„Narodowy Fundusz Zdrowia zamknął rok budżetowy 2024. Do zapłaty szpitalom pozostało m.in. 1,6 mld zł za nadwykonania w świadczeniach nielimitowanych. Środki na ten cel zostaną wygospodarowane z budżetu NFZ na 2025 r.” – pisze w czwartek 27 lutego „Rzeczpospolita”.
Izabela Leszczyna / gov.pl
NFZ brakuje ponad 6 miliardów zł
Jak czytamy na łamach gazety, po zakończeniu roku NFZ bilansuje nadwykonania i niewykonania, czyli to, o ile więcej i o ile mniej świadczeń niż zakładano wykonały szpitale. W przypadku świadczeń nielimitowanych, np. leczenia pacjentów z zawałem czy wizyt w przychodniach specjalistycznych, Fundusz musi uregulować wszystkie należności, również za świadczenia zrealizowane ponad przewidywania. Jeżeli chodzi o świadczenia limitowane (np. zabiegi planowe w szpitalach), NFZ płaci za nadwykonania tyle, na ile go stać. W okresie pandemii, kiedy do lekarzy zgłaszało się mniej pacjentów, płacił za wszystko, ale „rezerwa covidowa” szybko się wyczerpała.
Z informacji przekazanych „Rz” przez NFZ wynika, że do sfinansowania za 2024 r. Funduszowi pozostaje 1,6 mld zł za nad-wykonania w świadczeniach nielimitowanych, blisko 761 mln zł za nadwykonania w świadczeniach limitowanych w przypadku leków w programach lekowych i chemioterapii oraz 3,8 mld zł za nadwykonania w świadczeniach limitowanych, poza lekami w programach lekowych i w chemioterapii.
Minister finansów wciąż nie zatwierdził
„Fundusz za nadwykonania w świadczeniach nielimitowych jest zobowiązany zapłacić. Płacimy też za leki w programach lekowych i chemioterapii, mimo że są to formalnie świadczenia limitowane” – wskazał rzecznik NFZ Paweł Florek.
To 2,36 mld zł, które – jak podano – „zgodnie z ustaleniami, jakie zapadły w ubiegły piątek na spotkaniu dyrektorów szpitali powiatowych z przedstawicielami Ministerstwa Zdrowia” mają zostać rozliczone z placówkami medycznymi do końca marca. „Środki na ten cel będą pochodziły z planu finansowego na 2025 rok” – przekazał Florek.
Jednak – jak podała „Rz” – minister finansów nadal nie zatwierdził tego dokumentu. „Plan finansowy NFZ na 2025 rok opiewa na ok. 183,6 mld zł. Dokument wymaga podpisów szefów resortów zdrowia i finansów i zwykle jest akceptowany przed rozpoczęciem nowego roku, w tym przypadku tak się jednak nie stało” – zwróciła uwagę „Rz”. (PAP)
Starosta Opatowski ujawnia. Rząd organizuje szkolenia dla starostów. „Zaskoczyło nas zadanie, które dostaliśmy, przyjęcia nielegalnych uchodźców z Syrii”
[Uwaga, w tym tekście jest ogromne wodolejstwo, jak u Geremka, co to nie było wiadomo, czy wchodzi na schody, czy też schodzi. Czytać b. krytycznie. md]
================
„UE nie ma dość gotówki, aby załatać dziurę budżetową powstałą po wstrzymaniu finansowania programów humanitarnych przez amerykańską agencję USAID”, ostrzega francuski minister rozwoju Thani Mohamed-Soilihi.
Szereg podmiotów na świecie, które korzystały ze środków USAID obawia się utraty aż 55,8 miliarda euro amerykańskiej pomocy zagranicznej zaplanowanej na rok 2025. Większość pracowników agencji dostało już wypowiedzenie z pracy lub wysłano ich na płatny urlop. [To kto to płaci, Kotku?? md]
Euractiv.com sugeruje, że stracą bezpośredni sąsiedzi UE, czyli Ukraina, Bałkany i Europa Wschodnia. – Sama UE nie jest w stanie zrekompensować wycofania pomocy [USAID] – podkreślił francuski minister ds. frankofonii i partnerstw międzynarodowych. Stolice europejskie raczej muszą ciąć wydatki niż je zwiększać.
Brytyjski minister spraw zagranicznych David Lammy uważa, że drastyczne cięcia pomocy amerykańskiej są „wielkim błędem strategicznym”, który może zagrozić globalnej stabilności.
UE jako całość odpowiadała za 42% całej globalnej pomocy rozwojowej udzielonej w 2023 r., wartej 95,9 mld euro – podaje OECD. W latach 2021-2027 przewidziano w ramach inicjatywy Global Gateway pozyskanie łącznie 300 mld euro na inwestycje w krajach rozwijających się, by walczyć o zasoby i większe wpływy w Afryce oraz innych krajach, gdzie zyskują Chińczycy i Rosjanie.
Mimo tej chęci, udział budżetów rządów UE przeznaczonych na pomoc rozwojową stale spadał w ostatnich latach. Przykładowo Berlin, drugi co do wielkości pojedynczy darczyńca na świecie po Waszyngtonie (ale wpłacający dużo mniej od Ameryki), zmniejszył pomoc o prawie 5 miliardów euro w 2024 r. Francja zmniejszyła budżet pomocy zagranicznej na 2025 r. aż o 32,7% w porównaniu z poprzednim rokiem.
Paryż promuje „ambitną reformę międzynarodowej architektury finansowej”, by w większym stopniu wykorzystać Międzynarodowy Fundusz Walutowy, Bank Światowy i regionalne banki rozwoju na inicjatywy w tzw. zieloną gospodarkę, które jednocześnie miałyby realizować szereg celów zrównoważonego rozwoju, przyczyniając się do poprawy sytuacji mieszkańców mniej rozwiniętych regionów świata. [Ależ zakłamany bełkot.. Naprawdę, dosłownie rzygać mi się chciało, gdy to przeczytałem. md]
Francja walczy z deficytem wynoszącym 6% PKB. Rząd planuje cięcia we wszystkich ministerstwach. Pomoc zagraniczna ma być „efektywniej” rozdzielana.
Premier Wielkiej Brytanii Sir Keir Starmer ogłosił we wtorek, że zwiększy wydatki wojskowe do 2,5% PKB od 2027 r., a wzrost ten zostanie w całości pokryty z cięć w budżecie Wielkiej Brytanii na pomoc zagraniczną.
Ograniczenie środków USAID wpłynie na politykę dawnych imperiów kolonialnych, które rozciągały swoje wpływy w byłych koloniach. Oczekuje się więc, że to Europejczycy wezmą na siebie ciężar zwiększenia wydatków na pomoc rozwojową, która będzie sprzyjać utrzymaniu „miękkiej siły” Francji czy Wielkiej Brytanii w ich dawnych koloniach.
Pojawił się pomysł, by z większą starannością planować programy pomocowe i kierować je tam, gdzie są zagrożone europejskie interesy.
Pomimo orzeczeń sądowych kwestionujących zamrożenie finansowania, los Agencji Stanów Zjednoczonych ds. Rozwoju Międzynarodowego pozostaje niepewny. Administracja Trumpa poddała przeglądowi wszystkie projekty, sprawdzając, czy są one zgodne z prawem i polityką prezydenta Donalda Trumpa „America First”.
Organizacje pozarządowe dobijają się do drzwi różnych instytucji, prosząc o datki. Ostatnio także Komisja Europejska zaznaczyła, że „Każdy w społeczności międzynarodowej musi wziąć na siebie swoją odpowiedzialność. UE nie może wypełnić tej luki pozostawionej przez innych”.
Z jednej strony zabrakło środków na programy promowania aborcji i ideologii gender, z drugiej – zwalczania chorób itp. – To jak powrót do lat 80. i 90., kiedy przyjeżdżaliśmy z food truckami. To ryzyko, że powrócimy do złych praktyk z przeszłości – ubolewa Jean-Yves Terlinden, dyrektor ds. pomocy humanitarnej w Caritas Europa, sieci katolickich organizacji humanitarnych, które również korzystały z dotacji amerykańskiej agencji.
Stany Zjednoczone w 2024 r. dostarczały około 42% światowej pomocy humanitarnej. UE i Niemcy odpowiadały za około 8% pomocy każda z osobna – podaje ONZ.
Niemcy obcięły 500 milionów dolarów ze swojego finansowania pomocowego w latach 2023–2024 w ramach ogólnego zaciskania pasa. Holandia poinformowała, że ograniczy wydatki na zagraniczną pomoc rozwojową o ponad dwie trzecie w ciągu trzech lat, a belgijskie finansowanie współpracy rozwojowej spadnie o jedną czwartą pod rządami nowego rządu utworzonego w tym roku.
ONZ domaga się, by kraje rozwinięte, do których zalicza się także Polska przeznaczały 0,7% swojego dochodu narodowego brutto (DNB) na pomoc rozwojową. Wielka Brytania, która wcześniej osiągnęła ten cel, ogłosiła cięcia w 2021 r., a jej budżet na pomoc zagraniczną pozostaje na poziomie 0,5% DNB.
Cięcia te zostały tylko częściowo zrównoważone przez wzrosty pomocy zagranicznej od darczyńców, takich jak Norwegia, która podpisała wieloletnie umowy o finansowaniu na kwotę 170 milionów dolarów z norweskimi organizacjami pozarządowymi.
O pomoc NGO-sy mają zwrócić się do państw arabskich, Brazylii, Indii i oczywiście Chin oraz Rosji.
– UE ma interes w kwestiach bezpieczeństwa, migracji, globalnych wyzwań zdrowotnych, a brak działań teraz jeszcze bardziej zagrozi jej interesom – ostrzega Anita Käppeli, dyrektor ds. polityki europejskiej w waszyngtońskim think tanku Center for Global Development.
Afryka znajduje się na szczycie listy regionów otrzymujących pomoc zagraniczną UE w latach 2007–2023, a następnie Europa i Azja.
USAID i podsycanie powstań
USAID nie tylko udzielała dotacji różnym NGO-om realizującym określone programy pomocowe, ale co gorsza, jest odpowiedzialna za podsycanie powstań i protestów w różnych regionach świata. Mocno zaangażowała się w programy „obrony demokracji” pod pretekstem „walki z kleptokracją”.
We wrześniu 2023 r. Stany Zjednoczone opublikowały plan wdrożenia strategii walki z kleptokracją na świecie. Przewodnik w tym zakresie opracowała USAID. Ekipa Joe Bidena, przejmując władzę w Stanach Zjednoczonych zaznaczyła, że jej priorytetem jest walka z kleptokracją na świecie. Korupcjogenne sieci podważają bowiem model demokracji promowany przez Amerykę.
Kleptokracja to bardzo szerokie pojęcie. Może oznaczać „rządy złodziei”, tych, którzy „zawłaszczają państwo” i „legalizują” złodziejstwo. Walka z kleptokracją obejmuje nie tylko działania wymierzone w skorumpowane rządy dyktatorów, autokratów, czy też podmioty, które umożliwiają trwanie korupcjogennego systemu rządów, ale także w rządy, które pośrednio rzekomo mu sprzyjają, podzielając i broniąc „tradycyjnych wartości”.
Warto odnotować, że jesienią 2021 r. i wiosną 2022 r. Instytut Studiów nad Dyplomacją Georgetown University zwołał trzy spotkania grupy roboczej New Global Commons z udziałem przedstawicieli środowisk akademickich, ośrodków doradczych, rządów, organizacji międzynarodowych, organizacji pozarządowych i biznesu.
Grupa przyjęła roboczą definicję korupcji, oceniła zagrożenia polityczne, zwłaszcza związane „ze strategiczną korupcją” ze strony Rosji i Chin. Opracowała także zalecenia dla rządów i innych podmiotów. Uznano, że konieczne jest stworzenie nowej globalnej struktury opierającej się na skoordynowanej akcji wielu rządów.
Uniwersytet Georgetown w raporcie przygotowanym dzięki grantowi Carnegie Corporations na temat konfrontacji z kleptokratami w kraju i za granicą, opisał prace grupy roboczej.
Powołując się na ostrzeżenia renesansowego myśliciela politycznego Niccoli Machiavelliego – autora „Księcia” – przypomniano, że zawsze trzeba bać się korupcyjnego wpływu oligarchii. „Chociaż często błędnie odczytywano go [Machiavelliego – przyp. AS] jako apologetę amoralnego księcia, nasz włoski przyjaciel był zawsze wyczulony na tych, którzy gromadzą wielką władzę i fortunę kosztem tych, którymi rządzą.
Dzisiejsi oligarchowie, kleptokraci i książęta, którym służą, nie różnią się materialnie od tych, którzy przyspieszyli upadek republik w Atenach, Rzymie i Florencji… tyle że ich zasięg jest globalny, a ich korupcja ma charakter strategiczny” – czytamy w raporcie pt. „Enemies Foreign and Domestic: Confronting Kleptocrats at Home and Abroad”.
Autorzy zwrócili uwagę na wielkie koszty wszechobecnej korupcji. Doprowadziła ona m.in. do „groteskowej inwazji Putina na Ukrainę” czy szybkiego upadku Afganistanu.
W Strategii Bezpieczeństwa Narodowego 2022 Amerykanie opisali trzy odrębne, ale nakładające się dychotomie: demokracja kontra autokracja; oparty na zasadach a przeciwny regułom; oraz geopolityczne a transnarodowe. Te dychotomie widoczne są w przypadku korupcji i kleptokracji.
Inwazja rosyjska miała pokazać nierozerwalne powiązania pomiędzy wielką, polityczną i strategiczną korupcją, kleptokracją i bezpieczeństwem narodowym.
Przyznano, że do niedawna konfrontacja z korupcją „nigdy nie była tak naprawdę kwestią priorytetową w amerykańskiej polityce zagranicznej i dyplomacji” a „przez dziesięciolecia rządy demokratyczne – w tym Stany Zjednoczone – przymykały oko na korupcję w kraju i na świecie”.
Według raportu wpływowej uczelni amerykańskiej, chociaż udało się wyeliminować „rażącą korupcję w biznesie i rządzie”, to jednak problem „kleptokratycznych uprawnień niektórych elit w kraju i za granicą nie został rozwiązany” i często oskarżenia o korupcję traktowane są jedynie jako „pałka polityczna”.
Tymczasem korupcja i kleptokracja ma „hamować wzrost gospodarczy; wspierać autorytarne rządy; zwiększać nierówności społeczne; karmić cynizm polityczny i opozycję; zaostrzać pandemie i osłabiać systemy opieki zdrowotnej; degradować środowisko; w odpowiedzi napędzać ucisk państwa; i może prowadzić do politycznych, jeśli nie brutalnych niestabilności”.
Nabrała ona szczególnego znaczenia w kontekście dzisiejszej rywalizacji geopolitycznej między demokracjami i rządami autorytarnymi. Kwestia ta – zdaniem administracji Bidena i jej sojuszników – ma odegrać główną rolę i stanowić największe wyzwanie, przed którym stanie świat w nadchodzących dziesięcioleciach.
Dlatego uznano, że trzeba zainicjować szeroki sojusz walki z korupcją i kleptokracją. Miały zmienić się zasady zarządzania, normy legislacyjne, międzynarodowe i społeczne, aby skutecznie stłumić „egzystencjalne zagrożenie”. Bez tego nie uda się zwalczyć „zmian klimatycznych”, przyszłych pandemii i innych globalnych zagrożeń związanych z kurczeniem się zasobów naturalnych, zanikiem różnorodności biologicznej itp.
Grupa wskazała, że korupcja obejmuje nie tylko „codzienne nadużywanie powierzonej władzy przez funkcjonariuszy publicznych w ich kontaktach ze zwykłymi obywatelami chcącymi skorzystać z podstawowych usług w miejscach takich, jak: szpitale, szkoły, komisariaty policji i inne agencje. Obejmuje także wielkie nadużycie władzy wysokiego szczebla, które przynoszą korzyści nielicznym kosztem ogółu i powszechne szkody jednostkom i całemu społeczeństwu, a także manipulację polityką, instytucjami i regułami w społeczeństwie w celu alokacji zasobów i finansów przez decydentów politycznych, którzy nadużywają pozycji do utrzymania swojej władzy, statusu i bogactwa”.
Tworzy się sieć korupcyjna, w której obowiązują pewne mechanizmy zarządzania, a która wpływa na „korupcję strategiczną”, obejmującą wykorzystanie oficjalnych stanowisk, zasobów i procesów do celów geopolitycznych, podważania zaufania do władzy i organizacji w danym kraju. Jest ona o tyle groźna, że stanowi część strategii bezpieczeństwa narodowego niektórych krajów.
Amerykanie uważali, że korupcja, podważanie wyników wyborów, dezinformacja i inne działania przyczyniły się do szeregu niepowodzeń ich polityki zagranicznej m.in. w Afganistanie, Nikaragui, Wenezueli, w krajach Trójkąta Północnego, czyli Salwadorze, Gwatemali i Hondurasie, w RPA i innych państwach afrykańskich czy azjatyckich np. w Bangladeszu i Sri Lance.
6 grudnia 2021 r. prezydent Biden wydał pierwszą strategię Stanów Zjednoczonych dotyczącą zwalczania korupcji transnarodowej, która jest zagrożeniem dla krajowego bezpieczeństwa.
Strategia powstała w oparciu o działania między-agencyjnej grupy roboczej i opierała się na pięciu filarach. Pierwszy obejmował modernizację i koordynację oraz finansowanie wysiłków USA na rzecz walki z korupcją. Departament Stanu mianował pierwszego koordynatora ds. globalnej walki z korupcją i utworzył Radę ds. Polityki Antykorupcyjnej wyższego szczebla, by sprawa ta zyskała priorytetowe znaczenie w polityce zagranicznej. Departamenty Skarbu i Handlu oraz Agencja Rozwoju Międzynarodowego Stanów Zjednoczonych (USAID) utworzyły organy koordynujące, a Development Finance Corporation powołała specjalistę ds. uczciwości i przeciwdziałania korupcji.
USAID opublikowała w 2022 r. podręcznik walki z kleptokracją na świecie. Opracowany Przewodnik USAID zatytułowany „DEKLEPTIFICATION GUIDE. Seizing Windows of Opportunity to Dismantle Kleptocracy” zdefiniował pojęcia. I tak „wielka korupcja” jest wtedy, „kiedy elity polityczne kradną duże sumy środków publicznych lub w inny sposób nadużywają władzy w celach osobistych lub uzyskania przewagi politycznej”.
„Korupcja administracyjna” to „nadużycie powierzonej władzy dla prywatnych korzyści – zwykle chodzi o urzędników niskiego lub średniego szczebla w kontaktach z obywatelami i sektorem prywatnym, w tym omijanie oficjalnych przepisów i wyłudzanie środków od obywateli na podstawowe usługi”.
„Korupcja transnarodowa” „przekracza granice, angażuje globalne sieci i wykorzystuje wyrafinowane plany wysysania bogactwa kraju od jego prawowitych właścicieli: obywateli”.
„Korupcja strategiczna” ma miejsce, kiedy rząd broni praktyk korupcyjnych jako zasady polityki zagranicznej, a „kleptokracja” to „rząd kontrolowany przez urzędników, którzy używają władzy politycznej, by przywłaszczyć sobie bogactwo narodu”.
„Dekleptyfikacja” to „proces demontażu umocnień kleptokratycznych struktur, sieci i norm – i zastępowanie ich instytucjami zarządzającymi, które zapewniają przejrzystość, odpowiedzialność i inkluzywność – w czasie historycznych okien otwarcia na reformy i zdecydowanego powszechnego popytu na reformy lub przemiany”.
Agencja poleciła skupić się na korupcji odnośnie do: globalnego zdrowia, bezpieczeństwa żywności, czystej wody, równości genderowej, edukacji i klimatu. Polecono ścigać nepotyzm, oligarchów, przekupnych sędziów, prokuratorów i nieformalne sieci, które przeplatają się ze zorganizowaną przestępczością oraz zagranicznymi kleptokracjami.
Licząc na współpracę tak zwanych dziennikarzy śledczych, organizacji pozarządowych i wszelakich aktywistów, przewodnik wskazuje, w jaki sposób społeczeństwo może pozbyć się skorumpowanych rządów. Powołano nowy fundusz na walkę z korupcją, b y USAID nie zabrakło środków na pomoc „powstańcom”. Wzorem dla tych, którzy chcą obalić skorumpowaną władzę ma być Euromajdan i reformy państwa ukraińskiego.
Przewodnik jest pokłosiem I Szczytu Demokracji, wydarzenia zorganizowanego w grudniu 2021 r. przez prezydenta Joe Bidena.
Departament Stanu i USAID uznały walkę z korupcją za priorytet we wspólnym planie strategicznym na lata 2022–2026; zwiększając liczbę personelu zajmującego się „inicjatywami antykorupcyjnymi”.
Departament Sprawiedliwości w swej strategii na ten sam okres również nadał priorytet zwalczaniu korupcji w przedsiębiorstwach oraz wspieraniu międzynarodowych wysiłków antykorupcyjnych i partnerstw z władzami zagranicznymi. Biały Dom poinformował o lepszej koordynacji prac Departamentu Sprawiedliwości i ujawnianiu danych na temat korupcji przez Federalne Biuro Śledcze w celu prowadzenia dochodzeń i ścigania korupcji w kraju i za granicą.
Departamenty Stanu i Obrony utworzyły między-agencyjną Grupę Roboczą ds. Zarządzania Sektorem Bezpieczeństwa, aby zwalczać finansowe nadużycia w systemach związanych z zakupem broni itp.
Waszyngton polecił USAID utworzyć Biuro ds. Demokracji, Praw Człowieka i Zarządzania ze specjalnym Centrum Antykorupcyjnym.
Drugi filar strategii dotyczył ograniczenia nielegalnego finansowania. Stąd ustawa o przejrzystości korporacyjnej (CTA) i zapobieganiu wykorzystywaniu przez przestępców firm fasadowych do prania nielegalnych dochodów, wymogi związane z podawaniem informacji na temat beneficjentów rzeczywistych. Powstała sieć ds. egzekwowania kar za przestępstwa finansowe (FinCEN) i poradnik dotyczący kleptokracji oraz korupcji zagranicznej, Departament Stanu i USAID wraz ze społeczeństwem obywatelskim utworzyły w ramach Szczytu na rzecz Demokracji wielostronną „kohortę demokracji” ds. przejrzystości i uczciwości finansowej. Wspierała ona dziennikarzy śledczych i aktywistów klimatycznych w tropieniu nieprawidłowości. Powstała Globalna Sieć Operacyjna Organów Egzekucji Prawa Antykorupcyjnego (GlobE) ONZ.
Departament Skarbu przewidywał zwiększenie przejrzystości sektora nieruchomości oraz ocenę ryzyka związanego z nielegalnym finansowaniem podmiotów finansowych, doradców inwestycyjnych, prawników i księgowych.
