Zapraszamy w piątek 25.04 do różańcowego szturmu modlitewnego za Kościół, naszą Ojczyznę i nasze rodziny – od godz.15-tejdo Parafii Matki Boskiej Królowej Świata (Lasek Cygański). Koronka do Bożego Miłosierdzia, później Różaniec Święty.
O godz. 18.00 Msza święta za Ojczyznę.
Tylko modląc się na Różańcu Świętym i poprzez POKUTĘ możemy wybłagać tryumf Niepokalanego Serca Maryi Panny w Kościele, w Polsce, w naszych rodzinach i na całym świecie
Gwoli ścisłości nie chodzi o całego Bodnara, lecz o jego poszczególne części: o głowę z mózgiem i serce. Niektórzy wymieniają jeszcze sumienie, co wydaje się być uzasadnione w tej szczególnej sytuacji, a sytuację mamy – podkreślę – pośmiertną.
W takich właśnie okolicznościach awatar Adam Bodnar napisał na “faszystowskiej” czyli jeszcze nie okiełznanej cenzurą, platformie X znamienne słowa:
Zachowanie europosła Brauna w szpitalu w Oleśnicy przekracza wszelkie granice etyczne…
Pomijając wyraz „wszelkie” zastanówmy się o jaką etykę chodzi. W tym kontekście warto przytoczyć słynny już precedens także opisany przez pana Bodnara w następujący sposób:
Mamy sytuację, w której przywracamy tę konstytucyjność i szukamy jakiejś podstawy prawnej, żeby to zrobić.
Analogicznie więc może być i tak:
Mamy sytuację, w której utrwalamy leworządność i szukamy jakiejś podstawy etycznej, żeby to robić.
Użyłem słowa lewo-rządność dlatego, że życie ludzkie według Konstytucji zaczyna się od poczęcia, a dziecko zabito zastrzykiem w serce tuż przed porodem z powodu przesłanki psychiatrycznej.
Trzeba podkreślić, że przesłanka psychiatryczna nie dotyczyła, jak sądzą niektórzy, osoby wykonującej szprycę z chlorku potasu, lecz straumatyzowanej matki.
Wracając do etyki… o jaką etykę więc chodzi? Czyżby o etykę nazywaną potocznie talmudyczną? W takim razie przychodzi mi na myśl słynna sentencja żydowskiego aforysty z okresu stalinowskiego „sumienie miał czyste, nieużywane”.
I w taki sposób sprawę sumienia mamy już załatwioną. Pozostał rozum i serce. Gdzie one są? Jeżeli odpowiemy, że na służbie demokracji walczącej, to niewiele się pomylimy, tym bardziej, że ma ona już całkiem sporo na swoim nieużywanym sumieniu.
Kardynał Gerhard Müller stwierdził, że Kościół ryzykuje schizmą i rozłamem, jeśli podczas konklawe nie zostanie wybrany „ortodoksyjny” papież. Dodał, że wybór papieża-heretyka byłby „katastrofą”.
Były prefekt Kongregacji Nauki Wiary kard. Gerhard Müller stwierdził, że nie jest zwolennikiem używania określeń „liberalny” lub „konserwatywny”, gdy mowa o potencjalnych kandydatach na papieża. Jego zdaniem obecne podziały w Kościele katolickim są głębsze i bardziej skomplikowane. Purpurat sam jest zaliczany do grona kardynałów, którzy są wierni Tradycji. „The Times” uważa go – obok kard. Raymonda Leo Burke z USA – za jednego z najbardziej „konserwatywnych myślicieli” w Kościele.
Niemiecki hierarcha w jednej ze swoich wypowiedzi stwierdził, że nowy papież wybrany na zbliżającym się konklawe „musi być ortodoksyjny – ani liberalny, ani konserwatywny”.
Stwierdził, że „nie chodzi o wybór między konserwatystami a liberałami, ale między ortodoksją a herezją”.
„Modlę się, aby Duch Święty oświecił kardynałów, ponieważ papież-heretyk, który codziennie zmienia zdanie w zależności od tego, co mówią media, byłby katastrofą” – wskazał hierarcha.
Kard. Müller stwierdził również, że następny papież nie powinien „szukać aplauzu świeckiego świata, który postrzega Kościół jako organizację humanitarną zajmującą się pracą społeczną”.
Purpurat opisał zmarłego papieża Franciszka jako „dobrego człowieka”, choć nie zgadzał się z nim w wielu kwestiach. Kard. Gerhard Müller wymienił różnice między nim a Franciszkiem, zaczynając od decyzji zmarłego papieża z 2023 r. o zezwoleniu na błogosławieństwo osób żyjących w związkach jednopłciowych. Papież Franciszek powiedział wówczas, że „nie możemy być sędziami, którzy tylko odrzucają, odpychają, wykluczają”, ale posunięcie to wywołało ogromne kontrowersje, a biskupi w Afryce i Azji odmówili zgody na udzielanie takich błogosławieństw w swoich krajach.
Lista „zarzutów” kard. Müllera wobec papiestwa Franciszka obejmuje również skupienie zmarłego papieża na imigrantach i środowisku naturalnym – donosi „The Times”.
Były prefekt Kongregacji Nauki Wiary zauważa, że „papież Franciszek był dobrze postrzegany przez środki masowego przekazu i istnieje ryzyko, że [kardynałowie] uznają, że należy kontynuować to co w swoim pontyfikacie wypracował Franciszek.
Hierarcha podkreślił jednak, że kardynałowie „mają obowiązek wybrać człowieka, który będzie w stanie zjednoczyć Kościół w objawionej prawdzie”. „Mam nadzieję, że kardynałowie nie są tak bardzo pod wpływem tego, co czytają w nagłówkach gazet” – dodał.
Niemiecki purpurat zapytany o to, czy będzie promował swoją wersję doktrynalnego katolicyzmu przed konklawe odpowiedział: „Muszę to zrobić; jestem to winien mojemu sumieniu”.
Alternatywą, jak ostrzegł, jest Kościół, który ryzykuje rozłamem, jeśli nie zostanie wybrany „ortodoksyjny” papież.
„Żaden katolik nie jest zobowiązany do przestrzegania błędnej doktryny” – powiedział. „Katolicyzm nie polega na ślepym posłuszeństwie papieżowi bez poszanowania świętych pism, tradycji i doktryny Kościoła” – wskazał hierarcha.
Warto odnotować, że w 2017 r. kard. Gerhard Müller utracił swoją pozycję prefekta Kongregacji Nauki Wiary. „The Catholic Herald” zauważa, że stało się to wówczas, gdy purpurat skrytykował decyzję papieża Franciszka o zezwoleniu na udzielanie Komunii świętej rozwodnikom żyjącym w kolejnych związkach niesakramentalnych.
Bergoglio odpowie przed Bogiem za uzurpację tronu Piotra.
lifesitenews.com USA 2025-04-22 Link do oryginalnego artykułu: LINK
W 2018 roku Eugenio Scalfari przekazał słowa, które Bergoglio rzekomo mu zawierzył na temat swojej wizji życia pozagrobowego:
„Grzeszne dusze nie są karane: ci, którzy żałują, uzyskują przebaczenie Boga i dołączają do szeregów dusz, które go kontemplują, ale ci, którzy nie żałują i dlatego nie mogą uzyskać przebaczenia, znikają. Nie ma piekła, grzeszne dusze po prostu znikają.”
Te heretyckie brednie są bezpośrednio sprzeczne z wiarą katolicką, która uczy nas, że dla każdego istnieje sąd szczegółowy, od którego Bergoglio nie mógł już uciec. Jego dusza zatem nie zniknęła, ani się nie rozpuściła: musiał zdać relację z popełnionych przez siebie przestępstw, przede wszystkim z uzurpacji tronu Piotra w celu zniszczenia Kościoła katolickiego i utraty tak wielu dusz.
Ale jeśli ten anty-papież nie może już szkodzić Mistycznemu Ciału, to pozostają jeszcze jego spadkobiercy, wywrotowcy, których nieważnie mianował „kardynałami” i którzy od dawna organizują się, aby zapewnić kontynuatora rewolucji synodalnej i destrukcji papiestwa. Wspierają ich również konserwatywni kardynałowie i biskupi, którzy starannie unikali kwestionowania legitymacji Jorge Bergoglio. To na tych ludziach spoczywa największa odpowiedzialność za wynik następnego „konklawe”.
W miarę rozsypywanie się ukrainy w proch, narasta obłęd propagandowy w polskojęzycznych mediach, oraz coraz bardziej absurdalne zachowania globalistycznych polityków.
Według doniesień, „prezydent” III RP Duda przeciwstawia się koncepcji zniesienia sankcji energetycznych wobec Rosji, co tłumacząc na ludzki język: domaga się dalszego kupowania przez III RP nośników energii ze znacznie droższych źródeł!
