Rau ! Rau ! Rau ! Rau ! Haniebny wpis szefa MSZ w 80. rocznicę „Krwawej Niedzieli”. Pisze o ofiarach „tamtejszych wydarzeń”

Rau ! Rau ! Rau ! Rau ! Haniebny wpis szefa MSZ w 80. rocznicę „Krwawej Niedzieli”. Pisze o ofiarach „tamtejszych wydarzeń”

Skandaliczny wpis na Twitterze zamieścił w 80. rocznicę tzw. Krwawej Niedzieli szef polskiego ministerstwa spraw zagranicznych Zbigniewa Raua. W kontekście kulminacji ukraińskiego ludobójstwa na Polakach szef MSZ pisze o „tamtejszych wydarzeniach” i modlitwie „za wszystkie ofiary konfliktów zbrojnych”.

„W 80. rocznicę rzezi wołyńskiej oddajemy hołd wciąż bezimiennym ofiarom tamtejszych wydarzeń” – napisał na Twitterze minister spraw zagranicznych Zbigniew Rau.

„Stajemy dziś w zadumie, pamiętając o szacunku i modlitwie za wszystkie ofiary konfliktów zbrojnych. Wierzymy, że tylko wspólne odkrywanie prawdy doprowadzi do trwałego pojednania” – kontynuował swoją wypowiedź minister Rau.

„Z uznaniem przyjmujemy wystąpienie Przewodniczącego Rady Najwyższej Ukrainy Stefanczuka w Sejmie oraz obecność prezydenta Zełenskiego obok prezydenta Andrzeja Dudy w katedrze w Łucku. To długo oczekiwane, potrzebne kroki we właściwym kierunku” – zakończył swój wpis minister Rau.

=====================

Zbigniew Rau

@RauZbigniew

W 80. rocznicę #RzeźWołyńska oddajemy hołd wciąż bezimiennym ofiarom tamtejszych wydarzeń. Stajemy dziś w zadumie, pamiętając o szacunku i modlitwie za wszystkie ofiary konfliktów zbrojnych. Wierzymy, że tylko wspólne odkrywanie prawdy doprowadzi do trwałego pojednania i .

Pajace – impotenci w Holandii: Chłopa wybrali na „najładniejszą babę”…

Pajace – impotenci w Holandii: Chłopa wybrali na „najładniejszą babę”…

Transseksualna modelka została Miss Holandii

mk, mnie 10.07.2023, miss-holandii-zostala-transseksualna-modelka

22-letnia Rikkie Valerie Kollé wybrana tegoroczną Miss Netherland. To pierwsza transpłciowa modelka, która zwyciężyła w prestiżowym holenderskim konkursie piękności. Operację zmiany płci przeszła niespełna pół roku wcześniej.

Uroczysty finał odbył się w sobotę w Leusden pod Utrechtem. W notatkach jury tak podsumowało 22-letnią zwyciężczynię: „Finalistka promieniała przez cały pokaz i zrobiła największe postępy w tym procesie. Ma mocną historię z jasną misją”. 

Kim jest Rikkie Valerie Kollé? 

Sama transpłciowa modelka nie ukrywa, że chce być wzorem do naśladowania w społeczności queer. „Jestem tak dumna i szczęśliwa, że nie potrafię tego opisać. Sprawiłam, że moja społeczność była dumna i pokazałam, że można to zrobić” – czytamy w jej wpisie w serwisie Instagram. 

Modelka i aktorka wcześniej pojawiła się w programie „Holland’s Next Top Model”. W wieku ośmiu lat stwierdziła, że nie czuje się małym Rikiem i powiedziała o tym rodzicom. Trzy lata później ogłosiła to swoim znajomym, a mając 16 lat rozpoczęła terapię hormonalną. Na początku 2023 r. przeszła operację zmiany płci.

[Przeszedł; Bo to chłopak dał se wyciąć jajca i kutasika.. I zrobić dziurę. Do sikania… MD]

Kollé będzie drugą transseksualną „kobietą”, która weźmie udział w globalnym konkursie Miss Universe. Pierwsza była Hiszpanka Angeli Ponce w 2018 r. (organizatorzy zaczęli dopuszczać do rywalizacji transpłciowe modelki w 2012 r.). 

[Na sondę z pytaniem: „Czy podoba ci się nowa miss Holandii?” – 82% ODPOWIEDZIAŁO: nie.

W socjalistycznym AMOKU. Kaczyński zapowiada podniesienie „800 plus”. Inflację znacznie podniósł. I podnosić obiecuje…

W socjalistycznym AMOKU. Kaczyński zapowiada podniesienie „800 plus”. Inflację znacznie podniósł. I podnosić obiecuje…

kaczynski-zapowiada-podniesienie-inflacji

Podniesienie wysokości „świadczenia wychowawczego” z 500 do 800 zł to konieczność; w przyszłości, ta suma zapewne znowu będzie podwyższona” – stwierdził w wywiadzie dla „Super Expressu” wicepremier Jarosław Kaczyński.

Była inflacja, zmniejszyła ona siłę nabywczą 500 plus i my to podnosimy z pewną taką nadwyżką od 1 stycznia 2024 roku. Ta podwyżka była konieczna – ocenił.

Szkoda, że lider PiS zapomniał wspomnieć, iż to właśnie m.in. takie transfery socjalne przyczyniły się do wzrostu inflacji.

W przyszłości, ta suma zapewne znowu będzie podwyższana – stwierdził J. Kaczyński.

Jak najbardziej można się tego spodziewać. Waloryzacja tego świadczenia i inne programy znów przyczynią się do wzrostu inflacji lub „zahamują jej spadek”….

Lider PiS ocenił, że 500 plus to „wielki krok, który zmienił na lepsze sytuację wielu rodzin”. – Poziom życia znacznie się za naszych rządów podniósł – zaznaczył.

Klub samobójców

Klub samobójców

Stanisław Michalkiewicz „Najwyższy Czas!”    11 lipca 2023

Powinnością kierownictwa państwa jest odwracanie od niego wszystkich niebezpieczeństw, z wojną na czele. Niekiedy jednak nie można tego uniknąć, na przykład – kiedy państwo zostanie zaatakowane. Musi wtedy się bronić, to znaczy – wdać się w wojnę – ale zazwyczaj jest tak, że nawet napaść jest poprzedzana rozmaitymi przygotowaniami; prowadzone są rozmowy, stawiane są warunki, a kiedy nie dochodzi do porozumienia – zaczyna się wojna. Na przykład Adolf Hitler zwierzał się fińskiemu marszałkowi Gustawowi Manerheimowi, że decyzję o uruchomieniu operacji „Barbarossa” podjął po rozmowie z sowieckim ministrem Mołotowem, który postawił mu takie warunki, że Hitler nabrał całkowitej pewności, iż Sowieci chcą zapanować nad całą Europą. Ponieważ on też chciał zapanować nad Europą, to nie widział innego wyjścia, jak uprzedzić sowiecką napaść. Inna sprawa, że gdy niemiecki ambasador w Moskwie Schulenburg, wręczał Mołotowowi notę o wypowiedzeniu wojny, to temu wyrwały się słowa, których potem podobno się wstydził: „chyba na to nie zasłużyliśmy?

Oczywiście decyzje o tym czy prowadzić rokowania, czy zaryzykować wojnę, są bardzo trudne. Pewnej wskazówki udziela nam Pan Jezus mówiąc w Ewangelii, że gdy jeden król planuje wojnę z drugim królem, to najpierw siada i rozważa, czy w 10 tysięcy może pokonać tamtego, który ciągnie z 20 tysiącami. A kiedy dochodzi do wniosku, że nie, to wysyła do niego poselstwo, „gdy tamten jest jeszcze daleko”, to znaczy – gdy klęski wojennej ze wszystkimi jej skutkami, można jeszcze uniknąć. W takiej sytuacji trzeba rozważyć, co jest większym, a co mniejszym złem.

Klęska wojenna sprawia, że pokonany ma bardzo małą, albo w ogóle nie ma żadnej swobody manewru, bo zwycięzca po prostu dyktuje mu, jak ma być. Tak właśnie było z Niemcami, wobec których zaplanowano „bezwarunkową kapitulację”, co sprawiło, że nie poddawały się one aż do końca. Od takiej klęski bowiem wszystko inne wydaje się lepsze, co można pokazać na przykładzie Polski w roku 1939. Jak pamiętamy, w lipcu 1939 roku do Moskwy pojechała delegacja brytyjskiego Sztabu Imperialnego z generałem Ironside. Nie miała ona żadnych pełnomocnictw, tylko jej zadaniem było wysondowanie, czy nie udałoby się przeciągnąć Stalina na angielską stronę i co by za to ewentualnie chciał. Stalin nie powiedział: nie – ale zwrócił Anglikom uwagę, że ZSRR nie graniczy z Niemcami, więc jakże Armia Czerwona ma wejść w kontakt bojowy z Wehrmachtem? – Gdyby – ciągnął Ojciec Narodów – Armia Czerwona obsadziła zachodnią granicę Polski – aaa, to co innego. Słowem – zażądał zapłaty z góry w postaci podarowania mu całej Polski. Tymczasem żądania niemieckie wobec Polski nie szły aż tak daleko. Niemcy żądali Gdańska i „korytarza”, a prawdopodobnie zażądaliby powrotu do granicy sprzed I wojny światowej – ale niczego więcej. Zatem przed polskim kierownictwem państwowym stanęła alternatywa, czy lepiej utracić część terytorium państwowego, czy też całe państwo. Stało się to jasne po 23 sierpnia 1939 roku, kiedy w Moskwie podpisany został Pakt Ribbentrop-Mołotow.

Wtedy chyba niczemu już nie można było zapobiec, ale wcześniej – raczej tak. Dlaczego zatem Polska nie podjęła rokowań, kiedy były jeszcze możliwe? Odpowiedź znamy – bo zaufała enigmatycznej gwarancji, której Wielka Brytania udzieliła Polsce w kwietniu 1939 roku. A dlaczego Anglia tej gwarancji Polsce udzieliła? Tę odpowiedź też znamy – bo chciała, żeby polski rząd w nią uwierzył. A dlaczego spodziewała się, że polski rząd w nią uwierzy? Bo wiedziała, że polski rząd, decydując się na przyjęcie warunków niemieckich, z pewnością by upadł, a wiedziała, że nie chce upaść za żadną cenę – nawet za cenę zagłady państwa i wydania obywateli na pastwę wroga. W rezultacie rząd polski znalazł się w sytuacji bezalternatywnej i to w znacznym stopniu – na własne życzenie – wobec czego musiał kurczowo uchwycić się podsuniętej mu skwapliwie angielskiej brzytwy.

