CIA wygrała? Wszystko [w meRdiach] w co wierzysz jest kłamstwem

CIA wygrała: wszystko w co wierzysz jest kłamstwem.

Autorstwa Jamesa Corbetta

„Będziemy wiedzieć, że nasz program dezinformacyjny został ukończony, gdy wszystko, w co wierzy amerykańska opinia publiczna, okaże się kłamstwem”.

– były dyrektor CIA William Casey

Jeśli od jakiegoś czasu obracasz się w kręgach teorii spiskowych, z pewnością słyszałeś ten niesławny cytat byłego dyrektora CIA/nieoskarżonego współspiskowca Iran-Contras/Rycerza Malty/członka Le Cercle, Williama Caseya. I w przeciwieństwie do wszystkich innych cytatów, które stały się viralem w internecie i rzekomo zawierają sensacyjne wyznanie spiskowca, ten może być prawdziwy!

Tak przynajmniej twierdzi Barbara Honegger. Zapytana przez internetowego detektywa o pochodzenie cytatu, była pracownica kampanii Reagana i analityczka polityczna potwierdziła, że ​​słyszała, jak Casey wypowiadał te słowa na spotkaniu w Białym Domu w 1981 roku.

Osobiście byłem źródłem tego cytatu Williama Caseya. Wypowiedział go na spotkaniu na początku lutego 1981 roku w Sali Roosevelta w Zachodnim Skrzydle Białego Domu, w którym uczestniczyłem. Natychmiast opowiedziałem o tym mojej bliskiej przyjaciółce i mentorce politycznej/starszej korespondentce Białego Domu, Sarah McClendon, która następnie upubliczniła go, nie podając źródła.

No i proszę. Według naocznego świadka, jeden z tajemniczych spiskowców po prostu stwierdził oczywistą prawdę: CIA nie tylko chce ogłupić amerykańską opinię publiczną, ale celowo chce ją oszukać do tego stopnia, że ​​będzie się mylić dosłownie we wszystkim, w co wierzy. Cóż za zdumiewające wyznanie!

Ale czy kiedykolwiek zastanowiłeś się nad tym, co ten cytat naprawdę oznacza? I czy kiedykolwiek pomyślałeś, że ci, którzy jako pierwsi rzucają tym cytatem w swoich ideologicznych przeciwników, mogą być w rzeczywistości największymi ofiarami tej kampanii dezinformacyjnej?

Cóż, ja osobiście zatrzymałem się, żeby się nad tym zastanowić! I wnioski, do których doszedłem, was zaskoczą.

Myślisz, że dasz radę znieść prawdę? Czytaj dalej, żeby się dowiedzieć!

WSZYSTKO W CO WIERZYSZ JEST ZŁE

Prawdopodobnie nie muszę się wysilać, żeby przekonać moich stałych czytelników, że wszystko, w co wierzy dziś amerykańska opinia publiczna, jest błędne. Ale jeśli mi nie wierzycie, rozejrzyjcie się dookoła.

Czy to nie są ci sami ludzie, którzy dwie dekady temu ostro krytykowali przemysł farmaceutyczny, a potem zaczęli wychwalać firmę Pfizer, gdy poplecznicy głównego nurtu mediów powiedzieli im, żeby zaszczepili się na COVID-19?

Oczywiście, że tak!

Czyż ci sami ludzie, którzy potępiali cenzurę państwową, gdy była prowadzona przez Scary Poppins i skierowana przeciwko zwolennikom Trumpa, nie są teraz tymi samymi ludźmi, którzy wiwatują na cenzurę państwową, gdy prowadzi ją Trump i skierowana jest przeciwko propalestyńskim protestującym na kampusach uniwersyteckich i lewicowym gospodarzom talk-show?

Wiesz o tym!

A czy ci sami ludzie, dla których noszenie maseczki było centralnym elementem tożsamości w czasie „oszustwa pandemii”, nie zdjęli po prostu maseczki i nie wywiesili ukraińskiej flagi, gdy tylko porzucono narrację o Covidzie?

Możesz w to uwierzyć, kolego!

A czyż ci sami ludzie, którzy głosowali na Trumpa, bo obiecał osuszyć bagno, ujawnić akta Epsteina i uchronić Amerykę przed niepotrzebnymi wojnami na Bliskim Wschodzie, nie są teraz tymi samymi ludźmi, którzy bronią Trumpa za zasypanie bagna, zatuszowanie akt Epsteina i wciągnięcie Ameryki w kolejną niepotrzebną wojnę na Bliskim Wschodzie?

Czy w ogóle trzeba zadawać to pytanie?

Właściwie nie trzeba szukać daleko, żeby znaleźć przykłady na to, jak Joe Q. Normie i Jane Q. Soccermom (nacisk na „Q”) dają się nabrać na każdą bzdurę, jaką serwuje nam telewizyjna prasa.

Żeby było jasne: to nie jest zjawisko wyłącznie amerykańskie. William Casey mógł celowo wprowadzić w błąd amerykańską opinię publiczną podczas spotkania w Białym Domu w 1981 roku, ale to tylko dlatego, że powszechnie przyjmuje się, że oszukiwanie reszty świata jest istotną częścią misji CIA. Casey powiedział jedynie, że kampania dezinformacyjna agencji nie będzie kompletna, dopóki amerykańska opinia publiczna nie zostanie oszukana tak samo jak wszyscy inni na świecie. I uwierzcie mi, Kanadyjczykowi mieszkającemu w Japonii, który mieszkał w Irlandii i dużo podróżował po Europie i Azji: ludzie na całym świecie są wprowadzani w błąd tak samo jak Amerykanie.

No cóż, to dopiero! Ktoś powinien zadzwonić do fotografów i przygotować kombinezon lotniczy George’a Busha. Czas na zdjęcie z napisem „Misja wykonana”!

…ale chwila. Zaczekaj chwilę. Jesteś członkiem społeczeństwa, prawda? I nie jesteś jednym z tych, którzy dali się nabrać na kampanię dezinformacyjną CIA, prawda?

Nie jestem częścią amerykańskiej opinii publicznej, ale jestem częścią globalnej opinii publicznej, która, jak już ustaliliśmy, była niewypowiedzianym celem kampanii Caseya. I z pewnością nie jestem jedną z ofiar kampanii dezinformacyjnej CIA, prawda?

Przecież nie wszystko w co wierzymy jest złe… prawda?

MYŚLISZ, ŻE WSZYSTKO JEST ZŁE

Tak, my, tu, w krainie teorii spiskowych, uważamy się za garstkę wybrańców, którym jakimś cudem udało się przejrzeć kampanie dezinformacyjne CIA. Ale czy kiedykolwiek zastanawialiście się, że rosnąca świadomość społeczna kampanii dezinformacyjnych i brudnych sztuczek CIA może sama w sobie być wykorzystana do napędzania kolejnych kampanii dezinformacyjnych?

Przyjrzyjmy się fascynującemu studium przypadku, które właśnie się pojawiło: narastającemu sprzeciwowi wobec centrów danych AI. Widzowie programu „The Corbett Report” wiedzą, że narasta ruch sprzeciwu wobec budowy tych pochłaniających wodę i energię, a umożliwiających inwigilację potworów – i nie bez powodu. Centra danych niszczą lokalne środowisko, podnosząc koszty użytkowania dla mieszkańców, którzy i tak ledwo wiążą koniec z końcem, pomagają gigantom Big Tech stać się jeszcze bogatszymi, budując sieć inwigilacji „Wielkiego Brata” dla Państwa Głębokiego, a także ułatwiają zastępowanie stanowisk pracy technologiami AI.

Biorąc pod uwagę wszystkie te niezaprzeczalne fakty, z pewnością każdy może sympatyzować z ruchem przeciwko centrom danych, prawda? Młodzi/starzy, robotnicy/pracownicy umysłowi, liberałowie/konserwatyści – jak jedna z typowych taktyk „dziel i rządź” mogłaby zadziałać, by skłonić ludzi do odwrócenia się od protestujących przeciwko centrom danych?

…A potem nasi przyjaciele z głównego nurtu mediów przychodzą z nowym, szokującym odkryciem: „Finansowana przez Sorosa firma Indivisible atakuje centra danych w Temple w Teksasie”.

Zgadza się, czołowi reporterzy „The Dallas Express” odkryli skandal stulecia! Okazuje się, że ogólnokrajowa grupa, która kiedyś otrzymywała finansowanie od Sorosa, ma lokalny oddział w Temple w Teksasie, który kiedyś poparł pojedynczy protest i petycję przed ratuszem Temple, protestując przeciwko lokalnemu centrum danych. Wiecie więc, co to oznacza: sprzeciw wobec centrów danych jest całkowicie fałszywy! To część tej samej armii astroturfowej Sorosa, która odpowiada za każdy protest, jaki kiedykolwiek miał miejsce w Ameryce! Sprawa zamknięta!

…A przynajmniej taki wniosek sugeruje raport, który przenika świat teorii spiskowych, gdy „godne zaufania” „alternatywne” źródło informacji, ZeroHedge, podchwytuje tę historię i kontynuuje ją. Jak zauważył jeden z bystrych komentatorów ZeroHedge:

ZeroHedge naprawdę ujawnia swoje prawdziwe oblicze, przedstawiając opór wobec centrów danych jako rodzaj ideologii luddyzmu. Warto zauważyć, że artykuł nie łączy bezpośrednio Sorosa z tym oporem, a jedynie wskazuje na udział w nim jednej organizacji opozycyjnej, finansowanej przez niego. Kto czytając to, może faktycznie twierdzić, że te centra poprawią nasze życie? Kto ma nadwyżki wody i prądu?

Albo, cytując innego komentatora: „Wyobrażam sobie burzę mózgów na ZH: Jaki nagłówek możemy wymyślić, aby przekonać naszych czytelników o zaletach centrów danych?”

Ale tak to już jest w świecie, w którym ludzie przejrzeli kampanię dezinformacyjną CIA. Gdy już wszyscy zidentyfikujemy złoczyńcę, można go wykorzystać do zastraszenia dysydentów i voilà: problem rozwiązany!

Więc jeśli masy są o krok od rozpoczęcia dżihadu butlerowskiego, wystarczy wysłać Kevina O’Leary’ego, żeby argumentował, że wszelki opór przeciwko wielkim technologiom jest finansowany przez Chińczyków . A jeśli to nie zadziała – co oczywiście nie zadziała – po prostu powiedzcie ludziom, że Soros finansuje ten opór.

Szach-mat, teoretycy spiskowi! Teraz musicie wesprzeć centra danych. Przecież nie jesteście w drużynie Sorosa, prawda?!

Ale czekaj, będzie jeszcze gorzej! Tak, teoretycy spiskowi, którzy nie czytają dalej niż nagłówki, mogą dać się zmanipulować sztuczką „finansowania Sorosa” lub podobnymi zwodniczymi manewrami. Ale co, gdyby udało się skłonić byłych krytycznych myślicieli ze społeczności spiskowej do całkowitego odrzucenia wszelkich informacji na dany temat? Czyż nie byłby to szczytowy trik poznawczy?

No cóż, zgadnij co…

ŚWIAT POSTPRAWDY

Zatrzymaj mnie, jeśli już to słyszałeś: żyjemy w świecie postprawdy.

Oczywiście, słyszeliście już to wyrażenie. Od pierwszej inauguracji Trumpa w 2017 roku ukazały się niezliczone analizy, felietony, komentarze, a nawet artykuły naukowe, zmagające się z naturą naszej „ery postprawdy”. Te lamentujące jeremiady globalistycznych propagandystów i kolesi z establishmentu ostrzegają nas, że Trump spycha członków swojego kultu MAGA w epistemologiczną przepaść i że wkraczamy w świat, w którym „obiektywne fakty liczą się mniej niż osobiste odczucia i ideologiczna lojalność”.

Prawda jest taka, że ​​od bardzo dawna żyjemy w tej „post-faktycznej” rzeczywistości .

Właśnie taką rzeczywistość opisał Orwell w „Retrospektywnym spojrzeniu na hiszpańską wojnę domową”, swoich wspomnieniach z 1943 roku, opisujących jego walkę po stronie republikanów w hiszpańskiej wojnie domowej. W tekście tym autor opowiada nie tylko o swoich doświadczeniach bojowych, ale także o tym, jak wojna była przeinaczana w gazetach w kraju.

Już na początku życia zauważyłem, że żadne wydarzenie nie jest dokładnie relacjonowane w gazecie, ale w Hiszpanii po raz pierwszy zobaczyłem relacje prasowe, które nie miały żadnego związku z faktami, nawet tego sugerowanego przez zwykłe kłamstwo. Widziałem doniesienia o wielkich bitwach, w których nie doszło do żadnej walki, i absolutną ciszę, w której zginęły setki ludzi. Widziałem żołnierzy, którzy walczyli dzielnie, potępianych jako tchórze i zdrajcy, a innych, którzy nigdy nie oddali strzału, czczonych jako bohaterów wyimaginowanych zwycięstw. Widziałem, jak londyńskie gazety rozpowszechniają te kłamstwa, a gorliwi intelektualiści wznoszą emocjonalne nadbudowy nad wydarzeniami, które nigdy nie miały miejsca. W rzeczywistości widziałem historię pisaną nie według tego, co się wydarzyło, ale według tego, co powinno się wydarzyć według różnych „linii partyjnych”.

To, że gazety kłamią o wydarzeniach, aby stworzyć narrację zgodną z ich poglądami politycznymi, niestety nie jest szokujące. Zszokowało jednak Orwella – i powinno zszokować nas – to, że opinia publiczna nie tylko wiedziała, że ​​jest okłamywana, ale wręcz to akceptowała. Wręcz przeciwnie, ostrzegał, że przekonanie opinii publicznej, iż wszelkie doniesienia są propagandą, jest jeszcze bardziej niebezpieczne niż sama propaganda.

Tego rodzaju rzeczy mnie przerażają, ponieważ często sprawiają, że czuję, że koncepcja obiektywnej prawdy znika ze świata. […] Wiem, że modne jest twierdzenie, że większość udokumentowanej historii i tak składa się z kłamstw. Jestem skłonny uwierzyć, że historia jest w dużej mierze niedokładna i stronnicza, ale cechą charakterystyczną naszych czasów jest porzucenie idei, że historię można napisać zgodnie z prawdą.

To właśnie ta obserwacja – obserwacja, że ​​społeczeństwo tak bardzo przyzwyczaiło się do kłamstw, że przestało wierzyć w samą prawdę – ukształtowała późniejszą konstrukcję państwa policyjnego Orwella w „ Roku 1984” , a w konsekwencji naszą wizję totalitarnego reżimu. Misja Wielkiego Brata nie została wypełniona, dopóki Winston nie uwierzył , że dwa plus dwa równa się pięć, czy cokolwiek innego partia mu wmówiła.

Nietrudno dostrzec paralele do naszych czasów. Jak często słyszeliśmy w społeczności zwolenników teorii spiskowych i poszukiwania rzeczywistości, że „wszystko, co nam powiedziano, jest kłamstwem”? Czy dotyczy to również samej obserwacji – że „wszystko, co nam powiedziano, jest kłamstwem” – czy też ta obserwacja jest wyłączona z tego dictum? W rzeczywistości, krótka chwila refleksji ujawnia, że ​​destrukcyjny cynizm refrenu „wszystko jest kłamstwem” grozi nawet zniszczeniem samego refrenu.

Te rozważania nie są jedynie ćwiczeniem filozoficznym. Jeśli pozwolimy sobie na oderwanie się od prawdy, skończymy jako rozbita, apatyczna i niezdolna do działania grupa, całkowicie niezdolna do przeciwstawienia się spiskowcom i ich machinacjom.

CZY CIA WYGRAŁA?

Nic nie jest bardziej szkodliwe dla świadomego, zmotywowanego i zorganizowanego oporu niż społeczeństwo, które przestało wierzyć w prawdę.

Co może być bardziej sprzeczne z badaniami, studiami i dochodzeniami niż toksyczne wzruszenie ramion cynicznego zaprzeczenia?

Po co tracić czas na studiowanie wojny w Iranie? Nie ma broni jądrowej!

Po co tracić czas na badanie broni biologicznej? Wirusy nawet nie istnieją!

Po co marnować czas na zgłębianie tajnego programu kosmicznego? Kosmos nie istnieje (a Ziemia jest płaska, ty ignorancie, obieżyświatze!).

Po co tracić czas na martwienie się 11 września, zamachem bombowym na maratonie w Bostonie czy jakimkolwiek innym incydentem w wojnie z terroryzmem? To wszystko hologramy i aktorzy inscenizujący kryzysy!

Widzisz, nie chodzi tylko o to, że wszystko, w co wierzysz, jest fałszywe. Chodzi o to, że jeśli dasz się nabrać na kampanię dezinformacyjną Caseya, uwierzysz, że wszystko jest fałszywe! Nie ma ani jednego wydarzenia w wiadomościach ani przełomowego wydarzenia, którego nie dałoby się zignorować hasłami współczesnych teoretyków spiskowych: „To nie istnieje!”, „To się nigdy nie wydarzyło!” albo „To wszystko jest fałszywe!”.

Nie potrzeba żadnego śledztwa. Nie trzeba przyjmować żadnych informacji. Nie potrzeba żadnego wysiłku. Tylko protekcjonalne machnięcie ręką, podczas gdy spiskowcy forsują swoje plany.

A jeśli naprawdę wierzymy, że „wszystko, co nam powiedziano, jest kłamstwem” – innymi słowy, jeśli nie mamy żadnego fundamentu prawdy, na którym moglibyśmy się oprzeć, poza naszymi własnymi uczuciami i intuicją – to jaki jest sens budowania wspólnoty? Jaki jest sens podejmowania działań przeciwko przestępcom? Jaki jest pożytek ze znalezienia wspólnego gruntu z osobami o podobnych poglądach i zawiązania sojuszy, aby poprawić nasze życie?

Wreszcie, twój sąsiad, który nie wierzy w 99,99% rzeczy, w które ty nie wierzysz, prawdopodobnie potajemnie w coś wierzy. Może jest płaskoziemcą ( ups !)! A może * powie, że to nieprawda! * wierzy, że wirusy są najlepszym wytłumaczeniem rozprzestrzeniania się przeziębienia w społeczności, którego wszyscy doświadczyliśmy dziesiątki razy w życiu. A może * na litość boską! * wierzy, że broń jądrowa naprawdę istnieje i że warto uniknąć nuklearnego holokaustu!

Każdy, kto kiedykolwiek poświęcił czas na dyskusję na te tematy na forach internetowych, doskonale wie, że ludzie wolą kłócić się z sąsiadami niż współpracować z nimi w celu tworzenia równoległych struktur i ograniczania kontroli spiskowców.

W świetle powyższego, wypowiedź Caseya można przeformułować w następujący sposób: „Będziemy wiedzieć, że kampania dezinformacyjna CIA dobiegła końca, gdy ludzie na świecie przestaną wierzyć w cokolwiek”.

Gdyby tak było, jakie dictum moglibyśmy sformułować, aby temu przeciwdziałać? Co moglibyśmy ustanowić jako punkt odniesienia, mierząc nie sukces, ale porażkę CIA?

Być może: „Będziemy wiedzieć, że kampania dezinformacyjna CIA poniosła porażkę, gdy krytyczna masa społeczeństwa zacznie aktywnie współpracować ze swoimi przyjaciółmi i sąsiadami, aby weryfikować informacje, ustalać, co jest prawdą, i wspólnie pracować nad poprawą warunków życia”.

Z jakiegoś powodu wątpię, że zdanie to przyjmie się wśród ogółu społeczeństwa, ale może któryś z Was, znawców sztuki słowa, zasugeruje coś bardziej zwięzłego.

Źródło: CIA wygrała: wszystko w co wierzysz jest kłamstwem

Plan Ameryki na III wojnę światową

Plan Ameryki na III wojnę światową

Autor: Eric Zuesse

Plan rządu USA dotyczący III wojny światowej (WW3) jest taki sam, jaki realizował od początku istnienia imperium amerykańskiego i zimnej wojny, dążąc do przejęcia kontroli nad całym światem – która rozpoczęła się 25 lipca 1945 roku. Jednakże, ponieważ Stany Zjednoczone przez dekady przeznaczały ponad 50% globalnych wydatków wojskowych (w 2024 roku będzie to 65% całkowitych rocznych globalnych wydatków wojskowych), utrzymując około 900 zagranicznych baz wojskowych i monitorując świat z korzyścią dla amerykańskich miliarderów kontrolujących większość największych światowych korporacji międzynarodowych, Stany Zjednoczone stają się coraz mniej konkurencyjne na arenie międzynarodowej i w związku z tym przerzucają coraz większą część ciężaru finansowego swojego imperium na swoje kolonie (takie jak NATO). Obecnie domagają się one finansowania agresji USA, takiej jak nielegalne (niezatwierdzone przez ONZ) inwazje, sankcje gospodarcze, a także propagandy, blokad i zamachów stanu przeciwko Rosji, Chinom, Iranowi i innym krajom, których USA nie zdołały jeszcze podporządkować sobie dla korzyści swojego imperium miliarderów.

19 maja Alex Christoforou i Alexander Mercouris, dwaj eksperci zajmujący się wojnami prowadzonymi przez imperium USA, których celem jest podbój Rosji i Chin, opublikowali artykuł zatytułowany „Europejska eskalacja dronów wymyka się spod kontroli”, w którym omówili obecną fazę, w której imperium USA przerzuca bezpośrednie koszty militarne swoich wysiłków zmierzających do podboju Rosji i Chin na swoje kolonie europejskie.

Również 19 maja Gallup opublikował raport zatytułowany „Global Trust in Institutions: A 20-Year Review”, w którym stwierdzono „niski poziom zaufania do amerykańskich instytucji”, z wyjątkiem 70% zaufania do „małych przedsiębiorstw” i 62% zaufania do „wojska” (które jest najbardziej skorumpowaną instytucją w Ameryce i JEDYNĄ agencją federalną, która nigdy nie została poddana audytowi). Jednak wojsko jest również własnością właścicieli głównych mediów informacyjnych, co czyni te serwisy informacyjne narzędziami propagandowymi dla armii USA. Krótko mówiąc, miliarderzy kontrolują opinię publiczną. Dlatego „wojsko” jest jedną z zaledwie dwóch amerykańskich instytucji cieszących się szacunkiem społeczeństwa amerykańskiego.

Między 1973 a 2025 rokiem wskaźnik poparcia dla zorganizowanej religii spadł z 60% do 32%, dla systemu opieki zdrowotnej z 70% do 32%, dla urzędu prezydenta z 60% do 30%, dla gazet z 50% do 17%, dla wiadomości telewizyjnych z 50% do 11% i dla Kongresu z 45% do 10%.

16 listopada 2021 roku „The New York Times” opublikował artykuł zatytułowany: „Dane pokazują: Sojusznicy USA w dużej mierze odpowiadają za globalny upadek demokracji: Dane pokazują, że kraje sprzymierzone z Waszyngtonem wycofały się prawie dwukrotnie bardziej niż państwa niesprzymierzone, co podważa długo utrzymywane założenia dotyczące amerykańskich wpływów”. Donoszono: „Z nielicznymi wyjątkami kraje sprzymierzone z USA odnotowały w tym okresie niemal zerowy wzrost demokracji, podczas gdy wiele krajów spoza strefy wpływów Waszyngtonu odnotowało taki wzrost”. Dane „sugerują, że znaczna część globalnego regresu nie jest narzucana demokracjom przez mocarstwa zagraniczne, lecz jest raczej rozkładem, który ma swoje źródło w najpotężniejszej na świecie sieci sojuszy, w przeważającej mierze demokratycznych”. Jest to rodzaj „upadku” historycznie typowy dla imperiów w fazie schyłku, które desperacko przerzucają coraz większą część swojej agresji (wydatków wojskowych) na swoje kolonie, aby je finansować, podczas gdy samo imperium się rozpada.

W związku z tym reżim USA domaga się obecnie, aby Europa zajęła wyraźnie wiodącą pozycję w realizacji zamiaru NATO, by najpierw otoczyć Rosję wrogimi państwami na Zachodzie, a następnie podjąć inicjatywę inwazji na Rosję, zgodnie z założeniami NATO: „Niemcy ostrzegają, że Rosja może zaatakować NATO do 2029 roku, ponieważ rośnie liczba ocen zagrożenia ze strony agencji wywiadowczych”. „Rosja może zaatakować NATO w ciągu najbliższych czterech lat, ostrzega niemiecki minister obrony”. „Szef NATO ostrzega członków, aby „przygotowali się” do wojny z Rosją”. Szef NATO, Mark Rutte, mówi: „Wyobraźcie sobie, co by było, gdyby Putin postawił na swoim. Ukraina pod jarzmem rosyjskiej okupacji, jego siły posuwające się wzdłuż dłuższej granicy z NATO i znacznie zwiększone ryzyko zbrojnego ataku na nas. Wymagałoby to naprawdę gigantycznego przemyślenia naszego odstraszania i obrony. NATO musiałoby znacznie zwiększyć swoją obecność wojskową na wschodniej flance, a sojusznicy musieliby pójść znacznie dalej i szybciej w wydatkach na obronę i produkcję broni”. Rosja za bardzo się do NATO zbliża, mówi; dlatego NATO MUSI się jeszcze bardziej rozszerzyć. I nie oznaczałoby to rosyjskiej inwazji na USA, ale rosyjską inwazję na Europę.

