Fr. Chad Ripperger said in a new interview that there will be a global collapse in morality and a ‘unification of the worldwide economy’ before the arrival of the Antichrist, who could control people through a social credit system.
Exorcist Father Chad Ripperger warned in an interview that the stage is almost completely set for the arrival of the Antichrist.
While we ultimately cannot be certain about when the Antichrist will publicly appear, the situation needed for his arrival “is just about present,” Fr. Ripperger told podcaster and former U.S. Navy SEAL Shawn Ryan.
The Church Fathers say there will be a “worldwide implosion of people’s morality” before the Antichrist arrives, which we have seen since the 1950s, noted Fr. Ripperger. There has been a widespread defiance of the laws of God and natural law.
Another condition for his rule is the “unification of the worldwide economy,” said the exorcist, because it is through the economy that the Antichrist will control people, although “he’ll have control of governments too.”
=================================
Father Chad Ripperger Official Preview.
“Well, before the Antichrist comes, one of the things that we know from the fathers of the church is that there will be a worldwide implosion of people's morality. According to the fathers of the church, at least the ones that I've read,… pic.twitter.com/x8lv6nkkqS
Fr. Ripperger said such a worldwide unification of economies appears to be “a little bit down the road.”
“So I don’t think he is immediately around the corner, but I could be wrong,” he added.
Fr. Ripperger also points to Catholic prophecies, like the one given by Our Lady of La Salette, which say there will be a chastisement involving a war, which will be “brutal even for those of us who are good and who are prepped for it.”
Regarding the Mark of the Beast, Fr. Ripperger said, “We’re almost there.”
“They could literally just decide, unless you decide to sign off on certain things, you’re not going to have access to the digital currency that [they’re] going to enact worldwide,” he said.
“I think that’s one of the ways he’s going to control people, through digital currencies,” he continued, noting that these currencies can be used to shut people out of access to goods and services.
“And that’s how they’ll basically starve people out if they’re not willing to sign off on the Antichrist’s rule,” said Fr. Ripperger, affirming to Ryan that this would or could be enacted like a social credit score.
Ryan asked Fr. Ripperger what people should do once the Mark of the Beast is ushered in. “What are we supposed to do if we can’t eat, take care of ourselves, provide for families?”
The priest highlighted the nature of the mark, which he said will be “something in our bodies that will give us access” to goods, like an RFID chip that can be scanned, or involve a device similar to Neuralink.
“The Fathers of the Church say you’re not going to be able to get that chip without some type of renunciation of Christ,” Fr. Ripperger said. This means people must accept something they “know is contrary to the will of God and to the will of Christ.”
Ultimately, to refuse the mark, we “have to be willing to sacrifice the lesser good in order to achieve the greater good.”
However, he pointed out that God can help people survive without the mark.
“God will very often provide for people. If it’s His will that people survive that time frame, He’ll make it possible,” said Fr. Ripperger.
He advised that people “have to be smart about it and learn basic survival skills and learn how to fend for themselves.”
Fr. Ripperger added, however, that it is “going to be extraordinarily difficult to even be able to evade detection,” given the current level of technology.
During his interview, he highlighted the opinion of the Church Fathers – that he is familiar with – that the Jewish Temple in Jerusalem will never be rebuilt.
Scripture’s reference to the “abomination of desolation” standing the in the holy place “is actually a reference to the Catholic Church” suffering desecration, according to the Church Fathers.
This means the Catholic Church would “become compromised in that process.”
During his four hour-long interview with Ryan, Fr. Ripperger also discussed different levels of spiritual warfare, Satanism and the occult, exorcism, demonic hierarchies and manifestations, spiritual defense, and more.
NCZAS.INFO | Teoria spiskowa? Podobieństwo do osób i zdarzeń całkowicie przypadkowe. Obrazek ilustracyjny. Źródło: Grok
No i mamy wojnę, pani Mullerowo – mógłby powiedzieć dobry wojak Szwejk do swej posługaczki, na widok konfliktu, jaki targa nasz nieszczęśliwy kraj, wstrząsając nawet fundamentami naszej młodej demokracji. Chodzi mi oczywiście o wojnę, jaką panu prezydentowi Karolowi Nawrockiemu wypowiedział Wielce Czcigodny obywatel Czarzasty Włodzimierz, który dzięki siuchcie z obywatelem Hołownią Szymonem został marszałkiem naszego Knesejmu.
Ale to nie on, to znaczy – nie obywatel Czarzasty jest wynalazcą naszego oryginalnego systemu politycznego, opisanego w konstytucji z 1997 roku. Jej ojcostwo przypisuje się – nie wiem, czy słusznie – czterem osobnikom: Aleksandrowi Kwaśniewskiemu, Ryszardowi Bugajowi, Tadeuszowi Mazowieckiemu i Waldemarowi Pawlakowi. O Tadeuszu Mazowieckim nie chcę mówić, jako że de mortuis nihil nisi bene, co się wykłada, że o zmarłych tylko dobrze, ale jeśli chodzi o pozostałych, a zwłaszcza – o Aleksandra Kwaśniewskiego, to – jak mówią gitowcy – „wszystko gra i koliduje”.
Chodzi o to, że konstytucja z 1997 roku ustanawia taki dziwaczny system władz i zależności między nimi, że na podstawie jej przepisów nie można odpowiedzieć na proste i z punktu widzenia państwa – bardzo ważne pytanie: kto dowodzi wojskiem. Przede wszystkim zaś konstytucja utrzymuje system parlamentarno-gabinetowy, w którym głównym ośrodkiem władzy jest prezes Rady Ministrów, który w ogóle nie musi mieć legitymacji demokratycznej – bo nie ma żadnych przeszkód prawnych, by premierem został jegomość nie będący ani posłem, ani senatorem. Najsilniejszą w całym państwie legitymację demokratyczną ma prezydent, jako że to stanowisko jest obsadzane na podstawie wyniku powszechnych wyborów – ale nie ma władzy, a najwyżej – jej pozory.
Taki stan rzeczy powoduje nieustanną destabilizację państwa, nawet w sytuacji gdy między prezydentem i premierem nie ma różnicy politycznej na tle przynależności do obozu politycznego. Jak pamiętamy, nawet między premierem Millerem a prezydentem Kwaśniewskim panowała „szorstka przyjaźń”, co było łagodnym określeniem wzajemnego się podsrywania. Czy jest to skutek ignorancji „ojców” tej konstytucji, czy może w tym szaleństwie jest metoda? Skłaniałbym się ku drugiej odpowiedzi, chociaż nie mam przesadnego wyobrażenia o zdolnościach Aleksandra Kwaśniewskiego, który legitymuje się specyficznym rodzajem mądrości, nazywanej sprytem. Moim zdaniem właśnie dlatego forsował on takie dziwaczne rozwiązania ustrojowe.
Chodzi o to, że Aleksander Kwaśniewski był za pierwszej komuny tajnym współpracownikiem SB o pseudonimie operacyjnym „Alek”. Właśnie dlatego został upatrzony na prezydenta, żeby tak ukształtować ustrój państwa, by ostatnie słowo należało do bezpieki, która – jak to wynika z mojej innej teorii spiskowej – wykonuje polecenia tej zagranicznej centrali wywiadowczej, do której się podczas transformacji ustrojowej przewerbowała. Z tego punktu widzenia nie tylko ustrojowy bałagan w Polsce jest jak najbardziej pożądany, a już najbardziej pożądana jest sytuacja, w której nie można odpowiedzieć na pytanie: kto dowodzi wojskiem.
Obywatel Tusk wyjaśnia aferę Epsteina
Jak niedawno oświadczył obywatel Tusk Donald, powoła specjalny zespół pod kierownictwem obywatela Żurka Waldemara, który ma wyjaśnić tzw. „polskie wątki” afery Epsteina. Ale równocześnie z obwieszczeniem o zamiarze powołania takiego zespołu od razu nakazał mu wykazać, że nici „polskich wątków” prowadzą do Putina. Jestem pewien, że obywatel Żurek Waldemar w podskokach wykona ten obstalunek, bo myślę, że za pieniądze gotów jest na wszystko.
Dodatkową poszlaką, która wskazuje, że ten zespół nie ma niczego wyjaśniać, tylko skonfabulować jakieś opowieści o ruskich agentach, jest okoliczność, że członkostwo w tym zespole ma być utajnione. Wiadomo tylko, że będą tam prokuratorzy – być może prokuratura Ewa Wrzosek – no i bezpieczniacy – ale kto konkretnie – tego już się nie dowiemy. To bardzo asekuranckie wyjście, zapewniające członkom zespołu całkowite bezpieczeństwo i bezkarność – dzięki której będą mogli oskarżyć każdego o cokolwiek. Jeśli nie można by delikwenta wsadzić do lochu za jakieś udowodnione szpiegostwo – chociaż z drugiej strony, czyż nienawistnym sędziom trzeba by takie rzeczy udowadniać, by wydali wyrok skazujący? – to na wszelki wypadek sprokuruje mu się bzykanie panienek, najlepiej nieletnich, na przykład – ze środowiska „galerianek”, w których policja i bezpieka mogą sobie wprost przebierać. Takiej panience nie trzeba nawet dużo zapłacić, żeby zeznała, co trzeba, dzięki czemu do końca życia będzie mogła zażywać reputacji ofiary, a niezależnie od tego napisać książkę o swoich przygodach i stać się damą i pisarką.
