Piotr Gliński: Czy polskim premierem jest pajac?

Piotr Gliński: Czy polskim premierem jest pajac?

02.01.2026 tysol/piotr-glinski-czy-polskim-premierem-jest-pajac

Były wicepremier Piotr Gliński dosadnie skomentował w mediach społecznościowych przedświąteczny wpis premiera Donalda Tuska dotyczący cen paliw. 

Donald Tusk

Donald Tusk / PAP/Radek Pietruszka

Feralny wpis Tuska

22 grudnia Donald Tusk opublikował na platformie X zdjęcie porównujące ceny paliw z 2022 roku i z grudnia 2025 roku. Na nowszym zdjęciu widniała cena 5,18 zł za litr benzyny PB95.

Paliwo po 5.18. Mogę być winny grosika?

– napisał ironicznie premier, nawiązując do swojej obietnicy z czerwca 2022 roku. Wówczas jako lider Platformy Obywatelskiej mówił, że „gdyby był premierem, to rachunki za prąd i za gaz mogłyby wynosić połowę tego, co wynoszą teraz”, a także, iż „benzyna byłaby po 5,19 zł”.

„Cena nie oddaje realnej sytuacji na rynku”

Jak się później okazało, przynajmniej teoretycznie Tusk nie minął się z prawdą. Cena paliwa którą opublikował obowiązywała na jednej z konkretnych stacji paliw w województwie zachodniopomorskim. 

Do sprawy odniósł się jednak Demagog, wskazując, że przedstawiona przez premiera cena nie oddaje realnej sytuacji na rynku.

Według wielu źródeł średnie ceny benzyny bezołowiowej 95 na stacjach paliw są obecnie znacznie wyższe (…) wg Komisji Europejskiej – 5,85 zł (15 grudnia), Reflex – 5,78 zł (18 grudnia), AutoCentrum.pl – 5,66 zł (dane aktualizowane na bieżąco). Pokazanie jednej wyjątkowo niskiej ceny, pomijając informacje o znacznie wyższej średniej, to wybiórcze wykorzystanie danych pasujących do tezy. Oceniamy to na manipulację

– podsumował Demagog.

Ironiczna reakcja Piotra Glińskiego

Do cen paliw odniósł się także Piotr Gliński, publikując tuż po nowym roku na platformie X nowy wpis.

Byłem na Orlenie. Zapłaciłem 5,81 za litr. Czeski błąd czy polskim premierem jest pajac? – zapytał ironicznie były wicepremier.

Robalowy biznes zdechł. Zmarnowano pieniądze m.in. Polaków.

Robalowy biznes zdechł.

Zmarnowano pieniądze m.in. Polaków.

Korwin-Mikke: Musimy wrócić do kapitalizmu

2.01.2026 nczas/robalowy-biznes-zdechl-zmarnowano-pieniadze-m-in-polakow-korwin-mikke-musimy-wrocic-do-kapitalizmu

robaki robale swierszcz domowy jkm janusz korwin-mikke
NCZAS.INFO | Świerszcze i Janusz Korwin-Mikke. / Foto: Wikimedia / screen X (kolaż)

„Największa farma owadów Ynsect. Inwestorzy stracili 600 mln dolarów” – napisał na X użytkownik Informacje Giełdowe. Jak podkreślił, ponieważ środki pochodziły z budżetu UE, Polacy także zostali ograbieni na ten ideologiczny projekt. Do sprawy odniósł się m.in. Janusz Korwin-Mikke.

Użytkownik Informacje Giełdowe na X napisał, że, „zbankrutował flagowy projekt UE zrównoważonego rozwoju”. Powołał się przy tym na serwisy gaceta.es i tracxn.com.

„Największa farma owadów Ynsect. Inwestorzy stracili 600 mln $ (odpowiednik 7200 kawalerek 300000 każda). Inwestorzy: Unia Europejska, BNP Paribas, Peugeot Invest, Crédit Agricole i wielu innych” – czytamy we wpisie internauty.

„Fabryka we Francji, dziwna ta ich kuchnia. Chciano karmić tym białkiem ludzi. Ludzie jednak niejadki. Cóż, dopiero co czereśnie latem były w takiej cenie, że jak ktoś złapał w nich robaka, to go wysłał na zmywak, żeby odpracował to, co zeżarł!” – kontynuował.

„Więc to się nie mogło udać, ale że środki pochodziły z budżetu UE, to my Polacy też się dorzuciliśmy do tego robaczywego projektu” – podsumował.

Wpis udostępnił Janusz Korwin-Mikke ze swoim komentarzem. Jak podkreślił, „wbrew temu, co ludzie myślą, bankructwa to dobra rzecz”.

„Świadczą o zdrowiu gospodarki. Usuwane są z rynku firmy, które sobie nie radzą – a ich miejsce zajmują przedsiębiorcy robiący to, co trzeba i jak trzeba. Problemem nie jest bankructwo Ÿnsect (świadczące o rozsądku ludzi, którzy nie chcieli jeść robactwa) tylko to, że państwo (UE) zrobiło coś, czego nie powinno było robić: zajęło się gospodarką; w dodatku: nie z powodów ekonomicznych, tylko ideologicznych (tak, jak robiła to np. PRL)” – ocenił nestor polskiej prawicy wolnościowej.

„Więc chwała Bogu, że uznało swoją porażkę i zbankrutowało – a nie dopłacało do tego projektu w nieskończoność, jak to robiono w socjaliźmie sowieckim. Pytanie tylko jakim szantażem UE zmusiła BNP Paribas, Peugeot Invest, Crédit Agricole i wiele innych firm – by włożyły w to swoje pieniądze. Odpowiedź brzmi: bo to nie są firmy kapitalistyczne, mające kapitalistę-właściciela – tylko korporacje, którymi zarządzają managerowie, którzy nie odpowiadają swoim majątkiem za plajtę. Takie PRLe. Natomiast odpowiadają politycznie jeśli nie zastosują się do sugestii władz politycznych” – stwierdził Korwin-Mikke.

„Musimy – powtarzam po raz setny – wrócić do kapitalizmu” – stwierdził.

„PS: mieliśmy rok temu protestować przeciwko takiej fabryce owadziny pod Szczecinem; chyba już nie ma potrzeby?” – podsumował Janusz Korwin-Mikke.

Przerażająca tępota „bawiących się” w pożarze szwajcarskiej knajpy

Trump Fact News @Trump_Fact_News

ALERTE INFO : tragédie de Crans-Montana, une nouvelle vidéo accablante

Une nouvelle vidéo dévoilée montre une scène sidérante : aucune évacuation, la musique continue à plein volume, tandis que le feu se propage durant de longues minutes.

Autour des flammes, de nombreux jeunes dansent, filment et restent sur place, totalement inconscients du danger. Aucun extincteur utilisé. Aucune évacuation organisée. Aucune réaction immédiate. Tout laisse penser que plusieurs personnes visibles sur ces images font partie des victimes ou des blessés graves. (A)

0:04 / 0:15

Zdjęcie

711,7 tys. wyświetleń

Mercosur czyli umowa z hackenkreuzem i z małymi czapeczkami w tle

Mercosur z małymi czapeczkami w tle

Autor: pokutujący łotr, 2 stycznia 2026 Za: Salon24.pl

Pogodny

salon24/mercosour-czyli-umowa-z-hackenkreuzem-w-tle

Mercosur czyli umowa z hackenkreuzem w tle

1.09.2025

Kiedy w Argentynie wybory prezydenckie wygrał Javier Milei w “NCz” zapanowała swego rodzaju euforia. Ostatecznie wygrał przecież  liberał gospodarczy pełną gębą. Argentyński socjalizm zatrząsł się dzięki temu w posadach.

Przyznam szczerze, z umiarkowanym jednak zapałem czytałem wieści dochodzące z Argentyny, o zmianach jakie tam zachodzą, o przypominaniu argentyńskiej potęgi gospodarczej, która na początku XX wieku wywindowała ten kraj do grona najbogatszych państw świata. Czytałem o tym trzymając nieustannie  przysłowiowy palec na spuście. Miałem rację. Milei tuż po swoim zwycięstwie i wprowadzeniu drakońskich reform zaczął być jednak widywany w towarzystwie rabina, co zaowocowało jego późniejszą oficjalną deklaracją już jako prezydenta, że przejdzie on na judaizm. Oczywiście, nic mi do tego w co chce wierzyć prezydent Argentyny do niedawna odwołujący się do swoich chrześcijańskich korzeni.

