Nie odwaga, nie broń, nie dowódcy. To Różańcowa Pani daje zwycięstwo

Nie odwaga, nie broń, nie dowódcy. To Różańcowa Pani dała zwycięstwo

pch24/nie-odwaga-nie-bron-nie-dowodcy-to-rozancowa-pani-daje-zwyciestwo

(Oprac. PCh24.pl)

Mało kto wie, że celebrowane dziś wspomnienie Najświętszej Maryi Panny Różańcowej, kiedy zostało ogłoszone, nosiło nazwę – Matki Bożej Zwycięskiej.  Nazwa ta bezpośrednio odnosiła się do wspaniałego zwycięstwa wojsk chrześcijańskich z muzułmańską flotą turecką pod Lepanto w roku 1571. W późniejszych dziejach świata, wszystkie batalie wojenne i walki toczone z mocami zła pod niebieską flagą Maryi zawsze kończyły się zwycięstwem.

Pierwsza cudowna wiktoria różańcowa

Największym, a jednocześnie pierwszym historycznie udokumentowanym cudem różańcowym było zwycięstwo floty chrześcijańskiej w bitwie pod Lepanto. Wydarzenie to zadecydowało o przyszłości Europy, gdyż muzułmanie chcieli zająć ją całą, a chrześcijan siłą „przerobić” na mahometan. Była to druga połowa wieku XVI, na stolicy piotrowej zasiadał papież Pius V. Pisano o nim, że był on „jednym z niewielu chrześcijan traktujących dosłownie słowa i czyny Chrystusa, nie uznającym wyjątków i ograniczeń”. Do tego, jako dominikanin, duchowy syn św. Dominika Guzmana – pierwszego propagatora modlitwy różańcowej, czcił Maryję i codziennie stosował Jej straszną broń na Złego, czyli właśnie Różaniec.   

To Pius V włączył dwuczęściowe Zdrowaś Maryjo do zreformowanego brewiarza, przez co nadał Pozdrowieniu Anielskiemu ostateczną postać, zatwierdzoną przez liturgię Kościoła. To właśnie ten papież napisał „Różaniec jest najpobożniejszym sposobem modlitwy do Boga, sposobem łatwym do stosowania przez wszystkich, którzy trwają w wysławianiu Najświętszej Dziewicy”. Dlatego też gorąco propagował odmawianie Różańca, szczególnie w obliczu grożącemu Europie – muzułmańskiemu potopowi. Wieść o tym dotarła do sułtana Selima II, który szykował się właśnie do krwawego podboju świata chrześcijańskiego i napełniła go lękiem. Sułtańscy kronikarze odnotowali fakt, że Selim II, spoglądając na Adriatyk, wyszeptał „Bardziej niż wszystkich galeonów chrześcijańskich obawiam się modlitwy Piusa V”.

Wkrótce okazało się, że miał się czego obawiać. Sułtańska flota została pod Lepanto całkowicie rozgromiona. W tym samym czasie Pius V, w swojej kaplicy, trwał na modlitwie różańcowej. Między kolejnymi częściami dodawał „Daj zwycięstwo. Nie dla naszej chwały, ale dla Twojej, Pani i Matko. Pod płaszcz Twego miłosierdzia uciekamy się. Uznaj nas za swe dzieci, weź pod swoją opiekę”.  Zwycięstwo pod Lepanto było ogromne. Zatopiono pięćdziesiąt galer wroga, zdobyto połowę okrętów tureckich, uwolniono dwanaście tysięcy chrześcijańskich galerników.

Pius V, świadomy komu zawdzięcza cudowne ocalenie Europy, ogłosił całemu katolickiemu światu, iż dzień 7 października już na zawsze jest świętem Najświętszej Panny Dziewicy. Pierwotnie święto to nazwane zostało – Matki Bożej Zwycięskiej. Dopiero później zmieniono tę nazwę na wspomnienie Matki Bożej Różańcowej.

W encyklice Pius V napisał: „Pragniemy szczególnie, aby nigdy nie zostało zapomniane wspomnienie wielkiego zwycięstwa uzyskanego od Boga przez zasługi i wstawiennictwo Najświętszej Maryi Panny, odniesione w walce przeciw Turkom, nieprzyjaciołom wiary katolickiej”. Natomiast Wenecjanie tę samą prawdę wypisali na ścianie zbudowanej w swym mieście kaplicy dziękczynnej „Nie odwaga, nie broń, nie dowódcy, ale Maria różańcowa dała nam zwycięstwo”.

Kolejne zwycięstwa Maryi Różańca Świętego

W późniejszych dziejach świata, wszystkie batalie wojenne, społeczne i osobiste walki toczone z mocami zła pod niebieską flagą Maryi zawsze, wcześniej czy później, kończyły się zwycięstwem. Maryja zwyciężała jako patronka wojsk katolickich w decydujących starciach z innowiercami lub wojującymi ateistami – m.in. Biała Góra, Nordlingen, Chocim, Beresteczko, Częstochowa, Wiedeń, Bitwa Warszawska, Bitwa Niemeńska, jako patronka Solidarności, wyjście z Austrii Armii Czerwonej – Maryja zawsze zwyciężała.

Co ciekawe w historii Polski wiele zwycięskich bitew z muzułmanami i innowiercami nasze wojska stoczyły w miesiącu maryjnym – październiku. Dla przykładu były to bitwy z Krzyżakami pod Koronowem (1410), z Rosjanami (1581) pod Mohylewem czy z Kozakami pod Białą Cerkwią (1651). Natomiast wiktoria w bitwie z Turkami i Tatarami pod Podhajcami miała miejsce 6 października 1667 roku, w wigilię święta Matki Bożej Różańcowej. Choć przeciwnik liczył 30 tysięcy a wojska polskie tylko 18 tysięcy.  Husaria rozgromiła wówczas siły tatarsko tureckie w perzynę. Dowodził hetman polny koronny Jan Sobieski. To była „rozgrzewka” przed Wiedniem.   

Matka wciąga nas na Różańcu do nieba

Matka Boża prawdę o mocy modlitwy różańcowej przekazała nam osobiście podczas objawień w Lourdes (1858) czy w Gietrzwałdzie (1877). Maryja wskazała tam na różaniec jako narzędzie Bożego Miłosierdzia. W 1917 roku do trojga dzieci z Fatimy powiedziała: „Odmawiajcie codziennie różaniec”, a z Jej prawego ramienia zwisał sznur perłowych paciorków zakończony krzyżem. Podczas szóstego, ostatniego objawienia w Fatimie, Maryja  ujawniła swe imię jako – Matka Boża Różańcowa. Powiedziała przez to, że różaniec jest ogromnie ważną modlitwą.

Obecnie do Polaków Maryja kieruje specjalne orędzie różańcowe. Pokazuje nam, jak miłe są Jej nasze różańce płynące do nieba każdego październikowego dnia. Przyjrzyjmy się  czasowi, w którym miał miejsce cud Eucharystyczny w Sokółce. Stał się on w różańcowym październiku. Dlatego też cudownie przemieniona Cząstka Ciała Pańskiego w kościele św. Antoniego jest wystawiona do adoracji nie gdzie indziej, ale w pięknie odnowionej kaplicy Matki Bożej Różańcowej.

A jak głęboka jest wymowa ostatniego różańca prowadzonego przez ks. Jerzego Popiełuszkę. Było to parę godzin przed jego uprowadzeniem i męczeństwem. W kościele św. Braci Polskich Męczenników w Bydgoszczy, 19 października 1984 roku, ksiądz Jerzy mówił:

„Nas, których dręczą rany i bóle fizyczne, wspieraj, Maryjo. Nas, których tak często spotyka niepokój, rozterka i załamanie, podtrzymuj na duchu, Maryjo. Nam, którzy jesteśmy upokorzeni, pozbawieni nieraz praw i godności ludzkiej, użycz męstwa i wytrwałości. Nam, którzy dokładamy wszelkich starań, aby odnowić oblicze tej ziemi, w duchu Ewangelii, okaż swą matczyną opiekę, Maryjo. Nam, którzy w trudzie i znoju walczymy o Prawdę, Sprawiedliwość, Miłość, Pokój i Wolność w Ojczyźnie naszej, podaj pomocną dłoń”. Zwycięstwo zawsze przychodzi przez Krzyż i Maryję.    

Adam Białous

Dziś 106. rocznica odzyskania niepodległości! Jesteśmy okłamywani od początku.

Dziś 106. rocznica odzyskania niepodległości! Jesteśmy okłamywani od początku.

7.10.2024 „Jesteście państwo okłamywani od początku” nczas/dzis-106-rocznica-odzyskania-niepodleglosci

flaga Polski
Zdjęcie ilustracyjne. / foto: Pixabay

Już dziś, 7 października, przypada prawdziwa rocznica odzyskania niepodległości przez Polskę. Z tej okazji przypominamy, co o wydarzeniach sprzed 106-ciu lat mówili publicyści „Najwyższego Czas-u!” Stanisław Michalkiewicz oraz Janusz Korwin-Mikke.

To właśnie 7 października 1918 roku Rada Regencyjna przejęła zwierzchność nad wojskiem polskim i rozpoczęła proces przejmowania władzy i formowania państwa Polskiego.

„11 listopada właściwie nic takiego się nie stało”

Stanisław Michalkiewicz podkreślał, że „11 listopada właściwie nic takiego się nie stało, żadna niepodległość nie została wówczas proklamowana″. Niepodległość Polski po 123 latach niewoli została proklamowana 7 października przez Radę Regencyjną na wieść o tym, że Niemcy próbują utworzyć niepodległą Ukrainę, do której chcieliby inkorporować Lwów mówił publicysta.

Rada Regencyjna uznała, że to zagraża żywotnym interesom państwa Polskiego i w związku z tym 7 października 1918 roku proklamowała niepodległość Polski. 11 listopada Rada Regencyjna przekazała Piłsudskiemu władzę. Czyli co dokładnie? Przekazała mu zorganizowane wcześniej państwo wyjaśnił Michalkiewicz.

Dopiero 16 listopada 1918 roku Piłsudski notyfikował powstanie państwa Polskiego opartego na podstawach demokratycznych. (…) Z tego wynika, że proces odzyskiwania przez Polskę niepodległości był rozciągnięty w czasie – dodawał.

