By zastąpić stuletni buk, trzeba posadzić 2000 młodych drzew

By zastąpić stuletni buk, trzeba posadzić 2000 młodych drzew

Marucha 2025-06-23 marucha/by-zastapic-stuletni-buk-trzeba-posadzic-2000-mlodych-drzew

W przyrodzie nie wszystko da się przewidzieć. W przypadku starodrzewu nie każdy defekt jest widoczny, a wady mogą ujawnić się dopiero np. podczas ekstremalnej pogody – powiedział PAP dendrolog Wojciech Durlak. Aby zastąpić 100-letniego buka, należałoby posadzić około 2 tys. młodych drzew – dodał.

Tydzień temu w wąwozie Korzeniowy Dół w Kazimierzu Dolnym (woj. lubelskie) spadł odłamany konar na wycieczkę szkolną z Warszawy. Do szpitala trafiło 10 osób, w tym dziewięciu uczniów w wieku 11-12 lat. Po udzieleniu pierwszej pomocy siedem osób opuściło szpital. Śledztwo w tej sprawie prowadzi prokuratura. Gmina zapewnia, że przegląd drzew prowadzony był na bieżąco. Wąwóz pozostaje zamknięty do odwołania.

Dr hab. inż. Wojciech Durlak z Wydziału Ogrodnictwa i Architektury Krajobrazu Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie zwrócił uwagę, że w przyrodzie – nawet mimo monitoringu – nie wszystko da się przewidzieć. Jak zaznaczył, szczególnie w przypadku starodrzewu nie każdy defekt jest widoczny, a pewne wady mogą ujawnić się dopiero np. w momencie ekstremalnej pogody.

Zwrócił uwagę, że wąwozy charakteryzują się stromymi skarpami, a drzewa często nachylone są w kierunku dna wąwozu, przez co korzenie nie są tak dobrze zakotwiczone w gruncie. Do tego na Lubelszczyźnie przeważają wąwozy lessowe, gdzie gleba łatwo się wypłukuje. „Jednak drzewa sobie radzą w trudnych warunkach np. wykształcając mocniejsze korzenie kotwiące w kierunku przeciwnym niż te narażone na odkrycie” – dodał.

Ekspert podkreślił, że prace pielęgnacyjne powinny być priorytetem w przypadkach wykrytych nieprawidłowości, takich jak: zachwiana statyka, skutkująca niestabilnością drzewa; a także znaczny posusz gałęziowy, co może być spowodowane, m.in. poprzez różnego rodzaju nadłamania gałęzi i konarów, asymetrię koron, wady pnia, choroby infekcyjne czy słabe zakotwiczenie w gruncie.

Zapytany o sposoby pielęgnacji drzew zaczął od redukcji korony, którą można przeprowadzić w celu odciążenia i poprawy jej kształtu. Należy pamiętać, że zgodnie z zobowiązującymi przepisami usunięcie ponad 30 proc. żywej korony drzewa jest traktowane jako jego uszkodzenie, a powyżej 50 proc. – to już zniszczenie drzewa. Zwrócił uwagę, że nie wszystkie gatunki dobrze się regenerują po cięciach.

„Na przykład wierzby, topole czy lipy z reguły dobrze znoszą takie zabiegi, natomiast grab czy buk to gatunki, które po radykalnych cięciach mają słabą zdolność do regeneracji i zabliźniania ran, co wynika z ich cech fizjologicznych. W zasadzie w większości przypadków powinno się ograniczyć cięcia gałęzi do grubości nie większej niż 5 cm, bo inaczej będą się dłużej regenerować” – sprecyzował dendrolog.

W przypadku zagrożenia rozłamaniem pnia czy odłamaniem gałęzi lub konaru stosuje się oprócz zabiegów odciążających – jak podał – różnego rodzaju wiązania linowe, statyczne lub dynamiczne, spinające ze sobą wadliwie rozwinięte konary czy pnie. W skrajnych sytuacjach, gdzie wiązanie linowe się nie sprawdzi, można zastosować wiązania przewiertowe, które sztywno spinają drzewo śrubami.

„Przyroda jest nieprzewidywalna. Zdarza się, że mamy spróchniałe w środku drzewo, ściana żywej tkanki jest cienka, ale jest ono niskie, o szerokiej koronie, więc nic się niepokojącego nie dzieje. A z drugiej strony jest drzewo z niewielkimi uszkodzeniami wewnątrz pnia, ale za to z wysoko podkrzesanymi gałęziami i podniesionym środkiem ciężkości – i wtedy często się łamie. To przeciwieństwo tego, co byśmy podejrzewali; nie ma reguły – to biologia i fizyka” – ocenił ekspert.

Według niego nie ma potrzeby zamykania wąwozów ze względów bezpieczeństwa. Wystarczy to zrobić jedynie na czas prac pielęgnacyjnych. Zwrócił uwagę, że po każdym takim wypadku – jak chociażby w kazimierskim wąwozie – pojawiają się głosy na temat wycinki drzew. Jego zdaniem to jedno z najprostszych rozwiązań w kryzysowych sytuacjach, ale jeśli wytniemy drzewa – nie będzie to już wąwóz. „Wycinka nie wchodzi w rachubę. Aby posadzone w zamian nowe drzewa osiągnęły ten sam efekt co stare, to musimy czekać właściwie całe pokolenie – to nie jest gra warta świeczki” – ocenił.

Dodał, że drzewa znajdujące się na skarpach wąwozów chronią także grunt przed erozją, bo korzenie spowalniają spływ wód opadowych i roztopowych. Jak zaznaczył, wąwozy lessowe stanowią o unikatowym dziedzictwie Lubelszczyzny, dlatego – w jego opinii – warto chronić te naturalne tereny i dbać o bezpieczeństwo poprzez ścisły monitoring.

Durlak podkreślił, że dorosłe drzewo o metrze kwadratowym powierzchni liściowej wydziela do atmosfery w ciągu sezonu wegetacyjnego 0,5-1 kg czystego tlenu. Jeden hektar lasu w ciągu 24 godzin wytwarza około 700 kilogramów tlenu, a dorosła 60-letnia sosna produkuje tlen dla trzech osób.

„Wycinając dorosłe drzewa i sadząc młode nie uzyskamy efektu, jaki daje nam starodrzew. Np. by zastąpić 100-letniego buka, należałoby posadzić około 2 tys. młodych drzew o objętości korony metr sześcienny każde. Jak wyliczono kiedyś w Niemczech, koszt takiego przedsięwzięcia wyniósłby ok. 150 tys. euro. Większości się wydaje, że sprawę wycinki można załatwić 2-3 nowymi nasadzeniami, ale to tak nie działa – należy spojrzeć długofalowo na ten problem” – zaznaczył dendrolog.

Autorstwo: PAP
Źródło: NaukawPolsce.pl
https://wolnemedia.net

Botswana chce wysłać do Niemiec 20 tysięcy słoni.

https://pch24.pl/botswana-chce-wyslac-do-niemiec-20-tysiecy-sloni-to-protest-w-sprawie-zakazu-polowan-i-handlu-ciosami

Afrykańska Botswana chce wysłać do Niemiec 20 tysięcy słoni. To gest protestu wobec prób Berlina określania polityki środowiskowej tego państwa. Botswana zgłosiła taką wolę już w ubiegłym roku, a teraz ponawia swoją niecodzienną propozycję.

Były prezydent kraju Mokgweetsi Masisi odwiedził Berlin, wskazując, że jeżeli Niemcy chcą współdecydować o sposobie ochrony zwierząt w Botswanie, to powinni ponieść tego konsekwencje – na przykład przyjmując słonie.

Choć słonie kojarzą się z dość rzadkim zwierzęciem, nie jest tak w Botswanie. W tym kraju zamieszkałym przez zaledwie 2,5 mln ludzi żyje około 130 tysięcy słoni. To oznacza, że jeden słoń „przypada” na każdych dwudziestu mieszkańców Botswany. W praktyce sprawia to według władz tego kraju ogromne trudności. Słonie niszczą uprawy, pustoszą wsie i zabijają ludzi. Dlatego Botswana od dawna prowadzi kontrolowany odstrzał słoni i zaprasza do siebie myśliwych, którzy mogą polować na te duże zwierzęta. Chętnie korzystają z tego również Niemcy, przywożąc później do kraju trofea myśliwskie. Niemieckie władze w imię ochrony zwierząt chciałyby jednak zakazać tego procederu. Dla Botswany byłby to duży cios ekonomiczny. Dlatego władze afrykańskiego kraju zarzucają Republice Federalnej Niemiec „neokolonializm” i próbę odebrania im prawa do samostanowienia. – Łatwo jest siedzieć sobie w Europie i mówić, jak powinniśmy żyć. Przyjmijcie sami te słonie – stwierdził Masisi już w ubiegłym roku.

Teraz powtórzył tę propozycję. – 20 tysięcy dzikich słoni dla Niemiec. Jeżeli przyjmiecie pierwszą piątkę, to będzie już dobry początek – powiedział. Jednemu z dziennikarzy wręczył pluszowego słonia, dodając pozdrowienia dla kanclerza RFN Friedriecha Merza.

Gdyby w Botswanie zakazać polowania na słonie dla trofeów, populacja tych zwierząt stałaby się całkowicie bezużyteczna: z perspektywy mieszkańców byłaby już wyłącznie poważnym obciążeniem.

W swojej apologii polowań na słonie i przywożenia trofeów myśliwskich do Europy, zwłaszcza do Niemiec, Botswana ma sojuszników. Z poparciem dla oczekiwań tego kraju wystąpił jakiś czas temu minister środowiska Namibii, twierdząc, że niemieckie plany są „bezprawnym mieszaniem się” w sprawy Afryki. Z kolei zajmująca się ochroną przyrody Maxi Louis z Namibii stwierdziła, że Niemcy zachowują się rasistowsko oraz arogancko.

Masisi chciałby nie tylko zatrzymania planów rządu Niemiec dotyczących trofeów myśliwskich, ale również zniesienia zakazu handlu kością słoniową. Jak przekonuje, kość słoniowa jest w Botswanie pozyskiwana w sposób cywilizowany, etyczny i transparentny, dlatego międzynarodowe zakazy są niezrozumiałe.

Szacuje się, że w całej Afryce żyje dziś około 415 tysięcy słoni afrykańskich – o wiele mniej, niż na początku XX wieku, kiedy było ich około 12 milionów.

Źródło: JungeFreiheit.de Pach

Jak zatrzymać satanistyczną rewolucję?

Jak zatrzymać satanistyczną rewolucję?

Paweł Chmielewski https://pch24.pl/chmielewski-jak-zatrzymac-satanistyczna-rewolucje

Po zwycięstwie Donalda Trumpa w wyborach prezydenckich w Stanach Zjednoczonych na prawicy w Europie zapanowała euforia. Wydawało się, że to koniec dominacji lewicy. Dziś widać, te nadzieje były przedwczesne. Satanistyczna rewolucja wciąż postępuje naprzód.

Kilka dni temu media obiegła wieść jak z piekła rodem. Wielka Brytania nie będzie ścigać kobiet, które zamordowały dzieci po 24. tygodniu ciąży. To oznacza, że z ich perspektywy, morderstwo własnego dziecka jest niekaralne do samego końca ciąży. Aborcja zawsze jest zabójstwem, bo wiąże się z odebraniem życia niewinnemu człowiekowi, nieważne czy w pierwszym, czy w ostatnim dniu ciąży. Trudno jednak zaprzeczyć, że zabijanie dzieci w pełni dojrzałych to szczególne barbarzyństwo: nie tylko ze względu na ból, które odczuwa mordowany, ale również z powodu „symboliki”, którą transmituje taki czyn. Mordowanie ludzi, którzy, gdyby tylko się urodzili, mogliby normalnie żyć jest po prostu wyjątkowo demoralizujące; jak chyba nic innego manifestuje skrajną pogardę wobec życia i przekonanie, iż jeden człowiek może być panem drugiego – aż do jego uśmiercenia, jeżeli tylko ma po temu odpowiednią siłę i społeczne przyzwolenie.

Wielka Brytania jest krajem szczególnym. Mordowanie dzieci nienarodzonych zalegalizowano tam już w 1967 roku, jeszcze zanim zgodę na to wydał Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych. Zgodnie z dotychczasowym prawem Brytyjki mogły zabijać własne dzieci bez żadnego powodu do 24. tygodnia ciąży. Mordowanie starszych dzieci było legalne w ograniczonych przypadkach, na przykład ich choroby. Teraz skala dopuszczalnej przemocy została poszerzona – kobieta nie będzie odpowiadać karnie za zamordowanie dziecka nawet w ostatnim dniu ciąży. Potencjalną odpowiedzialność poniesie tylko lekarz lub inny pracownik medyczny, który doprowadziłby do uśmiercenia dziecka. W sumie to już prawie 60 lat konsekwentnego marszu w kierunku aborcyjnego bestialstwa.

