Archiwum autora: Mirosław Dakowski
Gdzie bije krynica mądrości? Na bazarze w Białymstoku
Na bazarze w Białymstoku
Stanisław Michalkiewicz • 27 lipca 2024 michalkiewicz
Gdzie bije krynica mądrości, skąd czerpać wiedzę o świecie, do czyich opinii się dostrajać? Dotychczas wszystko wydawało się jasne. Krynica mądrości bije w siedzibie Judenratu „Gazety Wyborczej” przy ul. Czerskiej w Warszawie, gdzie patentowane autorytety moralne przygotowują dla mikrocefali intelektualną zupę na michnikowszczynie. Swego rodzaju krakowską filią warszawskiego Judenratu jest redakcja „Tygodnika Powszechnego” na świętej ulicy Wiślnej, przygotowująca rozmaite wyciągi i esencje z michnikowszczyny dla tak zwanych katolików postępowych.
Jak wspominał Konstanty Ildefons Gałczyński, zdarzały się tam rozmaite potknięcia, których wtedy w warszawskim Judenracie nie bywało, bo tu porządku pilnował Różański z Romkowskim. W Krakowie bywało inaczej; pewnego razu pewien autor przyniósł księdzu redaktoru powieść. „Ksiądz założył monokiel, czyta, chwali – głębokie. Dekalogi, akty wiary, to po prostu nie do wiary; romans teologiczny! Lecz tymczasem na mieście inne były już treście. Niby ten sam tytuł w przedzie, ale w środku – strach powiedzieć: przygody pederastów!”
Z kolei innym razem pewien profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego przyniósł artykuł, w którym domagał się, by likwidować starców. Ksiądz Piwowarczyk czyta i powiada: no nie, panie profesorze, coś takiego w katolickim piśmie? Profesor zabrał tedy artykuł i sobie poszedł. Kilka dni później Stefan Kisielewski spotkał go na Plantach i pyta, jak pan profesor się czuje. – Nie chcecie likwidować starców, to co mam robić? Dobrze się czuję – odpowiedział. Dzisiaj „Tygodnik Powszechny” tak się już wyrobił, że ex aequo z warszawskim Judenratem jest w awangardzie postępu, więc na pewno przygotuje nam jeszcze niejedną siurpryzę.
Tymczasem przez nasz nieszczęśliwy kraj przetacza się fala rewolucyjnego wrzenia po nieudanej próbie depenalizacji aborcji. Chodziło o to, by nie tylko nie karać tych, którzy damy wyskrobują, ale również tych, którzy podczas skrobanki trzymają je za ręce lub nogi, słowem – by nie karać już nikogo. Wydawałoby się, że wszystko zostało dogadane i tuskowa maszynka do głosowania zadziała i tym razem, aliści zdarzyła się niespodzianka, a to za sprawą Wielce Czcigodnego mecenasa Romana Giertycha. Okazało się, że zgadzając się na kandydowanie do Sejmu z ramienia Volksdeutsche Partei zmienił poglądy – ale nie wszystkie – jednak Donaldu Tusku tego nie powiedział. Wszystko to być może, ja jednak zwróciłbym uwagę na publikację, jaka kilka dni wcześniej ukazała się na łamach niemieckiego portalu „Onet” – że mimo zmiany rządu i Prokuratora Generalnego, prokuratura w Lublinie, jak gdyby nigdy nic, prowadzi śledztwo w sprawie Pol nordu, z którego Wielce Czcigodny pan mecenas, według fałszywych pogłosek, miał sprywatyzować sobie prawie 100 milinów. Czyżby Donald Tusk nie odcinając go od stryczka zamierzał w przyszłości wykorzystywać go jeszcze inaczej? – Jak wy mi tak, to ja wam tak – mógł pomyśleć sobie Wielce Czcigodny pan mecenas i w rezultacie nasz nieszczęśliwy kraj ogarnęła fala rewolucyjnego wrzenia.
W awangardzie rewolucji są oczywiście kobiety, podobnie jak to było w roku 1980, kiedy to cały Gdańsk, a potem cała Polska stanęła dęba, bo pani Henryka Krzywonos zatrzymała na ulicy tramwaj – że już dalej nie pojedzie. Potem do spółdzielni ojców transformacji ustrojowej próbował podłączyć się Kukuniek, że to niby „przeskoczył przez płot”, ale inni świadkowie Historii twierdzili, że w tym miejscu żadnego płotu nie było, tylko motorówka Marynarki Wojennej podwiozła go na miejsce, no a potem upadł komunizm.
Jak tam było, tak tam było; dość, że komunizm nie tyle może upadł, co – jak zauważył prof. Bogusław Wolniewicz – „mutuje”- nie tylko zresztą u nas, ale i w Ameryce, gdzie tylko patrzeć, jak prezydentem bez żadnych wyborów może zostać pani Kamala Harris. W odróżnieniu od prezydenta Józia Bidena, ona też jest kobietą, podobnie jak lesbijki, co to w strefie buforowej przy białoruskiej granicy urządziły sobie wesele, pokazując przybyłym żołnierzom z patrolu rozmaite niedyskrecje, na widok których nasza niezwyciężona armia podała tyły.
Najwyraźniej w związku z wzbierającą falą rewolucyjnego wrzenia, jaka przewala się przez nasz nieszczęśliwy kraj, elity postanowiły ponownie zbliżyć się do ludu pracującego miast i wsi, żeby posłuchać, co tam w trawie piszczy. Tak właśnie nakazywał towarzysz Lenin, żeby partia nie traciła więzi z masami. Toteż dlatego właśnie ABW i inne bezpieczniackie watahy, z zapałem nie tylko rekrutują konfidentów, gdzie się tylko da, ale w dodatku nakazują naszemu parlamentu uchwalać ustawy o ochronie „sygnalistów”. Ale konfidenci i „sygnaliści” to – można powiedzieć – systemowe elementy penetracji ludu pracującego, które w dodatku pracują zgodnie z procedurami.
A w którym miejscu zapuścić sondę w masy, żeby bez tego systemowego pośrednictwa poznać zbawienne prawdy, którymi żyje lud? Kiedyś wydawało się, że wystarczy w tym celu pójść do magla, żeby za jednym zamachem wszystkiego się dowiedzieć. Wstyd się przyznać, ale i mnie tak się wydawało, dopóty, dopóki nie poszedłem do magla i zobaczyłem, że tam na okrągło wszyscy słuchają radia. Okazało się, że i ten segment opinii publicznej, który do niedawna uchodził za spontaniczny i autentyczny, też jest odgórnie sterowany. Nie da się ukryć; dobrze to nie wygląda, więc co mieli robić redaktorzy „Onetu”, żeby położyć rękę na pulsie opinii publicznej i dowiedzieć się, co właściwie piszczy w trawie?
Myślę, że wybór był trudny, ale za to owocny, bo żmudne poszukiwania zaprowadziły ich do Białegostoku, ale nie do komitetu, czy do redakcji tamtejszego oddziału „Gazety Wyborczej”, tylko na bazar. Tak samo postępują w Turcji i w ogóle na Środkowym Wschodzie. Jak chcemy się czegoś dowiedzieć, to tylko na bazarze. I co się okazuje? Okazuje się, że fala rewolucyjnego wrzenia ogarnęła też i białostockie bazary, o czym świadczyłyby opinie wygłaszane przez tamtejsze, bazarowe księżniczki. Wprawdzie opinie te przypominają do złudzenia treści suflowane ludowi pracującemu przez Judenrat „Gazety Wyborczej”, ale wcale nie musi to przecież oznaczać jakiejś zakulisowej inspiracji, tylko przeciwnie – dawać świadectwo, iż Judenrat nie na żarty podtrzymuje więź z masami, zgodnie z leninowskim przykazaniem. Mamy zatem do czynienia ze sprzężeniem zwrotnym miedzy Judenratem a bazarami, co jest uzasadnione również historycznie, bo przecież antenatami współczesnych mełamedów tworzących wspomniany Judenrat, były handełesy, operujące właśnie na bazarach, miedzy innymi w Białymstoku, skąd dzisiaj wypływa krynica mądrości.
Stanisław Michalkiewicz
Bambizm w oknie Overtona. Jak zmienić postrzeganie.
[md. nie wiedziałem. Otóż:Okno Overtona – sposób, zasada, opisująca, jak zmienić postrzeganie przez społeczeństwo kwestii, które są społecznie nieakceptowane]
Bambizm w oknie Overtona
| By Jerzy Karwelis on 27 lipca, 2024, wpis nr 1283 Był ulubieńcem salonów, dopóki im nie podpadł. Jak to z salonami – stało się to nagle, za to reakcja była przemożna. Jak zwykle ze smyczy została spuszczona cała sfora, jak widać gotowa, w blokach startowych. Do tego dołączyło pospolite ruszenie pożytecznych idiotów i były autorytet zarył w piachu postępactwa. Mowa o profesorze Bralczyku i reakcji na jego rozmowę dotyczącą języka. Do tej pory profesorowi udawało się wyslalomować od konfliktu z poprawnością, również w języku, ale tylko dlatego, że sprytnie omijał zastawione pułapki i pola minowe nowego zestawu rewolucyjnych norm językowo-politycznych. Coś pan z mikołajową brodą tam kokietował o tym jak trzeba mówić, by nas słuchano. Przez salon, nie dość jak widać zweryfikowany, uważany był za naszego, a tu taka niespodzianka. Co powiedział oskarżony? Sporo. Wystarczająco, by zrzucić go w czeluści przyszłego ostracyzmu. Nie podobają mu się feminatywy, ale głównie podpadł za podejście do zwierząt. Te okazało się niepoprawne politycznie, gdyż zakwestionował jasny dla wielu fakt, że zwierzęta umierają zamiast zdychać, mają włosy zamiast sierści, czy twarz zamiast pyska. Reakcja wygląda na tzw. gównoburzę, obyczajową wrzutkę, mającą przykryć kolejne blamaże rządzących, ale kryją się za nią pewne ważne wnioski. Przesilenie Zazwyczaj jest to tak, że pewne zjawiska, głównie stymulowane, żyją sobie podskórnie, nanizywane na percepcję neurolingwistyki, aż dochodzi do przesilenia, gdzie o do tej pory o ukrywanych sprawach mówi się wprost. Ujawniają się tuszowane różnice, wyskakują jak diabeł z pudełka apologeci nowego, padają tezy do tej pory rewolucyjne, ale już w otoczce: „to co, nie wiedzieliście, że jest inaczej”? Słynne okno Overtona przesuwa się na kolejny etap i do tej pory nieakceptowalne społecznie tezy stają się otwarcie głoszone, zaś zdezorientowany widz boi się, że jak nie kupi nowości, to znajdzie się w rejonach bojkotowanego obskurantyzmu. Na zakompleksionych, wykształconych ponad swoją inteligencję, to działa jak nic. I z tymi zwierzątkami mamy to samo. Nagle się to-to pokazało w pełnej krasie, że tak obelżywie jak Bralczyk, to o petach nie można i mamy świadectwa tego wszędzie. To po prostu kolejne przesilenie, nie zaraz tam rewolucja, która zmieni wszystko. Lewactwo jak miłość: cierpliwe jest. To kolejny kroczek niedostrzegalnego procesu przesuwania granic. Dwa kroki wprzód, jeden krok wstecz. Złudzenie wycofania się i powrotu do rozsądku, ale w sumie w bilansie – jeden krok do przodu.Zagadnienie ma kilka warstw. Załatwmy się z najprostszymi. Lewstream zabrnął w pompowanie profesora Bralczyka zbyt daleko, żeby odrzucić go w całości, zwłaszcza jego naukowość. Oni mówią, że to, co on twierdzi (a do tej pory było to bezdyskusyjne), to nie nauka (w tym wypadku językoznawstwo), ale jego prywatna opinia. Ma więc do niej prawo (ludzkie paniska!), tak jak – jako człowiek, bo nie naukowiec – ma prawo się mylić. I myli się. A więc mamy tu do czynienia z zabiegiem oddzielenia wiedzy od osoby, co wydaje się dość ekwilibrystycznym chwytem, jak zobaczymy – nie jedynym. W ogóle ta szerokość akcji antybralczykowej, wielogłos (od celebrytów, poprzez psiarzy aż do postępackich naukowców), ale także „wielokanałowość” przekazu świadczy o akcji zorganizowanej. Nie to, że się tam oni na profesora czaili, ale jak podpadł, to ktoś dał sygnał do przećwiczonej nagonki. I ogary ruszyły w las.Bralczyk zbłądzixAle wróćmy do indywidualistycznej perspektywy, do której sprowadzono Bralczyka. Żadnej nauki, ale w kwestii feminatywów, które go rażą (osobiście oczywiście) to też mu się dostało. No, bo jak to, że nie pasi? Ma pasować. Ale w tym wszystkim, w tych żądaniach zawiera się natychmiastowa sprzeczność. Nie mówię tu o materii języka, którą gwałci takie postępactwo. No, bo jak podejść do pani reżyserki, czy pani kierującej autobusem, by nie popaść w śmieszność? Przecież te słowa w feminatywnych formach są już w języku „zajęte” i mają całkowicie inne, obsadzone znaczenie. Stąd te wygibasy o „osobach kierujących”, „pilotujących”, czy „reżyserujących”. To „osobowanie” ma jeszcze inny, rozpaczliwy cel. Jest to wyjście z pułapki zastawionej przez język na tzw. osoby niebinarne. No, bo, taki polski, szczególnie z osobową odmianą, to już by tych siedemdziesięciu kilku pci (liczba wciąż rośnie) nie podźwignął. Tykamy więc od „osób”, by uniknąć permutacji odmian, których śmieszną próbą jest „iksowanie”. Czytałem ostatnio (oczywiście w gazecie dla trzecioklasistów!) o kimś kto poszdłx do szkoły, by walczyć o swoje prawa. Na języku to gwałt, a więc zastrzeżenia Bralczyka nie mają charakteru osobistego, choć on w tej perspektywie o tym mówi, ale mają walor ściśle naukowy. Zaraz wyłuszczę dlaczego.Sam jestem po studiach filologicznych i kwestie językowe interesują mnie od dawna, zwłaszcza w zakresie w jakim wymuszane zmiany w języku powodują szerokie oddziaływanie na społeczeństwo. I obecnie jesteśmy świadkami osmatycznej rewolucji w tym w względzie, od czasu do czasu – jak pisałem – wzmacniane tylko kamieniami milowymi, które są kolejnymi etapami przesuwania okna Overtona, co ma prowadzić społeczeństwo od początkowego odrzucenia do akceptacji dotąd niewyobrażalnych rzeczy. Wszystko to odbywa się za pomocą języka, owe programowanie neurolingwistyczne oddziałuje na społeczność przemożnie i jest może najbardziej wyrafinowanym, bo niewidocznym, narzędziem wykuwania nowej przyszłości.Odbywa się to za pomocą słabo społecznie detektowalnej przemocy językowej. Po prostu wprowadza się nowe pojęcia, ale częściej – zmienia znaczenie pojęć już istniejących. Pisałem już kiedyś o „karierze” słowa Murzyn, co do którego Bralczyk też podpadł. Problem w tym, że użycie danego słowa może zmieniać kontekst i nabierać innej konotacji (np. negatywnej), ale jest to proces obiektywny, raczej długotrwały. Idee postępackie dawno już upatrzyły sobie w języku narzędzie niewidzialnej przemocy i chcą tym procesem zawiadywać, zarówno co do tempa, jak i kierunku. Rewolucja Francuska zmieniła nazwy