Kolejne ubogacenie: Gwałt i zabójstwo w Koszalinie. Oskarżony Ukrainiec – recydywista.

Kolejne ubogacenie: Gwałt i zabójstwo w Koszalinie. Oskarżony Ukrainiec -recydywista.

ms 2023-06-04 gwalt-i-zabojstwo-ukrainiec

Ukraińca Andrieja K. prokuratura rejonowa oskarża o zgwałcenie i zabójstwo 30-letniej rodaczki, której ciało znaleziono w wiacie śmietnikowej w Koszalinie. Chce, by za zbrodnię odpowiedział w warunkach recydywy – poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej Ryszard Gąsiorowski.

Akt oskarżenia przeciwko Andriejowi K. skierowała do Sądu Okręgowego w Koszalinie prowadząca śledztwo prokuratura rejonowa. 48-latek, jak podał prok. Gąsiorowski, jest oskarżony o to, że w nocy z 13 na 14 marca 2022 r. w wiacie śmietnikowej przy ul. Moniuszki w Koszalinie zgwałcił i zabił 30-letnią rodaczkę Marię P.

– Zadał jej pięścią ciosy w twarz, przewrócił na ziemię, przyduszał ją, doprowadził przemocą do obcowania płciowego, jednocześnie do licznych obrażeń ciała. Pokrzywdzona zmarła na skutek krwotoku do dróg oddechowych, udławiła się własną krwią – mówił prokurator.

Oskarżony w śledztwie nie przyznał się do zarzucanych mu czynów.
– Potwierdził tylko, że znał 30-latkę, która od kilku lat mieszkała i pracowała w Koszalinie. To była znajoma jego syna, który jest na Ukrainie. To ona pomagała oskarżonemu w sprawach urzędowych, w przesyłaniu zarobionych pieniędzy w Polsce synowi. Potwierdził, że widzieli się wówczas, 13 marca, ale tylko ze sobą rozmawiali i się rozstali. Twierdził, że jej nie pobił i nie zgwałcił, że to musiał zrobić ktoś inny – powiedział prok. Gąsiorowski.
Zaznaczył, że te wyjaśnienia uznane zostały przez prokuratora, który prowadził postępowanie i skierował do sądu akt oskarżenia, za „niewiarygodne, sprzeczne z opiniami biegłych, zeznaniami świadków i sprawstwo nie budzi wątpliwości”.

Prok. Gąsiorowski dodał przy tym, że materiał dowodowy poparty został ekspertyzami biegłych z zakresu biologii, chemii, genetyki, traseologii, medycyny sądowej oraz analizy kryminalistycznej danych teleinformacyjnych. Andriej K. został przebadany psychiatrycznie i nie stwierdzono u niego zaburzeń, mogących wpłynąć na jego poczytalność w chwili popełniania zarzucanej mu zbrodni.
Prokuratura ponadto wystąpiła do odpowiednich władz Ukrainy o nadesłanie danych o karalności Andrieja K. Otrzymała je i wynika z nich, że 48-latek był dwukrotnie skazywany za pobicie ze skutkiem śmiertelnym. Ten drugi raz, w już w warunkach recydywy, w 2012 r. na 9 lat pozbawienia wolności. Z ukraińskiego więzienia wyszedł w 2019 r.

– Śledczy porównali jego wyjaśnienia z linią obrony przyjętą, gdy odpowiadał za przestępstwa popełniane w Ukrainie. Dopatrzono się zbieżności w próbie pozorowania udziału w przestępstwie innych osób – przekazał prok. Gąsiorowski.

Zaznaczył, że prokuratura, kierując do sądu akt oskarżenia, wskazała także, że chce, by Andriej K. za zabójstwo Marii P. odpowiadał w warunkach recydywy.
– Prokurator zastrzega, że oskarżony dotychczas nie był karany na terenie Polski, ale sąd okręgowy powinien wziąć pod uwagę, że oskarżony był karany w Ukrainie. [—]
Andriej K. od 17 marca 2022 r. jest tymczasowo aresztowany. Grozi mu dożywocie.

=======================

mail: Chyba wypuszczą, zasugerują, by może rzadziej gwałcił. Bo się zmęczy, zapoci…

=====================

mail2: A przecież takiego należy jak najszybciej powiesić.

=================================

mail3: Odesłać tam, skąd przyjechał. W końcu zamordował rodaczkę. Po co go tu jeszcze utrzymywać.

=============

mail4: ale w kajdanach..

W najpiękniejszej katedrze Szwajcarii wystąpił obsceniczny chór zboków. „Ejakulujcie”; „Wymiotuję wściekłością”, [—-]

W najpiękniejszej katedrze Szwajcarii wystąpił obsceniczny chór zboków. „Ejakulujcie”; „Wymiotuję wściekłością”[—-]

„To inkluzja” – zachwalają organizatorzy

#Lozanna #obscena #protestantyzm #Szwajcaria #upadek moralności

(

fot. Wikipedia)

W protestanckiej katedrze w Lozannie w Szwajcarii odbył się koncert grupy Hot Body Choir (pol. Chór Gorące Ciało). „Artyści” wyśpiewywali skrajnie obsceniczne treści. Katedra została dla nich otwarta w ramach miejskiego „Festival de la Cité”, który miał charakter programowo „różnorodnościowy”, to jest – genderowy.

Lozanna jest stolicą szwajcarskiego kantonu Vaud. Protestanci opanowali miasto pod koniec lat 30. XVI wieku. Katedra w Lozannie jest jedną z najwybitniejszych świątyń gotyckich w kraju. Jej budowa została zakończona w XIII wieku; nosi wezwanie Matki Bożej (Notre-Dame).

O koncercie grupy Hot Body Choir poinformował szwajcarski dziennik „Neue Zürcher Zeitung”. Jak podała gazeta, grupa wykonała utwory o takich tytułach jak „Ejakulujcie”; „Wymiotuję wściekłością”; „Otwieram usta” czy inne, jeszcze bardziej obsceniczne. Grupa Hot Body Choir, według własnego opisu, składa się z osób o postawie feministycznej i queerowej, którzy starają się – uwaga – upowszechniać swoją ideologię oraz praktyki (sic) poprzez występy muzyczne oraz publikacje pisemne.

Koncert nie był przypadkiem, został zaaprobowany przez administrację katedry. Jak podała kierownik festiwalu miejskiego, Martine Chalverat, władza kantonu Vaud ds. religijnych została poinformowana o koncercie i nie przedstawiła żadnych zastrzeżeń.

– Chodzi o tolerancję oraz inkluzję. Nie ma w tym nic bluźnierczego – zadeklarowała Chalverat. Jak dodała, „nie można przecież cenzurować sztuki i ograniczać wolności artystycznej”.

Wyjaśniła, że na przyszłość zostaną tylko – być może – ogłoszone ostrzeżenia dla rodziców, którzy chcieliby na podobny koncert zabrać dzieci…

Źródła: nzz.ch, kath.net Pach

aj-waj-cenzura-amazon-usuwa-ksiazke-o-spisku-zydow-masonow-i-komunistow

Cenzura. Amazon ugina się i usuwa książkę o spisku „Żydów, masonów i komunistów”

13.07.2023 aj-waj-cenzura-amazon-usuwa-ksiazke-o-spisku-zydow-masonow-i-komunistow

The plot against the Church, hala firmy Amzon Źródło: YouTube / screen, PAP, collage
The plot against the Church, hala firmy Amzon Źródło: YouTube / screen, PAP, collage

Firma Amazon usuwa ze swoich zasobów książkę o Kościele. Kampania Przeciwko Antysemityzmowi uznała tę pozycję za „antysemicką” i „rasistowską”.

Organizacja o nazwie Kampania Przeciwko Antysemityzmowi (CAA) wezwała Amazon do natychmiastowego usunięcia produktu ze sprzedaży. Firma Jeffa Bezosa uległa i książka o Kościele zostaje wycofana.

Książka, którą Amazon usunie ze sprzedaży

Książka o nazwie „The plot against the Church” została napisana w 1962 roku. Publikacja ma zawierać „imponującą kompilację dokumentów i źródeł o niezaprzeczalnym znaczeniu”, które mają być dowodami na istnienie spisku przeciwko Kościołowi, który zawiązali m.in. „Żydzi, masoni i komuniści”.

Wcześniej wymienione grupy mają, według książki, wykorzystywać instytucję Kościoła realizacji celów „ateistycznego komunizmu”. Publikacja przekonuje, że księżą „zdradzają Kościół Święty” i „pomagają komunistom, masonom i Żydom w ich wywrotowej działalności”.

Co zarzuca się książce?

Organizacja o nazwie Kampania Przeciwko Antysemityzmowi (CAA) wezwała Amazon do wycofania kontrowersyjnej książki ze sprzedaży.

Rzecznik CAA powiedział, że „sprzedaż produktu, którego oferta sprzedażowa zawiera odniesienia do 'wywrotowej działalności’ Żydów, jest odrażająca i nie ma na nią miejsca na Amazon”.

– Sprzedawca musi usunąć ten bezwstydnie rasistowski materiał ze swojej platformy. Będziemy pisać do firmy – stwierdził.

Amazon usuwa książkę

Firma uległa organizacji i usunie książkę ze swoich zasobów. – Zawsze słuchamy opinii i traktujemy te obawy bardzo poważnie. Oznaczony tytuł został usunięty ze sprzedaży – poinformował rzecznik firmy.

– Mamy zasady regulujące, które książki mogą być wymienione na liście i inwestujemy dużo czasu i zasobów, aby zapewnić przestrzeganie naszych wytycznych. Usuwamy produkty, które nie są zgodne z naszymi wytycznymi, a także niezwłocznie badamy każdą książkę, gdy zostanie zgłoszona wątpliwość – dodał.

Sodomia „pojednania”

Sodomia „pojednania”

Stanisław Michalkiewicz •  13 lipca 2023 sodomia

Właśnie z udziałem Episkopatu Polski rozpoczęła się sodomia pojednania polsko-ukraińskiego. Muszę powiedzieć, że Episkopat w takich pojednaniach zaczyna chyba nabierać rutyny. W sierpniu 2012 roku, trzy lata po tym, gdy z łaski prezydenta USA Baracka Obamy, Polska 17 września 2009 roku przeszła spod kurateli amerykańskiej pod kuratelę „strategicznych partnerów” tzn. Niemiec i Rosji – Episkopat ręką JE abpa Józefa Michalika podpisał wraz z patriarchą Moskwy i Wszechrusi Cyrylem, deklarację o pojednaniu między narodami polskim i rosyjskim. No a teraz – z ukraińskim.

Czy ta deklaracja unieważni tamtą, zgodnie z zasadą: lex posterior derogat priori tym bardziej, że mężny naród ukraiński akurat wojuje z podłym narodem rosyjskim, w czym my nie tylko mu kibicujemy, ale na podstawie umowy podpisanej 2 grudnia 2016 roku przez pana Antoniego Macierewicza – podówczas tubylczego ministra obrony narodowej – udostępniamy Ukrainie nieodpłatnie zasoby całego naszego bantustanu? Nie jesteśmy w tym odosobnieni, dzięki czemu – jak poinformowały właśnie ukraińskie władze – walutowe rezerwy Ukrainy osiągnęły rekordowo wysoki poziom ponad 30 mld dolarów. Wyobrażam sobie, jak ta wiadomość musiała ucieszyć tamtejszych parchów-oligarchów.

Wróćmy jednak do sodomii pojednania polsko-ukraińskiego. Mowa jest tam o „tragedii”, nad którą oczywiście wszyscy ubolewamy, ale ubolewanie, to jedna rzecz, a przebaczenie, to rzecz druga – toteż „przebaczamy i prosimy o przebaczenie”. Problem polega na tym, że nie bardzo jest komu przebaczać, ponieważ strona ukraińska wcale nie poczuwa się do winy. Świadczy o tym zarówno ukraińska ocena wydarzeń, jakie przed 80 laty rozegrały się na Wołyniu i Małopolsce Wschodniej – że miała tam miejsce „wojna domowa”, a nie żadne „ludobójstwo”, z którego trzeba by się kajać – jak i okoliczność– że strona ukraińska projektodawców i wykonawców tej „tragedii” wynosi – może jeszcze nie na ołtarze, chociaż na drodze podlizywania się banderowcom pewnie i tego doczekamy – ale na pomniki – jak najbardziej. Jest to zrozumiałe tym bardziej, że współczesna Ukraina korzysta z ówczesnego ludobójstwa na Polakach, które miało dostarczyć Ukraińcom „przestrzeni życiowej” (po niemiecku – Lebensraum) – no i dostarczyło – co Polska z podkulonym ogonem przyjmuje do wiadomości.

Nie tylko przyjmuje do wiadomości, ale w dodatku tradycyjnie już wyrzeka się wymordowanych podówczas obywateli polskich. Władze polskie zachowały milczenie w roku 1937, kiedy to za kordonem NKWD przeprowadzała „operację polską”, w następstwie której około 100 tys. Polaków, co to znaleźli się po niewłaściwej stronie traktatu ryskiego straciło życie, a drugie tyle zostało deportowanych na syberyjską poniewierkę – ale to byli tylko Polacy, a nie polscy obywatele. Tymczasem Polacy mordowani w 1943 roku na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej przez Ukraińców, którzy może i byli „szowinistami”, a może tylko Ukraińcami – byli obywatelami Rzeczypospolitej, ale Rzeczpospolita w roku 1943 ich się też wyrzekła – tym razem nie ze strachu przed Stalinem, tylko – przed Churchillem.

