Stan zdrowotny i umysłowy USA wg. Roberta Francisa Kennedy Jr.

RFK Jr. NISZCZY globalne korporacje w epickim przemówieniu popierającym Trumpa

Tylko całkowite oczyszczenie świata z globalnych oligarchów i ich politycznych sługusów może uratować nas przed całkowitą zagładą!

[MD: Robert Francis Kennedy Jr. – ciekawa postać, por. : https://pl.wikipedia.org/wiki/Robert_F._Kennedy_Jr.]

—————————————————–

DR IGNACY NOWOPOLSKI AUG 24
 
READ IN APP
 

Jeśli interesują Cię jakiekolwiek kwestie, które regularnie poruszamy w Armageddon Prose — przekupstwo farmaceutyczne, cenzura, nieustająca wojna, technokratyczna psychopatia — posłuchaj tego przemówienia RFK Jr. z otwartym umysłem. Wtedy możesz ocenić, jak szczery i skuteczny byłby na prawdziwej pozycji władzy w administracji Trumpa. 

Obecnie rozważana jest możliwość wspólnego frontu republikanina Trumpa i demokraty Kennedy’ego, wymierzona w zaplanowane fałszerstwo wyborcze demokratów i ich oligarchicznych sponsorów.

W przypadku “wyboru” demokratki Harris, trudnym będzie unikniecie globalnego komunizmu na chińską modłę i/lub światowego konfliktu nuklearnego. 

Tak więc stawka jest wysoka, a autentyczny obraz Ameryki zawarty jest pomiędzy wierszami opisywanej analizy! 

To był absolutny majstersztyk w szczegółowej analizie statystycznej pokazującej, jak fatalna jest nasza sytuacja w kontekście zdrowia publicznego — prawdziwego zdrowia publicznego.

===================================

Robert Francis Kennedy Jr. :

https://www.youtube.com/live/n15oCfLdmXI?si=fvXJpytu0RynlA4T

„ Jesteśmy na 79. miejscu pod względem wyników zdrowotnych za Kostaryką, Nikaraguą, Mongolią i innymi krajami . Nikt nie ma takiego obciążenia chorobami przewlekłymi jak my. A podczas epidemii COVID mieliśmy najwyższą liczbę ofiar śmiertelnych spośród wszystkich krajów na świecie. Mieliśmy 16% zgonów z powodu COVID i mamy tylko 4,2% światowej populacji.

A CDC twierdzi, że to dlatego, że jesteśmy najbardziej chorymi ludźmi na Ziemi. Mamy najwyższy wskaźnik chorób przewlekłych na Ziemi, a przeciętny Amerykanin, który zmarł na COVID, miał 3,8 chorób przewlekłych . Więc to byli ludzie, którzy mieli załamanie układu odpornościowego, którzy mieli dysfunkcję mitochondriów, a żaden inny kraj nie ma czegoś takiego.

Dwie trzecie dorosłych i dzieci w Ameryce cierpi na przewlekłe problemy zdrowotne. Pięćdziesiąt lat temu liczba ta wynosiła mniej niż 1%. Och, przeszliśmy z 1% do 66%. W Ameryce 74% Amerykanów ma teraz nadwagę lub jest otyłych, a 50% naszych dzieci. Sto dwadzieścia lat temu, gdy ktoś był otyły, jak oni, wysyłano go do cyrku .

Były dosłownie raporty przypadków na ich temat . Otyłość była prawie nieznana. W Japonii wskaźnik otyłości wśród dzieci wynosi 3%, w porównaniu do 50% tutaj. Połowa Amerykanów ma stan przedcukrzycowy lub cukrzycę typu 2. Kiedy mój wujek był prezydentem, a ja byłem chłopcem, cukrzyca młodzieńcza praktycznie nie istniała.

Typowy pediatra widziałby jeden przypadek cukrzycy w ciągu całej swojej 40- lub 50-letniej kariery. Obecnie jedno na troje dzieci, które przekracza próg jego gabinetu, jest cukrzykiem lub ma stan przedcukrzycowy , a zaburzenia mitochondrialne spowodowały cukrzycę i powodują również chorobę Alzheimera, która jest obecnie klasyfikowana jako cukrzyca i kosztuje ten kraj więcej niż nasz budżet wojskowy każdego roku .

Nastąpił wybuch chorób neurologicznych, których nigdy nie widziałem jako dziecko: ADD, ADHD, opóźnienie mowy, opóźnienie języka, zespół Tourette’a, narkolepsja, ASD, zespół Aspergera, autyzm. W roku 2000 wskaźnik autyzmu wynosił 1 na 1500. Obecnie wskaźniki autyzmu u dzieci wynoszą 1 na 36, ​​według CDC, w skali kraju.

Nikt o tym nie mówi. Jedno na 22 dzieci w Kalifornii ma autyzm , a to jest kryzys: 77% naszych dzieci nie może lub jest zbyt niepełnosprawnych, aby służyć w armii Stanów Zjednoczonych . Co dzieje się z naszym krajem i dlaczego nie jest to na pierwszych stronach gazet każdego dnia?”

Czy RFK Jr. jest podstawiony przez CIA, jak niektórzy sądzą? Wszystko jest możliwe, ale od dawna badam manekiny brzuchomówców Deep State i on nie mówi ani nie zachowuje się jak żaden, jakiego kiedykolwiek widziałem.

(Nie każdy jest kontrolowaną opozycją. Nie wszystko jest operacją psychologiczną. Zbyt łatwo wpaść w tę nihilistyczną pułapkę drogi donikąd, gdy jesteśmy nieustannie bombardowani kłamstwami korporacyjnego państwa; ten rodzaj cynizmu przenika alternatywne media i, szczerze mówiąc, przytrafia się to również mnie.)

W przeszłości miałem pewne zastrzeżenia do RFK Jr. — na pewno nie jest idealny, a na pewno dziwny (patrz: historia o niedźwiedziu w Central Parku) — ale to przemówienie odebrałem jako wypowiedź człowieka, który widział, jak te same siły, które zabiły jego ojca i wujka, niweczą jego kampanię od początku do końca.

Wydawał mi się człowiekiem, który za wszelką cenę chce wymierzyć sprawiedliwość na tym świecie poprzez oczyszczenie go ze skorumpowanych agencji regulacyjnych, które współpracują z prywatnym przemysłem, żeby ogłupiać i wpędzać ludzi w chorobę dla zysku i kontrolę społeczeństwa.

Zanim jednak zaczniemy się tym zbyt entuzjastycznie pasjonować, musimy zobaczyć konkretne obietnice złożone przez ekipę Trumpa — konkretne stanowisko w gabinecie. Nie ma znaczenia, czy będzie to prokurator generalny, szef NIH czy szef FDA.

Armageddon Prose

RFK Jr. DESTROYS Big Pharma, Big Ag in Epic Trump Endorsement Speech

If you care about any of the issues we cover here regularly at Armageddon Prose — pharmaceutical graft, censorship, relentless warmongering, technocratic psychopathy — I implore you to give this RFK Jr. speech a listen with an open mind. Then you can make it up regarding how sincere and effective you think he would be in a real position of power in a Tr…

Read more

7 hours ago · 14 likes · 4 comments · Ben Bartee

Załóżmy PIF PAF. Film

Film mtodd Małgorzata Todd

       Szanowni Państwo!
    Czy ktoś widział dobry film wyprodukowany w ostatnim dziesięcioleciu? Nie? Może warto by sobie zadać pytanie – dlaczego? Hollywood nadal wydaje miliony na produkcje, mimo iż ich koszty spadają za sprawą coraz sprawniejszej techniki. Żeby nadal wydawać miliony trzeba coraz więcej niszczyć. Niekończące się pościgi, strzelaniny i eksplozje przyprawiają już o mdłości. Hitchcock zalecał, żeby film zaczynać od trzęsienia ziemi, a później napięcie powinno rosnąć. Teraz, gdy kultura jest już na etapie nie rozwoju, a zwijania się, scenariusz w ogóle przestał być potrzebny. Genderowo-klimateryczna mafia opanowała kulturę Zachodu, co wyklucza mówienie prawdy o czymkolwiek. Bzdury są śmiertelnie nudne i nic się tam na to nie poradzi.
           A jak to jest na naszym podwórku? Teoretycznie mieliśmy szanse przez ostatnie osiem lat, ale z niej nie skorzystaliśmy. Część pieniędzy odebranych mafii vatowskiej podarowana została mafii „artystów” opluwających Polskę. Te miliony „sr…e” na głowę Jandy, czy innej Holland posłużyły plugastwu, jedynie. Teraz, po powrocie do łask mafii vatowskiej, mafia opluwaczy będzie musiała zacisnąć pasa. Nie żal mi tych „artystek”, ale co z tego?
           Nie dało się za czasów „dobrej zmiany”, to spróbujmy teraz, gdy wszystko zmierza ku upadkowi. Nie mamy już nic do stracenia. Załóżmy jakiś PIF, czyli Polską Inicjatywę Filmową, albo PAF, a najlepiej PIF PAF. Coś nowego mogą zrobić tylko ludzie, którzy nie wiedzą, że jest to niemożliwe.

Z pozdrowieniami

Małgorzata Todd

Właśnie gruchnęła wieść, że biurokratyczny gang, noszący pretensjonalną nazwę “Światowej Organizacji Zdrowia” przygotował kolejną epidemię

Stanisław Michalkiewicz: Czekając na wirusa https://www.magnapolonia.org/stanislaw-michalkiewicz-czekajac-na-wirusa/

W związku z rozwojem sponsoringu,  po mieście krąży taka oto historyjka:

Coca Cola Company zapragnęła rozszerzyć reklamę swojego sztandarowego napoju w ten sposób, by do Modlitwy Pańskiej, zamiast słów: “chleba naszego powszedniego” wstawić słowa: “Coca Coli naszej powszedniej”. W związku z tym do Watykanu wybrała się delegacja najtęższych głów firmy, by przekonać do tego Stolicę Apostolską. Delegacja, pamiętająca, że już starożytni Rzymianie wiedzieli, że nie ma takiej bramy, której nie przeszedłby osioł obładowany złotem, przygotowali odpowiednią rezerwę finansową  i rozpoczęli negocjacje. Niestety ku ich zdumieniu, nawet najbardziej brzęczące argumenty rozbijały się o niechęć strony watykańskiej, niczym o skałę. Bezskuteczność wysiłków doprowadziła wreszcie amerykańskich negocjatorów do desperacji. Po kolejnej nieudanej rundzie przewodniczący amerykańskiej delegacji zawołał z wściekłością: to ile dali ci cholerni piekarze?!

Właśnie gruchnęła wieść, że biurokratyczny gang, noszący pretensjonalną nazwę “Światowej Organizacji Zdrowia” przygotował kolejną epidemię, jako, że poprzednia -ta spowodowana przez zbrodniczego koronawirusa- została z dnia na dzień zlikwidowana przez rosyjskiego prezydenta Włodzimierza Putina. Jak pamiętamy, w lutym 2022 roku rozpoczął on “specjalną operację wojskową” przeciwko Ukrainie.

Wskutek tego setki tysięcy, a może nawet miliony Ukraińców rzuciły się do ucieczki i każde przejście graniczne z Polską każdej doby przekraczało co najmniej 100 tysięcy ludzi. Większość z nich nie miała nie tylko żadnych testów na zbrodniczego koronawirusa, ale nawet maseczek. Nikt nie był bowiem w stanie skontrolować takiej masy ludzi bez spowodowania katastrofy humanitarnej i wybuchu prawdziwej epidemii, toteż rząd z dnia na dzień przestał egzekwować rzekomo konieczne procedury nie tylko wobec ukraińskich uciekinierów, ale w ogóle na terenie całego kraju – a nawet najbardziej zaangażowane w propagandę rozmaitych obostrzeń sanitarne jastrzębie, schowały mordy w kubeł.