miesięcy, bo przecież po niej świat zaczął się od początku, rewolucja Październikowa wprowadziła w życie nie tylko nowomowę, przeczutą geniuszem Orwella, ale także weszła w życie prywatne. Pojawiły się rewolucyjne imiona, jak Traktor, zaś bliźniaki nazywano Rewa (to chłopak) i Lucja (to dziewczynka). To były sztuczne twory, wmuszane ówczesnym rozumieniem poprawności politycznej. Nie przez przypadek właśnie pojęcie „poprawności politycznej” nie jest wcale związane z polityką, tylko z językiem. Uzus na wojnie Dziś też jesteśmy świadkami takiego procesu, choć trzeba mieć wytrwane ucho, by to zauważyć. A właściwie ucho nierozemocjonowane. Weźmy taki przykład, jak używanie przyimka „w” Ukrainie czy „na” Ukrainie. U fachowców, wyraźnie rozgrzanych politycznie sprawa jest jasna. „w Ukrainie”, jak mówimy o państwie, „na Ukrainie”, jak mówimy o regionie. Hmmm… . Ale eksperci uważają tak od kiedy… Ukraina została zaatakowana. Chce się tym sposobem, mówiąc „w Ukrainie”, przydać temu krajowi powagi państwowości. Za to, że walczą i że ich popieramy. Językowo. A to lingwistycznie taktyczna bzdura.Jeszcze raz – język się zmienia, ale obiektywnie, użytkownicy poprzez stosowanie innych kontekstów danych słów sami decydują, ale w swej masie, o tym, że staje się ta nowa forma normą i przechodzi do słowników. Nie decyduje o tym polityk, czy dziennikarz, choćby się jak najbardziej starali. A starają się. Taka „nadgorliwość” mści się sztucznością i w rezultacie odrzuceniem. Nie ma politycznej taktyki w języku. No dobra – powiedzmy, że jak utrzymują znawcy, że „w Ukrainie” się mówi jako o państwie, zaś „na Ukrainie” jako o regionie. To znaczy, że istnieje Ukraina jako region i jako państwo, a więc tak samo istnieje i… Polska. Też może być uznana przez kogoś jako region. Ok, niech będzie, że „na”, jak znowu utrzymują eksperci, mówi się o przestrzeni, która kiedyś należała do Polski, dziś jest zaś osobnym państwem. Stąd „na Słowacji”, czy „na Węgrzech”? Te kraje też się ostają „na” drugiej lidze, jak mniemam, zaś Ukraina „awansowała”. Ok, ale co Węgrzy nam zawinili, że się nie załapali? Słowacy? A czemu Ukraina „awansowała”? No, nie ma innego wytłumaczenia, niż to, że dlatego że walczy. A co to za argument językowy? Nic podobnego: „w” czy „na” ma służyć do przyimkowego rozpoznania gościa. Jesteś za Ukrainą czy możeś putinowską onucą, która (mimo, że język tak każe) odrzuca zawarte w konstrukcjach językowych ambicje państwowe walecznych Ukraińców.No dobra, powiedzmy, że nagradzamy wojenny trud Ukraińców w sferze językowej. A co będzie, jak Ukraina podpisze pokój? Dalej będzie „na”, czy „w” Ukrainie? A co będzie, jak Ukraina się dogada z Putinem, na tyle, że zmontuje wrogą nam koalicję? Niemożliwe? A czemóż? I co wtedy? Będziemy dalej językowo podkreślać jej zaprzańską wtedy państwowość? A co jeśli Ukraina utraci swoją państwowość? Będzie więc jakimś regionem, a więc „na Ukrainie”, a może będziemy na złość Ruskim pisać i mówić „w Ukrainie”, a takim jak najbardziej państwowym Węgrom będziemy wciąż wymyślać od „na Węgrzech”? Za co? No chyba nie za Orbana. Tak to w – niegwałconym języku – nie działa. Przemoc językowa Ale wyniki przemocy językowej są przemożne, zwłaszcza wśród „wykształconych ponad własną inteligencję”. Bo ci prości, to tak łatwo nie łapią tych nowinek, choć jak już złapią – to nie masz ratunku. Nowe znaczenia pojęć i same nowe pojęcia są wszechobecne. Oddychamy nimi bez maski refleksji i prędzej czy później dotrą do mózgów większości. I je zmienią. Gdyż językowy sposób opisu świata rzutuje na sposób jego postrzegania. Rzeczy nienazwane dla mózgu nie istnieją – są jakimiś przeczuciami. I nowe znaczenia produkują na początku nowe okulary, przez które stopniowo patrzy się na świat. Potem mózg już to łapie jako świat rzeczywisty i na przykład zabranie takiemu operowanemu okularów mediów wcale nie powoduje, że „przejrzy na oczy” i zobaczy prawdę. Nie, on już bez okularów propagandy będzie uważał świat przedstawiony za realny. Co do refleksji, to dylemat – przyznać się przed samym sobą, że żyłem w ułudzie albo uznać tę wizję świata za właściwą, ba – moją własną, do której sam doszedłem, powoduje, że wybiera się to drugie. Nawet, gdyby efekty takiego błędnego trwania miały szkodzić zoperowanemu. Widać to było klinicznie w czasie wyborów, kiedy mieszkańcy Worka Turoszowskiego zagłosowali za partiami, które obiecały zamknąć ich jedyne źródło dochodów.Chaos w języku powoduje naturalne zmniejszenie się pola do wymiany, dialogu, dyskusji. Przeinaczone pojęcia powodują, że strony nie mogą się dogadać, nawet jeśli mają na to ochotę. A mają coraz rzadziej, zamknięte we własnych bańkach uzgodnionych słowników pojęć jak cepy. W dodatku braki w komunikacji powoli powodują przeniesienie się racjonalnej komunikacji w wymianę emocji, deklaracji pozbawionych treści, potwierdzenia hasłami przynależności do bańkowego plemienia. W związku z tym rozsądek jest wymieniany na emocje, co prowadzi nas do kolejnego wątku Bralczykowego – zwierzęcego. Językowy bambizm Profesor bowiem zakwestionował w sumie zrównanie językowe człowieka i zwierzęcia. Język polski, bogaty fleksyjnie, przeprowadza bardzo ścisłe rozgraniczenie pomiędzy sferą ludzką a zwierzęcą. I to nie tylko w rzeczonym rozróżnieniu pomiędzy „zdychać”, czy „umierać”. Mamy to np. w odmianie rzeczowników, gdzie w liczbie mnogiej zwierzęta przyjmują formę niemęskoosobową. Gdyby stado wilków składało się z samych samców, to i tak będziemy o nich mówili, że „wilki zaatakowały”, nie zaś „zaatakowali”. Tak mówi język, ale to w rewolucyjnych czasach nie wystarcza. Mamy bowiem ruszyć z posad bryłę świata, co dopiero język.Co to jest? To jest bambizm językowy. Przypomnę, z tekstu, który pisałem o bambizmie, że chodzi tu o upodobnianie zwierząt do ludzi. Jelonek Bambi, z dzisiejszego niespodzianie progresywistycznego Disneya, miał już wizualne cechy ludzkie. Duże, śliskie oczy, malutki nosek dziecka, jasna rzecz, że gadał jak dzieciak itd. Wtedy miało to za cel zhumanizować bajki, przybliżyć dzieciom zwierzęta jako przyjaźnie podobne. Ale dziś to już co innego. Chodzi o rodziców, o to, żeby człowieka zbliżyć do zwierzęcia. Jest to tzw. dyskryminacja pozytywna, jedyna dozwolona przez postępactwo dyskryminacja. Aby doprowadzić ludzkość (i jak widać nie tylko) do bożka równości, kiedy nie można wywyższyć poniżanych (tu zwierzęta) należy zastosować proces odwrotny – zamiast wywyższenia poniżonych trzeba poniżyć tych uznanych za wywyższonych. Efekt będzie taki sam, tylko o poziom niżej. Zamiast wyrównać do góry – obniży się w dół i wszyscy (?) będą szczęśliwi, bo równi. Cóż, że o poziomy niżej, ale dla bożka równości zrobimy wszystko. Stąd to dzisiejsze boje o to, że psy umierają, mają buzię, jeśli już nie twarz. Stąd te małżeństwa ze zwierzętami, walka o ich prawa, uznawanie za uchodźców (tak, tak!) i wszystkie te wygibasy. Na razie brzmią radykalnie i głupio, ale okno Overtona nie z takimi sprawami sobie radziło. Dość przypomnieć posła, który zastąpił Brauna z list Konfederacji, który po medialnej operacji na mózgu stwierdził, że jest za związkami partnerskimi, bo po co komuś utrudniać życie? Mamy za sobą miliony takich przemian, właśnie pod presją wciskanych pojęć, branych najpierw za podstawę do dyskusji, później za całkiem rozsądne i akceptowalne. Za przykład może posłużyć dzisiejszy język Kościoła. Pełno tam nowomowy, w której Kościół się kompletnie zagubił, bo jak tu optować za prawami człowieka, skoro jest się (a właściwie ma być) depozytariuszem jedynych praw – boskich, tylko przeniesionych w sferę ludzką? Choinka Po co to jest, bo te wszystkie wolty muszą mieć jakiś szerszy podkład niż samo wariactwo promilowych problemów psychicznych? To wielowarstwowa sprawa. Zacznijmy jak od ubierania choinki – od góry, przejdźmy później do kolejnych poziomów, coraz dłuższych gałęzi. Mamy więc czubek. Z gwiazdą. To gwiazda dobrej, bo nowej nowiny. Świat jest źle zorganizowany, opresyjny, przeludniony i samobójczy. Na to złożyły się wieki niekontrolowanego, anty-rozwojowego procesu posuwania się dziejów. Niekoniecznie do przodu. Jesteśmy przeludnieni, konfliktowi, destrukcyjni. Pora to zmienić. Aby zaś to zamienić, oprócz tego, że należy wszystkie rządy oddać oświeconej i samo-mianowanej elicie, to trzeba zlikwidować przyczyny tego stanu. A więc podstawy znanej nam cywilizacji zachodniej. Wymienię: religia, rodzina, narody, własność, państwowość, pożeranie zasobów w gonitwie za konsumpcją, ba – prawo do życia, wreszcie – źle używaną, bo źle rozumianą wolność.W tym zestawie, w kontekście Bralczyka mówimy nie o zwierzętach, ale o… rodzinie. Rodzina jest do rozwalenia, zaś te wszystkie psiecka to tylko erzace resztek tęsknoty za macierzyństwem. Resztek, gdyż medialnie macierzyństwo, a już wielodzietność to w ogóle, są passe. Rodzina jest więc na wszelkie sposoby rozmontowywana. Od tego, że coraz częściej zajmuje się nimi, wedle regulacji, dodajmy, państwo. W takim USA, jeśli wygra Kamala, to się dokończy proces, że z pomocą szkoły nieletnie dziecko będzie mogło przeprowadzić zmianę własnej płci, o czym rodzić dowie się po fakcie. A jak zaszumi, to pójdzie do kicia, albo mu zabiorą dziecko. Małżeństwa zostały zastąpione kontraktami, które (jak we Francji) można jednostronnie odwołać listem poleconym. Kobietom mąci się w głowach ułudą samorealizacji w formacie wino-kot-koleżanki-kariera. Faceci to szowinistyczne męskie świnie, do cyckania na kasę, bez żadnych praw, nawet do własnego dziecka, kiedy się mama przełączy na nowy, męski model.I kto by się chciał w takiej sytuacji wybrać w ryzykowną rodzinną podróż?To czyni kolejny, szerszy poziom gałęzi naszej choinki. Produktem tej socjotechniki jest człowiek samotny. Czyli często bez właściwości, częściej – z osobowością płynną, łatwą do formowania. Nie ma bowiem taki kontaktów z rodziną, szerzej – społecznością, która może jakoś zareagować kiedy nasz Janusz czy Janka odjedzie. Taki ktoś jest bezradny wobec oddania własnej tożsamości na łaskę, częściej niełaskę, propagandy postępactwa: że po prostu „róbta co chceta”, a tak naprawdę reprodukujcie powtarzalne do znudzenia postawy akceptacji własnego nieuświadomionego niewolnictwa. I jest to niewolnik doskonały, gdyż nałożone mu na nadgarstki kajdany uważa za unikatowe klejnoty własnej, wywalczonej wolności. Demografia psiamatek Trzeci aspekt jest najprostszy. To depopulacyjna demografia. Takich ludzi będzie coraz mniej. Ludzi w ogóle też. Nie wiadomo czy psidzieci czy kotoci też? Może to one przejmą świat? A taki ma być nowy obraz świata. Mniej liczny. Ta depopulacyjna moda rozkręca się na wiele sposobów: atrofia rodziny, macierzyństwa, buntowanie dzieci wobec rodziców, rozzuchwalanie dzieci, kult singielstwa, seks jako ulżenie sobie, nie zaś forma budowania więzi, hedonizm, będący w konflikcie z rodziną i budowaniem wspólnoty, asertywność wobec innych, brak wartości innych niż materialne, wreszcie ejdżyzm, państwowe usługi eutanazji, procedury leczenia, coraz gorsza służba zdrowia i elitaryzujące się ubezpieczenia. Wszystko to „robi” na zmniejszenie się populacji, nie mówiąc już o bezpośrednich próbach wprost, takich jak pandemia. Dla depopulacji działa również zastąpienie dzieci przez psy-kotki. Temu mają służyć kontestowane przez Bralczyka (i mam nadzieję, że nie tylko) językowe zabiegi zmierzające do zrównania człowieka i zwierzęcia.Mamy być podobną do zwierzęcej paczką instynktów, najwyżej emocji. A więc równi zwierzętom będziemy się przechadzać wśród katedr wybudowanych przecież nie przez „braci naszych mniejszych”. A propos – to słowa świętego Franciszka, od którego imię wziął nas obecny papież. Co on (święty Franciszek, nie papież) powiedziałby na to dzisiaj? Przecież jego uwznioślenie zwierząt do braci naszych to nie była żadna dyskryminacja pozytywna, tylko wskazanie na Dzieło Boże, które stworzyło świat bogaty w wiele form, należących do Boga. Królem stworzenia, nawet u św. Franciszka, był i jest człowiek, któremu Bóg nakazał (nie – pozwolił!) czynić sobie ziemię poddaną. U Franciszka nie było tu sprzeczności, tak jak i nie ma jej w świecie – żyjemy obok siebie, ze swoimi rolami, jako suma istnień powołanych przez Boga w dziele stworzenia. I tego się trzymajmy.I nic tu nie pomogą płaczki z przychodni weterynaryjnych, które w zamykających się na zawsze oczach pudelka widzą człowieczy poziom cierpienia, które widzą twarz w mordzie swego psa jako jedynego życiowego partnera, ani doświadczone psiamatki, które tłumaczą profesorowi, że w życiu nie dosięgnie takiego poziomu relacji jak psiamatki i czworonożnego pupila. Tak, ma pewnie rację – w życiu ani profesor, ani większość ludzi nie dojdzie do takiego poziomu relacyjnego i społecznego wyalienowania, by mylić erzace relacji międzyludzkich z posiadaniem psa. A teraz idę wyprowadzić z Krystyną jej suczkę na spacer. Bez histerii, że idziemy pochodzić z członkiem rodziny. Na smyczy. Bez przesady. Tak daleko (chyba) nie zaszliśmy. Napisał Jerzy Karwelis Wszystkie wpisy na moim blogu „Dziennik zarazy”. |
451 st Fahrenheita. GENEZA.



