W ruchu MAGA trwa walka o „duszę” Partii Republikańskiej

W ruchu MAGA trwa walka o „duszę” Partii Republikańskiej

Agnieszka Stelmach pch24w-ruchu-maga-trwa-walka-o-dusze-partii-republikanskiej/

(Oprac. PCh24.pl)

Czy zaciekłe ataki na Tuckera Carlsona – prominentnego podcastera ruchu MAGA, który wyniósł Donalda Trumpa na fotel prezydenta – znamionują głębszą walkę o zmianę oblicza Partii Republikańskiej na zdystansowaną wobec syjonizmu i Izraela? Takie sugestie padają ze strony wpływowych polityków z obydwu tych krajów. I ma to znaczenie w kontekście batalii toczonej przeciwko Iranowi, wyborów uzupełniających oraz planowanej kampanii prezydenckiej w Stanach Zjednoczonych.

Od co najmniej ubiegłego tygodnia „prawicowy internet” w USA jest rozgrzany do czerwoności w związku ze słynnym już wywiadem, jaki Tucker Carlson przeprowadził z ambasadorem USA w Izraelu, Mikiem Huckabee, zadeklarowanym syjonistą chrześcijańskim.

Konserwatywny komentator zaznaczył, że według Biblii, potomkowie Abrahama mieliby otrzymać ziemie obejmujące dziś znaczną część Bliskiego Wschodu, w tym część Jordanii, Syrii, Iraku i Libanu. Carlson zacytował fragment 15. rozdziału Księgi Rodzaju i zapytał ambasadora, czy Izrael ma prawo do tej ziemi. – Byłoby w porządku, gdyby zabrali wszystko – odparł Huckabee w rozmowie, którą wyemitowano 19 lutego.

Wypowiedź wywołała natychmiastową reakcję przedstawicieli wielu państw arabskich. 22 lutego rzecznik ambasady USA w Izraelu prostował słowa swojego szefa, podkreślając, że zostały wyrwane z kontekstu, a waszyngtońska polityka wobec Tel Awiwu pozostaje niezmieniona.

Rzeczywiście, w dalszej części wywiadu ambasador starał się doprecyzować, o jaką ziemię chodzi. – [Żydzi] nie domagają się powrotu i zajęcia całego tego obszaru, ale przynajmniej chcą zachować ziemię, którą obecnie zajmują, na której mieszkają i którą legalnie posiadają, jako bezpieczną przystań dla siebie – przekonywał Huckabee. Dodał, że Izrael nie próbuje przejąć Jordanii, Libanu, Syrii ani Iraku, lecz dąży do ochrony własnego narodu.

Władze Egiptu, Arabii Saudyjskiej, Jordanii, Bahrajnu, Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Kataru, Indonezji, Pakistanu, Turcji, Syrii, Kuwejtu, Libanu, Omanu oraz Autonomii Palestyńskiej określiły słowa ambasadora jako „niebezpieczne i podburzające” oraz zagrażające stabilności regionu. „Te oświadczenia bezpośrednio przeczą wizji przedstawionej przez prezydenta USA Donalda J. Trumpa (…) opartej na powstrzymaniu eskalacji i stworzeniu politycznego horyzontu dla kompleksowego rozwiązania, które zapewni Palestyńczykom własne niepodległe państwo” – napisali w oświadczeniu wystosowanym 22 lutego.

Huckabee, ewangelikalny chrześcijanin i zdecydowany zwolennik Izraela oraz ruchu osadniczego na Zachodnim Brzegu, sprzeciwia się idei rozwiązania dwupaństwowego.

Izrael w wyniku wojny sześciodniowej w 1967 roku zdobył Zachodni Brzeg i wschodnią Jerozolimę od Jordanii, Gazę i Półwysep Synaj od Egiptu oraz Wzgórza Golan od Syrii. Wycofał się jednak z Synaju w ramach porozumienia pokojowego z Egiptem po wojnie w 1973 roku, a z Gazy – w 2005 roku. Od czasu zawieszenia broni z Hamasem, które weszło w życie w październiku 2025 roku po dwóch latach walk, izraelskie wojsko kontroluje większość wschodniej części Gazy. Na Zachodnim Brzegu władze izraelskie pogłębiły kontrolę nad okupowanym terytorium poprzez zwiększenie liczby osiedli żydowskich, legalizację placówek i wprowadzenie zmian administracyjnych. Wszystko to odbywa się w czasie, gdy Trump oświadczył, że nie pozwoli Izraelowi na aneksję Zachodniego Brzegu i zagwarantował, że zablokuje wszelkie działania w tym kierunku.

Carlson, były prezenter Fox News, niezwykle popularny prawicowy podcaster, od kilku miesięcy notorycznie krytykuje politykę Waszyngtonu wobec Tel Awiwu, obawiając się wciągnięcia Ameryki w konflikt na Bliskim Wschodzie. Z tego powodu proizraelskie lobby uznało go za jednego z największych „antysemitów”.

W ubiegły czwartek wiceprezydent J.D. Vance pochwalił Carlsona za wywiad. Mówił dziennikarzowi „The Washington Post”: – Myślę, że to naprawdę dobra rozmowa, która będzie niezbędna dla prawicy nie tylko przez kilka najbliższych, ale przez wiele lat. Dodał, że co prawda nie obejrzał całego wywiadu, ale „widział kilka fragmentów tu i tam”.

Ambasador Izraela atakuje publicystę

Przychylne przyjęcie rozmowy Carlsona przez Vance’a zostało szybko potępione przez syjonistów. „Absolutna katastrofa” – grzmiała prowadząca NewsNation, Batya Ungar-Sargon.

„Podczas wywiadu @TuckerCarlson wielokrotnie znieważył prezydenta Trumpa i zasugerował, że jest on kontrolowany przez Netanjahu” – napisała na X prawicowa komentatorka Laura Loomer. Odniosła się również do komentarza Vance’a o tym, że ​​wywiad był „dobrą rozmową”, pisząc: „Nie, nie był”. Loomer wezwała prezydenta Donalda Trumpa do „potępienia” byłego prezentera Fox News. Zaapelowała także do prokurator generalnej Pam Bondi, aby się zajęła Carlsonem, ponieważ stanowi on „zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego”.

Jednak najbardziej zaciekły atak na bardzo popularnego dziennikarza przeprowadził w piątek, tuż przed nalotem na Iran, ambasador Izraela w USA Yechiel Leiter. Stwierdził on, że retoryka byłego prezentera jest obraźliwa i głęboko niepokojąca.

Carlson wcześniej wielokrotnie sugerował, że izraelski przywódca Benjamin Netanjahu kontroluje Trumpa i podburza go do wojny przeciwko Iranowi. Leiter komentował dla „New York Post”, że niedawne uwagi Carlsona, w których twierdził, że prezydent Donald Trump ugiął się pod presją Izraela, „graniczą z pornografią”.

– To po prostu nonsens, że Netanjahu steruje prezydentem Trumpem. I to graniczy z pornografią. To takie obrzydliwe – podkreślił ambasador. Jednocześnie potępił „stary stereotyp”. – To stary antysemicki stereotyp: „Żydzi mają władzę”. Ameryka działa w swoim najlepszym interesie… To takie obraźliwe. On obraża prezydenta i jest wręcz antysemicki wobec Żydów i państwa żydowskiego – uznał ambasador.

Leiter zapewnił, że to Stany Zjednoczone same decydują o ataku na Iran, a nie Izrael, który jest „wzorowym sojusznikiem”. Odrzucił sugestie, jakoby Tel Awiw naciskał na Waszyngton w tej sprawie i pozwolił sobie na inne obelgi wobec Carlsona. – Mam szczerą nadzieję, że jest tak głupi, na jakiego wygląda. Naprawdę mam taką nadzieję. Bo jeśli nie jest głupi, to znaczy, że ktoś go finansuje. Wolę więc, żeby był głupi niż całkowicie skorumpowany – atakował.

Prof. Lax porównuje Carlsona do Hitlera i krytykuje J.D. Vance’a

Ale jeszcze dalej w tych wypowiedziach poszedł konserwatywny żydowski profesor, który porównał Carlsona do Hitlera. Jeffrey Lax, potomek ocalałych z Holokaustu, zaangażowany w zwalczanie antysemityzmu na stanowym uniwersytecie w Nowym Jorku, gdzie wykłada prawo, w 2024 r. krytykował liberałów porównujących Donalda Trumpa do Hitlera. Wykładowca, który określa się mianem centroprawicowca, częsty komentator stacji Newsmax i Fox News tweetował: „Nigdy, przenigdy nie myślałem, że ten dzień nadejdzie, ale po raz pierwszy w życiu porównam człowieka do Adolfa Hitlera” – napisał Lax na X w zeszły piątek. „Zrozumcie, że jestem wnukiem czwórki ocalałych z Holokaustu. Całe życie namawiałem ludzi, by NIE porównywali nikogo do Hitlera. Ale… poglądy, retoryka i wpływy Tuckera Carlsona przypominają mi Adolfa Hitlera”.

Laxa zbulwersowało to, że słynny już wywiad poparł wiceprezydent J.D. Vance. Zdaniem prawnika, „ta sytuacja jest tak samo poważna jak zawał serca, a skoro @J.D.Vance teraz otwarcie i w odrażający sposób legitymizuje poglądy Carlsona, znajdujemy się w stanie wyjątkowego antysemityzmu” – kontynuował.

Profesora szczególnie zbulwersowała sugestia dziennikarza odnośnie kwestii przeprowadzania w Izraelu masowych testów genetycznych, które potwierdzałyby bądź zaprzeczały, że poszczególne osoby są rzeczywiście potomkami Abrahama. Chodzi oczywiście o szerszy kontekst wypowiedzi – czyli uzasadnianie przez chrześcijańskich syjonistów rzekomego prawa Żydów do biblijnych terenów. Carlson zakwestionował je wskazując, że jeśli Żydzi zamieszkujący obecnie Izrael nie wywodzą się genetycznie z terenów bliskowschodnich – a na przykład są z Polski czy Rosji – to ich roszczenia do zamieszkiwania w Ziemi Świętej są wątpliwe.

Lax komentował, że „aby dojść do tego punktu, musiało wydarzyć się coś głęboko niepokojącego na wielu poziomach”. Dodał, że apel Carlsona o testy genetyczne dla Żydów przekroczył granicę. „Jeśli kiedykolwiek słyszałem coś w stylu Hitlera, to kiedy mówi się o Żydach, którzy muszą udowodnić, że są Żydami, na podstawie DNA. Gdyby testy DNA były dostępne za czasów Hitlera, czy nie sądzi pan, że Hitler by z nich nie skorzystał?”, pytał retorycznie swojego rozmówcę z „NYP”.

Żydowski prawnik dodał, że mówi konkretnie o „wczesnym Hitlerze, o wczesnych latach, zanim doszedł do władzy, zanim faktycznie fizycznie doprowadził do czyjejś śmierci”. – Mówię o retoryce. Można go było wtedy powstrzymać. Ludzie nie traktowali Hitlera poważnie – ubolewał.

Profesor nie raz krytykował Carlsona wcześniej, jednak unikał kierowania negatywnych uwag pod adresem Vance’a. Tym razem stwierdził: – Od dawna miałem podejrzenia co do Vance’a. Chciałem mieć pewność. Zarzucił wiceprezydentowi, że nie można popierać ani w żaden sposób legitymizować poglądów Carlsona. Uznał to za „szaleństwo” i „zgniliznę mózgu”.

Wpływowego podcastera skrytykowali także: redaktor „Newsweeka” Josh Hammer, izraelski luminarz konserwatyzmu Yoram Hazony, ortodoksyjny komentator Ben Shapiro, kongresmen Randy Fine, proizraelskie grupy aktywistów StandWithUs i StopAntisemitism oraz wydawnictwa o konserwatywnym, proizraelskim nastawieniu, takie jak „Tablet”, „The Free Press” i „Commentary”.

Czy Carlson ma polityczne ambicje?

Jewish Telegraphic Agency wskazuje, że to, co wyprawia [sic !! md] Tucker Carlson ma istotne znaczenie, ponieważ „buduje [on] własną, potężną sieć polityczną przed wyborami uzupełniającymi, złożoną z postaci o rosnącym wpływie na młodych wyborców”. Carlson zaprasza na „przyjacielskie wywiady” kandydatów Partii Republikańskiej, w tym kandydata na gubernatora Florydy Jamesa Fishbacka, „miłośnika antysemickich memów”, ale także innych polityków stanowiących konkurencję w partii dla chrześcijańskich syjonistów np. kandydata do Senatu Paula Dansa, który rywalizuje z proizraelskim senatorem Lindsayem Grahamem czy kandydata na gubernatora stanu Iowa Zacha Lahna.

Niektórych Żydów oburza to, że amerykańskie środowiska żydowskie wstrzymały się z krytyką wiceprezydenta, co uznają za „skandaliczne” i „autodestrukcyjne”. Vance’a oszczędza Liga Przeciwko Zniesławieniom i jej prezes Jonathan Greenblatt czy Amerykański Komitet Żydowski.

Prof. Lax twierdzi, że poparcie, jakiego Vance udzielił Carlsonowi sprawiło, że ludziom „oczy wyskoczyły z orbit”. W ubiegły piątek po południu na platformie X wystosował nawet apel do prezydenta; „Dość. To stan wyjątkowy o podłożu antysemickim. Tylko Trump może go zakończyć. I musi to zrobić teraz” – napisał Lax, domagając się wyrzucenia wiceprezydenta i wykluczenia Tuckera Carlsona ze wszystkich organizacji konserwatywnych i republikańskich.

Inni członkowie MAGA krytykują Trumpa

Decyzja Trumpa w sprawie ataku na Iran spotęgowała wrzenie pośród sympatyków MAGA. Jak można było przypuszczać, w wywiadzie udzielonym w sobotni poranek głównemu korespondentowi ABC News w Waszyngtonie, Jonowi Karlowi, Carlson powiedział, że atak na Iran jest „absolutnie obrzydliwy i zły”. Zasugerował również, że będzie miał on istotny wpływ na ruch polityczny Trumpa, mówiąc: „To w znaczący sposób przetasuje karty”.

Była republikańska kongresmenka z Georgii, Marjorie Taylor Greene, zagorzała zwolenniczka MAGA, która pokłóciła się z Trumpem w sprawie ujawnienia akt Jeffreya Epsteina, opublikowała w mediach społecznościowych ostry, pełen wulgaryzmów komentarz. Zarzuciła prezydentowi zdradę programu MAGA i oszukanie wyborców. Trump nie stawia Ameryki na pierwszym, lecz ostatnim miejscu, uważa.

Popularny podcaster popierający prezydenta, Tim Pool, również skrytykował działania administracji jako zdradę programu wyborczego „America first”. Inni wpływowi działacze MAGA, Keith i Kevin Hodge napisali: „Uwolnienie narodu irańskiego nie jest powodem, dla którego głosowaliśmy na Trumpa. Prezydent Trump całkowicie OKŁAMAŁ swoich wyborców, wbił nóż w plecy naszemu krajowi i zhańbił swoje dziedzictwo bezpowrotnie, co jest największym upadkiem, jaki kiedykolwiek widzieliśmy” – skomentowało w sieci rodzeństwo.

Niektórzy republikańscy ustawodawcy, w tym kongresmen Thomas Massie z Kentucky, senator Rand Paul również z tego stanu oraz kongresmen Warren Davidson z Ohio ogłosili swoją dezaprobatę dla ataku USA na Iran. „To nie jest Ameryka przede wszystkim” – napisał Massie w poście w mediach społecznościowych, dodając, że po wznowieniu obrad Kongresu planuje współpracować z kongresmenem Ro Khanną, demokratą z Kalifornii, aby wymusić głosowanie w Kongresie w sprawie wojny z Iranem.

„Jerusalem Post”: Carlson chce zniszczyć MAGA. Walka o „duszę” Partii Republikańskiej

„Jerusalem Post” w opinii pod tytułem Tucker Carlson is trying to break Trump’s Republican movement that made him [„Tucker Carlson próbuje zniszczyć republikański ruch Trumpa, który go zbudował”], opublikowanej 26 lutego zaznaczył, że publicysta nie ogranicza się już tylko do komentowania, ale aktywnie podważa fundamentalne filary spuścizny Trumpa.

Autor opinii, Mike Evans komentował, że chociaż komentator „chce się przedstawiać jako strażnik hasła America first, w rzeczywistości staje się jedną z najbardziej destabilizujących sił w samym ruchu, który go wyniósł na szczyt”.

„To, czego jesteśmy świadkami, to nie grzeczna różnica zdań. To otwarty rozłam w MAGA, co główne media otwarcie opisują teraz jako wojnę domową o wpływy Carlsona i jego ataki na politykę zagraniczną prezydenta Trumpa, szczególnie w odniesieniu do Izraela i Iranu” – czytamy.

Autor zarzuca byłemu prezenterowi, że próbuje przedstawić zasługi gospodarza Białego Domu w polityce wobec Izraela jako „słabość”. Pośród „zasług” wymienia przeniesienie ambasady USA do Jerozolimy, uznanie suwerenności Izraela nad Wzgórzami Golan, pośredniczenie w zawarciu Porozumień Abrahamowych. Miały to być „historyczne posunięcia, które na nowo zdefiniowały relacje USA – Izrael”.

Autor odniósł się także do ostatniego wywiadu Carlsona z ambasadorem USA w Izraelu i do późniejszego komentarza Huckabee’ego, który wyraził nadzieję, że Carlson nie będzie już wpuszczany do Białego Domu, ponieważ „powoduje podziały” i jest „niebezpieczny”.

Autor opinii uważa, że retoryka dziennikarza to „nie jest język łagodnej niezgody”, lecz jest to „język alarmu”. „Carlson zaognił sprawę w wywiadzie dla saudyjskiej telewizji, twierdząc, że amerykańscy przywódcy są bardziej lojalni wobec obcego kraju niż wobec własnego, zasugerował, że polityka USA wobec Iranu jest dyktowana przez Izrael i nazwał izraelską kampanię w Strefie Gazy zawłaszczeniem ziemi. To nie są niuanse krytyczne. To prowokacyjne oskarżenia, odzwierciedlające narracje od dawna używane przez przeciwników Ameryki. Radykalny islam zabija ciało. Tucker Carlson, zdaniem swoich krytyków, stał się ich partnerem, zabijając duszę” – pisze Evans.

Autor podkreślił, że opinie Carlsona mają pozostawać „w wyraźnej sprzeczności z bardziej jastrzębim skrzydłem koalicji Trumpa”. Zadał więc pytanie: „Kto definiuje program Ameryka przede wszystkim?”.

I wyjaśnia, że „wersja Trumpa zawsze uwzględniała siłę, odstraszanie, wpływy i strategiczne sojusze”. Z kolei „wersja Carlsona skłania się ku izolacjonizmowi, sceptycyzmowi wobec sojuszników i podejrzliwości wobec niemal każdego zagranicznego zobowiązania”. To „filozoficzny konflikt, który ujrzał teraz światło dzienne”, kontynuował.

Grozi to rozłamem ruchu MAGA i nie ma wątpliwości, że te napięcia narastają. O ile syjoniści chrześcijańscy okazują zdecydowane poparcie dla Trumpa, o tyle Carlson, który „ma liczną publiczność w mediach cyfrowych” wpływa na „populistyczną, nieinterwencjonistyczną frakcję, coraz bardziej wrogo nastawioną do tradycyjnej republikańskiej polityki zagranicznej”. Dodaje: „To nie jest debata akademicka. To walka o przyszły kierunek Partii Republikańskiej”.

Evans ubolewa, że Carlson wciąż zachowuje dostęp do Białego Domu, mimo iż potępiają go prominentni sojusznicy prezydenta. „Ta niespokojna koegzystencja nie może trwać wiecznie. Albo ruch doprecyzuje swoje zasady, albo się rozpadnie” – sugeruje, wskazując, że już przekroczono pewną granicę. Obawia się, że prawicowy podcaster za bardzo osłabi ruch MAGA, przyczyniając się do jego klęski w przyszłych wyborach. „A to byłoby o wiele większym zwycięstwem dla przeciwników Trumpa niż cokolwiek, co dzieje się w Teheranie”, uważa Evans.

Konkluduje: „Tucker Carlson, jesteś fałszywym chrześcijaninem, fałszywym republikaninem i fałszywym zwolennikiem Trumpa”. „Gdybyś był prawdziwym chrześcijaninem, mówiłbyś prawdę, a nie rozpowszechniał to, co wielu uważa za fałsz. Gdybyś był prawdziwym republikaninem, stałbyś po stronie Izraela, a nie przeciwko niemu. A gdybyś był prawdziwym zwolennikiem Naczelnego Dowódcy, nie próbowałbyś podważać jego pozycji w czasie wojny, atakując jego politykę wobec Iranu, polegającą na zapewnieniu, że Iran nigdy nie zdobędzie broni jądrowej. To, że podróżujesz na Bliski Wschód i próbujesz podważyć politykę prezydenta Trumpa po tylu wojnach i przy tak wysokim napięciu, jest nikczemne, zdradzieckie i antyamerykańskie. To bardziej przypomina działania zagranicznego agenta radykalnego islamu niż uczciwego Amerykanina z krwi i kości. Wygląda również na to, że aktywnie angażuje się Pan w zapewnienie Demokratom zwycięstwa w wyborach uzupełniających. Nie powinno to być zaskoczeniem, biorąc pod uwagę, że Pana troje dzieci jest zarejestrowanymi Demokratami”, atakuje Evans.

„27-letni Buckley był pierwszym z dzieci Tuckera, który zarejestrował się jako Demokrata, czyniąc to w Dystrykcie Kolumbii 5 czerwca 2015 roku, według rejestrów wyborców. 29-letnia Lillian zarejestrowała się później jako Demokratka w Nowym Jorku 30 maja 2019 roku. Tymczasem 24-letnia Hope zarejestrowała się jako Demokratka na Florydzie 5 czerwca 2020 roku. Buckley obecnie pełni funkcję zastępcy rzecznika prasowego J.D. Vance’a. Te fakty rodzą poważne pytania o to, gdzie tak naprawdę leży Pana lojalność. Pańska lojalność nie polega na wspieraniu Donalda Trumpa, Partii Republikańskiej ani Biblii, którą, jak Pan twierdzi, kiedyś przeczytał, ale na promowaniu własnego programu, nawet jeśli oznacza to pozwolenie radykalnym, bezbożnym Demokratom na spalenie wszystkiego, za czym się opowiadamy”, konkludował.

Ta dość emocjonalna opinia Evansa nie bierze pod uwagę faktu, że do podobnych wniosków jak „znienawidzony” Carlson, dochodzą także inni konserwatyści – wydaje się, znacznie bardziej stonowani niż były prezenter Fox News – na przykład doktor John Hulsman.

Dr Hulsman: „Atak na Iran to oczywista głupota”

Autor powyższych słów jest prezesem i partnerem zarządzającym John C. Hulsman Enterprises, globalnej firmy zajmującej się oceną ryzyka politycznego.

Tuż po ataku na Iran zamieścił on swój komentarz na łamach „The American Conservative” pod znamiennym tytułem A War in Search of a Strategy. The attack on Iran is an obvious folly [„Wojna w poszukiwaniu strategii. Atak na Iran to oczywista głupota”].

Przedstawiając się jako „jeden z niewielu realistycznych Republikanów, którzy aktywnie sprzeciwiali się neokonserwatywnej gorączce ogarniającej kraj podczas nieszczęsnych rządów George’a W. Busha” przyznał, że wraz z wieścią o ataku Trumpa na Iran odczuł dokładnie „te same mdłości” co „w przypadku katastrofalnego awanturnictwa w Iraku”. Jego zdaniem „amerykańsko-izraelski atak na Iran to nic innego jak wojna w poszukiwaniu strategii”.

Zarzucił ekipie Trumpa, że „podobnie jak na początku XXI wieku, administracja – niczym bardzo kiepski dyskutant w liceum – rzuca obecnie niezliczonymi, słabymi argumentami strategicznymi, mając nadzieję, że coś w jakiś sposób się przyjmie; że analityczna ilość w jakiś sposób zniweluje potrzebę analitycznej jakości”.

Hulsman po kolei odpiera argumenty ekipy Trumpa, mającymi uzasadniać wojnę z Iranem. Nie wierzy w zdolności nuklearne Teheranu, które miałyby grozić Ameryce i światu w najbliższej przyszłości. Powołuje się na dane wywiadowcze. Odrzuca także argument, jakoby Irańczycy zagrażali amerykańskiemu życiu, wskazując, że teraz zagrożeni są żołnierze stacjonujący w bazach w regionie. Uznaje także, iż atak na Iran nie leży w interesie USA.

Pisze, że „administracja Trumpa zasługuje na wielkie uznanie za przekształcenie niewątpliwie kruchej amerykańskiej doktryny geostrategicznej w oparciu o w dużej mierze realistyczne kryteria. Zniknęła katastrofalna Wilsonowska/neokonserwatywna wizja establishmentu, że Ameryka musi interweniować wszędzie, zawsze i jednocześnie, jakby wszystkie regiony miały dla kraju równe znaczenie. Zdyskredytowany establishment polityki zagranicznej z pewnością zapomniał o panaceum, że jeśli kochasz wszystko, nie kochasz nic, że brak podejmowania strategicznych decyzji w oparciu o amerykańskie interesy narodowe jest wyborem samym w sobie. Zamiast tego, w Strategii Bezpieczeństwa Narodowego i gdzie indziej, ekipa Trumpa dokonała szeregu śmiałych, realistycznych wyborów, dostosowując amerykańską politykę zagraniczną do nowej ery wielobiegunowej. Zgodnie z Rooseveltowskim odpowiednikiem doktryny Monroe’a, najpierw jest półkula zachodnia, potem kluczowy Indo-Pacyfik (z dużą częścią przyszłego wzrostu politycznego świata, a także z dużym ryzykiem politycznym), następnie Europa, a dopiero na końcu Bliski Wschód. W takich okolicznościach przejście do roli zagranicznego mocarstwa równoważącego ma największy sens; Ameryka powinna agresywnie interweniować w tak ważnym, ale nie kluczowym regionie tylko wtedy, gdy organiczna równowaga sił zostanie zachwiana. Pogląd, że obecny Iran stanowi zagrożenie dla takiej regionalnej równowagi sił, jest absurdalny. Niepiśmienni ekonomicznie mułłowie zrujnowali gospodarkę; program nuklearny został zdecydowanie zahamowany; rząd został zmuszony do zastrzelenia tysięcy własnych dzieci, aby utrzymać się u władzy; irańscy partnerzy są jedynie cieniem samych siebie, niezależnie od tego, czy jest to Hamas, Hezbollah, reżim Asada w Syrii, chaotyczni Irakijczycy, czy piraccy Huti. Mówiąc wprost, nie są to cechy mocarstwa, które zamierza przejąć kontrolę i wywrócić do góry nogami strategiczny porządek regionalny na Bliskim Wschodzie” – wyjaśnia.

Zaznaczył, że „Iran stanowi większe zagrożenie dla Izraela niż dla Stanów Zjednoczonych pod względem geograficznym, zasobów rakietowych i tym podobnych”. Jednak „interesy amerykańskie nie są takie same jak interesy jakiegokolwiek innego kraju”, w tym nawet długoterminowych sojuszników, takich jak Izrael.

Ponadto „Iran nie znajduje się (pomimo pogłosek neokonserwatystów i Mossadu) w stanie rewolucyjnego fermentu; nie jest to domek z kart, który może się zawalić po kolejnym zamachu bombowym. Nawet jeśli wielki ajatollah nie żyje (jak donoszą niektóre media), sam reżim nie wykazuje oznak rozpadu. Co więcej, podczas niedawnych, tragicznych demonstracji okazało się, że jest wręcz przeciwnie. Pomimo dziesiątek tysięcy ludzi wychodzących na ulice i pomimo zapewnień Rezy Pahlawiego, zdesperowanego następcy tronu, że część kluczowego Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) dołączą do ludu, nic takiego się nie wydarzyło” – pisze.

I dodaje: „Moja firma zajmująca się ryzykiem politycznym wykonała sporo pracy, oceniając, co jest potrzebne do zorganizowania udanej rewolucji, czy to we Francji, Stanach Zjednoczonych, Rosji, Chinach, czy na Kubie. Jednym z kluczowych czynników jest to, aby członkowie średniego szczebla instytucji bezpieczeństwa (armii, służb wywiadowczych, ministerstwa spraw wewnętrznych) przeszli na stronę ludu: pułkownicy, majorzy i kapitanowie najpierw fraternizowali się z demonstrantami, a następnie aktywnie pomagali im w dozbrajaniu. To niezbędny krok w każdym procesie rewolucyjnym, alchemia, która przekształca zwykłe niepokoje w trwałą zmianę polityczną. Jednak ostatnio, pomimo zapewnień niedoświadczonego następcy tronu, nic takiego się nie wydarzyło. Zamiast przejść na stronę ludu, Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) morderczo go rozstrzeliwał. Nic nie wskazuje na to – cokolwiek stanie się z chorym ajatollahem – że to domek z kart, który wkrótce się zawali” – wskazuje. I przestrzega przed „błędem gorącej ręki”, czyli „przekonaniem, że skoro ktoś miał szczęście (na przykład trafił cztery rzuty za trzy punkty z rzędu), to nadal będzie miał”.

Obecna wojna to coś znacznie większego niż operacja bombardowania irańskiego ośrodka nuklearnego Fordow czy uprowadzenie prezydenta Wenezueli. „Po pierwsze, były to bardzo konkretne, ograniczone misje, z bardzo jasno określonymi kryteriami sukcesu i porażki. Tym razem, z wielodniowymi atakami, misja jest dłuższa i co najważniejsze – jak właśnie jasno wyjaśniliśmy – miara sukcesu i porażki jest nie tylko niejasna; po prostu jej nie ma. Prawie niemożliwe jest osiągnięcie sukcesu w polityce zagranicznej, jeśli warunki tego sukcesu nie zostaną jasno określone; tutaj, podobnie jak w Iraku, mamy jedynie wojnę w poszukiwaniu strategii. Gdyby to się udało na takich warunkach, byłby to pierwszy taki przypadek w historii. Jednak z pewnością zagrożony jest jeden z najważniejszych momentów ery Trumpa: idea, że ​​musimy zaprzestać prowadzenia źle pojętych wojen z wyboru i służyć potrzebom Ameryki na pierwszym miejscu”, puentuje.

W ciągu najbliższych miesięcy, wraz z kolejnymi tygodniami wojny na Bliskim Wschodzie, wyborami uzupełniającymi i kampanią prezydencką okaże się, czy ruch MAGA rozpadnie się i czy Partia Republikańska rzeczywiście zmieni swoje oblicze, czego obawiają się chrześcijańscy syjoniści.

Agnieszka Stelmach

Czy Trump jest marionetką Bestii?

Czy Trump jest marionetką Bestii?

2 marca 2026

AIX

Walka demonów skupia ludzką uwagę. Ich polityczne lub religijne awatary zasłaniają prawdę.

Na poziomie najniższym mamy komentarz Zychowicza. Pożytek duchowy żaden, ale w przeciwieństwie do mediów głównego nurtu nie stroni od faktów. Niektóre wymagają jeszcze weryfikacji.

Zdecydowanie na wyższym poziomie – edukacyjnym – historycznym możemy umieścić komentarz (nie bez błędów) Wojciecha Szewko.

Ewidentnym kłamstwem, które jest powtarzane przez polskojęzycznych idiotów jest “Iran jest źródłem destabilizacji w regonie”. Źródłem destabilizacji są Izrael i USA.

W moim głębokim przekonaniu powód ataku jest jeden. Iran jest ostatnim krajem, którego armia jest i była w stanie zagrozić “państwu, które leży tam gdzie chce”.

Wojciech Szewko

Uwaga, wstęp trwa przez 31min 25 sekund.

Kto rządzi Ameryką? Nie Amerykanie.

Kto rządzi Ameryką? Nie Amerykanie.

Paul Craig Roberts 26 lutego 2026 r. paulcraigroberts/who-rules-america-not-americans

Syjonistyczne amerykańskie media, takie jak NPR, obwiniają prokuratora generalnego USA Bondiego o ukrywanie   akt dotyczących Epsteina w celu ochrony prezydenta Donalda Trumpa. 

Oto zarzuty wysunięte przez NPR, które nie ma żadnych dowodów poza rzekomym „śledztwem” nad dokumentami, które według NPR istnieją, ale których NPR nie widziało:

Departament Sprawiedliwości ukrył część akt Epsteina związanych z zarzutami, że prezydent Trump dopuścił się molestowania seksualnego nieletniego, jak wynika ze śledztwa NPR. Usunął również niektóre dokumenty z publicznej bazy danych, w których oskarżenia przeciwko Jeffreyowi Epsteinowi również wspominają o Trumpie.

Niektóre dokumenty nie zostały upublicznione, pomimo obowiązującego prawa. Należą do nich dokumenty, które prawdopodobnie zawierają ponad 50 stron wywiadów FBI, a także notatki z rozmów z kobietą, która dziesiątki lat temu, gdy była nieletnia, oskarżyła Trumpa o molestowanie seksualne.   epstein-files-trump-accusation-maxwell 

Oczywiście, NPR nie ma możliwości prowadzenia śledztw. NPR to instytucja propagandowa, której celem jest podważenie tradycyjnej białej Ameryki, którą NPR przedstawia jako rasistowską i wyzyskującą.

Oskarżenia NPR, podobnie jak te stawiane przez resztę amerykańskich mediów, które wykorzystują się do serwowania oficjalnych narracji, mają na celu odwrócenie uwagi od śledztwa w sprawie tego, czy Epstein prowadził operację szantażu izraelskiego Mossadu, mającą na celu dostosowanie amerykańskiej, brytyjskiej i europejskiej polityki zagranicznej na Bliskim Wschodzie do polityki Izraela.

Drogi czytelniku, czy zauważyłeś, że absolutnie nikt nie chce zbadać sedna problemu?

Już sam ten fakt pokazuje, jak realny jest ten problem.

Działalność Epsteina, za którą otrzymywał sowite wynagrodzenie, polegała na skompromitowaniu kilku wysoko postawionych amerykańskich, brytyjskich i europejskich urzędników, którzy mieli wpływać na politykę amerykańską, europejską i brytyjską na Bliskim Wschodzie, a także dbaniu o to, aby była ona zgodna z polityką Izraela.

O to właśnie chodzi w sadze Epsteina.   Jest ona tuszowana przez rząd USA, rząd brytyjski i rządy europejskie, które wszystkie popierają izraelski syjonistyczny program Wielkiego Izraela. Ambasador USA w Izraelu, Huckabee, zademonstrował poparcie Waszyngtonu dla Wielkiego Izraela w wywiadzie dla Tuckera Carlsona, mówiąc, że Izrael powinien po prostu teraz zająć  cały Bliski Wschód.

Władzę, jaką Izrael ma nad Ameryką, widać wyraźnie, gdy prezydentowi Trumpowi łatwiej jest deportować zagranicznego studenta legalnie przebywającego w Ameryce, który studiuje na amerykańskim uniwersytecie i ośmiela się wspominać lub krytykować izraelskie ludobójstwo w Palestynie, niż deportować imigranta-najeźdźcę, który przebywa w kraju nielegalnie.

Władza Izraela nad Ameryką jest oczywista.

W amerykańskiej szkole nie można odmawiać chrześcijańskiej modlitwy, ale republikański parlament w Teksasie można przekupić, aby uchwalił ustawę, która nakazuje indoktrynację amerykańskich uczniów w Teksasie izraelską propagandą religijną i polityczną. Jeśli syjonistyczne ustawodawstwo wejdzie w życie w Teksasie, przyszli Teksańczycy będą dorastać   indoktrynowani jako Izraelczycy, a nie Amerykanie. 

A MAGA-Amerykanie uważają, że Republikanie są naszym zbawieniem.

Stany Zjednoczone Ameryki dawno temu przestały być niepodległym krajem. W istocie nie są już nawet państwem. Napływ wielu imigrantów do ich granic, których wjazd był raczej ułatwiany niż utrudniany, sprawił, że Stany Zjednoczone stały się wieżą Babel, w której nie ma już nawet wspólnego języka.

Dziś Stany Zjednoczone są siłą militarną Izraela. Stany Zjednoczone niszczą kraje sprzeciwiające się izraelskiemu syjonistycznemu planowi Wielkiego Izraela, terytorium obejmującego cały Bliski Wschód, co wielokrotnie publicznie dawali do zrozumienia izraelscy urzędnicy państwowi.

Jednak na Amerykanach nie robi wrażenia, gdy izraelski minister w telewizji publicznej pokazuje wszystkim mapę, która pokazuje, że Izrael, zgodnie z definicją Izraela, to cały Bliski Wschód od Nilu po Pakistan.   Beztroskim, zindoktrynowanym obywatelom amerykańskim nigdy nie przychodzi do głowy, że przez ćwierć wieku pod płaszczykiem „wojny z terroryzmem” Amerykanie, przelewając krew i pieniądze, walczą o stworzenie Wielkiego Izraela dla Izraela. Zamiast przyznać się do oszustwa, Amerykanie skandują: „Nie możesz być Amerykaninem, jeśli nie kochasz Izraela”.

 Niestety, wielu Amerykanów nie rozumie podporządkowania amerykańskiej polityki wewnętrznej i zagranicznej Izraelowi. W rezultacie Stany Zjednoczone nie istnieją już jako niepodległe państwo. Są marionetką Izraela, a naszym głównym marionetką jest prezydent Donald Trump.

O Komunii i Mszach dla arystokratów – w koncłagrze

Ta historia opisana jest „przy okazji” biografii Ballali Radziwiłł, ale ta sama historia wywózki –w słynnych „Listach niewysłanych” –Anny Branickierj –Wolskiej

Zgarnęli creme de la creme arystokracji polskiej: Branickich – rodzinę ostatniego właściciela Wilanowa, Radziwiłłów –właścicieli Nieborowa ze synem, synową i ich dziećmi, Krasickich i Zamoyskich – razem 16 osób przebywających w momencie aresztowania w pałacu nieborowskim.

NKWD wywiozło ich 21.stycznia 1945r. etapem przez Gniezno(?) do Moskwy na Łubiankę, a następnie do obozu internowania w Krasnogorsku. Zwolnieni dopiero we wrześniu 1947, 12 października dotarli do Warszawy.

=============================================

NIGDY SIĘ NIE BAŁAM”- Prawdziwa historia księżnej niezłomnej: Ballali RadziwiłłAlina Pietrowna Wasilewicz”

Str. 265

„W listopadzie 1946 r pękła deska w podłodze baraku i przyszedł stolarz, by to naprawić. Okazało się że nie jest Niemcem, a Austriakiem i nie stolarzem, a inżynierem z Wiednia, nie jest tez szeregowcem a oficerem. Arnold Nesselrath nie był jedynym więźniem, który ukrywał swą, tożsamość – od niego dowiedzieli się, że w obozie jest codziennie odprawiana Msza św., do której Arnold służy, bo wśród uwięzionych jest trzech księży katolickich. Grupa Polaków zaczęła zastanawiać się, jak się z tym księdzem skontaktować, by móc otrzymać rozgrzeszenie w sposób, na jaki pozwalają warunki. Hrabianka Branicka zorganizowała to –

Wszyscy mieli zgromadzić się w pokoju Zamoyskich o określonej godzinie, wzbudzić w sobie żal i wspólnie się modlić. Kapłan miał się pojawić na wzniesieniu widocznym z okna, gdzie znajdował się magazyn i wielki portret Stalina. Na znak, że już są gotowi mieli otworzyć lufcik i tak ksiądz udzieli im rozgrzeszenia. Ponieważ nie wiedzieli jak ten ksiądz wygląda, umówili się że będzie miał przy sobie coś czerwonego.

Nadszedł ten wyjątkowy dzień. Od rana wszyscy byli skupieni, robili rachunek sumienia z całego życia, mszaliki wędrowały z rąk do rąk. O określonej godzinie wśród kilku jeńców dostrzegli jednego z czerwoną książką pod pachą, który poprawiał czapkę i dyskretnie robił znak krzyża. Edmund otworzył lufcik, wszyscy na kolanach pod zaimprowizowanym ołtarzem modlili się po cichu, niektórzy płakali. Były z nimi tez fraulein Hoth i Węgierka Marika, wtajemniczone też w tę akcje(…) „Spod portretu Stalina z propagandowym hasłem dostaliśmy pierwsze rozgrzeszenie w Rosji” –wspomina Xawery Krasicki.

Skoro udało się uzyskać rozgrzeszenie, zapragnęli tez otrzymywać Komunię św. Ponownie ułożono plan jak przeszmuglować Komunię św. Późnym wieczorem Edmund i Xawery stanęli na czatach, hr. Anna Branicka wspięła się na płot i wypatrywała Arnolda. Ten nadszedł wkrótce, odczekali chwilę, by strażnik na wieży odwrócił się. Austriak wyciągnął puszeczkę po konserwie „Oskar Mayer Chicago” i podał jej: „Anna hier ist Herr Gott”. Z nieprawdopodobnym wzruszeniem Anna wzięła i skierowała się do baraku. Po drodze na czatach rozstawieni byli wtajemniczeni – w tym też japoński generał. Na widok Anny stojący tam Edmund Radziwiłł zdjął czapkę i przyklęknął. Anna weszła do pokoju księstwa Radziwiłłów, postawiła puszkę na ołtarzyku i też uklękła, jak i pozostali. Edmund Radziwiłł wybrany został jednogłośnie do rozdawania Komunii sw która nie była w formie komunikantów, a okruchów obozowego rosyjskiego chleba.(..)

Str. 268

1.stycz 1947 Hrabia Xawery Krasicki ogłosił głodówkę –Rosjanie byli na głodówki niezwykle uczuleni. Napisał list, ze pozbawieni są wolności bez wyroku sądowego, siedzą już 2 lata, pozbawieni swobód obywatelskich, że przebywają razem z Niemcami -swymi wrogami, a faszystowscy generałowie sa lepiej niż oni traktowani. Żądał kontaktu z ambasada RP w Moskwie i wyjaśnień powodu uwięzienia i kiedy wrócą do Polski, a domagał się także posługi księdza katolickiego i jeszcze paru innych rzeczy.

Przyjechało naczalstwo z Moskwy – rozmowy mało dały, ale 2 tygodnie później zjawił więzień ks Piotr Mohr –niemiecki kapelan spod Stalingradu.

Pierwsza Msza św odbyła się w pokoju Zamoyskich na stole przykrytym kocem i czystym prześcieradłem. Ksiądz w kazaniu mówił o Bogu, który przyszedł przez druty i kraty. Część tekstów mszalnych była po łacinie, a część po niemiecku. Na zakończenie zaśpiewali „Boże coś Polskę” a ksiądz rozpoczął „Ojcze nasz” – po polsku. Rosjanie zaczęli im dostarczać białą mąkę na komunikanty i czerwone wino z niemiecką etykietą z Hamburga

„Te msze przynosiły nam uspokojenie, ukojenie, a wielką wartością był też kontakt z ks Mohrem.”

Dugin: Nadchodzi „królestwo” Epsteina?

Dugin: Nadchodzi „królestwo” Epsteina?

To, co wydarzyło się pierwszego dnia wojny między Stanami Zjednoczonymi a Izraelem z Iranem, zasadniczo zmienia równowagę sił na świecie, a także zasady polityki międzynarodowej.

Trump od dawna twierdzi, że prawo międzynarodowe nie istnieje: „To, co uważam za moralne, jest tym, co uważam.” W zasadzie, po porwaniu Maduro i ustanowieniu bezpośredniej zewnętrznej kontroli nad Wenezuelą, a także po uderzeniach na Iran wraz z zniszczeniem wojskowych, politycznych i religijnych przywództwa kraju, suwerennej potęgi, która była w stanie negocjacji ze Stanami Zjednoczonymi i ich nie porzuciła, nie można już rozmawiać o zasadach, prawie ani żadnych normach stosunków międzynarodowych na świecie.

Rzeczywiście, teraz działa tylko prawo siły. Ten, kto uderza szybciej lub wykonuje tę czy inną akcję szybciej, ma rację. A wszystko inne staje się tylko dodatkowym uzasadnieniem. To znaczy, teraz ważne jest, by zadać decydujący cios wrogowi, przełamać jego opór, zniszczyć przywództwo i uderzyć w główne obiekty wojskowe i energetyczne. A potem możesz rysować, jak chcesz, uzasadniać to i długo się zastanawiać.

Myślę, że teraz niemal wszystko zależy od tego, jak długo i jak zdecydowanie Iran będzie w stanie się bronić. Jeśli będzie kontynuował tę wojnę po zniszczeniu przywództwa politycznego, jeśli nie podda się, nie wywiesi białej flagi i nie skapituluje, może to źle skończyć się dla samego Zachodu. W końcu wtedy wszyscy inni zaczną zachowywać się tak samo, nie zwracając uwagi na nic i przeceniając swój potencjał. To uwolni ręce wielu regionalnych mocarstw, które zrobią, co tylko zechcą. Więc bardzo szybko może dojść do użycia broni nuklearnej – być może w konflikcie pakistańsko-afganistanskim, a może w innych sytuacjach. Zdecydowanie nie ma żadnych zasad.

Krótko mówiąc, jeśli Iran będzie się nadal bronił pod przewodnictwem nowego przywództwa, może to prowadzić do bardzo poważnych konsekwencji dla samego Zachodu, obrócić się przeciwko Trumpowi, Stanom Zjednoczonym i krajom NATO.

Ale jeśli sytuacja z Wenezuelą powtórzy się – albo nowe przywództwo ogłosi kapitulację, albo wojsko po prostu nie będzie w stanie kontynuować działań wojennych, wojna będzie krótka. W tym przypadku będziemy musieli spodziewać się podobnego scenariusza. Nie ma co do tego wątpliwości: Trump i Zachód, widząc, że taki plan działa, po prostu wyeliminują główne polityczne i wojskowo-polityczne przywództwo Rosji.

Do tej pory już widać, że zachowujemy się niezdecydowanie. I według tego samego modelu, podczas kolejnych negocjacji z Kushnerem i Whitkoffem, zostaniemy zaatakowani. Może nawet przy pomocy broni jądrowej. Dlatego uważam, że sytuacja jest dla nas krytyczna. Nie stanęliśmy w obronie Wenezueli czy Iranu, Chiny również pozostają neutralne. Ale w tym przypadku Chiny będą następne po nas. A wtedy „królestwo” Epsteina będzie panować nad całym terytorium ludzkości.

Chciałbym podkreślić, że już dziś możemy powiedzieć, że nie mamy do czynienia tylko z liberalnym Zachodem. Liberalizm bardzo szybko zniknął i zniknął z agendy. Nikt już nie mówi o wartościach liberalnych czy demokracji – to wszystko już przeszłość.

Teraz jest kult Baala, kult złotego cielca, kult światowej potęgi, kult Stanów Zjednoczonych i Izraela. To cywilizacja przemocy, satanizmu, kanibalizmu, perwersji i pedofilii. A ta „pedofilska cywilizacja Baala” zrzuca maski na naszych oczach i zaczyna atakować na poważnie.

To, co się dzieje, bardzo przypomina czasy końcowe z każdego punktu widzenia. A jeśli nie znajdziemy siły, by zrozumieć sytuację, znajdziemy się w katastrofalnej sytuacji. Wiele osób mówi: „To nie czas na panikę”, ale czasem lepiej być pesymistą, niż myśleć, że przetrwamy. Iran jest ostatnią przeszkodą w bezpośredniej wojnie między cywilizacją Baalów a Rosją.

Gdybyśmy mieli wystarczająco dużo woli i determinacji (choć mam co do tego duże wątpliwości), musielibyśmy zacząć działać według tych samych zasad, według których wszyscy inni już działają. Oznacza to, że wyeliminowanie wojskowo-polityczne przywództwa Ukrainy i, nie zwracając uwagi na koszty, realizacja celów specjalnej operacji wojskowej.

Ale obawiam się, że nie odważymy się tego zrobić, tylko kontynuować starą piosenkę.

A potem, powtarzam, rakiety dotrą do Moskwy dokładnie podczas negocjacji z Kushnerem i Whitkoffem, dosłownie według scenariusza irańskiego. Cywilizacja Baala jest prosta: powtarza te same scenariusze – i działają one raz za razem. Bo wszyscy uważają, że dotyczy to tylko Kaddafiego, Husajna, Miloszevicia, Mubaraka, Nasrallaha, Assada czy Chameneiego, ale nie jego osobiście.

I tak, krok po kroku, cywilizacja Baala osiąga swoje cele.

Dlatego albo pilnie się zmobilizujemy, albo sytuacja będzie niezwykle trudna. A jeśli wciąż mamy złudzenia, oznacza to, że w naszym własnym obozie jest jakaś najgłębszy fałsz. Szczególnie widoczne na tle wydarzeń w Iranie – katastrofy na skalę globalną. Zginęli tam wspaniali ludzie, wspaniałe postacie duchowe. Dla porównania, wygląda to tak, jakby patriarcha Moskwy, prezydent, szef Sztabu Generalnego i wszyscy kluczowi ministrowie zostali zabici jednocześnie. A jednocześnie – morderstwo ponad stu uczennic i niewinnych dusz, które zginęły od rakiet. Czy można po tym pozostać obojętnym i udawać, że nas to tak naprawdę nie dotyczy: mówią, że naszą sprawą jest partia.

Dlatego jeśli to wszystko zniesiemy i będziemy milczeć, następnym razem oni zrobią to samo nam. Dlatego jestem absolutnie pewien, że w obecnej sytuacji powinniśmy natychmiast wprowadzić stan wyjątkowy. Przynajmniej na poziomie najwyższego kierownictwa. W końcu sytuacja staje się dla nas po prostu krytyczna.

Aleksander Dugin

Za: geopolitica.ru

Nadejście Mesjasza

Nadejście Mesjasza

Autor artykułu Marek Wójcik 2. marca 2026 world-scam/nadejscie-mesjasza

Trwające tysiące lat oczekiwane przez wyznawców religii żydowskiej przybycie mesjasza, właśnie w tych dniach staje się coraz bardziej realne. Jakkolwiek nie odbędzie się to w sposób, jakiego spodziewali się żydowscy mędrcy – ku chwale Izraela.

Wręcz przeciwnie nadchodzi właśnie koniec panowania terroru i rasizmu jawnie głoszonego przez wyznawców syjonistycznych, antyludzkich ideologii. Mesjasz postanowił położyć kres ludobójstwu i niszczeniu wszelkich nieżydowskich nacji. Najwyraźniej rabini źle odczytali i zinterpretowali zawiłe teksty Talmudu.

Aktualne lokalizacje z ostrzeżeniami i syrenami w Izraelu.

Tak upragniona przez władze Izraela wojny z Iranem właśnie się rozpoczęła. Wczoraj Wall Street Journal napisał, że Szef irańskiego bezpieczeństwa ponownie naciska na wznowienie rozmów z USA źródło. Była to zwykła w takich sytuacjach kaczka dziennikarska, służąca Trumpowi do wyjścia z twarzą z sytuacji, w którą sam się wmanewrował. Najpotężniejsza armia świata zbyt pochopnie rozpoczęła bombardowanie Iranu, oczekując jak w czerwcu ubiegłego roku bezwarunkowej kapitulacji Teheranu. Ponownie okazało się, że kapitulacji nie będzie. A już na pewno nie ze strony Iranu. Kapitulacja spodziewana jest prędzej ze strony Izraela.

Także wczoraj wieczorem nadeszło sprostowanie od szefa irańskich służb bezpieczeństwa. Pisze o tym artykuł na ZeroHedge: „Nie będziemy negocjować”: szef irańskich służb bezpieczeństwa zaprzecza doniesieniom WSJ. Źródło.

Sytuacja pomimo bombardowania przez USA i Izrael Iranu jest zdecydowanie korzystniejsza dla strony irańskiej.

Trudno jest oczekiwać, że w takiej sytuacji Iran przyjdzie błagać upadającą na naszych oczach potęgę o litość, kiedy nadeszła okazja, by skończyć raz na zawsze ze źródłem wszelkich zagrożeń na Bliskim Wschodzie, czyli z państwem okupującym Palestynę – z Izraelem.

Zdjęcia satelitarne pokazują zniszczenie zaawansowanego radaru amerykańskiego o wartości 1,1 miliarda dolarów w bazie lotniczej Al-Udeid (baza wojskowa USA / baza lotnicza) w Katarze przez irańskie rakiety balistyczne.

Podpisanie przez Iran zawieszenia broni, zatrzymałoby ekspansję Izraela ponownie na kilka miesięcy, by potem ponownie wywierał naciski prowojenne na USA i takie kilkudniowe wojny powtarzałyby się nieustannie. Obalenie rządy ajatollahów w Iranie przez protesty ludności są jedynie pobożnym życzeniem USA i jego karłowatego sprzymierzeńca. Nasze media podają fałszywe informacje o radości Irańczyków z powodu śmierci Ali Hosejni Chameneiniego. Naprawdę wywołało to wielkie oburzenie wśród większości szyickiego społeczeństwa Iranu.

Syjoniści twierdzą, że Irańczycy „świętują” śmierć ajatollaha Chameneiego. Jeśli to prawda, to dlaczego tak wiele osób wychodzi na ulice i domaga się zemsty? Wasza propaganda się załamuje. Nikt wam nie wierzy.

Nie jest to jedyna relacja filmowa pokazująca masowe oburzenie Irańczyków z powodu zamordowania ich duchowego przywódcy. Ali Hosejni Chamenei zginął, ponieważ postanowił nie ukrywać się przed atakami i był łatwym celem dla agresorów.

Po ogłoszeniu śmierci Chameneiego w wielu miejscach w Iranie panuje żałoba. Płaczące kobiety i mężczyźni, powiewające irańskie flagi i tysiące ludzi, którzy się gromadzą – tak jak dziś rano w mieście Isfahan w środkowym Iranie. Na placu Imama ludzie protestują przeciwko atakom amerykańsko-izraelskim i opłakują swojego najwyższego przywódcę mułłów.

Cena ropy za baryłkę skoczyła z 67 na 73 dolary i wkrótce zobaczymy to także na stacjach benzynowych. Cena złota osiągnęła dziś kolejny rekord wszechczasów 5.400 USD. Piszę ten artykuł na sześć godzin przed otwarciem giełdy na Wall Street.

Naprawdę wolisz, żeby to wszystko wyszło na jaw?

Przyjście mesjasza nie spełni żydowskich oczekiwań także wtedy, gdy uda im się zbudować w Jerozolimie trzecią świątynię. Tyle zakłamania, niesprawiedliwości i oszustw ze strony syjonistów nie doprowadzi do panowania aszkenazyjskiej społeczności panów nad całym światem.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

Czy wulgaryzm to język diabła?

Czy wulgaryzm to język diabła?

Czy wulgaryzm to język diabła?

TFP | 14/03/2024 polskakatolicka/czy-wulgaryzm-to-jezyk-diabla

„Czym jest człowiek, że o nim pamiętasz, i czym — syn człowieczy, że się nim zajmujesz? Uczyniłeś go niewiele mniejszym od istot niebieskich, chwałą i czcią go uwieńczyłeś”. (Ps 8, 5-6)

Psalm 8 przypomina nam, że człowiek został stworzony niewiele niższym od aniołów. Skoro tak, czy nie powinniśmy dążyć do tego, by nasze zachowanie i sposób bycia odzwierciedlały tę wyjątkową godność?

 Mowa jako fundament cywilizacji chrześcijańskiej

Jednym z przejawów cywilizacji chrześcijańskiej jest kultura języka. W przeszłości ludzie, szanując swoje chrześcijańskie dziedzictwo, dbali o piękno i czystość mowy. Wulgaryzmy, przekleństwa i złorzeczenia były uznawane za oznakę moralnej degradacji. Nawet ci, którzy nie identyfikowali się z chrześcijaństwem, starali się unikać wulgarnego języka w przestrzeni publicznej.

 Upadek barier przyzwoitości

Dziś obserwujemy powszechną akceptację wulgaryzmów. Język, który dawniej uważano za niedopuszczalny, stał się normą. Przekleństwa można usłyszeć wszędzie – w przestrzeni publicznej, mediach, a nawet w obecności dzieci, duchowieństwa czy osób starszych. Brak powściągliwości i kultury języka dotyczy wszystkich grup społecznych, bez względu na wiek, płeć czy status społeczny.

Co więcej, wulgarność często bywa traktowana jako wyraz „szczerości” lub „autentyczności”. W efekcie nawet osoby religijne, konserwatywne, pro-life czy prorodzinne niekiedy posługują się wulgarnym językiem, nie dostrzegając w tym niczego niestosownego. Tymczasem cywilizacja chrześcijańska opiera się na zasadach takich jak szacunek, piękno i godność – także w mowie.

Wulgarność jako broń ideologiczna

Wulgarne słownictwo często wykorzystywane jest jako narzędzie walki ideologicznej. Osoby broniące chrześcijańskich zasad nierzadko spotykają się z agresją werbalną. Przykładem są członkowie Towarzystwa na rzecz Obrony Tradycji, Rodziny i Własności (TFP), którzy podczas publicznych akcji modlitewnych i kampanii na rzecz moralności są obrzucani wulgarnymi obelgami. Przeciwnicy cywilizacji chrześcijańskiej, nie mając racjonalnych argumentów, sięgają po język nienawiści i pogardy.

Warto zauważyć, że wulgarność często towarzyszy manifestacjom nienawiści wobec wiary i zasad chrześcijańskich. Opisy przypadków opętań i satanistycznych manifestacji wskazują, że nieczyste duchy posługują się bluźnierstwami i wulgaryzmami. Można więc powiedzieć, że wulgarność jest językiem sprzecznym z tym, do czego Bóg powołał człowieka.

 Dlaczego język się degraduje?

Przyczyn wzrostu wulgarności w przestrzeni publicznej jest wiele:

Zanikanie barier przyzwoitości – W przeszłości przeklinanie było surowo piętnowane. Dziś jest powszechnie akceptowane, a nawet promowane w mediach i popkulturze.

Kultura nihilizmu i moralnego relatywizmu – Społeczeństwa, które aprobują aborcję, pseudomałżeństwa czy pornografię, tracą wrażliwość na piękno i znaczenie ludzkiego życia. Gdy brak troski o duszę, zanika też troska o język.

Niedbałość w codziennym życiu – Ubiór i sposób bycia często odzwierciedlają podejście do języka. Kultura niedbałości i braku estetyki sprzyja używaniu wulgarnego słownictwa.

Odrzucić współczesną wulgarność

Jako chrześcijanie jesteśmy wezwani do życia w sposób, który uwielbia Boga. Święty Paweł pisał: „Odrzućcie to wszystko: gniew, zapalczywość, złość, znieważanie, haniebną mowę od ust waszych!” (Kol 3,8). Powinniśmy zatem dążyć do czystości języka, unikając wulgaryzmów i zachęcając innych do kultury słowa.

Święty Klemens Aleksandryjski mówił:

„To, co wychodzi z ust, kala człowieka – pokazuje, że jest nieczysty, pogański, niewytrenowany, rozwiązły, a nie wybrany, właściwy, honorowy i umiarkowany”.

W dobie upadku kultury języka warto na nowo odkryć jego piękno i znaczenie. Nie pozwólmy, aby współczesna wulgarność oderwała nas od Boga i od godności, do której zostaliśmy stworzeni.

Źródło artykułu: www.tfp.org

edytowano: 11.03.2025

EPIC FURY: Turniej ATP w Indian Wells. Występ czołowych zawodników pod znakiem zapytania. Utknęli w Dubaju

Turniej ATP w Indian Wells.

Występ czołowych zawodników

pod znakiem zapytania.

Utknęli w Dubaju

sport.tvp/turniej-atp-w-indian-wells-wystep-czolowych-zawodnikow-utkneli-w-dubaju

Daniił Miedwiediew, Andriej Rublow i Tallon Griekspoor to niektórzy tenisiści z grupy ponad 40 zawodników, działaczy i pracowników ATP, którzy utknęli w Dubaju z powodu eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie. Ich szanse na udział w turnieju w Indian Wells stają się coraz mniejsze.

Kłopoty byłego lidera rankingu ATP. Może opuścić turniej w Indian Wells

Ta trójka graczy rywalizowała w Dubaju praktycznie do końca. Półfinały odbyły się w piątek, a finał z udziałem Miedwiediewa i Griekspoora był zaplanowany na sobotę w Aviation Club Tennis Centre. Do decydującej rozgrywki nie doszło, gdyż Holender wycofał się przed meczem z powodu kontuzji ścięgna udowego, co dało Rosjaninowi 23. tytuł ATP.

