Iran atakuje trzy amerykańskie statki – USA bombardują Qeshm – Płomienie wojny rosną.

Larry Johnson: Iran atakuje trzy amerykańskie statki – USA bombardują Qeshm – Płomienie wojny…

W wywiadzie „Larry Johnson:

Iran strzela do 3 amerykańskich statków – USA bombardują Qeshm – PŁOMIENIE WOJNY ROZPALAJĄ SIĘ” były analityk CIA Larry Johnson przedstawia dramatyczny obraz sytuacji geopolitycznej na Bliskim Wschodzie. Wraz z moderatorem analizuje eskalację konfliktu między USA a Iranem, rolę państw Zatoki Perskiej, wpływ na gospodarkę światową oraz głębokie zmiany w globalnym porządku sił. Johnson argumentuje, że świat nie zmierza ku pokojowi, lecz ku przedłużającej się i potencjalnie zmieniającej system wojnie.

https://youtu.be/gFqQmy5DAuM [to ta rozmowa md]

Rozmowa rozpoczęła się od nowych doniesień CENTCOM-u, że dwa kolejne tankowce w Zatoce Omańskiej zostały „dezaktywowane” za rzekome naruszenie blokady Cieśniny Ormuz. Według moderatora, dwa supertankowce VLCC zostały już zaatakowane poprzedniego wieczoru przez amerykańskie niszczyciele – jeden w pobliżu Fudżajry w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, a drugi w pobliżu Jask w Iranie. Johnson postrzega te incydenty nie jako odosobnione, lecz jako początek nowej fazy eskalacji.

W jego ocenie region nieuchronnie zmierza ku otwartej wojnie. Odrzuca doniesienia o rzekomych tajnych rozmowach pokojowych lub rychłych porozumieniach jako „bzdury”. Wojna, która według niego trwa od 28 lutego, trwa już 70. dzień – i nie zakończy się nawet 120. dnia.

Johnson argumentuje, że prawdziwy punkt zwrotny dopiero nadejdzie: Pełne konsekwencje ekonomiczne zakłóceń w przepływach surowców i energii z Zatoki Perskiej do tej pory tylko częściowo dotknęły gospodarkę światową. Ale skutki te wkrótce ujawnią się z pełną siłą. Mówi o „brzydkim” globalnym scenariuszu.

Szczególnie krytycznie odnosi się do strategii Waszyngtonu. Twierdzi, że Trumpowi brakuje prawdziwej strategii wojskowej. Stany Zjednoczone niszczą tankowce, co wywołuje reakcję Iranu, która z kolei prowadzi do dalszej eskalacji konfliktu w Waszyngtonie. Johnson posuwa się nawet do przewidywania, że ​​Iran może prędzej czy później zatopić amerykański niszczyciel – co może mieć potencjalnie wybuchowe konsekwencje dla całego regionu.

Były analityk CIA oskarża również Trumpa o życie w świecie fantazji. Krytykuje wypowiedzi prezydenta USA dotyczące II wojny światowej oraz jego kontakty z Rosją, Chinami i Iranem. Według Johnsona, równolegle z eskalacją napięć wobec Iranu, Stany Zjednoczone nasilają również presję na Chiny: zakazy eksportu technologii chipów, ostrzeżenia dotyczące chińskiej sztucznej inteligencji i prowokacje gospodarcze poważnie nadwyrężają relacje z Pekinem. Potencjalne spotkanie Trumpa z Xi Jinpingiem prawdopodobnie nie będzie zatem przebiegać w przyjaznej atmosferze.

Centralną częścią rozmowy jest rola państw Zatoki Perskiej. Johnson opisuje Zjednoczone Emiraty Arabskie jako państwo, które podjęło „bardzo złą decyzję”, sprzymierzając się z Izraelem i Stanami Zjednoczonymi. Dubaj, a zwłaszcza port Fudżajra, byłby jednym z pierwszych celów irańskich ataków w przypadku kolejnej eskalacji. Johnson spodziewa się również ataków na bazę lotniczą Al-Dhafra.

Arabia Saudyjska i Kuwejt z kolei działały znacznie ostrożniej. Johnson potwierdził doniesienia, że ​​Arabia Saudyjska tymczasowo odmówiła USA dostępu do bazy lotniczej Prince Sultan w celu przeprowadzenia operacji przeciwko Iranowi. Kuwejt również ograniczył prawa przelotu. Dla Johnsona pokazuje to ograniczenia amerykańskiej projekcji siły. Państwa Zatoki Perskiej zdały sobie sprawę, że w poważnej sytuacji same staną się celem irańskich działań odwetowych.

Uważa rolę Kataru za szczególnie interesującą. Opisuje Katar jako kluczowy kraj w całym kryzysie. Kraj ten jest nie tylko głównym eksporterem LNG, ale także produkuje około 20 procent światowego zapotrzebowania na skroplony gaz ziemny. Ponadto posiada ogromne zasoby mocznika, siarki i helu – surowców niezbędnych dla rolnictwa, produkcji półprzewodników, rafinerii i przemysłu farmaceutycznego.

Johnson zwraca uwagę, że 32 procent światowych dostaw ropy naftowej pochodzi z Zatoki Perskiej – znacznie więcej, niż wielu wcześniej zakładało. Do tego dochodzą ogromne ilości globalnej produkcji siarki, a także znaczne ilości nawozów i helu. Hel jest szczególnie kluczowy dla przemysłu chipów. Johnson uważa za absurdalne, że te łańcuchy dostaw mogłyby zostać zakłócone, podczas gdy rynki finansowe nadal handlowały, jak gdyby nic się nie stało.

Otwarcie mówi o manipulacji rynkiem. Wielokrotnie polityczne zapowiedzi o rzekomo rychłych porozumieniach pokojowych prowadziły do ​​nagłych wahań cen ropy, na których osoby z wewnątrz czerpały ogromne zyski. Johnson szczegółowo wyjaśnia mechanizmy krótkich pozycji i sugeruje, że osoby dysponujące wcześniejszą wiedzą celowo obstawiały spadek cen ropy przed opublikowaniem oświadczeń politycznych.

Johnson opisuje następnie fundamentalną zmianę w globalnej dynamice sił. Iran jest wspierany przez Rosję, Chiny, a coraz częściej także przez Pakistan. Bez tego wsparcia Teheran miałby trudności z utrzymaniem konfliktu. Jednak z tym wsparciem sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Johnson przewiduje nawet, że gospodarka Iranu może osiągnąć lepsze wyniki w 2026 roku niż w 2025 roku.

Cieśnina Ormuz jest w dyskusji opisywana jako przyszłe centrum nowego regionalnego porządku bezpieczeństwa. Johnson zwraca uwagę, że zarówno Władimir Putin, jak i chiński minister spraw zagranicznych Wang Yi niedawno wprost użyli terminu „architektura bezpieczeństwa”. Zgodnie z tym poglądem Rosja, Chiny i Iran pracują nad nowym porządkiem bezpieczeństwa dla Zatoki Perskiej – być może wspólnie z Katarem, Arabią Saudyjską i Omanem.

Według Johnsona, Oman już odgrywa aktywną rolę. Iran i Oman uzgodniły system opłat za przepływ przez Cieśninę Ormuz. Johnson podkreśla, że ​​znaczna część cieśniny jest terytorialnie częścią Omanu i Iranu, a zatem państwa te mają prawo kontrolować dostęp.

Johnson spodziewa się również nowego poziomu eskalacji militarnej. Wskazuje na doniesienia o walkach powietrznych między irańskimi myśliwcami F-4 Phantom a amerykańskimi i/lub izraelskimi samolotami. Jednocześnie Iran gruntownie zmodernizował swoje systemy obrony powietrznej i przeprowadził kilka ćwiczeń z użyciem ostrej amunicji od czasu zawieszenia broni w kwietniu. Stany Zjednoczone mogą zatem przeceniać swoją zdolność do tłumienia irańskich systemów obrony powietrznej.

Johnson również postrzega Izrael w niepewnej sytuacji. Choć Izrael dysponuje znaczną siłą militarną, ani Hamas, ani Hezbollah nie zostały ostatecznie pokonane. Według Johnsona, Izraelowi brakuje naprawdę skutecznego systemu obrony przed irańskimi pociskami balistycznymi i hipersonicznymi. W przypadku kolejnej rundy wojny Izraelczycy znów „siedzieliby w piwnicach” – tym razem z jeszcze większymi zniszczeniami.

Co więcej, Johnson uważa ekspansjonistyczne fantazje izraelskich polityków, takich jak Bezalel Smotrich, za nierealne. Izrael nie ma ani wystarczającej liczby ludności, ani potencjału ekonomicznego, aby utrzymać długoterminową kontrolę militarną nad dużymi obszarami Bliskiego Wschodu. Według Johnsona, przywódcy polityczni działają coraz bardziej irracjonalnie.

Kolejnym kluczowym punktem jest globalny zwrot gospodarczy dotyczący Zachodu. Johnson porównuje obecną sytuację do powolnego upadku Imperium Brytyjskiego. Dominacja gospodarcza i finansowa Londynu w dużej mierze zanikła. Największe banki świata są teraz chińskie. Chiny dominują nie tylko w przemyśle, ale coraz bardziej również w systemie finansowym.

W tym kontekście Johnson mówi również o roli BRICS. Chiny, Rosja, Iran i Brazylia współpracują coraz ściślej. Nawet Indie, które okresowo utrzymywały bliższe relacje z Izraelem, w obliczu wojny coraz bardziej skłaniają się ku Iranowi i BRICS. Opinia publiczna w Indiach wyraźnie zwróciła się przeciwko Izraelowi.

Johnson przewiduje również poważne globalne perturbacje gospodarcze. Prawdopodobna jest globalna recesja, a nawet depresja. Spadek produkcji o dziesięć procent lub więcej może wywołać głód, niestabilność polityczną i poważne kryzysy społeczne. Jednocześnie Stany Zjednoczone będą coraz bardziej pozbawione możliwości uzupełniania własnych arsenałów rakietowych, ponieważ wymaga to dostaw pierwiastków ziem rzadkich z Chin – których Pekin nie jest już skłonny dostarczać.

Na zakończenie rozmowy Johnson kreśli obraz świata w stanie ciągłej transformacji. Stany Zjednoczone są nadmiernie rozciągnięte militarnie, osłabione gospodarczo i coraz bardziej odizolowane geopolitycznie.

Z drugiej strony, kraje takie jak Rosja, Chiny i Iran pracują nad alternatywnymi strukturami władzy i bezpieczeństwa. Dla Johnsona obecny konflikt oznacza zatem nie tylko wojnę regionalną, ale potencjalny początek nowego porządku globalnego.

W co zrobiła cię Unia? MEM-y V.

——————————————–

—————————————————————————————

—————————————

———————————————

—————————————————-

———————————————————————-

———————————————–

———————-

—————————————————————

Złoty a skromny. Palma z głowy bije. MEM-y IV.

————————————-

——————————————————————-

———————————————-

————————————————————

——————————————–

——————————————————————————-

——————————

Gest sztyletu. MEM-y III.

—————————————-

——————————————

———————————————————————-

———————————————–

————————————————————–

——————————————————————-

——————————————————————-

Zaszufladkowano do kategorii Śmichy | Otagowano

Izraelscy żołnierze niosą pokój. MEM-y I.

————————————–

——————————————————–

—————————————-

—————————————–

———————————

—————————————

————————————————————–

Największe zagrożenie dla białych: Żydowska doktryna stojąca za nożownikami somalijskimi i zalewem imigrantów

Największe zagrożenie dla białych: Żydowska doktryna stojąca za nożownikami somalijskimi i zalewem imigrantów

9 Maggio 2026 Uczta Baltazara babylonianempire/najwieksze-zagrozenie-dla-bialych-zydowska-doktryna-stojaca-za-nozownikami-somalijskimi-i-zalewem-imigrantow

Życie nocne (night-life). Z tego właśnie znany był kiedyś Londyn. Dzisiaj Londyn znany jest z „życia nożowego” (knife-life). W październiku 2025 roku, biały mężczyzna o imieniu Wayne Broadhurst został śmiertelnie pchnięty nożem w Londynie przez afgańskiego muzułmanina. Jego zabójstwo zostało całkowicie zignorowane przez brytyjską elitę polityczną i nie wywołało żadnych pełnych niepokoju komentarzy w mediach głównego nurtu. W kwietniu 2026 r. dwóch Żydów zostało pchniętych nożem, ale nie zabitych, w Londynie przez osobę, która według doniesień była somalijskim muzułmaninem. Brytyjska elita polityczna natychmiast zareagowała oburzeniem, a media głównego nurtu są pełne pełnych niepokoju komentarzy na temat biednych, prześladowanych Żydów. Żydowska minister sprawiedliwości Sarah Sackman oświadczyła z powagą, że „atak na brytyjskich Żydów jest atakiem na samą Wielką Brytanię”.

FOTO: Hebrajczyk atakuje Biały Zachód: Żydzi nienawidzą chrześcijaństwa, ponieważ symbolizuje ono białą Europę (zdjęcie z „Guardiana”) [to błędne tłumaczenie FAKTÓW md]

W rzeczywistości atak na Żydów jest atakiem na zagorzałych wrogów Wielkiej Brytanii. A Sackman doskonale o tym wie. Jej bliski współpracownik, lord Hermer, brytyjski „antyfaszystowski” żydowski prokurator generalny, z entuzjazmem uczestniczył w wojnie prawnej przeciwko brytyjskim żołnierzom, która później została zdemaskowana jako oparta wyłącznie na kłamstwach. Hermer i Sackman nadal nadzorują wojnę prawną przeciwko żołnierzom sił specjalnych. Innymi słowy, nienawidzą Wielkiej Brytanii i zawsze dążyli do podważenia dobrobytu brytyjskich białych.

W ataku nożem na dwóch Żydów w Londynie tkwi ironia, która w mediach głównego nurtu pozostanie całkowicie niezauważona. Atak ten został wywołany przez samych Żydów, ponieważ to oni są bezpośrednio odpowiedzialni za zalewanie krajów zachodnich obcymi i niepodatnymi na asymilację grupami, takimi jak Somalijczycy, Afgańczycy i Pakistańczycy. Te trzy grupy są zarówno niebiałe, jak i muzułmańskie, więc czemu Żydom miałoby się to nie podobać?

FOTO: Białe stroje dla antybiałej elity prawniczej: Sarah Sackman, Shabana Mahmood i Richard Hermer (zdjęcie z Wikipedii)

Jako wrogowie Wielkiej Brytanii Żydzi sprowadzili niebiałych muzułmanów jako piechotę w żydowskiej wojnie przeciwko białemu Zachodowi. Innymi słowy, Żydzi sprowadzili muzułmanów, by zaszkodzić białej i historycznie chrześcijańskiej większości, której przodków obwiniają za tysiąclecia niezasłużonych prześladowań. I nie musicie wierzyć mi na słowo. Nie, uwierzcie samym Żydom. Oto żydowski „działacz pokojowy” Uri Avnery wyjaśniający, dlaczego Żydzi kochają imigrację muzułmańską:

Jak powszechnie wiadomo, pod panowaniem muzułmańskim Żydzi w Hiszpanii cieszyli się rozkwitem, jakiego nie zaznali nigdzie indziej aż do niemal naszych czasów. Poeci tacy jak Yehuda Halevy pisali po arabsku, podobnie jak wielki Majmonides. W muzułmańskiej Hiszpanii Żydzi byli ministrami, poetami, naukowcami. W muzułmańskim Toledo uczeni chrześcijańscy, żydowscy i muzułmańscy współpracowali ze sobą i tłumaczyli starożytne greckie teksty filozoficzne i naukowe. Był to rzeczywiście złoty wiek. Jak byłoby to możliwe, gdyby Prorok nakazał „szerzenie wiary mieczem”?

To, co stało się później, jest jeszcze bardziej wymowne. Kiedy katolicy odzyskali Hiszpanię z rąk muzułmanów, zaprowadzili rządy terroru religijnego. Żydzi i muzułmanie stanęli przed okrutnym wyborem: przyjąć chrześcijaństwo, zginąć w masakrze albo opuścić kraj. A dokąd uciekły setki tysięcy Żydów, którzy nie chcieli porzucić swojej wiary? Niemal wszystkich przyjęto z otwartymi ramionami w krajach muzułmańskich. Żydzi sefardyjscy („hiszpańscy”) osiedlili się w całym świecie muzułmańskim, od Maroka na zachodzie po Irak na wschodzie, od Bułgarii (wówczas części Imperium Osmańskiego) na północy po Sudan na południu. Nigdzie nie byli prześladowani. Nie znali tortur inkwizycji, płomieni autodafe, pogromów, strasznych masowych wypędzeń, które miały miejsce w niemal wszystkich krajach chrześcijańskich, aż po Holokaust. […]

Każdy uczciwy Żyd, który zna historię swojego ludu, nie może nie odczuwać głębokiej wdzięczności wobec islamu, który chronił Żydów przez pięćdziesiąt pokoleń, podczas gdy świat chrześcijański prześladował Żydów i wielokrotnie próbował „mieczem” zmusić ich do porzucenia swojej wiary. („Miecz Mahometa”, Scoop, 23 października 2006 r.)