C. K. Norwid. Samotność.



UE: Do diabła z wolą ludu
Do diabła z wolą ludu
rmx/to-hell-with-the-will-of-the-people
„Ursule są tylko marionetkami, które robią to chcą od nich manipulatorzy z Waszyngtonu” – pisze Tamás Pihál dla Magyar Nemzet na temat obecnego stanu demokracji w unii
| DR IGNACY NOWOPOLSKI JUL 27 |
Globalistyczna lewica jest coraz bardziej pozbawiona skrupułów w lekceważeniu wyboru obywateli.
Trzecia najsilniejsza frakcja, Patrioci dla Europy , nie będzie miała ani jednego urzędnika w Parlamencie Europejskim. Nie stanie się tak, ponieważ globalistyczno-jakobińska większość — którą dla uproszczenia nazywa się głównie „lewicą” — łamie wszelkie pisane zasady i zwyczajowe prawo, ignoruje wolę ludu.
Ursulas ogłosiły, że ich zdaniem frakcja suwerenistów — w dużej mierze stworzona przez Viktora Orbána — jest skrajnie prawicowa i jako taka antyeuropejska, antypostępowa i antyludzka, a zatem powinna zostać poddana kwarantannie, odizolowana i uduszona.
Na razie nie ma mowy o ich deportacji, ale patrząc na dynamikę wydarzeń, może to nastąpić nawet za kilka lat.
Więc Patrioci nie dostają nic, nie mówiąc już o stanowiskach — może nawet w końcu kilka kul, jak Fico i Trump. Tak właśnie „działa” reprezentacja ludu i obrońców demokracji w Brukseli.
W rzeczywistości jednym z filarów nadchodzącej pięcioletniej prezydentury Ursuli von der Leyen w Komisji Europejskiej będzie przełamanie oporu wobec imperializmu unii, usunięcie weta małych państw, zwłaszcza wtrącających się Węgier. Jeśli nie będzie weta, wszyscy zrobią to, czego chcą wielcy.
Innymi słowy: „Zamknij się!”
Wyobraźmy sobie teraz na chwilę, że w węgierskim parlamencie partie opozycyjne nie mogłyby nominować wiceprzewodniczących na stanowisko w Izbie, nie mogłyby mieć przewodniczących komisji i wiceprzewodniczących. Oczywiście problem leży w węgierskiej koncepcji demokracji, ale w tym kraju taka rzecz nawet nie została pomyślana — ani w okresie rządów lewicowych, ani prawicowych nikt nie pomyślał o tak nikczemnym akcie, takim lekceważeniu woli elektoratu.
Ale Bruksela zrobiła to bez skrupułów. Biorą udział w tym obrzydliwym akcie, a w międzyczasie zachowują się tak, jakby nic się nie stało, podczas gdy nadal pouczają nas o demokracji, rządach prawa, kontroli i równowadze.
Gdzie jest szacunek dla woli wyborców? Rządy ludu? Zasada suwerenności ludu? Oczywiście, my, Węgrzy, mamy dyktaturę na szali, gdzie nawet przy większości dwóch trzecich głosów Fideszu, zawsze jest lider opozycji (tym razem Zoltán Sas, członek Jobbiku w Komitecie Bezpieczeństwa Narodowego), nie wspominając o opozycyjnych wiceprzewodniczących Zgromadzenia Narodowego i wielu innych urzędnikach.
Inaczej wygląda tratowanie wyborców przez Europejską Partię Ludową (EPP). Aby dać globalistom większość, Manfred Weber, z kręgosłupem ślimaka, sprzymierzył się z bolszewikami — jakby właśnie dostał rozkaz zrobienia tego za pomocą wiadomości tekstowej. Zwabił na swoją stronę bardziej naiwnych prawicowców bezczelnymi kłamstwami i nacjonalistycznymi obietnicami, tylko po to, by dać się porwać lewicowej agendzie.
Mimo że jego wyborcy mają dość nielegalnych imigrantów, Weber i jego ekipa nie przejmują się tym — za ich zgodą będą nadal latać i wysyłać miliony Afrykanów i Azjatów na kontynent, ponieważ wymiana populacji musi trwać. Weber jest jak porywacz: uprowadził głosy prawicy. Jeśli powiem, że ta liczba to oszustwo, łobuz-zdrajca, moralny szaleniec, to z pewnością powiem to zbyt łagodnie.
Ale globaliści ignorują nie tylko wolę wyborców. Kilka lat temu, podczas jednego z przesłuchań w pokazowych procesach przeciwko Węgrom, Parlament Europejski nie uzyskał wymaganej liczby głosów na kolejne „tak”, więc głosowanie powtórzono następnego dnia, powołując się na „przyczyny techniczne”. I tak się stało. Urszula może rzucać kośćmi, ile chce, w domu, dopóki nie uzyska stanowiska, jakiego chce, to prywatna sprawa.
Ale unia nie jest pchlim cyrkiem i nie dołączyliśmy do niej, aby być zabawkami w rękach złoczyńców, którzy codziennie wycierają o nas swoje brudne buty.
To samo zrobiono, gdy przyjęto raport Sargentiniego: Wstrzymania się od głosu nie zostały uwzględnione, co stanowi naruszenie traktatów UE i Regulaminu Parlamentu Europejskiego, ponieważ był to jedyny sposób na wymuszenie wszczęcia postępowania na podstawie artykułu 7 przeciwko naszemu krajowi. Oczywiście, Europejski Trybunał Sprawiedliwości później zalegalizował to naruszenie prawa, ale nie ma w tym nic zaskakującego. Prawo jest dla nich tylko przykrywką; są w rzeczywistości komisarzami ludowymi „otwartego społeczeństwa”. Zobacz ich ostatnią gigantyczną karę nałożoną na Węgry w sprawie kwot.
Ursulas to tylko marionetki, robiące wszystko, czego chcą od nich manipulatorzy w Waszyngtonie. Dlatego teoretycznie niemożliwe jest, aby zrealizowały to, czego chce większość europejskich wyborców i co rzekomo zostało im powierzone. Nie interesują się, a nawet irytują się faktem, że większość Europejczyków nie chce zastępowalności populacji, multikulturalizmu, wojny, sankcji i inflacji wojennej.
Jesienią 2022 roku niemiecka minister spraw zagranicznych Annalena Baerbock idealnie podsumowała pogląd zachodnich elit na demokrację: „Ale jeśli obiecuję ludziom Ukrainy, że będziemy po ich stronie tak długo, jak będą nas potrzebować, zamierzam dotrzymać słowa. Bez względu na to, co myślą moi niemieccy wyborcy”. Naprawdę, jakie ma znaczenie opinia wyborców, prawda? Wola ludu. Ludzie są głupi, ale sprytni Baerbockowie zrobią to za nich. A jeśli wszyscy ci „sprytni” Baerbockowie przypadkiem wywołają światowy pożar (najwyraźniej taki jest ich cel), niech tak będzie.
W Stanach Biden został odsunięty od nominacji prezydenckiej. Ale operatorzy pilota Bidena obstawiają, że miliony Amerykanów pokłada wiarę w tym staruszku w prawyborach Demokratów tej wiosny. A kiedy został obsadzony na stanowisku Demokratów, wiedzieli dokładnie, w jakim rozpaczliwym stanie się znajduje: nie był mniej jąkający się i bełkotliwy niż teraz. Więc musieli to mieć, a wola ludu powinna być uszanowana. A propos, jeśli Biden jest tak samo niezdolny do kandydowania na prezydenta, jak się o nim teraz mówi — i jak był w 2020 roku, ale jego opiekunowie zaprzeczali temu wtedy, to KŁAMALI!
Staje się coraz bardziej zakłamane, coraz bardziej obskurne, zarówno tam, jak i tutaj w Brukseli. Sposób, w jaki paplają o demokracji, rządach prawa, różnorodności i solidarności.
Sposób, w jaki próbują wmówić ci, że są demokratami, podczas gdy jeśli ośmielisz się powiedzieć coś innego niż oni, grożą ci, szantażują cię, zabierają pieniądze i wysyłają do Kijowa. Ostatnio mówią o wydaleniu nas z unii.
Elina Valtonen, fińska minister spraw zagranicznych, niedawno przewidziała, że „Węgry powinny zastanowić się, czy słuszne jest dla nich bycie członkiem unii, biorąc pod uwagę ich różne wartości”. OK, pomyślimy o tym.
Tylko jedna rzecz może być wartościowa: to, co oni mają. Tylko jedna opinia: ich. I tylko jedna partia: koalicja socjalistyczno-zielono-komunistyczno-demokratyczno-tęczowa.
Partia przyszłości. Wszyscy inni są nazistami. Ci bezczelni wyborcy również, ponieważ pomimo prania mózgu nie klaszczą już wystarczająco entuzjastycznie.
https://rmx.news/article/to-hell-with-the-will-of-the-people/
Paryż : Koszmar sugestii – sugestia Koszmaru.
Paryż : Koszmar sugestii -sugestia Koszmaru.
Na okrągło agresja, agresja, agresja, deprawacja, deprawacja i jeszcze raz deprawacja.

Z sieci:
Tak jak w 2012 w Londynie jednoznacznie pokazano nam co nas czeka, czyli „plandemię”, tak i tutaj niepokojących znaków było wiele. Np. w oknach słynnego paryskiego więzienia (już od końca XIV w., ale szczególnie „zasłużonego” w dobie rewolucji) Conciergerie ukazały się Marie Antoniny po dekapitacji – zmultiplikowane, bo to tę historyczną postać przywołano, z głową trzymaną oburącz przez samą ściętą na wysokości własnego łona.
Horror, szok – ale cóż: chyba po prostu przygotowuje się społeczeństwo na to co je czeka, wg woli „zarządców”. Tam było jeszcze więcej znaków przemocy, np. sugerujące cieknącą w dużych ilościach strugami krew czerwone wstążki (umownie to nazywając) wyrzucone w dużej ilości w górę – zamierzony efekt osiągnięto: koszmar!
Płynąca „tratwa” z grupą, nazwijmy ich, tancerzy na wysokości kładki Debilly zaczęła najpierw wirtualnie tonąć, potem pokazano na pokładzie ekstremalną suszę, następnie pożogę, by wreszcie tancerze padali jeden po drugim jak muchy (czyżby od kolejnego przygotowywanego przez specjalistów z sektora, jak to się dawniej mówiło, „służby zdrowia” specjału?).
A poza tym na okrągło agresja, agresja, agresja, deprawacja, deprawacja i jeszcze raz deprawacja.
Jest jeszcze jeden ciekawy wątek: Wyspy Cité: tajemnicza postać z pochodnią zręcznie przeskakująca kolejne połacie dachów trafia do, już teraz, luksusowego Samaritaine’a (co w niemal rosyjskiej dłużyźnie pokazane zostało kadrami i najazdami na charakterystyczny motyw zdobniczy). Któż wie, jaki promil francuskiego społeczeństwa, o dalekosiężnych planach w odniesieniu do Wyspy Cité – o przekształceniu jej w strefę super luksusową? Jeden jedyny element nie przystawał do tej koncepcji: jakaś tam staromodna budowla. Nie będę przypominał co się stało. Z motywem ze słynnego cyklu płócien Moneta z Rouen, nomen omen, w tym samym miejscu i jakby tak samo…
Pomijając już te szokujące elementy (przywołane wybiórczo) – całość „rozeszła się” po Sekwanie: w stosunku do filmu można byłoby powiedzieć, że nie było odpowiedniego rytmu montażowego.
Sceneria – no cóż: Paryż, ale za jaką cenę? Kto wie jak utrudniono już niemal od miesiąca życie paryżanom, a ma to trwać… do połowy września. Nie ma jak dojechać do wielu miejsc, a tam przecież mieszkają ludzie: mówię o takich problemach jak wywóz śmieci, dowóz zaopatrzenia, nie wspominając o indywidualnym poruszaniu się. Ile stacji metra zostało zamkniętych, ba jeszcze lepiej: jedziesz sobie metrem i nagle każą ci wysiąść, bo dla bezpieczeństwa odcinek pomiędzy 5 czy 6 stacjami metra pociąg jedzie bez pasażerów. I wychodzisz na powierzchnię, i jeśli masz siły to drałujesz ten dystans pieszo; o sorry – zapomniałbym, bo to byłoby zbyt proste: na kolejnych bramkach, wszak poodgradzali niemal „wszystko i wszystkich” jak nie masz odpowiedniego glejtu to koniec drogi.
I to wszystko tylko dlatego, że niektórzy dygnitarze wpadli na „genialny pomysł”, żeby zamiast na stadionach i innych obiektach sportowych zorganizować Igrzyska Ol. po prostu w samym mieście, w centrum aglomeracji. W tym samym mieście, gdzie wcześniej utrudnili ludziom życie wyłączając z normalnego ruchu newralgiczne arterie. Ktoś kto zna Paryż sprzed 5-10 lat i obecnie wie o czym mówię – w imię fałszywych idei, niezatruwania powietrza mieszkańcom spalinami itd. Tylko, że cudów nie ma: inne odcinki dróg są tak przeciążone, że to niemal jeden permanentny korek, a przy tym tam to się dopiero zatruwa powietrze, skoro przejechać można tylko tamtędy, a wiadomo, że w przeciwieństwie do słynnej radioaktywnej chmury znad Czarnobyla, która była w stanie zatrzymać się na granicy niemiecko-francuskiej, jak donosiły wówczas francuskie media, spaliny swobodnie mogą się przemieszczać – ale co ja mówię: jeśli w telewizji powiedzą, że…
Rewolucyjna pieśń na otwarcie Igrzysk Olimpijskich w Paryżu. Ah! ça ira, ça ira, ça ira! Les aristocrates, on les pendra!
Rewolucyjna pieśń na otwarcie Igrzysk Olimpijskich w Paryżu. Śpiewano o „wieszaniu arystokratów na latarniach”
Ah! ça ira, ça ira, ça ira
Les aristocrates a la lanterne
Ah! ça ira, ça ira, ça ira
Les aristocrates, on les pendra!

(Rozpoczęcie Igrzysk Olimpijskich w Paryżu,
Na otwarciu letnich Igrzysk Olimpijskich w Paryżu wystąpił heavymetalowy zespół Gojira. Grupa zagrała swoją interpretację słynnej pieśni rewolucjonistów francuskich. Jej słowa mówią o „wieszaniu arystokratów na latarniach”. Występowi towarzyszyły „kobiety bez głów” ubrane w czerwone suknie.
Podczas otwarcia letnich Igrzysk Olimpijskich – zgodnie z zapowiedziami – wystąpiła francuska grupa heavymetalowa Gojira. Podczas swojego występu zagrała piosenkę napisaną w 1790 roku przez jednego z francuskich żołnierzy. Utwór był najpopularniejszym utworem francuskich rewolucjonistów. Swego czasu uznawano go również za nieoficjalny hymn rewolucjonistów – aż do momentu powstania Marsylianki.
Utwór zaprezentowany przez Gojirę zawiera w sobie słowa nawołujące do skrajnej przemocy fizycznej. Jego treść mówi o uciemiężeniu przez arystokratów, których należy „wieszać na latarniach”.
„Przez trzysta lat pluli na nas. Dość kłamstw i frazesów! Nie chcemy więcej głodować!” – brzmi jedna ze zwrotek utworu. „Ach! to pójdzie! to pójdzie! to pójdzie! Arystokraci na latarnie! Ach! to pójdzie! to pójdzie! to pójdzie! Arystokraci, powiesimy ich!” – brzmią słowa śpiewane przez grupę heavymetalową z Francji.
„Kara dla was nadchodzi. Bo ludzie odzyskują swoje prawa. Dobrze nam zapłaciliście. To koniec, królowie!” – to kolejny fragment rewolucyjnej pieśni.
Sam skandaliczny tekst pieśni jest oburzający. Podobnie sympatii słuchacza nie przysparza sposób jego przedstawienia pod względem muzycznym. Jednak szokujące było również przedstawienie wizualne, a zatem ten „spektakl”, który towarzyszył wykonaniu. Utwór zaczęła bowiem śpiewać „kobieta bez głowy”. Podobne postaci były rozmieszczone w kilku oknach służących za scenę zespołu, który wykonywał rewolucyjną pieśń.
Źródło: X.com WMa
Drag queens bluźnią i wyśmiewają Ostatnią Wieczerzę. Obrzydliwe kadry z otwarcia Igrzysk Olimpijskich
Drag queens bluźnią i wyśmiewają Ostatnią Wieczerzę. Obrzydliwe kadry z Igrzysk Olimpijskich pch24/wysmiewaja-ostatnia-wieczerze-obrzydliwe-kadry-z-igrzysk-olimpijskich

(Ceremonia otwarcia Igrzysk Olimpijskich, fot. printscreen X.com)

