Ośrodek dywersji teologicznej pod szyldem relacji żydowsko – prożydowskich

Ośrodek dywersji teologicznej pod szyldem relacji żydowsko – prożydowskich

Autor: CzarnaLimuzyna, 26 grudnia 2025

AIX

Ośrodek dywersji teologicznej pod szyldem „Centrum relacji katolicko – żydowskich pod wezwaniem Abrahama Heschela”, a konkretnie ciało teologiczne tegoż ośrodka wypociło nie byle jaką brednię.

Z wypocinami akolitów prof. Diabelskiego doskonale poradził sobie Paweł Lisicki (w dołączonym materiale filmowym), cytując i omawiając po kolei tezy nowej antykatolickiej teologii.

Bzdura zasadnicza: “Religia katolicka jest odpowiedzią na zburzenie świątyni”

Czy jakikolwiek katolik o zdrowych zmysłach wierzy w to, że wyznawana przez niego wiara jest, uwaga: odpowiedzią na katastrofę zburzenia świątyni?! Przecież to jest kompletnie niedorzeczne. To jest wiara wzięta od sufitu, z kapelusza.

Ta teza mówiąca o tym, że chrześcijaństwo jest odpowiedzią na katastrofie zburzenia świątyni, jest tezą fałszywą, błędną, bałamutną i dla chrześcijaństwa niszczącą, czyni z chrześcijaństwa formę sekty żydowskiej czy sekty judaistycznej. To, że tego typu rzeczy opowiadają teologowie z KUL-u jest czymś przerażającym i jest dokładnie dowodem na to, jak straszliwe skutki przyniosła nowa teologia judaizmu…

Czy dni judaizmu są dniami antychrysta w Kościele katolickim?

Czy dni judaizmu są dniami antychrysta w Kościele katolickim?

Autor: CzarnaLimuzyna, 16 stycznia 2026

Grzegorz Ryś, gorący orędownik kościoła mieszanego ogłosił rozpoczęcie obchodów dni bez Jezusa Chrystusa i Jego matki, Maryi.

Decyzja Kościoła, wynikająca początkowo z miłości i szacunku do Żydów oraz mniej lub bardziej subtelnych nacisków żydowskiego lobby, przerodziła się, po latach, w hucpę z wyraźnymi cechami herezji. Widać po owocach, że była błędem.

osrodek-dywersji-teologicznej-pod-szyldem-relacji-zydowsko-prozydowskich/

Warto sobie przypomnieć, że Jezus Chrystus zwracał się do współczesnych żydów, wyznawców judaizmu biblijnego, następującymi słowami:

37 Wiem, że jesteście potomstwem Abrahama, ale wy usiłujecie Mnie zabić, bo nie przyjmujecie mojej nauki. 38 Głoszę to, co widziałem u mego Ojca, wy czynicie to, coście słyszeli od waszego ojca». 39 W odpowiedzi rzekli do Niego: «Ojcem naszym jest Abraham». Rzekł do nich Jezus: «Gdybyście byli dziećmi Abrahama, to byście pełnili czyny Abrahama. 40 Teraz usiłujecie Mnie zabić, człowieka, który wam powiedział prawdę usłyszaną u Boga. Tego Abraham nie czynił. 41 Wy pełnicie* czyny ojca waszego». Rzekli do Niego: «Myśmy się nie urodzili z nierządu, jednego mamy Ojca – Boga*». 42 Rzekł do nich Jezus: «Gdyby Bóg był waszym Ojcem, to i Mnie byście miłowali. Ja bowiem od Boga wyszedłem i przychodzę. Nie wyszedłem od siebie, lecz On Mnie posłał. 43 Dlaczego nie rozumiecie mowy mojej? Bo nie możecie słuchać mojej nauki. 44 Wy macie diabła za ojca i chcecie spełniać pożądania waszego ojca. Od początku był on zabójcą i w prawdzie nie wytrwał, bo prawdy w nim nie ma. Kiedy mówi kłamstwo, od siebie mówi, bo jest kłamcą i ojcem kłamstwa. 45 A ponieważ Ja mówię prawdę, dlatego Mi nie wierzycie. /J 8/

Dni judaizmu rabinicznego opartego m.in. na Talmudzie – antychrześcijańskiego

22 Któż zaś jest kłamcą, jeśli nie ten, kto zaprzecza, że Jezus jest Mesjaszem? Ten właśnie jest Antychrystem, który nie uznaje Ojca i Syna. 23 Każdy, kto nie uznaje Syna*, nie ma też i Ojca, kto zaś uznaje Syna, ten ma i Ojca. /Całość: 1 J 2,18-29/

Religia antychrysta według św. Jana to duchowe przeciwieństwo chrześcijaństwa, zaprzeczająca prawdzie głoszonej przez Chrystusa.

O. Mikołaj Ferenc – kapucyn z Markowej

o-mikolaj-ferenc-kapucyn-z-markowej

O. Mikołaj Ferenc – kapucyn z Markowej

May 24, 2022 by vrs

“W podhajeckim powiecie odbyła się masowa rzeź Polaków we wsi Markowej. 15 I 1944 zamordowano administratora ks. Ferenca – otrzymał dwa strzały karabinowe i trzy uderzenia siekierą w szyję; zginęło tam również 30 Polaków, 6-ciu ciężko rannych” (z listu ks. Adama Łańcuckiego do Kurii Metropolitalnej we Lwowie z 28.01.1944 r.)

“(…) W dniu 15 bm, o godz. 7 wieczorem, został zamordowany ks. Mikołaj Ferenc administrator w Markowie. Otrzymał 3 kule rew. w piersi i cięcie siekierą w szyi na głębokość 5 cm. Pogrzeb jutro tj. 19/I 44. Tej samej nocy zamordowano 32 osoby (…)” (z listu ks. Antoniego Kanii do Kurii Metropolitalnej we Lwowie z 18.01.1944 r.)

“(…) Ks. Ferensa zabito w łóżku – mówił do katów w te słowa: Bracia w Chrystusie Panu, ja wam żadnej krzywdy nigdy nie zrobiłem. Ks. Ferens był dla nich niesłychanie grzeczny – nawet pozdrawiał ich w ich języku, czym parafianie jego gorszyli się bardzo, ale i to nic nie pomogło.

Tego samego dnia był u miejscowego ks. Szczurowskiego [proboszcz grekokatolicki Markowej – przyp. wł.] u spowiedzi, o czym sam na ambonie mówił (…) Ks. Szczurowski (…) ostatniej niedzieli tj. 30/I zapowiedział, że opuszcza wieś albowiem: nie chcę wśród bandytów umierać. Szkoda mojej 30-letniej pracy (…)” (z listu ks. Antoniego Kanii do Kurii Metropolitalnej we Lwowie z 04.02.1944 r.)

“Na pogrzebie 31 ofiar w Markowej brało udział 7 księży z Ks. Jońcem z Monasterzysk na czele (od niego mam tę wiadomość)” (z listu ks. Kazimierza Bilczewskiego do ks. Z. Hałuniewicza z 26.01.1944 r.)

“(…) w sprawie zamordowania śp. ks. Mikołaja Ferensa przez tak zwanych banderowców podaję co następuje. Już od początku wojny zaznaczali ukraińcy wielką nienawiść do polaków. Działo się to zwłaszcza w tych miejscowościach, gdzie znajdowały się kościoły polskie, a które były solą w oku wspomnianych wrogów polskości. Hasłem do mordowania księży w tamtych stronach była tragiczna śmierć ks. Marcina Bosaka, proboszcza w Mariampolu. Nienawiść tę spotęgowały jeszcze bardziej ukraińskie manifestacje dokonywane przy sypaniu mogił w każdej prawie wsi, przy których nie obeszło się bez mów podburzających a często wygłaszanych przez ukraińskich księży. (…) Na ten czas został zamianowany administratorem w Markowej ks. Mikołaj Ferens. Był to człowiek spokojny a przy tym wielki ugodowiec. Sądził on, że tą polityką potrafi ułagodzić wzburzone umysły wśród ukraińców (…) Był częstym gościem u okolicznych księży ruskich. Kiedy zwracano mu na to uwagę, odpowiadał: Chcę być tą wodą, która by zgasiła ogień nienawiści. Jak szedł na rękę ukraińcom, najlepszym dowodem jest to, że zbierał rozmaite zioła lecznicze, kupował różne lekarstwa i dawał każdemu zgłaszającemu się choremu a szczególnie ukraińcom.

Nie znalazł jednak uznania u tych zbirów. 16/I 1944 roku, jak grom z jasnego nieba padła wiadomość o zamordowaniu ks. Mikołaja Ferensa. Zaraz po sumie pojechałem do Markowej. Cóż się dowiedziałem? W nocy z 15-go na 16-go [I] 1944 r. zebrali się bandyci z Markowej i okolicznych wiosek i na dany znak strzałami karabinowymi wpadli na probostwo rzym-kat. Ksiądz już spał. Wywaliwszy drzwi, weszło kilku do sypialni księdza. Kiedy ksiądz przebudziwszy się, z przerażeniem zobaczył co się dzieje, zaczął błagać: Wszystko bierzcie, tylko darujcie mi życie. Na to mordercy odpowiedzieli: Nam własne o toto żytie chodit!

Nagle jeden z siekierą w ręku rąbnął księdza tak silnie w kark, że głowę prawie całkiem odrąbał. Tymczasem inni bandyci zaczęli go rąbać siekierami po rękach i ogólnie po całym ciele. Krew tak się lała, że pod łóżkiem powstało wprost jezioro krwi. Świadkiem tego mordu była jego gospodyni (ukrainka), którą również zranili. Kiedy z trudem ubierano zamordowanego księdza, musiano przywiązać mu głowę. Dokonawszy tego mordu udali się bandyci do kuchni, gdzie mieszkał jeden biedny reemigrant z Ameryki i jego również w straszny sposób zamordowali. Równocześnie inni bandyci rozbiegli się po wsi, gdzie zamordowali, o ile sobie przypominam, 37 osób.

