Iran ostrzega przed kolejnym atakiem, który może unicestwić amerykańskie rezerwy ropy naftowej

Seyed M. Marandi: Iran ostrzega przed kolejnym atakiem, który może unicestwić amerykańskie rezerwy ropy naftowej – Trump panikuje.

W obszernym wywiadzie z dziennikarzem Dannym Haiphongiem, irański profesor Seyed Mohammad Marandi z Uniwersytetu w Teheranie ostrzega przed zmasowanym odwetem ze strony Iranu. W obliczu oblężenia gospodarczego ze strony USA, Teheran grozi zniszczeniem amerykańskich obiektów naftowych i energetycznych w regionie, a także wszystkich szlaków okrężnych wokół Cieśniny Ormuz.
Marandi podkreśla, że ​​toczy się wojna, a nie zawieszenie broni, i że państwa Zatoki Perskiej, które goszczą i finansują bazy USA, ponoszą pełną odpowiedzialność.

https://youtube.com/watch?v=EvDXk8OK49k%3Ffeature%3Doembed

Iran grozi odwetem „podobnym do trzęsienia ziemi” – Marandi: Państwa Zatoki Perskiej i amerykańskie obiekty naftowe są zagrożone

Seyed Mohammad Marandi, profesor Uniwersytetu w Teheranie i wieloletni analityk irańskiej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa, w niedawnym wywiadzie udzielonym Danny’emu Haiphongowi, skontekstualizował i znacząco zintensyfikował najnowsze ostrzeżenia Teheranu. Impulsem do ataku było oświadczenie nowego przewodniczącego irańskiej Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego, generała Mohsena Rezaia (również dr Mohsen Rezai, doktor ekonomii), który w obszernym wywiadzie jasno dał do zrozumienia, że ​​Iran przygotowuje odwet o charakterze trzęsienia ziemi, jeśli Stany Zjednoczone i ich partnerzy regionalni będą kontynuować lub rozszerzać blokadę gospodarczą.

Rezai podobno oświadczył, że irańskie siły zbrojne są gotowe wyeliminować amerykańskie interesy gospodarcze w regionie. Twierdził, że amerykańskie firmy były dotychczas celowo oszczędzane, ale to może się zmienić. Wyraźnie ostrzegł wszystkie państwa Zatoki Perskiej, aby nie brały udziału w „wojnie gospodarczej” z Iranem. W przeciwnym razie, ostrzegł, cała wspierana przez USA infrastruktura energetyczna w Zatoce Perskiej, a także szlaki okrężne wokół Cieśniny Ormuz – zwłaszcza Janbu nad Morzem Czerwonym i Fudżajra w Zjednoczonych Emiratach Arabskich – zostaną zaatakowane.

W takim przypadku nie będzie można wyeksportować ani jednej kropli ropy, ani przez Cieśninę Ormuz, ani alternatywnymi szlakami.

Marandi podkreśla: „Jesteśmy w stanie wojny. Nie ma zawieszenia broni – ani ze Stanami Zjednoczonymi, ani z reżimem izraelskim, ani z krajami, które goszczą i wspierają USA w tej wojnie”. Wymienia państwa Zatoki Perskiej: Arabię ​​Saudyjską, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Kuwejt, Bahrajn, Katar, Oman, a nawet Jordanię. Wszystkie te państwa goszczą siły amerykańskie, a niektóre (Kuwejt, Arabia Saudyjska, Katar i Zjednoczone Emiraty Arabskie) nawet finansują ich rozmieszczenie. To czyni je aktywnymi uczestnikami trzech wojen z Iranem: wojny w Iraku w 1980 roku, która była masowo wspierana przez USA i Zachód; tzw. „błyskawicznego uderzenia” z poprzedniego roku, w którym amerykańskie samoloty zaopatrywały izraelskie samoloty z baz w Zatoce Perskiej i zapewniały wsparcie radarowe i powietrzne; oraz obecnego, trwającego konfliktu.

Reżimy Zatoki Perskiej zachowują się, jakby były ofiarami, podczas gdy samoloty startują z ich terytorium, paliwo jest dostarczane, a instalacje radarowe są wykorzystywane. Iran jak dotąd zareagował „bardzo łagodnie”. Jednak wielu Irańczyków spodziewa się, że reżimy zostaną surowiej ukarane po dekadach wrogości. „Iran ma prawo teraz zaatakować, ponieważ jesteśmy w stanie wojny, a Stany Zjednoczone prowadzą wojnę oblężenia”.

Zbliżająca się eskalacja: od blokady morskiej do totalnej wojny gospodarczej

Marandi opisuje obecną politykę USA jako „oblężenie głodowe” i „barbarzyński akt wojny” wymierzony w irańską ludność cywilną – kobiety i dzieci. Twierdzi, że Zachód zastosował już podobne strategie wobec Syrii (ustawa Cezara), Kuby i Wenezueli. Sekretarz Skarbu USA Scott Bessent ma wkrótce ogłosić konkretne środki; spekulacje wskazują na „blokadę lądową”, która miałaby wywrzeć presję na sąsiednie państwa, takie jak Pakistan, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Arabia Saudyjska, Azerbejdżan i Turcja, aby zaprzestały współpracy z Iranem.

Iran odpowiedział wyraźnymi groźbami: Każdy, kto przyczynił się do uduszenia narodu irańskiego, zostanie ukarany militarnie. Eksport ropy naftowej i gazu z państw Zatoki Perskiej zostanie całkowicie wstrzymany, lotniska zamknięte, a infrastruktura krytyczna zniszczona. Na przykład Katar, który niedawno podpisał umowę o zaopatrywaniu amerykańskich tankowców, był szczególnie narażony na atak. Kilkanaście pocisków i kilkadziesiąt dronów wystarczyłoby, by sparaliżować infrastrukturę gazową emiratu – a tym samym reżim.

To samo dotyczy Arabii Saudyjskiej, Emiratów, Kuwejtu i Bahrajnu: „To pustynie z ropą i gazem. Nic więcej”. Irańska kontrofensywa doprowadziłaby te państwa do gospodarczego i politycznego upadku. Azerbejdżan (Baku) również jest ostrzegany: jeśli droga do Rosji zostanie zablokowana, Iran może zamknąć instalacje naftowe w Baku i przerwać przepływ ropy do Izraela przez Turcję.

Marandi wskazuje na szybko rosnącą irańską produkcję wojskową. Irański dowódca wojskowy niedawno odwiedził tajną podziemną fabrykę pocisków balistycznych i mówił o „ogromnym boomie w produkcji wojennej”: wyższej jakości, większych możliwościach i znacznie zwiększonym wolumenie produkcji. Iran posiada podziemne fabryki, ośrodki badawczo-rozwojowe i struktury dowodzenia, które są niedostępne dla Stanów Zjednoczonych.

Podczas gdy Waszyngton stara się rozwijać obronę powietrzną, Iran produkuje szybsze i lepsze pociski rakietowe oraz drony. Doświadczenia z niedawnych konfliktów (wojna 12-dniowa, wojna 40-dniowa i 13-dniowa ofensywa po zerwaniu Porozumienia o Porozumieniu) dodatkowo wzmocniły te zdolności.

Skutki ekonomiczne i ryzyka globalne

Wypowiedzi Marandiego dotyczące skutków gospodarczych są szczególnie kontrowersyjne. Państwa Zatoki Perskiej posiadają ogromne aktywa w amerykańskich obligacjach, akcjach i na rachunkach bankowych. Jednak ich dochody z ropy naftowej, gazu, nawozów, helu, siarki i aluminium już gwałtownie spadły. Musiałyby sprzedać te aktywa, aby utrzymać swój kosztowny styl życia i projekty związane z budowaniem wizerunku (Dubaj, Doha). Stany Zjednoczone raczej by im na to nie pozwoliły – a gdyby nawet, dodatkowo nadwyrężyłyby i tak osłabiony rynek obligacji. Japonia, Chiny i inni gracze już się wycofują. Trump liczył na biliony dolarów inwestycji państw Zatoki Perskiej w projekty związane ze sztuczną inteligencją – teraz nie wchodzą one w grę.

Marandi dostrzega zagrożenie globalnego załamania gospodarczego: „Jeśli Trump potraktuje tę politykę poważnie i nie ustąpi, nastąpi załamanie – ale nie w Iranie, a raczej w Kuwejcie, Emiratach Arabskich, Katarze, Bahrajnie i Arabii Saudyjskiej”. Znaki są już widoczne: niestabilny jen i rynki obligacji, wysokie ceny oleju napędowego w USA (prawie 6 dolarów za galon) oraz utrzymujące się niedobory energii. Całkowita blokada Cieśniny Ormuz i alternatywne szlaki transportowe drastycznie pogłębiłyby niedobory LNG, petrochemikaliów, nawozów i aluminium.

Jednocześnie Iran rozwija alternatywne korytarze lądowe: korytarz północ-południe do Rosji (w tym linię kolejową Rasht Astara, której budowa wkrótce zostanie podpisana), trasy przez Azję Środkową, Afganistan i Pakistan. Towary, które wcześniej docierały przez Dubaj i Zatokę Perską, coraz częściej trafiają przez Azję Środkową. Ponadto sankcje zmusiły Iran do zbudowania w dużej mierze samowystarczalnej bazy przemysłowej i rolniczej. Dzięki dobrym zbiorom kraj jest niemal całkowicie samowystarczalny.

Kontekst historyczny i ocena strategiczna

Marandi przypomina wcześniejsze sankcje „maksymalnej presji” za czasów Obamy i Trumpa, które Iran przetrwał – czasami praktycznie bez eksportu ropy.

Dziś sytuacja jest inna: Iran toczy otwartą wojnę, dwukrotnie pokonał połączone siły USA, Izraela i ich regionalnych sojuszników i dysponuje realnymi możliwościami militarnymi. Reżimy Zatoki Perskiej nie są suwerennymi aktorami, lecz raczej rodzinnymi dyktaturami ustanowionymi przez USA i Wielką Brytanię, pozbawionymi prawdziwej niezależności. Prywatne sygnały ze strony państw Zatoki Perskiej wyrażające chęć stworzenia niezależnego systemu bezpieczeństwa z Iranem lub zaproszenia do „paktu bezpieczeństwa w Mekce” (Arabia Saudyjska, Pakistan, Turcja) obecnie nie przynoszą skutku. Reżimy pozostają związane z Waszyngtonem, nawet jeśli prywatnie wyrażają swoje niezadowolenie.

Podsumowując, Marandi podkreśla, że ​​cała eskalacja jest prowadzona „w imię syjonizmu i ludobójstwa w Strefie Gazy”. Trump i Netanjahu są gotowi poświęcić globalną gospodarkę, aby izraelscy żołnierze i piloci mogli „cieszyć się” zabijaniem i głodzeniem dzieci. Irańczycy mają na myśli wybory parlamentarne: kryzys gospodarczy w USA mógłby znacząco osłabić pozycję Trumpa po listopadzie.

Marandi kończy jasnym stwierdzeniem: Iran zareaguje „bardzo szybko i bardzo zdecydowanie”. Konsekwencje wpłyną nie tylko na region, ale na całą gospodarkę światową. Jednocześnie ostrzega przed zapominaniem o Strefie Gazy i cierpiących dzieciach – Rada Pokoju zniszczyła globalny impet protestu. Nadzieja leży w tym, że rosnąca nienawiść do izraelskiego reżimu i jego zwolenników ostatecznie doprowadzi do zmiany.

Z wywiadu wynika, że ​​Teheran wyraźnie nakreślił czerwoną linię. To, czy Waszyngton i państwa Zatoki Perskiej ją przekroczą, zdaniem Marandiego, zadecyduje o losie regionalnych reżimów, a być może i światowej gospodarki.

