Trybunał Gazy. Deklaracja z Sarajewa.

Trybunał Gazy. Deklaracja z Sarajewa.

My, członkowie Trybunału Gazy, zebrani w Sarajewie w dniach 26-29 maja 2025 roku, deklarujemy nasze zbiorowe moralne oburzenie z powodu trwającego ludobójstwa w Palestynie, naszą solidarność z narodem palestyńskim oraz nasze zaangażowanie we współpracę z partnerami z całego globalnego społeczeństwa obywatelskiego w celu zakończenia ludobójstwa i zapewnienia odpowiedzialności sprawców i osób umożliwiających, zadośćuczynienia ofiarom i ocalałym, budowania bardziej sprawiedliwego porządku międzynarodowego i wolnej Palestyny.

Potępiamy reżim izraelski, popełnione przez niego ludobójstwo oraz trwającą od dziesięcioleci politykę i praktyki kolonializmu osadniczego, supremacji etnicznej, apartheidu, segregacji rasowej, prześladowań, bezprawnego osadnictwa, odmowy prawa do powrotu, kar zbiorowych, masowych zatrzymań, tortury oraz okrutne i nieludzkie traktowanie i karanie, pozasądowe egzekucje, systematyczną przemoc seksualną, wyburzenia, przymusowe wysiedlenia i wypędzenia, czystki etniczne i wymuszone zmiany demograficzne, przymusowy głód, systematyczne odmawianie wszelkich praw ekonomicznych i społecznych oraz eksterminację.

Jesteśmy przerażeni systematyczną dewastacją palestyńskiego życia, ziemi i źródeł utrzymania przez izraelski reżim, w tym celowym niszczeniem wszystkich źródeł i systemów żywności, wody, opieki zdrowotnej, edukacji, mieszkań, kultury, a także meczetów, kościołów, placówek pomocowych i schronisk dla uchodźców oraz atakowaniem personelu medycznego, dziennikarzy, pracowników organizacji pomocowych i personelu ONZ, a także bezpośrednim atakowaniem ludności cywilnej, w tym dzieci i osób starszych, kobiet i mężczyzn, dziewcząt i chłopców, osób niepełnosprawnych i chorych.

Żądamy natychmiastowego wycofania sił izraelskich i zakończenia ludobójstwa, wszelkich izraelskich działań wojskowych, przymusowych wysiedleń i wypędzeń, działań osadniczych, oblężenia Strefy Gazy i ograniczeń w poruszaniu się po Zachodnim Brzegu. Wzywamy do natychmiastowego i bezwarunkowego uwolnienia wszystkich więźniów, w tym tysięcy palestyńskich kobiet, mężczyzn i dzieci przetrzymywanych w izraelskich aresztach. Nalegamy na natychmiastowe wznowienie masowej pomocy humanitarnej dla całej Strefy Gazy bez ograniczeń i ingerencji, w tym żywności, wody, schronienia, materiałów i sprzętu medycznego, sprzętu sanitarnego, sprzętu ratowniczego oraz materiałów i sprzętu budowlanego. Wzywamy również do całkowitego wycofania wszystkich sił izraelskich z całego terytorium Libanu i Syrii.

Wzywamy do zaprzestania oczerniania UNRWA i innych pracowników organizacji humanitarnych, do swobodnego i nieograniczonego dostępu UNRWA i wszystkich innych organizacji ONZ i organizacji humanitarnych do wszystkich obszarów Strefy Gazy i Zachodniego Brzegu Jordanu, do pełnej rekompensaty ze strony reżimu izraelskiego za szkody wyrządzone obiektom ONZ i organizacji humanitarnych, wraz z pełną rekompensatą i odszkodowaniami dla narodu palestyńskiego, a także do pełnej odpowiedzialności za nękanie, uprowadzanie, torturowanie i mordowanie UNRWA i innych pracowników organizacji humanitarnych oraz ich rodzin.

Wzywamy wszystkie rządy oraz organizacje regionalne i międzynarodowe do zakończenia historycznego skandalu bezczynności, który charakteryzował ostatnie dziewiętnaście miesięcy, do pilnego zareagowania wszelkimi dostępnymi środkami w celu zakończenia izraelskiego ataku i oblężenia, do przestrzegania prawa międzynarodowego, do pociągnięcia sprawców do odpowiedzialności oraz do zapewnienia natychmiastowej pomocy i ochrony ludności Palestyny.

Potępiamy ciągły współudział rządów w popełnianiu izraelskich zbrodni wojennych, zbrodni przeciwko ludzkości i ludobójstwa w Palestynie, a także haniebną rolę wielu korporacji medialnych w tuszowaniu ludobójstwa, odczłowieczaniu Palestyńczyków i rozpowszechnianiu propagandy podsycającej antypalestyński rasizm, zbrodnie wojenne i ludobójstwo.

Potępiamy również falę prześladowań i represji wobec obrońców praw człowieka, działaczy pokojowych, studentów, naukowców, pracowników, profesjonalistów i innych osób, popełnianych przez zachodnie rządy, agencje policyjne, sektor prywatny i instytucje edukacyjne. Czcimy tych, którzy pomimo tych prześladowań mieli odwagę i moralne przekonania, aby stanąć i wypowiedzieć się przeciwko tym historycznym okropnościom, i nalegamy na pełną ochronę praw człowieka do wolności wypowiedzi, opinii, zgromadzeń i stowarzyszeń, a także prawa do obrony praw człowieka bez nękania, odwetu i prześladowań.

Odrzucamy niesprawiedliwą taktykę oczerniania jako „antysemitów” lub „zwolenników terroryzmu” wszystkich tych, którzy ośmielają się zabierać głos i działać w obronie praw narodu palestyńskiego oraz potępiać niesprawiedliwość i okrucieństwa izraelskiego reżimu oraz popełnianie przez niego apartheidu i ludobójstwa, a także tych, którzy krytykują ideologię syjonizmu. Solidaryzujemy się ze wszystkimi, którzy zostali w ten sposób pomówieni lub ukarani.

Jesteśmy przekonani, że walka z wszelkimi formami rasizmu, bigoterii i dyskryminacji z konieczności obejmuje równe odrzucenie islamofobii, rasizmu antyarabskiego i antypalestyńskiego oraz antysemityzmu. Obejmuje to również uznanie przerażających skutków, jakie syjonizm, apartheid i kolonializm osadników wywarły i nadal wywierają na naród palestyński. Zobowiązujemy się do zwalczania wszystkich takich plag.

Odrzucamy również destrukcyjną ideologię syjonizmu, jako oficjalną ideologię państwową reżimu izraelskiego, sił, które skolonizowały Palestynę i ustanowiły państwo izraelskie na jej ruinach, a także organizacji proizraelskich i ich dzisiejszych pełnomocników. Nalegamy, zgodnie ze słowami Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, że wszystkie istoty ludzkie rodzą się wolne i równe pod względem godności i praw, i że nie ma wyjątków od tej reguły. Wzywamy do dekolonizacji całego kraju, położenia kresu etno-supremacjonistycznemu porządkowi i zastąpienia syjonizmu dyspensą opartą na równych prawach człowieka dla chrześcijan, muzułmanów, żydów i innych.

Inspiruje nas odważny opór i odporność narodu palestyńskiego w obliczu ponad stuletnich prześladowań, a także rosnący ruch milionów ludzi solidaryzujących się z nimi na całym świecie, w tym pryncypialne poparcie i pokojowe działania tysięcy żydowskich aktywistów, którzy odrzucili izraelski reżim i jego etno-nacjonalistyczną ideologię oraz oświadczyli, że izraelski reżim ani ich nie reprezentuje, ani nie działa w ich imieniu.

Uznajemy prawo narodu palestyńskiego do oporu wobec obcej okupacji, dominacji kolonialnej, apartheidu, podporządkowania przez rasistowski reżim i agresji, w tym poprzez walkę zbrojną, zgodnie z prawem międzynarodowym i potwierdzone przez Zgromadzenie Ogólne ONZ.

Przypominamy, że prawo Palestyńczyków do samostanowienia jest jus cogens i erga omnes (uniwersalną zasadą niepodlegającą wyjątkom i wiążącą wszystkie państwa) i nie podlega negocjacjom i jest aksjomatem. Uznajemy, że prawo to obejmuje samostanowienie polityczne, gospodarcze, społeczne i kulturowe, prawo do powrotu i pełnej rekompensaty za wszystkie krzywdy poniesione w ciągu stulecia prześladowań, do stałej suwerenności nad zasobami naturalnymi oraz do nieagresji i nieinterwencji. Szanujemy palestyńskie aspiracje oraz pełną palestyńską agencję i przywództwo we wszystkich decyzjach wpływających na ich życie i solidaryzujemy się z nimi.

Jesteśmy poważnie zaniepokojeni kierunkiem, w jakim zmierzają stosunki międzynarodowe, polityka międzynarodowa i instytucje międzynarodowe, a także atakami na te instytucje międzynarodowe, które rzuciły wyzwanie ludobójstwu i apartheidowi w Palestynie. Uważamy, że normatywne fundamenty globalnego porządku, oparte na prawach człowieka, samostanowieniu narodów, pokoju i międzynarodowych rządach prawa, są składane w ofierze na ołtarzu bezwzględnego realizmu politycznego i posłuszeństwa wobec władzy, a naród palestyński pozostaje niechroniony i bezbronny na pierwszej linii frontu. Nalegamy, że inny świat jest możliwy i zamierzamy walczyć o jego urzeczywistnienie.

Obawiamy się, że rodzący się i wadliwy międzynarodowy porządek normatywny, budowany od czasów II wojny światowej, w którego centrum znajdują się prawa człowieka, jest zagrożony upadkiem w wyniku ciągłego ataku prowadzonego na ten system przez zachodnich sojuszników izraelskiego reżimu w ich dążeniu do wzmocnienia izraelskiej bezkarności. Zobowiązujemy się przeciwstawić temu atakowi i pracować na rzecz ochrony i rozwoju projektu budowania świata, w którym prawa człowieka są regulowane przez rządy prawa, począwszy od walki o wolność Palestyny. Wierzymy, że słabości i nierówności wpisane w system międzynarodowy od samego początku, w tym geopolityczne prawo do wyjątku skodyfikowane w wecie Rady Bezpieczeństwa ONZ, pozbawienie władzy Zgromadzenia Ogólnego oraz przeszkody strukturalne, które ograniczają wykonalność decyzji Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości (MTS), muszą zostać zreformowane i naprawione.

Żądamy podjęcia natychmiastowych działań w celu odizolowania, powstrzymania i pociągnięcia do odpowiedzialności izraelskiego reżimu poprzez powszechny bojkot, dezinwestycje, sankcje, embargo wojskowe, zawieszenie członkostwa w organizacjach międzynarodowych oraz ściganie jego sprawców. Domagamy się również pociągnięcia do odpowiedzialności karnej wszystkich izraelskich przywódców politycznych i wojskowych, żołnierzy i osadników zamieszanych w zbrodnie wojenne, zbrodnie przeciwko ludzkości, ludobójstwo lub rażące naruszenia praw człowieka, a także pociągnięcia do odpowiedzialności wszystkich osób i podmiotów organizacyjnych winnych współudziału w zbrodniach reżimu, w tym zewnętrznych pełnomocników izraelskiego reżimu, urzędników państwowych, korporacji, producentów broni, firm energetycznych, firm technologicznych i instytucji finansowych.

Wyrażamy uznanie dla Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości (MTS) za toczącą się historyczną sprawę o ludobójstwo przeciwko reżimowi izraelskiemu oraz za przełomowe ustalenia opinii doradczej w sprawie nielegalności izraelskiej okupacji, muru apartheidu oraz izraelskiej praktyki apartheidu i segregacji rasowej, a także za ustalenia, że prawa narodu palestyńskiego nie zależą od negocjacji z ich ciemiężycielem ani nie podlegają takim negocjacjom oraz że wszystkie państwa są zobowiązane do powstrzymania się od stosunków traktatowych, gospodarczych, handlowych, inwestycyjnych lub dyplomatycznych z izraelskim reżimem okupacyjnym. Świętujemy pryncypialne działania Republiki Południowej Afryki, która wniosła do MTS historyczną sprawę o ludobójstwo przeciwko izraelskiemu reżimowi.

Wzywamy wszystkie państwa do zapewnienia wdrożenia wszystkich środków tymczasowych przyjętych przez MTS w sprawie ludobójstwa przeciwko Izraelowi, do pełnego poszanowania ustaleń MTS w jego opinii doradczej z lipca 2024 roku, do przestrzegania wszystkich elementów rezolucji Zgromadzenia Ogólnego ONZ z dnia 13 września 2024 roku (A/ES-10/L.31/Rev.1), zakończenia handlu bronią z reżimem izraelskim i wdrożenia sankcji wobec niego, a także do wspierania odpowiedzialności wszystkich izraelskich sprawców. Wzywamy organizacje społeczeństwa obywatelskiego i ruchy społeczne na całym świecie do inicjowania i wzmacniania kampanii wspierających decyzje i opinie MTS w sprawie Palestyny oraz do wywierania nacisku na własne rządy, aby ich przestrzegały.