Jednak ta wiadomość zeszła na dalszy plan w obliczu wydarzeń, po tym gdy Stany Zjednoczone i Izrael rozpoczęły działania militarne przeciwko Iranowi. Ten w odwecie zaatakował kilka amerykańskich baz w regionie, w tym w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.

W rezultacie przestrzeń powietrzna w regionie Zatoki Perskiej została zamknięta przynajmniej na kilka dni. Miedwiediew, Griekspoor, Rublow, ale też debliści Marcelo Arevalo, Mate Pavić, Harri Heliovaara i Henry Patten zostali zmuszeni do szukania schronienia w swoich hotelach. [?? to one mają Iron mycka?? md]

Miedwiediew w niedzielę w rozmowie z portalem tenisowym „Bolshe” potwierdził, że czuje się dobrze. Nie wiadomo jednak, kiedy będzie mógł opuścić Dubaj.

Sytuacja jest niezwykła. Przestrzeń powietrzna jest zamknięta, nikt nie wie, kiedy będziemy mogli odlecieć. Nie wiadomo, czy potrwa to długo, czy nie, więc po prostu czekamy na to, co będzie się działo w najbliższych godzinach – relacjonował rosyjski tenisista, były lider rankingu ATP.

Główna część turnieju ATP Masters 1000 w Indian Wells w Kalifornii rozpocznie się w środę. Nie wiadomo jednak, kiedy gracze, którzy utknęli w Dubaju, będą mogli udać się do Stanów Zjednoczonych. [—]

Trucizna na Talerzu: Skąd Wzięły się Choroby Cywilizacyjne i Kto za to Odpowiada?

============================

Trucizna na Talerzu: Skąd Wzięły się Choroby Cywilizacyjne i Kto za to Odpowiada?

Koncerny Spożywcze Na Ławie Oskarżonych — Precedensowy Pozew w San Francisco W grudniu 2025 roku miasto San Francisco złożyło pozew zbiorowy przeciwko największym producentom ultraprzetworzonej żywności — Coca-Coli, Nestlé i innym — oskarżając ich bezpośrednio o wywołanie epidemii chorób metabolicznych. Prof. Kim Newell-Green z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Francisco skomentowała: „Coraz więcej badań wskazuje powiązania…

============================================

Artykuł analityczny z perspektywy nauk o żywieniu, biochemii i zdrowia publicznego


Kiedy Zaczęła Się Epidemia?

Przez większość historii ludzkości rak był rzadkością. Cukrzyca typu 2 była niemal nieznana, choroby zapalne jelit nieobecne w podręcznikach medycznych, a otyłość — przywilejem nielicznych, nie plagą dziesiątkującą całe populacje. Przełom nastąpił w drugiej połowie XX wieku, a jego epicentrum było tam, gdzie zrodziła się przemysłowa rewolucja żywnościowa: w Ameryce Północnej i Europie Zachodniej. To nie przypadek. To skutek systematycznego przestawiania ludzkiego metabolizmu na paliwo, do którego przez miliony lat ewolucji absolutnie nie był przygotowany.

Daty mówią same za siebie. W Stanach Zjednoczonych w latach 50. XX wieku zachorowalność na raka wynosiła ok. 180 przypadków na 100 000 osób rocznie. Dziś ten wskaźnik przekracza 440 na 100 000. Cukrzyca typu 2 dotknęła przed II wojną światową ułamek procenta populacji — dzisiaj jest nią dotkniętych ponad 10% dorosłych Polaków, a choroba Leśniowskiego-Crohna, o której jeszcze 40 lat temu nie pisano w większości europejskich podręczników, stała się jedną z chorób przewlekłych XXI wieku.

Czy to wyłącznie kwestia lepszej diagnostyki? Częściowo — ale nie w stopniu wyjaśniającym tak dramatyczny wzrost. Prawdziwa odpowiedź tkwi głębiej: w tym, co zaczęliśmy jeść, kiedy to zaczęliśmy jeść, i kto miał interes w tym, żebyśmy jedli właśnie to.


Rewolucja Przemysłowa na Talerzu

Do lat 50. i 60. XX wieku dieta przeciętnego Europejczyka i Polaka była prosta: chleb, ziemniaki, mięso, tłuszcze zwierzęce, sezonowe warzywa, nabiał. Żywność była przetworzona minimalnie — solona, kiszona, wędzona. Konserwanty były naturalne, a mikrobiom jelitowy ludzki był stale bombardowany fermentowanymi produktami, które wzmacniały barierę jelitową.

Rewolucja zaczęła się od kilku równoległych zjawisk: pojawienia się margaryny jako substytutu masła, masowej produkcji olejów roślinnych poddanych rafinacji i uwodornieniu (tłuszcze trans), gwałtownego wzrostu spożycia cukru rafinowanego, a później syropu glukozowo-fruktozowego, oraz zalania rynku ultraprzetworzoną żywnością — produktami zawierającymi dziesiątki składników chemicznych, z których wiele nigdy wcześniej nie istniało w biosferze, a co dopiero w ludzkim jelicie.

Biochemicznie skutek był przewidywalny: masowe zaburzenie mikrobioty jelitowej, chroniczne stany zapalne o niskim stopniu nasilenia (ang. low-grade inflammation), insulinooporność, zaburzona synteza neuroprzekaźników oraz — kluczowe dla onkologii — ciągła stymulacja szlaków prozapalnych takich jak NF-κB, który jest jednym z najważniejszych promotorów nowotworzenia.


Biochemia Chorób: Jak Przetworzona Żywność Niszczy Ciało

Na poziomie komórkowym i molekularnym mechanizm jest dobrze udokumentowany. Żywność ultraprzetworzona — definiowana przez klasyfikację NOVA jako produkty zawierające składniki nieużywane w tradycyjnym gotowaniu: emulgatory, stabilizatory, barwniki syntetyczne, słodziki, syropy, hydrolizowane białka — wpływa na organizm wieloma równoległymi ścieżkami.

Uszkodzenie mikrobiomu. Bariera jelitowa to nie tylko ściana mechaniczna — to złożony ekosystem bilionów bakterii, który reguluje odporność, produkcję serotoniny (90% serotoniny powstaje w jelitach), metabolizm hormonów i syntezę krótkołańcuchowych kwasów tłuszczowych odżywiających kolonocyty. Emulgatory powszechnie stosowane w przemysłowych produktach spożywczych (karboksymetyloceluloza, polisorbat 80) zaburzają ten ekosystem, zwiększając przepuszczalność jelita, co prowadzi do zjawiska „leaky gut” — przenikania fragmentów bakteryjnych do krwiobiegu i aktywacji układu odpornościowego.

Przewlekłe stany zapalne. Badania opublikowane w „Cancer Epidemiology Biomarkers & Prevention” wskazują, że wysokie spożycie żywności ultraprzetworzonej wiąże się z o 48% wyższym wskaźnikiem zgonów z dowolnej przyczyny i o 57% wyższym wskaźnikiem zgonów z powodu nowotworów w porównaniu z osobami jedzącymi ją rzadko. Mechanizmem pośrednim jest właśnie chroniczny stan zapalny — cichy pożar w tkankach, który trwa latami i przez lata nie daje objawów, lecz konsekwentnie uszkadza DNA, telomery i mechanizmy apoptotyczne.

Insulinooporność i nowotworzenie. Nadmiar cukrów prostych, szczególnie fruktozy, przestawia wątrobę na szlak lipogenezy de novo, prowadząc do stłuszczenia wątroby i insulinooporności. Chronicznie podwyższona insulina i IGF-1 (insulinopodobny czynnik wzrostu 1) bezpośrednio stymulują proliferację komórek i hamują apoptozę — dwa kluczowe mechanizmy nowotworzenia. Cukrzyca typu 2 nieprzypadkowo koreluje ze wzrostem ryzyka raka trzustki, jelita grubego, wątroby i nerki.

Tłuszcze trans i utlenione kwasy tłuszczowe. Oleje roślinne poddane rafinacji w wysokiej temperaturze — a szczególnie smażone wielokrotnie w tych samych tłuszczach, jak to ma miejsce w fast foodach — generują produkty utleniania kwasów tłuszczowych (aldehydy, akroleina, 4-hydroksytrans-2-nonenal), które są cytotoksyczne i genotoksyczne. To nie jest teoria — to udokumentowana biochemia.


Prof. Grażyna Cichosz:

W tym kontekście warto omówić postać, która w Polsce wywołała burzliwą debatę publiczną: prof. dr hab. inż. Grażynę Cichosz — technologa żywności i żywienia, profesora nauk rolniczych Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie, absolwentkę Akademii Rolniczo-Technicznej w Olsztynie (1973), doktora nauk technicznych (1979) i autorkę kilkudziesięciu publikacji naukowych.​​

Profesor trafnie wskazała, że aktualne zalecenia żywieniowe „nie mają nic wspólnego z profilaktyką zdrowia” i że „przy niedoborach białka, witamin, związków mineralnych, zwłaszcza przy nadmiarze składników o działaniu prozapalnym, zachowanie zdrowia jest mało prawdopodobne.” To twierdzenie jest w pełni zgodne z aktualną literaturą naukową. Niedobory mikronutrientów — witaminy D3, magnezu, cynku, jodu, kwasów omega-3 — są realnym i powszechnym problemem zdrowotnym współczesnych populacji.​

Trafnie też wskazała na zjawisko, które można nazwać „konsensusem tłuszczowym” — uproszczonym przekonaniem, że wszystkie tłuszcze zwierzęce są złe, a wszystkie tłuszcze roślinne zdrowe. Ta narracja, dominująca od lat 70. XX wieku, okazała się zbyt uproszczona. Wiemy dziś, że nienasycone kwasy tłuszczowe omega-6 w nadmiarze sprzyjają prozapalnej równowadze eikozanoidów, i że kwestia jakości tłuszczu — stopień przetworzenia, utlenienie, obecność tłuszczów trans — jest ważniejsza niż proste podziały na „zwierzęce/roślinne.”

Wskazała też na problem etykietowania żywności i ukrywania rzeczywistego składu produktów przed konsumentami, co jest problemem realnym i dobrze udokumentowanym przez europejskie instytucje konsumenckie.​


Kto Produkuje Choroby? Wielki Przemysł na Ławie Oskarżonych

Pytanie o odpowiedzialność za epidemię chorób cywilizacyjnych jest pytaniem politycznym, ekonomicznym i etycznym jednocześnie. Odpowiedź na nie pada coraz głośniej z miejsc, których trudno nie zauważyć.

W przełomowym raporcie WHO „Commercial Determinants of Noncommunicable Diseases in the WHO European Region” zidentyfikowano cztery gałęzie przemysłu odpowiedzialne za 34% wszystkich zgonów na świecie – czyli 19 milionów przedwczesnych śmierci rocznie: przemysł tytoniowy, alkoholowy, ultraprzetworzonych produktów spożywczych oraz paliw kopalnych.

Dyrektor regionalny WHO dr Hans Henri P. Kluge stwierdził wprost, że te branże „zabijają codziennie co najmniej 7 tysięcy ludzi w regionie europejskim” i jednocześnie „blokują regulacje, które chroniłyby społeczeństwo przed szkodliwymi produktami.”

Raport opisuje mechanizm, który można nazwać „przemysłowym sabotażem zdrowia publicznego”: finansowanie badań naukowych dających wygodne wyniki, lobbowanie przeciwko regulacjom, agresywny marketing skierowany do dzieci, celowe projektowanie produktów tak, by były uzależniające (wysoka zawartość cukru, soli i tłuszczu aktywuje te same ścieżki dopaminergiczne co substancje uzależniające).

W grudniu 2025 roku miasto San Francisco złożyło pozew zbiorowy przeciwko największym producentom ultraprzetworzonej żywności — Coca-Coli, Nestlé i innym — oskarżając ich bezpośrednio o wywołanie epidemii chorób metabolicznych. Prof. Kim Newell-Green z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Francisco skomentowała: „Coraz więcej badań wskazuje powiązania tych produktów z poważnymi chorobami, od cukrzycy typu 2 po raka jelita grubego.” To precedens prawny, który może zmienić historię — podobnie jak proces przeciwko producentom tytoniu w latach 90. przyniósł miliardowe ugody i radykalną zmianę regulacji.

W Stanach Zjednoczonych 70% sprzedawanych produktów spożywczych to żywność ultraprzetworzona. W Polsce odsetek ten jest niższy, ale dramatycznie rośnie z dekady na dekadę — równolegle z krzywą zachorowań na choroby metaboliczne.


Mechanizm Władzy: Dlaczego Na To Pozwalamy?

Odpowiedź na pytanie „dlaczego na to pozwalamy?” wymaga zrozumienia kilku nakładających się mechanizmów.

Lobbing i regulacje. Wielkie koncerny spożywcze wydają setki milionów euro rocznie na lobbing w Brukseli i w stolicach państw członkowskich. W Parlamencie Europejskim przez lata blokowano wprowadzenie systemu etykietowania Nutri-Score jako obowiązkowego. Przemysł cukrowniczy w latach 60. XX wieku finansował badania naukowe, które przesunęły „winę” za choroby sercowo-naczyniowe z cukru na tłuszcz — i ta narracja zdominowała zalecenia żywieniowe przez następne 40 lat. To nie jest teoria spiskowa — to udokumentowana historia, opisana w recenzowanych artykułach naukowych w JAMA Internal Medicine w 2016 roku.

Ekonomia uzależnienia. Przetworzona żywność jest zaprojektowana tak, by być jedzoną w ilościach przekraczających fizjologiczne potrzeby. Połączenie cukru, tłuszczu i soli w proporcjach badanych przez przemysłowych chemików żywności aktywuje jądro półleżące — centrum nagrody w mózgu — w sposób analogiczny do substancji psychoaktywnych. Konsument kupujący chipsy nie jest słabym człowiekiem bez siły woli. Jest ofiarą inżynierii biochemicznej.

Eksternalizacja kosztów zdrowotnych. Koncerny spożywcze i farmaceutyczne osiągają gigantyczne zyski, natomiast koszty leczenia chorób, które ich produkty współ-powodują — chorób serca, cukrzycy, nowotworów, depresji — ponosi system publicznej opieki zdrowotnej, czyli my wszyscy jako podatnicy. To klasyczna ekonomiczna eksternalizacja kosztów negatywnych. Gdyby koncerny były zobowiązane do finansowania leczenia chorób epidemiologicznie powiązanych z ich produktami — tak jak producenci tytoniu zostali zobowiązani w USA — model biznesowy ultraprzetworzonych produktów spożywczych przestałby być opłacalny.

Konflikty interesów w nauce. Granty badawcze od przemysłu spożywczego trafiają do laboratoriów na prestiżowych uczelniach. Badania finansowane przez Coca-Colę miały pięciokrotnie wyższe prawdopodobieństwo konkluzji korzystnych dla firmy niż badania niezależnie finansowane — wykazała metaanaliza z „PLOS Medicine”. Nie chodzi o to, że każdy naukowiec bierze łapówki. Chodzi o to, że tematy badań, metodologia, a niekiedy wnioski — są subtelnie kształtowane przez interesy fundatora. To „miękka korupcja” nauki, którą trudno udowodnić, ale której wpływ na politykę żywieniową był i jest ogromny.


Czy Koncerny Powinny Płacić Za Leczenie?

Z perspektywy prawnej, etycznej i ekonomicznej odpowiedź brzmi: tak, i ruch w tym kierunku już się zaczął.

Model tytoniu jest tu precedensowy. W 1998 roku 46 stanów USA podpisało ugodę z czterema największymi producentami tytoniu na kwotę 206 miliardów dolarów, przeznaczoną na pokrycie kosztów leczenia chorób tytonio-zależnych w systemach opieki zdrowotnej. Okazało się, że prawo jest w stanie zidentyfikować związek przyczynowo-skutkowy między produktem a szkodą zdrowotną — nawet gdy producent przez dekady ukrywał wiedzę o tej szkodliwości.

W przypadku przemysłu spożywczego kluczowe prawne pytanie brzmi: od kiedy producenci wiedzieli, że ich produkty szkodzą? Dokumenty wewnętrzne kilku wielkich koncernów, upublicznione przez dziennikarzy śledczych, sugerują, że firmy takie jak Coca-Cola posiadały wewnętrzne badania wskazujące na uzależniający charakter ich produktów już w latach 80. XX wieku — i aktywnie finansowały przeciwne narracje w przestrzeni publicznej.

Pozew San Francisco z grudnia 2025 roku jest pierwszym tak bezpośrednim prawnym atakiem na przemysł ultraprzetworzonej żywności w kontekście epidemii chorób cywilizacyjnych. Jeśli zakończy się ugodą lub wyrokiem na korzyść powoda, może stać się katalizatorem podobnych procesów w Europie.

W Polsce temat ten pozostaje marginalny. Nie istnieje żaden mechanizm prawny, który zobowiązywałby producenta żywności do partycypacji w kosztach leczenia chorób epidemiologicznie powiązanych z jego produktami. NFZ finansuje leczenie raka jelita grubego, cukrzycy, chorób serca — bez żadnego udziału firm, których produkty do tych chorób istotnie się przyczyniły.


Dlaczego Milczymy? Psychologia Zgody Na Trucie

Mechanizm psychologiczny, który utrzymuje ten system, jest subtelny, ale potężny.

Po pierwsze, efekt odroczenia szkody. Pojedyncza puszka napoju gazowanego nikomu nie robi natychmiastowej krzywdy. Choroba pojawia się po 20 latach regularnej konsumpcji. Ludzki mózg jest słabo przystosowany do wyceniania ryzyk odroczonych — reagujemy na zagrożenia bezpośrednie, nie na statystyczne prawdopodobieństwo raka za dwie dekady.

Po drugie, indywidualizacja winy. Przemysł spożywczy ogromnie inwestuje w narrację odpowiedzialności indywidualnej: „masz wolny wybór, nikt cię nie zmusza”. To przenosi odpowiedzialność systemową na barki jednostki i odsuwa od siebie odpowiedzialność za to, że określone produkty są zaprojektowane tak, by minimalizować ów „wolny wybór”.

Po trzecie, ochrona tożsamości przez konsumpcję. W nowoczesnym społeczeństwie konsumpcja jest tożsamościowa. Marki żywności są powiązane z grupami społecznymi, stylem życia, kulturą. Kwestionowanie produktów, które jemy od dzieciństwa, jest psychologicznie równoznaczne z kwestionowaniem własnej tożsamości.

Po czwarte, brak edukacji żywieniowej. W polskim systemie edukacyjnym nie ma obowiązkowego, rzetelnego przedmiotu uczącego biochemii żywienia. Dzieci uczą się historii starożytnego Rzymu, ale nie uczą się odczytywać etykiet produktów spożywczych i rozumieć, co znaczy „maltodekstryna”, „karagenan” czy „syrop glukozowo-fruktozowy”.


Co Możemy Zrobić? Między Indywidualizmem a Polityką

Na poziomie indywidualnym fundamentalne zasady są proste, choć trudne do realizacji w warunkach nowoczesnego życia: minimalizowanie żywności ultraprzetworzonej, powrót do kuchni opartej na produktach o minimalnym stopniu przetworzenia, dbałość o jakość tłuszczów, białek i bogactwo warzyw fermentowanych. To nie wymaga drogich suplementów ani ekstremalnych diet — wymaga zmiany nawyków i odrzucenia convenience food jako podstawy żywienia.

Na poziomie systemowym potrzebna jest polityczna wola, której w Polsce brakuje. Konkretne działania to: opodatkowanie żywności ultraprzetworzonej (analogiczne do podatku cukrowego, wprowadzonego w Polsce w 2021 roku, ale rozszerzonego na szerszą kategorię produktów), obowiązkowe czytelne etykietowanie z systemem Nutri-Score, zakaz agresywnego marketingu ultraprzetworzonych produktów skierowanego do dzieci, a w dalszej perspektywie — regulacje wymuszające na producentach partycypację w kosztach zdrowotnych szkód epidemiologicznie powiązanych z ich produktami.


Odpowiedzialność Bez Granic

Wracając do pytania tytułowego: od kiedy zaczęły się choroby cywilizacyjne w ich obecnej skali? Od mniej więcej połowy XX wieku, gdy przemysłowa rewolucja żywieniowa zalała rynki produktami biochemicznie obcymi dla ludzkiego metabolizmu, zmodyfikowała na masową skalę ludzki mikrobiom, i przestawiła całe populacje z żywności tradycyjnej na żywność inżynierowaną dla trwałości i uzależnienia, a nie dla zdrowia.

Kto za to odpowiada? Odpowiedzialne są koncerny, które od dekad posiadają wiedzę o szkodliwości swoich produktów i aktywnie tę wiedzę ukrywały lub marginalizowały. Odpowiedzialny jest system polityczny, który pozwolił, by lobbing przemysłowy kształtował politykę zdrowotną. Odpowiedzialny jest świat nauki, który zbyt długo tolerował konflikty interesów finansowych.

Przypadek prof. Grażyny Cichosz jest ilustracją szerszego problemu: w przestrzeni, gdzie instytucjonalna nauka zbyt długo ignorowała słuszne niepokoje dotyczące przetworzonej żywności — zaczęły rosnąć głosy mieszające realne obserwacje z niesprawdzonymi tezami, a publiczność, słusznie nieufna wobec mainstreamu, nie jest wyposażona w narzędzia, by odróżnić jedno od drugiego. Wypełnienie tej luki rzetelną, niezależną edukacją żywieniową jest dziś jednym z najpilniejszych zadań zdrowia publicznego.

Raport WHO mówi to wprost: wielki przemysł „wykorzystuje jawne i ukryte metody w celu zwiększenia swoich zysków poprzez opóźnianie i wykolejanie polityk mających na celu poprawę zdrowia populacji.” Dopóki koszty tego procederu ponosimy zbiorowo — jako pacjenci, podatnicy i rodziny chorych — a zyski prywatyzowane są przez akcjonariuszy kilku korporacji, mamy do czynienia z jedną z największych niesprawiedliwości ekonomicznych naszych czasów. I mamy pełne prawo, a nawet obowiązek, domagać się, by to się zmieniło.


Artykuł ma charakter analityczny i publicystyczny. Nie zastępuje indywidualnej porady medycznej ani dietetycznej.

EPICKA FURIA

EPICKA FURIA

C9H9NO3

=============================================

EPICKA FURIA

Sławomir M. Kozak oficyna-aurora.pl/epicka-furia

Globalistycznej elicie wojna z Iranem spadła, jak z nieba, niczym grad pocisków zrzuconych na obiekty Teheranu. Wszystko odbyło się równo dwa tygodnie po siódmej chyba w obecnej kadencji Trumpa wizycie izraelskiego przywódcy w Białym Domu. 2 marca Netanjahu oświadczył z dumą, że „Ali Chamenei stał się celem precyzyjnej, zakrojonej na szeroką skalę operacji przeprowadzonej przez izraelskie siły powietrzne, kierowanych przez dokładne dane wywiadowcze IDF, podczas gdy przebywał w swojej centralnej siedzibie w samym sercu Teheranu, wraz z innymi wysokimi rangą urzędnikami”. Pozwolę sobie przypomnieć co o tego typu danych wywiadowczych piszę w swej najnowszej książce „Zatopić Wolność” odnosząc się do podobnego sukcesu sił izraelskich podczas pierwszych godzin tzw. wojny sześciodniowej.

Nawiązuję tam do wspomnień Grace Halsell, pisującej wówczas przemówienia dla prezydenta Lyndona Johnsona, które kończyła mówiąc, że „podobnie jak miliony Amerykanów, byłam podekscytowana potęgą małego Izraela. Być może autorka nie byłaby tak podniecona wyczynami małego Izraela, gdyby wiedziała, jaką siecią uzależnień został spętany jej ówczesny prezydent. I, że to amerykańskie, nieoznakowane samoloty pozwoliły na wcześniejsze dokonanie precyzyjnego zwiadu powietrznego oraz ustalenie miejsca stacjonowania większości maszyn mogących podjąć walkę. Dzięki szczegółowym fotografiom lotniczym zostały zneutralizowane zanim piloci zdołali zająć miejsca za ich sterami. Dziś znane już są zeznania amerykańskich załóg, którym przez lata kneblowano usta groźbą najsurowszych konsekwencji w przypadku wspominania o tej operacji. Jeden z nich opowiadał przed kamerami wiele lat później, że brał udział w lotach zwiadowczych, których dokonywały cztery rozpoznawcze samoloty amerykańskie nad terytorium Egiptu. Lotnictwo izraelskie nie posiadało tego typu maszyn. Publikowane później w magazynach Time i Life fotografie zniszczonych celów rozpoznawał, jako te, które identyfikowali dla swego alianta. (…) Administracja Johnsona czyniła wysiłki zmierzające do obalenia egipskiego rządu i dała przyzwolenie Izraelowi na rozpoczęcie wojny sześciodniowej. Izraelski atak zniszczył większość egipskich i syryjskich sił powietrznych na ziemi, a te straty dały asumpt zarówno Naserowi, jak i pozostałym przywódcom arabskim do publicznego oskarżenia amerykańskich sił o przystąpienie do wojny po stronie Izraela”. 

Wiemy, że i tym razem uderzono podczas ataku na Iran w obiekty syryjskie. Teraz jednak poruszono już nie tylko opinię arabską, ale tę większą, szeroko pojmowanego świata islamu. Uderzenie, w którym podczas pierwszych godzin zginęli nie tylko przywódcy Islamskiej Republiki Iranu, ale też ponad półtorej setki dziewczynek w wieku od 7 do 12 lat, ze szkoły podstawowej w Minab, nie byłoby możliwe bez wsparcia wywiadowczego tych samych służb, które zasilają od lat choćby ukraiński system dowodzenia. I każdy muzułmanin wie doskonale, z których państw się one wywodzą. Śmierć Chamenei nie sprawiła, że Iran pozostanie bez przywództwa. Jest o wiele gorzej, bo został już formalnie okrzyknięty męczennikiem a na irańskie maszty wciągnięto czerwone flagi dżihadu.

Do koalicji po stronie amerykańsko-izraelskiej dołączyła Wielka Brytania i Francja. To źle wróży Europie. „Nasi” politycy, w swym bezmyślnym służalstwie też zdążyli już poinformować świat, że o mającym nastąpić ataku wiedzieli wcześniej. Mam nadzieję, że tylko wiedzieli…

Netanjahu walczy o swoje własne przetrwanie, zdając sobie sprawę, że z tą ilością zarzutów korupcyjnych, które ma na głowie, musi jak najdłużej trwać w konflikcie zbrojnym. To zresztą podobny schemat do tego wykorzystywanego przez przywódcę ukraińskiego, któremu mandat prezydencki już dawno wygasł. Ale, o przetrwanie walczy też „elita” globalistyczna, która, jak powiedziała prokurator generalna USA, w wyniku ujawnienia akt Epsteina powinna być aresztowana w całości, co trudno uczynić, bo nie miałby kto zarządzać Ameryką.

Być może jest coś na rzeczy, skoro operację antyirańską nazwano EPIC FURY (EPSTEIN FILES). Operację, której nie dokonano by, gdyby wiedziano, że Iran posiada broń atomową. To z tego powodu, znienawidzeni przez wielu, przywódcy mającej broń nuklearną Korei Północnej śpią spokojnie. Podobnie, jak ludność Pakistanu, któremu zresztą Izrael w latach 80. XX wieku próbował (pospołu z Indiami!) zniszczyć potencjał atomowy. Stało się inaczej i pakistańskie służby współpracują od tamtej pory ze swymi zachodnimi aliantami wiernie, począwszy od zaangażowania w teatr dla gojów o nazwie 9/11. Obecnie, w przededniu uderzenia na Iran, odegrały podobne przedstawienie maskujące, atakując afgańskich talibów. Na konsulat amerykański w Karachi ruszył tłum protestujących przeciw wojnie z Iranem, a ochrona zabiła 10 osób. Kolejnych 10 zastrzelono niedaleko ambasady USA w stolicy Pakistanu, Islamabadzie. To państwo ma granicę z Iranem o długości ponad 900 kilometrów.

Czy temat akt Epsteina jest jednym z powodów dzisiejszej sytuacji na Bliskim Wschodzie? Dziennikarze dopiero się rozpędzali z ich analizowaniem, gdy już na czołówkach gazet znalazł się temat o wiele gorętszy. Przypomnę jednak urywek książki „TerraMar utopia elit”.

„Mało kto wspomina przy tym o jeszcze jednym, poważnym i dającym gigantyczne pieniądze przestępstwie, jakim jest nieuprawniony transport organów dla przeszczepów. A przecież w ostatnich kilku dekadach ten biznes wszedł na sam szczyt najbardziej dochodowych interesów mafijnych. Zastraszająca liczba młodych ludzi ginie bez wieści we wszystkich krajach świata, by nigdy się nie odnaleźć. I nie zawsze trafiają do lupanarów w portowych dzielnicach wielkich miast, czy na prywatne orgie pedofilskie, a okazują się właśnie bezwolnymi dawcami organów dla starych i najczęściej chorych milionerów. Piszę najczęściej, bo zdarzają się przecież oferty przetaczania „młodej krwi”, nie z powodu konieczności, a tylko z nadziei jej biorców na wieczną młodość i jurność.

Od lat, pojawiają się też gdzieniegdzie, ponure informacje o pochodnej adrenaliny, jaką jest adrenochrom. Trudno dotrzeć, z powodów zrozumiałych, do jakichkolwiek wiarygodnych danych na ten temat, jednak wątek ten przewija się na tyle często w kontekście handlu dziećmi, że nie mogę go pominąć. Podobno jest to substancja psychoaktywna, powodująca zmiany percepcji, sposobu myślenia i odczuwania emocji. Niektórzy uważają, że pozyskiwana jest z nadnerczy żywych dawców i nie mogą być transplantowane ze zwłok. Inni twierdzą, że ten swoisty narkotyk można pobrać z szyszynek ludzi będących o krok od śmierci, na przykład torturowanych, wskazując na używanie go przez satanistyczne grupy w ich zboczonych rytuałach. Ponadto, jest to substancja silnie uzależniająca, co ma powodować tak wielkie na nią zapotrzebowanie, a co za tym idzie, nieustające na świecie porwania dzieci. Jej działanie podobne jest do tego, jakie daje psylocybina oraz LSD. Tropiciele wątków dotyczących tego „narkotyku elit”, jak się o nim mówi, uważają, że może powodować choroby psychiczne, a nawet zmiany genetyczne. Być może coś jest na rzeczy, jeśli sięgniemy do opisu długotrwałych efektów chorobowych, występujących u plemion, które praktykowały kanibalizm. Jak podają niektóre źródła, kanibalizm rytualny nie jest reliktem zamierzchłej przeszłości, stąd daleki bym był od odrzucenia również takiej przyczyny ciągle obecnych w naszym życiu, uprowadzeń młodych osób. Teorie te pojawiają się zarówno w książkach, jak i coraz częściej, filmach.

Ciekawe jest, że wzór sumaryczny adrenochromu, to C9H9NO3, który przedstawiony w formie graficznej, przypomina do złudzenia motyw królika. Stąd, przez słynne „króliczki” Playboya, całkiem niedaleko już do postaci reklamowanej w „świecie Disneya”, o którym więcej piszę na dalszych stronach”.

Sławomir M. Kozak

Książka „Zatopić Wolność” ukaże się w kwietniu tego roku.

jeśli uważasz, że moja praca pozwala lepiej zrozumieć świat, nie wahaj się – https://buycoffee.to/s.m.kozak

 Zapraszam też do zaglądania na portal Reduta.tv

„Zwycięstwa” satanistów. MEM-y II.

——————————–

——————————————–

——————————————-

———————————————-

MAGA

========================

——————————————–

———————————————

================================

Bonus dla tutejszych:

—————————–

==========================================

[chłopczyk zrobił żyda z boczku..]

WANTED. For the crimes against Humanity. MEM-y I

————————————

————————————————————–

————————————

———————————————————–

—————————————–

——————————

——————————————-

ORĘDZIE i CUD w Fatimie [O. Kramer]

Z : „Ostatnia bitwa Szatana” (3)

The Devil’s Final Battle  O. Paul Kramer i Stowarzyszenie Misjonarzy (2002)
http://www.devilsfinalbattle.com/content2.htm   Tłumaczenie Ola Gordon

ROZDZIAŁ  I – ORĘDZIE  I  CUD

Bóg nie trwoni cudów. W całej historii zbawienia – od Jozuego do Mojżesza, do dwunastu apostołów, do świętych Kościoła Katolickiego – Bóg dokonywał cudów w jednym nadrzędnym celu: by służyły jako boskie poświadczenie dla świadka, który powoływał się na cud w Jego Imię. Kiedy Bóg wybiera świadka, a następnie kojarzy autentyczny cud ze świadectwem tego świadka, to możemy wiedzieć na pewno, że świadek zasługuje na wiarę. Bóg nie dokonuje cudów by ręczyć za niewiarygodnych świadków, Bóg nie wybiera niewiarygodnych świadków.

[Na e zdjęciu: Pierwsza kaplica Matki Bożej Fatimskiej zbudowana dokładnie w miejscu pojawienia się Matki Bożej. 6 marca 1922 roku została wysadzona w powietrze przez antykatolickie siły w Portugalii. Zdjęcie pokazuje dziurę w dachu spowodowaną wybuchem. Dzięki opatrzności, oryginalnej figury Matki Bożej pokazanej na s. xxiv, nie było wtedy w kaplicy. MD]

The first chapel of Our Lady of Fatima built on the exact spot where Our Lady appeared. It was dynamited by anti-Catholic forces in Portugal on March 6, 1922. The photograph above shows the hole in the roof from the explosion. Providentially, the original statue of Our Lady of Fatima, pictured on page xxiv, was not in the chapel at the time.

Nie, Bóg nie trwoni cudów. A na pewno nie w przypadku cudu widzianego przez 70.000 ludzi, wierzących jak i niewierzących, jaki miał miejsce dokładnie w momencie przepowiedzianym trzy miesiące wcześniej przez trójkę świadków, w których świadectwo wątpiono: Lucy dos Santos (znana światu jako Łucja) i jej kuzynów, Franciszka i Hiacyntę Marto [1]

Jest 13 października 1917 roku. Na niepokaźnym polu znanym jako Cova da Iria w Fatimie zgromadziło się około 70.000 ludzi w oczekiwaniu na cud. Nigdy wcześniej w historii zbawienia wizjoner nie przepowiedział trzy miesiące wcześniej, że wydarzy się cud o dokładnie podanej godzinie i w dokładnie określonym miejscu.

Dlaczego tego dnia? Bo Łucji dos Santos i jej kuzynom Franciszkowi i Hiacyncie od maja tego roku, co miesiąc 13-go pokazywała się “Pani”. Pani pokazywała im się ponad dębem w Cova, i z każdym objawieniem powiększały się tłumy. Ale wzrastały także wątpliwości, co do prawdomówności wizjonerów, jak również szyderstwa i prześladowanie ich i ich rodzin, w czasie kiedy Portugalią rządził ateistyczny rząd masoński.

I wtedy, 13 lipca 1917 roku, Pani pokazała im coś, co ich przestraszyło i zmieniło na zawsze, czyniąc z nich świętych, którzy spędzili życie (w przypadku Franciszka i Hiacynty bardzo krótkie życie) na modlitwach i ofiarach za grzeszników. Jak wspomina Łucja, a co Kościół Katolicki uznał za prawdę, Pani pokazała im piekło:

Otworzyła dłonie jeszcze raz, jak robiła to w poprzednich dwu miesiącach. Promienie światła wydawały się penetrować ziemię, i zobaczyliśmy coś, co było jakby morzem ognia. W tym ogniu były demony i dusze [potępionych] w ludzkiej formie, jak przezroczyste palące się niedopałki, wszystkie czarne lub przyczernione jak brąz, pływające w tych płomieniach, teraz podniesione przez te wychodzące z nich samych, razem z wielkimi chmurami dymu, teraz spadały na każdą stronę jak iskry w ogromnym ogniu, bez masy ani równowagi, pośród wrzasków i jęków bólu i rozpaczy, co przeraziło nas i sprawiło, że trzęśliśmy się ze strachu. (Musiał to być ten widok, który spowodował, że zaczęłam krzyczeć, bo ludzie mówią, że mnie słyszeli). Demony można było odróżnić [od dusz potępionych] ich przerażającym i odstraszającym podobieństwem do strasznych i nieznanych zwierząt, czarne i przezroczyste jak palące się węgle [2]. Wizja ta trwała tylko chwilę. Jak możemy kiedykolwiek się odwdzięczyć naszej dobrej niebiańskiej Matce, która już wcześniej przygotowała nas, obiecując, w pierwszym objawieniu, że zabierze nas do nieba. W przeciwnym razie, myślę, że umarlibyśmy ze strachu i terroru [3].

Po pokazaniu dzieciom losu potępionych, co uważa się za pierwszą część Wielkiej Tajemnicy Fatimskiej, Pani przekazała im drugą część. Każdy, łącznie z członkami watykańskiego aparatu, którzy są sednem tej prezentacji, zgadza się, że druga część Tajemnicy, jak mówią dzienniki s. Łucji, jest następująca:

Widzieliście piekło, dokąd idą dusze nieszczęsnych potępionych. Żeby je ocalić, Bóg chce ustanowienia na świecie nabożeństwa do mojego Niepokalanego Serca. Jeśli dokona się tego co wam mówię, uratuje się wiele dusz i zapanuje pokój. Wojna się skończy; ale jeśli ludzie nie przestaną obrażać Boga, za panowania Piusa XI wybuchnie jeszcze gorsza wojna. Kiedy zobaczycie noc oświetloną nieznanym światłem, wiedzcie, że jest to wielki znak dany wam przez Boga, że zamierza ukarać świat za jego zbrodnie, wojnami, głodem i prześladowaniami Kościoła i Ojca Świętego.

Żeby temu zapobiec, przyjdę i poproszę o poświęcenie Rosji mojemu Niepokalanemu Sercu, i o komunię wynagradzającą w pierwszych sześć sobót. Jeśli spełni się moje prośby, Rosja się nawróci i zapanuje pokój; jeśli nie, ona będzie szerzyć swoje błędy na cały świat, wywołując wojny i prześladowanie Kościoła. Dobrzy staną się męczennikami, Ojciec Święty będzie dużo cierpiał, różne narody zostaną unicestwione. W końcu moje Niepokalane Serce zwycięży. Ojciec Święty poświęci mi Rosję, i ona się nawróci, i światu będzie dany okres pokoju. W Portugalii dogmaty wiary zawsze będą zachowane itd. Nie mówcie o tym nikomu. Franciszek, tak, możesz mu to powiedzieć [4].

Podstawowe elementy tego zdumiewającego Orędzia są następujące:

  • Wiele dusz idzie do piekła z powodu popełnionych przez nie grzechów.
  • Żeby je uratować, Bóg chce ustanowić na całym świecie unikalnie katolickie nabożeństwo do Niepokalanego Serca Maryi.
  • To zostanie dokonane przez poświęcenie Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi (w połączeniu z wynagradzającą komunią w pierwszą sobotę każdego miesiąca), w wyniku czego Rosja nawróci się na wiarę katolicką.
  • Jeśli to zostanie dokonane, uratuje się wiele dusz i nastanie pokój.
  • Jeśli to nie zostanie dokonane, Rosja będzie szerzyć swoje błędy na cały świat. Będą wojny, głód, prześladowanie Kościoła i męczeństwo dobrych. Ojciec Święty będzie dużo cierpiał. A jeśli nie spełni się próśb naszej Pani, zostaną unicestwione różne narody.
  • Niemniej jednak, “W końcu moje Niepokalane Serce zwycięży. Ojciec Święty poświęci mi Rosję, która się nawróci, i ludzkość będzie miała okres pokoju”.

Do tych rzeczy Matka Boża dodała pilną prośbę, żeby katolicy odmawiając Różaniec, po zakończeniu każdego dziesiątka, odmawiali następującą modlitwę: “O mój Jezu, przebacz nam nasze grzechy, zachowaj nas od ognia piekielnego, zaprowadź wszystkie dusze do nieba, i dopomóż szczególnie tym, którzy najbardziej potrzebują Twojego miłosierdzia”. Posłuszny wobec prośby Matki Bożej, i jako potwierdzenie prawdziwości Jej objawień w Fatimie, Kościół włączył tę modlitwę do Różańca, i dzisiaj katolicy ją odmawiają.

Kościół przyjął także nabożeństwo pierwszych sobót komunii wynagradzającej, co Matka Boża wyjaśniła następująco:

Obiecuję pomóc w godzinie śmierci, wszystkimi łaskami potrzebnymi do zbawienia, tym którzy w pierwsze soboty pierwszych kolejnych miesięcy: dokonają spowiedzi i przyjmą Komunię świętą, odmówią pięć dziesiątków Różańca, i dotrzymają mi towarzystwa przez 15 minut medytując o 15 tajemnicach Różańca, w intencji wynagrodzenia mi”.

Zatrzymajmy się tutaj by zauważyć mimochodem (dalszej dyskusja później) ciekawy zwrot na końcu pierwszych dwu części Tajemnicy: “W Portugalii dogmaty wiary zawsze będą zachowane itd.”

Niekompletne wyrażenie kończące się “itd.” pokazuje się w czwartym dzienniku objawień s. Łucji. Jasno obejmuje niebiańską przepowiednię, zawierającą dalsze niezapisane słowa Matki Bożej, o stanie przestrzegania katolickich dogmatów w Kościele jako całości, w odróżnieniu od Portugalii w szczególności, gdzie dogmaty wiary zawsze będą zachowane.

Rozważana osobno, uwaga o przestrzeganiu dogmatów katolickich w Portugalii wydaje się nieuzasadniona i dość bezsensowna, bo wyrażenie to w ogóle nie wynika logicznie z dwóch pierwszych części Tajemnicy. Każdy szanowany badacz Fatimy wywnioskował z tego, że fraza przedstawia początek trzeciej części Tajemnicy – znanej jako Trzecia Tajemnica Fatimska. Jak zobaczymy dalej, Łucja był tak przerażona jej treścią, że nawet kiedy nakazano jej spisać Trzecią Tajemnicę Fatimską w październiku 1943 roku, nie była w stanie tego zrobić aż do kolejnego objawienia 2 stycznia 1944 roku, kiedy Matka Boża zapewniła ją, że powinna to zrobić.

Ale do dnia dzisiejszego Watykan nigdy nie ujawnił słów Matki Bożej, które wyraźnie następują po “W Portugalii dogmaty wiary zawsze będą zachowane itd.” To “itd..” pozostaje tajemnicą. To kontynuowane ukrywanie jest kluczowym elementem zbrodni, która jest przedmiotem tej książki.

Po otrzymaniu z samego nieba wiadomości o ogromnym znaczeniu dla Kościoła I ludzkości, Łucja wiedziała, że razem z kuzynami potrzebowała boskiego potwierdzenia, jeśli miano im uwierzyć. Podczas objawienia 13 lipca Łucja poprosiła Panią “powiedz nam, kim jesteś, i pokaż cud, żeby każdy uwierzył w to, że to Ty nam się pokazujesz”. I Pani odpowiedziała: “Przychodźcie tutaj, co miesiąc. W październiku powiem wam, kim jestem i czego chcę, i pokażę cud żeby wszyscy go zobaczyli i uwierzyli” [5]. Pani powtórzyła tę obietnicę w następnych objawieniach Łucji i pozostałym wizjonerom 19 sierpnia, i ponownie w Cova 13 września.

I dlatego ludzie zgromadzili się w ogromnym tłumie w Cova 13 października. I dokładnie o godzinie przepowiedzianej w lipcu – o 12-tej czasu słonecznego, i o 13:10 czasu w Portugalii – cud się zaczyna.

Łucja nagle nakazuje ludziom stojącym w tłumie zamknięcie parasoli w ulewnym deszczu, który zamienił pole w Cova w błoto. Następnie przechodzi w stan ekstazy, a Pani, pokazując się znowu, najpierw mówi Łucji kim jest i czego chce, tak jak obiecała: “Chcę by wybudowano tu kaplicę ku mojej czci. Jestem Matką Bożą Różańcową”. Pani jest Matką Bożą, Maryją Dziewicą, która od tej pory będzie również znana z tytułem Matka Boża Fatimska, jednym z wielu nadanych Najświętszej Dziewicy przez Kościół.

Kaplicę oczywiście zbudowano, potem odbudowano po wysadzeniu jej w powietrze w 6 marca 1922 roku przez umieszczenie w niej bomby przez przyjaciół Tinsmitha, pseudonim masońskiego burmistrza Ourem [6].

I wtedy rozpoczął się cud. Cytujemy tu świadectwo dziennikarza, którego nie można oskarżać o stronniczość w tej sprawie, i z dobrego powodu! Mówimy tu o Avelino de Almeida, naczelnym redaktorze Seculo, dużej “liberalnej” antyklerykalnej i masońskiej gazety w Lizbonie. Pisze:

Od strony drogi, gdzie stłoczone były razem powozy, i gdzie stały setki osób nie mających na tyle odwagi, by przejść przez błotnistą ziemię, zobaczyliśmy ogromny tłum odwracający się w kierunku słońca, które pokazało się w zenicie, beż żadnych chmur. Przypominało ono krążek srebra, i można było patrzeć na nie beż żadnego dyskomfortu. Nie parzyło oczu. Nie oślepiało. Mozna powiedzieć, że stworzyło zaćmienie. Wtedy usłyszeliśmy ogromny krzyk, i najbliższy nam tłum krzyczał: “Cud! Cud!. . . Cudo!. . . Cudo!” Na oświetlonych oczach ludzi, których postawa przeniosła nas do czasów biblijnych, i którzy osłupieni, z odkrytymi głowami, podziwiali błękit nieba, słońce zadrżało, poruszało się dziwnie i raptownie, poza wszelkimi kosmicznymi prawami, “słońce tańczyło”, zgodnie z typowym wyrażeniem wieśniaków. . . [7]

Mocno zaatakowany przez całą antyklerykalną prasę, Avelino de Alemeida ponowił swoje świadectwo, piętnaście dni później, w swojej recenzji w Ilustração Portuguesa. Tym razem dodał dziesiątki zdjęć ogromnego ekstatycznego tłumu, i powtarzał refren w swoim artykule: “Widziałem. . .widziałem. . . widziałem”. I zakończył szczęśliwy: “Cud, kiedy ludzie krzyczeli? Naturalne zjawisko, jak mówią eksperci? W tej chwili, to mnie nie dotyczy, tylko mówię o tym co widziałem. . . Reszta to sprawa nauki i Kościoła” [8]

Sobota, 13 października, rozpoczyna się dla pielgrzymów, jako spacer pokutny, ponieważ padało całą poprzednią noc. Teraz jest “niemal nagła zmiana pogody, z zakurzonymi drogami przekształconymi przez ulewny deszcz w grzęzawisko, powodując zastąpienie nagle, na jeden dzień, słodyczy jesieni na dokuczliwą srogość zimy, nie udało jej się ich nakłonić, by zrezygnowali lub rozpaczali” [9]

Porównując liczne świadectwa naocznych świadków, można oddzielić różne aspekty i wynik zdumiewającego zjawiska widzianego przez wszystkich. Na każde zjawisko można by ustawić 10 stron świadków, co samo stworzyłoby imponującą książkę.

Poniżej pierwszy cudowny fakt opisany przez dr Alameida Garretta:

Musiała być 13:30, kiedy dokładnie w miejscu gdzie były dzieci pokazał się słup dymu, cienkiego i niebieskawego, sięgający do może 2 m ponad ich głowy, i na tej wysokości się ulatniał. To zjawisko, idealnie widoczne gołym okiem, trwało przez kilka sekund. Nie zapisując jak długo to trwało, nie mogę powiedzieć czy było to dłużej czy krócej niż minuta. Dym rozproszył się nagle i po jakimś czasie powrócił drugi raz, potem trzeci. . .[10]

Podczas gdy “niskie i ciężkie niebo miało ciemny kolor, wypełnione wilgocią, [która] uwolniła ogromny i długotrwały deszcz”, to w czasie objawienia deszcz całkowicie ustał. Niebo nagle się rozjaśniło: “Słońce zwycięsko przebiło się przez ukrywające je do tej pory grube chmury, i intensywnie zaświeciło” (dr Almeida Garrett). Ta nagła zmiana pogody zaskoczyła wszystkich oglądających: “Był dzień ulewnego i ciągłego deszczu. Ale na kilka minut przed cudem przestał padać” (Alfredo da Silva Santos).

I to świadectwo lekarza, człowieka nauki, dotyczące niewytłumaczalnej srebrzystości słońca, pozwalającego na siebie patrzeć bez uszkodzenia oczu:

Nagle usłyszałem wrzawę tysięcy głosów, i zobaczyłem cały tłum zgromadzony na ogromnej przestrzeni u moich stóp. . . odwracający się w kierunku miejsca gdzie przed chwilą, cała ich koncentracja skupiona, i patrzą na słońce z drugiej strony. . . odwróciłem się również, w kierunku punktu gdzie patrzyli oni, i zobaczyłem słońce, jak bardzo wyraźną tarczę, o ostrych brzegach, która świeciła nie szkodząc oczom. . . Nie można było pomylić tego ze słońcem oglądanym przez mgłę (wtedy nie było żadnej mgły), bo nie było ani przysłonięte, ani przyćmione. W Fatimie zachowało swoją jasność i ciepło, i wydać je było wyraźnie na niebie, o ostrych brzegach, jak wielki karciany stół. Najbardziej zdumiewające było to, że można było patrzeć na słoneczną tarczę przez długi czas, przepięknie jasną i ciepłą, bezbolesną dla oczu, czy bez żadnego uszczerbku dla siatkówki oka” (dr Almeida Garrett) [11].

W tym samym tonie to świadectwo głównego redaktora “O Seculo”:

I wtedy zobaczyliśmy unikalny spektakl, nieprawdopodobny spektakl, niewiarygodny jeśli go nie widziałeś. Z ponad drogi. . . widzimy ogromny tłum obracający się do słońca, które pokazało się w zenicie, bez żadnych chmur. Wyglądało jak talerz pełen matowego srebra, i można było na nie patrzeć bez najmniejszego dyskomfortu. Nie piekło w oczy. Nie oślepiało. Można by powiedzieć, że wydarzyło się zaćmienie” (Artykuł z 15.19.1917).

I podobnie: “Ludzie mogli patrzeć na słońce jak patrzymy na księżyc” (Maria do Carmo) [12].

Można by mnożyć bez końca świadectwa o tym zjawisku słonecznym, widzianym nawet przez niewierzącego naczelnego antyklerykalnego dziennika. Zauważmy te:

Drżało i się trzęsło; wyglądało jak koło ognia” (Maria de Capelinha) [13].

Słońce było jak koło ognia, przybierało wszystkie kolory tęczy” (Maria do Carmo) [14].

Wyglądało jak obracająca się kula śniegu” (o. Lourenço) [15].

Podobna do perłowej tarcza trzepotała się. To nie było jak mruganie gwiazdy w swojej doskonałości. Obracała się z zawrotną prędkością” (dr Almeida Garrett) [16].

W pewnej chwili słońce się zatrzymało i znowu zaczęło tańczyć, obracać się; zatrzymało się znowu, i znowu zaczęło tańczyć” (Ti Marto) [17].

Słońce przybierało wszystkie kolory tęczy. Wszystko przybierało te same kolory: nasze twarze, ubrania, sama ziemia” (Maria do Carmo) [18].

Światło, którego kolory zmieniały się z jednej chwili na drugą, odbijało się na ludziach i rzeczach” (dr Pereira Gens) [19].

Co wydarzyło się potem stanowi najbardziej przerażający aspekt cudu, i o wielkich implikacjach dla naszych czasów, w których człowiek doprowadził do perfekcji niszczenie całego świata ogniem z nieba: słońce wydawało się odczepić od nieba i spadać w kierunku ziemi.

Nagle usłyszeliśmy krzyk, jak krzyk bólu całego tłumu. Faktycznie słońce zachowując szybki ruch obrotowy, wydawało się uwolnić od firmamentu i krwisto czerwone spadać w kierunku ziemi, grożąc zmiażdżeniem nas swoją ognistą masą. Były to przerażające sekundy” (dr Almeida Garrett) [20].

Zobaczyłem obracające się słońce i wydawało się zniżać. Wyglądało jak koło rowerowe” (John Carreira) [21].

Słońce zaczęło tańczyć, i w pewnej chwili, wydawało się odrywać od firmamentu i biec w naszym kierunku, jak koło ognia” (Alfredo da Silva Santos) [22]

Widziałem je schodzące jakby miało uderzyć w ziemię. Wydawało się jakby było oderwane od nieba i biegło w naszym kierunku. Utrzymywało się niedaleko nad naszymi głowami; ale ten atak trwał bardzo krótko.. . Wydawało się być bardzo blisko ludzi i obracało się w przeciwnym kierunku” (Maria do Carmo) [23].

Nagle słońce pokazało się z dobrze zaznaczonym obwodem. Zeszło jakby do wysokości chmur i zaczęło wirować trzpiotowato wokół siebie jak kula ognia. Z pewnymi przerwami, trwało to około 8 minut” (o. Pereira da Silva) [24].

Nagle wydawało się schodzić zygzakiem, zagrażając ziemi” (o. Lourenço) [25].

Widząc słońce spadające na nas. . .” (o. John Gomes) [26].

W końcu słońce się zatrzymało i każdy odetchnął z ulgą. . .” (Maria de Capelinha) [27].

Z tych tysięcy ust usłyszałem okrzyki radości i miłości do Najświętszej Dziewicy. I wtedy uwierzyłem. Miałem pewność, że nie padłem ofiarą sugestii. Widziałem takie słońce, jakiego nigdy nie zobaczę” (Mario Godinho, technik) [28].

Koleiny zdumiewający fakt: ci wszyscy ludzie, którzy byli przemoczeni niemal do nitki, potwierdzili z radością i zdumieniem, że ich ubranie wyschło. Fakt ten potwierdzony jest w procesie kanonizacyjnym Hiacynty i Franciszka, ostatecznie beatyfikowanych 13 maja 2000 roku.

W najmniej spodziewanym momencie nasze ubrania były całkowicie suche” (Maria do Carmo) [29].

Mój garnitur wysechł w jednym momencie” (John Carreira) [30].

Akademik Marques da Cruz zeznał, co następuje:

Ten ogromny tłum był przesiąknięty, bo deszcz lał od rana. Ale – choć to może się wydawać niewiarygodne – po wielkim cudzie każdy poczuł się komfortowo i ubrania były suche, przedmiot ogólnego podziwu. . . Prawdziwość tego faktu z największą szczerością potwierdzały dziesiątki osób o absolutnej wiarygodności, których dobrze znałem od dzieciństwa, i którzy nadal żyją (1937), a także przez osoby z różnych regionów kraju, które były świadkami” [31].

I w końcu, miały także miejsce cuda moralne nawrócenia wielu osób. W książce “Meet the Witness” [Spotkanie świadka] John Haffert pisze:

Kapitan pułku żołnierzy, tego dnia na górze – mając rozkaz uniemożliwienia gromadzenia się tłumu – nawrócił się natychmiast. Najwyraźniej były setki innych niewierzących, co pokazują ich świadectwa” [32].

Był tam inny niewierzący, który ten ranek spędzał na szydzeniu z “prostaków”, którzy udali się do Fatimy tylko po to by zobaczyć zwykłą dziewczynę. Teraz wyglądał na skamieniałego, ze wzrokiem wrytym w słońce. Zaczął się trząść od stóp do głów, i wznosząc do góry ręce, upadł na kolana w błoto, wołając Boga” (Father Lourenço) [33].

Mieszkam 18 mil [ok. 27 km] od Fatimy. W maju 1917 roku powiedziano nam o nadzwyczajnych objawieniach, ale wiadomość ta dotarła do nas pomieszana z ludzką fantazją.  Oczywiście nie wierzyłem w nie. Szczerze uważałem, że to tylko wymyślona przez kogoś fantazja. . . Na prośbę matki poszedłem jeszcze raz do Cova da Iria w sierpniu w czas objawień. Jeszcze raz wróciłem zniechęcony i zawiedziony. Ale tym razem wydarzyło się coś nadzwyczajnego. Matka, która od wielu lat miała duży guz w oku, została uzdrowiona. Zajmujący się nią lekarze powiedzieli, że nie są w stanie wyjaśnić tego uzdrowienia. Nadal nie wierzyłem w objawienia. W końcu, i znowu na prośbę matki, udałem się do Cova da Iria jeszcze raz 13 października. . . Pomimo tego co wydarzyło się matce, byłem rozczarowany i nie wierzyłem w objawienia. Więc siedziałem w aucie. Wtedy nagle zauważyłem, że wszyscy na raz patrzyli w niebo. Naturalna ciekawość przyciągnęła moją uwagę, wyszedłem z auta i również spojrzałem na niebo. . . Z ust tych tysięcy ludzi słyszałem słowa wiary i miłości do Najświętszej Dziewicy. I wtedy uwierzyłem” (Mario Godinho, technik) [34].

Udokumentowane są inne przypadki uzdrowień i nawróceń między innymi w książkach “Documentação Crítica de Fátima” [Krytyczna dokumentacja o Fatimie] i “Fatima from the Beginning” [Fatima od początku] [35].

Dla tych, którzy powiedzą, że cud był wytworem lokalnej “masowej histerii”, sam Bóg zaaranżował gotową odpowiedź: fenomen ten można było podziwiać poza Fatimą. Idealnie wiarygodni świadkowie, którzy byli bardzo daleko od Cova da Iria, opowiadali, że widzieli bezprecedensowy spektakl tańczącego słońca, dokładnie tak samo jak 70.000 pielgrzymów zgromadzonych wokół dębu gdzie pojawiła się Maryja Dziewica [36].

W małej wiosce Alburitel, położonej około 10 mil [15 km] od Fatimy, wszyscy mogli cieszyć się widokiem słonecznego cudu. Częstym cytowanym świadectwem jest to o. Inacio Lourenço, gdyż jest najbardziej szczegółowe. Ale co opowiada, że widział, potwierdzają dokładnie tak samo wszyscy pytani wieśniacy.

Świadków rzeczywiście było mnóstwo, ich świadectwa zgadzają się i jesteśmy zalani zostawionymi nam przez nich dokumentami [37].

Najpierw niezliczone relacje pokazały się natychmiast w portugalskiej prasie. Warto zauważyć, że pierwszymi publikującymi świadectwa byli dziennikarze antyklerykalni. Trzy artykuły Avelino de Almeida – tego o 13 października, tuż przed wydarzeniem; następny 15 października, opublikowany w Vila Nova de Ourem wieczorem 13-go; i trzeci 20 października – zasługują na szczególną uwagę. Pomimo szyderczego tonu i wolteriańskiej ironii inspirujących częściowo pierwszy artykuł, pomimo spodziewanych antyklerykalnych tonów, które nadal pojawiają się w artykule z 15-go, te teksty utalentowanego dziennikarza, uczciwego i sumiennego, są dokumentami historycznymi największego znaczenia [38]. Ale on nie był jedynym relacjonującym fakty, bo inni dziennikarze byli także obecni w Cova da Iria.

Potem były oficjalne dochodzenia. W listopadzie 1917 roku, na prośbę biskupa de Lima Vidal, który wtedy zarządzał diecezją Lizbony, ksiądz parafialny prowadził śledztwo i pytał kilku świadków z parafii. Niestety, zapisał jedynie cztery zeznania!

Śledztwa historyków na szczęście wynagrodziły zaniedbania oficjalnych śledczych. Relacja o. Formigao zdobyta od dr José Maria de Almeida Garretta, profesora na Wydziale Nauk w Coimbra, bardzo szczegółowa, jest najbardziej naukowym raportem jaki posiadamy [39]. Ponadto mamy raporty o. de Fonseca (których celem była weryfikacja punktów kwestionowanych przez o. Dhanisa [40], który odmówił zbadania dowodów), o. Marchi, kanonika Barthasa, o. Diasa Coelho i o. Richarda.