Bardziej interesuje mnie co innego,  z jakiego powodu zamierza tak postąpić? Żeby zyskać? Co zyskać? Dobrobyt z pomocą obcych? Tak jak kiedyś Juan Peron, tylko w nieco inny sposób? Wiadomo nie od dzisiaj, że w roku 1944 Peron był wiceprezydentem Argentyny, i że miał on ogromny wpływ na los niemieckich zbrodniarzy i dygnitarzy III Rzeszy szukających w Argentynie bezpiecznego zacisza po swoich zbrodniach popełnionych w Europie. Proces asymilacji niemieckich bandytów w argentyńskim społeczeństwie  przebiegał bez zakłóceń, gdyż Ameryka Południowa naszpikowana była w wielu miejscach silnymi gospodarczo  kolonistami niemieckimi.

Po za tym, nowo przybyli obywatele wraz z sobą  transferowali  z pomocą Watykanu do południowoamerykańskich banków via Szwajcaria  zawrotne sumy dolarów, złoto oraz  dzieła sztuki zrabowane w Europie. Z racji tego, niemal każdy południowoamerykański dyktator chciał  widzieć takich gości u siebie, nie oglądając się zbytnio na ich wcześniejsze dokonania.

Strona tytułowa głośnej rozprawy doktorskiej pierwszego premiera Autonomii Palestyńskiej z 2003 r. Mahmuda Abbas’a The Other Face: The Contacts Between Nazism and Sionism (Inna Strona: Kontakty Między Nazizmem i Syjonizmem; 1984). Praca obroniona w 1982 r. w Instytucie Studiów Wschodnich Akademii Nauk ZSRR. https://en.mida.org.il/2014/06/23/abu-mazen-zionist-nazis/

I tak np. z gościny Alfredo Stroessnera prezydenta Paragwaju, z zresztą  zamiłowania hitlerowca (jego ojciec pochodził z Bawarii), korzystał przez lata osławiony anioł śmierci z Auschwitz, czyli  dr Josef Mengele, który ostatecznie zbiegł do Brazylii, po tym jak Mossad uprowadził z Argentyny  innego niemieckiego speca od rozwiązywania problemów żydowskich, Adolfa Eichmanna.

Nie trzeba także specjalnie dodawać, że hitlerowcy ściągnęli po czasie do tych cichych południowoamerykańskich zakątków  także swoich bliskich. Dzieci zbrodniarzy założyły tam z czasem własne rodziny i rozwinęły rodzinne biznesy, oczywiście  na zrabowanym majątku swoich rodziców. Dlaczego o tym piszę? A jak potencjalny czytelnik sądzi? Piszę dlatego, że obecne Niemcy chcą narzucić Europie umowę Mercosour, czyli umowę z państwami, gdzie po wojnie masowo zbiegli i ukryli się po wojnie   hitlerowcy wraz z rodzinami. Teraz ich potomkowie zza Atlantyku chcą wraz z niemieckimi krewnymi  z nad Renu i Odry wydrenować z Europy to, czego ich dziadowie nie zdążyli: a wszystko oficjalnie i niewinnie, a więc  w imię rozwoju gospodarczego: Argentyny, Paragwaju, Boliwii, Brazylii, Urugwaju i Wenezueli.


Dodajmy:

Ale Mercosur to nie tylko „hackenkreuz w tle”, jak chce Autor. Bo  jeszcze głębiej, za hackenkreuzami widać jak uwijają się na milionach hektarów argentyńskich upraw – kto? No taak, zgadłeś: małe czapeczki!.. https://www.youtube.com/shorts/czxa_Ouc8I8

(PŁ)

Kto chce zrobić z Dmowskiego rusofoba? I w jakim celu?

Kto chce zrobić z Dmowskiego rusofoba?

Jan Engelgard myslpolska/kto-chce-zrobic-z-dmowskiego-rusofoba/

Taki cel postawiło sobie wielu „konserwatystów” i „narodowców” – i to od wielu lat. Były nawet poważne i mniej poważne inicjatywy wspierane zza Oceanu, by taki pogląd zakorzenić w Polsce, by zbudować u nas antyrosyjską endecję, bo opinia o Dmowskim jako o zwolenniku dogadania się z Rosją była przeszkodą w zaprogramowaniu Polski po 1989 roku jako państwa rusofobicznego.

Ostatnim czasy mamy kilka wypowiedzi będącymi pogłosem tej socjotechnicznej operacji. I tak Sławomir Mentzen, raczej nie znający istoty myśli Dmowskiego, cytuje wyrwany z kontekstu fragment z jednej z jego książek:  „Mam pogardę dla Moskali za ich azjatycką skłonność niszczycielską, za tę bezceremonialność, z jaką tratują po niwach wiekowej pracy cywilizacyjnej, za tę wschodnią nieodpowiedzialność przed własnym sumieniem, która w każdej sprawie pozwala mieć dwa oblicza”. Słusznie wytknął mu Jan Sadkiewicz z wydawnictwa Universitas, zajmujący się wydawaniem dzieł realistów i polskich konserwatystów, że zwyczajnie manipuluje tekstem Dmowskiego. I przypomina jak on brzmiał w całości:

„Nienawidzę ludzi nikczemnych, bez względu na to, czy są Niemcami, Moskalami, czy moimi własnymi rodakami, a może najbardziej w ostatnim wypadku. Nienawidzę nauczycieli, którzy, mając z powołania swego obowiązek uczyć i wychowywać młodzież, znęcają się nad nią, zabijają jej siły fizyczne w zarodku, znieprawiają ją moralnie, powstrzymują lub wypaczają jej rozwój umysłowy. Nienawidzę sędziów, którzy zamiast czynić sprawiedliwość nadużywają prawa do obrony tych lub innych interesów, do prześladowania politycznych przeciwników. Nienawidzę urzędników, którzy, będąc organami machiny państwowej, powinni ułatwiać organizację życia i przyczyniać się do jego postępu, a tymczasem pracują nad unicestwieniem najlepszych wysiłków, nad powstrzymaniem, a nawet cofnięciem życia w jego rozwoju. Nienawidzę duchownych, którzy, postawieni dla podnoszenia ludu moralnie i zaopatrzeni w tym celu w tak potężne środki, jak konfesjonał i kazalnica, używają ich na rzecz bieżących interesów politycznych. Postępowanie ich wszystkich poczytuję w mniejszej lub większej mierze za taką samą zbrodnię, jaką byłby czyn lekarza, który wezwany do chorego, znalazłszy w nim swego osobistego lub politycznego przeciwnika, daje mu zamiast lekarstwa — truciznę (…)

Niemiec, który widząc, że w interesie państwa pruskiego trzeba podbić dla kultury niemieckiej Poznańskie, osiądzie tam i całą swą energię obróci na umacnianie w naszym kraju niemczyzny, który będzie przygarniał dzieci polskie i uczył je po niemiecku, który w posiadłości swej zorganizuje zarząd niemiecki i wpływem kulturalnym otoczenie swe będzie przerabiał na Niemców, który będzie zakładał niemieckie instytucje filantropijne — tylko szacunek we mnie wzbudzi, jakkolwiek będę go uważał za niebezpieczniejszego wroga od tamtych i przede wszystkim będę starał się walczyć z jego usiłowaniami. Moskal, który by kupił majątek na Litwie i osiadł tam jedynie po to, żeby szerzyć wpływ rosyjski, żeby w chłopach białoruskich budzić pociąg do moskiewszczyzny, równie może być pewny mego szacunku jako człowiek idei, umiejący pracować dla swego narodu, ale i tego, że będę się go bał bardziej niż jego braci czynowników… Uważam to za dowód upadku moralności obywatelskiej i słabości umysłowej u tych kierowników naszej opinii, którzy nie widzą różnicy między uczciwą walką narodową a zwykłą zbrodnią, którzy nie mają poczucia sprawiedliwości pozwalającego im czuć pogardę i nienawiść dla nikczemnika lub barbarzyńskiego niszczyciela pracy cywilizacyjnej, a jednocześnie zdobyć się na szacunek dla szlachetnego, choćby najniebezpieczniejszego przeciwnika; którzy nie rozumieją, że bez nienawiści, ale z szacunkiem dla przeciwnika można najzawzięciej z nim walczyć”.