„11 listopada nie jest żadną rocznicą”

Janusz Korwin-Mikke podkreślił, iż „jesteście państwo okłamywani od początku, 11 listopada nie jest żadną rocznicą odzyskania niepodległości″. – 11 listopada nastąpiło jedynie przekazanie władzy przez Radę Regencyjną towarzyszowi Ziukowi z partii socjalistycznej, czyli Piłsudskiemu – mówił poseł.

7 października Rada Regencyjna zadekretowała oderwanie się od mocarstw centralnych i tę rocznicę świętujemy, a nie rocznicę przekazania władzy socjaliście (…) niestety takie były wówczas nastroje społeczne, że Rada Regencyjna uznała, że lepiej przekazać władzę Piłsudskiemu, niż żeby miał być rząd lubelski złożony z komunistów – przypominał Korwin-Mikke.

11 listopada jako data odzyskania niepodległości został ogłoszony dopiero w 1937 roku i tylko dwa razy był obchodzony przed wojną. Rząd londyński zakazał obchodzenia tego (…) Chodzi o zamanifestowanie, że 7 października nastąpiło odzyskanie niepodległości, a 11 listopada władzę przejęli socjaliści, którzy potem gnębili Polskę podatkami i doprowadzili do klęski. 11 listopada to jest rocznica klęski wyjaśnił.

Sunday Strip: Fifty years of „social progress,” and where are we exactly?

Sunday Strip: Slip Sliding Away –

Fifty years of „social progress,” and where are we exactly?

Robert W Malone MD, MS Oct 06, 2024








Democrats: the failure the Biden Administration to initiate a proportional rescue effort in the wake of Hurricane Helene means Kamala Harris is unfit for high office. Voting for her is indefensible. Americans are in desperate need of help THAT WE HAVE ALREADY PAID FOR. Withholding it is diabolical. -Bret Weinstein


















Reading for comprehension is essential.

(and the correct answer is?)



More silliness from Dave Allen.

https://www.youtube-nocookie.com/embed/20xstCWkBco?rel=0&autoplay=0&showinfo=0&enablejsapi=0




Great Hurricane of 1780 Remains the Worst

Great Hurricane of 1780 Remains the Worst

The deadliest hurricane in history, with 22,000 dead, happened before the internal combustion engine was invented.

John Leake Oct 06, 2024 great-hurricane-of-1780

Climate Change Racketeers have incentivized the media to blare the talking point that human-induced climate change has made Atlantic tropical storms more powerful than they were in the past.

Sediment studies indicate that major hurricanes have been blasting through the Atlantic for centuries, and were especially strong during the Medieval Warm Period (MWP), also known as the Medieval Climate Optimum or the Medieval Climatic Anomaly—a time of warm climate in the North Atlantic region that lasted from c. 950 to c. 1250.

Christopher Columbus recorded two “violent hurricanes” in the years 1494 and 1495, the latter sinking three of his ships anchored in La Isabela harbor (now the Dominican Republic). Major hurricanes were a headache for the Spanish Treasure Fleet, sinking multiple treasure-laden galleons in the years 1622, 1715, 1733 and 1750. I grew up dreaming of finding one of these treasures in the Florida Keys. Mel Fisher beat me to it when he found the Atocha that sank in the Keys in the hurricane of 1622.

By far the deadliest hurricane in history was the Great Hurricane of 1780, which is estimated to have killed 22,000. Wikipedia provides a decent, succinct description:

The Great Hurricane of 1780was the deadliest Atlantic hurricane on record, as well as the deadliest tropical cyclone in the Western Hemisphere. An estimated 22,000 people died throughout the Lesser Antilles when the storm passed through the islands from October 10 to October 16.Specifics on the hurricane’s track and strength are unknown, as the official Atlantic hurricane database only goes back to 1851.

The hurricane struck Barbados likely as a Category 5 hurricane, with at least one estimate of wind gusts as high as 200 mph before moving past Martinique, Saint Lucia, and Sint Eustatius, and causing thousands of deaths on those islands. Coming in the midst of the American Revolution, the storm caused heavy losses to the British fleet contesting for control of the area, significantly weakening British control over the Atlantic. The hurricane later passed near Puerto Rico and over the eastern portion of Hispaniola, causing heavy damage near the coastlines. It ultimately turned to the northeast and was last observed on October 20 southeast of Atlantic Canada.

The death toll from the Great Hurricane alone exceeds that of many entire decades of Atlantic hurricanes.

On a technical note: wind strength on Barbados was estimated from damage to solid structures and debris such as straw that was found embedded in tree trunks. Seasoned naval officers also recorded their observations of the storm’s stupendous strength.

Stone warehouses on St. Eustatius destroyed by Great Hurricane of 1780.

Studying history gives us a sense of perspective about the human condition. Understanding the calamities, tragedies, and errors of the past equips us to recognize when people in positions authority are distorting reality in the pursuit of their selfish interests.

Czy masz prawdę?

5 października 2024 r. | Nr 40/2024 (692)
Dwa oblicza komunizmu        
mtodd

Szanowni Państwo!
       W latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku pewien Polak znalazł się w Moskwie i wyszedł rano kupić chleb. Stanął w długiej kolejce, a kiedy wreszcie był przy ladzie, ekspedientka zapytała go, czy ma prawdę. Nie rozumiał o co jej chodzi, a chodziło o jedyną wychodzącą i do nabycia gazetę. – Ale ja chcę kupić chleb – perswadował. – Właśnie – odpowiedziała ekspedientka – to w co ci go zawinę, jak nie masz „Prawdy”?

       Prawda radziecka nie wiele się różni od tej unijnej. Jedna i druga polega na wciskaniu nam bzdury do wierzenia. Treść samych bzdur różni się, bo to zależy od „mądrości etapu”. Obecnie jesteśmy na etapie „walki o środowisko”, poprzez produkcję opakowań na gigantyczną skalę. To  jest ta prawdziwa różnica!
       „Nieomylność władzy” pozostaje niezmienna, zarówno w wydaniu radzieckim, jak i obecnej „demokracji totalnej”. Komunizm, to system permanentnej walki z burżujami, do których nie zaliczają się żadni milionerzy, a tylko zwykli ty i ja.
Obywatel ma prawo posiadać jedynie kredyt do wiecznego spłacenia, nic więcej!
Z pozdrowieniami
Małgorzata Todd ---

Burdel i serdel

Burdel i serdel

Stanisław Michalkiewicz „Goniec” (Toronto)    6 października 2024 michalkiewicz

Powódź najwyraźniej już się skończyła, a w każdym razie – skończyło się zainteresowanie mediów powodzią. Trudno się dziwić, bo nawet najbardziej gorliwi funkcjonariusze Propaganda Ateilung musieli się znudzić występami Donalda Tuska, co to, jak nie w kurteczce, to w bojowej koszulce, łaje i chwali podległych sobie czynowników, a ci – w zależności od tego, czy chwaleni, czy łajani, albo wypinają piersi do orderów, albo spuszczają głowy i liczą dni do zasłużonej emerytury. Dotyczy to zarówno głupich cywilów, jak i wojskowych, którzy zresztą od głupich cywilów różnią się tym, że od czasu do czasu przebierają się w mundury. Jak rząd wprowadzi mundury dla czynowników cywilnych, to już przestaną różnić się od siebie czymkolwiek.

Czy to aby nie z powodu tego znudzenia funkcjonariusze Propaganda Abteilung z portalu „Onet” puścili bąka w postaci publikacji, jak to „beneficjenci” kilku partii tworzących koalicję rządową obleźli Totalizator Sportowy? Kogóż tam nie ma? Ano, zdaje się, że nie ma tam nikogo od pana marszałka Hołowni, ani z partii Razem, za to są reprezentanci zarówno Volksdeutsche Partei, oczywiście – Polskiego Stronnictwa Ludowego i Lewicy. „Maszyna losująca została puszczona w ruch i wylosowała kumpli Gawłowskiego, Nitrasa i Tuska” – skomentował tę publikację pan Jacek Sasin, którego wspomniani beneficjenci Totalizatora oskarżają z kolei o sprzeniewierzenie 70 mln złotych, przeznaczonych na tzw. „wybory kopertowe” z użyciem „zabójczych kopert”, przed którymi ostrzegał światowy znawca kopert, były marszałek Senatu pan Tomasz Grodzki.

Potwierdza to słuszność opinii, że koalicja 13 grudnia może z opozycją spierać się wyłącznie o różnicę łajdactwa, no i oczywiście trafność spostrzeżenia starożytnych Rzymian, że nie ma takiej bramy, której nie przeszedłby osioł obładowany złotem. A gdzie może być więcej złota, jak nie w Totalizatorze Sportowym? „Nie na to umawialiśmy się z Polakami” – czytamy w oficjalnym oświadczeniu partii Polska 2050 pana marszałka Hołowni, z czego można wysnuć wniosek, że pan marszałek i jego partia zostali przy dzieleniu żerowiska wydymani. Umawialiśmy się inaczej, ale wyszło jak zawsze!

Skoro wygasło zainteresowanie powodzią, to siłą rzeczy musiały też ustać apele o „solidarność”, przy pomocy których Judenrat „Gazety Wyborczej” chciał ochronić Donalda Tuska i jego vaginet przez schłostaniem z powodu blamażu powodziowego. Dopóki trwała powódź, dopóty istniał popyt na „solidarność”, ale skoro zainteresowanie powodzią ustało, to i popyt na „solidarność” ustał, jakby bodnarowiec uciął go nożem lub odrąbał siekierą. Oto 27 września, odpowiadając na pytanie, zadane w marcu przez Sąd Rejonowy w Gdańsku, czy prokurator Dariusz Barski został skutecznie powołany na Prokuratora Krajowego, czy nie – i czy mianowanie przezeń kolejnych prokuratorów było skuteczne? – po upływie kilkumiesięcznego tempus deliberandi Izba Karna Sądu Najwyższego uznała, że powołanie pana Barskiego było skuteczne ze wszystkimi tego konsekwencjami. Ponieważ jednak wspomnianą uchwałę podjęła trójka sędziów, przez Judenrat „Gazety Wyborczej” oraz sędziów i mikrocefali zaangażowanych w proklamowaną przez Naszą Złotą Panią jeszcze pod koniec marca 2017 roku „walką o praworządność” w Polsce nazywanych „neosędziami”, to pan minister Adam Bodnar tej uchwały „nie uznaje” i po staremu uważa, że Prokuratorem Krajowym jest pan Dariusz Korneluk. Jest to sytuacja trochę podobna do rywalizacji między dwoma Władymirami; Amerykanie uważają, przynajmniej dotychczas, że ichni Władymir, czyli Władymir Zełeński jest lepszy od tego drugiego Władymira, zimnego ruskiego czekisty Putina, który nie tylko nie słucha się prezydenta Józia Bidena, ale w dodatku robi mu wbrew, a nie na rękę. Tak samo pan Adam Bodnar upodobał sobie w panu Dariuszu Korneluku i najwyraźniej uważa, że „jego” Dariusz jest autentyczny i pełnomocny, w przeciwieństwie do innego Dariusza, czyli pana Dariusza Barskiego, który ani autentyczny, ani – tym bardziej – pełnomocny nie jest. I rzeczywiście; kiedy zbrojny w uchwałę Izby Karnej Sądu Najwyższego pan Dariusz Barski pragnął wejść do gmachu Prokuratury Krajowej, by objąć urzędowanie, to zwyczajnie nie został tam wpuszczony i to chyba nie przez samego pana Dariusza Korneluka osobiście, tylko przez wynajętych przezeń siepaczy. „Wygraj w polu, a wygrasz i w sądzie” – twierdził w „Panu Tadeuszu” Klucznik Gerwazy.

