Niemcy judzą z NATO, by Polska zaatakowała Rosję…

Felietony Zinkiewicz: Tuska Drang nach Osten https://myslpolska.info/2024/12/03/zinkiewicz-tuska-drang-nach-osten/

„Nadchodzi czas, którego brutalizacji nie potrafimy sobie wyobrazić. Więcej – znajdujemy się już pośrodku tej epoki. Rwącej fali powodzi, której grzywa czerwieni się od krwi” (Joseph Goebbels, Dzienniki).

Żaden z 32 członków NATO nie został zaatakowany przez Rosję. Jednak NATO pod przewodnictwem USA otwarcie dyskutuje obecnie o „wyprzedzających precyzyjnych uderzeniach” na terytorium Rosji, jak też o rozmieszczeniu broni jądrowej na terenie Ukrainy.

Bauer wzywa do agresji NATO

Robert Bauer, holenderski admirał i szef Komitetu Wojskowego NATO, przemawiając w poniedziałek (25.11.2024) w Brukseli powiedział, że rosyjskie siły lądowe są obecnie większe, niż w chwili inwazji na Ukrainę w lutym 2022 roku. Cytowany przez agencję Reutersa wojskowy podkreślił zarazem, że ich jakość spadła od tego czasu. Wezwał też firmy do przygotowania się na scenariusz wojenny i odpowiedniego dostosowania linii produkcyjnych i dystrybucyjnych w tym celu.

Bauer w trakcie tego przemówienia w Brukseli oświadczył, że NATO nie powinno już myśleć o sobie jak o sojuszu obronnym. Przemawiając w Brukseli, Bauer stwierdził: „To nowa dyskusja w NATO i cieszę się, że zmieniliśmy nasze stanowisko w tej sprawie i co do koncepcji, że jesteśmy sojuszem obronnym, który będzie siedział i czekał, aż zostanie zaatakowany, zanim odpowie. Rozsądniej jest nie czekać, ale uderzyć w rosyjskie wyrzutnie, jeśli Rosja nas zaatakuje”. „Właściwiej jest nie czekać, ale trafić w wyrzutnie w Rosji, na wypadek gdyby Rosja nas zaatakowała. Potrzebna jest kombinacja precyzyjnych uderzeń, które wyłączą systemy użyte do ataku na nas, a my musimy uderzyć pierwsi” – powiedział Bauer, cytowany przez Bloomberga.

Przed 2030?

Należy zauważyć, że szef Komitetu Wojskowego NATO, jakim jest Bauer, nie mówi czegoś takiego bez uprzedniej zgody rządu USA. Wypowiadanie się poza obowiązującą w danej chwili doktryną NATO nie jest dozwolone w tym sojuszu wojskowym. Według doniesień mediów, część amerykańskich urzędników sugerowała, że Joe Biden może „zwrócić” (sic!) Ukrainie broń nuklearną odebraną jej po upadku Związku Radzieckiego. „To byłby natychmiastowy i ogromny środek odstraszający. Jednak taki krok byłby skomplikowany i miałby poważne konsekwencje”podaje „The New York Times”.

Cytując za publikacją z Wiadomości WP, dowiadujemy się, że w połowie października bieżącego roku „szef niemieckiej Federalnej Służby Wywiadowczej, Bruno Kahl, ostrzegał, że Rosja może zaatakować NATO przed 2030 rokiem. Według niego, Kreml postrzega Niemcy jako wroga, ponieważ Berlin jest drugim co do wielkości wsparciem dla Kijowa. Podkreślił również, że prawdopodobieństwo zastosowania przez NATO artykułu o wzajemnej obronie w najbliższych latach pozostanie wysokie. – Władimir Putin dąży nie tylko do zwiększenia wpływów Kremla w Europie, ale także do wyparcia obecności militarnej Stanów Zjednoczonych z kontynentu, ponieważ wydatki obronne USA znacznie przewyższają wydatki krajów Unii Europejskiej – dodał Kahl. – Jesteśmy w bezpośredniej konfrontacji z Rosją – powiedział Kahl, zaznaczył również, że celem Putina jest nie tylko zdobycie Ukrainy, ale także ‘dążenie do stworzenia nowego porządku światowego’”.

18-latkowie na mięso armatnie?

Według „Daily Express”, Wielka Brytania i Francja prowadzą rozmowy w sprawie wysłania żołnierzy na Ukrainę, aby odstraszyć Władimira Putina. Innymi słowy, jeśli Donald Trump będzie negocjował pokój, dołączą do żołnierzy na Ukrainie, wciągając nas w wojnę. Trump być może będzie musiał przystąpić do wojny lub ewentualnie wycofać się z NATO, jeśli w ogóle będzie mógł to zrobić. Wielu w Kongresie chce III wojny światowej. Londyn i Paryż chcą stworzyć „rdzeń sojuszników w Europie” na wypadek, gdyby prezydent-elekt Donald Trump próbował wycofać wsparcie militarne dla Ukrainy. To my opłacimy większość wsparcia.

W ramach wspierania wojny na Ukrainie administracja Bidena wzywa Kijów do obniżenia wieku mobilizacji do 18 lat, ponieważ występują poważne braki kadrowe żołnierzy na ukraińskim froncie. Według Associated Press, ukraińscy urzędnicy uważają, że ukraińskie siły zbrojne potrzebują dodatkowych 160 tys. personelu wojskowego. Natomiast w USA twierdzą, że liczba ta jest zbyt zaniżona.

Europa w stanie wojny

„Europa jest już w stanie wojny z Rosją!”. Tak w wywiadzie dla Sky News powiedział były szef brytyjskiej służby wywiadu zagranicznego Mi6 (1999-2004) Richard Dearlove. „[Premier Polski] Donald Tusk nazwał to sytuacją przedwojenną, ale wydaje mi się, że się myli. Myślę, że to prawdziwa wojna. Z rosyjskiego punktu widzenia niekoniecznie oznacza to konflikt zbrojny, może to oznaczać konflikt hybrydowy lub konflikt innego typu, toczący się w różnych sferach”dodał Dearlove 27 listopada. Niezwykle interesujące jest oświadczenie premiera Donalda Tuska przed wylotem do Szwecji na szczyt w Harpsund (Szwecja), na którym kraje skandynawskie, bałtyckie i Polska postanowiły zwiększyć poparcie dla Ukrainy i dostawy jej amunicji. „Wzmocnimy nasze poparcie dla Ukrainy. Nasze kraje są największymi dostawcami pomocy wojskowej dla Ukrainy w przeliczeniu na mieszkańca, a nasze wsparcie nie osłabnie. Ukraina musi być w stanie przeciwstawić się rosyjskiej agresji, aby zapewnić kompleksowy, sprawiedliwy i trwały pokój” – czytamy we wspólnym oświadczeniu szefów rządów Danii, Norwegii, Szwecji, Finlandii, Polski, Estonii i Łotwy.

Władze Szwecji wykazują szczególną lojalność wobec ustępującej administracji USA.

Sprawa wydaje się być taka, że wybór Donalda Trumpa na drugą kadencję prezydencką podważył zaangażowanie USA we wspieranie Ukrainy w jej wojnie z Rosją. Wątpliwa jest także rola Waszyngtonu w NATO. I dlatego, jak mówią, kraje skandynawskie, bałtyckie i Polska powinny wziąć na siebie „odpowiedzialność” za Ukrainę.

Eskalacja w Poznaniu

W celu podniesienia poziomu eskalacji konfliktu z Rosją polskie MSZ w połowie listopada wycofało zgodę na funkcjonowanie rosyjskiego konsulatu w Poznaniu i zobowiązało rosyjskich dyplomatów do jej zamknięcia do 30 listopada. Zostało to nazwane odpowiedzią na rzekome „działania sabotażowe”, o które Warszawa oskarża Moskwę. We wtorek rosyjska ambasada w Polsce poinformowała, że konsulat zakończy swoją pracę 28 listopada.

Polski minister spraw zagranicznych Sikorski opowiadał się również za oddaniem budynku w Poznaniu, gdy zostanie on opuszczony, pod konsulat ukraiński. „Jestem wdzięczny polskiemu koledze za tę propozycję. Wysłaliśmy już oficjalną notatkę do strony polskiej z odpowiednim zapytaniem i czekamy na konkretne szczegóły” – odpowiedział minister spraw zagranicznych Ukrainy Andriej Sibigapodaje Ukraińska Agencja Informacyjna „Ukrinform”.

10 Machów i 11 minut

Nowy rosyjski pocisk balistyczny „Oriesznik” będzie w stanie dostarczyć ładunki jądrowe o łącznej mocy do 900 kiloton.

Tam też zaznaczono, że czas przelotu rakiety z poligonu Kapustin Jar do siedziby NATO w Brukseli wyniesie 17 minut. Do bazy lotniczej Ramstein w Niemczech doleci w 15 minut, a do bazy obrony przeciwrakietowej w polskim Redzikowie w 11 minut. Maksymalny zasięg uderzenia „Oriesznika”, według danych portalu, wynosi 5,5 tysiąca kilometrów, rozwija on prędkość do 10 Machów (12 380 kilometrów na godzinę) i przenosi część bojową o masie do półtora tony.

Ostrzeżenie

Zełenski poprosił NATO o środki obrony powietrznej przed „Oriesznikiem”. Prezydent Ukrainy omówił z szefem Sojuszu Północnoatlantyckiego Markiem Rutte dostawę środków, które „mogą zadziałać” przeciwko nowemu pociskowi balistycznemu. Tylko narkoman może prosić o coś, czego nie ma. Nawet gdyby taki środek był, to by go nie dali, bo NATO może wkrótce być on potrzebny do obrony.

Przemawiając w ONZ (27.11.2024), Dmitrij Polanski zapowiedział użycie przez Rosję broni przeciwko obiektom krajów zachodnich. Pierwszy zastępca stałego przedstawiciela Rosji przy ONZ powiedział, zauważając, że na każdą rundę eskalacji z Zachodu Rosja udzieli zdecydowanej i lustrzanej odpowiedzi: „Uważamy się za uprawnionych do użycia naszej broni przeciwko celom wojskowym tych krajów, które pozwalają na użycie swojej broni przeciwko naszym celom”. „Ostrzegaliśmy was przed tym, ale to wy dokonaliście wyboru” – dodał Polanski.

Fortuna

Na podstawie wcześniejszych wypowiedzi malarza kominów i wyników szczytu w Harpsund (Szwecja), można wnioskować, że Polsce wyznaczono główną rolę aktywnego kontynuatora kończącej się już wojny za naszą wschodnią granicą. Przy wsparciu Danii, Norwegii, Szwecji, Finlandii, Estonii i Łotwy… na początek Morze Bałtyckie ma być przekształcone w wewnętrzne morze NATO. Zaś Unia Europejska pod polską prezydencją, która niebawem się rozpocznie, z unii gospodarczej przeobrazi się w unię militarną, której celem będzie wojna z Rosją, ponieważ w ocenie głównego lobbysty z właściwymi tradycjami rodzinnymi Rosja jest państwem słabym, które  ulegnie w ramach konfrontacji ze zintegrowanym blokiem państw UE. Ot, takie współczesne Drang nach Osten. Fortuna kołem się toczy!!

Eugeniusz Zinkiewicz

O seksie i prezerwatywach. I to już w podstawówce. Mamy szczegóły projektu resortu Nowackiej.


„Blanka Bąkiewicz, CitizenGO” <petycje@citizengo.org>

Minister Edukacji Barbara Nowacka nie ustępuje i forsuje wprowadzenie obowiązkowego przedmiotu „edukacja zdrowotna” od września 2025 roku.

Nawet media takie jak Newsweek, nie ukrywają, o czym naprawdę będzie edukacja zdrowotna. Cytując: „O seksie i prezerwatywach. I to już w podstawówce. Mamy szczegóły projektu resortu Nowackiej.”

Na samą myśl o takich planach pedofile aż skaczą z radości, bo w końcu ktoś będzie oswajał dzieci z tematami, które nigdy nie powinny pogwałcić ich niewinności.

Przecież to przerażające – naprawdę nie możemy na to pozwolić!

Na lekcjach edukacji zdrowotnej dzieci doświadczą nic innego, jak molestowania treściami erotycznymi!

To treści, które nawet według Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji są nieodpowiednie w mediach dla dzieci w tym wieku. A co dopiero, jako obowiązkowe w szkołach!

Czy to mieści Ci się w głowie?

Co więcej, nawet Konferencja Episkopatu Polski wydała oficjalny komunikat, w którym wskazuje, że nowy przedmiot narusza chrześcijańskie wartości i Konstytucję, zabierając rodzicom prawo do wychowywania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami.

Ale cieszy mnie jedno – nasza presja działa! 

Słyszymy w mediach, że Ministerstwo Edukacji jest przytłoczone ilością maili od rodziców i organizacji, które wyrażają swój sprzeciw wobec planowanych zmian. 

Treści seksualizujące i deprawujące są wyraźnie wskazywane jako niedopuszczalne. To dzięki Twojemu zaangażowaniu pokazujemy, że nie ma zgody na takie działania!

Ministerstwo nie ustępuje, ale to nasz głos ma największe znaczenie. Połączmy siły – podpisujmy petycję, uczestniczmy w manifestacjach, róbmy wszystko, co w naszej mocy, aby uratować nasze dzieci przed tą celową demoralizacją!

Dlatego podpisz petycję TERAZ, aby powstrzymać ten skandaliczny plan i zaapelować do Minister Barbary Nowackiej o natychmiastowe wycofanie się z tej niebezpiecznej reformy, która zagraża przyszłości naszych dzieci! 