Dzisiejsze szmatławce medialne z oburzeniem donoszą:
– Pokój na Ukrainie jest możliwy po wycofaniu ukraińskich sił zbrojnych z Donbasu i Noworosji (pojęcie stosowane w Rosji do nieuznawanych przez społeczność międzynarodową: Donbaskiej Republiki Ludowej i Ługańskiej Republiki Ludowej – przyp. red.) – stwierdził Dmitrij Pieskow.
Wiele informacji podawanych przez rosyjskie media lub przedstawicieli władzy to element propagandy. Takie doniesienia są częścią wojny informacyjnej prowadzonej przez Federację Rosyjską.
Do globalistów rządzących Polską ciągle nie dociera świadomość faktu, że Rosja WYGRAŁA wojnę proxy NATO z Ukrainą.
Według najnowszych oszacowań, dokonywanych przez amerykańskich niezależnych ekspertów, Ukraina straciła już około półtora miliona żołnierzy, ma zrujnowaną infrastrukturę energetyczną, przemysł zbrojeniowy i przetrzebioną populację do poziomu poniżej 20 milionów.
Przyczyną tego dramatycznego spadku jest emigracja zarówno na zachód, jak i na wschód.
Dodatkowo Zachód wyczerpał zapasy broni i amunicji, a takżenie ma infrastruktury przemysłowej do nadrobienia powyższych ubytków. Wycofanie się USA z konfliktu, stawia UE przed katastrofalną alternatywą załamania się wszystkiego: gospodarki, praktycznie nieistniejących sił zbrojnych „mocarstw europejskich”, miejscowych populacji z powodu spadku urodzin wynikających z masowych „szczepień covidowych”, oraz masowego najazdu kolorowej dziczy na państwa unijne.
W takiej sytuacji bredzenie obłąkanych globalistów unijnych ( w tym polskich) o wojnie z już przegraną Rosją, kwalifikuje ich do szpitala wariatów. Niestety, dzięki zmasowanej propagandzie medialnej, większość lokalnej populacji nadaje się do tego samego.
Fakt, że UE jest kwintesencją zła, to drobiazg w porównaniu z tym, że jest ona także OBŁĄKANA!
I travelled to Brussels to meet Robert Malone, who was there for a conference. After the press conference I sat together with Robert and his wife Jill in the hotel restaurant for a casual conversation, an interview for Dutch language magazine De Optimist.
Robert Malone, MD, first made his mark in biological sciences in the late 1980s when he was pioneering the use of mRNA for therapy purposes and suggesting its possible use for vaccines. He moved to medicine and biomedical consultancy, specializing in drug repurposing. In the Corona years he was an outspoken critic of the COVID-19 mRNA vaccines based on bioethical principles.
To start off with an optimistic thought: in 100 million years, everything that we see around us, including ourselves, will be compressed to a couple of millimeters in sedimentary stone. Does that worry you?
‘I don’t see that as a negative. Time flows. Things change. I live in the present and celebrate my family, my wife, my life. I’m not seeking immortality. I’m totally comfortable with the fact that I will die and I will become dust.’
Not everyone is comfortable with that…
As a graduate student, I was able to go to what, at the time, I thought was the pinnacle of biological science, the Salk Institute. At the time I was there, I think there were eight Nobel laureates. Francis Crick was still there, and Jonas Salk was still alive.
What I learned was these people are incredibly competitive. To my great surprise, because they had achieved the pinnacle of success in biological science and research: the Nobel Prize. And yet most of them were not content with that. There was a pecking order, a hierarchy among them, having to do with how important their prize was compared to the other person’s prize, whether or not they’d had to share it or they got it alone.
The Nobel laureates were competing with each other for status, influence and immortality. They were striving so hard that they sacrificed their family, they sacrificed their life. They sacrificed their happiness on the altar of fame and fortune. I think that one of the big problems we have right now in Western society is rampant narcissism, the obsessive need to glorify the individual. That is not a path to happiness.
Talking about the Nobel prize, what is your personal experience with those?
‘The Nobel Prize for the mRNA vaccines was clearly political. The politicization of science awards has a long, rich history, but in this case it became very overt. The Nobel prize committee and the spokesperson for the prize committee said outright that the reason why they awarded the prize to Karikó and Weissman was because of their work enabled this COVID vaccine. They didn’t mention whether or not this was all their idea or initial work. They only limited it to this vaccine. And the justification for that was that they hoped that by awarding it for this vaccine, it would encourage people all over the world to take it.
Therefore it was in the service of a social objective that was predicated on the thesis that this product was safe and effective, and that it had saved millions of lives. The paper they cited at the time, for the millions of lives saved, has since been demonstrated to be false. It was based on modelling and assumptions which did not withstand scrutiny. So the Nobel Prize was awarded in this case based on a false pretence.
In the year before the Nobel was awarded, according to a senior full professor at the Karolinska whom I know well, the committee had reviewed the advocacy and submissions for Karikó and Weissman and didn’t feel like their work merited the prize. And then the following year they did, on the basis of this seemingly humanitarian objective of needing to promote the uptake of the vaccine because it has „saved millions of lives”.’
Background: Robert Malone and the Nobel Prize
Robert Malone is a pioneer in the development of mRNA technology. In a 1989 article titled „Cationic liposome-mediated RNA transfection,” published in the Proceedings of the National Academy of Sciences (PNAS), Malone demonstrated that mRNA, encapsulated in cationic liposomes (fat droplets), could be successfully delivered into cells of various types (human, rat, mouse, frog, and fruit fly cells) to produce proteins. This was a groundbreaking experiment that first showed mRNA could serve as a potential tool for gene therapy and vaccine development.
Despite this contribution, he was overlooked for the Nobel Prize, which was awarded in 2023 to Katalin Karikó and Drew Weissman for their further refinement of the technology. Malone’s objections to the COVID-19 mRNA vaccines, such as concerns about their effectiveness and safety, appear to have undermined his chances of receiving this honor.
How did you experience COVID-19 personally?
‘I got very sick in February 2020 with the original Wuhan strain. I thought I was going to die. I self-treated with some of the drugs that we’ve been doing drug repurposing discovery on, and was able to gradually recover.
Disciplines, people, endeavors, technologies tend to get invested in one intellectual structure, which is what we saw with COVID. It’s very difficult to get the people that are within that mental space to break free because they have all kinds of investments in that. For example, virology, it’s kind of a guild, with an insider’s culture. If you challenge the accepted norms you’ll essentially be disbarred from the guild. You won’t be welcome anymore. This insider culture, characterized by hyper competitiveness, with a driver to consensus, not challenging accepted beliefs, is entirely consistent with what we observed during the COVID crisis. For instance, the natural origin theory of the virus became a litmus test: you must support the natural origin of the virus if you were among the guild. Now it’s increasingly accepted that this was a false narrative.’
How do you protect yourself, as an academic, from being caught within a dogma?
‘People have a tendency to become invested personally in a hypothesis. They will say my hypothesis. As soon as you take ownership of a hypothesis, you can never be objective about it. At the center of my thinking is the Method of Multiple Working Hypotheses, published by T.C. Chaimerlin in the 1960s. For this method, first you need to formulate a question based on your observations. That’s perhaps the hardest thing, a good question. Once you formulate the scientific question, you need to generate as many possible explanations or hypotheses – for answering that question. It’s very helpful to have outsiders that aren’t in your discipline to participate in this effort to generate ideas. Then you design and perform experiments to differentiate between the hypotheses. In the end, what remains is the best approximation of scientific truth. The book The Structure of Scientific Revolutions by Thomas Kuhn teaches that often the revolutionary ideas, transformational ideas, come from the outside.
Once you’ve generated this list of ideas, your experimental design becomes simplified. Your experimental design should be structured to differentiate between those hypotheses. So instead of „proving” your hypothesis, you design experiments to differentiate between these alternatives, in an iterative process. When you do this, it becomes child’s play to get to objective „truth” because you’re not invested in one idea or another. They’re either all your hypotheses, or really none of them belong to you.
This Method of Multiple Working Hypotheses is a process that I assimilated, and was ground into my brain by my first scientific mentor. It served me really well, because it’s at the root of how I’m able to repeatedly enable innovation. I’ve been through rounds of this where, because I was trained to be more objective about explaining the unknown, I was able to see things that other people weren’t able to see. Simply because they were so invested in the current models. For example, the use of RNA as a drug to generate an immune response, but not as gene therapy. The problem with using it for gene therapy is that you’re conveying a foreign protein, and the patient’s body will reject it. When I had that realization it was heresy, because it basically destroyed the logic of an entire field; the field of gene therapy for treating genetic diseases.’
And so…?
‘For me, COVID wasn’t hard to see through. The thing that was challenging was the fear. Apart from the fear for the virus, there was a very real present fear of retaliation and of economic harm for those who contradicted the approved experts like Dr. Anthony Fauci. But I wasn’t afraid of Tony. I had seen Tony Fauci acting inappropriately, breaking clinical research rules and all kinds of ethical rules, my whole career. Yet, a lot of people that were accepted as experts by the press were in positions to retaliate. I knew very well what their capabilities were, but I was willing to take the risk.
A calculated risk?