W 1977 roku, w celu upamiętnienia 60 rocznicy ostatniego objawienia, w Fatimie można było zgromadzić ponad 30 osób, które były obecne podczas cudu słońca i mogły opowiedzieć swoje wspomnienia. Dzięki tym licznym świadectwom, możliwa jest dokładna rekonstrukcja wydarzenia, pozwalająca na ponowne przeżycie, godzina po godzinie, minuta po minucie, tego przełomowego dnia, z pewnością najważniejszego w dziejach świata. Faktycznie dowody na cud słońca 13 października 1917 roku były tak przytłaczające, że w 1952 roku nawet Hollywood uznał ich prawdziwość, robiąc klasyczny film (z gwiazdą Gilbertem Rolandem) zatytułowany “The Miracle of Our Lady of Fatima” [Cud Matki Bożej Fatimskiej], który nadal sprzedaje się na taśmie video.

Dlaczego ten dzień był tak ważny? Bo był to dzień, w którym Orędzie Matki Bożej zostało potwierdzone poza wszelką wątpliwość; przekaz, który ponad 84 lata później jest powodem niebezpiecznej sytuacji Kościoła i świata w tej chwili w dziejach ludzkości, proponujący nam rozwiązanie.

Przypisy

1. Ten rozdział w większości pochodzi dosłownie z pracy o. François de Marie des Anges, “Fatima: Intimate Joy World Event” [Fatima: światowe wydarzenie intymnej radości], księga I, “The Astonishing Truth” [Zadziwiająca prawda], (wyd. angielskie, Immaculate Heart Publications, Buffalo, Nowy Jork, 1993) Rozdział III, s. 163-198.

2. Angielskie tłumaczenie tekstu s. Łucji, “Fourth Memoir” [Dziennik czwarty], “Fatima in Lucia’s Own Words” [Fatima słowami Łucji], (Postulation Centre, Fatima, Portugalia, 1976) s. 162. Zob. także o. Michel de la Sainte Trinité, “The Whole Truth About Fatima — Volume I: Science and the Facts” [Cała prawda o Fatimie – t. I: Nauka i fakty], (Immaculate Heart Publications, Buffalo, Nowy Jork, USA, 1989) s. 181-182.

3. Angielskie tłumaczenie tekstu s. Łucji, “Third Memoir” [Dziennik Trzeci], “Fatima słowami Łucji” s. 104. Zobacz także   ”Cała prawda o Fatimie – t. I, s. 182.

4. Angielskie tłumaczenie “Dziennik Czwarty”, “Fatima słowami Łucji” (Postulation Centre, Fatima, Portugalia, 1976) s. 162. Zobacz także s. Łucja “Memorias e Cartas da Irma Lucia” [Wspomnnienia i listy s. Łucji], (Porto, Portugalia, 1973, pod red.  o. Antonio Maria Martins) s. 340-341; w rękopisie s. Łucji nie ma wzmianki o zaćmieniu po “itd.” Zob. także o. Michel de la Sainte Trinité, “Cała prawda o Fatimie – t. I: Nauka i fakty”, s. 182.

5. o. Michel de la Sainte Trinité, “Cała prawda o Fatimie” – t. I, s. 180-181.

6. o. Michel de la Sainte Trinité, “The Whole Truth About Fatima — Volume II: The Secret and the Church” [Cała prawda o Fatimie – t. II: Tajemnica i Kościół], (wyd. angielskie, Immaculate Heart Publications, Buffalo, Nowy Jork, U.S.A., 1989) s. 357-358.

7. “O Seculo” 15.10.1917.

8. Artykuł z 29.10.1917. Zob. także o. François de Marie des Anges, “Fatima: The Astonishing Truth” [Fatima: zdumiewająca prawda], s. 164.

9. “Ilustração Portuguesa”, 29.10.1917.

10. o. François de Marie des Anges, “Fatima: zdumiewająca prawda”, s. 171-172.

11. Ibid., s. 172-173.

12. Ibid., s. 173.

13. o. Michel de la Sainte Trinité, “Cała prawda o Fatimie” –t. I, s. 337.

14. o. François de Marie des Anges, “Fatima: zdumiewająca prawda”, s. 178.

15. Ibid.

16. Ibid.

17. Ibid.

18. Ibid.

19. Ibid.

20. Ibid.

21. Ibid.

22. Ibid., s. 178-179.

23. Ibid., s. 179.

24. o. Michel de la Sainte Trinité, “Cała prawda o Fatimie” – t.I, s. 337.

25. Ibid., s. 339.

26. Ibid., s. 340.

27. Ibid.

28. o. François de Marie des Anges, “Fatima: zdumiewająca prawda”, s. 179.

29. Ibid.

30. Ibid.

31. o. Michel de la Sainte Trinité, “Cała prawda o Fatimie” – t. I, s. 340. Zob. także o. John de Marchi, IMC, “Fatima od początku” (Missoes Consolata, Fatima, Portugalia, 1981, wyd. III, pierwsza publikacja 1950), s. 141; i Joseph A Pelletier, AA, “The Sun Danced at Fatima” [W Fatimie tańczyło słońce], (Doubleday, Nowy Jork, 1983) s. 129-130.

32. John M. Haffert, “Meet the Witnesses” [Spotkania ze świadkami], (AMI International Press, Fatima, Portugalia, 1961) s. 62. Książka opublikowana z Imprimatur biskupa Leiria, Portugalia, przekazuje wiarygodne świadectwa licznych świadków cudu słońca.

33. Ibid., s. 65.

34. Ibid., s. 86-89.

35. “Documentaçáo Crítica de Fátima” [Dokumenty krytyczne o Fatimie], t. II, (Santuário de Fátima, 1999) udokumentowanie 17 przypadków na s. 277-372; I o. John de Marchi, IMC, “Fatima od początku”.

 36. o. John de Marchi, IMC, “Fatima od początku”, s. 136. Zob. także “Dokumenty krytyczne o Fatimie” t. I (Santuário de Fátima, 1992) s. 408. Zob. Także o. Michel de la Sainte Trinité, “Cała prawda o Fatimie” – t. I, s. 330-331.

37. Wśród wielu prac na ten temat zob. o. Michel de la Sainte Trinité, “Cała prawda o Fatimie – t. I: Nauka i fakty”; John M. Haffert, “Spatkania ze świadkami”; o. John de Marchi, IMC, “Fatima od początku”, s. 135-142.

38. Reprodukcja tych trzech artykułów w “Fatima” Nr 50 z 13.10.1967, s. 6-10; 14-15.

39. “Novos Documentos de Fatima” [Nowe dokumenty o Fatimie], wyd. Loyola, Sao Paulo, 1984, s. 60-63.

40. Modernistyczny ksiądz jezuicki, o. Dhanis, który raczej próbowałby “obalić” wizję piekła i prorocze elementy Orędzia, łacznie z ostatecznym nawróćeniem Rosji. O. Dhanis odmówił zaproszenia samej s. Łucji by przybył do Fatimy i zbadał fatimskie archiwa. O. Dhanis w końcu będzie cytowany przez członków watykańskiego aparatu w ich wysiłkach dokonania rewizji Orędzia Fatimskiego, zgodnie z “komentarzem” opublikowanym 26 czerwca 2000 roku.

CDN

Manila 1986: Pani Rozkazująca Żołnierzom

Pani Rozkazująca Żołnierzom

W.Łaszewski: „Świat maryjnych objawień” Fons Omnis. 2003

Manila 1986

Miały być krwawe starcia, atak z ziemi i powietrza, czołgi, moździerze i karabiny. Zamiast tego, była wspólna modlitwa i pojednanie. Wszystko za sprawą Matki Bożej.

Fragment książki „Świat maryjnych objawień” Wincentego Łaszewskiego publikujemy za zgodą wydawnictwa Polwen.



Miały być krwawe starcia, atak z ziemi i powietrza, czołgi, moździerze i karabiny. Zamiast tego, była wspólna modlitwa i pojednanie. Wszystko za sprawą Matki Bożej, która odpowiedziała na wołanie swych filipińskich dzieci. Wysłuchała ich modlitw i ocaliła je, odmieniając serca tych, którzy dostali rozkaz, żeby zabijać.

W dniach 22-25 lutego 1986 r. w stolicy Filipin, Manili, w Alei Objawienia się Świętych, dokonała się pokojowa rewolucja. Ośmiopasmowa droga opasująca miasto stała się miejscem objawienia potęgi świętych – ludzi trzymających w rękach różańce. Była to wielka potęga, po stronie różańcowego wojska stanęła bo wiem sama Matka Najświętsza. To Ona wydała armii rządowej rozkaz do wstrzymania ataku. Historię tego objawienia czyta się jak dobrze napisaną powieść, której autorem jest Bóg. Jak mówił kard. Jaime L. Sin, „cały scenariusz [tamtych wydarzeń] był pisany przez samego Boga, (…) całością akcji kierowała Najświętsza Maryja Panna”.

Kamień, który upadł, by podnieść naród

W 1972 r. Filipiny stały się krajem totalitarnym. Tuż przed kolejnymi wyborami prezydenckimi głowa państwa, Ferdynand M. Marcos, rozwiązał parlament. Zgodnie z konstytucją nie mógł dalej piastować swego urzędu, kończyła się bowiem jego druga czteroletnia kadencja. Pragnienie władzy popchnęło go do zlikwidowania wolnej prasy, a niedługo potem uwięzienia wszystkich przywódców opozycji oraz siedmiu tysięcy „niepoprawnie myślących” żołnierzy i oficerów. Próbował również zaatakować Kościół, ale spotkał się z tak ostrym sprzeciwem kard. Sina, że uznał: „Mam dość problemów. Dlaczego miałbym jeszcze wchodzić w konflikt z Kościołem?”.

Sytuacja na Filipinach stawała się z roku na rok bardziej napięta. Powodowała ją coraz bardziej widoczna korupcja rządu, stagnacja ekonomiczna, rosnąca przepaść między bogatymi i biednymi, a także coraz śmielsza działalność komunistycznej partyzantki na wiejskich terenach. Rzeka goryczy narodu przelała się w dniu, w którym ludzie prezydenta zamordowali Benigna Aquino.

Benigno Aquino wchodził w skład filipińskiego parlamentu przed jego rozwiązaniem przez Marcosa. Już przed stanem wojennym, ogłoszonym 21 września 1972 r., Aquino był bezkompromisowym opozycjonistą i nie bał się mówić głośno o skandalach rządowych. Nic dziwnego, że aresztowano go jako jednego z pierwszych w dniu ogłoszenia stanu wojennego. W więzieniu spędził siedem i pół roku, odizolowany od świata. Zapadł tam na poważną chorobę serca, która wymagała operacji. Marcos wysłał go do Stanów Zjednoczonych, do szpitala w Teksasie, by nie pozwolić mu już powrócić z wygnania.

Rodzina Aquino osiedliła się w Bostonie. Benigno poświęcił trzy lata na studia na Harvardzie, gdzie nawiązał liczne kontakty z podziemiem na Filipinach. Za wszelką cenę chciał powrócić do ojczyzny. Poleciał do Manili mimo pogróżek żony Marcosa, byłej miss piękności, którą zawsze piętnował za wykorzystywanie publicznych pieniędzy do prywatnych celów. Został zastrzelony w sierpniu 1983 r., gdy wychodził z samolotu na lotnisku w Manili; nie zdążył nawet dotknąć stopą ziemi filipińskiej.

Jego śmierć obudziła Filipińczyków z trwającej dziesięć lat apatii. Była jak kamień rzucony w wodę, wzbudzający fale, które zataczają coraz szersze kręgi. Tak obudziła się cała ojczyzna Benigna Aquino. Wdowa po nim, Corazon Aquino, tłumacząca, że „zajmuje się domem, a nie polityką”, mimowolnie stanęła na czele ruchu. Do zaangażowania w politykę nakłonił ją kard. Sin. W ten sposób dał narodowi człowieka, który potrafił uświadomić rodakom, że Marcos kłamie.

„Wyjdźcie na ulice!”

Była sobota 22 lutego 1986 r. Prezydent wydał rozkaz aresztowania ministra obrony, Juana Enrile’a, i kilku innych osób. Enrile, gen. Fidel Ramos, zastępca dowódcy sił zbrojnych, wraz z trzystu innymi wojskowymi zamknęli się w koszarach przy autostradzie Epifanio de los Santos Avenue (w skrócie EDSA) – Alei Objawienia się Świętych. Ogłosili, że będą walczyć, aż polegną, ale nie oddadzą się żywi w ręce Marcosa.

Na biurku kardynała zadzwonił telefon. „Eminencjo – odezwał się ktoś drżącym głosem w słuchawce – musicie nam pomóc. Jeśli nie pomożecie, za parę godzin nie będzie nas wśród żywych”. Wszyscy wiedzieli, że wystarczyłoby kilka czołgów lub eskadra śmigłowców, by zlikwidować buntowników.

Na półtorej godziny kardynał zamknął się w kaplicy. Kiedy wyszedł, wiedział już, co trzeba uczynić. Przez katolickie radio „Veritas” wezwał ludzi, by bronili „naszych przyjaciół”: „Wyjdźcie na ulice, stańcie pomiędzy siłami Enrile’a i Ramosa a nadjeżdżającymi czołgami!”. Ludzie usłyszeli – i odpowiedzieli. Ze wszystkich części miasta, ze slumsów i dzielnic bogaczy popłynął tłum.

W kilka godzin w Alei Objawienia się Świętych stanęły dwa miliony ludzi. Przyszli na EDSA całymi rodzinami, z małymi dziećmi. A co najważniejsze, przyszli z różańcem w ręku i modlitwą na ustach. Na ulicy trwało wielkie nabożeństwo różańcowe, śpiewano bez końca pieśni maryjne, na pospiesznie przygotowanych ołtarzach kapłani i biskupi odprawiali niezliczone Msze św. Ludzie błagali Matkę Najświętszą o pomoc. Bali się, nawet bardzo. Wiedzieli, że uzbrojona po zęby armia Marcosa może zetrzeć ich na krwawą miazgę.

Trwali na posterunku cztery dni i noce. W tym czasie w trzech klasztorach kontemplacyjnych nieustannie modliły się zakonnice. Kard. Sin powiedział im: „Idźcie do kaplicy i módlcie się. Módlcie się z rozłożonymi rękoma i pośćcie dopóty, dopóki nie powiem, że możecie przestać”.

Różańce wymierzone w czołgi

To, czego się obawiano, stało się niebawem faktem. Na ulicy ukazało się pierwszych sześć czołgów. Kierujący nimi zobaczyli armię bezbronnych ludzi, zawyły motory, maszyny ruszyły na tłum. Wszystkich czołgów było dwadzieścia pięć, żołnierzy – sześć tysięcy. Dwa miliony ludzi, bladych i drżących ze strachu, uklękło twarzą w kierunku nadjeżdżających czołgów.

W pierwszym rzędzie klęczały siostry zakonne. Podniosły w górę różańce i zaczęły się głośno modlić. Nie, ludzie nie mieli zamiaru się cofnąć. To czołgi się cofnęły. Nie padł ani jeden strzał. Armię pokonała moc modlitwy. W stronę, gdzie jedna z sióstr prowadziła różaniec, zbliżał się czołg z samotnym żołnierzem w wieżyczce. Czołg zatrzymał się przed klęczącym tłumem. Żołnierz patrzył długą chwilę z zachwytem, po czym powiedział: „Czy mogłaby siostra modlić się głośniej? Moi ludzie w czołgu nie słyszą”. Kiedy zakonnica skinęła głową, twarz żołnierza rozpromienił szeroki uśmiech. Po chwili załoga czołgu dołączyła się do wspólnej modlitwy.

Staruszka na wózku inwalidzkim wysunęła się do przodu. Trzymając w rękach różaniec, zawołała do dowodzącego innym czołgiem: „Możesz mnie zabić, bo i tak jestem już stara! Ale nie rób krzywdy tamtym ludziom”. Czołg zatrzymał się kilka metrów przed starą filipińską kobietą.

Trzynastoletnia Risa z zerwanymi w ogródku stokrotkami klęczała i patrzyła na zbliżający się czołg. Pod jej kolanami asfalt był mokry od potu. „Panie żołnierzu, niech pan nas nie zabija. Jesteśmy Filipińczykami, tak samo jak pan”. Wyciągnęła bukiecik ku czołgiście. Żołnierz długo na nią patrzył przewiercającym na wylot wzrokiem. Wreszcie uśmiechnął się. „Nie bój się, maleńka, nie zabiję nikogo”. Zeskoczył z czołgu i wziął z rąk dziecka kwiaty. Risa przytuliła się do niego. Z oczu żołnierza i dziewczynki płynęły łzy.

Tak działo się wszędzie. „Rozmawiałem – wspomina kard. Sin – z kapłanem, który był tam owej niezapomnianej nocy. Mówił, że w tym rozmodlonym tłumie czuło się obecność Boga. Opowiadał, że modlili się również żołnierze. Widział, jak poruszają się ich wargi, wypowiadające słowa Zdrowaś Maryjo. Niektórzy z nich przyłączyli się do śpiewu Ave, Ave, kiedy pod milczącymi gwiazdami tłum zaintonował pieśń, którą każdy Filipińczyk zna na pamięć od wczesnego dzieciństwa”. Dzieci przyszły z kwiatami i wkładały je w lufy karabinów, które miały służyć do zabijania. Klerycy wychodzili naprzeciw żołnierzom i obejmowali ich w uścisku braterstwa. Byli przecież w tym samym wieku, co oni. Kobiety i dziewczęta robiły kanapki dla okupujących Aleję i częstowały nimi żołnierzy jadących ku nim w czołgach.

Odwrócił się wiatr

Wtedy nadszedł rozkaz rozpędzenia tłumów gazem. Wykonali go specjaliści zaprawieni w podobnych akcjach. Cisnęli w tłum pojemniki z gazem. Ale to oni zaczęli kaszleć i uciekać – nagle odwrócił się wiatr! Dwie godziny później ponowiono atak gazowy. Znów nieoczekiwanie odwrócił się wiatr. To nic nowego. Ten sam cud umożliwił flocie chrześcijańskiej zwycięstwo pod Lepanto w 1571 r. Tu również wiatr zadecydował o losach bitwy.

Potem nakazano ostrzelać Enrile’a ogniem z moździerzy. Po dwóch godzinach od wydania rozkazu nie padł ani jeden wystrzał. „Wciąż poszukujemy odpowiedniego celu dla naszych baterii – tłumaczył Marcosowi oficer dowodzący. – Nie chcemy zabić cywilów”. Po kolejnych dwóch godzinach nadal „poszukiwano odpowiedniego celu”. Kiedy wreszcie ustawiono działa, moździerze nie wypaliły. Wszystkie naboje były niewypałami!

Natomiast wysłane do akcji helikoptery wylądowały wśród rebeliantów, a ich załogi przyłączyły się do nich. Dlaczego dowódca eskadry nie zaatakował? „Ponieważ – tłumaczył później kard. Sin – został dotknięty przez Bożą łaskę”.

Jeden z kapłanów obecnych wśród okupujących EDSA „myślał o Bogu spoglądającym z góry na swój lud, błogosławiącym go i mówiącym do niego słowa, które kiedyś wypowiedział do Jakuba… «Ja jestem Pan»”.

W ostatnim dniu rewolucji obrano panią Aquino prezydentem. Marcos zdecydował się na ucieczkę z kraju. Schronił się na Hawajach, gdzie mieszkał do śmierci w 1989 r.

To było objawienie Matki Najświętszej

Jak możliwa była ta bezkrwawa rewolucja? – To pytanie stawiano wiele, wiele razy. Kardynał cierpliwie powtarzał: „Nie ma odpowiedzi. To był cud”.

W tym momencie musimy odnotować fakt pewnego wywiadu. Przeprowadził go Wayne Weible, dziennikarz wcześniej protestancki, który stał się gorliwym katolikiem na skutek nadprzyrodzonego objawienia Maryjnego i który od tamtego spotkania z Maryją poświęcił Jej całe swoje życie. Otóż w wywiadzie z nim kard. Sin ujawnił, że w rozstrzygającym momencie miało miejsce objawienie Matki Najświętszej, widziane przez setki żołnierzy armii rządowej. Powiedział: „To, co zamierzam Panu powiedzieć, opowiadało mi wielu tych samych żołnierzy, którzy byli gotowi strzelać do ludzi”. Mówił dalej: „Czołgi próbowały wbić się w tłum. Ludzie modlili się i podnosili w górę swoje różańce (…). Wówczas ukazała się im przepiękna Niewiasta (…). Stała na wprost czołgów. Była piękna, a Jej oczy błyszczały. I ta piękna Niewiasta przemówiła do żołnierzy tymi słowami: «Stop, kochani żołnierze! Nie posuwajcie się dalej! Nie krzywdźcie moich dzieci». Kiedy żołnierze to usłyszeli, zostawili wszystko, wyszli z czołgów i przyłączyli się do ludu…”.

To dlatego podczas wręczania doktoratu honoris causa w Boston College kard. Sin mógł powiedzieć: „Myślę, że cały scenariusz [tamtych wydarzeń] był pisany przez samego Boga. Myślę, że całością akcji kierowała Najświętsza Maryja Panna. Byliśmy tylko aktorami. Ale nasza moc pochodziła od Boga”.

„Jestem przekonany – mówił w innym miejscu – że cała cześć, całe uznanie i cała wdzięczność powinny być oddane Najświętszej Maryi Pannie, a przez Nią Jej Synowi i z Nim Ojcu w niebie, bo Bóg naprawdę patrzył na nas łaskawym okiem, naprawdę błogosławił Filipiny i wszystkich nas dotknął swoją łaską”.

Znamienne, że Siostra Łucja, wizjonerka z Fatimy, znała wszystkie detale rewolucji na Filipinach. Żyjąc w karmelitańskim klasztorze, nie miała dostępu do gazet, radia, telewizji, a kard. Sinowi, który ją odwiedził, bardzo szczegółowo opowiedziała o cudzie różańcowym. Skąd o nim wiedziała? Czyżbyśmy dotykali kolejnego objawienia?

Zadanie

Ale różańcowy cud na Filipinach był nie tylko dany, lecz również zadany. Kard. Sin nie przestawał ostrzegać: „Problem dyktatorskich rządów rozwiązaliśmy w cztery dni, dlatego to, do czego doszło na Alei Objawienia się Świętych, było cudem. Jednak wyczerpaliśmy już należną nam pulę cudów; teraz musimy rozwiązywać nasze problemy przez mądre planowanie i ciężką pracę…”.

I dodawał: „Widziałem, jak podczas różańcowego cudu znikły wszystkie różnice klasowe. Każdy spieszył z pomocą drugiemu, przemysłowiec stanął ramię w ramię z szefem związków zawodowych, businessman dzielił los z tragarzem, dziewczyna z college’u z robotnikiem. Podczas różańcowego cudu było tyle troski o bliźnich. Ale to wszystko minęło. Wróciły podziały klasowe, wrócił egoizm. Wydaje się niemal, że tamten cud nigdy się nie zdarzył”. „Czy wiecie, dlaczego powiodła się EDSA? – pytał. – Bo w ciągu tamtych czterech dni nikt nie myślał o własnych sprawach… Podczas EDSA każdy czuł obecność Chrystusa wśród zgromadzonych ludzi. Wiecie dlaczego tak było? Bo wszyscy się modlili, wzywali Jego imienia. Bo wszyscy byli w niebezpieczeństwie i potrzebowali Boga. Niestety, kiedy wszystko toczy się zwykłym trybem, potrzeba Boga schodzi na drugi plan i we wszystkich nas ożywają stare przyzwyczajenia”.

Na tej ziemi wszelkie cuda się kończą. Pula cudów i objawień szybko się wyczerpuje, jeśli ludzie nie ściągają ich z nieba swoją gorliwością… Dziś filipińskie objawienie Maryi ma aprobatę Kościoła: jego autentyczność potwierdził kard. Jaime L. Sin.

Filipiny: 40. rocznica Cudu Różańcowego, który obalił jedną z najdłuższych dyktatur w Azji

Filipiny: 40. rocznica Cudu Różańcowego, który obalił jedną z najdłuższych dyktatur w Azji

pch24.pl/filipiny-40-rocznica-rewolucji-rozancowej

W Manili i innych miastach archipelagu świętowano historyczne wydarzenie dla Filipin. W 1986 r. bez rozlewu krwi upadł reżim generała Ferdinanda Marcosa. Był to efekt „różańcowego cudu”, który na ulice stolicy wyprowadził dwa miliony Filipińczyków. Trzymając różańce w rękach, uklękli naprzeciwko nadjeżdżających czołgów, modląc się o wolność i sprawiedliwość. W czasie rocznicowych uroczystości protestowano przeciwko korupcji, łamaniu konstytucji, degeneracji instytucji państwa i rosnącemu ubóstwu.

40. rocznica „rewolucji różańcowej” wspominana jest w całym kraju podczas sympozjów, marszów pokoju i Mszy za ojczyznę. Przy tej okazji przywoływana jest postać kard. Jaime Sina, którego proroczy głos wezwał rodaków do walki o sprawiedliwość.

„Wyjdźcie na ulice”

Kroplą, która przelała szalę cierpienia Filipińczyków, było zabójstwo Benigno Aquino przez ludzi prezydenta. Aquino był członkiem filipińskiego parlamentu przed jego rozwiązaniem przez Marcosa, a następnie stał się bezkompromisowym opozycjonistą i nie bał się mówić głośno o skandalach rządowych. Jego zabójstwo obudziło w Filipińczykach uśpione dążenia wolnościowe i nadzieje na sprawiedliwość. Dyktator bestialsko zwalczał wszelkie formy oporu. 22 lutego 1986 wydał rozkaz aresztowania swych oponentów: ministra obrony, Juan Ponce Enrille i kilku innych. Enrille, gen. Fidel V. Ramos, zastępca dowódcy sił zbrojnych, wraz z trzystu innymi wojskowymi zamknęli się w koszarach przy Epifanio de los Santos Avenue (EDSA) – Alei Objawienia się Świętych. Ogłosili, że będą walczyć, aż polegną; nie oddadzą się żywi w ręce Marcosa. W tej sytuacji kard. Sin przez katolickie radio wezwał ludzi, by wyszli na ulice i bronili „naszych przyjaciół”.

Z różańcami przeciwko czołgom

Ludzie usłyszeli apel swego duchowego przewodnika – i odpowiedzieli. Ze wszystkich części miasta, ze slumsów i dzielnic bogaczy, popłynął tłum. W kilka godzin w Alei Objawienia się Świętych stanęły dwa miliony ludzi z krzyżami, różańcami, wizerunkami Matki Bożej w rękach i modlitwą na ustach.

Mieli świadomość, że uzbrojona po zęby armia Marcosa może zetrzeć ich na krwawą miazgę, ale zawierzyli kardynałowi, że ich protest to jedyna właściwa odpowiedź w obecnej sytuacji. Trwali na modlitwie cztery dni i noce, aż w końcu dyktator wysłał przeciwko nim armię. Dwa miliony ludzi uklękło twarzą w kierunku nadjeżdżających czołgów. W pierwszym rzędzie klęczały siostry zakonne i podnosząc w górę różańce, zaczęły się głośno modlić. Nikt się nie cofnął. Nie padł ani jeden strzał. Armię pokonała moc modlitwy. 25 lutego 1986 r. czterodniowa rewolucja ludowa zakończyła 14-letnią dyktaturę Marcosa i zmusiła jego rodzinę do wygnania na Hawaje.

Marcos znów u władzy, ludzie cierpią

W czasie rocznicowych wydarzeń Filipińczycy wspominali dziedzictwo kard. Sina, podkreślając, że musi być ono znane młodym pokoleniom. Weterani „rewolucji różańcowej” podkreślali, że sytuacja w kraju staje się nie do pomyślenia: syn dyktatora Ferdinand Marcos Jr. jest obecnie prezydentem kraju, a Filipiny borykają się z najgorszym skandalem korupcyjnym od czasów dyktatury Marcosa.

Sytuacja sprawia, że wielu ludzi wraca do dziedzictwa kard. Sina, próbując w nim znaleźć proroczy drogowskaz na dzisiejsze czasy. Cytowany przez „Crux”, filipiński dziennikarz Herbie Gomez wskazał, że pozostają nim na pewno słowa kardynała, który zawsze powtarzał, że zmiany muszą się dokonać nie przy pomocy karabinów, ale na drodze rewolucji serca, rewolucji miłości i kształtowania sumień. Gomez podkreślił, że trzeba zmiany postawy hierarchów Kościoła, którzy, jak napisał, obecnie preferują usypiającą kołysankę niejasności i bardziej zadowala ich błogosławienie rządzących niż konfrontacja z nimi. Amerykański portal katolicki przypomniał, że obecny arcybiskup Manili, 73-letni kard. Jose Advincula, od dawna powtarza, że nie jest kard. Sinem. Znany jest on bardziej z zakładania „stacji misyjnych” lub prowizorycznych kościołów w odległych społecznościach niż zaangażowania w tematy polityczne.

Ks. Jerome Secillano, który jest rzecznikiem archidiecezji manilskiej, podkreślił w wywiadzie z „Crux”, że kardynałowie Sin i Advincula „mają dwa różne podejścia”, ale łączy ich miłość do księży. – Przekłada się to na pozwalanie im na wykonywanie ich pracy, polegającej na zaspokajaniu potrzeb duszpasterskich ludzi, w tym na zaangażowanie społeczno-polityczne – powiedział rzecznik. Dodał, że Kościół na Filipinach nie milczy wobec obecnych nadużyć, a metropolita Manili w swych listach duszpasterskich zabiera rozważny głos. Dodał zarazem, że rocznica „rewolucji różańcowej” przypomina, iż „wyzwaniem dla naszych świeckich przywódców jest prawdziwa współpraca z ich duszpasterzami”.

Odważnie budować dobro kraju

Wielu naszych kapłanów przyswoiło sobie wartości kard. Sina i odważnie podąża jego śladami – podkreślali uczestnicy rocznicowych obchodów. Według ks. Jerome’a Secillano – rektora sanktuarium Maryi Królowej Pokoju w EDSA, „działania związane z 40. rocznicą mają na celu wywarcie wpływu społecznego, zwłaszcza na młodych ludzi, którzy coraz mniej znają wydarzenia związane z dyktaturą” i którzy dziś są wezwani do bycia „strażnikami przeciwko korupcji i orędownikami dobrej polityki, wolnej od politycznych dynastii”. Kapłan wskazał, że Kościół na Filipinach jest protagonistą tego, co uznaje się za ruch moralny i duchowy: biskupi, którzy napisali i opublikowali specjalny list pasterski, twierdzą, że rocznica ta służy nie tylko „upamiętnieniu pokojowego powstania”, ale także „kształtowaniu sposobu, w jaki nowe pokolenie rozumie jego znaczenie”. Z tego powodu ikona Matki Bożej, „Naszej Pani z EDSA”, czczona w sanktuarium, została podarowana szkołom położonym wzdłuż tej ulicy. Gest ten ma na celu przybliżenie uczniom miejsca, w którym niegdyś tysiące ludzi gromadziło się na modlitwie i protestach, mając na sercu dobro wspólne kraju.

Źródło: KAI

Atak na furgonetkę [ ▶️ rolka video ]


Logo Fundacji Pro-Prawo do ŻyciaDzień dobry Panie Mirosławie.

Chciałem pokazać Panu krótką rolkę video z nagraniem ataku, do którego doszło na furgonetkę naszej Fundacji. 

W trakcie akcji informacyjnej na ulicach Warszawy, drogę furgonetce zagrodził agresywny mężczyzna. Widok prawdy poruszył go tak bardzo, że zaczął walić pięściami w maskę samochodu i ubliżać naszemu kierowcy.
https://www.youtube.com/shorts/q8zrPq0NalI?feature=share


Na Facebooku już ponad 100 000 osób odtworzyło to nagranie, które teraz publikujemy na naszej stronie:
Zachęcam Pana do obejrzenia tej krótkiej rolki, na której widać moment ataku oraz krótki apel Jana – naszego kierowcy, który był w szoferce w momencie napadu.
Z wyrazami szacunku, 
Mariusz DzierżawskiPodpis e-maila: Mariusz Dzierżawski, członek zarządu Fundacji Pro-Prawo do Życia
Fundacja Pro – Prawo do życia
KRS: 0000233080
NIP: 1231051050
REGON: 010083573
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków

Znaki i przepowiednie nadchodzącego końca świata

Znaki i przepowiednie nadchodzącego końca świata

zebrał i opracował:

Andrzej J. Sarwa

WPROWADZENIE

Motto:

Czas zwycięży nad nami, wiatr rozpędzi wszystko
Aleksandry, Cezary – imperia skrwawione
Troja, Rzym niezdobyty padły w rumowisko
I nawet Anglie kiedyś będą obalone…

Anonim

Nic nie jest wieczne. Wszystko, co miało początek, musi mieć i koniec. Nasz świat, nasza Ziemia nie stanowią wyjątku od tej reguły. Kiedyś nastanie także i ich kres.

Kiedy jednak to nastąpi? Czy koniec świata jest bliski, czy może jeszcze bardzo odległy? Czy przed ludzkością dziesięciolecia, czy tysiąclecia istnienia w tej rzeczywistości? Czy potrafimy z całą pewnością podać godzinę, dzień, miesiąc, rok, w którym nastanie ów koniec?

Jest sporo osób, które uważają, że ową datę da się wyliczyć z precyzją i dokładnością. Czy rzeczywiście? Czy ludzkości kiedykolwiek przekazano aż tak dokładne wskazówki i tak ścisłe dane, iż można pokusić się o precyzyjne wyznaczenie daty końca świata? Chyba jednak nie. Niemniej we wszystkich religiach – tak objawionych, jak i pogańskich mamy jasno powiedziane, iż koniec świata nastanie, a poprzedzać go będą pewne konkretne wydarzenia i znaki. Wydarzenia i znaki, które opisano w świętych księgach, objawieniach, przepowiedniach, wyroczniach…

A ponieważ wedle tych przepowiedni i znaków wyraźnie widać, iż końca świata nie można traktować jako bardzo odległej perspektywy, warto o nich opowiedzieć.

Sceptyk wszakże może zapytać: „No dobrze, ale czy jest choć jedna przepowiednia, która już się spełniła? Czy jakieś znaki wieszczące takie, czy inne wydarzenia rzeczywiście je zapowiedziały?”

Odpowiedzieć na to można: oczywiście! Takich znaków i przepowiedni, które już się wypełniły, jest wiele i nie musi się ich szukać ani w świętych księgach, ani w objawieniach stricte religijnych. Aby nie sięgać zbyt daleko – można je odnaleźć choćby u wybitnych poetów żyjących nie tak znów dawno. Przeczytajmy choćby ten wiersz Michaiła Lermontowa (1814–1841), wieszczący nadejście krwawej rewolucji w Rosji i chociaż w niewielu słowach, ale przecież genialnie opisujący tak wydarzenia, jak owoce i jej przywódcę:

Przepowiednia

Nadejdzie rok, rok czarny krwi, pożarów,

Gdy padnie w proch korona z głów carów,

Zapomni tłum o dawnej czci dla pana

I karmą wielu będzie krew przelana;

Gdy czystych żon przed nożem i niesławą

Zwalone w gruz już nie osłoni prawo,

Ni dzieci ich niewinnych, – gdy wśród sioła

Zarazy duch powstanie i wywoła

Z zapartych chat ukryty trwożnie lud…

I będzie żarł wnętrzności twardy głód,

I ogniem łun zapłonie każda rzeka…

Zabłyśnie wtedy władcza twarz człowieka

I poznasz go, i pojmiesz, patrząc z bliska,

Dlaczego nóż w prawicy jego błyska…

I biada ci! Twój lęk, twej widok trwogi

Zbudzi w nim, wiedz! Li tylko śmiech złowrogi;

I wszystko w okrutne i ponure,

Jak jego płaszcz i skroń wzniesiona w górę…

(Michał Lermontow, Przepowiednia, przeł. T. Stępniowski, [w:] M. Lermontow, Wiersze i poematy, Warszawa 1980.)1

Jeszcze jaśniej można to odczytać z oryginalnego tekstu. Kto zna rosyjski, może sam się przekonać:

Предсказание

Настанет год, России черный год,

Когда царей корона упадёт;

Забудет чернь к ним прежнюю любовь,

И пища многих будет смерть и кровь;

Когда детей, когда невинных жен

Низвергнутый не защитит закон;

Когда чума от смрадных, мертвых тел

Начнет бродить среди печальных сел,

Чтобы платком из хижин вызывать,

И станет глад сей бедный край терзать;

И зарево окрасит волны рек:

В тот день явится мощный человек,

И ты его узнаешь – и поймешь,

Зачем в руке его булатный нож;

И горе для тебя!– твой плач, твой стон

Ему тогда покажется смешон;

И будет все ужасно, мрачно в нем,

Как плащ его с возвышенным челом.

Ale nie tylko wielcy poeci, ludzie wykształceni, czy wybitni są autorami przepowiedni, z których większość się już wypełniła, lecz i ludzie prości, analfabeci, jak choćby Mitar Tarabić (1829–1899) prosty chłop z wsi Kremna w Serbii, który doświadczał wizji proroczych. A przepowiedział on między innymi:

  • zamordowanie w 1903 r. króla Aleksandera i Dragi Obrenowić,
  • wybuch w 1912 r. wojny na Bałkanach,
  • wybuch w 1914 r. I wojny światowej,
  • rozpad Cesarstwa Austro–Węgierskiego,
  • zabójstwo w 1934 r. króla Aleksandra,
  • II wojnę światową i rolę, jaką w niej odegrać miał Josip Broz Tito,
  • powstanie Izraela,
  • rozpad Jugosławii.

A oto kilka oryginalnych przepowiedni owego niepiśmiennego chłopa odnoszących się do naszych czasów, cytuję za serwisem internetowym INFRA:

„…kiedy świat zacznie po drugiej wielkiej wojnie żyć w pokoju i dostatku, wszystko to będzie jak gorzka iluzja, ponieważ wielu zapomni o Bogu i będą czcili tylko swoją własną ludzką inteligencję… A czy wiesz (…), czym jest ludzka inteligencja w porównaniu z wolą i wiedzą Boga? Jest drobiną mniejszą od kropli w oceanie.

Człowiek zbuduje pudło, w którym będzie swego rodzaju przyrząd z obrazami, ale oni nie będą mogli porozumiewać się ze mną już zmarłym.

Cały świat opanuje dziwna zaraza i nikt nie będzie mógł znaleźć na nią lekarstwa. Wszyscy będą mówić: «Wiem, wiem, bo jestem uczony i mądry» – ale nikt nic nie będzie wiedział. Ludzie będą myśleli i myśleli, ale nie będą umieć znaleźć właściwego leku, którym byłaby boska pomoc, wokół nich i w nich samych.

Człowiek uda się do innych światów i znajdzie tam martwe pustynie i wciąż, niech mu Bóg wybaczy, będzie myślał, że wie lepiej niż sam Bóg. Nie zobaczy tam nic, z wyjątkiem wiecznego spokoju Boga, ale odczuje swoim sercem i duszą ogrom piękna i mocy Boga. Ludzie będą jeździć pojazdami po Księżycu i latać do gwiazd.

Będą szukać życia, ale życia podobnego do naszego nigdzie nie znajdą. Ono tam będzie, ale oni nie będą w stanie go pojąć i rozpoznać, że to jest życie. Ten, który tam idzie, niech mu Bóg wybaczy, nie wierząc w Boga, jak przystoi honorowemu i uczciwemu człowiekowi, kiedy wróci, powie: «O, wy ludzie, którzy wymawiacie imię Boga z wątpliwością, idźcie tam, gdzie ja byłem, i wtedy zobaczycie, co znaczy boski umysł i moc».

Im więcej ludzie będą wiedzieli, tym mniej będą kochać i opiekować się innymi. Nienawiść będzie tak wielka między nimi, że będą ich bardziej obchodzić ich urządzenia niż krewni. Człowiek będzie bardziej polegał na swoich urządzeniach niż na swoim najbliższym sąsiedzie… (…) Ci, którzy będą czytali i pisali różne księgi z liczbami, będą myśleli, że wiedzą najwięcej. Ci wyuczeni ludzie pozwolą, by ich życie toczyło się zgodnie z obliczeniami. Będą żyli i czynili dokładnie tak, jak im te liczby powiedzą. Wśród tych wyuczonych ludzi znajdą się źli i dobrzy. Ci źli będą czynić zło. Zatrują powietrze i wodę i zasieją pomór na morza, rzeki i ziemię, i ludzie zaczną nagle umierać z powodu różnych dolegliwości.2 Ci dobrzy i mądrzy dostrzegą, że ta cała praca i wysiłki nie są warte grosza i że prowadzą do zniszczenia świata, i zamiast poszukiwać mądrości w liczbach, zaczną jej szukać w medytacjach”.3

Już choćby z powyższego jasno widać, że przepowiednie i proroctwa nie powstają po zaistniałych wydarzeniach, jak twierdzą ateistyczni materialiści, ale przepowiadają wydarzenia, na długo przedtem, nim mają one miejsce. Oczywiście, odnośnie proroctw starotestamentowych, kiedy nie można dokładnie wyliczyć czasu powstania danej księgi, danego proroctwa, trudno wchodzić w spór ze „sceptycznymi racjonalistami”. Niemniej warto powiedzieć, że według badań przeprowadzonych przez uczonych, Biblia zawiera dwa i pół tysiąca proroctw, z których dosłownie, w stu procentach, spełniło się już dwa tysiące, pozostałe czekają na wypełnienie się.

Pozwolę więc sobie przytoczyć zestawienie kilkunastu z takich wypełnionych proroctw starotestamentowych, które sporządził Dr Hugh Ross:

  • „W jakiś czas przed rokiem 500 przed Chrystusem prorok Daniel obwieścił, że długo oczekiwany Mesjasz Izraela rozpocznie działalność publiczną w 483 lata po ogłoszeniu dekretu o odbudowie Jerozolimy (Daniel 9:25–26). Ponadto przewidział on, że Mesjasz zostanie ‘zgładzony’, uśmiercony, oraz że wydarzenie to będzie miało miejsce przed powtórnym zniszczeniem Jerozolimy. Istnieje bogaty materiał dowodowy wskazujący na to, że owe proroctwa zostały dokładnie wypełnione w życiu (i ukrzyżowaniu) Jezusa Chrystusa. Dekret dotyczący odbudowy Jerozolimy został wydany przez króla Persji Artakserksesa na ręce kapłana hebrajskiego Ezry w roku 458 przed Chrystusem. 483 lata później Jezus Chrystus rozpoczął nauczać publicznie w Galilei. (Należy tutaj zwrócić uwagę na to, że z powodu zmian w kalendarzu rozpoczęcie działalności Chrystusa większość historyków datuje na rok 26 n.e. Ponadto interwał czasowy od 1 roku p.n.e do 1 roku n.e. wynosi 1 rok.) Ukrzyżowanie Jezusa nastąpiło zaledwie w kilka lat później, a po kolejnych czterech dekadach, w roku 70 n.e. Jerozolima została zburzona. (Prawdopodobieństwo przypadkowego wypełnienia pierwszych przepowiedni wynosi mniej więcej 1 do 105).
  • Mniej więcej w roku 700 p.n.e. prorok Micheasz podał nazwę wioski Betlejem jako miejsce urodzenia Mesjasza izraelskiego (Micheasz 5:1,2). Wypełnienie tego proroctwa w postaci narodzin Chrystusa jest jednym z najbardziej znanych i najpowszechniej celebrowanych faktów historycznych.(Prawdopodobieństwo przypadkowego spełnienia = 1 do 105).
  • W V wieku p.n.e. prorok o imieniu Zachariasz oznajmił, że Mesjasz zostanie zdradzony za cenę niewolnika ‘trzydzieści sztuk srebra’, zgodnie z prawem żydowskim – jak również, że pieniądze te zostaną użyte do kupna pola cmentarnego dla biednych ludzi spoza Jerozolimy (Zachariasz 11:12–13). Zarówno Biblia, jak i świeccy historycy podają, że Judasz Iskariot otrzymał trzydzieści srebrników za zdradzenie Jezusa. Wymienione źródła wskazują również na to, że pieniądze te zostały użyte do nabycia ‘pola garncarza’, na cmentarz dla cudzoziemców (Mateusz 27:3,10). (Prawdopodobieństwo przypadkowego spełnienia = 1 do 1011).
  • Około 400 lat, zanim wynaleziono ukrzyżowanie, król Dawid i prorok Zachariasz opisali śmierć Mesjasza w słowach, które w wierny sposób przedstawiają ten rodzaj egzekucji. Następnie, obaj autorzy twierdzą, że ciało zostanie przekłute, a kości nie zostaną złamane, w przeciwieństwie do tego, czego normalnie dokonywano po ukrzyżowaniu (Psalm 22 i 34:20; Zachariasz 12:10). Zarówno historycy, jak i autorzy Nowego Testamentu potwierdzają wypełnienie tych przepowiedni: Jezus z Nazaretu umarł na rzymskim krzyżu, a jego niezwykle szybka śmierć wyeliminowała konieczność normalnego łamania kości. Włócznia została wbita w jego bok, aby sprawdzić, czy zmarł. (Prawdopodobieństwo przypadkowego spełnienia = 1 do 1013).
  • Prorok Izajasz przepowiedział, że król–zdobywca imieniem Cyrus zniszczy, zdawałoby się niezdobyty Babilon, oraz że podporządkuje sobie Egipt wraz z większą częścią znanego podówczas świata. Ten sam człowiek, stwierdza Izajasz, pozwoli żydowskim wygnańcom powrócić wolno do ich kraju bez potrzeby zapłaty okupu (Izajasz 44:28; 45:1 i 45;13). Izajasz zapisał to proroctwo na 150 lat przed urodzeniem Cyrusa i na 180 lat, zanim Cyrus dokonał wymienionych czynów (a Cyrus rzeczywiście dokonał ich wszystkich), oraz na 80 lat, zanim Żydzi zostali wzięci do niewoli. (Prawdopodobieństwo przypadkowego spełnienia = 1 do 1013).
  • Potężny Babilon o powierzchni 196 mil kwadratowych (500 km2) był otoczony nie tylko fosą, ale również podwójnymi murami obronnymi o wysokości 330 stóp (100 m) i grubości 90 stóp (27 m). Miasto bezsprzecznie uważano za miejsce nie do zdobycia, a jednak dwóch biblijnych proroków ogłosiło jego zagładę. Prorocy ci twierdzili również, że ruiny tego miasta będą unikane przez podróżnych, że miasto nie będzie już więcej zamieszkałe oraz że jego kamienie nie zostaną nawet powtórnie użyte do budowy (Izajasz 13:17, 22 oraz Jeremiasz 51:26, 43). Ich opis jest zgodny z dobrze udokumentowaną historią tej słynnej twierdzy. (Prawdopodobieństwo przypadkowego spełnienia = 1 do 109).
  • Dokładna lokalizacja i kolejność budowy dziewięciu przedmieść Jerozolimy zostały przewidziane przez Jeremiasza około 2600 lat temu. Nawiązując do tego projektu budowlanego, Jeremiasz mówił o „czasach ostatecznych”, to znaczy o okresie powtórnego odrodzenia Izraela jako narodu na ziemiach Palestyny (Jeremiasz 31:38, 40). Odrodzenie to stało się faktem w roku 1948, a budowa owych dziewięciu przedmieść odbyła się dokładnie w miejscach i w kolejności przewidzianych przez proroka. (Prawdopodobieństwo przypadkowego spełnienia = 1 do 1018).
  • Prorok Mojżesz przewidział (wraz z pewnymi dodatkami dokonanymi przez Jeremiasza i Jezusa), że starożytny naród żydowski zostanie dwukrotnie podbity i że za każdym razem zostanie uprowadzony do niewoli, za pierwszym razem przez Babilończyków (na okres 70 lat), a następnie przez czwarte królestwo światowe (którym, jak wiemy, był Rzym). Drugi zdobywca, jak podaje Mojżesz, miał zabrać złapanych Żydów statkami do Egiptu, sprzedając ich lub rozdając ich za darmo jako niewolników we wszystkich częściach świata. Obydwie przepowiednie zostały spełnione co do joty; pierwsza w 607 p.n.e. a druga w 70 n.e. Ów namiestnik Boga orzekł również, że Żydzi pozostaną rozproszeni po całym świecie przez wiele pokoleń, lecz nie zasymilują się z ludami innych narodów, oraz że pewnego dnia Żydzi powrócą do ziemi palestyńskiej, aby powtórnie odbudować swoje państwo. (V Moj. – Księga Powtórzonego Prawa 29; Izajasz 11:11–3; Ozeasz 3:4–5; Łukasz 21:23–24). Powyższe prorocze wypowiedzi związane są z 3500–letnim okresem historii i doczekały się całkowitego wypełnione na naszych oczach (w ciągu naszego życia).(Prawdopodobieństwo przypadkowego spełnienia = 1 do 1020).
  • Jeremiasz przewidział, że żyzna i bogata w wodę ziemia Edomu (dzisiaj część Jordanii) stanie się opuszczonym i nieurodzajnym pustkowiem (Jeremiasz 49:15–20; Ezechiel 25:12–14). Jego opis dokładnie przedstawia historię tego ponurego regionu. (Prawdopodobieństwo przypadkowego spełnienia = 1 do 105).
  • Jozue prorokował, że Jerycho zostanie odbudowane za sprawą jednego człowieka. Powiedział on również, że najstarszy syn owego człowieka umrze podczas rozpoczęcia budowy, a najmłodszy jego syn w umrze w chwili jej ukończenia (Jozue 6:26). Około pięciu wieków później jego przepowiednia wypełniła się poprzez życie i dzieje rodziny Chiela z Betelu (I Księga Królewska 16:33–34 (Prawdopodobieństwo przypadkowego spełnienia = 1 do 107).
  • Dzień cudownego odejścia Eliasza z Ziemi został przewidziany dokładnie i jednogłośnie, według naocznych świadków przez grupę pięćdziesięciu proroków (II Księga Królewska 2:3–11).(Prawdopodobieństwo przypadkowego spełnienia = 1 do 109).
  • Jahaziel4 prorokował, że król Jehoszafat i grupka mężczyzn zwyciężą olbrzymią, dobrze wyposażoną i wytrenowaną armię bez walki. Zgodnie z przepowiednią, król Jehoszafat ze swoimi żołnierzami był świadkiem, jak jego nieprzyjaciele zostali w nadprzyrodzony sposób zgładzeni, co do jednego żołnierza. (Prawdopodobieństwo przypadkowego spełnienia = 1 do 108).
  • Jeden z nienazwanych proroków Boga (prawdopodobnie Szemiah) powiedział, że przyszły król Judy o imieniu Josiah, zbierze kości wszystkich kapłanów okultyzmu króla Izraela Jeroboama (‘kapłanów wysokich miejsc’) i spali je na ołtarzu Jeroboarma (I Księga Królów 13:2 i II Księga Królów 23:15–18). Wydarzenie to miało miejsce, mniej więcej 300 lat po tym, jak zostało przepowiedziane. (Prawdopodobieństwo przypadkowego spełnienia = 1 do 1013)”.5

A zatem? Zatem można wierzyć, że skoro wypełniły się przytoczone wcześniej proroctwa i przepowiednie, wypełnią się też inne, również i te, które odnoszą się do czasów ostatecznych i dnia końca świata. Na początek przyjrzyjmy się temu, co na temat nadchodzącego kresu czasów naucza chrześcijaństwo. Później zajmiemy się także tym, co na ten temat mówią i inne wielkie religie, na końcu zaś zaznajomimy się z wizjami i objawieniami prywatnymi.

WSPÓŁCZESNE, NIEPOKOJĄCE ZNAKI, ZAPOWIADAJĄCE KONIEC CZASÓW

Ponieważ jest ich bardzo dużo, zaprezentuje tylko niektóre z nich:

  • W lipcu 1983 r. formalnie przecież ekskomunikowany, duchowny mariawicki ks. prof. Paweł Rudnicki, za zgodą papieża Jana Pawła II przez sześć dni odprawiał mszę w papieskiej kaplicy w Castel Gandolfo.6
  • Tenże sam Ojciec Święty wielokrotnie modlił się, wespół z poganami, a nawet czcicielami węża i to nie tylko w Asyżu, co najmocniej nagłośnili jego przeciwnicy, być może dlatego, że po upływie czasu, niezbyt odległego od tamtych wydarzeń, sprofanowaną bazylikę trzęsienie ziemi obróciło w gruzy, lecz i w innych miejscach naszego globu, o których było już ciszej.
  • Najbardziej wstrząsające wrażenie zrobiło to, jak z wielką czcią całował Koran, i że od hinduistów przyjął na czoło znak boga Siwy, którego chrześcijanie zawsze uważali za Szatana i że podczas pielgrzymki do Jerozolimy w roku 2000, zasiadł na tronie ozdobionym odwróconym krzyżem. Niby oficjalnie wyjaśniano, iż jest to nawiązanie do krzyża św. Piotra, ale w obecnych czasach nikomu taka forma krzyża bynajmniej nie kojarzy się z księciem apostołów, tylko z diabłem i satanistami… i to dało naprawdę wielu ludziom do myślenia… i to naprawdę wielu ludzi zgorszyło i przeraziło…
  • Kolejny znak: gołąb, którego 30 stycznia 2005 roku Jan Paweł II wypuścił z okna pałacu apostolskiego, nie odfrunął w niebo, ciesząc się wolnością, tylko w popłochu zawrócił i skrył w komnatach papieskich… czemu?…
  • Był też inny gołąb, gołąb Benedykta XVI, którego na dwa tygodnie przed abdykacją, tuż po wypuszczenie przez okno na wolność, z wściekłą zajadłością zaatakowała mewa?…
  • Straszna burza, jaka się rozpętała nad Watykanem i uderzenie pioruna w kopułę Bazyliki św. Piotra prawie natychmiast po ogłoszeniu abdykacji przez Benedykta XVI? To czymże było, jeśli nie znakami wskazującym na nadejście bardzo trudnych czasów?…
  • Po Janie Pawle II i Benedykcie XVI nastał Franciszek I, podczas konklawe biała mewa usiadła na kominie, z którego wydobywa się dym (czarny lub biały) informujący o tym, czy papież został wybrany w danym głosowaniu, czy nie. Pojawienie się mewy jest znakiem i zapowiedzią nadchodzących nieszczęść i nieuniknionej ruiny i zagłady.
  • Po objęciu rzymskiej stolicy biskupiej przez Jorge Mario Bergoglio można wreszcie było poznać już wieści o zgorszeniach, jakie się działy w urzędach watykańskich, diecezjach i klasztorach całego świata. O zatajanej dotychczas pedofilii i innych obrzydliwych plugawych skandalach prawie już jawnych… o zgorszeniach, z których lubieżnicy byli wręcz dumni!
  • Informacje, jakie można znaleźć w Internecie, wręcz mrożą, a szczególnie te z dnia na dzień coraz to bardziej sensacyjne, ujawniające coraz to więcej i więcej – delikatnie mówiąc – kontrowersyjnych wypowiedzi, zachowań, decyzji, czy wręcz wyskoków urzędującego papieża Franciszka. Jak choćby ten, który przebił swoją wagą wszystkie inne Franciszkowe decyzje dotyczące księży-przestępców. Oto bowiem papież okazał szczególne miłosierdzie dla skazanego za pedofilię przez sąd w Cremonie na 4 lata i 9 miesięcy piastującego wysokie kościelne stanowiska monsignore’a Mauro Inzoli’ego. Przywrócił bowiem do stanu duchownego tego prałata, który wcześniej – ze względu na głośne bardzo skandale, których już nie było szansy zatuszować – został zeń usunięty. Ksiądz Inzoli wykorzystywał seksualnie dwunastoletnich chłopców nawet i w konfesjonale, przekonując ich, że jest to bardzo miłe Bogu! To, że ze względu na wyjątkowo wystawny tryb życia – zamiłowanie do drogich cygar, ubrań, restauracji, samochodów – dorobił się nawet przydomka „Ksiądz Mercedes”, w zestawieniu z tamtymi przestępstwami ledwo zasługuje na wzmiankę… Ale biskup rzymski Franciszek nie miał przecież serca z kamienia, więc pierwotną karę złagodził niepomiernie i nie tylko że przywrócił prałata do stanu duchownego z prawem używania stroju duchownego, to pozwolił mu również na odprawianie mszy7. Tak jakby to dla Inzoli’ego było czymś ważnym. No… chyba że ze względów prestiżowych.
  • Ale prócz takich historii pojawiały się coraz to obficiej mnożące się złowieszcze znaki, których nie można już było odczytywać inaczej, jak tylko w ten sposób, że zapowiadają zbliżanie się czegoś bardzo, bardzo złego…
  • Najbardziej wymowne było dwukrotne, samoistne pękniecie pastorału w dłoni papieża Franciszka, które można odczytać na jeden tylko sposób – że Niebo pokazuje, iż nie ma on władzy pasterskiej! Po raz pierwszy wydarzyło się to podczas pielgrzymki do Ziemi Świętej w roku 2014, a po raz drugi w Sarajewie – rok później. Nie mniej wymowny był też jego upadek w 2016 roku przed obrazem Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej, Królowej Polski, której cudowny wizerunek wpierw „adorował” na siedząco. Niebo wszakże pokazało, że przed Matką Boga i Władczynią kraju, który się akurat odwiedza, należy przestrzegać zasad i etykiety. Nie chciał uklęknąć, to został powalony na ziemię…
  • W dniu 13 października 2016 roku, mimo iż przypadała 99 rocznica ostatniego objawienia fatimskiego, podczas którego dokonał się „cud Słońca”, papież nawet słowem się do tego nie odniósł, albowiem zajmował się czymś zdecydowanie przyjemniejszym – miłym spotkaniem z protestantami i umieszczeniem pomnika Lutra na scenie w auli Pawła VI. Najpierw przyozdobił ów pomnik swoim papieskim gustownym żółtym szaliczkiem, zarzucając go na szyję figury owego arcyheretyka, a potem w ciepłych słowach zwrócił się do zebranych. Tyle że ustawił ów pomnik tak, iż wyglądało, że Franciszek wespół z Lutrem przewodniczy spotkaniu.

Pośród złowieszczych znaków koniecznie należy wymienić niebywały skandal w klasztorze Monte Cassino. Pozwolę sobie posłużyć się cytatem:

„Włoskie media szeroko opisują sprawę byłego opata klasztoru na Monte Cassino, Pietro Vittorellego.

Vittorelli został oskarżony o bardzo poważne oszustwa finansowe. – Miał przywłaszczyć sobie pół miliona euro z kasy klasztoru.

W malwersacjach pomagał mu jego brat, pośrednik finansowy. – Obracał pieniędzmi tak długo, by ukryć ich pochodzenie. Wówczas wracały do opata.

Pieniądze pochodziły z dotacji państwowych.

Vitorelli wydawał je na pełne przepychu życie: – wille, luksusowe hotele, narkotyki, rozpustę.

Opat miał nabyć między innymi cztery domy w okolicach Rzymu. Podróżował po całym świecie, szastając pieniędzmi. – W ciągu jednego miesiąca potrafił wydać ponad 30 tysięcy euro.

W 2010 roku zajęła się nim policja ze względu na nadużycie ekstazy i kokainy.

Opat odwiedzał europejskie kluby gejowskie, w których uprawiał seks nawet z przypadkowo spotkanymi mężczyznami. Miał też płacić duże pieniądze za „usługi” młodych arabskich mężczyzn. W jednej z podrzymskich willi przyjmował kochanków. Udostępniał im zdjęcia swoich ust i swojego ciała, opatrując je sprośnymi komentarzami.

Opactwu na Monte Cassino przewodził od roku 2007.

W czerwcu 2013 roku złożył rezygnację – oficjalnie z powodów zdrowotnych..”..8

Nie mniejsze skandale były wywołane przez kardynała Theodore Edgara McCarricka, Marciala Maciela Degollado, arcybiskupa Józefa Wesołowskiego i wielu, wielu innych, o których nie warto nawet wspominać.