Niemcy muszą zatem powtórzyć swoją inwazję na Rosję w ramach operacji Barbarossa, tym razem jednak, aby „obronić się” przed „rosyjską agresją”. Neokonserwatywna Kennedy School Uniwersytetu Harvarda w artykule zatytułowanym „Rosyjskie zagrożenia dla wschodniej flanki NATO: scenariusze, strategia i polityka bezpieczeństwa europejskiego” stwierdza: „Europa stoi w obliczu najniebezpieczniejszego środowiska bezpieczeństwa od dziesięcioleci. Rosja stosuje połączenie taktyk szarej strefy i jawnych gróźb działań militarnych, aby osłabić NATO i skutecznie zawetować geopolityczne więzi swoich sąsiadów. Zmiany w priorytetach amerykańskiej polityki zagranicznej i polityce sojuszniczej za rządów Trumpa zwiększają niepewność co do zakresu i wiarygodności wsparcia USA. Chociaż niektóre państwa europejskie podjęły istotne kroki w celu wzmocnienia swojego bezpieczeństwa w odpowiedzi na te wydarzenia, na całym kontynencie utrzymują się znaczne deficyty w zakresie gotowości i zdolności”.

19 maja agencja Reuters opublikowała nagłówek: „Wyłącznie: USA planują zmniejszyć siły dostępne dla NATO w czasach kryzysu, twierdzą źródła” i poinformowała: „Administracja Trumpa planuje poinformować w tym tygodniu sojuszników z NATO, że zmniejszy pulę zdolności wojskowych, które USA udostępniłyby w celu wsparcia europejskich państw NATO w przypadku poważnego kryzysu, poinformowały trzy źródła zaznajomione ze sprawą”.

Amerykański plan przewiduje, że rząd USA i jego miliarderzy wyjdą z III wojny światowej stosunkowo bez szwanku, ponieważ siły inwazyjne będą się składać wyłącznie z europejskich kolonii walczących z Rosją. W ten sposób wygrają III wojnę światową – pod warunkiem, że sama planeta przetrwa, a Rosja nie odpowie również Stanom Zjednoczonym.

Źródło: Plan Ameryki na III wojnę światową

Przeszkody na drodze do pokoju w Europie nie są takie, jak się powszechnie uważa

Przeszkody na drodze

do pokoju w Europie

nie są takie,

jak się powszechnie uważa.

przez Thierry’ego Meyssana

Kompromis osiągnięty 15 sierpnia między prezydentami Donaldem Trumpem i Władimirem Putinem wciąż nie przyniósł konkretnych rezultatów na Ukrainie. Dzieje się tak, ponieważ przeszkody nie są takie, jakich Stany Zjednoczone się spodziewały. Ukraina odmawia współpracy, a Niemcy i Wielka Brytania chcą wojny.

Sieć Voltaire | Paryż (Francja)

26 maja 2026 r. Thierry Meyssan voltairenet/article

عربيελληνικά

[Uwage: To nie jest mój pogląd na temat Europy, szczególnie Niemiec, ale umieszczam… md]

Prezydent Donald Trump przyznał swojemu odpowiednikowi Xi Jinpingowi, że ten drugi jest mu równy. Od II wojny światowej każdy prezydent USA uważał się za lepszego, ponieważ był najpotężniejszy i najbogatszy.

Z chińskiej perspektywy Xi Jinping postrzega siebie nie tylko jako równego Donaldowi Trumpowi, ale jako równego każdemu ze swoich odpowiedników. Chińczyk nie wierzy, że posiadanie większych zasobów czyni go lepszym.

Ta koncepcja hierarchii między narodami jest typowo zachodnia. Dlatego rozwoju przekonań prezydenta USA nie należy interpretować bez odniesienia do kultury danego obserwatora.

W następnym tygodniu prezydent Rosji Władimir Putin udał się do Pekinu. Zachodni komentatorzy twierdzili, że Rosjanie są zakładnikami Chińczyków. To kolejny dowód na to, że zachodni komentatorzy zasadniczo nie rozumieją relacji rosyjsko-chińskich. Nie wynikają one z ich wzajemnych interesów, lecz z ich historii. Od splądrowania Pałacu Letniego [1917 md] po nazistowską próbę eksterminacji Słowian, obie strony doświadczyły zachowań mocarstw zachodnich. Doszły do ​​wniosku, że mogą im się przeciwstawić jedynie pozostając zjednoczone. Absurdem jest zatem rozważanie powtórki tego, co zrobili Richard Nixon i Henry Kissinger w 1972 roku: rozdzielenia obu państw.

Podczas szczytu w Anchorage, 15 sierpnia 2025 roku, Donald Trump i Władimir Putin rozważali prowadzenie interesów między swoimi krajami i pośredniczenie w zawarciu pokoju na Ukrainie. Pomimo kilku prób, Waszyngtonowi nie udało się, ponieważ początkowo chciał sprzedawać broń Europejczykom. Dziś wydaje się to znacznie trudniejsze, a Europejczycy zaczynają sami ją produkować.

Prezydent Trump rozpoczął zatem wycofywanie wojsk z Europy i porzucenie wojny, którą Pentagon chciał rozszerzyć na Naddniestrze oraz Bośnię i Hercegowinę. Zapowiedział wycofanie co najmniej 5000 żołnierzy z Niemiec. Z kolei Władimir Putin zadekretował, że przyzna obywatelstwo rosyjskie każdemu dorosłemu Naddniestrzaninowi, który się o nie zwróci. Ostatecznie Donald Trump wycofał swoje poparcie dla Wysokiego Komisarza Unii Europejskiej, który administrował Bośnią i Hercegowiną z naruszeniem porozumienia z Dayton z 1995 roku. Jednocześnie jego były doradca ds. bezpieczeństwa narodowego, generał Michael Flynn, organizuje inwestycje USA w zamieszkanej przez większość serbską części Bośni i Hercegowiny.

Wydarzenia te sugerują, że Stany Zjednoczone opowiadają się za porozumieniem pokojowym na Ukrainie, które uznałoby całą Noworosję za terytorium rosyjskie. Jest to uzasadnione historycznie i kulturowo, ale będzie możliwe jedynie w drodze referendum w sprawie samostanowienia. Obecnie siły rosyjskie nie dążą do wyzwolenia Odessy. Jednak porozumienie pokojowe mogłoby doprowadzić do tego uznania.

Tutaj również trudności – wbrew naszym założeniom – nie są takie, jakich byśmy się spodziewali.

Trzy najważniejsze z nich to obecnie:

1) uznanie narodowo-socjalistycznego charakteru ideologicznego obecnych władz w Kijowie i denazyfikacja Ukrainy;

2) uznanie anty-demokratycznego charakteru zjednoczenia Niemiec i niepodległości Niemiec Wschodnich;

3) uznanie anty-rosyjskiej obsesji Zjednoczonego Królestwa i rozwiązanie Europejskiej Unii Obrony przed jej ostatecznym utworzeniem.

Ukraina

Mimo że Zachód pozostaje przekonany, iż rosyjska interwencja na Ukrainie jest próbą aneksji i początkiem ekspansji Rosji na zachód, Moskwa nigdy nie dokonała inwazji na sąsiada, lecz jedynie wdrożyła rezolucję 2202, którą poręczyła przed Radą Bezpieczeństwa.

Twierdzenie, że Rosja najechała Ukrainę, jest równie głupie, jak twierdzenie, że Francja najechała Rwandę. Wiemy, że Rosja interweniowała zgodnie z rezolucją Rady Bezpieczeństwa ONZ mającą na celu położenie kresu ludobójstwu (za które była częściowo odpowiedzialna).

Obecny rząd Ukrainy jest nielegalny. Kadencja prezydenta Wołodymyra Zełenskiego dawno wygasła. Co trzy miesiące przedłuża on stan wyjątkowy, którego jedynym celem jest uniemożliwienie przeprowadzenia nowych wyborów. Jego najnowszy dekret w tej sprawie przedłuża jednak stan wyjątkowy z 2 maja do 4 sierpnia. Wtedy możliwe byłoby zorganizowanie kampanii wyborczej i przeprowadzenie wyborów. Listy wyborców musiałyby jednak zostać oczyszczone, ponieważ nadal znajdują się na nich żołnierze polegli na polu bitwy i cywile, którzy uciekli. Nikt nie wie, jaka jest ich liczba, ale mogą stanowić od jednej do dwóch trzecich zarejestrowanych wyborców.

Rada Najwyższa (parlament) jest równie problematyczna. Tylko jedna trzecia deputowanych uczestniczy w posiedzeniach. Uchwalane przez nią ustawy mają zatem wątpliwą legitymację. Na przykład, postanowiła zniszczyć sto milionów książek – pod pretekstem, że zostały podpisane przez rosyjskich autorów lub wydrukowane w Rosji, bez rozróżnienia między dziełami współczesnymi a klasyką literatury. Parlament ten zakazał również działalności największego kościoła w kraju i wszystkich partii opozycyjnych. Co więcej, w budynku Rady znajduje się biuro CIA, które przygotowuje wszystkie ustawy. Obecni deputowani zadowalają się jedynie ich uchwalaniem.

Najwyższym priorytetem Rosji jest denazyfikacja Ukrainy. Prezydent Putin ogłosił to podczas rozpoczęcia swojej „specjalnej operacji wojskowej”. Z rosyjskiej perspektywy jest to niepodlegające negocjacjom. Tożsamość Federacji Rosyjskiej definiuje bowiem nie pamięć o Katarzynie Wielkiej, lecz pamięć o sowieckiej walce z narodowym socjalizmem. Ideologia ta przewidywała zagładę całej ludności słowiańskiej (ale nie ludności żydowskiej ani romskiej), jak opisano w „Mein Kampf”. Nawet jeśli my na Zachodzie nie jesteśmy tego świadomi: II wojna światowa nie miała na celu dokonania Holokaustu, lecz wymordowania ludności słowiańskiej.

Nielegalny rząd niewybranego prezydenta Zełenskiego odrzuca jednak wszelkie działania denazyfikacji. Obecnie istnieje wiele pomników ku czci nazistów i ich kolaborantów, „integralnych nacjonalistów”. Historia Ukrainy została przez nich całkowicie przepisana po II wojnie światowej z pomocą brytyjskiego MI6 i amerykańskiej CIA. Ta propaganda ma na celu stworzenie wrażenia, że ​​„banderowcy” walczyli z nazistami, co jest absolutnym kłamstwem. Nie: banderowcy byli nazistami.

Przekonani, że denazyfikacja nigdy nie nastąpi, „integralni nacjonaliści” planują obecnie budowę panteonu ku swojej chwale. 28 marca generał Kyryło Budanow, szef Administracji Prezydenta, zorganizował repatriację szczątków sprawców zbrodni przeciwko ludzkości, pochowanych na całym świecie podczas zimnej wojny. Rob Jetten i Luc Frieden, premierzy Holandii i Luksemburga, zgodzili się już na przeniesienie szczątków faszysty Jewhena Konowalca i nazisty Andrija Melnyka.

Niemcy

W naszym mniemaniu Niemcy są państwem demokratycznym, które zjednoczyło się pomyślnie w 1990 roku. Jednak, jak właśnie ogłosił Dmitrij Miedwiediew, wiceprzewodniczący Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej, zjednoczenie jest jedynie iluzją. Niemcy Zachodnie nigdy nie konsultowały się z Niemcami Wschodnimi. Zgodnie z prawem międzynarodowym zjednoczenie jest nieważne.

Wybory federalne w 2025 roku w byłych Niemczech Zachodnich i Wschodnich przyniosły różne i kontrastujące wyniki. Niemcy Zachodni głosowali na CDU lub SPD, a Niemcy Wschodnie na AfD. To, nawiasem mówiąc, jest jedynym powodem, dla którego dwie pierwsze partie są klasyfikowane jako „demokratyczne”, a trzecia jako „skrajnie prawicowe”.

Kanclerz Friedrich Merz (chrześcijańsko-demokratyczny) kontynuował jednak szeroko zakrojone represje wobec wszystkich, którzy kwestionowali jego władzę i zostali nazwani „teoretykami spiskowymi”. Przy wsparciu monachijskiego Urzędu Ochrony Konstytucji (oddziału federalnej agencji, w którym po wojnie przetrzymywano wielu funkcjonariuszy Policji Rzeszy), zakazał działalności kilku mediom i uwięził dziennikarzy.

Jednocześnie Niemcy stopniowo odbudowują swoją armię, korzystając ze wsparcia finansowego Wielkiej Brytanii – podobnie jak jego poprzednik, kanclerz Rzeszy Adolf Hitler, odbudował armię niemiecką z pomocą gubernatora Banku Anglii, lorda Montagu Normana. Przywrócił on powszechny pobór mężczyzn i wymaga od każdego ochotnika powiadomienia Berlina przed wyjazdem na urlop zagraniczny.

Niemcy również odbudowują swoje lobby zbrojeniowe, tym razem korzystając ze środków europejskich.

Przygotowuje się do wojny podobnej do tej na Ukrainie, choć wojna z Rosją, gdyby do niej doszło, miałaby zupełnie inny charakter. Mimo to cały niemiecki przemysł produkuje obecnie ukraińskie drony i sprzedaje je w Zatoce Perskiej do walki z Iranem. W tym duchu Berlin chce przyjąć Ukrainę do Unii Europejskiej, mimo że nie spełnia ona kryteriów akcesyjnych określonych w traktatach: wystarczyłoby stworzyć nowy status „członka stowarzyszonego”, a sprawa byłaby załatwiona. Ponieważ negatywne wyniki referendów we Francji i Holandii z 2005 roku zostały zignorowane, byłaby to po prostu kolejna decyzja sprzeczna z wolą narodu.

Friedrich Merz, wnuk nazistowskiego dygnitarza, nie może sobie wyobrazić, że jego kraj nie jest sprzymierzony z ukraińskimi „integralnymi nacjonalistami” ani że mógłby pociągnąć do odpowiedzialności tych, którzy sabotowali gazociąg Nord Stream i spowodowali upadek niemieckiego przemysłu.

Zjednoczone Królestwo

Od XIX wieku Wielka Brytania postrzegała Rosję jako swojego jedynego rywala, nie tylko w Europie, ale i na całym świecie. Lord Curzon, wicekról Indii, rozpoczął „Wielką Grę” – kolonizację Azji Środkowej – aby wyeliminować Imperium Rosyjskie. Brytyjska strategia pozostaje niezmieniona do dziś.

Londyn wciąż próbuje przedstawiać Moskwę jako obskuranckie mocarstwo. Celem nie jest już wymyślenie sfałszowanego telegramu Zinowjewa (który umożliwił oskarżenie Sowietów o zamiar ingerencji w wybory w Wielkiej Brytanii), ale stworzenie wrażenia, że ​​kremlowski urzędnik to szaleniec, który rozbiłby samolot pasażerski na Ukrainie i otruł Siergieja i Julię Skripalów lub Aleksieja Nawalnego. [a kto ich otruł, kolego?? md]

Jego najnowszym wynalazkiem jest atak na europejskie lotniska niezidentyfikowanymi dronami. Niezależnie od prawdziwych motywów, Londyn wykorzystuje tę okazję, aby przekonać państwa Morza Północnego do przyłączenia się do Połączonych Sił Ekspedycyjnych, które właśnie przekształcił w sojusz wojskowy „Marines du Nord” pod swoim dowództwem. Ma nadzieję pozyskać wszystkie państwa członkowskie Unii Europejskiej oraz Turcję.

Dlatego dziedziczni lordowie – których wciąż jest niewielu – robią wszystko, co w ich mocy, aby utrzymać Keira Starmera na Downing Street. Premier jest w rzeczywistości politykiem Partii Pracy, który potajemnie działa w interesach wielkiego biznesu: bez wiedzy własnej partii ani mediów uczestniczył w posiedzeniach Komisji Trójstronnej Rockefellerów. Również bez wiedzy wszystkich mianował Petera Mandelsona – wspólnika przestępcy Jeffreya Epsteina – ambasadorem Jej Królewskiej Mości w Waszyngtonie.

Ważne jest, aby stworzyć wrażenie, że Wielka Brytania nie ma żadnych powiązań ani z Państwem Izrael, ani z Hamasem; a także dodatkowo ukryć fakt, że izraelscy szefowie sztabów wielokrotnie potajemnie odwiedzali Whitehall podczas ludobójstwa w Strefie Gazy, w którym armia brytyjska aktywnie uczestniczyła.

Lepiej udawać, jak zrobił to Christian Turner, następca Petera Mandelsona, że ​​istnieje tylko jedno państwo, które utrzymuje „specjalne stosunki” z Waszyngtonem, a mianowicie Izrael.

Thierry Meyssan

Stale przyspieszający harmonogram „Nie będziesz posiadać niczego”

Ocena stale przyspieszającego harmonogramu „Nie będziesz posiadać niczego”

Przez Patricka Wooda

Jestem przede wszystkim ekonomistą. Przedstawię Wam trzeźwe spojrzenie na ewolucję technokracji i zarysuję, co przyniesie przyszłość. Przyjmijcie ją taką, jaka jest. Od ponad 48 lat śledzę losy globalnych elit i technokracji, a od czasu mojej pierwszej książki napisanej wspólnie z Antonym Suttonem, „Trilaterals Over Washington”, tomy I i II, nigdy nie owijałem w bawełnę ani niczego nie lukrowałem. Od 12 lat ostrzegam, że zbliża się koniec gry. Przedstawiłem Wam dowody na poparcie moich twierdzeń. Czas ucieka… wkrótce.

Moja nowa, epicka książka, „Nowa ekonomia technokracji: Nie będziesz mieć niczego” (*The New Economics of Technocracy: You Will Own Nothing*), obnaża strukturę, architekturę i strategię kontroli świata. Moja wcześniejsza książka, napisana wspólnie z Courtenay Turner, ukazała się w listopadzie 2025 roku: „Ostateczna zdrada: Jak technokracja zniszczyła Amerykę” (*The Final Betrayal: How Technocracy Destroyed America*).

Jeśli nie czytaliście tych książek, nie mogę wam pomóc. Nie będzie dyskusji. Ci z was, którzy już je przeczytali, powinni z determinacją zagłębić się w ten esej, aby dotrzeć do sedna sprawy.

Do reszty Ameryki, która od dziesięcioleci walczy ze mną wszelkimi dostępnymi środkami (zarówno z lewa, jak i z prawa, wiecie, o kim mówię), mam tylko jedno do powiedzenia: „Mówiłem wam i miałem rację”.– Patrick Wood, redaktor.

Kiedy Klaus Schwab oświadczył na Światowym Forum Ekonomicznym w 2016 roku, że „nie będziesz niczego posiadał i będziesz szczęśliwy”, większość obserwatorów uznała to za utopijną wizję przyszłości. Dekadę później infrastruktura zaprojektowana, aby urzeczywistnić pierwszą część tego stwierdzenia, powstaje na naszych oczach – i to szybciej, niż zdaje sobie sprawę niemal ktokolwiek spoza branży.

Dokumentuję technokrację od prawie 20 lat. Schemat jest zawsze ten sam. Technokraci opisują przyszłość, którą chcą stworzyć. Krytycy odrzucają ten opis jako paranoję. Przyszłość nadchodzi zgodnie z planem. A potem nowemu pokoleniu mówi się, że nowy porządek był nieunikniony.

Tym razem inna jest prędkość. A ta prędkość jeszcze wzrasta.

Chcę ustalić rozsądny harmonogram na maj 2026 roku, mając pełną świadomość, że za sześć miesięcy będzie on wyglądał inaczej. To nie jest zabezpieczenie. To cecha charakterystyczna dla obecnej sytuacji. Kompresory same się kompresują.

Pierwotne szacunki były zbyt ostrożne.

Analitycy branżowi prognozowali harmonogram rozwoju tokenizacji w oparciu o modele wzrostu zaprojektowane z myślą o rozwoju technologii i przepisów w tempie zbliżonym do ludzkiego. Boston Consulting Group prognozuje, że do 2030 roku aktywa tokenizowane będą warte 16 bilionów dolarów. McKinsey podał podobne dane. Światowe Forum Ekonomiczne prognozowało, że do 2027 roku 10% światowego PKB będzie pochodzić z tokenizacji.

Te liczby były akceptowalne osiemnaście miesięcy temu. Dziś nie są już akceptowalne.

W grę wchodzi sześć sił, których nie uwzględniono w żadnym z tych modeli. Każda z nich skraca oś czasu. Razem oddziałują one na siebie.

Pierwszym z nich jest sztuczna inteligencja i jej gwałtownie rosnąca krzywa wzrostu. Drugim jest przejęcie regulacji przez klasę technokratów. Trzecim jest budowa ponad 5000 centrów danych AI jako jej fizycznego fundamentu. Czwartym jest deklaracja Pax Silica, która wiąże państwa sygnatariuszy z amerykańską infrastrukturą AI. Piątym jest strategia „federalnego opakowania”, mająca na celu obejście praw własności stanowej. Szóstym jest Bank Rozrachunków Międzynarodowych jako globalny mechanizm koordynacji dla tokenizowanej infrastruktury monetarnej.

Wcześniej błędnie zaklasyfikowałem trzy z tych kompresorów jako przeszkody nie do pokonania. Nie są. To akceleratory.

Przyspieszenie AI

METR, organizacja zajmująca się oceną sztucznej inteligencji, mierzy, ile czasu model sztucznej inteligencji potrzebuje, aby niezawodnie wykonać zadanie. Czas podwojenia wynosił kiedyś siedem miesięcy; obecnie jest bliższy czterem. W przypadku benchmarków inżynierii oprogramowania czas podwojenia wynosi mniej niż trzy miesiące.

Jest to istotne, ponieważ tokenizacja, w swojej istocie, stanowi problem rozwoju oprogramowania. Inteligentne kontrakty muszą zostać napisane, przetestowane, zintegrowane z systemami depozytowymi, uzgodnione z rejestrami poza łańcuchem, połączone z wyroczniami, zabezpieczone przed atakami typu exploit, a logika zgodności musi być wbudowana.

Każde z tych zadań jest przyspieszane przez narzędzia AI, które nie istniały jeszcze dwa lata temu. Ekosystem TON już teraz dostarcza oparte na AI łańcuchy narzędzi do obsługi inteligentnych kontraktów. Base uruchomił dziesiątki projektów AI opartych na agentach, działających na tokenizowanych zasobach. W lutym 2026 roku Broadridge przeprowadził ankietę wśród 900 wiodących firm technologicznych z sektora usług finansowych, a główny wniosek był jasny: „GenAI działa już teraz; tokenizacja to kolejny krok”.

Faza rozwoju, która pierwotnie miała trwać dekadę, zostanie ukończona w ciągu trzech do czterech lat.

Technokratyczne przywłaszczenie

Drugim czynnikiem kompresującym jest to, co Sabeel Rahman z Uniwersytetu Harvarda nazwał „impulsem technokratycznym” – postawa regulacyjna, w której ustawodawcy pozostawiają tworzenie przepisów tej samej branży, którą mają regulować.

Członkowie Kongresu nie potrafią czytać kodu inteligentnych kontraktów. Nie rozumieją dowodów zerowej wiedzy. Nie potrafią oceniać mechanizmów konsensusu. Kongresmen Ro Khanna otwarcie odniósł się do problemu: Kongresowi brakuje bazy wiedzy.

Branża chętnie dostarczy brakującą wiedzę. I brakujące teksty prawne.

Same wielkie firmy technologiczne wydały 1,1 miliarda dolarów na politykę do 2025 roku, aby kształtować przepisy dotyczące sztucznej inteligencji i blokować regulacje rządowe. Branża kryptowalut wydała porównywalne kwoty na uchwalenie ustawy GENIUS i przeforsowanie ustawy CLARITY w Izbie Reprezentantów.

Ten wzór można rozpoznać w dokumentach regulacyjnych:

  • Ustawa GENIUS została opracowana w ścisłej współpracy z emitentami stablecoinów.
  • Oświadczenie SEC ze stycznia 2026 r., zgodnie z którym tokenizowane papiery wartościowe „mogą” lub „nie mogą” obejmować praw akcjonariuszy, było sformułowaniem wnioskowanym przez platformy tokenizacyjne.
  • Polityka bezpieczeństwa Departamentu Pracy z 30 marca 2026 r. dotycząca „neutralności aktywów” opiera się na dosłownym brzmieniu oświadczeń branżowych.
  • Koncepcja „Projektu Krypto” przewodniczącego Atkinsa opiera się na standardach opracowanych przez branżę, takich jak ERC-3643, jako modelu regulacyjnym.
  • Rozporządzenie wykonawcze w sprawie priorytetu sztucznej inteligencji od grudnia 2025 r. zostało opracowane w ścisłej współpracy z branżą.

To nie jest przekupstwo. To coś bardziej subtelnego. Ustawodawcy otrzymują gotowe rozwiązania problemów, których nie są w stanie samodzielnie ocenić. Podpisują je, bo nie mają nic innego do podpisania.

Tak wygląda kooptacja regulacyjna, kiedy osoby kooptowane nie zdają sobie sprawy, że zostały kooptowane.

5000 centrów danych

Czytelnik może się zastanawiać, dlaczego to się dzieje teraz. Odpowiedź jest częściowo polityczna. Ale ma też podłoże fizyczne.

