JKM: Prawda o powodziach i retencji.

Korwin-Mikke UJAWNIA prawdę o powodzi. Wspomniał, co robili Niemcy [VIDEO]

19.09.2024 nczas/korwin-ujawnia-prawde-o-powodzi-wspomnial-co-robili-niemcy

W jednym z najnowszych nagrań na kanale Tomasz Sommer na Rumble Janusz Korwin-Mikke odniósł się do przetaczającej się przez południowo-zachodnią Polskę powodzi. Wskazał, że należy się ubezpieczać. Wyjaśnił także, dlaczego niemiecki system retencyjnych na tych terenach funkcjonował dobrze i co się z nim stało za czasów PRL-u.

– Od czasu, kiedy prowadzone są kroniki, czyli od IX w., na Dolnym Śląsku powodzie co kilkadziesiąt lat występują normalnie i przyczyny są oczywiste. Wiosna, lato, jesień, zima – to są wszystko przyczyny klimatyczne i to jest normalna rzecz. Trzeba do tego przywyknąć i trzeba po prostu stawiać domy nie tam, gdzie wylewają rzeki, tylko tam, gdzie rzeki nie wylewają, np. na zboczach gór – wskazał Janusz Korwin-Mikke.

– Oczywiście, wygodnie jest postawić (dom) na dole, bo się łatwiej wyjeżdża, ale wtedy się trzeba liczyć z ryzykiem, że rzeka zaleje – dodał.

– Natomiast Niemcy zrobili całą kupę maleńkich zbiorników retencyjnych przy gospodarstwach. Był to ogromny system, całkowicie poniszczony przez, że tak powiem, ludność naszą napływową, która się nie umiała z tym wszystkim obchodzić i on już nie istnieje od 30 lat. Mi o tym mówiono, jak byłem 30 lat temu na Dolnym Śląsku, że on już wtedy był poniszczony – wskazał.

Ten system zatrzymywał częściowo wodę – nie całkowicie, bo całkowicie się nie da. Natomiast trzeba pamiętać – to jest coś, na co zwraca uwagę Ostatnie Pokolenie – że Polska stepowieje, więc jeżeli spada deszcz, to jest świetnie. Niech on wsiąka w ziemię i właśnie po to są te wszystkie stawki drobne (…) itd., żeby ta woda zostawała i przesiąkała potem – podkreślił.

– Nie wiem, czy Pani wie, ale przecież cała Polska pod ziemią jest połączona. Te wody z Dolnego Śląska dochodzą na Mazowsze bez nikakich i to wszystko tam pod ziemią sobie pływa, się łączy, zbiór naczyń połączonych. I jak ta woda pada, to bardzo dobrze. Nie należy jej odprowadzać do morza, tylko trzeba ją utrzymać (…), nie w jednym wielkim zbiorniku, bo ona wtedy przez betonowe dno nie przesiąknie do ziemi, tylko trzeba trzymać właśnie w takich malutkich, naturalnych zbiorniczkach, jak robili to Niemcy – powiedział Korwin-Mikke.

– Ale przyszli Polacy (…) i przyszli komuniści. Komuniści stawiali na dnie tych terenów zalewowych budynki i potem się dziwią, skąd na terenach zalewowych znajduje się woda – wskazał.

Pytany, czy rząd mógł zapobiec powodzi zaznaczył, że „nie da się zapobiec każdej powodzi, bo jakiekolwiek byśmy nie robili środki, to przyjdzie taka duża powódź, że zaleje te tamy, które tam są”. – To jest teoria tarczy i miecza – na każdą tarczę jest miecz, na każdy miecz jest tarcza – wyjaśnił.

Zaznaczył również, że „co jakiś czas są takie duże powodzie” i zabezpieczanie się przed nimi „się nie opłaca”. – Lepiej raz na 30 lat przeżyć powódź, niż wydawać jakieś gigantyczne pieniądze – ocenił.

– No trudno. Zalało, to zalało, wypłaci się odszkodowania ludziom i już – powiedział. Pytany, czy chodzi o prywatne ubezpieczalnie, przytaknął. – Trzeba się ubezpieczyć i koniec. Nie można zabierać chleba ubezpieczycielom, niech się ludzie ubezpieczają i już – wskazał.

– Są pewne granice, powyżej których się tego robić nie opłaca. Można by budować szosy, tak zbudowane i takie samochody – tak bezpieczne, otulone poduszkami – żeby nikt nie ginął. Ale koszt tego jest tak gigantyczny, że ludzie by umierali z głodu z tego powodu, że myśmy zrobili takie bezpieczeństwo na drogach – wyjaśnił.

– Istnieje pewna granica, powyżej której się nie opłaca płacić za bezpieczeństwo. Ale to wymaga dyskusji wśród fachowców. Natomiast to, co ja widzę w tej chwili w internecie, to siedzą ludzie, którzy fachowcami nie są i każdy najlepiej wie, że winien jest PiS, a drudzy wiedzą, że winna jest PO. Nikogo nie interesuje, co tam było, tylko czy winne jest PiS czy winne jest PO. Jak człowiek na to patrzy, no to rzygać się chce. Ludzie się tylko zajmują tym, czy winne jest PiS czy winne jest PO – skwitował Janusz Korwin-Mikke.

10 września 2024 izraelscy „osadnicy” stali się nielegalnymi migrantami w Palestynie!

10 września 2024 izraelscy osadnicy stali się nielegalnymi migrantami w Palestynie.

Thierry Meyssan https://www.voltairenet.org/article221244.html

Jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że Izrael angażuje się w nadużycia pod pretekstem swojego bezpieczeństwa, a Anglosasi bronią go w Radzie Bezpieczeństwa. Tak oto jesteśmy świadkami przestępstw, bez żadnych konsekwencji sądowych. Ta sytuacja się skończyła. Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości zmiótł rozumowanie Tel Awiwu, a Państwo Palestyna stało się pełnoprawnym członkiem Organizacji Narodów Zjednoczonych.

Nie będzie już można odwracać wzroku od sytuacji Palestyńczyków i będą oni mieli możliwość ścigania swoich katów.

10 września 2024 roku izraelscy osadnicy – którzy twierdzą, że realizują boski plan osiedlając się na Zachodnim Brzegu (w Judei-Samarii, zgodnie z ich warunkami) – przeszli ze statusu „obywateli Izraela mieszkających na spornych terytoriach” do statusu „nielegalnych imigrantów w suwerennym państwie Palestyny”.

Zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych wdrożyło, z okazji otwarcia swojej siedemdziesiątej dziewiątej sesji, swoją rezolucję ES-10/23 z 10 maja. Państwo Palestyna stało się pełnoprawnym członkiem Organizacji Narodów Zjednoczonych (ONZ). Nikt nie może zatem sprzeciwić się korzystaniu z jego suwerennych praw państwowych.

Jeśli Palestyna jest suwerennym państwem, interpretacja umowy przejściowej w sprawie Zachodniego Brzegu i Strefy Gazy (zwanej „Umową Oslo II”) jest modyfikowana. Autonomia Palestyńska nie jest już tymczasową administracją na czas transformacji, ale rządem w pełnym tego słowa znaczeniu. Terytoria palestyńskie nie są już „obszarami spornymi”, ale stanowią uznane międzynarodowo terytorium suwerennego państwa.

Od wojny z 1967 roku (znanej jako „wojna sześciodniowa”), ruch osadniczy nieprzerwanie zyskiwał na popularności. Obecnie jest ponad 700 000 nielegalnych osadników zlokalizowanych na Zachodnim Brzegu, Wschodniej Jerozolimie i Wzgórzach Golan.

Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości (MTS) – to znaczy wewnętrzny trybunał Organizacji Narodów Zjednoczonych, skonsultowany przez Zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych – określił 19 lipca normy prawne dotyczące polityki i praktyk Izraela na okupowanych terytoriach palestyńskich.

Przypomnijmy:

Prawo międzynarodowe, w przeciwieństwie do prawa karnego, nie opiera się na policji i systemie więziennym. Jest to po prostu obowiązek dla rządów honorowania podpisu swojego państwa. W tym przypadku Izrael, przystępując do ONZ, podpisał statut tej organizacji. Statut, w rozdziale XIV, zobowiązuje każdego członka „do przestrzegania decyzji Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości w każdym sporze, którego jest stroną”.

Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości stanowi prawo. Jego decyzja jest narzucona wszystkim państwom, które przystąpiły do ONZ, w tym Izraelowi, Stanom Zjednoczonym i Wielkiej Brytanii.

