Daily Mail przyznaje: szczepionki powodują obrażenia i zgony. Coraz trudniej jest zamilczać prawdę.

Daily Mail przyznaje: szczepionki powodują obrażenia i zgony

Coraz trudniej jest zamilczać prawdę

Mariusz Jagóra Jan 7, 2025 mariuszjagora

“Dla wielu osób Covid to przeszłość – nie chcą już o tym rozmawiać, ale my wciąż z tym żyjemy. Straciliśmy bliskich, jesteśmy niepełnosprawni, zdiagnozowano u nas raka, ale nikt nie traktuje poważnie naszych bolesnych doświadczeń” – cytuje poszkodowanych Daily Mail w obszernym artykule dotyczącym tysięcy osób, których zdrowie zostało zrujnowane po przyjęciu szczepionek na Covid-19.

Agencja Regulacyjna ds. Leków i Produktów Opieki Zdrowotnej (MHRA) nadal twierdzi, że szczepienie “jest najskuteczniejszym sposobem na zmniejszenie liczby zgonów i ciężkich chorób wywołanych przez Covid, a korzyści płynące z przyjmowania szczepionek przeciwko Covid znacznie przewyższają skutki uboczne, ponieważ zapobiegają one rozprzestrzenianiu się choroby i ograniczają poważne powikłania.” Jednak coraz więcej osób informuje o poważnych skutkach ubocznych, łącząc szczepionki z poważnymi problemami, takimi jak rak krwi, miastenia i zaburzenia serca – pisze Mail

Daily Mail przytacza konkretne przykłady osób poszkodowanych. 38-letnia Jennifer doznała zakrzepu krwi w płucu, a następnie zdiagnozowano u niej chłoniaka skórnego T-komórkowego, formę raka krwi.

Sprawny i zdrowy Neil Miller, lat 50, zasłabł i zmarł wkrótce po otrzymaniu pierwszej dawki szczepionki w marcu 2021 roku. Przyczyny jego śmierci zostały oficjalnie zarejestrowane jako choroba niedokrwienna serca i reumatoidalne zapalenie stawów – ale po trwającym rok dochodzeniu skorygowano je na wywołaną szczepionką małopłytkowość immunologiczną i zakrzepicę.

Osoby poszkodowane mogą ubiegać się o odszkodowanie w ramach Vaccine Damage Payment Scheme (VDPS), programu, który oferuje jednorazową, wolną od podatku wypłatę w wysokości 120 000 funtów osobom, które zostały ciężko niepełnosprawne w wyniku szczepienia. Aby zakwalifikować się do wypłaty, stopień niepełnosprawności musi wynosić co najmniej 60%. Dane uzyskane na podstawie ustawy o dostępie do informacji publicznej pod koniec listopada ubiegłego roku wykazały, że do tego czasu przyznano w Wielkiej Brytanii 188 rekompensat w łącznej kwocie 22,56 miliona funtów (dla porównania – raport National Audit Office, brytyjskiego odpowiednika naszego NIK pokazuje, że na koniec października 2022 r. całkowity koszt zakupu oraz dystrybucji to około 9,8 mld funtów). Prawie wszystkie z rekompensat VDPS były związane ze szczepionką AstraZeneca Vaxrevia, niegdyś okrzykniętą „triumfem brytyjskiej nauki”, która jednak wywołała powikłanie krzepnięcia krwi, pominięte w badaniach klinicznych. Szczepionka, opracowana we współpracy z Uniwersytetem Oksfordzkim, nie może być już stosowana w Unii Europejskiej po tym, jak AstraZeneca dobrowolnie wycofała swoje „pozwolenie na dopuszczenie do obrotu” w maju 2024, przyznając, że jej szczepionka może powodować zakrzepicę z zespołem małopłytkowości (TTS), znanym również jako VITT.

Najnowsze dane pokazują, że z 16 824 oficjalnie złożonych do tej pory roszczeń do VDPS, 8 018 wciąż czeka na rozstrzygnięcie a zdecydowana większość pozostałych została odrzucona, ponieważ ofiary nie były w stanie udowodnić, że ich obrażenia zostały spowodowane przez szczepionkę, lub ponieważ ich obrażenia nie spełniały 60-procentowego progu ciężkiej niepełnosprawności, który obejmuje urazy takie jak utrata kończyny, zmysłu wzroku lub całkowity paraliż. Program wypłat odszkodowań za szkody wyrządzone przez szczepionki nie zmienił się od lat 70-tych – jest to jednorazowa wypłata w wysokości do 120 000 funtów. Ale jeśli ktoś zostanie uznany za niepełnosprawnego w 59 procentach nie dostanie nic. Wiele osób poddaje się, nie mają energii ani siły, by starać się walczyć o odszkodowania, wielu przebywa na stałe w szpitalach.

Ciekawym przykładem zrujnowanego zdrowia i kariery zawodowej wynikającej z wiary w zalecenia „ekspertów”, którzy przekonywali o całkowitym bezpieczeństwie szczepionek, i dopuszczali – wręcz zalecali – szczepienia różnymi szczepionkami, jest opisany przypadek kobiety, która otrzymała pierwszą szczepionkę AstraZeneca w marcu 2021 r., a drugą cztery miesiące później. Natychmiast po drugiej dawce zaczęła odczuwać mrowienie i drętwienie nóg, a także problemy żołądkowe i wysypki, później lekarze zdiagnozowali zakrzep krwi w płucach. Pani Furno, wtedy 34 letnia zdrowa i sprawna kobieta, była zapewniana przez lekarzy, że jej problemy to zbieg okoliczności nie mający związku ze szczepieniem. W listopadzie tego samego roku otrzymała dawkę przypominającą – tym razem szczepionkę Moderna i w tym samym miesiącu rozwinęła się u niej zatorowość płucna w lewym płucu, a także poważne wysypki na całym ciele. Lekarz rodzinny powiedział, że to „nadaktywna odpowiedź immunologiczna”. Została skierowana do reumatologa, ponieważ cierpiała także na obrzęk kolan, stawów, ramion i szyi. Seria badań krwi i biopsja skóry wykazały cechy zapalenia naczyń, grupy zaburzeń, które powodują stan zapalny i mogą niszczyć naczynia krwionośne. Otrzymała leki immunosupresyjne, ale wysypka skórna stawała się coraz gorsza. W grudniu 2022 r., po zdiagnozowaniu u niej zapalenia naczyń krwionośnych, jeden z leczących ją reumatologów zauważył, że istnieje związek czasowy między wystąpieniem jej objawów a pierwszą dawką szczepionki COVID-19 i postanowił zgłosić to do systemu raportowania NOPów (Yellow Card). Ostatecznie przeprowadzona biopsja skóry wykazała, że Pani Furno ma agresywną formę chłoniaka skórnego a szczepionka jest prawdopodobnie tego przyczyną. Na początku 2024 roku znaleziono anonimowego dawcę szpiku kostnego w Belgii i dokonano przeszczepu. Pani Furno złożyła wniosek o odszkodowanie w ramach programu Vaccine Damage Payment Scheme 18 miesięcy temu, ale jest wątpliwe, żeby otrzymała pozytywną decyzję, tak jak tysiące innych poszkodowanych.

Tymczasem producent szczepionki oraz przedstawiciele rządu brną w dotychczasową narrację…

Rzecznik AstraZeneca powiedział: „Bezpieczeństwo pacjentów jest naszym najwyższym priorytetem. Na podstawie dowodów uzyskanych w badaniach klinicznych i rzeczywistych danych, szczepionka Oxford-AstraZeneca stale wykazuje akceptowalny profil bezpieczeństwa, a organy regulacyjne na całym świecie konsekwentnie stwierdzają, że korzyści ze szczepień przewyższają ryzyko niezwykle rzadkich potencjalnych skutków ubocznych. Jesteśmy niezwykle dumni z roli, jaką Vaxzevria odegrała w zakończeniu globalnej pandemii. Według niezależnych szacunków, tylko w pierwszym roku stosowania uratowano ponad 6,5 miliona istnień ludzkich i dostarczono ponad 3 miliardy dawek na całym świecie. Nasze wysiłki zostały docenione przez rządy na całym świecie i są powszechnie uważane za kluczowy element zakończenia globalnej pandemii”.

Rzecznik Departamentu Zdrowia i Opieki Społecznej wyraził najgłębsze współczucie dla wszystkich poszkodowanych: “Sekretarz ds. zdrowia i opieki społecznej spotkał się z rodzinami osób, które doznały uszczerbku na zdrowiu w wyniku szczepień przeciwko Covid-19 i które mają obawy związane z programem płatności za szkody wyrządzone przez szczepionki, i łaskawie zgodził się, że rząd postara się przyjrzeć poszkodowanym, obawiającym się, że nie otrzymają rekompensaty.”

Rzecznik Agencji Regulacyjnej ds. Leków i Produktów Opieki Zdrowotnej powiedział: „Ponad 90 procent osób w wieku 12 lat i starszych w Wielkiej Brytanii otrzymało szczepionkę przeciwko Covid-19. Szczepionki są najlepszym sposobem ochrony ludzi przed COVID-19 i uratowały już miliony istnień ludzkich. W ramach naszego ciągłego rygorystycznego monitorowania bezpieczeństwa szczepionek Covid-19, uważnie analizujemy raporty Żółtej Karty przesłane nam w Wielkiej Brytanii wraz z danymi dotyczącymi bezpieczeństwa z innych źródeł z Wielkiej Brytanii i z zagranicy. Ściśle współpracujemy również z naszymi brytyjskimi partnerami w zakresie zdrowia publicznego w celu oceny danych dotyczących bezpieczeństwa i skuteczności szczepionek Covid-19. Podobnie jak w przypadku wszystkich szczepionek i leków, bezpieczeństwo szczepionek Covid-19 jest stale monitorowane i nadal analizujemy pojawiające się informacje”.

W czerwcu 2022 rząd brytyjski podpisał z firmą Moderna umowę na budowę fabryki szczepionek mRNA, która ma na celu wzmocnienie krajowej produkcji innowacyjnych preparatów mRNA, a także poprawę zdolności Wielkiej Brytanii do szybkiej reakcji na przyszłe pandemie. W ramach partnerstwa powstanie Centrum Innowacji i Technologii, które będzie w stanie wyprodukować do 250 milionów szczepionek rocznie w przypadku pandemii. Umowa jest również ważnym bodźcem dla brytyjskich badań zdrowotnych i sprawi, że Brytyjska Agencja Bezpieczeństwa Zdrowia (UKHSA) będzie współpracować z firmą Moderna w celu zapewnienia wczesnego opracowania szczepionki, wspierając misję G7, aby przejść od wariantu do szczepionki w 100 dni.



Źródła:
https://www.gov.uk/government/news/uk-cements-10-year-partnership-with-moderna-in-major-boost-for-vaccines-and-research

https://www.dailymail.co.uk/news/article-14136613/disabled-diagnosed-cancer-Covid-vaccine-heartbreaking-experiences.html

UWAGA: TREŚCI +18! Środowisko homoseksualistów cechuje się ogromna rozwiązłością seksualną

RatujŻycie.pl

Szanowny Panie, Drogi Obrońco Życia Dzieci!

Dane z badań naukowych nie pozostawiają wątpliwości. Homoseksualiści wykazują szereg niestandardowych zachowań seksualnych, które wydają się być początkiem równi pochyłej. Wiele wskazuje, że mogą być po prostu uzależnieni od seksu i bardzo silnych doznań w tym obszarze. W dzisiejszym zestawieniu artykułów z portalu Fundacji Życie i Rodzina znajdzie Pan informacje, które dają do ręki konkretne argumenty. Sprzeciw wobec aborcji i LGBT – jak wobec każdego zła – jest zdrowym odruchem każdego człowieka dobrej woli. Jednak warto dowiadywać się coraz więcej, by móc bronić Prawdy, Dobra i Piękna, również biorąc pod uwagę argumenty zdroworozsądkowe.

Zapraszamy do lektury.

