Największymi ruskimi agentami są „patrioci”, którzy handlują polską krwią

Matka Kurka https://www.kontrowersje.net/najwiekszymi-ruskimi-agentami-sa-patrioci-ktorzy-handluja-polska-krwia/

W polityce w ogóle, a już w polityce na najwyższym poziome agresji, w tym agresji zbrojnej, nie ma miejsca na żadne wzruszenia i tanie emocje. Obrazy rozmaitych dramatów, szczególnie z udziałem dzieci i kobiet to wyłącznie brutalna walka na froncie propagandowym. Trzeba bardzo uważać, żeby w tym wszystkim się nie pogubić i co najważniejsze nie doprowadzić do tragedii narodowej. Ostatnią rzeczą, która jest teraz Polsce potrzebna to bojowe okrzyki bezrozumnych „patriotów” wyzywających do walki z Moskalem.

Gdyby to była tylko głupota, można by machnąć ręką, niestety to jest coś więcej, mianowicie skrajnie niebezpieczna polityka podsycana każdego dnia prawdziwymi albo zmyślonymi ofiarami bombardowań. Polska wbrew wszelkim „życzliwym” radom powinna się od konfliktu na Ukrainie trzymać z daleka i broń Boże nie angażować militarnie.

Kilka razy przedstawiałem strategie Putina i Zełenskiego [chodzi oczywiście o ich „prowadzących” md] , ale jeszcze raz powtórzę, że Putinowi chodzi po przejęcie kawałka Ukrainy na wschodzie i zdestabilizowanie całej Ukrainy do takiego poziomu, aby nie była zdolna do zachowania własnej państwowości. W tym planie nie ma miejsca na wojnę światową, przeciwnie Putin mówi wyraźnie, żeby świat się nie wtrącał do „jego strefy wpływów”, bo w przeciwnym razie Rosja odpowie nawet atakiem nuklearnym. Putin nie chce wojny ze światem, Putin chce, żeby świat nie kiwnął placem w obronie Ukrainy. Zełenski ma dokładnie odwrotną strategię. Każdego dnia próbuje wciągnąć NATO do konfliktu, domaga się zamknięcia przestrzeni powietrznej, co de facto oznacza udział NATO w konflikcie zbrojnym z Rosją. Oczekuje dostarczenia broni na Ukrainę i tutaj bezpośrednio próbował wciągnąć Polskę, mam na myśli wielodniowe przepychanki z polskimi Migami, ale też żąda dostaw od innych członków NATO. Reakcje ze strony największych graczy są znane, Ameryka reaguje dyplomatycznie, Niemcy bezczelnie, Francja całkowicie stoi z boku, coś tam robią Brytyjczycy, ale Londyn od Moskwy jest bardzo daleko.

Polska w opisanych okolicznościach nie ma żadnego wyboru, nasze położenie geopolitycznie sprawia, że powinniśmy przy każdej prośbie Ukrainy o jakiekolwiek wsparcie, pokazywać palcem na NATO i Unię Europejską. Czy tak się dzieje? Niestety nie, rząd PiS-u zachowuje się tak samo gorliwie, jak się zachowywał na początku pomoru, tylko wtedy zamykał lasy, co jeszcze nie miało wielkich konsekwencji, a teraz przyjmie dwa miliony uchodźców z Ukrainy. Z tego błędu będziemy bardzo długo wychodzić, olbrzymim kosztem ekonomicznym, bo tylko ktoś niespełna rozumu może uwierzyć, że 2 miliony kobiet i dzieci będzie zastrzykiem dla rynku pracy. Na szczęście ten problem nie stanowi bezpośredniego zagrożenia dla życia Polaków, w przeciwieństwie do nieodpowiedzialnego pokrzykiwania „patriotów”, którzy przywołują pozornie logiczne argumenty – dziś Ukraina, jutro Polska. Prawdą jest, że Putin i cała Rosja przyjmują tylko i wyłącznie argumenty siły, ale problem polega na tym, że Polska żadną siłą nie dysponuje i swoim bojowym zachowaniem wywołuje jedynie śmieszność.