Wcześniej w tym roku na proklamację skrajnego barbarzyństwa w innym obszarze zdecydowali się Francuzi. W maju francuskie Zgromadzenie Narodowe, czyli niższa izba parlamentu, przyjęło ustawę legalizującą tak zwaną „pomoc w umieraniu”. Chodzi o sytuację, w którym chory pacjent otrzymałby od kogoś truciznę – albo gdyby na jego życzenie ktoś mu ją podał, o ile sam jest niezdolny zaaplikować sobie śmiercionośną substancję. W ten sposób mogą umierać Francuzi od 18. roku życia, o ile cierpią na nieuleczalną i ciężką chorobę, w tym chorobę psychiczną. Prawo nie weszło jeszcze w życie, bo musi przejść przez całą procedurę legislacyjną; zostało jednak przegłosowane w Zgromadzeniu Narodowym dużą większością (305 do 199 głosów), nie wydaje się zatem, by były z tym jakieś trudności.

W kierunku legalizacji mordowania chorych ludzi zmierzają też Włochy. W kraju nie ma dotąd konkretnych regulacji, ale coraz bardziej liberalne ustawodawstwo przyjmują parlamenty regionalne, a sądy na szczeblu krajowym nie potrafią lub nie chcą się temu przeciwstawić. Kościół katolicki w Italii protestuje przeciwko tym zmianom coraz ostrzej, nie trafia to jednak na zbyt duże zrozumienie u liberalnych parlamentarzystów, często zresztą odwołującym się wprost do komunizmu – jak choćby w Toskanii, która w lutym tego roku przyjęła własne ustawodawstwo, ułatwiające zabijanie chorych.

Gdyby przeczesać pod kątem postępów morderczej rewolucji inne kraje Europy znaleźlibyśmy pewnie więcej podobnych przypadków; dość jednak tych trzech, by stwierdzić, że „efektu Trumpa” w postaci wycofania się lewicowej ideologii jeszcze nie ma. Owszem, stało się już wiele dobrego, choćby dzięki zatrzymaniu strumienia pieniędzy płynących z USAID do lewicowych organizacji, także w Polsce. Pod wieloma względami system polityczny w Europie jest już jednak tak zepsuty, że to po prostu za mało; do dalszego działania amerykańskie pieniądze nie są mu wcale potrzebne. Socjaldemokraci, Zieloni i część chadeków nie znają po prostu innego sposobu działania, niż konsekwentna promocja mordowania dzieci i chorych. Wierzą głęboko, że prowadzą jakąś walkę o wyzwolenie jednostki ze społecznej i tradycyjnej opresji, dlatego zrobią wszystko, co w ich mocy, by iść w tę stronę dalej.

Rewolucja postępuje przecież również na wielu mniej spektakularnych poziomach. Być może część czytelników się oburzy, ale… widać to nawet w Watykanie. Nie mam wcale na myśli postępów w czynieniu Bazyliki św. Piotra bardziej ekologiczną ani w zabudowie kolejnych hektarów podlegających władzy św. Piotra ohydnie wyglądającymi panelami fotowoltaicznymi. To raczej forsowanie ideologii feminizmu, która w Kościele stała się w ostatnich latach nową normalnością. Papież Franciszek zaczął zatrudniać coraz więcej kobiet, co Leon XIV zdecydowanie kontynuuje. Rzecz wygląda na pierwszy rzut oka niegroźnie, ale proszę pamiętać: fundamentalne problemy współczesności wiążą się właśnie z zapoznaniem unikalności ról kobiet i mężczyzn. Nie byłoby masowych aborcji ani rozpowszechnienia antykoncepcji, gdyby zachowany został tradycyjny podział: kobiety rodzą dzieci i sprawują nad nimi opiekę w domu, a mężczyźni dbają o zapewnienie wszystkim bytowania. Emancypacja ekonomiczna kobiet ma, oczywiście, swoje dobre strony, na przykład zabezpieczając część z nich przed przemocą domową.

Złe strony jednak zdecydowanie przeważają. Młode dziewczyny, zamiast widzieć spełnienie swojego życia w macierzyństwie, wchodzą na drogę kariery zawodowej, co powoduje najpierw odsunięcie w czasie urodzenia pierwszego dziecka – a w dłuższej perspektywie doprowadza do całkowitej degradacji życia rodzinnego i po prostu niszczy społeczeństwa. Jeszcze św. Jan Paweł II potrafił w publicznych wystąpieniach wskazywać, że kobiety podejmując pracę czynią tak raczej z powodu nieznośnej konieczności ekonomicznej, choć powinny przecież zająć się dziećmi i domem. Dziś prawie się o tym nie mówi; Watykan sam tworzy dla kobiet miejsca pracy i traktuje ich zarobkowanie jako rzecz doskonale zwyczajną, nie dostrzegając – albo nie chcąc dostrzec – konsekwencji. Nic dziwnego, że w tym klimacie coraz silniej wybrzmiewa wołanie o dopuszczenie kobiet do diakonatu sakramentalnego, co, gdyby zostało zrealizowane, stanowiłoby pierwszy krok do destrukcji kapłaństwa. Tak właśnie, krok po kroku, umacnia się cywilizacyjny chaos.

Mogłoby się wydawać, że to wszystko tylko przedśmiertne drgawki rewolucyjnego molocha. Prawica w Europie współpracuje ze sobą coraz chętniej, a jej wyniki wyborcze robią wrażenie. Problem tylko w tym, co to za prawica? Francuskie Zjednoczone Narodowe Marine Le Pen może przejąć władzę nad Sekwaną, ale w programie tej partii próżno szukać walki z barbarzyństwem aborcji albo z politycznymi zdobyczami ruchu LGBT. Pod tym kątem nieco lepiej prezentuje się Alternatywa dla Niemiec, ale droga do zwycięstwa wyborczego tej partii jest też o wiele bardziej wirtualna. We Włoszech już dziś rządzi Giorgia Meloni, co nie przekłada się jednak nijak na ochronę życia dzieci nienarodzonych, bo premier nie ma woli lub zdolności do naruszenia morderczego konsensusu społecznego.

Najbardziej rokuje może sytuacja w Polsce. Łatwo sobie wyobrazić, że rząd, który wyłoni się po wyborach parlamentarnych 2027 roku, będzie faktycznie konserwatywny; ale Polska nie ma dziś zdolności do kształtowania krajobrazu kulturowego Zachodu, a nasze własne problemy wewnętrzne, na czele z przerażającą demografią, są zbyt potężne, by mogło się to zmienić w najbliższych dekadach. Sam Donald Trump, jakkolwiek odpowiedzialny za wiele dobra w amerykańskiej polityce, nie jest przecież katechonem; amerykańscy Republikanie nie rozumieją na przykład zła aborcji, a znaczna ich część zamiast w katolicką kontrrewolucję angażuje się w proziraelską protestancką awanturę, w tym upatrując swojego najważniejszego zadania. Słowem, na horyzoncie nie malują się wcale barwy autentycznie prawicowego świtu. Zalegają wciąż gęste, czarne chmury.

Jak je odgonić? Czy to w ogóle możliwe? Sądzę, że warunkiem koniecznym jest zbudowanie nowych elit politycznych. Nie chodzi jednak o jakąś „zmianę pokoleniową”, o której tyle mówi się dziś w Polsce; chodzi o coś dalece głębszego. Dominację na prawicy na całym Zachodzie muszą zyskać ludzie opierający swoją wizję świata na integralnie rozumianym nauczaniu Kościoła katolickiego. Kategoryczny sprzeciw wobec liberalizmu, odrzucenie demokratyzmu, autentyczna wola realizacji prawdy o społecznym panowaniu Jezusa Chrystusa, przylgnięcie do sprawdzonych wzorców cywilizacyjnych, nadawanie priorytetu wspólnocie narodowej wobec rozbuchanych uroszczeń do praw indywidualnych, traktowanie prawa naturalnego jako nieprzekraczalnych granic działania – to znamiona polityki, której potrzebuje dziś świat zachodni.

W każdym kraju, w którym funkcjonuje jeszcze Kościół katolicki, można znaleźć ludzi myślących w tych kategoriach. Są jednak nieliczni i pozbawieni wsparcia instytucjonalnego – nie tylko ze strony państwa, ale przede wszystkim ze strony Kościoła. Wśród katolików wciąż dominuje optyka układania się z liberalną rewolucją, w czym – niestety – przodują w ostatnich latach papieże i wielu biskupów, wyciągający błędne wnioski z nauczania II Soboru Watykańskiego albo też traktujący niektóre elementy jego nauczania, jak wolność religii, zbyt rozszerzająco, w sprzeczności z wcześniejszym ustalonym nauczaniem katolickim. Dla zaistnienia szerszych autentycznie konserwatywnych elit – czy po prostu elit kontrrewolucyjnych – niezbędne jest oparcie się na Kościele, a na to dziś liczyć nie można.

Właśnie dlatego pierwszym zadaniem każdego, kto ma na względzie odbudowę cywilizacyjnego ładu, jest walka o prawidłowy kształt katolicyzmu. Tej walki nie można prowadzić przeciwko Stolicy Apostolskiej ani prawomocnej hierarchii; byłoby to herezją w kategoriach religijnych, a politycznie – podcinaniem gałęzi, na której się siedzi. Trzeba nam jednak formacji według klasycznych wzorców wypracowanych przez Kościół, tak, aby osiągnąć zdominowanie prawicowych elit przez ludzi szczerze oddanych zadaniu kontrrewolucji. Dopiero wówczas cokolwiek może się zmienić. Z politykami układnymi, wychowanymi w duchu katolicyzmu chadeckiego, zwycięstwo nie będzie możliwe.

Paweł Chmielewski

Samoobrona przez atak. Nowa doktryna patokracji walczącej

Samoobrona przez atak. Nowa doktryna patokracji walczącej

Autor: CzarnaLimuzyna , 23 czerwca 2025

Patokracja walcząca ma swoje agendy we wszystkich… prawie wszystkich krajach świata. Również i w Polsce. Dał temu dobitny wyraz Paweł Zalewski.

Były wice prezes PiS, potem w PO, a aktualnie „trzecia droga do przepaści” w randze wiceszefa MON, zaprezentował na antenie RMF24 odświeżoną nowymi trupami doktrynę.

Tomasz Terlikowski: A nasz stosunek do tej wojny jest jaki? To jest nasza wojna?

Paweł Zalewski: Rozumiemy doskonale prawo Izraela do samoobrony, nawet takiej samoobrony…

Tomasz Terlikowski: Samoobrony przez atak?

Paweł Zalewski: Nawet takiej samoobrony wyprzedzającej. Rozumiemy również intencje amerykańskie…

Jak widać siły krajowe “Nienawidzących Razem” i “Kłamiących Razem” łączą się w solidarności z semitami, których liczne ataki nie omijają semitów gorszej kategorii, a ostatnio nawet Persów.

Czy w takim razie, w świetle najnowszej hagady powtórzonej przez urzędnika Ministerstwa Obrony, można również podciągnąć pod „samoobronę wyprzedzającą” atak Hitlera i Stalina na Polskę? Zdania są podzielone.

===============================================

Tymczasem w ramach innych działań wyprzedzających… pani Hanna Wróblewska

funkcjonująca jako dopełniacz i biernik (“ministra”), opowiedziała o planach ewakuacji dzieł sztuki z Polski. Pani uchyliła rąbka tajemnicy w rozmowie z “Financial Times”.

Ciekawe co będzie z polskim złotem… gdzie pojedzie tym razem? Czy pomogą nam… właściwie nie “nam”, ale “im” „kradnący za nas”?

Pierwsza próbna wywózka “dzieł sztuki” z Polski do Berlina już się odbyła. Nie za darmo.

===============================================

  1. Rebeliantka 23 czerwca 2025
  2. Nie tylko Zalewski. Duda też:
  3. Jeżeli Stany Zjednoczone włączyły się i zainterweniowały w sprawie rozwijanego programu nuklearnego irańskiego w sposób tak ostry, to jest dla mnie sprawą oczywistą, że te obawy, które zgłaszano co do tego, że Iran rzeczywiście chce w najbliższym czasie pozyskać broń nuklearną, która byłaby groźna nie tylko dla Bliskiego Wschodu, ale która byłaby groźna dla świata, to również w tym ataku amerykańskim znajduje swoje potwierdzenie – powiedział Andrzej Duda.Wskazał, że nie tylko Izrael i USA mówiły o tym niebezpieczeństwie, ale też Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej, która informowała, że Iran prowadzi badania i działania poza uzgodnionymi wcześniej ramami. Wyraził nadzieję, że „to bardzo zdecydowane mocne zadziałanie wpłynie również na to, by skłonić strony do tego, aby usiąść przy stole negocjacji i żeby ochłodzić tę sytuację, uspokoić ten konflikt, a przede wszystkim żeby go zakończyć – w więc ten stół rozmów pokojowych jest jak najbardziej wskazany i oczekiwany”.– Chcielibyśmy, żeby ten konflikt się zakończył, absolutnie nie wyobrażamy sobie dalszej jego eskalacji i mam nadzieję, że niedługo będzie zakończony – podkreślił.
  4. =====================================
  5. mail:
  6. Co za ch… I jak zwiędły…

Ćwierć miliona ofiar, a zbrodniarz Morawiecki na wolności. Braun w TV wPolsce24

Ćwierć miliona ofiar, a zbrodniarz Morawiecki na wolności. Braun w TV wPolsce24

, 24 czerwca 2025

Polacy schodzą ze sceny dziejowej na własne życzenie ponieważ godzą się na ustanawianie totalitarnych zamordystycznych rządów. Nie przybywa bezpieczeństwa, nie przybywa zdrowia, nie przybywa wolności. Ubywa. Trzeba odzyskać niepodległość!