Na dobrą sprawę prezydent Putin powinien otrzymać Nagrodę Nobla w dziedzinie medycyny, no i zostać uznany za Dobroczyńcę Ludzkości, ale nic z tego, bo amerykański Senat w podskokach uznał go za “zbrodniarza”. Czy przypadkiem nie z irytacji spowodowanej nagłym zlikwidowaniem epidemii?  Taka to ci sprawiedliwość jest dziś na świecie.

To oczywiście sam Senat, który razem z Izbą Reprezentantów urządził izraelskiemu premierowi Beniaminowi Netanjahu owację na stojąco, chociaż Międzynarodowy Trybunał Karny wysłał za nim nakaz aresztowania za ludobójstwo w Strefie Gazy. Ci wszyscy amerykańscy “twardziele” przed Żydami chowają dudy w miech, więc nie ma się co przejmować ferowanymi przez nich certyfikatami moralności.

Wracając tedy do wspomnianego biurokratycznego gangu, to jeszcze nie zdecydował się on, który zbrodniczy wirus tym razem zaatakuje znękaną ludzkość. Podobno nie ustalono jeszcze jakie będą objawy zakażenia i jakie w związku z tym procedury będą musiały być uruchomione przez rządy poszczególnych bantustanów. Jedno już jest chyba pewne – znowu trzeba będzie wszędzie zakładać maseczki, a jedyny wyjątek gdy można będzie je zdjąć, to podczas jedzenia.

Każdy bowiem wirus wymyślony przez Światową Organizację Zdrowia jest politycznie znakomicie wyrobiony i wie, kiedy ma się srożyć, a kiedy nie. Ale maseczki – jak to maseczki – są tylko wstępem do poważniejszych, bardziej inwazyjnych przedsięwzięć – chociaż zarówno w przypadku maseczek, jak i tych bardziej inwazyjnych przedsięwzięć “zwyczaj on być ten sam”. Takimi właśnie słowami zapytywał angielskiego kapitana statku szmuglującego opium z Indii do Chin, chiński gubernator.

Kiedy angielski kapitan takimi samymi słowami mu odpowiedział, obydwaj przechodzili na rufę, gdzie następowało wręczenie łapówki. Następnie dygnitarz wracał na pokład i na odchodnym upominał kapitana, by niezwłocznie odpłynął, po czym po jednej burcie wsiadał do łodzi, która miała zawieźć go na brzeg, podczas gdy z drugiej burty rozpoczynał się wyładunek drewnianych skrzynek pełnych “zamorskiego błota”, czyli opium.

Kiedy wyładunek się kończył, Anglik podnosił kotwicę, stawiał żagle, a gdy już odpłynął na bezpieczną odległość, nadbrzeżna artyleria rozpoczynała wściekłą kanonadę, dzięki czemu również prosty lud miał okazję przekonać się, jak niezwyciężona chińska armia przepędza “zamorskich diabłów”.

———————————————–

Zwróćmy uwagę, że chociaż premier Donald Tusk w sprawie “rozliczeń” wykazuje zapamiętałość taką samą, jaką nieboszczyk Jacek Kuroń miał do wódki, to – o ile mi wiadomo – maseczki nie zostały objęte specjalnym nadzorem, w odróżnieniu od wyborów tak zwanych “kopertowych”, w których – zdaniem pana Tomasza Grodzkiego – mieliśmy paść ofiarą “zabójczych kopert”. Pan Grodzki w kwestii kopert podobno posiadł specjalistyczną wiedzę, pozwalającą na rozróżnienie, które koperty są “zabójcze”, a które przeciwnie – pożyteczne.

Skoro tedy o maseczkach cyt! – to mamy dwie możliwości. Pierwsza – że  w tej dziedzinie obydwa gangi ściśle ze sobą współpracowały ponad podziałami, a drugą – że gang, który obecnie dorwał się do żerowiska, już ostrzy sobie zęby na spodziewane profity z maseczek, więc ani słowem o nich nie wspomina, zgodnie z zasadą, że nie rozprawia się o sznurze w domu wisielca. Zresztą jedna możliwość wcale nie wyklucza drugiej, co jest dodatkowym potwierdzeniem, że obydwa gangi mogą spierać się wyłącznie o różnicę łajdactwa.

Jak jednak wspomniałem, maseczki są zaledwie wstępem do prawdziwych żniw, w postaci łapówek od szczepionek na zatwierdzonego wirusa, które rządy poszczególnych bantustanów będą musiały kupić albo bezpośrednio w produkujących je farmaceutycznych koncernach, albo – jak to miało miejsce w Unii Europejskiej – za pośrednictwem Komisji Europejskiej. Jak pamiętamy, Reichsfuhrerin Urszula von der Leyen podobno bardzo się przy tych szczepionkach i przy tym pośrednictwie kręciła.

Wprawdzie podniosły się jakieś hałasy, ale później ktoś – chyba sam Fuhrer, czyli “sam główny Srul” – nałożył na nie surdynę i wszystko zakończyło się wesołym oberkiem. Tak wesołym, że Reichsfuhrerin została nawet wybrana na kolejną kadencję – bo któż lepiej załatwi sprawę kolejnej epidemii, niż osoba, która konieczne, wszechstronne doświadczenia, nabyła podczas tej poprzedniej, mającej charakter programu pilotażowego?

Kozak w zwarciu z Tatarzynami

Kozak w zwarciu z Tatarzynami

Stanisław Michalkiewicz    24 sierpnia 2024 http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=5668

Złapał Kozak Tatarzyna, a Tatarzyn za łeb trzyma” – tak w dawnej Polsce, to znaczy – w koszmarnych czasach I Rzeczypospolitej – komentowano militarne i wszelkie inne przechwałki. Najwyraźniej anonimowego autora tego powiedzonka musiały wspierać proroctwa [ściślej – musiał być jakimś prorokiem mniejszym.. md] , bo czyż nie pasuje ono idealnie do obecnej fazy wojny, jaka Stany Zjednoczone i ich wasale, prowadzą z Rosją na Ukrainie do ostatniego Ukraińca?

Już wspominałem, że po spektakularnych porażce Ameryki w Afganistanie, Amerykanie skapowali, że lepiej, a przede wszystkim taniej, jest prowadzić wojny per procura. Kiedy sami prowadzili operację pokojową i misję stabilizacyjną w Iraku i Afganistanie, wydawali na to 300 mln dolarów dziennie, a poza tym musieli chować zabitych, opatrywać im rany i tak dalej – podczas gdy na Ukrainie wydają pięciokrotnie mniej, a żaden Amerykanin nie ginie, ani pociski nie urywają mu rąk czy nóg, więc czegóż chcieć więcej? Trzeba tylko znaleźć jakiegoś samobójcę albo łajdaka, wsadzić go na najwyższe stanowisko w państwie, a potem namówić, żeby wkręcił swój kraj w maszynkę do mięsa – i sprawa załatwiona. Tak właśnie stało się na Ukrainie, która – chociaż walczy o demokrację i „wartości” – tak naprawdę jest oligarchią oligarchów, z których jeden, z pierwszorzędnymi korzeniami, nazwiskiem Igor Kołomojski – wystrugał z banana na tamtejszego prezydenta żydowskiego komika, co to grywał fujarą na pianinie i robił różne inne śmieszne rzeczy.

Właśnie kogoś takiego Amerykanie tam potrzebowali i w ten sposób Wołodymir Zełeński – bo o nim przecież mówimy – został najukochańszą duszeńką świata i natchnieniem narodów – ale nie od razu, tylko dopiero wtedy, gdy po zerwaniu przezeń porozumień mińskich, zimny ruski czekista Putin zdenerwował się i uderzył – jak się okazało- nadziewając się na minę, którą Amerykanie w tak zwanym międzyczasie tam sprokurowali nie tylko w postaci 12 tajnych baz CIA, ale również – w uzbrojeniu Ukrainy po zęby i wyszkoleniu tamtejszego wojska. Toteż już po paru miesiącach okazało się, że żadnego „Blitzkriegu” nie będzie, a konflikt zaczął przechodzić w stan chroniczny, co stopniowo znużyło wszystkich obserwatorów, z USA włącznie. Dzisiejszy świat bowiem, wytresowany przez telewizję, nie jest w stanie skupić na niczym uwagi dłużej, niż przez tydzień, a najwyżej miesiąc. Jeśli coś się przeciąga poza tę granicę, przestaje być interesujące, bo telewizja i politycy muszą zabawiać gawiedź coraz to nowymi sztuczkami.

I kiedy wydawało się, że wojna na Ukrainie zakończy się – podobnie jak inne chroniczne konflikty – z powodu braku zainteresowania – prezydent Zełeński, któremu na dodatek w maju skończyła się kadencja i nie bardzo wiadomo, na jakiej zasadzie nadal zajmuje stanowisko prezydenta, zaczął się obawiać, że jakaś Schwein w końcu postawi pytanie, kto wkręcił Ukrainę w maszynkę do mięsa i po co – a nieubłagany palec wskaże na niego.

W odróżnieniu bowiem od Polski, gdzie nasze safandulstwo jest najlepszą tarczą dla rozmaitych łajdaków, na Ukrainie może być inaczej i tamtejsze rezuny mogą takiego winowajcę zwyczajnie zariezać. Toteż wykombinował sobie, że do wojny wprowadzi urozmaicenie i zamiast uporczywej obrony przejdzie do ataku na Łuku Kurskim i w ten sposób przywróci zainteresowanie świata dla Świętej Sprawy. Owszem, wywołał radość w pewnych niemieckich środowiskach, które dały wyraz ukontentowaniu, że niemieckie czołgi znowu idą na Kursk – ale „New York Times” twierdzi, że ukraińskie uderzenie na terytorium Rosji z rejonie Kurska było z jego strony samowolką i Amerykańscy generałowie nic o tym nie wiedzieli. Nie bardzo w to wierzę, bo wiele wskazuje na to, iż operacja kurska była możliwa dzięki Aleksandrowi Łukaszence, który cofnął białoruskie wojska znad granicy z Ukrainą, co umożliwiło Ukraińcom przerzucenie tamtejszych szturmowych jednostek na granicę z Rosją, bronioną przez wojska ostatniego rzutu. Co Pentagon albo Departament Stanu za to Łukaszence obiecał – tego na razie nie wiemy – ale nie można wykluczyć, że pani Swietłana Cichanouska mogła zostać po cichu skreślona z listy jasnych idoli.

Tedy od ponad tygodnia Ukraińcy podbijają Rosję i udało im się zająć obszar 1000 km kwadratowych, a więc mniej więcej dwa razy tyle, ile liczy sobie obszar Warszawy. Co dalej – tego nikt nie wie – a tymczasem ruscy szachiści, jak-gdyby-nigdy-nic, nacierają w rejonie Pokrowska, bo w razie opanowania tej miejscowości mogą zmusić Ukraińców do wycofania się i w ten sposób opanują cały obwód doniecki. Tymczasem słychać, że lawirant-Łukaszenka, znowu przysuwa swoje wojska nad granicę z Ukrainą. Co będzie, gdy zimny ruski czekista Putin przekona go, by Rosjanie uderzyli z Białorusi na Kijów? Na razie nikt o tym nie myśli, bo w niezależnych mediach głównego nurtu wszyscy się ukraińską ofensywą masturbują, tak samo zresztą, jak tą poprzednią, która spaliła na panewce. Niezależni dziennikarze mało nie zniosą jaja z radości, że „Putin został ośmieszony” – ale to nic, bo dziennikarze, to tylko dziennikarze.

Gorzej, że te opinie powtarzają generałowie naszej niezwyciężonej armii, a to nieomylny znak, że powinno ich wszystkich jak najszybciej przebadać konsylium weterynaryjne. Dlaczego weterynaryjne? Dlatego, że wścieklizna jest chorobą odzwierzęcą, podobnie jak gorączka Zachodniego Nilu, dziesiątkująca warszawskie wrony, gawrony, kawki i sroki, które też potrafią urządzić niezły klangor.