Jak wiele razy wspominałem, państwa dzielą się na poważne i pozostałe. Państwa poważne, to te, które potrafią sprecyzować swoje państwowe interesy i realizować je w zmieniających się okolicznościach. Państwa pozostałe albo w ogóle tego nie potrafią, zwłaszcza gdy kierowane są przez agenturę innego państwa, albo jeśli nawet potrafią, to szybko o tym zapominają i zataczają się od ściany do ściany w zależności od tego, w którą stronę je ktoś popchnie to znaczy – zaoferuje im „sojusz”, albo „gwarancje”. Toteż państwa poważne bardzo chętnie posługują się państwami pozostałymi, albo żeby w ten sposób realizować własne interesy, albo – żeby w najgorszym razie pomniejszyć własne straty. W najlepszym razie – żeby skłonić państwo pozostałe do wdania się w wojnę w obronie swoich własnych interesów.

Tak właśnie stało się w przypadku Ukrainy, którą Stany Zjednoczone, początkowo za 5 miliardów dolarów dla tamtejszych oligarachów, skłoniły do zmiany rządu, mamiąc ją dodatkowo obietnicą przyjęcia do Unii Europejskiej i NATO. Myślę, że to właśnie skłoniło nowe ukraińskie władze do zignorowania porozumień mińskich, w ramach których Ukraina zgodziła się na autonomię obwodów donieckiego i ługańskiego. Bardzo możliwe, że Rosja, która wcześniej zajęła Krym, na tym by poprzestała, zwłaszcza gdy prezydentem USA był Donald Trump, który chciał się tylko dowiedzieć, czego Putin chciałby za obietnicę neutralności Rosji kiedy USA przystąpią do ostatecznego rozwiązywania kwestii chińskiej – co prędzej czy później będą musiały zrobić.

Ale prezydent Józio Biden wolał doprowadzić Ukrainę do wojny z Rosją do ostatniego Ukraińca, żeby – jak to szczerze powiedział w Kijowie amerykański sekretarz obrony Lloyd Austin – Rosję „osłabić” i nie denerwować się, czy w razie czego dotrzyma obietnicy, czy nie. Kierownictwo ukraińskie pozwoliło wkręcić państwo w maszynkę do mięsa – być może tym łatwiej, że stanowi ono konglomerat Żydów i banderowców. Żydzi do żadnej solidarności z narodami wśród których żyją, nigdy się nie poczuwali, ani nie poczuwają, no a banderowcy sami podzielili Ukraińców na „elitę” i „czerń”, więc nie uważają niczego niestosownego w sytuacji, gdy „czerń” jest poświęcana dla „elity”.

Teraz, gdy coraz więcej znaków na niebie i ziemi wskazuje, że zapowiadana od miesięcy zwycięska kontrofensywa ukraińska spala na panewce, rysują się dwie możliwości: albo dojdzie do „zamrożenia konfliktu”, to znaczy – do częściowego rozbioru Ukrainy, czyli utraty na rzecz Federacji Rosyjskiej czterech obwodów: ługańskiego, donieckiego, zaporoskiego i chersońskiego, które zostały inkorporowane do Rosji, podobnie jak wcześniej Krym – albo do rozlania wojny na terytorium innych państw pozostałych, zwłaszcza Polski i Litwy, których władze sprawiają wrażenie, jakby nie mogły się tego doczekać.

Przyczyna takiego nastawienia rządu polskiego tkwi – jak sądzę – w tym, że uważa się on za opatrznościowy dla Polski, podobnie jak w okresie międzywojennym – sanacja – więc chociaż nie chce dopuścić do siebie myśli o możliwym upadku, to całkiem poważnie rozważa możliwość pociągnięcia w razie czego za sobą na dno całego państwa i jego obywateli w nadziei, że wtedy „nocne rodaków rozmowy” będą nacechowane współczuciem dla Umiłowanych Przywódców, co to ulegli przemocy, chociaż dobrze chcieli, a nie pogardą i potępieniem. Być może, że nasze przeznaczenie poznamy już 11 lipca, kiedy to na szczycie NATO w Wilnie zostaną podjęte decyzje. Doświadczenie historyczne poucza nas, że możliwe jest wszystko, jako że po „zimnej wojnie”, na szczycie NATO w Lizbonie 20 listopada 2010 roku, zostało proklamowane „strategiczne partnerstwo NATO-Rosja”, które jednak w roku 2013 zostało przez Amerykanów wysadzone w powietrze, dzięki temu również w naszej pamięci narodowej zupełnie zatarła się podpisana w sierpniu 2012 roku w Warszawie deklaracja o pojednaniu narodu polskiego z narodem rosyjskim i obecnie, powtarzając za Naszym Najważniejszym Sojusznikiem, twierdzimy, że to „zbrodniarze”.

Co bowiem raz się zdarzyło, może zdarzyć się i drugi raz. Skoro Polska w roku 1939 dała się nabrać na gwarancje angielskie, co skończyło się katastrofą i wydaniem obywateli na pastwę dwóch okrutnych wrogów, podczas gdy Umiłowani Przywódcy, mężowie opatrznościowi, z Wodzem Naczelnym na czele, pierzchli za granicę, by tam opłakiwać utraconą Ojczyznę, to dlaczego nie miałoby się to zdarzyć i drugi raz? Franciszek ks. de La Rochefoucauld zauważył, że tylko dlatego Pan Bóg nie zesłał na ziemię drugiego potopu, bo przekonał się o bezskuteczności pierwszego, toteż Winston Churchill wiedział, co mówi, kiedy ganił nasz mniej wartościowy naród tubylczy za „lekkomyślność”. Miał rację, bo najlepszym dowodem naszej lekkomyślności było to, że zaufaliśmy akurat jemu, który w Jałcie przyłożył rękę do oddania Polski Stalinowi tak jak rzeźnikowi oddaje się krowę.

Nie wiem, czy nieszczęścia bliźnich, zwłaszcza podobne, mogą być dla nas pociechą, ale żebyśmy nie popadali w kolejne kompleksy, to może warto przypomnieć, że w naszym klubie samobójców, oprócz Polski i Ukrainy była jeszcze Jugosławia, która zresztą już nie istnieje, ale w roku 1941 jeszcze istniała. Hrabia Galeazzo Ciano wprawdzie pod datą 6 sierpnia 1940 roku notuje, że Mussolini „znów dużo mówi o zaatakowaniu Jugosławii, pomiędzy 10 a 20 września”, ale już pod datą 17 sierpnia odnotowuje rozmowę Alfieriego z Ribbentropem, z której m.in. wynika, „że winniśmy stanowczo wyrzec się zaatakowania Jugosławii (…) że nawet ewentualna akcja przeciwko Grecji nie będzie dobrze widziana w Berlinie. Jest to powiedzenie ”stop” na całej linii.” Ten dziennik Ciano pokrywa się z zeznaniami generał Jodla w 1946 roku w Norymberdze. „Nasz stosunek do Jugosławii przypominał ubieganie się o względy sławnej śpiewaczki. Fuhrer zabronił nawet wystąpić z propozycją przewiezienia przez terytorium jugosłowiańskie zaplombowanych wagonów z żywnością dla naszych wojsk, choć to było całkiem możliwe z punktu widzenia międzynarodowych praw o neutralności.” W dniu 25 marca 1941 roku jugosłowiański premier Cvetkowicz i minister Markowicz podpisują w Wiedniu pakt z Hitlerem, który zapewnia im nienaruszalność terytorium Jugosławii przez wojska niemieckie. Ale już w dwa dni po podpisaniu tego porozumienia, 27 marca 1941 roku, z inspiracji Wielkiej Brytanii, generał Duszan Simowicz przeprowadził w Belgradzie zamach stanu, obalił Cvetkowicza i sam został premierem. „A to zuchy, a to chwaty” – zachwycał się wtedy Jugosłowianami ambasador Edward Raczyński.

Ale 6 kwietnia Niemcy uderzyli na Jugosławię nie tylko od strony granicy z Rzeszą, ale również – od granicy z Węgrami, Rumunią i Bułgarią. Sześć dni później zajęli Belgrad i było po wszystkim, a Simowicz 17 kwietnia czmychnął do Londynu, gdzie był premierem, ale tylko do 1942 roku. Anglicy bowiem woleli pomagać Józefowi Tito, który – jak to komunista – gotów był na wszystko, z odróżnieniu od lojalnego wobec króla Piotra generała Draży Michajłowicza, który zwalczał komunistów. Kiedy wracający z tajnej misji w okupowanej Jugosławii oficer brytyjski zwracał uwagę Churchillowi, że w takiej sytuacji Jugosławia po wojnie stanie się państwem komunistycznym, ten dobrotliwie go pocieszył: „panie kapitanie, ani pan ani ja nie będziemy tam mieszkali.

Anglicy i w ogóle – Anglosasi, uważający się – oczywiście niezależnie od Żydów – za predestynowanych do władzy nad światem – podobnie jak Żydzi – nie mają najmniejszych oporów przed instrumentalnym traktowaniem innych, mniej wartościowych narodów, a już wręcz uwielbiają, kiedy uda się im namówić je, by dla ich interesów dały się wkręcić w maszynkę do mięsa. Często – by osiągnąć cele o stosunkowo niewielkim ciężarze gatunkowym. Jugosławia jest znakomitym tego przykładem. Stanisław Cat-Mackiewicz odnotowuje swoją rozmowę z hrabianką Skarbek, agentką wywiadu brytyjskiego i jedną z głównych sprężyn zamachu stanu Simowicza. – Co zyskaliście na tym, że Jugosławia była pobita w ciągu czterech dni? – zapytał. – Ach, pan się na tym nie rozumie, to opóźniło o 14 dni operację na Krecie – odpowiedziała.

Wszystko bowiem zależy od dystansu. Hebert Wells w noweli „Gwiazda” pisze, jak to z głębin Wszechświata zbliżyła się do Ziemi planeta, doprowadzając do katastrofy w skali światowej, kiedy to ludzie ruszyli ku ostatniej swojej nadziei – otwartemu morzu. Dzięki oddziaływaniu grawitacyjnemu Jowisza nie doszło do kolizji z Ziemią, gdzie sytuacja powoli zaczęła wracać do jakiej-takiej stabilności. Tymczasem obserwatorzy na Marsie zwrócili uwagę na stosunkowo niewielkie szkody, jakie poniosła Ziemia, bo wszystkie kontynenty w zasadzie pozostały na swoich miejscach. Świat się nie zawalił.