OPIS ZDJĘCIA

+18 Uzależnienie od seksu wśród homoseksualistów

UWAGA: TREŚCI +18! Środowisko homoseksualistów cechuje się rozwiązłością seksualną. Wielu partnerów, seks bez zabezpieczeń, bez informowania partnera o zarażeniu wirusem HIV. Do tego poszukiwanie coraz mocniejszych i coraz bardziej oryginalnych doznań. Czy geje mają swoją „kulturę”, czy to po prostu uzależnienie od seksu?Czytaj dalej    >

OPIS ZDJĘCIA

Transseksualista gwałcił dziewczynki w szkole

Transseksualista gwałcił dziewczynki w szkole, do której uczęszczał. Sprawa miała miejsce w roku 2021 w dystrykcie Loudoun w stanie Virginia w USA. Gdy nastolatek został przeniesiony, sytuacja się powtórzyła. Ponieważ nosił spódnice i udawał dziewczynę, mógł chodzić za koleżankami wszędzie, także do toalet i przebieralni. Po tym, jak sprawa wyszła na jaw, lobby LGBT oskarżyło nie sprawcę gwałtów, ale ojca jednej z ofiar, który domagał się ochrony dzieci.Czytaj dalej    >

OPIS ZDJĘCIA

Kolejny gej-pedofil. Aktor z serialu Netflixa

22-letni Amerykanin Jerry Harris był nazywany przez amerykańskie media ikoną gejów. Zdobył sobie popularność wśród młodzieży dzięki serialowi Netflixa „Cheer”, który uzyskał w sumie 28 nagród Emmy. Ujawnił publicznie, że jest homoseksualistą, co spotkało się z uznaniem środowiska LGBT w Ameryce i na świecie. Szybko okazało się, że jest sprawcą przestępstw seksualnych na nieletnich. Gej-pedofil 2022 roku usłyszał wyrok 12 lat więzienia federalnego.Czytaj dalej    >

OPIS ZDJĘCIA

+18 Pedofil napisał program „edukacji” seksualnej

Benjamin Levin był wiceministrem edukacji w Kanadzie w rządzie premier Kathlyn Wynne, zadeklarowanej lesbijki. Napisał program edukacji seksualnej dla szkół, który stał się podstawą dla nowego przedmiotu w prowincji Ontario w 2010 roku. Tymczasem Levin okazał się pedofilem. Posiadał i produkował pornografię dziecięcą, a w Internecie doradzał ludziom, jak rozbudzać seksualnie dzieci. Na jednym z forów w sieci doradził kobiecie, aby zgwałciła własną córkę.Czytaj dalej    >

WSPIERAM

OPIS ZDJĘCIA

Szpital Bielański – rozmowa o aborcji, ale nie o dzieciach

W “Gazecie Wyborczej” ukazał się wywiad z dr. Filipem Dąbrowskim, ordynatorem Oddziału Położnictwa i Ginekologii w Szpitalu Bielańskim. Ten szpital to oczko w głowie aborterów. Dąbrowski chwali się oficjalnymi danymi Ministerstwa Zdrowia. Według nich odpowiada za 20 procent aborcji wykonywanych w całej Polsce.Czytaj dalej    >

OPIS ZDJĘCIA

Aborterzy dostarczają ciała dzieci do eksperymentów

Planned Parenthood dostarcza uniwersytetom narządy abortowanych dzieci. Ciała wykorzystywane są w różnoraki sposób. Naukowcy z Uniwersytetu w Pittsburghu opublikowali eksperymenty, w którym szczurom przyczepiali skórę głowy zabitych maluchów. W ten zbrodniczy sposób badano ludzki układ odpornościowy.Czytaj dalej    >

OPIS ZDJĘCIA

Policjanci i była radna zastraszają koordynatorkę Fundacji

To bulwersująca sprawa. W Częstochowie zastraszają koordynatorkę terenową Fundacji. Małgorzata organizuje Publiczne Różańce o zatrzymanie aborcji, pikiety i kontry do parad LGBT. W październiku wraz z innymi obrońcami życia i rodziny przeprowadziła akcję informacyjną pod szkołą, w której miał miejsce tzw. tęczowy piątek. Zbiera wokół siebie ludzi zaangażowanych w ratowanie życia dzieci i koordynuje ich działania. W ostatnim czasie jest ofiarą prześladowań ze strony organów ścigania. Przy okazji ujawnił się układ pomiędzy byłą radną Rady Miasta Częstochowa a policjantami z komendy przy ul. Popiełuszki w tym mieście.Czytaj dalej    >

WSPIERAM

Szanowny Panie, poniżej znajduje się link do petycji przeciw edukacji zdrowotnej. Wciąż zbieramy podpisy, aby zahamować szkodliwe treści w szkołach. A jeśli już podpisał Pan petycję, prosimy wysłać ją do innych, aby też wsparli protest

OPIS ZDJĘCIA

NIE dla edukacji „zdrowotnej” w szkołach!

Nauka masturbacji od IV klasy szkoły podstawowej, zgoda na seks, dbanie o zadowolenie seksualne partnera, antykoncepcja od VII klasy szkoły podstawowej, aborcja, propaganda koncernów farmaceutycznych, podważanie autorytetu rodziców, oduczanie myślenia krytycznego, dewiacje seksualne jako norma w sferze płciowej, brak moralności w działaniu o charakterze seksualnym, przymusowe molestowanie treściami erotycznymi.Czytaj dalej    >

Czy podoba się Panu to, co robimy? Jeśli tak, to zapraszamy do korzystania z tekstów na portalu www.RatujZycie.pl i do śledzenia na bieżąco zamieszczanych tam treści. 

Prosimy także o wsparcie modlitewne i finansowe. Działalność w obronie życia i rodziny jest silnie zwalczana. Pańska pomoc pozwala nam docierać do ludzi z wiadomościami i aktywnie stawiać czoła złu

Serdecznie pozdrawiamy – 

Fundacja Życie i Rodzina

www.RatujZycie.pl

WSPIERAM

NUMER RACHUNKU BANKOWEGO: 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
NAZWA ODBIORCY: FUNDACJA ŻYCIE I RODZINA
TYTUŁEM: DAROWIZNA NA CELE STATUTOWE
DLA PRZELEWÓW Z ZAGRANICY:
IBAN:PL 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
KOD SWIFT: BIGBPLPW

MOŻNA TEŻ SKORZYSTAĆ Z SYSTEMÓW DO SZYBKICH PRZELEWÓW, BLIKA LUB PŁATNOŚCI KARTAMI POD LINKIEM: 

https://ratujzycie.pl/wesprzyj/

RatujŻycie.pl

Wszyscy finansujemy Owsiakową hucpę

6 stycznia 2025 https://pch24.pl/lukasz-warzecha-wszyscy-finansujemy-owsiakowa-hucpe/

Łukasz Warzecha: Wszyscy finansujemy Owsiakową hucpę

(fot. Mikolaj Kamienski / Forum)

Jeden z obserwujących mnie na X, czytając, że krytycznie piszę o imprezie pana Jerzego Owsiaka od 18 lat (pierwsze teksty, jakie mogę odnaleźć w swoim archiwum, powstały w 2007 r. w Salonie24, aczkolwiek zdaje mi się, że nie były to moje pierwsze krytyczne teksty na ten temat w ogóle, możliwe zatem, że to nie 18 lat, ale jakieś dwie dekady), napisał, że muszę się mylić, skoro WOŚP przez tyle lat nie zajęła się prokuratura. W tym przez osiem lat rządów PiS.

Ów komentujący najwyraźniej nie wie, że nigdy nie zajmowałem się sprawami rozliczeń czy dochodów fundacji pana Owsiaka od strony ich legalności. Robił to natomiast wielokrotnie pan Piotr Wielgucki. Ja natomiast demaskowałem polityczną rolę pana Owsiaka – rolę sojusznika głównie lewicowego, a bardziej ogólnie – mainstreamowego establishmentu, którego cała działalność dobroczynna była traktowana jako fundament rzekomego autorytetu tego pana, z wysokości którego w razie dużej potrzeby mógł razić maluczkich.

Tak jak to było choćby wówczas, gdy na konferencji prasowej ogłaszał, że może „dać z baśki” (w typowym dla siebie, knajackim, wulgarnym stylu) tym, którzy będą podważali czystość życiorysu pana prezydenta Wałęsy. A zdarzyło się to zaraz po wydaniu słynnej książki panów Cenckiewicza i Gontarczyka, której ustaleń dzisiaj nikt już nie kwestionuje.

Zresztą sympatie i poglądy pana Owsiaka są akurat przykładem stuprocentowej spójności ze środowiskiem, z którego osoba ta się wywodzi – a nie zawsze tak przecież bywa.

Jeśli zahaczałem o sprawy finansowe, to pisałem i mówiłem o absurdzie, tkwiącym w samym sposobie finansowania akcji. Ten absurd warto dzisiaj przypomnieć, dodając do niego kilka liczb, ponieważ w sytuacji wsparcia, jakiego Fundacji WOŚP zaczynają udzielać państwowe giganty, przede wszystkim Orlen i PZU, sprawa staje jeszcze bardziej bulwersująca.

Zacznijmy jednak od wielokrotnie pojawiającego się skrajnie demagogicznego argumentu wyznawców Owsiakowej sekty: jeśli nie podoba ci się WOŚP, to noś karteczkę, żeby cię w razie czego nie leczyć kupionych przez nich sprzętem. Ten „argument” jest z gruntu absurdalny: jeśli sprzęt znajduje się w palcówkach publicznej służby zdrowia, to nie ma kompletnie znaczenia, kto go kupił. Skorzystanie z niego należy się każdemu ubezpieczonemu w ramach NFZ.

Jednak nawet gdyby przez moment przyjąć rozumowanie fanatyków pana Owsiaka, to i tak rzecz się nie klei. Przecież od lat na WOŚP płacimy wszyscy, chcemy czy nie. Na tym właśnie polega absurd. Spójrzmy na zestawienie kosztów organizacji finałów Orkiestry od 2014 r. (takie dane można znaleźć na portalu zbiórek publicznych).

Podaję w milionach złotych najpierw ogólny koszt, następnie koszt reklamy (część kosztu ogólnego):

2014: 2,1 – 0,8.
2015: 2,2 – 0,45.
2016: 4 – 0,72.
2017: 3,3 – 1,3.
2018: 2,9 – 1,2.
2019: 4,9 – 2,0.
2020: 8,5 – 4,9.
2021: 9,1 – 4,1.
2022: 11,4 – 3,2.
2023: 14,3 – 3,3.

Już na pierwszy rzut oka widać radykalny wzrost kosztów organizacji finałów, dalece i wielokrotnie przekraczający skumulowaną inflację w tym okresie. Gdyby ją uwzględnić w relacji do 2014 r., ostatni rozliczony finał powinien kosztować ok. 3,2 mln zł, a na pewno nie 14 mln! To wzrost o ponad 580 procent! Zwracają także uwagę rosnące budżety reklamowe. W 2020 r. budżet reklamowy stanowił wyraźnie ponad połowę kosztów całej imprezy.

Ale przecież to, z czego rozlicza się WOŚP, to jedynie koszt ponoszony bezpośrednio przez samą fundację. Koszt faktyczny, którego nikt nigdy nie policzył – również z powodu obstrukcji instytucji, biorących w tej hucpie udział – jest wielokrotnie większy. I to prawdopodobnie o rząd wielkości. To koszt czasu antenowego w publicznej telewizji (z wyłączeniem czasów PiS), koszt ochrony imprez WOŚP przez policję i inne służby, olbrzymie, a rozproszone koszty samorządów, które często opłacają stronę organizacyjną lokalnych finałów WOŚP, koszt różnego rodzaju aukcji z udziałem państwa.

Wygląda to więc tak, że polskie państwo od lat dokłada ogromne pieniądze do imprezy, która następnie zbiera pieniądze, żeby część z nich zwrócić w postaci sprzętu dla służby zdrowia, wartego promile państwowych nakładów na tęże służbę zdrowia. Logiki w tym nie ma najmniejszej i nie da się tego wytłumaczyć inaczej niż tylko zapotrzebowaniem na propagandę. To jest jedyny sens Owsiakowej imprezy – właśnie propaganda (do tej zaliczam również manipulację społecznymi emocjami, w tym tworzenie mechanizmu łatwego zaspokojenia potrzeby poczucia się lepszym, po to, aby można było z wyżyn swojej wyimaginowanej szlachetności pouczać innych).

Już pokazany wyżej mechanizm pokazuje, że każdy z nas mimowolnie do WOŚP się dokłada – chce czy nie. Wszyscy przecież płacimy choćby lokalne podatki. Ale to nie koniec, ponieważ jest jeszcze kwestia wpłat instytucjonalnych, czego jaskrawym przykładem są obecne umowy z Orlenem i PZU (które ma się stać oficjalnym ubezpieczycielem finałów WOŚP – w ten sposób do imprezy dołożą się wszyscy klienci ubezpieczyciela).

WOŚP chętnie podaje ogólną kwotę ze zbiórki, ale nie rozbija jej na to, co udało się zebrać na ulicy i to, co pochodzi od sponsorów instytucjonalnych. Ci zaś kierują się całkiem inną logiką – sponsoring ze strony instytucji to piar oparty na owczym pędzie. WOŚP wspiera się tak samo jak „równouprawnienie” i inne postępackie brednie.

Fundacja raportuje jedynie, ile pieniędzy pochodzi ze zbiórki ulicznej, a ile z innych źródeł (m.in. wpłaty na konto, sprzedaż cegiełek, licytacje, zbiórka przez kanały elektroniczne, wpłaty za pomocą kart). Spójrzmy na dane od 2014 r. Najpierw podaję sumę zbiórki ulicznej, potem sumę „dodatkową” – obie w milionach złotych:

2014: 39,2 – 13.
2015: 50,9 – 21.
2016: 68,5 – 36,3.
2017: 71,1 – 54,5.
2018: 88,8 – 86.
2019: 116,7 – 68,8.
2020: 75,5 – 133,8.
2021: 95,1 – 127,7.
2022: 129 – 113,4.
2023: 157,3 – 123,5.

Nawet jeśli odłożymy na bok lata 2020-21 – mieliśmy wówczas restrykcje covidowe – to i tak widać, że ta druga wielkość stanowi w ostatnim czasie znacznie większy procent w relacji do zbiórki ulicznej niż jeszcze 11 lat temu. W 2014 r. było to nieco ponad 33 proc., w 2023 aż 78,5 proc. Można to oczywiście częściowo złożyć na karb mniejszej popularności gotówki.

Problem w tym, że nie dostajemy nigdzie wyszczególnienia, jaka część pieniędzy pochodzi od darczyńców indywidualnych, a jaka – od firm, w tym w szczególności od firm z dominującym udziałem skarbu państwa. A to jest bardzo ważna informacja.

Jak wiadomo, Orlen ma przekazywać określoną część wpływów za każdą kupioną na stacji kawę. To daje przynajmniej możliwość uniknięcia dołożenia się do imprezy bardziej świadomym kupującym. Ale co z niekoniecznie państwowymi firmami, które dokładają się do WOŚP? Użytkownicy kart Master sponsorują od lat pana Owsiaka, czy im się to podoba czy nie. Podobnie klienci niektórych banków i sieci komórkowych. Wychodzi zatem na to, że Owsiakową hucpę składamy się niemal wszyscy – może ułamkami złotówki, ale jednak. I nikt nie pyta nas o zdanie.

Łukasz Warzecha

Biskup Strickland: Franciszek, jego kardynałowie i Watykan są rażąco skorumpowani

Biskup Strickland: Franciszek, jego kardynałowie i Watykan są rażąco skorumpowani

gloria

„Rażąca korupcja papieża Franciszka i amerykańskich kardynałów jest w pełni widoczna po mianowaniu klona McCarricka do tej samej archidiecezji, w której jego zło panowało dwadzieścia lat temu”, pisze biskup Joseph Strickland na x.com (6 stycznia):

„My wszyscy, którzy kochamy Jezusa Chrystusa i Jego Kościół, musimy wystąpić przeciwko tym wilkom hierarchii”.