Afera podkarpacka
No dobrze – ale dlaczego obywatel Tusk Donald uczepił się jak pijany płotu rozporkowej afery Epsteina, chociaż ma tuż pod nosem nierozliczoną aferę podkarpacką, w której – obok wątku ukraińskiego – są wyłącznie polskie wątki? Przypomnijmy: w roku 2014, kiedy tylko amerykański prezydent Obama wysadził w powietrze lizboński porządek polityczny, dwaj Ukraińcy, prawdopodobnie agenci SBU, zakładają na Podkarpaciu sieć burdeli, do których sprowadzają ukraińskie panienki, z których wdzięków korzystają – no właśnie. Nie żadni ludzie z ulicy, tylko osoby z towarzystwa i to powiązanego wzajemnymi zależnościami. Dzięki temu obydwaj Ukraińcy prosperują na Podkarpaciu jak pączki w maśle, korzystając z ochrony policyjnej, z parasola ochronnego prokuratury, no i oczywiście – niezawisłych sądów, dzięki czemu, nawet jeśli za bardzo się rozdokazywali, traktowani byli niezwykle łagodnie. Jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze – ale niezależnie od tego ten wyjątkowo pobłażliwy stosunek do ukraińskich alfonsów mógł wynikać również z nastawienia ówczesnych władz naszego bantustanu, który już wtedy przepoczwarzał się w „sługę narodu ukraińskiego”. Dzisiaj sprawy zaszły pod tym względem tak daleko, że trudno mówić tu o „słudze”, a nawet – o „posługaczu”. Jeśli już – to raczej o szmacie, którą Ukraińcy wycierają sobie utytłane buty. Toteż „afera podkarpacka” nigdy właściwie nie została nawet rozpoznana, nie mówiąc już o jakichś, dzisiaj niezwykle modnych, „rozliczeniach”.
W tej sytuacji lepiej rozumiemy, dlaczego obywatel Tusk Donald uczepił się afery Epsteina pod pozorem „polskich wątków”, natomiast szerokim łukiem omija aferę podkarpacką. Z uwagi na wiodącą rolę Ukraińców, prawdopodobnie agentów SBU, trudno byłoby nawet zdolnemu do wszystkiego obywatelowi Żurkowi Waldemarowi, natrafić tam na nitki wiodące do kłębka w postaci Putina, więc użyteczność tej afery dla bieżących potrzeb jest niewielka, a może nawet żadna, skoro nie wiemy, czy wśród klientów tamtejszych burdeli nie było przypadkiem kolegów obywatela Tuska Donalda?
A mogło tak być, choćby z uwagi na opinię boksera „Cygana” Kosteckiego, który – zanim taktownie powiesił się w więziennej celi na własnym prześcieradle – oskarżał tamtejszą policję, prokuraturę i niezawisłe sądy, że zwalczają burdelową konkurencję dla Ukraińców. Zaiste, świętą rację miał pan Jasina, kiedy mówił, że Polska jest „sługą narodu ukraińskiego” – co pokazało się nawet na odcinku burdelowym.
Wspólny mianownik afer
Ale afera podkarpacka nie była jedyną w III RP, która nie doczekała się „rozliczenia”. Inne też się nie doczekały, bo trudno uznać za „rozliczenia” ich pozory. Na przykład – „matka wszystkich afer”, czyli afera Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego. Jak pamiętamy zaczęło się od tego, że z inspiracji bezpieki, na przełomie lat 80. i 90. władze wpadły na pomysł nielegalnego wykupu polskiego długu na międzynarodowym rynku finansowym. Państwo wyłożyło na ten cel 1700 mln dolarów. Długi jednakże wykupiono tylko za 60 mln dolarów, podczas gdy cała reszta gdzieś zniknęła. Gdzie – tego do dzisiaj nikt nie wie i gdyby nie liczne „stare rodziny”, które się w rezultacie u nas pojawiły, to musielibyśmy uwierzyć, że żadnej afery nie było. Po wieloletnim, żmudnym śledztwie wreszcie ruszyła sprawa sądowa, którą prowadziła pani sędzia Barbara Piwnik. Uchodziła ona za bardzo sprawną, ale premier Leszek Miller – być może właśnie dlatego – zaoferował jej stanowisko ministra sprawiedliwości w jego rządzie, które pani Barbara skwapliwie przyjęła. Wskutek tego, zgodnie z procedurą, sprawa musiała rozpocząć się od początku. Po wielu latach zakończyła się wesołym oberkiem, to znaczy – skazany został pan Grzegorz Żemek, który w tym wszystkim był wykonawcą i to podrzędnym oraz pani Janina Chim, będąca wykonawczynią jeszcze podrzędniejszej rangi. Ani jedno, ani drugie nie pisnęło słówkiem o prawdziwych autorach afery, dzięki temu w celach nie odwiedził ich żaden seryjny samobójca.
Podobnie było w przypadku afery Amber Gold, która polegała na tym, że filuci sprzedawali naiwniakom papierowe kwity jako złoto. Całym przedsięwzięciem kierować miał „słup”, a właściwie nawet „słupek”, który oczywiście został poświęcony na ołtarzu praworządności. Ale tu piorun strzelił już blisko, bo w sprawę zamieszany był syn premiera Donalda Tuska Michał, którego pełnomocnikiem był obecnie Wielce Czcigodny Giertych Roman. Były to sceny przypominające te z „Towarzysza Szmaciaka”, kiedy to były sekretarz PZPR Wardęga, próbował w 1968 roku ratować swego znanego z „mózgowych zwojów” syna Aleksa. „Szmaciak śmiał się, patrząc, jak stary jak w ukropie zwija się, by ratować chłopię”.
Ale w naszym fachu nie ma strachu, bo przecież wszystko działo się w znanym na całym świecie z niezawisłości gdańskim okręgu sądowym. Sejmowa komisja śledcza pod przewodem Wielce Czcigodnej Małgorzaty Wassermanówny wprawdzie stwierdziła, że w tej sprawie niezależna prokuratura i niezawisłe sądy nie zachowały się „prawidłowo”: czyli – z innego punktu widzenia zachowały się na najwyższym poziomie – ale już nie odważyła się postawić pytania, dlaczego właściwie zachowały się nieprawidłowo?
Pewne światło na tę sprawę rzuca okoliczność, że nienależna prokuratura wszczęła tak zwane „energiczne śledztwo” dopiero wtedy, gdy cała forsa z Amber Gold zniknęła w tak zwanej sinej dali, to znaczy – gdy było już bezpiecznie. Ma to swoje konsekwencje do dzisiaj, przynajmniej w przypadku Wielce Czcigodnego Giertycha Romana, który przy okazji bycia pełnomocnikiem Michała Tuska, mógł poznać rozmaite wstydliwe zakątki, toteż trudno się dziwić, że obywatel Tusk Donald zaoferował mu „biorące” miejsce na liście kandydatów KO do Knesejmu.
Ale nie tylko w tym punkcie – bo wcale by mnie nie zdziwiło, gdyby się okazało – co oczywiście nigdy się nie okaże – że i obywatel Tusk Donald dostał telefon: wiecie, rozumiecie, Tusk. Myśmy poszli wam na rękę w sprawie Amber Gold, to wy teraz utwórzcie zespół do zbadania polskich wątków rozporkowej „afery Epsteina” – i tak nim pokierujcie, żeby on wskazał na powiązania Putina z tymi delikwentami, których my wam wskażemy w późniejszym terminie – bo inaczej z wami będzie brzydka sprawa…
Dlaczego spór między Zełenskim a Orbanem narasta i jak Der Spiegel rozpowszechnia dezinformację
Zełenski otwarcie groził Orbanowi śmiercią. W rezultacie na Węgrzech zajęto ukraińską ciężarówkę opancerzoną przewożącą około 80 milionów euro w gotówce pod zarzutem prania pieniędzy. Co kryje się za tą historią i co Der Spiegel ukrywa na jej temat?
Anti-Spiegel 6 marca 2026
To, co obecnie dzieje się między ukraińskim przywódcą Zełenskim a premierem Węgier Orbanem, wydaje się czymś z absurdalnego scenariusza filmu, którego żadne studio filmowe nigdy by nie nakręciło. Ale to dzieje się naprawdę, po raz kolejny dowodząc, że życie bywa często bardziej szalone niż najbardziej niewiarygodne filmy. O co więc chodzi?
Kontekst
Stosunki między Węgrami a Ukrainą są już bardzo napięte. Jednym z powodów jest ucisk mniejszości węgierskiej na Ukrainie i działania Kijowa zmierzające do jej przymusowej ukrainizacji. Oczywiście, pozycja Orbána, jako niemal jedynego przywódcy UE, który sprzeciwia się rujnującemu wsparciu udzielanemu Ukrainie w przegranej wojnie, tylko pogarsza sytuację.
Pod koniec stycznia Ukraina wstrzymała dostawy rosyjskiej ropy rurociągiem Przyjaźń, biegnącym z Rosji przez Ukrainę do Europy i wcześniej zaopatrującym Niemcy w tanią rosyjską ropę.
Obecnie tylko Węgry i Słowacja nadal importują rosyjską ropę z UE, wynegocjowawszy zwolnienia z unijnych sankcji wobec Rosji. Obie rafinerie przetwarzają ropę naftową we własnych instalacjach, dostarczając sobie tanią benzynę i inne produkty naftowe. Dlatego ceny energii na Węgrzech, na przykład, nie wzrosły znacząco, podczas gdy w pozostałych krajach UE gwałtownie wzrosły po tym, jak UE przestała importować tanią energię z Rosji.
Kijów twierdzi, że rurociąg jest uszkodzony, czemu zaprzeczają Węgry i Słowacja. Premier Słowacji Fico pokazał nawet dziennikarzom zdjęcia satelitarne potwierdzające integralność rurociągu. Ukraina wcześniej odmówiła wjazdu unijnej grupie ekspertów, której zadaniem jest ocena rzekomych uszkodzeń rurociągu.
Pomimo próśb Węgier i Słowacji, UE nie opowiada się za ponownym otwarciem rurociągu, zmuszając oba kraje do korzystania z krajowych rezerw ropy naftowej w celu utrzymania działalności rafinerii. Ponadto, w odpowiedzi na bojkot ropy naftowej przez Kijów, Słowacja wstrzymała dostawy energii elektrycznej, a Węgry wstrzymały dostawy oleju napędowego na Ukrainę.
Powodem bojkotu dostaw ropy naftowej przez Kijów są wybory, które odbywają się na Węgrzech na początku kwietnia. Kijów i Bruksela chcą, aby Orbán przegrał wybory, a kandydat opozycji, który jest przyjaźnie nastawiony do Brukseli i Ukrainy, wygrał. Są gotowi sprowokować kryzys energetyczny na Węgrzech – a jako „straty uboczne” również na Słowacji.
