Płocczanie uczcili 104. rocznicę Obrony Płocka przed bolszewikami

Było pięknie i patriotycznie! Pamiętali o obrońcach Płocka [ZDJĘCIA]

Opublikowano: ndz, 18 sie 2024 22:54
Autor: mars

Było pięknie i patriotycznie! Pamiętali o obrońcach Płocka [ZDJĘCIA] - Zdjęcie główne

Zobacz
galerię
76

Wiadomości Najpierw było zwycięstwo piłkarzy Wisły Płock, a po nim przemarsz kibiców ze stadionu na most im. Legionów Piłsudskiego.

Wisła Płock piłka nożna kibice płock

W niedzielne popołudnie po dość trudnym meczu pierwszoligowi Nafciarze pokonali Pogoń Siedlce 1:0. Skromnie, ale najważniejszy jest komplet punktów, bo celem jest powrót do ekstraklasy.

Tuż po meczu na Orlen Stadionie była radość, a tuż po niej Stowarzyszenie Sympatyków Wisły Płock zaprosiło do specjalnego pochodu.

– Szanowni, w niedzielę mija 104. rocznica Obrony Płocka przed bolszewikami. Środowisko kibicowskie nie zapomniało o tym wydarzeniu. W związku z rocznicą nasze stowarzyszenie organizuje obchody w kibicowskim stylu. Zapraszamy na plac przed stadionem po meczu z Pogonią Siedlce – zachęcali organizatorzy. 

Pochód ruszył spod stadionu, przeszedł przez centrum miasta i dotarł do mostu im. Legionów Piłsudskiego. Tam kibice uczcili płockich bohaterów.

Było pięknie, patriotycznie i kolorowo.

Obejrzyjcie zdjęcia Bartosza Miecznika i Tomasza Miecznika z niedzielnej uroczystości.

1 z 76

Kibice Wisły uczcili 104. rocznicę Obrony Płocka przed bolszewikami

Fot. Tomasz Miecznik 0

0

Udostępnij

Kibice Wisły uczcili 104. rocznicę Obrony Płocka przed bolszewikami

2 z 76

Fot. Tomasz Miecznik 0

0

Udostępnij

Kibice Wisły uczcili 104. rocznicę Obrony Płocka przed bolszewikami

3 z 76

Fot. Tomasz Miecznik 0

0

Udostępnij

Kibice Wisły uczcili 104. rocznicę Obrony Płocka przed bolszewikami

4 z 76

Fot. Tomasz Miecznik 0

0

Udostępnij

Kibice Wisły uczcili 104. rocznicę Obrony Płocka przed bolszewikami

5 z 76

Fot. Tomasz Miecznik 0

0

Udostępnij

Kibice Wisły uczcili 104. rocznicę Obrony Płocka przed bolszewikami

6 z 76

Fot. Tomasz Miecznik 0

0

Udostępnij

Kibice Wisły uczcili 104. rocznicę Obrony Płocka przed bolszewikami

7 z 76

Fot. Tomasz Miecznik 0

0

Udostępnij

Kibice Wisły uczcili 104. rocznicę Obrony Płocka przed bolszewikami

8 z 76

Fot. Tomasz Miecznik 0

0

Udostępnij

Kibice Wisły uczcili 104. rocznicę Obrony Płocka przed bolszewikami

9 z 76

Fot. Tomasz Miecznik 0

0

Udostępnij

Kibice Wisły uczcili 104. rocznicę Obrony Płocka przed bolszewikami

10 z 76

Fot. Tomasz Miecznik 0

0

Udostępnij

Kibice Wisły uczcili 104. rocznicę Obrony Płocka przed bolszewikami

11 z 76

Fot. Tomasz Miecznik 0

0

Udostępnij

Kibice Wisły uczcili 104. rocznicę Obrony Płocka przed bolszewikami

12 z 76

Fot. Tomasz Miecznik 0

0

Udostępnij

Kibice Wisły uczcili 104. rocznicę Obrony Płocka przed bolszewikami

13 z 76

Fot. Tomasz Miecznik 0

0

Udostępnij

Kibice Wisły uczcili 104. rocznicę Obrony Płocka przed bolszewikami

14 z 76

Fot. Tomasz Miecznik 0

0

Udostępnij

Kibice Wisły uczcili 104. rocznicę Obrony Płocka przed bolszewikami

15 z 76

Fot. Tomasz Miecznik 0

0

Udostępnij

Kibice Wisły uczcili 104. rocznicę Obrony Płocka przed bolszewikami

16 z 76

Fot. Tomasz Miecznik 0

0

Udostępnij

Kibice Wisły uczcili 104. rocznicę Obrony Płocka przed bolszewikami

17 z 76

Fot. Tomasz Miecznik 0

0

Udostępnij

Kibice Wisły uczcili 104. rocznicę Obrony Płocka przed bolszewikami

18 z 76

Fot. Tomasz Miecznik 0

0

Udostępnij

Kibice Wisły uczcili 104. rocznicę Obrony Płocka przed bolszewikami

19 z 76

Fot. Tomasz Miecznik 0

0

Udostępnij

Kibice Wisły uczcili 104. rocznicę Obrony Płocka przed bolszewikami

20 z 76

Fot. Tomasz Miecznik 0

0

Udostępnij

Kibice Wisły uczcili 104. rocznicę Obrony Płocka przed bolszewikami

21 z 76

Fot. Tomasz Miecznik 0

0

Udostępnij

Kibice Wisły uczcili 104. rocznicę Obrony Płocka przed bolszewikami

22 z 76

Fot. Tomasz Miecznik 0

0

Udostępnij

Kibice Wisły uczcili 104. rocznicę Obrony Płocka przed bolszewikami

23 z 76

Fot. Tomasz Miecznik 0

0

Udostępnij

Kibice Wisły uczcili 104. rocznicę Obrony Płocka przed bolszewikami

24 z 76

Fot. Tomasz Miecznik 0

0

Udostępnij

Kibice Wisły uczcili 104. rocznicę Obrony Płocka przed bolszewikami

25 z 76

Fot. Tomasz Miecznik 0

0

Udostępnij

Kibice Wisły uczcili 104. rocznicę Obrony Płocka przed bolszewikami

26 z 76

0

0

Udostępnij

27 z 76

Fot. Bartosz Miecznik 0

0

Udostępnij

28 z 76

Fot. Bartosz Miecznik 0

0

Udostępnij

29 z 76

0

0

Udostępnij

30 z 76

0

0

Udostępnij

31 z 76

0

0

Udostępnij

32 z 76

0

0

Udostępnij

33 z 76

0

0

Udostępnij

34 z 76

0

0

Udostępnij

35 z 76

0

0

Udostępnij

36 z 76

0

0

Udostępnij

37 z 76

0

0

Udostępnij

38 z 76

0

0

Udostępnij

39 z 76

0

0

Udostępnij

40 z 76

0

0

Udostępnij

41 z 76

0

0

Udostępnij

42 z 76

0

0

Udostępnij

43 z 76

0

0

Udostępnij

44 z 76

0

0

Udostępnij

45 z 76

0

0

Udostępnij

46 z 76

0

0

Udostępnij

47 z 76

0

0

Udostępnij

48 z 76

0

0

Udostępnij

49 z 76

0

0

Udostępnij

50 z 76

0

0

Udostępnij

51 z 76

0

0

Udostępnij

52 z 76

0

0

Udostępnij

53 z 76

0

0

Udostępnij

54 z 76

0

0

Udostępnij

55 z 76

0

0

Udostępnij

56 z 76

0

0

Udostępnij

57 z 76

0

0

Udostępnij

58 z 76

0

0

Udostępnij

59 z 76

0

0

Udostępnij

60 z 76

0

0

Udostępnij

61 z 76

0

0

Udostępnij

62 z 76

0

0

Udostępnij

63 z 76

0

0

Udostępnij

64 z 76

0

0

Udostępnij

65 z 76

0

0

Udostępnij

66 z 76

0

0

Udostępnij

67 z 76

0

0

Udostępnij

68 z 76

0

0

Udostępnij

69 z 76

0

0

Udostępnij

70 z 76

0

0

Udostępnij

71 z 76

0

0

0

Udostępnij

74 z 76

0

0

Udostępnij

75 z 76

0

0

Udostępnij

76 z 76

Fot. Bartosz Miecznik

Prof. Leszek Marks o zmianach klimatu: Jeżeli ktoś jest czynny zawodowo, to nie może prawdy ujawniać

Prof. Marks o zmianach klimatu: Jeżeli ktoś jest czynny zawodowo, to nie może tego ujawniać

18.08.2024 Jakub Zgierski o-zmianach-klimatu-czynny-zawodowo-to-nie-moze-ujawniac

Prof. Leszek Marks
Prof. Leszek Marks. / foto: screen YouTube: Radio WNET

Czy tzw. konsensus naukowy w sprawie globalnego ocieplenia to fikcja, a badacze boją się podważać mainstreamową narrację o zbliżającej się katastrofie klimatycznej? O tym z prof. Leszkiem Marksem, byłym szefem Państwowego Instytutu Geologicznego i emerytowanym wykładowcą geologii na Uniwersytecie Warszawskim, rozmawia redaktor „Najwyższego Czasu!” Jakub Zgierski.

Jakub Zgierski: – Nawiążę do głośnej sprawy z kwietnia tego roku. Państwowy Instytut Geologiczny (PIG-PIB) podał wówczas informację odnośnie wpływu człowieka na klimat. Chodzi oczywiście o globalne ocieplenie. To była narracja podważająca tzw. konsensus naukowy w tej kwestii. Później PIG się z tego wycofał, a m.in. Pan padł ofiarą zmasowanej krytyki. Jak to wyglądało od środka? Jakby mógł Pan zdradzić kulisy tej sprawy.

Prof. Leszek Marks: – Wyglądało to w ten sposób, że odbywały się wówczas Dni Ziemi. Jestem emerytowanym profesorem Państwowego Instytutu Geologicznego, ale zwrócono się do mnie z prośbą o przygotowanie odpowiedniej informacji, ponieważ wiadomo było, że od lat zajmuję się zagadnieniami klimatu. Zresztą geologia – praktycznie rzecz biorąc – bazuje na zmianach klimatu, nie tylko w ostatnim czasie, ale w ogóle od początku istnienia Ziemi. Można powiedzieć, że historia Ziemi jest w pewnym sensie historią klimatu. Wobec tego zwrócono się do mnie, abym przygotował materiały do depeszy, którą miałaby przedstawić Polska Agencja Prasowa (PAP). Mogłyby z tego później skorzystać różne redakcje. Przygotowałem te materiały i zostały one zaakceptowane, a później wysłane do PAP. O ile ja zrobiłem to w formie bardziej zwartego tekstu, to PAP przeredagował całość i opublikował w formie bardziej przejrzystej. To korzystnie wpłynęło na odbiór, bo pewne myśli zawarte w tekście zostały wyraźnie od siebie oddzielone. Na końcu została jeszcze dołożona część dotycząca geochemii gleb, która nie była przygotowana przeze mnie.

Wydźwięk mojego tekstu był nie tyle przeciw ogólnej narracji dotyczącej ocieplenia, ile redukował rolę człowieka, który miałby wyłącznie wpływać na zmiany klimatu teraz i w przyszłości. Na początku zareagowały różne gremia propagujące wyłączność wpływu działalności człowieka na współczesne ocieplenie oraz Ministerstwo Klimatu i Środowiska. Następnego dnia na stronie Instytutu pojawił się komunikat w zasadzie potwierdzający to, co zostało zawarte w depeszy PAP. Może troszkę wyłagodzono temat, ale generalnie główny wydźwięk był mniej więcej podobny. Po paru godzinach ten komunikat został zastąpiony kolejnym, którego treść już była diametralnie inna, co wskazuje na to, że nie został on opracowany przez pracowników Instytutu. Generalnie rzecz ujmując, muszę powiedzieć, że dostałem po tym wszystkim dużo wyrazów wsparcia, przede wszystkim ze strony geologów. Mogę oszacować, że mniej więcej 3/4 tego środowiska podziela moje poglądy. Ponadto dotarło do mnie wiele słów wsparcia od innych osób zarówno z kraju, jak i zagranicy, także od moich dawnych studentów sprzed wielu lat, co sprawiło mi dużą przyjemność. Potem miałem okazję podzielić się swoimi poglądami na temat zmian klimatu w licznych wywiadach dla telewizji, radia i prasy.

Alternatywne podejście do zmian klimatu od tej niby powszechnie akceptowanej koncepcji globalnego ocieplenia antropogenicznego jest potrzebne. Nauka rozwija się tylko wówczas, gdy rozmawiamy i dyskutujemy swobodnie, spierając się na argumenty, a nie wtedy, kiedy dopuszczalna jest tylko jedna, arbitralnie przyjęta koncepcja. Takie czasy już mieliśmy, doskonale je pamiętam i wiem, jak to wyglądało, gdy o pewnych rzeczach mówiło się tylko prywatnie, a nie publicznie. To był chory system, niedopuszczalny w państwie demokratycznym.

Można powiedzieć, że doszło do pewnej samokrytyki ze strony Instytutu. Ponadto w przestrzeni medialnej pojawiły się stwierdzenia, że to były informacje sprzeczne z ustaleniami nauki, jakieś spekulacje naukowe autora tekstu. Co więcej, fizyk i popularyzator nauki Tomasz Rożek uznał, że przez ten tekst pogłębi się podważanie wyników badań o zmianach klimatu. Czyli wszystko przez Pana.

Na pewno nie wszystko przeze mnie. W różnych krajach europejskich mam wielu znajomych i przyjaciół, którzy – generalnie rzecz biorąc – mają te same poglądy na przyczyny współczesnych zmian klimatu. Ale, jeżeli ktoś jest nadal czynny zawodowo, to nie może tego otwarcie ujawniać, bo wtedy najczęściej wiążą się z tym jakieś reperkusje.

Na antenie Radia Wnet stwierdził Pan wprost, że „naukowcy nie podejmują nieskrępowanej dyskusji o klimacie, bo boją się utracić granty”. Czyli nawet jeżeli ktoś się nie zgadza w środowisku naukowców, to lepiej się nie wychylać, bo nie będzie grantów, wyrzucą z uczelni albo pojawią się inne negatywne konsekwencje, tak?

Jeśli ktoś pełni funkcję dyrektora instytutu, kierownika zakładu albo dziekana wydziału, a wystąpi z takimi poglądami, to może się to odbić na jednostce, za którą jest odpowiedzialny. Konformizm takich ludzi można zrozumieć, bo oni czują się odpowiedzialni nie tylko za siebie, ale i za cały zespół.

A jak jest z tym konsensusem, że niby 99 proc. naukowców zgadza się co do globalnego ocieplenia? Większość z tych 99 proc. to są konformiści, którzy się boją i po prostu się pod tym podpisują?

Warto zobaczyć, jakiej profesji są to osoby – jaki dorobek w zakresie zmian klimatu mają ludzie, którzy wypowiadają się w tej kwestii w sposób rygorystyczny i jednoznaczny. Jak widzę w telewizji wypowiedzi tzw. ekspertów klimatycznych, to sprawdzam, jakie oni mają wykształcenie. Okazuje się, że wielu z nich nigdy nie zajmowało się klimatem. To często między innymi filozofowie, socjologowie, historycy, a więc osoby, które co prawda mogą się wypowiadać – mamy wolność słowa – ale nie są to profesjonaliści. Ten tzw. konsensus klimatyczny jest po prostu dosyć atrakcyjny, w wielu przypadkach także finansowo.

Na czym się właściwie zasadza ten cały konsensus? Cały czas pojawia się przekaz, że przeważająca większość tak twierdzi, więc ten 1proc. to jest – tak potocznie mówiąc – jakaś szuria.

Nie wiadomo, w jaki sposób ten 1 proc. został wyliczony. Sięgając do raportów Międzyrządowego Panelu ds. Zmian Klimatu (IPCC), opracowywanych i publikowanych co kilka lat, trzeba przyznać, że jest w nich dużo dobrej, pełnej wiedzy naukowej, ale to dotyczy raportów grup roboczych, z których każdy może mieć nawet ponad tysiąc stron. Tam jest dużo wartościowego materiału napisanego przez naukowców, jednak większość ludzi propagujących tzw. konsensus klimatyczny zaznajamia się jedynie ze streszczeniem technicznym dla polityków, o objętości zwykle stu kilkudziesięciu stron, które jest przygotowywane przede wszystkim przez polityków. W nauce, a zwłaszcza w naukach doświadczalnych i przyrodniczych, wiarygodność koncepcji czy hipotez określamy w procentach prawdopodobieństwa oraz zawsze podajemy zakres niepewności. Do tego służą metody statystyczne, którymi się to określa, np. coś jest wiarygodne na 60 proc. Natomiast w tych streszczeniach technicznych IPCC wiarygodność i prawdopodobieństwo nie są określane z użyciem jakiejkolwiek metodologii, tylko jest to przegłosowywane w ograniczonym zespole, w którym na ogół nie ma specjalistów w temacie głosowania. Nie ma to nic wspólnego z metodami stosowanymi w nauce.

Jeżeli większość osób z tej organizacji coś twierdzi, to oni to po prostu przegłosowują, tak?

Tak, jeśli chodzi o te streszczenia techniczne. Wnioski w nich przedstawione często są niezgodne z materiałami zawartymi w raportach grup roboczych, które zwykle (nie zawsze) opierają się na wiarygodnych źródłach i zostały opracowane w większości przez fachowców. Znam niektórych naukowców, którzy przygotowywali fragmenty raportów grup roboczych, i często są to specjaliści o wysokim prestiżu naukowym.

Czyli naukowcy swoje, a politycy swoje?

Wyciągane wnioski są ukierunkowane politycznie. Jeśli sięgnie się do raportów grup roboczych, to w wielu przypadkach nie ma tam zwykle prawdopodobieństwa występowania określonych, prognozowanych zjawisk klimatycznych na poziomie 95 proc. czy 90 proc., tylko znacznie mniejsze.

Dziękuję za rozmowę.

Osobom zainteresowanym tą tematyką polecamy książkę prof. Piotra Kowalczaka „Zmiany klimatu. Polityka, ideologia, nauka, fakty”, która jest dostępna do zamówienia w naszej księgarni sklep-niezalezna.pl.

Piotr Stołypin tworzył z Rosji arcydzieło, dlatego zginął w żydowskim zamachu

Piotr Stołypin tworzył z Rosji arcydzieło, dlatego zginął w żydowskim zamachu

Agnieszka Piwar 2024-08-17 piwar/stolypin-tworzyl-z-rosji-arcydzielo-dlatego-zginal-w-zydowskim-zamachu

Sądziłam, że niewiele może mnie już zaskoczyć w temacie żydowskich spisków. Tymczasem znowu przeżyłam wstrząs. Jakiś czas temu otrzymałam od Wydawnictwa 3DOM książkę pt. „Tajemna wojna. Judeo-masoński plan podboju świata”. Dzięki lekturze zrozumiałam jaki jest nadrzędny cel spiskowców. Wbrew obiegowej opinii nie chodzi o pieniądze ani władzę, bo te są jedynie narzędziem.

Autor książki Emanuel Małyński herbu Poraj (1875-1938) uważnie prześledził mechanizmy przejmowania cywilizacji opartej na chrześcijaństwie. Polski hrabia spisał swoje dzieło w dwudziestoleciu międzywojennym XX wieku. Publikacja nie pozostawia wątpliwości: rewolucja francuska i bolszewicka głosiły te same hasła, co dzisiejsi tzw. postępowcy, którzy przygotowali obrazoburcze przedstawienie z okazji tegorocznych Igrzysk Olimpijskich w Paryżu.

Małyński przez trzydzieści lat uważnie obserwował ewolucję ruchu rewolucyjnego na świecie. Przyglądał się także ich działaczom. Jak to możliwe? Odziedziczył pokaźny majątek, dzięki czemu był niezależny i mógł swobodnie podróżować po różnych kontynentach. Przebywał w wielu państwach i poznał mnóstwo wpływowych osób. Do tego wszystkiego posiadał wybitnie analityczny umysł.

Emanuel Małyński

Dobrze urodzony Polak właściwie wykorzystał dane mu talenty. Doskonale rozeznał światowe spiski uknute przez żydowskich wywrotowców. Odkrył trzecie dno historyczne i je zdemaskował. Po śmierci Małyńskiego „Tajemną wojnę” jako współautor uzupełnił i dokończył Léon de Poncins, francuski arystokrata, dziennikarz, eseista i zagorzały antyrewolucjonista.

Francuz napisał o polskim przyjacielu, że „wnioski, do których doszedł w związku kryzysem współczesnego świata, są najbardziej wnikliwe jakie kiedykolwiek sformułowano”. Mimo to, Małyński nie zyskał rozgłosu ani uznania w swoich czasach. Współcześnie również jest przemilczany. W świecie rządzonym przez wyznawców szatańskiego Talmudu, nie ma miejsca na pamięć o człowieku, który nazwał tych kłamców po imieniu.

Mój przekorny charakter nakazuje mi zatem, abym przekazywała dalej fragmenty zapisków dociekliwego hrabiego. To właśnie on „zagłębił metafizyczną istotę ruchu rewolucyjnego” oraz jako pierwszy uchwycił „głęboko żydowską istotę nowoczesnego kapitalizmu i wykazał jego pokrewieństwo z bolszewizmem”.

Omawiana publikacja zawiera analizę wydarzeń, które diametralnie zmieniły Stary Kontynent. Począwszy od rewolucji francuskiej, która dała fałszywą jedność, polegającą na źle pojętej tolerancji oraz niszczeniu korzeni. W XIX wieku kształtował się już „nowy porządek” na żydowską modłę. W efekcie doprowadzono do utraty tożsamości przez Europejczyków.

Wreszcie, nastąpiło najtragiczniejsze w skutkach dla ludzkości wydarzenie. Mowa w rewolucji bolszewickiej w Rosji, która odegrała kluczową rolę w historii wywrotności i do dziś jest pokrętnie przedstawiana.

«Geniusz, który przewodniczy temu globalnemu rozbiorowi, to ten, którego Chrystus nazywa „ojcem kłamstwa”. Kończąc wojnę o stworzenie nowej Wieży Babel, znanej jako Liga Narodów, i różnych organów, które z niej się wywodzą, dzieło Konferencji paryskiej służy jako prolog do światowego spisku XX wieku i jako epilog do spisku XIX wieku» – zauważył hrabia Małyński.