Jak pisze w swoich pamiętnikach Adam hr. Ronikier, Delegatura Rządu na Kraj kategorycznie zabroniła Radzie Głównej Opiekuńczej organizowania polskiej samoobrony, chociaż – jak świadczy przykład z Równego, gdzie dwaj działacze RGO załatwili z niemieckim Kreishauptmanem broń i amunicję dla Polaków, a następnie rozprowadzili ją po rejonie, Polacy nie tylko potrafili utrzymać Ukraińców w ryzach, ale zaprowadzili bezpieczeństwo i porządek na tym obszarze.

No a teraz zarówno władze Rzeczypospolitej, ofuknięte niedawno przez pana Drobowycza z ukraińskiego IPN, ze swej strony ofuknęły księdza Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego, który za prezydenta Lecha Kaczyńskiego sam jeden sprzeciwił się prowokacyjnemu marszowi banderowców przez Polskę do Monachium. Episkopat, zamiast skorzystać z okazji, by przynajmniej siedzieć cicho, gdy nie starcza mu odwagi by powiedzieć prawdę – leje krokodyle łzy nad „tragedią” w ramach sodomii „pojednania” z udziałem ukraińskiego duchowieństwa z tamtejszego kościoła narodowego, który ani myśli wyrzekać się kultu Stefana Bandery. Ciekawe, jak daleko jeszcze zaprowadzi Przewielebnych Księży Biskupów ten sojusz ołtarza z tronem?

Bo nie ulega wątpliwości – chociaż o tym nie trzeba głośno mówić – że to nikczemne i tchórzliwe postępowanie aktualnych polskich władz państwowych i kościelnych, jest następstwem nacisków ze strony Stanów Zjednoczonych, które dla banderowców mają stosunek tradycyjnie wyrozumiały, jeśli nawet nie cieplejszy. Po wojnie wybaczyły im kolaborację z Hitlerem, co prawda dość jednostronną, niemniej jednak, podczas gdy winowajcy znacznie drobniejszego płazu wędrowali na szubienicę, albo do lochu.

Przyczyna była prosta; Anglosasi, którzy przedstawicieli innych narodów, a zwłaszcza narodów Europy Wschodniej w ogóle nie uważają za równych sobie ludzi – chociaż nigdy się do tego nie przyznają – uznali banderowców za znakomity materiał dla potrzeb dywersji wobec Związku Sowieckiego podczas „zimnej wojny”, w związku z tym nawet Żydom nie pozwalają powiedzieć na nich złego słowa. Świadczy o tym choćby miłująca prawdę pani Anna Applebaum, nasza „Jabłoneczka”, która banderyzm rozgrzeszyła, jako istotny składnik ukraińskiej tożsamości narodowej. Z kolei za komuny Ukraińcy „budowali socjalizm”, więc na wypominanie im jakiegoś Bandery czy Szuchewycza, ani Stalin, ani Chruszczow, ani Breżniew nie dawali przyzwolenia. Dlatego ukraińska diaspora w USA i Kanadzie została ideologicznie i politycznie zdominowana przez banderowców.

Kiedy byłem w Ottawie, zapytałem prezesa Kongresu Polonii Kanadyjskiej, który z przedstawicielami Światowego Związku Ukraińców w Toronto prowadził jakieś rozmowy, czy w tym Związku jest reprezentowany jakiś inny kierunek polityczny poza banderowskim, na co odparł, że nie tylko, że żadnego innego nie ma, ale w dodatku – „niechby spróbował być!”. Więc teraz, kiedy Amerykanie w 2014 roku za 5 miliardów dolarów kupili sobie Ukrainę, a teraz kombinują, jakby tu ją jakoś korzystnie sprzedać, banderowcy nie tylko są nadal pod amerykańską ochroną, ale Nasz Pan Miłosierny z Waszyngtonu najwyraźniej kazał podkulić chwosty swoim wasalom, co oni w podskokach właśnie wykonują. Z kolei politycy ukraińscy przez te lata doskonale opanowali sztukę obcinania kuponów politycznych i finansowych od prezentowania Ukrainy na terenie międzynarodowym, jako państwa specjalnej troski. Podobne to jest do upośledzonego na umyśle dziecka, któremu przezorniej będzie się nie sprzeciwiać, bo nigdy nie wiadomo, co wtedy zrobi – czy poderżnie gardło sobie, czy może całej rodzinie, a potem podpali dom. Toteż nikt się nie sprzeciwia, tyko z miedzianym czołem żyruje wszelkie łgarstwa tamtejszej „polityki historycznej”.

Wdzięczność i pokora w stylu ukraińskim – a skromność głowy naszego urokliwego bantustanu.

Wdzięczność i pokora w stylu ukraińskim – a skromność głowy naszego urokliwego bantustanu.

Radosław Piwowarczyk wdziecznosc-i-pokora-w-stylu-ukrainskim

Już na początku wileńskiego szczytu NATO, prezydent Andrzej Duda w rozmowie z mediami stanowczo zadeklarował, że Polska „nie załatwia nic dla siebie”, ale dla NATO i jego wschodniej flanki oraz, a jakżeby inaczej, dla Ukrainy.

Szczególnego wydźwięku nadaje tej wypowiedzi fakt, iż miała ona miejsce w osiemdziesiątą rocznicę „Krwawej Niedzieli”, a więc apogeum zbrodni ukraińskich nacjonalistów dokonanej na Polakach.

Kiedy warszawski prezydent załatwiał sprawy Ukrainy w dawnym mieście Rzeczypospolitej, ukraiński ambasador w Polsce, zapewne w geście dozgonnej wdzięczności, postanowił obrazić polską pamięć historyczną.

Skromność głowy naszego urokliwego bantustanu, podczas prezydentury której „Polska nie załatwia nic dla siebie, tylko dla NATO, dla wschodniej flanki NATO, także dla państw bałtyckich, dla innych państw, które są naszymi sąsiadami w tej wschodniej części” oraz, oczywiście, Ukrainy, budzi wręcz podziw. Być może prezydent lepiej sprawdziłby się w roli „pierwszego dżentelmena”, wszak to właśnie partnerkom i partnerom głów państw przypada w udziale działalność charytatywna. Kto wie, czy gdyby inaczej zgięła się historii sprężyna, to podczas wileńskiego szczytu NATO prezydent Duda nie odnosiłby równie spektakularnych sukcesów jak podczas gry w bingo z Billem Clintonem.

Niektórzy mogą powiedzieć, że żadna to różnica, czy prezydent zabiega o interesy Polski, czy wschodniej flanki NATO, jedno i drugie przekłada się na wzmocnienie bezpieczeństwa naszego kraju. Nie są to jednak stany równoznaczne. Istotną różnicę stanowi to, czy Polska otrzyma broń lub inne środki bezpieczeństwa, np. w postaci transferu technologii, i sami będziemy decydować o tym, kiedy i jak ich użyć, czy też nasz obszar wzmocniony zostanie siłami NATO, nad którymi kto inny będzie sprawował kontrolę, a bezpieczeństwo Polski będzie zależne od łaski sojuszniczych urzędników.

Wypowiedź prezydenta Dudy pokazuje też naiwność, z jaką głowa państwa podchodzi do polityki zagranicznej, a co dobitnie zostało ukazane w polsko-ukraińskich relacjach, które są dwustronne jedynie w ten sposób, że jedna strona daje, a druga bierze.

Aż nadto dobrze widać to było w ostatnich dniach. W rocznicę kulminacji ukraińskiego ludobójstwa na Polakach przedstawiciele polskiej delegacji, na czele z prezydentem Dudą, podnosili „ukraińskie oczekiwanie, by wystosowane zostało formalne zaproszenie Ukrainy do Sojuszu”.

W zamian za to ukraiński ambasador w Polsce Wasyl Zwarycz zamieścił na Twitterze bezczelny wpis, w którym stwierdził, iż oddaje hołd „obywatelom ІІ RP, pomordowanym na okupowanych przez III Rzeszę terenach w latach II wojny światowej”. Do tweeta załączone było zdjęcie pomnika Rzezi Wołyńskiej, ale ze słów dyplomaty nie dowiemy się jakim ofiarom oddawał hołd, ani kto ich mordował. Nie pada nawet tak eufemistyczne określenie, jak „ofiary Wołynia”, na które „zdobył się” prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski.

Niezależnie od oczekiwań polskiej dyplomacji, sprawy Ukrainy i tak były wśród najważniejszych tematów dwudniowego szczytu, a obietnice dla naszego wschodniego sąsiada są całkiem spore. Wskazano trzy aspekty, które pozwolą na „zbliżenie Ukrainy do NATO”, a więc: wieloetapowy program wsparcia, utworzenie rady NATO-Ukraina, a także rezygnacja z tzw. Membership Action Plan, czyli specjalnego programu, przez który musiała przejść Polska, ale też inne państwa bloku wschodniego, a który to polega na przedkładaniu przez potencjalnego przyszłego członka corocznych sprawozdań dotyczących przygotowań do akcesji i obejmujących takie kwestie, jak obronność, gospodarka, polityka czy prawo.

Ukraina takiego programu nie będzie musiała przechodzić, a zwolennicy tego rozwiązania twierdzą między innymi, że ukraińska armia w związku z dozbrajaniem przez zachód znacznie się zmodernizowała, a tamtejsi żołnierze od ponad roku regularnie ćwiczą na sprzęcie używanym przez państwa Sojuszu. Perspektywa dołączenia Ukrainy do NATO, wobec trwającej wojny, która zdaniem części ekspertów może utknąć w miejscu, a więc będziemy obserwować naprzemienne ataki i kontrofensywy oraz związane z tym niewielkie zmiany linii frontu, nie wydaje się szczególnie bliska. Może się przecież okazać, że Ukraina do NATO będzie dołączać i dołączać, w miarę jak trwać i trwać będzie wojna za naszą wschodnią granicą, i w przewidywalnej przyszłości status akcesji Ukrainy do NATO się nie zmieni. Jeżeli natomiast wojna się zakończy i naddnieprzański kraj dołączy do Sojuszu, to ze względu na ułatwianie jego drogi do NATO może okazać się najsłabszym aliantem.

Ukraina co prawda do Sojuszu nie dołączyła, ani nawet nie otrzymała zaproszenia, ale – coby prezydent Zełenski tak całkiem smutny nie wracał do ostrzeliwanego Kijowa – kraje G7 udzieliły jej gwarancji bezpieczeństwa, do których chęć dołączenia ogłosiły już kolejne państwa. Ponadto kilka państw zapowiedziało dalsze wspieranie militarne napadniętego przez Rosję kraju. Ukraiński prezydent, który, podobnie jak inni oficjele tego kraju, już nie raz popisywał się niemałą zuchwałością, również i tym razem stwierdził, iż rezultaty wileńskiego szczytu są dobre, ale nie idealne.

Niektórym taka roszczeniowa postawa już najwyraźniej zbrzydła. Brytyjski minister obrony, Ben Wallace, wygłosił podczas szczytu zaskakujące zdanie, iż Ukraina powinna pamiętać, że przekazywane jej uzbrojenie pochodzi często z zasobów własnych darczyńców i byłoby miło, gdyby Ukraińcy okazali trochę wdzięczności zamiast kolejnych żądań.

To wywołało kolejną arogancką reakcję Zełenskiego, który w odpowiedzi stwierdził, że Ukraińcy mogą co rano po przebudzeniu „dziękować ministrowi osobiście”. Tym, co przyświeca polityce zagranicznej uzależnionej od zachodu Ukrainy, z pewnością nie są umiar, skromność i pokora.

Niezależnie od tych wszelkich uprzejmości nie można mieć wątpliwości co do tego, że wsparcie dla Ukrainy będzie trwało. Wyraził to jasno w swym przemówieniu prezydent Joe Biden. Przywódca USA, mówiąc o dołączeniu naszego wschodniego sąsiada do NATO, stwierdził, że „to się stanie”, a później zadeklarował, że „nasze zobowiązanie wobec Ukrainy nie osłabnie”. Możemy się jedynie domyślać, że nie miał na myśli tylko Stanów Zjednoczonych, ale wszystkich aliantów.

Być może niektóre kraje będą kręcić nosem na dalsze wspieranie Ukrainy i będą starały się ugrać coś dla siebie, jednak USA nie powinny mieć większego problemu ze znalezieniem „sługi”, który niezależnie od okoliczności, chętnie doszlusuje do czołówki darczyńców na rzecz Ukrainy, byleby tylko ktoś poklepał go po plecach.