Siepacze oczywiście nie legitymują się żadnymi uchwałami Sądu Najwyższego, ani orzeczeniami Trybunału Konstytucyjnego, bo wystarcza im wygłoszona w Senacie deklaracja premiera Tuska, że wobec braku prawnych narzędzi do przywracania w naszym bantustanie praworządności, będzie się posługiwał narzędziami bezprawnymi. Czy jednak przy pomocy bezprawnych narzędzi można przywrócić praworządność? To bardzo mało prawdopodobne, choćby ze względu na definicję praworządności, sformułowaną w art. 7 konstytucji – że mianowicie „organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa”. Wynika z tego, że przy pomocy narzędzi bezprawnych można nie tyle przywrócić praworządność, co ją ostatecznie przewrócić do góry nogami.

Jestem pewien, że pan Adam Bodnar nie tylko nie ma nic przeciwko temu, że Nemezis dziejowa właśnie jego ręcami demoluje „Lachom” państwo, ale może nawet odczuwać z tego powodu Schadenfreude, zwłaszcza, że ta akcja najwyraźniej mieści się w ramach niwelowania terenu pod budowę Generalnej Guberni. Jeśli tedy wyrażać zdziwienie, to tylko bierną postawą naszej niezwyciężonej armii, która tej demolce państwa przygląda się obojętnie, z bronią u nogi. Rzecz w tym, że moc sprawcza przebierańców, wszystko jedno, czy z sądów rejonowych, czy z Sądu Najwyższego, jest bliska zera w sytuacji, gdy nie stoją za nimi „ludzie mający karabiny”. Kto by się słuchał, kto by się stosował do orzeczeń jakiegoś przebierańca, czy przebranego babsztyla, gdyby nie obawa, że w przeciwnym razie przyjdą do niego siepacze z karabinami i wtrącą do lochu, albo nawet – do dołu z wapnem?

Ciekawe, że 13 grudnia 1981 roku, kiedy chodziło o zdławienie niepodległościowych aspiracji historycznego narodu polskiego, nasza niezwyciężona armia nie wahała się ani chwili, tylko obróciła karabiny przeciwko narodowi, a teraz sprawia wrażenie, jakby nie wiedziała, jaki zrobić z nich użytek. Czyżby rzeczywiście pod demoralizującym wpływem „cywilnej kontroli” wyzbyła się resztek poczucia obowiązku wobec narodu, który ją utrzymuje i kupuje jej karabiny i tylko z pochyloną głową potrafi liczyć dni do emerytury, kiedy to rozpoczyna się prawdziwe życie?

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Goniec” (Toronto, Kanada).

„Nic o mnie beze mnie”. Podpisano: Diabeł

„Nic o mnie beze mnie”. Podpisano: Diabeł

Autor: CzarnaLimuzyna , 5 października 2024

Tristram Hillier_pinterest

Inkluzywność, tolerancja, dialog i wzajemne zrozumienie – akurat te rzeczy się udały.

Wzajemne zrozumienie?

Rok 2013:

Cicha uliczka usytuowana półkoliście pomiędzy rezydencjami i nagle jest – tuż za zakrętem plac Tolerancji, a tuż przy nim, na wznoszącej się lekko skarpie, nowoczesny kompleks budynków – ambasada.

Nie od dziś wiadomo, że dyplomacja diabelska uchodzi za najlepszą na tym świecie. Znajomość ludzkiej mentalności, a także wyrafinowana tolerancja umożliwiają zatrudnianie na diabelskim etacie ludzi dialogu zaangażowanych w walkę o prawa człowieka oraz pozwalają na odbywanie wolontariatu katolickim księżom.

Dzięki temu do Kościoła zaczyna powoli docierać demokracja, krusząc fundamenty autorytarności i dyskryminacji innej orientacji duchowej.

—————————————–

Pisząc te słowa, 11 lat temu, nie wierzyłem, że heretycy i świadomi akolici diabła przejmą kontrolę nad Watykanem. Po Soborze Watykańskim II, prof. Diabelski uzyskał skromną posadę doradcy, początkowo na umowę-zlecenie, a od czasu wyboru Franciszka, na czas nieokreślony.

Na czas nieokreślony… to wciąż, szczególnie w kontekście Pisma Świętego, niezbyt fortunna nazwa czynności doradczych i ekologicznej posługi tego „eksperta”. Myślę, że czas w tym przypadku, jest ściśle określony Bożym dopustem.

Nowa formuła?

Ostatnio spodobała mi się pewna opinia o nowym pomyśle wiadomego eksperta: o synodalności

… po wejściu do piekła pierwsze usłyszane słowa brzmią: Podzielcie się na małe grupy, urządźcie dyskusję, a następnie złóżcie raport zgromadzeniu plenarnemu.

Tak właśnie wygląda synodalność, uważa amerykański publicysta, ks. Raymond de Souza /PCh24.pl/

Jeden z komentarzy z tegoż właśnie portalu, brzmi: “Pan Jezus nie modlił się o jedność ze światem, o jedność prawdy z kłamstwem, światła z ciemnością i piekła z niebem, tylko o jedność Jego Mistycznego Ciała – Kościoła w głoszeniu Prawdy, przeciwko różnym kłamstwom świata, a Prawdę znamy, bo ją nam przekazał.

(…)„Nikt nie może przyjść do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie”,
(…) Reszta jest „dymem szatana…”

O autorze: CzarnaLimuzyna

W UE: „Pytanie do kolegów z Zachodniej Europy- mało wam krwi Słowian?”

Bardzo ważne przemówienie w PE Słowackiego europosła Miroslava Radačovskiego NAPISY PL „Co jak nie pokonacie Rosji? Jaki macie plan B? Pytanie do kolegów z zachodniej europy- mało wam krwi słowian? Wymordowaliście ich podczas 2 wojny dziesiątki milionów. Macie to w genach”

https://twitter.com/MartinDemirow/status/1842533472310636853

„Stosy czarownic” – największy fałsz w historii?

Jedna z „najczarniejszych kart Kościoła” – największy fałsz w historii?

6.10.2024 Jacek Laskowski

Kościół.
Kościół. Zdjęcie ilustracyjne. / foto: Pixabay

Jedną z „najczarniejszych kart Kościoła” są „polowania na czarownice”. Fanatyczni średniowieczni mnisi inkwizytorzy torturujący i palący na stosie niewinne kobiety za urojone czary stanowią element powszechnej świadomości historycznej. Nawet pobożni katolicy żyją z ciężarem wstydu za „straszne grzechy Kościoła”. Tymczasem te „grzechy” nigdy nie miały miejsca. Kościelne „polowania na czarownice” są jednym z największych fałszów historii.

Zgroza „polowań na czarownice” weszła do powszechnej świadomości w Oświeceniu. W „epoce rozumu” jej filozofowie podjęli się zaprojektowania lepszej rozumnej przyszłości dla całej ludzkości jako przeciwwagi czasów mijających, pełnych zabobonu, ciemnoty i okrucieństwa. Jednym z przejawów postępu było położenie w XVIII w. kresu procesom o czary. To intelektualiści Oświecenia wykonali pierwsze obliczenia, według których w dawnych mrocznych czasach na stosach mogło spłonąć od setek tysięcy do nawet 9 milionów kobiet. W XIX w. rodzące się ruchy feministyczne i neopogańskie postawiły hipotezy, że czarownice były pozostałością religii pogańskich, tropionych przez średniowieczny Kościół, którego zbrojnym ramieniem była Inkwizycja. Wiedźmy miały być żyjącymi w ukryciu kapłankami tajemnych kultów. Oskarżanie kobiet o czary miało wynikać z patriarchalnej mizoginii Kościoła, a histeryczne fale prześladowań służyły poszukiwaniu kozłów ofiarnych w czasach klęsk nieurodzaju bądź walce religijnej między katolikami a protestantami.

Hipotezy te w pierwszej połowie XX w. podjęli z wielkim zainteresowaniem naziści, żywiący gorący szacunek dla staro-pogańskiego dziedzictwa Germanów. Po dojściu do władzy w Niemczech Heinrich Himmler powołał specjalny zespół SS do przejrzenia wszystkich źródeł archiwalnych i skatalogowania procesów o czary. Miały one pomóc odkryć zapomniane dziedzictwo rasy aryjskiej, a zarazem stać się całościowym materiałem historycznego oskarżenia Kościoła o jego niepoliczone zbrodnie wobec tej rasy (równolegle trwała wielka nazistowska akcja poszukiwania i ogłaszania wszystkich przypadków pedofilii w Kościele). Po II wojnie światowej publicystyczne określenia „polowanie na czarownice” albo „czasy stosów” weszły do powszechnego użytku, a nawet stały się terminami naukowymi. Środowiska feministyczne (czujące się duchowymi dziedzicami czarownic) zaczęły stawiać tezy, że dotychczasowe szacunki 9 milionów ofiar są zbyt ostrożne.