ROZWALIĆ CHRZEŚCIJAŃSKIE IMPERIUM

Dzięki autorowiksiążki „Tajemna wojna. Judeo-masoński plan podboju świata” utwierdziłam się w przekonaniu, że carska Rosja – oparta na Prawosławiu – stanowiła największą przeszkodę dla rozprzestrzeniania się żydowskiego dzieła zniszczenia.

Jakże wielu żydowskich podżegaczy wytresowanych przez „ojca kłamstwa”, tłumaczy konieczność odpalenia socjalistycznej rewolucji uciskiem ludu przez bezdusznych kapitalistów. Tymczasem Małyński nie cackał się z piewcami tych bredni. Punkt po punkcie wykazał, że kapitalizm i bolszewizm to naczynia połączone. Sterowane przez żydów narodziny i rozwój kapitalizmu przemysłowego celowo utorowały drogę sterowanemu przez żydów bolszewizmowi.

Polski hrabia zauważył, że klasa robotnicza staje się najliczniejszą wszędzie tam, gdzie kapitalizm – sprzymierzeniec żydów – dąży do tego, by wszystkie majątki zmienić w kawałki papieru i zdeponować w zjudaizowanych bankach. Generalnie Małyński wykazał w swojej książce, że kapitaliści na obu półkulach sprzymierzyli się z bolszewizmem, ponieważ bez kapitalistycznego wsparcia bolszewizm nigdy by nie powstał i szybko by upadł.

Niektórzy carowie z dynastii Romanowów nie byli jednak tutaj bez winy, bo dali się podejść i rozegrać. Zdaniem autora „Tajemnej wojny” o losie rosyjskiej dynastii i imperium zadecydowały dwa krytyczne momenty.

«Pierwszym z nich był moment, kiedy Aleksander II zdecydował na emancypację chłopów pańszczyźnianych w takich warunkach, że tylko emigracja na Wschód umożliwiłaby przeprowadzenie tejże emancypacji. Drugi moment nastąpił, gdy Aleksander III rozpoczął industrializację swojego imperium i w ten sposób stworzył dwie nowe klasy społeczne, proletariat i kapitalistów, które nagle znalazły się w warunkach gospodarki kolektywnej.»

Za intrygą z instalowaniem kapitalizmu stali oczywiście żydzi, czyhający na swoją ofiarę. Napływ pieniędzy wpompowanych do Rosji – głównie przez inwestorów z Francji – spowodował, że nagle mamona stała się czymś niezbędnym. Niektórzy przedstawiciele wyższych sfer rosyjskich zachłysnęli się luksusem, co oczywiście zaczęło ich gubić. Jak zauważył Małyński, stosunki międzyludzkie przekształciły się w stosunki między wierzycielami i dłużnikami.

«Rosja przestała być więc szachownicą autonomicznych jednostek i indywidualnych wolności. Państwo przybrało postać jednego organizmu ekonomiczno-społecznego. Kraj raz zadłużony musiał zdobyć skuteczną kontrolę nad państwem nie po to, by zwiększyć produkcję zasobów bezpośrednio i rzeczywiście niezbędnych do życia, lecz by wyprodukować elementy składowe kapitału i kredytu, bez których produkcja czegokolwiek wydawała się teraz niemożliwa.»

Głównym powodem nieładu w Rosji był ferment i rozdrażnienie ludu – wynikające z nędzy, bo wielu nie miało już ziemi, która mogłaby ich wykarmić. Mikołaj II Romanow, który zastał ten bajzel po poprzednikach, zwrócił się więc o pomoc do Piotra Stołypina, by uzdrowił sytuację ekonomiczną Rosji i powstrzymał budzącą się rewolucję.

Reformy Stołypina – mianowanego przez cara na premiera i ministra spraw wewnętrznych Rosji – skutecznie powstrzymywały rozprzestrzenianie się największej zarazy w historii ludzkości. Ponadto, zadają kłam wszelkiej maści żydowskim specom od dezinformacji, którzy bezczelnie „usprawiedliwiają” zniszczenie carskiego imperium, jakby biedny lud był tam okrutnie gnębiony.

Od sprzedawców kłamliwej wersji historii roi się w Polsce, Rosji i na świecie aż po dziś dzień. Najwyższy czas definitywnie ich demaskować i wytykać palcami, bo wpełźli dosłownie wszędzie. Nie należy ufać nikomu, kto demonizuje ostatniego cara Rosji i/lub choćby najmniejszym stopniu dopuszcza wokół siebie jakąkolwiek dyskusję „uzasadniającą” carobójstwo czyli rytualny mord na pomazańcu bożym.

WYBITNY NAMIESTNIK CARA

Działania Stołypina, któremu car dał wolną rękę,wytrącają argumenty jakoby Mikołaj II – którego propaganda przedstawia w beznadziejnym świetle – nie zrobił nic konkretnego, aby ocalić Rosję. Było wprost przeciwnie, bo przecież wysłał do ludu najgenialniejszego stratega.

«Stołypin wywodził się ze starego rodu szlacheckiego należącego do wielkiej arystokracji ziemskiej. Od dziecka był przesiąknięty tradycją feudalną. Jego atawistyczne skłonności doprowadziły do tego, że postanowił sięgnąć do przeszłości, która była mu tak droga. Z drugiej strony umysł Stołypina był otwarty na przyszłość: był więc przeciwieństwem tym tych reakcjonistów – w dosłownym tego słowa znaczeniu – którzy swoimi ograniczonymi umysłami wzbraniają się przed wszystkim, co nowe i bezkrytycznie przywiązują się do tego, co przestarzałe, nie wiedząc jak oddzielić ziarno od plew.»

Namiestnik cara Mikołaja II zabrał się do roboty i całkowicie poświęcił dla ratowania kraju. Przyświecał mu konkretny cel: «Rosja nie może stać się gałęzią międzynarodowego biznesu i konsorcjum płynnych transakcji finansowych; ale wręcz przeciwnie, powinna reprezentować czyjeś dziedzictwo i ziemię, wielką ziemię, którą należy dobrze wykorzystać dla dobra jej mieszkańców.»

Jak zaplanował, tak zrobił. Wkrótce po dojściu Piotra Stołypina do władzy, w 1906 roku dekretem carskim uchwalono nowe prawo rolne ustanawiające własność prywatną dla rolników. To na dobry początek.

«Bank agrarny rolników (…) kupował ziemię po niskich kosztach. Dodając te nieruchomości do puli już należących do państwa, bank oddawał je do użytku publicznego i tworzył rezerwę, z której każdy chłop mógł kupić działkę na kredyt, po zadeklarowaniu, że dobrowolnie opuszcza gminę. Chłop musiał tylko zapłacić bankowi sumę, którą dysponował, a skarb carski pokrywał różnicę.»

W ten sposób, w ciągu zaledwie kilku lat europejska Rosja zapełniała się coraz większą liczbą małych, bogatych i szczęśliwych gospodarstw. Działania Stołypina sięgały dalej, gdyż miały też wyraźnie nastawienie na solidarność społeczną. Jednak główną jego ideą, było wykorzystanie dziewiczych ziem wschodniej i azjatyckiej części imperium, aby cała rosyjska gospodarka przybrała formę obiegu zamkniętego.

«Stołypin troszczył się przede wszystkim o rolnictwo, które zapewnia środki do życia i zapobiega zagrożeniu głodu – preludium wszelkich rewolucji. Potem przyszedł czas na usprawnienie szlaków transportowych i komunikacyjnych, które umożliwiały regionom rolniczym zaopatrywanie tych części państwa, które rzadko oświetla słońce; a tym drugim, być może zasobnym w coś innego, zaopatrzenie tych pierwszych w surowce potrzebne do zwiększenia plonów rolnych. Wreszcie pojawiło się górnictwo, z minimalnym przemysłem niezbędnym do zaspokojenia podstawowych potrzeb człowieka i ziemi, bez konieczności wzywania pomocy z zewnątrz.»

Zbliżony do ideału model ekonomiczny miał chronić Rosję przed zmiennymi czynnikami zewnętrznymi i [żydowskimi] spiskami finansowymi. W ten sposób Piotr Sołypin był twórcą niezliczonych dóbr i swobód indywidualnych. Wybraniec cara Mikołaja II stworzył w Rosji miliony wolnych i niezależnych ludzi.

Rosyjski premier marzył o tym, aby feudalizm stał się błogosławieństwem dla całego narodu, a nie – jak w średniowieczu – wyłącznym przywilejem jednej klasy. Bezkresne ziemie Imperium Rosyjskiego stwarzały takie możliwości, aby cel Stołypina został zrealizowany.

Żydzi nie mogli mu tego darować. Zorganizowali na carskiego namiestnika liczne – początkowo nieskuteczne – zamachy, aż w końcu udało się im go dopaść. Piotr Stołypin został zastrzelony 18 września 1911 roku w Kijowie. Za spust pociągnął Mordechaj Gierszkowicz Bogrow, żydowski podwójny agent, zrzeszony w organizacjach rewolucyjnych.

Hrabia Małyński podsumował działalność Stołypina następująco. «Był tak niebezpiecznym przeciwnikiem, że musiał zostać zamordowany. Gdyby żył i rządził przez mniej więcej trzydzieści lat i gdyby pokój w Europie nie został zakłócony, najprawdopodobniej zmieniłby chaotyczną i anarchiczną Rosję swoich czasów w arcydzieło bezprecedensowego rodzaju.»

Polski pisarz uważał ponadto, że gdyby Stołypin nie zginął w zamachu od żydowskiej kuli, to dalsze losy świata nie były by tak tragiczne.

ISTOTA ŚWIATOWEJ DYWERSJI

Do czasu zapoznania się z lekturą Emanuela Małyńskiego, byłam przekonana, że najważniejszym celem judeo-masońskich spiskowców jest przejęcie władzy. Sądziłam przy tym, że pieniądze – które tak łapczywie gromadzą, kradną, wyłudzają i przejmują – są jedynie środkiem potrzebnym do zdobycia tej władzy.

Polski hrabia zdołał zaburzyć mi ten tok myślenia. Odkrył bowiem coś przerażającego, zupełnie niepojętego dla zwykłego śmiertelnika. Faktyczne motywacje wywrotowców Małyński wyprowadził za pomocą dedukcji. Mianowicie, poszukał odpowiedzi na pytanie, dlaczego w pierwszej kolejności postanowili zniszczyć cywilizację chrześcijańską, zarówno na wschodzie jak i na zachodzie Europy.

I tutaj zmierzamy do przerażającego wniosku. Autor „Tajemnej wojny” zauważył bowiem, że «aby nienawidzić danej wiary nie wystarczy po prostu jej nie wyznawać; trzeba mieć raczej inną wiarę pozostającą w sprzeczności z tą pierwszą.»

Skoro chrześcijaństwo opiera się na bezinteresownej miłości – czego przykład dał Chrystus umierając za nas na Krzyżu – to wiara Jego przeciwników opiera się na bezinteresownej nienawiści. Sam Chrystus bowiem powiedział: «Nienawidzili Mnie bez powodu» (J 15, 26).

Polityka i ekonomia są tutaj zatem jedynie dodatkiem. Podobnie jak pochodzenie etniczne, zważywszy na fakt, iż naród żydowski to wymysł XIX wieku, co współcześnie zostało już zdemaskowane. Mówiąc bowiem o żydach, należy ich dziś pojmować nie tyle jako przedstawicieli danego narodu, lecz w znacznym stopniu – ale nie wszystkich – jako wyznawców Talmudu (fałszywej interpretacji Tory spisanej z podszeptu szatana), traktującego z najwyższą pogardą chrześcijan i pozostałych gojów.

Wracając do analizy Małyńskiego, pisarz zauważył pewną prawidłowość. «To apokaliptyczne zło per exellance nadal podsyca bunt anioła, który nie chciał już służyć wśród ludzi. Przedłuża to grzech Edenu, ponieważ ludzie uwierzyli, że przez nieposłuszeństwo staną się podobni do Boga i będą mogli rządzić sobą bez liczenia się z prawowitą władzą.»

Tym tajemnym ogniwem jest więc wiara w religię Lucyfera, głęboko zakorzeniona w duszach jej wyznawców. Są oni żarliwi i gotowi na poświęcenia, niczym pierwsi chrześcijanie, którzy ginęli za wiarę w Chrystusa.

«Mamy tu bowiem do czynienia z metapsychiczną tajemnicą, która pozostaje zupełnie niezglebiona nawet dla rozwiniętego umysłu zwykłego człowieka. Bo jak można wytłumaczyć to, że mogą zdecydować się na oddanie życia z bezinteresownej miłości do zła, bez nadziei dla swoich nieśmiertelnych dusz i bez materialnej troski o swoje dzieci lub bliskich, których w wielu przypadkach z zimną krwią poświęcają, czując, że czyniąc tak spełniają jakąś straszną misję?»

Reasumując, autor książki „Tajemna wojna. Judeo-masoński plan podboju świata” wskazał na istnienie dwóch rodzajów nadludzkiej i absolutnej bezinteresowności: «bytu, który, będąc wszechmocnym, nie może zwiększyć własnej doskonałości, a mianowicie Boga; i istoty, która nie może dalej pogłębiać swojego znikczemnienia, a mianowicie szatana.»

Co z tego wynika? «Najwyższe dobro i najwyższe zło reprezentują zatem dwa doskonałe typy bezinteresowności.»

Emanuel Małyński zmarł z 1938 roku, a więc nie dożył założenia tzw. państwa Izrael na ukradzionej ziemi. Jednak właśnie dzięki niemu nareszcie zrozumiałam prawdziwe motywacje syjonistów. Bo jak inaczej wytłumaczyć fakt, że bezwzględnie poniżają, gnębią i mordują Palestyńczyków – prawdziwych potomków biblijnych Hebrajczyków i potomków pierwszych chrześcijan – jeśli nie bezinteresowną nienawiścią?

Syjoniści likwidują swoje ofiary nie tyle dla władzy czy zysku, bo przecież wkrótce spotka ich za to kara i nic z tego o co pozornie walczą im nie pozostanie. Oni niszczą i zabijają przede wszystkim z powodu bezinteresownej nienawiści.

Co mogłoby powstrzymać szalejące na świecie zło? Polski hrabia nie pozostawia wątpliwości. Zarażenie świata można wyeliminować jedynie poprzez usunięcie skutków rewolucji bolszewickiej w Rosji.

Agnieszka Piwar

Link do książki

Niedziela. Białystok, Poznań, Zamość – Msze święte i pokutne Marsze Różańcowe za Ojczyznę.

18.08.2024 Białystok, Poznań, Zamość – Msze święte i pokutne Marsze Różańcowe za Ojczyznę

15/08/2024 przez antyk2013

Na Różańcu świętym będziemy się modlić wraz z Maryja Królową Polski o Polskę wierną Bogu, Krzyżowi i Ewangelii oraz o wypełnienie Jasnogórskich Ślubów Narodu.

BIAŁYSTOK – O godz. 13.30 wyruszymy sprzed Katedry (ul. Kościelna 2), przejdziemy Rynkiem Kościuszki, ul. Lipową do Bazyliki Mniejszej p. w. św. Rocha.

POZNAŃ – początek o godz. 12.30 Msza Święta za Ojczyznę w Sanktuarium Bożego Ciała przy ul. Krakowskiej. Po Mszy Świętej Pokutny Marsz Różańcowy poprowadzi Ojciec Jerzy Garda. Zakończenie u Ojców Franciszkanów w Sanktuarium Matki Boskiej w Cudy Wielmożnej na Wzgórzu Przemysła.

ZAMOŚĆ –  o godz. 15-tej Koronka do Miłosierdzia Bożego, po modlitwie wyruszy spod kościoła św. Katarzyny Pokutny Marsz Różańcowy.

Msza Święta za Ojczyznę w Kościele Rektoralnym Świętej Katarzyny, ul. Kolegiacka 3 o godz. 17.00

Kościół św. Katarzyny, pl. Jaroszewicza Jana, Zamość - zdjęcia
Share

Kategorie Białystok, Msze św. za Ojczyznę, Pokutne Marsze Różańcowe, Poznań, Zamość Tagi Białystok, Jasnogórskie Śluby Narodu, Krucjata Różańcowa za Ojczyznę, modlitwa za Ojczyznę, Msza Święta za Ojczyznę, Pokuta, Pokutny Marsz Różańcowy, Poznań, różaniec za Ojczyznę, Zamość

13.08.24 Wałbrzych – Msza święta i Różaniec święty za Ojczyznę

Rasizm jest w porządku

Myśli nie do pomyślenia

Rasizm jest w porządku

Zorard 5 lipca, 2024 zorard/rasizm-jest-w-porzadku

W związku z tym, że pojawia się w Polsce coraz więcej murzynów i innych kolorowych zaczyna się już u nas tresura podobna do tej, jakiej byli poddawani 30-40 lat temu Niemcy, Francuzi czy Anglicy: wszelka wzmianka o możliwych problemach, wszelkie pokazywanie zachowań murzynów itp. spotyka się natychmiast z oskarżeniami o rasizm. I, niestety, w efekcie publicyści i politycy np. Konfederacji natychmiast zaczynają się bronić, że wcale nie są rasistami. A ja myślę, że należy zacząć bronić rasizmu jako idei, rasizmu jako czegoś zdrowego i wręcz niezbędnego jeżeli Polacy w szczególności a biała rasa w ogólności mają w ogóle przetrwać XXI wiek.

Dlaczego zatem rasizm jest pozytywny i niezbędny?

Po pierwsze dlatego, że odpowiada rzeczywistości. Ludzkie rasy mają różne cechy i bynajmniej nie ograniczają się one wyłącznie do koloru skóry. Dotyczą również wielu innych parametrów – praktycznie wszystkich – od średniego IQ i skłonności do przemocy po zdolność do metabolizmu niektórych substancji. Nieprzypadkowo w USA azjaci są nad-reprezentowani na kierunkach ścisłych na wiodących uczelniach a murzyni w więzieniach. Tak dzieje się zresztą nie tylko w USA – wszędzie tam, gdzie wpuszczono murzynów przodują oni nieproporcjonalnie wśród przestępców. Takie mają geny.

Po drugie dlatego, że rasizm rozumiany w ten sposób, że miejsce każdej rasy na globie wyznaczył już Pan Bóg i nie należy tego zmieniać, jest wspaniała ideą. Murzyni powinni mieszkać w Afryce, a nie w Europie. Pasztuni w Pakistanie lub Afganistanie a nie w Warszawie. Europa jest dla ludzi białych, a nie dla Pasztunów, murzynów, Hindusów i innych. A Polska jest dla Polaków.

Po trzecie dlatego, że różnorodność ras zapewnia różnorodność ludzkości. Wymieszanie ras i utworzenie jakiegoś amalgamatu, jakiegoś „ludzkiego kundla” będącego mieszanką wszyskich ras jest szkodliwe dla ludzkości jako całości.

Dla nas białych jest zaś nie do przyjęcia dlatego, że oznacza de facto likwidację nas, białych ludzi. I, co ciekawe, nie promuje się nam wymieszania się z rasą żółtą (przeciętnie nawet bardziej inteligentną niż biała, rasą, która podobnie jak biała wytworzyła wielkie cywilizacje) ale właśnie z murzynami, przeciętnie od nas głupszymi, którzy w historii cywilizacji, nauki czy wynalazczości w ogóle się nie zapisali!

Dodajmy, że rasa żółta skutecznie się wszelkim próbom takiego mieszania i samolikwidacji opiera. Nie ma masowego najazdu murzynów na Japonię czy Chiny, bo kraje te zdecydowanie na to nie pozwalają. Dlaczego więc rasa biała miałby się nie bronić? A żeby się bronić trzeba (ponownie) obudzić świadomość rasową białych oraz świadomość narodową, rasową Polaków.

Zatem, należy:

  • zdecydowanie sprzeciwiać się osiedlaniu obcych, szczególnie murzynów, Arabów i Pasztunów w Polsce,
  • deportować tych, którzy już tu się znaleźli,
  • zdecydowanie bronić granic,
  • piętnować i poddawać ostracyzmowi Polki i Polaków, zdrajców rasy zawierających mieszane związki, zwłaszcza jeśli mieszkają w Polsce.

Jeżeli tego nie zrobimy, jeżeli damy się sterroryzować i skoloniować przez obce rasy jak to ma miejsce we Francji, Wielkiej Brytanii, Niemczech, Szwecji i tak dalej – to biada nam, po paru dekadach już nie będzie istniała Polska bo nie będą istnieć Polacy (nachodźcy jak i mieszańcy nie są Polakami i nigdy nimi nie będą).

Pochwała nienawiści

Zorard zorard/pochwala-nienawisci

Myśli nie do pomyślenia

Pochwała nienawiści; 17 sierpnia, 2024

Jak wiemy w „postępowej Europie” można już trafić do więzienia za „mowę nienawiści” – i to nie tylko za wpisy w Internecie (w Wielkiej Brytanii zajmują się tym specjalne oddziały policji – można powiedzieć „policja myśli”) ale także za wypowiedzenie zakazanych sformułowań w prywatnej rozmowie w pociągu podsłuchanej przez donosiciela. Powoli ale skutecznie i u nas wprowadzane będą podobne „regulacje”, co zapowiada zupełnie otwarcie nasza „uśmiechnięta koalicja”.

Oczywiście wiemy, że tak naprawdę nie chodzi o żadne „rugowanie nienawiści” ani o żadne „prawa człowieka” tylko o brutalną cenzurę mającą na celu zatkanie szpar i dziur, którymi mogłaby do świadomości społecznej przesączać się prawda. Chodzi innymi słowy, by jedynym i głównym komunikatem docierającym do ludności była obowiązująca kłamliwa narracja dostarczana poprzez „media głównego nurtu”.

Mimo to proponuję przyjrzeć się stojącej oficjalnie za tymi działaniami tezie, że nienawiść jako taka jest z gruntu zła.

Cóż to takie jest nienawiść? W/g. Słownika Języka Polskiego PWN nienawiść to „uczucie silnej niechęci, wrogości do kogoś lub do czegoś„. Zatem, „mowa nienawiści” to – logicznie – komunikowanie innym naszego „uczucia silnej niechęci, wrogości do kogoś lub do czegoś”. Jeśli wierzyć w oficjalną narrację mamy się wszyscy kochać i lubić – a gdyby pojawiło się nam w głowie „uczucie silnej niechęci, wrogości do kogoś lub do czegoś” to należy je czym prędzej zdusić w sobie i przejść do pożądanego stanu „sympatii do wszystkiego”.