Podobnie pochwalamy Międzynarodowy Trybunał Karny za (choć spóźnione) wydanie nakazów aresztowania dwóch wysokich rangą przywódców izraelskiego reżimu i wzywamy MTK zarówno do przyspieszenia działań w tych sprawach, jak i do wydania dalszych nakazów wobec innych izraelskich sprawców, zarówno cywilnych, jak i wojskowych. Wzywamy wszystkie państwa-strony MTK do pilnego podjęcia działań w celu aresztowania tych sprawców i przekazania ich na proces, a także żądamy, aby Stany Zjednoczone zniosły wszystkie sankcje MTK i zaprzestały utrudniania wymiaru sprawiedliwości.

Wyrażamy naszą wdzięczność i podziw dla niezależnych procedur specjalnych Rady Praw Człowieka ONZ za ich wkład ekspercki oraz za ich zdecydowane i pryncypialne głosy w pociąganiu izraelskiego reżimu do odpowiedzialności i obronie praw człowieka narodu palestyńskiego. Pokazali oni, że są sumieniem organizacji i wzywamy Organizację Narodów Zjednoczonych i wszystkie państwa członkowskie do obrony i wspierania tych mandatariuszy. Pochwalamy również pryncypialne działania tych agencji ONZ, które podjęły działania w celu obrony praw narodu palestyńskiego oraz zapewnienia pomocy i ulgi ocalałym z ludobójstwa w Palestynie w obliczu bezprecedensowego ryzyka i przeszkód, przede wszystkim UNRWA.

Wierzymy, że świat zbliża się do niebezpiecznej przepaści, której przednia krawędź znajduje się w Palestynie. Niebezpieczne siły zarówno w sferze publicznej, jak i prywatnej popychają nas w kierunku przepaści. Wydarzenia ostatnich dziewiętnastu miesięcy i nasze własne rozważania przekonały nas, że zarówno kluczowe organizacje międzynarodowe, jak i większość krajów świata, działając indywidualnie lub zbiorowo, zawiodły w obronie praw człowieka narodu palestyńskiego i w odpowiedzi na ludobójstwo izraelskiego reżimu w Palestynie. Jesteśmy przekonani, że wyzwanie sprawiedliwości spoczywa teraz na ludziach sumienia na całym świecie, na społeczeństwie obywatelskim i ruchach społecznych, na nas wszystkich. W związku z tym nasza praca w nadchodzących miesiącach będzie poświęcona sprostaniu temu wyzwaniu. Stawką jest życie Palestyńczyków. Stawką jest międzynarodowy porządek moralny i prawny. Nie możemy zawieść. Nie ustąpimy.

Kolejny poseł dołączył do drużyny Grzegorza Brauna. Konfederacja Korony Polskiej tworzy koło w Sejmie

Kolejny poseł dołączył do drużyny Grzegorza Brauna. Konfederacja Korony Polskiej tworzy koło w Sejmie [VIDEO]

4.06.2025 nowy-posel-do-druzyny-grzegorza-brauna-konfederacja-korony-polskiej-tworzy-kolo-w-sejmie

Konfederacja Korony Polskiej (KKP) zyskała nowego posła. Jest nim Sławomir Zawiślak.

Na konferencji KKP o godz. 12 KKP poinformowano o zasileniu KKP o nowego posła. Jest nim Sławomir Zawiślak

Dotychczas KKP posiadała dwóch posłów. Są to: Włodzimierz Skalik i Roman Fritz. Weszli do Sejmu podczas wyborów, na których wraz z Nową Nadzieją i Ruchem Narodowym startowali z list Konfederacji Wolność i Niepodległość.

Wcześniej posłem był także Grzegorz Braun. W wyniku wyborów do unijnego parlamentu i zdobycia przez niego mandatu, miejsce po nim zajął Michał Połuboczek z Nowej Nadziei.

Mandat z poparciem KKP zdobył też Andrzej Zapałowski. Pozostał on jednak w Konfederacji Wolność i Niepodległość po zmarginalizowaniu Brauna w dawnym prawicowym ugrupowaniu.

Dołączenie Zawiślaka oznacza powiększenie grona do pięciu osób.

Kim jest Sławomir Zawiślak

grzegorz braun slawomir zawislak
Grzegorz Braun i Sławomir Zawiślak / fot. YT / Grzegorz Braun

Sławomir Zawiślak urodził się 9 czerwca 1963 roku. Był posłem V, VI, VII, VIII, IX i X kadencji Sejmu.

Należał do Zjednoczenia Chrześcijańsko-Narodowego. W 2002 roku przystąpił do PiS. Był przewodniczącym partii w okręgu chełmskim.

We wrześniu 2020 roku został zawieszony w prawach członka PiS przez Jarosława Kaczyńskiego z powodu złamania dyscypliny partyjnej poprzez brak udziału w głosowaniu dotyczącym nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt, zwanej też „piątką przeciw rolnikom”. Zawieszenie wygasło dwa miesiące później.

Zaangażował się od początku w Komitet Obrony Gietrzwałdu.

Braun: Będzie to bezcenne doświadczenie dla KKP

– Pan poseł Sławomir Zawiślak współtworzy od dziś koło poselskie Konfederacji Korony Polskiej w Sejmie bieżącej dziesiątej kadencji. Skąd ta radość? Stąd żeśmy się dobrali w korcu maku, żeśmy się odnaleźli w tym życiu, które jest tak krótkie. Góra z górą się nie zejdzie, a człowiek z człowiekiem – owszem. Dlaczego szczególnie mnie to cieszy? Dlatego, że to jest […] decyzja ze strony Prezydium i Komitetu Politycznego Konfederacji Korony Polskiej i decyzja ze strony tak doświadczonego posła, jakim jest nasz kolega Sławomir Zawiślak. Decyzja, która przychodzi nam bez najmniejszego trudu, ona została podjęta w sposób naturalny – powiedział podczas konferencji prasowej Grzegorz Braun.

– Współtworzenie jednej formacji politycznej, prawicowej, jak piszą i mówią o nas w Polsce i nawet w szerokim świecie, skrajnie prawicowej formacji. Jaka tam skrajność? No po prostu 2 i 2 jest 4. Życie ludzkie ma być chronione, bronione w jego naturalnych granicach od poczęcia do naturalnej śmierci. Wolność przeciwko zamordyzmowi, na przykład covidowemu. Suwerenność, niepodległość. Pan poseł Zawiślak jest od lat liderem, inicjatorem trudnych do zliczenia inicjatyw, wydarzeń o charakterze patriotycznym, jest blisko swoich wyborców, naszych rodaków, Polaków, właśnie ze szczególnym uwzględnieniem Zamojszczyzny. Bardzo liczymy na to doświadczenie, które tylko z czasem, tylko z wiekiem przychodzi – kontynuował Braun.

– Bardzo liczymy, że to doświadczenie będzie bezcenne dla Konfederacji Korony Polskiej, nie tylko w wyborach parlamentarnych, ale także w wyborach samorządowych, nie tylko do Sejmu, ale też i do sejmików. Bezcenny skarb, wspaniałe aktywa. No i cóż, wielkie nadzieje, które wiążemy z obecnością kolegi Sławomira Zawiślaka w naszym gronie. Konkretne projekty i konkretne zadania. Rok 2027, rokiem Gietrzwałdu. Aby zostało to ogłoszone, ex cathedra, urbi et orbi, tu w Sejmie Rzeczpospolitej Polskiej musi być złożony stosowny projekt uchwały. I otóż my już dziś wiemy, że sprawozdawcą tej uchwały będzie z ramienia KKP poseł Zawiślak – zapowiedział lider KKP.

– Wcześniej się nie umawialiśmy, a okazuje się, że nasze naturalne inklinacje, nasze dążenia, cele polityczne prowadziły nas w tyle miejsc wspólnych, wspólnych działań. Ale jeden konkret […]. Pan Poseł przystąpił do zespołu do spraw obrony Gierzwałdu, wtedy, kiedy ten zespół ukonstytuowali panowie posłowie Skalik, Fritz i oto właśnie członkiem tego zespołu już dłuższy czas temu, czas szybko biegnie, stał się pan poseł Sławomir Zawiślak – ocenił Grzegorz Braun.

Smutna wiadomość: Leon XIV mianuje Rzecznika Wspomaganego Samobójstwa na szefa Biura Pro-Life

Akademia dla Śmierci:

Leon XIV mianuje Rzecznika Wspomaganego Samobójstwa

na szefa Biura Pro-Life

https://bigmodernism.substack.com/p/academy-for-death-pope-leo-appoints

Wraz z awansem bpa Renzo Pegoraro, Papieska Akademia «Pro Vita» jest teraz otwarcie prowadzona przez tych, którzy sprzeciwiają się samej jej nazwie

27 maja 2025 r. Leon XIV mianował bpa Renzo Pegoraro nowym prezydentem Papieskiej Akademii «Pro Vita». Pegoraro, bioetyk i lekarz, od 2011 roku pełni funkcję kanclerza Akademii i pod przewodnictwem arcybiskupa Vincenzo Paglii przyczynił się do jej przekształcenia z obrońcy życia w post-chrześcijański think tank bioetyczny. Jego awans jest koronacją bioetycznego wywrotu.

Publiczne wsparcie dla wspomaganego samobójstwa

W 2022 roku Pegoraro publicznie uzasadnił wspomagane samobójstwo jako „mniejsze zło” w świeckim ustawodawstwie. Przyznając, że ani wspomagane samobójstwo, ani eutanazja nie reprezentują stanowiska katolickiego, wezwał jednak do zalegalizowania tego pierwszego pod pewnymi warunkami, co zostało kategorycznie potępione przez Evangelium Vitae, która deklaruje, że wspomagane samobójstwo „nigdy nie jest wybaczalne, nawet jeśli prosi o to osoba szukająca pomocy” (EV 65-66).

Pegoraro proponuje ramy prawne dla instytucjonalizacji grzechu śmiertelnego i obecnie przewodzi watykańskiemu ciału, które kiedyś zostało stworzone, aby temu zapobiec.

Zinstytucjonalizowana zdrada Evangelium Vitae

Przełomowa encyklika Jana Pawła II traktowała współpracę ze wspomaganym samobójstwem jako poważną niesprawiedliwość. A jednak Akademia promuje teraz dokładnie to, co encyklika potępiła. Nauczanie jest jasne. Nowy reżim jest jaśniejszy: nie dba o to.

Historia działalności wywrotowej w Akademii

Zdrada Pegoraro nie kończy się na wspomaganym samobójstwie. Pod jego kanclerstwem Akademia:

  • Zatarto granicę między zdrowiem publicznym a moralnością katolicką, wychwalając eksperymentalne szczepienia przeciwko COVID-19 (opracowane z linii komórkowych abortowanych płodów) jako formę „społecznego zbawienia”.
  • Gościł proaborcyjnych mówców i tolerował heterodoksyjne poglądy we własnych szeregach.
  • Retweetowane artykuły wzywające do „ponownego przemyślenia” potępienia antykoncepcji przez Kościół.
  • Przyczynił się do powstania tomu z 2022 r. (Teologiczna etyka życia), w którym zaproponowano duszpasterską „elastyczność” w zakresie antykoncepcji i technik wspomaganego rozrodu – skutecznie opowiadając się za miękkim uchyleniem Humanae Vitae.

Krótko mówiąc, Akademia Pegoraro nie tylko przestała bronić życia. Stała się laboratorium relatywizmu moralnego.

Ciche dążenie do antykoncepcji i inżynierii reprodukcyjnej

Książka Akademii z 2022 roku, którą Pegoraro pomógł zorganizować, zawierała eseje wyraźnie kwestionujące, czy nauczanie Humanae Vitae na temat antykoncepcji może zostać „ponownie ocenione” w świetle „przeżytego doświadczenia”. Propozycje te nie zostały opublikowane przez świeckich dysydentów, zostały opublikowane przez watykańskie ramię bioetyczne.

W międzyczasie Pegoraro brał udział w wielu konferencjach omawiających technologie sztucznego rozrodu. Choć publicznie jest nieufny wobec in vitro, rozwinął etykę technokratyczną, która postrzega medycynę reprodukcyjną nie przez pryzmat prawa naturalnego, ale przez pryzmat nowoczesnej użyteczności. Nie kładzie się już nacisku na to, czy dana technika narusza Boży plan dotyczący małżeństwa i prokreacji; Chodzi o to, czy służy ludzkiej autonomii, łagodzi cierpienie, czy zmniejsza traumę psychiczną.

W 2012 roku Pegoraro ubolewał, że „pomysł, że technologia może zaoferować rozwiązanie bez próby rozwiązania prawdziwego problemu niepłodności” może prowadzić do „brakujących rozwiązań”. Ale jego krytyka jest antropologiczna, a nie teologiczna. Doktryna Kościoła, potwierdzona nawet w dokumentach posoborowych, takich jak Donum Vitae i Dignitas personae, głosi, że wszystkie techniki, które oddzielają prokreację od aktu małżeńskiego, są wewnętrznie niemoralne. Praca Pegoraro subtelnie przeformułowuje to nauczanie jako kwestię otwartą na dyskusję.

Różnice zdań w akademii

Nie wszyscy członkowie Papieskiej Akademii «Pro Vita» zachowali milczenie. Ortodoksyjni członkowie krytykowali Akademię za promowanie zamieszania, spychanie na bok absolutów moralnych i legitymizowanie grzechu pod hasłami duszpasterskimi. Doniesienia o wewnętrznych podziałach, takie jak te udokumentowane przez FSSPX i inne tradycyjne media, ujawniają ciało, które nie jest już oddane doktrynie katolickiej, ale jest rozbite przez ideologiczną wojnę domową.