Ale nie tylko na Ukrainie może nabrać aktualności porzekadło o Kozaku i Tatarzynie. Jak już sygnalizowałem, Donald Tusk tak się zagalopował w tak zwanych „rozliczeniach”, że ostatnio podniósł rękę na bezpieczniaków, którzy w rozmaitych związkach sportowych urządzili sobie żerowisko jeszcze za pierwszej komuny i trzymają je do dzisiaj. Co prawda, tym razem nie wystąpił osobiście, tylko wypuścił pana ministra Nitrasa, tego samego, co to kiedyś na opustoszałej sali plenarnej Sejmu przeglądał pozostawione tam przez posłanki damskie torebki. Pan Niftras, jak to narwaniec, zażądał o szefa PKOl, pana Radosława Piesiewicza, wyspowiadania się przed nim z noclegów w paryskich hotelach i w ogóle – ujawnienia, ile dostali szmalu i gdzie go schowali. W odpowiedzi pan Piesiewicz pokazał mu „gest Kozakiewicza” i wprawdzie nie zapytał, od kiedy ma te objawy, ale wyjaśnił, że żadnych wyjaśnień mu nie udzieli.

W tej sytuacji może powtórzyć się sytuacja z roku 2008, kiedy to Donald Tusk też nastąpił bezpieczniakom na odciski, a ci w rewanżu rozpętali mu aferę hazardową, w której poległ świetnie zapowiadający się mąż stanu pan Zbigniew Chlebowski („walczę Rysiu!”) i inni, a piorun mało nie trafił samego premiera Tuska. Najwyraźniej musiał o tym doświadczeniu zapomnieć, ale bezpieczniacy mogą mu pamięć odświeżyć, przypominając, skąd wyrastają mu nogi.

Stanisław Michalkiewicz

Braun nokautuje filmem„Gietrzwałd 1877. Wojna światów”, mistyka wkracza do geopolityki

Recenzja

Braun nokautuje filmem, mistyka wkracza do geopolityki

PrzezAgnieszka Piwar 2024-08-24

Najnowszy film dokumentalny Grzegorza Brauna wyprodukowany przez Włodzimierza Skalika, to swoiste antidotum na prowojenną propagandę trawiącą ludzkie umysły. Z tego też powodu, media głównego nurtu mają za zadanie przemilczeć powstanie filmowego dzieła pt. „Gietrzwałd 1877. Wojna światów”.

Punktem wyjścia są objawienia Matki Bożej w Gietrzwałdzie, które miały miejsce latem 1877 roku. Równolegle w gabinetach wielkich tego świata rozgrywała się geopolityczna gra mocarstw. Twórcy filmu przeprowadzili biały wywiad, zapoznali się z dostępnymi publikacjami i zapytali o opinię zagranicznych historyków specjalizujących się w tym okresie. Efekt śledztwa jest piorunujący. Były to dwa krytyczne miesiące w dziejach świata, Europy i Polski.

Wiele wskazuje bowiem na to, że pierwsza wojna światowa miała wybuchnąć już wtedy. Grzegorz Braun – zainspirowany rozmową z ks. prof. Krzysztofem Bielawnym, badaczem objawień gietrzwałdzkich – założył śmiałą hipotezę, że do zatrzymania globalnej katastrofy przyczyniły się mistyczne wydarzenia w warmińskiej wiosce Gietrzwałd, ówczesnym Dietrichswalde pod zaborem pruskim.

Za pomocą faktów i dedukcji reżyser postanowił dowieść czy faktycznie tak właśnie było. W jaki sposób obronił w filmie swoje założenia? By nie psuć niespodzianki, nie będę zanadto spoilerować. Po seansie (pokazy będą organizowane w Polsce za darmo) przekonają się Państwo sami. Na zachętę dodam, że niektóre dowody – jak chociażby sięgnięcie do statystyk – mogą przekonać także osoby niereligijne, o ile nie są zacietrzewione.

ROZGRYWKI IMPERIÓW

Film ukazujący zakulisowe intrygi popychające do „wojny wszystkich ze wszystkimi”, to przede wszystkim zaległa lekcja historii, o której nie uczono nas w szkołach. Zresztą, żaden historyk wypowiadający się w filmie nie jest Polakiem, bo – jak zauważył sam reżyser – okres ten postrzega się u nas za wyjątkowo nudny. Tymczasem film odkrywa i pokazuje zgoła coś innego.

Braun skojarzył fakty z dziedziny militariów, dyplomacji i geopolityki. Co z tego wyszło? Thriller polityczny z sensacyjną historią, gdzie dodatkowe napięcie buduje świetna muzyka Szymona Kusiora i widowiskowe ujęcia kamery, która dotarła do wielu zakątków świata. Obraz dopełniają archiwalne fotografie i starannie wykonana animacja map autorstwa Leszka Nowickiego, która pobudza wyobraźnię i przenosi widza do tamtej epoki.

Ciarki zapewniają m.in. nawiązanie do Apokalipsy św. Jana czy mocne cytaty znanych postaci. Dla przykładu, rosyjski pisarz Fiodor Dostojewski odgrażał się Turkom słowami: „Konstantynopol wcześniej czy później będzie nasz!”.

Występujący w filmie historycy stopniowo budują napięcie. «W XIX wieku dochodzi do konfrontacji globalnej, której walka toczy się o dominację w świecie. Było to starcie między lądem a morzem, czyli obszar euroazjatycki a państwa morskie.»

I dalej: «Wielka gra toczyła się na ogromnych terytoriach od Morza Czarnego, od Kaukazu do Dalekiego Wschodu. Konkurencja o rynki zbytu i źródła surowców, o uzyskanie preferencji w krajach wschodu. Gra szła o Iran – wtedy zwany Persją, Chiny czy Afganistan.»

Nosicielami tej globalnej konfrontacji były Rosja (wyróżniająca się potężną armią lądową) i Wielka Brytania (wyróżniająca się ogromną flotą). Prowokatorem była muzułmańska Turcja, która brutalnie pastwiła się nad chrześcijanami z Bałkanów. Prawosławne Imperium musiało stanowczo zareagować, wszak «Rosja w imię sprawy Słowiańszczyzny winna stanąć w obronie Serbii, Czarnogóry i Bułgarów».

Z odtajnionych dokumentów wynika, że wielcy gracze prowadzili dwulicową dyplomację. «Z jednej strony, oficjalnie zakładano zachowanie politycznego status quo, deklarowano sprzeciw wobec interwencji wojskowej, poszukiwanie pokojowych środków rozwiązania pogłębiającego się kryzysu wschodniego. A z drugiej strony, mamy do czynienia z zakulisowymi działaniami zmierzającymi do rozwiązania militarnego.»

24 kwietnia 1877 roku na Bałkanach w Bułgarii wybucha wojna rosyjsko-turecka. W interesie Brytyjczyków jest przegrana Rosji. Aby dopiąć swego ruszają z nowoczesną kampanią propagandową i szeregiem rozmaitych intryg, mających wzmocnić Imperium Sułtanów przeciwko Imperium Carów.

Na pionki w grze po raz kolejny zostają wytypowani Polacy. W tym momencie do gry wkracza Piękna Pani, która w Gietrzwałdzie dokonuje cudu.

ZASTANAWIAJĄCE ANALOGIE

Zanim jednak Matka Boża zdoła przekonać polskich katolików, że zamiast miecza winni wziąć do ręki Różaniec, prześledźmy z grubsza co kombinowali zewnętrzni podżegacze i międzynarodowi intryganci.

Szczególnie zaskakującym dla mnie odkryciem z dokumentu Brauna jest to, że już wtedy pojawiła się kwestia budowy państwa żydowskiego w Palestynie. «Część anglosaskiego establishmentu jest żywo zainteresowana eskalacją, by poprzez wojnę przyspieszyć realizację tego projektu.» Syjoniści z Londynu dogadują z Turkami wstępne ustalenia w tej sprawie. W interesie syjonistów było więc, aby wojna na Bałkanach nie skończyła się zbyt prędko.

Do gry wkroczyły także Stany Zjednoczone. W interesie przyszłego imperium zza Oceanu było to, aby wykrwawiała się Eurazja. Amerykanie zaangażowali się więc niebezpośrednio – sprzedawali broń zarówno Rosjanom jak i Turkom.

Wśród graczy kontynentalnych uruchamiają się głównie Austro-Węgry i Niemcy, a także Francja (pragnąca skorzystać z okazji, by odegrać się na Niemcach). W gabinetach Paryża, Wiednia, Berlina i Sankt Petersburga odbywają się pilne narady.

Ewentualna wygrana Rosji – i budząca się idea panslawizmu – nie leży w interesie Germanów, stąd militarna mobilizacja i wojskowe manewry przy granicach. W planach pojawia się uderzenie w Rosję na ziemiach polskich.

«Według Bismarcka kwestia wschodnia powinna być jak krwawiąca rana, jak wrzód, który powinien krwawić, ale nigdy się nie goić.»

Zewnętrzni podżegacze – którym przewodził Brytyjczyk Munro Butler-Johnstone – uruchomiają „polskich konspiratorów, patriotów, powstańców i zawodowych rewolucjonistów, wśród których nie brak zresztą płatnych agentów i prowokatorów”. Celem intrygi jest rozpętanie kolejnego powstania w Polsce.

Tymczasem wskutek mistycznej ingerencji, plan rozszerzania wojny i prowokacji powstańczej nie wypala. Wojna rosyjsko-turecka nie przeradza się w globalny konflikt. Wybuch Wielkiej Wojny zostaje odroczony na blisko cztery dekady, aż do 1914 roku.

Zdaniem twórców filmu nie tylko ocaliło to wówczas Polaków, ale realnie przybliżyło nas do odzyskania niepodległości.

TOŻSAMOŚĆ POLAKÓW

Włodzimierz Skalik przyznał wprost: «Ks. Krzysztof Bielawny, który zainspirował nas do wyprodukowania tego filmu, powiedział, że „bez Gietrzwałdu Polska nie odzyskała by niepodległości”. My podzielamy tę tezę. Po pierwsze, dlatego że poprzez objawienia gietrzwałdzkie Polacy uniknęli kolejnej jatki, kolejnego powstania do którego byliśmy wpychani. Po drugie, nastąpiła powszechna odnowa moralna Polaków, którzy poruszeni przesłaniem gietrzwałdzkim zmieniali swoje życie. Zmieniali je na tyle efektywnie, że stawaliśmy się zupełnie innym narodem, takim który stawał się coraz bardziej liczny i gotowy do przyjęcia niepodległości.»

Na pokazie prasowym, Grzegorz Braun – nawiązując do wydarzeń, o których opowiedział w najnowszym filmie – przyznał, że to temat jego życia. Zwracając się do dziennikarzy powiedział, że w jego prywatnym rankingu rok 1877, kiedy „Polska została ocalona”, jest tak samo ważną datą jak rok 966, kiedy „Polska uzyskała dostęp franczyzy łacińskiej, katolickiej”.

O ile film uważam za świetny i niezwykle potrzebny w dzisiejszych czasach, o tyle z tym drugim zagadnieniem pozwolę sobie na polemikę.

Jakiś czas temu poznałam rozszerzoną wersję historii chrystianizacji Polski. Dowiedziałam się, że początkiem chrześcijaństwa wcale nie było wydarzenie z udziałem Mieszka I, który zawarł sojusz z łacinnikami z Rzymu, co traktujemy umownie jako chrzest Polski w 966 roku.

Chrześcijaństwo dotarło do nas z Bałkanów już 150 wcześniej, za sprawą misji chrystianizacyjnej Cyryla i Metodego wśród Słowian.

[mail RW: Chrześcijaństwo dotarło do nas jeszcze wcześniej. „Po przybyciu do Konstantynopola dwaj bracia zostali wysłani na Morawy przez cesarza Michała III, do którego książę morawski Rościsław zwrócił się z wyraźną prośbą: «Odkąd nasz lud — powiedział — odrzucił pogaństwo, przestrzega prawa chrześcijańskiego; ale nie mamy nauczyciela, który potrafiłby wyjaśnić prawdziwą wiarę w naszym języku».]