Odzyskajmy młodych dla Polski

Ordo Iuris
Szanowny Panie,
raz po raz daje się w Polsce słyszeć lament z powodu zawłaszczania młodego pokolenia przez ideologię gender, subkulturę LGBT i radykalną lewicę. We współczesnym świecie zmiany społeczne postępują błyskawicznie. Kilka lat temu amerykańska firma badawcza Pew Research Center uznała Polskę za światowego lidera w tempie laicyzacji młodego pokolenia.
 Jak to zwykle bywa, wielu stawia ponure diagnozy, a tylko niewielu proponuje rozwiązania.Dlatego Ordo Iuris, ze wsparciem ponad 100 naukowców z całego świata oraz dzięki pomocy naszych Przyjaciół i Darczyńców, zainicjowało śmiały projekt odbudowy młodych elit w Polsce.Założona przez nas uczelnia Collegium Intermarium ma już ponad 70 absolwentów, a obecnie kształci się w niej ponad 200 kolejnych słuchaczy. To nie tylko młodzież, ale także nauczyciele szkół średnich i wykładowcy innych uczelni, korzystający z naszej oferty studiów podyplomowych. Wszyscy opuszczają mury Collegium Intermarium bogatsi o wnikliwe zrozumienie współczesnej wojny cywilizacji życia i cywilizacji śmierci – gotowi do dalszego zaangażowania po stronie prawdy. Jednak to wciąż zbyt wolne tempo!
Bo naszym konkretnym celem jest dotarcie z formacją intelektualną do całego pokolenia młodych Polaków. Jeśli pilnie nie odzyskamy młodego pokolenia – Polska, jaką znamy, stanie się jedynie mglistym wspomnieniem. Tym bardziej, że wyższej edukacji zagraża dobrze znana z Zachodu „kultura wykluczenia”. W Stanach Zjednoczonych młodzi ludzie boją się przecież otwarcie przyznać, że „istnieją dwie płcie”, a na wiodących uniwersytetach publicysta Matt Walsh – w głośnym filmie „What is a women?” – nie mógł od nikogo uzyskać jasnej odpowiedzi na pytanie „Kim jest kobieta?”
Aby polska młodzież mogła kształcić się w poważnej atmosferze umiłowania prawdy, musimy sami zbudować uczelnię, która to umożliwi. I musimy w tym dziele polegać na własnej determinacji i poczuciu odpowiedzialności narodowej rodaków. Już w następnych pokoleniach, Ojczyzna będzie nam za to wdzięczna, a my z dumą pokażemy kolejnym rocznikom absolwentów nazwiska naszych Darczyńców zdobiące mury akademickiej twierdzy wolności, prawdy, sprawiedliwości, dobra i piękna.Dlatego potrzebujemy Pana wsparcia. Właśnie teraz. Gdy Collegium Intermarium staje na nogach i dynamicznie rozwija swoje oddziaływanie na młode pokolenie.
Nic dziwnego, że rozwój naszej uczelni wzbudza wściekłość wśród radykałów. Gazeta Wyborcza nie raz już pisała, że mamy jedynie kilku studentów. Tymczasem w rzeczywistości, otworzyliśmy filie Collegium Intermarium w Poznaniu i Lublinie. Zorganizowaliśmy szereg konferencji i debat naukowych – także międzynarodowych. Zainicjowaliśmy współpracę z uczelniami z Francji, Hiszpanii, Węgier i Ukrainy. Na długich stypendiach gościliśmy wybitnych profesorów ze Stanów Zjednoczonych, Francji, Grecji, Serbii. Naukowcy Collegium Intermarium publikują artykuły w renomowanych czasopismach naukowych.Na stacjonarnych studiach prawniczych studiują już dwa roczniki przyszłych prawników. Oprócz elitarnych studiów dziennych, uruchomiliśmy także cztery kierunku studiów podyplomowych – w tym międzynarodowe studia L.LM z zakresu praw człowieka.
W tym roku chcemy też otworzyć dwa nowe kierunki studiów licencjackich – w tym studia z dziennikarstwa, na których profesjonalnego i etycznego dziennikarstwa będą uczyć praktycy. Mowa o dziennikarzach i publicystach, którzy nie tylko odnieśli zawodowy sukces, ale pozostali też wierni prawdzie – tacy jak Wojciech Sumliński, Łukasz Warzecha, Cezary Krysztopa, Rafał Ziemkiewicz czy Paweł Lisicki. Wśród nowych kierunków znalazły się także interdyscyplinarne studia humanistyczne „artes liberales” oraz anglojęzyczne studia dotyczące biznesu, zarządzania i prawa międzynarodowego.
Rosnące grono naukowców entuzjastycznie wspierających Collegium Intermarium pracuje w centrach badawczych, takich jak Centrum Filozofii Klasycznej, Centrum Edukacji Klasycznej, Centrum Badań nad Zachodnią Cywilizacją, Centrum Wiara i Nauka, Centrum Badań nad Rodziną i Demografią, Centrum Badań nad Solidarnością Europejską, Centrum Badań nad Sztuczną Inteligencją i nowo otwarte Centrum Badań i Studiów nad Państwem i Prawem Ukrainy.
Wierzę, że obecny rozwój Collegium Intermarium, o którym napiszę Panu więcej poniżej – to dopiero początek. Choć ataki na naszą uczelnię nie ustają, nie zamierzamy się poddać. Nadal będziemy robić swoje. A wtedy konsekwencja i wytrwałość w budowaniu uczelni, przyniosą konkretne owoce.
Dlatego będę Panu bardzo wdzięczny za przekazanie dalej informacji o ofercie studiów na Collegium Intermarium Pana bliskim i znajomym – zwłaszcza tegorocznym maturzystom, których dzisiejsze wybory determinują naszą przyszłość.Bez finansowego wsparcia ludzi takich jak Pan, ten wyjątkowy projekt nie będzie mógł zostać zrealizowany. A jeżeli trudu budowy Collegium Intermarium nie podejmie nasze pokolenie, szansa na odbudowę patriotycznej – oddanej prawdzie, życiu, rodzinie i wierze – elity nigdy się nie ziści.
Aby wesprzeć działania Instytutu Ordo Iuris, proszę kliknąć w przycisk [jerst w oryginale md]
Kłamstwa i manipulacje radykałów
Collegium Intermarium od samego początku jest obiektem ataków ze strony mediów wspierających agendę radykalnych ideologii. Powtarzające się ataki skupiają się przede wszystkim na umniejszaniu skali działalności uczelni.Autorzy kłamliwych artykułów powielają dezinformację na temat liczby osób, studiujących na Collegium, próbując porównywać liczbę osób, studiujących na naszej uczelni z liczbą studentów, kształcących się na istniejących od lat uniwersytetach i uczelniach wyższych.
Tymczasem Collegium Intermarium to nie tylko uczelnia młoda, która dopiero rozpoczyna swoją działalność, ale także uczelnia, która od samego początku miała być uczelnią elitarną, nastawioną nie na ilość studentów, ale na jakoś kształcenia.W przeciwieństwie do wielu polskich uniwersytetów i uczelni prywatnych, naszym celem nie jest masowa „produkcja” żywych narzędzi do różnych dziedzin przemysłu i biznesu oraz posiadaczy wyższego wykształcenia, dla których studia są tylko drogą do zdobycia niezbędnego do podjęcia pracy dyplomu.
Na Collegium Intermarium chcemy kształcić wszechstronnie wykształconych, świadomych obywateli, którzy dzięki kompleksowemu wykształceniu będą zdolni do wzięcia udziału w debacie publicznej i współtworzenia przyszłej elity narodu. Nasza uczelnia wyróżnią się wolnością debaty akademickiej i dążeniem do poszukiwania prawdy, a nie umiejętności trafiania w klucz poprawnych odpowiedzi na egzaminach.
Wierzymy, że dzięki temu przyczynimy się do podniesienia intelektualnego poziomu debaty publicznej oraz wzrostu wiedzy i samoświadomości społeczeństwa.