„Nie możemy milczeć w obliczu tej rażącej korupcji”.

Cytując św. Jana Chrzciciela, biskup Strickland woła do „roju żmij w Watykanie”: „Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię”.

Streitbare Demokratie. Stanisław Michalkiewicz.

Streitbare Demokratie

Stanisław Michalkiewicz „Najwyższy Czas!”    7 stycznia 2025 http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=5749

Walka o praworządność” w Polsce, rozpoczęta w marcu 2017 roku z inicjatywy Naszej Złotej Pani, czyli niemieckiej kanclerzycy Angeli Merkel, najwyraźniej weszła w nową fazę.

Ale incipiam. Otóż gdy w roku 2015 Polska przeszła spod kurateli niemieckiej pod kuratelę amerykańską, w związku z czym trzej kelnerzy zawiązali spisek, w następstwie którego nastąpiła podmianka na pozycji lidera sceny politycznej naszego bantustanu: Volksdeutsche Partei, będąca ekspozyturą Stronnictwa Pruskiego, została zastąpiona przez PiS, będące ekspozyturą Stronnictwa Amerykańsko-Żydowskiego – Niemcy ani myśleli pogodzić się z utratą wpływów w naszym bantustanie.

I chociaż rząd Beaty Szydło nie zdążył jeszcze nic zrobić, ani nawet nic powiedzieć – Komisja Europejska, na czele której stały dwa niemieckie owczarki: Jan Klaudiusz Juncker i Franciszek Timmermans, wszczęła wobec Polski procedurę sprawdzania stanu demokracji. Zaraz tedy stare kiejkuty w służbie niemieckiej nakazały swoim konfidentom założenie Komitetu Obrony Demokracji, który urządzał rozmaite incydenty. Kulminacyjnym momentem walki o demokrację był „ciamajdan”, zorganizowany w Sejmie 16 grudnia 2016 roku. Jak wiadomo, za sprawą wysłannika prezydenta-elekta Donalda Trumpa, Rudofa Gulianiego do Warszawy, „ciamajdan” spalił na panewce.

W związku z tym Nasza Złota Pani 7 lutego 2017 roku przybyła z gospodarską wizytą do Warszawy i po różnych rozmowach postanowiła położyć lachę na walkę o demokrację, a zamiast tego – rozpocząć walkę o praworządność. W związku z tym gwałtownie załamała się polityczna kariera pana Mateusza Kijowskiego, który za sprawą starych kiejkutów wyrastał już na naszą najukochańszą duszeńkę, natomiast na pierwszą linię frontu stare kiejkuty rzuciły niezawisłych sędziów.

Ci niezawiśli sędziowie za pierwszej komuny w zdecydowanej większości służyli Partii, do której należała większość niezawisłych sędziów, no i oczywiście – bezpiece.. Ale w 1990 roku PZPR się rozwiązała, więc stare kiejkuty, czyli Wojskowe Służby Informacyjne, nadzorujące przebieg transformacji ustrojowej w naszym bantustanie, natychmiast kazały swoim konfidentom zorganizować następny pas transmisyjny bezpieki do środowiska sędziowskiego, w postaci organizacji „Iustitia”, która powstała właśnie wtedy. Jednak „Iustitia” nie objęła swoim zasięgiem całego środowiska, w związku z czym ABW uruchomiła operację pod kryptonimem „Temida”, której celem był werbunek agentury w środowisku sędziowskim. Żadne informacje na ten temat nie przedostały się przez mur tajności, jakim ABW otacza swoje łajdactwa, ale pewne światło na sprawę liczebności tego oddziału agentury wśród sędziów rzuca organizacja „Themis”, która nawet w nazwie nawiązuje do kryptonimu wspomnianej operacji. Mamy zatem dwa sędziowskie korpusy agenturalne, przy pomocy których niemiecki wywiad, posługując się instytucjami IV Rzeszy, czyli Unii Europejskiej, prowadził walkę o praworządność, której celem jest destabilizowanie państwa polskiego – jak w wieku XVIII.

Batalia ta nabrała rumieńców po tym, jak w marcu ub. roku amerykański prezydent Józio Biden pozwolił Niemcom na urządzanie Europy po swojemu, co doprowadziło do kolejnej podmianki na pozycji lidera tubylczej sceny naszego bantustanu. Dzięki wyrozumiałości Państwowej Komisji Wyborczej, która nie miała nic przeciwko temu, by obywatele głosowali na Volksdeutsche Partei do białego rana, udało się sklecić koalicję z Volksdeutsche Partei, Trzeciej Drogi, czyli PSL z partią pana Szymona Hołowni oraz Lewicy obydwu obrządków, to znaczy – komuszego i sodomskiego. Ta koalicja rozpoczęła „rozliczanie”, które znakomicie wkomponowuje się w operację „walki o praworządność”. Zasadniczym rysem procesu „rozliczania” jest ostentacyjne lekceważenie polskiego prawa i instytucji państwa polskiego.

Pretekstu dostarcza Judenrat „Gazety Wyborczej”, jako że na tym etapie Żydowie koordynują z Niemcami nie tylko swoją politykę historyczną, ale i każdą inną. Judenrat nieubłaganym palcem wskazuje, które instytucje państwa polskiego można olać ciepłym moczem, a bodnarowcy z vaginetu, obywatela Tuska Donalda oraz inni jego ministrowie, na przykład – Wielce Czcigodny pan Domański, piastujący fuchę ministra finansów, czy Wielce Czcigodna Barbara Nowacka od wciskania uczniom ciemnoty epidemiczno- klimatycznej oraz szkolenia w bzykaniu we wszelkie otwory ciała, posłusznie lekceważą i jedno i drugie, a mikrocefale, których najtwardsze jądro stanowi tak zwane „towarzycho”, zatwierdzone jeszcze u progu transformacji ustrojowej przez generała Kiszczaka na stado autorytetów moralnych, pod batutą starych kiejkutów te wszystkie łajdactwa obcmokuje. Tak to wygląda od strony kadrowej.

W dniach ostatnich Państwowa Komisja Wyborcza, stosunkiem głosów 4 do 5, zdecydowała o odroczeniu decyzji co do sprawozdania finansowego PiS. Wcześniej, takim samym stosunkiem głosów, PKW odrzuciła to sprawozdanie. Od tej decyzji PiS odwołało się do Sądu Najwyższego, który skargę uwzględnił. Gdyby nie było żadnej walki o praworządność, to PKW musiałaby to sprawozdanie finansowe przyjął, a pan minister Domański powinien wypłacić subwencję. Ten cały pan Domański najpierw był „związany” z Unią Wolności, ale kiedy stare kiejkuty utworzyły Platformę Obywatelską, to zaraz doszlusował do niej, za co został wynagrodzony wciągnięciem na listę wyborczą i fuchą ministra finansów. W związku z tym żadnego Sądu Najwyższego nie uznaje, a tylko – PKW – jak nakazują stare kiejkuty w służbie niemieckiej. Nazywa się to „demokracją walczącą” czyli „streitbare Demokratie”. Ten niemiecki wynalazek polega na tym, by pod pretekstem miłości do praworządności łamać prawo. Toteż obywatel Tusk Donald otwartym tekstem powiedział, że skoro nie ma prawnych instrumentów dla nakazanej przez Reichsfuhrerin Urszulę von der Leyen operacji „przywracania praworządności”, to będzie się posługiwał instrumentami bezprawnymi. W ten sposób przekształcił swój początkowo groteskowy vaginet w organizację przestępczą o charakterze zbrojnym.

Co w związku z decyzją PKW może się wydarzyć? Ano – a la guerre comme a la guerre. Jeśli w ogóle dojdzie do wyborów prezydenckich a wygrałby Rafał Trzaskowski, to Sąd Najwyższy może tych wyborów nie uznać. Jeśli z kolei wygrałby pan Nawrocki, to wyboru tego nie uzna PKW, albo tak policzy głosy, że niczego nie będzie musiała „uznawać”. Kto wobec tego może zostać prezydentem naszego bantustanu? Ku pośmiewisku całej Europy (może z wyjątkiem Rumunii) pełniącym obowiązki prezia może został pan Szymon Hołownia. To nie tragedia; skoro prezydentem był Kukuniek, to nic już nie powinno nas dziwić.

Stanisław Michalkiewicz

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Najwyższy Czas!”.

Indonezja dołącza do BRICS. Co to oznacza dla świata?

Azjatycki gigant dołącza do BRICS. Co to oznacza dla świata?

oprac. Aneta Malinowska https://gospodarka.dziennik.pl/finanse/artykuly/9707053,azjatycki-gigant-dolacza-do-brics-co-to-oznacza-dla-swiata.html

Azjatycki gigant dołącza do BRICS. Co to oznacza dla świata?
Azjatycki gigant dołącza do BRICS. Co to oznacza dla świata? / Shutterstock

Indonezja została przyjęta jako pełnoprawny członek bloku państw rozwijających się BRICS, ogłosiła w poniedziałek Brazylia, która przewodniczy grupie w 2025 roku.

Kandydatura Indonezji została poparta przez liderów BRICS już w sierpniu 2023 r., poinformowało brazylijskie ministerstw spraw zagranicznych. Jednak czwarty pod względem liczby ludności kraj na świecie zdecydował się formalnie dołączyć do bloku dopiero po rozstrzygniętych w październiku 2024 roku wyborach prezydenckich, które wygrał gen. Prabowo Subianto, były minister obrony.

Azjatycki gigant dołącza do BRICS. Co to oznacza dla świata?

„Mając największą populację i gospodarkę w Azji Południowo-Wschodniej, Indonezja dzieli z innymi członkami zobowiązaniem do reformowania globalnych instytucji zarządzania i przyczynia się pozytywnie do pogłębiania współpracy Południe-Południe” – oświadczył rząd Brazylii.

BRICS zostało utworzone przez Brazylię, Rosję, Indie i Chiny w 2009 r., a w 2010 r. dołączyła do niego Republika Południowej Afryki. W zeszłym roku sojusz rozszerzył się o Iran, Egipt, Etiopię i Zjednoczone Emiraty Arabskie. Arabia Saudyjska została zaproszona do przystąpienia, ale jeszcze tego nie uczyniła.

Formalne wnioski o przyjęcie do organizacji złożyły: Turcja, Azerbejdżan i Malezja. Ostatni szczyt bloku odbył się w październiku 2024 roku w rosyjskim Kazaniu.

„Zdrada i wstyd”: Nominacja arcybiskupa Waszyngtonu ujawnia priorytety Franciszka

„Zdrada i wstyd”: Nominacja arcybiskupa Waszyngtonu ujawnia priorytety Franciszka

https://gloria.tv/post/smFryBr6BiMZ2Hxid1kctEZVq

Podczas dzisiejszej konferencji prasowej, na której ogłoszono jego nominację na nowego arcybiskupa Waszyngtonu, kardynał McElroy przywołał nacisk Franciszka na „synodalność„:

„Jesteśmy wezwani do głoszenia, że wszyscy [z wyjątkiem katolikówadmin] na tej drodze są mile widziani, objęci Bożą miłością” – stwierdził.

Wskazał na imigrację jako prawdopodobny punkt sporny między nim a nadchodzącą administracją Trumpa, nazywając obiecane deportacje nielegalnych imigrantów „niezgodnymi z nauczaniem katolickim”.

Ponadto kardynał McElroy, propagandysta homoseksualizmu, użył kluczowych słów „zdrady i wstydu”, aby zaatakować Kościół. Wymyślił „masową zdradę młodych wobec nadużyć seksualnych oraz moralne i finansowe rozliczenie tej zdrady, które jest przed nami”.

Arogancko dodał, że w tej mieszance niepowodzeń „nie różnimy się od pierwszych uczniów Pana” [= apostołów].

Uwagi biograficzne i heretyckie

Kardynał McElroy, lat 70, został wyświęcony na kapłana archidiecezji San Francisco w 1980 roku. W 2010 r. został mianowany biskupem pomocniczym San Francisco, a w 2015 r. biskupem San Diego. Franciszek mianował go kardynałem w 2022 roku.

Prałat jest odpowiednim następcą homoseksualisty Theodore’a McCarricka, którego pomagał chronić.

Richard Sipe, który pracował z nadużywającymi homoseksualizmu księżmi, ostrzegł McElroya o skłonnościach McCarricka w 2016 roku, dwa lata przed tym, jak stały się one powszechnie znane. McElroy głosował przeciwko petycji biskupów amerykańskich, proszących Watykan o większą przejrzystość i szybkość w dochodzeniu w sprawie McCarricka.

W styczniu 2023 r. kardynał McElroy wezwał do „radykalnego włączenia” homoseksualistów i cudzołożników, w tym do Komunii, wywołując krytykę ze strony arcybiskupa Samuela Aquili, arcybiskupa Josepha Naumanna i biskupa Thomasa Paprockiego. Ten ostatni nazwał żądania kardynała McElroya heretyckimi.

Kardynał McElroy napisał następnie, że katolickie nauczanie o poważnym charakterze „wszystkich grzechów seksualnych” było wymysłem XVII wieku.

Homoseksualny aktywista James Martin SJ nazwał dziś McElroy’a „jednym z najbystrzejszych i najzdolniejszych duchownych w całym amerykańskim Kościele”.

Truizmem jest stwierdzenie, że homoseksualna propaganda nie jest sposobem na odnowienie Kościoła, lecz na zepchnięcie go w jeszcze większą dekadencję i rozkład.