“Pandemia”

Nie było żadnej pandemii. Dlaczego? Dlatego, że takie są statystyki. Nie było żadnej pierwszej, żadnej drugiej fali. Nie było blokady systemu lecznictwa przez nadmiar leczonych przez jakieś tłumy kolejki szturmujące przychodnie szpitale.

Nie, było mniej hospitalizowanych i to o całe 2 miliony. W poprzednich latach statystycznie przyjmował system lecznictwa w Polsce plus minus 7 milionów zgłaszających się z różnymi deficytami zdrowotnymi pacjentów. W tym roku, pierwszym sezonie pandemicznym przyjęto około 5 milionów. To znaczy około 2 miliony Polaków pocałowały klamkę albo stukały patykiem w parapet przychodni.

Nic dziwnego, że z tych 2 milionów około ćwierć miliona niezdiagnozowanych w porę, nieleczonych pomarło. Nie od żadnego wirusa, który jechał na pasku w telewizorze, tylko na skutek blokady systemu lecznictwa.

A dziś?

Państwo polskie ściga ludzi, czołga, tresuje, nęka lekarzy, którzy nie stali po stronie morderców. Bo to mordercy polecili lekarzom, żeby zawiesili na kołku zasady swojej etyki zawodowej. Imperatyw, któremu podlega każdy dobry medyk, leczyć, ratować, a nie testować do śmierci. Tam odwrócono to wszystko, postawiono świat na głowie.

W studiu telewizyjnym wśród obecnych gości były osoby pokrzywdzone i prześladowane aż do dziś. Był porucznik Piotr Fijał, który został zwolniony przez ministra ze służby.

======================

Przypominam:

por. Szymon Fijał wygrał sprawę z Ministrem Obrony Narodowej. Sąd jednotrzeciomaseczkowy (co widać na zdjęciu) uchylił decyzję MON o zwolnieniu por. Fijała ze służby. Daj Boże zdrowie sędziemu – i oby tak dalej! Por. Szymon Fijał nie poddał się eksperymentowi medycznemu dla zmylenia przeciwnika zwanemu „szczepionką” i wytrwale bronił swoich podwładnych przed naciskami. Za to zdrajcy i lokaje z ministerstwa obrony błaszczaków musieli go zwolnić.

===========================================

Marionetka ZŁA czy marionetka-wariat? Trump ogłasza zawieszenie broni na Bliskim Wschodzie. Izrael mówi, że zostało to „narzucone”. Ostrzeliwanie trwa…

Trump ogłasza zawieszenie broni na Bliskim Wschodzie. Izrael mówi, że zostało to „narzucone”. Ostrzeliwanie trwa

24.06.2025 https://nczas.info/2025/06/24/trump-oglasza-zawieszenie-broni-na-bliskim-wschodzie-izrael-mowi-ze-zostalo-to-narzucone-ostrzeliwanie-trwa/

Prezydent Stanów Zjednoczonych Ameryki Donald Trump. Foto: PAP/Abaca
Prezydent Stanów Zjednoczonych Ameryki Donald Trump. Foto: PAP/Abaca

Donald Trump poinformował, że Izrael i Iran zgodzili się na zawieszenie broni. Pakt miałby wejść w życie w najbliższych godzinach. W międzyczasie oba kraje nadal się ostrzeliwały. W izraelskim mieście Beer Szewa zginęły co najmniej trzy osoby.

„GRATULACJE DLA WSZYSTKICH! Izrael i Iran w pełni uzgodniły, że nastąpi kompletne i całkowite ZAWIESZENIE BRONI (za około 6 godzin, kiedy Izrael i Iran zakończą trwające, ostatnie misje!), na 12 godzin, po czym wojna zostanie uznana za ZAKOŃCZONĄ!” – oświadczył Trump.

Iran obwieścił, że umowy na piśmie nie zawarł, ale jeśli Izrael wstrzyma ataki, to Iran powstrzyma się od odwetów. Izrael oficjalnie żadnego stanowiska nie przedstawił. Tamtejsza telewizja państwowa stwierdziła natomiast, że zawieszenie broni zostało „narzucone” Izraelowi.

Kilka godzin po opublikowaniu pierwszego oświadczenia, Trump wydał kolejne. „Izrael i Iran przyszli do mnie prawie w jednym czasie i powiedzieli 'POKÓJ!’ i wiedziałem, że to ten moment. Świat i Bliski Wschód są prawdziwymi ZWYCIĘZCAMI!” – napisał w serwisie Truth Social prezydent USA.

Dodał, że oba kraje doświadczą w przyszłości niesamowitej „MIŁOŚCI, POKOJU I DOBROBYTU”. „Mogą tak dużo zyskać i też tak dużo stracić, jeśli zboczą ze ścieżki SPRAWIEDLIWOŚCI I PRAWDY” – kontynuował Trump.

Według niego „przyszłość Izraela i Iranu jest NIEOGRANICZONA” i zapowiada się wspaniale. „NIECH BÓG WAM BŁOGOSŁAWI!” – zakończył wpis prezydent USA.

Oba kraje nadal się jednak ostrzeliwują. Izraelska strona twierdzi, że po uderzeniu irańskiego pocisku balistycznego w blok mieszkalny w mieście Beer Szewa zginęły trzy osoby.

AKTUALIZACJA: Po godzinie 7 czasu polskiego Trump opublikował wpis o następującej treści: „Zawieszenie broni już obowiązuje. Proszę, nie naruszajcie go!”.

https://truthsocial.com/@realDonaldTrump/114735940283355339/embed

Seul wycofuje się z nadchodzącego szczytu NATO w Hadze w proteście na atak USA na Iran.

[Umieszczam, bo NIGDZIE w meRdiach „tutejszych ” tego nie znalazłem. Szukałem tylko przez google. Mirosław Dakowski]

TADEUSZ KOWALEWSKI @truck2047

Seul wycofuje się z nadchodzącego szczytu NATO w Hadze w proteście na atak USA na Iran.

Nadszedł czas, aby trzymać się z daleka i zostawić Zachód na ich bałagan …..

Od Richard

·

Ruch MAGA wściekły na Donalda Trumpa. To skutek decyzji o zaatakowaniu Iranu

Ruch MAGA wściekły na Donalda Trumpa.

To skutek decyzji o zaatakowaniu Iranu

https://pch24.pl/ruch-maga-wsciekly-na-donalda-trumpa-to-skutek-decyzji-o-zaatakowaniu-iranu

(fot. EPA/WHITE HOUSE / HANDOUT EDITORIAL USE ONLY/NO SALESHANDOUT EDITORIAL USE ONLY/NO SALES Dostawca: PAP/EPA.)

———————————–

Wiceprezydent USA J.D. Vance zapewnił, że Stany Zjednoczone nie są w stanie wojny z Iranem. A jednak gros wyborców MAGA (ang. Make American Great Again) jest wściekły, że prezydent Donald Trump podjął decyzję o ataku na Teheran. Już wcześniej dziennikarz i publicysta Tucker Carlson wyrażał niezadowolenie z polityki administracji Trumpa, która pozostaje pod ogromnym wpływem Izraela i „chrześcijańskiego syjonizmu”.

Zarówno wiceprezydent Stanów Zjednoczonych, jak i sekretarz stanu Marco Rubio, bronili decyzji o zaangażowaniu Ameryki – bez zgody Kongresu – w walkę militarną toczoną przez Izraelskie Siły Powietrzne, które ostrzeliwują cele w głębi Iranu.

Wiceprezydent J.D. Vance i sekretarz stanu Marco Rubio pojawili się w niedzielnych porannych talk-show, aby bronić decyzji o ataku USA na Iran. „Nie jesteśmy w stanie wojny z Iranem” – zapewniał Vance w programie „Meet the Press” stacji NBC News.

„Jesteśmy w stanie wojny z irańskim programem nuklearnym” – przekonywał. O ile w zespole najbliższych doradców Trumpa, Vance wcześniej wykazywał powściągliwość co do nowego zaangażowania militarnego Ameryki, dziś wyraża się inaczej. Polityk przekonuje, że bombardowanie trzech irańskich „obiektów nuklearnych” było „konieczne”, a Ameryka przeprowadziła „ograniczone działanie”. Waszyngton ma zaś w nadchodzących latach „pracować nad trwałym demontażem tego programu nuklearnego”. Dodawał, że „operacja” „znacznie opóźniła opracowanie broni jądrowej” przez Iran. Nie był jednak w stanie potwierdzić – bo dopiero za jakiś czas to się okaże – czy rzeczywiście udało się zniszczyć domniemane obiekty nuklearne i pozbawić Teheranu możliwości wzbogacania uranu na poziomie zapewniającym opracowanie broni atomowej.

W programie „Sunday Morning Futures” w Fox News szef amerykańskiej dyplomacji Rubio twierdził tak jak Vance, że „to nie jest wojna z Iranem”. Sekretarz stanu powiedział nawet, że Iran nie negocjował „w dobrej wierze”, i że „oszukał” Amerykę.

Warto zaznaczyć, że negocjacje postępowały do momentu, aż Amerykanie zażądali nie tyle ograniczenia rozwoju krajowego programu wzbogacania uranu, co całkowitej rezygnacji. Teheran zaznaczał na samym początku, że takie żądania absolutnie nie podlegają negocjacjom.

Te tłumaczenia jedynie rozsierdziły wyborców MAGA, którym Trump obiecywał, że Ameryka nie uwikła się w kolejne „długotrwałe, kosztowne i bezsensowne” wojny.

W odpowiedzi na działania ekipy Trumpa, Peter Slezkine i Jennifer Kavanagh na łamach „American Conservative” wezwali do natychmiastowego przerwania wojennej retoryki, oraz otwartego sprzeciwu wobec „neokonserwatystów” (ang. neocons) oraz wpływu premiera Netanjahu.

Do tej pory reakcja Iranu była umiarkowana, a Waszyngton miał ostrzec z Irańczyków o planowanym „ograniczonym ataku”. „Możliwe, że Iran skalibruje swoją reakcję, aby uniknąć ofiar amerykańskich” – piszą Slezkine i Kavanagh, ale w ich opinii Trump musi nie tylko zachęcić Iran do deeskalacji napięcia, lecz po prostu wycofać się z szantażu „umowa lub bomby”, które potwierdził w orędziu do narodu.

Analitycy obawiają się głębszego zaangażowania militarnego Waszyngtonu i radzą amerykańskiemu przywódcy natychmiastowe wycofanie myśliwców oraz tankowców do ich baz macierzystych. Sugerują odesłanie drugiej grupy lotniskowców z powrotem do Azji, a także ponowne zobowiązanie do wycofania sił z Syrii i Iraku, zgodnie z zaplanowanym harmonogramem. Takie działanie, w ich opinii, ma „wzmocnić obietnicę złożoną narodowi amerykańskiemu, że nie będzie uwikłany w kolejną niekończącą się wojnę na Bliskim Wschodzie i zapewni Iran, że Stany Zjednoczone nie planują dalszego zaangażowania militarnego”.

Eksperci dodają, że „Netanjahu i neokonserwatyści nie spoczną na laurach”, a „jednorazowy” atak Waszyngtonu tylko zaostrzył ich apetyt”. Izraelski przywódca i „neokonsi” mają wskazywać „kolejne tajne obiekty nuklearne”, które miałyby być atakowane. Ponadto chcą oni doprowadzić do „zmiany reżimu” w Teheranie.

Dodają, że preferowaną przez Trumpa ścieżkę dyplomatyczną, zmierzającą do zlikwidowania irańskiego programu nuklearnego, zaprzepaścił jednostronny atak Izraela i późniejsze działania militarne USA. Trump „dwukrotnie pozwolił, aby jego instynkt pokoju zastąpiły wezwania do wojny. Musi oprzeć się presji, by nie pozwolić na to ponownie” – czytamy.

Prominentni przedstawiciele ruchu MAGA, kongresmenka Marjorie Taylor Greene i Steve Bannon nie szczędzą głosów krytyki pod adresem prezydenta i jego doradców. Uznali ostatnie ataki amerykańskie w Iranie za zerwanie z dotychczasową doktryną „America first”.

Kongresmenka Marjorie Taylor Greene – lojalna wobec prezydenta – wezwała do modlitwy, aby terroryści nie zaatakowali Ameryki w swoim odwecie. „Zjednoczmy się i módlmy o bezpieczeństwo naszych żołnierzy USA i Amerykanów na Bliskim Wschodzie” – napisała na platformie X.

Tuż po ogłoszeniu wiadomości, że bombowce amerykańskie zrzuciły bomby na domniemane obiekty nuklearne, Greene napisała: „Za każdym razem, gdy Ameryka aspiruje do wielkości, angażujemy się w kolejną zagraniczną wojnę. Nie byłoby bomb spadających na ludność Izraela, gdyby [jej premier Benjamin] Netanjahu nie zrzucił najpierw bomb na ludność Iranu. Izrael jest państwem uzbrojonym w broń jądrową. To nie jest nasza walka. Pokój jest odpowiedzią”.

Steve Bannon, były doradca Trumpa skrytykował działania prezydenta, jak również podziękowania złożone premierowi Netanjahu w orędziu wygłoszonym wkrótce po atakach. W programie „War Room” Bannon stwierdził: „Bibi Netanjahu jest ostatnim facetem na Ziemi, któremu należy podziękować”. Były doradca Trumpa, który spędził kilka miesięcy w więzieniu, broniąc prezydenta, odniósł się do tego, że ekipa Białego Domu podjęła decyzję o ataku na Iran na podstawie danych wywiadowczych dostarczonych przez Izrael.