Trybunał stwierdził (§ 229), że stosowane przez Izrael zasady i praktyki naruszają Międzynarodową Konwencję w sprawie Likwidacji Wszelkich Form Dyskryminacji Rasowej. Według niego, de facto, Izrael praktykuje formę apartheidu (patrz Artykuł 3 wspomnianej konwencji). To Zgromadzenie Ogólne ONZ ogłosiło 10 listopada 1975 roku: „syjonizm jest formą rasizmu i dyskryminacji rasowej” (rezolucja 3379). Tekst ten został uchylony tylko w celu ułatwienia konferencji pokojowej w Madrycie w 1991 roku. Ponieważ jednak Izrael nie wywiązał się ze swoich zobowiązań w tym czasie i kładł nacisk na swoją politykę i praktyki, tekst ten powinien zostać przywrócony.

 Trybunał zauważył również (§ 263), że „Porozumienia z Oslo nie upoważniają Izraela do aneksji części okupowanego terytorium palestyńskiego w celu zaspokojenia jego potrzeb i zobowiązań w zakresie bezpieczeństwa. Nie upoważniają go również do utrzymywania stałej obecności na okupowanym terytorium palestyńskim w tym samym celu”. To, co było prawdą w lipcu, jest tym bardziej prawdziwe, gdy Palestyna jest suwerennym państwem uznanym na arenie międzynarodowej. W rezultacie w zeszłym tygodniu, tj. po tej decyzji i zanim Palestyna weszła do Zgromadzenia Ogólnego, Izraelskie Siły Obronne (IDF) nagle ewakuowały główne miasta na Zachodnim Brzegu, które „okupowały”. Z drugiej strony rząd izraelski oświadczył 12 września przed Wysokim Trybunałem Sprawiedliwości, że nie ma powodu zwiększać pomocy humanitarnej dla Gazy, biorąc pod uwagę, że Izrael nie kontroluje tego terytorium i dlatego nie ponosi za to żadnej odpowiedzialności. Mając to na uwadze, Trybunał stwierdził, że „Izrael ma obowiązek dokonać pełnego zadośćuczynienia za szkody wyrządzone przez jego bezprawne działania w skali międzynarodowej [okupację i apartheid] wszystkim zainteresowanym osobom fizycznym lub prawnym” (§ 269). Obejmuje to „obowiązek Izraela do zwrotu ziemi i innych nieruchomości, jak również całego majątku skonfiskowanego jakiejkolwiek osobie fizycznej lub prawnej od początku jego okupacji w 1967 r., a także całego majątku kulturalnego i budynków odebranych Palestyńczykom i ich instytucjom, w tym archiwa i dokumenty. Domaga się także ewakuacji wszystkich osadników z istniejących osiedli, rozebrania części zbudowanego przez Izrael muru znajdującego się na okupowanym terytorium palestyńskim i umożliwienia wszystkim Palestyńczykom wysiedlonym w czasie okupacji powrotu do miejsc zamieszkania”. (§ 270). 

Należy pamiętać, że Sąd nie nakazuje odszkodowania za szkody wyrządzone przed 1967 rokiem. To nie jest pytanie, które mu zadano. Ponadto broń przemówiła, a Palestyńczycy przegrali kilka operacji wojskowych, których konsekwencje również muszą ponieść. Błędy są wspólne, nawet jeśli jest oczywiste, że szkody – takie jak szkody poniesione przez Palestyńczyków – są nieporównywalne z szkodami Izraelczyków.

Sąd orzekł w sprawie konsekwencji okupacji od 1967 roku. Jego decyzje nie są wsteczne. Odnotowuje fakty, które pogarszają się od 1967 roku.

Zwracając się do wszystkich państw członkowskich Organizacji Narodów Zjednoczonych, Trybunał powiadomił je, że „są one zobowiązane do nieuznawania żadnych zmian w charakterze fizycznym lub składzie demograficznym, strukturze instytucjonalnej lub statusie terytorium okupowanego przez Izrael w dniu 5 czerwca 1967 r., w tym Jerozolimy Wschodniej, innych niż te uzgodnione przez strony w drodze negocjacji, oraz do rozróżnienia, w ich wymianie z Izraelem, między terytorium Państwa Izrael a terytoriami okupowanymi od 1967 r. Trybunał uważa, że obowiązek rozróżnienia, w stosunkach z Izraelem, między własnym terytorium tego państwa a okupowanym terytorium palestyńskim obejmuje w szczególności obowiązek nieutrzymywania stosunków umownych z Izraelem we wszystkich przypadkach, w których ten ostatni twierdzi, że działa w imieniu okupowanego terytorium palestyńskiego lub jego części w sprawach dotyczących tego terytorium; nie utrzymywania, w odniesieniu do okupowanego terytorium palestyńskiego lub jego części, stosunków gospodarczych lub handlowych z Izraelem, które prawdopodobnie wzmocniłyby bezprawną obecność tego ostatniego na tym Terytorium; muszą powstrzymać się, przy tworzeniu i utrzymywaniu misji dyplomatycznych w Izraelu, od uznania w jakikolwiek sposób jego nielegalnej obecności na okupowanym terytorium palestyńskim; oraz od podejmowania środków zapobiegających handlowi lub inwestycjom, które pomagają utrzymać nielegalną sytuację stworzoną przez Izrael na okupowanym terytorium palestyńskim” (§ 278).

Dlatego 9 września 2024 Volker Turk, Wysoki Komisarz Narodów Zjednoczonych ds. Praw Człowieka, otwierając 57. sesję Rady Praw Człowieka, powiedział: „Żadne państwo nie może akceptować rażącej pogardy dla prawa międzynarodowego, w tym wiążących decyzji Rady Bezpieczeństwa ONZ i nakazów Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości, ani w tej sytuacji [izraelska okupacja Palestyny], ani w żadnej innej sytuacji.”

Każdy z nas musi być tego świadomy: zasady się zmieniły. Izraelska okupacja państwa Palestyny jest nielegalna. Jednak to państwo jest uznawane na arenie międzynarodowej od 10 września, nawet jeśli kilku stałych członków Rady Bezpieczeństwa nie zrobiło tego w charakterze osobistym. Palestyna ma teraz środki prawne, których do tej pory nie miała. Anglosaski parasol, za którym ukrywał się Tel Awiw, nie istnieje już w rozumieniu prawnym. Wkraczamy w nowy okres, w którym Waszyngton i Londyn będą musiały użyć siły, aby utrzymać ten system ucisku.

Ta rewolucja prawna oznacza zwycięstwo strategii prezydenta Mahmouda Abbasa (89 lat). Paradoksalnie, dopiero pod koniec jego życia nastąpiła w czasie, gdy jego rząd został zdyskredytowany z powodu współpracy z Izraelem i korupcji.

– Thierry Meyssan https://www.voltairenet.org/article221244.html

Czy można TO ulepszyć?

Mirosław Dakowski Panu AD dedykuję.

Staram się wskazywać w swych publikacjach jako drogowskazy tylko te kierunki, w które sam wierzę i idę. Bo bardzo mnie kiedyś zraziły i oburzyły argumenty i usprawiedliwienia różnych demagogów, żydów z GW i postępowych biskupów i podobnego [—], że drogowskaz nie biegnie w kierunku, który wskazuje.

Nie mogę więc umieszczać u siebie np. propozycji, jak poprawić „ordynację proporcjonalną”. Bo ta ordynacja jest stekiem sprzeczności [porównaj na przykład: OSZUSTWA wmontowane w ordynację „proporcjonalną” przyczyną dziwacznych, szkodliwych “koalicji”]. Należy w całości wyrzucić i zmyć teren polityki z tego szkodliwego świństwa. Każda próba ulepszenia od wewnątrz musi skończyć się klęską. Dziwne, że również tu jakoś stosują się twierdzenia Gödla.

– Nie mogę proponować, jak usprawiedliwić postulaty i fantazje „ekologistów”, bo znam się na tym dobrze. Wyrzucić ich i ich postulaty na kopach [silnych]. Większość, a chyba mniejszość z nich – do wariatkowa.

– Popatrzmy również: Nie mogę proponować, jak ulepszyć modele płaskiej ziemi. O dziwo, zderzam się ciągle ze zwolennikami tej „hipotezy”. Inżynier, dyrektorzy budów, publicyści!! Są więc niebezpieczni, ale zamknąć w wariatkowach się nie dają.

