Hollywood – ze snu do koszmaru. Dlatego dzieci celebrytów są tak często zaburzone psychicznie.

Hollywood – ze snu do koszmaru. Dlaczego dzieci celebrytów są tak często zaburzone psychicznie?

=================================

https://pch24.pl/hollywood-ze-snu-do-koszmaru-dlaczego-dzieci-celebrytow-sa-tak-czesto-zaburzone-psychicznie

„Hollywood jest straszne… tego już nawet nie da się ośmieszyć”

(PCh24TV)

Hollywoodzki światek od zarania swoich dziejów nie tylko przepoczwarzył się w olbrzymią machinę sławy i masowej rozrywki, ale też przerósł najbardziej szalone wyobrażenia parodystów. Nie sposób bowiem sparodiować całej masy ludzi twierdzących, że „trans-kobiety są kobietami. Trans-mężczyźni są mężczyznami. Osoby niebinarne są prawdziwe. Prawa osób trans to prawa człowieka”.

Celebryci uwięzieni w świecie pozbawionym logiki, rozsądku i prawdy zdają się nie potrzebować już teatralnych masek. Wystarczy, że przejrzą się w lustrze lub spojrzą na własne potomstwo.

Grammy Los Angeles 2025

Jest 2 lutego 2025 roku, podczas 67. gali rozdania nagród Grammy w Los Angeles wyróżnienie w kategorii Best Pop Duo/Group Performance otrzymują Bruno Mars i Lady Gaga za utwór pt. „Die with a Smile”. Przemawiający na scenie Mars zwraca się do swojej muzycznej partnerki oznajmiając z wiarą, iż to sam „Bóg dał im tę piosenkę do wspólnego śpiewania”. Pełna emocji Lady Gaga wyraża radość z możliwości tworzenia, by po chwili wygłosić z powagą przekonanie, iż „osoby transpłciowe nie są niewidzialne. Osoby transpłciowe zasługują na miłość. Społeczność queer zasługuje na wsparcie. Muzyka to miłość”. Zebrana publiczność przyznaje artystce słuszność owacją na stojąco.

„Hollywood is horrible… it’s beyond satire”

Niewiele zmieniło się w amerykańskiej branży rozrywkowej od czasu, gdy Fred Allen, legendarny komik, satyryk i autor licznych radiowych programów, wysłał do swojego przyjaciela, Altona Cooka, list, w którym przedstawił realia panujące w Hoolywood. Jak pisał Allen: „Ludzie tutaj wydają się żyć w małym świecie, który odcina ich od reszty wszechświata, i wszyscy sprawiają wrażenie, jakby udawali życie. Aktorzy i pisarze żyją w strachu, i nic — włącznie z domami — nie wydaje się być trwałe”. I chociaż minęło od tego czasu kilka dekad, Fred Allen zmarł bowiem w 1959 roku, to cytowany opis w całości oddaje klimat panujący tam również dzisiaj.

Uwagi radiowca potwierdzają choćby tegoroczne pożary trawiące w Los Angeles niemal całe osiedla domów należących do znanych z ekranu właścicieli. O panującym w Hollywood strachu przed utratą pracy mówiła kilka lat temu w wywiadzie dla magazynu „Vouge” polska aktorka Joanna Kulig. Natomiast spostrzeżenie Allena w odniesieniu do odciętej od reszty świata małej, patrząc globalnie, społeczności wydają się potwierdzać przywołane słowa Lady Gagi.

Gdyby istniała maszyna przywracająca do życia zmarłych, wskrzeszony Fred Allen zgodziłby się zapewne ze słowami Grega Peada alias Yahoo Serious, australijskiego aktora, scenarzysty i producenta filmowego, który o przemyśle rozrywki w USA powiedział krótko: „Hollywood jest straszne… tego już nawet nie da się ośmieszyć”. I trudno się z nim nie zgodzić, parodiujemy zwykle rzeczywistość po to, by ukazać jej śmieszność, przesuwając granicę jeszcze dalej, ale kiedy rzeczywistość staje się sama w sobie karykaturą, satyra jest bezużyteczna. Absurdalny świat Hollywood nie potrzebuje już teatralnych czy filmowych masek, wystarczy, że przejrzy się w lustrze. I co tam zobaczy?

Całą masę ludzi twierdzących, że „trans-kobiety są kobietami. Trans-mężczyźni są mężczyznami. Osoby niebinarne są prawdziwe. Prawa osób trans to prawa człowieka”. Gdy zwierciadło przechyli się nieco w lewo, do chóru dołączą pisarze, rzeźbiarze, malarze, artyści zajmujący się fotografią. Wystarczy, że ktoś odważy się wyjść poza szereg, zostanie przykładnie ukarany. Dobitnie przekonała się o tym J.K. Rowling, znana autorka książek o Harrym Potterze. Spotkała się z ostrą reakcją w 2020 roku, po cyklu tweetów na temat „społeczności transpłciowej”. Do słów Rowling niemal natychmiast krytycznie odnieśli się aktorzy grający główne role w filmowej ekranizacji jej najbardziej znanej serii – Daniel Radcliffe, Emma Watson i Rupert Grint. W gronie krytyków Brytyjki znaleźli się niebawem, poza filmowymi gwiazdami, pisarze i członkowie amerykańskiej społeczności literackiej, sygnując swoim nazwiskiem list otwarty oferujący wsparcie społecznościom transpłciowym i niebinarnym w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie. Wcześniej podobny dokument podpisali twórcy z Wielkiej Brytanii i Irlandii.

Hollywoodzki światek, o którym pisał w lipcu 1940 roku Fred Allen, nie tylko przepoczwarzył się w olbrzymią machinę sławy i masowej rozrywki. Przerósł też najbardziej szalone wyobrażenia parodystów. Rowling w swoim pierwszym komentarzu zauważyła jedynie żartobliwie, że nie ma czegoś takiego jak „osoby menstruujące” i że „kiedyś było na to słowo”. Po fali krytyki rozwinęła to stanowisko w kolejnym wpisie, argumentując: „Jeśli płeć nie istnieje, nie istnieje też pociąg osób tej samej płci. Jeśli płeć nie istnieje, znika rzeczywistość kobiet na całym świecie. Znam i kocham osoby transpłciowe, ale wymazanie pojęcia płci odbiera wielu możliwość sensownej rozmowy o ich życiu. To nie nienawiść mówić prawdę”.

Z pewnością mówienie prawdy nie jest nienawiścią. Mówienie prawdy w dzisiejszym świecie ma jednak swoją cenę i jest nią „hejt”. W opublikowanym niedawno przez Rowling oświadczeniu dotyczącym ostatniego wywiadu Emmy Watson, w którym aktorka wspomniała o transfobicznych poglądach brytyjskiej pisarki, czytamy: „Ludzie chcieli mnie zabić, zgwałcić, torturować. Musiałam znacznie wzmocnić środki bezpieczeństwa i nieustannie martwiłam się o bezpieczeństwo mojej rodziny. A Emma właśnie publicznie dolała oliwy do ognia i mimo to sądziła, że jedno zdanie wyrażające troskę zapewni mnie o jej fundamentalnej sympatii i życzliwości”.

Być może z tego powodu „celebryckie zastępy” tak chóralnie opiewają powielaną narrację trans-agendy. Jest równie prawdopodobne, że znakomita większość ludzi z branży szczerze w to wierzy. A poznać możemy ich po „owocach”. Jak zauważyli internauci, potomkowie „celebryckiej kasty” zmagają się z przypadłością w rozmiarach nieporównywalnych z innymi.

W jednym z postów użytkownika platformy „X” możemy przeczytać (@Oli London): „Córka Jennifer Garner= TRANS. Córka Cynthii Nixon = TRANS. Syn Roberta De Niro = TRANS. Syn Gabrielle Union = TRANS. Syn Naomi Watts = TRANS. Córka Marlona Wayansa = TRANS. Syn Charlize Theron = TRANS. Córka Cher = TRANS. Syn Jamie Lee Curtis = TRANS. Córka Rosie O’Donnell = Niebinarna. Córka Jennifer Lopez = Niebinarna”.

Przypadek? Nie sądzę, zwłaszcza że lista jest o wiele dłuższa.

„Bóg nie pozwoli z siebie szydzić” (por. Ga 6,7-8)

No cóż, pochodzące z Biblii przysłowie mówi: „kto sieje wiatr, ten zbiera burzę”(por. Oz 8,7). Jednak bardziej odpowiedni w tym kontekście wydaje się być fragment z Listu św. Pawła do Galatów (Ga 6,7-8):

„Nie łudźcie się, Bóg nie da się z siebie naśmiewać. Co bowiem człowiek sieje, to też żąć będzie. Kto sieje dla swojego ciała, z ciała żąć będzie skażenie; a kto sieje dla Ducha, z Ducha żąć będzie życie wieczne”.

Słowo Boże od początku poucza nas, że płeć biologiczna i tożsamość płciowa są stworzone, dane i zachowane przez Boga. Co więcej, w mistrzowskim zamyśle Stwórcy zostaliśmy stworzeni na Jego obraz i podobieństwo (por. Rdz 1,26-28). Bunt człowieka przeciw Bogu zniekształcił ten pierwotny doskonały rys, co sprawiło, że w jakimś sensie wszyscy mamy zaburzoną tożsamość. Ale to nie oznacza, że możemy się dowolnie definiować i wyrażać. Zewnętrzne oznaki ludzkiej cielesności mają znaczenie. Biblijne słowa: „stworzył mężczyzną i niewiastą” (por. Rdz 1,27) wyraźnie mówią bowiem o zróżnicowaniu płci jako nieusuwalnej kondycji i sednie człowieczeństwa. Z zaistnieniem ludzkiego ciała, z jego pięknem, ze zróżnicowaniem płci oraz z miłością, którą Bóg wpisał w relację mężczyzny i kobiety, wiąże się więc od początku godność tak wielka, iż sam Wszechmocny w osobie Jezusa Chrystusa stał się człowiekiem.