I didn’t think they had really that much power over me. I was no longer an academic, I wasn’t dependent on Government grants or contracts, I wasn’t dependent on the approval of a medical board. I wasn’t seeing patients. I was a clinical researcher, and I was standing on solid ground speaking about bioethics and informed consent. I thought it was solid ground. What I didn’t expect, was the corporate media turning on me in a coordinated fashion. That was new, I’d never seen that before.
To analyze that in a broader context, we’ve written our latest book, on propaganda and psychological warfare. The way these have been transformed into an industry, with a huge depth and capability to control how people think and feel.
While this book, PsyWar, focuses primarily on exposing the history and tactics of psychological warfare and the threats to our freedom and autonomy, it is also an optimistic book. By understanding psychological warfare—such as propaganda and censorship—we can strengthen our minds and resist control. Personal and collective resilience can prevail, even against a sophisticated propaganda industry.’
Robert W. Malone and Jill Glasspool Malone co-authored „Psywar: Enforcing the New World Order” [Goodreads].
This article first appeared in print in De Optimist, 2025, Issue 222, pages 60-62.
Katechizm katolicki kard. Piotra Gasparriego, na którego treściach opiera się portal, to zbiór fundamentalnych prawd wiary, moralności i kultu Kościoła katolickiego. Wykładnia najważniejszych zasad chrześcijaństwa oraz przewodnik po obowiązkach wiernych stanowią nieocenione źródło wiedzy duchowej, pomagając zrozumieć i pogłębić katolicką tradycję i naukę.
Policja zatrzymuje kolejne osoby za publikację internetowych komentarzy na temat aborcjonistki Gizeli Jagielskiej z Oleśnicy, która zabiła 9-miesięcznego Felka zastrzykiem z trucizny w serce. Wedle informacji medialnych od wczoraj zatrzymano już co najmniej 4 osoby, w tym katolickiego księdza. Jednocześnie policja ochrania szpital, aby Jagielska mogła swobodnie zabijać kolejne dzieci oraz prześladuje naszych wolontariuszy. Rząd Tuska poprzez podległe mu służby eskaluje konflikt i ochrania zbrodniarzy. Liczni politycy opozycji mówią, że „prywatnie są za życiem” ale jednocześnie popierają „kompromis aborcyjny”, na mocy którego zabito Felka i ciągle zabija się kolejne dzieci. Wobec tego to my, zwykli Polacy, musimy stanąć do walki w obronie najmniejszych. Kiedy morduje się niewinnych, opór staje się obowiązkiem moralnym. Dlatego 10 maja nasza Fundacja organizuje w Oleśnicy publiczną Drogę Krzyżową ulicami miasta i wokół szpitala: w intencji nawrócenia Gizeli Jagielskiej oraz powstrzymania aborcji. Po jej zakończeniu odbędzie się wiec, na którym przedstawimy plan działania na rzecz zatrzymania aborcjonistów i ochrony dzieci. Zapraszam Pana do udziału w tym wydarzeniu. Osobom chcącym przyjechać do Oleśnicy udzielimy wsparcia. Jeżeli nie może Pan osobiście uczestniczyć, proszę zachęcić do tego znajomych i wesprzeć organizację akcji finansowo.Zamiast zatrzymać i postawić przed sądem Gizelę Jagielską, która celowo i intencjonalnie zabiła 9-miesięcznego Felka zastrzykiem trucizny w serce, policja dokonuje zatrzymań kolejnych osób, które publikowały w internecie komentarze na temat Jagielskiej i zabójstwa Felka. Wedle relacji medialnych, od wczoraj zatrzymano już co najmniej 4 osoby, w tym katolickiego księdza. W akcji biorą udział funkcjonariusze Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości. Policja natychmiast zgłosiła także do prokuratury transparent z napisem „Jagielska = Mengele”, jaki kibice Legii Warszawa wywiesili w poniedziałek w trakcie meczu na stadionie. Warto przypomnieć, że w zastrzykiem z trucizny zamordowany został w Auschwitz św. Maksymilian Kolbe, co budzi jednoznaczne skojarzenia ze zbrodnią w Oleśnicy. Służby natychmiast zareagowały też na interwencję Grzegorza Brauna kierując przeciwko niemu wniosek do prokuratury. Braun tydzień temu wszedł do szpitala i usiłował powstrzymać Jagielską przed zabijaniem kolejnych dzieci. Nieustannie prześladowani są także wolontariusze naszej Fundacji, przeciwko którym przed sądem w Oleśnicy toczy się 14 procesów za organizację akcji informacyjnych na temat aborcji pod wejściem do szpitala. Policja bez przerwy kieruje przeciwko nam kolejne wnioski o ukaranie. Aborcyjna koalicja Tuska chce w ten sposób spacyfikować wszystkich, którzy zabierają głos w sprawie okrutnego zabójstwa Felka w Oleśnicy i domagają się ukarania Jagielskiej. To również cios we wszystkich, którzy głośno mówią prawdę na temat aborcji. Chcą nas uciszyć, zamknąć nam usta i uniemożliwić działanie w przestrzeni publicznej oraz w internecie. Równolegle, wszystkie szpitale w Polsce mają zostać zamienione w aborcyjne ośrodki zagłady na wzór Oleśnicy. Mamy moralny obowiązek stawić temu opór i stanąć do walki. Papież Jan Paweł II mówił, że: „naród, który zabija własne dzieci, jest narodem bez przyszłości” i wzywał wszystkich Polaków do jednoznacznego opowiedzenia się za życiem. W aktualnej sytuacji bierność oznacza przyzwolenie na mordowanie kolejnych dzieci. Dlatego nasza Fundacja 10 maja (sobota) organizuje w Oleśnicy duże wydarzenie – publiczną Drogę Krzyżową w intencji nawrócenia Gizeli Jagielskiej i powstrzymania aborcji. Po zakończeniu nabożeństwa odbędzie się wiec, na którym przedstawimy plan dalszego działania na rzecz powstrzymania aborcjonistów. Za pomocą tej akcji chcemy: – Modlić się o powstrzymanie aborcji i nawrócenie aborcjonistów, w szczególności Gizeli Jagielskiej, – Dotrzeć z prawdą do zwolenników zabijania dzieci, – Przebudzić sumienia zwolenników „kompromisu aborcyjnego” i zmobilizować ich do działania, – Tuż przed I turą wyborów postawić kandydatów na prezydenta RP oraz ich środowiska polityczne przed fundamentalnym pytaniem: czy popierają aborcję i co zamierzają zrobić w sprawie mordowania dzieci w łonach matek? W dalszej kolejności zamierzamy umożliwić wszystkim Polakom udział w ogólnopolskiej akcji na rzecz ratowania dzieci i powstrzymania aborcji. Rozpoczęcie: 10 maja (sobota), godzina 12:00 Miejsce: Pod Sądem Rejonowym w Oleśnicy, ul. 3 Maja 48/49 Następnie: Droga Krzyżowa ulicami miasta, w tym przejście pod Szpitalem Po zakończeniu nabożeństwa: wiec Uwaga! Z przyczyn niezależnych od nas harmonogram może ulec zmianie. Prosimy o wypełnienie formularza abyśmy mogli poinformować Państwa o ewentualnych zmianach. Zapraszam Pana do udziału w tym wydarzeniu. Udzielimy Panu wszelkich informacji i pomocy, jeśli przyjedzie Pan do Oleśnicy z daleka. Prosimy tylko o zgłoszenie potrzeby pomocy z dojazdem za pomocą formularza. Równolegle do działań w Oleśnicy nasza Fundacja organizuje w całej Polsce kolejne niezależne kampanie informacyjne i publiczne modlitwy różańcowe w intencji powstrzymania aborcji oraz przemiany serc wszystkich ludzi uwikłanych w proceder aborcji. Pan Jezus powiedział: „jeśli dwaj z was na ziemi zgodnie o coś prosić będą, to wszystkiego użyczy im mój Ojciec, który jest w niebie. Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich.” Powstrzymanie aborcji jest możliwe, ale musimy być konsekwentni i nieustępliwi w modlitwie i naszych akcjach. Jeżeli nie może Pan osobiście przyjechać do Oleśnicy 10 maja, proszę zachęcić do tego znajomych i wesprzeć organizację naszych akcji finansowo:Dlatego proszę Pana o przekazanie 50 zł, 100 zł, 200 zł lub dowolnej innej kwoty, jaka jest obecnie dla Pana możliwa, aby umożliwić nam organizację Drogi Krzyżowej w Oleśnicy oraz przeprowadzenie kolejnych akcji w całej Polsce.Numer konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667 Fundacja Pro – Prawo do życia ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków Dla przelewów zagranicznych – Kod BIC Swift: INGBPLPWZ wyrazami szacunku Fundacja Pro – Prawo do życia ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków stronazycia.pl
kilka dni temu Klaus Schwab, założyciel i prezes World Economic Forum, zrezygnował ze stanowiska. Wokół niego wybuchł potężny skandal.