Proislamskie i antychrześcijańskie poglądy Avnery’ego od wielu dziesięcioleci są wśród Żydów całkowicie powszechne:

  • Brytyjscy Żydzi i muzułmanie są naturalnymi sojusznikami, dr Richard Stone, „The Independent”, 15 sierpnia 2001 r.
  • Żydzi i muzułmanie są naturalnymi sojusznikami w walce z dyskryminacją religijną, Daisy Khan i rabin Burton Visotzky, „The Hill”, 24 sierpnia 2017 r.
  • Muzułmanie i Żydzi stoją w obliczu wspólnego zagrożenia ze strony zwolenników supremacji białej rasy. Musimy wspólnie z tym walczyć, Jonathan Freedland i Mehdi Hasan, The Guardian, 3 kwietnia 2019 r.
  • Czując się zagrożeni, amerykańscy muzułmanie i Żydzi łączą siły, Laurie Goodstein, The New York Times, 5 grudnia 2015 r.
  • Żydowskie kobiety „stoją ramię w ramię” z muzułmankami w obliczu islamofobicznych nadużyć, The Jewish Chronicle, 19 kwietnia 2018 r.
  • Były szef CST pomoże grupie muzułmańskiej w walce z islamofobią, The Jewish Chronicle, 10 kwietnia 2014 r.
  • Żydowskie i muzułmańskie kobiety zobowiązują się do współpracy w walce z nienawiścią, The Jewish Chronicle, 24 kwietnia 2018 r.
  • Żydzi i muzułmanie powinni zjednoczyć się w walce z rasizmem, The Jewish Chronicle, 28 marca 2018 r.
  • Prezes zarządu Marie van der Zyl zobowiązuje się być „oddanym sojusznikiem” muzułmanów podczas międzywyznaniowego iftaru, The Jewish Chronicle, 13 lipca 2018 r.
  • Nasza społeczność żydowska musi zrobić więcej, aby wspierać muzułmanów atakowanych przez islamofobów, The Jewish Chronicle, 8 sierpnia 2018 r.
  • Żydzi i muzułmanie zacieśniają sojusze w następstwie wyboru Trumpa, The Jewish Standard, 15 listopada 2016 r.
  • Ta młoda Żydówka i młoda muzułmanka uczą uczniów o rasizmie, „The Jewish Chronicle”, 7 lutego 2019 r.

Jednak kluczowa rola Żydów w migracji muzułmanów nie zostanie poruszona w pełnych niepokoju komentarzach na temat tego somalijskiego nożownika z Londynu. Obdarzając Żydów współczuciem i pochlebstwami, media głównego nurtu nie zapytają, dlaczego w Wielkiej Brytanii jest tak wielu Somalijczyków. Na to niezwykle interesujące pytanie istnieje bardzo prosta odpowiedź. W Wielkiej Brytanii jest tak wielu Somalijczyków dzięki mało znanej Barbarze Roche, intensywnie etnocentrycznej Żydówce, która pełniła funkcję ministra ds. imigracji pod rządami oddanego szabas-goja Tony’ego Blaira:

FOTO: Semicka zwolenniczka agresywnych Somalijczyków: ekspertka ds. migracji Barbara Roche przedstawia „brytyjską historię migracji” w 2011 roku

Najbardziej niewiarygodne rewelacje [dotyczące spisku Partii Pracy na rzecz otwarcia granic Wielkiej Brytanii] dotyczą Barbary Roche, mało znanej posłanki, która w latach 1999–2001 pełniła funkcję minister ds. imigracji. W tym okresie, za zgodą Blaira, po cichu wprowadziła politykę, która zmieniła oblicze Wielkiej Brytanii. […] Podobnie jak [Jack] Straw, Blair starał się nigdy publicznie nie wspominać o rosnącej liczbie imigrantów z Indii i Pakistanu, którzy mogli teraz wjeżdżać do Wielkiej Brytanii. Nie zastanawiał się też, jak zapewnić mieszkania, szkoły i opiekę zdrowotną dla dodatkowych 300 000 osób przybywających rocznie.

Żadne z nich nie zastanawiało się też, czy imigranci będą mieli jakikolwiek wpływ na życie brytyjskiej klasy robotniczej. (Dziewięć lat później raport Komitetu Doradczego ds. Migracji wykazał, że na każde 100 zatrudnionych tu pracowników urodzonych za granicą przypadało 23 brytyjskich pracowników, którzy stracili pracę).

Czy te machinacje mogłyby być jeszcze gorsze? Okazało się, że tak – wraz z mianowaniem Barbary Roche na stanowisko wiceminister ds. imigracji. Jedynym poleceniem, jakie Blair jej przekazał, było deportowanie osób ubiegających się o azyl pod fałszywym pretekstem. Jednak Roche nie zamierzała się do tego stosować. Podczas swojej pierwszej rozmowy z wysokim rangą urzędnikiem ds. imigracji wyraziła się szczerze: „Uważam, że osobom ubiegającym się o azyl powinno się pozwolić na pozostanie w kraju. Procedura wydalania trwa zbyt długo i budzi emocje”. Utrzymywała nawet, że samo słowo „fałszywy” wywołuje negatywne odczucia.

„Było jasne, że Roche chciała, aby do Wielkiej Brytanii przybywało więcej imigrantów” – wspomina Stephen Boys-Smith, nowy szef dyrekcji ds. imigracji. „Nie postrzegała swojej pracy jako kontroli wjazdu, ale patrząc na szerszy obraz „w sposób holistyczny”, chciała, abyśmy dostrzegli korzyści płynące z wielokulturowego społeczeństwa”. Jack Straw nigdy otwarcie nie sprzeciwiał się Roche – po prostu nie warto było ryzykować zrażenia Partii Pracy. Zabrała się więc do pracy nad przemówieniem, w którym nakreśliła zalety ograniczenia kontroli imigracji i przedstawiła osoby ubiegające się o azyl jako wykwalifikowaną siłę roboczą. Nie omówiła tego, co zamierzała powiedzieć, ze Strawem. […]

„Dobra robota, Barbaro” – powiedział Blair do Roche wkrótce [po przemówieniu]. Pomimo kontrowersyjnej treści jej przemówienie przeszło stosunkowo niezauważone. Migranci jednak szybko zrozumieli jego znaczenie i przekazali tę wiadomość swoim przyjaciołom i rodzinom na całym świecie. Partia Pracy wpuszczała więcej ludzi – mówili im – i – w przeciwieństwie do innych krajów europejskich – Wielka Brytania zapewni im zasiłki i mieszkania socjalne. […]

Jednym ze skutków działań Roche’a było pojawienie się setek kolejnych imigrantów, którzy obozowali w nędznych warunkach w Sangatte, na obrzeżach Calais, gdzie próbowali przemycić się do ciężarówek. Wieści o nowym liberalizmie – a w szczególności o świadczeniach socjalnych – zaczęły teraz przyciągać Somalijczyków, którzy wcześniej osiedlili się w innych krajach UE. Chociaż między Somalią a Wielką Brytanią nie istniały żadne historyczne ani kulturowe powiązania, przybyło ponad 200 000 osób. Ponieważ większość z nich nie miała wykształcenia i byłaby uzależniona od pomocy społecznej, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych mogło odmówić im wjazdu. Jednak przyznano im „wyjątkowe zezwolenie na pobyt”. (Cyniczny spisek oszusta Blaira mający na celu oszukanie Brytyjczyków i wpuszczenie 2 milionów imigrantów z naruszeniem przepisów, The Daily Mail, 26 lutego 2016 r.)

Mężczyzna aresztowany za pchnięcie nożem dwóch Żydów w Londynie to podobno 45-latek „urodzony w Somalii, który przybył do Wielkiej Brytanii »legalnie jako dziecko«”. Innymi słowy, jest on jednym z Somalijczyków sprowadzonych do Wielkiej Brytanii bez jakiegokolwiek demokratycznego mandatu ani zgody białej większości. Od momentu przybycia wzbogacił Wielką Brytanię w typowo somalijski sposób: ma „historię poważnej przemocy i problemów ze zdrowiem psychicznym”.

Dwie strony tego samego Cohena

Barbara Roche zalała Wielką Brytanię Somalijczykami o niskim IQ i wysokiej przestępczości, takimi jak on, ponieważ uważała, że będzie to dobre dla Żydów. Nie chciała pomóc Somalijczykom: chciała zaszkodzić białym. Krótko mówiąc, chciała zemścić się na białych. I znowu, nie musicie wierzyć mi na słowo. Nie, uwierzcie samej Roche. W 2001 roku powiedziała w wywiadzie dla Guardiana, że jej „rodzice byli częściowo hiszpańskimi, portugalskimi, polskimi i rosyjskimi [Żydami], a ona weszła do polityki – do dziś to podkreśla – aby zwalczać antysemityzm i ksenofobię w ogóle”. W jednym z przemówień w 2000 roku wyraźnie cieszyła się ze swojej zdolności do otwarcia granic Wielkiej Brytanii i wyrządzenia krzywdy białej większości. Była dumną potomkinią Żydów, którzy ponad sto lat temu zostali znieważeni przez ksenofobicznego białego Brytyjczyka. Zwróćcie uwagę, jak rozpoczyna tę część swojego przemówienia rażącym kłamstwem:

Wielka Brytania zawsze była krajem imigrantów. Przed początkiem XX wieku praktycznie nie istniały żadne kontrole imigracyjne. Ustawa o cudzoziemcach z 1905 roku była bezpośrednią reakcją na imigrację żydowską i trudno zaprzeczyć, że częściowo wynikała z antysemityzmu. Major [William] Evans-Gordon, poseł do parlamentu, przemawiając na poparcie tej ustawy, powiedział: „To najbiedniejsi i najmniej zdolni spośród tych ludzi się przemieszczają, a to właśnie resztki z tej grupy przybywają do tego kraju i są tu przyjmowani […] Szanowni posłowie z przeciwnej strony nie żyją w codziennym strachu, że zostaną wyrzuceni na ulicę, aby zrobić miejsce dla nieprzyjemnego Polaka [tj. polskiego Żyda]”.

Podejrzewam, że major Evans-Gordon przewróciłby się w grobie, gdyby wiedział, że ich potomkini nie tylko zostanie ministrem ds. imigracji, ale także stanie dziś przed Państwem, wygłaszając to przemówienie. („Migracja w Wielkiej Brytanii w globalnej gospodarce”, projekt przemówienia Barbary Roche, posłanki do parlamentu i minister ds. imigracji, Londyn, 11 września 2000 r.)

Żydowskie kłamstwo Roche’a, że Wielka Brytania jest „narodem migrantów”, nawiązywało do starszego żydowskiego kłamstwa, że Ameryka jest „narodem imigrantów”. Żydzi jednak nie wierzą we własne bajki: tych kłamstw nie rozpowszechnia się w Izraelu, którego szczelnie zamknięte granice i zdecydowanie judeo-centryczne prawo odzwierciedlają prawdziwe znaczenie słowa „naród”. Słowo to pochodzi od łacińskiego czasownika nasci, oznaczającego „urodzić się”, ponieważ naród jest związany więzami krwi, wspólnym pochodzeniem, religią, kulturą i językiem. W tym sensie Wielka Brytania, Ameryka, Francja, Australia i wiele innych krajów zachodnich przestały być prawdziwymi narodami, ponieważ zostały zalane przez obcych i niepodlegających asymilacji nie-białych przez swoje zdradzieckie, kontrolowane przez Żydów elity. Polityka izraelska kieruje się zasadą „Co jest najlepsze dla Żydów?”. Polityka zachodnia kieruje się zasadą „Co jest najgorsze dla białych?”. Ale te dwie zasady to w rzeczywistości dwie strony tego samego Cohena: Żydzi tacy jak Barbara Roche wierzą, że to, co jest najgorsze dla białych, jest jednocześnie tym, co jest najlepsze dla Żydów.

FOTO: 22 zabitych gojów kontra dwóch zabitych Żydów: ta powódź błota ma znaczenie tylko wtedy, gdy szkodzi Żydom

To wyjaśnia, dlaczego Żydzi sprowadzili na Zachód miliony muzułmanów i innych osób niebiałych wbrew woli białej większości. Jednocześnie Żydzi, sprowadzając tych „naturalnych sojuszników”, demonizowali białą opozycję jako rasistowską i ksenofobiczną, opracowując i narzucając surowe przepisy mające na celu stłumienie białego oporu oraz zastraszenie białych, by milczeli. Osoby niebiałe od dziesięcioleci mordują, gwałcą i wykorzystują białych, ale Żydzi postrzegali to jako zaletę, a nie wadę migracji osób niebiałych. Teraz, gdy ich „naturalni sojusznicy” również się od nich odwracają, Żydzi udają niewinne ofiary i domagają się większej władzy i przywilejów. Rozpowszechniają też śmieszne kłamstwa. Oto dumny z bycia homoseksualistą i intensywnie etnocentryczny Żyd Jonathan Sacerdoti przemawiający do łatwowiernych gojów w cuckservative ( en.wikipedia.org/wiki/Cuckservative) Spectator:

Żydzi uosabiają zachodnie wolności i wartości nie dlatego, że to dzięki nim możemy żyć w wolności, ale dlatego, że wiele z tych wartości jest w rzeczywistości naszymi wartościami, przyjętymi i zaadoptowanymi przez chrześcijaństwo oraz szeroko pojęte społeczeństwo świeckie. Właśnie dlatego ci wrogowie cywilizacji tak bardzo nas nienawidzą, a ich ataki na nas stanowią w rzeczywistości jedynie niewielką część ich szerszych ataków na cały Zachód. („Dlaczego Zachód nie może bronić Żydów?”, The Spectator, 15 grudnia 2025 r.)

FOTO: Jonathan Sacerdoti, dumny z bycia homoseksualistą i głęboko etnocentryczny Żyd

W rzeczywistości prawdziwymi „wartościami” Żydów są etnocentryzm i autorytaryzm. Dlatego właśnie Żydzi atakowali i podważali zachodnie „wolności”, takie jak wolność słowa, wolność badań i wolność zrzeszania się. Ogromnie ceniony – i mocno przereklamowany – żydowski filozof Baruch Spinoza zostałby zamordowany za bluźnierstwo przez swoich współwyznawców, gdyby nie udało mu się znaleźć schronienia wśród nie-Żydów w XVII-wiecznej Holandii. W XXI wieku Holandia jest taka sama jak reszta Zachodu: biali mają tam swobodę konsumowania najbardziej odrażających form pornografii, ale nie mają swobody badania i mówienia prawdy o różnicach rasowych. Realizm w kwestii rasy jest bowiem „mową nienawiści”. A kto wymyślił pojęcie „mowy nienawiści”? Na to bardzo interesujące pytanie ponad siedemdziesiąt lat temu odpowiedział dalekowzroczny ksiądz katolicki, ojciec Leonard Feeney:

CZY NALEŻY ZAKAZAĆ NIENAWIŚCI?

Większość Amerykanów, słysząc to pytanie, bez wahania odpowiedziałaby: „Tak, oczywiście, nienawiść powinna być zakazana!”. Ich chęć udzielenia odpowiedzi można wyjaśnić aż nazbyt łatwo. Przez ostatnie półtorej dekady byli bombardowani propagandą, która miała sprawić, że będą patrzeć na cały świat z ogłupiającą życzliwością. Techniki reklamowe, które zwykle zachęcają Amerykanów do wybredności w kwestii mydła i pasty do zębów, są teraz wykorzystywane, by przekonać ich, że w sprawach kultury i wyznania nie ma czegoś takiego jak produkt lepszy od innych. Za pomocą billboardów, plakatów w autobusach i metrze, gazet i czasopism, audycji radiowych i telewizyjnych przekonuje się Amerykanów, zarówno subtelnie, jak i bez ogródek, że „fanatyzm to faszyzm… Tylko braterstwo może ocalić nasz naród… Musimy być tolerancyjni wobec wszystkich!”.

Długofalowe skutki tej kampanii są widoczne już teraz. Tworzy ona „obywatela bez kręgosłupa”: człowieka pozbawionego wrażliwości kulturowej; niezdolnego do oburzenia; którego jedyna aktywność umysłowa jest jedynie przedłużeniem tego, co czyta w gazecie lub ogląda na ekranie telewizora; który z pustym i uśmiechniętym wyrazem twarzy patrzy na moralną katastrofę w swojej okolicy, polityczną katastrofę w swoim kraju i zbliżającą się światową katastrofę. Ma zrozumienie tylko dla wrogów swojego kraju. Żywi wyłącznie życzliwe uczucia wobec tych, którzy chcieliby zniszczyć jego dom i rodzinę. Szczerze współczuje każdemu, kto chciałby zniszczyć jego wiarę. Jest powszechnie tolerancyjny. Jest całkowicie pozbawiony uprzedzeń. Jeśli ma jakieś zasady, dobrze je ukrywa, aby nie wydawało się, że opowiadając się za nimi, sugeruje, iż zasady kontrastujące z nimi mogą być mniej wartościowe. Jest, na miarę swoich możliwości, dokładnie taki sam jak każdy inny obywatel, który, jak wierzy, stara się być dokładnie taki jak on: bezimienny, pozbawiony charakteru człowiek-plastelina. […]

Tak samo pewnie i stanowczo, jak Żydzi stali za masonerią, sekularyzmem czy komunizmem, tak samo stoją za kampanią „przeciw nienawiści”. Nie chodzi o to, że ruch ten stanowi urzeczywistnienie doktryny talmudycznej. Żydzi opowiadają się za tolerancją wyłącznie ze względu na jej destrukcyjną wartość – destrukcyjną, to znaczy dla Kościoła Katolickiego. Ze swojej strony wciąż podtrzymują swoje rasowe urazy i niechęci. Na przykład ich Talmud nadal naucza, że Chrystus był bezczelnym oszustem, i podaje nienadającą się do publikacji bluźnierczą relację o jego pochodzeniu i narodzinach. A jak powinno nas nauczyć właśnie minione Boże Narodzenie, Żydzi, pomimo całej swojej gadaniny o braterstwie, w najmniejszym stopniu nie porzucili swojego zdecydowanego programu, aby wszelkie przejawy uznania Bożego Narodzenia zniknęły z życia publicznego i społecznego narodu.

