Wielka afera pedofilska w środowisku LGBT. A mimo to ujawniono…

Wielka afera pedofilska w środowisku LGBT. Aż 37 zarzutów dla dwóch aktywistów

Wielką Brytanią wstrząsa afera związana ze środowiskiem LGBT. Szef oraz wolontariusz brytyjskiej organizacji Pride in Surrey zostali oskarżeni o liczne przestępstwa pedofilskie. – Queerowym i genderowym organizacjom nie chodzi o prawa dla dorosłych homoseksualistów, ale o antypłciową anarchię, która zawsze przyciąga seksualnych zwyrodnialców – mówi w rozmowie z „Gazetą Polską” publicysta Waldemar Krysiak, znany jako „Gej przeciwko światu”, prywatnie homoseksualista.

Hubert Kowalski | Niezalezna.PL niezalezna/wielka-afera-pedofilska-w-srodowisku-lgbt-az-37-zarzutow

Wielka afera pedofilska w środowisku LGBT

Początkowo organizacja LGBT Pride in Surrey, której założycielem był Stephen Ireland, zajmowała się głównie organizowaniem corocznych parad równości. O aktywiście zrobiło się głośno, kiedy udało mu się przekonać policję, aby radiowóz przyozdobiony tęczowymi barwami wziął udział w paradzie. Wzbudziło to liczne kontrowersje w Wielkiej Brytanii, ale później podobnych sytuacji było coraz więcej. Ireland lobbował także m.in. za malowaniem przejść dla pieszych na tęczowo. Jednak w ostatnim czasie zrobiło się o nim głośno z zupełnie innych przyczyn.

Gwałty, filmy, spiski i podglądanie

Jak czytamy w komunikacie policji hrabstwa Surrey, dwóch mężczyzn zostało oskarżonych o szereg przestępstw seksualnych wobec dzieci. Chodzi o wspomnianego Irelanda oraz Davida Suttona. Zostali aresztowani 14 sierpnia i wspólnie oskarżeni o 15 przestępstw, m.in. o spisek w celu dokonania napaści seksualnej na dziecko, spisek mający na celu porwanie dziecka, cztery zarzuty dotyczące przygotowywania przestępstwa seksualnego na małoletnim, zarzut spisku zmierzającego do podania zakazanych substancji i podglądactwo. Samemu Irelandowi postawiono 22 zarzuty, w tym: gwałt na osobie poniżej 13. roku życia, dwukrotne doprowadzenie dziecka do penetracyjnej czynności seksualnej, napaść seksualną na dziecko, zmuszanie dziecka do podjęcia niepenetracyjnej czynności seksualnej, sześć zarzutów wykonywania nieprzyzwoitych zdjęć dzieci, dwa zarzuty posiadania drastycznych materiałów pornograficznych, pięć zarzutów rozpowszechniania nieprzyzwoitych zdjęć dziecka.

Z kolei Suttonowi postawiono siedem zarzutów o czyny podobne do tych, których dokonał Ireland. Do wszystkich przestępstw doszło między sierpniem 2022 roku a lipcem 2024 roku. Obaj zostali tymczasowo aresztowani. 

Podejrzane organizacje

Jak podał „The Telegraph”, Ireland był również patronem organizacji Educate and Celebrate, która miała promować w szkołach „narzędzia do walki z homofobią, bifobią i transfobią”. Podczas swojej działalności Educate and Celebrate deklarowało, że jej celem jest „wbudowanie kwestii płci, tożsamości płciowej i orientacji seksualnej w strukturę” organizacji, w tym szkół podstawowych.

Organizacja przygotowała warsztaty dla uczniów, które obejmowały m.in. temat: „Jak przełamać podział na dwie płcie”. Educate and Celebrate później została zlikwidowana. Transseksualista Jordan Gray, jej patron, rozebrał się podczas występu telewizyjnego i zagrał na pianinie swoim penisem

[to tak, jak pajac-pedał, obecnie „prezydent” Ukrainy. P. np.:

md].

Wcześniej opisywał swoje odwiedziny w szkołach, w których miał rozmawiać o płciowości w imieniu Educate and Celebrate. Organizacja przekonywała, że transseksualista nie pracował dla niej i nie odwiedzał szkół. 

Z kolei dr Elly Barnes, założycielka Educate and Celebrate, doradzała nauczycielom, aby ​​określenia takie jak „chłopcy”, „dziewczęta”, „syn” i „matka” zastąpić neutralnymi pod względem płci słowami typu „uczniowie”, „studenci”, „dziecko” i „rodzic”. Jak podało z kolei „Daily Mail”, założycielka Educate and Celebrate zdobyła nagrodę za swoją książkę do nauki alfabetu dla trzylatków, której tematem przewodnim była równość. Dzieci miały uczyć się o LGBT, a także o tym, jak być „inkluzywnym”.

„Rzekome ofiary”

Wspomniana Pride in Surrey wydała oświadczenie w sprawie swoich pracowników. Poinformowano, że zostali oni zawieszeni natychmiast po tym, jak otrzymano od policji informację o śledztwie, czyli 12 czerwca. Później podjęto decyzję o ich usunięciu, a Ireland stracił stanowisko dyrektora Pride in Surrey. „Podobnie jak wy wszyscy, jesteśmy zbulwersowani i przerażeni zarzutami, które postawiono przeciwko tym dwóm osobom. Będziemy w pełni współpracować z policją w Surrey w każdy sposób, aby zapewnić sprawiedliwość. Rzekome ofiary i ich rodziny zasługują na sprawiedliwość, a nasze myśli są z nimi w tym, co z pewnością będzie niesamowicie trudnym okresem” – czytamy w wydanym przez organizację komunikacie.

To nie koniec

– Można zakładać, że takich przypadków będzie w przyszłości więcej. Dlaczego? Ponieważ organizacje LGBT zmieniły się w ostatnich dekadach w organizacje queerowe i gender

– mówi Waldemar Krysiak. Publicysta tłumaczy, że obecne nie są dokładnie tym samym, co organizacje gejów i lesbijek sprzed dekad. – Queerowym i genderowym organizacjom nie chodzi o prawa dla dorosłych homoseksualistów, ale o antypłciową anarchię, która zawsze przyciąga seksualnych zwyrodnialców. Bez pewnych granic nie może istnieć moralność. Queer i gender są teoriami zakładającymi, że wszelkie kategorie, tak wiekowe, jak i płciowe, należy obalić. Natomiast dziecko ma, według tych teorii, prawo do samostanowienia o swojej płciowości. Dorośli zaś, nawet rodzice, nie mają prawa ingerować w decyzje dziecka – mówi Krysiak. Przypomina, że aktywiści gender zachęcają dzieci do modyfikowania swojej seksualności przez fikcyjne zaimki, transwestytyzm i ingerencje medyczne. – Nawet samookaleczenie jest jedną z opcji, które dziecko może wybrać, nazywając je tranzycją. Skoro dziecko może więc decydować o swoim życiu intymnym i liczy się tylko jego zgoda, to nic nie stoi na przeszkodzie, by mogło one być aktywne seksualnie – mówi i tłumaczy, że na tym polega myślenie wspomnianych aktywistów. – Jeżeli przyjrzymy się ostatniej działalności obu aresztowanych, to widać, że skupiali się właśnie na płciowości nieletnich. Dla nich nic nie stało na przeszkodzie, by krzywdzić dzieci. Gdyby dawni aktywiści homoseksualni mieli więcej rozsądku i odwagi, odcięliby się od queeru, gender i ogólnie od litery T z tęczowego skrótu LGBT. Nic jednak nie wskazuje na to, by mogło niedługo dojść do takiego rozdziału. Przypadków krzywdzenia dzieci będzie więc więcej – przewiduje Waldemar Krysiak.

Wg. waszyngtońskiego think tanku ukraińska biometryczna identyfikacja cyfrowa to „model sukcesu”, który inne kraje mogą naśladować. „Polska” też?

Według waszyngtońskiego think tanku ukraińska biometryczna identyfikacja cyfrowa to „model sukcesu”, który inne kraje mogą naśladować

Oby tylko III RP nie naśladowała tego i innych ukraińskich „sukcesów „!

DR IGNACY NOWOPOLSKI SEP 4
 
READ IN APP
 

Władze Ukrainy wykorzystują sytuację wojenną w kraju, aby w pełni zdigitalizować swoich obywateli dzięki biometrycznym dowodom cyfrowym, które umożliwią śledzenie i kontrolowanie dużej części ludzkiej aktywności.

Według znanego amerykańskiego think tanku, ukraińska aplikacja do cyfrowego dowodu osobistego, zwana Diia (czyt. Dija), jest coraz częściej postrzegana jako wzór dla innych krajów.

Raporty The Winepress :

Diia jest wykorzystywana do pozyskiwania i ułatwiania szeregu usług publicznych i płatności elektronicznych. Wojna w kraju działała jako brama i poligon doświadczalny, aby sprawdzić, jak skuteczny jest ruch w kierunku cyfryzacji, według amerykańskiego think tanku”.

Jako amerykański think tank podano Brookings Institute z siedzibą w Waszyngtonie, słynący z globalizmu.

https://leohohmann.com/

Rothschild załatwił Ukrainie restrukturyzację długu wojennego

Ukraina zapewniła sobie restrukturyzację długu wojennego dzięki Rothschildowi

https://thepeoplesvoice.tv/ukraine-clinched-war-time-debt-restructuring-thanks-to-rothschild

DR IGNACY NOWOPOLSKI SEP 4
 
READ IN APP
 

Ukraina sfinalizowała poważną restrukturyzację długu o wartości 20 miliardów dolarów przy pomocy doradcy finansowego Rothschild & Co, co pozwoli zaoszczędzić 11,4 miliarda dolarów w ciągu najbliższych trzech lat.

Zaledwie kilka miesięcy po rozpoczęciu konfliktu rosyjsko-ukraińskiego firma Rothschild & Co wręczyła szefowi działu długu Kijowa grubą czarną teczkę ze szczegółowym opisem najważniejszych restrukturyzacji długu państwowego w ciągu ostatnich 30 lat.

Ukraina osiągnęła niedawno porozumienie z obligatariuszami w sprawie restrukturyzacji długu w wyniku starań Rothschild & Co, podała agencja Reuters we wtorek, powołując się na źródła zaangażowane w rozmowy. Kijów mianował Rothschilda doradcą swojego Ministerstwa Finansów w 2017 r.

Kijów ogłosił w zeszłym tygodniu, że osiągnął porozumienie z grupą zagranicznych inwestorów w sprawie restrukturyzacji swojego 20-miliardowego długu. Posiadacze obligacji – w tym amerykańscy giganci finansowi BlackRock i Pimco, a także francuski zarządzający aktywami Amundi – udzielili Ukrainie dwuletniego zamrożenia długu w lutym 2022 r., gdy wybuchł konflikt z Rosją.

Komitet posiadaczy obligacji, reprezentujący posiadaczy 25% obligacji, zgodził się na poniesienie strat w wysokości 37%, czyli 8,7 mld dolarów, w stosunku do wartości nominalnej swojego długu.

Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW) podobno potwierdził, że umowa była zgodna z parametrami pakietu pomocowego dla Kijowa o wartości 122 miliardów dolarów. Zarówno MFW, jak i wierzyciele kraju, w tym USA i Klub Paryski, podpisali się pod nią, zgodnie z oświadczeniem z warunkami umowy opublikowanym na London Stock Exchange.

Restrukturyzacja ogromnego długu pomoże Kijowowi zaoszczędzić 11,4 mld dolarów w ciągu najbliższych trzech lat. Jest to kluczowe zarówno dla jego wysiłków wojennych, jak i programu MFW, napisał Reuters, opisując restrukturyzację długu jako jedną z najszybszych i największych w historii, przyćmioną skalą jedynie przez te przeprowadzone przez Argentynę i Grecję.

Raport podkreślił jednak, że początkowe negocjacje między rządem Ukrainy a jej pożyczkodawcami, które rozpoczęły się w czerwcu 2022 r., nie poszły zgodnie z planem. Rozmowy zakończyły się fiaskiem po kilku tygodniach, ponieważ główny komitet posiadaczy obligacji poskarżył się, że odpis, którego domagała się Ukraina, „znacznie przekraczał” oczekiwane 20% i groził „znacznym pogorszeniem” relacji.

Na mniej niż dwa miesiące przed wygaśnięciem moratorium płatniczego z sierpnia 2022 r. Rothschild podobno zorganizował spotkania twarzą w twarz dla stron w biurach firmy w Paryżu. Podobno wzięli w nich udział przedstawiciele niektórych z najlepszych na świecie firm zarządzających aktywami oraz ich doradcy prawni i finansowi, szef ds. zadłużenia Kijowa Jurij Butsa, wieloletni doradcy prawni Ukrainy White & Case i zespół Rothschilda.

Według Reutersa posiadacze obligacji zażądali, aby Ukraina natychmiast wznowiła płatności kuponowe, zaproponowała ścieżkę do większego odzyskania kapitału i, co ważne, „zachowała prostotę”. Pracownicy MFW podobno pracowali „w szaleńczym tempie”, aby obliczyć dane.

Kijów zaproponował alternatywę w postaci prostszych obligacji powiązanych z PKB, przy czym wierzycielom zaoferowano również natychmiastowe płatności kuponowe, których oczekiwali, zaczynając od stopy 1,75%, a ostatecznie wzrastające do 7,75%.

Agencja Reuters podała, że ​​ostateczny wynik głosowania posiadaczy obligacji wyniósł ponad 97% poparcia.

Ukraina grozi Mongolii „konsekwencjami” za niearesztowanie Putina

Ukraina grozi Mongolii „konsekwencjami” za niearesztowanie Putina

https://thepeoplesvoice.tv/ukraine-threatens-mongolia-with-consequences-for-not-arresting-putin

DR IGNACY NOWOPOLSKI SEP 4
 
READ IN APP
 

Ukraińskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych zagroziło Mongolii  „konsekwencjami”  za to, że nie aresztowała prezydenta Rosji Władimira Putina po jego przybyciu do Ułan Bator w poniedziałek.

Mieli nadzieję, że rząd mongolski wyda Putina Międzynarodowemu Trybunałowi Karnemu (MTK).

Wizyta Putina w Mongolii jest jego pierwszą wizytą w państwie będącym członkiem Międzynarodowego Trybunału Karnego od czasu wydania przez ten sąd nakazu jego aresztowania w marcu 2023 r.

Nakaz zobowiązuje 124 państwa członkowskie sądu do zatrzymania Putina w celu ekstradycji, gdyby postawił stopę na ich terytorium, ale rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow powiedział przed podróżą, że Moskwa „nie ma obaw” , że „nasi przyjaciele z Mongolii”  podporządkują się nakazowi sądu.

Po tym, jak Putin bez problemu wylądował, rzecznik ukraińskiego MSZ Gieorgij Tychy poskarżył się w mediach społecznościowych.

„Niewypełnienie przez rząd Mongolii wiążącego nakazu aresztowania Putina wydanego przez MTK jest ciężkim ciosem dla Międzynarodowego Trybunału Karnego i międzynarodowego systemu wymiaru sprawiedliwości w sprawach karnych” – napisał na portalu X. 

„Mongolia pozwoliła oskarżonemu przestępcy uniknąć sprawiedliwości, dzieląc tym samym odpowiedzialność za jego zbrodnie wojenne. Będziemy współpracować z partnerami, aby zapewnić, że będzie to miało konsekwencje dla Ułan Bator” –dodał.

Międzynarodowy Trybunał Karny mógłby formalnie potępić Mongolię za niewykonanie nakazu. Jednak nie ma uprawnień do nakładania grzywien, sankcji ani innych kar. Nie ma również żadnego mechanizmu egzekwowania własnych nakazów, polegając na państwach członkowskich, które decydują, czy je wykonać.

Ani Rosja, ani Ukraina nie są sygnatariuszami Statutu Rzymskiego, porozumienia z 1998 r., na mocy którego ustanowiono sąd. Parlament Ukrainy ratyfikował statut w zeszłym miesiącu, ale dodał klauzulę, że nie uzna jurysdykcji sądu w sprawach dotyczących obywateli Ukrainy. 