Dlatego trangenderyzm jest w najgłębszej istocie kolejną odsłoną buntu stworzenia wobec Stwórcy. Sprzeciw ten ma wyjątkowo szydercze oblicze, a jak już wiemy, Bóg nie pozwoli z siebie szydzić (por. Ga 6,7). Przez wzgląd na swoje miłosierdzie dopuszcza, póki co, jedynie konsekwencje ludzkiego działania. Ale przyjdzie taki dzień, w którym człowiek, o ile się nie nawróci, jako plon ciała zbierze zagładę (por. Ga 6,8).

Anna Nowogrodzka-Patryarcha

Przyszłość Chin: Państwo robotów. 300 tysięcy robotów ratuje chińskie fabryki z powodu klęski demograficznej.

300 tysięcy robotów ratuje chińskie fabryki z powodu demograficznego upadku populacji

https://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/300-tysiecy-robotow-ratuje-chinskie-fabryki-z-powodu-demograficznego-upadku-populacji


Chiny stoją przed bezprecedensowym wyzwaniem demograficznym, które mogłoby zagrozić ich pozycji światowej potęgi przemysłowej. Jednak w obliczu kurczącego się społeczeństwa, potężna armia robotów wkracza do akcji, zapewniając dalsze funkcjonowanie fabryk i utrzymując status “fabryki świata”.

Według najnowszych danych Międzynarodowej Federacji Robotyki (IFR), Chiny zainstalowały rekordową liczbę 295 000 nowych robotów przemysłowych w 2024 roku – więcej niż wszystkie pozostałe kraje razem wzięte. Ta imponująca liczba stanowi ponad połowę globalnych instalacji i przenosi łączną liczbę aktywnych robotów w chińskich fabrykach do bezprecedensowego poziomu 2,03 miliona jednostek.

Masowa robotyzacja nie jest przypadkowym trendem technologicznym, ale strategiczną odpowiedzią na poważny problem demograficzny. Od 2022 roku liczba ludności Chin systematycznie maleje – w ubiegłym roku zmniejszyła się o 1,39 miliona osób. Jeszcze bardziej niepokojące są długoterminowe prognozy ONZ, które przewidują, że do 2050 roku populacja Chin spadnie do 1,26 miliarda, przy czym aż 40% mieszkańców przekroczy 60. rok życia, a zaledwie 10% będzie miało poniżej 15 lat.

Ta demograficzna przepaść bezpośrednio wpływa na rynek pracy. Chińska populacja w wieku produkcyjnym (16-59 lat) skurczyła się z 896,4 miliona w 2019 roku do 875,6 miliona w 2022 roku, podczas gdy liczba osób powyżej 65 roku życia wzrosła ze 176 milionów do 209,78 milionów w tym samym okresie. Trend ten prawdopodobnie będzie się pogłębiał – eksperci przewidują, że do 2100 roku zaledwie 36% Chińczyków będzie w wieku produkcyjnym, w porównaniu do obecnych 59%.

W odpowiedzi na te wyzwania, chińskie fabryki przechodzą gwałtowną transformację. W zakładach, które kiedyś tętniły ludzką aktywnością, dziś słychać precyzyjny, mechaniczny rytm maszyn. Branże tradycyjnie opierające się na intensywnej pracy ludzkiej, takie jak przemysł tekstylny czy elektroniczny, masowo wdrażają zautomatyzowane rozwiązania. Przykładem jest firma Midea, która w ciągu sześciu lat zainwestowała 4 miliardy juanów (622 miliony dolarów) w transformację technologiczną, zwiększając wydajność o 62% i zmniejszając liczbę pracowników o 50 000.

Co istotne, Chiny nie tylko instalują więcej robotów niż jakikolwiek inny kraj, ale także zwiększają udział rodzimych producentów na własnym rynku. W 2024 roku chińscy producenci robotów po raz pierwszy wyprzedzili zagranicznych dostawców, osiągając 57% udziału w rynku krajowym, w porównaniu do średnio 28% w poprzedniej dekadzie. To znaczące przesunięcie w kierunku samowystarczalności technologicznej ma głębokie implikacje geopolityczne, szczególnie w kontekście rywalizacji z USA.

Wpływ tej robotycznej rewolucji na chińskie społeczeństwo jest wielowymiarowy. Z jednej strony, pozwala ona utrzymać konkurencyjność przemysłową mimo malejącej siły roboczej. Z drugiej strony, powoduje fundamentalną restrukturyzację rynku pracy, eliminując miejsca pracy dla pracowników nisko-kwalifikowanych, a jednocześnie tworząc popyt na specjalistów z umiejętnościami technicznymi. Badania wskazują, że około 77% chińskich miejsc pracy jest podatnych na automatyzację, a robotyzacja wywiera znaczący negatywny wpływ na zatrudnienie i płace, szczególnie wśród pracowników o niskich kwalifikacjach, mężczyzn i osób w średnim lub starszym wieku.

Mimo tych wyzwań, Chiny postrzegają robotyzację jako strategiczną konieczność. Rząd aktywnie wspiera tę transformację poprzez inicjatywy takie jak “Robot+ Application Action Plan”, dążąc do podwojenia gęstości robotów w kraju do 2025 roku. Dla Pekinu automatyzacja to nie tylko sposób na utrzymanie pozycji “fabryki świata”, ale także szansa na przejście z produkcji pracochłonnej o niskiej wartości do wytwarzania produktów zaawansowanych technologicznie.

Historyczne cywilizacje upadały, gdy brakowało im zasobów lub ludzi. Chiny, stojąc w obliczu bezprecedensowego spadku demograficznego, budują nowy rodzaj armii – ze stali i algorytmów – aby zabezpieczyć swoją pozycję ekonomiczną. Ten masowy eksperyment zastępowania ludzkiej siły roboczej maszynami nie tylko zdecyduje o przyszłości chińskiej gospodarki, ale stanie się lekcją dla innych starzejących się społeczeństw, w tym dla krajów zachodnich, które w najbliższych dekadach staną przed podobnymi wyzwaniami demograficznymi.

Źródła:

https://www.scmp.com/economy/china-economy/article/3327793/chinas-popul…
https://parameter.io/china-installs-300000-robots-amid-labor-shortage/
https://www.weforum.org/stories/2025/04/the-future-of-jobs-in-china-the…
https://technode.com/2025/10/02/china-installed-nearly-300000-industria…
https://www.washingtonpost.com/world/interactive/2025/china-population-…

Polska stoi przed próbą: Chrońmy świętość rodziny!


Polska stoi przed próbą: chrońmy świętość rodziny
Czy można sobie wyobrazić, że w Polsce – kraju o tysiącletniej tradycji chrześcijańskiej – rząd zaczyna podważać świętość małżeństwa?
 

A jednak to właśnie się dzieje.
 
Rząd Donalda Tuska, przy aktywnym udziale Władysława Kosiniaka-Kamysza, zapowiada wprowadzenie ustawy o tzw. „związkach partnerskich”.
 
Choć w oficjalnych komunikatach mówi się o „uregulowaniu statusu osoby najbliższej”, w rzeczywistości chodzi o zrównanie małżeństwa – sakramentu kobiety i mężczyzny – z relacjami sprzecznymi z prawem Bożym i naturalnym porządkiem.
 
To nie jest niewinna reforma – to rewolucja moralna.
 
Pod hasłami „równości” i „nowoczesności” próbuje się osłabić fundamenty prawdziwej rodziny.
 
Nie jest to kwestia administracyjna. To kwestia sumienia i wiary.
 
Małżeństwo nie jest wynalazkiem państwa ani „umową społeczną”, którą można zmieniać według aktualnie modnej zwodniczej ideologii.
 
To święte przymierze kobiety i mężczyzny, ustanowione przez Boga u początku stworzenia:
 
„Dlatego opuści człowiek ojca i matkę, a złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem”. (Rdz 2,24)
 
Gdy państwo zrównuje małżeństwo z innymi formami relacji, przestaje chronić rodzinę, a zaczyna rozbijać jej sens i godność.
 
Czy mamy pozwolić, by pod pozorem „tolerancji” zniszczono to, co święte?
 
Trzeba działać – zanim będzie za późno.
 
Dlatego postanowiłem napisać właśnie do Ciebie. 
 
Proszę, podpisz petycję do wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza, by sprzeciwił się tej ustawie i stanął po stronie prawdziwego małżeństwa, rodziny i chrześcijańskiego porządku w Polsce.
Podpisz petycję: Brońmy świętości małżeństwa!

Ten apel to nie formalność – to realna presja na polityków, którzy muszą usłyszeć głos tysięcy Polaków broniących Bożego porządku.
 
Każdy podpis ma znaczenie.
 
Każdy podpis to świadectwo wiary, odwagi i miłości do prawdy.
 
To walka o duszę narodu.
 
Bo kiedy państwo legalizuje związki sprzeczne z naturą, przestaje być obrońcą dobra wspólnego.
 
Zamiast wychowywać młode pokolenia do odpowiedzialności, wierności i otwartości na życie – promuje fałszywe wzorce i oswaja z grzechem sodomskim.
 
W imię rzekomej „wolności” odbiera się sens słowom: ojciec, matka, rodzina.
 
Czy takiej Polski chcemy?
 
Czy chcemy, by nasze dzieci dorastały w kraju, gdzie Boże przykazania stają się tylko „kwestią opinii”?
 
Razem możemy to zatrzymać.
 
Nie raz już pokazaliśmy, że wspólnym wysiłkiem można obronić prawdę.
 