– Czy, a raczej kiedy, da się „coś zrobić” z darwinistami oraz „ewolucjonistami Wszechświata”. Ci pierwsi zatruwają biologię i naukę od prawie dwóch wieków [np. Lamarck], a drudzy – od początku myśli, nauki ludzkiej. Głupota przeplata się z chorobą [głównie psychiczną], ale też ze złem. Przywyknąć? Nie, zwalczać, tępić, ośmieszać. Nigdy zaś nie „ulepszać” nie poprawiać.Won, Q… !!

– Gdzie umieścić zwolenników Religii Uniwersalnej, tych różnych pojebów i franciszków? A, tym to chyba zajmie się osobiście sam Pan Bóg. Ale sądzę naiwnie, że każe większość z nich wyszuflować do piekła? Prawda?

I, co pewne, wszyscy to kiedyś, zapewne niedługo, ujrzymy. Ślepi też! Lub – głupsi, więc biedniejsi – doświadczymy…

Polacy zostawieni na pastwę wielkiej wody. Łamią prawo, by ratować

Polacy zostawieni na pastwę wielkiej wody. Łamią prawo, by ratować swój dobytek. „To, co powiem, jest przerażające”

19.09.2024 polacy-zostawieni-na-pastwe-wielkiej-wody-lamia-prawo-by-ratowac

Powódź.
Powódź. Zdjęcie ilustracyjne. / Foto: Pixabay

Mieszkańcy województwa lubuskiego postanowili wziąć sprawy w swoje ręce, by ratować swój dobytek. Mimo grożących im za to mandatów, koszą wały przeciwpowodziowe, które – jak mówią – były zaniedbane przez Wody Polskie.

– Wiem, że to, co powiem, jest przerażające, ale w tym roku Wody Polskie ani razu nie kosiły wałów. Nie mogły więc dokonać porządnego ich przeglądu. To pokazuje, że ta instytucja jest fikcją. Nasze bezpieczeństwo też jest fikcyjne – powiedział „Gazecie Wyborczej” pan Andrzej, mieszkaniec gminy Bojadła w powiecie zielonogórskim.

Wały przeciwpowodziowe nad Odrą pamiętają jeszcze czasy niemieckie. Po powodziach w 1997 i 2010 roku zostały mocno nadwyrężone. Żerują tam bobry, które w wałach robią nory. Te miejsca muszą być uszczelnione workami z piaskiem – w przeciwnym razie woda może rozsadzić wały.

Mieszkańcy załamują ręce nad biernością organów odpowiedzialnych za ten stan rzeczy. Pan Andrzej usiłował dodzwonić się do zlewni w Zielonej Górze, aby odszukać właściwego urzędnika. – Gdy w końcu udało mi się do niego dodzwonić, usłyszałem, że wiedzą, że powinni kosić, ale nie zdążą już tego zrobić. Spławił mnie. To skandaliczne – wskazał.

Mieszkańcy podkreślają, że w tym roku wały w ogóle nie były koszone, a w poprzednim – tylko raz. Gdy dopominali się o pomoc, zostali wyśmiani i usłyszeli od Wód Polskich, by „nie siali paniki”.

We wtorek 15 osób, wyposażonych w kosy, wyszło na wały i na własną rękę usuwało chaszcze. Skosili zarośla na pięciokilometrowym odcinku.

Przebywanie na wałach, ze względu na zagrożenie powodziowe, jest jednak nielegalne. Mieszkańcy de facto zmuszeni są więc łamać prawo, by ratować swój dobytek. „Albo stracą dorobek życia, albo dostaną mandat. Wybierają to drugie” – podsumowuje „Wyborcza”.

Pozostawieni sami sobie byli także mieszkańcy zalanego Kłodzka. W rozmowie z WP Sportowe Fakty pilot rajdowy Michał Majewski ujawnił, jak to wyglądało. We wtorek podczas spotkania z Donaldem Tuskiem w mieście wygarnął mu, co i jak.

Wobec żywiołu zostaliśmy zupełnie sami, miałem wrażenie, że o nas zapomniano. Tak naprawdę do soboty nie było w naszym mieście żadnego alarmu, ani pomocy ze strony samorządu czy służb. Ludzie sami organizowali pomoc sąsiedzką, rozkładając worki z piaskiem, czy organizując wsparcie dla starszych ludzi. Nikt nie informował nas o zagrożeniu, korzystaliśmy jedynie z ogólnodostępnych prognoz pogody. Nie mogliśmy spodziewać się, że będzie aż tak źle. To wszystko powiedziałem na spotkaniu z premierem Tuskiem – wskazał.

Unia Europejska właśnie zatopiła Tuska.Unijny komisarz: Wysłaliśmy ponad 100 ostrzeżeń

Co rząd Tuska zrobił z tymi informacjami?! Unijny komisarz ujawnia: Wysłaliśmy ponad 100 ostrzeżeń

18.09.2024 unijny-komisarz-ujawnia-wyslalismy-ponad-100-ostrzezen

Donald Tusk
Donald Tusk. / foto: screen YouTube

Wysłaliśmy ponad 100 ostrzeżeń do władz w całym regionie do 13 września – ujawnia komisarz UE ds. zarządzania kryzysowego Janez Lenarczicz. Tymczasem 13 września premier Donald Tusk w kwestii powodzi mówił, że „prognozy nie są przesadnie alarmujące”.

W środę w Parlamencie Europejskim odbyła się debata na temat powodzi. Z polskiej perspektywy najbardziej zastanawiające są słowa unijnego komisarza Lenarczicza, który twierdzi, że poprzez system satelitarny Copernicus wysłano wiele ostrzeżeń o możliwym kataklizmie.

W Europie Środkowej i Wschodniej od 9 września monitorujemy sytuację i zapewniamy aktualne informacje z centrum koordynacji i reagowania kryzysowego w Brukseli. Jesteśmy w kontakcie ze służbami w dotkniętych klęską państwach UE. Dzięki systemowi satelitarnemu Copernicus zapewniliśmy wczesne ostrzeganie zagrożonym obszarom już od 10 września. Do 13 września wysłaliśmy ponad 100 ostrzeżeń do władz w regionie – ujawnił.

Na wniosek pięciu państw członkowskich uruchomiliśmy usługi szybkiego reagowania na obszarach objętych powodzią – wymieniał dalej komisarz.

======================================

Czyli Tusk już 10 września dostał info z KE, że będzie powódź w Polsce i na tej podstawie 13 września oświadczył, że prognozy nie są zbyt alarmujące

Aaa…

https://twitter.com/i/status/1836389162213155013

Powstaje pytanie, gdzie te informacje w ogóle trafiały i co rząd Tuska z nimi zrobił. Jeszcze 13 września premier mówił, że „prognozy nie są przesadnie alarmujące”. Dzień później narracja była już inna, a sytuacja w wielu miejscach Polski tragiczna.

Krzysztof Bosak @krzysztofbosak

„zapewniliśmy wczesne ostrzeganie zagrożonym obszarom od 10 września. Wysłaliśmy ponad 100 ostrzeżeń do władz w całym regionie do 13 września.” – to jest bomba. Gdzie te ostrzeżenia trafiały? Do którego urzędu? KPRM? MSW?

Nie wiem czy zauważyliście, ale Unia Europejska właśnie zatopiła Tuska. Oto słowa Janeza Lenarčiča, Europejskiego Komisarza ds. Rozwoju i Pomocy Humanitarnej- dzięki systemowi świadomości powodzi, w ramach systemu Copernicus, zapewniliśmy wczesne ostrzeganie zagrożonym obszarom

76 tys. Wyświetlenia

Z żywiołem oczywiście niełatwo wygrać, ale wiele wskazuje na to, że regiony nie spodziewały się takiej wody, w wielu miejscach pomoc przychodziła zdecydowanie za późno. Pojawiają się też doniesienia, że Wody Polskie „nie widziały potrzeby” większego opróżniania zbiorników przeciwpowodziowych. Przez to później miało być w nich za mało miejsca jak na ilość wody, która pojawiła się w rzekach.

W piątek 13 września 2024 „Nowiny Nyskie” przedstawiły wywiad z rzecznikiem Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej we Wrocławiu, który na przykład zapewniał, że zrzut wody ze zbiornika w Nysie nie jest konieczny. Tymczasem w zbiornikach można było zebrać jeszcze dużo powodziowej wody i ograniczyć skalę zniszczenia.

Wody Polskie o niezrzucaniu wody ze zbiorników.

O klimatystach i Tusku. To już nie jest śmieszne, to jest po prostu groźne.