USA: Miażdżąca krytyka kard. R. McElroya, pragnącego akceptacji związków jednopłciowych

8 lutego 2023 https://pch24.pl/usa-miazdzaca-krytyka-kard-r-mcelroya-pragnacego-akceptacji-zwiazkow-jednoplciowych/

USA: miażdżąca krytyka kard. R. McElroya, pragnącego akceptacji związków jednopłciowych

Falę oburzenia wywołała niedawna wypowiedź biskupa San Diego kard. Roberta McElroya nt. stosunku Kościoła do homoseksualizmu. Podobnie jak wcześniej kard. Jean- Claude Hollerich z Luksemburga, chciałby on zmienić nauczanie katolickie nt. ludzkiej seksualności, określić na nowo pojęcia grzechu i cnoty czystości, co miałoby w efekcie doprowadzić do akceptacji przez Kościół związków jednopłciowych. Kard. McElroya krytykuje popularny w USA duszpasterz i profesor o. Raymond J. de Souza wskazując, że wszystkie działania seksualne poza związkiem małżeńskim są złem, gdyż poważnie naruszają one relacje między wierzącym a Bogiem, czyli są grzechem śmiertelnym.

Zdaniem kard. McElroya, zmiana nauczania Magisterium miałaby nastąpić w wyniku zmiany tradycyjnego rozróżnienia miedzy „orientacją” a „czynem” oraz stworzenia jakichś nowych zasad (framework) co do rozumienia tego, „czym jest seks i grzech”.

W uchodzącym za „postępowy” dwutygodniku „National Catholic Reporter” o. Raymond J. de Souza SJ napisał artykuł pt. „Atak McElroya na nauczanie Kościoła dotyczące seksualności oznacza duszpasterską katastrofę”. Jezuita wskazał, iż kardynał podważa tradycyjną naukę Kościoła, że wszystkie działania seksualne poza związkiem małżeńskim są złem, gdyż poważnie naruszają one relacje między wierzącym a Bogiem, czyli są grzechem śmiertelnym”.

Zdaniem autora „rozróżnienie między orientacja a czynem nie powinno być czymś kluczowym w duszpasterstwie, ponieważ dzieli ono wspólnotę LGBT na tych, którzy wstrzymują się od działalności seksualnej i tych, którzy nie podejmują takich wysiłków. W centrum posługi duszpasterskiej powinna się natomiast znaleźć godność człowieka jako dziecka Bożego, które jest wspomagane w tej walce przez (łaskę) kochającego Boga”. Według publicysty to właśnie rozróżnienie miedzy orientacją a czynem podnosi godność człowieka i uczy go, jak unikać grzechu.

„Jako spowiednik powinien on (Mc Elroy) wiedzieć, jak ważne jest tego rodzaju rozróżnienie. Penitent, który mówi, że ma pokusy popełnienia grzechu cudzołóstwa, ale potrafi się im oprzeć, nie tylko nie popełnia grzechu, ale przeciwnie, wchodzi na drogę pielęgnowania cnoty (czystości). Natomiast penitent, który nawet nie popełnił czynu grzesznego, ale pragnął go uczynić, jest winien grzechu, choć może nie jest to grzech śmiertelny. Ale w wypadku penitenta, który dopuścił się cudzołóstwa, jest to grzech śmiertelny” – przypomniał autor nauczanie Kościoła w tej sprawie.

Zwrócił uwagę, że istnieje wiele grzechów związanych z seksem, m.in. pornografia, onanizm i cudzołóstwo. I tu właśnie rozróżnienia między orientacją, pragnieniem, czynem czy nałogiem maja kluczowe znaczenie. „Ciekawe, czego uczą w San Diego na kursach „Pre-Cana” (przedmałżeńskich dla katolików)?” – zapytał z przekąsem ks. de Souza. Wyraził przypuszczenie, że „jednak porusza się tam też temat współżycia przedmałżeńskiego i cudzołóstwa” i dodał, że „rozróżnienie miedzy orientacja a czynem odnosi się przecież nie tylko do homoseksualistów”.

„Wyrzucenie za burtę (jettisoning) nauczania katolickiego w tej dziedzinie prowadzi z jednej strony do odrzucenia sensu pielęgnowania czystości, z drugiej zaś do przyjęcia poglądu, że wspólnocie LGBT, jeśli nie jest ona zdolna do zachowania tej cnoty, należy głosić jakąś mniej wymagającą (lesser) Ewangelię” – stwierdził z ubolewaniem autor komentarza w piśmie.

Na zakończenie zwrócił uwagę, że artykuł kard. Mc Elroya, który – nawiasem mówiąc – po ukończeniu takich uczelni jak Harvard, Stanford, Berkeley i Gregorianom jest chyba jednym z najlepiej wykształconym hierarchą w całym Kościele katolickim, ukazał się w dniu, w którym Franciszek uznał za „elitarystyczną” Niemiecką Drogę Synodalną. „Czy kard. McElroy też zamierza zwrócić się w tę samą stronę?” – zapytał retorycznie amerykański jezuita.

Poglądy biskupa San Diego, a także podobne do nich wypowiedzi kontrowersyjnego kapłana amerykańskiego Jamesa Martina, skrytykował również m.in. arcybiskup-senior Durbanu w Republice Południowej Afryki kard. Wilfrid Fox Napier. Na swym koncie na Twitterze zamieścił on krótki komentarz zatytułowany „Czy to największa ironia dekady”, w którym napisał: „W miesiąc po śmierci [papieża-seniora Benedykta XVI – KAI] te słowa ówczesnego kardynała Ratzingera z 1986 [nadal] ostrzegają biskupów przed «tymi programami, które w istocie próbują wywierać nacisk na Kościół, aby zmienił on swe nauczanie, choć niekiedy usiłuje się temu zaprzeczać»”.

Kardynał z RPA przywołał w tym kontekście list ówczesnego prefekta Kongregacji Nauki Wiary kard. Josepha Ratzingera z 1 października 1986 do biskupów Kościoła katolickiego nt. opieki duszpasterskiej nad osobami homoseksualnymi. „Uważne zapoznanie się z publicznymi oświadczeniami i działaniami wspierającymi takie programy ujawnia wyrachowaną dwuznaczność, przez którą próbuje się wprowadzić w błąd duszpasterzy i wiernych” – napisał wówczas kard. Ratzinger.

Kard. Napier przypomniał, że „nie ma żadnej podstawy, aby przystosowywać lub przeprowadzać analogie, nawet odległe, między związkami homoseksualnymi a Bożym planem nt. małżeństwa i rodziny”.

KAI / oprac. PR

Franciszek ciągle jeszcze fika: „Kardynał” i zwolennik LGBT arcybiskupem Waszyngtonu.

6 stycznia 2025 https://pch24.pl/nowe-nominacje-franciszka-krytyk-trumpa-i-zwolennik-lgbt-arcybiskupem-waszyngtonu/

Nowe nominacje Franciszka. Krytyk Trumpa i zwolennik LGBT arcybiskupem Waszyngtonu

Papież Franciszek mianował metropolitą Waszyngtonu kardynała Roberta McElroya, który – jak przypominają amerykańskie media – jest krytykiem prezydenta elekta Donalda Trumpa, zwolennikiem nielegalnej migracji oraz zmiany nauczania Magisterium w kwestiach homoseksualizmu.

W biuletynie biura prasowego Stolicy Apostolskiej podano, że papież przyjął rezygnację, złożoną przez dotychczasowego arcybiskupa stolicy USA 77-letniego kardynała Wiltona Daniela Gregory’ego i mianował jego następcą kardynała Roberta McElroya z diecezji w San Diego.

70-letni nowy metropolita Waszyngtonu studiował na Harvardzie i na Uniwersytecie Stanforda, a następnie zrobił doktorat na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie.

Został mianowany przez Franciszka kardynałem w 2022 roku.

Amerykańskie media katolickie zaznaczają, że wśród hierarchii w USA kardynał McElroy jest jednym ze zwolenników agendy duszpasterskiej obecnego papieża i wielokrotnie krytykował Donalda Trumpa i jego antyimigranckie wypowiedzi. Kardynał mówił też o potrzebie „otwarcia wobec osób ze społeczności LGBT”.

Progresywny kardynał jest zwolennikiem diakonatu kobiet i zmiany nauczania Kościoła w kwestii grzechu homoseksualizmu. Zdaniem kard. McElroya, zmiana nauczania Magisterium miałaby nastąpić w wyniku zmiany tradycyjnego rozróżnienia miedzy „orientacją” a „czynem” oraz stworzenia jakichś nowych zasad (framework) co do rozumienia tego, „czym jest seks i grzech”.

Źródło: PAP / KAI PR

https://pch24.pl/usa-miazdzaca-krytyka-kard-r-mcelroya-pragnacego-akceptacji-zwiazkow-jednoplciowych/embed/#?secret=YUO7G1EgRw#?secret=JrrzwECOjI

Jedna z czołowych promotorek ideologii gender na świecie – przed sądem.

Nikt nie zwróci jej już zdrowia. Skrzywdzona kobieta oskarża aktywistów gender

7.01.2025 Autor:Waldemar Krysiak https://nczas.info/2025/01/07/nikt-nie-zwroci-jej-juz-zdrowia-skrzywdzona-kobieta-oskarza-aktywistow-gender/

Clementine Breen
Clementine Breen. / foto: screen X/Pixabay (kolaż)

Dr. Johanna Olson-Kennedy, uznawana za jedną z czołowych promotorek ideologii gender na świecie, stanie przed sądem. Jej metody leczenia, uważane już od lat za bulwersujące i sprzeczne z nauką, są teraz przedmiotem procesu o zaniedbania medyczne.

Proces ten może zmienić bieg historii: coraz więcej krajów zaczyna bowiem widzieć, jak potwornym eksperymentem na dzieciach jest tzn. „tranzycja”, czyli „zmiana płci”. Olson działała głównie w USA, można więc mieć nadzieję, że Ameryka zakaże wreszcie podobnych praktyk. Zanim jednak każdy stan Ameryki ukróci genderową samowolkę (wiele stanów już się za to wzięło), transowanie dzieci skończy się w Irlandii: to bowiem kolejny kraj, który zakazał podawania dzieciom blokerów dojrzewania.

================================

Olson-Kennedy, dyrektorka Centrum Zdrowia dla Młodzieży Transseksualnej w Szpitalu Dziecięcym w Los Angeles, zdobyła rozgłos dzięki swojemu zdecydowanemu wsparciu wobec chemicznej i operacyjnej tranzycji, która miała być błogosławieństwem dla transseksualistów.

Skandaliczna działalność

Tranzycja taka wiąże się z amputacją zdrowych części ciała, kastracją, a nawet ryzykiem nowotworów i śmierci. W takich barbarzyńskich praktykach, których nie powstydziłby się doktor Frankenstein, Olson widziała lek na dysforię płciową, czyli wstręt i nienawiść do własnego ciała. Jej metody, obejmujące szybkie wprowadzanie pacjentów w proces medycznej tranzycji bez dogłębnej oceny psychologicznej, wywołały więc słusznie niejedną burzę w środowisku medycznym. W wywiadach aktywistka broniła swoich praktyk, porównując stosowanie blokerów dojrzewania do podawania insuliny diabetykom i sugerując, że makabryczne okaleczanie ciała jest transseksualistom niezbędne do przeżycia.

Tranzycja była przez Olson polecana nie tylko dorosłym – kobieta wielokrotnie twierdziła, że amputacja piersi i narządów płciowych pomoże również dzieciom, które swojego ciała nie akceptują. Działaczka nie bała się też uciszać opozycji, która jej chore pomysły stawiała pod znakiem zapytania. Olson podjęła więc nawet decyzję o wstrzymaniu publikacji wyników badania finansowanego przez National Institutes of Health, które miało na celu ocenę skuteczności blokerów (anty)hormonalnych. Badanie nie dowiodło pozytywnych stron hamowania dojrzewania, aktywistka nie chciała więc takiej publikacji. Trudno o lepszy przykład opętania ideologicznego!

Zwolenniczka gender wielokrotnie była też krytykowana za promowanie przekonania, że terapia hormonalna jest odwracalna. Pomysł ten jest sprzeczny z wieloma badaniami pokazującymi, że wpływ blokerów dojrzewania na rozwój fizyczny i psychiczny może być trwały. Do trwałych, negatywnych zmian zalicza się wyniszczenie kości, obniżoną inteligencję, a nawet obrzęki w mózgu tych, którzy przyjmowali blokery. Olson wspierała również swoją działalnością wczesną tranzycję, czyli okaleczanie dzieci – według niej nawet kilkulatek mógł wyrazić świadomą, poinformowaną zgodę na deformację własnego ciała, bezpłodność i uzależnienie od sztucznych hormonów płci przeciwnej.

Zaniedbania medyczne

Samowolka aktywistki gender znalazła jednak chyba wreszcie swój koniec. Clementine Breen, obecnie 20-letnia studentka UCLA, złożyła pozew przeciwko Olson-Kennedy, oskarżając ją o medyczne zaniedbania. Breen twierdzi, że w wieku 12 lat została pod wpływem aktywistki wprowadzona w proces tranzycji, który obejmował blokery dojrzewania, terapię hormonalną i mastektomię – amputację zdrowych piersi – w wieku 14 lat, bez odpowiedniego wsparcia psychologicznego ani monitorowania skutków ubocznych. W swoim pozwie Breen podkreśla, że jako dziecko cierpiała na różne problemy psychiczne, w tym traumę spowodowaną przemocą i molestowaniem seksualnym, a trauma ta nie została uwzględniona w procesie decyzyjnym dotyczącym jej leczenia. Mimo że wiadomo, iż dramatyczne przeżycia mogą popychać chorych w kierunku „zmiany płci”, tranzycja 12-latki otrzymała zielone światło bez odpowiedniego oporu.

Breen zaczęła kwestionować swoją decyzję o tranzycji po latach, kiedy rozpoczęła psychoterapię i zrozumiała, że to właśnie wcześniejsza trauma motywowała ją do transseksualnej identyfikacji. Obecnie stoi jednak w obliczu nieodwracalnych zmian w swoim ciele, które nie były jej świadomym wyborem. Nikt nie jest w stanie zwrócić jej zdrowia, które utraciła.