Stany Zjednoczone są w trakcie bezprecedensowej ekspansji centrów danych AI w historii przemysłu. Szacunki wskazują, że na całym świecie działa lub jest w trakcie budowy ponad 5000 centrów danych, z czego ponad połowa przypada na Stany Zjednoczone.

Te obiekty nie tylko obsługują modele językowe. Stanowią one fizyczne podłoże, na którym będzie działać gospodarka tokenizowana.

Każda transakcja na tokenizowanych akcjach wymaga mocy obliczeniowej. Każda realizacja inteligentnego kontraktu wymaga mocy obliczeniowej. Każda aktualizacja Oracle, każda kontrola zgodności, każda weryfikacja tożsamości, każda transakcja agentowa AI w tokenizowanej infrastrukturze wymaga mocy obliczeniowej.

Rozwój centrów danych jest siłą napędową tej architektury. Jest on finansowany przez państwowe fundusze majątkowe ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich i Arabii Saudyjskiej, przez Microsoft, Google, Amazon, Meta, Oracle oraz nowych graczy na rynku – Stargate, CoreWeave i innych.

To jest fragment, który pominął cytat Schwaba. „Nie będziesz posiadać niczego” wymaga miejsca, w którym może zaistnieć brak posiadania. Centra danych są tym „miejscem”.

Pax Silica i obejście umowy

Wcześniej zakładałem, że transgraniczne uznanie prawne tokenizowanych aktywów wyznaczy sztywny dolny limit czasowy, biorąc pod uwagę, że cykle kontraktowe trwają od pięciu do piętnastu lat. To założenie jest już nieaktualne.

Deklaracja Pax Silica wiąże państwa-sygnatariuszy z amerykańską infrastrukturą sztucznej inteligencji (AI) jako podstawą operacyjną ich gospodarek cyfrowych. Po przystąpieniu do tego porozumienia, dany kraj przyjmuje powiązane standardy techniczne, systemy tożsamości, wymogi zgodności i procedury przetwarzania. Nie jest to traktat w tradycyjnym rozumieniu. Jest to miękka aneksja poprzez uzależnienie od infrastruktury. Uznanie prawne następuje po połączeniu.

A potem jest World Liberty Financial. Umowa WLF z Pakistanem dotycząca płatności transgranicznych nie była nawet brana pod uwagę przez większość analityków rok temu. Teraz weszła w życie. WLF pozycjonuje USD1 jako ewolucję samego dolara, wdrażaną poprzez umowy dwustronne z zaprzyjaźnionymi jurysdykcjami. Stabilna kryptowaluta emitowana przez politycznie powiązaną instytucję amerykańską jest wykorzystywana do przetwarzania płatności transgranicznych w suwerennym państwie liczącym 240 milionów mieszkańców.

To zastąpienie kontraktu, które działa z prędkością inteligentnego kontraktu. Pax Silica plus WLF plus 1 USD oznacza, że ​​problem transgraniczny zostanie rozwiązany poprzez dwustronne umowy infrastrukturalne i tokenizowane porozumienie powiązane z dolarem, a nie przez Hagę czy ONZ.

Cykl kontraktowy trwający od pięciu do piętnastu lat zostaje skrócony do okresu podpisania umowy dwustronnej.

Federalne ramy dotyczące praw własności stanowej

Wcześniej zakładałem, że przepisy dotyczące własności poszczególnych stanów spowolnią tokenizację własności rządowej, ponieważ ustawodawstwo na poziomie stanowym zmienia się powoli, a jest ich pięćdziesiąt.

To było złe podejście.

Architekci nie muszą zastępować praw własności poszczególnych stanów. Potrzebują federalnej struktury, która formalnie zachowa prawa własności poszczególnych stanów, podczas gdy tokenizowane reprezentacje mogą pełnić funkcję instrumentów operacyjnych do transferu, finansowania, sekurytyzacji i obrotu kapitałem ekonomicznym.

To ten sam trik prawny, który jest stosowany w przypadku papierów wartościowych zabezpieczonych hipoteką w ramach MERS. Certyfikat pozostaje na swoim miejscu. Prawo do świadczeń jest przekazywane za pośrednictwem równoległego poziomu federalnego, który jest traktowany jako wiążący przez rejestratorów stanowych. Rejestracja stanowa staje się formalnością. Tokenizacja federalna staje się operacyjna.

Takie ramy federalne wymagają jednego aktu Kongresu, a nie pięćdziesięciu aktów legislatur stanowych. Ponieważ zasada pierwszeństwa w stylu ustawy CLARITY została już wdrożona, a precedens w postaci rozporządzenia o pierwszeństwie w zakresie sztucznej inteligencji z grudnia 2025 r. istnieje, ramy te można wdrożyć w ramach jednego cyklu legislacyjnego.

To wąskie gardło zostało zasadniczo wyeliminowane.

Bicz BIS

Trzecim ograniczeniem, które błędnie uznałem za wymóg minimalny, było dostosowanie 195 systemów prawnych do tokenizowanej infrastruktury monetarnej. To nie jest problem wymagający 195 decyzji. To problem dla Banku Rozrachunków Międzynarodowych.

BIS ma przewagę nad bankami centralnymi. Poprzez projekty Agorá, mBridge, Innovation Hub Network i Unified Ledger Initiative, od lat przygotowuje techniczne i zarządcze podstawy harmonizacji tokenizowanej waluty. Banki centralne będące członkami BIS już dostosowują swoje prace nad krajowymi walutami cyfrowymi (CBC) i depozytami tokenizowanymi do standardów publikowanych przez BIS.

Jeśli BIS uzna, że ​​architektura jest gotowa, nie będzie potrzebował 195 odrębnych decyzji politycznych. Potrzeba około dwudziestu prezesów banków centralnych przy stole w Bazylei, którzy zgodzą się na skoordynowane wdrożenie, po czym pozostałe kraje dostosują się automatycznie, opierając się na bankach korespondentach, wymogach MFW i kompatybilności z systemem SWIFT.

To jest właśnie ten mechanizm. Bazylejskie zasady adekwatności kapitałowej zostały narzucone globalnemu systemowi bankowemu właśnie za pośrednictwem tego mechanizmu. Nie było żadnego globalnego porozumienia. Istniały ramy BIS, a następnie ich przestrzeganie.

Próg 195 krajów obowiązuje tylko tak długo, jak długo BIS nie zdecyduje się na wprowadzenie zmian. Gdy to zrobi, okres konwergencji skróci się z dekad do mniej więcej okresu pojedynczego, skoordynowanego wdrożenia – powiedzmy, od osiemnastu do trzydziestu sześciu miesięcy.

Trwający proces

A teraz najważniejsze pytanie: Kiedy to wpłynie na zwykłych ludzi?

Odpowiedzią nie jest data. To sekwencja.

Nikt nie budzi się we wtorek 2030 roku i nie odkrywa, że ​​cały jego majątek zniknął. Architektura jest zaprojektowana tak, aby straty napływały falami. Różne ofiary. Różne klasy aktywów. Różne instrumenty prawne. Różne grupy społeczne.

Pierwsza fala już trwa. Inwestorzy detaliczni w kryptowaluty, kupujący tokenizowane akcje offshore – xStocks, Robinhood EU, tokenizowane akcje amerykańskie Kraken – to pierwsze pokolenie, które odkrywa, że ​​to, co wygląda na token akcyjny, może nie obejmować praw akcjonariuszy, gwarancji wypłaty dywidendy ani możliwości dochodzenia roszczeń w przypadku awarii platformy.

Kolejna fala uderzy w posiadaczy stablecoinów, którzy muszą zmierzyć się z wymogami ustawy GENIUS Act – wykupami tylko dla uczestników z białej listy, zamrożeniem uprawnień i uświadomieniem sobie, że „token dolarowy” tak naprawdę nie jest dolarem. USD1 i wprowadzenie WLF przyspieszą tę falę.

Następnie są amerykańscy inwestorzy detaliczni, którzy kupują tokenizowane akcje od zewnętrznych emitentów w ramach wyjątku od innowacji SEC. Syntetyczna ekspozycja bez roszczeń. Cena podąża za nią. Prawa nie.

Następnie pojawią się uczestnicy programu 401(k) – około siedemdziesięciu milionów Amerykanów – których domyślne daty docelowe w ramach nowej bezpiecznej przystani Departamentu Pracy (DOL) po cichu wchłoną tokenizowane inwestycje private equity, tokenizowane pożyczki i kryptowaluty. Nikt ich o to nie poprosi. Nikt ich nie poinformuje. Brak płynności i straty w wycenie ujawnią się dopiero podczas kolejnego kryzysu.

Następnie emeryci. Następnie posiadacze samodzielnie zarządzanych kont emerytalnych IRA. Następnie nabywcy ułamkowych tokenów nieruchomości, którzy odkrywają, że posiadają udziały w spółkach LLC, a nie akty własności. Następnie konwencjonalni akcjonariusze Russell 1000, których prawa głosu są rozwadniane przez podmioty zewnętrzne. Następnie właściciele nieruchomości fizycznych objętych federalnym klauzulą ​​własności, których federalnie zarejestrowane akty własności stają się jedynie formalnością. Następnie użytkownicy gotówki, ponieważ CBDC i tokenizowane depozyty stają się dominującą warstwą rozliczeniową.

Jest to sekwencja dziesięciu fal obejmująca około dekady – przy czym pierwsze sześć fal zostało skompresowanych do następnych czterech do pięciu lat.

Ofiary każdej fali różnią się od ofiar poprzedniej. To jest sedno sprawy. Nie wyłania się żadna wspólna tożsamość. Nie tworzy się żadna koalicja polityczna. Nie ma odwrotu.

Zmieniony harmonogram od maja 2026 r.

Jeśli połączymy sześć kompresorów i przeklasyfikujemy trzy poprzednie „punkty hamowania” jako „przyspieszacze”, wyłoni się uzasadniona odpowiedź na chwilę obecną.

Pierwotne szacunki analityków z lat 2038–2042, zakładające 80% globalnej tokenizacji aktywów, są nieaktualne w świetle wszystkich znanych mi wskaźników. Powstały one przed podwojeniem danych przez sztuczną inteligencję, przed technokratycznym cyklem podboju z lat 2025–2026, przed osiągnięciem obecnego tempa ekspansji centrów danych, przed uruchomieniem Pax Silica, przed WLF i USD1 oraz przed pojawieniem się strategii Federal wrapper.

W mojej poprzedniej rewizji okno nasycenia ustalono na lata 2030–2033, a agresywny scenariusz na lata 2029–2031. Ta prognoza jest obecnie również zbyt ostrożna.

Realny harmonogram na maj 2026 r.:

  • Scenariusz średnioterminowy: 80% globalnej tokenizacji aktywów do 2029–2032 r.
  • Scenariusz agresywnej konwergencji: 2028–2030.
  • Wspieranie architektury we wszystkich klasach aktywów: 2027–2028.
  • Pierwsze sześć fal wywłaszczeń zostało zasadniczo zakończonych: 2027–2030.
  • Pełna sekwencja dziesięciu fal: ukończona do 2032–2034 r.

Taki obraz widzimy dzisiaj. Szczerze mówiąc, spodziewam się, że szacunki te przesuną się o kolejne sześć do dziewięciu miesięcy, kiedy ponownie je przejrzę pod koniec 2026 roku. Kompresory same się kompresują. Podwojenie sztucznej inteligencji przyspiesza wdrażanie rozwiązań technicznych, co z kolei napędza uzyskiwanie zgód regulacyjnych, co z kolei napędza kolejną rundę dwustronnych umów infrastrukturalnych, co z kolei przyspiesza okno gotowości BIS. Każda pętla zacieśnia następną.

Piszę to z wyraźnym zastrzeżeniem, że każdy czytelnik, patrząc wstecz na listopad 2026 r., powinien założyć, że daty zostały przesunięte do przodu, a nie do tyłu.

Dlaczego będzie brutalnie

Brutalność nie tkwi w pojedynczej fali. Brutalność tkwi w ich kumulacji.

W styczniu 2026 roku ogłoszono, że wszystkie akcje notowane na NYSE zostaną tokenizowane. Platforma została zaprezentowana w kwietniu. Teraz wiemy, że zostanie uruchomiona do końca roku. Wcześniej taki proces, obejmujący regulacje, konsultacje i testy, trwałby lata; teraz jednak technokraci go napędzają.

W 2026 roku inwestor detaliczny traci pieniądze na tokenizowanej platformie akcji. W 2027 roku pracownik odkrywa, że ​​jego fundusz docelowy osiągnął słabe wyniki z powodu niepłynnych inwestycji alternatywnych, których nie wybrał. W 2028 roku emeryt obserwuje, jak jego świadczenia są obniżane w ramach „koniecznej rekalibracji”. W 2029 roku drobny właściciel nieruchomości odkrywa, że ​​jego token LLC został rozwodniony przez zmianę sponsora. W 2030 roku właściciel domu odkrywa, że ​​jego akt własności stał się czysto ceremonialny w ramach federalnych ram prawnych. W 2032 roku starszy użytkownik gotówki odkrywa, że ​​jego preferowany środek płatniczy po cichu stał się przestarzały.

Każdy z tych przykładów, rozpatrywany osobno, można zignorować. Jednak razem stanowią one najbardziej kompleksową redefinicję własności w historii Ameryki.

Technokraci o tym wiedzą. Zawsze wiedzieli. Specjalny Komitet ds. Blockchain w Wyoming jasno określił cel w 2020 roku: gdy tokeny zostaną uznane za dowód własności, zastąpią one fizyczny dowód własności. To nie metafora. To prawny plan działania.

Głosy z branży są równie entuzjastyczne. Analiza LinkedIn ze stycznia 2026 roku zatytułowana „The Programmable Square Foot” (Programowalna Stopa Kwadratowa) stwierdza: „Własność statyczna zanika. Programowalna wartość przejmuje inicjatywę”. State Street opisuje tokenizację jako proces, który „redefiniuje własność”. Better Markets ostrzega przed „akcjami cieni”, które wyglądają jak prawdziwe, ale nie mają żadnej podstawy prawnej.

Programowalne. Zdefiniowane na nowo. Cienie.

To słowa tych, którzy to budują. Nie ukrywają tego, co robią. Po prostu opisują to językiem, którego większość ludzi nie jest w stanie rozszyfrować.

Co to oznacza dla czytelnika

Nie piszę tego, żeby kogokolwiek alarmować. Piszę to, ponieważ oś czasu uległa zmianie, a publiczna dyskusja nie nadążyła. I ponieważ oś czasu zmieni się ponownie, za sześć miesięcy.

Wydawanie zezwoleń prawnych na wywłaszczenie odbywa się szybciej, niż pozwalają na to techniczne możliwości wdrożenia przepisów, a oba te dokumenty uchwalane są szybciej, niż społeczeństwo jest w stanie zrozumieć, co zostało zrobione.

Prowadzi to do czterech wniosków.

Po pierwsze , czas na opór polityczny mierzy się teraz w miesiącach, a nie latach. Skrócenie cyklu legislacyjnego oznacza, że ​​ta architektura będzie zasadniczo realna do 2027–2028 roku. Po tym terminie jej uchylenie będzie wymagało od przyszłego Kongresu podjęcia zdecydowanych działań przeciwko zakorzenionemu przemysłowi, sieci zależności od zagranicznej infrastruktury i systemowi monetarnemu zgodnemu z wytycznymi BIS. To znacznie trudniejsza przeszkoda niż pierwotna wersja.

Po drugie, stopniowy charakter wywłaszczenia oznacza, że ​​czekanie na decydujące wydarzenie jest zgubne. Nie będzie pojedynczego kryzysu. Będą kolejne mniejsze kryzysy, każdy dotykający inną część populacji i każdy bagatelizowany jako przypadek marginalny, aż cała sytuacja stanie się nieodwracalna.

Po trzecie , prawdziwą historię stanowi konwergencja sztucznej inteligencji, technokratycznego zawłaszczania, rozbudowy centrów danych, Pax Silica, „Federalnego Opakowań” i dostosowania do BIS. Żaden z tych elementów nie jest wystarczający sam w sobie. Razem oznaczają one zmianę systemu w zakresie tego, co oznacza własność i kto ją kontroluje.

Po czwarte, sama oś czasu jest ruchomym celem. Każdy, kto zakłada, że ​​dane, o których tu wspomniałem, będą aktualne przez dwa lata, czyta tę samą mapę, którą analitycy czytali w 2024 roku – a ta mapa jest teraz przesunięta o dekadę.

Nazywam to technokracją od prawie dwóch dekad, bo właśnie tym ona jest. Technokraci lat 30. XX wieku uważali, że gospodarką powinni zarządzać inżynierowie, ponieważ politycy nie są w stanie poradzić sobie ze złożonością przemysłową. Technokraci roku 2026 uważają, że architekci blockchain, inżynierowie sztucznej inteligencji i specjaliści od tokenizacji powinni tworzyć zasady własności i finansów, ponieważ politycy nie są w stanie poradzić sobie ze złożonością cyfrową.

Różnica polega na tym, że dzisiejsi technokraci nie muszą sięgać po władzę. Są zapraszani przez ustawodawców, którzy szukają kogoś, kto przygotuje techniczne części ustawy.

To jest schemat. To jest oś czasu. Zatem idea, że ​​„nie będziesz mieć niczego”, nie jest już problemem lat 30. XXI wieku. To problem, który ma swój punkt końcowy między 2028 a 2030 rokiem, rozwijający się fala po fali.

Pytanie brzmi, czy wystarczająca liczba czytelników rozpozna wszystkie dziesięć fal jako jeden wzorzec, zanim czwarta fala nieodwołalnie znormalizuje tę technologię.

To jest właśnie wkład, jaki musi wnieść ta praca.

Wrócę do tej osi czasu za sześć miesięcy. Spodziewam się, że daty będą już przesunięte.

Przypisy końcowe

Boston Consulting Group i ADDX, „Tokenizacja aktywów stanie się szansą na osiągnięcie wartości 16 bilionów dolarów do 2030 r.”, Ledger Insights, 11 września 2022 r.

Rony Dahan, „Globalne przyjęcie tokenizacji: gdzie wiodą instytucje”, LinkedIn, 23 września 2025 r.

Światowe Forum Ekonomiczne, „Świat tokenizowany: przyszłość gospodarki w roku 2030”, BBVA, 5 maja 2026 r.

METR, „Pomiar zdolności sztucznej inteligencji do wykonywania długotrwałych zadań”, 19 marca 2025 r.

METR, „Horyzonty czasowe realizacji zadań w pionierskich modelach sztucznej inteligencji”, 7 maja 2026 r.

Preprint arXiv, „Pomiar zdolności sztucznej inteligencji do wykonywania zadań długoterminowych”, 2503.14499v2.

AI Digest, „Nowe prawo Moore’a dla agentów AI”, 8 kwietnia 2025 r.

BlockchainXTech, „Jak sztuczna inteligencja przyspiesza rozwój i automatyzację Web3”, LinkedIn, 16 listopada 2025 r.

Crypto Briefing, „Nowy łańcuch narzędzi TON oparty na sztucznej inteligencji przyspiesza rozwój inteligentnych kontraktów”, 12 maja 2026 r.

BingX, „Najważniejsze projekty agentów AI w ekosystemie Base w 2026 r.”, 12 lutego 2026 r.

Broadridge, „GenAI działa już teraz, tokenizacja to kolejny krok”, PR Newswire, 24 lutego 2026 r.

K. Sabeel Rahman, „Wizja państwa regulacyjnego: technokracja, demokracja i eksperymenty instytucjonalne”, Harvard Journal on Legislation.

Public Citizen, „1,1 miliarda dolarów wydanych na politykę Big Tech napędza ataki na rządowe przepisy dotyczące sztucznej inteligencji”, 20 listopada 2025 r.

Wikipedia, „Przejęcie regulacji”.

Forbes, Zennon Kapron, „W Ameryce wkrótce powstaną dwie giełdy papierów wartościowych tej samej firmy”, 19 maja 2026 r.

Better Markets, „Poparcie SEC dla tokenizacji musi priorytetowo traktować ochronę inwestorów”, 23 marca 2026 r.

Oświadczenie SEC w sprawie tokenizowanych papierów wartościowych z dnia 28 stycznia 2026 r.

Departament Pracy Stanów Zjednoczonych, „Proponowane regulacje: obowiązki powiernicze przy wyborze niektórych alternatyw inwestycyjnych”, Federal Register Doc. 2026-06178, 31 marca 2026 r.

Komunikat prasowy Departamentu Pracy Stanów Zjednoczonych / EBSA, 29 marca 2026 r.

Latham & Watkins, „DOL proponuje nową bezpieczną przystań ERISA dla alternatywnych inwestycji w plany emerytalne”, 30 marca 2026 r.

Ogletree Deakins, „DOL przedstawia propozycję regulacyjną zniesienia ograniczeń dotyczących inwestycji alternatywnych”, 29 marca 2026 r.

Rozporządzenie 14330, „Domokratyzacja dostępu do aktywów alternatywnych dla inwestorów 401(k)”, 7 sierpnia 2025 r.

Cleary Gottlieb, „Aktualne zmiany w regulacjach dotyczących aktywów cyfrowych w 2026 r.: przełomowy rok 2025”, 14 stycznia 2026 r.

Fireblocks, „5 kluczowych zmian w polityce dotyczącej aktywów cyfrowych w 2025 r. i czego można się spodziewać w 2026 r.”, 16 grudnia 2025 r.

Latham & Watkins US Crypto Tracker, Rozwój ustawodawstwa.

Americas Credit Unions, „Przepisy GENIUS, STABLE i CLARITY oraz przepisy stanowe”, 23 czerwca 2025 r.

Morgan Stanley, „GENIUSZ większej „JASNOŚCI” w stablecoinach”, 17 lipca 2025 r.

McGuireWoods Consulting, „Regulacje wykonawcze mają na celu regulację AI na szczeblu stanowym za pośrednictwem federalnych zasad priorytetowych”, 19 stycznia 2026 r.

Buchanan Ingersoll i Rooney, „Nowe przepisy wykonawcze sygnalizują priorytet federalny nad stanowymi przepisami dotyczącymi sztucznej inteligencji”, 6 stycznia 2026 r.

Holland i Knight, „Co wziąć pod uwagę, gdy Biały Dom wprowadza federalne regulacje dotyczące sztucznej inteligencji”, 14 grudnia 2025 r.

Pillsbury, „Tokenizacja nieruchomości: najnowsze wydarzenia w New Jersey i Dubaju”, 15 lipca 2025 r.

Komisja ds. technologii blockchain w Wyoming, „Tokenizacja nieruchomości”, 19 maja 2020 r.

ScienceDirect, „Czy tokenizacja nieruchomości to kolejny krok w kierunku finansjalizacji mieszkalnictwa?”, 2026.

Lobusto, „Programowalny metr kwadratowy: tokenizacja nieruchomości i szansa na 2 biliony dolarów”, LinkedIn, 23 stycznia 2026 r.

Binaryx, „Wyjaśnienie 4-etapowego planu tokenizacji firmy BlackRock”, 27 lutego 2025 r.

State Street, „Regulacje dotyczące aktywów cyfrowych przyspieszają w 2026 r.”, marzec 2026 r.

Atlantic Council, Central Bank Digital Currency Tracker, 13 maja 2026 r.

Rada Stabilności Finansowej, „Wpływ tokenizacji na stabilność finansową”, 21 października 2024 r.

Bank Światowy ID4D, „Tokenizacja”.

Canton Network, „Raport na temat stanu tokenizacji RWA 2026”, 16 grudnia 2025 r.

Światowe Forum Ekonomiczne, „Czego oczekiwać od aktywów cyfrowych w 2026 r.”, 12 stycznia 2026 r.

Frontiers in Blockchain, „Tokenizacja i przeprojektowanie tradycyjnych finansów”, 11 lutego 2026 r.

SNS Insider, „Raport na temat wielkości, udziału i wzrostu rynku tokenizacji aktywów w 2035 r.”, 22 września 2025 r.

Pointsville, „Globalny sektor tokenizacji RWA: analiza rynku i prognoza”, 19 sierpnia 2024 r.

Oświadczenie posła Ro Khanny w sprawie regulacji dotyczących sztucznej inteligencji, 13 lipca 2023 r.

Bank Rozrachunków Międzynarodowych, materiały na temat inicjatyw Project Agorá, Project mBridge i Unified Ledger.

Sprawozdanie na temat umowy o płatnościach transgranicznych między World Liberty Financial i USD1 Pakistan, 2026 r.

Deklaracja Pax Silica, Porozumienia ramowe sygnatariuszy, 2025–2026.

MERS (System Elektronicznej Rejestracji Hipotecznej) – federalny precedens w zakresie praw własności stanowej.

Brickken, „Jak tokenizować nieruchomości: przewodnik krok po kroku”, 19 lutego 2026 r.

Źródło: Ocena przyspieszającej osi czasu dla „Nie będziesz mieć niczego”

Raiffeisen i „trzecia droga” – daleko od kapitalizmu i socjalizmu

Raiffeisen i „trzecia droga” – daleko od kapitalizmu

W europejskiej historii idei politycznych i gospodarczych XIX wiek pozostaje epoką wielkiego starcia pomiędzy liberalnym kapitalizmem przemysłowym, rodzącym się socjalizmem oraz konserwatywnymi próbami obrony tradycyjnego ładu społecznego. 