Samowola warszawskich elit to niewola dla całego narodu

Samowola warszawskich elit to niewola dla całego narodu

Autor: AlterCabrio, 23 sierpnia 2026

W Warszawie ma odbyć się konferencja związana z działalnością ukraińskiej kliniki BioTexCom, która oferuje m.in. komercyjne programy tzw. macierzyństwa zastępczego oraz in vitro. Sama klinika wskazuje na swojej stronie, że jej centrum działa w Kijowie i specjalizuje się m.in. w programach surogacji.

Samowola warszawskich elit to niewola dla całego narodu

Sprawa budzi szczególne pytania, ponieważ surogacja w Polsce nie jest legalną usługą. Tymczasem w Warszawie ma być organizowane wydarzenie, którego program obejmuje m.in. macierzyństwo zastępcze i in vitro.

Czy dopuszczanie do promocji tego rodzaju działalności w Polsce nie oznacza obchodzenia zasad obowiązujących w naszym kraju?

Jeszcze poważniejsze pytania dotyczą komercjalizacji ludzkiego ciała i granicy między biznesem reprodukcyjnym a wykorzystywaniem człowieka. Czy dziecko może stać się przedmiotem umowy i transakcji? Czy ciało kobiety może być traktowane jak usługa dostępna za odpowiednio wysoką cenę? I czy państwo powinno pozwalać na promocję takich praktyk, skoro ich skutki dotyczą najbardziej podstawowych wartości: godności człowieka, praw dziecka i ochrony rodziny?

W programie również pytanie o to, czy komercyjna surogacja może tworzyć warunki sprzyjające wykorzystywaniu kobiet i dzieci, a w skrajnych przypadkach prowadzić do zjawisk, przed którymi prawo dotyczące handlu ludźmi ma chronić człowieka.

Prowadzący: red. Stanisław Brzozowski
Gość: prof. Ryszard Zajączkowski

Rozmawiamy o surogacji, komercjalizacji macierzyństwa, ochronie dzieci, odpowiedzialności państwa oraz o tym, gdzie powinny znajdować się granice, których nie wolno przekraczać w imię interesów biznesowych.

Samowola jednych może oznaczać niewolę dla innych.

◊https://www.youtube.com/embed/_OTLooBCZ_M

Więcej: prof. Ryszard Zajączkowski

Twój kraj jest młodszy, niż mój brat. MEM-y VIII.

——————————–

——————————————

——————————–

——————————————–

————————————

—————————-

———————————————————

————————————-

———————————————-

Mechanizm ukraiński. Wojna nie skończy się, dopóki będzie przynosić zyski

Mechanizm ukraiński

Dlaczego wojna nie skończy się, dopóki będzie przynosić zyski

Artykuł Dirka Ellerbrocka apolut/der-ukraine-mechanismus

Podczas gdy ostatnie ukraińskie miasta-twierdze w Donbasie upadają, a kijowska obrona powietrzna, według analityka wojskowego RUSI Jacka Watlinga, praktycznie się załamała – z deklarowanego wskaźnika przechwytywania ponad 70 procent do niemal zera – Zełenski negocjuje moratorium na ataki na żeglugę czarnomorską przez Turcję. Siergiej Ławrow chłodno odrzuca mediację.

Na pierwszy rzut oka to historia militarnej porażki państwa. Przy bliższym przyjrzeniu się, okazuje się, że to coś zupełnie innego: najbardziej widoczny przejaw mechanizmu, który od dawna działa na co najmniej dwóch innych poziomach – jednym, gdzie życie Ukraińców traktowane jest jak towar, i drugim, gdzie sama wojna staje się zabezpieczeniem dla międzynarodowego kapitału. Ten, kto patrzy tylko na front, widzi kraj przegrywający. Ten, kto bierze pod uwagę wszystkie trzy poziomy razem, widzi system, który nie może ustać właśnie dlatego, że na każdym z nich tworzy własny krąg beneficjentów.

Front jako objaw, a nie przyczyna

Sytuacja militarna jest jasna. Dane Watlinga stanowią druzgocący akt oskarżenia: Zachód posiada około 200 starych pocisków Patriot i 600 pocisków przechwytujących PAC-3, podczas gdy sama Rosja produkuje rocznie około 700 systemów Iskander, a liczba ta rośnie. Jeśli uwzględnimy pociski Kinżał i Kalibr, rosyjskie moce produkcyjne znacznie przewyższają zachodnie. Zapotrzebowanie Zełenskiego na pięć procent amerykańskiego arsenału – około 40 pocisków – w zamian za roczną produkcję Rosji przekraczającą 1400 – nie jest już strategią wojskową, lecz próbą ugaszenia pożaru lasu pipetą.

W Donbasie powstają rozległe strefy przełamania; Toreck i Dorilia padają, a w Zaporożu rosyjskie drony kontrolują już ostatnie szlaki dostaw. Ukraińscy blogerzy otwarcie mówią o żołnierzach, którzy z powodu braku zaopatrzenia zmuszeni są pić mocz, ponieważ każda próba rotacji staje się śmiertelną pułapką.

Taka jest rzeczywistość, którą można udowodnić liczbami. Ale to nie odpowiada na prawdziwe pytanie: dlaczego walki toczą się w tych warunkach, zamiast negocjować? Dlaczego Zełenski błaga Ankarę o moratorium, zamiast dążyć do zawieszenia broni? Odpowiedź leży nie na polu bitwy, ale na dwóch poziomach, które się za nim kryją.

Poziom elitarny: Korupcja jako system operacyjny

Ukraińska historyczka Marta Hawryszko – sama będąca uchodźczynią wojenną, której rodzina wciąż mieszka w kraju – ujęła to w rozmowie z byłym brytyjskim dyplomatą Ianem Proudem w połowie sierpnia w następujący sposób: Wojna nie jest już walką o terytorium, lecz stała się wysoce efektywnym modelem biznesowym dla wąskiej elity wokół Zełenskiego. Kontrakty obronne, umowy energetyczne i zachodnie pieniądze pomocowe płyną w górę, podczas gdy ciała piętrzą się na dole. Korupcja, jak twierdzi Hawryszko, nie jest efektem ubocznym, lecz systemem operacyjnym.

Niezwykła jest opisana przez nią nierównowaga społeczna: biedni, robotnicy i rosyjskojęzyczni są traktowani jak surowiec – siłą rekrutowani z ulicy, maltretowani w aresztach, czasami uznawani za niezdolnych do służby, ale wciąż uznawani za zdolnych, podczas gdy elitarne jednostki nagrywają swoje filmy rekrutacyjne po rosyjsku, za co zwykli obywatele są publicznie oczerniani. Hawryszko przytacza dane Gallupa, które pokazują, że większość Ukraińców pragnie obecnie szybkiego zakończenia wojny – nastawienie, które oficjalna narracja odrzuca jako „rosyjską propagandę”, podczas gdy sama opiera się na optymistycznych sondażach.

To opis państwa, które oderwało się od własnej ludności, ponieważ jego klasa rządząca dąży do czegoś zupełnie innego gospodarczo niż zwycięstwo czy pokój: utrzymania przepływu dochodów, które są powiązane z nią samą.

Ta obserwacja stanowi kluczową korektę każdego czysto militarnego wyjaśnienia. Jeśli klasa rządząca czerpie korzyści z kontynuacji stanu wojny, porażka militarna nie jest powodem do kapitulacji – w najlepszym razie jest taktyką negocjacyjną mającą na celu przedłużenie przepływu płatności.

Poziom kapitału: wojna jako bezpieczeństwo

Ale to nadal nie wyjaśnia, dlaczego zachodni kapitał uczestniczy właśnie w tej sytuacji, zamiast naciskać na jej zakończenie. Tutaj zataczamy koło i wracamy do schematu, który był już widoczny na Ukrainie. W styczniu 2013 roku Wiktor Janukowycz i prezes Shell, Peter Voser, podpisali w Davos pięćdziesięcioletni kontrakt na zagospodarowanie złoża gazu łupkowego Juciwska w Charkowie i Doniecku, inwestycję o wartości dziesięciu miliardów dolarów; wkrótce potem Chevron i konsorcjum Exxon zabezpieczyły porównywalne roszczenia, o łącznej wartości ponad trzydziestu miliardów dolarów. Jak na ironię, bogate w gaz regiony Krymu i wschodniej Ukrainy oparły się kolejnej zmianie władzy w lutym 2014 roku – i w ciągu kilku tygodni przekształciły się w strefę wojny, która pozbawiła korporacje dokładnie tego, co właśnie uzyskały: możliwości przekształcania surowców w wymierne aktywa. E-mail z marca 2014 r. wysłany do Ariane de Rothschild, który ujrzał światło dzienne dopiero w 2026 r. dzięki ujawnieniu akt Epsteina i w którym opisano wstrząsy jako otwarcie „wielu możliwości”, pokazuje, że powiązania te były częścią codziennej działalności w centrach finansowych na długo przed tym, zanim ktokolwiek publicznie zaczął mówić o gospodarce wojennej.

Przyczyna leży w samym rynku instrumentów pochodnych: od czasu liberalizacji międzynarodowych usług finansowych na mocy Protokołu WTO z 1999 roku, pozagiełdowy handel instrumentami pochodnymi stał się jednym z najbardziej skoncentrowanych sektorów biznesu na świecie – a ta machina funkcjonuje tylko tak długo, jak długo jest stale zasilana nowymi, cennymi zabezpieczeniami.

Konflikt w Donbasie w 2014 roku nie był zatem wydarzeniem peryferyjnym, lecz niewywiązaniem się z zabezpieczenia, co w konsekwencji doprowadziło do pożyczki w wysokości 17 miliardów dolarów od MFW, uruchomionej pod presją zachodnich pożyczkodawców w celu odzyskania kontroli nad regionami bogatymi w surowce. Dwanaście lat i pełnowymiarowa wojna później, to, co nie powiodło się w 2013 roku z powodu lokalnego oporu, zostało osiągnięte: w styczniu 2026 roku kontrakt na złoże litu Dobra w Kirowohradzie został przyznany konsorcjum kierowanemu przez TechMet i Ronalda Laudera, bliskiego powiernika Trumpa – zabezpieczony umową międzyrządową, która na stałe przekazuje połowę przyszłych przychodów z licencji wydobywczych do wspólnego funduszu z Waszyngtonem. Różnica w porównaniu z rokiem 2013 nie polega na treści, ale na stopniu otwartości: wówczas dyrektorzy korporacji negocjowali z prezydentem w Davos; dziś dostęp do informacji jest zapisany w tekście prawnym Rady.

Trzy poziomy, jeden mechanizm

To prowadzi nas do bardziej ogólnej obserwacji, nieograniczonej do Ukrainy: wojny są finansowane za pomocą obligacji, budżetów specjalnych i linii kredytowych, a każdy z tych mechanizmów ma wierzyciela, który czerpie zyski z okresu kredytowania, a nie z jego wyniku. Drzwi obrotowe między Pentagonem a przemysłem zbrojeniowym – ponad 80 procent czterogwiazdkowych generałów, którzy przeszli na emeryturę w ciągu ostatnich pięciu lat, przeszło do zarządów branżowych, firm konsultingowych lub biur lobbingowych, a lobbing zbrojeniowy wart około 200 milionów dolarów w samym 2025 roku – gwarantuje, że nikt nie musi osobiście pragnąć wojny, aby trwała. Wystarczy, że istnieje system, w którym decyzje personalne i decyzje dotyczące zamówień publicznych wzajemnie się finansują.

