Donald Trump wraca do Białego Domu: Chiny, klimatyści i lewaccy cenzorzy w panice

Donald Trump wraca do Białego Domu:

Chiny, klimatyści i lewaccy cenzorzy w panice

Agnieszka Stelmach pch2/trump-wraca-do-bialego-domu-kto-w-panice

(Fot. EPA/CRISTOBAL HERRERA-ULASHKEVICH Dostawca: PAP/EPA.)

Chociaż nie ogłoszono ostatecznych wyników, wyborcze zwycięstwo Donalda Trumpa wydaje się być pewne. Portal Newsmax jako pierwszy zdecydował się podać o godzinie 1:23 w nocy, że Trump zostanie 27. prezydentem Stanów Zjednoczonych. Potem także inne stacje telewizyjne uznały, iż kandydatka Demokratów nie ma szans na odbicie kluczowych stanów. Jednocześnie już wiadomo, że Republikanie odzyskali nieznaczną przewagę w Senacie. Stąd będą mieć wpływ na nominacje kandydatów do czołowych stanowisk w państwie, w tym sędziów. Waha się kwestia utrzymania przewagi partii Trumpa w Izbie Reprezentantów.

Jak okazało się dość szybko, była głowa państwa uzyskała przewagę w Pensylwanii, co wraz ze zwycięstwem w innych stanach daje mu kluczowe 270 głosów elektorskich niezbędnych do stania się 47. prezydentem Stanów Zjednoczonych.

Mimo zaciętej rywalizacji, Harris nie była w stanie pokonać swego rywala. Potem, w miarę napływania danych po przeliczeniu większej liczby głosów w różnych stanach, przewaga Trumpa stawała się coraz bardziej widoczna. Na tyle, że redakcja Newsmax, a za nią kolejne media zdecydowały się mówić – przed ogłoszeniem oficjalnych wyników – iż Trump wygrał wybory.

Kandydat Republikanów pokonał Harris w kluczowych stanach „wahadłowych”: Georgii, Karolinie Północnej, Pensylwanii i Michigan.

Republikanie w Georgii wygrywali co drugie wybory od 1996 roku. W 2020 r. to Joe Biden miał nieznaczną przewagę w tym stanie. By lepiej prognozować zwycięstwo danego kandydata – a nie można zapominać, że jednak wyścig prezydencki był dość wyrównany – dla Trumpa i Harris kluczowe były sukcesy w siedmiu stanach: Arizona, Georgia, Pensylwania, Karolina Północna, Wisconsin, Michigan i Nevada.

Trump najpierw zajął Karolinę Północną, następnie Georgię, Pensylwanię i Wisconsin.

Wraz ze spływającymi wynikami wyborów nastroje w sztabie kandydatki Demokratów robiły się coraz gorsze. Współprzewodniczący kampanii Harris, Cedric Richmond, powiedział publiczności zgromadzonej na wieczorze wyborczym na Uniwersytecie Howarda, że ​​obecna wiceprezydent nie będzie przemawiała, ale sztab nie rezygnuje z walki z Trumpem.

Już wcześniej ambasadorowie amerykańcy w stolicach europejskich, za wyjątkiem Rzymu, odwołali imprezy wyborcze, podczas których dyplomaci, dziennikarze i politycy spotykali się w oczekiwaniu na wyniki.

Republikanie mogą być zadowoleni także z odzyskania przewagi – co prawda nieznacznej – w Senacie. Dzięki temu będą mieć wpływ na nominację sędziów i wysokich urzędników na kluczowe stanowiska w państwie. Zadecydowało zwycięstwo dwóch kandydatów w Wirginii Zachodniej i Ohio. Waha się kwestia zachowania większości w niższej Izbie Reprezentantów, chociaż i tu republikanie odnotowali także pierwsze zyski. Wygrali w kontrolowanym przez rywali okręgu w Pensylwanii, który obejmuje Scranton, rodzinne miasto prezydenta Joe Bidena. Przejęli też mandaty w Karolinie Północnej, której granice jako okręgu wyborczego zostały zmienione na korzyść Demokratów. Ci zaś  zdobyli mandaty trzymane dotąd przez Republikanów w północnej części stanu Nowy Jork oraz w Alabamie, którego granice zmieniono w związku z nakazem Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych, wymagającego utworzenia okręgu z większością czarnych. Do przejęcia kontroli nad niższą Izbą Demokraci potrzebują „odbić” co najmniej sześć mandatów. Wyniki dotyczące Izby Reprezentantów będą znane za kilka dni. Różnice między partiami są nieznaczne i w razie przejęcia Izby przez Demokratów, administracja Trumpa może mieć utrudnione rządzenie.

Jeśli nie wydarzy się nic nadzwyczajnego, to Donald Trump ma szansę zostać zaprzysiężonym na drugą kadencję, niemal cztery lata po opuszczeniu Białego Domu w atmosferze skandalu i z niepewną przyszłością polityczną. Niektórzy komentatorzy „pogrzebali” go za życia, uważając, że jest politycznie „skończony”.

Mierzył się nie tylko z licznymi oskarżeniami i procesami, ale także dwukrotnie usiłowano go pozbawić życia w trakcie kampanii prezydenckiej. Był również regularnie sekowany z dostępu do mediów głównego nurtu. Trump ma szansę być pierwszym prezydentem od ponad 120 lat, który stracił Biały Dom, a następnie wrócił i zdobył go ponownie – po Groverze Clevelandzie w 1892 roku.

Wyborców interesują sprawy migracji, bezpieczeństwa i wysokich kosztów życia

Amerykanie, wybierając Trumpa, mają nadzieję, że zajmie się on kwestiami inflacji, wysokich kosztów życia, migracji, a także wzrostem przestępczości i niestabilnością za granicą.

Co ciekawe, mimo usilnych zabiegów kampanii Harris, starającej się pozyskać absolutne poparcie ludności kolorowej, na Trumpa chętnie zagłosowali Latynosi – w tym wielu młodych mężczyzn – a także czarni i wyznawcy islamu.

Trump zobowiązał się do przeprowadzenia największej operacji deportacyjnej w historii kraju. Ma kontynuować obniżanie podatków, walczyć z ideologią gender, w tym w szczególności z przywilejami transseksualistów, które zmotywowały wiele środowisk do wszczęcia kontrrewolucji kulturowej. Ma zamknąć Departament Edukacji i nałożyć powszechne wysokie cła na towary importowane z zagranicy. Jednocześnie obiecał ograniczyć regulacje dotyczące ochrony środowiska i klimatu.

W trakcie kampanii wykonał woltę, uznając, że drażliwa kwestia swobody zabijania dzieci nienarodzonych powinna być rozstrzygana przez same stany. Obecnie, przy okazji wyborów prezydenckich i uzupełniających do Kongresu, w czterech stanach zagłosowano za utrzymaniem tak zwanych praw do aborcji. Są to: Missouri, Kolorado, Maryland i Nowy Jork. Na Florydzie zwycięstwo odnieśli obrońcy życia, a w pięciu innych stanach, w których głosowano nad poprawkami do stanowych konstytucji w tej sprawie, wyniki nie są jeszcze znane. Zwolennicy aborcji muszą teraz zwrócić się do sądów, aby uchyliły antyaborcyjne regulacje lub dostosowały je do wyników referendów w tej kwestii.

Orban: „piękne zwycięstwo”. Trump: „złoty wiek Ameryki”

Premier Węgier Victor Orban, do którego Trump zawsze zwracał się w pierwszej kolejności, jeśli chciał wiedzieć, co się dzieje w Europie, cieszy się z „pięknego zwycięstwa” kandydata Republikanów. Orban wskazał, że Europa będzie musiała przemyśleć swoje poparcie dla Ukrainy, bo Trump z pewnością będzie dążył do jego ograniczenia, a Europa „nie będzie w stanie sama udźwignąć ciężaru wojny”. W niedzielę przed wyborami węgierski przywódca mówił: – My [w Europie] musimy zdać sobie sprawę, że jeśli w Ameryce będzie prezydent opowiadający się za pokojem – w co nie tylko wierzę, ale także tak odczytuję dane – jeśli wydarzy się to, czego się spodziewamy i Ameryka stanie się pro-pokojowa, to Europa nie może pozostać pro-wojenna. Kwestia ukraińska ma być priorytetowo potraktowana podczas spotkania Europejskiej Wspólnoty Politycznej w Budapeszcie.

Ekipa Orbana pomagała sztabowi Trumpa w zakresie polityki migracyjnej i prorodzinnej. Zresztą mówił o tym także były komisarz europejski ds. jednolitego rynku Thiery Breton, strasząc, że jeśli Trump wygra, będzie wraz z Orbanem prowadził „przerażającą politykę w obronie tradycyjnej rodziny”. Eurokrata dodał, że taki wybór oznaczać będzie „katastrofę dla Europy”.

Sam kandydat Republikanów na prezydenta zabrał głos, obiecując, że Amerykę czeka „złoty wiek”. Zwracając się do swoich sympatyków w West Palm Beach Convention Center – po tym, jak Newsmax ogłosił go zwycięzcą tegorocznych wyborów – obiecał „walczyć o każdego obywatela, o każdą waszą rodzinę i waszą przyszłość każdego dnia”.

Trump obiecał, że nie spocznie, dopóki nie wywalczy silnej, bezpieczniej i prosperującej Ameryki. Zaapelował do sympatyków Harris, aby przyłączyli się do niego w celu zjednoczenia podzielonego kraju.

Obroni wolność słowa?

Zwycięstwo Trumpa ma jeszcze inny ważny wymiar. Uznawano bowiem, że może on zawalczyć i ochronić wolność słowa w Ameryce, tak bardzo naruszaną przez administrację Biden – Harris, która dopuściła się skandalicznych działań w celu cenzurowania przekazów w mediach, prowadząc jednocześnie nachalną propagandę wokeizmu i genderyzmu, inicjując operacje wpływania na percepcję.

To między innymi obrona wolności słowa przyciągała sympatyków do Trumpa, a „toksyczna kobiecość i przebudzenie” odpychały mężczyzn, żydów, muzułmanów i miliarderów od Harris. Trump miał zyskać ogromną sympatię po wywiadzie udzielonym popularnemu youtuberowi Joe’mu Roganowi, podczas którego poruszono szereg tematów tabu. Rozmawiano m.in. na temat uczuć Whoopi Goldberg i kobiet z „The View”, jakimi darzyły one Trumpa, zanim zaczął kandydować na prezydenta, zabijania wielorybów przez farmy wiatraków, ujawnienia dokumentów dotyczących zabójstwa prezydenta JFK, które Trump obiecał opublikować oraz wiele innych kwestii.

Desperackie akcje Harris podejmowane w końcówce wyścigu prezydenckiego – gdy oskarżyła Trumpa o faszyzm i sympatyzowanie z Hitlerem – nie pomogły jej. Podobnie, jak inne, skandaliczne naruszenia mediów głównego nurtu.

W kierunku Trumpa zwrócił się także Sundar Pichai, dyrektor generalny Google, by pogratulować akcji w McDonaldzie. Podobnie, dyrektor generalny Apple Tim Cook zadzwonił do niego, by złożyć skargę na cenzorskie działania organów regulacyjnych Unii Europejskiej. Przywódcy społeczności arabskiej i muzułmańskiej w Michigan poparli Trumpa, ponieważ „obiecał pokój, a nie wojnę”.

A jak będzie w rzeczywistości, gdy już dojdzie do zaprzysiężenia nowego prezydenta?

Obawy o cła, spowolnienie handlu i politykę klimatyczną

Na pewno zwycięstwa Trumpa obawiają się specjaliści ds. łańcucha dostaw i handlu w ogóle. Z najnowszego raportu Dimerco, zajmującego się frachtem lotniczym, morskim i szeroko rozumianą logistyką z regionu Azji i Pacyfiku, wynika, iż wiele firm ma obawy co do potencjalnej 200-procentowej podwyżki ceł na chińskie towary. „Jeśli te obawy będą się utrzymywać, firmy mogą spieszyć się z finalizacją dostaw przed inauguracją 20 stycznia 2025 r. lub doświadczyć opóźnień do czasu ogłoszenia nowych taryf. Zainteresowane strony muszą zachować czujność i umieć dostosować się w tej niepewnej atmosferze”, radzi Dimerco, które jednocześnie wskazuje na spowolnienie działalności produkcyjnej. Wskaźnik PMI dla przemysłu światowego spadł z 49,5 do 48,8 we wrześniu, poniżej poziomów z tego samego miesiąca co w zeszłym roku. Indie odnotowały odczyt na poziomie 56,5, w porównaniu z 57,5 ​​we wrześniu 2023 roku. Jednak najwyższe wskaźniki spośród monitorowanych regionów sugerują, że światowy wzrost gospodarczy w roku finansowym 2024 wyniesie prawdopodobnie około 2,5 procent, czyli mniej niż średni wzrost PKB przed tak zwaną pandemią, który wynosił 3,1 procent w poprzedniej dekadzie.

Europejscy logistycy spieszą się z importem wielu towarów. Na przesyłki czeka się coraz dłużej. Rosną koszty frachtu do Europy i Stanów Zjednoczonych z północnych i południowych Chin. Dodatkowo konflikty na Bliskim Wschodzie i Ukraina zakłócają zdolność przewozową ładunków lotniczych między Azją a Europą, co przekłada się na niedobory niektórych towarów.

Chińczycy dodatkowo obawiają się zakłóceń w handlu z powodu planowanego przez Europę wprowadzenia podatku węglowego na granicy. Dlatego już zwrócili się do Waszyngtonu i Brukseli o wszczęcie rozmów podczas szczytu klimatycznego ONZ COP 29 na temat granicznych podatków od emisji dwutlenku węgla i innych „restrykcyjnych środków handlowych”, które według Pekinu szkodzą krajom rozwijającym się.

Turecki „Daily Sabah” jeszcze przed wyborami zwrócił uwagę na przyszłą politykę USA wobec państw afrykańskich, przed którymi otwierają się nowe możliwości gospodarcze, a które są zagrożone nowymi wyzwaniami związanymi z bezpieczeństwem i wzmożoną globalną rywalizacją między USA a Chinami. Afryka niewątpliwie jest głównym obiektem międzynarodowego zainteresowania, często wywołując konkurencję między mocarstwami walczącymi o wpływy. Bez zaangażowania państw Afryki Północnej w dostarczanie wodoru do UE nie ma szans na powodzenie również Europejski Zielony Ład.

To dla afrykańskich przywódców i obywateli stawka wyborów w USA była ogromna, ponieważ druga administracja Trumpa lub prezydentura Harris mogły przynieść wyraźnie odmienne podejście do stosunków USA – Afryka.

Uwzględniwszy trzy krytyczne obszary, w których nowa administracja USA mogłaby znacząco wpłynąć na trajektorię polityki Afryki: zaangażowanie gospodarcze, współpraca w zakresie bezpieczeństwa oraz lawirowanie Afryki w rywalizacji USA-Chiny, turecki dziennik prognozował, że jeśli zostanie wybrany Trump, to jego administracja skupi się na pobudzaniu amerykańskich inwestycji biznesowych w Afryce poprzez usuwanie barier regulacyjnych i tworzenie korzystniejszych warunków dla amerykańskich firm. A „doświadczenie biznesowe Trumpa sugeruje, że może on realizować umowy, w których priorytetem będą natychmiastowe zyski, takie jak wydobycie zasobów i projekty infrastrukturalne, z wyraźnymi korzyściami dla amerykańskich firm”.

Administracja Trumpa miałaby wspierać więcej inwestycji sektora prywatnego i mniej rządowych programów pomocowych. Kapitał prywatny i umowy dwustronne będą napędzać szybszy wzrost, ale stwarza ryzyko pozostawienia mniejszych gospodarek lub tych nieposiadających znacznych zasobów w niekorzystnej sytuacji.

Jeśli chodzi o podejście Trumpa do handlu, to faworyzuje on umowy dwustronne z silnymi partnerami. Nowy prezydent miałby wspierać – podobnie jak w czasie pierwszej kadencji – afrykańską ustawę o wzroście i możliwościach (AGOA), która od dwóch dekad ułatwia eksport z Czarnego Lądu na rynek amerykański. Kwestią niepewną pozostaje wsparcie dla rozwoju infrastruktury i inwestycji w edukację oraz technologie, które są niezbędne dla trwałego wzrostu.

Jest duża szansa, że nowa administracja będzie chciała szybciej rozprawić się z zagrożeniem terrorystycznym w regionach takich jak Sahel, dorzecze Jeziora Czad i Róg Afryki. Dlatego jest prawdopodobne zaangażowanie wojskowe za pośrednictwem Dowództwa Stanów Zjednoczonych w Afryce (AFRICOM).

Jednocześnie należy spodziewać się zaostrzenia rywalizacji USA – Chiny o zasoby, infrastrukturę i telekomunikację. „Skłonność Trumpa do nakładania ceł na chińskie towary i ograniczanie dostępu do chińskiej technologii może zmusić kraje afrykańskie do wyboru między strategicznymi sojusznikami, co może doprowadzić do większej polaryzacji na kontynencie” – diagnozuje turecki dziennik. Radzi on przywódcom afrykańskim, by w sytuacji dynamicznej zmiany sił globalnej władzy „przejęli stery” i „określili ścieżki rozwoju kontynentu z większą autonomią i wizją”, jednocząc się za pośrednictwem Unii Afrykańskiej (UA) i organizacji regionalnych.

Kanadyjski „Global Times” obawia się przede wszystkim bardziej protekcjonistycznej polityki handlowej Trumpa niż ekipy Demokratów. W 2026 r. znów przypadnie na administrację Trumpa przegląd polityki umowy Kanada – USA – Meksyk. Kanadyjczycy obawiają się zapowiadanej 10-procentowej stawki nakładanej na wszystkie towary importowane do USA. Raport ich krajowej Izby Handlowej sugeruje, że cła te skurczyłyby rodzimą gospodarkę, powodując koszty gospodarcze rzędu 30 miliardów dolarów rocznie.

Amerykańscy ekonomiści ostrzegali, że plan Trumpa może spowodować inflację, a nawet recesję, co prawie na pewno będzie miało negatywne skutki w Kanadzie. Ponad 77 procent eksportu kanadyjskiego trafia do Stanów Zjednoczonych, a handel obejmuje 60 procent produktu krajowego brutto Kanady.

Wynik wyborów może również na nowo zdefiniować rolę Ameryki w świecie. Trump krytycznie odnosi się do udzielania pomocy Ukrainie, atakuje ONZ i inne organizacje międzynarodowe. Wielokrotnie twierdził, że nie będzie bronił członków NATO, którzy nie osiągną celów w zakresie wydatków na obronę w wysokości co najmniej 2 proc. PKB, a Kanada zamierza ten cel osiągnąć dopiero w 2032 roku.