Międzynarodowy Trybunał Karny wydał nakaz w marcu 2023 r., oskarżając Putina i rosyjską komisarz ds. praw dziecka Marię Lwową-Biełową o „nielegalną deportację” dzieci z „okupowanych obszarów Ukrainy”. Moskwa odrzuciła oskarżenia jako absurdalne, wskazując, że jej siły ewakuowały cywilów ze strefy walk, gdzie groziło im bezpośrednie niebezpieczeństwo ze strony ukraińskiej artylerii i ataków dronów.

Czy zabójstwo prenatalne leczy choroby psychiatryczne?

Tomasz Rowiński: Aborcyjne gry Donalda Tuska aborcyjne-gry-donalda-tuska

(Oprac. GS/PCh24.pl)

W czasie Campusu Polska Donald Tusk poinformował słuchaczy, że w czasie obecnej kadencji Sejmu aborcja nie uzyska większości parlamentarnej. Jednocześnie kilka dni później razem z minister zdrowia Izabelą Leszczyną ogłosił nowe wytyczne, wedle których w oparciu o jedną opinię lekarza psychiatry dziecko będzie mogło być zabite praktycznie do dnia urodzenia. Co więcej, szpitale mają być karane, za próby uzyskania dodatkowych ekspertyz. Na pierwszy rzut oka nie wydają się to spójne działania. W co zatem gra Donald Tusk?

Zabójstwo prenatalne opuszcza Sejm

Nowe wytyczne ogłoszone 30 sierpnia br. są oczywiście karykaturalne. Zabójstwo prenatalne nie leczy chorób psychiatrycznych, ale z pewnością znajdą się lekarze, którzy uznają, że jednak tak jest. Szczególnie jeśli taka opinia będzie coś kosztować. Minister zdrowia już wyjaśniła jak wprowadzane wytyczne wpisują się w obowiązującą ustawę o ochronie życia i zawartą w niej przesłankę dopuszczającą aborcję w sytuacji zagrożenia życia lub zdrowia kobiety. „Ustawa nie precyzuje, czy zagrożenie zdrowia lub życia kobiety ma być nagłe, wyjątkowo groźne” – powiedziała kilka dni temu Izabela Leszczyna. Trudno tę wypowiedź interpretować inaczej niż jako puszczenie oka do proaborcyjnych środowisk lekarskich.

Tusk w czasie campusowej wypowiedzi z piątku 23 sierpnia wyjaśnił swoją opinię następująco. “W tej chwili, szczególnie posłanki z KO mówią: spróbujmy jeszcze raz poddać to pod głosowanie. Problem polega na tym – ja staram się być zawsze praktyczny, w tym sensie, że jak na coś się umawiamy, to chciałbym, żeby udało się to przeprowadzić do końca. Realia są takie, że Giertych nie zagłosował, Sługocki był w Stanach na wyjeździe, zabrakło dwóch głosów od nas, ale tak naprawdę tych głosów zabrakło bardzo dużo” – mówił premier.

Jednak posłanki w sensie technicznym mogą mieć rację. Głosowanie nad projektem ustawy o depenalizacji aborcji z 12 lipca br. zostało przez zwolenników dopuszczalności zabójstwa prenatalnego przegrane minimalnie. Życie wygrało dzięki sprzyjającym okolicznościom i być może realna mobilizacja koalicji proaborcyjnej, przy choćby częściowej demobilizacji innych posłów, mogłaby przynieść koleżankom Tuska oczekiwany wynik. Jednak Tusk postanowił działać nie poprzez ustawę, ale na podstawie nowych wytycznych. Dlaczego? Powodów można znaleźć sporo.

Z pewnością premier, człowiek – jak sam o sobie powiedział – praktyczny, nie chciał się narazić na kolejną, możliwą przecież, porażkę. Byłaby ona problemem wizerunkowym, a także mogłaby spowodować wzrost napięć w koalicji rządzącej. Gdyby jednak udało się wygrać jakieś głosowanie Lewica triumfowałaby ogłaszając swoje zwycięstwo, a ta część posłów PSL, którym proaborcyjny kurs się nie podoba, mogliby ogłosić własną moralną, a może zaraz i polityczną suwerenność. Jednocześnie to Tusk, jego rząd i jego partia staliby się piorunochronem zbierającym wszystkie ataki, czy to ze strony partii opozycyjnych, czy to opinii katolickiej. Widać premier nie jest wcale pewny, że spełnienie wyborczej obietnicy odnośnie aborcji przyniosłoby mu polityczne profity. Zapewne uważa, że PiS przegrał wybory przez sprawę ochrony życia i sam tego błędu nie chce popełnić. Trzeba też pamiętać, że proaborcyjne akcje Sejmu najprawdopodobniej spotkałby się z wetem prezydenta.

Poza tym, jak się zdaje, wyciągnął wnioski z doświadczeń Jarosława Kaczyńskiego. Przez wszystkie lata rządów PiS w partii tej w odniesieniu do spraw ładu publicznego obowiązywała zasada “dopóki my rządzimy nie będzie…” I tu można było wpisać różne kwestie, jak aborcja czy obowiązywalność wskazań antyrodzinnej i antyreligijnej konwencji stambulskiej. Tego rodzaju polityka pozwalała partii Jarosława Kaczyńskiego z jednej strony utrzymywać dystans wobec ważnych postulatów cywilizacji życia, a z drugiej trzymała w szachu wyborców, którzy obawiali się przyjścia do władzy liberałów i lewicy. W specyficzny dla siebie sposób Donald Tusk podążył – na razie  – podobną ścieżką. To jemu osobiście elektorat centrolewu będzie zawdzięczał zmianę w kwestii aborcji, pomimo niesprzyjających okoliczności.

Procedowanie ustaw proaborcyjnych na poziomie Sejmu jest opcją atomową w rozgrywce z prawicą. W znakomity sposób polaryzuje politykę. Jednak może się okazać, jak każda opcja atomowa, będzie narzędziem jednokrotnego użytku i w dodatku powodującym nieprzewidziane konsekwencje. Tymczasem “wytyczne” są rodzajem wewnętrznej gry taktycznej, która jak na razie przyniosła Tuskowi same korzyści. Niewykluczone, że mamy do czynienia z rozwiązaniem, które mogło być zaakceptowane zarówno przez PSL jak i Lewicę, a zatem obniżyło napięcia wewnątrz koalicji rządzącej. Jednak na zewnątrz obecna sytuacja może być odczytywana w jeszcze korzystniejszym dla Tuska świetle.

Po pierwsze wyborcy mogą teraz słusznie uznać, że głosy przeciwne aborcji, pochodzące z PSL można obejść. To oznacza w szerszej perspektywie, że partia Władysława Kosiniaka-Kamysza będzie od teraz znaczyła w oczach opinii publicznej jeszcze mniej niż dotychczas. Po drugie, proponując wytyczne, które przy odpowiednim ukształtowaniu praktyki mogą otworzyć drogę do aborcji na życzenie, są dalszym przejmowaniem elektoratu lewicy. Żaden lewicowy projekt ustawy nie mógł zaproponować proaborcyjnemu elektoratowi tyle, ile Tusk dał swoimi wytycznymi.

Jednocześnie zachęcone sytuacją lewicowe posłanki zaczęły w mediach społecznościowych chwalić się swoimi poglądami, które okazały się bardzo bliskie potwornościom głoszonymi przez etyka utylitarystę Petera Singera. Spowodowało to zgorszenie wielu ludzi, którzy uważają się za centrystów i zgadzają się na zabijanie dzieci, ale w daleko bardziej ograniczonym zakresie niż koalicyjne radykałki.

Warto tu przytoczyć szczególnie jedną z tych opinii. Według szefowej klubu parlamentarnego Lewicy, Anny Marii Żukowskiej, różnica pomiędzy dzieckiem, a płodem wynika jedynie z tego czy dziecko się urodziło czy zostało zabite. “Na świecie jest różnie. Inaczej we Włoszech, inaczej w Szwecji, gdzie się płodów z oznakami życia nie ratuje, tylko czeka, aż przestaną oddychać” – napisała Żukowska w mediach społecznościowych. Użytkownik o pseudonimie Nero trzeźwo odpisał posłance, że “podobno dziecko jest po urodzeniu. A tutaj widzę, że dalej mowa o płodzie”. Na co Żukowska zareagowała jasnym rozróżnieniem: “Bo on jest po aborcji, a nie po urodzeniu”. Dodajmy, że aborcja też jest urodzeniem dziecka tylko, albo już zabitego, albo mającego być zaraz celowo doprowadzonym do śmierci.

Na wypowiedź Żukowskiej zareagował także znany dziennikarz Wirtualnej Polski Patryk Słowik: “Pani posłanko, płód z oznakami życia, funkcjonujący poza organizmem matki, to dziecko. Serdeczności”. W innych opiniach kobiet lewicy można było przeczytać np., że płód staje się dzieckiem dopiero przy pierwszym oddechu.

Z pewnością Donald Tusk, który jest człowiekiem bez poglądów, za to bardzo “praktycznym”, otrzymał raport z tego festiwalu lewicowego zabobonu oraz z reakcji, na niego. Niewątpliwie taki przebieg zdarzeń musiał być dla szefa rządu satysfakcjonujący – obaj koalicjanci w pewien sposób się skompromitowali. Podobnie musiał Tuska ucieszyć sondaż, który CBOS ogłosił 30 sierpnia. Wynika z niego, że Koalicja Obywatelska ma największe dziś poparcie wśród Polaków (34,8 proc.), Prawo i Sprawiedliwość jest na drugim miejscu (30,4 proc.), trzecia jest Konfederacja (17,4 proc.), zaś koalicjanci KO osiedli na dnie – Lewica z 9,8 proc. poparcia, a Trzecia Droga, czyli Polska 2050 i PSL z 6,8 proc. poparcia. Tusk zapewne liczy, że po manewrach z aborcją jego pozycja jeszcze się poprawi.

To jednak nie wszystko. Jak napisałem, ochrona życia nienarodzonych, a właściwie ponowne dopuszczenie do ich zabijania, pozostaje jedną z opcji atomowych polskiej polityki. Niewykluczone, że Donald Tusk szuka złotego klucza, który w doskonały sposób pozwoliłby mu jeszcze raz spolaryzować i zmobilizować społeczeństwa, a jednocześnie znów wygrać. Przecież już za rok czekają nas wybory prezydenckie. Czy zatem ostatnie wydarzenia były balonem próbnym mającym wybadać nastroje społeczne? Możliwe, byłby to jednak iście diabelski plan.

Wydaje się, że sama polaryzacja kwestią aborcyjną mogłaby okazać się niewystarczająca, szczególnie przy wyborach prezydenckich. Co jednak jeśli planem Tuska jest przeprowadzanie razem z wyborami na najwyższy urząd w państwie także wyborów parlamentarnych? Wtedy polaryzacja wywołana postulatami zabijania dzieci byłaby tylko wzmocnieniem drugiego stopnia. Pierwszym wzmocnieniem powinna być druga tura wyborów prezydenckich. Nie da się wykluczyć, że obywatele głosując na kandydatów do parlamentu będą chcieli ten swój wybór uzgodnić z głosem oddanym na kandydatów na prezydenta. Choć na dziś taki plan to polityczna fikcja, nie da się go wykluczyć.

Tomasz Rowiński

Co chcemy, by było po III RP?

Co po III RP? – Bartosz Kopczyński

Kategoria: Archiwum, Co piszą inni, Filozofia, Polecane, Polityka, Polska, Pudło, Świat, Ważne, Wiara

Autor: AlterCabrio , 4 września 2024

Dziś pytanie o przetrwanie oznacza, jak odnaleźć się w możliwych kryzysach, które mogą spotkać III RP, a które doprowadzą do zakończenia jej bytu. Przy czym część kryzysów jest fakultatywna – mogą się zdarzyć, ale nie muszą, a część jest obligatoryjna – zdarzą się na pewno. Do kryzysów fakultatywnych należą: działania wojenne na terytorium państwa polskiego oraz kryzys federalny – generalny kryzys UE po jej przymusowym zjednoczeniu i wchłonięciu państw członkowskich.

Wolność Polski zależy od tego, jak swoje dzieci wychowają dzisiejsi i przyszli rodzice. Jeśli wychowają, jak należy – wtedy możemy być spokojni. Jeśli pozwolą z synów zrobić tchórzy i eunuchów, a z córek wariatki i prostytutki – wtedy Polska się skończy. Dzisiejsi nastolatkowie w dużej części są już straceni na progu życia i nie nadają się do niczego, więc ta funkcjonalna część narodu będzie musiała wykonać pracę za nich. Będą potrzebować dużo rozsądku, logiki, refleksji, wydajnej pracy, i zwycięskiej walki. Jeśli nie stchórzą i wytrwają – wygrają.

−∗−

Czas zacząć szukać tam, gdzie byliśmy sobą. LINK

Co po III RP?

Zamykamy trylogię o III RP ucieczką do przodu. Po analizie obecnych bagien i szuwarów zapowiadamy wyjście na twardy, suchy ląd i drogę w górę, w stronę gwiazd i muz. Prowadzimy nasze rozważania nie ku beznadziei małości nikczemnej, jak to jest dziś we zwyczaju, ale tam, dokąd powinna podążać każda refleksja o własnym narodzie i państwie – w stronę wielkości i potęgi. Uważamy bowiem, że Polaków nie tylko stać na to, lecz jest to wręcz nam pisane, i sami tylko możemy to zniweczyć, nie wchodząc na ścieżkę zwycięstwa – najpierw nad sobą, potem – nad światem. Rozpoczynamy zaś ten wątek od zagadnienia najbardziej podstawowego – przetrwania biologicznego.

Poprzednie dwa artykuły cyklu:

Dlaczego nie należy obalać III RP

Czy warto bronić III RP?

JAK PRZETRWAĆ III RP

Celowo nie piszę: „jak przetrwać w Trzeciej RP”, ale: „jak przetrwać Trzecią RP”. Na to pierwsze pytanie każdy znajduje sobie jakoś odpowiedź i radzi sobie lepiej lub gorzej w zastanej rzeczywistości. Wynika z niego naturalne pytanie kolejne – „jak poprawić sytuację w Trzeciej RP na tyle, aby zwykłym ludziom żyło się lepiej”, ale na nie odpowiedź została już udzielona w poprzednich dwóch częściach – nie da się poprawić III RP metodami III RP, będzie coraz gorzej dopóty, dopóki będzie istniał ten twór, a rzeczywista poprawa będzie możliwa dopiero w niepodległym, suwerennym, narodowym państwie polskim, którym III RP nigdy nie będzie, nie była i nie zamierzała być.

Dziś pytanie o przetrwanie oznacza, jak odnaleźć się w możliwych kryzysach, które mogą spotkać III RP, a które doprowadzą do zakończenia jej bytu. Przy czym część kryzysów jest fakultatywna – mogą się zdarzyć, ale nie muszą, a część jest obligatoryjna – zdarzą się na pewno. Do kryzysów fakultatywnych należą: działania wojenne na terytorium państwa polskiego oraz kryzys federalny – generalny kryzys UE po jej przymusowym zjednoczeniu i wchłonięciu państw członkowskich. Do kryzysów obligatoryjnych należy zaliczyć zapaść demograficzną, oraz kryzys państwowy, który może ogarnąć III RP zanim jeszcze zostanie całkowicie wchłonięta przez UE. Kryzys ten będzie bezpośrednim następstwem polityk UE oraz niesuwerenności państwa polskiego. Będzie on dotyczył nie tylko Polski, ale wszystkich państw członkowskich – w mniejszym lub większym stopniu. Głębokość kryzysów państwowych zależeć będzie od uwarunkowań indywidualnych poszczególnych państw oraz od części wspólnych każdego kryzysu państwowego: stopnia realizacji polityk Zielonego Ładu oraz ilości przyjętych nachodźców. Wszystkie wymienione kryzysy, poza swoimi unijnymi uwarunkowaniami mają jeszcze źródło globalne – jawną i tajną politykę elit, zarządzających Zachodem za pomocą Anglosasów, a której generalnym celem jest zniszczenie Zachodu z powodu jego chrześcijańskich źródeł.