Średniowieczne zjawisko zaczynające się w renesansie

Niesłabnące zainteresowanie tematem sprawiło, że procesy o czary zostały w ostatnich dziesięcioleciach policzone w oparciu o dostępne zapiski historyczne i zachowane akta sądowe. Obraz, jaki wyłonił się z tych badań – najdelikatniej mówiąc – odbiega od tego, w co do dziś święcie wierzą ludzie Zachodu. Już prace naukowe z lat 70. i 80. ostatecznie skorygowały krążącą przez 200 lat liczbę rzekomych 9 milionów ofiar, redukując ją raczej do setek tysięcy. Co rzuca się w oczy, to fakt, że prace te opisują „polowania na czarownice”, począwszy od XV w. Dlaczego nie od średniowiecza? Przecież każdy laik wie, że Kościół „polował na czarownice” w średniowieczu. Powodem jest to, że naukowcy nie znaleźli takowych przypadków. Sławne egzekucje czarownic odnotowywane są w źródłach dopiero na progu renesansu – epoki humanizmu i wyzwalania się z „mroków średniowiecza”.

Gdzie te miliony?

Pod wpływem nowszych badań pojawiły się głosy obrony Kościoła. W Polsce podjęli się jej Rafał Ziemkiewicz głośnym artykułem z 1996 r. „Stosy kłamstw o inkwizycji” oraz Roman Konik książką „W obronie Świętej Inkwizycji” (2004 r.). Broniąc całokształtu instytucji Inkwizycji, poruszyli m.in. kwestię procesów o czary. Przywołali naukowe szacunki, zgodnie z którymi w XVI w. spłonąć miało na stosie 300 tys. (wg Ziemkiewicza) bądź 500 tys. ludzi (wg Konika), z czego większość w krajach protestanckich, podczas gdy Inkwizycja w Hiszpanii procesy te miała hamować. Głosy te oceniane były jako radykalnie wybielające Kościół. W rzeczywistości Ziemkiewicz i Konik, broniąc Inkwizycji, rażąco zawyżyli, a nie zaniżyli skalę procesów o czary. Opierali się na danych autorów zachodnich, którzy w nowszych wydaniach swoich prac coraz bardziej obniżali statystyki procesów o czary.

Skurczyły się one do 100 tys., potem 60 tys., a obecnie 40-50 tys. Nawet to nie są liczby faktycznie odkrytych egzekucji za czary, tylko szacunek oparty o niekompletne już akta sądowe. Liczba faktycznie zachowanych źródłowych wzmianek o wyrokach śmierci jest jeszcze 3-4-krotnie niższa. Straszna karta historii okazała się mieć finalnie nader mikrą skalę, 200-krotnie mniejszą niż rozpowszechniana przez całe pokolenia. Geograficznie 2/3 z tych egzekucji przypada na dwa kraje: Niemcy (15-26 tys.) i Szwajcarię (4-10 tys.), 1-5 tys. na Francję, ok. 2 tys. na całą Skandynawię, po ok. 1-2 tys. na Szkocję, Czechy i Austrię, po kilkaset na Anglię, Węgry, Holandię, Włochy i półwysep Iberyjski, a na USA – 37. W krajach prawosławnych nie było ich prawie wcale.

Polska statystyka

Jak na tym tle wypada Polska? Do niedawna tylko jeden badacz Bohdan Baranowski podjął próbę syntezy rodzimych procesów o czary. Jego książka z 1952 r. stanowiła punkt odniesienia dla publikacji przez następne 60 lat i jedyne źródło danych o Polsce zagranicą. Baranowski podawał, że na terenach przedrozbiorowej etnicznej Polski spalonych zostało ok. 10 tys. czarownic, a 15–20 tys. na Śląsku. Dopiero w 2008 r. liczby te zweryfikowała Małgorzata Pilaszek w książce „Procesy o czary w Polsce w wiekach XV-XVIII”. Odnalazła ona w źródłach z epoki wzmianki o 867 procesach na terenie przedrozbiorowej „Korony” (czyli z obszaru obecnej Polski i Ukrainy bez Śląska, Pomorza Zachodniego, Mazur i Krymu). W procesach tych sądzonych było łącznie 1316 osób, z których stracono 558. Dane dla Prus Książęcych (obecne Mazury i obwód kaliningradzki) ustalił Jacek Wijaczka. Odnalazł łącznie 167 egzekucji, w tym 1 za rządów krzyżackiego państwa zakonnego.

Dane Pilaszek obejmują tylko odnalezione dokumenty. Większość dawnych akt sądowych została jednak zniszczona w czasie II wojny światowej (w tym całość akt z obszaru Mazowsza). Stąd rzeczywista liczba egzekucji za czary jest znacznie wyższa. Autorka nie podjęła się ich kalkulować. Szacunek wciąż obarczony jest bardzo dużym ryzykiem błędu. Zależy przede wszystkim od tego, jaką część akt można uznać za utraconą. Gdyby uwzględnić fakt, że w 1/3 spraw przebadanych przez Pilaszek nie zachowała się informacja o wyroku, oraz uogólnić informację Baranowskiego, że zachowała się mniej niż 1/6 ksiąg miejskich z Archiwum Głównego Akt Dawnych, to w skrajnym szacunku na terenie Korony spłonąć mogło ok. 5 tys. czarownic. Gdyby jednak przyjąć, że ogólnie przepadła tylko połowa do 2/3 akt, to liczba spalonych czarownic zamyka się w 1,5-2 tys.

Jak Kościół dręczył czarownice w Polsce

Można by stwierdzić, że to wciąż wiele „ofiar Kościoła” w Polsce. Czy są to jednak „ofiary Kościoła”? Otóż nie. W średniowieczu sprawy herezji, magii, obyczajowe i rodzinne, podlegały sądom kościelnym. Tyle że zmieniło się to w latach 1551–1563 w apogeum reformacji. Wówczas antyklerykalnie nastawiona szlachta zakazała egzekucji starościńskiej wyroków sądów kościelnych (sytuacja, w której starostwie wykonywali wyroki wydawane przez sądy kościelne – dop. red.). Do tego czasu mogły one, podobnie jak sądy świeckie, orzekać za ciężkie przewinienia nawet kary śmierci czy konfiskaty majątków, ale egzekucję ich mogły przeprowadzić tylko przy pomocy królewskich starostów. Zakaz egzekucji starościńskiej sprawił, że sądownictwo kościelne stało się zupełnie bezzębne. Od tego czasu mogło co najwyżej nakładać ekskomuniki i modlitwy pokutne, podczas gdy sprotestantyzowana szlachta siłą konfiskowała kościoły i zabierała dla siebie daniny kościelne.

Na skutek tej bezsilności Kościoła sprawy o czary przeszły na świeckie sądy miejskie. Zdecydowana większość procesów czarownic w Polsce miała charakter świecki. Jaką ich część zdążyły od średniowiecza do połowy XVI w. przeprowadzić sądy kościelne? Według badaczki Joanny Adamczyk 60 , opierając się na tabelarycznym zestawieniu zawartym w książce Pilaszek – 76 (owe 76 procesów miało stanowić 0,5 proc. z 13 968 różnych zapisków sądowych ujętych w księgach konsystorskich). Tyle że z zestawienia tego wynika, że faktycznie 21 z tych procesów było pozwami o zniesławienie wytaczanymi przez kobiety osobom nazywającym je czarownicami, zaś 17 – procesami o trucicielstwo . Sprawy o czary kompletnie więc nie interesowały średniowiecznych sądów kościelnych. W ilu z tych spraw ostatecznie spalono czarownice na stosie? Odpowiedź brzmi: literalnie w żadnej. Pierwszy znany przypadek spalenia czarownicy w Polsce pochodzi ze świeckiego procesu z 1511 r. Co ciekawe, źródłem tej informacji jest książka Baranowskiego z 1952 r. Wynika z tego, że kiedy obciążał on Kościół odpowiedzialnością za stosy, to doskonale wiedział, że w rzeczywistości Kościół nie spalił w Polsce żadnej czarownicy.

Czy ktoś przeprosi Inkwizycję?

Liczby te pozwalają zrozumieć, jakim fałszem jest powszechne wyobrażenie o rzekomych „polowaniach na czarownice”. To nie mityczna wszechwładza Kościoła zapaliła stosy czarownic, tylko pozbawienie go władzy. Spośród jednoznacznie katolickich obszarów ówczesnej Europy tylko we Francji zjawisko egzekucji za czary wystąpiło w stopniu większym niż znikomy. Był to kraj, w którym podobnie jak w Polsce procesy o czary przeszły na sądy świeckie. Jak pisali już wcześniej R. Ziemkiewicz i R. Konik, tam gdzie utrzymało się sądownictwo kościelne, szczególnie owa „straszna” Inkwizycja, tam egzekucje były hamowane. Do jakiego stopnia? Z kilkuset szacunkowych egzekucji za czary, obejmujących cały obszar Włoch, Hiszpanii i Portugalii, inkwizycja włoska i hiszpańska przeprowadziły ich po kilkadziesiąt (Henry Kamen dla Hiszpanii przytacza 24 przypadki w 6 procesach) , zaś inkwizycja portugalska dokonała 1 egzekucji z zaledwie 7 znanych w tym kraju . W koloniach portugalskich i hiszpańskich, które obejmowały wówczas całą Amerykę Łacińską, niektóre kraje Afryki i Azji Wschodniej, nie znaleziono żadnych wzmianek o egzekucjach za czary . Jedynie w niesławnej Rzeszy Niemieckiej sądy w katolickich księstwach biskupich skazały na stos kilka tysięcy ludzi, a i tam niekoniecznie były to sądy kościelne. Zjawisko procesów o czary miało wyraźnie świecki, a nie kościelny charakter.

Dodać należy, że nawet ten 1 przypadek egzekucji w Portugalii nie był niesłuszny. O czarownicach nie pisze się inaczej niż o ofiarach mordów sądowych. Tymczasem dawne pojęcie czarów było dość rozległe i obejmowało też czyny, za które niewątpliwie należy karać z najwyższą surowością. Oznaczało także trucicielstwo przy użyciu mikstur, okultyzm i kontakty z diabłem, czyli satanizm. Wprawdzie zdecydowana większość przyznań do winy stanowiła efekt tortur, w rezultacie czego skazywano osoby niewinne, nie zawsze jednak tak było. Owa egzekucja z Portugalii była właśnie skutkiem praktykowania magii i satanizmu.