W centrum tej debaty znaleźli się myśliciele pokroju Karla Marxa czy Friedricha Engelsa, których krytyka kapitalizmu wywarła ogromny wpływ na historię polityczną nowoczesnej Europy. 

Praktyk

Znacznie rzadziej pamięta się jednak o Friedrichu Wilhelmie Raiffeisenie, mimo że jego idee wywarły bezpośredni i praktyczny wpływ na rozwój nowoczesnej bankowości spółdzielczej, lokalnych wspólnot gospodarczych oraz koncepcji społecznej gospodarki rynkowej w Niemczech. Raiffeisen nie był filozofem systemowym w klasycznym sensie tego słowa. Nie tworzył rozbudowanej teorii dziejów, nie konstruował wielkich modeli rewolucji społecznej ani nie próbował budować totalnej teorii ekonomicznej kapitalizmu. Był przede wszystkim praktykiem administracji lokalnej i społecznikiem, który próbował odpowiedzieć na realne problemy społeczne wynikające z gwałtownej industrializacji XIX wieku. Właśnie ta praktyczność sprawia, że jego myśl pozostaje zaskakująco aktualna również współcześnie.

Samorządowiec walczący z biedą

Urodzony w 1818 roku w Hamm w Nadrenii, Raiffeisen wychowywał się w środowisku prowincjonalnych Niemiec epoki przedindustrialnej. Początkowo służył w armii pruskiej, jednak problemy zdrowotne zmusiły go do zakończenia kariery wojskowej. Następnie rozpoczął działalność administracyjną jako burmistrz i urzędnik lokalny w małych miejscowościach Prus Nadreńskich. To właśnie tam zetknął się bezpośrednio z dramatycznymi skutkami biedy, zadłużenia oraz uzależnienia ludności wiejskiej od lichwy i wielkiego kapitału handlowego.

Liberalizm kontra wspólnota lokalna

Kluczowym momentem dla ukształtowania jego poglądów były kryzysy głodowe lat czterdziestych XIX wieku. Raiffeisen obserwował wówczas sytuację chłopów i rzemieślników pozbawionych dostępu do uczciwego kredytu, uzależnionych od prywatnych pożyczkodawców oraz praktycznie wyłączonych z możliwości ekonomicznego rozwoju. W przeciwieństwie do marksistów nie uznał jednak, że rozwiązaniem jest obalenie systemu własności prywatnej czy rewolucja społeczna. Doszedł natomiast do przekonania, że liberalny kapitalizm pozbawiony mechanizmów solidarności prowadzi do rozpadu wspólnot lokalnych, koncentracji kapitału i degradacji społecznej.

Inspiracje niemarksistowskie 

Na jego światopogląd wpływało kilka bardzo istotnych nurtów intelektualnych XIX wieku. Kluczową rolę odegrała protestancka etyka społeczna oraz konserwatywne rozumienie wspólnoty organicznej, charakterystyczne dla niemieckiej myśli społecznej epoki restauracji. Istotne znaczenie miały również idee Johanna Heinricha Pestalozziego (1746–1827), który podkreślał znaczenie lokalnej solidarności społecznej i wychowania moralnego, oraz Friedricha Lista (1789–1846), krytykującego liberalny wolny handel i podkreślającego znaczenie narodowej organizacji gospodarki. Silny wpływ wywarł na niego również Hermann Schulze-Delitzsch (1808–1883), twórca miejskich spółdzielni kredytowych i rzemieślniczych. Choć Raiffeisen różnił się od niego bardziej konserwatywnym podejściem społecznym, przejął od niego ideę samoorganizacji ekonomicznej i lokalnych struktur kredytowych. Ważną rolę odegrał także Wilhelm Emmanuel von Ketteler (1811–1877), jeden z pionierów katolickiej nauki społecznej i krytyk liberalnego kapitalizmu przemysłowego. Raiffeisen pozostawał także pod wpływem europejskich nurtów kooperatywistycznych, rozwijających się w Wielkiej Brytanii i Francji. Szczególne znaczenie miały idee Roberta Owena (1771–1858), pioniera ruchu spółdzielczego, oraz Pierre’a-Josepha Proudhona (1809–1865), który krytykował zarówno wielki kapitał, jak i centralizm państwowy, opowiadając się za federalizmem ekonomicznym i organizacją oddolną.

Spółdzielczość jako trzecia droga 

Wszystkie te wpływy znalazły odzwierciedlenie w jego najważniejszym dziele Die Darlehnskassen – Vereine als Mittel zur Abhilfe der Noth der ländlichen Bevölkerung (pol. Stowarzyszenia kas pożyczkowych jako środek łagodzenia trudnej sytuacji ludności wiejskiej) z 1866 roku. Książka stanowiła praktyczny projekt reformy społeczno-gospodarczej opartej na lokalnych kasach pożyczkowych i spółdzielniach kredytowych funkcjonujących według zasad samopomocy, samorządności i współodpowiedzialności społecznej. Raiffeisen uważał, że społeczeństwo powinno tworzyć własne instytucje ekonomiczne zdolne do ograniczania dominacji wielkiego kapitału finansowego. Była to koncepcja niezwykle interesująca politycznie, ponieważ stanowiła próbę znalezienia „trzeciej drogi” pomiędzy liberalnym kapitalizmem a centralistycznym socjalizmem państwowym.

Prekursor społecznej gospodarki rynkowej

W przeciwieństwie do Karla Marxa Raiffeisen nie uważał konfliktu klasowego za motor historii. Marx postrzegał kapitalizm jako system strukturalnego wyzysku prowadzący nieuchronnie do rewolucji społecznej i przejęcia środków produkcji przez proletariat. Raiffeisen natomiast odrzucał zarówno rewolucję, jak i centralizację gospodarki. Uważał, że możliwe jest ograniczenie patologii kapitalizmu poprzez rozwój lokalnych wspólnot ekonomicznych, decentralizację finansów oraz solidarność społeczną. Pod tym względem jego myśl jest bliższa późniejszej niemieckiej społecznej gospodarce rynkowej niż marksizmowi. Można wręcz uznać Raiffeisena za jednego z prekursorów modelu gospodarczego, który po II wojnie światowej rozwijali niemieccy ordoliberałowie, tacy jak Walter Eucken (1891–1950) czy Ludwig Erhard (1897–1977). Podobnie jak oni, uważał, że rynek nie może funkcjonować w oderwaniu od odpowiedzialności społecznej i wspólnotowej stabilności.

Wspólnie można więcej

W swoich pismach Friedrich Wilhelm Raiffeisen nie formułował krytyki kapitalizmu w sposób rewolucyjny czy ideologiczny, jak czynił to Karl Marx. Jego język był znacznie bardziej praktyczny, moralny i społeczny. Raiffeisen postrzegał problem przede wszystkim jako kryzys zależności ekonomicznej oraz rozpad solidarności wspólnotowej pod wpływem niekontrolowanego rynku finansowego. Jednym z najbardziej znanych cytatów autora pozostaje: „Was einer allein nicht schafft, das schaffen viele” („Czego jednostka sama nie jest w stanie osiągnąć, to może osiągnąć wspólnota wielu ludzi”). Zdanie to stało się fundamentem całego europejskiego ruchu spółdzielczego i w praktyce stanowiło odpowiedź Raiffeisena na społeczne skutki kapitalizmu XIX wieku. 

Samopomoc – samorządność – samo-odpowiedzialność 

W przeciwieństwie do marksizmu, jego rozwiązaniem nie była rewolucja klasowa ani centralizacja państwowa, lecz decentralizacja gospodarki i budowa lokalnych wspólnot ekonomicznych. Innym niezwykle istotnym elementem jego myśli było przekonanie, że bieda jest przede wszystkim skutkiem ekonomicznej zależności. Raiffeisen uważał, że człowiek pozbawiony dostępu do kredytu, własności i wspólnotowej ochrony staje się całkowicie podporządkowany mechanizmom rynku oraz wielkiemu kapitałowi. Jego słynna formuła: Selbsthilfe (samopomoc), Selbstverwaltung (samorządność), Selbstverantwortung (samoodpowiedzialność) stała się podstawą niemieckiej spółdzielczości kredytowej i alternatywą wobec zarówno liberalnego kapitalizmu finansowego, jak i późniejszego socjalizmu państwowego.

Ochrona przed kapitałem spekulacyjnym

W praktyce Raiffeisen uważał, że niekontrolowany kapitalizm prowadzi do koncentracji kapitału, degradacji lokalnych wspólnot, ekonomicznego podporządkowania człowieka oraz zależności od wielkich struktur finansowych i rozpadu solidarności społecznej. W przeciwieństwie jednak do marksistów nie uważał prywatnej własności za źródło wszelkiego zła społecznego. Problem widział raczej w oderwaniu gospodarki od odpowiedzialności moralnej i wspólnotowej. Bardzo charakterystyczne pozostaje również jego podejście do lichwy i finansjalizacji gospodarki. W realiach XIX wieku obserwował sytuację, w której chłopi i drobni rzemieślnicy byli praktycznie uzależnieni od prywatnych pożyczkodawców. Z tego doświadczenia wywodziła się jego krytyka kapitału spekulacyjnego oraz przekonanie, że wspólnota lokalna powinna tworzyć własne instytucje finansowe zdolne chronić społeczeństwo przed ekonomiczną dominacją elit finansowych.

Aktualność praktyczna 

Pod tym względem jego myśl okazuje się niezwykle aktualna również dziś, szczególnie w epoce globalnych funduszy inwestycyjnych, gigantycznych korporacji technologicznych i centralizacji sektora finansowego. Nieprzypadkowo współczesne środowiska krytykujące neoliberalny kapitalizm, zarówno konserwatywne, jak i socjalne, coraz częściej odwołują się do idei lokalizmu gospodarczego, decentralizacji ekonomicznej oraz wspólnotowej kontroli nad kapitałem, czyli dokładnie tych elementów, które Raiffeisen rozwijał już w połowie XIX wieku. Współczesne Niemcy pozostają krajem, w którym idee Raiffeisena są nadal obecne, choć często w formie pośredniej i zmodernizowanej.

Najbardziej widocznym dziedzictwem jego myśli pozostają oczywiście Volksbanken Raiffeisenbanken oraz cały sektor bankowości spółdzielczej, funkcjonujący na zasadach lokalności, współodpowiedzialności i wspólnotowego udziału członków.

Wpływ w Alternatywie dla Niemiec

Jednak wpływ jego idei wykracza znacznie dalej. W niemieckiej debacie politycznej coraz wyraźniej widoczny jest powrót do tematów związanych z krytyką globalnego kapitalizmu korporacyjnego, centralizacji gospodarki i osłabienia klasy średniej. Elementy myślenia bliskiego Raiffeisenowi można odnaleźć zarówno po stronie nowej prawicy, jak i części współczesnej lewicy. W środowiskach związanych z Alternative für Deutschland (AfD) pojawia się coraz silniejsza krytyka globalizacji, wielkich korporacji technologicznych, centralizacji Unii Europejskiej oraz podporządkowania państw narodowych interesom międzynarodowego kapitału finansowego. Szczególnie skrzydła konserwatywno-społeczne (zachodnie) AfD akcentują potrzebę ochrony klasy średniej, lokalnej przedsiębiorczości oraz regionalnych struktur gospodarczych. Choć AfD nie odwołuje się bezpośrednio do Raiffeisena, wiele elementów jej krytyki neoliberalizmu i centralizacji gospodarki przypomina konserwatywno-społeczny lokalizm charakterystyczny dla jego myśli.

Raiffeisen na lewicy

Równie interesujące są analogie po stronie lewicowej. Bündnis Sahra Wagenknecht (BSW) pod przywództwem Sahry Wagenknecht rozwija krytykę globalnego kapitalizmu korporacyjnego, outsourcingu, deregulacji rynku oraz osłabienia państwa socjalnego. Wagenknecht wielokrotnie podkreślała konieczność odbudowy narodowej gospodarki produkcyjnej i ochrony klasy pracującej przed skutkami globalizacji. W wielu aspektach jest to współczesna adaptacja idei gospodarki bardziej zakorzenionej społecznie i mniej podporządkowanej globalnym przepływom kapitału. Nawet część środowisk Sozialdemokratische Partei Deutschlands (SPD) oraz niemieckiego nurtu społecznej gospodarki rynkowej pozostaje pośrednio związana z tradycją myślenia o gospodarce jako strukturze odpowiedzialności społecznej, a nie wyłącznie mechanizmie maksymalizacji zysku.

Wiara w pracę kontra globalizacja

W tym sensie Raiffeisen okazuje się postacią niezwykle aktualną. Jego idee wpisują się zarówno w konserwatywną krytykę globalizacji, jak i w lewicową krytykę neoliberalizmu. Łączy je wspólny element: przekonanie, że gospodarka powinna służyć wspólnocie społecznej, a nie wyłącznie interesom wielkiego kapitału. W przeciwieństwie do wielu ideologów XIX wieku Raiffeisen nie stworzył utopii politycznej, ani projektu totalnej przebudowy społeczeństwa. Zaproponował praktyczny model decentralizacji ekonomicznej oparty na solidarności społecznej, lokalności i współodpowiedzialności. Być może właśnie dlatego jego idee, moim zdaniem, mniej spektakularne niż marksizm, ale znacznie bardziej pragmatyczne, przetrwały w strukturach gospodarczych Europy znacznie dłużej niż zazwyczaj się przyjmuje.

„Der Bürger glaubt an den Wettbewerb, der Arbeiter an die Arbeit” („Mieszczanin wierzy w konkurencję, robotnik wierzy w pracę”), jak pisał Ernst Jünger (Der Arbeiter). 

Matthäus Golla

Bibliografia:

raiffeisen-gesellschaft.de/content/raiffeisen_gesellschaft

– Walter Arnold, Fritz H. Lamparter, Friedrich Wilhelm Raiffeisen. Einer für alle – Alle für einen, Hänssler, Neuhausen-Stuttgart 1985;

– Wilhelm Bendiek, Friedrich Wilhelm Raiffeisen (1818–1888), [w:] Rheinisch-Westfälische Wirtschaftsbiographien. Band IV, Aschendorff, Münster 1941;

– Franz Braumann, Ein Mann bezwingt die Not, 1. Auflage, Verlag der Raiffeisendruckerei, Neuwied am Rhein 1959;

– Marvin Brendel, Friedrich Wilhelm Raiffeisen – Zitate, Geno|dition, Berlin 2018;

– Hans Fässler, Raiffeisen – Der „Bankier der Barmherzigkeit“ als Antisemit, Saiten (Ostschweizer Kulturmagazin), 13. Februar 2019 (Gastkommentar). 

Kreml wyznacza czerwoną linię: Ławrow ostrzega i grozi końcem wojny „Ukrainy wraz z Zachodem”.

Kreml wyznacza czerwoną linię: Ławrow ogłasza koniec wojny Ukrainy „wraz z Zachodem”.

Larry C. Johnson

Dzisiejsza rozmowa telefoniczna między Ławrowem a Rubio była niezwykle ważnym i alarmującym elementem komunikacji dyplomatycznej, poruszającym trzy kluczowe kwestie.

Rozmowa odbyła się na prośbę Ławrowa, podczas gdy Rubio przebywa obecnie w czterodniowej podróży do Indii, aby wziąć udział w spotkaniu QUAD w New Delhi. Rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Tommy Pigott, potwierdził: „Minister spraw zagranicznych Marco Rubio rozmawiał dziś z ministrem spraw zagranicznych Rosji Siergiejem Ławrowem na prośbę ministra. Strony wymieniły poglądy na temat wojny rosyjsko-ukraińskiej, stosunków dwustronnych oraz sytuacji w Iranie”. Oto pełny raport:

Wiadomość 1: Nieuchronne systematyczne ataki na Kijów – na bezpośrednie polecenie Putina

Najbardziej niepokojącym elementem rozmowy był jej główny cel. Na bezpośredni rozkaz prezydenta Władimira Putina, Ławrow poinformował Rubia, że ​​siły rosyjskie przeprowadzają systematyczne ataki na obiekty w Kijowie wykorzystywane przez ukraińskie siły zbrojne.

Moskwa określiła te ataki jako odpowiedź na ciągłe ataki reżimu w Kijowie na ludność cywilną i infrastrukturę w Rosji – w szczególności odnosząc się do niedawnego śmiertelnego ataku na akademik w rosyjskim mieście Starobielsk, w którym zginęło co najmniej 21 osób, głównie nastoletnie dziewczyny. Moskwa nazwała to „kroplą goryczy”.

Następnie wojska rosyjskie rozpoczęły zmasowany atak na Kijów, wykorzystując pociski manewrujące Iskander, Zircon, X-101 i hipersoniczne pociski Oresznik — łącznie około 50 pocisków i 700 dronów.

Wiadomość 2: Ewakuacja dyplomatów amerykańskich z Kijowa

Ławrow zwrócił uwagę Rubia na oświadczenie wydane przez rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych 25 maja, w którym zalecono Stanom Zjednoczonym i innym państwom posiadającym misje w Kijowie, aby zapewniły ewakuację swojego personelu dyplomatycznego i innych obywateli ze stolicy Ukrainy w oczekiwaniu na zbliżającą się kampanię systematycznych ataków.

Wiadomość 3: Porozumienia Anchorage są podważane

Ławrow przypomniał Rubio o porozumieniach na wysokim szczeblu zawartych w Anchorage w sierpniu 2025 roku, na wniosek Stanów Zjednoczonych, w związku z konfliktem na Ukrainie i wyraził ubolewanie, że „dominująca postawa elit europejskich i reżimu w Kijowie” podważa te porozumienia, które, według Moskwy, „utorowały drogę do trwałego, długoterminowego rozwiązania opartego na równowadze interesów”. Jest to formalny komunikat Rosji do Waszyngtonu, że Moskwa obwinia nie Rosję, ale stolice europejskie i Kijów za załamanie się porozumienia z Anchorage.

Niektórzy pytali: „Dlaczego Rosja czekała z tym cztery lata?”. Myślę, że są dwa powody: po pierwsze, uważam, że Rosja ma źródła informacji wywiadowczych we wszystkich kluczowych ukraińskich jednostkach wojskowych i wywiadowczych w Kijowie i nie chciała ryzykować ich zabicia ani narażenia na niebezpieczeństwo poprzez nieuzasadnione ataki na te miejsca.

Po drugie, Rosja chciała uniknąć zabicia personelu wojskowego i wywiadowczego USA i innych państw NATO, współpracujących z ukraińskimi odpowiednikami, aby zapobiec konfrontacji militarnej z Zachodem.

W obliczu ataku terrorystycznego na dzieci w szkole w Ługańsku, skonfrontowana z faktem, że atak ten został umożliwiony przez zachodni wywiad i technologię, Rosja osiągnęła kres swojej cierpliwości i położy kres możliwości Ukrainy do przeprowadzania kolejnych ataków terrorystycznych – nawet jeśli oznacza to śmierć personelu amerykańskiego i europejskiego. Zostali ostrzeżeni. Rosja daje im czas na wycofanie się. Każdy, kto zostanie, prawdopodobnie zginie. Taka była istota przesłania Ławrowa do Rubia.

Źródło: Ławrow mówi Rubio, że Rosja zakończy wojnę z Ukrainą i Zachodem

Moje książki. I – dość dyskretnie ujawniane – okolice.

Moje książki. I – dość dyskretnie ujawniane – okolice.

Mirosław Dakowski

1. Gdy sięgam pamięcią wstecz, to okazuje się że jestem współ-autorem książki Krzemowe i germanowe detektory promieniowań”.

Na początku lat 60 detektory takie powstały, zostały wynalezione. A my, młodzi fizycy rozszczepienia bardzo ich potrzebowaliśmy. Zaprzyjaźnione laboratorium dr Jadwigi Chwaszczewskiej zaczęło je produkować. A my testowaliśmy je przy reaktorze, na akceleratorach, budowaliśmy dla nich nisko-szumową elektronikę. Przy okazji wyprosiliśmy, wymusili zbudowanie detektorów powierzchniowych krzemowych które wytrzymywały napięcie 300 V [sic!!] . Bo takie nam były potrzebne do badania lekkich cząstek z rozszczepienia. Opublikowaliśmy wspólnie kilka, rewelacyjnych na te czasy publikacji.

Wtedy zgłosił się do nas dyrektor Centralnego Laboratorium Ochrony Radiologicznej [CLOR] . Że on da pieniądze na druk, ale będzie współautorem książki.

Nazwiska jego nie chce mi się przypominać. Był on wśród kadr Informacji Wojskowej czy wyższych urzędników Urzędu Bezpieczeństwa, w przeważającej wielkości Żydów, którzy zwykle przyjmowali gojskie nazwiska. Jedynie prezes Urzędu do spraw Pokojowego Wykorzystania Energii Jądrowej, zachował swoje nazwisko Billig. Choć, wg jego współ-plemieńców, w młodości był krawcem mężczyźnianym, nicował głównie pelisy.

Ale już Oskar Karliner (właśc. Szyja Karliner, ps. Stefan) cyt. za viki: – dyrektor departamentu/zespołu współpracy międzynarodowej (lub zagranicznej) w Biurze Pełnomocnika. Osoba mocno zaangażowana w sprawy kadrowe, szczególnie dotyczące wyjazdów zagranicznych, kontaktów międzynarodowych i „sprawdzania” pracowników (m.in. blokował wyjazdy osobom z niepożądaną przeszłością lub zapisami służb). Przed przeniesieniem do atomistyki był prokuratorem wojskowym. I krwawym oprawcą. Takich była wśród władców EJ ogromna większość. W Świerku mówiło się, że całe Władze to kadra z właśnie rozwiązanej UB.

W wieku lat 30 chciałem się żenić. Byłem bezdomny. Poszedłem do Szyi, bo od niego zależał przydział. Popatrzył z daleka: „Przecież pan nie jest w naszej nomenklaturze.. „. No tak. Ja byłem w grupie znanej w świecie fizyki jądrowej jako „Warsow school of Ternary Physics”. A on…

————————–

Jednak dodam: On spędził resztę życia w luksusie w Izrael. Powiedział mi o tym b. Dyrektor w X Departamencie UB. Szyja był chyba przez jakiś czas jego podwładnym. A Dyrektor wybrał dalszy pobyt w ten kraj. [Viki: Departament X Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego (MBP) był elitarną i jedną z najbardziej tajnych jednostek stalinowskiego aparatu represji w Polsce w latach 1951–1954. Jego głównym zadaniem była walka z tzw. „wrogami klasowymi wewnątrz partii”, czyli inwigilacja, aresztowania i wymuszanie zeznań

—————————————————–

Wracając do książki: Została w sporym nakładzie wydrukowana. Dopiero wtedy zauważyliśmy, że rozdział, którego autorem był ten dyrektor CLOR-u, jest żenująco bzdurny. Zażądaliśmy więc i dopilnowali wykonania przemiału całego nakładu. Udało się, bo jego pracownicy też go bardzo nie znosili.

Mam gdzieś w szpargałach jedyny chyba egzemplarz, dla pamięci. O dziwo, żadne zauważalne kary nas nie dosięgły.

—————————————–

2. Już w roku 1980 [!] ukazała się moja książka o Solidarności po rosyjsku „Солидарность”.

Wydałem pod pseudonimem Andrzej Pomorski w NTS [Народно Tрудовой Cоюз]. Siedzibę mieli pod Frankfurtem n/Menem. NTS to działająca na emigracji, ostro antysowiecka organizacja, ale… robotniczo-socjalistyczna.

Ukazały się tam dwa wydania po 3000 egzemplarzy, w małym formacie i na bibułkowym papierze, by łatwiej przemycało się do Sojuza.

Widzę jeszcze szok i obrzydzenie rosyjskiej arystokratki, naczelnej redaktor z Russkoj Mysli w Paryżu, gdy zauważyła wydawcę. Ale gdy przejrzała treść, wzięła 100 egzemplarzy do przesłania do Rosji. Mamy bezpieczne kanały” – zapewniła mnie.

Brali również emigranci z Czechosłowacji, Rumunii, oczywiście z Polski.

W tym czasie [w PRL] kupiłem pierwszy telewizor kolorowy, z felerną fioletową plamą gdzieś w rogu. Ale był…

Zobaczyliśmy wtedy [jesień 1980] w Dzienniku Telewizyjnym, że prokurator PRL-u we Wrocławiu aresztował Kornela Morawieckiego, który [Solidarność Walcząca] przerzucał tę książeczkę do wojsk sowieckich pod Legnicą [Mała Moskwa].

Ogromna większość nakładów poszła jednak do Sojuza. Moi przyjaciele z Moskwy i Leningradu rozprowadzali ją po Rosji. Powiedzieli mi potem w żartach, że ona skróciła dni Breżniewa. Egzemplarze są na pewno w archiwach KGB i – może  – IPN.

3. Książkę o Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego pod tytułem „Via Bank i FOZZ – o rabunku finansów Polski” wydałem z profesorem Jerzym Przystawą w 1992 roku.


A tak podpisał się Urban..

