak zrobiły to w przypadku rzekomej broni masowego rażenia w Iraku .  [ 11 ] W tym czasie Londyn i Waszyngton miały nadzieję zmusić Iran do pomocy w walce z Irakiem.

Wpływy te doprowadziły do ​​przyjęcia przez Radę Bezpieczeństwa ONZ rezolucji 1737 (23 grudnia 2006) i 1747 (24 marca 2007)  [ 12 ] . Propagandę tę wykorzystał następnie przywódca izraelskiej opozycji, Benjamin Netanjahu. Przez 25 lat nadal potępiał „bliską” produkcję irańskiej bomby atomowej, pomimo przedłożenia przez Teheran Organizacji Narodów Zjednoczonych rezolucji wzywającej do utworzenia „strefy wolnej od broni jądrowej na Bliskim Wschodzie”  [ 13 ] .

Jakkolwiek by było, William Burns (późniejszy dyrektor CIA Joe Bidena) negocjował Joint Comprehensive Plan of Action (JCPoA) z Iranem w 2013 r. jako zastępca asystenta sekretarza stanu prezydenta Baracka Obamy w Omanie. Miało to miejsce podczas spotkań 5+1 (tj. pięciu mocarstw posiadających broń jądrową w Radzie Bezpieczeństwa plus Niemcy) w Genewie. Ale nie został podpisany aż do dwóch lat później w Wiedniu, a Stany Zjednoczone i Iran zarezerwowały sobie długą przerwę na sfinalizowanie tajnego dodatku.

W bardzo długim wywiadzie  [ 14 ] Barack Obama oświadczył krótko przed końcem swojej drugiej kadencji, że prewencyjnie odmówił powstrzymania Iranu przed zaangażowaniem się w wyścig nuklearny, ale że jest gotowy interweniować, jeśli Teheran będzie kontynuował wojskowy program nuklearny. Jego doradca ds. bezpieczeństwa narodowego, Susan Rice, wyjaśniła: „Umowa z Iranem nigdy nie miała na celu zapoczątkowania nowej ery stosunków między Stanami Zjednoczonymi a Iranem. Była o wiele bardziej pragmatyczna i minimalistyczna. Celem było po prostu uczynienie niebezpiecznego kraju znacznie mniej niebezpiecznym. Nikt nie spodziewał się, że Iran stanie się życzliwym aktorem”.

Stanowisko Stanów Zjednoczonych  [ 15 ] nie uległo zmianie. Chociaż prezydent Donald Trump jednostronnie wycofał się z JCPoA i tajnego aneksu wynegocjowanego przez Baracka Obamę w trakcie swojej pierwszej kadencji, to jedynie ustnie zakazał Iranowi wzbogacania uranu, a nie w trakcie negocjacji.

W tym okresie Iran zaczął mobilizować społeczności szyickie na Bliskim Wschodzie, aby zapewnić sobie bezpieczeństwo. Następnie, wraz z generałem Qassemem Soleimanim, Teheran powrócił do doktryny Chomeiniego, polegającej na pomocy, a nie instrumentalizacji. Iranowi zabrakło „pełnomocników”, zanim Izrael zniszczył Hamas, Hezbollah i wiele innych. Wszystkie stały się niezależne.

Wydarzenia, które wywołały konfrontację

Irański minister wywiadu Esmail Khatib 7 czerwca ujawnił informację o operacji przeprowadzonej przez jego służby wywiadowcze. Służbom tym udało się ukraść tajne dokumenty dotyczące izraelskiego programu nuklearnego, podobnie jak Mossadowi udało się ukraść irańskie dokumenty dotyczące badań nuklearnych w kwietniu 2018 r.  [ 16 ] .

12 czerwca Rada Gubernatorów Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej, której przewodniczy Rafael Grossi, przyjęła rezolucję  [ 17 ] stwierdzającą, że „Dyrektor Generalny nie może udzielić zapewnień, że irański program nuklearny ma wyłącznie pokojowy charakter, zgodnie z dokumentem GOV/2025/25”. W związku z tym Rada uznała, że ​​„liczne zaniedbania Iranu od 2019 r. w zakresie pełnej i terminowej współpracy z Agencją w zakresie niezadeklarowanych materiałów jądrowych i działań w kilku niezadeklarowanych lokalizacjach w Iranie, zgodnie z dokumentem GOV/2025/25, stanowią naruszenie jego zobowiązań wynikających z umowy o zabezpieczeniach z Agencją, zgodnie z definicją zawartą w artykule XII.C Statutu Agencji”. Na tej podstawie skierowała sprawę do Rady Bezpieczeństwa Organizacji Narodów Zjednoczonych.