Sekretem sukcesu Żydów jest oczywiście to, że potrafią oni żywić taką prywatną nienawiść, jednocześnie propagując publiczną „miłość”, i nie są za to oskarżani o hipokryzję. Jak zawsze bowiem kierują oni wszystkim głównie zza kulis. Swoje przesłanie przekazują za pośrednictwem współpracujących z nimi nie-Żydów. A takich nie-Żydów jest obecnie prawdopodobnie więcej – zarówno tych chętnych, jak i tych, którzy dają się oszukać – niż kiedykolwiek wcześniej w historii. Dodatkowym szczęśliwym zbiegiem okoliczności jest to, że żydowscy dyrektorzy amerykańskiego przemysłu rozrywkowego mogą teraz zagwarantować, że jeden rzecznik Bractwa, znajdujący się w odpowiednim miejscu (np. za mikrofonem lub przed kamerą telewizyjną), jest w stanie wywrzeć wpływ na miliony Amerykanów.

A kampania Żydów odnosi sukcesy. Mamy wszelkie powody, by niepokoić się tym sukcesem. Amerykańscy katolicy, nawet ci, którzy nie angażują się aktywnie w dyskusję na temat tolerancji, są obecnie utrzymywani w ryzach przez wszechobecną groźbę oskarżenia o nienawiść, fanatyzm i nietolerancję. („Czy nienawiść powinna być zakazana?”, The Point, pod redakcją ks. Leonarda Feeneya, lipiec 1955 r.)

W 1955 roku, katolicki ksiądz Feeney myślał dokładnie tak samo jak katolik Michael E. Jones w 2026 roku. Ksiądz Feeney słusznie dostrzegł, że Żydzi nienawidzą Kościoła Katolickiego, ale nie zrozumiał, że nienawidzą go dlatego, że jest on biały, a nie dlatego, że jest chrześcijański. [To błąd. Nienawidzą – bo zaparli się swojego Mesjasza, a więć produkują nowego. md] Wielki pisarz katolicki Hilaire Belloc prawdopodobnie nie popełniłby tego samego błędu. Jak kiedyś powiedział: „Europa to Wiara, a Wiara to Europa”. Dlatego Belloc byłby całkowicie przeciwny imigracji muzułmanów i innych nie-białych do Europy. Nie byłby też wcale zaskoczony, widząc, jak Żydzi organizują taką imigrację, propagują ją i karzą białych za opór wobec niej.

Belloc nie byłby też zaskoczony, widząc, jak Żydzi cynicznie odgrywają rolę ofiar, gdy ich własna polityka obróciła się przeciwko nim. Ten somalijski nożownik z Londynu, który zaatakował Żydów, zostanie teraz wykorzystany przez Żydów do zwiększenia żydowskiej potęgi i podkreślenia statusu ofiar. Nie zabił nikogo, ale otrzyma znacznie więcej uwagi niż Mohammed Ismail, Somalijczyk, który zamordował trzech białych w Sheffield w 1960 roku, oraz niż Mohamed Noor Iidow (sic), Somalijczyk, który zgwałcił na śmierć białą kobietę w Londynie w 2021 roku.

FOTO: Podobnie jak w Ameryce, tak i w Australii: oto część Żydów, którzy działali na rzecz zniesienia polityki „Białej Australii”

Na całym Zachodzie niezliczeni biali ludzie padli ofiarą morderstw, gwałtów, pobić, rabunków i innych krzywd spowodowanych przez błotną powódź masowej migracji, nadzorowaną przez Żydów. Jednak, jak już wspomniano, krzywda wyrządzona białym ludziom jest cechą charakterystyczną tej powodzi, a nie jej błędem. A teraz, gdy ta powódź błota z opóźnieniem szkodzi jej twórcom, Żydzi odgrywają rolę ofiar i lamentują, że „Żydzi nigdzie nie czują się bezpiecznie”, że „Żydzi żyją w strachu w Wielkiej Brytanii XXI wieku”, że „Żydzi w Wielkiej Brytanii nie czują się już jak w domu”, że „Żydzi w Irlandii nigdy nie czuli się bardziej samotni”. Jednak żadnemu z tych lamentów nie towarzyszy szczerość ani samokrytyka. Żydzi nie wyróżniają się szczerością i samokrytyką. Zamiast tego wyróżniają się użalaniem się nad sobą. Oto ponownie Jonathan Sacerdoti:

Brytyjscy Żydzi po cichu przygotowują się do opuszczenia kraju

Wczoraj wieczorem siedziałem w synagodze, w której dorastałem, czekając na wywiad z pułkownikiem Richardem Kempem, emerytowanym wysokim rangą oficerem armii brytyjskiej, który przez prawie trzy dekady służył w Irlandii Północnej, na Bałkanach, na Bliskim Wschodzie i w Afganistanie. Nasza rozmowa miała zakończyć nabożeństwo symbolizujące przejście od izraelskiego Dnia Pamięci o poległych do Dnia Niepodległości. Brytyjski Żyd i brytyjski pułkownik w pomieszczeniu pełnym emocji, dumy i niemałej obawy, po tygodniu, w którym w Londynie doszło do wielu podpaleń miejsc związanych z Żydami. W powietrzu unosiło się nieprzyjemne poczucie upadku Rzymu. […]

Podczas kolacji, która odbyła się później i miała na celu świętowanie niepodległości Izraela, nastrój w sali nie był w prostym sensie uroczysty. Rozmowy były poważne, a nawet ciężkie. Ludzie mówili mi otwarcie o upadku, o Wielkiej Brytanii, o sytuacji Żydów tutaj. Co ciekawe, rozmawiali też o planach awaryjnych. Gdzie mogliby się udać. Kiedy mogliby wyjechać. Jaki próg spowodowałby podjęcie tej decyzji. Najbardziej niepokojąca była niekoniecznie treść tych rozmów, ale ich założenie. Mówili tak, jakby wyjazd nie był hipotetyczny, ale ostatecznie konieczny.

Mógłbym zbudować sobie życie w Izraelu. Widzę to na tyle wyraźnie, że wiem, iż byłoby to dobre życie. Wielu brytyjskich Żydów podziela to przekonanie: Izrael nie jest jedynie schronieniem ostatniej szansy, „polisą ubezpieczeniową” na wypadek katastrofy. W ciągu dziesięcioleci swojego istnienia stał się czymś znacznie bardziej znaczącym. To funkcjonujące, dynamiczne państwo z własną kulturą, mocnymi stronami i napięciami. To prawdziwa alternatywa życiowa, a nie tylko teoretyczna ucieczka przed niebezpieczeństwem. […] A jednak większość z nas wybrała Wielką Brytanię. Nie przez przypadek, ale świadomie. To jest droga, którą podążaliśmy, społeczeństwo, w które zainwestowaliśmy, miejsce, w którym ukształtowało się nasze życie. Wielka Brytania zaoferowała nam możliwości, stabilność i poczucie przynależności, z którego niełatwo zrezygnować. To nasz dom. Chcemy, aby był naszym schronieniem. („Żydzi w Wielkiej Brytanii po cichu przygotowują się do opuszczenia kraju”, The Spectator, 22 kwietnia 2026 r.)

Tak, ci Żydzi „świadomie” zdecydowali się zamieszkać w Wielkiej Brytanii. I świadomie postanowili zalać Wielką Brytanię muzułmanami oraz innymi „naturalnymi sojusznikami”. A także świadomie postanowili demonizować białych jako rasistów i ksenofobów za to, że opierają się tej fali zalewającej kraj. W końcu nie zapominajmy, że „przyjmujcie przybysza” to niezachwiana żydowska wartość! Ale ta powódź błota zaczęła teraz szkodzić również Żydom, więc „po cichu przygotowują się” do ucieczki do Izraela, gdzie ta niezachwiana żydowska wartość „Witajcie obcych” w tajemniczy sposób nie miała zastosowania przez tak wiele dziesięcioleci. W rzeczywistości istnieją tylko trzy niezachwiane wartości żydowskie. Dwie z nich wspomniałem powyżej: etnocentryzm i autorytaryzm. Oto trzecia: hipokryzja.

Na nieszczęście dla Żydów, hebrajska hipokryzja staje się coraz bardziej oczywista dla coraz większej liczby gojów.

INFO: theoccidentalobserver/whats-worst-for-whites-the-jewish-principle-that-explains-stabby-somalis-and-the-mud-flood (przekład: AI; wszystkie odnośniki w oryginale tekstu)

babylonianempire/imigracja-islamska-zydowska-miotla-na-chrzescijanstwo-w-europie

babylonianempire/gaza-i-muzulmanska-imigracja-do-europy

babylonianempire/krwawa-laznia-na-plazy-bondi-jak-zydzi-wykorzystuja-to-co-stworzyl-ich-wlasny-aktywizm

babylonianempire/od-wielu-lat-trwa-nieustanny-zydowski-demontaz-irlandii

Condividi:

Zadłużamy, okradamy, uciekamy

Zadłużamy, okradamy, uciekamy

8 maja 2026

W biały dzień, przy włączonych kamerach, dokonał się kolejny przekręt.

III RP jest bankrutem, który nie ma pieniędzy na system ochrony zdrowia i na obronność, a odpowiedzialni za ten stan rzeczy zaciągają kolejny dług, aby móc dalej podbierać z korytka.

Ana Bryłka pisze na X:

Komisja Europejska zbudowała instrument finansowy, który zapewnia jej kontrolę nad udzielaniem i wydatkowaniem pożyczki, przy czym wszystkie koszty tego instrumentu przerzucone są na Państwa Członkowskie. Realny punkt decyzyjny leży w Brukseli a nie w Warszawie – nie dość bowiem, że Polska musi dostać zgodę na swoje zakupy, musi je przeprowadzić na narzuconych warunkach (65% komponentów w całym łańcuchu dostaw z Europy, wspólne zamówienia) to jeszcze Komisja będzie kontrolowała dotychczasowe wydatkowanie środków przed przyznaniem kolejnej transzy. Nad tym wszystkim jeszcze wisi „pałka” mechanizmu warunkowości, czyli możliwości wstrzymywania środków przez Brukselę według nie do końca przewidywalnych kryteriów, o czym Polska przekonała się przy wspólnym długu z KPO. Oczywiście wstrzymanie rat i transz nie wstrzymuje spłaty długu. Podsumujmy: Rząd Tuska pożycza pieniądze na nieznany procent, które może wydać tylko za zgodą Komisji Europejskiej i na jej warunkach.

Rząd Polski nie zna dokładnego oprocentowania pożyczki w chwili podpisania umowy pożyczki ramowej. Koszt konkretnego uruchomienia środków stanie się znany najwcześniej na poziomie danej wypłaty, kiedy będzie znana dokumentacją tej wypłaty i przypisaniem jej do odpowiedniego koszyka kosztowego. Komisja Europejska nie ma tych pieniędzy i dopiero musi je na potrzeby konkretnej pożyczki zaciągać na rynku w formie emisji obligacji. Każda transza będzie na innych warunkach a poznamy je najszybciej po zatwierdzeniu konkretnego wniosku przez Komisję Europejską.

SAFE jest kolejnym wspólnym unijnym długiem, który państwa członkowskie mają spłacać przez 45 lat. To oznacza, że pożyczkę spłacać będą jeszcze nasze wnuki – SAFE to dług wielopokoleniowy. Zadłużanie się to obecnie standard w Unii Europejskiej – obecny projekt Wieloletnich Ram Finansowych na lata 2028-2034 (unijny budżet) około 8,5 proc swoich środków przeznacza na obsługę zadłużenia, a na potrzeby pozyskania tych środków intensywnie rozbudowuje dział nowych „dochodów własnych” (unijnych podatków).

Program został zbudowany w trybie omijającym standardową kontrolę parlamentarną na poziomie unijnym, stosując złą podstawę prawną w procesie legislacyjnym pominięto Parlament Europejski. W efekcie Parlament Europejski wniósł do TSUE sprawę C-560/25 przeciw Radzie, domagając się unieważnienia rozporządzenia ustanawiającego SAFE. Potencjalne konsekwencje tej skargi mogą być dewastujące dla budżetu UE, czyli przyszłych budżetów państw członkowskich.

Konieczność szybkiego wydawania pieniędzy (do 30 maja 2026 r. możliwe są umowy na samodzielne zakupy, potem już tylko wspólne zakupy) czyni z tego instrumentu raczej program zakupowy niż inwestycyjny. Pośpiech i chaos sprzyjają firmom, które już mają produkt i linie produkcyjne, natomiast utrudniają projekty wymagające organizowania nowego zaplecza przemysłowego. W tym sensie jest to instrument do zakupów uzbrojenia istniejącego, tzw. z półki, a tu pojawia się przemysł niemiecki i francuski.

Instrument SAFE wzmacnia strukturalną przewagę dojrzałych zachodnich producentów. Za przykład tej strukturalnej przewagi niech świadczy wycofanie się Polskiej Amunicji, bo formalno-techniczne wymogi i certyfikacja czyniły termin realizacji niewykonalnym. Z kolei w Rumunii część dostawców, w tym niemiecki Rheinmetall, miała podnosić ceny ofertowe nawet o 30% w warunkach presji czasu związanej z SAFE.

Czy będzie prezent z okazji Dnia Zwycięstwa?

Zelmer: Czy będzie prezent z okazji Dnia Zwycięstwa?

Czy 9 maja, w dniu Święta Zwycięstwa nad hitlerowskimi Niemcami i nazizmem, radośnie panującymi w ówczesnym czasie, dojdzie do ataku rakietowego na Moskwę. Czy będzie to prezent? No właśnie. Ciekawe dla kogo?

Moskwa z takiego prezentu zapewne się ucieszy. Da jej to carte blanche do zakończenia tej farsy. Farsy, która z naszego i zachodniego punktu widzenia świadczy o słabości Rosji i wielkiej niemocy poradzenia sobie z armią ukraińską. Ale czy tak powinniśmy do tego podchodzić? Podchodzić z naszego zachodniego punktu widzenia, czy może, aby lepiej zrozumieć, należy wejść w czyjeś buty. Ja nazywam to odwróceniem mapy. Termin zaczerpnięty prawdopodobnie od podróżnika Wojciecha Cejrowskiego kilka lat temu. 

Co w związku z taką ewentualnością, takim scenariuszem? – Przewiduję, że wówczas zostaną zniszczone w Kijowie obiekty wojskowe, administracyjne i rządowe. Bunkry również będą spenetrowane w głąb, jak fabryka Jużmasz w listopadzie 2024 roku. Idąc dalej, wojsko wpadnie w panikę, linia frontu się załamie na dobre (zostało to powiedziane wprost przez rząd Federacji Rosyjskiej). I jak sądzę od blisko czterech lat, Federacja Rosyjska zajmie osiem obwodów i być może rejon Sumski, żeby z tej strony mieć święty spokój. Odetną Odessę i połączą się granicami z Mołdawią, gdzie żyje spora grupa rosyjskojęzyczna. Zostanie utworzona strefa buforowa.

Przy takim scenariuszu, pokuszę się o dalsze prognozowanie; UE oczywiście zaostrzy retorykę wojenną i zacznie wydawać każdy grosz na zbrojenia – ku naszej uciesze i gromkiemu aplauzowi, co dla ludzi rozsądnych będzie zupełnie niezrozumiałe. Uważam, że do tej pory powolna i precyzyjna wojna czy – jak to określa FR – operacja specjalna, jest taktycznym zagraniem na wykrwawienie UE. Taktycznym w mojej ocenie, ale nie strategicznym, precyzyjnym i konsekwentnym.

Pod jednym z poprzednich tekstów komentator, dziwił się wolnym postępom wojsk rosyjskich i brakiem zdecydowanej inicjatywy. Co ma być dowodem na słabość FR, brak zdecydowania, miękkie przywództwo Rosji w osobie prezydenta W. Putina. W przestrzeni medialnej pojawiają się zarzuty wobec prezydenta FR o braku zdecydowanych działań w 2014 roku, braku wsparcia dla prezydenta Janukowycza, braku wsparcia rejonów „separatystycznych” itp. I zapewne w każdej takiej krytycznej ocenie są ziarna prawdy. Obrazu dopełniają nasze zachodnie „cywilizowane media i platformy przekazu i kształtowania myśli ludzkiej. Wyłaniają się te obrazy, które są zamazane, niejasne i nieczytelne. Tylko ludzie głęboko siedzący w realiach i posiadający informacje – są w stanie połączyć te wszystkie obrazy w jedno „dzieło”. Kim oni są? Ja nie znam. Kilku światowej sławy komentatorów, kilku miejscowych – wot i wsio.

A my nie znamy strategicznych celów FR, znamy tylko te, które nam wmawiają nasi zachodni „znafcy” tematu i tylko te, które są uszyte dla nas i zgodne z panującą narracją antyrosyjską. Takie podejście jest dla nas niebezpieczne. I czy nie popełniamy błędu projekcji? Czy nie powinniśmy odwrócić mapy i na poziomie podstawowym spróbować zrozumieć położenie FR i nasze zachodnie położenie.

Dlaczego tak? – Jeżeli prawdą jest, że deficyt budżetowy FR jest na poziomie poniżej 20% PKB (Białorusi na poziomie 36%) – to należy przyjąć że kraje te nie są w ogóle zadłużone, samodzielne i niemal samowystarczalne. Dla porównania Włochy to 136%, Polska 60% (na razie), Francja 114% itd., w zależności od kreatywnej księgowości.

Już te wskaźniki powinny wzbudzić nasze wątpliwości co do informacji, jakie otrzymujemy przez 24 godziny na dobę z radia i telewizji. Rosja upada, Rosja na kolanach, Rosja za chwile zbankrutuje, Rosja to Rosja tamto …. Serio? – Takie otrzymujemy analizy od analityków, którzy biorą grube pieniądze za swoje profesjonalne opracowania?