Prawo to nie tylko przepisyFlagowym kierunkiem Collegium Intermarium są dziś stacjonarne, magisterskie studia prawnicze, które wyróżniają się na tle studiów prawniczych na innych polskich uczelniach kompleksowym, wszechstronnym i interdyscyplinarnym kształceniem. Nasi studenci poznają podstawy filozofii, myśli społecznej, etyki, retoryki, erystyki i ekonomii. Zdobywają doskonałą znajomość prawa międzynarodowego i najważniejszych zagadnień gospodarczych. Dzięki temu nasi absolwenci będą nie tylko biegli w znajomości przepisów prawa, ale również będą doskonale przygotowani do pełnienia odpowiedzialnych ról społecznych i zajmowania najwyższych stanowisk w świecie prawa, biznesu, nauki, polityki, mediów, organizacji międzynarodowych i organów administracji publicznej.Poza tym, studia prawnicze na Collegium Intermarium to także koncentracja na praktycznych aspektach wykonywania zawodu prawnika. Nasi studenci pracują na zanonimizowanych aktach procesowych, uczestniczą w symulacjach rozpraw sądowych, kształcąc się pod okiem doświadczonych i uznanych adwokatów, radców prawnych, sędziów oraz parlamentarzystów, liderów politycznych i społecznych z kraju i zza granicy, którzy swoją działalnością realnie wpływają na otaczającą nas rzeczywistość prawną.
Collegium Intermarium jest odpowiedzią na jedną z głównych bolączek studiów prawniczych na większości polskich uczelni, jaką jest masowy model kształcenia, który utrudnia rozwijanie indywidualnych zdolności studentów, obniżając w efekcie jakość kształcenia. Dlatego – nawiązując do klasycznych wzorców akademickich – zapewniamy zindywidualizowane kształcenie oparte na relacji mistrz-uczeń. Wraz z rozpoczęciem nauki, każdemu studentowi przydzielany jest tutor, który przeprowadza go przez proces kształcenia. Dobór tutora jest dokonywany w oparciu o zainteresowania i intelektualne potrzeby studenta. Do podjęcia się obowiązków tutora zapraszane są także osoby formalnie niezwiązane z uczelnią – adwokaci, radcowie prawni, sędziowie, mediatorzy, menadżerowie, liderzy społeczni oraz naukowcy polscy i zagraniczni.
Studia prawnicze na Collegium Intermarium mają charakter elitarny, bo tylko w takim modelu można kształcić elity.
Otwieramy nowe kierunki studiów
Od nowego roku akademickiego planujemy otworzyć trzy nowe kierunki studiów licencjackich: Dziennikarstwo i nowoczesna komunikacja społeczna, Interdyscyplinarne studia humanistyczne „Artes liberales” oraz anglojęzyczne, zaoczne studia licencjackie na kierunku Business, Management and International Law.
W ramach studiów dziennikarskich chcemy wprowadzić wiele elementów, których nie ma na innych uczelniach, a które powinny stanowić fundament wiedzy każdego dziennikarza. Mowa tu między innymi o zajęciach z retoryki i erystyki. Absolwenci naszego kierunku będą wyposażeni w wiedzę z zakresu ekonomii, historii, filozofii czy etyki – szczególnie ważnej w czasach fake newsów, przekłamań, manipulacji i dziennikarstwa nastawionego przede wszystkich na wywoływanie emocji. Wśród wykładowców znajdą się przede wszystkim dziennikarze i publicyści, którzy będą dzielić się ze studentami wiedzą ściśle związaną z praktyką dziennikarską.
W ramach promocji nowego kierunku zorganizowaliśmy debatę na temat obecnych i przyszłych wyzwań, stojących przed dziennikarzami. W debacie udział wzięli cenieni publicyści – Rafał Ziemkiewicz, Paweł Lisicki i Cezary Krysztopa, którzy również współtworzą kadrę wykładowców na nowym kierunku.
Z kolei Interdyscyplinarne studia humanistyczne „Artes liberales” to unikatowy na polskim rynku edukacyjnym kierunek, nastawiony na interdyscyplinarne zgłębianie wiedzy z zakresu podstaw europejskiej kultury, sztuki, historii i filozofii. To studia łączące zajęcia z różnych dyscyplin naukowych, które pozwalają na całościowy wgląd w istotę Europy klasycznej. Studia „Artes liberales” mają być uzupełnieniem typowego wykształcenia, jakie otrzymują absolwenci polskich uczelni.
Natomiast Business, Management and International Law to kierunek, który łączą w sobie elementy typowej wiedzy ekonomicznej i nauki o zarządzaniu z podstawami prawa międzynarodowego. To unikatowy kierunek, praktycznie nie występującym w ofercie polskich uczelni wyższych. Jego absolwenci będą doskonale przygotowani do pełnienia odpowiedzialnych ról społecznych – menedżerów i szefów nowoczesnych przedsiębiorstw (również międzynarodowych).
Aby wesprzeć działania Instytutu Ordo Iuris, proszę kliknąć w poniższy przycisk
Unikalne kierunki studiów podyplomowych
Oferujemy także studia podyplomowe na kierunkach, które nie mają swoich odpowiedników na innych polskich uczelniach.Kształcimy nauczycieli etyki na kierunku „Etyka cnót i realnego dobra w dobie ponowoczesności”.
 Wobec rosnącego zapotrzebowania na nauczycieli etyki w polskich szkołach – to najpopularniejszy obecnie kierunek na Collegium Intermarium. 
W ramach piątej już edycji tego kursu, istnieje możliwość bezpłatnego studiowania – dla pierwszych 25 zgłoszonych.Po raz kolejny będziemy także organizować kurs „Europa klasyczna: polityka – kultura – sztuka debaty”, który w pierwszym roku naszego istnienia był jednym z najbardziej obleganych kierunków na uczelni. To kurs, który pozwala zdobyć kluczową wiedzę na temat politycznych, filozoficznych i kulturowych fundamentów cywilizacji europejskiej i jej kluczowych instytucji.
Kontynuujemy także organizację międzynarodowych studiów LL.M z zakresu praw człowieka. W tym unikalnym programie wzięli do tej pory udział słuchacze z Polski, Austrii, Włoch, Francji, czy Słowacji, którzy w trakcie dwuletniego kursu poznawali teoretyczne i filozoficzne podstawy i źródła międzynarodowego systemu praw człowieka oraz odbywali warsztaty advocacy, umożliwiające nabycie umiejętności aktywnego angażowania się w działalność na rzecz ochrony praw człowieka.Kolejny rok pełen cennych inicjatyw
Organizowaliśmy szereg konferencji i debat naukowych. W ubiegłym roku były to chociażby konferencje na temat nowoczesnych metod ścigania przestępczości internetowej, sytuacji geopolitycznej Europy w obliczu napaści Rosji na Ukrainę oraz – organizowana we współpracy z Akademią Zamojską – konferencja z cyklu „Odkrywać wiecznotrwałe” na temat „nieprzemijającej nowości chrześcijaństwa”.
Ten rok rozpoczęliśmy od styczniowej konferencji na temat obfitego dziedzictwa Papieża Benedykta XVI. W ramach cyklu Wykładów Otwartych im. Feliksa Konecznego, bp prof. dr hab. Michał Janocha wygłosił wykład pt. „Powrót do Sacrum. Jerzy Nowosielski”. Odbyły się także dwa wykłady otwarte z cyklu „św. Tomasz z Akwinu dziś”. Pierwszy pod tytułem „Nieprzemijająca nowość myśli Akwinaty”. Drugi pod tytułem „Czy dusza ludzka ma płeć? Głos Akwinaty w sprawie dyskusji wokół gender”. 
Po raz drugi włączyliśmy się w obchody Święta Chrztu Polski, organizując konferencję na temat chrześcijańskiego dziedzictwa naszego narodu.Zorganizowaliśmy także interdyscyplinarną konferencję naukową poruszającą skomplikowaną problematykę eutanazji z punktu widzenia prawa, medycyny, socjologii, filozofii czy antropologii oraz międzynarodową konferencję o kryzysie energetycznym w Europie Środkowo-Wschodniej.
W lutym odbywała się Zimowa Szkoła Intermarium, w ramach której młodzi ludzie z Bułgarii, Węgier i Polski spotkali się wspólnie, by rozmawiać o przyszłości naszego regionu i swoich państw oraz nawiązywać relacje, które zaowocują pogłębieniem współpracy międzynarodowej środowisk studenckich regionu Międzymorza. Pozytywne reakcje uczestników wydarzenia skłoniły nas do kontynuacji programu. Dlatego w sierpniu, w Krakowie odbędzie się Szkoła Letnia Intermarium.
Uczelnie odwiedzali także wybitni naukowcy, współpracujący z Collegium Intermarium – dr Grégor Puppinck, dr Stephen Baskerville, dr Dragan Dakić i prof. Jane Adolphe.
Aby wesprzeć działania Instytutu Ordo Iuris, proszę kliknąć w poniższy przycisk
Wspólnie zbudujmy Collegium IntermariumWe wrześniu zorganizujemy kolejną ważną konferencję naukową w związku z 30. rocznicą ogłoszenia encykliki „Veritatis Splendor”.
 Referat wygłosi na niej Jego Eminencja kard. Gerhard Müller – były prefekt Kongregacji Doktryny Wiary. W październiku zorganizujemy Festiwal Nauki Klasycznej.Pracujemy także nad uruchomieniem studiów pedagogicznych oraz wydawnictwa Collegium Intermarium i międzynarodowego czasopisma naukowego, dotyczącego spraw istotnych dla regionu Międzymorza.
Collegium Intermarium to projekt rozpisany na lata, a plany są ambitne. Ich realizacja nie będzie jednak zależała tylko od nasze determinacji, ale także od skali wsparcia tej inicjatywy – także ze strony Przyjaciół i Darczyńców Instytutu Ordo Iuris, którzy są świadomi tego, jak ważna jest edukacja młodego pokolenia.Funkcjonowanie uczelni wyższej to gigantyczne koszty – rocznie ponad… 3,5 mln złotych!
Inaczej niż w przypadku Instytutu Ordo Iuris, który całą swoją działalność opiera na darowiznach od polskich rodzin – w przypadku Collegium możemy sfinansować część kosztów działalności z dostępnych dla wszystkich polskich placówek edukacyjnych środków publicznych na badania i programy kształcenia. Jednak pomagają one w sfinansowaniu tylko niektórych projektów.
Przed wiekami budowa uczelni finansowana była przez monarchów i możnych, którym na sercu leżał los Ojczyzny. Wierzę w to, że dzisiaj w pomoc w finansowaniu kuźni przyszłych elit narodu, włączą się także ludzie, którzy rozumieją jak kluczowa dla naszej przyszłości jest dobra edukacja młodego pokolenia.
Dlatego serdecznie zachęcam Pana do finansowego włączenia się w misję Collegium Intermarium i przekazania na rzecz uczelni darowizny w wysokości 60 zł, 90 zł, 150 zł lub dowolnej innej, dzięki czemu będziemy mogli kształcić nowe elity w duchu naszych wspólnych ideałów.
Z wyrazami szacunkuAdw. Jerzy Kwaśniewski - Prezes Instytutu na Rzecz Kultury Prawnej Ordo IurisP.S. Serdecznie proszę też Pana o przekazanie informacji o działalności Collegium Intermarium wszystkim, którzy mogą być zainteresowani naszą ofertą – zarówno kształceniem na studiach dziennych, jak i studiach podyplomowych, pozwalających na uzupełnienie swojej wiedzy i wykształcenia. Wszelkie informacje na temat oferty edukacyjnej Collegium Intermarium, znajdują się na stronie internetowej www.collegiumintermarium.org
.Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris jest fundacją i prowadzi działalność tylko dzięki hojności swoich Darczyńców.
 Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iurisul. Zielna 39, 00-108 Warszawa+48 793 569 815 www.ordoiuris.pl

„Ja uwielbiam seks, ale jak dziecko będzie chore, to je usunę”

ZiR
Mail nieczytelny? Zobacz wersję www

Szanowny Panie, Drogi Obrońco Życia Dzieci!

Nie będę dziś długo pisać, bo obraz, który Pan zobaczy, mówi sam za siebie. 

Śląska komórka Fundacji pikietowała w Katowicach pokazując prawdziwe oblicze aborcyjnej zbrodni. W ramach akcji „Sejm bez aborterów” informowaliśmy także, że tamtejsza posłanka PiS Bożena Borys-Szopa głosowała przeciwko życiu. 7 marca, gdy w Sejmie rozpatrywany był projekt „Aborcja to zabójstwo”, Borys-Szopa zdecydowała, że da wolną rękę aborterom i pomoże odrzucić obywatelską ustawę.

To nie przypadek. Wcześniej – w poprzedniej kadencji Sejmu – katowicka poseł zapisała niechlubną kartę w swojej karierze usiłując na wszelkie sposoby blokować projekt „Zatrzymaj Aborcję”.

W trakcie pikiety podchodziło wielu zwolenników mordowania dzieci i atakowało Wolontariuszy Fundacji. Zapis tych niecodziennych rozmów znajdzie Pan na nagraniu, które zamieszczam poniżej. 

Drogi Panie! Widziałam już wiele razy agresję i brak logiki u zwolenników zabijania. Jednak to, co widać na filmie, przeraziło mnie. Oglądałam to video już kilka razy i za każdym razem mam tę samą myśl: trzeba działać i bronić bezbronnych dzieci, bo tyle osób tak bardzo chce je mordować… Dlatego jestem wdzięczna śląskim Wolontariuszom, że odważnie stawiają czoła Cywilizacji Śmierci wychodząc na ulice i prowadząc edukację o tym, czym jest aborcja.

Video jest dostępne także na Banbye: https://banbye.com/watch/v_g4Aiw-6m4Uxi

Oraz na Rumble: https://rumble.com/v2zldf2-ja-uwielbiam-seks-ale-jak-dziecko-bdzie-chore-to-je-usun.html

Wszystkie akcje prowadzimy dzięki wsparciu modlitewnemu i finansowemu Przyjaciół Fundacji. Dziękuję za wszystko, co robi Pan dla ratowania dzieci.

Serdecznie Pana pozdrawiam!

Kaja Godek
Podpis

Kaja Godek
Inicjatywa #ZATRZYMAJABORCJĘ
Inicjatywa #STOPLGBT
Fundacja Życie i Rodzina
zycierodzina.pl

Duda załatwił się w Wilnie. Pełen obraz klęski tego pana na stanowisku głowy państwa.

Warzecha o występie Dudy w Wilnie: Dlatego Kijów traktuje nas jak popychadło

o-wystepie-dudy-w-wilnie

Łukasz Warzecha skomentował wystąpienie prezydenta Andrzeja Dudy w Wilnie. Redaktor nie szczędził gorzkich słów głowie państwa.

Andrzej Duda pojawił się na szczycie NATO w Wilnie, gdzie mocno lobbował za włączeniem Ukrainy do struktur paktu.

– Polska na szczycie NATO jest częścią Sojuszu Północnoatlantyckiego. Sojusz Północnoatlantycki musi być jednością. Polska nie załatwia nic dla siebie, tylko dla NATO, dla wschodniej flanki NATO, także dla państw bałtyckich, dla innych państw, które są naszymi sąsiadami w tej wschodniej części. Dbamy także o interesy naszego sąsiada, Ukrainy, który jest od ponad roku w stanie wojny, bo broni się przed brutalną rosyjską agresją – mówił polski prezydent na Litwie.

Słowa o tym, że Polska „nie załatwia nic dla siebie” szybko zostały podchwycone przez media, bo rzeczywiście ich wydźwięk jest skandaliczny. Politycy danego państwa, wybierani przez obywateli, powinni bowiem przede wszystkim dbać o interesy tego państwa. Jeśli Duda tego nie rozumie, to nie powinien być nie tylko prezydentem, ale politykiem.

Słowa głowy państwa bardzo ostro skomentował w swoich mediach społecznościowych Łukasz Warzecha. Dziennikarza przypomniał, że polski prezydent wypowiedział to zdanie tego samego dnia, którego ambasador Ukrainy w Polsce dodał skandaliczny wpis na Twitterze.

„Dzień po 11 lipca, kiedy Ukraińcy pokazali nam wała, Andrzej Duda uznał, że musi pokazać w Wilnie, że jest bardziej proukraiński niż ktokolwiek na świecie. Czy można się dziwić, że Kijów traktuje nas jak popychadło?” – pisze na Twitterze Warzecha.

„Szczególnie że ta wypowiedź kompletnie nic nie zmienia. Gdyby jej nie było, nic by się dla Ukrainy na tym szczycie nie zmieniło. Pan prezydent mógł równie dobrze stwierdzić: „Deklaracja jest skutkiem wspólnej decyzji NATO i Polska ją akceptuje”. Koniec. Wysłałby do Kijowa choć bardzo delikatny sygnał, że Warszawa nie da się robić na wszystkie strony. Ale nie – to jest chyba silniejsze od niego” – dodaje dalej publicysta.

„Dodajmy do tego instynktowną odpowiedź pana prezydenta na pytanie, co Polska chce załatwić dla siebie – nic – i mamy pełen obraz klęski pana Dudy na stanowisku głowy państwa” – stwierdza Warzecha.

Ambasador Ukrainy osiągnął szczyt bezczelności i opluwania Polski. To kosmici odpowiadają za Rzeź Wołyńską.

Ambasador Ukrainy osiągnął szczyt bezczelności i opluwania Polski. To kosmici odpowiadają za Rzeź Wołyńską.

Tak pisze o Rzezi Wołyńskiej..

szczyt-bezczelnosci-i-opluwania-polski-ambasador-ukrainy

Ambasador Ukrainy w Polsce, Wasyl Zwarycz, dodał wpis na Twitterze w 80. rocznicę Krwawej Niedzieli. Lepiej byłoby jednak, gdyby dyplomata odpuścił temat i nie napisał nic.

To jak pisze o ludobójstwie na Wołyniu, zakrawa bowiem na szczyt bezczelności i opluwania Polski.

Zwarycz w swoim wpisie ani słowem nie wspomina o sprawcach i ich narodowości, więc nie trzeba dodawać, że w opublikowanym przez niego tekście nie ma też śladu po jakiejkolwiek skrusze czy przeprosinach.

Z wpisu ambasadora wynika, że „ktoś Polaków na Wołyniu mordował”, ale nie wiadomo kto. Dyplomata zaznaczył natomiast, że były to wówczas tereny okupowane przez III Rzeszę.

Bezczelny wpis Zwarycza, choć upiększony ckliwymi frazesami o solidarności polsko-ukraińskiej, to nie tylko przejaw braku postępu ws. uznania przez Ukraińców ludobójstwa na Wołyniu – to wręcz krok wstecz.

„11 lipca solidarnie z narodem polskim dziś oddaję hołd wszystkim cywilnym ofiarom – obywatelom ІІ RP, pomordowanym na okupowanych przez III Rzeszę terenach w latach II wojny światowej. Składam wyrazy współczucia wszystkim krewnym i bliskim ofiar” – napisał na Twitterze Zwarycz.