Jednakże, podczas gdy irańskie dokumenty przejęte przez Mossad nie ujawniły wojskowego programu nuklearnego  [ 18 ] , pierwsze izraelskie dokumenty przejęte przez irańskie Ministerstwo Wywiadu, pomimo oświadczeń Benjamina Netanjahu, zakwestionowały neutralność Argentyńczyka Rafaela Grossiego, dyrektora Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (MAEA).

Pokazują one, że przekazał on obserwacje swojej organizacji Izraelowi, mimo że Izrael nie jest członkiem.

Spośród gubernatorów MAEA, Rosja, Chiny i Burkina Faso sprzeciwiły się rezolucji.

Laurence Norman, specjalny korespondent Wall Street Journal na Forum w Davos na temat irańskiego programu nuklearnego, napisał na Twitterze o oświadczeniu Rafaela Grossiego na temat ukraińskiego programu nuklearnego, ale nie opublikował na ten temat artykułu. Informację potwierdził inny dziennikarz, tym razem z New York Times, który nadal jest na Twitterze.

Przypadkowo Rafael Grossi został już przesłuchany za swoje dziwne milczenie podczas rosyjskiej operacji specjalnej na Ukrainie: ujawnił podczas przemówienia na Forum w Davos w 2022 r., że ukraiński reżim zmagazynował 30 000 kilogramów plutonu i kolejne 40 000 kilogramów wzbogaconego uranu w elektrowni w Zaporożu. A potem nic, cisza, pomimo gorących próśb Rosji.

Dzień po opublikowaniu dokumentów zdobytych w Iranie, Tel Awiw zaatakował Iran. Jest to dokładnie takie samo zachowanie, jak podczas wojny z Libanem w 2006 roku. Wówczas Izrael twierdził, że działał po tym, jak kilku jego żołnierzy zostało pojmanych przez Hezbollah. W rzeczywistości zaatakował, aby udaremnić śledztwa libańskiej policji i wymiaru sprawiedliwości w sprawie rozległej sieci szpiegostwa i izraelskiego terroryzmu w Libanie — śledztwa, które mogłyby doprowadzić do nowej interpretacji zamachu na byłego premiera Rafika Haririego, jak wykazałem w mojej książce *L’Effroyable Imposture* [  19 ] .

Thierry Meyssan

[ 1Wielki głód i ludobójstwo w Iranie 1917-1919 , Mohammad Gholi Majd, University Press of America (2013).

[ 2 ]  « Dokumenty ujawniają, że w wyniku Wielkiego Głodu, wywołanego przez Brytyjczyków pod koniec lat 10. XX wieku, zginęło 8–10 milionów Irańczyków », Sadegh Abbasi, Khamenei.Ir, 4 listopada 2015 r.

[ 3Kontrzamach stanu, walka o kontrolę nad Iranem , Kermit Roosevelt, McGraw-Hill (1979). Rola Brytyjczyków w polityce wewnętrznej Iranu (1951-1953) , Mansoureh Ebrahimi, Springer (2016). Mohammad Mosaddeq i zamach stanu w Iranie w 1953 r ., Mark J. Gasiorowski i Malcolm Byrne, Syracuse University Press (2004). CIA w Iranie: zamach stanu z 1953 r. i początki handlu między USA a Iranem , Christopher J. Petherick, American Free Press (2006). Iran i CIA: upadek Mosaddeqa ponownie , Darioush Bayandor, Palgrave Macmillan (2010).

[ 4 ]  « SAVAK : Przerażająca i wszechobecna siła », Richard T. Sale, Washington Post , 9 maja 1977. SAVAK, czyli przyjaciel tortur Zachodu. Z akt irańskiej tajnej służby , Harald Irnberger (1978).

[ 5 ]  Zdjęcia przedstawiające irańskich przywódców odwiedzających muzeum są wykorzystywane przez Ludowych Mudżahedinów, aby stworzyć wrażenie, że odtworzone tortury przeprowadzili oni sami.