I Sadkiewicz tak to komentuje: „Gdyby Dmowski (czy ktokolwiek) gardził Rosjanami (czy Niemcami, czy jakimkolwiek innym narodem jako takim) to nie byłoby w tym nic cennego i nie należałoby w tym szukać żadnej pozytywnej nauki”.

I drugi przypadek to Robert Winnicki, banita polityczny, który stara się powrócić do gry i emanuje swoimi pseudo-intelektualnymi wypocinami. Polemizując z Januszem Korwin-Mikke pisze:

„Panie Januszu, zawsze intrygowała mnie ta Pańska opowieść o Rosji uciemiężonej przez ZSRR, Rosji będącej de facto przeciwieństwem Sowietów i tak dalej. Opowieść jest absurdalna nie tylko z punktu widzenia polskich doświadczeń z Moskwą, będących 500-letnim continuum obrony przed agresją tej stepowej cywilizacji, mordowania Polaków, niszczenia naszej spuścizny materialnej, zabierania nam Kresów itd. Ona jest absurdalna przede wszystkim z punktu widzenia… Rosjan. Współczesna Federacja Rosyjska jest nie tylko prawną spadkobierczynią ZSRR. Rosja, zwłaszcza putinowska, jest dumna ze swojej sowieckiej części historii, utożsamia się z nią, gloryfikuje ją, uważa za rdzeniowo, tożsamościowo własną. Kultem otoczone są zbrodnicze formacje z Armią Czerwoną na czele, kultem otoczony jest Stalin, buduje się mu pomniki, niektóre nawet święcone przez prawosławnych księży (!) Pułkownik KGB Putin nie określa rozpadu ZSRR mianem chwili, w której „Rosja wyswobodziła się z Sowietów” tylko „największej katastrofy geopolitycznej XX wieku”. Zresztą kult zbrodniczego państwa totalitarnego, zbrodniczych formacji i postaci nie jest wyłącznie odgórną polityką państwa. Około 60% Rosjan pozytywnie ocenia Stalina, który wygrywa plebiscyty na największego przywódcę Rosji w całej (!) jej historii”.

Opinie i oceny tyleż absurdalne i głupie, co prostackie, wyjęte niczym z notatnika agitatora, mogące z powodzeniem ukazać się w Gazecie Wyborczej czy na stronach OKO.Pres, o ukraińsko-banderowskich portalach nie wspomnę. Jeśli ktoś uznający się za inteligenta mówi, że od 500 lat Rosja jest agresorem (czyli mniej więcej od 1525 roku), to znaczy, że jest półinteligentem i ignorantem. Tak samo kiedy jest mowa o „zbrodniczej formacji” jaką była Armia Czerwona, która w czasie II wojny światowej była główną sojuszniczką USA i Wielkiej Brytanii (i Polski) w walce z III Rzeszą. I dzięki której ten młody i niedouczony człowiek mógł urodzić się w Zgorzelcu. Kłamie też, kiedy mówi, że w Rosji jest państwowy kult Stalina. Jest, ale lokalny i szerzony głównie przez komunistów. Swego czas nieodżałowany prof. Bogusław Wolniewicz mówił, że nie można domagać się od Rosjan potępienia w całości Stalina, bo w przeciwieństwie do Hitlera, który sprowadził na Niemcy największą klęskę w historii, Stalin doprowadził do największego zwycięstwa Rosji w historii. Mniejsza o to, to są kwestie, które są wewnętrzną sprawą Rosji i żaden Winnicki tego nie zmieni.

Wracajmy do Dmowskiego. We wstępie do wyboru tekstów Romana Dmowskiego o Rosji i Ukrainie pisałem: „Rosję postrzegał Dmowski jako kraj raczej obcy cywilizacyjnie, z dużymi wpływami turańszczyzny, choć nieraz podkreślał jego chrześcijański charakter, który według niego reprezentował naród rosyjski, w przeciwieństwie do rządu, który oskarżał nie tylko o „azjatyckość”, ale także o uleganie wpływom niemieckim. Jednak wbrew temu co twierdzą obecni zwolennicy tezy o „antyrosyjskości” Dmowskiego ta charakterystyka nie miała na celu dyskredytacji Rosji, lecz jej zrozumienie”.

W roku 1925 precyzował: „Nauczyłem się na stosunek nasz do Rosji patrzeć w perspektywie dziejowej, ze spokojem, w którym myśli politycznej nie zamącają namiętności, wytworzone przez przeszłość i podsycane stale do ostatnich czasów przez politykę rosyjska względem Polski, o ile ją można było nazwać polityką. Zdaniem moim, było rzeczą niegodną naszego narodu oburzać się jedynie na krzywdy, protestować przeciw nim i albo czekać na zmianę postępowania Rosji, albo też ślepo dążyć do jej zguby, chociażbyśmy sami mieli razem z nią zginąć”.

I dodawał: „Wejście na równą drogę z Rosją przyszłości to praca, wymagająca wielkiego wysiłku myśli i energii. Jest to najtrudniejsze z zadań naszej polityki, nie tylko ze względu na przeszłość, ale także i dlatego, że wobec jego wagi dla naszej przyszłości, najwięcej tu napotykamy przeszkód ze strony obcych, wrogich wpływów zarówno u nas, jak w Rosji”.

A w 1931 kończył: „Rosja istnieje dziś, jako nasz sąsiad i to sąsiad najważniejszy, jak to przyszłość niezawodnie pokaże. Pomimo bowiem całego starania, jakie wykazują dziś Niemcy w zaprzątaniu naszej uwagi, zanosi się na to, że ich rola i znaczenie, dziś jeszcze ogromne, stopniowo zmaleje, gdy tymczasem, zdaniem moim, Rosja zbliża się do roli pierwszorzędnej w stosunkach światowych. Naród nasz musi sobie jasno zdawać sprawę z jej położenia i z roli, która jej w świecie przypada, i musi dobrze wiedzieć, do czego sam dąży w stosunku do Rosji. To jest najtrudniejszy dla myśli polskiej, ale na pewno najważniejszy dla przyszłości polskiej dział naszej polityki zewnętrznej”.

To są prawdziwe wskazania Dmowskiego, których nie chce znać uznający się za endeka Winnicki. Cytowanie z lubością ostrych ocen Dmowskiego na temat Rosji i jej aparatu urzędniczego w okresie niewoli, kiedy duża część Polski była jej częścią – jest intelektualnym nadużyciem. Owszem, Dmowski atakował konserwatystów i ugodowców za ich bierność wobec Rosji i uległość, ale sam potem przejął większość ich postulatów. Po 1918 roku Polska i Rosja (bolszewicka) były to dwa odrębne organizmy, i wtedy Dmowski uznał, że trzeba myśleć o trwałym ułożeniu naszych relacji, bez historycznych fobii i urazów. Wtedy sformułował wizję, że bolszewizm w Rosji minie w ciągu trzech pokoleń, ale naród rosyjski zostanie i to jest nasz punkt odniesienia. Tymczasem pan Winnicki proponuje nam powtórkę z tamtych czasów i opowieści o „stepowej cywilizacji”.

Ułożenie przez Polskę dobrych relacji z Rosją nie wymaga od nas akceptacji wszystkiego, co w Rosji istnieje, tylko uznanie, że jest ona inna od nas, ma swoją tradycję i swoją wizję historii. Tylko tyle. Nie trzeba być „prorosyjskim”, by postulować realistyczną politykę Polski wobec Rosji – próby przerabiania Rosji na nasze podobieństwo i zgodnie z naszymi o niej wyobrażeniami – są szaleństwem. Dlatego właśnie w tym dniu, rocznicy śmierci Romana Dmowskiego, przestrzegam przed samozwańczymi jego spadkobiercami, przed fałszerzami jego spuścizny ideowej i programowej, przed antyrosyjską „endecją”.