W odpowiedzi Węgry zawetowały wszelką pomoc UE dla Ukrainy i sankcje wobec Rosji, zapowiadając, że utrzymają to stanowisko do czasu ponownego otwarcia rurociągu przez Kijów. Jest to szczególnie bolesne dla Kijowa, ponieważ kończą mu się pieniądze i pilnie potrzebuje pierwszej wypłaty 90 miliardów euro pożyczki obiecanej mu przez UE po tym, jak Komisja Europejska nie uzyskała w grudniu większości w UE w sprawie uwolnienia rosyjskich aktywów zamrożonych w Europie.
Nawiasem mówiąc, Zełenski po raz pierwszy otwarcie oświadczył na posiedzeniu rządu w czwartek, że rurociąg jest zamknięty z przyczyn politycznych i postawił wypłatę 90 miliardów euro jako warunek jego ponownego otwarcia. Jednak rzekomo niezbędne naprawy potrwają jeszcze miesiąc lub półtora miesiąca, więc rurociąg nie zostanie ponownie otwarty przed tym terminem – kontynuował Zełenski.
Tym oświadczeniem Zełenski otwarcie zasugerował, że nie otworzy rurociągu przed wyborami na Węgrzech, które zaplanowane są na 12 kwietnia, co potwierdza, że prawdziwym celem jest wywarcie wpływu na wybory na Węgrzech przeciwko Orbánowi.
Groźba śmierci Zełenskiego pod adresem Orbána
W czwartek, na posiedzeniu rządu, Zełenski powiedział również:
„Mamy nadzieję, że żaden podmiot w UE nie zablokuje 90 miliardów euro ani pierwszej transzy, a ukraińscy żołnierze będą mieli broń. W przeciwnym razie przekażemy naszym siłom zbrojnym adres tej osoby, aby mogły do niej zadzwonić i porozmawiać z nią w swoim języku”.
Była to jawna groźba śmierci ze strony Zełenskiego pod adresem Orbána. Za chwilę omówimy, jak Der Spiegel przedstawił to swoim czytelnikom, ale od razu powiem: Der Spiegel nie uznał tego za warte osobnego artykułu; zamiast tego wspomniał o groźbie śmierci Zełenskiego jedynie mimochodem w dwóch artykułach na inne tematy, jakby groźby śmierci były czymś zupełnie normalnym w stosunkach międzynarodowych.
Oczywiście Węgry i Słowacja stanowczo potępiły groźbę śmierci Zełenskiego pod adresem Orbána, podczas gdy z innych krajów UE nie odnotowano jeszcze żadnych reakcji.
Orbán odpowiedział na groźbę śmierci przemówieniem, w którym powiedział, że Węgry użyją „siły”, aby zapewnić ponowne otwarcie rurociągu Przyjaźń, odnosząc się do „środków politycznych i finansowych”. Niemieckie media oczywiście z oburzeniem donoszą o groźbach Orbána dotyczących przemocy, ale ukrywają ich przyczynę.
Około 1,5 miliarda dolarów w gotówce i 146 kilogramów złota
W piątek rano Ukraina poinformowała o zatrzymaniu i zajęciu na Węgrzech samochodu ciężarowego przewożącego 9 kilogramów złota oraz 40 milionów dolarów i 35 milionów euro w gotówce. Kijów oskarżył Budapeszt o wzięcie siedmiu ochroniarzy, obywateli Ukrainy i pracowników państwowego ukraińskiego Oshadbanku, którzy eskortowali transport, jako „zakładników” i „kradzież” pieniędzy. W oświadczeniu stwierdzono również, że transport odbył się na podstawie międzynarodowej umowy z austriackim Raiffeisen Bank, a transport z Austrii na Ukrainę odbył się „zgodnie z międzynarodowymi przepisami transportowymi i obowiązującymi europejskimi procedurami celnymi”.
Istnieją jedynie krótkie artykuły w języku niemieckim, które powtarzają ukraińskie oświadczenia i przedstawiają incydent tak, jak opisuje go Kijów. Węgierskie wyjaśnienia są jednak w dużej mierze ignorowane. Na przykład „Der Spiegel” robi to bardzo sprytnie, jak wkrótce zobaczymy.
Węgry wysuwają wobec Kijowa bardzo poważne oskarżenia, o których skali niemieckie media nie donoszą. Oto tłumaczenie pełnego oświadczenia ministra spraw zagranicznych Węgier:
„Węgierski urząd skarbowy i celny prowadzi obecnie dochodzenie w sprawie szokującej zbrodni. Według śledczych, Ukraińcy w ostatnich miesiącach przewozili przez Węgry ogromne ilości gotówki i złota.
Od stycznia przez Węgry przetransportowano łącznie 900 milionów dolarów i 420 milionów euro w gotówce, a także 146 kilogramów sztabek złota.
Mamy kilka poważnych pytań. Przede wszystkim chodzi o ogromną ilość gotówki. Dlaczego Ukraińcy przewożą tak duże sumy? Jeśli rzeczywiście są to przelewy bankowe, pojawia się pytanie: dlaczego banki nie przetwarzają tych transakcji za pośrednictwem regularnych przelewów? Dlaczego konieczne jest przewożenie tak dużych ilości gotówki i to przez Węgry?
Te pytania są szczególnie palące, ponieważ transportom gotówki towarzyszą osoby, które najwyraźniej mają bezpośrednie powiązania z ukraińskimi służbami wywiadowczymi.
Domagamy się wyjaśnienia, dlaczego Ukraińcy w ostatnich miesiącach przewozili przez Węgry tak duże ilości gotówki. Na co są przeznaczane te pieniądze? Kto jest ich właścicielem?
Domagamy się również odpowiedzi na pytanie, czy te pieniądze są jedynie przewożone przez terytorium Węgier czy też czasami pozostają tutaj i są następnie przekazywane komuś na Węgrzech lub na rzecz osób trzecich.
Nasuwa się pytanie: Czy te pieniądze należą być może do tzw. ukraińskiej mafii wojskowej?
Domagamy się natychmiastowych odpowiedzi i wyjaśnień od strony ukraińskiej w tych poważnych kwestiach. Do tego czasu władze węgierskie przeprowadzą bardzo szczegółowe i kompleksowe śledztwo.”
Dla kogo były te pieniądze?
Władze węgierskie od dawna oskarżają Kijów o tajne i nielegalne finansowanie opozycji. Powstaje zatem pytanie, czy te transporty czasami zatrzymywały się na Węgrzech i przekazywały komuś gotówkę.
Osoby ochrony towarzyszące transportowi są również ważne, ponieważ nie są to zwykli ochroniarze ciężarówek opancerzonych. Wszyscy to wysocy rangą czynni lub byli żołnierze lub oficerowie wywiadu; najwyższym rangą jest były generał Giennadij Kuzniecow ze Służby Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU). Pytanie brzmi: dlaczego były generał wywiadu miałby towarzyszyć rzekomo rutynowemu transportowi gotówki?
Co więcej, nasuwa się pytanie, dlaczego ukraiński bank państwowy przetransportował już w tym roku z UE na Ukrainę 900 milionów dolarów i 420 milionów euro w gotówce, a także 146 kilogramów sztabek złota – w zaledwie dwa miesiące. Korupcja ukraińskiego rządu jest powszechnie znana, czego dowodem jest na przykład afera Mindicha sprzed kilku miesięcy, kiedy to osoby z bliskiego otoczenia Zełenskiego ukradły 100 milionów dolarów, które UE przekazała Kijowowi na naprawy ukraińskiej sieci energetycznej.
Skandal korupcyjny wokół Mindicha nie jest w żadnym wypadku skandalem ukraińskim, ponieważ na Zachodzie całkowicie ukrywano fakt, że kradzież 100 milionów euro wydarzyła się tuż pod nosem „stróżów prawa” wysłanych z Zachodu, którzy musieli o tym wiedzieć, bo nikt, kto ma za zadanie monitorować przepływy pieniężne państwowej ukraińskiej spółki energetycznej pod kątem podejrzanych transakcji, nie mógł być na tyle głupi, by przeoczyć tę w zasadzie prymitywną kradzież dokonaną za pomocą sfałszowanych faktur.
Krótko mówiąc: Węgry mają rację, pytając, kto właściwie jest właścicielem tych pieniędzy i kto ma je otrzymać. I to pytanie nie jest skierowane tylko do Ukrainy, ale także do UE, która stoi z boku i obserwuje sytuację, ponieważ tak duże wypłaty gotówki muszą być zgłaszane w UE. Bruksela wie zatem, że Ukraina wypłaca prawie pół miliarda dolarów miesięcznie w gotówce i złocie.
Odkąd afera Mindicha (i inne, wcześniejsze rewelacje) pokazały, że Bruksela doskonale zdaje sobie sprawę z korupcji na Ukrainie – a konkretnie z kradzieży wielu miliardów euro wysłanych z UE – nieuchronnie pojawia się pytanie: kto w UE otrzymuje swoją część, aby wszyscy mogli wygodnie przymykać na to wszystko oko?
Czy te pieniądze należą do ludzi w Brukseli?
W Niemczech mało kto słyszał o Anatoliju Szariju, ale na Ukrainie i w Rosji zna go dosłownie każde dziecko. Jest krytycznym dziennikarzem z Ukrainy, który kiedyś założył partię polityczną i aspirował do polityki, ale został zmuszony do ucieczki przed prześladowaniami Zełenskiego i podobno mieszka w Hiszpanii.
Szarij jest krytyczny wobec Ukrainy i Rosji – i z pewnością nie jest przyjacielem Rosji, w przeciwnym razie uciekłby do Rosji, a nie, jak przypuszczam, do UE – i znany jest z poruszania najbardziej bolesnych kwestii politycznych zarówno w Rosji, jak i na Ukrainie. Uważany jest za bardzo dobrze poinformowanego i mającego odpowiednie koneksje. Szarij poinformował na Telegramie o zajęciu transportu pieniędzy i po przedstawieniu znanych faktów dodał:
„Moje źródła twierdziły wczoraj, że te pieniądze, delikatnie mówiąc, nie były byle jakie i że Orbán o tym wiedział.