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Najwyższy Czas!”.

====================================

mail:

Redaktor Michalkiewicz nie chce zauważyć wyjątkowo perfidnej umowy Becka 
z ambasadorem amerykańskim Bullitem, z listopada 1938r.
Polska zgodziła się podjąć wojnę z Niemcami i wojnę tę przegrać.
Otrzymała obietnicę, że po sześciu latach wojny zostanie odpowiednio 
wynagrodzona.

https://pch24.pl/amerykanska-partia-szachow/

Niedziela: – Białystok, Poznań, Zamość – Msze święte i Pokutne Marsze Różańcowe

16.07.23 – Białystok, Poznań, Zamość – Msze święte i Pokutne Marsze Różańcowe

10/07/2023przez antyk2013

Na Różańcu świętym będziemy się modlić wraz z Maryja Królową Polski o Polskę wierną Bogu, Krzyżowi i Ewangelii oraz o wypełnienie Jasnogórskich Ślubów Narodu.

BIAŁYSTOK – O godz. 13.30 wyruszymy sprzed Katedry (ul. Kościelna 2), przejdziemy Rynkiem Kościuszki, ul. Lipową do Bazyliki Mniejszej p. w. św. Rocha.

POZNAŃ – początek o godz. 12.30 Msza Święta za Ojczyznę w Sanktuarium Bożego Ciała przy ul. Krakowskiej. Po Mszy Świętej Pokutny Marsz Różańcowy poprowadzi Ojciec Jerzy Garda. Zakończenie u Ojców Franciszkanów w Sanktuarium Matki Boskiej w Cudy Wielmożnej na Wzgórzu Przemysła.

ZAMOŚĆ –  o godz. 15.00 Koronka do Miłosierdzia Bożego, po modlitwie wyruszy spod kościoła św. Katarzyny Pokutny Marsz Różańcowy.

Msza Święta za Ojczyznę w Kościele Rektoralnym Świętej Katarzyny, ul. Kolegiacka 3 o godz. 17.00

Kościół św. Katarzyny, pl. Jaroszewicza Jana, Zamość - zdjęcia

Wojna masonów rytu szkockiego z… masonami rytu szkockiego – kwestia Rosji i Chin.

Wojna masonów rytu szkockiego z… masonami rytu szkockiego – kwestia Rosji i Chin

“Masoneria polska 2023. Ostatni etap” – nowa książka Stanisława Krajskiego, str. 100

Masoni amerykańscy (ale również europejscy, również rytu francuskiego) od rewolucji październikowej wspierali „rękami i nogami” Rosję. Bez ich pomocy ta rewolucja by się nie udała. Bez ich pomocy Rosja sowiecka (ZSRR) nie przetrwałaby pierwszych 20 lat swojego istnienia. Bez ich pomocy Rosja nie wyszłaby obronną ręką z II wojny światowej, ZSRR nie przetrwałoby tylu lat po wojnie, rozpadłoby się o wiele lat wcześniej. To wspieranie Rosji przymykanie oka na to, co się w niej działo, tolerowanie (w istocie) tego, co wyczyniała w całym świecie było czymś co masoneria praktykowała po 1989 roku.

Gdy Obama został prezydentem lewica masońska przeszła tu sama siebie. Rosja stała się” „świętą krową” i najbliższym przyjacielem. Prawica masońska w USA uznała, że tak dalej być nie może, że to błąd i narażanie USA i interesów masonerii w sposób bardzo daleko niebezpieczny. Tak Rosja (Putin) jak i rosyjska masoneria zaczęły snuć plany o niepodzielnych rządach nad Europą, nawet nad całym światem. Prawica masońska zdawała sobie sprawę, że z nim można współpracować tylko na „zasadzie siły” i zastraszenia.

Podobnie sytuacja miała się z Chinami. To masoneria amerykańska je stworzyła (pisałem dużo o tym w swoich książkach o masonerii), doprowadziła do tego, że z upadającego gospodarczo i politycznie państwa komunistycznego funkcjonującego gdzieś na marginesie świata Chiny stały się potęgą i to nie tylko w dziedzinie gospodarczej. Chiny (w których masonerii rytu francuskiego posiadała znaczne wpływy) miały spełnić ważną rolę w planach masonerii.

Chiny (jak i Rosja) z masońskiego, już liczącego ponad 100 lat, założenia miały być częścią państwa „pośredniego” – Eurazji, które z kilkoma istniejącymi w tym momencie superpaństwami miało połączyć się w jedno światowe, masońskie państwo.

Chiny miały również być przeciwwagą w stosunku do Rosji, straszakiem dla niej (interesy Chin i Rosji są w wielu płaszczyznach sprzeczne; Chiny patrzą łakomym wzrokiem na rosyjskie, niezaludnione ziemie graniczące z nimi).

Chiny wreszcie to miało być narzędzie użyte do proletaryzacji społeczeństw USA i Europy, likwidacji w tych krajach klasy średniej (która w normalnym państwie jest decydującym czynnikiem gospodarczym, opiniotwórczym i politycznym), likwidacji małych, średnich i dużych przedsiębiorstw (tak, żeby na polu gospodarczym, i nie tylko, pozostały tylko masońskie koncerny).

To się w znacznej (i to bardzo) mierze udało, ale, szczególnie w okresie rządów Obamy, poszło i dalej pozbawiając USA i Europę gospodarczej suwerenności, powodując, że te państwa stały się zakładnikami gospodarczymi (i nie tylko) Chin. To dla prawicy masońskiej było nie do przyjęcia.

Trump był tu jakimś gwarantem okiełznania Rosji i Chin, postawienia ich „do pionu”.

=======================

Por.: Globaliści i Rosja – dwa oblicza Szatana? Lewiatan a Bafomet

Chabad Lubawicz: Zbudowanie Nowego Izraela na terenie Zaporoża? Ukraina to nasza Ziemia Obiecana. – Być albo nie być Izraela.

Chabad Lubawicz: Zbudowanie Nowego Izraela na terenie Zaporoża? Ukraina to nasza Ziemia Obiecana. Być albo nie być Izraela.

Wojna masonów rytu szkockiego z… masonami rytu szkockiego

Masoneria polska 2023. Ostatni etap” – nowa książka Stanisława Krajskiego, str. 98

Masońska lewica umyśliła sobie w pewnym momencie, że należy doprowadzić do całkowej i natychmiastowej likwidacji państwa Izrael. Jednym z pomysłodawców i gorliwych orędowników tej koncepcji był George Soros, który w pewnym momencie, o czym pisałem sporo w swoich poprzednich książkach, stał się persona non grata w Izraelu. Państwo to uznało go za swojego wroga i zakazało na swoim terenie funkcjonowania jego fundacji. Koncepcja była tu następująca: Izrael za dużo kosztuje (licząc nie tylko w dolarach), a przynosi same straty. Żydzi jako tacy rzucają się w oczy, budzą, mówią delikatnie, niechęć, co im i masonom utrudnia skuteczne działanie; po likwidacji Izraela po jakimś czasie ludzie na całym świecie zapomnieliby w ogóle o istnieniu Żydów, co pozwoliłoby im i masonerii, na nieskrępowane niczym i skuteczne działanie.

Dla „prawej strony” masonerii było to całkowicie nie do przyjęcia. Po pierwsze, nie uśmiechała im się nowa i to wielka wojna „domowa”, tym razem z syjonizmem. Po drugie, spostrzegali w tym niebezpieczeństwo znacznego osłabienia narodu żydowskiego (już teraz były kłopoty z utrzymaniem żydowskiej tożsamości narodowej i wielu Żydów na świecie przestało już uznawać samych siebie za Żydów), co oznaczałoby też osłabienie masonerii jako takiej, dla której naród żydowski był przecież znacznym oparciem.

Tutaj jedna, wydaje się, że konieczna, uwaga na marginesie. Wiele osób uważa, że można utożsamiać masonerię z „żydostwem”. Ewidentnie tak nie jest. Masoneria to gorliwi pomocnicy Szatana na ziemi. Liczy się szatan i jego wola i nie ma już Greka, Żyda Rzymianina są przyjaciele i wrogowie Szatana. Zauważmy, że Rothschildowie popierali bardzo mocno Cecila Rhodesa i bez nich nie zostałby najbogatszym człowiekiem świata. Rhodes zaś, i co do tego nie ma żadnych wątpliwości, był anglosaskim szowinistą i antysemitą pierwszej wody. Według jego planu należało usunąć Żydów z masonerii, a W przyszłym rządzie światowym mieli zasiadać sami Anglosasi. Mówił o tym sporo, i to publicznie, Mel Gibson, co zanotowałem swojej książce pt. „Mel Gibson obrońca chrześcijańskich wartości”.

Wielkim masonem, cenionym, co do tego nie ma żadnych wątpliwości, przez wszystkich masonów, był Henry Ford, który zarazem był znanym antysemitą. Oto co czytamy o nim w polskojęzycznej Wikipedii: „Założył Dearborn Publishing Company, które wydawało gazetę The Dearborn Independent. Gazetę wykorzystywał do głoszenia poglądów antysemickich, drukując serie artykułów pt. Międzynarodowy Żyd, najważniejszy problem świata (The International Jew, the World Foremost Problem).

Artykuły były przedrukowywane w formie książkowej i rozprowadzane po świecie w ogromnych nakładach. Antysemickie poglądy Forda zwróciły uwagę Adolfa Hitlera, dla którego Ford stał się inspiracją. Po dojściu do władzy Hitlera obaj zostali przyjaciółmi. W 1939 roku Ford przekazał Hitlerowi prezent urodzinowy w wysokości 35 tysięcy marek, Hitler odznaczył Forda wysokim orderem III Rzeszy – Orderem Orła Niemieckiego. Przywódca NSDAP posiadał w gabinecie tylko jeden portret i był to portret Forda. Książkowe wydanie Międzynarodowego Żyda doczekało się w Niemczech ponad 25 wydań. Już zresztą z tego samego hasła w Wikipedii dowiadujemy się, że: „Henry Ford był fundatorem the Ford Foundation i wolnomularzem”.

Warto jeszcze dodać, że na terenie hitlerowskich Niemiec działały na rzecz armii niemieckiej fabryki Forda, zbombardowane pod koniec wojny przez Amerykanów (później, o dziwo, rząd USA wypłacił mu za to odszkodowania).

Po trzecie, likwidacja państwa Izrael z pewnością nie spowodowałaby, że Żydzi jako Żydzi nie prowadziliby aktywnej działalności w świecie.