No, ja tylko inżynierem jestem i dawno temu miałem całki, macierze i równania z 28 niewiadomymi. Pewnie i matematykę UE zmieniła w międzyczasie. Dalej, FR nie ogłosiła powszechnej mobilizacji, a rotacja żołnierzy tylko wzmacnia ich potencjał militarny w walce lądowej, ale i nie tylko o siłę żywą chodzi. W mojej ocenie należy włożyć w wielki cudzysłów informacje o ogromnych stratach FR, przewyższających 2-3 krotnie straty wojsk Ukraińskich – bo wiadomo co mówią nam analitycy, że atakując trzeba mieć 3-krotną przewagę liczebną. Gdyby tak było to bylibyśmy zalewani filmikami o niszczeniu wojsk rosyjskich każdego dnia. A tak nie jest – pojedyncze strzały dronami, fake informacje itp. Oczywiście informacje dotyczące strat są blokowane, oczywiście straty są – pytanie jakie? Ja tego nie wiem. Mogę jedynie wymyślać, że będzie 2 mln Ukraińców i 150 tysięcy Rosjan.

Dalej, bezrobocie na wschodzie nie jest duże, a możliwości zmobilizowania do pracy w fabrykach przemysłu obronnego są ogromne, i nie tylko Rosjan ale wszystkich wkoło. Zapominamy, że na wschodzie są fabryki, jest technologia (rakieta Sojuz-5), jest produkcja. Zapominamy, że przestawienie się Rosji na produkcję czegokolwiek w obecnym czasie zajmuje prawdopodobnie tygodnie. U nas na zachodzie 3 lata czekamy na decyzję środowiskową, aby móc rozpocząć proces projektu, potem rok lub dwa uzgodnień – paranoja, a przy projektowaniu dla wojska nawet Toi Toia trzeba mieć certyfikat bezpieczeństwa (wiem, o czym piszę).

I dalej; jeżeli weźmiemy pod uwagę zdolności militarne UE jako całości – to jest to mimo wszystko ogromna siła. Ale UE nie posiada odpowiedzi na systemy rakietowe i balistyczne FR. Prezydent Putin powiedział wyraźnie „jesteśmy na to gotowi, tylko jak skończymy, nie będzie z kim negocjować”. Oczywiście nasi „znafcy” przekazują nam gawiedzi, że Putin nam grozi. Nie znalazłem nigdy żadnej wypowiedzi z groźbami Putina – żadnej. Zawsze jest to odpowiedź w kontekście słów, zachowań i działań zachodu.

Dla mnie szaraka taka wypowiedź prezydenta FR jest absolutnie jasna i czytelna (pomijam, że bezprecedensowa), on mówi wprost „czy wy postradaliście zmysły, chłopcy w krótkich spodenkach i białych podkolanówkach z gilami do pasa?”. Czy nie popadliśmy w wishful thinking (myślenie życzeniowe – podpowiedziała mi AI) i brak weryfikacji na gruncie. Skutkiem są błędne decyzje strategiczne (pominę fakt, że nasi umiłowani przywódcy jedynie wykonują polecenia), na które my Naród pozwalamy. Pozwalamy na patokrację.

Podam tylko jeden przykład naszego zachodniego „myślenia”: Rosjanie nie potrafią samochodu zbudować, bo są za głupi i pijani. Serio? Fakt, nie potrafili nigdy zbudować samochodu osobowego. Ale te, które zbudowali w latach 70-tych i 80-tych nadal jeżdżą po całej Rosji, Bochanki, Uazy w każdym zakątku. Pragmatyzm – czyż nie? Ale to auta osobowe. Natomiast ciężarówki Maz-y, Krazy, Gazy, Urale, Kamazy są najlepszymi wołami roboczymi na świecie. Technologia rakietowa, balistyczna, jądrowa, hipersoniczna. Stare Wiatki, czy lodówki Mińsk z lat 80-tych jeszcze w wielu domach funkcjonują.

Podobnie myśleliśmy o Chinach jako o kraju napędzanym rikszami trójkołowymi, a teraz? Zatem, czy nasze analizy i decyzje strategiczne naszych przywódców są właściwe. Czy analizując odwracamy mapę? Pytania pozostawię otwarte.

W obecnej sytuacji uważam, że FR nie musi nawet rubla wydać na zbrojenie się przeciwko zachodowi, nawet rubla. Taniej będzie, jak zakręcą kurki z gazem i ropą na kilka miesięcy. I mamy Game Over, strajki, protesty i rewolucje na ulicach. My tu na zachodzie zupełnie przestaliśmy rozumieć, że wschód bez nas sobie poradzi, ba nawet bez VW, BMW czy innego Fiata – oni sobie poradzą.

Natomiast my bez zastrzyków z innych części świata już nie. U nas dobiegło końca życie na kredyt, teraz przychodzi czas na pracę i walkę o byt. Dokładnie taką, jaką nasi ojcowie i dziadowie prowadzili po 1945 roku odbudowując świat w którym żyjemy, dźwigając go z kompletnych ruin, przenosząc groby w godne miejsca, stawiając pomniki tym, którzy ginęli podczas wyzwalania nas z nazizmu. Właśnie 9 maja ludzie na wschodzie czczą pamięć poległych żołnierzy. Jest to dla nich największe święto, najświętsza świętość. Dodam, że my walczyliśmy na wszystkich frontach z nazizmem i faszyzmem – no ale to już dla przeciętnego Kowalskiego może być za wiele jak na jeden tekst.

Zastanawia mnie od wielu lat to, dlaczego inni moi rodacy nie widzą lub nie rozumieją tego, co się na świecie dzieje. Do niedawna wydawało mi się, że nie można być aż takimi głupcami. Można, ja też głupcem jestem. Każdy z nas widzi to samo zjawisko w tym samym czasie, ale różnie to interpretuje. Każdy się dziwi, jak ten drugi może nie zauważać. No i klops. Klops ten dopiero wychodzi, gdy już zmusili nas do trzymania karabinu, jak zmusili nas do wejścia do okopów, jak zmusili nas do wyrzeczeń wszelakich, jak zmusili nas do oddania całego majątku, jak zmusili nas do poświęcenia naszego zdrowia, jak zmusili nas do elektronicznego nadzoru itp.. I jak wówczas będziemy definiować tego „klopsa”? – Zupełnie jak na początku, każdy po swojemu.

Ale sądzę, że nie jest to nasza wina. Nas ludzi, społeczeństwa. Nie wszystkich. Zaobserwowałem pewną prawidłowość, w zasadzie potwierdziłem to na sobie i swojej rodzinie. Chodzi o demony. Tak o demony. Owładnęły nami demony. I spieszę wyjaśnić od początku. W kontekście tego, co napisałem wyżej, ma to dla mnie sens.

Od czasu kiedy nie posiadam telewizora (ok. 6 lat), zacząłem obserwować otoczenie, znajomych, przyjaciół innych członków rodziny. Kilka lat temu obejrzałem na YT jakiś program o technikach sterowania umysłami, o hipnozie o inżynierii społecznej itp. – demony w czystej postaci. Dało mi to do myślenia. Czy jest możliwym oddziaływanie na ludzkość na taką atomową skalę? Tu na blogu wszyscy znają odpowiedź – tak i to od dziesięcioleci. Pierwsze 6 miesięcy odstawienia było straszne, wszędzie szukaliśmy, aby włączyć telewizor, po ośmiu miesiącach powoli zaczęło być znośnie, po około 1,5 roku przestało mnie do telewizora i wszelkich mediów ciągnąć (no, poza blogiem i tekstami Szanownego Zygmunta czy Ikulalibala 🙂 )

Od tego czasu obserwowałem ludzi, rodzinę, kto, co i na jaki temat sądzą, pandemia pokazała, że nie daliśmy się wciągnąć w histerię. Jednak obserwuję i faktycznie ludzie inaczej postrzegają i mają różny punkt widzenia na obserwowane zjawisko – nawet w tak oczywistych sprawach jak to, że biologiczny mężczyzna nie może urodzić dziecka (skrajny przykład). Czytając na blogach komentarze czy notki, zawsze te zdroworozsądkowe piszą ludzie nie posiadający telewizora, prof. Wolniewicz nie posiadał chyba nigdy telewizora 🙂 Teza o hipnozie zatem, znajduje potwierdzenie w moich prywatnych obserwacjach i w Waszych również. Bo jak inaczej wyjaśnić nasze zachowania, a w zasadzie zupełny brak zachowania i reakcji na otaczającą nas kreowaną rzeczywistość. Stwierdzenie „das elektronische Konzentrationslager”, zaczyna być rzeczywistością nas otaczającą.

Stawiam pytanie, czy przypadkiem te hipnozy z niebieskiego ekranu nie są skierowane przede wszystkim do 60%-wej populacji, aby zachować kontrolę? Z czego 20% populacji niemal nie ulega hipnozie, ale tylko niewielki procent z nich ma świadomość polityczną, pozostałe 20% zalicza się do podatnych na hipnozę niemal od razu.

Bo nikt o zdrowych zmysłach nie zieje nienawiścią do drugiego człowieka, czy do państwa – ot tak sam z siebie. Ta cholerna hipnoza powoduje, że cała UE galopuje ku zagładzie. Zagładzie naszej, zwykłych ludzi chcących uczciwie pracować, żyć godnie i uśmiechać się do siebie. I w związku z tym, czy będziemy świadkami ataku na Moskwę 9 maja, co będzie równoznaczne ze zgwałceniem rosyjskiego najświętszego święta, czy będziemy świadkami zdarzeń będących skutkiem zbiorowej hipnozy społeczeństw?

Wywalmy telewizory na śmietnik. Poddajmy się detoksowi, wyostrzmy zmysły samozachowawcze, zacznijmy dokonywać dobrych wyborów, wybierajmy przedstawicieli z twardym kręgosłupem moralnym. Nie dajmy się wciągnąć do wojny.

Napisał: Zelmer

Trik Zełenskiego. Kilka dni zawieszenia broni na Ukrainie?

Thomas Röper anti-spiegel.ru/einige-tage-waffenruhe-in-der-ukraine

Trik Zełenskiego

Kilka dni zawieszenia broni na Ukrainie?

Rosja zaproponowała zawieszenie broni na Ukrainie na dni upamiętniające zwycięstwo nad nazistowskimi Niemcami. Ukraina wykorzystała to jako chwyt propagandowy, który może mieć poważne konsekwencje.

Anti-Spiegel  8 maj 2026 anti-spiegel.ru6/einige-tage-waffenruhe-in-der-ukraine/

Podczas ważnych świąt w wojnie na Ukrainie wielokrotnie podejmowano próby zawarcia kilkudniowego zawieszenia broni. Chociaż zawieszenia broni zostały zerwane, a obie strony wzajemnie się oskarżały, to przynajmniej próby zostały podjęte.

Rosja chciała teraz uzgodnić kolejne zawieszenie broni na 8 i 9 maja, w dniach upamiętniających zwycięstwo nad nazistowskimi Niemcami.

Aby zrozumieć, jak Ukraina wykorzystała to jako chwyt propagandowy, musimy spojrzeć na chronologię wydarzeń.

Oś czasu

W środę, 29 kwietnia, prezydenci Trump i Putin rozmawiali telefonicznie, a jednym z tematów była rosyjska propozycja zawarcia zawieszenia broni na Ukrainie w dniach 8 i 9 maja.

W poniedziałek, 4 maja, Zełenski oświadczył na szczycie UE-Armenia w Armenii, że zaatakuje paradę w Moskwie 9 maja, upamiętniającą zwycięstwo nad nazistowskimi Niemcami. Zapowiedział, że ukraińskie drony mogą pojawić się na paradzie na Placu Czerwonym, gdzie parada się odbywa.

Rosyjskie Ministerstwo Obrony natychmiast odpowiedziało oświadczeniem, w którym powtórzyło, że siły rosyjskie będą przestrzegać zawieszenia broni ogłoszonego przez prezydenta Rosji na 8 i 9 maja, wyrażając nadzieję, że strona ukraińska uczyni to samo. W oświadczeniu wspomniano jednak o groźbie Zełenskiego wobec obchodów w Rosji i parady na Placu Czerwonym, a rosyjskie Ministerstwo Obrony oświadczyło, że Rosja odpowie na wszelkie ataki na paradę zmasowanym atakiem rakietowym w centrum Kijowa.

Sprzeczność wypowiedzi Zełenskiego dodatkowo potwierdza fakt, że po groźbie ataku na paradę w Moskwie 9 maja, ogłosił on również jednostronne zawieszenie broni obowiązujące od 6 maja, tego samego dnia, czyli 4 maja.

Jak to możliwe, że Zełenski grozi atakiem na Moskwę 9 maja tego samego dnia, a zaraz potem ogłasza zawieszenie broni obowiązujące od 6 maja?

Oczywiście, wszystko to idealnie do siebie pasuje, bo to tylko kolejny trik Zełenskiego. A ponieważ może liczyć na bezwarunkowe poparcie zachodnich mediów dla jego propagandy i brudnych sztuczek, fortel ten działa propagandowo. Przynajmniej dla zachodniej publiczności, której media ignorują te sprzeczności.

Rosja uzgadniała swoją ideę zawieszenia broni na 8 i 9 maja ze Stanami Zjednoczonymi, które poparły tę ideę i z pewnością przekazały ją Kijowowi kanałami dyplomatycznymi. Zełenski natomiast nie uzgadniał swojej idei zawieszenia broni od 6 maja z nikim i nawet nie poinformował o niej strony rosyjskiej. W Rosji dowiedzieli się o tym z mediów. Wszystko to oznacza, że ​​zawieszenie broni nie było skoordynowane ani nawet uzgodnione i dlatego nie weszło w życie 6 maja.

Czysta” propaganda w niemieckich mediach

Ale niemieckie media o tym nie donoszą. Wręcz przeciwnie, Der Spiegel intensywnie rozpowszechnia informacje. 6 maja ukazał się tam artykuł zatytułowany „Przed paradą wojskową w Rosji – Ukraina donosi o ponad 100 rosyjskich atakach dronów pomimo zawieszenia broni”, a we wstępie stwierdzono:

„Przed obchodami zwycięstwa nad nazistowskimi Niemcami Kreml zaproponował zawieszenie broni – a następnie, jak pokazują doniesienia z Ukrainy, naruszył je dziesiątki razy. W wyniku tego zginęło wiele osób”.

W całym artykule Der Spiegel pomija fakt, że Rosja zaproponowała zawieszenie broni nie 6 maja, ale 8 i 9 maja. Propagandowy chwyt Zełenskiego okazał się zatem skuteczny, ponieważ zachodnie media wspierają go najlepiej, jak potrafią.

Zamiast dostarczyć czytelnikom wyczerpujących i kompletnych informacji, Der Spiegel obszernie cytował Ukrainę w swoim artykule. Według artykułu, ukraiński minister spraw zagranicznych stwierdził, że Putin „interesuje się tylko paradami wojskowymi, a nie ludzkim życiem”, a Zełenski stwierdził, że niedopuszczalne jest, aby Rosja tymczasowo wstrzymała ataki tylko na czas parady wojskowej po tym, jak wcześniej intensywnie bombardowała Ukrainę.

Der Spiegel szczegółowo relacjonuje te i inne oświadczenia z Kijowa, jednocześnie ukrywając przed czytelnikami wszystko, co pochodziło od Rosji. Der Spiegel pominął nawet faktyczną datę zawieszenia broni. W ten sposób stworzył czytelnikom całkowicie fałszywe wrażenie, że Rosja złamała zawieszenie broni, którego sama się domagała.

Jaki był sens tego wszystkiego?

W tym miejscu chciałbym przypomnieć o moim wczorajszym artykule, w którym donosiłem, że Zełenski jest najwyraźniej zainteresowany rosyjskim atakiem na Kijów, który, oczywiście, dostarczyłby Kijowowi i Europie obrazów, które mogłyby posłużyć jako „dowód” do oskarżenia Rosji o bestialskie zbrodnie wojenne.

Według moich informacji Zełenski zaplanował co najmniej jedną operację pod fałszywą flagą, mającą na celu uszkodzenie lub zniszczenie ambasady Kazachstanu i dziecięcej kliniki onkologicznej w Kijowie. Szczegóły można znaleźć tutaj anti-spiegel.ru/2026/kiew-will-moeglichen-russischen-angriff-fuer-false-flag-operation-gegen-kasachische-botschaft-in-kiew-nutzen/

Dzięki zawieszeniu broni, które rozpoczęło się 6 maja bez wcześniejszego porozumienia, Zełenski utorował europejskim mediom drogę do przygotowania odbiorców z kilkudniowym wyprzedzeniem na domniemane rosyjskie naruszenia zawieszenia broni. Jeśli rzeczywiście dojdzie do ukraińskich ataków na paradę w Moskwie i rosyjskiego ataku odwetowego na Kijów, niemieckie media odwrócą uwagę od ukraińskiego ataku i zamiast tego będą szeroko relacjonować zniszczenia w Kijowie.

Zawieszenie broni przez Zełenskiego, które weszło w życie 6 maja bez wcześniejszego porozumienia, utorowało drogę europejskim mediom do przygotowania odbiorców na domniemane naruszenia zawieszenia broni przez Rosję. Pytanie jednak brzmi, czy Zełenski rzeczywiście zaatakuje paradę w Moskwie, gdzie oprócz rosyjskich przywódców w loży VIP zasiądą dziesiątki szefów państw i rządów z całego świata. Fakt ten może zniechęcić Zełenskiego – a także popierających go Europejczyków – do podjęcia takiego kroku, ponieważ poważnie zaszkodziłoby to wizerunkowi nie tylko Ukrainy, ale i Europy.