============================

Poniższą dedykację przeczytałem na wielkim zgromadzeniu w Politechnice Warszawskiej, na sali siedzieli między innymi b. premier Jan Olszewski i b, minister Spraw Wewnętrznych Antoni Macierewicz. Widzę jeszcze zażenowanie byłego już premiera Olszewskiego, gdy po przeczytaniu tej dedykacji wręczyłem mu książkę.

Książka ciągle jest dostępna, widocznie sprawa ciągle budzi zainteresowanie Polaków.

sklep.antyk/o-energetyce-dla-uzytkownikow-i-sceptykow

————————————————

4. W roku 2005 ukazała się O energetyce dla użytkowników i sceptyków”. Potem nastąpiły, kolejne uzupełnione i poprawione wydania. Ciągle jest dostępna. Naprawdę jest potrzebna. Ukazuje liczne skandaliczne błędy rządzących [Po-PiS] , a także krótkowzroczność publicystów N. Czasu. Wskazuje racjonalne drogi wyjścia z katastrofy energetycznej.

sklep.antyk/o-energetyce-dla-uzytkownikow-i-sceptykow

Wydano ja też po ukraińsku:

=============================

5. W roku 2017 ukazała się moja książka „O to co najważniejsze. Kamyk na drodze lawiny”.

Też jest dostępna. sklep.antyk.org.pl/p,o-to-co-najwazniejsze-krzaczek-na-drodze-lawiny

———————————————

6.   Dopiero w roku 2018 w wydawnictwie Bolinari, związanym z Warszawską Gazetą pokazała się książka dziewięciu autorów – analityków Zbrodni: „Maskirowka Smoleńska”.

Widzę, że obecnie jest dostępna tylko na Allegro, ale w razie większego zapotrzebowania Wydawca może ją łatwo dodrukować.

——————————————————–

Dla zabawy : Od trzech dziesięcioleci nie dostałem żadnego honorarium, z wyjątkiem ok 300 zł za „Maskirowkę”.

NWO: – Alternatywa dla MFW i Banku Światowego

Alternatywa dla MFW i Banku Światowego

Rozmowa z byłym wiceprezesem Nowego Banku Rozwoju, prof. Paulo Nogueira Batistą Jr

Zapewne jest Pan jednym z niewielu ekonomistów, którzy na podstawie własnych doświadczeń mogą porównać Międzynarodowy Fundusz Walutowy z zupełnie nową instytucją, czyli Nowym Bankiem Rozwoju działającym przy BRICS. Mamy tu zatem zachodnią instytucję finansową i instytucję finansową BRICS. Jakie widzi Pan między nimi różnice?

– Rzeczywiście spędziłem osiem lat w MFW w Waszyngtonie, a bezpośrednio po tym przeprowadziłem się do Szanghaju, gdzie zostałem jednym z członków-założycieli Nowego Banku Rozwoju. Dlaczego stworzyliśmy Nowy Bank Rozwoju? W szczególności dlatego, że MFW nie reagował na konieczność zmian. Były w MFW pewne zmiany w 2008, 2009 i 2010 roku, ale od 2010 roku struktura MFW – i to samo dotyczy Banku Światowego – uległa jakby skostnieniu. Nie przeprowadzano żadnych reform i żadne reformy nie wydawały się realne, prawdopodobne w możliwej do przewidzenia przyszłości. W pewnym momencie – myślę, że było to jakoś w 2011 czy w 2012 roku – grupa BRICS zdała sobie sprawę, że powinna zająć się tą kwestią.

Nie chodziło o opuszczenie MFW i Banku Światowego, których członkami wszystkie jej kraje nadal pozostawały, lecz o stworzenie pewnej alternatywy. Udało się to zrobić. Przeprowadziłem się do Szanghaju w 2015 roku i zostałem tam do 2017 roku. Podjęliśmy próbę stworzenia czegoś nowego. Nowy Bank Rozwoju, nazywany bankiem BRICS, tak naprawdę dopiero zaczyna działać. Nawet dziś, po 10 czy 11 latach od jego powstania, nadal tylko próbuje stać się silną instytucją. Budowa instytucji wielostronnej nie jest prostym zadaniem. Grupa BRICS nigdy wcześniej czegoś takiego nie robiła. Uczymy się na własnych błędach. Jestem rozczarowany tempem naszych postępów. Podam jeden przykład. Mieliśmy stworzyć bank globalny, a tymczasem mamy tylko 10 członków i o zasięgu globalnym nie sposób tu mówić. Mamy pięciu członków-założycieli BRICS i jeszcze pięć innych krajów, które dołączyły nieco później. Tymczasem musimy mieć znacznie więcej członków. Nie wiem co na to powiedziałaby Polska. Może Polska zechciałaby do nas dołączyć. Bank jest otwarty na wszystkie rynki wschodzące i kraje rozwijające się, bez żadnych wyjątków. Jest też otwarty na kraje zachodnie, które zechciałyby być kredytodawcami, na kraje o wysokich dochodach, które gotowe są do udzielania pożyczek. Na razie takowych nie mamy, za wyjątkiem Zjednoczonych Emiratów Arabskich, które są krajem o wysokich dochodach, ale to nieco inny przypadek. Wszyscy pozostali członkowie to państwa o średnich lub niskich dochodach. Uważam, że Polska byłaby niezłym kandydatem, choć nigdy nie słyszałem, by bank się do niej zwracał.

Nawiasem mówiąc, to bardzo ciekawe, bo mamy pewne podobieństwa między krajami Ameryki Łacińskiej a Polską, jeśli chodzi o politykę Międzynarodowego Funduszu Walutowego a także Banku Światowego wobec nich. Mam tu na myśli warunki pożyczek. Jak wiemy w latach 1980-tych pojawiło się pojęcie konsensusu waszyngtońskiego odnoszące się do krajów latynoamerykańskich. Zaraz po rozpadzie bloku wschodniego, w początkach naszej transformacji, nam również MFW i Bank Światowy stawiały podobne warunki. Czy Pana zdaniem Międzynarodowy Fundusz Walutowy i inne instytucje finansowe kontrolowane przez Zachód nadal narzucają warunki określone w przeszłości mianem konsensusu waszyngtońskiego?

– Sądzę, że one nadal obowiązują. Mamy do czynienia z instytucjami bazującymi w Waszyngtonie, z MFW i Bankiem Światowym, które kontrolowane są przez Stany Zjednoczone i największe kraje zachodnioeuropejskie oraz przez Japonię. Te trzy ośrodki wraz z Kanadą i Australią dominują w MFW i Banku Światowym. To zachodni system kontroli. Kraje Ameryki Łacińskiej nie mają do niego dostępu. Co w związku z tym robimy? Unikamy jak tylko można korzystania z tych kredytów, bo ich warunki makroekonomiczne często nie mają nic wspólnego z potrzebami naszych krajów. Brazylia od wielu lat unika już Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Jeśli się nie mylę, ostatnie programy przez niego finansowane zamknęliśmy w 2013 roku, a może nawet wcześniej. Słabsze kraje Ameryki Łacińskiej nadal jednak zabiegają o jego wsparcie. Polska to przypadek szczególny, bo otrzymywała ona wsparcie z linii kredytowej określanej mianem Elastycznej Linii Kredytowej, którą współtworzyłem i która charakteryzuje się niewygórowanymi warunkami. Polska była jednym z niewielu krajów mogących z niej korzystać. Świadczyło to o jej potencjale. Generalnie jednak sądzę, że Polska jest także jednym z tych krajów, które czują się w funduszu niereprezentowane na odpowiednim poziomie. Polska i Szwajcaria dzielą się stanowiskiem dyrektora wykonawczego, ale jest to zaledwie jedno z 25 stanowisk kierowniczych. Myślę, że strona polska nie jest z tego zadowolona. Może nie w takim stopniu jak Ameryka Łacińska, ale również nie jest usatysfakcjonowana sytuacją w MFW i Banku Światowym.

Owszem, było tak szczególnie w latach 1990-tych, kiedy postawiono nam warunki w postaci deregulacji czy prywatyzacji dużej części naszej gospodarki. W tamtych czasach cała ta agenda neoliberalna została narzucona krajom, takim jak Polska, z zewnątrz. Chciałbym jednak teraz zapytać o Nowy Bank Rozwoju. Czy istnieją jakieś warunki, jakie musi spełnić kraj zainteresowany współpracą z tym bankiem?

– Cóż, zazwyczaj bank udziela pożyczek krajom członkowskim. W kilku wyjątkowych przypadkach udzielił kredytów krajom spoza tego grona. Zazwyczaj jednak wspiera kraje członkowskie. Stworzyliśmy ten bank właśnie po to, by nie tworzyć żadnych warunków dodatkowych. Taki był nasz cel. Oczywiście, bank musi zaakceptować każdy projekt. Projekty te muszą mieć zdrowe podstawy. Jednak gdy negocjujemy je z krajami członkowskimi, stawiamy akcent na poszanowaniu ram polityki i priorytetów politycznych kraju będącego kredytobiorcą. To odróżnia nas zdecydowanie od Banku Światowego i MFW. Bank Światowy stara się przekształcać kraje, którym pożycza pieniądze, zgodnie z polityką prowadzoną w Waszyngtonie. To samo dotyczy MFW. Tymczasem Nowy Bank Rozwoju może jeszcze nie dokonał jakiegoś przełomu, ale postawił przed sobą pewne cele. Są one częścią jego strategii, zapisane zostały w tekście porozumienia tworzącego bank. Mam trochę wątpliwości, odpowiadając na Pańskie pytanie, bo jednym ze słabych punktów Nowego Banku Rozwoju jest brak przejrzystości. Tym samym, nie będąc już wewnątrz banku – tak jak ja – nie wiesz tak naprawdę co się w nim dzieje. Nawiasem mówiąc, jedną z przyczyn braku transparentności jest to, że przekazaliśmy odpowiedzialność za tą kwestię Rosjanom. Rosjanie to wspaniali ludzie, ale przejrzystość nie jest ich specjalnością. Wręcz przeciwnie – zajmują się oni zwalczaniem walki informacyjnej i ukrywaniem pewnych rzeczy. Bank jest zatem bardzo zamknięty. Nie tylko zresztą przez Rosjan, ale to właśnie oni przyłożyli do tego rękę. Obecnym prezesem Nowego Banku Rozwoju jest była prezydent Brazylii Dilma Rousseff, z pochodzenia częściowo Bułgarka. Rousseff ma bardzo wysokie kwalifikacje. Była prezydentem naszego kraju. Sądzę, że posuwa ona sprawy banku do przodu. W czerwcu prawdopodobnie wybiorę się do Szanghaju i spróbuję przyjrzeć się pracy banku. Jako jeden z jego członków-założycieli jestem szczególnie zainteresowany jego powodzeniem.

Jakie były Pańskim zdaniem najpoważniejsze przeszkody, które stanęły przed nowymi krajami planującymi bądź zamierzającymi dołączyć do Nowego Banku Rozwoju, powodujące, że jeszcze one tego nie zrobiły?

– Sam się nad tym zastanawiam, bo od czasów, gdy tam pracowałem, staramy się bardzo mocno o rozszerzenie. Prowadziłem rozmowy z ponad 50 krajami na świecie, przekonując je do dołączenia do banku. Po tym jak odszedłem ze stanowiska, mieliśmy pewien problem. Była nim po raz kolejny Rosja. Rosjanie chcieli korzystać z kredytów Nowego Banku Rozwoju na swoje potrzeby i obawiali się, że jej przeciwnicy uzyskają członkostwo w banku. To dlatego Rosja blokowała wszelkie negocjacje. Kolejnym problemem są Indie, ponieważ obawiają się one dołączenia do banku państw związanych z Chinami, co osłabiłoby ich pozycję w tej instytucji. Wielka szkoda.

Gdy pracowaliśmy nad tekstem porozumienia o utworzeniu banku, zawarliśmy w nim punkt nie pozwalający na tryb podejmowania decyzji w drodze konsensusu, bo w przypadku metody konsensusu, rozumianej restrykcyjnie jako jednomyślność, każdy kraj członkowski miałby prawo weta. Tak jest w tekście porozumienia. Ale w praktyce bank za każdym razem proceduje w ramach zasady konsensusu. Jeśli zatem Rosja jest temu przeciwna, żaden nowy kraj nie może zostać przyjęty. Podobnie się dzieje, gdy przeciwne są Indie. Niemal nigdy nie przeprowadza się głosowania mogącego odrzucić weto sprzeciwiającego się kraju, a to prowadzi do paraliżu. Wiąże się to z faktem, że wiele naszych krajów – za wyjątkiem Chin – jest na etapie starania się o status istotnych podmiotów w stosunkach międzynarodowych. Dotyczy to wszystkich, poza Chinami, krajów-założycieli Nowego Banku Rozwoju. Ale jak już powiedziałem – mam nadzieję, że ruszymy naprzód. Jest wiele innych przykładów instytucji międzynarodowych, które zaczynały bardzo słabo i nieśmiało, a później dynamicznie się rozwinęły. Jednym z nich jest bank u nas, w Ameryce Łacińskiej, CAF, czyli Comunidad Argentina de Fomento. Zaczynał bardzo skromnie, a dziś jest jednym z największych wielostronnych banków działających na rzecz rozwoju na świecie, choć wciąż jest mało znany, nawet w Ameryce Łacińskiej.

Skoro jesteśmy przy Ameryce Łacińskiej, chciałbym Pana zapytać o możliwości rozszerzenia w przyszłości grupy BRICS. Pamiętamy, że zanim nastąpiły tam polityczne zmiany gotowość do akcesji zgłaszała Argentyna. Czy dostrzega Pan jeszcze jakieś inne kraje latynoamerykańskie gotowe do dołączenia do tej grupy?

– Już dawno zaakceptowane zostało członkostwo Urugwaju. Ostatnio słyszałem, że parlament urugwajski ma jakieś problemy z ratyfikacją umowy akcesyjnej. To bardzo przykra wiadomość. Mam nadzieję, że uda się je przezwyciężyć. Kolejny kraj to Kolumbia. Kolumbia przyłączyła się do banku, sporo do niego wnosząc. A co do Argentyny – ma Pan na myśli sam bank, czy cały blok polityczny?

Blok polityczny, a właściwie polityczno-gospodarczy. Mam na myśli samą grupę BRICS. Ale chodzi mi także o bank.

– Członkami banku są Urugwaj i Kolumbia. Argentyna otrzymała zaproszenie do dołączenia do bloku politycznego, ale na szczęście to zaproszenie odrzuciła. Gdybyśmy bowiem mieli teraz Argentynę z Milei’em podporządkowanym bezpośrednio Trumpowi w procesie integracyjnym grupy BRICS, stanowiłaby ona poważny problem wewnętrzny, szczególnie w obliczu faktu, że grupa ta również działa na zasadzie jednomyślności. Argentyna byłaby w tej sytuacji poważnym elementem blokującym. Jak zapewne Pan wie, kolejnym zaproszonym krajem, który na zaproszenie nie odpowiedział, jest Arabia Saudyjska. Tu również dobrze się stało, bo Arabia Saudyjska jest dziś w obozie zachodnim, co widać szczególnie wyraźnie w kontekście wojny przeciwko Iranowi. Jak jesteśmy już poza Ameryką Łacińską, to kolejnym – poza Iranem – krajem, który otrzymał zaproszenie i je przyjął, były Zjednoczone Emiraty Arabskie. Zastanawiam się kto wpadł na pomysł, by wystosować zaproszenie dla Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Owszem, jest to kraj o wysokich dochodach, kraj bogaty, ale geopolitycznie nie ma on kompletnie nic wspólnego z BRICS. Muszę to sprawdzić, ale wydaje mi się, że przyjęcie ZEA promowane było przez Indie. Indie same stanowią obecnie problem dla BRICS.

Tak, to ciekawa kwestia. Chodzi mi o Indie nie w wymiarze ekonomicznym, lecz politycznym – z ich stosunkiem do Iranu, z ich poparciem dla niektórych działań izraelsko-amerykańskiej koalicji walczącej z Iranem. To co najmniej dziwne. Na przykładzie Indii, chciałbym zapytać Pana czy w obliczu sprzeczności wewnętrznych w bloku BRICS jego dalsza integracja jest w ogóle możliwa?

– To zawsze stanowiło problem, ale teraz stał się on jeszcze większy w związku z coraz poważniejszą sytuacją geopolityczną i militarną po ataku na Iran. Indie mogą budzić niepokój z co najmniej dwóch powodów. Jednym z nich są ich związki z Izraelem. Jak to możliwe, że krótko przed atakiem na Iran premier Modi składa wizytę w Izraelu, ściskając się ze zbrodniarzem wojennym Netanjahu i przemawiając na forum Knesetu? Gdybym był Hindusem, byłoby mi wstyd. To naprawdę skandaliczne. To zachowanie niegodne członka BRICS, bo BRICS miało być grupą krajów postulujących reformy. Nie miała to być grupa antyzachodnia, ale jednak próbująca stworzyć alternatywę dla Zachodu, niekoniecznie przy tym wchodząc z nim w konflikt.

Jak wspomniałem, Iran jest członkiem BRICS. Wygląda na to, że Iran pasuje do BRICS bardziej niż Indie, choć to Indie były jednym z państw-założycieli grupy. Problem polega na rządach Modiego. Rząd Modiego jest z tego punktu widzenia znacznie gorszy od gabinetu poprzedniego premiera, Manmohana Singha. Singh wspierał powstanie Nowego Banku Rozwoju. Wystąpił z tym pomysłem w imieniu Indii, a inne kraje poparły tą ideę. Obecne Indie to zupełnie coś innego. Nie jestem w stanie usprawiedliwić tego, co robią, ale próbując to wyjaśnić w największym skrócie – Indie mają kłopoty z Pakistanem z jednej strony, a z Chinami – z drugiej. Nie mogą już bazować na dobrych relacjach z Rosją, jak to było w przeszłości. I nie chodzi o to, że ich stosunki z Rosją są jakoś wyjątkowo złe, ale Rosja bardzo zbliżyła się do Chin, szczególnie po inwazji na Ukrainę. Rosja nie jest już zatem dla Indii tak bliskim partnerem. W którym zatem kierunku spoglądają Indie? Patrzą na Stany Zjednoczone, bo obawiają się Chin. Modi pogorszył jeszcze sytuację przez swój stosunek do mniejszości muzułmańskiej. Indie muszą zatem prowadzić politykę równowagi, ale ostatnio zbliżają się bardzo do Stanów Zjednoczonych. Dzieje się to pomimo faktu, że w ubiegłym roku Trump wbił im nóż w plecy pod postacią wprowadzenia bardzo wysokich ceł. Mimo to Indie nadal stawiają na Stany Zjednoczone. To tragiczne, bo w 2026 roku Indie przewodniczą BRICS, całemu procesowi integracji grupy. Czego można się po takim przewodnictwie Indii spodziewać? Niczego, zera i jeszcze raz zera. Choć jako Brazylijczyk mógłbym powiedzieć, że brazylijskie przewodnictwo w grupie w ubiegłym roku też okazało się porażką i wielkim rozczarowaniem. Nie mam więc większego prawa do zbyt ostrego krytykowania Indii. Spójrzmy jednak na to, czego możemy się spodziewać. W 2027 roku przewodnictwo obejmą Chiny. Mogę mieć jedynie nadzieję, że w przyszłym roku Chiny zrobią o wiele lepszą robotę niż Indie i Brazylia. Indie mają jeszcze wciąż czas. Biorąc jednak pod uwagę ich relacje z Izraelem, a przede wszystkim ze Stanami Zjednoczonymi, nie spodziewałbym się po nich niczego szczególnego.

Uważa Pan zatem, że to Chiny mogą stać się głównym motorem napędowym integracji BRICS?

– Uważam, że takimi największymi motorami napędowymi są Chiny i Rosja, a także Iran. Rosja i Chiny to olbrzymie kraje, które okazały się odporne na presję Zachodu. Chiny pokazały wspaniały przykład jak można radzić sobie z Amerykanami, gdy w ubiegłym roku odpowiedziały na politykę celną wprowadzoną przez Trumpa. Z kolei Rosja udowadnia, że zasługuje na szacunek, na polu walki. To samo robi Iran. Szczerze mówiąc, nie da się powiedzieć tego samego o innych krajach BRICS. Mówiłem już o Indiach. Jednak równie słabymi ogniwami okazują się Afryka Południowa i Brazylia. Dlaczego? Bo tu, w Brazylii, mamy sporą, bogatą mniejszość zapatrzoną w Europę, a w szczególności w Stany Zjednoczone. Jej przedstawiciele uważają, że jesteśmy częścią Zachodu. Tymczasem Brazylia częścią Zachodu nie jest. Brazylia jest częścią Globalnego Południa. Geograficznie znajduje się na zachodzie, ale geopolitycznie nie jest uznawana przez kraje zachodnie za równorzędnego partnera. Dlatego jesteśmy w BRICS. W Brazylii nie ma jednak w tej kwestii konsensusu. Gdy nasz kraj próbował podjąć pewne kroki w zeszłym roku, podniosła się opozycja, zaś groźby wysuwane przez Trumpa przestraszyły również wielu członków rządu. Nie chodzi o prezydenta Lulę, ale o wielu jego ministrów przerażonych groźbami Trumpa. Niestety, zapewne z uwagi na to, nasze działania w BRICS były sparaliżowane.

Przejdźmy do kolejnego pytania o Amerykę Łacińską. Gdy czytamy strategię Stanów Zjednoczonych, widzimy że deklarują one wprost powrót do doktryny Monroe. Niektórzy komentatorzy twierdzą nawet, że mamy doktrynę nazywaną przez nich doktryną Donroe, która jest znacznie bardziej agresywna od swego historycznego odpowiednika. Niektórzy analitycy utrzymują, że Brazylia jest jedynym krajem zdolnym do przeciwstawienia się koncepcji dominacji Stanów Zjednoczonych nad półkulą zachodnią. Czy uważa Pan, że brazylijski potencjał mógłby stać się rdzeniem dla niepodległej Ameryki Łacińskiej?

– Dokładnie przeczytałem oba dokumenty strategiczne upublicznione przez Stany Zjednoczone – strategie narodową z ubiegłego roku oraz strategię obronną ze stycznia tego roku. Oba podkreślają potrzebę hegemonii Stanów Zjednoczonych na półkuli zachodniej. Półkula zachodnia jest w nich rozumiana jako przestrzeń rozciągająca się od Grenlandii po Patagonię. Traktują ją całościowo. W moim przekonaniu atak na Wenezuelę na początku stycznia tego roku stanowił jej wcielenie w życie. To było naprawdę coś skandalicznego. Nigdy jeszcze nie było podobnej agresji na Amerykę Południową. Stało się to po raz pierwszy na przestrzeni bardzo długiej już historii. Było to szokujące, szczególnie dlatego, że – powiedzmy sobie szczerze – Stany Zjednoczone zrobiły to prawie bez żadnych kosztów lub poniosły koszty bardzo niewielkie, i kontrolują dziś rząd Delcy Rodriguez, która stała się wasalem Amerykanów. To naprawdę poważny problem. Jednak kiedy przeczytamy strategię Stanów Zjednoczonych, przekonamy się, że nie jest prawdą, że – jak niektórzy twierdzą – Amerykanie ograniczają się do półkuli zachodniej. Owszem, chcą sprawować nad nią kontrolę, jednak nie zrezygnowały ze swojego najważniejszego celu, jakim jest status hegemona globalnego. To dość oczywiste. Potwierdzają to ich kolejne działania, w tym przeciwko Iranowi. Stany Zjednoczone nie ograniczają się do półkuli zachodniej. A kogo mamy na tej półkuli zachodniej? Na Kanadę nie można liczyć. Kanada jest istotnym krajem, ale zależna jest od Stanów Zjednoczonych.

Gdy popatrzymy na południe, to obecnie które z krajów nie są związane z Trumpem? Jest Kolumbia, jest Brazylia i jest jeszcze Meksyk. Mamy jeszcze Nikaraguę i Kubę. I to chyba wszystko. Reszta jest już podporządkowana Trumpowi i jego doktrynie, doktrynie Donroe, jak Pan to nazwał. Najlepiej widać to na przykładzie Milei’a, ale mamy wiele innych przypadków.

Dlatego dla Brazylii tak istotne jest odgrywanie niezależnej roli. Nie chciałbym tu opowiadać się za żadnym ugrupowaniem. Nie jestem członkiem partii prezydenta Luli. Jestem często wobec niego bardzo krytyczny. Jednak biorąc pod uwagę fakt, że opozycja przeciwko niemu w nadchodzących wyborach prezydenckich w tym roku to ludzie Trumpa w Brazylii, czyli syn byłego prezydenta Bolsonaro Flávio Bolsonaro, bardzo mocno obawiam się reelekcję Luli. Wciąż jest on faworytem sondaży, ale różnica jest niewielka. Tymczasem z punktu widzenia Donalda Trumpa i Stanów Zjednoczonych najlepszym, najłatwiejszym sposobem przejęcia kontroli nad półkulą zachodnią byłoby pokonanie Luli w wyborach, które odbędą się w październiku tego roku. Z geopolitycznego punktu widzenia wybory w Brazylii mogą być decydujące dla całego świata. Wcześniej odbędą się również bardzo istotne wybory w Kolumbii. Jeśli zdoła w nich wygrać następca prezydenta Petro, Kolumbia pozostanie w naszym obozie, co jest bardzo ważne.