Pogrzeb Księdza i nieszczęśliwych ofiar odbył się 19/I w sam dzień Jordanu. W ceremoniach żałobnych tłumy ludności polskiej z okolicy. Wrażenie było straszne. W trumnach pomordowanych leżały obok korpusów poodrębywane bądź głowy, bądź ręce lub nogi. Na pogrzeb przyjechała milicja ukraińska i żandarmeria niemiecka, która bezustannie fotografowała zwłoki śp. Księdza i pomordowanych (…) Kondukt prowadził ks. Antoni Joniec (…) Żadnych mów nie było, gdyż płacz osieroconych zagłuszał wszelkie wyrazy (…)”

(z listu ks. Józefa Błotnickiego do Abp Metropolity z 24.01.1949 r.)

za: ks. J. Wołczański: Eksterminacja Narodu Polskiego i Kościoła Rzymsko-Katolickiego przez ukraińskich nacjonalistów w Małopolsce Wschodniej w latach 1939-1945

z relacji Janiny Czubak:

“Jedna kobieta, może była to gospodyni księdza, mówiła do zebranych: »Ksiądz mógł żyć, gdyż ukraiński ksiądz [wspomniany już ks. Szczurowski – przyp. wł.] posyłał trzy razy swojego diaka, prosząc, żeby koniecznie przyszedł do niego, gdyż grozi mu niebezpieczeństwo«. Niestety, prośba ta nie odniosła skutku. Za trzecim razem przekazał przez diaka: »Wieś cała jest otoczona. Proszę ratować swe życie. Przechowam księdza. U mnie będzie bezpieczny«. Ale proboszcz z Markowej odpowiedział:
»Nie mogę opuścić moich parafian. Co ich czeka, to i mnie niech nie ominie«. (…) Podziękował ukraińskiemu księdzu za troskę o jego życie”.

Siekierka S. i inni w: Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na Polakach w województwie tarnopolskim podają następujący opis wsi: “Markowa, wieś sołecka, siedziba parafii, Toustobaby. W 1921 r. wieś miała 233 zagrody i 1047 mieszkańców, w tym: 599 Rusinów, 439 Polaków, 8 Żydów. W 1931 r. liczba zagród wzrosła do 280, a mieszkańców do 1164 osób. W nocy z 14 na 15 stycznia 1944 r. banderowcy zarówno z okolicznych wsi i miejscowi, dokonali napadu na wybrane zagrody polskie i po włamaniu się do domów mordowali przeważnie mężczyzn przy użyciu różnych narzędzi. Broni palnej nie używali ze względu na to, że mogłoby to wywołać alarm w samej wiosce i w okolicy m. in. obawiali się stacjonującego w Zawałowie posterunku niemieckiego.”

O. Mikołaj Ferens OFM Cap. urodził się w roku 1894, w roku 1927 uzyskał święcenia kapłańskie. Podczas okupacji ukrywał m.in. dwójkę Żydów. Wg relacji o. Ferens był ostrzegany przez greko-katolickiego księdza o grożącym mu niebezpieczeństwie, lecz nie chciał opuścić parafian.

-Tout va très bien, Madame la Marquise – tłum. na polski.

==========================

===============================

Cały ten zgiełk. Halo, halo, James,

Halo, halo, James,
Co tam nowego, mów mi
już,
Bo zanim wrócę,
Wiedzieć muszę,
Jak dom i włości.
Jakie nowości?
Relację złóż!

Wszystko w porządku,
pani markizo
Wszystko jest świetnie, tylko pech,
Takie głupstewko, nic
wielkiego,
Ot, pani klaczka zdechła
dziś.
Ale poza tym, pani
markizo,
Wszystko w porządku,
Wszystko w porządku
u nas jest.

Halo, halo, Hugo,
Jakie nowości, mów mi
już!
Mój wierny sługo,
Klaczka nie żyje?
Ale dlaczego?
Co stało się?

Och nic takiego, pani
markizo,
Wszystko w porządku
świetnym jest,
To drobiazg, głupstwo,
nic takiego,
Klaczka zginęła, gdyż
pożar był
I strawił stajnie,
Ale poza tym, pani
markizo,
Wszystko jest świetnie,
Wszystko w porządku
u nas jest.

Halo, halo James,
Co dzieje się?
Me stajnie płoną?
Wytłumacz się!

To drobiazg, głupstwo,
pani markizo,
Wszystko w porządku świetnym jest,
Tylko te stajnie.
Spłonąć musiały,
Bo pałac płonął jak suchy
las,
Ale poza tym wszystko
jest dobrze,
Pani markizo, jest OK.

Halo, halo, Lukas,
Co stało się,
Nasz pałac w ruinie?
Cała drżę…
Wytłumacz zaraz się!


Och, nic takiego, pani
markizo,
Gdy mąż twój markiz
otrzymał wieść,
Że jest bankrutem, nie
mogąc znieść
Tej prawdy smutnej,
Palnął se w łeb.
Runął na świecznik
i wzniecił pożar,
Co strawił pałac
od a do zet,
A potem stajnie, bo mocno
wiało,
Więc pani klaczka
spłonęła w mig.
Ale poza tym doprawdy
nic.
Wszystko w porządku,
pani markizo,
Wszystko jest dobrze i OK.

104 tys. osób na bruk. „Zieloni” dobili europejską motoryzację

104 tys. osób na bruk. „Zieloni” dobili europejską motoryzację

104-tys-osob-na-bruk-zieloni-dobili-europejska-motoryzacje/

Europejska motoryzacja nie znajduje się już w kryzysie — to sektor, który w wyniku polityki Komisji Europejskiej i instytucji unijnych, dotknęła zapaść. Bruksela nie przejmuje się tym i narzuca coraz bardziej rygorystyczne normy emisji spalin, nie uwzględniając realiów rynku i konkurencyjnej presji ze strony krajów spoza UE.

Według danych Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Części Motoryzacyjnych (CLEPA), w latach 2024–2025 dostawcy części dla przemysłu motoryzacyjnego, zlikwidowali ponad 104 tys. miejsc pracy w całej Europie. To rekordowy poziom zwolnień, który nie ma precedensu nawet w czasie pandemii i kryzysu półprzewodnikowego. Jest to efekt nie tylko słabego popytu i rosnącej konkurencji chińskich producentów, ale również strategii legislacyjnej Unii Europejskiej, która obarcza producentów kosztami transformacji klimatycznej, bez realnego zrównoważenia ich strat.

Unijne cele redukcji emisji, w tym niedawno zawieszony zakaz sprzedaży nowych samochodów z silnikami spalinowymi od 2035 roku oraz ambitne limity CO₂, są przez zielonych komunistów przedstawiane jako konieczne dla walki ze zmianami klimatu. W praktyce jednak producenci i eksperci branżowi alarmują, że dogmatyczny nacisk na wdrażanie kolejnych, wyśrubowanych norm, wywołuje chaos inwestycyjny i osłabia konkurencyjność europejskich firm wobec gigantów z Chin i USA.

W piśmie skierowanym do Komisji Europejskiej eurodeputowany Roberto Vannacci wskazał, że ambitne regulacje klimatyczne niszczą europejski przemysł motoryzacyjny, prowadząc do kolejnych bankructw dostawców i zamykania zakładów należących do światowych marek. Jego krytyka obejmuje fakt, że sektor odpowiedzialny za miliony miejsc pracy został postawiony w sytuacji, w której regulacje przekraczają realne możliwości produkcyjne i rynkowe.

Podczas gdy europejscy producenci walczą z narzuconymi celami emisji i kosztami implementacji nowych technologii, chińskie marki coraz silniej wkraczają na rynek europejski, oferując pojazdy, które często są atrakcyjniejsze cenowo. Portal Interia podkreśla wzrost liczby rejestracji aut chińskich w UE, co oznacza podkopanie krajowych producentów samochodów i komponentów. W efekcie wiele firm ogłasza zwolnienia lub redukcje etatów, a nawet zamknięcie całych fabryk, co ma dramatyczny wpływ na lokalne rynki pracy.

Dziś mówienie o 104 tys. zlikwidowanych etatów to dopiero początek. Eksperci branżowi oceniają bowiem, że liczba osób dotkniętych zwolnieniami w całym łańcuchu dostaw może być znacznie wyższa. Co więcej, ten trend najprawdopodobniej utrzyma się w następnych latach, gdyż unijni biurokracji zapierają się rękami i nogami, by nie poluzować nałożonych na gospodarkę obostrzeń.

Forsowana przez Brukselę agenda klimatyczna skutkuje wychodzeniem inwestorów z UE oraz spadkiem konkurencyjności. Podczas gdy globalna gospodarka zwiększa produkcję i rozwija nowe technologie, europejskie firmy często stoją przed dylematem spełniania norm lub ryzyka kar i ograniczenia produkcji. Niektórzy przemysłowcy wprost alarmują, że bez poważnej rewizji polityk klimatycznych i większego wsparcia dla innowacji, europejską motoryzację czeka marginalizacja na globalnej scenie.

Krótko – stajemy się skansenem, z którego wszyscy wokół, zaczynają się śmiać.

Historia chłopców z Kielna – odwaga i wielki znak

Historia chłopców z Kielna – odwaga i wielki znak

Historia-chlopcow-z-Kielna-odwaga-i-wielki-znak


W niewielkiej szkole w Kielnie doszło do wydarzenia, które poruszyło całą Polskę. Kilku uczniów stanęło w obronie krzyża, zdjętego ze ściany sali lekcyjnej i – jak wynika z ustaleń – wyrzuconego do kosza przez nauczycielkę języka angielskiego Paulina Karwowska- Dawid, por.: Profanacja w Kielnie. Krzyż to nie „przedmiot”, to Obecność.. ]

Ich sprzeciw był spontaniczny, pozbawiony politycznych haseł, a jednak wyjątkowo czytelny i mocny w przekazie.

Chłopcy nie organizowali manifestacji, nie szukali rozgłosu. Zareagowali odruchem, który w ich odczuciu był oczywisty: nie zgodzić się na upokorzenie symbolu ważnego dla nich samych, ich rodzin i szkolnej wspólnoty. To właśnie ta prostota sprawiła, że sprawa zyskuje wymiar symboliczny.

Zdarzenie szybko dotarło do rodziców, władz gminy i prokuratury. Wszczęto postępowanie w sprawie możliwej obrazy uczuć religijnych, a szkoła objęła uczniów wsparciem pedagogicznym i psychologicznym. W sali, z której usunięto krzyż, zawisł nowy – a oryginalny zabezpieczono jako dowód.

W kolejnych dniach przed szkołą odbyła się pokojowa manifestacja poparcia. Mieszkańcy, rodzice i nauczyciele podkreślali, że nie chodzi o konflikt światopoglądowy, lecz o granice – i o prawo dzieci do wyrażenia sprzeciwu wobec działań, które uznały za krzywdzące. Wielu komentatorów zwróciło uwagę, że to właśnie uczniowie wykazali się większą wrażliwością i dojrzałością niż dorośli.