Amerykański wywiad uspokajał, że Iran wcale nie jest bliski opracowania bomby jądrowej. Szefowa wywiadu narodowego Tulsi Gabbard była wyraźnie przeciwna działaniom Trumpa. Prezydent skrytykował ją i amerykański wywiad, mówiąc, że „mylili się”.

Byłemu doradcy Białego Domu nie spodobało się również insynuowanie przez Trumpa otwartej możliwości dalszych ataków USA, jeśli Iran nie ulegnie żądaniom Waszyngtonu.
Jeszcze kilka dni przed atakiem Bannon komentował, że to z powodu goryczy wynikającej z inwazji i okupacji Iraku wielu Amerykanów zagłosowało na Trumpa w wyborach prezydenckich. Wtedy bowiem obiecał „brak wiecznych wojen”.

Charlie Kirk, kolejna wpływowa postać w ruchu MAGA, zaangażowana przede wszystkim na odcinku mediów społecznościowych, ostrzegł przed podziałem w sprawie Iranu. „Wyborcy Trumpa, zwłaszcza młodzi ludzie, popierali [go], ponieważ był pierwszym prezydentem w ich życiu, który nie rozpoczął nowej wojny” – komentował. W niedzielę Kirk ponownie opublikował z niedowierzaniem fragment wywiadu z J.D, Vance’em w „Meet the Press”, w którym wiceprezydent chwalił pilotów B-2 z Missouri za przeprowadzenie nalotów na obiekty irańskie. „Zrzucili 30 000-funtowe bomby na cel wielkości pralki, a następnie bezpiecznie wrócili do domu, nigdy nie lądując na Bliskim Wschodzie” – mówił Vance w nagraniu. „Bez względu na naszą politykę, powinniśmy być dumni z tego, co ci ludzie osiągnęli” – dodał.

„New York Times” przeprowadził rozmowy z działaczami MAGA z całego kraju.

Większość zastanawiała się, w jaki sposób można wytłumaczyć ataki w Iranie, które nijak się mają do obietnic wyborczych Trumpa, iż Stany Zjednoczone nie wezmą udziału w niekończących się wojnach.

„Jednym z głównych powodów, dla których na niego głosowałem, było to, że trzymał nas z dala od spraw na Bliskim Wschodzie” — powiedział były żołnierz piechoty morskiej Charles Vaughers ze swojego domu w Wyoming. W jego przekonaniu, ostatnie bombardowanie było „krokiem za daleko”. Stracił zaufanie do prezydenta i jego ekipy. Zalecił Waszyngtonowi, by natychmiast zaprzestał mieszania się w sprawy Bliskiego Wschodu.

Z kolei wyborca Donalda Trumpa Noel Estrada z Kolorado wyraził oburzenie, że obecny prezydent wdał się w awanturę wojenną, chociaż zarzekał się, że będzie się trzymał z dala od wojen. Prezydent został wybrany, by doprowadzić do obniżenia cen, zająć się migracją i postawić interesy Ameryki na pierwszym miejscu, a nie wikłać się w „głupią wojnę” – komentował.

Ostro decyzję ekipy Trumpa atakuje były prezenter stacji Fox, Tucker Carlson. Niegdysiejsza gwiazda stacji Ruperta Murdocha kilka dni temu „zmasakrował” senatora Teda Cruza w swoim programie. Dziennikarz wykazał, że polityk nie ma bladego pojęcia o kraju, który zamierza zdestabilizować, a swoją poprzednią stację – Fox News – skrytykował za podżeganie do wojny.

Robią to, co zawsze, czyli po prostu podkręcają tubę propagandową na pełną moc i próbują zbić z tropu starszych widzów Fox i narazić ich na kolejne wojny – przekonywał Carlson.

Dziennikarz wymienił z nazwiska „podżegaczy wojennych”, którzy mają za zadanie wytłumaczyć wyborcom Trumpa decyzję o przystąpieniu do wojny Izraela z Iranem. Wskazał m.in. prezenterów Fox News: Seana Hannity’ego i Marka Levina, a także właściciela sieci, Ruperta Murdocha oraz miliarderów i darczyńców republikanów, Ike’a Perlmuttera i Miriam Adelson. – W pewnym momencie wszyscy będą musieli za to odpowiedzieć, ale powinniście już znać ich nazwiska – komentował.

Źródła: americanconservative.com, salon.com, yahoo.com AS

Jaką rolę powinny odegrać Chiny w wojnie irańsko-izraelskiej – spojrzenie realistyczne

Jaką rolę powinny odegrać Chiny w wojnie irańsko-izraelskiej – spojrzenie realistyczne

https://www.unz.com/bhua/what-role-china-should-play-in-the-iran-israel-war-a-realist-view

Na zaufanie i wsparcie trzeba zasłużyć, a nie je otrzymać. Iran musi zrobić więcej, jeśli chce wsparcia Chin.

HUA BIN – 19 CZERWCA 2025

Wielu chińskich strategów, o wiele mądrzejszych i lepiej poinformowanych ode mnie, pracuje nad tą kwestią. Ufam, że obiorą oni właściwy kierunek działań, aby chronić narodowe interesy Chin w trwającym kryzysie.

Moim skromnym celem w tym eseju jest zaoferowanie beznamiętnej i zniuansowanej analizy sytuacji z osobistego punktu widzenia.

Skupię się na obaleniu kilku popularnych mitów na temat implikacji wojny dla Chin i relacji Chiny-Iran. Po obaleniu tych mitów myślę, że czytelnicy będą mogli znacznie łatwiej przewidywać i interpretować posunięcia Chin w nadchodzących tygodniach i miesiącach.

Mit 1: Chiny nie pomogły

Rzeczywistość: Chiny potępiły agresję Izraela i wezwały do natychmiastowego zaprzestania działań wojennych na różnych forach: Rada Bezpieczeństwa ONZ, BRICS, SCO (Szanghajska Organizacja Współpracy) i Chiński Szczyt Azji Środkowej. Chiński minister spraw zagranicznych Wang Yi zadzwonił do ministrów spraw zagranicznych Iranu i Izraela, aby poprosić o deeskalację. Prezydent Xi rozmawiał dziś z prezydentem Putinem i obaj potępili Izrael oraz wezwali do zawieszenia broni.

Iran nie poprosił publicznie o pomoc Chin i Rosji. Uważam jednak, że zarówno prezydent Xi, jak i prezydent Putin są gotowi do mediacji, jeśli Iran ich o to poprosi.

Mit 2: Jeśli Iran zostanie pokonany, będzie to oznaczać koniec wielobiegunowego świata, za którym opowiadają się Chiny wraz z Rosją.

Rzeczywistość: Izrael raczej nie pokona Iranu w pojedynkę. Może wyrządzić poważne szkody (a Iran bierze odwet), ale nie zwycięży ani w zniszczeniu irańskiej infrastruktury nuklearnej i wojskowej, ani w zmianie reżimu.

Jeśli USA wkroczą do akcji, z pewnością będą w stanie zrzucić większe bomby i potencjalnie zniszczyć irańskie instalacje nuklearne. Ale obiekty nuklearne mogą zostać odbudowane, a Iran może w końcu zdecydować się na bombę.

Jest również mało prawdopodobne, by Stany Zjednoczone były w stanie zmienić reżim w Iranie bez użycia butów na ziemi i fizycznej okupacji kraju, największego, jakiego kiedykolwiek by próbowały do tej pory (90 milionów mieszkańców, 1,6 miliona kilometrów kwadratowych).

Wojna będzie toczyć się w powietrzu, z użyciem myśliwców, bombowców, rakiet i dronów.

O ile Irańczycy nie będą tak zdenerwowani i zastraszeni wojną, by zdecydować się na obalenie rządu, irański reżim pozostanie u władzy. W rzeczywistości wojna może być katalizatorem bardzo potrzebnej jedności narodowej w podzielonym społeczeństwie. To właśnie może być pozytywna strona tej strasznej wojny.

Gdyby Irańczycy obalili rząd i przyjęli swoich wrogów, Iran nie byłby wart ocalenia dla Chin czy Rosji. Nie da się też zaprojektować zdeformowanego społeczeństwa, które będzie chciało rzucić się w ramiona tych, którzy właśnie zbombardowali je do poddania się.

Zdrowy rozsądek mówi nam, że trudno jest zbombardować ludzi tak, by cię pokochali (choć muszę zrobić wyjątek dla Japończyków, Szkopów i Wietnamczyków – wydaje się, że cieszyli się z bombardowań atomowych, bombardowań ogniowych i Agent Orange, i stali się posłusznymi pieskami na kolanach sprawcy „wiesz kogo”).

Spodziewam się, że Irańczycy będą mieli sztywny kręgosłup i staną się bardziej spójnym i zjednoczonym społeczeństwem przeciwko swoim wspólnym wrogom, tak jak to miało miejsce podczas wojny irańsko-irackiej w latach 80-tych.

Czasami potrzeba brutalnego przebudzenia, aby rozwiać zbiorowe złudzenia, tak jak zrobiła to wojna na Ukrainie z wieloma rosyjskimi „liberałami”, którzy od dawna chcieli należeć do Zachodu, ale teraz zdali sobie sprawę, że ich przyszłość jest na Wschodzie.

Mit 3: Jeśli Chiny i Rosja pozwolą USA i Izraelowi zaatakować Iran, stracą moralną legitymację i zostaną odizolowane przez globalne Południe za to, że się nie postawiły. Wtedy „zapłacą za to”, gdy USA skierują na nie swój celownik. Ta szkoła myślenia jest popularnie nazywana teorią „efektu domina”.

Rzeczywistość: Jest to najłatwiejszy do obalenia mit. To Stany Zjednoczone tracą resztki legitymacji w oczach świata za przyłączenie się do Żydów w nagiej, niesprowokowanej wojnie agresji w tym samym czasie, gdy nadal umożliwiają ludobójstwo poprzez bombardowania i głód w Strefie Gazy.

Jeśli świat dałby się nabrać na bezdusznego nowego nazistowskiego kanclerza Niemiec Mertza, który otwarcie dostarcza broń do rzezi Palestyńczyków w Strefie Gazy i chwali atak Izraela na Iran jako „wykonywanie naszej brudnej roboty”, to nie jest to świat, który Chiny i Rosja chcą uwolnić od tyranii. Zasługiwałby na to.

W rzeczywistości to Zachód jest izolowany i pogardzany – wygrywając lub przegrywając w Iranie – a nie Chiny czy Rosja. Jeśli ktoś myśli inaczej, musi zbadać swoją głowę.

Jeśli USA zdecydują się dołączyć do Izraela bezpośrednio w bitwie, wejdą w kolejną pułapkę na niedźwiedzie. Ile miliardów i zabitych żołnierzy USA zdołały wydać, aby wyeliminować znacznie słabsze rządy talibów i Iraku? Ile kosztowałaby walka z Iranem? Napisałem, że strategią Chin na pokonanie USA jest ich bankructwo z pomocą Trumpa.

https://huabinoliver.substack.com/p/china-s-strategy-to-defeat-the-us

Trump z pewnością postępuje zgodnie z moim scenariuszem.

Czy ktoś poważnie wierzy, że proizraelski i proamerykański rząd powstanie w Iranie, jeśli – nie daj Boże – uda im się zniszczyć irański reżim? Czy Irak, Libia, Afganistan lub Syria stały się przyjaciółmi USA? Ponownie, wyjątki mają zastosowanie, jak wspomniano wcześniej. Ale liczę na to, że nie wszyscy są tak bezwstydni.

W latach 60. i 70. jastrzębie wojenne w USA nieustannie mówiły o „efekcie domina”, gdyby komunistyczny Wietnam Północny wygrał wojnę. Co się stało, gdy wygrał? Czy nastąpił „efekt domina”, który zaszkodził interesom narodowym USA?

Po 58 000 ciał przepowiednia szkoły „efektu domina” okazała się tylko kolejną wymówką do bicia w wojenny bęben. A teraz Stany Zjednoczone zabiegają o komunistyczny Wietnam, aby powstrzymać Chiny. Ironia losu?

Podczas gdy Stany Zjednoczone grzęzną w Iranie i wydają swoje złoto i krew, Chiny zostawiłyby je w pyle w dziedzinie nowej energii, zielonych technologii, kosmosu, sztucznej inteligencji, robotyki i globalnego handlu. Jeśli myślisz, że Stany Zjednoczone miałyby silniejszą pozycję w stosunku do Chin, pomyśl jeszcze raz.

Nikt nie chce, by Iran został pokonany i upokorzony, ale kto chce powstrzymać USA przed zanurkowaniem głową w szambo? Nigdy nie przerywaj wrogowi, gdy popełnia błąd…

Co ważniejsze, USA nie będą miały łatwiej w walce z Chinami czy Rosją, niezależnie od tego, co stanie się z Iranem. Chiny i Rosja są po prostu zbyt silne dla kolektywnego Zachodu. O wojnie między gigantami decyduje twarda siła, a nie jakieś makiaweliczne manewry.

Zachodni „stratedzy” są obecnie tak intelektualnymi bankrutami, że mylą „sprytne” sztuczki i zdrady z genialnymi posunięciami strategicznymi. Ich małostkowe machinacje nie mogą się równać z prawdziwą narodową potęgą.