„Ukraińcy i Polacy są przykładem solidarności dla całej Europy i wolnego świata! Tak to zostanie dla dobra teraźniejszego i przyszłych pokoleń. Musimy o to wzajemnie dbać, także w imię ofiar, którzy doznali bólu ludzkiej nienawiści, aby nigdy więcej nic takiego się nie powtórzyło” – pisze dalej dyplomatycznie.

„W drodze uczciwej współpracy odp. resortów, historyków i badaczy, w duchu przyjaźni i wzajemnego zrozumienia, dalej jesteśmy gotowi razem poznawać karty wspólnej trudnej historii z myślą o godności każdego człowieka i należącym mu godnym pochówku tak w Ukrainie, jak i w Polsce” – kończy wpis Ukrainiec.

Nie ulega wątpliwościom, że za taki bezczelny wpis ukraiński ambasador powinien zostać wezwany na dywanik do MSZ i odesłany na Ukrainę. Trudno sobie wyobrazić, by niemiecki ambasador kluczył w ten sposób wokół tematu holokaustu lub innych zbrodni nazistowskich. Jeśli jednak by to zrobił, to skończyłoby się to światowym skandalem.

Korwin-Mikke reaguje

Na haniebny wpis ambasadora Ukrainy zareagował Janusz Korwin-Mikke.

Poseł zadał dyplomacie kilka pytań za pośrednictwem Twittera:

„Wasza Ekscelencjo…
Kto mordował?
Ukraińcy z OUN UPA!
Kogo?
Głównie Polaków!
Gdzie?
Na Wołyniu, na ówczesnym terenie Polski!
Czy zostało to rozliczone?
Oczywiście, że nie!
Mam nadzieję, że pomogłem…”.

Warzecha: Marsjanie mordowali

Na skandaliczny wpis ukraińskiego dyplomaty zareagował także Łukasz Warzecha. Napisał, że z wpisu ambasadora mogłyby wynikać, że to kosmicie odpowiadają za Rzeź Wołyńską.

„Pewnikiem Marsjanie mordowali. To jest, przypominam, ambasador Ukrainy w Polsce. Jutro powinien być na dywaniku w MSZ. Będzie?” – napisał Warzecha na Twitterze, podając dalej wpis Zwarycza.

==========================

mail: To nie „persona non grata”. To bezczelny łobuz. A „tutejsi” tolerują?

Wiceburmistrz Pragi-Południe i naczelnik architektury usłyszeli zarzuty korupcji. [Paaanie… jednemu to na razie wykazali ledwo pół miliona…]

Wiceburmistrz Pragi-Południe i naczelnik architektury usłyszeli zarzuty korupcji. [Paaanie.. jeden to ledwo pół miliona na razie wykazali…]

wiceburmistrz-pragipoludnie-i-naczelnik-korupcji 12.07.2023

Zatrzymani we wtorek przez CBA cztery osoby, w tym wiceburmistrz Pragi-Południe Adam C. i Jacek G., naczelnik wydziału architektury i budownictwa w urzędzie tej dzielnicy usłyszeli w prokuraturze zarzuty popełnienia przestępstw karno-skarbowych oraz korupcyjne. Zatrzymani usłyszeli w prokuraturze zarzuty popełnienia przestępstw karno-skarbowych oraz korupcyjne.

We wtorek funkcjonariusze warszawskiej delegatury Centralnego Biura Antykorupcyjnego zatrzymali cztery osoby, w tym dwóch urzędników z urzędu dzielnicy Praga-Południe. 

„Zgromadzony materiał dowodowy świadczy o tym, że jeden z zatrzymanych – Adam C. pełniący funkcję Zastępcy Burmistrza Dzielnicy Praga-Południe – obiecał udzielić, a następnie udzielił obiecanej korzyści osobistej w postaci zatrudnienia na stanowisku naczelnika wydziału w zamian za wydanie korzystnej decyzji administracyjnej na budowę inwestycji deweloperskiej w Rembertowie” – poinformowało CBA. 

Zastępca Burmistrza Dzielnicy Praga-Południe m.st. Warszawy to Adam Cieciura

Zaznaczyło, że pozwolenie zostało wydane według projektu korzystnego dla spółki, lecz z naruszeniem przepisów prawa procesowego.

„Zatrzymany zataił także informację o prowadzeniu działalności gospodarczej. Z ustaleń śledztwa wynika, że w sposób faktyczny nadzorował i prowadził spółkę, która uzyskała pozwolenie na budowę inwestycji” – dodało. 

W sprawie zatrzymano także dwóch przedsiębiorców, którzy pośredniczyli w sprawach związanych z przestępczym procederem. Jeden z nich był prezesem spółki, którą faktycznie zarządzał i kontrolował Adam C. Kolejny przedsiębiorca wystawiał puste faktury na rzecz spółki zarządzanej przez urzędnika. „Dokumenty nie odzwierciedlały zdarzeń gospodarczych i służyły do wyłudzenia należności publicznoprawnej” – wyjaśniło CBA. 

Zatrzymani zostali doprowadzeni do Prokuratury Okręgowej Warszawa Praga w Warszawie.

„Zastępca burmistrza usłyszał m.in. zarzut obietnicy udzielenia, a następnie udzielenia innemu urzędnikowi korzyści osobistej w zamian za naruszenie przez niego przepisów prawa w celu uzyskania korzystnego dla siebie rozstrzygnięcia w zakresie pozwolenia na budowę, ale także zarzuty posłużenia się nierzetelną fakturą w celu osiągnięcia korzyści majątkowej oraz przekroczenia uprawnień” – poinformowało CBA. 

Drugi z zatrzymanych urzędników – naczelnik wydziału architektury i budownictwa urzędu dzielnicy Praga Południe, który w zamian za zatrudnienie na tym stanowisku wydał decyzję administracyjną z naruszeniem prawa, usłyszał zarzuty korupcyjne. 

Zatrzymani przedsiębiorcy usłyszeli z kolei zarzuty popełnienia przestępstw karno-skarbowych i korupcyjne. 

CBA zaznaczyło, że sprawa jest rozwojowa, niewykluczone są kolejne zatrzymania.

W związku z zatrzymaniami radni PiS chcą zwołania nadzwyczajnej sesji rady dzielnicy a aktywiści z Miasto Jest Nasze wzywają burmistrza dzielnicy do podania się dymisji.

Prokuratura: Wiceburmistrz wyłudził 492 tys. zł  

Jak poinformowała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga prok. Katarzyna Skrzeczkowska, Adam C., wiceburmistrz Pragi-Południe, w ramach prowadzonej działalności gospodarczej przyjął i zaewidencjonował w księgach spółki oraz użył w składanych deklaracjach poświadczającą nieprawdę fakturę na kwotę 492 tys. zł, przez co naraził Skarb Państwa na straty z tytułu należności VAT.   

Dodała, że w śledztwie ustalono, że Adam C. – zastępca burmistrza Dzielnicy Praga-Południe prowadził działalność zawodową wbrew ustawowemu zakazowi. Okazało się, że zarządzał spółką deweloperską, zarejestrowaną formalnie na jego ojca i z prowadzonej działalności czerpał korzyści. W oświadczeniu majątkowym zataił ten fakt.

Dodała, że C. działając z innym deweloperem zatrudnił na stanowisku naczelnika wydziału architektury i budownictwa urzędu dzielnicy [—? Brak w oryginale. md]

————————

…urzędnikowi dzielnicy Rembertów Janowi G. w zamian za wydanie pozwolenia na budowę i zatwierdzenie projektu budowlanego z naruszeniem przepisów prawa procesowego tj. bez powiadomienia o wydaniu tych decyzji osób będących stronami postępowania.  

Wiceburmistrz i inny deweloper byli zainteresowani uzyskaniem pozwolenia na budowę na korzystnych dla siebie warunkach, co pozwalało na osiągnięcie większego zysku z planowanej inwestycji.

– W obawie, że właściciele sąsiednich działek taki proces mogliby zablokować, postanowili wpłynąć na urzędnika, składając mu propozycję korupcyjną, aby wydał decyzję bez powiadamiania stron.

Ponadto Adam C. przekazał zaprzyjaźnionemu przedsiębiorcy informacje, które miał z racji wykonywanych czynności służbowych, na temat nieruchomości znajdujących się we władaniu miasta, do czego nie było podstaw faktycznych i prawnych. W ten sposób przekroczył uprawnienia jako funkcjonariusz publiczny . 

===================

13 lipca: Wiceburmistrz trafi do aresztu na dwa miesiące, a przedsiębiorca – na miesiąc.

Możesz wyjaśnić, co stało się z Ameryką? Można kupić senatora USA za 10 000 dolarów… Ameryce kończy się czas.

Możesz wyjaśnić, co stało się z Ameryką? Można kupić senatora USA za 10 000 dolarów… Ameryce kończy się czas.

Koennen-sie-erklaeren-was-mit-amerika-schief-gelaufen-ist

W tym momencie nikt nie może zaprzeczyć, że jesteśmy społeczeństwem w upadku. W dzisiejszej Ameryce można kupić senatora USA za 10 000 dolarów, wyniki testów 13-latków spadły do szokująco niskich poziomów, a CDC mówi nam, że więcej ludzi cierpi na depresję niż kiedykolwiek wcześniej. Nasze ulice są pełne przestępczości, liczba bezdomnych gwałtownie rośnie, a my stoimy w obliczu najgorszego kryzysu narkotykowego w historii naszego kraju. Jednocześnie korupcja wydaje się wszechobecna.

Człowiek w Białym Domu i jego syn zarobili miliony dolarów na bezczelnym schemacie manipulacji wpływami, który trwał przez wiele lat, a media głównego nurtu wydają się tym nie przejmować.

Oczywiście doskonale wiedzą, jak to jest być kupowanym i opłacanym, ponieważ jedynym powodem, dla którego główne serwisy informacyjne mogą przetrwać, są miliony dolarów reklamowych, które przemysł farmaceutyczny wciąż wlewa w ich umierające zwłoki.

Jak trafnie zauważył Victor Davis Hanson, Ameryka była kiedyś w „stopniowym upadku”, ale teraz upadek naszego narodu „przyspieszył w tak zdumiewającym tempie, że ledwo rozpoznajemy nasz kraj…”.

Ameryka XXI wieku znajdowała się na ścieżce stopniowego upadku – dopóki nie zaczęła implodować.

Czy czynnikiem przyspieszającym była pandemia COVID-19 i nieudolne blokady? A może katalizatorem była „rewolucja przebudzenia”[WOKE], podsycana latem 2020 r. z towarzyszącymi jej zamieszkami, grabieżami, podpaleniami i przemocą? A może była to obłąkana fiksacja na punkcie usunięcia Donalda Trumpa ze stanowiska prezydenta i zniszczenia rządów prawa w tym procesie?

A może to wszystko i jeszcze więcej?

Teraz, wraz z wyborem Joe Bidena, i tak już szybki upadek przyspieszył w tak zdumiewającym tempie, że ledwo rozpoznajemy nasz kraj.

Chciałbym, żeby to, co mówi, nie było prawdą.

Ale to prawda.

Jeszcze kilka lat temu zorganizowana grabież była czymś zupełnie niezwykłym.

Niestety, obecnie znajdujemy się w punkcie, w którym grupy ludzi nieustannie szturmują nasze duże sklepy detaliczne, zabierają to, co chcą, a następnie szturmują ponownie….

Przestępczość w handlu detalicznym jest na rekordowo wysokim poziomie, a złodzieje stają się coraz odważniejsi.

„Mieliśmy wiele stresujących sytuacji, w których ja lub jeden z moich pracowników został uderzony, próbując odzyskać rzeczy” – powiedziała Mae McRae, kierownik butiku Eden Sky w Las Vegas. „Mamy ludzi, którzy mają pełne ręce roboty i po prostu wychodzą. Bez żadnego zastanowienia”.

Zamieszki w 2020 roku były przełomem, a kradzież detaliczna osiągnęła poziom 100 miliardów dolarów po raz pierwszy w 2022 roku.…

Krajowa Federacja Handlu Detalicznego stwierdziła, że detaliści stracili w zeszłym roku około 100 miliardów dolarów, w porównaniu z 94 miliardami dolarów w 2021 roku i 91 miliardami dolarów w 2020 roku.

„Czują się coraz bardziej komfortowo, ponieważ ich nie ścigamy” – powiedział McRae o złodziejach sklepowych, wskazując, że wielu sprzedawców detalicznych szkoli swoich pracowników, aby nie ścigali złodziei sklepowych ze względów bezpieczeństwa.

Przewiduje się, że wartość kradzieży w handlu detalicznym przekroczy w tym roku 100 miliardów dolarów.

Niestety, większość naszych polityków nie wydaje się być zainteresowana rozwiązaniem tego kryzysu.

Dlatego najwięksi detaliści zaczynają uciekać z najbardziej dotkniętych obszarów, w tym nawet z bardzo zamożnych miast, takich jak San Francisco…..

W ostatnich miesiącach wiele firm zasygnalizowało, że opuści swoje lokalizacje w centrum San Francisco. AT&T, Westfield i Nordstrom również niedawno oświadczyły, że to zrobią.