A zatem, nasi przodkowie przez blisko 1,5 wieku uczestniczyli w Liturgii w obrządku wschodnim. Oznacza to, że pierwsi chrześcijanie na polskich ziemiach modlili się w języku staro-cerkiewno-słowiańskim. Ma to ogromne znaczenie w odkrywaniu korzeni naszej tożsamości. [Był to obrządek w języku słowiańskim, ale akceptowany i popierany przez Papieża. md]

Wracając do nadprzyrodzonych wydarzeń z udziałem Matki Bożej w kontekście Polaków. Jakże to wymowne, że Piękna Pani nie chciała, abyśmy w 1877 roku poszli do powstania przeciwko Prawosławnej Rosji, która wówczas stanęła w obronie chrześcijan na Bałkanach. Natomiast już w 1920 roku wyraźnie nam dopomogła, abyśmy przegnali bolszewików.

Braun przyznał zresztą, że nie było by Cudu nad Wisłą, gdyby nie eksplozja demograficzna, która nastała po objawieniach w Gietrzwałdzie.

Film dokumentalny „Gietrzwałd 1877. Wojna światów” został wyprodukowany przez Fundację Osuchowa i sfinansowany z dobrowolnych datków Polaków. Lista bezpłatnych projekcji filmu znajduje się na stronie: gietrzwald1877.pl/pokazy i jest aktualizowa.

Agnieszka Piwar

Friday Funnies: Lipstick on a Pig. Świetne !

Friday Funnies: Lipstick on a Pig

The Enthronement of Queen Kamala

Robert W Malone MD, MS Aug 23, 2024









“Et tu, Brute?”





No matter where you stand, this is a glimpse into our future. Things are about to get very weird…





(Stay Tuned for my essay on Bobby later today)


PsyWar (click on the title for pre-purchase)







A warning for us all.

Kamala may be flip-flopping now, but…

Take for example, Prime Minister Keir Starmer. He became Prime Minister of the UK on July 5, 2024. Less than two months ago.
Once in power, his true nature and agenda have become apparent.


On the other hand, you can just enjoy the song – Dominc Frisby – is darn funny.

https://www.youtube-nocookie.com/embed/CvP0Turzy7g?rel=0&autoplay=0&showinfo=0&enablejsapi=0

===================================================

Windows : Please enter your new password.

User : cabbage

Windows : Sorry, the password must be more than 8 characters.

User : boiled cabbage

Windows : Sorry, the password must contain at least 1 numerical character.

User : 1 boiled cabbage

Windows : Sorry, the password must not have blank spaces.

User : 50bloodyboiledcabbages

Windows : Sorry, the password must contain at least one upper case character.

User : 50BLOODYboiledcabbages

Windows : Sorry, the password must not have cosecutive capital letters.

User : 50BloodyBoiledCabbagesYouStupidIdiotGiveMeAccessNow!

Windows : Sorry, the password cannot contain a special character.

User : IWillHuntYouDown50BloodyBoiledCabbagesYouStupidIdiotGiveMeAccessNow

Windows : Sorry, this password is already in use.

Zaszufladkowano do kategorii Śmichy | Otagowano

Gwałcenie języka

Gwałcenie języka

Izabela BRODACKA

Jak twierdził Orwell wszelka przemoc zaczyna się od zgwałcenia języka, od zmiany sensu słów. Jednym ze znanych sposobów zmiany znaczenia słowa było na przykład dodanie do niego przymiotnika socjalistyczny. I tak demokracja socjalistyczna była, jak pamiętamy, zaprzeczeniem jakkolwiek rozumianej demokracji, a sprawiedliwość socjalistyczna oznaczała morderstwa sądowe.

Język żyje, rozwija się, znaczenie słów się zmienia. Ważne jest żeby te zmiany zachodziły spontanicznie. Formy uważne za nieprawidłowe po pewnym czasie językoznawcy dopuszczają do łask jako formy oboczne. Reformy ortografii są też powszechną praktyką i wypada się z nimi pogodzić. Tak naprawdę to mało istotne czy piszemy jakiś wyraz z dużej czy z małej litery.

Zło zaczyna się moim zdaniem wtedy gdy dekretuje się zmiany językowe z przyczyn politycznych. Przykładem tego jest narzucanie określenia „ w Ukrainie” zamiast przyjętego od wieków w języku polskim „ na Ukrainie”. Określenie „ na Ukrainie” rzekomo obraża Ukraińców, narusza ich dumę narodową sugerując że Ukraina jest jakimś obszarem podległym. Nasi rządzący zadekretowali przecież ukrainofilię, jesteśmy podobno sługami narodu ukraińskiego i w świetle tego to historycznie uzasadnione określenie wydaje się niestosowne.

Tymczasem – twierdzę – nie jesteśmy zobowiązani do zaspakajania mocarstwowych ambicji obcych nacji. Jeżeli sąsiad w kamienicy każe się nazywać „jego wysokość pan Kowalski” nie koniecznie musimy się temu podporządkować. Kraj ościenny nie ma prawa wtrącać się w obyczaje językowe sąsiedniego kraju nawet jeżeli pewne sformułowania jego obywatelom nie odpowiadają.

Jak pamiętamy Alfred  Jarry powiedział podczas premiery sztuki Ubu Król: „Rzecz dzieje się w Polsce, czyli nigdzie”.  Czy żądaliśmy aby zrezygnował z tego dość kiepskiego przecież dowcipu?

Dobrym przykładem ingerencji polityki w język jest przyjęcie przez Sejm RP ustawy o „języku śląskim”. Język śląski ma być drugim po gwarze kaszubskiej językiem regionalnym w Polsce. Umożliwi to używanie oraz pisownię imion i nazwisk w języku śląskim w aktach stanu cywilnego i dokumentach tożsamości (np. dowodach osobistych). W gminach, gdzie co najmniej 20 proc. mieszkańców zadeklarowało w ostatnim spisie powszechnym (rok 2021), że posługuje się językiem śląskim w kontaktach domowych, będzie można go używać jako języka pomocniczego w urzędach, a pracownicy, którzy poświadczą jego znajomość, otrzymają dodatek do pensji.

Pojawi się możliwość nauki tego języka lub w tym języku w szkołach.Zostanie on wprowadzony na maturze w formie ustnej oraz pisemnej. Absolwenci szkół lub oddziałów z nauczaniem języka regionalnego nie będą mogli go jednak wybrać zamiast języka obcego nowożytnego (np. angielskiego lub niemieckiego) jako przedmiotu obowiązkowego.

Język śląski traktowany był dotąd jako pełna uroku gwara. Wiele terminów wywodzących się wprost z tej gwary weszło do języka potocznego. Na przykład u mnie w domu mówi się na makaron – nudle.

Taki sposób przenikania się gwar i języków to proces nie tylko naturalny lecz sprzyjający integracji i wzajemnemu zrozumieniu, którymi to hasłami wycierają sobie stale usta publicyści i politycy. Tymczasem dekretowanie języka śląskiego jako języka regionalnego, a nawet urzędowego bynajmniej nie sprzyja integracji. Długoletnia walka o odrębny język śląski związana była zawsze z separatystycznymi tendencjami tego regionu kraju. Te tendencje na pozór wydają się całkowicie sprzeczne z integracją europejską. Ale to tylko pozory.

Od samego początku wcielania w życie założeń UE postulowana była Europa regionów. W zamyśle miało to obniżać znaczenie państw narodowych przez podsycanie regionalnych antagonizmów i sprzyjać połączeniu tych państw w jeden większy, zarządzany centralnie, organizm. Jak widać dalekosiężne polityczne plany są jak zawsze realizowane czy inicjowane przez manipulacje językiem. Nie wdając się w polityczne dywagacje chciałabym przypomnieć, że Związek Radziecki zawalił się pod ciężarem centralnego zarządzania. Był to proces długi i bolesny. Ten sam los, to znaczy długi i bolesny rozwód, czeka nieuchronnie państwa Unii Europejskiej.

Przy okazji – apeluję aby nie używać tak zwanych feminatywów nawet żartobliwie, co stało się obyczajem w prześmiewczych programach niezależnych stacji takich jak „wPolsce”. Wielokrotnie powtarzane staną się normą językową i będą zaśmiecać nie tylko naszą mowę lecz co gorsza nasze myślenie. Zauważmy, że feminatywy były już dawno przyjęte w polskim języku lecz wyłącznie w odniesieniu do niektórych zawodów. Bez wahania użyjemy formy „kontrolerka” czy „traktorzystka”. Nie będziemy natomiast używać „ślusarka” bo jest to mylące. „Ślusarka” może oznaczać zespół pewnych czynności, a nie koniecznie osobę płci żeńskiej uprawiającą ślusarstwo.

Od dawna przyjęło się używać terminu „lekarka” w odniesieniu do kobiety lekarza czy „profesorka” w odniesieniu do nauczyciela akademickiego. Zauważmy jednak, że powiemy: „ pani X jest profesorem matematyki” a nie „ profesorką matematyki”. To drugie sformułowanie jest śmieszne i naruszające powagę funkcji. Podobnie dość śmieszne są terminy takie jak psycholożka czy socjolożka i skrajnie śmieszne takie jak „ministra”. Forsowanie używania feminatywów ma za cel ostateczne równouprawnienie kobiet i mężczyzn. Podobny cel miało kiedyś sadzanie kobiet na traktorach rujnujące ich zdrowie i nie uwzględniające oczywistych różnic płciowych. Cóż kiedy socjolog, pani profesor Magdalena Środa – jak oświadczyła publicznie – nie widzi żadnych różnic pomiędzy płciami.

Wiele lat temu o drugiej w nocy, w sali zbiorowej schroniska Murowaniec na Hali Gąsienicowej usłyszeliśmy dramatyczne pytanie: „ to jak się właściwie mówi karimat czy karimata?” Miałam właśnie zamiar obrugać młodego człowieka za obudzenie całej sali gdy z innego kąta usłyszałam: „ karimata to żeńska forma od karimat. To tak jak pająk i pajęczyna” . Słuchacze ryknęli śmiechem i chłopakowi się upiekło. Tę prawdziwą anegdotę przytaczam dla refleksji nad prawami języka.

Dżihad zwycięża w Anglii

z sieci:

Burmistrz Londynu – muzulmanin.
Burmistrz Birmingham – muzulmanin.
Burmistrz Leeds – muzulmanin.
Burmistrz Blackburn – muzulmanin.
Burmistrz Sheffield – muzulmanin.
Burmistrz Oksfordu – muzulmanin.
Burmistrz Luton – muzulmanin.
Burmistrz Oldham – muzulmanin.
Burmistrz Rockdale – muzulmanin
Wszystko to udalo sie osiagnac zaledwie 4 milionom muzulmanow z 66 milionow ludzi w Anglii:_
Obecnie w Anglii znajduje sie ponad 3000 muzulmanskich meczetow.
Istnieje ponad 130 muzulmanskich sadow szariatu.
Istnieje ponad 50 muzulmanskich rad szariatu.
78 procent muzulmanek nie pracuje, wsparcie panstwa + bezplatne mieszkania.
63 procent muzulmanow nie pracuje, wsparcie panstwa + bezplatne mieszkania.
Rodziny muzulmanskie posiadajace srednio od 6 do 8 dzieci, wspierane przez panstwo, otrzymuja bezplatne zakwaterowanie.  Teraz kazda szkola w Wielkiej Brytanii ma obowiazek prowadzic lekcje o islamie!

===============================
A my (Hiszpania) nie mozemy decydowac o polityce imigracyjnej?
Jednym ze sposobow walki z tym zjawiskiem jest dalsze rozpowszechnianie tej informacji w USA, Europie i na swiecie, informowanie niewyksztalconych obywateli, ktorzy glownie sluchaja radia i ogladaja telewizje, a nie zawsze czytaja gazete, gdzie nikt nie odkrywa te najniebezpieczniejsza prawde!_
Do dzis nie widzialem tej informacji w hiszpanskich mediach.
Czy widzieliscie kiedys takie informacje w mediach w swoim kraju!!!!

Feministra „Zdrowia” Leszczyna: Dziecko w łonie matki to „zagrożenie” dla „dobrostanu” kobiety !