Tuż przed wyborami także naukowcy [to pewnie literówka. ; powinno być „naukawcy” md] zajmujący się stosunkami międzynarodowymi z amerykańskich szkół wyższych i uniwersytetów zostali zapytani o konsekwencje wyboru Trumpa lub Harris dla amerykańskiej polityki zagranicznej. Uznali oni, że kandydatka Demokratów będzie skuteczniejsza w radzeniu sobie z wyzwaniami międzynarodowymi.

Badanie przeprowadzono w połowie października w ramach projektu Teaching, Research and International Policy Project w Global Research Institute William & Mary’s, przy wsparciu Carnegie Corporation z Nowego Jorku. Wyniki opublikowano w progresywnym magazynie „Foreign Policy”.

Ci „eksperci” wyraźnie faworyzowali Harris. Ankietowani uczeni obawiali się, że istnieje 80 proc. szans, iż Trump ponownie wycofa się z porozumienia paryskiego w sprawie łagodzenia zmian klimatycznych i zarządzania nimi. Zgodnie z umową z 2015 roku, państwa od 2020 r. przedstawiają swoje krajowe plany działań w dziedzinie klimatu, zwane wkładami ustalonymi na szczeblu krajowym (NDC). Każdy kolejny NDC ma odzwierciedlać coraz wyższy poziom ambicji w porównaniu z poprzednią wersją. Trump wielokrotnie wskazywał, że „zmiany klimatyczne” to „mistyfikacja” i problemem nie jest globalne ocieplenie, a „ocieplenie nuklearne”, zważywszy na to, jakie jedna nieduża bomba atomowa może spowodować spustoszenie, jeśli chodzi o zagładę ludzi i szkody dla środowiska. Trump jednak będzie miał trudności z uchyleniem ustawy o ograniczeniu inflacji, która obejmuje nadzwyczajne wsparcie dla „zielonych technologii” w wysokości 370 miliardów dolarów.

Eksperci nie spodziewają się wycofania Ameryki z NATO. Podobnie uważają, że Trump będzie prowadził konsekwentną politykę wobec Iranu, nie pozwalając temu krajowi na zdobycie broni nuklearnej. Na pewno jednak USA pod rządami nowej administracji podniosą cła. Eksperci spodziewają się także zwiększenia pomocy wojskowej dla Izraela, ale jedynie 16 proc. uważa, że Waszyngton wzmocni w kontekście takiego wyniku wyborów armię Ukrainy.

Na pytanie, który kandydat „częściej użyłby siły militarnej za granicą”, 26 proc. respondentów wybrało Harris, w porównaniu z 14 proc. Trumpa, którego postrzegają jako „nie-interwencjonistę”.

Jednak w niezwykle ważnej kwestii Chin uczeni dostrzegli podobieństwa między Trumpem i Harris, w tym jeśli chodzi o oszacowanie prawdopodobieństwa interwencji w razie, gdy Pekin użyje siły przeciwko Tajwanowi. Prawdopodobieństwo wynosi 32 proc. pod rządami Trumpa i wynosiłoby 25 proc. pod rządami Harris.

Eksperci przewidują także, że niezależnie od zwycięzcy, wydatki na obronność wzrosną. W górę pójdą również szanse na zaangażowanie większej liczby państw w bezpośredni konflikt zbrojny na Bliskim Wschodzie.

Zszokowała szczególnie jedna odpowiedź odnośnie do zdolności szefowania armii USA i bycia skutecznym naczelnym dowódcą. Aż 87 proc. „uczonych” [ a to kurwy… md] stwierdziło, że są albo „bardzo pewni”, albo „dość pewni” zdolności Harris. ale tylko 6 proc. stwierdziło to samo o Trumpie.

Podobnie aż 92 proc. pytanych ekspertów stwierdziło, że to Harris najskuteczniej poradziłby sobie z problemami polityki zagranicznej stojącymi dziś przed Stanami Zjednoczonymi. I zagraniczne rządy byłyby bardziej skłonne do współpracy z administracją Harris niż Trumpa.

Republikański prezydent z pewnością może pokrzyżować plany europejskich polityków dotyczących federalizacji Europy, jeśli część państw wejdzie w silny sojusz z USA. Na pewno utrudni handel z Chinami, co przełoży się na stan niemieckiej czy francuskiej gospodarki, a w konsekwencji całej gospodarki unijnej.

Przywódcy francuscy i niemieccy obiecali „silniejszą jedność europejską” po zwycięstwie Trumpa. Macron twierdzi, że Francja i Niemcy będą działać na rzecz „bardziej suwerennej Europy”, utrzymując jednocześnie współpracę z USA w obronie wspólnych interesów.

Francuski prezydent już dzwonił do niemieckiego kanclerza i uzgodnili, że będą działać „na rzecz bardziej zjednoczonej, silniejszej i bardziej suwerennej Europy w tym nowym kontekście”, „współpracując ze Stanami Zjednoczonymi Ameryki i broniąc naszych interesów i wartości”.

Wraz ze zwycięstwem Trumpa nowa nadzieja wstąpiła w szeregi Zjednoczonej Prawicy.

[I co z tego?? Oni niewiele lepsi dla Polski i Polaków. MD]

Agnieszka Stelmach

Trump w Białym Domu. Donald Tusk ma kłopoty?

Trump w Białym Domu. Donald Tusk ma kłopoty?

pch24.pl/trump-w-bialym-domu-donald-tusk-ma…

(X.com/Donald Tusk / Oprac. PCh24.pl )

Wygrana Donalda Trumpa w wyborach prezydenckich może przerwać passę koalicji „uśmiechniętej Polski”. Złośliwi powiedzą, że być może niebawem światło dzienne ujrzą jakieś taśmy, nagrane przez sprytnych kelnerów. Ja wolę myśleć, że Amerykanie obsesyjnie troszczą się o swoich sojuszników. A to oznacza, że na Tuska przychodzą ciężkie terminy. Wybory prezydenckie to pierwsze poważne wyzwanie.

—————————————

W 1962 roku kanclerz Niemiec, Konrad Adenauer był bliski podpisania z Nikitą Chruszczowem, ówczesnym przywódcą ZSRR, paktu na wzór tego z Rapallo. Intencją kanclerza było, rzecz jasna, dążenie do zjednoczenie Niemiec i odprężenie na linii RFN i NRD, czemu sprzyjała odwilż, jaka zapanowała w Moskwie po śmierci Stalina.

Gdy Adenauer zdał sprawę z tego pomysłu prezydentowi Johnnowi F. Kennedy’emu, ten spokojnie odparł, iż nie jest to najlepszy pomysł. Niczego więcej nie musiał dodawać. Adenauer już wiedział, że o żadnym zbliżeniu z Moskwą nie ma mowy, wszak Waszyngton nie zgodzi się na wzmocnienie Niemiec w Europie i to przy udziale wrogiego mocarstwa.

Oczywiście sytuacja w ówczesnej Europie była specyficzna. Swoista była również rola Niemiec. Nie zmienia to jednak faktu, że Amerykanie potrafią twardo wpływać na rzeczywistość polityczną swoich junior partnerów. I skoro tak poczynali sobie z twardym i sprawnym politykiem, jakim był Adenauer, to nie ma powodu, by nie radzili sobie podobnie z decydentami nad Wisłą, oddziałując na politykę wewnętrzną naszego kraju.

Nie ulega wątpliwości, że świetnie zdaje sobie z tego sprawę Donald Tusk, który od tego, kto zostanie 47. prezydentem Stanów Zjednoczonych musi uzależniać to, kto będzie kandydatem PO w zbliżających się wyborach prezydenckich w Polsce.

Akcje Sikorskiego spadają

Jeszcze do wczoraj wydawało się, że faworytem jest Radosław Sikorski. Skoro na poważnie wystartował on do rywalizacji z Rafałem Trzaskowskim – wywiad, którego udzielił Sławomirowi Sierakowskiemu to w istocie manifest programowy kandydata na prezydenta – to znaczy, iż otrzymał zapewnienie, że jest w grze. Sikorski jest politykiem z wielkim ego. I tylko wsparcie samego Tuska mogło skłonić go, do jasnej deklaracji o chęć ubiegania się o prezydenturę.

Kalkulacja była prosta: Trzaskowski nie jest wcale faworytem Tuska, zaś ewentualne zwycięstwo Kamali Harris w wyborach prezydenckich w USA dałoby mocny argument liderowi PO, by wystawić Sikorskiego, mającego świetne kontakty w obozie Demokratów.

Plan jednak spalił na panewce. Wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych wygrał Donald Trump i akcje Sikorskiego dramatycznie spadły. W kluczowym dla naszego bezpieczeństwa państwie do władzy doszedł człowiek, który – delikatnie mówiąc – raczej nie sprzyja Donaldowi Tuskowi i jego obozowi politycznemu. Twierdzenie, że Tuskowi jest to obojętne to przesada. O polskim premierze można powiedzieć różne rzeczy, ale na pewno nie można zarzucić mu głupoty. Świetnie zdaje sobie sprawę, jak ważną rolę odgrywają Stany Zjednoczone w obecnej sytuacji geopolitycznej, a dla nas dodatkowo istotną, że stanowią jedyny twardy gwarant naszego bezpieczeństwa w strefie zgniotu, w której żyjemy od ponad dwóch lat.

A może Tusk?

Co zatem zrobi Tusk na początku grudnia, kiedy ma ogłosić nazwisko kandydata na prezydenta? Albo ogłosi siebie, albo uzna, że trzeba środek ciężkości relacji polsko-amerykańskich przenieść na poziom dyplomacji rządowej i uzna, że może wystawić kandydata wyłącznie z myślą o polityce krajowej czyli Rafała Trzaskowskiego. Ten drugi scenariusz niesie ze sobą poważne zagrożenie: Amerykanie na pewno będą chcieli w jakiś sposób ingerować w wybory w Polsce. Tusk będzie zatem musiał dowieść Waszyngtonowi, że Trzaskowski to jedynie marionetka, bez większego politycznego znaczenia a centrum decyzyjne i tak spoczywa w ośrodku rządowym. I ten scenariusz wydaje się dzisiaj bardzo prawdopodobny.

Tusk może jednak zaryzykować i postawić na siebie jako kandydata w prezydenckim wyścigu. Dlaczego? Po pierwsze, wynik wyborów w USA może stanowić dobre uzasadnienie zmiany decyzji o niekandydowaniu. Tusk, nieco bałamutnie, dowodzi, iż ma świetne relacje z Trumpem. Oczywiście jest w tym ziarno prawdy, wszak jakieś relacje z pewnością z nim ma, jeszcze z czasów, gdy za pierwszej prezydentury Trumpa polski premier pełnił funkcję szefa Rady Europejskiej. Bądźmy jednak szczerzy: Tusk jest jednak politykiem Brukseli, któremu bliżej do paradygmatu autonomii strategicznej, czyli marzenia części elit Europy o prowadzeniu polityki możliwie niezależnej od wpływów Waszyngtonu.

Po drugie, Tusk wie, że nowa administracja amerykańska wolałaby na prezydenckim stanowisku kogoś z PiS. To partia zdecydowanie bardziej proamerykańska i bliższa Trumpowi. Jednak jego kandydatura mogłaby przekonać Trumpa jednym, poważnym argumentem: skoro Tusk płynie z głównym nurtem polityki europejskiej, to jeśli Trump huknie na Berlin, Tusk w Warszawie dostanie dreszczy. Tymczasem ewentualny kandydat PiS, jeśli nie będzie to Jarosław Kaczyński lub Mateusz Morawiecki, stanowi raczej niewiadomą. W dodatku pisowski prezydent – a wynika to z „ustawień fabrycznych” tej partii – raczej nie będzie miał najlepszych relacji z „europejskim centrum”, w związku z tym amerykańska dyplomacja będzie zmuszona do bardziej wytężonych działań w Polsce a ambasador w Warszawie, obok tradycyjnego wzywania polskich polityków na dywanik lub na „kurtuazyjne wizyty” w siedzibie ambasady, dostanie trudniejszą pracę, polegającą na balansowaniu pomiędzy liberalnym rządem a konserwatywnym prezydentem.

Tusk zatem będzie miał o czym myśleć w najbliższych tygodniach. Wynik wyborczy Trumpa z pewnością sprawia, że pot perli mu się na czole. Ciąg sukcesów PO może zostać przerwany, wszak wiemy, że dla Polaków kluczowe są dzisiaj kwestie bezpieczeństwa, a to oznacza, że chętnie używane przez ludzi Tuska i liberalny komentariat skojarzenie Trump – PiS, może okazać się paliwem dla partii Kaczyńskiego. Złośliwi zwolennicy teorii spiskowych dodadzą zapewne, że niebawem mogą wypłynąć jakieś taśmy z warszawskiej restauracji, nagrane przez sprytnych kelnerów. Ja jednak pozostanę przy opisanym wyżej spotkaniu Adenaura z Kennedym. Niech to będzie dowód tego, jak bardzo Amerykanie cenią swoich sojuszników. I są o nich obsesyjnie zazdrośni.

Tomasz Figura 

W szkołach: Nowa podstawa programowa – masturbacja, aborcja, LGBT, rozwody


Fundacja Pro-Prawo do życia
Szanowny Panie Mirosławie! 
Ministerstwo Edukacji oficjalnie opublikowało całość podstawy programowej do przymusowej „edukacji zdrowotnej”, która od przyszłego roku wchodzi do polskich szkół. 
Dzieci będą uczyć się o masturbacji, LGBT, różnych „orientacjach seksualnych” i „tożsamościach” płciowych, rodzajach związków nieformalnych i homoseksualnych, rozwodach, aborcji, antykoncepcji, bezdzietności, popędzie seksualnym, wyrażaniu zgody na seks oraz różnych formach aktywności seksualnej.

Każdy uczeń dowie się też o „obowiązkach rodziców względem dziecka” (o obowiązkach dzieci podstawa programowa nie wspomina). To wszystko w wymiarze co najmniej 1 godziny przymusowych lekcji tygodniowo, razem z szeregiem innych, silnie nacechowanych ideologicznie zagadnień takich jak „zmiany klimatu”. Rodzice muszą zacząć działać i stanąć do walki o swoje dzieci!
Ujawniono podstawę programową [foto]

Jak poinformowało MEN, nowy przedmiot – edukacja zdrowotna – będzie realizowany obowiązkowo od 1 września 2025 roku w szkołach podstawowych w klasach 4-8, w wymiarze 1 godziny tygodniowo w każdej klasie. Przedmiot ma być także obecny w szkołach ponadpodstawowych (w liceach, technikach i szkołach branżowych). 

Co zawiera opublikowana właśnie podstawa programowa? Dokładnie to, przed czym od lat ostrzega nasza Fundacja – treści seksualizujące dzieci, oswajające uczniów z patologiami seksualnymi i aborcją, destabilizujące psychikę i tożsamość oraz zachęcające do podejmowania aktywności seksualnej bez odpowiedzialności i zobowiązań. 

Oto wybrane z podstawy programowej zagadnienia. Zostały one dla uśpienia czujności rodziców zmieszane z innymi tematami, takimi jak wpływ „zmian klimatu” na zdrowie człowieka, promocja szczepionek oraz z kwestiami diety i aktywności fizycznej. Wedle wytycznych MEN, każdy uczeń ma:

– Identyfikować zmiany dotyczące dojrzewania należące do normy medycznej takie jak „zachowania autoseksualne” [czyli masturbacja],

– Omawiać różne „modele rodzin”

– Znać obowiązki rodziców wobec dziecka,

– Opisywać takie zjawiska jak rozwód, separacja, wchodzenie rodziców w nowe związki,

– Omawiać „kierunki rozwoju orientacji psychoseksualnej” takie jak homoseksualizm i biseksualizm,

– Wyjaśniać czym jest „transpłciowość”,

– Omawiać zagadnienia przyjemności seksualnej oraz wymieniać, co wpływa na popęd seksualny,

– Wymieniać formy aktywności seksualnej,

– Omawiać metody antykoncepcji, w tym mechanicznej, hormonalnej i chemicznej,

– Wymieniać „etyczne, prawne, zdrowotne i psychospołeczne” powody do aborcji,

– Wymieniać wyznaczniki „partnerskiej normy seksualnej„,

– Wymieniać kryteria świadomej zgody na seks,

– Omawiać kwestie związane z przynależnością do grupy osób LGBTQ+.

Podstawa programowa do „edukacji zdrowotnej” słowem nie wspomina np. o tym, że współżycie seksualne musi się wiązać z miłością i odpowiedzialnością. Zamiast tego, uczniowie dowiedzą się, że masturbacja w okresie dojrzewania to „norma medyczna”, poznają różne rodzaje „rodzin” i „orientacji seksualnych”, nauczą się argumentować na rzecz „prawa do aborcji” oraz poznają rozmaite formy „aktywności seksualnych”. To wszystko ma doprowadzić do wytworzenia w uczniach konkretnej postawy – postawy moralnego przyzwolenia na rozwiązłość seksualną oraz na brak jakichkolwiek norm w zakresie seksualności oraz związków międzyludzkich.  

Wedle podstawy programowej, jednym z efektów „edukacji zdrowotnej” ma być to, że uczeń:

„Z szacunkiem formułuje komunikaty dotyczące decyzji innych osób związane z życiem rodzinnym, partnerskim  i rodzicielskim, w tym dotyczące decyzji o związku formalnym, nieformalnym, niepozostawaniu w związku, separacji, rozwodu, rozstania, rodzicielstwa, rodzicielstwa adopcyjnego i zastępczego, bezdzietności.”

W konsekwencji „edukacji zdrowotnej” dzieci mają mieć pozytywny stosunek i szacunek do takich zjawisk jak związki nieformalne, rozwody i bezdzietność. W ten sposób planuje się wprowadzić do umysłów dzieci i młodzieży totalny relatywizm moralny – „róbta co chceta” w sferze seksualnej i relacji z innymi ludźmi dowolnej płci. W świetle przymusowej „edukacji zdrowotnej” małżeństwo kobiety i mężczyzny niczym nie różni się moralnie od homoseksualnego związku partnerskiego, konkubinatu czy jakichkolwiek innych nieformalnych relacji międzyludzkich pozbawionych zobowiązań i odpowiedzialności.

Co więcej, w trakcie lekcji „edukacji zdrowotnej” uczniowie mają także:

„Wymieniać stereotypy płciowe oraz wyjaśniać ich negatywny wpływ na funkcjonowanie człowieka”.

Czym są te „stereotypy płciowe”? To np. stwierdzenie, że kobieta może być mamą i zajmować się dziećmi, a mężczyzna powinien być silny i bronić swojej rodziny. Tego typu „stereotypy” będą na lekcjach „edukacji zdrowotnej” obalane, a zamiast nich uczniowie dowiedzą się, że istnieje nieskończona liczba „płci kulturowych”, w których można sobie swobodnie wybierać, a następnie wchodzić w relacje seksualne w dowolnie wybranych konfiguracjach „płciowych”. 