Dzięki wsparciu tysięcy osób udało się już:
przygotować i przeprowadzić liczne kampanie w obronie rodziny, życia i wiary, skierowane przeciwko bluźnierstwu, aborcji i eutanazji,
ujawnić i nagłośnić ideologiczne treści w szkołach, które miały demoralizować dzieci,
oraz rozpowszechnić materiały chroniące setki rodzin przed wpływem ideologii gender.
Te działania pokazują, że wspólnie potrafimy skutecznie reagować, by odbudować cywilizację chrześcijańską.
 
Dziś znów stoimy przed próbą.
 
Rząd chce uczynić z Polski kraj bez moralnych granic.
 
Nie możemy milczeć.
 
Podpisz petycję teraz – zanim w Sejmie zapadnie decyzja, która zmieni oblicze naszej ukochanej Ojczyzny.
 
Niech nasze „tak” dla świętości małżeństwa zabrzmi głośno.
 
Każdy podpis to głos za prawdą, za Bożym porządkiem, za prawdziwą rodziną.
 
Niech nasza wspólna modlitwa i działanie staną się świadectwem, że Polska – mimo ataków – pozostaje wierna Ewangelii.
 
„Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj”. (Rz 12,21)
 
Niech Bóg błogosławi wszystkim, którzy stają w obronie świętości małżeństwa.
Z serca dziękuję za Twoją modlitwę i zaangażowanie, by walczyć o życie nienarodzonych – tych, którzy sami bronić się nie mogą.
Z wyrazami szacunku,
Jędrzej Stępkowski
Polska Katolicka, nie laicka
 
P.S. Twój głos ma znaczenie! Nie pozwól, by homoseksualne związki partnerskie zniszczyły świętość małżeństwa.
 
Podpisz petycję teraz i pokaż, że Polska pozostaje wierna Bożemu prawu.

www.polskakatolicka.org

Heretycy w Watykanie wystosowali życzenia do pogan z okazji ich święta Diwali. „Ani słowa o Jezusie”.

Watykan wystosował życzenia do pogan z okazji ich święta. „Ani słowa o Jezusie”

14.10.2025 https://nczas.info/2025/10/14/watykan-wystosowal-zyczenia-do-pogan-z-okazji-ich-swieta-ani-slowa-o-jezusie/

Papież Leon XIV.
NCZAS.INFO | Papież Leon XIV. / Fot. PAP/EPA

Watykan wysłał życzenia „szczęśliwego Diwali”. To hinduistyczne święto poświęcone pogańskim bóstwom. Katolickie media podkreślają, że w życzeniach nie ma w nich słowa o Jezusie.

Watykańska Dykasteria ds. Dialogu Międzyreligijnego opublikowała list z „najlepszymi życzeniami” dla wyznawców hinduizmu przygotowującymi się do obchodów święta „Diwali”. To hinduistyczny nowy rok połączony z ichnią wiarą.

Hinduistyczny nowy rok opiera się na mitologii i zachęca do świętowania zwycięstwa prawdy nad fałszem, światła nad ciemnością, życia nad śmiercią i dobra nad złem.

„List Watykanu nie wykorzystuje okazji, by wskazać hinduistom jedynego i wielkiego zwycięzcę prawdy nad fałszem, światła nad ciemnością, życia nad śmiercią i dobra nad złem – Jezusa Chrystusa” – podkreśla lifesitenews.com.

List podpisali prefekt Dykasterii, kardynał George Jacob Koovakada i sekretarz ks. prałat Indunil Janakaratne Kodithuwakku Kankanamalage.

„Ani razu nie wspominają imienia Jezusa ani nie wskazują na Niego jako na jedynej 'drogi, prawdy i życia’ (Ewangelia według św. Jana 14,6)” – zaznaczyła redakcja LSN.

Diwali łączy się z rytualnymi modłami do hinduistycznych bóstw, przez katolików uznawanych za pogańskie i fałszywe. Wśród nich są „Maa Lakszmi, bogini bogactwa i dobrobytu i Pan Rama”, którego „triumf nad złem jest centralnym punktem obchodów Diwali”, jak wskazuje California Family Council (CFC).

„Do innych bogów należą Sita, bogini płodności i oddania; Hanuman, bóg małp; Kali, bogini mocy i zniszczenia” – zauważa CFC.

„Catholic Answers” wskazuje, że hinduizm naucza fałszywej równości religii.

„Hinduizm jest popularny, ponieważ, podobnie jak buddyzm, unika konfliktów, wierząc, że wszystkie tradycje religijne to różne ścieżki do tego samego celu” – napisał Anthony Clark w artykule z 2012 roku.

„Ale, jak zobaczymy, jest to sprzeczność: Twierdzenie, że dwa sprzeczne stanowiska są w rzeczywistości korelatywne, jest nie tylko irracjonalne, ale i nieprawdziwe” – wyjaśnił.

„Katolicyzm jest 'jedyną prawdziwą wiarą, opartą na naturalnych i objawionych pewnikach danych przez Jedynego Boga’, a zatem 'nie może on, za pomocą zdrowego rozumowania, wpasować się w ideały pluralizmu religijnego’” – wyjaśnił Clark.

We wspomnianym artykule przytoczono też katolickiego apologetę Petera Kreefta. Zwrócił uwagę na problemy dotyczące tzw. mistyki Wschodu.

– Według mistycyzmu Wschodu indywidualność jest iluzją. Nie chodzi o to, że nie jesteśmy realni, ale o to, że nie jesteśmy odrębni od Boga ani od siebie nawzajem – mówił Kreeft.

Jak widać, Watykan za Leona XIV brnie za Franciszkiem w herezję wspierania wielu religii.

W stepie szerokim. Dlaczego upadła Rzeczpospolita Obojga Narodów

W stepie szerokim. Dlaczego upadła Rzeczpospolita Obojga Narodów

kelkeszos https://www.salon24.pl/u/qqc1968/1467782,w-stepie-szerokim-dlaczego-upadla-rzeczpospolita-obojga-narodow

W trudnych czasach porozbiorowych, gdy przetrwanie narodu pozbawionego bytu politycznego, stało się przedmiotem troski jego rzeczywistych elit, znalazło się wielu „ojców założycieli” różnych gałęzi myśli społecznej, bez których trudno sobie wyobrazić polską naukę. Niestety ludzie ci, przytłoczeni ogromną przewagą stronnictw insurekcyjnych, nie funkcjonują w naszej historycznej świadomości i o ile ci, bez przerwy krzyczący „do broni!” mają w każdej polskiej mieścinie place, pałace i ulice ich imienia, a także masę pomników i tablic ku czci, o tyle ci wzywający do powściągliwości, pracy i nauki, są zupełnie zapomniani, a przy tym bardzo często oskarżani o kapitulanctwo, albo wręcz zdradę. 

Dorobek twórców naszej ekonomii politycznej – Fryderyka Skarbka, socjologii – Józefa Supińskiego, czy psychologii – Michała Wiszniewskiego, trzymamy zatem w od lat zamkniętych szufladach, do których nikt nie zagląda.

Józef Supiński miał to nieszczęście, że swoją świetną „Szkołę polską gospodarstwa społecznego” wydał tuż przed wybuchem powstania styczniowego, dlatego nie trafiła w podgrzewane przez wzmożonych patriotów nastroje społeczne, choć już po katastrofie powstania stała się „biblią” pozytywistów, co zresztą potwierdził sam Bolesław Prus w „Lalce”, gdy przygotowującemu się do rozmowy z Wokulskim Łęckiemu, wkłada w ręce właśnie dzieło Supińskiego.

Jeszcze mniej niż o Supińskim wiemy o Michale Wiszniewskim, niezwykłej postaci, zasłużonej między innymi pierwszą profesjonalną „Historią Literatury Polskiej”. Wiszniewski jak wielu mu współczesnych starał się przy tym poznać Europę i zbadać mechanizmy nią rządzące, z opcją wykorzystania sprzeczności między mocarstwami dla podniesienia sprawy polskiej. Zrobił na zachodzie, zwłaszcza we Włoszech dużą karierę, a przy tym był bardzo czynnym publicystą, dzięki czemu pozostawił po sobie kilka świetnych dzieł, w tym pięknie wydaną w Warszawie w 1848r. „Podróż do Włoch, Sycylii i Malty”.

Swoją peregrynację po Półwyspie Apenińskim zaczął w Trieście, ale głównym celem pierwszej części podróży była Wenecja, której poświęcił Wiszniewski bardzo wiele uwagi, nie ukrywając przy tym, że inspirowała go pewna analogia w dziejach dwóch Rzeczpospolitych – polskiej i weneckiej, które niemal równocześnie zeszły ze sceny dziejów, wcześniej przeżywszy dni wielkiej potęgi i chwały.

Jedną z najbardziej dojmujących obserwacji w porównaniu tych dwóch państw jest różnica ich potencjałów, najwyraźniej podkreślona we fragmentach dotyczących opisu weneckiego arsenału: 

Niegdyś w arsenale weneckim pracowało szesnaście tysięcy robotników, znanych w historii weneckiej pod nazwiskiem Arsenalotti. Wenecja przy końcu piętnastego wieku miała czterdzieści tysięcy majtków i trzysta trzydzieści wielkich okrętów wojennych, kupieckich zaś okrętów trzy tysiące jeszcze przy końcu wieku dwunastego.

A Rzeczpospolita Obojga Narodów? Ogromny kraj, potężnym obłym cielskiem zapychający wielkie przestrzenie środkowej i wschodniej Europy, do morza przylegający nędzną wypustką, ze wszystkich stron zagrożoną przez wrogów i zakorkowaną przez niemal eksterytorialne miasto, trzymające za gardło większość handlu tego „imperium”, zasiedlone niemal w całości przez element etnicznie obcy. Na dodatek ten kolos nie miał własnej floty, wszelkie morskie operacje opierając na siłach zewnętrznych.

Dlaczego Polska, tak zależna od obrotu towarowego opartego na handlu wiślanym, nie była w stanie wytworzyć minimalnego choćby zasobu pozwalającego na eksploatację własnych portów?

