COVID był tylko rozgrzewką. Globalny sabotaż energetyczny jest prawdziwym „wyłącznikiem bezpieczeństwa”.

COVID był dopiero początkiem: globalny sabotaż energetyczny jest prawdziwym „wyłącznikiem bezpieczeństwa”.

[dla niektórych może to oznaczać sianie strachu, ale moim zdaniem to głównie otwieranie oczu . ag]

Autorstwa Mike’a Adamsa

COVID był tylko rozgrzewką.

Z perspektywy czasu wiemy, że COVID-19 nigdy nie był głównym wydarzeniem. To była rozgrzewka. To był największy eksperyment posłuszeństwa w historii ludzkości, próba redukcji populacji, która miała sprawdzić, jak daleko można posunąć masy, zanim się załamią. Dzięki temu eksperymentowi globaliści dowiedzieli się dokładnie tego, co musieli wiedzieć. Teraz naciskają na prawdziwy „wyłącznik bezpieczeństwa” i nie jest to wirus. To energia.

Te same sieci, które sparaliżowały świat w 2020 roku, teraz organizują globalny kryzys energetyczny. Od sabotowanych rafinerii po celowe niedobory oleju napędowego, od zamykania fabryk nawozów po pożary w centrach dystrybucji żywności – elementy układanki pasują do siebie z przerażającą precyzją. Jak wielokrotnie ostrzegałem, nie jest to chwilowe zakłócenie łańcucha dostaw ani korekta rynku. To skoordynowany upadek samej ludzkiej cywilizacji [1] .

Musimy dostrzec powiązania między atakami na rafinerie, niedoborem oleju napędowego i zbliżającym się załamaniem dostaw żywności. To nie są odrębne kryzysy. To elementy jednego globalistycznego planu: zagłodzenia miliardów ludzi, koncentracji władzy i utorowania drogi światu napędzanemu przez maszyny i rządzonemu przez niewielką elitę. COVID pokazał im, że godzimy się na własną zagładę. Sabotaż energetyczny sprawia, że ​​nie możemy przed nim uciec.

COVID udowodnił, że potrafi sprawić, że ludzie zgodzą się na własny upadek.

Eksperyment Ascha z konformizmem pokazał, jak łatwo jednostki porzucają własne postrzeganie, gdy są poddawane presji grupy. Globaliści wykorzystali tę wiedzę jako broń na niespotykaną dotąd skalę. Cenzurowali głosicieli prawdy, takich jak ja, i niezliczone niezależne głosy – nie dlatego, że się myliliśmy, ale dlatego, że mieliśmy rację i stanowiliśmy zagrożenie dla ich narracji. Jak powiedziałem w poprzednim wywiadzie z Jeffreyem Pratherem, zaufanie do rządu zostało zachwiane od początku pandemii [2] .

Maseczki, lockdowny i obowiązkowe szczepienia nigdy nie miały na celu ochrony zdrowia. Były jedynie nasileniem testów posłuszeństwa. Każde absurdalne żądanie – od noszenia maseczki w samotności w samochodzie po przeprowadzanie eksperymentalnej terapii genowej – służyło ocenie, jak wiele społeczeństwo jest w stanie tolerować.

Około 60–70 procent populacji zastosowało się do żądania. Potwierdziło to tezę globalistów: przy odpowiednim strachu i medialnym bombardowaniu, masowe posłuszeństwo można dowolnie sfabrykować.

Ta zgodność nie była przypadkowa. Doprowadziła do niej cenzura, chirurgia psychologiczna i wykorzystywanie lęków medycznych. Elita Światowego Forum Ekonomicznego wie, jak od dawna argumentowałem, że większością ludzi kierują strach i ból, a nie logika [3] . COVID udowodnił, że mogą narzucić niemal każdy program, jeśli kontrolują przepływ informacji. Ta lekcja jest obecnie stosowana w sektorze energetycznym.

Dlaczego COVID 2.0 zawiódł i wymusił nową strategię

Globaliści próbowali ostatnio odtworzyć scenariusz pandemii, ale im się nie udało.