Nowe informacje wskazują, że sprawą interesują się także kuratorium oświaty oraz Rzecznik Praw Dziecka, analizując ją pod kątem praw uczniów i standardów postępowania w szkołach publicznych. Dyskusja, która się wywiązała, wykracza daleko poza Kielno – dotyka pytania o to, jak w praktyce wygląda szacunek dla przekonań młodych ludzi.

Historia chłopców z Kielna pokazuje, że odwaga nie zawsze ma postać wielkich deklaracji. Czasem jest cichym, ale jakże skutecznym „nie”, wypowiedzianym w obronie tego, co uznaje się za ważne, krzyża i symbolu zmartwychwstania. I właśnie dlatego tak mocno wybrzmiewa.

25 lat Wikipedii

25 lat Wikipedii

[autor woli być anonimowym, bo może mu dopiszą, że „podobno zgwałcił kota”]

Wikipedia od lat funkcjonuje w zbiorowej świadomości jako symbol wolnej, neutralnej i rzetelnej wiedzy, lecz w rzeczywistości coraz częściej ujawnia się jako system silnie hierarchiczny, podatny na nadużycia i strukturalnie odporny na korektę własnych błędów. Za fasadą otwartości kryje się wąska grupa najbardziej aktywnych redaktorów, którzy dzięki znajomości procedur, żargonu i mechanizmów decyzyjnych zyskują faktyczną władzę nad treścią.

Konsensus nie jest tu wynikiem szerokiej debaty, lecz efektem zmęczenia, przewagi proceduralnej i nieformalnych sojuszy. Nowi użytkownicy, eksperci merytoryczni czy osoby bez „stażu” są systematycznie marginalizowani, a ich argumenty odrzucane nie ze względu na treść, lecz na brak pozycji w strukturze.

W tym środowisku nękanie nie przybiera formy otwartej agresji (choć nie zawsze, bo i taka się zdarza), lecz jest starannie maskowane językiem regulaminów i „encyklopedycznych standardów”. Cofanie edycji bez uzasadnienia, publiczne podważanie kompetencji, etykietowanie jako „nierzetelny”, „stronniczy” lub „problemowy” to codzienna praktyka.

Jednak granica ta bywa regularnie przekraczana: anonimowi redaktorzy potrafią w dyskusjach i opisach osób używać najbardziej obraźliwych, pogardliwych i dehumanizujących określeń, formułować insynuacje i sugestie moralnej niegodziwości, wiedząc, że nie poniosą za to żadnej realnej odpowiedzialności. Ukryci za pseudonimami, chronieni przez społeczność i procedury, mogą bezkarnie niszczyć reputację osób, których nie lubią, z którymi się nie zgadzają albo wobec których zostali — formalnie lub nieformalnie — „zadaniowani”.

Najbardziej dramatyczne skutki tego systemu widać w biografiach żyjących osób, gdzie Wikipedia potrafi działać jak narzędzie bezkarnego ataku na reputację. Negatywne informacje, nawet marginalne, niezweryfikowane lub dawno zdementowane, są eksponowane i multiplikowane, podczas gdy kontekst, sprostowania czy późniejsze rozstrzygnięcia bywają usuwane jako „nieistotne” lub „niewystarczająco encyklopedyczne”. Osoba opisywana praktycznie nie ma prawa głosu, bo każda próba obrony automatycznie klasyfikowana jest jako konflikt interesów. Nawet wyroki sądowe, dokumenty urzędowe czy jednoznaczne fakty potrafią przegrać z artykułem prasowym, jeśli ten pasuje do dominującej narracji i pochodzi z uznanego medium. Tak powstaje zamknięta pętla: media tworzą oskarżenie, Wikipedia je utrwala, wyszukiwarki je wzmacniają, a społeczny osąd zapada bez możliwości rewizji.

Szczególnie niepokojące jest to, że ten system jest praktycznie nie do pokonania. Odwołania trafiają do tych samych kręgów decyzyjnych, arbitraż prowadzony jest przez osoby funkcjonujące w tej samej kulturze i często powiązane towarzysko lub ideowo z jedną ze stron. Proceduralizm zastępuje rzetelność, a formalna poprawność staje się narzędziem przemocy symbolicznej. Wikipedia nie sprawdza prawdy, lecz zgodność z własnymi regułami, które mogą być dowolnie interpretowane i instrumentalizowane.

Ironią losu jest fakt, że 15 stycznia 2026 roku minęło dokładnie 25 lat od momentu, gdy Jimmy Wales i Larry Sanger uruchomili ten projekt z wizją otwartej encyklopedii tworzonej dla dobra wspólnego.

Ćwierć wieku później Wikipedia coraz mniej przypomina ten ideał, a coraz bardziej system, w którym anonimowa władza decyduje o tym, kto zostanie zapamiętany jako autorytet, a kto jako problem, kontrowersja lub obiekt publicznego potępienia i pogardy. Traktowanie jej jako neutralnego, wiarygodnego arbitra wiedzy nie jest już tylko uproszczeniem — staje się niebezpiecznym złudzeniem.

a

Co się stało z amerykańskim „prezydentem pokoju”

Co się stało z amerykańskim „prezydentem pokoju”

geopolitika.ru/was-ist-aus-amerikas-friedenspraesident-geworden
Napisał: Paul Craig Roberts

Wysłane przez: Marucha w dniu 2026-01-15

Stephen Miller, żydowski zastępca szefa sztabu prezydenta Trumpa i architekt jego programu, jest głosem administracji w amerykańskiej polityce zagranicznej. Żydowski głos przemawiający w imieniu Ameryki oświadczył, że ‚formalnym stanowiskiem’ administracji USA jest to, że Grenlandia należy do Stanów Zjednoczonych i że żaden kraj nie może powstrzymać Waszyngtonu przed aneksją terytorium Danii. 

Żydowska żona Millera opublikowała w internecie mapę Grenlandii z nałożoną flagą amerykańską. Trump zgodził się, mówiąc, że Waszyngton ‚absolutnie potrzebuje Grenlandii’.

Poproszony o potwierdzenie intencji Waszyngtonu, Miller powiedział, że formalnym stanowiskiem od początku administracji Trumpa jest to, że „oczywiście Grenlandia powinna być częścią Stanów Zjednoczonych”, niezależnie od faktu, że Grenlandia od dawna jest częścią Danii. Miller zakwestionował roszczenia Danii do Grenlandii, stwierdzając, że „nikt nie będzie walczył z armią USA o przyszłość Grenlandii”. Innymi słowy, tak jak Izrael może zająć Palestynę, Waszyngton może zająć Grenlandię, Wenezuelę, Meksyk, Kubę, Iran i każdy inny kraj, jaki zechce.

Miller twierdzi, że Waszyngton musi zająć Grenlandię, aby ‚zabezpieczyć Arktykę’. Przez zabezpieczenie Arktyki Miller rozumie uniemożliwienie innym krajom korzystania z jej dróg wodnych i eksploatacji jej zasobów. Niezadowolony z grabieży Wenezueli, Waszyngton rozpoczął teraz grabieże państw NATO i Arktyki.

Bezprawie zdominowanego przez Izrael reżimu Trumpa może doprowadzić do izolacji Stanów Zjednoczonych i reorientacji Europy Zachodniej na Rosję. Kradzież terytorium Danii narusza traktat NATO, który zobowiązuje Stany Zjednoczone do obrony integralności terytorialnej Danii. Jaskrawe i bezpardonowe oświadczenie, że Waszyngton zamierza aneksować Grenlandię, powinno dać Kremlowi jasno do zrozumienia, że nie ma możliwości osiągnięcia pokojowego porozumienia z Waszyngtonem.

Jeśli Kreml nadal uważa inaczej, przekształcił się w szpital psychiatryczny. Konflikt na Ukrainie mógłby zakończyć się, gdyby Europa uświadomiła sobie, że nawet członkowie NATO padają ofiarą grabieży ze strony reżimu Trumpa. Europejczycy będą musieli zadać sobie pytanie, dlaczego prowadzą wojnę Ameryki z Rosją i zamiast tego powinni dążyć do zawarcia z Rosją porozumienia w sprawie bezpieczeństwa, aby uchronić się przed grabieżą ze strony reżimu Trumpa.

To niezwykłe, że w niecałym pierwszym tygodniu nowego roku Trump umieścił Wenezuelę, Kolumbię, Kubę, Meksyk, Iran i Danię na swojej liście celów, nie podejmując jednocześnie żadnych znaczących kroków w celu zakończenia konfliktu Waszyngtonu z Rosją na Ukrainie. Jakby tego agresywnego programu było mało, reżim Trumpa dodatkowo prowokuje Chiny, sprzedając Tajwanowi setki pocisków, które mogą zostać użyte do ataku na chińskie miasta. Oczywiste jest, że Donald Trump jest wszystkim, tylko nie ‚prezydentem pokoju’.

https://www.geopolitika.ru/de/article/was-ist-aus-amerikas-friedenspraesident-geworden
Napisał: Paul Craig Roberts

Chiński nokaut. Mercosur obnaża iluzję niemieckiej strategii

Chiński nokaut. Mercosur obnaża iluzję niemieckiej strategii

Chinski-nokaut-Mercosur-obnaza-iluzje-niemieckiej-strategii


Gdy w europejskich gabinetach politycznych świętowano domniemany sukces umowy UE–Mercosur, z rynków Ameryki Południowej zaczęły napływać dane, które studzą entuzjazm. Okazuje się, że narracja o zalewie Brazylii czy Argentyny niemieckimi samochodami rozmija się z realiami globalnej konkurencji. I to w sposób brutalny.

Jak zauważa Włodzimierz Gójski, „cała ta misternie dziergana opowieść pochodząca od polityków niemieckich i szefostwa ich przemysłu samochodowego bierze w łeb”. Powód jest prosty: Chiny. To właśnie tam powstaje dziś ok. 80 proc. światowej produkcji samochodów elektrycznych oraz zdecydowana większość baterii trakcyjnych. Co więcej, ogromna część tej produkcji trafia już teraz na rynki państw Mercosur – zarówno w wersji elektrycznej, jak i spalinowej.