W końcu media zagraniczne świata relacjonują wydarzenia bardziej kompleksowo niż media niemieckie, które prezentują jedynie jednostronne relacje.

Poglądy polityczne antykatolickiego dywersanta

Poglądy polityczne antykatolickiego dywersanta

Autor: CzarnaLimuzyna, 8 maja 2026

Rozmowa Bogdana Rymanowskiego z Grzegorzem Rysiem utrwaliła we mnie przekonanie, że mamy do czynienia z antykatolickim dywersantem, który utożsamił się z celem swojej misji.

Rozmowę można podzielić na dwie części: polityczną i religijną. Wątki z części politycznej, jak już zdążyłem się zorientować, są pomijane przez komentatorów, dlatego postanowiłem je krótko omówić.

W części religijnej Grzegorz Ryś powtórzył znaną już z wcześniejszych publikacji brednię o tym, że Żydzi są „narodem wybranym”, nie precyzując jacy Żydzi i przez kogo naprawdę wybrani w kontekście tego, co uczynili i wciąż czynią: „Kto nie oddaje czci Synowi, nie oddaje czci Ojcu, który Go posłał”(J 5,23).

Ryś skrupulatnie omijał szerokim łukiem naukę św. Pawła, a konkretnie te fragmenty w których Apostoł Narodów stwierdza, że dopóki Żydzi nie przyjmą Chrystusa pozostaną odrzuceni.

Część polityczna

W tej części, stanowiącej początkowy fragment rozmowy, zwracają uwagę nazwiska, które Grzegorz Ryś wymienił. Nie są to nazwiska, ujmując delikatnie, opcji reprezentującej polską rację stanu.

Zaczyna się od proukraińskiego Pawła Kowala, a potem pojawiają się, w kontekście wspominek ze spotkań, kolejne nazwiska.

W pierwszym roku, jak byłem arcybiskupem łódzkim, robiliśmy takie spotkania o Polsce u mnie w domu… To było bardzo piękne, bo ja bardzo chciałem, żeby zawsze byli mówcy, którzy są różni, na przykład Marek Jurek i Ryszard Bugaj. Albo na przykład pan premier Buzek, pan profesor Stanisław Krajewski, ten luteranin, a ten polski Żyd.

Mądrej głowie dość dwie słowie.

Oczywiście, Grzegorz Ryś dobrał do tego odpowiednią narrację:

Były zawsze dwa warunki, żeby kogoś zaprosić. Po pierwsze, że potrafi rozmawiać i słuchać drugiego. I po drugie, że jest jakoś w najlepszym tego słowa znaczeniu chory na Polskę.

Jak bardzo i w jaki sposób wymienieni byli „chorzy na Polskę” widać po owocach. W spotkaniach (na temat polskiego „antysemityzmu” ) brał także udział syn Ozjasza Szechtera, Adam Michnik, co samo w sobie było i wciąż pozostaje ostateczną kompromitacją Grzegorza Rysia.  Warto też dodać, że w wywiadzie lider antykościoła w Polsce przyznał, że utrzymuje prywatny kontakt z ambasadorem Izraela w Polsce.

Zamiast rozmowy z Rymanowskim proponuję komentarz Pawła Lisickiego dotyczący nagrody jaką otrzymał Grzegorz Ryś od swoich braci w bardzo intensywnej niewierze.

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej niszczy europejskie wartości

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej niszczy europejskie wartości

Izabela Brodacka

TSUE wydając swoje wyroki, bardzo często odwołuje się do pojęcia „wartości europejskich”.

Co to są wartości jako takie? Aksjologia, nauka o teorii wartości mówi, że wartości to są istotne, najważniejsze normy i zasady cenione i realizowane przez pojedynczych ludzi i społeczeństwa. Czym są europejskie wartości ukształtowane historycznie, okrzepłe w tradycji naszego kontynentu i wyznawane oraz praktykowane w naszej części świata?

To przede wszystkim zasady Dekalogu, chrześcijańska miłość bliźniego, miłosierdzie, prawa jednostki, wolność, prymat prawa naturalnego nad stanowionym, humanitaryzm, prawo narodów do odrębności i samostanowienia i wiele innych. Na takich fundamentalnych zasadach budowali jedność Europy jej ojcowie założyciele, niemiecki działacz katolicki, lider Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej (CDU), kanclerz RFN, człowiek wielkiej, heroicznej wiary, ojciec księdza katolickiego, Konrad Adenauer. Gorliwy włoski katolik, wpływowy polityk, minister spraw zagranicznych i premier Włoch, Alcide De Gasperi. Był on twórcą włoskiej Chrześcijańskiej Demokracji. Zmarł w opinii świętości. Obecnie trwa jego proces beatyfikacyjny. Francuski dwukrotny premier, a wcześniej minister spraw zagranicznych i minister finansów Francji, Robert Schuman. Istotnym elementem światopoglądu i programu politycznego tych mężów stanu były prawa dzieci i troska o szczególną ochronę najmłodszych obywateli.

Podobnie jest w naszej polskiej tradycji. Heroiczna działalność i postawa lekarza i pedagoga, Janusza Korczaka, który podczas niemieckiej okupacji poszedł ze swoimi wychowankami do komór śmierci, jest przykładem bezgranicznego szacunku do dzieci, ich ochrony i opieki nad nimi. Innym naszym wybitnym pedagogiem zajmującym się dziećmi zaniedbanymi wychowawczo był Kazimierz Lisiecki, tak zwany Dziadek, a w okresie powojennym te idee realizowała i propagowała Maria Łopatkowa.

Na straży dziecięcego życia zawsze stał i stoi Kościół Katolicki. Wydaje się, że nie ma w Polsce środowiska, które propagowałoby demoralizację dzieci i dążyło do ich krzywdzenia. Czy aby na pewno? Katastrofa nadchodzi, ba już nadeszła z Unii Europejskiej. Funkcjonuje tam sąd, którego członków nie wybiera się demokratycznie. Wybierają ich rządy państw członkowskich Unii Europejskiej. Siłą faktów, to znaczy unijnych parytetów, w tym sądzie dominują Niemcy i Francuzi. Oni są najliczniejszymi narodami na naszym kontynencie. To gremium jest powołane do tego, żeby orzekać o wydarzeniach zaistniałych w krajach europejskich w kontekście ich zgodności z prawem europejskim, to znaczy z traktatami. A raczej było do tego powołane.

Obecnie TSUE decyduje o tym co jego zdaniem jest legalne, a co jest nielegalne w UE. Zupełnie ignoruje krajowe ustawodawstwa, także Konstytucje krajów członkowskich. Co gorsza ten samozwańczy super sąd europejski sam wyznacza standardy oceny zdarzeń i co jest bez precedensu w historii europejskiego prawodawstwa powołuje się sam na siebie, na wcześniejsze swoje wyroki.

Niedawno orzekł, że tak zwane „małżeństwa” jednopłciowe, gdziekolwiek byłyby zawierane, czy na Bali, na Wyspach Gili Gili, Hula Gula, Las Vegas, czy w Irlandii, muszą być zalegalizowane w kraju pochodzenia „małżonków”, poprzez wpisanie do właściwych ksiąg stanu cywilnego.

Rządowe instrukcje w tej sprawie w Polsce są jasne i jednoznaczne: Wpisywać. A co będzie jeśli następny rząd będzie stał na gruncie Konstytucji RP. Jej 18 rozdział jasno mówi: „Małżeństwo jest związkiem kobiety i mężczyzny”. Czy urzędnicy urzędów stanu cywilnego muszą ignorować ustalenia Konstytucji swego kraju? Czy stracą posady jeżeli odmówią wpisywania tych „małżeństw”?

Ostatnią rewelacją TSUE jest jej wyrok w sprawie ustawy, którą pięć lat temu przyjął rząd Węgier, jeszcze pod przewodnictwem premiera Orbana, w sprawie ochrony dzieci przed demoralizacją i deprawacją ideologii LGBT plus. TSUE to sąd bardzo zajęty, Węgrzy musieli czekać na rozstrzygnięcie aż pięć lat. Wyrok tego sądu nad sądami unieważnia węgierską ustawę chroniącą dzieci. Stwierdza, że nie wolno przedstawiać dzieciom krytycznych opinii na temat ideologii LGBT plus i nie wolno rodzicom zakazywać dzieciom zmiany płci. Mało tego kuriozum. W orzeczeniu TSUE czytamy, iż to „prześwietne” i „wszechwładne” gremium zakazuje powoływania się państwom członkowskim na własną tradycję i tożsamość narodową.

O zgrozo, oni tak naprawdę napisali. Czy to znaczy, że wszelka tożsamość narodowa jest zakazana i będzie zwalczana? Czy Francuzi będą zmuszeni do porzucenia wina, serów i bagietek? Czy Włosi muszą zrezygnować z makaronu, pizzy i espresso? Czy Niemcom zakażą jedzenia kapusty i picia piwa? A nam czego zakażą? Bigosu, kiełbasy i pierogów? Chyba nie należy tak gorzko żartować?

Wszelako pojęcie tożsamości narodowej jest bardzo ogólne i przez to bardzo pojemne. Można pod nie podciągnąć praktycznie wszystko, a z pewnością to na czym sędziom TSUE będzie zależeć, żeby wydać wyrok, zakazać, zakwestionować, zastraszyć. Podzielić i rządzić.

O co tu tak naprawdę chodzi? Obawiam się, że o wprowadzenie nowego totalitaryzmu. Nie przez wojenną przemoc. Nie. To nie udało się ani Hitlerowi, ani Stalinowi. Chodzi o wprowadzenie europejskiego totalitaryzmu poprzez arbitralne prawo. Wszystko na to wskazuje, że to ma być nowy komunizm. Wprowadzany systematycznie, powoli, ale konsekwentnie i skutecznie. Zgodnie z metaforą powolnego gotowania żaby. Obecnie nas Europejczyków w taki sposób „gotuje” TSUE. Zakazuje się nam podróżowania, skutecznego ogrzewania naszych domów i mieszkań, przemieszczania się w naszych miastach, korzystania z naszych samochodów, dostępu do lekarzy, czytania wartościowych książek i realizowania własnych aspiracji życiowych.

A celem jest europejskie totalitarne państwo z obywatelami, o których Niemiec, Klaus Schwab, prominentny przedstawiciel „narodu panów”, były szef Światowego Forum Ekonomicznego w Davos, powiedział: „Nie będą mieli niczego i będą szczęśliwi”.

Porównanie propagandy

Porównanie propagandy

8. maja 2026 Autor artykułu Marek Wójcik world-scam/porownanie-propagandy

Pewnie też tak macie, kiedy ktoś proponuje czytanie wpisu Trumpa na jego Truthsocial.com, to zbiera się wam na wymioty. Ja tak mam. Ale skoro chcę porównać, co mówią dwie strony na ten sam temat, to trzeba przez to przejść. Dzisiaj tuż po północy prezydent USA tak napisał:

Trzy amerykańskie niszczyciele światowej klasy właśnie z powodzeniem przepłynęły przez Cieśninę Ormuz, znajdując się pod ostrzałem. Żaden z tych trzech niszczycieli nie odniósł uszkodzeń, natomiast irańscy napastnicy ponieśli ogromne straty.

Zostali oni całkowicie zniszczeni wraz z licznymi małymi łodziami, które służą im jako substytut ich całkowicie zdziesiątkowanej marynarki wojennej.
Łodzie te szybko i skutecznie zatonęły na dnie morza.

W kierunku naszych niszczycieli wystrzelono pociski, które zostały z łatwością zestrzelone. Podobnie drony, które pojawiły się w powietrzu, zostały spalone. Opadły one tak pięknie na powierzchnię oceanu, zupełnie jak motyle opadające do grobu!

Normalny kraj pozwoliłby tym niszczycielom przepłynąć, ale Iran nie jest normalnym krajem. Rządzą nim SZALEŃCY i gdyby mieli okazję użyć broni jądrowej, zrobiliby to bez wahania.

Ale nigdy nie będą mieli takiej okazji i, tak jak dzisiaj znów ich pokonaliśmy, w przyszłości pokonamy ich jeszcze mocniej i jeszcze brutalniej, jeśli nie podpiszą tej umowy, i to SZYBKO! Nasze trzy niszczyciele, wraz ze swoimi wspaniałymi załogami, dołączą teraz do naszej blokady morskiej, która jest prawdziwą „stalową ścianą”. Źródło.

Dobry wieczór jest godzina 20:00 i chcemy, żebyście uwierzyli w to, zaraz wam przekażemy…

Warto postawić pytanie: Dlaczego w takim razie „niszczyciele światowej klasy” nie dopilnują swobodnego przepływu okrętów przez Cieśninę Ormuz?

Odpowiedź na to pytanie znajdziemy w irańskiej wersji opisu tego samego incydentu podanego na presstv.ir w artykule: Amerykańskie niszczyciele uciekają z Cieśniny Ormuz po zmasowanym ostrzale rakietowym i dronów ze strony Iranu: Marynarka Wojenna IRGC. Źródło.

Marynarka Wojenna Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) poinformowała, że jej siły zadały poważne szkody amerykańskim okrętom podczas szeroko zakrojonej wspólnej operacji przeprowadzonej w czwartek wieczorem, zmuszając trzy amerykańskie niszczyciele do ucieczki z Cieśniny Ormuz.

Można pokonać czterdziestu uczonych jednym faktem, ale nie da się pokonać jednego głupca czterdziestoma faktami.

Jak na każdej wojnie, obie strony konfliktu gloryfikują działania własnych wojsk i jednocześnie wykazują bezsprzeczną porażkę przeciwnika. Zwolennicy Trumpa zauważą wielki sukces US Navy i kolejne straty Irańczyków. Ci, którzy trzymają stronę Iranu, są przekonani, że to Iran dał łomot amerykańskim niszczycielom. Obie strony twierdzą, że to wróg szerzy propagandę, nie dostrzegając przy tym własnej. Naturalnie, że obie strony stosują propagandę.

Jest jednak w tym konflikcie tylko jedna strona, która konfabuluje i przedstawia własne życzenia jako fakty. Sami się domyślcie, która to może być?

Oscar Wilde

Propaganda to sposób przedstawiania własnych życzeń jako fakty. Zdarza się często, że sam propagator uwierzy we własne kłamstwa. Wtedy właśnie widzimy, jak nierealna jest wizja świata, widziana oczami narcystycznego polityka, któremu nie przeszkadza mieć w ciągu dnia kilka różnych zdań na ten sam temat. W jego polityce brakuje przemyślanych posunięć strategicznych. Widzimy jedynie próby wyjścia z impasu, do którego sam doprowadził, lub został zmuszony.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

Jak Iran pokonał Izrael

Irański atak na Tel Awiw, 28 lutego 2026 r.

Jak Iran pokonał Izrael

Przez Kit Klarenberg

Sensacyjny reportaż hebrajskojęzycznego portalu Ynet ujawnił nie tylko żenującą katastrofę amerykańsko-izraelskiej wojny z Iranem, ale także trwające wysiłki syjonistycznego tworu zmierzające do obalenia Republiki Islamskiej poprzez tajne i jawne operacje wojskowe i wywiadowcze. Gwałtowne protesty zorganizowane przez Mosad, zabójstwo Najwyższego Przywódcy Alego Chameneiego i inwazja Kurdów miały doprowadzić do zmiany reżimu i „całkowitego zwycięstwa” nad Teheranem. Jednak, jak zauważa Ynet, „to, co zaczęło się jako dalekosiężny izraelski manewr, pełen wyobraźni i ostateczny w swoim rozwiązaniu, kończy się złamanym sercem”.

Śledztwo skrupulatnie bada, jak urojeniowy plan syjonistycznej organizacji zakorzenił się w umysłach izraelskiego wywiadu, wojska i przywódców politycznych, zanim administracja Trumpa w pełni przekonała się o spisku. Ynet ujawnia niezwykły i niebezpieczny poziom urojeń i imperialnej pychy na najwyższych szczeblach w Tel Awiwie i Waszyngtonie. Na przykład Benjamin Netanjahu szczerze – i niebezpiecznie – wierzył, że zbrodniczy atak Izraela na Liban we wrześniu 2024 roku i 12-dniowa wojna w czerwcu 2025 roku zdziesiątkowały Hezbollah i Iran.

Pogląd ten podzielał również Mosad, który od 2022 roku budował w Teheranie potężną, specjalnie zbudowaną szpiegowską armię antyrządową. Ten syjonistyczny twór był głęboko przekonany, że jego siły dysponują siłą wystarczającą do obalenia całej Republiki Islamskiej. „Promowanie masowych protestów” i zachęcanie do „zbrojnego oporu ze strony mniejszości” – zwłaszcza Kurdów w Iranie i poza nim – „równolegle” z zabójstwem Najwyższego Przywódcy Alego Chameneiego, były celowymi elementami trzytorowej strategii zamachu stanu. Netanjahu szczerze wierzył, że „całkowite zwycięstwo” nad oporem jest w zasięgu ręki na wszystkich teatrach działań wojennych w Azji Zachodniej.

Ynet donosi:

„Obalenie reżimu było kluczowym elementem ogólnego planu wojennego Izraela”.

Operacja miała pierwotnie rozpocząć się w czerwcu tego roku. Jednak w styczniu, gdy „dziesiątki tysięcy” wspieranych przez Mosad rebeliantów pojawiło się na ulicach Teheranu i innych irańskich miast, syjonistyczna organizacja uznała, że ​​warunki są wystarczająco „dojrzałe”, by podjąć zdecydowany krok. „Organizacja wpływów” Mossadu w Republice Islamskiej powstała w 2022 roku i osiągnęła „dojrzałość operacyjną dwa i pół roku temu” – co ciekawe, około 7 października. Ynet ponuro chwali się „wysiłkami i wyrafinowaniem” tajnej armii antyrządowych zamieszek, należącej do syjonistycznej organizacji w Teheranie.