Braun nie zostawił suchej nitki na Tusku. „To już nie jest śmieszne, to jest po prostu groźne” [VIDEO]

18.09.2024 braun-nie-zostawil-suchej-nitki-na-tusku-to-juz-nie-jest-smieszne-to-jest-po-prostu-grozne

Tomasz Sommer oraz Grzegorz Braun.
Tomasz Sommer oraz Grzegorz Braun. / foto: screen Rumble

Europoseł Konfederacji Grzegorz Braun był gościem Tomasza Sommera. W programie redaktora naczelnego portalu nczas.info mówił między innymi o klimatystach, ale także o tym, jak premier Donald Tusk został wystawiony przez swych doradców.

Braun przekazał, że od rana podczas sesji Parlamentu Europejskiego „pod pretekstem powodzi, która pustoszy południową Polskę, ze szczególnym uwzględnieniem Śląska, także inne kraje, że pod tym pretekstem tutaj się odbyło czarne nabożeństwo, ponieważ wygłaszane były akty strzeliste wiary klimatystycznej”.

Rozmaici szamani, zaklinacze deszczu, wygłaszali te akty wiary w to, że ta powódź właśnie dlatego, że za słabo, za mało jeszcze Zielonego Ładu, za mało Niebieskiego Ładu, jeszcze doładujemy i wtedy będzie nas deszcz słuchał i wody się rozstąpią, nawałnice ustaną – zrelacjonował.

To naprawdę są groźni ludzie, ci, którzy tu urzędują – podkreślił.

Redaktor naczelny „Najwyższego Czasu!” przypomniał natomiast, że powódź przewidział prof. Piotr Kowalczak. W rozmowie z Sommerem autor książki „Zmiany klimatu” wyjaśnił, że „to po prostu wynika z tej zasady, że jeżeli minęło 30 lat, to trzeba poszukać tych fatalnych okresów, wtedy nam to wychodzi”.

Natomiast nie kierowałem się tu żadną metodą naukową i po prostu to jest mój reumatyzm. Bardzo skuteczna rzecz, jak stary góral – powiedział prof. Kowalczak.

Czytaj więcej: Człowiek, który przewidział powódź gościem Sommera. Teraz wyjaśnia, co będzie dalej [VIDEO]

Nieco ponad tydzień temu, jak go nagrywałem, to powiedział [prof. Kowalczak], że będzie ta powódź. Ja szczerze powiedziawszy nawet w to nie wierzyłem, a tu się okazało, że przepowiedział. Za to specjaliści obecni z IMGW, bo profesor Kowalczak też pracował w IMGW, nie przepowiedzieli i teraz nasz Tusk podobno jest zdenerwowany na nich, że mu nie przepowiedzieli – powiedział Sommer.

Wystawili go! 13 w piątek mówił, że prognozy nie są określone, alarmujące. No i proszę Państwa, oczywiście można to potraktować jako dobry pretekst do beki z Donalda Tuska. I warto, ale jak się już pośmiejemy, to powinniśmy spoważnieć, dlatego że jeżeli premiera otaczają ludzie, którzy go wystawili do wiatru, a nawet do nawałnicy burzowej (…), skoro tutaj go zbriefowali w sposób tak całkowicie oderwany od rzeczywistości, no to co robią służby i jaka jest wiedza i wyobrażenia premiera o innych zagadnieniach odnoszących się do naszego bezpieczeństwa. I to już nie jest śmieszne, to jest po prostu groźne, to jest niebezpieczne – ocenił Braun.

https://nczas.info/2024/09/16/powodziowa-katastrofa-winni-w-oku-parszywej-propagandy/embed/#?secret=p5XL9fLSrZ#?secret=FmyjNhGEEC

W dalszej części programu europoseł Konfederacji odniósł się do wszechobecnej narracji, jakoby powódź, a przynajmniej jej skala, była spowodowana przez zmiany klimatu. – To jest wszystko brednia, to jest wszystko groźna, ponura brednia. Dawniej odbierano ludziom własność, odbierano ludziom wolność i wprowadzano cenzurę zamordyzm, wprowadzano ludobójcze praktyki pod pretekstem sprawiedliwości społecznej. To sprawiedliwość społeczna była tym króliczkiem, którego goniąc po drodze budowało się gułag, budowało się obóz socjalistyczny z naszym rzekomo najweselszym barakiem w tym obozie – powiedział Braun.

Dzisiaj tym króliczkiem, którego się goni jest właśnie dogmat klimatyzmu, zeroemisyjność, redukowanie kwot dwutlenku węgla, handel tymi kwotami, czyli jak to pięknie definiuje przewielebny pan redaktor Stanisław Michalkiewicz, destylowanie pieniędzy z powietrza odbywa się właśnie pod takim pretekstem – dodał polityk.

Brak głowy. Dramatyczny apel mieszkanki zniszczonego przez powódź Stronia Śląskiego.

Dramatyczny apel mieszkanki zniszczonego przez powódź Stronia Śląskiego. „Drogi panie premierze” [VIDEO]

18.09.2024 dramatyczny-apel-mieszkanki-zniszczonego-przez-powodz-stronia-slaskiego

Powódź w Stroniach Śląskich. Mieszkańcy apelują o pomoc.
Powódź w Stroniach Śląskich. Mieszkańcy apelują o pomoc. / Fot. screen/TVN24

Dotknięci powodzią mieszkańcy Stronia Śląskiego alarmują o poważnych problemach z zarządzaniem kryzysowym w mieście. Dramatyczna wypowiedź jednej z mieszkanek rzuca światło na skalę chaosu i bezradności, z jaką muszą się mierzyć lokalni mieszkańcy.

Drogi panie premierze, to miasto nie jest gotowe na zarządzanie kryzysowe. Władze miasta nie są gotowe na zarządzanie kryzysowe – mówi mieszkanka, podkreślając, że obecne władze nie mają doświadczenia w radzeniu sobie z tak ekstremalnymi sytuacjami. Według jej relacji, brak jest specjalistów, którzy potrafiliby efektywnie zarządzać w sytuacji kryzysowej.

Szczególnie niepokojący jest obraz bezczynnych służb ratunkowych.Służby siedzą na chodniku i nie wiedzą, co mają robić, bo nikt nimi nie zarządza – alarmuje kobieta. Ta sytuacja prowadzi do frustracji zarówno wśród mieszkańców, jak i samych służb, które są gotowe do pomocy, ale brakuje im koordynacji i konkretnych instrukcji. Kobieta apeluje do lokalnych władz, by nie bały się przyznać, że sobie nie radzą i poprosili o profesjonalną pomoc.

Sytuację pogarsza fakt, że miasto jest praktycznie odcięte od świata. – Nie działa telefon, nie działa internet – informuje mieszkanka.

Mieszkanka Stronia Śląskiego apeluje bezpośrednio do premiera i władz wyższego szczebla o natychmiastową interwencję. – Bardzo prosimy, żeby przysłać tutaj kogoś, kto zajmuje się zarządzaniem kryzysowym, kto będzie w stanie powiedzieć służbom, gdzie mają iść, co mają robić, jak mają pomagać mówi rozżalona. – Nikt nie wie, co ma robić – podkreśla.

Na pewno wygodnie się zarządza z fotela. My potrzebujemy kogoś, kto tu przyjedzie, po prostu pomoże władzom miasta zarządzać tym – powtarza apel. Kobieta mówi też, że oprócz Stronia Śląskiego z podobnym problemem zmaga się Lądek-Zdrój.

Wygląda na to, że medialne nagłośnienie sprawy pomogło. Premier Tusk poinformował, że zarządzenie na tych terenach przejmuje generał z Państwowej Straży Pożarnej. „Nadbrygadier Michał Kamieniecki przejął od burmistrzów Stronia i Lądka zarządzanie kryzysowe. Do obu gmin docierają kolejne oddziały wojska. W samym Stroniu jest ich już ponad 600” – napisał w serwisie X Tusk.

TUSKU porobił fotki ze służbami, potem pojechali wszyscy i nie miał kto ratować człowieka

https://twitter.com/Radoslaw2202/status/1836019967273140314

Pan Tusk przyjechał, porobili sobie wspólne zdjęcia. Pan Tusk wyjechał, wszystkie służby zniknęły – mówi mieszkaniec Głuchołaz, czyli miasta, które dotkliwie ucierpiało przez powódź.

Dramatyczne świadectwo mieszkańca Głuchołaz rzuca nowe światło na kontrowersje związane z działaniami służb ratunkowych podczas powodzi. Według relacji jednego z mieszkańców, który aktywnie uczestniczył w akcji przeciwpowodziowej i budowie wałów, przed przyjazdem premiera Donalda Tuska do Głuchołaz można było zaobserwować niezwykłą mobilizację służb.