Podobne sprawy zdarzały się w historii, jak np. XV-wieczna egzekucja bretońskiego rycerza Gilles de Rais – przez krótki czas towarzysza Joanny d’Arc, który później zaczął parać się sodomią, mordami i czarną magią; czy wielka afera trucicielska z 1677–1682 r. we Francji, kiedy wykryto całą sieć czarownic sprzedających trujące mikstury arystokratkom na dworze Ludwika XIV. „Król-Słońce” utajnił tę aferę, gdy zaczęła sięgać jego osobistych kochanek, a ostatecznie przed śmiercią kazał zniszczyć jej akta.

[Ale ostały się. Są dalej ukrywane, ale np. Andrzej Sarwa opisał te czasy i sprawy dokładnie. MD]

Kiedy podobne zbrodnie karze się dziś, to wszyscy uważają to za oczywiste. Gdy dotyczą one rzekomo ciemnych czasów minionych, to kwalifikuje się je jako paranoję „łowców czarownic”.

Miłujący pokój Izrael uderzył w meczet i szkołę

„Dwie brutalne masakry”. Izrael uderzył w meczet i szkołę. Kilkadziesiąt ofiar śmiertelnych [VIDEO]

6.10.2024 nczas/dwie-brutalne-masakry-izrael-uderzyl-w-meczet-i-szkole

Izrael zaatakował cele w Strefie Gazy i Bejrut. / foto: screen X (kolaż)
Izrael zaatakował cele w Strefie Gazy i Bejrut. / foto: screen X (kolaż)

Armia jest w stanie najwyższej gotowości na wypadek ataków terrorystycznych w rocznicę zamachu Hamasu, który 7 października 2023 r. dokonał największego w historii ataku na Izrael – ogłosił w piątek rzecznik sił zbrojnych Daniel Hagari. W nocy z soboty na niedzielę Izrael po raz kolejny uderzył na stolicę Libanu, a także zaatakował meczet i szkołę w Strefie Gazy.

Siły zbrojne Izraela ogłosiły w nocy z soboty na niedzielę, że uderzają w cele wspieranego przez Iran Hezbollahu na terenie Bejrutu, stolicy Libanu. Świadkowie poinformowali agencję Reutera o zmasowanym ostrzale południowych przedmieść miasta.

Izrael przeprowadził co najmniej pięć uderzeń na Bejrut, cztery z nich były „bardzo gwałtowne”, w mieście słychać było eksplozje, nad zaatakowanym terenem unoszą się chmury dymu – przekazała agencja AFP, powołując się na relacje własnych reporterów i informacje mediów libańskich.

Szef Sztabu Generalnego izraelskich sił zbrojnych gen. Herci Halewi zapowiedział w piątek, że armia będzie dalej walczyć z Hezbollahem, nie pozwalając tej terrorystycznej grupie na chwilę „ulgi lub wytchnienia”. Halewi dodał, że w trwającej od wtorku operacji lądowej na południu Libanu zabito ok. 440 bojowników Hezbollahu.

Hezbollah ogłosił natomiast w niedzielę nad ranem, że zaatakował izraelskie wojska na północy Izraela. Siły zbrojne tego kraju przekazały, że z terytorium Libanu wleciało nad Izrael około 30 pocisków, z czego część została przechwycona przez obronę przeciwlotniczą, a część spadła – podała CNN.

Ataki w Strefie Gazy

Izrael zaatakował także meczet w mieście Deir al-Balah w środkowej części Strefy Gazy. Współpracownik CNN przekazał, że w ostrzelanym meczecie chronili się przesiedleni Palestyńczycy. Podobną informację przekazali wcześniej świadkowie, na których powoływała się agencja Reutera.

W wyniku izraelskiego ataku zginęło co najmniej 21 osób. Po ataku cywile, przedstawiciele obrony cywilnej i pracownicy szpitala pracowali w ciemności, przy świetle latarek z telefonów komórkowych, starając się wydobyć rannych spod gruzów – podała CNN.

Na opisywanym przez tę stację nagraniu widać rozrzucone zwłoki zabitych oraz uczestników akcji ratunkowej, którzy krzyczą, znajdując kolejne ofiary. Ranni są przenoszeni na kocach do pobliskiego szpitala, niektórzy pokryci krwią i pyłem.

Siły Obronne Izraela poinformowały natomiast o „precyzyjnym uderzeniu” z powietrza na ośrodek dowodzenia terrorystów Hamasu znajdujący się „w budynku służącym dawniej za meczet Szuhada al-Aksa w Deir al-Balah”.

Samoloty bojowe zaatakowały również w tym mieście bojowników ukrywających się w centrum dowodzenia na terenie, gdzie dawniej mieściła się szkoła – podał portal Times of Israel, cytując izraelskie wojsko.

Również w przypadku szkoły, wbrew informacjom izraelskiej armii, pojawiły się doniesienia o znajdujących się tam przesiedleńcach. Władze Strefy Gazy poinformowały w sumie o 24 ofiarach obu ataków i blisko setce. Oskarżyły one Izrael o dokonanie „dwóch brutalnych masakr”.

[Obrazy w oryginale MD]

150 Million Tons of Water Injected Into Atmosphere by Hunga Tonga Eruption. [Powinno wstrząsnąć „klimatem”].

150 Million Tons of Water Vapor Injected Into Atmosphere by Hunga Tonga Eruption

150-million-tons-of-water-vapor-injected

Climate-Industrial-Complex doesn’t talk much about volcanos John Leake Oct 04, 2024

Living in a world in which we are constantly barraged with information, it is easy to remain unaware of even earth moving events if our media doesn’t direct our attention to them. A couple of days ago, I read a column by fellow Substack author, Jeff Childers in which he mentioned the Hunga Tonga-Hunga Ha’apai volcanic eruption (from Dec 20, 2021 – Jan 15, 2022) in the South Pacific.

Hunga Tonga erupted with the explosive equivalent of a 61 megaton (61 million tons of TNT) nuclear bomb and released 150 million tons of water vapor and vast quantities of other gasses into the atmosphere. The following images taken from outer space will give the reader some sense of the blast’s magnitude.

Here is a video of the blast taken from outer space:

https://www.youtube-nocookie.com/embed/yIn9ZqWG1xg?rel=0&autoplay=0&showinfo=0&enablejsapi=0

As some readers may know, water vapor is a far more potent greenhouse gas than carbon dioxide.

Last December, NOAA Research published a paper titled “A volcanic eruption sent enough water vapor into the stratosphere to cause a rapid change in chemistry.” While we are often told that human activity is primarily responsible for climate changes, the following passage from the article suggests that the role of human activity and possible human intervention in the atmosphere remains poorly understood at best.

The tremendous amount of water vapor that this volcano sent to the stratosphere led to a rapid production of sulfate aerosol particles that we were able to observe within days of the eruption,” explained Asher.  Under normal atmospheric conditions, sulfate aerosols form from sulfur dioxide on a timescale of about a month. In this case, rapid measurements provided critical clues for determining the chemical and microphysical processes required to cause these effects – clues that would have vanished if the measurements had been taken a month later. 

Such measurements are critical for furthering scientific understanding of aerosol processes in the stratosphere, which remain one of the largest sources of uncertainty in climate predictions. Volcanic eruptions in particular are of significant interest because they are considered natural analogs for stratospheric aerosol injection — a proposed method of climate intervention that would spread reflective particles like sulfur dioxide in the stratosphere to intercept solar radiation and cool the Earth’s surface

Note that the NOAA report mentions nothing about the possible insulating (greenhouse) effect of such a vast quantity of water vapor injected into the atmosphere. The authors are primarily interested in sulfur dioxide as a cooling agent, possibly because they have been incentivized to favor the harebrained stratospheric aerosol injection programs that are currently in the works.

The Truth About FEMA and hurricane Helene

The Truth About FEMA and Helene

#Harris Hates Americans 

OCT 5

I want to open this article by asking people to pray for those impacted by the hurricane. While FEMA and Harris may be leaving these people behind, God will not.

The situation in the North Carolina area impacted by the Hurricane is dire. There are numerous credible reports of death counts likely exceeding a thousand people and almost the final tallies will almost certainly exceed those of Hurricane Katrina of New Orleans fame. The difference between Helene and Katrina couldn’t be more stark. Both were devastating but Bush was sending aid immediately and being excoriated by the media (I’m no fan of Bush but facts are facts) while Harris/Biden are on the beach or having parties while FEMA is reportedly BLOCKING aid and the mainstream is ignoring it. I wanted to share some facts and other info on this national tragedy.

First of all, let’s be clear about what is happening with FEMA. First they claimed there was no money for hurricane season. Once the American public literally hit the roof over the fact that FEMA is absolutely funding illegals but doesn’t have money for Americans the fact checkers got moving.

Now – regarding Mayorkas – FEMA is absolutely helping fund illegal immigrants. As you can see below the Shelter and Services program is a FEMA program done in partnership with Border Patrol.

This funding was allocated and ultimately, regardless of how it was allocated, it was money spent out of the pockets of the American taxpayer that is funding people here illegally instead of American citizens. No amount of fact checking can change that. 

That’s right, at present the average amount approved per individual/household is $894. That’s it. Compare that to Ukraine. Ukraine has a total population of 38 million and we’ve allocated $175 billion to them for about $4605 per person – not per household. Why is it that we are spending roughly 5 times more on Ukrainians than Americans? You can see my tweet here to get a good view of the pics: https://x.com/renztom/status/1842355205653873036?s=61&t=chcz9dPKlqWymEZk8PFPug

This might be a good time to remind everyone of my previous article published right here on Substack about the last Ukraine funding bill. In that article I broke down the last Ukraine funding bill and showed that just under $500 million was budgeted without restriction for “refugee resettlement.” The unrestricted part means it could also be used to fund illegals from anywhere and probably is being used for just that. You can find that article here and a relevant excerpt below: 

Is Congress Funding Illegal Immigration or Helping the People of Ukraine?
TOM RENZ·SEP 1
Is Congress Funding Illegal Immigration or Helping the People of Ukraine?
As of today, the United States has spent approximately $175 billion on the war in Ukraine. Depending on who you ask this is about saving people from war, stopping Russian aggression, preserving the security of European allies, or preventing any of a plethora of other geopolitical outcomes. These arguments carry varying amounts of weight but if our goal …

Here’s the excerpt:

You may be asking about the legality of all this. Well, it’s questionable but basically the law is a bit ambiguous as to the DHS’s authority to do this and the spending bills are written so poorly by Congress that there are loopholes. The loopholes can be demonstrated the fact that Biden and Harris have promoted executive order after executive order requiring that all federal agencies, including FEMA, focus their efforts on social justice programs.