„Izrael stworzył własną maszynę do trucizn. To poważny system uzbrojenia, który, gdy tylko osiągnie pełną sprawność, może mieć śmiertelne konsekwencje”.

Mosad przedstawił swój szalony plan zmiany reżimu bezpośrednio CIA; Centralne Dowództwo Pentagonu zostało o nim poinformowane przez szefa sztabu syjonistycznych sił okupacyjnych, Eyala Zamira, podczas wizyty, a Trump był osobiście lobbowany przez Netanjahu. Prezydent – ​​który po porwaniu Nicolása Maduro 3 stycznia był „przekonany, że możliwości podległego mu wojska nie mają granic” – i jego administracja byli niezwykle chłonni. Trump zasygnalizował swoją aprobatę dla spisku 13 stycznia, publicznie informując Irańczyków, że „pomoc jest w drodze”.

Natychmiast rozpoczęła się masowa rozbudowa sił zbrojnych USA w Azji Zachodniej, podczas gdy rzekomo trwały rozmowy pokojowe z Teheranem. Negocjacje były oczywiście fikcją, mającą na celu uśpienie czujności ruchu oporu, zanim rozpocznie się kolejna faza planowanego przez Izrael zamachu stanu. 28 lutego syjonistyczno-amerykańskie naloty na Teheran spadły na niego lawinowo. Izrael i Stany Zjednoczone były przekonane, że irańskie kierownictwo zostało wyeliminowane lub rozproszone, a system dowodzenia i kontroli Republiki Islamskiej został „poważnie osłabiony”. Ale potem zaczęła się katastrofa.

„Powstanie ludowe”

Chociaż Najwyższy Przywódca został zabity – w zamachu, który zachodnie media diabolicznie okrzyknęły „zabójstwem stulecia” – tymczasowo zmuszając irańskich przywódców do zejścia do podziemia, „uporządkowane przekazanie władzy zgodnie z wolą Chameneiego” zostało pomyślnie przeprowadzone. Irański system dowodzenia i kontroli nie został w rzeczywistości znacząco zakłócony i w ciągu kilku godzin przywrócony do pełnej sprawności. Nie doszło do żadnych dezercji. Niemniej jednak w Waszyngtonie i Tel Awiwie panowała „euforia”. Trump – który prywatnie „z zadowoleniem przyjął izraelski atak” – opublikował oświadczenie wideo, w którym wezwał naród irański do przejęcia władzy siłą i ostrzegł:

„Do członków Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej, sił zbrojnych i całej policji: mówię wam dziś wieczorem: musicie złożyć broń, a otrzymacie pełną immunitet przed oskarżeniem – w przeciwnym razie musicie przygotować się na pewną śmierć”.

Netanjahu przyłączył się do wezwania do powstania. Problem polegał jednak na tym, że „tłum postanowił pozostać w domu”, nie tylko z powodu ludobójczych nalotów USA i Izraela. Celowy atak na szkołę podstawową zabił 156 chłopców i dziewcząt, co wywołało gwałtowne międzynarodowe potępienie, żałobę w całej Azji Zachodniej i dochodzenie ONZ. Zamiast tego Irańczycy masowo wyszli na ulice, aby opłakiwać Chameneiego i jednocześnie świętować mianowanie jego syna Modżtaby na Najwyższego Przywódcę. IRGC natychmiast przystąpiło do blokowania Cieśniny Ormuz.

Chociaż blokada była absolutnie nieuniknioną konsekwencją syjonistyczno-amerykańskiej agresji na Iran, którą analizy zachodnich wywiadów od dawna i jednogłośnie przewidywały, Ynet donosi, że Stany Zjednoczone „nie były przygotowane na ten krok i jego niszczycielskie konsekwencje gospodarcze”. Groźby Trumpa pod adresem Teheranu, by nie blokował cieśniny, zostały zignorowane. Zagadkę, dlaczego Waszyngton był tak nieprzygotowany, rozwiązują osobiste zapewnienia Netanjahu skierowane do Trumpa, że ​​Republika Islamska upadnie w ciągu zaledwie kilku dni. Co zdumiewające, nie było żadnego planu awaryjnego na późniejszą ewentualność.

Tymczasem kolejny element syjonistyczno-amerykańskiej operacji mającej na celu zmianę reżimu w Teheranie zawiódł. „Po 100 godzinach nalotów… miała rozpocząć się lądowa inwazja kurdyjskich milicji z Iraku”. Siły inwazyjne szkoliły się tam w poprzednich tygodniach, przygotowując się do „dotarcia do kurdyjskiego regionu Iranu” i połączenia się z lokalnymi bojownikami przed „masowym marszem” na Teheran. Tel Awiw czerpał inspirację z przykładu Damaszku, który w grudniu 2024 roku został zajęty w ciągu kilku dni przez siły HTS wspierane przez MI6.

Kurdyjscy bojownicy trenują w bazie niedaleko Irbilu w Iraku, luty 2026 r.

Ynet donosi jednak, że irański wywiad „dowiedział się o planowanej inwazji z wyprzedzeniem” i rzekomo poinformował o niej Turcję, co skłoniło Recepa Tayyipa Erdogana do osobistego nakłonienia Trumpa do jej odwołania. Niezależnie od tego, obiektywnie rzecz biorąc, cała propozycja była jawnym szaleństwem. Po tym, jak na początku marca pojawiły się doniesienia, że ​​CIA szkoli kurdyjskich bojowników „w celu wzniecenia powstania ludowego w Iranie”, nawet eksperci z syjonistycznych ośrodków analitycznych i aktywiści diaspory ostrzegali, że inwazja to przepis na totalną katastrofę, która zjednoczyłaby Irańczyków ze wszystkich środowisk w oporze.

Niezrażona inwazja Kurdów pozostała fundamentalnym elementem izraelskiej strategii zmiany reżimu przeciwko Teheranowi przez cały okres wojny. Kiedy 7 kwietnia, po 40 dniach niszczycielskich ataków irańskich, uzgodniono tymczasowe zawieszenie broni, izraelscy urzędnicy powiedzieli portalowi Ynet, że zastanawiają się, dlaczego inwazja nigdy nie doszła do skutku. Czy Stany Zjednoczone nie wierzyły w tę operację od samego początku? Czy Trump zmienił zdanie po tym, jak Erdoğan odebrał telefon? A może „cały ten pomysł był fantazją, bez szans na realizację?”.

„Niezamierzone konsekwencje”

Fakt, że organizacja syjonistyczna była tak przekonana o powodzeniu swojej ewidentnie błędnej, samobójczej misji, jest tym bardziej druzgocący w świetle treści raportu z lipca 2025 roku, opublikowanego przez wpływowy Instytut Studiów nad Bezpieczeństwem Narodowym w Tel Awiwie. W druzgocącej ocenie 12-dniowej wojny, think tank przyznał, że zmiana reżimu w Iranie była deklarowanym celem syjonistów od początku konfliktu, który zakończył się spektakularną porażką. INSS nadal opowiadał się za zniszczeniem Republiki Islamskiej, ale ostrzegał przed pewnymi strategiami.

Co godne uwagi, think tank ostrzegał przed stosowaniem tej samej taktyki zmiany reżimu, na którą powoływały się ZOF i Mossad podczas niedawnej wojny syjonistyczno -amerykańskiej z Iranem. Po pierwsze, INSS słusznie przewidział, że wszelkie izraelskie działania militarne – w tym bombardowanie ludności cywilnej – mające na celu wywołanie masowych protestów antyrządowych, będą skazane na porażkę. Wręcz przeciwnie, takie działania podczas 12-dniowej wojny wywołały falę nastrojów antyizraelskich wśród Irańczyków, którzy w odpowiedzi wykazali się niezwykłym stopniem jedności pod narodową flagą.

Determinacja narodu irańskiego do „obrony ojczyzny w krytycznym momencie przed wrogiem zewnętrznym” przetrwała nawet po zakończeniu wojny dwunastodniowej, tak że wszelkie ślady publicznego sprzeciwu w Republice Islamskiej „prawie całkowicie zniknęły” w następstwie konfliktu. INSS wydał również stanowcze ostrzeżenie przed wspieraniem „tendencji separatystycznych” w Iranie – takich jak kurdyjskie bojówki. Ze względu na „wzmożoną wrażliwość społeczną na wszelkie postrzegane zagraniczne próby promowania podziałów etnicznych” powstanie separatystyczne, nie mówiąc już o jawnej inwazji, zjednoczyłoby „dużą część” społeczeństwa irańskiego „przeciwko Izraelowi”.

Co więcej, szczególnie prorocza część raportu INSS zawierała surowe ostrzeżenie przed zamachem na Najwyższego Przywódcę Alego Chameneiego, stwierdzając, że „niekoniecznie doprowadzi to do zmiany reżimu” i nieuchronnie przyniesie odwrotny skutek. Zespół doradców trafnie przewidział, że Teheran „prawdopodobnie bez trudu znajdzie następcę, który okaże się bardziej radykalny lub bardziej kompetentny”. INSS przewidział również, że rząd irański zostanie wzmocniony, a nastroje antysyjonistyczne wzrosną zarówno w Iranie, jak i poza nim, skazując od samego początku na porażkę wszelkie późniejsze „próby destabilizacji reżimu poprzez protesty społeczne”.

Wszystkie te upokarzające wydarzenia rzeczywiście miały miejsce po 28 lutego. W innym miejscu INSS przewidywał, że motywowane militarnie działania reżimu izraelskiego mające na celu doprowadzenie do zmiany reżimu w Iranie mogą zmusić Republikę Islamską do uzyskania zdolności do budowy broni jądrowej – „jako swego rodzaju egzystencjalnej polisy ubezpieczeniowej”. Do tego jeszcze nie doszło, choć zachodni urzędnicy państwowi obawiają się obecnie, że może to nastąpić. Tymczasem, od czasu wejścia w życie zawieszenia broni, rozmowy między Waszyngtonem a Teheranem znajdują się w pozornie nie do pokonania impasie. Podczas gdy urzędnicy amerykańscy nadal nalegają na nałożenie surowych ograniczeń na irańskie badania jądrowe, Republika Islamska odmawia jakichkolwiek negocjacji w tej sprawie.

Co więcej, Teheran jasno dał do zrozumienia, że ​​nie rozluźni swojego uścisku na Cieśninie Ormuz, dopóki imperium nie zniesie blokady kraju i nie zakończy konfliktu. Podczas gdy Netanjahu wciąż marzy o demontażu Republiki Islamskiej, imperium nie dysponuje niezbędną siłą gospodarczą i militarną. Tymczasem przeciążony Tel Awiw wpadł w kolosalną pułapkę w Libanie, a ruch oporu czeka i bacznie się temu przygląda. Lekkomyślnie dążąc do ewidentnie nieosiągalnej „zmiany reżimu” w Iranie, twór syjonistyczny jedynie przyspieszył swoją ostateczną zagładę.

Źródło: Jak Iran pokonał Izrael

Podział między USA i Iranem jest zbyt głęboki, aby go zniwelować

Podział między USA i Iranem jest zbyt głęboki, aby go zniwelować.

Larry C. Johnson

Jak wspomniałem w poprzednim artykule, ktoś w administracji Trumpa, poinformowany o zbliżających się deklaracjach Trumpa dotyczących wojny z Iranem, odniósł wczoraj znaczny zysk finansowy. Jest to element trwającego schematu celowego oszukiwania Trumpa – czyli udawania znaczących postępów w rozmowach z Iranem, co z kolei powoduje wzrost na amerykańskiej giełdzie i spadek cen kontraktów terminowych na ropę.

Oto prawda: w ciągu najbliższych sześciu miesięcy nie uda się wynegocjować żadnego rozwiązania wojny z Iranem, ponieważ narracja amerykańska i irańska są niekompatybilne.

Zacznijmy od amerykańskiego stanowiska, a raczej narracji… Iran to niepoprawne islamskie państwo terrorystyczne, chylące się ku upadkowi. Przywódcy polityczni i wojskowi Iranu są głęboko podzieleni. Gospodarka Iranu nie ma szans na odbudowę, dopóki trwa wojna. Potencjał militarny Iranu został zdziesiątkowany. Iran musi wstrzymać wzbogacanie uranu i zezwolić na pełne, nieskrępowane inspekcje swoich obiektów jądrowych. Takie przekonanie podziela zdecydowana większość doradców Trumpa i amerykańskich komentatorów politycznych.

Irańskie władze są równie nieprzejednane… Iran zgodzi się na negocjowane rozwiązanie mające na celu zakończenie blokady Cieśniny Ormuz tylko wtedy, gdy Izrael zgodzi się na całkowite zawieszenie broni w Libanie i Strefie Gazy. Cieśnina Ormuz pozostanie pod kontrolą Iranu, a kontrola nad nią nigdy nie zostanie oddana. 5 maja 2026 roku Iran ustanowił nową instytucję, Urząd Cieśniny Zatoki Perskiej (PGSA), która wymaga od wszystkich statków chcących przepłynąć przez Cieśninę Ormuz rejestracji, wypełnienia formularzy i uiszczenia opłaty za przejazd przed otrzymaniem zezwolenia na tranzyt. Iran nigdy nie zrezygnuje ze swoich zapasów wzbogaconego uranu i jako suwerenne państwo i sygnatariusz Traktatu o Nierozprzestrzenianiu Broni Jądrowej (NON), będzie korzystał ze swojego prawa do wzbogacania uranu w celach pokojowych. Iran będzie nadal wspierał naród palestyński i jego walkę o wolność i samostanowienie, a także będzie nadal udzielał wsparcia Hezbollahowi. Ostatecznie Iran nie zrezygnuje z prawa do budowy rakiet balistycznych.

To, moi drodzy, to jest to, co nazywacie ślepą uliczką. Amerykańskie stanowisko opiera się na szeregu fałszywych założeń.

Po pierwsze, Iran nie jest głównym sponsorem terroryzmu i nie planuje destabilizacji swoich arabskich sąsiadów w Zatoce Perskiej. Po drugie, nie ma rozdźwięku między irańskim kierownictwem politycznym a Korpusem Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) – prezydent, minister spraw zagranicznych, przewodniczący parlamentu i ajatollah wszyscy walczyli i służyli dla IRGC podczas wojny w Iraku. Po trzecie, irańska gospodarka zaczyna się odradzać dzięki wsparciu Rosji, Chin i Pakistanu, a także wysokim cenom ropy. Po czwarte, wbrew twierdzeniom Trumpa, irańska marynarka wojenna, siły powietrzne oraz arsenały pocisków balistycznych, pocisków manewrujących i dronów są nienaruszone i zdolne do kontynuowania wymiany ognia z USA i Izraelem.

Donald Trump stoi przed kilkoma dylematami… Gospodarka USA zaczyna słabnąć, czemu towarzyszy rosnące niezadowolenie społeczne z powodu rosnących cen benzyny. Nie ma realnych opcji militarnych, aby doprowadzić do zmiany reżimu w Iranie lub zmusić Iran do zaakceptowania amerykańskich żądań. Amerykańskie zapasy kluczowych systemów uzbrojenia uległyby dalszemu uszczupleniu, gdyby USA wznowiły ataki powietrzne i rakietowe na Iran, a irański odwet na cele amerykańskie i izraelskie spowodowałby znaczne szkody. Dopóki USA będą kontynuować ataki na Iran, ich relacje z Rosją i Chinami będą się pogarszać.

Prawdziwe zagrożenie dla USA nie ma charakteru militarnego, lecz ekonomiczny.

Trwająca blokada Cieśniny Ormuz przez Iran stwarza światu bezprecedensowe zagrożenie gospodarcze. Amerykańskie próby przeciwdziałania temu zagrożeniu jedynie pogłębią to, co grozi globalną katastrofą gospodarczą.

surowiecPrzybliżony udział Zatoki Perskiej w światowej produkcji (2025)Notatki
Ropa naftowa (ropa naftowa i kondensat)~32% (Bliski Wschód/region Zatoki Perskiej)Dominują najważniejsze kraje produkujące (Arabia Saudyjska, Irak, Iran, ZEA, Kuwejt), które odpowiadają za około jedną trzecią światowej podaży.
LNG~20% (głównie Katar; Zatoka Perska jako całość ~20–22%)Katar jest wiodącym producentem LNG w Zatoce Perskiej i jednym z największych eksporterów LNG na świecie.
mocznikZnaczne (Golf ~36% światowego eksportu; udział produkcji mniejszy, ale nadal znaczący)Państwa Zatoki Perskiej (Iran, Katar, Arabia Saudyjska) są największymi eksporterami mocznika na świecie.
siarka44% światowej produkcji siarkiZastosowania siarki obejmują: produkcję nawozów fosforanowych (pokrywających 60–70% światowego zapotrzebowania na kwas siarkowy), przerób rud (ługowanie miedzi, niklu, kobaltu), rafinację ropy naftowej, czyszczenie płytek półprzewodnikowych (wykorzystywanych przez TSMC, Intel i Samsung), produkcję baterii oraz przemysł farmaceutyczny.
hel~33% (głównie Katar)Katar jest drugim co do wielkości producentem na świecie po USA.
Aluminium (pierwotne)~8–9% (schroniska w krajach Rady Współpracy Zatoki Perskiej/Bliskiego Wschodu)ZEA, Bahrajn, Arabia Saudyjska i Katar są ważnymi producentami poza Chinami.