* * *

Przyszło nam żyć w czasach, gdy postęp cwałuje. Pęd ku Nowemu Wspaniałemu Światu jest coraz szybszy. Wehikuł postępu mknie z tak zawrotną prędkością, że podróżujący nie są nawet w stanie zauważać tego, co w szalonym pędzie przesuwa się za oknami…

Sacrum… profanum… już owych rzeczy, spraw nie sposób od siebie odróżnić…

I nie ma już prawdy, jest za to prawd wiele, ponieważ każdy z ludzi może teraz mieć swoją prawdę. No bo przecież za czasów Chrystusa nie istniały urządzenia rejestrujące, więc tak naprawdę to nie wiadomo co on rzeczywiście głosił – Jego słowa są „względne” więc „każdy może je oceniać zgodnie z własnym sumieniem”… a „Szatan nie istnieje, to tylko konstrukt myślowy mający symbolizować zło…9

Zresztą… czy Jezus jest Bogiem? Przecież z ust najwyższego dostojnika kościelnego padły te słowa:

Wierzę w Boga, nie w katolickiego Boga, nie istnieje Bóg katolicki, istnieje Bóg i ja wierzę w Jezusa Chrystusa, jego wcielenie. Jezus jest moim nauczycielem i moim pasterzem, ale Bóg, Ojciec, Abba, jest światłem i stwórcą. To jest moja Istota”10. Czyli Bóg (bóg?) jest jeden, w jednej osobie, a nie w Trójcy Świętej Jedyny, a Jezus to tylko Jego (jego?) inkarnacja zaledwie, a nie rzeczywiście odrębna Osoba (osoba?)…

A skoro tak… to można wreszcie zrozumieć, dlaczego „ojciec Bergoglio” (który lubi, gdy go tak nazywać) chowa krzyż za pasem, po to, aby nie drażnił religijnych uczuć żydów i muzułmanów. Nie klęka przed Najświętszym Sakramentem, bo go nogi bolą, ale chętnie, po wielokroć, klęka przed muzułmankami i więźniami, którym w Wielki Czwartek umywa stopy, całuje i jakoś wtedy nogi go nie bolą… No i głosi, że każdy człowiek pójdzie do nieba, twierdząc, że piekło nie istnieje, ani mąk piekielnych nie ma, że dobrzy trafią do „domu Ojca”, a źli zostaną unicestwieni, anihilowani?… „Ci, którzy okażą skruchę, otrzymają wybaczenie i zajmą miejsce pośród kontemplujących Boga. Natomiast ci, którzy nie wyrażą żalu, nie będą mogli otrzymać przebaczenia – znikną. Piekło nie istnieje, istnieje unicestwienie grzesznych dusz” – powiedział „ojciec Bergoglio” w wywiadzie dla lewicowej włoskiej „La Repubblica”.11 A skoro tak, to co jest? Tylko miłość, miłość i miłosierdzie, miłosierdzie!

Straszny sen

Którejś nocy, przed kilkoma laty miałem taki oto przerażający sen:

Był to radosny czas w dziejach Kościoła sandomierskiego. Oto bowiem wreszcie kolejny pasterz diecezji uznał, iż trzeba szybciej kroczyć z postępem i nie dać się wyprzedzać innym hierarchom.

Ogłosił zatem, że noc z 21 na 22 czerwca będzie dniem palenia konfesjonałów. Miało to oznaczać symboliczne uwolnienie wiernych z opresji tego starego groźnego, ponurego Kościoła i jednocześnie stanowić nawiązanie do radosnych starosłowiańskich tradycji i rytuałów, w których nowy, przyjazny wiernym Kościół nie dostrzegał już niczego groźnego, co by mogło zagrażać zbawieniu dusz. Wszak piekło jest puste, czy może nawet w ogóle go nie ma, a każdy i tak osiągnie wieczne zbawienie, bez względu na to, jaką drogą podąża. Bez względu na to w kogo lub w co wierzy, komu lub czemu cześć oddaje, albo nawet i w nic nie wierzy i nikogo nie czci – byleby kochał, kochał, kochał…

Biskup podszedł do mikrofonu i wypowiedział tylko dwa zdania, z których pierwsze było dosłownym wersetem z Koranu otwierającym każdy z jego rozdziałów-sur:

W imię Boga litościwego i miłosiernego! Dość ucisku, dość niewoli – radujmy się!

Na te słowa krzyk wielki, zgiełk, piski, gwizdy i zamęt wielki powstał w katedrze. Tłum rzucił się, z czym kto tam miał i rozbijał stare, barokowe konfesjonały, a potem ich kawały, deski, a nawet drzazgi wynosił do ogrodu znajdującego się na południowym stoku Wzgórza Katedralnego i rozniecał z nich ogniska.

W ciemnościach nocy wysoko strzelały krwawe płomienie, wokół których tańczyły gromady ludzi. A niektórzy tańczyli nawet nago… Co młodsi skakali przez ogień, inni upijali się lub oszałamiali narkotykami, leżąc na wilgotnej od rosy trawie, a jeszcze inni łączyli się w pary, i prowadząc się za ręce, kierowali się w nieodległy mrok…

Obudziłem się przerażony. Bo gdyby ów sen miał się ziścić, to ostatnie czego by jeszcze światu brakowało, to byłby jeden światowy autorytet polityczny stojący na czele jednego rządu światowego, do czego wzywa nawet biskup Rzymu Franciszek…”12

Wielki ucisk i intronizacja pachamamy

Wydaje się, że świat jest przeklęty z powodu jawnego bałwochwalstwa popieranego przez Rzym w tygodniach poprzedzających niesławny Synod Amazoński. Rzeczywiście, bezpośrednio po intronizacji groteskowego i małpiego posągu pogańskiej bogini pachamamy w Wiecznym Mieście, seria nieszczęść spustoszyła ludzkość, co może być niczym innym jak boską karą za bluźnierstwo przywódców Kościoła.

Chociaż incydent z pachamamą z 2019 r. – jakkolwiek nikczemny – stał się niemal wszechobecne znaną i często opłakiwaną legendą w kronikach skandalu kościelnego, przypomnijmy pokrótce omawiane wydarzenia, abyśmy mogli lepiej uzasadnić (obecną sytuacje), co jest (wprawdzie) rewelacyjnie brzmiącą tezą.

4 października 2019 roku pogański idol pachamama został w pełni pokazany w Ogrodach Watykańskich. Tam „ona” stała się centrum czegoś, co można określić jedynie jako panteistyczną liturgię dżungli, z wieloma (w tym kapłanami) padającymi na twarz przed chtoniczną statuą, na co patrzyli kardynałowie kurii, a nawet sam „papież”. Świętokradcze wydarzenie zaostrzyło się, gdy „papież” błogosławił bożka.

7 października pachamama została wystawiona przed głównym ołtarzem w Bazylice Świętego Piotra – w miejscu grobu św., wznoszona w pochodzie. „Papież” przyłączył się do tej smutnej, małej parady i modlił się przed posągiem pachamamy.

Zapytany o rzekomą bałwochwalczą ceremonię w Bazylice Świętego Piotra, o. Paulo Suess – niemiecki ksiądz (i teolog wyzwolenia), który służył jako sekretarz generalny rady biskupów brazylijskich tubylczych duszpasterstwa (CIMI) i który jest zdolnym figurantem „duch synodu amazońskiego” – zbagatelizował skandal, mówiąc:

„Więc co? Nawet jeśli był to pogański rytuał, to nadal było nabożeństwem. Obrzęd zawsze ma coś wspólnego z uwielbieniem. Pogaństwa nie można lekceważyć jako nic. Co to jest zapłata? W naszych dużych miastach jesteśmy nie mniej poganie niż w dżungli”. Warto o tym pomyśleć. (Chrześcijanie stają się jak poganie dopow.)

15 października media katolickie zaczęły donosić, że Kościół Santa Maria in Traspontina, zgodnie z szerszym, totemistycznym środowiskiem Synodu Amazońskiego, pokazywał oburzający i poniżający obraz tubylczej kobiety topless karmiącej łasicę.

Wreszcie, 21 października, pokonany pobożną gorliwością w zanieczyszczeniu domu Bożego, Aleksander Tschugguel wyrwał pięć posągów Pachamamy z Santa Maria Traspontina i w akcie przynoszącym katartyczne zadośćuczynienie wiernym na całym świecie wyrzucił drewniane boginie z Ponte Sant’Angelo do trzewi Tybru. Powinno to być wstrząsające wezwanie do pokuty dla prałatów, którzy usankcjonowali splamienie świętej ziemi.

Jednak wielu pasterzy Kościoła pozostało upartych i – wymieniając pogańskie bełkoty i głuchoniemych kamiennych bożków na autentyczną liturgię i jedynego, prawdziwego, żywego Boga Trójjedynego – podwoiło swoje zauroczenie regresywnym naturalizmem. (…)

25 października „papież” złożył przeprosiny nie za jawne bałwochwalstwo w Watykanie, ale za usunięcie wstrętnego wizerunku pachamamy, błagając o przebaczenie tych, których uraził „pochówek na morzu” fałszywej bogini. „Papież” stwierdził następnie, że posągi zostały odzyskane z Tybru, sugerując, że można je wyeksponować podczas Mszy św. Na zakończenie Synodu 27 października.

Podczas Mszy św. Na zakończenie Synodu, zamiast fizycznie obecnego wizerunku pachamamy, papież Franciszek przyjął miskę używaną w obrzędach religijnych połączonych z bożkiem i umieścił ją na ołtarzu (wbrew normom liturgicznym). I tak haniebny spektakl, jakim był synod Amazoński, zatrzymał się. (pachamama – matka ziemia – roślina (panteizm) – natura – czyli intronizacja natury – matki ziemi – pachamamy, dopow.) (…)

Pismo mówi nam, że „bogami pogan są diabły” (Psalm 96: 5). I tak, chociaż wydaje się być poza grymasem, że klęska pachamamy co najmniej przekracza próg, aby zostać sklasyfikowanym jako typowe bałwochwalstwo w stylu Starego Testamentu, prawdą jest również, że promowanie kultu pachamamy przez Rzym było przynajmniej materialne (i być może dla niektórych formalne) igraszki z kultem diabła.

Być może, jeśli nasi ojcowie w wierze zbiorowo odzyskają zmysły, odwrócą bieg i wycofają się, świat może ujrzeć złagodzenie cierpień.

Ponieważ Rzym, siedzibę wikariusza Chrystusa na ziemi, można uznać za stolicę świata, diabelstwo, które dopuszczono tam podczas fatalnego Synodu Amazońskiego, było rodzajem twórczego anty-chrztu, poświęcenia ziemi mocom. z piekła. Czy to przez czynny gniew Boży, czy tylko przez pobłażliwą wolę Bożą, pozwalającą mrocznym mocom na czasowe przyzwolenie, człowiek przechodzi okres kary. Na dowód tego możemy wskazać na Pismo Święte:

(Kapł. 26: 16–17 „Jeżeli zaś nie będziecie Mnie słuchać i nie będziecie wykonywać tych wszystkich nakazów, jeżeli będziecie gardzić moimi ustawami, jeżeli będziecie się brzydzić moimi wyrokami, tak że nie będziecie wykonywać moich nakazów i złamiecie moje przymierze, to i Ja obejdę się z wami odpowiednio: ześlę na was straszne nieszczęście, wycieńczenie i gorączkę, które prowadzą do ślepoty i rujnują zdrowie. Wtedy na próżno będziecie siali wasze ziarno. Zjedzą je wasi nieprzyjaciele. Zwrócę oblicze przeciwko wam, będziecie pobici przez nieprzyjaciół. Ci, którzy was nienawidzą, będą rządzili wami, a wy będziecie uciekać nawet wtedy, kiedy was nikt nie będzie ścigał”.

Błagajmy więc biskupów, aby prosili Boga o przebaczenie za to, co wydarzyło się w październiku ubiegłego roku. Być może, jeśli nasi ojcowie w wierze, członkowie Magisterium Kościoła, zbiorowo odzyskają zmysły, odwrócą bieg i publicznie wycofają się z zepsucia, które z dumą ogłoszono światu kilka miesięcy temu, świat – dzięki nieskończonemu miłosierdziu Boga – może ujrzymy twoje udręki złagodzone.13 Ale co ważniejsze, czy nasi duchowi ojcowie okażą skruchę, tak jak ci, którzy kochają Boga, opłakują Go, gdy jest urażony. (cyt za: https://gloria.tv/post/LkbjHDz8RbXn1tGDyES3bF1ym – dostęp: 5 sie 2023).

Prof. Roberto de Mattei: incydent z anglikanami na Lateranie ukazuje skalę zamętu

W mocnych słowach prof. Roberto de Mattei skomentował to, co się wydarzyło 18 kwietnia w Bazylice św. Jana w Rzymie, określając odbywającą się tam ceremonię anglikańską mianem „pantomimy” i „zniewagą”, która wymaga potężnego zadośćuczynienia. Jak dodaje historyk, „Opatrzność Boża dopuściła do ukazania otchłani zamętu, w jakim pogrążony jest dziś Kościół”.

Włoski profesor, znawca historii Kościoła przytoczył sekwencję wydarzeń, by skomentować „epizod, który wydaje mu się poważny i znaczący”. O anglikańskiej celebracji – podobnie jak wiele innych osób – dowiedział się z oficjalnego komunikatu Kapituły św. Jana na Lateranie, opublikowanego 20 kwietnia 2023 r. Napisano w nim: „Kapituła Laterańska w osobie Jego Ekscelencji Guerino Di Tora, Wikariusza Kapituły, wyraża głębokie ubolewanie z powodu tego, co wydarzyło się we wtorek 18 kwietnia w Bazylice św. Jana w Rzymie. W rzeczywistości grupa około 50 kapłanów w towarzystwie swojego biskupa, wszyscy należący do wspólnoty anglikańskiej, odprawiała nabożeństwo przy głównym ołtarzu katedry w Rzymie, naruszając normy kanoniczne. Biskup Di Tora wyjaśnił również, że godny ubolewania incydent był spowodowany brakiem komunikacji”.

Prof. de Mattei zauważa, że bp Di Tora jest wikariuszem archiprezbitera Bazyliki Laterańskiej, kardynała Angelo De Donatis, który z kolei jest wikariuszem generalnym papieża Franciszka dla diecezji rzymskiej. Biskup Di Tora przypisał to zdarzenie „brakowi komunikacji”. Z kolei gazeta „Il Messaggero” wyjaśniała, że jeden z anglikanów spośród grupy, która odwiedzała Rzym miał poprosić rzymskiego zakonnika o przesłanie na Lateran prośby, by móc odprawić mszę.

De Mattei komentuje, że „wydaje się jednak dziwne, by grupa pięćdziesięciu kapłanów uzyskała pozwolenie na koncelebrowanie przy głównym ołtarzu Bazyliki Laterańskiej bez okazywania celebretu, dokumentu wydawanego przez władze kościelne, pozwalającego księżom na godziwe sprawowanie Mszy i sakramentów. Gdyby to była tylko kwestia nieporozumienia, trzeba by powiedzieć, że niedopatrzenie władz laterańskich było tak wielkie, iż naraża odpowiedzialnych na śmieszność. Nawet zakładając, że tak było, nadal nie można przyjąć dobrej wiary anglikanów, gdyż nie mogli oni nie wiedzieć, że sprawowana przez nich posługa religijna pozostawała w otwartej sprzeczności z przepisami kanonicznymi Kościoła Rzymskiego. W każdym razie ich działanie ma posmak prowokacyjny, niezależnie od tego, czy władze laterańskie były współwinne, czy nie. Ale oprócz przypisania odpowiedzialności pozostaje bardzo poważny zakres wydarzenia” – pisze Włoch.

I wyjaśnia, że rzymska katedra nie jest jak katedra św. Piotra, jak wielu uważa. Jest katedrą św. Jana na Lateranie, zwaną „Arcybazyliką”, najważniejszą z czterech głównych bazylik papieskich. „Łaciński napis wyryty na marmurze fasady Arcybazyliki głosi: Omnium Urbis et Orbis Ecclesiarum Mater et Caput — Matka i Głowa Kościoła Powszechnego”.

Lateran po prostu jest „miejscem papieskiego tronu, symbolem władzy i magisterium Biskupa Rzymu. I to właśnie na ołtarzu Biskupa Rzymu (czyli ołtarzu papieskim) odbyła się anglikańska ceremonia. To na tronie zarezerwowanym dla papieża zasiadał biskup, który przewodniczył nabożeństwu. Jonathan Baker był przez wiele lat przywódcą masońskim, jest rozwiedziony i ożenił się ponownie, na co zezwala kościół anglikański, ale przede wszystkim w oczach Kościoła katolickiego nie jest nawet biskupem” – zauważa prof. de Mattei.

Wyjaśnia on istotę schizmy, jaka się dokonała w następstwie działań króla Anglii Henryka VIII (1534–1547). To za jego panowania wszystkie święcenia kapłańskie były udzielane zgodnie z obrządkiem rzymskim i uznawane za ważne. W 1550 r. wszedł w życie Modlitewnik powszechny Edwarda VI, w którym rzymski pontyfikał został zastąpiony nowym – według teologii katolickiej – wadliwym ordynałem (wady formy i intencji). Ten porządek nie tylko zaprzeczył sakramentowi święceń kapłańskich, ale wyeliminował także Mszę św. – „wszelką ideę ofiary i konsekracji chleba i wina w Ciało i Krew Jezusa Chrystusa” – zastępując ją „wieczerzą”.

Królowa Elżbieta I (1558-1603) wybrała na arcybiskupa Canterbury Matthew Parkera, wyświęconego na kapłana już według edwardiańskiego porządku, a więc nieważnie. Parker z kolei wyświęcił innych biskupów anglikańskich zgodnie z ordynałem Edwarda VI, więc wszyscy ci nowi „biskupi” także są nieważnie wyświęceni, a w konsekwencji cały episkopat anglikański jest nielegalny z punktu widzenia Kościoła katolickiego.

Potwierdził to m.in. papież Leon XIII w Liście Apostolicae curae z 13 września 1896 r., który odnowił dekrety swoich poprzedników, uroczyście ogłaszając, że z powodu braku formy i intencji „święcenia dokonane według obrządku anglikańskiego były i są absolutnie nieważne i całkowicie nielegalne”. Papież Benedykt XVI potwierdził ten dekret w konstytucji apostolskiej Anglicanorum coetibus z 4 listopada 2009 r.

Innymi słowy, komentuje de Mattei, „biskupi anglikańscy nie są biskupami, księża nie są kapłanami, a msze, które odprawiają, nie są prawdziwymi Mszami”. Tym samym, papieski ołtarz św. Jana na Lateranie stał się „sceną pantomimy, obrażającej autorytet Stolicy Apostolskiej i wiarę katolicką. Oświadczenie takie jak to wydane przez Kapitułę Laterańską, poza dobrymi intencjami, jest całkowicie niewystarczające, ponieważ to, co się wydarzyło, jest zniewagą, która zasługuje na solidne zadośćuczynienie. A jeśli z czyjejś strony nie było złośliwości, sprawa wydaje się tym poważniejsza, że oznacza to, iż Opatrzność Boża dopuściła do ukazania otchłani zamętu, w jakim pogrążony jest dziś Kościół” – puentuje znawca historii Kościoła. (cyt za: Źródło: voiceofthefamily.com, przeł. AS: https://pch24.pl/heretyk-anglikanski-i-mason-odprawil-msze-w-papieskiej-bazylice-na-lateranie/

[w:]

https://pch24.pl/prof-de-mattei-incydent-z-anglikanami-na-lateranie-ukazuje-skale-zametu/ – dostęp: 5 sie 2023].

Najnowszych znaków wskazujących na zbliżający się koniec czasów jest więcej. Teraz należy czekać na odbudowę Świątyni Jerozolimskiej…

PROROCTWA I ZNAKI KOŃCA ŚWIATA W CHRZEŚCIJAŃSTWIE

Koniec świata według Biblii, świętych i Ojców Kościoła

Nauka o końcu obecnego świata, sądzie ostatecznym i wyrugowaniu zła raz na zawsze z historii człowieka jest charakterystyczna dla religii żydowskiej i chrześcijańskiej. Ojciec Aleksander Mień zauważa:

„Ani jedna starożytna religia nie dawała wiary w możliwość całkowitego i ostatecznego wykorzenienia zła ze świata stworzonego, chociaż w wielu z nich wyczuwalna była konieczność moralnego odrodzenia. Jedynie prorocy Starego Testamentu przepowiadali nadejście Sądu Bożego, który oczyści i przeobrazi porządek świata. Sąd ten zapoczątkowany został jeszcze w Starym Testamencie, gdy grzechy ludu Bożego pociągały za sobą odwet. Niebywałej jednak ostrości nabiera on z rozpoczęciem nauczania Jezusa Chrystusa. „A sąd polega na tym, że Światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło (J 3, 19)”.

Sąd trwa do dzisiaj w skali globalnej; przepowiedziane to zostało w Ewangeliach i Apokalipsie. Czytamy, że „ludzie będą mdleć ze strachu, w oczekiwaniu wydarzeń zagrażających ziemi” (Łk 21, 26), że pojawi się Bestia, na której głowach napisane będą imiona bluźniercze („A cała ziemia w podziwie powiodła wzrokiem za Bestią /…/ i Bestii pokłon oddali, mówiąc: Któż jest podobny do Bestii?”). Zatruta ziemia, powietrze, trzecia część oceanów świata, wyginęła trzecia część żywych stworzeń (Ap 8, 7 nn; 13, 1 nn). I Bestii dane było wszcząć walkę ze świętymi i „zwyciężyć ich”. Wszyscy krzyczą „pokój i pomyślność”, lecz nowe kataklizmy wstrząsną ziemią…

Były takie czasy, gdy o tego rodzaju proroctwach wypowiadano się z szyderstwem. Jednakże w naszym wieku14, wieku Oświęcimia i Hiroszimy, nawet ludzie dalecy od wiary, mimowolnie zaczęli mówić językiem apokaliptycznym.

Dobro i zło świata polaryzuje się, bitwa między nimi nabiera coraz bardziej zaciętego charakteru. Nikt nie może pozostać obojętny. Burze dziejowe to zwiastuny Sądu Ostatecznego i tak samo jak nasiona dobra, które kiełkują w ludziach, przygotowują ostateczny triumf Prawdy Bożej”.15

Tak więc, w miarę upływającego czasu coraz bardziej zbliżamy się ku końcowi świata, powtórnemu przyjściu Pana Jezusa i strasznemu dniowi Sądu Powszechnego i Ostatecznego.

Chociaż czas tych wydarzeń nie jest znany, ponieważ tak postanowił Pan Bóg, to jednak ujawnił On ludziom pewne znaki, jakie będą je poprzedzać. Owe znaki to: głoszenie Ewangelii na całym świecie przez długi okres, który Pismo Święte określa jako Królestwo Chrystusa, nawrócenie Żydów, przyjście z nieba proroków Eliasza i Henocha16 celem ostatniej próby nawrócenia ludzkości, objawienie się wielu fałszywych proroków i Antychrysta, który będzie atakował Cerkiew Bożą i jej wierzących członków z bezprzykładną gwałtownością i obłędem, powszechna apostazja od wiary, trzęsienia ziemi, wojny, choroby – na niespotykaną dotąd w dziejach ludzkości skalę, dziwne znaki na niebie, poruszenie ciał niebieskich, zniszczenie świata przez ogień.

Czasy ostateczne zawsze intrygowały ludzi, sporo jest też tekstów zaliczanych do literatury pobożnościowej, a dotyczących właśnie tychże czasów. A oto jeden z nich, który prezentujemy jako przykład:

SŁOWO ŚWIĘTEGO PROROKA IZAJASZA

SYNA AMOSA

z lamentem i płaczem po objawieniu mu przez Ducha Świętego, co ma się wydarzyć w dni ostatnie (…)

Tak powiada Pan:

Słuchajcie, synowie człowieczy, i posłuchajcie słów z ust moich. Nakłońcie uszu swoich ku radom języka mego. Wy ludźmi moimi jesteście, a jam jest Pan Bóg wasz. Wykupiłem was krwią swoją z diabelskiej niewoli i nazwałem was, że synami moimi jesteście. Ale wy nie jak ojcowi służyliście, nie ulegliście mi jako Panu, lecz obcy byliście chwale mojej. I w cuda moje nie uwierzyliście a odrzuciliście wszystkie przykazania moje. Przeto będzie ręka moja na was w dni ostatnie i wyleję na was gniew swój, i odtrącę was od serca swego. Bo ziemia napełniła się bezprawiem, zagasła pokora, a chlubą pycha stała się. Zawiść i kłamstwa was toczą, nieprawość się rozpleniła. Prawda została zgładzona, a kłamstwo spowiło ziemię. Dzieci znieważają ojców swoich, ojcowie zaś na dzieci spoglądać będą ze wstrętem. I brat brata znienawidzi, i przyjaciel przyjacielowi zazdrościć będzie. I odda matka dziecko swe na rozpustę, a dzieci przed rodzicami wstydu mieć nie będą. A nauczyciele ich obłudnicy i pijanice, a mnisi ich rozpasani w czynach i słowach. A książęta ich będą niemiłosierni, a sędziowie niesprawiedliwi. I nie będzie, kto by ochronił sierotę przed ręką możnego, i zapłaczą sieroty i wdowy, bo nie masz dla nich pomocnika ni obrońcy. Bo książęta nie zapanują nad możnymi, a możni nie zaznają litości nękając ubogich. I zapragnie kobieta posiąść mężczyznę, a nie mężczyzna kobietę. I będą znaki na słońcu i na księżycu, i głód zapanuje we wszystkich krajach waszych. I będzie zamęt i rozpacz w narodach, i lamenty po miastach. I włożę zapalczywość do serc władców waszych i wojny wybuchną we wszystkich krańcach. I nie ustanie w walce ród z rodem, i nie przerwie walki plemię z plemieniem i miasto z miastem. Powstanie ojciec naprzeciw syna swojego z orężem, i syn na ojca swojego dobędzie miecza. Brat na brata swojego ukuje włócznię a przyjaciel na przyjaciela naszykuje strzałę. I niewolni wyszydzą wolnego, a żywy martwemu zazdrościć będzie. Biada wtedy ciężarnym i karmiącym! Sprowadzę bowiem pułki obce na ziemię waszą i będziecie powodem radości dla wrogów. Dopuszczę, by ci, co was nienawidzą, czerpali z was zyski, i ci, co nie znają Boga, by wami władali. I pohańce zniewolą córy wasze za ogrom nieprawości waszej, i dziewice wasze zniesławią. I wysługiwać się będą poganom synowie i córki wasze, a krew wasza popłynie jak woda obficie. Mężni wasi od miecza zginą, i umykać będziecie przed wrogami swymi. Uciekać zaczniecie i od strachu samego, gdy nikt was nie goni, i zlękniecie się tam, gdzie nikt was nie straszy. I jeden zbrojny stu was pogoni, a przed stoma pobieży was tysiąc, bo zalęgnie się strach w sercach waszych. A ciała wasze będą na strawę ptakom powietrznym i zwierzętom ziemskim, a kości obnażone na hańbę przed każdym stworzeniem. I oto miasto, co dziś żyje, jutro już puste będzie, a inne zdobyte, i zejdą się z siedmiu miast, by zaludnić jedno.

O, biada ci, przeklęty rodzie człowieczy, bo ja do was mówiłem, a wyście mnie nie słuchali, uczyłem was, lecz wy nie zważaliście. Bo byliście niczym żmija głucha, stulająca uszy swoje, by nie słyszeć głosu zaklinaczy. Dlatego spuszczę na was rękę moją z gniewem, oblicze moje w zapalczywości okażę, a oko moje jako lew spojrzy na was srodze. Odtrącę was od serca mojego, sprowadzę na was gniew swój, swoją zapalczywość na was wyleję. (…)

Pomnożyliście wszelką, obłudę i wszelką niesprawiedliwość umiłowaliście. przeto uczynię wam niebo jakby miedziane, o ziemię jakby żelazną, i nie ześle niebo rosy swojej ani ziemia nie da owocu swojego. I opustoszeje ziemia wasza, zeschną drzewka oliwne i pola nie dadzą pokarmu. Jeśli kto wysieje sto miar zboża, to zbierze jedną. (…)

I uczynię pustym każde miasto wasze i cerkwie opustoszeją, i nie będzie komu do nich przychodzić ani nawet żebraka przy bramie cerkiewnej nie będzie. I domy wasze przeznaczę na wyniszczenie (…) Złoto zaś i srebro, i szaty bogate po drogach leżeć będą, ale nie będzie nikogo, kto by je brał czy ich dotykał bo wszyscy z głodu mrzeć będą. Krasa dziewczęca w nice się obróci. I wtedy każdy nasyci się ciałem bliskiego swego. I zjedzą ojcowie dzieci swoje, a dzieci rodziców swych nie oszczędzą, boście napełnili ziemię bezprawiem, i umiłowali nieprawość, i światłoście porzucili i ciemność przyjęli, i wszystkie lata żywota swego żyliście w rozpuście, szaleństwie i śmiechu.

(…) nie będzie wtedy świątyni bez trupa ani starczy grabarzy, by pogrześć zmarłych, bo każdy chorobą tknięty będzie i smutek serca wasze ogarnie. Ześlę śmierć srogą, i cesarz nie ujmie się za ludem swoim lud za cesarzem. Nie zlituje się ojciec nad synem ani syn nad ojcem. I nie będzie u was miejsca radości, lecz płacz i lament. Wtedy (…) wszyscy wołać będą i krzyczeć: Biada nam bracia, cośmy uczynili, i oto giniemy już marnie! I nie zobaczą ust śmiejących się, lecz wzywające, ani krtani weselącej się, lecz wołającą. I nie będzie u was wtedy ani śmiechu, zabawy, ani wszelkich harców diabelskich. I nie będzie koni szybkich ani szat ozdobnych, a zaczniecie padać umierając, przyjaciel z przyjacielem a brat z bratem się obłapiając. I wtedy dziecko umrze matce na rękach, a matka skona objąwszy się z córką. I będzie u was tylko jęk gorzki i od krzyku głosów waszych ziemia zadrży, słońce ściemnieje, a księżyc przemieni się w krew (…) I wtedy Antychryst jawnie chodzić zacznie z biesami swoimi, zwodząc i gubiąc ludzi. A będzie do czasu, póki z niebios nie zstąpi Pan Bóg Sabaoth, odpłacając każdemu według uczynków jego”.17

A teraz przyjrzyjmy się po kolei poszczególnym znakom, które mają poprzedzić ostateczny kataklizm i zniszczenie naszej planety, a także powtórne przyjście Jezusa w chwale:

Ewangelia będzie głoszona na całym świecie18

Pierwszym i najważniejszym ze znaków zbliżającego się końca czasów, w zgodnej opinii teologów będzie głoszenie Ewangelii Jezusa wszystkim ludom na całej ziemi.

Oczywiście nie musi to oznaczać, że wszyscy się nawrócą i przyjmą Chrystusa za swego pana, istotne jest to, że każdy człowiek będzie miał szansę na poznanie Go, na usłyszenie o Nim, a to czy Ewangelię przyjmie, czy też ją odrzuci będzie jego wolnym wyborem. O tym fakcie, jako o znaku zbliżającego się końca świata wyraźnie mówi Pismo Święte:

„A ta Ewangelia o królestwie będzie głoszona po całej ziemi, na świadectwo wszystkim narodom. I wtedy nadejdzie koniec”.

(Mat 24, 14 BT19)

Jezus jednakże wyraźnie zaznacza, że owo głoszenie Ewangelii nie musi przynieść spodziewanego efektu:

„Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?”

(Łuk 18, 8 BT)

Żydzi nawrócą się do Chrystusa20

Drugim – chociaż niekoniecznie chronologicznie drugim – ze znaków zbliżającego się końca świata i Dnia Sądu będzie „dopełnienie liczby Izraela”, czyli uznanie przez naród żydowski Jezusa za oczekiwanego Mesjasza. Nie oznacza owo, że k a ż d y Żyd musi Jezusa uznać za Chrystusa, ale wystarczy że uczni to większa część tego narodu, że uczyni to wielka liczba Żydów. Na ów temat także znajdujemy informacje w Biblii:

„Wiele dni bowiem synowie Izraela będą bez króla i bez zwierzchnika (…). Lecz potem nawrócą się synowie Izraela i będą szukać Pana Boga swego i króla swego Dawida21; z drżeniem pospieszą do Pana, do Jego dóbr u kresu dni”.

(Oz 3, 4 – 5 BT)

„Nie chcę jednak, bracia, pozostawiać was w nieświadomości co do tej tajemnicy (…) że zatwardziałość dotknęła tylko części Izraela aż do czasu, gdy wejdzie [do Kościoła] pełnia pogan. I tak cały Izrael będzie zbawiony, jak to jest napisane: przyjdzie z Syjonu wybawiciel, odwróci nieprawość od Jakuba”.

(Rzym. 11, 25–26 BT)

Powszechna apostazja ludzkości od prawdziwej wiary i pojawienie się Antychrysta22

Kolejnym znakiem, świadczącym, że zbliża się koniec, będzie powszechne odstępstwo ludzi od prawdziwej wiary, ukoronowane pojawianiem się Antychrysta. W tym samym czasie niepomiernie będzie wzrastać niesprawiedliwość, a także wystygnie miłość w sercach ludzkich. Chociaż ludzkość od czasu upadku Prarodziców zawsze grzeszyła, to jednak nigdy nie aż tak i nie w taki sposób, odrzucając wszelkie pozytywne wzorce i ideały, jak to będzie miało miejsce w czasach ostatecznych. Ludzkość ulegnie zdemonizowaniu na niespotykaną dotąd skalę. Pojawi się wielu fałszywych nauczycieli religijnych propagujących pod pozorami prawdy nauki demonów. Czynić będą oni znaki i cuda kłamliwe, aby zwieść jak największą liczbę ludzi i odciągnąć ich od Boga. Wtedy też nienawiść, zazdrość, rozpusta, morderstwa, wojny będą na porządku dziennym, aż w końcu objawi się Antychryst, czyli istota ludzka całkowicie oddana złu. Prawdziwy syn Szatana, który będzie żądał aby mu oddawano cześć boską. Nastanie także wówczas czas ostatecznego wyboru – ludzie zostaną opieczętowani znakiem Szatana na czołach lub rękach i tylko ci będą pełnoprawnymi członkami tamtoczesnego społeczeństwa. Osoby wierne Bogu, które nie przyjmą diabelskiego znamienia będą prześladowane. A to co Biblia mówi na temat Antychrysta:

„Dzieci, jest już ostatnia godzina, i tak, jak słyszeliście, Antychryst nadchodzi (…)”

(1 Jan 2, 18 BT)

Będzie kłamcą i oszustem, przepełnionym demoniczną pychą:

„Któż zaś jest kłamcą, jeśli nie ten, kto zaprzecza, że Jezus jest Mesjaszem? Ten właśnie jest Antychrystem, który nie uznaje Ojca i Syna”.

(1 Jan 2, 22 BT)

„Niechaj was w żaden sposób nikt nie zwodzi, bo [dzień ten nie nadejdzie], dopóki nie przyjdzie najpierw odstępstwo i nie objawi się człowiek grzechu, syn zatracenia, który się sprzeciwia i wynosi ponad wszystko, co nazywa się Bogiem lub tym, co odbiera cześć, tak że zasiądzie w świątyni Boga dowodząc, że sam jest Bogiem”.

(2 Tes. 2, 3 – 4 BT)

Nawiązując do tego Hieromnich Gabriel Hagioryta poucza:

„Zgodnie z opinia współczesnych starców i przepowiedniami świętych Ojców, mieczem zwycięstwa i samoobrony dla ostatnich chrześcijan będzie MODLITWA JEZUSOWA.23 Chrześcijaństwo przez krótki czas będzie prześladowane, działalność Cerkwi ograniczona, nie będzie istniała możliwość częstej spowiedzi i regularnego przyjmowania św. Eucharystii, wtedy jedynym pocieszeniem i źródłem łaski Świętego Ducha będzie modlitwa Jezusowa. Za jej pośrednictwem zjednoczymy się z Jezusem Chrystusem, Który dla swoich wiernych sług wszelkie cierpienia czasów ostatecznych uczyni znośnymi i w miarę łagodnymi.

Dlatego Bóg Najwyższy w owym trudnym okresie wielu pobożnym ludziom ześle dar modlitwy Jezusowej. Ona im dopomoże przetrwać wszelkie próby i pokusy, i zostać wiernymi sługami Chrystusa do końca, który będzie początkiem niekończącej się wieczności.

Dlatego też poznanie i odmawianie modlitwy Jezusowej obowiązuje wszystkich chrześcijan, którym drogie i upragnione jest życie wieczne”.24

Przybycie Henocha i Eliasza

Jak wiemy z Biblii, dwóch starotestamentowych proroków – Henoch i Eliasz – aż dotąd nie umarło, bowiem zostali oni w ciałach zabrani przez Boga do nieba, gdzie żyją, oczekując czasów końca, kiedy to mają wrócić na ziemię, aby po raz ostatni dać ludzkości szansę nawrócenia się i porzucenia Szatana. W czasach ostatecznych mają pojawić się w Jerozolimie, aby – przez głoszenie zbawiennych nauk – wpłynąć na ludzi, nakłaniając ich do refleksji i opamiętania, jednocześnie nawołując do nawrócenia się na drogę prawdy. To zdarzenie zapowiedział sam Jezus:

„Istotnie, Eliasz przyjdzie najpierw i naprawi wszystko..”.

(Mar. 9, 11 BT)

Zdaje się owo potwierdzać także dość zagadkowy fragment Objawienia św. Apostoła Jana, w którym jest mowa o dwóch świadkach, którzy będą prorokować i nawoływać ludzi do pokuty:

„Dwom Moim świadkom dam władzę, a będą prorokować obleczeni w wory, przez tysiąc dwieście sześćdziesiąt dni”

(Obj. 11, 3 BT)

Oczywiście Antychryst, czując się zagrożonym z ich strony, nie pozwoli, aby wywierali ów zbawienny wpływ na chrześcijan, których będą utwierdzać w wierze, dając im przykład świętego życia. Nie pozwoli, aby Henoch i Eliasz działali bezkarnie. Dlatego też zostaną oni zabici, a ich ciała leżeć będą na ulicach Jerozolimy, ale Bóg nie dopuści, by ponieśli tak sromotną klęskę:

„A po trzech i pół dniach duch życia z Boga w nich wstąpił i stanęli na nogi. A wielki strach padł na tych, co ich oglądali. Posłyszeli oni donośny głos z nieba do nich mówiący: «Wstąpcie tutaj!» I w obłoku wstąpili do nieba, a ich wrogowie ich nie zobaczyli”.

(Obj. 11, 11 – 12 BT)

I wówczas już ostatecznie przebierze się miara gniewu Bożego, a ludzkość dotknie fala potwornych kataklizmów.

Niezwykłe znaki, klęski, wojny, choroby, głód, trzęsienia ziemi25

Kolejny znak zbliżającego się końca świata i paruzji Jezusa to kataklizmy na niespotykaną dotąd skalę, dziwne znaki na niebie, trzęsienia ziemi, wybuchy wulkanów, nowe, nieznane wcześniej choroby oraz nieustanne wojny, a także głód nękający znaczną część ludzkości. Będą się wówczas działy rzeczy tak niezwykłe, że aż moce niebieskie będą poruszone. Co można rozumieć, iż zostanie w jakiś totalny sposób zachwiana równowaga w naturze, i to nie tylko na ziemi, ale być może i w jej najbliższym sąsiedztwie, w kosmosie.

„Będziecie słyszeć o wojnach i o pogłoskach wojennych; uważajcie, nie trwóżcie się tym. To musi się stać, ale to jeszcze nie koniec! Powstanie bowiem naród przeciw narodowi i królestwo przeciw królestwu. Będzie głód i zaraza, a miejscami trzęsienia ziemi. Lecz to wszystko jest dopiero początkiem boleści”.

(Mat. 24, 6 – 8 BT)

„W owe dni, po tym ucisku, słońce się zaćmi i księżyc nie da swego blasku. Gwiazdy będą spadać z nieba i moce niebieskie zostaną wstrząśnięte”.

(Mar. 13, 24 – 25 BT)

„Będą znaki na słońcu, księżycu i gwiazdach, a na ziemi trwoga narodów bezradnych wobec szumu morza i jego nawałnicy. Ludzie mdleć będą ze strachu, w oczekiwaniu wydarzeń zagrażających ziemi. Albowiem moce niebios zostaną wstrząśnięte”.

(Łuk. 21, 25 – 26 BT)

A gdy już dopełni się miara zła, zepsucia i niegodziwości świat zostanie zniszczony przez ogień:

„A to samo słowo zabezpieczyło obecnie niebo i ziemię jako zachowane dla ognia na dzień sądu i zguby bezbożnych ludzi. (…) Jak złodziej zaś przyjdzie dzień Pański, w którym niebo ze świstem przeminie, gwiazdy się w ogniu rozsypią, a ziemia i dzieła na niej zostaną znalezione.

(2 Piotr 3, 7; 10 BT)

Wtedy objawi się Pan, aby odbyć na sąd nad narodami.

Chcę jeszcze powrócić do pojawienia się Antychrysta i opieczętowania posłusznych mu (bądź oszukanych) ludzi na rękach lub czołach, tak aby każdy kto nie został opieczętowany nie mógł ani kupować, ani sprzedawać. Otóż Cerkiew Prawosławna, a przede wszystkim partykularny Kościół Grecji zaniepokoiło wprowadzanie kodu kreskowego i kart elektronicznych, co ma jakoby oznaczać „początek końca”. Na dowód tego jak bardzo zacytuję tekst anonimowo wydanej – w środowiskach prawosławnych polskich, anonimowej broszury, będącej częściowym przekładem broszury wydanej w Moskwie, a zajmującej się podobną tematyką:

NUMER KODOWY. PIECZĘĆ ANTYCHRYSTA

WSTĘP

Ludzie wierzący w Boga a nawet socjologowie czasów obecnych dostrzegają i coraz bardziej uświadamiają odrażający i upadły obraz człowieka współczesnego w dotychczasowej historii chrześcijaństwa. Aktualny stan rodzaju ludzkiego potwierdza nadejście czasów Apokalipsy, czasów ostatecznych, okresu antychrysta i rychłego drugiego przyjścia Jezusa Chrystusa na ziemię. Zasadniczymi znakami epoki są: odstępstwo od Boga, zorganizowany i wojujący ateizm, przedpotopowa sodomska rozpusta i rozwiązłość obyczajów oraz niesłychane odkrycia elektroniczno–satelitarne, które w całej swej doskonałości zostaną wykorzystane podczas dyktatorskiej władzy antychrysta. Zatem nie bez powodu świat trwoży się i niepokoi, widząc narastający anarchizm polityczno–ekonomiczny i przeczuwając katastroficzne jego następstwa mieszkańcom Ziemi.

Jedyne i prawdziwe wyjście z zaistniałego labiryntu anarchii i pokus może ukazać i zapewnić Cerkiew Prawosławna, która mocą Świętego Ducha większość wydarzeń apokaliptycznych przepowiedziała swym wiernym i jest w stanie udzielić im niezbędnej porady oraz okazać skuteczną i zbawienną pomoc duchową.

Pierwsze wzmianki o czasach ostatecznych znajdujemy w Piśmie Świętym Starego i Nowego Testamentu. W Starym – proroctwa Daniela, rozdział siódmy. W Nowym: oprócz Ewangelii, wspomina o nich Św. Ap. Paweł w II liście do Tesaloniczan, rozdział drugi; oraz św. Ewangelista Jan Teolog w Apokalipsie, ukazał nawet liczbę zwierzęcia: Sprawił (antychryst), Że wszyscy: mali i wielcy, bogaci i ubodzy, wolni i niewolnicy otrzymają znamię na prawej ręce albo na czole, tak, że nikt nie będzie mógł kupić, ani sprzedać, kto nie będzie miał znamienia: imienia bestii lub liczby jej imienia. Tu jest potrzebna mądrość. Kto ma rozum, niech przeliczy liczbę bestii, liczba to bowiem człowieka. A liczba jego sześćset sześćdziesiąt sześć (13, 16–18).

1. SYSTEM 66626

„Świat dzisiaj został zaplątany w sieci przemyślanej, tajemniczej zmowy, której promotorem jest – książę tego świata. Pod jego wpływem i kierownictwem wybrana elita intelektualistów, bankierów, działaczy politycznych i wpływowych liderów opracowała plan zagarnięcia władzy w całym świecie. Ich wspólny i dawny cel – wzięcie pod swoją kontrolę każdego kontynentu, wszelkich organizacji publicznych i każdego człowieka z osobna, mieszkającego na kuli ziemskiej. W jaki sposób to osiągnąć? Oczywiście przy pomocy komputera. Ogólnoświatową kontrolę można zrealizować, rejestrując każdego człowieka w komputerze. W czasie specjalnie zwołanej Konferencji liderów Wspólnego Rynku w Brukseli, w lutym 1975 r. radca Eldman oficjalnie stwierdził, że został opracowany system elektroniczny, który wyprowadzi świat z powstałego chaosu. Eldman oficjalnie „odkrył” gigantyczny Komputer „Bestię”, zajmujący trzy piętra w 13–kondygnacyjnym budynku, zbudowanym na planie zniekształconego krzyża.

Ta potworna maszyneria potrafi bezbłędnie i szybko przyswoić numer każdemu człowiekowi na świecie. Po tym, gdy każdy otrzyma swój numer, rozpocznie się jego tatuowanie laserem pod skórę prawej ręki lub na czole, w sposób niedostrzegalny dla oczu. Maszyneria „Bestia”. Cóż to takiego? Gra słów, zła ironia czy tylko przypadek? Na nieszczęście smutna rzeczywistość. W ten sposób, „imię” komputera identyfikuje się ze zwierzęciem, o którym pisze św. Apostoł Jan w Apokalipsie. Godnym uwagi pozostaje fakt, że liczba Międzynarodowego Kodu Bankowego Komputerów, jest zgodna z przepowiednią: 666.

W słowniku biblijnym teologa Adama Klarka (1398) powiedziane jest: liczba zwierzęcia będzie zbudowana 18–tu cyfr: 6+6+6. Na podstawie tego systemu cyfr powstała Międzynarodowa Karta Kredytowa, powołana do tego aby w najbliższym czasie zawiesić i anulować system pieniężny a także wszelka wolutę świata stając się, Jedyną Światową Walutą antychrysta. Pierwsze trzy jej cyfry – międzynarodowy kod – 666, zatem kod kraju (na przykład, USA – 102).

Kod miasta, numer osobisty itd. Asocjacja EAN dodała do ówczesnego Związku dziesięć trzycyfrowych kodów (prefiksów) – z 460 po 469 – zadbali. Z zachodnich publikacji wiadomo jest, że karty te są już przygotowane i będą wydawane przez „jedyną i centralną organizację”, której sztab znajduje się w Brukseli. W czasach obecnych ostatnim stopniem do wykrystalizowania się zwierzęcia, jest międzynarodowa karta kredytowa, posiadająca kod „666”.

Tym, którzy nie znają Pisma Świętego i Bożego ostrzeżenia o tych dniach, nawet do głowy nie przyjdzie, że wszystkie udogodnienia techniki komputerowej, przejście na „elektroniczny pieniądz” – jest dziełem antychrysta, przygotowaniem do zawładnięcia władzy nad światem. Niebezpieczeństwo tych czasów dla chrześcijan, polega na tym, że możemy wpaść w sieci szatana tego nie wiedząc i nie zauważając, będąc po prostu oszukani. Nie tylko ten, który przyjmuje znak zwierzęcia, lecz również ten który korzysta z jakichkolwiek dokumentów z imieniem lub liczbą imienia zwierzęcia (666), jest uczestnikiem systemu antychrysta.

Ci, którzy przyjmą pieczęć na siebie będą ostatecznie należeli do szatana, ponieważ jest to forma oddania pokłonu „zwierzęciu”. W danym wypadku, liczba „666” symbolizuje liczbę imienia antychrysta, który będzie ogólnoświatowym władcą w ciągu 3,5 roku przed swoim ostatnim porażeniem i śmiercią. Dlatego każdy, który przyjmie jego znamię, stanie się własnością szatana, jego zwolennikiem.

2. SYSTEM KODOWY

Komputery są tak zbudowane, że nie przyjmują liczb. Dlatego naukowcy wynaleźli system kreskowy przez zestawienie określonych znaków w postaci poprzecznych linii, które specjalnymi elektronicznymi przyrządami wylicza komputer, rozszyfrowuje i natychmiast podaje odpowiednie informacje. Między znakami zawarte są liczby w celu ich interpretacji. Pod wyszczególnionymi kreskami nie są ukazane cyfry. Te właśnie znaki, oznaczają liczbę „6”.

Kod „666” stanowi standard Wspólnego Rynku. Odnalezienie „szóstki” nie jest trudne do sprawdzenia. Należy porównywać je z krótkimi liniami, pod którymi ukazana jest cyfra „6”. „Tutaj potrzebna jest mądrość. Kto ma rozum, niech obliczy liczbę zwierzęcia; jest to bowiem liczba człowieka. A liczba jego jest sześćset sześćdziesiąt sześć” (Obj. 13, 18). Takie znaki, KODY KRESKOWE spotykamy na wszelkich produktach i towarach. Za ich pośrednictwem i udziałem komputerów, będzie kontrolowany handel i uwarunkowane kupno i sprzedaż żywności.

3. NOWY PORZĄDEK ŚWIATOWY

W czasopiśmie „Wołanie Ewangelii nr 9”, pojawił się interesujący artykuł pod redakcją D. Englida, na temat komputera „bestii”, znajdującym się w rezydencji Unii Europejskiej. Niewidzialny tatuaż na czole; może być wykonany w sposób niewidzialny. Człowiek w specjalnym pomieszczeniu wyciąga rękę w określone miejsce lub odwraca się do niego twarzą. W tym czasie laserowy przyrząd zacznie działać.

Znak taki wyświetlony zostanie przy pomocy promieni ultrafioletowych, przyrządów laserowych a także innych centrów płatniczych. Liderzy Wspólnego Rynku sugerują, że w czasach obecnych cały świat potrzebuje takiego systemu pieniężnego, który wyprowadziłby świat ze zbliżającej się katastrofy elektronicznej, która anulowałaby dowolne systemy pieniężne. Wówczas nikt nie mógłby kupować, ani sprzedawać bez tej liczby. Wystarczy pracownikowi Techniki Obliczeniowej (EWM) nacisnąć na klawisz i będzie on posiadał dane o każdym mieszkańcu ziemi. W San Laosie został zbudowany komputer, który będzie obsługiwał wszystkie banki USA. Komputer ten jest zdolny w ciągu siedmiu sekund wydać dane o możliwościach płatniczych dowolnego obywatela kraju. W Waszyngtonie został zbudowany komputer, który posiada informacje o każdym obywatelu Ameryki: czy posiada on kartę kredytową, czy zapłacił podatki, służy w wojsku, jaką religię wyznaje i jakiej partii politycznej jest członkiem. Nikt nie jest w stanie się ukryć.

Na jednym z posiedzeń ONZ w 1977 było postawione pytanie: „Co czynić z tymi, którzy odmówią udziału w nowym ogólnoświatowym systemie?” – padła odpowiedź: „Numer osobisty tych obywateli będzie kasowany czarną linią w Światowym Banku, a sami oni będą podlegać niezwłocznej i koniecznej zagładzie. Nie są nam potrzebni przeciwnicy nowego światowego porządku, przeciwnicy „dobra powszechnego”. Został już opracowany program działania, który „przyswoi każdemu człowiekowi świata określoną liczbę””.

4. KARTY ELEKTRONICZNE

Obecnie symboliczna liczba „zwierzęcia” 666 jest powszechnie stosowana i uporczywie propagowana przez mocarzy tego świata, na każdym kontynencie.

W najbliższym czasie wszystkie karty kredytowe i inne stosowane zostaną zamienione JEDNĄ KARTA. Będzie to już dokument antychrysta. Na nowych kartach nie będzie już wypukłych liter i cyfr, napisy na nich nie będą miały większego znaczenia. Istota rzeczy będzie polegała na niewidzialnych, ultrafioletowych znakach – kodach kreskowych i płytce magnetycznej na odwrotnej stronie karty.

Jednocześnie z rozprzestrzenianiem się na całym świecie kart kredytowych, zawierających personalne dane jej posiadacza, które może odczytać komputer podczas kupna lub sprzedaży, przygotowuje się wprowadzenie tak zwanej „PŁYTKI PODSKÓRNEJ”.

Jej wielkość nie przekracza jednego milimetra kwadratowego. Na tej minimalnej powierzchni można wpisać wszelkie dane osobiste jej posiadacza: adres, imię i nazwisko, obroty finansowe, miejsce pracy oraz numer osobisty z komputera centralnego. Te miniaturowe płytki będą wprowadzane pod skórę prawej ręki lub czoło zupełnie bezboleśnie i dla zwykłego wzroku są one nie dostrzegalne. Wypróbowane one zostały na zwierzętach. Kilka zagubionych psów, z wszytą pod skórą płytką zostało odnalezionych przy pomocy satelitów. Następnym krokiem będzie wszczepienie wyżej wymienionej płytki pod skórę dzieciom. W przypadku kradzieży lub sprzedaży dziecka, nie będzie problemu z jego odnalezieniem przy pomocy satelity. Z czasem płytka ta zamieni plastikową kartkę również i dla dorosłych, ponieważ nie sposób jej zagubić lub zapomnieć w domu.

5. NOWY SYSTEM KONTROLI27

Wystąpienie doktora Kola Sandersena, inżyniera konstruktora w dziedzinie komputerowych mikroschematów, latem 1993 r. W Spokan, stan Waszyngton (wg gazety „Rosyjskije wiesti”):

„Wiele lat temu, pracowałem w charakterze inżyniera konstruktora mikrosystemów w mieście Feniksie, stan Arizona. Wielka grupa specjalistów opracowywała projekt, który był połączony równoległymi opracowaniami w Bostonie i Chanford.

W procesie doskonalenia mikrosystemów, powoli zmniejszały się ich rozmiary, stając się zupełnie miniaturowe tzn. całkowicie gotowe do implantacji (wszczepienia do organizmu).

Naszym celem było – udoskonalenie mikrosystemu do takich rozmiarów, aby zmieścił się on w igiełce strzykawki. Był duży problem z zasilaniem, trzeba było znaleźć takie miejsce w ciele człowieka, gdzie temperatura ciała często się zmienia. Są dwa takie miejsca: RĘKA i CZOŁO człowieka.

W tym czasie przeczytałem Pismo Święte i księgę: Objawienie Apostola Jana (13, 16) On też sprawia, że wszyscy, mali i wielcy, bogaci i niewolnicy otrzymują znamię na swojej prawej ręce albo na swoim czole.

W procesie pracy nad projektem rozpatrywany był zasadniczy cel: oznakowanie wszystkich mieszkańców naszej planety. Pragnę dodać, że na Florydzie w przedszkolach, sierocińcach jest wiele dzieci, którym zostały wszczepione mikrosystemy. Na ten cel były wydawane państwowe pieniądze, a także pieniądze CRU. Istnieją 23 satelity, które potrafią odczytywać informację nawet z obiektów bardzo małych np. znaczka pocztowego.

Niektóre satelity są na tyle czułe, że potrafią określić temperaturę ciała człowieka z dokładnością 0,4 stopnia. Posiadaczom mikrosystemu niemożliwością jest ukrycie się od nich w jakikolwiek sposób.

Dlatego uprzedzam ludzkość przed przyjęciem w jakiejkolwiek formie mikrosystemu, który może doprowadzić człowieka do pełnego zniewolenia przez organy zarządzające oraz możliwości absolutnej kontroli!”

6. UMOWA Z SZENGEN28

14 czerwca 1985 r. W niewielkim miasteczku Szengen, w Luksemburgu, na granicy trzech państw została podpisana tajna umowa między przedstawicielami kilku krajów europejskich o likwidacji kontroli granicznej w ramach powstającego europejskiego domu. Bez względu na to, że została „deklarowana tak wspaniała inicjatywa”, – umowa ta została ukryta i ogłosił ja dopiero po trzech i pół latach, francuski senator P. Mason. „Wolność, równość, braterstwo” bez granic – ta wielka triada znów świeci się nad Europą. Niestety obecne pokolenie zdążyło całkowicie zapomnieć, że słowa te historia pisała tylko krwawymi literami, a ich urzeczywistnienie osiągała za pośrednictwem gilotyny. Z wygód płynących z nowej deklaracji skorzystało miliony ludzi, którzy obecnie beż żadnych przeszkód, nudnych formalności mogą przejeżdżać z kraju do kraju. Niedługo jednak na jasnym przedtem horyzoncie pojawiły się wzbudzające trwogę i przestrach relacje: okazało się, że na każdego człowieka bez wyjątku, który stał się obywatelem Szengenu i wjeżdżającego w jego granice, jest stale zbierana i szczegółowo opracowywana elektroniczna „teczka”, która zawiera wszechstronne informacje, również osobistego charakteru. Okazało się, że powstały już narodowe filie informacyjne, związane z głównym komputerem, znajdującym się w Strasburgu. Zaniepokojonym tymi faktami Europejczykom powiedziano: „Kroki te podjęto ze względu na bezpieczeństwo, w celu walki z terroryzmem, przestępczością i handlem narkotykami”. Jednak obywatele wielkiego Szengenu zaczęli już podejrzewać, że zamiast bezgranicznej wolności otrzymują oni tajną dyktaturę niesłychanych rozmiarów. „Ktoś” celowo buduje jedyne państwo policyjne z silnym systemem kontroli. Rozpoczęły się protesty. Europa zachodnia zgodnie ze swym starym zwyczajem wzięła się za swoje ulubione zajęcie – walkę o prawa człowieka, lecz o wiele bardziej interesujące i głębokie procesy zachodziły w ostatnim z przyłączonych do Szengenu krajów – w prawosławnej Grecji, w prawidłowy sposób oceniającej niezwykłą sytuację.

W tym czasie gdy Francuzi i Niemcy buntowali się przeciwko pomniejszaniu ich swobód, prawosławni Grecy spojrzeli na wielki Szegen zupełnie inaczej. Budowa wielkiego Szengenu z jego totalną ogólnoeuropejską, a zatem w przyszłości i światową kontrolą przypomniało im o gigantycznym i ostatnim państwie w historii ludzkości, o którym opowiada Apokalipsa. Ich nieufność wzrosła w momencie, gdy w Szengenie rozpoczęto wprowadzanie nowych paszportów. Rzecz charakterystyczna, że paszporty te posiadają niewielka płytkę magnetyczną, zdolną zakodować dwa tysiące słów, czyli wszelki informacje o jej posiadaczu. Ich objętość równa się średniego formatu książce. W ten sposób wszelkie poczynania i operacje handlowe każdego obywatela Szengenu są kontrolowane i rejestrowane w komputerze centralnym w Strasburgu.

Próbie wprowadzenia nowych paszportów, w postaci kart elektronicznych w Grecji towarzyszyły burzliwe demonstracje i wydarzenia. W czerwcu 1997 r. niezliczone rzesze duchowieństwa i wiernych zgromadziły się przed gmachem Parlamentu Greckiego w Atenach, usilnie protestując przeciwko zdradzieckiej deklaracji. Przeciwko takowym barbarzyńskim zamiarom i knowaniom wystąpiły organizacje społeczne Grecji, Święta Góra Atos oraz kilkakrotnie Grecki Kościół Prawosławny, który:

1. Uprzedził swych wiernych by nie przyjmowali paszportu elektronicznego, ze względu na zawarty w nim apokaliptyczny symbol antychrysta i możliwość kontroli jego właściciela.

2. Sprzeciwił się przyjęciu pieczęci na rękę lub czoło człowieka. Jej przyjęcie będzie wyrzeczeniem się Chrystusa i podporządkowanie siebie antychrystowi – diabłu.

3. Wystąpił z propozycją by rząd Grecji ubiegał się w Unii Europejskiej o zamianę kodu „666” na jakikolwiek inny. Pomimo, że technicznie w stadium początkującym podobna zamiana była możliwa, obecnie mocarze tego świata pod żadnym pretekstem nie chcą dopuścić do jego zamiany, ponieważ jak wiadomo kod 666 zawiera także aspekt religijno–symboliczny Nowej Epoki (New Age). Ponadto wspomniana odezwa Synodu Cerkwi Greckiej ukazuje i wyjaśnia szczegóły omawianego tematu. W aspekcie Pisma Św., w szczególności Apokalipsy (13, 16–18).

ZAKOŃCZENIE

W związku z powyższym wierni wszystkich Kościołów Prawosławnych nie powinni przyjąć nowych paszportów w postaci kart elektronicznych z symbolem antychrysta, tym bardziej pod żadnym pozorem nie dopuścić do przyjęcia pieczęci antychrysta na prawą rękę lub czoło, ponieważ:

1. Za pośrednictwem dokumentu elektronicznego można kontrolować jego właściciela. Ogranicza to prawo wolności każdego człowieka.

2. Posiadanie wszelkich danych o każdym mieszkańcu Ziemi, może być wykorzystane na jego szkodę. W czasie władzy antychrysta, zostaną one wykorzystane podczas prześladowań wierzących w Chrystusa.