Owszem, była cała ulica straży, wszystkie służby, bo miał przyjechać Pan Tusk – relacjonuje świadek.

Pan Tusk przyjechał, porobili sobie wspólne zdjęcia. Pan Tusk wyjechał, wszystkie służby zniknęły.

Potem przyszedł jeden policjant do nas na wały i powiedział: Ludzie, co wy tu robicie? Uciekajcie! Bo zaraz będzie katastrofa mówi dalej.

Ta nagła obecność wszystkich służb sugeruje, że priorytetem mogło być stworzenie odpowiedniego wizerunku dla mediów, a nie faktyczna pomoc mieszkańcom. Wizyta wysokiego rangą polityka mogła mieć charakter bardziej PR-owy niż praktyczny w kontekście zarządzania kryzysowego.

To kluczowy moment, aby powstrzymać  traktat, który ma pozbawić nas wolności i przekazać kontrolę nad decyzjami dotyczącymi zdrowia niewybieralnym, globalnym elitom.


„Sebastian Lukomski , CitizenGO” <petycje@citizengo.org>

Intensywne prace WHO na rzecz sfinalizowania Traktatu Pandemicznego odbywają się właśnie teraz, podczas 11. posiedzenia Międzyrządowego Ciała Negocjacyjnego (INB).

To kluczowy moment, aby powstrzymać  traktat, który może pozbawić nas wolności i przekazać kontrolę nad decyzjami dotyczącymi zdrowia niewybieralnym, globalnym elitom.

Ty i ja ciężko pracowaliśmy nad zablokowaniem tego traktatu, jednak oni są bardziej zdeterminowani niż kiedykolwiek, by przeforsować go pod pretekstem troski o zdrowie publiczne.

Podejmowane dziś decyzje będą miały wpływ na to, czy zachowasz swoje prawa, czy oddasz je w ręce biurokratów, którzy dbają wyłącznie o własne interesy.

Nie możemy dłużej czekać — czas ucieka, a nasze wolności są zagrożone.

Oto konsekwencje podpisania Traktatu Pandemicznego:

  • Globaliści będą decydować o szczepionkach dla Twoich dzieci, NIE TY!
  • Globaliści będą decydować o tym, gdzie możesz podróżować, NIE TY!
  • To globaliści zdecydują, jak i czy będziesz mógł praktykować swoją wiarę, NIE TY!

Wezwij Stałego Przedstawiciela RP przy ONZ w Genewie, aby stanął w obronie Twojej wolności i odrzucił Traktat Pandemiczny WHO, zanim będzie za późno. 

Udostępnij tę petycję rodzinie, znajomym i wszystkim swoim kontaktom. Zwiększmy razem nasz wpływ i brońmy naszych praw. 

Dziękuję za Twoje nieustanne wsparcie, 

Sebastian Lukomski z całym zespołem CitizenGO

Mordercy pokazują! VIDEO: Krew w pojemniku – aborcja w Oleśnicy Wypompowywania dziecka z macicy


VIDEO: Krew w pojemniku – aborcja w Oleśnicy
RatujŻycie.pl

Szanowny Panie, Drogi Obrońco Życia Dzieci!

Jestem wstrząśnięta.

Szpital w Oleśnicy udostępnił na swoich profilach w Internecie relację z aborcji metodą próżniową. Widać tam urządzenie do wypompowywania dziecka z macicy pod ciśnieniem i krew biednego maluszka płynącą wprost do pojemnika.

Czy Pan też nie może się pozbierać po tym, co zobaczył? Ja nie rozumiem, jak można zrobić coś tak potwornego niewinnemu dziecku. Ale też nie pojmuję, jak można chwalić się w sieci, że dokonuje się tak okrutnego czynu.

Niepojęte, prawda?

Charakterystyczne przezroczyste urządzenie to zestaw do aborcji próżniowej. Szpital w Oleśnicy otrzymał cały pakiet takich urządzeń od morderców z Aborcyjnego Dream Teamu. Stosuje je do aborcji, najprawdopodobniej w pierwszych dwunastu tygodniach życia dzieci, gdyż takie są rekomendacje dla aborcji próżniowej. Potężny ciąg robi z dzieciątka miazgę i dziecko ginie w męczarniach.

Czy wie Pan, że zwolennicy aborcji często argumentują, że dziecko na tak wczesnym etapie nie odczuwa jeszcze bólu?

Tymczasem nauka mówi coś zupełnie innego.

Przesyłam Panu fragment z wywiadu, jaki ukazał się na portalu www.RatujZycie.plDr Beata Głodzik, licencjonowana położna i doktor pedagogiki, swoje zainteresowania naukowe ogniskuje wokół neurologii dziecięcej i rozwoju dziecka. Wyjaśnia, że w życiu płodowym zdolność odczuwania bólu pojawia się o wiele wcześniej niż się powszechnie uważa, bo już około piątego tygodnia od poczęcia. Co więcej, niedojrzałość zmysłów nie powoduje, że bodźce odczuwane są słabiej. Wręcz przeciwnie – im mniej dojrzały jest określony zmysł, z tym większą intensywnością odbiera bodźce. Innymi słowy: im mniejsze dzieciątko, tym silniej odczuwa ból.

Ze względu na niedojrzałość zmysłów, zwłaszcza dotyku, dziecko czuje bardzo wyraźnie, a jednocześnie ten dotyk jest bardzo wrażliwy. Wynika to z braku mieliny grubej na aksonie w mózgu płodu, co sprawia, że zmysły są niesamowicie wyostrzone i czułe. Ta nadwrażliwość nie oznacza, że zmysł jest tępy i nie reaguje, wręcz przeciwnie – on już funkcjonuje, on już reaguje i jest bardzo wrażliwy. Odczuwalność tych wszystkich bodźców jest bardzo natężona. Trudno sobie nawet wyobrazić, jak ogromne cierpienie może odczuwać maleństwo poddawane aborcji. Myślę, że my tak realnie nigdy sobie tego nie wyobrazimy, ponieważ nasze układy nerwowe są już na zupełnie innym etapie dojrzałości. Dlatego nawet jeśli doświadczamy bólu: złamania nogi czy skaleczenia, nasze odczucia są inne. Mają mniejszą intensywność niż odczucia dziecka, które ma bardzo niedojrzały układ dotykowy. Dlatego nawet delikatny bodziec może powodować ból u dziecka w fazie rozwoju między zapłodnieniem a narodzeniem. To już jest dziecko, które za względu na swoją wrażliwość rozwija się w innym środowisku aniżeli środowisko zewnętrzne. Pan Bóg umieścił dziecko w wodach płodowych, ponieważ amortyzują one wiele bodźców i tworzą ochronę dotykową, obmywając ciało dziecka. Wody płodowe są po prostu przyjemne. Natomiast kiedy ta bariera wodna zostaje przekroczona to każdy dotyk jest silnie odczuwany.

Cały wywiad znajduje się pod linkiem: https://ratujzycie.pl/dziecko-czuje-bol-juz-w-piatym-tygodniu/

Nie mogę przestać myśleć o tym, jak bardzo cierpiało dziecko, którego kaźń pokazali aborterzy z Oleśnicy.

Ten widok to dla nas jeszcze większa mobilizacja, aby działać przeciw aborcji. Okrutne mordowanie dzieci musi się skończyć. A ludzie, którzy zabijają z premedytacją, muszą mieć jasność: jeśli to zrobisz, trafisz na długie lata do więzienia.

Bo nie każdy ma dobre serce. Niektórzy mają po prostu mentalność morderców.

Serdecznie Pana pozdrawiam,

Kaja Godek
Kaja GodekKaja Godek
Fundacja Życie i Rodzina
www.RatujZycie.pl

PS – film z Oleśnicy uświadamia mi kolejny raz, że stajemy naprzeciw ZŁA w jego najczystszej [najbrudniejszej – najstraszniejszej] postaci. Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla zbrodni, jaką jest rozerwanie dziecka żywcem na strzępy i odessanie resztek plastikową rurą.

WSPIERAM

NUMER RACHUNKU BANKOWEGO: 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
NAZWA ODBIORCY: FUNDACJA ŻYCIE I RODZINA
TYTUŁEM: DAROWIZNA NA CELE STATUTOWE
DLA PRZELEWÓW Z ZAGRANICY:
IBAN:PL 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
KOD SWIFT: BIGBPLPW

MOŻNA TEŻ SKORZYSTAĆ Z SYSTEMÓW DO SZYBKICH PRZELEWÓW, BLIKA LUB PŁATNOŚCI KARTAMI POD LINKIEM: https://ratujzycie.pl/wesprzyj/

„Do Śląska zbliża się piąty z jeźdźców Apokalipsy”

„Do Śląska zbliża się piąty z jeźdźców Apokalipsy”

CzarnaLimuzyna , 19 września 2024 ekspedyt/do-slaska-zbliza-sie-piaty-z-jezdzcow-apokalipsy

Pinterest

Do Śląska zbliża się piąty z jeźdźców Apokalipsy: Ursula von der Leyen. Polityk absolutnie wroga istnieniu Polski jako suwerennego państwa narodowego, planująca dla nas podrzędne miejsce jako kresy imperium.