Podczas inauguracji Igrzysk Olimpijskich w Paryżu doszło do wielu szokujących „performansów” z udziałem lewicowych „artystów”. W jednym z nich wprost drwiono z chrześcijan i wiary w Jezusa Chrystusa. Drag queens wyśmiewały Ostatnią Wieczerzę.
W Paryżu rozpoczęły się letnie Igrzyska Olimpijskie. W piątkowy wieczór odbyła się oficjalna ceremonia otwarcia, której towarzyszyły występy i „performansy” lewicowych „artystów”. Niezwykle szokująca była scena nawiązująca do Ostatniej Wieczerzy, którą zaaranżowali drag queens. Co więcej, w ich gronie było dziecko, a kadry z transmisji zobaczyły prawdopodobnie miliony ludzi na całym świecie.
W trakcie ceremonii otwarcia operator pokazywał różne sceny i kadry z realizowanego przedstawienia. W pewnym momencie kamera najechała na grupę osób przebranych za drag queens. Postaci te stały za długim stołem. Realizator rozpoczął kadrowanie od tęgiej kobiety znajdującej się pośrodku stołu. Kobieta miała na głowie „instalację” nawiązującej do korony lub aureoli.
Niestety rozpoczynając kadrowanie od kobiety w środku, operator oddalał kadr, z którego wyłaniały się kolejne postaci przypominające drag queens. Po maksymalnym oddaleniu widzowie dostrzegli kadr obrzydliwie nawiązujący do Ostatniej Wieczerzy autorstwa Leonarda da Vinci. Nie ulega wątpliwości, że była to celowa gra scenarzystów i operatorów, którzy mieli zaszokować i zadrwić z chrześcijaństwa. Co więcej, wśród wyuzdanych postaci znalazło się również dziecko (sic!).
To jednak nie jedyne lewicowe „wybryki” podczas ceremonii otwarcia Igrzysk Olimpijskich. W ramach „performansów” wystąpiła również kobieta z brodą oraz grupa aktywistów drag queen w różnych „odsłonach”. Jedna ze scen przedstawia również roznegliżowanego mężczyznę z żółtą brodą, którego całe ciało przemalowano na niebiesko.
Ceremonię otwarcia Igrzysk Olimpijskich skomentował ks. Daniel Wachowiak. W swojej wypowiedzi wskazał, że pojawiają się w transmisji „ideologia drag queen to pustka i ucieczka od prawdy”.
„Życzą sobie odpowiednich zaimków, ale do księdza tylko per pan. Śmiejąc się z sutann, kłaniają się arabskim szejkom w galabijach. Ale to ostatecznie nic. Szydzą z Chrystusa, naszej wiary, wszędzie wpychają się ze swoją egoistyczną, niepoukładaną ideologią. Dość” – napisał ks. Wachowiak.
„Dno, kretynizm, chrystianofobia, głupota, brak tolerancji, szacunku, w końcu wyrzuty sumienia i zagłuszanie prawdy, że promowana ideologia drag queen to pustka i ucieczka od prawdy. Krótkowzroczność – za rogiem idzie islam” – dodał kapłan Archidiecezji Poznańskiej, komentując ceremonie otwarcia Igrzysk.
Działalność lewicowych „artystów” skomentował również europoseł Patryk Jaki. „Na otwarciu Igrzysk Olimpijskich, genderowi cyrkowcy udają Ostatnią Wieczerzę. To zdeprawowani do szpiku kości, źli ludzie. Świadomie obrażają uczucia tylu wierzących na całym świecie. Na co dzień jednak odmieniają przez wszystkie przypadki „tolerancję”. Jednak to tylko hasło dla naiwnych. Oni nie tolerują niczego poza własną agendą. A katolików chcą upokarzać. Oczywiście w imię „tolerancji” – napisał Jaki.
=============================
Obrazki można zobaczyć w oryginale. md
============================
W tym obrzydliwym spektaklu z okien Conciergerie, gdzie była więziona i torturowana królowa Maria Antonina przed ścięciem na gilotynie – pokazano Jej postać – trzymającą swoją głowę w rękach !!

Tak obecni rządcy olimpiady, jak i rządzący nieszczęsną Francją od przeszło dwóch wieków masoni, filozofowie czyli sataniści musieli pokazać swą perwersyjną wiarę oraz władzę – w postaci wielu bluźnierstw przeciw Panu Bogu oraz obrzydliwych szyderstw z pomordowanych przez nich monarchów.
Na wszystko to spłynęła z nieba ogromna ulewa, czyniąc ze zwiewnych szat aktorów i statystów – zmięte, zwisające gałgany.
Była to może jakaś łagodna sugestia: Otrzeźwiejcie, możecie jeszcze z siebie ten brud zmyć… Czy kiedyś do nich dotrze?
==============
mail:
Wygląda na to, że masoneria zaostrzy wojnę z Kościołem.
Występy na otwarcie poprzednich igrzysk zapowiadały pandemię.
Socjalizm w akcji. Kryminogenne ustawy.
Socjalizm w akcji
Izabela BRODACKA
Stefan Kisielewski mawiał, że socjalizm z najwyższym trudem usiłuje rozwiązać problemy, które sam stwarza.
Sejm w zeszłym tygodniu szczęśliwie odrzucił w pierwszym czytaniu poselski projekt tzw. ustawy anty-flipperskiej, który miał wprowadzić zmiany w podatku od zakupu i sprzedaży mieszkań. Za przyjęciem tej ustawy była lewica (to jej posłowie byli autorami projektu) i prawie całe PiS. Zmiany miały na celu utrudnienie szybkiego obrotu nieruchomościami i przeciwdziałanie flippingowi traktowanemu jako spekulacja mieszkaniami.
Lewica ma naturalną skłonność do uważania za spekulację każdej działalności podejmowanej w celu uzyskania korzyści materialnej. W szczególności za spekulację uważa się kupowanie czegoś tanio po to żeby to sprzedać drogo.
Flipping polega właśnie na kupowaniu możliwie najtaniej mieszkań i sprzedawaniu ich możliwie najdrożej. Oczywiście za powodzeniem takiego interesu kryje się prawie zawsze czyjaś krzywda. Osoba sprzedając tanio obraz, którego wartości nie zna, czuje się poszkodowana przez nabywcę. Ma prawo uważać takiego nabywcę za oszusta, ale to tylko kategorie moralne, a nie prawne. Jak to mówią – za głupotę się płaci.
Zauważmy jednak, że aby takie interesy były w ogóle możliwe muszą zaistnieć jakieś warunki wstępne, musi istnieć jakiś błąd w systemie prawnym. Obrazów i antyków pozbywali się po wojnie spauperyzowani czy wręcz obrabowani przedstawiciele ziemiańskich i arystokratycznych rodzin albo ich potomkowie. Prześladowani jako czarna reakcja, nie mając dostępu do swoich dworów czy nawet mieszkań nie mieli możliwości skorzystania z profesjonalnej wyceny uratowanych obrazów czy przedmiotów. Szczególnie, że zatrzymanie tych przedmiotów przez prawowitego właściciela było traktowane jako przestępstwo. Wszystkie dzieła sztuki, dwory i pałace należały przecież do ludu pracującego miast i wsi, który z tych dóbr korzystał poprzez swoich przedstawicieli, na przykład przez autorów socrealistycznych gniotów, bawiących się w arystokrację w tak zwanych „domach pracy twórczej” urządzanych w tych dworach i pałacach.
Flipping czyli tanie kupowanie mieszkań nie byłby możliwy gdyby nie fakt, że w państwie polskim nie są chronione prawa własności. Najemca mieszkania, który nie tylko nie płaci właścicielowi umówionej sumy, lecz zadłuża mieszkanie nie regulując czynszu, a nawet je dewastuje, jest nie do usunięcia, nawet gdy minął termin umowy najmu. Jego eksmisję można załatwić tylko drogą sądową, sprawy o eksmisję ciągną się latami, nieuczciwy lokator zasłania się bezrobociem, niepełnosprawnością czy chorobą, a prawowity właściciel jest w sytuacji bez wyjścia. Jeżeli nie chce stracić mieszkania przez licytację komorniczą musi płacić za dzikiego lokatora czynsz, światło i gaz.
Takie mieszkania kupują dużo poniżej ceny rynkowej flipperzy, a mają oni na ogół całkowicie pozaprawne sposoby pozbywania się dzikich lokatorów. Zupełnie marginalne jest w biznesie flipperskim czerpanie zysków z taniego zakupu mieszkań zrujnowanych, których właściciele nie mają czasu ani ochoty zajmować się ich remontowaniem i korzystnym sprzedawaniem. Złe funkcjonowanie prawa jest więc podstawą dobrych interesów flipperów. Jest poza tym kryminogenne. Zmusza zdesperowanych właścicieli do podejmowania pozaprawnych metod pozbywania się dzikich lokatorów albo krzywdzącego ich taniego sprzedania tych mieszkań w pełnej świadomości, że pozaprawnymi metodami posłuży się flipper.
„ Spekulację” mieszkaniami można ukrócić wyłącznie poprzez honorowanie praw właścicieli. Po upłynięciu terminu umowy najmu albo w przypadku dewastowania mieszkania przez najemcę powinien być on usuwany przez komornika bez sprawy sądowej.
Skandalem jest przy tym, że nawet zwykłego włamywacza do mieszkania prawo chroni przed natychmiastowym wyrzuceniem. Przysługuje mu tak zwana ochrona posesoryjna. Jeżeli jest wyjątkowo bezczelny to przy próbie siłowego wyrzucenia oskarża przed wezwaną policją właściciela mieszkania o naruszenie tak zwanego „miru domowego”.
Honorowanie prawa własności uruchomiłoby poza tym całkowicie zablokowany rynek wynajmu mieszkań, ceny wynajmu przy zwiększonej podaży spadłyby i byłoby to korzystne dla osób niezamożnych, których nie stać na zakup mieszkania, a także dla studentów. Zwiększenie podatków dla ludzi zajmujących się obrotem mieszkaniami mogłoby oczywiście popsuć im interesy lecz nie załatwi żadnych problemów społecznych w tym mieszkaniowych.
Podobnie zakaz handlu walutami za czasów komuny nie rozwiązywał problemów ekonomicznych kraju ani problemów dewizowych. Było to typowe leczenie dżumy cholerą.
Podobnych inicjatyw jest obecnie sporo. Świadczy to o tym jak głęboko zakorzenione jest socjalistyczne podejście do rzeczywistości. Zarówno w naszym kraju jak i na poziomie europejskim. Otóż 9 kwietnia Parlament Europejski zaakceptował pakiet migracyjny, który określa zasady postępowania z osobami próbującymi wjechać do UE bez zezwolenia.
Nowe przepisy mają uregulować problemy migracyjne w krajach Unii Europejskiej. Przewidują one rozlokowanie w tych krajach co najmniej 30 tysięcy osób rocznie. Konsekwencje nielegalnej migracji mają ponosić wszystkie kraje członkowskie. Ma temu służyć mechanizm obowiązkowej solidarności. Państwa unijne, które chcą uniknąć przyjmowania migrantów będą mogły zapłacić 20 tysięcy euro za każdą nieprzyjętą osobę.
Musimy sobie uświadomić jak dalece kryminogenny jest pakt migracyjny. Dla kryminalistów zajmujących się przemycaniem ludzi do Europy jest to sygnał, że mogą praktycznie bezkarnie intensyfikować swoje działania.
Twórcy i sygnatariusze paktu migracyjnego będą odpowiadać moralnie za śmierć ludzi tonących przy przeprawie przez Morze Śródziemne, za destabilizację życia w krajach przyjmujących nielegalnych imigrantów oraz za związane z tym napięcia społeczne. Będą również odpowiedzialni za eskalację przestępczych działań związanych z przemytem ludzi i handlem ludźmi, który jest z tym procederem związany. Niektórzy imigranci nigdy nie mają szansy ujrzeć „nowej ojczyzny”.
Why Electric Vehicles Are Losing Their Spark with Millennials
Why Electric Vehicles Are Losing Their Spark with Millennials
by Gary IsbellJuly 25, 2024 why-electric-vehicles-are-losing-their-spark