Ale byłem pewien, że to pieniądze Zełenskiego. Jakieś łapówki.
Dzisiaj jednak dostaję informację, że pieniądze nie należą do Zełenskiego, a do jego wspólników. Do jakichś ludzi z Europy.
Ta historia jest kompletnie absurdalna i już wczoraj wydawała mi się nierealna.
Dzisiaj jednak kilka źródeł donosi, że Orbán uderzył w „innych ludzi”.
Chodzi o około 80 milionów euro i około 10 kilogramów złota.
To niezwykle drażliwa kwestia, ponieważ pieniądze wcale nie są ukraińskie, a należą do konkretnych osób.
A w Brukseli wiedzą, do kogo należą.
I dlatego prawdopodobnie zrobią wszystko, co w ich mocy, aby skandal nie wywołał zamieszania.
Orbán działał bardzo precyzyjnie i uderzył tam, gdzie boli.
Będziemy nadal monitorować sytuację”.
Oczywiście nie musi to być prawdą, ale biorąc pod uwagę powyższe, wydaje mi się więcej niż prawdopodobne, że Szarij nie pisze bzdur. W każdym razie nie można tego wykluczyć.
Zastanawiałem się już, w związku z wieloma ukraińskimi skandalami, które z pewnością nie byłyby możliwe bez tuszowania ich przez Brukselę, jak ludzie na Zachodzie otrzymują swoją „działkę” za tuszowanie sprawy. Jeśli okaże się, że Ukraina regularnie przemyca miliony, a nawet miliardy euro rocznie w gotówce przez UE, nagle staje się to zrozumiałe, bo naprawdę nie ma problemu z przerzuceniem kilku skrzynek z gotówką z jednej furgonetki do drugiej na jakimś opuszczonym parkingu na Węgrzech pod osłoną nocy, żeby wymienić tylko jedną możliwość. A fakt, że Ukraina ma duże doświadczenie w praniu pieniędzy, nie jest żadną tajemnicą.
Oczywiście, transport pieniędzy mógł mieć również całkowicie legalne motywy; w końcu nic nie zostało udowodnione. Nikt jednak nie może zaprzeczyć, że ta historia rodzi wiele pytań, na które można by odpowiedzieć, gdyby wszystko odbyło się zgodnie z prawem.
Czego czytelnicy „Spiegla” (nie) dowiedzą się
Skoro już wiemy, o co w tym wszystkim chodzi i jakie pytania powinien zadawać krytyczny dziennikarz, przyjrzyjmy się, co dawny hamburski magazyn informacyjny i samozwańcze „media wysokiej jakości”, „Der Spiegel”, mówi swoim czytelnikom o tej historii. „Der Spiegel” opublikował artykuł zatytułowany „40 milionów dolarów, 35 milionów euro i 9 kilogramów złota – Ukraina oskarża Węgry o wzięcie zakładników i kradzież”, który przeanalizujemy, ponieważ bardzo sprytnie odwraca uwagę czytelników od wszystkiego, co mogłoby rodzić pytania.
Artykuł „Spiegla” rozpoczyna się od rzetelnego raportu o zajęciu przez Węgry opancerzonego samochodu ciężarowego. „Der Spiegel” cytuje oburzonego ukraińskiego ministra spraw zagranicznych i stwierdza również, że Węgry wyraziły podejrzenia o pranie pieniędzy. W pierwszych trzech akapitach artykułu nie ma praktycznie nic złego, ale potem coś zaczyna się psuć.
Czwarty akapit brzmi:
„Kilka godzin później węgierskie biuro informacyjne ogłosiło deportację siedmiu eskortujących transport pieniędzy. Analiza ich sytuacji osobistej wykazała, że byli to byli wysocy rangą żołnierze ukraińskiej armii. Niejasne pozostaje, dlaczego miałoby to mieć związek z zarzutem karnym, takim jak pranie pieniędzy”.
Nie można zarzucić Der Spiegelowi zatajenia faktu, że transportowi towarzyszyli „byli wysocy rangą ukraińscy wojskowi”, ale gazeta ukrywa przed czytelnikami istotne szczegóły, takie jak nazwisko byłego generała wywiadu. Co więcej, czytelnik „Spiegla” nie jest informowany o obecności byłych wysokich rangą oficerów ukraińskich służb specjalnych; zamiast tego jest on przekonany, że byli to żołnierze, a nie tajni agenci.
Aby żaden czytelnik Spiegla nie zastanawiał się, dlaczego w rzekomo normalnym transporcie pieniędzy uczestniczyli wysocy rangą oficerowie, Spiegel natychmiast odwraca uwagę czytelników, mówiąc im, co mają myśleć, i dodając: „Pozostaje niejasne, dlaczego miałoby to mieć znaczenie w tak istotnym oskarżeniu o pranie pieniędzy”
Co takiego? Byli wysocy rangą oficerowie wywiadu, w tym generał, eskortowali przesyłkę o wartości 80 milionów dolarów i to nie budzi żadnych wątpliwości u „dziennikarzy” „Spiegla”? To, że państwowy bank z jednego z najbardziej skorumpowanych krajów świata przewozi ogromne sumy gotówki, których cel jest nieznany, a transport jest eskortowany przez byłych oficerów wywiadu skorumpowanego rządu tego kraju, nie budzi żadnych wątpliwości u „Spiegla”?
Tak wygląda dziś w Niemczech krytyczne „dziennikarstwo wysokiej jakości”: nie tylko unikają zadawania pytań, ale także piszą artykuły w taki sposób, że czytelnicy nawet nie myślą o ich zadaniu.
Mylenie przyczyny i skutku.
Aby jeszcze bardziej rozproszyć uwagę czytelników, Der Spiegel natychmiast zmienia temat i informuje o groźbie użycia przemocy przez Orbána, nie wspominając o groźbie śmierci ze strony Zełenskiego. Odwracanie przyczyn i skutków jest, jak wiadomo, bardzo popularnym i skutecznym narzędziem propagandy zachodnich mediów.
W związku z tym Der Spiegel pisze zaraz potem (aby odwrócić uwagę od oficerów wywiadu):
„Jeśli to jest ta »przemoc«, którą pan Orbán ogłosił dzisiaj, to jest to przemoc grupy przestępczej. To terroryzm państwowy i wymuszenie” – napisał Sybiha, odnosząc się do czwartkowych wypowiedzi Orbána, w których zapowiedział on zamiar wygrania sporu o rurociąg Przyjaźń „siłą”.
Następnie następuje akapit, w którym Der Spiegel „wyjaśnia” swoim czytelnikom spór o dostawy ropy. Der Spiegel przedstawia ukraińskie twierdzenie, że rurociąg jest wyłączony z użytku z powodu rosyjskiego ataku, jako fakt, mimo że nikt poza Ukrainą nie potwierdził takiego ataku, zdjęcia satelitarne niczego takiego nie pokazują, a Ukraina nie wpuszcza ekspertów do kraju w celu oceny rzekomych szkód. Oczywiście czytelnicy Der Spiegla nic o tym wszystkim nie wiedzą.
Po tym, jak czytelnicy Der Spiegla są zmuszeni zaakceptować fakt uszkodzenia rurociągu spowodowanego rosyjskim ostrzałem, Der Spiegel pisze dalej, że według Ukrainy „szybka naprawa nie jest możliwa, co spotyka się z niedowierzaniem na Węgrzech i sąsiedniej Słowacji”.
Der Spiegel wspomniał o wątpliwościach Węgier i Słowacji; nie można mu zarzucić, że je ukrywa. Sformułował je jednak w taki sposób, że czytelnicy Der Spiegla są zmuszeni uwierzyć Ukrainie, a tym samym, oczywiście, uznać Węgry za winowajcę sporu, ponieważ wysuwają one bezpodstawne oskarżenia wobec Ukrainy.
Groźba śmierci ze strony Zełenskiego jest bagatelizowana.
Dopiero na samym końcu artykułu „Der Spiegel” wspomina, niemal na marginesie, o groźbie śmierci Zełenskiego wobec Orbána, którą „Der Spiegel” sprytnie bagatelizuje:
„Aby zwiększyć presję, Węgry zablokowały 90-miliardową pożyczkę UE dla Ukrainy, która jest niezbędna dla przetrwania kraju atakowanego przez Rosję. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski zagroził wówczas premierowi Węgier Viktorowi Orbánowi. „Mamy nadzieję, że pewna osoba w UE nie będzie już blokować tych 90 miliardów euro” – powiedział Zełenski w Kijowie. W przeciwnym razie adres tej osoby zostanie przekazany ukraińskim siłom zbrojnym. „Niech do niego zadzwonią i porozmawiają z nim w swoim języku”.
Kiedy widzę takie artykuły, celowo i bardzo sprytnie skonstruowane i napisane, aby wprowadzić czytelnika w błąd, zawsze zastanawiam się, jak ludzie mogą dobrowolnie płacić za prenumeratę Spiegla, a nawet za sam magazyn, skoro jest tak oczywiste, że Spiegel celowo ich okłamuje.
Czuję się jednak zobowiązany, by powiedzieć coś w obronie autora Spiegla, który napisał tę tandetną robotę: prawdopodobnie sam nie wie, o co chodzi, ponieważ skróty na końcu artykułu wskazują, że został on sfabrykowany przez jakiegoś szarlatana, powołującego się na doniesienia DPA i Reutersa, które zazwyczaj również pomijają istotne informacje. Autor Spiegla najprawdopodobniej nie ma pojęcia, o co chodzi, i po prostu sklecił artykuł z fragmentów tekstu dostarczonych przez Reutersa i DPA.
Tak powstaje większość niemieckich artykułów medialnych o bieżących wydarzeniach. Nie ma w nich żadnych oryginalnych badań; zamiast tego po prostu przyjmują sformułowania podane przez agencje prasowe.