Panie Mirosławie, to wszystko doprowadzi do destabilizacji psychiki młodego człowieka, który przestanie odróżniać rzeczywistość od fikcji, prawdę od fałszu i dobro od zła. Tak „wyedukowane” dzieci, gdy wejdą w dorosłość, nie będą potrafiły tworzyć stabilnych rodzin opartych na miłości, odpowiedzialności i wyrzeczeniach. To prosta droga do moralnej i cywilizacyjnej zagłady naszego narodu. A w połączeniu z promocją „szacunku wobec bezdzietności” do zagłady również demograficznej. 

„Edukacja zdrowotna” od 1 września przyszłego roku ma być przedmiotem obowiązkowym już od 4 klasy szkoły podstawowej. Zamiary deprawatorów może powstrzymać zdecydowana postawa rodziców, których osobiste zaangażowanie w swoich rodzinach i w swoim miejscu zamieszkania jest kluczowe dla obrony dzieci przed zgorszeniem i ideologizacją. Niezbędne jest także zaangażowanie do walki osób posiadających autorytet w społeczeństwie i wpływ na otoczenie, w szczególności kapłanów. 

Aby ułatwić działanie i budzenie świadomości innych osób, nasza Fundacja wydała broszurę ostrzegającą przed przymusową deprawacją, która wchodzi do szkół.
Zachęcam Pana do zamówienia broszur za darmo za pomocą naszej strony i rozdania ich swoim znajomym, w szkole, w parafii, w miejscu pracy itp. Broszury należy rozdawać w szczególności rodzicom i nauczycielom, podejmując przy okazji rozmowę na temat zagrożenia. Nasza Fundacja zachęca także wszystkich rodziców do tego, aby przenieść swoje dzieci do zaufanych szkół, w których inne rodziny podzielają te same zasady oraz starają się żyć i wychowywać swoje dzieci w podobny sposób, lub aby przejść na edukację domową, która z roku na rok coraz bardziej zyskuje w Polsce na popularności. Nasi wolontariusze służą poradami w tych kwestiach, prosimy o kontakt emailowy lub poprzez media społecznościowe.

Aby kształtować świadomość Polaków na dużą skalę konieczne są również kolejne, niezależne kampanie informacyjne. Nasi wolontariusze w całym kraju organizują akcje uliczne, w trakcie których docierają do tysięcy osób. Przeprowadzamy też kolejne akcje billboardowe z wykorzystaniem wielkoformatowych plakatów oraz przejazdy furgonetek wyposażonych w bannery i megafony. Nasi koordynatorzy pomagają kolejnym osobom, które zgłaszają się do nas chcąc zostać Kapitanami Różańcowymi i organizować publiczne modlitwy różańcowe w intencji powstrzymania deprawacji i aborcji w swoim miejscu zamieszkania.
Powyższe działania budzą kolejne osoby w całej Polsce, w szczególności rodziców, którzy organizują się i zaczynają wspierać się nawzajem, tworząc zdrowe środowisko dla rozwoju i przejmując odpowiedzialność za wychowanie swoich dzieci.
Chcemy, aby takich osób było coraz więcej. Dlatego niezbędna jest organizacja kolejnych akcji, kampanii i różańców oraz wydruk tysięcy kolejnych broszur, które trafią do rąk Polaków. Chcemy stworzyć także uzupełnione wydanie naszej broszury, które uwzględni opublikowane właśnie informacje na temat podstawy programowej do przymusowej deprawacji. Zapoznanie się z wytycznymi MEN, które w skrócie przedstawiłem Panu powyżej, porusza sumienia, budzi świadomość i mobilizuje do walki.
Potrzebujemy na te działania w najbliższym czasie ok. 18 000 zł.
Proszę Pana o przekazanie 50 zł, 100 zł, 200 zł, lub dowolnej innej kwoty, jaka jest dla Pana w obecnej sytuacji możliwa, aby dotrzeć do kolejnych rodziców z ostrzeżeniem przed przymusową deprawacją ich dzieci, która pojawi się w szkołach już od 1 września przyszłego roku.
Numer konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
Dla przelewów zagranicznych – Kod BIC Swift: INGBPLPW
Proszę Pana również o dalszą modlitwę w intencji księdza Lecha Lachowicza, który w niedzielę został brutalnie pobity na plebanii w Szczytnie. Ksiądz Lech wciąż w ciężkim stanie przebywa w szpitalu, gdzie trwa walka o jego życie.
Z wyrazami szacunku

Mariusz DzierżawskiFundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
stronazycia.pl

Niedziela: Biłgoraj, Warszawa – comiesięczne Msze Święte za Ojczyznę i Pokutne Marsze Różańcowe

10.11.2024 Biłgoraj, Warszawa – comiesięczne Msze Święte za Ojczyznę i Pokutne Marsze Różańcowe

6/11/2024przez antyk2013

Z Maryją Królową Polski modlić się będziemy o Polskę wierną Bogu, Krzyżowi i Ewangelii, o wypełnienie Jasnogórskich Ślubów Narodu

BIŁGORAJ – w każdą drugą niedzielę miesiąca w kościele pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny o godz. 18.00 Msza Święta za Ojczyznę i Pokutny Marsz Różańcowy!

WARSZAWA – zapraszamy na comiesięczny Pokutny Marsz Różańcowy, który już od 9 lat odbywa się w stolicy. Rozpoczynamy Mszą Świętą o godz. 8.00 w kościele św. Andrzeja Apostoła i św. Brata Alberta na pl. Teatralnym 20, po niej udajemy się ulicami Warszawy pod Sejm RP.

Zgodnie ze słowami Najświętszej Dziewicy Maryi (zawartych we wszystkich uznanych objawieniach) modlitwa na Różańcu Świętym jest ostatnim ratunkiem dla świata. To jest FAKT – władze tego świata, odrzucają Boga a na Jego miejsce intronizują zachcianki człowieka (lub w najlepszym wypadku sentymentalnie celebrują humanizm).

Trasa naszego comiesięcznego Pokutnego Marszu Różańcowego w Warszawie:  Po drodze z placu Teatralnego idziemy ogarniając modlitwą Różańca Świętego ważne instytucje i ministerstwa położone przy Krakowskim Przedmieściu, modlimy się za Prezydenta RP pod jego siedzibą, skręcamy w  ul. Świętokrzyską by modlić się pod Ministerstwem Finansów, później przy pl. Powstańców Warszawskich 7 dochodzimy do budynku TVP, gdzie mieszczą się główne studia informacyjne telewizji publicznej (przez dziesięciolecia komunizmu i liberalizmu siejących nienawiść oraz kłamstwa). Modlić się będziemy o konieczne zmiany w mediach i nawrócenie środowisk dziennikarskich. Kierujemy się później w stronę placu Trzech Krzyży i na ul. Wiejską aby ogarnąć modlitwą władze ustawodawcze naszego Kraju. Zakończenie Pokutnego Marszu Różańcowego będzie pod Sejmem i Senatem RP (wcześniej podejdziemy pod ambasadę Kanady, gdzie Panu Bogu i Jego Matce zawierzać będziemy Mary Wagner, która toczy samotny bój o przestrzeganie prawa Bożego w Kanadzie).

https://youtube.com/watch?v=zL3tg863fSE%3Fversion%3D3%26rel%3D1%26showsearch%3D0%26showinfo%3D1%26iv_load_policy%3D1%26fs%3D1%26hl%3Dpl-PL%26autohide%3D2%26wmode%3Dtransparent
https://youtube.com/watch?v=FA-B8j-Tgbk%3Fversion%3D3%26rel%3D1%26showsearch%3D0%26showinfo%3D1%26iv_load_policy%3D1%26fs%3D1%26hl%3Dpl-PL%26autohide%3D2%26wmode%3Dtransparent

Będziemy się modlić o ustanie kłamliwych ataków na nasz Kościół i Ojczyznę, o nawrócenie nieprzyjaciół i pojednanie ludzi, narodów i państw na fundamencie prawdy, aby wobec ofiar zbrodni i ludobójstwa nastąpiło sprawiedliwe zadośćuczynienie za zło jakiego doświadczyli od prześladowców. Będziemy modlić się także o to by dla wszystkich narodów, dawniej i dziś zamieszkujących ziemie Rzeczypospolitej i Europę Środkowo Wschodnią, Jezus Chrystus był  j e d y n ą  Drogą, Prawdą i Życiem, o to też by na ziemiach nasączonych krwią ofiarną poprzednich pokoleń umocniona została święta wiara katolicka, poza którą nie ma zbawienia, by porzucone zostały błędne wyznania i religie wiodące na bezdroża nienawiści

Share

Przeprowadzała masowe aborcje przy pomocy pompki rowerowej – dziś odwiedził ją Bergoglio z bukietem róż i czekoladkami

Przeprowadzała masowe aborcje przy pomocy pompki rowerowej – dziś odwiedził ją Bergoglio z bukietem róż i czekoladkami

babylonianempire

Data: 5 novembre 2024Author: Uczta Baltazara

Swe życzenia, eksponentce włoskiego radykalnego liberalizmu, papież złożył wraz z bukietem róż i czekoladkami; Bonino była co tylko hospitalizowana na oddziale intensywnej terapii z powodu poważnych problemów z oddychaniem. https://it.wikipedia.org/wiki/Emma_Bonino

Kiedy papież wyszedł z bramy domu, w którym mieszka leaderka radykałów, zatrzymało się przy nim kilka zaciekawionych osób. Na pytanie “Jak ma się Bonino?” – papież odpowiedział: “Ma się świetnie”.

https://youtube.com/watch?v=a4JpjtF_3Kw%3Ffeature%3Doembed

Bonino, mimo że stara i chora, walczy obecnie zaciekle o automatyczne obywatelstwo włoskie dla cudzoziemców rodzących się we Włoszech oraz o prawo do samobójstwa wspomaganego, czyli eutanazji.

Na swoich profilach społecznościowych Bonino napisała: “Dziś rano, z ogromnym zaskoczeniem i wzruszeniem, Jego Świątobliwość złożył mi bardzo mile widzianą wizytę. Niezwykły ludzki aspekt papieża Franciszka zawsze wyłania się na światło dzienne. Już z prezentów, które zapragnął mi podarować: wspaniały bukiet róż i czekoladki. Jestem pod wrażeniem siły i zrozumienia, jakie mi okazał, począwszy od typowego piemonckiego pozdrowienia “cerea”, ze względu na nasze wspólne pochodzenie. A także tego, że powiedział mi. iż jestem przykładem wolności i wytrzymałości, co napełniło mnie radością”.

Bergoglio i Emma Bonino spotkali się w przeszłości kilka razy, począwszy od 2015 roku, kiedy była minister spraw zagranicznych wzięła udział w środowej audiencji generalnej w Auli Pawła VI. W listopadzie 2016 roku papież przyjął polityk na prywatnej audiencji, a rozmowa koncentrowała się na kwestiach przepływów migracyjnych i przyjmowania migrantów.

……………………

Szczegółowo o potworności Emmy Bonino pod linkami:

https://web.archive.org/web/20170729001730/http://ram.neon24.pl/post/139497,tandem-bonino-bergoglio-czyli-jak-komuchy-niszcza-narody

https://web.archive.org/web/20170805152840/http://ram.neon24.pl/post/139539,aborcjonistka-glosi-kazanie-krzyz-i-tabernakulum-ukryte

………………….

INFO: https://www.ilgiornale.it/news/nazionale/papa-francesco-visita-emma-bonino-tornata-casa-ricovero-2391046.html

==========================

mail:

Główna przyczyna tragicznej powodzi w Hiszpanii? Rząd lewacki zainwestował 2,5 miliarda euro w rozbiórkę tam zbudowanych przez generała Franco

Rząd Sáncheza zainwestował 2,5 miliarda euro w rozbiórkę tam zbudowanych przez generała Franco

babylonianempire

Data: 5 novembre 2024Author: Uczta Baltazara 0 Commenti

Szacuje się, że Hiszpania zainwestowała 2,5 miliarda euro w rozbiórkę zapór i zbiorników wodnych, jak donosi Mediterráneo Digital, z których wiele zostało zbudowanych za czasów rządów generała Franco, co jest nie tylko konsekwencją realizacji wytycznych Agendy 2030, ale także aktem nienawiści i zemsty ideologicznego sekciarstwa Sáncheza, który jest przedkładany ponad bezpieczeństwo i dobrobyt obywateli Hiszpanii.

«Gota Fria» i jej wpływ na region Walencji https://en.wikipedia.org/wiki/Cold_drop

Gota Fria (Zimna Kropla), powtarzające się zjawisko klimatyczne w hiszpańskim regionie Morza Śródziemnego, co roku wywołuje ulewne deszcze w regionie Walencji. Jednak w tym roku skutki były szczególnie niszczycielskie, zwiększając liczbę ofiar śmiertelnych i podkreślając skutki rządowej polityki wodnej. Zbiornik Forata https://es.wikipedia.org/wiki/Embalse_de_Forata o przepływie ponad 1100 m³/s, zbudowany w roku 1969 w czasach Franco, odegrał kluczową rolę w kontrolowaniu powodzi na dużych obszarach, ukazując znaczenie tej infrastruktury w sytuacjach kryzysowych.

Rosnący trend demontażu zbiorników, zapór i grobli wywołał ostrą krytykę. W ciągu dwóch dekad w Hiszpanii zniszczono ponad 560 obiektów infrastruktury rzecznej, zwłaszcza w prowincjach takich jak Albacete, Kastylia-La Mancha i Walencja. Te wyburzenia nie tylko wpływają na zdolność magazynowania wody, ale także stanowią atak na dziedzictwo hydrotechniczne i dodatkowe zagrożenie dla bezpieczeństwa ludności w przypadku wystąpienia ekstremalnych zjawisk pogodowych.

Ideologiczny fanatyzm winny likwidacji zapór w Hiszpanii.

Obecna polityka Pedro Sáncheza, zgodna z tzw. Agendą 2030, w rękach radykalnych ekologicznych sektorów skrajnej lewicy i broniona przez Komisję Europejską, chce przywrócić rzeki do ich „naturalnego stanu”.

Ale w przypadku Sáncheza istnieje również trzewna nienawiść do jakiejkolwiek infrastruktury wykonanej w czasach Franco https://en.wikipedia.org/wiki/Francisco_Franco i w tymże kontekście funkcjonuje jego determinacja, aby zburzyć wszystkie tamy i zbiorniki zbudowane w tamtej epoce.

Jednakże niszczenie zapór jest niepotrzebnym ryzykiem, które zmniejsza zdolność reagowania na zjawiska klimatyczne, takie jak “zimna kropla”, które są tak częste na obszarach śródziemnomorskich. Według słów przedstawiciela Organizacji Użytkowników i Konsumentów Wody, „przepływy wody są komercjalizowane i stosowane są kryteria rynkowe, podczas gdy rząd wydaje 2,5 miliarda euro na rozbiórkę naszego dziedzictwa”, który oskarża tę politykę o kierowanie się interesami biznesowymi, a nie potrzebami obywateli.

Wpływ wyburzeń na powodzie i bezpieczeństwo

Usuwanie infrastruktury wodnej miało widoczne i dramatyczne konsekwencje w kilku dorzeczach rzek w Hiszpanii. Ostatnio, wzdłuż rzek takich jak Voltoya i Cega, pobliskie miasta doświadczyły powodzi po usunięciu zapór, które wcześniej regulowały przepływ wody, co spowodowało szkody obejmujące uprawy, infrastrukturę i budynki mieszkalne.

Nowe koryto rzeki Turia, przekierowane za czasów Franco w ramach Planu Sur, zapobiegło katastrofie podobnej do wielkiej powodzi z 1957 r., w wyniku której zginęło około 400 osób, a tysiące zostało bez dachu nad głową. Bez tego dzieła Walencja doświadczyłaby bezprecedensowej tragedii, a wspomniany epizod podkreśla kluczową rolę tego rodzaju zasobów w zapobieganiu katastrofom. Wyobraźmy sobie przez kilka chwil, że rząd Franco nie podjął kiedyś pilnych działań w celu przekierowania Turii. Ale wiecie… nie wolno wymieniać nazwiska Franco.

Konsekwencje realizacji radykalnej Zielonej Agendy

Polityka niszczenia zapór wynika w dużej mierze z radykalnie lewicowego podejścia rządu do ochrony środowiska oraz wsparcia Unii Europejskiej, zgodnie z Harmonogramem 2030. Jest to podejście ideologiczne, które przedkłada radykalną i fanatyczną ekologię nad bezpieczeństwo i ludzkie potrzeby.

……………………………

Przypomnijmy, że istnieje europejski projekt o nazwie Dam Removal Europe, mający na celu usunięcie zapór wodnych w całej Europie. Na stronie internetowej, na której znajduje się zdjęcie pełne ludzi “entuzjastycznie” nastawionych do usuwania zapór, czytamy: “Dam Removal Europe (DRE) to ruch miłośników rzek, wolontariuszy, aktywistów, biologów, agencji środowiskowych i innych podmiotów zaangażowanych gospodarowanie wodą i przywracanie ekosystemu źródeł wody”. https://damremoval.eu/about/

We wspomnianym raporcie przeanalizowano postępy poczynione w 2022 r. w kontekście europejskiej ustawy o odbudowie przyrody oraz innych dyrektyw, mających na celu powiększenie łączności rzecznej i realizację 25 000 km wolnych rzek do roku 2030.

Dokument kończy się promowaniem usuwania barier jako “standardowej praktyki ekologicznej odbudowy” i zapewnia zasoby zachęcające i wspierające dalsze podobne inicjatywy w całej Europie

Niebieskie kropki wskazują wszystkie zapory usunięte wokół Walencji:

……………………………

Niszczenie zapór w Hiszpanii jest odzwierciedleniem ekologicznego sekciarstwa Sáncheza, który wydaje się być bardziej skoncentrowany na przestrzeganiu europejskiej agendy klimatycznej niż na ochronie ludności Hiszpanii przed cyklicznymi zjawiskami, takimi jak zimna kropla. Polityka ta ignoruje fakt, że Hiszpania jest krajem o ekstremalnym klimacie, charakteryzującym się zarówno długotrwałymi suszami, jak i ulewnymi deszczami jesienią.

Utajnione koszty rozbiórki zapór wodnych

Koszty rozbiórki zapór są nie tylko finansowe – do tej pory zainwestowano 2,5 miliarda euro – ale także społeczne i gospodarcze. Brak możliwości regulacji zasobów wodnych wpływa na ludność wiejską i miejską oraz znacznie zmniejsza dostęp do wody w czasach suszy. Ponadto zmniejszenie liczby zbiorników wpływa na rolnictwo, jeden z najważniejszych sektorów hiszpańskiej gospodarki; redukuje także dostępność wody do zaopatrywania miast.