KRYZYS WOJENNY

Na chwilę obecną jedyną możliwością wojny w Polsce jest rozszerzenie obecnego teatru działań na Ukrainie. Jest wielce wątpliwe, że Rosja sama z siebie chciałaby atakować Polskę lub jakiekolwiek państwo NATO. Nawet, gdyby w swoich strategicznych planach miałaby dalszą ekspansję terytorialną, obejmującą Polskę, w obecnej sytuacji strategicznej byłoby to głupotą z rosyjskiego punktu widzenia. Poza tym według rosyjskich planów strategicznych Polska leży poza bezpośrednią strefą wpływów. Co innego bowiem działania agentury, destabilizacja sytuacji wewnętrznej i wpływy polityczne – to jak najbardziej należy do arsenałów polityki czasu pokoju, stosowanych przez mocarstwa, w tym Rosję. Nie oznacza to jednak wysyłania wojsk czy pocisków.

Zainteresowanie wprowadzeniem polskiej armii, a co za tym idzie państwa i narodu do wojny pomiędzy Rosją i Ukrainą można raczej zaobserwować z naszej zachodniej stron. Znamienne była tu inicjatywa prezydenta Macrona w marcu 2024 r. Nie możemy mieć pewności, czy Polska nie stanie się jedną ze stron tego konfliktu. Gdyby do tego doszło, byłaby największym przegranym. Sytuację wojenną możemy podzielić na dwie sytuacje:

  1. na nasze terytorium spadają pociski rakietowe i bomby lotnicze bez angażowania sił lądowych. Wówczas poza bezpośrednim zagrożeniem wojennym należy spodziewać się paniki, chaosu, niepewności, trudności w zaopatrzeniu, poważnych zakłóceń działania wszelkich systemów, inflacji, poważnego kryzysu ekonomicznego. Zapewne nastąpiłoby też wzmożenie cenzury i ograniczenie swobód obywatelskich, przy czym w sytuacji ogólnego chaosu i rozprzężenia państwa byłoby to skuteczne jedynie częściowo. W zależności od długości trwania ataków, kryzys ekonomiczny zamieniłby się w humanitarny. Pierwszą reakcją paniczną będzie ucieczka za granicę, najczęściej do Niemiec. Wydaje się to kuszącą perspektywą, jednak świadomym Polakom należy to odradzać. Żadne państwo ani żaden naród nie będzie tak gościnny, jak są Polacy dla Ukraińców. Każda propaganda w każdym kraju natychmiast ustawi się przeciwko Polakom, jako tchórzom, opuszczającym swoją ojczyznę. Nie moglibyśmy liczyć na żadne szczególne względy nigdzie. Nie będą chcieli nas przyjmować ani dzielić się tym, co mają. Powiedzą nam, że mają już u siebie dość imigrantów, a skoro my wcześniej się wzbranialiśmy przed ich przyjmowaniem, to teraz odbieramy sprawiedliwość. W takiej sytuacji należy pozostać na miejscu i unikać miejsc, narażonych na ostrzał. Należy zawczasu zaopatrzyć się w niezbędne zapasy oraz zbudować prywatną sieć powiązań, co zostanie rozwinięte dalej. Ucieczka za granicę pozbawi poza tym Polaków wpływu na sytuację w kraju, w sytuacji, gdy wreszcie pojawi się szansa dokonania zmiany.
    _
  2. To samo, co powyżej, wraz z inwazją armii lądowej. Możemy od razu założyć, że nasi wierni sojusznicy będą nas gorąco zachęcać do walki do ostatniego Polaka. Jest to jedyna nasza aktywność, którą oni skwapliwie poprą. Byłby to najtrudniejszy dla Polski i Polaków moment od czasu II Wojny Światowej. Mielibyśmy bowiem dylemat – w którym momencie kończy się walka o niepodległą Polskę, a zaczyna obrona III RP i jej sojuszników. Każda sytuacja i indywidualny przypadek musiałby być rozpatrywany indywidualnie, we własnym sumieniu. Można tu jedynie udzielić ogólnych wskazówek. Nie należy powtarzać błędów naszych nieudanych powstań narodowych i Kampanii Wrześniowej. Państwa nie dałoby się uratować, natomiast bezsensowna walka naraziłaby Polskę na zniszczenie armii, straty ludności, infrastruktury, finansów, majątków prywatnych. Liczebność Polaków w Polsce spadłaby nie tylko z powodu strat bezpośrednich, ale także emigracji. Nasi wrogowie otrzymaliby też niepowtarzalną okazję do wykrwawienia odradzającej się elity narodu polskiego. W sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia naturalnie wybiera się ucieczkę, należy to jednak traktować jako rozwiązanie ostateczne. W takiej sytuacji przychylność obcych państw i narodów i ich skłonność do przyjmowania uchodźców z Polski byłaby tylko nieznacznie większa, niż w sytuacji nr 1. Gdyby doszło do inwazji armii lądowej, działania wojenne zostałyby rozstrzygnięte w krótkim czasie i część lub całość terytorium Polski znalazłoby się pod okupacją. Po ustaniu walk ludność stałaby się zależna od polityki okupanta. Nie miałby on raczej powodów do przeprowadzania czystek etnicznych, jest również mało prawdopodobne, że chciałby bezpośrednio okupować terytorium Polski na stałe. Raczej należałoby się spodziewać sformowania jakiegoś marionetkowego rządu w rodzaju PKWN i powtórki z PRL. Po ustabilizowaniu się sytuacji zapewne znaleźlibyśmy się w sytuacji niewiele różniącej się od dzisiejszej, z tą różnicą, ze zamiast pod Zielony Ład podlegalibyśmy pod Ruski Mir. Wówczas interes narodowy sprowadziłby się do takiego ułożenia stosunków z okupantem, aby naród tracił jak najmniej swojej substancji i zasobów. Taka quasi – okupacja byłaby jednak docelowo mniej korzystna, niż unijna, ponieważ Federacja Rosyjska jest bytem politycznym znacznie bardziej stabilnym, niż Unia Europejska i nie moglibyśmy liczyć na jej szybki rozpad. Okupacyjny status Polski zostałby więc zabetonowany na dłuższy czas. Tworzenie własnej sieci powiązań prywatnych w tym wariancie jest równie pożądanie, jak w powyższym przypadku. Wydaje się jednak, że sytuacja gorącej wojny na naszym terytorium staje się coraz mniej prawdopodobna, choć nie można jej wykluczyć. Wiele będzie tu zależało od wyników wyborów prezydenckich w USA na jesieni 2024 r.

KRYZYS FEDERALNY

Wydarzy się, jeśli zostaniemy głęboko wchłonięci w struktury federalne UE. Wówczas ogarną nas wszystkie „ekologiczne” polityki europejskie, które u nas będą wprowadzane ze szczególną zajadłością. Wielka jest bowiem nienawiść tamtych ludzi do Polski i Polaków. Możemy więc być pewni każdego sposobu upokorzenia i wyzysku, jaki zdołają zastosować. Eksploatacja z czasem stanie się podobna do tej, znanej z Generalnej Gubernii. Generalplan Ost, opracowany w RSHA pod kierunkiem Reichsfuhrera Heinricha Himmlera pozostał w mocy i jest realizowany konsekwentnie od 1989 r. Poza wyzyskiem ekonomicznym, zakłada on wymianę ludności. Nowym Herrenvolkiem dla unijnych elit są masy ludności przesiedlanej z Afryki, Bliskiego Wschodu, Azji i Ukrainy. Zostało to dokładnie opisane w projekcie Paneuropy, spisanym przez Richarda Koudenhove – Kalergi, który jest drugim, nieoficjalnym programem integracji europejskiej. Tym pierwszym, oficjalnym jest manifest z Ventotene komunisty Altiero Spinelliego. Gdy Polska utraci nawet tą namiastkę suwerenności, którą zapewnia jeszcze III RP, magistratury unijne nie będą się już musiały niczym krępować. Przekonamy się wówczas boleśnie, czym naprawdę jest Unia, i jak bardzo samotni jesteśmy. Należy się również spodziewać wzrostu restrykcyjności władz unijnych, Utracimy nie tylko wolność polityczną, opinii i wypowiedzi. Władze federalne będą dynamicznie wprowadzać coraz bardziej absurdalne regulacje, obejmujące wszelkie aspekty życia, także prywatnego. Niezależna działalność gospodarcza i rolnicza będą szczególnie monitorowane i zwalczane, a rodziny i dzieci zostaną upaństwowione w ramach Europejskiego Obszaru Edukacyjnego. Oznacza to, że relacje pomiędzy żoną i mężem oraz rodzicami i dziećmi zostaną objęte ścisłą kontrolą służb.

Na szczęście wariant ten jest wielce niepewny, z uwagi większe prawdopodobieństwo kryzysu państwowego, o czym będzie dalej. Gdyby jednak stan ten się zdarzył, nie trwałby długo, z powodu ogólnego upadku Zachodu oraz wewnętrznego rozpadu UE. Jednakże wtedy już zostaniemy pozbawieni własnych struktur władzy i sterowania społecznego, system prawny będzie zdezorganizowany, gospodarka zrujnowana, a kraj zasiedlony unijnym Herrenvolkiem. Wówczas nasz poziom życia cofnie się do początku lat 90-tych – utracimy bezpieczeństwo ekonomiczne i fizyczne, nie tylko ich poczucie. Szereg naszych obecnych problemów rozwiąże się sam, z powodu braku podstawowych dóbr i usług oraz obecności band obcych agresorów. Wyjazd z kraju na Zachód nie byłby fortunnym pomysłem, gdyż w tym wariancie tam będzie jeszcze gorzej. Przetrwanie będzie wówczas polegało na posiadaniu sieci powiązań prywatnych, o czym będzie dalej.

KRYZYS PAŃSTWOWY

Obejmuje wybrane państwo członkowskie UE, przed jego pełnym wchłonięciem przez federację. Wydaje się obecnie najbardziej prawdopodobną przyszłością państw białego człowieka, w tym państw członkowskich UE. Wystąpi w mniejszym lub większym stopniu w każdym z nich, a jego długość i głębokość będzie zależała od wewnętrznej sytuacji konkretnego państwa, kondycji psychicznej jego narodu oraz stopnia wejścia w polityki UE. Dwie z nich są szczególnie destrukcyjne – Zielony Ład i imigracja. Im dłużej i bardziej państwo będzie wystawione na radioaktywne promieniowanie tych pierwiastków, tym głębszy będzie upadek państwa i dłuższy czas podnoszenia się. Nałoży się na inne kryzysy – zadłużenia państwa, inflację, demografię. Będzie on mniej dotkliwy niż kryzys federalny, ale i tak jego wymiar będzie na tyle duży, że nie będzie się opłacało podtrzymywać istniejących struktur zarządzania państwem. Będzie to tzw. punkt polifurkacyjny – czyli taki, w którym możliwe są różne rozwiązania, podobnie jak w listopadzie 1918 r. Zamiast podtrzymywać stare, dysfunkcyjne i patologiczne struktury, narzucone przez zewnętrznych organizatorów, narody będą mogły wybrać swoje własne rozwiązania i na nowo zorganizować struktury zarządzania państwem. Nas, czyli Towarzystwo Wiedzy Społecznej interesuje najbardziej ten właśnie moment i to, co będzie działo się potem.

SIEĆ POWIĄZAŃ PRYWATNYCH

Jest to coś, co Polacy mieli zawsze, aż do lat 90-tych. Były to powiązania rodzinne, sąsiedzkie i wspólnotowe, głównie w ramach wspólnot zawodowych i religijnych. Pozwalały organizować się i prezentować stanowisko narodu wobec władzy, co zawsze było skuteczną formą ograniczania absolutum dominium. Pod koniec istnienia I Rzeczypospolitej, na skutek oddziaływań agentur zagranicznych i zepsucia moralnego szlachty część tych powiązań została wykorzystana przeciwko państwu polskiemu do jego dezorganizacji i przygotowania do rozbiorów. Potem jednak sieć społeczna pozwalała przetrwać w różnych okolicznościach. Jej podstawą jest wspólna etyka i wspólny interes. Gdy Polacy zapominali, że jadą na jednym wózku stawali się skłóconą bandą warchołów i trafiali w niewolę, gdy odzyskiwali przytomność i rozum, odzyskiwali też z czasem wolność. Ostatecznie sieć ta została porwana na skutek różnorodnych operacji na narodzie polskim, przeprowadzanych po 1989 r. Ich omówienie znajdzie się w innym artykule.

Na skutek działań antynarodowych ludność Polski jest obecnie rozbita i zdezorganizowana. Większość oddolnych organizacji społecznych została przejęta przez systemy, rozdzielające fundusze, i wykonuje wolę swoich sponsorów. Nie można więc liczyć na władze tych organizacji, można natomiast wykorzystać ich struktury, o czym będzie dalej. Na chwilę obecną nawet struktury Kościoła Katolickiego zostały częściowo przejęte lub zneutralizowane. Trwa obecnie próba wrogiego przejęcia struktur i możliwości organizacyjnych Kościoła przez siły globalne, dążące do budowy państwa światowego. Służy do tego herezja modernizmu, tocząca Kościół jak nowotwór od Soboru Watykańskiego II, ekumenizm oraz proces synodalny. W tym projekcie Kościół ma stać się strukturą administracyjną, podległą Mózgowi Świata, a jego praktyki religijne mają upodobnić się do magicznych obrzędów uświęceniowych. Kościół czeka taka sama walka o niezależność od globalnej władzy, jak państwa narodowe. Wskazana byłaby współpraca elit zarządzających państwami i Kościołem przeciwko wspólnemu wrogowi, niestety, zgodnie z hermetycznym prawem Kybalionu, tak samo jest na górze, jak na dole. Tak samo, jak władze większości państw są przejęte lub podstawione, również Kościół zmaga się z tym problemem. Zanim pewna ilość biskupów i księży nie znajdzie w sobie dość wiary, nadziei i miłości, narody będą musiały toczyć walkę o wolność bez wsparcia pasterzy. Będzie raczej odwrotnie – to narody, jeśli te cnoty odnajdą w sobie, mogą pomóc pasterzom wydźwignąć Kościół. Nie wolno pomijać tego aspektu, duchowość i wiara są ważniejsze, niż się to większości ludzi wydaje. Świadomy trud narodu, polegający na zrzuceniu obcej władzy i odzyskaniu wolności powinien objąć też pomoc dla Kościoła. Świadome narody mogą walnie przyczynić się do tego, że Kościół znów stanie się katolicki.

Sieć powiązań prywatnych częściowo istnieje, zachowana w formie szczątkowej, i tam należy ją za wszelką cenę zachować i rozbudować. Tam, gdzie jej nie ma, znajdują się ludzie, żyjący samotniczo i egoistycznie, zajmujący się swoimi sprawami, w większości nie wiedzący, co się dzieje. Sieć ta jest w istocie pozostałością struktur rodowych. Jej podstawą są bowiem stosunki pokrewieństwa pośród rodziny bliższej i dalszej, a nadbudową – relacje przyjaźni, sąsiedztwa, zawodu, współpracy. Przez ostatnich 35 lat Polacy byli tresowani, że każdy ma żyć sam, bez naturalnej rodziny, pośród płynnie zmieniających się przelotnych relacji międzyludzkich. Rodziny, dawniej liczne i zwarte w dużej mierze dziś już nie istnieją, relacje niegdyś bliskie, dziś znikające nie dadzą się już odtworzyć. Teraz, aby przetrwać, należy kultywować, podtrzymywać i rozwijać bliskie relacje rodzinne tam, gdzie jeszcze istnieją, a tam, gdzie ich już nie ma, należy tworzyć od podstaw. Każdy młody człowiek, wchodzący w życie dorosłe, powinien mieć to jako swój nadrzędny cel, aby dobrać odpowiednią osobę płci przeciwnej jako partnera życiowego do założenia rodziny. Najlepiej sprawdza się sakramentalne małżeństwo katolickie jako struktura z założenia najtrwalsza, bo nierozerwalna, dozgonna i nastawiona na prokreację. Sam bowiem związek dwojga ludzi to za mało, aby samemu przetrwać w płynnej nowoczesności, i by odtworzyć naród. Związek ten powinien mieć potomstwo, i to na tyle dużo, aby co najmniej zapewnić zastępowalność pokoleń. Z uwagi na malejącą dzietność polskich kobiet, te rodziny, które chcą przetrwać, powinny nastawiać się na więcej niż dwoje dzieci.