A teraz ta wojna domowa się skończyła. Modernizm zwyciężył.

Nowa religia: bioetyka bez Boga

1. Bioetyka globalna i humanizm świecki

Pegoraro współpracuje ze świeckimi i międzyreligijnymi sieciami, takimi jak Katedra UNESCO ds. Bioetyki i Praw Człowieka. Instytucje te promują model „globalnej bioetyki” zakorzeniony w pluralizmie, konsensusie i humanizmie terapeutycznym, a nie w boskim Objawieniu. Współpraca Pegoraro ze świeckimi organizacjami bioetycznymi odzwierciedla przejście od boskiego nakazu do dialogicznego konsensusu. Ewangelia Życia jest powoli pisana na nowo w idiomach Organizacji Narodów Zjednoczonych.

2. Antropocentryzm i dryf językowy

W kolejnych przemówieniach Pegoraro powraca do znanego już arsenału duszpasterskich eufemizmów: „towarzyszenie”, „współczucie”, „sumienie” i „złożoność”. Terminy te, choć wydają się łagodne, są często używane jako broń, aby złagodzić absolutne normy i ochrzcić dewiację moralną. Bioetyka Pegoraro jest ciężka w akompaniamencie, ale lekka w autorytecie. Współczucie staje się kodem kompromisu, a złożoność staje się przykrywką dla kapitulacji.

3. Milczenie w sprawie aborcji w oficjalnych oświadczeniach

Chociaż Pegoraro stoi na czele instytucji o nazwie „Life”, jego publiczna działalność jest zadziwiająco cicha w kwestii aborcji. Choć chętnie wypowiada się na temat zmian klimatycznych, polityki szczepień i sprawiedliwości społecznej, rzadko wydaje wyraźne potępienie aborcji jako morderstwa. W epoce codziennej rzezi w łonie matki jego milczenie jest współudziałem.

Wniosek: Odstępstwo w białych fartuchach

Papieska Akademia «Pro Vita», która na nowo rozważa antykoncepcję, broni kampanii szczepień opartych na abortowanych tkankach i proponuje ramy prawne dla wspomaganego samobójstwa, nie jest katolicka. Nie jest ona „duszpasterska” ani miłosierna; Jest odstępcą.

To jest to, co Rzym teraz promuje. To jest to, co ratyfikuje Leon XIV. I to jest to, co wierni muszą odrzucić.

Dopisek

Śp. Jan Paweł II proroczo ostrzegał:

„Osoba, która z powodu choroby lub niepełnosprawności jest skłonna myśleć, że jej życie nie jest już warte przeżycia, otrzyma pomoc w znalezieniu w swoim cierpieniu wezwania do nawrócenia i udziału w cierpieniu Chrystusa, a nie usprawiedliwienia dla śmierci”.

Nowa Akademia zamieniła tę Ewangelię Życia na nowe wyznanie: zgodę, uległość i kompromis.

Ile wynosi realna pensja przeciętnego Polaka?

Ile wynosi realna pensja przeciętnego Polaka? GUS podaje nowe dane

04.06.2025 Sławomir Cedzyński tysol/ile-wynosi-realna-pensja-przecietnego-polaka

Główny Urząd Statystyczny opublikował nowe dane na temat mediany wynagrodzeń w grudniu zeszłego roku. Widać różnicę w stosunku do informacji o średniej zarobków, które nie do końca odzwierciedlały zawartość portfeli przeciętnego Polaka.   

Średnia i mediana wynagrodzeń

Średnie wynagrodzenie w gospodarce narodowej za kwiecień, zgodnie z informacjami GUS, wynosiło 8,8 tys. zł brutto. W sektorze przedsiębiorstw nawet więcej, bo 9 tys. zł. Przeciętnemu Polakowi nierzadko ciężko było utożsamić się z takimi danymi, ponieważ w skład średniego wynagrodzenia wchodziły również uposażenia najwyższej zarabiających prezesów i dyrektorów.    

W środę GUS podał z kolei dane o medianie wynagrodzeń w gospodarce narodowej w grudniu 2024 r. Wyniosła ona 7 tys. 266,80 zł i można ją uznać za realną pensję przeciętnego Kowalskiego. Mediana wynagrodzenia, czyli środkowa wartość zarobków, oznacza bowiem, że połowie zatrudnionych zostało wypłacone wynagrodzenie nie wyższe niż wspomniana kwota, a druga połowa otrzymała wynagrodzenie nie niższe od niej

Różnice w przeciętnych zarobkach

Stąd średnia pensja wzrosła miesiąc do miesiąca o blisko 9 proc., a mediana jedynie o nieco ponad 6 proc. Wynika z tego, że najlepiej opłacani pracownicy dostali więcej w stosunku do swoich stałych zarobków niż ci słabiej zarabiający.  

Ile wyniosła mediana wynagrodzeń kobiet i mężczyzn (kwoty brutto, grudzień 2024r.)?

  • Kobiety – 7 124,50
  • Mężczyżni – 7 424,50

Jaka była mediana wynagrodzeń najlepiej i najmniej zarabiających (kwoty brutto, grudzień 2024r.)?

  • 10 proc. pracowników z najwyższymi – 15 tys. 116 zł.
  • 10 proc. najniżej zarabiających 4,3 tys. zł.

Gdzie można było najlepiej zarobić?

  • Sektor górniczy – 15 779 zł. 
  • „Informacja i komunikacja” – 13 544 zł.
  • Finanse i ubezpieczenia 12 677 zł.

Gdzie zarabiało się najmniej?

  • Zakwaterowanie i gastronomia – 5 597 zł.
  • Administrowanie i działalność wspierająca, np. sprzątanie 6 tys. 691 zł 
  • Inna działalność usługowa – 6 tys. 928 zł.
     
  • Autor: Sławomir Cedzyński

Mamy to! Ale nadal jesteśmy 1,78 kroku nad przepaścią…

Mamy to! Ale nadal jesteśmy 1,78 kroku nad przepaścią…

Filip Obara pch/mamy-to-ale-nadal-jestesmy-1-78-kroku-nad-przepascia

W wyborach prezydenckich AD 2025 walka była zacięta, a strona rządowa nie cofała się przed żadnym bezeceństwem, by przechylić szalę na swą korzyść i pchnąć Polskę w przepaść. Ale pamiętajmy, że od tej przepaści dzieli nas zaledwie 1,78 punktu procentowego!

Kampania wyborcza wyniosła na powierzchnię nieprawdopodobną ilość mętów społecznych i pokazała, że pogarda i poczucie wyższości to jedyne, czego możemy oczekiwać od zakompleksionych pseudo-elit z serduszkami w klapach.

Przebieg minionej kampanii wyborczej jest dowodem na to, że nastąpiła w Polsce zasadnicza różnica jakościowa. Na plus. Zasługę za to przypisałem (w pierwszej części wyborczego podsumowania – link na końcu) zjawisku społecznemu, jakim jest Konfederacja oraz Krzysztofowi „Stańczykowi” Stanowskiemu. Ale czy w Polsce faktycznie będzie lepiej? To już trudniejsze pytanie. Żeby było – to strona szanująca porządek naturalny i kochająca Ojczyznę musiałaby zrozumieć, jak dała się zapędzić w kozi róg…

Nienawiść z serduszkiem w klapie

Jest to podsumowanie społeczne, dlatego z ulgą zrezygnuję z omawiania nienawiści, którą zieją elity polityczno-medialne, a przejdę od razu do tej, która niczym bezbrzeżne szambo wybiła w społeczeństwie – przede wszystkim w internecie, gdyż nie każdy miał odwagę, by wyrażać swoje poglądy patrząc innym prosto w oczy.

Pisząc o agresji, z jaką zwolennicy Koalicji Chlorku Potasu reagują na patriotów i katolików, wyróżnię kilka punktów opisujących ten problem:

1) Nieuzasadnione poczucie wyższości.

Jak powiedział prof. Jerzy Vetulani: „Nie poznawaj ludzi po stopniach czy tytułach. Jest wielu wybitnych ludzi wśród robotników czy sprzątaczek i wielu idiotów wśród profesorów”.

      I tak, niczym mantra powracają co parę lat dane, które pokazują, że ludzie z wyższym wykształceniem głosują na postkomunistyczną wierchuszkę, której celem jest zniszczenie polskich obyczajów narodowych, przetrącenie społeczeństwu kręgosłupa moralnego i wprowadzenie nas na „europejskie” salony, w których zbrodnię nazywa się prawem, a zło dobrem.

Pozowanie Kingi Gajewskiej z workiem ziemniaków stało się wręcz symbolicznym wyrazem pogardy, jaką zakompleksione pseudo-elity żywią dla tzw. przeciętnego Polaka. Podczas kampanii mogliśmy obserwować naszych znajomych, ludzi z wyższym wykształceniem, nauczycieli szkolnych i akademickich, tych, którzy powinni tworzyć polskie elity i którzy powinni rozumieć, co służy dobru wspólnemu. Tymczasem lwia część tych ludzi nie tylko głosowała na Rafała Trzaskowskiego, ale i dawała reszcie świata do zrozumienia, że tylko on zapewni „powagę” naszemu państwu, natomiast po drugiej stronie są ciemnota, zaścianek, faszyzm itd.

2) Przyznawanie sobie prawa do agresji…

Trudne do policzenia byłyby te wszystkie naparzanki, w których wyborcy Trzaskowskiego uznawali, że sami mają prawo wulgarnymi słowami obrzygiwać drugą stronę, natomiast – gdy ktoś odpowiedział im twardo i nie wdając się w bezsensowne dyskusje – to nagle zmieniali front i wznosili lament, że „wy, straszni prawicowcy, używacie argumentów ad personam”, choć sami nie podawali żadnych argumentów poza wyzwiskami pod adresem Karola Nawrockiego.

3) … i odmawianie drugiej stronie prawa do reakcji.

Jest to stała zasada lewicowego modus operandi. Oni, w swoim mniemaniu, działają w imię jakiejś bliżej nieokreślonej wyższej racji i dlatego w ich wydaniu agresja, nie tylko słowna, jest uzasadniona. Natomiast my – ludzie normalni, którzy uznają obiektywny porządek rzeczy – powinniśmy odpowiadać „kulturalnie”, czyli de facto siedzieć cicho.

Lewicowość jest zaprzeczeniem rozumu

W sensie historycznym możemy oczywiście mówić, że wybito nam elity, więc mamy takie, jakie mamy, a w związku z tym – czego oczekiwać od reszty społeczeństwa. Ale to nic nie wyjaśnia.

Bezpośrednia przyczyna leży gdzie indziej i można podzielić ją na dwie kategorie: moralną i poznawczą. Po pierwsze, nasze wybory polityczne są często podyktowane po prostu tym, jak żyjemy, a osoby o lewicowym światopoglądzie próbują usprawiedliwiać swój niemoralny styl życia aspirowaniem do grona „światłych” progresywistów (pisałem o tym w tekście Co wybory polityczne mówią o naszej moralności?).

Bardziej pierwotna jest druga przyczyna – poznawcza.

Lewicowy światopogląd opiera się na dwóch błędach intelektualnych: subiektywizmie i pozytywizmie prawnym. Dla lewicowca nie istnieje żaden obiektywny porządek, któremu ma moralny obowiązek się podporządkować. Nie ma prawa naturalnego. Nie ma porządku natury. Natomiast całe prawodawstwo jest uznaniowym dziełem człowieka. Ponad prawem państwowym czy międzynarodowym nie ma żadnego innego prawa.

Lewicowiec (a może raczej lewak) to człowiek z zasady niezdolny do rozumnego postrzegania obiektywnej rzeczywistości. To człowiek, który przekreślił samą nawet zdolność rozumu do odkrywania prawdy i do poznania jako takiego. Dla lewaka wszelkie rozumienie rzeczywistości nie opiera się na odczytaniu tego, co realnie istnieje oraz tych praw, które realnie obowiązują w sposób nadrzędny wobec prawa stanowionego, lecz na abstrakcyjnych konstruktach intelektualnych.

Ten brak zdolności poznawczych sprawia, że zwolennicy Koalicji Chlorku Potasu są niezdolni do odróżniania faktów od propagandy. Stają się polem do nieograniczonych manipulacji ze strony rządu, służb i mediów. Choćby uzyskali nie wiem ile dyplomów i przeczytali nie wiem ile książek, to popełniając ten podstawowy błąd (odrzucając rozum jako władzę duszy i narzędzie obiektywnego poznania), nigdy nie staną się zdolni do krytycznej refleksji.

Praktycznie cała kampania Trzaskowskiego oparta była na jego zręcznych kłamstwach na każdy temat oraz na oczernianiu głównego kontrkandydata. Strona rządowa nie cofnęła się nawet przed bezprawną prowokacją ABW, która zainspirowała nagonkę i w ostateczności sprokurowanie listy niezweryfikowanych, naciąganych bądź wprost kłamliwych zarzutów pod adresem Karola Nawrockiego. Każdy średnio rozgarnięty człowiek na pierwszy rzut oka widział, że to śmierdzi. Ale nie lewak. Bo lewak nie postrzega obiektywnej rzeczywistości. Nie myśli samodzielnie. Nie poddaje informacji krytycznej ocenie. Lewak przypisuje wybrane fakty do szablonów myślowych, które mu wpojono. Jeżeli pasuje – to prawda. Jeżeli nie – to kłamstwo i należy zacząć pluć i bić na oślep. Wiem, trochę upraszczam, ale właśnie z takim rodzajem agresji mieliśmy do czynienia.