Organizacja Użytkowników i Konsumentów Wody twierdzi, że rząd „komercjalizuje przepływy wody” z korzyścią dla prywatnych firm, takich jak te zaangażowane w produkcję zielonego wodoru, co przyczynia się do funkcjonowania podejścia rynkowego, które nie odpowiada potrzebom obywateli. Tworzy to przekonanie, że rząd Sáncheza przedkłada interesy dużych gałęzi przemysłu nad dobro wspólne, co doprowadziło wielu do zakwestionowania jego przywództwa oraz rzeczywistych motywacji stojących za jego polityką środowiskową. Globalistyczna polityka wodna Sáncheza stała się ideologicznym priorytetem, który zignorował realne potrzeby kraju. “Zimna kropla” i powodzie w Walencji stanowią przykład ryzyka związanego ze strategią skoncentrowaną na wyburzaniu zapór bez uwzględnienia konsekwencji średnio- i długoterminowych. Polityka Sáncheza, wspierana przez radykalny program ekologiczny, może mieć długoterminowe konsekwencje dla bezpieczeństwa wodnego kraju, pozostawiając Hiszpanię podatną na zjawiska naturalne.

INFO: https://adelanteespana.com/el-gobierno-ha-invertido-2-500-millones-de-euros-en-demoler-las-presas-que-construyo-franco

https://babylonianempire.wordpress.com/2023/04/24/popatrzcie-co-globalistyczne-koorwiszcza-wyprawiaja-z-hiszpanskimi-zaporami-wodnymi/embed/#?secret=RnlWXpVfBs#?secret=5vVuXCDmIM

Rujnując hiszpańskie infrastruktury wodne, oto  co w tym samym czasie robi Sánchez…

Hiszpański podatnik finansuje infrastrukturę Generalnej Dyrekcji Gospodarki Wodnej marokańskiego Ministerstwa ds. Wyposażenia i Gospodarki Wodnej.

Socjalistyczny rząd przyznał nową dotację na realizację projektu wodnego w Maroku o wartości 600 000 euro. Zagranicznym organem otrzymującym dotację jest Generalna Dyrekcja Gospodarki Wodnej podlegająca marokańskiemu Ministerstwu Wyposażenia i Gospodarki Wodnej.

Zgodnie z przetargiem, sfinansowana zostanie interwencja „Wkład we wzmocnienie wiejskich urządzeń sanitarnych w innowacyjnym podejściu, projekt centrum Selfate w gminie Selfate w prowincji Sidi Kacem, którego celem jest zapewnienie dostępu do urządzeń sanitarnych w centrum wiejskiej gminy Selfate w prowincji Sidi Kacem”.

Dokument dotyczący dotacji od Hiszpańskiej Agencji Współpracy Międzynarodowej na rzecz Rozwoju (AECID), która podlega Ministerstwu Spraw Zagranicznych, można znaleźć pod linkiem https://labandera.es/wp-content/uploads/2024/01/Resolucion-de-concesion-de-subvencion-para-un-proyecto-hidrico-en-Marruecos-2.pdf.

Ta najnowsza pomoc od Sáncheza na projekt wodny w królestwie dynastii Alawi jest dodatkiem do innych stworzonych przez socjalistę, takich jak przyznanie zwrotnej pożyczki w wysokości do pięciu milionów euro na budowę dwóch stacji uzdatniania wody.

Projekt wodny dla zagranicy i niszczenie zapór w Hiszpanii na rzecz ideologicznego programu rządu

W międzyczasie świadome zaniedbanie rządu Sáncheza wobec hiszpańskiego sektora pierwotnego stało się jasne, ponieważ jego rząd ustanowił europejski rekord w niszczeniu zapór, pogłębiając tym samym skutki suszy. Jedynie w roku 2021 socjalistyczny rząd zburzył 108 zapór i jazów w ramach realizacji Agendy 2030, co stanowi prawie połowę infrastruktury tego typu zlikwidowanej na kontynencie europejskim.

Oprócz pomocy dla marokańskiego rolnictwa, które już konkuruje i ma przewagę nad rolnictwem hiszpańskim – duszonym przez presję regulacyjną, której Afrykańczycy nie mają – 2,1 miliarda euro przeznaczono również na transformację energetyczną Republiki Południowej Afryki i jej potrzeby wodne w zakresie infrastruktury zaopatrzeniowej i sanitarnej. Socjalistyczny rząd zaoferował tę pomoc za pośrednictwem Hiszpańskiej Spółki Finansowania Rozwoju (Cofides) i Korporacji Rozwoju Przemysłowego RPA (IDC), które podpisały protokół ustaleń w celu wzmocnienia dwustronnego finansowania podczas wizyty Sáncheza w tym kraju.

INFO: https://labandera.es/sanchez-subvenciona-un-proyecto-hidrico-marroqui-mientras-destruye-embalses-en-espana/

………………….

Poniżej zdjęcie statku obecnego na morzu w pobliżu Walencji przed powodzią i w czasie jej trwania. Jednostka jest pływającą elektrownią (powership) obsługiwaną przez Karadeniz Holding. https://en.m.wikipedia.org/wiki/MV_Karadeniz_Powership_Osman_Khan https://karpowership.com/powership-in-10-questions https://en.wikipedia.org/wiki/Karpowership

“I ten statek robił coś takiego. Dlaczego? – Jeśli ma zajmować się produkcją energii?

Erika D’Errico 4 nov 2024 @errico_erika Segui

Più canali telegram spagnoli dicono che questa nave sospetta fosse a Valencia prima e durante l’alluvione e che la prossima destinazione sia Genova. Amici liguri se la vedete fateci sapere.

Immagine

I lettori hanno aggiunto informazioni contestuali questa nave è una centrale elettrica galleggiante (powership) gestita da Karadeniz Holding. La nave produce elettricità a bordo. en.m.wikipedia.org/wiki/MV_Karade… karpowership.com/powership-in-1…

………………….

VIDEO: 30 października 2024: Marokański minister Nizar Baraka: “W tym roku przeprowadziliśmy 70 operacji zasiewania chmur.”

“W tym roku przeprowadzono około 70 operacji sztucznego zasiewania chmur, w tym 30 z ziemi i 40 z powietrza” powiedział marokański minister infrastruktury i wody, Nizar Baraka, w Rabacie w odpowiedzi na pytanie skierowane do Izby Radców. Minister zaprzeczył również “jakiemukolwiek związkowi między operacjami zasiewu a powodziami w południowo-wschodniej części kraju”.

https://babylonianempire.wordpress.com/2024/11/01/marokanskie-zasiewanie-chmur-i-zwiazane-z-nim-zagrozenie-dla-hiszpanii/embed/#?secret=SOQQA1JBZ1#?secret=N0Cr8Hw8EK

Cygan idzie przez wieś tylko raz

cygan idzie przez wieś tylko raz

Myślenie podstawowe

Tylko prawda jest ciekawa

czyli dlaczego obywatele olewają szczepienia?

Media donoszą, że od 25 października Polacy mogą się szczepić nową, zaktualizowaną do obecnie występujących wariantów SARS-CoV-2, szczepionką przeciw COVID-19.

„...Niestety Polacy nie palą się do szczepień. – Jest bardzo źle – mówi w rozmowie z WP abcZdrowie dr Bożena Janicka (…)Jestem przerażona. Miesiąc temu, kiedy nie mieliśmy szczepionek do dyspozycji, zdarzały się pojedyncze jednostki, które pytały o taką możliwość. Dzisiaj mamy totalną ciszę i brak zainteresowania(…)zainteresowanie jest właściwie zerowe, chociaż nie dotyczy to tylko szczepień covidowych. Polacy nie chcą się też szczepić przeciw grypie…” (więcej tutaj: https://portal.abczdrowie.pl/skorzystalo-tylko-90-tys-polakow-dr-bozena-janicka-jestem-przerazona?utm_source=msn&utm_medium=agregator )

Co tak martwi konowała płci żeńskiej, a cieszy takich oszołomów jak ja?

Z zakupionych ponad miliona „szczepionek” na nie istniejącą chorobę, w pierwszym tygodniu szczepień zgłosiło się po eliksir nieśmiertelności….90 tysięcy obywateli – jeleni, w celu naprostowania im rogów, czyli albo wysłanie  na łono Abrahama albo okaleczenia, co nieco opóźni zejście z tego łez padołu!. Nie wiadomo kim są durnie o skłonnościach samobójczych  którzy pobiegli po szczepionki,  ale wcale bym się nie zdziwił gdyby okazali się nimi w większości pracownicy dydaktyczni wyższych uczelni, którzy w 90% wyszczepili się na nie istniejącą chorobę w roku 2021.

Jak po grudzie idą też szczepienia dziewczynek i chłopców eliksirem na raka szyjki macicy, czyli chorobę prostytutek.

Szczepienia miały odbywać się w szkołach, ale w skutek protestu rodziców do programu zgłosiło się tylko 30 % szkół, ale i te wycofują się rakiem. 
Rodzice dostarczyli dyrekcji szkół opinię prawną  opracowaną przez mecenas Tarnawę Gwóźdź, z której wynika, że akcja szczepień w szkołach jest sprzeczna z prawem farmaceutycznym.
„Katarzyna Tarnawa-Gwóźdź zapewniła, że nie chodzi tu o ruchy antyszczepionkowe, ale o reklamowanie produktu przez szkoły, co jest sprzeczne z prawem farmaceutycznym. Do tego zapewnia się o 100 proc. skuteczności szczepienia, nie informując o ewentualnych powikłaniach. Przekazywane według niej informacje nie są więc rzetelne. A to, jak sugeruje w piśmie, grozi odpowiedzialnością od 5 tys. zł do nawet 500 tys. zł, co wynika z przepisów prawa farmaceutycznego…” (więcej tutaj: https://www.dakowski.pl/szkoly-masowo-wycofuja-sie-z-rzadowego-programu-szczepien-to-efekt-mocnego-sprzeciwu-i-protestu-rodzicow/

W efekcie zaszczepionych zostało na chorobę prostytutek około 20 % uprawnionych dzieci, zapewne w większości pracowników dydaktycznych wyższych uczelni! 

Przysłowie ludowe mówi: Cygan idzie przez wieś tylko raz.

Gdy w roku 2020 Cygan szedł przez wieś, udało mu się oszukać  ok. 60% wieśniaków i wcisnąć im „szczepionkę” na nie istniejącą chorobę, po które wielu z nich „kopnęło w kalendarz”  albo zostało okaleczonych.
Gdy ten sam Cygan idzie przez wieś powtórnie, (jesienią 2024r) wieśniacy ryglują swoje obejścia, ale jeszcze nie spuszczają Cyganowi wpierdolu (co być może w końcu nastąpi) tylko – jeszcze grzecznie – posyłają go na drzewo!


W każdej polskiej rodzinie można znaleźć ludzi zabitych bądź pokaleczonych „szczepionkami” na nie istniejącą chorobę.
Oczekiwanie organizatorów tej potwornej zbrodni, że można ludzi oszukać na ten sam numer po raz drugi, świadczy o ich naiwności i głupocie.
Oni muszą wymyślić inny numer depopulacyjny, co jak mi się wydaje niebawem nastąpi!


Anthony Ivanowitz 5.11.2024r. www.pospoliteruszenie.org 

Algerian Boxer Imane Khelif has XY Chromosomes and “Testicles”

Algerian Boxer Imane Khelif Has XY Chromosomes and “Testicles” : French-Algerian Medical Report Admits

————————–

Nie chcę tego tłumaczyć. Obrzydzenie. Ale znający angielski mogą poznać obecny poziom „sportu”. Czekamy na odebranie genderowemu oszustowi złotego medalu, który należy się Polce. MD

———————-

By Anna Slatz November 4, 2024 algerian-boxer-imane-khelif-has-xy-chromosomes-and-testicles

A shocking new development has emerged in the case of Algerian boxer Imane Khelif after a French journalist reportedly gained access to a damning medical report revealing Khelif has “testicles.” The news comes months after Khelif seized a gold medal in women’s boxing at the Paris Olympics.

The report was drafted in June of 2023 via a collaboration between the Kremlin-Bicêtre hospital in Paris, France, and the Mohamed Lamine Debaghine hospital in Algiers, Algeria. Drafted by expert endocrinologists Soumaya Fedala and Jacques Young, the report reveals that Khelif is impacted by 5-alpha reductase deficiency, a disorder of sexual development that is only found in biological males.

From the medical report conducted on Khelif. SourceL Djaffar Air Aoudia.

The genetic abnormality influences the normal development of a child’s sexual organs. At birth, male babies impacted by 5-alpha are often incorrectly assigned female due to the presence of deformed genitalia that sometimes takes on the appearance of a “blind vaginal pouch.”

This disordered development typically becomes apparent by puberty, when 5-alpha adolescents begin to experience signs of masculinization such as muscle growth, hair growth, and an absence of breast tissue development or menstruation. Without access to a proper clinical examination, males with 5-alpha may incorrectly believe they are female into adulthood.

At the end of October, French journalist Djaffar Ait Aoudia obtained a copy of a thorough physical examination that was conducted on Khelif in order to verify the presence of a disorder of sexual development.

According to Aoudia, the clinical report reveals that an MRI determined that Khelif had no uterus, but instead had internal testicles and a “micropenis” resembling an enlarged clitoris. A chromosomal test further confirmed that Khelif has an XY karyotype, while a hormone test found that Khelif had a testosterone level typical of males. Aoudia also noted that doctors suggested Khelif’s parents may have been blood relatives.

The report concludes by recommending Khelif be referred for “surgical correction and hormone therapy,” to help him physically align with his self-perceived gender identity, and adds that psychological support would be required because the results had caused a “very significant neuropsychiatric impact.”

From the medical report conducted on Khelif. SourceL Djaffar Air Aoudia.

This report coincides with an earlier admission by Khelif’s coach, Georges Cazorla, that the Algerian boxer had been subjected to an assessment at the Kremlin-Bicêtre Hospital after being disqualified from women’s boxing by the International Boxing Association (IBA) in March of 2023.

In an interview from August, Cazorla tepidly conceded that the endocrinologists had determined there was a “problem with [Khelif’s] chromosomes” at the time. Despite this fact, Cazorla insisted that Khelif should still be allowed to compete against females.

Cazorla also stated that Khelif was placed on testosterone suppressants following the 2023 medical assessment. However, the International Olympic Committee has not submitted athletes to chromosomal testing since 1999 and, at the Paris Olympics, the only requirement to participate in women’s boxing was to have a female sex marker on legal documents.

Further confirmation of the boxers’ karyotype was given by Alan Abrahamson, an associate professor at the University of Southern California’s Annenberg School for Communication and Journalism, who is a specialist in Olympic sports and member of the International Olympic Committee’s press committee. In an August statement, Abrahamson said that he had personally viewed the results of the hotly-contested chromosomal tests ordered by the IBA in 2022 and 2023 which “concluded the boxer’s DNA was that of a male consisting of XY chromosomes.”

The news of Khelif’s leaked medical report comes after he won gold at the Paris Olympics in the women’s 66kg category.

In collaboration with the Independent Council on Women’s Sport (ICONS), Reduxx was the first outlet to break the news of Khelif’s participation in women’s boxing at Paris, raising alarm bells due to his previous disqualification from women’s boxing by the IBA. The news sparked a firestorm of controversy, with the IBA coming out in opposition to the IOC’s decision to allow biological males to box against women in Paris.

During a press conference in August, the IBA repeatedly confirmed that Khelif had failed multiple chromosomal tests, but was unable to release barred from releasing the results of those tests by the Algerian Olympic Committee.

REDUXX @ReduxxMag

Yesterday, the International Boxing Association held a press conference addressing the concerns surrounding Algerian boxer Imane Khelif and Taiwanese boxer Lin Yu-Ting. 𝘙𝘦𝘥𝘶𝘹𝘹 has created a supercut of relevant sections. TIMESTAMPS: 𝟬𝟬:𝟮𝟯 – Both boxers had the… Show more

https://twitter.com/i/status/182082046723169083

Speaking to Reduxx on this latest revelation, ICONS co-founder Marshi Smith slammed the IOC and the Algerian Olympic Committee for allowing Khelif to continue his journey to Paris gold despite being fully aware he was genetically male.

“The IOC and the Algerian Olympic Committee are complicit in endorsing male violence against women under the guise of public entertainment on the world’s largest sports stage,” Smith said. “They stood by as women were subjected to physical assault for spectacle, stripped of safety, fairness, and their lifetime achievements. All those involved must face swift and serious consequences.”

Smith adds that she believes Khelif should be stripped of his gold medal, but doubts any action will be taken to rectify the injustice.

“We urge leaders in sports and governments worldwide to condemn the IOC and demand a public commitment to ensuring fair and safe sports for women from this day forward. This must never be allowed to happen again.”

Dokument końcowy Synodu o synodalności – droga do piekła

BKP: Dokument końcowy Synodu o synodalności – droga do piekła

wideo: https://vkpatriarhat.org/pl/?p=22629  https://bcp-video.org/pl/dokument-koncowy/

https://maria-vil-troste.wistia.com/medias/e02y6i8m9u  https://cos.tv/videos/play/56693969859416064

https://rumble.com/v5m3bhw-dokument-kocowy.html

26 października 2024 roku został przyjęty dokument końcowy Synodu o synodalności. Terminologia charyzmatyczna przeplata się z niejasnymi sformułowaniami i terminami niejednoznacznymi. Trudno wywnioskować ich prawdziwą treść. Tę metodę terminów niejednoznacznych zastosowano także w Soborze Watykańskim II. Ma na celu ukrycie prawdziwego zamiaru likwidacyjnego, do jakiego dokument prowadzi i zamaskowanie jego heretyckiej treści.

Synod o synodalności jest najbardziej widocznym owocem heretyckiego Soboru Watykańskiego II.

Co Duch św. mówi Kościołowi? Droga synodalna jest drogą apostazji, która kończy się wiecznym potępieniem. Mój ludu, wyjdźcie z Babilonu Bergoglio!

Jaka jest istota 52-stronicowego końcowego dokumentu Synodu? Zainicjować proces permanentnej rewolucji, aby wykorzenić wszystkie dogmaty, na których zbudowano Kościół. Zasada zmiany paradygmatów została już autorytatywnie zakotwiczona w motu proprio „Ad theologiam promovendam” z 1 listopada 2023 r. Oznacza to stopniowe unieważnianie przykazań Bożych, tradycji kościelnej i struktury hierarchicznej, a także legalizację wzywającego do nieba grzechu sodomii i w rezultacie wszystkich grzechów. Najwyższe kompetencje w zarządzaniu Kościołem mają tzw. rady duszpasterskie, czyli głównie świeccy LGBTQ i aroganckie feministki. Procesowi temu będzie towarzyszyć stopniowe znoszenie celibatu i wprowadzanie święceń kobiet na diakonisy, kapłanki i biskupki. Ta rewolucja antychrystowska ma być realizowana głównie przez osoby świeckie LGBTQ i ich zwolenników na zasadzie zaprogramowanego samobójstwa Kościoła Katolickiego. Dokument końcowy synodu jest de facto Instrumentem laboris tego samobójstwa. W tym celu otrzymał autorytet magisterium.