Breen oskarżyła więc Olson o fałszywe przedstawienie historii jej tożsamości płciowej w liście wsparcia dla chirurga, w którym to liście stwierdzono (skłamano?), że Breen identyfikowała się jako chłopiec od dzieciństwa. To jednak nie zgadzało się z dokumentacją medyczną. Breen poinformowała również, że Olson-Kennedy nie powiedziała jej o ryzykach związanych z tranzycją, w tym o potencjalnej bezpłodności, problemach z kośćmi i wpływie blokerów na rozwój mózgu. Nastolatka nie znała więc innych opcji terapeutycznych, skupiając się na tranzycji medycznej jako jedynej drodze do rozwiązania swoich problemów.

Pozew Breen podkreśla również, że Olson-Kennedy chciała prawdopodobnie wprowadzić w błąd rodziców nastolatki, sugerując, że ich córka jest w stanie krytycznym: w przypadku braku tranzycji rzekomo groziło jej samobójstwo.

Oprócz aktywistki gender pozew obejmuje również dawnego terapeutę studentki, chirurga, który pozbawił ją piersi oraz 20 nieznanych jeszcze osób, które doprowadziły do „zmiany płci” skrzywdzonej kobiety. Jeśli Breen wygra sprawę, może to skłonić systemy opieki zdrowotnej w USA do ograniczenia tranzycji wśród dzieci. Breen domaga się rekompensaty pieniężnej, a nic tak chyba dobrze nie odstraszy od eksperymentów na dzieciach, jak ryzyko strat finansowych. Odszkodowanie finansowe może stanowić też precedens dla innych de-tranzycjonerów, czyli tych, którzy zaprzestali transować swoje ciało – im więcej takich przypadków, tym świadomość społeczna szkodliwości gender będzie większa. [ależ agresja, nawet językowa ! md]

Realne zmiany

W niektórych jednak krajach na realną walkę z ideologią okaleczania dzieci nie trzeba już czekać – wiele narodów w ostatnich latach ukróciło lub zdelegalizowało wczesną tranzycję.

Od 2020 roku Finlandia, po przeglądzie badań na temat skuteczności blokerów dojrzewania, znacząco ograniczyła stosowanie tych substancji, rekomendując je tylko w szczególnych przypadkach. Podobnie zrobiła Norwegia, wprowadzając bardziej rygorystyczne wymogi dotyczące użycia blokerów, choć niestety zakaz nie jest tam zupełny. Poza Skandynawią również Francuska Akademia Medyczna w 2022 roku opowiedziała się za ograniczeniem tranzycji medycznej u nieletnich, limitując nieodwracalne operacje na dzieciach i nastolatkach.

Teraz do listy krajów, które stanęły w obronie swoich najmłodszych obywateli, dołącza również Irlandia, gdzie zakazane zostanie sztuczne hamowanie dorastania. Lekarze przepisujący blokery młodzieży mogą spodziewać się teraz w Irlandii surowych konsekwencji.

Szkoda tylko, że te pozytywne zmiany pojawiają się tak późno. Nie trzeba być bowiem lekarzem czy naukowcem, by zrozumieć oczywistą szkodę, jaką wyrządza dewastacja ludzkiego ciała. Ci jednak, którzy potrzebują naukowych argumentów, powinni znać fakty, które czynią wczesną tranzycję pomysłem nie do obronienia.

Blokery dojrzewania zatrzymują bowiem produkcję estrogenów i testosteronu, co uniemożliwia lub opóźnia procesy dorastania. Choć niektórzy argumentują, że daje to czas na przemyślenie swojej tożsamości, liczne raporty wskazują na poważne, nieodwracalne skutki zdrowotne transowych terapii.

Jednym z najbardziej niepokojących efektów ubocznych jest wpływ blokerów na kości: długotrwała terapia blokerami może prowadzić do osteoporozy. Zaburzony jest również wzrost pacjenta, który zdecydował się (którego popchnięto?) w kierunku tranzycji.

Poza tym metaanalizy z naukowych żurnali sugerują, że blokery wpływają negatywnie na rozwój mózgu, utrudniając myślenie i ograniczając umiejętności społeczne. Szkodliwy wpływ blokerów na mózg obserwowany jest nawet między-gatunkowo! U owiec, które poddano (anty)hormonalnej terapii, dochodzi do trwałych problemów z orientacją w terenie, a angielskie badania na ludziach wykazały, że u dziewcząt przyjmujących blokery IQ spadało od 10 do 15 punktów w skali 100. To ogromna strata!

Przyjmowanie blokerów hormonów związane jest także z nieuleczalną bezpłodnością i niebezpiecznym nadciśnieniem śródczaszkowym, podobnym w swoich symptomach do guza mózgu.

Irlandzki ban na blokery oznacza więc wyłącznie rozpoznanie wagi prawdziwej nauki, która długo uciszana była krzykiem aktywistów gender, bełkoczących coś o prawach człowieka. Irlandia ze swoim zakazem transowania dzieci znajdzie się również w dobrym towarzystwie: w Anglii już wcześniej wprowadzono całkowity zakaz stosowania blokerów dojrzewania u dzieci z dysforią płciową. Była to odważna decyzja mająca na celu ochronę zdrowia psychicznego młodych ludzi, poparta przez rząd po szczegółowych analizach medycznych i podtrzymana mimo zmiany władzy na nową.

Zmiana podejścia do problemów młodzieży w Irlandii jest też wyważona: ban na hamowanie dorastania obejmie tylko stosowanie blokerów w kontekście „zmiany płci” u dzieci. W innych przypadkach medycznych, takich jak leczenie przedwczesnego dojrzewania, blokery pozostaną dozwolone. Taki był też ich pierwotny cel: spowolnienie przedwczesnych zmian płciowych u dzieci cierpiących z powodu zbyt nagłej burzy hormonów.

Irlandzkie prawo nie będzie się też patyczkować z tymi, którzy spróbują je obejść: lekarze, którzy będą przepisywać blokery z zamiarem zmiany płci u nieletnich, stracą prawo do wykonywania zawodu i zapłacą wysokie grzywny. Nowe recepty na zmianę płci nie będą też wystawiane: irlandzkie władze pozwolą jedynie na wyczerpanie tych już wypisanych.

Czy jednak na podobne zmiany można liczyć także w Polsce, gdzie najmłodsze, transowane dzieci są w identycznym wieku, jak skrzywdzona Amerykanka? Niestety nie! W Polsce bowiem komisje obecnego rządu współpracują z radykalnymi aktywistami gender, którzy domagają się nie tylko „tranzycji na żądanie”, czyli operacji i zastrzyków bez opinii psychologa, psychiatry i endokrynologa, ale również „zmieniania płci” bez względu na wiek. Polska zdaje się niestety podążać w kierunku Niemiec, gdzie od listopada tego roku płeć metrykalną można zmienić już noworodkom, a o tym, czy dziecko powyżej 14 roku życia może sobie zmienić płeć, będą decydowali nie rodzice, lecz urzędnicy. W naszym i w niemieckim zakątku świata ideologia gender dopiero się rozkręca!

4 litopada1918 – zniesienie okupacji Jasnej Góry.

[Major Ketlinger – chyba austriacki żołnierz. O piekarniach też ładne. md]

——————————–

„4 listopada 1918r. to właśnie Jasna Góra jako jedno z pierwszych miejsc w kraju cieszyła się odzyskaną wolnością.

Do Sanktuarium na rozkaz gen. Tadeusza Rozwadowskiego weszli polscy żołnierze pod dowództwem ppor. Artura Wiśniewskiego. Już wtedy załopotała tu biało-czerwona flaga, a w Kaplicy Matki Bożej odprawiono dziękczynne nabożeństwo za wolną Polskę.

Kroniki donoszą, że przeor klasztoru o. Piotr Markiewicz witał żołnierzy w bramach jasnogórskiej twierdzy jak niegdyś witano królów. 

W kronikach jasnogórskich jest obszerny i szczegółowy zapis wydarzeń z 4 XI 1918r.: „miało to miejsce w poniedziałek 4 listopada 1918 r. Tego dnia na teren sanktuarium pod dowództwem ppor. Artura Wiśniewskiego wkroczył pododdział 22. Pułku Piechoty. Naprzeciw polskim żołnierzom wyszedł osobiście przeor Jasnej Góry o. Piotr Markiewicz z całym konwentem. W bramach jasnogórskiej twierdzy przeor witał żołnierzy podobnie, jak niegdyś w tej bramie jego poprzednicy w wolnej Rzeczypospolitej witali monarchów. Wszyscy oni byli świadomi, iż z wkroczeniem polskich żołnierzy na Jasną Górę wraca wolność. Oto właśnie po przeszło wiekowej niewoli po raz pierwszy rozległ się donośny głos polskiej komendy. To ppor. Wiśniewski melduje przeorowi, iż z rozkazu gen. dyw. Tadeusza Jordana Rozwadowskiego uwalnia Jasną Górę z kajdan zaborcy. Wzruszony głęboko przeor nie kryje swych emocji i z wielką serdecznością pozdrawia bohaterów spod znaku Białego Orła”. „

======================================

[No, ustaliliśmy MY, ale on coś „obiecał”... md]

Największym wrogiem jest lęk i brak nadziei. Kościół sparaliżowany strachem.

Kościół sparaliżowany strachem. Ks. prof. Waldemar Chrostowski o kryzysie Kościoła i kapłaństwa

KOD NA -30% : SYLWESTER30

Kod rabatowy jest ważny do końca stycznia 2025 lub do wyczerpania zapasów.

===================================

Książki ks. prof. Waldemara Chrostowskiego, które ukazały się w wydawnictwie Biały Kruk:

Ojcze Nasz: https://bialykruk.pl/ksiegarnia/ksiaz…

Dekalog: https://bialykruk.pl/ksiegarnia/ksiaz… Osiem Błogosławieństw: https://bialykruk.pl/ksiegarnia/ksiaz…

Uczynki Miłosierdzia: https://bialykruk.pl/ksiegarnia/ksiaz…

Kobiety w Piśmie Świętym: https://bialykruk.pl/ksiegarnia/ksiaz… Święta Rodzina: https://bialykruk.pl/ksiegarnia/ksiaz…

Święty Prymas: https://bialykruk.pl/ksiegarnia/ksiaz…#białykruk#chrostowski#kościół

W tym filmie wydawnictwa Biały Kruk ks. prof. Waldemar Chrostowski, wybitny biblista i laureat Nagrody Ratzingera, mierzy się z trudnymi pytaniami o współczesny kryzys Kościoła i kapłaństwa. W obliczu coraz częstszych ataków na Kościół i duchowieństwo, także w Polsce, ks. prof. Chrostowski wnikliwie analizuje przyczyny tego zjawiska, wskazując na nieuczciwość wielu zarzutów kierowanych wobec kapłanów. Podkreśla, że ataki te często nie wynikają z troski o prawdę czy sprawiedliwość, lecz z chęci osłabienia wspólnoty wierzących oraz podważenia autorytetu Kościoła w społeczeństwie. Ks. prof. Waldemar Chrostowski zwraca uwagę na rolę lęku, który wdziera się do serca Kościoła, a który skutkuje paraliżem w głoszeniu Ewangelii i obronie prawdy.

Jak zauważa, „przestraszony Kościół” traci zdolność bycia świadkiem Chrystusa, co prowadzi do osłabienia wiary wśród wiernych i kryzysu powołań kapłańskich. Ks. Chrostowski szczególnie podkreśla odpowiedzialność biskupów oraz samego papieża za prowadzenie Kościoła w trudnych czasach. Ich zadaniem jest odważne stawanie w obronie prawdy, nawet w obliczu sprzeciwu świata. Film przypomina również pozytywne wzorce, jakie pozostawili św. Jan Paweł II oraz kard. Stefan Wyszyński. Dzięki ich niezłomnej wierze i postawie, Kościół w Polsce w najtrudniejszych latach komunistycznego reżimu potrafił nie tylko przetrwać, ale i stanowić oazę nadziei i duchowego oparcia. Współczesne czasy wymagają podobnej odwagi i niezłomności, zarówno od hierarchów, jak i zwykłych wiernych. Ten film to głos, który nie tylko diagnozuje problemy, ale także inspiruje do ich przezwyciężenia. Ks. prof. Chrostowski wzywa Kościół do odwagi, która płynie z wiary w Chrystusa i ufności w Jego obietnice. Film jest przestrogą, ale i nadzieją na odnowę Kościoła w Polsce i na świecie.

Więcej na https://bialykruk.pl/ksiegarnia/

Nagranie zrealizowane w Muzeum Archidiecezji Warszawskiej

  • Kod rabatowy jest ważny do końca stycznia 2025 lub do wyczerpania zapasów.

„Reforma” minister Nowackiej niczym zbrodnie Heroda. Mocne słowa abp. Jędraszewskiego

„Reforma” minister Nowackiej niczym zbrodnie Heroda. Mocne słowa abp. Jędraszewskiego

https://pch24.pl/reforma-minister-nowackiej-niczym-zbrodnie-heroda-mocne-slowa-abp-jedraszewskiego-na-wawelu

(credit: Jakub Porzycki / Forum )

Są siły, które chcą doprowadzić do aborcji na życzenie, nawet na kilka dni przed urodzeniem dziecka. Są ci, którzy pod pozorem nauczania o zdrowiu chcą wprowadzić deprawację dzieci i młodzieży. Chce się odciąć dzieci od prawdy o Bogu i o swojej godności wynikającej właśnie z godności Bożego dziecka przez ograniczanie nauczania lekcji religii – mówił metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski podczas uroczystej mszy św. z okazji uroczystości Objawienia Pańskiego w katedrze na Wawelu. 

Na początku homilii abp Marek Jędraszewski nawiązał do odśpiewanego po Ewangelii uroczystego ogłoszenia tegorocznej daty Wielkanocy i pozostałych świąt ruchomych. Zauważył, że wydarzenia, które będziemy świętować w 2025 roku są przedłużeniem tego, co najpierw zapowiadał prorok Izajasz, a co kilka wieków później zrealizowało się w Betlejem – narodził się Zbawiciel – Światłość świata.