Above is an excerpt from a FEMA report required under a Presidential Executive Order from the Biden/Harris Administration. The full document can be found here: https://www.fema.gov/sites/default/files/documents/fema_equity-action-plan.pdf. This is just one of many documents that constitute the Harris/Biden push to ensure federal agencies like FEMA are more worried about equity than results. 

The level of corruption, incompetence and damage that this administration is doing to America is staggering but they are not doing it alone. I would be remiss to end this article without sharing a bit about the money that is being spent on illegals is going. You can find a link to the program and look for yourself here – https://www.fema.gov/grants/preparedness/shelter-services-program/fy24-awards/ssp-a – but there are few important details.

First when you look at the grants to resettle immigrants (presumably to steal the election) there is a ton of money going to places where illegals being registered to vote would have a big impact. Top on the list is Maricopa County, AZ (yes that county) and Texas in general. Texas seems to be a MAJOR target for Biden/Harris to turn blue with election fraud and there’s a ton of money going there to get it done

The second thing I saw is the number of NGOs and a TON of Catholic Charities branches. The Catholic Church (I’m Catholic) seems to be hell bent on bringing in as many illegals as possible without any respect for our laws. This is not new but easy to see here and shocking nonetheless.

Ultimately the inexorable conclusion is that Harris is simply far more concerned with stealing an election than she is with helping Americans. She seems to have made peace with the fact that she is incredibly unlikable, totally devoid of any coherent thought, and that there is no one else to give her a Willie Brown boost to the next level. Instead, she apparently has made peace with the fact that if she wants to win this election she’ll have to do it the Democratic way – by cheating.

===================

Psychologia tłumu [uczonego, w tym medyków]

Psychologia tłumu [uczonego, w tym medyków]

  • anthony sobota, 5 października 2024,

Myślenie podstawowe

Tylko prawda jest ciekawa

czyli dlaczego ponad 60% Polaków i ponad 90% pracowników wyższych uczelni dało się „wyszczepić” jak wiejskie kundle, choć dowody na to, że popełniają samobójstwo były na wyciągnięcie ręki?

O tym jak szmatławe mamy elity polityczne, wiedzieliśmy od dawna. Jednak dopiero tak zwana pandemia covid-19, pokazała w pełnej kasie dno intelektualne i moralne środowisk medycznych, oraz kadr naukowo dydaktycznych polskich wyższych uczelni!

Ponad 90 % polskich naukowców i co gorsze studentów „wyszczepiło” się jakąś cieczą o nieznanym składzie chemicznym i nieznanym działaniu ani w krótkim ani w długim okresie.

Ciecz wyprodukowała firma kilkanaście razy karana sądownie za działanie na szkodę pacjentów, zmuszona wyrokami sądów do wypłacenia miliardów dolarów odszkodowań ofiarom swoich przestępczych działań.

Również dużej części lekarzy i innego personelu medycznego nie przeszkadzał fakt iż tak zwaną „szczepionkę” wyprodukowała firma którą prokuratura w USA określiła jako notorycznego przestępcę i zaszprycowała siebie i najbliższych nie wiadomo czym i nie wiadomo po co!


Załóżmy, że intelektualny „kwiat” narodu nie miał czasu i ochoty szukać w internecie informacji dotyczących szczepionek i zaufał zapewnieniom różnych Grzesiowskich i Simonów, że są one w 100 % bezpieczne i skuteczne.

Ale gdyby w przerwie pomiędzy jednym sympozjum „naukowym” a drugim, ludzie ci sprawdzili sobie w oficjalnych danych statystycznych (co by trwało 15 minut!) jaki jest średni wiek osób które zmarły na kowida (84 lata i osoby te zmarły nie na kowida tylko z powodu chorób starczych!), oraz jaka jest śmiertelność na tą chorobę (0,21%, czyli tyle samo co w przypadku grypy, bo w istocie kowid i grypa to ta sama choroba tylko inaczej nazwana)

to być może połapali by się, że ktoś ich chce zrobić w konia, gdyż kovid nie stanowi żadnego zagrożenia dla zdrowia i życia, więc po co się szprycować jakimś zajzajerem o którym nic nie wiadomo?!

Nawet takiego działania nie podjęli, co już świadczy o ich krańcowym debilizmie!!



Ci ludzie obecnie koncertowo „kopią w kalendarz” czego dobrym przykładem jest uniwersytet w Poznaniu, którego kadra naukowa wykrusza się w szybkim tempie w wyniku zgonów „nagłych i niespodziewanych”.

Wymienione wyżej środowiska skompromitowały się w żałosny sposób. Mając do dyspozycji świetnie wyposażone laboratoria analiz chemicznych, żaden z naukowych bęcwałów nie zadał sobie trudu aby sprawdzić co zawierają tak zwane szczepionki. Albo im się nie chciało albo nie potrafili takich analiz przeprowadzić, co jest bardziej prawdopodobne.

Gdyby wykonali taki minimalny ruch, to by się dowiedzieli, że tak zwana szczepionka, to broń biologiczna będąca mieszaniną przeróżnych trucizn, za pomocą której globalna chazarska mafia finansowa chce wytruć większość ludzi na ziemi, z czym przedstawiciele owej mafii nawet się nie kryją!


Ale nawet gdyby było tak, że polscy naukowcy nie potrafią wykonać prostych analiz chemicznych, to chyba wszyscy z nich potrafią obsługiwać komputer i bez trudu wyszukują informacji w internecie. Dlaczego więc nie zadali sobie trudu aby zapoznać się z wynikami badań szczepionek, przeprowadzonych przez prawdziwych naukowców z całego świata?


To niezrozumiałe zaniechanie dotyczyło przecież ich zdrowia i życia, oraz zdrowia i życia ich rodzin, gdyż regułą było, że zaszczepiony naukowy bęcwał, szczepił też swoją rodzinę.

Znany mi lekarz kardiolog „wyszczepił” siebie i rodzinę i w tej chwili jest już po dwóch zawałach i ledwie „zipie”, zaś jego dziesięcioletni syn „wysechł” na wiór i przebywa bezustannie w szpitalach z nie zdiagnozowaną chorobą.


I takie to mamy „elity” medyczno – naukowe: żałosnych durni którzy stanowią zagrożenie nie tylko dla pacjentów i studentów ale i dla samych siebie. Koncertowo popełnili samobójstwo szczepionkowe, przymuszając do tego samego swoje rodziny, swoich pacjentów i studentów, czego efekty obserwujemy codziennie czytając nekrologi o zgonach „nagłych i niespodziewanych.”


Przez całe lata nie było sposobu pozbycia się z medycyny, nauki i edukacji ludzi głupich i ograniczonych umysłowo, którzy swój awans do grona „elit” zawdzięczali różnym zabiegom politycznym.

Tak zwane „szczepionki” już przetrzebiły grono tych pasożytów i nadal dewastują to środowisko, co dobrze rokuje na przyszłość!

Dlaczego z uporem maniaka wracam do sprawa „kowidowych”?

Gdyż rząd warszawski  już szykuje  powtórkę z rozrywki, czyli nagania do następnych szczepień, tym razem nie tylko na kowida, ale i na raka szyjki macicy i krztusiec!!  
Jeśli pomimo tragicznych doświadczeń szczepień na kowida, ludzie powtórnie pozwolą się oszukać i zaszczepić, to  skończy się to  masakrą Polaków, co już widać na cmentarzach  i nekrologach osób zmarłych „nagle i niespodziewanie”!


————————————–

Jak wytłumaczyć łatwość z jaką globalna mafia chazarska  oszukała większość populacji świata, wmawiając ludziom pandemię „śmiertelnej” choroby zwanej dotychczas grypą, a przemianowanej przez nią na kowid-19?
Uważam, ze wyjaśnienie tego psychologicznego fenomenu kryje się w teorii psychologii tłumu.

„...Pojęcie „mentalności tłumu”, opartej na koncepcji zbiorowej nieświadomości, wprowadzili na przełomie XIX i XX wieku francuscy psychologowie społeczni Gustave Le Bon (Psychologia tłumu) i Gabriel Tarde. Ich prace rozwinęli psychoanalitycy tacy jak Sigmund Freud, tworząc teorie dynamiki grupy i procesów grupowych[1]. Wyrażały one pesymistyczne założenia co do zachowania jednostki w tłumie, kładąc nacisk na utratę indywidualnej racjonalności w obecności innych ludzi. Badania w nurcie psychologii behawioralnej, poznawczej i społecznej, takie jak eksperyment Ascha, eksperyment Milgrama i eksperyment więzienny Zimbardo, potwierdziły część założeń tych teorii, wykazując duży wpływ konformizmu, pragnienia zachowania spójności grupy i podążania za liderami oraz autorytetami na zachowanie jednostek[2][3][4]. Udowodniono także na przykład występowanie efektu facylitacji społecznej, w której obecność innych ludzi ułatwia wykonywanie różnych (dobrze opanowanych) czynności[5]….” (https://pl.wikipedia.org/wiki/Psychologia_t%C5%82umu

Jeśli potraktujemy dane społeczeństwo jako „tłum”, czyli zbiorowisko zatomizowanych ludzi, zaś media i kreowane przez nie autorytety, jako liderów tłumu, to zgodnie z teorią tłumu, ludzie w nim uczestniczący tracą indywidualną racjonalność na rzecz narzuconych im poglądów przez „autorytety” wypromowane przez media!
Teoria tłumu doskonale tłumaczy przyczyny dla których ponad 90% pracowników uczelni wyższych (i około 60% Polaków) zaszczepiło się, czyli popełniło szczepionkowe samobójstwo, choć dowody wskazujące na ten fakt były na wyciągnięcie ręki!

Anthony Ivanowitz 5.10.2024r. www.pospoliteruszenie.org 

=================

Mail:

Psychologia tłumu.
Słusznie, ale przede wszystkim terror, policyjny i moralny.

Zmuszanie personelu medycznego.
Masowe wymuszane zastrzyki w zakładach opieki.

Ów apel papieski, „zastrzyk dowodem miłości bliźniego”.
I punkty szczepień pod kościołami,

U progu III etapu. Partia odzyskała zaufanie do narodu.