Jan Engelgard

Sunday Strip: The Goal of Socialism… —- …is Communism.

Sunday Strip: The Goal of Socialism…

is Communism.

DR. ROBERT W. MALONE
JAN 2∙PREVIEW



If you don’t see either, does that mean you’re no-brained?





Some have requested a schedule for my Hawaii speaking tour to stop the draconian vaccine mandates being imposed on Hawaiians; here it is:

For more information, visit:

https://www.keepvaccinationsoptional.org/


OSTRZĄ BANDEROWCOM SIEKIERY

OSTRZĄ BANDEROWCOM SIEKIERY

Krzysztof Baliński

Dlaczego do uchwały Rady Ministrów wrzucili zapis o „wprowadzeniu odrębnych przepisów dotyczących zwalczania różnych przejawów „mowy nienawiści” – przecież antysemityzm to „mowa nienawiści”? Czy nie chodzi o objęcie uchwałą „ukrainofobii”, o wykorzystanie uchwały do zwalczania „antyukraińskiego rasizmu” i wmówienie Polakom, że to taki inny antysemityzm, a nawet więcej – że jest równoznaczny z antybanderyzmem?

Przejdźmy do konkretów. Socjolożka z Żydowskiego Instytutu Historycznego Anna Landau alarmuje: „Już 10 lat temu Michał Bilewicz zdiagnozował, że współczesny antyukraiński rasizm w Polsce to kopiuj wklej przedwojennego polskiego rasizmu antysemickiego”. Były prezes Związku Ukraińców w Polsce Piotr Tyma (Петро Тима), w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” ujawnił, że dzięki grantom z Fundacji Batorego będzie monitorował wpisy w Internecie pod kątem „mowy nienawiści” wymierzone w Ukraińców. Tymczasem sam, fragment pomnika w Domostawie obrazujący polskie dziecko nabite na ukraińskie widły, porównał do „komara na widelcu”.

Wzorując się na Żydach i ich definicjach „antysemityzmu”, wypracowali równie kuriozalne definicje „antyukrainizmu”. Antyukraińską fobią, nienawistną postawą wobec Ukraińców jest wypominanie, że pomoc, jaką udzielamy jest rozkradana, a oni przecież bronią Polski przed Putinem. Dla Weroniki Marczuk zarzuty korupcyjne CBA pod jej adresem to „efekt antyukraińskich uprzedzeń” (co przypomina debatę w Muzeum Polin, gdy żydowski naukowiec ogłosił: „Mówienie o skorumpowanych sitwach u władzy i ich rozbijaniu jest antysemickie”). Gdy w Legnicy złomiarze skradli krzyż z kopuły cerkwi, prowidnyk Ukraińców w Polsce Mirosław Skórka mówił o „ewidentnie symbolicznym geście pokazującym narastającą wrogość do społeczności ukraińskiej w Polsce”. Wtórował mu ambasador Ukrainy: „Zwracam się do organów ścigania Rzeczypospolitej Polskiej – uczyńcie wszystko, aby ta oraz wszystkie podobne zbrodnie przeciwko Ukraińcom i ukraińskości doprowadzone zostały do logicznego końca –  wyroków sądu zgodnie z prawem RP”. Uwagę przy tym zwraca, że o incydencie powiedział „zbrodnia”, a Rzeź Wołyńską zawsze nazywa „wydarzenia”.

Naśladują Żydów w metodach polowania na polskich nienawistników. Przy czym żydowski modus operandi polega na wysyłaniu w świat kłamstw o „polskich obozach”, a ukraiński o funkcjonujących po wojnie „polskich obozach koncentracyjnych dla Ukraińców”. Oba kłamstwa w jednym połączyła dziennikarka CNN, gdy zapytała: „Czy polska pomoc dla Ukrainy nie jest próbą naprawienia krzywd polskich obozów koncentracyjnych?”. O „polskim obozie koncentracyjnym dla partyzantów UPA w Świętochłowicach” obszernie w swoich książkach pisze Anne Applebaum. I wybiela przy okazji rolę komunistów żydowskich w mordowaniu polskich patriotów, bo łagier ten nie był – jak kłamliwie utrzymuje – polskim, lecz żydowskim obozem śmierci, bo w sposób sadystyczny, z niezwykłym bestialstwem mordowano w nim przede wszystkim Polaków, bo jego komendantem był Salomon Morel, szefem więziennictwa Mosze Wassersturm, szefem MO w pobliskim Będzinie Jurek Furstenfeld, a prokuratorem w pobliskich Gliwicach Mietek Rosenkranz.

Ukraińcy agresywnie forsują antypolską narrację historyczną. Tak, jak Żydzi oskarżają powstańców warszawskich o mordowanie ocalałych z getta, tak oni oskarżają AK o mordowanie Ukraińców i głoszą: „Ukraińcy byli uciskani przez Polaków w tak okrutny sposób, że trudno to sobie wyobrazić”. Ukraiński minister Andrij Sybiha, po tym jak w „Gazecie Wyborczej” pojawiły się informacje o 15-letniej Ukraince, która miała doświadczyć przemocy psychicznej w formie obraźliwych wiadomości głosowe, wezwał Polskę do ukarania „przejawiających ksenofobiczną postawę wobec Ukraińców”. Na Facebooku napisał: „Szkoda, że trzeba wracać do spraw haniebnego traktowania Ukraińców w Polsce”. Dorzucił też: „Nalegam na sprawiedliwą karę dla tych, którzy pozwalają sobie na ksenofobiczne sprawy przeciwko Ukraińcom w Polsce. Uważam, że takie zachowanie nie może i nigdy nie będzie normą w cywilizowanym społeczeństwie europejskim”. Nie omieszkał też poinformować, że „poruszył incydent wraz z szefem polskiego MSZ podczas wizyty Wołodymyra Zełenskiego w Polsce i otrzymał zapewnienie, że strona polska odpowiednio zareaguje”. Ale nie „poruszył”, że w Jeleniej Górze 14-letnia Ukrainka zamordowała kuchennym nożem 11-letnią Danusię, wzorową i wszechstronnie uzdolnioną koleżankę ze szkolnej klasy, bo „chciała sprawdzić, jak się zabija człowieka”, że do szkoły przychodziła z nożem i że otwarcie go ostrzyła. Nie „poruszył” też tematu dzieci w polskich szkołach, które są terroryzowane i zmuszane do słuchania banderowskich pieśni.

O antyukraińskim rasizmie nieprzerwanie gardłuje czołowy orędownik tępienia „mowy nienawiści” – Paweł Kowal. Ten obrzydliwie proukraiński typ jest spokrewniony z Heleną Łuczywo, wieloletnią zastępczynią Adama Michnika, wnuczką płk. Ferdynanda Chabera, funkcjonariusza Centralnego Biura Kontroli Prasy MBP i kierownika Wydziału Propagandy KC PPR, której córka Łucja Koch jest szefową Działu Edukacji w Muzeum Polin, głównej manufaktury walki z „mową nienawiści”. Ciotka Kowala w 2002, 2004 i 2005 roku notowana była na liście najbogatszych Polaków, a Kowal został pełnomocnikiem Tuska do spraw odbudowy Ukrainy i nawołuje do przekazywania polskich funduszy ukraińskim oligarchom. Czyżby chciał, śladem cioci, doszlusować do elity finansowej kraju?

Kto jeszcze w Polsce bierze czynny udział w promowaniu narracji, że wypominanie Ukraińcom zbrodni na Wołyniu to „mowa nienawiści”? Od początku III RP środowisko skupione wokół „Gazety Wyborczej”, które tropiąc wszelkie przejawy nacjonalizmu w Polsce,  przeszło do porządku dziennego nad ideologią OUN, któremu nie przeszkadza, że bandyci, których biorą w obronę, mają na sumieniu śmierć kilkuset tysięcy Żydów. Mimo świadomości, iż ofiarami UPA byli jej ziomkowie, robi to Anne Applebaum, wmawiając nam przy tym, że nacjonalizm nie jest zły, jeśli nie jest nacjonalizmem polskim, a jeśli jest antypolski – to wspaniale. Bardzo często mija się też z prawdą. Choćby wtedy, gdy zrównuje zbrodnie banderowców z akcją „Wisła”. „W końcu czerwca 1947 siłom interwencyjnym udało się wreszcie, część z liczącej sobie 140 tys. społeczności ukraińskiej wypędzić z jej siedzib, wepchnąć do brudnych bydlęcych wagonów i przesiedlić na północ i zachód Polski. To był krwawy i bezwzględny proces, tak samo krwawy i bezwzględny jak wymordowanie mieszkańców Wołynia trzy lata wcześniej” – pisze w jednej z książek.