Światowe Forum Ekonomiczne wszczęło śledztwo przeciwko swojemu wieloletniemu szefowi, Niemcowi, Klausowi Schwabowi. Śledztwo wszczęto po liście pracowników WEF alarmujących ws. licznych zarzutów wobec niego. List zawiera między innymi oskarżenie, że Schwab i jego żona wykorzystywali pieniądze forum dla osobistych korzyści. Schwab miał m.in. prosić młodszych pracowników o wypłacanie w jego imieniu z bankomatów dużych sum pieniędzy, którymi miał płacić za masaże w luksusowych hotelach podczas podróży odbywanych na koszt WEF. Podobne zarzuty padają wobec żony Schwaba Hildy. Padły również zarzuty o molestowanie seksualne.
– Autorzy zwrócili uwagę na sposób, w jaki Schwab traktuje pracownice forum. Uważają, że pod kierownictwem Niemca organizacja stworzyła środowisko, w którym tolerowane jest molestowanie seksualne i inne zachowania dyskryminacyjne
– pisze Rzeczpospolita
– Założyciel Światowego Forum Ekonomicznego Klaus Schwab jest objęty dochodzeniem prowadzonym przez organizację, którą stworzył, po tym, jak w nowym liście informatora pojawiły się zarzuty dotyczące nadużyć finansowych i etycznych ze strony wieloletniego przywódcy i jego żony.- pisze Wall Street Journal.
– Decyzję tę podjęto po konsultacji z zewnętrznym doradcą prawnym i zgodnie z obowiązkami powierniczymi Forum. Śledztwo będzie prowadzone przez Komitet Audytu i Ryzyka przy wsparciu niezależnych ekspertów prawnych- głosi komunikat rady powierniczej WEF
Schwab się nie przyznaje i grozi
– Czujemy się zobowiązani do udostępnienia kompleksowego raportu na temat systemowych zaniedbań w zarządzaniu i nadużyć władzy, do których dochodziło przez wiele lat pod niekontrolowanym zarządzaniem Klausa Schwaba. – cytyje autorów listu Wall Street Journal.
Sam Klaus Schwab nie przyznaje się do winy i grozi członkom zarządu WEF sądem. Światowe Forum Ekonomiczne konsekwentnie zapowiada szczegółowe dochodzenie, choć dodaje, że „zarzuty na razie nie są potwierdzone”.
Komentarze
– No i kto by się spodziewał? Założyciel Światowego Forum Ekonomicznego Klaus Schwab miał manipulować badaniami Światowego Forum Ekonomicznego, chodzi o końcowy wynik globalnego raportu o konkurencyjności, który klasyfikuje kraje według ich produktywności i odporności, oraz stanowi podstawę dyskusji na dorocznym spotkaniu w Davos. Schwab chciał w ten sposób zyskać poparcie niektórych rządów dla swoich szalonych pomysłów. Według informatorów dochodziło również do nadużyć finansowych na cele prywatne. Anonimowy raport spowodował, że Schwab zrezygnował z funkcji przewodniczącego organizacji w weekend wielkanocny. Jeszcze jedna wielka strata dla wielkiego ruchu utopijnego postępu. – komentuje prezes Warsaw Enterprise Institute Tomasz Wróblewski.
Klaus Schwab rezygnuje
– Klaus Schwab, przewodniczący Rady Powierniczej Światowego Forum Ekonomicznego, poinformował Radę: „W związku z moim niedawnym ogłoszeniem i wkraczając w 88. rok życia, postanowiłem zrezygnować ze stanowiska przewodniczącego i członka Rady Powierniczej ze skutkiem natychmiastowym”.
Na nadzwyczajnym posiedzeniu Rady w dniu 20 kwietnia Rada Powiernicza przyjęła do wiadomości rezygnację Klausa Schwaba. Zgodnie z Regulaminem Forum, Rada jednogłośnie mianowała wiceprzewodniczącego Petera Brabecka-Letmathe tymczasowym przewodniczącym. Utworzono również Komitet Poszukiwawczy w celu wyboru przyszłego przewodniczącego.
Rada doceniła wybitne osiągnięcia emerytowanego przewodniczącego i założyciela Światowego Forum Ekonomicznego Klausa Schwaba. Stworzył on wiodącą globalną platformę dialogu i postępu, a Rada wyraziła wdzięczność za jego 55 lat nieustępliwego przywództwa na czele Forum.
W czasach, gdy świat przechodzi szybką transformację, potrzeba inkluzywnego dialogu w celu poruszania się po złożonościach i kształtowania przyszłości nigdy nie była bardziej krytyczna. Rada Powiernicza Światowego Forum Ekonomicznego podkreśla znaczenie pozostania niezłomnym w swojej misji i wartościach jako animatora postępu. Opierając się na swojej zaufanej roli, Forum będzie nadal gromadzić liderów ze wszystkich sektorów i regionów w celu wymiany poglądów i wspierania współpracy.- komunikat o takiej treści opublikowało Światowe Forum Ekonomiczne 21 kwietnia.
Stanisław Michalkiewicz „Najwyższy Czas!” • 24 kwietnia 2025 michalkiewicz
Rosną młode kadry związku kombatantów. To znaczy – jeszcze nie rosną, ale tylko patrzeć, jak urosną do gargantuicznych rozmiarów – ale nie związki kombatantów, tylko szeregi męczenników. Jak tak dalej bowiem pójdzie, to biały orszak męczenników będzie wielokrotnie dłuższy, niż asysta księcia Karola Radziwiłła „Panie Kochanku”, kiedy składał on wizytę królowi Stanisławowi Augustowi w Łazienkach. Kiedy książę witał się już z królem, koniec orszaku był jeszcze na Krakowskim Przedmieściu.
Obawiam się, że jeśli vaginet obywatela Tuska Donalda zrealizuje swoje plany w tym zakresie, to biały orszak męczenników rozciągnie się od Warszawy, aż do Kamczatki – oczywiście o ile zimny ruski czekista Putin pozwoli mu się tak rozciągnąć.
Ale incipiam. Jak zwykle pierwszy sygnał („Sygnał strzelił rakietę znad pruskiej granicy…”) dał niezawodny „Jurek” Owsiak. Okazało się, że nieznani sprawcy namalowali mu na płocie okalającym tak zwaną „daczę” – o której wszystko można pewnie powiedzieć, tylko nie to, że jest „willą” – o czym „Jurek” Owsiak wielokrotnie zapewnił opinię publiczną, jakby chciał rozwiać jakieś wątpliwości. Tymczasem żadnych wątpliwości być tu nie może, bo każde dziecko – zwłaszcza każde dziecko w Polsce i na świecie – wie, że „Jurek” Owsiak pod względem pieniężnym jest znany ze swojej nieskazitelności. W tej sytuacji jest zupełnie zrozumiałe, że napis na płocie wzbudził w nim nie tylko falę goryczy, ale i obawę, że następnym razem nieznani sprawcy zapragną wzniecić pożar i to w dodatku taki, że żaden z mieszkańców „daczy” nie zdąży ujść z życiem.
Natychmiast zareagował przewielebny ksiądz Wojciech Lemański, który na widok takiego świętokradztwa natychmiast „Jurka” Owsiaka przeprosił, a w dodatku pojawiły się fałszywe pogłoski, że odprawił też nabożeństwo wynagradzające za te zelżywości i zniewagi. W tej sytuacji można ten świętokradczy napis na płocie uznać za kolejny rodzaj „felix culpa”, czyli winy błogosławionej – bo jeśli tylko wieloletnie wysiłki warszawskiego Judenratu, który dąży do melioracji znienawidzonego Kościoła katolickiego, zostaną uwieńczone powodzeniem w postaci utworzenia w Polsce Kościoła Ubogiego i Otwartego z panem red. Adamem Michnkiem, jako Odkupicielem naszego mniej wartościowego narodu tubylczego, to któż będzie się najlepiej nadawał w charakterze kandydata na ołtarze, jak nie „:Jurek” Owsiak? Niezależnie od tego, co on sam o takim pomyśle sądzi, jest to jednak zapowiedź oszałamiającej kariery tym bardziej, że co roku słyszymy, że Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy ma grać „do końca świata i jeden dzień dłużej” – a skoro tak, to jakąś formę życia po życiu trzeba już teraz mu obmyślić. Niebo i Ziemia przeminą – a Wielka Orkiestra – jak się okazuje – przetrwa nawet ten kataklizm – a czy ktokolwiek może sobie wyobrazić Wielką Orkiestrę bez „Jurka” Owsiaka? Takiego człowieka szczęśliwie u nas nie ma, więc już teraz trzeba obmyślić dla niego ochronę – nie tylko podobną do tej, z jakiej korzysta prokuratura Ewa Wrzosek, ale nawet jeszcze szczelniejszą. Jedna prokuratura może bowiem być zastąpiona przez inną – ale czy ktokolwiek jest w stanie zastąpić „Jurka” Owsiaka?