Nie możemy milczeć, gdy tak wiele zależy od nas. Wspólnie pokażmy, że rodzice w Polsce nie pozwolą na deprawację swoich dzieci.

Dziękuję za Twoje wsparcie.

Blanka Bąkiewicz z całym zespołem CitizenGO

PS. Czas ucieka! Jeśli nie powstrzymamy tego teraz, nasze dzieci będą seksualizowane w szkołach od września 2025 roku. Podpisz teraz, zanim będzie za późno! 

==========================

Poniżej wiadomość, którą wysłałam wcześniej:


Ministerstwo Edukacji ujawniło szokującą podstawę programową nowego przedmiotu „edukacja zdrowotna”, który ma wejść do szkół już we wrześniu 2025 roku!Program seksualizuje dzieci już od 9. roku życia, promując takie tematy jak masturbacja, aborcja i ideologia gender, jednocześnie eliminując wartości takie jak rodzina i małżeństwo.Konsultacje społeczne potrwają tylko do 21 listopada – musimy działać teraz, aby to powstrzymać!
PROSZĘ PODPISAĆ PETYCJĘ 

Sz. P. Profesor Miroslaw Dakowski

Jakiś czas temu ostrzegałam Cię przed planami wprowadzenia przymusowej edukacji seksualnej w polskich szkołach.  

Niestety te plany stają się już rzeczywistością! 

Prace przyspieszono i 31 października Ministerstwo Edukacji Narodowej (MEN) opublikowało podstawę programową do nowego przedmiotu „edukacja zdrowotna”. 

To, co zapisano w tej podstawie, przechodzi ludzkie pojęcie!

Szkoły zamiast uczyć, będą seksualizować Twoje dziecko! A Ty jako rodzic, zostaniesz pozbawiony jakiegokolwiek prawa sprzeciwu i wypisania dziecka z tego typu zajęć.

Nie możesz na to pozwolić!

Zaapeluj do Minister Edukacji Barbary Nowackiej, aby natychmiast wycofała skandaliczną podstawę programową „edukacji zdrowotnej”! 

Program ten ma wejść do szkół już od września 2025 roku i obejmie wszystkie dzieci od 4. klasy szkoły podstawowej. 

Przypomnijmy sobie co dokładnie zawiera ta podstawa programowa:

  • Dzieci w klasach IV-VI mają uczyć się, że masturbacja jest normą, a ich dobrostan zależy od satysfakcji seksualnej.
  • Uczniowie klas VII-VIII będą przygotowywani do inicjacji seksualnej, poznawać metody antykoncepcji i propagandowe treści LGBT o orientacjach i tożsamościach płciowych.
  • W szkołach średnich młodzież będzie zachęcana do „partnerskiej normy seksualnej” – seks bez miłości, wierności i odpowiedzialności.
  • Małżeństwo i rodzina znikają z programu. Dzieci mają akceptować rozwody, separacje i nietrwałe związki jako normę.
  • Życie od poczęcia? Zastąpiono je „uwarunkowaniami przerywania ciąży” – normalizacja aborcji.
  • Odpowiedzialność? Usunięta. Zamiast tego podkreśla się „świadomą zgodę” i antykoncepcję jako jedyne wartości.
  • Seksualna przyjemność i kwestie LGBT jednymi z głównych tematów lekcji!

To nie edukacja – to brutalny atak na niewinność, moralność i przyszłość naszych dzieci. 

Jeśli nie zareagujemy teraz, ten program stanie się obowiązkowy już we wrześniu 2025 roku!

Barbara Nowacka, Minister Edukacji, otwarcie zapowiedziała, że „edukacja zdrowotna” będzie obowiązkowa dla wszystkich uczniów.

Nie będziesz mógł wypisać swojego dziecka z tych zajęć. To brutalne naruszenie Konstytucji, która gwarantuje nam możliwość wychowania dzieci wedle swoich przekonań.

Ale już dawno przekonaliśmy się, że koalicja 13 grudnia nie ma nic wspólnego z praworządnością…

Tym razem nie możemy się cofnąć nawet o krok! Tym razem musimy stanąć wspólnie i wykrzyczeć głośno i wyraźnie: Łapy precz od naszych dzieci!

Powiedz NIE przymusowej edukacji seksualnej! Zaapeluj do Minister Edukacji Barbary Nowackiej, aby wycofała nową podstawę programową! 

Konsultacje społeczne nowej podstawy programowej trwają. Jest to więc dobra okazja, by zalać im skrzynki mailowe naszymi wiadomościami sprzeciwu!

Konsultacje potrwają zaledwie do 21 listopada! Dlatego musimy działać szybko w pełni zmobilizowani.

Rząd wiedział co robi dając nam zaledwie trzy tygodnie na reakcję, publikując program w okresie Wszystkich Świętych – kiedy większość rodziców nawet nie miała szans się z nim zapoznać. 

Co możesz zrobić:

  1. Podpisz petycję, domagając się wycofania tej podstawy programowej: Podpisz tutaj!- każdy podpis to automatyczny mail wysłany do MEN
  2. Wyślij swoją własną opinię na adresy MEN wskazane do konsultacji: 

    sekretariat.dko@men.gov.plmagdalena.musiatowicz@men.gov.plkancelaria@men.gov.plkonsultacje@men.gov.plopinie@edukacja.gov.pl

Nie możemy pozwolić, aby nasze dzieci były seksualizowane w szkołach i poddawane indoktrynacji. To nie jest edukacja – to deprawacja, która zniszczy niewinność najmłodszych!

Nie bądź obojętny – przyszłość Twojego dziecka zależy od Twojej reakcji!

Musisz działać TERAZ! Podpisz petycję do Minister Edukacji Barbary Nowak i powstrzymaj demoralizację Twojego dziecka, zanim będzie za późno! 

Dziękuję za Twoją determinację w walce o niewinność i moralność naszych dzieci. Tylko wspólnymi siłami możemy zatrzymać ten program.

Blanka Bąkiewicz z całym zespołem CitizenGO

Nawet jeśli podpisałeś naszą wcześniejszą petycję na ten temat, podpisz tę również! Każdy podpis to cios w ten skandaliczny program i jasny sygnał dla Ministerstwa Edukacji, że nie pozwolimy na deprawację naszych dzieci.
Zalejmy ich falą sprzeciwu!

Józio podpala świat?

Józio podpala świat?

Stanisław Michalkiewicz „Najwyższy Czas!”    3 grudnia 2024 http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=5729

W starym piecu diabeł pali – mówi przysłowie. Coś musi być na rzeczy, bo jakże inaczej wytłumaczyć decyzję prezydenta Józia Bidena, który końcówkę swej kariery politycznej postanowił uczcić – no właśnie – czy przypadkiem nie podpaleniem świata? Ciekawe, że podobnie marzył wybitny przywódca socjalistyczny Adolf Hitler – że skoro on przegrał wojnę, to świat nie ma już po co dalej istnieć. Tak w każdym razie objaśnia to w swoich pamiętnikach Albert Speer, dając do zrozumienia, że tylko dzięki jego przytomności, a także instynktu samozachowawczego gauleiterów, rozkazy Hitlera o całkowitym zniszczeniu Niemiec nie zostały wykonane. W przypadku Józia Bidena może być inaczej, bo o ile Adolf Hitler w roku 1945 mógł tylko marzyć o zniszczeniu świata, czy choćby tylko Niemiec, to on naprawdę może otworzyć puszkę Pandory, która może położyć kres istnienia ludzkości. Co prawda smutek z tego powodu byłby nam trochę osłodzony świadomością, że Józio dobrze chciał, że jeśli nawet otworzył puszkę Pandory, to w obronie demokracji – a wiadomo, że nie ma takich poświęceń, których nie moglibyśmy dokonać dla demokracji. Jeśli tedy w obronie demokracji trzeba by poświęcić Ludzkość – to – mówi się – trudno.

Chciałbym bowiem wierzyć, że jeśli zginiemy – to w obronie demokracji – a nie na przykład w następstwie partyjnego zacietrzewienia, które skłoniło prezydenta Józia Bidena do zrobienia na złość zwycięskiemu prezydentowi-elektowi Donaldowi Trumpowi, które odgraża się, że wojnę na Ukrainie zakończy w 24 godziny. Ale nie tylko partyjne zacietrzewienie mogło skłonić prezydenta Józia Bidena do tego kroku. Nie zapominajmy bowiem, że to on musiał namówić ukraińskiego prezydenta Zełeńskiego do odrzucenia porozumień mińskich – czy przypadkiem nie przy pomocy marchewki, że Ukraina zostanie przyjęta do NATO? – co doprowadziło do wkręcenia Ukrainy w maszynkę do mięsa. Jak już wspominałem, z punktu widzenia Ameryki jest to gratka niebywała; taka wojna z Rosją per procura, bo kiedy Ameryka bezpośrednio prowadziła „operację pokojową i misję stabilizacyjną” w Iraku i Afganistanie, wydawała na ten cel ok. 300 mln dolarów dziennie, podczas gdy wojna na Ukrainie kosztuje ją około 6 razy mniej, bo tylko ok.55 mln dolarów dziennie – a poza tym Amerykanie nie giną, nic nie obrywa im rąk, ani nóg – więc czegóż chcieć więcej?

Taka motywacja wskazywałaby nawet, że prezydent Józio Biden poczuwa się do odpowiedzialności za wojnę na Ukrainie, a że nie potrafi już jej zakończyć, to przynajmniej chciałby na koniec spełnić marzenie prezydenta Zełeńskiego – żeby mianowicie ta wojna rozlała się na Europę Środkową. Z punktu widzenia Ameryki to żadna różnica, czy wojuje tylko jeden mniej wartościowy naród ukraiński, czy dołącza do niego jeszcze jakiś inny mniej wartościowy naród – na przykład polski – ale z naszego punktu widzenia sprawa wygląda już inaczej – mniej więcej tak, jak w bajce pozbawionego złudzeń księdza biskupa Ignacego Krasickiego „Dzieci i żaby” – jak to chłopcy rzucali kamieniami w żaby: „Chłopcy, przestańcie, bo się źle bawicie; dla was to jest igraszką, nam idzie o życie”.

Mam oczywiście na myśli pozwolenie wydane w dniach ostatnich przez prezydenta Józia Bidena – by Ukraina mogła atakować cele w głębi Rosji przy pomocy amerykańskich rakiet o zasięgu ok. 300 kilometrów. Świat dowiedział się o tym pozwoleniu z mediów, podczas gdy czynniki oficjalne, zarówno amerykańskie, jak i ukraińskie ani nie potwierdzały, ani nie zaprzeczały. Toteż o ile państwa poważniejsze, a w każdym razie – przewidujące – zachowywały się z rezerwą, przedstawiciele naszego nieszczęśliwego kraju, niczym karpie przed Wigilią, mało jaja nie znieśli z radości. Pan prezydent Duda oświadczył, że jest „usatysfakcjonowany” tym pozwoleniem, zaś Książę-Małżonek wyraził zadowolenie, że wreszcie amerykański prezydent dokuczył złemu Putinowi. Książę-Małżonek najwyraźniej traktuje stosunki międzynarodowe w kategoriach sportowych, kiedy to nawet po strzeleniu gola świat się nie wali, a zawodnicy cali i zdrowi wracają do szatni. Myślałem jednak, że pan prezydent Duda jest od niego trochę mądrzejszy – ale okazuje się, że nic z tego.

Wyrażając publicznie „usatysfakcjonowanie” wspomnianym pozwoleniem, najwyraźniej nawet sobie samemu nie postawił pytania – co dalej? A przecież nie trzeba specjalnej przenikliwości, żeby się domyślić, że w razie ukraińskiego ataku na cele w głębi Rosji, Moskwa, choćby ze względów prestiżowych, musi jakoś zareagować. Co zrobi – tego oczywiście nie wiem, chociaż warto przypomnieć, że już wcześniej prezydent Putin oświadczył, że w takiej sytuacji Rosja uzna, iż NATO jest z nią w stanie wojny. To stanowisko zostało uzupełnione już po ogłoszeniu amerykańskiego pozwolenia uściśleniem rosyjskiej doktryny nuklearnej – że Rosja przyznaje sobie prawo do uderzenia jądrowego na kraj, który nie ma broni jądrowej. Toteż pan prezydent Duda też nie wie, co Rosja zrobi – w odróżnieniu od pana generała Kozieja, który z dużą pewnością siebie twierdzi, że rosyjska reakcja będzie miała charakter wyłącznie propagandowy. Najwyraźniej wyciąga ten wniosek z własnego doświadczenia, a nawet z doświadczenia naszej niezwyciężonej armii. Po zakończeniu stanu wojennego z 1981 roku, działalność naszej niezwyciężonej armii, a generalicji w szczególności, ma charakter wyłącznie propagandowy – oczywiście jeśli nie liczyć kręcenia lodów w spółkach nomenklaturowych, w Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego i innych takich, późniejszych przedsięwzięciach.

Skoro tedy nie możemy polegać ani na mądrości pana prezydenta, ani ma Księciu-Małżonku, ani – tym bardziej – na naszej niezwyciężonej armii, to spróbujmy na własną rękę odpowiedzieć sobie na pytanie – co dalej? Jeśli pan generał Koziej ma rację, to dalej nic nie będzie, a Rosja najwyżej nasili uderzenia na Ukrainę. Jest to również prawdopodobne z tego powodu, że nie wiemy, jakie właściwie szkody powodują ukraińskie uderzenia amerykańskimi rakietami o zasięgu 300 km. w Rosji. Rosyjska strona po pierwszym ataku stwierdziła, że 4 pociski zostały strącone przez rosyjską obronę, a fragmenty piątego spadły na jakiś obiekt – ale nic się nie stało. Oczywiście nie ma powodu, by w to wierzyć, podobnie jak w przechwałki ukraińskie, z których wynikałoby, że Ukrainę tylko włos dzieli od ostatecznego zwycięstwa – a przecież chyba jest dokładnie odwrotnie. Może nic nie będzie również dlatego, że Józio Biden przestanie być prezydentem USA już 20 stycznia, a 21 stycznia prezydent Trump może rozpocząć zakończanie wojny na Ukrainie, wobec czego warto zachować wstrzemięźliwość w reakcjach. „Kto tam, gdzie trzeba, zamilczy roztropnie, a wytrwa choć pod młotem – celu swego dopnie” – zapewnia Adam Mickiewicz.