Tworzy to obraz, którego żadne z trzech źródeł z osobna nie jest w stanie przedstawić. Aspekt militarny (dane Watlinga, załamanie się obrony przeciwlotniczej) wyjaśnia, dlaczego front upada. Raport Hawryszki i Prouda na temat ukraińskich elit wyjaśnia, dlaczego mimo to nie ma kapitulacji, a jedynie taktyczne lamenty – państwo, którego klasa rządząca czerpie zyski z przedłużającego się konfliktu, nie ma strukturalnego interesu w szybkim jego zakończeniu, niezależnie od tego, jak beznadziejna jest sytuacja militarna. Logika instrumentów pochodnych i towarów wyjaśnia, dlaczego ten interes znajduje odzwierciedlenie po stronie Zachodu: tam również wierzyciel i struktura bezpieczeństwa czerpią zyski nie ze zwycięstwa, lecz z wypłacalności dłużnika i ciągłego dostępu do możliwych do wykorzystania roszczeń. Żaden pojedynczy aktor nie musi chcieć wojny. Wystarczy, że trzy odrębne, samoreplikujące się struktury motywacyjne – militarno-przemysłowa, skorumpowana w kraju i oparta na rynku finansowym – akurat zmierzają w tym samym kierunku: ku trwałości, a nie ku końcowi.

Działania dyplomatyczne ignorujące tę trójstopniową strukturę – tu moratorium, tam rozmowy w Ankarze – są zatem nie tylko nieskuteczne, ale wręcz kategorycznie błędne. Negocjacje prowadzone są na jednym froncie, podczas gdy rzeczywiste decyzje zapadają na spotkaniach akcjonariuszy, w biurach zamówień publicznych i funduszach surowcowych. Dopóki żaden z tych trzech poziomów nie zostanie poruszony, to, co na pierwszy rzut oka wydaje się dyplomatyczną przepychanką, pozostaje dokładnie tym, czym jest strukturalnie: kontynuacją modelu biznesowego innymi środkami.

+++

Źródła:

Ian Proud (The Peacemonger) – Wywiad z dr Martą Hawryszko: „W miarę jak Zełenski i spółka się bogacą, zwykli Ukraińcy cierpią: ich życie jest teraz bezwartościowe”, 14 sierpnia 2026 r.
 https://thepeacemonger.substack.com/p/as-zelensky-and-co-get-richer-ordinary

Jack Watling (RUSI) – „Rakiety Patriot były darem niebios dla Ukrainy w walce z Putinem, ale ich zapasy się kończą”
 rusi.org/explore-our-research/publications/external-publications/patriot-missiles-have-been-godsend-ukraine-against-putin-theyre-running-out-kyiv-needs-help-and-fast

Ukraińska Prawda – Kontrakt Dobra-Lithium przyznany TechMet/Rock Holdings JV (Ronald Lauder), 12 stycznia 2026 
 https://www.pravda.com.ua/eng/news

S&P Global Commodity Insights – Rezerwy, kwota inwestycji (179 mln USD), struktura PSA transakcji Dobra, 12 stycznia 2026 r. 
 spglobal.com/energy/metals/011226-techmet-rock-holdings-jv-wins-rights-for-dobra-lithium-deposit-in-ukraine

BBC – Umowa Shell-Ukraina dotycząca gazu łupkowego (Yanukovych/Vozer), Davos, 24 stycznia 2013 r.
 https://feeds.bbci.co.uk/news/world-europe

OSW Ośrodek Studiów Wschodnich – Struktura własnościowa i lokalizacja złóż Juziwska/Oleska/Skifska, 30 stycznia 2013 r. 
 osw.waw.pl//ukraine-agreement-shell-shale-gas-extraction

CNBC – MFW przyznał Ukrainie pożyczkę w wysokości ponad 17 mld USD, 30 kwietnia 2014 r. 
 https://www.cnbc.com/2014/04/30/imf-approves-17-billion-loan-package-for-ukraine.html

RT – E-mail Epsteina i Rothschilda na temat Ukrainy (marzec 2014), opublikowany 2 lutego 2026 r.
 https://www.rt.com/news/631852-ukraine-opportunities-epstein-rothschild/

Drzwi obrotowe Pentagonu – przemysł zbrojeniowy, postacie lobbingowe: apolut.net/das-geschaftsmodell-krieg-wie-dauer-zur-dividende-wird-von-dirk-ellerbrock/

Źródła IndustryWeek i Mining.com dotyczące odpowiednio Shell i TechMet: apolut.net/warum-der-ukraine-krieg-ohne-den-derivatehandel-nicht-zu-verstehen-ist

Prężnie działające lobby. MEM-y VI.

———————————-

—————————-

—————————————

——————————————–

——————————————

—————————

—————————————-

————————————–

———————

Świat jest mały, ręka rękę myje. MEM-y V.

——————————–

———————————

———————————

———————————–

—————————————-

—————————-

————————–

——————————————————————-

———————————–

Tradycyjna chlebowość. Dr. hab. Barbara Mróz-Gorgoń. MEM-y IV.

—————————–

—————————————–

—————————————————

——————————-

———————–

———————————–

——————————————-

———————————

———————–

————————————–

-=———————————–

O dalszy rozwój socjalistycznej praworządności

O dalszy rozwój socjalistycznej praworządności

23.08.2026 Stanisław Michalkiewicz nczas/o-dalszy-rozwoj-socjalistycznej-praworzadnosci

Jak wynika z potępieńczych swarów, które nie ucichają nawet w okresie, kiedy nasz Parlament zgodnie z demokratyczną tradycją na cały sierpień rozpełza się ad aquas, jedną z największych bolączek trapiących nasz nieszczęśliwy kraj jest sytuacja na odcinku praworządności.

Najgorzej wygląda sytuacja na odcinku władzy sądowniczej, gdzie nie wiadomo do końca, którzy sędziowie są sędziami, a którzy – przebierańcami – w zależności od tego, kto ich rekomendował do mianowania na urząd sędziego – czy „stara” Krajowa Rada Sądownictwa, która została powołana „nieprawidłowo” przez „upolityczniony” Sejm, czy nowa, do której kandydatury wysunęły zatwierdzone przez Judenrat i służby organizacje sędziowskie, a które apolityczny Sejm skwapliwie przyklepał, rozumiejąc, że próżno byłoby wierzgać przeciwko ościeniowi.

W dodatku pan prezydent Nawrocki wręczył nominacje delikwentom, wśród których obywatel Żurek Waldemar dopatrzył się też nieprawidłowości, więc nie wiadomo, co właściwie z tym fantem teraz zrobić.

Ale to drobiazg niewątpliwy w porównaniu z torującą sobie drogę nie tylko w naszym nieszczęśliwym kraju, ale i w Unii Europejskiej zasadą odpowiedzialności zbiorowej. Jak pamiętamy, w czerwcu 2021 roku Naczelnik Państwa przy pomocy klubu Lewicy przeforsował w Sejmie ratyfikację ustawy o zasobach własnych Unii Europejskiej, na podstawie której Komisja Europejska uzyskała dwa nowe uprawnienia; do zaciągania zobowiązań finansowych w imieniu całej Unii i do nakładania „unijnych” podatków.

Dzięki temu w końcowej fazie epidemii zbrodniczego koronawirusa Reichsführerin Urszula Wodęleje zamówiła w firmie Pfizer wielkie ilości szczepionek. Aliści w roku 2022 zimny ruski czekista Putin rozpoczął „specjalną operację wojskową” przeciwko Ukrainie. Wskutek tego przez przejścia graniczne do Polski runęła z Ukrainy fala uchodźców, którzy nie tylko nie mieli maseczek, ale nawet certyfikatów, że zostali prawidłowo wyszczepieni – co było ponoć niezbędne dla stawiania czoła zbrodniczemu koronawirusowi.

W tej sytuacji utrzymywanie tych zbawiennych nakazów stało się za bardzo śmieszne, więc zostały one uchylone – i w ten sposób z dnia na dzień zimny ruski czekista Putin położył kres epidemii. Ale za zamówione szczepionki, których nasz nieszczęśliwy kraj nie chciał już odbierać, Pfizer zażądał zapłaty – jednak nie od Reichsführerin Urszuli Wodęleje – tylko od członkowskich bantustanów. Reichsführerin bowiem mogła tylko „zamawiać”, natomiast płacić miał już kto inny – podobnie jak w przypadku „pożyczek” zaciąganych przez Komisję Europejską – które muszą spłacać członkowskie bantustany.

Tedy niezwisły sąd w Belgii nakazał Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej zapłacić Pfizerowi prawie 6 mld złotych i zajął jej wierzytelności, obejmujące należności od linii lotniczych za usługi w zakresie kontroli ruchu lotniczego w polskiej przestrzeni powietrznej. Wyrok nie jest prawomocny i polski rząd złożył apelację – ale apelacja nie wstrzymuje egzekucji. Agencja sprzeciwia się zajęciu, wskazując, że ani nie jest polskim rządem, ani nie zawierała z Pfizerem żadnej umowy, ale – jak to z niezawisłym sądem – nie wiadomo, czy to coś da. Jak tam będzie – tak tam będzie, ale przykład ten pokazuje, że w Unii Europejskiej triumfuje zasada odpowiedzialności zbiorowej: kto inny zaciąga pożyczki czy zawiera umowy, a kto inny musi za to płacić – chociaż na dobry porządek nie ma z tym wszystkim nic wspólnego.

Jednak nie możemy zapominać, że zasada odpowiedzialności zbiorowej legła u podstaw praworządności socjalistycznej, zarówno w wydaniu bolszewickim – gdzie podstawą represji była na przykład przynależność do rodziny skazańca – jak i w narodowo – socjalistycznym wydaniu, gdzie np. podstawą represji była przynależność delikwenta do narodu żydowskiego. Ponieważ od wejścia w życie traktatu z Maastricht w roku 1993 budujemy IV Rzeszę, to wydaje się, że Rzesza IV nie może w sposób istotny różnić się od Rzeszy III, a skoro tak, to nic dziwnego, że ze skarbnicy praworządności socjalistycznej wydobyto zasadę odpowiedzialności zbiorowej.

Ale triumfuje ona nie tylko w sprawach zwanych „biznesowymi”. Jak wiadomo, jedną z dynamicznie rozwijających się dziedzin gospodarki socjalistycznej jest przemysł molestowania. Ogólnie polega on na tym, że niezależne media, zwłaszcza te zaangażowane w socjalistyczne przemiany, molestowanie bardzo potępiają, nie tylko stając po stronie ofiar, wśród których, ma się rozumieć, dominują panie – chociaż zdarzają się wyjątki – a w razie potrzeby, nawet „dodają dramatyzmu”, żeby historia lepiej się medialnie sprzedawała, między innym dzięki tak zwanym „dreszczykom”.

Warto zwrócić uwagę, że na przestrzeni lat doszło do pewnej ewolucji tej gałęzi przemysłu. O ile przedtem ofiary molestowania kierowały swoje oskarżenia byle jak, bez żadnej myśli przewodniej, o tyle w miarę rozwoju branży sprawę wzięli w swoje wypróbowane ręce promotorzy rewolucji komunistycznej i nadali oskarżeniom wyraźny kierunek. Głównym podejrzanym o skłonności do molestowania stało się duchowieństwo katolickie ze względu na utrzymujący się w tym środowisku celibat, który i wcześniej budził rozmaite podejrzenia. Niestety poziom zamożności poszczególnych przedstawicieli przewielebnego duchowieństwa bywa zróżnicowany, to znaczy – obok księży zamożnych są też księża ubodzy, a już tacy zakonnicy, to nawet składają śluby ubóstwa – i tu właśnie pojawiła się pokusa zastosowania zasady odpowiedzialności zbiorowej.