Zaufanie do CDC, FDA, Operation Warp Speed, a nawet do Trumpa wyparowało. Ludzie patrzyli, jak kłamstwa się piętrzą: szczepionki, które nie powstrzymały transmisji, maseczki, które okazały się nieskuteczne, lockdowny, które zniszczyły ludzkie życia, a jednocześnie wzbogaciły miliarderów. Według ostatnich wywiadów, nawet wielu zwolenników Trumpa czuje się teraz głęboko zdradzonych przez niespełnione obietnice i nie ustawiają się w kolejce po kolejną rundę szczepień ani regulacji . [4]

Alternatywne media i niezależne głosy wywołały zbyt wiele pytań. Rozwój zdecentralizowanych platform wiedzy oznacza, że ​​oficjalna narracja nie jest już jedyną obowiązującą. Ludzie się budzą. Pytają, dlaczego mieliby ufać instytucjom, które otwarcie współpracują z Big Tech w zakresie cenzurowania odmiennych opinii. Jak wyjaśniłem w wywiadzie z Jonathanem Emordem: jeśli nie zaczniemy teraz walczyć o wolność w dostępie do opieki zdrowotnej, stracimy ją całkowicie [5] .

Ponieważ kolejna operacja oparta na zgodzie, taka jak COVID, zakończyła się niepowodzeniem, globaliści potrzebowali metody redukcji populacji, która nie wymagałaby zgody. Dlatego skupili się na energii. Można odmówić szczepionki, ale nie można odmówić diesla. Diesel napędza ciężarówki dostarczające żywność, traktory orzące pola, pociągi transportujące towary i maszyny, które budują wszystko, od czego jesteśmy zależni. Sabotaż energetyczny całkowicie pomija zgodę. Po prostu zmusza do podporządkowania się poprzez pozbawienie.

Diesel to wyłącznik awaryjny odporny na „opt-out”

Olej napędowy to siła napędowa współczesnej cywilizacji. Można odmówić szczepienia, ale nie można odmówić oleju napędowego, ponieważ dostarcza on pożywienia i paliwa. Prawie wszystkie ładunki w Ameryce są transportowane ciężarówkami, a każda z tych ciężarówek jest napędzana olejem napędowym. Pociągi, traktory, sprzęt budowlany i pojazdy wojskowe są od niego uzależnione. Gdy olej napędowy staje się niedoborem, cały łańcuch dostaw załamuje się w ciągu kilku dni. Jak ujawniłem lata temu podczas poprzedniego kryzysu dieslowego, podaż oleju napędowego w Stanach Zjednoczonych gwałtownie spadła, grożąc wstrzymaniem dystrybucji żywności, nawozów, węgla i energii w całym kraju. [ 6]

Sabotaż rafinerii i celowe zamknięcia prowadzą właśnie do tego niedoboru. Ukraińskie ataki dronów na rosyjskie rafinerie, w połączeniu z sankcjami Zachodu, doprowadziły już do wzrostu cen oleju napędowego, co skutkowało racjonowaniem i gromadzeniem zapasów paliwa zarówno w USA, jak i w Europie [7] . Zamknięcia rafinerii w Kalifornii i Australii, ataki dronów na rosyjską infrastrukturę energetyczną oraz zakłócenia w obiektach saudyjskich i katarskich nie są incydentami odosobnionymi. Są to skoordynowane ataki na globalną architekturę energetyczną [8] .

Globaliści o tym wiedzą, dlatego energia jest idealną dźwignią do ukierunkowanej redukcji populacji. Nie potrzebują twojej zgody, aby zamknąć rafinerię. Nie potrzebują głosowania, aby sabotować rurociąg. I nie potrzebują twojej współpracy, aby zamknąć fabryki nawozów. Jak ostrzegałem w moim artykule o procesie Habera-Boscha, jedyna reakcja chemiczna, która wyżywia połowę świata, jest na skraju załamania, a wraz z nią dostawy żywności dla miliardów ludzi mogą być zagrożone [8] . Diesel jest awaryjnym wyłącznikiem odpornym na rezygnację, a oni już go wyciągnęli.

Ataki na rafinerie są skoordynowane, a nie przypadkowymi aktami głupoty.

Spójrz na schemat. Rafinerie w Kalifornii są zamykane. Australia redukuje moce produkcyjne. Ataki dronów uderzają w rosyjskie rafinerie. Saudyjski zakład w Abqaiq został celowo zaatakowany. Katarskie zakłady LNG zostały sparaliżowane, co zmusiło Shell do ogłoszenia siły wyższej [9] . Zamknięcia, ataki i ogłaszanie siły wyższej mają miejsce jednocześnie na wielu kontynentach. To nie jest przypadkowa głupota ani niekompetencja. To koordynacja [1] .