Ale czy to coś zmienia?
Ostatecznie nie ma znaczenia, czy Spiegel i inne niemieckie media wprowadzają czytelników w błąd z powodu niewiedzy, czy też własnej wiedzy.
Stanisław Michalkiewicz „Prawy.pl” 7 marca 2026 michalkiewicz
Właśnie bezcenny Izrael i jego amerykański wasal wykonali „uderzenie wyprzedzające” na złowrogi Iran, który ośmielił się bez pozwolenia budować sobie arsenał nuklearny i rozmaite rakiety, bez których żadne szanujące się państwo istnieć nie może. Dotyczy to również naszego nieszczęśliwego kraju, którego parlament 27 lutego przyjął uchwałę potwierdzającą nie tylko, że Polska jest sługą narodu ukraińskiego – o czym w swoim czasie poinformował nas ówczesny rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych, pan Jasina – ale że pozostanie nim, „jak długo będzie to konieczne”.
Wynika z tego, że Polska pozostanie sługą narodu ukraińskiego aż do końca świata, albo przynajmniej – do końca własnego istnienia – bo na tym świecie pełnym złości wszystko kiedyś się kończy. W związku z tym 27 lutego Sejm uchwalił też ustawę o SAFE, na podstawie której Polska ma pożyczyć od Komisji Europejskiej prawie 44 mld euro, za które nakupi, albo naprodukuje mnóstwo rozmaitych rakiet i innych takich zabawek, które następnie, na podstawie umowy z 2 grudnia 2016 roku, nieodpłatnie przekaże Ukrainie, żeby tamtejsi oligarchowie mogli sobie żyć dostatniej, zgodnie z zaleceniem militarystów, nawołujących, by korzystać z wojny, bo pokój będzie straszny.
To jest wielki sukces naszej dyplomacji, kierowanej przez Księcia-Małżonka – bo przecież Ukraina mogła nam rozkazać, by na pierwszej linii frontu stanęła nasza niezwyciężona armia – ale widocznie jak nie Książę-Małżonek, to Wielce Czcigodny pan marszałek Czarzasty, podczas swojej niedawnej pielgrzymki do Kijowa, uprosił prezydenta Zełeńskiego, żeby aż takiej poważnej zastawki naszemu nieszczęśliwemu krajowi nie stosował.
„Ach, bierzcie wozy, ach bierzcie dostatek, tylko puszczajcie nas zdrowo” – prosił podobno prezydenta Zełeńskiego Wielce Czcigodny pan marszałek Czarzasty – a prezydent Zełeński ulitował się nad nim, zwłaszcza, że Wielce Czcigodny pan marszałek obiecał mu, że przyjmie Ukrainę i do Unii Europejskiej i do NATO. Jednak co ma wisieć – nie utonie – i jak już przekażemy Ukrainie wszystko, co sobie nakupimy, albo i naprodukujemy, to wtedy Reichsfuhrerin Urszula Wodęleje a także niemiecki kanclerz Fryderyk Merz, rozkaże albo obywatelu Tusku Donaldu, albo innemu naszemu Umiłowanemu Przywódcy, który akurat zostanie postawiony na czele naszego nieszczęśliwego kraju, by w służalczości wobec Ukrainy posunął się dalej i posłał naszą niezwyciężoną armię na front, zwłaszcza, że wtedy Ukraińców może już zabraknąć. Wprawdzie ukraińska armia codziennie zabija albo rani co najmniej milion Rosjan, podczas gdy na Ukrainie ginie co najwyżej jakiś cywil, albo dziecko – ale już brytyjski premier Beniamin Disraeli zauważył, że są „kłamstwa, ohydne kłamstwa i statystyka”.
Na razie jednak nasz nieszczęśliwy kraj, podobnie, jak to było za komuny, nękany jest regularnie czterema kataklizmami. Jeszcze nie skończyła się kalendarzowa zima, która przysporzyła nam tylu zgryzot i paroksyzmów, a już wiosna pokazuje, na co ją stać. Rzeki szum podnoszą – a przecież do kalendarzowej wiosny jeszcze prawie trzy tygodnie. Co to będzie, jak już nadejdzie kwiecień? Zresztą – co tam kwiecień, kiedy zaraz po wiośnie zacznie się gorące lato. Jak my to wszystko wytrzymamy, zwłaszcza, że zaraz po lecie nadchodzi jesień, o której generał Bolesław Wieniawa-Długoszowski pisał w jednym ze swoich wierzy tak: „Ustrojona w purpury, kapiąca od złota, nie uwiedzie mnie jesień czarem zwiędłych kras – jak pod szminką i pudrem starsza już kokota, na którą młodym chłopcem nabrałem się raz.”?
Na szczęście nie musimy się tą perspektywą aż tak bardzo martwić, bo jeszcze po zakończeniu pierwszej wojny światowej pewien starszy Francuz-rentier powiedział Adamowi Grzymale-Siedleckiemu, że „kokotę zabił samochód” Tak mu się chyba tylko wydawało, bo czyż z samochodem można figlować, albo go molestować? Tymczasem z panienkami, a cóż dopiero – z kokotami – można jak najbardziej. Takich państwa Clintonów stać by było przecież na niejeden samochód, a jednak Wiluś Clinton jeździł do izraelskiego agenta Epsteina na jacuzzi. Całe szczęście, że ani niczego się przy okazji nie dowiedział, ani nawet niczego nie zauważył. Tak właśnie zeznał przed komisją Izby Reprezentantów, którą to wyznanie musiało nieźle rozbawić, podobnie, jak deklaracja znanej na całym świecie z prawdomówności Hilarzycy, która Epsteina w ogóle „nie znała”.
Z drugiej strony, powiedzmy sobie otwarcie i szczerze – co mogliby Państwo Clintonowie powiedzieć innego? Wprawdzie powiadają, że jak nie wiadomo, co powiedzieć, to trzeba powiedzieć prawdę – ale cóż to jest prawda, jeśli nie została przegłosowana albo w parlamencie, albo przynajmniej – w gronie ekspertów? Na przykład – większość ekspertów podobno przegłosowała, że jest globalne ocieplenie, wobec tego zostało ono nie tylko urzędowo zatwierdzone, ale poszły za tym rozmaite „zielone wały” i inne modne wynalazki. Wreszcie – prawda zależy też od kasy.
Za głębokiej komuny felietonista warszawskiej „Kultury” Hamilton, pisał, że w jakiejś tam sprawie – czy przypadkiem nie Ziem Zachodnich? – zgadzają się zarówno ci, co mają jeden światopogląd, jak i ci, co mają drugi światopogląd – bo w Polsce są dwa światopoglądy, bo są dwie kasy. Będziemy mogli zweryfikować ten pogląd już wkrótce, bo właśnie w dalekiej Ameryce sympatyzujący z prezydentem Donaldem Trumpem pan Dawid Ellison, kupił był firmę Warner Bros Discovery, która jest właścicielem TVN w naszym nieszczęśliwym kraju. Jeszcze iskrówki z tą wiadomością nie zostały chyba u nas przemyślane, bo zarówno pani red. Anita Werner, jak i resortowa „Stokrotka”, czy i pani red. Monika Olejnik, siłą inercji, po staremu nie szczędzi prezydentowi Donaldowi Trumpowi gorzkich słów krytyki, ale tylko patrzeć, jak ścisłe kierownictwo TVN przekaże personelowi komunikat: wiecie, rozumiecie, od dzisiaj macie wychwalać prezydenta Trumpa, bo inaczej będzie z wami brzydka sprawa.
Ciekawe, z jakiego klucza będzie wtedy ćwierkała pani red. Anita Werner, pani red. „Kasia” Kolenda-Zeleska, pani red. Monika Olejnik, pan red. Grzegorz Kajdanowicz, pan red. Marciniak i pozostałe gwiazdy drobniejszego płazu? Rządowa telewizja (w likwidacji) wszystkich przecież nie wchłonie, podobnie jak Judenrat, w którym te przekształcenia własnościowe też mogą się odbić, no a w „Polsacie” króluje pani red. Gozdyra, która nawet resortową „Stokrotkę” potrafiłaby obsztorcować, gdyby nie odpowiadała poprawnie na jej pytania
A to jest sprawa bardzo ważna – w czym utwierdza nas deklaracja Ministerstwa Spraw Zagranicznych Ukrainy. Stwierdziło ono ponad wszelką wątpliwość, że za obecną eskalację konfliktu na Bliskim Wschodzie odpowiedzialność ponosi „reżym w Teheranie”. Znaczy się – według Ukrainy izraelsko-amerykańskie „uderzenie wyprzedzające” na złowrogi Iran, o ile nie jest szlachetną walką o pokój, to w ostateczności – wojną sprawiedliwą” , podczas gdy „wyprzedzające uderzenie” rosyjskie na Ukrainę jest wojną niesprawiedliwą. Według tej rewolucyjnej teorii, ta sama wojna może bowiem być jednocześnie sprawiedliwa i niesprawiedliwa – w zależności od tego, czy to my wojujemy z naszym nieprzyjacielem – wtedy wojna jest sprawiedliwa – czy też nieprzyjaciel wojuje z nami – to wtedy jest ona niesprawiedliwa. Quod erat demonstrandum.
Dr Robert Malone: Wielkiej uczoności głupiec czy zdrajca Prawdy ?
Mirosław Dakowski, 6 marca 2026
Z Viki: Dr Robert Malone wraz z zespołem opracował technologię mRNA w 1988, a rok później złożył patent na swój wynalazek. W czasie plandemii stanowczo punktował jej absurdy i szkodliwość.
Doktor Robert Malone, poza tym że był świetnym naukowcem, a nawet uczonym, był i jest amerykańskim publicystą politycznym. Od dość dawna umieszczałem jego Friday Funnies oraz Sunday Strip.
Ukazywały one w postaci wymownych MEM-ów – jak sądzę prawdziwie – życie i spory polityczne w USA. Było to wesołe, ostre, ale i przekonujące.