Supermocarstwa takie jak Chiny i Rosja mają zasoby i siłę, by zmiażdżyć bandyckie manipulacje, które Zachód tak bardzo ceni.

Mit 4: Iran jest kluczowym interesem i bliskim sojusznikiem Chin.

Rzeczywistość: Tak po prostu nie jest. Chiny od dawna w sposób przejrzysty i wyraźny określają swoje podstawowe interesy geopolityczne. Są to Tajwan, Morze Południowochińskie i granica chińsko-indyjska. Kluczowymi partnerami geopolitycznymi Chin są Rosja i Pakistan.

Chiny cenią Iran jako partnera gospodarczego i politycznego, ale ich interesy są głównie handlowe. Chiny kupują od Iranu ropę naftową i sprzedają do tego kraju towary przemysłowe.

Podczas gdy chińskie zakupy ropy naftowej stanowią 90% irańskiego eksportu ropy naftowej i 20% PKB, Chiny zależą od Iranu tylko w 12-14% swojego importu ropy naftowej. Źródła energii Chin są bardzo zdywersyfikowane, a ich głównymi dostawcami ropy są Rosja, Arabia Saudyjska i Irak. Chiny kupują również więcej ropy od Malezji i Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

W miarę jak Chiny elektryfikują się i dekarbonizują, ich popyt na ropę osiągnął szczyt i oczekuje się, że będzie stopniowo spadał. Chiny są światowym liderem w dziedzinie zielonej energii, a region Zatoki Perskiej z czasem stanie się mniej krytyczny.

Szlaki lądowe i linie kolejowe są budowane w ramach projektów BRI przez Azję Środkową, Pakistan i Afganistan, aby połączyć kontynent Eurazji, zapewniając alternatywę dla szlaków oceanicznych na Oceanie Indyjskim, Morzu Czerwonym, cieśninie Ormuz i Kanale Sueskim.

Iran nie współpracował ściśle z Chinami w zakresie projektów energetycznych i infrastrukturalnych, dając więcej kontraktów Europie niż Chinom od czasu poluzowania sankcji po podpisaniu JCPOA. Teraz sankcje wracają, a Europejczycy się wycofują. Chiny nie czekają przy telefonie.

Iran okazał się niewiarygodnym partnerem biznesowym. USA i Kanada wykorzystały handel Huawei z Iranem jako pretekst do zatrzymania na 3 lata Meng Wanjun, dyrektor finansowej Huawei i córki założyciela firmy. To irańscy zdrajcy donieśli Stanom Zjednoczonym o projektach Huawei. Irańscy zdrajcy zdradzili również innego chińskiego dostawcę usług telekomunikacyjnych, ZTE, co doprowadziło do nałożenia grzywny w wysokości 1 miliarda dolarów przez amerykański system sankcji.

Iran jest członkiem BRI, ale przyznał swój najważniejszy projekt portowy Indiom – port Chabahar i linię kolejową między Chabahar i Zaranj. Indie nie są przyjacielem Chin i nie są częścią BRI.

Co gorsza, Iran podjął tę decyzję po tym, jak Chiny pomogły w mediacji w sprawie wielowiekowej wrogości Iranu i Arabii Saudyjskiej w 2023 roku.

Chociaż Iran ma prawo dokonać wyboru jako suwerenny kraj, nie uspokoił Chin, flirtując z Indiami i zabezpieczając swoje handlowe i geopolityczne układy z tym państwem, wiedząc doskonale, że taki ruch będzie źle widziany przez Pekin.

Co gorsza, Iran zapewnił bezpieczne schronienie grupie terrorystycznej Balochistan Liberation Army (BLA) na granicy z Pakistanem, która wielokrotnie atakowała projekt China Pakistan Economic Corridor, flagowy projekt BRI o wartości 62 miliardów dolarów.

https://www.theguardian.com/world/2024/jan/18/where-balochistan-why-iran-pakistan-strikes

https://jamestown. org/program/grievances-provoke-surge-in-baloch-separatist-militancy-on-both-sides-of-pakistan-iran-border/.

BLA sabotowała projekt portu Gwada, który jest filarem chińskich szlaków morskich na Oceanie Indyjskim, i zabijała chińskich inżynierów i pracowników budowlanych za pomocą zamachowców-samobójców i zasadzek. BLA jest również finansowana przez Indie.

Słaba ocena Iranu poważnie pogorszyła jego stosunki z Chinami. Chiny nie wyraziły publicznie swojej frustracji, ale Iran nie może liczyć na to, że Chiny pomogą mu wyjść z kryzysu.

Jak na ironię, choć Iran zrobił wszystko, co w jego mocy, by pozyskać Indie – w tym udał się do New Delhi, by podpisać kompleksową umowę o partnerstwie strategicznym z Indiami w środku zeszłomiesięcznej wojny indyjsko-pakistańskiej – Indie zdradziły Iran w najbardziej bezwstydny sposób.

Dwa dni temu Indie ogłosiły, że nie zgadzają się ze wspólną deklaracją potępiającą atak Izraela ze strony SCO, do której należą zarówno Indie, jak i Iran. Dzień przed zdystansowaniem się od SCO, Indie wstrzymały się od głosu w Zgromadzeniu Ogólnym ONZ w sprawie rezolucji wzywającej do zawieszenia broni w Strefie Gazy.

https://www.aljazeera.com/news/2025/6/16/why-india-refused-to-join-sco-condemnation-of-israels-attacks-on-iran

Iran wydaje się być całkowicie nieświadomy faktu, że Indie są najbardziej proizraelskim krajem na globalnym południu, z X pokazującym 5 do 1 proizraelską postawę wobec Gazy w indyjskich mediach społecznościowych, porównywalną z danymi z samego Izraela, a nawet wyższą niż USA, terytorium okupowane przez Żydów. Imperium Bha-rat jest globalnym wyjątkiem, jeśli chodzi o podstawową ludzką przyzwoitość.

W indyjskich mediach społecznościowych pojawiają się liczne posty, które ogłaszają „stoję po stronie Izraela” w samym środku ludobójstwa. Indyjskie trolle są najbardziej aktywne w promowaniu izraelskiej narracji na temat Gazy. Jeszcze lepsze dla Izraela jest to, że indyjskie wsparcie przychodzi za darmo – nawet AIPAC musi przekupywać amerykańskich polityków, by powtarzali te haniebne hasła.

Iran zdaje się również nie zdawać sobie sprawy z tego, że Indie są jednym z najbardziej islamofobicznych krajów na świecie, gdzie hinduiści czynią z prześladowania muzułmanów sport narodowy.

Kiedy dochodzi do przepychanek, to Pakistan wyróżnia się po tym, jak Izrael rozpoczął atak. Pakistan publicznie zobowiązał się do militarnego wsparcia Iranu, oferując nawet swój „parasol nuklearny” w przypadku izraelskiego ataku nuklearnego.

Jak pokazuje trwający konflikt, Iran nie nabył żadnych nowoczesnych chińskich systemów uzbrojenia. Przez długi czas polegał na Rosji i krajowych dostawach broni, które nie miały większego wpływu na walki powietrzne (w rzeczywistości nie było żadnych walk powietrznych nad irańską przestrzenią powietrzną – izraelska przewaga powietrzna wydaje się całkowita).

Stoi to w jaskrawym kontraście z doskonałymi osiągami chińskich myśliwców, radarów wczesnego ostrzegania i pocisków powietrze-powietrze, zademonstrowanymi przez dostarczane przez Chiny pakistańskie siły powietrzne w wojnie powietrznej z Indiami.

Trudno jest zrozumieć decyzję Iranu dotyczącą zamówień wojskowych, ponieważ Chiny wielokrotnie oferowały sprzedaż swoich systemów obrony powietrznej po niezwykle konkurencyjnych cenach. Po raz kolejny Iran wykazał się słabym osądem w tak krytycznych kwestiach bezpieczeństwa narodowego.

Brak strategicznej przenikliwości, niezawodności i zdrowego osądu Iranu nie jest rekomendacją dla bliższych więzi z wyrafinowanymi mocarstwami, takimi jak Chiny. Stare chińskie przysłowie mówi, że „mokrego błota nie można używać do budowania murów”.

Mit 5: Jeśli Chiny nie walczą z USA w Iranie, to muszą walczyć z USA u siebie. Lepiej więc walczyć z USA w Iranie teraz, niż czekać, aż USA zaatakują Chiny u ich własnych drzwi.

Rzeczywistość: Takie poglądy są w zasadzie powtórzeniem słynnych słów George’a W. Busha: „Jeśli nie będziesz walczył z terrorystami tam, będziesz walczył z nimi tutaj”. Nie mówiąc już o tym, że taka uwaga jest słabym listkiem figowym, który ma ukryć agresję, Bush nie jest intelektualnym gigantem ani geniuszem wojskowym. Wręcz przeciwnie.

Chinom o wiele lepiej jest walczyć z USA na własnym podwórku. Bez wątpienia wygrają taką rywalizację. Jednak walka z USA na Bliskim Wschodzie, w odległości 5,300 lub 7,200 kilometrów (odległość między Pekinem a Teheranem/Tel Awiwem), gdzie USA mają liczne bazy wojskowe i lokalnych sługusów, podczas gdy Chiny nie mają żadnych, jest propozycją przegraną.

Zachęcanie Chin do walki z USA w Iranie to trująca pigułka i wariactwo. Oczywiście Pekin nigdy nie złapie przynęty.

Chiny są w pełni świadome, że dojdzie do ostatecznego starcia z USA, ale wybór czasu i miejsca jest dla nich strategicznym imperatywem. Logika jest taka sama, jak w przypadku przewagi pierwszego ruchu w grze w Go – pierwszy gracz ustala tempo i zmusza przeciwnika do reakcji, co pozwala mu dyktować kierunek gry.

Chińskie myślenie strategiczne jest doskonalone przez rodzimą grę Go od 2000 lat i jest to gra cierpliwości i strategicznego myślenia. Dla porównania, zachodnia gra w szachy jest krótkoterminowa, skoncentrowana na ryzyku i zysku.

Ostateczne starcie z USA będzie decydującym wydarzeniem dla świata na następne stulecie. Od jego wyniku będzie zależał nowy porządek świata. Nie ma możliwości, by Chiny podjęły niepotrzebne ryzyko, zanim będą w pełni gotowe. Wydarzenia na Bliskim Wschodzie są teraz szumem w wielkim planie rzeczy.

Mit 6: Chiny podzielają te same poglądy na sojusze, co Zachód; celem Chin jest zastąpienie USA w roli światowego policjanta, a teraz nadarzyła się ku temu okazja.

Rzeczywistość: Poglądy Chin na sojusze są oparte na ich własnej historii i spostrzeżeniach geopolitycznych, które znacznie różnią się od dominującego zachodniego myślenia o stosunkach międzynarodowych.

Niektórzy twierdzą, że oś Rosja-Iran-Chiny jest kluczem do zakwestionowania zachodniej dominacji. Wątpię, by Pekin podpisał się pod tą teorią Brzezińskiego, wyartykułowaną w jego książce Grand Chessboard.

Pomysł ten brzmi wiarygodnie w danym momencie, ale po bliższym przyjrzeniu się, jest to przestarzały pogląd na świat i odzwierciedla perspektywę, która mogła być ważna 30 lat temu, ale nie odzwierciedla już obecnej rzeczywistości.

Od czasu publikacji książki w 1997 roku względne pozycje głównych graczy zmieniły się poza najśmielszymi marzeniami Brzezińskiego.

Dziś Chiny mogą samodzielnie przeciwstawić się Stanom Zjednoczonym jako równorzędny konkurent, co wyraźnie pokazała wojna handlowa i wojna technologiczna. Amerykańscy stratedzy, tacy jak Jake Sullivan, Kurt Campbell i Rush Doshi, przyznali, że Stany Zjednoczone potrzebują swoich „sojuszników” i „partnerów”, aby mieć jakiekolwiek szanse na powstrzymanie Chin.

Czasy, w których same Stany Zjednoczone miały wystarczającą siłę, by stawić czoła Chinom, już dawno minęły, co jest zawstydzająco pokorną pozycją dla samozwańczego hegemona supermocarstwa.

Ponadto, wielostronny sojusz jest tak silny, jak jego najsłabsze ogniwo. Niestety Iran jest tym najsłabszym ogniwem. W interesie Chin nie leży wiązanie się ze sztywną strukturą, która dostarcza więcej zobowiązań niż korzyści.

Według obliczeń Pekinu, formalna struktura sojuszu ma wiele wad:

– Ryzyko uwięzienia przez małych, mniej potężnych, ale bardziej lekkomyślnych i wojowniczych młodszych partnerów (jak bałtyckie państwa chihuahua w NATO);

– Problemy związane z działaniami zbiorowymi (takie jak nieporozumienia Węgier i Turcji z resztą);

– Problemy z nierównowagą i wzajemnością (USA wydają 3,5% PKB na obronę, podczas gdy UE średnio 1%; Trump ma bzika na punkcie „niesprawiedliwości”, i słusznie);

– Kwestia wbudowanego zaufania (czy USA rozpoczęłyby wojnę nuklearną z Rosją w imieniu Litwy na mocy rozdziału 5 i popełniły narodowe samobójstwo?)