Chodzi o to, by – niezależnie od osobistej zamożności delikwenta oskarżanego o molestowanie – odpowiedzialność majątkową egzekwować od Kościoła, to znaczy – od diecezji, do której delikwent jest inkardynowany. Diecezje – w odróżnieniu od wielu parafii – bywają zasobniejsze. W ten sposób na jednym ogniu można upiec dwie, a nawet trzy pieczenie: po pierwsze oskarżyciel może liczyć na profity, co sprzyja stałemu dopływowi delatorów do systemu, po drugie – można w ten sposób szlamować Kościół katolicki, który zawsze był solą w oku dla promotorów czy choćby zwolenników rewolucji komunistycznej i wreszcie – po trzecie – sprzyja to ugruntowaniu zasady odpowiedzialności zbiorowej, która dla praworządności socjalistycznej ma znaczenie fundamentalne.

Na tym jednak zasada odpowiedzialności zbiorowej się nie wyczerpuje. Na końcu kościelnego łańcucha pokarmowego są bowiem parafianie. Nie należą oni do stanu duchownego, więc nikomu nie przychodzi do głowy, by przeciwko nim kierować nawet podejrzenia o molestowanie – ale to właśnie oni w ostatniej instancji są obciążeni obowiązkiem spłacania odszkodowań czy „zadośćuczynień” orzeczonych przez niezawisłe sądy, których funkcjonariusze często czy może nawet nigdy nie zdają sobie sprawy, że stanowią zbrojne ramię komunistycznej rewolucji.

Sami sobie poradzimy ! MEM-y III.

————————

————————————————————–

—————————————————–

—————————————–

——————————————————–

————————————————

—————————————

———————————-

Zaszufladkowano do kategorii Śmichy | Otagowano

Podrabianie moczu. MEM-y II.

A co to?? Cookie stuffing (nadziewanie ciasteczek) to nieuczciwa praktyka w marketingu afiliacyjnym. Polega na potajemnym wstrzykiwaniu plików cookie partnera (afilianta) do przeglądarki użytkownika

————————

——————————–

——————————————

————————-

—————————

———————————————

[iiiii… tam… Głupiemu wrogowi trza dokopać, by się obudził…]

————————————————-

————————————-

————————————————–

Aferoteka. MEM-y I.

————————————

—————————————————-

—————————————————————————————-

————————————–

——————————————————–

———————————

—————————-

—————————————–

Pokłosie święta Wojska Polskiego

Pokłosie święta Wojska Polskiego

Stanisław Michalkiewicz „Goniec” (Toronto)    23 sierpnia 2026 michalkiewicz

Tegoroczne obchody Święta Wojska Polskiego odbyły się pod znakiem sporu między panem prezydentem Karolem Nawrockim, a vaginetem obywatela Tuska Donalda. Jak zwykle poszło o pieniądze – bo powiedzmy sami – o cóż innego może spierać się z kimkolwiek vaginet obywatela Tuska Donalda, albo i Volksdeutsche Partei? Tym razem chodziło o to, za jakie pieniądze najlepiej wyposażać naszą niezwyciężoną armię. Obywatel Władysław Kosiniak-Kamysz uważa mianowicie, że najlepiej wyposażać naszą niezwyciężoną armię za pieniądze pożyczone, podczas gdy pan prezydent Nawrocki uważa, że jeszcze lepiej – za własne.

Chodziło oczywiście o pożyczkę SAFE, którą wprawdzie prezydent Nawrocki ustawowo zawetował, ale vaginet obywatela Tuska Donalda machnął ręką na te wszystkie veta i pożyczkę wziął. Akurat wtedy pelnomocniczką vaginetu do sprawy pożyczki była pani Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, której wysiłki musiała zauważyć i docenić sama Reichsfuhrerin Urszula Wodęleje, bo wkrótce potem pani Magdalena została wiceministrem obrony narodowej u boku obywatela Kosiniaka-Kamysza Władysława – czy przypadkiem nie gwoli dopilnowania, by pieniądze trafiły tam, gdzie trzeba – zgodnie z kolejnością dziobania?

Gdyby tak było, to by znaczyło, że panią Magdalenę prowadzi Mocna Ręka, kto wie, czy nie mocniejsza od ręki, która w swoim czasie prowadziła obywatela Tuska Donalda po brukselskich salonach, gdzie zrobiono z niego człowieka? Dopiero na tym tle lepiej rozumiemy fałszywe pogłoski, według których pani Magdalena – tylko patrzeć – jak wygryzie obywatela Tuska Donalda ze stanowiska premiera i sama nim zostanie. Tymczasem pan prezydent Nawrocki uważa, że naszą niezwyciężoną armię najlepiej byłoby wyekwipować z pieniędzy własnych, które uciułał Narodowy Bank Polski w postaci złota w ilości ponad 600 ton.

Toteż w przemówieniu poprzedzającym defiladę pan prezydent zauważył, że na sztandarach Wojska Polskiego wypisane było hasło „Bóg, Honor i Ojczyzna” – ale nie żadne SAFE. W słowach pełnych treści odpowiadał mu przez 40 minut obywatel Władysław Kosiniak-Kamysz, a swoje dołożył odbierający defiladę morską i kolonialną obywatel Tusk Donald, który poszedł na całość i oskarżył pana prezydenta Nawrockiego w związku z SAFE o „zdradę”. Ponieważ i pan prezydent przemawiał też około 40 minut, a po nim – obywatel Kamysz-Kosiniak – to żołnierze stojący przez tyle czasu na palącym słońcu podobno zaczęli mdleć. Na szczęście przemówienia się skończyły i defilada odbyła się już bez żadnych zakłóceń – chociaż ruski minister spraw zagranicznych Ławrow odgrażał się, że Rosja będzie karcić kraje wspierające Ukrainę.

Nie znaczy to, że te okazjonalne przemówienia nie wywołały żadnego rezonansu. Odezwała się niezawodna pani Joanna Szczepkowska, która nie zostawiła na panu prezydencie suchej nitki zarówno za „Boga, Honor i Ojczyznę”, jak i za pochwałę „obrońców Monte Cassino”. Od razu widać było, że pani Szczepkowska pana prezydenta nie kocha. A kogo kocha? Tego, rzecz prosta, nie wiemy, ale nie można wykluczyć, że jeśli już, to kocha pana Rafała Trzaskowskiego i – podobnie jak wiele innych autorytetów moralnych – nie może przeboleć, że to nie on został prezydentem. A teraz jeszcze wrogie siły pod nim ryją i zebrały już 40 tys. podpisów za zorganizowaniem referendum, w następstwie którego Rafał Trzaskowski straciłby stanowisko prezydenta Warszawy.

O ile pani Szczepkowska mogła kierować się rozmaitymi sentymentami, o tyle spięcie, do jakiego doszło na antenie telewizji „Polsat” między panią red. Gozdyrą Agnieszką, a panem red. Jankowskim Grzegorzem, miało już inne tło. Pani Agnieszka ma w Polsacie fuchę prowadzącej tak zwane „debaty”, w ramach których sztorcuje gości udzielających jej nieprawidłowych odpowiedzi na zadawane pytania, podczas gdy pan Grzegorz często podnosi głos, symulując uczucie zgrozy na widok rozmaitych bolączek. Gwoli podniesienia wiarygodności, „Polsat” puszczał na swojej antenie reklamę obydwu programów Najsampierw dowiadywaliśmy się, że „krzyk nie rozwiąże żadnego problemu”, „a milczenie nie zatrzyma ważnych pytań”, a potem pani Agnieszka i pan Grzegorz pokazywali, jak pięknie się różnią. Tym razem sytuacja wymknęła się spod kontroli i w pewnym momencie rozwścieczona pani Agnieszka poleciła panu Grzegorzowi, by „się nie darł”. Inna rzecz, że tym razem chodziło o Ukrainę – a wiadomo, że z Ukrainą nie ma żartów. Jak ujawnił już dawno pan Grzegorz Jasina, Polska ma być „sługą narodu ukraińskiego” – i najwyraźniej pani Agnieszka czuje się postawiona na straży, więc reaguje na każdą próbę „szczucia”. „Szczucie” bowiem zostało pryncypialnie potępione przez Judenrat, którego Główny Cadyk, to znaczy – pan red. Adam Michnik – zaraz po ogłoszeniu strategicznego partnerstwa niemiecko-ukraińskiego, nie tylko rzucił hasło: „wszyscy jesteśmy Ukraińcami”, ale również na lamach „Gazety Wyborczej” doniósł gdzie trzeba, że w Polsce panuje „atmosfera przedpogromowa”, a w ogóle to „Polska brunatnieje”.

W przekonaniu, że na taką poważną zastawkę oddźwięk musi być natychmiastowy, Judenrat zamarł w oczekiwaniu na rezonans. Niestety, poza codziennymi doniesieniami Propaganda Abteilung o „atakach” na „Ukraińców”, żadnego odzewu nie było – aż Judenrat musiał podkręcić „Kościół”, że „milczy”, chociaż „larum grają”. Toteż, co prawda, bodaj po tygodniu, odezwał się jednak Jego Eminencja Grzegorz kardynał Ryś, surowo napominając parafian, że Ukraińcom powinni nadstawiać „drugi policzek”. W tej sytuacji trudno się dziwić i pani Agnieszce, że nie mogła już „pięknie się różnić” z panem Jankowskim, tylko sobie ulżyła. Ukraiński prezydent też nie czekał, tylko urządził z przytupem pochówek Jewgienijowi Konowalcowi, twórcy i pierwszemu przywódcy Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, od której zaczęły się wszystkie paroksyzmy. Znaczy – pierwszy kandydat do „Panteonu” już jest, no a po nim przyjdą następni. My zaś będziemy nadstawiali drugi policzek, a jak policzków nie wystarczy, to nadstawimy co innego – bo skoro „wszyscy jesteśmy Ukraińcami” – jak zarządził pan red. Adam Michnik – to widać, że z aktualnego rozdania taki los wypadł nam.

Tymczasem prezydent Donald Trump wpadł na pomysł, by zakończyć wojnę ze złowrogim Iranem, rozciągając amerykańską suwerenność nad cieśniną Ormuz. To świetny pomysł, a ja bym dodał, że na świecie jest jeszcze bardzo wiele miejsc, które można by przyłączyć do Ameryki – między innymi nasz bantustan, z którego utrzymaniem mamy coraz większe zgryzoty. Jeśli nie teraz – to kiedy?

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Goniec” (Toronto, Kanada).

Teheran uważa amerykańskie sankcje za „deklarację wojny” przeciwko wszystkim narodom i wzywa do globalnego oporu

Za pośrednictwem EPA

Teheran uważa amerykańskie sankcje za „deklarację wojny” przeciwko wszystkim narodom i wzywa do globalnego oporu.

Autorstwa Tylera Durdena

Teheran w sobotę ponownie skomentował nowy plan Trumpa Bessant, zakładający długoterminowe „uduszenie” i izolację gospodarczą. Według Sekretarza Skarbu USA, ma on na celu „doprowadzenie irańskiego rządu na skraj upadku” poprzez „najsurowsze sankcje w historii ”. Oznacza to oczywiście, że Waszyngton musi jednocześnie wywierać presję na inne kraje prowadzące interesy z Teheranem, aby natychmiast zaprzestały takich działań – co może być trudnym zadaniem, biorąc pod uwagę, że Chiny i Rosja już teraz mówią, że nie zastosują się do tego planu.

Rzecznik irańskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Esmaeil Baghaei, oświadczył, że nowa inicjatywa sankcji jest równoznaczna z „wypowiedzeniem wojny” wszystkim krajom i wykracza poza „nielegalną wojnę ekonomiczną przeciwko pojedynczemu państwu”.