3. Pełna kontrola posiadacza znaku antychrysta, będzie nosiła znamiona uzależnienia i dyktatury.

4. Najtragiczniejszym skutkiem przyjęcia znaku antychrysta, będzie wyrzeczenie się Chrystusa i wieczne potępienie.

5. Wybranie i nagminne korzystanie z zestawu trzech szóstek (666) nie jest przypadkowe, posiada charakter kultowy. Jest tajemniczym symbolem przeciwnika Chrystusa i jego zwolenników.

6. Żadna władza ani państwo nie ma prawa wymuszać na swoich obywatelach przyjęcia symbolu diabła i gnębiciela ludzkości – antychrysta. W wypadku złamania fundamentalnych praw człowieka i przymusowego pieczętowania, stokrotnie lepiej wybrać śmierć doczesną i życie wieczne z Chrystusem, aniżeli podporządkować się dynastii samozwańczego boga – antychrysta i tyranii diabła”.29

Zapoznawszy się z obawami Kościoła Wschodniego dotyczącymi kodu 666, wróćmy do przerwanego wątku i odpowiedzmy na pytanie co się wydarzy gdy już wszystkie znaki końca świata się wypełnią? Co wówczas nastąpi? Odpowiedź na to mamy w następnym rozdziale.

Paruzja Pana Jezusa Chrystusa i Sąd Ostateczny

Oblubieniec Ten przyjdzie o północy,

I błogosławiony sługa, który spotka Go czuwając:

Niegodny zaś ten, kto wpadnie w znużenie.

Pilnuj się duszo moja,

Od snu odpędzaj się,

Wtedy nie śmierci będziesz oddana,

A w Królestwie nie z tego świata znajdziesz się:

Przyjm wołanie:

Święty, Święty, Święty jesteś, Boże,

Bogarodzico zmiłuj się nad nami”.30

Na pytanie dlaczego Pan Bóg zwleka z osądzeniem ludzi, aż do Dnia Ostatniego dają nam odpowiedź te oto słowa:

„Pan Bóg, jako Sędzia człowieka, a przy tym Sędzia sprawiedliwy i wszechmogący, mógłby ukarać grzesznika i oddać każdemu według uczynków jego (Rz. 2, 6) natychmiast po dokonaniu przestępstwa, ale jako miłosierny i wszechdobry, nie chce On śmierci grzesznika, lecz chce, aby wszyscy ludzie byli zbawieni przyszli do uznania prawdy,… nie chcąc, aby niektórzy zginęli, ale żeby się wszyscy do pokuty nawrócili (Ez. 33, 11; 1 Tym. 2, 4; 2 P. 3, 9). Dlatego też jest tak bardzo cierpliwy, zwleka do czasu ze Swoją karą, oczekując od grzesznika poprawy. Boski wymiar sprawiedliwości w ten sposób ani trochę nie ulega złagodzeniu, albowiem, jeżeli grzesznik, przy całej cierpliwości Bożej do niego, nie poprawi się, przy niejednokrotnym doświadczaniu na sobie miłości Bożej, zostanie nieugięty i zlekceważy dary łaski Bożej, to miłosierdzie Boże od niego, w końcu, wcześniej czy później, odstąpi – i wystawi on siebie na wyjątkowo surowy sąd Boga jeżeli nie w życiu ziemskim, to już na pewno w przyszłym, wiecznym. Bóg odda każdemu według uczynków (Rz. 2, 6). Wszyscy bowiem staniemy przed sądem Chrystusa”.31

Dlatego to św. Andrzej z Krety modli się tymi słowami:

„Zmiłuj się, Panie, wołam do Ciebie, zmiłuj się nade mną, kiedy przyjdziesz z Aniołami swymi oddać każdemu według uczynków jego”.32

A św. Jan Złotousty w swojej Boskiej Liturgii umieszcza taką oto prośbę:

„O chrześcijański koniec życia naszego, bezbolesny, nieskalany, spokojny i o dobre usprawiedliwienie na strasznym sądzie Chrystusa, prośmy”.33

Pan Bóg nie dopuści do unicestwienia przez moce ciemności udręczonej ludzkości, gdy bowiem będzie się wydawało, że dla wierzących nie ma już żadnej nadziei, gdy rozszalały żywioł ognia będzie niszczył naszą planetę, niespodziewanie przyjdzie z niebios Pan Jezus w otoczeniu hufców anielskich i zniszczy zło.34

„Wtedy ujrzą Syna Człowieczego, nadchodzącego w obłoku z wielka mocą i chwałą. A gdy się to dziać zacznie, nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie”.

(Łuk. 21, 27 – 28 BT)

Św. Efrem Syryjczyk jeszcze bardziej podnosi nas na duchu mówiąc:

„Sprawiedliwi ujrzą Oblubieńca35 nadchodzącego ze Wschodu36; obdarzy ich skrzydłami, by zaraz mogli wzlecieć i pokłonić się Jemu”.37

Ale św. Andrzej z Krety tak powiada, uświadamiając nam że Powtórne Przyjście Pańskie będzie także pełne grozy:

„Kiedy Ty, Miłosierny, zasiądziesz jako Sędzia i okażesz budzącą bojaźń chwałę Twoją, Zbawco, o, jakiż wtedy będzie strach, piec będzie gorzeć i wszyscy drżeć będą przed wspaniałością trybunału Twego”.38

Wtedy na głos trąby umarli powstaną z martwych i stawią się przed obliczem Sędziego. Jego powtórne przyjście będzie zaskoczeniem dla wszystkich39, bowiem:

„…dzień Pański przyjdzie tak, jak złodziej w nocy. Kiedy bowiem będą mówić: «Pokój i bezpieczeństwo» – tak niespodzianie przyjdzie na nich zagłada, jak bóle na brzemienną, i nie ujdą”.

(1 Tes. 5, 2 – 3 BT)

Powtórne przyjście Pana Jezusa będzie nie tylko nagłe, niespodziane, ale także widoczne dla wszystkich ludzi żyjących wówczas na Ziemi40:

„Bo jak błyskawica, gdy zabłyśnie, świeci od jednego krańca widnokręgu aż do drugiego, tak będzie z Synem Człowieczym w dniu Jego”.

(Łuk. 17, 24 BT)

wtedy:

„…ukaże się na niebie znak Syna Człowieczego, i wtedy będą narzekać wszystkie narody ziemi; i ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego na obłokach niebieskich z wielką mocą i chwałą. Pośle On swych aniołów z trąbą o głosie potężnym, i zgromadzą Jego wybranych z czterech stron świata, od jednego krańca nieba aż do drugiego”.

(Mat. 24, 30 – 31 BT)

Wtedy nastanie czas powszechnego zmartwychwstania wszystkich bez wyjątku. Wtedy nastanie czas sądu, który był zapowiadany tak przez proroków starotestamentowych, jak i przez samego Pana Jezusa, a w ślad za Nim także i Jego uczniów. O tym, że będzie Sąd Powszechny i Ostateczny i jaki on będzie, Chrystus Pan powiedział wystarczająco dużo, aby mieć na ten temat pełne wyobrażenie. Bardzo jasno mówił Jezus o dniu sądu karcąc miasta, które odrzuciły Jego dobrą nowinę:

„«Biada tobie, Korozain! Biada tobie, Betsaido! Bo gdyby w Tyrze i Sydonie działy się cuda, które u was się dokonały, już dawno w worze i w popiele by się nawróciły. Toteż powiadam wam: Tyrowi i Sydonowi lżej będzie w dzień sądu niż wam. A ty, Kafarnaum, czy aż do nieba masz być wyniesione? Aż do Otchłani zejdziesz. Bo gdyby w Sodomie działy się cuda, które się w tobie dokonały, zostałaby aż do dnia dzisiejszego. Toteż powiadam wam: Ziemi sodomskiej lżej będzie w dzień sądu niż tobie»”.

(Mat. 11, 21 – 24 BT)

Ciężko na sądzie będzie tym, którzy odrzucili Jezusa Chrystusa:

„Ludzie z Niniwy powstaną na sądzie przeciw temu plemieniu i potępią je; ponieważ oni na wskutek nawoływania Jonasza się nawrócili, a oto tu jest coś więcej niż Jonasz. Królowa z Południa powstanie na sądzie przeciw temu plemieniu i potępi je; ponieważ ona z krańców ziemi przybyła słuchać mądrości Salomona, a oto tu jest coś więcej niż Salomon”.

(Mat. 12, 41 – 42 BT)

Ale też, jak twierdzi św. Efrem Syryjczyk:

„Jezus Chrystus pochwali tego, który czuwa, i ujrzy on Syna Człowieczego tej nocy41, która wprawi świat w drżenie”.42

Grzegorz, towarzysz św. Bazylego Nowego w wizji ujrzał obraz Sądu Ostatecznego:

„(…) Grzegorz popadł w pewne wątpliwości co do wiary. Starannie czytając Stary Testament dopuścił się myśli, że właściwie i sprawiedliwie wierzą Żydzi. Dość długo tak sądził. (…) miał Grzegorz cudowne widzenie, w którym przed oczami jego duszy pojawił się obraz Sądu Ostatecznego. Zobaczył on siedzącego na tronie Wiecznego Sędziego, a dalej po prawicy Sędziego stojących ludzi pobożnych i po lewicy grzeszników, sądzonych za swoje grzechy. Grzegorz dojrzał tam razem skazanych żydów i pogan, którzy zostali strąceni do ognia piekielnego. A obok odbyło się wysławianie bogobojnych dusz”.43

Pan Jezus zapowiedział też, że Sąd Ostateczny będzie bardzo skrupulatny:

„A powiadam wam: Z każdego bezużytecznego słowa, które wypowiedzą ludzie, zdadzą sprawę w dzień sądu. Bo na podstawie słów twoich będziesz uniewinniony i na podstawie słów twoich będziesz potępiony”.

(Mat. 12, 36 BT)

gdy:

„…Syn Człowieczy przyjdzie w chwale Ojca swego razem z aniołami swoimi, i wtedy odda każdemu według jego postępowania”.

(Mt. 16, 27 BT)

a wówczas:

„…zgromadzą się przed Nim wszystkie narody, a On oddzieli jednych [ludzi] od drugich, jak pasterz oddziela owce od kozłów. Owce postawi po prawej, a kozły po swej lewej stronie”.

(Mat. 25, 32 – 33 BT)

Mówiąc o sądzie, Jezus używał pewnych obrazów, przenośni i przypowieści – o pszenicy i kąkolu, pannach mądrych i głupich, talentach.44

Pewność mającego nastąpić w nieokreślonej przyszłości sądu powszechnego wyrażana była wielokrotnie przez uczniów Jezusa. Św. Apostoł Piotr stwierdził jasno:

„On [Jezus] nam rozkazał ogłosić ludowi i dać świadectwo, że Bóg ustanowił Go sędzią żywych i umarłych. Wszyscy prorocy świadczą o tym, że każdy, kto w Niego wierzy, przez Jego imię otrzymuje odpuszczenie grzechów”. (Dz. Ap. 10, 42 – 43 BT)

Podobnie wypowiada się św. Paweł, w mowie jaką wygłosił na ateńskim Areopagu:

„Nie zważając na czasy nieświadomości, wzywa Bóg teraz wszędzie i wszystkich ludzi do nawrócenia, dlatego że wyznaczył dzień, w którym sprawiedliwie będzie sądzić świat przez Człowieka, którego na to przeznaczył, po uwierzytelnieniu Go wobec wszystkich przez wskrzeszenie Go z martwych”. (Dz. Ap. 17, 30 – 31 BT)

Św. Symeon Nowy Teolog na temat nauki o Powszechnym Sądzie mówi, że została ona objawiona przez Boga w czasach starotestamentowych, potwierdzona zaś przez Pana Jezusa oraz Jego uczniów oświeconych przez Ducha Świętego. Stanowi ona dogmat wiary, który został włączony do Symbolu Nicejsko–Konstantynopolitańskiego jako jeden z artykuł, który brzmi: „I powtórnie przyjdzie [Jezus] w chwale sądzić żywych i umarłych”. Prawda wiary dotycząca Sądu ostatecznego jest także wyrażana w licznych cerkiewnych tekstach liturgicznych.45

Obecne życie jest czasem miłości i cierpliwości Boga, życie po zmartwychwstaniu jest czasem egzaminu, sądu i sprawiedliwości Boga. W tym życiu otrzymujemy możliwość oczyszczenia się z grzechu przez chrzest i pokutę, życie przyszłe natomiast to czas osądu naszych czynów i dokonań.46

Archimandryta Łazarz wskazując nam możliwość oczyszczenia się z grzechów za życia, jednocześnie przestrzega przed fałszywym wstydem, wskazując na to, iż większego wstydu możemy doznać podczas Sądu Ostatecznego:

„Wstydzisz się ojca duchownego, ale jak zniesiesz swój wstyd, gdy zjawisz się na Strasznym Sądzie Bożym, gdzie twoje grzechy, jeśliś się od nich nie oczyścił tutaj szczerą pokutą, ujawnią się przed samym Bogiem, Aniołami i wszystkimi ludźmi: znajomymi i nieznajomymi? A zatem, pragnąc tutaj oczyścić się od grzechów i uniknąć wiecznych mąk, powinieneś koniecznie, z całą szczerością, spowiadać się ojcu duchownemu ze swoich grzechów”.47

Św. Efrem Syryjczyk naucza, że:

„Szczęśliwy, kto ma nadzieję w Chrystusie, który nadchodzi znów w chwale sądzić wszechświat w prawdzie; podobny będzie drzewu rosnącemu nad wodami i nie przestanie przynosić owoców. (…) Mający nadzieje w Chrystusie wyśpiewywać będzie z radością Jego chwałę w dniu zmartwychwstania”.48

Odpowiadając na bardzo logiczne pytanie, dlaczego Bóg za popełniane grzechy karze już teraz, chociaż sąd odkłada na koniec czasów, można – za św. Janem Złotoustym – odpowiedzieć, że widocznie jest On cierpliwy, dając jeszcze szansę na poprawę, nie stosując w tym wieku kary o s t a t e c z n e j, ale odkładając ją na dzień ostatni. Wtedy bowiem skończy się czas miłosierdzia i czas cierpliwości, a zacznie się czas sprawiedliwości:

„Wszyscy bowiem musimy stanąć przed trybunałem Chrystusa, aby każdy otrzymał zapłatę za uczynki dokonane w ciele, złe lub dobre”.

(2 Kor. 5, 10 BT)

A św. Efrem Syryjczyk powiada tak:

„Nadzieja, która uwolniła nasze ciało od niewoli, której poddani zostali Adam i Ewa, usprawiedliwi cię na sądzie i wywyższy w jego dniu”.49

oraz:

„Mający nadzieję w Chrystusie wyśpiewywać będzie z radością Jego Chwałę w dniu zmartwychwstania”.50

Tymczasem diabeł rozbudza w naszych duszach wątpliwości co do celowości bycia dobrym i sprawiedliwym przed Bogiem, podsuwając nam myśli, że jest to bezużyteczne, że Bóg zagroził nam Sądem po to tylko, aby wzbudzić w nas strach, a w rzeczywistości ani Sąd, ani kara wieczna nam nie grożą. Tym samym zaniedbując nasze zbawienie sami siebie rzucamy w otchłań piekielną.51

A tymczasem Sąd Boga to nie żadna bajka, On bowiem sam jasno nauczał o tym, a co można znaleźć na kartach Biblii – wszak bogacz, który był niemiłosierny dla ubogiego Łazarza został osądzony i ukarany, panny głupie, które nie przygotowały się na przyjście oblubieńca zostały wyproszone z domu weselnego, a prorok Izajasz mówi jeszcze dobitniej:

„…przyjdzie każdy człowiek, by Mi oddać pokłon – mówi Pan. A gdy wyjdą, ujrzą trupy ludzi, którzy się zbuntowali przeciw Mnie: bo robak ich nie zginie i nie zagaśnie ich ogień, i będą oni odrazą dla wszelkiej istoty żyjącej”.

(Iz. 66, 24)

Wszak za bunt przeciw Mojżeszowi straszna kara przyszła na Koracha, Datana i ich zwolenników – ziemia rozstąpiła się i pochłonęła ich. Zaś Ananiasz i Safira, za próbę oszukania Apostołów zostali natychmiast ukarani śmiercią.52 Zatem Bóg sądzi ludzi nieustannie, dlatego i Ostateczny Sąd Boży nastąpi i nie ma podstaw by w tę prawdę wiary, objawioną nam przez samego Zbawiciela, wątpić.

Teraz jesteśmy niczym ziarno pszeniczne i niczym winne jagody, gdy dojrzewają one, nadchodzi czas żniw i czas winobrania. Tak też będzie i z ludźmi, w których duszach Pan posiał obficie ziarno Swego Słowa, a przyjdzie zebrać plon jaki ono wydało właśnie w dniu Sądu. Dał nam też wskazówki, jak się mamy bronić przed grzechem i szatanem, bezcenną Krwią Swojego Syna obmył nas z grzechów i ofiarował nam środki do zbawienia. Dlatego też Jego sprawiedliwość wymaga sądu nad światem.53

Mówiąc o paruzji Pana Jezusa należałoby zwrócić uwagę na słowa Oscara Cullmann’a:

„(…) Nowy Testament wyraźnie odróżnia przyjście Chrystusa w chwale od Jego pierwszego przyjścia w poniżeniu. Substancjalnie więc, jeżeli już nie formalnie, ma się prawo mówić o powrocie Jezusa Chrystusa. On, związany jak zawsze z historią boskiego zbawienia, dokona tego ostatecznego aktu zwyciężając ostatecznie Mocarstwa i Potęgi (I Kor. XV, 24 i nast.), które już pozbawił władzy w Swym Zmartwychwstaniu (II Tym, I, 10)”.54

Zapoznaliśmy się z nauczaniem Kościoła Wschodniego dotyczącego znaków końca świata oraz powtórnego przyjścia Pana Jezusa Chrystusa na Ziemię. W tym miejscu czytelnicy mogą zapytać: – A czy tego samego i w taki sam sposób nauczają także inne Kościoły i chrześcijańskie wyznania?

Nie, tego samego naucza jedynie Kościół rzymskokatolicki i Kościoły tzw. staro-protestanckie, natomiast niektóre z Kościołów i wyznań ewangelicznych mają nieco odmienne nauczanie, chociaż główny jego „zrąb”, czy też ogólny kształt są bardzo podobne do nauczania katolików i prawosławnych. Na przykład Chrześcijanie Dnia Sobotniego nauczają, że sąd ostateczny i koniec obecnego świata poprzedzą dwa ważne wydarzenia, wielka bitwa nosząca miano Armagedonu, a po niej okres pokoju przez tysiąc lat. Oto co pastor Stanisław Kosowski pisze na ten temat wielkiej bitwy zwanej wojną Boga Wszechmogącego (Armagedonem):

„(…) opisuje [się] ją na kilka różnych sposobów, a wszystkie zapowiedzi mówią o całkowitym zniszczeniu życia, straszliwym spustoszeniu powierzchni Ziemi, i o chaosie, w jakim pogrąży się cały glob.

Wiele przemawia za tym, że zagłada ta będzie spowodowana przez ludzi, a Bóg nie będzie jej dłużej powstrzymywał, gdyż na Ziemi nie będzie już Jego dzieci. Niezwykle ważna i sugestywna jest w tym względzie wizja, w której ap. Janowi ukazano „czterech aniołów stojących na czterech krańcach ziemi, powstrzymujących cztery wiatry ziemi”, którym nakazano aby wstrzymywali ostateczną zawieruchę, „dopóki nie opatrzymy pieczęcią sług Boga naszego” (Obj 7, 1–3).

Ujmując rzecz w największym skrócie, wizja ta mówi o Bożej opiece nad światem. To nie geniusz czy przezorność ludzi, podobnie jak nie szczęśliwe przypadki sprawiają, że wisząca nad ludzkością zagłada, już kilkakrotnie w drugiej połowie XX wieku jak gdyby została „odłożona”. Chrześcijanie D.S, wierzą, że sprawił to Bóg, gdyż dzieło „pieczętowania”, czyli zwiastowania Ewangelii i wybierania ludzi do zbawienia, jeszcze się nie zakończyło.

Ale w jakimś momencie, w dniu, który zna jedynie Bóg, gdy nawróci się ostatni z ludzi, jakich Bóg przejrzał do zbawienia – ochrona ta zostanie zdjęta! A wtedy zbuntowane narody zetrą się w opętańczym i morderczym konflikcie, w którym użyją środków masowej zagłady na niespotykana skalę! W Piśmie Świętym czytamy bowiem, że „ta ziemia spustoszona będzie dla obywateli swoich, dla owocu wynalazków ich”. (Mich 7, 13 BG55).

Ogrom nadchodzącego kataklizmu przewyższy wszystko, co kiedykolwiek zdarzyło się w historii naszej planety, zniszczeniu ulegnie atmosfera, kataklizm dotknie ziemie i morze:

„I niebo znikło, jak niknie zwój, który się zwija, a wszystkie góry i wyspy ruszone zostały z miejsc swoich. I wszyscy królowie ziemi i możnowładcy, i wodzowie, i bogacze, i mocarze, i wszyscy niewolnicy i wolni, pokryli się w jaskiniach i w skałach górskich. I mówili do gór i skał: Padnijcie na nas i zakryjcie nas przed obliczem tego, który siedzi na tronie, i przed gniewem Baranka, albowiem nastał ów wielki dzień ich gniewu i któż się może ostać?” (Obj 6, 14 – 17).

„A siódmy wylał czaszę swoją na powietrze, i rozległ się ze świątyni od tronu donośny głos mówiący: Stało się. I nastąpiły błyskawice i donośne grzmoty, i wielkie trzęsienie ziemi, jakiego nie było, odkąd człowiek istnieje na ziemi, tak potężne było to trzęsienie. I rozpadło się wielkie miasto na trzy części, i legły w gruzach miasta pogan. I wspomniano przed Bogiem o wielkim Babilonie, że należy mu dać kielich wina zapalczywego gniewu Bożego. I znikły wszystkie wyspy i gór już nie było”. (Obj 16, 17–20)

Ale Biblia zwraca również uwagę na sferę niebieską, na znaki i zjawiska kosmiczne, które także mogą odegrać rolę w ostatecznej zagładzie.

– Mówi się tam więc o nadzwyczajnym zaćmieniu słońca („słońce pociemniało jak czarny wór” – Obj 6, 12), i księżyca („a cały księżyc poczerwieniał jak krew” – Obj 6, 12) oraz o „spadaniu gwiazd” (Obj 6, 13).

– W proroczych rozdziałach Ewangelii (Mt r. 24 i Łk r. 21) Jezus Chrystus mówi, że „ludzie omdlewać będą z trwogi w oczekiwaniu tych rzeczy, które przyjdą na świat, bo moce niebios poruszą się” (Łk 21, 26); przekład Biblii Tysiąclecia oddaje końcową myśl: „Albowiem moce niebios zostaną wstrząśnięte”.

– Nie można wykluczyć, że w Ziemię uderzy ogromna kometa, asteroid lub planetoida, a nieboskłon zasnują chmury dymy i pyłów, wzniesione w wyniku potwornych eksplozji ładunków termojądrowych, użytych w wojnie nuklearnej, lub po zderzeniu Ziemi z kawałem materii kosmicznej – co uniemożliwi dotarcie do Ziemi światła i ciepła słonecznego…

– Na podstawie starotestamentowego proroctwa Izajasza, r. 24., nie można też wykluczyć, że w wyniku potężnych wstrząsów i eksplozji, lub potężnego uderzenia z zewnątrz, Ziemia zmieni swoją orbitę („Chwiejąc chwiać się będzie ziemia jako pijany, a przeniesiona będzie jak budka..”.).

Choć co ogólnego rozwoju wydarzeń nie można już dziś mieć jakichkolwiek wątpliwości – mówią Chrześcijanie D.S. – wiele kwestii szczegółowych pozostaje dziś wciąż jeszcze w sferze prognoz i hipotez. Równocześnie jest to próba zrozumienia proroczych zapowiedzi i wizji, oglądanych przez Bożych proroków. Jest znamienne, że współczesny świat naukowy także obawia się tych właśnie niebezpieczeństw, przyznając zarazem bezradnie, że ludzkość nie jest przygotowana by stawić im czoła!”56

Po tych straszliwych wydarzeniach nastanie jednak czas obejmujący okres między Armagedonem, a sądem ostatecznym, kiedy na naszej planecie nic się nie będzie działo. Będzie to okres tzw. Millennium. Ponownie oddaję głos pastorowi Stanisławowi Kosowskiemu:

W okresie Millennium Ziemia będzie się znajdować w stanie chaosu: pusta, martwa, niezamieszkana i – być może – zabłąkana jako planeta na bezdrożach nieba.

Niesprawiedliwi wciąż będą w stanie śmierci (Chrześcijanie D.S. nie wierzą w nieśmiertelną duszę, lecz w zmartwychwstanie umarłych), a sprawiedliwi na początku Millennium będą zabrani do Boga. Jedynymi „lokatorami” Ziemi będą w tym okresie szatan i jego demony; zrzuceni z Bożych Niebios na Ziemie po zwycięstwie Jezusa Chrystusa na Golgocie, już nigdy nie będą mogli opuścić tej części kosmosu, w której krąży nasz glob! Ich przymusowa bezczynność i rozpaczliwe położenie, zostały obrazowo opisane w księdze Objawienia jako „związanie” i „wtrącenie do otchłani” (Obj 20, 1–3), gdzie maja pozostać przez „tysiąc lat”.

Ten okres czasu sprawiedliwi spędzą wraz z Chrystusem Panem u Boga, gdzie oprócz przeżywania radości zbawienia, prawdopodobnie będą mieli wgląd w Boże decyzje odnośnie wszystkich spraw i istot, jakie były zaangażowane w kosmiczny konflikt Dobra i Zła. Wiele wskazuje na to, że będzie to dla nich stanowić przygotowanie do – mającego nastąpić po Millennium – Sądu Ostatecznego. Mając na uwadze ten aspekt, Pismo Święte mówi, że „święci będą sądzić świat”, a także „sądzić będą aniołów” (1 Kor 6, 2–3; Obj 20, 4–6).

Kiedy „tysiąc lat” dobiegnie kresu, nastanie czas ostatecznej konfrontacji między Bogiem a szatanem. Trzy wydarzenia nastąpią równocześnie: (1) zmartwychwstanie wszystkich niesprawiedliwych z całej historii Ziemi, (2) tym samym „rozwiązany” zostanie szatan i jego demony, i (3) nastanie czas Sądu Ostatecznego (…)57.

Po tych budzących lęk i grozę wydarzeniach, po Sądzie Ostatecznym, na którym zostanie określony na wieczność los każdego człowieka, nastanie czas radości, szczęścia i pokoju na Nowej Ziemi, gdzie błogosławieni będą żyć na wieki razem z Bogiem.

Na zakończenie omawiania wierzeń chrześcijańskich dotyczących znaków końca świata wspomnę jeszcze o wierzeniach eschatologicznych Kościoła zielonoświątkowego.

Zielonoświątkowcy, podobnie jak wiele innych Kościołów ewangelicznych, są oczekują, iż już niedługo nastanie koniec dziejów. Mając zaś na uwadze słowa Pana Jezusa nakazujące ewangelizację narodów, ściśle stosują się do nich. Wierzą, że wraz z ponownym przyjściem Jezusa Chrystusa nadejdzie także czas powstania doczesnego tysiącletniego królestwa, w którym sprawiedliwi będą żyć i cieszyć się szczęściem, oczekując dnia Sądu Ostatecznego. Źli i potępieni będą cierpieć wieczne męki, zbawieni zaś połączą się z tymi sprawiedliwymi, którzy przed nimi odeszli do wieczności i tam wespół z nimi, zyskawszy nieśmiertelność, cieszyć się będą wiecznym szczęściem.58

W tym miejscu należy się zatrzymać nad niezmiernie interesującą kwestią eschatologiczną, mianowicie nad kwestią „porwania”, czy inaczej „pochwycenia” Kościoła. Wiarę w mające nadejść takie wydarzenie głosi większość wspólnot ewangelicznych, w tym i zielonoświątkowcy. Nie wdając się w szczegóły i spory między nimi dotyczące kwestii kiedy to nastąpi, przed, czy po powszechnym ucisku jakiego sprawiedliwi doświadczą w czasach poprzedzających koniec świata, ogólnie zaprezentuje to zagadnienie opierając się na objaśnieniach znanego zielonoświątkowego pisarza Henryka Turkanika.

Eschatologia wspomnianych wspólnot oddziela powtórne przyjście Jezusa Chrystusa od przemiany ciał i zabrania sprawiedliwych do nieba (do „Domu Ojca”). Twierdzi się, że w jakimś momencie Kościół zostanie zabrany („porwany”, „pochwycony”), a potem nastąpią końcowe wydarzenia na Ziemi (skoncentrowane w Izraelu), w trakcie których, w momencie najbardziej dramatycznym – przyjdzie Jezus Chrystus, by założyć w Jerozolimie Swoje Tysiącletnie Królestwo, w którym najzaszczytniejsza rola (współrządzenie z Chrystusem i ewagelizowanie świata) przypadnie Żydom.

Pochwycenie Kościoła

„…tak też będzie z przyjściem Syna Człowieczego. Wtedy dwóch będzie na polu: jednego zabiorą, a drugiego zostawią. Dwie będą mleć na żarnach: jedną zabiorą, a drugą zostawią. Czuwajcie więc, bo nie wiecie, którego dnia Pan przyjdzie!” (Mt 24, 39–42 BP59)

Te niezwykle intrygujące słowa od dwóch tysięcy lat rozpalały niejedną wyobraźnię, ale jakoś bliżej nie zainteresowały teologów ani prawosławnych, ani katolickich, ani też staroprotestanckich. Dopiero Kościoły ewangeliczne zwróciły na nie uwagę i na podstawie tych słów, i innych wersetów biblijnych, zbudowały naukę o „porwaniu”, „wzięciu” Kościoła.

A chociaż poszczególne wspólnoty ewangeliczne różnią się nieco w szczegółach, nie ma to jednak dla nas większego znaczenia, bo w ogólnym zarysie nauka owa u wszystkich z nich jest taka sama, i wygląda mniej więcej tak:

Oto gdy dopełni się liczba sprawiedliwych, gdy ostatni spośród nich zostanie zabrany światu i przyłączony do Kościoła Jezusa, wtedy Pan przybędzie z nieba, aby zabrać z Ziemi tych wszystkich, którzy przez dobre i sprawiedliwe życie wykazali, że należą do niego.60

To zdarzenie Jezus zapowiedział przed swoim wniebowstąpieniem tymi słowami:

„W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było powiedziałbym wam o tym, bo idę przygotować wam miejsce. A kiedy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę znowu i zabiorę was do siebie, abyście i wy tam byli, gdzie Ja jestem”. (J 14, 2–3 BP)

Owo pochwycenie Kościoła zapoczątkuje cały ciąg wydarzeń. Zaraz potem nastąpi wielki ucisk, zstąpienie Chrystusa na Ziemię, powstanie tysiącletniego Królestwa, po upływie tego czasu wybuchnie ostatni bunt – rokosz przeciwko Bogu, a następnie odbędzie sąd ostateczny.61

Czym będzie owo pochwycenie? Jak będzie wyglądało, przebiegało? Czy w czasach starotestamentowych coś podobnego miało miejsce kiedykolwiek w stosunku do kogokolwiek?

Odpowiadając na pierwsze pytanie należy powiedzieć, że będzie to połączenie ciała Kościoła (złożonego z członków – wiernych, sprawiedliwych chrześcijan) ze swą głową – Jezusem. I że będzie to dla nich zdarzenie radosne, najwspanialsza chwila, na którą czeka się od początku istnienia chrześcijaństwa.62

Na temat samego pochwycenia jego przebiegu i jego istoty Paweł Apostoł tak oto mówi:

„A mówimy to wam na podstawie słowa Pana, że my, żywi i pozostawieni na powtórne przyjście Pana, nie uprzedzimy zmarłych, że na dany znak, na głos archanioła i dźwięk trąby Bożej, sam Pan zstąpi z nieba, a zmarli w Chrystusie powstaną pierwsi. Następnie my, pozostawieni wśród żyjących, razem z nimi zostaniemy uniesieni w przestworza, na obłoki naprzeciwko Pana, i tak już na zawsze z Panem pozostaniemy. Tą więc nauką pocieszajcie się wzajemnie”.

(1 Tes 4, 15–18 BP)

A zatem sprawiedliwi opuszczą Ziemię. Opuszczą ją na zawsze. Przybycie jednak Jezusa „na obłoki” nie zostanie dostrzeżone przez mieszkańców Ziemi, z wyjątkiem tych, których Pan weźmie do siebie. Można to wywnioskować z zacytowanego wcześniej ustępu z 24 rozdziału ewangelisty Mateusza.

Henryk Turkanik w swej znakomitej książce mówi, że pochwycenie obejmie porwanie, dołączenie, przemienienie, triumf i błogość:

„1/ Porwanie /wyrwanie, pochwycenie/. Grecki język nowotestamentowy używa tu czasownika harpadzo (1 Tes. 4, 17). W języku polskim znaczy on „raptownie, z wielka siłą i prędkością porywam ku sobie”. W ten sposób Chrystus „porwie” swój Kościół. Stanie się to nagle i z wielka mocą. „Porwani” zostaną w jednym momencie wyzwoleni, wyrwani od wszelkich kłopotów duchowej i cielesnej natury, od prześladowań, od grzechu, od śmierci, od gniewu przyszłego /Tes. 1, 10; Rz. 5,9/.

2/ Dołączenie. Będzie to dołączenie ciała do /członków/ do Głowy. (…) Po raz pierwszy cały Kościół, wszyscy jego członkowie, z każdego wieku i pokolenia i ze wszystkich zakątków ziemi połączą się razem.

3/ Przemienienie. Ciała wierzących zostaną przemienione w mgnieniu oka i staną się podobne do chwalebnego ciała zmartwychwstałego Chrystusa (…) Nasze zbawienie będzie nareszcie całkowite – co do ducha, duszy i ciała /1 Tes. 5, 23/.

4/ Triumf. Powietrze jest obecnie domeną władania diabła. Stamtąd kieruje on tymi, którzy jemu podlegają (…) I właśnie w tym miejscu, gdzie szatan ma swoją kwaterę, odbędzie się spotkanie Chrystusa z Kościołem (…) Zwycięscy ze swymi zwycięskimi zastępami. Większego i wspanialszego triumfu nie można sobie wyobrazić!

5/ Błogość. Miejsce smutku, boleści, rozczarowań zajmie cudowna błogość i radość, która będzie zupełna i której już nikt nie będzie w stanie odebrać /Jan 16, 22/. Będzie to spełnienie się owej błogosławionej nadziei, o której wspomina apostoł Paweł w Liście do Tytusa /2, 13/”63

Czy w Starym Testamencie znajdziemy opisy takiego pochwycenia, porwania? Owszem, tak, ale odnośnie dwóch osób tylko – Henocha i Eliasza, a nie całej, liczącej pewnie wiele miliardów osób, rzeszy. Czy jednak owo pochwycenie będzie wyglądało tak samo, czy chociaż podobnie? Jest to prawdopodobne, tyle że skala zjawiska będzie o wiele, wiele większa. A oto co Stary Testament mówi o tych dwóch prorokach, którzy za życia zostali przez Pana zabrani do nieba:

„Henoch po urodzeniu się Metuszelacha żył w przyjaźni z Bogiem trzysta lat i miał synów i córki. Ogólna liczba lat życia Henocha: trzysta sześćdziesiąt pięć. Żył więc Henoch w przyjaźni z Bogiem, a następnie znikł, bo zabrał go Bóg”.

(Rodz. 5, 22–24 BT)

Powyższy cytat w zasadzie niczego, poza tym, że Henoch znikł, bo zabrał go Bóg, nie mówi. O wiele bardziej interesujący jest opis wzięcia Eliasza do nieba:

„A gdy Jehowa miał zabrać Eliasza w wichrze do niebios, Eliasz i Elizeusz szli z Gilgal. I odezwał się Eliasz do Elizeusza: „Posiedź tu, proszę, gdyż Jehowa posłał mnie aż do Betel”. Lecz Elizeusz rzekł: „Jako żyje Jehowa i jako żyje twoja dusza, nie opuszczę cię”. Poszli więc do Betel. Wtedy wyszli do Elizeusza synowie proroccy, którzy byli w Betel, i powiedzieli mu: „Czy ty wiesz, że dzisiaj Jehowa zabiera twojego pana, by już nie był twoim zwierzchnikiem?” Na to on rzekł: „Ja też dobrze o tym wiem. Milczcie”. Potem Eliasz powiedział do niego: „Elizeuszu, posiedź tu, proszę, gdyż Jehowa posłał mnie do Jerycha”. Lecz on rzekł: „Jako żyje Jehowa i jako żyje twoja dusza, nie opuszczę cię”. Przyszli więc do Jerycha. Wówczas synowie proroccy, którzy byli w Jerychu, podeszli do Elizeusza i powiedzieli mu: „Czy ty wiesz, że dzisiaj Jehowa zabiera twojego pana, by już nie był twoim zwierzchnikiem?” A on rzekł: „Ja też dobrze o tym wiem. Milczcie”. Potem Eliasz powiedział do niego: „Posiedź tu, proszę, gdyż Jehowa postał mnie nad Jordan”. Lecz on rzekł: „Jako żyje Jehowa i jako żyje twoja dusza, nie opuszczę cię”. Obaj więc poszli dalej. A pięćdziesięciu mężów spośród synów prorockich poszło i w pewnej odległości stało w zasięgu wzroku; oni zaś stanęli obaj nad Jordanem. Wtedy Eliasz wziął swoją urzędową szatę i zwinąwszy ją, uderzył wody, a one się rozstąpiły w jedną i drugą stronę, tak iż obaj przeszli po suchej ziemi. A gdy tylko przeszli na drugą stronę, Eliasz rzekł do Elizeusza: „Proś, co mam dla ciebie uczynić, zanim zostanę od ciebie zabrany”. Elizeusz odrzekł: „Proszę, niech mi przypadną dwie części twego ducha”. Wówczas on rzekł: „Poprosiłeś o trudną rzecz. Jeżeli będziesz mnie widział, gdy będę od ciebie zabierany, to tak ci się stanie; lecz jeśli nie – nie stanie się to”. A gdy tak szli, rozmawiając i idąc, oto ognisty rydwan wojenny oraz konie ogniste – i zaczęły ich obu rozdzielać; i Eliasz począł wstępować w wichrze ku niebiosom. Elizeusz przez cały czas widział to i wołał: „Ojcze mój, ojcze mój, rydwanie wojenny Izraela i jego konnico!” I już więcej go nie widział”.

(2 Król, 2,1–12 NŚ64)

Czy tak będzie wyglądało porwanie Kościoła? Być może. W ogniu i w wichrze. Które – jak można wywnioskować ze słów Eliasza: m o ż e ale nie musi być w i d z i a n e przez ludzi, którzy mają pozostać na Ziemi.65

Henryk Turkanik zdecydowanie uważa, że:

„Tak jak zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa nastąpiło niepostrzeżenie, gdy Jerozolima jeszcze była pogrążona w głębokim śnie, tak też zmartwychwstanie i przyjęcie Kościoła zostanie niezauważone przez spoczywający w głębokim śnie świat. Nie będzie on świadkiem tej wspaniałej i uroczystej chwili, gdy niezliczone zastępy wierzących z różnych stron ziemi zostaną wprowadzone w dom ojcowski. Nikt też nie będzie w stanie udzielić odpowiedzi, gdzie i w jaki sposób nagle tyle milionów ludzi zniknęło z ziemi.

(…) Jest rzeczą zrozumiałą, że nastąpi dementowanie zaistniałych faktów. Jednakże fakt pozostanie faktem (…) Wydarzenie to spowoduje zapewne powszechne zamieszanie i rwetes. Trudno snuć domysły na temat reakcji żyjącej ludzkości na zniknięcie „świętoszków”, gdyż w tym czasie zaistnieją wydarzenia, które nie pozwolą myśleć o przyszłości”.66

Teraz Ziemia i pozostali na niej ludzie doświadczą straszliwych kataklizmów – wojen, głodu, epidemii, trzęsień ziemi na niespotykaną dotąd skalę. Niemoralność i niewiara zagoszczą w ludzkich sercach z taka sama mocą, jak to miało miejsce za dni Noego, czy też w Sodomie i Gomorze. Rządy nad światem zaś obejmie „trójca szatańska”, składająca się z Szatana–smoka mającego siedem głów, dziesięć rogów i siedem koron na głowach – jako „antyboga”; antychrysta czyli bestię z morza o siedmiu głowach, dziesięciu rogach i siedmiu koronach na rogach – jako antysyna; fałszywego proroka, czyli bestię wychodzącą z ziemi mającą rogi podobne do rogów Baranka–Jezusa, ale mówiąca jak smok. – będzie to antyduch święty.

W tych też czasach zostanie wskrzeszone państwo rzymskie, nastanie czas wylania sądu nad Ziemią, którą dotknie wiele ciężkich plag. Ale także nadejdzie czas powszechnego powrotu Żydów do Ziemi Świętej oraz odbudowa Świątyni. Trzecia Świątyni posłuży jednak antychrystowi do ogłoszenia się w niej bogiem.

Gdy nieprawość i bluźnierstwo sięgną zenitu, pojawią się dwaj prorocy wzywający zepsuty świat do upamiętnia. Nic to jednak nie pomoże. Nastanie też straszliwy ucisk i prześladowanie Żydów, którzy widząc ustanie składania ofiar w Świątyni i na dodatek sprofanowanie jej, odwrócą się od antychrysta, którego uważali za Mesjasza. Ostatecznie też uznają Jezusa za Pomazańca i dopiero wówczas Bóg zawrze pokój z Izraelem, dokona sądu nad odstępczym Kościołem, który zostanie unicestwiony i wówczas dopełni się miara czasu i Bożej cierpliwości.

Gdy władza szatana i antychrysta dojdzie do szczytowego punktu, a zło, bezbożność i bałwochwalstwo spowoduje upodlenie ludzi poniżej poziomu człowieczeństwa, wtedy Chrystus, Król królów i Pan panów /Obj. 19, 16/, swoim nagłym przyjściem położy kres szatańskiej rebelii.67

To drugie przyjście Jezusa, wraz ze swymi świętymi i z aniołami, zobaczą wszyscy mieszkańcy ziemi. Aniołowie zgromadzą z wygnania po całej Ziemi „resztkę Izraela”, aby mogła uczestniczyć w błogosławieństwach Chrystusa.68

Na koniec nastąpi pogrom trójcy szatańskiej i wojsk antychrysta w wielkiej apokaliptycznej bitwie zwanej Armagedonem. Antychryst i fałszywy prorok zostaną wrzuceni do jeziora ognistego, smok zaś, czyli Diabeł, będzie związany na tysiąc lat i zamknięty w otchłani, a Pan Jezus dokona sądu nad ludzkością.

Teraz rozpocznie się tysiącletnie Królestwo Chrystusa i nastąpi zmartwychwstanie męczenników, którzy „byli pobici dla Słowa Bożego”.

A gdy minie tysiąc lat Szatan zostanie uwolniony i na nowo rozpocznie swą akcję zwodzenia ludzi. Bez trudu znajdzie licznych zwolenników i razem z nimi oblegnie miasto święte i lud Boży. Ale buntownicy pod wodzą Szatana poniosą sromotna i ostateczna klęskę. Z nieba – jak mówi Jan w Apokalipsie – spadnie na nich ogień i ich pochłonie. Będzie to już ostatnia wojna w dziejach wszechświata, i ostateczne zwycięstwo Boga.69

Wreszcie nadejdzie czas drugiego zmartwychwstania, kiedy to zostaną wzbudzeni z martwych wszyscy ci ludzie, którzy nie zostali wzbudzeni w pierwszym zmartwychwstaniu.

Teraz nastąpi Sąd Ostateczny. Każdy zostanie osądzony i na każdego będzie wydany wyrok – jedyny, ostateczny, prawomocny i nieodwołalny. Nie będzie od niego żadnej apelacji. Sprawiedliwi, zbawieni odziedziczą krainę wiecznego szczęścia, niesprawiedliwi, grzesznicy trafią do krainy ciemności i wiecznej zguby.70

Na koniec Ziemia i niebiosa zostaną zniszczone, a na ich miejsce Pan Bóg stworzy „nowe niebiosa i nową Ziemię”, na nową Ziemię zstąpi z nieba Jeruzalem Nowe. Na nowej Ziemi Bóg zamieszka wespół ze swym wiernym mu ludem. I tak zakończy się historia pełnej zła i cierpień doczesności, a rozpocznie się nowe życie doskonałego człowieka w nowym doskonałym świecie w wieczności.

CHRZEŚCIJAŃSKIE NIEBIBLIJNE PRZEPOWIEDNIE O KOŃCU ŚWIATA

Objawienia końca czasów…

Koniec świata zawsze intrygował i rozpalał wyobraźnię wielu osób. Dużo na temat końca świata spekulowano, dużo na ów temat spekuluje się nadal.

Poniżej zaprezentuje kilka znanych, mniej znanych, lub prawie wcale nieznanych, objawień, proroctw i przepowiedni. Jako pierwsze będą dwa – Proroctwo św. Malachiasza, biskupa Armagh w Irlandii, oraz Przepowiednia pseudo–Malachisza powstała bez wątpienia w XX wieku, będąca autorstwa jakiejś osoby, która się pod św. Malachiasza podszywała.

Ta ostatnia przepowiednia – napisana prostym, żeby nie powiedzieć prymitywnym językiem – krążyła po Polsce w licznych odpisach w drugiej połowie lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku, budząc w ludziach nadzieję na rychłe wyzwolenie się z jarzma komunizmu.

Proroctwo św. Malachiasza

Jak wspomniałem wcześniej w Polsce, najpierw w ręcznych odpisach, potem na kartkach powielaczowych broszur, wreszcie i prawdziwych książek krążyło wśród ludzi tajemnicze proroctwo św. Malachiasza, którym się teraz zajmiemy. Na początek jednak wyjaśnienie, tak naprawdę, to nie można w tym przypadku mówić o proroctwie (nie spełnia kryteriów), a jedynie o przepowiedni. Ponieważ jednak utarło się określenie „proroctwo”, więc i ja go będę używał zamiennie z „przepowiednią”.

Kim był św. Malachiasz? Poniższa nota biograficzna została zaczerpnięta nie z wyobraźni piszącego (niestety, w innych opracowaniach dotyczących świętomalachiaszowej przepowiedni, treść noty biograficznej czerpana jest przeważnie z wyobraźni piszących, aby „proroctwo”, także przez nich wymyślone, uwiarygodnić i uczynić bardziej jeszcze tajemniczym), a z poważnego dzieła. Oprócz owej noty w cytacie znajdują się jeszcze krytyczne uwagi odnoszące się do przepowiedni św. Malachiasza, a ona sama zostanie dokładnie omówiona.

„Malachiasz, święty (3 List.), prymas irlandzki, ur. 1094 w Armagh, w Irlandii, wśród ludu w barbarzyństwie pogrążonego, z możnych rodziców (…). W dzieciństwie wychowywany przez matkę, niewiastę pełną chrześcijańskiego ducha, wzrastał ustawicznie w bojaźni Bożej, przy tym uczęszczał do szkoły, niemałe czynił w nauce postępy, tak, iż wszyscy podziwiali go, oraz uwielbiali. Wyszedłszy z lat dziecinnych, oddał się pod kierunek Imara, pobożnego ascety, który w pobliżu kościoła armgahańakiego wybudował był sobie celę i prowadził żywot surowy. Krok ten Malachiasza wzbudził najprzód zdumienie powszechne, a chociaż potem wielu poszło za jego przykładem, jednak przewyższył wszystkich w świątobliwości. Arcybiskup miejscowy (Celsus) uznał go godnym diakonatu, lecz prawie gwałtu potrzeba było użyć, żeby Malachiasza do przyjęcia święcenia nakłonić. Wyświęcony następnie (w 25 r. życia) na kapłana, z polecenia tegoż bpa nauczał lud, żyjący dotąd bez prawa, bez karności, prawie nie znający Boga, a nauczał gorliwie, wytępiał zwyczaje zabobonne, wprowadzał na ich miejsce po kościołach ustawy i zwyczaje ś. Kościoła rzymskiego, organizował zaniedbane nawet w katedralnym kościele śpiewy, nakłaniał do częstej i pilnej spowiedzi, do bierzmowania, do małżeństw, co wszystko albo mało było znanym, albo zupełnie zaniechanym. Żeby zaś przy zaprowadzaniu instytucji kościelnych nie zbłądzić i nie obrazić w czymkolwiek ducha Kościoła powszechnego, Malachiasz z błogosławieństwem duchownego ojca Imara, za pozwoleniem swego bpa, udał się do Lesmor, gdzie mieszkał bp Malchus. Mąż to był święty, rodem Irlandczyk, żył długi czas poprzednio w klasztorze Winton, w Anglii, zanim na stolicę w Lesmor został wyniesiony; przyświecał swej owczarni cnotą, nauką, i cudami. Malachiasz przebył u niego lat kilka i wrócił, gdy ci, którzy go wysłali, dłużej bez niego obejść się nie mogąc, napowrót go powołali. W rodzinnym miejscu Bóg mu przegotował nową pracę. Wuj jego oddał mu wszystkie swoje posiadłości, w skład których wchodził i Bangor, pod warunkiem, żeby przywrócił istniejący tamże (pod Bangor) niegdyś wielki klasztor. Malachiasz jako miłośnik ubóstwa, zatrzymał tylko niewielką przestrzeń, resztę oddał komu innemu, a wziąwszy 10 braci, przystąpił z nimi do budowy klasztoru, którego został rządcą zarazem i regułą. Szczupła garstka braci pod jego zarządem coraz wzrastała; imię bowiem Malachiasza, którego Bóg już wtedy obdarzył łaską cudów, szeroko się rozeszło. Niedługo potem obrany został na wakującą od dawna stolicę biskupią w Connereth. Wymawiał się jak mógł od tego zaszczytu, w końcu jednak, posłuszny radzie swego ojca duchownego Imara i poleceniu arcybiskupa irlandzkiego Celsa, przyjął wybór (w 30 r. życia). Owczarnia, która się jego duchownej pieczy dostała, była w opłakanym stanie: ludzie wydawali się raczej dzikimi zwierzętami niż ludźmi; chrześcijanami byli z imienia tylko, z uczynków poganami; kapłanów była liczba niewielka, a i ci wśród takiej ludności nie mieli co robić; po kościołach nie słyszałeś ani nauk, ani śpiewu. – Każdego innego zraziłby taki stan diecezji; Malachiasz ufny w pomoc Pańską, jako dobry pasterz, nie najemnik, wziął się z całą, usilnością do naprawy złego. Ponieważ do Kościoła nikt prawie nie uczęszczał, on chodził po ulicach, i rynkach swej stolicy, po miastach i wioskach, szukając, żeby kogo pozyskać Chrystusowi. Podróż odbywał pieszo, z pewną liczbą swych uczniów. Pracę jego uwieńczył Bóg pomyślnym skutkiem: po pewnym przeciągu czasu lud zaczął się pozbywać swej dzikości; prawa barbarzyńskie zostały wyrugowane i zastąpione rzymskimi; miejsce zwyczajów zabobonnych zajęły obrzędy i zwyczaje kościelne; odbudowano kościoły, a w nich duchowieństwo sprawowało uroczyście sakramenta, do których pilnie i godnie przystępowano; ustało nałożnictwo; słowem, wszystko odmieniło się na lepsze. Na nieszczęście Irlandia podzielona była między kilka drobnych królów, wśród których prawie ciągle trwały spory i wzajemne najazdy. Jeden z takich królów najechał Connereth i spustoszył. Malachiasz z 30 przeszło uczniami musiał sobie szukać innego miejsca. To stało się powodem do założenia klasztoru w Ibrach. Malachiasz tu osiadł i przewodniczył braciom. Chociaż był biskupem i przełożonym, nie wahał się pełnić najniższych posług razem z innymi, skoro przyszła na niego kolej. Tymczasem umarł arcybiskup armaghański Cels, który Malachiasza był wyświęcił na diakona, kapłana i biskupa. Czując zbliżający się koniec, następcą po sobie wybrał św. biskupa z Connereth i o tej woli swojej zawiadomił duchowieństwo, biskupów, oraz możnych panów, zaklinając wszystkich na ś. Patryka, żeby się temu nie sprzeciwiali. Cześć ku temu ś. Apostołowi Irlandii była tak wielka, że ustanowienie Celsa przyjęli; tylko pycha niektórych magnatów stanęła temu na przeszkodzie. Przez nadużycie stolica armaghańska już prawie od 15 pokoleń była dziedziczną w kilku rodzinach. Niektórzy poprzedników Celsa byli nawet żonatymi i bez żadnych święceń. Tacy metropolici stanowili biskupów także bez święceń, przenosili ich samowolnie z jednej stolicy na drugą, tworzyli nowe stolice, żeby dogodzić widokom prywatnym itp. W tym, między innymi, tkwiła przyczyna, że karność kościelna, upadła, religia poszła w poniewierkę, a obyczaje pogańskie wzięły górę. Cels, mąż dobry i bogobojny, ciężko nad takim stanem rzeczy ubolewał i sądził,, że najlepiej mu zaradzi, gdy Malachiaszowi następstwo po sobie zapewni. Lubo Malachiasz, jak nadmieniliśmy, prawie przez wszystkich arcybiskupem uznany został, stolicy jednak objąć nie chciał, już to przez pokorę już dla tego, że ją przemocą zajął niejaki Maurycy, popierany przez rodziny, które godność arcybiskupią za swoją dziedziczną uważały. Maurycy postępował jak tyran, nie jak biskup, a tym sposobem wszystkich dobrze myślących niejako zmusił nalegać na Malachiasza, żeby rząd metropolii w swoje wziął ręce. Przez 3 lata upierał się pokorny Malachiasz, pod pozorem, że nie może w pokoju tego dokonać, a zamieszek też przyczyniać nie chce; dopiero gdy zebrani na synod biskupi, tłumaczenie jego odrzuciwszy klątwą mu zagrozili, przyjął arcybiskupstwo pod warunkiem atoli, że skoro rzecz się odmieni na lepsze i pokój zostanie przywróconym, on do swej owczarni i ubóstwa. Biskupi na ten warunek się zgodzili i Malachiasz rozpoczął swoje urzędowanie; osiadł jednak nie w samym Armagh, lecz w bliskości, czekając, aż przywłaszczyciel sam ustąpi. Po dwóch latach Maurycy umarł nagle, miejsce jego zajął niejaki Nigellus, jako krewny, lecz biskupi z królem na czele postanowili Malachiasza uroczyście zainstalować. Żeby temu przeszkodzić, krewni Nigella ułożyli spisek: zaczajeni w lesie na przyległym wzgórzu, mieli wypaść nagle, gdy orszak będzie przechodził, i króla wraz z biskupem, oraz wielu innymi zamordować. Uprzedzony o zasadzce, Malachiasz udał się do bliskiego kościoła i, gdy się modlił, powstała burza, która cały plan sprzysiężonym popsuła: kilku z nich nazajutrz znaleziono spalonych wraz z drzewami, od piorunów zapalonymi, innych na pół umarłych, inni się rozproszyli. Gdy tym sposobem Bóg usunął przeciwników, Malachiasz objął spokojnie metropolitalną stolicę całej Irlandii (w 38 r. życia). (…) Po trzech latach bezustannej pracy, gdy Kościół odzyskał swobodę, gdy pokój i chrześcijańskie obyczaje przywrócone zostały, Malachiasz ustanowił po sobie na prymasostwie Gelazego, sam zaś wrócił do poprzedniej diecezji (…) Teraz pragnął Malachiasz utwierdzić wszystko powagą Stolicy Apostolskiej, chciał mianowicie dla stolicy armaghańskiej, jako prymacjalnej, oraz dla drugiej stolicy, którą poprzednik jego Cels wyniósł do godności metropolii, arcybiskupowi armaghańskiemu podległej, uzyskać palljusze. W tym celu udał się (1139) przez Szkocję, Anglię i Francję do Rzymu, po drodze zwiedzając znaczniejsze klasztory. Ze wszystkich najwięcej mu się podobało Clairvaux (…), gdzie zastał ś. Bernarda. W Rzymie bawił cały miesiąc, oddając się nabożeństwu w miejscach świętych, przy grobach męczenników. Papież Innocenty II często z nim rozmawiał, wypytywał o urządzenia irlandzkie, zwyczaje ludu, stan kościołów i t.p., zatwierdził nową metropolię, Malachiasza mianował legatem apostolskim na cały kraj (…) I teraz Malachiasz drogę swoją skierował na Clairvaux, gdzie zostawił na pewien czas czterech braci zakonnych, towarzyszów swej podroży, żeby się pod kierunkiem ś. Bernarda wykształcili i tegoż samego ducha zakonnego w irlandzkich klasztorach później zaszczepić mogli. (…) Chociaż godnością biskupa i legata Stolicy św. ozdobiony, Malachiasz żył jak najskromniejszy zakonnik; owszem, im więcej był wywyższanym, tym bardziej sam się poniżał: ubiór, stół i mieszkanie podzielał z zakonnikami, podróże odbywał prawie zawsze pieszo. Bóg obdarzył go łaską cudów jeszcze za życia, darem proroctwa i nawracania grzeszników. Życzeniem jego, zapewne z nieba natchnionym, było umrzeć w dzień Zaduszny i być pogrzebanym obok ś. Patryka, albo w Clairvaux, gdyby go śmierć zastała za granicą. Tak się też stało. Dowiedziawszy się, że na Stolicy św. zasiadł Eugeniusz III, uczeń ś. Bernarda, i chwilowo we Francji przebywał (Marz. 1147 – Maj 1148), mając także nadzieję, że on w udzieleniu paliuszów dla stolic irlandzkich będzie chętniejszym, wybrał się raz jeszcze w drogę do Francji. Była to ostatnia jego podróż. Jak poprzednio, tak i teraz drogę obrócił na Szkocję i Anglię. Tu spotkał przeszkodę niespodzianą: król bowiem, zostając w złych z Papieżem stosunkach, nie dozwolił Malachiaszowi wsiąść na okręt. Gdy Papież z Francji już wyjechał (ok. Maja 1148), przybył do Clairvaux. Tu w dzień ś. Łukasza (18 Paźdź.) po Mszy ś. zachorował i musiał położyć się w łóżko. Choroba z początku nie wydawała się groźną, wszyscy się pocieszali nadzieją, że niedługo przejdzie; tylko sam chory innego był zdania i na śmierć się z ochotą gotował przyjął ostatnie sakramenta z wielkim nabożeństwem, a ponieważ cały konwent przy tym akcie chciał być obecnym, Malachiasz powstał z łoża, o własnej sile przeszedł z piętra do dolnej sali, gdzie byli bracia zebrani, i po otrzymaniu Oleju ś. oraz Wiatyku, również o swej mocy na górę wrócił. W dzień Wszystkich śś. pod wieczór gorączka się wzmogła i on, jak przepowiedział, w dzień Zaduszny Bogu ducha oddał (2 List. 1148 r.), mając lat 54 (…) Ś. Malachiasz kanonizowanym był przez Pap. Klemensa III r. 1191. (…)

Temu to świętemu przypisywane jest proroctwo o Papieżach (Propheta de summis Pontificibus), poczynając od Celestyna II (1143–44) aż końca świata. Są to krótkie, bo po większej części w dwóch tylko wyrazach zawarte, symboliczne orzeczenia. Wszystkich jest 112 (…). O ile te symbole dotąd się sprawdziły, zawierają one: aluzje do herbu samego, np. Draco depressus, Klemens IV (1265–1268) mający w herbie orła, który w szponach trzyma smoka; Ex rosa leonina, Honoiusz IV (1285 – 87), mający w herbie lwa, który trzyma różę; Fructus Jovis jubavit, Juliusz II (1503 – 1513), którego herb jest dąb, drzewo Jowiszowe; Montium custos, Aleksander VII (1655 – 67) (…) ma w herbie górę o sześciu wierzchołkach i in;. – aluzje do herbu i imienia ojca: Leo Florentinus, Adrian VI (1522 – 23), herb lew, syn Florencjusza; – do herbu i nazwiska rodzinnego: De meliore sydere, Inocenty VII (1404 – 1406), Cosmatus de Melioratis, w herbie miał gwiazdę; Sus in Cribo, Urban III (1185 – 87) z rodu Cribellów, w herbie świnia; do herbu i imienia własnego: Amator Crucis, antypapież Feliks V, Amadeusz Ks. Sabaudzki, w herbie krzyż; do herbu i stanowiska poprzednio zajmowanego: Ensis Laurentii, Grzegorz VIII (1187), poprzednio kardynał tyt., ś. Wawrzyńca (po łac. Laurentego – przyp. A.S.), w herbie dwa miecze; De rosa Atrebatensi, Klemens VI (1342 – 52), w herbie róże, poprzednio biskup Arras; Bos albanus in portu, Aleksander VI (1492 – 1503), kardynał albański i portueński, w herbie wół; – do samego stanowiska: De cerva leone, Paweł II (1464 – 71), poprzednio komendariusz kościoła cerveńskiego, kardynał tytularny św. Marka (symbol jego lew); De capra et albergo, Pius II (1458 – 64), poprzednio sekretarz kardynałów: Capranica i Albergati; – inne aluzje odnoszą się do miejsca urodzenia samego, albo łącznie ze stanowiskiem poprzednio zajmowanym itp. Niekiedy, ale to rzadko, owe symbole malują charakter panowania: jak np. Crux de cruce, spełniło się na ś. Papieżu Piusie IX, bo ten ciągle dźwigał krzyż prześladowania ze strony domu sabaudzkiego (w herbie krzyż), który popierał rewolucję, w celu opanowania Rzymu i posiadłości Stolicy Apostolskiej. Kilka jest też takich, że nie wiadomo do czego ich stosować. (…) Proroctwo to pierwszy raz wydał r. 1595 Arnold Wion, benedyktyn, w nader dziś rzadkim dziele p. t. Lignum vitae, ornamentum et decus Ecclesiae, in 5 libros divisum, in quibus totius ss. religionis de Benedicti initia etc. Describuntur, Venet. 1595, part. I p. 307–311 (…) Obok tekstu zamieścił Wion wytłumaczenie o ile każde proroctwo się spełniło. To tłumaczenie dał mu Alfons Ciaconus, dominikanin; obejmuje ono pierwsze 74 proroctwa, od Celestyna II do Urbana VIII (…) Dzieło Wion’a przełożył na język niemiecki; Stengel (…), gdzie powtórzył proroctwo zwane, malachiaszowym. Z tegoż źródła przedrukowywali je inni (…) Przyczyny, dla których jedni odrzucają zupełnie to proroctwo, są mniej więcej te: 1) Nieprawdopodobnym jest, żeby ono aż do czasów Wiona pozostało w ukryciu, gdyby rzeczywiście od Malachiasza pochodziło (…) 2) Ś. Bernard, który tak szczegółowo opisał żywot ś. Malachiasza i wspomina o nadanym mu przez Boga darze proroctwa, żadnych pisanych proroctw nie wymienia. 3) Proroctwo to miesza papieży prawych z widocznymi antypapieżami, żadnej między jednymi a drugimi nie czyniąc różnicy. 4) Sprzeciwia się słowom Ewangelii (…) że ostatnie chwile świata znane są samemu Bogu tylko. Dla tych powodów niektórzy do tego się posuwają, że utrzymują, jakoby przepowiednie o których mowa zmyślone zostały podczas konklawe r. 1590, przez stronników kardynała Simoncelli, a przez Wiona i Ciaconiego uznane zostały za malachiaszowe. Lecz nie mamy najmniejszej racji, żeby obu tym autorom zarzucać złą wiarę. Wion wspomina, że ogłasza to proroctwo z dawnego rękopisu i że czyni to na żądanie wielu. Więc było ono znane p r z e d Wionem. Niesłusznie przeciwnicy twierdzą, że stronnicy kardynała Simoncelli je zmyślili; żaden bowiem z historyków ówczesnych, piszących o konklawe z r. 1590, nie wspomina, żeby ten kardynał był podawany na kandydata do tiary (papabilis). Na przytoczone zaś zarzuty można odpowiedzieć: Ze słów ś. Bernarda to tylko widać, że co Malachiasz ustanowił w obrębie porządku i karności kościelnej, jako legat Stolicy Ap., było ze czcią spisywane i to się rozchodziło; jeśli zaś proroctwo o papieżach napisał Malachiasz w Rzymie r. 1139, to ono łatwo mogło pozostać w ukryciu i być gdzie indziej nie znanym, zwłaszcza że w Rzymie mniej byli skorymi w uznawaniu tego rodzaju objawień, i stąd nic dziwnego, że dopiero Wion wydobył je z ukrycia. Dwa więc pierwsze dowody przeciwko autentyczności jego, oparte jedynie na milczeniu współczesnych, tracą swoją wartość, a tracą tym bardziej, że skądinąd nie są poparte ani wewnętrznymi, ani zewnętrznymi dowodami nieautentyczności. Owszem, za autentycznością może przemawiać język, noszący cechy łaciny z XII w. Nie upieramy się jednak za tym, że Malachiasz, nie kto inny, jest autorem. Dwa drugie dowody tyczą raczej prorockiej powagi, niż autentyczności. I tu również dowody przeciwników są słabe. Nie można bowiem zaprzeczyć, że przedmiot sam (los królestwa Bożego na ziemi) jest godnym objawienia, a to przede wszystkim winno być na uwadze. Że autor miesza antypapieżów z papieżami prawymi i że nawet pierwsi wprzód są przez niego wymienianymi niż drudzy (Wiktor IV, Kalikst III, Paschalis III przed Aleksandrem III; Klemens VII, Benedykt XIII i Klemens VIII przed Urbanem VI), to niczego nie dowodzi: jak w historii, tak i w proroctwie jedni obok drugich być muszą, bo jedni i drudzy wpływ na losy Kościoła wywierają; chronologicznego zaś porządku przestrzeganie nie należy wcale do warunków proroctwa i tego się od proroków nie wymaga. W cytowanych ustępach Ewangelii jest tylko mowa, że ściśle oznaczyć czas końca świata nie jest i nie będzie dane ludziom; nasz też autor tego nie czyni, roku ani dnia nie oznacza. Tak więc i przeciwko prorockiej prawdzie nic, ściśle mówiąc, zarzucić nie można. Owszem, dziwne a dosłowne sprawdzenie się jego na wielu papieżach jak tego wyżej podaliśmy przykłady, przemawiać się zdają na korzyść autora, że był rzeczywiście od Boga natchnionym do objawienia przyszłości. Jeżeli zaś niektórych jego części wytłumaczyć sobie nie umiemy, to pamiętać należy, że i w prorokach Starego Testamentu wiele jest tajemnic niezgłębionych, lub takich, którym najrozmaitsze tłumaczenie może być przypisywane. W każdym razie wolno nam w natchnienie autora wierzyć lub nie wierzyć, dopóki Kościół nie zawyrokuje.71

Jako uzupełnienie powyższego cytatu koniecznie dodać należy, co proroctwo malachiaszowe mówi na temat papieży wieku XX i XXI, oraz ilu ich jeszcze – według niego – licząc od Benedykta XVI ma być do końca świata, wreszcie co głosi na temat ostatniego papieża, panującego w czasach końca świata.