Oczywiście jak wiemy nie chodzi tu bynajmniej o „silną niechęć” np. do smażonej wątróbki albo ciepłej wódki tylko o „silną niechęć” wobec innych ludzi, ich poglądów i działań.

Problem w tym, że nie da się myśleć i mówić o postępowaniu innych ludzi w oderwaniu od kategorii dobra i zła. Nawet jeśli by przyjąć pogląd ateistyczny, że nie ma Boga – a więc obiektywnego, ponadświatowego źródła definicji co jest dobrem a co złem – to można wskazać pewne intra-subiektywne pojęcia dobra i zła, które są wspólne większości ludzi w perspektywie historycznej. Do takich rzeczy definiowanych jako złe w większości kultur należy np. zabójstwo1, kradzież2, gwałt, cudzołóstwo itp.

Można mieć do tych wartości stosunek zimny, analityczny jednak dla człowieka jest to bardzo trudne. O ile „na spokojnie” możemy napisać suchy, logiczny wywód uzasadniający dlaczego kradzież jest zła, o tyle by kradzież była czymś złym w praktyce musi ona wywoływać negatywne emocje. Co więcej, te emocje są praktycznie konieczne aby człowiek zareagował na dziejące się zło – podjął działanie mające na celu powstrzymanie go lub przynajmniej ukaranie sprawcy. Zatem, odruch „silnej niechęci” wobec czyniących zło – morderców, złodzieji, gwałcicieli i tak dalej – jest psychologiczną koniecznością3, jego przeciwieństwem nie jest „powszechna miłość” ale powszechna znieczulica, obojętność wobec zła.

Ale zło i dobro to nie są tylko kategorie czysto indywidualne, dotyczą też wspólnoty. Ludzie bowiem są tak skonstruowani, że nie są w stanie żyć w pełni samotnie – muszą funkcjonować we wspólnotach. Wspólnoty te zaś wyznaczają takie kolejno zawierające się w sobie zbiory jak rodzina, ród (klan), naród i wreszcie rasa oraz ostatecznie cała ludzkość.

I, ponownie, jeżeli ktoś zagraża wspólnocie jest nie tylko zrozumiałe i naturalne, że jej członkowie owego wroga nienawidzą („odczuwają silną niechęć”) ale jest owa nienawiść wręcz niezbędnym motorem do działania w obronie wspólnoty. Zarazem jest ona proporcjonalna do miłości („poczucie silnej więzi z czymś, co jest dla kogoś wielką wartością”, również SJP PWN) jaką odczuwają oni wobec wspólnoty.

Innymi słowy jeśli kocham moją rodzinę to będę nienawidzieć jej wrogów, jeśli kocham mój naród to będę nienawidzieć jego wrogów! Jeśli wrogowie mojej rodziny czy mojego narodu nie budzą we mnie „silnej niechęci”, nie mam motywacji do działania przeciwko nim to zapewne moja miłość („poczucie silnej więzi”) do mej rodziny czy narodu jest słaba lub w ogóle jej nie odczuwam. Co więcej, odczuwanie owych powiązanych uczuć – przywiązania do wspólnoty i niechęci wobec jej wrogów – jest niezbędne do tego, by wspólnota mogła trwać i by mogła sie obronić przed próbamy jej zniszczenia.

Właśnie dlatego bardzo ważne jest we wspólnocie komunikowanie miłości do niej między jej cżłonkami, a w razie jej zagrożenia komunikowanie nienawiści wobec wrogów, które członków wspólnoty mobilizuje i napędza do jej obrony. Przy tym dla wspólnoty jaką jest rodzina to – przynajmniej u ludzi normalnych – poczucie przywiązania do niej oraz odruch obrony swojej rodziny jest przyrodzony, naturalny. Jednak w przypadku wspólnot szerszych, takich jak naród wymaga dodatkowej „pielęgnacji” poprzez właśnie komunikowanie przywiązania do wspólnoty. Temu właśnie służą różne ceremonie np. celebrowanie ważnych dla narodu rocznic czy postaci, temu służą poświęcone im pomniki oraz symbolizujące wspólnotę narodową sztandary i znaki. Im jednak większe przywiązanie do narodu, a więc i do jego symboli, tym większa „silna niechęć” czyli nienawiść wobec wrogów narodu. I, jako się rzekło, nienawiść wobec wrogów jest niezbędną „drugą stroną” miłości wobec swojego narodu. Uczucia te są zarazem warunkiem przetrwania narodu, szczególnie w sytuacji zagrożenia.

I tu dochodzimy do sedna kampanii represji przeciwko „mowie nienawiści”. Jej celem jest pozbawienie możliwości mobilizacji narodu wobec ataku jaki jest przeciwko niemu prowadzony poprzez eliminacje możliwości zagrzewania się do walki przez rozbudzanie wspólnej nienawiści wobec atakujących naród wrogów.

Ten cel obnaża zresztą bardzo jasno niesymetryczność owej „walki z nienawiścią”. Wolno zatem nienawidzieć chrześcijan ale nie wolno nienawidzieć chcących deprawować dzieci zboczeńców, wolno nienawidzieć obrońców życia ale nie wolno nienawidzieć zdegenerowanych morderczyń własnych dzieci, wolno nienawidzieć białych ale nie wolno nienawidzieć czarnych – i tak dalej, i temu podobne. No i oczywiście wolno nienawidzieć prawdziwych (nie przemalowanych) Niemców, Polaków, Francuzów czy Szwedów – ale nie wolno nienawidzieć Żydów. „Silna niechęć” wobec nich to zbrodnia wyższego rzędu niż występek „mowy nienawiści” – to zbrodnia antysemityzmu.

Zatem jest to jednoczesne mobilizowanie wrogów narodu (i to wrogów praktycznie wszystkich narodów białej rasy, a więc wrogów białej rasy jako takiej) poprzez umożliwianie im komunikowania ich nienawiści a jednocześnie blokowanie mobilizacji obrońców narodu poprzez uniemożliwienie im nazwania wroga i wyrażenia mobilizującej dla innych członków wspólnoty „silnej niechęci” wobec owego wroga. Chodzi o to, żebyśmy byli zobojętniałą masą, przyjmującą z rezygnacją wszelkie kolejne pomysły naszych zakulisowych panów.

Chodzi mówiąc krótko o to, żebyśmy nie powiedzieli sobie nawzajem kto nas atakuje i dlaczego ich jako naszych wrogów nienawidzimy. A bez tego, bez nienawiści wobec wrogów nie ma mowy o skutecznej przed nimi obronie.

Ten tekst wyszedł dość długi więc na koniec karykatura, która zgodnie z zasadą „obraz wart tysiąca słów” wyjaśnia od razu o co chodzi w tej całej walce z „mową nienawiści”, rasizmem, antysemityzmem i tak dalej.

– To moja córka!
– Bądź tolerancyjny ty rasisto!
  1. Ale oczywiście nie każde. Np. w dawnych pogańskich kulturach zabijanie ludzi rytualnie składanych w ofierze demonom (bogom) było jak najbardziej dobre. Podobnie w obecnej pogańskiej kulturze pochwalane jest zabijanie bardzo małych dzieci, które w co bardziej zdegenerowanych krajach jak np. Francja podniesiono do rangi „prawa”. ↩︎
  2. Zwróćmy uwagę, że kradzież nie była w pełni dobra nawet w „moralności Kalego” bo jednak „jak ktoś Kalemu zabrać krowę” to było „źle”. ↩︎
  3. Człowiek jest zresztą tak skonstruowany: już maleńkie dzieci reagują emocjonalnie („silna niechęć”) na zabieranie im zabawki czy smoczka, które postrzegają jako swoje. Ba! Poczucie własności i negatywna emocja w odpowiedzi na jej zabieranie jest właściwie większości ssaków – wystarczy zobaczyć jak pies broni swojego patyka czy legowiska kiedy próbuje mu się je odebrać. Z całą pewnością doświadcza „negatywnych emocji”. I to one właśnie napędzają go do działania! ↩︎

Co gorsze: Globalizm jedno czy wielobiegunowy?

Co gorsze dżuma czy cholera?

Czyli globalizm jedno czy wielobiegunowy?

DR IGNACY NOWOPOLSKI AUG 15
 
READ IN APP
 

Idee globalizmu” są powszechnie postrzegane w swej „idealnej” formie, czyli jak w neobolszewickiej bajce:

·     Jeden komitet centralny globalnych oligarchów finansowych.

·     Jeden rząd administracyjny w formie przypominającej ONZ, z „ministerstwami” podobnymi do WEF, WHO, itd.

·     Z kierunkiem zarządzania od góry do dołu i wykonywania od dołu do góry.

Jest to oczywiście „model-marzenie” śniący się po nocach unijnym „komisarom z jewrosojuza”, ale tak nieosiągalny jak przysłowiowy komunistyczny „raj na ziemi”.

Bardzie realną formą jest „globalizm wielobiegunowy”, który powstaje na naszych oczach.

Jest to swoiste déjà vu z socjalistycznego post-stalinowskiego okresu, w którym każda nacja miała sobie znaleźć swoją drogę do komunizmu, zgodną z lokalną tradycją i cywilizacją. 

Na obecnym etapie globalizmu (czyli arcy-bolszewizmu) mamy zasadniczo dwa odłamy globalizmu:

·      Zachodni, pod przywództwem ameryki, składający się z unii europejskiej i zdegenerowanych odprysków tego anglosaskiego imperium: Australii, nowej Zelandii, Japonii, Korei Południowej, Kanady i W. Brytanii.

·      Wschodni, zwany skrótowo BRICS pod wspólnym przywództwem Rosji i Chin ludowych.

Każdy z tych bloków realizuje swoją specyficzną wersję globalizmu: 

·      Zachód to imperium kłamstwa, degeneracji, deprawacji i totalnego uwolnienia od nawet najelementarniejszych Boskich Reguł społecznego funkcjonowania.

·      Rosja i Chiny to systemy oparte na „narodowych tradycjach”.

Te dwa bloki, a konkretniej Rosja i nato prowadzą ze sobą wojnę zastępczą na terytorium rusi kijowskiej, w wyniku której kijowszczyzna została de facto unicestwiona.

Pomimo to, Rosja dysponująca obecnie najnowocześniejszą armią lądową i powietrzno- kosmiczną, (oceny te pochodzą od zachodnich niezależnych i „zależnych” ekspertów), posiadającą pod bronią ponad milion żołnierzy, nie jest w stanie zakończyć tego konfliktu totalną wiktorią! Mało tego, potrafi „przegrywać” lokalne konflikty z banderowcami np. w regionie kurskim!

Trudno jest wyrokować, czy sam Putin jest globalistą (jego wysoki poziom inteligencji sugerowałby coś odwrotnego), ale niewątpliwie kremlowski judeo-noebolszewicki reżim jest do szpiku kości „globalistyczny”.

Pomimo rosnącej oddolnej presji społeczeństwa rosyjskiego, ani wojna na rusi kijowskiej, ani inne problemy nie znajdują zwycięskiego finału. 

Armia FR kontynuuje swą „ofensywę” w tempie jednego metra na zachód na dobę.

Pomimo ogromnego społecznego niezadowolenia, Kreml utrzymuje szeroko otwarte wrota dla masowej emigracji z obszaru byłego imperium sowieckiego. 

Poziom „cyfryzacji” społeczeństwa daleko prześciga zachodnie „osiągnięcia” w tej dziedzinie i może być tylko porównywalnym z chińskim standardem.

FR znajduje się również w czołówce szprycowania ludności wszelkiego rodzaju „szczepionkami”. 

Podsumowując ten panoramiczny przegląd współczesnego globalizmu, jedno pytanie pozostaje otwarte:

Który z tych „bloków”, zachodni, czy wschodni, pierwszy stoczy się w przepaść piekielną?

No, ale na to pytanie odpowiedź może dać jedynie   Bóg Wszechmocny!

USA: Sąd Najwyższy unieważnił genderową ustawę. To koniec startów mężczyzn w kobiecych dyscyplinach sportowych. [w USA?]

pch/usa-sad-najwyzszy-uniewaznil-genderowa-ustawe-to-koniec-startow-mezczyzn-w-kobiecych-dyscyplinach

Sąd Najwyższy stosunkiem głosów 5 do 4 unieważnił ustawę Title IX, forsowaną przez prezydenta Joe Bidena oraz wiceprezydent Kamalę Harris.

Genderowe przepisy pozwalały na starty biologicznych mężczyzn w kobiecych dyscyplinach sportowych, ale również korzystanie z zaplecza sportowego tj. damskich toalet, akademików czy szatni.

Amerykańska ustawa nazywana Title IX była promowana i zatwierdzona przez prezydenta Joe Bidena. Popierała ją również wiceprezydent Kamala Harris. Oficjalnie miała ona wspierać osoby transseksualne i przeciwdziałać dyskryminacji. Jednak de facto była ideologicznym zagrożeniem, które zdecydowanie promowało gender w sporcie. Ostatecznie Sąd Najwyższy USA odrzucił i unieważnił niebezpieczną ustawę. Co jednak ciekawe, za jej utrzymaniem głosował konserwatywny sędzia Neil Gorsuch.

Gdyby ustawa nie została odrzucona, przepisy wprowadzałyby możliwość konkurowania w sporcie biologicznych mężczyzn z kobietami. Rywalizacja mężczyzn uważających się za kobiety stałaby się wypaczeniem ducha sportu i zaprzeczeniem obowiązujących w sporcie zasad. To jednak nie jedyne konsekwencje genderowej ustawy, promowanej przez duet Biden – Harris.

Przepisy Title IX pozwalałyby również na korzystanie z damskich toalet przez mężczyzn uważających się za kobiety. Transseksualiści mogliby również przebywać w damskich szatniach, a także akademikach i innych miejscach przeznaczonych tylko dla kobiet.

Genderowe przepisy miały wejść w życie pod płaszczykiem przeciwdziałania dyskryminacji ze względu na tożsamość płciową, orientację seksualną oraz „ciążę lub inne powiązane warunki”. W zakwestionowanej ustawie po raz pierwszy w historii USA stwierdzono, że dyskryminacja ze względu na płeć obejmuje również „tożsamość płciową” konkretnej osoby.

Warto odnotować, że tuż przed decyzją Sądu Najwyższego USA, do organu wpłynęła petycja podpisana przez 102 kobiety uprawiające zawodowo sport. Reprezentowały one 26 amerykańskich stanów i apelowały o zablokowanie groźnej, genderowej ustawy.

Autorki petycji argumentowały, że testy sprawności fizycznej pokazują, że istnieje różnica między mężczyznami i kobietami w każdym wieku.

„Coraz większa liczba kobiet i dziewcząt doświadcza upokarzającego i szkodliwego doświadczenia bycia zmuszaną do rywalizacji z mężczyznami identyfikującymi się jako osoby transpłciowe w kategorii sportów kobiecych” — napisano w dokumencie sportowców.

„Trudno wyrazić ból, upokorzenie, frustrację i wstyd, których doświadczają kobiety, gdy są zmuszane do rywalizacji z mężczyznami w sporcie. To publiczne zawstydzenie i cierpienie, wykluczenie z własnej kategorii kobiet” – wskazano w piśmie do Sądu Najwyższego.

Źródło: FOX News WMa

Na maczugi

17  sierpnia 2024 r. | Nr 33/2024 (685)
mtodd

Na maczugi


       Szanowni Państwo!
       Czy lubicie oglądać pyskówki polityków z udziałem dziennikarzy? Jedni drugich przekrzykują dając świadectwo lekceważenia nie tylko rozmówcy, ale i własnych słów. Muszą przecież zdawać sobie sprawę, że żadne zdanie nie ma szans przebić się do słuchacza. Taka moda zapanowała powszechnie, niezależnie od deklarowanych wartości. Gdyby ktoś jeszcze przejmował się odbiorcami programów, to wystarczałoby zapraszać polityków, którzy mają coś do powiedzenia i nie zatrudniać dziennikarzy niedających dojść im do słowa.
       Żeby było śmieszniej, to ci najnowocześniejsi dyskutanci nie mają pojęcia do czego służy mikrofon. Jak się da go takiemu do ręki, to będzie nim wywijał jak maczugą. Wierzy bowiem, że to dodaje ekspresji wypowiedzi. Takie współczesne okładanie się maczugami słownymi. Ważne są przecież wyłącznie emocje, sensem wypowiadanych słów nikt się zajmował nie będzie, bo po co?
       A może to taki ukłon w stronę młodych, których należy wysłuchać, chociaż zrozumieć się nie da? „Ścieżki myślenia młodych są tak bardzo odległe od naszych, że komunikacja ex cathedra jest z góry skazana na niepowodzenie” – twierdzi znany publicysta. Problem w tym, że alternatywny relatywizm, który młodzież chętnie „kupuje”, wyklucza poznanie jakichkolwiek wartości z samej zasady. Autor nie zdradza na czym miała by polegać trzecia droga. Gadanie dla gadania, to strata czasu. Takie „postępowe” wywijanie maczugą przypomina walkę z dinozaurami wymyśloną przez niejaką Kopacz.
Z pozdrowieniami
Małgorzata Todd

Szczepionki „przeciwko COVID-19” są powiązane z 17 milionami zgonów. A izolacja, stres biologiczny i przestrzeganie ograniczeń spowodowały dodatkowo 30 milionów zgonów na świecie. Razem 47 mln.Na razie.

Nadmierna śmiertelność jest spowodowana obowiązkowymi szczepieniami, a nie „covidem”

Badanie ze 125 krajów ujawnia niewygodną prawdę

DR IGNACY NOWOPOLSKI AUG 17
genocide/excess-mortality-caused-by-democide-vaccine
 
READ IN APP
 

W sensacyjnym odkryciu [kolejnym… md] , które powinno zmienić narrację wokół „pandemii COVID-19”, przełomowe badanie z udziałem naukowców z Correlation Research in the Public Interest wykazało, że szczepionki przeciwko COVID-19 miały niewielki lub żaden korzystny wpływ na wskaźniki śmiertelności, a zamiast tego przyczyniły się do 17 milionów zgonów na całym świecie! Kompleksowa globalna analiza zbadała nadmierną liczbę zgonów w 125 krajach, kwestionując długo utrzymywane przekonanie, że szczepionki były kluczowe w kontrolowaniu domniemanej pandemii .

Dr Joseph Hickey, Ph.D., prezes Correlation i współautor badania, omówił te zaskakujące wyniki w „The Defender In-Depth”. Według badania — które oceniało dane dotyczące śmiertelności z lat 2015–2023 — wzorce nadmiernej liczby zgonów nie pokrywają się z rozprzestrzenianiem się wirusa ani długim COVID, ale zamiast tego ściśle korelują z ograniczeniami narzuconymi przez rząd i wprowadzeniem szczepionek przeciwko COVID-19!

Bioterroryzm, izolacja, stres biologiczny i przestrzeganie ograniczeń spowodowały 30 milionów zgonów na świecie

Hickey i jego zespół zastosowali metodologię „P-score”, aby dostosować się do zmiennych, takich jak wiek i stan zdrowia. Ich analiza wykazała istotną korelację między nadmierną śmiertelnością a czynnikami społeczno-ekonomicznymi, takimi jak ubóstwo. Twierdzą, że środki ograniczające — szczególnie blokady — zaostrzyły stres biologiczny, negatywnie wpływając na najbardziej narażone populacje. Ten stres biologiczny obejmuje nakaz izolacji osób lekko chorych i podawanie im środków uspokajających i respiratorów. Stres biologiczny obejmuje również celowe szkody spowodowane nakazami szczepień i blokadami, które zniszczyły kariery ludzi i ich zdolność do wyżywienia.

Badanie wykazało, że ograniczenia związane z pandemią są powiązane z około 30 milionami zgonów na świecie, podczas gdy szczepionki przeciwko COVID-19 są powiązane z 17 milionami zgonów. 

Hickey i jego zespół twierdzą, że te ustalenia sugerują, że ogłoszenie pandemii i późniejsze środki izolacji miały znacznie większy wpływ na globalną śmiertelność niż jakaś konstrukcja wirusa. Życie w ciągłym strachu, izolacji i ciągłym stresie z powodu rządowej tyranii i wstrząsów społecznych ma daleko idące skutki dla zdrowia psychicznego i fizycznego, które prowadzą do śmierci i gorszych wyników w obliczu chorób przewlekłych i zakaźnych.

Hickey powtórzył, że dane nie potwierdzają teorii o szczególnie zjadliwym patogenie, który pozostawałby charakterystycznie niebezpieczny przez miesiące i lata. Zamiast tego wyniki wskazują na totalitarną politykę narodową, oszustwa medyczne i histeryczne środki zdrowia publicznego jako główne czynniki nadmiernej liczby zgonów w czasie. Badanie podważa założenie, że wirus był główną przyczyną zwiększonej śmiertelności, sugerując, że wpływ interwencji politycznych i zdrowia publicznego, w tym blokad i nakazów szczepień, jest bardziej szkodliwy.

Democyd i obowiązek szczepień spowodowały nadmierną liczbę zgonów, a nie pandemia

Badania podkreślają, że zaobserwowane wskaźniki nadmiernej śmiertelności podczas pandemii nie były jednolite. Niektóre kraje odnotowały gwałtowne wzrosty nadmiernej śmiertelności zbiegające się z wprowadzeniem ograniczeń lub rozpoczęciem szczepień. W przeciwieństwie do tego inne narody nie odnotowały nadmiernej śmiertelności do czasu wprowadzenia szczepionek. W rzeczywistości kraje o wyższym poziomie przyjmowania szczepionek odnotowały utrzymującą się nadmierną śmiertelność do 2023 r. Hickey wskazał na potencjalne problemy ze szczepionką, takie jak immunosupresja związana ze szczepionką i działania niepożądane. Zamiast zająć się tymi poważnymi problemami zdrowia publicznego, zalecono dodatkowe dawki przypominające, bez korzystnego wpływu na społeczeństwo. Australia, na przykład, odnotowała nienormalny wzrost śmiertelności z wszystkich przyczyn w tym samym czasie, gdy nakazano szczepionkę przypominającą przeciwko COVID-19. Teraz jest pozew zbiorowy, dotyczący tej zbrodni.