[ 6 ]  „ Jak agencja Reuters uczestniczyła w kampanii propagandowej przeciwko Iranowi ”, tłumaczenie Pete Kim, Voltaire Network , 14 listopada 2005.

[ 7Syria i Stany Zjednoczone , David W. Lesch, Westview (1992).

[ 8Administracja Cartera i upadek dynastii Pahlawi w Iranie: stosunki USA–Iran na progu rewolucji 1979 r. , Javier Gil Guerrero, Palgrave Macmillan

[ 9Tajna wojna z Iranem. 30-letnia tajna walka z najniebezpieczniejszym terrorystą świata , Ronen Bergman, Simon i Schuster (2008).

[ 10 ]  „ Izrael i Iran wspólnie eksploatują rurociąg Ejlat-Aszkelon ”, tłumaczenie Pete Kim, Voltaire Network , 3 stycznia 2018.

[ 11 ]  „ Kto boi się cywilnej potęgi nuklearnej Iranu? ”, autor: Thierry Meyssan, tłumaczenie: Pete Kimberley, Voltaire Network , 5 grudnia 2013 r.

[ 12Sprawdzanie ambicji nuklearnych Iranu , Henry Sokolski i Patrick Clawson, University Press of the Pacific (2004). Iran i bomba: abdykacja odpowiedzialności międzynarodowej , Thérèse Delpech, Columbia University Press (2009). Rozwój nuklearnego Iranu: jak Teheran rzuca wyzwanie Zachodowi , Dore Gold, Regnery Publishing (2009). Polityka nuklearna w Iranie , Judith S. Yaphe, Institute for National Strategic Studies, National Defense University (2010). Nuklearny Iran , David Patrikarakos, Bloomsbury (2012).

[ 13 ]  « Création d’une area release d’armes nucléaires au Moyen-Orient », Réseau Voltaire , 4 maja 2010 r.

[ 14 ]  „ Doktryna Obamy ” autorstwa Jeffreya Goldberga, The Atlantic (USA), Voltaire Network , 10 marca 2016 r.

[ 15Kryzys na półksiężycu: strategia USA-Europejska dla Bliskiego Wschodu , Ivo H. Daalder & Nicole Gnesotto & Philip H. Gordon, Brookings Institution (2006). Stany Zjednoczone i Iran: sankcje, wojny i polityka podwójnego powstrzymywania , Sasan Fayazmanesh Routledge (2008). Polityka zagraniczna USA i Iran: stosunki amerykańsko-irańskie od czasu rewolucji islamskiej , Donette Murray, Routledge (2009). Utrata wroga: Obama, Iran i triumf dyplomacji , Trita Parsi, Yale University Press (2017). Prezydent Obama i Iran: zaangażowanie, izolacja, zmiana reżimu , Raymond Tanter, Iran Policy Committee (2010).

[ 16 ]  „ Benjamin Netanjahu ujawnia „irański tajny program nuklearny” ”, autor: Benjamin Netanjahu, Voltaire Network , 30 kwietnia 2018 r.

[ 17 ]  « Accord de Garanties TNP z République islamique d’Iran », uchwała przyjęta 12 czerwca 2025 r. na sesji 1769, AIEA.

[ 18Generator fal uderzeniowych dla irańskiego programu broni nuklearnej: coś więcej niż studium wykonalności , David Albright i Olli Heinonen, Fundacja na rzecz obrony demokracji, 7 maja 2019 r.

[ 19L’Effroyable oszustwo 2: Manipulacje i fałszywe wiadomości , Thierry Meyssan, Alphée i Demi-Lune (2007).

Thierry Meyssan

Doradca polityczny, założyciel i prezes Voltaire Network . Jego ostatnie francuskie dzieło to „ Under our Eyes – From September 11th to Donald Trump ” .