– Sojusze oparte na ideologii mają nieprzyjemny zapach uniwersalistycznych misjonarzy, których Chiny nienawidzą (pamiętacie krucjatę?).

Krótko mówiąc, formalne sojusze mogą łatwo stać się albatrosem, bardziej zobowiązaniem niż atutem.

W chińskiej kalkulacji strategicznej Iran nie ma takiego samego znaczenia jak Rosja czy nawet Pakistan. O ile nie ma możliwości, by Chiny zaryzykowały ewentualne niepowodzenie Rosji w wojnie na Ukrainie lub porażkę Pakistanu przez Indie, o tyle mają znacznie większą tolerancję ryzyka w odniesieniu do Iranu.

Chiny chcą również zrównoważyć stosunki z Turcją, krajami Zatoki Perskiej i Egiptem. Żadne z nich nie chce widzieć zbyt bliskich relacji między Chinami a Iranem, zwłaszcza jeśli Chiny odgrywają rolę mediatora na Bliskim Wschodzie.

W przeszłości Chiny zostały poważnie zdradzone przez Albanię, komunistycznego partnera, którego hojnie finansowały podczas zimnej wojny, ale zwróciły się na zachód w momencie zakończenia zimnej wojny. Zostały również zdradzone przez Wietnam po tym, jak wspierały go podczas wojny z Amerykanami. Chiny wyciągnęły wnioski z tej lekcji.

Wreszcie, Chiny nie mają zamiaru ani interesu w zastąpieniu USA jako nowego „szeryfa w mieście”. Chinom brakuje ideologicznej misjonarskiej gorliwości „liberalnych demokracji” i „poświęcenia”, aby nadzorować i kształtować świat na swój własny obraz. Nie bez powodu nazywa się to „brzemieniem białego człowieka”. Chiny nie mają takiego ciężaru.

Podsumowując, jeśli Iran przetrwa obecną izraelsko-amerykańską agresję i będzie chciał chińskiej pomocy w przyszłości, musi zrobić więcej, aby zdobyć zaufanie i wsparcie Chin. Geopolityczne partnerstwo nie jest jakimś darem, ale uprzywilejowaną relacją opartą na wzajemnych interesach i zaufaniu.

W końcu to nie jest wojna Chin.

Dialog Ukraina – Iran.

IRAN ARESZTOWAŁ TRZECH UKRAIŃSKICH SZPIEGÓW, którzy próbowali przeprowadzić ATAK TERRORYSTYCZNY na fabrykę dronów w Isfahanie – Tasnim Doniesienia wskazują, że NIE ZOSTANĄ ekstradowani, a zamiast tego zostaną powieszeni w Iranie.

Jackson Hinkle @jacksonhinklle

🇮🇱 BREAKING: IRAN has ARRESTED 3 UKRAINIAN SPIES who were trying to carry out a TERRORIST ATTACK on a drone factory in Esfahan – Tasnim Reports indicate they WILL NOT BE EXTRADITED, and instead hung in Iran.

Zdjęcie

Zdjęcie

Ostatnia zmiana:

·

337,6 tys. wyświetlenia

Marjorie Taylor Green: Dosyć już tych wojen!

Marjorie Taylor Green: Dosyć już tych wojen!

 Marucha w dniu 2025-06-23 Marjorie Taylor Green: Dosyć już tych wojen!

Nie znam nikogo w Ameryce, kto padł ofiarą przestępstwa lub został zabity przez Iran, ale znam wiele osób, które padły ofiarą przestępstw popełnionych przez nielegalnych imigrantów lub zostały ZAMORDOWANE przez kartel i chiński fentanyl.

Prawie każdy w naszym kraju może się z tym faktem utożsamić. Jednakże Ameryka nie zrzuciła bomb na tunele narkotykowe kartelu, nie wystrzeliła tomahawków w kierunku masowych operacji narkotykowych kartelu ani nie wypowiedziała wojny międzynarodowym narkotykowym siatkom terrorystycznym.

Neokonserwatywni podżegacze wojenni biją w wojenne bębny i zachowują się jak Billy Twardziel idący na wojnę w krajach, których większość Amerykanów nigdy nie widziała i nie potrafi znaleźć na mapie, ale nigdy nie znajdują w sobie odwagi, by iść na wojnę z prawdziwymi terrorystami, którzy faktycznie zabijają Amerykanów, dokonują najazdów na nasze ziemie i zarabiają na tym MILIARDY dzień po dniu, rok po roku.

Mam 51 lat. Należę do pokolenia X. Od kiedy pamiętam, obserwowałam, jak nasz kraj toczy wojnę w obcych krajach w imię obcych interesów. Byłam w 10 klasie, kiedy wybuchła Pustynna Burza, a mój ojciec jeszcze przed moim urodzeniem został wysłany do Wietnamu, kolejnej bezsensownej wojny zagranicznej.

Stany Zjednoczone mają 37 BILIONÓW dolarów długu, a wszystkie te wojny zagraniczne kosztowały Amerykanów BILIONY dolarów, co nigdy nie przyniosło korzyści żadnemu Amerykaninowi. Amerykańscy żołnierze byli zabijani i na zawsze niszczeni fizycznie i psychicznie w wojnach o zmianę władzy w obcych krajach, wojnach zagranicznych i dla zysków kompleksu zbrojeniowego.

Mam tego dość. Mogę śmiało powiedzieć, że popieram prawo Izraela, posiadającego broń jądrową, do obrony, ale jednocześnie mogę powiedzieć, że nie chcę prowadzić ani finansować wojen prowadzonych przez Izrael, posiadający broń jądrową. Ani żaden inny kraj. Mam już dość finansowania pomocy zagranicznej, obcych krajów i wszystkiego, co zagraniczne. Chcę finansować amerykańskie interesy i problemy.

Chcę DOSKONAŁYCH umów handlowych, aby amerykańskie firmy i obywatele mogli sobie pozwolić na towary i odnieść sukces. Chcę niskiej inflacji i niskich stóp procentowych. Chcę, żeby amerykańskie budownictwo, mieszkalnictwo i produkcja rozkwitły. Chcę, żeby Amerykanie byli bogaci i mieli bezpieczną przyszłość. Chcę, aby pokolenie moich dzieci miało WIELKĄ PRZYSZŁOŚĆ!!!

Moje dzieci mają 22, 25 i 27 lat. Wkurza mnie ponad miarę, że pokolenie moich dzieci nie stać na kupno domu, nie stać ich na ubezpieczenie i mają nikłe nadzieje na przyszłość!!! Amerykanie są tym wszystkim wyczerpani i słusznie.

Mogę również poprzeć prezydenta Trumpa i jego wspaniałą administrację w wielu wspaniałych rzeczach, które robią, jednocześnie nie zgadzając się z bombardowaniem Iranu i angażowaniem się w gorącą wojnę, którą rozpoczął Izrael. To nie jest nielojalność. Krytyczne myślenie i posiadanie własnych opinii to najbardziej amerykańska rzecz na świecie.

Ponieważ wbrew temu, co mówią poddani praniu mózgu demokraci, Trump nie jest królem, MAGA nie jest sektą, a prezydent Trump otacza się ludźmi, którzy kiedyś się z nim nie zgadzali, a nawet startowali przeciwko niemu w wyborach prezydenckich.

Ci sami Demokraci w Kongresie, którzy nagle zaczęli ściskać nam dłonie z powodu bombardowania Iranu przez Trumpa, W PEŁNI POPARLI I GŁOSOWALI ZA FINANSOWANIEM wojny zastępczej Bidena przeciwko Rosji na Ukrainie i popierali katastrofalne wycofanie wojsk Bidena z Afganistanu.

Stało się to, co się stało. Amerykanie boją się teraz ataków terrorystycznych ze strony Iranu na swoim terytorium i wciągnięcia ich przez Netanjahu w kolejną wojnę, choć tydzień temu nawet o tym nie myśleliśmy. Nie wiemy, co przyniesie przyszłość i modlę się o bezpieczeństwo wszystkich ludzi oraz o to, aby ustało nieustanne żądanie, by Ameryka toczyła wojnę. Już wystarczy.

Marjorie Taylor Green Członek Izby Reprezentantów USA

John Mearsheimer: Wojna z Iranem to katastrofa. Tego chciało izraelskie lobby w USA.

John Mearsheimer: Wojna z Iranem to katastrofa. Tego chciało izraelskie lobby w USA.

https://pch24.pl/john-mearsheimer-wojna-z-iranem-to-katastrofa-tego-chcialo-izraelskie-lobby

Izraelskie lobby w USA stało się potężniejsze niż kiedykolwiek. Nie ma żadnej debaty, bo lobby na to nie pozwala. Tymczasem zaangażowanie USA na Bliskim Wschodzie to po prostu katastrofa – mówi amerykański politolog, prof. John Mearsheimer.

Mearsheimer jest profesorem Uniwersytetu w Chicago. Politolog od lat rozwija koncepcję tzw. realizmu ofensywnego. Jest zdecydowanym krytykiem żydowskiego lobby w USA, uważając, że prowadzi Stany Zjednoczone do zaangażowania w fatalną z perspektywy Waszyngtonu politykę.

Teraz Mearsheimer komentował wojnę z Iranem w programie Judge’a Napolitano na YouTube.

Jak powiedział profesor Mearsheimer, przed włączeniem się USA do wojny z Iranem Izrael miał trzy zasadnicze cele: eliminację programu nuklearnego Iranu, zmianę władzy, całkowitą kapitulację Teheranu. Trzeciego celu nie da się osiągnąć bez dwóch poprzednich. Benjamin Netanjahu nigdy nie krył, że celu pierwszego Jerozolima nie jest w stanie zrealizować samodzielnie – potrzebuje do tego Stanów Zjednoczonych.

Według Merasheimera, Waszyngton nie zdoła jednak całkowicie wyeliminować programu nuklearnego, nawet mimo faktu włączenia się do wojny. Nie jest też realistyczne doprowadzenie do zmiany władzy. Wystarczy spojrzeć na historię, powiedział.

W historii nie ma nawet jednego przypadku obalenia reżimu za pomocą ataków powietrznych. Trzeba pamiętać, że żeby zmienić rząd w Iraku, musieliśmy dokonać inwazji. Nie mogliśmy tego zrobić z powietrza. Żeby obalić rząd w Iranie, musielibyśmy najechać ten kraj wskazał.

O tym nie ma tymczasem mowy. Nie da się zatem zniszczyć programu nuklearnego, nie można zmienić władzy Iranu – i w efekcie Teheran nie zostanie zmuszony do bezwarunkowej kapitulacji, o której mówił niedawno Donald Trump.

Jak widać, Izrael nie ma żadnej szansy na to, by osiągnąć swoje cele. Nawet z naszą pomocą to się nie uda – podkreślił.

Według Mearsheimera, Izrael nie wygrywa wcale wojny. Biorąc pod uwagę ostrzał tego kraju z Iranu, można raczej mówić o przegranej.

Profesor podkreślił, że nawet gdyby na skutek amerykańskich bombardowań infrastruktura w Fordow została całkowicie zniszczona, Iran i tak będzie mógł relatywnie łatwo wrócić do programu nuklearnego.

Ten program jest tak rozbudowany, że będą w stanie tego dokonać w ciągu roku czy dwóch. Wszystko zacznie się wtedy od początku – wyjaśnił.

Według Mearsheimera jeżeli Teheran zostanie naprawdę mocno przyparty do muru, zrobi dwie rzeczy: zamknie Zatokę Perską i rozpocznie ostrzał Morza Czerwonego za pomocą Huthi.

To będzie mieć katastrofalne konsekwencje dla międzynarodowej ekonomii – podkreślił.

Zdaniem uczonego Izrael może doprowadzić do całkowitej klęski swoją politykę odstraszania. Dotąd Izrael przekonywał, że potrafi zdobyć dominację nad wszystkimi państwami w regionie. Wojna z Iranem pokazała, że to nieprawda. Jeżeli Izrael nie będzie już postrzegany jako niezwyciężone państwo, może to postawić kraj w bardzo trudnej sytuacji.

Mearsheimer stwierdził też, że z perspektywy Federacji Rosyjskiej ta wojna powinna zakończyć się jak najszybciej. – Kreml martwi się o Iran. Moskwa jest blisko związana z Iranem i Chinami. Nie chce, żeby Teheran poniósł klęskę. Jednak ja twierdzę, że nie mają powodów do obaw – powiedział.

Sądzę, że Chińczycy mają z kolei interes w tym, by ta wojna trwała. Nie oznacza to, że bardzo się z niej cieszą, ale rozumieją, że Amerykanie zużywają swoje zasoby, które w innym wypadku mogłyby zostać wykorzystane w Azji Wschodniej do powstrzymywania Chin. Nie można nie docenić negatywnych konsekwencji tego, co robimy na rzecz Izraela, dla naszej sytuacji na Pacyfiku. Stany Zjednoczone są tak mocno zaangażowane na Ukrainie i na Bliskim Wschodzie, że będzie im bardzo trudno dokonać zwrotu do wschodniej Azji. […] Obecny konflikt jest koszmarem z perspektywy powstrzymywania Chin – podkreślił.