Takimi żartami popisuje się Zełenski. Na przykład o „Ukraińcach ratujących Żydów podczas II wojny światowej”. Ale to nie tylko dowcip podrzędnego komika. Tu chodzi o wysłanie w świat przesłania, że to Polacy tworzyli formacje pomocnicze w niemieckich obozach zagłady, że to Polacy mordowali a Ukraińcy ratowali i że to Polacy a nie UPA ćwiczyli mordowanie Żydów podczas „wydarzeń” na Wołyniu. I już wiemy, dlaczego nikt nie przyjdzie nam z pomocą, kiedy zostaniemy najechani, że będzie to bój o wyzwolenie Polski spod okupacji – trzymając się słów Sybihy – „tych, którzy pozwalają sobie na ksenofobiczne sprawy przeciwko Ukraińcom w Polsce”. Wiemy też, że noblistka Olga Tokarczuk (tak, jak niegdyś Wolter u boku carycy) zaapeluje do przywódców „państw demokratycznych” (w tym Zełenskiego), aby zrobili porządek z tą „Polską – ostoją nierządu i zabobonu, prześladującą mniejszości”.

Dlaczego w Polsce mogą już wszystko? Nie tylko dlatego, że pomoc ze strony Polski jest im dana raz na zawsze i nie muszą o nią zabiegać. Nie tylko dlatego, że „sługa” nie może dyktować swemu panu, co ma robić. Ale dlatego, że widzą, jak Polacy są spolegliwi wobec Żydów, którzy ich poniżają i oskarżają o różne niegodziwości, a oni, dla wkradzenia się w ich łaski, godzą się na plucie w twarz i jeszcze za to płacą. No i dlatego, że widzą, jak Polacy są słabi wobec roszczeń żydowskich i dla udobruchania Żydów zwracają im majątki.

Sprawę można drążyć pytaniem: Czy „ukrainizacja” Polski nie jest dziełem środowisk „sympatyzujących” z oligarchami, z których tylko jeden na 100 ma nieżydowskie pochodzenie? Czy w całej miłości do Ukrainy nie chodzi o Zełenskiego i jego oligarchów, których łączy jedno – przed świętem Chanuki gremialnie udają się prywatnymi odrzutowcami do Izraela? Czy przyczyną nie jest także to, że Polską i Ukrainą od dekad rządzi żydokomuna? Warszawska ulica o „pierwszym niekomunistycznym rządzie wolnej Polski” mówiła: „Sami Żydzi tylko jeden Syryjczyk” (chodziło o ministra przemysłu Tadeusza Syryjczyka). Dziś o rządzących Ukrainą ulica kijowska mówi: „Sami Żydzi tylko jeden Tatar” (chodzi o Rinata Achmetowa), a my o polskim rządzie mówimy: „Sami Ukraińcy tylko jeden Niemiec” (ale i on ma ukraińską konkubinę). I jeszcze jedno – śledząc kariery polskich polityków powiązanych z Ukrainkami można pytać, czy karier nie porobili dzięki machinacji kadrowej podobnej do funkcjonującej od dekad „Instytucji Esterki”, która polega na pomyślnym swataniu Polaków z Żydówkami?

Dlaczego na Ukrainie nie istnieje w ogóle temat odszkodowań za  mienie pożydowskie? Co jest o tyle zastanawiające, że  przed wojną większość Żydów mieszkała na wschodnich terenach II RP i tam pozostały majątki większości ofiar Holokaustu. Czy nie dlatego, że na Ukrainie wszystko przejęli Żydzi i trudno byłoby wysuwać do tych majątków roszczenia? Może też chodzić o swoistą rekompensatę dla Ukraińców, którzy pozwolili Żydom rozkraść Ukrainę oraz przejąć grunty rolne i lasy, poprzez wypuszczenie banderowskich sotni do Polski, żeby ją złupić? A jak już złupią to (tak, jak w wojsku chazarskim) dojdzie do podział łupów, połowę zagarnie wódz czambułu. A za złupione wykupi kolejny kawałek Polski.

Ukraińcy (tak, jak Żydzi) nakłaniani są do nabywania polskiego obywatelstwa. Hebrajskojęzyczne portale instruują, że w ten sposób „można dochodzić roszczeń majątkowych za mienie pozostawione w Polsce przez „wypędzonych” w marcu ’68. A Ukraińców przecież też „wypędzono” podczas akcji „Wisła”, i też mają prawo do pozostawionych majątków! Przypomnijmy, że gdy w 2018 r. Kongres uchwalił Act 447, PiS mamiło opinię publiczną tym, że spłaty Żydom nie naruszą interesów Polaków, bo zostaną zrekompensowane wypłatami od Niemców. Dziś PO mami tym, że wielomiliardowa pomoc dla Ukrainy nie narusza interesów Polaków, bo zostanie zrekompensowana pieniędzmi skonfiskowanymi Ruskim. 

Na Dzikich Polach doszło do wielkiego skandalu – „masowego schematu defraudacji w przemyśle energetycznym” (by zacytować komunikat ukraińskiego biura antykorupcyjnego – NABU). Z Ukrainy do Izraela zbiegł Timur Mindycz „blizkij drug” Zełenskiego. To nie tylko wizerunkowa katastrofa prezydenta, ale i cios w polskich Ukrainerów, którzy w tym jakiś udział mieć musieli! I tu postawmy tezę: Polska już spłaca roszczenia żydowskie m. in. poprzez pomoc dla Ukrainy, która jest niczym innym, jak pomocą dla żydowskich oligarchów, którzy dzielą się rozkradzionymi w ten sposób pieniędzmi z Izraelem. Hipotezę taką wzmacnia to, że „pomocą” dla Ukrainy zajmuje się Paweł Kowal oraz Anne Applebaum. Ta ostatnia przy pomocy Radka (chociaż, nie wiemy, czy wtajemnicza w to wszystko swego głupkowatego męża).

Hipotezę taką wzmacnia to, że Pawło Kowal skarcił Tomka Terlikowskiego za to, że „mówi o korupcji a to drugorzędna sprawa, bo toczy się wojna i Ruscy wysadzają tory”, i tekst Applebaum zatytułowany „Czym korupcja w Kijowie różni się od korupcji w Waszyngtonie?”, w którym przekonuje, że „afera korupcyjna w otoczeniu Zełenskiego oznacza, że ukraiński system polityczny jest zdrowy i działa zgodnie z prawem”. Hipotezę taką wzmacnia także to, że po wyjściu na światło dzienne afery Mindycza, Radek Sikorski natychmiast przelał z konta MSZ do Kijowa 100 milionów dolarów. No i jeszcze jedno – wypominanie, że Timur (i jego żydowska drużyna) miał paszport izraelski i że zwiał do Izraela, to już jawny „antysemityzm”. Bo przecież on tylko znalazł schronienie w Izraelu przed antysemitami z NABU.

A co do Radka to kiedyś, na wiadomość o aresztowaniu Sławomira Nowaka, padł na niego blady strach. Wielbiciel Twittera stracił chęć do tweetowania. Milczał całymi dniami. Co tym bardziej dziwiło, że wcześniej na podobną aferę korupcyjną zareagował tweetem: „Powiedzieć o ukraińskiej gospodarce, że nie jest skorumpowana, to tak jak powiedzieć o Julii Tymoszenko, że jest niepokalanie uczciwa”. Szefowi jednego z najbardziej zżeranych korupcją ministerstw odpowiedzieli wówczas blogerzy: „Mówić, że gospodarka polska nie jest skorumpowana, to tak jakby mówić, że Anne Applebaum jest dziewicą”.