U progu III etapu

Stanisław Michalkiewicz  5 października 2024 michalkiewicz

Jeszcze nie do końca uporaliśmy się z tegoroczną powodzią i prawdę mówiąc – trudno powiedzieć kiedy się uporamy, a tu już nadciąga kolejne wyzwanie. Co do powodzi, to wody potopu, popychane siłą grawitacji, powoli spływają ku morzu. Ciekawe, że rząd nie musi rzek w tym celu dodatkowo popychać. Specjaliści twierdzą, że fala się „wypłaszcza”, co jest chyba kolejną wiadomością dobrą. Wprawdzie powódź uznana została przez rząd za „klęskę żywiołową”, w następstwie której mnóstwo obywateli utraciło dorobek całego życia, a wiele miejscowości zostało zdewastowanych – ale za to nie tylko rząd zachował się na poziomie, ale również obywatele.

Wielce Czcigodny pan poseł Paweł Zalewski z sejmowej trybuny wystawił obywatelom znakomite świadectwo – że mianowicie „zdali egzamin”. Przypomina mi to wystąpienie Stanisława Gucwy, początkującego wówczas polityka ludowego, który w 1956 roku oznajmił, że partia odzyskała zaufanie do narodu. Aż strach pomyśleć, co by się stało, gdyby tak, dajmy na to, nie odzyskała. Pewnej odpowiedzi udzielił w jednym ze swoich utworów niemiecki pisarz Bertold Brecht stwierdzając, że w tej sytuacji nie byłoby innego wyjścia, jak takie, że partia musiałaby znaleźć sobie jakiś inny naród. Na szczęście wszystko skończyło się wtedy wesołym oberkiem, podobnie jak i teraz, chociaż oczywiście mężny Donald Tusk, co to własną piersią zasłaniał kraj przez powodzią, musi odpowiadać na niecne krzyki opozycji, która doszukuje się dziury w całym, a już zwłaszcza uczepiła się sztandarowego postulatu rządu, by rozpocząć nieubłaganą walkę z bobrami. Okazało się bowiem, że bobry – jak to bobry – nic, tylko bobrują, a konkretnie, gdy tylko rząd wybuduje jakiś wał, niekoniecznie od razu „Wał Tuska” tylko zwyczajny wał przeciwpowodziowy, to złowrogie bobry od razu gremialnie się na ten wał rzucają, rozkopują go, ale nie zwyczajnie, tylko podstępnie. Na zewnątrz wydaje się, że wszystko jest w jak najlepszym porządku; wał stoi – ale co z tego, że stoi, kiedy w środku podziurawiony jest od bobrów, niczym szwajcarski ser? Toteż kiedy nadchodzi powódź, to rząd, myśląc, że wszystko jest w jak najlepszym porządku, wzywa do zachowania spokoju i unikania paniki, no a potem już jest za późno, bo woda, zupełnie niewrażliwa na zaklęcia, kierowane pod jej adresem przez sztaby kryzysowe, płynie tam, gdzie chce, aż zgodnie z zasadą naczyń połączonych, wyrówna poziomy. Tak było dotychczas, ale teraz, dzięki przenikliwości Donalda Tuska i zbiorowej mądrości Volksdeutsche Partei, już wiemy, czego się trzymać i bobrom wypowiadamy nasze zdecydowane NIE! Dzięki temu rząd, pławiąc się w odmętach pierwotnej niewinności, znowu będzie mógł objąć przewodnią rolę w budowie socjalizmu – jak to było za pierwszej komuny.

A skoro już jesteśmy przy przewodniej roli i rozpamiętujemy analogie z pierwszą komuną, to wypada zwrócić uwagę, że oto kiedy w najogólniejszych zarysach właśnie próbujemy uporać się z klęską żywiołową, na horyzoncie jawi się kolejne wydarzenie. Mam oczywiście na myśli rozpoczęcie 2 października w Watykanie III etapu „Synodu o synodalności”, który ma potrwać do 27 października. Co będzie potem, to znaczy – jak już III etap dobiegnie końca? Na pewno zostaną sformułowane mądrości III etapu, co do tego nie ma żadnych wątpliwości, bo podobno materiałów, które mogą posłużyć za surowiec do sformułowania mądrości etapu, jest pod dostatkiem. Sęk w tym, że te materiały, przynajmniej dotychczas, sporządzane były specyficznym, specjalistycznym, eklezjalnym żargonem, który wprawdzie ma wszelkie znamiona języka naukowego, ale – jak to język naukowy – nie zawsze bywa zrozumiały i to nie tylko dla profanów, jak niżej podpisany, ale bywa, że i dla luminarzy. Przypominam sobie, jak to kiedyś, kiedyś, byłem zaproszony do „Areopagu Gdańskiego”, w którym zasiadłem miedzy JE bp. Tadeuszem Pieronkiem, a panią prof. Jadwigą Staniszkis. I stało się, że pani profesor wygłosiła tam przemówienie, które wszystkich słuchaczy wprawiło w osłupienie. Po zdawkowych oklaskach, którymi wypadało skwitować każde wystąpienie i kiedy głos zabrał następny mówca, pani profesor zwróciła się do mnie z pytaniem, czy to, co powiedziała, było zrozumiałe. – Ani w ząb – odpowiedziałem szczerze – co pani profesor przyjęła z całkowitym zrozumieniem, które skłoniło mnie do podejrzeń, że być może ona sama też nie rozumiała tego, co powiedziała.

Podobnie jest z „synodalnością”, na którą ma został przestawiony Kościół katolicki. Od kilku lat próbuję się dowiedzieć, co to konkretnie jest, ta cała „synodalność” – ale dotychczas udało mi się uzyskać enigmatyczne wyjaśnienie, że chodzi to o wspólne „podążanie” i w ogóle. To częściowo rozumiem, podobnie, jak Tuwim wynurzenia Władysława Broniewskiego: „ Ostro urżnęliśmy się czystą, Władek i ja. Władek jest twardym komunistą, gdy w czubie ma. (…) A Władzio mi o kolektywach. A won! Industrializacja – racja; pożytek z niej. Indus – rozumiem, trializacja – już mniej.” Podobnie jest z synodalnością, na temat której odbyło się na całym świecie coś, co przypominało mi tak zwane „konsultacje społeczne” za pierwszej komuny. Jak partia nie wiedziała co zrobić, albo wiedziała, ale nie chciała brać za to odpowiedzialności, to urządzała „konsultacje społeczne”. Takie konsultacje są bowiem całkowicie bezpieczne. Na przykład podchodzę na ulicy do jegomościa i mówię jemu tak: szanowny panie, właśnie postanowiłem pana obrabować i zabić. I co pan na to? On na to, że jest przeciwny. No dobrze – ale kiedy już zrobię z nim porządek zgodnie z zapowiedzią, to nikt nie będzie mógł postawić mi zarzutu, że się z nim uprzednio nie skonsultowałem.

Podobnie na te konsultacje napłynęło mnóstwo deklaracji i wypowiedzi – ale jak to przy konsultacjach; jeden chce tego, drugi tamtego; jedno i drugie kupy się nie trzyma, więc co w tej sytuacji ma zrobić partia? Ano, zrobić to, co od razu chciała zrobić, tyle, że teraz może zwalić odpowiedzialność na konsultowanych: przecież samiście tego chcieli, no nie? Toteż odwołuję się w tym momencie do pada doktora Andrzeja Olechowskiego, który swoją kampanię prezydencką odbywał pod hasłem: „Przejdźmy do konkretów”. Więc konkretnie – czy sodomczykowie będą oficjalnie dopuszczeni nie tylko do „błogosławieństw”, ale i do sakramentów, z kapłaństwem i małżeństwem włącznie, czy nie – a przede wszystkim – czy będziemy mogli w demokratycznym głosowaniu wybrać sobie jakiegoś innego Pana Boga, kiedy ten dotychczasowy, z jakichś powodów przestanie nam pasować? O inne rzeczy nawet nie pytam, bo konkretna odpowiedź przynajmniej na te dwa pytania otwiera przed nami nieograniczone możliwości, niczym przed Wielce Czcigodnym posłem Kierwińskim, właśnie mianowanym pełnomocnikiem rządu do odbudowy Dolnego Śląska i Opolszczyzny.

Stanisław Michalkiewicz

Zalewa nas…zwykła głupota

Zalewa nas…zwykła głupota

Izabela BRODACKA

Czekając kiedyś na Dworcu Centralnym na gości z Zakopanego usłyszałam następujący komunikat:„ pociąg z Zakopanego jest opóźniony o około 40 minut. Opóźnienie pociągu może się zmniejszyć, zwiększyć lub ulec zmianie”. Naprawdę nie zmyślam. Oczekujący na peronie zaśmiewali się do łez ale mnie przeraziła głupota personelu dworca i świadomość, że od takich ludzi zależy bezpieczeństwo pasażerów.

Dokładnie tak samo czuję się teraz słysząc mądrości, które wygłaszają politycy. Planeta płonie, w wyniku globalnego ocieplenia grozi nam susza, musimy oszczędzać wodę, zakazujemy podlewania ogródków, nie wolno budować zbiorników retencyjnych, nie wolno regulować Odry, trzeba renaturalizować krajobraz.

A że właśnie teraz woda zatapiała polskie miasta i wsie? Globalne ocieplenie może się przecież – jak opóźnienie pociągu z Zakopanego – zwiększyć, zmniejszyć, lub ulec zmianie. Jeżeli termometry będą wskazywały -20 C to też będzie przecież globalne ocieplenie, które właśnie uległo zmianie.

Bezspornym faktem jest, że klimat Ziemi zmienia się. Tak jak wielokrotnie zmieniał się w jej historii. Wątpliwą jest natomiast teza, że zmienia się wyłącznie w wyniku działalności człowieka. Działalność człowieka ma niewątpliwie wpływ na klimat i stan przyrody lecz jest to wpływ znikomy. Tym bardziej nonsensowną i groźną w skutkach jest teza, że niekorzystne zmiany klimatu powoduje emisja dwutlenku węgla do atmosfery. Dwutlenek węgla jest gazem życia, gdyż jest niezbędny jako surowiec asymilacji. Brak dwutlenku węgla spowodowałby degradację świata roślinnego, w konsekwencji zmniejszenie pogłowia zwierząt roślinożernych, a w dalszej konsekwencji wymieranie zwierząt mięsożernych oraz wszystkożernych. W tym człowieka, który biologicznie rzecz biorąc jest ssakiem. Reglamentowanie emisji dwutlenku węgla i pobieranie za tą emisję opłat to oczywiście świetny interes więc nic dziwnego, że istnieje potężne lobby, które tym się zajmuje i tym steruje.