Consulting firm McKinsey & Co. conducted a poll that revealed a surprising trend among American millennial electric vehicle (EV) owners. It found that a significant 57 percent are considering reverting to gasoline-powered cars.
The primary reasons cited for the change include range anxiety, home charging challenges, difficulties while on the road and the overall high cost of ownership.
Buyer remorse over EV purchases seems more pronounced among those with children than older EV owners. Such considerations raise questions about the thoroughness of young people’s evaluations regarding EV ownership in the first place.
For instance, the average annual insurance premium for an EV is $528 higher than that for a gas-powered car. This difference is due in part to increased repair costs. Surprisingly, escalating electric rates in recent years have raised operation costs significantly. Depending on the region, fueling most gas-powered cars can now be more cost-effective than recharging EVs.
If the Biden Administration had not waged war on oil by canceling the Keystone XL Pipeline, suspending oil and gas leasing on federal lands, delaying permits for energy infrastructure and draining the strategic petroleum reserves, fuel prices would be even lower.
Moreover, installing a home EV charger entails a substantial investment of several thousand dollars. For the many millennials who do not own homes, reliance on commercial charging stations becomes indispensable despite the higher rates and constant challenges in finding stations that have not been vandalized.
The time-consuming nature of full battery charging, often exceeding 10 hours, poses an intolerable inconvenience, especially for young families juggling work demands and everyday responsibilities.
In addition, overcharging above 80 percent capacity accelerates battery degradation. Repeatedly driving an EV battery close to zero range and routinely charging it from low to full can also significantly degrade its lifespan. Continuous charging at Level 3, also known as DC Fast Charging (DCFC), can decrease the battery’s longevity. This is a constant temptation when faced with the option of waiting ten hours.
EVs lose their resale value faster than gas-powered cars due to vulnerable batteries, which are costly to replace. The market surplus caused partly by the war on petroleum has slashed prices by 30 to 39 percent for used EVs, far exceeding the average depreciation of gas-powered cars. Hence, electric powertrains are now seen as drawbacks, reducing EVs’ appeal and worth.
The millennials’ EV problem is compounded by their precarious financial situation. The majority of young Americans struggle to purchase homes and secure employment. The employment rate for 20 to 24-year-olds has significantly dropped post-pandemic, and unemployment among college graduates aged 22 to 27 mirrors the levels seen during the 2008 financial crisis. This unusual trend in youth unemployment, coupled with rising auto and credit card delinquencies among those under 40, resembles the recession of 2008-2009.
Though EVs have appeal in certain applications, younger generations resent spending money they do not have on expensive EVs. They also resent the government’s pressure to force out gas-powered vehicles from the market. Some also question the supposed climate benefits of EVs, which consume massive amounts of carbon-heavy electricity and mining practices.
Much of the low-hanging fruit of the EV market has already been picked. Now, some people don’t like what they received. The immediate future of EV sales among the younger generation does not bode well.
Related Articles:
Will American Motorists Spend Their Hard…Why is the European Union Trying to Bull…Learning from Texas: Going Green Can Lea…Ivanpah — Not so Squeaky Green
https://disqus.com/embed/comments/?base=default&f=tfp-new&t_i=83805%20https%3A%2F%2Fwww.tfp.org%2F%3Fp%3D83805&t_u=https%3A%2F%2Fwww.tfp.org%2Fwhy-electric-vehicles-are-losing-their-spark-with-millennials%2F&t_e=Why%20Electric%20Vehicles%20Are%20Losing%20Their%20Spark%20with%20Millennials&t_d=Why%20Electric%20Vehicles%20Are%20Losing%20Their%20Spark%20with%20Millennials&t_t=Why%20Electric%20Vehicles%20Are%20Losing%20Their%20Spark%20with%20Millennials&s_o=default#version=e621ec0efa439e4ab046fb8b5c626aff
Analiza wypowiedzi arcybiskupa C. M. Vigano na temat sytuacji w Kościele. Część 1: Sobór Watykański II
BKP: Analiza wypowiedzi arcybiskupa C. M. Vigano na temat sytuacji w Kościele
Część 1: Sobór Watykański II
wideo: https://vkpatriarhat.org/pl/?p=22223 https://vlag-van-christus.wistia.com/medias/70utl76aof
https://bcp-video.org/pl/analiza-wypowiedzi-1/ https://youtu.be/P4GnEm2eAWk
https://rumble.com/v58ipnt-analiza-wypowiedzi-1.html cos.tv/videos/play/54380394572976128
Cytat z wypowiedzi arcybiskupa Carlo Marii Vigano: „Nikczemna i zbrodnicza kapitulacja rozpoczęła się wraz ze zwołaniem Soboru Watykańskiego II oraz utajoną i zorganizowaną działalnością duchownych i świeckich związanych z lożami masońskimi, zmierzającą do powolnego, ale nieubłaganego obalenia struktury zarządu i nauczania Kościoła, prowadząc do zniszczenia go od środka”.
O tej bolesnej prawdzie o ukrytym planie zniszczenia Kościoła od wewnątrz nie można było wcześniej mówić, ponieważ Sobór Watykański II stał się dosłownie idolem. Na wydziałach teologicznych, w niemal każdej dyscyplinie teologicznej i niemal na każdym wykładzie mantrą było: „Secundum Vaticanum”, „Nostra aetate”. Zgodnie z duchem Soboru Watykańskiego II zostało na nowo zinterpretowane Pismo Święte i cała tradycja. Odważyć się zgodnie z prawdą demaskować herezje Soboru Watykańskiego II oznaczałoby całkowitą dyskwalifikację. W przeszłości abp Vigano również nie potrafił jasno wyrazić tej prawdy. Dopiero teraz nadszedł czas, aby zdemaskował to publicznie, jasno i odpowiedzialnie jako długoletni pracownik Watykanu wysokiej rangi.
Niemniej jednak nawet dzisiaj, kiedy są już wyraźnie widoczne katastrofalne owoce tego Soboru, nadal uważa się za zbrodnię wskazywanie na zgubne herezje i program samobójczy oraz ducha Soboru Watykańskiego II. Za to odkrycie Bergoglio i jego sekta tzw. wykluczają arcybiskupa Vigano z Kościoła przez fałszywą ekskomunikę. Jednocześnie zarzucają mu, że zgodnie z nauką Kościoła nie uznaje jawnego heretyka za papieża. Niezaprzeczalną rzeczywistością pozostaje to, że Bergoglio podlega wielokrotnej ekskomunice i anatemie latae sententiae za fałszywą ewangelię zgodnie z Ga 1,8-9 i że znajduje się poza Kościołem Chrystusowym. Z drugiej strony, jeśli chodzi o arcybiskupa Vigano, pseudo-ekskomunika tylko potwierdza, że on nie ma nic wspólnego z sektą Bergoglio i że był i jest w Kościele Chrystusowym.
Były nuncjusz amerykański ujawnia, że Sobór Watykański II był powiązany z utajoną i zorganizowaną działalnością liberalnych i heretyckich prałatów, księży i świeckich związanych z sektami masońskimi. Więc Sobór Watykański II miał dwie strony, a mianowicie oficjalną, czyli spotkanie prałatów kościelnych, i nieoficjalną, czyli działanie heretyków i liberałów, którzy realizowali plan zmiany ducha i nauczania Kościoła zgodnie z planami masońskimi. Do dziś wielu nie jest w stanie zaakceptować tej surowej prawdy i pozostają w sztucznie stworzonej odurzającej aurze Soboru Watykańskiego II.
Cytat arcybiskupa Carla Marii Vigano: „…dokumenty tajnych sekt dowodzą istnienia planu infiltracji, opracowanego w XIX wieku i zrealizowanego sto lat później, dokładnie wykonując jego założenia”.
Arcybiskup pokazuje, że plany rozbicia Kościoła wewnętrznie są wpisane także w dokumenty tajnych sekt z XIX wieku. Nie traktuje jednak tego faktu jako główny argument. Głównym argumentem są herezje Soboru Watykańskiego II i jego heretycki duch, a dziś i widzialne owoce tego zatrutego korzenia. Dlatego w tej atmosferze pseudo-papież może sobie pozwolić na publiczne poświęcenie się szatanowi i publiczne błogosławienie grzechu sodomii, za który Bóg grozi ogniem z nieba. Kolejnym owocem Soboru Watykańskiego II jest to, że wierni, upici duchem aggiornamento, tych zbrodni najwyższego kalibru już nie postrzegają. Ta duchowa ślepota jest oznaką przekleństwa, które spadło na Kościół według Ga 1,8-9. Dzisiejsi katolicy mają oczy i nie widzą, uszy i nie słyszą. Jedynym rozwiązaniem dla każdego katolika, świeckiego, księdza i biskupa jest pokuta w tym obszarze i nazwanie herezji herezją, zarówno herezji Bergoglio, jak i Soboru Watykańskiego II. Bez tego odrodzenie Kościoła nie może nastąpić.
Cytat arcybiskupa Carla Marii Vigano: „Analogiczne procesy dezintegracyjne miały wcześniej miejsce w sferze społecznej. Nie bez powodu papieże dostrzegali w powstaniach i wojnach, które wykrwawiały narody Europy, niszczycielską działalność międzynarodowej masonerii”.
Masoni i heretycki modernizm, który potępił św. Pius X, są winni demoralizacji narodów chrześcijańskich w sferze świeckiej. Przedsoborowi papieże kierowali się zasadami myślenia i moralności opartymi na Piśmie Świętym i tradycji Kościoła. Byli zatem w stanie rozpoznać niszczycielski wpływ masonów stojących za powstaniami i wojnami w Europie.
Zasada masońska: umieszczania w ukryty sposób na stanowiskach kierowniczych w państwie własnych ludzi, który wówczas nie służy narodowi, lecz masońskim celom, została po Soborze Watykańskim II z sukcesem przeszczepiona do Kościoła. Tak jak świeckie rządy sami niszczą swoje własne narody, tak hierarchowie kościelni dokonują samozniszczenia Kościoła.
Celowo stworzono atmosferę, w której nie można było nawet powiedzieć na głos, że masoni w ogóle istnieją, bo taki człowiek od razu zostałby napiętnowani jako spiskowiec. Podobnie nie wolno było wskazać na herezji Soboru, gdyż ktokolwiek by to zrobił, zostałby uznany za wroga Kościoła. Zaplecze masońskie powoduje, że własny rząd toczy wojnę przeciwko własnemu narodowi i taka jest zasada Głębokiego Państwa.
Wojnę z Kościołem, mającą na celu jego samozagładę, prowadzi hierarchia kościelna i to jest zasada Głębokiego Kościoła.
Cytat arcybiskupa Carlo Marii Vigano: „Od czasu Soboru Watykańskiego II, Kościół stał się nosicielem idei Rewolucji Francuskiej z 1789 roku. Potwierdzają to nie tylko zwolennicy Soboru, ale i pozytywny odbiór papieży z okresu Soboru i po nim ze strony lóż masońskich. To właśnie te zmiany masoni od dawna postulowali”.
Wielka Rewolucja Francuska (1789) jest nierozerwalnie powiązana z masonami, którzy ją rozpoczęli i kierowali nią. Dziś już chyba nikt w to nie wątpi. Arcybiskup Vigano otwarcie mówi, że nawet zwolennicy Soboru Watykańskiego II nie wahali się przyznać, że Kościół stał się nosicielem masońskich zasad rewolucyjnych. Twierdzenie to potwierdza także „pozytywny odbiór papieży z okresu Soboru i po nim ze strony lóż masońskich. To właśnie te zmiany masoni od dawna postulowali”.
Cytat arcybiskupa Carlo Marii Vigano: „Zmiana, a raczej udzisiejszenie (aggiornamento), było na tyle istotnym elementem narracji Soboru, że stało się jego symbolem, kreując Sobór na punkt zwrotny, który wyznacza koniec dawnego porządku – „starej religii”, „Starej Mszy”, „przedsoborowego okresu” – i początek „Kościoła Posoborowego” z jego „Nową Mszą” i znaczną relatywizacją dogmatów”.
Arcybiskup podkreśla, że mottem Soboru była zmiana, czyli aggiornamento, która dotknęła korzeni wiary i moralności, w tym Pisma Świętego i Tradycji. Pod sztandarem tej zmiany wszystko, co przedsoborowe, nagle stało się przestarzałe. Kościół przedsoborowy nie dostosowywał się do świata, ale był filarem prawdy, zaczynem i solą świata. Kościół posoborowy ze swoim aggiornamento złączył się z duchem tego świata. Zmiana ta była tak radykalna, że pogardzano nawet wszystkim, co było przedsoborowe. Ogłosiła i zatwierdziła koniec „ancien régime” – tak zwanej starej religii przedsoborowej. A co przyniósł nowy „soborowy kościół”? Relatywizacją wszystkich dogmatów!
Cytat arcybiskupa Carlo Marii Vigano: „Rewolucję tą wsparli ci, którzy aż do pontyfikatu Jana XXIII byli potępiani i odsuwani od nauczania ze względu na swoją heterodoksję. Lista nazwisk jest długa, lecz jest na niej również Ernest Buonaiuti, ekskomunikowany vitandus (tj. osoba, której należy unikać), przyjaciel Roncallego, który zmarł zatwardziały w herezji”.
Warto wiedzieć, że Angelo Roncalli, czyli Jan XXIII, był także w czasach św. Piusa X na liście modernistów. Z tego powodu Pius XI ukarał go wysłaniem jako legata do Bułgarii, a następnie do Turcji, gdzie Kościół katolicki praktycznie nie istnieje. Ale potem, pod wpływem masonów, został mianowany nuncjuszem we Francji. W tym czasie burmistrzem Lyonu był mason Édouard Herriot, który był także przewodniczącym Zgromadzenia Narodowego. Nie szczędził entuzjastycznych pochwał dla nuncjusza Roncallego. Wkrótce potem, ponownie dzięki masonom, Roncalli został patriarchą Wenecji i także w ich zamierzeniach udało mu się objąć urząd papieski. Jego dzieło „Pacem in terris” jest w pełni zgodne z projektem masońskim.
Cytat arcybiskupa Carlo Marii Vigano: „Uważam za powód do dumy bycie „oskarżonym” o odrzucenie błędów i odstępstw tzw. Soboru Watykańskiego II, który uważam za całkowicie pozbawiony autorytetu nauczycielskiego ze względu na jego niezgodność ze wszystkimi prawdziwymi soborami Kościoła, które w pełni uznaję i przyjmuję, podobnie jak wszystkie akty nauczycielskie papieży rzymskich”.
Arcybiskup uważa za powód do dumy bycie „oskarżonym” o odrzucenie błędów i odstępstw tzw. Soboru Watykańskiego II. Otwarcie oświadcza, że Sobór jest całkowicie pozbawiony autorytetu Magisterium ze względu na jego niezgodność ze wszystkimi prawdziwymi Soborami Kościoła. Z drugiej strony arcybiskup publicznie wyznaje, że w pełni akceptuje i uznaje wszystkie prawdziwe Sobory Kościoła i wszystkie akty nauczycielskie papieży rzymskich. Natomiast Bergoglio w swoim motu proprio „Ad theologiam promovendam” z 1 listopada 2023 r. oświadczył, że ustanawia zasadę zmiany paradygmatów i stwierdził, że wszystko, co jest sprzeczne z jego postanowieniem, jest nieważne.
Bergoglio jest największym aktorem we wdrażaniu zmian Soboru Watykańskiego II i tak konsekwentnie, że grzechu nie można już nazywać grzechem, a wręcz przeciwnie, grzech jest publicznie błogosławiony, jak ustanowił w „Fiducia supplicans”. Zamienił Ewangelię Chrystusową w sodomską, klimatyczną i kowidową anty-ewangelię, moralność zmienił w anty-moralność, a nawet udało mu się tak zmylić uczestników Synodu o synodalności, że nabrali przekonania, że dopiero teraz dowiedzą się, w jakim kierunku pójdzie Kościół w XXI wieku.
Cytat arcybiskupa Carla Marii Vigano: „Zdecydowanie odrzucam heterodoksyjne doktryny zawarte w dokumentach Soboru Watykańskiego II, które zostały potępione przez papieży aż do Piusa XII, lub które w jakikolwiek sposób sprzeciwiają się Magisterium Katolickiemu”.
Arcybiskup Vigano wyznaje, że pozostaje w pełnej jedności ze wszystkimi papieżami aż do Piusa XII i dlatego odrzuca wszelkie heterodoksyjne doktryny potępione przez tych papieży, ale zawarte w dokumentach Soboru Watykańskiego II. O co dokładnie chodziło? Pod pozytywnie brzmiącym określeniem „szacunek dla innych religii”, czyli kultów pogańskich, propagowano herezję synkretyzmu z pogaństwem. W sposób dorozumiany obejmuje to także kult demonów czczonych przez pogan i wszelkie formy okultyzmu. Biada każdemu, kto zgodnie z prawdą oświadczy, że jest to grzech przeciw pierwszemu przykazaniu!
Deklaracja „Nostra aetate” stała się więc jednocześnie narzędziem likwidacji prawdziwej misji i konieczne było przejście na tzw. dialog, który przeciwnie, oznaczał anty-misję wewnątrz Kościoła. Tę herezję Jan Paweł II wcielił w Asyżu w 1986 r., a Franciszek realizował poprzez intronizację demona Pachamamy w Watykanie, a także poprzez heretyckie dokumenty dotyczące Amazonii, które według kardynała Brandmüllera są nie tylko apostazją, ale także głupotą. Szczyt wszystkiego jest to, że sam Bergoglio publicznie poświęcił się szatanowi pod przewodnictwem czarownika w Kanadzie. Czyniąc to, wprowadził radykalne zmiany, które wyrastają z korzenia Soboru Watykańskiego II.
Sobór milcząco zatwierdził herezję modernizmu potępioną przez św. Piusa X i tym samym zaraz po Soborze otworzył jej drzwi do wszystkich szkół teologicznych. Stała się oficjalną doktryną, choć kwestionuje nie tylko boskie natchnienie Pisma Świętego, ale także samą boskość Chrystusa, Jego odkupieńczą śmierć za nasze grzechy na krzyżu, rzeczywiste i historyczne zmartwychwstanie oraz wszystkie cuda zawarte w Biblii, w tym w Ewangelii. Wszystko należy rozumieć jedynie symbolicznie, eschatologicznie lub ponadhistorycznie. O prawdach Bożych mówi się jedynie poprzez kwestionowanie ich i zaprzeczanie im.
Jeśli chodzi o dwuznaczne słownictwo Soboru, dziś jest ono używane energicznie przez Bergoglio i używane przez mainstream; do niego się odnosi, że kłamie, kłamie i kłamie.
Cytat arcybiskupa Carlo Marii Vigano: „Uważam za co najmniej szokujące, że osądzają mnie za schizmę ci, którzy przyjmują heterodoksyjną doktrynę, według której istnieje więź jedności „z tymi, którzy będąc ochrzczeni, noszą zaszczytne imię chrześcijan, ale nie wyznają pełnej wiary lub nie zachowują jedności wspólnoty pod zwierzchnictwem następcy Piotra” (Lumen Gentium,15).
Arcybiskup zwraca uwagę, że ci, którzy osądzają go za tzw. zbrodnię schizmy, jednocześnie doktrynalnie wyznają jedność wspólnoty z tymi, którzy nie uznają żadnego papieża. Arcybiskup Vigano uznaje wszystkich prawowiernych papieży, ale jawnego heretyka, który uzurpował urząd papieski, nie uznaje za papieża, zgodnie z nauczaniem Kościoła. Obowiązkiem każdego biskupa, kapłana i wierzącego jest oddzielenie się od jawnego heretyka. Stanowisko to zajmowali ojcowie i nauczyciele Kościoła, a krótko wyraził to św. Bellarmin: „Papież, który jest jawnym heretykiem, automatycznie przestaje być papieżem i głową, tak jak automatycznie przestaje być chrześcijaninem i członkiem Kościoła”.
To tragikomedia, że ten, który tzw. ekskomunikuje arcybiskupa z Kościoła, sam jest ekskomunikowany za swoje herezje. Natomiast abp Vigano jest wierny nauce katolickiej i nie zaprzecza instytucji papiestwa, którą Bergoglio rażąco nadużywa i de facto likwiduje. Nie ulega wątpliwości, że takie „wykluczenie” arcybiskupa jest farsą.
Cytat arcybiskupa Carlo Marii Vigano: „Uważam za wielką bezczelność zarzucanie biskupowi braku komunii, a jednocześnie potwierdzanie jej istnienia z heretykami i schizmatykami”.
Ten proces pokazowy jest absurdalny i śmieszny. Arcybiskupowi – jak sam pisze – zarzuca się brak komunii z papieżem, natomiast oskarżający go wyznają herezję, że tę komunię mają heretycy i schizmatycy, którzy w ogóle nie uznają papiestwa. Ci, którzy go osądzali, w rzeczywistości sami ekskomunikowali się, przyjmując herezje nieważnego papieża. Spoczywa na nich anatema – przekleństwo. W przypadku nagłej śmierci, jeśli nie oddzielą się od tego przekleństwa poprzez pokutę, będą potępieni na wieki. Są już na zewnątrz Kościoła. Arcybiskup natomiast był i jest w Kościele Chrystusowym. Publicznie oddzielił się od sekty Bergoglio, która okupuje Kościół. Bergoglio, aby przekształcić Kościół katolicki w antykościół New Age, zbrodniczo i podstępnie nadużył najwyższego urzędu kościelnego.
Cytat arcybiskupa Carlo Marii Vigano: „Potępiam, odrzucam i nie uznaję heterodoksyjnych doktryn wyrażonych w tak zwanym „magisterium posoborowym”, wywodzącym się z Soboru Watykańskiego II, jak również niedawnych herezji dotyczących „kościoła synodalnego”, przeformułowania papiestwa w duchu ekumenicznym, dopuszczenia osób żyjących w konkubinacie do sakramentów oraz promowania homoseksualizmu i ideologii gender”.
Arcybiskup Vigano, po podaniu konkretnych powodów, dla których publiczne potępienie Soboru Watykańskiego II było absolutnie konieczne, potępia także jego owoce. Obecny katastrofalny stan Kościoła ma swoje korzenie w Soborze Watykańskim II. Bez niego ta sytuacja nie mogłaby mieć miejsca. Arcybiskup jako owoc heretyckiego Soboru szczególnie wymienia: 1) heterodoksyjne doktryny, wyrażone w tak zwanym „magisterium posoborowym”, 2) herezje dotyczące „kościoła synodalnego”, których skutkiem jest błogosławieństwo grzechu sodomii, 3)przeformułowanie papiestwa w duchu ekumenicznym, 4) dopuszczenie osób żyjących w konkubinacie do sakramentów oraz promowania homoseksualizmu i ideologii gender.
Wszyscy szczerzy katolicy wyrażają swoją wdzięczność arcybiskupowi Carlo Marii Vigano. Dziękujemy mu za odważny przykład wierności Chrystusowi, Jego ewangelii i Duchowi Prawdy. Po 60 latach świat katolicki mógł usłyszeć prawdę o Soborze Watykańskim II. Sobór ten był heretycki i jest przyczyną obecnego katastrofalnego kryzysu. Wewnętrzna odnowa Kościoła bez wyznania tej prawdy nigdy nie nastąpi! Dlatego każdy katolik musi pokutować – nazwać herezję herezją, apostazję apostazją, fałszywego papieża fałszywym papieżem, a sodomię – grzechem wołającym o pomstę do nieba!
+ Eliasz
Patriarcha Bizantyjskiego Katolickiego Patriarchatu
+ Metody OSBMr + Tymoteusz OSBMr
biskupi-sekretarze
15.07.2024
Analiza wypowiedzi arcybiskupa C. M. Vigano na temat sytuacji w Kościele
bcp-video.org/analysis-of-the-statement/ /english/
bcp-video.org/it/analisi-della-dichiarazione-1/ /italiano/
Zapisz się do naszego newsletter’a:
lb.benchmarkemail.com//listbuilder/signupnew?5hjt8JVutE5bZ8guod7%252Fpf5pwVnAjsSIi5iGuoPZdjDtO5iNRn8gS049TyW7spdJ
W 2023 roku zamordowano w Polsce poprzez aborcję aż 425 dzieci. Ale głównie w dwóch województwach.