Świat cierpiał nie z powodu pandemii, ale z powodu DEMOCIDE, który był napędzany przez oszustwa medyczne , propagandę bioterroryzmu, programowanie psychologiczne germafobii, masową histerię i uległość, kult szczepionek i brak wiedzy na temat tego, jak działają układy odpornościowe i co można zrobić, aby leczyć ludzi z chorób lub traktować ich humanitarnie. 

Skandal COVID-19 ujawnił korupcję w przemyśle medycznym i farmaceutycznym oraz wyjaśnił skłonność współczesnych rządów do złośliwego działania przeciwko jednostkom, bez wyrzutów sumienia.

genocide/excess-mortality-caused-by-democide-vaccine

Rozpaczliwy wizerunek nie tylko naszej niezwyciężonej armii, ale i jej dowództwa.

Biedny Lolo w rozterce

https://www.magnapolonia.org/stanislaw-michalkiewicz-biedny-lolo-w-rozterce/

Stanisław Michalkiewicz: Biedny Lolo w rozterce

“Biedny Lolo jednak chce znaleźć się w problemów sednie. IKC i ABC czyta w nocy, czyta we dnie” – tak w koszmarnych czasach sanacji opisywał poeta rozterki biednego Lola, którzy z gazet chciał się dowiedzieć, co jest grane, czyli – jak jest naprawdę. Jak wiemy nie tylko z tego wiersza, ale również, a może przede wszystkim – z doświadczenia życiowego – nie zdało się to na nic. Przeciwnie – od tej lektury biedny Lolo już całkiem stracił poczucie rzeczywistości.

Trudno się temu dziwić, bo przecież funkcjonariusze Propaganda Abteilung wynajmowani są do niezależnych mediów głównego nurtu nie po to, by kogoś informować, albo mówić – jak jest – tylko po to, by zrobić swoim klientom wodę z mózgu.

Toteż lepiej nie mieć żadnych informacji, niż ekscytować się wiadomościami spreparowanymi przez wspomnianych funkcjonariuszy, na Bóg wie czyje zamówienie.

Ot na przykład przed defiladą z okazji 15 sierpnia, zarówno pan minister-ministrowicz Władysław Kosiniak-Kamysz, jak i pan prezes  vaginetu Donald Tusk, nie mówiąc już o panu prezydencie Andrzeju Dudzie, unisono wychwalali naszą niezwyciężoną armię, co prawda na razie przede wszystkim za „siłę ducha”, ale jednocześnie podkreślali, że tylko patrzeć, jak rzeczywiście będzie niezwyciężona.

Tymczasem na łamach niemieckiego portalu „Onet”, pani Edyta Żemła przeprowadza rozmowy z rozmaitymi wojskowymi, co prawda nie ujawniając ich personaliów ze względu na obowiązującą, faszystowską regulację RODO. Z tych rozmów wyłania się rozpaczliwy wizerunek nie tylko naszej niezwyciężonej armii, ale i jej dowództwa.

Składa się ono z osobników, którzy albo nigdy niczym nie dowodzili, nawet ćwiczeniami, albo nawet kiedyś tam i dowodzili, ale z uwagi na niedostatek odwagi cywilnej i pragnienia spokojnego dotrwania na synekurach do emerytury, kiedy to prawdziwe życie dopiero się zaczyna, nie sprzeciwiają się nadzorującym naszą niezwyciężoną armię cywilom z tego czy innego politycznego gangu. Cywile z kolei, ulegając pokusie aktywizmu, produkują co i rusz regulacje, zmieniając struktury dowodzenia.

W rezultacie nawet podczas ćwiczeń panuje nieopisany bałagan, bo nie tylko nie wiadomo, który wojskowy dygnitarz któremu podlega, ale w dodatku podkładają oni sobie nawzajem tak zwane „świnie”, dyskredutując i wyśmiewając konkurencję. Strach pomyśleć, jak by to było w razie wojny. Rozmówcy pani Żemły też wypowiadają się na ten temat bardzo ostrożnie, sygnalizując tylko „wysokie straty”.

Komu w tej sytuacji wierzyć; czy panu ministrowi-ministrowiczowi, premieru Tusku, który w bladze wcale nie ustępuje Mateuszowi Morawieckiemu, panu prezydentowi Dudzie, czy rozmówcom pani Edyty Żemły? Ja prędzej bym wierzył tym rozmówcom, bo stwarzali wrażenie, że stan naszej niezwyciężonej armii znają z autopsji, podczas gdy dygnitarze – raczej z drugiej ręki.

Ale i pani Edycie wierzyć też bezkrytycznie nie można, bo przecież ktoś z redakcji „Onetu” taki materiał u niej obstalował, być może nawet ze wskazówką: wiecie, rozumiecie Żemła; przedstawcie obraz naszej niezwyciężonej armii w czarnych barwach, bo inaczej będzie z wami brzydka sprawa.

No dobrze – ale dlaczego pani Edyta mogła dostać takie zlecenie? To proste, jak budowa cepa; kiedy zakończy się defilada to czyż premieru Tusku nie przyda się to do rozciągnięcia tak zwanych „rozliczeń” również na dziedzinę bezpieczeństwa, w której – jak z radością twierdził pan prezydent Duda – panuje całkowita jedność?

Nawiasem mówiąc, z tą jednością nie powinniśmy przesadzać. Oto okazało się, że pan Jakub Banaś, syn pana prezesa NIK, był do niedawna tak zwanym „numerariuszem” czyli wysokim funkcjonariuszem „Opus Dei”, uważanego przez niektórych za katolicką wersję masonerii, która – jak wiadomo – uprawia nepotyzm i korupcję, nazywając to „sztuką królewską”.

To nie byłoby może godne uwagi, gdyby nie chlapnął przy okazji, że do „Opus Dei” należy nie tylko pan mecenas Roman Giertych, oczywiście Wielce Czcigodny, ale również – pan Marcin Romanowski, którego bodnarowcy za wszelką cenę chcieliby wpakować do aresztu wydobywczego.

Już nawet znaleźli jakiegoś dyspozycyjnego sędziego, który „wyłączył” ze sprawy dotyczącej pana Romanowskiego jakiegoś innego sędziego pod pretekstem, że nie jest dostatecznie niezawisły  – ale Sąd Ostateczny włączył go tam na powrót, w związku z czym perspektywa aresztu wydobywczego dla pana Romanowskiego przestała już być taka oczywista.

Nie to jest jednak istotne, tylko to, że skoro nawet uczestnicy „Dzieła Bożego”, gdy chodzi o władzę i pieniądze, tak żrą się między sobą, że utopiliby się nawzajem w łyżce wody. Jakże zatem wierzyć w „jedność” między politykierami, którzy myślą przede wszystkim, jakby tu wypić i zakąsić?

Najgorsze, że można też zwątpić w jedność między sojusznikami.

Oto niedawno Niemcy puścili farbę, że pod długotrwałym śledztwie, wystawili europejski nakaz aresztowania za pewnym Ukraińcem, który zamieszkiwał w Polsce, bo wcześniej, za wiedzą pana prezydenta Dudy, jako członek załogi statku „Andromeda”, który był lustrowany w kołobrzeskim porcie z udziałem agentów amerykańskich, wysadził bałtyckie gazociągi NordStreram 1 i NordStream 2. Jak tylko Niemcy puścili tego bąka, Ukrainiec nie niepokojony przez nasze tak zwane” służby” wyjechał na Ukrainę i tyle go widziano.

Żeby zatrzeć to nieprzyjemne wrażenie, tak zwane „służby” zaczęły bredzić, że to nieprawda, bo przecież wiadomo, że te bałtyckie gazociągi wysadził zimny ruski czekista Putin. Bardzo możliwe, ,że pan prezydent Duda w to uwierzy, ale co z Niemcami? Obawiam się, że nie tylko nie uwierzą, ale również tego Polsce nie zapomną i kiedy będzie okazja, to się na naszym nieszczęśliwym kraju odegrają. W końcu do spółki z Putinem wpakowali w te gazociągi sporo pieniędzy nie po to, żeby im jacyś Ukraińcy na polecenie Amerykanów je wysadzali.

Nawiasem mówiąc, okazuje się, że Książę-Małżonek składając Amerykanom gratulacje z powodu udanego przedsięwzięcia, coś tam chyba musiał wiedzieć – no bo skoro już został Księciem-Małżonkiem, to noblesse oblige. W jakich kategoriach ten niemiecki odwet się objawi – tego jeszcze nie wiemy, ale wiadomo, ze Niemcy, jako państwo poważne, o niczym nie zapominają i niczego nie puszczają płazem.

Na razie się radują, że niemieckie czołgi znowu są pod Kurskiem, ale przecież wajcha może zostać przestawiona i to jeszcze zanim nasza niezwyciężona armia zostanie uzbrojona po zęby. Zresztą nie musimy nawet specjalnie na to czekać, bo w tej sytuacji tylko patrzeć, jak Donald Tusk dostanie od Naszego Złotego Pana jakieś nowe zadania.

Poradnik świadomych rodziców, cz. III, ostatnia

Poradnik świadomych rodziców, cz. III

Autor: AlterCabrio , 16 sierpnia 2024

Prezentujemy nasz autorski krótki poradnik, opisujący współczesną edukację szkolną i wychowanie. Pokazujemy główne trendy, zjawiska i procesy, prostujemy pojęcia, obalamy mity, wskazujemy na zagrożenia. Nie ograniczamy się do mówienia, że jest źle. Wyraźnie pokazujemy, skąd wzięło się zło i komu służy. Największą wartością naszej skromnej pracy jest jednak wyraźne wskazanie, co trzeba zrobić, żeby było dobrze.

−∗−

Poradnik świadomych rodziców, cz. III

Prezentujemy nasz autorski krótki poradnik, opisujący współczesną edukację szkolną i wychowanie. Pokazujemy główne trendy, zjawiska i procesy, prostujemy pojęcia, obalamy mity, wskazujemy na zagrożenia. Nie ograniczamy się do mówienia, że jest źle. Wyraźnie pokazujemy, skąd wzięło się zło i komu służy. Największą wartością naszej skromnej pracy jest jednak wyraźne wskazanie, co trzeba zrobić, żeby było dobrze.

Linki do poprzednich części:

Poradnik świadomych rodziców, cz. I z IV

Poradnik świadomych rodziców, cz. II z IV

Nasz poradnik prezentujemy w postaci trzech artykułów, zawierających treść w odcinkach. Czwarty artykuł cyklu będzie zawierał odnośnik, za pomocą którego będzie można pobrać całość w postaci dokumentu pdf. W imieniu całej Redakcji portalu oraz osób, zaangażowanych w powstanie tego poradnika, prosimy o rozpowszechnianie i udostępnianie. Im więcej ludzi przyjmie tą treść, tym szybciej wyjdziemy z dna otchłani.

OTO CZĘŚĆ TRZECIA, OSTATNIA Z CYKLU:

III. JAK POWINNO BYĆ – DOM

To, co stoi na głowie należy postawić na nogi, należy więc odkłamać rzeczywistość i przypomnieć pojęcia podstawowe.

Człowiek

Nie jest zwierzęciem ani maszyną, lecz bytem złożonym z materialnego ciała i niematerialnej duszy. Ciało wzrasta, zmienia się, starzeje i umiera. Dusza jest ta sama, ale się udoskonala wraz ze wzrostem ciała. Człowiek biologiczny należy do królestwa zwierząt, i jeśli nie zostanie poddany wychowaniu przez autorytet, w tym miejscu pozostanie. Człowiek i każdy organizm żywy kroczy po linii najmniejszego oporu, i jeśli może zaspokoić swoje potrzeby bez wysiłku, robi to. Na przykład człowiek niewychowany jeśli otrzyma wybór – zapracować czy dostać za darmo za cenę niewolnictwa, wybierze to drugie.

Ośrodki wpływu

Rozwój człowieka polega na interakcji między nim samym i otoczeniem. Są następujące ośrodki wpływu na kształt osobowości człowieka: jego wewnętrzne cechy, z którymi się rodzi; rodzina; inni ludzie, z którymi się styka, np. sąsiedzi; grupa rówieśnicza; szkoła; związek religijny, do którego należy; państwowe programy społeczne; kultura masowa; kultura wysoka.

Sposób wpływu

1. Wpływ osobisty bezpośredni, kierunkowy, np. polecenia i rady rodziców, członków rodziny i nauczycieli. Im większe znaczenie dla młodego człowieka ma dana osoba lub ośrodek wpływu, tym silniej wpływa na jego wychowanie. W początkowym okresie rozwoju, zanim młody człowiek dojrzeje, autorytet musi kierować poczynaniami wychowanka, zgodnie ze swoimi przekonaniami, używając przymusu psychicznego wtedy, gdy to jest niezbędne.

2. Wpływ osobisty pośredni, poprzez obserwację i naśladowanie ludzi, z którymi się styka – rodzice, rodzina, nauczyciele, sąsiedzi, grupa rówieśnicza, klasa w szkole, współpracownicy. Bardzo ważne jest, aby młody człowiek w swoim otoczeniu spotykał się z ludźmi, którzy postępują właściwie.

3. Wpływ zdalny bezpośredni, czyli perswazja za pomocą mediów i innych źródeł informacji, np. poradniki o właściwym zachowaniu lub też treści promujące niewłaściwe zachowania, np. pornografia.

4. Wpływ zdalny pośredni, poprzez przekaz ukryty świadomie lub nieświadomie. Działa na podświadomość i jest obecnie powszechny w większości treści, spotykanych w mediach. Obecnie gros przekazu w Internecie, telewizji, kinie i innych mass-mediach zawiera przekaz antykulturowy.

5. Osobiste doświadczenie, czyli bodźce z otoczenia oraz konsekwencje własnych działań i zaniechań.

Cel życia

Cele życia wyznaczają zwykle systemy religijne, co wynika ze złożonej, materialno – duchowej konstrukcji bytowej człowieka. W naszej chrześcijańskiej kulturze celem tym jest zbawienie wieczne, czyli takie życie, aby zasłużyć swym postępowaniem na wieczne przebywanie w bliskości Boga. Życie prowadzone w ten sposób porządkuje wszystkie sprawy – materialne, socjalne, społeczne, rodzinne, poznawcze, psychiczne, emocjonalne. Wówczas nie potrzeba psychopedy i terapii. Jednakże pod wpływem różnych wpływów chrześcijanie odrzucili chrześcijaństwo, a nawet ci, którzy nie odrzucili boją się do niego jawnie przyznać. Ludzie szukają więc celu materialnego, na tym świecie, ale nawet ten jest dziś powszechnie rozumiany błędnie, trzeba więc go wyjaśnić.

Celem życia ziemskiego człowieka powinien być dobrobyt, czyli sytuacja, w której jego naturalne potrzeby zostają zapewnione, i może on realizować swoje cele, czyli utrzymanie rodziny, standardu życia, realizację zainteresowań. Do tego potrzebny jest etos pracy, który nabywa się w procesie wychowania i edukacji, oraz cnoty kardynalne – roztropność, sprawiedliwość, męstwo, umiarkowanie. Żeby człowiek mógł to zrozumieć i stosować w praktyce, musi umieć korzystać z rozumu, aby pojąć sytuację swoją i otoczenia, a także używać woli, aby panować nad emocjami, popędami i instynktami. Żeby korzystać z rozumu, musi być dojrzały, a dojrzałość oznacza odpowiedzialność.

Twierdza Kulturowa

Żaden człowiek nie żyje sam na świecie i potrzebuje innych ludzi, a także struktur, które tych ludzi łączą. Są co prawda tacy, którzy uważają, że mogą być obywatelami świata i wszędzie czują się dobrze, oni jednak ulegają iluzji. Zawsze bliższa koszula ciału, i jak się nie ma swoich ludzi, zostaje się samemu, a to straszny los, być samemu wśród tłumu samotnych. Do tego dążą globalne elity, aby każdy się samorealizował, czyli był samotny – bez rodziny, narodu i państwa. Dlatego usunęli te byty ze świadomości ludzkiej, a w zamian podstawili złudę wspólnej Europy albo jednego, globalnego społeczeństwa. Należy odrzucić te kłamstwa i przypomnieć, w jakim porządku człowiek może być szczęśliwy. Nazywam to Twierdzą Kulturową. Składa się ona z pięciu koncentrycznych pierścieni obrony:

  1. Centrum, cytadela, pierwszy i ostatni punkt obrony – ludzka dusza, a z niej – wyższe władze – rozum i wola.
  2. Rodzina, czyli ojciec, matka i dzieci, a także krewni bliżsi i dalsi oraz bliscy przyjaciele. Jest to w istocie struktura rodowa. Ród dba o swoich, wspiera i broni, a każdy, kto doń należy dba o ród i jego interesy. W rodzinach rodzą się i wychowywani są ludzie. Rodzina powinna być trwała, a najtrwalszą formułą jest sakramentalne małżeństwo. Gdy rodzina trzyma się razem, rodzi się więcej dzieci i są wychowywane na porządnych ludzi. Gdy rodzina się rozpada, rodzi się mało dzieci i są źle wychowane. Każdy rozpad rodziny powoduje poważne rany w psychice dzieci, co prowadzi do zaburzeń i problemów psychicznych. Dzieci takie rosną i wchodzą w życie dorosłe, mając złe wzorce dla swojego życia, złe pojęcie rodziny, niższe kwalifikacje do życia i pracy, słabą odporność psychiczną na stresy i trudności. Ci rodzice, którzy decydują się na rozpad swojego związku nie tylko rujnują swoje życie, ale przede wszystkim demolują życie swoich dzieci.
  3. Naród, czyli rodzina rodzin. Grupa ludzi, połączona wspólną tożsamością, pamięcią i interesem ekonomicznym i politycznym. Grupa ta używa tego samego języka, ma te same tradycje i zbliżoną mentalność. Większość zamieszkuje terytorium, które ma granice, chociaż część narodu może mieszkać w innych krajach jako diaspora. Dla Polaków przynależność do narodu nie zależy od uznania władzy, ale wewnętrznego wyboru. Każdy, kto rodzi się Polakiem może wyrzec się polskiej tożsamości i działać wbrew polskim interesom, i takich mamy dziś wielu, tak, jak i w innych epokach. Ale też obcy z innych narodów mogą nas poznać i zechcieć być jednymi z nas. Tacy wówczas stają się Polakami z wyboru, i w innych epokach też było ich wielu, a ich potomkowie żyją wśród nas jako porządni Polacy. Naród jest potrzebny, aby bronił swoich członków przed zagrożeniami zbiorowymi, zwykle od jakiejś obcej władzy, a gdy trzeba – także od własnej, gdy zagraża interesom narodu i państwa. Członkowie narodu pamiętają o jego historii, interesują się rzeczywistością i przejmują przyszłością. Łącznikiem tych ludzi jest etyka przyjęta z wyboru.
  4. Państwo, czyli organizacja narodu. Jest aparatem wykonawczym do ochrony i realizacji interesów narodowych. Państwo powinno być własnością narodu, a nie odwrotnie, jak jest obecnie. Dziś państwo słucha poleceń potęg zagranicznych, zniewala naród i postępuje wbrew jego interesom. Dzieje się tak, ponieważ państwo ma struktury, które tworzą ludzie, którzy popełniają błędy, ulegają korupcji, dopuszczają się zdrady. Struktury państwa powinny być rozbudowane tylko do tego stopnia, aby realizować interesy narodu i nie obciążać go nadmiernymi wydatkami.
  5. Ostatni, zewnętrzny pierścień Twierdzy Kulturowej to kultura łacińska, czyli zespół norm etycznych i poznawczych, regulujących zachowania ludzi.. Normy kultury łacińskiej są takie, że umożliwiają życie dużych społeczności w pokoju, bezpieczeństwie i dobrobycie, a współdziałanie ludzi nie jest wymuszane przymusem, lecz dobrowolnym wyborem. Kultura łacińska ma dwanaście zasad: dziesięć przykazań mojżeszowych, przykazanie miłości Chrystusa (nakaz miłości Boga i człowieka, dbałość o własne interesy, dbałość o interesy innych ludzi – we właściwych proporcjach), zasada św. Pawła (kto nie chce pracować, niechaj też nie je – nakaz użyteczności, każdy człowiek powinien mieć wykształcony etos pracy, zarabiać na swoje utrzymanie swoją pracą, współpracować dla dobra wspólnego, nie być pasożytem). Ludzie, kierujący się tymi zasadami tworzą rodziny, te tworzą narody. Całość łączy wiara chrześcijańska, która umacnia każdego człowieka do przestrzegania norm etycznych i poznawczych. Dzięki takim połączeniom narody mogą ze sobą współpracować, nie muszą walczyć ani się przemieszczać. Każdy naród może mieszkać na swojej ziemi, pracować na swój dobrobyt, rodzić i wychowywać dzieci, wymieniać się dobrami z innymi narodami.

Twierdza Kulturowa ma strukturę bastionową. Każdy pierścień obrony składa się z bastionów. Bastionem jest człowiek, rodzina, naród, państwo, a kultura łączy je wszystkie. Dzięki swojej strukturze obronnej Twierdza Kulturowa chroni ludzi przed zagrożeniami ze świata. Konieczne jest, aby bastiony połączone były wałami kurtynowymi, które zabezpieczają je przed atakiem z tyłu. Ludzie muszą być zjednoczeni, rodziny spójne, narody zwarte, państwa współpracujące ze sobą bez struktur ponadpaństwowych. Gdy te wały zostaną przerwane, wróg zachodzi bastiony od tyłu i zdobywa jeden po drugim. Pada kultura, padają państwa i narody. Dzieci są deprawowane, a rodzice tracą możliwość walki z tą deprawacją. To się dzieje obecnie. Stało się tak dlatego, że pośród narodów rodziny przestały wychowywać swoje dzieci. Rodzice zajęli się romansami, rozwodami, swoimi sprawami, pracą, a wychowanie powierzyli specjalistom z psychopedy i smartfonom. Skutek widzimy – technokraci chcą nam zawłaszczyć szkoły, aby przerabiać nasze dzieci na swoich niewolników, i nie ma komu z tym walczyć.