Filar trzeci strategii odnosił się do pociągania do odpowiedzialności skorumpowanych podmiotów poprzez skoordynowane działania na poziomie krajowym i globalnym. Sankcje oraz konfiskata mienia i przekierowywanie „odzyskanych” środków na pomoc rozwojową dla krajów, z których pochodzą przestępcy – to główny cel tych działań.
Departament Skarbu zidentyfikował setki osób i podmiotów winnych korupcji, w tym obecnych lub byłych urzędników w Ameryce Środkowej, Afryce, na Bałkanach Zachodnich i Europie Wschodniej.
Departament Stanu publicznie nałożył ograniczenia wizowe na kilkudziesięciu urzędników zagranicznych oraz członków ich rodzin, uniemożliwiając wjazd do USA.
Departament Sprawiedliwości, federalne organy ścigania, Komisja Papierów Wartościowych i Giełd oraz Komisja ds. Handlu Kontraktami Terminowymi na Towary podjęły działania, które doprowadziły do przyznania się do korupcji przez międzynarodowe koncerny lub spółki zależne i zapłacenia kar w wysokości ponad 1 miliarda dolarów.
Prowadzono także akcję wobec byłego urzędnika Goldman Sachs w ramach wielomiliardowego programu, czy urzędników wenezuelskich oskarżonych o defraudację miliarda dolarów.
Jednocześnie Departament Sprawiedliwości i federalni doradcy ds. egzekwowania prawa, a także USAID pomogły innym krajom we wzmocnieniu ich systemów antykorupcyjnych lub przyjęciu strategii i ustawodawstwa antykorupcyjnego.
Stany Zjednoczone w porozumieniu z partnerami zagranicznymi utworzyły grupę zadaniową ds. rosyjskich elit, pełnomocników i oligarchów (REPO).
Departament Sprawiedliwości i federalne organy ścigania powołały także międzyagencyjną grupę zadaniową KleptoCapture, która bada przypadki naruszeń sankcji, ograniczeń eksportowych i ekonomicznych środków zaradczych nałożonych w związku z wojną na Ukrainie.
Departament Skarbu, w porozumieniu z Departamentami Sprawiedliwości i Departamentem Stanu uruchomiły program nagród dla osób i podmiotów, które umożliwiły odzyskanie skradzionych aktywów zagranicznych powiązanych z kleptokracjami. Za dostarczenie informacji można było uzyskać do 5 milionów dolarów.
Czwarty filar strategii przewidywał wzmocnienie wielostronnej architektury antykorupcyjnej. Są więc zawierane sojusze z rządami o podobnych poglądach. Stany Zjednoczone osiągnęły konsensus 189 stron w sprawie Konwencji Narodów Zjednoczonych przeciwko korupcji (UNCAC) co do organizacji 10. Konferencji Państw Stron (COSP) w 2023 r.
Rząd USA organizuje także co dwa lata Międzynarodową Konferencję Antykorupcyjną wraz z Transparency International, wspierając globalną wymianę i partnerstwo wśród ponad 2200 uczestników z rządów, NGO-sów i biznesu.
Przygotowywane są ramy gospodarcze Indo-Pacyfiku na rzecz dobrobytu (IPEF) przy wsparciu wszystkich 14 krajów na rzecz filaru podatkowego i antykorupcyjnego, w tym środków mających na celu zapobieganie korupcji i jej zwalczanie oraz zwiększania przejrzystości transakcji na rynku nieruchomości i własności użytecznej.
Ponadto USA uczestniczą w charakterze państwa członkowskiego Grupy Europejskich Państw Przeciwko Korupcji (GRECO)
Wraz z 43 innymi krajami Amerykanie zawarli sojusz w celu przygotowania nowych wytycznych odnośnie do dalszego zwalczania przekupstwa zagranicznych urzędników publicznych w międzynarodowych transakcjach biznesowych w ramach Grupy Roboczej Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) ds. przekupstwa oraz promują etyczne praktyki biznesowe w Azji- Pacyfiku za pośrednictwem Forum Etyki Biznesowej APEC dla małych i średnich przedsiębiorstw (ESG, raportowanie pozafinansowe).
Waszyngton uruchomił V Narodowy Plan Działań w ramach Partnerstwa Otwartego Rządu (OGP), by zwiększyć przejrzystość, odpowiedzialność i udział społeczeństwa w zarządzaniu. USAID i Departament Stanu wsparły także zagraniczne i międzynarodowe inicjatywy wielostronne, w tym inicjatywę tropienia korupcji w przemyśle wydobywczym (EITI).
W ramach NATO podjęto działania na rzecz budowania integralności sojuszu i opracowywane są wytyczne zwiększające przejrzystość w sektorach obronnych.
Podczas II Szczytu Demokracji Amerykanie próbowali nakłonić więcej państw do współpracy i przyjęcia konkretnych zobowiązań w zakresie walki z korupcją.
Piąty filar strategii odnosił się do poprawy zaangażowania dyplomatycznego i wykorzystanie pomocy zagranicznej na wsparcie dla dziennikarzy śledczych i aktywistów wszczynających protesty w różnych krajach. USAID uruchomiło Reporters Shield, mający na celu ochronę dziennikarzy, media NGO przed procesami sądowymi za pomówienia.
Zwiększono nakłady na Globalne Konsorcjum Antykorupcyjne. Departament Stanu opracował Globalną Inicjatywę na rzecz ożywienia sektora prywatnego jako partnerów w walce z korupcją (GPS).
Już podczas wirtualnego wydarzenia inaugurującego 7 grudnia 2021 r. I Szczyt Demokracji, przywódcy amerykańskiego Klubu Przeciwko Korupcji Zagranicznej i Kleptokracji, Intergrupy ds. Przeciwdziałania Korupcji Parlamentu Europejskiego oraz Ogólnopartyjnej Grupy Parlamentarnej Wielkiej Brytanii ds. Przeciwdziałania Korupcji i Odpowiedzialnego Opodatkowania formalnie zainicjowały Sojusz Międzyparlamentarny przeciwko Kleptokracji. Sojusz tworzyli politycy, którzy walczyli z „autorytarnym modelem rządów, w którym przywódcy polityczni rutynowo angażują się w działania prowadzące do nielegalnego wzbogacenia się, utrzymują władzę poprzez skorumpowane sieci patronackie, wykorzystują demokracje do ukrywania i ochrony skradzionych aktywów oraz wykorzystują korupcję strategiczną jako narzędzie wyzysku w polityce zagranicznej”.
– Korupcja to nowy komunizm. Jest to siła jednocząca dyktatorów i system, który chcą eksportować – mówił jeden z uczestników Joe Wilson.
– Od lat widzimy, jak autokraci tacy jak Viktor Orbán skutecznie podważają europejską demokrację od wewnątrz, przy rosnącym wsparciu ze strony swoich doświadczonych odpowiedników w Rosji i poza nią. Jeśli oni zwierają szeregi, to także wszystkie partie demokratyczne muszą zrobić to samo. To nie jest walka, którą pojedynczy podmiot może wygrać – ocenił eurodeputowany Daniel Freund z Niemiec, współprzewodniczący Intergrupy ds. Przeciwdziałania Korupcji w Parlamencie Europejskim.
Członkowie grupy mówili, że kleptokracja stanowi najpoważniejsze wyzwanie dla rządów demokratycznych w XXI wieku, ponieważ niszczy od wewnątrz praworządność.
Podczas drugiego Szczytu na rzecz Demokracji USAID przedstawiła nowe wysiłki na rzecz wspierania demokracji za granicą w ramach Prezydenckiej Inicjatywy na rzecz Odnowy Demokratycznej (PIDR).
Chodzi o osiem inicjatyw, w tym Partnerstwa na rzecz Rozwoju Demokratycznego (PDD), Program Media Viability Accelerator, Reporters Shield, kampanie promujące uczciwość na rzecz rozwoju, akcelerator na rzecz przejrzystości i rzetelności finansowej (FTI), który miał pomóc w tropieniu korupcji związanej m.in. z minerałami ziem rzadkich, Program Powering a Just Energy Transition Green Minerals Challenge, Program wzmacniania pozycji agentów zmian antykorupcyjnych (EACCA) – aktywacja „agentów zmian antykorupcyjnych i dziennikarzy śledczych” na całym świecie, itd.
USAID dokonała zwrotu i postawiła na politykę odnosząca się do praworządności. Szczodrze finansowała NGO-sy o lewicowym zapatrywaniu, które miały być „obrońcami demokracji oraz praw człowieka”. Miała także opracować z partnerami międzynarodowymi zasady cyfrowej filantropii, by utrudnić niektórym NGO-som korzystanie z technologii i informacji opartych na danych do realizacji swoich celów statutowych. Działa już Advancing Digital Democracy (ADD) na rzecz wspierania otwartych, bezpiecznych, włączających i szanujących prawa demokracji cyfrowych.
Pośród szeroko zakrojonych działań USAID nie mogło zabraknąć „inicjatywy na rzecz obrony wolnych i uczciwych wyborów oraz procesów politycznych”. Zapowiedziano zwiększenie wydatków na wsparcie demokratycznych wyborów na całym świecie, opracowując wytyczne dotyczące pomocy wyborczej USAID w XXI wiek, które są zgodne z wartościami rządu USA.
Źródło: euractiv.com, cyprus-mail.com, PCH24.pl AS
Policyjna akcja oraz flagi Ukrainy, Gruzji i Czeczeni. / foto: screen Policja / domena publiczna (kolaż)
Gangi z Gruzji, Ukrainy i Czeczenii brutalnie walczą o wpływy w polskim półświatku. Przywracają przy tym na ulice polskich miast realia pierwszej połowy lat 90.
90-ciu obywateli Gruzji zatrzymała polska policja w 2024 roku tylko za rozboje i kradzieże – wynika z policyjnych statystyk za ubiegły rok. To alarmujący wzrost w stosunku do roku poprzedniego, kiedy tylko za te dwa rodzaje przestępstw za kratki trafiło 31 Gruzinów. To, co szokuje, to nie tylko tak drastyczny wzrost ilości popełnianych przestępstw, lecz również sposób działania. W odróżnieniu od polskich gangsterów, obywatele tego kaukaskiego kraju działają „na rympał”, to znaczy agresywnie i bez zachowania środków ostrożności.
W biały dzień
W ostatnim dniu stycznia policja w Gliwicach zatrzymała dwóch gruzińskich złodziei samochodów. Grasowali na południu Polski. Kupili profesjonalny zagłuszacz sygnału i jeździli z nim za upatrzonym samochodem. Gdy kierowca wysiadał i włączał alarm, oni włączali zagłuszacz. Urządzenie blokowało pilota do alarmu. Kierowca nie wiedział więc, że nie zablokował swojego auta. Do otwartego samochodu wchodził jeden z Gruzinów, uruchamiał go (przy pomocy innego urządzenia) i odjeżdżał. Ale nie tylko to. Gdy samochód nie przedstawiał większej wartości, a w jego wnętrzu znajdowały się drogocenne przedmioty (np. droga elektronika) – złodzieje wynosili je, a auto zostawiali w miejscu, gdzie było. To, co szokuje, to fakt, że działali w biały dzień, na parkingach pod supermarketami, jakby chcieli zamanifestować swoją bezkarność.
Bezkarny czuł się również Gruzin, który trafił do aresztu za brutalne napady na staruszków. Przyjął bardzo prosty sposób działania. Czatował w pobliżu banków i kantorów, aby wyławiać te ofiary, które miały najmniejsze szanse w konfrontacji z nim – najczęściej emerytów. Potem, gdy upewnił się, że taka osoba podjęła z banku dużą kwotę, szedł za nią do miejsca zamieszkania i atakował na klatce schodowej. Pieniądze kradł, a ofiary dodatkowo bił lub spychał ze schodów. Odpowie za kradzieże i pobicia.
Za wymuszenie rozbójnicze odpowie również Gruzin, który w noc sylwestrową sterroryzował nożem mieszkankę Wrocławia wracającą do domu po imprezie. Napastnik zagroził jej zadaniem tortur i zabiciem, jeśli nie odda mu wszystkich oszczędności. Kobieta straciła ponad 2 tysiące złotych, ale uszła z życiem i zawiadomiła policję. Agresywnego szantażystę zatrzymano dzięki systemowi monitoringu miejskiego.
1 z 10
Według danych Urzędu do spraw Cudzoziemców na terenie Polski przebywa legalnie około 27 tysięcy obywateli Gruzji. Tymczasem policyjne statystyki wskazują, że zarzuty przestępstw usłyszało w 2023 roku aż 2714 Gruzinów. To szokująca statystyka. Wynika z niej bowiem, że co dziesiąty Gruzin w Polsce wszedł w konflikt z prawem. Wśród artykułów kodeksu karnego, z których zarzuty stawiano Gruzinom, była jazda po pijanemu, prowadzenie samochodu mimo braku uprawnień oraz pobicia, rozboje, wymuszenia, a także… posiadanie narkotyków i handel nimi. Skąd te szokujące informacje?
Bracia ze wschodu
Masowe przestępstwa Gruzinów, którzy przyjechali do Polski dzięki liberalnej polityce wizowej, to jedno oblicze nowego trendu – dominacji przybyszów ze wschodu w obszarze polskiej przestępczości zorganizowanej. Nieliczna diaspora gruzińska jest na tyle silna, aby pogarszać statystyki bezpieczeństwa w Polsce, ale na tyle słaba, aby nie być głównym rozgrywającym w polskim półświatku. Rolę dominującą przejęli tutaj gangsterzy z Ukrainy i Czeczenii – znacznie liczniejsi, a przy tym w większości przebywający w Polsce znacznie dłużej. Z informacji Biura Wywiadu Kryminalnego Komendy Głównej Policji oraz Centralnego Biura Śledczego wynika, że to właśnie oni monopolizują teraz działalność przestępczą. Pierwszym etapem tego zjawiska był handel bronią. Po wybuchu wojny we wschodniej Ukrainie państwa zachodnie pospieszyły z dostawami broni, amunicji i ciężkiego sprzętu. O ile czołgi trafiały na front, o tyle ręczna broń już niekoniecznie.
Już w marcu 2022 roku Interpol informował policje krajów członkowskich UE, że ma miejsce masowe zjawisko przemycania broni z Donbasu do Zachodniej Europy. Jak to możliwe? Zaraz po wybuchu wojny ukraińskie gangi zwietrzyły gigantyczny interes w handlu bronią. Ich członkowie kupowali broń od żołnierzy walczących po obu stronach (którzy zgłaszali to jako rozbrojenie przez przeciwnika). Następnie broń przemycano na zachód jednym z dwóch sposobów: albo w bagażu ręcznym uciekinierów tłumnie przekraczających granicę z Polską (kontrola była fikcją), albo w ciężarówkach wjeżdżających do Europy z ukraińskimi produktami spożywczymi. Już na terenie UE od przemytników broń i amunicję odbierali wysłannicy mafii. Broń i amunicja – przeznaczone dla żołnierzy Sił Zbrojnych Ukrainy (SZU) – zasilały więc struktury przestępcze, w pierwszej kolejności ukraińskie.
Dzięki dostępowi do tej broni, ukraińskie gangi rosły w siłę. I już wiosną 2022 roku zaczęły z tej siły korzystać. Policyjne komórki zaczęły notować wzrost przestępczości, której od lat 90. w Polsce nie było – przede wszystkim kryminalnej. Uzbrojeni po zęby ukraińscy gangsterzy zaczęli się wynajmować do „mokrej” roboty przede wszystkim do windykacji długów.
Do Polski wróciło zjawisko brutalnej windykacji, której elementem było rozwiercanie dłużnikom kolan albo straszenie ich bronią. Za tym poszły kolejne formy przestępczości: wymuszenia rozbójnicze, pobicia (pobito na przykład polskiego przestępcę, których chciał pójść na współpracę z organami ścigania), napady rabunkowe. W ostatnich tygodniach głośno było m.in. o napadzie na dom przedsiębiorcy z województwa podkarpackiego, którego siłą zmuszono do wydania gotówki. Takich napadów było znacznie więcej, a zyski z nich (sprzedaż zrabowanych kosztowności) stała się jednym ze źródeł przychodów ukraińskiej mafii. Potem jej działalność rozszerzyła się na kolejne obszary: fałszowanie dokumentów (powstał nawet specjalny kanał na komunikatorze internetowym, gdzie można było zamówić każdy dokument) i oczywiście handel narkotykami. W ten sposób mafia ukraińska urosła w siłę i zdominowała polskie podziemie przestępcze.
Nowa rzeczywistość
Pomogły w tym trzy czynniki. Pierwszy to brutalność wschodnich gangsterów, którzy nie licząc się z nikim ani z niczym, szybko sobie siłą podporządkowali drobnych dealerów działających w Polsce. Drugi to swoisty „chaos” na czarnym rynku narkotykowym. Po wyeliminowaniu niezwykle brutalnego gangu mokotowskiego (w 2006 roku), zabrakło w Polsce siły decydującej na rynku narkotykowym. A z kolei w 2015 roku rząd hiszpański zliberalizował prawo narkotykowe i pozwolił na posiadanie na własny użytek i produkcję marihuany. Wówczas część doświadczonych polskich gangsterów (w tym Piotr K. ps. „Bandziorek”), przeniosła się do Hiszpanii, by legalnie kupować marihuanę i już mniej legalnie wywozić ją do innych krajów europejskich. W trudno dostępnych miejscach w hiszpańskich górach powstawać zaczęły wytwórnie narkotyków, z których produkty przemycano do innych państw europejskich.
W Polsce klientami byli drobni dealerzy, którzy sprzedawali środki odurzające z dużym zyskiem w nocnych klubach i dyskotekach. Duża część z nich niejawnie współpracowała z policją, licząc, iż zagwarantuje im to nieformalny parasol ochronny. Często też wykorzystywali tę współpracę do tego, by donosić policji na swoich konkurentów.
Gdy w 2022 roku narkotykowy rynek zaczęli przejmować uzbrojeni Ukraińcy – żarty się skończyły. Każdy z dealerów dowiedział się, że za spokojne rozprowadzanie narkotyków na konkretnym terenie musi płacić. Jednego, który się zbuntował, wywieziono do lasu i ciężko pobito. Drugiego, który doniósł policji o ukraińskim procederze, uprowadzono i torturowano. Nieuzbrojeni drobni dealerzy, w większości konfidenci policyjni, przegrali więc starcie z poważnie zorganizowaną mafią, dysponującą bronią i „kilerami”.
Poważne problemy
Wschodnie gangi stały się bardzo poważnym wyzwaniem dla policji i Centralnego Biura Śledczego. Po pierwsze dlatego, że są bardzo hermetyczne i trudne do spenetrowania agenturalnego. – „Ukraińskie gangi przyjmują w swoje szeregi tylko Ukraińców, w dodatku takich, których długo znają, przypadkowy człowiek się tam nie dostanie – mówi emerytowany oficer CBŚP. – Nie ma więc jak wprowadzić tam przykrywkowca”.
Drugi powód to ich brutalność: żaden z gangsterów nie zgodzi się na współpracę z policją, bo gdyby to wyszło na jaw – koledzy zamordowaliby jego najbliższych. Jest też trzeci powód: gangsterzy ze wschodu kontaktują się ze sobą tylko poprzez jeden z komunikatorów internetowych i używają języka zrozumiałego tylko dla siebie.[No, to już dowód amatorszczyzny w „polskich” służbach md]
W ostatnich miesiącach doszło do kilku konfrontacji gangsterów ukraińskich i czeczeńskich. Ci drudzy bowiem w ostatnich latach zajmowali się przestępczością kryminalną i nie są zadowoleni z tego, że wyrosła im konkurencja. A problem polega na tym, że gangsterzy nie działają sami. Jest duże prawdopodobieństwo, że korzystają z nieformalnej pomocy służb specjalnych swoich krajów. A wtedy zagrożenie z ich strony rośnie, bo mogą jeszcze prowadzić operacje szpiegowsko-dywersyjne.
„Lawinowo rośnie liczba świadczeń długoterminowych wypłacanych seniorom z zagranicy przez ZUS”, informuje w środę „Dziennik Gazeta Prawna”.
Gazeta przywołuje dane, z których wynika, że w grudniu 2024 r. ponad 20 tys. cudzoziemców otrzymało emerytury i renty z ZUS, na łączną sumę ok. 27,6 mln zł miesięcznie.[ponad 330 milionów rocznie. md]
W grudniu 2023 roku świadczenia te wypłacano 15,3 tys. osób (21,5 mln zł miesięcznie), a w 2022 r. – 12,2 tys. osób (16,5 mln zł miesięcznie).
Wszystko wskazuje na to, że zjawisko będzie narastać, a według ekspertów cytowanych przez dziennik, za 10–20 lat Polska stanie się senioralnym eldorado dla naszych sąsiadów zza wschodniej granicy.
Jak podaje „DGP” zasadniczo cudzoziemcy wykonujący u nas aktywność zawodową podlegają z tego tytułu ubezpieczeniom społecznym i zdrowotnemu. Na 31 grudnia 2024 r. było to ok. 1,2 mln obcokrajowców zgłoszonych do ubezpieczeń emerytalnych i rentowych.
Najliczniejszą nację podlegającą u nas ubezpieczeniom społecznym stanowią Ukraińcy 787,5 tys., a także Białorusini 134,9 tys. i Gruzini 25,7 tys. (dane na koniec 2024 r.).
– Jeśli Ukrainiec w wieku senioralnym zamieszka w Polsce, to często ZUS będzie miał obowiązek wypłacać mu różnicę między emeryturą pobieraną z Ukrainy a minimalną polską – tłumaczy dr Marcin Krajewski z Uniwersytetu Łódzkiego (Centrum Nietypowych Stosunków Zatrudnienia).
Według eksperta takie wyrównania to niebagatelne kwoty. Minimalna emerytura ukraińska wynosi obecnie od 2725 do 3370 hrywien (od ok. 260 do 320 zł). Oznacza to dopłatę rzędu ponad 1,5 tys. zł miesięcznie.
(Szefowa amerykańskiego wywiadu Tulsi Gabbard.Fot. Jim LoScalzo)
Wrogo nastawieni do obecnej administracji i obawiający się zwolnienia z pracy agenci CIA próbują szantażować Biuro Dyrektora Wywiadu Krajowego (DNI), nadzorującego wszystkie agencje wywiadowcze w kraju. Grożą sprzedażą tajemnic wrogom USA. Szefowa DNI Tulsi Gabbard komentuje: „oni się właśnie ujawniają”.
Gabbard we wtorkowym programie Fox News odpowiadała na pytania dotyczące doniesień na temat funkcjonariuszy Centralnej Agencji Wywiadowczej, którzy rozważają sprzedaż tajemnic państwowych zagranicznym przeciwnikom.