Wiem, że to stwierdzenie ryzykowne, które może być nawet uznane za znienawidzoną „mowę nienawiści” – ale wydaje się, że „Jurka” Owsiaka nie byłby w stanie zastąpić nawet Wielce Czcigodny Roman Giertych. I to nawet nie dlatego, że Wielce Czcigodny Roman Giertych realizuje zadania na całkiem innym odcinku, ale przede wszystkim z uwagi na wspomnianą wyjątkową pozycję „Jurka” Owsiaka we Wszechświecie. Mimo tej różnicy jest przecież jeden punkt, który łączy obydwie te osobistości, a tym punktem jest właśnie męczeństwo.
Cała Polska widziała jakiego męczeństwa doświadczył Wielce Czcigodny Roman Giertych za sprawą złowrogiego Naczelnika Państwa Jarosława Kaczyńskiego i jego pretorianów, którzy w Sejmie obrzucili Wielce Czcigodnego wyzwiskami i zelżywościami – aż wieczorem musiała utulać go w żalu sama resortowa „Stokrotka”, czyli pani red. Monika Olejnik, która – mało brakowało – a nieomal przytuliła go do wezbranej współczuciem piersi. Oczywiście 51 sprawców męczeństwa zostało natychmiast przykładnie i surowo ukaranych – ale przecież żadne surowe kary nie są już w stanie odebrać Wielce Czcigodnemu Romanowi Giertychowi męczeńskiej palmy. Dlatego – o ile wspomniane starania Juderatu zostaną wreszcie uwieńczone powodzeniem, tylko patrzeć, jak Wielce Czcigodny Roman Giertych – oczywiście po najdłuższym życiu, to jasne – zostanie wyniesiony na ołtarze obok „Jurka” Owsiaka – a przewielebny ksiądz Wojciech Lemański (oby żył wiecznie!), w każdą rocznicę męczeństwa będzie mu kadził.
Te doniosłe wypadki nie mogły ujść argusowym oczom pana Adama Bodnara, który w vaginecie obywatela Tuska Donalda sprawuje funkcję Ministra Sprawiedliwości. Zrozumiał on w lot, że jeśli biały orszak męczenników będzie ciułany w takim ślimaczym tempie, to prędzej świat się skończy, nim zdąży rozciągnąć się on od Warszawy aż po Kamczatkę – o ile oczywiście zimny ruski czekista Putin pozwoli mu posunąć się tak daleko w głąb Rosji. Toteż w ministerstwie rada w radę uradzono, by utworzyć kolejną komisję, która zajmie się hurtowo przypadkami męczeństwa, jakiego doświadczyły ofiary złowrogiego reżymu Naczelnika Państwa Jarosława Kaczyńskiego. Chodzi oczywiście o komisję, która będzie skrupulatnie roztrząsać nadużycia zbrodniczego reżymu wobec „działaczy demokratycznych”. Co to za „działacze demokratyczni” – tego jeszcze nie wiemy, ale prawdopodobnie chodzi o członków Voklsdeutsche Partei oraz uczestników doraźnych ruchów, powoływanych, a to do obrony demokracji, a to do obrony praworządności – w zależności od tego, co tam postanowiła w sercu swoim Nasza Złota Pani z Berlina.
Jestem pewien, że jeśli komisja stanie na wysokości zadania, to świetlana przyszłość otworzy się między innymi przed panem Mateuszem Kijowskim, który pierwszy stanął w szeregach Komitetu Obrony Demokracji, za co reżym, za pośrednictwem niezawisłych sądów, doświadczył go męczeństwem, obrzuciwszy fałszywymi zarzutami. Wprawdzie pan minister Bodnar, któremu wtóruje inny filar vaginetu obywatela Tuska Donalda, czyli pan minister spraw wewnętrznych Tomasz Siemoniak, wyjaśnia, że ta komisja nie będzie komisją śledczą, więc nie będzie nikogo śledziła, ani aresztowała, a tylko „skupi się na gromadzeniu dokumentacji i rozmowach”.
Oczyma duszy widzę, jak mogą takie rozmowy wyglądać. Na przykład – wiecie, rozumiecie męczenniku – a tak naprawdę, to jak wy się właściwie nazywacie? Nazwiska, adresy, kontakty, bliskie spotkania III stopnia! My tu – wiecie – zgromadziliśmy dokumentację, z której wynika, że w obronie demokracji – albo praworządności – niepotrzebne skreślić – doznaliście od złowrogiego reżymu straszliwych katiuszy. Opowiedzcie no w skrócie, co konkretnie was spotkało, no i – wiecie, rozumiecie – sprecyzujcie, na ile wyceniacie wasze traumatyczne przeżycia. My oczywiście wiemy, że żadne pieniądze nie wynagrodzą waszego męczeństwa – no ale – wiecie, rozumiecie – powiedzcie szczerze, jak na spowiedzi, ile się za to spodziewacie – bo cóż wynagradzać w tych zepsutych czasach, jak nie męczeństwo, poniesione w dodatku dla Polski, dla demokracji i praworządności?
Ponieważ komisja ta – o czym zapewnił pan minister Bodnar – nie jest komisją śledczą, a więc chyba nie będzie mogła wyłączać jawności prowadzonych tam „rozmów” – to jestem pewien, że treść tych „rozmów” rozniesie się po naszym nieszczęśliwym kraju z szybkością płomienia, a kandydaci na męczenników będą walić przed oblicze komisji drzwiami i oknami, dostarczając stosowną dokumentację w wielkiej obfitości, przy czym mogą zostać wykorzystane doświadczenia uzyskane w toku rozwoju przemysłu molestowania. W tej sytuacji obawiam się, że komisja została niedostatecznie zabezpieczona na odcinku kadrowym. 11 osób, nawet gdyby pracowały dniami i nocami, z pewnością nie poradzi sobie z falą męczeństwa, która uderzy w komisję z siłą przekraczającą tsunami. Dlatego też w czynie społecznym zgłaszam pomysł racjonalizatorski, by nie tylko wydatnie wzmocnić kadrowo powołaną właśnie komisję, ale żeby posiadała ona filie przynajmniej we wszystkich powiatach, a najlepiej – również w gminach.
Oczywiście należy przy tym pamiętać o spiżowym napomnieniu klasyka demokracji i praworządności Józefa Stalina, że „kadry decydują o wszystkim” i już teraz zabezpieczyć komisje terenowe na odcinku kadrowym. Nie potrzebuję chyba dodawać, że najlepiej z tym zadaniem poradzą sobie służby podległe nawet nie ministrowi Bodnarowi, chociaż i do nich można mieć zaufanie – ale przede wszystkim – służby podległe panu ministrowi Siemoniakowi. Jestem pewien, że żaden a 11 członków komisji, z jej przewodniczącą, Wielce Czcigodną mecenas Sylwią Gregorczyk-Abram, nie będzie miał nic przeciwko temu. Pani Mecenas już udowodniła, że można jej zaufać, kiedy w towarzystwie „silnych ludzi”: uczestniczyła w przejęciu rządowej telewizji z rąk reżymu Naczelnika Państwa i przekazaniu jej w wypróbowane ręce ludzi właściwych, którzy sprawili, że z TVP, skąd dotychczas wylewał się na nasz nieszczęśliwy kraj potok kłamstwa i pomówień, dzisiaj wytryska krynica prawdy, w której każdy obywatel może pławić się od rana do wieczora i od wieczora do rana. Skoro tedy te zasadnicze sprawy mielibyśmy obcykane, to pozostaje tylko zabezpieczenie działań komisji na odcinku finansowym – ale jestem przekonany, że pan minister Andrzej Domański każdą potrzebną sumę wytrzepie – bo nie ma takiej rzeczy, której nie można by zrobić dla Polski.
Pierwszy raport komisji ma ukazać się już w lipcu – a kiedy następne – Bóg jeden wie. Chodzi o to, by wszystkie się ukazały, a forsa za męczeństwo została wypłacona koniecznie przed wyborami w roku 2027. Dzięki temu demokracja kierowana zwycięży i u nas, nawet bez konieczności wciągania do kolaboracji niezawisłych sądów i stosowania aresztów wydobywczych.
Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Najwyższy Czas!”.
Ksiądz oraz Gizela Jagielska i policja. Zdjęcie ilustracyjne. / foto: Pixabay / FB/babkibabkom / Wikimedia, Wistula, CC BY 3.0 (kolaż)
Działaczka pro-life Kaja Godek ujawniła nowe informacje na temat księdza z Krosna, który został zatrzymany w związku z mejlem wysłanym do ginekolog Gizeli Jagielskiej. „To jakieś nowe standardy? Czy forma szykan?” – pyta redaktor naczelny nczas.info Tomasz Sommer.
Jak już informowaliśmy służby zatrzymały księdza z Krosna, który – jak poinformowała w swych mediach społecznościowych Godek – „napisał niekulturalnego maila” do dr Jagielskiej. Działaczka pro-life podkreśliła, że „treści maila autorstwa ks. Grzegorza nie da się bronić, był pisany ewidentnie pod wpływem dużych emocji”.