Ale może też być tak, że Rosja jednak zareaguje jakąś pokazuchą – jak to ma w zwyczaju. Jedna z możliwych reakcji byłaby dla Ukrainy bardzo bolesna, ale nie dostarczałaby ani Ameryce, ani NATO, najmniejszego pretekstu do reakcji. Jak wiadomo, wojska ukraińskie i to te pierwszorzutowe, zajęły kilka powiatów w obwodzie kurskim na terytorium Rosji. Gdyby więc Rosja, zgodnie ze swoją skorygowaną doktryną jądrową, wykonała taktyczne uderzenie nuklearne na obszar zajmowany przez ukraińskie wojsko, to te siły zostałyby jeśli nie całkowicie unicestwione, to w znacznym stopniu wyeliminowane – ale nikt by do Rosji nie mógł się przyczepić, że zaatakowała ona bronią jądrową jakieś inne państwo. Tymczasem użycie broni jądrowej na własnym terytorium nie jest przez żadne traktaty zakazane – bo zakazane są tylko próby nuklearne, a to nie byłaby żadna „próba”, tylko prawdziwy atak. Wprawdzie w Radzie Bezpieczeństwa ONZ na pewno wybuchłyby na ten temat zażarte spory i gdybyśmy wysłali tam Księcia-Małżonka, to na pewno powiedziałby coś do słuchu Rosjanom, a może nawet próbowałby skonfundować ich mimiką – ale o to mniejsza.

Bo może być również tak, że Rosja nie będzie taka grzeczna i na zasadzie – jak wy nam tak, to my wam tak – spróbuje przetestować NATO. Prezydent Litwy zwrócił uwagę, że tak naprawdę, to nie wiadomo, ile tych rakiet amerykańskich na Ukrainie jest, więc może USA musiałyby w najbliższych 2 miesiącach szybko uzupełnić ich zapas, żeby się nie wydało, że Ukraina już się wystrzelała. Jeśli tak, to najprędzej takie dostawy musiałyby nastąpić drogą lotniczą na lotnisko w Jasionce, no a stamtąd dalej. Ta okoliczność stanowiłaby pozór strategicznego pretekstu do rosyjskiego uderzenia – niekoniecznie jądrowego, chociaż dlaczego nie? – na to lotnisko. Co by wtedy zrobiły pozostałe kraje NATO? Weźmy takie Niemcy. Właśnie rozleciała im się koalicja, więc czy w tych warunkach kanclerz Scholz zdobyłby się na jakąś stanowczą reakcję? Nie jest to wcale pewne tym bardziej, że Niemcy już po amerykańskim pozwoleniu, stanowczo odmówiły dostarczenia Ukrainie swoich pocisków dalekiego zasięgu.

No a Francja, słodka Francja? Czy nie za dużo pięknych kobiet i nie za dużo wina, żeby wykonywać jakieś gwałtowne ruchy i umierać za Jasionkę?. Wielka Brytania na pewno by wszystkich zachęcała, ale gdyby nie udało się nikogo namówić, to sama też wystosowałaby tylko ostry protest pod adresem Moskwy, a w ślad za nią poszłyby inni sojusznicy, wypełniając w ten sposób zobowiązanie wynikające ze słynnego art. 5 traktatu waszyngtońskiego. W rezultacie, gdyby dym się już rozwiał, kurz opadł, to Polska z podwiniętym ogonem, musiałaby sama pochować trupy, uprzątnąć gruzy i nadal wierzyć, podobnie jak w 1939 roku, że Nasi Sojusznicy do ostatniej kropli krwi będą walczyć o polskie interesy państwowe. Jestem pewien, że ani Książę-Małżonek, ani pan prezydent Duda w ogóle o tym nie pomyśleli, tylko się radują i nadymają w przekonaniu, że uczestniczą w kształtowaniu polityki światowej.

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Najwyższy Czas!”.

Niemcy po cichu wspierają Rosję? Mercedes i Volkswagen – gigantyczny skandal

2 grudnia 2024 https://pch24.pl/niemcy-po-cichu-wspieraja-rosje-mercedes-i-volkswagen-milcza-w-obliczu-gigantycznego-skandalu

Niemcy po cichu wspierają Rosję? Mercedes i Volkswagen milczą; gigantyczny skandal

(fot. Pixabay)

„Mimo sankcji na rosyjskie drogi trafia w ostatnim czasie coraz więcej nowych ciężarówek niemieckich producentów. Chodzi głównie o pojazdy marek Mercedes i – należących do koncernu Volkswagen – MAN i Scania. Samochody nie tylko napędzają rosyjską gospodarkę ale też wykorzystywane są do zaopatrywania rosyjskich wojsk na Ukrainie”, informuje na łamach serwisu Interia.pl Paweł Rygas.

„Rosja wykorzystuje coraz więcej niemieckich ciężarówek do dostarczania swoim wojskom na Ukrainie amunicji i zaopatrzenia”, poinformował w niedzielę „Frankfurter Allgemeine Zeitung” (FAZ).

„Jeszcze latem z dyskutowanego wówczas 14. pakietu sankcji gospodarczych wobec Rosji wykreślono zapisy o tym, by rozszerzyć listę podmiotów, które nie mogłyby sprzedawać konkretnych produktów europejskich marek. Ściślej – chodziło m.in. o rozszerzenie zakazu sprzedaży na filie europejskich firm działające w krajach trzecich. Ostatecznie pomysł upadł – przeciwko takiemu rozwiązaniu opowiadali się głównie przedstawiali Niemiec, za co spotkała ich zresztą ostra krytyka ze strony Ukrainy”, czytamy.

Gazeta, na której ustalenia powołuje się Rygas, zwraca uwagę, że od 2021 roku wartość importu ciężarówek do Rosji zwiększyła się z 0,8 mld euro do aż 5,7 mld euro w 2023 roku. „FAZ” nie ma wątpliwości: ciężarówki europejskich marek wykorzystywane są przez Rosję m.in. do transportowania na front sprzętu wojskowego, tysięcy ton paliw i milionów pocisków artyleryjskich. 

„Samochody ciężarowe są obecnie drugim – po sprzęcie elektronicznym – towarem, który szerokim strumieniem trafia do Federacji Rosyjskiej pomimo nałożonych przez kraje zachodu sankcji. (…) Wartość importu ciężarówek Mercedesa do Rosji wzrosła w ostatnich latach aż czterokrotnie. W 2021 roku było to jeszcze 17 mln euro, rok 2023 zamknął się kwotą 90 mln euro”, czytamy.

Źródło: Interia.pl TG

Zapaść szkolnictwa we Francji. Od „seksualizacji” dzieci do „islamizacji”

Zapaść szkolnictwa we Francji. Od „seksualizacji” dzieci do „islamizacji”

https://pch24.pl/zapasc-szkolnictwa-we-francji-od-seksualizacji-dzieci-do-islamizacji

W Polsce trwa obrona szkoły przed ideologią LGBT przemycaną pod ładnie brzmiącym hasłem „edukacji zdrowotnej”. Powoli trwa też laicyzowanie szkoły przez próby ograniczanie edukacji religijnej. Francja te tematy już przerobiła i jest teraz na znacznie „wyższym” poziomie ideologicznego „oduraczenia”.

We Francji szkolnictwo – programowo laickie – przeżywa kryzys. Edukację seksualną narzucono już dawno. Cały czas rośnie liczba niechcianych ciąż i to pomimo darmowych środków antykoncepcyjnych i lekcji z instruowaniem w tych sprawach. Obniżano wiek tego typu „nauczania”, a skutki są takie, że niedawno tygodnik „Valeurs” nazwał francuską wersję edukacji seksualnej w szkole – „masakrą niewiniątek”. „Progresywizm robi wszystko, aby ukryć negatywne skutki takiej edukacji. Promuje ją z czystego fanatyzmu – zwłaszcza w szkole” – stwierdziła Ève Vaguerlant, nauczycielka i publicystka, która apelowała o „pilną ochronę dzieci przed obsesyjnymi urojeniami lewicy”.

Władze wprowadzają nowe zasady programowe seks-edukacji i zaprzeczają rzeczywistości. Minister edukacji Anne Genetet twierdziła np., że „teoria gender nie istnieje i nie ma jej w programie”. Rozwścieczyła tym „obóz postępu”, bo zaprzeczyła, że gender jest w szkole; zeźliła rodziców, bo ci z kolei od dawna widzą „jaki jest koń”…

Wspomniana Vaguerlant opisywała, jak do szkół w ramach edukacji seksualnej wchodzą zaangażowane aktywistki skrajnie lewicowych organizacji, które systematycznie szerzą teorię gender. Podała przykład aktywistek, które wyjaśniały uczennicom gimnazjów „w jaki sposób dziewczęta są wykluczane we Francji podczas menstruacji”. Prelegentka „wyjaśniała problem, nie używając ani razu słowa kobieta, bo wolała powiedzieć „osoba z macicą”, skoro zdarzają się też transpłciowi mężczyźni, którzy miesiączkują”. Takimi bzdurami raczyła 12-latki, korzystając poniekąd z autorytetu szkoły, do której ją wpuszczono jako edukatorkę. Ekscesy edukacji seksualnej były już wielokrotnie opisywane i nie ma wątpliwości, że to akurat „koń pociągowy” skrajnie feministycznych grup.

Inny temat, narzucany francuskiej szkole już od wieków, to jej laickość. Ideową pustkę zapełnia jednak ostatnio inwazja islamu. Najbardziej spektakularnym przykładem były zamachy na życie nauczycieli. Codzienna praktyka wygląda jeszcze gorzej. Nauczyciele w niektórych dzielnicach znajdują się pod stałą presją muzułmańskich uczniów i ich rodziców. Mówi się o codzienności otrzymywania pogróżek, kwestionowaniu niektórych tematów w nauczaniu, a nawet zjawisku „autocenzury” nauczycieli. Tylko we wrześniu odnotowano 328 „ataków na laicyzm”, jak nazywa się nad Sekwaną tego typu incydenty. Liczba wniosków o „ochronę funkcjonalną nauczycieli” wzrosła w ciągu jednego roku o 29%, a sankcje na sprawców gróźb są uważane za byt łagodne i nie zniechęcające do podobnych działań.

W 2023 r. złożono 5264 wnioski o „ochronę funkcjonalną” nauczycieli (z czego 3796 zaakceptowano), w porównaniu do 4085 takich wniosków złożonych w 2022 r. Przyznanie takiej ochrony wprowadzono właśnie po bezpośrednich atakach islamistów na nauczycieli. Sprawy są różne. Od obrazy słownej, po ataki fizyczne i wysyłanie gróźb. „Le Figaro” opisuje przykład Nicolasa, nauczyciela historii i geografii, który omija tematy dotyczące Bliskiego Wschodu, po tym jak jego kolegę zaatakował licealista zirytowany podawanymi przez nauczyciela na lekcji faktami. Dyrektorce liceum Maurice-Ravel (XX dzielnica Paryża), grożono śmiercią za to, że poprosiła uczennicę o zdjęcie chusty islamskiej w swojej placówce. W połowie października uczeń szkoły średniej z Tourcoing (Północ) uderzył nauczyciela z podobnych powodów.

W tym samym czasie kuratoria oświaty, także w imię „ochrony laickości”, atakują i walczą z prywatnymi szkołami katolickimi. Sąd administracyjny w mieście Pau tymczasowo uchylił właśnie  trzyletnie zawieszenie Christiana Espeso na stanowisku dyrektora prywatnej szkoły katolickiej Immaculée-Conception (Niepokalanego Poczęcia). Dyrektor został oskarżony i odsunięty od funkcji dyrektora na 3 lata przez kuratorium w Bordeaux za rzekome łamanie zasad laicyzmu edukacji. 28 listopada, sąd administracyjny w Pau podjął decyzję o zawieszeniu tej sankcji. Christian Espeso wraca na razie do pracy w szkole, a w obronie dyrektora protestowali w Pau rodzice. Sam dyrektor mówi, że była to ideologiczna próba ataku na katolickie wartości, które chciał w tej placówce zachować.

Sędzia uznał zawieszenie dyrektora za sankcję nieproporcjonalną do sytuacji i przypomniał, że dyrektor Espeso „nigdy wcześniej nie został ukarany, mimo że od wielu lat sprawuje funkcje kierownicze w placówce”. Kuratorium oskarżało Christiana Espeso o „atak na zasady laickości przez zezwolenie na prowadzenie w szkole lekcji edukacji religijnej”. Krytykowano go także za zorganizowanie „wycieczki o charakterze religijnym” z Pau do sanktuarium w Lourdes. Espeso jest także podejrzany o to, że nie dopuścił do rozdania uczniom nowych podręczników, a nawet „cenzurował” treści zawierające „fragmenty o charakterze seksualnym” oraz omijał niektóre „progresywne” lektury, właśnie o rzekomej „edukacji zdrowotnej”. Dodatkowo kuratorium zarzucało mu jeszcze „toksyczne zarządzanie” szkołą. Media, które we wrześniu dotarły do dokumentów z kuratorium pisały, że raport tej instytucji z inspekcji szkoły przypomina… akt oskarżenia i prokuratorskie postępowanie śledcze.