Cel wychowania

Celem tym powinna być właśnie dojrzałość, czyli odpowiedzialność, obejmująca zdolność używania rozumu i woli. Używanie rozumu to dążenie do mądrości, a mądrość to zrozumienie przyczyn pierwszych, czyli pojmowanie istoty rzeczy. Dzięki temu człowiek rozumie, co jest dobrem, co złem, co prawdą, co fałszem, kto przyjacielem, kto wrogiem. Umie wyznaczać swoje cele i opracować środki ich osiągnięcia. Potrafi zrozumieć też cudze cele, odczytać psycho – i socjomanipulację. Dojrzałość to także zdolność do zrozumienia własnych błędów i słabości, wyciągnięcia wniosków i zmiany błędnego postępowania. Używanie woli to zdolność narzucenia sobie dyscypliny, pokonania własnych lęków i słabości, uzupełnienie braków, wydoskonalenie tego, co mocne, zapanowanie nad emocjami, popędami i pożądaniami. Nie są one złe, przeciwnie, są dla nas korzystne, ale jeśli nie są poddane władzy rozumu i woli, zwykle prowadzą do życiowych błędów i kłopotów. Odpowiedzialność oznacza zdolność do ponoszenia konsekwencji swoich działań i zaniechań. Dziecko nie jest w pełni odpowiedzialne ani moralnie, ani prawnie. Jednak dziecko staje się dorosłym, który odpowiedzialny być powinien. Pełna dojrzałość osobista i społeczna polega na tym, że człowiek jest świadom swoich interesów osobistych i wspólnych i potrafi je prowadzić, jako obrońca Twierdzy Kulturowej.

Odpowiedzialność

Odpowiedzialność jest niezbędna, aby budować życie rodziny, narodu i państwa, a nade wszystko, aby być wolnym. Ten bowiem, kto nie ponosi odpowiedzialności nie może również korzystać z wolności. Dziś wielu ludzi nie chce dojrzeć, głównie z tego powodu, że nie chcą przyjąć żadnej odpowiedzialności. Dlatego rodziny albo się rozpadają, albo nie powstają wcale, naród jest w rozsypce, a państwem rządzą obce siły przez podstawione sługi. Kto jest dorosły, a nie przyjmuje odpowiedzialności, ten jest dobrowolnym niewolnikiem.

Wolność

Wolność nie oznacza tego, co komu się podoba robić, ale to, co kto robić powinien. Każdy człowiek ma potrzeby, częściowo inne, częściowo te same, co inni. Najlepszymi warunkami do zaspokajania ludzkich potrzeb jest Twierdza Kulturowa, więc każdy człowiek powinien korzystać ze swej wolności w takim zakresie, aby jej nie niszczyć.

Osiąganie dojrzałości

Dziecko nie jest dojrzałe, bo być nie może. Ciało nie osiągnęło pełni rozwoju, układ rozrodczy, gospodarka hormonalna – to wszystko musi dopiero się wykształcić. Tak samo mózg. Niemowlę i małe dziecko ma duże zdolności poznawcze, bo musi wykształcić sobie wiedzę o świecie, co umożliwia dziecku bujny rozwój jego struktury neuronalnej. Dziecko interesuje się wszystkim, bo ma naturalny instynkt poznawczy. Praca mózgu pochłania nawet 40 – 66% energii całego organizmu. Z czasem ta bujna ciekawość poznawcza zmniejsza się, co jest związane ze wzrostem ciała. Organizm musi wybrać, co ma zasilać, bo na wszystko nie starczy energii, wybiera więc ciało, które od 7 – go roku życia przez 10 lat osiąga dojrzałą postać. W tym czasie następuje redukcja połączeń neuronalnych nawet o połowę. Nie oznacza to jednak, że dorastający człowiek przestaje rozwijać się intelektualnie. Ten rozwój zachodzi nadal i jest bardzo intensywny, ale ma inny charakter, niż wcześniej. Małe dziecko chłonie wszystko, duże dziecko przyjmuje bodźce wybrane, nastolatek wybiera kierunki rozwoju.

Mózg człowieka kształtuje się stopniowo, ostatecznie do 25 r.ż. Jako ostatni kształtuje się płat czołowy, odpowiedzialny za dojrzałe zachowania. Jednak ze względu na płynność i stopniowość rozwoju należy młodego człowieka wprowadzać do dojrzałości ustawicznie i krok po kroku. Ponieważ na początku tej drogi nie jest on w stanie sam decydować o swoim rozwoju poznawczym i moralnym, rolę tą musi wziąć na siebie autorytet. Na początku są to rodzice, później pojawiają się też inne autorytety – pozostali członkowie rodziny, nauczyciele, przewodnicy duchowi, liderzy społeczni. Dla dobra rozwoju człowieka, poddawanego wychowaniu autorytety wychowawcze powinny stosować oddziaływanie zgodne z jego interesami. Głównym autorytetem wychowawczym są rodzice, i oni ponoszą odpowiedzialność za wychowanie swoich dzieci.

Istnieją dwa główne mechanizmy poznawcze – układ nagrody i układ neuronów lustrzanych. Układ nagrody nakazuje powtarzać to, co sprawiło organizmowi przyjemność, a unikać tego, co przyniosło przykrość. Układ neuronów lustrzanych nakazuje człowiekowi powtarzać to, co dostrzega w otoczeniu ze strony innych ludzi, szczególnie tych, którzy są dla niego ważni i z którymi ma związek emocjonalny. Jest to więc mechanizm odpowiedzialny za transmisję kulturową.

Wychowanie w domu

Dla prawidłowego wychowania potrzebni są: ojciec i matka. Rodzice powinni dostosować swoje oddziaływanie do wieku dziecka. Częstym błędem jest infantylizowanie dzieci, do czego szczególną skłonność mają kobiety. Mężczyźni nie powinni infantylizować, ale wprowadzać element męskiej twardości w wychowanie, co dzisiaj też zostało zaburzone. Rodzice powinni traktować swoje dzieci poważnie, a także mieć świadomość, jakie są ośrodki wpływu wychowawczego na ich dziecko: rodzina; inni ludzie, z którymi się styka, np. sąsiedzi; grupa rówieśnicza; szkoła; związek religijny, do którego należy; państwowe programy społeczne; kultura masowa; kultura wysoka. Powinni filtrować to, co trafia do ich domu i ich dziecka. Każdy wpływ, który może wpłynąć na dziecko powinni ocenić z pozycji zasad Twierdzy Kulturowej (Dekalog, Chrystusowe przykazanie miłości, pawłowa zasada użyteczności). Jeśli jest niezgodny, należy go nie dopuścić do dziecka.

Współcześnie tzw. psychologia głosi stary antypedagogiczny pogląd, że rodzice nie powinni swoim dzieciom narzucać swoich norm kulturowych, bo mają tak szanować autonomię swojego dziecka, aby pozwolić mu na swobodny rozwój i ekspresję. Poza tym, jak twierdzą antypedagodzy, każdy nastoletni człowiek odrzuca wszystko, co otrzymał od rodziców i wychowawców i od podstaw buduje swoją nową tożsamość. Wychowanie ma polegać na tym, że „mądrze kochający” rodzice powinni dziecku zapewnić dostęp do różnorodnych wzorców postępowania, żeby dziecko samo wybrało, które mu najbardziej odpowiadają, i afirmować każdy jego wybór. Dodają przy tym, że udowodniła to współczesna nauka. Są to poglądy częściowo błędne, częściowo fałszywe, a ich uzasadnieniem nie jest nauka, tylko filozofia nihilizmu i postmodernizmu oraz ideologia neomarksizmu. Te twierdzenia są przez współczesnych antypedagogów traktowane jak religijny dogmat. W ten sposób hoduje się człowieka bez tożsamości, płynnego, zmiennego, rozkapryszonego, który nie wie, kim jest, więc może być każdym, a naprawdę jest nikim. Jest to doskonały sposób na wywołanie zaburzeń psychicznych, i taki zwykle jest skutek.

Rodzice mają obowiązek przekazać swoim dzieciom kulturę i tradycje swoich przodków i swojego narodu. Powinni dokładnie określać, co jest dobre, co złe, co jest prawdą, co fałszem, kto przyjacielem, kto wrogiem. Sami rodzice muszą znać normy etyczne i poznawcze swojej kultury i stosować je w swoim życiu, aby być prawdziwym autorytetem i wzorem do naśladowania. Jeśli chcą wychować porządnego człowieka, sami muszą być porządni, tak działają neurony lustrzane. Jeśli pozwolą, aby ich dziecko wybierało samo, to wybierze ono to, co jest łatwe i co przynosi natychmiastową przyjemność, bo tak działa układ nagrody. W praktyce dziecko wpatrzone w smartfon uznaje to, co tam widzi za swoje własne pragnienia, bowiem technika i podawane treści są bardzo sugestywne, skonstruowane przez najlepszych specjalistów od ludzkiej psychiki. Zmanipulowane dziecko nie wie, że padło ofiarą psychomanipulacji lub socjotechniki i swoje odczucia traktuje jako prawdę absolutną, która powinna być prawem dla całego świata. Rodzice powinni znać te mechanizmy, niestety, oni też często nie wiedzą, co wciągnęło w świat kłamstwa ich dziecko, między innymi dlatego, że wierzą psychopedzie. Często prowadzi to do rozmaitych terapii, które w teorii mają pomóc, a w praktyce przynoszą więcej szkody, niż pożytku. Należy więc traktować z dużą rezerwą psychoterapie, w szczególności te, które mogą doprowadzić do nieodwracalnych zmian. Takich pułapek na dzieci ze strony algorytmów Internetu oraz „fachowców” jest multum, można jednak ich uniknąć poprzez głębokie osadzenie dziecka w kulturze jego przodków. W odniesieniu do konkretnych sytuacji rodzice powinni zachęcać, a czasami nieco przymuszać dziecko do zachowań korzystnych dla jego rozwoju, oraz nie zachęcać, a czasami zabronić działań niekorzystnych.

Innym dogmatem antypedagogiki jest „dziecko w centrum”, czyli pajdocentryzm. Dziecko staje się dla rodziców bożkiem, do którego usiłują dostosować cały świat, i od maleńkości uczą je, że zawsze tak będzie. Wiąże się to z budową sztucznego świata wokół dziecka przez nadmiernie troskliwych rodziców, którzy wierzą, że uda się dla ich oczka w głowie zbudować świat idealny. Uczą więc swoje dziecko życia nie w świecie rzeczywistym, ale sztucznie stworzonym. Starają się odciąć je od stresów i zagrożeń, konstruując i planując wszelkie sytuacje. Jest to wiodący dziś trend wychowawczy, szczególnie promowany przez programy unijne. W ten sposób tworzy się człowieka nieporadnego życiowo, który będzie bał się każdej sytuacji, której nie zna. Człowiek taki raczej ucieknie przed światem, niż się z nim zmierzy. Nadmiar wcześniejszych ułatwień sprawi, że zamiast aktywnie starać się, aby zdobyć potrzebne mu dobra i usługi, będzie biernie oczekiwał na ich dostawę. Dobrostan jest bowiem stanem psychofizycznego zadowolenia w danym momencie. Człowiek przyzwyczajony do dobrostanu będzie biernie czekał, aż mu zostanie dostarczone wszystko gotowe, i nie podejmie niczego, co mogłoby go narazić na jakikolwiek dyskomfort. Jest to częsty obecnie problem w szkołach. Tacy młodzi ludzie nie chcą pracować, uczyć się, a nawet szukać sobie pary. Biernie czekają jak konsument w restauracji, aż kelner ich obsłuży, i tak dzisiaj szkołę traktuje coraz więcej uczniów i ich rodziców.

Świadomi rodzice odrzucą ideologię dobrostanu i wychowają swoje dzieci, aby starały się o swój dobrobyt, czyli zaspokojenie potrzeb swoim wysiłkiem, samemu lub we współpracy z innymi, zależy, czy dobro jest ściśle osobiste, czy wspólne. Muszą więc nauczyć swoje dziecko etosu pracy, która ma być wykonana rzetelnie, tak, aby nie trzeba było go pilnować. Muszą dbać, aby dziecko było słowne, czyli dotrzymywało danego słowa, i aby dbało o zachowanie swojego honoru. Młody człowiek sam powinien wiedzieć, że nie może opuszczać zajęć, a obowiązek uczenia się przyjąć jako własny nakaz moralny. Rodzice muszą zadbać, aby dziecko sumiennie wykonywało obowiązki szkolne, jest to bowiem dobrą nauką praktyczną etosu pracy i realnym przygotowaniem do dorosłego życia. Rodzice muszą też zadbać, aby dziecko wiedziało jak najwięcej, i to zarówno rzeczy praktycznych, jak i ogólnych. Szczególnie, aby dziecko miało świadomość procesów, zachodzących w świecie, odkąd tylko jest w stanie to pojąć. Nade wszystko jednak rodzice muszą dać dziecku fundament moralny i szkielet zasad, które będą niezmienne przez całe jego życie.

Ponieważ dziecko im starsze, tym głębiej wchodzi w świat i tym dalej odchodzi od domu i rodziców, należy orientować się, z kim wchodzi w relacje i co to za ludzie. Szczególnie należy wystrzegać się pułapek seksualizacji, o czym będzie mowa dalej. Nie da się jednak dziecka powstrzymać od życia i trzymać pod kloszem. Mniej więcej od 10-go r. ż dobrze wychowywane dziecko staje się na tyle świadome, że jest w stanie rozpoznać zagrożenia. Należy więc pokazywać mu przykłady antykultury i delikatnie wprowadzać w świat, pokazując z jednej strony zagrożenia, a z drugiej – piękno świata i bogactwo naszej kultury. W ten sposób można dziecko uodpornić na zagrożenia poprzez podanie szczepionki kulturowej.

Zagrożeniem samym w sobie jest świat wirtualny. Poza tym, że upośledza rozwój mózgu, dostarcza antywzorców, zabiera cenny czas, który mógłby być przeznaczony na rozwój, robi coś jeszcze. Wciąga dziecko w świat wirtualny i oddziela od realnego. Młody człowiek jest coraz bardziej przekonany, że to, co widzi na ekranie jest prawdziwe, a to, co poza nim – sztuczne. Gdy więc będzie musiał zmierzyć się z realnymi problemami, nie będzie umiał, będzie się bał, ucieknie w ułudę, nie nauczy się żyć i pracować, nie założy rodziny, a na końcu wyląduje jako klient opieki społecznej. Technologie cyfrowe są bardzo wciągające, pracują nad nimi najlepsi specjaliści, którzy wykorzystali wiedzę przemysłu hazardowego o technikach uzależnień. Świadomi rodzice powinni izolować swoje dziecko od technologii cyfrowych, jak długo się da. Smartfon nie powinien znaleźć się w ręku dziecka wcześniej, niż po 12 r.ż. Należy też unikać kanałów z kreskówkami, zanim nie nauczy się poprawnie mówić, a jeśli dopuścić, to do spokojnych bajek starego typu. Ponadto rodzice powinni organizować swoim dzieciom zadania typowo analogowe – robić razem z dziećmi coś konkretnego, a potem wymagać, aby same robiły coś, co daje realny efekt w świecie materialnym. Mogą ty być zarówno procesy nauczania, jak i działania manipulacyjne. Korzystne jest też, jeśli dziecko wychodzi na dwór, oczywiście po wykonaniu swoich obowiązków szkolnych i domowych. Szczególnie dla chłopców, latanie z kolegami po dworze jest nieocenioną szkołą życia.

Samorealizacja

Jest to kolejny dogmat antypedagogiki, tak często powtarzany, że ludzie używają go machinalnie, nie rozumiejąc znaczenia. Samorealizacja to robienie czegoś samemu, a żaden człowiek nie żyje sam. Jeśli dziecko zostanie wychowane do samorealizacji, będzie egoistą niezdolnym do współpracy z innymi i do wytworzenia swojego dobrobytu. Taki człowiek będzie przyzwyczajony, że robi to, co chce, kiedy chce, w taki sposób, jaki wybierze. Każda natomiast czynność wymaga zgodnego współdziałania, np. produkcja i sprzedaż towarów, małżeństwo, wychowanie. Nawet, jeśli człowiek robi coś sam, to zwykle chce się później tym pochwalić. Samorealizacja prowadzi do samozniszczenia, bo nawet popęd seksualny ten człowiek będzie chciał zaspokoić sam – poprzez masturbację. Prawidłową formułą wychowania wobec świata to współrealizacja, czyli zgodne współdziałanie z innymi dla realizacji celów. Jedynie w ten sposób można odbudować i utrzymać Twierdzę Kulturową. Należy przy tym pamiętać, że należy zawsze mieć na względzie innych, ale nie zapomnieć o sobie. Relację tą dobitnie wyjaśnia krótkie zdanie: cudzego nie chcę, swojego nie dam ruszyć.

Realizacja rodziców

Bywa czasem tak, że bożkiem stają się sami rodzice. Kierowani motywacją, aby zapewnić dziecku najlepszy start narzucają mu drakoński program dodatkowych szkoleń, starając się, aby umiało wszystko. O ile w rozsądnym umiarze jest to dobre, to w nadmiarze szkodliwe. Rodzice nie mogą na dziecko przelać swoich własnych ambicji. Owszem, powinni starać się, aby ich dzieci były lepsze od nich, muszą jednak pamiętać, że nie są właścicielem dziecka. Jest tu stosunek powiernictwa – Bóg powierza rodzicom ich dziecko na wychowanie, ale ono jest osobnym człowiekiem, ma własne DNA i własną duszę. Ma też jakieś typowo swoje skłonności. Rodzice powinni w pierwszej kolejności zadbać o jego rozwój moralny i emocjonalny, potem poznawczy. Należy patrzeć, czym dziecko się interesuje i pomóc rozwijać w nim te pasje, które są dla niego dobre. Czasami też rodzice muszą odpuścić ze swoich ambicji, jeśli są zbyt wygórowane.

Kultura masowa

Wiele już pisałem o tym. Współczesna kultura masowa została tak zmontowana, aby wciągać ludzi, szczególnie młodych, kraść ich czas, ogłupiać, deprawować, dezorientować, osłabiać, zaburzać, niszczyć. Antykultura masowa jest jednym z narzędzi walki w wojnie informacyjnej, prowadzonej przeciwko narodom. Należy jak najmniej z niej korzystać, i starać się, aby dziecko w nią nie wpadło. Antykultura masowa to współcześnie ściek najgorszego plugastwa, potężne narzędzie niszczenia psychiki. Są dwa sposoby jego uniknięcia. Pierwszy, to pokazać piękno własnej kultury, tradycji, literatury i sztuk pięknych. W tym celu należy samemu je znać. Drugi sposób, to zająć czas czymś innym. Zadania domowe i szkolny program nauczania (dopóki istnieją) są bardzo dobrym rozwiązaniem. Należy pilnować, aby dziecko je robiło, a jeśli szkoła nie zadaje, zadawać samemu i robić wspólnie. Jest to świetny sposób, aby się lepiej poznać i nawiązać więź. Warto też zainteresować dziecko jakąś pasją, która da mu satysfakcje i będzie silniejsza od świata wirtualnego.

Kultura wysoka

Rodzice mają wielką pomoc ze strony naszej kultury – literatura, poezja, teatr, muzyka, filozofia, architektura, malarstwo, rzeźba i inne przejawy – wyrażają prawdę, dobro i piękno. Należy od najmłodszych lat wprowadzać dzieci w ten świat, najpierw pomału, stopniowo, z czasem, około 14 r.ż. może pojawić się u nich własna fascynacja tym, co im pokazujemy. W zakresie kultury wysokiej mieszczą się nie tylko wartości estetyczne (piękno), ale też etyczne (dobro) i poznawcze (prawda). Obcowanie ze sztuką bardzo wspomaga dobre wychowanie. Należy jednak jak ognia wystrzegać się tego, co dziś nazywa się kulturą wysoką. Generalnie to, co stworzono po II Wojnie Światowej jest niebezpieczne i lepiej tego dzieciom nie pokazywać, chyba jako przejaw zepsucia i dekadencji.

IV. JAK POWINNO BYĆ – SZKOŁA

Mówimy o przeważającym modelu, czyli szkole państwowej takiej, jaka jest dziś, zanim zostanie pochłonięta przez EOE. Przy okazji obalimy kilka powszechnych mitów.

Czym szkoła jest, czym nie jest

Prawdziwa szkoła powinna być instytucją wiedzy. Wychowaniem ma się zajmować pomocniczo i głównie w sferze wartości patriotycznych. Opiekę ma pełnić tylko w tym zakresie, jaki jest niezbędny, aby zapewnić małym dzieciom dostęp do przekazywania wiedzy. Współczesne opinie, jakoby szkoła miała nauczyć życia, zajmować się całym wychowaniem, dbać o dobrostan, samopoczucie, rozwiązywać problemy psychiczne i życiowe uczniów, rozwijać potencjał, uczyć tylko praktycznych rzeczy – są zakodowanym oszustwem, które po zdemaskowaniu brzmi: „jestem totalitarną machiną inwigilacji i kontroli, która pochłonie wasze dzieci i was. Wasze dzieci przerobimy na nasze bioroboty, a wy macie nie przeszkadzać, tylko finansować”.

Czego szkoła ma uczyć

Często spotyka się pogląd, że szkoła ma nauczyć realnego życia. Brzmi atrakcyjnie, ale jest groźne. Każdy uczeń szkoły będzie miał swoje realne życie, i każdy inne. Jeśli szkoła miałaby nauczyć każdego jego życia, to każdy musiałby mieć takie samo życie, a to jest możliwe tylko w więzieniu, i do tego właśnie zmierza EOE. Często też powtarza się postulat, że szkoła ma nauczyć tylko tego, co praktycznie się przyda i pozwoli zarabiać. Teraz natomiast szkoła naucza wielu rzeczy zbędnych, które nigdy nikomu się nie przydadzą. Odpowiadając na to, trzeba przypomnieć poprzedni postulat o szkole więziennej. Ponadto trzeba mieć świadomość, że są różne przedmioty nauczania. W szkole podstawowej jest wiedza powszechna taka sama dla wszystkich. Służy ona temu, by wszyscy członkowie narodu mieli te same kody kulturowe i poznawcze, co umożliwia i usprawnia porozumienie i współpracę – cechy niezbędne do przetrwania narodu. Natomiast w szkołach ponadpodstawowych są przedmioty ogólnokształcące i zawodowe. Ogólnokształcące spełniają funkcję jak powyżej, a zawodowe są właśnie praktyczną nauką zawodu. Każdy wybiera swoją specjalność, i każdy uczy się częściowo tego samego na przedmiotach ogólnokształcących, częściowo czego innego na zawodowych.