Różnice cenowe są miażdżące. Europejski samochód o porównywalnym standardzie kosztuje na rynku Ameryki Południowej równowartość ok. 300 tys. zł, podczas gdy chiński odpowiednik – 75–80 tys. zł. „Jakie szanse skutecznej sprzedaży ma produkt trzykrotnie droższy – nie trzeba przekonywać” . Efekt „fetyszu marki” dotyczyć może co najwyżej wąskiej grupy zamożnych koneserów.

To jednak nie koniec konsekwencji. Rykoszetem ma to uderzyć także w kraje UE, w tym w Polskę. W zamian za iluzoryczne korzyści przemysłu motoryzacyjnego Europa otwiera się na import taniej żywności z Mercosuru, co będzie obniżać popyt na produkty własnych rolników. „Efekt Zabłockiego i jego zarobku na mydle ukazał się i tu w całej okazałości” – ocenia Gójski.

W jego analizie kluczowy jest jeszcze jeden wniosek: źródło europejskiej drożyzny. „Trzykrotna różnica cen nie wzięła się z powietrza” – pisze, wskazując na gąszcz norm, zielonych podatków, ceł i regulacji, które – zdaniem krytyków – uczyniły produkty UE niekonkurencyjnymi globalnie. To pierwszy akt dramatu, który może objąć całe branże europejskiej gospodarki.

Mercosur, zamiast geopolitycznego triumfu, coraz wyraźniej wygląda więc na test realnej siły europejskiego przemysłu. Test, który – w starciu z Chinami – Niemcy i Unia Europejska mogą przegrać szybciej, niż zdążą opróżnić lampki szampana wznoszone z okazji podpisywania umowy.

Drag queen pracował w przedszkolu i żłobku.

Drag queen pracował w przedszkolu.

Miał szukać kontaktów seksualnych z nieletnimi

15.01.2026 tysol.pl/drag-queen-pracowal-w-przedszkolu

Pracował w przedszkolu, miał szukać kontaktów seksualnych z nieletnimi – Szkocję szokuje kolejna historia performera „drag queen”. Mężczyzna został zatrzymany po tym, jak chłopcy, których miał molestować, opowiedzieli o sprawie dorosłym.

Smutna dziewczynka z misiem

Środowisko aktywistów gender i drag queen jest niewielkie. Zdaje się jednak, że jednym z jego problemów są oskarżenia o nadreprezentację pedofilów. O kolejnym przykładzie takiego oskarżenia możemy przeczytać w brytyjskich mediach.

Grooming

Craig Baxter, mieszkaniec Paisley w Szkocji, znany pod pseudonimem scenicznym „Miss Kitty Swallows” (Pani Kicia Połyka) jako performer drag queen, został oskarżony o przestępstwa seksualne dokonane na dzieciach. [miss to panna.. md]

Sprawa dotyczy groomingu online, czyli systematycznego nawiązywania kontaktu z nieletnimi w celu wykorzystania ich seksualnie. Grooming to też wszystkie celowe zabiegi, które zdobyć mają zaufanie dziecka i ułatwić kontrolę nad nim. Groomerzy często więc nastawiają najmłodszych przeciwko ich własnej rodzinie, a gdy zachodzi taka potrzeba – szantażują swoje ofiary. Wielu z nich wciąga też najmłodszych w pornografię – tak działał właśnie mieszkaniec Szkocji.

W przypadku Craiga Baxtera szokuje dodatkowo fakt, iż drag queen miał stały kontakt z dziećmi. Mężczyzna (lat 36) łączył bowiem działalność zawodową w sektorze opieki nad dziećmi z występami artystycznymi. Oskarżony był zatrudniony w kilku placówkach edukacyjno-opiekuńczych w rejonie Paisley – w Polsce miejsca te nazwalibyśmy żłobkami i przedszkolami. Mężczyzna sprawował więc pieczę nad kilkulatkami, równocześnie występując jako „Miss Kitty Swallows” w pobliskich barach i klubach dla dorosłych.

Po aresztowaniu pod koniec minionego roku Baxter został zwolniony ze wszystkich miejsc pracy. Jego profile w mediach społecznościowych, w tym na Facebooku i Instagramie, zostały usunięte.

Oskarżenia

Obecnie drag queen, który przez lata blisko związany był z lokalnymi grupami LGBT, oskarżony jest o szereg przestępstw. Mężczyzna wysyłał nieletnim materiały pornograficzne, przedstawiające prawdopodobnie siebie i innych. Oprócz tego performer miał aktywnie dążyć do realizowania swoich zapędów seksualnych i miał starać się umawiać z nieletnimi na seks. Jego celem miały być zarówno dziewczynki, jak i chłopcy. Obecnie znane są jedynie oskarżenia związane z zachowaniem mężczyzny online. Rodzice dzieci, z którymi drag queen miał kontakt, są jednak przerażeni: możliwe, że ofiar jest więcej. Dowody obejmują zrzuty ekranu, wiadomości tekstowe i obrazy przekazane przez ofiary.

Jak jednak udało się zatrzymać groomera? Brytyjska grupa aktywistów, zajmująca się monitorowaniem i ujawnianiem pedofilii, otrzymała informacje o performerze podczas protestu w Johnstone. Do aktywistów podeszła grupa nastolatków, w tym chłopców poniżej 15. roku życia, zgłaszając grooming online. Jeden z nieletnich przekazał aktywistom dowody. „Nasza grupa była na proteście, kiedy podeszli do nas mali chłopcy. Powiedzieli, że są groomingowani online. Wszystkie dzieci w Renfrewshire nas znają. Wiedzą, że jesteśmy tu, by je chronić, i nam ufają. Jeden z chłopców wysłał nam sporo materiałów” – komentowali sprawę działacze. Dowody natomiast zostały przekazane policji, co doprowadziło do aresztowania Baxtera tego samego dnia w miejscu pracy – jednym z żłobków w Paisley.

Baxter został warunkowo zwolniony za kaucją, z zakazem kontaktu z nieletnimi, ograniczeniami w korzystaniu z internetu i obowiązkiem noszenia elektronicznego urządzenia monitorującego. Mężczyźnie grozi do 20 lat pozbawienia wolności, choć jest spodziewany wyrok niższy. [A czemu to, kotek?? md]

Toyota wyłączyła ogrzewanie w 100 tys. samochodów. Rząd Niemiec jest bezlitosny. [efekt cieplarniany]

Toyota wyłączyła ogrzewanie w 100 tys. samochodów. Rząd był bezlitosny

Kupujący Toyoty i Lexusy w Niemczech zostali na lodzie

Właściciele aut produkcji Toyoty w Niemczech mogli się ostatnio spotkać z dość nietypowym problemem. Funkcje ogrzewania postojowego w ich samochodach zostały zdalnie wyłączone.

Marek Stawski 15.01.2026 autoblog.spidersweb.pl/toyota-wylaczyla-ogrzewanie-w-100-tys-samochodow

Subskrypcje na funkcje wyposażenia w samochodach to jeden z najbardziej kontrowersyjnych wynalazków ostatnich lat. Skoro w samochodzie, który kupiłem mam jakieś urządzenie, to czemu mam za nie dopłacać? To pytanie po stokroć zadają sobie teraz właściciele Toyot i Lexusów za naszą zachodnią granicą, którzy za nic nie musieli płacić, a i tak stracili pewną funkcję.

Ogrzewanie postojowe odcięte

Jak podaje niemiecki dziennik Bild, właściciele japońskich aut w Niemczech masowo uskarżają się na nagłą dezaktywację funkcji klimatyzacji/ogrzewania postojowego w ich samochodach. Po włączeniu multimediów w samochodach dostawali oni komunikat od obsługi klienta, że dostęp do owej funkcji został zdalnie wyłączony.

Jako przykład koronny podawany jest pan Stephan, właściciel Lexusa LBX rocznik 2025 z Berlina, który zgłosił się ze swoją historią do dziennika, jednak problem dotyczył dosłownie tysięcy kierowców – w 2025 r. Toyota sprzedała w Niemczech ponad 100 tys. samochodów, choć problem może dotyczyć także starszych egzemplarzy.

Ciepło pozdrawiam wszystkich, którzy przy ujemnych temperaturach tracą możliwość ogrzania auta przed jazdą.

Powodem jest… prawo

Zgodnie z oficjalnym wydarzeniem jest to kwestia „obecnej sytuacji prawnej”. Oczywiście, Bundestag nie przegłosował ustawy nakazującej Toyocie wyłączenie części funkcji w ich samochodach. Chociaż… może jednak?

Dziennikarze Bilda skontaktowali się z przedstawicielami Toyoty w Niemczech. Rzecznik Ralph Muller poinformował ich, że bezpłatna funkcja aplikacji MyToyota i Lexus Link Plus jaką jest „przygotowanie do jazdy” dalej jest dostępna w modelach o napędzie elektrycznym, lub hybrydowym typu plug-in.

Sytuacja komplikuje się dopiero przy modelach o napędzie wyłącznie spalinowym – funkcje przygotowania do jazdy w modelach o tym rodzaju napędu działają jedynie przy włączonym silniku. Wszystko przez konstrukcję aut: w hybrydach typu plug-in i elektrykach ogrzewanie postojowe jest zasilane przez akumulator – jest oddzielnym elementem i działa niezależnie. Zaś w autach spalinowych za to odpowiada silnik spalinowy – a problem w tym, że zgodnie z aktualnym niemieckim ustawodawstwem praca silnika na biegu jałowym bez poruszania się autem jest nieekologiczna, co grozi mandatem.

Oznacza to, że działanie Toyoty miało charakter czysto ochronny wobec kierowców – chcieli uchronić kierowców od niepotrzebnych mandatów (nawet jeżeli nie ma czegoś takiego, jak potrzebne mandaty). Do tego, jako że prawo w tej kwestii przekroju ogólnoeuropejskim jest skomplikowanym, Toyota ma informować o możliwości wyłączenia tej funkcji w odpowiednich informatorach – pewnie jednych z tych rzeczy, których nikt nie czyta, a każdy klika, że przeczytał.

Jak sobie z tym poradzić?

Dalej za panem rzecznikiem Toyoty: podaje on, że rozwiązaniem jest przeróbka tradycyjnego ogrzewania. Chociaż zwiększa to wagę samochodu o 10 kilogramów i nie posiada tak zaawansowanego systemu oczyszczania spalin, miałoby to być legalne. Wspomniany wyżej pan Stephan z Berlina zwrócił się już do Toyoty o pomoc, choćby w postaci zniżki na przeróbkę ogrzewania. Odpowiedział mu konsultant ds. sprzedaży Lexusa w formie maila – dowiedział się, że producent „nie widzi podstaw do roszczeń z tytułu gwarancji na wady ani innych odszkodowań”.