Szkoła katolicka jest placówką prywatną, ale musi realizować programy narzucane przez kuratorium. Edukacja katolicka stoi we Francji na ogół na wysokim poziomie i takie szkoły wybierają dla swoich dzieci nawet niewierzący rodzice, a często także i muzułmanie. Jednak „katolickość” edukacji jest niekiedy wątpliwa i np. lekcje religii nie są obowiązkowe. Christian Espeso został w sumie ukarany za chęć zachowania katolickiego oblicza szkoły. Jego adwokaci Thierry Sagardoytho i Vincent Ligney skrytykowali „fałszowanie faktów i stronniczość” raportu kuratorium, co ich zdaniem wpisuje się w szerszy proces niszczenia prywatnej edukacji katolickiej. W szkołach publicznych, zamiast zasad „świeckości”, uczniowie zostają tymczasem poddani coraz silniejszej presji importowanego do Francji islamu.

Bogdan Dobosz

Wielki sukces manifestacji w obronie naszych dzieci!

Ordo Iuris
Szanowny Panie,
trwa wielka, bezprecedensowa walka o dobro naszych dzieci. Już od przyszłego roku szkolnego we wszystkich polskich szkołach dzieci mają być obowiązkowo nauczane o masturbacji, homoseksualizmie, „transpłciowości”, aborcji i „prawach osób LGBT”. Barbara Nowacka na razie nie odpuszcza i uparcia stoi na stanowisku, że nie zamierza iść na żadne kompromisy z rodzicami, którzy głośno protestują i sprzeciwiają się atakowi na ich konstytucyjne prawo do wychowywania dzieci w zgodzie z własnymi przekonaniami. Głęboko jednak wierzę w to, że to my zwyciężymy i rząd Donalda Tuska zostanie zmuszony do wycofania się ze swoich planów. A moją nadzieję na zwycięstwo pokładam w tym, że o zagrożeniu dla naszych dzieci udało nam się już poinformować miliony Polaków!
Wczoraj, na Placu Zamkowym w Warszawie odbyła się wielka manifestacja rodziców, dziadków, nauczycieli, specjalistów od edukacji i wychowania i tysięcy Polaków, zaniepokojonych o przyszłość naszych dzieci.Byłam na miejscu osobiście i muszę Panu przyznać, że byłam zbudowana skalą protestu wielkiej koalicji w obronie niewinności naszych dzieci, którą wspólnie z 70-cioma organizacjami udało nam się zbudować.
Podczas wczorajszej manifestacji, z przesłaniem do protestujących wystąpił miedzy innymi Marcin Perłowski – Dyrektor Centrum Życia i Rodziny, który koordynował jej przebieg oraz dr Łukasz Bernaciński, Członek Zarządu Instytutu Ordo Iuris, który na końcu swojej wypowiedzi zaprezentował ostatnią, nieznaną szerokiemu gronu zwrotkę Roty napisaną nie przez Marię Konopnicką, a przez ks. Mateusza Jeża. Jej słowa idealnie wpisują się w obecną sytuację w polskiej edukacji:

Nie damy dzieciom wiary kraść
Przez złe bezbożne szkoły,
Choćbyśmy mieli trupem paść,
Próżne wrogów mozoły!
Nie puścim djabła w szkolny próg
Tak nam dopomóż Bóg!


Obok ekspertów Ordo Iuris i Centrum Życia i Rodziny, głos zabrali też między innymi przewodniczący oświatowej „Solidarności” dr Waldemar Jakubowski, dr Zbigniew Barciński ze Stowarzyszenie Pedagogów NATAN, Marek Grabowski z Fundacji Mamy i Taty, Hanna Dobrowolska z Ruchu Ochrony Szkoły, Agnieszka Pawlik-Regulska ze Stowarzyszenia Nauczyciele dla Wolności, Sławomir Skiba ze Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. ks. Piotra Skargi, Magdalena Czarnik ze Stowarzyszenia Rodzice Chronią Dzieci, prof. Jan Żaryn czy publicysta Jan Pospieszalski.Nie zabrakło też gości zza granicy, wśród których była między innymi Gabriele Kuby z Niemiec (autorka książek, demaskujących prawdę o genderowej rewolucji seksualnej), Leni Kesselstatt z austriackiego ruchu oporu rodzicielskiego, Tony Rucinski z brytyjskiego Coalition for Marriage czy Ante Bekavac z chorwackiego Alliance Defending Freedom International.
Naszą manifestację relacjonowały największe polskie media. Wśród nich był między innymi portal tygodnika Wprost i Do Rzeczy, portale Wirtualna Polska, Niezależna, w Polityce, Fakt, Onet i Interia, Polskie Radio 24, Radio Maryja i Nasz Dziennik, Gość Niedzielny i Niedziela, Tygodnik Solidarność, Rzeczpospolita czy PCh24.TV TRWAM i Telewizja Republika transmitowały wydarzenie na żywo. Materiał na temat pikiety wyemitowano w Faktach TVN, w Teleexpresie i głównych serwisach informacyjnych TVP. Dzięki temu udało nam się dotrzeć do milionów Polaków! Ale najważniejsze jest to, że na Placu Zamkowym zgromadziły się tego dnia tłumy.Barbara Nowacka musi wiedzieć, że za naszym protestem stoją miliony polskich rodziców, którzy nie zgadzają się na deprawację ich dzieci.
Wśród osób zgromadzonych na Placu Zamkowym znaleźli się także czołowy politycy Prawa i Sprawiedliwości i Konfederacji – w tym między innymi posłowie Maria Kurowska, Przemysław Czarnek, Antoni Macierewicz i Grzegorz Płaczek, europosłowie Grzegorz Braun i Ewa Zajączkowska-Hernik czy kandydat na Prezydenta RP Karol Nawrocki.

Nasza szeroka akcja informacyjna i praca analityczna prawników i ekspertów Ordo Iuris przyczyniła się do tego, że przeciwko wulgarnej seksualizacji dzieci w szkołach wypowiadają się już wprost nawet członkowie obecnej koalicji rządzącej.Sukces naszej mobilizacji dostrzegają także zwolennicy edukacji seksualnej. Artur Sporniak – autor krytycznego wobec naszej manifestacji artykułu opublikowanego w Tygodniu Powszechnym – przyznał, że „przeciwnicy mają silny oręż: konstytucyjne prawo rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi poglądami. A edukacja zdrowotna to nie tylko wiedza, ale też kształtowanie postaw, a więc wychowanie.
Najprawdopodobniej więc Nowacka będzie musiała pójść na kompromis i sporną edukację seksualną zaproponować rodzicom do wyboru w dwóch wersjach – drugą opracowaną przez środowiska konserwatywne.”Wczorajsza manifestacja pozwala mieć nadzieje, że autor tego artykułu ma rację. Dzięki wsparciu ludzi takich jak Pan udało nam się otworzyć oczy rodzicom, nauczycielom i wielu Polakom, zatroskanym o los naszych dzieci.
Barbara Nowacka nie będzie już mogła dłużej ignorować i bagatelizować głosu rodziców.Pamiętam doskonale, jak udało nam się zablokować wprowadzenie wulgarnej, genderowej seksedukacji, którą zakładała warszawska „Deklaracja LGBT+” Rafała Trzaskowskiego. Niedawno udało nam się wymusić też na Prezydencie Warszawy wycofanie się z ataku na wolność sumienia pracowników warszawskich urzędów a ze ścian urzędów nie zniknął do tej pory żaden krzyż. Krzyż wrócił nawet na salę obrad Rady Dzielnicy Włochy, gdzie początkowo zdjęto go powołując się na zarządzenie warszawskiego ratusza.Wierzę, że teraz władza także ugnie się pod naszą presją. Szansa na to jest tym większa, że w przyszłym roku rozpocznie się kampania przed zbliżającymi się wyborami prezydenckimi i rząd Tuska zapewne będzie starał się ukrywać swój radykalizm, by pozyskać głosy wyborców centroprawicy.
Ale żeby to się udało, będziemy potrzebować Pana wsparcia.Mówiąc zupełnie wprost – bez zwiększonego finansowania szerokiej kampanii informacyjnej i pracy naszych ekspertów, nie będziemy w stanie docierać do milionów Polaków i koordynować akcji masowego sprzeciwu. Jest to możliwe tylko przy wsparciu ludzi takich jak Pan, którzy nie zgadzają się na to, by nasze dzieci były uczone w szkole o tym, że masturbacja jest „normą medyczna”; że homoseksualizm jest zwykłą „orientacją seksualną” i niczym nie różni się od współżycia mężczyzny i kobiety; że każdy może „zmienić płeć” poprzez bezpowrotne okaleczanie własnego ciała; że aborcja jest zwykłym świadczeniem zdrowotnym.Te treści zniszczą młode pokolenia na lata! Musimy się temu stanowczo sprzeciwić!Dlatego bardzo proszę Pana o wsparcie Instytutu kwotą 80 zł, 130 zł, 200 zł lub dowolną inną, dzięki czemu będziemy mogli skutecznie bronić niewinności polskich dzieci.
Aby wesprzeć działania Instytutu Ordo Iuris, proszę kliknąć w ponwyższy przycisk
Z wyrazami szacunkuMonika Leszczyńska - Wiceprezes ds. Członkowskich Instytutu na Rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris

P.S. Na naszym kanale YouTube jest już dostępne nagranie z całej wczorajszej manifestacji. Przygotowaliśmy też krótki filmik, będący skrótem całego wydarzenia, na którym można zobaczyć skalę sukcesu tej manifestacji.
P.P.S. Pragnę też przypomnieć o możliwości odliczenia darowizny przekazanej na Instytut Ordo Iuris od dochodu w rozliczeniu PIT za rok 2024. Istnieje możliwość otrzymania od nas zaświadczenia o wpłatach dokonanych na rzecz Instytutu, które przyda się przy rozliczeniu. Aby je otrzymać, proszę wypełnić formularz na stronie pit.ordoiuris.pl.
P.P.P.S. Chciałabym także zaprosić Pana na Mszę św. w intencji Darczyńców Instytutu Ordo Iuris, która zostanie odprawiona już w najbliższą środę 4 grudnia o godz. 17:00w kościele pw. Wszystkich Świętych przy pl. Grzybowskim 3/5 w Warszawie.Działalność Instytutu Ordo Iuris możliwa jest szczególnie dzięki hojności Darczyńców, którzy rozumieją, że nasze zaangażowanie wymaga regularnego wsparcia.Ustaw stałe zlecenie i dołącz do naszej misji.
Dołączam do Kręgu Przyjaciół Ordo Iuris
 Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iurisul. Zielna 39, 00-108 Warszawa+48 793 569 815
www.ordoiuris.pl

Żydowski pedofil był wiceministrem „edukacji” w Kanadzie. Tworzył programy edukacji seksualnej

Żydowski pedofil był wiceministrem „edukacji” w Kanadzie. Tworzył programy edukacji seksualnej

2.12.2024 Jan Bodakowski https://nczas.info/2024/12/02/zydowski-pedofil-byl-wiceministrem-tworzyl-programy-edukacji-seksualnej/

Lewica i pseudo liberałowie kopiują z zachodu pseudo edukację seksualną. Fundacja Życie i Rodzina Kai Godek na swojej stronie internetowej ujawniła, kto tworzy takie programy, które krzywdzą dzieci na Zachodzie i mają krzywdzić je także w Polsce.

Według obrońców życia pedofilem okazał się żyd Benjamin Levin, były wiceministrem edukacji w kanadyjskim rządzie zadeklarowanej lesbijki Kathlyn Wynne. Program pseudo seks edukacji Levina został podstawą nauczania w prowincji Ontario w 2010 roku.

Levin był specjalistą, ale najwyraźniej od zboczeń. Złapano go na posiadaniu i produkowani dziecięcej pornografii oraz na doradzaniu w internecie innym pedofilom, jak seksualnie rozbudzać dzieci. Doradzał między innymi kobiecie by zgwałciła własną córkę. Miał pecha, rzekoma pedofilka była policyjną prowokatorką.

Levin nie tylko był praktykiem, ale i teoretykiem. Opublikował wiele artykułów promujących edukację seksualną, był wykładowcą na Wydziale Studiów Nad Edukacją Uniwersytetu w Toronto. Swoje poglądy promował nie tylko w Kanadzie, ale na całym świecie, podróżując z wykładami zachęcającymi do aktywizowania seksualnego dzieci w szkołach.

Jego program z 2010 z Ontario zawierał wulgarne instrukcje kopulacji, w tym homoseksualnych stosunków analnych. Do szkół został wprowadzony pomimo protestów w 2015 roku.

W internecie Levin promował kazirodztwo, doradzał zboczonym rodzicom jak gwałcić swoje dzieci, i chwalił się tym, jak gwałcił własne.

Zdegenerowana Kanada zapewniła zboczeńcowi bezkarność. Skazano go tylko na 3 lata. Odsiedział 19 miesięcy (trochę ponad półtora roku) i 12 dni. Więzienie opuścił w 2017 roku.

Kanadyjski program edukacji seksualnej jest bliźniaczo podobny do programu pseudo edukacji zdrowotnej wprowadzanej w Polsce w przez reżim PO.

Seks dzieci, seks z dziećmi – główne zainteresowanie pedofilów. Dokładnie takie same są zainteresowania osób, które na siłę wprowadzają do szkół lekcje o seksie.

RatujŻycie.pl

Szanowny Panie, Drogi Obrońco Życia Dzieci!