Bo rozpuściła się w wielkim stepie, gdzie polskość to były tylko enklawy w dzikim i wrogim żywiole, a to wrzucenie wszelkich zasobów w „wielki step” tak dezintegrowało strukturę społeczną, że kraj nie był w stanie wytworzyć własnego mieszczaństwa, z konieczności opierając się w jego funkcjach na elementach etnicznie obcych, które wprawdzie stworzyły sobie u nas raj, ale za cenę ogromnego upośledzenia 90% jego mieszkańców.

To właśnie te przygnębiające „zawołane ziemiańskie stolice”, w których straszyły „bram cztery ułomki, klasztorów dziewięć i gdzieniegdzie domki”, to przy tym najbardziej porażające świadectwo, czym była rozpuszczona w „wielkim stepie” i tracąca tam swoje zasoby Polska. Cena była okrutna, bo wynikała z wepchnięcia Polaków jako narodowej wspólnoty w objęcia niszczącego ją azjatyckiego Naddnieprza. 

Efektem był brak państwowości z koniecznymi jej atrybutami, jak skarb, wojsko, flota, sądy i możliwość egzekwowania wyroków. W zamian stepowa anarchia ze stolicami „królewiąt” do złudzenia przypominających dzisiejszych oligarchów zza wszystkich naszych wschodnich granic.

Taki kraj jest łatwym łupem tych, którzy wiedzą, czemu służy dostęp do morza, a Europa to cywilizacja morska, bo nawet Moskale to wiedzieli, budując Petersburg i Odessę.

W chwili upadku Rzeczpospolitej Obojga Narodów, nie mającej żadnej liczącej się własnej warstwy kupieckiej, Rosjanie mieli zrzeszonych w gildiach przeszło 100 tysięcy kupców, autochtonicznego głównie pochodzenia. Z czym mieliśmy do nich startować, mając za sąsiadów jeszcze gorszych, bezwzględniejszych i o niebo lepiej zorganizowanych Niemców?

Rzeczpospolita Wenecka upadła w 1797r. Jej sławnego „Bucentaura” podburzony przez francuskich rewolucjonistów  lud wenecki własnoręcznie spalił ( resztki podobno przywłaszczył Napoleon ). Jak ogromnym było bogactwo „Królowej Adriatyku”, świadczy to, że Anglikom, głównym sprawcom krachu weneckiego handlu, opłacało się rozbierać kupione od upadłych rodzin weneckich pałace, po to aby je burzyć i wydobywać pale, na których stały, tyle warte było to drewno. U nas stepowy wicher pozostawił po swoim przejściu bardzo niewiele pamiątek.

Prawowici spadkobiercy upadłej Polski, szukając sposobów odrodzenia państwa, szli wieloma drogami, z których obecnie cenimy tylko jedną, pozostałe mając w zupełnym niepoważaniu, albo absolutnej niepamięci, przy czym jakakolwiek próba dyskusji czy przypominania faktów w naszych porozbiorowych dziejach zadziwiających, wiąże się z wielkim ryzykiem, bo w Polsce deklinację rzeczowników zaczynamy od wołacza, a nie od mianownika.

Dlatego wielu spraw nie potrafimy analizować bez gniewu i uprzedzeń.

Kończąc zatem złożonym pytaniem, czy jesteśmy sobie w stanie wyobrazić taką formę polskiej państwowości, w której:

1. Budżet ma wielką nadwyżkę, a przy tym finansuje najlepszą armię na świecie i wielkie inwestycje infrastrukturalne?

2. Kraj ma nadwyżki w handlu z Rosją i Niemcami i wysyła towary do Chin?

3. Liczba ludności rośnie o przeszło 20% w ciągu dziesięciu lat?

4. Wyższe uczelnie kształcą światowej klasy fachowców we wszystkich dziedzinach?

5. Z Niemiec zjeżdżają się dziesiątki tysięcy fachowców?

6. Zaawansowanie techniczne pozwala na produkcję stali lepszej od szwedzkiej?

7. Prawo własności jest nienaruszalne, a sądownictwo osiąga stopień sprawności gdzie indziej nie znany?

mam świadomość, że trafi ono w próżnię.

A jednak, choć trudno to sobie wyobrazić, to taka forma naszej państwowości istniała. Tyle, że wyłącznie na ziemiach etnicznie polskich, bez tego nieznośnego szukania szczęścia tam gdzie nas nie chcą i gdzie w dystansie zawsze są tylko krew, pot i łzy.

Ale co to obchodzi naszych historyków? I w ogóle kogokolwiek?

Gdańsk: Kolejna loża masońska w Polsce.

Kolejna loża masońska w Polsce. „Po blisko stuleciu, tradycja wyższych stopni RSDiU powraca”

15.10.2025 nczas/kolejna-loza-masonska-w-polsce-po-blisko-stuleciu-tradycja-wyzszych-stopni-powraca

NCZAS.INFO | Masoneria, wolnomularstwo, masoni, sztuka królewska
NCZAS.INFO | Symbole masońskie Fot. Pixabay

Wolnomularstwo donosi, że 11 października decyzją Rady Najwyższej 33° przy Wielkim Wschodzie Francji zapłonęły światła gdańskiej loży wyższych stopni Rytu Szkockiego Dawnego i Uznanego. Innymi słowy w Gdańsku powstała Loża Doskonałości „Pod Trzema Kompasami”.

Masoni w Polsce cieszą się, ponieważ jest to rozwinięcie ich działalności. „Loża jest oczywiście naturalnym rozwinięciem naszego warsztatu masonerii błękitnej, czyli loży “Gwiazda Morza”. Wymownym tego świadectwem jest zresztą pieczęć, w której można odnaleźć podobieństwa z pieczęcią LGM” – czytamy.

Podziękowano także za „nieocenioną pomoc” przy pracy nad powołaniem nowej loży w Polsce krakowskiej Loży Gabriel Narutowicz oraz dla B.:. Dominique Lesage’a.

Podczas ceremonii prac inicjujących przyjęty został Patent Loży z pieczęciami Rady Najwyższej i Wielkiego Kolegium Rytów z Paryża. Jest to jednoznaczne z formalnym uznaniem loży.

„Od tego momentu, każda inicjacja nowego członka Loży Doskonalenia i każda podwyżka do kolejnego stopnia wtajemniczenia będą wiązały się z pięknym dyplomem wystawionym przez paryską Radę Najwyższą 33° i dekorowanym pieczęcią gdańskiego warsztatu” – czytamy.

Nowa loża w gdańsku jest lożą mieszaną – przyjmuje zarówno mężczyzn, jak i kobiety. Praktykują w niej „drogę inicjacyjną” aż do 14. stopnia RSDiU włącznie.

„Dzięki opiece Rady Najwyższej 33 i Wielkiego Kolegium Rytów GOdF członkowie nowej Loży Doskonalenia uzyskują dostęp do unikalnych zasobów, kompetencji oraz doświadczeń a także do wiedzy gromadzonej w prastarych archiwach Rytu. To niezwykła szansa na podążanie ścieżkami wyższej masonerii wedle najlepszych, uznanych i sprawdzonych wzorców” – podkreślono.

Jak czytamy, podczas ceremonii zapalenia świateł obecni byli nie tylko przedstawiciele Rady Najwyższej, lecz także Wielki Suwerenny Komandor, B.:. Chr:. Confortini 33°, a więc śmietanka masońskiego świata. Podkreślił on, że podczas prac zobaczył autentyczne przywiązanie do wartości RSDiU prezentowane przez gdańskich wolnomularzy.

W pieczęci loży znalazł się gdański okręt – kogga – razem z trzema kompasami, co ma symbolizować podróż – w głąb siebie, ale też między lożami, by budować masońskie więzi.

„Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że po blisko stuleciu, tradycja wyższych stopni RSDiU powraca do prastarego Gdańska” – czytamy.

Brońmy świętości małżeństwa! Nie dla związków partnerskich

https://polskakatolicka.org/pl/petycje/bronmy-swietosci-malzenstwa-nie-dla-zwiazkow-partnerskich

Brońmy świętości małżeństwa! Nie dla związków partnerskich

Brońmy świętości małżeństwa! Nie dla związków partnerskich

Udostępnij petycję

Brońmy świętości małżeństwa! Nie dla związków partnerskich

Rząd Donalda Tuska, przy wsparciu wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza, przygotowuje projekt ustawy o tzw. „związkach partnerskich”. Choć oficjalnie mówi się o „statusie osoby najbliższej”, w rzeczywistości chodzi o zrównanie małżeństwa z relacjami sprzecznymi z prawem Bożym i naturalnym porządkiem.

Takie rozwiązanie jest nie tylko błędem politycznym — to zamach na sam fundament ludzkiego życia. Małżeństwo nie jest wymysłem państwa ani umową społeczną. Jest świętym przymierzem kobiety i mężczyzny, ustanowionym przez Boga od początku stworzenia: „Dlatego opuści człowiek ojca i matkę, a złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem” (Rdz 2,24).

Pod pozorem „równości” i „nowoczesności” próbuje się dziś zniekształcić to, co jest święte. Wprowadzenie związków partnerskich to odejście od prawa naturalnego i od Ewangelii, które uczą, że prawdziwa miłość opiera się na wierności, ofierze i otwarciu na życie.

Podpisz petycję do Władysława Kosiniaka-Kamysza – wzywamy go, by sprzeciwił się tej ustawie i stanął w obronie małżeństwa, rodziny i chrześcijańskiego porządku w Polsce.

Do Wiceprezesa Rady Ministrów Rzeczypospolitej Polskiej,
Przewodniczącego Polskiego Stronnictwa Ludowego,
pana Władysława Kosiniaka-Kamysza

Szanowny Panie Premierze,

z głębokim niepokojem obserwujemy Pańskie zaangażowanie w przygotowanie projektu ustawy o tzw. związkach partnerskich, zwanej „ustawą o statusie osoby najbliższej”.