Wszystko to jest możliwe, ponieważ hierarchia nie chce uznać rzeczywistości, że Bergoglio jest uzurpatorem papiestwa i nadużywa najwyższego urzędu w celu likwidacji Kościoła. Głównym i skandalicznym problemem jest masowa apostazja prałatów katolickich, a nie tylko Bergoglio. Ślepa i zdradziecka hierarchia kościelna posłusznie popełnia samobójstwo i obłudnie odwołuje się do tzw. posłuszeństwa Ojcu Świętemu i rzekomej wierności Kościołowi i Chrystusowi. Dziś ta duchowa ślepota i bunt przeciwko Bogu już graniczy z grzechem (a dla wielu już jest grzechem) przeciwko Duchowi Świętemu.

Widocznym znakiem apostazji katolików jest to, że nie dostrzegają apostazji Bergoglio lub jej akceptują. Dotyczy to nie tylko biskupów, ale także księży i wiernych. Przyjęli ducha świata i sodomską anty-ewangelię z błogosławieństwem grzechu sodomii, co jest publicznym odstępstwem od Chrystusa. Zbawczą skruchę bojkotują i odrzucają. Wymóg naśladowania Chrystusa i Jego drogi zbawienia jest im obcy. Przyjęli już synodalną drogę Bergoglio, która prowadzi do wiecznego potępienia.

Przypomnijmy przynajmniej rażące przejawy apostazji Bergoglio podczas jego uzurpacji papiestwa. Gestem całowania stóp transseksualisty aprobował antyludzki transseksualizm. W heretyckiej adhortacji „Amoris laetitia” zniósł obiektywnie obowiązujące standardy moralne. Do dziś nie odpowiedział na dubia kardynałów. Prowadził przestępczą kampanię na rzecz eksperymentalnych szczepień mRNA, które miały katastrofalne skutki. Stworzył duchową i bezpośrednią jedność ze światowymi elitami w programach służących satanizacji i redukcji ludzkości (jest to np. Agenda 2030). Intronizował demona Pachamamę w Watykanie, w bazylice św. Piotra i poświęcił się szatanowi w Kanadzie. Czyniąc to, zaprzeczył pierwszemu przykazaniu. Deklaracją doktrynalną „Fiducia supplicans” wprowadził legalizację i błogosławieństwo związków sodomitów, czyli grzechu sodomii. Czyniąc to, odrzucił zarówno Dekalog, jak i Credo i transformował Kościół katolicki w antykościół New Age.

Końcowy dokument Synodu o synodalności stwierdza, że „w Kościele synodalnym władza biskupa, kolegium biskupów i biskupa Rzymu, jeśli chodzi o podejmowanie decyzji, jest nienaruszalna”. To stwierdzenie ujawnia metodę, którą stosuje Bergoglio. Takie stwierdzenie uspokaja katolików. Tam jest tylko mały dodatek, że sprawowanie władzy biskupiej „nie jest nieograniczone”. W praktyce przy tzw. pastoracji wygląda na to, że Bergoglio wprowadzi coś zupełnie odwrotnego. W szczególności wprowadza tzw. rady duszpasterskie, które otrzymują najwyższe kompetencje i eliminują hierarchiczną strukturę biskupią. Przykładem są Niemcy, gdzie najwyższą władzę w Kościele sprawuje już nie biskup, lecz tzw. rada synodalna złożona ze świeckich, propagandystów LGBTQ.

W sprawowaniu władzy dokument przyznaje główne prawo osobom świeckim, zwłaszcza kobietom. Opowiada się nawet za większym udziałem kobiet w formacji duchowieństwa i szerszym zaangażowaniem kobiet w proces decyzyjny w Kościele. Oznacza to, że kobieta może być np. administratorką parafii czy diecezji. W domyśle dotyczy to także najwyższej władzy w Kościele, czyli papiestwa. W dokumencie stwierdza się: „Nie ma powodu ani przeszkody uniemożliwiającej kobietom pełnienie funkcji przywódczych w Kościele”. Ale to jest oszustwo. Słowo Boże wyraźnie mówi, że kobieta powinna milczeć w Kościele. Oznacza to, że kobiecie nie można przyznać miejsca w zarządzaniu Kościołem. Kobieta nie może otrzymać sakramentu kapłaństwa, które obejmuje trzy stopnie: diakonat, kapłaństwo i pełnię kapłaństwa – biskupstwo. W Szwecji przerażającym przykładem jest niekatolicka biskupka, który poślubiła lesbijkę. Dziś jednak, zgodnie z „Fiducia supplicans”, Kościół katolicki już błogosławi temu związku!

Kobieta ma ważne zadanie w Kościele, podobnie jak w rodzinie, gdzie mężczyzna jest głową, a kobieta sercem. Na przestrzeni dziejów były kobiety, które miały wpływ na życie Kościoła, czy była to św. Katarzyna ze Sieny, św. Teresa z Avila i inne. Ale nie działali w oparciu o urząd kościelny, ale w oparciu o służbę proroczą. Bóg mówił przez nich, a Kościół prawowierny rozeznając ten głos, przyjął go. Bergoglio nadużywa dziś koncepcji rozeznania, aby promować herezje, grzech i wypaczenia moralne.

Kwestia dostępu kobiet do posługi diakonatu rzekomo pozostaje otwarta i to tzw. rozeznanie jakoby powinno być kontynuowane.

Jorge Bergoglio jest tutaj za Bożym pozwoleniem, aby ujawnić nowotworowe przerzuty w Kościele. Dziś nawet dobrowolna rezygnacja Bergoglio nie pomoże powstrzymać procesu samobójczego, ponieważ oficjalna struktura Kościoła jest odstępcza. Prawdziwa reforma musi zatem przyjść oddolnie, od wiernych, poprzez księży i biskupów. Warunkiem jest prawdziwa pokuta. Prawdę trzeba nazwać prawdą, herezję herezją, a także Sobór Watykański II, którego owocem jest droga synodalna, heretyckim. Kościół ma być środkiem do zbawienia, a nie, jak to widzimy dzisiaj, do potępienia! Podstawowe prawdy należy postawić na pierwszym miejscu. Jest to przede wszystkim zbawienie dusz, które nie jest możliwe bez osobistego nawrócenia, pokuty i naśladowania Chrystusa. To jest prawdziwa droga zbawienia, a nie synodalna, samobójcza droga Bergoglio, prowadząca do wiecznej zagłady. Bergoglio praktycznie zdemaskował cały Kościół katolicki, że nie jest już katolicki ani chrześcijański, ponieważ nie sprzeciwia się jego herezjom i publicznie uznaje heretyka za namiestnika Chrystusa. Ten głęboki przerzut przenika cały Kościół Katolicki.

Jakie jest wyjście?

Podstawą jest powrót do regularnej modlitwy. Katolicy muszą ustalić stały czas na modlitwę: czy są to trzy Różańce dziennie, czy inne modlitwy chrześcijańskie. Aby Kościół odrodził się, a rodzina pozostała rodziną, należy ustanowić regularną codzienną modlitwę w rodzinie. Praktyka pokazuje, że optymalny czas – to godzina od 20:00 do 21:00. Jeśli człowiek nie modli się i nie pokutuje, prędzej czy później straci zbawczą wiarę. Wielu świętych powtarzało: kto się modli, będzie zbawiony, kto się nie modli, będzie potępiony.

Co Duch mówi Kościołowi?

Droga synodalna jest drogą apostazji, kończącą się wiecznym potępieniem. Mój ludu, wyjdźcie z Babilonu Bergoglio!

Synod o synodalności – narzędzie likwidacji Kościoła Katolickiego

bcp-video.org/final-document/  /english/

=================

mail:

Satanista Harari o Donaldzie Trumpie i nachodzących wojnach

Satanista Harari o Donaldzie Trumpie i nachodzących wojnach

Autor: Redakcja , 5 listopada 2024

Sataniści próbują zniszczyć cywilizację zastępując ją globalnym totalitaryzmem. Aby zdestabilizować świat i uczynić go bardziej uległym wywołują wojny, epidemie, kryzysy energetyczne, finansowe, rujnując gospodarkę. Yuval Noah Harari jeden z głównych ideologów diabolicznego świata przedstawia sytuację na odwrót jakoby to on i jemu podobni byli zbawcami ludzkości.

Dlaczego na świecie wybucha tak wiele wojen i konfliktów? Populistyczni przywódcy, tacy jak Donald Trump, odrzucili ideę globalnego porządku i otwarcie stwierdzili, że zależy im tylko na własnym narodzie. Jednak bez zaoferowania alternatywnego sposobu zarządzania relacjami między narodami świat nieuchronnie popada w nieład.

Powyższe słowa widnieją jako streszczenie pod filmem „The Urgent Need For Order”

Harari przyznaje, że do niedawna globaliści rządzili światem bez zakłóceń, lecz aktualnie sytuacja się skomplikowała

10 lat temu byliśmy w najspokojniejszym okresie w historii człowieka.  Niestety, ten okres się skończył. Jesteśmy teraz w erze wojny i potencjalnego imperializmu. Widzimy to na całym świecie…

10 lat temu mieliśmy globalny porządek, który był nie do końca perfekcyjny, ale wciąż regulował relacje między narodami, między krajami, będąc opartym na liberalnym poglądzie.

Potem ten porządek został wielokrotnie zaatakowany,  nie tylko z zewnątrz, od sił takich jak Rosja, Północna Korea czy Iran, ale również od wewnątrz, nawet z USA, które były architektem tego porządku.

Harari obarczając winą Trumpa wskazał, że ten wybrał interes własnego narodu zamiast globalny porządek.

W świecie sztucznie wykreowanych alternatyw

Na koniec Harari skłamał, że nikt komu nie podoba się liberalny, globalny porządek nie przedstawił lepszej sugestii jak zarządzać relacjami pomiędzy narodami.

Zniszczyli istniejący porządek nie przedstawiając alternatywy (…) jak nie przywrócimy porządku będzie coraz więcej gorszych wojen… nadejdą w ciągu najbliższych kilku lat.

To jest oczywista nieprawda ponieważ to sataniści próbują zniszczyć cywilizację zastępując ją globalnym totalitaryzmem.

Goniąc za masami. Synod o Synodalności

Goniąc za masami

Stanisław Michalkiewicz „Najwyższy Czas!”    5 listopada 2024 michalkiewicz

Idąc przodem przed narodem odbiliśmy mimochodem i przewagi mamy z milę, bo się masy wloką w tyle. (…) Nam Ionesco nie nowina, ni koktajle, ni koniaki. U nich – ćwiartka i wędlina, a dla ducha – „Matysiaki”. (…) Więc usiądźmy gdzieś na stronie, odetchnijmy małowiele, a jak naród nas dogoni, to staniemy znów na czele” – pisał poeta za pierwszej komuny, przedstawiając mową wiązaną zmartwienia Partii, która właśnie traciła kontakt z masami.

To było wielkie zmartwienie, ponieważ – jak przestrzegał Lenin – Partia musi utrzymywać kontakt z masami, bo jak nie, to masy odwrócą się od Partii i Partia zostanie – jak to mówią – z fiatem w garści. Toteż kiedy tylko Partii groziła utrata więzi z masami, to zaraz urządzała konsultacje społeczne, to znaczy – rozsyłała do podstawowych organizacji partyjnych, a za ich pośrednictwem – do wszystkich społecznych komórek – rozmaite pytania, obiecując, że wsłucha się w odpowiedzi, wczuje i w ten sposób znowu nawiąże kontakt z masami. Trzeba przyznać, że ta metoda była bardziej humanitarna od wysyłania na ulice wojska z ostrą bronią – ale jak nie udało się nawiązać więzi z masami w inny sposób, to w ostateczności dobry był i ten.

Właśnie w Rzymie zakończył się III etap Synodu o Synodalności, na którym ojcowie synodalni sformułowali rozmaite mądrości etapu, dzięki którym mają nadzieję nawiązać zerwany kontakt z masami. Dokument Końcowy nie został jeszcze ogłoszony, a w każdym razie ja na niego nie trafiłem, więc kontentuję się omówieniami. Te omówienia, zwłaszcza gdy cytują Dokument Końcowy, operują eklezjastycznym żargonem, który dla prostego człowieka, za jakiego się uważam, jest jeszcze trudniej zrozumiały od żargonu partyjnego. Widocznie jednak inaczej nie można; gdy wejdziesz między wrony, musisz krakać, jak i one – bez względu na to, czy to Partia, czy Synod. Na szczęście wśród tych omówień natrafiłem na definicję synodalności, na którą wcześniej nijak nie mogłem natrafić.

Otóż synodalność, to „droga duchowej odnowy i reformy strukturalnej, umożliwiającej Kościołowi większe uczestnictwo i misyjność, aby mógł towarzyszyć każdemu mężczyźnie i każdej kobiecie, promieniując światłem Chrystusa.” Jak wspominał Tuwim, relacjonując deklaracje znajdującego się w nirwanie Władysława Broniewskiego – „Industrializacja – racja – pożytek z niej. Indus – rozumiem. Trializacja – już mniej.” Na szczęście w tej definicji napotykam sformułowania znane z okresu pierwszej komuny. Czyż nie pamiętamy, jak po obaleniu Władysława Gomułki nie tylko w Partii, ale w całym państwie rozpoczął się proces odnowy? Telewizja, radio i „Trybuna Ludu” przypominały o tym codziennie. Inna sprawa, że nikt dokładnie nie wiedział, o co z tą całą odnową chodzi; kto ma się odnowić, albo co ma się odnowić, podobnie jak nikt dokładnie nie wiedział, o co chodzi z reformami, które były integralną częścią procesu odnowy. Ale tak to już jest z rewolucyjnymi teoriami, że taki jeden z drugim profanus vulgus ich nie pojmie, a w każdym razie – nie pojmie do końca. W przypadku Synodu jest to tym trudniejsze, że nie wiadomo, gdzie właściwie ten koniec i na czym na koniec stanie. Rzecz w tym – o ile dobrze zrozumiałem – że wszyscy powinni słuchać się nawzajem i razem podążać. No dobrze – ale dokąd? Tego rewolucyjna teoria do końca nie wyjaśnia, chociaż doświadczenie życiowe nam podpowiada, że jak wszyscy na raz mówią, to nikt nie słucha, nawet nie dlatego, ze nie chce, tylko, ze nie może, bo robi się straszny harmider. „Ten sobie mówi i ten sobie mówi – pełno radości i krzyku” – pisze poeta. Inna sprawa, że na doświadczeniu życiowym też polegać nie można, jako, że poucza nas ono, iż zawsze umiera kto inny. Czy w tej sytuacji w ogóle da się ustalić jakiś kierunek marszu, czy też wszyscy, gadając jeden przez drugiego i nie słysząc się nawzajem, będą – na podobieństwo stada gawronów – podążać, gdzie oczy poniosą, albo kręcić się wokół własnego ogona?

Skoro rewolucyjna teoria niewiele nam pomaga z „rozeznaniu” o co właściwie chodzi, to może zwróćmy się ku rewolucyjnej praktyce? Tutaj pewnej wskazówki dostarcza Mikołaj Gomez Davila, który jeszcze w trakcie II Soboru Watykańskiego zauważył, iż Kościół utraciwszy nadzieję, że ludzie będą postępowali zgodnie z jego nauczaniem, zaczął nauczać tego, co ludzie robią”. Wydaje się, że na tym właśnie polega idea synodalności, która ma przecież polegać m.in. na słuchaniu.

No dobrze, ale co takiego powie nam jeden z drugim jegomość? On nam powie, co akurat robi i ewentualnie doda, czy sprawia mu to satysfakcję, czy też wolałby robić co innego. Tak właśnie śpiewał w swoim czasie Wojciech Młynarski – „żebym ja kiedyś mógł robić to, na co naprawdę zasługuję!” Więc jeśli w ramach nasłuchiwania, dotrą do nas wrzaski feminazistek, żeby „wypierdalać” i w ogóle, to czy je również powinniśmy brać pod uwagę w ramach ogólnej synodalności?

Z dokumentu końcowego, a ściślej – z jego omówień, do których dotarłem – wyłania się obraz następujący. Kościół ma podlegać dalszej decentralizacji, a „Lud Boży” będzie miał większy niż dotąd wpływ na wybór biskupa. No a na wybór Pana Boga? Brzmi to wprawdzie rewolucyjnie, ale dotychczas „Lud Boży” nie miał najmniejszego wpływu na wybór biskupa, nie mówiąc już o Panu Bogu, więc lepiej te zapowiedzi traktować cum grano salis. Natomiast jedno wynika bez dyskusji – że z tymi wszystkimi „odnowami” i „reformami struktralnymi” będą musieli zmierzyć się proboszczowie. Nie jest to sprawa łatwa, na co zwrócił uwagę również Towarzysz Szmaciak: „a ty się teraz gimnastykuj, z masami sam na sam na styku!” Czy przypadkiem proboszczów nie trzeba będzie w tej sytuacji rekrutować z łapanki?

Ale to jeszcze nic, bo taka decentralizacja, w połączeniu z koniecznością słuchania każdego i koniecznością przyjęcia każdego pod namiot, dostarcza takiemu Judenratowi „Gazety Wyborczej”, który – jak to Żydowie – zieje do Kościoła katolickiego nienawiścią, nieprawdopodobnie szerokich możliwości działania. Wyobraźmy sobie tylko, że Judenrat w porozumieniu ze starymi kiejkuty, urządzi w każdej parafii klub pederastów, którzy księdza proboszcza będą ustawiali po swojemu. Na tym oczywiście nie koniec, bo przecież można jeszcze każdą parafię obstawić jaczejką Strajku Kobiet. Noooo, jakby tak one zaczęły tam dokazywać, to parafianie mogliby zupełnie przestać orientować się w liturgii – tak by przesiąknęła synodalnością – do czego tęskni Jego Eminencja Grzegorz kardynał Ryś.

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Najwyższy Czas!”.

Szkoły masowo wycofują się z rządowego programu szczepień. To efekt mocnego sprzeciwu i protestu rodziców

3 listopada 2024 pch24.pl/szkoly-masowo-wycofuja-sie-z-rzadowego-programu-szczepien-to-efekt-mocnego-sprzeciwu-i-protestu-rodzicow

Szkoły masowo wycofują się z rządowego programu szczepień. To efekt mocnego sprzeciwu i protestu rodziców

Rodzice w całej Polsce protestują przeciwko akcji szczepień w szkołach. Na biurka dyrektorów kolejnych placówek trafiają obszerne pisma, w których zatroskani o swoje dzieci rodzice przedstawiają liczne argumenty medyczne i prawne przeciwko akcji szczepień. Sprawę relacjonuje „Dziennik Gazeta Prawna”.

„DGP” cytuje Marka Waszczewskiego – rzecznika prasowego Głównego Inspektoratu Sanitarnego – który informuje, że GIS otrzymuje coraz więcej zawiadomień od dyrektorów szkół, którzy otrzymują pisma od rodziców w sprawie akcji szczepień. Niektórzy z nich grożą szkołom wielotysięcznymi karami na podstawie błędnie przytaczanych przepisów.