Tym razem posłużę się dziełem Ks. Marcina Ziółkowskiego, w którym można znaleźć co następuje:

Papieże z XX w. według tego proroctwa mają następujące przydomki: św. Pius X (1903 – 1914) – Ignis ardens (Ogień gorejący), Benedykt XV (1914 – 1922) – Religio depopulata (Religia spustoszona), Pius XI (1922 – 1939) – Fides intrepida (Wiara nieustraszona), Pius XII (1939 – 1958) – Pastor Angelicus (Pasterz Anielski), Jan XXII [(1958) – 1963]72Pastor et nauta (Pasterz i żeglarz). W świetle tej przepowiedni następni papieże mają przydomki: [Paweł VI (1963 – 1978)] – Flos florum (Kwiat kwiatów); [Jan Paweł I (1978)] – De mediate lunae (Ze środka księżyca); [Jan Paweł II (1978 – 2005)] – De labore solis (Z pracy słońca); [Benedykt XVI (2005 –) – Gloria olivae (Chwała gałązki oliwnej)73. Wreszcie proroctwo to tak się kończy: In persecutione extrema sanctae Romanae ecclesiae sedebit Petrus Romanus II, qui pascet oves in multis tribulationibus, quibus transactis, civitas septicollis diruetur, et Judex tremendus iudicabit populum suum. (W czasie ostatniego prześladowania świętego Kościoła Rzymskiego będzie zasiadał Piotr Rzymianin II74, który będzie pasł owce wśród wielu utrapień, po przebyciu których miasto położone na siedmiu wzgórzach będzie zburzone, i straszliwy Sędzia będzie sądził lud swój).75

Z powyższego wynika, ze obecny papież, Benedykt XVI jest przedostatnim papieżem przed końcem świata i wielu czytelników może doczekać końca jego pontyfikatu i przekonać się, czy jego następca rzeczywiście będzie ostatnim z biskupów Rzymu.

Teraz chciałbym się zatrzymać na cytacie z Eschatologii… Ziółkowskiego, dotyczącym papieży XX–wiecznych, a konkretnie Piusa XI, którego pontyfikat przypadał na lata 1914 – 1922. Nosi on przydomek „Religio depopulata” – „Religia spustoszona”. Nie można było chyba celniej scharakteryzować jego pontyfikatu. Czyż to właśnie nie podczas jego trwania religia na świecie rzeczywiście nie została spustoszona? Na te lata przypada I wojna światowa, rewolucja październikowa w Rosji i powszechna ateizacja świata.

Niemniej ciekawym jest przydomek Jana Pawła I – „De mediate lunae” – „Ze środka księżyca”, który porównuje tego papieża do meteorytu, który przelatuje i gaśnie, a według średniowiecznych wierzeń odrywa się właśnie ze środka księżyca. Istotnie, pontyfikat tego papieża można przyrównać do przelotu meteorytu, trwał bowiem od 26 sierpnia do 28 września 1978 roku…

Pontyfikaty papieży mają różny czas trwania, średnio jednak niezbyt długi. Za mojego kilkudziesięcioletniego życia panowało już sześciu Biskupów Rzymu.

Teraz zaś przejdźmy do Proroctwa pseudo–Malachiasza. Chociaż jak już pisałem jest ono dość nieudolną podróbką profetycznego tekstu, warto – jak sądzę – z nim się także zaznajomić. Tekst owego proroctwa, czy raczej przepowiedni pochodzi z książki Proroctwo Michaldy. Trzy księgi. Objawienia z Fatimy. Proroctwo pseudo–Malachiasza, wydanej w Tarnowie w roku 1996 przez Oficynę Wydawniczą „Karat”.

A oto, co zawiera się w proroctwie Pseudo–Malachiasza:

„Pseudo–Malachiasz przepowiedział wybuch II wojny światowej, którą miało rozpocząć prześladowanie Żydów w Europie przez człowieka, którego wyda plemię germańskie. Będzie to człowiek niskiego pochodzenia, który doczeka się tak wielkich zaszczytów i honorów, o których mu się nigdy nie śniło. Naród jego zwać go będzie wodzem. Atoli tenże mąż stanu będzie narzędziem w rękach karzącej Opatrzności Boskiej, celem ukarania połowy świata. Jednakże ma on przez Opatrzność ściśle zakreślone granice działania, a skoro granice te przekroczy, rola jego się skończy.

Jasnowidz przepowiedział miedzy innymi znaki poprzedzające tę wojnę: zagarnięcie przez Niemcy państw położonych na południu, to jest Austrii i Czech, zaś na północy Holandii, Danii, Luxemburga, co jak zaobserwowaliśmy dosłownie się potwierdziło. Dla Francji przepowiedział „przepiłowanie” jej na dwie części, co jak wiemy, miało już miejsce w czasie okupacji hitlerowskiej tego kraju (połowa Francji była okupowana, a połowa nie). Jasnowidz przepowiedział dalej upadek królewskich tronów. Przepowiedział powrót do Kościoła Rzymskiego trzech wielkich mocarstw: Rosji, Niemiec i Anglii. Powiedział, jak to jeszcze przed wybuchem tej wojny II światowej – przyp. red.) Opatrzność rzuci most ku pojednaniu się tych trzech odszczepieńców w następujący sposób. W owym czasie będziecie świadkami, jak głowa Kościoła prawosławnego raz na zawsze runie. Faktem jest, że car Mikołaj II upadł w roku 1917. Następnie będziecie świadkami upadku głowy Kościoła ewangelickiego, Wilhelma II, co również miało miejsce w roku 1918. Zapowiada dalej upadek głowy Kościoła anglikańskiego (czyli monarchii brytyjskiej, co jak widzimy po ostatnich skandalach w łonie angielskiej rodziny królewskiej – a to każdorazowy król bądź królowa Zjednoczonego Królestwa jest głową Kościoła anglikańskiego – może nastąpić bardzo szybko.

Ciekawym jest tu, że ów Pseudo–Malachiasz przewiduje w toku nawracania się tych Kościołów, że Rosja, jako nowo nawrócony kraj ma oddać Kościołowi Rzymskiemu ogromne usługi. Niemniej ciekawym jest to, iż przepowiada, iż Turcja ma przyjąć wiarę katolicką i w Stambule (Konstantynopolu) zatriumfuje krzyż. Jasnowidz widzi dalej, że jeśli narody nie nawrócą się z drogi bezprawia, to wybuchnie nowa wojna (już po zakończeniu II wojny światowej), która przybierze w dziejach straszliwy rozmiar, przyniesie okropności i straszliwe cierpienia. Mówi, że w tym czasie Chrystus będzie przepędzony z ognisk rodzinnych, ze szkół i z życia publicznego, a także z poszczególnych parlamentów i wszędzie usłyszycie krzyk: precz z Chrystusem. Wszędzie rozwijać się będzie bezbożność i niemoralność. Prasa ateistyczna kierowana przez wybitnych przeciwników Jezusa zrobi swoje. Węzeł małżeński stanie się pośmiewiskiem, dziesiątki milionów nienarodzonych dzieci zostanie w bestialski sposób zamordowanych, poprzez wyrwanie ich z łon matek przez chciwe zysku ręce lekarzy, którzy zamiast ratować życie, będą je odbierać. W późniejszych czasach w świetle prawa zabijać się będzie także ludzi starych i nieuleczalnie chorych (zauważmy, że są już kraje na świecie, które zalegalizowały eutanazję – przyp. red.). Dalej głosi jasnowidz, że młodzież będzie wychowywana w duchu liberalnym. Musicie być przygotowani na to, że będziecie rządzeni żelazną ręką i setki tysięcy was pójdzie do więzień i w niewolę. Słyszę i widzę lament niewinnych dzieci i sierot, a nawet wstawiennictwo Matki Bożej do Jej Syna nie zdoła powstrzymać karzącej ręki Bożej.

Chrystus jako pokorny wypędzony odejdzie, i długo Go prosić będziecie, by zechciał powrócić. Pozostawi On narody własnemu losowi.

Pseudo–Malachiasz prorokuje dalej, że mężowie stanu kierujący państwami, będą czynić to, czego czynić by nie chcieli, popadając coraz bardziej w pomieszanie pojęć, jak przy wznoszeniu wieży Babel. A będzie to skutkiem dopustu Bożego.

Dopóki wszystkie narody bez różnicy nie upadną przed Bogiem na kolana, dopóty Chrystus nie zjawi się. Ale – o zgrozo – wpierw zginie 2/3 ludzkości. I dopiero wtedy narody zrozumieją swoje błędy i nawrócą się do prawdziwego Boga.

W owych czasach bólu i łez będziecie mieć wielu bogów zanim Chrystus przyjdzie z powrotem.

Jasnowidz przepowiada plemieniu germańskiemu (czyli Niemcom – przyp. red.), że nie dostrzega ono, iż obok niego wyrasta na wschodzie siła, której nie docenia, a której to sile w gigantycznej walce mającej nastąpić ulegnie.

Jasnowidz widzi następujący obraz:

Ze wschodu maszeruje przez północne prowincje Niemiec nowożytne pogaństwo, zajmujące nawet stolicę Germanii. Tam, połączone z niedowiarstwem niemieckim, wspólnie maszeruje ramię przy ramieniu do brzegów Renu, celem podboju i zniszczenia kultury Zachodu.

Jednakże tak neopogański Wschód, razem ze swymi germańskimi sprzymierzeńcami, zostanie w straszliwej bitwie pobity i śmiertelnie osłabiony.

W tym czasie splot wydarzeń politycznych dojrzewa we Włoszech.

Wybucha rewolucja wewnętrzna, podczas której rebelianci zajmą i obsadzą Watykan, a papież uciekać będzie po trupach własnych kardynałów do południowej Francji.

Wiele okazji będzie dla wiernych da zdobycia palm męczeństwa.

Co do duchowieństwa, to wiele jest spośród niego słabego charakteru, jednakże widzę biskupów trzymających się zwarcie i nie ma wpośród nich przeniewiercy.

Nawet przyroda w tych straszliwych zmaganiach, oraz prześladowaniach przyjmie szaty żałobne. Po tej straszliwej bitwie nad Renem papież ukoronuje w Kolonii w czasie owego straszliwego zniszczenia, szczególnie katedr, po opuszczeniu niewoli, pierwszego monarchę Francji. Monarcha ten ma być wiernym katolikiem. Będzie on bardzo świątobliwy.

Gdy zjednoczone siły neopogańskie zagrożą światu, powstanie na Zachodzie drugi front złożony z narodów chrześcijańskich południa kontynentu europejskiego, z pewnym księciem na czele, podążającym ze swą armią na odsiecz napadniętej Francji.

Ponieważ dzięki nowej armii i jej dowódcy świat zostanie uwolniony od zguby, przeto papież osobiście nałoży mu koronę na głowę potem z nim, pod osłoną jego wojska, powróci na tron papieski.

Papież nakaże ogłosić po kościołach całego świata pokój i zwoła nowy Sobór Powszechny, a równocześnie zmobilizuje najbardziej wytrawnych prawników całego świata katolickiego celem zastanowienia się nad udoskonaleniem prawa, które mogłoby się stać jednym z instrumentów naprawy moralności szczególnie młodzieży pozbawionej jakichkolwiek dobrych wzorców.

Papież z berłem w ręku krocząc po ziemi nasiąkniętej krwią wskaże wtedy w sposób majestatyczny wszystkim narodom drogę, żądając od wszystkich wypełniania prawa Bożego, co wszyscy chętnie spełnią.

Triumf Kościoła katolickiego przez upadek wszelkiej herezji będzie tak wielki, że jasnowidz nazywa go najpierwszym, a zarazem ostatnim triumfem od czasów apostolskich.

Przepowiada również, że wielki monarcha francuski przywróci poszczególnym narodom ład i porządek, realizując swoje zadanie przy pomocy miecza sprawiedliwości.

A biada wszystkim tym, którzy dobra bliźniego lub majątki kościelne sobie przywłaszczyli, zmuszeni bowiem będą zwrócić wszystko z podwójnym procentem.

Jak poprzednia sytuacja w świecie była smutna i beznadziejna, kiedy to sprawiedliwe uważane było za niesprawiedliwe, zło zaś dobrze przyjęte i praktykowane było, obecnie nastąpi era dobra.

W chwili przebiegu tej wielkiej bitwy nad Renem, powstanie we Francji straszliwa rewolucja, jakiej tam jeszcze nigdy nie było. Jako oznakę tejże rewolucji we Francji, daję wam przykład następujący: Jako na wiosnę drzewa figowe wypuszczają listki, a wy po tym poznajecie początek wiosny, tak po powolnym dojrzewaniu walki wzajemnej poznacie, że okres ten się zbliża. W owym czasie dwie partie – jedna silniejsza, druga słabsza – pójdą do bitwy i wszystkim będzie się zdawało, że partia słabsza przegra. Ale wszechmoc Boża zostanie okazana, partia słabsza zwycięży silniejszą i Bóg dopomoże do uratowania odradzającej się Francji.

Rewolucja francuska trwająca od trzech do pięciu miesięcy zakończy się tak szczęśliwie, że przyniesie odrodzenie narodowi francuskiemu. Walki we Francji będą tak silne, że nawet wszystkie siły przyrody zastaną poruszone.

Paryż jako miasto mające monopol na wszystkie grzechy świata zrównany będzie z ziemią i podpalony przez swoich mieszkańców.

W pierwszym rządzie będzie spalony pałac sprawiedliwości, jako odwet za tyle procesów niesprawiedliwych wobec wierzących, a szczególnie zakonników i zakonnic dawnych czasów.

Ojcowie czasów powojennych, oprowadzający po terenie Paryża dzieci swoje, często zapytywani będą, co oznaczają te stare mury, resztki kamieni i cegieł. Odpowiedzą wtedy, że miejsca obecnie obsiane zbożem, stanowiły niegdyś teren stołecznego miasta Paryża, który zginął bezpowrotnie.

Jasnowidz mówi o Francji dosłownie: O Francjo! Jakże ściągasz na siebie gniew Boży, ale jednocześnie jakże się modlisz, aby wyjednać Boskie miłosierdzie.

Francja to kraj, który na przestrzeni wieków wydał wielu świętych. Kościół katolicki znowu musi stanąć w pierwszym rzędzie, jako przystań dla wszystkich, którzy szukają pomocy i ratunku.

Równocześnie z widzeniem walki nad Renem, widzi Pseudo–Malachiasz że szala zwycięstwa przechyla się na stronę Kościoła. Jest to zwycięstwo moralne, odzyskanie wielu dusz, które nie pójdą na wieczne zatracenie.

Widzi on nadzwyczajne kataklizmy rozciągające się na wiele narodów, za odejście od przestrzegania Bożych praw i przykazań, a szczególnie na nieprzejednanych ateistów i zatwardziałych grzeszników, których widok największych nawet nieszczęść nie jest w stanie skruszyć.

W owym czasie wojen i kataklizmów zginie dwie trzecie ludzkości. Powstaną bowiem w tym czasie nieznane dotąd choroby, straszliwy głód i spustoszenia całych połaci ziemi. Szczęśliwi ci, którym dane będzie doczekać nowych czasów, niestety będzie ich niewielu.

Zapewniam was, że w czasie owych straszliwych wydarzeń musicie być przygotowani na nawiedzenia karzące ręki Bożej. Każdy gorliwy chrześcijanin modlić się będzie i wzywać miłosierdzia Bożego.

Ostrzegam wszystkich braci w wierze przed jakimkolwiek lekceważeniem lub niedocenieniem moich słów.

Za czasów Noego podobnie było i nikt nie wierzył w mający nadejść potop, dopiero gdy ludziom woda usta zalewała, uwierzyli.

Na placu boju tej gigantycznej bitwy wszystkich narodów padnie pogaństwo, a nie wiara, gdyż Chrystus przyszedł z wiernymi swymi pozostać do końca. Niech wam to będzie otuchą, abyście wytrwali w dobrym i nie dali się skusić złemu.

W wyniku tej wojny nastąpi zjednoczenie wszystkich narodów, a ludzie wrócą do dawnej prostoty. Ludzie kochać się będą jak bracia, a przykazanie miłości bliźniego stanie się nie pustym słowem, ale będzie wiernie wypełniane.

Jasnowidz widzi też zmierzch ustrojów republikańskich i powrót monarchii.

Dobitnie podkreśla restaurację monarchii Habsburgów, które przez zasługę poświęcenia się Sercu Jezusowemu doczeka się dawnej swej chwały.

Dla nas żyjących jest to tylko wzorem, że Chrystus tych wiernych, którzy jego sercu się poświęcają, nie zawiedzie i Swoją opieką otoczy.

Jasnowidz widzi przyszłą Polskę jako monarchię. Rosję pozostawia jako maleńkie państewko, gdyż wszystkie narody stanowiące zlep dzisiejszego kolosu, usamodzielnią się.

Odnośnie Polski, mówi: Nieszczęśliwy ten naród bohaterski, zdradzony i opuszczony przez wszystkich przyjaciół i sojuszników, ponownie straci swą niepodległość. Lecz powstając majestatycznie jak feniks z popiołów mężnie zrzuci pęta niewoli i stanie się jednym z najświetniejszych państw Europy.

Ludzie, nie dziwcie się, jeśli Polska, wierna zasadom Chrystusowym, świadoma swych praw, nie zechce zrezygnować z ani jednej piędzi ziemi do niej należącej.

Język polski usłyszycie na wszystkich uczelniach Europy. Polsce przypadnie na przyszłość dzieło najtrudniejsze: mianowicie akcja krzewienia miłości bliźniego i przebaczania.

Niemcy po wszystkich okrucieństwach, których się dopuścili, dążyć będą do tego, by Ojcu św. na kolanach złożyć swój hołd. Przyniosą oni wiele radości i wiele dobrego Kościołowi.

Wojna ludów doczeka się takiego okresu, że nastąpi obustronny przesyt i strony walczące odwrócą broń, zmieniając ją na pługi. Ludzie nie znajdą ładu między sobą, a sąsiad sąsiada zamorduje za kawałek gruntu, albo i kawałek chleba. Gdy taki czyn wejdzie w orbitę działań wojennych, wielkie wydarzenia na świecie przesuwać się będą jak w kalejdoskopie, a świat cały będzie przed powszechnym przewrotem społecznym we wszystkich krajach.

Równocześnie z wojną na terenie Europy, będzie też trwać wojna z muzułmanami.

Jasnowidz widzi ponadto zniszczenia prawie wszystkich miast stołecznych w Europie. W Wiedniu, w miejscu katedry świętego Szczepana róść będzie trawa powyżej kolan.

Okres ukrywania się papieża po ucieczce z Watykanu będzie trwać mniej więcej dwieście dni.

Walki nad Renem i we Francji najwięcej 2–3 miesiące trwać będą.

W tym czasie ukaże się nadzwyczajne zjawisko w przyrodzie: grzmoty i pioruny i błyskawice w okresie zimowym w Europie.

Równocześnie powietrze będzie zatrute, podobnie jak za czasów Mojżesza w Egipcie. Ciemności mające ogarnąć glob ziemski na 3 dni (zjawisko kosmiczne) wywołają wielką panikę.

Jasnowidz zaleca wówczas nieopuszczanie mieszkań, tylko trwanie tam, gdzie ciemność została, do czasu aż ciemność ustąpi.

Do wojny będzie również wciągnięta Szwajcaria i nie będzie skrawka ziemi, gdzie by tej wojny nie było.

Po zakończeniu walk, nastąpi okres pokojowy. Olbrzymi rozkwit wiary do tego stopnia, że domy prywatne zamienią się w kaplice, a pomiędzy kapłanami będzie szlachetna rywalizacja w wyścigu pracy nad powierzoną im trzodą.

Wierni szanować będą duchownych. Wszystkie nieszczęścia, klęski i wojny na świecie – wedle przewidywań Pseudo–Malachiasza – mogłyby nie nadejść, gdyby ludzie w porę nawrócili się do Boga pokutując za popełnione grzechy i w modlitwie błagając Boga o miłosierdzie nad światem.

Chrystus przez długie wieki przyglądał się upadkowi moralnemu ludzkości i w różny sposób działał na poszczególne dusze ludzkie – oddzielnie i zbiorowo na narody. Atoli ludzkość obojętna była na przestrzeganie przykazań i żyła w grzechach.

Jest jednak jeszcze czas powstrzymać karzącą dłoń Pana. Trzeba się tylko nawrócić, modlić, pościć i pokutować.

Miłosierdzie Boże jest wielkie. Nawróćcie się, pokładając ufność w Panu”.76

***

Powyższy tekst mimo że opowiada o przerażających okropnościach kończy się optymistycznie. Jednakże z Pisma Świętego Nowego Testamentu niezbicie wynika, że nie będzie happy endu. Przyjdzie bowiem powszechna apostazja, wojny, głód, trzęsienia ziemi, epidemie, klęska będzie gonić klęskę, nędza nędzę, zło zło, aż do czasu gdy Chrystus w chwale powróci na ziemię, aby odbyć sąd ostateczny nad ludzkością.

Inne objawienia prywatne

Sądzę, że warto teraz zatrzymać się nad innymi objawieniami prywatnymi, a takich objawień: Jezusa, Maryi, aniołów i świętych w dziejach chrześcijaństwa było wiele i wiele z nich dotyka kwestii rzeczy ostatecznych człowieka i świata.

Po pobieżnej nawet analizie, wydaje się, iż najwięcej – uznanych za autentyczne – było prywatnych objawień maryjnych. I co ciekawe – prawie wszystkie z nich stanowiły przestrogę dla grzesznej ludzkości, oraz wołanie o nawrócenie, dla odwrócenia gniewu Bożego.

Nadzwyczaj istotne i bardzo charakterystyczne jest to, iż wszystkie one – bez wyjątku – wieszczą wielki kataklizm jaki spadnie na ludzkość, o ile ta się nie nawróci.

Jako pierwsze zaprezentuję objawienie mało znane, które trafiło do moich rąk w dość dziwny sposób, otóż na krótko przed śmiercią przysłał mi jego tekst arcybiskup Marcel Lefebvre, sugerując iż jest w nim mowa o nim i o jego misji, w kontekście eschatologicznym.

Z tego objawienia może – jak sugerują niektórzy – wynikać iż odnosi się ono do czasów Antychrysta. Według innych, że dotyczy ono raczej czasów wielkiego kryzysu w Kościele, jaki nastanie przed „czasami Antychrysta”. Tak, czy inaczej treść jest ciekawa i zagadkowa. A objawienie to jest prawie w ogóle nie znane w Polsce.

Objawienie Matki Bożej z Quito

Dnia 2 lutego 1634 roku matka Maria–Anna od Jezusa Torres modliła się przed Najświętszym Sakramentem, gdy niespodziewanie zgasła lampa paląca się przed ołtarzem. Kiedy próbowała zapalić ją ponownie, niezwykła światłość zalała świątynię.

„Córko droga mojemu sercu, jestem Maryją Dobrego Zdarzenia, twoją Matką i Opiekunką, która niosąc na lewym ramieniu swojego najświętszego Syna i trzymając berło w prawej ręce przychodzę do ciebie z dobrą nowiną: za dziesięć miesięcy i dziesięć dni zamkniesz oczy na światło materialnego świata, by otworzyć je w blasku Światłości Wiecznej”.

„Och, gdyby wszyscy śmiertelnicy i religijne dusze poznały czym jest niebo, co to jest posiadanie Boga, jakże inaczej żyłyby i nie odmawiałyby żadnej ofiary, aby posiadać go jeszcze bardziej. Ale niektóre z nich dają się oślepić fałszywym blaskiem godności i wielkości ludzkiej, podczas gdy inne zaślepia miłość własna i nie domyślają się nawet, że popadają w oziębłość – uniemożliwiając w klasztorach religijną gorliwość, pokorę, wyrzeczenie się samego siebie, nieustanne praktykowanie cnót religijnych, braterskie miłosierdzie płynące z tej dziecinnej prostoty, która czyni dusze drogimi mojemu boskiemu Synowi i mnie Jego Matce”.

Po tych słowach Matka Boża Dobrego Zdarzenia zaczęła mówić o Zakonie Niepokalanego poczęcia, zaś specjalnie o klasztorze Poczęcia w Quito.

„Klasztor ten będzie zwalczać piekielna wściekłość, aby go zniszczyć, unicestwić, ale ja i Opatrzność Boska będziemy czuwać, by został zachowany, wspomagając praktykowanie cnót przez mieszkanki… Wiedz również, moja ukochana córko, że moja matczyna miłość strzec będzie klasztorów założonych na tej ziemi przez członków tego zgromadzenia. Liczne znajdą się na granicy unicestwienia, ale w cudowny sposób się odrodzą. Jeden zostanie zamknięty zgodnie z wolą Boga: dowiesz się który, kiedy będziesz w niebie”.

Gasnąca lampa: proroczy symbol.

„Lampa paląca się przed uwięzioną Miłością, a którą widziałaś gasnącą, ma wiele znaczeń. Pierwsze: W końcu XIX wieku i podczas dużej części wieku XX zaroi się na tej ziemi, wówczas „wolnej” republice77, od rozmaitych herezji. Cenne światło wiary zgaśnie w duszach z powodu prawie całkowitego zepsucia obyczajów w tych czasach. Nadejdą wielkie klęski: fizyczne, moralne, publiczne i prywatne. Niewielka liczba dusz, która zachowa kult wiary i cnót cierpieć będzie okrutną niewymowna boleść, wiele z nich zejdzie do grobu wskutek okrutnych cierpień i zostanie zaliczona do męczenników ofiarujących się za Kościół i ojczyznę. Aby wyzwolić się z niewoli tych herezji, potrzebna będzie wielka siła woli, wytrwałość, odwaga i ogromna ufność w Bogu, dary miłosiernej miłości mojego Boskiego Syna dla tych, których On wybrał dla tej odnowy. Przyjdzie taki moment, gdy wszystko wydawać się będzie stracone i sparaliżowane, a to dlatego, by poddać próbie wiarę i ufność sprawiedliwych i wtedy nastąpi szczęśliwy początek całkowitego odrodzenia”.

„Drugie. Moje zgromadzenia zostaną opuszczone, będą pochłonięte morzem goryczy bez dna i wydawać się będzie, że utonęły na skutek przeciwności. Ileż prawdziwych powołań będzie zaprzepaszczonych przez ich nieumiejętne formowanie, z braku ostrożnego prowadzenia. Przełożone nowicjuszek powinny mieć ducha modlitwy i dar poznawania różnorodności dusz”.

Rozwiązłość obyczajów.

„Trzeci powód, dla którego lampa zgasła, to atmosfera tego czasu przepełniona duchem nieczystości, który niby morze ohydne zaleje ulice, place i miejsca publiczne. To wyuzdanie będzie tak wielkie, iż nie będzie już na świecie dziewiczej duszy”.

„Czwartą przyczyną jest to, iż po opanowaniu wszystkich klas społecznych, sekty z wielką zręcznością dążyć będą do zawładnięcia rodzinami, z zatraceniem dzieci włącznie. Diabeł szczycić się będzie żerowaniem w perfidny sposób w sercach dzieci. Dziecięca niewinność przetrwa w zaledwie niewielkim zakresie”.

Dym Szatana w Kościele Bożym.

„Powołania kapłańskie zostaną wtedy zmarnowane, co będzie prawdziwą klęską. Księża odejdą od swoich świętych obowiązków i zejdą z drogi wytyczonej przez Boga. Wtedy też Kościół doświadczy głębokich ciemności z powodu nieobecności Hierarchy i Ojca, który czuwałby z miłością, łagodnością, siłą i przezornością, a wielu z nich straci ducha Bożego wystawiając swoją duszę na wielkie niebezpieczeństwo”.

Ulubiony Hierarcha.

„Proś usilnie, wołaj nieustannie i płacz gorzkimi łzami w skrytości swego serca, błagając naszego Ojca Niebieskiego, aby z miłości do Eucharystycznego Serca mojego Najświętszego Syna, dla Jego najdroższej Krwi wylanej z taką hojnością oraz głębokiej goryczy i bólu Jego męki i śmierci ulitował się nad Swoimi Sługami i położył kres tym strasznym czasom wysyłając Kościołowi Hierarchę, który odnowiłby ducha kapłanów. Tego syna, którego miłuje mój Boski Syn i ja kochamy szczególną miłością, napełniamy wieloma łaskami pokory serca, poddania się rozmaitym natchnieniom, siły, aby bronić praw Kościoła i serca, który ogarnie, niby nowy Chrystus, wielkich i najmniejszych, nie pomijając najbardziej nieszczęśliwych. Poprowadzi do klasztorów dusze poświęcone służbie Bożej z doskonałością, łagodnością tak, aby uczynić im lekkie jarzmo Pana.

Będzie miał w swym ręku władzę nad świątynią, by wszystko czynione było z właściwą wagą i miarą, aby Bóg został uwielbiony. Ten Hierarcha i Ojciec stanowić będzie przeciwwagę dla oziębłości dusz poświęconych kapłaństwu i religii. Szatan przywłaszczy sobie tę ziemię z winy ludzi bez wiary, którzy, jak czarne chmury zasłonią jasne niebo Ziemi poświęconej Najświętszemu Sercu mojego Boskiego Syna. Ponieważ republika dopuści się wszelkich występków, poniesie wszystkie rodzaje kar: zarazę, głód, niezgodę, odszczepieństwo i utratę niezliczonych dusz”.

Nadejdzie okropna noc.

„I aby rozproszyć te czarne chmury zasłaniające promienny dzień wolności Kościoła, wybuchnie straszliwa wojna i popłynie krew kapłanów i zakonników… Ta noc będzie przerażająca do tego stopnia, że wydawać się będzie, iż zło zatryumfowało. Wtedy nadejdzie moja godzina: w zdumiewający sposób zniszczę dumę Szatana miażdżąc go swoimi stopami, zamknę w czeluściach piekielnych, oswobadzając wreszcie Kościół i Ziemię z jego okrutnej tyranii”.

Piąty powód, dla którego zgasła lampa jest taki, że osoby posiadające olbrzymie bogactwa z obojętnością patrzeć będą na uciskany Kościół, prześladowaną cnotę, triumfujące zło. Nie użyją swych bogactw, aby zwalczyć zło, ulegając wszelkim nałogom i występkom. Ach, moja córko, gdyby przyszło ci żyć w tych okropnych czasach, umarłabyś z bólu widząc, że dokonuje się wszystko to, co ci zapowiedziałam. Miłość mojego Najświętszego Syna i moja do tej Ziemi jest tak wielka, iż pragniemy, aby od tej chwili ofiary i dobre uczynki przyczyniły się do skrócenia czasu tej straszliwej katastrofy”.

***

Chociaż spotkałem się z opiniami, że objawienie to odnosi się do czasów ostatecznych, czasów Antychrysta, to trudno mi się do końca z takim poglądem zgodzić. Niewątpliwie mówi ono o czasie kryzysu w świecie i w Kościele, ale nie upoważnia jednak do wyciągania wniosku, iż będzie to już ostatni kryzys po którym nastąpi koniec świata.

Zwolennicy poglądu, iż jednak owo objawienie mówi o czasach ostatecznych, na podparcie swych twierdzeń wskazują inne objawienie maryjne – z La Salette. Istotnie, w objawieniu z La Salette jest wyraźnie mowa o czasach Antychrysta, i rzeczywiście jego treść przedziwnie koresponduje z objawieniem z Quito.

Rosja a czasy ostateczne – Ostatni Car – nadejście antychrysta

W bardzo ciekawym tekście Jegora Chołmogorowa, noszącym tytuł Апокалипсис сегодня (Apokalipsa dzisiaj)78 można znaleźć niezwykle intrygujące informacje dotyczące znaczenia i roli Rosji, jaką ma ona odegrać w czasach ostatecznych. Poniżej przekład tego artykułu:

„Rosja jeszcze nie powiedziała światu ostatniego słowa. Najważniejsze przed nami. Ponieważ Rosja to kraj apokaliptyczny, to kraj końca świata”.

Rosjanie zawsze czuli, iż są „narodem końca świata”, narodem, którego misja nie polega na tym, by świat poprawić, ale by świat pochować. Rosjaninie mogą wystąpić i jako narzędzie radykalnego zła i jako narzędzie Boga – jak głosił Konstantin Leontjew – i powinni z powagą zagrać tę rolę. Rosjanie bowiem, to naród apokalipsy.

Wszakże w samej Rosji występuje cała mozaika różnorakich interpretacji tyczących się znaków końca świata. Istnieje i gatunek szalonych „interpretatorów Apokalipsy”, które wyliczają „czasy i terminy” (co wszak jest zabronione w Piśmie Świętym) i twierdzą, iż „Gorbaczow – to trzeci róg Zwierzęcia”, a „pieczęcią antychrysta” będą znakować pojutrze na sąsiedniej ulicy. Ale istnieją i ludzie, którzy, zasłaniając się niewiedzą, w ogóle nie chcą zastanawiać się nad tym – czym ów koniec będzie i jak się dokona, a na znaki ostatnich czasów odpowiadają: „– Jaki antychryst? Ja go nie widzę!”

Tymczasem wygląda to tak: historię światową w czasach po narodzeniu Chrystusa można podzielić na dwa okresy – do 2/15 marca 1917 roku i po tym dniu. Dzień ów to data graniczna, nosząca symboliczną nazwę Dno79, wtedy to spiskowcy wymusili na carze Mikołaju II dokument abdykacyjny. To tego konkretnego dnia właśnie dokonała się w Rosji rewolucja, która później rozwinęła się w krwawe wydarzenia. Tego dnia Rosja została bez cara i runęły jej wielowiekowe filary i od tego właśnie dnia świat został bez tego, który powstrzymywał przybycie antychrysta – „syna zatracania”, mającego doprowadzić świat do ostatecznej katastrofy. Tego dnia rozpoczęło się „odwrotne odliczanie” ku wypełnianiu się proroctwa św. Pawła Ap., który na ów temat tak pisał:

W sprawie przyjścia Pana naszego Jezusa Chrystusa i naszego zgromadzenia się wokół Niego, prosimy was, bracia, abyście się nie dali zbyt łatwo zachwiać w waszym rozumieniu ani zastraszyć bądź przez ducha, bądź przez mowę, bądź przez list, rzekomo od nas pochodzący, jakoby już nastawał dzień Pański. Niech was w żaden sposób nikt nie zwodzi, bo [dzień ten nie nadejdzie], dopóki nie przyjdzie najpierw odstępstwo i nie objawi się człowiek grzechu, syn zatracenia, który się sprzeciwia i wynosi ponad wszystko, co nazywa się Bogiem lub tym, co odbiera cześć, tak że zasiądzie w świątyni Boga dowodząc, że sam jest Bogiem. Czy nie pamiętacie, jak mówiłem wam o tym, gdy wśród was przebywałem? Wiecie, co go teraz powstrzymuje, aby objawił się w swoim czasie. Albowiem już działa tajemnica bezbożności. Niech tylko ten, co teraz powstrzymuje, ustąpi miejsca, wówczas ukaże się Niegodziwiec, którego Pan Jezus zgładzi tchnieniem swoich ust i wniwecz obróci [samym] objawieniem swego przyjścia. Pojawieniu się jego towarzyszyć będzie działanie szatana, z całą mocą, wśród znaków i fałszywych cudów, [działanie] z wszelkim zwodzeniem ku nieprawości tych, którzy giną, ponieważ nie przyjęli miłości prawdy, aby dostąpić zbawienia. Dlatego Bóg dopuszcza działanie na nich oszustwa, tak iż uwierzą kłamstwu, aby byli osądzeni wszyscy, którzy nie uwierzyli prawdzie, ale upodobali sobie nieprawość. (2 Tes. 1–12 BT)

Tymi słowami Apostoł uspokajał swoich współczesnych, przekonanych iż koniec świata jest tuż–tuż. W liście wszakże nie wyjawił – kim jest ten co „teraz powstrzymuje” nadejście antychrysta. Wszakże cała Święta Tradycja Kościoła, biorąca początek w czasach apostolskich, przechowuje pogląd, iż jest nim rzymski cesarz i jego mocarstwo – imperium rzymskie.

Uważano tak nawet wtedy, gdy cesarze rzymscy byli jeszcze poganami i domagali się dla siebie boskiej czci, zasługując raczej na miano „sług antychrysta”. Wszakże chrześcijanie, których tracili oni za odmowę popełnienia bałwochwalstwa uważali inaczej – „do tego czasu, do kiedy ludzie będą bać się rzymskiego państwa, nikt nie podporządkuje się antychrystowi. Kiedy zaś ono zostanie zburzone, wówczas zapanuje anarchia i będzie się on, antychryst, starał przejąć władzę i ludzką, i boską.

Władza imperium, u podstaw której leży porządek prawny i sprawiedliwy sąd jest całkowitym przeciwieństwem takiej władzy, jaką będzie wprowadzał antychryst, władzy opartej na kłamstwie, perfidii, przeinaczaniu każdego moralnego nakazu. Koniec świata zatem będzie poprzedzać anarchia – triumf samowoli, nie ograniczonej żadnym prawem moralnym, żadnym rozumem, a następnie anarchia owa przemieni się w tyranię – zwycięstwo samowoli jednostki – nosiciela radykalnego, szatańskiego zła.

Póki istnieje imperialny porządek i ład – anarchia nie jest możliwa, a jeśli nie jest możliwa, niemożliwy jest także i antychryst. Dlatego chrześcijański pisarz Tertulian, niezmiernie wrogi poganom, nagle wchodzi z nimi w niespodziewany spór – kto ma większą cześć dla cesarza? Chrześcijanie czy poganie? I odpowiada: „– Cezar jest raczej nasz, bo ustanowił go nasz Bóg… Chrześcijanie proszą Boga o długie życie dla cesarza, o silne wojsko, o uczciwość poddanych i świata zewnętrznego… wiemy, jakie przerażające nieszczęścia grożą światu przy jego końcu, a które są odraczane, póki istnieje państwo rzymskie. Nie chcemy tych okropności i modlimy się o długie lata dla rzymskiego państwa”. A przecież Tertulian, nie miał pewności, że cesarze staną się chrześcijanami, choć w końcu, wraz z Konstantynem, i do tego doszło.

I od tej pory, gdy imperium stało się chrześcijańskie, świadomie przyjęło na siebie rolę narzędzia Boga, zapewniając całemu podległemu mu światu – według określenia rosyjskiego filozofa, archimandryty Konstantina (Zajcewa) „ogromną aparaturę ratunku” – świątynie, klasztory, pielgrzymki do świątyń, doświadczonych duchowych opiekunów, księgi świętych ojców – a wszystko to było dostępnie dla tych z ludzi, którzy zapragnęli rzeczywiście żyć po chrześcijańsku. I cała ta „aparatura” znajdowała się pod niezawodną ochroną i nadzorem Imperium, które w swoich granicach gwarantowało ludziom możliwość modlenia się do Boga beż żadnych przeszkód.

Jednakże cesarstwo rzymskie, w roku 1453, upadło ostatecznie wraz ze zdobyciem Konstantynopola przez Turków. A gdy Bizancjum uległo zagładzie wiele osób oczekiwało końca świata, lecz właśnie wówczas, na północy, powstał „trzeci Rzym”, a dziedzictwo imperialne nie uległo przerwaniu.

Zaraz po swym chrzcie Rusini przeczuwali, że w historii chrześcijaństwa jest dla nich przygotowana jakaś szczególna rola. Chociaż stali się chrześcijanami później niż Grecy, to jednak została wyznaczona im jakaś szczególniejsza i ważniejsza misja do spełnienia w dziejach świata, niż ta którą mieli Grecy.

Gdy Moskwa stała się „trzecim Rzymem” powiadano, że „dwa Rzymy upadły, trzeci trwa, a czwartego już nie będzie i chrześcijańskie cesarstwo nie przejdzie już na nikogo”. A gdy trzeci Rzym upadnie, będzie to oznaczało, że „czas jest bliski” i zacznie się odliczanie do apokaliptycznych wydarzeń.

Cesarze rosyjscy godnie pełnili swoją rolę – stworzyli wielkie imperium, ujarzmili olbrzymie obszary, schrystianizowali dziesiątki narodów, utrzymywali pokój w Europie i świecie, powstrzymując destrukcyjne siły, które po rewolucji francuskiej postawiły sobie za cel pochłonięcie całej Europy. Znaczenie Rosji podkreślali i główni podpalacze „światowego pożaru”: „ani jedna rewolucja w Europie i w całym świecie nie może odnieść ostatecznego zwycięstwa, dopóki istnieje dzisiejsze państwo rosyjskie” – głosili Marks i Engels. Dlatego cała nienawiść rewolucyjnych i destrukcyjnych sił skoncentrowała się na rosyjskich carach. Ostatniemu z Romanowych – cesarzowi Mikołajowi II wypadło w całej rozciągłości wypić kielich i kłamstwa i zdrady, które trwają i po jego zabójstwie. „Wokół zdrada, tchórzostwo i oszustwo” – pisał pozostawiony w samotności car mówiąc o teraźniejszości, a święty patriarcha Tichon jakby mu odpowiadając, mówił o przyszłości: „Noc będzie długa, długa i ciemna, ciemna…”.

Wraz z upadkiem carskiego imperium rosyjskiego odszedł ze świata ów, „który powstrzymuje” i zaczął się proces zwany apostazją albo odstępstwem. Przez bardzo konkretne działania jest przygotowywane miejsce dla nadchodzącego antychrysta. Większość z osób i sił politycznych, które przygotowują grunt pod nadejście owego – jak go sami nazywają – Wielkiego Duchowego Nauczyciela, albo doskonale zdaje sobie sprawę, albo przynajmniej domyśla się komu służy. Większość z tych osób i sił politycznych, które przewodzą w dzisiejszym świecie nie ma żadnych podstaw, by nie pragnąć przyjścia antychrysta i nie pomagać mu, bo widzą w tym własny interes.

W politycznym aspekcie apostazji pierwszy i początkowy cel został osiągnięty przez zniszczenie imperium rosyjskiego i przemianę Rosji w kraj, który albo jest zajęty swymi wewnętrznymi problemami, albo całkowicie wpisuje się w ogólne budowanie płaszczyzny Nowego Światowego Porządku. Na dzień dzisiejszy to się udało – mimo iż dla budowniczych nowego porządku Rosja stanowi wciąż potencjalne niebezpieczeństwo, o tyle, o ile zawsze realna jest groźba jej odrodzenia się jak imperium, więc dlatego wciąż są podejmowane próby by ją dobić. A przecież n i k t nie może przeszkadzać w kształtowaniu się jednolitej światowej drogi politycznej, która prowadzi do jednego – do wystąpienia antychrysta i towarzyszących mu totalnych systemów kontroli. Apokalipsa św. Jana przepowiada, że służyć mu będą królowie i książęta ziemi, co oznacza, że system wielkich mocarstw przetrwa, zachowa się, ale będzie całkowicie podległy antychrystowi przez globalne systemy kontroli – finansów, informacji, a także i życia duchowego.

Jest i drugi aspekt apostazji – moralny. Wszyscy dziś czujemy, co coś jest nie tak, że w naszym świecie odbywa się coś głęboko nieprawidłowego, nawet w codziennym zachowaniu ludzi. „Z pewnością, wszyscy powariowali” – myślimy, przy czym tego odczucia nie da się przypisać jakiemuś starczemu gderaniu. Ale to jeszcze nie koniec procesu, koniec nastanie wtedy, kiedy ludzi moralnych zostanie zaledwie garstka i będę przez pozostałych uważani za nienormalnych, apostazja zaś ogarnie całą ludzkość.

Wreszcie, istnieje jakby duchowa suma apostazji, jej religijny „mianownik” – z pewnością najstraszniejszy – odrzucenie pojmowania religii jako prawdy. Aż do naszych czasów prawosławni wierzyli w prawosławie, heretycy w swoje herezje, bezbożnicy w swój ateizm i każdy starał się przekonać drugiego, że to właśnie on posiada prawdę. Owa duchowa apostazja zaś przejawia się w tym, że teraz przestaje się wierzyć, że prawda w ogóle istnieje. Ludzie przestali w nią wierzyć i zaprzestali wysiłków w walce o nią. Dziś nikt nie jest przekonany o tym, że posiada prawdę

Owo zjawisko religijnej apostazji ma dwa oblicza – dla niechrześcijanin jest to „religia przyszłości” jak ją nazwał ojciec Serafim (Rouz) – religia w której właściwa „religijność” czyli wiara w Boga i zwracanie się do niego zostanie zastąpione przez magię i dążenie by otrzymać specjalne „moce” i „wiedzę”, żeby opanować świat. Niewątpliwie zarówno antychryst, jak i jego „prawa ręka” – fałszywy prorok będą sługami owej magicznej religii.

Dla chrześcijan natomiast prezentem, jaki im sprawił wiek XX jest ekumenizm – czyli nauka o potrzebie zjednoczenia wszystkich wyznań chrześcijańskich, bez względu na to jakie dogmaty przyjmują, dla „służenia ludzkości” – właśnie tak: nie Bogu, a ludzkości! W efekcie tego prawosławni wchodzą w relacje nie tylko z katolikami i protestantami, ale w ramach tzw. „spotkań ekumenicznych” także z poganami i czcicielami demonów, z którymi wspólnie się modlą. Strach patrzeć jak prawosławni biskupi własnymi rękami wznoszą bałwany – „słupy totemowe”, przechodzą przez „oczyszczający ogień”, albo odprawiają „nabożeństwo” wespół z tybetańskimi lamami, czy czcicielami demona zniszczenia i śmierci – bogini Kali, ale to wszystko to tylko zewnętrzne oznaki rozłamu prawosławia w czasach apostazji, rozłamu na dwa niejako prądy określone symbolicznie w Apokalipsie jako Kościoły: laodycejski i filadelfijski. W pierwszym święta gorliwość w wierze została zamieniona na „letniość”, obojętność i troskę jedynie o bogactwo i zewnętrzny blichtr, o nim to Chrystus powiada: „Znam twoje czyny, że ani zimny, ani gorący nie jesteś. Obyś był zimny albo gorący! A tak, skoro jesteś letni i ani gorący, ani zimny, chcę cię wyrzucić z mych ust”. (Ap 3, 15–17 BT) O drugim zaś jest powiedziane: „…ty chociaż moc masz znikomą, zachowałeś moje słowo i nie zaparłeś się mego imienia. (…) Skoro zachowałeś nakaz mojej wytrwałości i Ja cię zachowam od próby, która ma nadejść na cały obszar zamieszkany, by wypróbować mieszkańców ziemi” (Ap 3, 8,10 BT). Takie „filadelfijskie” chrześcijaństwo przeznaczone jest dla niewielu tylko wybranych, nawet w świecie prawosławnym, dla większości zaś krajów, narodów i kościołów, i dla dzisiejszej Rosji, następuje niestety, „epoka laodycejska”, którą przepowiadał wielebny Serafim Sarowski (1754–1833): „Mnie, biednemu Serafimowi, Pan objawił że na rosyjskiej ziemi będą wielkie nieszczęścia, prawosławna wiara zostanie zdeptana, archijereje80 Kościoła Bożego i inne duchowe osoby odstąpią od czystości prawosławia, i za to Pan ciężko ich ukarze”.

Wydawałoby się, że świat niepohamowanie posuwa się ku temu, iż antychryst przyjdzie lada dzień, ale w tym pogrążaniu się w przepaści, czeka jeden, ostatni, cudowny przystanek. Jak przepowiadał na początku XX wieku starzec Aristokles Atoski: „Dojdzie do jakiegoś niezwykłego wybuchu, i objawi się cud Boży. I będzie na ziemi życie całkiem inne, ale niezbyt długo”. Wówczas gnijącemu i cuchnącemu światu będzie dane przeżyć cudowne zmartwychwstanie z rozkładu i śmierci. I to zmartwychwstanie powinno przyjść przez Rosję.

„Przed końcem będzie rozkwit” – tak słowami starca Barnaby Getsemańskiego, można podsumować liczne proroctwa rosyjskich ascetów XIX i XX wieku. Wszyscy mówili o szybkim natarciu czasów końca, przepowiadali straszną katastrofę dla Rosji pod uciskiem bezbożników, zniszczenie świątyń i zepsucie narodu i rozkład państwa rosyjskiego. Ale proroctwa te kończyły się optymistycznym wskazaniem na odrodzenie. „Objawi się wielki cud Boży,… wszystkie drzazgi i odłamki, wolą Boga i jego siłą, zbiorą się i połączą się i odtworzy się okręt (Rosja) w swojej piękności i podąży swoją drogą, przez Boga przeznaczoną. Taki oto będzie dla wszystkich jawny cud” – mówił wielebny Anatol Optinski w lutym 1917 roku.

Owa dość ogólna zapowiedź mogłyby wyglądać raczej na „pobożne życzenie” niż na zapowiedź czegoś rzeczywistego, gdyby nie szczegółowy „scenariusz”, który można skonstruować na podstawie tego, co da się odnaleźć w bardzo licznych proroctwach, tak że trudno to uznać za przypadek. A wedle tego scenariusza:

„Czeka nas jeszcze jeden, ostatni rozkwit prawosławia, tym razem na całym świecie – na czele z Rosją, a odbędzie się to po straszliwej wojnie, w której wyginie od połowy do dwóch trzecich ludzkości. I wtedy dopiero będzie głoszona Ewangelia na całym świecie, bo do tego czasu nie głoszono Ewangelii Chrystusa, lecz Ewangelię zniekształconą przez heretyków. Będzie to okres światowej pomyślności, lecz nie na długo. Wtedy też w Rosji będzie panował prawosławny car, którego Pan objawi narodowi rosyjskiemu. Wkrótce jednak świat ponownie się zdeprawuje i już nie będzie więcej zdolny by się naprawić i wówczas dopuści Pan Bóg do intronizacji antychrysta”.

Szkic tej przepowiedni powstał jeszcze w Bizancjum, na długo przed czasami w których żyjemy. W pierwotnych greckich tekstach mówiło się o „wielkim północnym kraju”, ponieważ nazwa Rusi nie była jeszcze znana. Mówiło się o wielkiej bitwie pomiędzy „izraelitami” (to jest prawosławnymi chrześcijanami) i „izmaelitami”, to jest południowymi, muzułmańskimi narodami, które zaczną wielki marsz na chrześcijan. Kiedy chrześcijanom będzie się wydawać, że już znikąd nie ma ratunku, nagle powstanie „grecki cesarz” (w sensie prawosławny) i z wielką mocą „złamie wrogów”. W niedługi zaś czas potem wstąpi on na tron, a na całej ziemi zapanuje pomylność i krótka „cisza”, zapowiedziana w Apokalipsie, co będzie zwiastunem bliskości końca świata. Ów stary schemat proroctwa o „czasach przedostatnich”, czasach schyłku, istotnie się nie zmienił, co najwyżej można go uzupełnić i objaśnić w świetle zdarzeń historycznych, które stały się dla nas bardziej zrozumiałe.

Te zdarzenia będzie poprzedzał największy stopień kryzysu i opuszczenia Rosji przez wszystkich. Bóg usunie wszystkich przywódców, żeby tylko na Niego patrzył lud rosyjski. Ze środka – również zapowiedzianego – światowego kryzysu, wszyscy spojrzą na dźwigającą się Rosję. Początkiem tych wydarzeń będzie przywrócenie w Rosji prawdziwego Kościoła i pojawienie się prawdziwego cara, który zostanie wybrany przez samego Pana i będzie rządził Rosją przez krótki czas do nadejścia antychrysta. „Będzie on człowiekiem płomiennej wiary, wielkiego umysłu i żelaznej woli” – jak mówił o nim rosyjski asceta, św. Teofan Połtawski, zmarły w 1940 roku na emigracji.

Niegdyś obdarzony duchem proroczym mnich Abel przepowiedział wiele przyszłych zdarzeń: carowi Pawłowi I jego zabójstwo, Aleksandrowi I zniszczenie Moskwy przez Francuzów, a carowi Mikołajowi II jego męczeńską śmierć. Wygłosił on także i przepowiednię o Ostatnim Carze. „Jego pojawienie się nie wzbudzi w ludziach żadnych wątpliwości, ani rozbieżności w osądach, tak że nie będą się spierać: „– Oto tu car, oto tam”, lecz wszyscy jednomyślnie się zgodzą i powiedzą: „– To on!”. Mnich Abel pozostawił też wskazówkę co do imienia owego cara – „tylko dwóch władców o takim imieniu zasiadało na rosyjskim tronie, ale nie nie na tronie carów”. Z wszystkich ruskich wielkich książąt jedynie dwa imiona można dopasować do owej przepowiedni: Władimir i Gieorgij. Ostatni car nie będzie bezpośrednim potomkiem Romanowów lecz będzie z nimi spokrewniony przez matkę – w ten sposób zostanie zachowana ciągłość dziedzictwa carskiej Rosji.