Iran nawiązuje kontakty dyplomatyczne z Arabią Saudyjską, Katarem i Kuwejtem, aby przywrócić eksport tych surowców na cały świat w ramach irańskiego PGSA. Jeśli Katar i Arabia Saudyjska zawrą porozumienie z Iranem, wpływy Ameryki w regionie zostaną ograniczone. Jeśli nastąpi globalny kryzys finansowy, połączony z poważną recesją, jeśli nie depresją, Stany Zjednoczone znajdą się pod ogromną presją, aby osiągnąć porozumienie z Iranem, które przywróci handel międzynarodowy i dostawy z Zatoki Perskiej. Iran ma ostatecznego asa w rękawie – Trump nie ma żadnego.

Źródło: Zatoka Perska oddzielająca USA od Iranu jest zbyt szeroka, aby ją połączyć

Trump udaje się do Chin, ale to Iran ma wszystkie atuty.

© AP Photo / Jose Luis Magana

Pepe Escobar: Trump udaje się do Chin, ale to Iran trzyma wszystkie karty.

Autorstwa Pepe Escobara

Kilka dni temu pan Araghchi podróżował do Rosji. Na początku tego tygodnia pan Araghchi podróżował do Chin.

Te dwie podróże w pełni odzwierciedlają siłę nowego trójstronnego sojuszu między Rosją, Iranem i Chinami, który stał się siłą napędową integracji euroazjatyckiej i wielobiegunowości.

Niektóre wypowiedzi ministra spraw zagranicznych Abbasa Araghchiego dla irańskich mediów były fascynujące. Na przykład:

Nasi chińscy przyjaciele uważają, że Iran po wojnie różni się od Iranu sprzed wojny. Jego międzynarodowa reputacja poprawiła się, a Iran udowodnił swoje możliwości i siłę. Dlatego na horyzoncie rysuje się nowa era współpracy między Iranem a innymi krajami.

To dowód na to, że Pekin uznaje i wspiera Teheran jako jedną z głównych potęg światowych.

Chiński minister spraw zagranicznych Wang Yi ze swojej strony podał ostateczną definicję wojny prowadzonej przez USA i Izrael przeciwko Iranowi: „nielegalna”.

Jest to kod oznaczający, że wszystko, co wiąże się z tą samonarzuconą wojną – od jej przyczyn po niezliczone konsekwencje – tonie w bagnie nielegalności.

Wang wyraził się o chińskich staraniach dyplomatycznych z właściwą sobie uprzejmością: „Jesteśmy gotowi kontynuować nasze wysiłki na rzecz zmniejszenia napięcia”.

Był jednak o wiele bardziej pewny co do drogi do rozwiązania: „Chiny uważają, że całkowite zaprzestanie działań wojennych jest konieczne, wznowienie konfliktu jest niedopuszczalne, a kontynuowanie negocjacji ma szczególne znaczenie”.

Powinno to stanowić podstawę do prawdziwych negocjacji prowadzących do zakończenia wojny – i wszystkich wojen – w Azji Zachodniej przeciwko całej Osi Oporu. Właśnie takie jest stanowisko Iranu.

Wang Yi podkreślił, że „Chiny wspierają Iran w ochronie jego suwerenności narodowej i bezpieczeństwa oraz uznają gotowość Iranu do poszukiwania rozwiązania politycznego za pomocą środków dyplomatycznych”.

To jest kod bezwarunkowego poparcia Chin dla praw suwerennych i dyplomacji, a nie dla zastraszania.

Cieśnina Ormuz ma kluczowe znaczenie dla Chin, ponieważ import energii pochodzi nie tylko z Iranu, ale także z bogatych w ropę monarchii Zatoki Perskiej. Dlatego stanowisko Pekinu należy rozpatrywać w sposób zniuansowany:

Społeczność międzynarodowa podziela wspólny cel przywrócenia normalnej i bezpiecznej żeglugi przez cieśninę, a Chiny mają nadzieję, że strony zaangażowane w ten proces niezwłocznie odpowiedzą na usilne apele społeczności międzynarodowej.

Jest to hasło oznaczające zakończenie amerykańskiej blokady, a jednocześnie uznanie nowego systemu prawnego w Ormuz, który jest kształtowany przez Teheran.

W kwestii energii jądrowej „Chiny pozytywnie oceniają zobowiązanie Iranu do nierozwijania broni jądrowej, ale jednocześnie uznają prawo Iranu do pokojowego wykorzystania energii jądrowej”.

Właśnie takie jest stanowisko Teheranu – w ostrym kontraście do Trumpa 2.0.

Witamy w nowym porządku w Azji Zachodniej

Chiny za pośrednictwem Wang Yi wyjaśniły trzy kluczowe kwestie: poparcie dla wszystkich uzasadnionych żądań Iranu; poparcie dla wycofania amerykańskich baz wojskowych z całej Zatoki Perskiej; oraz aktywny udział w odbudowie Iranu po wojnie.

Jednocześnie Pekin wzywa kraje arabskie do zjednoczenia się i pracy nad nowym porządkiem bezpieczeństwa – takim, który wyklucza imperium chaosu, kłamstw, a ostatnio także piractwa (co otwarcie przyznał prezydent USA). Powtórzmy: takie jest właśnie stanowisko Teheranu.

Pekin, wykazując się przysłowiową finezją, de facto opowiada się po stronie byłego dowódcy Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej Mohsena Rezaee, głównego doradcy wojskowego nowego przywódcy Mojtaby Chameneiego.

Pekin jest w pełni świadomy, że Teheran wykorzystuje opór jako strategiczny atut. Dla nowej struktury władzy w Teheranie, wojna ta polegała przede wszystkim na przetrwaniu maksymalnej presji – i niszczycielskich bombardowań – zarządzaniu i kontrolowaniu pułapki eskalacji oraz nieuleganiu przymusowi militarnemu i ekonomicznemu.

Wszystko to razem wzięte nie mogłoby być bardziej strategiczne. Widzimy tu, jak wytrwałość przekłada się na kapitał polityczny. A to natychmiast przekłada się na zyski przy stole negocjacyjnym, pomimo strat taktycznych (z których żadna nie ma charakteru strategicznego).

To rozumienie znajduje odzwierciedlenie w dwóch kluczowych sformułowaniach Araghchiego i Wang Yi. Rozważmy je obok siebie.

Iran „wspiera stworzenie nowej, powojennej architektury regionalnej, która będzie w stanie skoordynować rozwój i bezpieczeństwo”.

Chiny „popierają tworzenie regionalnej architektury pokoju i bezpieczeństwa, w której kraje regionu wspólnie uczestniczą, chronią wspólne interesy i osiągają wspólny rozwój”.

Ta nowa architektura jest nowym porządkiem Azji Zachodniej.

Nic więc dziwnego, że wszechświat Trumpa 2.0 zupełnie wykoleił się.

Ten nowy porządek zachodnioazjatycki jest mikrokosmosem bezpośrednio powiązanym z makrokosmosem Nowego Porządku Świata, którego główną siłą napędową, oprócz Rosji, są Chiny.

Rosja, pomimo wszelkich przeciwności, koncentruje się na realizacji długoterminowego „Partnerstwa Wielkiej Eurazji”, które obejmuje także Afro-Eurazję.

Pekin ma o wiele ambitniejsze cele. Zasadniczo wszystko jest kształtowane przez cztery globalne inicjatywy. Najnowszą z nich jest Global Governance Initiative, zainaugurowana na szczycie SCO Plus w Tianjinie we wrześniu ubiegłego roku.

Następnie powstał Nowy Jedwabny Szlak, zwany BRI (Belt and Road Initiative), z którego ostatecznie rozwinęły się trzy pierwsze inicjatywy o zasięgu globalnym: Globalna Inicjatywa Rozwoju, Globalna Inicjatywa Bezpieczeństwa i Globalna Inicjatywa Cywilizacji – zwieńczone Globalnym Zarządzaniem.

Ogólnie rzecz biorąc, stanowi to chińską mapę drogową do „budowania wspólnoty ze wspólną przyszłością dla ludzkości”; de facto alternatywę dla upadającego zachodniego liberalizmu. Cel jest, owszem, globalny.

Chiny-Iran: Całkowicie zjednoczeni w sprawie Azji Zachodniej

Już teraz jest jasne, że Chiny i Iran podzielają całkowicie spójną wizję Azji Zachodniej; w istocie stanowi to podstawę ich wzajemnego zaufania i więzi. Pekin i Teheran rozumieją, że od II wojny światowej historia zasadniczo charakteryzowała się wykorzystywaniem Azji Zachodniej przez Waszyngton do kontrolowania świata poprzez obsesję na punkcie ropy naftowej.

Choć Teheran wiele nauczył się z chińskiej taktyki wojennej – „wydawaj się słaby, gdy jesteś silny” i nie okazuj zainteresowania, gdy jesteś po uszy w wojnie – wizyta Araghchiego w Pekinie była jednak niezbędna dla umocnienia strategicznego partnerstwa. Choć Rosja jest w pełni zaangażowana – co potwierdziło spotkanie Araghchiego z Putinem w Petersburgu – Chiny zdecydowanie opowiadają się za stanowiskiem „jesteśmy z wami”.

Chińskie tankowce codziennie przepływają przez Cieśninę Ormuz. Ani słowa z Waszyngtonu.

Następnie mamy do czynienia z całkowitym zignorowaniem przez Chiny najnowszego rozdziału dotyczącego sankcji.

Do niedawna Chiny obchodziły sankcje USA nieoficjalnie i/lub za pośrednictwem pośredników. Teraz oficjalnie oświadczyły, że nie uznają jednostronnych sankcji USA nałożonych na przykład na Iran czy Rosję, ani sankcji wobec własnych rafinerii ropy naftowej.

Jesteśmy w trakcie zimnej wojny finansowej i ofensywy państw RIC (Rosji, Iranu, Chin), której celem jest trwałe ograniczenie skutków obsesji na punkcie sankcji.

Iran został całkowicie wykluczony z systemu SWIFT w 2012 roku. Teheran następnie przebudował system, korzystając ze swojego doświadczenia w budowaniu architektury handlu równoległego.

Iran prowadzi większość handlu transgranicznego w juanach, rublach, rupiach, dirhamach Zjednoczonych Emiratów Arabskich (które nie są już akceptowane) oraz dinarach irackich. Chiny odpowiadają za 35% całkowitego handlu irańskiego. Wszystkie transakcje są rozliczane w juanach lub w systemie barterowym.

Iran i Rosja wprowadziły w 2023 roku system rozliczeń walutowych, który całkowicie omija SWIFT i łączy irański system SEPAM z rosyjskim systemem SPFS. W początkowej fazie funkcjonowania systemu poboru opłat w Cieśninie Ormuz – mechanizmu, który jest stale optymalizowany i usprawniany – znaczna część płatności była przetwarzana za pośrednictwem chińskiego systemu CIPS.

Opłata za przejazd jest nieunikniona. Teheran jest w pełni świadomy, że Trump nigdy nie zgodzi się zapłacić reparacji za nielegalną wojnę, którą sam rozpoczął, i jest również świadomy nieuniknionej, rażącej manipulacji, jeśli chodzi o zniesienie zamrożenia funduszy irańskich.

Opłata za pobór opłat mogłaby zastąpić wypłatę reparacji i wygenerować coś na kształt zamrożonych w zachodnich bankach irańskich funduszy; ponadto zmusiłaby Zachód do zniesienia sankcji nałożonych na irańskie banki i irański system finansowy.

Teheran jasno dał do zrozumienia, że ​​wyłącznie jego banki są upoważnione do pobierania opłat w Cieśninie Ormuz.

Oznacza to, że każdy kraj, który będzie musiał przejść przez cieśninę, będzie musiał zmierzyć się z irańskim systemem finansowym.

Ponadto opłaty te pomogą Iranowi odbudować zniszczoną infrastrukturę.

Strukturalna podatność USA

Stany Zjednoczone nie grają nawet w warcaby, nie mówiąc już o pokerze. Chiny grają w Weiqi („Go”). Weiqi polega na powolnym, ale konsekwentnym kształtowaniu pola gry, poświęcając tu i ówdzie szczegóły, aby osiągnąć ogólną przewagę. Chiny cierpliwie kształtowały pole gry przez ostatnie dwie dekady. W Weiqi , gdy już odpowiednio ukształtujesz pole gry, reszta „Wielkiej Gry” rozgrywa się sama.

Dokładnie w tym miejscu jesteśmy teraz.

Jeśli Trump wykaże się intelektualną ciekawością, będzie w stanie dostrzec potężną potęgę przemysłową Chin (nazywamy to produktywnym kapitalizmem) i ich całkowitą kontrolę nad łańcuchami dostaw, od których uzależnione są Stany Zjednoczone.

Będzie musiał zmierzyć się ze strukturalnymi słabościami USA: przysłowiową listą pierwiastków ziem rzadkich, przemysłowymi łańcuchami dostaw, dostępem do materiałów niezbędnych dla F-35, rakiet Patriot i dużej części amerykańskiego kompleksu wojskowo-przemysłowego.

I przypomni mu się, że prawo amerykańskie nie ma już automatycznej ważności eksterytorialnej w Chinach. Tak, to boli.

Tymczasem trwający siedem wieków impas między imperialnym Rzymem a Persją powtórzy się z zawrotną prędkością w XXI wieku. Wojna USA okazała się całkowicie bezsilna: nie do wygrania w walce na wyniszczenie, a to doprowadzi do hegemonii Persji w Azji Zachodniej.

Ta zdumiewająca zmiana geopolityczna jest wynikiem potężnej mieszanki ideologii, spójności społecznej, absolutnej pogardy dla prymitywnych barbarzyńców i ambicji doprowadzenia ich do ruiny za pomocą niemożliwych rozwiązań logistycznych. Ledwo wspominając o całkowitej kontroli nad Cieśniną Ormuz.

W królestwie chaosu, kłamstw i piractwa bańki pękają szybko, bezlitośnie rozbijane przez rzeczywistość RIC.

Źródło: Pepe Escobar: Trump udaje się do Chin, ale Iran trzyma wszystkie karty

Zakończenie podżegania wojennego Zachodu powinno być naszym priorytetem

Zakończenie podżegania wojennego Zachodu powinno być naszym priorytetem numer jeden

Zakończenie podżegania do wojny przez Zachód powinno być priorytetem ważniejszym od wszystkich innych kwestii społecznych, tak samo jak fakt, że Twój mąż jest seryjnym mordercą, jest ważniejszy od jego odmowy zmywania naczyń.

Caitlin Johnstone 8 maja 2026 r. caitlinjohnstone-au/ending-western-warmongering-should-be-our-number-one-priority

Przede wszystkim Zachód musi przestać mordować ludzi. Zakończenie zachodniego podżegania do wojny powinno być priorytetem ponad wszelkimi innymi problemami społecznymi, tak samo jak fakt, że twój mąż jest seryjnym mordercą, byłby pilniejszy niż jego niechęć do zmywania naczyń.

To, że o wiele więcej uwagi politycznej poświęca się polityce wewnętrznej w naszym społeczeństwie niż temu, że nasze rządy mordują ludzi na innych kontynentach, jest oznaką głębokiej choroby. Nie oznacza to, że te kwestie polityki wewnętrznej nie są ważne; chodzi jedynie o to, że nie są tak przerażająco pilne, jak aktywny udział państw imperialnych w masowych mordach.

Opieka zdrowotna? Bardzo ważna. Prawa imigrantów? Bardzo ważne. Sprawiedliwość społeczna i równość? Bardzo ważne.

Ale wyobraź sobie, że mieszkasz w miejscu, gdzie bomby z Zachodu rozrywają na strzępy twoją rodzinę i sąsiadów, a potem widzisz zachodni wpis w mediach społecznościowych o nadrzędnej wadze kwestii LGBTQ lub o zakończeniu dyskryminacji osób neuro-atypowych. Zatrzymaj się na chwilę i postaw się w tej sytuacji.

Powtarzam to po trzykroć, nie twierdzę, że te kwestie nie mają znaczenia. Mówię tylko, że położenie kresu masowym mordom powinno wydawać się pilniejszą sprawą. Nie sądzę, żeby to budziło kontrowersje.

W żadnej innej dziedzinie naszego społeczeństwa nie mamy problemu z dokonaniem tego rozróżnienia. Jeśli w waszym kraju w wyniku masowej strzelaniny zginie dwadzieścia osób, spotka się to z większym zainteresowaniem niż wszystkie inne niesprawiedliwości i nadużycia, które miały miejsce w waszym kraju tego dnia. Morderstwo siedemdziesięcioletniej kobiety będzie o wiele bardziej traumatyczne i znaczące dla jej społeczności niż śmierć tej samej siedemdziesięciolatki na raka płuc. Nie kontynuowałbyś dyskusji o feminizmie inter-seksualistycznym w restauracji, gdybyś zobaczył kogoś uduszonego przy stoliku po drugiej stronie sali.

Kiedy dzieje się to blisko nas, z ludźmi, którzy wyglądają jak my, żyją jak my i mówią tym samym językiem, co my, nie mamy problemu ze zrozumieniem, że morderstwo jest pilnym problemem, a zapobieganie mu jest priorytetem dla naszego społeczeństwa. Ale kiedy nasze własne rządy są zamieszane w morderstwa osób o ciemniejszej karnacji, mówiących innymi językami, wyznających inne religie i żyjących w innych kulturach, potrafimy oddzielić to od powagi sytuacji.

To mówi straszne rzeczy o nas jako cywilizacji. Nie różnimy się niczym od żony seryjnego mordercy, która ignoruje ciała grzebane na podwórku, bo bardziej martwi się o to, ile jego uzależnienie od hazardu online kosztuje rodzinę. Odłączamy się od czegoś cennego i ważnego w nas, aby psychologicznie odciąć się od zbrodni imperium w sposób, w jaki to robimy.