Część agentów ma być niezadowolonych z planowanych czystek w CIA. Już w trakcie kampanii wyborczej prezydent Donald Trump zapowiadał, że zaprowadzi tam porządek i sporo ludzi zostanie wyrzuconych.
Trump był niezadowolony z różnych działań agentów wymierzonych w jego osobę, ale także w społeczność konserwatywną w USA. Agencja sprzyjała Demokratom.
Gabbard była pytana o to, co zrobi w związku z groźbami, iż agenci niezadowoleni z działalności Departamentu Efektywności Rządowej mogą zaangażować się w szpiegostwo na rzecz wroga.
Szefowa DNI mówiła m.in. o wykorzystywaniu przez agentów powiązań medialnych, np. z CNN i stwarzaniu pośredniego zagrożenia dla bezpieczeństwa narodowego. Dodała, iż z pewnością nie pomoże im w utrzymaniu pracy ujawnianie tajemnic. Pokazują bowiem w ten sposób brak lojalności wobec Ameryki.
Gabbard podkreśliła, że te działania agentów zdradzają nie tylko zaufanie narodu amerykańskiego, ale także podstawowe zasady Konstytucji. Jednak, jak zapewniała, nawet „nie chodzi o naród amerykański ani Konstytucję”. – Chodzi o nich samych, a to są dokładnie tacy ludzie, których musimy się pozbyć, aby patrioci, którzy pracują w tej dziedzinie, którzy są oddani naszej podstawowej misji, mogli się na tym skupić – zaznaczyła.
Przyznała również, że w związku z zapowiedziami czystek w agencji, zgłasza się bezpośrednio do niej coraz więcej osób, wskazując obszary, którymi DNI powinno się zająć. – Muszę przyznać, że jednym ze skutków ubocznych tego, co dosłownie dzisiaj zobaczyłam, jest natychmiastowe działanie w zakresie przejrzystości i rozliczalności. Mam ludzi ze społeczności wywiadowczej, którzy zwracają się do mnie osobiście i bezpośrednio, mówiąc: „Hej, musisz o tym wiedzieć”; „Musisz spojrzeć tutaj”. Ludzie wychodzą naprzód, ponieważ wszyscy są na pokładzie misji oczyszczania domu i ponownego skupienia się na naszej podstawowej misji służenia amerykańskiemu narodowi – zaznaczyła.
W związku z „oczyszczaniem” agencji wywiadowczych z niewłaściwych ludzi, największe zwolnienia od prawie pół wieku przewidziano w CIA. Mają być usunięci wszyscy funkcjonariusze zajmujący się inicjatywami na rzecz tak zwanych różnorodności, równości i inkluzji (DEI; jest ono częścią programów związanych z raportowaniem pozafinansowym zrównoważonego rozwoju – ESG). Szczegóły dotyczące dokładnej liczby dotkniętych pracowników pozostają niejasne.
Centralna Agencja Wywiadowcza przeszła już w swej historii gruntowne czystki. W 1977 roku ówczesny dyrektor agencji Stansfield Turner zwolnił 198 funkcjonariuszy tajnych służb. Obecnie, zgodnie z rozporządzeniem Trumpa, CIA rozwiązała kilka grup skupionych na DEI.
Warto odnotować, że na początku lutego instytucja przedstawiła wszystkim swoim pracownikom ofertę ośmiomiesięcznej odprawy. Gabbard zapowiedziała także zwolnienie wszystkich agentów, którzy brali udział w „obscenicznych, pornograficznych i jawnie seksualnych” czatach w agencji. Agenci zafascynowani ideologią gender rozprawiali między innymi na temat szczegółów związanych ze „zmianą płci”, fetyszy, orgii itp.
W jednej z dyskusji pracownicy obrazili Gabbard, nazywając ją rosyjską agentką, która należy do „sekty” MAGA i „gorliwe przeciwstawia się queerom”.
We wtorek szefowa wywiadu odpowiedziała na raport o sprawie. Poinformowała o wydaniu notatki z prośbą o informacje umożliwiające identyfikację pracowników w celu ich zwolnienia i odebrania im wszelkich uprawnień bezpieczeństwa. „Notatka została wysłana. Wiemy, kim są. Podejmowane są działania” – napisała na platformie społecznościowej X.
Gabbard wcześniej złożyła długie oświadczenie potępiające obsceniczne czaty. „To zachowanie jest niedopuszczalne, a osoby zaangażowane w nie BĘDĄ pociągnięte do odpowiedzialności” – zaznaczyła.
We wtorek szefowa DNI miała podjąć działania zmierzające do zwolnienia ponad 100 osób, które niewłaściwe wykorzystały wewnętrzną tablicę ogłoszeń agencji do „dzielenia się swoimi fantazjami seksualnymi pod pozorem różnorodności, równości i inkluzji (DEI)”.
Wiadomości były częścią grup przypisanych do kadr skupionych na DEI. Pracownicy działów zasobów ludzkich prowadzili szkolenia o takich tytułach, jak: „Przywilej”, „Świadomość sojuszników”, „Duma” i „Integracja społeczności transpłciowej”.
Źródła: dailycaller.com, foxnews.com AS
===================================
mail:
Za to powinna być kara śmierci. Tam to chyba możliwe. Właściwsza szubienica od krzesła elektrycznego.
Wszyscy dotychczasowi rzecznicy Ukrainy mają teraz nie lada problem. Dotąd każdego, kto nie zgadzał się z oficjalną narracją triumfująco wyzywali od ruskich onuc i agentów Putina. Teraz musieliby powiedzieć to samo o prezydencie USA, „przywódcy wolnego świata”. Tymczasem prezydent Ameryki zaczął dogadywać się z prezydentem Rosji na temat pokoju. Obydwaj przywódcy deklarują, że pragną zakończenia konfliktu, i właśnie przystąpili do omawiania jego warunków.
−∗−
Obraz tytułowy: pomnik Bogdana Chmielnickiego w Kijowie LINK
Czy będziemy ginąć za Ukropolin?
Przez ponad trzy lata w mediach nadających w Polsce obowiązywał konsekwentny przekaz. Mówiono i pisano, że zagraża nam bezpośrednie niebezpieczeństwo ataku militarnego ze strony Federacji Rosyjskiej.
Podawano też casus belli – oto Putin, niczym nowy Stalin chce odbudować sowieckie imperium w swoich dawnych granicach, odzyskać utracone ziemie – Ukrainę, państwa bałtyckie i Polskę, a potem – spełnić marzenie Lenina i ruszyć na Europę Zachodnią, po trupie pańskiej Polski. Po 24 lutego 2022 roku przekaz ten wzmocniony został tysięcznymi głosy i najsilniejszymi emocjami, jakie udało się rozbudzić. Natychmiast na polskiej granicy pojawiły się tłumy ludzi, nazywanych wtedy uchodźcami. Równie błyskawicznie rząd warszawski otworzył granicę i wpuścił wszystkich, którzy chcieli do nas wejść. Następnie przekazał na Ukrainę wszystko, czym dysponowali Polacy – uzbrojenie, wyposażenie, zaopatrzenie, pieniądze. Przybysze w ilości kilku milionów zostali wyposażeni w przywileje, jakich w swoim własnym kraju nie mają Polacy.
Następnie aby ratować Ukrainę rząd warszawski odciął Polskę od rynku rosyjskiego i białoruskiego, czego najbardziej jaskrawym przykładem było sprowadzanie drogiego węgla z Kolumbii i innych egzotycznych miejsc, zamiast tańszego z Rosji. To swoją drogą ukazało jeszcze jedną patologię – kraj, leżący na węglu, na skutek podpisywanych przez rządy warszawskie zobowiązań zamyka swoje własne kopalnie, aby sprowadzać węgiel z innych krajów, żeby ratować klimat.
Nie dość na tym, liczni politycy, reprezentujący państwo polskie poczuli gwałtowny przypływ miłosnych uczuć i zaczęli się przytulać do ukraińskiego prezydenta Wołodymira Żeleńskiego. Padły miłosne słowa o unii polsko – ukraińskiej, o nowej, wspaniałej przyszłości, jaka czeka dwa bratnie kraje po pokonaniu Rosji. Dla pogłębienia wrażenia byliśmy raczeni „wieściami”, jak to Rosja przegrywa tą wojnę, ponosi wielkie straty, nie radzi sobie z własną armią, rozpada się od wewnątrz, staje na krawędzi bankructwa. Co ciekawe, jakoś mało mówiono o stratach ukraińskich. Poza pomocą polską państwo to zostało wzmocnione przez koalicję państw Zachodu, głównie USA i Wielką Brytanię. Bardzo mocno po stronie Ukrainy, przynajmniej werbalnie zaangażowała się Unia Europejska.
Jednak poza Polską i Wielką Brytanią pozostałe państwa europejskie nie były szczególnie hojne w wysyłaniu własnego wyposażenia. Pieniądze, owszem, szły, chociaż w stosunku do potencjału znacznie mniej, niż zaoferowała Polska. Do polskich inwestycji należy jeszcze doliczyć udostępnienie infrastruktury dla transportów zaopatrzenia, co uczyniło Polskę państwem praktycznie zaangażowanym w konflikt po stronie Ukrainy, co z kolei naraziło nasze terytorium i ludność na atak ze strony drugiego belligerenta – Rosji, największego państwa świata i nuklearnego mocarstwa.
Jednak większość polityków i dyżurnych „ekspertów” twierdziła z wielką pewnością, że Ukraina dzielnie walczy za Polskę, że trzyma rosyjskie wojska daleko od polskich granic, że gdy Ukraina się podda, wtedy taran rosyjskich wojsk runie na Polskę. W krajowych mediach zapanowała cenzura, każdy, kto podważał oficjalną narrację, krytykował zaangażowanie na rzecz Ukrainy, a nawet zadawał pytania o zasadność, natychmiast zostawał wyklęty, obrzucony stekiem wyzwisk, mianowany „ruską onucą” i wyrzucany z oficjalnego towarzystwa. Tu zadziwiająco zgodne były zarówno media głównego nurtu, jak i wiodące partie, niezależnie od strony politycznego sporu.
Wszyscy stronnicy Ukrainy postawili Rosji ultimatum – ma natychmiast się poddać, oddać Ukrainie zdobyte ziemie i zniknąć, inaczej „wolny świat” będzie walczył do końca świata i jeden dzień dłużej, a przynajmniej dopóki Ukraińcom starczy żołnierzy, a Polakom pieniędzy. Minął jednak jakiś czas i zmienił się prezydent Stanów Zjednoczonych, głównego sponsora ukraińskiej wojny. I nagle oniemiały świat, a Polska w szczególności dowiedzieli się czegoś zdumiewającego.
Oto prezydent amerykański, zwany też „przywódcą wolnego świata” oznajmił światu bardzo wyraźnie i jednoznacznie, co sądzi o ukraińskiej wojnie. Według prezydenta Donalda Trumpa sprawcą wojny jest sama Ukraina i prezydent Żeleński, „kiepski komik”, który oszukał prezydenta Bidena, wciągnął Stany Zjednoczone w „wojnę, której nie można wygrać”, wyłudził wielką pomoc, której część została zdefraudowana. Dalej prezydent Trump sugeruje, że to nie Rosja ponosi odpowiedzialność za rozpoczęcie wojny, ale prezydent Żeleński, i przekonuje, że dawno już mógł zakończyć wojnę, ale woli trzymać się swojego stołka. Tymczasem zginęło mnóstwo ludzi, a kraj został zniszczony. Co więcej, okazuje się, że prezydent Żeleński nie jest nawet prawowitym prezydentem, bo skończyła mu się kadencja w maju 2024 roku, a on sam cieszy się poparciem zaledwie 4% Ukraińców.
Wszyscy dotychczasowi rzecznicy Ukrainy mają teraz nie lada problem. Dotąd każdego, kto nie zgadzał się z oficjalną narracją triumfująco wyzywali od ruskich onuc i agentów Putina. Teraz musieliby powiedzieć to samo o prezydencie USA, „przywódcy wolnego świata”. Tymczasem prezydent Ameryki zaczął dogadywać się z prezydentem Rosji na temat pokoju. Obydwaj przywódcy deklarują, że pragną zakończenia konfliktu, i właśnie przystąpili do omawiania jego warunków. Na pewno wiadomo, że Ukraina nie przystąpi do NATO i nie odzyska ziem, zajętych przez Rosję.
Wtedy odezwali się ci, którzy najwięcej krzyczeli o pokoju, demokracji i prawach człowieka – liderzy „kolektywnego Zachodu”, czyli dziś Unii Europejskiej i Wielkiej Brytanii. Europa nie zgodziła się na warunki pokoju i wezwała Ukrainę, aby się nie poddawała, jednak USA oświadczyły jasno, że swoich żołnierzy nie wyślą. Liderzy Europy zwołali szybkie spotkanie w Paryżu, po którym francuska prasa doniosła, że Francja, Wielka Brytania i Polska zadeklarowały wysłanie na Ukrainę sił rozjemczych w ilości 25000 żołnierzy. Oficjalnie jednak premier Donald Tusk oświadczył, że Polska nie wyśle swoich żołnierzy.
Pojawił się więc pomysł dalszego finansowania ukraińskiej armii ogromną kwotą 700 mld euro. Aktualnie, w najbliższych dniach i tygodniach będą więc ważyć się dalsze losy wojny, Ukrainy, Bliskiego Wschodu, nowej architektury światowego bezpieczeństwa, i również Polski.
Sytuacja pełna zawiłości, nagłych zmian, dezinformacji, nie wiadomo, co o tym sądzić. Z pewnością nie można wyrobić sobie zdania na podstawie mediów głównego nurtu, nie ujawniają bowiem głównych wątków. Najistotniejszy polega na rewolucyjnej zmianie polityki USA po objęciu władzy przez Trumpa. Dotąd, pod Bidenem Ameryka realizowała projekt globalizacji, mający dwa główne motory – Stany Zjednoczone z doczepioną Wielką Brytanią i Unię Europejską.
Teraz jednak Ameryka wycofała się z projektu globalnego i realizuje swój własny, imperialny interes amerykański, natomiast kamaryla europejska pozostała wierna globalizacji, do tego bowiem została powołana, inaczej więc nie potrafi działać, co tyczy się również Wielkiej Brytanii. W ten sposób jednak UE i UK stały się z dnia na dzień rywalami imperialnej Ameryki, co dla europejskich liderów jest szokiem, zaskakującą sytuacją, w której nie wiedzą, jak się poruszać.
Od II Wojny Światowej to Ameryka zapewniała Europie bezpieczeństwo, dzięki czemu Unia mogła wciągać kolejne państwa i rozwijać swoją politykę, która ma trzy warstwy: oficjalną, nieoficjalną i ukrytą. Warstwa pierwsza, oficjalna, fikcyjna głosi, że Unia to dobrowolny związek suwerennych państw dla lepszej współpracy.
Warstwa druga – nieoficjalna, zawarta jest w Manifeście z Ventotene, w którym zjednoczona Europa bez państw narodowych staje się komunistycznym więzieniem narodów. Warstwa trzecia ukryta jest w projekcie Paneuropy, polegającym na likwidacji nie tylko państw, ale też narodów, czego skutkiem ma być nowy, sztucznie wyhodowany naród europejski, złożony z genetycznego wymieszania ludzi z Afryki, Azji i Europy.
Wymogi realizacji warstwy drugiej i trzeciej narzuciły na narody europejskie takie polityki, jak wspólną walutę, zrównoważony rozwój, zielony ład, dezorganizację gospodarki, zadłużenie rządów, gender, imigrację wielokulturową, likwidację chrześcijaństwa, Europejski Obszar Edukacyjny. Gdy Europejczycy zaczęli doświadczać dobrodziejstw eurokomunizmu, zaczęli się buntować. Odpowiedź europejskich elit, tak samo w UE, jak i w UK jest charakterystyczna dla wszystkich totalitaryzmów – ograniczanie wolności słowa i prześladowanie własnych obywateli. Zaczęło jednak europejskiej kamaryli brakować argumentów dla uzasadnienia własnej tyranii.
Wojna ukraińska spadła im jak z nieba – strach to bardzo dobry sposób spacyfikowania ludności, tym bardziej, że Europejczycy stali się generalnie ludźmi gnuśnymi i strachliwymi. Tego paliwa starczyłoby jeszcze na jakiś czas, bezcenny dla unijnych elit, w którym domykaliby projekt Paneuropy. Zakończenie wojny ukraińskiej zabiera unijnym elitom uzasadnienie ich polityki. Na domiar złego ekipa Trumpa wyraźnie dąży do ujawnienia przeróżnych nieczystych spraw globalnej polityki, między innymi prawdziwych okoliczności przyczyn wojny, rzeczywistych strat ukraińskich, poziomu defraudacji pomocy międzynarodowej, działalności służb i fundacji w finansowaniu „kolorowych rewolucji”. Innymi słowy, za krótki czas zapewne okaże się, że jeden z głównych filarów polityki europejskiej przestanie istnieć, a po nim runą pozostałe. UE utraci uzasadnienie swojego istnienia, a UK swojej polityki, dlatego przedłużanie konfliktu jest dla nich kwestią przetrwania.
To uzasadnia tak wielkie zaangażowanie prezydenta Macrona i premiera Stramera. Kanclerz Scholz przed wyborami w Niemczech nie mógł się wychylać, nowy kanclerz Merz jeszcze nie okrzepł, choć zapewne rychło zobaczymy także niemiecką aktywność. Europejskie elity znalazły się w bardzo kłopotliwym położeniu, które za chwilę może być rozpaczliwe. Postanowili więc użyć jednej z ostatnich mocnych kart – Polski, zarządzanej przez osadzoną w Warszawie, posłuszną Unii ekipę.
Wepchnięcie Polski do konfliktu na Ukrainie, obojętnie w jakiej konfiguracji byłoby bardzo korzystne dla UE i UK. Obydwie ekipy prowadzą politykę zabójczą dla własnych mieszkańców, którzy coraz głośniej się buntują. Dopóki na Ukrainie giną ludzie, te dwie ekipy mogą jawić się jako moralni mocarze, walczący ze złem w obronie kobiet, dzieci, zwierzątek i planety. Gdyby dodatkowo zaczęli ginąć ludzie w Polsce, europejska tyrania odniosłaby dwie korzyści. Po pierwsze, wykazałaby, że jest potrzebna, bo trzeba bronić Polski. Po drugie, pozbyłaby się jednego ze swoich głównych problemów – etnosu polskiego. Dlatego można się spodziewać, że będą bardzo duże naciski na rząd warszawski, aby w jakiejś formie zaangażować Polaków w ukraiński konflikt, a następnie, aby go rozszerzyć.
Kluczowa jest tu rola aktualnych zarządców Polski. Są oni zależni od trzech wpływów. Wpływ pierwszy to USA, które mają dużą praktykę w obalaniu i ustanawianiu rządów i dyktowaniu im polityki. Wpływ drugi to powiązanie europejskie, bliższe terytorialnie, ale słabsze globalnie. Należy oczekiwać, że te dwa wpływy będą rywalizować zarówno w Europie, jak i w Polsce, co będzie się objawiać zaskakującymi wypowiedziami i decyzjami, a być może zmianami personalnymi i nagłymi woltami. Jest też wpływ trzeci – wola narodu polskiego. Jak dotąd, wpływ ten był w polityce kolejnych ekip uwzględniany niewiele lub wcale.
Wytłumaczenie jest proste – Polacy są obcy dla Paneuropejskiego Rządu Ukropolińskiego (PRUk), składa się on bowiem z poliniaków, którzy od Polaków różnią się zasadniczo tożsamością i celami działania. Poliniacy są lojalni wobec sił globalno – unijnych, nigdy wobec Polski. PRUk wykona każde polecenia i sugestię swoich panów, i robił tak zawsze, rzadko natomiast uwzględniał interesy Polaków, i tylko wtedy, gdy zabiegał o ich poparcie. Teraz sytuacja ma jednak szansę się odmienić, z dwóch powodów. Powód pierwszy to rozdźwięk pomiędzy z jednej strony USA, a z drugiej – UE i UK. Powód drugi to rosnąca świadomość Polaków, których coraz większy odsetek przekonuje się, jakie są faktyczne cele tyranii europejskiej i PRUk. Aby jednak Polacy mogli wywrzeć jakikolwiek wpływ na decyzje poliniaków z PRUk muszą ich zapewnić, że tym razem zapadną surowe kary, jeśli nadal będą dopuszczać się zdrady i narażać naród. Ci ludzie muszą bać się osobistej odpowiedzialności, inaczej możemy spodziewać się wszystkiego.
Na końcu warto podsumować, co powinien zrobić rząd w kwestii ukraińskiej, aby nie narazić się na surową odpowiedzialność.
Poszczególne metamorfozy ukraińskiej państwowości, począwszy od rewolucji Chmielnickiego, poprzez powstanie hajdamaków, czyli koliszczyznę, ukraiński ruch nacjonalny XIX wieku, próby budowy ukraińskiego państwa po I Wojnie Światowej, banderyzm, aż po tzw. „niepodległą Ukrainę”, powstałą po rozpadzie ZSRR nigdy nie były skutkiem oddolnych inicjatyw świadomego swej tożsamości narodu ukraińskiego, lecz efektem złożonych, zakulisowych zabiegów skrywanych sił. Najwięcej możemy tam dostrzec knowań niemieckich, anglosaskich, rosyjskich i syjonistycznych. Wszystkie te inicjatywy od Chmielnickiego począwszy miały wspólny wektor – opozycja wobec narodu i państwa polskiego. Przeciw Polakom buntowano zaporoskich Kozaków i rusińską czerń, hajdamaków, ukraińskich nacjonalistów, banderowców. Podstawiano przywódców, inicjowano oddolne wrzenie. Buntowano też Ukraińców przeciw własnym rządom, co niedawno stało się jasne po odkryciu zaangażowania służb amerykańskich i niemieckich oraz globalnych funduszy w „pomarańczową rewolucję”, która skierowała państwo ukraińskie do miejsca, gdzie dziś się znajduje. Jednocześnie w polskiej infosferze ukrywano te zabiegi, wmawiając Polakom, że Ukraińcy pragną wolności od Rosji, więc Polska powinna zawsze bezwarunkowo popierać każde ukraińskie roszczenia. Jeśli dziś dla polityków na Ukrainie to Polska jest głównym i stałym adresatem pretensji, nie dziwmy się, tak jest nieprzerwanie od czasów Chmielnickiego, tylko my sami nie pamiętamy własnej historii. Najnowsze wcielenie polsko – ukraińskiego złudzenia objawiło się niedawno pod postacią mirażu unii polsko – ukraińskiej w postaci Ukropolu, który w rzeczywistości jest ledwo skrywanym Ukropolinem.