Szanowny Panie, Drogi Obrońco Życia Dzieci!
Minister Zdrowia Izabela Leszczyna musi się bardzo cieszyć. W ubiegłym roku zamordowano w Polsce poprzez aborcję aż 425 dzieci. Dwoje z przesłanki o czynie zabronionym, a 423 pod pretekstem ratowania życia lub zdrowia matki. Choć aborcja nigdy nie ratuje ani życia, ani zdrowia ciężarnej kobiety.

Czy Pana także przerażają powyższe liczby? Ja jestem głęboko przejęta, choć, mówiąc szczerze, nie do końca zaskoczona.
Ostrzegaliśmy już w ubiegłym roku, że bierność władzy wobec działań aborterów przyniesie opłakane skutki. Naszą wspólną ustawą „Aborcja to zabójstwo” żądaliśmy ukrócenia działań morderców dzieci.
Już w czerwcu 2023 roku w Ministerstwie Zdrowia rozpoczął swoje pracę niechlubny zespół ds. aborcji – powołany przez aborcjonistę i covidianina Adama Niedzielskiego, a prowadzony przez prof. Krzysztofa Czajkowskiego.
Potem zespół ochraniany był przez kolejnych ministrów zdrowia, a za kadencji Katarzyny Sójki zostaliśmy wyprowadzeni siłą przez Policję, gdy interweniowaliśmy w sprawie jego prac w gmachu przy ul. Miodowej 15.
Od początku zespół miał za zadanie narzucić wszystkim szpitalom stosowanie poszerzonej wersji przesłanki o zagrożeniu zdrowia matki. Chodziło o to, by każdy lekarz musiał zabić dziecko, jeśli jego matka odczuwa dyskomfort psychiczny. A przecież większość kobiet w ciąży odczuwa jakąś niepewność, to norma, a nie patologia…
Gdyby wytyczne opracowane w MZ weszły w życie, w ubiegłym roku zabito by z pewnością jeszcze więcej dzieci. Dlatego dziękuję Panu z całego serca za wsparcie akcji w Ministerstwie Zdrowia. Po niej dostałam e-maile, telefony, sygnały, że jest poparcie dla podobnych interwencji i że dobrze, że tam poszliśmy.
Za tę właśnie akcję ja i 3 kolejne dziewczyny z Fundacji mamy postawione zarzuty, choć nie zrobiłyśmy nic nielegalnego. Jednak jesteśmy bardzo szczęśliwe, bo gdyby wytyczne zostały ubrane w rozporządzenie ministerialne, zabitych dzieci mogłoby być nawet dwa razy tyle.
Jest mi bardzo smutno, gdy pomyślę, jak wiele ofiar zostało zamordowane zastrzykiem z chlorku potasu prosto w ich maleńkie serduszka. Jak wiele dzieci zaduszono prowokując przedwczesny poród lub po aborcji zostawiono je bez pomocy, aż przestaną mieć siłę, by wziąć kolejny oddech. Jestem też zaniepokojona, że oddziały ginekologiczne i położnicze zamieniają się w rzeźnie – coraz trudniej teraz o leczenie, prowadzenie ciąży i rodzenie dzieci w bezpiecznym miejscu, gdzie nikogo celowo się nie zabija. Opieka okołoporodowa znacząco się przez to pogarsza.
Co więcej, aborcjoniści narzekają, że wciąż w niektórych województwach (podkarpackie, lubelskie, świętokrzyskie) za mało się zabija… Im ciągle nie dość krwi. Chcą dalej obchodzić oba wyroki Trybunału Konstytucyjnego o aborcji – z 1997 roku (przyczyny społeczne) oraz z 2020 roku (eugenika) i mordować dzieci matek, które zdobędą naciągane zaświadczenie od psychiatry.
Szanowny Panie,
Wiele razy słyszeliśmy już, że w Polsce działalność pro-life nie jest aż tak potrzebna. Nie zgadzam się z podobną opinią. Bo stoimy na barykadzie, a przeciwnicy życia nieustannie ją oblegają.
W minionym tygodniu w Warszawie daliśmy odpór Marcie Lempart i jej aborcyjnemu spędowi. Stając pomiędzy aborcjonistami doprowadziliśmy do sytuacji, w której nie mogli udawać, że są dominującym głosem.
Byliśmy także w innych miastach i widzieliśmy klapę frekwencyjną proaborcyjnych strajków. Informację o tym, że środowisko Lempart nie ma zwolenników, podaliśmy szeroko do mediów. Wolontariusze ŻiR-u posprzątali też okolice manifestacji – pozaklejali wlepki z numerem aborcyjnego telefonu wlepkami prolife.

Kontynuujemy trasę filmu dokumentalnego Miało nie żyć. W kolejnych miejscach w Polsce film otwiera ludziom oczy i zmienia spojrzenie na zbrodnię aborcji.
Nie zwalniamy tempa w sprawie parad LGBT, które – tu żadnego zaskoczenia – mobilizują nie tylko środowisko dewiantów seksualnych, ale także grupy proaborcyjne. Kontrujemy w kolejnych miastach i przestrzegamy przed tęczową zarazą. W najbliższą sobotę nasza lokalna komórka da odpór ideologii LGBT na Rynku Krosna.
Modlimy się o zatrzymanie aborcji w Polsce – w ten weekend w kilkudziesięciu miejscach w Polsce odbywają się Publiczne Różańce o zatrzymanie aborcji. Bo Panu Bogu nie można stawiać barier, a intensywnej pracy prolife towarzyszy modlitwa (ora et labora).
To wszystko jest możliwe dzięki Pańskiemu wsparciu – w ten sposób ma Pan wkład w wielkie dzieło obrony życia.
Dziękuję!
Serdecznie Pana pozdrawiam,
Kaja Godek![]() Fundacja Życie i Rodzina www.RatujZycie.pl |
WSPIERAM
NUMER RACHUNKU BANKOWEGO: 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
NAZWA ODBIORCY: FUNDACJA ŻYCIE I RODZINA
TYTUŁEM: DAROWIZNA NA CELE STATUTOWE
DLA PRZELEWÓW Z ZAGRANICY:
IBAN:PL 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
KOD SWIFT: BIGBPLPW
MOŻNA TEŻ SKORZYSTAĆ Z SYSTEMÓW DO SZYBKICH PRZELEWÓW, BLIKA LUB PŁATNOŚCI KARTAMI POD LINKIEM: https://ratujzycie.pl/wesprzyj/
Mamy aż siedem bezpieczniackich watah: ABW, CBA, CBŚ, Agencję Wywiadu, Służbę Kontrwywiadu Wojskowego, Służbę Wywiadu Wojskowego i Policję Fiskalną.
Stanisław Michalkiewicz: Sygnaliści i zubatowszczyna sygnalisci-i-zubatowszczyna
W naszym nieszczęśliwym kraju mamy aż siedem bezpieczniackich watah: ABW, CBA, CBŚ, Agencję Wywiadu, Służbę Kontrwywiadu Wojskowego, Służbę Wywiadu Wojskowego i Policję Fiskalną. O WSI, których “nie ma”, nawet już nie wspominam. Warto zwrócić uwagę, że w Sowietach, w czasach stalinowskich były tylko NKWD i RAZWIEDUPR, czyli wywiad wojskowy, a przejściowo również SMIERSZ (Specjalnyje Mietody Razobłaczanija Szpionow). W III Rzeszy była Abwehra, Gestapo, Sicherheistdienst, a poza tym swoją bezpiekę miały SS.
Jak z tego wynika, nasz nieszczęśliwy kraj również pod tym względem upodabnia się raczej do III Rzeszy, niż do Sowietów. Nie ma w tym nic osobliwego, bo – jak wielokrotnie zwracałem uwagę – IV Rzesza, którą obecnie pod przewodnictwem Reichsfuhrerin Urszuli von der Leyen budujemy, nie może zasadniczo różnić się od Rzeszy III. I nie będzie.
Mówiąc o bezpieczniackich watahach mam na myśli te formacje, które mają prawo prowadzenia działalności operacyjnej, to znaczy – prawo werbowania agentury. Działalności operacyjnej, oprócz inwigilacji, towarzyszy również prowokacja. O ile inwigilacja w zasadzie polega na śledzeniu poczynań podejrzanych osób w nadziei, że zrobią wreszcie coś, za co można będzie ich zneutralizować, a przynajmniej – szantażować, o tyle prowokacja polega na podżeganiu wytypowanych osób, by zrobiły coś niedozwolonego po to, by na tej podstawie ich aresztować i ewentualnie – stracić.
Granica między agenturą i prowokatorami jest płynna, bo agenci, czyli tajni współpracownicy, mogą być również zadaniowani prowokatorsko. W rezultacie działalność bezpieki coraz bardziej przypomina działalność kół łowieckich. Koła łowieckie skupiają myśliwych, którzy chcą odbywać polowania.
Jednak, żeby polowania były udane, albo w ogóle możliwe, koła łowieckie muszą sobie hodować zwierzynę. Tak właśnie robią bezpieczniackie watahy. Przy pomocy prowokacji hodują sobie rozmaitych wywrotowców, a nawet szpiegów, by móc następnie chwalić się sukcesami i wyłudzać coraz to nowe publiczne pieniądze na swoje utrzymanie.
Tak było już w carskiej Rosji i innych państwach europejskich – o czym interesująco pisze Adam Zamoyski w opasłej książce “Urojone widmo rewolucji”. Za patrona wszystkich prowokatorów – o ile można sobie coś takiego wyobrazić – może uchodzić inżynier Jewno Azef. Ten ubogi, młody Żyd najpierw pracował u kupca zbożowego w Rosji. Kiedy ukradł mu 800 rubli, uciekł do Niemiec, zapisał się na politechnikę w Karlsruhe i stamtąd napisał do Ochrany do Petersburga, że jest tu kółko socjalistyczne, o którym on może dostarczać informacji – naturalnie za wynagrodzeniem.
Takiego kółka nie było, ale Azef je założył i stanął na jego czele. Z czasem kółko rozrosło się w wielką partię socjalno-rewolucyjną, która urządzała zamachy na rosyjskich dygnitarzy. Azef te zamachy organizował, a następnie wydawał Ochranie ich uczestników – ale nie wszystkich, a tylko takich, którzy objawiali ambicje polityczne.
Jego upadek rozpoczął się, gdy jeden z żandarmów, niejaki Bakaj, przeszedł na jasną stronę Mocy i zaczął rewolucjoniście Burcewowi opowiadać o wszystkim co wiedział – między innymi o wszechmogącym agencie, którego znał tylko pseudonim: “Raskin”.
Zdarzyło się tedy, że ów Burcew podróżował koleją przez Niemcy w towarzystwie byłego szefa Departamentu Policji, Łopuchina. Molestował go o tego “Raskina”, ale Łopuchin nie puszczał farby. Wreszcie, gdy już wysiadał, powiedział Burcewowi: “żadnego Raskina nie znam, a inżyniera Jewno Azefa widziałem wszystkiego kilka razy”.
Zaniepokojona partia zaczęła węszyć i wreszcie najgorsze podejrzenia się potwierdziły. Gwiazda Azefa zgasła, ale za to zapłonęła inna, w osobie Włodzimierza Eliaszewicza Ulianowa “Lenina”, przy pomocy którego niemiecki Sztab Generalny, wywołując w Rosji rewolucję, wyeliminował ją z udziału w Wielkiej Wojnie.
Przypomniało mi sie to wszystko na wieść, że Wielce Czcigodny pan mecenas Roman Giertych znalazł jakiegoś nowego sygnalistę. Nowego – bo dotychczas pan mecenas eksploatuje sygnalistę w osobie pana Mraza, byłego dyrektora Funduszu Sprawiedliwości. Kiedy zmienił się rząd, pan Mraz zdecydował się “sygnalizować” tak zwane “nieprawidłowości” związane ze wspomnianym “Funduszem”, a nawet ujawnić sporządzone wcześniej nagrania.
Nagrywał zaś już wtedy, gdy jeszcze był jego dyrektorem, sporządzając 50 godzin nagrań. Kto mu te nagrania zlecił i za jaką cenę – tego oczywiście nie wiem, bo okoliczności werbunku agentury są opatrzone klauzulą “tajne, specjalnego znaczenia”. Czy oprócz nagrań otrzymywał jakieś inne zlecenia, na przykład – sugerowania innym urzędnikom dokonywania jakichś ryzykownych operacji – tego też nie wiem, ale wykluczyć tego nie można. Gdyby tak było, to pan Mraz byłby prowokatorem, który teraz, jako koronny świadek prokuratury, korzysta z gwarancji bezkarności.
W swoich znakomitych pamiętnikach “Na skraju imperium” Mieczysław Jałowiecki wspomina, jak to w Liceum Cesarskim w Petersburgu kolega z klasy, Rosjanin, zaczął mu – jako jedynemu Polakowi- wymyślać od “buntowników”. Dyrektor Liceum, generał Szylder, zwrócił temu Rosjaninowi uwagę w następujących słowach: “widzę, że nie rozumiesz, gdzie się znajdujesz. To jest Liceum Cesarskie – szkoła dla dobrze wychowanych i przyzwoitych ludzi, a nie chamów. (…) Zakład nasz ma na celu wychowanie młodzieży na gentlemenów, a nie donosicieli i prowokatorów.”
O tym, jak daleko odeszliśmy od tamtych zasad świadczy niedawno uchwalona ustawa o ochronie sygnalistów, czyli właśnie donosicieli i prowokatorów. Okazuje się, że nie chodzi tylko o ochronę, ale przede wszystkim – o ich kształcenie. Właśnie na moją pocztę elektroniczną, co prawda do spamu, niemniej jednak, trafiła oferta zarejestrowanej w Warszawie przy ul. Stryjeńskich 19 Fundacji Cyberbezpieczeństwa AIMS, podpisana przez panią Elżbietę Sobków z Sekcji Prawnej Fundacji, dotyczące wszechstronnego szkolenia “sygnalistów”.
Okazuje się, że jedna faszystowska regulacja pociąga za sobą następne, a świadczy o tym powiązanie szkolenia sygnalistów również z procedurami wynikającymi z ustawy o ochronie danych osobowych, której uchwalenie w swoim czasie nakazał polskim władzom ówczesny Reichsfuhrer IV Rzeszy. Czy pani Elżbieta Sobków, podpisana pod ofertą, to Elżbieta Anna Sobków z Międzyzakładowego Związku Zawodowego Inspektorów Ochrony Danych oraz Funkcjonariuszy Bezpieczeństwa Informacji z Porąbki?
Gdyby tak było, nasuwałoby to podejrzenia, że odradza się u nas tzw. “zubatowszczyna”. Niejaki Zubatow zakładał w Rosji prorządowe związki zawodowe. Czy rekrutowały one wyłącznie konfidentów Ochrany – pewności nie mam, ale prawdopodobieństwo jest bardzo wysokie. Wszystko zatem by się zgadzało.
Friday Funnies: The Logical Fallacy. Ichnie MEMY, nasza logika.
Friday Funnies: The Logical Fallacy
Stop the steal

Robert W Malone MD, MS Jul 26, 2024













The deep state wants us all to forget about this assassination attempt as quickly as possible.
Do not comply.
We, the people, must demand that the investigations continue, but even more importantly, the DHS and the Secret Service must be overhauled.
It’s imperative that our elected representatives hear from all of us on this issue. Our engagement and advocacy can significantly impact the push for change.