Jednym z żydowskich pomysłów, popularnym szczególnie wśród chasydów, a przede wszystkim w ramach bardzo wpływowej organizacji kabalistycznej – Chabad Lubawicz, było zbudowanie Nowego Izraela na terenie Polski, konkretnie Zaporoża. Dziś jest to Ukraina – obwód dniepropietrowski. Żydzi zbudowali już w stolicy tego obwodu Dniepropietrowsku (od 2017 roku miasto to nazywa się Dniepr) największe żydowskie centrum na świecie. Szmuel Kamieniecki, rabin z tego centrum powiedział publicznie W 2014 roku podczas święta Purim: „Ukraina to nasza Ziemia Obiecana”.

Tej problematyce poświęciłem wiele miejsca w książce pt. „Masoneria polska 2018. Wojna demonów”. Prawa strona masonerii amerykańskiej biorąc pod uwagę te „kwestie żydowskie” uznała, że gwarantem prawidłowego rozwiązywania ich przez USA może być, w tej sytuacji, tylko Donald Trump.

Trump mianował na wiceprezydenta Mikela Pence’a, znanego powszechnie jako „dobry przyjaciel Izraela” (bardzo aktywnie uczestniczył przez lata we wszelkich organizacjach i akcjach wspierających interesy Izraela). Prawa ręka Trumpa była jego córka Ivanka. Bardzo pomagała mu w kampanii i Trump często słuchał, również gdy był już prezydentem, jej rad. Ivanka wyszła za Jareda Kushnera, którego media określały jako ortodoksyjnego Żyda (jego rodzice przyjechali z Polski po II wojnie światowej). Ivanka, jak podawały amerykańskie media, przeszła na judaizm, a jej mąż został oficjalnym doradcą prezydenta Donalda Trumpa.

Potem się okazało, że ten mąż to był kabalista, prominentny działacz Chabad Lubawicz współpracujący wcześniej, przez lata, z Georgem Sorosem. Gdy Kushner prowadził kampanię wyborczą teścia pozostawał codziennie w kontakcie telefonicznym z rabinem z Chabad House Harvard. Gdy Trump wygrał wybory i cała rodzina przeniosła się do Waszyngtonu, Kushner kupił dom w pobliżu miejscowego Chabad House, w którym prawie codziennie gościli z żoną. Rodzinna firma Kushnera zbudowała w 2007 r. swoją siedzibę (olbrzymi wieżowiec) w Nowym Jorku. Rodzina wybrała na tę inwestycję działkę budowlaną pod adresem: 666 Fifth Avenue i nadała siedzibie swojej firmy nazwę „666 Fifth Avenue”. Czy znak szatana – znak bestii – „666” pojawił się tu przypadkowo? Najbliżsi współpracownicy Trumpa, już po zakończeniu jego prezydentury, sugerowali publicznie, że małżeństwo Kuschnerów niezwykle aktywne w Białym Domu działało w otoczeniu prezydenta jak typowa V kolumna uniemożliwiając w praktyce realizację wielu inicjatyw prezydenta i jego współpracowników.

Bóg stworzył świat, a diabeł go ulepsza. Modernista abp Ryś kardynałem. Wielka radość dla anty-Kościoła w Polsce.

Modernista abp Ryś kardynałem. To wielka radość dla anty-Kościoła w Polsce

Kategoria: Archiwum, Polecane, Polityka, Polska, Świat, Ważne, Wiara

Autor: CzarnaLimuzyna , 10 lipca 2023

Ostatnie doniesienia medialne wskazują, że profesor Diabelski, którego słynna ekspertyza jabłka wpłynęła znacząco na los ludzkości, ten sam autorytet zmiany i postępu dba o swoją sukcesję w sposób niemal perfekcyjny. Za dotknięciem diabelskiej różdżki pojawiły się nowe nominacje kardynalskie, które mają gwarantować ciągłość rozpoczętych zmian po śmierci Franciszka.

Franciszek wybrał “swoich” ludzi na Synod. Z Polski jego wyborem jest abp G. Ryś. + wielu najbardziej radykalnych modernistów: zwolennicy Bidena kard. Cupich i Gregory, progejowski jezuita James Martin. I oczywiście kard. McElroy – skrajny rewolucjonista. Wszyscy cieszą się z kardynalatu abp. Rysia. Ale dlaczego? Abp Ryś:

– relatywizuje zasadę celibatu (książka);

– zlekceważył Mszę (stadion);

– mitologizuje relacje z judaizmem (książka);

– promuje błędny dialog z protestantami.

Gdzie tu powody do radości? – pyta Paweł Chmielewski, redaktor PCh24.pl

Bóg stworzył świat, a diabeł go ulepsza. Straty z tytułu tychże ulepszeń głupcy nazywają postępem. Z perspektywy czasu należy spytać: czy naprawdę warto było nabierać wody w usta lub jeszcze gorzej – trzymać buzię na kłódkę i nie mówić maluczkim prawdy, bo „może im to zaszkodzić”? Nic nie zyskaliśmy, a straty są ogromne.

Z nominacji cieszy się abp Gądecki, który ostatnio bredził, nie pierwszy i zapewne nie ostatni raz, o polskiej odpowiedzialności w kontekście mordowania Polaków na Wołyniu.

Mamy wspaniałych kapłanów, mamy tez kapłanów upadłych i to oni niestety, sprzyjają złu, które się dzieje na świecie.

“Wężowa mowa abp Rysia”

[Oglądaj w oryginale. MD]

===============================

Mail:

A Ryś Grzegorz „ubogaca” Kościół sektami masońsko- protestanckimi: „zielonoświątkowcy”, charyzmatycy…

Przypominamy: Wstrząsająca prawda o rzezi wołyńskiej. Tego nie przeczytasz nigdzie w oficjałkach!

Wstrząsająca prawda o rzezi wołyńskiej. Tego nie przeczytasz nigdzie!

https://pch24.pl/wstrzasajaca-prawda-o-rzezi-wolynskiej-tego-nie-przeczytasz-nigdzie/


Specjalnie dla naszych czytelników PRZYPOMINAMY wybrane – publikowane w RÓŻNYCH TERMINACH – materiały video oraz teksty opublikowane na portalu PCh24 dotyczące ukraińskiego ludobójstwa na Polakach. Aby zobaczyć całość artykułu lub filmu wystarczy kliknąć w tytuł.

Ks. Isakowicz-Zaleski: Dwukrotnie zabici. Przemilczana rzeź wołyńska [VIDEO]

https://pch24.pl/pchtv/ks-isakowicz-zaleski-dwukrotnie-zabici-przemilczana-rzez-wolynska-video/

Mój świętej pamięci ojciec napisał w swoim pamiętniku, że Kresowian zabito dwukrotnie: raz przez ciosy siekierą, drugi raz przez przemilczenie – mówi w rozmowie z PChTV ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski.

Na Wołyniu uderzono w samego Boga [VIDEO]

To była zbrodnia zaplanowana. To nie był przypadek – mówi w rozmowie z PChTV ks. prof. Józef Marecki. Zapraszamy do obejrzenia wywiadu Piotra Relicha.

Czy zamordowani przez ukraińskich nacjonalistów kapłani zostaną ogłoszeni błogosławionymi? [VIDEO]

Dr Leon Popek wygłosił wykład podczas konferencji „Ludobójstwo na kresach południowo-wschodnich, 1943-1944: aspekt eklezjalny i teologiczny”. Zapraszamy do obejrzenia.

Misterium nieprawości. Poruszająca refleksja Ks. prof. Franciszek Longchamps de Berier [VIDEO]

Wykład Ks. prof. dr hab. Franciszka Longchamps de Berier „Misterium nieprawości”, wygłoszony w Krakowie podczas konferencji naukowej „Ludobójstwo na kresach południowo-wschodnich 1943-44: aspekt eklezjalny i teologiczny”.

Wołyń 43. Bohaterowie i rezuny

https://pch24.pl/wolyn-43-bohaterowie-i-rezuny/

W niedzielny poranek 11 lipca 1943 roku ktoś załomotał do drzwi plebanii w Porycku, małym miasteczku w powiecie włodzimierskim, na Wołyniu.

Pamiętajmy: Niedziela, która spłynęła krwią Polaków

https://pch24.pl/pamietajmy-niedziela-ktora-splynela-krwia-polakow/

Wołyń to była walka cywilizacji. Starły się tam cywilizacja chrześcijańska, łacińska z cywilizacją bizantyjską. Część kapłanów Cerkwi prawosławnej i greckokatolickiej wypowiedziało wojnę Kościołowi. Święcili na przykład narzędzia zbrodni – mówi PCh24.pl Ewa Siemaszko, badaczka ludobójstwa dokonanego na wołyńskich Polakach podczas II wojny światowej.

Krwawy Wielki Piątek w Janowej Dolinie

https://pch24.pl/krwawy-wielki-piatek-w-janowej-dolinie/

Padł rozkaz by okoliczni Polacy zostali wymordowani do 15 kwietnia. Był więc już tydzień opóźnienia. Zbliżała się Wielkanoc, więc Ukraińcy zapowiadali, że na święta „pomalują jajka krwią Lachów”. Do zbrodni w Janowej Dolinie doszło pod osłoną nocy. Stacjonujący tam garnizon niemieckich żołnierzy mordowanych nie obronił.

Sielski pejzaż zamieniony w zakrwawione zgliszcza. Wołyń w pamięci pani Alfredy

https://pch24.pl/sielski-pejzaz-zamieniony-w-zakrwawione-zgliszcza-wolyn-w-pamieci-pani-alfredy/

Ukraińcy i Polacy żyli na Wołyniu w zgodzie, wśród pięknej przyrody tej krainy. Wojna wszystko zmieniła. Pod okupacją sowiecką nacjonalizm ukraiński, nie mógł się rozwinąć, bo był z całą brutalnością zwalczany przez NKWD, jako nurt wrogi Związkowi Sowieckiemu. Zupełnie inaczej odniósł się do niego okupant niemiecki, który latem 1941 roku zajął Ukrainę. Pani Alfreda Kołodzińska, była tego świadkiem.

Niemcy rozpoczęli okupację Ukrainy od eksterminacji Żydów. W tym celu wykorzystali nienawiść jaką wielu Ukraińców żywiło do wyznawców judaizmu. – Niemcy i oddziały Ukraińców zaczęli masowo mordować Żydów od lipca 1941 do zimy a potem trwało to do wiosny 1943 roku. Wszyscy Żydzi szukali ratunku. Polacy ich ratowali. U nas w gospodarstwie przechowywał się Żyd o nazwisku Wolf – mówi pani Alfreda.