Baghaei powiedział: „Ogłoszenie nowych sankcji stanowi próbę Stanów Zjednoczonych, aby sprawować eksterytorialną suwerenność nad wszystkimi niezależnymi państwami członkowskimi ONZ”.

„Żaden rząd nie ma prawa zmuszać zagranicznych banków, firm ani lotnisk, z których każde działa pod wyłączną jurysdykcją własnego państwa, do powstrzymania się od legalnego handlu z państwem trzecim” – dodał, według agencji prasowej Fars.

Ministerstwo dodało, że „takie sankcje wtórne nie mają żadnej podstawy w prawie międzynarodowym” i „naruszają podstawową zasadę suwerennej równości zapisaną w artykule 2 ust. 1 Karty Narodów Zjednoczonych”.

Baghaei ostrzegał, że poddanie się takiemu „zastraszaniu” doprowadzi do całkowitej erozji suwerenności narodowej i będzie oznaczać „katastrofalny powrót do jawnego, wszechobecnego kolonializmu” .

To ewidentna próba ostrzeżenia innych krajów i wezwania ich do nieuczestniczenia w grze Waszyngtonu. Apel może spotkać się ze szczególnie entuzjastycznym odbiorem wśród państw BRICS i krajów Globalnego Południa.

Oświadczenie pojawiło się zaledwie kilka dni po tym, jak irańskie wojsko wydało bardziej bezpośrednie ostrzeżenie i groźbę pod adresem regionalnych sojuszników USA w Zatoce Perskiej. W środę Ali Abdollahi, szef sztabu irańskich sił zbrojnych , oświadczył, że „wszelkie wsparcie lub pomoc udzielana agresywnej armii USA jest równoznaczne z udziałem w operacji wojskowej USA”.

„Wydaje się mało prawdopodobne, aby tak duża liczba samolotów wojskowych, zwłaszcza samolotów-cystern, mogła znajdować się w regionalnych bazach bez wiedzy państw-gospodarzy” – powiedział Abdollahi.

Wszystko to jest reakcją na retorykę Bessenta w stylu Busha: „Albo jesteście z nami, albo przeciwko nam”.

Tymczasem Mohammad Bagher Ghalibaf, przewodniczący irańskiego parlamentu i główny negocjator, wydał nowe oświadczenia. Twierdził, że Teheran otrzymał „liczne wiadomości” dotyczące nowych porozumień w zakresie bezpieczeństwa i gospodarki w regionie w wyniku amerykańsko-izraelskiej agresji.

„Stany Zjednoczone, poprzez nękanie i całkowite lekceważenie interesów swoich sojuszników, naraziły na szwank bezpieczeństwo każdego ze swoich sojuszników – na korzyść Izraela – do tego stopnia, że ​​na krótki czas ich istnienie zostało zagrożone ” – oświadczył Ghalibaf na antenie X.

„Tworzy, niezależny porządek to prawdziwy pokój i bezpieczeństwo” – dodał. Iran od miesięcy twierdzi, że różne kraje próbują wynegocjować własne, odrębne umowy dotyczące żeglugi przez Cieśninę Ormuz – co, jeśli okaże się prawdą, dałoby Republice Islamskiej dodatkowe wpływy. Biały Dom stara się jednak przeciwdziałać tej narracji, dostarczając agencji Axios raporty…

Axios twierdzi obecnie , że miliony baryłek ropy naftowej nadal są transportowane przez „tajny” korytarz zabezpieczony przez Marynarkę Wojenną USA, ale wielu wyraża wątpliwości. Rzeczywiście, w ostatnich dniach nie doszło do żadnych nowych ataków na obce statki w cieśninie, a sytuacja staje się coraz bardziej skomplikowana ze względu na sprzeczne narracje – zwłaszcza że Irańczycy odrzucili doniesienia Axios jako sfabrykowane.

Źródło: Teheran twierdzi, że sankcje USA są „deklaracją wojny” dla wszystkich krajów, wzywa do globalnego buntu

Żałosny koniec dominacji dolara

Żałosny koniec dominacji dolara

23. sierpnia 2026 Marek Wojcik world-scam/zalosny-koniec-dominacji-dolara

Amerykański Departament Energii przedstawił w broszurce informacyjnej szczegółowe plany USA dotyczące wydatkowania łupów uzyskanych po porwaniu prezydenta Maduro w Wenezueli:

Rząd Stanów Zjednoczonych rozpoczął sprzedaż wenezuelskiej ropy naftowej na rynkach światowych, co przyniesie korzyści Stanom Zjednoczonym, Wenezueli i naszym sojusznikom. …
Wszystkie wpływy ze sprzedaży wenezuelskiej ropy naftowej i produktów naftowych zostaną najpierw przelane na kontrolowane przez USA rachunki w bankach o globalnym uznaniu…
Środki te zostaną przekazane na rzecz narodu amerykańskiego i narodu wenezuelskiego według uznania rządu USA.
Jedyny sposób transportu ropy naftowej do i z Wenezueli będzie się odbywał legalnymi i autoryzowanymi kanałami, zgodnymi z prawem USA i bezpieczeństwem narodowym.
Cytat z artykułu opublikowanego 12 sierpnia na michael-hudson.com: Ostatnia linia obrony dolara. Źródło.

19 sierpnia minęła 73 rocznica tajnej operacji CIA i MI6 w Iranie pod kryptonimem „Ajax”. Doprowadziła ona do obalenia demokratycznie wybranego premiera Iranu, Mohammada Mosaddegha, i umocnienia władzy szacha Mohammada Rezy Pahlawiego. Powodem była nacjonalizacja przez premiera Mosaddegha irańskiego przemysłu naftowego w 1951 roku, która odebrała kontrolę nad zasobami irańskiej ropy brytyjskiemu koncernowi (obecnie BP).

Kampania mająca na celu ustanowienie prozachodniego rządu w Iranie.
Pierwsza strona opublikowanego po 60 latach dokumentu o przewrocie CIA.

Podobnie dla „dobra narodu”, przeprowadzono Arabską Wiosnę w Libii w roku 2011. Zakończyła się zamordowaniem Muammara al-Kaddafiego i trwającym do dzisiaj chaosem politycznym w tym kraju.

Nie tylko USA prowadzi taką imperialną politykę w celu kradzieży ropy zwanej powszechnie „czarną krwią”. Także aktualny prezydent Rosji doprowadził w roku 1999 do drugiej wojny czeczeńskiej, co przyniosło Putinowi ogromną popularność w kraju i otworzyło mu drogę do prezydentury.

Nie ma dobrej wojny!
Czeczenia 7 października 1999 r., ofiary bombardowania w Elistanżi.

Upadek dolara został przypieczętowany 113 lat temu, przez stworzenie prywatnego banku centralnego w USA zwanego FED-em. Stworzono system stale rosnącego długu państw, który musiał doprowadzić w końcu do załamania się mechanizmu finansowego pod ciężarem kosztów obsługi kredytu.

Ponad 100 lat życia w zakłamanym dobrobycie wraz z jego wzrostami i upadkami. Nieodłącznym elementem wysokiej jakości życia były wojny. Ktoś musiał umrzeć, żeby ktoś inny mógł dobrze żyć. Brutalne prawo natury? Ależ skąd – prawo pięści – działające tak długo, aż mięśnie nie odmówią posłuszeństwa. Energia stojąca za dobrobytem podtrzymywana potęgą pieniądza zanika właśnie na naszych oczach.

W jaki sposób powstaje państwowe zadłużenie? Poprzez obligacje – pożyczki na zmienny procent, których stopę reguluje sytuacja na rynku. W USA poziom zadłużenia przekroczył ostatnio markę 40 bilionów dolarów. Liczba dobra jak każda inna. Problemem jest oprocentowanie tego kredytu, które bezwzględnie musi być spłacane. Inaczej grozi państwu bankructwo, a co za tym idzie utrata kontroli na rzecz wierzycieli.

Na chwilę obecną koszt pokrycia tego oprocentowania wynosi w USA ponad bilion dolarów. Skąd Stany Zjednoczone biorą pieniądze na spłatę odsetek? Może z podatków? Ależ skąd – podatki idą na bieżące wydatki jak służba zdrowia, armia i wszelkie koszty administracyjne. Żeby spłacać odsetki, USA wystawia na sprzedaż kolejne obligacje, powiększając w ten sposób zadłużenie państwa. Jednak brakuje chętnych na zakup tak niepewnych pożyczek.

Jest jednak znacznie gorzej – właściciele obligacji – jak ostatnio próbowała Japonia – pozbywają się tych zagrożonych upadłością małowartościowych papierów.

W takiej sytuacji jest tylko jedna firma zobowiązana do wykupu obligacji według aktualnej ceny. Tą firmą jest bank centralny USA – FED. Jedyna na świecie organizacja uprawniona do drukowania dolarów. Nietrudno zgadnąć skąd FED weźmie pieniądze na wykup obligacji. Uruchomi fizyczne lub wirtualne drukarki. Nie muszą to być koniecznie banknoty. Wystarczy, że System Rezerwy Federalne (FED) przeleje odpowiednią kwotę, by opłacić cenę obligacji.

Kilka dni temu FED wydał 10 miliardów euro (by chronić, przynajmniej psychologiczne dolara) na ratowanie japońskiego jena. Można by to nazwać jałmużną. Dla wsparcia japońskiej waluty konieczne byłoby 500 miliardów. Takie zabiegi służą testowaniu zachowań rynku.

Do czego prowadzi polityka drukowania pieniędzy bez pokrycia? Do utraty wartości pieniądza – do inflacji. W skrócie inflację można określić jako rabunek. Zarabia na niej państwo. Dług pozostaje co nominalnie ten sam, ale wartość pieniądza maleje.

Proces ten prowadzi do hiperinflacji, kiedy wartość papierków zwanych dolarami będzie z każdą minutą spadać. To jest jeszcze przed nami. Na chwilę obecną mamy kwitnącą gospodarkę, która jest gwarantem rozwoju, jak lubi powtarzać Donald Trump. Do wyborów połówkowych mamy jeszcze ponad dwa miesiące, a on chce, by Republikanie je wygrali.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

„Nie czarny czwartek, ale czarna dupa”. Mocny głos ws. Barbary Mróz-Gorgoń. Profesor Radosław Zenderowski stawia ultimatum

„Nie czarny czwartek, ale czarna d*pa”. Mocny głos ws. Barbary Mróz-Gorgoń. Profesor stawia ultimatum

23.08.2026 nczas/nie-czarny-czwartek-ale-czarna-dpa-mocny-glos-ws-barbary-mroz-gorgon

radoslaw zenderowski barbara mroz-gorgon
NCZAS.INFO | Prof. Radosław Zenderowski i Barbara Mróz-Gorgoń / fot. PAP / Fb / Barbara Mróz-Gorgoń (kolaż)

Profesor UKSW Radosław Zenderowski opublikował mocny wpis na temat afery z raportem AI Barbary Mróz-Gorgoń, tytułowanej doktor habilitowaną. Formalnie zażądał odebrania tego tytułu kobiecie zapowiadając, że w przeciwnym przypadku on zrzeknie się tytułu profesora.

Mróz-Gorgoń zasłynęła z afery dotyczącej raportu za 200 tys. zł, który wygenerowany został przez sztuczną inteligencję i nie wprowadzono do niego nawet kosmetycznych poprawek. Znajdowały się w nim „AI-owe” zwroty, absurdalne błędy i nieścisłości.

Wskutek ujawnienia afery Mróz-Gorgoń podała się do dymisji z funkcji Pełnomocniczka Rządu do spraw promocji marki Polski. Jak przekonywała przy tej okazji, powodem miał być „hejt”.