Doniesienia o zamknięciu flagowego oddziału AT&T w San Francisco, zlokalizowanego przy 1 Powell Street w dzielnicy Union Square, pojawiły się niedawno. Zamknięcie nastąpi w sierpniu, a pracownicy „otrzymają oferty pracy w jednej z wielu innych lokalizacji detalicznych w mieście”, powiedział rzecznik AT&T w poniedziałek FOX Business.

Zamiast ciężko pracować nad rozwiązaniem naszych rosnących problemów, nasi politycy są zajęci wygrywaniem kolejnych wyborów, a dla większości z nich oznacza to występy na paradach równości, które odbywają się w tym miesiącu w całej Ameryce.

W Nowym Jorku około 100 000 osób maszerowało w niedzielę w słynnej na całym świecie paradzie Pride, która miała przyciągnąć „około miliona widzów…”.

Wśród wielu drag queens i aktywistów maszerujących Piątą Aleją byli Eric Adams, Kathy Hochul i Chuck Schumer – trzech z około 100 000 uczestników, którzy wzięli udział w głównej paradzie.

Oczekuje się, że tegoroczna parada – 53. w historii miasta – przyciągnie około miliona widzów, a około 60 pływaków będzie poruszać temat sytuacji LGBTQ nie tylko w Nowym Jorku, ale w całym kraju.

Nie ma absolutnie żadnych wątpliwości, gdzie stoi finansowa stolica świata.

W pewnym momencie niektórzy uczestnicy parady zaczęli skandować hasła, które wywołały wielki niepokój, ale media głównego nurtu nie będą o tym informować.

Jest rzeczą oczywistą, że media głównego nurtu nie będą informować o niczym, co stawia takie uroczystości w złym świetle.

W paradzie Pride w Seattle mogli wziąć udział mężczyźni, którzy byli całkowicie nadzy. W przeszłości groziłoby to aresztowaniem za „nieprzyzwoite obnażanie się”, ale w dzisiejszych czasach świętujemy takie rzeczy.

Oczywiście na trasach parad w Seattle, Nowym Jorku i wszystkich innych miastach, w których takie parady odbyły się w tym miesiącu, było wiele małych dzieci.

Ich niewinność została im skradziona.

Ale nikogo to nie obchodzi, ponieważ tym właśnie staliśmy się jako naród.

Gdybyśmy mieli kolejne 20 lub 30 lat, jak wyglądałoby nasze społeczeństwo?

Warto się nad tym zastanowić, ponieważ prawda jest taka, że Ameryce kończy się czas.

Jeśli pozostaniemy na autodestrukcyjnej ścieżce, na której jesteśmy, bardzo szybko dotrzemy do końca drogi, więc powinniśmy mieć nadzieję, że wkrótce nastąpi wielkie przebudzenie.

Źródło: Can You Explain What Has Gone Wrong With America?

„Teologia Franciszka” w miejsce teologii Chrystusa. Abp Fernández, czyli „zwieńczenie tragikomedii pontyfikatu Franciszka”.

Abp Fernández, czyli „zwieńczenie tragikomedii pontyfikatu Franciszka”

„Teologia Franciszka” w miejsce teologii Chrystusa.

11 lipca 2023 zwienczenie-tragikomedii-pontyfikatu-franciszka

#abp Fernandez #Amoris laetitia #doktryna #Dykasteria Nauki Wiary #First Things #National Catholic Register

(fot. Twitter/Victor Manuel Fernandez)

Nowy prefekt Dykasterii Nauki Wiary chce, żeby wszyscy przeszli „transformację” w duchu „teologii Franciszka”.

Ma się to stać przy jednoczesnym odrzuceniu „niemoralnych metod” Kongregacji, którą kierowali wcześniej kardynałowie Ratzinger, Levada, Müller, Ladaria – oraz przy zdecydowanym zdystansowaniu się od nauczania śś. Pawła VI i Jana Pawła II.

Wybór takiej osoby na prefekta najważniejszego urzędu doktrynalnego Kościoła jest niczym innym, jak tylko „zwieńczeniem tragikomedii” pontyfikatu Jorge Mario Bergoglia; bo przecież abp Fernández, zwłaszcza jako ghostwriter Amoris laetitia, ponosi ogromną część odpowiedzialności za obecny chaos. Takie komentarze publikują prominentni publicyści na łamach „National Catholic Register” i „First Things”.

Johanathan Liedl na łamach „National Catholic Register” zwrócił uwagę, że abp Fernández przeprowadził swoisty «medialny blitz», po swojej nominacji na prefekta Dykasterii Nauki Wiary udzielając szeregu wywiadów mediom kościelnym i świeckim, w których wyłożył swoje pryncypia i zajął stanowisko na kilka szczegółowych tematów, jak na przykład inkulturacja oraz błogosławienie związków jednopłciowych.

Tej kampanii towarzyszył niecodzienny list, jaki do abp. Fernándeza wysłał sam Franciszek, wskazując, jakimi kryteriami hierarcha powinien kierować się na swoim urzędzie. Fernández, który został w międzyczasie nominowany kardynałem, sam zaprezentował się jako główny interpretator papieskiego listu. Niektórzy przypuszczali zresztą, że arcybiskup… sam napisał ten list, tak, jak wcześniej pisał część papieskich dokumentów (adhortacje Evangelii gaudium oraz Amoris laetitia, encyklikę Laudato si’).

Jonathan Liedl podkreslił, że jeżeli spróbuje się zestawić całą tę medialną aktywność abp. Fernándeza, można zauważyć kilka zasadniczych punktów. Jednym z nich jest odejście od tego, co papież Franciszek określił w liście do przyszłego prefekta mianem „niemoralnych metod” stosowanych w przeszłości przez Dykasterię Nauki Wiary. Nie wiadomo, o co tutaj dokładnie chodzi: wydaje się, że zarówno o działania Świętej Inkwizycji wobec heretyków, jak i o działania Kongregacji Nauki Wiary w ostatnich latach, kiedy dyscyplinowano błądzących teologów.

Co ciekawe, napisał Liedl, w żadnym z wywiadów abp Fernández nie wskazał na ciągłość instytucjonalną; zwracał raczej uwagę na to, że nadszedł czas przełomowego zwrotu w pracy Dykasterii. Sugeruje to odejście nie tylko od linii Świętej Inkwizycji, ale również od działalności bezpośrednich poprzedników Fernándeza: kardynałów Luisa Ladarii, Gerharda Müllera, Williama Levady – i wreszcie samego Józefa Ratzingera.

Liedl podkreślił też, że abp Fernández wskazywał zdecydowanie na konieczność uzgodnienia dokumentów Dykasterii Nauki Wiary oraz innych dykasterii kurialnych z aktualnym nauczaniem, to znaczy – z dokumentami i wystąpieniami papieża Franciszka. W jednym z wywiadów kardynał-elekt wskazał, że chodzi tutaj o zasadniczą spójność przekazu płynącego z Kurii Rzymskiej. Nie może być już tak, że z poszczególnych urzędów kurialnych wychodzą odpowiedzi, które nie uwzględniają perspektywy papieża. Kurialiści w teologii moralnej i duszpasterskiej muszą przejść „transformację” zgodną z kryteriami Franciszka. To ścisłe stosowanie się do wykładni Franciszka wiąże się też z podkreślaniem akceptacji różnorodności doktrynalnej, czego według Liedla nie można czytać inaczej, jak tylko w kontekście obecnych debat dotyczących takich kwestii jak antykoncepcja, czyny złe same w sobie, święcenia kobiet etc.

Innymi słowy można dojść do przekonania, że abp Fernández z jednej strony chce wręcz agresywnie promować nauczanie Franciszka, jednocześnie lekceważąc nauczanie jego poprzedników, zwłaszcza świętych Pawła VI i Jana Pawła II.

Jak zauważył Liedl, szczególnie wiele miejsca w swoich wystąpieniach kardynał-elekt Fernández poświęcił kwestii błogosławienia związków homoseksualnych. Przyszły prefekt Dykasterii Nauki Wiary sugerował w tej kwestii dokonanie jakiejś zmiany, choć nie wypowiedział się wprost; ostatecznie jednak w jednym z wywiadów wprost skrytykował dokument Kongregacji Nauki Wiary z 2021 roku, który ogłosił zakaz błogosławienia związków homoseksualnych ze względu na ich grzeszność. Abp Fernández stwierdził, że temu dokumentowi brakuje «zapachu Franciszka».

Na inne problemy związane z postacią abp. Fernándeza zwrócił uwagę na łamach „First Things” Dan Hitchens. W swoim artykule wskazał, że to właśnie ten arcybiskup odpowiada za kluczowe passusy w ósmym rozdziale adhortacji Amoris laetitia papieża Franciszka, które sugerują możliwość dopuszczania do Komunii świętej rozwodników w nowych związkach, nawet jeżeli ci nie żyją wstrzemięźliwie. W ósmym rozdziale, przypomniał Hitchens, pisze się jednak również szerzej o problematyce sumienia i moralności: adhortacja wskazuje, że dany człowiek może wprawdzie znać obiektywną zasadę moralną, a jednak w jego konkretnej sytuacji uznaje, że nie ma możliwości innego działania – i to pozwala mu działać tak dalej, ale już bez grzechu, choć ignoruje to obiektywną zasadę moralną.

„Co to w ogóle znaczy? Jedna interpretacja mówi, że uprawianie seksu pozamałżeńskiego jest dla niektórych ludzi po prostu nieuniknione: to smutna konieczność, jak alergia na pyłki w czasie wiosny” – wskazał publicysta. Oczywiście, z ósmego rozdziału Amoris laetitia wynikają także konsekwencje dotyczące innych obszarów niż moralność seksualna. Przykładowo Jean Vanier, przypomniał autor „First Things”, argumentował swego czasu na rzecz dopuszczalności eutanazji właśnie w oparciu o ósmy rozdział Amoris laetitia. W Watykanie pewien teolog twierdził, że Amoris laetitia narzuca nowe odczytanie Humanae vitae św. Pawła VI, tak, by w pewnych okolicznościach zaakceptować antykoncepcję. Powołując się na ósmy rozdział Amoris laetitia biskupi w Belgii wprowadzili też błogosławienie związków homoseksualnych. „I tak dalej. Za to ogromne zamieszanie abp Fernández ponosi wielką część odpowiedzialności” – wskazał Hitchens.

W homilii, jaką abp Fernández wygłosił w marcu, ubolewał nad… nauczaniem Kościoła na temat przyjmowania Komunii świętej. „Ta osoba nie może przyjmować Komunii, ta osoba nie może przyjmować Komunii… To straszne, że coś takiego stało się nam w Kościele. Dzięki Bogu, papież Franciszek pomaga nam wyzwolić się od tych schematów” – mówił kardynał-elekt. „Zasady niepozwalające komuś na przyjmowanie Komunii są, jak widać, po prostu «straszne»” – skomentował krótko Hitchens.

„Z tej intelektualnej katastrofy wyrosła wkrótce katastrofa duszpasterska. Dzięki rozdziałowi ósmemu niektóre parafie porzuciły kościelne ograniczenia dotyczące Komunii. Pewien biskup w Argentynie udzielił Komunii trzydziestu parom rozwodników w nowych związkach jednocześnie, tak jakby katolickiego nauczania już po prostu nie było. Na Malce zachęcono pary do przyjmowania Komunii, jeżeli czują się «pogodzone z Bogiem», tym samym odsuwając na bok dwa tysiąclecia dyscypliny sakramentalnej” – zauważył autor „First Things”

„Jakich cech należy oczekiwać od prefekta Dykasterii Nauki Wiary? Wysoko na mojej liście byłyby, po pierwsze, niezłomne przywiązanie do nauki Kościoła, głębokie odrzucenie błędów i dwuznaczności w kwestiach doktryny; po drugie, pewna jasność, trzeźwa mądrość, która celuje w samo serce rzeczy. Arcybiskup Fernández, w obu kwestiach, robi dokładnie przeciwne wrażenie” – ocenił publicysta.

„Wybór takiego człowieka na tak wysoką pozycję jest straszliwie złym żartem, w pewnym sensie kulminacją trwającej już dekadę tragikomedii tego pontyfikatu” – podkreślił.

Źródła: ncregister.com, firstthings.com Pach

==================================

mail:

I to szyderstwo ze św. Ignacego w tle..

=====================================

13 dnia każdego miesiąca Wałbrzych – Msza święta i czuwanie Krucjaty Różańcowej za Ojczyznę

13.07.2023 Wałbrzych – Msza święta i czuwanie Krucjaty Różańcowej za Ojczyznę

11/07/2023przez antyk2013

13. dnia każdego miesiąca

Króluj nam, Chryste!

Jutro, jak zawsze 13. dnia miesiąca, w wałbrzyskiej kolegiacie Św. Aniołów Stróżów będzie czuwanie Krucjaty Różańcowej za Ojczyznę od godz. 15 do Mszy św. za Ojczyznę o godz. 18, którą poprzedzi Litania do Krwi Chrystusa Pana, a po Mszy świętej rozpocznie się nabożeństwo fatimskie.