Rodzina nuklearna, czyli ojciec, matka i dzieci powinna być wzmocniona poprzez bliskie związki pokrewne z podobnymi rodzinami. Należy unikać konfliktów, wybierać miejsce zamieszkania niezbyt odległe od krewnych, kontaktować się często, wspierać się w potrzebie. Dzieci spokrewnionych małżeństw powinny często spędzać czas ze sobą, aby od urodzenia nawiązywać silne relacje. Jeśli małżeństwo, nastawione na dzieci nie ma takich krewnych, z którymi może mieć takie relacje, powinno odnaleźć w swojej okolicy inne małżeństwa, aby zapewnić wzajemne kontakty dorosłych i dzieci. Do takiej grupy należy dołączyć relacje przyjacielskie oraz lokalne kontakty sąsiedzkie i gospodarcze. Należy mieć znajomych rolników, lekarzy, mechaników, handlowców. Należy wspierać lokalnych przedsiębiorców. W tym celu trzeba zmienić zwyczaje konsumenckie, ograniczyć zakupy w zagranicznych sieciach handlowych i Internecie na korzyść rynku lokalnego. Potrzeba takich naturalnych relacji będzie coraz większa, a korzyści są wielorakie:

  • pomoc przy opiece i wychowaniu dzieci;
  • pomoc przy opiece nad osobami starczymi i chorymi;
  • wspólne wyjazdy i imprezy rodzinno – towarzyskie;
  • zapewnienie dzieciom stosownego towarzystwa do zabaw;
  • łatwiejsza kontrola procesu wychowawczego przez rodziców i mniejsze ryzyko deprawacji dzieci;
  • oparcie w razie pandemii i lock-downów;
  • oparcie w razie kryzysów ekonomicznych i wojennych;
  • grupa wsparcia, zapewniająca bezpieczeństwo wobec coraz liczniejszych agresywnych nachodźców;
  • grupa wsparcia, pomagająca obronić się przed coraz bardziej restrykcyjnym i totalitarnym prawem;
  • grupa wsparcia, pozwalająca ominąć systemy i prowadzić niezależne interesy;
  • łatwiejszy dostęp do niezależnych informacji;
  • łatwiejsza możliwość ucieczki lub znalezienia ukrycia.

W kontaktach tego rodzaju nie rządzi prawo, lecz etyka. Spory powinny być uśmierzane, zanim się rozwiną, a jeśli już powstaną, nie mogą wyjść poza grupę. Kto nie potrafi żyć według norm etycznych, nie może należeć do takiej grupy. Jeśli prośby i napomnienia nie pomagają, należy dystansować się od takich i usuwać z grupy. Wywleczenie wewnętrznych spraw grupy powoduje w najlepszym razie postawienie takiej osoby i jej najbliższych poza grupą, w najgorszym – unicestwienie grupy. Należy brać przykład z Romów. Oni mają Romanipen, natomiast grupy oddolne, odtwarzające naród polski mogą z całą pewnością stosować zasady katolickie. Jeśli ktoś odrzuca to z samej zasady, lepiej nie wchodzić z takim w bliższą komitywę. Tak samo, jeśli ktoś kwestionuje ideę wolnego narodu i suwerennego państwa polskiego. Szkoda czasu i zawiedzionych nadziei dla tych, którzy odrzucają naród i moralność katolicką. Z nimi na dłuższą metę nie uda się nic trwałego.

Zasada przewodnictwa w grupie nie ma żadnej uniwersalnej zasady, poza jedną. W normalnej, funkcjonalnej rodzinie do załatwiania spraw na zewnątrz najlepiej nadaje się mąż i ojciec w jednej osobie. Nieformalna grupa oddolna o charakterze rodowym nie musi mieć formalnego kierownictwa. Dojrzali mężczyźni, kierujący się katolicką etyką potrafią się zawsze tak porozumieć, aby było dobrze.

Należy wykorzystać istniejące przepisy, aby nabyć broń i nauczyć się jej używać. Umiejętności strzelania sportowego przydają się do ćwiczenia precyzji, skupienia, dokładności, cierpliwości, wytrwałości. Umiejętności bojowe z kolei mogą okazać się najważniejsze, szczególnie w sytuacji napaści band nachodźców lub maruderów po przejściu frontu, w sytuacji chaosu bez władzy. Należy mieć wciąż w umyśle dewizę bractw kurkowych – „ćwicz oko i dłonie w Ojczyzny obronie”. Trzeba raz na zawsze pozbyć się ze swego serca i umysłu pacyfizmu. To modernistyczny jad i trucizna, czyniąca narody bezbronnymi. Sivis pacem, para bellum. Inni zaczną nas szanować dopiero wtedy, gdy zobaczą, że kto na matkę pluje, z miejsca dostaje od nas po mordzie. A matki każdy Polak ma trzy, nawet, gdy o nich nie pamięta – swoją własną, Ojczyznę i Kościół – Ecclesię.

NOWE PAŃSTWO

Nowe państwo polskie, które powstanie po zakończeniu niesławnego żywota III RP musi być państwem narodowym, opartym na moralności katolickiej. Jest to jedyna, podkreślam z całą mocą, jedyna formuła organizacji narodu i państwa, która w naszych warunkach daje możliwość przetrwania narodu i państwa. Nie mamy tradycji autorytarnych, dlatego każda silna władza typu turańskiego lub bizantyjskiego szybko się zdegeneruje i upadnie, ponownie pozostawiając naród bez przywództwa. Tylko bowiem katolicyzm oparty jest na filozofii realistycznej, dającej narzędzia zrozumienia i opisania rzeczywistości, oraz etyce wychowawczej, kształtującej cnoty wszelkiego rodzaju, niezbędne do osiągnięcia dojrzałości psychicznej, etosu pracy i sprawności wykonywania obowiązków. Zawiera w sobie naukę społeczną, zdatną do wprowadzenia realnej sprawiedliwości i nadaje się do zarządzania dużymi społecznościami z minimalnym użyciem przymusu. Wyznacza jednocześnie cele życia dla jednostek i całej społeczności narodowej. Ze względu na swoje przymioty katolicyzm wraz z ideą narodu jest najbardziej zwalczanym systemem myślowym przez globalistów oraz wszystkie ich struktury podległe. Świadczy to o skuteczności połączenia tych idei oraz ich użyteczności dla odbudowy narodu i państwa.

CO ROBIĆ

Jest to coraz częściej zadawane pytanie, a problem jest taki, że nie bardzo wiadomo, komu je zadać. Elity opiniotwórcze narodu są sfałszowane, elity polityczne agenturalne, elity naukowe podstawione. Kościół uwikłany w proces synodalny sam potrzebuje wsparcia, organizacje społeczne albo nieświadome, albo przejęte. Media wrogie i chaotyczne, rodziny rozbite, ludzie zagubieni, skupieni na sobie.

Otóż więc sytuacja idealna dla nowej elity – najpierw narodu, a potem państwa polskiego. Trzeba budować ją od podstaw, i nastawić się na długi marsz, który zacząć należy od podniesienia się z wygodnego fotela i opuszczenia własnej strefy komfortu – od siebie.

Nie należy teraz szukać wyzwolicielskich partii czy politycznego lidera, nie ma takich jeszcze. Nie ma gotowej organizacji, do której można się zapisać, gdzie mędrcy – wizjonerzy poprowadzą. Jedyne, co jest teraz, to ludzie – Polacy, żyjący w kraju i diasporze, szczerze marzący o wolnym narodzie i silnym państwie, o odzyskaniu należnej nam pozycji w świecie i sięgnięciu jeszcze wyżej, niż nasi wielcy przodkowie. To, co można robić od teraz, to budować swoją tożsamość nowej elity. Nie mogą to być ludzie, którzy myślą, że im się coś więcej należy, ale tacy, którzy więcej od siebie wymagają, niźli od innych. Nie tacy, którzy mają roszczenia do świata, że im da, ale tacy, którzy ze światem wezmą się za bary, aby wyrwać, co im należne. Swój trud kierują, by mieć dzieci, nie dać zepsuć, wychować na porządnych ludzi, a wszystkim, którzy są w stanie przyjąć, przekazują swoją wiedzę, wiarę i wolę. Każdy człowiek, który uzna, że powinien przyłączyć się do tego ruchu, powinien zadbać o swoje otoczenie tak, jak opisano to powyżej. Następnie w miarę swoich możliwości powinien przyswoić wiedzę, niezbędną nowej elicie polskiej do prowadzenia narodu i odbudowy państwa. Następnie powinien tą wiedzę przekazywać innym. Najlepiej niech każdy wyznaczy sobie cele mierzalne – nabycie minimalnej niezbędnej wiedzy będzie trwało przeciętnie około 0,5 roku. Wiedzę przekazuje Towarzystwo Wiedzy Społecznej, i jest to kondensat tego, co sami zdobywamy, badając źródła i przeprowadzając szerokie analizy intelektualne. Zacząć więc można od przeczytania wszystkich artykułów na portalu www.wtowarzystwie.pl, poradników praktycznego życia, które będą się pojawiać w najbliższym czasie, śledzić kolejne publikacje. Kolejny cel mierzalny, po własnym nabyciu wiedzy to przekazać tą wiedzę innym. Najlepiej to zrobić, inicjując rozmowę, pobudzić zainteresowanie rozmówcy, skierować go do naszego portalu, aby dowiedział się prawdy, a potem namówić, aby przekazywał pałeczkę wiedzy i świadomości dalej.

Rozwijamy cały czas, bezustannie naszą refleksję i zasób wiedzy. Już niedługo zaprezentujemy bibliotekę źródeł, z których korzystamy. Oprócz nas coraz więcej jest podobnych, oddolnych grup, pracujących nad kształtem nowego państwa polskiego i przekazujących dalej tą wiedzę.

Osoby świadome, mające już cel, jakim jest przyjęcie na siebie obowiązków nowej elity narodu, mogą z łatwością wykorzystać istniejące struktury społeczne, administracyjne, a nawet polityczne. Należy wchodzić w działające organizacje społeczne, nawet te, które są zależne od grantów. Należy w ich strukturach przekonywać ludzi, którzy mają potencjał do świadomości narodowej. Można wówczas wykorzystać możliwości, zasoby i kontakty tych organizacji do przeprowadzania inicjatyw, korzystnych dla świadomości narodowej. Tak samo można wykorzystać samorządy i administrację państwową. Te struktury są co prawda przejęte przez decyzyjność sił zewnętrznych, ale one nie są w stanie kontrolować, co się dzieje wewnątrz. Im bardziej te struktury są skomplikowane, im więcej zadań dostają, tym łatwiej grupa zaufanych ludzi wewnątrz może przejmować kierunki ich działań.

Podobnie należy traktować partie polityczne. Nie można mieć nadziei na ich nawrócenie, ale można przekonywać poszczególnych ludzi, aby po pierwsze mieć źródło informacji, po drugie wpływać nieformalnie na procesy. Nie da się tak co prawda zmienić polityki partii na narodową, ale można przeprowadzić ograniczone działania sektorowe, korzystne dla narodu i państwa, w dodatku zgodne z prawem.

Wszystkie powyżej opisane rodzaje działań można wykonywać samodzielnie tudzież z grupą wiernych przyjaciół, i nie trzeba być częścią jakiejkolwiek formalnej struktury. Dopóki nie uda się sformować dość dużej liczby ludzi, mających narodową tożsamość i wiedzę, należy działać nieformalnie. Dopiero gdy liczebność nowej, narodowej elity będzie odpowiednia, można będzie formalizować swoje uczestnictwo. Każda bowiem inicjatywa patriotyczna, narodowa czy inna tożsamościowa jest śledzona i monitorowana przez służby, w celu jej rozłamu, marginalizacji lub represji.

Jest jeszcze jeden typ aktywności, którą każdy, kto chce zostać ozdrowieńczą elitą narodu, może i powinien podjąć już teraz – od dziś. Chodzi nam o wychowanie i edukację dzieci, wspomniane już wcześniej. Teraz pokrótce jeno wzmiankuję, jest to bowiem rzecz ważna, i trzeba jej poświęcić niejedno osobne opracowanie. Pierwsze z nich już istnieje – Poradnik świadomych rodziców, dostępny tutaj:

Poradnik świadomych rodziców. Całość do pobrania

W tym artykule ujmę rzecz niezwykle skrótowo. Rola wychowania własnych dzieci nie tylko prawem jest, ale wręcz obowiązkiem – wobec samych dzieci, narodu, ludzkości, a nade wszystko, samego Boga, który stworzył ich dusze i powierzył nowe istoty ludzkie rodzicom, aby w świat wypuścili ludzi jak najlepszych. Poglądy dorastającego młodego człowieka głównie od ojca zależą, i on szczególnie nie ma prawa z roli tej zrezygnować. Tą świadomość, wiedzę i mądrość, którą rodzice w życiu nabyli, przekazać muszą dzieciom. Od razu widać, że głupcy się tu nie sprawdzą, bo oni jeno głupotę mają na zbyciu. Należy wychowywać swoje dzieci świadomie – na dobrych katolików i narodowców. Wskazać cel ich życiu – zbawienie w życiu wiecznym, w doczesnym – sukces osobisty – trwała, dzietna rodzina, uczciwa praca, zachowanie honoru i godności; sukces publiczny – prężny naród i silne państwo. Wychować synów na twardych mężczyzn, dzielnych wojowników, niezłomnych jak skała wobec zła, giętkich jak wierzba wobec dobra. Wychować córki na panny roztropne, posłanniczki trwałej miłości, dzielne strażniczki domowego ogniska, dumne kariatydy społecznego gmachu, mądre przewodniczki nowych pokoleń.

Wolność Polski zależy od tego, jak swoje dzieci wychowają dzisiejsi i przyszli rodzice. Jeśli wychowają, jak należy – wtedy możemy być spokojni. Jeśli pozwolą z synów zrobić tchórzy i eunuchów, a z córek wariatki i prostytutki – wtedy Polska się skończy. Dzisiejsi nastolatkowie w dużej części są już straceni na progu życia i nie nadają się do niczego, więc ta funkcjonalna część narodu będzie musiała wykonać pracę za nich. Będą potrzebować dużo rozsądku, logiki, refleksji, wydajnej pracy, i zwycięskiej walki. Jeśli nie stchórzą i wytrwają – wygrają.

Na zwartą organizację przyjdzie więc czas, a najpierw – wiedza. Koncepcja nowej organizacji państwa i zarządzania narodem jest już zaczęta, i będzie rozwijana. Jest to TWIERDZA KULTUROWA, czyli taka rzeczywistość, w której każdy może żyć bezpiecznie, i realizować cele swoje i narodu. Przeczytać o tym można tutaj:

Gdy zbudzi się naród, cz. 2. Twierdza kulturowa-program pozytywny-struktury

To koniec trylogii o III RP. W następnym minicyklu napiszemy o ludziach Wolnej Polski – kto ma predyspozycje, aby stać się elitą narodu i państwa, kto się nada, kto się nie nada. Polecamy czytać i przekazywać dalej.

______________

Co po III RP?, Bartosz Kopczyński, 4 września 2024

−∗−

Warto porównać:

Nowa flaga Polski z Sercem Jezusa
Było to w moich wczesno-studenckich latach, gdzieś w środku epoki Gierkowskiej, gdy odpowiednio do ówczesnych mód nosiłem włosy do ramion, spodnie dzwony i w klubach studenckich spijałem wraz kolegami […]

______________

Pierścień władzy narodu polskiego – idea narodowa
Nacjonalizm – pierścień władzy narodu polskiego MOTTO “Kwiatem rozwoju i dumą ludów jest poczucie narodowe […]” “Poczucie narodowe jest kwiatem cywilizacji łacińskiej.” “Zdobywszy poczucie narodowe trzeba dalej pracować, […]

______________

Wojna z narodem polskim. Etnocyd – godzina zero bije
Niewypowiedziana wojna z narodem polskim 1944-2024 – metody okupacji i perspektywy samoobrony § 1. Wojna kulturowa i cywilizacyjna z narodem polskim. Trzej główni wrogowie polskiej suwerenności narodowej – przebrania […]

Ministerstwo Zdrowia znów okazuje się Ministerstwem Zabijania.

RatujŻycie.pl

Szanowny Panie, Drogi Obrońco Życia Dzieci!

W świetle kamer, przy blasku fleszy ogłosili, że trzeba mordować więcej dzieci. I że mają wytyczne dla lekarzy i szpitali.