„Niektórzy dyrektorzy, z którymi rozmawialiśmy, przyznają, że dla świętego spokoju myślą o wycofaniu się z akcji. Sanepid dodaje, że placówki, które jeszcze nie przystąpiły do programu, też sygnalizują, że może ostatecznie nie wezmą w nim udziału”, czytamy w „DGP”.

Pracownicy sanepidu ustalili, że do szkół trafia na ogół pismo tej samej treści. Jest ono do pobrania ze strony radczyni prawnej Katarzyny Tarnawy-Gwóźdź, która w rozmowie z „DGP” powiedziała, że przygotowała pismo na prośbę rodziców, ale i stowarzyszeń, które uważają, że tego typu akcja nie powinna mieć miejsca w szkołach.

„Katarzyna Tarnawa-Gwóźdź zapewniła, że nie chodzi tu o ruchy antyszczepionkowe, ale o reklamowanie produktu przez szkoły, co jest sprzeczne z prawem farmaceutycznym. Do tego zapewnia się o 100 proc. skuteczności szczepienia, nie informując o ewentualnych powikłaniach. Przekazywane według niej informacje nie są więc rzetelne. A to, jak sugeruje w piśmie, grozi odpowiedzialnością od 5 tys. zł do nawet 500 tys. zł, co wynika z przepisów prawa farmaceutycznego”, czytamy.

Źródło: „Dziennik Gazeta Prawna” TG

Seminaria Bractwa PiusX: Nigdy nie było tylu seminarzystów co teraz

Seminarium PiusX: Nigdy nie było tylu seminarzystów co teraz

Gloria

W dniu 31 października w Zaitzkofen w Niemczech zainaugurowano rozbudowę seminarium Towarzystwa Świętego Piusa X. W seminarium przebywa 53 seminarzystów, w tym nowicjat braci.

Z 53 seminarzystami, w tym nowicjatem braci, seminarium osiągnęło liczbę seminarzystów, której nigdy wcześniej nie miało, pisze ojciec Franz Schmidberger w poniedziałkowym liście.

Seminarium mieści się w zamku. Budynek nadal wymaga pewnych prac remontowych, zanim wszyscy seminarzyści będą mieli odpowiednie gniazdo, a sale lekcyjne będą spełniały standardy.
12 nowych seminarzystów rozpoczęło naukę w 2024 roku: 6 z Polski, 2 z Belgii i po 1 ze Słowacji, Słowenii, Austrii i Estonii.

Zełenski odda Amerykanom wszystkie zasoby mineralne Ukrainy warte biliony dolarów?

Zełenski odda Amerykanom wszystkie zasoby mineralne Ukrainy warte biliony dolarów? Porażające ustalenia

Tomasz Kolanek https://pch24.pl/zelenski-odda-amerykanom-wszystkie-zasoby-mineralne-ukrainy-warte-biliony-dolarow-porazajace-ustalenia

„Warte biliony dolarów zasoby mineralne Ukrainy, w tym tytanu, grafitu i litu, mogą być kartą przetargową podczas rozmów prezydenta Wołodymyra Zełenskiego z Donaldem Trumpem, jeśli ten wygra wtorkowe wybory i zostanie po raz drugi prezydentem USA”, zauważa w niedzielę dziennik „New York Times”.

Gazeta przypomniała, że Zełenski „nie ma złudzeń co do tragicznych konsekwencji utraty amerykańskiej pomocy wojskowej”, do czego może dojść po zwycięstwie kandydata Republikanów.

„NYT” zwrócił uwagę, że w związku z tym ryzykiem „Kijów wyraźnie szuka sposobów, aby odwołać się do dobrze znanego, transakcyjnego podejścia Trumpa do polityki zagranicznej”. Stąd zapewnienia Zełenskiego, że pomoc w obronie Ukrainy leży w interesie gospodarczym Ameryki, ponieważ Ukraina „jest bogata w zasoby naturalne, w tym metale krytyczne warte biliony dolarów amerykańskich”.

„New York Times” przywołuje dane z 2022 r. kanadyjskiej firmy konsultingowej SecDev, która oszacowała całkowitą wartość wszystkich zasobów mineralnych Ukrainy na 26 bln USD, wliczając w to węgiel, gaz i ropę naftową. Ponadto na terytorium Ukrainy znajdują się zasoby strategiczne – w tym ok. 7 proc. światowych rezerw tytanu, 20 proc. rezerw grafitu i 500 tys. ton litu, niezbędnego do produkcji akumulatorów do samochodów elektrycznych.

„Według ukraińskich urzędników, brytyjskiego wywiadu i niezależnych śledczych Rosja już rabuje część tych zasobów na okupowanych terytoriach”, podkreśla nowojorska gazeta. Cytuje też niedawną wypowiedź Zełenskiego, który oznajmił, że te cenne zasoby „wzmocnią albo Rosję i jej sojuszników, albo Ukrainę i świat demokratyczny”.

Źródło: PAP / Oprac. TG

Te marki nie są polskie, choć może się wydawać inaczej

Te marki nie są polskie, choć może się wydawać inaczej

Jakub Ceglarz 2 listopada 2024,

Wiele marek, które z pozoru wydają się typowo polskie, w rzeczywistości z naszym krajem nie mają już wiele wspólnego. Może i przed laty powstały nad Wisłą, ale od tego czasu zmieniły właściciela i zarabiają na nich zagraniczne koncerny. Tak jest w przypadku marek Wedel czy Winiary, ale przykłady można mnożyć.

Te marki wyglądają na polskie, ale nie należą do polskich firm.
Te marki wyglądają na polskie, ale nie należą do polskich firm. | Foto: Artur Szczepanski/REPORTER, Piotr Molecki/East News, Mehaniq/Shutterstock / East News

Jeśli robiąc zakupy, szukasz przede wszystkim rodzimych marek, to bardzo możliwe, że nieświadomie kupujesz coś, co już wcale polskie nie jest. Przez lata zdążyliśmy się przyzwyczaić, że Wedel to typowo polska czekolada, a jak jeść majonez, to – pomijając majonezowe wojny w narodzie – tylko „nasz”, z Winiar.

Okazuje się, że ani Wedel, ani Winiary z Polską mają już tylko tyle wspólnego, że tutaj powstały. Niekiedy są nawet u nas nadal produkowane. Pieniądze ze sprzedaży liczy już jednak ktoś inny, zazwyczaj koncern mający siedzibę daleko poza naszym krajem.

Przedstawiamy dziesięć marek, które na pierwszy rzut oka wydają się polskie (a może kiedyś nawet takie były), ale w rzeczywistości takimi nie są.

Majonez Winiary.
Majonez Winiary. | MAXHOP / East News

Winiary

Zacznijmy od tych, które już wymieniliśmy. Na pierwszy ogień idzie majonez, czyli coś, o co przy okazji każdych świąt Polacy toczą prawdziwe wojny. Niezależnie od preferencji (Winiary, Kielecki czy może jeszcze inny), dane pokazują, że to właśnie Winiary są stosunkowo najpopularniejsze wśród kupujących.

I choć wielu osobom nierozerwalnie kojarzą się z Polską, to właścicielem jest szwajcarski koncern Nestle. Pierwsze udziały przejął jeszcze w latach 90., więc Winiary polskie nie są już od prawie 30 lat.

Czekolada Wedel.
Czekolada Wedel. | Wirestock Creators / Shutterstock

Wedel

Myślisz: tradycyjna polska czekolada albo np. ptasie mleczko, więc prawdopodobnie powiesz: Wedel. Nic bardziej mylnego. Już od 1991 r. prawa do marki miały zagraniczne koncerny.

Najpierw było to PepsiCo, które później pozbyło się części tego biznesu na rzecz Kraft Foods oraz Cadbury. W 2010 r. z kolei udziały w Wedlu przejęła Lotte Group, czyli koreańsko-japoński koncern, specjalizujący się wcześniej m.in. w produkcji gumy do żucia.

Słodycze Wawel.
Słodycze Wawel. | Mehaniq / Shutterstock

Wawel

Skoro przy słodyczach jesteśmy, to warto podkreślić, że również swojsko brzmiąca marka Wawel nie jest w polskich rękach.

Producent m.in. Mieszanki Krakowskiej, Michałków, Tiki Taki czy Kasztanków w 52 proc. należy do niemieckiego koncernu Hosta International.

Keczup Pudliszki.
Keczup Pudliszki. | Artur Szczepanski/REPORTER / East News

Pudliszki

Wróćmy na chwilę do sosów. Skoro bowiem mówiliśmy o majonezach, to pora na keczupy. Pudliszki brzmią po polsku. W końcu to nazwa miejscowości w województwie wielkopolskim, gdzie do dziś znajdują się zakłady produkcyjne.

Rzecz w tym, że od 1997 r. należą one już do amerykańskiego giganta Heinz, znanego m.in. właśnie z produkcji keczupów.

Keczup Tortex.
Keczup Tortex. | Robson90 / Shutterstock

Tortex

Jeszcze jedna marka keczupów, która wielu milenialsom kojarzy się z dzieciństwem. Bo niemal każdy 30-40-latek musi pamiętać Tortex. Nazwa wykorzystuje popularną szczególnie w latach 90. modę, polegającą na dodaniu przyrostka „ex” praktycznie do każdej nazwy firmy.

Dziś Tortex należy do koncernu Unilever, jednego z największych producentów szeroko rozumianych dóbr konsumpcyjnych na świecie.

Delikatesy mięsne Sokołów.
Delikatesy mięsne Sokołów. | Piotr Molecki/East News / East News

Sokołów

Popularny wśród Polaków producent wędlin już na początku XXI w. przeszedł w ręce skandynawskich inwestorów. Najpierw został nim fiński koncern mięsny HK Ruokatalo, a rok później dołączyła spółka Danish Crown.

Po latach ta Duńczycy przejęli akcje do dotychczasowych partnerów i od dekady to do nich należy znak towarowy Sokołów.

Piwo Żywiec.
Piwo Żywiec. | Oleg Marusic/REPORTER / East News

Żywiec, Warka, Tatra

Alkohol to zupełnie inna bajka. Tu bardzo wiele marek kojarzy się z Polską, ale do polskich firm już nie należy. Żywiec to jeden z przykładów.

Od wielu lat piwa tej marki produkowane są przez holenderskiego Heinekena. Podobnie zresztą jak Warka czy Tatra.

Sklep Żabka.
Sklep Żabka. | Cybularny / Wikimedia

Żabka

Ten szyld zna każdy Polak. Nie da się go nie znać, bo sklepy franczyzowe tej sieci są niemal na każdym rogu w dużych i mniejszych miastach.

O ile Polacy z reguły wiedzą, że Biedronka polska już nie jest, to Żabka może być dla wielu zaskoczeniem. Większościowym udziałowcem jest tu bowiem CVC Capital Partners, fundusz inwestycyjny z siedzibą w Luksemburgu. Niedawno było o nim głośno, gdy przejął inny wielki polski koncern, czyli Comarch.

Tajne, nieczyste „układy pandemiczne” mają miejsce właśnie TERAZ. Protestuj !!


Tajne, nieczyste układy pandemiczne mają miejsce właśnie TERAZ
„Sebastian Lukomski, CitizenGO” <petycje@citizengo.org>

W chwili, gdy to czytasz, globalne „elity” spotykają się na 12. – i być może ostatniej – sesji Międzyrządowego Ciała Negocjacyjnego Światowej Organizacji Zdrowia (INB). W tajemnicy knują, aby przeforsować Traktat Pandemiczny ONZ.

Decyzje, które mogą zmienić Twoje życie, są właśnie teraz podejmowane za zamkniętymi drzwiami przez garstkę ludzi, którzy dążą do pełnej kontroli nad nami – i działają szybko, aby uniemożliwić Ci jakikolwiek opór.

Globaliści mają czas do 15 listopada, by sfinalizować to przejęcie władzy, po czym mogą zwołać sesję nadzwyczajną, aby ostatecznie je zatwierdzić.

Jednak podobnie jak w maju, gdy skutecznie ich powstrzymaliśmy, śledzimy każdy ich ruch – i z Twoim wsparciem możemy ponownie zablokować ich niecne plany.

Powiem wprost: tu nie chodzi o zdrowie, lecz o pełną kontrolę nad swobodą podróżowania, praktykowania wiary, a nawet nad tym, co można mówić w Internecie.

Obaj doskonale wiemy, o co naprawdę chodzi biurokratom z ONZ – chcą pozbawić Polskę suwerenności i przekazać WHO miliardy dolarów pochodzących z Twoich podatków.

Krew się we mnie gotuje na myśl o tym, w jaki sposób traktowano nas podczas pandemii COVID – lockdowny, zamknięte szkoły i kościoły, ludzie zmuszani do przyjmowania niewystarczająco przetestowanych szczepionek, podzielone rodziny, seniorzy umierający w samotności, a także zniszczone przedsiębiorstwa.

Wszystko to w imię „zdrowia publicznego”.

Na pewno pamiętasz ten chaos. Teraz Traktat Pandemiczny ma sprawić, że te przerażające środki staną się standardem podczas każdej sytuacji „zagrożenia zdrowia”, zmuszając Cię do akceptowania eksperymentalnych szczepionek i lockdownów.

Czy przyłączysz się do mnie i wyślesz wiadomość do Stałego Przedstawiciela RP przy Biurze Narodów Zjednoczonych w Genewie oraz urzędników WHO, domagając się odrzucenia tego traktatu? To dzieje się właśnie teraz. Jeśli nie zareagujemy, może być za późno.

W maju, Ty i ja wraz z tysiącami sympatyków CitizenGO, powstrzymaliśmy ich zapędy. Teraz jednak są zdeterminowani, by przywrócić swój plan na właściwe tory.

Podczas niedawnego Światowego Szczytu Zdrowia w Berlinie WHO otrzymała prawie miliard dolarów od rządów między innymi Niemiec, Francji i Norwegii. Te państwa wykorzystują pieniądze podatników, aby wesprzeć ten zamach na władzę, którego celem jest pełna kontrola Twojego życia. 

Byłem tam z zespołem CitizenGO i, uwierz mi, oni idą na całość.

Mają czas do 15 listopada na sfinalizowanie tego traktatu, po tym terminie może zostać zwołana sesja nadzwyczajna, po której Traktat Pandemiczny stanie się oficjalnym dokumentem.

Ty i ja znajdziemy się w bardzo niebezpiecznej sytuacji, jeśli globalistyczne elity osiągną swój cel. Im więcej rządów podpisze ten traktat, tym większą władzę zyska WHO —  będzie mogła ogłaszać nowe pandemie i dyktować nam, co możemy obić — dokładnie tak, jak podczas pandemii COVID.

Tedros Adhanom Ghebreyesus, dyrektor generalny WHO, już wspomina o potrzebie „zwalczania dezinformacji” – co jest sposobem na uciszanie każdego, kto sprzeciwia się temu traktatowi. Pamiętasz, jak podczas pandemii COVID cenzurowano wszystkie informacje, które nie pasowały do ich narracji, a wiele z nich okazało się później prawdą?

To nieustanna próba przejęcia władzy i pieniędzy – ale możemy ich powstrzymać, jeśli zaczniemy działać już teraz.

Wyślij wiadomość do Przedstawiciela RP przy ONZ oraz urzędników WHO i zażądaj, aby powstrzymali WHO i jej skok po władzę. 

Najbardziej wkurza mnie to, że wykorzystują Twoje pieniądze do odbierania Ci wolności. To część ogromnego, globalnego programu na szybkie i łatwe wzbogacenie się.

Został zaprojektowany tak, aby przekazać miliardy z kieszeni podatników w ręce globalnych elit, które chcą decydować, jak mamy żyć, co możemy jeść, jakie decyzje zdrowotne możemy podejmować i czy w ogóle możemy pracować na utrzymanie własnej rodziny.

Być może zadajesz sobie pytanie, jak oni dokładnie chcą to osiągnąć?

Traktat pozwala WHO zmuszać rządy do przyjmowania eksperymentalnych szczepionek i wyrobów medycznych — nieprzetestowanych i potencjalnie niebezpiecznych, forsowanych przez te same globalne elity, które będą czerpać zyski z ich sprzedaży.

Wyobraźmy sobie taką sytuację: rząd zmusza nas do zakupu określonego produktu, a my nie mamy innego wyboru, jak tylko się podporządkować — podczas gdy globalne elity bezczynnie przyglądają się i czerpią zyski. I to jeszcze nie koniec.

Żądają miliardów z twoich podatków, aby sfinansować rozdętą biurokrację i wątpliwe „badania,” takie jak eksperymenty w laboratorium w Wuhan, w komunistycznych Chinach — miejscu, gdzie prawdopodobnie rozpoczął się COVID. To tam trafiają Twoje pieniądze — nie daj się zwieść.Wszystko to dzieje się właśnie teraz, a oni zakładają, że nie zdążymy zareagować, aby ich powstrzymać.

Jednak CitizenGO jest tutaj, aby dać Ci szansę na powstrzymanie tego szaleństwa.

Działaj teraz — zażądaj, aby Twoi przywódcy stanęli w obronie naszej wolności i suwerenności Polski, odrzucając Traktat Pandemiczny WHO, zanim będzie za późno! 

Dziękujemy za wsparcie w tej krytycznej walce. To nasz moment, i razem możemy ochronić nasze wolności.

Sebastian Lukomski z całym zespołem CitizenGO

PS WHO ściga się z czasem, aby przeforsować ten traktat przed końcem roku. 

Ty i ja już wcześniej ich powstrzymaliśmy, i z Twoją pomocą możemy zrobić to ponownie. Czas ucieka — podpisz teraz!

Brutalna napaść na księdza i wolontariuszkę. Bandyta wtargnął na plebanię i skatował księdza.

Fundacja Pro-Prawo do życia
 Wczoraj po wieczornej Mszy Św. w Szczytnie doszło do brutalnego napadu na księdza proboszcza Lecha Lachowicza, kapłana zaangażowanego m.in. w działania naszej Fundacji i obronę dzieci przed aborcją.
Agresywny bandyta wtargnął na plebanię i skatował księdza, któremu na pomoc ruszyła wolontariuszka naszej Fundacji pani Elżbieta, ściągając uwagę napastnika na siebie i używając gazu w samoobronie.

Ksiądz Lech w stanie krytycznym przebywa obecnie w szpitalu. Trwa walka o jego życie. Bardzo Pana proszę o modlitwę w jego intencji.Bandycki napad w Szczytnie [foto]Do tych wstrząsających wydarzeń doszło wczoraj ok. godz. 19-tej na plebanii parafii św. Brata Alberta w Szczytnie. 72-letni ksiądz Lech Lachowicz to znany z bezkompromisowej postawy kapłan, od wielu lat zaangażowany w liczne inicjatywy, w tym w działalność naszej Fundacji. Ksiądz Lech uczestniczył w organizowanych przez naszą Fundację w Szczytnie publicznych modlitwach różańcowych. Zorganizował także spotkanie o tematyce pro-life w swojej parafii, do prowadzenia którego zaprosił wolontariuszy naszej Fundacji. 