Nie mamy potencjału gospodarczego, politycznego i przede wszystkim militarnego, żeby przeciwstawić się Rosji. Igranie polskim bezpieczeństwem w takiej sytuacji jest po prostu zbrodnią, nie patriotyzmem. Dostaliśmy od historii kolejną szansę na wyciągniecie wniosków. Putin popełnił kolosalny błąd atakując całą Ukrainę i nie ma innego wyjścia, będzie musiał się z tej przegranej operacji wycofać z większymi albo mniejszymi stratami. Od pierwszego ataku na Ukrainę w 2014 roku minęło 8 lat i jeśli Rosji wpadnie do głowy powtórzyć coś podobnego, to z pewnością będzie potrzebowała tyle samo albo i więcej czasu. Polska ma przynajmniej kilka lat na zbudowanie armii większej, sprawniejszej i nowocześniejszej niż ukraińska i to jest nasza jedyna właściwa strategia, plus działania dyplomatyczne zmierzające do trwałego podziału na linii Zachód-Rosja. Dlatego też strzeżcie się prawdziwych ruskich agentów, którzy chcą Polskę wciągnąć do konfliktu tu i teraz, gdy mamy w hangarach ruskie przedpotopowe Migi i niemieckie czołgi z demobilu.

Specustawa o pomocy uchodźcom daje Morawieckiemu władz absolutną [!?!]

Wychodzi na jaw coraz więcej „kwiatków” jakie rząd PiS próbuje przepchnąć pod przykrywką specustawy o pomocy Ukraińcom. Jednym z nich był wcześniej przez nas opisany powrót #BezkarnośćPlus. Czas jednak odkrywa kolejne kontrowersje, jakie władza próbuje przeprocedować pod płaszczem niesienia całkowicie przesadnej pomocy uchodźcom.

Wyrafinowani specjaliści obozu rządzącego doskonale zdają sobie sprawę, że obecny czas wyłączenia racjonalnego myślenia większości Polaków, za jakie odpowiadają reżimowe media. Daje im jedyną możliwość przepchnięcia niekorzystnych przepisów. Bo przecież, który z polityków odważy się sprzeciwić teoretycznej chęci niesiania pomocy „pokrzywdzonym” Ukraińcom.

W bardzo niekorzystnej dla Polaków specustawie o pomocy uchodźcom wyrafinowani politycy PiS chcieli kolejny raz zapewnić sobie bezkarności popełniającego przestępstwo podczas walki z pseudo covidem.

Nasz portal informował Państwa o tym w poniedziałek w artykule: PILNE! Bezkarność Plus ponownie w sejmie

Punkt ten dzięki czujności posła Grzegorza Brauna oraz innych posłów z Konfederacji na szczęście został wykreślony.

Niestety pazerność partii PiS nie zna granic. Władze przecież od ponad dwóch lat nie jedzą łyżeczka, tylko chochlą.

Kolejny „kwiatek” w medialnej ustawie pomocowej Ukraińcom, których władza użyła do swoich gierek politycznych, został znaleziony przez posłankę Annę Bryłka z Konfederacji. Jak się okazuje Morawiecki i reszta elity pod płaszczykiem pozornie niesionej pomocy pragnie przyznać sobie szereg uprawnień sprzecznych z konstytucją i innymi ustawami.

– Specustawa ws. pomocy obywatelom Ukrainy rozszerza na stałe kompetencje premiera – będzie on mógł wydawać polecenia przedsiębiorcom. Proponowane zmiany to naruszenie swobody działalności gospodarczej i powinny obowiązywać tylko w stanach nadzwyczajnych – pisze poseł Bryłka.

Poniżej przedstawiamy pełne brzmienie kontrowersyjnego fragmentu specustawy:

„Art. 7a. 1. W sytuacji kryzysowej Prezes Rady Ministrów może, z własnej
inicjatywy albo na wniosek Szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów lub ministra
kierującego działem administracji rządowej, wydawać polecenia zobowiązujące:

1) organy administracji rządowej;
2) państwowe osoby prawne oraz państwowe jednostki organizacyjne posiadające osobowość prawną;
3) organy jednostek samorządu terytorialnego, samorządowe osoby prawne oraz samorządowe jednostki organizacyjne nieposiadające osobowości prawnej;
4) osoby prawne i jednostki organizacyjne nieposiadające osobowości prawnej oraz przedsiębiorców.
2. Polecenia, o których mowa w ust. 1, są wydawane w celu:
1) zapewnienia właściwego funkcjonowania, ochrony, wzmocnienia lub odbudowy infrastruktury krytycznej;
2) przejęcia kontroli nad sytuacją kryzysową, której wpływ na poziom bezpieczeństwa ludzi, mienia lub środowiska, jest szczególnie negatywny;
3) usunięcia skutków sytuacji kryzysowej, o której mowa w pkt 2″.