Logical fallacy: errors in reasoning that undermine the logic of an argument.
For instance:
“If only we had enough data, we could save the world”



Characteristics of Logical Fallacies
- They are errors in reasoning that undermine the logic of an argument.
- They can be either illegitimate arguments or irrelevant points.
- They often lack evidence to support their claim.
- They can be used intentionally to deceive or manipulate, or unintentionally due to flawed thinking.


The Race to the White House Polling site, which analyzes the 2024 election cycle in real-time, is intriguing.
Their rigorous analysis is useful, and their purported track record seems sound. Although the founders are on the left side of the fence, the site doesn’t seem biased in one war or another.
Race to the White House Polling
RacetotheWH – About Us
Our goal at RacetotheWH is to help our viewers understand the current political landscape. Using our election forecast and polling, they can determine which races are in play and which candidates stand the best chance of winning. We project the outcome of every single House, Senate, Presidential, and Governor race in the nation, and we’ve designed our graphics to make it as easy to use as possible.
Simply put, we’ve meticulously analyzed each race using our battle-tested election forecast, and we’re offering you straightforward insights free of charge. They are updated daily with the latest information and polling.
And now for something completely different:
Honestly, how did I now know this?…



PsyWar:
Enforcing the new world order by Propaganda and censorship
I took the red-eye to Rome last night and didn’t get much sleep on the plane. Although I did get the now edited book by the publisher – re-edited by me and sent back to the publisher.
The book, PsyWar is getting close to being really, truly finished.