Wielką rolę w budowaniu tego mitu odegrały środowiska w Polsce, które profesor Adam Wielomski trafnie określa „elitką infantylno – agenturalną”. Ten miraż jak dotąd spowodował po polskiej stronie poważne wydatki na finansowanie wojny ukraińskiej, rozbrojenie polskiej armii, skierowanie polskiej polityki na tory dla Polski wprost zgubne. Wystarczy, że po zawarciu pokoju amerykańsko – rosyjskiego ukraińskie państwo i siły społeczne skierują ostrze swej goryczy przeciwko polskim sąsiadom. Ich siły, zbyt słabe, aby zagrozić Rosji będą jednak wystarczająco silne, aby poważnie zagrozić rozbrojonej Polsce.
Rozbrojonej pod każdym względem – nie tylko wojskowym i finansowym, ale przede wszystkim mentalnym. Nasza elitka wraz z mediami wciąż bowiem karmią się złudzeniami „kolektywnego Zachodu”, wartości europejskich, demokracji, praw człowieka, przyjaźni polsko – ukraińskiej. Z tych haseł w sposób realny nie istnieje nic, jest natomiast twarda gra cynicznych interesów, prowadzona przez wyrachowanych graczy. W tej grze Polska może zasiąść do stołu jako pełnoprawny gracz i uzyskać dla siebie korzystne koncesje, jednak do tego potrzebna jest trzeźwa ocena rzeczywistości i gracze z charakterem. Ani jednego, ani drugiego nie uświadczysz po stronie „elitki infantylno – agenturalnej”. Tym większa odpowiedzialność spoczywa na tych, którzy taką refleksję są w stanie przeprowadzić, nawet, jeśli dziś nie mają możliwości przebić się do głównego nurtu mediów i polityki. Potrzeba ze wszystkich sił wywrzeć wpływ na opinię publiczną, aby ta wymusiła na poszczególnych politykach „elitki”, aby chociaż raz stali się elitą i zachowali się zgodnie z polskim interesem narodowym, a nie według emocji, suflowanych przez polskojęzyczne media.
Być może Paneuropejski Rząd Ukropoliński (PRUk) zgodzi się dalej finansować Ukrainę i wysłać tam nasze wojska. Trzeba więc głosić, jak bardzo będzie to złe dla Polaków. Jednocześnie należy wywierać informacyjny wpływ na obecną opozycję, aby, gdy zostanie wywindowana do władzy kierowała się interesem narodowym, inaczej kolejny obrót spraw może także ich postawić pod ścianą odpowiedzialności. Wiele teraz zależy od tego, czy w kręgach PiS pojawi się świadomość o rewolucyjnej zmianie polityki amerykańskiej, co pociąga zmianę sił w Europie, ewentualnie czy wyłoni się jakaś alternatywna siła polityczna, mogąca poprowadzić nawę państwową.
Trzeba już teraz tłumaczyć wszem i wobec, że Trump będzie dążył do porozumienia z Rosją, a UE i UK będą próbowały temu przeszkadzać, przedłużając wojnę i starając się wciągnąć do konfliktu Polskę. Przekazać im myśl, że Polska powinna wyciągnąć korzyści z porozumienia na linii USA – Rosja, odbudowując zburzone relacje ze Wschodem i flankując ewentualne nastroje antypolskie na Rusi. Wszystkim, zakochanym w Ukraińcach należy też uświadomić, że bezwarunkowe wspieranie obecnej ekipy kijowskiej i spełnianie wszystkich jej zachcianek fatalnie odbija się nie tylko na Polsce, ale również na samej Ukrainie.
To bowiem wymiernie osłabi Polskę, a jeśli Ukraina ma kiedykolwiek wybić się na niepodległość, dobrobyt i bezpieczeństwo, potrzebuje silnej, niezależnej Polski. Tej nie zbudujemy nigdy, jeśli będziemy wciąż ulegać roszczeniom unijnym i kijowskim. Musimy więc prowadzić politykę niezależną zarówno od europejskiej kamaryli, jak i od uzależnionej od obcych potęg Ukrainy. Dopiero wtedy, gdy sami się wzmocnimy, będziemy mogli właściwie wspierać Ukrainę, jako część polskiej strefy wpływów. Na razie daleko do tego i wielką musimy wykonać pracę, najpierw nad odbudową własnego państwa, narodu, gospodarki i armii.
Tymczasem zaś powinniśmy nie wysyłać żadnych wojsk w ramach obecnego konfliktu ukraińskiego; nie wspierać tej wojny w żaden sposób; wystąpić do władz Ukrainy o rekompensaty z tytułu kosztów, jakie państwo i społeczeństwo polskie poniosły na rzecz państwa ukraińskiego i jego obywateli; zażądać ekshumacji polskich ofiar rzezi wołyńskich i małopolskich oraz potępienia banderyzmu; wydalać z Polski wszystkich obywateli obcych państw, którzy złamią polskie prawo; uszczelnić granice.
Żołnierze polscy muszą zaś pozostać w Polsce, nie tylko po to, aby nie wciągnąć naszego narodu w obcą wojnę. Również po to, aby zapewnić obywatelom polskim ochronę przed ewentualnymi czystkami etnicznymi ze strony licznych obcych przybyszów, jacy już u nas są, i jacy mogą jeszcze do nas przybyć. Pamiętajmy bunt Chmielnickiego w XVII w., koliszczyznę w XVIII w., Wołyń w XX w. Nie dopuśćmy, aby znowu ktoś poróżnił Polaków i Rusinów i rzucił do bratobójczej walki, a do tego musimy wpierw zadbać o bezpieczeństwo własne, dopiero potem o cudze. Wszyscy świadomi Polacy powinni jak najszybciej zjednoczyć się mentalnie i zażądać, aby rząd w Polsce był rzeczywiście polski. A będzie taki wtedy, gdy konsekwentnie przyjmie zasadę „PO PIERWSZE POLSKA”.
Co nam pozostanie po Ukrainie? Ukraina, jako państwo upada. I nie chodzi tu jedynie o wojnę, którą bez wsparcia Zachodu nasi wschodni sąsiedzi ewidentnie przegrają. Nawet nie w tym rzecz, że po 3 latach konfliktu […]
__________________
Czy my jesteśmy głupi? Czy skala oraz mnogość zdarzeń na naszej scenie politycznej naprawdę nie są już w stanie nikim wstrząsnąć? Czy na dobre i na stałe z aktywnych, partycypujących obywateli zmieniliśmy się w […]
__________________
Dzisiejszy naród, dzisiejsza polskość Bierność, postępujący brak empatii dla rodaków i jednocześnie krwiożerczy „wyścig szczurów” z jakimi mamy do czynienia od czasów przewrotu Solidarności i to w obliczu postępującej utraty suwerenności, grabieży, wyprzedawania majątku […]
Calin Georgescu, zwycięzca pierwszej tury ubiegłorocznych wyborów prezydenckich w Rumunii, został w środę zatrzymany przez policję i przewieziony do Prokuratury Generalnej w celu przesłuchania – powiadomiły państwową agencję Agerpres źródła sądowe.
Według informacji podanych przez państwową agencję Agerpres, prawicowy polityk Calin Georgescu został w środę 26.II. zatrzymany i doprowadzony do prokuratury w celu przesłuchania w związku ze sprawą dotyczącą nieprawidłowości podczas kampanii wyborczej.
Rumuńskie media twierdzą, że Georgescu został aresztowany w momencie, gdy zamierzał zarejestrować swoją kandydaturę w powtórzonych wyborach, które odbędą się 4 maja.
Przypomnijmy, że w unieważnionej przez rumuński sąd konstytucyjny I turze wyborów prezydenckich zdobył 22,94 proc. głosów, niespodziewanie wygrywając ją.
Dziś Călin Georgescu miał zgłosić swoją kandydaturę na nowego prezydenta. Zaledwie 10 minut temu zatrzymano go stojącego w korku i zabrano na przesłuchanie do Prokuratury Generalnej! Gdzie jest teraz demokracja, gdzie są jej obrońcy? – czytamy na oficjalnym profilu Georgescu na platformie X.
Georgescu został zatrzymany w ramach śledztwa w sprawie związanej z finansowaniem kampanii wyborczej, utworzeniem organizacji faszystowskiej, rasistowskiej lub ksenofobicznej oraz promowaniem kultu osób winnych popełnienia zbrodni ludobójstwa.
Wybory prezydenckie w Rumunii anulowane
Przypomnijmy, że w grudniu europejską opinią publiczną wstrząsnęła informacja o anulowaniu wyników pierwszej tury wyborów prezydenckich w Rumunii. Pomimo tego, że nie przedstawiono żadnych dowodów na fałszerstwa wyborcze.
Przyczyną miały być niejasne „ingerencje w kampanię” poprzez zamieszczanie filmów na TikToku, które miały być finansowane z zewnątrz. Opinia publiczna nie dysponuje żadnymi konkretami w tej sprawie, mowa tylko o rzekomych raportach służb, które mają ten prawdziwy czy zmyślony proceder opisywać.
Rumuńscy dziennikarze śledczy: Wiemy, kto opłacił kampanię na TikToku, i nie jest to Rosja
Ursula von der Leyen, po ponownym wyborze na szefową KE zapewniła, że nadal będzie realizowała założenia Zielonego Ładu / Źródło: Flickr
– Ten podatek nigdy nie powinien wejść w życie – powiedział w rozmowie z Biznes Alertem Łukasz Horbacz, prezes zarządu Polskiej Izby Gospodarczej Sprzedawców Węgla odnosząc się do planowanego przez Unię Europejską podatku od ogrzewania. Wprowadzenie takiego haraczu oznaczałoby drastyczny wzrost rachunków dla milionów Polaków. – To byłoby polityczne harakiri, bo planowane wejście podatku to 2027 rok, czyli rok wyborczy w Polsce – wskazał Horbacz.
Unia Europejska przegłosowała nowe przepisy dotyczące Europejskiego Systemu Handlu Emisjami (ETS2). I rozszerzyła je na sektor budynków mieszkalnych. Przyjęte w Brukseli regulacje przewidują m.in. obowiązkowe montowanie paneli fotowoltaicznych i zakaz pieców węglowych. Każdy kto zaś wciąż ogrzewa dom, czy mieszkanie węglem i gazem ma dodatkowo płacić. Tzw. podatek od emisji dwutlenku węgla miałby obowiązywać od 2027 roku.
– Na razie nie ma mechanizmu, który pozwoliłby na zmuszenie państw do wdrożenia unijnej dyrektywy – podkreślił jednak Łukasz Horbacz. Wskazał, że już np. Słowacja stanowczo zaprotestowała i powiedziała, że w ETS2 nie weźmie udziału.
Ile trzeba będzie płacić?
Koszt nowego podatku będzie uzależniony od ilości zużywanego paliwa oraz stawek ustalonych na poziomie unijnym i krajowym. Dokładne kwoty będą zależeć od ilości zużywanego gazu lub węgla oraz ewentualnych mechanizmów wsparcia dla odbiorców.
Jak wstępnie wyliczają eksperci gospodarstwo domowe w Polsce emituje około 6 ton dwutlenku węgla w skali roku. W przypadku wprowadzenia unijnego podatku, trzeba się liczyć z dodatkowym kosztem rzędu 1200 zł rocznie, czyli około 100 zł miesięcznie. A to oznacza wzrost rocznych rachunków o kilkadziesiąt procent. Czy do tego dojdzie?
– Uważam, że ETS2 nie wejdzie w 2027 roku. Jest to rok wyborczy w Polsce i nie wyobrażam sobie, żeby w roku wyborczym podnieść obywatelom koszty funkcjonowania we wszystkich dziedzinach życia. Byłoby to politycznym harakiri – ocenił Horbacz.
Unia nie zmienia swojej polityki
Zdaniem prezesa Horbacza, zmiana na stanowisku prezydenta USA nie ma na razie wpływu na politykę Unii w zakresie gospodarki, a więc i ETS2.
– Nie widzę tego efektu Trumpa w Europie. A jeżeli jest, to mocno pozorowany. Mam wrażenie, że Stany Zjednoczone ocknęły się i zaczynają faktycznie stawiać gospodarkę na pierwszym miejscu – powiedział.
– Moim zdaniem, politycy nie tylko w Polsce, ale również europejscy żyją w jakimś letargu i przeświadczeniu, że będą dalej robić to samo co robili do tej pory, oczekując innych efektów – dodał.
Nowy, rozszerzony system handlu emisjami, obejmujący m.in. transport i budownictwo, ma obowiązywać w UE od 2027 roku Reforma ta została przyjęta w związku z pakietem legislacyjnym Fit for 55, którego celem jest ograniczenie emisji w UE o co najmniej 55 procent do 2030 roku w porównaniu z poziomem z 1990 roku
Ptasia grypa doprowadziła do wybicia ok. 6 mln szt. kur niosek, dlatego na rynku zaczyna brakować jaj. „Handel detaliczny i konsumenci muszą zapomnieć o wielkanocnych promocjach jaj; producenci nie są w stanie dostarczyć ich odpowiedniej ilości” – alarmuje Krajowa Izba Producentów Drobiu i Pasz.
Wyniki przeprowadzonych konsultacji z producentami jaj pokazują, iż „konsumenci nie powinni liczyć na tradycyjne wiosenne promocje cenowe związane ze świętami”. Według szacunków KIPDIP, z polskiego rynku w związku z grypą ptaków i urzędowym zwalczaniem tej choroby w ostatnich miesiącach ubiegłego roku (październik – grudzień 2024 r.) zniknęło z produkcji ok. 1,7 mln kur niosek. W tym roku zlikwidowano też 5 dużych stad utylizując łącznie ponad 4,3 mln kur niosek.
Poprzedni rok charakteryzował się również zdecydowanie mniejszą skłonnością branży do powiększania pogłowia. Na skutek braku chęci hodowców do powiększania produkcji, liczba utrzymywanych w Polsce kur spadła o niemal 5 mln sztuk. „Wszystko to oznacza, że podaż jaj w naszym kraju tej wiosny może być mniejsza nawet o 20 procent w porównaniu do okresu wielkanocnego sprzed roku” – stwierdziła prezes Izby, Katarzyna Gawrońska.
Ceny jaj rosną od sierpnia ub.r. Jak przekazała Gawrońska w styczniu i w lutym 2025 r. ceny „ostro poszły w górę”, jaja zdrożały nawet o kilkadziesiąt procent.
Drożeje również inny podstawowy produkt spożywczy, masło. W styczniu jego cena była niemal o 30 proc. wyższa niż rok wcześniej. Eksperci oceniają, że szczyt drożyzny zobaczymy w okolicach Wielkanocy. Za kostkę masła przyjdzie nam zapłacić około 12 zł.
Niemcy nie musieli długo czekać na pierwsze powyborcze ubogacenie kulturowe. Już we wtorek, dwa dni po niedzielnych wyborach do Bundestagu, na lotnisku w Berlinie wylądowały dwa samoloty ze szczególnym ładunkiem na pokładzie: imigrantami z Afganistanu.
W sumie do niemieckiej stolicy przetransportowano 155 Afgańczyków. Wszystko zostało ustalone przez lewicowy rząd jeszcze przed wyborami, ale ze względu na oczywistą reakcję obywateli – z realizacją lotów czekano aż do teraz.
Jak podaje „Die Welt”, w ciągu ostatnich niespełna czterech lat Niemcy sfinansowały przyloty prawie 36 tysięcy Afgańczyków. Chodzi teoretycznie o ludzi, którzy pomagali niemieckiemu kontyngentowi wojskowemu w tym kraju; ujawniono jednak, że wśród przybyszów byli też ludzie bez ważnych dokumentów.
Co ciekawe, w ostatnich miesiącach to właśnie Afgańczycy dopuszczali się w Niemczech krwawych zamachów terrorystycznych. Ich przywożenie do kraju to ogromny koszt: jak dotąd przyloty wraz z całą organizacją przedsięwzięcia kosztowały kilkaset milionów euro.
To jeszcze nie koniec. W pakistańskim Islamabadzie na podróż do Niemiec czeka kolejnych 3000 obywateli Afganistanu.
Szanowny Panie Mirosławie! W oczekiwaniu na wprowadzenie przymusowej „edukacji seksualnej” do szkół przygotowano program „Lekcje bez tabu”, który już teraz ma docierać do polskich uczniów i nauczycieli. Jego współautorem jest ta sama osoba, która tworzyła podstawę programową do nowego przedmiotu planowanego przez MEN. Program zakłada, że niektórzy rodzice przekazują swoim dzieciom „błędne i szkodliwe” informacje na temat seksualności, więc szkoła musi przejąć odpowiedzialność za „edukację seksualną” dzieci i młodzieży.
W związku z tym, „Lekcje bez tabu” będą oswajać uczniów z rozwiązłością seksualną, LGBT, „tęczowymi rodzinami”, „zmianą płci” oraz aktywizmem homoseksualnym. Partnerami projektu, w ramach którego powstały scenariusze szkolnych lekcji, są znane polskie firmy takie jak: InPost, CCC, Wedel, Itaka, Wojas, Rossmann, TVN, WSiP, Black Red White, RTV EURO AGD, Allianz, Meble Wójcik, 4F, Mattel, Douglas, Komfort, Bartek, Itaka, Inglot.Jedna z największych w Polsce grup „edukatorów seksualnych”, na stronie której możemy znaleźć m.in. materiały oswajające z masturbacją oraz praktykami seksualnymi z użyciem przemocy i masochizmu, stworzyła nowy program o nazwie „Lekcje bez tabu”. Współtwórcą programu jest Antonina Kopyt, która jest również jedną z osób odpowiedzialnych za stworzenie podstawy programowej do nowego przedmiotu „edukacja zdrowotna”, który od 1 września wchodzi do polskich szkół.
Jak piszą „edukatorzy seksualni”:
„Projekt powstał z myślą o wypełnieniu luki w systemie edukacji.”„
Chodzi oczywiście o „lukę”, jaką jest brak obowiązkowej „edukacji seksualnej” w szkołach, czego od lat domagają się te środowiska. Taka „edukacja” pod nazwą „edukacji zdrowotnej” dopiero rozpocznie się od 1 września. „Lekcje bez tabu” to gotowe scenariusze zajęć, które nauczyciele już teraz mogą realizować z uczniami na lekcjach typu WDŻ, godzinach wychowawczych oraz podczas apeli szkolnych czy zajęć ze szkolnym psychologiem.
Zdaniem autorów „Lekcji bez tabu”: „to ważne, żeby treści związane z edukacją seksualną pojawiały się w szkole”, ponieważ:
„są rodzice, którzy nie rozmawiają ze swoimi dziećmi na temat cielesności czy relacji albo przekazują im na ten temat błędne, a co za tym idzie – szkodliwe informacje. Dla takich dzieci zajęcia szkolne mogą być jedyną okazją do poznania odpowiednich wzorców czy rzetelnej wiedzy.”
Jakie to „szkodliwe informacje?” niektórzy rodzice przekazują swoim dzieciom? Odpowiedź na to pytanie nie pada wprost, ale wystarczy przeczytać opracowane przez „edukatorów seksualnych” scenariusze lekcji, aby dowiedzieć się o kogo chodzi – o rodziców katolików, chrześcijan oraz wszystkich tych, którzy kierują się zdrowym rozsądkiem, normalnością oraz zasadami moralnymi od wieków obecnymi w naszej cywilizacji. Spójrzmy na kilka przykładowych scenariuszy szkolnych lekcji.
Jedna z lekcji ma być poświęcona tematowi jakim jest „debiut seksualny”. Scenariusz zajęć słowem nie wspomina o tym, że „pierwszy raz” powinien odbywać się w małżeństwie. Uczniowie dowiadują się za to, że:
„Seks i miłość nie zawsze idą w parze.”
Inaczej mówiąc – możesz współżyć kiedy chcesz i uznasz to za stosowne oraz z kim chcesz. Co więcej – nie musi cię nic łączyć z drugą osobą lub kolejnymi osobami, z którymi będziesz podejmował współżycie seksualne. W scenariuszu czytamy też, że:
„możemy mieć wiele pierwszych razów w życiu, bo seksualność jest szeroka i zmienia się wraz z nami przez całe życie. „Pierwszy raz” może oznaczać dla różnych osób coś innego, to może być też częściowo zależne od orientacji seksualnej danej osoby.”
Innymi słowy – „pierwszy raz” może być wiele razy, gdyż ktoś raz będzie współżył z kobietą, a potem za jakiś czas zechce uprawiać seks z mężczyzną. Dla „wyedukowanych seksualnie” uczniów ma to być coś całkowicie normalnego i naturalnego.
Na innej lekcji uczniowie dowiedzą się: „czym jest płeć?”. W scenariuszu możemy przeczytać, że:
„Tak naprawdę dopóki dana osoba nie powie nam, jakiej jest płci, to możemy tylko zgadywać (…) Może też być tak, że taka sama osoba nie czuje się ani chłopakiem, ani dziewczyną. Wtedy mówimy, że jest to osoba niebinarna. Tzn. że nie wpisuje się podział na dwie płci, który też nazywamy binarnością płci. W pewnym sensie możemy powiedzieć, że każda osoba niebinarna jest transpłciowa, ponieważ jej tożsamość jest inna niż płeć przypisana jej przy urodzeniu.”
Z kolei w jeszcze innej lekcji na ten temat uczniowie usłyszą:
„Najczęściej o osobach, które mają penisa i jądra mówi się chłopacy/ mężczyźni, a osobach z wulwą lub pochwą – dziewczyna/kobieta. To duże uproszczenie i nie jest tak w przypadku wszystkich (…) Poczucie bycia chłopakiem [lub dziewczyną] jest w głowie, a nie między nogami.”
Przekładając powyższe z języka zagmatwanej ideologii LGBT na język polski – płeć jest czymś, co możesz sobie uczniu dowolnie wybierać. Dzisiaj możesz być dziewczynką, jutro chłopcem, jutro kimś jeszcze innym lub wręcz „nikim”. Tego typu propaganda prowadzi do poważnej destabilizacji psychiki młodych ludzi i groźnych zaburzeń. Program zakłada także lekcje pod tytułem „rodziny są różne”, w ramach której uczniowie dowiedzą się m.in. o „rodzinach tęczowych” z „dwoma mamami” lub „dwiema tatami”. [sic!! md] Uczniowie mają zapamiętać, że każda taka „rodzina” ma zasługiwać na ich szacunek.
W kolejnych „Lekcjach bez tabu” uczniom pokazywane są slajdy ze zdjęciami znanych piosenkarzy, aktorów i celebrytów, którzy są homoseksualistami lub transseksualistami. W programie przewidziane są także zajęcia oswajające z procederem tzw. „tranzycji” czyli „zmiany płci”, polegającym na faszerowaniu się blokerami hormonalnymi hamującymi proces dojrzewania oraz kastracją organów rozrodczych i amputacjach „zbędnych” części ciała takich jak piersi. Scenariusze zakładają też naukę aktywizmu homoseksualnego – w ich trakcie uczniowie dowiedzą się na temat konieczności wywieszania tęczowych flag w szkołach, organizacji „neutralnych płciowo” szatni i toalet oraz działania na rzecz prawnej legalizacji w Polsce „małżeństw” homoseksualnych. ===========
Spróbujmy to wszystko podsumować. W świetle zaprezentowanych scenariuszy lekcji „wyedukowany seksualnie” uczeń to taki, który wie, że:
– Nie istnieją żadne normy w zakresie seksualności, związków i relacji międzyludzkich. Najważniejsza jest „różnorodność”, która ma zasługiwać na szacunek.