Normalność zapędzona do narożnika

Last but not least… bardzo wiele o stanie społeczeństwa polskiego w drugiej dekadzie XXI wieku powiedział nasz stosunek do rozdmuchanej sprawy ustawek kibicowskich, w których brał udział Karol Nawrocki.

Ujawnił się przy tej okazji istotny podział. Z jednej strony mamy Polaków – znów, w pewnym uproszczeniu – którzy wolą mężczyznę z krwi i kości, który, jak trzeba potrafi dać po gębie i obronić słabszego. Z drugiej tych, do których przemawia wymuskany laluś, który z ciepłym uśmiechem bryluje na salonach. W tej kwestii absurdalne zarzuty celnie punktował Sławomir Mentzen, wskazując, że Nawrocki w młodości brał udział w ustawkach, co jest co najwyżej dowodem, że potrafi po męsku stanąć do walki, natomiast potem zajął się innymi (bardziej odpowiednimi dla poważnego dorosłego człowieka) sprawami – zrobił doktorat, został dyrektorem muzeum i prezesem IPN.

Czy naprawdę staliśmy się aż takimi mazgajami i mięczakami, że bardziej razi nas to, że ktoś w młodości brał udział w dobrowolnych bójkach niż to, że po drugiej stronie stoi obślizły patologiczny kłamca bez kręgosłupa, który co dwie godziny zmienia poglądy i proponuje politykę szkodliwą dla dobrych obyczajów Polaków?

Światowa lewica od kilku dekadach pierze nam mózgi fałszywym przekonaniem, że przemoc jako taka jest zła. Do tego dochodzi cała pedagogika wstydu i wmawianie nam, że Kościół i cywilizacja białego człowieka to instytucje z natury zbrodnicze. I kolejny element – wpojenie nam błędnego przekonania, że należy szanować każdy pogląd. Otóż nie, nie należy szanować błędu i kierować się jakąś szczególną kurtuazją względem osób, które publicznie propagują błąd ze szkodą dla państwa, społeczeństwa bądź jakiejś określonej grupy społecznej, np. dzieci.

Przy okazji tych wyborów mieliśmy do czynienia ze zwyczajowym szantażem, którego ukoronowaniem jest tupeciarskie powoływanie się na… Ewangelię. Lewacy wprost lubują się w cytowaniu (bez zrozumienia) wyrwanych z kontekstu cytatów w rodzaju „nadstaw drugi policzek” czy „nie sądźcie, byście nie byli sądzeni”. Osobiście usłyszałem zarzut, że „wyśmiewam się z przegranego”, gdy udostępniłem mem na temat „dwugodzinnego prezydenta”. Musiałem tłumaczyć, że to polityka, twarda gra, walka z ludźmi, którzy w normalnym państwie zostaliby osądzeni za zdradę stanu i powieszeni.

Czas na coming out… konserwatystów

Kim jest konserwatysta? To człowiek, który uznaje obiektywny porządek naturalny i prawo naturalne. To człowiek, za którym stoi rzeczywistość, ponieważ ma na tyle pokory, żeby ją przyjąć bez dyskusji. Jeżeli z prawa moralnego wynika coś, co nie jest na moją korzyść – to czuję się w obowiązku zmienić swoje postępowanie, a nie tworzę jakichś konstruktów umysłowych mających usprawiedliwić moje błędy. Jeżeli urodziłem się mężczyzną, to jestem mężczyzną i stoję przed wyzwaniem wypracowania pozytywnej identyfikacji z własną płcią. Konserwatyzm to normalność. Te dwa słowa to de facto synonimy.

Konserwatyzm nie jest jedną z „opcji” światopoglądowych i nie może być równouprawnienia pomiędzy konserwatyzmem a liberalizmem, tak jak nie może być uprawnienia pomiędzy prawdą a błędem. Tolerancja oznacza znoszenie zła, a nie usunięcie kategorii moralnych w imię promowania „różnorodności”. Za nami stoi prawda, nie dlatego, że ustawiliśmy się w kręgu jakiegoś lepiej wykształconego środowiska, ale dlatego, że – mówiąc Norwidem – mieliśmy pokorę, by uklęknąć i zaczerpnąć ze źródła.

Dlatego nie musimy się przed nikim tłumaczyć, dlaczego jesteśmy normalni i dlaczego popieramy kandydata (nawet na zasadzie mniejszego zła), który zapewni mniejszą szkodę na naszych – opartych na normalności – obyczajach narodowych. Nie jesteśmy żadnymi homofobami czy ksenofobami, lecz zachowaliśmy zmysł moralny i to jest nasza zaleta, a naszą zasługą i dowodem wysokiego morale jest to, że wciąż (choć już w niewielkim stopniu) jesteśmy zdolni do ostracyzmu społecznego wobec osób promujących zło, choćby w postaci zaburzeń psychicznych na tle seksualnym i płciowym.

Zboczeńcy obnoszą się w Polsce z przekonaniem, że muszą „wyjść z szafy”, ale spójrzmy prawdzie w oczy. To my daliśmy się zamknąć w szafie. To my zgodziliśmy się na zostawienie religijności w kruchcie. To my godzimy się na to, żeby normalność była zrównywana z aberracją i to my daliśmy sobie wmówić, że nie możemy używać przemocy przeciwko tym, którzy nam zagrażają.

Znajomy wykładowca akademicki napisał jakiś czas temu na Facebooku, że jako człowiek „spokojny i nieruchawy” jest „nieskłonny do manifestacji i publicznych protestów”, ale gdyby w Polsce miał wydarzyć się wariant rumuński, to „chyba nie usiedzi”. Gdy to przeczytałem, pomyślałem, jak bardzo daliśmy się zastraszyć i wpędzić w poczucie wstydu; jak bardzo staliśmy się bierni i niezdolni do reagowania na zło; jak zamknięto nam usta frazesami o szacunku i dialogu, podczas gdy zło należy zwalczać, a nie z nim dialogować.

Dlatego – w konkluzji tego podsumowania – dochodzę do przekonania, że czas milczenia się skończył. Nie znaczy to oczywiście, że należy w przypływie entuzjazmu wyjść na ulicę, by spalić się jak raca przy pierwszej lepszej potyczce. Nie. Mamy być roztropni jak węże, a nieskazitelni jak gołębie i nie podkładać się przeciwnikowi partyjniactwem albo pruderią. Mamy być ponad wojną plemienną, a naszą największą bronią są rozum i przekonanie o tym, że stoi za nami wyższy i niezmienny porządek. To jest nasza przewaga. Nie bójmy się odwoływać do podstawowych pojęć, które kompromitują ideologów. To jest grunt, na którym nasz przeciwnik nie ustoi, bo zbudował swoje pozycje na piasku, a utrzymuje się wyłącznie siłą manipulacji i instytucjonalnej przewagi państwa, które zbuntowało się przeciwko Bogu i Jego prawu. Ale w dyskusji i w praktyce życia społecznego musimy podejmować rękawicę i zacząć przechodzić do ofensywy. W przeciwnym wypadku ani się obejrzymy, a nie będzie już czego ratować i nie będzie już nawet… mniejszego zła.

Filip Obara

Podsumowanie polityczne:

Ależ to była kampania! Najwięksi wygrani – Grzegorz Braun i Krzysztof Stanowski

Ależ to była kampania! Najwięksi wygrani – Grzegorz Braun i Krzysztof Stanowski

Filip Obara:

Ależ to była kampania! Najwięksi wygrani

– Grzegorz Braun i Krzysztof Stanowski

Filip Obara https://pch24.pl/filip-obara-alez-to-byla-kampania-najwieksi-wygrani-grzegorz-braun-i-krzysztof-stanowski/

Ależ to była kampania! Po raz pierwszy w życiu śledziłem wyścig wyborczy z uczuciami innymi niż obrzydzenie, znudzenie i zmęczenie. W sensie społeczno-medialnym to zasługa zjawiska, jakim jest Konfederacja (wnosząca do polityki pewną szczerość i autentyczność) oraz jednoosobowo – Krzysztofa Stanowskiego, który przyjął na siebie rolę Stańczyka i rozbroił sztywny od kłamstw i gry pozorów dyskurs polityczny. Za największego wygranego na polu aktywizacji konserwatywnego elektoratu uważam Grzegorza Brauna, który – w przeciwieństwie do Sławomira Mentzena – wykazał się odwagą i roztropnością godnymi męża stanu.

Opadły pierwsze emocje po wyborach. Mamy prezydenta, który nie jest długopisem Tuska i co do którego możemy mieć nadzieję, że nie będzie tak podporządkowany Kaczyńskiemu, jak ustępujący Andrzej Duda. Zyskaliśmy czas na skonsolidowanie sił antysystemowych, a pierwszym krokiem powinno być podsumowanie i rozliczenie wewnętrzne – zarówno polityczne (które proponuję w tym tekście), jak społeczne (któremu poświęcę tekst następny).

Wreszcie ktoś mówi: SPRAWDZAM

Prywatnie napisałem już, że gdybym miał taką możliwość, to ogłosiłbym Krzysztofa Stanowskiego człowiekiem roku. Uważam, że nikt po roku 1989 nie zrobił tyle dla Polski, co on. Dlaczego? Dlatego, że nie zrobił NIC i głośno o tym powiedział. W przeciwieństwie do tych, którzy nie zrobili nic, a krzyczą coś wręcz przeciwnego. Pokazał, że król (czyli system polityczno-medialny jako taki) jest nagi i żadne zaklęcia tego zmienią. Jest błaznem w najlepszym tego słowa znaczeniu. On wymusił na wszystkich kandydatach (oprócz Trzaskowskiego, co było poważnym potknięciem i poważnym punktem dla Bążura) pojawienie się w studiu i stanięcie do normalnej, długiej i szczerej rozmowy. On obnażył w brawurowym stylu absurdy dominującej propagandy. On przebił balon nadętej retoryki partyjnej i pokazał, że to już nie działa. On wreszcie przyspieszył śmierć telewizji formatującej myślenie Polaków na korzyść dwóch największych partii politycznych.

Po drugie, Konfederacja jako zjawisko społeczne. Młode pokolenie, dochodząc do głowy, pokazało, że można inaczej – że można stawiać na naturalność stylu bycia i na autentyczność. Młode pokolenie nie kupuje politycznego fałszu. Głosem tego pokolenia stał się nie tylko Stanowski, ale też Sławomir Mentzen, który słusznie wypomniał Karolowi Nawrockiemu, że niepotrzebnie wstydzi się swojej przeszłości, dzięki której może tylko zyskać u każdego człowieka, który nie uległ fałszywemu przekonaniu, że wszelka przemoc jest zła.

Najmilsze zaskoczenie

Szczerze mówiąc, nie spodziewałem się, że Grzegorz Braun jako bezkompromisowy trybun ludowy, którego ulubionym narzędziem jest publiczna dintojra, zachowa się tak, jak się zachował. Nie spodziewałem się tego również po nestorze polskich antysystemowców – Januszu Korwinie-Mikke. Przepraszam, nie doceniłem.

Tymczasem okazało się, że to właśnie oni dwaj mieli na tyle roztropności, by rozeznać, co jest stawką tych wyborów (nie obalenie systemu, lecz zmniejszenie oddziaływania zła na nasz kraj) i na tyle odwagi, by nie wymigiwać się frazesami na temat „własnego rozumu”, które stały się istną misą Piłata dla Sławomira Mentzena i Ewy Zajączkowskiej-Hernik.

Braun chodzący na finiszu kampanii po wszystkich telewizjach i przekonujący, że należy głosować na Karola Nawrockiego zachował się jak prawdziwy mąż stanu, który rozumie, że dobro Polski jest ważniejsze niż interes jego frakcji, a nawet jego własny wizerunek w oczach nadgorliwców, którzy uważają (niezgodnie z katolicką teologią moralną i wielowiekową praktyką Kościoła), że głosowanie na mniejsze zło pociąga za sobą winę uczestniczenia w tym złu. Natomiast Korwin dowiódł, że mam słuszność, gdy pół żartem pół serio powtarzam parafrazę słów marszałka Piłsudskiego: Kto za młodu nie był korwinistą, ten na starość będzie świnią.

Konfederacja…

W dalszej kolejności należy wymienić tych polityków Konfederacji, którzy również stanęli na wysokości zadania i wprost poparli Karola Nawrockiego, a więc Krzysztofa Bosaka, Annę Bryłkę czy Roberta Winnickiego (dziś aktywnego w roli komentatora życia publicznego). Wszyscy oni pokazali, że odróżniają taktykę od strategii. Strategia zakłada obalenie systemu, ale taktyka doraźnie i jednorazowo przemawiała za tym, żeby poprzeć konkretnego kandydata gwarantującego mniejsze spustoszenia w naszym kraju.

… i neo-Konfederacja?

Obrońcy Mentzena przekonują, że powiedział, iż „nie widzi powodu, by głosować na Trzaskowskiego”. No, proszę Państwa, trudno, żeby widział! I to, że większość jego wyborców zagłosuje na Nawrockiego (o ile można wierzyć sondażom) było od początku oczywiste. Nie chodziło o to, żeby kogoś przekonać, że Trzaskowski jest zły, ale o to, by zaktywizować ludzi do pójścia do wyborów.