Nie zmienia to jednak obrazu tego, jak duchowny został potraktowany. Godek relacjonowała, że policja przyjechała do domu rodziców księdza, który był u nich z poświąteczną wizytą. „Radiowóz pojechał zatem pod dom przerażonej matki, na oczach innych członków rodziny. Księdza już nie było, bo skończył obiad i ruszył w drogę powrotną na parafię. Zawrócił jednak do matki zaalarmowany jej telefonem, że są tu panowie, szukają go i pytają, gdzie laptop i telefon. Doszło do zatrzymania i umieszczenia ks. Grzegorza w areszcie w Krośnie” – napisała w mediach społecznościowych.
Następnie duchowny był transportowany przez kilka godzin w konwoju z podkarpacia na Dolny Śląsk, „bo czynności prowadzone są w Oleśnicy i nie dało się przesłuchać księdza na komendzie w miejscu jego zamieszkania. Trzeba było zorganizować konwój”.
W środę wieczorem Godek opublikowała kolejne informacje na temat duchownego. Okazuje się, że ksiądz po przewiezieniu kilkuset kilometrów i przesłuchaniu został po prostu zwolniony. „Policjanci zwinęli konwój i pojechali z powrotem do Krosna, a księdza zostawili, przecież nie są taksówką, już nie konwojują, więc odjeżdżają i tyle” – napisała Godek.
„Z Oleśnicy do Krosna jest tylko 500 km, dorosły człowiek, jakoś sobie poradzi, nawet późnym wieczorem. Ksiądz bez telefonu, bo został mu zarekwirowany na pół roku. Na szczęście był z pełnomocnikiem, więc miał jakikolwiek kontakt ze światem” – dodała.
Działaczka pro-life poinformowała w swych mediach społecznościowych, że księdzu postawiono trzy zarzuty. Chodzi o znieważenie oraz zniesławienie dr Jagielskiej, a także kierowanie pod jej adresem gróźb karalnych.
„Ma też dozór policyjny i musi się meldować na komisariacie w Krośnie co 2 tygodnie. Ponadto nie może się zbliżać do Jagielskiej, a także ma zakaz wypowiadania się na temat szpitala w Oleśnicy” – przekazała pani Godek.
Do sprawy odniósł się redaktor Sommer. „Czyli policja porywa człowieka, wiezie go na przesłuchanie pół tysiąca kilometrów, po czym zostawia go na miejscu bez telefonu? To jakieś nowe standardy? Czy forma szykan?” – zapytał na portalu X.
Czyli policja porywa człowieka, wiezie go na przesłuchanie pół tysiąca kilometrów, po czym zostawia go na miejscu bez telefonu? To jakieś nowe standardy? Czy forma szykan?
Cytuj
Kaja Godek
@GodekKaja
Raport z uśmiechniętej Polski. Ks. Grzegorz po przesłuchaniu w Prokuraturze w Oleśnicy został zwolniony. Usłyszał, że może już sobie wrócić do domu. Policjanci zwinęli konwój i pojechali z powrotem do Krosna, a księdza zostawili, przecież nie są taksówką, już nie konwojują, więc
Poseł PiS Maciej Małecki, funkcjonariusz Straży Miejskiej oraz mieszkańcy Płocka. / Foto: screen X (kolaż)
Na czwartek 24 kwietnia zaplanowano w pracach Rady Miejskiej w Płocku punkt dotyczący stanowiska ws. powstania w mieście Centrum Integracji Cudzoziemców. Mieszkańcy miasta chcieli wziąć udział w obradach, by wyrazić swój sprzeciw wobec takiej inicjatywy. Straż Miejska usiłowała do tego nie dopuścić.
Wśród mieszkańców pojawił się także poseł PiS Maciej Małecki, który relacjonował w mediach społecznościowych, że Straż Miejska próbuje nie wpuścić płocczan na obrady radnych. Jak sugerował, stoi za tym prezydent Płocka Andrzej Nowakowski z Platformy Obywatelskiej.
Do wpisu załączył nagranie. – Niestety Straż Miejska w Płocku próbuje zablokować wejście mieszkańców na sesję rady, poświęconą migrantom – mówi poseł.
– Wchodzimy, proszę państwa, wchodzimy na sesję, Straż Miejska prezydenta Nowakowskiego nie będzie blokowała wejścia mieszkańców na sesję. Mieszkańcy mają prawo protestować przeciwko relokacji migrantów do Płocka, przeciw otworzeniu tu Centrum Integracji Migrantów – dodał polityk.
– Wchodzimy, drodzy państwo, na sesję, będziemy protestowali przeciwko planom prezydenta Nowakowskiego i marszałka Struzika – stwierdził Małecki.
https://twitter.com/i/status/1915313102146437430
To nie pierwszy protest mieszkańców Płocka przeciwko powstaniu w tym mieście Centrum Integracji Cudzoziemców. W piątek 4 kwietnia na manifestacji zgromadziło się 250 osób. Podczas protestu m.in. zbierano podpisy pod petycją do władz samorządowych miasta i województwa.
Centra Integracji Cudzoziemców nie powstaną w Małopolsce. – Małopolska nie będzie brała udziału w naborze organizowanym przez MSWiA w ramach realizacji centrów integracji dla cudzoziemców – oświadczył marszałek województwa małopolskiego Łukasz Smółka, przecinając medialne spekulacje. To również rezultat m.in. sprzeciwu mieszkańców.
W Małopolsce miały powstać co najmniej cztery Centra Integracji Cudzoziemców, w ramach programu realizowanego przez rząd. Wytypowano Kraków, Tarnów, Nowy Sącz i Oświęcim.
Śmierć Bergoglia: Oto, dlaczego dzwony św. Piotra zadzwoniły z opóźnieniem…
Kilka minut po ogłoszeniu światu śmierci papieża Franciszka doszło do niewielkiego incydentu. Pracownicy tzw. Fabryki Świętego Piotra nacisnęli przycisk M12 na panelu w zakrystii Świętego Piotraaktywującym bicie dzwonów Bazyliki Watykańskiej. Wspomniany element sterujący (M12) włącza bicie żałobne centralnego dzwonu (Valadier), ogłaszające śmierć papieża.
Ale nieoczekiwanie NIE rozległ się żaden dźwięk. Po wejściu na szczyt, aby sprawdzić, co się stało, pracownicy odkryli, że łańcuch uruchamiający bicie dzwonu pękł i trzeba było zaangażować pięciu mężczyzn, aby ręcznie uderzyć w dzwon, by ogłosić światu, również w ten sposób, śmierć Franciszka i początek Sede Vacante.
Miał miejsce prawdziwy wyścig z czasem, aby naprawić zerwany łańcuch, również dlatego, że dzwon miał zadzwonić ponownie podczas przeniesienia ciała Bergoglia z kaplicy Casa Santa Marta, jego rezydencji i miejsca jego śmierci, do Bazyliki Watykańskiej. Ostatnie dzwonienie żałobne dzwonu Bazyliki Świętego Piotra zabrzmi w dniu pogrzebu Franciszka.
P. S. Dobrze poinformowany blogger Cesare Sacchetti, w swym najświeższym poście, pisze:
«Według źródeł watykańskich, w ostatnich godzinach swojego ziemskiego życia Franciszek miał posunąć się do odmowy przyjęcia sakramentów i odmówienia dostępu do swojego pokoju głównemu penitencjarzowi.
Taka odmowa miała mieć miejsce również podczas jego hospitalizacji w poliklinice Gemelli, kiedy życie papieża było już poważnie zagrożone.»
„Życie i zdrowie 40 dzieci, w tym niemowląt, zostało narażone po tym jak zostały zaszczepione preparatem nieustalonego pochodzenia i nieustalonym składzie. Jak twierdzi prokuratura, dzieci otrzymały inny preparat niż ten, za który zapłacili ich rodzice” – czytamy na se.pl. Emerytowana pielęgniarka stanęła przed sądem.
Emerytowana pielęgniarka Ewa B. pracująca w jednym z podmiotów leczniczych w Szczecinku stanęła przed sądem. Zarzucono jej narażenie 40 dzieci na utratę zdrowia i życia.
Okazało się, że dzieci otrzymały preparat, ale nikt nie wie jaki. Nie wiadomo, ani skąd pochodził ani jaki miał skład.
– Nie wiadomo, co im podano – powiedziała w listopadzie 2024 r. prok. Ewa Dziadczyk z Prokuratury Okręgowej w Koszalinie w rozmowie z „Super Expressem”.
Proceder trwał latami. Zaczęło się w 2015 aż do 2019 roku. Ofiarami szprycownicy padły dzieci, których rodzice zakupili nierefundowane wówczas preparaty chroniące m.in. przed zakażeniem pneumokokami czy rotawirusami.
Jeden preparat miał chronić przed kilkoma chorobami.
„Sprawa wyszła na jaw dzięki dociekliwości rodziców. To właśnie oni zawiadomili prokuraturę po tym, jak jedna z matek zwróciła się bezpośrednio do producenta szczepionki, by potwierdził istnienie konkretnej serii i numeru preparatu, który miało przyjąć jej dziecko. W odpowiedzi usłyszała, że takiej partii w ogóle nie wyprodukowano” – czytamy na se.pl.