Seks dzieci, seks z dziećmi – główne zainteresowanie pedofilów. Dokładnie takie same są zainteresowania osób, które na siłę wprowadzają do szkół lekcje o seksie. Dziś ukryli swój przedmiot pod nazwą „edukacja zdrowotna” i chcą przymusowo molestować dzieci treściami erotycznymi.

Czy wie Pan, że główny pomysłodawca i projektant edukacji seksualnej w szkołach w Kanadzie, okazał się wieloletnim przestępcą seksualnym?

Benjamin Levin był wiceministrem edukacji w rządzie przejściowym premier Kathlyn Wynne (zadeklarowanej lesbijki) w 2009 roku. Następnie wraz z Wynne, która pełniła wówczas funkcję minister edukacji Kanady, napisał podstawę programową nowego przedmiotu dla szkół w prowincji Ontario. Zawarł tam wulgarny instruktaż zachowań seksualnych, połączony z ideologią tolerancjonizmu. Zaplanował, że dzieci będą się uczyć o różnych rodzajach seksuzwiązkach homoseksualnychantykoncepcji i aborcji. Zanim zaczął pracę dla administracji państwowej, pracował jako naukowiec na Wydziale Studiów nad Edukacją Uniwersytetu w Toronto, gdzie zajmował się zagadnieniami związanymi z życiem seksualnym dzieci.

Szybko okazało się, że Levin kolekcjonował i produkował pornografię dziecięcą. Miał konto na portalach internetowych dotyczących „niestandardowych zachowań seksualnych”. Doradzał tam rodzicom, jak rozbudzać erotycznie ich dzieci i opisywał, jak sam wykorzystał seksualnie dziecko. Jednej z użytkowniczek forum doradził, aby zgwałciła własną córkę. Wpadł, bo użytkowniczką okazał się oficer kanadyjskiej policji pod przykryciem.

I tak okazało się, że zainteresowanie seksem dzieci idzie w parze z planami wprowadzania lekcji o seksie do szkół.

Całą historię Levina przeczyta Pan na portalu RatujZycie.pl – pod linkiem https://ratujzycie.pl/18-pedofil-napisal-program-edukacji-seksualnej/.

A tu zobaczy Pan skrót video tej przerażającej historii:

W niedzielę Fundacja Życie i Rodzina prowadziła akcję #StopLGBT na kilku manifestacjach przeciw edukacji zdrowotnej w całej Polsce, w tym na Placu Zamkowym w Warszawie. Pokazywaliśmy, czym kończy się uleganie homolobby, także w edukacji, wzywaliśmy do odstąpienia od wprowadzania nowego przedmiotu w całości. Cieszymy się, że tak wielu Polaków przyszło na manifestację i zaprotestowało przeciw ohydnym pomysłom Minister Barbary Nowackiej. 

Wciąż zbieramy podpisy, aby wyhamować edukację pseudozdrowotną w szkołach. Czy złożył Pan już swój podpis? 

https://twojepetycje.pl/petycja/nie-dla-edukacji-zdrowotnej-w-szkolach/.

Czy może Pan przesłać link do tej petycji innym osobom, udostępnić go na swoich profilach w mediach społecznościowych i pomóc zebrać jeszcze więcej podpisów?

Walczmy o bezpieczną przyszłość polskich dzieci.

Serdecznie Pana pozdrawiam,

Kaja Godek
Kaja GodekKaja Godek
Fundacja Życie i Rodzina
www.RatujZycie.pl

PS – Edukacja zdrowotna to perfidna nazwa. Program tego przedmiotu jest jednoznaczny: szkodzić dzieciom na wszelkich możliwych polach.

WSPIERAM

NUMER RACHUNKU BANKOWEGO: 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
NAZWA ODBIORCY: FUNDACJA ŻYCIE I RODZINA
TYTUŁEM: DAROWIZNA NA CELE STATUTOWE
DLA PRZELEWÓW Z ZAGRANICY:
IBAN:PL 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
KOD SWIFT: BIGBPLPW

MOŻNA TEŻ SKORZYSTAĆ Z SYSTEMÓW DO SZYBKICH PRZELEWÓW, BLIKA LUB PŁATNOŚCI KARTAMI POD LINKIEM:

 https://ratujzycie.pl/wesprzyj/

RatujŻycie.pl

Stręczymy prezydentów

http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=5728

Stręczymy prezydentów

Stanisław Michalkiewicz „Goniec” (Toronto)    1 grudnia 2024

Stefan Kisielewski opowiadał kiedyś o różnicy między pielęgniarką polską i żydowską. Polska pielęgniarka rankiem zdaje lekarzowi sprawozdanie, jak pacjenci spędzili noc, podczas gdy żydowska rzuca mu się na szyję z okrzykiem: „panie doktorze, co JA przeżyłam!” Idąc tedy w ślady żydowskiej pielęgniarki, my też rozpamiętujemy, co przeżyliśmy w minionym tygodniu.

Najsampierw w piątek, 22 listopada odbyły się w Volksdeutsche Partei prawybory kandydata na kandydata na prezydenta. Jak głosił komunikat, głosowało około 20 tys. członków Volksdeutsche Partei. Kto policzył głosy – nie wiadomo – ale ktokolwiek to był, to widać, że chciał dobrze, bo panu Rafałowi Trzaskowskiemu naliczył około 74 procent, podczas gdy Księciu Małżonku – nędzne resztki. Wściekły Książę-Małżonek robił wprawdzie dobrą minę i wzywał swoich zwolenników, by „bezwarunkowo” poparli pana Rafała Trzskowskiego, ale jego zwolennicy już nie byli tacy powściągliwi i na mieście zaczęły pojawiać się fałszywe pogłoski, że ta cała Volksdeutsche Partei to nie tylko antysemitnicy, ale w ogóle – podejrzany element – oraz opinie, że Książę Małżonek przegrał z powodu Wielce Czcigodnego Romana Giertycha.

Popierając kandydaturę Księcia-Małżonka Wielce Czcigodny Roman Giertych złożył na jego miedzianym czole pocałunek śmierci i to aż z dwóch powodów. Po pierwsze – głoszą fałszywe pogłoski – Wielce Czcigodny Roman Giertych jest osobą powszechnie w Polsce pogardzaną z powodu swojej obecnej aktywności, a po drugie – wszyscy pamiętają jego poprzednie dokazywania – co nawet w zawoalowanej formie wytknął mu nieubłaganym palcem w inauguracyjnym przemówieniu pan Rafał Trzaskowski. Tak czy owak, nowa, świecka tradycja, według której prezydentem naszego bantustanu może być sobie nawet jakiś głupi goj, ale za to Pierwsza Dama musi mieć pierwszorzędne korzenie, chyba zostanie złamana. Chociaż krążące na mieście fałszywe pogłoski utrzymują, że pierwszorzędne korzenie to ma po matce (nee Arens, z „tych” Arensów) sam pan Rafał Trzaskowski, podczas gdy małżonka – żadnych korzeni nie ma – no to jakiś okruszek tej zmodyfikowanej nieco tradycji Volksdeutsche Partei przecież naszemu mniej wartościowemu narodowi oferuje.

Ledwośmy tedy ochłonęli z przeżyć, a tu w niedzielę odbyła się w Krakowie „obywatelska konwencja Prawa i Sprawiedliwości”, podczas której Naczelnik Państwa Jarosław Kaczyński ogłosił, że umiłowanym kandydatem „obywateli” jest pan Karol Nawrocki – oczywiście niezależny i samorządny – jakże by inaczej? W ten sposób odpadły wszystkie inne kandydatury, wśród nich – kandydatura pana profesora Przemysława Czarnka. Przed dłuższy czas to właśnie on uchodził za faworyta, ale – jak głoszą fałszywe pogłoski – pana Nawrockiego nastręczył Naczelnikowi pan Mateusz Morawiecki i pan Jacek Kurski. Jeśli jest w tych pogłoskach ziarno prawdy, to z nową, świecką tradycją mamy do czynienia w Prawie i Sprawiedliwości. Cóż bowiem innego, jeśli nie ta tradycja skłoniła w roku 2015 do mianowania wicepremierem w rządzie pani Beaty Szydło właśnie pana Mateusza Morawieckiego, chociaż niewiele wcześniej był on doradcą doskonałym premiera Tuska Donalda? No a cóż innego mogło skłonić Naczelnika Państwa, by podczas „głębokiej rekonstrukcji rządu” na przełomie roku 2017 i 2018, spuścić panią Beatę z wodą do luksusowego przytułku dla byłych ludzi w Parlamencie Europejskim, a na jej miejsce mianować szefem rządu właśnie pana Mateusza? Warto pamiętać, że pani Szydło miała wiele zalet, między innymi i tę, że jest absolwentką Szkoły Liderów przy Departamencie Stanu USA – ale widocznie zalety pana Mateusza musiały mieć znacznie większy ciężar gatunkowy. Jakie to zalety – nawet nie śmiem się domyślać, zwłaszcza gdyby o poparciu Naczelnika dla pana Nawrockiego rzeczywiście zdecydowała opinia pana Mateusza. Co do pana Jacka Kurskiego, to – jak wiadomo – jest on również Żydem, podobnie jak jego brat Jarosław, piastujący wysokie stanowisko w Judenracie „Gazety Wyborczej” z tym, że specjalnie się tym nie chwali. Czy przypadkiem nie dlatego wspomniany Judenrat nie posiada się ze „zgorszenia”, że pan Jacek zawarł ponownie i to z wielkim przytupem, sakramentalne małżeństwo, chociaż Sąd Metropolitalny w Gdańsku odmówił unieważnienia poprzedniego związku, ale to orzeczenie uchylił JE abp Sławoj Leszek Głódź? Wprawdzie pan red. Michnik, podobnie jak Judenrat w roli obrońcy węzła małżeńskiego wyglądają trochę komicznie, ale co to szkodzi, skoro w ten sposób mogą zaprezentować pana Jacka Kurskiego, jako rodzaj feldkurata Ottona Katza? Najwyraźniej pan red. Michnik na tę okoliczność musiał powściągnąć swoją odrazę do „dzikiej lustracji” i pozwolił Judenratowi ostentacyjnie się „zgorszyć”. Czego to się nie robi dla Polski?

Skoro pan red. Michnik tyle ostatnio zrobił dla Polski, to może wziąłby z niego przykład również pan prezydent Andrzej Duda? Zamiast szlajać się po świecie, żeby zadośćuczynić iluzji, że oto prowadzi politykę światową, mógłby zakasać rękawy i zrobić coś dla Polski. Gdyby się bowiem okazało, że Donald Trump nie zamierza przedłużać Niemcom pozwolenia na urządzanie Europy po swojemu, to warto byłoby przekonać kogo trzeba w Ameryce do przeprowadzenia podmianki na pozycji lidera sceny politycznej naszego, bantustanu. Ten ktoś zaprosiłby dajmy na to, pana Władysława Kosiniaka w dwóch osobach Kamysza, by go wysondować, czy naprawdę jest przyjacielem Stanów Zjednoczonych. Jestem pewien, że pan Władysław w podskokach by to potwierdził – no a wtedy rozmówca powiedziałby mu: „wiecie, rozumiecie Kamysz, my tu do was z sercem na dłoni, no to i wy dajcie nam jakiś dowód przyjaźni. Ot, na przykład; po co wam ta koalicja z Folksdojczami? Odwróćcie sojusze, a my w zamian postaramy się, byście zostali premierem w koalicyjnym rządzie z PiS, no a pan Szymon – prezydentem – na miejsce tych dwóch nieudaczników. I co wy na to?” W ten sposób jeszcze na długo przed terminem wyborów prezydenckich mogłaby dokonać się podmianka na pozycji lidera sceny politycznej naszego bantustanu. Skoro tak czy owak mamy iść pod kuratelę amerykańską, to niech chociaż dzięki temu odsuniemy od nas widmo Generalnej Guberni i to bez żadnej rewolucji. Po takim przesileniu rządowym immunitety Volksdeutsche Partei trzaskałyby, jak zapałki, a stare kiejkuty wyperswadowałyby z pewnością wszystkie iluzje zarówno panu Trzaskowskiemu, jak i panu Nawrockiemu, dzięki czemu w charakterze jasnego idola, w którym nasz mniej wartościowy naród tubylczy powinien się zakochać, pozostałby pan Szymon Hołownia. Gorzej by przecież nie było.

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Goniec” (Toronto, Kanada).

Od bakterii do Beethovena? Teoria ewolucji to domek z kart

[To nie „odkrycie”, lecz przypominanie z nowymi częściowo argumentami.MD]

https://gloria.tv/post/793HTF9AfHozBsNRZQkYNs3z4 pl.news

Od bakterii do Beethovena? Teoria ewolucji to domek z kart

Niemiecki fizyk dr Thomas Sailer wygłosił trzy wykłady w zamku Jaidhof (FSSPX) w Austrii pod koniec września, pokazując, jak ideologia ewolucji załamuje się pod ciężarem biblijnej prawdy i weryfikowalnych wyników naukowych. Wybrane argumenty.

– Teza Darwina (1859) głosi, że wszystkie gatunki pochodzą od pierwszej prostej istoty żywej podobnej do bakterii. Ta ewoluowała przez miliony lat wyłącznie poprzez naturalne procesy i stopniowe zmiany w różne zwierzęta i ludzi.

– Gdyby ta ewolucja miała miejsce, istniałyby przynajmniej jej ślady w zapisie kopalnym. Istnieją miliony skamieniałości, rodzaj książki historycznej. Ale nie ma żadnych form przejściowych (brakujących ogniw) powolnego, stopniowego wzrostu złożoności. Zapis kopalny pokazuje coś wręcz przeciwnego. Wczesne rośliny i zwierzęta pozostały zasadniczo takie, jakie są dzisiaj.