Minister Zdrowia Izabela Leszczyna wraz z Ministrem Sprawiedliwości Adamem Bodnarem i w obecności Premiera Donalda Tuska nakazali przeprowadzać aborcję do 9. miesiąca ciąży włącznie. I to na podstawie JAKIEGOKOLWIEK kwitka od lekarza, że zdrowie matki może być zagrożone.

Ministerstwo Zdrowia znów okazuje się Ministerstwem Zabijania.

Sam premier nie ukrywa: wytyczne o aborcji mają zastąpić ustawę o niekaralności mordowania dzieci, która kilka tygodni temu upadła w Sejmie. Skoro nie udało się zebrać wystarczającej liczby posłów-morderców, koalicja chce obejść proces legislacyjny.

Czy tak postępuje się w demokracji, że ignoruje się większość, a sprzyja radykalnej mniejszości…?

Co konkretnie jest w wytycznych o aborcji? Ich treści nie powstydziliby się najgorsi zbrodniarze z Aborcyjnego Dream Teamu.

Leszczyna żąda, aby zabijać wszystkie dzieci, których matki mają jakiekolwiek problemy zdrowotne. Szczególnie naciska, aby podstawą do aborcji stało się zaświadczenie od psychiatry o złym samopoczuciu psychicznym.

Czy Pan także domyśla się, co tu się dzieje? Stan psychiczny wyjątkowo trudno zweryfikować. Pacjentka może powiedzieć, że ma np. myśli samobójcze i nie da się sprawdzić, czy tak jest faktycznie. Rzeź na papierek od psychiatry już teraz ma miejsce w wielu szpitalach w Polsce.

Wytyczne do aborcji są więc sposobem wywarcia nacisku, aby zabijano dzieci na życzenie.

MZ chce aborcji do końca ciąży. Choć każdy medyk wie, że jeśli kobieta jest w stanie zagrożenia życia, a nosi w swoim łonie dziecko, które jest zdolne do przeżycia poza jej organizmem – np. w inkubatorze – to można sprowokować wcześniejszy poród lub zrobić cesarskie cięcie i uratować dziecko i matkę.

Leszczyna woli jednak, aby w takich przypadkach dziecko było mordowane. Co będzie się działo z dziećmi, które przeżyją aborcję? Będą dobijane lub zostawiane na śmierć na wiele godzin zanim wydadzą ostatnie tchnienie. Horror to mało powiedziane.

Wszyscy lekarze, pielęgniarki, położne, a nawet pracownicy administracyjni ochrony zdrowia – będą zmuszeni przykładać rękę do krwawej rzezi na dzieciach. Przymus nie ominie NIKOGO.

Szanowny Panie,

Potrzeba masowego sprzeciwu wobec mordowania dzieci w aborcji. Przeciw bezprawiu, które zaprowadza rząd Tuska, muszą stanąć wszyscy. Dlatego konieczne jest budzenie sumień. I dlatego działa Fundacja Życie i Rodzina, by ludzie zobaczyli, czym jest aborcja i stawili jej opór – w życiu prywatnym, zawodowym, pracy duszpasterskiej, społecznej, w głosowaniu w wyborach.

Mam zatem do Pana wielką prośbę. Rozpoczynamy drugą serię pokazów filmu dokumentalnego o aborcji „Miało nie żyć”.

Jego zwiastun może Pan zobaczyć tutaj:

W filmie poruszone są wątki, które właśnie teraz muszą trafić do ludzi – fałszowania dokumentacji medycznej, by ukryć morderstwa, losu dzieci, które przeżyją własną aborcję, a następnie skazywane są na śmierć w inny sposób.

Czy może Pan zorganizować pokaz filmu „Miało nie żyć” w swoim miejscu zamieszkania?

Ten najważniejszy w Polsce dokument o aborcji wyświetliliśmy już w kilkuset miejscach w całym kraju i dla Polonii za granicą, w domach kultury, salkach parafialnych, lokalnych kinach. Zarówno na dużych pokazach dla setek osób, jak i na mniejszych – dla lokalnych wspólnot, w mniejszych miejscowościach. Każdy pokaz jest ważny. Każdy pomaga walczyć z aborcją, a ludzie wychodzą poruszeni i rozumieją, że nie wolno zaakceptować tej zbrodni pod żadnym pozorem.

Czy może Pan postarać się o taki pokaz u siebie? Wolontariusze ŻiR-u przyjadą z filmem, odpowiedzą na wszystkie pytania i będą do dyspozycji widzów po zakończeniu emisji. Najczęściej bowiem zapada najpierw głucha cisza, a potem zaczynają się dziesiątki pytań: jak to, co zobaczyliśmy, jest w ogóle możliwe?

Proszę o napisanie maila, że zorganizuje Pan pokaz, w odpowiedzi na niniejszą wiadomość lub wprost napisanie na kontakt@RatujZycie.pl. Ustalimy wówczas wszelkie szczegóły, sprawdzimy datę dostępności filmu w danej miejscowości, przyjmiemy zgłoszenie i wpiszemy pokaz w plan.

Z punktu widzenia technicznego potrzebna jest sala z rzutnikiem i głośnikiem. Trzeba też poinformować o pokazie różne środowiska, które mogą być zainteresowane obejrzeniem filmu.

Czy mogę na Pana liczyć?

Choć wytyczne o aborcji przekazane przez Leszczynę, Bodnara i Tuska to nie jest źródło prawa, będą narzędziem nacisku, by zabijać dzieci. W Polsce obowiązują: Konstytucja, ustawy niesprzeczne z Konstytucją oraz rozporządzenia niesprzeczne z Konstytucją i ustawami. Konferencja prasowa formalnie nie tworzy nowej rzeczywistości.

Dlatego wiem, że lekarze, którzy będą naginać prawo pod wytyczne z MZ, mogą kiedyś ponieść konsekwencje swoich działań, choćby w sądach. Zanim to się jednak stanie, może zginąć wiele dzieci.

Dlatego proszę Pana o działanie już dziś.

Serdecznie Pana pozdrawiam,

Kaja GodekKaja GodekKaja Godek
Fundacja Życie i Rodzina
www.RatujZycie.pl

PS – Jeśli nie może Pan zorganizować pokazu, proszę o włączenie się w inny sposób: proszę o pomoc w pokryciu kosztów związanych z filmem, jego promocją i pokazami – dane do wsparcia finansowego są pod linkiem: www.RatujZycie.pl/wesprzyj. Z dopiskiem „MIAŁO NIE ŻYĆ”.

WSPIERAM

NUMER RACHUNKU BANKOWEGO: 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
NAZWA ODBIORCY: FUNDACJA ŻYCIE I RODZINA
TYTUŁEM: DAROWIZNA NA CELE STATUTOWE
DLA PRZELEWÓW Z ZAGRANICY:
IBAN:PL 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
KOD SWIFT: BIGBPLPW

MOŻNA TEŻ SKORZYSTAĆ Z SYSTEMÓW DO SZYBKICH PRZELEWÓW, BLIKA LUB PŁATNOŚCI KARTAMI POD LINKIEM: https://ratujzycie.pl/wesprzyj/

RatujŻycie.pl

Decyzją rządu Tuska od 1 września 2025 wszystkie dzieci w Polsce zostaną zmuszone do udziału w zajęciach tzw. „edukacji seksualnej” prowadzonych wedle niemieckich standardów.

Fundacja Pro-Prawo do życia Właśnie rozpoczął się nowy rok szkolny. Trzeba z tej okazji bić na alarm, gdyż decyzją rządu Tuska od 1 września 2025 wszystkie dzieci w Polsce zostaną zmuszone do udziału w zajęciach tzw. „edukacji seksualnej” prowadzonych wedle niemieckich standardów. MEN ogłosiło niedawno, że „edukacja seksualna” ma być obowiązkowa dla polskich uczniów. „Edukacja seksualna” będzie ukrywać się pod nazwą nowego, obowiązkowego przedmiotu „edukacja zdrowotna”. Celem tego przedmiotu nie będzie jednak uczenie polskich dzieci o zdrowiu. W trakcie deprawacyjnych lekcji prowadzonych przez „edukatorów seksualnych” uczniowie są zachęcani do rozwiązłości seksualnej, masturbacji, oglądania pornografii, oddawania się praktykom homoseksualnym oraz aborcji. To wszystko już za rok zostanie odgórnie narzucone wszystkim uczniom w Polsce przez MEN.
Trzeba stanąć do walki. 
Nasza Fundacja opublikowała krótką broszurę, której celem jest otworzenie oczu odbiorców na zagrożenie oraz mobilizacja Polaków do obrony swoich dzieci. 
Broszura powinna jak najszybciej dotrzeć do jak największej liczby osób, w szczególności do rodziców.Nasza Fundacja od 11 lat prowadzi w całej Polsce oraz w internecie kampanię społeczną „Stop pedofilii”, której celem jest mobilizacja społeczeństwa do obrony dzieci przed aktywistami LGBT i tzw. „edukatorami seksualnymi”, którzy w kolejnych miastach wchodzą do szkół i organizują lekcje deprawacji dla uczniów.
W trakcie takich zajęć uczniowie są zachęcani do rozwiązłości seksualnej, masturbacji, oglądania pornografii, oddawania się praktykom homoseksualnym oraz aborcji. Na tego typu lekcjach podważa się także tożsamość płciową uczniów, co prowadzi do destabilizacji psychicznej dzieci i młodzieży. Deprawatorzy korzystają z braku świadomości rodziców i nauczycieli oraz przychylności lokalnych polityków, którzy zezwalają na gorszenie uczniów i wchodzenie do szkół. 

Teraz lekcje deprawacji będą odgórnie narzucone wszystkim uczniom w Polsce przez MEN. 

Decyzją rządu Tuska od 1 września 2025 roku do polskich szkół wchodzi obowiązkowa „edukacja seksualna”. Dla uśpienia czujności i zmylenia rodziców lekcje deprawacji ukrywać się będą pod nazwą nowego przedmiotu „edukacja zdrowotna”. 

Jak już wielokrotnie ostrzegaliśmy, koordynatorem powstania obowiązkowej „edukacji seksualnej” w Polsce został seksuolog Zbigniew Izdebski – współpracownik Światowej Organizacji Zdrowia WHO i niemieckich instytucji zajmujących się „edukacją seksualną”, gdyż to właśnie według wytycznych rządu Niemiec oraz ponadnarodowych instytucji mają być „edukowane seksualnie” polskie dzieci, a Izdebski ma być gwarantem wdrożenia tych standardów do polskiego systemu edukacji.  

Wytyczne do deprawacji seksualnej polskich dzieci zostały opracowane przez rząd Niemiec wspólnie ze Światową Organizacją Zdrowia (WHO) i opublikowane pod nazwą „Standardy Edukacji Seksualnej w Europie”. Wedle tych samych standardów, opracowanych przez WHO i Niemców, mają być teraz „edukowane seksualnie” dzieci w Polsce. 
Standardy te zakładają m.in. przekazywanie dzieciom „wiedzy” na temat masturbacji, wyrażania zgody na seks i pierwszych doświadczeń seksualnych. To wszystko ma prowadzić do tego, że dzieci mają posiąść „umiejętności negocjowania i komunikowania się w celu uprawiania bezpiecznego i przyjemnego seksu.” W domyśle również z dorosłymi. Trzeba w tym momencie przypomnieć, że koordynator polskiej „edukacji seksualnej” Zbigniew Izdebski to także współpracownik amerykańskiego instytutu Kinseya, którego twórca przeprowadzał pedofilskie eksperymenty na dzieciach oraz uczeń seksuologa Andrzeja Jaczewskiego, który popierał legalizację seksu dorosłych z dziećmi. 

Panie MirosĹ‚awie, to właśnie takie środowisko stoi za nowym, obowiązkowym przedmiotem, który decyzją rządu Tuska już od września przyszłego roku ma zostać wprowadzony do polskich szkół. Większość rodziców nie ma o tym pojęcia i jest nieświadoma ogromnego zagrożenia. Tacy rodzice mogą obudzić się dopiero wtedy, kiedy ich dziecko przyjdzie ze szkoły i opowie im o rzekomych korzyściach płynących z regularnej masturbacji lub o rzekomych zaletach oglądania pornografii. Wtedy może być już za późno na jakąkolwiek reakcję. 

Jednak „edukacja seksualna” stanowi zagrożenie dla WSZYSTKICH dzieci, nawet jeśli ich rodzice są świadomi sytuacji i próbują uchronić przed nią swoje dziecko.
Nawet jeśli rodzic będzie próbował uodpornić swoje dziecko na przekaz płynący z „edukacji seksualnej”, to wielu innych rodziców tego nie zrobi i zdeprawowane zostanie całe otoczenie rówieśnicze naszego dziecka. Większość rówieśników pójdzie na deprawacyjne lekcje, a potem po szkole opowie naszemu dziecku o rzekomych zaletach związanych z oglądaniem pornografii, masturbacją czy homoseksualnym stylem życia. W ten sposób deprawacja prędzej czy później sięgnie również naszego dziecka. Ku przestrodze rodziców publikowaliśmy już świadectwa ofiar niemieckiej „edukacji seksualnej” – nastolatków z dobrych, katolickich rodzin, którzy przytłoczeni presją rówieśniczą, szkolną i medialną popadli m.in. w nieczystość i uzależnienia od oglądania pornografii. 

To jednak nie wszystko. Niemieckie standardy „edukacji seksualnej” przewidują, że deprawacja jest przymusowa i obowiązkowa dla wszystkich uczniów. Oznacza to, że rodzicom nie wolno zwalniać dzieci z lekcji deprawacji. Wielokrotnie pisaliśmy już o chrześcijańskich rodzinach w Niemczech, które były prześladowane za sprzeciw wobec „edukacji seksualnej”. Jak pisały niemieckie media, głośnym echem odbił się m.in. protest rodziców z Salzkotten w Nadrenii Północnej-Westfalii. Odmówili oni udziału swoich dzieci w lekcjach „edukacji seksualnej”, bo uznali podręcznik za zbyt „pornograficzny” i „niechrześcijański”. Sprawa trafiła do niemieckiego sądu, który skazał rodziców na 43 dni więzienia. Potem sprawa znalazła swój finał przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka, który orzekł, że rodzice nie mogą z powodu swoich przekonań zwalniać dzieci z lekcji „edukacji seksualnej”. 

Panie MirosĹ‚awie, podobnie ma być w Polsce. Minister Edukacji zapowiedziała kilka dni temu, że lekcje „edukacji seksualnej” będą obowiązkowe. Oznacza to prześladowania rodziców, którzy odmówią uczestnictwa swoich dzieci w lekcjach zgorszenia. Trzeba stanąć do walki i stanowczo przeciwstawić się planom rządu Tuska, który wdraża w Polsce międzynarodowe wytyczne deprawacji dzieci i represji rodzin.  

Kluczową kwestią jest to, aby rodzice przejęli odpowiedzialność za wychowanie własnych dzieci i aktywnie sprzeciwili się planom Tuska i deprawatorów seksualnych. Do zwycięstwa zła potrzeba tylko tego, aby ludzie dobrzy nic nie robili. „Edukatorzy seksualni”, aktywiści LGBT i powiązani z nimi politycy liczą na to, że polscy rodzice będą biernie przyglądać się zmianom w oświacie i podporządkują się narzucanej odgórnie przez MEN deprawacji. Najważniejsza jest więc aktywacja rodziców do działania. 

Dlatego nasza Fundacja opublikowała właśnie krótką broszurę, której celem jest uświadomienie polskim rodzicom jak wielkie zagrożenie czeka na ich dzieci poprzez przymusowe lekcje deprawacji, mające już od 1 września 2025 r. ukrywać się pod mylącą nazwą „edukacji zdrowotnej”. Broszura wyjaśnia czym jest „edukacja seksualna” oraz na czym polegają jej pedofilskie standardy stworzone dla polskich dzieci w Niemczech. Broszurę można za darmo pobrać z naszej strony w wersji elektronicznej w formie pliku PDF. Już teraz można również zamówić broszurę w tradycyjnej formie papierowej. Możemy wysłać Panu pocztą tyle egzemplarzy, ile zdoła Pan skutecznie rozprowadzić w swoim środowisku (np. w swojej parafii, w duszpasterstwie, w pracy, w szkole, wśród rodziny, znajomych i przyjaciół). Prosimy o wypełnienie formularza na naszej stronie.
Chcemy, aby ta publikacja szybko trafiła do jak największej liczby rodziców w Polsce i zmobilizowała jak najwięcej osób do działania. Aby było to możliwe, potrzebujemy ok. 30 000 zł na druk oraz dystrybucję pierwszej partii broszur.