KONKLUZJA:

Warto w tym miejscu dodać, że powyższy zapis, jaki Morawiecki i spółka chcą przepchać w specustawie pomocowej uchodźcom, będzie naruszał między innymi art. 22 Konstytucji RP, art. 232 i 232 ust 3 Konstytucji RP.

Czy zatem Morawiecki chce wykorzystać exodus Ukraińców i nieuwagę otumanionych Polaków do przyznania sobie władzy absolutnej?

Z całym tekstem specustawy można zapoznać się TUTAJ.

Rolowanie Polski MIG-iem. Rafał Ziemkiewicz o dwóch ośrodkach w USA.

https://www.fronda.pl/a/rolowanie-polski-mig-iem-rafal-ziemkiewicz-o-dwoch-osrodkach-w-usa,174713.html

„14 dni wystarczyło, by UE nie tylko pogodziła się z nowym, bandyckim image swego wschodniego partnera, ale także zobaczyła w jego agresji szansę.

Szansę na tym szybsze zagłodzenie i rzucenie na kolana Polski, obciążonej kosztami masowego napływu uchodźców. Rodzima Targowica przebiera na myśl o tym nóżkami, kibicuje i zachęca” – przekonuje publicysta tygodnika „Do Rzeczy”, publikując w serwisie Youtube swój wideo-komentarz dot. reakcji Zachodu na rosyjską agresję.

Dziennikarz odnosi się do dyplomatycznych intryg i zamieszania związanego z przekazaniem Ukrainie polskich myśliwców MIG-29.

– „Podjęta przez sekretarza Blinkena próba wypuszczenia Polaków przed szereg i rzucenia na stos pomocy dla Ukrainy dowodzi, że w USA konkurują dwa ośrodki i dwie strategie. Jedna dla nas korzystna, druga cynicznie wroga.

Na szczęście tym razem Polska nie okazała się bezmózgową hołotą, którą łatwo podpuścić by walczyła o cudze interesy niechając własne” – podkreśla Ziemkiewicz.

Końca Polski nie będzie, póki żyją [i rozmnażają się] Polacy.

Matka Kurka https://www.kontrowersje.net/konca-polski-nie-bedzie-poki-zyja-polacy/

Życie uczy wszystkiego i jak wiadomo przede wszystkim uczy pokory, dotyczy to także publicystów, którzy wykazują się króliczą potencją w rozmnażaniu hiperboli. Czy w obecnej sytuacji możemy mówić o końcu Polski? Nie widzę podstaw do takich twierdzeń i to w żadnym zakresie. Póki żyją Polacy jestem spokojny, że społecznie, ekonomicznie i politycznie przejdziemy przez świeżo rozlane bagno. Historia Polski jest tak bogata, że wydarzenia z ostatnich dwóch lat nie zmieściłyby się w dziesiątym rozdziale. Owszem dzieją się rzeczy fatalne, od marca 2020 roku człowiekowi rozumnemu trudno sobie znaleźć miejsce, teraz jeszcze doszły problemy związane z konfliktem na Ukrainie.

Dobrze to wszystko nie wygląda, powodów do radości nie ma, ale też nie przesadzajmy z podcinaniem żył Polsce, bo póki co tak źle nie jest.

Do tego, co się wokół nas dzieje zdecydowanie bardziej pasuje inne dyżurne zawołanie. Polska nie wyciąga żadnych wniosków z historii i ciągle wchodzi w tę przeklętą naiwność: „za wolność naszą i waszą”. Byliśmy krajem, który uratował najwięcej Żydów w czasie II wojny Światowej, ale w podzięce niemieckie obozy koncentracyjne stały się „polskimi obozami koncentracyjnymi” i to w dużej mierze za sprawą dzieci i wnuków ocalonych.

Teraz jesteśmy rajem dla ukraińskich uchodźców, a poziom empatii jest tak wielki, że nie tylko o Wołyniu wspomnieć nie wolno, ale o kosztach, które są dla nas dramatyczne. Z dużym prawdopodobieństwem da się powiedzieć, że kwestią czasu pozostaje kiedy zostaniemy obarczeni winą za tragedię humanitarną, bo nie potrafiliśmy odpowiednio zabezpieczyć wiktu i opierunku naszym sąsiadom. Naiwna wiara, że lada dzień spłynie do Polski rzeka pieniędzy z USA i UE, jako żywo przypomina gwarancje z 1939 roku i skończy się jak w roku 1982, gdy nam przysyłali mleko w proszku i margarynę. Pozostaniemy ze swoimi i ukraińskimi problemami całkowicie sami, co gorsza nikt nie ma pojęcia w jakim kierunku się to wszystko rozwinie.