„Jest tylko jeden wódz, zdolny nam przywrócić Rosję – to św. Włodzimierz! Rosję trzeba na ochrzcić. Tylko na nowo chrzczona Ruś może znowu stać się prawosławnym cesarstwem. Czy jednak możliwe jest to duchowe odrodzenie? Ale to nie tylko nasz – rosyjski problem, to problem światowy. Od tego albo innego rozwiązania zależy pytanie o wiek świata i o bliskość nadejścia Ósmego Dnia Tygodnia81” – pisał ojciec Konstantyn (Zajcew). Najważniejszą sprawą dla nowego cara będzie przywrócenie czystości prawosławia, likwidacja „Kościoła laodycejskiego”, usunięcie heretyków–ekumenistów z hierarchii kościelnej i uleczenie rozłamu w Kościele prawosławnym. Byłoby wtedy możliwe zwołanie, pod przewodnictwem takiego cara, najpierw soboru ogólnorosyjskiego, który by oczyścił hierarchię z odstępców i połączyłby wszystkie zdrowe siły, a później Soboru Powszechnego, na którym by doszło połączenia wszystkich świętych Kościołów Chrystusowych przeciwko antychrześcijańskiemu kierunkowi w jakim podąża świat. Car stanie się jedynym przywódcą ogólnoświatowym, ale za jego panowania nadejdzie antychryst. Wszakże z tym ostatnim wydarzeniem powiązana jest Wielka Wojna stale wzmiankowana w przepowiedniach. Na przykład uczeń Teofana Połtawskiego, schimonach Antoni (Czernow) głosił, że „w czasach ostatecznych Rosja stanie się monarchią. To zaś w całym świecie wywoła wrogą reakcję. Wrogowie niczym szarańcza podążą ku Rosji i zacznie się wojna, podczas której cały świat uzbroi się przeciwko niej, bowiem antychryst przedstawi światu Rosję jako wroga, z tego powodu, iż ogłosi się ona krajem prawosławnym”.

Św. Mateusz Wresfieński (1861–1950), założyciel Prawdziwego Kościoła Prawosławnego Grecji, przepowiedział, że wojna owa pochłonie miliardy istnień ludzkich, a bezpośrednią przyczyną jej wybuchu będzie Serbia, Mówił on także, iż przed zmartwychwstaniem Rosji odbędzie się trzecia wojna światowa, która rozpocznie się w Jugosławii. Zwycięży w niej Rosja, która po owej wojnie utrwali na świecie ład i pomyślność, chociaż nie powiększy swojego terytorium o ziemie pokonanych przeciwników, a nawet będzie obszarowo mniejsza niż na początku XX wieku. Weźmie natomiast we władanie ziemie prawosławnego Wschodu, na przykład Ziemię Świętą. Owo cesarstwo rosyjskie nie będzie zamożne, ale co ciekawe, za rządów Ostatniego Cara Syberia zostanie przemieniona w kwitnący, płodny kraj, który będzie karmić całą Rosję.

Arcybiskup Rosyjskiego Kościoła Zagranicznego Serafim (Iwanow), przepowiadał znów, że po tym zwycięstwie rozpocznie się głoszenie Ewangelii, a prawdziwe prawosławie rozszerzy się na cały świat. Większość narodów świata przyjmie chrześcijaństwo. Przez pewien czas ludzie będą żyć w pokoju i szczęściu, ale rychło rozpocznie się na całym świecie całkowity upadek wiary, jak to zostało zapowiedziane w Piśmie Świętym. Wtedy pojawi się antychryst i nastąpi koniec świata. Liczne proroctwa głoszą, że okres dobrobytu i pokoju potrwa 15 lat (nie podają jednak od którego momentu należy go liczyć, czy od intronizacji Ostatniego Cara, czy od nastaniu na ziemi pokoju). Ostatni Car przeniesie się do Jerozolimy i przeżyje tam 7,5 roku. Będzie to ostatni okres pokojowej egzystencji ludzkości. Potem przyjdzie apostazja, która otworzy drogę antychrystowi, a ludzie będą gotowi rzucić się w „głębokości szatańskie”, które im antychryst zaproponuje.

Ta apostazja będzie miała charakter duchowego zwiedzenia, oszustwa. Ludzie zobaczą w antychryście jakąś bardzo uduchowioną i wyjątkową osobowość i przepędzą Ostatniego Cara, aby ustąpił miejsca antychrystowi. Gdy się to stanie, kiedy pojawi się „syn zatracenia”, Ostatni Car uda się na Golgotę, gdzie będzie się wznosił krzyż. Zdejmie swoją koronę i zawiesi ją na krzyżu. Krzyż zaś wraz z koroną zostaną zabrane do nieba, zaś car umrze. Będzie to ostatnie, duchowe, zwycięstwo prawdziwego chrześcijanina nad nosicielem szatańskiego ducha.

Przybycie antychrysta pogrąży świat w topieli, nadejdą jego przedśmiertne skurcze – wojny, trzęsienia ziemi, nienawiść, głód, a wszystko to zamiast szczęścia i dobrobytu obiecanego przez antychrysta. Nastaną także straszliwe prześladowania prawdziwych chrześcijan, ale kto wytrwa w wierności Panu Jezusowi, ten będzie zbawiony.

Dla tego ostatniego królestwa, dla tej ostatniej bitwy istnieje Rosja. I to jest sens jej historycznego bytu”.82

Do tej pory mówiliśmy o tym, że ma nadejść antychryst, że w końcowym okresie dziejów ludzkości zdobędzie on nieograniczoną władzę nad światem, ale nadal nie wiemy jaki jest jego ostateczny cel, p o c o ma tę władzę posiąść. Kto i dlaczego za tym wszystkim stoi? W kolejnym rozdziale znajduje się więc zwięzłe wyjaśnienie tego zagadnienia:

Szatan i jego sługa antychryst – ich plany i cele

Na koniec trzeba jeszcze odpowiedzieć na pytanie: w jakim celu objawi się antychryst i jaki jest cel jego przybycia? Otóż należy pamiętać, że antychryst jest jakby podwładnym (jeśli wolno użyć takiego określenia) Szatana, Lucyfera, a plany tego ostatniego są bardzo proste i wcale nieskomplikowane. Oto bowiem Lucyfer chce na Ziemi zająć miejsce Boga, chce – jako jedyna istota – odbierać cześć boską. Aby to osiągnąć musi wpierw zwieść ludzi. W tym celu przez osoby mu podporządkowane rozpowszechnia fałszywe nauki i doktryny, które pozornie przypominają biblijne. W rzeczywistości Lucyfer neguje każde przykazanie Boga, tworząc na jego miejsce jego odwrotność. Szatan będzie się starał wzbudzić nienawiść do Jezusa na niespotykaną dotąd skalę, co już mu się znakomicie udaje. Gdy ludzkość – w prawie całej swej masie – ulegnie temu zwiedzeniu nadjedzie czas, że Szatan będzie mógł bez żadnych problemów utworzyć na Ziemi fałszywe „królestwo boże”, w którym bogiem będzie on, a w jego imieniu władzę będzie sprawował fałszywy mesjasz, czyli właśnie antychryst.

Aby jednak w pełni zrozumieć rolę antychrysta, winniśmy poznać plany jego pana – Szatana. Według anonimowego autora, w tekście Antychryst – przeciwnik Chrystusa plany owe wyglądają mniej więcej tak:

  • „Odbudować fałszywą świątynię Salomona w Jerozolimie.
  • Zupełnie zdemoralizować mieszkańców naszej planety poprzez intensywną propagandę mediów oraz władz wszystkiego, co sprzeczne z planem Boga – czyli wprowadzić doktrynę lucyferiańską.
  • ‘Znaleźć’ Arkę Przymierza i umieścić ją w odbudowanej świątyni.
  • Przeprowadzić tzw. Operację Niebieski Strumień (Blue Beam Project), w której być może ‘odnajdzie’ się Arka Przymierza.
  • Podczas tej operacji (mówi się o trzęsieniu ziemi) ukażą się ‘dokumenty’ wyjaśniające, w jaki cały świat mylił się odnośnie religijnych wierzeń. (Typowy przykład Browna – Da Vinci Code).
  • Zniszczyć wszystkie religie światowe w III Wojnie światowej włącznie z Judaizmem i Chrześcijaństwem.
  • Posadzić na tronie niezwykle mocnego króla i zarazem kapłana (na wzór Melchizedeka) – Antychrysta, fałszywego mesjasza.
  • Antychryst przejmie OFICJALNIE władzę nad światem usuwając trzech innych władców – Nowy Porządek Świata (NWO).
  • Spowodować FAŁSZYWE porwanie do nieba FAŁSZYWYCH ponownie narodzonych chrześcijan, lub sług Lucyfera.
  • Rozpocząć prześladowania prawdziwych naśladowców Jezusa w 3.5 rocznym okresie Wielkiego Ucisku.
  • Stoczyć walkę z Bogiem na Ziemi w tzw. bitwie Armagedonu.
  • To wszystko ma jeden zasadniczy cel.
  • Ustanowienie Lucyfera jako boga nad ziemią. Ustanowienie przedstawiciela Lucyfera – Antychrysta. ”83

Ten am autor w dalszym swym wywodzie podaje takie oto, niezwykle ciekawe informacje:

„Słowo Boże niewiele nam mówi o Antychryście ale podaje nam wystarczającą ilość detali, abyśmy mogli zidentyfikować z łatwością tego człowieka. Niemniej Biblia ostrzega nas proroczo przed fałszywymi Chrystusami, Mesjaszami czy prorokami i wskazuje nam znaki, według których możemy rozpoznać i odróżnić fałsz od Prawdy. (…)

Istnieje wiele teorii na ten temat i sedna sprawy dowiemy się, kiedy ów osobnik się ujawni. Według badań Biblii, zapowiadającej Antychrysta od prawie 2000 lat oraz teorii konspiracyjnych, na arenie świata ma się pojawić fałszywy Mesjasz. Wiadomo, że chrześcijanie oczekują powrotu Mesjasza – Chrystusa w celu zaprowadzenia przez Niego Królestwa Bożego. Tymczasem Żydzi nadal oczekują swojego Mesjasza, ponieważ rzeczywistego Mesjasza – (Ja–szua) odrzucili oraz odrzucają Go nadal.

Mamy dwie grupy ludzi oczekujących Mesjasza, ale każda z nich widzi go zupełnie inaczej

Syjoniści planujący odbudowę Świątyni Salomona w Jerozolimie planują posadzenie na tronie królewskim… Mesjasza!

Istnieje teoria konspiracyjna Blue Beam Project (Projekt Niebieskiego Promienia) i według tych planów władcy świata ‘odkryją’ jakieś niezwykłe zwoje, w których okaże się, że dotychczasowe wierzenia, czy w Biblię, czy Koran czy inne księgi okażą się całkowicie mylne oraz oczywiście okaże się, że jedynie w tych zwojach jest szczera Prawda. Być może zostanie ‘odkryta’ Arka Przymierza i to, co zostanie ‘znalezione’ w Arce będzie dowodem na to, że świat mylił się w swoich wierzeniach religijnych ponieważ je mylnie interpretował.

Odkryciu temu mają towarzyszyć cuda na niebie! Mają być wyświetlane z satelitów potężne obrazy na niebie, z których będą przekazywane w wielu językach informacje o ‘prawdziwym’ Mesjaszu i ‘prawdziwej’ religii. Ewangelia Judasza czy DaVinci Code to najprawdopodobniej przygrywka do reszty tego oszukańczego spektaklu.

Władcy świata, wielbiciele Lucyfera będą chcieli nam udowodnić, że posłannictwo Mesjasza było przez wszystkich źle rozumiane i właśnie wtedy ukaże się na scenie świata ostatni król, czyli fałszywy Mesjasz – Antychryst.

Będzie on demonstrował nadprzyrodzoną demoniczną moc i większość mieszkańców świata weń uwierzy.

Niesamowity wzrost filmów i programów okultystyczno–satanistycznych czy na temat UFO czy też zjawisk nadprzyrodzonych wydaje się być formą przyzwyczajania nas do tego, że rzeczywiście siły nadprzyrodzone istnieją, że są one powiązane z rzeczywiście, a UFO czy ‘obcy’ to istoty, które nas stworzyły i teraz chcą nam pomóc. Globaliści nazywają ich Annuaki.

Oczywiście wszystkie inne religie zostaną zniszczone przez hordy Lucyfera a Babilon Wielki otrzyma szczególnie srogą karę, tym razem od samego Boga. Wielbienie Antychrysta będzie wymagane od władców świata po groźbą kary śmierci!”84

Analizując bez emocji, na chłodno, sytuację, jaką już dziś obserwujemy na świecie, nie możemy się oprzeć wrażeniu, iż czasy antychrysta zbliżają się do nas wielkimi krokami, że czas zwiedzenia, wielkiego ucisku i oficjalnego kultu szatana jest tuż, u drzwi. A wedle wszystkich tych znaków i przepowiedni sprawiedliwi doznają potwornych prześladowań, które odbywać się będą na niespotykaną dotąd w historii ludzkości skalę. Ucisk jakiego doznawali ludzie pod rządami Stalina czy Hitlera będzie niczym w porównaniu z uciskiem jaki nadchodzi.

Będzie to czas odsiewania plew od ziarna, bowiem ci którzy ulękną się prześladowań i ulegną demonicznemu, lucyferiańskiemu zwiedzeniu i poddadzą się pod władzę antychrysta, w ostatecznym rozrachunku przegrają nie tylko życie doczesne, ale i szanse na życie wieczne w szczęściu i chwale. Ci natomiast, którzy wytrwają do końca, nie wahając się nawet poświęcić życie dla Jezusa, na koniec odbiorą „niewiędnący wieniec chwały”.

Skoro zapoznaliśmy się ze znakami, proroctwami i przepowiedniami końca świata, jakie przechowuje tradycja chrześcijańska, zawartymi zarówno w Biblii, jak i w objawieniach prywatnych, czy nawet w opiniach niektórych osób zajmujących się badaniem zagadnienia czasów końca, pora zaznajomić się też ze znakami i przepowiedniami w innych religiach – w islamie i zaratusztrianizmie.

PROROCTWA I ZNAKI KOŃCA ŚWIATA W ISLAMIE

Dzień ostatni

O ludzie! „

Bójcie się waszego Pana!

Zaprawdę, trzęsienie ziemi tej Godziny

będzie rzeczą straszną!

W tym Dniu, który wy zobaczycie,

każda karmiąca matka zapomni, kogo karmiła;

a każda ciężarna kobieta

złoży swój ciężar”.

(Koran XXII, 1 – 2 – J.B.85)

Nic, co materialne, nie jest wieczne, a zatem i świat, skoro miał początek, musi mieć też i koniec. Kiedy to nastąpi, nikt nie wie, bowiem tajemnicę ową zachował Allah dla siebie.

Bardzo jasne wyjaśnienie tej kwestii można znaleźć w jednym z hadisów86:

„Kalif Omar Ibn Al–chattab powiedział: W czasie gdy siedzieliśmy u Wysłannika Allaha, pewnego dnia przyszedł do nas mężczyzna w bardzo białym ubraniu, z czarnokruczymi włosami, nie widać było po nim śladu podróży. Nikt z nas nie znał go. Siadł naprzeciwko Proroka, podkurczywszy nogi położywszy ręce na jego udach i powiedział: „O Muhammadzie, powiedz mi o islamie”. Wysłannik Allaha powiedział: „Islam to to, że oświadczasz – Nie ma Boga, oprócz Allaha, a Muhammad jest wysłannikiem Allaha” – wykonujesz modlitwy, dajesz zakat87, pościsz w miesiącu ramadan i odbywasz pielgrzymkę do Mekki, jeżeli to jest w twoich możliwościach. Przybysz powiedział: „Mówisz prawdę”. Zdziwiliśmy się, że pytał Proroka i zgodził się z nim. (…) Nieznajomy powiedział: „Powiedz mi o As–Sa’a88„. Prorok powiedział mu: „Zapytany o As–Sa’a nie wie więcej niż pytający”. Przybysz powiedział: „Powiedz mi o jej znakach nadejścia”. Prorok odpowiedział: „Jeśli niewolnica urodzi swoją panią i jeśli zobaczysz bosych, gołych, potrzebujących pasterzy budujących wysokie budowle”. Przybysz odszedł, a po długim czasie Prorok powiedział: „O Omarze czy wiesz kto pytał?” Odpowiedziałem „Allah i Jego Wysłannik lepiej wiedzą ode mnie. Prorok powiedział: To był Gabriel, przyszedł żeby uczyć was waszej religii”.89

Ali Abi Issa w komentarzu do tego hadisu pisze tak:

„O końcu świata Prorok (…) powiedział:

„Zapytany o As–sa’a nie wie więcej niż pytający”. Oznacza to, że wszystkie stworzenia Allaha nie wiedzą o czasie końca świata, gdyż Allah (…) zachował ten termin dla siebie. (…)

W tym hadisie Prorok (…) wspomniał natomiast o dwóch znakach zbliżania się końca świata.

Pierwszy, „jeżeli niewolnica urodzi swoją panią”.

Uczeni islamscy dopatrują się tutaj nadejścia takich czasów, w których nastąpi upadek systemu moralnego na tyle, że zanika wdzięczność dzieci wobec rodziców. Dlatego dzieci będą traktować swoich rodziców tak jak swoich niewolników (z góry, wyniośle, z pogardą…).

Drugi znak – „Jeżeli zobaczysz bosych, gołych, potrzebujących pasterzy budujących wysokie budowle”.

Oznacza to, że ludzie najniższych warstw społecznych stanowić będą najwyższą warstwę społeczną. W innym hadisie Prorok (…) opisał koniec świata następująco:

„Uczciwy będzie podejrzany, podejrzany będzie wiarygodny, a najgorsi ludzie będą przemawiać w imieniu wszystkich”.90

Natomiast Koran tak mów na temat Ostatniej Godziny91:

Będą ciebie pytać o Godzinę:

kiedy ona przybije do przystani?

Powiedz:

«Widza o niej jest tylko u mego Pana!

Nie ujawni jej, we właściwym czasie,

nikt inny, jak tylko On!

Ciąży ona na niebiosach i na ziemi;

przyjdzie do was niespodziewanie.»”

(Koran VII, 187 – J.B.)

oraz:

Do Boga należy wszystko,

co skryte w niebiosach i na ziemi,

a rozkaz dotyczący Godziny

będzie jak mgnienie oka

albo jeszcze mniej”.

(Koran XVI, 77 – J.B.)

Wtedy nastanie kres tego świata, a Bóg wskrzesi ciała zmarłych na Sąd.

Muzułmańska literatura religijna tak mówi na temat wiary w Dzień Sądu Ostatecznego:

„Dzień Sądu Ostatecznego, czyli OSTATNI DZIEN, to Dzień Zmartwychwstania, kiedy ludzie będą ożywieni, by zdać rachunek ze swoich uczynków. Nazwano go tak, gdyż po nim nie będzie żadnego dnia, a mieszkańcy Raju będą rozkoszować się w swoich komnatach, zaś mieszkańcy Piekła będą cierpieć w swoich”92

Do najważniejszych znaków zbliżającego się końca należeć będą: rosnąca bezbożność ludzkości i odrzucenie przez nią drogi prawdy bożej, osiągające apogeum w czasach ostatecznych, pojawienie się Mahdiego – męża bożego próbującego skierować świat ku Allahowi. Mahdiego będzie wspomagał Prorok Jezus.

W tym miejscu należy się czytelnikowi kilka słów wyjaśnienia na temat roli jaką Jezus odgrywa w Islamie.

Nie jest on uznawany za syna Allaha, ani za półboga, ani za nadczłowieka, ale za takiego samego człowieka jak wszyscy inni, żyjący przed nim i po nim. Z jedną wszakże różnicą – został on powołany do istnienia w sposób inny niż reszta ludzi (rodzących się wskutek obcowania płciowego mężczyzny i kobiety), ani też w sposób w jaki Allah stworzył Adama i Ewę. Kwestia narodzin Jezusa to tajemnica, którą muzułmanie akceptują, bezgranicznie wierząc Koranowi, że Jezus został powołany do życia bez udziału mężczyzny, zaś zapowiedź jego narodzenia wiernej i dziewiczej Maryi oznajmił przysłany do niej anioł Gabriel. Muzułmanie za bluźnierstwo uznają poglądy chrześcijańskich teologów protestanckich, jakoby Jezus syn Maryi (po arabsku: Isa ibn Mariam) miał braci i siostry zrodzone w późniejszym czasie ze związku Maryi i Józefa.

Muzułmanie nie wierzą także w ukrzyżowanie i późniejsze zmartwychwstanie Jezusa, uważając, iż ukrzyżowano jakąś inną osobę, a w późniejszych czasach stworzono opowieść pasującą do wypracowanych przez chrześcijan koncepcji teologicznych, głoszących iż Jezus jest Synem Bożym.

Według muzułmanów Allah zaćmił umysły nienawidzących Jezusa Żydów, którzy chcieli go uśmiercić, tak iż uwierzyli w jego śmierć. Tymczasem Bóg wybawił tego Proroka z rąk jego wrogów i zabrał go do nieba.

„Tak więc ktoś został istotnie ukrzyżowany (niektórzy muzułmańscy egzegeci utrzymują iż istnieją dowody ukrzyżowania Judasza przez Piłata sympatyzującego z ruchem żydowskich mesjanistów. Koptyjscy chrześcijanie traktują więc Piłata z Pontu, namiestnika rzymskiego w Judei i jego żonę jako świętych, przyp. tłum.) Nie był to jednak Jezus (…). Kogoś innego ukrzyżowano zamiast niego. Bóg zabrał Jezusa (…) i uratował go przed śmiercią z rąk jego siepaczy, tak jak to zawsze czynił w przypadku wcześniejszych proroków zagrożonych śmiercią z rąk wrogów. Allah (…) ukoronował misję Jezusa na ziemi wybawieniem go od gwałtownej śmierci i podniósł go do niebios. Zgodnie z proroctwem Muhammada (…), pojawi się on ponownie na ziemi wraz z Mahdim aby stoczyć zwycięski pojedynek z szatańskim Antychrystem – Dżalem93, przywódcą armii niewiernych chcących podbić ziemie islamu i zniszczyć Mekkę oraz Medynę. Będzie to sygnalizować nadejście nowej ery w dziejach świata i islamu. Po stoczeniu zwycięskiej walki Jezus (…) zniszczy symbole krzyża i będzie żył około czterdziestu lat jako żonaty muzułmanin. Potem umrze naturalną śmiercią, kończąc swoją przerwaną misję na ziemi. Zostanie on pogrzebany w Medynie pomiędzy grobami Proroka Muhammada (…) i jego następcy Abu Bakra (…). Jezus pojawi się w Damaszku, w okresie gdy Mahdi pojawi się w Mekce, a tymczasowo zwycięskie hordy wrogów islamu będą przewalać się przez Bliski Wschód w kierunku miejscowości Lod w Palestynie. Nuzul czyli cudowne podniesienie Jezusa (…) przez Allaha do niebios po nieudanym spisku Żydów – jest częścią wiary islamu. Z proroctwa wynika, iż Jezus ponownie pojawi się na wschodnim minarecie wielkiego meczetu w Damaszku (Meszid Umayyad), skąd zejdzie jak normalny człowiek. Będzie on następcą czyli kalifem odrodzonej Ummy islamu po śmierci Mahdiego. Czy wniebowstąpił on duszą i ciałem lub tylko duszą po naturalnej śmierci ziemskiego ciała – nie jest kwestią istotną dla wiary islamu. Jego sposób wniebowstąpienia nie jest artykułem wiary, ponieważ dla muzułmanów ważnym jest fakt objawienia przez Allaha (…) mówiący o tym, iż Jezus (…) nie został ukrzyżowany, lecz został podniesiony do niebios przez Allaha”.94

Po wyjaśnieniu bardzo ważnej kwestii, jaką jest muzułmańska nauka na temat Jezusa wrócę do przerwanego wątku:

Znakiem zbliżającego się końca świata będą trzęsienia ziemi na niespotykaną dotąd skalę. Owe trzęsienia ziemi będą tak potworne, że spowodują niewyobrażalną wprost panikę wszystkich ludzi. A potem nastąpi kataklizm na skalę kosmiczną – w wyniku (być może) owych niesłychanych trzęsień ziemi (a może z innego powodu), góry rozsypią się w pył, a powierzchnia naszej planety stanie się równa i płaska, morza zaś wyparują, Ziemia i Księżyc zderzą się ze sobą, gwiazdy będą spadać, a całe niebiosa ulegną zniszczeniu.

Po zakończeniu Dnia Ostatniego jednak Ziemia i Wszechświat zostaną przemienione.

Tradycja muzułmańska w oparciu o Koran i Hadisy przekazuje także, iż nadejście Ostatniej Godziny poprzedzą zadziwiające wydarzenia, takie jak pojawienie się siejących zgrozę i przerażenie narodów Gog i Magog, pojawienie się zwierząt posługujących się ludzką mową, upadek mądrości, a nawet ogólnej wiedzy u przeciętnego człowieka, rozprzestrzenienie się nałogów, przede wszystkim pijaństwa, liczebną przewagę kobiet nad mężczyznami, wzrost na niespotykana skalę nieuczciwości, nieprawości, nierówności społecznej, wreszcie pojawienie się zwodziciela i oszusta podającego się Mesjasza, a w rzeczywistości będącego Antychrystem (Massih Dadżal).95

Gdy wszystko to dziać się będzie nastąpi też czas trąbienia. Pierwsze trąbienie wywoła niesłychana panikę zarówno na Ziemi jak i w niebiosach:

W tym Dniu, kiedy zadmą w trąbę,

ci, którzy są w niebiosach i na ziemi,

będą przerażeni

z wyjątkiem tych, których Bóg zechce oszczędzić – i wszyscy przybędą do Niego upokorzeni.

I zobaczysz góry,

które uważałeś za nieruchome,

jak będą przechodzić,

podobnie jak przechodzą chmury”.

(Koran XXVII, 87–88 – J.B)

Drugie trąbienie, które będzie mieć miejsce w czterdzieści dni po pierwszym trąbieniu obudzi zmarłych. Dusze przyobleką się znów w materialną postać i staną przed obliczem Najwyższego, na sąd.

Podobnie jak śmierci, tak i zmartwychwstaniu podlegają wszyscy – zarówno dobrzy jak i źli, chociaż różne czekają ich losy. W dniu tym ludzie dotąd żyjący umrą, by zaraz zmartwychwstać.

(…) nadejdzie Godzina (…)

i (…) Bóg wskrzesi tych,

którzy znajdują się w grobach”.

(Koran XXII, 7 – J.B.)

O Dniu Zmartwychwstania mówią liczne wersety Koranu:

Żydzi mówią:

Chrześcijanie nie stoją na niczym!”;

a chrześcijanie mówią:

Żydzi nie stoją na niczym!”

a przecież oni recytują Księgę!

Podobne słowa mówią ci, którzy nie wiedzą.

Bóg rozsądzi miedzy nimi

w Dniu Zmartwychwstania

to, w czym się oni różnili”.

(Koran, II, 113 – J.B.)

albo:

Tym, którzy nie uwierzyli,

upiększano życie na tym świecie,

a wyśmiewano się z tych, którzy uwierzyli;

ale ci, którzy są bogobojni, będą nad nimi

w Dniu Zmartwychwstania”

(Koran, II, 212 – J.B.)

albo:

I niech nie sądzą ci, którzy skąpią

z tego, co dał im Bóg ze Swojej łaski,

że to jest lepsze dla nich.

W Dniu Zmartwychwstania

będą oni nosić na szyi obrożę

z tego, czego skąpili”

(Koran III, 180 – J.B.)

albo:

… w Dniu Zmartwychwstania

zostaną wam w pełni dane nagrody”.

(Koran III, 185 – J.B.)

albo:

A kto będzie spierał się z Bogiem

(…) w Dniu Zmartwychwstania?”

(Koran IV, 109 – J.B.)

albo:

Bóg rozsądzi między wami

w Dniu Zmartwychwstania”

(Koran IV, 141 – J.B.)

Każdy z umarłych znów zyska materialne ciało, ale zmartwychwstanie w takim samym stanie umysłu i serca, w jakim rozstał się z tym światem. Nie będzie też miał świadomości upływu czasu. Każdemu z umarłych będzie się zdawało, że oto właśnie obudził się ze snu po przespanej nocy, gdy ranek zaświtał.96

W tym Dniu, kiedy nastanie Godzina,

grzesznicy będą się zaklinać,

iż oni nie przebywali nawet godziny.

W ten sposób zostali oszukani.

A powiedzą ci,

którzy otrzymali wiedzę i wiarę:

«Wy znajdowaliście się w księdze Boga

aż do Dnia Zmartwychwstania

a oto Dzień Zmartwychwstania,

lecz wy nie wiedzieliście.»”

(Koran XXXI, 55–56 – J.B.)

I właśnie tego dnia, w Dniu Zmartwychwstania wobec zgromadzonych tłumów wystąpi Prorok Jezus, aby zaświadczyć, że jedynie słuszną i prawdziwą była droga islamu. Będzie to zarazem dzień końca świata, w którym nastąpi powszechny kataklizm na skalę kosmiczną. Wszystko ulegnie rozproszeniu i zniszczeniu, a ciała niebieskie zmienią swój bieg.

Podczas Sądu Ostatecznego, pełnego grozy, wszelkie więzy ludzkie zostaną zerwane, każdy będzie myślał tylko o sobie, zapominając nawet o więzach rodzinnych tak dalece, że gotów będzie poświęcić osobę, za życia w doczesności najbardziej ukochaną, byleby tylko uratować własną skórę. Oczywiście nie zda się to na nic. Na Sąd Ostateczny zostaną wezwani wszyscy ludzie, dżinny i Iblis (Szatan):

Oni wyjdą z grobów

z opuszczonymi spojrzeniami.

Będą podobni do szarańczy rozsypanej,

śpieszący z wyciągniętymi szyjami ku wzywającemu.

Niewierni będą mówili:

«To jest trudny dzień!»

(Koran LIV, 7–8 – J.B.)

Allah osobiście dokona publicznej oceny każdego z ludzi stojących przed Nim. Nie pomoże wówczas wstawiennictwo orędowników: między innymi Jezusa i Muhammada (Mahometa) wspomaganych przez aniołów, bowiem w dniu tym nie będzie już miejsca na miłosierdzie, lecz wyłącznie na sprawiedliwość.

Każdy człowiek w pełni uświadomi sobie znaczenie wszelkich czynów popełnionych za życia ziemskiego, zarówno dobrych jak i złych, i w pewnym sensie dokona samooceny, niezależnie od ocenienia go przez Boga. Twarze sprawiedliwych staną się śnieżnobiałe, zaś złych czarne. Każdy otrzyma tabliczkę z odpisem swych czynów. Jednym zostanie umieszczona na piersi, innym przedłożona przed oczy, a u złych i skazanych na potępienie, zawieszona na plecach.

Chociaż nie będzie żadnego usprawiedliwienia dla tych, którzy byli dostatecznie pouczeni o Jedynym Bogu lecz odrzucili wiarę i popełniali złe czyny, to jednakże dla tych, którzy nie mieli możności przyjęcia islamu, lub też nie z własnej woli byli prowadzeni drogą kłamstwa, Najwyższy okaże wyrozumiałość i łaskę.

Po dokonaniu sądu nad ludźmi Allah nagrodzi sprawiedliwych, zaś złych ukarze. Miejscem kary jest piekło, w którym strasznym mękom będą poddani niesprawiedliwi. Zostaną oni naznaczeni i napiętnowani ogniem na czołach, bokach i plecach.

A tym, którzy zbierają złoto i srebro,

a nie rozdają ich na drodze Boga

obwieść karę bolesną!

W Dniu, kiedy te metale będą rozpalone

w ogniu Gehenny

i będą napiętnowane nimi

ich czoła, ich boki i grzbiety:

Oto zebraliście dla siebie.

Zakosztujcie więc tego, co zebraliście!”

(Koran IX, 34 – 35 – J.B.)

Jak naucza islam, kara ognia i piekło są wieczne. Chociaż część teologów niektóre z tekstów koranicznych interpretuje w inny sposób, dowodząc, że i kara w zaświatach również kiedyś będzie mieć kres, ponieważ w naturze człowieka leży ustawiczne doskonalenie się.

Jedynie ci, którzy będąc wiernymi muzułmanami, nie zdążyli przed śmiercią w pełni odpokutować za grzechy i dostatecznie naprawić skutków złych czynów popełnionych za życia, którzy żałowali, zostaną umieszczeni przez Allaha w piekle na pewien określony czas, gdzie przez mękę oczyszczą się zupełnie, aby wejść do raju.

Razem z ludźmi zostaną osądzone również dżinny, Iblis i demony, które pod różnymi imionami pogańskich bożków odbierały od ludzi cześć należną wyłącznie Allahowi. I tak na męki wieczne pójdą bogowie Greków, Rzymian, Medów i Persów, ludów Indii, Chin, Ameryk, Afryki, bogowie Słowian, Germanów, Celtów – słowem bożkowie wszystkich narodów, języków i epok.

Potępieni ludzie oskarżą ich wówczas, że zostali przez nich zwiedzeni, ale Iblis wyśmieje ich mówiąc:

Powiedział szatan,

kiedy sprawa została rozstrzygnięta:

«Zaprawdę, Bóg dał wam obietnicę,

obietnicę prawdy!

I ja wam dałem obietnicę,

lecz ja was oszukałem;

ja nie miałem nad wami żadnej władzy.

Ja tylko wzywałem was,

a wyście mi odpowiedzieli.

Nie gańcie mnie więc,

lecz gańcie siebie samych!

Ani ja wam nie pomogę,

ani wy mi nie pomożecie (…)»

(Koran XIV, 22 – J.B.)

Zmartwychwstanie ciał – Haszr

Islam głosi jako jeden ze swych podstawowych dogmatów „(…) wiarę w ożywienie ludzi po śmierci, ponieważ Allah mówi:

Tak jak zaczęliśmy nasze pierwsze stworzenie, podobnie powtórzymy je – oto obowiązująca nas obietnica. Niechybnie jej dotrzymamy”.

(Koran, sura 21, werset 104)

ALBA–AS – ożywienie, zmartwychwstanie to wyraźna prawda, którą potwierdza Księga97, Sunna98 i zgodna opinia muzułmanów. (…)

Muzułmanie są co do tego zgodni, że nastąpi powrót do Boga, aby zostali wynagrodzeni wszyscy za to, co czynili. Allah mówi:

Co? Czy zatem uważaliście, iż stworzyliśmy was bez żadnego celu, oraz że nie będziecie na powrót do Nas sprowadzeni?”

(Koran, sura 23, werset 115). (…)”99

Jak zatem wspomniałem, jednym z podstawowych dogmatów islamu, jest wiara w zmartwychwstanie ciał100, co konsekwentnie, mocno i wielokrotne podkreśla Koran. Ponieważ Bóg jest wszechmocny i przepotężny przywrócenie zmarłym ciał nie stanowi dlań najmniejszego nawet problemu:

Czyż nie widział człowiek,

jak stworzyliśmy go z kropli nasienia?

I oto on jest jawnym przeciwnikiem!

I przytacza Nam przykład,

a zapomniał o swoim stworzeniu.

Mówi on:

»Kto ożywi kości, kiedy są one zetlałe?«

Powiedz:

»Ożywi je Ten,

kto stworzył je po raz pierwszy.

On o wszelkim stworzeniu jest wszechwiedzący«.

(Koran XXXVI, 77 – 79 – J. B.)

Można przypuszczać, że ciała ludzi przywróconych życiu będą się jakościowo różnić od tych, jakie nosimy w doczesności.

Staną się nieśmiertelne, kompletne i doskonałe, zewnętrznie tożsame z formą ciała starego, tyle że pozbawione wszelkiej szpetoty, będą piękne. Jednocześnie nikt nie utraci samoświadomości i będzie się czuł tą samą istotą, którą był w doczesności.

Uwielbione ciała zachowają różnicę płci. Ciała nie będą także odczuwać cierpień, zmęczenia, bólu, chorób itp., czyli tego wszystkiego co odczuwają teraz. (Oczywiście mowa w tym miejscu o ciałach ludzi zbawionych, ciała ludzi potępionych będą – niestety – odczuwać wszelkie rodzaje cierpienia).

Ciekawą kwestią jest biologiczny wiek zmartwychwstałych. Można chyba domniemywać, że będą to ciała ludzi młodych i urodziwych. Sądzić też można, że ciała zmartwychwstałe odznaczać się będą jasnością i blaskiem, czyli będą wydzielać jakiś rodzaj promieniowania. Co to ma być i na jakiej zasadzie jasność owa będzie emanować, trudno nawet zgadywać.

Innym z przymiotów ciał uwielbionych będzie ich niesamowita wprost zwinność i możliwość przemieszczania się w przestrzeni – bez względu na odległość – w mgnieniu oka.

Wreszcie substancja, z jakiej zbudowane zostaną ciała zmartwychwstałych okaże się jakościowo różna od tej, znanej obecnie. Będą zatem miały one możliwość nie tylko przemieszczania się z miejsca na miejsce w ciągu chwili, ale również przenikania przez materię subtelną i gęstszą.

Sąd Ostateczny – Kijama

„Życie doczesne oraz wszystko, co się dzieje na świecie, kończy się w wyznaczonym dniu. Wszystko będzie w tym dniu unicestwione, nosi on nazwę Kijama, co znaczy Dzień Ostateczny”.101

Chociaż Sąd Ostateczny odbędzie się bez wątpienia w sposób uroczysty po zmartwychwstaniu ciał, a odbędzie się nad żywymi i umarłymi, to tak naprawdę zaczyna się on już w doczesności. Ponieważ islam uważa, że życie przyszłe jest jedynie kontynuacją obecnego.102 I w tej kwestii Koran mówi nadzwyczaj jasno:

I każdemu człowiekowi

przywiązaliśmy do szyi jego los,

i w Dniu Zmartwychwstania

My wyciągniemy księgę,

którą on znajdzie rozpostartą:

Przeczytaj twoją księgę!

Ona dziś wystarczy tobie

jako wystawiony ci rachunek!”

(Koran XVII, 14 – J.B.)

Gdy więc zatem dusza opuści martwe ciało nie rozpoczyna – jeśli tak można się wyrazić – nowego życia, lecz jej nowa egzystencja jest kontynuacją doczesnej rzeczywistości, tyle że odsłaniającą tę ukrytą do tej pory rzeczywistość. Z czego można wysnuć wniosek, że zarówno niebo, jak i piekło zaczynają się już teraz, w doczesności. Ludzie ślepi duchowo podczas życia w ciele, pozostaną takimi samymi również i po śmierci, a nawet i po zmartwychwstaniu, w życiu przyszłym. A zatem duchowa ślepota doczesności zostaje przeniesiona w życie wieczne.103

Dokładnie to samo można powiedzieć o duszy, „która doznawała doskonałego spokoju, wstąpi [ona] po śmierci do raju, potwierdzając w ten sposób prawdę, iż raj przyszłego życia jest tylko dalszym ciągiem spokoju ducha, który był już udziałem człowieka w doczesnym życiu. Poza tym wszystkim jest jasne, że – zgodnie ze Świętym Koranem – życie przyszłe jest dalszym ciągiem obecnego i że śmierć nie oznacza bynajmniej przerwy, lecz stanowi jedynie ogniwo, bramę, która odsłania przed naszym okiem zamknięte dla niego rzeczywistości obecnego życia”.104

„Abu Huraira relacjonuje, że Prorok powiedział: „Bóg osłoni swym cieniem:

– Dobrego imama.

– Tego, którego serce otwarte jest od chwili wejścia do meczetu do czasu jego powrotu z meczetu.

– Młodego człowieka, który modląc się wzrasta ku Bogu.

– Dwoje ludzi, którzy kochają się z miłości do Boga.

– Tego, kto rozmyśla o Bogu w samotności i modli się tak, że aż mu łzy same płyną z oczu.

– Tego, kto kokietowany przez piękną kobietę, majętną czy mająca pozycje – odpowiada: „Ja się boję Boga”.

– Tego, kto daje ofiarę na biednych w tajemnicy w taki sposób, że lewa ręka nie wie co dała prawa”. 105

Czy sąd na duszą należy rozumieć jako analogiczny z ludzkim, ziemskim, kiedy to występują: sądzący, podsądny, oskarżyciel i obrońca oraz istnieje określona procedura? Na pewno nie. To raczej dusza mając pokazane całe jej życie, dokonuje samooceny, uświadamiając sobie co wybrała, a Bóg swoim autorytetem potwierdza to.

Jak już wcześniej wspomniałem, po śmierci następuje oficjalne potwierdzenie wyboru, jakiego człowiek dokonał żyjąc na ziemi. Wynika to z wolnej woli, którą rodzaj ludzki został obdarowany w chwili stworzenia. Bóg dając ludzkiej istocie wolność wyboru czynu, dał jej jednocześnie i rozum, który pozwala rozróżnić, który czyn dokąd zaprowadzi: czy do wiekuistej szczęśliwości, czy na wiekuistą mękę.

Jeśli człowiek żyje zgodnie z prawem nadanym przez Stwórcę, wybiera niebo, jeśli zaś owo prawo świadomie i dobrowolnie łamie i przekracza, wybiera piekło.

W Dniu Sądu Ostatecznego nie będzie możliwości wstawiania się sprawiedliwych za niesprawiedliwymi, nawet przez Mahometa czy Jezusa. Chyba, że Allah zgodzi się w szczególny sposób obdarować któregoś z proroków prawem do wstawiennictwa w odniesieniu do tych osób, które On, Litościwy, zechce ocalić. Innej możliwości wstawienniczej nie będzie.

Podczas Sądu Ostatecznego – jak wspomniano już wcześniej – podsądnym zostaną przedstawieni świadkowie, którymi będą prorocy, oraz dowody w postaci spisów czynów zamieszczonych w księgach sporządzanych w ciągu całego życia przez dwu aniołów stojących przy każdej z istot ludzkich – jeden z nich stoi po prawej stronie i spisuje dobre czyny, drugi po lewej i spisuje grzechy.

Księgi Czynów aż do Dnia Sądu pozostają nieujawnione i do tego czasu istnieje możliwość dokonania w nich zmian. Jeśli grzesznik odpokutuje i zadośćuczyni za swoje grzechy, wówczas jego zapis dokonany przez anioła stojącego po jego lewej stronie może zostać wymazany. Jeśli jednak w pozostanie zatwardziały w grzechu, w Dniu Sądu jego Księga Czynów zostanie publicznie ujawniona.

W tym miejscu nasuwa się pytanie: Co z ludami, żyjącymi przed Mahometem? Otóż, wcześniej Allah także zsyłał proroków, i darowywał poszczególnym ludom ich święte księgi. Zatem będzie – po przyzwaniu proroków na świadków – sądził każdego według praw jakie obowiązywały:

W tym Dniu, kiedy nastanie Godzina (…)

Zobaczysz każdą nację przyklękającą;

każda nacja będzie wezwana do swej księgi:

«Dzisiaj będzie wam zapłacone

za to, co czyniliście…»”

(Koran, XLV, 28 – J.B.)

oraz:

My przyjdziemy ze świadkiem

do każdego narodu..”.

(Koran, IV, 41 – J.B.)

Ale niewierni nie tak łatwo zrezygnują z obrony. Będą kłamać, zaprzeczać, przysięgać fałszywie, że nie popełnili żadnego nagannego czynu. Ale na nic się zdadzą ich kłamliwe mowy obrończe, bowiem Allah w cudowny sposób sprawi, że zaczną świadczyć przeciw nim ich własne członki, którymi posługiwali się wiodąc grzeszne życie.

Allah bowiem, nie chcąc w tym Dniu wysłuchiwać kolejnych kłamstw, w cudowny sposób sprawi, że zamilkną:

Dzisiaj My nakładamy pieczęć na ich usta,

lecz mówią ich ręce

i ich nogi świadczą

o tym, co oni zarobili”

(Koran XXXVI, 65 – J.B.)

albo:

W Dniu, kiedy wrogowie Boga

staną przed ogniem,

zostaną podzieleni.

A kiedy przybliżą się do niego,

ich słuch, spojrzenie i skóra

będą świadczyć przeciwko nim

z powodu tego, co czynili.

I będą mówili swojej skórze:

«Dlaczego świadczysz przeciwko nam?»”

(Koran XLI, 19–21 – J.B.)

Jak z tego, co zostało powiedziane wyżej, wynika, przed Allahem nic się nie ukryje i w Dniu Sądu wszystkie uczynki, każdego człowieka i dżinna wyjdą na jaw, a oni odbiorą za nie stosowna zapłatę.

A po ogłoszeniu wyroków każdy będzie musiał przejść przez most wiodący nad otchłanią piekielną. Sprawiedliwi pokonają go bez trudu i znajdą odpoczynek w Ogrodzie Rajskim, niesprawiedliwi zaś karani będą w piekle. Potępieni będą wrzucani do piekła, ale i wówczas nie okażą pokory, a wręcz przeciwnie, pozostaną pyszni i zarozumiali, co wywoła nie tylko zdziwienie aniołów pilnujących piekła, ale i piekła samego:

A dla tych, którzy nie uwierzyli

w swojego Pana – cierpienie Gehenny.

Jakże to nieszczęsne miejsce przybycia!

Kiedy oni zostaną tam wrzuceni,

posłyszą jej ryk, ona się bowiem gotuje

i omal nie wybuchnie z wściekłości.

Za każdym razem, gdy wrzucają do niej czeredę,

zapytują ich strażnicy Gehenny:

«Czyż nie przychodził do was ostrzegający?»

Oni mówią:

«Tak! Przychodził do nas ostrzegający,

lecz my uznaliśmy go za kłamcę

i powiedzieliśmy:

Bóg nie zesłał niczego;

jesteście jedynie w wielkim błędzie.’»

I jeszcze powiedzieli:

«Gdybyśmy posłuchali albo zrozumieli,

to nie bylibyśmy wśród towarzyszy

płomienia palącego.»

I oni przyznali się do swojego grzechu.

Precz więc, towarzysze płomienia palącego!”

(Koran, LXVII, 6–11 – J.B.)

PROROCTWA I ZNAKI KOŃCA ŚWIATA W ZARATUSZTRIANIZMIE

Fraszo–kereti – Dzień Ostatni

Jak świat miał początek, tak samo będzie miał i koniec, ale zanim to nastąpi czekają ludzkość i Ziemię wielkie i straszne wydarzenia.

Zaratusztrianizm głosi pogląd, iż świat od stworzenia po swój kres ma trwać dwanaście tysięcy lat. Okres ów z kolei dzieli się na cztery epoki po trzy tysiące lat każda, niektóre z nich już przeminęły, niektóre dopiero nadejdą.

I tak, w okresie pierwszych trzech tysięcy lat Ahura Mazda stworzył duchowe istoty niebieskie. Podczas drugiego z okresów liczących trzy tysiące lat Ahura Mazda stworzył świat i dobre stworzenia na nim, ale wówczas – niejako równolegle – Angra Mainju stworzył wszystko co złe. W trzecim „trójtysiącleciu” rozpoczęła się i trwała zacięta walka pomiędzy Dobrem a Złem, a przy końcu tego okresu narodził się Zaratusztra i otrzymał objawienie od Boga. W ostatnim trzechtysiącletnim okresie, przy końcu każdego z tysiącleci pojawi się Zbawiciel – jeden z synów Zaratusztry, po to aby wspomagać ludzi w dobru i wspierać ich w walce ze złem.

W tym miejscu chcę wspomnieć, iż od najdawniejszych czasów w jakiś szczególny sposób próbowano łączyć zaratusztrianizm z chrześcijaństwem, a Jezusa Chrystusa postrzegano niekiedy, jako osobę Zbawiciela zapowiedzianego przez Zaratusztrę.106 Poniższy fragment jednej z Ewangelii apokryficznych, Ewangelii Dzieciństwa Arabskiej, (jest ona parafrazą powstałej w środowisku nestoriańskim, prawdopodobnie w V wieku, Ewangelii Dzieciństwa Syryjskiej, prawdopodobnie została napisana w Egipcie) zdaje się to potwierdzać:

I było, [że] kiedy narodził się Pan Jasū’ w Bajt Lahm w [kraju] Jahūdā w czasach Īrūdīsa króla, szli oto Magowie z krajów Wschodu do Ūrašalīm, jak przepowiedział Zarādušt, i mieli ze sobą ofiary [ze] złota, kadzidlanego drzewa i mirry. Oddali więc Mu pokłon i przekazali Mu swe dary. Wówczas wzięła Święta Mirjam jedną z pieluch [Jezusa] i wręczyła im ją dla błogosławieństwa, a oni przyjęli ją jak najlepiej.

I w tej chwili ukazał się anioł na podobieństwo gwiazdy, która najpierw była ich przewodnikiem. Poszli więc kierowani jej światłem, aż doszli do swych krajów.

A kiedy zgromadzili się [wszyscy razem], ich królowie i władcy zapytali: „Co widzieliście? Co robiliście? Jak poszliście i jak wróciliście? Co przynieśliście ze sobą?” Wtedy pokazali im ową pieluchę, którą wręczyła im Święta Mirjam, i urządzili z tego powodu święto. Rozpalili ogień zgodnie z ich zwyczajem i oddali mu cześć i wrzucili doń ową pieluchę. Objął ja ogień i przeniknął. Kiedy zaś zgasł ogień, wyciągnięto pieluchę, a ta była taka, jaka była na początku – jak gdyby ogień jej nie musnął.

Zaczęli ją więc całować i kłaść na swoje głowy i na oczy. Mówili: „Prawda to bez wątpienia i wielka to rzecz, że ogień nie był w stanie jej spalić czy uszkodzić”. Wzięli pieluchę i przechowywali ją u siebie w wielkiej czci.

(Ewangelia Dzieciństwa Arabska, VII, 1 – 2 i VIII, 1 – 2)107

Również na kartach Ewangelii św. Mateusza znajduje się jeden zagadkowy fragment, opowiadający o tym samym zdarzeniu, co opowiedziane wyżej, chociaż w sposób mniej bajeczny:

Gdy zaś Jezus narodził się w Betlejemie Judzkim, za króla Heroda, oto mędrcy ze Wschodu przybyli do Jerozolimy i pytali:

Gdzie jest ten nowonarodzony król żydowski? Widzieliśmy bowiem gwiazdę jego na Wschodzie i przyszliśmy oddać mu pokłon. (…)

I wszedłszy do domu, ujrzeli dziecię z Marią, matką jego, i upadłszy oddali mu pokłon, potem otworzywszy swoje skarby, złożyli mu w darze złoto, kadzidło i mirrę.

(Mat. 2, 1–2, 11 – NP108)

Kto to był? Kim byli ci dziwni pątnicy, którzy swym pojawieniem się zakłócili spokój judejskiego miasteczka?

W polskich przekładach Biblii, konsekwentnie określa się ich mianem „mędrców”. Tak jest w Biblii Jakuba Wujka, Biblii Gdańskiej, Nowym Przekładzie, czy Biblii Tysiąclecia. Jedynie przekład świadków Jehowy, tzw. Nowego Świata, nazywa ich „astrologami”.

Angielska Biblia króla Jakuba także mówi o nich „mędrcy”, mniej jednoznacznie wygląda to w przekładach rosyjskich, gdzie się ich określa słowem „волхвы”. Słowo „wołchwy” bowiem oznacza nie tylko mędrców, ale również wróżbitów, czarodziejów, magów i jest znaczeniowo bliskie greckiemu określeniu „μάγοι” użytemu w greckim oryginale Ewangelii św. Mateusza.109 Słowo to używane jest na określenie ludzi zawodowo uprawiających magię, zajmujących się czarami. Ale co by mogło sprowadzić do Betlejem pogańskich czarowników? To pytanie nasuwa się – niejako odruchowo – współczesnemu człowiekowi. Tym bardziej, że legenda, widząca w owych magach królów, jeszcze bardziej zaciemnia sprawę.

Ale w czasach antycznych słowo „mag” nieodmiennie kojarzono z kapłanem religii zoroastryjskiej, która wówczas wyznawana była nie tylko na ogromnym terytorium państwa perskiego, ale miała licznych zwolenników w granicach imperium rzymskiego.110

Czy mogło mieć miejsce spotkanie z nowonarodzonym Jezusem i złożenie mu hołdu przez kapłanów religii Zaratusztry? Sprawa nie jest prosta. Ale?… Kto wie?… Tym bardziej, że znane są sympatie jakie Żydzi żywili do Persów za umożliwienie im powrotu z niewoli babilońskiej i odbudowanie Świątyni w Jerozolimie.

Na pewno też daje do myślenia fakt, że choć na kartach Starego Testamentu jednoznacznie i wielokrotnie potępieni są bogowie Egiptu, Babilonii, Fenicji i Grecji, nigdzie nie występuje się przeciw religii perskiej.111

Sądzę zatem, że można zaryzykować stwierdzenie, że jeśli św. Mateusz pisze o „magach” (μάγοι), ma nie kogo innego na myśli, tylko kapłanów zaratusztriańskich.

Powróćmy jednak do przerwanego wątku:

Święte teksty zoroastryjskie mówią, iż wreszcie, na samym końcu, u schyłku ostatniego tysiąclecia, pojawi się ostatni i właściwy Zbawiciel – Saoszjant, trzeci z synów Zaratusztry.112

Każdy z tych zbawicieli zostanie poczęty z nasienia Zaratusztry, które w cudowny sposób przechowało się w jeziorze Kąsaoja (Kansavya).

Na temat owych zbawicieli tak pisze Ks. Szczepan Szydelski:

„Naprzód zjawi się Hushedar113 i gdy dojdzie do lat 30, rozpocznie walkę przeciw złym potęgom. Sam Ahura ześle też duchy, anioła Neriosangha i Sraosha, aby pomagali Peshyotanu, synowi Vistaspy króla, obrońcy religii Zarathustry. Z ich więc pomocą demoni i nieprzyjaciele będą strąceni na dno piekła. Znikną wtenczas z ziemi złość, zazdrość, rozpusta, gniew. „Skończy się w ten sposób czas wilka, a rozpocznie się czas jagnięcia”.

Po drugim tysiącu lat Hushedermah będzie dalej zwyciężał nieprzyjaciół i ród wężów. Ale wzmocni się wówczas także Aryman (Angra Mainju – A.S.) i wąż Azi Dahak odzyska swobodę. Ahura Mazda ześle jednak znowu anioła Neriosangha i Sraosha i wzbudzi Keresaspę, który raz już pokonał i związał węża Dahaka. Keresaspa i tym razem maczugą rozwala łeb wężowi i zabija go. Znika znowu zło z ziemi i rozpoczyna się ostatnie tysiąclecie.

Przy końcu ostatniego tysiąclecia zjawi się Saoshyant, ostatni i właściwy mesjasz religii Zarathustry (…) Saoshyant dokona zmartwychwstania wszystkich i sprowadzi nowe życie na świat”.114

Gdy zbliży się czas nadejścia Zbawiciela to na świecie poczną się dziać rzeczy dziwne i niepokojące. Oto Słońce będzie stać w zenicie przez dziewięć dni i dziewięć nocy bez przerwy. Potem, przez trzy lata, żadne rośliny nie będą sprzątane z pól, a jednak nie uschną ani nie zniszczeją. Auszedar oczyści religię i przywróci wśród ludzi szacunek do niej. Następnie wszyscy członkowie wilczego gatunku zostaną zgromadzeni w jednym miejscu i tam połączą się w jednego demonicznego osobnika, który – jak podają święte pisma – będzie szeroki na 415 kroków, a długi na 433 kroki.

Wtedy czciciele Ahura Mazdy zgromadzą się w armię i pod wodzą Auszedara ruszą do walki z tym demonem. Ale zanim rozpoczną bój odprawią Jasnę115, dzięki czemu demon nie będzie się im mógł oprzeć. Demon zostanie zaatakowany najróżniejszymi rodzajami broni, a także trucizną jakiej dostarczy ziemia i rośliny. Ze zniszczonego demona wysnuje się czarna chmura szarańczy.

W tysiącleciu Auszedara nastąpią też inne klęski, jak np. wielkie deszcze, które spowodują głód. Będą też okrutne zimy, gdy śnieg będzie padał nieprzerwanie przez kilka miesięcy. Owa straszliwa zima tak osłabi dzikie zwierzęta, że będą one szukać opieki ludzi.

Na początku następnego tysiąclecia słońce będzie w zenicie przez dwanaście dni i nocy, a rośliny nie zbierane z pól będą na nich stać przez sześć lat i nie zmarnieją.

Wówczas to wszystkie węże zgromadzą się w wyznaczonym miejscu i utworzą jednego ogromnego węża, szerokiego na 833 kroki, a długiego na 666 kroków.

Czciciele Ahura Mazdy utworzą potężną armię i ruszą do boju z tą demoniczna istotą, dokonując wpierw świętego obrzędu Jasny. Oczywiście pokonają go, a z pokonanego wysnuje się czarna chmura szarańczy.

Ale wówczas stanie się coś jeszcze straszniejszego, oto okrutny demon Zohak uwolni się z pęt i kajdan, obejmie zwierzchnictwo nad demonami i ludźmi, którzy uczynią wiele szkód ogniowi, wodzie i światu roślin. Żywioły i rośliny udadzą się na skargę do Ahura Mazdy, a ten sprawi, iż demon Zohak będzie unicestwiony.

Przy końcu tego tysiąclecia Zbawiciel uda się na trzydzieści lat do Ahura Mazdy.

A potem nastanie ostatni okres – czas końca, kres świata, ciał zmartwychwstanie, pokonanie demonów i odnowienie Ziemi.116

Święte Pisma wyraźnie mówią o tym, iż ludzie powinni słuchać prawdy objawionej Zaratustrze przez Ahura Mazdę, a także o tym, iż czeka ich za to ostateczna nagroda, a obecny świat odnowienie i uleczenie z wszelkiego zła i niedostatku:

„Chcę teraz mówić o rzeczach, uczniowie, abyście się ich nauczyli, i co jest dla ludzi poświęconych, co służy Ahurze ku chwale, a Vohu Mano ku czci, co podług Ashy (ducha prawdy) jest nauką prawdziwą, co jest błogosławieństwem, opromienionym przez światła.

Słuchajcie uszyma rzeczy najlepszej i przyjmujcie jasnym rozumem wyznania, jakie odróżniają męża od żony, gdy przed chwilą wielkiego rozstrzygnięcia nawołujemy do tej nauki.

Na początku były te obydwa duchy (Ahura Mazda i Angra Mainyu) bliźniakami, którzy w myśleniu, w słowach i uczynkach podług dobrego i złego byli nazywani.

Gdy się te duchy razem spotkały, stworzyły naprzód życie i nieżycie, a na końcu piekło dla złych, a królestwo niebieskie dla sprawiedliwych.117

Z tych dwóch duchów Zły wybrał uczynki złe, ale duch święty (Spenta Mainyu), który się odziewa w trwałe niebo, wybrał sobie sprawiedliwość i tych, którzy przez swoje własne uczynki chcieliby się przypodobać Ahura Mazdzie.

Także dewy (…) nie zrobiły dobrego wyboru, gdy kusiciel omamił je, gdy one jeszcze się naradzały, także wybrały złe myślenie. Wskutek tego wpadły we władzę Aeshmy, z którym razem psują życie Maratana (mistycznego praczłowieka).

Jemu (Maratanowi) jednak z pomocą przyszli Vohu Mano i Asha i Armaiti i udzielili mu siły ciała i stanu, aby on jako pierwszy z nich (ze sprawiedliwych) przyszedł do ciebie przez metal roztopiony i przez nagrody.

Wtenczas, gdy przyjdzie kara na grzeszników, wtenczas, o Mazdo, Vohu Mano objawi twoje królestwo tym, którzy, Ahuro, kłamstwo (Drug) wydają w ręce Ashy (Prawdy).

Obyśmy mogli być tymi, którzy dokonają odnowienia świat, i mądrymi nauczycielami, i przynieśli przez naszą świętość radość (światu nowemu). Niechaj dlatego duch nasz będzie tam, gdzie mądrość mieszka.

Nad tymi więc wówczas, którzy szli za duchami kłamstwa, zaciąży kara zniszczenia; ci zaś, którzy trwają w świętej nauce, niechaj mają na zawsze udział w szczęściu Vohu Mana, Mazdy i Ashy.

Jeśli głosicie obietnice, jakie Mazda dał, powodzenie i nieszczęście, i że dla złych przeznaczona jest trwała męka a dla sprawiedliwych zbawienie – wtenczas w przyszłości pójdzie wam podług waszego życzenia”.

(Awesta – Jasna 30, 1 – 11)118

Fraszo–kereti (w pahlawi Fraszegird), to nazwa stosowana na oznaczenie Dnia Ostatniego, ale termin ten faktycznie oznacza „uzdrowienie” lub „odnowienie”. Bo taka jest idea Ahura Mazdy – uzdrowić i odnowić wszechświat skalany przez Angra Mainju – Złego Ducha. A Fraszegird rozpocznie się z chwilą objawienia się ostatniego i właściwego Zbawiciela – Saoszjanta.

Zanim to jednak nastąpi nastaną na ziemi czasy straszne, których nadejście będzie można rozpoznać po zapowiadających je znakach, które są opisane w świętych księgach.