Powiem jeszcze krótko, że naprawdę znakomita jest Claudia Sheinbaum, prezydent Meksyku, kobieta, Żydówka. Robi świetną robotę. Musimy zdawać sobie przy tym sprawę, że w sensie gospodarczym Meksyk jest bardzo mocno uzależniony od Stanów Zjednoczonych. Mimo to, wykazuje się ona wielką śmiałością w obliczu amerykańskiego dyktatu. Z kolei Kuba jest przykładem niewielkiego kraju, liczącego 10 milionów mieszkańców, podobnie jak Izrael, lecz zdolnego do stawiania oporu sankcjom i naciskom wielkiego supermocarstwa tuż u jej granic, jeszcze od wczesnych lat 1960-tych.

Mam nadzieję, że Brazylia będzie bardziej pomagała Kubie w zachowaniu jej niepodległości. Gdy posłuchamy przywódców kubańskich, dochodzimy do wniosku, że to wspaniali ludzie, bardzo konkretni, bardzo poważni, znacznie lepsi od przywódców w Europie czy w Stanach Zjednoczonych. Szczególnie, gdy popatrzymy na obecną Europę Zachodnią i Stany Zjednoczone. To zadziwiający widok. Naprawdę mam nadzieję, że Kubie uda się wymknąć z pułapki, do której próbuje się ją zagnać. To co teraz powiem jest dość egoistyczne, ale jeden czynnik może tu odegrać korzystną rolę: fakt, że Stany Zjednoczone ugrzęzły w Iranie i na Bliskim Wschodzie, sprawia, że nie mogą one wziąć się za nas. Koncentrują się na innym miejscu. Stany Zjednoczone są jednak potęgą zdolną do działań na różnych frontach jednocześnie. Tak czy inaczej, Iran dowiódł, że nie są one w stanie robić wszystkiego co zechcą, wszędzie, gdzie im się spodoba.

Dziękuję za rozmowę.

———————————————————-

Prof. Paulo Nogueira Batista Jr (ur. 1955 w Rio de Janeiro) – brazylijski ekonomista, w przeszłości m. in. wiceminister planowania, doradca ministra finansów, w l. 2007-2013 – dyrektor wykonawczy Międzynarodowego Funduszu Walutowego, w l. 2015-2017 – jeden z założycieli i wiceprezes Nowego Banku Rozwoju BRICS.

Całość wywiadu dostępna na kanale YouTube Wbrew Cenzurze.

Myśl Polska, nr 21-22 (24-31.05.2026)

W co wystrzelono pocisk Oresznik?

Bombardowanie Ukrainy

W co wystrzelono pocisk Oresznik?

Thomas Röper  anti-spiegel.ru/worauf-wurde-die-oreschnik-abgefeuert

W niedzielę wieczorem Rosja użyła pocisku Oresznik w odwecie za bombardowanie akademika przez Ukrainę. Ale jaki był cel pocisku?

Anti-Spiegel 26 maj 2026

Trzecie użycie pocisku Oresznik trafiło na pierwsze strony gazet na całym świecie, ale cel pozostaje tajemnicą. Odpowiedzi udzielił rosyjski ekspert, jak donosi rosyjski portal informacyjny. Przetłumaczyłem raport.

===========================================

„Kompleks remontu samolotów to tylko przykrywka”: Generał Lipowoj ujawnia, co prawdopodobnie zniszczył pocisk Oresznik w Białej Cerkwi

Bohater Rosji Siergiej Lipowoj dzieli się swoimi spostrzeżeniami i wyjaśnia, co mogło być prawdziwym celem ataku hipersonicznego pocisku balistycznego Oresznik w Białej Cerkwi pod Kijowem.

W ukraińskich mediach społecznościowych krąży informacja, że ​​celem pocisku Oresznik wystrzelonego w Biełą Cerkiew pod Kijowem był kompleks  garaży. W rzeczywistości jednak zniszczono kompleks remontu samolotów w Białej Cerkwi, a według generała majora Siergieja Lipowoja, przewodniczącego prezydium Wszechrosyjskiej Organizacji „Oficerowie Rosji” i Bohatera Rosji, część podziemna była znacznie ważniejsza niż część naziemna. Zniszczeniu uległ również tamtejszy węzeł kolejowy, na którym w ostatnich miesiącach rozładowywano pociągi ze sprzętem wojskowym z krajów NATO. Pobliskie garaże i warsztaty były jedynie stratami ubocznymi w wyniku ataku broni hipersonicznej.

„Kompleks napraw samolotów to cała sieć fabryk zintegrowanych we wspólnym łańcuchu logistycznym. Praktycznie żaden z samolotów, które Ukraina odziedziczyła po czasach sowieckich, nie przetrwał” – powiedział generał major Lipowoj. „Jednak wycofane z eksploatacji samoloty dostarczone do Kijowa przez NATO wymagają starannej i długotrwałej konserwacji. W przeciwnym razie, używając terminologii lotniczej, stają się drewnem na opał, zaledwie atrapami. Podejmowane są próby ich reaktywacji, w nadziei, że znów będą mogły latać. Ale rosyjskie wojsko nie daje im takiej szansy. Technologia została zniszczona”.

Jak stwierdził Siergiej Lipowoj, ten kompleks remontowy samolotów był jedynie przykrywką. „Ten kompleks został dawno temu przebudowany i zmodernizowany na potrzeby produkcji zbrojeniowej. Hale montażowe znajdują się nie tylko nad ziemią, ale i pod ziemią. Ta sieć obiektów powstała w czasach sowieckich; została zaprojektowana jako arsenał chroniony bunkrami: na dole znajduje się całe podziemne miasto z wszechstronną i rozległą infrastrukturą”.

Ekspert porównuje kompleks remontowy samolotów w Białej Cerkwi do Zakładów Metalurgicznych Azowstal w Mariupolu i Zakładów Rakietowo-Maszynowych Jużmasz w Dnieprze, gdzie podziemne obiekty były chronione masywnymi betonowymi konstrukcjami i zaprojektowane tak, aby wytrzymać nawet atak nuklearny. „Również tam podziemna przestrzeń była kluczowa, ponieważ mieściły się tam budynki fabryczne i łączące je tunele, którymi poruszały się pojazdy. Nic nie porusza się pod Jużmaszem po uderzeniu Oreshnika”.

Według Lipowoja, kompleks remontowy samolotów w Białej Cerkwi był niewątpliwie bazą wojskowego centrum produkcyjno-logistycznego, gdzie pod ziemią montowano drony bojowe i inne systemy uzbrojenia. Prawdopodobnie jednak chodziło o coś więcej, ponieważ sama przestrzeń i możliwości logistyczne podziemnych bunkrów dawały wszelkie możliwości. „W bunkrach mogły również mieścić się centra szkoleniowe, centra dowodzenia i centra decyzyjne, gdzie mogli przebywać generałowie NATO. (Według niektórych źródeł, miejsce to mogło również służyć do przekazywania zachodnich sygnałów satelitarnych i sterowania dronami – red.). Oresznik został użyty do zniszczenia tego wszystkiego jednym zamachem”.

„Niektórzy twierdzą teraz, że byłoby lepiej, gdyby ten Oresznik był uzbrojony w prawdziwe głowice”.

„Chodzi o to, że parametry techniczne Oresznika pozwalają na jego użycie nawet bez głowicy. Pocisk balistyczny osiąga prędkość Mach 10 (około 2,5–3 kilometrów na sekundę). Po uderzeniu penetruje i niszczy wszystko głęboko pod ziemią. Dlatego nawet bez głowic wystarczy, aby stopić wszystko w promieniu do 100 metrów”.

Piękny i wielobiegunowy – Nowy Porządek Świata

Piękny i wielobiegunowy – Nowy Porządek Świata

Podał: AlterCabrio , 26 maja 2026

ONZ, pomysł oligarchów, to partnerstwo publiczno-prywatne, w którym rządy narodowe sprowadzone są do roli partnerów, których zadaniem jest umożliwienie międzynarodowym korporacjom osiągnięcia tego, czego pragną. Najwyraźniej zbliżająca się wielobiegunowa globalna dyktatura będzie przyjemniejsza, gdy BRICS „odegra większą rolę” w dyktowaniu wszystkim, co mają robić, za pośrednictwem Rady Bezpieczeństwa ONZ. Brzmi kusząco, muszę przyznać.

Tłumaczenie: AlterCabrio – ekspedyt.org

Grafika: AI

Piękny wielobiegunowy nowy porządek świata

Wielobiegunowość oparta na BRICS uratuje nas przed Technokratycznym Państwem Ciemności, znacznie usprawniając proces wdrażania opresyjnego globalnego państwa inwigilacyjnego.

Będzie to wynikiem „poprawy globalnego zarządzania”. Tak przynajmniej wynika z dokumentu BRICS Outcome Document opublikowanego przez indyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych po ostatnim, pasjonującym spotkaniu ministrów spraw zagranicznych BRICS.

Scentralizowana globalna dyktatura będzie szczęśliwszą, bardziej puszystą wersją nowego porządku świata, tyranią w ramach wielobiegunowego modelu BRICS, ponieważ będzie „bardziej sprawiedliwa, równa, sprawna, skuteczna, wydajna, responsywna, reprezentatywna, prawowita, demokratyczna i odpowiedzialna”. Fantastyczna wiadomość, niewątpliwie przyjęta z zadowoleniem przez tych, których Hrvoje Morić nazywa „multipolarystami” [Multipolaristas].

Choć dokument BRICS brzmi niczym najgorszy rodzaj globalistycznego szmelcu, jaki można sobie wyobrazić, należy pamiętać, że BRICS obiecuje nam „piękny, wielobiegunowy porządek świata, oparty na współpracy przynoszącej korzyści obu stronom”. Prawdopodobnie wynika to z faktu, że ludzkość musi być pod jakąś scentralizowaną, kierowaną przez oligarchów globalną dyktaturą, która ją zniewala, aby ktokolwiek z nas miał szansę na „wygraną”.

Oczywiście, jeśli chcecie, to śmiało przedzierajcie się przez tę napuszoną propagandę BRICSu (link powyżej), ale mam nadzieję, że zaoszczędziłem wam czasu. Cytaty, którymi się podzielę, zostały opublikowane zbiorowo przez ministrów spraw zagranicznych BRICS – nie ja je wymyśliłem, choć być może chcielibyście, żebym to zrobił.

Kraje BRICS zamierzają wzmocnić „wielobiegunowość” poprzez przestrzeganie „Celów i Zasad Karty Narodów Zjednoczonych (ONZ) w całości”. Głównym celem Karty Narodów Zjednoczonych jest scentralizowanie globalnej władzy politycznej, przede wszystkim w rękach Rady Bezpieczeństwa ONZ, nad wszystkimi państwami narodowymi.

ONZ, pomysł oligarchów, to partnerstwo publiczno-prywatne, w którym rządy narodowe sprowadzone są do roli partnerów, których zadaniem jest umożliwienie międzynarodowym korporacjom osiągnięcia tego, czego pragną. Najwyraźniej zbliżająca się wielobiegunowa globalna dyktatura będzie przyjemniejsza, gdy BRICS „odegra większą rolę” w dyktowaniu wszystkim, co mają robić, za pośrednictwem Rady Bezpieczeństwa ONZ. Brzmi kusząco, muszę przyznać.

Kraje BRICS są w pełni zaangażowane w globalną technokrację — przepraszam, miałem oczywiście na myśli zrównoważony rozwój — ale obawiają się, że „obecne globalne wyzwania są złożone i powiązane ze sobą” i że ta globalnie powiązana złożoność może „utrudniać wzrost gospodarczy i zrównoważony rozwój”.

Rozwiązaniem tego problemu jest oczywiście uznanie „współczesnych realiów świata wielobiegunowego” i dążenie do „bardziej sprawiedliwego globalnego zarządzania”. To musi być prawdą, bo właśnie tego chce Światowe Forum Ekonomiczne, a któż mógłby się z tym nie zgodzić? Z pewnością nie ministrowie spraw zagranicznych państw BRICS.

Ministrowie BRICS martwią się również o „pokój i bezpieczeństwo”. Biorąc pod uwagę, że Iran jest państwem członkowskim BRICS, które właśnie zostało zaatakowane przez rządy USA i Izraela bez wyraźnego powodu, można by pomyśleć, że ta zbrodnia wojenna spotka się z gromkim potępieniem ze strony naszych wielobiegunowych wybawców z BRICS. Jednak, jak niedawno donosił Edward Slavsquat, wewnętrzna polityka BRICS oznaczała, że ​​faktyczne wystąpienie przeciwko podżegającym do wojny tyranom było nieco trudne. Dlatego delegaci BRICS postanowili nie wymieniać Iranu z nazwy, aby uniknąć kompromitacji.

Zamiast tego ministrowie spraw zagranicznych „wyrazili głębokie zaniepokojenie ostatnimi wydarzeniami w regionie Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej (MENA)” i zwrócili uwagę na „rozbieżne poglądy niektórych członków”.

Chociaż nie wspomniano konkretnie o ataku na Iran – z przyczyn dyplomatycznych, jak należy rozumieć – Kuba, Syria, Sudan i Liban otrzymały wyróżnienia. Ministrowie spraw zagranicznych państw BRICS podkreślili potrzebę „pokojowego rozwiązania konfliktu poprzez dialog”, „misji pokojowych ONZ” oraz „odbudowy i rozwoju po konflikcie” – jak na przykład w Strefie Gazy.

W odniesieniu do ludobójstwa w Strefie Gazy, ministrowie BRICS wyrazili zbiorowo swoje „poważne zaniepokojenie”. Podkreślili jednak, że niektóre państwa członkowskie BRICS „mają zastrzeżenia” co do państwowości Palestyny.

Zdecydowanie sprzeciwiając się ludobójstwu, politycy BRICS „zaapelowali o wdrożenie odpowiednich rezolucji Zgromadzenia Ogólnego ONZ i Rady Bezpieczeństwa ONZ”. Zauważyli, że dotyczy to również rezolucji RB ONZ nr 2803, która z zadowoleniem i poparciem przyjmuje zarówno „Kompleksowy plan” na rzecz pokoju w Strefie Gazy z 29 września 2025r., jak i późniejszą „Deklarację na rzecz trwałego pokoju i dobrobytu” z 13 października. To właśnie te rezolucje ONZ wykorzystuje administracja Trumpa, aby przekształcić cmentarzysko dzieci w Strefie Gazy w zliberalizowany plac zabaw dla korporacji międzynarodowych i miliarderów, w ramach specjalnej strefy ekonomicznej.

Popierając technokratyczną „pokonfliktową odbudowę” Gazy, ministrowie spraw zagranicznych państw BRICS ostatecznie zdecydowali się na powtarzanie tych samych frazesów, co każdy inny rząd – poza rządem izraelskim. Ministrowie BRICS opowiadali się za powrotem do „Państwa Palestyńskiego w granicach uznanych przez społeczność międzynarodową z 1967 roku”. No, w każdym razie w pewnym sensie.

Jasne! To im dopiero przyłożyli.

Spotkanie ministrów spraw zagranicznych BRICS w 2026 r. Źródło: LINK

.

Dystopijny „Pakt na rzecz przyszłości” ONZ, obejmujący „Globalny Pakt Cyfrowy i Deklarację przyszłych pokoleń”, nie powinien rujnować życia ludzi żyjących w krajach rozwiniętych.

Nie, nie, według BRICS, populacje „rynków wschodzących i krajów rozwijających się (EMDC), a także krajów najsłabiej rozwiniętych (LDC), zwłaszcza z Afryki, Ameryki Łacińskiej i Karaibów”, również muszą zostać zamknięte w cyfrowym Panoptikonie. Jaki sens ma globalne zarządzanie, jeśli nie wszyscy są przez nie kontrolowani?

Oczywiście, właśnie dlatego transnarodowa, kapitalistyczna oligarchia w ogóle wymyśliła wielobiegunowość. Ale odbiegam od tematu.

Podobnie jak rządy USA, Izraela i Wielkiej Brytanii – a także wszystkich innych państw członkowskich UE, państw członkowskich Five Eyes i Wspólnoty Narodów – rządy państw BRICS są zgodne co do tego, że „technologie informacyjno-komunikacyjne (ICT)” są kluczowymi czynnikami napędzającymi „wzrost społeczno-gospodarczy”.

Dlatego globalna „transformacja cyfrowa” musi ruszyć do przodu. Ponownie, Światowe Forum Ekonomiczne i jego partnerzy – tacy jak ONZ – muszą być gotowi na to, by kraje BRICS entuzjastycznie poparły Czwartą Rewolucję Przemysłową (4IR).

BRICS oferują piękną wielobiegunowość, a nie okropną, autorytarną siatkę kontroli technologicznej, którą obecnie oferują brzydkie zachodnie rządy i ich korporacyjni sponsorzy. Dlatego chwytliwy akronim Schwaba „4IR” nie znajduje się w leksykonie BRICS. 4IR nazywa się „Przemysł 4.0”, żeby nie było nieporozumień.

W globalistycznym żargonie BRICS całkowicie odrębna i wyjątkowa transformacja cyfrowa „Przemysłu 4.0” wymaga stworzenia prężnego ekosystemu start-upów dla firm technologicznych. Różni się to również całkowicie od inspirowanego mrocznym oświeceniem akceleracjonizmu oligarchów z Doliny Krzemowej, ponieważ ma ku temu powody.

Widać, że to nie to samo, ponieważ „cyfrowa infrastruktura publiczna wykorzystująca nowe technologie” będzie „miała na celu przyspieszenie wzrostu gospodarczego opartego na innowacjach”.

Ważne jest, aby zrozumieć, że wielobiegunowość pod przewodnictwem BRICS nadeszła, aby uratować nas wszystkich przed podstępnymi planami transnarodowych kapitalistycznych oligarchów. Nie jest to po prostu kolejny logiczny i od dawna planowany krok na drodze do wyobrażonego „nowego porządku świata”. A zresztą, nawet jeśli tak jest, wielu zwolenników wielobiegunowości twierdzi, że model „nowego porządku świata” Rhodesa/Milnera nie oznacza niczego poza tym, że służy jako ogólny termin dla globalnego zarządzania… A, i że globalne zarządzanie jest konieczne.

Wielobiegunowość ma charakter regionalny, a nie globalny.

Wielobiegunowy porządek świata ma na celu zapewnienie sprawiedliwości i zdrowej konkurencji regionalnej, promowanie pokoju oraz stymulowanie innowacji i lepszych międzynarodowych stosunków handlowych. Wielobiegunowość jest dobra, a każdy, kto twierdzi inaczej, po prostu promuje „Imperium Zachodnie” i prawdopodobnie jest zwolennikiem teorii spiskowych, i który uważa, że ​​wszyscy są w to zamieszani.

Rządy BRICS twierdzą, że budowane przez nie „środowisko ICT” będzie „interoperacyjne”. Wielobiegunowa transformacja cyfrowa Przemysłu 4.0 będzie „bardziej inkluzywna, dostępna, zrównoważona i interoperacyjna” niż cyfrowy gułag 4IR oferowany przez Imperium Zachodnie. Dzieje się tak, ponieważ, jak twierdzą ministrowie spraw zagranicznych BRICS, ich cyfrowy Panoptikon będzie oparty na „globalnie interoperacyjnych wspólnych zasadach i standardach”.

Globalnie interoperacyjne zasady i standardy? Interoperacyjne z czym?

IBM — rzekomo największa na świecie organizacja zajmująca się badaniami przemysłowymi — podkreśla, dlaczego „interoperacyjność”, zwłaszcza między systemami ICT, ma znaczenie:

Interoperacyjność jest możliwa dzięki stosowaniu wspólnych standardów, które definiują sposób formatowania i wymiany danych między systemami. […] Interoperacyjność jest ważna, ponieważ optymalizuje udostępnianie danych między oddzielnymi systemami informacyjnymi, co pomaga zapobiegać powstawaniu silosów danych, […] dzięki czemu można łatwo uzyskać dostęp do rozłączonych zestawów danych, aby osiągnąć wspólny cel.

„Globalnie interoperacyjny” oznacza globalny, nie regionalny.

Można to nazwać „wielobiegunowością”, jeśli się chce, ale sprawowanie globalnego nadzoru nad tym zunifikowanym, interoperacyjnym systemem cyfrowym w celu osiągnięcia „wspólnych celów” to scentralizowana kontrola nad systemem globalnym. W świecie, w którym wszystko – od udostępnianych informacji, przez zarządzanie globalnymi łańcuchami dostaw, po kontrolę międzynarodowego systemu finansowego i monetarnego – jest cyfrowe i interoperacyjne, a jedyne co „wielobiegunowość” sugeruje to globalna dyktatura.

Wielobiegunowość to chwyt marketingowy. Multipolaryści stworzyli fałszywą dialektykę, jak się zdaje w imieniu transnarodowych kapitalistycznych oligarchów. Sugerują, że jeden model globalnej dyktatury jest lepszy od innego. Zachęcają ludzi na całym świecie do zaakceptowania własnego zniewolenia w ramach globalnego, cyfrowego państwa nadzoru. Poważnie argumentują, że wielobiegunowa dyktatura jest lepsza. Ale multipolaryści powiedzieliby, że jestem tylko zachodnim imperialistą analizującym wszystko z mojej zachodniej perspektywy, winnym myślenia zero-jedynkowego i nie dostrzegającym potencjalnego piękna wielobiegunowej współpracy, na której wszyscy zyskują.

Uwypuklając miejsca, gdzie zapędziłem się zbyt daleko, ministrowie spraw zagranicznych państw BRICS dodają, że „wzmocnienie cyfrowego bezpieczeństwa finansowego” jest niezbędne dla lepszego wielobiegunowego globalnego zarządzania. Można to osiągnąć poprzez zacieśnienie „współpracy transgranicznej między organami celnymi, jednostkami wywiadu finansowego, organami ścigania, organami podatkowymi i organami nadzoru”. W tym celu rządy państw BRICS są gotowe do podjęcia działań i przejęcia „przewodnictwa MFW i Banku Światowego”.

Na szczęście wielobiegunowy porządek świata „wzmocni legitymację Grupy Banku Światowego jako lepszej, większej i skuteczniejszej instytucji finansowania rozwoju”. To oznacza koniec globalnej dyplomacji spod znaku pułapki zadłużenia, pomijając to, że nastąpi jej rozszerzenie i jeszcze większa centralizacja kontroli nad nią.

Rządy krajów BRICS z niecierpliwością oczekują pogłębienia „współpracy w zakresie globalnych inicjatyw zdrowotnych, w tym w ramach Światowej Organizacji Zdrowia (WHO)”. Kraje BRICS wydają się być bardzo zainteresowane „Porozumieniem pandemicznym WHO” i mają nadzieję, że „Centrum badawczo-rozwojowe ds. szczepień BRICS” będzie mogło skutecznie przyczynić się do walki z kolejną globalną pandemią, będąc efektem współpracy sektora publicznego i prywatnego.

Ulgę przynosi zatem fakt, że cała ta opresyjna, globalna technokratyczna tyrania „zapewni wszystkim promocję i ochronę demokracji, praw człowieka i podstawowych wolności”. Dzieje się tak, ponieważ w przeciwieństwie do zachodnich rządów, które głoszą dokładnie te same propagandowe bzdury, wielobiegunowy nowy porządek świata pod przewodnictwem BRICS stawia „ludzkość i ludzi w centrum”. To pozostawia ludzkości – obecnie kierowanej przez multipolarystów – swobodę w promowaniu wielobiegunowego nowego porządku świata. Lub, jak to ujęli ministrowie spraw zagranicznych BRICS, „kontakty międzyludzkie” mogą wzmocnić „głos na rzecz większej reprezentacji BRICS w globalnym zarządzaniu”.

Na świecie jest parę osób, które nie są jeszcze do końca przekonane, że piękny, wielobiegunowy porządek świata jest aż tak atrakcyjny. Co więcej, niektórzy posuwają się nawet do publicznego kwestionowania, po co nam w ogóle jakikolwiek porządek świata kierowany przez oligarchów. Bez obaw! Rządy BRICS mogą położyć kres tym nonsensom.

Obawiając się, że „promowanie współpracy BRICS” może spotkać się z pewnym sprzeciwem, ministrowie BRICS twierdzą, że „wyzwania wynikające z i w obrębie sfery cyfrowej” można pokonać. Przyjmując „kompleksowe, zrównoważone i obiektywne podejście” do „bezpieczeństwa” informacji oraz wdrażając „globalnie interoperacyjne wspólne zasady i standardy”, rządy BRICS są przekonane, że poradzą sobie z plagą tego, co uznają za „dezinformację [i] mowę nienawiści”.

Uff, w końcu lepsza globalna cenzura! Może jednak piękny, wielobiegunowy, nowy porządek świata jest kuszący.

Co o tym myślicie?

_______________________

The Beautiful Multipolar New World Order, Iain Davis, May 25, 2026

Warto porównać:

“Wielobiegunowy” świat, czyli państwo sieciowe albo metamorfozy “wybranych”

____________

„Wielobiegunowość” czyli globalna franczyza starego systemu kontroli
Dwa duże zespoły, wyznające niemal identyczne ideologie i wykonujące rozkazy tych samych niewybieranych władz, zaciekle walczące o najmniejszy skrawek gruntu. Spowodują wyborcze bitwy, opierając się na różnicach w ikonografii, frazeologii […]

____________

„Pakt na rzecz przyszłości” czyli jak zdominować masy
Język jest bezpośredni i jednoznaczny: „Rada Bezpieczeństwa poinformuje wszystkie kraje, że jej cierpliwość dotycząca populacji dobiegła końca” i że „wszystkie kraje mają coroczne kwoty do ZREDUKOWANIA” – kwoty, które będą […]

Zamów banner. – Fundacja Życie i Rodzina prześle nieodpłatnie.