– Seks nie musi się wiązać z miłością.
– „Rodzina” to wszelkie możliwe konfiguracje związków między ludźmi, w tym „tęczowe”.
– Można współżyć seksualnie kiedy się chce i z kim się chce.
– Współżycie tylko w małżeństwie to stare, „średniowieczne” przesądy, niezgodne z postępem nauki.
– Homoseksualizm to naturalny, normalny i radosny styl życia.
– Płeć to coś, co można sobie dowolnie wybierać i bez przerwy zmieniać.
– Jeśli ktoś czuje się źle w swojej płci, to może ją zmienić poprzez nafaszerowanie się blokerami hormonalnymi lub amputowanie organów rozrodczych.
Tak wygląda program „edukacji seksualnej” opracowany przez osobę, która współtworzyła w MEN podstawę programową do „edukacji zdrowotnej”, która już od 1 września wchodzi do szkół. Program „Lekcje bez tabu” to pokaz tego, jak ma wyglądać przymusowa „edukacja seksualna” w każdej polskiej szkole, którą rząd Tuska zamierza wprowadzić po wyborach.
Warto przyjrzeć się również temu, kto stworzył i sfinansował powstanie „Lekcji bez tabu”. Z opublikowanych przez „edukatorów seksualnych” informacji wynika, że stoi za tym „Konsorcjum Filantropijne” powołane przez Omenaa Foundation, z którą współpracuje wiele znanych w Polsce firm. Na liście partnerów tej organizacji możemy znaleźć takie przedsiębiorstwa jak: InPost, CCC, Wedel, Itaka, Wojas, Rossmann, TVN, WSiP, Black Red White, RTV EURO AGD, Allianz, Meble Wójcik, 4F, Mattel, Douglas, Komfort, Bartek, Itaka czy Inglot. W zarządzie Omenaa Foundation znajdują się takie osoby jak Rafał Brzoska (prezes InPost), dziennikarka TVN Dorota Wellman oraz celebryci Olivier Janiak i Małgorzata Rozenek-Majdan. Z kolei członkami Rady Konsorcjum Filantropijnego są m.in. Wojciech Kostrzewa (prezes Polskiej Rady Biznesu, były prezes Grupy ITI oraz kilku banków) oraz Dariusz Gałęzewski (prezes Oshee Polska).
Do „edukacji seksualnej” polskich dzieci zaangażowano ogromne siły finansowo-medialne. Ten napór deprawacji może jednak zostać powstrzymany. Aby tak się stało, konieczna jest dalsza mobilizacja Polaków.Nasza Fundacja w całej Polsce organizuje niezależne kampanie informacyjne, za pomocą których kształtujemy świadomość, ostrzegamy przed zagrożeniami i wzywamy do działania. W ubiegłym roku zorganizowaliśmy takich akcji ponad 1 000 w całym kraju. W ostatnich miesiącach rozdaliśmy również już kilkadziesiąt tysięcy egzemplarzy naszej broszury ostrzegawczej dla rodziców na temat „edukacji seksualnej” wchodzącej do szkół. Zainicjowane przez naszą Fundację kampanie wyzwoliły powszechny opór społeczny przeciwko deprawacji, a w działania zaangażowały się liczne środowiska i stowarzyszenia rodziców w całej Polsce. Pod naporem naszej presji rząd Tuska wyciszył temat „edukacji seksualnej” na czas wyborów. Nie wyciszają go jednak sami „edukatorzy seksualni”, którzy wchodzą do szkół z kolejnymi programami i czekają na wprowadzenie „edukacji zdrowotnej” do szkół. Trzeba działać i mobilizować kolejne osoby. Kluczowa jest w tym stała i regularna pomoc finansowa. Nie otrzymujemy dotacji od dużych firm i wielkich korporacji. Działamy i walczymy tylko dzięki naszym Darczyńcom. Kilka dni temu zapłaciliśmy fakturę 34 000 zł za wydruk tysięcy kolejnych broszur, które zaczynają już docierać do rodziców. W najbliższym czasie potrzebujemy na dalsze kampanie ok. 23 000 zł. Dlatego proszę Pana o przekazanie 50 zł, 100 zł, 200 zł, lub dowolnej innej kwoty, jaka jest dla Pana obecnie możliwa, aby umożliwić nam dotarcie do kolejnych Polaków z ostrzeżeniem przed „edukacją seksualną” i zmobilizowanie kolejnych rodziców do walki o dzieci.
Numer konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667 Fundacja Pro – Prawo do życia ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków Dla przelewów zagranicznych – Kod BIC Swift: INGBPLPWPS : Nasza walka trwa również w przestrzeni sądowej. Dzisiaj w Zielonej Górze odbędzie się pierwsza rozprawa w moim procesie za mówienie o związkach homoseksualnego stylu życia z pedofilią. Proszę Pana o modlitwę w intencji pomyślnego zakończenia tej sprawy i zwycięstwa prawdy przed sądem. Z wyrazami szacunku
Fundacja Pro – Prawo do życia ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków stronazycia.pl
Na zdjęciu naczynia krwionośne myszy na diecie z aspartamem – po prawej i myszy z grupy kontrolnej – po lewej. Na czerwono zaznaczono blaszki miażdżycowe
Aspartam, jeden z najpopularniejszych zamienników cukru, może mieć negatywny wpływ na zdrowie układu sercowo-naczyniowego. W badaniach na myszach naukowcy ustalili, że słodzik ten przyczynia się do zwiększonego odkładania się blaszek miażdżycowych w tętnicach i stanu zapalnego naczyń krwionośnych, co może prowadzić w dłuższej perspektywie do zwiększonego ryzyka zawału serca i udaru mózgu.
Aspartam został opracowany przez Jamesa M. Schlattera w 1965 roku i przez wiele lat był reklamowany jako wspaniały zamiennik cukru i złoty środek wspomagający odchudzanie. Związek ten jest 150 do nawet 200 razy bardziej słodszy od cukru, przy tym jego kaloryczność jest bliska zeru w stężeniach dających zadowalające wrażenie słodyczy. Dlatego zyskał sporą popularność u dietetyków.
Aspartam jest obecny w wielu produktach spożywczych – m.in. w lodach, słodkich napojach – zwłaszcza tych reklamowanych, jako dietetyczne, w wyrobach cukierniczych czy gumach do żucia. Aspartam, jako dodatek do żywności został uznany za bezpieczny przez wiele organizacji zajmujących się bezpieczeństwem żywności i jej wpływem na zdrowie. Ale niedawno przeprowadzone badania wskazują, że jego stosowanie może wiązać się ze zwiększonym odkładaniem się blaszek miażdżycowych w tętnicach i prowadzić do stanu zapalnego naczyń krwionośnych, przynajmniej u myszy.
W ramach swoich badań naukowcy przez 12 tygodni podawali myszom aspartam wraz z pożywieniem w dawkach odpowiadających spożyciu trzech puszek gazowanego napoju dietetycznego dziennie przez człowieka. Naukowcy dostrzegli, że u gryzoni na takiej diecie rozwinęły się większe i bardziej otłuszczone blaszki miażdżycowe w tętnicach w porównaniu do grupy kontrolnej. Myszy te wykazywały też zwiększony stan zapalny, co, jak zaznaczyli autorzy badań, jest cechą charakterystyczną dla osłabionego zdrowia układu krążenia.
Gdy zespół przeanalizował krew myszy, odkrył gwałtowny wzrost poziomu insuliny w odpowiedzi na aspartam. Badacze przyznali, że nie powinno to zaskakiwać, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że wiele tkanek zawiera receptory wykrywające słodycz, które pomagają regulować uwalnianie insuliny. Jednak aspartam wydawał się oszukiwać receptory, aby uwalniały więcej insuliny.
Naukowcy wykazali również, że podwyższony poziom insuliny u myszy napędzał wzrost blaszek miażdżycowych, co sugeruje, że insulina może być kluczowym ogniwem łączącym aspartam ze zdrowiem układu sercowo-naczyniowego.
Badacze ustalili też, w jaki sposób dokładnie podwyższony poziom insuliny prowadzi do gromadzenia się blaszek i zidentyfikowali sygnał odpornościowy zwany CX3CL1, który jest szczególnie aktywny pod wpływem stymulacji insuliną. – Ponieważ przepływ krwi przez tętnicę jest silny, większość substancji chemicznych zostałaby szybko wypłukana, gdy serce pompuje. Ale nie CX3CL1. Pozostaje on przyklejony do powierzchni wewnętrznej wyściółki naczyń krwionośnych. Tam działa jak przynęta, wyłapując komórki odpornościowe, gdy przepływają obok – wyjaśnił Yihai Cao, który bada przewlekłe choroby związane z zaburzeniami naczyń krwionośnych w Instytucie Karolinska w Szwecji.
To właśnie te uwięzione komórki odpornościowe nasilają stan zapalny naczyń krwionośnych. Gdy naukowcy wyeliminowali receptory CX3CL1 u komórek odpornościowych u myszy karmionych aspartamem, gromadzenie się blaszek nie wystąpiło.
Ograniczenia badania
Nie wszyscy badacze zgadzają się z ustaleniami poczynionymi w opublikowanych pracach. Oliver Jones z RMIT University w Australii zauważył, że autorzy badań wykorzystali konkretny typ myszy laboratoryjnej, który jest podatny na choroby serca. Do tego gryzonie były karmione, poza asparamem, dietą bogatą w tłuszcz i cholesterol, która sama w sobie zwiększa ryzyko chorób serca.
– Karmienie myszy, które są już genetycznie podatne na choroby serca dietą bogatą w tłuszcz i cholesterol, o której wiadomo, że powoduje choroby serca, zmniejsza znaczenie kliniczne badań. Wbrew twierdzeniom artykułu, jest całkiem dobrze ugruntowane, że aspartam nie stymuluje poziomu glukozy ani insuliny u ludzi – zaznaczył Jones.
Z kolei Ian Musgrave z University of Adelaide przyznał, że znaczenie tych badań dla ludzi jest niejasne. – Genetycznie zmodyfikowane myszy na diecie specjalnie zaprojektowanej w celu przyspieszenia tworzenia się blaszek miażdżycowych nie odtwarzają biologii i sytuacji dietetycznej większości ludzi. Co ważne, w eksperymentach z naczyniami krwionośnymi nie badano wpływu cukru ani wpływu zmniejszenia spożycia kalorii przez ilość spożytego aspartamu – powiedział Musgrave.
– Podczas gdy wcześniejsze badania sugerowały związek między sztucznymi słodzikami a ryzykiem sercowo-naczyniowym, nowe badanie dostarcza przekonujących dowodów na to, że te słodziki bezpośrednio powodują choroby układu krążenia. Chociaż badanie ma pewne ograniczenia, to dodaje wagi do rosnącego zbioru badań wzywających do ostrożności. Być może nadszedł czas, aby ponownie rozważyć nasze spożycie sztucznie słodzonych produktów – powiedział Yutang Wang z Federation University Australia.
W przyszłych badaniach Cao i jego zespół planują zweryfikować swoje odkrycia na ludziach. Naukowcy sądzą, że CX3CL1 może być potencjalnym celem terapeutycznym w leczeniu przewlekłych schorzeń układu sercowo-naczyniowego, ale też innych chorób związanych ze stanem zapalnym naczyń krwionośnych – udarów, cukrzycy czy zapalenia stawów. – Sztuczne słodziki przeniknęły do niemal wszystkich rodzajów żywności, więc musimy znać ich długoterminowy wpływ na zdrowie – podkreślił Cao.
Źródło: Cell Press, Scimex, fot. Wu et al., Cell Metabolism/ CC BY-SA.
=========================
mail:
u mnie w byłej pracy gdzie pracowały dziewuchy które np zaszczepiły swoje dzieci żeby pójść na Woodstock Owsika, przyszła paczka od klienta z materiałami reklamowymi. Przyszły też takie w opakowaniu jak tiktak słodziki – tabletki z aspartamem.
Durne dziopy zeżarły to wszystko bo myślały że to cukierki. AUTENTYCZNIE. Jedna wpierdoliła 100 tabletek aspartamu w dniu roboczym…….
Niszczenie wolności słowa, represje polityczne wobec opozycji, ignorowanie legalnych orzeczeń sądów i Trybunału Konstytucyjnego. To tylko część listy grzechów obecnego rządu Donalda Tuska i jego koalicji z Szymonem Hołownią, Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem i postkomunistami.
Flaga UE. Ilustracja poglądowa / Pixabay.com
Według raportu amerykańskiego think tanku Hudson Institute, obecny „centrolewicowy” rząd w Warszawie przekroczył fundamentalne granice demokracji. To nie jest diagnoza tylko Polski, tak naprawdę to diagnoza UE i obraz tego, czym może się stać w pełni Zachód pod rządami szalonych lewicowców.
Raport i przemówienie
Tak piszą Matthew Boyse i Peter Doran, autorzy raportu „Gdy demokraci rządzą niedemokratycznie: Przypadek Polski”. Dużo o nim ostatnio, szkoda, że tylko w konserwatywnej „bańce informacyjnej”. Bo to niewygodna prawda dla mainstreamu, czy to polskiego, czy europejskiego, czy amerykańskiego. Właśnie, skoro mowa o Ameryce.
Zła informacja jest taka, że łamanie prawa przez Tuska może osłabić sojusz Polski z USA. Nie, nie dlatego, że w Białym Domu urzęduje obecnie prawicowy prezydent. Dlatego, że to, co robi Tusk, jest łamaniem podstawowych zasad demokracji, będących fundamentem państwa amerykańskiego, z wolnością słowa na czele.
Smutne jest to, że poprzednia administracja USA wspierała rządy bezprawia w Polsce w imię ideologicznych przekonań. Stąd raport Hudson Institute jest ważny nie tylko dla Polski, czy Europy, ale też samych Stanów Zjednoczonych. Bo stawia pytanie o czysto amerykańskie wartości, łamane przy pomocy lewicowej administracji USA. Autorzy raportu piszą, że rząd Bidena, wraz z Komisją Europejską i większością mediów mainstreamu, „bezkrytycznie zaakceptował narrację Tuska i przyjął jego język”.
Nie da się traktować raportu Hudson Institute odrębnie od historycznego przemówienia J.D. Vance’a w Monachium, gdy wiceprezydent USA (moim zdaniem to przyszły prezydent) wskazywał władcom Unii Europejskiej, jak mając usta pełne frazesów o demokracji i wolności, coraz skuteczniej je niszcząc. Czy to w Polsce, czy w Rumunii, czy w Niemczech. Raport to bezlitosny wyrok dla UE, dla tego, jak eurokraci depczą demokrację i wolność słowa. Ostrzeżenie, czym staje się Unia Europejska.
Orwellowskim uniwersum, bezlitosnym dla swych obywateli, słabym zarazem wobec zewnętrznych brutalnych reżimów, jak Rosja i Chiny. Autorzy raportu twierdzą, że sprawa Polski postawiła ważne pytania dotyczące interpretacji demokracji przez Komisję Europejską, tego, jak dużą kontrolę Bruksela powinna mieć nad implementacją prawa w państwach członkowskich, wykorzystując coraz mocniej narzędzie rzekomo legalnej nadrzędności prawa UE nad prawem krajowym i konstytucjami.
Terror Tuska
Hudson Institute zwraca dużo uwagi – nie wiem, czy to świadome, czy po prostu tak wynika z ustaleń autorów – na język, jakim posługują się eurokraci-autokraci. Zaczynając od „rządów prawa”, które interpretują tak, jak im pasuje. Stąd epatowanie rzekomym „upadkiem polskiej demokracji” za rządów PiS, stąd – to już krok dalej – pozostawione przez Brukselę i różne komisje weneckie bez reakcji, stalinowskie stwierdzenie Tuska o „demokracji walczącej” i zapowiedź łamania prawa. Rząd Tuska mówi o „przywracaniu demokracji”, jakby nie zauważał, że wybory w 2023 roku odbyły się całkowicie demokratycznie, a „niedemokratyczny” PiS nie robił problemów, żeby formalnie oddać władzę.
Autorzy raportu stwierdzili, że „od czasu objęcia urzędu w grudniu 2023 r. rząd Tuska rozpoczął kampanię walki z prawem i kryminalizacji różnic politycznych, której celem jest zapewnienie, że PiS nigdy więcej nie będzie stanowić poważnego wyzwania dla jego władzy”.
Odcięcie finansowania PiS i wsadzanie jego polityków za kraty na celu wyciągnięcie zeznań i zaszczepienie strachu. Tusk terroryzuje też dyplomację (niespotykana fala odwołań ambasadorów) i samorządy. Tutaj pozwolę sobie na małą osobistą dygresję. Przypadek pierwszy. Mój dobry znajomy, specjalista od Wschodu, który zaliczył Akademię Dyplomatyczną przy MSZ, zaczynał za Cimoszewicza, był w dyplomacji za pierwszego Sikorskiego, był za ministrów z PiS, zapłacił głową ambasadora (nie, żeby w jakimś ważnym kraju) tylko dlatego, że nominację na placówkę dostał w czasów PiS. To jedyny powód.
Ale Tusk zastrasza też samorządy. Sprawa z małej gminy mazowieckiej, choć nagłośniona przez „Gazetę Wyborczą”: po wieloletnich rządach burmistrza z PSL władzę przejmuje młody i prężny człowiek. Nie żaden aparatczyk. W kilka lat robi dla gminy więcej, niż przez ponad 20 lat poprzednik. Ale ma przechlapane, bo robi to współpracując z rządzącym Polską PiS. Efekt? Oskarżenia o rzekome nadużycia przy jednej z dużych inwestycji infrastrukturalnych. Zawieszenie w wykonywanej funkcji. Dęta sprawa (od dawna na niego ośmiogwiazdkowcy polowali), która za ileś lat zakończy się oczyszczeniem z zarzutów (wciąć nie ma procesu). Ale sygnał do samorządów poszedł. O tym właśnie, nie tylko o wielkiej polityce, Sądzie Najwyższym czy mediach publicznych, jest ten raport. To raport o niszczeniu państwa na każdym szczeblu, dławieniu wolności słowa, robieniu z demokracji „demokracji ludowej”. Takiej z niebieską flagą z gwiazdkami w tle. W końcu nazwa „komisarz” zobowiązuje.
Autor: Antoni Rybczyński
======================
mail: Rząd Tuska mówi o „przywracaniu demokracji”,
Zapoznaliśmy sie z jednością boskiego planu zaprowadzenia porządku w świecie, Należy dobitnie uwypuklić tę wielką prawdę, ponieważ współcześni katolicy nie uświadamiają sobie tak jasno jak w poprzednich epokach odwiecznej walki narodu żydowskiego z życiem nadprzyrodzonym Mistycznego Ciała naszego Pana Jezusa Chrystusa, to znaczy walki, jaką prowadzi naturalizm narodu żydowskiego. Papieże wielokrotnie podkreślali fakt, że Kościół katolicki jest arką zbawienia dla wszystkich. Na przykład papież Pius X mówił o tych, którzy mają być zbawieni przez nie dającą się przezwyciężyć (tzn. przez nie zawinioną; dop. tłumacza) ignorancję prawdziwej religii Chrystusowej, ale nakłaniał biskupów na całym świcie, aby uczynili wszystko, co w ich mocy, „w celu uwolnienia umysłów ludzkich od bezbożnej i nieuchronnie zgubnej opinii, że drogę do zbawienia wiecznego można znaleźć w jakiejkolwiek innej religii”.
Zaprowadzenie porządku w świecie zatem wymaga uznania przez wszystkich ludzi życia nadprzyrodzonego, będącego uczestnictwem w wewnętrznym życiu Trójcy świętej. Jedynie dzięki temu boskiemu życiu możemy w sposób uporządkowany nasze życie naturalne, indywidualne i społeczne?. Jedynym źródłem tego życia jest Pan nasz Jezus Chrystus, a ludzie mogą nawiązać kontakt z tym życiem wcielając się w Niego poprzez uczestnictwo w nadprzyrodzonej społeczności jego Ciała Mistycznego, Kościoła katolickiego. Wszystkie narody mogą wejść do Mistycznego Ciała Chrystusa i urządzić swoje narodowe życie tak, by pozwolić naszemu Panu objawić skarby jego nadprzyrodzonej świętości w każdym kraju i w każdej szerokości geograficznej. Obecnie musimy zająć się dokładniej znaczeniem naturalizmu żydowskiego. W związku z tym zachodzi potrzeba precyzji w myśleniu. Musimy dokładnie rozróżniać między przeciwstawieniem się dominacji naturalizmu żydowskiego w społeczeństwie i wrogością do Żydów jako członków pewnej rasy. 'Ta druga forma przeciwstawiania się, a mianowicie wrogość do Żydów jako członków pewnej rasy, zwana antysemityzmem, wielokrotnie była potępiana przez Kościół. Obowiązek przeciwstawiania się dominacji naturalizmu żydowskiego w społeczeństwie ciąży na każdym katoliku i na każdym, kto szczerze kocha swój kraj rodzinny.
Skutki odrzucenia nadprzyrodzonego Mesjasza przez naród żydowski.
Naród żydowski został wybrany przez Boga po to, by zachować możliwą do przyjęcia wiarę w Boga trójjedynego w przygotowaniu na przyjście tego, który miał przywrócić porządek na świecie poprzez odnowę życia nadprzyrodzonego. Jednocześnie przeznaczeniem narodu żydowskiego było stać się źródłem indywidualizacji nadprzyrodzonego Mesjasza, który miał nadejść. Jego osobowość miała pochodzić z wysokości. Pan nasz Jezus Chrystus, nadprzyrodzony Mesjasz, prawdziwy Bóg i prawdziwy człowiek, jest zarazem drugą osobą Trójcy świętej i Żydem z dynastii Dawida. Dwa spośród istotnych elementów jego nauczania wywołały nieprzejednaną wrogość przywódców narodu żydowskiego”. Po pierwsze, odmówili oni przyjęcia, że nadprzyrodzone życie jego mesjańskiego królestwa ma większą wartość niż ich narodowe życie, i po drugie, odrzucili myśl o tym, że narody pogańskie mają zapewniony dostęp do królestwa mesjańskiego w takim samym stopniu co oni. W ten sposób swoje życie narodowe cenili oni wyżej niż nadprzyrodzone życie łaski, a pochodzenie rasowe do Abrahama według ciała stawiali na wyższym poziomie niż duchowe pochodzenie od Abrahama przez wiarę, stawiając swą rasę i swój naród w miejsce Boga i faktycznie ubóstwiając je, odrzucili nadprzyrodzonego Mesjasza i opracowali program przygotowawczy na przyjście Mesjasza naturalnego. „Pan nasz przemawiał do nich niebiańskim językiem — pisze wielki konwertyta żydowski, ojciec Libermann SSSp (tj. ze zgromadzenia Świętego Ducha — Congregatio Sancti Spiritus sub tutela Immaculati Cordis Beatissimae Virginis Mariae; dop. tłumacza) — a oni pojmowali jego słowa w małostkowy i niegodziwy sposób stosownie do swych j niskich i ciasnych myśli. Ich dusze były na wpół zezwierzęcone przez grzech i dominację życia zmysłowego, co pociągnęło za sobą taki skutek, że nie byli w stanie pojmować rzeczy niebiańskich”.