W ocenie Mearsheimera Rosja i Chiny nie zaangażują się militarnie w wojnę, ale mogą pomagać Iranowi. Moskwa, Pekin i Teheran rozumieją, że muszą współpracować przeciwko Stanom Zjednoczonym. – Nie ma zresztą potrzeby, by angażowali się bezpośrednio, bo Irańczycy sami się o siebie zatroszczą, zwłaszcza jeżeli Rosjanie i Chińczycy dostarczą im wsparcie – dodał.

Profesor krytykował też stan wolności słowa w USA.

Nie można prowadzić żadnej dużej debaty na jakikolwiek temat, który dotyczy Izraela. To po prostu niedopuszczalne. Lobby [pro-izraelskie] do tego nie dopuści. Widać ich w Senacie, widać ich w Izbie Reprezentantów, widać ich w mediach. Lobby nie pozwoli na debatę, bo debata nie przebiegałaby w sposób przychylny dla Izraela – powiedział.

Lobby działa za kulisami. Wywiera gigantyczną presję na media, polityków i urzędników, żeby wspierać szaleńcze wojny. Ludzie, którzy mają po swojej stronie fakty i logikę, nie mają głosu. […] Sytuacja z czasem tylko się pogorszyła, bo lobby stało się jeszcze potężniejsze – podkreślił.

Źródło: youtube Pach

Początek wojny, cz.1. Trump przeciwko światu

Początek wojny, cz.1. Trump przeciwko światu

Autor: AlterCabrio , 23 czerwca 2025

Artykuł niniejszy otwiera mini-cykl trzech artykułów – tryptyk o wojnie, sprowokowanej przez małe państwo i wywołanej przez wielkie. Obowiązuje nas cenzura, więc użyję pewnego kryptonimu. To małe państwo zwać się będzie państwem Chazarów, a oni sami – Chazarami. Pierwszy artykuł omawia sprawy amerykańskie, drugi – światowe, a trzeci – polskie.

−∗−

Początek wojny, cz.1. Trump przeciwko światu

Artykuł niniejszy otwiera mini-cykl trzech artykułów – tryptyk o wojnie, sprowokowanej przez małe państwo i wywołanej przez wielkie. Obowiązuje nas cenzura, więc użyję pewnego kryptonimu. To małe państwo zwać się będzie państwem Chazarów, a oni sami – Chazarami.

Pierwszy artykuł omawia sprawy amerykańskie, drugi – światowe, a trzeci – polskie.

Świat porządnych ludzi przyjął z wielką nadzieją ponowną elekcję Donalda Trumpa na prezydenta USA, jego zapowiedzi dotyczące przywrócenia pozycji USA poprzez przywrócenie normalności, zakończenie lewackiego szaleństwa demokratów. Po 20 stycznia 2025 roku porządni ludzie zaczęli z nadzieją patrzeć na świat, kibicując amerykańskim porządkom Trumpa i jego ekipy, działających pod hasłem MAGA (Make America Great Again). Z naszego, polskiego punktu widzenia najbardziej istotny był i nadal jest rozdźwięk pomiędzy z jednej strony USA, a z drugiej – Unią Europejską i Wielką Brytanią. Świadomych Polaków ucieszyły dążenia administracji Trumpa, zmierzające do zakończenia wojny ukraińskiej. Była to część pakietu obietnic wyborczych, złożonych przez Trumpa zakończenia wojen, rozpętanych przez Amerykę i nie rozpoczynania nowych. Jednocześnie ze staraniami około zakończenia awantury ukraińskiej widoczne były intensywne zajęcia Ameryki wokół wyposażenia państwa Chazarów w środki do walki przeciw Persji. Napięcie wokół tego rejonu narasta, najpierw stopniowo, potem skokowo. Doszło do tego, że pewnego czerwcowego dnia Chazarzy wysłali wiele aeroplanów i zaatakowali Persję. Oficjalnie aby zniszczyć perski program broni atomowej, którego nie ma, na co są dowody. Zaatakowane zostały cele zarówno wojskowe, jak i cywilne i naukowe. Celowo zabici zostali dowódcy wojskowi i naukowcy. W odpowiedzi Persowie wysłali swoje pociski, które wykazały, że chazarskie systemy obronne wcale nie są takie skuteczne, jak wszyscy myśleli. Chazarzy zaczęli ponosić straty, a co dla nich gorsze, zaczęły im się kończyć przeciwrakiety. Natychmiast wsparcie Chazarów zadeklarowała Ameryka, a prezydent Trump zaczął wygrażać Persom, wzywać do kapitulacji i zapowiadać jeszcze silniejsze ataki. Atak Chazarów odbył się w czasie, gdy trwały negocjacje Persji z Ameryką, podczas których Persowie zamierzali zadośćuczynić żądaniom Ameryki. Jeszcze przed atakiem Ameryka zaczęła koncentrować siły morskie w pobliżu Persji.

Potem prezydent Trump wydał rozkazy ataku na Persję, ale oświadczył, że powstrzyma się z atakiem na dwa tygodnie, po czym dwa dni później, 22 czerwca rozkazał wykonać atak na trzy cele w Persji za pomocą ciężkich aeroplanów i ciężkich bomb. Trump zrobił więc to, czego miał nie robić, w fatalnym stylu, łamiąc wszelkie cywilizowane zasady, lekceważąc prawo i zasady międzynarodowe, nie dbając nawet o uzasadnienie prawne i odpowiednią propagandę. Brutalna, arogancka siła, używana pod dyrekcją Chazarów.

Uwarunkowania międzynarodowe zostaną omówione w drugim artykule, teraz skupię się na sprawach amerykańskich. Są tu dwa główne zagadnienia: dlaczego Ameryka podąża za Chazarami, i dlaczego Trump złamał swoje obietnice, działając ewidentnie przeciw interesom Ameryki i świata. Aby to zrozumieć, należy odróżnić naród, państwo, władzę i prezydenta.

Czytaj też:

wschód, i czego o nim nie wiecie

zachód, jakiego nie znacie

Naród to ludność, której trzon stanowią ewangelikalni protestanci, tradycyjnie wrodzy katolikom, uzupełnieni przez protestantów z Niemiec. Ten wyróżnik jest istotny, o czym będzie dalej. W ciągu historii Ameryki przybyli do niej różni ludzie z różnych krajów, w tym duże grupy katolickich Irlandczyków, Włochów i Polaków. Przybyło też wielu Chazarów, i od razu podzielili się na dwie główne grupy. Grupa arystokracji weszła do biznesu, z czasem przejmując zarządzanie giełdą i systemem finansowym, w ten sposób uzyskując silny wpływ na administrację prezydencką, która w Ameryce stanowi rząd.

Grupa druga, pospólstwa objęła kilka działów gospodarki amerykańskiej: media, rozrywkę, w tym Hollywood i pornografię, wolne zawody adwokackie i lekarskie, naukę. W szczególności Chazarów zawsze interesowała kontrola umysłu, tak że większość psychologów, psychiatrów, doradców osobistych i innych psychomagów to właśnie oni. Obecnie ludzie ci zajmują się większością nauk humanistycznych, medycznych i biologicznych na uczelniach, wszystkimi mediami, Wall Street i Rezerwą Federalną, Hollywood, telewizją, Internetem i pornografią, znajdują się we wszystkich strukturach rządu i administracji, armii, dyplomacji, i we wszystkich innych strukturach sterowania.

Państwo to struktura władzy i zarządzania, jest potrzebne dla zarządzania sprawami wspólnymi narodu. Państwo nie jest z natury złe ani dobre, jest potrzebne, a czy postępuje dobrze czy źle, zależy do władzy. Władza to struktury zarządzania państwem, obejmujące różne szczeble – stanowe i federalne, wraz z Kongresem. administracją rządową oraz prezydencką, armią i służbami jawnymi i tajnymi. W ramach władzy funkcjonuje pojęcie deep state, oznaczające częściowo oficjalną, częściowo nieoficjalną strukturę władzy, decydującą o głównych kierunkach polityki amerykańskiej. No i prezydent jest najwyższym urzędnikiem amerykańskim, będącym kimś na kształt elekcyjnego króla, wybieranego na czteroletnią kadencję.

W teorii wszystkie te byty są zgodne i realizują ten sam interes. W praktyce jest inaczej. Władza może postępować wbrew interesom narodu i państwa, deep state może postępować częściowo niezgodnie z władzą, a prezydent może być niezgodny zarówno z władzą, jak i z narodem.

Od samego początku państwo amerykańskie zostało założone przez masonów, przewodzącym ludności protestanckiej ewangelikalnej. Na początku XX wieku władza Ameryki została skolonizowana przez Chazarów, podobnie, jak całe państwo i naród. Gdy w 1913 roku grupa chazarskich bankierów założyła Rezerwę Federalną, czyli prywatny trust finansowy, przejęła emisję amerykańskiej waluty, kontrolę długu publicznego oraz cały sektor finansowy. Od tamtej pory świat ogarnęły dwie wojny światowe, zimna wojna, rewolucja obyczajowa i seksualna, globalizacja.

Ameryka stała się światowym hegemonem, najpierw do spółki z sowietami, od lat 90-tych już samodzielnie. W tym czasie Ameryka przejęła kolonializm od Wielkiej Brytanii i większości innych państw, wywołała kilkadziesiąt wojen i wmieszała się w politykę wewnętrzną większości krajów świata, w tym Polski. Jednocześnie Ameryka zainwestowała we własną propagandę, przedstawiającą to państwo jako zawsze dobre i zawsze walczące o wolność i demokrację. Przez kilkadziesiąt lat każdy przywódca, kogo nie lubiła Ameryka był złym dyktatorem, którego trzeba obalić. Odkąd powstała Rezerwa Federalna, Ameryka stała się narzędziem w ręku Chazarów do budowy państwa światowego, obejmującego wszystkich ludzi, ich zasoby i procesy. Państwo światowe ma w założeniu naprawić świat w ten sposób, że zabierze ludziom jakąkolwiek wolność i wszystko, co mają. Państwo światowe ma pochłonąć wszystkie inne państwa i połączyć wszystkie narody w jeden ludzki zasób. Unia Europejska jest projektem amerykańskiego deep state, wcześniej przejętego przez Chazarów.

Taką politykę prowadziło państwo amerykańskie od końca II Wojny Światowej aż do końca 2024 roku, czyli do reelekcji Donalda Trumpa. Ten moment można uznać za Czwartą Rewolucję Amerykańską, polegająca na odejściu Ameryki od projektu budowy państwa globalnego. Od początku 2025 roku Ameryka skupiła się na budowie własnego imperium atlantyckiego.

Oznacza to gwałtowny zwrot w dotychczasowej polityce amerykańskiej, stąd nazywam tą zmianę rewolucją. Źródłem tej zmiany nie jest Donald Trump, jak się powszechnie przyjmuje, lecz świadomość i postawa większej części narodu amerykańskiego, który dostrzegł, że władza i deep state używa państwa przeciwko narodowi, a wszystko to razem prowadzi do upadku Ameryki. Trump jest skutkiem, nie przyczyną, a rewolucja była możliwa dzięki zdecydowanej postawie narodu i przejściu części deep state na stronę Trumpa.

To tłumaczy, dlaczego Ameryka realizuje politykę chazarską. Teraz warto przyjrzeć się, dlaczego robi to Trump. Polityka prezydenta Trumpa musiała się spotkać z potężnym sprzeciwem władzy, podległej Chazarom, którzy wrośli w naród, państwo i władzę Ameryki we wszystkich obszarach.

W czerwcu 22025 roku, niedługo przed atakiem na Persję w Los Angeles wybuchły zamieszki, obficie wspierane przez niejawne siły z Ameryki, przeciwne Trumpowi. Bardzo zagadkowy był też spór Trumpa z Elonem Muskiem, który wprost zagroził Trumpowi ujawnieniem kompromitujących materiałów. Wrogowie Trumpa już raz urządzili mu rewolucję Black Lives Matter w całym kraju, po śmierci Georga Floyda [to jakiś murzyn, ćpun i handlarz narkotykami md].

Można też podejrzewać, że istnieje bardzo dużo bardzo kompromitujących materiałów na bardzo wielu ludzi, związanych z elitami i władzą Ameryki. Materiałów, związanych z aferą Epsteina i podobnymi rzeczami. Nie było też dla nikogo tajemnicą, że Trump był i jest mocno związany z Chazarami. Być może więc po objęciu władzy zmuszony jest spłacać jakieś zobowiązania.

Ta sytuacja pokazuje, że państwo amerykańskie znajduje się pod władzą zwierzchnią sił, mających siedzibę częściowo w Ameryce, częściowo poza jej terytorium, ale ideologicznie i religijnie pochodzącą z zewnątrz. Ma to bardzo istotna znaczenie dla realnej oceny polityki amerykańskiej i kształtu sojuszu Polski z Ameryką. Dla polityki amerykańskiej, szczególnie zagranicznej istotne znaczenie ma religijny fundament Ameryki. Jest to co prawda chrześcijaństwo, ale heretyckie, ewangelikalne, wywodzące się od kolejnych mutacji buntu Lutra. Dla tych odłamów Pismo Święte jest jedynym źródłem wiary i wiedzy, stąd poszczególne cytaty z Pisma, szczególnie ze Starego Testamentu są dla nich uniwersalną prawdą. Ich uczeni w piśmie wyciągają poszczególne cytaty z kontekstu i budują na tej podstawie dowolne idee. W szczególności ci heretyccy chrześcijanie z nabożną czcią traktują państwo chazarskie jako kontynuację starożytnej ojczyzny narodu wybranego, dlatego sądzą, że są winni Chazarom każde wsparcie, również ekonomiczne, finansowe, polityczne i militarne. Najprawdopodobniej mamy tu do czynienia z chazarską inwestycją, trwającą wieki, i przez to niedostrzeganą przez naród amerykański, wychowywany od pokoleń do tego celu, aby służył Chazarom.