Fundacja Pro-Prawo do życia
Mariusz Dzierżawski <pomagam@stopaborcji.pl>
Wedle rozporządzenia Minister Zdrowia Izabeli Leszczyny dziecko w łonie matki to „zagrożenie” dla „dobrostanu” kobiety, które należy usunąć za pomocą „produktu leczniczego” jakim jest pigułka o możliwym działaniu wczesnoporonnym lub aborcji.
Jest to ta sama perspektywa, za pomocą której na dzieci patrzą radykalni aktywiści aborcyjni. Wedle ich propagandy, dziecko w łonie matki to „pasożyt”, którego należy pozbyć się z organizmu kobiety poprzez aborcję lub pigułkę poronną. W ten sam sposób patrzy na dzieci poczęte rząd Donalda Tuska – jako na „pasożyty” do eliminacji. Ministerstwo planuje działania w celu masowej eksterminacji dzieci. Konieczny jest opór społeczny, jak również uświadamianie Polaków, gdyż skala sprzedaży „pigułek po” jest w naszym kraju ogromna.Do czego prowadzi mentalność aborcyjna? [foto]Chodzi o obowiązujące od niedawna rozporządzenie Minister Zdrowia dotyczące programu tzw. „pigułki po” wprowadzonego przez NFZ na polecenie rządu Donalda Tuska. Wprowadza ono możliwość sprzedaży tych środków w aptekach na receptę wystawioną przez farmaceutę zamiast lekarza. Zgodnie z rozporządzeniem taką receptę farmaceuta może wystawić także nastolatce od 15 roku życia. Tzw. „pigułki po” mogą mieć działanie wczesnoporonne. 

Jaka jest argumentacja rządu Tuska za wprowadzeniem takiej możliwości? Możemy o tym przeczytać w uzasadnieniu do rozporządzenia. Jak napisano:

„Zgodnie z aktualną wiedzą medyczną, nieplanowana ciąża stanowi szczególnego rodzaju zagrożenie dla zdrowia matek i ich potomstwa.”

Innymi słowy – „nieplanowane” dziecko stanowi „szczególnego rodzaju zagrożenie” zarówno dla samego siebie jak i dla własnej matki. Jakie to zagrożenie? Chodzi o „zagrożenie zdrowia reprodukcyjnego” kobiety. Tzw. „zdrowie reprodukcyjne” jest to, wedle definicji przytoczonej przez Ministerstwo Zdrowia:

„Stan całkowitego fizycznego, psychicznego i społecznego dobrego samopoczucia.”

Jak należy to rozumieć?

Niemal każda kobieta odczuwa różne dolegliwości w trakcie ciąży. Jest to całkowicie normalnym, biologicznym objawem, związanym z pojawieniem się dziecka w jej łonie. Powinno to przypominać całemu społeczeństwu o szczególnej opiece, jaką należy otaczać kobiety w ciąży. Każda mama może odczuwać również różnego rodzaju niepokoje związane z wizją porodu oraz późniejszej opieki nad noworodkiem, zwłaszcza wtedy, kiedy jest to jej pierwsze dziecko. To również jest całkowicie normalne. 

Jednak aborcyjna propaganda odwraca logikę do góry nogami. Wedle aborcyjnej narracji, którą powiela rząd Donalda Tuska, ciąża to choroba, gdyż jej objawy zagrażają dobremu samopoczuciu kobiety. W sytuacji ciąży należy więc podjąć „działania lecznicze” i przepisać kobiecie „pigułkę po” lub dokonać aborcji w szpitalu.

Należy przy tym zauważyć, że skoro „nieplanowana” ciąża jest zagrożeniem dla „dobrostanu” kobiety, to „planowana” ciąża również jest takim „zagrożeniem”, bo przecież jej przebieg od strony biologicznej niczym się nie różni od ciąży „nieplanowanej”.

Właśnie w ten sposób należy rozumieć istotę aborcyjnej ideologii – KAŻDE dziecko w łonie matki jest zagrożeniem, gdyż każde poczęte dziecko narusza psychiczny i fizyczny „dobrostan” kobiety w ciąży.

To dlatego aktywizm aborcyjny i aborcyjna propaganda to bardzo niebezpieczne zjawiska dla całego społeczeństwa. Aborcjonistom chodzi o to, aby każdej kobiecie wmówić, że dziecko jest dla niej zagrożeniem, gdyż jego pojawienie się w łonie mamy oznacza dyskomfort, złe samopoczucie oraz konieczność zmiany życiowych planów i podjęcia osobistych wyrzeczeń. Promocja aborcji jest ściśle powiązana z medialną propagandą, która na masową skalę zniechęca Polaków do rodzicielstwa. Na łamach mediów głównego nurtu nieustannie publikowane są artykuły, teksty i nagrania video przedstawiające dzieci niemal wyłącznie jako przeszkody w robieniu kariery, podróżowaniu po świecie i oddawaniu się kolejnym hobby. Istota tego przekazu jest taka sama, jak istota propagandy aborcyjnej – dziecko jest „zagrożeniem” dla „dobrostanu” rodziców, nie tylko dla matek, ale również dla ojców. 

Konsekwencje tych działań widzimy wyraźnie w naszym społeczeństwie. W roku 2023 odnotowano w Polsce dzietność na poziomie 1,1 – najniższą w historii pomiarów sięgającej XIX wieku. Przyczyn tak niskiej dzietności należy upatrywać przede wszystkim w zjawiskach kulturowych – Polacy podążają za trendami wyznaczanymi przez media i tzw. „kulturę masową”. Świadczy o tym również ogromne zainteresowanie tzw. „pigułkami po” wśród Polek. 

W ramach wprowadzonego przez rząd Tuska specjalnego programu NFZ w czerwcu 2024 sprzedano w aptekach 1618 „pigułek po”. Program Tuska stanowi jednak tylko ułamek całej sprzedaży „pigułek po” w Polsce. Sprzedaż wszystkich dostępnych na receptę tabletek stosowanych jako tzw. „antykoncepcja awaryjna” (mogących mieć działanie poronne) wyniosła w maju br. 30 763, a w czerwcu br. – 30 880. Oznacza to sprzedaż wydawanych na receptę pigułek na poziomie ok. 300 000 rocznie. Z kolei pod względem liczby wystawionych recept rekordowy był m.in. rok 2022, gdzie w całej Polsce wystawiono blisko 900 000 recept (!) na „pigułki po”. 

Prawie 900 000 recept na „pigułkę po” wystawionych w Polsce w ciągu tylko jednego roku. To właśnie efekt upowszechniania się aborcyjnej mentalności w Polsce. Aktywiści aborcyjni i pro-aborcyjne media nie tylko zniechęcają Polaków do rodzicielstwa i przedstawiają dzieci jako „zagrożenie”, ale również programują swoich odbiorców, zwłaszcza nastolatki i młode dziewczęta, do automatycznych zachowań: Jesteś w ciąży? Weź pigułkę. Automatyczną, bezrefleksyjną, wdrukowaną w świadomość odpowiedzią na zajście w ciążę ma być aborcja – dokonana w szpitalu (coraz rzadsza metoda) lub samodzielnie w domu (bardzo popularna metoda) za pomocą pigułki poronnej lub tabletki „awaryjnej”, która może mieć działanie wczesnoporonne.Akcja uliczna [foto]Ciąża -> pigułka. Taka jest reakcja setek tysięcy Polek na wieść o tym, że zostały lub mogą zostać matkami. 900 000 recept na „antykoncepcję awaryjną” rocznie, dziesiątki tysięcy pigułek sprzedawanych miesięcznie na receptę, dziesiątki tysięcy nielegalnych aborcji rocznie, rosnąca liczba aborcji szpitalnych – to pokazuje do jak wielkiej grupy osób trzeba nieustannie docierać z prawdą o aborcji i jej skutkach. Docierać w sposób niezależny, gdyż media głównego nurtu i korporacje zarządzające mediami społecznościowymi blokują i cenzurują prawdę, wspierając propagandę, kłamstwa i manipulacje. Dlatego nasza Fundacja każdego dnia na ulicach polskich miast organizuje kampanie informacyjne i publiczne modlitwy różańcowe. Docieramy bezpośrednio do Polaków kształtując świadomość i sumienia naszego społeczeństwa.
Chcemy zorganizować kolejne akcje uliczne. W ostatnim czasie takie kampanie odbyły się m.in. w: Krośnie, Piekarach Śląskich, Warszawie, Katowicach, Jeleniej Górze, Krakowie, Oleśnicy, Gliwicach, Rzeszowie, Łodzi, Dębicy, Elblągu, Gdańsku, Olsztynie, Ełku, Siedlcach oraz innych miejscowościach. Ciągle dołączają do nas nowe osoby, które chcą organizować działania w swoim miejscu zamieszkania. Pomagają im nasi koordynatorzy, organizując jednocześnie akcje billboardowe i furgonetkowe.
 Na dalsze działania potrzebujemy ok. 15 000 zł.
Proszę Pana o przekazanie 50 zł, 100 zł, 200 zł, lub dowolnej innej kwoty, jaka jest dla Pana w obecnej sytuacji możliwa, aby umożliwić nam walkę o życie i docieranie z prawdą do kolejnych Polaków, którzy nieustannie infekowani są aborcyjną propagandą i zachęcani do aborcji. 
Numer konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
Dla przelewów zagranicznych – Kod BIC Swift: INGBPLPW

Aktywistki aborcyjne i media programują Polki do automatycznych zachowań: „Jesteś w ciąży? Weź pigułkę.” Do podobnej postawy namawiani są także ojcowie, którym wmawia się, że bycie „odpowiedzialnym” mężczyzną oznacza współudział w aborcyjnym zamordowaniu własnego dziecka. Rząd Tuska wprowadza kolejne ułatwienia w kupowaniu śmiercionośnych pigułek.

Musimy organizować kolejne akcje, aby dotrzeć z prawdą do milionów kolejnych osób i zmieniać świadomość Polaków. 
Proszę Pana o wsparcie tych działań. 
Z wyrazami szacunku

Mariusz Dzierżawski
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
stronazycia.pl

Jaka piękna demokracja…

Różnica między Polską i Włochami: Dziennikarz włoskiego mainstreamu podsumowuje Zelenskiego i UE…

Data: 22 agosto 2024 Author: Uczta Baltazara babylonianempire

Jaka piękna demokracja…

Marco Travaglio (urodzony w Turynie 13 października 1964 r.) jest włoskim dziennikarzem, eseistą i pisarzem, od 3 lutego 2015 r. redaktorem wersji drukowanej gazety il Fatto Quotidiano[1]. https://it.wikipedia.org/wiki/Marco_Travaglio

Ukraiński parlament zakazuje działalności Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej i nakazuje duchownym przyłączenie się do Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej w ciągu dziewięciu miesięcy: tej, która w roku 1992 (po uzyskaniu niepodległości od ZSRR) ogłosiła schizmę od Patriarchatu Moskiewskiego, któremu podlegała od XVII wieku. Zelensky cieszy się z „naszej duchowej niezależności”, nie przejmując się tym, że spośród 71% ukraińskich prawosławnych jedna trzecia wyznaje kult rosyjski. Ich sprawa? – Nie, nasza sprawa: Ukraina jest kandydatem do uzyskania członkostwa w UE w rekordowym czasie i jest sztucznie utrzymywana przy życiu przez zachodnie miliardy. Ale europejskie władze zapomniały ozora w gębie. Jak zawsze w tego rodzaju przypadkach.

Kiedy w roku 2014 legalny prezydent Janukowycz został obalony, odbyło się ponowne głosowanie i wygrał oligarcha Poroszenko, który mianował ministrami czterech neonazistów i włączył neonazistowski batalion Azow do Gwardii Narodowej, wszyscy siedzieli cicho, ponieważ nowo wybrany był naszym przyjacielem, a więc szczerym demokratą.

Kiedy Poroszenko zaczął bombardować ludność rosyjskojęzyczną w Donbasie (14 400 zabitych w wojnie domowej w latach 2014-22) i zniósł rosyjski jako drugi język urzędowy w kraju, w którym jedna trzecia jest rosyjskojęzyczna, a wszyscy znają rosyjski, wszyscy milczeli, ponieważ rosyjskojęzyczni są bronieni przez Putina.