Błogosławiony biskup Chomyszyn: Sprawiedliwy między łotrami

Gdyby władze w Warszawie i Kijowie z należytą energią propagowały pamięć o dokonaniach urodzonego 25 marca 1867 roku biskupa Grzegorza Chomyszyna, dzisiejsze relacje polsko-ukraińskie wyglądałyby zdecydowanie lepiej.

Kiedy beatyfikacja wołyńskich męczenników?

https://pch24.pl/kiedy-beatyfikacja-wolynskich-meczennikow/

Moim zdaniem  na Wołyniu mieliśmy do czynienia z czymś co można nazwać zbiorowym opętaniem i to wzmożone działanie diabelskie doprowadziło do tak strasznych wydarzeń. Amok jaki ogarnął morderców, dosłowne pławienie się we krwi, może być tego najlepszym dowodem – twierdzi ks. prof. Józef Marecki wykładowca UP JPII.

Dlaczego musimy pamiętać o ludobójstwach?

https://pch24.pl/dlaczego-musimy-pamietac-o-ludobojstwach/

Pamięć jest naszym jedynym orężem. Kiedy wypełnią się najczarniejsze scenariusze, to dzięki pamięci być może komuś, kiedyś, w jakimś okopie zaświta, że nie mogą przejść, bo jeśli przejdą, to nie oszczędzą rodziny i bliskich. A jeśli nawet śmierć zajrzy w oczy, to ktoś pogrzebie, opłacze, zapamięta.

Ewa Siemaszko: sprawcom ludobójstwa na Wołyniu można wybaczyć, ale pojednanie z Banderą na pomnikach jest niemożliwe

https://pch24.pl/ewa-siemaszko-sprawcom-ludobojstwa-na-wolyniu-mozna-wybaczyc-ale-pojednanie-z-bandera-na-pomnikach-jest-niemozliwe/

Rodziny ofiar ludobójstwa Polaków na Wołyniu i Kresach Wschodnich potrafią wybaczyć oprawcom, ale zdrowe relacje między Polską a Ukrainą trzeba budować na prawdzie historycznej i pojednaniu. Tego nie będzie, póki w Kijowie  ulice otrzymują za patrona Stepana Banderę, a zbrodniarzom budowane są pomniki.

Nie męczeństwo, tylko ludobójstwo

https://pch24.pl/nie-meczenstwo-tylko-ludobojstwo/

Wobec zbrodni dokonanych na Polakach przez OUN-UPA polskie państwo prowadziło dotychczas politykę pokrętną, pełną matactw, przemilczeń, fałszów i kłamstw. Nie było w stanie wypowiedzieć prawdy o zbrodni ludobójstwa – mówi w rozmowie z PCh24.pl Stanisław Srokowski, pisarz, nauczyciel akademicki, publicysta, autor m. in. kresowego zbioru opowiadań pt. „Nienawiść”.

To było ludobójstwo!

https://pch24.pl/to-bylo-ludobojstwo/

„Oni nas prześladowali i mordowali tylko ze względu na to, że byliśmy Polakami! To zdecydowanie było ludobójstwo” – opowiada w rozmowie z portalem PCh24.pl Stanisław Dębiec, Kresowianin, naoczny świadek tragicznych prześladowań Polaków na Wschodzie.

Ginęli, gdyż byli Polakami

https://pch24.pl/gineli-gdyz-byli-polakami/

Liczba zabitych znanych z nazwiska wzrosła, obecnie wynosi 22 113 osób. Ogólna suma, w której zawarte są ofiary znane z nazwiska, ofiary ustalone, ale bezimienne oraz szacunki pozostaje bez zmian, tj. 60 tysięcy. To są dane dotyczące tylko Wołynia, bo na pozostałych terenach popełnienia zbrodni ludobójstwa przez OUN-UPA zginęło co najmniej drugie tyle Polaków – mówi Ewa Siemaszko w rozmowie z PCh24.pl.

Przychodzimy nie po zemstę, ale po pamięć, prawdę i pochówki ofiar.

Przychodzimy nie po zemstę, ale po pamięć, prawdę i pochówki ofiar.

Ks. Isakowicz-Zaleski: Dopóki na Ukrainie będzie barbarzyński zakaz ekshumacji i pochówków, pojednanie i przebaczenie jest fikcją .

dopoki-na-ukrainie-bedzie-barbarzynski-zakaz-ekshumacji-i-pochowkow

W niedzielę 9 lipca odbyły się centralne uroczystości upamiętniające 80. rocznicę apogeum Rzezi Wołyńskiej. Obchody zostały zorganizowane przez środowiska kresowe.

W sobotę i niedzielę środowiska kresowe zorganizowały obchody 80. rocznicy Krwawej Niedzieli, na którą przypada apogeum Rzezi Wołyńskiej. 8 lipca odbyła się popularno-naukowa pt. „Należna prawda i pamięć – nie zemsta”.

Było to jedno z tych wydarzeń, związanych z 80. rocznicą apogeum Rzezi Wołyńskiej, podczas którego nie padały okrągłe, nic nieznaczące słowa i wyrazy ubolewania nad losem ofiar i ich bliskich. Jasno bowiem wskazywano, kto był katem, a kto ofiarą. Zadawano także kłam narracji przedstawiającej ukraiński szowinizm jako walkę o „wolną Ukrainę”. Wskazywano też, że banderyzm odradza się niczym hydra.

W niedzielę 9 lipca natomiast odbyły się uroczystości na pl. Piłsudskiego przy Grobie Nieznanego Żołnierza. Głos zabrał tam m.in. kapelan Rodzin Wołyńskich ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski.

My przychodzimy tutaj nie po zemstę, ale tak jak jest na naszych sztandarach, po pamięć, prawdę i pochówki ofiar. Różne rzeczy można zrozumieć, ale przecież obowiązkiem każdego chrześcijanina, także każdego Europejczyka i człowieka, który odwołuje się do wartości starożytnego Rzymu, czy Grecji, jest pochowanie zmarłych – wskazał ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski.

– Naszym wielkim bólem jest to, że pomimo pięknych słów, jakie padają, pomimo obietnic, pomimo zapewnień, deklaracji, potoku słów ciągle nie ma pochówku ofiar. Ponad stu tysięcy Polaków, głównie mieszkańców polskich wsi w Małopolsce Wschodniej, na Wołyniu, na Polesiu, na Lubelszczyźnie – zaznaczył.

– Nie ma grobów, jedynie od czasu do czasu ktoś tam przyjedzie i zapali znicz. Dlatego dzisiaj w 80. rocznicę apogeum ludobójstwa na Wołyniu, które było ludobójstwem na terenie całej ówczesnej Polski południowo-wschodniej, chcemy tutaj pod Grobem Nieznanego Żołnierza wołać przede wszystkim do rządzących Polską i Ukrainą: pochowajcie ofiary ludobójstwa! – zaapelował.

– Żadne deklaracje nie zastąpią tych pochówków. Dopóki ci biedni, najczęściej biedni polscy chłopi, pomordowani w tych wsiach nie zostaną pochowani, tak jak zostali pochowani oficerowie, którzy zginęli w czasie zbrodni katyńskiej, jak zostały pochowane ofiary Holocaustu Żydów i wielu innych ludobójstw, jakie miały miejsce, dopóki nie pochowamy tych osób i dopóki na Ukrainie będzie nadal ten barbarzyński zakaz ekshumacji i pochówków, to pojednanie i przebaczenie jest po prostu fikcją – skwitował.

[Kilka video – w oryginale. MD]

Wiesz kim ja, k***a, jestem? Jestem burmistrzem i poczekam, aż przyjedzie tu moja policja. Black Lives Matter…

Wiesz kim ja, k***a, jestem? Jestem burmistrzem i poczekam, aż przyjedzie tu moja policja. Black Lives Matter…

Włamał się do domu i groził właścicielowi. Intruz okazał się burmistrzem.

Khalid Kamau to pierwszy działacz Black Lives Matter wybrany na urząd publiczny.

khalid-kamau-burmistrz-black-lives-matter

Burmistrz amerykańskiego miasta South Fulton Khalid Kamau został aresztowany, a następnie zwolniony z więzienia po tym, jak włamał się do prywatnego domu. Gdy właściciel posesji nakrył intruza, ten zaczął mu wygrażać i powoływać się na swoje wpływy. „Wiesz kim ja, k***a, jestem? Jestem burmistrzem i poczekam, aż przyjedzie tu moja policja” – relacjonują jego słowa lokalne media.

Według policyjnego raportu, zgłoszenie o incydencie wpłynęło w sobotę tuż przed godziną 7 rano. Właściciel posesji przy Cascade Palmetto Highway poinformował, że ktoś wszedł na jego teren. Następnie sam ubrał się i poszedł w kierunku intruza idącego podjazdem do domu nad jeziorem. 

„Przyjedzie tu moja policja”. I przyjechała 

Gdy mierzył do nieproszonego gościa z broni i krzyknął, by ten się nie ruszał, mężczyzna odparł: „Wiesz, kim ja, k***a, jestem? Jestem burmistrzem i poczekam, aż przyjedzie tu moja policja i zobaczymy, co się stanie”. 

Miał więcej wiary niż rozumu, bo gdy na miejsce w końcu dotarli funkcjonariusze biura szeryfa, aresztowali zuchwałego burmistrza. Khalid Kamau został oskarżony o wtargnięcie na prywatną posesję i włamanie, ale wyszedł z więzienia następnego dnia, po wpłaceniu 11 tys. dolarów kaucji. 

W rozmowie z mediami tłumaczył, że… był na spacerze z psem, gdy ujrzał swój wymarzony dom. Zapewniał, że nie spodziewał się w nim mieszkańców. 

– Chciałbym podziękować policji South Fulton, personelowi i funkcjonariuszom za uprzejmą i profesjonalną pracę – podsumował w wywiadzie.

W ciągu roku import ukraińskich zbóż do Polski potroił się. Zboże techniczne z Ukrainy – zjedliśmy. Śledztwo – trwa mać…

W ciągu roku import ukraińskich zbóż do Polski potroił się. Zboże techniczne z Ukrainy zjedliśmy. Śledztwo – trwa mać…

Tak źle dla polskich rolników jeszcze nie było. „Aż 610 razy więcej”

tak-zle-dla-polskich-rolnikow-jeszcze-nie-bylo

Takiego zalewu ukraińskiego zboża jeszcze nie było. Polska odnotowała wwóz rekordowej ilości produktów rolnych z Ukrainy.