Mentzen wpisał się w pokrętną retorykę o „własnym rozumie”, „własnym sumieniu” oraz o tym, że nie można „przekazać głosów”, bo wyborcy nie są „workami ziemniaków”. Celem tej retoryki było odwrócenie uwagi. Bo nie chodziło przecież o żadne „przekazywanie głosów”, ani mówienie komukolwiek co ma robić, jak ma myśleć i jak głosować. Chodziło to, żeby wykazać się męstwem i roztropnością i powiedzieć głośno, na kogo SAMEMU się głosuje. Wyborcy zrobią, co będą chcieli, ale od poważnego polityka mieliśmy w takich okolicznościach prawo wymagać, że nie będzie owijał w bawełnę – że postawi na Polskę, a nie na własny interes.

Moim zdaniem Menzten nadużył zaufania części wyborców i pokazał, jak bardzo jest oderwany od rzeczywistości. Uwierzył, że stał się trzecią siłą w Polsce, a pamiętają Państwo, że niejedna taka gwiazda „trzeciej siły” zgasła równie szybko, jak wybuchła na firmamencie. Od polityka wymagam jasnego stanowiska wynikającego z zimnej kalkulacji, a nie uzewnętrzniania swoich dylematów, wylewania żalów na poprzednie rządy (mimo całej tych żalów zasadności), jak robiła to Zajączkowska, i wałkowania, dlaczego jest na kogoś obrażony.

I jeszcze jedno, z diabłem się nie rozmawia. Po wizycie Trzaskowskiego u Mentzena pojawiło się wiele komentarzy, że rozjechał gospodarza. Nie szedłbym aż tak daleko, ale jedno jest pewne – ten obślizgły, patologiczny kłamca jest typem człowieka, który wbije ci nóż między żebra ze słodkim, cieplutkim uśmiechem, a ty mu jeszcze za to podziękujesz. Z takim człowiekiem się nie rozmawia. Takiemu człowiekowi nie daje się głosu. Takiego człowieka się zwalcza.

Uważam, że Mentzen sam zapędził się w kozi róg. Najpierw wbił sobie do głowy, że musi być za wszelką cenę „neutralny”, a potem już tylko wikłał się, de facto grając va banque w grę, w której stawką było dobro Polski. Jego zachowanie oceniam jako skrajnie nieodpowiedzialne i jako objaw niedojrzałości politycznej, żeby nie powiedzieć mocniej – megalomanii. Odniósł oczywiście zwycięstwo medialne i PR-owe, zmuszając nas do dokładnego śledzenia każdego swego kroku i każdego słowa i sprowadzając do siebie obu potencjalnych przyszłych prezydentów. Ale nawet podczas drugiego spotkania z Nawrockim nie zdecydował się przekazać poparcia, lecz zachowywał się, jakby chciał wszem wobec zademonstrować: Oto ja, Sławomir Mentzen, cudowne dziecko Konfederacji, spotykam się z przyszłym prezydentem, patrzcie, jaki jestem ważny, patrzcie, ile mogę!

Na koniec wypada zapytać czy Mentzen straci politycznie przez swoje zachowanie? Odpowiedź brzmi: Nie. O ile cwaniactwo, pycha i głupota są nagradzane w demokracji, o tyle nie straci. 

Antykampania Bążura

O kampanii Trzaskowskiego nie ma co pisać, ponadto, co już padło wyżej – zarówno on, jak i jego środowisko, robili wszystko, by zaorać własne szanse. Byli o tyle skuteczni, że podsycali nienawiść w swoich wyznawcach i w zakompleksionych pseudo-elitach równających do zgniłego Zachodu, ale w oczach każdego myślącego człowieka ośmieszali się i de facto pomogli Karolowi Nawrockiemu zostać prezydentem.

Za komentarz niech posłużą słowa Szczepana Twardocha, którego o głosowanie na Nawrockiego trudno podejrzewać: Czy liberalny komentariat zdobył się już na refleksję nad swoją rolą w czasie kampanii wyborczej? Ile głosów na swojego kandydata pozyskał profesor Hartman nazywający wyborców Nawrockiego debilami, nieukami i faszystami? Ilu przysporzyła mu Manuela Gretkowska wdzięcznie opowiadająca o ludziach głosujących na wdychanie własnych pierdów, ilu profesor Bilewicz twierdzący, że głosujący na Nawrockiego stoją po stronie morderców z Jedwabnego i wszyscy inni, w których pogarda do połowy obywateli własnego kraju wygrywa z rozumem?

Kampania Nawrockiego?

I tu dochodzę do osobliwego wniosku, bo o kampanii Nawrockiego nie sposób powiedzieć coś więcej, niż o kampanii Trzaskowskiego. W debatach dawał radę, był przytomny i sprawny. Ale jednocześnie nie wychodził poza zakres bogo-ojczyźnianych komunałów, tak dobrze znanych z retoryki PiS-u. Gdyby nie został dociśnięty przez Mentzena, to prawdopodobnie nawet nie odciąłby się od najmroczniejszych kart rządów tzw. Prawa i Sprawiedliwości.

Miejmy nadzieję, że jako prezydent nie będzie tak zachowawczy jak w kampanii. Wielokrotnie sam sobie zaszkodził. Wiadomo, że grał o głosy osób niezdecydowanych, które dają wiarę pomówieniom telewizyjnym i zwracają uwagę na rzekome „potknięcia wizerunkowe” i tylko tak potrafię sobie wytłumaczyć pewne jego zachowania. Gdyby nie świadomość tej (żenującej w swojej istocie) cechy ustroju demokratycznego, to nie miałby moim zdaniem powodu, by wstydzić się ani swoich ustawek (na co Mentzen słusznie zwrócił uwagę), ani tego, że wsadza sobie w zęby jakieś woreczki nikotynowe. Zamiast zasłaniać twarz, a potem się tłumaczyć – wrzuciłby zdjęcie Clinta Eastwooda żującego tytoń i splunął na karawanę szczekaczy.

Pierwsza taka kampania – oby nie ostatnia!

Polska scena polityczna po raz pierwszy od wielu lat wyraźnie się zmieniła i pilnujmy tego standardu. Mam nadzieję, że Krzysztof Stanowski znajdzie sposób, by umilić nam kolejne kampanie, również parlamentarne, a te wszystkie zakazane polityczne mordy zblatowane z systemem zrozumieją, że ich czas się kończy, a przynajmniej kończy się czas, gdy mogą bez żadnej żenady kłamać, mataczyć i robić z ludzi idiotów.

Sposób prowadzenia kampanii sporo powiedział o politykach i ugrupowaniach antysystemowych. Zachęcam do wyciągania wniosków i dzielenia się nimi w komentarzach, mając świadomość, że wiele z nich będzie polemiczna względem moich! Natomiast w następnym tekście zaproszę Państwa do podsumowania już nie kampanijnego, lecz społecznego, ponieważ wybory te pokazały przede wszystkim, jak głęboka przepaść cywilizacyjna dzieli dziś Polaków…

Filip Obara

Odetchnijmy… MEM-y III.

Śliczne, ciepłe i mądre życzenia, prawda? md

===================

Jak zwykle – „rozumni i światli” mają mocne poparcie swoich.

===============================================

Z cyklu: (Kobieco-lewicowa empatia:

============================

Zaszufladkowano do kategorii Śmichy | Otagowano

UWAGA: Politycy [sataniści?] planują wznowić prace nad aborcją. Podpisz apel do Prezydenta.


UWAGA: politycy planują wznowić prace nad aborcją
RatujŻycie.pl

Szanowny Panie, Drogi Obrońco Życia Dzieci!

Czy zwycięstwo Karola Nawrockiego w wyborach prezydenckich sprawia, że nie musimy się obawiać o ochronę życia dzieci? Absolutnie nie. Politycy koalicji biorą się za aborcję.

Choć po niedzieli polska prawica triumfuje, nie można osiadać na laurach. Wręcz przeciwnie, musimy podwoić wysiłki.

Rząd Donalda Tuska – jeśli przetrwa – będzie chciał się wykazać przed swoimi wyborcami. A co to oznacza? Presję na legalizację aborcji.

Nie wierzy Pan? Dziś Prokurator Generalny Adam Bodnar poinformował, że zawnioskował o odebranie immunitetu Europosłowi Grzegorzowi Braunowi w związku z jego interwencją wobec Gizeli Jagielskiej w szpitalu w Oleśnicy.

Poseł ma mieć postawione zarzuty. Tymczasem aborterka chodzi na wolności, choć zabiła dziecko chlorkiem potasu. Przecież ona powinna dawno być w więzieniu…

To nie wszystko.

Już teraz środowiska lewicowe podnoszą głowy i żądają szybkich prac nad ustawami, które pozwolą na zabijanie dzieci w łonach matek bez ograniczeń.

Sejmowa komisja nadzwyczajna ds. aborcji, której przewodniczy Dorota Łoboda  (wywodząca się z obozu Marty Lempart), planuje kontynuować prace nad projektami ustaw o legalnej aborcji. Rozmawiają z koalicjantami i wiedzą na pewno, że chcą uchwalić którąś z czterech ustaw, które mają w szufladach.

Piszę do Pana już teraz, bo Fundacja Życie i Rodzina jest zawsze na pierwszej linii frontu walki o życie. Nie możemy czekać, aż będzie za późno.

Presja ze strony aborcjonistów rośnie, a więc musimy odpowiedzieć presją społeczeństwa, które chce chronić życie.

Nowy Prezydent Karol Nawrocki musi zobaczyć, że dziesiątki tysięcy Polaków mówią jasno: NIE dla aborcji, TAK dla życia.

Dopóki istnieje ten skrajnie lewicowy rząd – życie nienarodzonych dzieci będzie zagrożone każdego dnia. Ale mamy w rękach potężne narzędzie: petycję do prezydenta.
I to właśnie teraz jest moment, by działać.

Bardzo Pana proszę o złożenie podpisu pod petycją do Prezydenta Elekta Karola Nawrockiego o weto do każdej proaborcyjnej ustawy, która może jeszcze w tym roku trafić na jego biurko: 

https://twojepetycje.pl/petycja/prezydencie-ratuj-zycie-poczetych-dzieci/.

Bardzo proszę też o pozbieranie podpisów pod petycją w wersji papierowej, kartę do zbiórki należy pobrać tutaj: 

https://twojepetycje.pl/wp-content/uploads/2024/10/1KARTA-DO-PODPISOW_PREZYDENT-PETYCJA-10.2024-1.pdf.

Po pozbieraniu podpisów proszę przysłać karty na adres:

Fundacja Życie i Rodzina

ul. Wolska 84/86 lok. 418, 01-141 Warszawa.

Z pewnością widział Pan, jak brudna i nienawistna była ostatnia kampania wyborcza. Jednak teraz rozpocznie się jeszcze większa presja i szantaże na prezydenta, aby podporządkował się i poszedł na jakiś układ z aborterami. Aby temu zapobiec, musimy pokazać jak największe poparcie dla życia. Jeszcze raz bardzo proszę o pozbieranie podpisów pod petycją – na papierze lub poprzez Internet.

Z wyrazami szacunku i pozdrowieniami,

Kaja Godek
Kaja GodekKaja Godek
Fundacja Życie i Rodzina
www.RatujZycie.pl

PS – Jeszcze raz podaję linki. Petycja do podpisania w Internecie: https://twojepetycje.pl/petycja/prezydencie-ratuj-zycie-poczetych-dzieci/, karta do zbierania podpisów na papierze: https://twojepetycje.pl/wp-content/uploads/2024/10/1KARTA-DO-PODPISOW_PREZYDENT-PETYCJA-10.2024-1.pdf.

WSPIERAM

NUMER RACHUNKU BANKOWEGO: 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
NAZWA ODBIORCY: FUNDACJA ŻYCIE I RODZINA
TYTUŁEM: DAROWIZNA NA CELE STATUTOWE
DLA PRZELEWÓW Z ZAGRANICY:
IBAN:PL 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
KOD SWIFT: BIGBPLPW

MOŻNA TEŻ SKORZYSTAĆ Z SYSTEMÓW DO SZYBKICH PRZELEWÓW, BLIKA LUB PŁATNOŚCI KARTAMI POD LINKIEM: https://ratujzycie.pl/wesprzyj/

RatujŻycie.pl

Rewolucja w USA [prawda o kowid] , o której milczą polskie media

Rewolucja w USA, o której milczą polskie media – dr Piotr Witczak

Autor: AlterCabrio , 3 czerwca 2025

Jeśli była jakaś inżynieria genetyczna i jakieś badania gain of function, to dotyczyły konkretnie białka kolca. Dotyczyły zaplanowania akcji, która miała na celu wprowadzenie powszechnie do organizmów ludzi materiału genetycznego, który będzie zmieniał nasze komórki w fabryki toksyny, właśnie tego białka kolca. I nad tym były jakieś projekty prowadzone i raczej szukano uzasadnienia w obrębie wirusów, koronawirusów, które już gdzieś krążą, żeby uzasadnić konieczność wprowadzenia tego typu technologii w nasze organizmy. Mówią już wprost, mówią naukowcy z Japonii, mówi Peter McCullough ze Stanów Zjednoczonych i jego środowisko, i jeszcze kilku innych niezależnych naukowców, o broni biologicznej. Czyli ja stoję na stanowisku, że Chiny współpracując z pewną grupą wysoko postawionych ludzi w Stanach Zjednoczonych, jeszcze z poprzedniej władzy, opracowali zamach na ludzkie życie i zdrowie poprzez opracowanie sz…ki, która jest preparatem genetycznym, która powoduje dużo różnych powikłań, bardzo różnorodnych, trudnych do rozpoznania. I właściwie to przyspiesza progres różnych chorób przewlekłych populacji.