Naturalizm żydowski
Żydowski ideał przyszłej ery mesjańskiej przeciwstawia się zatem rzeczywistemu porządkowi na świecie w dwojaki sposób. ! Przede wszystkim naród żydowski przeciwstawia się boskiemu planowi zjednoczenia wszystkich narodów w Kościele katolickim, Mistycznym Ciele Chrystusa. Kościół katolicki jest instytucją nadprzyrodzoną i z pomocą nadprzyrodzonego życia łaski może przyczyniać się do eliminowania partykularnych form samolubstwa każdego narodu, tak że zjednoczenie wszystkich da się osiągnąć w taki sposób, który by w pełni respektował różnorodność narodowych cech i przymiotów. Bóg chciał, żeby Żydzi jako naród przyjęli jego jednorodzonego Syna i stali się zwiastunami nadprzyrodzonego, ponadnarodowego życia jego Ciała Mistycznego. To oni otrzymali przywilej głoszenia i urzeczywistniania w jedynie możliwy sposób zjednoczenia i zbratania narodów po upadku (, po grzechu pierworodnym; dop. tłumacza). Ich pycha czy brak pokory i łatwość pojmowania sprawiły, że obrócili się przeciw Bogu.
Kiedy odmówili przystąpienia do realizacji planów Bożych, Bóg dopuścił zbrodnię bogobójstwa i aktem poniżającego się poddania na Kalwarii zostało przywrócone światu życie łaski. Niemniej jednak Kalwaria była następstwem odmowy przez Żydów pokornego poddania się Bogu Ojcu i przyjęcia jego Syna. 'W komentarzu do Ewangelii św. Mateusza 26, 39 święty Tomasz przytacza opinię świętego Hieronima, że Pan nasz w modlitwie w Ogrójcu: „Ojcze mój! Jeżeli to możliwe, niech odejdzie ode mnie ten kielich” prosił, by zbawienie świata mogło dokonać się bez zbrodni Żydów, jego własnego narodu, ale ugiął się przed tym, na co zezwolił jego Ojciec, a mianowicie na nadużycie wolnej woli przez ten naród ze wszystkimi straszliwymi konsekwencjami dla niego samego i jego Ciała Mistycznego: „Lecz niech się stanie nie tak, jak ja chcę, ale tak, jak ty”. Żydzi dobrowolnie odrzucili Chrystusa przed Poncjuszem Piłatem, tak samo jak dobrowolnie odrzucają go i dziś. Bóg Ojciec wyprowadził wtedy dobro ze zła, podobnie jak to czyni i dziś, ale odrzucenie Chrystusa przez Żydów sprzeciwiało się i sprzeciwia porządkowi na świecie i tym samym jest czymś złym. Porządek per se (sam z siebie; dop. tłumacza) czy też porządek zamierzony przez Boga zgodnie z jego nieskończoną świętością przewidywał, że naród żydowski przyjmie Chrystusa jako prawdziwego Boga i prawdziwego człowieka i odda do jego dyspozycji swoje naturalne przymioty, by zniweczyć skutki grzechu pierworodnego. Porządek per accidens (przypadkowo, nieumyślnie; dop. tłumacza) czy też porządek wynikający z dopuszczenia przez Boga, aby Żydzi dobrowolnie przekładali swoje życie narodowe nad przyjęcie planu boskiego, to taki porządek, w którym faktycznie walka z grzechem pierworodnym była prowadzona przez Żydów stojących na czele naturalistycznej czy antynadprzyrodzonej armii. Żydowski ideał przyszłej ery mesjańskiej przeciwstawia się planowi boskiemu także w inny sposób. Żydzi odrzucają nadprzyrodzonego Mesjasza i jego ponadnarodowe królestwo, oczekując nadal innego Mesjasza. Oznacza to, że spodziewają się nadejścia kolejnej ery mesjańskiej koniecznie całkowicie naturalnej. Niezależnie od tego, czy ten Mesjasz pojmowany jest jako jednostka, czy też jako rasa, oznacza to, że Żydzi jako naród muszą dokładać wszelkich starań, by narzucić innym narodom swoją szczególną formę narodową.
Narzucenie przez Żydów swojej formacji narodowej nieuchronnie pociąga za sobą zniszczenie innych tradycyjnych form narodowych. Narzucanie przez jakiś naród swojej formacji narodowej innym narodom prowadzi do upadku innych narodów, a z najwymowniejszym tego przykładem mamy do czynienia wtedy, kiedy zamiarowi tego narzucenia towarzyszy odrzucenie jedynie prawdziwego porządku na świecie, jaki mógł zaprowadzić tylko nasz Pan Jezus Chrystus. Żydowskie ambicje mesjańskie stanowią zatem źródło dwojakiego rozkładu i upadku innych narodów. Rozkładają życie narodowe na płaszczyźnie naturalnej, a przez swoje przeciwstawienie się życiu nadprzyrodzonemu, pochodzącemu od naszego Pana Jezusa Chrystusa, odrzucają tę pomoc, dzięki której jedynie można przeżyć w sposób uporządkowany życie ludzkie: życie jednostki i życie narodu. Różni Żydzi różnie interpretują żydowski ideał. Żydzi ortodoksyjni chcą powrotu do Jerozolimy, odbudowy świątyni i restytucji kultu oraz czekają na przyjście indywidualnego Mesjasza. Żydzi nieortodoksyjni odeszli od głównej nadziei judaizmu i odrzucili wiarę w indywidualnego Mesjasza”. Wierzą jednak w nadejście Mesjasza w sensie nadejścia ery mesjańskiej, która nastanie poprzez przywództwo i panowanie ich rasy.
„Zazwyczaj Żydzi — pisze Żyd, Bernard Lazare, w powszechnie znanej książce L’antisemitisme — nawet ci rewolucjoniści, zachowali żydowskiego ducha i jeśli nawet zarzucili religię i wiarę, niemniej jednak dzięki swym przodkom i wychowaniu zostali uformowani przez wpływ żydowskiego nacjonalizmu. Da się to powiedzieć zwłaszcza o żydowskich rewolucjonistach żyjących w pierwszej połowie obecnego (dziewiętnastego) wieku. Heinrich Heine i Karl Marx stanowią dwa charakterystyczne przykłady”. To sa- można powiedzieć o Żydach należących do wielkiej finansjery: o Rothschildach, Warburgach, Kahnach, Schiffach i innych. Stanowili oni jedno ze swym ludem, jeśli chodzi o ideał dominacji rasy i — co za tym idzie — przeciwstawiania się nadprzyrodzonemu życiu po- chodzącemu od naszego Pana Jezusa Chrystusa, który — według nich — usiłował odwrócić naród żydowski od przeznaczonego mu celu.
Czy to ma oznaczać, że wszyscy Żydzi są złymi ludźmi? Nie trzeba chyba wyjaśniać, że tak nie jest. Są Żydzi, u których można dostrzec znamienite przymioty | naturalne, a Pan nasz rozlewa nadprzyrodzone życie łaski na nas wszystkich, także na tych, którzy go odrzucają. Czy to ma jednak znaczyć, że każdy Żyd, o ile stanowi jedno z przywódcami i zwierzchnikami swojej rasy, będzie się przeciwstawiał wpływom życia nadprzyrodzonego na społeczeństwo i stanie się aktywnym zaczynem j naturalizmu? Żydzi, jako naród, dążą faktycznie do na- rzucenia społeczeństwu władzy, która całkowicie przeciwstawia się porządkowi ustanowionemu przez Boga. f Zdarza się, że jakiś członek narodu żydowskiego odrzucający naszego Pana może mieć życie nadprzyrodzone, jakie Bóg chciałby widzieć w każdej duszy, i tym samym być dobrym dobrocią, jakiej życzy sobie Bóg, ale faktycznie władza, jaką chce narzucić światu, przeciwstawia się Bogu i temu życiu, a tym samym nie jest czymś dobrym. Jeśli jakiś Żyd odrzucający naszego Pana jest dobry w taki sposób, jakiego sobie życzy Bóg, to dzieje się tak wbrew ruchowi, w którym on i jego naród jest zaangażowany. Tylko Pan nasz Jezus Chrystus jest źródłem dobroci, jaką Bóg chce widzieć w każdym człowieku, dobroci wynikającej z uczestnictwa w wewnętrznym życiu Trójcy Świętej.
Żaden Żyd z racji tego, za czym się faktycznie opowiada, nie jest w sposób nadprzyrodzony dobry tak, jakby chciał tego Bóg. Tam gdzie Żydzi są u władzy, otwarcie atakują nadprzyrodzonego Mesjasza i nadprzyrodzone życie łaski pochodzące od niego. W krajach, w których dopiero sięgają po władzę, zadowalają się odzieraniem z nadprzyrodzoności obyczajów i zwyczajów wytworzonych na skutek akceptacji nadprzyrodzonego Mesjasza. Kiedy ten ostatni proces trwa wystarczająco długo, a katolicy stają się coraz słabsi, dochodzi do otwartego ataku Przeciwstawienie Mesjasza nadprzyrodzonego i Mesjasza naturalnego wynika z samej natury rzeczy. Zgodnie z boskim planem jedynie w wyniku akceptacji nasze- go Pana Jezusa Chrystusa jako, prawdziwego Mesjasza możemy przeżyć nasze życie tak, jak wymaga tego od nas obiektywny porządek świata. Żydzi, jako naród, odmówili przyjęcia nadprzyrodzonego Mesjasza, samego Boga, który przyszedł na swój własny świat, aby odnowić nasze najrealniejsze życie, i ciągłe oczekują innego Mesjasza. Dlatego niedorzeczne i bałamutne jest mówienie o tym, że przeciwstawianie narodu żydowskiego nadprzyrodzonemu Mesjaszowi jest rodzajem spisku, konspiracji, ponieważ jest ono czymś oczywistym nie tylko dla nas, ale i sami Żydzi otwarcie się do tego przyznają. Prawdą jest, że Żydzi działają z niezwykłą skrytością, a w Stowarzyszeniu Masońskim stanowią niezwykle potężną tajną pomocniczą siłę działającą na rzecz naturalizmu, ale ich opozycja, jako narodu, wobec nadprzyrodzonego Mesjasza i życia nadprzyrodzonego nie jest trzymana w tajemnicy.
Wobec tego kiedy H. Belloc wykpiwa doniesienia o żydowskiej opozycji wobec chrześcijaństwa jako odwiecznym potężnym spisku, który osiągnął swój szczyt we współczesnej żydowsko-bolszewickiej rewolucji rosyjskiej, nie dostrzega najważniejszego elementu opozycji między zorganizowanym naturalizmem i nadprzyrodzonością. Przeciwstawienie się porządkowi ustanowionemu przez Boga na świecie prowadziło nieuchronnie do zaniku wiary w Boga u Żydów, jak również utraty właściwej postawy wobec bliźnich oraz wobec przeznaczenia, jakie było im dane, by inne narady nakłonić do przyjęcia orędzia mesjańskiego. Jest moralnie nieuniknione to, że narody odrzucające Boga i przeciwstawiające się nad- przyrodzonemu porządkowi na świecie ulegną stopniowemu rozkładowi. Okrucieństwa rewolucji bolszewickiej i czerwonego rządu w Hiszpanii znajdują w tym swoje wyjaśnienie. „Z sytuacją rządów — pisał papież Leon XIII — jest tak samo jak z sytuacją jednostek: musi je spotkać zgubny koniec, jeśli zboczą z drogi… Wyeliminujcie Jezusa, a umysł ludzki pozostanie bez swej największej obrony i oświecenia: zatraci się łatwo prawdziwe pojęcie celu, dla którego Bóg stworzył społeczeństwo ludzkie… Umysły zaprzątną setki powikłanych planów, zarówno rządzących, jak i podwładnych, dojdzie do błądzenia po bezdrożach bez niezawodnego przewodnika i stałych zasad. I jak godne politowania i zgubne jest zboczenie z drogi, tak też jest z odrzuceniem prawdy. A bezwzględnie absolutną i istotną prawdą jest Chrystus, Słowo Boże, współistotne i współwieczne z Ojcem, stanowiące z Ojcem jedno’?. Pius XI wypowiada się tak jasno jak Leon XIII. „Nie da się utrzymać długo — pisze on – czystej i autentycznej wiary w Boga, jeśli nie wspiera jej wiara w Chrystusa…
Nie da się zachować prawdziwej i autentycznej wiary w Chrystusa, jeśli nie wspiera jej i nie wzmacnia wiara w Kościół, filar i podwalina prawdy (I List do Tymoteusza 3,15). Sam Chrystus, Bóg wielbiony na wieki wieków, postawił ten filar wiary. Jego nakaz słuchania | Kościoła (Ewangelia św. Mateusza 18,17), usłyszenia je- go słów i przykazań (Ewangelia św. Łukasza 10,16) w słowach i przykazaniach został przekazany ludziom wszystkich czasów i okolic…. Moralne postępowanie ludzkości opiera się na czystej i prawdziwej wierze w Boga. Wszelka próba wyłuskania nauki moralnej i moralnego postępowania z opoki wiary i osadzenia ich na lotnych piaskach ludzkich przepisów wcześniej czy później doprowadzi jednostkę i społeczeństwo do ruiny moralnej!?. Te wytyczne papieży Leona XIII i Piusa XI odnoszą się z jeszcze większą mocą do narodu żydowskiego i jego przywódców niż do innych narodów, ponieważ to właśnie oni odrzucili większe łaski i obrócili się przeciwko Bogu z okrutną niewdzięcznością. Co do ciała stanowią oni własny naród naszego Pana. A zatem nic dziwnego, że w księgach i kodeksach wypracowanych przez ich przywódców w celu przewodniczenia i kierowania stosunkami z Bogiem i bliźnimi dostrzegamy straszliwe błądzenie po manowcach.
Kabała zawiera przede wszystkim, choć nie wyłącznie, odejście od porządku jeśli chodzi o zjednoczenie z Bogiem i rozwój życia duchowego. Talmud zawiera przede wszystkim, choć nie wyłącznie, odejście od właściwego porządku regulującego stosunki społeczne z nie-Żydami!!.
Podstawowa lojalność u Żydów
W świetle tego, co dotychczas powiedziano, następujące ›uwagi pomogą nam zrozumieć różnicę między sytuacją Żyda, który został obywatelem Stanów Zjednoczonych, Francji czy Włoch, a na przykład sytuacją Irlandczyka, który został obywatelem jednego z tych państw. Członkowie narodu żydowskiego, zachowując lojalność wobec własnego narodu, są też obywatelami innych państw (w oryg. „innych narodów”; dop. tłumacza). Podzielając mesjańskie aspiracje swego narodu, są zobowiązani dążyć do dominacji swego narodu nad innymi i żywią przy tym największe przekonanie, że tylko w ten sposób mogą zapewnić na ziemi sprawiedliwość i pokój. Stanowiska, jakie zajmują w różnych radach i zgromadzeniach ustawodawczych innych narodów, muszą być dla nich, przynajmniej początkowo, środkiem do przyspieszenia dominacji ich własnego narodu. To, że Chrystus ma panować nad narodami, aby wpływ jego nadprzyrodzonego życia ogarnął całe życie publiczne, uwznioślając je i oczyszczając, jest dla ich naturalizmu całkowicie nie do przyjęcia. Żywią wyraźną pogardę dla narodowego patriotyzmu nie-Żydów, aczkolwiek w publicznych wypowiedziach mogą rajfurzyć do niego, mając na uwadze własny interes. Jeśli Żydzi biorą na przykład udział w jakiejś konferencji pokojowej wyłącznie jako przedstawiciele Państwa Palestyńskiego (pisane w 1943 roku!, dziś powiedzielibyśmy: „jako przedstawiciele państwa Izrael]”; dop. tłumacza), ich rola na takiej konferencji powinna być proporcjonalna do ważności tego państwa, ale kiedy uczestniczą oni jako sekretarze Lloyd Gerge’a czy Clemenceau, albo jako dorad- cy prezydenta Wilsona, wtedy staje się jasne, że obywatele angielscy, francuscy i amerykańscy będą wykorzystywani w celu wspierania interesów narodu, który jest święcie przekonany o tym, że Anglicy, Francuzi i Amerykanie są przeznaczeni przez Boga do tego, by być pod- danymi tego narodu. Podstawową lojalnością Irlandczyka, który został obywatelem Stanów Zjednoczonych, jest lojalność wobec USA. Może on zachować sympatię do irlandzkich aspiracji narodowych, ale — delikatnie mówiąc — nie jest on od urodzenia przesiąknięty ideą, że naród irlandzki jest przeznaczony do tego, by panować nad Amerykanami czy innymi narodami.
Zresztą jeśli chodzi o Irlandczyka, to jest on przecież katolikiem i głęboko wierzy, że nadprzyrodzony Mesjasz już przyszedł, a także jest przekonany o tym, Że jakiekolwiek podporządkowanie słusznych interesów państwa, którego jest obywatelem, interesom innego narodu byłoby grzechem. Jeśli — zgodnie z powszechnym odczuciem – uzna, że jego sympatie do irlandzkich aspiracji narodowych (które, jak powiedzieliśmy, wykluczają program podporządkowania sobie innych narodów) kolidują z powierzoną mu misją dbania w pierwszym rzędzie o interesy Stanów Zjednoczonych, jest zobowiązany w sumieniu wyrzec się ich. W przeciwnym razie nie spełni swego obowiązku wobec nadprzyrodzonego Mesjasza, naszego Pana Jezusa Chrystusa. Żyd, aby być konsekwentnym, nie spełniłby swego obowiązku wobec Mesjasza, który ma dopiero nadejść, gdyby nie podporządkował interesów każdego innego narodu swoim własnym interesom. I w tym tkwi zatem zasadnicza różnica postaw, które mają swe ostateczne uzasadnienie w doktrynach odnoszących się do Mesjasza!?.
Przeciwstawne programy
=====================
Program Chrystusa Króla realizowany za pośrednictwem jego Mistycznego Ciała, Kościół katolicki.
Po pierwsze
1. Kościół katolicki, nadprzyrodzony i ponadnarodowy, jest jedyną drogą ustanowioną przez Boga do uporządkowanego powrotu ludzi do Niego. Wszystkie państwa i narody są zobowiązane uznać go za taki, a wszyscy ludzie wszystkich na- rodów są wezwani do niego jako członki Chrystusa.
Po drugie
2. Kościół katolicki jest jedynym wyznaczonym przez Boga strażnikiem całego prawa moralnego, naturalnego i objawionego.
Po trzecie
3. Małżeństwo chrześcijańskie, podstawa chrześcijańskiej rodziny, jako symbol jedności Chrystusa i jego Mistycznego Ciała, jest jedno i nierozerwalne.
Po czwarte
4. Dzieci mają być wychowane jako członki Mistycznego Ciała Chrystusa, tak aby mogły pa- trzeć na wszystko, w tym także na sprawę narodowości, z tego punktu widzenia.
Po piąte
5. Należy rozpowszechniać jak najszerzej własność prywatną, aby ułatwić rodzinom zdobywanie wystarczających środków materialnych dla swoich członków. Zrzeszenia właścicieli i robotników w cechy mają być odbiciem solidarności Mistycznego Ciała Chrystusa.
Po szóste
6. System monetarny kraju ma być na usługach produkcji i brać pod uwagę godne życie członków Mistycznego Ciała Chrystusa w szczęśliwych rodzinach.
====================
Program narodu żydowskiego od czasu odrzucenia Chrystusa przed Piłatem i na Kalwarii.
Po pierwsze
1. Naród żydowski, pod panowaniem naturalnego Mesjasza, dąży do zjednoczenia narodów. Pociąga to za sobą nieuchronnie chęć wyeliminowania wszelkich śladów życia nadprzyrodzonego pochodzącego od Chrystusa.
Po drugie
2. Naród żydowski pod panowaniem naturalnego Mesjasza chce decydować o tym, co jest moralne, a co niemoralne.
Po trzecie
3. Rozwód i poligamia ma zastąpić małżeństwo chrześcijańskie.
Po czwarte
4. Ponieważ doktryna o członkostwie w Mistycznym Ciele Chrystusa uchodzi za zafałszowanie prawdziwego żydowskiego przesłania do świata, należy eliminować z wychowania wszelkie ślady członkostwa w Mistycznym Ciele Chrystusa i nadprzyrodzonego życia łaski. Nie-Żydzi mają być wychowani tak, by zaakceptowali podporządkowanie się narodowi żydowskiemu, a nie-żydowskie narodowości nie mogą przeciwstawiać się supremacji Żydów na całym świecie.
Po piąte
5. Należy dążyć do całkowitej socjalizacji własności, czy to w formie przejęcia wszystkie- go na własność przez państwo, czy też przez stosunkowo niewielu finansistów, którzy sprawują kontrolę nad państwem. Własność prywatną, zwłaszcza na wsi, jako że daje poczucie niezależności, należy likwidować.
Po szóste
6. Pieniądz jest narzędziem, za pomocą którego przeprowadzona jest kontrola państwowa i państwowa socjalizacja. Zamiast właściwego porządku finansów dla produkcji i produkcji dla członków Mistycznego Ciała Chrystusa ludzie mają być podporządkowani produkcji, a produkcja finansom. Kontrola państwowa może być przeprowadzana za pomocą kontroli finansowej. Ponieważ rodzina zajmuje centralne i najistotniejsze miejsce w organizacji społeczeństwa, warto dla zilustrowania przedstawionych wyżej przeciwstawnych programów zacytować wypowiedź charakterystyczną dla postawy Żydów wobec małżeństwa. „The Jewish Chronicle” (II/6/1937) określiła żydowskie stanowisko wobec małżeństwa w następujący sposób: „Prawo żydowskie nie potrzebuje żadnych teorii o nierozerwalności związku małżeńskiego… Z żydowskiego punktu widzenia małżeństwo jest tylko ugodą cywilną lub umową społeczną między ludźmi i jako takie może być zniesione, jeśli za- braknie zgody. Słowem, stanowisko żydowskie wobec rozwodów jest i ludzkie, i racjonalne”.