Rau ! Rau ! Rau ! Rau ! Haniebny wpis szefa MSZ w 80. rocznicę „Krwawej Niedzieli”. Pisze o ofiarach „tamtejszych wydarzeń”

Rau ! Rau ! Rau ! Rau ! Haniebny wpis szefa MSZ w 80. rocznicę „Krwawej Niedzieli”. Pisze o ofiarach „tamtejszych wydarzeń”

Skandaliczny wpis na Twitterze zamieścił w 80. rocznicę tzw. Krwawej Niedzieli szef polskiego ministerstwa spraw zagranicznych Zbigniewa Raua. W kontekście kulminacji ukraińskiego ludobójstwa na Polakach szef MSZ pisze o „tamtejszych wydarzeniach” i modlitwie „za wszystkie ofiary konfliktów zbrojnych”.

„W 80. rocznicę rzezi wołyńskiej oddajemy hołd wciąż bezimiennym ofiarom tamtejszych wydarzeń” – napisał na Twitterze minister spraw zagranicznych Zbigniew Rau.

„Stajemy dziś w zadumie, pamiętając o szacunku i modlitwie za wszystkie ofiary konfliktów zbrojnych. Wierzymy, że tylko wspólne odkrywanie prawdy doprowadzi do trwałego pojednania” – kontynuował swoją wypowiedź minister Rau.

„Z uznaniem przyjmujemy wystąpienie Przewodniczącego Rady Najwyższej Ukrainy Stefanczuka w Sejmie oraz obecność prezydenta Zełenskiego obok prezydenta Andrzeja Dudy w katedrze w Łucku. To długo oczekiwane, potrzebne kroki we właściwym kierunku” – zakończył swój wpis minister Rau.

=====================

Zbigniew Rau

@RauZbigniew

W 80. rocznicę #RzeźWołyńska oddajemy hołd wciąż bezimiennym ofiarom tamtejszych wydarzeń. Stajemy dziś w zadumie, pamiętając o szacunku i modlitwie za wszystkie ofiary konfliktów zbrojnych. Wierzymy, że tylko wspólne odkrywanie prawdy doprowadzi do trwałego pojednania i .

Pajace – impotenci w Holandii: Chłopa wybrali na „najładniejszą babę”…

Pajace – impotenci w Holandii: Chłopa wybrali na „najładniejszą babę”…

Transseksualna modelka została Miss Holandii

mk, mnie 10.07.2023, miss-holandii-zostala-transseksualna-modelka

22-letnia Rikkie Valerie Kollé wybrana tegoroczną Miss Netherland. To pierwsza transpłciowa modelka, która zwyciężyła w prestiżowym holenderskim konkursie piękności. Operację zmiany płci przeszła niespełna pół roku wcześniej.

Uroczysty finał odbył się w sobotę w Leusden pod Utrechtem. W notatkach jury tak podsumowało 22-letnią zwyciężczynię: „Finalistka promieniała przez cały pokaz i zrobiła największe postępy w tym procesie. Ma mocną historię z jasną misją”. 

Kim jest Rikkie Valerie Kollé? 

Sama transpłciowa modelka nie ukrywa, że chce być wzorem do naśladowania w społeczności queer. „Jestem tak dumna i szczęśliwa, że nie potrafię tego opisać. Sprawiłam, że moja społeczność była dumna i pokazałam, że można to zrobić” – czytamy w jej wpisie w serwisie Instagram. 

Modelka i aktorka wcześniej pojawiła się w programie „Holland’s Next Top Model”. W wieku ośmiu lat stwierdziła, że nie czuje się małym Rikiem i powiedziała o tym rodzicom. Trzy lata później ogłosiła to swoim znajomym, a mając 16 lat rozpoczęła terapię hormonalną. Na początku 2023 r. przeszła operację zmiany płci.

[Przeszedł; Bo to chłopak dał se wyciąć jajca i kutasika.. I zrobić dziurę. Do sikania… MD]

Kollé będzie drugą transseksualną „kobietą”, która weźmie udział w globalnym konkursie Miss Universe. Pierwsza była Hiszpanka Angeli Ponce w 2018 r. (organizatorzy zaczęli dopuszczać do rywalizacji transpłciowe modelki w 2012 r.). 

[Na sondę z pytaniem: „Czy podoba ci się nowa miss Holandii?” – 82% ODPOWIEDZIAŁO: nie.

W socjalistycznym AMOKU. Kaczyński zapowiada podniesienie „800 plus”. Inflację znacznie podniósł. I podnosić obiecuje…

W socjalistycznym AMOKU. Kaczyński zapowiada podniesienie „800 plus”. Inflację znacznie podniósł. I podnosić obiecuje…

kaczynski-zapowiada-podniesienie-inflacji

Podniesienie wysokości „świadczenia wychowawczego” z 500 do 800 zł to konieczność; w przyszłości, ta suma zapewne znowu będzie podwyższona” – stwierdził w wywiadzie dla „Super Expressu” wicepremier Jarosław Kaczyński.

– Była inflacja, zmniejszyła ona siłę nabywczą 500 plus i my to podnosimy z pewną taką nadwyżką od 1 stycznia 2024 roku. Ta podwyżka była konieczna – ocenił.

Szkoda, że lider PiS zapomniał wspomnieć, iż to właśnie m.in. takie transfery socjalne przyczyniły się do wzrostu inflacji.

– W przyszłości, ta suma zapewne znowu będzie podwyższana – stwierdził J. Kaczyński.

Jak najbardziej można się tego spodziewać. Waloryzacja tego świadczenia i inne programy znów przyczynią się do wzrostu inflacji lub „zahamują jej spadek”….

Lider PiS ocenił, że 500 plus to „wielki krok, który zmienił na lepsze sytuację wielu rodzin”. – Poziom życia znacznie się za naszych rządów podniósł – zaznaczył.

Klub samobójców

Klub samobójców

Stanisław Michalkiewicz „Najwyższy Czas!”  •  11 lipca 2023

Powinnością kierownictwa państwa jest odwracanie od niego wszystkich niebezpieczeństw, z wojną na czele. Niekiedy jednak nie można tego uniknąć, na przykład – kiedy państwo zostanie zaatakowane. Musi wtedy się bronić, to znaczy – wdać się w wojnę – ale zazwyczaj jest tak, że nawet napaść jest poprzedzana rozmaitymi przygotowaniami; prowadzone są rozmowy, stawiane są warunki, a kiedy nie dochodzi do porozumienia – zaczyna się wojna. Na przykład Adolf Hitler zwierzał się fińskiemu marszałkowi Gustawowi Manerheimowi, że decyzję o uruchomieniu operacji „Barbarossa” podjął po rozmowie z sowieckim ministrem Mołotowem, który postawił mu takie warunki, że Hitler nabrał całkowitej pewności, iż Sowieci chcą zapanować nad całą Europą. Ponieważ on też chciał zapanować nad Europą, to nie widział innego wyjścia, jak uprzedzić sowiecką napaść. Inna sprawa, że gdy niemiecki ambasador w Moskwie Schulenburg, wręczał Mołotowowi notę o wypowiedzeniu wojny, to temu wyrwały się słowa, których potem podobno się wstydził: „chyba na to nie zasłużyliśmy?”

Oczywiście decyzje o tym czy prowadzić rokowania, czy zaryzykować wojnę, są bardzo trudne. Pewnej wskazówki udziela nam Pan Jezus mówiąc w Ewangelii, że gdy jeden król planuje wojnę z drugim królem, to najpierw siada i rozważa, czy w 10 tysięcy może pokonać tamtego, który ciągnie z 20 tysiącami. A kiedy dochodzi do wniosku, że nie, to wysyła do niego poselstwo, „gdy tamten jest jeszcze daleko”, to znaczy – gdy klęski wojennej ze wszystkimi jej skutkami, można jeszcze uniknąć. W takiej sytuacji trzeba rozważyć, co jest większym, a co mniejszym złem.

Klęska wojenna sprawia, że pokonany ma bardzo małą, albo w ogóle nie ma żadnej swobody manewru, bo zwycięzca po prostu dyktuje mu, jak ma być. Tak właśnie było z Niemcami, wobec których zaplanowano „bezwarunkową kapitulację”, co sprawiło, że nie poddawały się one aż do końca. Od takiej klęski bowiem wszystko inne wydaje się lepsze, co można pokazać na przykładzie Polski w roku 1939. Jak pamiętamy, w lipcu 1939 roku do Moskwy pojechała delegacja brytyjskiego Sztabu Imperialnego z generałem Ironside. Nie miała ona żadnych pełnomocnictw, tylko jej zadaniem było wysondowanie, czy nie udałoby się przeciągnąć Stalina na angielską stronę i co by za to ewentualnie chciał. Stalin nie powiedział: nie – ale zwrócił Anglikom uwagę, że ZSRR nie graniczy z Niemcami, więc jakże Armia Czerwona ma wejść w kontakt bojowy z Wehrmachtem? – Gdyby – ciągnął Ojciec Narodów – Armia Czerwona obsadziła zachodnią granicę Polski – aaa, to co innego. Słowem – zażądał zapłaty z góry w postaci podarowania mu całej Polski. Tymczasem żądania niemieckie wobec Polski nie szły aż tak daleko. Niemcy żądali Gdańska i „korytarza”, a prawdopodobnie zażądaliby powrotu do granicy sprzed I wojny światowej – ale niczego więcej. Zatem przed polskim kierownictwem państwowym stanęła alternatywa, czy lepiej utracić część terytorium państwowego, czy też całe państwo. Stało się to jasne po 23 sierpnia 1939 roku, kiedy w Moskwie podpisany został Pakt Ribbentrop-Mołotow.

Wtedy chyba niczemu już nie można było zapobiec, ale wcześniej – raczej tak. Dlaczego zatem Polska nie podjęła rokowań, kiedy były jeszcze możliwe? Odpowiedź znamy – bo zaufała enigmatycznej gwarancji, której Wielka Brytania udzieliła Polsce w kwietniu 1939 roku. A dlaczego Anglia tej gwarancji Polsce udzieliła? Tę odpowiedź też znamy – bo chciała, żeby polski rząd w nią uwierzył. A dlaczego spodziewała się, że polski rząd w nią uwierzy? Bo wiedziała, że polski rząd, decydując się na przyjęcie warunków niemieckich, z pewnością by upadł, a wiedziała, że nie chce upaść za żadną cenę – nawet za cenę zagłady państwa i wydania obywateli na pastwę wroga. W rezultacie rząd polski znalazł się w sytuacji bezalternatywnej i to w znacznym stopniu – na własne życzenie – wobec czego musiał kurczowo uchwycić się podsuniętej mu skwapliwie angielskiej brzytwy.

Jak wiele razy wspominałem, państwa dzielą się na poważne i pozostałe. Państwa poważne, to te, które potrafią sprecyzować swoje państwowe interesy i realizować je w zmieniających się okolicznościach. Państwa pozostałe albo w ogóle tego nie potrafią, zwłaszcza gdy kierowane są przez agenturę innego państwa, albo jeśli nawet potrafią, to szybko o tym zapominają i zataczają się od ściany do ściany w zależności od tego, w którą stronę je ktoś popchnie to znaczy – zaoferuje im „sojusz”, albo „gwarancje”. Toteż państwa poważne bardzo chętnie posługują się państwami pozostałymi, albo żeby w ten sposób realizować własne interesy, albo – żeby w najgorszym razie pomniejszyć własne straty. W najlepszym razie – żeby skłonić państwo pozostałe do wdania się w wojnę w obronie swoich własnych interesów.

Tak właśnie stało się w przypadku Ukrainy, którą Stany Zjednoczone, początkowo za 5 miliardów dolarów dla tamtejszych oligarachów, skłoniły do zmiany rządu, mamiąc ją dodatkowo obietnicą przyjęcia do Unii Europejskiej i NATO. Myślę, że to właśnie skłoniło nowe ukraińskie władze do zignorowania porozumień mińskich, w ramach których Ukraina zgodziła się na autonomię obwodów donieckiego i ługańskiego. Bardzo możliwe, że Rosja, która wcześniej zajęła Krym, na tym by poprzestała, zwłaszcza gdy prezydentem USA był Donald Trump, który chciał się tylko dowiedzieć, czego Putin chciałby za obietnicę neutralności Rosji kiedy USA przystąpią do ostatecznego rozwiązywania kwestii chińskiej – co prędzej czy później będą musiały zrobić.

Ale prezydent Józio Biden wolał doprowadzić Ukrainę do wojny z Rosją do ostatniego Ukraińca, żeby – jak to szczerze powiedział w Kijowie amerykański sekretarz obrony Lloyd Austin – Rosję „osłabić” i nie denerwować się, czy w razie czego dotrzyma obietnicy, czy nie. Kierownictwo ukraińskie pozwoliło wkręcić państwo w maszynkę do mięsa – być może tym łatwiej, że stanowi ono konglomerat Żydów i banderowców. Żydzi do żadnej solidarności z narodami wśród których żyją, nigdy się nie poczuwali, ani nie poczuwają, no a banderowcy sami podzielili Ukraińców na „elitę” i „czerń”, więc nie uważają niczego niestosownego w sytuacji, gdy „czerń” jest poświęcana dla „elity”.