Kiedy wojska kijowskie w Donbasie zabiły 40 niemile widzianych dziennikarzy, w tym Włocha Andreę Rocchellego, wszyscy siedzieli cicho, ponieważ dziennikarzy zabija wyłącznie Putin. https://en.wikipedia.org/wiki/Andrea_Rocchelli https://it.wikipedia.org/wiki/Andrea_Rocchelli

Kiedy po rosyjskiej inwazji Zełenski zdelegalizował 11 partii opozycyjnych, aresztował szefa najpopularniejszej z nich i zablokował stacje telewizyjne, które odmówiły przyłączenia się do jednej platformy rządowej, wszyscy milczeli, ponieważ Kijów to nie Moskwa.

Kiedy ukraińscy komandosi wysadzili rosyjsko-niemieckie gazociągi NordStream, wszyscy oskarżyli Moskwę o ich zbombardowanie, podobnie jak wtedy, gdy kijowscy 007 zabili w pobliżu Moskwy Darię Duginę, córkę putinowskiego filozofa, ponieważ jedynym terrorystą jest Putin.

Kiedy Zełenski zakazał dekretem negocjacji z Moskwą, wszyscy siedzieli cicho, ponieważ NATO uzbraja Ukrainę, po to, by lepiej negocjowała z Moskwą.

Kiedy Kijów aresztuje tysiące młodych Ukraińców uciekających przed poborem, wszyscy milczą, ponieważ młodzi Ukraińcy z utęsknieniem wyczekują śmierci w przegranej wojnie.

Kiedy Zełenski przełożył wybory, pozostając u władzy, wszyscy zamilkli, ponieważ Ukraina jest demokracją.

Kiedy Ukraińcy najechali rosyjski region Kurska, wszyscy mówili o „samoobronie” i „impulsie do negocjacji”, po czym okazało się, że wysadzili w powietrze nowe negocjacje w Doha i rozbroili obronę w Donbasie, gdzie Rosjanie obecnie szaleją.

Dziś, gdy Zełenski znosi również wolność wyznania, wszyscy milczą, ponieważ jedyną osobą wykorzystującą Kościół do celów politycznych jest Putin.

Moja skromna ciekawość: Owe sławne „wartości zachodniej demokracji”, których Ukraina broni naszymi pieniędzmi i naszym uzbrojeniem, to niby czym one są?

INFO: https://www.ilfattoquotidiano.it/in-edicola/articoli/2024/08/21/che-bella-democrazia/7664327/ https://www.leggimarcotravaglio.it/2024/08/21/che-bella-democrazia/

Dlaczego katolicy muszą protestować przeciw bluźnierstwu?

Dlaczego katolicy muszą protestować przeciw bluźnierstwu?

Jędrzej Stępkowski <kontakt@polskakatolicka.org>

Dlaczego katolicy muszą protestować przeciw bluźnierstwu?

Bluźnierstwo to grzech ciężki!

Bluźnierstwo to wyraz pogardy, nienawiści, przekleństwa, wyśmiewania się lub arogancji w myślach, mowie i uczynkach wymierzony przeciwko Bogu, Jezusowi Chrystusowi, Matce Bożej, aniołom, świętym lub rzeczom świętym. Jest to najcięższy z grzechów przeciwko cnocie wiary.

Zło rozwija się, kiedy dobrzy są słabi

„Brak sprzeciwu wobec błędu, kiedy posiadamy środki ku temu może być tchórzostwem; nie bronienie prawdy, kiedy jest to stosowne może być obojętnością. W rzeczy samej, zaniedbanie w wykazaniu nieprawości złym ludziom – kiedy możemy to zrobić – nie jest mniejszym grzechem niż zachęcanie ich do zła”. (Papież św. Feliks III)

„Cały wigor rządów Szatana jest spowodowany słabością katolików. Jeśli mógłbym tylko zwrócić się do Boskiego Odkupiciela: Cóż to za rany masz na Twoim ciele? wówczas odpowie: Tak mnie pobito w domu moich najmilszych. Zostałem zraniony przez moich przyjaciół, którzy nie zrobili niczego, aby mnie obronić, przy każdej okazji czynili siebie współtowarzyszami moich ciemiężycieli. To można przypisać wszystkim słabym i bojaźliwym katolikom w ciągu wieków”.  (Papież św. Pius X)

„Musicie walczyć energicznie, ponieważ bardzo dobrze wiecie, z powodu jak wielkich ran cierpi nieskalana Oblubienica Jezusa Chrystusa [Kościół] i jak ostry jest niszczycielski atak Jej wrogów”. (Papież bł. Pius IX)

„Największym grzechem XX wieku jest utrata poczucia grzechu”. (Papież Pius XII)

Święci nie zgadzali się na bluźnierstwo!

Św. Jan Chryzostom: „Nie ma nic gorszego od bluźnierstwa”.

Św. Bernard: „Inne grzechy popełniane są przez słabość, podczas gdy ten grzech [bluźnierstwo] popełniany jest z premedytacją”.

Św. Bernardyn ze Sieny: „[Bluźnierca] jest gorszy niż ci, którzy ukrzyżowali Jezusa Chrystusa, ponieważ oni nie znali Go jako Boga; ten, kto bluźni zna Go jako Boga i znieważa Go twarzą w twarz”.

Św. Augustyn: „Jaka kara będzie wystarczająca, aby ukarać tak obrzydliwą zbrodnię?”.

Co mówi Katechizm?

 Bluźnierstwo, którego zabrania drugie przykazanie Boże, jest grzechem ciężkim, polegającym na wypowiadaniu przeciwko Bogu – wewnętrznie lub zewnętrznie – słów nienawiści, wyrzutów, wyzwań; polega na mówieniu źle o Bogu, na braku szacunku względem Niego w słowach, na nadużywaniu imienia Bożego (Katechizm Kościoła Katolickiego 2148). Pamiętajmy zawsze, że pierwszym bluźniercą jest szatan.

„Kościół Wojujący” musi czuwać, działać i modlić się

Będąc na ziemi jako katolicy jesteśmy członkami Kościoła Wojującego, co oznacza walkę o wieczne zbawienie dzięki łasce Bożej. Naszym obowiązkiem jest stanowczo reagować, kiedy stajemy w obliczu zła, a zwłaszcza publicznego grzechu, jakim jest grzech bluźnierstwa.

Brak sprzeciwu wobec bluźnierstwa może być grzechem

Jeśli posiadamy środki i możliwość działania, a nie reagujemy na bluźnierstwo, możemy być winni grzechu zaniedbania.

Nasze milczenie może przygotować drogę dla innych niegodziwości, co sprawi, że później może nam być trudniej zmobilizować ludzi, by stawić opór następnym bluźnierstwom.

Protesty są częścią katolickiej rzeczywistości

Katolicy konsekwentnie i stanowczo zwalczali bluźnierstwo.

Legion Przyzwoitości (Legion of Decency): założony przez Kościół katolicki w USA w 1933 roku, z wieloma sukcesami zwalczał i bojkotował niemoralne i antykatolickie filmy.

Zdrowaś Maryjo: Papież Jan Paweł II skrytykował francuski, bluźnierczy film Je vous salue, Marie, a katolicy protestowali na całym świecie. Film otrzymał zakaz wyświetlania w Argentynie i Brazylii.

Ostatnie kuszenie Chrystusa: Katolicy z całego świata protestowali przeciwko temu filmowi. Kilka miast wydało zakaz jego emisji. Przez szereg lat w krajach takich jak Grecja, Turcja, Meksyk, Filipiny, Singapur, Chile i Argentyna film był zakazany lub ocenzurowany.

Kod da Vinci: Kardynał Angelo Amato, prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, wezwał katolików do protestu i bojkotu przeciwko temu filmowi.

Anioły i demony: Watykan nazwał ten film „obrazą Bożą”. Filmowcy otrzymali zakaz nagrywania na terenie wszystkich kościołów w Rzymie.

Golgota Picnic: Po protestach odwołano przedstawienie na Malta Festival Poznań; po apelu Kurii Lubelskiej lokalne Centrum Kultury wycofało się z projekcji bluźnierczego spektaklu. Z pokazów zrezygnowały teatry w Chorzowie, Jaworznie i Szczecinie. W innych miastach oprotestowywano lub zakłócano przebieg wydarzenia.

>>> Przeczytaj również: Moc Egzorcyzmu podczas Mystic Festival

 Czego oczekuje od nas „druga strona”

·       Akceptacji bluźnierstwa jako części naszej kultury.

·       Przekonania nas, że nasze wierzenia są staroświeckie i przestarzałe.

·       Skłonienia nas do rezygnacji z protestów, przekonując, że są one darmową reklamą dla bluźnierczych wydarzeń.

·       Uśpienia naszej czujności tak, abyśmy byli bierni.

·       Przekonania nas, że ludzie, którzy normalnie nie chodzą na bluźniercze wydarzenia, pójdą na nie TYLKO z powodu naszych protestów.

·       Uznania bluźnierczych wytworów za „sztukę”, która powinna być dozwolona bez dyskusji.

Protesty powstrzymują bluźniercze wydarzenia

Protesty doprowadzały do zamknięcia bluźnierczych produkcji, powodowały ich wcześniejsze anulowanie lub wiodły do finansowej klapy produkcji.

W pewnych krajach protesty prowadziły do państwowych zakazów różnych bluźnierczych produkcji.

Bóg jest świadom tego, że nie jesteśmy w stanie powstrzymać wszystkich bluźnierstw, ale oczekuje od nas energicznych protestów oraz ofiarowania naszych wysiłków jako zadośćuczynienie. Bóg zajmie się resztą.

W imię Boże, niech rycerze walczą, a Bóg da zwycięstwo.

Św. Joanna d’Arc

Dlaczego musimy bronić naszej wiary?

Nasza katolicka wiara jest najcenniejszym darem, jaki kiedykolwiek otrzymaliśmy od Boga.

Jesteśmy zobowiązani do obrony naszej wiary – w przeciwnym razie stracimy zapał i staniemy się letni.

„Co musisz czynić, aby całkowicie należeć do Pana Jezusa i doskonalić się w Jego służbie? Musisz dla Niego walczyć z miłości do Niego i z mocą tej miłości, zwalczać wszystko, co sprzeciwia się Jego rządom i Jego życiu w Tobie”. (Św. Piotr Julian Eymard)

Matka Boża u stóp Krzyża

U stóp Krzyża Maryja pokazała nam, jak się zachować, kiedy Pan Jezus jest prześladowany, atakowany i obrażany. Była Ona wiernym świadkiem w obliczu najgorszego grzechu – ukrzyżowania Syna Bożego. Jej milcząca, lecz pełna boleści obecność była wówczas wielkim aktem odwagi i zadośćuczynienia.

Staraj się – używając środków zgodnych z prawem – zapobiec bluźnierstwu, a jeśli to się nie uda – dąż do ukarania jego sprawców. Choć polskie prawo nie przewiduje kar za bluźnierstwa, wykorzystaj przepis o „obrażaniu uczuć religijnych” (art. 196 Kodeksu karnego). Pamiętaj przy tym, że nie chodzi tu o Twoją cześć, lecz o chwałę Bożą.

>>> Zobacz: Czy bluźnierstwo to sztuka? Zapytaliśmy warszawiaków

 Jak zachować się w obliczu bluźnierstwa?

Bądź kulturalny, ale stanowczy.

Gdy bluźni osoba prywatna, zwróć się do niej bezpośrednio.

Gdy bluźnierstwo jest publiczne, stosowny jest protest publiczny: artykuły w mediach, listy, e-maile, telefony do organizatorów i sponsorów bluźnierczych wydarzeń są wyjątkowo skuteczne.

Poinformuj o proteście swoich bliskich i znajomych. Skontaktuj się ze wszystkimi, którzy są mocni w wierze.