Najpopularniejsze diagnozy rozbiły się w proch, na granicy polsko-niemieckiej nie ma żadnego ruchu, czemu nie należy się specjalnie dziwić. Polska zapewniła Ukraińcom lepsze warunki bytowania niż Polakom i stało się to kosztem Polaków, Niemcy nie zrobiły nic. Na pierwszej fali emocji świat i Europa poklepują nas po ramieniu i rozpływają się w zachwytach nad Polską solidarnością.

Jak długo to potrwa? Niedługo, bardzo krótko, jak tylko pojawią się pierwsze problemy, które już się de facto pojawiły, proza życia zastąpi wszystkie wzniosłe odezwy i laudacje. Polskie problemy zostaną połączone z ukraińskimi problemami i gdy tylko zaczniemy o tym głośno mówić w odpowiedzi dostaniemy artykuły w zachodniej prasie piętnujące rasizm i ksenofobię, a Komisja Europejska skieruje do TSUE nowe skargi.

Przedstawiony i raczej nieuchronny obraz zdarzeń trochę się kłóci z generalną tezą, że Polska przetrwa i żadnego końca Polski nie będzie. Skąd ten optymizm, wydawałoby się niepoprawny i nieuzasadniony? Z tego samego źródła, z naszej historii, w tym historii porażek. Obiektywnie i racjonalnie rzecz ujmując mamy do czynienia z kolejną porażką Polski i trudno się oprzeć wrażeniu, że jest to porażka na własne życzenie, z licznymi strzałami w stopę. Prawdą jest, że sami się wpakowaliśmy w te kłopoty i jeszcze cieszymy się z tego, jak głupi do sera.

Z drugiej strony siła przetrwania w Polakach jest tak wielka i wielopokoleniowo hartowana, że nie zabije nas nic. Przetrwaliśmy wiele lat bez papieru toaletowego i z kartkami na mięso, to przetrwamy z paliwem po 7 złotych i niebotycznymi rachunkami za energię. Przeżyliśmy 45 lat komuny z wojskami radzieckimi u boku, to przeżyjemy z dwoma milionami Ukraińców na naszym garnuszku.

Na pytanie po co nam to wszystko, od wieków nie znajdujemy odpowiedzi. Może to już taki polski urok, który należy rozumieć na dwa słownikowe sposoby: taka nasza uroda i ktoś rzucił na nas czary. Polską rządzą ludzie, którzy wydawali się optymalną opcją, po czasie wyszła z nich ta sama beznadzieja, jaką znamy od zawsze, ale Polacy to inna bajka, wręcz inny naród niż polscy politycy i dlatego Polska przetrwa tę nawałnicę.

Najgorszą społecznie ze wszystkich kradzieży jest kradzież czasu.

Jest pewien grzech przeciwko siódmemu przykazaniu, z którego Polacy zazwyczaj nie zdają sobie sprawy, chociaż bardzo ciężki. Najgorszą społecznie ze wszystkich kradzieży jest kradzież czasu, gdyż demoralizuje okradzionego.

Jest to specjalność biurokracji względem obywateli, wybujała oczywiście najbardziej tam, gdzie biurokracja najbardziej się rozrosła, tj. w Polsce. Im więcej urzędów, tym więcej czasu się marnuje; im liczniejsi są w jakimś urzędzie urzędnicy, tym wymyślniejsze formy przybiera rabunek czasu. Nie winien temu urzędnik, lecz system biurokratyczny; urzędnik robi, co mu każą i jak mu każą.

Opanowywanie czasu (tj. celowe nim rozporządzanie) stanowi w cywilizacji czynnik ważniejszy, niż opanowywanie przyrody i przestrzeni. Czym w przestrzeni meta, tym w czasie jest termin. Wyznaczaniem terminów na swoje czynności ogranicza człowiek swoją swobodę, a zatem opanowuje samego siebie; wyrabia wolę i wytwarza duchową siłę twórczą. Tędy droga, by stać się panem życia.

Wraz z opanowywaniem czasu rozwija się etyka. Rodzi się pilność w imię oszczędzania czasu, zapobiegliwość, oszczędność, myśl o dalszej przyszłości, wreszcie poczucie obowiązku względem następnego pokolenia. Postęp zawisł od takich, którzy patrzą poza własny zgon, poza grób, na przyszłość dzieci i wnuków. Przyszłość społeczeństwa, narodu i państwa zawisły w znacznej części (a może nawet przeważnie) od tego, jak się urnie robić użytek z czasu.