Ten projekt w istocie uderza w sakramentalne i naturalne znaczenie małżeństwa, które – zgodnie z prawem Bożym, tradycją chrześcijańską i Konstytucją RP – jest związkiem kobiety i mężczyzny, otwartym na przekazywanie życia i wzajemną pomoc.

Legalizacja związków jednopłciowych pod jakąkolwiek nazwą jest sprzeczna z porządkiem moralnym i z nauką, którą przez wieki wyznawały pokolenia Polaków. Takie rozwiązanie nie jest wyrazem troski o ludzi, lecz próbą narzucenia społeczeństwu ideologii, która rozbija rodzinę i podważa samą naturę człowieka.

Panie Premierze, apelujemy do Pana o zatrzymanie tego procesu. Polska potrzebuje dziś troski o rodzinę, o dzieci, o trwałe więzi, które kształtują sumienia i uczą odpowiedzialności.

Prosimy, aby stanął Pan po stronie małżeństwa – wspólnoty kobiety i mężczyzny – oraz zachował wierność zasadom, które przez pokolenia budowały polską cywilizację: wiarę, porządek moralny i poszanowanie Bożego prawa.

Z wyrazami szacunku,

[Imię i nazwisko]

===============

Podpis internetowy można złożyć w oryginale tej petycji:

https://polskakatolicka.org/pl/petycje/bronmy-swietosci-malzenstwa-nie-dla-zwiazkow-partnerskich

Nie umiem skopiować. M. Dakowski

USA. Dzięki zamknięciu rządu [shutdown] likwidowane są aborcyjno-LGBT-owskie instytucje

USA. Dzięki zamknięciu rządu likwidowane są aborcyjno-LGBT-owskie instytucje

15.10.2025 nczas/usa-dzieki-zamknieciu-rzadu-likwidowane-sa-aborcyjno-lgbt-owskie-instytucje

Donald Trump USA prezydent
NCZAS.INFO | Donald Trump Fot. Allison Robbert/Pool via CNP/ABACAPRESS.COM Dostawca: PAP/Abaca

Dzięki zamknięciu rządu (ang. government shutdown) w USA administracja Donalda Trumpa zwolniła „tysiące pracowników” Departamentu Zdrowia i Opieki Socjalnej, którzy zajmowali się tzw. „planowaniem rodziny”, tj. realizacją interesów przemysłu aborcyjnego i antykoncepcyjnego za pieniądze podatników i „zdrowiem LGBTQ+”.

Informację ujawnił w tonie skandalu były urzędnik od byłego prezydenta Joe Bidena Adrian Shanker. To działacz LGBT i były zastępca asystenta sekretarza ds. polityki zdrowotnej oraz starszy doradca ds. równości w zdrowiu LGBTQ+.

Shanker założył „centrum społecznościowe” LGBT, gdzie urządzano pokazy drag queen. Pisał też o „queerowym aktywizmie zdrowotnym”. Opublikował także kilka artykułów o wymyślonych seksualnościach.

I takiż oto osobnik przekonywał, że cięcia Trumpa mają „ideologiczny” charakter.

– To są programy, które koncentrowały się na zdrowiu reprodukcyjnym [to określenie odnosi się do mordowania nienarodzonych dzieci oraz antykoncepcji – red. nczas] i queer, a teraz ich nie ma – lamentował Adrian Shanker.

Zamknięte zostało m.in. Biuro ds. Ludności. Zajmowało się ono wspieraniem „edukacji seksualnej” dla „młodzieży LGBTQ+”, jak określił to portal „The Advocate”. W rzeczywistości biuro promowało antykoncepcję i mordowanie nienarodzonych dzieci, jak podaje lifesitenews.com.

„Na przykład za prezydentury Baracka Obamy biuro promowało antykoncepcję poronną jako sposób kontrolowania rozprzestrzeniania się wirusa Zika (choć związek między nimi jest niejasny)” – czytamy.

„Agencja nadzoruje również program 'planowania rodziny’ Title X, który dofinansowuje antykoncepcję, aby kobiety mogły mieć mniej dzieci. Planned Parenthood jest głównym beneficjentem tych funduszy, dlatego biuro działa jako kanał przekazujący pieniądze podatników do największego dostawcy usług aborcyjnych w kraju” – wskazuje redakcja.

Rząd został zamknięty 1 października. To normalna procedura w USA w przypadku odrzucenia projektu budżetu przez Kongres. Część agencji rządowych wówczas przestaje funkcjonować, do czasu uchwalenia budżetu przez Kongres.

Zamknięcie rządu wymusiło „redukcję etatów” w całym rządzie federalnym. Według prezydenta Trumpa, administracja wykorzystuje zwolnienia jako okazję do cięć w programach preferowanych przez Demokratów.

– Tniemy tylko programy Demokratów, przykro mi to mówić, ale tniemy programy Demokratów – powiedział Trump podczas niedawnego posiedzenia gabinetu, o czym donosi „Politico”.

– Szczerze mówiąc, zlikwidujemy kilka bardzo popularnych programów Demokratów, które nie cieszą się popularnością wśród Republikanów – dodał prezydent.

Republikanie twierdzą, że Demokraci utrzymują zamknięcie rządu z powodu subsydiów Obamacare, które mogłyby zostać wykorzystane do dofinansowania aborcji.

– To obrzydliwe, że Demokraci zamykają rząd, aby nadal ukrywać porażki Obamacare za pomocą ogromnych, finansowanych z podatków, czeków dotacyjnych dla firm ubezpieczeniowych, które mogą finansować aborcje i operacje [transpłciowe] – powiedział senator z Florydy Rick Scott w wywiadzie dla „The Daily Signal”.

– Republikanie nie mogą pozwolić, aby amerykańscy podatnicy płacili rachunek za lewacką listę życzeń Demokratów, która na to pozwala – dodał Scott.

Podatek ETS-2. Dla polskich rodzin dodatkowy koszt 1000-1500 zł miesięcznie. [Z polemiką].

https://dorzeczy.pl/ekonomia/792315/astronomiczny-koszt-ets-2-tyle-podatku-zaplaca-polacy.html

Podatek ETS-2. Dla polskich rodzin dodatkowy koszt 1000-1500 zł miesięcznie. Później więcej.

Podatek klimatyczny ETS-2 uderzy w polską gospodarkę, a więc w społeczeństwo. Relatywnie najwięcej zapłacą najubożsi. Wydatki przeciętnej rodziny wzrosną o około 1000–1500 zł miesięcznie.

O kosztach wdrożenia w Polsce ETS 2 Magdalena Uchaniuk rozmawiała w Radio Wnet z prof. Ziemowitem Malechą z Politechniki Wrocławskiej. Przypomnijmy, że ETS to unijny system handlu emisjami dwutlenku węgla. Jego druga odsłona ma objąć transport drogowy i budynki mieszkalne, co oznacza, że koszty opodatkowania z tego tytułu poniosą w praktyce wszyscy obywatele.

Astronomiczne koszty ETS 2 dla Polski

Z raportu „Energia, transport, społeczeństwo. Wpływ systemu ETS 2 na gospodarkę Polski” wynika, że w rezultacie wprowadzenia ETS 2 np. cena litra benzyny wzrośnie od 54 groszy do 1,48 zł. (Diesel wzrost od 63 gr. do 1,71 zł na litrze). Łącznie koszty wzrostu cen paliw związane z ETS 2 w transporcie wyniosą Polaków od prawie czterech do 10 miliardów euro rocznie.

ETS 2 za ogrzewanie gospodarstw domowych, będzie kosztowało Polaków dodatkowe od dwóch do pięciu miliardów euro rocznie.

Drastyczny wzrost kosztów życia

Profesor przypomniał, że Polska jest najbardziej poszkodowana, ponieważ budowany od dziesięcioleci specyficzny miks energetyczny w naszym kraju opiera się na węglu. Polski miks energetyczny działał dobrze, ale Komisja Europejska żąda likwidacji górnictwa w imię prymatu ideologii klimatycznej nad ekonomią. Docelowo Europa ma osiągnąć tzw. neutralność energetyczną. Naukowiec powiedział, że ETS-2 uderzy więc szczególnie mocno w polską gospodarkę i obywateli.

Według prof. Malechy z analizy raportu wynika, że po wprowadzeniu ETS 2 przeciętna rodzina będzie musiała dopłacać dodatkowo 1000–1500 zł miesięcznie, ale trzeba mieć też na uwadze, że za jakiś czas skończą się tzw. tarcze ochronne za które dopłaca z podatków państwo. Ekspert zaznaczył, że doprowadzi do zubożenia społeczeństwa i wykluczenia komunikacyjnego, zwłaszcza poza dużymi miastami.

Prof. Malecha powiedział, że w Stanach Zjednoczonych nie ma systemu ETS, a emisje dwutlenku węgla spadły tam bardziej niż w Europie przy jednoczesnym znaczącym wzrośnie PKB.

Tłumaczył też, że w Europie wprowadzenie ETS sprawia, że europejskie społeczeństwa ubożeją, wszystko drożeje, łącznie z technologiami, które w narracji Komisji Europejskiej mają powodować obniżenie emisji dwutlenku węgla.

Sztuczny podatek klimatyczny

ETS 2, jeśli nie zostanie to powstrzymane, obciąży kieszenie Polaków od 2027 roku. Być może zostanie on przesunięty na rok 2028. Konfederacja cały czas przypomina, jak dramatyczne rezultaty przyniósł ETS1. Ugrupowanie stanowczo sprzeciwia się uczestnictwu Polski w ETS i ETS 2.

Wielu analityków ekonomicznych, ale nawet polityków z ugrupowań rządzących, nie kryje, że dodatkowe opodatkowywanie sprzedawców paliw i budownictwa tak jak wcześniej energetyki i przemysłu, podwyższy Polakom rachunki i ogólnie ceny dóbr.