Z tym większym zaskoczeniem ale i bólem zauważyłem, że po ostatnim brutalnym ataku władz Izraela oraz prowadzonego przez nich na smyczy Trumpa [USA] na Iran – i to w czasie prowadzonych z władzami Iranu negocjacji [!!!] – Malone stanął po stronie tych międzynarodowych bandytów.
Na początku myślałem, że to może wpadka, jednorazowe poślizgnięcie się. Ale okazuje się, że w następnym tygodniu powtarza prostackie, wręcz chamskie ataki na Iran oraz usprawiedliwia agresorów.
Można przecież zapytać: Ilu spośród 300 milionów dorosłych Amerykanów uważa że Iran im zagraża?
Czy tak logicznie myślący naukowiec jak Robert Malone nie widzi odpowiedzi na to pytanie?
Ze smutkiem informuję więc, że odtąd jego MEM-ów piątkowych i niedzielnych nie będę umieszczał.
Pepe Escobar ujawnia ukrytą strategię Iranu: śmierć przez tysiąc cięć
uncut-news.ch
W poruszającym wywiadzie z 6 marca 2026 roku, znany analityk geopolityczny Pepe Escobar rozmawia z Nemą Parvani o narastającym kryzysie na Bliskim Wschodzie. Dołączając do rozmowy z Azji Południowo-Wschodniej, Escobar rzuca światło na wyrafinowaną strategię Iranu w konflikcie z USA i Izraelem. Opierając się na niedawnym felietonie Escobara, dyskusja analizuje geopolityczne implikacje wojny, która wstrząsa regionem i światową gospodarką.
Pepe Escobar opisuje irańskie podejście militarne i strategiczne jako „zdecentralizowaną strategię mozaikową”, oficjalny termin nawiązujący do misternych perskich mozaik w meczetach i pałacach, takich jak te w Isfahanie. Strategia ta, którą nazywa „śmiercią od tysiąca cięć” – nawiązując do chińskich przysłów – jest skierowana przeciwko „syndykatowi abstynencji”, jak Escobar określa sojusz USA i Izraela. Była ona udoskonalana przez wiele miesięcy, osobiście nadzorowana przez ajatollaha Chameneiego i kierownictwo Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC), i obejmuje wielopoziomowy system zastępowania poległych dowódców.
Sednem tej strategii jest decentralizacja: lokalni dowódcy w regionach takich jak Kestan czy irański Azerbejdżan mogą podejmować autonomiczne decyzje bez konsultacji z dowództwem centralnym. Pozwala to na błyskawiczne reakcje, takie jak natychmiastowy odwet zaledwie 30 minut po izraelskim ataku dekapitacyjnym na przywódców Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej. W przeciwieństwie do 12-dniowej wojny, która miała miejsce kilka miesięcy wcześniej, irańska sieć energetyczna była tym razem lepiej chroniona dzięki rosyjskiej pomocy w naprawach. Pierwszego dnia Irańczycy wystrzelili ponad 1200 pocisków i dronów, powodując ogromne zniszczenia w Izraelu.
Escobar podkreśla stopniową eskalację: Początkowo używano starszych pocisków z lat 2012–2014; obecnie Iran przechodzi na nowsze modele, w tym pociski hipersoniczne, które dotychczas były używane oszczędnie do precyzyjnego rażenia celów. Cele są starannie wybierane i wielokrotnie atakowane, aż do całkowitego zniszczenia – w tym amerykańskie bazy wojskowe w Kuwejcie, Bahrajnie, Zjednoczonych Emiratach Arabskich i Katarze, elektrownie, rafinerie, a nawet hotele, w których stacjonuje personel amerykański. Kontrowersje wokół ataków na Tanurę w Arabii Saudyjskiej lub Azerbejdżanie są uważane za potencjalne operacje pod fałszywą flagą, prowadzone przez syndykat, mające na celu wciągnięcie innych krajów do konfliktu.
Eskalacja i jej wpływ regionalny
Konflikt gwałtownie eskaluje, a Teheran jest poddawany masowym bombardowaniom, co Escobar potwierdza kontaktami na miejscu, w tym profesorem Marandim. Niemniej jednak determinacja Iranu pozostaje niezachwiana: to wojna egzystencjalna, która jednoczy ludność. Ciągłość rządu jest zapewniona, a spekuluje się, że nowym Najwyższym Przywódcą zostanie Modżtaba Chamenei, syn ajatollaha, choć nie zostało to oficjalnie ogłoszone. Groźby Izraela dotyczące zamachu na nowego przywódcę są odrzucane jako absurdalne, podobnie jak twierdzenie Trumpa, że to on mógłby wybrać kolejnego irańskiego przywódcę – stwierdzenie, które Escobar określa jako szczyt głupoty.
Z drugiej strony, Escobar postrzega USA i Izrael jako „nieruchome obiekty” stojące przed dwoma równoległymi torami: Iran musi stawić opór za wszelką cenę, podczas gdy amerykańskie władze panikują. Gospodarka światowa stoi na skraju załamania, a warunki systemowe są już spełnione. Strategia USA zawiodła: szybka dekapitacja i zmiana reżimu w Teheranie przyniosły odwrotny skutek, pozostawiając agresorów jako „ranne zwierzęta”. Plotki z Pentagonu mówią o wojnie trwającej do września, ale Escobar wątpi, czy USA będą w stanie ją utrzymać – amunicja wystarczy tylko na dwa do trzech tygodni.
Państwa Zatoki Perskiej, w tym Arabia Saudyjska, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Kuwejt i Katar, rozważają wycofanie się z kontraktów i inwestycji USA, donosi Financial Times. Escobar cytuje otwarty list do Trumpa od emirackiego miliardera Khalafa Ahmeda al-Habtoora, który krytykuje kraje Rady Współpracy Zatoki Perskiej za niechętne wciągnięcie ich w wojnę. Finansowanie nieudanej „Umowy Stulecia” (tzw. „Rady Piss” Escobara) pochodziło z Zatoki Perskiej, ale teraz zaufanie między nimi się rozpada. Monarchie uznają swoją rolę jedynie wasali, których dochody z ropy naftowej są przeliczane na dolary amerykańskie, podczas gdy Stany Zjednoczone priorytetowo traktują jedynie Izrael.
Globalne wstrząsy gospodarcze i geopolityczne
Wojna oznacza koniec petrodolara, argumentuje Escobar. Państwa Zatoki Perskiej mogłyby przejść do alternatyw, z Rosją jako nowym kluczowym graczem w OPEC i OPEC+. Wspólna rozmowa telefoniczna Putina z przywódcami Zatoki Perskiej sugeruje mediację, ale Kreml nie jest nią zainteresowany – korzysta na wycofaniu się USA z Azji Zachodniej. Chiny i Rosja dyskretnie wspierają Iran: wywiad satelitarny, systemy Beidou i współpraca wojskowa, w tym ulepszone drony (Shahedy z rosyjskimi komponentami, takimi jak antena Comet).
Zamknięcie Cieśniny Ormuz – dyplomatycznie zaprzeczane, ale de facto zablokowane dla wrogów – winduje ceny ropy i wywołuje panikę w Japonii, Korei Południowej i na Tajwanie, które są uzależnione od ropy z Zatoki Perskiej. Chiny dysponują rezerwami na 240–250 dni i alternatywnymi rozwiązaniami, takimi jak rurociąg Siła Syberii. Europa cierpi z powodu utraty katarskiego gazu i rosyjskiej energii, co prowadzi do auto-sabotażu. Escobar postrzega to jako wojnę energetyczną: Stany Zjednoczone nie będą tolerować kraju takiego jak Iran, który handluje energią bez dolarów amerykańskich, podobnie jak Wenezuela, ale Iran jest mocarstwem średniej wielkości z 47-letnim doświadczeniem w sankcjach, wysoko wykształconą populacją i dziedzictwem cywilizacyjnym.
Rola Rosji, Chin i zdrady Indii
Rosja udziela pomocy poprzez korytarz astrachański bez formalnej prośby ze strony Iranu, co podkreśla Putin. Chiny oferują dyskretne wsparcie. Escobar podkreśla wywiad z ministrem spraw zagranicznych Araghchi, który zasugerował współpracę wojskową z Rosją i Chinami, nie podając szczegółów. To wojna przeciwko BRICS: Iran jako członek, wspierany przez państwa założycielskie, Rosję i Chiny, z Indiami jako zdrajcą. Indie zbombardowały korytarz północ-południe, który dzielą z Iranem i Rosją, i wsparły Izrael – „chorobę psychiczną”, która niszczy BRICS. Escobar wzywa do wykluczenia Indii i włączenia Chin, na przykład w Czabahar, który sam odwiedził.
Niewiedza Trumpa i kryzys systemowy USA
Escobar ostro krytykuje Trumpa: „funkcjonalnego analfabetę” z ograniczonym słownictwem, który słucha jedynie krótkich fragmentów Fox News i ignoruje prawo międzynarodowe. Jego wezwania do dowódców Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) do złożenia broni świadczą o oderwaniu od rzeczywistości.
Elita USA postrzega Iran, Rosję i Chiny jako koszmar, ponieważ Eurazja wymyka się spod ich kontroli. Wojna jest asymetryczna: Iran planuje długoterminowo, mając nienaruszone fabryki na wschodzie i tysiące dronów. USA brakuje doświadczenia – nie ma już Raya McGovern ani Chasa Freemana, tylko dyktatorów bez pojęcia o cywilizacji.
Wnioski: Zmiana paradygmatu w Azji Zachodniej
W ciągu zaledwie jednego tygodnia wojna przeobraziła Azję Zachodnią: wpływy USA słabną, petrodolar umiera, a BRICS pogrąża się w śpiączce. Iran płaci wysoką cenę, ale jego przygotowania i sojusze umożliwiają opór. Escobar ostrzega przed nieprzewidywalnymi eskalacjami ze strony „neo-kaliguli” Trumpa, ale „śmierć od tysiąca cięć” może powalić syndykat. Walka trwa – egzystencjalna dla Iranu, katastrofalna dla porządku globalnego.