Protest publiczny wymaga planu działania: wybierz właściwe miejsce i czas zgromadzenia, zaproś znajomych, zgłoś zgromadzenie w lokalnym biurze zarządzania kryzysowego.

Stań i módl się przed miejscem, gdzie ma dojść do bluźnierstwa; przekaż jasne instrukcje współprotestującym, żeby wiedzieli, co robić w trakcie czuwania wynagradzającego.

Miej świadomość, że prawdopodobnie napotkasz opozycję, dezaprobatę, a może nawet opór wobec Twojego wezwania do obrony Boga. Jeśli nawet tak się stanie, pozwoli Ci to lepiej zrozumieć niektóre z ciężarów i ofiar, jakie poniósł dla nas Pan Jezus Chrystus.

Wykorzystaj swoją bazę e-mailową i społeczności internetowe (Facebook itp.), aby skutecznie skomunikować ze sobą potencjalnych uczestników protestu – jest to szybkie i tanie rozwiązanie.

Pamiętaj o słowach Chrystusa: „Do każdego więc, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie.Lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie” (Mt 10, 32-33).

Faryzeusze i saduceusze wyśmiewali Pana Jezusa; żołnierze bili Go; kaci opluwali Go; Jego przyjaciele i apostołowie opuścili Go; Tylko Matka Boża, Św. Jan, Św. Maria Magdalena i święte kobiety jerozolimskie pozostały przy Nim, modląc się na zadośćuczynienie za niesprawiedliwości, jakie na Niego spadły. Czy będziesz naśladować Matkę Bożą? Kościół katolicki kiedyś już zmienił świat; może udać się nam to ponownie, ponieważ w Fatimie Matka Boża obiecała: „W końcu moje Niepokalane Serce zatriumfuje”.

Podsumowując, jeśli nie uda Ci się zapobiec publicznemu bluźnierstwu, to przynajmniej postaraj się o Różaniec publiczny w intencji zadośćuczynienia za ten grzech przed miejscem, do którego ma do niego dojść.

Wesprzyj naszą petycję „PRECZ Z SATANIZMEM! Odwołać bluźnierczy spęd!” darowizną.

Twoja darowizna zostanie wykorzystana w sposób odpowiedzialny:

• Na organizację kampanii ulicznej w Aleksandrowie Łódzkim w dniu festiwalu.

• Dzięki płatnym reklamom w mediach społecznościowych docieramy do bardzo szerokiego grona i zdobywamy nowe podpisy pod petycją.

• W wielu miastach w Polsce organizujemy Różańce publiczne, podczas których rozdajemy ulotki z informacjami o petycji.

Ks. prof. Guz oskarżony o „mowę nienawiści”. Oskarża loża B’nai B’rith…


Jerzy Kwaśniewski Ordo Iuris <kontakt@ordoiuris.pl>

Fragment

Na czym polega „zbrodnia” ks. prof. Guza?

Czas, bym przedstawił Panu fakty dotyczące sprawy ks. prof. Guza. Będzie to lista konkretna i pozbawiona jakichkolwiek ocen. Każde dodane słowo może bowiem zostać wyrwane z kontekstu i może stać się wodą na młyn oskarżycieli.

Zatem:

  1. 26 maja 2018 roku ks. prof. Tadeusz Guz wygłosił wykład pod tytułem „Jak Pan Bóg dopełni historii zbawienia”. Wykład odbył się w Domu Pielgrzyma „AMICUS” przy sanktuarium św. St. Kostki w Warszawie, gdzie znajduje się grób i muzeum bł. ks. Jerzego Popiełuszki.
  2. Wykład był połączony z promocją wydanej przez Wydawnictwo Sióstr Loretanek książki „Zbawienie bierze swój początek od Żydów”, autorstwa nawróconego na katolicyzm amerykańskiego Żyda Roya H. Schoemana. Autor książki opisuje judaizm jako ważny etap historii zbawienia oraz uznaje, że znajduje on dopełnienie w chrześcijaństwie. Ponadto, autor dowodzi (ukazując choćby korzenie nazistowskiego antysemityzmu), że na przestrzeni dziejów ataki na Żydów i judaizm zakorzenione były nie w chrześcijaństwie, lecz w siłach z natury antychrześcijańskich.
  3. Na zakończenie długiego wykładu, ks. prof. Tadeusz Guz dygresyjnie rozważał źródła antysemityzmu arabskiego i europejskiego, przywołując okoliczność, że sądy I Rzeczpospolitej prawomocnie skazywały Żydów „za mordy rytualne”. To ten fragment stał się istotą oskarżeń, był badany przez prokuraturę i Rzecznika Dyscyplinarnego KUL. Abstrahując nawet od historycznych ocen, w słowach kapłana nie było w ogóle nawoływania do niechęci czy nienawiści, a wykład zakończył się zachętą do wspólnej modlitwy słowami świętej Edyty Stein, nawróconej na katolicyzm Żydówki, zamordowanej przez niemieckich oprawców w Auschwitz.
  4. Gdy, po umieszczeniu przez organizatorów wykładu na YouTube, współprzewodniczący Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów domagali się od KUL ukarania ks. prof. Tadeusza Guza za jego rzekomy antysemityzm i szerzenie nienawiści, ksiądz profesor odpisał obszernie na stawiane zarzuty. Wskazał przy tym, że:
    1. „dogłębne zbadanie przedmiotowych faktów historycznych w duchu prawdy służy przede wszystkim rzetelnej odpowiedzi na nienaukowe antysemickie stereotypy”;
    2. w swojej dotychczasowej pracy naukowej wielokrotnie bronił godności Żydów, w szczególności wobec antysemickich pism Marcina Lutra czy Georga Hegla;
    3. sprawy mordów rytualnych podejmowane były tak przez współczesnych publicystów, jak i przez współczesnych historyków, a pisali o nich prof. Ariel Toaff z Uniwersytetu Bar-Ilan w Izraelu czy… ojciec postmodernizmu, pisarz i erudyta Umberto Eco, broniący prof. Toaffa w eseju z 2007 roku.
  5. prof. Tadeusz Guz w Liście Otwartym zaprosił wszystkich, którzy żądali dla niego surowych kar, do naukowej i publicznej debaty. Zapowiedział przy tym gotowość zmiany swej oceny faktów, jeżeli doprowadzą do tego argumenty przeciwników. Odpowiedź ze strony oskarżycieli nigdy nie nadeszła. 

Na tym etapie inicjatywę w ściganiu ks. prof. Tadeusza Guza przejęło „Żydowskie Stowarzyszenie B’nai B’rith w Rzeczypospolitej Polskiej”, znana organizacja społeczna, której loże zakładane są w wielu krajach świata.

Polska gałąź organizacji nie ma jednak dobrej prasy ani wyczucia w krajowej debacie publicznej. Dała się poznać w 2021 roku obroną autorów kontrowersyjnego opracowania „Dalej jest noc. Losy Żydów w wybranych powiatach okupowanej Polski” Barbary Engelking i Jana Grabowskiego. Stowarzyszenie B’nai B’rith wydało wówczas specjalne oświadczenie, w którym nazwało autorów książki, szeroko krytykowanych za nierzetelność, „wybitnymi badaczami”.

Na marginesie trzeba dodać, że Żydowskie Stowarzyszenie B’nai B’rith w tym samym oświadczeniu twierdziło, że „prawda o tym, że podczas nazistowskiej okupacji Polacy byli jak inne narody – jedni ratowali Żydów, a drudzy, o wiele liczniejsi, wydawali – nie dotarła jeszcze do polskich umysłów i polskich dusz”. Pozwolę sobie na komentarz, że gdyby oskarżenie ks. prof. Tadeusza Guza o „mowę nienawiści” miało być dopuszczalne, to kontrowersyjne, historyczne poglądy oskarżycieli z B’nai B’rith także byłyby zagrożone procesem. Wolność słowa chroni w tej sprawie zatem obie strony…

Nie ulega wątpliwości, że subsydiarny akt oskarżenia sporządzony na zlecenie Stowarzyszenia B’nai B’rith ma na celu wywołanie krajowej i międzynarodowej afery, w której Polska ponownie byłaby przedstawiana jako ojczyzna antysemityzmu, akceptująca nawoływanie do nienawiści, a sam antysemityzm zostałby ponownie, nierzetelnie „sklejony” z Kościołem Katolickim, z wiarą i chrześcijańską tożsamością.

Realizacja tego celu ani nie odpowiada prawdzie o tysiącletniej współegzystencji Polaków i Żydów, ani nie służy dialogowi i współpracy w duchu zrozumienia i wzajemnego szacunku. Jedynym beneficjentem niszczycielskiego zamieszania byłaby sama organizacja oskarżyciela, która po wywołaniu tornada zarzutów przedstawiałaby samą siebie jako jedynego obrońcę godności społeczności żydowskiej.

Broniąc ks. prof. Tadeusza Guza, bronimy więc polskiej debaty publicznej przed stoczeniem się w emocjonalny wir wzajemnych, często nierzetelnych oskarżeń i pomówień. Obalenie oskarżeń sformułowanych wobec kapłana i naukowca to ważny krok na drodze ku promocji racjonalności i poszanowania dla argumentów.

Wiem, że z pomocą naszych Przyjaciół i Darczyńców będzie to możliwe.

Walka z tzw. „mową nienawiści” narzędziem ideologicznej cenzury

Ale ta sprawa może być tylko początkiem prawdziwej ideologicznej i politycznej cenzury w Polsce, która marzy się dziś przedstawicielom rządu Donalda Tuska.

W rządzie trwają właśnie prace nad projektem ustawy przewidującym ściganie z urzędu przez prokuratorów w całym kraju za „nawoływania do nienawiści” ze względu na „orientację seksualną lub tożsamość płciową” oraz „znieważania grup ludności albo poszczególnych osób z powodu ich (…) orientacji seksualnej lub tożsamości płciowej”. Nowe przestępstwo ma być zagrożone „karą pozbawienia wolności do lat 3”.

Możemy się domyślać, że służby i prokuratura będą musiały interpretować powyższe nieprecyzyjne określenia – które nie są w ustawie definiowane – zgodnie z wykładnią genderystów. W praktyce więc dojdzie do realizacji postulatu radykałów wzywających do zaprowadzenia cenzury w imię walki z „mową nienawiści”. W rezultacie ludzie, którzy zwracają uwagę na absurdy i szkodliwość politycznej agendy lobby LGBT, będą karani jako „podżegacze do nienawiści”.

Na szybkie zmiany w prawie naciskają organizacje aktywistów LGBT. W lipcu w Ministerstwie Sprawiedliwości wiceminister Maria Ejchart gościła przedstawicieli Kampanii Przeciw Homofobii. W oficjalnym komunikacie opublikowanym po spotkaniu czytamy, że jednym z poruszonych tematów była „nowelizacja Kodeksu karnego w zakresie przestępstw z nienawiści i mowy nienawiści”.

Występując w obronie wolności słowa, przekazaliśmy posłom stanowisko, w którym omówiliśmy wątpliwości prawne związane z rządowym projektem zmian w Kodeksie karnym. Wykazaliśmy w nim, że projekt budzi poważne wątpliwości pod kątem zgodności z art. 54 ust. 1, który „każdemu zapewnia wolność wyrażania swoich poglądów”. 

Opublikowaliśmy także komentarz prawny poświęcony projektowi irlandzkiej ustawy dotyczącej penalizacji „mowy nienawiści”. Przewiduje on wdrożenie ideologicznych przepisów odnoszących się do ideologii gender. W myśl projektu termin „gender” ma być jedną z przesłanek dyskryminacyjnych mających warunkować odpowiedzialność karną za przestępstwa z nienawiści. Pod tym ideologicznie nacechowanym pojęciem kryją się subiektywne odczucia określonych osób, wyrażające ich „preferencje seksualne” czy „tożsamość płciową”. Irlandzki projekt jest bardziej rygorystyczny od polskiego, gdyż jego autorzy domagają się karania „nienawistników” nie 3, a 5 latami więzienia.