Równie dobrze można by reglamentować ludziom oddychanie czy wydalanie i wprowadzić opłaty za te czynności fizjologiczne. To byłby jeszcze lepszy interes.

Ostatnie wydarzenia to całkowita kompromitacja klimatycznych utopii – i przy okazji rządu Tuska. Trudno sobie wyobrazić większą liczbę kompromitujących ich wypowiedzi i wydarzeń. Jak słusznie kiedyś powiedział Ziemkiewicz „ Rządzi nami gang Olsena, który potyka się o własne sznurowadła”. Tragiczne jest, że za głupotę rządzących płacą niewinni ludzie. Tusk postulował, żeby ci którzy nie mają nic do powiedzenia milczeli. Szkoda, że sam nie zastosował się do swoich światłych rad. 13 września obwieścił urbi et orbi, że: „ nie ma powodu do paniki, prognozy nie są przesadnie alarmujące” podczas gdy już 11 września IMGW ogłasza III stopień zagrożenia powodziowego. W niedzielę 15 września podczas konferencji w Kłodzku Tusk stwierdza : „tama powinna wytrzymać”. Za niespełna 3 godziny tama pęka i Kłodzko zostaje zalane. W jednej z wypowiedzi odpowiedzialnością za powódź Tusk obciążył bobry. Byłoby to nawet śmieszne gdyby nie było tragiczne. Pamiętamy, że kiedy 6 kwietnia 2024 w rosyjskim mieście Orsk na południowym Uralu pękła tama, która następnie częściowo się zawaliła, jeden z odpowiedzialnych za jej stan oświadczył, że tamę przegryzły myszy.

Ta analogia wydaje się nie być przypadkowa. Nawet ludzie, których trudno podejrzewać o sympatię do obecnej opozycji stracili cierpliwość. „Były miejsca, gdzie państwo nie zadało egzaminu. Bo go nie było” – powiedział Adrian Zandberg i dodał „Tego nie da się załatwić opowieścią o dobrym carze i złych bojarach. Mamy problem systemowy, coś nie zadziałało z zarządzaniem kryzysowym”

Dziennikarz śledczy Marcin Wyrwał napisał: „ W Kotlinie Kłodzkiej nie było polskiego państwa”. Natomiast Jacek Żakowski w programie TVP Info powiedział: „ Tusk sięgnął po metodę putinowską, której się w demokracjach nie stosuje” W ten sposób ocenił łajanie urzędników przez premiera podczas zebrań sztabów kryzysowych. Bronił Tuska Marcin Kierwiński, pełnomocnik rządu do spraw odbudowy po powodzi, a sam Tusk oświadczył, że krytykują działania rządu źli ludzie. „To niedopuszczalne, odrażające próby rujnowania zaufania pomiędzy ratowanymi i ratującymi” – stwierdził.

Za taką próbę przeszkadzania w akcji ratowniczej uznano wpis pewnego młodego człowieka do którego zatrzymania potrzebnych było aż sześciu policjantów. Tymczasem młody człowiek skarżył się w mediach społecznościowych właśnie na nieobecność w jego miejscowości policjantów, którzy mogliby przeszkodzić w szabrowaniu pozostawionego dobytku. Tragikomedia omyłek i idiotyzmów trwa nieustannie. 25 września minister klimatu i środowiska Paulina Henning- Kloska głosuje – podobno przez pomyłkę – przeciwko specustawie powodziowej. To jeden z dwóch głosów „ przeciw” przy 416 głosach „za” . Drugi głos „ przeciw” oddał Paweł Zalewski. W ramach pomocy dla powodzian Niemcy przysłali podobno zupełnie niekompletne mopy. Brakuje im kijów. Przypomina to wysłanie na Ukrainę w ramach niemieckiej pomocy starych hełmów. Choć to brzmi jak ponury żart minister finansów Andrzej Domański ogłosił dopłaty w kwocie 2 tys. zł do zakupu kas fiskalnych dla powodzian prowadzących firmy. Przypomina im w ten sposób, że choć stracili firmy i cały dobytek podatki i tak będą musieli płacić. Nie pomylił się jak widać Beniamin Franklin twierdząc, że „na tym świecie pewne są tylko śmierć i podatki”

Donald Tusk w niezwykle długim przemówieniu sejmowym zapowiada, że będzie musiał podejmować niezwykle trudne „decyzje infrastrukturalne” i będzie przekonywał ludzi do budowy zbiorników retencyjnych. Jakby zapominał, że jego rząd miał zamiar renaturalizować krajobraz, a mieszkańców terenów zalewowych do budowy zbiorników nie trzeba przekonywać.

Można zauważyć, że warunkiem powodzenia tych wszystkich wręcz humorystycznych zabiegów jest pełna amnezja wsteczna społeczeństwa. Nawet antyrosyjskość stała się obecnie bronią obrotową i zwolennicy resetu nie wstydzą się zarzucać innym sprzyjanie Putinowi.

=====================

Mail:

No, zalewa już też wściekłość. Kiedy jednak zamieni się w siłę obalająca te Wieżę Głupoty i bezczelności?

Non grata – czy Izrael wymieni szefa ONZ?

Non grata – czy Izrael wymieni szefa ONZ?

Autor: Ewaryst Fedorowicz , 4 października 2024

Od razu zaznaczę, że kompletnie nie obchodzi mnie, kto jest szefem ONZ, bo nie obchodzi mnie sama ONZ, jako byt fasadowy, służący za instrument do chronienia przy pomocy veta, interesów nuklearnej ferajny, tworzącej (o ironio!) tzw. Radę Bezpieczeństwa.

Cała reszta (ze Szczerskim włącznie) to sztafaż czyli „mało istotne elementy, uzupełniające lub ozdabiające coś”.*

Zainteresowało mnie (ale tylko troszkę), to całe non grata, co chyba znaczy, że gratów/ odpadów/śmieci nie przyjmujemy , tym bardziej, że tzw. polskie media poinformowały, że Izrael przed tym oenzetowskim nołnejmem zamyka granicę.

I to, przyznam, bardzo mi się spodobało, jako że PRLbis/3RP granice przed odpadem wszelkim otwiera na oścież i choć, póki co, kończy się to otwarcie jedynie sekwencją pożarów składowisk, to jesteśmy dorośli i wiemy, że sytuacja jest rozwojowa i najciekawsze fajerwerki dopiero przed  nami.

***
I gdy tak sobie patrzyłem za okno (bo ja mam okno, a za oknem miły widok) przyszło mi na myśl, że to non grata, w rozumieniu Izraela może znaczyć coś innego i niosącego znacznie poważniejsze konsekwencje, bo Izrael to nie jest jakaś popierdułka, ale państwo na serio i to serio bardzo, bo jak już zacznie, to na jednej serii się nie kończy.

No i ma należne mu, związane w posiadaniem veta, miejsce w tzw. Radzie Bezpieczeństwa – teraz siedzi na nim Murzynka, wyposażona dla ozdoby we flagę USA.

I to izraelskie non grata w formie, że użyję nowomowy, wielkoskalowej, ma teraz miejsce w Palestynie i oznacza utylizację, co brzmi ekologicznie, a zatem nikomu ważnemu nie przeszkadza.

***
Wystarczy włączyć sobie po południu Ale Jazeera, by mieć wolny wieczór od oglądania czegokolwiek i zająć się czymś pożytecznym – na przykład nic nierobieniem.

Nadwiślańskie media, ze swoją okrojoną treścią i prymitywną formą (staram się być uprzejmym) są, w porównaniu z tą stacją, 100 lat za Arabami.

Dziennikarze i eksperci różnych narodowości, mówiący (w odróżnieniu od np. CNN) po angielsku nie tylko ładnie, ale i  WYRAŹNIE i stosujący zasadę “The Opinion and the Other Opinion”, znakomite zdjęcia i materiały wideo.

A właśnie: podsumowanie roku porządkowania sytuacji w Gazie przy pomocy sekwencji slajdów, składających się ze zdjęcia + liczby + jej opisu (to dla wyjątkowo niekumatych, bo zdjęcia i liczby są self-explanatory), co udowodnię na jednym tylko obrazku (prawda, że zawodowstwo?) niewymagające protez.

***
Wracając do oenzetowskiego nołnejma, co to od paru dni jest oficjalnie non grata:

w obliczu rozmachu, z jakim jest przeprowadzane oczyszczanie Gazy,  jedna katastrofka samolotowa, a co dopiera jedna, banalna kawa, spontanicznie wypita gdzieś na mieście, to byłby ten, no… przypadek.
Nieistotny zupełnie.

Zresztą, jeśli chodzi o kawę, to i w kraju nad Wisłą, jeden taki wścibski polityk, któremu się zachciało grzebać w nafcie, po paru łykach został rośliną na lat wiele, zanim sobie umarł.

Brrr…

Ja, na miejscu tego nołnejma, ustąpiłbym ze stanowiska, poszedłbym na sutą emeryturę, unikałbym nikomu niepotrzebnych podróży i zająłbym się osobistym parzeniem kawy.

A właśnie  – dziś rano zmieliłem sobie nową porcję ziaren.
Co za zapach…

* https://sjp.pwn.pl/sjp/sztafaz;2577232.html

Tagi:Gaza, Izrael, ludobójstwo, ONZ

O autorze: Ewaryst Fedorowicz

1 komentarz

  1. CzarnaLimuzyna 4 października 2024
  2. Wygląda na to, że potomkowie Kaina chcą wszystkich ludzi wymordować lub wypędzić z Palestyny. Ułatwiając sobie zadanie nie nazywają ich ludźmi.Czy któryś z naszych partyjnych szambonurków przestał bulgotać z wyrazami poparcia? Zdażył się choć jeden taki wypadek?Innym aspektem jest nasza “humanitarna mocarstwowość” to nowe określenie na przyjmowanie wszelkiego syfu z zachodu i ze wschodu. Za obiecane paciorki przyjmujemy śmieci, odpady i bandytów. No i preparaty światowej mafii farmaceutycznej do utylizacji w ciałach pokłutych Polaków, a co gorsze bezbronnych dzieci.