=================================

mail:

Ja rozumiem, że różni tzw. „profesorowie” mogą mieć problemy z wykonywaniem podstawowych działań matematycznych, ale Pan na pewno nie ma takich problemów. Dlatego uczulam na bezrefleksyjną wiarę i „podawanie dalej” takich bzdetów. Bo na tym tak cierpi Pana wiarygodność i Pana strony, że aż się przykro robi.

A teraz „ad rem”. Po prostym podzieleniu górnej wartości szacunku czyli 15 miliardów Euro przez 13 milionów rodzin w Polsce za diabła nie chce wyjść więcej niż 400 zł. A przy dolnej jest to ok. 160 zł.

Więc rzeczywisty koszt obciążeń statystycznej rodziny to 160-400 zł. To bardzo dużo ale kuda temu do 1500 zł, które „wyszło” panu Malesze i jakimś „matematykom” spod znaku „Energia, transport, społeczeństwo. Wpływ systemu ETS 2 na gospodarkę Polski”.

Ja rozumiem, że oni muszą takie bzdety publikować, żeby uzasadniać swoje istnienie. Ale Pan nie musi.

I choć wiedza kosztuje to z sympatii ma Pan ją ode mnie za darmo :

Ta wiedza zaczyna się i kończy na kwocie ok. 40 Euro za tonę CO2 w pierwszym roku obowiązywania  ETS2, co przełoży się na skokowym wzroście ceny węgla o ponad 600 zł/tonę oraz paliw, ok. 50 gr/litr benzyna i diesel oraz ok. 30 gaz.

W kolejnych latach ETS2 zakłada stopniowy wzrost ceny za emisję tony CO2, docelowo mnożnik razy 4.

I w taki prosty sposób powinno wyglądać przekazywanie wiedzy a nie jakieś szacunki z ….., bo skąd to nie wiadomo.

Pozdrawiam

EL

======================

Liczyć nie będę, bo [m.inn.] nie mam dostępu do danych pierwotnych. Ale zapraszam, gdyby ktoś z czytelników je miał.. md

======================

odp. :

Jeśli docelowy czynnik jest cztery, to
(od 160zł do 400zł) x 4 = od 640zł do 1600zł

tak jak podano w pierwszym artykule.

RW

Św. Małgorzata i „król słońce”. Wynik uporu króla: Krwawa „rewolucja anty-francuska”.

Małgorzata i król słońce

opiekun.kalisz.pl/malgorzata-i-krol-slonce

Św. Małgorzata Maria Alacoque, której wspomnienie obchodzimy w październiku, była dla Europy XVII wieku, tym, czym dzieci z Fatimy dla świata w wieku XX. Została kanonizowana dokładnie w trzecią rocznicę pierwszego objawienia Maryi w Fatimie.

————————————————–

Jest grudzień 1870 roku, trwa wojna francusko-pruska, a wojska nieprzyjacielskie otaczają Paryż. Wielu paryżan modli się o ratunek za pośrednictwem św. Genowefy, jednej z czołowych patronek francuskiej stolicy. Stulecia wcześniej modły Genowefy uchroniły Paryż (zwany jeszcze wówczas Lutecją) od rzezi Hunów, więc jej czciciele liczą, że i teraz święta nie zostawi na pastwę Prusaków swego miasta. Gdy imienia św. Genowefy wzywają przerażeni mieszkańcy Paryża, dwóch jego wybitnych przedstawicieli – Alexandre Legentil, przedsiębiorca tekstylny i właściciel domów towarowych oraz Hubert Rohault de Flery, artysta malarz – postanawiają, również szturmując niebo, pójść o kilka kroków dalej. Ślubują Bogu, że jeśli miasto ocaleje wybudują, jako wotum pokutne, kościół poświęcony Sercu Jezusa.

Serce pałające wielką miłością
Dwieście lat wcześniej, wiosną 1671 roku, do zakonu Sióstr Nawiedzenia w Paray-Le-Monial wstępuje 24-letnia Małgorzata Maria Alacoque. Wkrótce zaczyna doświadczać osobistych spotkań z Jezusem, który przekazuje jej misję niesienia ludziom posłannictwa o Jego Najświętszym Sercu. Od grudnia 1673 roku do czerwca 1675 roku Małgorzata ma kilka widzeń Chrystusa, w których Ten mówi jej o Jego nieskończonym miłosierdziu dla ludzi i o potrzebie zwrócenia się wszystkich do Jego Serca poprzez specjalne nabożeństwo, będące dla odprawiających je źródłem wielkich łask. „Moje Boskie Serce płonie tak wielką miłością ku ludziom, że nie może utrzymać dłużej tych gorejących płomieni, zamkniętych w moim łonie – mówi Jezus 27 grudnia 1673 roku. – Ono pragnie je rozlać za Twoim pośrednictwem i pragnie wzbogacić ludzi swoimi skarbami”.

Po tych słowach ukazuje zakonnicy swoją otwartą pierś, a w niej Serce pałające wielką miłością do ludzi. W symbolicznym geście bierze serce Małgorzaty i wkłada je do swojego, by chwilę potem oddać je jej wypełnione płomieniem miłości zaczerpniętym z Jego Serca.
16 czerwca 1675 roku Chrystus ponownie opowiada Małgorzacie o bezmiarze łask  płynących z Jego Serca i o tym, jak boli Go to, że ludzie często dają Mu ze swej strony jedynie wzgardę i zapomnienie. Prosi zakonnicę, aby przynajmniej ona była dla niego zadośćuczynieniem. Mówi też: „Dlatego żądam, żeby pierwszy piątek po Oktawie Bożego Ciała był odtąd poświęcony jako osobne święto na uczczenie mojego Serca. (…) W zamian za to obiecuję, że Serce moje wyleje hojne łaski na tych wszystkich, którzy w ten sposób Sercu Memu oddadzą cześć lub przyczynią się do jej rozszerzenia”.

Za późno…
W 1689 roku Jezus wysyła Małgorzatę do króla Francji Ludwika XIV ze specjalną wiadomością. Chrystus życzy sobie, by król poświęcił Francję i całą swoją rodzinę Jego Najświętszemu Sercu. Ludwik miał też wznieść świątynię pod wezwaniem Najświętszego Serca, szerzyć Jego kult wśród wojska i ozdobić znakiem gorejącego Serca Jezusowego królewskie sztandary. Niestety, władca rządzący najpotężniejszym wówczas krajem w Europie, nie potraktował słów Małgorzaty poważnie.

Król Słońce pozostawił po sobie wielkie, zmodernizowane państwo o scentralizowanej,  absolutystycznej władzy królewskiej, będące wzorem dla wielu innych państw Europy, mimo przejściowego krachu gospodarki i finansów królestwa. Natomiast francuski dwór w Wersalu stał się salonem mody i etykiety. Bardzo rozkwitł także Paryż, osiągając ponad ćwierć miliona mieszkańców i uzyskując nowe eleganckie dzielnice, place, bulwary, mosty, parki oraz liczne obiekty architektoniczne. Odtąd na wiele stuleci stolica Francji stała się równocześnie architektoniczną i kulturalną stolicą całej Europy, zaś język francuski stał się językiem dyplomacji i arystokracji europejskiej. Co ciekawe, Ludwik XIV był najdłużej panującym monarchą na francuskim tronie, bo wliczając lata regencji, panował Francją aż 72 lata. Jak widać dostał od Niebios całe mnóstwo czasu, by wypełnić życzenie Chrystusa.


Warto wiedzieć, że już za panowania Króla Słońce, we Francji zaczęły kiełkować – by później ujawnić się z okrutną siłą – antychrześcijańskie prądy intelektualne, które otwarcie sprzeciwiały się Bogu, Kościołowi oraz katolickiemu dziedzictwu swej ojczyzny.

Zwróćmy uwagę, że dokładnie 100 lat po tym jak Małgorzata przekazała Ludwikowi słowa Chrystusa dotyczące zawierzenia Francji, wybuchła Wielka Rewolucja Francuska, która utopiła we krwi nie tylko arystokratów i ludzi związanych z władzą, ale zapoczątkowano także bezwzględne prześladowanie duchownych i zakonników. W powszechnej świadomości rewolucja ta funkcjonuje jako przewrót hołdujący najpiękniejszym humanistycznym wartościom, jako niezwykły zwrot w historii, który dał ludzkości wolność, równość i braterstwo.
W czasach PRL krążył żart, który mówił, że skrót PZPR (Polska Zjednoczona Partia Robotnicza) zawiera w sobie aż cztery kłamstwa, bo nie jest ani polska, ani zjednoczona, ani robotnicza, ani nie jest partią.

I parafrazując, właściwie to samo możemy powiedzieć o wiodących hasłach Wielkiej Rewolucji Francuskiej, bo fakty, które się z nią wiążą, przeczą i wolności, i równości i braterstwu. W sierpniu 1792 roku prawnuk Króla Słońce, Ludwik XVI, został zawieszony w swej władzy przez Zgromadzenie Narodowe i osadzony w średniowiecznej twierdzy Temple w centrum Paryża. Jako więzień Temple postanowił nadrobić to, czego nie uczynił jego królewski pradziadek i spełnił życzenie Jezusa dotyczące zawierzenia Francji, jednak wtedy było już za późno.