Awaria Południowoukraińskiej Elektrowni Jądrowej nie jest groźna z jądrowego punktu widzenia.
Awaria Południowoukraińskiej Elektrowni Jądrowej nie jest groźna z jądrowego punktu widzenia. Ani dla Ukrainy, ani tym bardziej dla Polski.
MDakowski
Elektrownia leży w obwodzie mikołajowskim, na północny wschód od Odessy nad rzeką Boh czyli Bug południowy i wykorzystuje do chłodzenia jego wody.
Z powodu przegrzania, na skutek może upałów czy niechlujstwa, spłonęły dwa transformatory mocy. Wyłączono, zdaje się na dobę, reaktory tej elektrowni, ale żadnego zagrożenia radiologicznego nie było i nie ma.
Piszę to, ponieważ moi czytelnicy się niepokoją jak zwykle – i słusznie uważają, że media oficjalne kłamią.
W elektrowni tej ciągle pracują staruteńkie, bo z lat 80 zeszłego wieku czyli sprzed 40-tu lat reaktory, WWER-1000. Czwarty, którego budowa została przerwana też jakieś 40 parę lat temu, nie zawiera paliwa jądrowego.
Wyłączenie reaktora czy reaktorów w tej elektrowni pogłębi jednak i tak ogromną katastrofę energetyczną Ukrainy.
Polska przesyła energię elektryczną na Ukrainę, nie potrafiłem się jednak dowiedzieć, czy za darmo czy jednak za opłatą.
===========================
mail: Syrenkę z roku 1984 sprzedam. Stan idealny.
Wojskowe wsparcie Polski dla Ukrainy to 44 pakiety warte miliardy dolarów. Stać nas, a co??
Wojskowe wsparcie Polski dla Ukrainy to 44 pakiety warte miliardy dolarów [LICZBY]
Piotr Celej gazetaprawna/dla-ukrainy-to-44-pakiety-warte-miliardy-dolarow
Polska dostarczyła Ukrainie już 44 pakiety pomocy wojskowej o łącznej wartości przekraczającej 4 miliardy dolarów, jak poinformował w rozmowie z Ukinform były ambasador Ukrainy w Polsce, Wasyl Zwarycz. Obecnie – jak podaje portal branżowy defence24.pl realizowany jest kolejny, 45. pakiet, którego wartość szacuje się na około 100 milionów euro, a który skupia się głównie na dostawach amunicji.
Polska od początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę jest jednym z najwierniejszych sojuszników tego kraju. Intensywne wsparcie militarne (15.8 mld złotych – ponad 4 mld dolarów) oraz pomoc humanitarna świadczą o strategicznym zaangażowaniu Polski w pomoc Ukrainie w obronie swojej suwerenności i integralności terytorialnej.
Przekazaliśmy myśliwce MIG-29
Najcenniejszym darem, który Polska przekazała Ukrainie to 10 samolotów MiG-29 i nadal rozważa się możliwość dalszego wsparcia ukraińskich sił powietrznych. Innymi cennymi darami były m.in. transportery BWP-1, karabinki GROT, czołgi PT-91, T-72 oraz Leopard-2, a także zestawy przeciw-powietrzne Piorun, poradziecką amunicję czy śmigłowce Mi-24.
Ambasador Zwarycz zwrócił uwagę na strategiczną wagę zestrzeliwania rosyjskich rakiet nad terytorium Ukrainy. Jego zdaniem, takie działanie nie tylko wzmocniłoby obronę powietrzną Ukrainy, ale również zwiększyłoby bezpieczeństwo Polski, ponieważ zestrzelenie rakiety nad własnym terytorium w czasie pokoju jest znacznie bardziej skomplikowane.
Polsko-ukraińskie porozumienie o współpracy wojskowej
Wasyl Zwarycz podkreślił wyjątkowość porozumienia wojskowego zawartego między Polską a Ukrainą. Umowa ta, według ambasadora, jest jedną z najbardziej ambitnych w swoim rodzaju i zawiera unikalne elementy, takie jak utworzenie Legionu Ukraińskiego na terenie Polski.
Jak zauważył ukraiński dyplomata, po uzgodnieniu przez stronę ukraińską z polskim porozumieniem technicznym w tej sprawie, w Polsce i na Ukrainie zostanie uruchomiona kampania informacyjna mająca na celu szczegółowe wyjaśnienie algorytmu naboru do Legionu Ukraińskiego ochotników mieszkających w Polsce.
-Koncentrujemy się na tym, aby to wszystko zadziałało już na początku sierpnia. – mówił dla agencji Ukinform dyplomata.
Wsparcie humanitarne
Oprócz wsparcia militarnego, Polska aktywnie angażuje się w pomoc humanitarną dla Ukrainy. Tysiące ukraińskich uchodźców znalazło schronienie w Polsce, gdzie otrzymują kompleksową pomoc. [Łobuzie, nie pieprz ! to są miliony ludzi, w tym młodzi uciekający od wojska, od wojny. M. Dakowski]
Zaangażowanie polskiego rządu, obywateli i organizacji pozarządowych liczone jest w kwocie ponad 10 mld euro.
Chcesz obciąć sobie cycki?
|
| Aktywiści LGBT i „edukatorzy seksualni” uruchomili okrutną kampanię reklamową skierowaną do młodych dziewcząt. W przestrzeni publicznej pojawiły się nalepki i plakaty z napisem: „Chcesz uciąć sobie cycki? Dowiedz się jak”, odsyłające do strony internetowej z poradami na temat okaleczania się w celu rzekomej „zmiany płci” i „zostania chłopcem”. Tego typu materiały są również rozdawane młodzieży w trakcie tzw. „parad równości”, które odbywają się aktualnie na ulicach polskich miast. Skutkuje to tym, że do mediów społecznościowych regularnie trafiają kolejne zdjęcia i materiały dokumentujące, jak polskie nastolatki okaleczają się i oszpecają z powodu zaburzeń tożsamości płciowej wywołanych kontaktem z ideologią LGBT. Amputacje piersi i faszerowanie się preparatami hormonalnymi wstrzymującymi proces dojrzewania to działania podejmowane w procesie tzw. „tranzycji”, intensywnie reklamowanej przez aktywistów LGBT wśród polskich dzieci i młodzieży. Politycy i służby od lat nie interesują się tym makabrycznym procederem. Zamiast tego prześladują wolontariuszy naszej Fundacji, którzy ostrzegają przed tym zjawiskiem. A na Zachodzie prześladują już rodziców, którzy nie wyrażają zgody na „tranzycję” swoich dzieci i odbierają im prawa rodzicielskie. Trzeba stanąć do walki i powstrzymać zbrodniarzy. „Chcesz uciąć sobie cycki? Dowiedz się jak.” Nalepki i plakaty z takim hasłem są rozlepiane w miejscach publicznych takich jak słupy ogłoszeniowe, latarnie czy przystanki autobusowe. Ulotki z tym hasłem są także rozdawane młodzieży w trakcie tegorocznych „parad równości” LGBT organizowanych na ulicach polskich miast. Materiały zawierają adres strony internetowej, która zachęca dzieci i młodzież do tzw. „tranzycji” czyli rzekomej „zmiany płci” poprzez okaleczanie się za pomocą amputacji „niepotrzebnych” części ciała takich jak piersi czy narządy płciowe oraz do zażywania preparatów zwanych blokerami hormonalnymi, które hamują biologiczny proces dojrzewania płciowego. Zawarta na tych plakatach zachęta do „obcięcia sobie cycków” brzmi tak absurdalnie, że wiele osób pomyśli, iż jest to jakiś niesmaczny żart. Wszystko jednak dzieje się naprawdę. Media przepełnione są propagandą LGBT, której istotnym składnikiem jest zachęcanie zdezorientowanej młodzieży do „zmiany płci”, mającej być receptą na osobiste problemy. Wielu nastolatków pod wpływem kontaktu z ideologią LGBT czuje się zagubionych. Coraz więcej młodych Polaków wykazuje poważne zaburzenia tożsamości płciowej. Załamania nerwowe, depresje, próby samobójcze – to tylko niektóre ze skutków zainfekowania umysłów tęczową ideologią. „Tranzycja” idzie o wiele dalej, gdyż po zniszczeniu umysłów chce niszczyć i okaleczać także ciała. Za reklamowaną na nalepkach i plakatach stroną internetową zachęcającą do okaleczania się stoi m.in. jedna z największych w Polsce grup „edukatorów seksualnych”, która od niedawna posiada własny program w TVP (!). Tego typu środowiska za pomocą mediów, portali społecznościowych i „edukacji seksualnej” prowadzonej w szkołach przeprowadzają polskiej młodzieży „pranie mózgów” na gigantyczną skalę. Objawia się to postępującymi zaburzeniami tożsamości płciowej u tysięcy dzieci i nastolatków, które pod wpływem propagandy nie czują się dobrze w swojej płci. Następnie, zmanipulowanym ofiarom podsuwa się rozwiązanie ich problemów (wywołanych specjalnie przez aktywistów LGBT): dokonajcie „tranzycji”. Na prowadzonym przez aktywistów portalu można znaleźć informację na temat zażywania preparatów hormonalnych hamujących proces dojrzewania, a także kontakty do psychologów i lekarzy psychiatrów, którzy wypisują recepty na tego typu środki. Portal prowadzi nawet mapę pokazującą adresy „ekspertów” od „tranzycji”. W samej tylko Warszawie jest już prawie 70 takich psychologów i psychiatrów! Z internetu możemy dowiedzieć się, że faszerują oni hormonami już bardzo młode, ledwie nastoletnie dzieci. Reklamowana strona zawiera także kontakty do klinik w Polsce, które oferują procedury takie jak amputacja piersi. Niektóre takie miejsca podają wprost, że okaleczają za pieniądze osoby poniżej 18 roku życia i przeprowadzają „operacje” już na 15 letnich, dorastających dziewczętach. Tzw. „tranzycja” to okrutna zbrodnia dokonywana na perfidnie oszukanych i zmanipulowanych dzieciach i nastolatkach. W polskojęzycznych mediach społecznościowych możemy znaleźć coraz więcej zdjęć dokumentujących okaleczenia, jakich młodzi Polacy dokonują pod wpływem ideologii LGBT. Liczne fotografie nastoletnich dziewcząt z dumą pokazujących krwawe blizny po amputowanych piersiach budzą przerażenie. Na tym jednak „tranzycja” się nie kończy. Następnym celem aktywistów LGBT i „edukatorów seksualnych” jest prawne uniemożliwienie rodzicom ratowania swoich dzieci przed koszmarem tranzycji. Kilka dni temu media w Szwajcarii informowały o tym, że urzędnicy siłą odebrali rodzicom 13-letnią córkę. Nastolatka pod wpływem ideologii LGBT oznajmiła, że ma „męską tożsamość płciową” i chce rozpocząć „kurację” hormonami, które spowodują zatrzymanie dojrzewania jako dziewczynki. Stało się to w wyniku wielogodzinnej obecności nastolatki na portalach społecznościowych. Rodzice poszli z córką na konsultację lekarską do szpitala. Po 30 minutowej (!) rozmowie postawiono diagnozę, że 13-latka jest osobą „transpłciową”, a lekarz przepisał dziewczynce blokery hormonalne. Wszystko po trwającym pół godziny „badaniu”. Rodzice nie wyrazili zgody na „tranzycję”. Potem szkoła oficjalnie zaczęła traktować dziewczynkę jako chłopca pomimo wyraźnego sprzeciwu rodziców. Następnie rodzice zostali postawieni przed sądem, który pozbawił ich praw rodzicielskich i nakazał umieszczenie ich córki w państwowym ośrodku „opieki”, w którym nastolatka jest zachęcana do faszerowania się hormonami i przeprowadzenia okaleczających operacji „zmiany płci”. Jak powiedział ojciec dziewczynki: „Jako rodzice mamy do czynienia z wrogim nam sojuszem szkoły, urzędników opieki społecznej oraz szpitala i czujemy się w związku z tym bezsilni.” Zrozpaczona mama nastolatki mówi, że: „Chcemy, żeby nasza córka wróciła do domu. Kochamy ją i tęsknimy. Nie mogę uwierzyć, że można odebrać ci dziecko tylko dlatego, że próbujesz je chronić.” W Kalifornii w USA, wedle niedawno przyjętego nowego prawa, brak zgody rodziców na tzw. „tranzycję” przez dziecko będzie traktowany jako „przemoc wobec dziecka”, mogąca skutkować odebraniem praw rodzicielskich. Niedługo później została wprowadzona nowa ustawa, która zakazuje nauczycielom i innym pracownikom szkolnym ujawniania „tożsamości płciowej” lub „orientacji seksualnej” ucznia jakiejkolwiek osobie, w tym również rodzicom dziecka. Innymi słowy – szkoły chcą w tajemnicy przed rodzicami deprawować dzieci i powodować u uczniów zaburzenia tożsamości płciowej. Tego typu przypadki można długo mnożyć. Ostatnio informowaliśmy także o 14-letniej dziewczynce z Kanady, której ojciec trafił do więzienia za to, że nie zgodził się na „tranzycję” dziecka. To jest właśnie cel aktywistów LGBT i „edukatorów seksualnych” – prawne pozbawienie rodziców władzy nad dziećmi aby móc deprawować je seksualnie i okaleczać. W krajach Zachodu to już się dokonało. Rodzice są wtrącani do więzień i pozbawiani praw rodzicielskich za brak zgody na okaleczenie własnego dziecka. W Polsce tęczowi aktywiści i „edukatorzy” chcą zrobić to samo, krok po kroku, tak jak stało się to w krajach Europy, USA i Kanadzie. Na obecnym etapie trwa intensywna propaganda powielania w mediach głównego nurtu, mediach społecznościowych oraz przestrzeni publicznej za pomocą nalepek, plakatów i „parad równości”. Celem tych działań jest destabilizacja psychiki młodych Polaków i doprowadzenie u dzieci i nastolatków do zaburzeń tożsamości płciowej. Ofiary są następnie zachęcane do „tranzycji”. Jeśli będziemy bierni, tak jak na Zachodzie odebrane zostaną rodzicom prawa rodzicielskie za obronę dzieci. W tej chwili wolontariusze naszej Fundacji są prześladowani za ostrzeganie Polaków przed „tranzycją”, ideologią LGBT i „edukacją seksualną”. Kilka miesięcy temu zostałem skazany na rok ograniczenia wolności i 15 000 zł kary. Kierowca naszej furgonetki Jan został skazany na 30 000 zł kary. Przeciwko nam toczy się obecnie ponad 80 procesów sądowych jednocześnie.Dzisiaj prześladują naszą Fundację za mówienie prawdy o ideologii LGBT i ostrzeganie przed skutkami „tranzycji”. Jeśli Polacy nie staną do walki, wkrótce prześladowani będą polscy rodzice. Musimy działać i mobilizować kolejne osoby do zaangażowania się w obronę dzieci, głoszenie prawdy w przestrzeni publicznej oraz organizację publicznych modlitw różańcowych. Jest to ważne szczególnie teraz, gdy trwa sezon na organizację „parad równości” LGBT na ulicach polskich miast. Proszę, aby wsparł Pan nasze działania i pomógł nam dotrzeć z ostrzeżeniem do kolejnych osób. Proszę Pana o przekazanie 50 zł, 100 zł, 200 zł, lub dowolnej innej kwoty, aby umożliwić nam organizację kampanii społecznych, za pomocą których ostrzeżemy Polaków przed zagrożeniem tzw. „tranzycją” ich dzieci. Numer konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667 Fundacja Pro – Prawo do życia ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków Dla przelewów zagranicznych – Kod BIC Swift: INGBPLPW Promowana wśród dzieci i młodzieży „tranzycja” to okrutna krzywda wyrządzona młodemu, zmanipulowanemu przez propagandę człowiekowi. Musimy ratować polską młodzież oraz polskie rodziny przed tym koszmarem. Proszę Pana o wsparcie naszych działań. Z wyrazami szacunku ![]() Fundacja Pro – Prawo do życia ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków stronazycia.pl |
Przeludnienie było mitem. A wyludnienie planety – celem.
https://gloria.tv/post/6aZvqKftaJTP1XxnGo3UQ1Azipl.news
Przeludnienie było mitem
Ponad połowa krajów na świecie ma współczynnik dzietności poniżej poziomu zastępowalności pokoleń.
Prognozy ONZ szacują, że światowa populacja osiągnie szczyt wcześniej i na niższym poziomie niż wcześniej sądzono: 10,2 miliarda, czyli o 6% mniej niż przewidywano dekadę temu.
Obecnie ponad połowa krajów na świecie ma współczynniki dzietności poniżej poziomu zastępowalności pokoleń, w szczególności Stany Zjednoczone, Wielka Brytania i Australia.
Prawie jedna piąta krajów ma „bardzo niski” współczynnik dzietności wynoszący mniej niż 1,4 urodzeń na kobietę.
Demografowie przewidują załamanie populacji po 2100 r., co będzie miało katastrofalne skutki dla gospodarek i jakości życia.
Dean Spears, ekonomista z University of Texas Population Research Center, jest współautorem dokumentu szacującego prognozy światowej populacji po 2100 roku.
Jeden z trzech scenariuszy przedstawionych w dokumencie pokazuje, że jeśli światowa populacja pozostanie poniżej stopy zastąpienia, liczba ludzi na planecie gwałtownie spadnie do „bardzo niskiej” liczby.
Darrel Bricker i John Ibbitson, autorzy książki Empty Planet: The Shock of Global Population Decline, twierdzą, że gdy rozpocznie się globalny spadek populacji, który ich zdaniem nastąpi w ciągu trzech dekad, „nigdy się nie zatrzyma”.
Spadek liczby ludności doprowadzi do pogorszenia podstawowych usług i infrastruktury, bezrobocia, spadku innowacyjności, nieodpowiedniej opieki nad osobami starszymi i pogorszenia zdrowia psychicznego.
Dlaczego we Wrocławiu nie stanął pomnik „Rzeź wołyńska”?
Dlaczego we Wrocławiu nie stanął pomnik „Rzeź wołyńska”? My mamy problem nawet z Neptunem
Kiedyś nie można było o tym mówić, bo godziło to w sojusz ze Związkiem Radzieckim, teraz w sojusz z Ukrainą… A co z sojuszem z własnym narodem?
2024-07-19, Arkadiusz Franas dlaczego-we-wroclawiu-nie-stanal-pomnik-rzez-wolynska
Dolny Śląsk to region naznaczony. Tu od 1945 roku cały czas uciekano przed historią. Dosłownie i w przenośni. Tu szukali schronienia ci, których ścigano za walkę z niemieckim i sowieckim okupantem. Ale i w tym regionie często ukrywali się ich oprawcy. Przez lata nie mogliśmy mówić głośno o Armii Krajowej, Katyniu, inwazji Związku Radzieckiego na Polskę. Bo to godziło w sojusze. Nie mogliśmy też pamiętać, że Wrocław nazywał się Breslau. Teraz pojawiają się sugestie, by za głośno nie mówić o rzezi wołyńskiej. Bo też godzi w sojusz. Prawda jest taka, że dobry sojusz przetrzyma wszystko, a niegodziwym jest wmawianie naszym dziadkom i sąsiadom, że to co przeżyli oni i ich bliscy w 1943 roku to była fatamorgana.
Mija już tydzień od tej rocznicy, ale wolałem odczekać kilka dni aż skończy się ta kakofonia wokół upamiętniania tragicznych wydarzeń lipcowych na Wołyniu w 1943 roku. A także wokół odsłonięcia pomnika „Rzeź wołyńska”, autorstwa Andrzeja Pityńskiego, odlanego już w 2018 roku, którego nikt nie chciał i dopiero władze gminy Jarocin na Podkarpaciu zgodziły się postawić go na swoim terenie. Wszyscy, którzy odmawiali postawienia go swojej miejscowości, także na Dolnym Śląsku, tłumaczyli, że jego wygląd jest zbyt kontrowersyjny. W środku monumentu bowiem znajduje się wycięty krzyż, a w nim trójzębne widły, symbolizujące tryzub, na które nabite jest ciało dziecka. Jakby było to pierwsze w historii dzieło budzące emocje.
Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych stwierdziło: „Obawiamy się, że nie przysłuży się on upamiętnieniu ofiar, lecz instrumentalizacji ich tragedii przez osoby niechętne poszukiwaniu porozumienia pomiędzy oboma narodami w trudnych kwestiach historycznych”.
– Ten pomnik oddaje estetykę twórcy, dobrze że powstają pomniki ludobójstwa (…). Nie wygląda estetycznie, bo ludobójstwo wołyńskie było tak przerażające – powiedział o monumencie podczas odsłaniania Karol Nawrocki, prezes Instytutu Pamięci Narodowej, odpowiadając wszystkim „krytykom sztuki”.
A najlepszą odpowiedź naszym specom od polityki zagranicznej udzielił marszałek województwa Paweł Gancarz, który wziął udział w uroczystościach upamiętniających tę tragedię we Wrocławiu, gdy inni politycy woleli się na nich nie pokazywać.
– 11 lipca obchodzimy Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa na Kresach dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów. Dzień, który przez długie lata nie mógł doczekać się swojego miejsca w kalendarzu państwowych uroczystości. Dzisiaj z odwagą i podniesionym czołem mówimy o tych wydarzeniach, o których przez lata było cicho – stwierdził marszałek. – Tu na Dolnym Śląsku na nas spoczywa szczególna odpowiedzialność, bo jesteśmy w dużej mierze potomkami Kresowian, którzy w ostatnim stuleciu, a szczególnie w okresie wojennym, byli doświadczani tak boleśnie i wielokrotnie. Dzisiaj, pomimo tej trudnej historii, całym sercem i z pełną odpowiedzialnością oraz wszystkimi możliwościami, pomagamy narodowi ukraińskiemu. To trudne elementy, żeby pogodzić te rany w naszej wspólnej historii z odpowiedzialnością za dalsze losy państwa polskiego i ukraińskiego, dwóch sąsiedzkich nacji, narodowości, ale to natura ludzka, żeby wybaczać, przebaczać, ale także pamiętać. W naszym przypadku nie o zemstę, a o pamięć wołają ofiary.
Przytaczam całą wypowiedź, bo ona pokazuje, że bez problemu da się pogodzić te skomplikowane wątki. Jak się tylko chce. Bo jak dobrze dojrzałem na uroczystości obecny był także konsul Ukrainy, który zapalił znicz pod Pomnikiem Pomordowanych na Kresach.
I tylko środowiska lewacko-lewicowe mogą wyszydzać ludzi, którzy wyruszyli z naszego regionu na odsłonięcie wspomnianego pomnika na Podkarpaciu. Albo w kontekście zbrodni wołyńskiej głosić teorie w stylu „trzeba skończyć z tą traumą”. Problem w tym, że oni od dawna jakoś nie mogą sobie poradzić ze swoimi.
I może czas najwyższy zrozumieć, że ludzie, którzy przyjechali tu z Kresów od kilkudziesięciu lat czekają na rzetelne mówienie o tamtej tragedii, w której wielu potraciło całe rodziny. A także poważne zajęcie się tematem, ponieważ z powodu ciągłego przemilczania Rzezi wołyńskiej nawet dokładnie nie wiadomo, ilu ludzi wtedy straciło tam życie. Może nawet 200 tysięcy.
Kiedyś nie można było o tym mówić, bo godziło to w sojusz ze Związkiem Radzieckim, teraz w sojusz z Ukrainą… A co z sojuszem z własnym narodem?
Poza tym, Dolnoślązacy nie powinni jechać na Podkarpacie na odsłonięcie pomnika „Rzeź wołyńska” na drugi koniec Polski, ponieważ choćby w kontekście tego, co mówił marszałek, ten pomnik powinien stanąć w naszym regionie. I to może we Wrocławiu, nawet jak w mieście mamy inny poświęcony tym tragicznym wydarzeniom.
Tylko Wrocław ma od zawsze problem ze swoimi pomnikami czego najlepszym przykładem jest kilkunastoletnia batalia o Pomnik Żołnierzy Niezłomnych. Dość skutecznie jego budowę blokowały środowiska polityczne związane ze spadkobiercami esbeckiej tradycji. Ostatecznie udało się. Ów odsłonięty niedawno na Hubach wygrał nawet międzynarodowy konkurs architektoniczny. A ciekawostką jest fakt, że w zajezdni przy ulicy Legnickiej stoi wcześniejsza wersja Pomnika Żołnierzy Wyklętych. I już rozpoczęto starania, by także on znalazł miejsce w przestrzeni miejskiej.
Ktoś jeszcze pamięta walkę z Chrobrym na przełomie wieków? Inicjatorzy uczczenia pierwszego polskiego król kilka lat musieli się starać, by wreszcie stanął jego pomnik tam, gdzie przed wojną prężył się monument Wilhelma I. Niemcom w Breslau jakoś nie przeszkadzał pomnik ich pierwszego nowożytnego cesarza, a Polakom we Wrocławiu Bolesław Chrobry jakoś nie pasował. Przeciwnicy, podobnie jak przy „Rzezi wołyńskiej”, odwoływali się do estetyki, ale jakoś niewielu im uwierzyło.
Może chodziło o to, co o ojcu Chrobrego w swoim jedynym słyszalnym przez trzy kadencje senatorowania wystąpieniu wypowiedziała Barbara Zdrojewska? Podczas debaty o ustanowieniu 2016 roku Rokiem Jubileuszu 1050-lecia Chrztu Polski wyraziła wątpliwość, czy należy także uhonorować twórcę państwa polskiego Mieszka I.
– To wszystko jest dziś spowite mgłą historii i możemy się zaledwie domyślać, jak się zachowywał i kim był Mieszko I, na podstawie tego, jak się zachowywali inni władcy tego typu w tym czasie i na terenie tej części Europy – orzekła. – I możemy sobie powiedzieć, można domniemywać, że był to zabijaka i zapewne palił, gwałcił.
A jak wiadomo, palenie szkodzi.
Tylko co my tu będziemy rozważać o pomnikach postaci historycznych. We Wrocławiu nawet Neptun ma słabą opinię. Fontanna z jego wizerunkiem do 1945 roku przez 200 lat stała na placu Nowy Targ. Podczas wojny uległa zniszczeniu. Od lat pojawiały się propozycje, by ją postawić na nowo. Tylko powstał problem. Jak ma wyglądać? Nawet ogłoszono konkurs na projekt. I co z tego… Dla jednych za nowoczesny, innym przeszkadza wersja, by odtworzyć wygląd historyczny. Nie pomogło, gdy po latach fragmenty wrocławskiego Neptuna pod Sycowem odnalazł dr Tomasz Sielicki. Odnalazł to niech się cieszy i już. W tej chwili nie ma mowy, by powrócił na swoje miejsce. Brzmi niedorzecznie, ale słyszałem i takie argumenty, że Neptun to Gdańsk. Czyli boimy się o sojusz z miastem zarządzanym przez prezydent Aleksandrę Dulkiewicz?!
Zostawmy ten wątek, bo w tekście o naprawdę poważnych sprawach robi się śmiesznie.
Nasze podejście do przeszłości można by pewnie skomentować wieloma słynnymi słowami począwszy od „Ten kto nie szanuje i nie ceni swej przeszłości nie jest godzien szacunku teraźniejszości ani prawa do przyszłości” marszałka Józefa Piłsudskiego, po przytaczane już motto obchodów rocznicy Rzezi wołyńskiej „Nie o zemstę, ale o pamięć wołają ofiary”.
Jednak wracając do pomnika „Rzeź wołyńska” nie sposób nie przywołać słów księdza Isakowicza-Zaleskiego, jednego z członków komitetu honorowego jego budowy, który niestety nie doczekał odsłonięcia monumentu. Słów, które pokazują, że pomnik ten wcale nie musi dzielić, a ma łączyć:
„Pomnik, który nosi nazwę „Rzeź wołyńska” ma upamiętnić Polaków, ale też obywateli polskich innej narodowości, którzy zginęli z rąk nacjonalistów ukraińskich, to są Żydzi, Ormianie – moi przodkowie, Czesi na Wołyniu i przedstawiciele wielu innych narodowości, ale także sprawiedliwych Ukraińców. To chcę podkreślić, ten pomnik będzie też upamiętniał tych, szlachetnych Ukraińców – polskich obywateli, którzy ratowali Polaków i Żydów, a którzy często płacili za to straszliwą cenę, ginęli z rąk banderowców”.
Kaja Godek
„Chcesz uciąć sobie cycki? Dowiedz się jak.” Nalepki i plakaty z takim hasłem są rozlepiane w miejscach publicznych takich jak słupy ogłoszeniowe, latarnie czy przystanki autobusowe. Ulotki z tym hasłem są także rozdawane młodzieży w trakcie tegorocznych „parad równości” LGBT organizowanych na ulicach polskich miast. Materiały zawierają adres strony internetowej, która zachęca dzieci i młodzież do tzw. „tranzycji” czyli rzekomej „zmiany płci” poprzez okaleczanie się za pomocą amputacji „niepotrzebnych” części ciała takich jak piersi czy narządy płciowe oraz do zażywania preparatów zwanych blokerami hormonalnymi, które hamują biologiczny proces dojrzewania płciowego.
W tej chwili wolontariusze naszej Fundacji są prześladowani za ostrzeganie Polaków przed „tranzycją”, ideologią LGBT i „edukacją seksualną”. Kilka miesięcy temu zostałem skazany na rok ograniczenia wolności i 15 000 zł kary. Kierowca naszej furgonetki Jan został skazany na 30 000 zł kary. Przeciwko nam toczy się obecnie ponad 80 procesów sądowych jednocześnie.