Metropolita krakowski zaznaczył, że ta Światłość świeci nie tylko tym, którzy wywodzili się z tradycji żydowskiej, ale także wszystkim poganom od momentu, kiedy Trzej Mędrcy ze Wschodu złożyli Jezusowi pokłon, uznając wobec Niego to, co wyraziły ich dary: złoto – godność królewską, kadzidło – cześć dla Syna Bożego, mirra – zapowiedź zbawczej męki Chrystusa. Podkreślił, że Mędrcy wracając do swoich krajów, głosili prawdę o Chrystusie a ich postawa pełna odwagi w dążeniu do prawdy i pokory wobec małego dzieciątka Jezus, odróżniała ich diametralnie od postawy króla Heroda.

Król Judei nie bez powodu nazywany był wielkim, ponieważ był inicjatorem wzniesienia wielu monumentalnych budowli, ale jednocześnie tym zaletom administracyjnym, towarzyszyła zbrodnicza osobowość człowieka, który dopuścił się wielu mordów – zamordował swoich synów i żonę a także dopuścił się zbrodni na chłopcach w Betlejem.

W tym kontekście arcybiskup zwrócił uwagę, że co jakiś czas dzieciom grozi wielkie niebezpieczeństwo z powodu kolejnych ludzi, „którzy uważają, że mają władzę nad życiem niewinnych dzieci, zwłaszcza tych, które jeszcze nie przyszły na świat”.

Można zabić dzieci, odbierając im życie, zwłaszcza przez zbrodniczą praktykę aborcji. Można zabijać dzieci, odbierając im dziecięctwo i zatruwając ich niewinne umysły i serca czymś, co powinno być obce dziecięcemu wiekowi. (…) Można także godzić w życie dzieci pozbawiając ich prawdy o Bogu lub przynajmniej tę prawdę o Bogu pełnym miłości i dobroci ograniczając, bo to uderza w życie duchowe dzieci – mówił abp Marek Jędraszewski wskazując na zapowiadane reformy polskiej szkoły.

Są siły, które chcą doprowadzić do aborcji na życzenie, nawet na kilka dni przed urodzeniem dziecka. Są ci, którzy pod pozorem nauczania o zdrowiu chcą wprowadzić deprawację dzieci i młodzieży. Chce się odciąć dzieci od prawdy o Bogu i o swojej godności wynikającej właśnie z godności Bożego dziecka przez ograniczanie nauczania lekcji religii – wyliczał. 

– Chrześcijaństwo jest głęboko zakorzenione w realizmie życiowym. Widać z Ewangelii, ale widać także w dziejach chrześcijaństwa, to ogromne zmaganie między Światłością, którą jest Jezus Chrystus, a siłami ciemności, które uderzają w Chrystusa, a w konsekwencji także w człowieka, nawet w niewinne, bezbronne dzieci – dodał metropolita.

Zaznaczył, że światło Chrystusa przyszło na polskie ziemie razem z chrztem Mieszka w 966 roku i od tej pory zadaniem chrześcijan jest budowanie cywilizacji miłości i prawdy w życiu społeczno-politycznym, gdzie tyle jest „ciemności, złego słowa, pomówień, kłamstwa i nieprawdy”. W tym kontekście podkreślił, że człowiek nie jest panem życia i śmierci, nie decyduje o tym, co dobre i złe, co prawdziwe, a co fałszywe, ale powinien uznać nad sobą panowanie Boga, upaść – na wzór Mędrców – przed Jezusem i Jemu oddać chwałę.

KAI / oprac. PR

Ostrzeżenie przed religijnością wyzutą z Objawienia

Oddaj pokłon Dawcy Prawdy! Św. biskup Pelczar ostrzegał przed religijnością wyzutą z Objawienia

Filip Adamus https://pch24.pl/oddaj-poklon-dawcy-prawdy-sw-biskup-pelczar-ostrzegal-przed-religia-wyzuta-z-objawiania/

(Oprac. PCh24.pl)

Uroczystość Objawienia Pańskiego przywodzi nam na myśl trzech magów, jacy udali się z pokłonem do nowonarodzonego Chrystusa. Hołd tych starożytnych uczonych – intelektualnej elity antycznego wschodu – to obraz postawy deficytowej w XXI wieku. Regułą w naszym stuleciu, zamiast przyjęcia samo-objawienia się Boga człowiekowi, jest próba „przezwyciężenia” prawdy religijnej w imię prądów myślowych zlaicyzowanego świata.

By w pełni pojąć kontrast – jaki dzieli pokłon stojących w centrum dzisiejszej liturgii magów od orędowników zmiany katolickiego nauczania i dostosowania go do współczesności – warto przyjrzeć się nazwie dzisiejszego święta. Starożytne chrześcijańskie obchody – choć popularnie nazywane „Trzech Króli”, w kalendarzu liturgicznym widnieją jako Uroczystość Objawienia Pańskiego. Epifania – jak brzmi to samo pojęcie w grece i inne popularne określenie święta – to ukazanie się Boga człowiekowi.

Właśnie Objawieniu św. Józef Sebastian Pelczar – wybitny polski apologeta – poświęcił pierwszy rozdział swojego obszernego dzieła „Religia Katolicka, jej podstawy, jej źródła, jej prawdy wiary”, stanowiącej w zasadzie katechizm dla osób wykształconych. Szczególnie dziś to lekcja, po którą warto sięgać.

„Oto Bóg objawia się najpierw rozumowi ludzkiemu w świecie widzialnym, który jako dzieło wszechmocy, mądrości i dobroci bożej woła do człowieka głosem silnym: Bóg jest moim i twoim stwórcą. Jemu masz służyć i w nim masz znaleźć szczęście swoje” – pisał zmarły przed 100-laty święty biskup. Takie znajdowanie części prawd o Bogu w stworzeniu siłami naturalnego rozumu to „objawienie przyrodzone które staje się początkiem religii naturalnej”, tłumaczył.

Tak wyczytana z przyrody wiedza o Bogu daje jednak jedynie szczątkowe i odległe poznanie Stwórcy. Co gorsza, potencjał ludzkiego rozumu zamglony jest przez grzech pierworodny. Jak zauważał św. Tomasz z Akwinu w kwestii 10 traktatu o Wierze z Summy Teologicznej, wielość religii i błędnych wyobrażeń o Bogu to element kary za grzech pierwszych rodziców. Znajomość Boga, którą obdarzeni byli Adam i Ewa została wypaczona przez kolejne pokolenia.

W świecie starożytnym to zniekształcenie religii było już regułą. Rozpowszechnił się bałwochwalczy politeizm, praktyki magiczne i inne zabobony. Nie bez powodu tę „przedchrześcijańską” panoramę religijną oddaje metafora ciemności, czy nocy – jaka spowijała ziemię. W ustępie Summy Teologii Doktor Anielski pisał wszak, że niewiara i błędne wizje religijne oddalają człowieka od Boga bardziej, niż cokolwiek innego.

Wobec niedomagań i ograniczonych możliwości człowieka Bóg, jeśli chciał go przybliżyć do siebie w szczególny sposób, musiał Sam dać prawdę religijną z góry. Na to pełne i nadprzyrodzone objawienie istnieje tylko jedna właściwa odpowiedź – hołd taki, jaki Chrystusowi złożyli magowie ze wschodu. Mędrcy uosabiają wszak starożytną elitę intelektualną i religijną. Być może parali się astrologią, poszukiwali tajemnej wiedzy, czcili stworzone ludzką ręką bożki. Znali wszystkie te daremne próby poznania rzeczywistości nadprzyrodzonej przez starożytnych. Gdy na świat przyszedł Chrystus, ci uczeni zgięli przed nim kolano. Bóg – człowiek mógł bowiem dać im widzę, której mimo całego swojego wykształcenia, nie byliby w stanie znaleźć.

To boskie Objawienie udziela ludziom prawd – których świadomość z własnej winy zatraciliśmy, ale także tych, do których człowiek nigdy nie dotarłby o własnych siłach. To nie sucha teologiczna ciekawostka, ale święta prawda – która pozwala Boga rzeczywiście poznać, miłować i czcić – a zatem ta najistotniejsza wiedza w życiu człowieka.

„Oto nieskończona miłość Boża postanowiła wynieść człowieka do stanu nadprzyrodzonego, siły i potrzeby natury ludzkiej przechodzącego, bo do godności synostwa Bożego i Zjednoczenia z Bogiem. I w tym celu dał mu Bóg Objawienie nadprzyrodzone, którego wynikiem jest Religia Objawiona”, tłumaczył św. Józef Sebastian Pelczar. 

Jak dodawał polski apologeta, żadna stworzona przez człowieka „koncepcja religijna” nie ma podobnej roli, bo jest wyłącznie daremną próbą odczytania rzeczywistości, która przekracza możliwości rozumowego poznania… Tam gdzie nie ma religii objawionej może więc być wyłącznie religia fałszywa. „Skoro Bóg w dobroci swojej postanowił wynieść człowieka do porządku nadprzyrodzonego, to objawienie prawd tegoż porządku, a zwłaszcza tajemnic religii stało się nieodzownie koniecznym, bo człowiek do poznania tych prawd inną droga dojść by nie mógł”, pisał.  

Komu przeszkadza Objawienie?

Fakt, że Bóg raczył pośród tylu błędów dać prawdziwą wiedzę o sobie, przerastającą spekulacje „religioznawców”, to sedno uroczystości Epifanii. Choć obchodzimy to święto co roku, to wdzięczność za Objawienie i wiara w nie mają się chyba dziś gorzej, niż kiedykolwiek wcześniej.

„Zdawałoby się, że wszyscy ludzie z nadzwyczajną wdzięcznością przyjmą to Objawienie Boże. Tymczasem w świecie chrześcijańskim, zwłaszcza od czasów tzw. reformacji, nie brakło przeciwników”, zauważał w ubiegłym wieku podobną tendencje św. Józef Sebastian Pelczar. Ponad 100 lat po jego śmierci uwaga ta nabrała jedynie jeszcze boleśniejszej aktualności… Dziś to wielkie dzieło łaski wielu przestaje cieszyć – a zamiast tego niepokoi i spotyka się z odrzuceniem.

W gorszący sposób Objawieniu zaprzeczył wszak w niedawnej podróży do Indonezji papież Franciszek. Podczas – jedynie z nazwy – apostolskiej wizyty w Dżakarcie, Ojciec święty stwierdzał, że wszystkie religie są drogami do Boga, a spór o to, która jest prawdziwa należy porzucić. Wcześniej, w 2019 roku, urzędujący papież podpisał deklaracje w Abu Zabi, w której wielość wierzeń pochwalono jako element stwórczej mądrości Boga.

Wyrażony przez Franciszka niejednokrotnie błąd wyraźnie piętnowała wydana jeszcze w 2000 roku deklaracja Kongregacji Nauki Wiary Dominus Iesus. Jak wskazywał w niej ówczesny prefekt Joseph kard. Ratzigner, wszystkie inne poglądy, praktyki religijne, czy wierzenia to błądzenie intelektu pod znakiem uczucia religijnego za tym, co wieczne. Tymczasem wiara katolicka to dana od Boga prawda o Nim samym.

Przeczące temu działania Franciszka to ukoronowanie erozji wiary w Objawienie. Znaki tego kryzysu przenikają jednak cały Kościół. Jego odsłoną jest i reformatorska mania, w której tkwi tylu hierarchów, żądających chociażby postawienia na głowie moralności seksualnej. Z rodzimego podwórka otwartością na podobnego ducha zdaje się emanować chociażby kard. Grzegorz Ryś. W swoich wypowiedziach prominentny duchowny popularyzuje przekonanie, że Kościół przez XX wieków nauczał i przedstawiał w liturgii błędną „teologię zastąpienia”. Mowa o przekonaniu, że Chrystus wypełnił Stary Testament, zaprowadził Nowy, a na miejsce dawnego ludu przymierza wprowadził Kościół powszechny. Purpurat twierdzi, że w tym zakresie w nauczaniu Kościoła podczas Soboru Watykańskiego II rzeczywiście zmieniono doktrynę, co nazywa „przewrotem kopernikańskim”.

Modernistyczny rodowód

Wszystkie te tendencje spaja jedna rama: powątpiewanie w objawiony charakter katolickiego nauczania. Nowe modele seksualności, czy ideologiczne uwielbienie „pluralizmu” miałyby dawać podstawę do rewizji chrześcijańskiej nauki. To wyraz naiwnego przekonania, że ludzki rozum oświecony „postępem” może naprawiać religię i prostować jej zasady. Nauka Kościoła o Objawieniu i ludzkiej naturze wskazuje, że jest dokładnie odwrotnie. Przecież czyste i nieomylne Objawienie było potrzebne człowiekowi właśnie ze względu na skłonność do przeinaczania prawdy… Rozwój religii może oznaczać jedynie pogłębianie rozumienia i wierności prawdom otrzymanym w darze od Boga.

Gdy dziś przywódcy Kościoła głoszą potrzebę „zmiany” tego, co Chrystus przez swój Kościół podał do wierzenia, w rzeczywistości stawiają się w roli autorów prawdy, tym samym podważając boski rodowód depozytu wiary. Bliski związek zakusów na „odmłodzenie” religii z odrzuceniem Objawienia ujawniał i św. Pius X. Papież ten w encyklice „Pascendi Dominici Gregis” podkreślił, że reformatorskie podejście do nauki i dyscypliny Kościoła towarzyszy modernizmowi. Ten potępiony jako heretycki w XX wieku nurt teologiczny u swoich podstaw miał w pewnym sensie przekonanie, że Epifanii nie było. Religia i prawdy wiary powstawać miały z uczucia religijnego. Według modernistów wyrażały one tęsknoty i intuicje serc wiernych. Bóg miałby za to zjawiać się człowiekowi w indywidualnym sumieniu, a nie przez prawdziwą religię. 