Dlatego tak trudno jest to obecnie rozpoznać. Bardzo trudno jest to zbadać. Mimo, że jest bardzo wiele doniesień naukowych, które to dokumentują. Więc to był cel. Natomiast Chiny współpracując z pewnymi ważnymi osobistościami, wpływowymi ludźmi, wpływowymi grupami zrobiły taką inscenizację, spektakl na cały świat poprzez wpływ na media, po to, żeby ludzi wystraszyć, żeby ludzie weszli w narrację potężnej, groźnej infekcji, która zabija.

A tak naprawdę to brak dostępu do terapii takich, które skutecznie kontrują objawy grypopodobne, zatrzymanie, zahamowanie właściwie powszechnego dostępu do, w przypadku zapalenia płuc, już nadkażeń, do antybiotyków, czy z opóźnieniem te antybiotyki były podawane. Oczywiście, lockdowny i ogromny strach. Uważam, że jest niedoceniona ta pandemia strachu, celowo skoordynowana.

−∗−

REWOLUCJA W USA, O KTÓREJ MILCZĄ POLSKIE MEDIA

Piotr Witczak ujawnia: Nowy minister zdrowia rozpętuje medyczną rewolucję
Robert F. Kennedy wprowadza zmiany, które wstrząsają światem.

00:00:00 Start
00:00:56 Czy KORONA wyszła z laboratorium?
00:07:11 Czy WOJNA i KORONA są powiązane?
00:12:31 Fragment sponsorowany
00:13:26 O co chodzi z KORUPCJĄ?
00:19:11 Czy wszystko wychodzi przez WYBORY?
00:25:28 Skutki niskich URODZEŃ w Polsce
00:29:53 Czy PREPARAT jest powiązany z AUTYZMEM?
00:39:19 Czy USA przeprowadzi BADANIA?
00:47:11 Dlaczego w PREPARATACH znajdują się metale ciężkie?
00:56:04 Czy dzięki USA coś się zmieni?
01:00:37 Jakie są komentarze po całej SYTUACJI?
01:09:48 Czy jest szansa na POWTÓRKĘ?
01:13:28 Czy Witczak uważa, że WSZYSTKIE preparaty są ZŁE?
01:22:15 Czy w NIEMCZECH jest mniej obowiązkowych preparatów?

https://youtube.com/watch?v=fIE24cnWBw0%3Fsi%3DJZuwBqy-JSKm6Klk

[poniżej to wklejone md]

Gietrzwałd obroniony, masoni odparci

Gietrzwałd obroniony, masoni odparci

Autor: AlterCabrio , 4 czerwca 2025

Prawa Polska odetchnęła z ulgą – wróg odstępuje od oblężenia. Nie stało się to jednak z powodu działania służb państwa polskiego, ale jakby wbrew im. Nie należy się łudzić – wielka korporacja zachodnia ma środki do tego, aby zdobyć poparcie polityków i urzędników dowolnego szczebla, tym bardziej, że dysponuje zasobami braci. Procedury państwa rzekomo demokratycznego nie powstrzymałyby planów korporacji. To nie państwo ani prawo zmusiły Lidl do odstąpienia, Episkopat również nie przyczynił się do obrony warmińskiego sanktuarium, choć miał taką możliwość i powinność. Oficjalne czynniki państwowe i kościelne nie stanęły na wysokości zadania. Zdecydowało o tym oddolne pospolite ruszenie Polaków w obronie Gietrzwałdu.

−∗−

Obraz tytułowy: Obrona Częstochowy, January Suchodolski, ok.1854 r. LINK

Gietrzwałd obroniony, masoni odparci

Dnia trzeciego czerwca 2025 roku przedstawiciele Lidl Polska wydali oficjalne oświadczenie, które przesłali również do Gazety Olsztyńskiej. W oświadczeniu Lidl Polska oznajmił, że wycofuje się z planu budowy centrum dystrybucyjnego w Gietrzwałdzie. Oficjalnym powodem są względy prawno-proceduralne.

Prawa Polska odetchnęła z ulgą – wróg odstępuje od oblężenia. Nie stało się to jednak z powodu działania służb państwa polskiego, ale jakby wbrew im. Nie należy się łudzić – wielka korporacja zachodnia ma środki do tego, aby zdobyć poparcie polityków i urzędników dowolnego szczebla, tym bardziej, że dysponuje zasobami braci. Procedury państwa rzekomo demokratycznego nie powstrzymałyby planów korporacji. To nie państwo ani prawo zmusiły Lidl do odstąpienia, Episkopat również nie przyczynił się do obrony warmińskiego sanktuarium, choć miał taką możliwość i powinność. Oficjalne czynniki państwowe i kościelne nie stanęły na wysokości zadania. Zdecydowało o tym oddolne pospolite ruszenie Polaków w obronie Gietrzwałdu.

Większość Polaków wciąż nie zdaje sobie sprawy ze znaczenia gietrzwałdzkiego sanktuarium. Nie uczy się tego na lekcjach historii ani religii. Modernistyczny Kościół jakby wstydził się tradycji zarówno katolickiej, jak i narodowej. Nie dziwi to, jeśli pozna się źródła i charakter modernizmu, czyli wiodącego nurtu współczesnego Kościoła. To zbiór najbardziej szkodliwych herezji, wywodzących się z gnostyckiej ezoteryki, wrogiej narodom i państwo narodowym. Moderniści nie lubią bronić tożsamości narodowej i niepodległości państwowej, za to świetnie dogadują się z protestantami, judaistami i masonami. Narodowcy powinni więc traktować modernistów jako docelowych sojuszników, ale nie swoich, lecz wrogów narodu. Gietrzwałd był świadkiem objawień Najświętszej Maryi Panny w 1877 roku. Potwierdziła swoją królewską godność, a przemawiając po polsku, dała narodowi polskiemu, niemczonemu, ruszczonemu i uciskanemu przez zaborców duchową siłę do podtrzymania wiary i obudzenia świadomości narodowej wśród ludu. Było to po Powstaniu Styczniowym i w czasie Kulturkampfu, gdy polskość i katolicyzm na ziemiach polskich prześladowane były ze szczególną zajadłością.

Współcześnie mamy podobne prześladowania wobec Polaków i katolików w państwie formalnie polskim, choć okupowanym przez Unię i lewactwo. Objawienia gietrzwałdzkie przyszły do nas w chwili najgłębszego moralnego upadku, marazmu i beznadziei. Do nowego sanktuarium zaczęły zjeżdżać rzesze pielgrzymów ze wszystkich zaborów, dzięki czemu spotkali się Polacy z różnych dzielnic. Miało to dobroczynny skutek dwojaki. Ożywienie uczuć patriotycznych w prostym ludzie polskim zaowocowało późniejszą odbudową państwa i zjednoczeniem narodu, zaś odnowa moralności przyniosła wzmocnienie rodzin i eksplozję demokratyczną w narodzie polskim, dzięki czemu miał kto to państwo zakładać, podtrzymywać, bronić, i w nim pracować. Objawienia w Gietrzwałdzie przyczyniły się walnie do odbudowy Polski, z czego chwalebnych owoców korzystamy po dziś dzień, choć w większości nieświadomie.

Wiedzą za to o tym nasi wrogowie, wie pruska hydra, wiedzą masoni. Jeśli ktoś wierzy, że o lokalizacji wielkich magazynów śmieci tuż obok sanktuarium decydowały wyłącznie kwestie ekonomiczne, bardzo jest naiwny. Owszem, ekonomia być może okazała się wiodąca dla urzędników i polityków, jednak z pewnością nie dla zleceniodawców. Oni pieniędzy mają tak dużo, że mogliby je sprzedawać w swoich sklepach, robią to zresztą pośrednio, pod postacią produktów.

Tu raczej chodzi o trzy rzeczy. Pierwsza, uderzyć w znienawidzoną wiarę katolicką, a szczególnie w Najświętszą Pannę, Królową Nieba, i zarazem Królową Polski. Druga, uderzyć w polskiego ducha, przetrącić Polakom moralny kręgosłup. Trzecia, zbadać, co jeszcze można zrobić Polakom, ile można im zabrać, jak bardzo im szkodzić, w jakim stopniu zniewolić, na jaką zuchwałość i brutalność wobec siebie pozwolą.

Co do elit, masoni osiągnęli pełne powodzenie. Aparat państwowy współpracował, większość tzw. elit społecznych okazała obojętność, episkopat zachował dyskretne milczenie. Stosunek pseudoelit, formalnie polskich i formalnie katolickich pokazał, czym kierują się ci ludzie – posłuszeństwem wobec układów, nastawionych na korupcję i kolaborację z wrogiem. Te zdradzieckie tendencje maskowane są poprawnością polityczną, która pozwala udawać, że nie chce się nikogo urazić, a w istocie skrywającą cynizm, podłość i tchórzostwo.

Zawiedli się jednak masoni ludem polskim. Ten pokazał, że wciąż są w jego łonie ludzie, będący Polakami nie tylko z nazwy, ale z sumienia, i katolikami nie tylko z obrzędu, lecz z wiary gorliwej. Mało tego, napaść wroga na Gietrzwałd tak wielkim odbiła się echem wśród Polaków w Polsce i na świecie, że jęk bólu przeszedł przez wszystkie polskie dziedziny. Zaraz jednak rozległ się okrzyk gniewu, i między tymi, co z serca są Polakami krążyć zaczęły wici. Masoni swoją wiedzę o Polakach czerpią z obserwacji pseudoelit, które sami nam podsunęli i zdeprawowali, myślą więc, że cały naród już ogarnęła ta sama patologia. Tu jednak sroga ich spotkała odprawa, lud polski stanął w obronie swoich świętości. Wpierw liczyli, że przeminą protesty, że wzorem tak wielu kapitulacji polskich i niepolskich przepchną swoją sprawę przez urzędy i trybunały.

Polacy jednak zaczęli się grupować, zawiązał się Ogólnopolski Komitet Obrony Gietrzwałdu, w Sejmie powstał Zespół Parlamentarny ds Obrony Gietrzwałdu. Zaczęto prowadzić akcję propagandową, pikiety pod sklepami Lidla w całej Polsce, zapowiedziano nawet protest pod jego niemiecką siedzibą. Jednocześnie obrońcy Kościoła i polskości korzystali ze wszystkich dostępnych środków prawnych.

Same jednak pokojowe protesty ani procedury nie odstraszyłyby masonów. Łamali oni już konwencjonalny opór w wielu krajach, dziś tam jest zamordyzm i mowa nienawiści.

Można mniemać, że głównym powodem ich rejterady jest gwałtowna zmiana nastrojów społecznych w Polsce, które już rzutują na politykę, a rzutować będą jeszcze bardziej. Zdecydowane wystąpienia Prezesa i posłów Konfederacji Korony Polskiej co prawda zostały potępione przez pseudoelity, ale wyraźnie poparte przez naród. Masoni przekonali się, że niedługo obrona krzyża może tak wyglądać, że do modlących się przy różańcu dołączą gniewni woje Chrobrego, Krzywoustego i Jagiełły. Zaiste, pomoc wszystkich ich diabłów mogła nie wystarczyć, gdyby na budowie zaczęły dziać się cuda.

_______________

Gietrzwałd obroniony, masoni odparci, Bartosz Kopczyński, 4 czerwca 2025

============================================

Co chciał wybudować Lidl w okolicach Gietrzwałdu? 

Przypomnijmy: Lidl chciał wybudować składowisko tysięcy ton niebezpiecznych odpadów nieopodal słynnego sanktuarium maryjnego w Gietrzwałdzie – miejsca jedynych w Polsce potwierdzonych przez Kościół objawień.

W Karcie Informacyjnej Przedsięwzięcia pn. „Budowa Centrum Dystrybucyjnego LIDL Gietrzwałd wraz z infrastrukturą techniczną”, która dotyczyła planowanej inwestycji, wskazano, że rocznie zbierane miałyby być następujące ilości odpadów:

  • „75 ton opakowań zawierających pozostałości substancji niebezpiecznych lub nimi zanieczyszczonych
  • 75 ton opakowań z metali zawierających niebezpieczne porowate elementy wzmocnienia konstrukcyjnego, np. azbest
  • 150 ton materiałów i tkanin zanieczyszczonych substancjami niebezpiecznymi
  • 500 ton zużytych urządzeń zawierających m.in. freony i HCFC (organiczne związki z grupy freonów) 
  • 250 ton zużytych urządzeń zawierających inne niebezpieczne elementy
  • 500 ton nieorganicznych odpadów zawierających substancje niebezpieczne
  • 500 ton organicznych odpadów zawierających substancje niebezpieczne
  • 250 ton lamp fluorescencyjnych i innych odpadów zawierających rtęć
  • 300 ton urządzeń zawierających freony
  • 300 ton baterii i akumulatorów
  • 350 ton innych zużytych urządzeń elektrycznych i elektronicznych zawierających niebezpieczne składniki”.

Obiekt miał mieć długość 440 m, szerokość 150 m, a wysokość 24 m.

„To będzie ogromny budynek, stanowiący dominantę w historycznym układzie krajobrazowym Gietrzwałdu” – mówił nam Jerzy Szmit, były marszałek województwa.