To rani naszych bliźnich, ale rani też nas. Robimy coś okropnego naszemu wnętrzu, zaciskając się w supeł, by uniknąć konfrontacji z zimną, twardą rzeczywistością zachodnich rzezi wojskowych. To wypacza nas jako ludzi. Głęboko wpływa na sposób, w jaki doświadczamy życia. Drapie soczewki naszych filtrów percepcyjnych. Jak mogłoby być inaczej?

Wszystkie te wojny i ludobójcze okrucieństwa są zaproszeniem do odzyskania świętej części nas samych poprzez traktowanie ich z należną im pilnością. Bez tego nie da się żyć autentycznie i nawiązać opartej na prawdzie relacji z rzeczywistością.

Haaretz: Świat nienawidzi Izraela – Netanjahu odejdzie, ale państwo umrze wraz z nim

Haaretz: Świat nienawidzi Izraela

– Netanjahu odejdzie,

ale państwo umrze wraz z nim

Wielkie ajwaj:

Netanjahu odejdzie, ale wraz z nim umrze państwo.

Mówiąc o rozmowach prezydenta Isaaca Herzoga na temat umowy dla premiera Benjamina Netanjahu w zamian za jego wycofanie się z życia politycznego; mówiąc o próbach Sądu Najwyższego, by zyskać na czasie i odroczyć „kryzys konstytucyjny” (czyli „szturm Bastylii”, czyli sądu, przez „lud”, który nie zadowala się suwerennością, ale chce uwolnić się od wszelkich mechanizmów kontroli i równowagi oraz „osądzać sędziów”); mówiąc o wszystkich kalkulacjach wyborczych dotyczących liczby miejsc w Knesecie, wielkości bloków i entuzjazmie dla sojuszy politycznych, który szybko staje się obsesją w okresie poprzedzającym „fatalne” wybory (Gadi Eisenkot albo dołączy do wspólnej listy opozycji, albo z nostalgią spojrzy wstecz na machinę jadu rządu): Przykro mi, że tak przygnębiam, ale nasz los jest już za nami. Wszystko już się wydarzyło.

„Ja jestem państwem” – sugerował Netanjahu od prawie dwóch dekad, a jego zwolennicy poszli w jego ślady. I teraz to prawda. On jest państwem. Jak na ironię, to połączenie człowieka i państwa staje się widoczne właśnie teraz, gdy to pierwsze zbliża się do końca („końca ery Netanjahu”). W praktyce obaj „umierają” na naszych oczach – Netanjahu jako człowiek i legenda założyciela narodu, Theodora Herzla.

Netanjahu odejdzie, ale państwo umrze wraz z nim. Musimy bowiem uznać, że jego osiągnięcia w demontażu państwa są niezaprzeczalne.

Udało mu się zniszczyć wszystko – wszystko, co dobre, pamiętajcie. Nic nie pozostało. Absolutnie nic. Nasze społeczeństwo zostało rozdarte, armia się rozpadła, sędziowie umierają ze strachu, media stały się reality show, Kneset zdegenerował się do rozmiarów domu wariatów, a opozycja podziela wizję rzeczywistości Netanjahu (Iran stanowi zagrożenie egzystencjalne; nie ma rozwiązania problemu palestyńskiego; w rządzie powinny być tylko partie syjonistyczne).

Zbliżając się do końca, pozostaje jedno pytanie: Czy istnieje życie po śmierci? I tylko Bóg zna odpowiedź.

Świat nienawidzi Izraela, a antysemityzm powrócił do swojej politycznej kolebki. Nie jest to już „nowa”, lewicowa, krytyczna wersja (która była skierowana przede wszystkim przeciwko polityce Izraela i wadom syjonizmu), lecz stara, prawicowa, mordercza odmiana (która entuzjastycznie przyjmuje retorykę „Protokołów mędrców Syjonu”). Prawda jest taka: podczas gdy doprowadzaliśmy siebie i świat do szaleństwa Holokaustem, nieustannie skandując „Nigdy więcej”, Netanjahu doprowadził świat na skraj powtórzenia historii.

Ludzie żyją w złudzeniu, że wciąż istnieje szansa – że on i państwo to odrębne byty, że go przeżyjemy, a przyszłość znów się otworzy. Ta nadzieja napędza strategię „kupowania czasu” stosowaną przez sędziów w procesie Netanjahu, przez Herzoga w sprawie wniosku Netanjahu o ułaskawienie, przez Sąd Najwyższy we wszystkich jego decyzjach w kluczowych kwestiach (pobór do wojska, kadencja Itamara Ben-Gvira na stanowisku ministra bezpieczeństwa narodowego, państwowa komisja śledcza ds. zaniedbań z 7 października 2023 r.), a także przez liczną społeczność przeciwników Netanjahu, którzy należą do elit rządzących i pomimo swojej retoryki i protestów odmawiają łamania zasad gry.

Wszyscy oni utrzymują państwo na powierzchni – i robiąc to, utrzymują Netanjahu na powierzchni, bo on jest państwem. Jaka jest alternatywa? Unikać służby wojskowej i pozwolić krajowi umrzeć? Zabić państwo, żeby się go pozbyć?

Kiedy wybucha wojna, zgłaszają się do służby. Płacą podatki. Przestrzegają prawa. Wstępują do rządu, gdy zostaną wezwani do broni. Bronią państwa w mediach zagranicznych. Bronią go w sądach międzynarodowych, gdy jest atakowane, nawet gdy zwolennicy Netanjahu potępiają ich jako zdrajców pięć minut przed i pięć minut po (jak w przypadku byłego prezesa Sądu Najwyższego Aharona Baraka).

Herzog rozbroi tę bombę? Na jakiej planecie on żyje? Bomba wybuchła nam już tysiące razy w twarz. Amputowała kończyny i wyrwała serca. Gramy na czas, mając nadzieję na usunięcie guza i uratowanie ciała – ale to już przegrana sprawa. Jest za późno.

Zbliżający się koniec pozostawia jedno pytanie: Czy istnieje życie po śmierci? I tylko Bóg wie. Będziemy musieli umrzeć, aby się dowiedzieć. Być może po śmierci państwa narodzi się coś nowego i będziemy świadkami odrodzenia narodowego. Ale jedno jest pewne: nie możemy wskrzesić życia, które mieliśmy. Nie ma powrotu do tego, co kiedyś było. Nie ma przyszłości dla państwa takiego, jakie było kiedyś. Państwo jest tym. A jego koniec będzie jego końcem. On je zabił.

Źródło: Netanjahu odejdzie, ale wraz z nim umrze państwo

Edukacja „zdrowotna” będzie… milczeć o chorobach!

Fundacja Pro-Prawo do Życia
Ministerstwo „zdrowia” ogłosiło, że o kolejne 2 lata przedłużony zostanie rządowy program umożliwiający nastolatkom swobodny zakup w aptekach trujących substancji o działaniu wczesnoporonnym (nazywanych w propagandzie tzw. „antykoncepcją awaryjną” lub „pigułkami po”). 
Decyzja MZ zbiega się w czasie z wprowadzeniem dla wszystkich uczniów przymusu uczestnictwa w lekcjach „edukacji zdrowotnej” od 1 września tego roku. 
Te dwie sprawy bardzo się ze sobą łączą. Opublikowany niedawno podręcznik do „edukacji zdrowotnej” zakłada oswajanie uczniów ze stosowaniem hormonalnych preparatów „antykoncepcyjnych”.
Co ważne, rozdział podręcznika na ten temat milczy o tym, że przyjmowanie tego typu substancji dewastuje organizm kobiety i zwiększa ryzyko zachorowań na zakrzepicę, nowotwory, zawał serca, udar mózgu oraz wiele innych powikłań. 
Hormonalna „antykoncepcja” to zwykła trucizna, rujnująca zdrowie kobiet i mogąca działać wczesnoporonnie – preparat działa na poczęte dziecko w najwcześniejszej fazie jego rozwoju, zabijając je przez uniemożliwienie mu zagnieżdżenia się w macicy matki. Dlaczego zatem uczniowie na obowiązkowych lekcjach „edukacji zdrowotnej” nie dowiedzą się, jak bardzo substancje te są szkodliwe dla ich zdrowia, a zamiast tego będą zachęcani do stosowania tej trucizny?  Ponieważ system deprawacji i ideologizacji ściśle jest powiązany z interesami finansowymi wielkich korporacji farmaceutycznych.
Mechanizm działania jest prosty:  1) Za pomocą „edukacji seksualnej”, ukrywającej się pod nazwą „edukacji zdrowotnej”, rozbudza się seksualnie młodych ludzi po to, aby nie potrafili panować nad swoimi popędami i namiętnościami.  2) Następnie młodych ludzi, którzy pod wpływem zachęt „edukatorów” rozpoczynają nieskrępowane współżycie seksualne, zachęca się do faszerowania się trującymi preparatami hormonalnymi, zwanymi dla uśpienia czujności „antykoncepcją”.  3) Międzynarodowe koncerny farmaceutyczne liczą milionowe zyski ze sprzedaży pigułek. 

Od chwili wprowadzenia rządowego programu dostępności „pigułek po” w aptekach, sprzedano ich już 50 000. Ministerstwo „zdrowia” podaje przy tym, że oprócz tego każdego roku wystawianych jest jeszcze 200 000 – 300 000 recept na trujące tabletki przez „lekarzy”. W praktyce taką receptę otrzymuje każda chętna kobieta lub nastolatka, która się po nie zgłosi. A to wszystko w sytuacji trwającej zapaści demograficznej – w Polsce rodzi się najmniej dzieci w historii pomiarów. Promocja rozwiązłości oraz środków poronnych i aborcji to oczywiste działania ukierunkowane na biologiczne zniszczenie naszego narodu.Chcemy powstrzymać zamiary deprawatorów oraz powiązanych z nimi grup interesu, które żerują na życiu i zdrowiu Polaków. 

Potrzebujemy do tego Pana pomocy.

Do wakacji zostało zaledwie półtora miesiąca. Po wakacjach, od 1 września, dzieci wrócą do szkół, gdzie mają zostać objęte przymusowymi lekcjami deprawacji, będącymi jednocześnie działem reklamy produktów koncernów farmaceutyczno-chemicznych. Większość rodziców nie ma pojęcia co czeka ich dzieci po powrocie z wakacji.

Dlatego jeszcze w maju planujemy akcje informacyjne w kilkudziesięciu miastach Polski. Tylko w nadchodzącym tygodniu (8-15 maja) chcemy dotrzeć do co najmniej 22 miast i miejscowości, aby zorganizować w nich uliczne kampanie ostrzegające rodziców przed nadchodzącym zagrożeniem.

Aby te akcje się udały, musimy dysponować zapleczem logistycznym. Nasi wolontariusze są gotowi do działania, ale potrzebują konkretnych narzędzi. Pana wsparcie pozwoli im w najbliższym czasie zabezpieczyć najważniejsze kwestie:

– druk ulotek i broszur informacyjnych,
– nowe, wielkoformatowe bannery informacyjne,
– sprzęt nagłaśniający taki jak megafony i tuby,
– koszty logistyki, transport wolontariuszy i paliwo,

My dostarczamy ludzi gotowych wyjść na ulice i każdego dnia docierać w niezależny sposób do tysięcy nieświadomych osób. Pan może dostarczyć naszym wolontariuszom sprzęt, paliwo i niezbędne materiały. W ten sposób wspólnie uniemożliwimy rządowi Tuska, deprawatorom i lobbystom wielkich korporacji zabijanie, trucie i indoktrynowanie Polaków.

Świadomi rodzice to bezpieczne dzieci. Proszę pomóc nam budować tę świadomość poprzez umożliwienie nam organizacji kolejnych akcji. Liczę na Pana zaangażowanie. WPŁACAM Konto Fundacji do darowizn:79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
Z wyrazami szacunku, 

Mariusz DzierżawskiPodpis e-maila: Mariusz Dzierżawski, członek zarządu Fundacji Pro-Prawo do Życia
Fundacja Pro – Prawo do życia KRS: 0000233080
NIP: 1231051050
REGON: 010083573
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków

Nowe GMO [NGT] zagraża polskim rolnikom i dobrej, polskiej żywności!

Nowe GMO zagraża polskim rolnikom i dobrej, polskiej żywności!

Dr Jacek J. Nowak

Większość (nieznaczna) europosłów zagłosowała parę lat temu nad dalszym procedowaniem wniosku Komisji Europejskiej o rozporządzeniu o roślinach NGT – nowych GMO – które ma wyjąć spod prawa o GMO ok. 94% tych nowych GMO…

Ci posłowie zostali prawdopodobnie zmanipulowani gołosłownymi deklaracjami – bo nie uzasadnionymi stanem współczesnej wiedzy naukowej, jak np.:

– że NGT (nowe techniki genomowe ) są bezpieczne, precyzyjne i naśladują naturalne procesy,

– że rośliny NGT są bezpieczne dla zdrowia ludzi i środowiska oraz będą miały wspaniałe cechy pozwalające je uprawiać przy zmianach klimatu…

– że rośliny NGT to postęp, nowoczesność i zwiększenie konkurencyjności europejskiego rolnictwa…

Tymczasem to rozporządzenie o roślinach NGT – nad którym europosłowie mają głosować już 19 maja br. – ma zwolnić producentów patentowanych  roślin NGT – nowych GMO – od obowiązku realizacji tych procedur, wypracowanych, np. w ramach prawa o GMO, które mają sprawdzić, czy rzeczywiście dana roślina NGT kat. 1 jest bezpieczna dla zdrowia i środowiska… – czyli, co najmniej

– przeprowadzenia analiz ryzyka dla zdrowia i środowiska,

– identyfikowalności i monitorowania,

– etykietowania żywności i pasz…

Czyli my, ludzie, a także środowisko, mamy przestać być chronieni przed zagrożeniami ze strony nowych genetycznie zmodyfikowanych i patentowanych organizmów, zwanych roślinami NGT...

Jest to jawna sprzeczność pomiędzy tekstem rozporządzenia a deklaracjami o bezpieczeństwie NGT i nowych GMO…

Co więcej, te pozostałe deklaracje o własnościach NGT i nowych GMO to mity lub co najwyżej oczekiwania w świetle aktualnej wiedzy naukowej. Wykazane to zostało w niedawno opublikowanym raporcie pt. Fakty, mity i prawda na temat NGT (nowych GMO)”, sporządzonym na podstawie publikacji naukowych oraz opinii kompetentnych naukowców i instytucji. 

Stale aktualizowaną pracę „Fakty, mity…” można pobrać lub przeczytać na stronie: doprawdy.info/2026/02/fakty-mity-i-prawda-na-temat-ngt-nowego-gmo

  Niestety, są podstawy, aby obawiać się, że część europosłów może zostać uwiedzionymi wspomnianymi deklaracjami, wspomaganymi dodatkowo argumentami o nowoczesności, postępie (dla kogo?) i konkurencyjności. I mogą te deklaracje przeważyć w mentalności części europosłów nad znacznie ważniejszymi kryteriami zdrowia i bezpieczeństwa dla nas ludzi i dla środowiska…

Takie rozporządzenie to przekazanie kontroli nad wytwarzaniem żywności, a więc i nad  naszym fizycznym przetrwaniem i zdrowiem w ręce międzynarodowych korporacji – i to kosztem naszych praw do bezpieczeństwa i wyboru.

Takie rozporządzenie to przykład przedłożenia przez ustawodawców unijnych interesów wielkich korporacji nad podstawowymi prawami ludzi i bezpieczeństwem środowiska.

Takie rozporządzenie to zagrożenie bezpieczeństwa i suwerenności żywnościowej naszego kraju i innych krajów unijnych.

Czy my, zwykli ludzie, możemy coś poradzić w tej sprawie?

Tak, my, zwykli ludzie jesteśmy też wyborcami europosłów. A los tego rozporządzenia leży właśnie już tylko w rękach europosłów…

A ze zdaniem wyborców przynajmniej część europosłów będzie się liczyć, jeśli wystarczająco dużo wyborców napisze do nich…

Dlatego piszmy, alarmujmy mailami europosłów, nie tylko polskich – w końcu naszych reprezentantów – aby sprzeciwili się projektowi tego rozporządzenia, które łamie zarówno podstawowe prawa ludzi, jak i unijną zasadę ostrożności, a jednocześnie urąga współczesnej wiedzy naukowej.

Przykładowe, w nowej wersji teksty maili (po polsku i po angielsku) oraz spis e-maili do wszystkich europosłów znajdują się na stronie: https://doprawdy.info/2026/03/wzywamy-do-obrony-naszych-rolnikow-i-dobrej-polskiej-zywnosci-2/

Warto podpisać też mail do polskich europosłów na stronie Instytutu Spraw Obywatelskich: Twój talerz, Twój wybór! Powiedz europosłom „NIE” dla ukrytego GMO.

Dla tych, którzy chcą wiedzieć więcej:

O istocie i zagrożeniach ze strony roślin NGT, tj. nowych GMO,

– Krótko: dakowski.pl/w-sprawie-roslin-ngt-nowych-gmo-nowe-zagrozenie/

oraz https://doprawdy.info/2025/02/dlaczego-rosliny-ngt-nowe-gmo-stanowia-olbrzymie-szerzej

================================================

– Szerzej:

O ukrywanych wadach nowych technik genomowych (NGT) i nowych GMO – doprawdy.info/2025/03/fakty-o-nowych-technikach-genomowych-ngt-i-nowych-gmo/,

https://doprawdy.info/2023/12/konferencja-nowe-gmo-koniem-trojanskim-data-27-01-

Ile tak naprawdę wiedzą specjaliści inżynierii genetycznej: doprawdy.info/2023/09/specjalisci-inzynierii-genetycznej-o-sobie-i-o-gmo/).

Dr Jacek J. Nowak, emerytowany profesor SWBJ