Dziś do modernistycznej atmosfery dołączyła ideologiczna podejrzliwość wobec przeszłości – naznaczonej ponoć różnymi formami dyskryminacji i nietolerancji. To nieszczęsne połączenie pobudza do odnajdywania w katolickiej nauce różnorakich błędów, mających wynikać z uwikłania w opresyjną i dyskryminującą kulturę. Postępowcy przekonują, że to z tego powodu wzięło się zaliczenie homoseksualizmu do grzechów przeciw naturze, a kardynał Ryś wiąże przedsoborowy stosunek Kościoła do judaizmu z antysemityzmem. Na podobną reinterpretacje otwarta jest każda – akurat niewygodna dla popularnych sposobów bycia chrześcijańska prawda…

W podobnych postawach jak na dłoni ukazuje się pycha XXI wieku. Jak pisał na kartach „Summy Teologii” św. Tomasz z Akwinu, odrzucenie Objawienia Bożego zawsze wyraża ten grzech główny. Tak jest i dziś, gdy sprzeciw wobec moralności chrześcijańskiej i zasad wiary podpiera się „postępem”, czy rozwojem nauk. Człowiek stawia się w roli tego, który dowiódł zawodności boskiej prawdy… choć jednocześnie zdajemy sobie sprawę, jak często uwielbiani „naukowcy” potrafili mylić się i błądzić. Mimo to Ci, którzy jako pierwsi powinni strzec prawdy objawionej wolą ufać propagandzie mód intelektualnych. Gdyby władza duchowna w podobny sposób traktowała doktrynę w poprzednich wiekach, to przymiotnik „apostolski” można by było wykreślić z Credo. Z wiarą uczniów Chrystusa nie łączyło by nas bowiem zupełnie nic…  

Opłakując podobną postawę naszych pasterzy i my miejmy się na baczności. W ich dezercji możemy bowiem zobaczyć także zagrożenie dla siebie. Tak niewiele wystarcza, by człowiek odpadł od prawdy, która przerasta go i zmusza do stałego opierania się bezpodstawnym wątpliwościom w wierze. Czeka to i nas – jeśli nie będziemy pielęgnować w sobie cnoty wiary, przeciwko subiektywnym odczuciom. Zamiast srożyć się na boską Prawdę, gdy ta przerasta nasze zrozumienie, uczmy się nią cieszyć. Skoro bowiem przerasta, to i podnosi na nowy poziom i otwiera przed nami drzwi do tego, co nadprzyrodzone.

Filip Adamus

Chrońmy polskich rolników – powstrzymajmy tani import i dbajmy o naszą żywność!

Chrońmy polskich rolników – powstrzymajmy tani import i dbajmy o naszą żywność!

Chrońmy polskich rolników – powstrzymajmy tani import i dbajmy o naszą żywność!

petition author image

CitizenGO – rozpoczął tę petycję do Premiera RP, Donalda Tuska – 2024/12/24

Wyobraź sobie umowę, która poświęca los polskich rolników, społeczności wiejskie i naszą suwerenność w zakresie żywności na rzecz zysków wielkich korporacji. Taka jest rzeczywistość umowy handlowej UE-Mercosur, forsowanej przez Ursulę von der Leyen.

To porozumienie poważnie zagraża polskiemu rolnictwu, zalewając nasz rynek tanim importem z Ameryki Południowej. Polscy rolnicy, już obciążeni rosnącymi kosztami i surowymi [a głupawymi md] regulacjami UE, nie będą w stanie konkurować, co może doprowadzić do upadku polskiej wsi.

podpisz/petycje

Ten problem nie dotyczy tylko rolników – chodzi o nas wszystkich. Ta umowa zagraża naszej suwerenności żywnościowej, uzależniając nas od zagranicznego importu i narażając stabilność dostaw żywności. Podczas gdy nieliczni skorzystają, większość z nas poniesie koszty tego ryzykownego rozwiązania.

Kto naprawdę skorzysta na tej umowie? Na pewno nie polscy rolnicy ani wiejskie rodziny utrzymujące się z rolnictwa. Zyskają zachodnie korporacje i przemysł, znajdując w Ameryce Południowej kolejne rynki zbytu. Niestety przyszłość małych i średnich gospodarstw w Polsce będzie poważnie zagrożona.

Ta umowa ujawnia hipokryzję UE w kwestiach środowiskowych. Podczas gdy europejscy rolnicy, w tym polscy, muszą sprostać surowym regulacjom i rosnącym kosztom w imię walki ze zmianami klimatu, UE wspiera import z Ameryki Południowej od producentów, którzy ignorują te standardy.

Jeśli elity UE twierdzą, że walczą o planetę, to jak mogą usprawiedliwiać wspieranie destrukcyjnych praktyk w państwach Ameryki Południowej, jednocześnie nakładając druzgocące ograniczenia na własnych rolników? Czy naprawdę chodzi o ochronę środowiska, czy raczej o zysk kosztem polskiego rolnictwa?

Porozumienie UE-Mercosur zagraża samym podstawom życia na wsi. Rolnictwo to nie tylko sposób zarabiania pieniędzy, lecz fundament naszej kultury i tradycji. Utrata gospodarstw oznacza koniec wielowiekowego stylu życia, przekazywanego z pokolenia na pokolenie. Wiejskie społeczności, które już teraz zmagają się z wyludnieniem, nie poradzą sobie z kolejnym ciosem, niszczącym ich źródło utrzymania i stabilności.

Co więcej, takie porozumienie tworzy niebezpieczny precedens dla przyszłych umów handlowych. Wysyła jasny sygnał, że Unia Europejska przedkłada zysk ponad sprawiedliwość, zrównoważony rozwój i dobrobyt lokalnych społeczności.

Musimy działać teraz, aby pokazać, że polskie głosy mają znaczenie i że nasza przyszłość nie będzie poświęcona dla zysków zachodniego przemysłu i korporacyjnych gigantów.

Jeszcze nie wszystko stracone. Ta umowa wymaga zatwierdzenia przez 15 państw członkowskich UE oraz Parlament Europejski. Francja i Włochy już wyraziły swój sprzeciw – Polska musi do nich dołączyć i stanowczo bronić interesów swoich rolników.

Stań w obronie polskich rolników, polskiej wsi i naszej przyszłości!

Podpisz petycję już teraz i zażądaj od premiera RP Donalda Tuska odrzucenia umowy handlowej UE-Mercosur.

Twój podpis ma znaczenie – razem możemy to zatrzymać!

podpisz/petycje

Propaganda LGBT w „niewinnej” książce dla kilkuletnich dzieci. W Polsce !!

5 stycznia 2025 https://pch24.pl/propaganda-lgbt-w-niewinnej-ksiazce-dla-kilkuletnich-dzieci-dziennikarz-przestrzega-rodzicow/

Propaganda LGBT w „niewinnej” książce dla kilkuletnich dzieci. Dziennikarz przestrzega rodziców

(fot. PCh24.pl (zdjęcie ilustracyjne))

Jawna propaganda ideologii LGBT znalazła się na łamach jednej z książeczek dla dzieci. Na ilustracjach przedstawiono m.in. dzieci w towarzystwie dwóch „tatusiów”, a także dwie całujące się kobiety.

Jak informuje na portalu X.com dziennikarz Jan Fiedorczuk, wydawnictwo „SAM” wydało książeczkę dla dzieci, zawierającą treści propagujące homoseksualizm oraz postulaty środowisk LGBT. „Oni chcą tylko odwiedzać się w szpitalach. Oraz publikować książki dla dzieci z treściami LGBT” – drwi dziennikarz portalu dorzeczy.pl.

Jednocześnie przestrzega rodziców przed wybieraniem tego typu materiałów „edukacyjnych”, które z pozoru wydają się bezpieczne i przeznaczone dla dzieci. Wydawnictwo „SAM” wydaje bowiem – jak samo się przedstawia – „książki dla dzieci ciekawych świata”. Wśród pozycji poświęconych poznawaniu i odkrywaniu gwiazd, planet czy wulkanów, znalazły się bowiem książki zawierające niebezpieczną propagandę LGBT.

Jan Fiedorczuk w serwisie X.com opublikował kilka zdjęć z książki, którą – jak wskazuje – nieopatrznie kupił dzieciom. „Polecam omijać wydawnictwo SAM” – podkreśla.

Na ilustracjach w książeczce można znaleźć m.in. dwóch mężczyzn określanych mianem „taty” oraz „tatusia”. To oczywiście przedstawienie pary homoseksualistów wychowujących dwójkę małych dzieci. Na innym obrazku widać dwie całujące się kobiety. Kuriozalne wydaje się również ukazanie mężczyzny z brodą, ubranego w damską sukienkę oraz buty na obcasie.

Inna z grafik przedstawia również muzułmanina z tęczową flagą LGBT. To już nie tylko propaganda homoseksualna, ale również zaprzeczenie rzeczywistości. Czy ktoś widział praktykującego muzułmanina wspierającego postulaty środowisk LGBT? Znane są przecież stanowiska wyznawców islamu na temat relacji homoseksualnych mężczyzn czy kobiet.

„Jeśli takie książki w ogóle są dopuszczane do sprzedaży, to powinny zawierać wyraźne oznaczenie, że propagują treści LGBT. Polska podąża drogą Zachodu, gdzie rewolucja zaczynała się od liberalnych haseł wolności i równości, a skończyła się na wchodzeniu LGBT do szkół i okaleczaniu dzieci” – pisze Jan Fiedorczuk.

========================

Jan Fiedorczuk @JanFiedorczuk

„Oni chcą tylko odwiedzać się w szpitalach”. Oraz publikować książki dla dzieci z treściami LGBT. Poniżej kilka zdjęć z książki, którą nieopatrznie kupiliśmy dzieciakom. Polecam omijać wydawnictwo „SAM”.

Zdjęcie

Zdjęcie

Zdjęcie

Zdjęcie

12,4 tys. wyświetlenia

Niewyobrażalne zło. ZORGANIZOWANE GANGI GWAŁCICIELI.

Niewyobrażalne zło

5.01.2025 Autor: Krzysztof Szczawiński https://nczas.info/2025/01/05/niewyobrazalne-zlo/

Wielka Brytania cenzura
Zdjęcie ilustracyjne. / foto: Pixabay

Coś nie widzę żeby ktokolwiek w Polsce wystarczająco dosadnie opisał to NIEWYOBRAŻALNE ZŁO, które się panoszyło w Wielkiej Brytanii. Więc ja to zrobię, bo mam tam córkę w szkole…

Od ponad 20 lat funkcjonowały tam ZORGANIZOWANE GANGI GWAŁCICIELI, głównie pakistańskich, gwałcących głównie białe dziewczynki, i było to kryte przez główne media, władze, cały establishment, z obecnym premierem na czele… A to wszystko żeby nie podważać „multikulturalizmu” i nie urazić islamskiej ludności!!!

Działy się rzeczy NIEWYOBRAŻALNE:

-ludzie, którzy próbowali o tym mówić siedzą w więzieniach!
-ojcowie, którzy próbowali ratować swoje córki byli aresztowani!
-media robiły nagonki i niszczyły życia ludzi, którzy próbowali o tym mówić, a facebook ich blokował… O tych gwałtach miało być cicho…
-a te GANGI GWAŁCICIELI działały sobie w najlepsze, z pełną wiedzą policji, nie niepokojone przez nikogo…

Mowa jest o potencjalnie MILIONIE DZIEWCZYNEK, wielokrotnie GWAŁCONYCH PRZEZ CAŁE GANGI – dziewczynek w wieku OD 12 LAT WZWYŻ.

Dziewczynki te były nachodzone pod szkołami (policja o tym wiedziała, ale nikogo o tym nie uprzedzała), albo porywane przez taksówkarzy, i potem były upijane, gwałcone, TORTUROWANE, a i niejednokrotnie MORDOWANE, czasami z całymi rodzinami, gdy było ryzyko że sprawa się wyda!!!

To wszystko jest jakiś niewyobrażalny kosmos!

Czasami, żeby lepiej to kryć, to szefami tych gangów byli PRACOWNICY „OPIEKI SPOŁECZNEJ”!

I to wszystko było kryte przez cały lewicowy, a nawet i „centro-prawicowy” establishment!

Znacie tych ludzi – przecież mamy tu w Polsce takich samych – w rządach, w sądach i w mediach – tak samo bronią „multikulturalizmu” i obcej cywilizacyjnie imigracji…
No więc takie są tego efekty…

====================

[to stąd: md]

Krzysztof Szczawinski @Kristof_Poland

Coś nie widzę żeby ktokolwiek w Polsce wystarczająco dosadnie opisał to NIEWYOBRAŻALNE ZŁO, które się panoszyło w Wielkiej Brytanii. Więc ja to zrobię, bo mam tam córkę w szkole… Od ponad 20 lat funkcjonowały tam ZORGANIZOWANE GANGI GWAŁCICIELI, głównie pakistańskich, gwałcących głównie białe dziewczynki, i było to kryte przez główne media, władze, cały establishment, z obecnym premierem na czele… A to wszystko żeby nie podważać „multikulturalizmu” i nie urazić islamskiej ludności!!! Działy się rzeczy NIEWYOBRAŻALNE: -ludzie, którzy próbowali o tym mówić siedzą w więzieniach! -ojcowie, którzy próbowali ratować swoje córki byli aresztowani! -media robiły nagonki i niszczyły życia ludzi, którzy próbowali o tym mówić, a facebook ich blokował…

O tych gwałtach miało być cicho… -a te GANGI GWAŁCICIELI działały sobie w najlepsze, z pełną wiedzą policji, nie niepokojone przez nikogo… Mowa jest o potencjalnie MILIONIE DZIEWCZYNEK, wielokrotnie GWAŁCONYCH PRZEZ CAŁE GANGI – dziewczynek w wieku OD 12 LAT WZWYŻ. Dziewczynki te były nachodzone pod szkołami (policja o tym wiedziała, ale nikogo o tym nie uprzedzała), albo porywane przez taksówkarzy, i potem były upijane, gwałcone, TORTUROWANE, a i niejednokrotnie MORDOWANE, czasami z całymi rodzinami, gdy było ryzyko że sprawa się wyda!!!