Poza powodami natury wewnętrznej, istnieją jeszcze powody natury ekonomicznej i geopolitycznej, które przyświecają aktualnemu atakowi Ameryki na Persję. Te jednak zostaną omówione w kolejnym artykule.

Prezydent Trump, wysyłając broń i aeroplany przeciw Persji bardzo zawiódł dużą część swoich wyborców i swoich sympatyków na całym świecie. Obecną eskalację na dzień 23 czerwca 2025 roku już można traktować jako wstęp do III Wojny Światowej, i powinniśmy się modlić, aby nie objęła ona Polski bezpośrednio.

Poza modlitwą należy jednak również działać, w tym zakresie, jaki jest dla nas możliwy. Polacy mogą z tej wojny wyciągnąć duże korzyści, jeśli będą mieli wolę działania, która na dziś jest możliwa tylko poza oficjalnymi strukturami władzy w Polsce. Do tego muszą wiedzieć, co się dzieje naprawdę na świecie.

Ciąg dalszy w kolejnym artykule.

poradnik świadomego narodu-wesprzyj wydanie książki

______________

Początek wojny, cz.1. Trump przeciwko światu, Bartosz Kopczyński, 23 czerwca 2025

USA: Broń ratuje życie. Dzięki zdecydowanej reakcji ludzie udaremnili masakrę w kościele

Broń ratuje życie. Dzięki szybkiej reakcji udaremniono masakrę w świątyni

23.06.2025 https://nczas.info/2025/06/23/bron-ratuje-zycie-dzieki-szybkiej-reakcji-udaremniono-masakre-w-swiatyni/

Broń. Pistolet
Broń. Zdjęcie ilustracyjne. / Foto: Pixabay

Uzbrojony mężczyzna otworzył ogień do wiernych przed kościołem w mieście Wayne w stanie Michigan. Napastnik został unieszkodliwiony przez ochronę miejsca kultu. Jedna osoba została ranna.

Komendant policji w Wayne Ryan Strong powiedział na konferencji prasowej, że według świadków zdarzenia mężczyzna miał na sobie kamizelkę taktyczną oraz posiadał broń długą i krótką. Napastnik zaczął zbliżać się do kościoła i strzelać w stronę budynku podczas mszy, w której brało udział ok. 150 osób.

Jeden z parafian potrącił napastnika swoim samochodem, po czym dwóch członków ochrony kościoła postrzeliło mężczyznę. Wskutek odniesionych obrażeń napastnik zmarł. Podczas zdarzenia jedna osoba została ranna w nogę. Policja na konferencji prasowej wyraziła uznanie dla zdecydowanych działań i podkreśliła, że dzięki eliminacji napastnika udało się zapobiec masakrze.

Do zdarzenia doszło przed południem w niedzielę w zamieszkanym przez 17 tys. osób mieście Wayne leżącym na zachód od Detroit. Nie jest jasny motyw 31-letniego napastnika.

Zdarzenie w Wayne stanowi doskonały przykład tego, jak odpowiedzialnie uzbrojeni obywatele mogą zapobiec znacznie większej tragedii. Lewica zawsze i wszędzie postuluje ograniczenie dostępu do broni dla mitycznego bezpieczeństwa, ale w rzeczywistości praworządnych obywateli pozostawia bezbronnych wobec przestępców, którzy zawsze, niezależnie od regulacji, znajdą sposób na zdobycie broni. W Wayne to właśnie dzięki temu, że członkowie ochrony kościoła mieli prawo do noszenia broni, udało się natychmiast powstrzymać napastnika.

https://twitter.com/i/status/1936957066435866648

Post Służby w akcji

Post Służby w akcji

25-06-22

Wiemy już, skąd w Polsce widoczny wzrost imigrantów — kto ich kieruje, na jakich zasadach, i dokąd mogą trafiać.

Niemiecki służby wysyłają imigrantów do nas, czasem jedynie wskazując kierunek, a czasem bardziej formalnie przywożąc ich busem i przekazując polskiej Straży Granicznej.

Cudzoziemcy często nie posiadają żadnych dokumentów – paszportów, wiz, a czasem nawet tożsamości. Zdarza się, że dokumenty te są niszczone przed przekroczeniem granicy lub zastępowane fałszywkami, np. z Somalii, których autentyczność czy prawdziwość danych trudno zweryfikować. Tym samym nie wiemy, kim faktycznie są ci ludzie, ani jaką mają przeszłość.

Po zatrzymaniu imigranci otrzymują od polskiej Straży Granicznej dokument zatytułowany „Postanowienie o zastosowaniu środków”, w którym informuje się ich, że najprawdopodobniej zostanie wobec nich wydana decyzja o konieczności opuszczenia kraju — ale BEZ WSKAZANIA TERMINU kiedy mają to zrobić.

Następnie osoby te są wypuszczane na wolność, niejednokrotnie w godzinach nocnych. Bez środków do życia, bez znajomości języka, tułają się po miastach.

Środkiem prewencyjnym stosowanym przez SG jest obowiązek meldowania się raz w tygodniu w wyznaczonej placówce Straży Granicznej. Tylko tyle.

Oprócz tego imigranci otrzymują wykaz instytucji pomocowych z adresami, do których mogą się zgłosić po zakwaterowanie, posiłki i wsparcie. Co ciekawe, na tej liście znajduje się m.in. Fundacja Ocalenie, znana z działań na granicy polsko-białoruskiej.

W praktyce wygląda to więc następująco:

Imigranci, przesyłani przez Niemcy, otrzymują dokument od Straży Granicznej.

Legalizuje on tymczasowo ich pobyt na terenie Polski.

Następnie są wypuszczani z listą miejsc, w których mogą znaleźć schronienie — najczęściej są to fundacje, punkty Caritasu i noclegownie.

Miasta wskazane na dokumencie: Warszawa, Białystok, Lublin, Biała Podlaska, Zielona Góra, Kraków, Zgorzelec, Łomża, Łódź

Sprawę nagłośnił poseł Dariusz Matecki, który opublikował zdjęcia wspomnianych dokumentów.

Tutaj należy mocno podkreślić, że za obecną sytuację nie odpowiadają funkcjonariusze straży granicznej, oni jedynie stosują się do wydawanych poleceń.

Za politykę migracyjną w naszym kraju odpowiada w MSWiA wiceminister Maciej Duszczyk z Polski 2050 Szymona Hołowni.

https://www.facebook.com/photo/?fbid=1114351040728706&set=pcb.1114361907394286

https://www.facebook.com/share/p/1BDhthYetY

https://www.facebook.com/story.php?story_fbid=1114361907394286&id=100064614612728&rdid=tZV27lxFC8ED3RRC

WIĘCEJ: https://www.facebook.com/Sluzbywakcji

Gozdyra i Sośnierz mówią jednym głosem ws. Izraela. „Są teorie, które nie są wzięte z kosmosu”

Gozdyra i Sośnierz mówią

jednym głosem ws. Izraela.

„Są teorie do tej pory,

które nie są zupełnie wzięte z kosmosu”

23.06.2025 jednym-glosem-ws-izraela

Agnieszka Gozdyra i Dobromir Sośnierz
Agnieszka Gozdyra i Dobromir Sośnierz. / Foto: screen YouTube Polskie Radio RDC (kolaż)

==========================================================

W czasie rozmów pokojowych, prowadzonych przez Stany z Iranem, Izrael atakuje Iran, a parę dni później USA swymi B2 dodają.

====================================================

Zaskakujące słowa Agnieszki Gozdyry w programie „Bez ogródek” w radiu RDC. Dziennikarka zgodziła się z Dobromirem Sośnierzem w ocenie działań Izraela.

– Ja, przepraszam, pamiętam te zdjęcia z ataku Hamasu na Izrael i pamiętam te gwałcone młode, nie tylko dziewczyny z Izraela, ale także te Europejki, które tam były na koncertach i potem jako trofea (…) obwożone po Strefie Gazy – mówiła w programie przedstawicielka Lewicy Anita Kucharska-Dziedzic.

Czy pani pamięta, jeśli cofamy się do października 2023 r. i do ataku Hamasu na ten festiwal i porwania ludzi i przetrzymywania później, że świat do tej pory ma wątpliwości, dlaczego świetny, najlepszy podobno na świecie wywiad Izraela akurat dokładnie ten atak jakoś ominął swoją wiedzą. I naprawdę są teorie do tej pory, które nie są zupełnie wziętymi teoriami z kosmosu, że znów Netanjahu potrzebował – ja wiem, że to brzmi strasznie, ale Putin też swego czasu wysadzał swoich własnych obywateli, żeby mieć pretekst do ataku na Czeczenię – zaoponowała Gozdyra.

W dalszej części programu Jarosław Sachajko z Wolnych Republikanów poparł atak na Iran. – Uważam, mimo wszystko, że ten atak na te instalacje był słuszny, żeby ten rozdział zamknąć i zacząć współpracować z Iranem, bo nie możemy dalej dopuścić do tego, żeby Iran szantażował świat bronią atomową – twierdził.

– Izrael może mieć broń atomową? To może należałoby w Izraelu zbombardować – odpowiedział mu Dobromir Sośnierz.

– Wydaje mi się, że największym rozsadnikiem niepokojów na Bliskim Wschodzie to jest póki co Izrael, który prowadzi strasznie wojowniczą politykę wobec wszystkich dookoła (…) Rozumiem, że nie jest jedynym problemem, wobec niego też była prowadzona agresywna polityka, ale Izrael, delikatnie mówiąc, nie pomaga w zawarciu pokoju na Bliskim Wschodzie, zarówno w swojej polityce wewnętrznej, która jest skrajnie eskalująca sytuację i burzy starania m.in. też Trumpa do poukładania tej sytuacji na Bliskim Wschodzie – wskazał polityk Konfederacji.

– Każdy kolejny atak w Strefie Gazy powoduje, że jest trudniej państwom arabskim dogadać się z Izraelem, no bo mają u siebie też opozycję wobec tego. Ich współbracia w wierze domagają się tego, żeby oni nie zawierali pokoju z Izraelem, skoro Izrael wyrzyna po prostu ludność cywilną muzułmańską w Strefie Gazy – wyjaśnił.

– Więc Izrael nie pomaga sobie i robi to dlatego, że za każdym razem, kiedy kolejną awanturę rozpoczyna, dostaje bezwarunkowe wsparcie od Stanów Zjednoczonych. I to się musi skończyć, żeby zapanował pokój na Bliskim Wschodzie – ocenił.

– Ten atak na Iran jest wpisaniem się dokładnie w tę retorykę. W czasie rozmów pokojowych, prowadzonych przez Stany z Iranem, Izrael atakuje Iran podkreślił.

W dalszej części programu Kucharska-Dziedzic nawiązała do ataków terrorystycznych. – Pamiętajmy też o tym, że to nie Izrael wysyła do państw ościennych terrorystów, żeby mordować obywateli, tylko do Izraela wysyłani są terroryści z państw ościennych, żeby mordować obywateli Izraela – utrzymywała.

– Jak się armia izraelska w Libanie zachowywała? Nie jak terroryści? – wtrącił Sośnierz.

– Dobrze, ale my mówimy w tym momencie o wojnie, natomiast nie porównujemy, jak się zachowują żołnierze różnych armii na wojnach, to też zależy od czynnika ludzkiego – twierdziła przedstawicielka Lewicy.

– Co to za różnica np. jak się wysadza dom, czy to robi ktoś, kto się nazywa terrorystą czy to się nazywa armia? To co za różnica? – pytał retorycznie przedstawiciel Konfederacji.

– My się w tej chwili, jako Europejczycy, mniej boimy pełno-skalowych wojen, bo jednak wypracowaliśmy sobie jakiś system bezpieczeństwa, dlatego nas tak przeraża Ukraina i Rosja, bardziej się boimy ataków terrorystycznych, bo terrorystyczne ataki są już w tej chwili naprawdę czasami wykonywane na masową skalę i ofiar jest nie kilka, nie kilkanaście, ale kilkaset czy kilka tysięcy, więc naprawdę boimy się tego terroryzmu – twierdziła Kucharska-Dziedzic.

W odpowiedzi Sośnierz zaznaczył, że „percepcja zagrożenia – ona bywa czasami błędna – i tutaj z tym mamy do czynienia”. – Ludzie przesadzają z obawą wobec terroryzmu, w porównaniu z wojną, bo jednak skala ofiar samej tylko wojny w Strefie Gazy jest znacznie większa niż zebrana do kupy liczba ofiar zamachów terrorystycznych na świecie przez kilka lat wskazał.

– Oczywiście, w percepcji przeciętnego człowieka może być inaczej, ale jednak trzymajmy się faktów. Izrael ma na sumieniu już znacznie więcej ofiar niż te zamachy terrorystyczne – podkreślił.

Widzimy, że to nie jest tak, że „Izrael prowadzi wojnę sprawiedliwą a inni niesprawiedliwą”, że tak nie jest po prostu – podsumowała Gozdyra.

=========================