Do afery Mindycza doszło po naciskach władz amerykańskich, do których docierały sygnały, że kontrola nad pomocą wysyłaną Ukrainie kończy się na polskiej granicy, i gdy w Senacie USA zapytano, skąd Zełenski wziął 700 mln dolarów (bo na tyle wyceniła jego majątek „Forbes”). I właśnie dlatego zapytać trzeba: Czy, po zakończeniu wojny, ukraińscy oligarchowie obłowieni na polskiej pomocy, nie ukryją zrabowanych pieniędzy nad Wisłę, pod opiekę warszawskich rabinów z Chabad, którzy pomogli im się nakraść?

Nie należy też wykluczyć innego scenariusza: W przypadku totalnej klęski na froncie – dostaną azyl w Polsce. Azyl dostaną też ukraińscy nacjonaliści, którzy, dzięki pieniądzom od oligarchów nabyli dziwną przypadłość – nie są zwolennikami „Ukrainy dla Ukraińców”, są tylko „wrogami Rosji”, Żydom nie zagrażają, ale są na tyle zapalczywi, że doprowadzą do wojny domowej w Polsce.

Pikanterii aferze dodaje, że Timur Mindycz, przed odlotem do Tel Awiwu wpadł do synagogi sekty Chabad w Warszawie. Nie wiadomo tylko, czy na modlitwę czy na rozmowy biznesowe, bo Chabad w Polsce (tak, jak na Ukrainie) nie zajmuje się krzewieniem mądrości Talmudu, a biznesem, szczególnie przejmowaniem kamienic. I tu pytanie: Czy to Chabad nie dokończy przedwojennego żydowskiego zamysłu: „Wasze ulice, nasze kamienice”. I czy nie uzasadnione jest podejrzenie, że Timur i jego „blizkij drug” Wołodymyr to tylko kurierzy przewożący, pod ochroną Mosadu i ABW, zrabowane pieniądze do Izraela?

Co jeszcze świadczy o tym, że to wojna żydowska? Bo jest w interesie osiadłych w Nowym Jorku skomunizowanych żydków z Galicji. Bo Tom Rose powiedział w Senacie: „Izrael prowadzi wojnę na siedmiu frontach, sześciu na Bliskim Wschodzie a siódmym w Europie”. Bo nacjonalista żydowski stał się nacjonalistą ukraińskim, wybaczył banderowcom unicestwienie swoich ziomków i żydowskim niedobitkom na Ukrainie nie pozwala powiedzieć na Banderę złego słowa. Bo takiego sojuszu broni żydokomuna w Polsce, a osłonę medialną zapewnia „Gazeta Wyborcza” i TV Republika (która swą siedzibę wynajęła od warszawskiej gminy żydowskiej). Bo PiS i KO w tej sprawie zachowują się, jak Komintern w odniesieniu do wojny polsko-bolszewickiej, wykazują pełną jednomyślność, a drobne animozje wynikają jedynie z licytowania się, kto da Ukrainie więcej.

A na koniec kilka konkluzji:

Coś wisi w powietrzy, coś się święci, coś Polakom szykują. Wkrótce uraczą nas uchwałą o „Przeciwdziałaniu antyukrainizmowi i wspieraniu życia ukraińskiego w Polsce na lata 2026-2100”, która będzie przewidywać sankcje karne wobec Polaków, będzie kompatybilna z ogłoszonymi przez Tuska „pięcioma przykazaniami” ostrzegającymi Polaków, że każde „ale” wobec Ukrainy oznacza zdradę na rzecz Rosji,

Polacy stają się obywatelami trzeciej kategorii, co wskazuje na to pogardę, jaką Żydzi i Ukraińcy żywią wobec nas i że nie byłoby to możliwe bez zorganizowanej i wpływowej agentury, która do wyzwolenia Polski spod jarzma zoologicznych ukrainofobów wydeleguje tych samych prokuratorów, którzy zajmują się antysemitami.

Ukraińcy po cichu grabią Polskę, a Żydzi (też po cichu) mienie bezspadkowe i jeszcze razem tworzą sobie Ukropolin. A jak już wycisną z Polski wszystkie żywotne soki, jak już odbiorą odszkodowania za „wydarzenia” na Wołyniu, wymuszą jeszcze większe pieniądze dla banderowskich fundacji, czyli finansowanie banderowcom ostrzenia siekier. Ugrają też Ukropolin, bo to wszystko jest do siebie dopasowane jak puzzle.

Widzimy, jak profetyczny był Grzegorz Braun ze swymi przestrogami: Stop ukrainizacji Polski i Stop banderyzacji polskiej racji stanu.

Krzysztof Baliński

Kalinka 1/2026

Szanowni Państwo! 

Oto pierwszy w tym roku SOBOTNIK, wraz z DUCHEM CZASU.

Z pozdrowieniami Małgorzata Todd www.mtodd.pl <mtodd@mtodd.pl>

Kalink1/2026(755)

TVP w likwidacji wraca do klasyki, tej PRL-owskiej. Kalinka, taka modna za Stalinka, doczekała się kolejnej wersji. Publiczność zgromadzona w studio nie kryła zachwytu. Co prawda, przekaz dnia każe chwilowo potępiać Związek Radziecki Putina, ale jemu samemu, jako mas-mordercy daleko jeszcze do Stalina. Może, co najwyżej podziwiać mistrza i wcale się z tym podziwem nie kryje.

Kultura kwitnie w TVP mimo, a może dzięki jej likwidacji. Prócz komunistycznych resentymentów sprzyja też nowym talentom. Oto właśnie objawił się nowy geniusz i choć cymbalistów było wielu, to tylko jeden taki cymbał zagrał kolędę. Może chwilowo znudziło mu się zarządzanie państwem w stanie upadłości i rozliczanie zbrodni niepopełnionych przez oponentów politycznych.

A tymczasem czujna władza ludowa wykryła kolejny „faszystowski spisek”. W pewnej szkole ktoś na tablicy napisał: TU SKurwiel bosy podziela losy obieraczy kartofli i siorbaczy ŻURKA.

Kto to napisał? Uczniowie twierdzą, że sztuczna inteligencja. Minister Niesprawiedliwości i Neo-Prokurator zarazem, w to nie wierzy. Jako niewierzący, żadnej inteligencji nie ufa, bo wie, że każdą da się przecież oszwabić, co próbuje udowadniać każdego dnia.

Małgorzaty Todd

=========================================

SPOTKANIA Z DUCHEM CZASU

Duch biznesu

‒ Szefie, na tym zarobimy krocie – Julek wysypał na biurko kulki przypominające kozie bobki.

‒ Co to takiego, sztuczny nawóz? 

‒ Lepiej. Te kulki utrzymują wilgoć w doniczce z rośliną nawet miesiąc! 

‒ Czyli można wyjechać na urlop, bez konieczności zostawiani kluczy od mieszkania sąsiadowi?

‒ Dokładnie. 

‒ Trzeba tylko namówić sklepy ogrodnicze, żeby chciały to wciskać klientom – szef, swoim zwyczajem, był sceptyczny.

‒ Będą chciały i to bardzo!

‒ Z powodu…?

‒ Produkt ma ukrytą wadę dla jednych, a zaletę dla innych, zależy jak na to spojrzeć.

‒ Mów jaśniej.

‒ Rośliny nie potrzebują wody, bo właśnie zdychają. Klient przyjdzie ponownie, kupić następne doniczki z pięknymi roślinami.

‒ Nie skażone, jak mniemam, genialnym preparatem?

‒ Właśnie, do czasu przesadzenia w nową, większą doniczkę z naszym preparatem. Takie perpetuum mobile biznesu.

1 stycznia Ukraińcy i ich duchowieństwo uczcili zbrodniarza Stepana Banderę

1 stycznia Ukraińcy uczcili zbrodniarza Stepana Banderę

02.01.2026 tysol/1-stycznia-ukraincy-uczcili-zbrodniarza-stepana-bandere

Stowarzyszenie Wspólnota i Pamięć opublikowało na platformie X zdjęcia z obchodów kolejnej rocznicy urodzin Stepana Bandery, którą Ukraińcy obchodzili 1 stycznia 2026 roku w wielu miastach, w tym we Lwowie, Drohobyczu i Mościskach.