40 lat trudności


Wróćmy do roku 1871. Paryż ocalał. Więc 1875 roku wmurowano kamień węgielny pod budowę świątyni Najświętszego Serca, a rok później rozpoczęły się prace budowlane. Dla mieszkańców Francji, było oczywiste, że tytuł bazyliki musi wiązać się Najświętszym Sercem Jezusa. W całym kraju ogłoszono zbiórkę na budowę świątyni, zachęcano do wykupienia choć cegiełki, a najhojniejsi darczyńcy byli upamiętniani inicjałami, wyrytymi na białych blokach budulca. Katolicy nie zawiedli – wielką sumą 42 milionów franków w całości pokryli koszty budowy. Na miejsce dla świątyni wybrano szczyt Montmartre, czyli Wzgórza Męczenników.
Świątynię wznoszono 40 lat, konsekrowano ją dopiero w 1919 roku. Opóźnienia spowodowane były nie tylko wybuchem i przebiegiem I wojny światowej, ale także przez francuskich przeciwników Kościoła. W ciągu jednego pokolenia, licząc od roku 1875, gdy parlament przyjął uchwałę o budowie bazyliki, Francję zalała fala gwałtownej laicyzacji.

W 1905 roku radykalno-socjalistyczny rząd jednostronnie zerwał podpisany ponad 100 lat wcześniej konkordat ze Stolicą Apostolską. Ogłosił rozdział Kościoła od państwa, skonfiskował kościelne budynki, skazał na banicję wspólnoty i zgromadzenia zakonne. Modlące się na Wzgórzu Montmartre benedyktynki musiały opuścić swoją siedzibę, a władze Republiki zaczęły snuć projekty, na jaki budynek „użyteczności publicznej” przerobić wznoszoną bazylikę.

Wieża Eiffla. Konkurentka.


Kiedy jeszcze biała świątynia rosła nad miastem, wiadomo było, iż będzie widoczna z odległości 40 kilometrów i stanowić będzie najwyższy punkt Paryża. Dziś mało znany jest fakt, że idei stworzenia wieży Eiffla, (wieży, która została wzniesiona z okazji wystawy światowej, zorganizowanej w stulecie wybuchu rewolucji francuskiej) towarzyszył także zamysł zrobienia z niej „konkurencji” dla bazyliki. Wieża miała ją bowiem przewyższyć.

Władający wówczas Francją masoni i tzw. wojujący ateiści, nie wyobrażali sobie, nie chcieli, by nad Paryżem górowała, niczym jego ukoronowanie, świątynia symbolizująca miłość Chrystusa. ■

Aleksandra Polewska – Wianecka

==================================

mail:

Dalszy ciąg szyderstw masonów, rewolucjonistów i Szatana, to m.inn. spektakl ostatniej „olimpiady”. A gdyby król „słońce” mniej był zajęty kochankami, a więcej swa duszą, to by to wszystko nie było możliwe…

Nasz Pan ukazujący się św. Małgorzacie Marii Alacoque

Nasz Pan ukazujący się św. Małgorzacie Marii Alacoque

Nasz Pan ukazujący się św. Małgorzacie Marii Alacoque

14/10/2024 https://polskakatolicka.org/pl/artykuly/nasz-pan-ukazujacy-sie-sw-malgorzacie-marii-alacoque

Małgorzata Maria urodziła się w małym burgundzkim miasteczku L’Hautecour we Francji jako piąte z siedmiorga dzieci notariusza Claude’a Alacoque i jego żony Philliberte Lamyn.

Gdy miała osiem lat, a jej ojciec zmarł, została wysłana do szkoły klarysek. Od razu zainteresował ją ich styl życia, a jej pobożność była tak wzorowa, że pozwolono jej przystąpić do Pierwszej Komunii Świętej w wieku dziewięciu lat — niezwykły przywilej w tamtych czasach.

Dotknięta bardzo bolesną chorobą reumatyczną, która przykuła ją do łóżka aż do piętnastego roku życia, młoda dziewczyna wróciła do L’Hautecour tylko po to, by znaleźć swój dom rodzinny zajęty przez kilku krewnych, którzy zaczęli traktować jej matkę i ją samą niemal jak służącą.

W wieku dwudziestu lat krewni wywierali na nią presję, by wyszła za mąż. Wzmocniona i wspierana przez wizję Naszego Pana, odmówiła.

Małgorzata przyjęła sakrament bierzmowania dopiero w wieku dwudziestu dwóch lat, ale gdy została umocniona tym sakramentem, odważnie stawiła czoła i zdecydowanie przezwyciężyła pozostały sprzeciw rodziny wobec jej powołania zakonnego i wstąpiła do klasztoru Nawiedzenia w Paray-le-Monial w 1671 roku.

Głęboko oddana Męce Pańskiej i Świętej Eucharystii, Małgorzata odczuwała obecność Naszego Pana.

27 grudnia 1673 r., modląc się przed Najświętszym Sakramentem wystawionym w kaplicy klasztornej, poczuła, że Pan zaprasza ją, by zajęła miejsce, które podczas Ostatniej Wieczerzy w pobliżu Jego Serca zajął św. Jan Apostoł.

Małgorzata usłyszała słowa naszego Pana:

„Moje Boskie Serce goreje tak wielką miłością ku ludziom, że nie może już powstrzymać w sobie tych płomieni miłości. Muszę je rozlać za twoim pośrednictwem i ukazać je ludziom, by ich ubogacić cennymi skarbami, które ci odsłaniam, a które zawierają łaski uświęcające i zbawienne, konieczne, by ich wydobyć z przepaści zatracenia”.

Św. Małgorzata tak potem opisała to objawienie Najświętszego Serca:

„Ogromną łaskę wyświadczył mi Boski Oblubieniec, której ja zupełnie nie jestem godna, że pozwolił mi spoczywać na swym Sercu wraz z umiłowanym uczniem i podarował mi to Serce wraz z krzyżem swoim i swoją miłością”.

Po pierwszym objawieniu w ciągu osiemnastu miesięcy nastąpiły kolejne. Nasz Pan Jezus objawił jej misję rozszerzania nabożeństwa do Jego Najświętszego Serca.

W czasie drugiego objawienia siostra Małgorzata Maria ujrzała Boże Serce na tronie z płomieni, jaśniejące od słońca i przejrzyste jak kryształ, otoczone cierniową koroną, z jaśniejącym nad Nim krzyżem.

„To nabożeństwo jest ostatnim wysiłkiem mojej miłości i będzie dla ludzi jedynym ratunkiem w tych ostatnich czasach” – powiedział nasz Pan do św. Małgorzaty Marii Alacoque.

Na boku Serca widniała święta krwawa Rana. Pan Jezus przekazał Małgorzacie, że pragnie być czczony pod postacią serca z ciała, aby poruszyć ludzkie serca. Przekazał, że tam, gdzie będzie czczony wizerunek Jego Najświętszego Serca ześle obfite błogosławieństwa.

350. rocznica Objawień Najświętszego Serca

Trzeciego objawienia siostra Małgorzata doświadczyła 2 lipca 1674 r. Zbawiciel ukazał jej pięć ran „jaśniejących jak słońce”, z których wydobywały się płomienie. Pan Jezus powiedział do Małgorzaty:

„Oto Serce, które tak bardzo umiłowało ludzi, a w zamian za to otrzymuje wzgardę i zapomnienie. Ty przynajmniej staraj się mi zadośćuczynić, o ile to będzie w twojej mocy, za ich niewdzięczność”.

Wynagrodzenie, o które prosił Pan Jezus obejmować miało dwie praktyki – przystępowanie do Komunii świętej tak często jak to możliwe, a szczególnie w pierwsze piątki miesiąca, oraz odprawianie nabożeństwa Godziny Świętej w każdą noc z czwartku na pierwszy piątek, by towarzyszyć Mu w Ogrójcu między godziną 23:00 a 24:00.

Nasz Pan chciał, aby Jego Najświętsze Serce było czczone pod postacią serca z ciała. Podczas ostatniego objawienia w oktawie Bożego Ciała, w czerwcu 1675 r. Pan Jezus zwrócił się do świętej zakonnicy:

„Oto Serce, które tak bardzo umiłowało ludzi, że niczego nie szczędziło, aż do wyczerpania i wyniszczenia się, by dać im dowody swej miłości, a jednak w zamian za to od większości ludzi doznaje tylko niewdzięczności przez pogardę, nieuszanowanie, świętokradztwo i oziębłość, z jaką odnoszą się do Mnie w tym Sakramencie Miłości. Lecz najbardziej boli Mnie to, że w podobny sposób obchodzą się ze Mną serca Mi poświęcone”.

Chrystus skierował także do Małgorzaty następującą prośbę:

„Proszę, żeby pierwszy piątek po oktawie Bożego Ciała był odtąd poświęcony jako osobne święto na uczczenie Mojego Serca i na wynagrodzenie mi przez Komunię świętą i inne praktyki pobożne za zniewagi, jakich doznaję, gdy w czasie oktawy jestem wystawiony na ołtarzach. W zamian za to obiecuję ci, że Serce Moje wyleje hojne łaski na tych wszystkich, którzy w ten sposób Sercu memu oddadzą cześć lub przyczynią się do jej rozszerzenia”.

Zanurzenie się w Najświętszym Sercu pomaga lepiej zrozumieć tę najważniejszą prawdę naszej wiary – że Bóg jest miłością. Podjęcie się tego nabożeństwa pokazuje, że świadomość tej niepojętej miłości wymaga odpowiedzi.

Małgorzata Maria doświadczyła niezrozumienia i prześladowań ze strony swojej wspólnoty zakonnej, gdy próbowała ujawnić życzenia naszego Pana.

Na rozwój nabożeństwa do Najświętszego Serca Pana Jezusa miała wpływ postać kierownika duchowego św. Małgorzaty Marii Alacoque, św. Klaudiusza de la Colombière, który odwiedzając Paray-le-Monial rozpoznał zarówno świętość Małgorzaty, jak i jej przesłanie. Nowe nabożeństwo zaczęło stopniowo rozprzestrzeniać się we Francji i na całym świecie.

Małgorzata Maria Alacoque zmarła w październiku 1690 roku i została kanonizowana w 1920 roku.

Św. Małgorzata Maria Alacoque to najbardziej znana apostołka publicznego kultu Serca Jezusowego. Papież Pius XII, w encyklice Haurietis aquas napisał, iż zajmuje ona najważniejsze miejsce wśród tych, którzy krzewili kult Serca Jezusowego.