„Rzeczpospolita” dotarła do danych Ministerstwa Finansów i Krajowej Administracji Skarbowej, uzyskanych z resortu rolnictwa. Wynika z nich, że w Polsce nastąpił rekord jeśli chodzi o wwóz ukraińskich produktów rolnych. Takiego zalewu jeszcze nie było.

Według danych, które uzyskał dziennik, w ciągu zaledwie roku import ukraińskich zbóż do Polski potroił się – z 1,1 mln ton w 2021 roku do 3,2 mln ton w 2022 r. Największy wzrost dotyczy pszenicy – tylko w pierwszych miesiącach 2023 roku do Polski wwieziono jej ponad 600 razy więcej niż rok wcześniej.

– W pierwszych czterech miesiącach 2023 r., gdy trwały już protesty polskich rolników, sprowadzono z Ukrainy prawie 338 tys. ton pszenicy. To aż 610 razy więcej niż w analogicznym okresie roku ubiegłego – zaznaczył cytowany przez „Rzeczpospolitą” dr hab. inż. Arkadiusz Artyszak, prof. SGGW.

Jak przyznał, skala importu ukraińskich zbóż do Polski w ciągu ostatnich 18 miesięcy „jest dla niego szokująca”. Co więcej, nie jest też jasne, co się stało z tzw. zbożem technicznym – a więc nienadającym się do spożycia.

Dziennik przypomina, że pojęcie to wymyślono tylko po to, żeby obejść kontrole na granicy i tym samym przyspieszyć wwóz do Polski. Nie wiadomo, czy dane dotyczące importu ukraińskiego zboża obejmują także tę kategorię.

Według lidera stowarzyszenia Oszukana Wieś, zboże techniczne z Ukrainy „zjedliśmy, a część poszła na paszę”. – Nie słyszałem, żeby zostało spalone w piecach – dodał Wiesław Gryń.

Resort rolnictwa podaje, że w 2022 roku z Ukrainy do Polski sprowadzono prawie 101 tys. ton zbóż deklarowanych jako techniczne i przemysłowe. W okresie od stycznia do kwietnia 2023 roku było to 2 tys. ton.

W Polsce sprzedawano je jako zboże paszowe lub konsumpcyjne.

W sprawie oszustw związanych ze zbożem technicznym z Ukrainy „trwa w Polsce śledztwo”. Obejmuje ono ok. 90 spraw. Jak podkreślała rzecznik Prokuratury Regionalnej w Rzeszowie Hanna Biernat-Łożańska, w czerwcu KAS przeprowadziła przeszukania w ponad 200 firmach i agencjach celnych.

Dziennik przypomina, że zalew ukraińskiego zboża to m.in. pokłosie decyzji Brukseli z maja 2022 roku o bezcłowym otwarciu granic dla produktów rolnych z Ukrainy. Komentatorzy jednak zwracali także uwagę na brak działań chroniących polskich rolników ze strony rządu.

Ostatecznie blokada – i to tylko na cztery zboża z Ukrainy – została w pięciu państwach UE, w tym Polsce, przedłużona jedynie do połowy września. Polscy rolnicy zapowiadają, że jeśli nie będzie ona przedłużona na kolejne miesiące, zablokują granicę.

Ukraina: 80 firm podejrzanych o łamanie prawa przy eksporcie zboża. Wśród nich spółki międzynarodowych potentatów. Spółki na wariackich papierach.

Ukraina: 80 firm podejrzanych o łamanie prawa przy eksporcie zboża. Wśród nich spółki międzynarodowych potentatów.

Autor: Grzegorz TomczykDodano: 09-07-2023 80-firm-podejrzanych-o-lamanie-prawa-przy-eksporcie-zboza-wsrod-nich-spolki-miedzynarodowych-potentatow

Ukraina: 80 firm podejrzanych o łamanie prawa przy eksporcie zboża. Wśród nich spółki międzynarodowych potentatów
Na Ukrainie trwa śledztwo dotyczące nielegalnego eksportu zboża, fot. pixabay/kwluth

Prezesami spółek wywożących ukraińskie zboże mianowano osoby przebywające w szpitalach psychiatrycznych. Firmy zarabiały miliony nie płacąc podatków i nie rejestrując właściwej działalności. Wielokrotnie zmieniały nazwy, by tuszować proceder.

Ukraińskie organa ścigania wszczęły śledztwo dotyczące łamania przepisów przy eksporcie zboża we wrześniu ubiegłego roku. Kontrolami w związku z nim objęto ponad 300 ukraińskich firm. W stosunku do 80 z nich śledczy mają poważne podejrzenia i zarzuty – donosi ukraiński portal Latifundist.com.

Rumuńskim szlakiem

Mają to być spółki, które sprzedawały ukraińskie zboże bez odpowiedniej rejestracji lub unikające płacenia podatków. Wiele z nich powstało już po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Wywoziły ukraińskie zboże przez rumuńskie przejścia graniczne, głównie zaś przejście Halmeu.

Według ustaleń prokuratury tylko w zeszłym roku firmy te pozbawiły państwo co najmniej 140 mln dolarów z tytułu niezapłaconych podatków. Tylko w okresie pierwszych 7 miesięcy wojny podejrzane podmioty wywiozły co najmniej 1,7 miliona ton zboża o wartości 495 milionów dolarów do firm w Rumunii, na Węgrzech i w Czechach.

Wielcy na liście podejrzanych

Śledztwo ujawniło, że ukraińskie zboże skupowały firmy offshore (czyli działające w obcym państwie), przedsiębiorstwa węgierskie, które zostały skazane na likwidację za niezłożenie raportów, firmy pośredniczące na Węgrzech i w Czechach, firmy, które wcześniej nie płaciły podatków, firmy należące lub powiązane z politykami lub skazanymi przestępcami. Wśród odbiorców były także spółki-córki międzynarodowych handlarzy zbożem, tj. COFCO International, Bunge , Viterra i Ameropa Holding – czytamy na Latifundist.com.

Jak dowiedzieli się dziennikarze, prokuratura zabezpieczyła w podejrzanych firmach dziesiątki tysięcy ton zboża. Część podejrzanych odwołała się jednak od konfiskaty do sądu.

Spółki na wariackich papierach

W związku ze śledztwem o korupcję i nadużycia oskarżonych ma być kilku wysokich rangą urzędników, w tym celników. Mieli oni pomagać przedsiębiorcom w uchylaniu się od płacenia podatków.

Jak się okazało w toku dochodzenia, wiele podejrzanych spółek zakładano na tzw. słupy. Właścicielami, prezesami, czy członkami zarządu zostawały w nich np. osoby przebywające na leczeniu w szpitalach psychiatrycznych. Otrzymywały one pieniądze w zamian za udostępnienie swoich danych i wymagane na dokumentach podpisy.

ABW i Ukraińcy w akcji szpiegowskiej

ABW i Ukraińcy w akcji

Funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymali kolejną, piętnastą już osobę, która na terenie Polski miała brać udział w działaniach siatki szpiegowskiej pracującej na rzecz Rosji. Zatrzymany to Ukrainiec.

Dzielny mminister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Kamiński: „Podejrzany prowadził obserwację obiektów militarnych i portów morskich”

Prawda o „Tragedii wołyńskiej”: To AK i polskie Schutzmannschaft winne…

===================================

Narodowy Lublin

@narodowylublin

Kobieta po prawej to Ukrainka Karolina Romanowska która na zlecenie rządu PiS promuje polsko ukraińskie pojednanie, jednocześnie usprawiedliwia ludobójstwo na Wołyniu i wybiela Stepana Bandere i UPA. Prywatnie na instagramie promuje rozwiązły tryb życia i narkotyki.

Zdjęcie

========================================

Anna Obłońska @Pysia_M

Karolina Romanowska na jachcie lato 2016r.z Alexem Rysicz. Dlaczego mnie to nie dziwi… Zdjęcie 3 z CV i kastingu do KPRM. Zdjęcie 4 z TW.Jacob/Student już jako szefowa Fundacji z budżetem ponad 9mln.zł. Zarejestrowanej: maj 2023. A Polacy jak owce.

Zdjęcie

Zdjęcie

Zdjęcie

Zdjęcie

·

Bisurmanie i banderowcy

Bisurmanie i banderowcy

Stanisław Michalkiewicz  tygodnik „Goniec” (Toronto)    9 lipca 2023 bisurmanie

Stare kiejkuty – kiejkutami, tak samo, jak CIA – ale nie da się ukryć, że Naczelnik Państwa Jarosław Kaczyński musi być w czepku urodzony. Jak tylko ten cały pan Żalek, co to zanim trafił do PiS na posadę sekretarza stanu, to z niejednego komina wygartywał, zaczął chlapać, że pan Adam Bielan, słynny republikanin w łączności z PiS-em, utworzył organizację przestępczą i się nakradł, zaraz w podparyskim Nanterre policjant zastrzelił jakiegoś egzotycznego złodziejaszka, co to próbował uciec ukradzionym „mercedesem” – nawiasem mówiąc – na polskich numerach. Na taki sygnał inne egzotyczne złodziejaszki, co to zamieszkują przedmieścia Paryża, Marsylii i innych miast, gdzie cierpią straszliwe katusze z powodu „wykluczenia” oraz „stygmatyzacji”, aż francuski rząd, nie mogąc patrzeć na takie cierpienia, obsypuje ich socjalem, zaraz zaczęły palić samochody, rozbijać sklepy, rabować przechodniów – słowem – oddały się swoim ulubionym rozrywkom. Rząd – jak to rząd – w którym we Francji, od śmierci generała de Gaulle’a, zasiadają same eunuchy, bo jedynym mężczyzną w tym towarzystwie, jest pani Maryna Le Pen, najpierw strasznie się nasrożył i na ulicę wypuścił policję i wojsko – ale złodziejaszkowie myśleli, że będzie, jak zawsze – kiedy kurz opadnie policjanci zostaną oskarżeni o „przemoc”, a skruszony rząd powiększy im socjal – i tak, aż do następnego razu. Dodatkowej rozrywki dostarczą najwyżej „marsze przeciw przemocy”, kiedy to francuskie eunuchy, które na to wszystko muszą zarobić, wychodzą na ulice i maszerują, a złodziejaszkowie wszystkich możliwych odcieni przyglądają się temu z chodników i zataczają się ze śmiechu.