Zaratusztra w widzeniu zesłanym mu przez Ahura Mazdę miał ukazane przyszłe dzieje świata. Zobaczył w wizji drzewo, z którego pnia wyrastało siedem gałęzi: jedna ze złota, jedna ze srebra, jedna z mosiądzu, jedna z miedzi, jedna z cyny (albo ołowiu), jedna ze stali i jedna z żelaza.

Ahura Mazda wyjaśnił prorokowi, iż owo drzewo wyobraża świat, zaś gałęzie, które wyrastają z jego pnia symbolizują siedem okresów historii ludzkości, poczynając od momentu objawienia prawdziwej religii, przyjęcia jej przez króla Wisztaspę, zburzenia posągów demonów, aż po kres świata. (Na przedostatni, szósty okres, okres stalowy, podobno przypadły czasy panowania szacha Chosrowa, syna Kawada, kiedy to bezbożny Mazdak, syn Bamdada jął szerzyć fałszywą religię).

Potem nastanie wiek żelaza (ten wiek trwa obecnie). Wtedy władzę nad światem obejmą okrutne demony. Wtedy to poczną się dziać rzeczy straszliwe! A takie znaki zapowiadać będą, iż zbliża się koniec ostatniego tysiąclecia i nadchodzi najgorszy okres w dziejach ludzkości, a po nim koniec świata.

Oto ze Wschodu setki rodzajów, tysiące rodzajów, miriady rodzajów demonów „rasy Gniewu”, ze zmierzwionymi włosami popędzą na Zachód. I zajmą Iran, ziemię świętą, gdzie Ahura Mazda objawił światu prawdziwą religię. Tak, straszliwe demony z rozczochranymi włosami przybędą ze Wschodu w nieprzebranej liczbie! Będą maszerować pod czerwonymi sztandarami, a na głowach będą mieć czerwone czapki. Gdy nadciągną, ziemia zadrży, Księżyc rozbłyśnie feerią barw, Słońce się zaćmi, a bieg planet ulegnie zakłóceniu. Setki, tysiące, miriady demonów przybędą z czerwonym sztandarem diabła Shedaspih Kilisyakih.

Owe demony, choć niewielkiego wzrostu, będą jednak wyćwiczone w niszczeniu. Podniosą swe sztandary i będą mordować ludzi. Będą pustoszyć kraje, niszczyć dobytek, niszczyć miasta, wsie i pojedyncze zagrody. Demoniczne istoty będą wyznawać jakąś podłą religię. Będą bezlitosne, a ich rządy złe i okrutne. W ich słowach nie znajdzie się prawdy, a w ich obietnicach szczerości. Ich prawa nikogo nie ochronią, ani nie zapewnią nikomu bezpieczeństwa. Cały Iran ulegnie wówczas spustoszeniu.

Gdy nastaną owe czasy zło ogarnie wszystkich ludzi. Jedni drugich będą oszukiwać i wyzyskiwać. Nienawiść zapanuje na świecie: najlepsi przyjaciele staną się wrogami, w ojcu nie będzie miłości do syna, w bracie do brata, w matce do córki, a zięć z winy teścia stanie się żebrakiem.

W owych czasach będzie się także obserwować złowrogie zjawiska w świecie przyrody – blask słońca przygaśnie, rok, miesiąc i dzień staną się krótsze, ziemia wyjałowieje, zbiory zbóż zmniejszą się siedmiokrotnie, drzewa i krzewy skarleją i plon z nich zmniejszy się wielokrotnie, a owoce które wydadzą będą bez smaku.

Ale także i w ludziach zajdą niekorzystne zmiany, skarłowacieją, zmniejszy się ich zręczność i siła, ale za to staną się sprytnymi oszustami, nie będą mieć w szacunku ni chleba ni soli, ni miłości do rodzinnego kraju.

Wtedy to nastanie także powszechny upadek zdrowej religijności, za to namnoży się całe mnóstwo rozmaitych sekt, które zwiodą wielu, prowadząc ich prostą droga do piekła. Stanie się, że święta religia zoroastryjska całkiem straci na znaczeniu, herezja i nieczystość rozpełznie się po ziemi, a święte ognie przygasną. Nastanie czas ogólnego chaosu i ulegnie zburzeniu porządek społeczny. Panowie wielkich rodów, a także kapłani popadną w wielkie ubóstwo, ich córki zostaną żonami prostaków z gminu. Aż w końcu zaniknie nawet religijność wśród kapłanów, którzy poczną popełniać występki nie bojąc się piekła.

W sercach większości ludzi, niczym bożek, zagości chciwość i będą oni wyznawcami fałszywej religii. I chociaż ich ciała staną się tłuste, ich dusze będą cierpieć głód.

Wtedy chmury i mgła zaciemnią całe niebo. Poczną wiatry – zimny i gorący – niszczyć plony, zboże i owoce. Także i deszcz nie będzie padać we właściwym czasie, co również się przyczyni do nieurodzajów. Nastanie susza tak straszna, że nawet ilość wody w rzekach się znacznie zmniejszy.

Krowy i owce będą wydawać na świat swoje młode w wielkich bólach i z ogromnym trudem. Nowo narodzone będą słabe i cherlawe, o lichej sierści i cienkiej skórze. Dojne krowy i owce będą dawać gorsze mleko, i mało z niego będzie się zbierać śmietany. Zmniejszy się też siła i sprawność wołów, staną się wolniejsze i mniej wytrzymałe.

Życie tych ludzi, którzy pozostali wierni religii mazdejskiej będzie w tych czasach niezwykle trudne. Będą oni dyskryminowani i prześladowani tak bardzo, że z tęsknotą poczną wyglądać śmierci.

Młodzież zoroastryjska pocznie masowo porzucać prawdziwą wiarę i przechodzić na stronę wyznawców fałszywych kultów. Wysoką pozycję społeczną zdobędą ludzie podłego stanu. Władze państwowe za nic będą mieć obywateli, będą ich mieć w pogardzie, a za byle co będą ich zabijać niczym muchy.

Bezpieczeństwo i sława i pomyślność zostaną utracone przez Irańczyków, czcicieli Ahura Mazdy, a przejdą na ich wrogów i wrogów Prawdy – chciwców, nieczystych, spółkujących z miesiączkującymi kobietami, homoseksualistów i zaspokajających także i inne nienaturalne żądze.

Ale trzeba pamiętać, iż wszystko to mieć będzie kres, i kto będzie zważał tylko na ciało aby było tłuste, tego głodna i chuda dusza pogrąży się w piekle, kto natomiast będzie zważał na duszę, a ciało – przez niedole zesłane przez świat – w doczesnym życiu będzie miał wychudzone, ten po śmierci nie dozna strapienia, i stanie się tłusty, gdy będzie przebywał w raju.119

W księdze Jamasp Namak, która ponoć powstała w czasach króla Wisztaspy, a jest przypisywana mędrcowi i astrologowi Jamaspie (w kolofonie do Jamasp Namak podano, że jest to kopia starszego egzemplarza, sporządzona przez Rânâ, syna Herbada Jesang, syna Herbada Dâdâ, syna Herbada Jesang, syna Herbada Mobada, syna Herbada Kayâmdin, syna Herbada Mobada, syna Herbada Kâmdina, syna Herbada Zartusht, syna Mobada Harmazdyâr, syna Herbada Râmyâr. Kopia ta została sporządzona ze starszej kopii Herbada Karvâ, syna Bikajiva Broach. Rânâ sporządził swoja kopię w roku 1560), wymienia się takie oto znaki poprzedzające i zapowiadające koniec świata:

Pierwszy znak będzie ten, iż noce staną się bardziej jasne. Drugi to ten, że gwiazda Haptoiring (Wielka Niedźwiedzica) zmieni swe miejsce na niebie. Trzeci znak to pogorszenie stosunków międzyludzkich. Czwarty znak, to szybki, wręcz gwałtowny upadek i zanik wiary w ludziach. Piąty to ten, że ludzie należący do warstwy średniej staną się ważni i potężni. Szósty – że niegodziwe osoby będą uchodzić za cnotliwe. Siódmy, że złe duchy staną się bardziej uciążliwe niż dotychczas. Ósmy – rozpleni się zła magia. Dziewiąty znak będzie taki, że szkodliwe stworzenia, takie jak wilki, tygrysy będą wyrządzały zwierzętom wiele szkód. Dziesiąty znak to ten, że prawdziwa religia będzie uciskana. Jedenasty będzie taki, że w sposób bezprawny i bezpodstawny będzie się zwalczać religię, a jej wyznawców siłą pozbawiać ich własności, a także mówić o nich wiele złego. Dwunasty znak – ani lato, ani zima nie będą spełniać swych zadań w przyrodzie. Trzynasty zaś to ten, iż ludzie będą myśleć tylko o przyjemnościach. Czternasty znak jest taki, że zwiększy się śmiertelność ludzi i wielu będzie umierać przedwcześnie. Piętnasty znak – osoby godne szacunku będą niewierne i niesprawiedliwe. Ostatni i szesnasty znak, to ten, że morze zaleje wiele krajów. Potem nadejdzie Saoszjant.120

Objawienie się Saoszjanta – Zbawiciela i wydarzenia czasów ostatecznych

Ahura Mazda objawił Zaratustrze, iż musi dojść do ostatecznej rozprawy ze złem, w związku z czym koniec obecnego świata jest wydarzeniem nieuniknionym. Zaratusztra miał tę świadomość, iż on sam nie dożyje tego momentu, ale wiedział też, że ma obowiązek przygotować ludzkość na jego nadejście. Dlatego zapowiedział, iż mamy oczekiwać Zbawiciela, który będzie przewodził nam w ostatecznej walce ze złem.121 Święte teksty mówią na ten temat jasno:

Temu, kto znienawidzi dewy i wrogów Saoszjanta,

Temu dusza mającego nadejść Saoszjanta, Władcy Domu,

Będzie przyjacielem, bratem, ojcem, o Mazda Ahura!

(Awesta – Jasna 45, 11)122

Imię Saoszjant oznacza „Ten, który przyniesie dobrodziejstwo”123. Zaratusztrianie wierzą, iż Saoszjant będzie naturalnym synem Zaratusztry, który w czasach ostatecznych narodzi się w cudowny sposób:

Paweł Hulka tak to zwięźle opisał:

„Według wierzeń perskich (…) czas istnienia świata, czyli trwania walki Ahura Mazdy z Ahrimanem, był ograniczony i dzielił się na okresy, z których ostatni, 3000–letni, przedstawiał najwyższe napięcie walki dobra ze złem. Z nadejściem tego okresu miały się dziać różne rzeczy niezwykłe: ziemię miały nawiedzić straszne trzęsienia i kataklizmy, na słońcu i księżycu miały się ukazywać znaki niebywałe.

W świetle tych przepowiedni eschatologicznych nad światem ku końcowi zapanuje trwoga i niepokój, a na świętą ziemię Iranu zwalą się ze wszystkich stron wrogowie.

Wiernym, którzy zechcą się ratować nie pozostanie nawet tyle czasu, by uratować żony, dzieci, mienie. Gdy zło dojdzie do najwyższego napięcia, wtedy z jeziora Frazdan wyjdzie syn Zaratustry, Hushedar, bohater pierwszego tysiąclecia. Zgromadzi on straszne zastępy bojowników i przy pomocy Sraoszy i aniołów Mazdy pobije wojska wrogów i zburzy świątynie pogańskie. Przeminą na ziemi czasy wilka i zaczną się czasy baranka.

Drugi syn Zaratustry, Hushedar mag zapanuje nad drugim tysiącleciem, zwyciężywszy złe duchy i smoki, i obdarzy świat upragnionym pokojem.

W tych czasach pokoju zrobi lecznictwo takie postępy, że człowieka nie będzie można zabić ani mieczem, ani nożem. Potrzeba pożywienia będzie tak mała, że stopniowo ludzie odzwyczają się zupełnie od jedzenia.

Ale w tych czasach szczęśliwych zacznie się masowe odpadanie od wiary prawdziwej, przez co Ahriman zyska trzecią część całej ludzkości, splugawi ogień, wodę i rośliny, i dopiero mężny Keresaspa zwycięży zło i założy tysiącletnie królestwo.

W tych czasach w jeziorze Kasawa będzie się kąpać dziewica, która z nasienia Zaratustry, przechowywanego w jeziorze, pocznie i porodzi Saoszyanta, czyli Zbawiciela.

Wielkim czynem Zbawcy będzie odbudowanie całego świata, które rozpocznie się od wskrzeszenia wszystkich umarłych. Gdy umarli zmartwychwstaną, wtedy wszystkie góry i pagórki ziemi rozpłyną się w ogniu, niby wosk, i rozleją się rzeką lawy gorejącej, a wszyscy zmartwychwstali będą musieli przejść przez tę rzekę ognia. Dla dobrych będzie ta lawa ognia nieszkodliwą, niby ciepłe mleko, ale złych będzie ona paliła żarem nieznośnym w ciągu trzech dni i trzech nocy.

Ale źli nie zostaną skazani na męki wieczne, bo to byłoby triumfem zła. Męka ognia, której przez trzy dni będą poddani, będzie męką oczyszczającą, po czym wszyscy ludzie padną sobie w objęcia, wielbiąc dobrego a mądrego Ahura Mazdę.

Na ostatku zostanie stoczona walka rozstrzygająca między duchami nieba i piekieł, w której ci ostatni zostaną porażeni ostatecznie. (…)

Stary świat zła i fałszu przeminie, a nowy, doskonały stanie się siedliskiem dobra i prawdy, królestwem bożym, w którym wszystkie istoty żyć będą w niezmąconej szczęśliwości na wieki.124

Tan–i pasen – zmartwychwstanie ciał i Sąd Ostateczny

Przy końcu czasów, a dokładniej obecnego czasu „Zmieszania”, po objawieniu się Saoszjanta, nastąpi zmartwychwstanie ciał. Najwięcej najpełniejszych informacji na temat czasów ostatecznych zawiera 30 rozdział księgi Bundahiszn, na podstawie którego opiszę to, co ma się wydarzyć:

Gdy będą się zbliżać czasy Saoszjanta – czyli gdy ostatnie tysiąclecie dziejów świata będzie się mieć ku końcowi – na ziemi zaczną się dziać dziwne rzeczy.

Wtedy to zacznie się zmieniać ludzka natura, powracając do swej pierwotnej czystości. W czasach po stworzeniu świata pierwsi ludzi Maszje (Mashye) i Maszjane (Mashyane) odżywiali się wyłącznie wodą, dopiero z czasem nasz gatunek począł karmić się roślinami, potem mlekiem, a wreszcie mięsem. W czasach ostatecznych nastąpi powrót do pierwotnej natury człowieka. I tak najpierw ludzie przestaną jeść mięso, potem pić mleko, wreszcie spożywać chleb, warzywa, owoce, aż dojdzie do tego, iż będą pić samą wodę. Apetyt ludzi tak się zmniejszy, że jeden posiłek będzie im starczał na trzy dni. Wreszcie, na dziesięć lat przed przyjściem Saoszjanta dojdzie do tego, że ludzie w ogóle przestaną jeść i będą żyli.

Gdy to się stanie, objawi się Saoszjant. Po swym przyjściu na ziemię wskrzesi wszystkich ludzi, zarówno dobrych, jak i złych, co dla Ahura Mazdy nie sprawi żadnej trudności, bo skoro niegdyś stworzył wszystko z niczego, to tym prościej będzie dlań odtworzyć coś, co już niegdyś istniało. W tamtym czasie zmartwychwstania kości zażądają ducha od ziemi, krwi od wody, włosów od roślin, życia od ognia, bo wszak w momencie śmierci cielesnej, człowiek „rozpływał się” w przyrodzie.

Najpierw więc powstanie z martwych Gajomard (być może jest on tożsamy z Jimą) – praczłowiek, potem Maszje i Maszjane – prarodzice, a za nimi wszyscy inni, tak źli jak i dobrzy. Proces powstawania z martwych rodzaju ludzkiego nie będzie wydarzeniem ani jednorazowym, ani błyskawicznym, nie stanie się to w mgnieniu oka, lecz będzie rozłożone na pięćdziesiąt siedem lat. Każdy ma zmartwychwstać w miejscu, w którym zakończył swe ziemskie życie. Wszyscy zmartwychwstali rozpoznają swoich bliskich, i będą wiedzieć: „że to jest mój ojciec, to jest moja matka, to jest mój brat, to jest moja żona, a to są moi bliscy”.125

Po zmartwychwstaniu ludzie dobrzy i źli będą się różnili między sobą wyglądem, tak iż nie będzie problemu rozpoznać jakim kto był za życia.

Wówczas też niesprawiedliwi będą się skarżyć i robić wyrzuty sprawiedliwym, że ci nie ostrzegli ich przed skutkiem grzesznych czynów.

Po zmartwychwstaniu ciał nastąpi Zgromadzenie Sadvastaran, czyli Sąd Ostateczny. Będzie on miał ogromne znaczenie dla wszystkich ludzi, tak tych, którzy zostali wzbudzeni z martwych, jak tych, którzy w ciele dożyją tego wydarzenia. Podczas tego Sądu cały rodzaj ludzki zgromadzi się razem, i każdy zobaczy swoje dobre, albo złe czyny. Podczas Sądu niegodziwy człowiek stanie się widoczny niczym biała owca pośród stada czarnych owiec. Wtedy źli ludzie zaczną biadać i narzekać, będą też oskarżać swoich bliskich i przyjaciół, że ci ostatni nie powstrzymali ich za życia w ciele od popełniania niegodziwości i nie przestrzegli, czym się niegodziwe życie zakończy.

Ze świętych tekstów zoroastryjskich wynika niezbicie, iż ów Sąd ma ostatecznie położyć kres Królestwu Zła:

„Chcę teraz mówić o rzeczach, uczniowie, abyście się ich nauczyli, i co jest dla ludzi poświęconych, co służy Ahurze ku chwale, a Vohu Mano ku czci, co podług Ashy (…) jest nauką prawdziwą, co jest błogosławieństwem, opromienionym przez światła.

Słuchajcie uszyma rzeczy najlepszej i przyjmujcie jasnym rozumem wyznania, jakie odróżniają męża od żony, gdy przed chwilą wielkiego rozstrzygnięcia nawołujemy do tej nauki.

Na początku były te obydwa duchy (Ahura Mazda i Angra Mainju) bliźniakami, którzy w uczynkach podług dobrego i złego byli nazywani.

Gdy się te duchy razem spotkały, stworzyły naprzód życie i nieżycie, a na końcu piekło dla złych, a królestwo niebieskie dla sprawiedliwych.

Z tych dwóch duchów Zły wybrał uczynki złe, ale Duch Święty (Spenta Mainyu), który się odziewa w trwałe niebo, wybrał sobie sprawiedliwość i tych, którzy przez swoje własne uczynki chcieliby się przypodobać Ahura Mazdzie.

Także dewy nie zrobiły dobrego wyboru, gdy kusiciel omamił je, gdy one jeszcze się naradzały, także wybrały złe myślenie. Wskutek tego wpadły we władzę Aeshmy, z którym razem psują życie Maratana (mitycznego praczłowieka).

Jemu (Maratanowi) jednak z pomocą przyszli Vohu Mano i Asha i Armaiti i udzielili mu siły ciała i stanu, aby on jako pierwszy z nich (ze sprawiedliwych) przyszedł do ciebie przez metal roztopiony i przez nagrody.

Wtenczas, gdy przyjdzie kara na grzeszników, wtenczas o Mazdo, Vohu Mano objawi twoje królestwo tym, którzy, Ahuro, Kłamstwo (Drug) wydadzą w ręce Ashy (Prawdy).

Obyśmy mogli być tymi, którzy dokonają odnowienia świata, i mądrymi nauczycielami, i przynieśli przez naszą świętość radość (światu nowemu). Niechaj dlatego duch nasz będzie tam, gdzie mądrość mieszka.

Wówczas niemoc zagłady opanuje kłamstwo, a razem zbiorą się na żywot wieczny w mieszkaniu Vohu Mano i Mazdy i Ashy ci wszyscy, którzy się cieszą dobrym imieniem.

Jeśli głosicie obietnice, jakie Mazda dał, powodzenie i nieszczęście, i że dla złych przeznaczona jest trwała męka, a dla sprawiedliwych zbawienie – wtenczas pójdzie wam podług waszego życzenia”.

(Awesta – Jasna 30, 1 – 11)126

Wówczas wreszcie nastąpi ostateczne oddzielenie sprawiedliwych, dobrych ludzi od grzeszników, i każdy otrzyma zapłatę za swe czyny. Sąd Ostateczny będzie nie tylko potwierdzeniem wyroku jaki zapadł nad duszą w czasie sądu indywidualnego zaraz po śmierci ciała, czy indywidualnym osądzeniem tych, którzy dożyli czasów końca – Fraszegirdu, ale uroczystym osądzeniem całej ludzkości, oficjalnym potępieniem zła, a wywyższeniem dobra.

„A gdy na bezbożników przyjdzie sąd każący, wtenczas Vohumano przygotuje, o Mądry, królestwo twoje, abyś tym zaradził, o Panie, którzy w ręce Ashy (Prawdy) mieli oddać Druj (Kłamstwo)”.

(Awesta – Jasna 30, 8)127

bo:

„W jaki sposób ludzie postępują w życiu, taką otrzymają zapłatę,

Dusze prawych w nieśmiertelności będą radosne,

a kłamcy będą w wieczności cierpieć męki. (…)”

(Awesta – Jasna 45, 7)128

Jak już wspomniałem nastąpi oddzielenie sprawiedliwych od niesprawiedliwych, z których pierwsi wejdą do raju, drudzy zaś znajdą się w piekle, gdzie będą przebywać przez trzy dni, cierpiąc okrutne, niewyobrażalne wprost męki.

W tym czasie zostaną oddzieleni rodzice od dzieci, małżonkowie od siebie, rodzeństwo od siebie…

Dobrzy będą użalać się i płakać nad złymi, widząc jaki los ich spotkał, źli będą rozpaczać z powodu cierpień jakich będą doznawać wyłącznie z własnej winy.

W tym miejscu można zadać pytanie, kiedy możemy spodziewać się końca świata i wydarzeń ostatecznych?

Według proroctw zaratusztriańskich aktualnie żyjemy w ostatnim „trójtysiącleciu”. Ścisła data końca świata nie może być jednak wyznaczona, ale możemy spróbować podać ją w przybliżeniu. I tak, zaratusztrianie przyjmują, iż Zaratusztra żył około 1000 r p.n.e., a wiadomo, iż żył on u schyłku poprzedniego, przedostatniego trójtysiąclecia, dlatego można przyjąć, iż koniec świata powinien nastąpić w okolicach roku 2000 n.e., ale czy przed, czy po tej okrągłej dacie – nie wiadomo.

A w jaki sposób nastanie kres obecnej rzeczywistości? Święte teksty mówią wyraźnie, że niebieski ogień, który oczyści wszystko:

„Jemu to (Człowiekowi) z pomocą przyszli Vohu Mano (Dobra Myśl) i Asza (Sprawiedliwość, Ład) i Armaiti (Pobożność) i udzielili siły ciału, tak iż stało się niezniszczalne i kontynuowało życie, po przejściu przez roztopiony metal odebrało nagrodę”

(Awesta – Jasna 30, 7 – SBE)

Święte pisma mówią, iż koniec świata nastąpi, gdy kometa o nazwie Gochihr (inaczej Gochihar) uderzy w ziemię. Ogień i „aureola” komety będzie topić wszystkie metale i minerały, i będzie doszczętnie palić świat w ogólnym kosmicznym pożarze. W wyniku tego po powierzchni ziemi popłyną rzeki gotującego się, roztopionego metalu.

To roztopienie wszelkich kruszców znajdujących się na ziemi, i utworzenie przez nie rzeki płynnego ognia, który ma wypróbować ludzkość, będzie straszliwym wydarzeniem, a wśród ludzi zapanuje przerażenie, porównywane do przerażenia stada owiec, gdy w jego środek wpadnie wilk.

Ognista aureola meteorytu, która spowoduje najpierw stopienie wszelkich kruszców występujących na ziemi, dokona także oczyszczenia naszej planety – wypali wszelki brud i zło.

Podczas tego budzącego grozę wydarzenia wszyscy ludzie zostaną poddani ostatniej próbie. Wszystkie metale jakie są zawarte w górach roztopią się i spłyną wrzącą rzeką przez którą każdy będzie musiał przejść.

Dusze tak prawych, jak i niegodziwych, wypuszczone naówczas z piekła, będą przechodzić przez tę kipiel gorejącego metalu.

Dla dobrych nurt rzeki płynnego ognia wyda się jakby ciepłym mlekiem, złych natomiast będzie palił ogniem i spowoduje niewyobrażalne wprost męczarnie. Podczas owego przejścia niegodziwi zostaną oczyszczeni z brudu swoich grzechów.

Kiedy to się zakończy, ludzie będą pytać jeden drugiego głęboko wzruszeni, gdzie byli przez okres od śmierci do tej chwili, czy między zbawionymi, czy między potępionymi? Bliscy – krewni i przyjaciele, będą się wzajemnie rozpoznawać. Wszyscy ludzie od tej pory będą już jednej myśli i jednego ducha, z radością będą chwalić Ahura Mazdę i Archaniołów.

Dorośli ludzie po zmartwychwstaniu i oczyszczeniu się w rzece ognia otrzymają nieśmiertelne ciała, które będą mieć wygląd dojrzałych czterdziestolatków. Każdy ze zmartwychwstałych sprawiedliwych będzie miał własną rodzinę – mężowie otrzymają żony, i wszyscy żyć będą w zgodzie, szczęściu i harmonii, ale nie będą się rozmnażać, bowiem nie będzie to już potrzebne.

Po to, aby ludzie mogli po zmartwychwstaniu otrzymać nieśmiertelne ciała, konieczna będzie wpierw specjalna ofiara jaką Saoszjant złoży z byka Hadhayosha, z którego tłuszczu i białej Haomy sporządzi cudowny eliksir, którego spożycie zapewni dopiero ludziom wieczną młodość i nieśmiertelność.

Następnie Saoszjant i jego asystenci – piętnastu młodzieńców i piętnaście dziewic – w odpowiedni do zasług sposób wynagrodzą każdego z ludzi.

Gdy to się już dopełni, nastanie czas ostatecznej walki pomiędzy Ahura Mazdą a jego przeciwnikiem. Ahura Mazda w asyście anioła Sraoszy trzymając święte kusti129 w ręce i odmawiając modlitwy, pokonają złe duchy, które zostaną strącone do piekła.

Gdy to się już stanie, wrzący potok spłynie do samego piekła, gdzie unicestwi Angra Mainju – Złego Ducha, przeciwnika Pana Mądrego, i tak ostatecznie zło zniknie na zawsze. Jak wiadomo, wcześniej w wielkiej bitwie dobra ze złem, aniołów (jazatów) z demonami (dewami) ci ostatni zostali pokonani i unicestwieni.

Ostatecznie samo piekło zostanie oczyszczone przez ogień, a po oczyszczeniu o jego obszar zostanie powiększona ziemia. Ta ostatnia po odnowieniu wolą Ahura Mazdy stanie się równiną wolną od jakichkolwiek wzniesień, zniknie nawet góra, o która wspierał się most Czinwat. Święte pisma mówią także i o tym, że odnowiona ziemia zostanie także uwolniona od lodu, co wskazuje na to, iż po końcu świata będzie na całej planecie panował przyjazny dla ludzi łagodny klimat.

Po ostatecznym pokonaniu wszelkiego zła zgromadzą się w jednym miejscu Ahura Mazda, Archaniołowie, jazadowie i cały odnowiony, uwolniony od grzechu i cierpień, rodzaj ludzki. Całe stworzenie zostanie odnowione.

Wtedy nie będzie konieczna ludziom do życia jakakolwiek praca. Wszyscy, w nieśmiertelnych ciałach podobnych do doskonałych ciał czterdziestoletnich (tzn., że każdy, bez względu na to w jakim wieku zmarł, po zmartwychwstaniu będzie wyglądał jakby miał czterdzieści lat), będą nieśmiertelni, i nie będą gnębić ich żadne troski, ani kłopoty.

Najistotniejszym zajęciem odnowionej ludzkości stanie się składanie hołdów wdzięczności Panu Mądremu, i dziękczynienie mu za wszystko dobro i szczęście, jakie dał naszemu rodzajowi. Wszyscy będą się kochać wzajemnie – każda istota ludzka będzie kochać bliźnich jak samą siebie. I nic nie ograniczy możliwości i działań człowieka – ani niedostatek wiedzy, ani jakakolwiek ułomność, czy jakiekolwiek inne przyczyny.

Ahura Mazda odrodzi także do doskonałości świat roślin i zwierząt. Świat ten będzie cudowny! Na całej Ziemi zapanuje nieustanna wiosna, a cała planeta stanie się wspaniałym, kwitnącym ogrodem.130

O tym, że nic już nie zmąci radości i pokoju świętych ludzi i dobrych duchów, mówi choćby ten fragment Chorda–Awesty:

„Składamy ofiarę strasznej królewskiej Sławie, uczynionej przez Mazdę,

która przyjdzie do zwycięskiego Saoszjanta i jego pomocników,

Albowiem on przywróci świat do pierwotnej doskonałości,

Świat nigdy się nie będzie starzał, nie będzie nigdy umierał,

nie nachyli się ku upadkowi, i nigdy nie będzie gnił,

lecz będzie żył wiecznie w wolności i szczęściu.

Zmartwychwstaną umarli, podniosą się do nieśmiertelności,

a świat będzie czynił co według woli [Mazdy] jest doskonałością.

(Awesta: Chorda–Awesta, Jaszt 19, 88 – 90)131

Bibliografia

A’la Al–Maududi S. A., Zrozumieć Islam, brak miejsca wydania, 1995.

Abdalati H., Spojrzenie w Islam, brak miejsca wydania, 1993.

al–Tantawi A., Ogólny zarys religii Islamu, Białystok 1999.

Andrzej z Krety Św., Wielki Kanon Pokutny, przekł. i oprac. ks. dr Henryk Paprocki, Hajnówka 2000.

Antychryst – przeciwnik Chrystusa, [w:] Serwis Internetowy „Zbawienie” – www.zbawienie.com (22 Września 2009).

Apokryfy Nowego Testamentu, pod redakcją Ks. M. Starowieyskiego, t. I – „Ewangelie Apokryficzne”, Lublin 1986.

Avesta: Khorda Avesta (Book of Common Prayer), [w:] Sacred Books of the East, 1898, [w:] Internet – http://www.avesta.org.

Biblia Gdańska, Warszawa 1834.

Biblia Poznańska [w:] [w:] Internet – http://www.biblia.net.pl/biblia.php.

Biblia przekład Nowego Świata, [w:] Internet http://www.biblia.net.pl/biblia.php.

Biblia Tysiąclecia, Wydawnictwo Pallotinum, Poznań 2003.

Biblia, to jest Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu. Nowy przekład, Warszawa [1979].

Bolszakow S., Na szczytach ducha, Hajnówka 1998.

Boyce M., Zaratusztrianie, przeł. Zofia Józefowicz–Czabak i Bolesław J. Korzenowski, Łódź 1988.

Bóg żywy. Katechizm Kościoła Prawosławnego, Kraków 2001.

The Bundahishn („Creation”) or Knowledge from the Zand [w:] Sacred Books of the East, t. 5, rozdz. 30, 9, Oxford 1897, [w:] Internet – http://www.avesta.org.

Cullmann O., Le retour du Christ–espérence de l’Eglise selon le Nouveau Testament, Cahiers Theologiques de l’Actualité Protestante Nr 1, 3 éd. Delachaux Niestle.

Denkard, Book 8. Contents of the Nasks (Ancient Canon of Zoroastrianism), [w:] Sacred Books of the East, Oxford 1897.

Efrem Syryjczyk Św., Myśli pobożne na każdy dzień roku, Hajnówka 2000.

Электронные карточки и печать Антихриста, Москва 1999.

Encyklopedja Kościelna podług teologicznej Encyklopedji Wetzera i Weltego z licznemi jej dopełnieniami. Przy współpracownictwie kilkunastu duchownych i świeckich osób, wydana przez X. Michała Nowodworskiego, Warszawa 1880, t. XIII.

Hadisy, Warszawa 1984 (1404 h.).

Холмогоров Е., Апокалипсис сегодня [w:] „СПЕЦНАЗ РОССИИ” N 05 (56) АПРЕЛЬ 2001 ГОДА, [w:] Пророчества о конце мира и последнем Царе – Конференция газеты БЛАГОВЕСТ [w:] БЛАГОВЕСТ. ДИСКУССИОННЫЙ КЛУБ – http://www.cofe.ru/blagovest/ubb/noncgi/Forum3/HTML/000291.html (9.12.2009).

Hulka P., Twórca religij Iranu Zaratustra i jego nauka, Warszawa, brak roku wyd.

Η Καινη Διαθηκη, Αθηναι 1973.

Jamasp Namak („The Book of Jamaspi”), 1903, [w:] Internet – http://www.avesta.org.

Kartir’s Inscription At Naqsh–I Rajab, [w:] Avesta – Zoroastrian Archives, [w:] Internet – www.avesta.org.

Klinger J. Ks., Geneza sporu o epiklezę. Eschatologiczny a memorialny aspekt Eucharystii w Kanonie pierwszych wieków, Warszawa 1969.

Koran, przeł. Józef Bielawski, Warszawa 1986.

Lermontow M., Przepowiednia, przeł. T. Stępniowski, [w:] M. Lermontow, Wiersze i poematy, Warszawa 1980.

Liturgia św. Jana Złotoustego, θεσσαλονικη, brak roku wydania.

M.A. Maulvi, Islam. Religia ludzkości, Warszawa 1931.

Mień A., Sakrament słowo obrzęd. Prawosławna Służba Boża, Łuków 1992.

Numer kodowy. Pieczęć Antychrysta, brak miejsca i roku wydania.

O grzechu osądzania bliźnich, [w:] „Bratczyk”, Nr 200, Sierpień 1999.

О конце мира, Москва 2000.

Porównanie wyznań. Rzymsko–katolickiego, prawosławnego, ewangelicko–augsburskiego, ewangelicko–reformowanego, Warszawa 1988.

Ross H., Wypełnione proroctwa: dowody na nieomylność Biblii, tłumaczył Piotr Nieżurawski & Jan Szołtysek, źródło: NWO – http://newworldorder.com.pl (grudzień 2009).

Rzeczy ostateczne człowieka i świata (widziane oczami Chrześcijan Dnia Sobotniego) – oprac. S. Kosowski, wydruk komputerowy w posiadaniu autora.

Sakrament spowiedzi. O grzechach jawnych i tajnych namiętnościach duszy. Wyjątki z książki Archimandryty Łazarza, „Bratczyk”, nr 196, marzec 2000.

Sawicki S., Porwanie Kościoła, druk ulotny, b. m. i r. w.

Serwis Internetowy Grupy INFRA – http://www.infra.org.pl/wiat–tajemnic/jasnowidze–i–proroctwa/228–proroctwa–mitara–tarabia.

Słowo świętego Proroka Izajasza syna Amosa, [w:] Literatura na Świecie Nr 12/1980.

Suliga J. W., Wielcy magowie świata. Dzieje ezoterycznej tradycji Zachodu, t. I, Warszawa 1997.

Светлов Э., Вестники Царства Божия, Брюссель 1972.

Szydelski Sz., Eschatologia irańska a biblijna, Lwów 1938.

Turkanik H., Powtórne Przyjście Pana Jezusa Chrystusa, Warszawa 1985.

Tymiński M., Kościół Zielonoświątkowy w Polsce, [w:] Kościół Zielonoświątkowy w Polsce, [w:] Internet – http://www.kz.pl/index.php?p=13&id=3&i=5.

Vassiliadis N.P., The mystery of death, Athens 1997.

Zand–i Vohuman Yasht, [w:] Sacred Books of the East, t. 5, Oxford 1897, rozdz. 2, 1–64, [w:] Internet – http://www.avesta.org.

Ziółkowski M. Ks., Eschatologia, Sandomierz 1963.

Zoroastrian millennium prophecies [w:] „Pahlavi Rivayat” [w:] Internet – http://www.avesta.org.

Zoroastrian millennium prophecies, [w:] Pahlavi Rivayat, rozdz. 25, 1990, [w:] Internet – http://www.avesta.org.

Żywot świętego Bazylego Nowego. Mytarstwa świętej Teodory, oprac. Hieromnich Gabriel Hagioryta, Jan Misiejuk, brak miejsca i roku wydania.

1Michał Lermontow, Przepowiednia, przeł. T. Stępniowski, [w:] M. Lermontow, Wiersze i poematy, Warszawa 1980.

2Podkr. red.

3Serwis Internetowy Grupy INFRA – http://www.infra.org.pl/wiat-tajemnic/jasnowidze-i-proroctwa/228-proroctwa-mitara-tarabia (4 grudznia 2009).

4Joziel – Lewita, syn Zachariasza, potomek Asafa, głównego psalmisty króla Dawida. Posiadając dar proroctwa, przepowiedział królowi żydowskiemu Jehoszafatowi swoje zwycięstwo nad połączonymi siłami Ammonitów i Moabitów, wygrane bez żadnej bitwy (2 Kronik 20:14-18). Joziel zapewnił Jehoszafata, że Bóg będzie po jego stronie w nadchodzącej bitwie i wezwał go, by nie bał się nadchodzącego dnia.

5Dr Hugh Ross, Wypełnione proroctwa: dowody na nieomylność Biblii, tłumaczył Piotr Nieżurawski & Jan Szołtysek, źródło: NWO – http://newworldorder.com.pl (dostęp: grudzień 2009).

6Za: Stanisław Rybak, Kościół Starokatolicki Mariawitów, [w:] http://b.snauka.pl/koci-starokatolicki-mariawitw.html, (dostęp: 31 lipca 2018).

7Pedofilia, spretato don Inzoli: la decisione di papa Francesco dopo la condanna, [w:] »La Repubblica.it – News in tempo reale – Le notizie e i video di politica, cronaca, economia, sport» – http://milano.repubblica.it/cronaca/2017/06/28/news/pedofilia_papa_francesco_don_inzoli_dimissioni_stato_clericale_crema-169374109/?refresh_ce, (dostęp: 31 lipca 2018); Bądź szczęśliwy geju, papież jest z ciebie zadowolony…, [w:] „NEon.24.pl. Forum Polaków” – http://ram.neon24.pl/post/143876,badz-szczesliwy-geju-papiez-jest-z-ciebie-zadowolony, (dostęp: 31 lipca 2018).

8Homo-skandal na Monte Cassino, 30.11.2015, Autor: EMJOT, [w:] FORUMDLAZYCIA LIFESTYL, [w:] https://forumdlazycia.wordpress.com/2015/11/30/homo-skandal-na-monte-cassino/, [dostęp: 15 czerwca 2022 r.].

9Szokujące słowa gen. jezuitów: Szatan nie istnieje, [w:] „Fronda.pl. Portal poświęcony” – http://www.fronda.pl/a/szokujace-slowa-gen-jezuitow-szatan-nie-istnieje,94106.html (dostęp: 18 lipca 2018).

10Bp Donald J. Sanborn, Od modernizmu do apostazji Bergoglio nie wierzy w katolickiego Boga, [w:] „Ultra Montes” – http://www.ultramontes.pl/sanborn_bergoglio_nie_wierzy.htm (dostęp: 18 lipca 2018).

11Vaticano, Papa Francesco: ‘L’Inferno non esiste’. Antonio Socci: ‘Tesi eretica, non può restare a San Pietro’, [w:] „Libero Quotidiano.it” – http://www.liberoquotidiano.it/news/italia/13323359/vaticano-papa-francesco-inferno-non-esiste-sconcerto-antonio-socci-tesi-eretiche-non-puo-restare-san-pietro.html. Zob. też: Krystian Kratiuk, Świadczyć, że piekło jest, [w:] „Polonia Christiana” (2018-07-06). Słowa papieża zostały zdementowane przez urzędników watykańskich, ale sam papież w ogóle nie odniósł się do treści artykułu, w związku z powyższym nie wiemy, w czy tak naprawdę wierzy. Można jednak domniemywać, że gdyby źle zinterpretowano jego słowa dotyczące nieistnienia piekła, to bez wątpienia ponownie by się wypowiedział na ten temat i to w taki sposób ucinający wszelkie spekulacje. Po opublikowaniu słów Franciszka, w Bazylice św. Piotra oberwał się tynk, co wiele osób uznało za znak-ostrzeżenie z Nieba.

12Papież Franciszek: związki z Jezusem są niebezpieczne i szkodliwe, [w:] „Newsbook.pl”, 18.07.2017 – https://newsbook.pl/2017/07/18/papiez-franciszek-zwiazki-z-jezusem-sa-niebezpieczne-i-szkodliwe/ (dostęp:17 lipca 2018).

13Wkrótce po intronizacji Pachamamy przez biskupa Rzymu, Franciszka, ogłoszono pandemię.

14Autor ma na myśli miniony wiek XX.

15Cyt. za: A. Mień, Sakrament słowo obrzęd. Prawosławna Służba Boża, Łuków 1992, s. 96 – 97.

16Niektórzy teologowie uważają, że nie będzie to Henoch, lecz Mojżesz; inni znów utożsamiają Henocha z Mojżeszem.

17Słowo świętego Proroka Izajasza syna Amosa, [w:] Literatura na Świecie Nr 12/1980, s. 111 – 114 – cytowany tekst to pseudoepigraficzna wizja czasów końca świata, powstała prawdopodobnie na terenie Bułgarii po XIII wieku, tekst jest znany także z rękopisów ruskich XVI – XVIII–wiecznych.

18Bóg żywy. Katechizm Kościoła Prawosławnego, Kraków 2001, s. 415.

19BT – Biblia Tysiąclecia.

20Bóg żywy. Katechizm Kościoła Prawosławnego…, s. 417.

21Czyli Mesjasza, który ma pochodzić z królewskiego rodu Dawida; z tego właśnie rodu pochodził Jezus z Nazaretu.

22Bóg żywy. Katechizm Kościoła Prawosławnego…, s. 414 i 417.

23Jest to wielokrotne, w skupieniu, wymawianie słów: «Panie Jezu Chryste, Synu Boży, zmiłuj się nade mną grzesznym». Modlitwa Jezusowa powoduje przemianę ludzkiego serca, zbliżenie się do Boga, a nawet dar widzenia Boskiego niestworzonego światła. Hieroschimnich Michał z Nowego Waałamu w Finlandii tak mówił na ten temat: „Oczywiście „Boga, w Jego istocie nikt nie widział, lecz Ten, Który jest w łonie Ojca, objawił Go”. Z Pisma Świętego wiemy, że i Cherubini, i Serafini ujrzawszy Boga zakrywali swe oblicza. Człowiek może poznać jedynie Bożą chwałę, Jego niestworzone energie i nieopisane światło Taboru, które widzieli trzej wybrani Apostołowie. Światło Przemienienia Chrystusa stał się godny ujrzeć także i Motowiłow podczas rozmowy ze św. Serafimem. Jest to objawienie Świętego Ducha, Bożego Królestwa przychodzącego w chwale. Łaski tej dostąpił także św. Tychon Zadoński, zanim jeszcze został biskupem, jak również Ihumen Antoni Putiłow w swej młodości, pomijając dawnych wielkich świętych mężów, jak św. Symeon Nowy Teolog, św. Grzegorz Palamas i wielu innych. Wszyscy oni dostąpili tego wielkiego daru Bożego dzięki modlitwie Jezusowej” – cyt. za: S. Bolszakow, Na szczytach ducha, Hajnówka 1998, s. 30 – 31.

24Tamże, s. 39 – 40.

25Bóg żywy. Katechizm Kościoła Prawosławnego…, s. 413.

26por. Tamże: Электронные карточки и печать Антихриста, Москва 1999, s. 42 – 48.

27por. Tamże: Электронные карточки…, s. 23 – 30.

28por. Tamże: Электронные карточки…, s. 20 – 22.

29Numer kodowy. Pieczęć Antychrysta, brak miejsca i roku wydania, s. 1 – 15.

30Troparion z poniedziałku, wtorku i środy Wielkiego Tygodnia, cyt. za: cyt. za: A. Mień, Sakrament słowo obrzęd…, s. 107.

31O grzechu osądzania bliźnich, [w:] „Bratczyk”, Nr 200, Sierpień 1999, s. 5 – 6.

32Święty Andrzej z Krety, Wielki Kanon Pokutny, przekł. i oprac. ks. dr Henryk Paprocki, Hajnówka 2000, s. 45.

33Liturgia św. Jana Złotoustego, θεσσαλονικη, brak roku wydania, s. 36.

34Nikolaos P. Vassilidis, The mystery of death.The mystery of death, Athens 1997, s. 483.

35Jezusa.

36Według tradycji starochrześcijańskiej Pan Jezus Chrystus przybędzie od W s c h o d u, ze wschodniej strony nieba, czy też z kosmicznego wschodu.

37Święty Efrem Syryjczyk, Myśli pobożne na każdy dzień roku, Hajnówka 2000, s. 81.

38Święty Andrzej z Krety, Wielki Kanon Pokutny…, s. 125.

39О конце мира, Москва 2000, s. 43.

40Porównanie wyznań. Rzymsko-katolickiego, prawosławnego, ewangelicko-augsburskiego, ewangelicko-reformowanego, Warszawa 1988, s. 125.

41Według starochrześcijańskiej tradycji powtórne przyjście Pana nastąpi w nocy.

42Święty Efrem Syryjczyk, Myśli pobożne na każdy dzień roku…, s. 33.

43Żywot świętego Bazylego Nowego. Mytarstwa świętej Teodory…, s. 51.

44Nikolaos P. Vassilidis, The mystery of death…, s. 484.

45Tamże, s. 485.

46Tamże, s. 486.

47Sakrament spowiedzi…, s. 38.

48Święty Efrem Syryjczyk, Myśli pobożne na każdy dzień roku…, s. 43.

49Tamże, s. 42.

50Tamże, s. 43.

51Nikolaos P. Vassiliadis, The mystery of death…, s. 487.

52Tamże, s. 487.

53Tamże, s. 489.

54Oscar Cullmann, Le retour du Christ–espérence de l’Eglise selon le Nouveau Testament, Cahiers Theologiques de l’Actualité Protestante Nr 1, 3 éd. Delachaux Niestle, s. 15, cyt. za: Ks. Jerzy Klinger, Geneza sporu o epiklezę. Eschatologiczny a memorialny aspekt Eucharystii w Kanonie pierwszych wieków, Warszawa 1969, s. 11.

55BG – Biblia Gdańska.

56Rzeczy ostateczne człowieka i świata (widziane oczami Chrześcijan Dnia Sobotniego) – oprac. S. Kosowski, wydruk komputerowy w posiadaniu autora.

57Tamże.

58M. Tymiński, Kościół Zielonoświątkowy w Polsce, [w:] Kościół Zielonoświątkowy w Polsce, [w:] Internet – http://www.kz.pl/index.php?p=13&id=3&i=5.

59Biblia Poznańska, [w:] Internet – http://www.biblia.net.pl/biblia.php.

60H. Turkanik, Powtórne Przyjście Pana Jezusa Chrystusa, Warszawa 1985, s. 45.

61Tamże.

62Tamże, s. 46.

63Tamże, s. 47-48.

64Biblia przekład Nowego Świata, [w:] Internet – http://www.biblia.net.pl/biblia.php.

65S. Sawicki, Porwanie Kościoła, druk ulotny, b. m. i r. w.

66Henryk Turkanik, Powtórne Przyjście…, s. 68.

67Tamże, s. 123.

68Tamże, s. 124.

69Tamże, s. 169.

70Tamże, s. 175.

71Encyklopedja Kościelna podług teologicznej Encyklopedji Wetzera i Weltego z licznemi jej dopełnieniami. Przy współpracownictwie kilkunastu duchownych i świeckich osób, wydana przez X. Michała Nowodworskiego, Warszawa 1880, t. XIII, s. 103 – 110.

72W nawiasach kwadratowych dodałem dane, których brakuje w cyt. dziele.

73Albo chwała oliwki.

74Można tu zauważyć charakterystyczną zbieżność – pierwszym władcą Rzymu był Romulus, ostatnim cesarzem zachodniorzymskim był Romulus Augustulus; pierwszym papieżem rzymskim był św. Piotr Apostoł, ostatnim wg przepowiedni ma być Piotr Rzymianin II.

75Ks. M. Ziółkowski, Eschatologia, Sandomierz 1963, s. 349-351.

76Proroctwo Pseudo-Malachiasza [w:] „Proroctwo Michaldy. Trzy księgi. Objawienia z Fatimy. Proroctwo Pseudo-Malachiasza”, Tarnów 1996, s. 97-107.

77Oznacza to, że będzie panował ustrój demokratyczny, w przeciwieństwie do monarchicznego, typowego dla wieku XVII.

78Егор Холмогоров, АПОКАЛИПСИС СЕГОДНЯ [w:] „СПЕЦНАЗ РОССИИ” N 05 (56) АПРЕЛЬ 2001 ГОДА, [w:] Пророчества о конце мира и последнем Царе – Конференция газеты БЛАГОВЕСТ [w:] БЛАГОВЕСТ. ДИСКУССИОННЫЙ КЛУБ – http://www.cofe.ru/blagovest/ubb/noncgi/Forum3/HTML/000291.html (dostęp: 9.12.2009).

79W potocznym języku oznacza to „wywrócenie wszystkiego do góry nogami”.

80Archijerej – wyższy duchowny w Kościele prawosławnym.

81„Ósmy dzień tygodnia” – ostatni okres w dziejach ludzkości, okres po końcu świata, wieczny szabat, wieczny odpoczynek.

82Егор Холмогоров, АПОКАЛИПСИС СЕГОДНЯ…

83Antychryst – przeciwnik Chrystusa, [w:] Serwis Internetowy „Zbawienie” – www.zbawienie.com (dostęp: 22 września 2009).

84Tamże.

85J.B. – Koran w przekładzie Józefa Bielawskiego, Warszawa 1986.

86Hadis (arab. الحديث al–hadith, w liczbie mnogiej أحاديث ahadith) – opowieść przytaczająca wypowiedź proroka Mahometa, jego czyn lub milczącą aprobatę. Każdy hadis składa się z tekstu (matn) i łańcucha przekazicieli (isnad). Hadisy tworzą sunnę (Tradycję) – najważniejsze po Koranie źródło muzułmańskiego prawa szarii. (Wikipedia – http://pl.wikipedia.org/wiki/Hadis).

87Jałmużnę.

88Arab. godzina – w tym przypadku chodzi o Ostatnią Godzinę, czyli datę końca świata.

89Hadis nr 2 [w:] A. A. Issa, Tamże, s. 5.

90Tamże, s. 10-11.

91Chodzi oczywiście o godzinę zmartwychwstania i sądu ostatecznego.

92M. ibn Salih Al–Usajmin, Tamże, s. 45.

93Dotąd nie ustalono jednakowej pisowni imienia Antychrysta, za najpoprawniejszą jednak uważam Dadżdżal.

94H. Abdalati, Spojrzenie w Islam, brak miejsca wydania, 1993, s. 204-205.

95A. al–Tantawi, Ogólny zarys religii Islamu, Białystok 1999, s. 84–86.

96Wydaje się, że zmartwychwstali zmarli nie będą mieć też świadomości tego, iż pomiędzy zgonem a ponownym przyobleczeniem się w ciało znajdowali się w Barzach.

97Księga – Koran.

98Sunna – drugie po Koranie źródło wiary i wiedzy islamu. Sunna jest, szczegółową instrukcją życia muzułmańskiego. Jest to zbiór spisanych faktów i wydarzeń z życia Proroka Muhammada.

99M. ibn Salih Al–Usajmin, Tamże, s. 45-46.

100S. M. H. Tabatabai, Tamże, s. 99-101.

101S. A. A’la Al–Maududi, Zrozumieć Islam, brak miejsca wydania, 1995, s. 68 – 69.

102M.A. Maulvi, Islam. Religia ludzkości, Warszawa 1931, s. 8.

103Tamże, s. 9.

104Tamże.

105Hadisy, Warszawa 1984 (1404 h.), s. 9.

106J. W. Suliga, Wielcy magowie świata. Dzieje ezoterycznej tradycji Zachodu, t. I, Warszawa 1997, s. 257 – 258.

107Apokryfy Nowego Testamentu, pod redakcją Ks. M. Starowieyskiego, t. I – „Ewangelie Apokryficzne”, Lublin 1986.

108Biblia, to jest Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu. Nowy przekład, Warszawa [1979]

109Η Καινη Διαθηκη, Αθηναι 1973, s. 7

110 Э. Светлов, Вестники Царства Божия, Брюссель 1972, s. 358-359

111 Tamże, s. 359.

112 Sz. Szydelski, Eschatologia irańska…, s. 24; Denkard, Book 8. Contents of the Nasks (Ancient Canon of Zoroastrianism), [w:] Sacred Books of the East, Oxford 1897. Nask 13, 1-16, [w:] Internet – http://www.avesta.org (dostęp: 12 grudnia 2009).

113 Inaczej Aushedar, Auszedar.

114 Sz. Szydelski, Tamże, s. 38–39.

115 Ceremonię religijną.

116 Zoroastrian millennium prophecies, [w:] Pahlavi Rivayat, rozdz. 25, 1990, [w:] Internet – http://www.avesta.org (dostęp: 14 grudnia 2009).

117 Kartir’s Inscription At Naqsh–I Rajab, [w:] Avesta – Zoroastrian Archives, [w:] Internet – www.avesta.org (dostęp: 14 grudnia 2009).

118 Sz. Szydelski, Eschatologia irańska, s. 22-23.

119 Zand-i Vohuman Yasht, [w:] Sacred Books of the East, t. 5, Oxford 1897, rozdz. 2, 1-64, [w:] Internet – http://www.avesta.org (dostęp: 14 grudnia 2009).

120 Jamasp Namak („The Book of Jamaspi”), 1903, [w:] Internet – http://www.avesta.org (dostęp: 14 grudnia 2009).

121 M. Boyce, Zaratusztrianie, s. 63.

122 Sz. Szydelski, Eschatologia irańska, s. 50.

123 M. Boyce, Zaratusztrianie, s. 63.

124 P. Hulka, Twórca religij, s. 92-95.

125 The Bundahishn („Creation”) or Knowledge from the Zand [w:] Sacred Books of the East, t. 5, rozdz. 30, 9, Oxford 1897, [w:] Internet – http://www.avesta.org (dostęp: 14 grudnia 2009).

126 Sz. Szydelski, Eschatologia irańska, s. 22–23.

127 Tamże, s. 50.

128 Tamże.

129 Sznur modlitewny.

130 Zoroastrian millennium prophecies [w:] „Pahlavi Rivayat” [w:] Internet – http://www.avesta.org (dostęp: 14 grudnia 2009).

131 Avesta: Khorda Avesta (Book of Common Prayer), [w:] Sacred Books of the East, 1898, [w:] Internet – http://www.avesta.org (dostęp: 14 grudnia 2009).

Prof. Bartyzel: Po ataku na Iran

Prof. Bartyzel: Po ataku na Iran

Prof. Jacek Bartyzel; 28 lutego 2026 myslkonserwatywna/prof-bartyzel-po-ataku-na-iran/

Natychmiast po napaści Izraela, wspomaganego przez USA, na Iran rozległ się u nas klangor entuzjastów, podobnych tym, którzy widząc jak opryszkowie kogoś biją, krzyczą podnieceni: „dobrze mu tak”, „należało mu się”, „jeszcze mu dołóż”! Przyczyny tego są oczywiście dwie: z jednej strony przywyknięcie do serwilizmu wobec amerykańskiego Wielkiego Brata Hegemona, z drugiej obsesyjna nienawiść i strach przed Rosją (toteż kto do spektaklu kibicowania napastnikom się nie przyłącza, natychmiast staje się „ruską onucą”).

„Argument” kibiców Izraela jest następujący: Iran to sojusznik Rosji, a więc atak na niego jest usprawiedliwiony i w naszym interesie. Jest to pokrętna pseudo-logika, albowiem z faktu, iż Iran w szerszym geopolitycznym kontekście znajduje się po tej samej stronie, co nasz teoretyczny wróg Rosja – podkreślam: teoretyczny, bo przecież na żadnej realnej wojnie z Rosją na razie przynajmniej nie jesteśmy, co najwyżej werbalnej, to znaczy my [t.zn. rząd warszawski. md] nieustannie Rosji pyskujemy, a ona czasami się w swoim niedźwiedzim stylu odwinie – wcale nie wynika, że musi być i naszym wrogiem.

Mamy tu doskonały przykład z czasu II wojny światowej, kiedy to, po przystąpieniu do wojny Stanów Zjednoczonych, nasi alianci zmusili nas do wypowiedzenia wojny Japonii, ale rząd japoński po rycersku odmówił przyjęcia tego wypowiedzenia, zaznaczając, iż wie, że czynimy to pod naciskiem sojuszników i że walczymy o własną wolność. Bo istotnie nie było żadnego powodu, dla którego mielibyśmy walczyć z Japończykami i na Dalekim Wschodzie. Nie mieliśmy żadnych sprzecznych interesów, a nasze dotychczasowe stosunki były wręcz przyjazne.

I dokładnie tak samo obecnie jest z Iranem. Nie mamy żadnych interesów sprzecznych z tym państwem oraz własnych interesów politycznych na Bliskim Wschodzie, a stosunki polsko-irańskie do obecnego czasu, kiedy znaleźliśmy się w gronie satelitów USA, też był zawsze dobre i przyjazne, począwszy od antytureckiego przymierza polsko-perskiego w XVII wieku.

Wedle tej samej pseudo-logiki wynikałoby, że skoro sojusznik Rosji Iran miałby być naszym wrogiem, to sojusznik USA Izrael powinien być naszym sojusznikiem, a może nawet przyjacielem. Czujecie Państwo groteskowość tego wniosku? W czymże to Izrael okazuje nam przyjaźń? W ogóle mamy jakiś formalny sojusz z tym państwem, który by nas do czegoś obligował, choćby do werbalnego popierania aktów jego agresji? A może przynajmniej Izrael jest antyrosyjski? Bzdura, z Rosją Putina ma stosunki wyśmienite. Już o to dba ulubiony oligarcha Putina, Wiaczesław Mosze Kantor.

Ale sprawa ma również wymiar „ideologiczny”. Poplecznicy Izraela nieodmienne o państwie irańskim piszą „reżim ajatollahów”, co oczywiście ma wywoływać, jak u psa Pawłowa, odruch odrazy i wrogości. Otóż ja oświadczam jasno, że przeciwko „reżimowi ajatollahów” nic szczególnego nie mam. Ustrój Iranu uważam za całkiem udaną mieszankę teokracji z demokracją (nieliberalną), zakorzenioną w tradycji muzułmańskiej filozofii politycznej Al-Farabiego („Państwo doskonałe”), a pośrednio także – ponieważ Al-Farabi był platonikiem – w filozofii Platona, tylko nie w idei państwa najpiękniejszego z „Politei”, tylko raczej „państwa drugiego rzędu” w „Prawach”, bo to jest ściśle teokratyczne.

Oczywiście szkoda, że jest to teokracja islamska, a nie chrześcijańska, ale takie są realia wyznaniowe tego kraju. Zresztą tradycyjna nauka katolicka akceptowała jako „hipotezę” państwa wyznające inne religie, tam gdzie ludność nie jest chrześcijańska albo chrześcijanie stanowią mniejszość, pod warunkiem, że państwa te przestrzegają zasad prawa naturalnego oraz nie prześladują chrześcijan i zezwalają im na praktyki religijne.

A Irańska Republika Islamska oba te warunki spełnia, choć drugi niedoskonale, to znaczy toleruje chrześcijan będących nimi od pokoleń i przyznaje im też prawa polityczne, nie zezwala natomiast na prozelityzm chrześcijański, za który nawet grozi śmiercią. Tak czy inaczej teokracja irańska jest sto razy lepszym ustrojem niż zachodni demoliberalizm, więc kto na nią pomstuje i może pragnie jej obalenia, ten przyłącza się co najmniej do „misjonarzy” demokracji „walczącej”, narzucanej przy pomocy bomb i napalmu, a w najgorszym do skrajnego lewactwa, które będzie usatysfakcjonowane dopiero wtedy, kiedy w Iranie będzie legalna sodomia i związki jednopłciowe.

Prof. Jacek Bartyzel