Wiedza szkolna

Analizując inny aspekt, wiedzę szkolną można podzielić na trzy rodzaje. Rodzaj pierwszy to taka, która przydaje się każdemu – czytanie, pisanie, rachowanie, ogólne wiadomości o świecie. Wiedza ta jest używana codziennie i tak ludziom spowszedniała, że raczą jej nie dostrzegać. Ludzie nie zdają sobie sprawy, ile zawdzięczają wiedzy szkolnej, do której zostali kiedyś zmuszeni. Bez niej nie potrafiliby działać w świecie wysokich technologii i żyliby w nędzy. Różnicę poczuliby dopiero wtedy, gdyby tą wiedzę utracili, a to właśnie ma nastąpić w EOE. Rodzaj drugi to wiedza o niepewnej przydatności, o której z góry nie wiadomo, czy się przyda, czy nie, to bowiem zależy od nieprzewidzianych okoliczności w danym momencie. Może on jednak nadejść nawet po długim czasie, i posiadacz wiedzy niepewnej zawsze na tym korzysta. Trzeci rodzaj to taka wiedza, która na pewno się nie przyda. I ta jednak jest pożyteczna, ponieważ służy za przykład dydaktyczny. Ma on trzy funkcje. Po pierwsze, trenuje sprawność umysłu i pamięć. Po drugie, uczy obowiązkowości, systematyczności i etosu pracy. Po trzecie, uczy struktury bytu i logicznych związków przyczynowo – skutkowych. Cała rzeczywistość jest bowiem logiczna i zbudowana wedle podobnych prawideł, i czy analizujemy układ pokarmowy dżdżownicy, czy algorytm sterujący sztuczną inteligencją odnajdujemy te same prawidła.

Rola przymusu

Wiedza szkolna jest wymuszana, i to jest kolejny zarzut wobec normalnej edukacji. Tak, to prawda, i jest to dobrodziejstwo wobec tych, którzy zostali zmuszeni. Bez przymusu pokaźna część ludności pozostałaby w analfabetyzmie. Szczególnie dzisiaj, gdy jest powszechny dobrobyt i bezpieczeństwo ludzie nie mają motywacji do nauki, bo z natury są leniwi, poza tym mają za dużo czasu, za mało wyzwań i destrukcyjny, ogłupiający, odciągający od rozwoju wpływ antykultury. Skoro mama i tata utrzymują, a państwo daje socjal, współczesny młody człowiek nie będzie się uczył, jeśli nie będzie musiał. Inaczej było sto pięćdziesiąt lat temu, gdy przodkowie dzisiejszych użytkowników smartfonów pasali świnie u pana lub harowali dwanaście godzin w fabryce wczesnego kapitalizmu. Tamci ludzie, gdyby im zaoferować takie możliwości kształcenia, jakie mają dzisiaj młodzi ludzie ozłociliby darczyńcę jako wielkiego dobrodzieja. Dzisiejsi młodzi ludzie nie wyobrażają sobie, że mogliby znaleźć się w sytuacji bezrolnych chłopów lub proletariatu wielkofabrycznego, ale wszystko przed nami, bo dzięki EOE i innym politykom unijnym ma powrócić tamten porządek.

Podstawy programowe

Inny zarzut wobec szkoły dotyczy podstaw programowych, że są wybiórcze, a przedmioty sztucznie podzielone, zamiast być nauczane interdyscyplinarnie. Szkoła ma podstawy programowe, czyli obiektywny standard wiedzy, określone wymogi, czyli ile trzeba umieć, aby zaliczyć, określony system ocen. Podstawy programowe ujmują wiedzę ludzkości w skrót, vademecum, spis treści. W szkole podstawowej to będzie ten sam spis dla wszystkich, w szkołach ponadpodstawowych coraz bardziej wyspecjalizowany. Nie da się w żadnej szkole nauczyć wszystkiego, co wie ludzkość. Szkoła więc daje narzędzia teoretyczne i praktyczne, aby człowiek po opuszczeniu jej murów potrafił sam orientować się w ogromie wiedzy i samemu ją uzupełniać. Bez podstaw programowych ludzie, którzy chcieliby uczyć się sami mieliby problem, od czego zacząć i jak rozwinąć proces uczenia się. Podstawy są więc wielkim ułatwieniem. Materia, ujęta w podstawie musi być podzielona wedle logicznej systematyki, bo inaczej w głowach uczniów zapanowałby chaos. Do szkoły przychodzą bowiem ludzie, którzy nie umieją prawie nic z tego, co tam jest nauczane. Dla erudyty z głęboką wiedzą taki podział jest sztuczny i niepotrzebny, dla ignoranta jest niezbędny. I wreszcie, po co jest teoria, wytłumaczył już dawno temu Arystoteles. Nie wszystko da się doświadczyć praktycznie, teoria daje wgląd w całość zjawiska, które można pojąć intelektualnie. W ten sposób można poznawać znacznie więcej i dojść do zrozumienia przyczyn pierwszych zjawisk, a to pozwala zrozumieć nie tylko, jak coś działa, ale też – w jakim celu. Uświadomienie sobie celów działań i umiejętność ich wyznaczania – to największe osiągnięcia teorii.

Uczyć wiedzy czy uczenia się

Antypedagodzy każą porzucić tradycyjną wiedzę szkolna, bo ta jest już przestarzała. Według nich uczeń nie powinien obciążać sobie umysłu wiedzą, powinien znać tylko wzorce uczenia się i wiedzieć, jak szukać wiedzy, aby w ten sposób zawsze móc szybko nauczyć się tego, co będzie potrzebne. Według postępowców szkoła nie ma uczyć wiedzy, tylko uczyć, jak się uczyć. Często spotyka się krytykę, że szkoła kogoś-tam mało nauczyła, a większości on się nauczył poza szkołą. I dobrze, znaczy to, że szkoła wykonała swoje zadanie. Nauczyła go na tyle, że potem potrafił sam się nauczyć. Szkoła najlepiej uczy uczenia się wtedy, kiedy uczniowie nabywają wiedzę i umiejętności, a nie wtedy, gdy trenują metodykę. Nauka metodyki to nauka schematów, nauka wiedzy połączona z zapamiętywaniem i dokonywaniem operacji myślowych jest praktycznym zastosowaniem metodyki. I znów tradycyjna edukacja górą.

Lektury

Co jakiś czas powraca temat lektur szkolnych, szczególnie ostatnio, kiedy ograniczono je pod pozorem unowocześnienia. Tworzy się narrację, że w szkole powinna być uczona literatura najnowsza, bo uczniowie muszą być na bieżąco. Otóż nie,. Lektury są po coś innego. Mają dwa cele. Po pierwsze, wprowadzić w kulturę polską i europejską, a do tego potrzeba tekstów klasyczno – kanonicznych. Po drugie, poza walorami literackimi młody czytelnik poznaje zawarte tam wartości, co pozytywnie kształtuje jego postawy życiowe i zachowania i pomaga w wychowaniu. Współczesne teksty w większości zostały napisane pod wpływem antykultury i mogą jedynie spowodować chaos w głowach młodych ludzi.

Oceny

Wielki hałas podnosi się przeciw ocenom, twierdząc, że stresują i są niesprawiedliwe. Lepiej jest dawać oceny opisowe albo wcale nie oceniać. Jest to oczywisty fałsz, w szkole masowej najlepiej sprawdzają się klasyczne oceny. Motywują i dają konkretna informację zrozumiałą dla wszystkich. Największą wadą ocen ostatnich lat jest to, że pod wpływem antypedagogów i instytucji unijnych zaczęto oceniać niesprawiedliwie, czyli ocenę pozytywna dla wszystkich za nic, aby się nie stresowali. Stres przy ocenianiu owszem, jest, i powinien być, bo dzięki temu uczeń ma motywację do uczenia się i poprawiania ocen. Oceny opisowe są zwykle niezrozumiałe i przyznawane metodą kopiuj – wklej. Brak oceniania bierze się z ideologii neomarksistowskiej i prowadzi do ruiny systemu oświaty.

Wypowiedzi własne

Od pewnego czasu szkoła ograniczyła odpytywanie przy tablicy, pisanie wypracowań, deklamację wierszy, śpiewanie piosenek, kaligrafię i pismo techniczne. Powód stale ten sam – dzieci się stresują i są przeciążone. Czego ich pozbawiono: wypowiedź własna przy tablicy uczy śmiałości, odwagi i wyrażania myśli; deklamacja wierszy trenuje pamięć i wyobraźnię; pisanie wypracowań to budowa złożonych wypowiedzi własnych, rozwijając planowanie, systematyczność i logikę. Kaligrafia i pismo techniczne – ćwiczy motorykę małą, precyzję, wytrwałość, rozwija myślenie matematyczne. Ograniczono też zajęcia praktyczno – techniczne, bo niemodne, a pracownie ZPT zamieniono na komputerowe. Cyfrowi ludzie, niepotrafiący gwoździa wbić.

Prace domowe

Głośna ostatnio stała się sprawa formalnego zakazu prac domowych. Pretekst jak zwykle ten sam – dzieci są przeciążone i nie mają czasu wolnego. W rzeczywistości celem jest pozbawienie młodych Polaków obowiązków szkolnych, bo w ten sposób obniży się ich poziom intelektualny i inteligencja całej populacji. Mówiąc wprost, jest to narzędzie ogłupienia. Żadnej materii nie da się nauczyć podczas lekcji, za mało czasu, a coraz więcej uczniów ma orzeczenia. Zadania domowe pomagają ćwiczyć intelekt, pamięć i etos pracy. Dają też możliwość wglądu rodziców w pracę szkoły i nawiązania bliskiej relacji dziecka i rodziców. Likwidacja prac domowych uwolni dużą ilość czasu, który milusińscy przeznaczą na smartfony i konsole.

V. PRAKTYCZNE RADY

Wiele praktycznych porad zostało już zawartych, wprost lub pośrednio powyżej. Tu pragnę udzielić kilku wskazówek, które jeszcze nie padły, lub podkreślić szczególnie istotne. Część wskazań jest reakcją na obecną sytuację, i zapewne będą wymagały aktualizacji, gdy sytuacja się zmieni. A zmieni się na pewno, bowiem jesteśmy w trakcie dynamicznych zmian, a przed nami zmiany jeszcze donioślejsze.

Ogół procesów, które dziś kształtują świadomość społeczeństw Zachodu, które zbudowały antykulturę masową, przeniknęły do wychowania i edukacji, zdominowały politykę ma swój określony cel. Jest nim debilizacja, czyli zamiana suwerennych narodów, złożonych z homo sapiens w zniewolone, cyfrowo zarządzane masy, zasoby homo debilis – ludzi debilnych. Debilizm jest tradycyjnym pojęciem medycznym i oznacza człowieka dorosłego, który funkcjonuje na poziomie intelektualnym dwunastolatka. We współczesnej terminologii medycznej odpowiednikiem jest niepełnosprawność intelektualna w stopniu lekkim. Homo debilis jest niedojrzały, dziecinny i uzależniony od państwowej opieki, nie podejmuje więc suwerennej aktywności. Ma natomiast dorosłe ciało, nadaje się więc do wszelkich prac fizycznych. Rozumie niekomplikowane polecenia, ale sam nie wytyczy sobie celu, nie będzie więc skłonny do buntu. Będzie posłusznie pracował pod zarządem, żył pod opieką i cierpliwie czekał na swój dochód gwarantowany. Oto poniżej podajemy garść rad, co należy robić, aby uniknąć debilizacji.

  • Jesteśmy w okresie przejściowym pomiędzy szkołą polską a unijną. Nadal większość działań jest dobra, ale pojawiają się już działania niebezpieczne. Należy zachować czujność, kontrolować, co dzieje się w szkole i klasie, czego nauczane są dzieci, czego nie nauczane.
  • Nawiązać kontakt z innymi rodzicami w klasie. Uświadomić, przekazując wiedzę, zawartą w niniejszym poradniku. Zawrzeć sojusz w obronie dzieci, aby działać na poziomie klasy. Nawiązać też kontakt z rodzicami z innych klas, aby działać na poziomie szkoły. Presja rodziców, wywierana na nauczycielki i dyrekcje zwykle jest skuteczna.
  • Szukać kontaktów z organizacjami społecznymi o profilu niepodległościowym, narodowym i katolickim.
  • W szkołach panuje niepewność i dezorientacja. Po wprowadzeniu zakazu obowiązkowych prac domowych część nauczycieli wyznacza je nadal jako nieobowiązkowe, część nie zadaje wcale. Należy to kontrolować. Jeśli nauczyciel zadaje, zobowiązać swoje dziecko, aby je wykonywało. Jeśli nie zadaje, zażądać ich zadawania. Jeśli nauczyciel nie zechce, zadawać samemu, korzystając z podręcznika, ćwiczeń i materiałów dostępnych w Internecie.
  • Musicie mieć świadomość, że nie wszyscy rodzice chcą dobra dla swoich dzieci. Część już uległa debilizacji, i ci będą się cieszyć, że jest mniej nauki. Deprawacja i ogłupianie ich własnych dzieci nie będą im przeszkadzały, a raczej będą zwalczać wszelkie inicjatywy, które rozwijają i wymagają. Będziecie ich mieć przeciwko sobie.
  • Zwrócić uwagę, co zostało wykreślone z podstaw programowych. Zazwyczaj podręczniki, dostępne od września 2024 r. zawierają jeszcze treści starej podstawy, z zaznaczeniem, że zostały wykreślone. Należy te partie materiału przerobić z dzieckiem samemu.
  • Zobowiązać dziecko do czytania lektur, które zostały wykreślone. Z pewnością te są najbardziej wartościowe.
  • Nie zapisywać dziecka na program tzw. wiedzy o zdrowiu. Jeśli będzie on obowiązkowy, użyć koalicji rodziców i wywrzeć presję na dyrekcji i nauczycielach, aby szkoła nie narzucała seksualizacji. Pouczyć dziecko, że mogą pojawić się szkodliwe treści. Poznać te treści zawczasu, aby uodpornić dziecko.
  • Uważać na tzw. specjalistów, szczególnie tych, którzy chcą „wspierać” psychicznie i dbać o dobrostan. Nie wypełniać nieobowiązkowych ankiet, mogą zostać niewłaściwie użyte. Nie godzić się na ingerencje specjalistów w życie rodzinne. Nie posyłać do poradni bez wyraźnej potrzeby. Nie poddawać się łatwo sugestiom, że Wasze dziecko ma specjalne potrzeby edukacyjne i wymaga opinii lub orzeczenia.
  • Uczulić dziecko, aby nie opowiadało w szkole, co dzieje się w domu. W szczególności uczulić na kontakty z tzw. specjalistami. Może się zdarzyć, że będą chcieli zbuntować dziecko przeciw rodzicom, szczególnie dotyczy to nastolatków, a tym bardziej dziewcząt.
  • Nie dawać dzieciom smartfona przed ukończeniem 12- go r.ż. Jeśli już używa, nie dopuścić do uzależnienia dziecka. Najlepiej podsunąć mu inne aktywności.
  • Mieć wiedzę o tym, jakie treści zwykle ogląda dziecko w Internecie. Jest to pewne, że każde dziecko trafi na antykulturę i algorytmy, które mają za cel szkodzić mu. Wyjaśniać dziecku kłamstwa antykultury i podsuwać prawdziwą kulturę. Skorzystać z wiedzy z niniejszego poradnika.
  • Poznajcie znajomych Waszego dziecka. To, co wpływa na nich, wpływa też na Wasze dziecko. To, co oni oglądają, zobaczy też Wasze dziecko.
  • Zadbajcie, aby Wasze dziecko miało właściwe towarzystwo rówieśników. Wiedzcie, że mniej więcej od 12 roku życia dziecko, które wcześniej było bierną ofiarą antykultury, samo zaczyna ją propagować, staje się więc jej nieświadomym wspólnikiem. Jest pożądane, aby Wasze dzieci należały do jakiejś większej inicjatywy, zajmującej się dziećmi, ich czasem, aktywnością i pomagającej w wychowaniu. Na skalę krajową takich obecnie nie ma wcale lub są przejęte przez antykulturę. Nawet organizacje typu harcerskiego nie są już pewne. Uważajcie też na ośrodki kultury, coraz częściej można tam spotkać treści tęczowe, klimatyczne i inną antykulturę. W miarę możliwości szukajcie kontaktu z innymi rodzicami, podobnymi do Was i twórzcie własne inicjatywy dla dzieci i młodzieży.
  • Wyjaśnijcie Waszemu dziecku kwestie, związane z płcią, seksualnością, rodziną i ich rolą w kulturze. Jeśli Wy tego nie zrobicie, zrobi to za Was antykultura i oszuka Wasze dziecko, co będzie później trudno wyprostować.
  • Jeśli Wasze dziecko wykazuje znaczącą zmianę zachowania, oznacza to, że właśnie ktoś lub coś wywiera na nie wpływ. Powinniście poznać ten wpływ, żeby ocenić, czy jest korzystny czy szkodliwy. Jeśli wpływ jest szkodliwy, reagujcie natychmiast i stanowczo, zanim dziecko zostanie wciągnięte w otchłań.
  • Jeśli Wasze dziecko zaczyna mieć problemy z tożsamością, oznacza to dwie rzeczy. Po pierwsze, jest pod jakimś wpływem z zewnątrz, który może być groźny. Po drugie, Wasze relacje wymagają poprawy. Zanim więc zostaną zaangażowani specjaliści, starajcie się naprawić Wasze relacje wewnątrz rodziny.
  • Uważajcie na tzw. specjalistów. Często ich wpływ jest groźniejszy, niż problemy z którymi do nich poszliście. Na rynku można znaleźć również prawdziwych specjalistów, którzy mogą rzeczywiście pomóc. Zanim powierzycie im Swoje dziecko, poddajcie ich prostemu testowi na psychologa. Składa się on z sześciu pytań: 1.Czy sądzisz, że istnieje prawda obiektywna? 2.Czy sądzisz, że istnieje dobro obiektywne? 3.Czy uznajesz, że człowiek może poznać rzeczywistość obiektywną? 4.Czy uznajesz, że człowiek może rozpoznać dobro obiektywne? 5.Czy uważasz, że człowiek powinien swoim rozumem i swoją wolą panować nad swoimi instynktami, popędami i emocjami? 6.Czy uważasz, że powinno się wymagać od każdego człowieka następujących cech psychicznych: roztropności, sprawiedliwości, męstwa, umiarkowania? Jeśli wszystkie odpowiedzi będą twierdzące, jest to psycholog i wówczas możecie liczyć na rzetelną pomoc. Jeśli nawet jedna będzie negatywna, jest to psychomag i powinniście zakończyć współpracę z takim specjalistą/ką. Zawsze jednak, powierzając dziecko specjalistom powinniście wiedzieć, co się dzieje w tej relacji. Obecnie psychomagowie, udający psychologów kolonizują rynek usług, a częścią ich szkolenia jest buntowanie dzieci przeciw rodzicom i wciąganie ich w otchłań antykultury.
  • Wasze dzieci są atakowane non stop, 24h, najmocniej przez smartfon, ale i przez inne wpływy ze strony mediów i antykultury masowej. Szczególnie groźne są popularne aplikacje i portale społecznościowe. Tam, gdzie ekran emituje krótkie filmiki i dużo kolorowych, hałaśliwych treści, tam jest niebezpiecznie dla umysłów Waszych dzieci. Większość treści z tych ekranów ma charakter wojny informacyjnej. Nie zostawiajcie Waszych dzieci samych wobec tych ataków. Lepiej odebrać im smartfon i komputer, niż pozwolić, aby wróg przejął umysły Waszych dzieci i zmienił ich świadomość. Tą drogą wróg jest w stanie zaburzyć ich seksualność i tożsamość płciową. Zadbajcie o Waszą bliskość, przekażcie im piękno i siłę naszej kultury, wskażcie im cele życia wyższe, niż dobrostan i samorealizacja. Wiedza z niniejszego poradnika będzie Wam przydatna.
  • Należy się przygotować na ewentualne przejęcie polskiego systemu oświaty przez Europejski Obszar Edukacyjny. Wówczas nasze podstawy programowe zostaną całkowicie zmienione i zastąpione przez wzorce unijne. Już teraz nie pozbywajcie się podręczników i przygotujcie się, że przydatnej wiedzy będziecie musieli nauczyć Wasze dzieci poza oficjalnym systemem edukacji. Inaczej zostaną one pozbawione większości szans życiowych.
  • Uważajcie na wszelkiego typu wymiany dzieci i młodzieży, szczególnie międzynarodowe. Coraz częściej jest tam obecna wroga indoktrynacja, docelowo wszystkie wymiany młodzieżowe mają służyć do zmiany sposobu myślenia i zachowania młodych ludzi. Na razie delikatnie jest wprowadzana wielokulturowość i Zrównoważony Rozwój, czyli klimatyzm. W najbliższym czasie dołączy gender i tęczowość pod pozorem rozwoju własnej osobowości i samopoznania. W nadchodzącej przyszłości wymiany tego rodzaju będą służyły praniu mózgów dzieci i młodzieży, aby uformować z nich armię unijnych janczarów.
  • Zanim Wasze dziecko pójdzie do szkoły, musicie mu narzucić poczucie obowiązku – na początku w drobnych sprawach – sprzątanie, pomoc rodzicom, obowiązki domowe. W trakcie szkoły podstawowej dziecko powinno przyjąć obowiązek, narzucany z zewnątrz jako swój własny imperatyw moralny. Dotyczy to oczywiście obowiązków słusznych. Gdy dziecko wejdzie w szkołę ponadpodstawową, zmieni się Wasza relacja. Nie będziecie już mieli wpływu stanowiącego, a doradczy. Wasze dziecko wejdzie w świat, i on będzie je kształtował. Jeśli wcześniej nie wychowaliście dziecka, to potem macie już niewielkie szanse.
  • Unikajcie rozwodów, bo wtedy dzieci przeżywają dramat, są bardziej podatne na niszczący wpływ antykultury i zostają wystawione na działania „specjalistów”. Większość problemów psychicznych dzieci zaczyna się od niezgody rodziców.
  • Unikajcie konfliktów małżeńskich, rozwiązujcie je sami ze sobą, nie angażujcie systemów. Nie bądźcie egoistami, Waszym najważniejszym zadaniem jest zadbać o dobre wychowanie Waszych dzieci. Nawet, jeśli będziecie dawali im wszystko, zapewniali dodatkowe zajęcia, wyjazdy, atrakcje, gadżety, ale nie będzie między Wami – mężem i żoną miłości – zniszczycie własne dzieci.
  • Wrogowie narodów chcą wkroczyć między Was – męża i żonę, skłócić i nastawić przeciwko sobie. Tak samo chcą wejść między Wasze dzieci i Was. Chcą przejąć wpływ na umysły dzieci, zbuntować je i nastawić przeciwko Wam. Wrogowie chcą sprawić, aby żona bardziej ufała „specjalistom”, niż mężowi, aby dzieci bardziej ufały mediom, niż rodzicom. Każda niezgoda między wami zostanie wykorzystana, aby Wasz dom – twierdza Waszego progu upadła, aby wdarł się tam duch niezgody i skłócił obrońców.
  • Budujcie swoje własne lokalne struktury społeczne, niezależne od władzy i oficjalnych systemów. Współpracujcie z lokalnymi przedsiębiorcami, handlowcami, rzemieślnikami, rolnikami, lekarzami itp. Budujcie równoległe społeczeństwo, aby w razie kolejnej pandemii lub czegoś gorszego mieć lepsze możliwości przetrwania.
  • Kwestia wiary jest bardzo ważna. Dziś większość ludzi na Zachodzie w nic nie wierzy. W Polsce proces apostazji także przyspiesza. Ma to dwie główne przyczyny – ze strony ludzi i ze strony Kościoła. Przyczyna po stronie ludzi na tym polega, że oni świadomie odrzucają wiarę przodków i tradycje narodu. Myślą, że będą lepsi, nowocześniejsi, fajniejsi, a nade wszystko – że będą mogli grzeszyć bezkarnie i nie nazywać tego grzechem, lecz zaspokajaniem potrzeb. Przekonania te wzmacniane są potężnym atakiem ze strony mediów, antykultury masowej, celebrytów i polityków, wymierzonym bezpośrednio w Kościół i wiarę, a pośrednio w narody. Ze strony Kościoła przyczyna apostazji na tym polega, że od Soboru Watykańskiego II w jego struktury na wszystkich szczeblach przeniknęli agenci wroga. Większość z Was zostało wychowana na posoborowej nauce Kościoła, która została zmieniona i sfałszowana. Kościół dziś nie walczy z prawdziwym złem, tylko przymila się do globalistów. Wy jednak nie powinniście tracić wiary ani pozbawiać jej Wasze dzieci. Nie popełniajcie częstego dziś błędu i nie pozbawiajcie ich sakramentów, niezależnie od tego, co na ten temat mówią wszystkie media. Waszym jako rodziców obowiązkiem jest Wasze dzieci wychować w jedynej prawdziwej wierze, a jest nią wiara katolicka. Nic nie zwolni Was z tego obowiązku, nawet, jeśli ksiądz czy biskup Wam się nie podoba. To, co robi dziś hierarchia nie może się podobać żadnemu uczciwemu człowiekowi. Jednak Kościołem jesteście Wy i Wasze ochrzczone dzieci, a waszym obowiązkiem jest samemu w nim wytrwać, rozwijać swoją wiarę i wzmacniać wiarę Waszych dzieci. Wiara ta wymaga używania rozumu i rozwijania cnót moralnych, a to są najlepsze kompetencje do życia, jakie istnieją. Szukajcie dobrych katolickich poradników i podręczników wychowania, najlepiej tych przedwojennych. Szukajcie kapłanów, wiernych katolickiej tradycji, nie takich, którzy są fajni, ale głoszących prawdę o Chrystusie i człowieku. Jeśli zadbacie o wiarę Waszych dzieci i dobrą naukę katolicką dla nich, wrogowie narodów nie dadzą rady ich zdebilizować.
  • Pilnujcie dzieci, żeby ich nie ukradziono. Współczesna kradzież dzieci wygląda inaczej, jest innowacyjna i wykorzystuje najnowsze technologie informatyczne, które dajecie dzieciom do rąk. Rodzice zwykle nie zauważają, gdy ich dzieci są pomału wykradane. Ciałem wciąż są tam, gdzie były, ale umysłem wciągane są w inny wrogi świat, barwny i atrakcyjny jako uśmiechnięty truciciel. Złodziejom umysłów chodzi o zniszczenie narodów, a rodziny są celem pośrednim. Głównym celem kradzieży jest zatrzymanie reprodukcji narodów. Dlatego złodzieje umysłów poprzez antykulturę masową i rady psychomagów działają tak, aby Wasi synowie stali się mentalnymi eunuchami, a Wasze córki – mentalnymi prostytutkami. Widzialnym skutkiem tych działań są zaburzenia tożsamości – w obszarze płci i seksualności. Spójrzcie na nastoletnie dzieci Waszych znajomych i krewnych. Chrońcie dzieci przed atakiem wroga.
  • Instytucje, na które możecie liczyć: Koalicja na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły, Ruch Ochrony Szkoły, Nauczyciele dla Wolności, Instytut Ordo Iuris.