Izraelski rak musi zostać zneutralizowany

Scott Ritter: Izraelski rak musi zostać zneutralizowany

Wideo wywiad po angielsku z opisem w j. polskim.https://www.youtube.com/watch?v=CWQvknj0CuA

DR IGNACY NOWOPOLSKI JUN 18

Obecny konflikt Izraela z Iranem, w coraz ostrzejszym świetle ukazuje światu prawdziwą naturę Izraela. Ten mały kraik zachowuje się jak szaleniec, od swego założenia. Prowadzi ze wszystkimi sąsiadami wojenną agresję, nie cofając się przed żadnymi działaniami, jak choćby ludobójstwo w Gazie. Korzystając z nieograniczonego i bezwarunkowego poparcia ze strony USA, czuje się całkowicie bezkarnym w swych działaniach.

Obecnie, jak widać nienasycony konfliktem z Iranem, naznacza sobie kolejną ofiarę do zlikwidowania: Pakistan.

Kraj ten jest posiadaczem broni jądrowej i ze względu na swe geograficzne położenie, jest bezpośrednio narażony na ewentualne promieniowanie radioaktywne z sąsiedniego Iranu. Jeśli Izrael zbombarduje instalacje nuklearne, lub użyje broni jądrowej przeciw Iranowi, to skażenie radioaktywne pokryje terytorium Pakistanu, który z 80 milionami mieszkańców posiada niewystarczające obszary rolnicze. Ich skażenie postawi jego mieszkańców przed widmem śmierci głodowej. Dlatego też Pakistan, zagroził użyciem swej broni nuklearnej w obronie Iranu.

Tak więc nigdy niekończąca się lista izraelskich wrogów powiększyła się o jeszcze jeden kraj. Następnym w kolejce będzie Turcja, która znajdzie się na izraelskim celowniku, po zakończeniu „roboty” z Iranem i Pakistanem.

Dla świata stało się już oczywistym, że Izrael to złośliwy rak, trawiący ludzkość. Tragedią jest to, że USA zostały całkowicie pożarte przez tego raka i są całkowicie w jego mocy.

Dlatego, walka Iranu z Izraelem jest ostatnią szansą uratowania świata od tego raka. Izrael musi zostać zniszczony, dla przetrwania Ludzkości, a szanse dokonania tego są w pełni w granicach irańskich możliwości.

Dlatego obecna egzystencjalna walka pomiędzy tymi dwoma państwami jest tak ważna.

Kapitulacja Trumpa wobec izraelskiego lobby w Waszyngtonie, jest nie do zaakceptowania. Szefowa wszystkich amerykańskich agencji wywiadowczych, Tulsi Gabbart (https://wiadomosci.wp.pl/szefowa-wywiadu-narodowego-polityczne-elity-podzegaja-do-wojny-nuklearnej-7166424348019328a), osobiście mianowana na to stanowisko przez Trumpa, wyraźnie zaprzeczyła izraelskim kłamstwom o irańskim programie nuklearnym.

Trump zapytany o to przez dziennikarkę na pokładzie samolotu Air Force One, odpowiedział: „mnie to nie obchodzi, ja mówię, że Iran rozwija produkcję broni jądrowej”.

Tak skandaliczne i pozbawione podstaw twierdzenie, które stawia świat w obliczu nuklearnej zagłady, ze względu na izraelską agresję na Iran, ostatecznie skompromitowało Stany Zjednoczone i ich prezydenta! [ależ nie.. już dyplomaci przywykli do jego pochopnych sformułowań md ]

W moim odczuciu (Scotta), Tulsi powinna podać się do dymisji i rozpocząć kampanię przeciw temu prezydentowi, który okazuje się być niebezpiecznym obłąkańcem.

[A to niebezpieczny kierunek. To ten Scott pracuje dla wrogów USA. md]

To co obecnie obserwujemy, to powtórka z inwazji na Irak w 2002, kiedy to prezydent we współpracy z Rumsfeldem (https://pl.wikipedia.org/wiki/Donald_Rumsfeld) skonstruował swoje małe biuro wywiadu w celu sfabrykowania kłamstw odnośnie ówczesnej swej ofiary (Iraku).

Izrael jest zagrożeniem dla USA. A w Białym Domu urzęduje marionetka izraelska, obłąkaniec Trump! To jest niezwykle niebezpieczna sytuacja! [A to niebezpieczny kierunek. To ten Scott pracuje dla wrogów USA. md]

Jeśli Trump włączy Amerykę do obecnego konfliktu, to straci resztę popularności wśród obywateli, którzy wybrali go na bazie MAGA i likwidowaniu konfliktów militarnych.