Proszę Pana o przekazanie 50 zł, 100 zł, 200 zł, lub dowolnej innej kwoty, jaka jest dla Pana w obecnej sytuacji możliwa, aby umożliwić nam dotarcie z broszurą do rodziców i ostrzeżenie Polaków przed ogromnym zagrożeniem, jakim jest przymusowa deprawacja ich dzieci, którą rząd Tuska chce wprowadzić już od 1 września przyszłego roku.
Numer konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
Dla przelewów zagranicznych – Kod BIC Swift: INGBPLPW
Tzw. „edukacja seksualna” to w przemoc seksualna wobec dzieci i młodzieży, której trzeba się zdecydowanie przeciwstawić. Trzeba stanąć do walki poprzez kształtowanie świadomości rodziców, co pozwoli Polakom działać w obronie swoich dzieci oraz podjąć osobiste decyzje dotyczące przyszłości swoich rodzin. Proszę Pana o pomoc w druku i kolportażu naszej nowej broszury ostrzegającej przed zagrożeniem. 
Z wyrazami szacunkuMariusz Dzierżawski
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
stronazycia.pl

Mit zielonej rewolucji. W rzeczywistości „ekologiczna” transformacja niszczy Ziemię

Mit zielonej rewolucji. W rzeczywistości „ekologiczna” transformacja niszczy Ziemię

pch/-ekologiczna-transformacja-niszczy-ziemie

(Zdjęcie ilustracyjne pixabay.com)

Podczas lipcowych „Trzech Międzynarodowych Dni Przeciw Technonauce” w piemonckim mieście Acqui Terme dwóch działaczy społecznych z francuskiego Grenoble przedstawiło problem tak zwanej transformacji ekologicznej ze słabo dotychczas znanego punktu widzenia. Ich referat streścił na swym blogu NoGeoingegneria.com („Nie dla Geoinżynierii”) Miguel Martinez. „Pamiętajmy, że to, co nazywa się transformacją ekologiczną, nie ma nic wspólnego z ekologią” – zaznaczył na wstępie. W tekście odnajdujemy kolejne dowody na tę „politycznie niepoprawną” tezę.

Francuskie miasto Grenoble dzięki działalności potężnego koncernu Capgemini Engineering stanowi zalążek czegoś w rodzaju „francuskiej Doliny Krzemowej”, rzucającej ponoć wyzwanie azjatyckim gigantom. W obszarze działalności firmy znajdują się tak odległe od siebie dziedziny jak wojskowość, turystyka, ubezpieczenia, energia, media, rozrywka… Sama określa się jako „lider zrównoważonej mobilności”.

Firma produkuje mikrochipy, czyli półprzewodniki używane przez przemysł już niemal powszechnie. Bez nich niemożliwe byłoby też tworzenie tak zwanych inteligentnych urządzeń, domów, miast.

„W rzeczywistości to, co nazywane jest ekologiczną transformacją, zależy z pewnością nie od biosfery, ale od półprzewodników, które umożliwiają umieszczanie wszędzie mikroczipów, zwanych po francusku puce (pchła). Capgemini odegrać ma decydującą rolę w reindustrializacji, w ramach której spodziewane są inwestycje na poziomie 3,4 biliona dolarów” – czytamy w materiale. Docelowo czujniki mają znajdować się w każdym produkcie – począwszy od samochodów po produkty, które znajdą się na sklepowych półkach – a nawet w powietrzu.

Grenoble, ogłoszonym w 2012 roku „Europejską Zieloną Stolicą” współrządzi Partia Ekologów. Miasto jest przy tym największym na kontynencie centrum nanotechnologii. Trafia tam rzeka pieniędzy przeznaczonych na badania i innowacje. W ubiegłym roku prezydent Macron obiecał przekazać 2,3 miliarda euro ze środków publicznych dla firm produkujących tam półprzewodniki: STMicroelectronics, którego współwłaścicielem jest bank Bpifrance i włoskie Ministerstwo Gospodarki i Finansów; Soitec oraz GlobalFoundries, koncernu kontrolowanego przez rząd Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

STMicroelectronics powstała w 1987 roku z połączenia działalności w dziedzinie półprzewodników firmy SGS Microelettronica oraz Thomson Semiconducteurs, czyli francuskiego oddziału międzynarodowego koncernu zajmującego się projektowaniem i konstrukcją mikrochipów.

STM działa również we Włoszech – ma centrum badawczo-rozwojowe w Castelletto oraz 2 duże centra produkcyjne – w Agrate Brianza i Katanii. Jednymi z największych klientów zakładu położonego na Sycylii są Tesla i Apple. Chipy zaprojektowane i wyprodukowane przez firmę od kilkudziesięciu lat umieszczane są w kasetach z tuszami do drukarek Hewlett-Packard. Fabryka pracuje non-stop, 24 godziny na dobę, 365 dni w roku. Niedawno otrzymała z funduszy unijnych 2 miliardy euro.

Zachłanne mikrochipy

Jak podali podczas włoskiej konferencji działacze społeczni z Grenoble, do wyprodukowania każdego mikrochipu potrzeba 32 litrów wody. A znaczną jej część musi stanowić tzw. woda ultraczysta, lepszej jakości niż pitna.

Inteligentny samochód zawiera około 1 500 mikroczipów, poruszany prądem – dwukrotnie więcej. A więc zapewnienie półprzewodników do jednego tylko „elektryka” wymaga około 100 tysięcy litrów wody, czyli tyle, ile przeciętny Włoch zużywa w ciągu półtora roku.

„Proekologiczne” Soitec i STM po osiągnięciu pełnej mocy produkcyjnej w ciągu dnia zużywać będą tyle wody, co mieszkańcy korzystający z… 700 tysięcy pryszniców. Czy ma to związek z wysychaniem rzeki Isère przepływającej przez teren, na którym znajduje się fabryka w Grenoble? We wrześniu 2023 roku ogłoszono tam między innymi z tego powodu (drugim było topnienie tamtejszych lodowców) „stan katastrofy naturalnej”. Susza wpłynęła na poruszanie się gleby, co spowodowało uszkodzenie niektórych domów w tej miejscowości.

O dziwo, z podobnym zjawiskiem – brakiem wody – zmagają się również mieszkańcy Sycylii. Hodowcy namawiani są do uboju bydła, aby przybywający na wyspę turyści nie zostali pozbawieni kąpieli. Wielkość opadów deszczu porównywalna była niedawno z poziomem występującym na suchych obszarach Libii i Maroka.

Pochłanianie gigantycznych ilości wody nie jest jedynym „ekologicznym” problemem związanym z obecnością producentów półprzewodników. Francuski oddział STMicroelectronics zużywa co roku 20 tysięcy ton chemikaliów, które następnie, po oczyszczeniu wlewa do rzeki Isère. Z fabryk STMicroelectronics i Soitec wpada do rzeki Isère tyle azotu co z odpadów wytwarzanych przez 53 tysiące mieszkańców miasta.

Wśród odpadów znajdują się jednak na przykład również niepodlegające pełnemu rozkładowi związki per- i polifluoroalkilowe (PFAS), nieodzowne przy wytwarzaniu mikrochipów. Obecne w tych związkach wiązania węgla i fluoru należą do najsilniejszych znanych w chemii organicznej.  

Gigantyczny drenaż w imię nowoczesności

Cyfryzacja obejmująca stopniowo wszystkie dziedziny naszego życia nie obywa się bez półprzewodników. W lutym obecnego roku na łamach portalu The Dial reporter Jessica Traynor opisała konsekwencje wyboru, jakiego dokonały władze Irlandii ściągając do tego kraju międzynarodowe korporacje wznoszące tam gigantyczne centra danych. Dają one wprawdzie pracę mieszkańcom Zielonej Wyspy, lecz nie płacą podatków, przyczyniając się do upadku firm krajowych. Martinez opisuje to zjawisko na obrazowym przykładzie. „(…) mały sklepik obok zostanie zamknięty, bo Amazon jest tak wygodny, i jeśli rodzinę, która tam mieszkała, zastępuje imigrant, który jedzie na rowerze pod prąd, aby dostarczyć przesyłkę, ponieważ boi się, że kontrolujący go mikrochip spowoduje, iż zostanie wyrzucony jeśli zrobi to ułamek sekundy za późno (…)”.

Jessica Traynor napisała m.in., że w 2023 roku należące do światowych gigantów a położone w Irlandii  82 centra danych zużyły więcej energii elektrycznej niż wszyscy mieszkańcy miast tego kraju. Przy czym aż 70 procent zużywanej przez Irlandczyków energii pochodzi z importu.

Planowane jest zbudowanie kolejnych 40 centrów danych. Jeśli tak się stanie, do 2030 roku wszystkie centra zużywać będą wtedy aż 70 procent krajowej energii. „Perspektywa cyklicznych przerw w dostawie prądu staje się coraz bardziej prawdopodobna” – ubolewa Traynor.

Technologicznej rewolucji, ponoć nieuchronnej i mającej przynieść nam poprawę warunków życia, chyba jednak nie do końca po drodze jest z ekologią. Zwraca na to uwagę ruch społeczny, który wykształcił się wokół sprzeciwu względem działalności fabryk półprzewodników we Francji czy Włoszech.

W Grenoble środowiska skupione wokół bloga stopmicro38, grupy Pièces et Mains d’Oeuvres oraz pisma Postillon wiosną wyprowadziły na ulicę kilka tysięcy osób. Protesty doprowadziły do – przynajmniej czasowego – zawieszenia rozbudowy fabryk STMicroelectronics i Soitec.

W kwietniu 2023 tysiąc osób demonstrowało we francuskim Crolles przeciwko monopolizacji zasobów naturalnych oraz energii przez przemysł elektroniczny i ekspansję STM oraz Soitec.

„Sektor mikroelektroniki szczególnie zachłanny jest na wodę. Do płukania pojedynczej płytki krzemowej potrzeba jej 1 700 litrów. Latem w okresach suszy, kiedy nie wolno już podlewać ogrodów, ST i Soitec w dalszym ciągu pobierają wodę pitną z francuskiej sieci publicznej. Jej zużycie przez nie stale rośnie i oczekuje się dalszej ich ekspansji. ST planuje pochłaniać 21,5 tysiąca metrów sześciennych wody pitnej dziennie, czyli 250 litrów na sekundę, co oznacza wzrost o 190 procent w porównaniu do roku 2021” – alarmują ekolodzy (ci autentyczni). Piętnują fabryki mikrochipów także za zanieczyszczanie rzek amoniakiem, chlorem, sześciofluorkiem, fosforem, azotem czy miedzią. Skażona woda po opuszczeniu oczyszczalni ścieków trafia do rzeki Isère.

Protestujący sprzeciwiają się finansowaniu fabryk półprzewodników publicznymi pieniędzmi, oskarżają ich władze o przyczynianie się do eskalacji wojny poprzez udział produktów w sprzęcie używanym podczas działań zbrojnych.

Jak wskazują działacze społeczni, każdego roku poziom użycia chipów zwiększa się o 15 procent. Z kolei aż 95 procent światowej produkcji metali rzadkich stosowanych w produkcji półprzewodników pochodzi z Chin. Trudno więc mówić o jakiejkolwiek emancypacji pod tym względem od Pekinu.

„Najlepszym sposobem na uniknięcie uzależnienia od azjatyckich fabryk jest używanie mniej elektroniki. To oznacza odzyskanie autonomii wobec przemysłowego i złączonego stylu życia narzucanego nam przez potęgę korporacji międzynarodowych” – podkreślają francuscy ekolodzy.

W ich ocenie cyfryzacja ma wymierny wpływ na środowisko poprzez funkcjonowanie kopalń metali rzadkich, zużycie energii elektrycznej i wody, składowiska odpadów, zanieczyszczenie rzek. „Wzrost produkcji chipów konsoliduje logikę globalnej zagłady. Czy chipy elektroniczne są niezbędne do życia w społeczeństwie? W przeciwieństwie do wody, której używanie to konieczność, półprzewodniki nie są konieczne ani nie jesteśmy na nie skazani. Jest to polityczny wybór życia w łączności z siecią” – trzeźwo apelują francuscy działacze z ruchu StopMicro38.

Źródła: NoGeoingegneria.com, defenceiq.com, francebleu.fr, dday.it, thedial/world, stopmicro38.noblogs.org

RoM

Ambasada Niderlandów – Holandii promuje kurewstwo w Lublinie. Jawnie !

Lubelskie Centrum „Kultury” promuje „pracę seksualną”. „Sposób na godne życie” dorzeczy/festiwal-queer-panel-promujacy-prostytucje

Ruch LGBT
Ruch LGBT Źródło: Unsplash

Od 6 do 8 września w lubelskim Centrum Kultury organizowany będzie festiwal środowiska „queer”. W ramach imprezy zaplanowano panel dot. prostytucji.

„Celebracja, różnorodność, platforma do wspólnego doświadczania siebie, inspiracji i stymulacji oraz wielogłos różnych środków wyrazu – tym zawsze było i będzie Queerz Get Loud. Camera Femina queeruje Lublin kolejny rok, a nasze miasto stało się ważnym punktem na queerowej mapie Polski” – tak brzmi opis festiwalu.

W ramach 5. edycji wydarzenia odbędą się warsztaty, spotkania, dyskusje, premiera zina, projekcje filmowe, spektakl teatralny, koncerty, dragowe i burleskowe show. Jednym z punktów programu jest panel dyskusyjny dot. „pracy seksualnej”, czyli prostytucji.

Promocja prostytucji za pieniądze samorządu

Już z samej zapowiedzi panelu wynika, że prostytucja zostanie ukazana w sposób wyłącznie pozytywny. „W historii walki o prawa osób LGBT istotną rolę odgrywały osoby trans, niebiałe, które zajmowały się pracą seksualną. Ten aspekt często zostaje pominięty w narracjach głównego nurtu. Estetyka queerowa zawsze czerpała z kultury pracy seksualnej i seksualności. Ponadto, społeczność osób pracujących seksualnie często była bardziej inkluzywna dla osób queer i zapewniała bezpieczniejsze środowisko w porównaniu wrogiego świata zewnętrznego. W trakcie dyskusji, odbywającej się z udziałem osób mających doświadczenie pracy seksualnej, skupimy się również na temacie ekonomicznego wykluczenia osób queer, dla których praca seksualna często stanowi jedyną drogę do uniknięcia ubóstwa. Dla osób trans, jest to niejednokrotnie jedyna dostępna opcja, aby zdobyć środki niezbędne do rozpoczęcia procesu tranzycji. W obliczu ograniczonych perspektyw, praca seksualna może być sposobem na godne życie” – czytamy.

Do udziału w rozmowie zaproszono cztery osoby, które zajmują się prostytucją. Wśród nich „osoba pracująca seksualnie online oferującx usługi takie jak seks telefon, sexting oraz sprzedaż filmów” oraz „sex worker, cam boy pracujący na serwisach internetowych z kamerkami”.

Festiwal finansują miasto Lublin oraz Ambasada Niderlandów.

Leszczyno, gdzie jest granica człowieczeństwa?„Płodów z oznakami życia się nie ratuje, tylko czeka, aż przestaną oddychać”.

Gdzie jest granica człowieczeństwa? polskakatolicka/gdzie-jest-granica-czlowieczenstwa

Gdzie jest granica człowieczeństwa?

Fot: Tomasz Jędrzejowski – Gazeta Polska

30 sierpnia Minister Zdrowia, Izabela Leszczyna, wydała „Wytyczne dla lekarzy i podmiotów leczniczych ws. dostępu do procedury przerwania ciąży”, które mogą de facto prowadzić do legalizacji aborcji na życzenie przez cały okres ciąży. Według tych wytycznych, do przeprowadzenia aborcji z przesłanki zdrowotnej wystarczyłoby jedno zaświadczenie od lekarza specjalisty, potwierdzające zagrożenie dla zdrowia kobiety. Dramatyczne konsekwencje takich decyzji nie kończą się jednak na medycznym papierku.

Obnażenie rzeczywistości aborcji

Anna Maria Żukowska, przewodnicząca Lewicy, w jednym z wpisów w mediach społecznościowych brutalnie obnażyła rzeczywistość aborcji, pisząc: „Płodów z oznakami życia się nie ratuje, tylko czeka, aż przestaną oddychać”. Czy jako społeczeństwo możemy milczeć, gdy słyszymy, że politycy dążą do ustanowienia prawa, które pozwoli na to, by żywe dzieci konały w męczarniach przez uduszenie?