To wszystko jest jakiś niewyobrażalny kosmos!! Czasami, żeby lepiej to kryć, to szefami tych gangów byli PRACOWNICY „OPIEKI SPOŁECZNEJ”! I to wszystko było kryte przez cały lewicowy, a nawet i „centro-prawicowy” establishment!! Znacie tych ludzi – przecież mamy tu w Polsce takich samych – w rządach, w sądach i w mediach – tak samo bronią „multikulturalizmu” i obcej cywilizacyjnie imigracji… No więc takie są tego efekty…

PeterSweden @PeterSweden7 4 sty

UNREAL It’s now been revealed that British police KNEW that grooming r*pe gangs were approaching children at schools. But they decided to not tell anybody in case it led to „community tensions”. Police literally ARRESTED fathers when they tried to save their daughters. And a

Pokaż więcej

92,4 tys. wyświetleń

Pasywne posłuszeństwo czyli „nie mam nic do ukrycia”

Pasywne posłuszeństwo czyli „nie mam nic do ukrycia”

Autor: AlterCabrio , 5 stycznia 2025

Nie musisz wierzyć, że każdy twój ruch jest badany i naraża cię na niebezpieczeństwo, aby przynajmniej zdać sobie sprawę i zrozumieć, że im bardziej jesteśmy podatni na nadzór, tym bardziej prawdopodobne jest, że coś pójdzie nie tak i możemy zostać wrobieni. I bardzo szybko zbliżamy się do czasu, gdy każdy nasz ruch BĘDZIE nadzorowany, oceniany, rejestrowany, szacowany i wykorzystywany „przeciwko” nam. Niezależnie od tego, czy mamy „coś do ukrycia”, czy też nie.

−∗−

Tłumaczenie: AlterCabrio – ekspedyt.org

−∗−

Nic do ukrycia

Zdarzało mi się słyszeć takie zdanie: „Czemu miałbym się martwić? Nie mam nic do ukrycia” częściej, niż bym chciał. To jasne oświadczenie o niewinności z założeniem, że jedynym powodem, dla którego ktoś miałby się martwić o jakiekolwiek reperkusje, jest popełnienie przestępstwa.

Ale co stanowi o przestępstwie? I gdzie tu jest to dziwne nieporozumienie, że władza nigdy nie przejmowała się zbytnio „prawami” i innymi tego typu bzdurami, zanim zaczęła kogoś atakować?

Oczywiście ludzie, którzy twierdzą, że „nie mają nic do ukrycia”, ani przez sekundę nie wierzą, że władza mogłaby ich ścigać nielegalnie, z kaprysu lub z nikczemnych powodów. Każdy, kto tak myśli, jest paranoicznym teoretykiem spiskowym i przesadza. „Naoglądałeś się filmów szpiegowskich”, mogliby powiedzieć — filmów o Niemczech Wschodnich lub Związku Radzieckim z czasów zimnej wojny. Tylko te opresyjne rządy robiłyby takie rzeczy, a tutaj, w „wolnym świecie”, jesteśmy odporni na takie sztuczki. „Mamy już za sobą tego rodzaju szpiegowskie bzdury”, mogliby powiedzieć.

W rzeczywistości wątpię, czy wierzą, że takie rzeczy zdarzają się jeszcze gdzieś na świecie w XXI wieku (czyli, że władza gromadzi ludzi, by ich prześladować przy braku jakiegoś konkretnego naruszenia prawa). Może w Korei Północnej lub niektórych częściach Bliskiego Wschodu, gdzie są terroryści i tym podobne, ale nigdzie w cywilizowanym świecie. Gadka o naiwności.

Ale czyż nie o to chodzi w dzisiejszych czasach? O naiwność. Albo zaprzeczenie. Albo głupotę. Albo brak zdrowego rozsądku.

Dla mnie, a ośmielę się powiedzieć, że dla większości z was czytających to, nie trzeba wiele, aby zobaczyć, jak głupi jest ten sposób myślenia — i jak niekompletny. Nie musisz wierzyć, że każdy twój ruch jest badany i naraża cię na niebezpieczeństwo, aby przynajmniej zdać sobie sprawę i zrozumieć, że im bardziej jesteśmy podatni na nadzór, tym bardziej prawdopodobne jest, że coś pójdzie nie tak i możemy zostać wrobieni. I bardzo szybko zbliżamy się do czasu, gdy każdy nasz ruch BĘDZIE nadzorowany, oceniany, rejestrowany, szacowany i wykorzystywany „przeciwko” nam. Niezależnie od tego, czy mamy „coś do ukrycia”, czy też nie.

Użyłem słowa „przeciw” w cudzysłowie, ponieważ minęły już czasy, gdy musieliśmy złamać w sposób oczywisty prawo lub regułę, aby podjęto działania. „Przeciw” w tym momencie może być o wiele bardziej subtelne niż surowa kara, pobicie przez policyjnych zbirów czy wpakowanie do więzienia. „Przeciw” może być prostsze niż te ekstremalne czyny, może to być całkowity zakaz korzystania z mediów społecznościowych lub internetu, może to być utrata funkcji poczty e-mail, zakaz jazdy samochodem dalej niż 10 mil od domu, brak „zatwierdzenia” pożyczki lub zakaz robienia zakupów w sklepie spożywczym.

I tak dalej, bez końca.

Nie mówię, że nie będzie to skutkowało fizycznymi pobiciami (lub wymuszonymi dawkami szczepionek) lub uwięzieniami. Będzie to prawdopodobnie częstsze w przyszłości, ale nie zacznie się od tego.

Ludzie mogą nie mieć czynów przestępczych do ukrycia, jak sugeruje powiedzenie, ale to nie znaczy, że nie są obserwowani, manipulowani i kontrolowani. Z biegiem czasu czyny przestępcze, które uważają za niewinne, staną się coraz trudniejsze do uniknięcia — przestępczość obejmuje teraz przekazywanie pieniędzy „na sprawę”, w którą możemy wierzyć, ale która jest sprzeczna z narracją głównego nurtu. Jak już wiele razy wspominałem, moje konta bankowe zostały zamrożone po tym, jak przekazałem 150 dolarów na rzecz kierowców podczas Konwoju Ciężarówek w Kanadzie. Czyn wystarczająco niewinny. Ani przez myśl mi nie przeszło, że jestem „przestępcą”, kiedy to robiłem, a mimo to zostałem potraktowany jak przestępca.

Członkowie mojej rodziny poparli działania rządu. Powiedzieli mi, że nie powinienem wspierać przestępczej „sprawy” (kierowcy ciężarówek „przejmujący Ottawę” ). A gdybym zachował się grzecznie (i nie protestował), nie zostałbym „ukarany”.

Naprawdę?

Jestem dzieckiem lat 60., również ze Stanów, a protestowanie, a przynajmniej wspieranie protestu przeciwko rządowi, było naturalnym sposobem życia. Kiedy ktoś jest karany za legalne i pokojowe wyrażanie swoich poglądów, nawet jeśli jest to przeciwko rządowi, to rzeczywiście przechodzimy do reżimu totalitarnego.

Ale lemingi nie widzą tego w ten sposób. Trzymają się z dala od kłopotów, bez względu na to, co się dzieje. Wierzą, że każdy, kto zabiera głos w zgiełku rządowej korupcji, jest zły i powinien zostać słusznie ukarany. Krzyczą: „Nie mam nic do ukrycia, nigdy bym czegoś takiego nie zrobił”.

Whitney Webb w swoim wspaniałym dwutomowym traktacie o amerykańskiej korupcji, One Nation Under Blackmail, nazywa to „pasywnym posłuszeństwem”. Bardzo powoli, interpretacja przez ludzi tego, co stanowi „zbyt wiele”, zaczyna obejmować zwykłą mowę, zwykłą zgodę z przeciwstawną ideą i zwykłe wyrażenie tego, co uważają za słuszne. „Nie wychylaj się”, mówią, popijając latte w lokalnym Starbucksie, „Nie chcę sprawiać kłopotów”.

Tak. Kiedyś, zanim władza cię dopadła, musiałeś popełnić prawdziwe przestępstwo. Znalezienie osób popełniających przestępstwa również nie było takie proste. Wymagało to dochodzenia, siły roboczej, czasu i energii. Było drogie. Nawet ukaranie kogoś za przekroczenie prędkości nie było tak łatwe, jak dzisiaj. Policjanci na motocyklach siedzieli za billboardami na autostradach znanych z przekraczania na nich prędkości. Wtedy nie było radarów, kamer drogowych z zaawansowaną technologią zaprojektowaną do łapania przestępców, a nawet wystawiania mandatów — wszystko automatycznie, bez żadnego udziału człowieka.

Przyjrzyjmy się współczesnym wojnom — drony są wyraźnie opracowywane w celu monitorowania lokalnej przestępczości, i wkrótce te drony i roboty będą wykorzystywane do zatrzymywania, a nawet karania domniemanych sprawców, przestępców, a nawet niewinnych obywateli.

Niewinnych? Cóż, jeśli na pewno nie będziesz się wychylać i NIE zrobisz CZEGOKOLWIEK, co mogłoby być zinterpretowane jako jakieś naruszenie, to nie będziesz miał nic do ukrycia przed unoszącym się dronem, polującym robo-psem-policjantem czy kamerą internetową w laptopie lub iPhonie.

Na pewno to nie będzie gdzie się ukryć, a wkrótce będzie zupełnie niemożliwe rozróżnienie, co jest dobre, a co złe — najlepiej w ogóle nic nie robić. Po prostu popijaj latte, graj w gry wideo, oglądaj filmy na TikToku, pal zioło (teraz, gdy jest to legalne) i żyj swoim nudnym i schematycznym życiem. Nie wywołuj zamieszania, to tylko przyciągnie niepotrzebną uwagę.

Ale to nie wystarczy. Tu nie chodzi o karanie przestępców, aby społeczeństwo było „bezpieczne” (chociaż oczywiście to nam bez końca powtarzają). Tu chodzi o kontrolę. A kontrola jest osiągana poprzez ciągły strach. Nie potrzeba czegokolwiek aby znaleźć się na pasku władzy. Nie potrzeba czasu, pieniędzy, a nawet ludzkiej kontroli, aby oznaczyć ludzi, gdy wszystko to będzie już wprowadzone (cyfrowe dowody osobiste, CBDC, wszechobecny nadzór, biometryczne dowody osobiste itp. itp.)

Kara (w formie ograniczenia swobód, czasami fizycznego bólu itp.) będzie automatycznie wymierzana niemal każdemu za niemal wszystko. I zazwyczaj nie będziemy nawet wiedzieć dlaczego. Wtedy nie będzie już można niczego ukryć, a w kłopoty wpędzi cię cokolwiek.

______________

Nothing to Hide, Todd Hayen, Jan 4, 2025

Porcja jadu. Zatrute korzenie Unii Europejskiej (Stanisław Michalkiewicz)

Porcja jadu. Zatrute korzenie Unii Europejskiej (Stanisław Michalkiewicz)

https://sklep-niezalezna.pl/pl/p/MICHALKIEWICZ-Porcja-jadu.-Zatrute-korzenie-Unii-Europejskiej/1796

Czy są Państwo gotowi na porcję jadu? Tym razem Stanisław Michalkiewicz bierze na tapet historię Unii Europejskiej, aby dotrzeć do samych jej korzeni. Zatrutych korzeni. Opowieść, którą snuje w rozmowie z red. Markiem Skalskim, wielu może zaszokować, a niektórym z pewnością dostarczy brakujących elementów układanki. To pozycja obowiązkowa dla wszystkich, którzy patrzą na dzisiejszą „Wspólnotę” i dogłębnie czują, że zostali oszukani. W końcu tak promowane „wejście do Europy” zupełnie rozminęło się z obietnicami, którymi byliśmy karmieni. Nastał więc moment, aby poznać prawdziwe plany, na których wsparli się architekci Unii Europejskiej.

W kręgach prounijnych powszechne jest przekonanie, że idea paneuropeizmu wykluła się w kręgach związanych z Ruchem Oporu z lat II wojny światowej. Przykładem tego ma być słynny już Manifest z Ventotene, którego autorem był Altiero Spinelli, uważany za jednego z „Ojców Założycieli” Unii Europejskiej. Podobne znaczenie przydawano publikacjom tzw. Movimento Federalista Europea.

Tymczasem rasistowskie przesłanie filozofii niemieckich nazistów nie jest wcale ideą narodową. Przeciwnie, jest ideą antynarodową. Hitler i jego akolici wielokrotnie dawali wyraz swojej pogardy dla suwerennych państw narodowych, zwłaszcza do małych narodów. Sam Führer o Europie, takiej jaka była w latach trzydziestych ubiegłego wieku, mówił jako o Kleinstaatengerümpel, czyli jako o rupieciarni małych państw. Oczywiście takiej „rupieciarni” nie zamierzał zbyt długo tolerować.

W 1943 roku w ramach Ministerstwa Spraw Zagranicznych III Rzeszy powołano specjalny oddział o nazwie Komitet Europejski, który miał się zająć opracowaniem konkretnej koncepcji politycznej przyszłej „Konfederacji Europejskiej”. Wcześniej to sam marszałek Hermann Göring wydał rozkaz, w wyniku którego powstał projekt „ekonomicznego zjednoczenia Europy na wielką skalę”.

Ktoś mógłby pomyśleć, że te hitlerowskie idee umarły wraz z ich twórcą, pogrzebane w ruinach gmachu Kancelarii Rzeszy w maju 1945 roku, a nawet jeśli nawet jacyś wyjątkowo dociekliwi badacze mieliby się doszukiwać jakichś podobieństw z podwalinami „naszej” Unii Europejskiej, to przecież można uznać, że takowe mogły ewoluować równolegle i myśl nazistowskich dygnitarzy żadnego wpływu na „Ojców Założycieli” Unii nie miała…

Można by oczywiście tak pomyśleć, gdyby nie kilka nazwisk osób odgrywających wyjątkowo ważne role w obu tych „europejskich projektach”.

Ze wstępu do książki