                                                                                                 Adam Wielomski

Ursula von der Leyen duchowa córka barona von der Liar. Przybywa z małym podręcznym bagażem – wekslem in blanco wystawionym w czasach pierwszych przekształceń własnościowych przez wspólnika współczesnych szabrowników. Przyjeżdża też ze znanym, lecz nie do końca oszacowanym, deficytem moralnym i intelektualnym. Jak mawiają złośliwi dzięki temu jej komunikacja z Tuskiem przebiegnie bez zakłóceń.

Po cytacie z Wielomskiego i moim nieco żartobliwym wstępie czas na przyziemne konkrety

Wywiad niemiecki skutecznie werbuje w Polsce

Wywiad niemiecki mnie próbował zwerbować. Nie zgodziłem się, ale wiem, kto został zwerbowany i Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego zna wszystkie szczegóły

– powiedział Prezes Fundacji Konstruktywnej Ekologii Ecoprobono, biolog środowiska, ekolog dr Grzegorz Chocian na antenie Polsat News.

Grzegorz Chocian: Ci, którzy protestują, nawet nie mają kierunkowego wykształcenia.  Znowu inni protestują i tutaj przypomnę pewnego prezesa fajnej spółki, dużej państwowej, który powiedział ja znam bardzo wielu naukowców. Pytanie, komu służą.

Więc odpowiadając, kto nimi powoduje,  no nie tylko sponsor, ale czasem oficer prowadzący.  I mówię to nie bez kozery, bo znałem taki przypadek.  Stąd też pora o tym mówić otwarcie.

To jest gra wywiadów na terenie Polski również. 

Redaktorek: No nie za ostro, panie Grzegorzu? 

Grzegorz Chocian: Słucham?

Redaktorek: Nie za ostro? 

Grzegorz Chocian: Nie, nie za ostro. To zostało potwierdzone przez ABW.

Będzie pan zaskoczony, ale naprawdę tak jest. Więc my musimy wreszcie mówić otwarcie.  My nie możemy się bać tego powiedzieć otwarcie,  dlatego że jeśli to powiemy otwarcie, no to może skuteczność różnych takich organizacji będzie nieco osłabiana,  dlatego że mnie też próbowano zwerbować.

Wywiad niemiecki mnie próbował zwerbować, żebym protestował. Niech to pójdzie w świat.  Nie zgodziłem się, ale wiem, kto został zwerbowany.

Redaktorek:Ale poszedł pan z tym do ABW w takim razie?Bo już pan ostro mówi w tej chwili.Poszedł pan z tym do służb polskich?

Grzegorz Chocian: Oczywiście tak. ABW zna wszystkie szczegóły.I dostałem informację zwrotną, że miałem rację.

Kilka wątków

  • Najmniej ważny: Kto był osobą zwerbowaną? Kim był niemiecki agent?
  • Retoryczny: Dlaczego obca agentura wpływu działa bez przeszkód w Polsce prowadząc działalność klimatyczną i przemytniczą pomagając nachodźcom przedostawać się na teren Polski?
  • Warty uwagi: dlaczego pieniądze z KPO nie zasilają polskich inwestycji?

__________________________________________________________________

Opole – Dziś, środa: Msza święta i Pokutny Marsz Różańcowy za Ojczyznę

18.09.2024 Opole – Msza święta i Pokutny Marsz Różańcowy za Ojczyznę

18/09/2024 przez antyk2013

W każdą trzecią środę miesiąca

Pokutny Marsz Różańcowy w każdą trzecią środę miesiąca. Zaczyna się Mszą Św. o 18.00 w intencji Ojczyzny w kościele Matki Bożej Bolesnej i św. Wojciecha. Marsz wiedzie wokół Uniwersytetu Opolskiego, dalej do Ratusza i na pl. Wolności, kończy się przy katedrze pod figurą bł. Księdza Popiełuszki. Często prowadzi Ojciec Ryszard (Jezuita).

Pokutny Marsz Różańcowy w każdą trzecią środę miesiąca. Zaczyna się Mszą Św. o 18.00 w intencji Ojczyzny w kościele Matki Bożej Bolesnej i św. Wojciecha. Marsz wiedzie wokół Uniwersytetu Opolskiego, dalej do Ratusza i na pl. Wolności, kończy się przy katedrze pod figurą bł. Księdza Popiełuszki. Często prowadzi Ojciec Ryszard (Jezuita)

Reakcje Rosji na eskalację Zachodu

4. Rosja wygra tę wojnę – 18.09.2024.

zygmuntbialas

8 Komentarzy

Reakcje Rosji na eskalację Zachodu

Atak na obwód kurski miał już konsekwencje, takie jak zniszczenie na początku września prowadzonego przez NATO centrum szkoleniowego w Połtawie. W tym ośrodku żołnierze ukraińscy byli szkoleni przez oficerów NATO do ataków dronów i rakiet na Rosję. Według moich źródeł w tym ataku zginęło około 720 żołnierzy, w tym wielu trenerów NATO ze Szwecji, Niemiec, Francji i Polski.

To nie byli najemnicy, lecz oficerowie NATO.

W Połtawie zakrojono na szeroką skalę szkolenie personelu w zakresie obsługi dronów i prowadzenia rozpoznania elektronicznego. Szwecja zamierzała sprzedać dwa samoloty SAAB 340 AEW Erieye, mniejszą wersję amerykańskiego samolotu AWACS.

SAAB 340 AEW Erieye

Szwecja przeszkoliła w tym celu personel również w Połtawie. Zupełnie nieoczekiwana dymisja szwedzkiego ministra spraw zagranicznych następnego ranka po rosyjskim ataku nie powinna nikogo dziwić.

Oznaką, że te informacje odpowiadają faktom, są ruchy lotnicze ogromnego samolotu S Lookheed Martin K 130, który w wersji Medvac może przewieźć 74 rannych. Dużą liczbę lotów Medvac wykonały Polska, Niemcy i Rumunia. To sprawia, że stwierdzenie, iż wielu członków personelu NATO zostało rannych, wydaje się bardzo wiarygodne.

12 września prezydent Putin mówił o użyciu przeciwko Rosji broni dalekiego zasięgu. Władimir Putin postrzega zgodę USA i Wielkiej Brytanii na użycie zachodniej broni dalekiego zasięgu przeciwko Rosji nie jako pozwolenie, ale jako wyraźne i bezpośrednie wejście krajów NATO w wojnę przeciwko Rosji. Uzasadnia ten pogląd stwierdzeniem, że Ukraina nie może przeprowadzić tych ataków bez wsparcia NATO. Ukraina nie posiada własnego rozpoznania satelitarnego i nie dysponuje kadrą, która zapewniłaby wsparcie techniczne systemów uzbrojenia.

Jeśli taka decyzja zostanie podjęta – mówi prezydent FR – nie będzie to oznaczać nic innego jak bezpośrednie zaangażowanie państw NATO, Stanów Zjednoczonych i krajów europejskich w wojnę na Ukrainie. To jest ich bezpośrednie zaangażowanie, co oczywiście znacząco zmienia istotę, charakter konfliktu.

Oznacza to, że USA, NATO i kraje europejskie są w stanie wojny z Rosją. A jeśli tak się stanie, to biorąc pod uwagę zmienny charakter tego konfliktu, podejmiemy odpowiednie decyzje w oparciu o zagrożenia, które się pojawią:

http://kremlin.ru/events/president/news/75092

Te wypowiedzi prezydenta Putina są po raz kolejny genialnym posunięciem. To automatycznie zapewnia mu podstawę prawną do ataku na któregokolwiek członka NATO, jeśli zostanie użyta broń dalekiego zasięgu. Nie musi – może – w dowolnym momencie.

Wnioski

Prezydent Putin doskonale zdaje sobie sprawę z długoterminowej strategii Stanów Zjednoczonych wobec Rosji. Przez pierwsze 22 lata swojej kadencji Putin starał się rozwiązać tę kwestię dyplomatycznie, a Rosja wstrzymywała się z użyciem siły zbrojnej do lutego 2022 roku. Z jednej strony to długie wyczerpywanie przez Putina środków dyplomatycznych jest przez Zachód wyciszane lub interpretowane jako słabość. Z drugiej strony ta anielska cierpliwość jest czasami krytykowana w jego własnych szeregach.