Nie czekając na to, aż projekt ustawy trafi pod obrady parlamentu, w czerwcu minister Adam Bodnar powołał zespół doradców ds. przeciwdziałania mowie nienawiści i przestępstwom motywowanym uprzedzeniami, którego celem jest „przygotowanie założeń systemowej, kompleksowej i szczegółowej strategii przeciwdziałania takim zachowaniom i ich karania”. Możliwe zatem, że uderzenie w wolność słowa zacznie się jeszcze przed przyjęciem projektu ustawy. Jeśli tak się stanie, nasi prawnicy będą bronić ofiar ideologicznej cenzury. 

Czym jest „mowa nienawiści”?

Aby uświadomić naszym rodakom zagrożenia związane z walką z „mową nienawiści”, wydaliśmy książkę „MOWA NIENAWIŚCI – koń trojański rewolucji kulturowej”, autorstwa adw. Rafała Dorosińskiego, członka Zarządu Instytutu Ordo Iuris, która w przystępny sposób wyjaśnia genezę koncepcji „mowy nienawiści”, jej znaczenie oraz omawia konkretne przykłady ofiar ideologicznej cenzury zaprowadzanej w krajach zachodnich w imię walki z „mową nienawiści”.

W książce przypominamy, że pierwszymi inicjatorami walki z „mową nienawiści” byli sowieccy dyplomaci, którzy gorąco nawoływali, aby wpisać do międzynarodowych traktatów zakaz propagowania „nienawiści” oraz „faszyzmu”. Tego typu nieprecyzyjne zapisy w zamyśle komunistów miały posłużyć do walki z politycznymi wrogami komunizmu. Pomysł został podchwycony i przejęty przez zachodnich marksistów z nurtu critical race theory, którzy ukształtowali koncepcję „mowy nienawiści” w funkcjonującej obecnie postaci. Wzorcowy schemat jej zastosowania stworzył w eseju „Tolerancja represywna” Herbert Marcuse, który zaproponował, aby w ramach walki z nietolerancją cenzurować i dyskryminować wszystko, co jest niezgodne z doktryną marksistowską. W praktyce sprowadza się do „nietolerancji wobec ruchów prawicowych i tolerancji wobec ruchów lewicowych”

W książce zwracamy także uwagę na to, że „mowa nienawiści” nie posiada jasnej i precyzyjnej definicji, co przekłada się na zamęt pojęciowy. Jest to bardzo wygodne dla ludzi wzywających do walki z „mową nienawiści”, którzy dzięki temu mają niemal nieograniczoną możliwość jej wykorzystywania. W rezultacie, nikt nigdy i w żadnej sytuacji nie może być pewien, czy jego wypowiedź nie zostanie kiedyś uznana za przejaw „mowy nienawiści”. 

Omawiając historie ofiar walki z „mową nienawiści”, piszemy między innymi o hiszpańskim nauczycielu biologii w publicznej szkole średniej, którego zawieszono w obowiązkach z powodu rzekomej homofobii, gdyż nauczał, że istnieją tylko dwie płcie: męska i żeńska. 

W tym samym państwie prorodzinna stacja telewizyjna została w ramach walki z „mową nienawiści” ukarana grzywną w wysokości 100 tys. euro za emisję prorodzinnych spotów, w których ujęcia z marszów LGBT zostały zestawione z pytaniami: „Czy chcesz takiego właśnie społeczeństwa?”, „Duma… z czego?”. Opisujemy też przypadek szwajcarskiego biskupa, wobec którego wszczęto postępowanie za cytowanie Biblii podczas debaty na temat małżeństwa i rodziny. Z kolei brytyjski polityk kandydujący do Parlamentu Europejskiego został aresztowany tylko za to, że cytował krytyczny wobec islamu fragment książki… Winstona Churchilla.

Dwie tony marihuany skonfiskowane na żaglówce; tony metamfetaminy w arbuzach, selerach, bananach, awokado i serze gouda.

Dwie tony marihuany skonfiskowane na żaglówce, 2 tony metamfetaminy w arbuzach

23.08.2024 dwie-tony-marihuany-skonfiskowane-na-zaglowce

Arbuzy. Znajdź metamfetaminę.

Dwie tony marihuany skonfiskowano w Cherbourgu na żaglówce pływającej pod norweską banderą. Prokuratura mówi o znalezieniu tzw. „marokańskich walizek”, czyli paczek ze stemplem „Hermès”. Zatrzymano dwóch mężczyzn w wieku 41 i 56 lat, posiadających obywatelstwo norweskie.

Wizyta 14-metrowego jachtu wycieczkowego w małym porcie w Cherbourgu zakończyła się odwiedzinami celników, którzy odkryli 56 marokańskich paczek „typu walizkowego”, zawierających łącznie 2,114 kg żywicy konopnej.

„Biorąc pod uwagę ilość skonfiskowanego produktu i zastosowaną metodę działania, sprawa ma wymiar międzynarodowy” – stwierdziła prokuratura w Cherbourgu i przekazała sprawę do prokuratury wyspecjalizowanej w jurysdykcji międzyregionalnej w Rennes.

Podobnie pod drugiej stronie Atlantyku. W Stanach Zjednoczonych skonfiskowano dwie tony metamfetaminy ukryte w arbuzach. Amerykańscy celnicy, którzy zatrzymali ciężarówkę na granicy amerykańsko-meksykańskiej, szacują wartość swojego połowu na równowartość ponad pięciu milionów euro.

To dość oryginalna próba ukrycia narkotyków. Jednak celnicy z Otay Mesa (Kalifornia) nie dali się zwieść i przechwycili ciężarówkę jadącą z Meksyku z arbuzami. Ładunek zawierał upodobnione do tych owoców pakunki pomalowane w dwa odcienie zieleni i podobne do owoców.

Celnicy znaleźli 1220 fałszywych arbuzów wypełnionych dwiema tonami metamfetaminy. To kolejny przemyt tego rodzaju. Tydzień wcześniej funkcjonariusze na tym samym przejściu granicznym odkryli w dostawie selera prawie 300 kilogramów metamfetaminy. Łączna wartość dwóch konfiskat dokonanych przez celników wynosi sześć milionów dolarów (5,4 miliona euro).

Do tej pory przemytnicy ładowali towar głównie do transportu bananów. Ostatnio przerzucają się jednak na inne produkty. W USA odkrywano ostatnio narkotyki w transportach awokado i sera gouda. Meksykańskie kartele narkotykowe należą do największych dostawców metamfetaminy do Stanów Zjednoczonych.

Kiedy myślisz, że głupiej się nie da. Feministra Sara: „Kryzys klimatyczny ma kobiecą twarz”

Kiedy myślisz, że głupiej się nie da. Feministra Sara: „Kryzys klimatyczny ma kobiecą twarz”

22.08.2024 kiedy-myslisz-ze-glupiej-sie-nie-da

Urszula Zielińska.
Urszula Zielińska. / Fot. PAP

Kobiety noszą wodę, mają alergie, zajmują się starszymi rodzicami, a w wszystko to „przez te nawozy śtuczne” zaśpiewałby zapewne kiedyś Grześkowiak z Silnej Grupy pod Wezwaniem. Dzisiaj tym stylu „śpiewa ministra” klimatu Urszula (Sara) Zielińska odpytywana przez równie „rozumną” red. Aleksandrę Pawlicką.

Furorę w internecie robi dyskusja „Czy klimat ma płeć?“ w TVP Info, gdzie „gościnią” była wiceminister Zielińska. Po pytaniu – „czy pani zdaniem klimat i ekologia mają twarz kobiety, mają płeć?” – można było usłyszeć, że „często zmiany klimatu wywołują kryzysy, które dotykają kobiet bardziej, niż mężczyzn. Zwłaszcza w krajach mniej rozwiniętych, w których to kobiety są tymi, które zaopatrują rodzinę w żywność, noszą wodę, bardzo często ten kryzys klimatyczny ma kobietą twarz, tak”.

Red. Pawlicka poszła za ciosem i tokowała dalej – „bo kobiety płacą wyższą cenę. Na przykład, kiedy są te wszystkie dramaty ekologiczne, kiedy są katastrofy ekologiczne to kobiety…”, a „wiceministra” dokończyła: „Kiedy dzieci trzeba umawiać i wozić do lekarza, bo nagle mają astmę, albo mają jakieś alergie, a do tej pory nie miały i trzeba szukać przyczyny, dlaczego. Często to się właśnie wiąże ze środowiskowymi zanieczyszczeniami, z powietrzem, z tym co dzieci wdychają na podwórku i to często właśnie kobiety zajmują się tym. Często kobiety zajmują się starszymi rodzicami, którzy cierpią na różnego rodzaju schorzenia związane właśnie z zanieczyszczeniem środowiska”.

Pogaduszki tych pań na antenie TV publicznej trudno komentować. Mieszanie „postępowego” feminizmu, ekologizmu i innych niedorzeczności, przynosi efekt dość porażający. Rozum cierpi, zdrowy rozsądek się buntuje, a pogadanki „ministry” mogą doprowadzać do rozpaczy niejednego internautę. Dodajmy, że ta pani jest „współprzewodniczącą” Partii Zieloni.

Koalicyjny rząd wydaje się wyjątkowo niekompetentny. Dodajmy, że w tym samym czasie wiceminister sprawiedliwości (!!!!) z Lewicy podał się do dymisji, bo „nie wiedział”, że za prywatny wyjazd na zagraniczne wczasy nie powinien płacić z pieniędzy publicznych… W tym przypadku też nie wiadomo jakie „kompetencje” pomogły w jego nominacji do rządu i to akurat do takiego resortu…

==================

Filmiki z tymi idiotkami – w oryginale. I jakieś komentarze. Jeszcze ludzie maja siły… MD

======================

mail:

To ta pisze:

Przegonimy mrok. Przegonimy całe zło:

Jest nas w Polsce 38… procent

Jest nas 38… procent

Autor: AlterCabrio , 21 sierpnia 2024

Jeżeli spojrzymy przez pryzmat tożsamości narodowej, opartej na metodzie autoindentyfikacyjno – interesowej, czyli czy utożsamiamy się, czy identyfikujemy się z narodem polskim i czy interes narodu polskiego i państwa polskiego, czyli Polski naszej ojczyzny, stawiamy ponad interesami innych kategorii geopolitycznych, to widzimy że maksymalnie możemy mówić w sytuacji współczesnej Polski, to naród polski to 38 procent osób.

Zatem jest to bardzo smutny wniosek z tych badań, bo pokazuje, że nasza ojczyzna może iść w bardzo złą stronę. Bowiem jeżeli obywatele polscy stawiają jako najwyższą swoją wartość powodzenie innego państwa, czy powodzenie ludzkości, czy Unii Europejskiej, to nie będą na piedestale stawiali powodzenia swojej ojczyzny, a powodzenie ojczyzny, miłość ojczyzny jest kluczowym paradygmatem…

−∗−

W świetle badań coraz więcej Polaków nie czuje się Polakami – dr Katarzyna Obłąkowska

https://youtube.com/watch?v=TmSUMdWMw8U%3Fsi%3Dlx_YdPV1DAyH0SNQ

−∗−

O autorze: AlterCabrio

If you don’t know what freedom is, better figure it out now!

2 komentarze

  1. kolejarz 22 sierpnia 2024
  2. Jednym ze sposobów przyznawania się do narodowości polskiej, jest wywieszenie flagi w barwach państwowych na swojej nieruchomości zamieszkiwanej. Rozglądam się i widzę…ciemny las.
  3. Piko 22 sierpnia 2024
  4. Zapomniałem kto przedstawił prosty i oddający istotę podział społeczności w RP:
    mamy naród, nienaród i antynaród. Uważam, że 38% narodu jest mocno przeszacowane.

How bad are hate speech laws in the UK? Saying „it’s OK to be white” can result in a harsher sentence than child pornography.

Aaron Sibarium @aaronsibarium

How bad are hate speech laws in the UK? Saying „it’s OK to be white” can result in a harsher sentence than child pornography.

@abigailandwords found numerous cases in which UK judges jailed thought criminals while letting actual criminals off the hook. The list is shocking.

Zdjęcie

12,4 mln Wyświetlenia