Prawdopodobnie złodziejaszkowie mają rację, skoro nawet pan Bernard Marqueritte, Francuz od lat mieszkający w Polsce twierdzi, że „Francji już nie ma”, bo „została skolonizowana” przez Arabów, Senegalczyków i wszystkich innych, kto tylko chciał. Może to prawda, bo odkąd generał Raul Salan został w 1962 roku aresztowany i skazany na dożywotnie więzienie, nikt we Francji nie wie, jak takie sprawy rozwiązywać. Generał Salan natomiast twierdził, że wystarczy zrzucić na Paryż dywizję, albo i dwie dywizje komandosów i zaraz wszyscy odzyskają poczucie rzeczywistości. Teraz jednak może być inaczej, bo złodziejaszkowie zaatakowali dom z burmistrzem w środku, a skoro piorun strzelił tak blisko, to może i eunuchowie wyzwolą się z zaczadzenia własną propagandą i każą policji i wojsku strzelać bez ostrzeżenia do każdego, kto po godzinie policyjnej znajdzie się na ulicy? Ale to zbyt piękne, żeby było prawdziwe, a poza tym – co nas to obchodzi? Sam tego chciałeś, Grzegorzu Dyndało!

Wróćmy tedy a nos moutons, czyli do Naczelnika Państwa, który do spółki z premierem Morawieckim właśnie demonstruje, jak to własną piersią zasłania Polskę przez bisurmanami. Polska, podobnie jak Węgry, nie wyraziła zgody na przymusową „relokację” migrantów, to znaczy – na przydzielanie każdemu państwu odpowiedniego kontyngentu bisurmanów i Murzynów. Nie wiadomo jednak, czy z tego powodu Polska i Węgry nie zostaną obciążone obowiązkiem zapłacenia Unii za każdego łebka, którego do siebie nie wpuszczą, jakichś pieniędzy. Pan red. Szymowski wyliczył, że może to Polskę kosztować jakieś 600 mln euro rocznie. Ładny interes! Jak jednak jest naprawdę – nie wiadomo – a nie wiadomo, bo ani rząd „dobrej zmiany”, ani też Volksdeutsche Partei Donalda Tuska, nie potrafią wyjaśnić, do czego właściwie Polska zobowiązała się wobec Unii w ratyfikowanych traktatach, a do czego nie. Jak bowiem pamiętamy, Donald Tusk jako premier tubylczego rządu oraz Książę-Małżonek, jako tubylczy minister spraw zagranicznych, 13 grudnia 2007 roku podpisali traktat lizboński bez czytania.

Czy przeczytał go przynajmniej prezydent Lech Kaczyński, który w 2009 roku ten traktat w imieniu Polski ratyfikował? To wcale nie jest takie pewne – bo że posłowie, którzy 1 kwietnia 2008 roku głosowali za ustawą upoważniającą go do ratyfikacji tego traktatu go nie czytali, to wydaje się pewne. Kto by tam czytał takie rzeczy, skoro starsi i mądrzejsi przeczytali? Toteż Naczelnik Państwa, któremu Francuzi przed jesiennymi wyborami zrobili taki prezent, natychmiast postanowił to wykorzystać i zapowiedział przeprowadzenie referendum w sprawie migrantów – czy ich chcemy, czy nie chcemy.

Jak większość, a może nawet wszystkie inicjatywy Naczelnika Państwa, to referendum jest typowym przedwyborczym działaniem pozornym. Jeśli bowiem Polska w traktatach zobowiązała się do tak zwanej „solidarności” we wszystkich głupstwach, które brukselscy wariaci wymyślą, to przeprowadzenie referendum niczego w prawno-międzynarodowej sytuacji Polski przecież nie zmieni. Zatem organizowanie tej hucpy nie ma żadnego merytorycznego uzasadnienia. Jeśli natomiast Polska w traktatach do niczego takiego się nie zobowiązała, to urządzanie referendum nie jest potrzebne, bo niby po co? Nie jest zatem potrzebne tak czy owak, ale na pewno zostanie przeprowadzone, bo znakomicie nadaje się ono do uwodzenia wyznawców Jarosława Kaczyńskiego i PiS.

Jak się okazuje – nie tylko ich. Oto szef Volksdeutsche Partei Donald Tusk, który do tej pory podlizywał się dobrym paniom w rodzaju pani Janiny Ochojskiej, która bardzo brzydko się starzeje i w zasadzie nie ośmielał się sprzeciwiać uszczęśliwianiu Polski migrantami, nagle, ni stąd, ni zowąd zadekretował, że „Polacy” muszą „odzyskać kontrolę nad swoim państwem i jego granicami”, bo Jarosław Kaczyński planuje sprowadzić tutaj mnóstwo bisurmanów. To może być prawda, bo mimo sprzeciwu w sprawie „relokacji migrantów”, do Polski po cichu napłynęły tłumy Pakistańczyków, Hindusów, Bengalczyków. Uzbeków, Tadżyków, nie mówiąc już o Ukraińcach, którzy zostali w dodatku obdarowani socjalem i emeryturami. Pakistańczycy, Bengalczykowie i inni wprawdzie pracują – co widać na ulicach miast, po których rozwożą pizzę. Jednak obrazki ze scen myśliwskich w Paryżu, które rządowa telewizja pokazuje na okrągło, działają odstraszająco, toteż nie można wykluczyć, że ktoś starszy i mądrzejszy powiedział Donaldu Tusku: „wiecie, rozumiecie, Tusk. Wy się opamiętajcie, bo będzie z wami brzydka sprawa”. Na takie dictum natychmiast przypomniał on sobie o granicach. Zaraz tedy pryncypialnie skrytykowała go moja faworyta, Wielce Czcigodna Joanna Scheuring-Wielgus, która z bisurmanami wiąże chyba jakieś zagadkowe nadzieje. Z tego powodu perspektywa jednej listy Volksdeutsche Partei, na której znaleźliby się kandydaci innych partii drobniejszego płazu, chyba w odległą przyszłość się oddala.

Tymczasem na 7 lipca, tuż przed 80 rocznicą rzezi wołyńskiej, Episkopat Polski razem z episkopatami ukraińskimi, to znaczy – grekokatolickiego ukraińskiego kościoła narodowego, prawosławnej cerkwi i rzymskich katolików, planuje podpisanie deklaracji o pojednaniu pod hasłem „przebaczamy i prosimy o przebaczenie”. Jest to formuła w stu procentach zgodna z fałszywą tezą ukraińskiej polityki historycznej, że w 1943 roku na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej trwała „wojna domowa”. Jest to teza fałszywa, bo żeby mówić o wojnie, wszystko jedno – domowej, czy nie – muszą być przynajmniej dwie strony wojujące. Tymczasem UPA nie była żadną stroną wojującą, tylko stroną mordującą Polaków, których ówczesne władze Rzeczypospolitej, ze strachu przed Churchillem, pozostawiły na pastwę okrutnych morderców. Nie było zatem „stron wojujących”, tylko strona mordująca i strona mordowana.

Skoro zatem Episkopat Polski zdecydował się ostentacyjnie żyrować ten oczywisty fałsz, to musimy postawić pytanie – którego właściwie Pana słucha – czy tego z Nieba, czy tego z Waszyngtonu?

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Goniec” (Toronto, Kanada).

Ubogacenie Niemiec: Atak nożownika Somalijczyka w tramwaju w Dreźnie. Komunikacja ze sprawcą ataku „utrudniona”. Nie żyje ugodzony mężczyzna.

Ubogacenie Niemiec: Atak nożownika Somalijczyka w tramwaju w Dreźnie. Komunikacja ze sprawcą ataku „utrudniona”. Nie żyje ugodzony mężczyzna.

atak-nozownika

40-letni mężczyzna został w sobotę 8 lipca ugodzony nożem przez 32-latka w tramwaju w Dreźnie; ofiara nie przeżyła ataku – poinformował portal RND.

Jak potwierdziła policja, 40-latek został w stanie krytycznym przewieziony do szpitala, gdzie niedługo później zmarł. Napastnika zatrzymano na miejscu zdarzenia; zabezpieczono także nóż, którym się posługiwał.

Zarówno ofiara, jak też podejrzany to Somalijczycy. Ofiara doznała „licznych ran kłutych”.

Więcej informacji o przestępstwie mają dostarczyć zeznania świadków i zapis monitoringu z tramwaju, ponieważ komunikacja ze sprawcą ataku okazała się „utrudniona” – wyjaśniła policja.

Biskup Grzegorz Chomyszyn o schizmie i herezji ukraińskiej

https://gloria.tv/post/4MxTxg2NCtT6DCTcvgxfLHejN

Biskup Grzegorz Chomyszyn o schizmie i herezji ukraińskiej

W roku 1932 grekokatolicki biskup stanisławowski Grzegorz Chomyszyn opublikował książkę Problem ukraiński (całość polskiego wydania 1933: polona.pl/item/problem-ukrainskij,Njc4NjE2MzE/4/ ), zwracającą uwagę na obłędny, destrukcyjny, śmiercionośny charakter ukraińskiego nacjonalizmu, który nie ma nic wspólnego z miłością do narodu, lecz niesie ze sobą ducha pogaństwa, pogańską etykę nienawiści, nakazując nienawidzić bliźnich tylko dlatego, że są innej narodowości. Jest to nacjonalizm, który ignoruje zasady wiary, detronizuje Boga i stawia w jego miejsce błędną utopię, pełną szowinizmu i nienawiści wobec tych, którzy się jej nie podporządkują.

Jak pisał Biskup Chomyszyn: „nacjonalizm ten należy uważać za największą aberację umysłu ludzkiego, za coś gorszego od pogaństwa. Jest on najstraszniejszą nowoczesną herezją”. Rodowodu „demona nacjonalizmu” na Ukrainie dopatrywał się Chomyszyn m.in. w gloryfikacji przez Tarasa Szewczenkę zbrodni hajdamackich a także kulcie Szewczenki, Dragomanowa i Iwana Franki w późniejszych pokoleniach. Jak wskazywał „ów wadliwy, zatruty i szkodliwy nacjonalizm stał się u nas nową religią podobnie jak materializm u bolszewików” „U nas” – dodajmy to jest w ówczesnej II Rzeczypospolitej, bo Sowieci po swojej stronie granicy wybijali z głów samostijną Ukrainę.