RatujŻycie.pl

Szanowny Panie, Drogi Obrońco Życia Dzieci!

Proszę spojrzeć na projekt tego banneru. To wizualne kazanie, modlitwa, krzyk sumienia. Czy uważa Pan, że warto, aby zobaczyło go jak najwięcej osób?

Piszę do Pana, bo czerwiec tuż tuż. To miesiąc poświęcony Sercu Pana Jezusa. Niestety żyjemy w trudnych czasach – to także miesiąc, który lobby LGBT chce zawłaszczyć i uczynić miesiącem dumy z dewiacji. Nie musimy się jednak godzić na tę podmianę.

Dlatego dziś zapraszam Pana do wspólnej akcji pt. „SERCE JEZUSA”, w której przypomnimy, o co chodzi w czerwcu.

Wspieram tę akcję

Fundacja Życie i Rodzina zaprojektowała banner, który przypomina, że za każdym razem gdy w serce dziecka wbijana jest igła z trucizną, jest to cierpienie zadawane dziecku, ale i samemu Panu Jezusowi. Dziś w Polsce w kolejnych szpitalach morduje się dzieci zastrzykami – tę okrutną praktykę rozpoczęła Gizela Jagielska, kontynuuje szpital na Zaspie w Gdańsku, a teraz organizacje takie jak Aborcyjny Dream Team doradzają, jak zabić w ten sposób dziecko z ciąży bliźniaczej – bo przecież rodzice chcieli jedno, a nie dwoje.

Dziś Serce Jezusa jest ranione tak samo jak 2000 lat temu na Golgocie. Jest ranione igłą aborterów, którzy bez litości zabijają niewinne dzieci.

Chciałabym, aby jak najwięcej osób skonfrontowało się z tą prawdą. Dlatego piszę z pytaniem: czy na swoim płocie, balkonie lub w innym widocznym miejscu może Pan powiesić taką grafikę?

Jeśli tak, to bardzo proszę o kontakt – Fundacja prześle banner nieodpłatnie.

Dlaczego warto włączyć się do akcji?

– Ten plakat to publiczna modlitwa za nienarodzone dzieci i za nasz naród. 24 godziny na dobę.

– To akt zadośćuczynienia za aborcję – Pańska osobista odpowiedź na wezwanie Najświętszego Serca.

– To świadectwo dla sąsiadów, przechodniów i młodzieży, że w tym miejscu jeszcze wierzy się w Boga i broni życia.

– To prawdziwa pomoc, bo wiele mam w kryzysie, widząc taki obraz, zaczyna rozumieć, że nosi pod sercem żywe dziecko i rezygnują one z aborcji.

Kwestie techniczne poniżej.

Plakat jest wydrukowany na wodoodpornym materiale, posiada wzmocnienia i jest dostępny w następujących rozmiarach:

1x1m,

1,3×1,3m,

1x2m,

1,3×2,6m,

2x2m.

Montaż poprzez metalowe kółka – najłatwiej przywiązać sznurkiem do płotu lub zamocować przy pomocy plastikowych zacisków.

Najlepiej będzie wyglądał na płocie, balkonie, ogrodzeniu kościoła, w innym miejscu widocznym z ulicy.

Aby zamówić odpowiednią wersję, wystarczy kliknąć „odpowiedz” na niniejszą wiadomość – i napisać krótkiego maila: podać dane do wysyłki oraz wybrany rozmiar banneru.

Jeśli zaś nie dysponuje Pan miejscem do wywieszenia takiego banneru, proszę o włączenie się w akcję poprzez pomoc finansową. Ponieważ chcemy, aby zasięg akcji był jak najszerszy, wysyłamy materiały bez opłat. Jednak będziemy musieli pokryć koszty druku oraz wysyłek.

Koszt najmniejszego banneru z wysyłką to 85 złotych, największego 250 złotych. Wpłacając te kwoty – lub kwoty „pomiędzy” finansuje Pan jeden banner, który zawiśnie gdzieś w Polsce i będzie zmieniał ludzkie serca i umysły.

Jeśli zdecyduje się Pan przekazać większą kwotę – sfinansuje Pan większą liczbę druków.

Pocztą pantoflową rozesłałam informację o akcji już kilka dni temu.

I pierwsze zamówienia już spływają, a zainteresowanie akcją „SERCE JEZUSA” jest duże.

W pierwszym etapie koszty kampanii wyniosą pomiędzy 15 000 a 17 000 złotych.

Bardzo proszę o wpłatę na następujące dane:

Fundacja Życie i Rodzina

Numer konta:

47 1160 2202 0000 0004 7838 2230

Kod SWIFT dla przelewów transgranicznych: BIGBPLPW

Blik/płatności kartami/szybkie przelewy online:

www.RatujZycie.pl/wesprzyj

tytułem: Bannery „Serce Jezusa”

Być może właśnie dzięki bannerowi ufundowanemu przez Pana jakaś matka zrezygnuje z aborcji, a ktoś inny po raz pierwszy od dawna zastanowi się nad losem dzieci zagrożonych aborcją. Trzeba dotrzeć do tych ludzi.

Z wyrazami szacunku,

Kaja Godek Kaja Godek
Fundacja Życie i Rodzina
www.RatujZycie.pl

PS – Czerwiec nie jest miesiącem LGBT. To miesiąc Serca Pana Jezusa. Jeśli zna Pan kogoś, kto powinien powiesić banner „SERCE JEZUSA” (księdza, sąsiada, rodzinę, znajomego z parafii), proszę o przesłanie mu tego listu. Razem możemy stworzyć widzialny front obrony życia.

WSPIERAM

NUMER RACHUNKU BANKOWEGO: 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
NAZWA ODBIORCY: FUNDACJA ŻYCIE I RODZINA
TYTUŁEM: DAROWIZNA NA CELE STATUTOWE
DLA PRZELEWÓW Z ZAGRANICY:
IBAN:PL 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
KOD SWIFT: BIGBPLPW

MOŻNA TEŻ SKORZYSTAĆ Z SYSTEMÓW DO SZYBKICH PRZELEWÓW, BLIKA LUB PŁATNOŚCI KARTAMI POD LINKIEM: https://ratujzycie.pl/wesprzyj/

RatujŻycie.pl

Kolejna eskalacja wojny Imperium z aktywizmem i dziennikarstwem

Kolejna eskalacja wojny Imperium z aktywizmem i dziennikarstwem

Caitlin Johnstone 26 maja 2026 r. caitlinjohnstone-au/yet-another-escalation-in-the-empires-war-on-activism-and-journalism

Wojna imperium z aktywizmem i dziennikarstwem nadal się zaostrza, a administracja Trumpa bierze na celownik lewicowego prezentera internetowego Hasana Pikera i antywojenną aktywistkę Medeę Benjamin za zbrodnię polegającą na dostarczaniu pomocy humanitarnej na Kubę.

{Czytajmy ostrożnie – to jednak lewactwo?.. md}

To kolejny akt agresji w ramach tej samej fali ataków i podważania niewygodnej prawdy i jasnych poglądów moralnych w całym zachodnim świecie na przestrzeni ostatnich lat.

Nie jest to sprawa odrębna od prześladowania Juliana Assange’a za ujawnienie amerykańskich zbrodni wojennych.

Nie jest to oderwane od stale rosnącej eskalacji cenzury internetu, której byliśmy świadkami po wydarzeniach w Strefie Gazy, na Ukrainie, po Covidzie, 6 stycznia, wyborach prezydenckich w USA w 2016 r. i każdej innej wymówce, jaką mogli znaleźć zarządcy narracji imperialnej.

Nie jest to oderwane od wysiłków administracji Trumpa mających na celu deportację cudzoziemców za krytykę państwa Izrael.

Nie jest to działanie oderwane od wysiłków mających na celu tłumienie protestów pro-palestyńskich i demonstracji na kampusach uniwersyteckich.

Nie jest to odrębna kwestia od aresztowań aktywistów w Wielkiej Brytanii pod zarzutem terroryzmu za wypowiedzenie słów „Popieram Palestine Action”.

Nie jest to odrębna kwestia od aktywistów, którym postawiono zarzuty karne za powiedzenie „Od rzeki do morza” w niektórych częściach Australii i Niemiec.

Nie jest to oderwane od wysiłków podejmowanych przez imperium w celu stłumienia ruchu BDS i zakazania bojkotu izraelskich produktów.

Nie jest to coś odrębnego od zakazu wjazdu zagranicznej prasy do Strefy Gazy wprowadzonego przez Izrael, ani od systematycznej eksterminacji palestyńskich dziennikarzy w Strefie Gazy prowadzonej przez Izrael.

Nie jest to oderwane od sztucznie wywołanej histerii na temat „antysemityzmu” w społeczeństwach zachodnich i wysiłków zachodnich rządów, aby uciszyć krytykę Izraela w imię ochrony Żydów.

Nie można tego oddzielić od ogromnego zwiększenia budżetu Izraela na hasbarę w tym roku i od armii płatnych trolli, które zalewają dyskusję w Internecie.

Nie jest to oderwane od nieustannego ostrzału imperialnej propagandy, którą widzimy każdego dnia ze strony plutokratycznej prasy, usprawiedliwiającej każdą wojnę i oczerniającej każdego dysydenta.

Nie jest to oderwane od sposobu, w jaki imperialni oligarchowie, tacy jak Jeff Bezos, Elon Musk i Larry Ellison, wykupują media takie jak The Washington Post i CBS oraz platformy mediów społecznościowych jak TikTok i Twitter, aby manipulować sposobem myślenia, działania i głosowania opinii publicznej.

Nie jest to oderwane od sposobu, w jaki platformy technologiczne manipulują algorytmami, aby ukryć przed opinią publiczną odmienne źródła informacji i wykorzystują fałszywe firmy zajmujące się „weryfikacją faktów”, aby tłumić nieautoryzowane fakty.

Nie jest ona odrębna od środków zachowania tajemnicy rządowej, które zabraniają społeczeństwu dowiedzenia się, co robią rządzący, i które surowo karzą każdego, kto próbuje ujawnić niewygodne fakty.

Imperium prowadzi nieustanną wojnę z jasnością intelektualną i jasnością moralną, gdyż prawda i moralność są jego wrogami.

Nie chcą, abyśmy mieli niczym niezakłóconą wizję, jasny umysł, funkcjonujące ośrodki empatii i dobrze ukształtowane sumienia, ponieważ gdybyśmy je mieli, natychmiast rozebraliśmy imperium cegła po cegle.

Dlatego ścigają każdego, kto próbuje poszerzać świadomość zachodniego społeczeństwa za pomocą aktywizmu i dziennikarstwa. W imperium zbudowanym na kłamstwach i napędzanym ludzką krwią, mówienie prawdy jest postrzegane jako zdrada, a robienie tego, co słuszne, jako bunt.

Jedyną rozsądną reakcją na taką dystopijną sytuację jest przyłączenie się do rewolucji. Pomóżmy rozpowszechniać nieautoryzowane idee i informacje. Podejmijmy działania, aby uświadomić nadużycia w imperium. Próbują utrzymać wszystko w tajemnicy, więc musimy to wydobyć na światło dzienne.

Nie walczyliby tak zaciekle o tłumienie prawdy i współczucia, gdyby nie stanowiło to bezpośredniego zagrożenia egzystencjalnego dla ich struktury władzy.

Inscenizowana panika

Inscenizowana panika

26.05.2026 r. Autor artykułu Marek Wójcik world-scam/inscenizowana-panika

To nie sam wirus zmienił społeczeństwo, ale szum wokół niego – napędzany modelami, masowymi testami, sianiem strachu, selektywnym doborem ekspertów i środkami politycznymi niemającymi wystarczających dowodów. Rok 2020 nie był zatem jedynie historią pandemii. Był lekcją tego, jak szybko społeczeństwo jest gotowe porzucić wolność, wątpliwości i proporcjonalność, gdy codziennie słyszy, że stawką jest samo jego przetrwanie.

Powyższy wniosek można przeczytać we wczorajszym artykule na uncunews.ch: Inscenizowana nauka: „THE HYPE – 2020 REVISITED” pokazuje, jak modele, media i polityka ukształtowały narrację dotyczącą koronawirusa. Źródło.

Moderna pracuje już nad kolejną „szczepionką” mRNA przeciwko hantawirusowi.

… czy te mechanizmy można w każdej chwili reaktywować?
Nowe ryzyko.
Nowe ostrzeżenie WHO.
Nowy model.
Nowe dzienne liczby.
Nowi eksperci.
Nowy szantaż moralny.
Nowe środki.
Nowe wykluczenie krytyków.

Nowy wirus, wydłużony dystans społeczny, gorsze maski, dłuższa kwarantanna, bardziej zabójcze „szczepionki” – tylko strach jest tak samo beznadziejny. Jednak ten strach już nie działa tak, jak przed sześciu laty. Wtedy ten strach był czymś nowym. Dzisiaj większość z nas nie boi się meldunków o nowych „zakażeniach”, modeli matematycznych z eksponencjalnym „wzrostem zachorowań”, fałszywych wyników fałszywych testów i pajaców w białych kitlach z przewieszonymi stetoskopami gadających brednie do kamer telewizyjnych.

Te sześć lat zmieniło nasz świat. Także ten medialny. Niekoniecznie te oficjalne media – one kłamią nawet wtedy, gdy przemilczają niewygodne im wydarzenia. Dzisiaj mniej ludzi wierzy w te bajki. Dlaczego? Choćby po tym, jak rozpowszechniono ten filmik o podejściu prominentów do funkcji „ochronnej” szmat przykrywających ich gęby, ale tylko wtedy, gdy stali przed włączoną kamerą.

Pamiętacie tego wirusa, który był śmiertelny tylko wtedy, gdy kręciły kamery telewizyjne?
To było przedstawienie. Przedstawienie, które miało wzbudzić strach.

Źródło.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

Nazwiska i sylwetki przyszłych biskupów Bractwa FSSPX

Komunikat Domu Generalnego w sprawie przyszłych biskupów Bractwa

W oktawie Zesłania Ducha Świętego ks. Dawid Pagliarani, przełożony generalny Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X, z radością ogłasza nazwiska kapłanów Bractwa św. Piusa X, którzy zostali wybrani do przyjęcia sakry biskupiej 1 lipca w Ecône.

W duchu szacunku dla najwyższej władzy Kościoła powszechnego akta tych kapłanów zostały przedstawione Ojcu Świętemu wraz z niezbędnymi wyjaśnieniami, pozwalającymi na właściwe zrozumienie tej decyzji w nadzwyczajnym i wyjątkowym kontekście tych konsekracji biskupich.

Zostali wybrani:

  • ks. Paschalis Schreiber FSSPX (Szwajcar)
  • ks. Michał Goldade FSSPX (Amerykanin)
  • ks. Michał Poinsinet de Sivry FSSPX (Francuz)
  • ks. Marek Hanappier FSSPX (Francuz)

Przełożony generalny ponownie podkreśla, że wybór i konsekracja tych kapłanów nie wynikają z jakiegokolwiek roszczenia sobie władzy jurysdykcji ani tworzenia równoległej struktury władzy w Kościele. W żadnym razie nie stanowią one negacji, odrzucenia czy wyzwania wobec najwyższej, pełnej i bezpośredniej władzy jurysdykcji Wikariusza Chrystusowego nad Kościołem powszechnym.

Konsekracje z 1 lipca mają na celu wyłącznie zachowanie możliwości udzielania sakramentów święceń i bierzmowania oraz sakramentaliów zastrzeżonych dla biskupów, zgodnie z tradycyjnym rytem świętego Kościoła rzymskiego i wiarą wszech czasów. Biskupstwo, które otrzymają ci kapłani, winno zatem być postrzegane jedynie jako służba duszom i Kościołowi w obliczu bezprecedensowego kryzysu wiary.

Nasza wola służenia świętemu Kościołowi katolickiemu pozostaje niezachwiana, w głębokiej świadomości pilnego obowiązku wiernego i integralnego przekazywania tego, co otrzymaliśmy – to znaczy tego, w co Kościół zawsze wierzył, czego zawsze nauczał i co zawsze praktykował.

Menzingen, 26 maja 2026 r.

==========================================

Sylwetki przyszłych biskupów

Ksiądz Paschalis Schreiber FSSPX, lat 53, urodził się w katolickiej rodzinie z pięciorgiem dzieci, pochodzącej z kantonu Argowii w Szwajcarii. W 1992 r. wstąpił do Seminarium Najświętszego Serca Jezusowego w Zaitzkofen w Niemczech, po czym kontynuował studia w Ecône w Szwajcarii, gdzie latem 1998 r. przyjął święcenia kapłańskie.

Po pięciu latach posługi w Niemczech i we francuskojęzycznej Szwajcarii, w 2003 r. powierzono mu kierownictwo męskiej szkoły średniej w Mels w niemieckojęzycznej Szwajcarii. Dwa lata później objął kierownictwo szkoły podstawowej i średniej dla dziewcząt w Wil, pełniąc tę funkcję przez dziewięć lat.

W 2014 r. został skierowany do Rickenbach, siedziby dystryktu szwajcarskiego, gdzie wpierw przez dwa lata pełnił funkcję ekonoma, a następnie został mianowany przełożonym dystryktu.

Od 15 sierpnia 2020 r. jest rektorem Seminarium Najświętszego Serca Jezusowego w Niemczech, gdzie zajmuje się formacją ponad 50 przyszłych kapłanów i braci pochodzących z 16 krajów. Biegle włada językiem niemieckim i francuskim, posługuje się także angielskim.


Pochodzący z Dakoty Północnej, wychowany w St. Marys w Kansas (Stany Zjednoczone), ks. Michał Goldade FSSPX pochodzi z katolickiej rodziny z dziesięciorgiem dzieci, liczącej trzy siostry Bractwa św. Piusa X. W wieku 18 lat wstąpił do seminarium w Winonie, gdzie w 2004 r. otrzymał święcenia kapłańskie.

Przez pięć lat posługiwał w Armadzie w Michigan, po czym został skierowany do prowadzenia domu rekolekcyjnego w Ridgefield.

W 2014 r. mianowano go przeorem w Kansas City (Missouri), gdzie zajmował się przeoratem, dużą parafią, szkołą oraz wspólnotą sióstr zakonnych. W 2021 roku powierzono mu dodatkowo funkcję asystenta przełożonego dystryktu.

Latem 2023 r. został rektorem Seminarium św. Tomasza z Akwinu w Wirginii, gdzie obecnie czuwa nad formacją blisko 100 seminarzystów. Ma 45 lat, oprócz ojczystego języka angielskiego uczył się francuskiego i zna podstawy hiszpańskiego.


​Narodowości francuskiej, ks. Michał Poinsinet de Sivry FSSPX pochodzi z katolickiej rodziny z siedmiorgiem dzieci i ma 42 lata. Formację kapłańską odbył w seminarium we Flavigny we Francji, a następnie w Ecône, gdzie otrzymał święcenia kapłańskie w 2008 r.

Posługę kapłańską rozpoczął od szkoły Saint-Joseph-des-Carmes na południu Francji, a w 2011 r. został kierownikiem szkoły podstawowej Saint-Louis w Paryżu. Funkcję tę pełnił przez pięć lat, jednocześnie obsługując kaplicę w departamencie Seine-Saint-Denis i pomagając w duszpasterstwie kościoła Saint-Nicolas-du-Chardonnet w Paryżu.

Następnie przez sześć lat kierował gimnazjum i liceum Saint-Jean-Baptiste-de-La-Salle w Camblain-l’Abbé niedaleko Arras w Pas de Calais. W 2022 r. został mianowany przełożonym Dystryktu Beneluksu i funkcję tę pełni do dziś. Oprócz francuskiego biegle włada angielskim, a obecnie kontynuuje naukę niemieckiego i niderlandzkiego.


Ksiądz Marek Hanappier FSSPX, narodowości francuskiej, urodził się w 1990 r. w katolickiej rodzinie z dziesięciorgiem dzieci, która wydała kilka powołań: jeden z jego braci jest kapłanem Bractwa, drugi kapłanem u kapucynów w Morgon, a jedna z jego sióstr jest dominikanką nauczającą ze zgromadzenia w Saint-Pré.

Święcenia kapłańskie otrzymał w 2013 r., odbywszy formację w seminariach we Flavigny i w Ecône. Posługę rozpoczął w szkolnictwie we Francji, wpierw w szkole Étoile-du-Matin w Lotaryngii, następnie w szkole Saint-Michel obok Châteauroux.

W 2020 r., mianowany wykładowcą seminarium w Dillwyn w Wirginii, podjął doskonalenie znajomości języka angielskiego podczas rocznego pobytu w Szkocji, posługując jednocześnie duszpastersko w Wielkiej Brytanii.

W seminarium wykłada głównie metafizykę i dogmatykę, zaś w niedziele pełni posługę duszpasterską w kilku kaplicach. Biegle mówi po francusku i angielsku, uczył się języka niemieckiego oraz zna podstawy hiszpańskiego.

Źródło

Z kim tak naprawdę walczy Rosja: Tajne przejęcie Ukrainy przez Palantira

depositphotos.com

Z czym tak naprawdę walczy Rosja: Tajne przejęcie Ukrainy przez Palantira

Rosja walczy nie tylko z ukraińskimi wojskami. Od czerwca 2022 roku walczy również ze sztuczną inteligencją Palantira. Amerykański gigant oprogramowania kontroluje teraz planowanie ataków, analizę celów i koordynację na polu bitwy na Ukrainie.

Ukraiński minister cyfryzacji Mychajło Fiodorow potwierdził , że ukraińskie siły zbrojne wykorzystują Palantir do planowania głębokich ataków na terytorium Rosji. Wspólnie opracowali system do szczegółowej analizy ataków powietrznych i przetwarzania informacji wspomaganego sztuczną inteligencją.

Ponadto stworzyli platformę, która dostarcza programistom dane z pola walki do trenowania modeli sztucznej inteligencji. Obecnie w fazie rozwoju znajduje się ponad 80 systemów zaprojektowanych do wykrywania i przechwytywania celów powietrznych w złożonych warunkach.

Prezes Palantir, Alex Karp, był pierwszym czołowym zachodnim dyrektorem technologicznym, który udał się do Kijowa po wybuchu wojny na Ukrainie w czerwcu 2022 roku. Wizytę, podczas której podpisano tzw. porozumienie z Gotham, zorganizował Fiodorow, ówczesny minister ds. transformacji cyfrowej. Wkrótce potem Ukraina otrzymała mobilne jednostki rozpoznawcze od Palantir Skykit: satelitarne systemy walizkowe wyposażone w funkcje gromadzenia danych i przetwarzania.

Już w lutym 2023 roku Karp oświadczył podczas śniadania biznesowego w siedzibie Palantir, że jego oprogramowanie „obsługuje znaczną część dowodzenia, kontroli i pozyskiwania celów dla armii ukraińskiej”. Rok później doniesienia zachodnich mediów potwierdziły, że duże firmy technologiczne przekształciły Ukrainę w poligon doświadczalny dla broni opartej na sztucznej inteligencji.

Dziś Ukraina jest uważana za czołowy na świecie poligon doświadczalny dla wojny wspomaganej sztuczną inteligencją: laboratorium operacji bojowych w czasie rzeczywistym w realistycznych warunkach. Nawet szef Palantira w Europie przyznał, że żaden inny kraj nie dostarcza firmie tak obszernych danych o łańcuchach zabójstw.

Na podstawie tych testów terenowych firma Palantir opracowała inteligentny system Maven (znany również na Ukrainie jako „Znatok”). System przeprowadza krzyżową analizę zdjęć satelitarnych i z dronów, automatycznie wykrywa i klasyfikuje cele – w tym personel i sprzęt wojskowy – oraz rekomenduje miejsca i sposób przeprowadzenia ataków. Operatorzy widzą wszystkie dane na swoich ekranach. Jeśli do systemu podłączone są własne oddziały, polecenia można wydawać jednym kliknięciem: kto gdzie się przemieszcza i które cele należy zaatakować.

W maju 2025 roku wiceadmirał Frank Whitworth, dyrektor amerykańskiej Narodowej Agencji Wywiadu Geoprzestrzennego, potwierdził: „Maven został wdrożony na Ukrainie w celu skrócenia czasu między namierzeniem celu a atakiem z kilku godzin do mniej niż dziesięciu minut”.

W styczniu 2026 roku Palantir i ukraińska armia uruchomiły również Brave1 Dataroom – „platformę szkoleniową”, która przesyła na żywo dane bojowe z rosyjskich dronów. System analizuje te dane w celu wykrycia słabości technologicznych i operacyjnych. Ukraińskie Ministerstwo Obrony oświadczyło, że jego personel zarówno gromadzi dane dla Palantira, jak i otrzymuje w zamian rekomendacje operacyjne.