W katolickich kościołach i domach jednym z najpopularniejszych wizerunków Jezusa jest obraz Jego Najświętszego Serca. Jest to obraz Bożej miłości objawionej w przebitym sercu Jego Syna. To symbol miłości, która zwycięża grzech i przekracza śmierć, symbol Tego, Który umiłował nas do końca.

Papież Benedykt XV w bulli kanonizacyjnej Małgorzaty Marii Alacoque napisał:

„To właśnie jej Pan Jezus często ukazywał się osobiście, wielokrotnie w swej wielkiej dobroci rozmawiał z nią o konieczności upowszechnienia miłości i kultu Najświętszego Serca Pana Jezusa, które tak ukochało ludzi, gdy tymczasem większość z nich odpowiada na Jego miłość tylko niewdzięcznością. Niech obraz tej miłości i miłosierdzia sprawi, że wszyscy uzdrowieni krwią Chrystusa odwdzięczą się miłością Najświętszemu Sercu, aby w tych jakże trudnych czasach otrzymać od Chrystusa łaski, które osobiście obiecał rozlać na oddających Jego Sercu należną cześć”.

Czy masz już w swoim domu wizerunek Najświętszego Serca Pana Jezusa? Chętnie wyślemy go do Ciebie bezpłatnie. Wystarczy, że wypełnisz prosty formularz na stronie internetowej:

Najświętsze Serce Jezusa, zmiłuj się nad nami!

=================================

MD: Nie wspominają o bardzo ważnym:

W 1689 roku Jezus wysyła Małgorzatę do króla Francji Ludwika XIV ze specjalną wiadomością. Chrystus życzy sobie, by król poświęcił Francję i całą swoją rodzinę Jego Najświętszemu Sercu. Ludwik miał też wznieść świątynię pod wezwaniem Najświętszego Serca, szerzyć Jego kult wśród wojska i ozdobić znakiem gorejącego Serca Jezusowego królewskie sztandary. Niestety, władca rządzący najpotężniejszym wówczas krajem w Europie, nie potraktował słów Małgorzaty poważnie.

Stąd Rewolucja dokładnie w 100 lat później…

Na co leczyli się Ukraińcy w Polsce? Ministerstwo Zdrowia podało, że do czerwca to kosztowało 2.5 miliarda. A może 4,3 mld złotych?

Na co leczyli się Ukraińcy w Polsce? Ministerstwo Zdrowia podało, ile to kosztowało

https://wpolsce24.tv/zdrowie/na-co-najczesciej-leczyli-sie-ukraincy-w-polsce,49498

Od początku wojny na Ukrainie Polska wydała ponad 2,48 mld złotych na leczenie naszych sąsiadów – wynika z danych Ministerstwa Zdrowia. Ukraińcy najczęściej korzystali ze świadczeń w obrębie podstawowej opieki zdrowotnej, położnictwa, ginekologii, okulistyki, chirurgii i stomatologii. Dziś kończy się ten etap i w życie wchodzi istotna zmiana.

Do tej pory Ukraińcy mieli prawo do korzystania z publicznych świadczeń opieki zdrowotnej na podstawie specustawy z 12 marca 2022 r. o pomocy obywatelom Ukrainy w związku z konfliktem zbrojnym.

Prezydent Karol Nawrocki podpisał nowelizację ustawy, której przepisy ograniczają wypłatę świadczenia 800 plus i dostęp do bezpłatnej opieki zdrowotnej dla Ukraińców, którzy nie pracują w naszym kraju. Zmiany wchodzą w życie 1 października. 

Na co leczyli się Ukraińcy?

Jak wynika z informacji Ministerstwa Zdrowia przekazanych portalowi Interia, od początku wojny do 30 czerwca 2025 r. udzielono łącznie 4,298 mln świadczeń. Skorzystało z nich 609 025 obywateli Ukrainy.

Niemal w połowie przypadków chodziło o świadczenia podstawowej opieki zdrowotnej. 19 proc. stanowiły świadczenia w ramach ambulatoryjnej opieki specjalistycznej, najczęściej dotyczyły one położnictwa i ginekologii (176,9 tys.), okulistyki (46,2 tys.) oraz chirurgii ogólnej (37,2 tys.). Kolejną grupą najczęściej udzielanych świadczeń były stomatologiczne (522,9 tys.) oraz rehabilitacja lecznicza (325,9 tys.). 

W ramach leczenia szpitalnego odnotowano 301,6 tys. świadczeń. Najwięcej związanych było z pediatrią, chemioterapią, kompleksową opieką nad pacjentkami z nowotworem piersi, chorobami wewnętrznymi oraz chirurgią dziecięcą.

Ile to kosztowało?

Ile od początku wojny kosztowało leczenie uchodźców z Ukrainy? Z danych MZ przekazanych Interii wynika, że do czerwca 2025 r. koszty wyniosły 2 484 594 576,67 złotych. 

Kwota ta różni się od tej podawanej w uzasadnieniu dołączonym prezydenckiego projektu ograniczenia świadczeń dla tej grupy narodowościowej. Tam cenę świadczeń oszacowano na  4,3 mld złotych.

Od 30 września dorosłym obywatelom Ukrainy, którzy nie opłacają składek i nie pracują w Polsce, nie będzie już przysługiwać m.in.: leczenie i rehabilitacja uzdrowiskowa, programy zdrowotne i programy lekowe, leczenie stomatologiczne, przeszczepy i endoprotezy, operacje usunięcia zaćmy, refundowane leki i wyroby medyczne na receptę. Zmiany nie dotyczą dzieci, które do 18. roku życia zachowują prawo do korzystania z tych świadczeń.

Szacunkowa „oszczędność” dla budżetu państwa ma wynieść około 75 milionów złotych w 2026 roku.

źr. wPolsce24 za Interia

Sochaczew: Pijany Ukrainiec pogryzł… radiowóz.

Pijany Ukrainiec pogryzł… radiowóz. Został deportowany

2.10.2025 https://wpolsce24.tv/polska/pijany-ukrainiec-pogryzl-radiowoz,49752

Policjanci z Sochaczewa aresztowali pijanego, agresywnego Ukraińca. Mężczyzna…pogryzł im radiowóz.

Incydent miał miejsce w niedzielę, ale Mazowiecka Policja dopiero teraz poinformowała o nim w swoich mediach społecznościowych.

Późnym wieczorem policja dostała zgłoszenie o pijanym obywatelu Ukrainy. Mężczyzna kierował groźby karalne do dwóch innych Ukraińców.

28-latek został zatrzymany przez policję. Gdy zaprowadzono go do radiowozu, mężczyzna zaczął go gryźć. Odgryzł fragment uszczelki i zarysował lakier pojazdu – informuje Mazowiecka Policja. – Takiego zachowania nie odnotowano nigdy wcześniej – nawet radiowozy mają swoje granice!

Mężczyźnie postawiono zarzuty gróźb karalnych i uszkodzenia mienia. W związku z tym, że mężczyzna miał wcześniejsze konflikty z prawem, Komendant Powiatowy Policji w Sochaczewie skierował do Straży Granicznej wniosek o zobowiązanie go do powrotu do kraju. We wtorek przekazano go w ręce ukraińskich służb granicznych.

źr. wPolsce24 za Mazowiecka Policja

Amok słomianych patriotów

Amok słomianych patriotów

Autor: CzarnaLimuzyna, 14 października 2025

Mądrość to znajomość przyczyn

Tak w skrócie można opisać pogląd Arystotelesa na którym bazowali inni myśliciele ze św. Tomaszem z Akwinu na czele.

Niestety, poznanie przyczyn obecnego, katastrofalnego stanu rzeczy leży najwyraźniej poza granicą możliwości umysłowych i duchowych przeciętnego polskiego głupca. Mam na myśli również głupców wykształconych i inteligentnych, którzy pomimo tego i tak są bezradni z powodu wyczyszczonej lub podmienionej bazy danych w swoich umysłach.

Głupcy popierający PiS i głupcy popierający KO

Pomimo różnicy polegającej na większym odsetku katolików i patriotów – patriotów słomianych – wśród głupców popierających PiS, nie przekłada się to na większe zrozumienie aktualnej sytuacji dziejowej w jakiej znalazła Polska.

Elektorat PiS wydaje się być bardziej uczulony na zło moralne, ale ślepnie i natychmiast flaczeje, gdy do władzy dochodzą jego polityczni idole. Wówczas to, co było złe za Tuska staje się dobrym albo złem koniecznym w trakcie rządów PiS.

Piszę te słowa ponieważ widzę stosy podpalane przez słomianych patriotów w mediach społecznościowych na których płoną awatary Grzegorza Brauna i jego sympatyków i awatary Konfederacji Mentzena. Dotychczas nie zauważyłem, aby głupcy popierający PiS skrytykowali kogokolwiek w merytoryczny sposób poza sporadycznymi przypadkami w odniesieniu do Mentena i Sośnierza, który popiera umowę z Mercosur.

Scenariusz przedterminowych wyborów

Pojawił się apel skierowany do Karola Nawrockiego o nie podpisywanie ustawy budżetowej. Szkopuł  polega na tym, że w ramach obecnego systemu partyjnego targowica ma ogromny parytet. Są to głównie zdegenerowani politycy z dwóch największych koalicji: KO + lewica oraz występujące pod fałszywym szyldem „Zjednoczonej Prawicy” – PiS z przystawkami.

Na koniec… testujmy się! Przetestujmy samych siebie, a potem kolegę lub koleżankę z pracy, zadając następujące pytanie – co sądzi o:

Warunkiem [lub przynajmniej okolicznością sprzyjającą] powstania wolnej Polski jest upadek – zmarginalizowanie albo całkowicie zamknięcie następujących projektów “Bestii”, po kolei: Ukrainy, Unii Europejskiej i Izraela.