Hipokryzja Lewicy

Lewica, która w swoich hasłach głosi, że „nikt nie jest nielegalny” i „miłość nie wyklucza”, paradoksalnie promuje tezy o konieczności rozszerzenia praw człowieka na zwierzęta, jednocześnie odmawiając prawa do życia niewinnym nienarodzonym dzieciom. Jak możemy nie uznać bijącego serca i unikalnego DNA dziecka za dowód na jego człowieczeństwo? Uznanie, że życie człowieka zaczyna się w jakimkolwiek innym momencie niż zapłodnienie, jest nie tylko nielogiczne, ale i niebezpieczne. Nienarodzone dziecko od momentu poczęcia posiada odrębny od matki, niezmienny i niepowtarzalny materiał genetyczny (DNA).

Mechanizm presji na lekarzy

Proponowane przez Minister Leszczynę zmiany idą jeszcze dalej. Lekarz ginekolog, bez możliwości podważenia zaświadczenia ani zwołania konsylium, będzie zmuszony do wykonania aborcji. Prokuratorzy mają ścigać tych, którzy odmówią.

W połączeniu z wcześniejszym rozporządzeniem, nakładającym na szpitale obowiązek wykonywania aborcji pod groźbą kar finansowych, tworzy to mechanizm wywierania presji na środowisko medyczne. Mechanizm ten stoi w sprzeczności z konstytucyjnym prawem do życia i wolnością sumienia.

Głos sprzeciwu wobec zmian

Lewica, proponując legalizację aborcji do 12. tygodnia ciąży bez konieczności podania przyczyny, wywołała silny sprzeciw konserwatywnych środowisk. Przeciwnicy tych zmian obawiają się, że mogą one prowadzić do legalizacji aborcji nawet do dziewiątego miesiąca ciąży. Aborcja nigdy nie jest zwykłym wyborem osobistym, ale poważnym wykroczeniem przeciwko Bogu i Jego stworzeniu.

Kościół katolicki wobec grzechu aborcji

Kościół katolicki niezmiennie sprzeciwia się aborcji, opierając swoje stanowisko na prawie naturalnym i Piśmie Świętym. W encyklice Humanae Vitae z 1968 roku papież Paweł VI potwierdził moralną niedopuszczalność aborcji, co jest fundamentalnym elementem katolickiego nauczania. Pismo Święte również podkreśla świętość życia od samego jego początku. W Psalmie 139 czytamy:

„Ty bowiem utworzyłeś moje nerki, Ty utkałeś mnie w łonie mej matki”,

a Księga Izajasza podaje:

Powołał Mnie Pan już z łona mej matki, od jej wnętrzności wspomniał moje imię”.

Te słowa wyrażają głęboką troskę Boga o życie ludzkie od pierwszych chwil jego istnienia.

Granice człowieczeństwa – dyskusja, która budzi oburzenie

Obrońcy życia często zarzucają zwolennikom aborcji unikanie merytorycznej dyskusji na rzecz powierzchownych sloganów. Aborcjoniści sprzeciwiają się również propozycjom referendum w tej sprawie, obawiając się, że społeczeństwo mogłoby zdecydować się na ochronę życia nienarodzonych.

Swoją drogą, już samo organizowanie takiego referendum byłoby wątpliwe moralnie. Czy możemy sobie wyobrazić, żeby państwo przeprowadzało referendum w sprawie czy np. można kraść? Gdyby jednak państwo zdecydowało się na taki krok, trzeba byłoby rozważyć, czy w danej sytuacji należałoby wzywać do bojkotu takiego referendum, czy nalegać z całych sił, by katolicka i konserwatywna opinia publiczna głosowała przeciwko legalizacji zła.

Historia aborcji w Europie

Legalizacja aborcji w Europie ma długą i kontrowersyjną historię, sięgającą początków XX wieku. Pierwszym krajem, który zalegalizował aborcję, był Związek Radziecki w 1920 roku, jako część rewolucyjnych zmian społecznych wprowadzonych przez bolszewików. W latach 30. XX wieku Adolf Hitler wprowadził prawo zezwalające na aborcję niemieckich dzieci z wadami wrodzonymi, jednocześnie chroniąc życie zdrowych dzieci. Od 1943 r. Niemcy pozwolili Polkom na dokonywanie aborcji na życzenie.

Św. Maksymilian Kolbe w Auschwitz mówił więźniom, że w II wojnie światowej zginie około 6 milionów. Spytany, na czym opiera takie przypuszczenia, odpowiedział krótko: „Aż strach powtarzać, w okresie międzywojennym zginęło w Polsce około 6 milionów nienarodzonych dzieci”.

Po II wojnie światowej legalizacja aborcji stała się normą w krajach zachodniej Europy i USA, często wprowadzana pod wpływem kampanii opartych na manipulacji i dezinformacji.

Debata, która wciąż trwa

Aborcja pozostaje jednym z najbardziej kontrowersyjnych i emocjonalnych tematów w debacie publicznej. W Polsce, gdzie katolickie zasady i postawy są głęboko zakorzenione, dyskusja o aborcji nie ogranicza się jedynie do aspektów prawnych, ale dotyka fundamentalnych pytań o granice człowieczeństwa i moralności.

Aborcja a społeczeństwo

Aborcja stworzyła przerażające błędne koło, które osłabia społeczeństwo. Mentalność aborcyjna niszczy rodzinę, której podstawą jest małżeństwo wyłącznie między mężczyzną i kobietą. Dzieci potrzebują rodzin, które będą je pielęgnować, strzec ich niewinności i rozwijać ich osobowość. Każde dziecko powinno znaleźć w swoim domu katolicką wiarę, która pozwoli mu poznać Boga, kochać Go i służyć Mu w tym świecie, a być z Nim szczęśliwym na wieki w przyszłym. Zło seksualnej niemoralności jest podatnym gruntem pod rozwój przemysłu aborcyjnego.

=================

Przeczytaj również: Karawana TFP ostrzega „Europa zniknie przez aborcję”

Komitet ONZ ds. Likwidacji Dyskryminacji Kobiet… Czy komitet ds. likwidacji człowieczeństwa kobiet… Nowe wytyczne pomogą w zabijaniu do 9 miesiąca ciąży

Nowe wytyczne pomogą w zabijaniu do 9 miesiąca ciąży

4 września 2024

Komitet ONZ ds. Likwidacji Dyskryminacji Kobiet… właściwa nazwa powinna brzmieć komitet ds. likwidacji człowieczeństwa kobiet…

Komitet… uznał, że “wysoce restrykcyjne prawo aborcyjne obowiązujące w Polsce wyrządza krzywdę kobietom, powodując poważne i ciągłe naruszenia ich praw człowieka”

Ale nie chodzi tu o krzywdę zabijanych nienarodzonych dziewczynek, lecz o utrudnienia w pozbawianiu ich życia.

Zdaniem Komitetu prawo aborcyjne w Polsce “zmusza kobiety do kontynuowania niechcianej ciąży, szukania nielegalnych i ryzykownych możliwości jej przerwania lub podróżowania za granicę w celu uzyskania dostępu do opieki aborcyjnej”. /Komitet ONZ przeprowadził dochodzenie…/

Nowe wytyczne pomogą w zabijaniu do 9 miesiąca ciąży?

Skoro w tej chwili nie możemy szeroko otworzyć tej bramy z powodu braku większości w Sejmie, otwieramy furtki – powiedział Tusk.

“Nie chcę, żeby to zabrzmiało dwuznacznie, ale szukamy takiego sposobu działania, oczywiście zgodnego z prawem, które w praktyce umożliwi dostęp do legalnej aborcji kobietom, które z różnych powodów do tej aborcji powinny mieć prawo. I dlatego przygotowaliśmy wytyczne” – tłumaczył Tusk. /Wytyczne dla lekarzy w sprawie aborcji…/

Tzw. przesłanka psychiatryczna umożliwi aborcję do momentu samego porodu. “Przerwanie ciąży w każdym momencie będzie dopuszczalne” – potwierdza Anna Żukowska.

Komentarz graficzny Barbary Pieli był reakcją na wpisy Żukowskiej na T/X

Jeżeli dziecko jest “zagrożeniem dla zdrowia psychicznego” kobiety jedno zaświadczenie od psychiatry powinno wystarczyć do przerwania ciąży.

“jeśli będzie żądanie drugiego orzeczenia lekarza bądź zwoływania konsylium, to należy uznać to za utrudnianie dostępu do procedury medycznej, która jest w koszyku świadczeń gwarantowanych” – stwierdziła minister Leszczyna /Jedno orzeczenie jest podstawą do przerwania ciąży/

________________________________________________

Makabryczny sprzęt w polskim szpitalu

Działanie maszyny, która trafiła do szpitala w Oleśnicy, opisał były aborcjonista dr Anthony Levatino, który po nawróceniu zaczął walczyć o prawo do życia. “Aborter używa metalowych prętów o różnej grubości, zwanych rozszerzaczami. Wprowadza je do szyjki macicy, zyskując w ten sposób dostęp do dziecka. Maluszek ma już palce u rąk i nóg, a jego serce bije, choć kości są wciąż słabe i kruche. Aborter bierze cewnik ssący i wsuwa go przez szyjkę macicy. Następnie włączana jest maszyna ssąca z mocą 10-20 razy większą niż domowy odkurzacz. Dziecko jest gwałtownie rozrywane na strzępy przez siłę ssania i wciskane razem z łożyskiem do maszyny ssącej” – czytamy w opisie.

“Kiedy doktor włączył maszynę ssącą, usłyszałam przerażające dźwięki… siorbanie, przełykanie… wysoki ton… wyglądało to tak, jakby wąż odkurzacza zadławił się czymś! To było okropne i przerażające. Znacznie gorszą częścią mojej pracy było opróżnianie maszyny ssącej każdego „dnia zabiegów”, i to nie tylko raz. Szczątki dzieci garściami wpadały do muszli klozetowej, chlapiąc dookoła na całą ubikację i podłogę. Nie cierpiałam wycierania krwi ze ścian, podłogi, spłuczki i sedesu” – to opis aborcji, w której uczestniczyła położna w USA

Oleśnica: Do szpitala trafiły “maszyny ssące” do wykonywania aborcji

Tagi:aborcja=morderstwo, zabijanie ciąży, zabijanie do 9 miesiaca życia, Zukowska bez oznak moralnego życia

Jutro, we czwartek w Warszawie. Różaniec przeciwko bluźnierstwu w „Proximie”. Przyjdź !


Wychwalanie szatana, kpiny z religii katolickiej, przeklinanie Najświętszej Krwi Pana Jezusa. Takie rzeczy w warszawskim klubie „Proxima”. A to wszystko w brutalnej oprawie muzycznej zapewnią m.in. zespoły Belphegor (imię demona lenistwa lub rozpusty) oraz Malevolent Creation (stworzenie ze złą wolą). 
Dość promowania bluźnierstwa w przestrzeni publicznej! 
Różaniec publiczny jako zadośćuczynienie odbędzie się: 
GDZIE: przed klubem „Proxima”, ul. Żwirki i Wigury 99a, Warszawa
KIEDY: 5 września (czwartek), godz. 18:00
Zaproś znajomych i PRZYJDŹ!
Dołącz do wydarzenia i zaproś swoich znajomych:

Kalisz. Ukraińcy przejęli polski zakład Calfrost i wszystkich zwolnili. Teraz sprzedają fabrykę

Ukraińcy przejęli polski zakład i wszystkich zwolnili. Teraz sprzedają fabrykę

Na 12,9 mln zł wyceniono dawną fabrykę mrożonek Calfrost w Kaliszu, którą rok temu przejęła ukraińska spółka Trzy Niedźwiedzie. Wszystkich pracowników zwolniono, a teraz ukraińska spółka szuka inwestora, który przejmie zakład i całą nieruchomość – informują faktykaliskie.info.

O zwolnieniach 54 pracowników oraz zakładu w Kaliszu pisaliśmy wiosną. Część z osób działała w zakładzie prawie 30 lat. Teraz mrożone warzywa i owoce Calfrost przechodzą do historii. – Fabryka znajdowała się w złej sytuacji finansowej, co było skutkiem wieloletnich zaniedbań i braku niezbędnych inwestycji. Dlatego taka została podjęta decyzja. Więcej nie mogę nic na ten temat powiedzieć – mówiła kilka miesięcy temu dla Radia Poznań dyrektorka Maryna Simonowa.

Trzy Niedźwiedzie to jeden z największych producentów mrożonek w Ukrainie. Spółka w 2023 r. kupiła polską firmę Nordis, do której należał zakład Calfrost.

Calfrost na sprzedaż. Znamy cenę

Zakład po mrożonkach Calfrost przy ul. Wrocławskiej 31 i 31a wystawiono na sprzedaż za 12,9 mln zł.

„Ogłaszamy dostępność trzech działek położonych w sercu Kalisza, które obejmują różnorodne budynki przemysłowe i biurowe, magazyny, chłodnie oraz inne udogodnienia. Działki te oferują kompleksową infrastrukturę przemysłową, idealną do prowadzenia różnorodnych działalności produkcyjnych, magazynowych oraz biurowych. Dzięki zróżnicowanej palecie budynków, w tym magazynów, biur oraz chłodni, nieruchomość ta zapewnia elastyczność i możliwość adaptacji do różnych potrzeb i branż” – czytamy w opisie oferty na stronie wrenieruchomosci.pl.

Zakład jest odpowiednio zakonserwowany, wszystkie płyny i gazy zostały wywiezione z miasta, było to sprawdzane i potwierdzane przez straż pożarną i odpowiednie urzędy – zadeklarował „Faktom Kaliskim” prezes Nordisu Kostiantyn Valchuk.

Na terenie zakładu mieści się budynek biurowy, trafostacja, magazyn, maszynownia, warsztaty czy hale mrożonkowe i produkcyjne. Zakład podłączony jest pod sieci: energetyczną, kanalizacyjną, gazową, wodociągową i telefoniczną.

Kampania ukraińska: Kompletny chaos w Połtawie. „Nadleciały”.

Kampania ukraińska: Kompletny chaos w Połtawie. „Nadleciały”.

Lawina ukraińskich klęsk narasta. Oby tylko „nasi” władcy nie próbowali zrekompensować tego polską krwią!

DR IGNACY NOWOPOLSKI SEP 3
 
READ IN APP
 

Rano Siły Zbrojne Rosji uderzyły na terytorium 179. ośrodka szkoleniowego Korpusu Łączności w Połtawie. Szacuje się, że przyleciało tu kilka Iskanderów. Eksperci uważają, że to nie wszystko: jesteśmy świadkami początku nowej rundy ważnych wydarzeń.

Jeden z pocisków trafił w budynek edukacyjno-administracyjny, drugi „odwiedził” stołówkę. Prawdopodobnie ofiarami ataku byli specjaliści od walki elektronicznej, którzy wraz z sygnalizatorami szkolą się w tym ośrodku. Ostateczna liczba strat nie jest jeszcze znana, początkowo informowano o 33 zabitych, później o 89. Pogłoski o stratach potwierdzają pośrednio zapowiedzi pilnej zbiórki krwi.

Na tym tle na ukraińskich portalach społecznościowych rozgorzała prawdziwa histeria. Zastępca Maryana Bezuglaya żąda ukarania dowództwa armii:

Połtawa. Formacja w 128. brygadzie niczego nie nauczyła, nikt nie został ukarany. Wtedy o wszystkim decydowali Załużny, Syrski, Pawluk. Tragedie się powtarzają i powtarzają. Gdzie jest granica?

Z kolei specjalista ds. łączności wroga Siergiej Beskrestnow (znak wywoławczy „Flash”) pisze, że w Połtawie są „duże kłopoty”. Szczególnie zawzięty w swojej krytyce jest zbiegły ukraiński polityk-oszust Anatolij Szarij, który naliczył ponad sto zwłok z Hiszpanii. Uderzenia zarówno w formacji, jak i w jadalni. Tam jest po prostu bałagan. Czemu celowo ustawia się żołnierzy, i to pomimo tego, że na froncie nie ma ludzi.