Powyższe rady i wskazówki są jedynie doraźnym sposobem na uniknięcie zagrożeń i przetrwanie. To nie rozwiązuje głównego problemu, jakim są przyczyny tego stanu. Przyczyną jest niesuwerenność państwa polskiego i jego zależność od instytucji ponadnarodowych: Unii Europejskiej, ONZ i globalnej finansjery. Jest to również główną przyczyną zepsucia umysłów Polaków, ogłupienia, degeneracji moralnej, odejścia od wiary i skłócenia narodu. Niszczenie polskiej szkoły i umysłów Polaków jest dziełem ponadnarodowych sił, wrogich wszystkim narodom. Polska nie musi temu ulegać, polskie władze mogłyby być suwerenne, gdyby zechciały. Jednak od 1989 r. wolą oddawać decyzyjność, dotyczącą polskich spraw w ręce obcych potęg. Ta gotowość wzmacniana jest wielkimi funduszami, jakimi dysponują te organizacje. Potomkowie Lecha nie mogą dziś liczyć na to, że skorumpowane władze, złożone z nikczemników zrobią coś dobrego dla narodu i państwa. Przeciwnie – ludzie ze świeczników zrobią wszystko, czego oczekują ich sponsorzy – nasi wrogowie, nawet, jeśli będzie to depopulacja.

Wyjście z tej sytuacji będzie zależało od tego, jak wychowacie i nauczycie Wasze dzieci, drodzy polscy rodzice. Postępujcie z nimi tak, aby wasze córki i synowie nie byli sługami obcych potęg, lecz by odbudowali i utrzymali naszą Twierdzę Kulturową, aby byli dojrzali, założyli silne i trwałe rodziny, odtworzyli dumny naród, odbudowali silne państwo, przekazali naszą kulturę swoim dzieciom. Nawet, jeśli będzie to oznaczało walkę i bój śmiertelny. To bowiem życie, które nam proponują nasi wrogowie, dziś jest przyjemne i beztroskie, zasilane socjalem i debilizacją w mediach. Już niebawem jednak będzie ono się zmieniać, tak, że stanie się gorsze od śmierci. Euroglobalna władza chce się dobrać do Waszych rodzin, rozbić Wasze małżeństwa, odebrać Wam dzieci, i obciążyć Was kosztami tego systemu. Przynajmniej do czasu, bo następnie przyjdzie kolej na odebranie majątku, własności, dochodów, nieruchomości. Na Wasze miejsce już zostali przeznaczeni różnokulturowi przybysze, ponieważ docelowo białej Europy nie ma być wcale. Chyba, że postawicie się Wy, polscy rodzice, i Wasze dzieci, których wychowacie na świadomych, twardych, dzielnych, pracowitych Polaków.

Pisaliśmy o walce:

Czas nowego antysystemu

Jak odzyskać niepodległość

Gdy zbudzi się naród cz.IV. Podbój Europy przez narody

Przed Wami i Waszymi dziećmi stoi zadanie wielkie i rozciągają się możliwości dotąd nieznane. Na Waszych oczach upada nie tylko Europa Zachodnia, ale w ogóle świat atlantycki, od stu lat zarządzany niepodzielnie przez Anglosasów. Nasza Ojczyzna będzie miała szansę odzyskać suwerenność, a nasz naród wreszcie po 400 latach może odbudować swoje znaczenie. Możemy sięgnąć jeszcze wyżej – po potęgę, władzę i bogactwo. A to zależy głównie od tego, czy będzie się chciało Wam i Waszym dzieciom.

Koniec cyklu.

Bartosz Kopczyński

Towarzystwo Wiedzy Społecznej

Lipiec 2024 r.

W następnym artykule – cały Poradnik będzie dostępny do pobrania w formacie pdf.

[na Legionie. md]

________________

Poradnik świadomych rodziców, cz. III, Bartosz Kopczyński, 16 sierpnia 2024

Etyka Kalego. „Drogowskaz nie biegnie w kierunku, który wskazuje”.

Izabela BRODACKA

Od 2011 roku lotnisko we Frankfurcie przestrzega zakazu nocnych operacji lotniczych.Wyjątkiem są misje ratunkowe oraz loty w „interesie publicznym”, na przykład loty rządowe. Zezwolenia na takie loty wydaje nadzór lotniczy podlegający Ministerstwu Transportu i Gospodarki Hesji.

Jak donosi dziennik „Die Welt” pomimo tego zakazu 23 czerwca 2024 roku, po meczu Niemiec ze Szwajcarią, Olaf Scholz i Annalena Baerbock opuścili Frankfurt lotami startującymi o 23:39 i 23:54 Ministerstwo uzasadniło zgodę na te loty koniecznością udziału Baerbock w porannym spotkaniu ministrów spraw zagranicznych UE w Luksemburgu.

Jak wiadomo to właśnie Zieloni są w Hesji gorącymi orędownikami zakazu nocnych lotów.Stefan Naas z FDP (Freie Demokratische Partei ) skrytykował działania Zielonych i Baerbock określając je jako hipokryzję.

Wprawdzie jak pisze John le Carré w książce „ Subtelna prawda”- „Hipokryzja to hołd składany cnocie przez występek, drogi chłopcze. Obawiam się, że to najlepsze, na co nas stać w tym niedoskonałym świecie”, jednak hipokryzja ma w społeczeństwie nadal nie najlepsze notowania. Hipokryzja jest na ogół utożsamiana z podwójnymi standardami , z tym co potocznie nazywamy „etyką Kalego”. Ofiarom kolejnych reform edukacji pozwolę sobie przypomnieć o co chodzi. Bohater powieści Henryka Sienkiewicza „ W pustyni i puszczy” Murzynek Kali twierdził: „Jeśli ktoś Kalemu zabrać krowy to jest zły uczynek. Dobry, to jak Kali zabrać komuś krowy”. ( wbrew idiotycznej politycznej poprawności – Murzynek a nie Afroamerykanin bo żył w Afryce i nie miał nic wspólnego z Ameryką)

Z etyką Kalego mieliśmy do czynienia przez długie lata komunistycznej niewoli. Komuniści zabierający w imię sprawiedliwości społecznej dwory i pałace ziemiaństwu i arystokracji nie widzieli nic złego w balowaniu w tych zrabowanych dworach i pałacach nazywanych dla niepoznaki „ domami pracy twórczej”. Przyznając obywatelowi prawo do 5 metrów kwadratowych powierzchni mieszkania ( w uzasadnionych przypadkach do 10 metrów ) nie widzieli nic zdrożnego w zajmowaniu mieszkań o powierzchni nawet kilkuset metrów kwadratowych, zrabowanych prawowitym właścicielom.

Podwójne standardy czyli etyka Kalego zostały gładko przeniesione w czasy niepodległości, czy rzekomej niepodległości, po solidarnościowej rewolcie i transformacji ustrojowej. Ukuto wówczas zręczne hasło: „ drogowskaz nie biegnie w kierunku, który wskazuje”. Równie nośne jak ironiczne hasło powstałe jeszcze w czasach komuny: „ naród pije koniak ustami swoich przedstawicieli”. Albo jeszcze starsze przysłowie: „ co wolno wojewodzie to nie tobie narodzie”. Albo: „ wszystkie zwierzęta są sobie równe ale niektóre są równiejsze od innych”.

Wszystkie te ludowe mądrości oraz słynne zdanie z „ Folwarku Zwierzęcego” Orwella oznaczają jedno. Demokracja jest tylko listkiem figowym dla dyktatury równiejszych, a głoszone hasła w oczywisty sposób tych równiejszych nie obowiązują. Kiedyś przywileje były po stronie arystokracji rodowej, arystokracji krwi. Oni nie musieli być hipokrytami, nie musieli udawać równych. Z definicji byli lepsi.

Demokracja, przyjęcie równości wszystkich stanów i, wszystkich ludzi, wprowadziła hipokryzję. Władza opiera się na różnych hasłach, w które nie wierzą przede wszystkim sami ich twórcy. Twórców Zielonego Ładu ten postulowany Zielony Ład obchodzi dokładnie tyle co równość społeczna obchodziła komunistów. Dlatego latają samolotami jak szaleni na różne spotkania i konferencje, podczas których omawiają konieczność ograniczania albo wręcz zakazania lotów samolotami.

Jest to etyka Kalego w stanie czystym. Jest jednak w tej hipokryzji jakieś racjonalne jądro. Wszyscy nie mogą jeść kawioru chochlami, bo jest go po prostu zbyt mało. Dlatego sowieccy komisarze ludowi jedli go śmiało w imieniu reszty obywateli. Wszyscy nie mogą mieszkać w pałacach. Dlatego pałace zajmował lud pracujący miast i wsi poprzez swoich przedstawicieli. A że ten sztandarowy lud pracujący miast i wsi czekał w kolejce po kilkadziesiąt czasem lat na swoje kilkanaście metrów kwadratowych powierzchni mieszkalnej to trudno. „Z pustego i Salamon nie naleje” – jak mawiał mędrzec ludowy Gomółka. ( Tak właśnie mówił, Salamon, nie Salomon proszę nie poprawiać. )

Szczególnym aspektem hipokryzji czyli etyki Kalego jest fałszywa świętoszkowatość.

Perfekcyjnie ukazuje i wyśmiewa to zjawisko Molière w znanej komedii „Świętoszek” ( Le Tartuffe ou l’Imposteur). Jego bohater udaje pobożnego  aby przekonać do swojej osoby Orgona i pozbawić go majątku. Tak naprawdę jest bezwzględnym, zakłamanym, dwulicowym oszustem. Polecam tę lekturę osobom młodym, które w swojej świętej ( sic!) naiwności dają się oszukiwać współczesnym świętoszkom politycznym i które dałyby się zapewne również nabrać złodziejowi krzyczącemu w autobusie„ łapaj złodzieja” dla odwrócenia uwagi od swojej przestępczej działalności.

Dokładnie tak postępują współcześni fałszywi moraliści. Mając na koncie liczne afery finansowe, choćby aferę Amber Gold, w której ogromne straty poniosło wielu naiwnych obywateli, ośmielają się grać świętoszków i pod wymyślonymi zarzutami prześladować osoby, których jedyną w oczach koalicji 13 grudnia prawdziwą skazą było działanie w strukturach PiS.

Liczą przy tym na kiepską pamięć społeczeństwa. Na skłonność ludzi do uproszczonego rozumowania. – „On ukradł rower albo jemu ukradli rower- wszystko jedno, był zamieszany w kradzież”. Klasycznym przykładem hipokryzji oraz stosowania strategii zwanej „łapaj złodzieja” jest sprawa utworzenia komisji badającej wpływy rosyjskie w Polsce przez osoby działające swego czasu na rzecz resetu stosunków z Rosją „ taką jaka ona jest”. Tak przecież mówił Tusk i nie jest w stanie temu zaprzeczyć.

Dobrym papierkiem lakmusowym dla wykrywania hipokryzji jest też stosunek polityków do religii katolickiej. Gdy było potrzebne poparcie Kościoła Michnik ochrzcił swego syna, a Tusk wziął nawet ślub kościelny. Teraz traktują Kościół katolicki jako podstawowe zagrożenie demokracji w Polsce.

Wszczepianie implantów piersi 19-letniemu chłopakowi z inteligencją pięciolatka – Ci „lekarze” to bestie.

Horror nastolatka z Wuhan. „Lekarze” wszczepili mu implanty piersi.

„wszczepianie implantów piersi 19-letniemu chłopakowi z inteligencją pięciolatka – ci ludzie to bestie”.

17.08.2024 nczas/horror-nastolatka-z-wuhan-lekarze-wszczepili-mu-implanty-piersi

Doktor. Lekarz. Szpital.

Pracownicy jednej z klinik „medycyny estetycznej” nakłonili niepełnosprawnego umysłowo 19-latka do poddania się operacji wszczepienia implantów piersi, co miało przyciągnąć mu fanów w Internecie i stanowić źródło utrzymania.

To nie jedyna ofiara oszustów, którzy żerują na zdesperowanej młodzieży szukającej pracy.

Matka chłopca z Wuhan w środkowych Chinach mówiła w mediach, że jej 19-letni syn, który jest niepełnosprawny intelektualnie i ma zdolności umysłowe pięciolatka, przeszedł operację 28 lipca.

Personel kliniki, w której, jak mówiła kobieta, chłopak szukał zatrudnienia, namówił go do poddania się wszczepieniu implantów, co miało przyciągnąć mu widzów w transmisjach na żywo w internecie, które rzekomo miały być bardzo dochodowe.

Choć początkowo sceptycznie podchodził do propozycji, ostatecznie zdecydował się na zabieg, na który zaciągnął pożyczkę w wysokości łącznie 37 tys. juanów (20 tys. PLN).

Z pomocą prawników i telewizji matce udało się anulować pożyczkę, a implanty zostały usunięte, ale – jak podkreśla matka – trauma pozostała.

Sprawa wywołała oburzenie w mediach społecznościowych, gdzie jeden z internautów stwierdził: „wszczepianie implantów piersi 19-letniemu chłopakowi z inteligencją pięciolatka – ci ludzie to bestie”.

„Niektóre kliniki kosmetyczne niczym nie różnią się od gangów oszustów” – napisał inny, cytowany przez „South China Morning Post”.

Oszustwa, takie jak rekrutacja na nieistniejące stanowiska czy lewe oferty pożyczkowe, nasilają się w Chinach wraz ze słabnięciem gospodarki – podkreśla Reuters.

Służby ścigające tego typu przestępstwa informowały w zeszłym roku, że oszuści na celownik coraz częściej biorą studentów i świeżo upieczonych absolwentów, którzy desperacko poszukują pracy.

W lipcu media społecznościowe obiegła historia studenta, który chciał pracować dorywczo jako kurier dowożący jedzenie. Pracownik sklepu ze skuterami elektrycznymi, który podawał się jednocześnie za pracodawcę, nakłonił chłopaka na podpisanie umowy na wynajem jednośladu. Krótko potem okazało się, że obiecywane zarobki są wielokrotnie niższe i ledwo pozwalały na pokrycie kosztów skutera.

W czerwcu ub.r. bezrobocie wśród młodzieży osiągnęło rekordowy poziom 21,3 proc., czyli ok. 30 mln osób. Chińskie władze wówczas wstrzymały publikację danych, twierdząc, że konieczna jest zmiana obliczania wskaźnika poprzez wykluczenie z niego osób uczących się. Ostanie dane pokazują, że stopa bezrobocia wśród osób w wieku od 16 do 24 lat wyniosła w lipcu 17,1 proc., co oznacza wzrost z 13,2 proc. w czerwcu br.

Osoby w tej grupie wiekowej mają problemy ze znalezieniem pracy, ponieważ są „za młode” i nie mają doświadczenia. Z kolei ich o 10 lat starsi koledzy, jeśli mają pracę, trzymają się jej kurczowo, bo w ofertach nagminnie wyklucza się osoby już przed 40. jako „za stare”, co nazywa się „klątwą 35-latków”.

„Znalezienie pracy jest wystarczająco trudne, a teraz musimy jeszcze uważać na oszustwa” – podsumował jeden internautów.

MEMy wakacyjne

[one jednak ssą ]

Brytyjska służba zdrowia NHS będzie teraz pytać mężczyzn, czy są w ciąży, przed wykonaniem zdjęć rentgenowskich. Sataniści wierzą, że to, co nienaturalne, jest naturalne.

Zaszufladkowano do kategorii Śmichy | Otagowano

Jak powstrzymać współczesnych bolszewików?