Na plebanii po wieczornej Mszy Św. przebywał ksiądz Lech oraz pani Elżbieta – wieloletnia wolontariuszka naszej Fundacji, uczestniczka publicznych różańców i antyaborcyjnych akcji informacyjnych w Szczytnie. W pewnym momencie rozległo się walenie do drzwi. Do środka wtargnął agresywny napastnik i rzucił się na księdza Lecha, brutalnie go bijąc i zadając mu poważne obrażenia. Odgłosy walki usłyszała pani Elżbieta, która ruszyła księdzu na pomoc. Użyła gazu wobec napastnika i ściągnęła jego uwagę na siebie. Bandyta po chwili zaniechał ataku, gdyż najprawdopodobniej zadziałał gaz. Pani Elżbieta zadzwoniła po policję i karetkę. Ksiądz Lech został przetransportowany do szpitala, gdzie teraz trwa walka o jego życie. Po obławie policja zatrzymała 27-letniego mężczyznę podejrzewanego o napaść. 

Oto kolejne, przerażające efekty medialnej kampanii nienawiści wymierzonej w prawdę, dobro i piękno, oraz efekty prawnego i sądowego pobłażania bandytom i sprawcom napaści motywowanych ideologicznie.

Nasza Fundacja od dawna alarmuje, że rośnie liczba osób, które pod wpływem medialnej propagandy wzywającej do nienawiści, dokonują zuchwałych ataków, napadów i aktów agresji. Pod wpływem medialnej indoktrynacji kolejni ludzie reagują jak zaprogramowane roboty – atakują bez względu na obecność świadków i kamer oraz możliwe konsekwencje prawne swoich działań. Często wydaje się, że są w jakimś amoku i nie kontrolują swoich zachowań. To zjawisko się nasila. Kolejne tego typu ataki to po prostu zachowania, do których „wytresowały” odbiorców media. Polacy, a zwłaszcza dzieci i młodzież, na masową skalę programowani są za pomocą mediów do reagowania przemocą, wulgarnością i nienawiścią wobec prawdy o aborcji, prawdy o LGBT oraz symboli takich jak krzyż, różaniec, kościół, kapliczka, wizerunki świętych czy kapłańska sutanna. 

Celem tych działań jest zastraszenie katolików i wszystkich ludzi dobrej woli, zmuszenie do wycofania się z przestrzeni publicznej oraz do milczenia w sprawach fundamentalnych dla przyszłości naszego narodu. Wielokrotnie informowaliśmy o atakach i napadach na wolontariuszy naszej Fundacji, w tym o napaściach z użyciem niebezpiecznych narzędzi. Do takich sytuacji dochodzi czasami kilka razy w ciągu jednego tygodnia. Coraz częściej zdarzają się także brutalne ataki na kapłanów oraz incydenty takie jak wtargnięcie do kościoła, przerywanie Mszy Św., a także profanacje kościołów. Na przykład tydzień temu na zabytkowej ścianie kościoła Świętej Trójcy w Kwidzynie został namalowany napis „Ave satana”. Jak donoszą miejscowe media, w ostatnim czasie akty wandalizmu oraz podobne graffiti stają się w mieście prawdziwą plagą. 

Pomimo tych prześladowań, szykan i represji, nie możemy się ugiąć. Konieczna jest dalsza walka, dalsze głoszenie prawdy i dalszy publiczny opór. Obserwowanie wielu nasilających się zjawisk może być przyczyną smutku i utraty nadziei.
Jednak musimy pamiętać o tym, że pomimo ogromnych przeciwności zwycięstwo Prawdy i Dobra jest pewne. My musimy tylko znaleźć się w zwycięskiej drużynie. Zwycięstwo jest w rękach Pana Boga i jest ono przesądzone. 

Wiele osób jest przytłoczonych negatywnymi informacjami i zagrożeniami, które bez przerwy się nasilają: promocja aborcji, deprawacja seksualna dzieci, LGBT, ateizacja, laicyzacja, prześladowania rodzin, kolejne napady itp. 
Pan Bóg nie wymaga od nas samodzielnego pokonania tych trudności. On chce tylko naszego udziału w walce, której wynik (zwycięstwo) jest już przesądzony. Dlatego najgorsze jest bycie biernym. „Obyś był zimny albo gorący!” – brzmi jedno z najbardziej przejmujących upomnień zawartych w Piśmie Świętym. To upomnienie skierowane jest także do nas, dzisiaj. Dlatego pomimo wielu trudności, ufamy w Bożą pomoc i mobilizujemy się do dalszego głoszenia prawdy oraz publicznej walki o życie i świadomość Polaków. 

Jeszcze dzisiaj (poniedziałek 4 listopada) o godz. 16:00 w Szczytnie przy Rondzie Kresowiaków przeprowadzony zostanie publiczny różaniec w intencji odnowy moralnej Polski i powstrzymania aborcji. Różaniec połączony będzie z modlitwą za księdza proboszcza Lecha Lachowicza oraz za sprawcę brutalnego napadu – o jego nawrócenie oraz przemianę serc wszystkich ludzi uwikłanych w proceder ideologicznej nienawiści w naszym kraju. Podobne różańce oraz akcje informacyjne w sprawie aborcji i deprawacji seksualnej dzieci (w szczególności na temat przymusowej „edukacji seksualnej”, która wchodzi do szkół) będziemy dalej prowadzić w całej Polsce. 

Bardzo Pana proszę o modlitwę w intencji księdza Lecha. 
Z wyrazami szacunku
Mariusz Dzierżawski
Numer konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
Dla przelewów zagranicznych – Kod BIC Swift: INGBPLPW
stronazycia.pl

Czy watykańscy iluminaci ostatecznie złożą ofiary z dzieci?

Czy Rzym może wkrótce poczuć gniew Boga, a teraz próbuje tego uniknąć, poświęcając Molochowi kilkoro dzieci? Czy watykańscy iluminaci ostatecznie złożą ofiary z dzieci?

Czy Watykan ożywia kult Molocha – starożytnego brutalnego bóstwa?
autor: tallinn (śr., 2019-11-13 ) gloria

Źródło: youtube.com


28 października 2019 r. w Koloseum, w znanym miejscu męczeństwa chrześcijańskiego, zainstalowano satanistyczną statuę niesławnego boga Molocha, związaną z ofiarą dzieci. Oficjalne wyjaśnienie innowacji jest następujące: „Posąg Molocha, czczony przez Kananejczyków i Fenicjan, jest częścią ekspozycji poświęconej niegdyś wielkiemu konkurentowi starożytnego Rzymu – Kartaginie. Wystawa z wielkim rozmachem pn. „Kartagina: nieśmiertelny mit” potrwa do 29 marca 2020 r. Rekonstrukcja strasznego bóstwa Molocha, związanego z religiami fenicką i kartagińską, zostanie umieszczona przy wejściu do Koloseum, aby powitać odwiedzających wystawę.”

Inicjatywa władz rzymskich wywołała szok w chrześcijańskiej społeczności Włoch. Włoska strona katolicka lafedequotidiana.it pisze: „My, chrześcijanie, jesteśmy teraz zmuszani do odmawiania modlitw potępiających, ponieważ ten pogański Moloch jest zabroniony przez Boga w Starym Testamencie! Proszę, odmawiajćie modlitwy zadośćuczynienia, przyjdźcie na tę „wystawę” z wodą święconą i egzorcyzmowaną solą, czytajcie psalmy i litanie o wypędzeniu złych duchów”.

Skandal związany z umieszczeniem Molocha komplikuje fakt, że wystawa posągu ma miejsce w dniu zamknięcia tak zwanego Synodu Biskupów Amazonki (zwanego Synodem Amazonki), który odbywał się w Rzymie od 6 października do 27 października 2019 r. Zapowiadając to wydarzenie papież Franciszek ogłosił 15 października 2017 r., że Synod będzie miał na celu „zidentyfikować nowe sposoby ewangelizacji regionu, w którym ludy tubylcze nie mają szans na spokojną przyszłość”. Teraz rodzi się pytanie, czy to wszystko jest jakoś powiązane? Czy Watykan wprowadzi posąg Molocha do Ewangelii w Ameryce?

Umieszczenie posągu, zbiegające się z ceremonią zakończenia Synodu, zbiegło się również z wigilią Halloween (31 października) i Dniem Wszystkich Świętych (1 listopada), która wywodzi się z pogańskiego święta Samhain. Ten czas graniczny (przejście do zimy) był uważany za czas mistycyzmu, kiedy do świata ludzi wkraczają magiczne stworzenia często nastawiono wrogo wobec człowieka, a ludzie mają również okazję „odwiedzić” inny świat.

Czy to przypadek? Nieco wcześniej, 4 października 2019 r., Papież Franciszek pobłogosławił Matkę Ziemi Pachamama przed kamerami. Katolicy wciąż nie mogą się z tego otrząsnąć i przeglądają rytuał przecierając oczy. Ogólnie wierni mają powody do zmartwień.

Najważniejsze jest to, że statua Molocha nie została wykonana wczoraj, ale najwyraźniej została dostarczona z wielkimi zaszczytami z Muzeum Kinematografii Mole Antonelliana – bardzo dziwnego budynku zbudowanego w dziewiętnastym wieku. Statua wykonana jest z pustego brązu jako dekoracja filmu Cabiria z 1914. Jedna ze scen filmu pokazuje, w jaki sposób, posługując się tym posągiem, kapłani poświęcają dzieci Molochowi. Ten „manekin” z brązu nie jest całkiem atrapą i funkcjonował tam jakiś rodzaj pieca.

Film „Cabiria” został nakręcony przez włoskiego reżysera Giovanniego Pastrone, który zajmował się czysto techniczną stroną problemu. Ze scenariuszem, słowami hymnów kapłańskich, projektami świątyń i posągów, pomógł mu książę Montenevoso, książę Gallaise, hrabia Gabriele d’Annunzio – mason 33 stopnia, trzymający Mussoliniego „na pasku”. Na podstawie tych regali można zgadnąć, że „manekin” posągu Molocha jest wykonany w naturalnej skali i wszystko jest zrobione tak, jak powinno być.

Jedną z najbardziej szokujących scen tego filmu jest wielka świątynia Molocha, gigantyczna trójgłowa głowa, z ustami jako wejście do niesławnej świątyni. Na klatkach filmu widać około sto małych dzieci, które są gotowe umrzeć jako ofiary złego boga Molocha, i to w tej świątyni, pełnej kultystów ciemnej strony zaangażowanych w rytuał. Widać tam gigantyczny posąg skrzydlatego boga Molocha, który jest teraz wystawiany przy wejściu do Koloseum. Pomnik Molocha pozostanie w nowej lokalizacji do 29 marca 2020 r. i zostanie usunięty, zanim papież Franciszek zorganizuje coroczną Drogę Krzyżową w rzymskim Koloseum na Wielki Piątek, która przypada 10 kwietnia przyszłego roku.

To, co się dzieje, zaskakuje. Po prostu brakuje słów, aby to komentować. Czy Rzym może wkrótce poczuć gniew Boga, a teraz próbuje tego uniknąć, poświęcając Molochowi kilkoro dzieci? Czy watykańscy iluminaci ostatecznie złożą ofiary z dzieci? Ogólnie nie bardzo wiadomo, co się dzieje naprawdę, więc módlmy się, bo to kolejny znak końca czasów.

Czy Watykan ożywia kult Molocha – starożytnego brutalnego bóstwa?

Burze światowe i grajdołowe

Burze światowe i grajdołowe

Komentarz    tygodnik „Goniec” (Toronto)    3 listopada 2024 michalkiewicz

Świat wstrzymał oddech na wiadomość, że… – ale wcale nie na tę wiadomość, że bezcenny Izrael wreszcie uderzył na złowrogi Iran, tylko na całkiem inną wiadomość. Zanim jednak do niej przejdziemy, wróćmy na chwilę do konfliktu między złowrogim Iranem, a bezcennym Izraelem. Jak pamiętamy, w ubiegłym roku przez bezcenny Izrael jedna za drugą przewalały się demonstracje, których uczestnicy domagali się wsadzenia za kraty premiera Beniamina Netanjahu. Cóż w tej sytuacji miał zrobić premier Netanahu? Mógł pokornie pójść do więzienia, albo uciec przed tym koszmarem do przodu w wojnę. I tak właśnie zrobił. Nakazał perfekcyjnemu Mosadowi, żeby oślepł i ogłuchł, dzięki czemu złowrogi Hamas „zaskoczył” bezcenny Izrael nagłym atakiem rakietowym, przy użyciu rakiet domowej roboty, produkowanych w setkach warsztatów w Strefie Gazy.

Podejrzenie o ich produkcję padło naturalnie na złowrogi Hamas, ale nie da się wykluczyć, że Mosad, który w Strefie Gazy miał konfidenta na konfidencie, nie tylko zorganizował tę produkcję, ale w dodatku nakazał swoim konfidentom wykonać zaskakujący atak rakietowy na bezcenny Izrael. Kieruję się w tych podejrzeniach starą rzymską zasadą: is fecit cui prodest – co się wykłada, że ten zrobił, kto skorzystał – a skorzystał wyłącznie bezcenny Izrael, a osobiście – premier Beniamin Netanjahu.

Po pierwsze – dostarczyło mu to pretekstu do rozpoczęcia planowanej od dawna i upragnionej operacji ostatecznego rozwiązania kwestii palestyńskiej w Strefie Gazy. Po drugie – od chwili zaskakującego ataku nie było już mowy o wsadzeniu Beniamina Netanjahu za kraty. Przeciwnie – stanął on na czele rządu jedności narodowej, a wtedy amerykański prezydent Józio Biden, który już-już zaczynał na izraelskiego premiera kręcić nosem, natychmiast przygalopował do Tel Avivu, żeby złożyć hołd lenny Beniaminowi Netanjahu, uznać prawo bezcennego Izraela do „obrony” – a wiadomo, że najlepszym sposobem obrony jest atak – no i zadeklarować niezmienne poparcie – to znaczy – forsę, broń, amunicję, a także wsparcie wywiadowcze oraz wojskowe – w razie potrzeby. Czegóż tedy chcieć więcej? Oczywiście są też plusy ujemne w postaci zakładników, ale – jak powiadają wymowni Francuzi – a la guerre comme a la guerre – straty muszą być.

Ale cóż znaczą jacyś zakładnicy, kiedy premiera Netanjahu jakby kto na sto koni wsadził? Nie tylko kontynuuje operację ostatecznego rozwiązania kwestii palestyńskiej w Strefie Gazy, gdzie nawet twórczo rozwija metody zastosowane przez SS-Gruppenfuhrera Jurgena Stroopa podczas pacyfikowania powstania w warszawskim getcie. Nie bawił się on w atakowanie poszczególnych punktów oporu, tylko wypalał całe kwartały domów i w ten sposób zniechęcał pozostałych przy życiu Żydów do kontynuowania walki. Pokazuje to, że słuszna myśl taktyczna raz rzucona w przestrzeń, prędzej czy później znajdzie swego amatora – nawet ponad wszystkimi podziałami.

Właśnie dlatego – bo niby dla czego innego? – Kongres Stanów Zjednoczonych w Waszyngtonie uczcił premiera Beniamina Netanjahu owacją na stojąco i to nawet zanim zdążył otworzyć usta, żeby powiedzieć, jak będzie Ludzkości przychylał nieba. Już tam amerykańscy twardziele wiedzą, że każdy musi w takim momencie wstać i klaskać, bo gdyby tak który nie wstał, albo nie zaklaskał, to zaraz jakieś dziecko by sobie przypomniało, że przed 30 laty wsadził mu rękę pod spódniczkę i gmerał w majteczkach – a zanim by się wydało, że to nieprawda, to już „prasa międzynarodowa” nadzorowana przez Judenraty, zrobiłaby z niego marmoladę. Tak samo, jak teraz Judenrat „Gazety Wyborczej” robi marmoladę z księdza Olszewskiego, który – razem z obydwiema aresztowanymi urzędniczkami – został wypuszczony z aresztu wydobywczego za kaucją 300 tys. zł. Nie oznacza to oczywiście żadnego finału, bo oto Judenrat „dotarł”, to znaczy – fukcjonariuszowi Propaganda Abteilung wspomnianego Judenratu, niezależni bodnarowcy z prokuratury wetknęli nos w poufne akta śledztwa. Dzięki temu Judenrat, w ramach podziału zadań, zaczął obsmarowywać księdza Olszewskiego, że za pieniądze z Funduszu Sprawiedliwości kupił sobie skarpetki. Zbrodnia to niesłychana, toteż nic dziwnego, że w mediach społecznościowych zawrzeli oburzeniem aktywiści i sygnaliści – jak każdemu z nich przykazał oficer prowadzący. W ten sposób Judenrat, kierując się leninowskimi normami życia partyjnego w zakresie organizatorskiej funkcji prasy, organizuje opinię publiczną przeciwko reakcyjnemu klerowi. Reakcyjny kler, widząc, że żartów nie ma, że vaginet Donalda Tuska naprawdę chce pozbawić przewielebne duchowieństwo dochodów z pensji nauczycielskich, zgłosiło gotowość do kompromisu, deklarując ustami J. Em. Kazimierza kardynała Nycza, że nie ma nic przeciwko tak zwanym „związkom partnerskim”, dla których projekt ustawy właśnie przygotowała Wielce Czcigodna Katarzyna Kotula, piastująca w vaginecie Donalda Tuska fuchę feministry do spraw równości (małych naciągamy, dużych obcinamy, grubych uciskamy, a chudych nadymamy). Jakby tego było mało, J. Em. Grzegorz kardynał Ryś właśnie powiedział, że „liturgia” powinna być „synodalna”. Co to ma znaczyć – tego na razie nie wiemy, bo wprawdzie w Rzymie właśnie zakończył się III Etap Synodu o Synodalności, ale nie wiadomo, co tam konkretnie uradzono, bo żadnej adhortacji w tej sprawie nie będzie. Jesteśmy tedy skazani na domysły i ja na przykład domyślam się że w archidiecezji kardynała Rysia będzie się działo: sodomczykowie i gomorytki będą w ramach liturgii przedstawiały rozmaite performance – dla każdego coś miłego.

Wracając do premiera Netanjahu,z to nic dziwnego, że po takich hołdach czuje się, jakby go kto na sto koni wsadził i otwiera coraz to nowe fronty obrony; jak nie w Strefie Gazy, to w Libanie, jak nie w Libanie, to w Syrii, jak nie w Syrii, to w Jemenie, jak nie w Jemenie, to w Iranie – a przecież na świecie są jeszcze i inne kraje! Zaniepokoiło to nieco amerykańskich twardzieli, czy przypadkiem bezcenny Izrael nie wciąga Ameryki w tak zwane „rozdęcie imperialne”. Chodzi o strategię zaplanowaną przez Chińczyków. Wiedząc, że Ameryka przygotowuje się do ostatecznego rozwiązania kwestii chińskiej, Chińczycy pod takim czy innym pretekstem próbują wciągać Amerykę w coraz to nowe konflikty w różnych miejscach świata w nadziei, że w żadnym z tych miejsc przewaga amerykańska nie będzie taka duża, żeby nie można było sobie z nią poradzić.