Kupujący Toyoty i Lexusy w Niemczech zostali zatem na lodzie – i to dosłownie, bo nie mają jak ogrzać samochodów przed porannym wyjazdem do pracy w zimę. I choć nie jestem osobą, która podchodzi szczególnie sceptycznie do ekologii, to to już jest przesada – pewnie najlepiej by było, żeby pan Stephan ogrzewał się w drodze do pracy wtulając się we współpasażerów w autobusie.

Sekretarz Generalny NATO Mark Rutte. Teatr absurdu wokół Grenlandii

Teatr absurdu wokół Grenlandii

Sekretarz Generalny NATO Mark Rutte:

„I znowu, moją rolą jest dopilnowanie, aby sojusz jako całość zrobił wszystko, co konieczne, aby zapewnić bezpieczeństwo całego sojuszu”.


geo-polityka/teatr-absurdu-wokol-grenlandii

Świat może odetchnąć z ulgą! Grenlandia jest już bezpieczna! Europa wysyła kontyngent wojskowy na największą wyspę świata, co z pewnością złagodzi napięcie wokół niej. I mowa tu o kilku krajach naraz.

Największy kontyngent będzie pochodził z Niemiec – począwszy od dziś! Według oświadczenia niemieckiego Ministerstwa Obrony, na wyspę przybywa 13 żołnierzy. Nie, nie, nie przeoczyłem słowa „tysiące” – dokładnie 13. A zaledwie wczoraj, według premiera Szwecji Ulfa Kristerssona, wojska jego kraju wyruszyły na Grenlandię. „Kilku” – napisał premier, najwyraźniej niepewny, czy mówi o dwóch, czy o trzech oficerach. Norweski minister obrony Tore Sandvik był bardziej precyzyjny, stwierdzając, że największy kontyngent z jego kraju będzie składał się z dwóch osób. Francja i Wielka Brytania podobno również ogłosiły zamiar wysłania wojsk na Grenlandię.

Krótko mówiąc, europejscy przywódcy wygłaszają brawurowe deklaracje o wysłaniu oficerów na arktyczną wyspę, która nadal należy do Danii. Nie jest jednak do końca jasne, przed kim i jak ten potężny kontyngent zamierza się bronić. Donald Trump wielokrotnie wspominał o Duńczykach broniących Grenlandii  „dwoma psimi zaprzęgami” [niedoszacowane!! Jest ich sześć. SIRIUS. md] na obszarze wielkości Wielkiej Brytanii, Francji i Niemiec razem wziętych. Teraz dołączy do nich kolejnych piętnastu lub dwudziestu oficerów z Europy, którzy nie są w stanie sobie nawet wyobrazić, jakie temperatury panują na wyspie – 40°C. Jak to zmieni stanowisko Białego Domu w sprawie bezpieczeństwa wyspy?

Najzabawniejsze jest to, że europejscy urzędnicy oficjalnie wysyłają swoje kontyngenty, by bronić Grenlandii… „przed Rosjanami i Chińczykami”. To znaczy, wszyscy jednogłośnie deklarują, że twierdzenia Trumpa o „statkach z Rosji i Chin” krążących wokół wyspy są bezpodstawne, ale jednocześnie poważnie twierdzą, że bronią terytorium przed nieistniejącymi statkami! A potem, w każdej publikacji, duńscy politycy i eksperci jednogłośnie trąbią, jak europejskie wojska będą bronić wyspy przed Amerykanami!

Dziennik Politiken zacytował opinie kilku analityków, którzy wyjaśnili, na czym będzie polegać misja wojskowa sojuszników: „Gdyby Stany Zjednoczone zdecydowały się na zajęcie Grenlandii siłą, musiałyby wziąć tam europejskie wojska do niewoli. Obrazy przedstawiające USA biorące do niewoli sojuszników wywołałyby znaczną negatywną reakcję wśród amerykańskiej opinii publicznej i Kongresu”.

A więc, chwila, wysyłasz swoje wojska wyłącznie jako przyszłych amerykańskich zakładników? To zupełnie nowa koncepcja w międzynarodowej obronie i bezpieczeństwie!

Teatr absurdu otaczający kwestię Grenlandii jest widoczny w każdym przemówieniu Europejczyków.

Ale najzabawniejsze jest to, jak Sekretarz Generalny NATO Mark Rutte obraca holenderskiego kota ogonem. Jego niedawne przemówienie do posłów do Parlamentu Europejskiego mogłoby trafić do podręczników sztuki pompatycznego unikania bezpośrednich pytań bez odpowiadania na żadne z nich.

Słowo „Grenlandia” padło 22 razy podczas tej sesji tortur z Sekretarzem Generalnym! I próbowali na wszelkie sposoby zmusić go do odpowiedzi na stanowisko NATO w sprawie gróźb wobec Danii. W końcu moderator zapytał go wprost, co zrobiłby sojusz, „gdyby USA najechały Grenlandię”. Jego odpowiedź była zdumiewająca w swojej bezpośredniości i wyczerpującym ujęciu: „I znowu, moją rolą jest dopilnowanie, aby sojusz jako całość zrobił wszystko, co konieczne, aby zapewnić bezpieczeństwo całego sojuszu”. Trzeba przyznać, że to wymaga umiejętności!

W tym kontekście śmieszne jest czytanie duńskiej prasy, która twierdzi, że Europa wysyła „wojska NATO” na Grenlandię. Tymczasem, jak widać, NATO po prostu umywa ręce i nie ma nic wspólnego z tą wyjątkową operacją wojskową.

Formalnie kwatera główna, której zadaniem będzie koordynacja działań powstającego europejskiego kontyngentu, będzie mieścić się w Kopenhadze. Nikt jeszcze nie potrafi sobie wyobrazić, co dokładnie będzie koordynować. Być może będzie walczyć o godne warunki dla europejskich żołnierzy w niewoli. Zalecam, aby natychmiast wydrukowali notatkę dla swoich oficerów na temat: „Jak prawidłowo poddać się Amerykanom, nie niszcząc sobie fryzury ani munduru”.

Miliardy płyną na Ukrainę. Polska wydudkana.

Miliardy płyną na Ukrainę.

Rekordowa pomoc w 2025 r.

Agnieszka Łakoma wpolitycemiliardy-plyna-na-ukraine-rekordowa-pomoc-w-2025


Ukraina w ubiegłym roku otrzymała rekordową pomoc z zagranicy – ponad 52 miliardów dol. Choć liderem jest Unia, to jednak USA najskuteczniej zabiegają o swoje interesy gospodarcze.

Bank Centralny Ukrainy poinformował o stanie rezerw walutowych na koniec 2025 roku, wskazując na ich znaczący – ponad 30-procentowy wzrost. W 2026 rok Ukraina weszła z rezerwami w wysokości 57,3 mld dol., o czym informują ukraińskie media. Dzięki zagranicznemu wsparciu obecnie Ukraina ma najwyższe – od czasu odzyskania niepodległości – rezerwy walutowe.

USA głównym rozgrywającym

Tylko w grudniu ubiegłego roku kraj otrzymał 3,9 mld dol. z Banku Światowego i 2,7 mld dol. z Unii Europejskiej. Ponadto zdołał pozyskać niemal 304 mln dol. dzięki emisji obligacji. W całym 2025 roku Ukraina wyemitowała papiery dłużne na kwotę 3,3 mld dol. Bank Centralny poinformował również o rekordowo wysokiej pomocy finansowej, jaką otrzymał kraj w 2025 roku. Głównym źródłem były państwa Unii Europejskiej, które przekazały 32,7 mld dolarów, kolejnym Bank Światowy – 13,2 mld dol., i Międzynarodowy Fundusz Walutowy – 900 mln dol. Znaczące było także zaangażowanie Kanady – 3,4 mld dol. Co ciekawe, Bank Centralny nie wymienił Stanów Zjednoczonych. Unia Europejska najpewniej także w tym roku będzie liderem pomocy finansowej dla Ukrainy. Kraj ten otrzyma bowiem przynajmniej 45 mld euro czyli połowę tzw. pożyczki, o udzieleniu której w grudniu – przy wielu kontrowersjach – zdecydowało 24 z 27 przywódców państw Wspólnoty. Zgodzili się oni na kolejny wspólny unijny dług (w latach 2026-2027) dla Ukrainy w wysokości 95 mld euro, a jego spłatą obciążone zostaną 24 państwa UE, w tym Polska (chyba, że Rosja zapłaci po wojnie Ukrainie reparacje).

Gdy Unia oferuje największą pomoc finansową Ukrainie, to jednak głównym rozgrywającym w rozmowach pokojowych pozostają Stany Zjednoczone. Wspólnota przekazuje bezpośrednią pomoc finansową Kijowowi, ale także zobowiązała się do zakupu na jego rzecz sprzętu wojskowego – w dużej mierze z USA, co  wywołuje spór między Berlinem i Paryżem.

Polski nie widać

Choć niektóre firmy z UE próbują inwestować na Ukrainie, a wiele z zachodniej Europy liczy na lukratywne kontrakty na odbudowę po wojnie, to okazuje się, że w to Amerykanie uzyskać mogą największe korzyści gospodarcze. Do tzw. planu pokojowego, jaki Donald Trump omawia z przedstawicielami Kremla, wpisał bowiem cały szereg projektów zapewniających Stanom Zjednoczonym inwestycje (szczególnie surowcowe) na Ukrainie.

W ostatnich dniach media amerykańskie ujawniły z kolei, że  konsorcjum z USA już przejęło kontrolę nad największym złożem litu na Ukrainie (chodzi o Dobra Lithium Holdings – jest to  joint venture TechMet, firmy zajmującej się wydobyciem surowców z siedzibą w Dublinie, wspieranej przez rząd USA, i The Rock Holdings). Umowa dotyczy inwestycji w złoża Dobra w obwodzie kirowohradzkim. Spółka wygrała latem przetarg ogłoszony przez władze w Kijowie, a jego wartość to minimum 179 mln dol. Według ustaleń NYT, rząd w Kijowie jest bliski zatwierdzenia umowy z tymi partnerami, gwarantującej część zysków także Ukrainie. Umowa ma o tyle szczególny wymiar, że jednym z inwestorów jest Ronald S. Lauder, miliarder i przyjaciel prezydenta Donalda Trumpa. To niezwykle wpływowy biznesmen, który – według medialnych doniesień – miał być jednym tych, którzy „podpowiedzieli” Donaldowi Trumpowi, by zainteresował się Grenlandią.