– Tak zwane „skamieniałości przejściowe”, które były prezentowane w podręcznikach szkolnych przez dziesięciolecia (!), są fałszywe. Jednym z przykładów jest Człowiek z Piltdown. Jest to mistyfikacja naukowa, w której skamieniałe szczątki „brakującego ogniwa” między małpami a ludźmi zostały rzekomo odkryte w Piltdown w Anglii w 1912 roku. Oszustwo zostało ujawnione w 1953 roku. Było to połączenie ludzkiej czaszki z kością szczękową orangutana. Zęby zostały poddane obróbce chemicznej, aby wyglądały na stare.

– Podobieństwo nie jest równoznaczne z pochodzeniem. Ten sam inżynier może rozwiązywać podobne problemy inżynieryjne w ten sam sposób lub używać tych samych elementów konstrukcyjnych.

– Aardvark, mrówkojad, pangolin, a nawet dzięcioł mają podobny wystający język. Ten zaawansowany technologicznie narząd ma na swojej powierzchni klej, który można wykorzystać na przykład do wydobywania jaj owadów z otworów gębowych. Czy mrówkojad pochodzi od dzięcioła, skoro geny tego narządu są tak podobne?

– W latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XX wieku rozpowszechnił się mit, że ludzie i szympansy mają 99% wspólnych genów. W 2005 r. czasopisma naukowe Science i Nature mówiły o 4% różnicy, a w 2006 r. o 6,4%. Dziś mówi się o 17,4% różnicy w genach mózgu. Nature napisało w 2010 roku, że 60% ludzkiego chromosomu Y nie znajduje się w chromosomie Y szympansa.

– Porównanie genetyczne nie odpowiada oczywistym wnioskom o pokrewieństwie na podstawie wyglądu. Według porównania genetycznego, krowy są bliżej spokrewnione z delfinami niż z końmi.

– Ludzki genom jest zapierający dech w piersiach (ponad 3 miliardy par zasad DNA). Bajeczna zgodność 99% nie została osiągnięta przez porównanie całego DNA, ale tylko przez porównanie 3% DNA, które uważano za zrozumiałe. Pozostałe 97% nie zostało wykorzystane do porównania.

– Mutacje są zazwyczaj szkodliwe, rzadko korzystne i niewystarczające do wytworzenia nowych narządów lub funkcji. Obserwujemy spadek ilości informacji genetycznej. Istnieje adaptacja do wpływów środowiskowych, promieniowania radioaktywnego lub wpływów chemicznych. Tworzone są warianty, ale nie nowe organizmy czy nawet gatunki.

– Niektóre systemy biologiczne są tak złożone, że nie mogły ewoluować poprzez ciągłe, stopniowe zmiany. Oko działa tylko wtedy, gdy wszystkie skoordynowane części współpracują ze sobą. [To są „złożoności nieredukowalne”. MD]

Sunday Strip: The Democracy That Never Was.

Sunday Strip: The Democracy That Never Was.

DOGE days cometh to a government office near you.

Robert W Malone MD, MS Dec 01, 2024



Change can’t come fast enough!


















The above meme is a true story.

The British banned the importation of firearms and gunpowder to the American colonies in October 1774, in response to the Boston Tea Party. The import restriction on weapons and ammunition as well as subsequent attempts at confiscation, were key points of contention between the colonists and the crown. The banning and confiscating of weaponry is considered one of the main drivers of the American Revolution.




More truth.

The word democracy is not in the Declaration of Independence, the Bill of Rights, or the U.S. Constitution. This is because the Founding Fathers were skeptical of direct democracy, due to a concern about the potential for a „tyranny of the majority.” So, our system was designed to be a representative democracy where citizens elect representatives to govern on their behalf. We live in a constitutional republic.


If Musk and Vivek can actually actually get DOGE to work as intended – it would truly be epoch.






OK – Gaetz looking in from the window is pretty funny.



Argentyński arcybiskup o obrządku Majów: „Franciszek znosi kult Boga”

Argentyński arcybiskup o obrządku Majów: „Franciszek znosi kult Boga”

81-letni arcybiskup Héctor Aguer z Argentyny skrytykował Franciszka za włączenie do liturgii „popularnych argentyńskich wad”, napisał na portalu Infovaticana 28 listopada o zatwierdzeniu przez Franciszka „rytu Majów” w Meksyku.

Arcybiskup Aguer odnotowuje włączenie pogańskich elementów do Eucharystii: obfite kadzidło, udział kobiet, które interweniują, jakby były kapłankami, popularna muzyka obca religijnej oprawie, oklaski i tańce.

Opisuje te zmiany jako część szerszego demontażu katolickiej liturgii. Jest to „punkt dojścia transformacji liturgii katolickiej, już rozdartej na kawałki, w zniesienie kultu Bożego”.

„Do jakiego boga skierowany jest 'rytuał Majów’?”

Arcybiskup Aguer argumentuje, że „obrządek Majów” jest sprzeczny z Soborem Watykańskim II, zgodnie z którym „nikt, nawet ksiądz, nie powinien ośmielać się usuwać, dodawać lub zmieniać czegokolwiek w liturgii z własnej inicjatywy”.

Aguer kontynuuje: „Najwyższy Papież, z własnej inicjatywy, wbrew tradycji i liturgicznemu rozsądkowi, promulguje obrządek stworzony dla [zepsucia] konkretnego narodu, wbrew szerokości liturgii [co on pieprzy?? md] w całym Kościele”.

Rekordowo dużo zakażeń HIV. Głównie migranci z Ukrainy i homoseksualiści.

Głównie migranci z Ukrainy i homoseksualiści. W 2023 r. wykryto w Polsce rekordowo dużo zakażeń HIV

1.12.2024 https://nczas.info/2024/12/01/glownie-migranci-z-ukrainy-i-homoseksualisci-w-2023-r-wykryto-w-polsce-rekordowo-duzo-zakazen-hiv/

wirus HIV

Co trzeci zakażony wirusem HIV o tym nie wie, a co drugi trafi do opieki medycznej zbyt późno, kiedy pojawiają się już wywołane przez wirus choroby – powiedziała PAP Anna Marzec-Bogusławska, dyrektor Krajowego Centrum ds. AIDS. Od początku roku wykryto w Polsce 1972 zakażenia.

1 grudnia obchodzony jest Światowy Dzień AIDS.

Od 1985 r., kiedy wykryto w Polsce pierwszy przypadek zakażenia wirusem HIV do końca 2023 r. odnotowano niespełna 33 tys. zakażeń, ponad 4 tys. osób zachorowało na AIDS, 1496 chorych zmarło. Na świecie – w 2023 r. żyło z HIV prawie 40 mln osób. Wirusem zakaziło się 1,3 mln nowych osób, a 630 tys. zmarło na choroby związane z AIDS.

HIV to ludzki wirus upośledzenia odporności (ang. human immunodeficiency virus). Zakażenie może przez wiele lat przebiegać bezobjawowo, co bardzo utrudnia diagnozę. Przez nawet 8–10 lat może nie dawać żadnych symptomów, jednak w tym czasie wirus cały czas namnaża się i niszczy odporność zakażonej osoby. Może wywołać zespół nabytego upośledzenia odporności – AIDS.

„Problem HIV/AIDS dotyczy każdej dorosłej osoby, która podejmuje ryzykowne kontakty seksualne bez zabezpieczenia. Szczególnie narażeni na ryzyko zakażenia są mężczyźni mający seks z mężczyznami, chociaż coraz więcej zakażeń wykrywa się u osób heteroseksualnych. Kontakty seksualne to obecnie główna droga zakażenia, często pod wpływem substancji psychoaktywnych i alkoholu” – powiedziała PAP Anna Marzec-Bogusławska, dyrektor Krajowego Centrum ds. AIDS.

W 2023 r. wykryto rekordowo dużo zakażeń HIV – 2879, to ponad dwukrotnie więcej niż dane roczne sprzed dekady. Według Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego 322 osoby zakaziły się w Polsce w 2023 r. w wyniku kontaktów homoseksualnych, a 214 osób – w wyniku kontaktów heteroseksualnych. Dodatkowo 36 zgłosiło zakażenie poprzez przyjmowanie narkotyków w iniekcjach, a 25 – poprzez zakażenia wertykalne, czyli matka-dziecko. Większość osób, u których wykryto zakażenie HIV, znalazła się w grupie „brak danych o źródle zakażenia”.

Anna Marzec-Bogusławska wyjaśnia złożone przyczyny wzrostu.

„Część, nawet 40 proc., to zakażenia z czasu pandemii, które nie zostały w czasie lockdownu zarejestrowane i uwzględniono je dopiero w statystyce z 2023 r. Pod uwagę musimy wziąć również, że mamy falę migracji uchodźców z Ukrainy, gdzie przed rozpoczęciem działań wojennych szacowało się, że nawet 1 proc. populacji tego kraju to są osoby zakażone” – powiedziała.

Za wysoką liczbę zakażeń odpowiada też słaby poziom rzetelnej, opartej na faktach wiedzy o HIV w społeczeństwie. Według szefowej Krajowego Centrum ds. AIDS szczególnie widać to wśród młodych Polaków. To z myślą o nich prowadzona jest kampania społeczna „Mój pierwszy raz”. „Ma na celu popularyzację wczesnej diagnostyki w kierunku HIV, przede wszystkim wśród osób, które nigdy w swoim życiu nie wykonały tego testu, ponieważ nie odnoszą do siebie ryzyka zakażenia” – wyjaśniła rozmówczyni PAP.

Osoby z pozytywnym wynikiem testu leczone są bezpłatnie. Do tej pory Programem Polityki Zdrowotnej Ministra Zdrowia objętych zostało ponad 20,5 tys. osób.

Jeśli osoba żyjąca z HIV przyjmuje regularnie leki antyretrowirusowe i przez pół roku ma niewykrywalną wiremię (stan definiowany jako obecność we krwi mogących się namnażać wirusów) jest niezakaźna dla partnerów seksualnych zgodnie z zasadą „n=n”, czyli „niewykrywalny=niezakażający”.

Postęp w farmakologii zrewolucjonizował leczenie osób z wirusem, ale i wpłynął na społeczne postrzeganie HIV. „O ryzyku zakażenia mówi się dziś mniej, a ono przecież nie zniknęło. Poza tym szacuje się, że około 30 proc. osób nie wie o fakcie swojego zakażenia, bo nigdy nie wykonało testu, być może nie odnosząc ryzyka zakażenia HIV do siebie. Poza tym ponad połowa pacjentów z zakażeniem trafia do opieki medycznej zbyt późno, kiedy pojawiają się już wywołane przez wirus choroby. Dlatego tak ważne są edukacja, profilaktyka, dążenie do wykrycia zakażenia i rozpoczęcia leczenia antyretrowirusowego tak szybko jak to możliwe” – podkreśliła Anna Marzec-Bogusławska.

W przyszłym roku resort zdrowia przeznaczy dwukrotnie więcej pieniędzy – prawie 6 mln zł – na działalność 29 punktów konsultacyjno-diagnostycznych, w których można bezpłatnie, anonimowo i bez skierowania wykonać test na HIV.

Szefowa Krajowego Centrum ds. AIDS postuluje o zmianę art. 161 Kodeksu karnego (narażenie człowieka na zarażenie) dotyczącego penalizacji zakażenia wirusem HIV. Obecnie brzmi on: „Kto, wiedząc, że jest zarażony wirusem HIV lub dotknięty chorobą weneryczną lub zakaźną, ciężką chorobą nieuleczalną lub realnie zagrażającą życiu, naraża bezpośrednio inną osobę na zarażenie tym wirusem lub taką chorobą, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.”

Nie ma podstaw, żeby zakażenia HIV jako jedyne były wyodrębnione w tym artykule – jest to stygmatyzujące i krzywdzące. Wystarczy, by podlegały one pod ogólną regulację mówiącą o świadomym narażeniu na zakażenie chorobą zakaźną. Walka ze stygmatyzacją osób zakażonych jest priorytetem wielu programów wspierania osób z HIV, także na forum międzynarodowym” – wyjaśniła Anna Marzec-Bogusławska. Rekomendacje te zostały przesłane do Ministerstwa Sprawiedliwości.

Trzy pytania Sokratesa 

30 listopada  2024 r. | Nr 48/2024 (700) mtodd

3 pytania Sokratesa 

       Szanowni Państwo!

      Gdyby Sokrates żył współcześnie i na terenie Polski, jego rozmowa ze znajomym mogłaby wyglądać tak:
       – Bomba – powiedział znajomy, po przywitaniu się – nie zgadniesz, czego dowiedziałem się o twoim przyjacielu!
       – A upewniłeś się, że to co usłyszałeś jest prawdą?– Spytał Sokrates.
       – Nie.
       – Czy ta nowina jest życzliwa dla niego?
       – Przeciwnie.
       – A czy z posiadania tej wiedzy mógłbym czerpać jakąś korzyść?
       – Nie.
       – Zatem zachowaj tę rewelację dla siebie – skwitował Sokrates.
       – No, nie koniecznie – znajomy przez chwilę się zastanawiał, po czym rzekł. – Pójdę więc z tą nowiną do Donalda. On będzie potrafił czerpać korzyść z niemiłej nowiny dotyczącej wroga, bo do wrogów zalicza praktycznie wszystkich. O prawdę nawet nie zapyta. Nigdy nie było mu z nią po drodze.
Z pozdrowieniami
Małgorzata Todd ---

„TAK – dla edukacji! NIE – dla deprawacji!” W niedzielę, 1 grudnia, o godzinie 12-tej na Placu Zamkowym

 …w tę niedzielę, 1 grudnia, o godzinie 12-tej na Placu Zamkowym w Warszawie odbędzie się manifestacja, na której nie może Cię zabraknąć.