Niepokojące były także dane dotyczące planowanego ruchu. Wynikało z nich, że spokojną, urokliwą wieś czeka nie lada rewolucja. „Centrum będzie pracować 7 dni w tygodniu/24 h/doba. Ruch pojazdów dobowy: osobowych – 180, TIR-ów – 160 (miejsc parkingowych na 299 os. i 148 TIR, każde miejsce parkingowe użyte będzie raz na dobę). Pojazdy będą wyjeżdżać na DK16, która od Gietrzwałdu do Ostródy jest jednopasmowa, bez pobocza” – takie były założenia inwestycji.

Protestujący przeciw inwestycji – m.in. Komitet Obrony Gietrzwałdu – alarmowali również, że poprzez niwelacje gruntów i przez prace ziemne zniszczona zostałaby rzeźba chronionego terenu. Fakt, iż Lidl wycofał się z realizacji tej niezwykle szkodliwej inwestycji, wynika przede wszystkim z ogromnego zaangażowania mieszkańców, którzy niejednokrotnie organizowali wiele akcji protestacyjnych. 

W miłującym pokój świecie

W miłującym pokój świecie

4.06.2025 Stanisław Michalkiewicz nczas/w-milujacym-pokoj-swiecie

Wysiłki sztabów wyborczych panującego nam miłościwie od ponad 20 lat duopolu, by w związku z wyborami prezydenckimi doprowadzić obywateli naszego nieszczęśliwego kraju do stanu onieprzytomnienia, nie do końca się udały.

Frekwencja w pierwszej turze osiągnęła 67,31 proc., a więc była tylko o 5 proc. wyższa niż frekwencja w „kontraktowych” wyborach parlamentarnych w 1989 roku, a w dodatku różnica między obywatelem Trzaskowskim Rafałem, reprezentującym niezmiennie zadowolony ze swego rozumu Jasnogród, a obywatelem Nawrockim Karolem, mianowanym „kandydatem obywatelskim” przez Naczelnika Państwa, obywatela Kaczyńskiego Jarosława, nie przekroczyła 2 proc.

Jakby tego było mało, prawie 15 proc. głosów zebrał kandydat Konfederacji Sławomir Mentzen, a największą siurpryzą było ponad 6 proc. głosów poparcia zebranych przez Grzegorza Brauna, któremu eksperci początkowo nie dawali nawet złamanego procenta, wskutek czego niezależne media głównego nurtu posłusznie pomijały go w notowaniach, a kiedy już nie mogły, to przynajmniej go „nie doszacowywały”.

Na kłopoty „marsze”

Ciekawe, czym zakończyła się druga tura, bo można było odnieść wrażenie, że sztaby już nie wiedzą, jak tumanić suwerenów i planowały „marsze”. W jednym mieli maszerować patrioci-folksdojcze, a w drugim, konkurencyjnym – patrioci-szabesgoje, jako że jego organizatorem jest ekspozytura Stronnictwa Amerykańsko-Żydowskiego, które wespół ze Stronnictwem Pruskim tworzy wspomniany duopol. Wysyp patriotów-folksdojczów na pierwszy rzut oka może dziwić, ale podobnie rzeczy zdarzały się u nas i wcześniej – żeby wspomnieć np. „patriotów-księży”. Jak się okazuje, patriotów u nas nie brakuje.

Tak czy owak, druga tura wyborów wszystko wyjaśniła, chyba że promotorzy demokracji kierowanej uczynią i u nas cud nad urną, jaki zdarzył się w Rumunii – czego też wykluczyć nie można – bo kto to wdział, żeby w demokracji pozostawiać suwerenom swobodę wyboru? Suwerenowie – owszem – mogą sobie głosować, ale przecież nie tak, jakby im się chciało, tylko tak, jak powinni, żeby było dobrze.

Myślę, że wśród folksdojczów-patriotów znajdą się siły, które sprawią, że i nasz nieszczęśliwy kraj stanie się bardziej przewidywalny – jako że nieprzewidywalność zasmuca Reichsfuhrerin Urszulę Wodęleje, co z kolei może wzbudzać jaskółczy niepokój w głębi serca gorejącego obywatela Tuska Donalda, który ma tu pilnować interesu. Jak tam będzie, tak tam będzie, bo – jak mówił dobry wojak Szwejk – jeszcze nigdy tak nie było, żeby jakoś nie było.

Ameryka traci serce…

Tymczasem poza naszym nieszczęśliwym krajem, który – za sprawą sztabów wyborczych i funkcjonariuszy Propaganda Abteilung z niezależnych mediów głównego nurtu – zdaje się pogrążać w stanie onieprzytomnienia wyborczego, jest jeszcze reszta świata, w którym nurtują procesy co najmniej tak samo doniosłe i brzemienne w skutki jak zwycięstwo któregoś z obecnych faworytów. Oto po zawarciu przez Stany Zjednoczone umowy „mineralnej” z Ukrainą Ameryka jakby straciła serce do kończenia wojny, jaką do niedawna cały miłujący pokój świat prowadził z Rosją do ostatniego Ukraińca. Nie tylko serce – ale jakby również i zainteresowanie tą całą wojną, która w związku z tym może przekształcić się w „wojnę zapomnianą”, jakich wiele ślimaczy się na świecie.

Ponieważ natura nie znosi próżni, zwłaszcza próżni politycznej, to po osłabieniu przez Amerykę żywego zainteresowania tą wojną sprawy w swoje ręce próbuje wziąć Europa, która wyłoniła z siebie „koalicję chętnych”. Nazwa tej koalicji wprost zmusza do postawienia pytania – chętnych do czego? Pewne światło na tę sprawę rzucił amerykański generał Kellogg, wyjaśniając, że chodzi o wysłanie na Ukrainę „sił pokojowych”, które zajęłyby tereny na prawym brzegu Dniepru, uniemożliwiając w ten sposób rosyjskiemu prezydentowi Putinowi zajęcie również tej części Ukrainy.

Warto dodać, że „koalicję chętnych” tworzą Angielczykowie, którzy w styczniu zawarli z Ukrainą „stuletnie partnerstwo”, Francja, Niemcy – no i właśnie; generał Kellog wspominał również o naszym nieszczęśliwym kraju, którego premier, obywatel Tusk Donald, wziął nawet udział w sławnej pielgrzymce do Kijowa, podczas której nie tylko wyznaczono mu miejsce w osobnym wagonie, ale i nie dopuszczono do konfidencji, przy rozrywkach, jakim podobno oddawali się przedstawiciele państw poważnych. Oczywiście obywatel Tusk Donald w związku z wyborami prezydenckimi zaklinał się, że o wysłaniu naszej niezwyciężonej armii na Ukrainę mowy być nie może, a wtórował mu wicepremier i minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz – ale czy zarówno jeden, jak i drugi wytrwa w swojej zatwardziałości również po wyborach, zwłaszcza gdy Reichsfuhrerin Urszula Wodęleje chwyci za słuchawkę? Wprawdzie obywatel Nawrocki Karol podpisał Sławomirowi Mentzenowi cyrograf, że na wysłanie naszej niezwyciężonej armii na Ukrainę się nie zgodzi – ale czy ktoś będzie go o to pytał, nawet gdyby wygrał II turę wyborów prezydenckich? Wszak generał Kellogg dawał do zrozumienia, jakby sprawa była przesądzona, a skoro tak, to nie sądzę, by Naczelnik Państwa próbował wierzgać przeciwko ościeniowi.

Ale ewentualna wysyłka naszej niezwyciężonej armii na Ukrainę to jedna sprawa, a sprawą drugą jest kształt „sprawiedliwego pokoju”, który ma być wynegocjowany przez stronę ukraińską i rosyjską pod auspicjami Stolicy Apostolskiej. Czy Leon XIV przekona zimnego ruskiego czekistę Putina, by oddał prezydentowi Zełeńskiemu Krym oraz resztę terytoriów zajętych przez armię rosyjską i – przypomnę – już oficjalnie wcielonych do Federacji Rosyjskiej, czy też sprawiedliwy charakter pokoju zostanie zrealizowany w jakiś inny sposób? Generał Załużny, ongiś głównodowodzący ukraińską armią, a obecnie ambasador Ukrainy w Londynie, podaje taką możliwość w wątpliwość i trudno się z nim nie zgodzić, a zwłaszcza w sytuacji gdy „wszyscy” pragną „zakończenia wojny”. Zmuszenie Rosji, by oddała to, co zajęła, oznaczałoby raczej kontynuowanie wojny, i to przez dziesięciolecia, a nie jej zakończenie. W tej sytuacji jak tu zadośćuczynić sprawiedliwości? Nie ma rady, tylko trzeba będzie obmyślić Ukrainie jakąś rekompensatę, co dla „koalicji chętnych” a także dla USA może być o tyle łatwiejsze, że ani Wielka Brytania, ani Francja, ani nawet Niemcy, nie mówiąc o USA, z Ukrainą nie graniczą. Z Ukrainą graniczy tylko jedno państwo wchodzące w skład „koalicji chętnych”, czyli Polska.

Jak zrealizować „sprawiedliwy pokój”?

Żeby jednak zrealizować „sprawiedliwy pokój” tym kosztem, trzeba będzie wymyślić jakąś formułę, która by przynajmniej części naszych obywateli nie kojarzyła się z kolejnym rozbiorem, tylko przeciwnie – z wkroczeniem na mocarstwowy „szlak jagielloński”. Bąka w tej sprawie puścił kilka lat temu w przemówieniu z okazji 3 maja sam pan prezydent Andrzej Duda, stręcząc naszemu mniej wartościowemu krajowi, będącemu „sługą narodu ukraińskiego”, przesławną „unię” z Ukrainą. Potem, najwyraźniej skarcony przez kogoś starszego i mądrzejszego, już o tym nie wspominał – ale co się powiedziało, to się powiedziało. Jeszcze za głębokiej komuny Janusz Wilhelmi przestrzegał, by nie ulegać pierwszym odruchom – bo mogą być uczciwe – ale być może pan prezydent Duda o tym zapomniał, tym bardziej że odruch, któremu mógł wtedy ulec, nie był wcale „uczciwy”, tylko zwyczajnie – głupi.

Jak widzimy, najważniejsze dopiero przed nami, tym bardziej że dzięki dotychczasowemu futrowaniu Ukrainy pieniędzmi i bronią bez żadnej kontroli tamtejsi oligarchowie przejmują rozmaite przedsiębiorstwa w naszym nieszczęśliwym kraju, nawet bez konieczności uruchamiania tutaj „wołynki”, która zawsze, dzięki niezwykle licznej ukraińskiej diasporze, wziętej przez Polskę na swoje utrzymanie, zawsze jest przecież możliwa, gdyby nasz mniej wartościowy naród tubylczy chciał stanąć dęba. Chyba nikt przytomny nie wyobraża sobie, by nasza niezwyciężona armia stanęła po stronie wyrzynanych? Przeciwnie – pod zwierzchnictwem Volksdeutsche Partei, do której doszlusowało wielu tubylczych banderowców, prędzej by spacyfikowała nasz mniej wartościowy naród tubylczy, jak to było w 1981 roku.

A potem, tzn. po 80 latach, może ktoś te wszystkie szczątki ekshumuje – albo i nie, bo po co rozdrapywać stare rany, co to właśnie pozarastały błoną podłości? „Wołynka” z 1943 roku poucza nas bowiem, że zbrodnia popłaca. Jakże inaczej, skoro żadna z polskich sił politycznych nie formułuje żadnego, niechby najbardziej powściągliwego programu powrotu Polski na tamte terytoria? Co innego takie Węgry – no ale tamtejsza bezpieka, w odróżnieniu od naszej swołoczy, co to wysługuje się każdemu w zamian za obietnicę dalszego pasożytowania na mniej wartościowym narodzie tubylczym, przeszła na stronę umęczonego narodu węgierskiego, czego nie może ścierpieć nie tylko Reichsfuhrerin Urszula Wodęleje, ale i europejskie Judenraty.

A skoro o Judenratach mowa, to niepodobna nie zahaczyć o poczynania bezcennego Izraela, który właśnie, na oczach całego miłującego pokój i sprawiedliwość świata, kontynuuje operację „ostatecznego rozwiązania kwestii palestyńskiej” w Strefie Gazy i na Zachodnim Brzegu. Ale to tylko drobiazg niewątpliwy w porównaniu z cierpliwym i metodycznym urzeczywistnianiem przez bezcenny Izrael idei „wielkiego Izraela”. Ta idea ma bardzo stary rodowód, wywodząc się z kontraktu, jaki pewien mezopotamski koczownik zawarł ze Stwórcą Wszechświata. W zamian za to, że koczownik będzie Stwórcy Wszechświata słuchał i mu kadził, Stwórca Wszechświata zobowiązał się do wydzielenia potomstwu wspomnianego koczownika obszaru „od wielkiej rzeki egipskiej do rzeki wielkiej, rzeki Eufrat”. Pierwsza faza, obejmująca doprowadzenie zamieszkujących tam narodów do stanu obezwładnienia, właściwie już się zakończyła, a teraz przychodzi pora na rozwiązanie ostateczne.