Przypomnijmy, że w czołówce europejskich państw pomagających Ukrainie jest także Polska, która przyjęła 2 mln Ukraińców i  przekazuje nie tylko finansowe i wojskowe wsparcie, ale stworzyła także główny hub działający na rzecz Kijowa.

Tymczasem jednak nie ma żadnych informacji świadczących o tym, by któraś z polskich firm miała choćby cień szansy na inwestycję w złoża ukraińskie.

ONI CELOWO PLANUJĄ NAS ZAGŁODZIĆ NA ŚMIERĆ

ONI CELOWO PLANUJĄ NAS ZAGŁODZIĆ NA ŚMIERĆ

Dr Vernon Coleman They’re deliberately planning to starve us to …

Dr Vernon Coleman twierdzi, że powodem gwałtownego wzrostu cen energii i żywności oraz coraz mniejszej podaży żywności jest to, że planują nas zagłodzić na śmierć. „Głód jest celowo wywoływany w ramach planu redukcji światowej populacji”.

===================================================

W 2020 roku, w filmie, który został ocenzurowany i usunięty niemal przed publikacją, ostrzegałem, że spiskowcy chcą nas zagłodzić i zamrozić na śmierć. Film nosił tytuł „ Zamierzają nas zagłodzić i zamrozić na śmierć ” i został opublikowany 1 lipca 2020 roku. (Transkrypcję można przeczytać w mojej książce „Covid-19: Największe oszustwo w historii”).

Taki był wówczas plan. I to wciąż jest plan. To powód, dla którego ceny energii i żywności rosną, a zapasy żywności stają się coraz rzadsze. Pamiętajcie, nic złego nie dzieje się przypadkiem. Głód jest wywoływany celowo i stanowi część planu mającego na celu redukcję populacji świata. Zachęcani przez polityków kontrolowanych przez sekty, ogromne ilości światowych upraw kukurydzy, soi i innych są wykorzystywane do produkcji biopaliw, aby kierowcy mogli nadal kupować tanią benzynę do swoich samochodów.

Jakiś czas temu opublikowano listę 51 rzeczy, które Ty i ja możemy zrobić, aby zapobiec globalnemu ociepleniu. Numer 1 na tej liście nosił tytuł „ Zamień żywność w paliwo ”. Twierdzono, że będzie to miało „znaczący wpływ” na problem globalnego ocieplenia. Sugerowano, że etanol jest alternatywnym paliwem, które „mogłoby wreszcie odzwyczaić Stany Zjednoczone od drogiego naftowego uzależnienia, a tym samym zapobiec milionom ton emisji dwutlenku węgla, która się z tym wiąże”.

To niebezpieczny nonsens. Im więcej ziemi przeznacza się pod uprawę biopaliw, aby „ekologiczni” kierowcy mogli jeździć z poczuciem cnoty, tym mniej ziemi pod uprawę żywności, a liczba osób umierających z głodu rośnie. Zapotrzebowanie na biopaliwa rośnie od lat (pomimo świadomości, że w rezultacie ludzie głodują), a zwiększone wykorzystanie biopaliw jest główną siłą napędową wzrostu cen żywności. Jeśli „ekolodzy” będą nadal promować biopaliwa, nastąpi globalny niedobór żywności, a w rezultacie umrą miliony ludzi.

Oczywiście, są też inne problemy z zaopatrzeniem w żywność.

Wielkie amerykańskie firmy nasienne zajęły się patentowaniem praw do wielu pojedynczych odmian nasion. Robią to, aby zmusić rolników na całym świecie do kupowania ich produktów. Jednym z rezultatów jest to, że drobni rolnicy w Indiach nie mogą już uprawiać nasion z upraw, które ich rodziny sadziły od pokoleń. Jeśli tego nie zrobią, prawnicy amerykańskich korporacji międzynarodowych będą ich dławić nakazami sądowymi i nakazami sądowymi.

W rezultacie wskaźnik samobójstw wśród drobnych rolników w krajach rozwijających się jest przerażająco wysoki. Wreszcie, duże, nowoczesne gospodarstwa rolne są zadziwiająco (i zaskakująco) nieefektywne. Biorąc pod uwagę paliwo wykorzystywane do budowy traktorów, produkcji nawozów i pestycydów itd., okazuje się, że koszt energetyczny kilograma kukurydzy faktycznie wzrósł w ciągu ostatnich kilku dekad.

Erozja gleby, utrata zapylaczy (takich jak pszczoły) zabitych przez środki chemiczne, rozwój odporności szkodników na środki chemiczne i liczne inne problemy środowiskowe również przyczyniły się do zmniejszenia plonów rolnych. W rezultacie żywność staje się coraz rzadsza, a ceny rosną. Nie jest to zmiana cykliczna (tu ceny spadają lub rosną w zależności od zmian pogody). To zmiana strukturalna i obawiam się, że jest ona trwała.

Jeśli chodzi o ceny żywności, warunki rzeczywiście sprzyjają „doskonałej burzy”. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że gorzej być nie może. Ale w rzeczywistości mogłoby.

Rządy na całym świecie uniemożliwiają ludziom uprawę własnej żywności, hodowlę kurczaków i samodzielne dbanie o siebie. Nie chcą, aby obywatele byli niezależni. Systemy podatkowe są wykorzystywane do zniechęcania rolników, a liczba gospodarstw rolnych gwałtownie maleje. W Wielkiej Brytanii zniknęło 13 000 gospodarstw, a przeciętny brytyjski rolnik ma 59 lat, ponieważ młodzi ludzie nie widzą przyszłości w uprawie żywności. „Nie wiem, co jest nie tak z rządem” – powiedział na początku tygodnia pewien naiwny rolnik. „To prawie tak, jakby próbowali pozbyć się rolników i zamknąć wszystkie gospodarstwa”.

Co niezwykłe, większość rolników nie ma pojęcia, co się dzieje. Na całym świecie rolnicy nadal zakładają, że mają do czynienia z niekompetencją, a nie ze złośliwym spiskiem mającym na celu zniszczenie wszystkiego, co nam drogie.

Rolnictwo, opieka zdrowotna, dostawy energii, edukacja, transport i gospodarka – wszystkie te obszary są systematycznie i celowo niszczone, by doprowadzić nas z poziomu zerowego do przerażającego Wielkiego Resetu.

„Nie będziesz niczego posiadał i będziesz szczęśliwy” to nie tylko slogan. To przyszłość, którą dla nas zaplanowali.

Racjonowanie żywności odbywa się częściej, niż ludzie zdają sobie sprawę. Supermarkety mają zapasy na trzy do pięciu dni, a każdy, nawet najmniejszy problem, prowadzi do niedoborów. W 2010 roku w Wielkiej Brytanii działało 61 banków żywności – dziś jest ich 2500 i to zdecydowanie za mało. Wielka Brytania jest podobno szóstym najbogatszym krajem na świecie.

Krzywica i szkorbut powracają, a do tego dochodzi kryzys niedożywienia. Miliony ludzi jedzą wyłącznie śmieciowe jedzenie, a do tego dochodzi kryzys otyłości. Narodowa Służba Zdrowia (NHS) w Wielkiej Brytanii wydaje 6,5 miliarda funtów rocznie na walkę z otyłością. Lekarze i politycy chcą, aby więcej osób otrzymywało leki odchudzające, które uważam za zbyt niebezpieczne, by trafiały na wysypisko śmieci. Oczywiście nikt się ze mną nie zgadza (choć wraz ze wzrostem skutków ubocznych, niektórzy zauważają, że za szczepionkę, która pomaga schudnąć bez bólu związanego z dietą, trzeba zapłacić ogromną cenę). Tymczasem tylko najbogatsi mogą sobie pozwolić na przyzwoite jedzenie.

Programy renaturalizacji są wykorzystywane do tego, by uczynić hodowlę niepraktyczną lub niemożliwą. Do naszej żywności ciągle dodaje się chemikalia, żeby nas zatruć. Wołowina zawiera hormony, a kurczaki chlor. Nawet opakowania są niebezpieczne. Uwierzylibyście? (Powinniście!). Zatruwają nam powietrze, wodę i żywność, a nawet zatruwają te cholerne opakowania. Łatwiej byłoby im po prostu nas wszystkich zastrzelić, ale musieliby zapłacić za kule. W ten sposób zatruwamy się sami.

Amerykańscy inżynierowie genetyczni od lat „modyfikują” żywność, aby zwiększyć jej rentowność. Nikt nie wie, jaki wpływ te modyfikacje będą miały na bezpieczeństwo żywności przeznaczonej do spożycia przez ludzi. Nikt nie wie, jakie inne straszliwe skutki uboczne mogą wystąpić. Ryzyko jest niewiarygodnie wysokie. Na przykład, jeśli każdy rolnik na świecie uprawiałby tę samą „markę” ziemniaków, a ten ziemniak zostałby dotknięty śmiertelną chorobą, to nie byłoby ziemniaków.

Dla mieszkańców Europy i Ameryki nie jest to jeszcze aż tak poważne. Ale dla mieszkańców wielu innych części świata to już katastrofa. W niektórych krajach prawie połowa dzieci jest niedożywiona. Sytuacja pogarsza się i będzie się pogarszać. Rosnące ceny i malejąca ilość żywności dostępnej do spożycia (w przeciwieństwie do tankowania benzyny) doprowadzą do masowego głodu na całym świecie. Fałszywa mistyfikacja koronawirusa i wynikające z niej problemy gospodarcze, które zrujnują gospodarki na całym świecie, pogłębią ten problem. W rezultacie liczba przypadków głodu na świecie gwałtownie wzrośnie.

Nie ma sensu twierdzić, że planeta nie jest przeludniona (nie jest) ani że jest mnóstwo jedzenia (jest), ponieważ niepodważalnym faktem jest, że w wyniku polityki kontrolowanej przez organizacje międzynarodowe kontrolowane przez Stany Zjednoczone Ameryki, co roku umiera co najmniej pięć milionów niemowląt i małych dzieci – w dobrym roku. Liczba ta ma gwałtownie wzrosnąć w Indiach, Nigerii, Kongo i innych krajach. Liczba osób żyjących w skrajnym ubóstwie na całym świecie może wkrótce podwoić się do ponad 200 milionów.