Ale świat wstrzymał oddech z innego powodu. Oto z Partii Razem odeszły: Magdalena Biejat, Anna Górska, Joanna Wicha, Dorota Olko i Daria Gosek-Popiołek – ale w klubie parlamentarnym Lewicy pozostają. Znaczy się – nie wchodzą, ale biorą udział – jak to kobiety. Inaczej pan Adrian Zandberg i jego pretorianie; ani nie wchodzą, ani nie biorą już udziału w koalicji. I co teraz zrobi znękana Ludzkość?

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Goniec” (Toronto, Kanada).

Nowacka podpaliła lont! „Edukacja zdrowotna” ma zdeprawować dzieci

Nowacka podpaliła lont! „Edukacja zdrowotna” ma zdeprawować dzieci

pch/edukacja-zdrowotna-ma-zdeprawowac-dzieci

(Oprac. PCh24.pl)

Petycje, apele, protesty przeprowadzone w ciągu ostatnich kilku miesięcy w sprzeciwie wobec zapowiadanej od dłuższego czasu obowiązkowej tzw. edukacji zdrowotnej nie przyniosły efektu. Przedmiot opracowany przez zespół prof. Izdebskiego zawiera komponent w postaci edukacji seksualnej, który pod szyldem dbałości o zdrowie uczniów skrywa erotyzację i deprawację dzieci oraz narusza prawa rodziców gwarantowane w Konstytucji RP.

Czytaj także: Edukacja zdrowotna to w rzeczywistości edukacja seksualna. MEN manipuluje świadomością rodziców i dzieci

W ostatnim dniu października, tuż przed świątecznym czasem zaduszkowych zamyśleń dla jednych, a dla drugich – w porze satanistycznych obrzędów zwanych Halloween, już po godzinach urzędowania MEN – minister Nowacka podpaliła lont. Upublicznione zostały podstawy programowe nowego obowiązkowego – podkreślmy! – przedmiotu, jaki od kl.4 wzwyż, w wymiarze 1 godziny tygodniowo ma być realizowany w polskich szkołach podstawowych. Projekt będzie kontynuowany w szkołach średnich. Likwidacji ma ulec dobrowolnie dotychczas wybierany przez rodziców przedmiot „Wychowanie do życia w rodzinie”.

W dniu ogłoszenia projektu 31.10 trwały jeszcze konsultacje tzw. „profilu absolwenta”, który miał być ponoć podstawą wszelkich zmian wprowadzanych w przyszłości w oświacie. Szeroko reklamowany i dyskutowany miał stwarzać wrażenie liczenia się z opinią społeczną w kwestiach oświatowych. Ta zbieżność terminów jawnie podważa wiarygodność prowadzonych konsultacji na temat „profilu” i doszczętnie kompromituje MEN. Cały deprawacyjny i pseudo-zdrowotny projekt był już wówczas gotowy, a hasła związane z profilem stanowiły jedynie zasłonę dymną dla działań właśnie przeprowadzanych przez resort.

Projekt podstawy programowej edukacji zdrowotnej ujrzał światło dzienne i…  natychmiast przeraził pedagogów i nauczycieli!

Tzw. „edukacja zdrowotna” z elementami edukacji seksualnej to realizacja modelu radykalnie permisywnej edukacji seksualnej. Ma akcenty skrajnie gorszące, wywołuje przedwczesne zainteresowanie tematyką seksu, wtajemnicza w meandry perwersyjnych praktyk  i prowadzi ucznia na zdrowotne manowce, o czym za chwilę na podstawie cytatów. Ponadto edukacja seksualna – inaczej niż w wychowaniu do życia w rodzinie  – przywołana jest tu wyłącznie w kontekście zdrowia [a raczej pseudozdrowia] i  wyrywa kwestie seksualności z kontekstu społecznego. W efekcie pozbawi to młodego człowieka umiejętności założenia rodziny i podjęcia odpowiedzialnego rodzicielstwa.

Zdrowie seksualne przedstawiane według pornografizujących standardów WHO, erotyzacja, skupienie uwagi ucznia na przyjemności bez odpowiedzialności oraz utożsamianie własnego dobrostanu z zadowoleniem o seksualnym podłożu – to cechy nowego przedmiotu zaproponowanego przez resort oświaty.  

Na początek  bulwersujący przykład z podstawy programowej dla  kl.4-6:

identyfikuje zmiany dotyczące dojrzewania należące do normy medycznej (np. różne tempo wzrostu, zmiana sylwetki, ginekomastia, nocne polucje, mutacja, wzmożone pocenie się, zmiana zapachu, mimowolne erekcje, owłosienie, wzrost piersi, pojawienie się miesiączki, trądzik, zachowania autoseksualne)”.

Wymienione na samym końcu listy zmian „należących do normy medycznej”, z jakimi ma zapoznać się uczeń w kl.4-6, zachowania autoseksualne, czyli inaczej: „masturbacja (inaczej: onanizm, ipsacja, samogwałt) to zachowanie polegające na pobudzaniu narządów płciowych do osiągnięcia satysfakcji seksualnej (orgazmu)”.

To pierwsze z brzegu wyjaśnienie podsuwane przez internet. Zapewne tam sięgnie uczeń, chcąc wyjaśnić nieznany termin, a może nowy podręcznik do edukacji zdrowotnej wyjaśni to jeszcze dokładniej? Może nawet z poglądowymi ilustracjami? Wszak najpierw uczeń musi poznać tę lub podobną definicję, by następnie zakwalifikować zachowania autoseksualne [praktyki samogwałtu] do należących do normy medycznej.

Norma jest powszechnie stosowaną zasadą lub typowym zachowaniem, pewnym standardem. W tym wypadku jest nim – według resortu Nowackiej – masturbacja.

Masturbacja, nazywana jeszcze czterdzieści lat temu nie inaczej niż samogwałtem, to nie tylko – według propozycji zespołu prof. Izdebskiego – zwykły przejaw dojrzewania mieszczący się w normie medycznej, ale coś, co należy akceptować i postrzegać pozytywnie. Właśnie taki skandaliczny i gorszący przekaz otrzyma uczeń w wieku od 9 do 12 roku życia w polskiej szkole w ramach obowiązkowego przedmiotu, według projektu minister Nowackiej.

Zamiast samogwałtu, czyli gwałtu na samym sobie, przemocy wobec siebie, a według zasad chrześcijańskich – grzesznego czynu rozwiązłości – uczeń dowie się o typowym i akceptowanym „zachowaniu autoseksualnym” zmierzającym ku dobrostanowi w okresie dojrzewania. Taki wniosek można wysnuć na podstawie pytania otwierającego rozdział „Dojrzewanie”: Jak akceptować przemiany okresu dojrzewania oraz radzić sobie z jego wyzwaniami i kształtować pozytywny obraz własnego ciała? Skoro tak, to akceptacja przemian okresu dojrzewania [z samogwałtem włącznie] i pozytywny obraz własnego ciała [z jego rozbudzonymi pożądaniami], jest nadrzędnym celem procesu „kształcenia” w zakresie tego przedmiotu.

Dalej nasz 9-latek napotka rozdział pt.: „Zdrowie seksualne”, a w nim  kolejne pytanie wiodące: Jak kształtować pozytywną postawę wobec seksualności człowieka wraz z respektowaniem autonomii cielesnej swojej i innych osób?

W treści rozdziału zawarto kolejne uświadamiające fragmenty:

„charakteryzuje [uczeń] pojęcia: zdrowie seksualne, seksualność i omawia ich pozytywny wymiar w życiu człowieka”.

Przybliżmy pojęcie zdrowia seksualnego według standardów WHO, które stoją za tą permisywną edukacją seksualną i globalnym projektem seksualizacji dzieci:

„W czasie spotkania ekspertów zorganizowanego przez WHO w 2002 roku uzgodniono nową definicję zdrowia seksualnego, która brzmi następująco: „Zdrowie seksualne jest dobrostanem fizycznym, emocjonalnym i społecznym w odniesieniu do seksualności; nie jest jedynie brakiem choroby, zaburzeń funkcji bądź ułomności. Zdrowie seksualne wymaga pozytywnego i pełnego szacunku podejścia do seksualności oraz związków seksualnych, jak również do możliwości posiadania dających przyjemność i bezpiecznych doświadczeń seksualnych, powinno być wolne od przymusu, dyskryminacji i przemocy. [cyt. za: Standardy edukacji seksualnej w Europie – Podstawowe zalecenia dla decydentów oraz specjalistów zajmujących się edukacją i zdrowiem]

Dobrostan w odniesieniu do seksualności, pozytywne podejście do seksualności, szacunek dla związków seksualnych, przyjemne i bezpieczne doświadczenia seksualne wolne od przymusu i dyskryminacji – to istota zdrowia seksualnego, które ma umieć charakteryzować uczeń w kl.4-6.

W jakim celu?

Otóż ten jawnie deprawacyjny wstęp jest konieczny w kl.4-6, by w klasie 7-8 wprowadzić dziecko w świat inicjacji seksualnej i dewiacji oraz zjawisk przemocy seksualnej.

Uczeń 13-15 letni „omawia pojęcie popęd seksualny; wymienia powody, dla których ludzie decydują się na aktywność seksualną, omawia pojęcie orientacji psychoseksualnej i kierunki jej rozwoju (heteroseksualna, homoseksualna, biseksualna, aseksualna); wyjaśnia pojęcia: tożsamość płciowa, cispłciowość, transpłciowość, charakteryzuje metody antykoncepcji, np. mechanicznej, hormonalnej, chemicznej, naturalnej, rozróżnia formy przemocy seksualnej, w tym molestowania seksualnego, a także omawia sposoby reagowania, gdy sam jej doświadcza lub gdy doświadczają jej inni”.

Rozbudzając u młodego człowieka zainteresowanie praktykami seksualnymi twórcy podstawy programowej przedmiotu „edukacja zdrowotna” nic nie mówią o zagrożeniach, jakie się z tym wiążą. O skrajnej nieodpowiedzialności i działaniu na szkodę zdrowia ucznia świadczy fakt, iż rozdzialik o chorobach przenoszonych drogą płciową, jak choroby weneryczne, HIV, HPV, został zakwalifikowany przez zespół MEN jako fakultatywny, do decyzji nauczyciela; nie musi być więc wcale realizowany. Trudno o lepszy dowód na to, iż nie o zdrowie ucznia tu chodzi!

Przykłady można by mnożyć. Potwierdzają one najczarniejsze obawy, jakie zgłaszali rodzice i nauczyciele skupieni w Koalicji na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły w ciągu ostatnich miesięcy, między innymi składając w sierpniu w MEN petycję dotyczącą edukacji zdrowotnej w zapowiadanej postaci.

Zobacz także: Rodzice i nauczyciele nie chcą edukacji zdrowotnej w szkołach

By zrozumieć powody, dla których z taką determinacją lewicowa grupa, która zarządza oświatą w Polsce, pragnie ten projekt wprowadzić w życie, przypomnijmy znamienne cytaty z  „Historii Antykultury” Krzysztofa Karonia:

„Warto więc wyjaśnić, jaką rolę odgrywa seks w nowym marksizmie. Człowiek opanowuje najważniejsze umiejętności, w tym umiejętności zaawansowanego myślenia i rozwija pierwsze zachowania społeczne w dzieciństwie, gdy popęd seksualny nie rozprasza jeszcze jego uwagi i nie zakłóca procesu edukacji i wychowania.

Wszystkie nurty psychologii rozwoju, a jest ich wiele, są zgodne co do tego, że do okresu dojrzewania rozpoczynającego się średnio ok. 11-13 roku życia popęd seksualny nie dominuje psychiki dziecka i nie przeszkadza w rozwijaniu innych zainteresowań.

[…] Rozbudzanie popędu seksualnego, szczególnie w dzieciństwie utrudnia proces edukacji i wychowania, ponieważ rozprasza uwagę młodego człowieka, uniemożliwia jego koncentrację, a zatem utrudnia lub uniemożliwia zdobycie wysokich kwalifikacji, co prowadzi do społecznego upośledzenia jednostek w dorosłym życiu i obniżenia średniego poziomu wykształcenia społeczeństwa.

Zaznaczam, że mówimy o zjawiskach w skali społecznej, czyli o zjawiskach statystycznych, a we współczesnym świecie nawet kilkuprocentowe obniżenie ogólnego wykształcenia i wydajności społeczeństwa skazuje je na regres i kolonizację poprzez społeczeństwa o skuteczniejszych systemach edukacji i wydajniejszych gospodarkach.

[…] Bez względu więc na to jaki jest deklarowany cel wczesnej seksualizacji dzieci, jej praktycznym skutkiem jest sztuczne rozbudzanie instynktu, który utrudnia lub wręcz uniemożliwia społeczeństwu zdobycie wiedzy i kwalifikacji koniecznych do produkcji dobrobytu, bez którego hasło wolności staje się pustym frazesem.

Oczywiście te proste prawdy może zrozumieć tylko społeczeństwo, które ma wiedzę o mechanizmach ludzkich zachowań i potrafi racjonalnie myśleć […]”

(Krzysztof Karoń, Historia Antykultury, 2018 r.)

Zobacz także: Hanna Dobrowolska: Co Barbara Nowacka ukrywa pod szyldem edukacji zdrowotnej?

Podkreślmy kolejny raz: treści  tego przedmiotu są całkowicie sprzeczne z powszechnie pojmowanym „zdrowiem”, a zbieżne z tzw. zdrowiem reprodukcyjnym Agendy 2030 ONZ oraz z groźną „edukacją zmieniającą pojęcie płci” Gender transformative education {UNICEF} Wszystkie ich elementy można dostrzec w podstawie programowej nowego przedmiotu.

Edukacja seksualna w Niemczech rozpoczęła się dawno temu. Kilka lat wstecz ks. Dariusz Oko powiadomił opinię społeczną w Polsce o skandalicznym niemieckim podręczniku szkolnym, który instruował uczniów, jak zaprojektować funkcjonalny dom publiczny.

„Niemcy starają się narzucać wszystkim swoją ideologię. Tak, jak Moskwa narzucała nam wcześniej komunizm, tak teraz Berlin i Bruksela narzucają nam neokomunizm, neobolszewizm, neomarksizm. W tym marksizm kulturowy, czyli gender. Alarmuję, żebyśmy bronili się przed tym zagrożeniem, tą deprawacją, która prowadzi do ateizacji. Konsekwencją jest islam, bo jak ludzie żyją dla seksu, to nie ma dzieci, nie ma rodzin, więc dopuszcza się inwazję muzułmańską. Przestrzegam, żebyśmy nie stali się ideologiczną kolonią niemiecką, a potem muzułmańską” – mówił ksiądz Dariusz Oko w 2018 r. w przejmującym wywiadzie, którego aktualność wobec lektury obecnych pomysłów MEN –  jest porażająca.

Kolejne granice są przekraczane bezustannie. Podczas konferencji, która odbyła się 14 października 2024 r. w Sejmie RP pt. „Polska szkoła. Dekonstrukcja i fundamenty odbudowa” Magdalena Czarnik ze Stowarzyszenia Rodzice Chronią Dzieci opisała model „ekspresji seksualnej” przekazywany uczniom w podręcznikach w szkołach niemieckich. Ten model to promocja perwersji, wulgarności, obrzydliwości.

W tej chwili szkoleni są w Niemczech nauczyciele, którzy mają zająć się dziewczynkami z biedniejszych rodzin, dla których przygotowywana jest rola „towarzyszek seksualnych”. […] – ostrzega na swoim blogu Bożena Ratter z Ruchu Ochrony Szkoły.

Nowy przedmiot w polskiej szkole to pierwszy krok w tym kierunku.

Do rodziców – według ich prerogatyw konstytucyjnych – należy wychowanie dzieci w duchu ich własnych przekonań moralnych, religijnych i wszystkich kwestii wychowania seksualnego. WDŻ jest przedmiotem nieobowiązkowym, tak więc uwzględnia możliwość rezygnacji rodzica w imieniu ucznia z udziału w zajęciach. Obowiązkowa „edukacja zdrowotna” zmusi wszystkich uczniów do zapoznania się z przedstawionymi treściami, i to niezależnie od typu szkoły wybranej przez rodzica. Byłoby to jaskrawe  naruszenie konstytucyjnego prawa rodziców do religijnego i moralnego wychowania i nauczania dzieci [par.48 i 53], czemu powinni się oni zdecydowanie przeciwstawić.

Zgodnie z Prawem oświatowym nauczyciel w swoich działaniach dydaktycznych, wychowawczych i opiekuńczych ma obowiązek kierowania się dobrem uczniów, troską o ich zdrowie, postawę moralną i obywatelską, z poszanowaniem godności osobistej ucznia. Jest to jego pierwszy, podstawy obowiązek, pierwotny wobec jakichkolwiek dyrektyw i wytycznych dotyczących pracy z dziećmi i młodzieżą. Nauczyciele mogą być postawieni w sytuacji próby łamania ich sumień, gdy będą chcieli się przeciwstawić realizowaniu deprawacyjnych elementów podstawy programowej z zakresu edukacji zdrowotnej. W każdej sytuacji, w której nauczyciel zostanie zobowiązany do postępowania wbrew wyznawanym zasadom moralnym, religijnym bądź filozoficznym może powołać się na „sprzeciw sumienia”. Nie musi w związku z tym dopełniać jakichkolwiek formalności, wystarczy po prostu złożenie dyrektorowi szkoły oświadczenia, np. o odmowie przeprowadzenia zajęć „wychowania seksualnego” – czytamy w poradniku opracowanym przez Instytut Ordo Iuris „Prawo nauczycieli do postępowania w zgodzie z własnym sumieniem”.

Rozporządzenie – w razie podpisania go w obecnej formie – naruszając prawo, otwierałoby drzwi dla seksualizującej i deprawującej fali mającej zalać umysły przyszłych pokoleń polskich uczniów. Jeszcze nie jest za późno, by postawić temu tamę.

 „Erotyzacja stanowi idealne narzędzie zniszczenia rodziny, kościoła, tradycji, państwa, oraz zburzenia całej dotychczasowej struktury ładu społecznego” – to słowa Wilhelma Reicha, austriackiego komunisty i seksuologa, które warto tu przypomnieć, ku przestrodze.

Do 21 listopada trwają – skrócone przez MEN – konsultacje dotyczące nowego przedmiotu.

Jednak nie tylko do udziału w  konsultacjach wzywamy rodziców i nauczycieli, a do publicznego jednoznacznego sprzeciwu wobec naruszeniom prawa i moralności.

Hanna Dobrowolska

Ruch Ochrony Szkoły

Koalicja na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły

ruchochronyszkoly.pl

ratujmyszkole.pl