W okresie do 2022 roku Rosja rozkwitła dzięki bezprecedensowej polityce gospodarczej i społecznej, tak że jako paralelę można posłużyć się jedynie powojenną odbudową Niemiec po drugiej wojnie światowej, chociaż to porównanie jest błędne: Niemcy otrzymały wsparcie, zwłaszcza ze strony USA. Rosja nie miała tego przywileju, ale zarządzała samodzielnie, co czyni ożywienie Rosji od 2000 roku tym bardziej imponującym.

Strategia Putina to holistyczna, globalna gra w szachy, wyważona w najdrobniejszych szczegółach i oparta na tak stabilnych podstawach, że nawet największa w historii Zachodu burza sankcji nie tylko nie zaszkodziła rosyjskiej gospodarce, ale także spowodowała ożywienie gospodarcze.

Pod względem militarnym Rosja nie ma dziś przeciwników: Zachód nie ma żadnej strategii – ani geopolitycznej, ani wojskowej – ale używa propagandy jako swojej głównej broni i ośmiesza się na polu bitwy tak, że można by się śmiać, gdyby nie to, że ludzie umierają w tych cynicznych grach, w które gra kilku socjopatów, a media na Zachodzie są albo kupione, albo tak głupie, że nie jest nam do śmiechu.

Rosja zakończy tę wojnę i będzie dyktować warunki. Zadziwiające jest to, że według wypowiedzi kandydata na wiceprezydenta Vance’a zdanie potencjalnego prezydenta Trumpa byłoby bardzo zbliżone do warunków Kremla. Jednak wisi w powietrzu, czy Trump dożyje wyborów, gdyż głębokie państwo (deep state) zrobi wszystko, aby realizować politykę wojny. Można to osiągnąć tylko bez Trumpa.

Zakładam, że ataki na Rosję przy użyciu dronów i rakiet – w tym rakietowych dalekiego zasięgu – będą kontynuowane i intensyfikowane. Podobnie jak w przypadku przygody z Kurskiem, działania te nie będą miały wpływu na ogólną sytuację militarną. Sytuacja na froncie głównym staje się dla Ukrainy coraz bardziej katastrofalna: Rosjanie szybko zdobywają przewagę, a straty Ukraińców rosną w miarę coraz większej dezercji werbowanych przymusowo żołnierzy. Poinformowała o tym nawet CNN, co jest kolejnym sygnałem katastrofalnej sytuacji, w której znalazła się Ukraina.

Nie wykluczam ataku Rosji na bazę NATO poza Ukrainą, ale nie sądzę, aby było to w tej chwili zbyt prawdopodobne. Gdyby jednak ataki dalekiego zasięgu na Rosję przeprowadzane były z Polski lub Rumunii, byłyby one również prawnie uzasadnione. Rosjanie są znani z niekonwencjonalnego reagowania, dlatego amerykańskie bazy na Bliskim Wschodzie stanowią cele, które Rosjanie mogliby zaatakować – tym razem za pośrednictwem swoich pełnomocników.

Miejmy nadzieję, że w zachodnich ośrodkach decyzyjnych pozostanie jeszcze trochę zdrowego rozsądku, aby nie wydarzyło się najgorsze.

https://seniora.org/politik-wirtschaft/peter-haenseler-russland-gewinnt-europa-verliert-usa-laesst-europa-haengen

Napisał: Peter Hänseler

Opracował: Zygmunt Białas

Rozwiązłość seksualna poprawi zdrowie polskich uczniów?

:
Fundacja Pro-Prawo do życia
Nasiliła się rządowa propaganda alarmująca, że większość uczniów ma fatalną kondycję fizyczną. W mediach uaktywnili się także rozmaici eksperci z zakresu odżywiania, dietetyki, uzależnień, prewencji chorób oraz psychologii, którzy wskazują na liczne problemy dotyczące polskich uczniów. Receptą na to wszystko ma być wprowadzenie do szkół nowego, obowiązkowego przedmiotu „edukacja zdrowotna”. To zwykłe oszustwo, gdyż w innych wypowiedziach mówi się wprost, że „edukacja zdrowotna” to „edukacja seksualna”, tylko pod zmienioną nazwą w celu uśpienia opinii społecznej i zmieszana z tematami, które nie budzą kontrowersji. 
Deprawacja seksualna to jednak nie jedyne zagrożenie związane z nowym, przymusowym przedmiotem szkolnym. W „edukacji zdrowotnej” zdrowie będzie rozumiane na sposób ideologiczny. Wedle przyjętej definicji „zdrowa” jest aborcja, „zdrowa” jest masturbacja, „zdrowa” jest rozwiązłość seksualna. Do takiego rozumienia „zdrowia” przez uczniów chce doprowadzić MEN. Trzeba stawić opór i budzić świadomość rodziców.Uwaga na nowy przedmiot w szkołach [foto]Rodzice muszą być świadomi sytuacji i wiedzieć, jak działa manipulacja oraz mobilizować się do walki o swoje dzieci. Sytuacja jest bardzo poważna, a metody stosowane przez deprawatorów przebiegłe. 

Rząd Tuska wie, że wprowadzenie „edukacji seksualnej” wprost i otwarcie do polskich szkół napotkałoby na duży opór społeczny. Dlatego postanowiono zastosować podstęp – wprowadzić „edukację seksualną” jako „edukację zdrowotną”. Decyzja już zapadła – od 1 września 2025 roku do wszystkich szkół wchodzi nowy, obowiązkowy przedmiot „edukacja zdrowotna”. Teraz potrzeba uśpić czujność rodziców i przekonać społeczeństwo za pomocą propagandy, że przedmiot ten jest niezbędny i potrzebny. 

W tym celu niezwykle nasiliła się propaganda. W ciągu ostatnich dni głośno było w mediach o wynikach badań dotyczących kondycji fizycznej polskich uczniów. Międzyresortowy zespół ekspertów oraz polityków z kilku ministerstw przedstawił swoje wnioski. Jak podaje Telewizja Polska:

„Ponad 90 procent uczniów klas 1–3 szkół podstawowych nie potrafi chwycić, rzucić i kozłować piłki. To zatrważające wyniki badań przeprowadzonych przez Akademię Wychowania Fizycznego. Dlatego wkrótce w szkołach pojawi się nowy przedmiot – edukacja zdrowotna.”

Media nagłaśniały też udział Minister Edukacji Barbary Nowackiej w konferencji dotyczącej problemu otyłości dzieci i młodzieży. Odpowiedzią na otyłość dzieci również ma być wprowadzenie do szkół „edukacji zdrowotnej”. W podobnym tonie wypowiadali się w ostatnich dniach rozmaici eksperci z wielu dziedzin. Lekarze przekonują, że „edukacja zdrowotna” jest niezbędna, aby w dorosłym życiu pacjenci „nie szukali wątroby w okolicach kolana” oraz aby uniknąć wielu chorób, w tym nowotworów. Dentyści apelują, że konieczne jest podniesienie stanu świadomości uczniów w kwestii mycia zębów, a psycholodzy ostrzegają, że bez „edukacji zdrowotnej” problem depresji wśród dzieci będzie się pogłębiał. Na wszystkie tego typu problemy receptą ma być obowiązkowa „edukacja zdrowotna” w szkołach. 

Aby przekonać się jak wielka jest to manipulacja, spójrzmy jak obecnie wygląda nauka w szkole. Grę w piłkę uczniowie ćwiczą na WFie. O narządach takich jak wątroba i innych częściach ciała uczą się na biologii, podobnie jak o chorobach czy żywieniu. W każdej szkole jest psycholog, a liczba psychologów w szkole ma być coraz większa, podobnie jak rozmaitych pedagogów czy nauczycieli wspomagających. 
Wszystkie tematy i problemy, o których tak mocno alarmują w ostatnich dniach eksperci, mają już swoje miejsce w aktualnie obowiązujących przedmiotach szkolnych i podstawach programowych. Po co zatem nowy, osobny, obowiązkowy przedmiot? 

Ponieważ chodzi nie o zdrowie, a o deprawację seksualną dzieci oraz o przeprowadzenie rewolucji (anty)moralnej w sumieniach uczniów.