Manifestacja organizowana przez Koalicję na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły oraz NSZZ „Solidarność” zgromadzi rodziców, nauczycieli i wszystkich, którym zależy na dobru polskich dzieci.

„TAK – dla edukacji! NIE – dla deprawacji!” – pod tym hasłem zgromadzimy się tysiącami w niedzielę!

Będziemy na miejscu razem z kolegami z zespołu CitizenGO Polska i przedstawicielami kampanii globalnych. Szukaj naszych niebieskich banerów i dołącz do nas!

To okazja, by wspólnie powiedzieć „nie” obowiązkowej edukacji seksualnej w szkołach i bronić wartości, które są fundamentem naszego społeczeństwa.

Dlatego nie może Cię zabraknąć! Dołącz do nas, musimy pokazać, że nie ustąpimy się w walce o przyszłość naszych dzieci i polskich rodzin. Liczy się każda obecność – im więcej nas będzie, tym silniejsze będzie nasze przesłanie!

Znajdź nas na miejscu i odbierz od nas baner, by wspólnie tworzyć widoczną i zjednoczoną grupę!

Pamiętaj, że razem jesteśmy w stanie zmienić bieg wydarzeń! To chodzi o nasze dzieci!

Do zobaczenia na Placu Zamkowym!

Blanka Bąkiewicz z całym zespołem CitizenGO

Hajlująca kobieta okazała się właścicielką żydowskiej kawiarni

Hajlująca kobieta okazała się właścicielką żydowskiej kawiarni

https://www.magnapolonia.org/hajlujaca-kobieta-okazala-sie-wlascicielem-zydowskiej-kawiarni/

Kobieta, która wykonała przed kamerami hitlerowski salut oraz krzyczała o potrzebie “ostatecznego rozwiązania” kwestii żydowskiej podczas protestu propalestyńskiego, została rozpoznana jako właścicielka koszernych kawiarni w szpitalu żydowskim. Zdemaskowani Żydzi błyskawicznie odcięli się od niej oraz wymówili jej lokale.

Kobieta, którą sfilmowano na demonstracji pro-palestyńskiej, gdy wykonywała nazistowskie pozdrowienie i rzucała groźby antyżydowskie, została zdemaskowana jako właścicielka dwóch koszernych kawiarni w Żydowskim Szpitalu Ogólnym w Montrealu w Kanadzie.

39-letnia Mai Abdulhadi, została uchwycona na kamerze, gdy wykonywała salut Sieg Heil w stronę pro-izraelskich kontrmanifestantów podczas protestu studentów Concordia University. Próbowała podać się za Palestynkę, ukrywając swoją tożsamość za pomocą keffiyeh – tradycyjnej palestyńskiej chusty – a także maski medycznej i okularów przeciwsłonecznych. Abdulhadi mówiła: – Ostateczne rozwiązanie nadchodzi. Ostateczne rozwiązanie. Czy wiesz, czym jest ostateczne rozwiązanie? Czy wiesz, czym jest ostateczne rozwiązanie?

W pierwszych godzinach po prowokacji, żydowskie i szabesgojskie media wykorzystały akcję kobiety do wykazania, że obrońcom Palestyny jest bardzo blisko do hitlerowców. Oskarżano protestujących o skrajny “antysemityzm”. Prawda jednak szybko wyszła na jaw dzięki internautom. Abdulhadi została zidentyfikowana w mediach społecznościowych jako żydowska franczyzobiorczyni dwóch kawiarni Second Cup Café w pawilonach Żydowskiego Szpitala Ogólnego. Obie kawiarnie mają certyfikat koszerności kashrut, wydany przez Radę Gminy Żydowskiej w Montrealu.

Firma nadzorująca kawiarnię, Second Cup Canada, potwierdziła, że ​​Abdulhadi została sfilmowana, jak “wygłasza nienawistne uwagi i gesty” oraz że wprowadza wobec niej zasadę „zerowej tolerancji dla mowy nienawiści”. Jak stwierdziły władze firmy, „w porozumieniu ze szpitalem zamknęliśmy kawiarnie franczyzobiorcy i rozwiązujemy z nim umowę franczyzową. Działania tego franczyzobiorcy nie tylko naruszają naszą umowę franczyzową, ale także godzą w wartości integracji i wspólnoty, które reprezentujemy w Second Cup”.

[w oryginale jest jeszcze tekst, ale nie chciało mi się nawet zajrzeć.. MD]

Naczelne Izby Lekarskie i Pielęgniarskie imienia doktora Mengele

Naczelne Izby Lekarskie i Pielęgniarskie imienia doktora Mengele

Izabela BRODACKA

W kwietniu 2023 roku zostały opublikowane wytyczne Towarzystwa Internistów Polskich dotyczące terapii daremnej. Dokument został poparty przez większość polskich towarzystw naukowych a także Naczelną Izbę Lekarską i Naczelną Izbę Pielęgniarek i Położnych. Protokół terapii daremnej pozwala zaniechać leczenia osób, których wyleczenie jest zdaniem komisji lekarskiej, praktycznie dwuosobowej, niemożliwe. Co więcej – zabrania podjęcia ich leczenia przez inne placówki medyczne.

Zastanówmy się przez chwilę. Każda terapia z definicji jest daremna gdyż śmierć jest nieuchronnym finałem ludzkiego życia. Do niedawna za daremną terapię uważano zabiegi, które mogły przedłużyć życie pacjenta tylko o kilka dni, a co najwyżej o kilka tygodni, kosztem jego ogromnych cierpień. Decyzję o zaniechaniu takiej terapii podejmował, jeżeli był przytomny, sam pacjent albo jego rodzina. Tak było w przypadku Jana Pawła II, który wręcz prosił aby zaniechano uporczywej terapii (tak to się wtedy nazywało) podtrzymującej go przy życiu.

Proponuję jak zawsze prosty eksperyment myślowy. Wyobraźmy sobie, że idziemy z chorym psem do weterynarza a ten oświadcza, że nic się już nie da zrobić i psa trzeba uśpić. Nie zgadzamy się na to i zabieramy psa do domu. Nie do wyobrażenia jest, że weterynarz odmawia wydania nam psa gdyż – jak twierdzi – jego terapia jest daremna, zamyka go w klatce i pozwala mu zdechnąć z głodu i pragnienia. Tym bardziej nie do wyobrażenia jest, że pies został objęty „protokołem terapii daremnej” i żadna inna lecznica nie zechce, a właściwie nie ma prawa, podjąć się jego leczenia ani udzielić doraźnej pomocy. Jeżeli nawet choroba zwierzęcia jest nieuleczalna, właściciel ma prawo za własne pieniądze zapewnić mu leczenie w innej placówce lub przynajmniej opiekę paliatywną. Ludziom też powinno się to należeć, jak temu psu, lecz ludziom się często tego odmawia.

Proponuję następny eksperyment myślowy. Wyobraźmy sobie, że jakaś matka, pijaczka albo alkoholiczka zapomniała o swoim dziecku i umierało ono w łóżeczku z głodu i pragnienia. Gdyby dziecko przeżyło zostałoby natychmiast odebrane przez sąd i skierowane do tak zwanej pieczy zastępczej, gdyby zmarło matce groziłoby nawet dożywocie za spowodowanie śmierci dziecka ze szczególnym okrucieństwem. Dziecko odbiera się rodzicom z bardziej błahych przyczyn. Wystarczy, że dziecko ma brudną piżamkę lub, że w domu jest bałagan, albo muszki owocówki.

Tymczasem objęcie jakiegoś dziecka protokołem terapii daremnej oznacza, że zaprzestaje się leczenia takiego dziecka. Teoretycznie rzecz biorąc powinno ono otrzymywać środki przeciwbólowe, wodę i pokarm. Praktycznie najczęściej pozbawia się je jedzenia i picia i pozwala umrzeć w głodowych męczarniach. W przypadku Alfiego Evansa musiał zapaść wyrok sądowy skazujący go na okrutną śmierć. Obecnie wystarczy decyzja dwuosobowej komisji lekarskiej, aby dziecko zostało odłożone na bok bez opieki i odżywiania. Rodzice Alfiego Evansa nie mogli odebrać go ze szpitala i nie byli dopuszczani do swego dziecka. Rodzina Terri Schiavo nie mogła nawet podać jej wody.

Obecnie rodzina też nie jest dopuszczana do umierającego śmiercią głodową dziecka, szpital staje się niejako właścicielem jego ciała. Natomiast niezgoda na wydanie dziecka rodzicom, aby mogli ratować je jak umieją, jest uzasadniana faktem, że transport zagraża jego życiu co jest okrutną kpiną z ich uczuć i z elementarnej logiki.

Objęcie kogokolwiek protokołem terapii daremnej zakazuje leczenia go wszelkim innym placówkom medycznym. Ubezpieczenie zdrowotne jest przymusowe. Każdy z nas zebrał podobno w NFZ około 300 tysięcy złotych i nie wszystko wykorzystał. Wystarczy objąć go protokołem terapii daremnej aby mu te zgromadzone fundusze ukraść i w razie potrzeby odmówić mu pomocy. Oczywiście zrozumiałe jest, że szpital nie chce albo nie może ponosić kosztów drogiego leczenia w przypadku bezspornie beznadziejnym. Ale lekarze, którzy są tylko ludźmi mogą po prosu się mylić, albo nawet – z czym trudniej się pogodzić – mieć złą wolę. Przede wszystkim niedopuszczalne jest zakazywanie rodzinie prób ratowania życia chorego na własną rękę i uniemożliwianie odebrania chorego z odmawiającej mu pomocy, czyli skazującej go na śmierć, placówki. Alfiego skazał na śmierć brytyjski sąd.

To kolejny paradoks. Sąd nie ma prawa skazać na śmierć nawet wyjątkowo okrutnego mordercy. Sąd norweski skazał Breivika, mordercę przeszło siedemdziesięciu osób z wyspy Utøya tylko na 21 lat. Natomiast już nie sąd, lecz dwójka przypadkowych lekarzy, może skazać zupełnie niewinnego człowieka na śmierć.

Uświadommy sobie, że to właśnie Hitler rozpoczął swoje rządy od mordowania chorych psychicznie dorosłych oraz niepełnosprawnych dzieci.

Akcja T4 (Aktion T4, E-Aktion) był to program polegający na fizycznej „eliminacji życia niewartego życia” (Vernichtung von lebensunwertem Leben) realizowany w III Rzeszy w latach 1939–1944. Uważa się także, że ogółem w latach 1939–1945 zabito około 200 000 ludzi upośledzonych i niepełnosprawnych w tym także dzieci. Pamiętamy również wstrząsające sceny selekcji dzieci na rampie w obozie koncentracyjnym gdy szły one na palcach aby udawać wyższy wzrost i ocalić życie. Takim selekcjonerem jak kapo w obozie staje się obecnie lekarz.

Gdyby choć jedna osoba u której stwierdzono śmierć pnia mózgu wróciła do życia, definicję śmierci mózgowej należałoby uznać za nieprawidłową. Tymczasem profesor Talar przywrócił do normalnego życia setki osób i nikt nie wyciąga z tego właściwych wniosków.

Oto prawdziwa historia. W pewnym szpitalu urodziły się dziewczynki, bliźniaczki. Lekarz prowadzący oświadczył, że jedna z dziewczynek ma nowotwór mózgu i polecił rodzicom pożegnać się z dzieckiem. W innym szpitalu okazało się, że rzekomy nowotwór jest zwykłym ropniem. Dziewczynka została uratowana, wspaniale się rozwija, jest uzdolniona matematycznie, pływa, jeździ konno i na nartach.

Na szczęście nie trafiła na lekarzy spod znaku doktora Mengele.

NIE PATRZMY NA ŚWIAT OCZAMI INNYCH – zawsze pytajmy: Gdzie tu Polska?

NIE PATRZMY NA ŚWIAT OCZAMI INNYCH – zawsze pytajmy: Gdzie tu Polska?

Krzysztof Baliński

Gdy pytaliśmy, kto będzie lepszy dla Polski, odezwały się głosy: „Donald Trump to przyjaciel Izraela”; „Uznał izraelską władzę nad Wzgórzami Golan”; „Kazał przenieść ambasadę z Tel Awiwu do Jerozolimy”; „Zlecił morderstwo generała Solejmaniego”. Tymczasem, najważniejsze powinno być podejście Trumpa do Polaków, a nie do innych nacji. Frasować powinna w pierwszym rzędzie nie izraelska suwerenność nad Wzgórzami Golan, ale żydowska suwerenność nad Polską. Niepokoić przenoszenie stolicy Polski do Kijowa, a nie z Tel Awiwu do Jerozolimy. I nie to, kto wydał wyrok na irańskiego generała, ale kto wydał wyrok na Grzegorza Brauna.

Nie nam też rozliczać Trumpa z podejścia do muzułmanów, bo my jesteśmy chrześcijanami, bo to, co z perspektywy USA jest antyislamskie nie musi być antypolskie. A jeśli w ogóle wypowiadać się w tym temacie, to w kontekście i po uwzględnieniu podejścia muzułmanów do chrześcijan w Lewancie. Bo Hamas to oddział skrajnie islamistycznego Bractwa Muzułmańskie, ponoszącego w znacznym stopniu odpowiedzialność za rzeź chrześcijan w Syrii i Iraku. Z muzułmanami z Hamasu różni nas także podejście do imigrantów, nie tylko muzułmańskich, ale i żydowskim. Bo mało nas urządza perspektywa przesiedlenia Żydów z Palestyny do Polski i zrobienia z naszego kraju drugiej Palestyny.