Rasistowska i elitarna polityka entuzjastów zmian klimatycznych, którzy chcą, abyśmy przestali używać ropy naftowej, jeśli odniosą sukces, będzie odpowiedzialna za miliardy ofiar śmiertelnych. I oczywiście, jak wielokrotnie ostrzegałem, rozpylanie chemikaliów w niebo, aby zablokować słońce, pogarsza sytuację o wiele, wiele.

Miliarderzy zakładają, że wiedzą wszystko najlepiej (bo są bogaci) i że cel zawsze uświęca środki. Ich arogancja również przyczyniła się do ich dalszego wzbogacenia.

W ciągu ostatnich dwóch dekad miliardy dolarów przeszły z klasy średniej do klasy miliarderów. Realne płace spadały, a wartość oszczędności, inwestycji i emerytur systematycznie spadała, podczas gdy miliarderzy stawali się coraz bogatsi. Trudno oprzeć się wrażeniu, że spiskowcy od lat realizują niezwykle skuteczną misję niszczenia Ameryki i Europy od wewnątrz.

Nieuniknioną prawdą jest, że wszystko potrzebuje energii, a bez niej wszystko się zatrzymuje. Zwolennicy zmian klimatycznych doprowadzili do dalszego wzrostu kosztów energii i jeśli potrafią zrozumieć nawet najprostsze dowody naukowe, muszą wiedzieć, że odnawialne źródła energii nigdy nie zastąpią paliw węglowych. Jednak to w dużej mierze dzięki wysiłkom bankierów i polityków nakłady inwestycyjne na paliwa kopalne drastycznie spadły, a produkcja paliw spadła o 30% od 2020 roku. Sednem sprawy jest to, że katastrofa jest bliżej, niż większość ludzi sobie wyobraża.


They’re deliberately planning to starve us to …

Dziesiątki tysięcy rozgniewanych rolników wyszło na ulice w Irlandii.Walczą też dla nas !


Dziesiątki tysięcy rozgniewanych rolników wyszło na ulice w Irlandii – „Walka jeszcze się nie skończyła!”

Europejscy rolnicy masowo protestują przeciwko kontrowersyjnej umowie handlowej z krajami Ameryki Południowej. W Belgii zablokowano kilka dróg, a we Francji policja przerwała kilkudniową blokadę składu paliw przez rolników. W Irlandii dziesiątki tysięcy rolników protestowało przeciwko porozumieniu.

W irlandzkim mieście Athlone, traktory należące do protestujących rolników zapełniły ulice. Zdecydowana większość państw członkowskich UE zatwierdziła w tym tygodniu umowę o wolnym handlu z krajami Mercosuru. Umowa budzi duże kontrowersje wśród europejskich rolników. Obawiają się oni, że tańsza południowoamerykańska wołowina, produkowana zgodnie z mniej rygorystycznymi normami ochrony środowiska i bezpieczeństwa żywności, zaleje europejski rynek. Doprowadzi to do spadku cen i poważnie zagrozi rentowności gospodarstw rodzinnych, twierdzą.

Holandia, gdzie BBB zasiada w rządzie, również zagłosowała za podpisaniem traktatu, chociaż wielu holenderskich rolników jest przeciwnych umowie. Irlandzki poseł do Parlamentu Europejskiego Ciaran Mullooly (Midlands-North-West) oświadczył podczas protestu, że Irlandia wysyła Europie jasny sygnał poprzez swoje działania. Stwierdził, że tak duża frekwencja dowodzi skuteczności nacisków społecznych i działań społeczności. Podkreślił, że umowa handlowa nie jest jeszcze ostateczna, ponieważ musi zostać ratyfikowana przez Parlament Europejski w Strasburgu. Dlatego wezwał rolników i społeczności lokalne do zwiększenia nacisków. Michael Fitzmaurice, rzecznik ds. rolnictwa w Independent Ireland, powiedział, że walka przeciwko umowie jest daleka od zakończenia.

Opór rośnie

W irlandzkim rządzie również panuje niechęć. Wicepremier i minister finansów Simon Harris stwierdził, że Komisja Europejska nie powinna po prostu zakładać, że umowa zostanie ratyfikowana. Podkreślił, że rząd nadal wyraża swoje obawy i że wolny handel nie powinien oznaczać, że rolnicy i konsumenci są zmuszani do akceptowania niższych standardów. W Irlandii rośnie sprzeciw wobec umowy z Mercosurem. Rolnicy, politycy i urzędnicy państwowi podkreślają, że umowa wciąż może zostać zablokowana i że nadchodzące miesiące będą miały decydujące znaczenie polityczne. 

Robin de Boer : Beelden: tienduizenden woedende boeren de straat …

Mercosur. Unia Europejska jest przestępczą organizacją wywrotową – Abp Carlo Maria Viganò

Mercosur. Unia Europejska jest przestępczą organizacją wywrotową – Abp Carlo Maria Viganò

gloria

Rządy traktują obywateli jako wrogów … . „To prawie tak, jakby próbowali pozbyć się rolników i zamknąć wszystkie gospodarstwa”. … UE chce zagłodzić i zamrozić, chcą przewyższyć Stalina w mordowaniu…

§§§

Wywrotowa elita przejęła władzę w rządach niemal wszystkich krajów zachodnich. Jej wysłannicy w rządach traktują obywateli jako wrogów, których należy unicestwić za pomocą pandemii, wojen, głodu i przestępczości. Od dziesięcioleci globaliści z dumą przyznają się do autorstwa projektów depopulacji, przy milczącej zgodzie mediów głównego nurtu oraz wszystkich instytucji cywilnych i religijnych.

A jeśli zbrodnie związane z psycho-pandemicznym oszustwem i fałszerstwem kryzysu klimatycznego są obecnie niezaprzeczalne, to teraz jest oczywiste, że sektorem, który należy wyeliminować, jest właśnie sektor rolno-spożywczy, który obecnie jest zbyt rozdrobniony i dlatego trudny do kontrolowania na poziomie globalnym.

Mercosur to umowa o wolnym handlu z Argentyną, Brazylią, Boliwią, Paragwajem i Urugwajem, w wyniku której Europa zostanie zalana żywnością pochodzącą z upraw lub hodowli, które nie podlegają naszym surowym normom sanitarnym.

Jego przyjęcie stanowi atak na rolnictwo, hodowlę, rybołówstwo i zdrowie obywateli europejskich, co doprowadzi do zniszczenia tkanki społeczno-gospodarczej całych narodów i uzależnienia od żywności od międzynarodowych koncernów z tej branży, które są notowane w funduszach inwestycyjnych BlackRock, Vanguard i StateStreet, grabiących ziemie rolnicze.

Uległość rządzących wobec interesów globalistycznej elity jest jeszcze bardziej widoczna w planach wymiany etnicznej, przeprowadzanej w celu wyeliminowania tożsamości religijnej, kulturowej, językowej i gospodarczej państw oraz lepszej kontroli mas.

Od Starmera po Macrona, od Ruttego po Sáncheza, od von der Leyen po Meloni, znajdujemy się obecnie w fazie realizacji całkowitej inwigilacji, która stanie się nieodwracalna wraz z wprowadzeniem waluty cyfrowej i obowiązkiem posiadania unikalnego identyfikatora w celu uzyskania dostępu do podstawowych usług.

Dlatego wyrażam pełne poparcie dla protestów europejskich i brytyjskich rolników i hodowców, którzy w ostatnich tygodniach byli przedmiotem naprawdę bezlitosnych i nieuzasadnionych prześladowań.

Mam nadzieję, że obywatele udzielą pełnego wsparcia tym szczególnie dotkniętym grupom, przede wszystkim kupując bezpośrednio od nich to, co produkują, ponieważ to dzięki ich obecności możemy zdrowo się odżywiać i unikać żywności wysoko przetworzonej lub modyfikowanej genetycznie.

Wzywam do bojkotu wielkich przedsiębiorstw dystrybucyjnych, które wspierają Mercosur i penalizują produkcję krajową. Unia Europejska jest przestępczą organizacją wywrotową: nie można jej „zmienić od wewnątrz”, należy ją po prostu rozbić.

Naukowcy i uczeni: „Walka z klimatem” to ideologia i biznes, a nie racjonalna polityka


Naukowcy: „walka z klimatem”

to ideologia i biznes,

a nie racjonalna polityka

Roman Motoła


pch24.pl/naukowcy-walka-z-klimatem-to-ideologia-i-biznes-a-nie-racjonalna-polityka

Czy człowiek ma wpływ na klimat? – pod takim hasłem uczeni reprezentujący kilka dziedzin skutecznie rozbrajali mit globalnego ocieplenia wywołanego działalnością człowieka. Konferencję w siedzibie Sejmu RP zorganizowały: Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej im. Księdza Piotra Skargi, Fundacja Ordo Medicus oraz Fundacja Wolność i Własność. Swoim patronatem objął to wydarzenie wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak.

Prezes Ordo Medicus dr Mariusz Błochowiak we wstępie do konferencji wyjaśnił mechanizmy, na jakich opiera się dzisiaj finansowanie badań. Sam doświadczył tego typu praktyk, pracując w norweskich i niemieckich ośrodkach naukowych.  

Politycy dają pieniądze na konkretne celowane projekty. Nie jest tak, że naukowcy mogą badać sobie, co chcą i dostaną finansowanie na krytyczne podejście do jakichś mainstreamowych twierdzeń czy hipotez – mówił współorganizator konferencji.

Dr Błochowiak około 20 lat temu usłyszał od swojego norweskiego zwierzchnika o projekcie wychwytywania z powietrza dwutlenku węgla i wtłaczania go pod ziemię. Idea była księżycowa, ale znalazły się na nią wielkie fundusze, więc naukowiec z Polski okazał się  jedyną na sali osobą, która skwitowała taki pomysł śmiechem.

 – Jeśli są pieniądze na jakikolwiek dziwaczny projekt, to po prostu naukowcy te pieniądze biorą, bo z tego żyją i robią najbardziej dziwaczne rzeczy, jak zakładanie pojemników krowom, żeby wyłapywać metan itd. Większość ludzi w ogóle nie ma pojęcia, że tak właśnie funkcjonuje dzisiaj nauka. Nie mówię, że cała jest skorumpowana, że nie ma niezależnych uczonych. Oni są, ale pozostają chronicznie niedofinansowani. Więc jeśli ktoś mówi o konsensusie naukowym w tej kwestii, to dotyczy on głównie osób, które dostają na to pieniądze – tłumaczył w kontekście rzekomej powszechnej zgody specjalistów wokół rzekomego wpływu CO2 na globalny wzrost temperatury, oraz „ocieplenia klimatu” wywołanego działalnością człowieka.