Inna matka podczas wizyty lekarskiej dowiedziała się, że książeczka zdrowia dziecka jest źle prowadzona. Znajdowała się w niej data szprycowania, a nie było podanej serii i numeru preparatu.
Prok. Ewa Dziadczyk przekazała, że „Ewa B. nie przyznała się do zarzucanych czynów, złożyła wyjaśnienia”.
– Twierdzi, że szczepiła dzieci właściwie, że mogły się zdarzyć nieprawidłowości we wpisach w książeczce zdrowia dziecka, ale to dlatego że rodzice nie zawsze mieli je ze sobą. Błędy we wpisach mogły jej się zdarzyć także przez pośpiech – przekonywała.
22 kwietnia emerytowana już pielęgniarka stanęła przed Sądem Rejonowym w Szczecinku.
„W trakcie jego trwania został przeczytany akt oskarżenia przez prok. Dziadczyk. Ewa B. usłyszała 40 zarzutów, ponieważ tylu było pokrzywdzonych. Oskarżona nie przyznała się do popełnionych czynów, twierdzi, że nigdy nikomu nie podała niewłaściwej substancji” – podaje portal.
Obrona zawnioskowała o przesłuchanie wszystkich pokrzywdzonych. Ewie B. grozi do ośmiu lat pozbawienia wolności, czyli pół roku za jedno dziecko.
The Ecclesiastical Assembly is propped to „listen” to the voice of the faithful, but experience proves that such gatherings are used to push the Sexual Revolution into the Church. Read of this and other dangers of the Ecclesial Assembly in:
Please be sure to sign our petition against the blasphemous „Drag Nun” group which mocked Easter with an offensive and suggestive „Jesus” costume contest.
W swych „kalkulacjach” szef MSZ zapomniał, że waluty nie wygrywają wojen. Koszt produkcji w FR jest wielokrotnie niższy niż w UE i US. Nie wspominając już o lepszej technologii i mocach produkcyjnych.
Obecny potencjał wszystkich krajów członkowskich NATO, liczony w środkach wydanych na obronność, to blisko 1500 mld dolarów. Budżet obronny Rosji to 145 mld dolarów – wyliczył szef MSZ Radosław Sikorski podczas corocznego expose o zadaniach polityki zagranicznej.
Minister spraw zagranicznych wygłasza w Sejmie exposé. Wystąpieniu Radosława Sikorskiego przysłuchuje się prezydent Andrzej Duda. Po jego wypowiedzi odbędzie się debata na temat celów polskiej polityki zagranicznej.
– Europejscy sojusznicy, podążając za przykładem Polski, zwiększają nakłady na obronność. Od 2016 roku, czyli tuż przed objęciem władzy przez Donalda Trumpa, państwa NATO (nie licząc USA) zwiększyły wydatki z 255 do 506 mld dolarów, co stanowi wzrost o 98 proc. – wyliczył Sikorski. – Od czasu rosyjskiego najazdu na Ukrainę wzrost nakładów jeszcze przyspieszył – dodał.
Szef MSZ podczas wystąpienia zaproponował przeprowadzenie kalkulacji. – Załóżmy, że wszystkie kraje NATO przeznaczają 3,5 proc. swojego PKB na obronność, tak jak USA. Dawałoby to nam kwotę 1,9 bln dolarów, czyli 13 razy więcej niż Rosja – wyliczył Sikorski w Sejmie.
Minister poszedł jednak dalej i wykonał taką samą symulację, zakładając, że każdy kraj wydaje tyle, ile Polska, czyli 4,7 proc. PKB. – W przypadku wzrostu zagrożenia byłoby to prawdopodobne. Uzyskalibyśmy wtedy kwotę 2,5 bln dolarów, czyli 17 razy więcej niż Rosja – wskazał.
– Te liczby pokazują skalę naszego potencjału. I to dopóki NATO jest efektywnym sojuszem, Rosja nie ma z nami szans – podsumował Sikorski.
Komentując dla portalu Niezalezna.pl dramatyczne okoliczności przeprowadzenia aborcji w dziewiątym miesiącu ciąży w szpitalu w Oleśnicy, prof. Bogdan Chazan podkreśla, że z punktu widzenia etycznego, „nie ma zasadniczej różnicy” między aborcją wykonaną we wczesnej lub późnej fazie ciąży.
Przyznaje jednocześnie, że lekarz, która jej dokonała stworzyła „własne, niezależne standardy, polegające na zabiciu donoszonego dziecka”. Jako jedną z przyczyn tragedii wskazuje wytyczne ministerstwa zdrowia „ukierunkowane na zabijanie w Polsce możliwie dużej liczby dzieci przed ich urodzeniem”.
W szpitalu w Oleśnicy ginekolog-położnik Gizela Jagielska, która jest jednocześnie wicedyrektorem placówki dokonała zabiegu tzw. aborcji w 36. tygodniu ciąży. Uzasadnieniem do wykonania tej „procedury medycznej” była przesłanka psychiatryczna, wskazująca na zagrożenie dla zdrowia ciężarnej kobiety. Zabieg wykonano aplikując dziecku wprost do serca zastrzyk z chlorkiem potasu.
Śledztwo w sprawie przeprowadzenia w szpitalu w Oleśnicy aborcji z naruszeniem prawa prowadzi Prokuratura Rejonowa w Oleśnicy.
Po ludzku – straszne
Ginekolog i położnik prof. Bogdan Chazan zaznaczył w rozmowie z portalem Niezalezna.pl, że ta bulwersująca sprawa „ma cały szereg aspektów”. – jeśli chodzi o aspekt prawny, to co prawda, zgodnie z ustawą o ochronie dziecka poczętego i warunkach dopuszczalności przerwania ciąży mówi się o tym, że w przypadku zagrożenia dla zdrowia i życia nie obowiązuje czas ciąży, w którym aborcja zgodnie z prawem może być wykonana. Ale z drugiej strony trzeba też pamiętać, że nie można na jednej szali kłaść czyjegoś zdrowia i czyjegoś życia – powiedział lekarz.
– Jeśli chodzi o zdrowie psychiczne, to ono jest trudno mierzalne. Według informacji z NFZ, większość aborcji dokonywanych w szpitalu w Oleśnicy w oparciu o tzw. przesłankę psychiatryczną było wykonywanych ze względu na – cytuję: „zaburzenia adaptacyjne w ciąży”. W większości ciąż pojawiają się pewne trudności, przemyślenia, są jakieś problemy, zapytania: jak teraz będzie z karierą, szkołą, pracą? Ale to nie znaczy, że pewne trudności z zaadoptowaniem się do stanu oczekiwania na dziecko, mają wypełniać zasady zawarte w ustawie i uzasadniać zabicie człowieka – absolutnie nie. Prawnicy, którzy się na ten temat teraz wypowiadają, twierdzą, że to, co pani doktor zrobiła, to zabicie dziecka.
Prof. Chazan podkreśla, że z punktu widzenia etycznego, „nie ma zasadniczej różnicy między aborcją wykonaną we wczesnej ciąży, a aborcją wykonaną w późnej ciąży”. – W obu przypadkach zabija się dziecko i naganność, okropność tej procedury jest taka sama – ocenił.
– Ale jednak w sytuacji, kiedy mamy do czynienia z dzieckiem donoszonym, zdolnym do życia poza organizmem matki, a dodatkowo używa się procedury polegającej na wbiciu igły do klatki piersiowej i podaniu do serca chlorku potasu, to jest po prostu po ludzku straszne.
Nie było zagrożenia dla życia
Prof. Chazan przypomniał w tym kontekście zbrodnie dokonaną przez Niemców na św. Maksymilianie Kolbe, który także został zabity w celi śmierci zastrzykiem dosercowym. – Co prawda nie z chlorku potasu, tylko fenolu, ale tego typu procedura budzi w Polakach jak najgorsze wspomnienia skojarzenia – powiedział.
Ginekolog podkreślił, że w przypadku tzw. aborcji, której dokonano w szpitalu w Oleśnicy „nie istniało zagrożenie dla życia kobiety”. – Było zagrożenie dla zdrowia psychicznego w subiektywnej opinii matki i psychiatry – ocenił.
Dziecko mogło żyć
Pytany czy lekarz mogła postąpić inaczej, umożliwiając urodzenie się żywego dziecka, nasz rozmówca przypomniał, że takie rozwiązanie proponował prof. Piotr Sieroszewski – „kierownik kliniki łódzkiej, prezes Polskiego Towarzystwa Ginekologów i Położników, wybierany przez wszystkich lekarzy ginekologów na to stanowisko”.
Jego zdaniem, tego typu procedura z punktu widzenia prawnego i etycznego nie była właściwa i należało wykonać cięcie cesarskie. Polskie Towarzystwo Ginekologów i Położników tworzy dla lekarzy pewne standardy postępowania, pewne wytyczne, do których lekarze ginekolodzy powinni się stosować. I tutaj tego typu orzeczenie prezesa wydaje się być wiążące dla nas ginekologów. No ale pani doktor Gizela postanowiła stworzyć własne, niezależne standardy, polegające na zabiciu donoszonego dziecka – wyjaśnił.