===================
Przypisy
Allokucja Singulari quadam (9.12.1854);
Encyklika Quanto conficiamur moerore (1863). A propos nie dającej się przezwyciężyć ignorancji por. Denzinger, Enchiridion Symbolorum, nr 1467.
Summa theologica 1-, q. 109, a. 3. „Faryzeusze, którzy stanowili dominującą sektę w ostatnich latach politycznej egzystencji naszego narodu, dokonali prawdziwej religijnej rewolucji wśród Żydów, którzy stali się ich zwolennikami. Kościołowi Jezusa Chrystusa, będącego rozwinięciem historycznej Synagogi Izraela, Kościołowi, który miał swe początki w Jerozolimie i początkowo nie miał innych wyznawców jak tylko potomków Abrahama, wyniośli i przewrotni faryzeusze przeciwstawili fałszywą dziwaczną synagogę, opartą na wymyślonych przez siebie tradycjach i dowolnych interpretacjach i decyzjach dzielących włos na czworo, dyktowanych przez ich obłudną gorliwość (por. Ewangelia św. Marka 7,9 i Ewangelia św, Mateusza 15,9). Dla naszego nieszczęsnego narodu był to „korzeń rodzący żółć i gorzkość” (Księga Powtórzonego Parwa 29,18; przekład Wulgaty; dop. iłumacza) — jak pisze konwertyta na katolicyzm, eks-rabin Drach w: De U harmonie entre [’Eglise et la Synagogue, t. II, s. 484. Por, także: Bp Landrieux, L’histoire et łes histoires dans la Bible, s. 76-110.
G. K. Chesterton podsumowuje ubóstwianie żydowskiej rasy i narodu żydowskiego przez samych Żydów w następujący sposób: „Są żydowscy mistycy i żydowscy sceptycy, ale w tej sprawie osobliwej świętości własnej rasy prawie każdy żydowski sceptyk jest żydowskim mistykiem” (The End of the Armistice, s. 86). Nie ma w tym nic dziwnego, że Żydzi musieli dojść do ubóstwienia swej rasy, odkąd odrzucili boski plan porządku. Taka była nieunikniona alternatywa. Było to także bardzo dziwne w tym sensie, że był to okrutny dowód słabości natury ludzkiej po upadku (tj. po grzechu pierworodnym; dop. tłumacza).
Oczywiście rasa żydowska pozostanie na zawszę rasą, z której wywodził się Zbawiciel, i jako taka jest szczególnie bliska jego Najświętszemu Sercu. To jest „świętość”, którą oni, jako rasa, wzgardzili i odrzucili. Commentary on St. Joha’s Gospel, s. 374. Trzeba uwypuklać te wielkie prawdy wobec takich bluźnierstw jak te: „Ściśle rzecz biorąc, jeśli — jak naucza chrześcijaństwo – jednorodzony Syn Boży miał być ukrzyżowany jako zastępczy okup na zbawienie grzesznego — świata, a Bóg posłużył się Żydami jako narzędziem, by doszło do ukrzyżowania, jak tu potępiać Żydów? Wina jest po stronie Boga”.
Harry Joshua Stem, Judaism in the War of Ideas, s. 100. David Goldstein, Campaigners for Chrisr, s.30. Hilaire Belloc, The Jews, wyd. I. s. 168. W książce tej Belloc nie omawia kwestii żydowskiej z punktu widzenia narodowej żydowskiej opozycji w stosunku do planu boskiego porządku za pośrednictwem Mistycznego Ciała Chrystusa. Obniża toznacznie wartość książki. Encyklika Tametsi, o Chrystusie, naszym Odkupicielu. Encyklika Mir brennender Sorge, o prześladowaniu Kościoła w Niemczech. W encyklice Divini Redemptoris len sam papież pisał: „Wszystko rozpaść się musi, co nie jest zbudowane na jednym kamieniu węgielnym, jakim jest Chrystus Jezus”.
Rozwinięcie przedstawionych tu w skrócie myśli można znaleźć w: Denis Fahey, The Mysticał Body of Christ and the Reoganization of sociery, część 1. Warto zwrócić uwagę na fakt, że Deklaracja Balfoura z 2 listopada 1917 roku zezwala Żydom, aby mogli być obywatelami Państwa Żydowskiego w Palestynie, jak również obywatelami innych państw. Dla nie-Żydów obywatelstwo jest ograniczone do jednego państwa. Dlaczego miano by zezwalać Żydom na to, by mogli być obywatelami dwóch państw i by mogli wykorzystywać swą uprzywilejowaną pozycję do przygotowywania się na nadejście swej naturalistycznej ery mesjańskiej?
Cóż za paradoks! Kampanii na rzecz „naprawy świata” przez lata przewodzili ci, którzy najbardziej nienawidzili biednych, słabych i chorych.
W 2020 r. Carnegie Institution for Science przeprosił za eugeniczną przeszłość jednej z największych filantropijnych instytucji świata. Rok później głowę popiołem posypali przedstawiciele Fundacji Rockefellera, którzy zostali zmuszeni do „rozliczenia się ze wstydliwą historią”.
„Nie ma usprawiedliwienia, ani wtedy, ani teraz, dla wcześniejszej gotowości naszej instytucji do wspierania badaczy, którzy wypaczali badania naukowe, aby usprawiedliwić własne uprzedzenia wobec niepełnosprawnych i przedstawicieli innych ras” – oświadczył Eric Isaacs, prezes instytucji założonej przez słynnego filantropa-miliardera.
Jednak stwierdzenie o „gotowości do wspierania badaczy” stanowi w tym przypadku rażące niedopowiedzenie. Bez wsparcia wielkiego kapitału, wiele potworności pokroju przymusowych sterylizacji, masowych aborcji, segregacji rasowej, a w końcu całego przemysłu zagłady w III Rzeszy, najprawdopodobniej nigdy nie ujrzałaby światła dziennego.
Ówczesna Carnegie Institution oraz Fundacja Rockefellera obficie sponsorowały wysiłek eugeniczny od początku XX wieku do niemal końca II wojny światowej. Miliardy dolarów (w przeliczeniu na dzisiejsze wartości) przez ponad cztery dekady szły na instytucje „badawcze”, lobbing polityczny oraz promocję ideologii „czystej rasy” wśród decydentów i przedstawicieli elit. Filozofia „dobrze urodzonych” stała się integralną częścią amerykańskiego porządku prawnego w 1927 r., odkąd Sąd Najwyższy uzasadnił przymusowe sterylizacje tymi słowami:
Lepiej jest dla świata, kiedy społeczeństwo, zamiast czekać na egzekucję degeneratów, którzy dopuścili się zbrodni, czy pozwalać, by imbecyle marli z głodu, zapobiega wydawaniu na świat niepełnowartościowego potomstwa przez małowartościowych rodziców. Zasada, która dopuszcza przymusowe szczepienia, jest na tyle pojemna, że może dotyczyć i przecinania jajowodów.
Do dzisiaj tajemnicą poliszynela pozostaje fakt, że to ze Stanów Zjednoczonych wypłynęła idea prymatu rasy nordyckiej. John D. Rockefeller Jr., a potem jego syn, dostrzegli eugeniczny potencjał przedwojennych Niemiec, na długo zanim Hitler zaczął wcielać w życie bezwzględne zasady „religii krwi”.
Ale tak jak pseudonaukowcy potrzebowali wielkich pieniędzy, tak wielki kapitał potrzebował odpowiednich autorytetów. Prekursorzy „praw seksualnych i reprodukcyjnych” dali swoim sponsorom to, co odzwierciedlało ich własne rojenia.
Rasiści z przekonania
Na przełomie wieków do USA przybywają Irlandczycy, Włosi, Polacy, Rosjanie, Żydzi, Meksykanie, Chińczycy, Japończycy i wiele innych grup narodowościowych i etnicznych. Biedni i niewykształceni, z miejsca zasilają szeregi obywateli drugiej kategorii. Z przerażeniem zjawisko obserwuje protestancka elita, najczęściej pochodzenia brytyjskiego lub niemieckiego, która dorobiła się gigantycznego majątku na wielkich projektach epoki industrialnej.
Swoje miliony zawdzięczają w równym stopniu pracowitości i przedsiębiorczości, jak i nieustannej żądzy zysku. Morgan, Rockefeller, Carnegie czy Huntington do dziś pozostają ikonami „krwiożerczego kapitalizmu”, budowanego na wyzysku i bezwzględnej rozprawie z konkurencją. Przykładowo, Andrew Carnegie zatrudniał swoich pracowników po 12 godzin dziennie 7 dni w tygodniu (emigrantów z Europy – 14h za cztery razy mniejszą stawkę). Wolne przysługiwało im jedynie raz w roku w Święto Niepodległości. Bezwzględnie tłumił wszelkie strajki, które często kończyły się śmiercią robotników. Był przeciwnikiem pomocy socjalnej, twierdząc, że niewykształcona biedota jedynie przepije otrzymaną pomoc.
Jednocześnie ten „bezwzględny wyzyskiwacz” uczynił z filantropii sens życia. Jednak zamiast programów socjalnych, magnat przemysłu stalowego wolał finansować piękną architekturę, biblioteki i kościelne organy. Nic dziwnego. Podobnie jak inni słynni filantropii epoki węgla i stali, również Carnegie przekonany był o zagrożeniu, jakie dla anglosaskich elit narodu stanowiły gorsze geny.
Idąc z duchem epoki, wielu ówczesnych bogaczy zauroczyło się darwinizmem społecznym w jego najgorszej, spencerowskiej wersji. Zgodnie z tą filozofią, społeczeństwo poświęcające rozwój swoich najlepszych jednostek na rzecz najmniej przydatnych, skazane jest na zagładę. Przerażającą wizję oddają najlepiej słowa ich pupila, „ojca” przedwojennej eugeniki, Charlesa Davenporta:
Te trzy lub cztery procent naszej populacji jest strasznym obciążeniem dla naszej cywilizacji. Czy jako inteligentni ludzie, dumni z naszej kontroli nad naturą w innych aspektach, nie powinniśmy zrobić czegoś więcej poza głosowaniem za wyższymi podatkami lub zadowalać się wielkimi darowiznami i zapisami, które filantropi przeznaczyli na wsparcie klas przestępczych, wadliwych? Czy nie powinniśmy raczej podjąć kroków, które badania naukowe dyktują jako niezbędne do wysuszenia źródeł, które zasilają potok wadliwej i zdegenerowanej protoplazmy?
Zgodnie z tą logiką, wspieranie służby zdrowia lub finansowanie systemu edukacji uchodziło wyłącznie za łagodzenie objawów choroby. Właściwa terapia polegała na zapobieganiu problemom, poprzez – jak mówił John D. Rockefeller – „wykorzenienie zła u źródła”. Eugenika nie była więc zaledwie osobliwym, a dzisiaj wstydliwym, dodatkiem do ówczesnej działalności filantropijnej. Była jej źródłem i motorem napędowym.
Działanie modelowe
Ówcześni technokraci, określani na początku XX w. jako „ruch wydajnościowy” (efficiency movement), przystąpili do zadania z godnym pozazdroszczenia zapałem. Jak przekonuje znawca tematyki, prof. William A. Schambra z Hudson Institute: „gdyby nie drobny fakt, że obecnie uważa się ją za całkowitą moralną ohydę, eugenika byłaby dziś reklamowana jako jedno z najbardziej znaczących i udanych przedsięwzięć amerykańskiej filantropii”. Rzeczywiście, wzorem dzisiejszych instytucji międzynarodowych, eugenicy posiadali nie tylko spójną ideologię, ale kompleksowy program społeczno-polityczny oraz długofalową strategię działania.
„Think-tanki” pokroju Eugenics Record Office, dysponowały całym zakresem usług od badań naukowych po edukację publiczną i lobbing polityczny. Dzięki setkom opracowań zawierających empirycznie uzasadnione wykresy i modele, udało się dowieść „naukowo niepodważalnego związku” między wadliwymi genami a skalą patologii w społeczeństwie. Każdy dolar zainwestowany w wysiłek eugeniczny miał zwrócić się poczwórnie, oszczędzając ogromnych wydatków publicznych i obciążeń podatkowych w przyszłości.
Do promocji eugeniki zaangażowano potężny aparat medialny i publiczną edukację. Eugenicy osiągnęli taki wpływ na amerykańską administrację, o którym dzisiejsi miliarderzy pokroju Sorosa czy Gatesa mogliby pomarzyć. Oprócz wspomnianej już decyzji Sądu Najwyższego, prawa sterylizacyjne i aborcyjne dla określonych grup społecznych uchwalono w 27 stanach. W 1924 r. wprowadzono zaś Immigration Act, utrudniający imigrację do USA „wadliwych genetycznie” narodów.
„Gdyby nie paskudny obrót, jaki przybrał on w Niemczech, historia ruchu eugenicznego bez wątpienia byłaby poddawana akademickim analizom i zapisana w podręcznikach historii jako przykład genialnych strategii, na których bazują współczesne programy dobroczynne” – przekonuje prof. Schambra.
Również pod względem doskonale przeprowadzonej kampanii rebrandingowej.
Eugenika z „ludzką twarzą”
Ujawnienie skali „dokonań” niemieckich zbrodniarzy zmusiło amerykańskich higienistów do porzucenia eugenicznego szyldu. Zagrożenie genetyczne zastąpiło – dzisiaj równie skompromitowane – widmo rzekomego przeludnienia planety. W tym celu odkurzono XVIII – wieczną apokaliptyczną wizję brytyjskiego pastora Thomasa Malthusa, straszącego niekontrolowanym wzrostem populacji. Jednak pod względem narzędzi i celów chodziło w istocie o to samo; poprowadzenie ewolucji w pożądanym kierunku. Przymus zastąpiła z kolei odpowiednia inżynieria społeczna i socjotechnika.
Symbolem tego liftingu wizerunkowego pozostaje powołanie w 1952 r. Rady ds. Populacji (Population Council), na której czele stanął zaufany Carnegiego, Frederick Osborn. Założyciel Amerykańskiego Towarzystwa Eugenicznego otwarcie twierdził, że „poprawę dziedzicznej bazy inteligencji i charakteru można osiągnąć na zasadzie dobrowolności” (eugenika liberalna), a „cele eugeniczne najprawdopodobniej można osiągnąć pod inną nazwą”. W walkę z „bombą populacyjną” systemowo włączyła się Fundacja Rockefellera i Fundacja Forda, a programową kontrolę populacji w krajach trzeciego świata popierali prezydenci Eisenhower i Johnson.
W latach 50′ wykształcił się również paradygmat „pomocy humanitarnej”, będący realizacją programów wąskich grup eksperckich, narzucanych następnie biednym krajom. „Tyrania ekspertów” – jak określa to zjawisko William Easterly, zdominowała działalność amerykańskich organizacji „dobroczynnych” na kolejne dekady, stanowiąc przedłużenie polityki zagranicznej USA.
Przenieśmy się siedemdziesiąt lat do przodu. Filantropia ustąpiła miejsca filantro-kapitalizmowi, czyli pełnoprawnemu biznesowi na skalę globalną. System naczyń połączonych prywatnych fundacji, rządów i organizacji międzynarodowych, wpływa na politykę zdrowotną na całym świecie. Ale u jego podstaw wciąż leżą te same fundamenty. Programom humanitarnym krok w krok towarzyszy masowa promocja usług z zakresu „zdrowia seksualnego i reprodukcyjnego”, jak eufemistycznie nazywa się antykoncepcję i aborcję. Od Rockefellera przez Buffeta po Gatesa, kolejnym pokoleniom amerykańskich filantropów wciąż przyświeca naczelna zasada: lepiej zapobiegać niż leczyć. Najlepiej zdusić problem, dosłownie (sic!) w zarodku, zanim ten dorośnie i narobi problemów.
Na zdawkowe przeprosiny instytucji Carnegiego i Rockefellera musieliśmy czekać ponad 70 lat. To tylko pokazuje, jak bardzo wielki biznes nie chce odrobić tej lekcji. A w czasach, gdy rozwój badań nad genetyką dalece przekracza wyobrażenia starych higienistów, eugeniczna pokusa jawi się tym bardziej atrakcyjnie. Być może również my, w niedalekiej przyszłości, zostaniemy uznani za imbecyli, niewartych potomstwa. Chyba, że… – patrząc na aborcyjną hekatombę, postęp kultury antykoncepcyjnej czy niebywały kryzys dzietności w skali globalnej – już dawno nas za takich uznano…
Boski plan organizacji społeczeństwa ludzkiego schematycznie można przedstawić w następujący sposób:
Bóg
(w trzech osobach boskich)
Pan nasz, Jezus Chrystus, który jako głowa swego Mistycznego Ciała, Kościoła katolickiego, nadprzyrodzonego i ponadnarodowego, jest Najwyższym Kapłanem i królem odkupionej ludzkości.
W jego Kapłaństwie | uczestniczą papież biskupi i kapłani dzięki charakterowi sakramentu święceń, a wierni dzięki charakterowi chrztu i bierzmowania.
Jego Królestwo, jest zarówno duchowe, jak i doczesne. Królestwo duchowe obejmuje prawo interweniowania w sprawy doczesne. Doczesna władza królewska naszego Pana rozciąga się na cały świat, jest powszechna. Nasza Matka Najświętsza jest królową jego królestwa.
====================================
W duchowej władzy królewskiej Chrystusa uczestniczą papież i biskupi.
W powszechnej doczesnej władzy królewskiej naszego Pana uczestniczą przywódcy państw i narodów i mają wpływ na Politykę i Gospodarkę
Łatwo teraz będziemy mogli zrozumieć, że wejście chrześcijaństwa w świat oznacza dwie różne rzeczy. Po pierwsze i zasadniczo oznacza ukonstytuowanie nadprzyrodzonej społeczności, Mistycznego Ciała Chrystusa, absolutnie przewyższającego każdy naturalny rozwój kultury i cywilizacji. Po drugie to wejście spowodowało, że ta nadprzyrodzona — społeczność, Kościół — katolicki, zaczęła wywierać głęboki wpływ na kulturę i cywilizację i zmieniła w brzemienny w następstwa sposób istniejący doczesny czy naturalny ład społeczny.
Pośrednia władza Kościoła nad sprawami doczesnymi, ilekroć wymagają tego interesy boskiego życia duchowego, zakłada rzecz jasna wyraźnie naturalne rozróżnienie między władzą kościelną, obarczoną troską o sprawy boskie, a władzą świecką, której misja ogranicza się do spraw czysto doczesnych. Stosownie do tego jak Mistyczne Ciało Chrystusa było przyjmowane przez ludzkość, myśl i działalność polityczna i ekonomiczna zaczęły respektować jurysdykcję i przewodnictwo Kościoła katolickiego obdarzonego rzeczywiście prawem interweniowania w sprawy doczesne, kiedy to jest konieczne, z racji jego uczestnictwa w duchowym Królestwie Chrystusowym. A zatem naturalnego czy doczesnego dobra wspólnego każdego państwa należy szukać w sposób, który by liczył się z przyznaniem pierwszeństwa rozwojowi prawdziwej osobowości człowieka w Mistycznym Ciele Chrystusa i poprzez to Ciało, a życie społeczne poddawał coraz bardziej pod działanie wpływu najważniejszego celu człowieka, oglądaniu Boga w trzech osobach boskich. Stosownie do tego boski plan uporządkowania naszego upadłego i odkupionego świata obejmuje, po pierwsze, nadprzyrodzony społeczny organizm Kościoła katolickiego, a następnie, po drugie, doczesny czy naturalny ład powstały w wyniku wpływów doktryny katolickiej na politykę i gospodarkę i wcielenia tych wpływów na instytucje społeczne.
Od narodzin Kościoła katolickiego na Kalwarii i uroczystego obwieszczenia jego misji w dniu pierwszej Pięćdziesiątnicy Królestwo Boże w swej istocie zaistniało w świecie. W wyniku stopniowego uznawania roli Kościoła przez doczesnych przedstawicieli Chrystusa Króla społeczne instytucje państwowe i narodowe przesiąkały wpływem nadprzyrodzonego życia Chrystusowego. Wtedy, i dopiero wtedy, można było mówić, że zaistniało Królestwo Boże w swej integralności czy też zapanowała niepodzielna władza Chrystusa Króla. Królestwo Boże czy też władza Chrystusa Króla jest obecna w swej integralności tylko wtedy, kiedy całokształt życia społecznego państwa, jego życie polityczne i gospodarcze, jest przesiąknięte wpływami Kościoła. Mówiąc innymi słowy, Chrystus panuje całkowicie tylko wtedy, kiedy program, za który oddał swe życie, jest przyjmowany jako prawdziwa droga do osiągnięcia pokoju i ładu na świecie i stworzenia zgodnych z nim struktur społecznych. Królestwo Boże w swej istocie jest zawsze w nas, ale wpływ Kościoła na politykę i gospodarkę, czyli innymi słowy — zasięg Królestwa Bożego w jego integralności, zmieniał sie w ciągu wieków.
Najogólniej mówiąc, XII wiek był, jak dotąd, najintensywniejszym znakiem wodnym tych wpływów. Od tego czasu aż do czasów nam współczesnych mamy do czynienia z ciągłym ich osłabianiem. Żaden konkretny doczesny ustrój społeczny nigdy oczywiście nie będzie w stanie zrealizować tego, co Kościół może dać światu. Każdy będzie miał jakieś braki z kilku powodów. Po pierwsze, działalność Kościoła, przyjmowana z radością przez katolików, natrafia na sprzeciw, niezrozumienie i upór ze strony innych.