Biskup zwracał również uwagę na fatalny stan duchowieństwa grekokatolickiego, które przyczyniało się do rozwoju sprzecznego z chrześcijaństwem ukraińskiego nacjonalizmu (jak wspomniano Bandera i Łenkawski byli synami księży – po roku 2000 podjęto nawet starania o… beatyfikację ojca Bandery, Szuchewycz – ps. Taras Czuprynka był wnukiem księdza). Diagnozował „zanik ogółu naszego duchowieństwa (…) ogarniętego gorączką chorobliwego nacjonalizmu”. Jak pisał: „Z tego też powodu spadnie przekleństwo Jezusa Chrystusa na duchowieństwo za to, że nie zorientowało się w sytuacji i nie zapobiegło niebezpieczeństwu, że nie odczuło zatrucia naszego nacjonalizmu już u korzeni”. Gorzko zauważał: „duchowieństwo ma u nas o tyle tylko znaczenie, o ile składa materialne ofiary na cele narodowe, zapędza naród w sieci działaczy narodowych – przede wszystkim podczas wyborów – i rzetelnie spełnia ich rozkazy”. O „czerni” pisał: „masy narodu, zwiedzione i zadurzone, schodzą na manowce. Pod względem politycznym wzburzone, pod względem narodowym zatrute, popadają niejako w stan duchowego zamroczenia”.

Relacje z Polakami Bp Chomyszyn przedstawiał następująco: „między Ukraińcami i Polakami istnieje historyczna, plemienna nienawiść i bezdenna przepaść. Ukraińcy uważają Polaków za swych dziedzicznych wrogów i gnębicieli, zieją przeciwko nim zawziętością, w nich widzą wyłączną przyczynę swego nieszczęścia i niepowodzenia. Ukraińcy mają więcej zaufania do każdego innego narodu, nawet do Chińczyków, Turków, czy innych aniżeli do Polaków, względem których są do tego stopnia uprzedzeni, że wszelkie zbliżenie do nich uważają nie tylko za niepotrzebne, ale za formalną prawie zdradę narodową”, wskazując jednocześnie że Polacy uważają Ukraińców za plemię drugorzędne, niezdolne do rozwoju kulturalnego.

Co do terrorystycznych akcji OUN zwracał uwagę: „akcja taka nie uszlachetni narodu ukraińskiego, ale przeciwnie, zdemoralizuje go i zdeprawuje. Akcja taka wychodzi zawsze z zasad ideowych, ale następnie wyradza się zawsze w rozbójniczy szantaż i bandytyzm”.

Jak wskazywał Chomyszyn we wstępie do napisania pracy, poczuwał się w „obowiązku przed Bogiem i sumieniem”, przekazując swoje wieloletnie przemyślenia i doświadczenia – prawie 40 lat jako kapłan i prawie 30 lat jako biskup. W konkluzjach wołał: „wśród dzisiejszej ruiny religijnej, oświatowej, ekonomicznej i politycznej odwołuję się do wszystkich, którzy jeszcze nie stracili sumienia i wiary, ażeby odważnie wystąpili przeciw wszystkim gorszycielom dusz w narodzie naszym (…) W tym bowiem leży nasze zło, że wichrzyciele wtedy odważniej występują, kiedy widzą naszą bierność lub zajęczą bojaźliwość”.

[z książki Problem ukraiński]

„Chcemy być katolikami, ale równocześnie staramy się odgraniczyć siebie i zabezpieczyć przed wpływem Kościoła katolickiego. Czerpanie życia z Kościoła katolickiego uważamy za niebezpieczeństwo latynizacji, a więc za kwestię istnienia. Uznajemy Kościół katolicki, ale sami chcemy stanowić coś osobnego i całkowicie odrębnego. Nasz katolicyzm więc nie jest wewnętrzny, nie jest wkorzeniony i zachodzi niebezpieczeństwo jego zaniku przy pewnej zmianie okoliczności, albo politycznej koniunktury. Nasz katolicyzm schodzi na pewnego rodzaju lojalność, może silniejszą, aniżeli lojalność dla świeckiego państwa, jednakowoż i w owej lojalności spotykamy wykroczenia przeciw katolicyzmowi i to rażące. Przecież dawniej, a jeszcze i teraz deklamuje się i śpiewa na koncertach publicznych ulubiony poemat Szewczenki ,,Hus“. A przecież jest on obrzydliwym lżeniem i napaścią na Kościół katolicki. W takich koncertach brali i biorą udział księża i ich rodziny, a czasem nawet ktoś z duchowieństwa śpiewa w chórze, albo nawet dyryguje.

A to u nas nikogo nie razi. Nikt nie protestuje, bośmy wprawdzie katolicy, ale lubimy śpiewać lub deklamować bluźnierczy poemat przeciw Kościołowi katolickiemu! Doszło do mej wiadomości, że w czasie 300-letniego jubileuszu śmierci męczeńskiej św. Jozafata, szermierza i męczennika za ideę katolicką, jeden z księży i to nawet dziekan, wyraził się o tym świętym z taką złośliwością, że nawet nie chcę tutaj tego powtarzać.

Ten święty, nasz rodzimy święty, nie cieszy się u nas popularnością, bo nie należał ani do „panów“ , ani do „gaspadinów“ , bo nie podsycał gorączki partyjnej i nacjonalistycznej, ale dbał natomiast i modlił się o nawrócenie i o ducha katolickiego w naszym narodzie, bo całą jaźnią swoją odczuwał najwyższe dobro swego narodu w złączeniu i zjednoczeniu z Kościołem katolickim. Niedawno temu, kiedy chodziło o obronę dogmatu małżeństwa katolickiego, jeden z księży wyraził się z drwinkami, że czas już najwyższy pozbyć się tych formalistycznych przeżytków w małżeństwie i usunąć je.

Liberalna prasa nacjonalistyczna często występuje przeciw Stolicy Apostolskiej, bierze w obronę schizmę, a ogół naszego duchowieństwa nie reaguje, ale naw et czyta i prenumeruje ową prasę. Tego rodzaju fakty nie świadczą chyba o zakorzenionej u nas idei katolicyzmu. Papieża uważamy za najwyższego szefa Kościoła, niejako w znaczeniu ludzkim, a nie traktujemy go po myśli zasad wiary, jako Zastępcę Chrystusa na ziemi. Biskup o tyle ma u nas znaczenie i popularność, o ile idzie po myśli świeckich przywódców – ,,patrjotów”, o ile schlebia naszym nacjonalistycznym tradycjom i ,,świętościom“, o ile patronuje akcji różnego rodzaju komitetów nacjonalistycznych, o ile milczy, albo toleruje ich uchybienia. Ale, kiedy Biskup nie chce grać roli patriotycznego manekina, kiedy nie chce zejść z wysokości swego urzędu biskupiego i nie chce stać się zwykłym agitatorem, a jeszcze więcej, kiedy zajmie kategoryczne i odważne stanowisko, jako Biskup katolicki, kiedy odważy się sprzeciwić złu i publicznie je osądzić, co jest przecież jego świętym obowiązkiem, wówczas nie tylko traci popularność, ale piętnują go jako wroga, szkodnika narodu, którego należy bojkotować, a prasa organizuje na niego formalną nagonkę, niby na dzikiego zwierza. Biskup pozostaje wtenczas osamotniony i opuszczony nawet… przez własny kler.

U nas doszło do tego, że kto trzyma z Biskupem, tego posądza się o brak patriotyzmu i charakteru, ten jest skazany na odosobnienie od wszystkich. Gdy jeden z wierzących rzemieślników bronił swego Biskupa przed świeckim inteligentem, ten z oburzeniem zarzucił mu niejako występek, dlatego tylko, że trzyma stronę Biskupa. Na to odpowiedział ze spokojem ów rzemieślnik: „Przecież jestem wierzącym i jestem obowiązany trzymać ze swym Biskupem, boć nie będę trzymał z rabinem żydowskim”.
U nas tylko liberał świecki, lub radykał, czy też otwarty wróg Kościoła cieszy się poważaniem. Ale, kiedy nawróci się, stanie się wierzącym chrześcijaninem – katolikiem i broni praw wiary i Kościoła, wtenczas traci w naszych oczach na powadze, czujemy pewnego rodzaju nieufność, a nawet posądza się go o brak charakteru i to nawet ze strony… ogółu kleru. (…)

Dodajmy do tego różnego rodzaju sekciarskie i schizmatyckie agitacje, które naród zwodzą, wszczepiają bakcyle rozkładowe w duchowy organizm narodu i tym sposobem
jeszcze więcej przygotowują drogę do bolszewizmu, a będziemy mieli w przybliżeniu wizerunek moralnego i kulturalnego stanu naszego ogółu. Zauważa się, że gorączka nacjonalistyczna sprzyja właśnie sekciarskiemu ruchowi. Sekciarze właśnie usiłują łowić naród nasz na wędkę nacjonalizmu. Ów sekciarski ruch jest bardzo groźny i odbije się złowrogo na losie narodu naszego nie tylko pod względem religijnym, ale również i narodowym. Na co wskazują wszystkie te okoliczności? A na cóż by innego, jeżeli nie na to, że zagraża nam całkowita ruina! U nas chaos i anarchia! A nad tym wszystkim słychać ryk prasy nacjonalistycznej, która dalej hipnotyzuje i zwodzi, a demagogia stale podsyca gorączkę zatrucia duchowego. “

[z książki “Dwa Królestwa”]

“Główne nasze sprzeniewierzenie to herezja nacjonalizmu. Ta herezja – to najcięższa i najniebezpieczniejsza herezja naszych czasów. Opanowała umysły i serca prawie wszystkich narodów ziemi. Doprowadziła prawie do pełnego zboczenia duchowego. Stawia nacjonalizm ponad wszystko, nawet ponad Boga, ponad Cerkiew i Boże Prawa. Chrystusa jako Króla wszystkich narodów nie bierze się w rachubę. Lekceważy się go albo po prostu Jemu zaprzecza. Skutki tej herezji są straszne. Narody jęczą od cierpienia, same się karzą, nienawidzą się wzajemnie i wyniszczają. Ta herezja nacjonalizmu zafascynowała także nasz naród i doszła prawie do bałwochwalstwa. „Naród ponad wszystko”, a już łaskę robimy Bogu, kiedy położymy imię Boga na drugim miejscu: „Naród i Bóg”. Postawiliśmy naszą prawdę ponad prawdą Bożą albo, jak Apostoł Paweł mówi: „Prawdę Bożą zamienili na kłamstwo” (Rz. i, 25). U nas ma znaczenie sumienie narodowe. W imię tego sumienia narodowego głosi się, że wszystkie środki, nawet nieetyczne, są dozwolone, jeśli chodzi o dobro narodu i budowę państwa. Cerkiew ma służyć polityce, wiara i religia ma stać na jej usługach. Kto myśli inaczej, kto się temu przeciwstawia, ten uważany jest za wroga narodu. Kiedy biskup sprzeciwi się, to zmieszają go z błotem, bo u nas chamstwo jeszcze nie zginęło.”