Ukraińscy duchowni podczas uroczystości ku czci Stepana Bandery

Ukraińscy duchowni podczas uroczystości ku czci Stepana Bandery / Stowarzyszenie Wspólnota i Pamięć

Kolejne urodziny Bandery

Na zachodniej Ukrainie hucznie obchodzono kolejną rocznicę urodzin Stepana Bandery, lidera Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, zbrodniarza i terrorysty, ponoszącego moralną i polityczną odpowiedzialność za ludobójstwo na Polakach i obywatelach II Rzeczypospolitej innych narodowości – napisało na platformie X Stowarzyszenie Wspólnota i Pamięć.

W uroczystościach uczestniczyli duchowni

Co budzi największą grozę, to liczna obecność duchownych greckokatolickich pod pomnikami Bandery, wychwalających go jako ”bohatera Ukrainy”. Zresztą, czynili to również politycy, samorządowcy i działacze społeczni. Na obchodach obecna była młodzież – relacjonowali przedstawiciele Stowarzyszenia.

Ideologia banderowska silnie zakorzeniona na Ukrainie

To pokazuje, jak silnie zakorzeniona na Ukrainie jest ideologia banderowska

Na Ukrainie na ma nazizmu? Tak tam wychowują młodzież przy poparciu duchowieństwa 

– skomentował uroczystości ku czci Bandery prof. Andrzej Zapałowski. 

 

Ideologia banderowska

Ukraina buduje swoją współczesną państwowość na ideologii banderowskiej będącej niczym innym, jak tylko ukraińską odmianą nazizmu. Jest to mocno niepokojące ze względu na to, że to właśnie ona w przeszłości odpowiadała za mordy dokonywane przez Ukraińców na Polakach na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Wówczas zostało bestialsko wymordowanych około 200 tys. Polaków, a ukraiński kler święcił siekiery, piły i inne narzędzia, którymi dokonywano tej zbrodni.

========================================

Stowarzyszenie „Wspólnota i Pamięć” @WspolnotaPamiec

Lwów, Drohobycz, Mościska… Na zachodniej Ukrainie hucznie obchodzono kolejną rocznicę urodzin Stepana Bandery, lidera Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, zbrodniarza i terrorysty, ponoszącego moralną i polityczną odpowiedzialność za ludobójstwo na Polakach i obywatelach II Rzeczypospolitej innych narodowości. Co budzi największą grozę, to liczna obecność duchownych greckokatolickich pod pomnikami Bandery, wychwalających go jako „bohatera Ukrainy”. Zresztą, czynili to również politycy, samorządowcy i działacze społeczni. Na obchodach obecna była młodzież. To pokazuje, jak silnie zakorzeniona na Ukrainie jest ideologia banderowska.

Zdjęcie

Zdjęcie

Zdjęcie

Zdjęcie

6 683 wyświetlenia

=================================

sektorówka:

Nowa fala represji? Tusk i Żurek grożą Polakom

Nowa fala represji? Tusk i Żurek grożą Polakom

Autor: Aktualności , 2 stycznia 2026

Patriotyzm jest jak rasizm”

Gazeta Wyborcza

————————————————–

Zgodnie ze starym stalinowskim sznytem lewica grozi Polakom, nazywając mówienie prawdy „mową nienawiści” i „faszyzmem”.

Pod szczególną ochroną rządu Tuska znalazł się proceder okradania Polaków metodą drenowania budżetu na pomoc dla banderowskiej Ukrainy.

Jedynym wyjątkiem wśród dawnych i aktualnych polityków lewicy jest Leszek Miller, który nazywając Pawła Kowala pro banderowskim, mówi wprost o próbie zamiatania pod dywan ukraińskiej kradzieży środków pomocowych.

Patriotyzm polski to “faszyzm”, “antysemityzm” i “nienawiść”. A banderyzm?

minister sprawiedliwości Waldemar Żurek ogłosił, że zamierza wdrożyć rozporządzenie wyznaczające kilkanaście prokuratur, które skoncentrują się na ściganiu przestępstw związanych z mową nienawiści, w tym hejtu skierowanego w kierunku Ukraińców.

Stosowne rozporządzenie jest przygotowywane. Wyznaczone jednostki będą mieć specjalizację w ściganiu hejtu. To będzie dotyczyło szeroko pojętego hejtu. Bez znaczenia czy ofiarami są Ukraińcy, Żydzi, Romowie, czy polski obywatel, który ma inne poglądy – powiedział Żurek w rozmowie z OKO.press. /link/

A jak wygląda rzeczywistość?

Żurek odwraca kota ogonem ponieważ największy hejt jest kierowany w stronę polskich patriotów, którym ubliża się od faszystów i zwolenników Putina, a najczęstszymi sprawcami tego rodzaju przejawów nienawiści są politycy i sympatycy KO.

W podobnym tonie manipulował Donald Tusk, mieszając specjalnie określenia dotyczące przestępstw kryminalnych z językiem antypolskiej propagandy:

Dociśniemy śrubę przestępcom wszelkiej maści. Czy to będzie król kiboli, handlarz narkotyków, skorumpowany polityk czy prorosyjski bojówkarz, każdy bez wyjątku, kto łamie prawo, w nadchodzącym roku gorzko tego pożałuje.

============================

MD: A jak to będzie pro-Zełeński lub pro – izraelski kłamca i oszczerca? To nagroda?

23-letni Ukrainiec zatrzymany na Okęciu. Miał przy sobie urządzenie do zagłuszania fal radiowych

23-letni Ukrainiec zatrzymany na Okęciu.

Miał przy sobie urządzenie do zagłuszania fal radiowych

Michał Dzierżak niezalezna/23-letni-ukrainiec-zatrzymany-na-okeciu-mial-przy-sobie-urzadzenie-do-zagluszania-fal-radiowych

23-letni obywatel Ukrainy został zatrzymany na lotnisku Chopina. Służby znalazły przy nim urządzenie do zagłuszania fal radiowych. Prokuratura wyjaśnia okoliczności tej sprawy, a 23-latek przebywa obecnie w tymczasowym areszcie.

Jak powiedział rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Piotr Antoni Skiba, 27 grudnia sąd zastosował miesięczny areszt tymczasowy wobec 23-letniego obywatela Ukrainy Illii S., który drugiego dnia Świąt Bożego Narodzenia godzinami przesiadywał w jednym z lokali gastronomicznych na warszawskim lotnisku.

Zachowanie mężczyzny wzbudziło podejrzenia służb ochrony portu, które znalazły przy nim urządzenie do zagłuszania fal radiowych, działające w pasmach częstotliwości zarezerwowanych dla łączności i nawigacji lotniczej. Wówczas mężczyznę zatrzymano.

Jak powiedział rzecznik, prokurator wnioskował o trzymiesięczny areszt, jednak sąd stwierdził, że miesiąc jest wystarczający na powołanie biegłego. Pomoże on ustalić, co znajduje się na zabezpieczonych nośnikach i do czego dokładnie służyły.

Jak informowała czwartkowa „Rzeczpospolita”, „mężczyźnie postawiono zarzut z art. 13 par. 1 k.k. w zw. z art. 212 ust. 1 pkt. 4 ustawy Prawo lotnicze, czyli usiłowania działań »zagrażających bezpieczeństwu ruchu lotniczego«”

Cyber-gangi ze Wschodu atakują! To głównie Ukraińcy

Cybergangi ze Wschodu atakują! To głównie Ukraińcy

wpolityce.pl/cybergangi-ze-wschodu-atakuja-to-glownie-ukraincy

Jak grzyby po deszczu powstają grupy przestępcze zorganizowane na wzór korporacji, wyspecjalizowane w oszustwach metodą „na bankowca” i „na inwestycje”; proceder opanowali ukraińscy przestępcy – pisze „Rzeczpospolita”.