Marnowanie czasu jest zbrodnią wołającą o pomstę do nieba, jest okradaniem i samego siebie i wszystkich innych. Cóż zatem sądzić o państwowości, która sama uprawia na wielką skalę marnotrawienie czasu? Gdybyż zliczyć czas, który nam każą marnować chodzeniem po tuzinach niepotrzebnych kancelarii, za zbędnymi sprawami, z dreptaniem, wystawaniem, wracaniem po kilka razy zebrałyby się grube pasma lat, skradzione pracy twórczej.

Oto mamy przykład, jak państwo może być okradane przez własną państwowość.

==================

Teksty Feliksa Konecznego z książki „Państwo i prawo” podaję dla wszystkich, przecież już wyrobionych, czytelników.

Ale szacuję, że 10-15 % z nich to rycerze, walczący świadomie o Polskę. Dla nich to zachęta, by mieć na podorędziu wszystkie dzieła Wielkiego Feliksa – są one niezbędne dla skutecznej walki. MD

Krzyżowanie komsomołek z małpą bonobo a Zielony Ład UE

„Parę słów refleksji” wygłoszonych po odznaczeniu mnie Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.

Mirosław Dakowski 17 grudnia 2019

Po ceremonii dekoracji Orderami głos zabrał Minister Stanu w Kancelarii Prezydenta Andrzej Dera, a po tym poproszono do mikrofonu mnie, spośród odznaczonych. Naszych wypowiedzi nie ma dotąd w sprawozdaniu na stronie Kancelarii Prezydenta, więc moją odtwarzam na gorąco, z pamięci.

[20 XII oświadczono mi, iż służby Kancelarii Prezydenta nie rejestrowały tej uroczystości. Nie przekażę więc, jakie wskazania dla Narodu miał minister, Sekretarz Stanu Andrzej Dera]

==================

Panie Ministrze, Polacy!

Na początku stanu wojennego, w tak zwanych „twardych warunkach” narzuconych przez Wronę wydawało się, że musimy walczyć w ramach podziemia Solidarności. Natomiast bardzo szybko część z nas, tak zwane Samotne Wilki, zorientowała się, że to oficjalne podziemie Solidarności jest bardzo zaubeczone. Postanowiliśmy działać oddzielnie. Było to o tyle niewygodne, że nie mieliśmy wsparcia. Ale za to uzyskaliśmy o wiele większe rezultaty z powodu ogromnego zmniejszenia się ilości wpadek. Nazwaliśmy się wtedy prześmiewczo partyzantami z wyrąbanego lasu.

Nawet po zauważonej przez nas zmowie z Magdalenki wydawało się, że w nowej rzeczywistości będzie mimo wszystko uczciwej, a walczyć – łatwiej. Tak się jednak ku mojemu zdziwieniu [optymistycznemu może] nie stało.

Już na początku nowej rzeczywistości wdepnąłem bez mojej chęci w tak zwaną „aferę”, a ściślej – rabunek Polski poprzez Fundusz Obsługi Zadłużenia Zagranicznego. Ujawnił go inspektor NIK Michał Falzmann. Przez lat już teraz kilkadziesiąt nie odzyskano ani tych miliardów zrabowanych przez zorganizowaną grupę przestępczą [grupa Y] ani naprawdę nie ukarano sprawców. Taki Przywieczerski zwany przez nas „Prezio do odsiadki” był dwukrotnie wypuszczany z Polski [UOP, ABW] z dokumentami, żył zupełnie bezkarny w Stanach i dopiero kiedy wszelkie terminy karne się skończyły – wrócił sobie, a nawet został przywieziony do Polski.

Podobnie ponurą sprawą było ukrywanie Zbrodni Smoleńskiej i to ukrywanie tak przez lewe jak i prawe skrzydło Ptaszyska Kłamstwa Smoleńskiego. Ciągle ignoruje się fakty i dowody uzyskiwane przez konstruktorów, fizyków, lotników i innych specjalistów.

Tylko w podziemiu, czyli w internecie obecnie możemy alarmować o zakusach Przedsiębiorstwa Holokaust popieranego mocno przez administrację USA na kolejne setki miliardów złotych, które mają rabować w Polsce i Polakom. Władze Polski wykręcają się od reakcji.