Nie przeprosiła w żaden sposób za to, co zrobiła i zapewne pieniędzy też nigdy nie zwróci. Więcej o tym przeczytacie w artykułach poniżej.

nczas/raport-napisany-przez-ai-bez-poprawek-za-200-tys-zl-ministerstwo-wydalo-komunikat-rodza-sie-kolejne-pytania

nczas/trzy-tygodnie-kariery-faworyty-tuska-barbara-mroz-gorgon-podala-sie-do-dymisji

Sprawa wywołuje wielkie emocje. Warta podkreślenia jest reakcja profesora UKSW Radosława Zenderowskiego. W ostrych słowach skrytykował czyn Barbary Mróz-Gorgoń i zapowiedział, że jeśli w ciągu miesiąca nie utraci ona tytułu naukowego, on sam zrzeknie się tytułu profesora.

„Ponad 30 lat pracowałem na swój tytuł profesorski. Mam w dorobku kilkadziesiąt monografii i kilkaset artykułów. Mam nawet jako taką cytowalność, która umiejscawia mnie w pierwszej dziesiątce polskich politologów. Wystarczy wejść na Google Scholar” – napisał na Facebooku prof. Zenderowski.

Następnie stwierdził, że „pani Barbara, profesor Uniwersytetu Ekonomicznego, spektakularnie obsrała mój tytuł”.

„To tak, jakby ktoś załatwił się na wycieraczce. Jak można szanować profesora nauk humanistycznych po czymś takim? Przecież ta kobieta w kilka godzin zdewaluowała stopnie i tytuły naukowe. Gdyby były one pozycjonowane na giełdzie, mielibyśmy nie czarny czwartek, ale czarną dupę, z której nie ma wyjścia” – podkreślił profesor UKSW.

„Skala demoralizacji i korupcji polskich 'akademików’ (nie lubię tego słowa, bo to rusycyzm) powinna być przedmiotem badań patologów, a potem prokuratorów. W tej kolejności. To, w jaki sposób przewalane są pieniądze publiczne na nibynaukowców woła o pomstę do Nieba. W tym przypadku przynajmniej uczelnie prywatne się samofinansują” – napisał prof. Zenderowski.

Następnie wyjaśnił, że w „polskiej nauce dominuje zasada” że „głupi promuje głupszego”. Zaznaczył, że „są liczne wyjątki” od tej reguły.

„Kretyn do kwadratu promuje kretyna do sześcianu i takim sposobem osiąga się – level – zero – używając słów najwybitniejszej pani profesor ds. marki polskiej” – ironizował.

„Nie wiem, jak to wygląda od strony proceduralnej, ale jak pani Barbara pozostanie na funkcji dra hab. to ja zrzekam się swojego tytułu. Dość już tych upokorzeń i politycznych przekrętów. Czekam 30 dni. Potem, jak będzie trzeba, zrzekam się profesury” – podsumował prof. Radosław Zenderowski.

===============================================

Radosław Zenderowski

15 godz.  ·

Ktoś może pomyśleć, że (chwilowo) zwariowałem i zafiksowałem się na ewidentnym przekręcie w wykonaniu prof. Barbary z Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu (jestem ciekaw, jak zarząd tego akademickiego podwórka posprząta po tej aferze). Tak w ramach wychodzenia z atmosfery sezonu ogórkowego.

Jasne, to pewnie przykrywka, bo bokiem idą większe afery. Akurat pani Barbara miała ten niefart, że wlazła w rolę zająca. Idę o zakład, że teraz bokiem przechodzą afery o milion razy większe. A pani Barbara być może została celowo złożona na ołtarzu.

Ale dlaczego się tak zawziąłem? Odpowiadam: ponad 30 lat pracowałem na swój tytuł profesorski. Mam w dorobku kilkadziesiąt monografii i kilkaset artykułów. Mam nawet jako taką cytowalność, która umiejscawia mnie w pierwszej dziesiątce polskich politologów. Wystarczy wejść na Google Scholar.

Pani Barbara, profesor Uniwersytetu Ekonomicznego, spektakularnie obsrała mój tytuł. To tak, jakby ktoś załatwił się na wycieraczce. Jak można szanować profesora nauk humanistycznych po czymś takim? Przecież ta kobieta w kilka godzin zdewaluowała stopnie i tytuły naukowe. Gdyby były one pozycjonowane na giełdzie, mielibyśmy nie czarny czwartek, ale czarną dupę, z której nie ma wyjścia.

Skala demoralizacji i korupcji polskich „akademików” (nie lubię tego słowa, bo to rusycyzm) powinna być przedmiotem badań patologów, a potem prokuratorów. W tej kolejności. To, w jaki sposób przewalane są pieniądze publiczne na nibynaukowców woła o pomstę do Nieba. W tym przypadku przynajmniej uczelnie prywatne się samofinansują.

W polskiej nauce dominuje zasada (ale są liczne wyjątki na szczęście), że głupi promuje głupszego. Kretyn do kwadratu promuje kretyna do sześcianu i takim sposobem osiąga się – level – zero – używając słów najwybitniejszej pani profesor ds. marki polskiej.

Nie wiem, jak to wygląda od strony proceduralnej, ale jak pani Barbara pozostanie na funkcji dra hab. to ja zrzekam się swojego tytułu. Dość już tych upokorzeń i politycznych przekrętów.

Czekam 30 dni. Potem, jak będzie trzeba, zrzekam się profesury.

===============================

Wszystkie reakcje:

Portal dorzeczy.pl zaznaczył, że przepisy w III RP nie przewidują formalnego zrzeczenia się ani nieprzyjęcia nadanego przez prezydenta tytułu profesora.

„Tytuł ten ma charakter dożywotni i państwowy, co oznacza, że jednostka nie może go jednostronnie wymazać ani się go zrzec” – napisano.

Dlaczego Waszyngton (jeszcze) nie rozważa opcji nuklearnej

Dlaczego Waszyngton (jeszcze) nie rozważa opcji nuklearnej

Autor: Dirk Ellerbrock apolut/warum-washington-die-atomoption-noch-nicht-zieht

Dlaczego Waszyngton (jeszcze) nie rozważa opcji nuklearnej | Autor: Dirk Ellerbrock

Hamulec i samochód

Artykuł Dirka Ellerbrocka

„Zbombardujemy Oman”. „Iran musi wywiesić białą flagę”. Pod koniec tygodnia, w którym Donald Trump groził zniszczeniem kraju, który nawet nie jest stroną konfliktu, w wywiadzie dla Fox News, republikańska kongresmenka Marjorie Taylor Greene napisała, że ​​w Białym Domu trwają dyskusje na temat użycia broni jądrowej. Nie była to plotka z drugiej ręki, lecz twierdzenie pochodzące z jego własnej partii. Pytanie, które się nasuwa, nie brzmi, czy to prawda. Pytanie brzmi: co tak naprawdę powstrzymuje prezydenta w tej chwili – i jak długo jeszcze?

Trzech niezależnych obserwatorów z trzech różnych środowisk podjęło w ostatnich dniach próbę odpowiedzi na to pytanie. Godne uwagi jest nie to, że doszli do tego samego wstępnego wniosku – nie teraz, nie jeszcze – ale to, jak odmiennie go uzasadniają. Alastair Crooke, były brytyjski dyplomata, wskazuje na przeszkody instytucjonalne: wojsko już uznało taki rozkaz za zbrodnię wojenną; musi go zatwierdzić rząd, nie może to być działanie jednostronne.

Scott Ritter, były inspektor ONZ ds. broni, stawia ostrzejszą granicę: Stany Zjednoczone używają broni jądrowej, gdy stają w obliczu egzystencjalnej porażki, obecnie zaś przeżywają polityczną kompromitację, a to zasadnicza różnica.

A z trzeciego, pro-pakistańskiego kręgu analityków pochodzi najbardziej konkretna wersja: Trump otwarcie zapytał swojego szefa sztabu, czy mógłby skorzystać z opcji nuklearnej – jak dziecko proszące o pozwolenie na zabawę niebezpieczną zabawką – i otrzymał odmowę.
Trzy perspektywy, jeden wspólny wniosek: w systemie wciąż są hamulce. Trzymają. Na razie. To, co łączy te trzy oceny, jest ciekawsze niż każda z nich z osobna: opisują system, w którym indywidualna drażliwość prezydenta może nawet stać się tematem na pierwszej stronie gazety.

W funkcjonującym podziale władzy pytanie o to, jak człowiek reaguje na zniewagę, byłoby jedynie przypisem. Staje się kwestią egzystencjalną, ponieważ hamulce są w rękach władzy – ta sama erozja mechanizmów kontroli i równowagi, którą obserwujemy w Waszyngtonie w relacjach między prezydentem a Sztabem Generalnym, w Berlinie w reformie wywiadu, a w Brukseli w architekturze sankcji pozbawionej odpowiedzialności parlamentarnej. „Kult jednostki”, zdiagnozowany nawet przez Scotta Rittera, nie jest zjawiskiem psychologicznym, lecz wynikiem struktury decyzyjnej, która coraz bardziej skupia się na jednym punkcie, ponieważ otaczające ją redundancje zostały systematycznie rozmontowane.

A ta erozja ma przyczynę, której nie można doszukiwać się w pojedynczej osobie, lecz w bilansie. „Gospodarczy D-Day” przeciwko Iranowi, groźba stuprocentowych sankcji wtórnych wobec każdego nabywcy irańskiej ropy – dokładnie w tygodniu, w którym Waszyngton przygotowuje czerwony dywan na wizytę państwową Xi Jinpinga – rynek obligacji, którego rosnące stopy procentowe grożą pęknięciem bańki spekulacyjnej AI, podczas gdy jednocześnie podtrzymywana jest wojna na Bliskim Wschodzie: to nie są wyrazy charakteru. To konstelacje interesów.

Nie trzeba wiedzieć, co dzieje się w głowie prezydenta, żeby wyjaśnić, dlaczego administracja, która nie potrafi ustabilizować własnego rynku obligacji, zaostrzałaby klęskę w polityce zagranicznej, zamiast się do tego przyznać. Nie potrzeba żadnej odległej diagnozy. Wystarczy spojrzeć na stan finansów publicznych.

Prawdziwą wiadomością tego tygodnia nie jest zatem to, że dyskutowano o broni jądrowej. Chodzi o to, że trzy niezależne głosy – realista, były inspektor ds. uzbrojenia i sieć informatorów – zgadzają się, że hamulce wciąż działają, ale żaden z nich nie mówi, jak długo jeszcze.

+++

Źródło obrazu: Saray Ch / shutterstock

+++

Źródła

Rozmowa z Alastair Crooke’em, https://www.youtube.com/watch

Rozmowa ze Scottem Ritterem, https://www.youtube.com/watch

„Protokół przejścia” – https://www.youtube.com/watch

Think tanki establishmentu ogłaszają koniec amerykańskiej hegemonii

Think tanki establishmentu ogłaszają koniec amerykańskiej hegemonii

Symplicjusz 23 sierpnia 2026 r. simplicius/establishment-think-tanks-herald

Zachodni establishment powoli i mozolnie próbuje poradzić sobie z hegemonicznym upadkiem Ameryki na Bliskim Wschodzie.

Czasopismo think tanku Council on Foreign Relations opublikowało najnowszy artykuł autorstwa Marca Lyncha, twórcy terminu „ arabska wiosna” :

https://www.foreignaffairs.com/united-states/end-american-middle-east-iran-marc-lynch#

Już pierwsze zdanie opowiada całą historię:

Amerykański Bliski Wschód jest skończony.