Fundacja Pro-Prawo do życia
 W minionych dniach obchodziliśmy dwie ważne rocznice – Bitwy Warszawskiej (15 sierpnia) i męczeńskiej śmierci św. Maksymiliana Kolbe (14 sierpnia). Warto się przy nich zatrzymać i dokonać krótkiej refleksji. 
Aktualna sytuacja w Polsce i na świecie może wprawiać w zakłopotanie. Upowszechnianie aborcji, niszczenie rodzin, deprawacja seksualna dzieci, ofensywa LGBT, masowa laicyzacja, podziały polityczne i polaryzacja społeczeństwa – obserwowanie wielu zjawisk może być przyczyną smutku i utraty nadziei. Jednak ważne wydarzenia z historii przypominają nam o tym, że pomimo ogromnych przeciwności zwycięstwo Prawdy i Dobra jest pewne. 
My musimy tylko znaleźć się w zwycięskiej drużynie. Jak to zrobić? Spójrzmy na to przez pryzmat Bitwy Warszawskiej i osoby św. Maksymiliana.Jak pokonać współczesnych bolszewików? [foto]104 lata temu na przedpolach Warszawy doszło do decydującej bitwy wojny polsko-bolszewickiej, która rozstrzygnęła nie tylko o losach Polski, ale również całego świata. Polacy stawił czoła najeźdźcom, którzy po „trupie Polski” chcieli rozpalić rewolucję bolszewicką w Zachodniej Europie. W celu odparcia bolszewików zmobilizował się cały naród. Oczywiście nie wszyscy stanęli do walki z bronią w ręku, ale poruszenie i zaangażowanie było powszechne. Nasz kraj, który dopiero co odzyskał niepodległość po 123 latach zaborów, wyniszczony przez I wojnę światową, zdezorganizowany administracyjnie i politycznie, odparł atak armii bolszewickiej w sytuacji, gdy wydawało się, że wszystko jest już stracone i cała wojna jest przegrana. Jak doszło do tego zwycięstwa? Wpływ miało wiele czynników, ale jeden z nich jest szczególnie przemilczany. Chodzi o wcześniejszą odnowę moralną Polaków, która dokonała się wśród poprzednich pokoleń. 
 W 1877 roku w Gietrzwałdzie objawiła się Matka Boża ze szczególnym przesłaniem do Narodu Polskiego. Po tych objawieniach setki tysięcy ludzi zaczęły pielgrzymować do Gietrzwałdu pomimo obostrzeń i represji stosowanych przez okupantów. Jak możemy przeczytać w relacjach: „Ks. F. Hipler, naoczny świadek objawień gietrzwałdzkich, zaznacza, że liczba pątników od połowy lipca do połowy września 1877 r. szacowano od ćwierć do pół miliona: „Byli to Warmianie niemieccy i polscy, Litwini, Mazurzy, Kaszubi, Górale bardzo liczni Polacy nie tylko spod zaboru pruskiego i z Galicji także z Rosji pomimo kordonu i obieszczyków granicznych”. Jedna z uczestniczek owych pielgrzymek, w roku objawień, Anna z Działyńskich Potocka, w swoim pamiętniku pisze: „Pociągi w stronę Gietrzwałdu były przepełnione, pruscy urzędnicy kolejowi natrząsali się z tego pobożnego tłumu, który zajmował 70 wagonów pełnych po brzegi… Na każdej stacji tłumy ludzi się cisną, wszyscy jadą do Gietrzwałdu. Niezliczone rzesze przybywały do Gietrzwałdu z całej Polski”„ 
Masowa odpowiedź Polaków na gietrzwałdzkie objawienia spowodowała umocnienie wiary i nadziei w narodzie oraz przyniosła odnowienie moralne Polaków.
W szczególny sposób przełożyło się ono na szacunek do ludzkiego życia oraz otwartość Polaków na życie. Według najnowszych badań (prowadzonych m.in. przez ks. prof. Krzysztofa Bielawnego) w ciągu czterech dekad liczba mieszkańców nieistniejącej Polski podwoiła się!
Liczba Polaków z ponad 15 mln w latach siedemdziesiątych XIX stulecia wzrosła do ponad 30 mln w przededniu wybuchu I wojny światowej. Przykładowo: w 1895 roku urodziło się 1 076 800 dzieci, a średnia liczba dzieci przypadających na rodzinę wynosiła 5,9! (Dla porównania: w 2023 roku w Polsce dzietność wyniosła 1,1 – najgorszy wynik w historii pomiarów).
Niektóre regiony pozostającej pod zaborami Polski (np. Podlasie) odznaczały się  najwyższym przyrostem naturalnym w Europie. W ciągu dwóch pokoleń, pomimo zaborów, represji, rusyfikacji i germanizacji, populacja naszego narodu podwoiła się. Dzięki temu było komu budować kraj po odzyskaniu niepodległości i stanąć do walki z bolszewikami w 1920 roku. Walki, która 15 sierpnia 1920 roku wydawała się przegrana.

Nacierający do ataku na Warszawę bolszewicy opowiadali o tym, że ujrzeli na ciemnym niebie ogromną i pełną mocy kobiecą postać w niebieskiej sukni, od której biło światło. Wokół głowy jaśniała świetlista aureola, a w dłoni trzymała przedmiot podobny do tarczy, od której odbijały się wystrzeliwane w kierunku Polaków pociski. Ofensywa bolszewicka załamała się, a Polacy przeszli do kontrataku wypędzając Armię Czerwoną. 
Naród odpowiedział na apel Matki Bożej, a Ona pomogła narodowi obronić Polskę.
  Po wygraniu wojny polsko-bolszewickiej Polakom po raz kolejny dano własne, niepodległe państwo. Co z nim zrobiono? Aby odpowiedzieć na to pytanie przenieśmy się do roku 1941. 14 sierpnia 1941 w niemieckim obozie koncentracyjnym Auschwitz zamordowano św. Maksymiliana Kolbe. Ojciec Maksymilian był niestrudzonym ewangelizatorem i twórcą katolickich mediów o ogromnych zasięgach (pod koniec lat 30-stych nakład pisma „Rycerz Niepokalanej” wynosił 800 000 egzemplarzy!) 
Św. Maksymilian nie bał się przy tym otwarcie głosić wiary oraz jasno wskazywać Polakom, co doprowadzi naród do zguby. 
Przytoczmy w tym momencie wspomnienia Adama Jóźwika, więźnia Auschwitz, w którym przebywał razem ze św. Maksymilianem Kolbe: „czułem się bardzo szczęśliwy, że los złączył mnie z ojcem Kolbe. Przebywaliśmy w jednym bloku 14A, gdzie w międzyczasie zamieszkałem (…) Ojciec Maksymilian w wolnych chwilach prowadził rozmowy z więźniami na różne ciekawe, naukowe tematy. Pamiętam, jak pocieszaliśmy się kiedyś, że wojna niedługo się skończy, że Niemcy zostaną pokonani. On nie podzielał naszego optymizmu. Mówił, że wojna nie tak szybko się skończy, jak ludzie myślą. Wojny łatwo się zaczynają, ale niełatwo kończą, a w tej wojnie zginie nas Polaków około 6 milionów. Po wojnie dowiedziałem się, że zginęło 6 milionów i 30 tysięcy. Pytaliśmy ojca Kolbe, na czym opiera takie przypuszczenia, wróżby? Odpowiedział krótko: aż strach powtarzać, w okresie międzywojennym zginęło w Polsce około 6 milionów nienarodzonych dzieci.” 
 Wstrząsająca liczba 6 milionów Polaków zamordowanych poprzez aborcję w II RP pokrywa się z dostępnymi obecnie danymi i statystykami. Po odzyskaniu niepodległości w II Rzeczpospolitej, zbudowanej dzięki dzietności polskich rodzin, upowszechniła się aborcja. II RP miała drugie najbardziej „liberalne” prawo aborcyjne na świecie, zaraz po Związku Radzieckim. Skala dzieciobójstwa była ogromna. Dla przykładu, w samym tylko 1937 roku zamordowano poprzez aborcję 513 237 dzieci. 
W 1917 roku Matka Boża w Fatimie powiedziała, że już niedługo I wojna światowa skończy się, ale jeśli ludzie nie przestaną grzeszyć i obrażać Pana Boga, to wkrótce wybuchnie kolejna wojna, jeszcze straszniejsza. Było to uniwersalne przesłanie skierowane do wszystkich narodów całego świata, w tym również do Polaków. Po odrodzeniu moralnym w drugiej połowie XIX wieku i na początku XX wieku, przyszedł kryzys. W niepodległej II Rzeczpospolitej przyrost naturalny, choć wciąż był jeszcze duży, to zaczął gwałtownie maleć. Aborcyjne dzieciobójstwo stało się prawdziwą plagą. W okresie międzywojennym zamordowano poprzez aborcję 6 milionów ludzi, czyli tylu Polaków, ilu zginęło później w trakcie II wojny światowej. Warszawa była nie tylko stolicą Polski, ale również „stolicą” aborcji i prostytucji. 
Nastąpił upadek moralny, przed którym przestrzegał m.in. św. Maksymilian Kolbe na łamach swoich mediów. 
 Niezwykle wymowny artykuł możemy na ten temat przeczytać w archiwalnym „Rycerzu Niepokalanej” z września 1938 roku. Zatytułowano go: „”Postępowi” rodzice zabijają dzieci.” Oto jego fragment: „(…) „postępowi” rodzice [dbają] tylko o to jedno, najwyżej dwoje dzieci, o to jedno, dwoje, które się zdążyły urodzić, bo pozostałe (swe) dzieci, z woli tych samych rodziców są pozbawione życia… mordują bez litości, nim jeszcze na świat przyjść mają. Jedno, dwoje – pieszczą, bawią, stroją, kształcą, pasą, tuczą, majątki im szykują, a pozostałe – pięcioro, dziesięcioro, piętnaścioro – skazują na straszną śmierć bez chrztu, bez krzyża, bez pogrzebu, bez trumny, bez najmniejszej odrobiny serca. Co robi dziś „postępowa” matka? Gdy pozna, że stała się matką, zaczyna przede wszystkim myśleć, jak nie dopuścić, by dziecię to świata Bożego nigdy nie oglądało. Oczywiście, wszystkie sąsiadki na około radzą, jak która może: jedne stary sposób, drugie nowy, radzą – truć, wskazują przy tym, co, kiedy, i jak, a jeszcze inne, te najmłodsze, „najmodniejsze” i „najpostępowsze” radzą po prostu czym prędzej – iść do lekarza i kazać żywcem zarżnąć (…)” Powyższe słowa opublikowano na łamach „Rycerza Niepokalanej” w 1938 roku. Obrazowały stan duchowy, moralny i mentalny dużej części polskiego społeczeństwa w przeddzień drugiej wojny światowej. 
Równie dobrze te same słowa można by napisać dzisiaj. 
 Aborcja w dzisiejszej Polsce zbiera śmiertelne żniwo. Każdego roku dokonuje się kilkudziesięciu tysięcy nielegalnych aborcji. Rośnie liczba aborcji w szpitalach. Media masowe promują aborcję i zachęcają Polki do dzieciobójstwa. Feministki namawiają kobiety do aktywizmu aborcyjnego. Aborcyjna koalicja Tuska na wszelkie możliwe sposoby usiłuje jeszcze bardziej zwiększyć liczbę ofiar aborcji. Papież Jan Paweł II nauczał, że naród, który zabija własne dzieci, jest narodem bez przyszłości. Jeżeli będziemy przyzwalać na aborcję, czeka nas kolejna zagłada. Należy przy tym pamiętać, że zwycięstwo jest w rękach Pana Boga. Jest ono pewne i przesądzone. 
Pan Bóg nie wymaga tego zwycięstwa od nas i nie oczekuje, że osiągniemy je naszymi ludzkimi siłami. On oczekuje od nas wyłącznie udziału w walce po Jego stronie. 
 Z ludzkiego punktu widzenia sytuacja naszych przodków była beznadziejna – kraj pod zaborami, okupacja, prześladowania, rusyfikacja, germanizacja, a następnie tuż po odzyskaniu niepodległości inwazja bolszewicka. Dla Polaków żyjących jeszcze w połowie XIX wieku wizja wolnej, niepodległej ojczyzny, która w dodatku pokona w otwartej wojnie armię obcego mocarstwa, była czymś abstrakcyjnym. Ta wizja jednak zrealizowała się z Bożą pomocą. Podobnie może być również dzisiaj. Wiele osób jest przytłoczonych zagrożeniami, które bez przerwy się nasilają: promocja aborcji, deprawacja seksualna dzieci, LGBT, ateizacja, laicyzacja, prześladowania rodzin itp. Pan Bóg nie wymaga od nas samodzielnego pokonania tych trudności. On chce tylko naszego udziału w walce. Najgorsze jest bycie biernym. „Obyś był zimny albo gorący!” – brzmi jedno z najbardziej przejmujących upomnień zawartych w Piśmie Świętym. To upomnienie skierowane jest także do nas, dzisiaj. 

Zło odnosi sukcesy nie dlatego, że jest silne, tylko dlatego, że ludzie dobrzy są bierni i nie chcą stanąć do walki, w której Pan Bóg obiecał im pomoc i zwycięstwo.
 Dlatego nasza Fundacja w całej Polsce organizuje niezależne akcje informacyjne, których celem jest głoszenie prawdy i mobilizacja Polaków do działania. Jeżeli po raz kolejny odpowiemy na liczne apele Matki Bożej kierowane do nas w przeszłości, odpowiemy na słowa papieża Jana Pawła II i przypomnimy sobie ostrzeżenia św. Maksymiliana, to zwyciężymy.

Kolejne osoby z całej Polski dołączają do naszych akcji i zostają „Kapitanami różańcowymi”. Polska wielokrotnie była ocalona przez wstawiennictwo Najświętszej Maryi Panny. Kiedy lud modlił się, nasza Królowa wypraszała ocalenie. Każdego miesiąca organizujemy kilkadziesiąt różańców publicznych w całej Polsce, ale to wciąż za mało. Potrzeba więcej osób, które podejmą się organizowania różańców publicznych w swoim środowisku. Może Pan zostać Kapitanem różańcowym i przeprowadzić taką akcję w swoim miejscu zamieszkania. Udzielimy niezbędnego wsparcia i pomocy. Prosimy tylko o wypełnienie formularza na naszej stronie

Nasza działalność jest możliwa tylko dzięki stałej i regularnej pomocy Darczyńców.
 Dlatego proszę Pana o przekazanie 50 zł, 100 zł, 200 zł, lub dowolnej innej kwoty, jaka jest dla Pana w obecnej sytuacji możliwa, aby umożliwić nam organizację kolejnych kampanii i budzenie Polaków do walki o życie. 
Numer konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
Dla przelewów zagranicznych – Kod BIC Swift: INGBPLPW

Chyba to jednak największy z ataków satanizmu na olimpiadzie. Zakaz Mszy Świętej.

Chyba to jednak największy atak satanizmu na olimpiadzie. Zakaz Mszy Świętej.

Mirosław Dakowski.

Dopiero dziś, 16 sierpnia, to jest prawie 3 tygodnie po otwarciu olimpiady w Paryżu, dowiedziałem się, że w dość marginalnym piśmie, jakim jest Tygodnik Solidarność, kapelan polskich olimpijczyków raczej bezbarwnie zawiadomił, że ktoś, nie podał jednak kto, zakazał im odprawiania Mszy Świętej.

Normalny, a nie postępowy kapłan katolicki zareagował by inaczej. Mianowicie należało zawiadomić katolików w ekipie polskiej, tak wśród sportowców jak i działaczy, że codziennie będzie się odprawiała Msza Święta.

Przed tym pomieszczeniem konieczne było ustawienie choćby kilku obrońców, na przykład jakiegoś tyczkarza, by trzymał agresorów na odległość tyczki, oszczepnika by trzymał na odległość metra czy dwóch, a gdyby agresorzy pojawili się bliżej, to powinni odczuć argumenty młociarzy, bokserów, nawet bokserki i podobnie wyćwiczonych zawodników.

Wszystko to powinno być nagrywane przez umówionego wcześniej realizatora telewizji. I z tego zdarzenia oraz nagrania można było zrobić interesujący skandal na skalę globalną.

Przerażające, że żadna z ekip z krajów katolickich [chyba??] nie zaprotestowała przeciwko takiemu łamaniu praw boskich i ludzkich przez satanistów rządzących olimpiadą.

Przy okazji:

Znajoma dama zapytała, ile to kobiet przerobionych na chłopów startuje w konkurencjach męskich.

Zaproponowała również, by dziewczyna, bokserka, po wcześniejszym umówieniu się z realizatorem telewizji, przed meczem z jakimś partnerem podejrzewanym o to że jest mężczyzną, zerwała mu majtki by zobaczyć, czy naprawdę obciął sobie pisiaka i jajca. Bo jak widzimy, zboczony zarząd olimpiady nie bada pod tym względem, jak również pod względem obecności chromosomów XY czy też testosteronu w ciele tak zwanej kobiety, co powinno być podstawowym kryterium przy bezczelnym wpychaniu się zboczonych mężczyzn do konkurencji kobiecych.

Kapelan polskich sportowców: Msza zakazana na olimpiadzie w Paryżu. Ksiądz się zgodził??? Ekipy innych państw też ?

Kapelan polskich sportowców: Msza zakazana na olimpiadzie w Paryżu

satanizm/w/natarciu

W tym roku, zrywając z dotychczasową tradycją, zabroniono odprawiania mszy świętej w wiosce olimpijskiej, powiedział portalowi Tysol.pl kapelan polskich olimpijczyków, ksiądz Edward Pleń (14 sierpnia).

Jest on kapelanem polskich sportowców od 22 lat. Do tego lata zawsze można było odprawiać msze, ale z ograniczeniami podczas histerii Covid w Tokio i Pekinie.

W Paryżu ksiądz Pleń chciał z wyprzedzeniem ustalić godziny Mszy Świętych, ale „możliwość odprawienia Eucharystii została zablokowana”.

Powiedziano mu, że „dozwolona jest tylko modlitwa”: „Nie wiem, kto wymyślił ten absurd”.

[No to dlaczego, tchórzu i łobuzie, na to się zgodziłeś??

KTO ci tak nakazał, czy sugerował?

Nie pytam „jakim prawem”, bo NIKT na Ziemi takiego prawa nie ma. md]

Oraz: „Msza jest najpiękniejszą modlitwą, ale nalegali. Nie mogłem tego zrozumieć i nadal nie mogę”.

[Nie jest tylko „modlitwą„, poganinie. Jest realnym przyjściem Jezusa Chrystusa. Nikt jej zabronić nie może md]

====================================

mail:

I ten kapłan Chrystusa się na to zgodził??

Czemu nie odprawiał Mszy mimo wszystko?

Czemu nie protestował u władz Olimpiady?

Czemu nie narobił wtedy wrzasku w mediach??

To samo dotyczy wszystkich innych ekip !!

Pożegnanie z III RP – Katarzyna Tarnawa Gwóźdź, Marek T. Chodorowski

Autor: AlterCabrio , 15 sierpnia 2024 ekspedyt/pozegnanie-z-iii-rp

«Ludzie im zaufali, wybrali ich. Uwierzyli, przede wszystkim. A potem nagle się okazuje, że kwestia tej nadziei wyborców, że poseł czy senator coś spowoduje, zmieni, okazuje się kompletnie płonna, ponieważ rano pan poseł, pani senator (rozmawiałam z wieloma) oni mówią: my przychodzimy rano, dostajemy kartkę, jak mamy głosować w stosunku do tej czy innej ustawy i koniec kropka.

Gratuluję! Pobiera pani pensję, pobiera pani uposażenie, diety, zwrot wszystkich kosztów, biura poselskie, po to by przyjść rano, nie zapoznając się kompletnie z projektem ustawy, która jest na przykład kompletnie demolująca dla Polski, bardzo niebezpieczna bezpośrednio dla życia i zdrowia Polaków, po to żeby jej nie przeczytać, wziąć pensję i zagłosować tak, jak jest na kartce. To jest kuriosum.»

−∗−

Żegnamy się z III RP bez żalu i bez lęku. To właśnie ta forma polskiej państwowości gwarantuje Polakom – i to już w najbliższej przyszłości – wywłaszczenie, czyli masowe pozbawianie własności, ubóstwo, głód, choroby, znaczny wzrost umieralności i poniewierkę. Gwarantuje w związku z bezmyślną realizacją kolejnych projektów globalistów (czyli satanistów) oraz dyrektyw oszołomionych, neomarksistowskich urzędników Unii Europejskiej.
Ponieważ tego wszystkiego, co oferuje nam dzisiaj III RP, nie chcemy, zajęliśmy się projektowaniem lepszej przyszłości. Do pracy tej nie zapraszamy wyłącznie tzw. „zwolenników III RP”. Czyli – ludzi głupich. Poza nimi – wszystkich!

Pożegnanie z III RP – rozmowa Katarzyny Tarnawy Gwóźdź z Markiem Tomaszem Chodorowskim S01 E01

Zapis filmowy pierwszego spotkania na żywo twórców Salonu Ludzi Wolnych z Panią Mecenas Katarzyną Tarnawą Gwóźdź.

Rozmowa otwiera nowy cykl rozmów pod tym samym tytułem.

https://youtube.com/watch?v=9af6lwuSYcs%3Fsi%3DesYYvqNMYbNMFCKL

−∗−

Tagi:Ireneusz Osiński, Marek Tomasz Chodorowski, mec Katarzyna Tarnawa Gwóźdź, pożegnanie z iii rp, Salon Ludzi Wolnych, slw

O autorze: AlterCabrio

If you don’t know what freedom is…

Polska pospiesznie doszlusowała do „krajów ochotników” wprowadzenia „szczepionkowych paszportów”

Polska pospiesznie doszlusowała do „krajów ochotników” wprowadzenia „szczepionkowych paszportów”

Obecnie jest ich już dziewięć a nie pięć jak oryginalnie planowano!

DR IGNACY NOWOPOLSKI AUG 15

Mówią, że jest to całkowicie dobrowolne. Dobrowolne, podczas gdy projekty pilotażowe są wdrażane, jasne. A potem co?

Kto płaci za nową kartę szczepień? Na stronie internetowej napisano tylko, że UE jest częściowym fundatorem i nie wspomniano nic o tym, kim są pozostali fundatorzy.

https://euvabeco.eu/about

„14 partnerów EUVABECO połączy siły, aby przeprowadzić przegląd zakresu, którego celem jest zidentyfikowanie innowacyjnych praktyk szczepień w całej Europie. Stosując metodę panelu Delphi, osiągniemy konsensus co do praktyk, które mają być stosowane w naszych projektach pilotażowych. Ten wspólny wysiłek będzie informował o opracowaniu planów wdrażania, torując drogę dwunastu projektom pilotażowym w Belgii, Niemczech, Grecji, Łotwie, Luksemburgu, Polsce i Portugalii od września 2024 r. do sierpnia 2025 r. Projekty te będą służyć jako kluczowe platformy do testowania i ulepszania strategii wdrażania . Po fazie pilotażowej praktyki zostaną poddane walidacji w celu oceny ich przydatności, możliwości przenoszenia i zrównoważoności w państwach członkowskich. Ostatecznie zatwierdzone plany zostaną udostępnione państwom członkowskim w celu zachęcenia do powszechnego przyjęcia”.

Dlaczego UE przekazała swoją starą kartę szczepień (z portfelem cyfrowym) WHO, a teraz tworzy kolejną cyfrową kartę szczepień? Nasze podatki najwyraźniej zapłaciły za tę obrzydliwość dwa razy. 

Ta jest dobrowolna (podczas gdy ją testujemy), a potem będzie terror.

Meryl’s CHAOS Newsletter

The European Vaccine pass involves 9 countries, not 5. Looks like it will involve all the EU soon.

Who is paying for the new vaccine card? The website only says that the EU is a partial funder and says nothing about who are the other funders…

Read more