Teraz, gdy coraz więcej znaków na niebie i ziemi wskazuje, że zapowiadana od miesięcy zwycięska kontrofensywa ukraińska spala na panewce, rysują się dwie możliwości: albo dojdzie do „zamrożenia konfliktu”, to znaczy – do częściowego rozbioru Ukrainy, czyli utraty na rzecz Federacji Rosyjskiej czterech obwodów: ługańskiego, donieckiego, zaporoskiego i chersońskiego, które zostały inkorporowane do Rosji, podobnie jak wcześniej Krym – albo do rozlania wojny na terytorium innych państw pozostałych, zwłaszcza Polski i Litwy, których władze sprawiają wrażenie, jakby nie mogły się tego doczekać.

Przyczyna takiego nastawienia rządu polskiego tkwi – jak sądzę – w tym, że uważa się on za opatrznościowy dla Polski, podobnie jak w okresie międzywojennym – sanacja – więc chociaż nie chce dopuścić do siebie myśli o możliwym upadku, to całkiem poważnie rozważa możliwość pociągnięcia w razie czego za sobą na dno całego państwa i jego obywateli w nadziei, że wtedy „nocne rodaków rozmowy” będą nacechowane współczuciem dla Umiłowanych Przywódców, co to ulegli przemocy, chociaż dobrze chcieli, a nie pogardą i potępieniem. Być może, że nasze przeznaczenie poznamy już 11 lipca, kiedy to na szczycie NATO w Wilnie zostaną podjęte decyzje. Doświadczenie historyczne poucza nas, że możliwe jest wszystko, jako że po „zimnej wojnie”, na szczycie NATO w Lizbonie 20 listopada 2010 roku, zostało proklamowane „strategiczne partnerstwo NATO-Rosja”, które jednak w roku 2013 zostało przez Amerykanów wysadzone w powietrze, dzięki temu również w naszej pamięci narodowej zupełnie zatarła się podpisana w sierpniu 2012 roku w Warszawie deklaracja o pojednaniu narodu polskiego z narodem rosyjskim i obecnie, powtarzając za Naszym Najważniejszym Sojusznikiem, twierdzimy, że to „zbrodniarze”.

Co bowiem raz się zdarzyło, może zdarzyć się i drugi raz. Skoro Polska w roku 1939 dała się nabrać na gwarancje angielskie, co skończyło się katastrofą i wydaniem obywateli na pastwę dwóch okrutnych wrogów, podczas gdy Umiłowani Przywódcy, mężowie opatrznościowi, z Wodzem Naczelnym na czele, pierzchli za granicę, by tam opłakiwać utraconą Ojczyznę, to dlaczego nie miałoby się to zdarzyć i drugi raz? Franciszek ks. de La Rochefoucauld zauważył, że tylko dlatego Pan Bóg nie zesłał na ziemię drugiego potopu, bo przekonał się o bezskuteczności pierwszego, toteż Winston Churchill wiedział, co mówi, kiedy ganił nasz mniej wartościowy naród tubylczy za „lekkomyślność”. Miał rację, bo najlepszym dowodem naszej lekkomyślności było to, że zaufaliśmy akurat jemu, który w Jałcie przyłożył rękę do oddania Polski Stalinowi tak jak rzeźnikowi oddaje się krowę.

Nie wiem, czy nieszczęścia bliźnich, zwłaszcza podobne, mogą być dla nas pociechą, ale żebyśmy nie popadali w kolejne kompleksy, to może warto przypomnieć, że w naszym klubie samobójców, oprócz Polski i Ukrainy była jeszcze Jugosławia, która zresztą już nie istnieje, ale w roku 1941 jeszcze istniała. Hrabia Galeazzo Ciano wprawdzie pod datą 6 sierpnia 1940 roku notuje, że Mussolini „znów dużo mówi o zaatakowaniu Jugosławii, pomiędzy 10 a 20 września”, ale już pod datą 17 sierpnia odnotowuje rozmowę Alfieriego z Ribbentropem, z której m.in. wynika, „że winniśmy stanowczo wyrzec się zaatakowania Jugosławii (…) że nawet ewentualna akcja przeciwko Grecji nie będzie dobrze widziana w Berlinie. Jest to powiedzenie ”stop” na całej linii.” Ten dziennik Ciano pokrywa się z zeznaniami generał Jodla w 1946 roku w Norymberdze. „Nasz stosunek do Jugosławii przypominał ubieganie się o względy sławnej śpiewaczki. Fuhrer zabronił nawet wystąpić z propozycją przewiezienia przez terytorium jugosłowiańskie zaplombowanych wagonów z żywnością dla naszych wojsk, choć to było całkiem możliwe z punktu widzenia międzynarodowych praw o neutralności.” W dniu 25 marca 1941 roku jugosłowiański premier Cvetkowicz i minister Markowicz podpisują w Wiedniu pakt z Hitlerem, który zapewnia im nienaruszalność terytorium Jugosławii przez wojska niemieckie. Ale już w dwa dni po podpisaniu tego porozumienia, 27 marca 1941 roku, z inspiracji Wielkiej Brytanii, generał Duszan Simowicz przeprowadził w Belgradzie zamach stanu, obalił Cvetkowicza i sam został premierem. „A to zuchy, a to chwaty” – zachwycał się wtedy Jugosłowianami ambasador Edward Raczyński.

Ale 6 kwietnia Niemcy uderzyli na Jugosławię nie tylko od strony granicy z Rzeszą, ale również – od granicy z Węgrami, Rumunią i Bułgarią. Sześć dni później zajęli Belgrad i było po wszystkim, a Simowicz 17 kwietnia czmychnął do Londynu, gdzie był premierem, ale tylko do 1942 roku. Anglicy bowiem woleli pomagać Józefowi Tito, który – jak to komunista – gotów był na wszystko, z odróżnieniu od lojalnego wobec króla Piotra generała Draży Michajłowicza, który zwalczał komunistów. Kiedy wracający z tajnej misji w okupowanej Jugosławii oficer brytyjski zwracał uwagę Churchillowi, że w takiej sytuacji Jugosławia po wojnie stanie się państwem komunistycznym, ten dobrotliwie go pocieszył: „panie kapitanie, ani pan ani ja nie będziemy tam mieszkali.”

Anglicy i w ogóle – Anglosasi, uważający się – oczywiście niezależnie od Żydów – za predestynowanych do władzy nad światem – podobnie jak Żydzi – nie mają najmniejszych oporów przed instrumentalnym traktowaniem innych, mniej wartościowych narodów, a już wręcz uwielbiają, kiedy uda się im namówić je, by dla ich interesów dały się wkręcić w maszynkę do mięsa. Często – by osiągnąć cele o stosunkowo niewielkim ciężarze gatunkowym. Jugosławia jest znakomitym tego przykładem. Stanisław Cat-Mackiewicz odnotowuje swoją rozmowę z hrabianką Skarbek, agentką wywiadu brytyjskiego i jedną z głównych sprężyn zamachu stanu Simowicza. – Co zyskaliście na tym, że Jugosławia była pobita w ciągu czterech dni? – zapytał. – Ach, pan się na tym nie rozumie, to opóźniło o 14 dni operację na Krecie – odpowiedziała.

Wszystko bowiem zależy od dystansu. Hebert Wells w noweli „Gwiazda” pisze, jak to z głębin Wszechświata zbliżyła się do Ziemi planeta, doprowadzając do katastrofy w skali światowej, kiedy to ludzie ruszyli ku ostatniej swojej nadziei – otwartemu morzu. Dzięki oddziaływaniu grawitacyjnemu Jowisza nie doszło do kolizji z Ziemią, gdzie sytuacja powoli zaczęła wracać do jakiej-takiej stabilności. Tymczasem obserwatorzy na Marsie zwrócili uwagę na stosunkowo niewielkie szkody, jakie poniosła Ziemia, bo wszystkie kontynenty w zasadzie pozostały na swoich miejscach. Świat się nie zawalił.

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Najwyższy Czas!”.

====================================

mail:

Redaktor Michalkiewicz nie chce zauważyć wyjątkowo perfidnej umowy Becka 
z ambasadorem amerykańskim Bullitem, z listopada 1938r.
Polska zgodziła się podjąć wojnę z Niemcami i wojnę tę przegrać.
Otrzymała obietnicę, że po sześciu latach wojny zostanie odpowiednio 
wynagrodzona.

https://pch24.pl/amerykanska-partia-szachow/

Niedziela: – Białystok, Poznań, Zamość – Msze święte i Pokutne Marsze Różańcowe

16.07.23 – Białystok, Poznań, Zamość – Msze święte i Pokutne Marsze Różańcowe

10/07/2023przez antyk2013

Na Różańcu świętym będziemy się modlić wraz z Maryja Królową Polski o Polskę wierną Bogu, Krzyżowi i Ewangelii oraz o wypełnienie Jasnogórskich Ślubów Narodu.

BIAŁYSTOK – O godz. 13.30 wyruszymy sprzed Katedry (ul. Kościelna 2), przejdziemy Rynkiem Kościuszki, ul. Lipową do Bazyliki Mniejszej p. w. św. Rocha.

POZNAŃ – początek o godz. 12.30 Msza Święta za Ojczyznę w Sanktuarium Bożego Ciała przy ul. Krakowskiej. Po Mszy Świętej Pokutny Marsz Różańcowy poprowadzi Ojciec Jerzy Garda. Zakończenie u Ojców Franciszkanów w Sanktuarium Matki Boskiej w Cudy Wielmożnej na Wzgórzu Przemysła.

ZAMOŚĆ –  o godz. 15.00 Koronka do Miłosierdzia Bożego, po modlitwie wyruszy spod kościoła św. Katarzyny Pokutny Marsz Różańcowy.

Msza Święta za Ojczyznę w Kościele Rektoralnym Świętej Katarzyny, ul. Kolegiacka 3 o godz. 17.00

Kościół św. Katarzyny, pl. Jaroszewicza Jana, Zamość - zdjęcia

Wojna masonów rytu szkockiego z… masonami rytu szkockiego – kwestia Rosji i Chin.

Wojna masonów rytu szkockiego z… masonami rytu szkockiego – kwestia Rosji i Chin

“Masoneria polska 2023. Ostatni etap” – nowa książka Stanisława Krajskiego, str. 100

Masoni amerykańscy (ale również europejscy, również rytu francuskiego) od rewolucji październikowej wspierali „rękami i nogami” Rosję. Bez ich pomocy ta rewolucja by się nie udała. Bez ich pomocy Rosja sowiecka (ZSRR) nie przetrwałaby pierwszych 20 lat swojego istnienia. Bez ich pomocy Rosja nie wyszłaby obronną ręką z II wojny światowej, ZSRR nie przetrwałoby tylu lat po wojnie, rozpadłoby się o wiele lat wcześniej. To wspieranie Rosji przymykanie oka na to, co się w niej działo, tolerowanie (w istocie) tego, co wyczyniała w całym świecie było czymś co masoneria praktykowała po 1989 roku.

Gdy Obama został prezydentem lewica masońska przeszła tu sama siebie. Rosja stała się” „świętą krową” i najbliższym przyjacielem. Prawica masońska w USA uznała, że tak dalej być nie może, że to błąd i narażanie USA i interesów masonerii w sposób bardzo daleko niebezpieczny. Tak Rosja (Putin) jak i rosyjska masoneria zaczęły snuć plany o niepodzielnych rządach nad Europą, nawet nad całym światem. Prawica masońska zdawała sobie sprawę, że z nim można współpracować tylko na „zasadzie siły” i zastraszenia.

Podobnie sytuacja miała się z Chinami. To masoneria amerykańska je stworzyła (pisałem dużo o tym w swoich książkach o masonerii), doprowadziła do tego, że z upadającego gospodarczo i politycznie państwa komunistycznego funkcjonującego gdzieś na marginesie świata Chiny stały się potęgą i to nie tylko w dziedzinie gospodarczej. Chiny (w których masonerii rytu francuskiego posiadała znaczne wpływy) miały spełnić ważną rolę w planach masonerii.

Chiny (jak i Rosja) z masońskiego, już liczącego ponad 100 lat, założenia miały być częścią państwa „pośredniego” – Eurazji, które z kilkoma istniejącymi w tym momencie superpaństwami miało połączyć się w jedno światowe, masońskie państwo.

Chiny miały również być przeciwwagą w stosunku do Rosji, straszakiem dla niej (interesy Chin i Rosji są w wielu płaszczyznach sprzeczne; Chiny patrzą łakomym wzrokiem na rosyjskie, niezaludnione ziemie graniczące z nimi).

Chiny wreszcie to miało być narzędzie użyte do proletaryzacji społeczeństw USA i Europy, likwidacji w tych krajach klasy średniej (która w normalnym państwie jest decydującym czynnikiem gospodarczym, opiniotwórczym i politycznym), likwidacji małych, średnich i dużych przedsiębiorstw (tak, żeby na polu gospodarczym, i nie tylko, pozostały tylko masońskie koncerny).

To się w znacznej (i to bardzo) mierze udało, ale, szczególnie w okresie rządów Obamy, poszło i dalej pozbawiając USA i Europę gospodarczej suwerenności, powodując, że te państwa stały się zakładnikami gospodarczymi (i nie tylko) Chin. To dla prawicy masońskiej było nie do przyjęcia.

Trump był tu jakimś gwarantem okiełznania Rosji i Chin, postawienia ich „do pionu”.

=======================

Por.: Globaliści i Rosja – dwa oblicza Szatana? Lewiatan a Bafomet