– Można było jeszcze inaczej postąpić. Matka, jeżeli nie czuła się na siłach, aby wychowywać chore dziecko, mogła przecież oddać to chore dziecko do adopcji. Z pewnością znaleźliby się ludzie, którzy by to dziecko przyjęli.
Zdaniem prof. Chazana, choroba zdiagnozowana u dziecka w badaniach prenatalnych „ma różne stopnie ciężkości – od rzeczywiście ciężkiego do lekkiego, prawie niezauważalnego”. – I w badaniu prenatalnym przy pomocy badania USG nie można określić jaka to będzie postać choroby, zanim to dziecko nie zostanie urodzone. A więc takie opowieści, że po wyjęciu dziecka z macicy, to dziecko nie mogłoby być transportowane transportem sanitarnym, bo połamią mu się rączki i nóżki po drodze, to są opowieści księżycowe – tłumaczył.
Wytyczne do zabijania
Ginekolog przypomniał, że tzw. przesłanka eugeniczna do wykonywania aborcji została przez Trybunał Konstytucyjny usunięta w 2020 roku.
– Ale pani „ministra zdrowia”, razem z ministrem sprawiedliwości wydali wytyczne, które nie są podpisane (nie wiadomo kto je podpisał), w których wręcz zachęca lekarzy ginekologów, aby zastępowali brak możliwości wykonania aborcji ze względu na wady rozwojowe dziecka, czyli eugenicznej, aborcją z przesłanek psychiatrycznych. Co więcej, zakazała wzywania drugiego konsultanta psychiatry, zabroniła wręcz zwoływania konsylium. Tylko jedna opinia lekarza psychiatry ma być tutaj wystarczająca.
Jego zdaniem, minister zdrowia „weszła w ten sposób na niedotyczące jej zarządzania pole, jakim są standardy postępowania medycznego”. – I zagroziła, że wszelkie opóźnianie, wszelkie niewykonywanie tych wytycznych, a więc proszenie drugiego konsultanta czy zwoływanie konsylium będzie traktowane z całą surowością. I niektóre szpitale zostały ukarane ciężką grzywną za tego rodzaju postępowanie – zaznaczył.
– A więc pani „ministra” postanowiła (prawdopodobnie wraz z ministrem sprawiedliwości) zmobilizować lekarzy w sposób twardy i bezwzględny do wykonywania jej wytycznych ukierunkowanych na zabijanie w Polsce możliwie dużej liczby dzieci przed ich urodzeniem
Dziś o 6:00 rano w Polskę ruszył nietypowy konwój. Z aresztu w Krośniedo aresztu w Oleśnicy przewożono księdza, który napisał obraźliwego maila do Gizeli Jagielskiej, znanej dolnośląskiej aborterki.
Ksiądz Grzegorz pracuje w jednej z podkarpackich parafii. Wczoraj w godzinach popołudniowych przebywał w swoim rodzinnym domu w Krośniena obiedzie. Policjanci wiedzieli skądś, że jest właśnie tam, a nie na plebanii, więc pojechali pod ten adres. Gdy byli na miejscu, kapłan akurat chwilę wcześniej wyruszył już w drogę powrotną na parafię. Tymczasem przerażona Mama księdza obserwowała, jak radiowóz na sygnale podjeżdża pod jej dom.
Chwilę później zadzwoniła do syna, by przekazać mu, że przyszli panowie, pytają o niego, a w dodatku chcą zabrać laptop i telefon.
Ksiądz natychmiast wrócił, wylegitymował się, został aresztowany i osadzony w areszcie w Krośnie bez możliwości kontaktu z nikim z zewnątrz. Policjant, który zabierał komputer i telefon, wspomniał bliskim księdza, że to tylko część większej akcji: „dziś mamy kilka zatrzymań w sprawie tej kobiety, która zabija dzieci w 9. miesiącu ciąży”.
Policja zdecydowała, że nie przesłucha podejrzanego na komisariacie w Krośnie, co byłoby normalnym postępowaniem w takich sytuacjach. W zamian za to zapadła decyzja, że wcześnie rano policjanci będą konwojowali księdza do aresztu w Oleśnicy, gdzie odbędą się czynności w sprawie. Podróż między Krosnem a Oleśnicą to 6 godzin samej jazdy, nie licząc postojów, prawie 500 km odległości i znaczne koszty dla Policji.
Jednak potraktowano księdza jak niebezpiecznego przestępcę i zawieziono w konwoju na drugi koniec Polski.
Właśnie teraz, gdy czytacie te słowa, specjalny konwój przewozi księdza z aresztu w Krośnie do aresztu w Oleśnicy. Tak, dobrze zrozumieliście: przez całą szerokość Polski, 500km, prawie 6h jazdy. Na czynności. Bo czynności prowadzone są w Oleśnicy i nie dało się przesłuchać księdza na komendzie w miejscu jego zamieszkania. Trzeba było zorganizować konwój.
Policja może nie mieć pieniędzy na spinacze do papieru, oszczędza się ksero i przypomina o gaszeniu światła na korytarzach komisariatu, ale konwój przez całą Polskę dla duchownego, który napisał maila do szpitala, jednak udało się zorganizować.
Widziałem e-maila, którego ksiądz napisał do szpitala. Nie da się obronić treści ani formy, w jakiej autor zwrócił się do Gizeli Jagielskiej. Widzę jednak gigantyczną różnicę pomiędzy niewłaściwym mailem, a zamordowaniem dziecka w 9. miesiącu jego życia płodowego. W pierwszym przypadku mamy do czynienia z czymś, co oczywiście nie powinno mieć miejsca.
Ale w drugim – z prawdziwą zbrodnią.
Tymczasem aborterzy z Oleśnicy chodzą wolni po świecie, a organy ścigania nie kwapią się, aby ich ująć. A nawet więcej – Gizela Jagielska deklaruje, że dalej robi aborcje aż do porodu, a dla polityków rządu Donalda Tuska stała się prawdziwą bohaterką.
Drogi Panie,
Chlorku potasu używa się m.in. do wykonywania kary śmierci w USA. Ból u skazańca jest wówczas tak potworny, że, nawet biorąc pod uwagę kontekst egzekucji, już dawno uznano, że osobie skazanej na śmierć trzeba wcześniej podać dwa inne środki – znieczulające.
Roztwór chlorku jest silnie drażniący, w kontakcie z nerwami wywołuje ból, gwałtowne skurcze, duszność i w konsekwencji zatrzymanie akcji serca. Jednym z producentów płynu do iniekcji z chlorkiem potasu jest firma Pfizer. W 2016 roku ten gigant farmaceutyczny ogłosił, że od tej pory będzie sprzedawać niektóre swoje preparaty, w tym właśnie chlorek potasu, tylko tym dystrybutorom, którzy nie przekażą ich do więzień do egzekucji. Pfizer nie chciał mieć już żadnego związku z tak drastycznym zadawaniem bólu, nawet wobec więźniów po prawomocnych wyrokach amerykańskich sądów.
Czy firmy produkujące chlorek potasu na polski rynek farmaceutyczny zdają sobie sprawę z tego, że ich produktu używa się do mordowania dzieci?
Gizela Jagielska wstrzyknęła chlorek potasu maleńkiemu Felkowi bez żadnego znieczulenia. Potem matka chłopca rodziła jego martwe ciałko przez 6 godzin.
Teraz Jagielska dalej chodzi na wolności, a Policja i Prokuratura pokazowo ścigają księdza, który napisał do aborterki nieprzyjemnego maila.
Fundacja Życie i Rodzina otoczyła opieką Rodzinę Księdza, trzymamy rękę na pulsie i będziemy przekazywać Panu nowe wiadomości w tej sprawie. Jestem głęboko przejęty tym, co wyprawia obecna władza, tak źle nie było już dawno…
PS – Proaborcyjne państwo używa Pańskich podatków do ścigania kapłana wzburzonego mordem na dziecku, za to puszcza wolno aborterów. Proszę pamiętać, aby rozliczając PIT uratować choć 1,5% podatku i odpisać go na ratowanie życia dzieci. KRS 0000270261, a w polu cel szczegółowy: Fundacja Życie i Rodzina 25447.
WSPIERAM
NUMER RACHUNKU BANKOWEGO: 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230 NAZWA ODBIORCY: FUNDACJA ŻYCIE I RODZINA TYTUŁEM: DAROWIZNA NA CELE STATUTOWE DLA PRZELEWÓW Z ZAGRANICY: IBAN:PL 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230 KOD SWIFT: BIGBPLPW
MOŻNA TEŻ SKORZYSTAĆ Z SYSTEMÓW DO SZYBKICH PRZELEWÓW, BLIKA LUB PŁATNOŚCI KARTAMI POD LINKIEM: https://ratujzycie.pl/wesprzyj/