I w tym miejscu kilka konkluzji:

– Przyjmijmy na stałe filozofię postępowania: Nie zajmujmy się dobrostanem Ukraińców, Żydów, Palestyńczyków, ale Polaków i tylko Polaków.

– Weźmy sobie do serca słowa kardynała Wyszyńskiego: „Każdy naród pracuje przede wszystkim dla siebie, a nieszczęściem jest zajmowanie się całym światem kosztem własnej ojczyzny”.

– Zawsze zadajmy pytanie (sobie i innym):

Gdzie tu Polska? Gdzie tu Polak? Gdzie Polski Interes Narodowy. Co na w tym Polska zyskuje a co traci?

– Gdy gdzieś wybucha wojna, zawsze reagujmy: To nie nasza wojna, trzymajmy się od niej z daleka! Bo nie naszą wojną jest wojna w Palestynie (tak, jak wojna na Ukrainie i przyszła wojna Trumpa z Chińczykami).

I w tym miejscu pytanie: Czy znasz, chociaż jednego Palestyńczyka mieszkającego w Polsce, który wsparł Polaków w starciu z Żydami? Takiej solidarności nie widzimy także wtedy, gdy Polacy sprzeciwiają się napływowi milionów ukraińskich przesiedleńców. A wprost przeciwnie – wraz z ukraińskimi banderowcami okupują na zmianę pomnik Adama Mickiewicza na krakowskim Rynku, a należąca do Kataru, głównego sponsora Hamasu telewizja Al-Dżazira, którą śmiało można nazwać „arabską telewizją dla Arabów”, głównego interlokutora i źródło informacji o Polakach znajduje sobie w żydowskiej gazecie dla Polaków, z którą biadolą i leją łzy nad rasizmem Polaków, którzy nie chcą imigrantów.

Ale to nie wszystko – samozwańczy wódz Palestyńczyków w naszym kraju (i delegat Hamasu na Polskę) „odwdzięczył się” niedawno Polakom (zwłaszcza tym, dla których najważniejsze jest to, że „Donald Trump to przyjaciel Izraela, gdyż zlecił morderstwo irańskiego generała”) wypowiedzią na łamach żydowskiego portalu dla Polaków: Chcę jeszcze powiedzieć, że dzwonią do mnie różni ludzie, którzy mówią, że są ze mną, bo nie lubią Żydów. Chcę to jasno powiedzieć, że ja z takimi ludźmi wspólnego języka nie znajdę. Ten, kto nie lubi Żyda, nie będzie lubił też Araba. A w życiu liczy się to, by w przyjaźni wypić herbatę z każdym dobrym człowiekiem. Krótko mówiąc: nie tylko nie broni Polaków przed oskarżeniami, że wyssali antysemityzm z mlekiem matki, ale przyłącza się do żydowskiej nagonki na Polaków. I zastanawia tu, dlaczego nasi palestyńscy przyjaciele, którzy się z nim nie zgadzają, nie zalali mu jeszcze gęby gipsem?!

Jeszcze inne pytanie: Czy znają, chociaż jednego Palestyńczyka mieszkającego w Polsce, który stanął po stronie Polakami w sporze z Izraelem o mienie pożydowskie? A dziwi to tym bardziej, że Palestyńczyków, po utworzeniu państwa Izrael i po wypędzeniu z zajętych ziem, z mienia wyzuli bez odszkodowań Żydzi. Solidarność taka była szczególnie pomocna (i dla Polaków, i dla Palestyńczyków, i dla katarskiej telewizji) po tym, gdy, tuż po brawurowej akcji Hamasu, Stuart Eisenstat, specjalny doradca Departamentu Stanu do spraw Holokaustu pogroził Polakom: „Wysiłki i starania na rzecz restytucji mienia potomków tych, którzy przeżyli Holokaust i ofiar, których mienie zostało skradzione zyskały nowe momentum po masakrach, których dokonał Hamas. […] Tym, którzy mówią, że restytucja ‘to już przeszłość’, wydarzenia kilku ubiegłych tygodni uświadomiły, że to nie tak”. I gdy sekundowała mu Ellena Germain, specjalny wysłannik Departamentu Stanu ds. Holokaustu: „Zbrodnie Hamasu popełnione 7 października oraz egzekwowanie restytucji, kilkadziesiąt lat po tym, kiedy rabunek mienia miał miejsce, będą rozliczane, nieważne, ile to zajmie czasu. […] Podtrzymywanie wartości naszych liberalnych demokracji, tak spostponowanych wydarzeniami ostatnich tygodni, oraz oddanie sprawiedliwości tym, którzy przeżyli Holokaust. Nawet po upływie 80 latach. Nie będzie przedawnienia w rozliczaniu sprawców tych niegodziwych czynów.

Czy to znaczy, że wojna w Palestynie jest nam obojętna? Nie, bo możemy wyciągnąć z niej pożyteczne konkluzje: Można odnieść zwycięstwo nad jedną z najsprawniejszych armii świata. Można obalić mit wszechpotęgi Izraela, że „z Żydami jeszcze nikt nie wygrał”. Można wykiwać Mosad. Można wywołać wzrost nastrojów antyżydowskich w świecie i doprowadzić do tego, że krytyka Izraela stała się wiodącym tematem debat politycznych. Można wykazać, że dla Izrael i lobby żydowskiego nadchodzą ciężkie czasy. No i, wreszcie można wykorzystać, jako argument w zwalczaniu antypolonizmu i kontrowaniu antypolskiej polityki historycznej Żydów i Niemców.

Okazuje się, że Żydzi, mający w opinii światowej status ofiary, to  brutalni okupanci, faszyści, rasiści, którzy Palestyńczyków nazywają „ludzkimi zwierzętami”, którzy są za zagłodzeniem palestyńskich dzieci (bo „to przyszli terroryści”), którzy z Gazy zrobili ogrodzone drutem kolczastym olbrzymie więzienie dla dwóch milionów ludzi, swego rodzaju getto przypominające to warszawskie z czasów II wojny (z jedną różnicą, że nie ma w nim kolaborantów z Judenpolizei), w którym wybuchło powstanie i które tłumią tak, jak Niemcy likwidowali getto warszawskie. Krótko mówiąc: Było getto w Warszawie, było powstanie w getcie, była likwidacja getta przez Niemców (i Ukraińców). Jest getto w Gazie, jest powstanie w getcie i jest likwidacja getta. Dlaczego takie zestawienie jest ważne? Także dlatego, że Żydzi za współwinnych śmierci swych pobratymców w getcie uznają Polaków.

„Terroryści z Hamasu zaatakowali Izrael” – tak wyglądały paski w telewizyjnych serwisach informacyjnych i nagłówki gazet. Tymczasem to palestyński ruch oporu zaatakował najeźdźcę, który usuwa Palestyńczyków z okupowanych ziem i kolonizuje je, budując osiedla żydowskie. W tym miejscu przypomnijmy, że w 1942 roku miała miejsce brutalna i ludobójcza akcja kolonizacji Zamojszczyzny, polegająca na wysiedlaniu przez niemieckiego okupanta Polaków oraz osiedlaniu Niemców i Ukraińców. Część wysiedlonych wywieziono do przymusowej pracy w Rzeszy. Część trafiła do obozu koncentracyjnego w Majdanku, a pozostali zginęli. Niemiecka akcja spotkała się z oporem miejscowej ludności, i po tym jak polski ruch oporu przeprowadził zbrojne akcje odwetowe, Niemcy wysiedleń zaniechali. Przykładem – chroniona przez żandarmerię SS wieś Cieszyn, gdzie oddziały AK i BCh, nazywane przez Niemców terrorystami i bandytami zabiły 160 niemieckich kolonistów.

Taką „Zamojszczyzną” jest dziś, w jakimś sensie, Palestyna, gdzie wysiedlane są tysiące ludzi, a ich domostwa równane z ziemią. Przy tej okazji przypomnieć można Izraelczykom (i uzgadniającymi z nimi politykę historyczną Niemcom), że Hitler zadekretował politykę „Ostatecznego Rozwiązania Kwestii Żydowskiej” (Endlösung der Judenfrage) a dziś Żydzi w Gazie prowadzą politykę „ostatecznego rozwiązania kwestii palestyńskiej”.

Adam Michnik i jego żydowska gazeta dla Polaków oraz Agnieszka Holland i jej żydowskie filmy dla Polaków kolportują w świecie opinie o rasizmie Polaków. Tymczasem Izrael zbudował państwo o charakterze rasistowskim, jedyny tego rodzaju twór na świecie. Czy, zatem Polacy nie powinni przyłączyć się do głosów nawołujących do interwencji zbrojnej wobec izraelskiego reżimu, pod pretekstem „naruszania praw człowieka” i, po nakazie aresztowania Netanjahu wydanym przez MTS, dostarczyć go do Hagi? Zwłaszcza, że pod takim pretekstem, czyli „zbrodni” na dużo mniejszą skalę, USA i kilka państw UE, w tym Polska przeprowadziły „operację pokojową” w Iraku i powiesiły Saddama Husajna.

Piętnujmy też słowa antypolskiego rabina z Chabad-Lubawicz: „Nie ma bardziej humanistycznego wojska i bardziej humanistycznej polityki niż izraelska”. Demaskujmy „Gazetę Wyborczą” za apel: Jesteśmy świadkami największej od czasów Holokaustu masakry Żydów. Poparcie dla Izraela jest dziś więc przejawem człowieczeństwa. Zamiast rozliczać Trumpa, przypomnijmy słowa Jarosława Kaczyńskiego: „Państwo Izrael jest można powiedzieć przyczółkiem naszej kultury w tamtym świecie, świecie, z którym musimy współpracować i powinniśmy dążyć do tego, aby nasze sposoby myślenia i nasze ideały się zbliżały”. No i wredne słowa doradcy Dudy: „Tajne służby Izraela uchodzą za jedne z najlepszych na świecie, a dyplomacja za jedną z najbardziej stanowczych i nonszalanckich. Żydzi mogą sobie na to pozwolić, dzięki swojemu wyjątkowemu położeniu, jako enklawa cywilizowanego Zachodu, jego przyczółek na Bliskim Wschodzie”.

Czy ma to coś wspólnego z polską polityką historyczną? Ma! Bo narasta negatywna międzynarodowa kampania przeciwko Polsce. Bo ma miejsce zmasowany atak na polską pamięć historyczną. Bo Żydzi, Niemcy, nawet Ukraińcy biją nas raz po raz po twarzy (a my się tylko oblizujemy). Bo wszystkie państwa mają własną narrację historyczną, tylko nie my (my przyjęliśmy narrację naszych wrogów, a o swojej boimy się nawet myśleć). Bo została nam tylko polityka historyczna, ale i tej karty się wyzbywamy. Przykłady demolowania takiej polityki z ostatnich miesięcy: W oknie Pałacu Prezydenckiego zapłonęła świeca, „jako znak pamięci o cierpieniu i tragedii ofiar Wielkiego Głodu w Ukrainie”. Ale świeca taka nie zapłonęła z okazji rocznicy Krwawej Niedzieli na Wołyniu. Odkrycie kilku grobów w ukraińskim chutorze komentowali: „Przerażające. I nie da się nie porównać tego do Katynia”. A powinni byli pokazać podobieństwo pomiędzy mordami w Katyniu a mordami UPA w Hucie Pieniackiej (no i zaakcentować, że po „wyzwoleniu” tej mieściny, Ukraińcy natychmiast przystąpili do „derusyfikacji ulic” i już tam mamy aleję Bandery i ulicę Szuchewycza, czyli sprawców nie jednego, ale pięćdziesięciu Katyniów).

Dlaczego to takie ważne? Bo przypominanie zbrodni na Polakach to nasz główny oręż w zwalczaniu obowiązującego na świecie paradygmatu: Ofiarami wojny byli wyłącznie Żydzi, a prześladowcami anonimowi Naziści oraz Polacy. To także narzędzie w odpieraniu żydowski roszczeń majątkowych, w staraniach o reparacje od Niemiec, w walce z antypolską polityką historyczną Izraela i Niemców (zbieżną i koordynowaną). Weźmy przykład Izraela, który skutecznie narzucił światu dogmat o „wyjątkowości żydowskiego cierpienia” i nie dopuszcza do zrównywania innych ofiar z Holokaustem, bowiem status największej ofiary w dziejach ludzkości wiąże się z namacalnymi korzyściami politycznymi i materialnymi (co odczuwamy na własnej skórze). My (a raczej „Nasi”) nie tylko godzimy się na wykorzystywanie polskiej martyrologii przez naszych oprawców, ale sami ich wspomagamy, a nawet wyręczamy i podsuwamy pomysły. Przykład pierwszy z brzegu: Państwowy Bank Gospodarstwa Krajowego wynajął za trzy miliony dolarów dwie żydowsko-amerykańskie firmy PR, dla wsparcia… propagandy ukraińskiej na terenie USA. I czy nie mają racji ci, którzy twierdzą, że rządzący Polską na promowanie katów wydają tyle, że na ofiary już im nie starcza?

Na koniec, poza wyrazami potępienia barbarzyństwa Izraela i poza wyrazami solidarności z mieszkańcami Gazy, wykrzyczmy stanowczo: To nie nasza wojna! Z całego serca życzmy Palestyńczykom żyjącym w Polsce: Polski wolnej od Żydów, Ukraińców i wszelkiej maści imigrantów. A zamiast „Chwała Ukrainie” czy „Chwała Palestynie” śpiewajmy: „Jeszcze Polska nie zginęła”.

Krzysztof Baliński