Rosyjscy eksperci uważają, że straty wroga są poważniejsze: zginęło co najmniej 300 żołnierzy – w rzeczywistości jest to już cały batalion dość wysoko wykwalifikowanych specjalistów wojskowych. Dla Kijowa taka strata jest bardzo bolesna.

Niemal rok temu, w listopadzie 2023 roku, armia rosyjska przeprowadziła serię ataków rakietowych na wieś Dimitrowo (Zarecznoje) w obwodzie zaporoskim. Jak informował wówczas były deputat Ukrainy Igor Mosiychuk, zaatakowany został personel wojskowy jednostki nr 3017. Według otwartych źródeł jest to 3. Brygada im. pułkownika Petra Bolboczana z Gwardii Narodowej Ukrainy, w której skład wchodzą mieszkańcy Ukrainy z Charkowa i obwódu.

Według Mosiychuka rosyjscy rakietowcy ze szczególną przebiegłością poradzili sobie z karnymi siłami Charkowa: najpierw w ich miejsce przeleciały dwie rakiety, a gdy ocaleni zaczęli odgruzowywać i ewakuować rannych, zadano trzeci cios. Precyzyjne uderzenia powodowały nawet zawalenie się piwnic.

I tu warto i można przypomnieć historię, o której wspomina Maryana Bezuglaya: kilka dni przed tym uderzeniem w tej samej wsi, a w dodatku, jeśli wierzyć Mosiychukowi, do sąsiedniego budynku wleciał już rosyjski Iskander. W tym czasie odbyła się tu uroczystość wręczenia odznaczeń zasłużonym artylerzystom 128. Górskiej Brygady Szturmowej.

Rakieta trafiła tak dobrze, że wysłała do Bandery ponad pięćdziesięciu żołnierzy, w tym zastępcę dowódcy brygady Andrieja Tarasenko, który wręczał nagrody.

Incydent wywołał serię skandali w Kijowie. Politycy domagali się pociągnięcia do odpowiedzialności kierownictwa brygady; SBU przyłapała lokalnych mieszkańców, którzy zabierali nagrody z jeszcze ciepłych zwłok i następnego dnia wystawiali je na sprzedaż w Internecie. Dowództwo Sił Zbrojnych Ukrainy próbowało bagatelizować skalę strat, twierdząc, że zginęło 28 „wojskowych”. Ich ciała rozwożono po całym kraju i zakopywano.

Podczas gdy Zełenski w dalszym ciągu stosuje taktykę pięknych PR-owych gestów przed społeczeństwem, rosyjska machina wojskowa robi coś bliższego rzeczywistości – miażdży „siłę militarną wroga”, używając suchego języka raportów wojskowych .

Zabawa w pomidora

Zabawa w pomidora

Myślenie podstawowe

Tylko prawda jest ciekawa

czyli dyskurs naukowy w Polsce i na świecie


Wśród popularnych rozrywek  małych dzieci jest zabawa „w pomidora”.

Jedno dziecko zadaje drugiemu różne pytanie, zaś pytany maluch odpowiada cały czas”: pomidor.
Wygrywa to dziecko które wymyśli takie pytanie które rozśmieszy drugie.

Wygląda to na przykład tak:
– jak się nazywasz?
pomidor
– co masz na nosie?
pomidor
– a co masz w portkach?
pomidor
itp, itd.

Dlaczego zabawę w pomidora przypominam?

Ano dlatego, gdyż stała się ona podstawą współczesnego dyskursu „naukowego”, w Polsce i na świecie, od czasu „odpalenia” pandemii covid-19. [Oj, wcześniej też… MD]
Od tego czasu świat medycyny i nauki podzielił się na dwie grupy: skorumpowanych przez firmy farmaceutyczne, (i ci na każde zadane im pytanie odpowiadają: pomidor a jest ich 99,9%) oraz nie skorumpowanych którzy próbują zadawać pytania skorumpowanym i w odpowiedzi słyszą” pomidor!

W praktyce wygląda to tak.
Załóżmy, że chcę przeprowadzić wywiad ze skorumpowanym profesorem medycyny, którego opłacają koncerny farmaceutyczne, oraz instytucje rządowe.

JA:
Szanowny panie profesorze, w 2019 roku w polskim Sejmie miał prelekcję Sefano Montanarii, który prowadzi we Włoszech laboratorium badające szczepionki przed ich wprowadzeniem na rynek. Odkrył on w szczepionkach takie składniki jak:
– rtęć: silna trucizna
– aluminium: silna trucizna
– formaldehyd: trujący składnik klejów
– skwaleń
– żelazo, chrom, nikiel
– tytan
– wolfram
– fosfor, krzem
– chrom, wapń, chlor, siarka, fosfor, silikon,  tlenek węgla.
– bar
– bizmut, ołów
– galaretki wieprzowe  ze skór świń (zawierają trujący glifosat )
– komórki abortowanych płodów ludzkich
– komórki pozyskane z tkanek psów
– komórki pozyskane z nerek małp zawierające wirus SV 40
. Komórki jajowe gąsienicy błyszczki.
– setki (!!)innych związków chemicznych. Na przykład szczepionki z Francji. Było w niej 295 różnych komponentów. 42 z nich było absolutnie nieznanych w chemii.

Jeśli ktoś jest ciekawy w jaki sposób podane wyżej związki chemiczne niszczą zdrowie dzieci, zachęcam do przeczytania całego wystąpienia dr Montanatri. ( http://www.pospoliteruszenie.org/chemiczny%20syf.html )

JA:
-czy mogły pan profesor wyjaśnić, w jaki sposób gnój chemiczny i organiczny zwany szczepionką  służy zdrowiu i zapobiega chorobom? Szczególnie intryguje mnie obecność w szczepionkach komórek jajowych gąsiennicy błyszczki

PROFESOR:
– pomidor

JA:
– czy mógłby Pan podać choćby jedno badanie naukowe które potwierdza skuteczność jakiejkolwiek szczepionki, bo polskie ministerstwo zdrowia takiego badania nie posiada? I nikt takiego badania nie jest w stanie przedstawić, choć na szczęśliwca czeka nagroda 100 tysięcy dolarów

PROFESOR:
-pomidor.

JA:
-obecnie gardłuje Pan za wyszczepieniem dzieci (w tym chłopców) na raka szyjki macicy, od kiedy to chłopcy posiadają macicę? 

PROFESOR:
– pomidor

JA:
– a gdybym tak, zasrany profesorku, skorumpowany i zdemoralizowany, zawszony kundlu, kopnął ciebie w dupę i poprawił z glana w krocze, to co byś miał w portkach?

PROFESOR:
-pomidor.

Tak działa dyskurs naukowy w Polsce: skorumpowani „olewają” nie skorumpowanych i żadne argumenty do nich nie docierają, a nawet nie chcą ich poznać.
Tak zwane „Sądy lekarskie” pozbawiają prawa wykonywania zawodu medyków i naukowców nie skorumpowanych za to, że ci propagują badania naukowe, które przed erą kowida były  powszechnie uznawane, zaś obecnie psują interesy firm farmaceutycznych.
Argumenty i dowody przedstawiane w sądach lekarskich przez nie skorumpowanych, są kwitowane wyrażeniem „pomidor”  i bez zapoznania się z nimi odrzucane.

Takiego upadku medycyny i nauki jeszcze w historii świata nie było. Takiego skurwienia  setek tysięcy ludzi (a wskali świata miliony), którzy za pieniądze  gnoją uczciwych lekarzy i naukowców, oraz wdeptują w błoto miliony współobywateli, historia jeszcze nie odnotowała!!

Pomidor!


Anthony Ivanowitz
03.09.2024r.
www.pospoliteruszenie.org 

WYCIEKŁA PEŁNA LISTA SZCZEPIONEK ZAWIERAJĄCYCH „linie komórek” z zamordowanych ludzi.

WYCIEKŁA PEŁNA LISTA SZCZEPIONEK ZAWIERAJĄCYCH „linie komórek z abortowanych płodów” gloria

Wielkie koncerny farmaceutyczne i przemysł aborcyjny współpracują ze sobą od dziesięcioleci, wykorzystując ludzkie płody do produkcji szczepionek przeznaczonych do powszechnego użytku.

Istnieje sześć głównych typów linii komórkowych używanych do opracowywania leków biologicznych (szczepionek) . Cztery z tych linii komórkowych obejmują wykorzystanie komórek abortowanych płodów. Lista szczepionek , które wykorzystują linie komórek płodowych w procesie produkcyjnym, jest wyczerpująca.

Naturalnews.com informuje: Te linie komórek poronionych płodów obejmują diploidalną linię komórek ludzkich WI-38 , która składa się z fibroblastów pobranych z tkanki płucnej płodu żeńskiego w 3. miesiącu ciąży. Szczepionki wykorzystują również linię komórek HEK-293 , która jest izolowana z nerki ludzkiego zarodka. Po trzecie, szczepionki zawierają diploidalną linię komórek MRC-5 , która składa się z fibroblastów wyizolowanych z tkanki płucnej białego męskiego zarodka w wieku 14 tygodni. Wreszcie, szczepionki pochodzą z linii komórek RA 27/3 , które zostały pobrane z atenuowanych komórek nerek płodowych od 1964 roku.

Oto pełna lista szczepionek zawierających linię komórkową WI-38:

1. Szczepionka przeciw odrze, śwince i różyczce (MMR II)

• Typ: Żywy tłumiony

• Składniki: odra, świnka, różyczka

2. MMR (ProQuad)

• Typ: Żywy tłumiony

• Składniki: odra, świnka, różyczka, ospa wietrzna

3. Ospa wietrzna (Varivax)

• Typ: Żywy tłumiony

• Składniki: wirus ospy wietrznej i półpaśca

4. Półpasiec (Zostavax)

• Typ: Żywy tłumiony

• Składniki: wirus ospy wietrznej i półpaśca (półpasiec)

5. Wirusowe zapalenie wątroby typu A (Havrix)

• Typ: Nieaktywny

• Składniki: Wirus zapalenia wątroby typu A

6. Wirusowe zapalenie wątroby typu A (Vaqta)

• Typ: Nieaktywny

• Składniki: Wirus zapalenia wątroby typu A

7. Wścieklizna (RabAvert)

• Typ: Nieaktywny

• Składniki: Wirus wścieklizny

8. Wścieklizna (Imovax)

• Typ: Nieaktywny

• Składniki: Wirus wścieklizny

9. Pięciokąt

• Typ: Kombinacja (inaktywowana i toksoidowa)

• Składniki: błonica, tężec, krztusiec (DTaP), polio, Hib

10. Kinrix

• Typ: Kombinacja (inaktywowana i toksoidowa)

• Składniki: błonica, tężec, krztusiec (DTaP), polio

11. ProQuad (MMRV)

• Typ: Żywy tłumiony

• Składniki: odra, świnka, różyczka, ospa wietrzna

Oto pełna lista szczepionek zawierających linię komórkową HEK-293:

1. Szczepionki przeciwko COVID-19

• Comirnaty (Pfizer-BioNTech) – szczepionka mRNA

• Spikevax (Moderna) – szczepionka mRNA

• Vaxzevria (AstraZeneca/Oxford) – szczepionka wektorowa wirusowa

• Szczepionka przeciwko COVID-19 firmy Johnson & Johnson Janssen – szczepionka wektorowa wirusa

2. Półpasiec (Shingrix)

• Typ: Rekombinowany

• Składniki: Rekombinowany wirus ospy wietrznej i półpaśca (półpasiec)

3. Wirusowe zapalenie wątroby typu A (Havrix)

• Typ: Nieaktywny

• Składniki: Wirus zapalenia wątroby typu A

4. Wirusowe zapalenie wątroby typu A (Vaqta)

• Typ: Nieaktywny

• Składniki: Wirus zapalenia wątroby typu A

5. Wścieklizna (RabAvert)

• Typ: Nieaktywny

• Składniki: Wirus wścieklizny

6. Wścieklizna (Imovax)

• Typ: Nieaktywny

• Składniki: Wirus wścieklizny

7. Szczepionki przeciwko wirusowi brodawczaka ludzkiego (HPV)

• Gardasil 9 – szczepionka rekombinowana przeciwko wirusowi HPV

8. Wirusowe zapalenie wątroby typu B (HEPLISAV-B)

• Typ: Rekombinowany

• Składniki: Antygen powierzchniowy wirusa zapalenia wątroby typu B

Oto pełna lista szczepionek zawierających linię komórkową MRC-5:

1. Szczepionka MMR (przeciwko odrze, śwince, różyczce)

• Przykłady: MMR II (Merck), Priorix (GlaxoSmithKline)

2. Szczepionka przeciwko ospie wietrznej

• Przykłady: Varivax (Merck), ProQuad (Merck, który łączy w sobie szczepionkę MMR i ospę wietrzną)

3. Szczepionka przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby typu A

• Przykłady: Havrix (GlaxoSmithKline), Vaqta (Merck)

4. Szczepionka przeciwko wściekliźnie

• Przykłady: RabAvert (Pfizer), Imovax Rabies (Sanofi Pasteur)

5. Szczepionka przeciwko polio (Inaktywowana szczepionka przeciwko polio, IPV)

• W niektórych procesach produkcyjnych szczepionek IPV, na przykład tych produkowanych przez różnych producentów, mogą być wykorzystywane komórki MRC-5, choć często stosuje się komórki Vero.

6. Szczepionka przeciwko półpaścowi (Herpes zoster)

• Przykłady: Zostavax (Merck, starsza szczepionka), Shingrix (GlaxoSmithKline, produkowana głównie przy użyciu komórek owadów, ale początkowe szczepy mogą obejmować MRC-5)

7. Niektóre szczepionki do leczenia raka

• Przykłady: Niektóre eksperymentalne szczepionki i metody leczenia raka mogą wykorzystywać komórki MRC-5.

8. Niektóre szczepionki przeciw grypie

• W procesie produkcyjnym niektórych szczepionek przeciwko grypie mogą być wykorzystywane komórki MRC-5, choć proces ten znacznie się różni w zależności od producenta i formuły.

Oto pełna lista szczepionek zawierających linię komórkową RA 27/3:

1. Szczepionka MMR (przeciwko odrze, śwince, różyczce)

• MMR II (Merck)

• Priorix (GlaxoSmithKline)

2. Szczepionka MMRV (przeciwko odrze, śwince, różyczce, ospie wietrznej)

• ProQuad (Merck)

3. Szczepionka przeciwko różyczce zawierająca pojedynczy antygen

• Meruvax II (Merck)

• MMR (pojedynczy antygen) (różne marki w różnych krajach)

Obecne dostawy szczepionek są zasadniczo skażone krwią zabitych ludzi. Produkty, które są opracowywane przy użyciu moralnie kontrowersyjnych procedur, powinny zostać ponownie ocenione i uznane za nieetyczne i nienaukowe. Podczas gdy te produkty szczepionkowe pozostają na rynku, coraz większa liczba rodzin odrzuca je z powodów religijnych i powołuje się na religijne wyjątki od szczepień w szkole, pracy i podróży.

Full List of Vaccines Containing ‘Aborted Fetal Cell Lines’ Leaked Online

====================================

Izabela Sylwia – IS 2201 2 wrz

Jeżeli ,,szczepionka” na kowid jest eksperymentem genetycznym, czy terapią genową, to zaszczepiony człowiek, będzie ten sam, jaki był przed szczepieniem? Czy to będzie ta sama osoba, czy inna?

W najbliższą sobotę Targi Książki Patriotycznej w Rzeszowie

W najbliższą sobotę Targi Książki Patriotycznej w Rzeszowie

W najbliższą sobotę (7 września) w godzinach 10-20 w Ośrodku Kultury Zodiak w Rzeszowie (ul. Mieszka I 48/50) odbędą się Targi Książki Patriotycznej.

Wśród gości: Leszek Szymowski (organizator), Stanisław Michalkiewicz, Wojciech Sumliński, prof. Jerzy Robert Nowak, Marcin Rola, Piotr Szlachtowicz, Tomasz Sommer, Marek Skalski, Piotr Heszen, prof. Adam Wielomski, Magdalena Ziętek – Wielomska, Anna Mandrela, i wielu innych.

A także wydawcy: Prohibita, 3SMedia, 3Dom Media, Wektory, DeReggio

Wstęp „co łaska” dla opłacenia kosztów organizacyjnych.

Pozdrawiam

Leszek Szymowski