W poważnej rozmowie na kanale „Daniel Davis Deep Dive” z 6 marca 2026 roku, były inspektor ds. uzbrojenia ONZ i oficer wywiadu Korpusu Piechoty Morskiej USA Scott Ritter oraz podpułkownik Daniel Davis (emerytowany żołnierz Armii USA) analizują obecną eskalację wojny z Iranem.
Ritter, uważany za jednego z najwybitniejszych ekspertów wojskowych, opisuje konflikt jako katastrofalną porażkę dla USA i Izraela. Wywiad koncentruje się na kłamstwach rządu USA, nielegalnej wojnie, lepszej asymetrycznej obronie Iranu i zbliżających się globalnych konsekwencjach. Jest to zjadliwa krytyka polityki USA pod rządami prezydenta Trumpa.
Kłamstwo przed wojną – paralele z Irakiem 2003
Ritter zaczyna od osobistej refleksji: W 2003 roku, jako inspektor ds. uzbrojenia w Iraku, ujawnił kłamstwa administracji Busha na temat broni masowego rażenia – i nie zdołał zapobiec wojnie. Dziś czuje się, jakby przeżywał ten sam koszmar na nowo. Stany Zjednoczone okłamały opinię publiczną, aby rozpocząć „wojnę z wyboru”, która nigdy nie powinna była zostać stoczona.
Atak na Iran – niespodziewany atak pod fałszywą flagą zawieszenia broni – był zbrodnią wojenną („perfidią” według Konwencji Genewskich). Najwyższy Przywódca Ali Chamenei (ajatollah Chamenei) został zamordowany, co można porównać do ataku na papieża lub patriarchę prawosławnego Rosji.
Ritter podkreśla: Chamenei wydał fatwę przeciwko broni jądrowej, którą uznali nawet Obama (w JCPOA z 2015 roku) i Tulsi Gabbard, przedstawicielka wywiadu narodowego Trumpa. Z powodu jego śmierci i zagrożenia egzystencjalnego, fatwa ta stała się nieaktualna – Iran ma teraz religijne prawo do rozwoju broni jądrowej.
450 kg uranu wzbogaconego do poziomu 60 procent może w ciągu kilku tygodni stać się materiałem nadającym się do produkcji broni.
Nieudany plan zmiany reżimu
Plan USA miał być blitzkriegiem: Ścięcie głowy Chameneiego pierwszego dnia, upadek reżimu, mianowanie nowego prorosyjskiego przywódcy – wszystko na kilka dni przed otwarciem giełdy.
Zamiast tego Iran nie poddał się, lecz odpowiedział atakiem z pełną siłą. IRGC (Gwardia Rewolucyjna) codziennie ostrzeliwuje precyzyjnie rakiety i drony amerykańskie bazy w Kuwejcie, Bahrajnie, Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Jordanii i innych miejscach.
Zniszczono pięć systemów radarowych THAAD (najnowocześniejszy amerykański system obrony powietrznej), wyłączono wart 1,1 miliarda dolarów radar wczesnego ostrzegania w Al Udeid.
Ritter: „Iran demoluje nas kawałek po kawałku – to największe zniszczenia amerykańskiej infrastruktury wojskowej od czasów wojny secesyjnej”.[1861–1865 md]
Iran korzystał z rosyjskiego i chińskiego wywiadu, aby zapewnić sobie precyzję. Przewaga powietrzna USA? Tylko teoretyczna – Iran nie uzyskał przewagi powietrznej, ale systematycznie demontował amerykańską obronę powietrzną.
Zasoby broni dalekiego zasięgu (pociski rakietowe) są na wyczerpaniu; piloci wkrótce będą musieli latać blisko [ nawet nad Iranem]– duże ryzyko zestrzelenia.
Iran ma 20 lat przygotowań – USA bombardują puste budynki
Ritter porównuje to do Pustynnej Burzy (1991): USA zniszczyły budynki, ale Irakijczycy je odbudowali.
Od czasu gróźb Cheneya z 2005 r. Iran podjął środki ostrożności: utworzono 12 autonomicznych okręgów wojskowych, zbudowano setki podziemnych bunkrów i przygotowano plany ewakuacji newralgicznego sprzętu.
Zbombardowane zakłady (np. Midnight Hammer) często stały puste – a Iran nadal produkuje.
Drony: Iran używa obecnie dronów FPV (z obrazem dla sterującego), które atakują cele amerykańskie i kurdyjskie znajdujące się 15-20 km w głąb lądu.
Bombardowania zabijają cywilów (np. 170 uczennic pierwszego dnia) – na podstawie map celów sprzed 15 lat. Brak aktualnych danych wywiadowczych, brak kuzynów – masowe morderstwo bez uzasadnienia.
Nielegalna wojna i naruszenie konstytucji
Żadnej rezolucji Kongresu, żadnego mandatu ONZ – oczywista wojna agresywna („najwyższa zbrodnia międzynarodowa” po Norymberdze).
Marco Rubio twierdzi, że doszło do „nadmiernego przestrzegania” Ustawy o uprawnieniach wojennych – Ritter to obala: Nie było bezpośredniego zagrożenia, trwały negocjacje (Oman), Iran negocjował w dobrej wierze.
Trump żąda „bezwarunkowej kapitulacji” – absurdalne bez wojsk lądowych. Żadna armia nie jest w stanie tego wyegzekwować.
Ritter: USA nie mają już żadnych sojuszników – zdradzają wszystkich (Kurdów, państwa Zatoki Perskiej, Izrael).
Iran łamie obietnicę ochrony złożoną przez USA: monarchie Zatoki Perskiej zdają sobie sprawę, że USA chronią jedynie Izrael.
Paralele z Irakiem, Libanem, Ukrainą – i wymiar religijny
Ritter obala narracje: Iran zajął ambasadę w 1979 r. z powodu tortur stosowanych przez CIA/SAVAK za czasów szacha (zainstalowanego przez USA w 1953 r.).
Bejrut 1983: USA interweniują w wojnie domowej.
Irak: nielegalna inwazja, opór uzasadniony.
Dziś: USA robią to samo na Ukrainie – zabijają tysiące Rosjan, dostarczając na Ukrainę broń.
Wojna religijna? Ritter: Izrael i chrześcijańscy syjoniści (kręgi Trumpa) dążą do biblijnego „Wielkiego Izraela”.
Amerykańscy oficerowie mówią o „czasach ostatecznych” – to czysta pycha („Bóg potrzebuje naszej pomocy”).
Aktualizacja z Ukrainy: Rosja wygrywa wojnę na wyniszczenie
Krótka dygresja: Ukraina podupada gospodarczo i politycznie.
Rosja wygrywa ze stosunkiem strat 10:1, rozszerza swoją armię i dominuje w wojnie dronów (jednostki Rubikonu).
Drony zmieniają wszystko – Zachód tego nie rozumie.
Rosja korzysta na chaosie naftowym na Bliskim Wschodzie – pojawiają się nowe rynki.
Wniosek: USA przegrywają – Iran stawia opór
Ritter: Ta wojna jest przegrana.
Żadnej zmiany reżimu, amunicja się kończy, bazy zostają zniszczone, globalna gospodarka (ropa kosztuje >120 dolarów za baryłkę) chwieje się.
Iran odniósł asymetryczne zwycięstwo – dzięki przygotowaniom, sojuszom (Rosji i Chin) i determinacji.
USA ryzykują wojnę lądową (82. Dywizja Powietrznodesantowa?) – to samobójstwo.
Cena: utrata wiarygodności, izolacja i potencjalnie Iran posiadający broń nuklearną.
Ten wywiad to brutalny rachunek sumienia: USA rozpoczęły nielegalną, nieplanowaną wojnę – i całkowicie ją przegrywają.
Ritter i Davis domagają się: prawdy zamiast propagandy.
Następne dni i tygodnie zadecydują o losie Bliskiego Wschodu – i globalnego porządku.
Kto by się spodziewał, że zazwyczaj pokłóceni z lewicową sektą „silnych razem”, słomiani patrioci dołączą, na razie tylko w mediach społecznościowych, do „silnych razem”, a konkretnie do politycznej subkultury „nienawidzących razem” i „kłamiących razem”.
Kult semityzmu i jego obrona
Aby móc się rozwijać każdy kult musi określić strategię dotyczącą docelowego zasięgu swojej uzurpacji oraz określić swoich wrogów. Im większy zasięg tym więcej wrogów, których trzeba zwalczać. Komunizm miał antykomunistów, a semityzm ma antysemitów.
Semityzm ma antysemitów, ale diabeł tkwi w szczegółach ponieważ:
Semityzm jest swoistą kryszą – słowem, które sprytnie ukrywa inne rzeczy. Są to: talmudyczny judaizm i wynikający z niego religijny rasizm idący w parze z rasizmem świeckim i ogólnie z syjonizmem. Z kolei antysemityzm wywołuje zarówno prawdziwe jak i fałszywe konotacje.
Antysemityzmem można nazwać nienawiść do Żydów i Arabów i jest to grzech. Natomiast uzasadniona niechęć i racjonalna krytyka Żydów lub Arabów nie są antysemityzmem.
Z powodu udanej ofensywy propagandowej heretyków – prożydowskich modernistów oraz tzw. „chrześcijańskich” syjonistów ogromna część katolików nie zdaje sobie sprawy, że talmudyczny judaizm jest religią antychrysta.
Czy antydiabelstwo jest antysemityzmem?
22 Któż zaś jest kłamcą, jeśli nie ten, kto zaprzecza, że Jezus jest Mesjaszem? Ten właśnie jest Antychrystem, który nie uznaje Ojca i Syna. 23 Każdy, kto nie uznaje Syna, nie ma też i Ojca, kto zaś uznaje Syna, ten ma i Ojca. – pisze św. Jan (1 J 22,23)
Antychryst to ktoś, kto ma przyjść przed paruzją Jezusa. Św. Jan zakłada też, że istnieje wielu osób cechujących się „duchem Antychrysta” – są to kłamcy i zwodziciele, którzy głoszą, że Jezus nie jest Chrystusem. „Kto zaprzecza, że Jezus jest Mesjaszem? Ten właśnie jest antychrystem, kto nie uznaje Ojca i Syna” / Kim/czym jest Antychryst?/
Wniosek jest jednoznaczny: katolickie antydiabelstwo nie jest antysemityzmem. Doskonałym przykładem na powyższe jest antydiabelstwo Grzegorza Brauna nienajgorzej udokumentowane podczas jego ostatnich wystąpień sądowych. Antydiabelstwo, które jest cenzurowane i zagłuszane wrzaskiem propagandy o antysemityzmie.