Tu jednak na przeszkodzie stoi złowrogi Iran i właśnie wywiad amerykański przed kilkoma dniami doniósł, że nie bacząc na zaklęcia prezydenta Trumpa, który zamierza prowadzić ze Złowrogim Iranem jakieś „rozmowy”, izraelski premier Beniamin Netanjahu podjął decyzję o przeprowadzeniu uderzenia na Iran, i to nie takiego rytualnego, jak to miało miejsce w konflikcie między Indiami i Pakistanem, tylko prawdziwego. Ciekawe, co w takiej sytuacji zrobią amerykańscy twardziele; czy odważą się sprzeciwić bezcennemu Izraelowi, czy też z podkulonymi ogonami poddadzą się izraelskiemu przewodnictwu? Tego jeszcze nie wiemy, ale uczeni radzieccy wynaleźli bardzo prosty sposób przewidywania przyszłości: wystarczy trochę poczekać. Więc czekamy – bo cóż innego możemy zrobić?

Francja. Zlikwidowali wszystkie Strefy Czystego Transportu.

Zlikwidowali wszystkie Strefy Czystego Transportu.

Wygrała równość i inkluzywność

[jednak bełkot o inkluzywności został… md]

Wiktor Seredyński motoryzacja/zlikwidowali-wszystkie-strefy-czystego-transportu-wygrala

O Strefach Czystego Transportu mówi się od wielu lat, a dyskusje na temat równego traktowania kierowców wciąż nie milkną. W jednym z europejskich krajów zwyciężyła idea inkluzywności promowana przez środowiska progresywne. Ostatecznie rząd podjął decyzję o likwidacji „stref niskiej emisji” (ZFE).


Francuzi wycofują się ze Stref Czystego Transportu.

Francuzi wycofują się ze Stref Czystego Transportu.Mohamad Salaheldin Abdelg Alsayed/AnadoluGetty Images


Francuskie Zgromadzenie Narodowe zagłosowało za likwidacją wszystkich stref czystego transportu, krytykowanych za brak widocznej poprawy jakości powietrza i wykluczenie społeczne.

Strefy ZFE początkowo miały poprawić jakość powietrza w aglomeracjach, lecz ostatecznie uznano je za nieskuteczne i niesprawiedliwe dla mniej zamożnych obywateli.

Decyzja rządu jeszcze musi zostać zatwierdzona przez Senat i Radę Konstytucyjną, a sytuację w dalszym ciągu komentują przedstawiciele wszystkich stron politycznych.

Niebawem minie rok, odkąd w Warszawie funkcjonuje pierwsza Strefa Czystego Transportu. Niebawem do tego grona dołączy Kraków i wszystko wskazuje na to, że wprowadzeniem SCT zainteresowane są także inne miasta wojewódzkie. We Francji działa około czterdziestu takich obszarów, jednakże sposób ich wdrażania oraz kryteria stosowania różnią się w zależności od regionu. Pierwsze ZFE (Zones à Faibles Émissions) wprowadzono w 2019 r., a przepisy zostały rozszerzone w 2021 r.

Strefy ekologiczne zostały powołane na mocy dekretu z czerwca 2016 r. Każde miasto samodzielnie decyduje, czy kierowcy muszą posiadać specjalną plakietkę Crit’Air, a także określa, jakie pojazdy spalinowe – w zależności od spełnianych norm emisji – mogą wjeżdżać do strefy. Poziom 0 zarezerwowany jest dla pojazdów elektrycznych, a poziom 5 dla pojazdów najbardziej zanieczyszczających środowisko.


Znaki drogowe we Francji informujące o ograniczeniach dostępu dla określonych typów pojazdów oraz godzinach obowiązywania ruchu, widoczne piktogramy autobusów, samochodów i motocykli, przejrzyste oznaczenia czasowe i wyjątki.

Pojazdy klasyfikowane były według sześciu poziomów.Mohamad Salaheldin Abdelg Alsayed/AnadoluGetty Images


SCT do likwidacji. Zgromadzenie Narodowe podjęło decyzję


Jak informuje Le Figaro, francuskie Zgromadzenie Narodowe podjęło w ubiegłą środę decyzję o likwidacji wszystkich działających we Francji stref czystego transportu. Ich celem była poprawa jakości powietrza poprzez ograniczenie emisji CO2 generowanych z pojazdów spalinowych. Według Santé Publique France, każdego roku dochodziło do około 40 tys. zgonów spowodowanych chorobami układu oddechowego.

Francuskie prawo nakładało obowiązek tworzenia stref ZFE we wszystkich aglomeracjach liczących ponad 150 tys. mieszkańców. Obowiązek posiadania plakietki Crit’Air dotyczył nie tylko mieszkańców, lecz także turystów. Kara za brak winiety lub złamanie zakazu wjazdu mogła sięgać nawet 135 euro, czyli około 570 złotych.


Naklejka ekologiczna Crit'Air umieszczona w lewym dolnym rogu szyby samochodu, jasna zielona etykieta z symbolem auta i kodem QR, tło lekko rozmyte.

Winieta Crit’Air zezwalała na wjazd do obszarów objętych zakazem. Jej brak wiąże się z mandatem w wysokości do 135 euro.Mohamad Salaheldin Abdelg Alsayed/AnadoluGetty Images


Francja znosi strefy czystego transportu


Strefy ZFE są krytykowane niemal przez wszystkie ugrupowania francuskiej sceny politycznej. Wśród głównych zarzutów pojawia się brak zauważalnej poprawy jakości powietrza, a także wykluczenie tej części społeczeństwa, której nie stać na zakup nowszego, bardziej ekologicznego auta.

Wszyscy są za poprawą jakości powietrza, ale uważamy, że nie można tego robić kosztem wykluczenia społecznego


argumentował Ian Boucard, poseł LR (Republikanie).

Minister ds. transformacji ekologicznej w rządzie Emmanuela Macrona, Agnès Pannier-Runacher, przekonywała, że strefy niskiej emisji przyczyniły się do zmniejszenia liczby przedwczesnych zgonów spowodowanych zanieczyszczeniem powietrza. Zaproponowała, aby ZFE obowiązywały wyłącznie w Lyonie i Paryżu, jednak propozycja ta nie została przyjęta. Za zniesieniem stref niskiej emisji zagłosowało 98 francuskich parlamentarzystów, przeciw było 51.

Jak po cichu, zadem, Australia wycofuje się ze szpryc. USA, Dania też.

https://blog.maryannedemasi.com/p/australia-quietly-pivots-on-covid

Nie było konferencji prasowej ani medialnego blitz. Właściwie, nie było żadnego ogłoszenia.

Jednak około 2 maja [na stronie rządowej jest data 2 czerwca] 2025 r. australijski Departament Zdrowia po cichu wycofał  zalecenie  szczepienia przeciwko COVID-19 zdrowych dzieci i młodzieży poniżej 18. roku życia.

Zmiana została wprowadzona do internetowej aktualizacji Australijskiego Podręcznika Szczepień – nie było nagłówka, oświadczenia ministra ani kampanii medialnej informującej opinię publiczną.

Po raz pierwszy od rozpoczęcia szczepień australijskie władze ds. zdrowia ogłosiły, że dziecko nie potrzebuje szczepionki, chyba że cierpi na choroby współistniejące.

Australia dołącza do rosnącej listy krajów wycofujących się z powszechnego podejścia do szczepień populacji niskiego ryzyka.

W USA urzędnicy ds. zdrowia pod przewodnictwem Sekretarza HHS Roberta F. Kennedy’ego Jr. niedawno wycofali rutynowe zalecenia dotyczące szczepień przeciwko COVID-19 dla zdrowych dzieci i kobiet w ciąży.

CDC pozostawia teraz tę kwestię „ wspólnemu podejmowaniu decyzji ” – milcząco przyznając, że poprzednie uniwersalne podejście mogło być przesadzone.

Tymczasem Dania była o krok przed innymi.

Firma przestała zalecać szczepienie zdrowym dzieciom już w 2022 r., powołując się na dane pokazujące, że ciężki przebieg COVID-19 u dzieci jest niezwykle rzadki, a korzyści płynące z masowych szczepień nie przewyższają szkód.

Zmiana polityki Australii może być spóźniona, ale uderzające jest to, jak cicho została przeprowadzona — i jak wiele jest w niej ukrytych ustępstw.

Przez lata każdy, kto kwestionował potrzebę szczepienia zdrowych dzieci, był odrzucany jako antynaukowy lub niebezpieczny. Teraz te same władze, które szeroko promowały szczepionki, po cichu się z tego wycofują.

A zdarzenia niepożądane, które krytycy podnieśli na początku — zapalenie mięśnia sercowego, zapalenie osierdzia i inne powikłania poszczepienne — nie są już kwestią marginalną. Są uwzględniane w oficjalnych ocenach ryzyka.

Zmiana ta następuje w momencie, gdy ramy prawne i regulacyjne, które umożliwiły szybką akceptację szczepionek mRNA, są poddawane coraz większej kontroli.

W Australii dr Julian Fidge, lekarz rodzinny i były farmaceuta, wytoczył proces, w którym zakwestionował legalność zatwierdzenia szczepionki.

Twierdzi, że szczepionki mRNA firm Pfizer i Moderna powinny zostać sklasyfikowane jako „organizmy genetycznie modyfikowane” zgodnie z ustawą o technologii genetycznej z 2000 r . i w związku z tym przed wprowadzeniem na rynek wymagana jest licencja Urzędu Regulacji Technologii Genetycznej (OGTR).

Sąd jednak oddalił sprawę z przyczyn proceduralnych, orzekając, że dr Fidge nie miał podstaw prawnych do jej kontynuowania.

Sprawa ta zwróciła jednak uwagę na to, czy produkty te nie były kierowane za pośrednictwem niewłaściwej ścieżki regulacyjnej.

To pytanie jest obecnie w centrum petycji obywatelskiej w USA, złożonej do FDA w styczniu 2025 r., w której twierdzono, że agencja „niesłusznie i nielegalnie” zatwierdziła szczepionki mRNA przeciwko COVID-19, traktując je jako konwencjonalne leki biologiczne, a nie terapie genowe.

Niedziela: Biłgoraj, Warszawa – comiesięczne Msze Święte za Ojczyznę i Pokutne Marsze Różańcowe

Biłgoraj, Warszawa – comiesięczne Msze Święte za Ojczyznę i Pokutne Marsze Różańcowe

04/06/2025 antyk2013

Z Maryją Królową Polski modlić się będziemy o Polskę wierną Bogu, Krzyżowi i Ewangelii, o wypełnienie Jasnogórskich Ślubów Narodu

BIŁGORAJ – w każdą drugą niedzielę miesiąca w kościele pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny o godz. 18.00 Msza Święta za Ojczyznę i Pokutny Marsz Różańcowy!

=========================================

WARSZAWA – zapraszamy na comiesięczny Pokutny Marsz Różańcowy, który już od 9 lat odbywa się w stolicy. Rozpoczynamy Mszą Świętą o godz. 8.00 w kościele św. Andrzeja Apostoła i św. Brata Alberta na pl. Teatralnym 20, po niej udajemy się ulicami Warszawy pod Sejm RP.

Zgodnie ze słowami Najświętszej Dziewicy Maryi (zawartych we wszystkich uznanych objawieniach) modlitwa na Różańcu Świętym jest ostatnim ratunkiem dla świata. To jest FAKT – władze tego świata, odrzucają Boga a na Jego miejsce intronizują zachcianki człowieka (lub w najlepszym wypadku sentymentalnie celebrują humanizm).

Trasa naszego comiesięcznego Pokutnego Marszu Różańcowego w Warszawie:  Po drodze z placu Teatralnego idziemy ogarniając modlitwą Różańca Świętego ważne instytucje i ministerstwa położone przy Krakowskim Przedmieściu, modlimy się za Prezydenta RP pod jego siedzibą, skręcamy w  ul. Świętokrzyską by modlić się pod Ministerstwem Finansów, później przy pl. Powstańców Warszawskich 7 dochodzimy do budynku TVP, gdzie mieszczą się główne studia informacyjne telewizji publicznej (przez dziesięciolecia komunizmu i liberalizmu siejących nienawiść oraz kłamstwa). Modlić się będziemy o konieczne zmiany w mediach i nawrócenie środowisk dziennikarskich. Kierujemy się później w stronę placu Trzech Krzyży i na ul. Wiejską aby ogarnąć modlitwą władze ustawodawcze naszego Kraju. Zakończenie Pokutnego Marszu Różańcowego będzie pod Sejmem i Senatem RP (wcześniej podejdziemy pod ambasadę Kanady, gdzie Panu Bogu i Jego Matce zawierzać będziemy Mary Wagner, która toczy samotny bój o przestrzeganie prawa Bożego w Kanadzie).

Będziemy się modlić o ustanie kłamliwych ataków na nasz Kościół i Ojczyznę, o nawrócenie nieprzyjaciół i pojednanie ludzi, narodów i państw na fundamencie prawdy, aby wobec ofiar zbrodni i ludobójstwa nastąpiło sprawiedliwe zadośćuczynienie za zło jakiego doświadczyli od prześladowców.

Będziemy modlić się także o to by dla wszystkich narodów, dawniej i dziś zamieszkujących ziemie Rzeczypospolitej i Europę Środkowo Wschodnią, Jezus Chrystus był  j e d y n ą  Drogą, Prawdą i Życiem, o to też by na ziemiach nasączonych krwią ofiarną poprzednich pokoleń umocniona została święta wiara katolicka, poza którą nie ma zbawienia, by porzucone zostały błędne wyznania i religie wiodące na bezdroża nienawiści

Jak zmieniało się poparcie dla kandydatów w ciągu 1 czerwca.

Okazuje się, że przez cały dzień prezydentem był Karol Nawrocki. Sondaż Exit Poll OGB dla Telewizji Republika