Sprawą, w której również bezpośrednio uczestniczyłem, jest rozwój energii odnawialnych. W latach dziewięćdziesiątych i na początku trzeciego tysiąclecia udało nam się zbudować nową gałąź przemysłu, mianowicie budowę wysokowydajnych kotłów na drewno, trociny, gałęzie, łuski od kaszy i podobne odpadowe nośniki energii odnawialnych.

Kotły na drewno dają realnie netto zero CO2 i zero SO2 , a mają już moc 5 do 8 GW, to jest moc 4-6 wielkich energetycznych reaktorów jądrowych. Niestety decyzje władz tak rządowych jak i samorządowych inspirowane przez grupy gadające niemądre slogany na temat tak zwanego smogu, powodują obecnie całkowite zniszczenie tej wspaniałej dziedziny energii odnawialnych.

A wciska się nam energetyczne dinozaury – reaktory jądrowe, niebezpieczne, drogie i ciągle drożejące.

Powstanie groteskowego Ministerstwa Klimatu i dyrdymały opowiadane przez jego ministra, jak to on promuje chorą na Aspergera dziewczynkę jako Guru klimatystów, ośmieszają rząd. Polsce grozi to ogromnymi nieuzasadnionymi wydatkami na zbędne gałęzie energetyki.

Całe to urzędowe gadanie o szkodliwości CO2, szczególnie antropogennego, z punktu wiedzy z fizyki atmosfery jest bzdurą, dodatkowo celowo złośliwą. Klimat planety od setek milionów lat cechuje samo-regulowalność. Narzucony podatek od emisji CO2 jest rabunkiem.

Zapewniam Państwa, Panie Ministrze i Was, Polacy, że to co teraz narzucają Nieznani Ojcowie, którzy zarządzają urzędnikami w Unii Europejskiej, np. dyrektywy dotyczące tak zwanego Zielonego Ładu, jest oparte o fałszerstwa wykonywane przez IPCC, który to fałszerstwa zostały wielokrotnie wykazane i udowodnione.

Zapewniam też Pana panie Ministrze i Państwa Polaków, że za lat 30 czyli już za jedno pokolenie te banialuki, które teraz opowiadają urzędnicy z Unii Europejskiej na tematy klimatu, będą tak ponuro śmieszne jak obecnie śmieszne są tak zwane osiągnięcia akademika Łysenki, który na przykład siłą zamieniał żyto na pszenicę a kukułkę w drozda, czy osiągnięcia Olgi Lepieszyńskiej, która w moździerzu produkowała, tworzyła życie, jak wmawiała nam komunistyczna propaganda. Podobne osiągnięcia miał akademik Iwanow który krzyżował komsomołki z małpą Bonobo [odmianaszympansa], a jego syn zupełnie honorowo w Gabonie krzyżował się z samicami Bonobo. Do pomysłu potomstwa dwóch samców jeszcze wtedy nie przekonywano.

Jeśli rząd musi z nieznanych narodowi przyczyn wykonywać dyktat Brukseli, polecenia czy rozkazy, które są ewidentnie bzdurne, to powinien nam chociaż dawać znać [mrugać porozumiewawczo?], że wykonuje to pod przymusem. A same rozkazy sabotować jak najsprawniej, ich realizację opóźniać.

Sytuacja, w której tak wielu patriotów, Polaków musi w dalszym ciągu działać jak partyzanci z wyrąbanego lasu, nie jest sytuacją właściwą czy naturalną.

Z całą pewnością Prawda zwycięży – tylko, że o to musimy walczyć. Wszyscy.

Z Panem Bogiem,

dziękuję.

Na wypadek awarii nagłośnienia w czasie mej wypowiedzi miałem przygotowany następujący komentarz, który po podniesieniu głosu byłby słyszalny na całej sali, choćby przez te 200 osób, w tym dwóch ministrów:

Och, jaka piękna ilustracja sytuacji przeze mnie analizowanej: Podobnie przed Zbrodnią Smoleńską zepsuło się co najmniej siedem monitoringów na Okęciu wojskowym, tyleż na Siewiernym wojskowym. Policzyłem prawdopodobieństwo tego, że mogło to się stać niezależnie, przypadkowo. Takie prawdopodobieństwo jest mniejsze niż 10-46. co jednoznacznie dowodzi współpracy wykonawców w obu miejscach, w obu państwach.

———

Na szczęście aparatura w Pałacu Prezydenckim działa bez zarzutu. A ziarenko zasiane w tym Pałacu może wyda plon stokrotny?