Wyznawcy PiS dołączają do „silnych razem”
Patrząc na to, co się dzieje w mediach społecznościowych nie sposób zauważyć, że wektor moralny u słomianych patriotów działa ostatnio bardzo podobnie jak u „nienawidzących razem”. Najczęściej działa tylko jedna wajcha, tylko jeden przełącznik – polityczny – bez używania rozumu i sumienia.
Osoby, które mają odwagę mówić więcej prawdy o realnej geopolityce, negatywnie oceniając Izrael i Ukrainę spotykają się z pomówieniami i wirtualnymi deportacjami do Rosji lub Iranu.
Taki jest niestety poziom intelektualny i moralny politycznej większości w Polsce.
Alon Mizrahi, izraelski dziennikarz, jeden z najbardziej godnych Żydów na świecie:
„Jesteśmy świadkami historii. Iran, ku zaskoczeniu wszystkich, niszczy amerykańskie bazy tak gruntownie, na tak dużą skalę i tak zdecydowanie, że świat nie jest na to gotowy.
W ciągu czterech dni Iran zdołał rozszerzyć swoją strefę militarnej dominacji w regionie. Iran zniszczył najcenniejsze i najdroższe na całym świecie bazy wojskowe, mienie i sprzęt.
Amerykańskie bazy w Bahrajnie, Kuwejcie, Katarze i Arabii Saudyjskiej należą do największych obiektów wojskowych na świecie. Budowa tych obiektów kosztowała biliony dolarów przez kilka dekad. Mówimy o tym, że większość wydatków wojskowych realizowanych przez ponad 30 lat poszła w marne.
Widzimy, jak radary kosztujące setki milionów dolarów każdy zostają zniszczone w jednej chwili. Obserwujemy całe bazy wojskowe opuszczane, palone, rabowane i niszczone. I mówię wam, o ile wiem, USA nigdy nie doświadczyły takich zniszczeń w całej swojej historii, może poza Pearl Harbor, ale to był tylko jeden atak.
Żaden wróg w konwencjonalnej wojnie nigdy nie zrobił tego amerykańskim siłom zbrojnym, jak robi to Iran teraz. Trudno w to uwierzyć. Sytuacja militarna jest tak poważna, że cenzura blokuje niemal wszystkie nowe informacje o tej wojnie. Jeśli zauważyłeś, każdego dnia otrzymujemy coraz mniej informacji.
Trzydzieści pięć lat temu, podczas pierwszej wojny w Iraku, pokazano nam niekończące się nagrania z Iraku. Wtedy inteligentne bomby i kamery były nowością, ale każdej nocy pokazywano nam nocne nagrania. Teraz prawie wcale nie widzimy żadnych filmów.
Zrozum to! Rzekomo jest to największa na świecie potęga militarna, posiadająca największe możliwości powietrzne, a czwartego dnia amerykańskiej ofensywy, rzekomo przełamując irańską obronę, nie widzimy żadnych oznak amerykańskiej dominacji na irańskim niebie. Gdzie są wszystkie nagrania wideo naszych samolotów przelatujących nad Teheranem lub jakąkolwiek inną częścią Iranu?
Amerykańscy żołnierze nawet nie mogą marzyć o postawieniu stopy na irańskiej ziemi. A by zrozumieć, jak desperacka jest ta wojna, już czwartego dnia słyszysz najbardziej szalone propozycje i pomysły administracji Trumpa. Proponują wysłanie wojskowej eskorty dla tankowców naftowych opuszczających Zatokę Perską. O czym ty w ogóle mówisz! Chcesz wysłać amerykańskie okręty w strefę zniszczenia przez tysiące irańskich rakiet? TERAZ nikt nie może przejść przez Cieśninę Ormuz.
Irańczycy przygotowują się do tego od dziesięcioleci. [Propagandziści Izraela i pomocników md] …afiszują się z pomysłem uzbrajania kurdyjskich milicji do inwazji na Iran. O czym ty w ogóle mówisz? Widziałeś mapę Iranu!? Wygląda na to, że administracja Trumpa nigdy nie widziała mapy Iranu! Wiesz, jak rozległe to jest? Co oznacza inwazja na Iran!? Czy myślisz, że milicja licząca 10 000 osób mogłaby najechać Iran!? A może nawet 50 000? A może 100 000? Iran ich pochłonie.
USA i Izrael już przegrały tę wojnę. USA i Izrael mogą zabić miliony cywilów w ich domach. Mają potężne bomby i mogą wysadzać budynki, ale nie wygrają tej wojny. Infrastruktura wojskowa i broń Iranu są głęboko pod ziemią na terenie całego IRANU. Ani Amerykanie, ani zwłaszcza Izraelczycy nie mają szans dotrzeć do tego wszystkiego. Są w poważnych tarapatach.
Zaczęli coś, czego nie mają szans dokończyć. Gdy to wszystko się skończy, USA nigdy nie wrócą do Azji Zachodniej. Nie będzie obecności Amerykanów na Bliskim Wschodzie. Mówię ci to teraz z całą pewnością.”
Według doniesień medialnych w Iraku zatrzymano pięciu obywateli Polski pod zarzutem szpiegostwa na rzecz Izraela. Według nieoficjalnych doniesień wśród zatrzymanych może być popularny youtuber podróżniczy Dawid Fazowski. Informacje na razie nie zostały oficjalnie potwierdzone przez polskie władze.
Pięciu Polaków zatrzymanych w Iraku
– Iracka Służba Bezpieczeństwa Narodowego poinformowała o aresztowaniu pięciu domniemanych izraelskich szpiegów posiadających polskie paszporty po odkryciu „podejrzanej komórki szpiegowskiej w kraju”. – pisze dziennikarz Defence24 Bartłomiej Wypartowicz.
Popularny profil zajmujący się konfliktami na świecie Clash Report publikuje wizerunki zatrzymanych.
Okoliczności zatrzymania
Według informacji wPolsce24 do zatrzymania doszło w samym sercu irackiej stolicy, gdzie od dni trwają burzliwe protesty. Pięciu mężczyzn z polskimi paszportami miało znaleźć się w samym centrum wydarzeń, co miało wzbudzić podejrzenia paramilitarnych oddziałów kontrolujących ulice.
Iracka Służba Bezpieczeństwa Narodowego poinformowała o aresztowaniu pięciu domniemanych izraelskich szpiegów posiadających polskie paszporty po odkryciu „podejrzanej komórki szpiegowskiej w kraju”. Na zdjęciu widzimy Dawida Fazowskiego, autora kanału „Przez świat na fazie”. W ostatnim czasie udało się na Bliski Wschód z grupą polskich turystów. Bardzo źle to wygląda.
O którą wojnę chodzi i o jaką Bestię? O wojnę, która znikła w chaosie wojen proxy. Głupcy ogłosili koniec historii, a po chwili koniec końca, gdy tymczasem nic nigdy się nie zmieniło w sposób zasadniczy.
Aby zrozumieć co się dzieje w historii należy zrozumieć czynnik duchowy, który jest kluczowy, związany zazwyczaj z religią prawdziwą – katolicką i religiami antychrysta – wprost albo w wersji proxy czyli ujawniający się przy pomocy ideologii – mieszanki fałszywej religii i polityki vide satanistyczna herezja o nazwie chrześcijański syjonizm, która obrzezała rozum amerykańskiej elicie.
Nad relacją z Izraelem i wypełnianiem proroctw czuwa Paula White, pastor w wydaniu żeńskim i doradca duchowy Donalda Trumpa.
Politycy trzeciej eRP połknęli pigułkę gwałtu?
Politycy polskojęzyczni od dłuższego czasu sprawiają wrażenie jakby połknęli pigułkę gwałtu. Z „ostrożności procesowej” należy jednak dodać, że całkiem niemała część zachowuje się inaczej, pozując na alfonsów. Pytaniem zasadniczym jest czy któryś z nich cokolwiek rozumie ?
To akurat sprawdzić łatwo. Wystarczy im zadać jedno bolesne pytanie – pytanie Marka Chodorowskiego o trzy projekty Bestii: Izrael, Unię i Ukrainę, których geopolityczne fiasko może poprawić los Polski.
A która wojna jest nasza?
Wojna, którą prowadzi przeciwko nam książę tego świata, grzesząc przeciw Ojcu, Synowi i Duchowi Świętemu przed początkiem czasów.
O autorze: CzarnaLimuzyna
==============================================
pokutujący łotr 6 marca 2026
Bardzo dobry, mocny tekst. Zwłaszcza przypadła mi do gustu ta “satanistyczna herezja o nazwie chrześcijański syjonizm, która obrzezała rozum amerykańskiej elicie” oraz “połknięcie pigułki gwałtu” przez politykierów polskich. Dwa nośne, zręczne idiomy, a opisują całą tragedię w jakiej utkwił świat i my razem z nim.
Bezcenny też jest filmik z wrzaskami tej syjonistycznej wariatki, która napędza drugie wariactwo: zalęgłe w starczej łepetynie jej pupila, z rudymi kłakami i czerwonymi plamami rozkładu, jak się podejrzewa, na szyi. Nawet porządnych okularów nie potrafiła sobie sprawić.
Jednak – zgodnie z tym, co powiedział ks. Bąk – my “mamy nad nimi niewidzialną przewagę”. To kolejny wart zapamiętania idiom. Bo my jeszcze w Polsce – tu i ówdzie – mamy Wiarę, tę prawdziwą, katolicką. A Bogu nawet garstka rycerzy wystarczy do przeprowadzenia Jego, a nie ich planu.