Przypomnijmy – już w październiku 2023 roku „edukatorka seksualna” Antonina Kopyt zaproponowała publicznie, aby „edukację seksualną” wprowadzić do polskich szkół jako osobny, obowiązkowy przedmiot pod nazwą „edukacja zdrowotna”. Wedle jej rekomendacji, tematy z zakresu „edukacji seksualnej” należy zmieszać z innymi tematami, takimi, które nie budzą kontrowersji. Kilka miesięcy później Antonina Kopyt weszła w skład rządowego zespołu, którego celem jest stworzenie podstawy programowej do „edukacji zdrowotnej”.
Na czele tego zespołu stanął Zbigniew Izdebski – seksuolog odznaczony niemieckim medalem za rozwój „edukacji seksualnej” wedle niemieckich standardów, które zakładają m.in. naukę masturbacji i wyrażania zgody na seks oraz oswajania z rozwiązłością seksualną i homoseksualnym stylem życia. 

Podsumowując – za nowy przedmiot „edukacja zdrowotna” odpowiada seksuolog, a jego nazwę („edukacja zdrowotna”) zaproponowała „edukatorka seksualna”. Do świadomości rodziców trafia jednak zupełnie inny przekaz, będący oszustwem i manipulacją – że „edukacja zdrowotna” to dbanie o kondycję fizyczną i zdrowie uczniów. Deprawacja to jednak nie jedyne zagrożenie.

Celem wprowadzenia nowego, obowiązkowego przedmiotu do szkół jest również ideologizacja uczniów i wywołanie w sumieniach dzieci rewolucji (anty)moralnej. W „edukacji zdrowotnej” deprawacja seksualna zostanie zmieszana z nauką o „zdrowiu”. Jak to zdrowie ma być rozumiane? Jako ogólny, bliżej niesprecyzowany, dobrostan człowieka, również psychiczny i społeczny. Zdrowie jako „dobrostan” to definicja stworzona przez Światową Organizację Zdrowia WHO, współautora Standardów Edukacji Seksualnej, wedle których mają być „edukowane” polskie dzieci. Do czego prowadzi tak rozumiane „zdrowie”? Oto kilka przykładów. 

1) Według „edukatorów seksualnych” regularna masturbacja jest nie tylko „zdrowa”, ale oddawanie się jej jest również naturalnym etapem „rozwoju psychofizycznego człowieka”. Jak możemy przeczytać w broszurze dla uczniów wydanej w ramach programu „edukacji seksualnej”, który kilka lat temu pojawił się w szkołach w Gdańsku:
 „Większość ludzi, kobiet i mężczyzn, masturbuje się. Masturbacja to jeden z normalnych i zdrowych przejawów seksualności, zarówno samodzielnie, jak i w relacji. Wszyscy ludzie, na każdym etapie życia są istotami seksualnymi.” 2) Jeżeli pojawienie się dziecka w łonie matki narusza „dobrostan” kobiety, bo np. trzeba zmienić plany życiowe w związku z narodzinami dziecka, to należy dokonać aborcji i zamordować dziecko. Aborcji trzeba dokonać również wtedy, gdy np. kobiecie nie chce się zmieniać pieluszek albo wstawać w nocy do dziecka, gdyż to również narusza jej „dobrostan”. W związku z tym, aborcja jest działaniem „pro-zdrowotnym”.

3) Jeżeli ktoś pod wpływem propagandy LGBT odczuwa zaburzenia tożsamości i chce „zmienić płeć”, to „zdrowe” będzie dla niego przebieranie się w ubrania przeciwnej płci, zażywanie preparatów hormonalnych hamujących proces dojrzewania (tzw. tranzycja) lub amputacja „zbędnych” części ciała (np. piersi lub organów płciowych). 

4) Jeżeli ktoś pod wpływem propagandy LGBT zamierza oddawać się homoseksualnemu stylowi życia i dopuszczać się aktów homoseksualnych (bardzo niebezpiecznych dla ciała i duszy człowieka), to takie działania będą dla niego „zdrowe”. Koordynator podstawy programowej do „edukacji zdrowotnej” Zbigniew Izdebski publicznie twierdził, że przeciętny homoseksualista posiada ok. 200 partnerów seksualnych w ciągu swojego życia. Izdebski nazwał to „formą obyczajowości” i „stylem życia”. Właśnie do takiego „stylu życia” będzie zachęcać „edukacja zdrowotna”.
Właśnie na tym będzie polegać obowiązkowa „edukacja zdrowotna” w polskich szkołach – na deprawacji seksualnej i ideologizacji dzieci. W czasach ZSRR powstało pojęcie „homo sovieticus” („człowiek sowiecki”), które miało określać „nowego człowieka” powstałego w wyniku propagandy i ideologizacji. Człowieka myślącego o całym świecie i o wszelkich kwestiach i problemach w kategoriach ideologii komunistycznej.
 Dzisiejszy „nowy człowiek” ma myśleć o wszystkim przez pryzmat ideologii „dobrostanu”, będącego skrajnym egoizmem i indywidualizmem. 
Trzeba się temu przeciwstawić. Kluczowa jest świadomość rodziców oraz mobilizacja kolejnych środowisk do walki i oporu. Zdecydowana większość rodziców nie ma obecnie pojęcia o zagrożeniu. Właśnie na to liczą deprawatorzy seksualni, którzy z pomocą aborcyjnej koalicji Tuska forsują wprowadzenie „edukacji seksualnej” do szkół już od 1 września 2025r – na bierność rodziców i brak reakcji ze strony społeczeństwa. Dlatego nasza Fundacja w całej Polsce organizuje kolejne, niezależne kampanie informacyjne. Każdego dnia nasi wolontariusze wychodzą na ulice i docierają do kolejnych osób. Trwają także przygotowania do dystrybucji naszej broszury, na którą mamy już tysiące zamówień w formie papierowej. Można ją również pobrać za darmo w wersji elektronicznej w pliku PDF
 Walka trwa, a zwycięstwo jest możliwe, musimy tylko być konsekwentni, nieustępliwi i motywować kolejne osoby do działania. W 2014 roku dzięki naszej akcji „Stop pedofilii” oraz ogólnopolskiej mobilizacji rodziców udało się powstrzymać postępy „edukatorów seksualnych”. Podobnie może być dzisiaj.
 Dlatego proszę Pana o przekazanie 50 zł, 100 zł, 200 zł, lub dowolnej innej kwoty, jaka jest dla Pana w obecnej sytuacji możliwa, aby umożliwić nam dalsze działania i docieranie z ostrzeżeniem do kolejnych Polaków, w szczególności do rodziców nieświadomych zagrożenia, jakie czeka na ich dzieci. 
Numer konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
Dla przelewów zagranicznych – Kod BIC Swift: INGBPLPW
]
Z wyrazami szacunkuMariusz Dzierżawski
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
stronazycia.pl

Budżet bez zaplanowanego zadłużenia? – Ale w Argentynie.

Budżet bez zaplanowanego zadłużenia? Takie rzeczy tylko w kraju Javiera Milei

18.09.2024 nczas/budzet-bez-zaplanowanego-zadluzenia

Javier Milei
Javier Milei. / foto: PAP/EPA

Wystąpienie w niedzielę 15 września przed parlamentem prezydenta Argentyny Javiera Milei uznano za „bezprecedensowe”. Prezydent przedstawił budżet kraju na rok 2025, a głównym celem jest likwidacja w przyszłym roku deficytu budżetowego.

Media piszą o „historycznym” przemówieniu. Normalnie, w Argentynie plan budżetu prezentuje parlamentowi minister gospodarki. Tym razem tego zadania podjął się osobiście wolnorynkowiec, prezydent Javier Milei, zresztą z wykształcenia ekonomista.

Prezydent oświadczył deputowanym, że zawetuje każdą ustawę, która zagrozi równowadze budżetowej. Dodał, że chce także zgłosić projekt ustawy, który na zawsze zmieni sposób konstruowania budżetu państwa.

„Deficyt zawsze był skutkiem myślenia najpierw o tym, ile wydać, a dopiero później zastanawiano się jak to sfinansować. My zrobimy odwrotnie, najpierw pomyślimy, ile możemy zaoszczędzić, a potem sprawdzimy, na co możemy wydać” – tłumaczył prezydent.

Bezprecedensowe w Argentynie wystąpienie prezydenta ma swój kontekst napięcia między władzą wykonawczą a ustawodawczą. Partia Javiera Milei nie ma w parlamencie większości i każda ustawa musi się opierać na osiągnięciu kompromisów. Prezydent musiał ostatnio wetować m.in. zwiększanie budżetu na uczelnie i podwyżki emerytur. Na razie prezydent ma tu jednak duże wsparcie społeczne.