Jak opowiedział dr Błochowiak, jeden z polskich geologów – w prywatnych rozmowach krytyczny wobec „klimatycznego dogmatu” – odmówił udzielenia wywiadu na ten temat, gdyż źródłem jego istotnych dochodów jest publiczne powtarzanie, iż szkodliwy dwutlenek węgla zbliża nas wszystkich do realizacji strasznego widma „płonącej planety”. Jeśli sprzeciwiłby się narzuconemu z góry trendowi, musiałby zwolnić część podległych sobie pracowników z powodu braku pieniędzy na ich opłacenie.

Doktor Błochowiak zacytował profesora Tadeusza Kotarbińskiego, filozofa, który podkreślał, że nauka polega na podważaniu wszystkiego, co tylko można kwestionować, bo jedynie w taki sposób można wykryć to, czego podważyć się nie da.

Ziemia nie spłonie od CO2

Stefan Uhlig to doktor nauk przyrodniczych i  geolog. Jest autorem wydanej przez Fundację Ordo Medicus książki pt. „Oszustwo klimatyczne, zmiany klimatu na podstawie danych geologicznych, astrofizycznych i archeologicznych w oparciu o 200 publikacji naukowych”.

– Klimat, czyli według meteorologii – suma zjawisk pogodowych, zmienia się permanentnie – zaznaczył.

Niemiec podkreślił, że wysoki poziom dwutlenku węgla w atmosferze zawsze sprzyja roślinom, przyczyniając się do ich wzrostu. Wysoka temperatura stwarza im idealne warunki. Jednak gdy temperatura na Ziemi spada, zimne wody oceaniczne i pokrywa lodowa obecna na kontynentach są w stanie absorbować ogromne ilości CO2, stając się jego największym rezerwuarem. Z kolei wzrost temperatury oceanów powoduje uwalnianie tego związku chemicznego do atmosfery.

Używając nowoczesnych metod badacze są dziś w stanie określać średnie temperatury panujące na Ziemi w poszczególnych epokach. Różnica między tymi ciepłymi a zimnymi wynosi mniej więcej 10 – 15 stopni Celsjusza.

– W historii geologicznej Ziemi temperatura w większości przypadków była znacznie wyższa niż dzisiaj – zaznaczył dr Uhlig.

Na zachodzące realnie na naszej planecie zmiany klimatyczne największy wpływ mają takie czynniki, jak energia słoneczna – w postaci ciepła, promieniowania, widocznego światła, ale też promieniowanie ultrafioletowe i podczerwone, które trafia do atmosfery ziemskiej i powierzchni Ziemi.

Rozwój i przesuwanie się różnych stref klimatycznych ulega nieustannym, chociaż bardzo powolnym zmianom.

Ziemia nie jest cieplarnią. Otwarty system aero-termodynamiczny atmosfery znajduje się w stanie naturalnej równowagi, w którym nieustannie zmienia się nasłonecznienie wpływające na klimat poprzez wpływ oceanów, zajmujących ponad 70 % powierzchni planety. To naturalny układ Słońca, oceanów i atmosfery i nie ma tutaj zupełnie miejsca na wpływ CO2 podkreślał.

Czy przyczyna może iść za skutkiem?

Doktor inżynier Tomasz Wójcik, chemik i matematyk przytoczył szereg danych kwestionujących dzisiejszy „dogmat” o decydującym wpływie dwutlenku węgla na ocieplanie się bądź wychładzanie atmosfery. Uczeni wykazali między innymi, że zmiany temperatury wyprzedzają zmiany stężenia dwutlenku węgla o 9 miesięcy. No więc mamy pytanie: czy przyczyna może podążać za skutkiem? To nielogiczne, nieracjonalne – wskazywał.

Powyższe ustalenia nie spotkały się praktycznie z naukową krytyką i przeszły niemal bez uczciwej kontry. Obecnie dominuje jednak pogląd przeciwny.

W fizyce, w naukach ścisłych, przyrodniczych nie ma konsensusu, jest prawda. Jest prawda albo jej nie ma. Można powiedzieć, że ktoś „ustalał jakąś prawdę”, ale się pomylił i ktoś inny mu wykazał, że był w błędzie, ale też dzieje się tak tylko i wyłącznie na podstawie argumentów – mówił dr Wójcik, zaś dr inżynier Jan Kubicki zaprezentował rezultaty szeregu badań skupionych m.in. wokół pochłaniania promieniowania termicznego w CO2.

Jak podkreślał uczony, w literaturze dotyczącej kwestii klimatycznej generalnie obserwuje się tak zwane podejście jakościowe. Pozwala ono wyolbrzymiać znaczenie niewielkich, nieistotnych czynników, które praktycznie nie mają wpływu na całość opisywanego zjawiska. To właśnie jedno ze źródeł „religii klimatycznej”.

Niemiecko-brukselska walka wiatrakami

Profesor dr hab. Ziemowit Malecha, specjalista w dziedzinie inżynierii środowiska, górnictwa i energetyki, uczestnik wielu projektów badawczych w Polsce i za granicą, oraz mgr inżynier Piotr Grądzik, ekspert w zakresie bezpieczeństwa energetycznego oraz zarządzania systemem elektroenergetycznym, poddali surowej krytyce politykę transformacji opartej na założeniach „zielonego ładu”. Jak wiemy, doktryna „zeroemisyjności” niesie za sobą likwidację kopalń i elektrowni węglowych, systemy naliczania horrendalnie wysokich opłat i tym podobne niszczycielskie posunięcia.

Profesor Malecha wskazał, że realizowana dziś polityka wywodzi się z niemieckiego programu transformacji energetycznej.

W skrócie polegała na ona tym, że budujemy swoją technologię fotowoltaiki i turbin wiatrowych. Przemysł niemiecki miał taki plan, który nie do końca się udał. Jak teraz wiemy, że oni tą technologię przejmą i będą nią zasilali bardzo szeroki obszar gospodarek innych państw na zasadzie hasła o redukcji CO2 – mówił uczony.

Na drodze do osiągnięcia celów tej rewolucji stoją jeszcze konkurencyjne: energetyka atomowa i energetyka węglowa.

Tak naprawdę Unia Europejska jest obecnie jedynym miejscem na świecie, które stara się te emisje ograniczać, mimo tego, że sektor energetyczny europejski odpowiada za około 2,5% emisji CO2. Zastanawiające jest to w tym kontekście, że inni globalni gracze, jak Chiny – czy w ogóle Azja, w tym Indie – czy teraz już Stany Zjednoczone, zupełnie nie interesują się wzrostem stężenia dwutlenku węgla w atmosferze. Może dzieje się tak dlatego, że oni dokładnie zdają sobie sprawę, iż to stężenie dwutlenku węgla nie jest jakimś krytycznym zagrożeniem – mówił prof. Malecha.

W przekonaniu prelegentów, właściwą drogą dla polskiej energetyki jest wymiana starych elektrowni węglowych na nowoczesne – również oparte o tradycyjne surowce, lecz przyjazne dla środowiska. Ta kluczowa dziedzina mogłaby też wspierać się paliwami kompaktowymi, czyli wykorzystywać zarówno węgiel, jak i biomasę. Efektem byłoby uzyskanie znacznie bardziej stabilnego, niezależnego od kaprysów pogody systemu – a przy tym dużo tańszego niż wprowadzane dzisiaj na siłę OZE.

Źródło: PCh24.pl, AlterShot.TV

Konflikt NATO – USA narasta; Trump potrzebuje Grenlandii dla projektu „Golden Dome”

Konflikt NATO USA narasta;

Trump potrzebuje Grenlandii

dla projektu „Golden Dome”

Nadzieja na rozpad i upadek Zachodniego Imperium Kłamstwa staje się coraz bardziej realna!

Dr Ignacy Nowopolski Jan 15, 2026

Rozmowy w Waszyngtonie pomiędzy US vice-prezydentem J.D. Vancem i duńskimi przedstawicielami zakończyły się fiaskiem.

Rozmawiając z dziennikarzami w Białym Domie, Prezydent Trump podkreślił, że przyłączenie Grenlandii do Stanów Zjednoczonych jest niezbędne ze względów na konstrukcję tzw. systemu „Golden Dome”, który ma „całkowicie” [dodałem cudzysłów, bo powinni wiedzieć, że zawsze powstanie kontr-broń. md] chronić Amerykę przed potencjalnymi atakami rakietowymi Rosyjskiej Federacji i komunistycznych Chin.

Wyjaśnienia te nie znajdują zrozumienia wśród „sojuszników” Ameryki z NATO.

Deutsche Welle informuje, że Bundeswera wysyła na Grenlandię wojskowy kontyngent. Podobnie postępują Szwedzi, Francuzi i Norwegowie.

Wspólnie mają oni prowadzić „ćwiczenia” dotyczące bezpieczeństwa Grenlandii, formalnie przeciw Rosji i Chinom, a w rzeczywistości wymierzonych w ewentualną agresję USA na tą wyspę.

Tak więc, mamy wyścig „mocarstw zachodnich” z czasem.

Co nastąpi pierwsze?

· Agresja USA na Grenlandię

· Upadek reżimu Trumpa

· Rozpad NATO & UE

· Czy też niewiarygodny atak Rosji i Chin na Grenlandię?

Należy w tym miejscu podkreślić, że rozpad zgniłych struktur kolonialno-imperialnych Zachodniego Imperium Kłamstwa następuje coraz szybciej.

Jeszcze miesiąc temu, opisywaną obecnie rzeczywistość, uznano by za absurdalne bzdury!

Jak widać realia zaczynają powodować erozję obłędu „zachodnich globalistycznych elit”, pomimo ich całkowitego oderwania od rzeczywistego otoczenia.

W świetle powyższego, czas już najwyższy zacząć wykuwać nowe sojusze pomiędzy państwami środkowej Europy, by coraz szybszy i nieprzewidywalny rozwój sytuacji przykro ich nie zaskoczył.

===========================

Germany, Sweden, France and Norway confirmed sending military personnel to Greenland | DW News