Porządek regionalny, który panuje od 1991 roku, jest jedną z wielu ofiar wojny amerykańsko-izraelskiej z Iranem. Niepowodzenie Amerykanów i Izraelczyków w obaleniu reżimu w Teheranie dowiodło bankructwa dekad sankcji i przemocy. Niezdolność Stanów Zjednoczonych do ochrony sojuszników z Zatoki Perskiej przed atakami irańskimi lub do utrzymania otwartej Cieśniny Ormuz podważyła fundamentalne porozumienie w sprawie bezpieczeństwa, które uzasadniało istnienie sieci baz wojskowych w regionie. Coraz bardziej groźna postawa Izraela i porzucenie wszelkich pozorów zainteresowania osiągnięciem porozumienia z Palestyńczykami położyły kres trwającej dekady misji Waszyngtonu, polegającej na nawiązaniu trwałego partnerstwa w zakresie bezpieczeństwa między arabskimi sojusznikami a Izraelem.

Krótko mówiąc: Bezkompromisowe dążenie Izraela do akceleracjonizmu w kontekście planów geopolitycznych zniszczyło fundamenty, na których opierała się dominacja Izraela i Ameryki w regionie.

W artykule autorzy dowodzą, że tak jak kryzys sueski z 1956 roku był „ostatnim tchnieniem” francuskiej i brytyjskiej potęgi kolonialnej na Bliskim Wschodzie, tak wojna z Iranem będzie dla amerykańskiej hegemonii.

Codziennie tworzone są nowe sojusze, ponieważ Turcja, Pakistan i Arabia Saudyjska podpisały na początku tego miesiąca nowy pakt obronny , a Turcja zaczęła po cichu wysyłać więcej broni do Nowej Syrii pod rządami Jolaniego, przygotowując się do przyszłego etapu konfliktu z Izraelem. Sam Izrael „bada”, czy Artykuł Piąty NATO zostanie aktywowany przez ataki na Turcję .

W dalszej części artykułu autorzy szczegółowo opisują ostrożne balansowanie, jakie Stany Zjednoczone próbują prowadzić na Bliskim Wschodzie od dziesięcioleci, zazwyczaj wykorzystując swoją rzekomo niezrównaną potęgę, jednocześnie na ogół ignorując rzeczywiste interesy Arabów w regionie.

…architekci tej wojny znacznie wyolbrzymili możliwości militarne, nie docenili zdolności adwersarzy do adaptacji, założyli, że sojusznicy podporządkują się im i bezdusznie zlekceważyli życie zwykłych ludzi. Niefortunny incydent Waszyngtonu nie był aberracją, lecz ostatecznym wyrazem wady tkwiącej w jego strategii bliskowschodniej.

Problem polega jednak na tym, że cały system od samego początku opierał się na szeregu kruchych sprzeczności, z których jedną z najważniejszych jest zakaz posiadania przez Izrael broni jądrowej, co stanowi okoliczność destabilizującą i praktycznie gwarantuje, że Iran będzie mógł prowadzić asymetryczne działania odstraszające w regionie na poziomie egzystencjalnym.

Główny sponsor terroryzmu

Główny sponsor terroryzmu

22. sierpnia 2026 Marek Wojcik world-scam./glowny-sponsor-terroryzmu

Larry C. Johnson jest byłym oficerem CIA i analitykiem wywiadowczym, a także byłym specjalistą ds. planowania i doradcą w Biurze ds. Zwalczania Terroryzmu Departamentu Stanu USA. Jako niezależny wykonawca od 24 lat prowadzi szkolenia dla służb operacji specjalnych Sił Zbrojnych USA. W opublikowanym przez niego we wtorek na sonar21.com artykule: Iran a twierdzenie o „głównym sponsorze terroryzmu” (źródło), możemy przeczytać:

Hamas i Hezbollah wystrzeliły tysiące rakiet w kierunku Izraela w ciągu 25 lat. Liczba ofiar śmiertelnych tych rakiet w latach 2001–2025 wynosi od 50 do 75 osób – a nie „tysiące”, jak sugerują relacje. Różnica między tymi dwiema liczbami jest sednem sprawy. W tym kontekście pojawia się asymetria, której nie da się pominąć w uczciwym rachunku. Szacuje się, że Izrael zabił 11 200–11 500 Palestyńczyków między 2000 a 6 października 2023 roku. Według danych Ministerstwa Zdrowia Gazy, od 7 października liczba ofiar w Strefie Gazy przekroczyła 73 000 – liczba ta została faktycznie przyznana przez izraelskiego urzędnika wojskowego w styczniu 2026 roku, uznając, że ponad 71 000 osób zginęło w bezpośrednim ostrzale izraelskim.

Terror to jest przemoc wobec cywilów w celach politycznych.

Według ciągle jeszcze urzędującego premiera Izraela Benjamina Netanjahu terror to: przemoc wobec cywilów w celach politycznych. Trafne określenie polityki państwa okupującego Palestynę. Jak pisze Larry C. Johnson, dane z Departament Stanu USA przeczą medialnej narracji o irańskim terroryzmie. Nie po raz pierwszy masowa propaganda opiera się na masowych kłamstwach. Jest jak u Orwella: kłamstwo, to prawda, wojna to pokój, a walka z terroryzmem to jest pretekst dla terroryzmu.

Kiedy upadł pod własnym ciężarem ZSRR, blady strach padł na wysokich rangą generałów z Pentagonu. Jak uzasadnić wysokie wydatki na armię, kiedy twój wróg przestał ci zagrażać? Odpowiedź jest prosta: znajdź innego wroga. I w ten sposób zrodził się pomysł walki z terroryzmem.

Al Kaida i terroryzm z Manhattanu 11 września 2001 roku zostały stworzone, ponieważ istniało zapotrzebowanie na terroryzm. Potrzebny był pretekst, by usprawiedliwić tyranię. Dzisiaj wiemy, że za tym stała CIA.

W latach 80 ubiegłego wieku światem wstrząsały zamachy autentycznych grup terrorystycznych. Były to Frakcja Czerwonej Armii RAF w Niemczech, bojówki Baskijscy ETA w Hiszpanii, czy IRA – Irlandzka Armia Republikańska, Czerwone Brygady we Włoszech.

Nie tylko Europa była wtedy „placem zabaw” dla zamachowców. Żeby uzasadnić wojnę z terrorystami, USA tworzyły, uzbrajały i finansowały takie organizacje jak Al-Kaida założona przez agenta CIA Osamę Bin Ladena, Państwo Islamskie (ISIS), Talibowie – afgański fundamentalistyczny ruch islamistyczny szkolony przez CIA w Pakistanie, albo Boko Haram: Działająca głównie w Nigerii i rejonie jeziora Czad brutalna sekta islamistyczna, powiązana dawniej z ISIS.

Ciała 50 Palestyńczyków, odnalezione w ciągu ostatnich kilku dni przez ekipy Obrony Cywilnej w kompleksie medycznym Al-Shifa w zachodniej części miasta Gaza, są obecnie chowane.
Źródło: Telegram 20.08.2026 r. 17:38.

Izrael walczy z terroryzmem, stosując terroryzm. Usiłuje powstrzymać Iran przed nuklearnym uzbrojeniem, a jednocześnie ma w gotowości kilkaset rakiet z bronią jądrową. Przecież musimy się bronić przed terroryzmem – głosi Hasbara – izraelska propaganda tłumacząca, dlaczego Izrael może mordować cywilów. Co z tego, że mordujemy dzieci w Strefie Gazy, to są przecież przyszli terroryści! Bo Izraelowi przecież wszystko wolno. Nie zgadzasz się? To jesteś antysemitą!

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

ELNET – europejski AIPAC

ELNET – europejski AIPAC

21. sierpnia 2026 Marek Wojcik world-scam/elnet-europejski-aipac

Zacznę od tego, co ja rozumiem przez określenie „lobby”. Lapidarnie ujmując, jest to zalegalizowana korupcja. Rozmiar wpływu wielkich korporacji farmaceutycznych na zachowanie przy głosowaniu kongresmenów w USA jest tego najlepszym dowodem. Innymi słowy, lobby to skuteczne narzędzie służące redukcji podwalin demokracji. Inne znane w USA lobby wspiera łapownictwo na korzyść przemysłu zbrojeniowego oraz proizraelską politykę przez AIPAC.

Europejskim odpowiednikiem AIPAC jest ELNET założony 2007 roku przez byłego pracownika AIPAC Raanana Eliaza.

Można włączyć polską ścieżkę dźwiękową.

Europejska Sieć Przywództwa (ELNET) organizuje dla wybranych urzędników wyjazdy do Izraela w celu nawiązywania kontaktów, prowadzi wydarzenia z udziałem członków europejskich parlamentów oraz prowadzi działania lobbingowe w kwestiach polityki zagranicznej — podobnie jak działa w Stanach Zjednoczonych Amerykański Komitet Spraw Publicznych Izraela (AIPAC).

Jej współzałożyciel, Raanan Eliaz, jest byłym konsultantem AIPAC i byłym pracownikiem biura premiera Izraela. Grupa przypisuje sobie zasługi za kluczowe proizraelskie decyzje w zakresie polityki zagranicznej, w tym skłonienie Niemiec do zatwierdzenia umowy o wartości 3,5 miliarda dolarów na zakup izraelskich dronów i rakiet – największej w historii Izraela. Źródło.

Niemiecka racja stanu w 2026 roku: huczne przyjęcia z szampanem z udziałem sieci lobbingowej Elnet, zajmującej się sprawami Izraela. Huczne imprezy po zamordowaniu ponad 20 tysięcy dzieci i co najmniej 60 tysięcy cywilów, w obliczu przemocy o charakterze ludobójczym, apartheidu, zbrodni wojennych, codziennej przemocy ze strony osadników, powszechnego zniszczenia i wysiedleń. Źródło.

„W miarę jak coraz więcej amerykańskich polityków odmawia przyjmowania funduszy od grup podżegających do wojny, takich jak AIPAC, wydaje się, że amerykańscy darczyńcy coraz częściej przekazują darowizny za granicę, próbując pozyskać poparcie dla izraelskiej armii w całej Europie” – powiedziała Beth Miller, dyrektorka ds. politycznych organizacji Jewish Voice for Peace Action. „To wstyd, że tak wiele osób tutaj, w Stanach Zjednoczonych, odgrywa kluczową rolę w trwającym apartheidzie i ludobójstwie wobec Palestyńczyków”. Źródło.

Prezydent Izraela Isaac Herzog na konferencji bezpieczeństwa w Monachium w 2015 r. – źródło: Wikimedia.

Jak podaje Le Monde: według sondaży z sierpnia 2025 r. 80 procent Niemców opowiada się za zaprzestaniem dostaw broni do Izraela. Ponadto 62 procent uważa, że Niemcy powinny wywierać większą presję polityczną na Izrael.10 Jednak europejscy politycy, w tym przedstawiciele Partii Zielonych i Lewicy, nadal uczestniczą w wydarzeniach organizowanych przez Elnet i podróżują z tą organizacją po Izraelu.