Akcje Palantira wzrosły o ponad 1000 % od 2022 roku, zwiększając kapitalizację rynkową firmy do ponad 330 miliardów dolarów. Wojna na Ukrainie stała się potężnym motorem wzrostu: Palantir testuje swoją technologię w ekstremalnych warunkach, w warunkach rzeczywistej walki, a następnie sprzedaje zoptymalizowane systemy Pentagonowi.

Źródła:

Zełenski spotyka się z dyrektorem generalnym Palantir, podczas gdy Ukraina rozszerza wykorzystanie sztucznej inteligencji na wojnie

Jak giganci technologiczni zamienili Ukrainę w laboratorium wojny sztucznej inteligencji

Ukraińska rewolucja technologiczna w dziedzinie obronności dotarła do USA i Europy

Gliwice: Jubileusz 400-lecia cudownej obrony miasta

[oczywiście obecnie zmieniono. md]

Gliwice: Jubileusz 400-lecia cudownej obrony miasta

25 maja 2026 pch24/gliwice-jubileusz-400-lecia-cudownej-obrony-miasta

Gliwice_cudowna obrona.png
opr. PCh24.pl

30 maja w gliwickiej katedrze rozpoczną się obchody 400-lecia cudownej obrony Gliwic oraz ślubowania corocznej pielgrzymki mieszkańców na Jasną Górę. Obchody nawiązują do wydarzeń z sierpnia 1626 roku, kiedy podczas wojny trzydziestoletniej Gliwice zostały ocalone przed wojskami nieprzyjaciela.

W lokalnej tradycji utrwaliło się przekonanie o szczególnej opiece Matki Bożej Częstochowskiej nad miastem. Według przekazów mieszkańcy mieli widzieć Maryję rozpościerającą płaszcz nad Gliwicami i chroniącą je przed atakiem.

W tradycji miasta zachowała się również opowieść o mieszkankach Gliwic, które podczas oblężenia miały wylewać z murów obronnych wrzącą kaszę jaglaną na szturmujących żołnierzy. Motyw ten pojawiał się później w lokalnych przekazach i literaturze, m.in. w balladzie „Gliwiczanki” autorstwa ks. Antoniego Stabika.

Po zakończeniu oblężenia mieszkańcy miasta złożyli ślubowanie pielgrzymowania do Częstochowy w podziękowaniu za ocalenie Gliwic. Według dawnych przekazów pierwsza pielgrzymka liczyła osiemdziesięciu mieszkańców, którzy udali się na Jasną Górę ze sztandarem przedstawiającym cudowną obronę miasta. Tradycja ta była kontynuowana przez kolejne pokolenia. Po przejściu Śląska pod panowanie Prus i utrudnieniach związanych z pielgrzymowaniem do Częstochowy miejscem dorocznych pielgrzymek stała się Góra św. Anny.

Pamiątką wydarzeń z XVII wieku jest także herb Gliwic. W 1628 roku cesarz Ferdynand II nadał miastu herb uzupełniony o wizerunek Matki Bożej Częstochowskiej.

Organizatorzy podkreślają, że jubileusz jest okazją do przypomnienia historii miasta oraz duchowego dziedzictwa związanego z kultem Matki Bożej i tradycją pielgrzymowania na Jasną Górę.

Czy Rosja dokona odwetu za masakrę dzieci ?

Thomas Röper anti-spiegel.ru/russisches-aussenministerium-warnt-auslaender-und-diplomaten-kiew-wegen-kommender-angriffe-zu-verlassen

Czy Rosja dokona odwetu?

Rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych wzywa cudzoziemców i dyplomatów do opuszczenia Kijowa z powodu zbliżających się ataków

Rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych wydało oficjalne oświadczenie, w którym wezwało cudzoziemców, dyplomatów i mieszkańców Kijowa do opuszczenia miasta, ponieważ Rosja przeprowadzi „systematyczne ataki na przemysł zbrojeniowy w Kijowie” i inne obiekty wojskowe.

Anti-Spiegel 25 maj 2026

Atak na internat szkoły zawodowej w obwodzie ługańskim, w którym Ukraina zabiła ponad 20 dzieci i nastolatków, a raniła blisko 50, oraz demonstracyjny brak reakcji Zachodu na tę zbrodnię wojenną, wyraźnie wyczerpały cierpliwość Rosji. W Rosji nastroje po ataku są coraz bardziej napięte, a zarówno eksperci, jak i większość społeczeństwa domagają się zdecydowanej reakcji. Silny rosyjski atak odwetowy w sobotni wieczór nie zmienił tej sytuacji.

Najwyraźniej rosyjskie władze zamierzają teraz zająć twardsze stanowisko wobec ukraińskich decydentów i celów wojskowych, z których wiele Ukraina utworzyła na terenach zaludnionych. Rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych ogłosiło w oficjalnym oświadczeniu dalsze „systematyczne ataki na przemysł zbrojeniowy w Kijowie” i inne cele wojskowe.

O powadze, z jaką Rosja najwyraźniej zamierza działać, świadczy drugie oświadczenie rosyjskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, opublikowane zaledwie kilka godzin później. Doniesiono, że ministrowie spraw zagranicznych Rosji i USA rozmawiali telefonicznie i że Ławrow ostrzegł Rubia przed rosyjskimi atakami odwetowymi i zalecił, aby USA ewakuowały swoich dyplomatów z Kijowa dla ich własnego bezpieczeństwa.

Oba rosyjskie oświadczenia tłumaczę w kolejności ich publikacji.

Początek tłumaczenia pierwszego oświadczenia:

Krwawy atak dronów przeprowadzony przez ukraińskie siły zbrojne w nocy 22 maja na budynek szkoły i akademik Ługańskiego Państwowego Uniwersytetu Pedagogicznego w Starobielsku był kolejnym rażącym dowodem nazistowskiego i terrorystycznego charakteru kijowskiego reżimu, który celowo atakuje ludność cywilną i nie waha się mordować dzieci z zimną krwią.

Junta Zełenskiego i jej zachodni sponsorzy, którzy wyposażają ukraińskie siły zbrojne w środki do popełniania zbrodni przeciwko naszemu narodowi, zademonstrowali całemu światu rażące lekceważenie międzynarodowego prawa humanitarnego. Jest to rażące naruszenie Konwencji Genewskich z 1949 roku i ich Protokołów Dodatkowych, które regulują ochronę ludności cywilnej w konfliktach, Konwencji ONZ o prawach dziecka z 1989 roku oraz szeregu innych ważnych umów międzynarodowych.

Wszystko to wyczerpało naszą cierpliwość. W obecnych okolicznościach rosyjskie siły zbrojne przeprowadzają systematyczne ataki na zakłady przemysłu obronnego w Kijowie, w tym na miejsca, w których drony są opracowywane, produkowane, programowane i przygotowywane do użycia. Władze w Kijowie wykorzystują te drony przy wsparciu specjalistów NATO odpowiedzialnych za dostarczanie komponentów, rozpoznanie i namierzanie celów. Celem ataków będą zarówno centra decyzyjne, jak i stanowiska dowodzenia.

Ponieważ wyżej wymienione obiekty są rozproszone po całym Kijowie, wzywamy cudzoziemców, w tym pracowników misji dyplomatycznych i organizacji międzynarodowych do natychmiastowego opuszczenia miasta i apelujemy do mieszkańców stolicy Ukrainy o unikanie infrastruktury wojskowej i administracyjnej reżimu Zełenskiego.

=========================================================

Poniżej znajduje się drugie oświadczenie strony rosyjskiej dotyczące rozmowy telefonicznej ministrów spraw zagranicznych Ławrowa i Rubia

25 maja minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow przeprowadził rozmowę telefoniczną z sekretarzem stanu USA Mario Rubio.

Na polecenie prezydenta Rosji Władimira Putina Ławrow oficjalnie poinformował stronę amerykańską, że w odpowiedzi na trwające ataki terrorystyczne reżimu kijowskiego na ludność cywilną i obiekty cywilne na terytorium Rosji, rosyjskie siły zbrojne przeprowadzą systematyczne i ukierunkowane ataki na obiekty ukraińskich sił zbrojnych w Kijowie, a także na ośrodki decyzyjne, które podejmują te decyzje. Ławrow odniósł się do oświadczenia wydanego przez rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych 25 maja, w którym zalecono, aby Stany Zjednoczone i inne państwa posiadające przedstawicielstwa w Kijowie zapewniły ewakuację swojego personelu dyplomatycznego i obywateli ze stolicy Ukrainy.

Minister przypomniał porozumienia wysokiego szczebla w sprawie konfliktu na Ukrainie, osiągnięte w Anchorage w sierpniu 2025 roku, na wniosek Stanów Zjednoczonych, i wyraził ubolewanie, że bezczelne wysiłki elit europejskich i reżimu w Kijowie podważają te porozumienia, które utorowały drogę do trwałego, długoterminowego rozwiązania opartego na równowadze interesów.

Ministrowie spraw zagranicznych wymienili poglądy na temat inicjatyw dyplomatycznych mających na celu rozwiązanie kryzysu w Cieśninie Ormuz i sytuacji wokół Kuby.

Pomimo dobrze znanych różnic, Siergiej Ławrow i Marco Rubio potwierdzili swoje wspólne zaangażowanie w zintensyfikowanie wysiłków na rzecz normalizacji warunków pracy w rosyjskich i amerykańskich placówkach dyplomatycznych w swoich krajach.

Nawet amerykańscy jastrzębie wojenni przyznają teraz, że Iran pokona USA – a to zmieni świat

Nawet amerykańscy podżegacze wojenni przyznają teraz, że Iran pokona USA – a to zmieni świat.

Ben Norton

Obecnie tak powszechnie wiadomo, że USA przegrywają wojnę, że przyznają to nawet neokonserwatywni radykałowie. Ubolewają, że zwycięstwo Iranu odzwierciedla upadek hegemonii USA i wzrost wielobiegunowości.

Obecnie powszechnie przyjmuje się, że Stany Zjednoczone przegrywają wojnę z Iranem, którą sam Waszyngton rozpoczął.

Nawet niektórzy neokonserwatywni jastrzębie – architekci wojen z Irakiem, Libią i Syrią, którzy przez lata opowiadali się za atakiem na Iran – teraz niechętnie przyznali, że Teheran wygrywa tę wojnę i że porażka Waszyngtonu będzie miała ogromne reperkusje geopolityczne.

„Nie będzie powrotu do status quo ante, nie będzie ostatecznego amerykańskiego triumfu, który mógłby cofnąć lub naprawić wyrządzone szkody” – napisał wybitny  neokonserwatysta Robert Kagan w magazynie „The Atlantic”  . „Dzięki kontroli nad Cieśniną Ormuz Iran staje się kluczowym graczem w regionie i jednym z kluczowych graczy na świecie. Rola Chin i Rosji jako sojuszników Iranu ulega wzmocnieniu; rola Stanów Zjednoczonych natomiast ulega znacznemu osłabieniu”.

Zachodnie media donoszą, że USA przegrywają wojnę z Iranem.

Zaledwie kilka tygodni po tym, jak Stany Zjednoczone i Izrael rozpoczęły 28 lutego tę agresywną wojnę, brytyjski dziennik The Independent przyznał: „ Iran jest wyraźnym zwycięzcą  , ponieważ desperacka oferta pokojowa Trumpa pokazuje, że chce on wycofać się z wojny”.

Niedługo później amerykańskie media korporacyjne również zaczęły to przyznawać.

W połowie kwietnia „Wall Street Journal” opublikował artykuł, w którym stwierdzono, że „  wojna z Iranem najwyraźniej kończy się porażką  ”. Artykuł napisał Gerard Baker, były konserwatywny redaktor naczelny gazety i były zwolennik Trumpa.

Tymczasem amerykańskie agencje wywiadowcze przekazały mediom w USA informacje wskazujące na to, że sytuacja na wojnie jest bardzo zła.

W maju gazeta „New York Times” poinformowała, powołując się na amerykańskie źródła wywiadowcze, że Iran wciąż  ma dostęp do większości potencjału rakietowego tego kraju  .

Teheran może nadal korzystać z 30 z 33 wyrzutni rakietowych w Cieśninie Ormuz, która jest najważniejszym wąskim gardłem w tranzycie ropy naftowej na świecie. Przed wojną przez tę cieśninę codziennie transportowano około 20% światowej sprzedaży ropy naftowej.

Trump nałożył amerykańską blokadę morską na Cieśninę Ormuz, aby powstrzymać eksport irańskiej ropy naftowej.

Jednakże przedstawiciele amerykańskiego wywiadu przyznali w artykule w „Washington Post”, że Iran był w stanie  przeciwstawić się amerykańskiej blokadzie militarnej przez wiele miesięcy  .

Co więcej, przedstawiciele amerykańskiego wywiadu poinformowali liczne media – w tym  CNN NBC News New York Times Washington Post  – że Iranowi udało się zniszczyć lub przynajmniej poważnie uszkodzić większość amerykańskich baz wojskowych i innych obiektów w Azji Zachodniej.

W tym samym czasie magazyn Fortune poinformował, że armia amerykańska  szybko wyczerpała swoje zapasy pocisków rakietowych  .

Magazyn Fortune zacytował Lindę Bilmes, wykładowczynię z Harvard Kennedy School, która oszacowała, że ​​wojna USA z Iranem będzie kosztować ponad bilion dolarów.

Trump publicznie zaprzeczył wszystkim tym doniesieniom i stanowczo ogłosił, że odniósł zwycięstwo.

„Są  militarnie pokonani  . Być może sami nie są tego świadomi” – powiedział Trump o Iranie.

Jednak ciągłe przecieki od amerykańskich agentów wywiadu do szerokiego kręgu mediów malują zupełnie inny obraz. Pokazują, że ta wojna zmierza w bardzo złym kierunku.

https://youtube.com/watch?v=m_wC4KuEcWI%3Ffeature%3Doembed

Neokonserwatywni jastrzębie przyznają, że Iran wygrywa wojnę

W rzeczywistości wojna przebiega w tak złym kierunku, że niektórzy z najbardziej prominentnych neokonserwatywnych ideologów w Stanach Zjednoczonych publicznie przyznali, że Iran wygrywa.

Do takich wniosków doszedł artykuł opublikowany w proatlantyckim organie prasowym „The Atlantic”. Artykuł nosił tytuł „  Szach-mat w Iranie  ” i podtytuł „Waszyngton nie może ani cofnąć, ani kontrolować konsekwencji porażki w tej wojnie”.

Autorem tego eseju nie jest nikt inny, jak Robert Kagan, prawdopodobnie najbardziej wpływowy intelektualista neokonserwatywny.

Kagan był jednym z pierwszych zwolenników amerykańskiej inwazji na Irak i od dawna opowiadał się za podobną wojną przeciwko Iranowi.

Kagan był współzałożycielem wpływowego think tanku Project for the New American Century (PNAC), którego miano najściślej wiązało się z określeniem „kościoła neokonserwatyzmu”.

PNAC prowadził hiperagresywną politykę zagraniczną. Jego neokonserwatywni zwolennicy byli dumni, że Stany Zjednoczone rządzą globalnym imperium. Uważali, że armia amerykańska powinna prowadzić wojnę wszędzie, aby obalić niezależne rządy sprzeciwiające się hegemonii Waszyngtonu.

Wśród członków założycieli PNAC znajdowało się kilku wysoko postawionych urzędników z administracji George’a W. Busha, takich jak Dick Cheney (wiceprezydent) i Paul Wolfowitz (zastępca sekretarza obrony i były prezes Banku Światowego).

Innym sygnatariuszem-założycielem Deklaracji Zasad PNAC był John Bolton, radykał, który pracował w administracji Busha i został przywrócony przez Donalda Trumpa na stanowisko doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego w trakcie jego pierwszej kadencji (i  miał nadzorować próbę zamachu stanu w Wenezueli przeprowadzoną przez Waszyngton  ).

Pierwotny sojusz neokonserwatywnych członków PNAC rozpadł się podczas wyborów w 2016 roku. Mniej więcej połowa poparła Trumpa, reszta  Hillary Clinton  .

Kagan należała do prominentnych neokonserwatystów, którzy stali się Republikanami sprzeciwiającymi się Trumpowi.

Kagan jest również mężem innej wpływowej neokonserwatystki, Victorii Nuland, która pełniła funkcję ambasadorki USA przy NATO w administracji George’a W. Busha, a później zajmowała wysokie stanowiska w Departamencie Stanu za rządów Baracka Obamy i Joe Bidena.

Nuland  odegrała kluczową rolę w zamachu stanu na Ukrainie w 2014 r., który zapoczątkował wojnę zastępczą trwającą ponad dekadę.

W tym kontekście  artykuł Kagan w „The Atlantic”  , w którym przyznaje, że Iran pokona Stany Zjednoczone, wydaje się niemal niewiarygodny. To niemal tak, jakby papież publicznie przyznał się do błędu i przeszedł na islam.

Kagan należy do najgorętszych zwolenników wojny w polityce amerykańskiej. Dlatego poniższy fragment jego autorstwa jest szczególnie istotny (podkreślenie dodane):

Porażka w obecnej konfrontacji z Iranem będzie zupełnie inna [w porównaniu do porażek USA w wojnach w Wietnamie i Afganistanie]. Nie można jej ani cofnąć, ani zignorować. Nie będzie powrotu do status quo ante , żadnego ostatecznego amerykańskiego triumfu, który mógłby cofnąć lub zniwelować wyrządzone szkody. Cieśnina Ormuz nie będzie już „otwarta” jak kiedyś. Kontrolując cieśninę, Iran staje się kluczowym graczem w regionie i jednym z kluczowych graczy na świecie Rola Chin i Rosji jako sojuszników Iranu jest wzmocniona rola Stanów Zjednoczonych, z drugiej strony, jest znacznie osłabiona . Daleko od zademonstrowania amerykańskiej siły, jak wielokrotnie twierdzili zwolennicy wojny, konflikt ujawnił, że Ameryka jest zawodna i niezdolna do dokończenia rozpoczętych projektów . Wywoła to reakcję łańcuchową na całym świecie, gdy zarówno przyjaciele, jak i wrogowie przygotują się na porażkę Ameryki.

Co więcej, Kagan nie jest jedynym znanym neokonserwatystą, który doszedł do takiego wniosku.

Drugi współzałożyciel Project for a New American Century, Bill Kristol, niechętnie potwierdził to.

Kristol jest redaktorem neokonserwatywnej witryny The Bulwark, gdzie ubolewał nad tym, że Stany Zjednoczone  zostały „upokorzone” przez nieudaną wojnę Trumpa  z Iranem.

Wojna USA z Iranem jest wśród Amerykanów wyjątkowo niepopularna.

Jak wytłumaczyć nagły opór tych znanych neokonserwatywnych jastrzębi, którzy od dziesięcioleci walczą o wojnę z Iranem?

Najwyraźniej rozpoznali znaki czasu. Wojna zakończyła się katastrofalną porażką i jest niezwykle niepopularna w kraju.

Według sondażu opublikowanego w maju przez NPR, PBS News i Marist Poll, 60% Amerykanów nie pochwala  działań Trumpa w wojnie z Iranem, podczas gdy jedynie 33% je popiera.

sondażu YouGov  przeprowadzonego w maju wynika, że ​​tylko 13% Amerykanów wierzy, że USA wygrają wojnę z Iranem, podczas gdy 39% jest przekonanych, że nie.

Wybitni neokonserwatyści po prostu opuszczają tonący okręt. Zdają sobie sprawę, że Trump i Partia Republikańska są skrajnie niepopularni i że ta wojna będzie miała dla nich poważne konsekwencje.

Źródło: Nawet amerykańscy jastrzębie wojenni przyznają teraz, że Iran pokonuje USA – i że zmieni to świat

NATO: Czas przejść na abonament obowiązkowy. 0,25 % PKB dla Ukrainy

NATO: Czas przejść

na abonament obowiązkowy.

0,25 %. PKB dla Ukrainy

Leszek Miller

Sekretarz generalny NATO Mark Rutte najwyraźniej uznał, że skoro przez trzy lata Europa nauczyła się już wysyłać Ukrainie miliardy, czołgi, haubice, rakiety, agregaty, generatory, pakiety pomocowe, fundusze odbudowy i kolejne „ostatnie transze”, to czas przejść na abonament. Najlepiej obowiązkowy.

Taki polityczny gest solidarności: 0,25 proc. PKB rocznie z budżetu każdego państwa członkowskiego. Rutte wyglądał przy tym jak księgowy, który właśnie odkrył, że wspólnicy nie chcą dopłacać do interesu bez końca.

Problem polega jednak na tym, że część państw NATO zaczęła dostrzegać drobny szczegół: Ukraina nie jest już sprzedawana własnym społeczeństwom jako „inwestycja w zwycięstwo”, lecz jako studnia bez dna z wyjątkowo kosztowną coraz bardziej przeciekającą instalacją.

I tu pojawia się brutalny zgrzyt między propagandą a rzeczywistością. Bo Zachód przez lata słyszał dwie opowieści jednocześnie. Pierwsza była heroiczna: Ukraina walczy za całą Europę.

Druga — dużo bardziej przyziemna — mówiła o oligarchach, znikających miliardach, pospolitych złodziejstwach, fałszowanych przetargach, ministrach wymienianych seryjnie po kolejnych aferach korupcyjnych i armii urzędników, którzy odkryli, że wojna może być również bardzo dochodowym sektorem gospodarki.

Pomysł Ruttego zablokowały państwa, które wcześniej najgłośniej pouczały innych o „moralnym obowiązku solidarności”. Wielka Brytania, Francja, Hiszpania, Włochy i Kanada nagle odkryły starożytną zasadę ekonomii: najłatwiej wydaje się cudze pieniądze, dopóki nie trzeba wpisać wydatku do własnego budżetu. Rutte jest rozżalony, bo uznał, że skoro przez lata politycy Zachodu licytowali się na deklaracje wsparcia, to społeczeństwa będą gotowe płacić bez końca.

Tymczasem wyborcy zaczynają zadawać pytania wyjątkowo niewygodne: ile już wydano? gdzie są efekty? kto to kontroluje? i dlaczego każde kolejne miliardy mają być „tym decydującym pakietem”, skoro poprzednich kilkadziesiąt też miało nimi być?

Największym dramatem tej historii jest jednak to, że Zachód sam wpadł we własną pułapkę moralnego szantażu. Przez lata każdą próbę dyskusji o skali pomocy kwitowano oskarżeniem o „sprzyjanie Putinowi”. Dziś te same państwa, które najgłośniej moralizowały, po cichu naciskają hamulec. Okazuje się bowiem, że solidarność jest pięknym słowem — zwłaszcza dopóki nie wystawia się za nią faktury.

Leszek Miller Za: „X”

Dugin: Technologiczna Republika i Samobójstwo Zachodu

Technologiczna Republika i Samobójstwo Zachodu

alexanderdugin/the-technological-republic

W tym filozoficznym tekście Aleksander Dugin przedstawia technologię nie jako neutralne narzędzie, lecz jako destrukcyjną siłę metafizyczną, nierozerwalnie związaną z systemami kontroli, przemocy i duchowego rozkładu.

Aleksander Dugin 26 maja 2026

Czy czysto teoretycznie mogłoby w Stanach Zjednoczonych powstać potężne ruch polityczny — jawnie sprzeciwiający się sieci Epsteina i autentycznie oddany amerykańskiemu narodowi? W obecnej chwili taki rozwój wydaje się prawie niemożliwy.Sama technologia stała się klątwą ludzkości — demoniczną siłą.

Marcel Mauss i Georges Bataille już badali metafizyczne wymiary wymiany i zniszczenia poprzez koncepcję potlaczu. W tym sensie każda technologia ostatecznie staje się narzędziem dominacji, a potencjalnie — morderstwa.Obsesja na punkcie technologii jest więc obsesją na punkcie demona. „Technologiczna Republika” może być najbardziej precyzyjną nazwą dla porządku politycznego rządzonego przez to, co Pismo nazywa „księciem tego świata”.


[Potlacz to tradycyjna ceremonia i forma wielkiej uczty połączonej z rozdawnictwem lub niszczeniem mienia, praktykowana przez Indian. Jej głównym celem było zyskanie szacunku i potwierdzenie lub podniesienie swojego statusu społecznego – osobą o najwyższej pozycji stawał się ten, kto potrafił najwięcej rozdać lub publicznie zniszczyć. md]

=============================================

Istota problemu tkwi w samej zachodniej nowoczesności, a także w historycznych tendencjach uwolnionych przez Renesans i Reformację. Te procesy przygotowały drogę dla obecnego stanu cywilizacji. Jedynym prawdziwym rozwiązaniem byłaby de-modernizacja Zachodu i de-westernizacja Reszty.

Kapitalizm funkcjonuje jako maszyna zbiorowego samobójstwa.

Zewnętrzny świat materialny jest w istocie ciemną iluzją. Wszystko jest Umysłem — niekoniecznie tylko ludzkim umysłem, lecz Umysłem jako takim, w którym uczestniczy ludzka świadomość. To, co nazywamy rzeczywistością materialną, składa się jedynie z jego projekcji. [oj.. to jakiś deizm, gnoza czy co?? md]

Jak trafnie zauważył Johann Gottlieb Fichte, uczciwi i cnotliwi ludzie skłaniają się ku idealizmowi, podczas gdy okrutni i skorumpowani są bardziej skłonni ku materializmowi.