Po drugie, nawet jeśli katolicy zaakceptują ją całkowicie, będą mogli jedynie stanowić częściowe odbicie Ewangelii, podobnie jak święci stanowili częściowe odbicie naśladowanej przez siebie nieskończonej świętości Chrystusa, Po trzecie, zawsze zostanie duża liczba niekatolików, których trzeba będzie pozyskać dla Chrystusa i zapewnić im życie społeczne zorganizowane pod jego władzą. Do dzieła nad realizacją tego ostatniego celu wezwane są wszystkie pokolenia katolików. Nie trzeba chyba wyjaśniać, że celem tym nie jest powrót do średniowiecza, ponieważ nie da sie zawrócić biegu rzeki czasu, ale celem tym jest przepojenie nowej epoki boskimi zasadami ładu tak mocno utrzymywanego w XIII wieku. Następstwem tak zwanej reformacji było zapomnienie praw boskich proklamowanych przez naszego Pana Jezusa Chrystusa i rozprzestrzenienie się naturalizmu. Naturalizm polega na zanegowaniu możliwości podniesienia naszej natury do nadprzyrodzonego życia i ładu, a w swej radykalniejszej postaci na negacji rzeczywistego istnienia tego życia i ładu. W naszych czasach dzięki postępom antychrystusowego buntu upowszechniła się ta radykalniejsza forma naturalizmu. Naturalizm można zatem określić jako postawę umysłu, który neguje rzeczywistość boskiego życia łaski, a tym samym naszego upadku w następstwie grzechu pierworodnego, Odrzuca naszą skłonność do buntowania się przeciw porządkowi boskiego życia przy jednoczesnej możliwości odnowienia tego życia dzięki naszemu członkostwu w Mistycznym Ciele Chrystusa, i twierdzi, że całe życie społeczne winno być organizowane na podstawie tej negacji. Musimy zwalczać ten typ umysłowości i proklamować prawa Boże. „Jeśli chodzi o <<prawa człowieka>>, jak je tam nazywają — pisał papież Leon XIII — ludzie już dość się o nich nasłuchali; nadszedł już czas, by usłyszeli wreszcie o prawach Boga”). „Domaganie się, by uwolnić życie państw i życie narodów od poddania Bogu i jego prawu — pisał kardynał Pie — jest głównym błędem i największym przestępstwem bieżącego (to jest XIX) wieku”?. Kardynał Mercier w XX wieku powiedział, że straszliwa wojna w latach 1914-1918 była karą za ten błąd i za to przestępstwo. „W imię Ewangelii — pisał — i w świetle encyklik czterech ostatnich papieży: Grzegorza XVI, Piusa IX, Leona XIII i Piusa X, nie waham się twierdzić, że ta obojętność w stosunku do religii, stawiająca na tym samym poziomie religię o boskim pochodzeniu oraz religie wymyślone przez ludzi, by doprowadzić ich do tego samego sceptycyzmu, jest bluźnierstwem, które bardziej niż grzechy jednostek i rodzin ściąga na społeczeństwo kary boskie”3.
Przypisy
Leon XIII, Encyklika Tamersi, O Chrystusie, naszym Odkupi- cielu. W encyklice tej papież Leon XIII podkreśla, że prawdziwe prawa człowieka opierają się na jego obowiązkach wobec Boga. Bez należytego rozpoznania praw boskich przez naszego Pana Jezusa Chrystusa długo jeszcze nie będą uznane prawa człowieka. „Tak jak ludzkości nie udało się uwolnić z niewoli inaczej niż przez ofiarę Chrystusa, tak też nie uda się jej zachować wolności inaczej niż przez poddanie się jego władzy”.
Kard. Pie The Kingship of Christ according o Cardinał Pie of Poiiers, s.48.
Kard. Mercier, List pasterski z 1918 roku, Lekcja płynąca z wydarzeń.
Rozdział III
Zorganizowana opozycja w stosunku do Królestwa Chrystusowego i naszego życia nadprzyrodzonego
Zorganizowane zastępy
W każdym z nas, w wyniku upadku na skutek grzechu pierworodnego, istnieje nie zorganizowana opozycja w stosunku do życia nadprzyrodzonego. Ta nie zorganizowana opozycja jednostek prowadzi nieuchronnie do powstawania tu i tam małych antynadprzyrodzonych grup, nawet bez jednomyślnego działania dobrze zorganizowanych zastępów. Ale fakt, że istnieją jednomyślne antynadprzyrodzone działania ze strony zorganizowanych gremiów, jest tak obcy zainteresowaniom przeciętnego katolika, że istnieje potrzeba specjalnego uwydatnienia tego działania i przedstawienia jego celów. Widzieliśmy, że ustrój społeczny ma być pomyślany tak, by był przesiąknięty rzeczywistością nadprzyrodzonego życia Mistycznego Ciała Chrystusa, a to dlatego by pomóc nam zharmonizować nasze codzienne życie z utrzymaniem naszej lojalności wobec Trójcy przenajświętszej we mszy świętej w łączności z Chrystusem jako Kapłanem. To przesiąknięcie społeczeństwa rzeczywistością członkostwa w Mistycznym Ciele Chrystusa oznacza uznanie Królestwa Chrystusowego w jego integralności. Widzieliśmy też, że — na odwrót — udział we mszy świętej w łączności z Chrystusem jako Kapłanem zmusza nas do podejmowania wszelkich starań, by urzeczywistniać Królestwo naszego Pana w jego integralności w chrześcijańskim ustroju społecznym. Ustrój chrześcijański ma nie tylko pomagać nam w osiągnięciu zjedno- czenia z Chrystusem, lecz także ma służyć nam jako wał ochronny przeciw zakusom zorganizowanych zastępów występujących przeciw życiu nadprzyrodzonemu. Są trzy takie zastępy: jeden niewidzialny i dwa widzialne. Niewidzialny zastęp to zastęp szatana i innych upadłych aniołów, podczas gdy zastępy widzialne to te, które wywodzą się z narodu żydowskiego i masonerii. Naród żydowski to nie tylko widzialna organizacja, to także organizacja, która jawnie przyznaje się do swego naturalistycznego i antynadprzyrodzonego charakteru poprzez odmowę uznania nadprzyrodzonego Mesjasza i oczekiwanie na nastanie naturalistycznej ery mesjańskiej. Stowarzyszenie masońskie czy też grupa stowarzyszeń masońskich to organizacja widzialna, ale jej naturalistyczny i antynadprzyrodzony charakter jest dyskretny, tajny lub też maskowany.
Naturalizm i antysupernaturalizm ich celów, jak i ich rytuałów i symboliki, są w stanie pojąć tylko stosunkowo nieliczni spośród wtajemniczonych. Panteistyczne ubóstwianie człowieka, będące następstwem tego naturalizmu, jest największą tajemnicą masonerii. Ale obie te widzialne społeczności stosują podstęp i dyskrecję w metodach swych działań wymierzonych przeciw nadprzyrodzonemu życiu narodów na świecie. Stosownie do tego najistotniejszą rzeczywistą walką na świecie jest walka toczona pod przewodnictwem szatana przez te naturalistyczne i anty-nadprzyrodzone armie przeciwko tym, którzy uznają nadprzyrodzone życie łaski, uczestnictwo w życiu Trójcy Świętej pod przewodnictwem naszego Pana Jezusa Chrystusa. Nie trzeba chyba wyjaśniać, że wysiłkami tych anty-nadprzyrodzonych zastępów nie da się wyjaśnić wszystkiego w historii, ponieważ przyczyny wydarzeń historycznych są bardziej złożone. Ale jeśli nie weźmie się w rachubę tych zastępów, historia współczesna staje się prawdziwą zagadką. Sztuka manewrowania ludźmi dla osiągnięcia pewnego celu, tak aby nie uświadamiali sobie, że są manewrowani, doszła do szczytu perfekcji, jakiej nie osiągnęła nigdy przedtem. Kontrola nad finansami ułatwia zdobycie władzy i dostęp do wszystkich technicznych środków kształtowania opinii publicznej: prasy, radia, kina (dziś dodalibyśmy najważniejsze: telewizji i internetu dop. tłumacza). Katolicy ulegają w znacznej mierze matactwom wrogów naszego Pana, bo nie są zaprawieni do prowadzenia prawdziwej walki na tym świecie. Opuszczają szkoły bez należytej wiedzy o zorganizowanej opozycji, z którą wypadnie im się zetknąć, mają dość mgliste pojęcie o tym, jak ma wyglądać ustrój społeczny, za którym należy się opowiedzieć, a przeciw któremu wrogowie kierują liczne ataki. Nie zdają sobie sprawy z tego, że ostatecznym celem opozycji anty-nadprzyrodzonej jest zniszczenie ładu Chrystusowego. Nie zwykli myśleć o tym, że muszą współpracować z innymi młodymi katolikami przy realizacji programu naszego Pana, że muszą na przykład przejąć kontrolę nad kinematografią i chronić ją przed podkopywaniem katolickiej koncepcji małżeństwa i katolickiej koncepcji życia rodzinnego. Tymczasem wykazują godny ubolewania brak spójności w działaniu i żałosny brak entuzjazmu dla sprawy Chrystusowej, tak że katolicy, którzy opowiadają się za integralnością chrześcijaństwa, mogą zawsze liczyć się z tym, że spotkają innych katolików w obozie przeciwnika.
Niewidzialny zastęp zorganizowany: szatan i jego diabelscy pomocnicy
Szatan wszędzie zwalcza i stara się wszędzie eliminować nadprzyrodzone życie łaski, uczestniczenie w życiu Trójcy świętej. Akt jego buntu polegał na odmowie zależności od Trójcy świętej, co miało zapewnić mu szczęście i doskonałość. Przez ten akt szatan nie tylko utracił życie łaski, ale też wypowiedział mu wojnę. Cała istota tego ducha czystego, cała jego nieustępliwość, niezmordowana energia, którą my biedne stworzenia (z krwi i kości; dop. tłumacza), z nerwów i mięśni, ledwie możemy sobie wyobrazić, jest zawsze i wszędzie skierowana przeciwko poddaniu się Trójcy Świętej w nadprzyrodzonej miłości. My możemy zmienić zdanie, potrzebujemy snu i wypoczynku. Z szatanem jest inaczej. Grzech szatana polegał na odmowie uznania tej prawdy, że w celu osiągnięcia doskonałości i szczęścia dla siebie powinien podporządkować się Bogu, a nie tylko polegać na samym sobie, Chciał uwolnić się od zależności i podporządkowania się, co było nierozdzielne od jego kondycji stworzenia. Następstwem była wieczna niedola. Zresztą cała ta straszliwa energia nienawiści szatana skierowana jest zwłaszcza przeciw ofierze mszy świętej, będącej uobecnieniem wyrazu Kalwaryjskiego poddania. Pozostające w łączności razem z nim, ożywione tym samym duchem nienawiści, zwarte szeregi armii jego niewidzialnych satelitów mają tę samą naturę. Brak pamięci u ludzi, którzy czytają gazety i chodzą do kina (słuchają radia i oglądają telewizję; dop. tłumacza), sprawia, że z trudem mogą pojąć na przykład nienawiść, z jaką komuniści i masońska „demokracja”w Hiszpanii odnoszą się do mszy i do kapłanów. Nawet ustrój narzucony przez Moskwę nie tłumaczy tego w dostateczny sposób!. Musimy odróżniać cel, jaki postawił sobie szatan w ukrzyżowaniu naszego Pana, od celu, jaki przyświeca mu obecnie w prowokowaniu ataków i kierowaniu nimi na tych, którzy odprawiają mszę, oraz na tych, którzy w niej uczestniczą. Szatan usilnie nakłaniał przywódców narodu żydowskiego, by wyrzekli się naszego Pana, ponieważ byli świadomi obecności w człowieku Jezusie Chrystusie wyjątkowego nasilenia tego nadprzyrodzonego życia, którego on tak nienawidzi, ale nie chcieli uczestniczyć w boskim planie powrotu człowieka do ładu. Jego pycha przesłoniła mu wizję boskiego sposobu działania. Swym oddziaływaniem na umysły i wolę przywódców narodu żydowskiego, jak również na namiętności tłumu, niezadowolonego i rozczarowanego na widok bezradnego nie po ich myśli oswobodziciela Izraela, przygotował sposób wznioślejszego zamanifestowania posłuszeństwa i ukorzenia się Boga-Człowieka na Kalwarii. Diabli nie wiedzieli, że akt poświęcenia na Kalwarii oznaczał powrót ładu na świat poprzez przywrócenie rodzajowi ludzkiego nadprzyrodzonego życia łaski. Święty Paweł podkreśla, że „gdyby (książęta tego świata) pojęli to, nie byliby ukrzyżowali Pana chwały” (I List do Koryntian 2,8).
A święty Tomasz pisze: „Gdyby diabli mieli absolutną pewność, że Pan nasz był Synem Bożym i gdyby z góry wiedzieli, jaki ma być skutek jego męki i śmierci, nigdy by nie ukrzyżowali Pana chwały”?. Zdają sobie oni niemal całkowicie sprawę ze znaczenia mszy świętej. Wszystkie ich wysiłki zmierzają ku temu, by przez zagładę kapłanów uniemożliwić jej odprawianie, oraz ku temu, by udaremnić jej skutki, sprowadzając ją do obrzędu bez znaczenia dla społecznego życia człowieka, politycznego i gospodarczego. Jeśli szatanowi nie uda się wyeliminować tego jedynego uznawanego aktu kultu, będzie usilnie dążył do tego, by zacieśnić jego oddziaływanie na umysły i serca do kręgu jak najmniejszej liczby osób. Wystarczy tylko popatrzeć na świat, by przekonać się, jak bardzo mu się to udało od czasów rewolucji francuskiej.
Historycznie rzecz ujmując, widać wyraźną różnicę między metodami, jakie szatan stosuje przy eliminowaniu nadprzyrodzonego życia z krajów protestanckich, i metodami, jakie stosuje w tym samym celu w krajach katolickich. W krajach protestanckich wobec oficjalnego publicznego odrzucenia boskiego planu zaprowadzenia ładu w świecie pozostało mu stopniowe eliminowanie resztek doktryny naszego Pana z organizacji życia publicznego tych państw. Dlatego też, ponieważ nastanie naturalizmu w tych państwach jest tylko kwestią czasu, na ogół w celu wykorzenienia przeszłości nie stosuje się środków przemocy. Szatan — by tak rzec — może sobie pozwolić na to, by uzbroić się w cierpliwość. Nie oznacza to wcale, że kraje te nigdy nie mogłyby doznać na sobie śmiertelnych udręk rewolucji. Szatańska nienawiść do wiary w boskość naszego Pana, jego strach przed możliwością powrotu do mszy, tęsknota narodu żydowskiego za przyszłą erą mesjańską — wszystko to może być odpowiedzialne za wznowienie przemocy w wysiłkach zmierzających do wykorzenienia wszelkich śladów chrześcijaństwa. Jednakże w krajach katolickich zmierza się zawsze do wywoływania gwałtownych rewolucji w celu obalenia istniejącego ustroju społecznego, w którym żywi się szacunek dla Królestwa Chrystusowego, i zaprowadzenia naturalizmu. Profanacje najświętszej Eucharystii, przynajmniej w niejednym wypadku, stały się częścią składową w procesie przygotowywania apostazji katolików i uczynienia z nich sprawnych narzędzi rewolucji lub anty-nadprzyrodzonego prawodawstwa”.
Przypisy
Por. książkę The Rulers of Russia, w której przytacza się wiele zeznań świadków, świadczących o tym, że Żydzi stanowią w Rosji realną siłę kontrolującą państwo.
Tomasz z Akwinu, Summa theologiae I, q. 64, a. I ad 4. Por. IN, q. 44, a. 1 ad 2. Por. także fragment Mowy papieża świetego Leona Wielkiego, odczytywany w drugim nokturnie officjum Niedzieli Palmowej: „Gdyby butny i okrutny nieprzyjaciel Boga i człowieka zdawał sobie sprawę 2 miłosiernego planu Bożego, usiłowałby raczej zmiękczyć umysły Żydów, niż starać się podniecać ich niesłuszną nienawiść, żeby w kwestionowaniu wolności czynu Tego, który nie musiał go dokonać, wszyscy ludzic będący w okowach grzechu, zostali uwolnieni. Złośliwość jego umysłu stanęła na przeszkodzie, by mógł pojąć prawdę. Skazał Syna Bożego na śmierć, a to skazanie stało się odpłatą za upadek rodzaju ludzkiego”. Rozpasana pycha szatana nie pozwoliła mu zrozumieć uporządkowanej samopoświęcającej się pokory Boga, który stał się człowiekiem.
Por. The Mystical Body of Christ and the Reorganization af So- ciety, rozdział VIL.
Luca De Meo, dyrektor generalny Renault, stanowczo opowiada się za większą swobodą dla inżynierów w branży motoryzacyjnej. „Trudno oczekiwać, że regulator wie lepiej niż inżynier, jakie rozwiązanie jest najlepsze” – podkreślił podczas zdalnego wystąpienia na wydarzeniu organizowanym przez włoską Partię Demokratyczną w Bergamo.
Według De Meo samochody elektryczne nie rozwiązują wszystkich problemów. „Niezależne instytuty wskazują, że w 70% przypadków samochody elektryczne generują mniejszy ślad węglowy. Jednak nie rozwiązują wszystkich problemów – sprawdzają się w ruchu miejskim, ale nie w transporcie międzymiastowym” – zaznaczył.
Regulacje wymuszają zmiany, ale nie da się postawić wszystkiego na elektryki
Szef Renault podkreśla, że choć firma sama zainwestowałaby w elektromobilność nawet bez regulacji, to obecne przepisy wymuszają gwałtowne zmiany. „Mogę stworzyć elektryczną Twingo dla kogoś, kto codziennie pokonuje 50 km, ale nie możemy opierać całej przyszłości motoryzacji wyłącznie na elektrykach” – wyjaśnił. Dodał, że chińskie koncerny stawiają także na hybrydy plug-in, a ich specjaliści od tej technologii są obecnie bardziej cenieni niż eksperci od aut elektrycznych.
Sceptycznie odniósł się także do politycznych deklaracji dotyczących przyszłości rynku: „Myślę, że powinniśmy unikać mówienia o 2035 roku, bo może się okazać, że nawet tam nie dotrzemy”. Jego zdaniem kluczowym wyzwaniem jest aktualna struktura rynku: „Pierwszym problemem jest ‘wielki słoń na naszej głowie’ – czyli unijne kary za emisję CO₂. Kolejny to starzejący się park samochodowy, którego nie można wymienić z powodu braku siły nabywczej klasy średniej”.
Starzejące się auta, brak pieniędzy i nierealistyczne przepisy
De Meo zwrócił uwagę na to, że średni wiek samochodu w Europie wzrósł z 7,5 do 12 lat w ciągu dwóch dekad. „Poprawiliśmy wydajność aut, ale suma emisji CO₂ rośnie, bo ludzie jeżdżą starymi pojazdami” – zauważył. Jego zdaniem kluczowe jest pragmatyczne podejście i wsparcie dla odnowy floty samochodowej. „Problem w tym, że ludzie nie mają pieniędzy. Sto lat temu robotnik mógł sobie kupić Forda T, dziś nie stać go nawet na Dacię – to jest prawdziwy problem” – skwitował. Zwrócił także uwagę na konsekwencje spadku sprzedaży nowych aut: „Jeśli tak dalej pójdzie, zabraknie 90 miliardów euro wpływów z VAT”. W jego opinii polityka unijna jest w potrzasku między skrajnymi wizjami: „Z jednej strony mamy lewicę i Zielonych, którzy chcieliby, żebyśmy jeździli rowerami jak w Chinach za Mao, a z drugiej konserwatystów, którzy chcą wrócić do punktu wyjścia. To strategia ‘lose-lose’”.
„Regulacje zawiodły – teraz próbuje się wszystko naprawić elektryfikacją”
Według De Meo unijna polityka regulacyjna w ostatnich 20 latach nie sprawdziła się i obecnie próbuje się „naprawić” sytuację poprzez nacisk na elektryfikację. „Niemcy stworzyli coraz bardziej skomplikowane i ciężkie auta, co ma katastrofalne skutki dla rynków, gdzie kupuje się małe pojazdy” – podkreślił. Wskazał, że rygorystyczne przepisy sprawiają, iż produkcja małych samochodów przestaje być opłacalna. „Dołożenie 400 euro kosztów na nowe regulacje bezpieczeństwa to ogromny wydatek dla Twingo, ale prawie niezauważalny dla dużej limuzyny” – wyjaśnił.
Jego zdaniem rozwiązaniem mogłoby być stworzenie odrębnych regulacji dla małych aut, podobnie jak w Japonii dla tzw. kei-carów. „Gdybyśmy to zrobili, gospodarki takich krajów jak Włochy, Francja i Hiszpania mogłyby ruszyć do przodu” – ocenił. Renault musiało podjąć duży wysiłek, by obniżyć ceny nowych modeli R5, R4 i przyszłej Twingo, w tym poprzez poszukiwanie komponentów w Chinach. „A przecież powinniśmy być w stanie produkować je w Europie” – podsumował.
Ambitne plany Wałbrzycha dotyczące ekologicznego transportu napotkały poważną przeszkodę. Miasto unieważniło przetarg na dostawę wodoru, który miały zasilać autobusy wodorowe Solaris. Jedyna złożona oferta – od Orlenu – okazała się zbyt kosztowna. W efekcie pojazdy, które miały być symbolem zielonej rewolucji, mogą pozostać bez paliwa.
Autobusy wodorowe Solaris nie wyjadą na ulice Wałbrzycha?
Wałbrzych był jednym z pierwszych polskich miast, które postanowiło postawić na wodór jako przyszłość transportu miejskiego. Już w 2021 roku podjęto pierwsze kroki w tym kierunku, a pod koniec 2023 roku podpisano umowę z firmą Solaris na dostawę 20 autobusów Urbino 12 hydrogen. Cały kontrakt opiewał na 80 milionów złotych i dawał możliwość rozszerzenia zamówienia o kolejne 25 pojazdów. Pierwsze autobusy wodoroweSolaris już trafiły do miasta i rozpoczęły eksploatację. Pozostałe miały dotrzeć na przełomie lutego i marca tego roku. Aby mogły funkcjonować, Wałbrzych musiał jednak zabezpieczyć dostawy wodoru.
Wysokie ceny wodoruw Polsce nie są zaskoczeniem – już w 2023 roku było jasne, że koszty tego paliwa są wysokie i że rynek dostawców jest ograniczony. Dlaczego więc Wałbrzych zdecydował się na taką technologię? Władze miasta liczyły na to, że ceny wodoru naturalnie spadną lub że pojawi się rządowe wsparcie dla rozwoju tego segmentu transportu. Jednak ani konkurencja na rynku, ani interwencja państwa nie nadeszły, a koszty pozostały na poziomie, który uniemożliwił realizację założeń.
Wodór kontra prąd – co bardziej się opłaca?
Decyzja o unieważnieniu przetargu stawia przyszłość wodorowych autobusów w mieście pod znakiem zapytania. Jeśli nie znajdzie się tańszy dostawca paliwa lub nie pojawi się rządowe wsparcie dla tej technologii, miasto może stanąć przed koniecznością zmiany strategii i szukania alternatywnych rozwiązań, takich jak elektryczne autobusy.
[Biedna cipcio, a porównać z ropą to ci już nie wolno? MD]
Ekologiczne aspekty technologii wodorowejnie podlegają dyskusji – pojazdy te nie emitują spalin, a jedynie wodę. Pod tym względem autobusy wodorowe Solaris mogły okazać się dla Wałbrzycha strzałem w dziesiątkę. Mogły, bo przy tak dużej różnicy w kosztach eksploatacji trudno uzasadnić ich wybór, gdy na rynku dostępne są znacznie tańsze i równie ekologiczne autobusy elektryczne.
[Biedna cipcio, a porównać z ropą to ci już nie wolno?Powtarzam, bo oni uważają, że powtarzanie wdrukowuje do mózgu… Tu chyba mają rację. MD]