Dzięki wojnie z Iranem podróże lobbyingowe do Izraela ustały. Nie wstrzymało to jednak przepływu gotówki – korupcji polityków. W wielu przypadkach pieniądz ma olbrzymią moc przekonywania i pacyfikacji takich uczuć jak współczucie wobec ofiar ludobójstwa. Tak wygląda moralność większości polityków, na których tak chętnie oddajemy nasze głosy.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

Globalna potęga Ameryki chyli się ku upadkowi

Globalna potęga Ameryki chyli się ku upadkowi

Autor: Rainer Rupp apolut/amerikas-weltmacht-brockelt

[md. a oto „wolnoć”: ]

https://tube4.apolut.net/videos/embed/3xVfBFwiLRtMs8MLwxYwbs

Nadmierne rozszerzenie imperialne prowadzi do porażki wojny USA z Iranem

Komentarz  Rainera Ruppa

Wstępna ocena brutalnej, niesprowokowanej i nielegalnej wojny agresji USA-Izraela przeciwko Iranowi maluje obraz upadającego imperium i chwiejnego porządku świata. Dotychczasowej porażki wojny nie można mierzyć liczbą zdobytych terytoriów, lecz raczej zachwianymi geostrategicznymi „pewnikami”, na których zbudowano hegemoniczny porządek świata USA – pewnikami, które zostały zachwiane do głębi przez stanowczy i skuteczny opór Iranu.

Stany Zjednoczone przystąpiły do ​​wojny z pozycji dominacji globalnej, którą utrzymywały przez dziesięciolecia, opierając się zarówno na projekcji siły militarnej, jak i na dźwigni ekonomicznej i finansowej. Po rozpadzie Związku Radzieckiego Stany Zjednoczone broniły swoich interesów na całym świecie poprzez sankcje, wstrząsy polityczne i „kolorowe rewolucje”, ograniczone interwencje wojskowe oraz przedłużające się wojny. Ta epoka ukształtowała polityczne i strategiczne przywództwo, które przyzwyczaiło się do praktycznie niekwestionowanej amerykańskiej supremacji.

Wojna z Iranem ujawniła jednak coraz większą przepaść między hegemonicznymi ambicjami Waszyngtonu a jego rzeczywistym potencjałem militarnym, przemysłowym i społecznym. Między innymi, brakuje mu kluczowych zasobów (takich jak pierwiastki ziem rzadkich), a także wystarczającego potencjału przemysłowego i wojskowo-technologicznego, aby utrzymać wojnę trwającą dłużej niż kilka tygodni. Jednocześnie nowe, stosunkowo niedrogie systemy uzbrojenia zmieniły obraz współczesnej wojny. W szczególności drony i precyzyjne pociski przeciwokrętowe dalekiego zasięgu umożliwiają państwom słabszym ekonomicznie, ale odpornym społecznie, skuteczniejsze przeciwdziałanie tradycyjnej przewadze militarnej Zachodu.

Rozwój ten jest szczególnie widoczny w przypadku amerykańskich grup uderzeniowych lotniskowców. Przez długi czas stanowiły one centralny filar globalnej projekcji siły militarnej Stanów Zjednoczonych, a jednocześnie instrument politycznego szantażu poprzez tworzenie atmosfery zagrożenia. Jednak pojawienie się tanich, celnych i coraz bardziej dalekiego zasięgu pocisków przeciwokrętowych, a także pocisków o wysokiej mobilności, jasno pokazało, że era lotniskowców dobiega końca.

Rosyjski minister obrony przewidział ten rozwój sytuacji już dziesięć lat temu, mówiąc: „Nie potrzebujemy lotniskowców, potrzebujemy taniego i niezawodnego środka do ich zatapiania”. Rosja i Chiny osiągnęły ten cel kilka lat temu, ale teraz regionalne mocarstwo, Iran, również odniosło sukces. Wycofanie, a raczej przegrupowanie, amerykańskich sił morskich z Zatoki Perskiej można zatem postrzegać jako dowód na strategiczną porażkę amerykańskich sił morskich.

Iran przetrwał amerykański atak, nie tracąc swojej suwerenności państwowej, a irański program nuklearny pozostał nienaruszony.

Sytuacja wokół Cieśniny Ormuz również odzwierciedla tę zmianę w układzie sił. Dowodzą tego wydarzenia ostatnich dni.

Zgodnie z instrukcjami i „gwarancjami ochrony” Centralnego Dowództwa USA (CENTCOM), kilka tankowców i statków towarowych było przygotowanych do zignorowania ostrzeżeń Iranu i przepłynięcia Cieśniny Ormuz od strony Omanu. Zostały one zatrzymane przez irańskie pociski, mimo że CENTCOM groził wcześniej Iranowi ogniem i siarką, jeśli spróbuje zatrzymać statki. Jednak wcześniej zapowiadany odwet CENTCOM i późniejsze masowe ataki USA na Iran, zapowiadane przez Trumpa, wciąż nie zostały zrealizowane. Zamiast tego, reżim Trumpa grozi Iranowi wojną gospodarczą i finansową, grożąc mu Armagedonem.

Doniesienia o pustych amerykańskich arsenałach pocisków i innej broni dalekiego zasięgu, które trafiły nawet do amerykańskich mediów, takich jak „New York Times”, są ewidentnie prawdziwe. To kolejny dowód na to, że nie tylko amerykańska marynarka wojenna straciła kluczową część swojego tradycyjnego potencjału ofensywnego, ale także siły powietrzne USA, z jednej strony z powodu braku broni dalekiego zasięgu, a z drugiej strony, z powodu możliwości irańskiej obrony powietrznej, która do tej pory zestrzeliła lub zniszczyła około 40 niezwykle kosztownych amerykańskich samolotów.

Nadmierna ekspansja militarna imperium USA jest związana ze strukturalnymi problemami amerykańskiego przemysłu zbrojeniowego. Zapasy kluczowych systemów uzbrojenia zostały poważnie uszczuplone, a nawet ochrona własnych baz, nie mówiąc już o bazach państw sojuszniczych w zasięgu irańskich pocisków, stała się praktycznie niemożliwa. Kiedy plany amerykańskich sił powietrznych dotyczące wykorzystania baz na Cyprze i w Rumunii do ataków na Iran ujrzały światło dzienne, irański minister spraw zagranicznych ostrzegł oba kraje, że w ten sposób staną się one uprawnionymi celami dla irańskich pocisków.

Ogólnie rzecz biorąc, imperialny zasięg armii USA nie ma już wystarczającego poparcia militarno-przemysłowego. Utrudnia to utrzymanie strategii opartej na globalnej obecności militarnej i zdolności do jednoczesnego odstraszania wielu przeciwników.

Bunt na pokładzie USS Abraham Lincoln, w którym, jak donoszą ostatnie doniesienia, zginęło siedmiu marynarzy, można postrzegać jako szczególnie drastyczny symbol tego kryzysu. Wydarzenia na pokładzie Lincolna i reakcja Waszyngtonu na nie wskazują na rozbitą strukturę dowodzenia, ucieleśnienie strategii, której nadmierne rozbudowanie ostatecznie pochłonęło własne struktury wojskowe. W połączeniu z opisanymi powyżej zmianami technologicznymi, obraz ten przedstawia potęgę morską USA, której najdroższe i najbardziej widoczne instrumenty wydają się coraz bardziej bezbronne wobec asymetrycznej wojny Iranu.

Kryzys nie ogranicza się jednak do sfery militarnej. Ekonomiczne podstawy amerykańskiej potęgi również ulegają erozji, zwłaszcza w odniesieniu do…

  • o wysokim zadłużeniu rządu USA (40 bilionów dolarów i 120% PKB USA)
  • o coraz bardziej niestabilnej pozycji dolara amerykańskiego jako światowej waluty rezerwowej i
  • o erozji tych środków finansowych, których Waszyngton używał od dziesięcioleci w połączeniu ze swoją przewagą militarną, takich jak obligacje skarbowe USA.

W tym kontekście amerykańska polityka „maksymalnej presji” na Iran nie osiągnęła swojego celu. Zamiast izolować Iran, środki te wzmocniły „oś oporu”, czyli regionalną opozycję wobec Stanów Zjednoczonych, a jednocześnie przyspieszyły rozwój alternatywnej architektury finansowej BRICS na arenie międzynarodowej , przyspieszając tym samym spadek dominacji dolara.

W tym kontekście Iran jawi się nie tylko jako państwo, które przetrwało atak, ale jako podmiot, którego możliwości międzynarodowe znacznie się poszerzyły. Teheran kontynuuje integrację z nowym bankiem rozwoju BRICS, pogłębiając globalne stosunki dyplomatyczne i współpracując z Moskwą w zakresie struktur cyberobrony. Pożądana bliższa integracja ze strukturami BRICS jest postrzegana jako element szerszej zmiany porządku międzynarodowego, w którym znaczenie zyskują alternatywne sieci polityczne i finansowe.

Równolegle do tych zmian w polityce zagranicznej, istotną rolę odgrywa również wewnętrzny kryzys polityczny i społeczny w Stanach Zjednoczonych. Według sondaży, dwie trzecie amerykańskiej opinii publicznej sprzeciwia się obecnie wojnie z Iranem. Jednak ten sprzeciw społeczny ma jedynie ograniczony wpływ na decyzje amerykańskiego kierownictwa politycznego, które znajduje się w kieszeniach globalistycznej arystokracji. Podczas gdy elity polityczne nadal trzymają się hegemonicznych celów globalistów, polityka ta staje się coraz bardziej sprzeczna z zasobami, którymi faktycznie dysponują Stany Zjednoczone.

Oprócz kryzysów strategicznych, gospodarczych i politycznych, narasta kryzys moralny, który nie tylko dzieli społeczeństwo amerykańskie, ale także podważa fundamenty wartości i tożsamości w całym świecie zachodnim. Ugodowe reakcje na ludobójstwo syjonistów w Strefie Gazy boleśnie uświadomiły światu te podwójne standardy zachodnich elit. Na Globalnym Południu zachodnie napomnienia o przestrzeganiu praw człowieka będą odtąd postrzegane jedynie jako przewrotny żart. To jeszcze bardziej pogłębi utratę władzy militarnej, politycznej i gospodarczej przez Stany Zjednoczone i ich sojuszników z NATO, a także globalną utratę wiarygodności moralnej.

Wniosek

Wojna z Iranem nie powinna być postrzegana jako odosobniony epizod militarny, lecz raczej jako przejaw szerszego procesu nadmiernego rozrostu imperialnego przez amerykańskiego hegemona. Tradycyjne instrumenty amerykańskiej potęgi – grupy uderzeniowe lotniskowców, sankcje, dominacja finansowa i zdolność do politycznego dyscyplinowania sojuszników – zostały znacząco osłabione lub całkowicie straciły swoją skuteczność. Jednocześnie zmiany militarno-technologiczne obniżyły koszty wejścia asymetrycznej obrony przed amerykańskim tyranem i jego sojusznikami z NATO, zapewniając tym samym państwom Globalnego Południa dodatkowe środki do przeciwstawiania się zachodnim naciskom militarnym.

Kluczową ironią ostatnich wydarzeń na świecie jest to, że materialne podstawy utrzymania tzw. „porządku opartego na zasadach” w Stanach Zjednoczonych zostały już nadszarpnięte i nigdy nie powrócą. Podczas gdy Waszyngton kurczowo trzyma się instrumentów minionej ery jednobiegunowej dominacji, ogromne koszty tej strategii stały się widoczne w postaci uszczuplonych zasobów wojskowych, napięć społecznych, osłabienia gospodarczego i międzynarodowej alienacji. Iran natomiast nie tylko zachował swoją suwerenność państwową, ale wyszedł z tego kryzysu wzmocniony pod każdym względem. Udoskonalił swoje rakiety, rozszerzył globalne stosunki dyplomatyczne i przyspieszył zbliżenie z grupami BRICS.

Pod tym względem wojna USA i Izraela z Iranem to nie tylko nieudana kampania, ale także symptom końca ery, w której Waszyngton mógł niemal bez trudu łączyć przewagę militarną, gospodarczą i polityczną.

W nadchodzącej nowej erze Globalne Południe ma teraz szansę – coraz bardziej nieskrępowaną przez USA i Zachód – wspólnie z Chinami i Rosją zbudować nowy porządek świata bez hegemona.