Według gazety, telefony do ofiar są wykonywane z call center w Kijowie, Odessie czy Charkowie, a w Polsce pozostała część grupy pilnuje finału oszukańczego przedsięwzięcia, czyli wypłaty pieniędzy. Proceder jest urządzony na wzór korporacji, a kandydaci są badani wariografem – tak działają współczesne cybergangi, które okradają ofiary podszywając się pod pracowników banków i pod platformy inwestycyjne. Kontrolują go przestępcy z Ukrainy, ścigani przez polskie oraz ukraińskie służby.

Badania na wykrywaczu kłamstw

To grupy przestępcze o wysokim stopniu zorganizowania, w niektórych przed przyjęciem każdy kandydat był obligatoryjnie badany na poligrafie (wariografie) i pytany na przykład o współpracę z organami ścigania

— powiedział „Rzeczpospolitej” Marcin Zagórski, rzecznik Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości, które ściga tego typu przestępczość.

Jak poddaje „Rz”, w rozbitych dotąd cybergangach obywatele Ukrainy stanowili przeszło 90 proc. składu – pozostali, to inni cudzoziemcy, werbowani do podrzędnych zadań.

Ten kawałek „tortu” jest praktycznie poza zasięgiem polskich grup przestępczych — przyznał cytowany w artykule wysoki oficer CBZC.

Gazeta informuje, że „oszustwa internetowe nasilają się – w 2023 r. było ich 85 tys., w ubiegłym 93 tys., w obecnym skala nie będzie mniejsza”. Statystyki nie wyodrębniają oszustw według modus operandi, jednak policjanci i prokuratorzy z pionów do zwalczania cyberprzestępczości przyznają, że spraw „na bankowca” i „na inwestycje” jest mnóstwo. Kosztem ofiar oszuści osiągają rekordowe zyski. Tylko jedna grupa wyłudziła 6 mln zł w ciągu trzech lat.

PAP/Tomasz Karpowicz

Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/kryminal/749641-cybergangi-ze-wschodu-atakuja-to-glownie-ukraincy

Małe królestwa jednopartyjnej stagnacji – edycja sylwestrowa

Małe królestwa jednopartyjnej stagnacji

– edycja sylwestrowa dla kpiarzy!


jaroslawbanas/notka

Ach, te nasze miasteczka, gdzie demokracja kwitnie tak bujnie, że aż się prosi o order za wierność jednemu komitetowi. Rada miasta? Pełna zgoda, zero sprzeciwu – wszyscy radni z jednego nadania, a opozycja to co najwyżej jeden biedak, który czasem wstrzyma się od głosu, żeby nie wyszło, że to już całkiem Korea Północna.

Ile takich perełek? PKW nie liczy, bo po co – i tak wszyscy wiedzą, że w małych gminach poniżej 20 tysięcy dusz jednopartyjny monolit jest częstszy niż dziura w asfalcie po zimie. W dużych miastach trudniej o taki luksus – tam proporcjonalna ordynacja zmusza do koalicji, radni skaczą z klubu do klubu jak żaby po deszczu. Ale w małych królestwach?

Burmistrz to cesarz, rada to dwór klakierów, a spółki miejskie obsadzone według klucza rodzinno-kumoterskiego: wodociągi dla kuzyna, śmieci dla szwagra, żłobki dla ciotki. Wszystko gra, wszystko w rodzinie. Sylwester? Klasyka gatunku. Zamówienie na imprezę leci do firmy, która akurat robiła kampanię „naszym”. Kosztorys taki, że za te pieniądze można by oświetlić całą gminę przez rok ale cóż.

Fajerwerki z dyskontu – bum z opóźnieniem, strach mają głównie gołębie. Na scenie lokalny zespół disco-polo, który gra ten sam zestaw co w 2015, bo „ludzie lubią sprawdzone hity”. Kiermasz? Oscypki od „zaprzyjaźnionego” górala, grzaniec z baniaka i karuzela, która kręci się wolniej niż burmistrz podejmuje decyzje o odśnieżaniu. Konferansjer wrzeszczy „A teraz lasery!!!” i świeci latarką z Biedronki w niebo. Arcydzieło.

A burmistrz? O, ten to ma fazę na relacje live. Czapka Mikołaja na głowie, ramiona na ramionach radnych, selfie z dyrektorem komunikacji, stories z grzańcem w dłoni. „Jak my się tu bawimy z mieszkańcami, proszę państwa! Integracja level master!”. Dron (wypożyczony od kumpla) filmuje z góry tłum (ten sam co zawsze), a w komentarzach wierna garstka beneficjentów sypie serduszkami: „Panie burmistrzu, rewelacja! Najlepszy sylwester w historii gminy! ”.

Reszta mieszkańców albo nie dociera, bo drogi zasypane, albo siedzi w domu i scrolluje z niedowierzaniem. Nagle pada śnieg. I bum – cała nieudolność na wierzchu. Chodniki jak stok narciarski, babcie robią slalomy z siatami, a główna krajówka przez miasteczko – ta „brama do Europy”, którą burmistrz obiecywał na każdym plakacie – stoi jak mur. Tir w poprzek, autobusy w korku, kierowcy wyją do księżyca.

Jedyny pług z posypywaczką w garażu. Kierowca na urlopie, święta przecież, a zastępca bawi się na imprezie tej samej firmy, co robiła sylwestra.

Reakcja władzy? Arcydzieło. Konferencja prasowa: „To spisek opozycji! Balony z sztucznym śniegiem! Obce satelity! Jak przestaną czarować, to odśnieżymy. Najpóźniej do maja”. Serio.

Miasteczko przypomina w tym momencie typa, który w starej kamienicy zrobił apartament na Booking: liczy się tylko kasa z krótkoterminowego najmu w sylwestra. A że sąsiedzi mają burdy, hałas, wymiociny na klatce i fajerwerki o 4 nad ranem? Trudno. Byle przelew wpłynął, reszta może zdychać w racach.

Młodzi patrzą na to i pakują manatki. Ci z dyszką na miesiąc przenoszą firmy za Ren albo do Holandii, gdzie śnieg znika zanim spadnie. Ci z mniej – jadą za nimi myć naczynia. Bo po co czekać, aż Trump dogada się z Putinem, a Chińczycy otworzą drugi front? Lepiej wyjechać, zanim ktoś serio zaproponuje odtworzenie Unii Polsko-Litewskiej na TikToku.

Na 2026 życzę wam, drodzy kpiarze: mniej relacji z fejkowej radości, mniej serduszek od dworu, więcej prawdziwej opozycji i dróg przejezdnych choćby raz w roku. I żebyście nie musieli emigrować, żeby zobaczyć dyżurnego odśnieżacza w akcji. Bo stagnacja w małych miasteczkach jest wieczna i nieodwracalna. Oby na na kiermaszu nie zostało tylko stoisko z kalendarzami na miniony rok, bo ktoś zapomniał zamówić aktualnych. Szczęśliwego, oby mniej żenującego 2026!

Jarosław Banaś

————————————

Texas1 stycznia 2026, 09:21

Ale to jest wina ludzi zamieszkujących owe miasta, bo się godzą na marnowanie ich przecież pieniędzy.

Znajomych mieszkających w W-wie pytam się, czy nie przeszkadza im np kibel w błocie za kilkaset tysięcy w parku Skaryszewskim, czy kładka przez rzekę za miliony(która od razu wymagała naprawy, ale czekano aż minie gwarancja, żeby zrobić to za kasę miastową), a już całkowitym kuriozum było rzucenie kilkunastu kawałków drewna na placu zabaw dla dzieci za kilkaset tysięcy złotych. O jajku za setki nawet nie wspominam.

Tusk: Poleciłem zwołanie narady… MEM-y IV.

——————————–

————————————-

———————————————

———————————

——————————-

——————————————————————————–

—————————–

Zaszufladkowano do kategorii Śmichy | Otagowano

Najgorszy rok ??? MEM -y III.

—————————————

———————————————-

——————————

————————————-

——————————————————————————-

———————————-

——————————-

Zaszufladkowano do kategorii Śmichy | Otagowano

Siły i odwagi ! MEM-y II.

—————————————–

—————————————————-

—————————————————-

————————–

———————————————–

———————————————————

—————————————————–

Zaszufladkowano do kategorii Śmichy | Otagowano