Zakazy dotyczące oleju napędowego i ponad sto pożarów w centrach dystrybucji żywności od 2020 roku malują jeszcze bardziej ponury obraz. W wywiadzie z Marjory Wildcraft podkreśliłem krytyczny stan naszych dostaw żywności i wskazałem, że Stany Zjednoczone doświadczyły licznych ataków na swój system żywnościowy, w tym pożarów lasów, które zdewastowały teksański przemysł hodowlany bydła, oraz ponad 150 aktów sabotażu wymierzonych w zakłady przetwórstwa żywności, centra dystrybucji i zakłady mięsne [10] . To nie są wypadki. To akty wojny.

Wykręt, że są to po prostu niekompetentni idioci, nie pasuje do globalnej koordynacji, której jesteśmy świadkami. Kiedy rafinerie na całym świecie zamykają się jedna po drugiej, kiedy zamykane są fabryki nawozów, kiedy płoną centra dystrybucji żywności i kiedy jednocześnie kończą się zapasy oleju napędowego, nie jest to seria niefortunnych zbiegów okoliczności. To celowa strategia. Jak już wspomniałem, ten sabotaż skutkował już spaleniem, zniszczeniem lub uszkodzeniem ponad 100 obiektów, a sektor energetyczny również nie został oszczędzony – doszło do eksplozji w instalacjach LNG i poważnej eksplozji w rafinerii paliwa w Filadelfii, która została następnie trwale zamknięta [11] .

Mózgi stojące za tym chaosem nie są głupie. Są złośliwe. Postępują według scenariusza, który był sprawdzony od dziesięcioleci i realizują go z wojskową precyzją.

Prawdziwy motyw: pozbycie się ludzi w celu zasilenia sztucznej inteligencji.

Globaliści potrzebują energii, miedzi, wody i ziemi do budowy centrów danych i superinteligencji. Centra danych AI zużywają ogromne ilości energii elektrycznej i wymagają ogromnych ilości wody do chłodzenia. Niektóre z nich powstają na obszarach wiejskich, konkurując z ludźmi o coraz rzadsze zasoby. Jak udokumentowałem, badania nad AI, ich rozwój, hosting i moc obliczeniowa w tym zakresie wymagają ogromnych centrów danych, które zużywają ogromne ilości energii, a firmy high-tech już współpracują z operatorami elektrowni jądrowych, aby przekierować moc całych elektrowni do tych obiektów [12] .

Bill Gates i inni otwarcie naciskali na redukcję populacji, jednocześnie finansując szczepionki i technologie kontroli urodzeń. Gates po cichu stał się największym właścicielem gruntów rolnych w Stanach Zjednoczonych, a dla człowieka opętanego ideą kontroli monopolistycznej, możliwość zdominowania produkcji żywności jest nieodparta [13] . Przyznano mu również tajny certyfikat bezpieczeństwa „Q” w Departamencie Energii, najwyższy poziom bezpieczeństwa agencji, zarezerwowany dla rozwoju broni jądrowej, krajowych laboratoriów badawczych i krytycznej infrastruktury energetycznej [14] . Dlaczego filantrop i potentat oprogramowania miałby potrzebować dostępu do tajemnic nuklearnych? Odpowiedź jest przerażająca.

Mniejsza populacja uwalnia zasoby dla sztucznej inteligencji, kolonizacji kosmosu i władzy elit, a winę zrzuca się na Iran, Rosję lub Chiny. Jeśli rafineria eksploduje, można obwinić Iran. Jeśli rurociąg zostanie sabotowany, można obwinić Rosję. Jeśli łańcuch dostaw żywności się załamie, można obwinić Chiny. Prawda jest taka, że ​​te kryzysy są organizowane przez tych samych globalistów, którzy na nich zarabiają. Każda śmierć człowieka uwalnia energię, wodę i ziemię dla maszyn i elit, które je posiadają.

Bądź na bieżąco, bądź przygotowany i broń się przed kłamstwami.

Pierwszym krokiem w walce z globalnym kryzysem energetycznym jest jego ujawnienie. Nie akceptuj oficjalnej gry w obwinianie. Jeśli rafineria eksploduje, nie wierz mediom, gdy obwiniają Iran lub Rosję. Jeśli ceny oleju napędowego gwałtownie wzrosną, nie akceptuj narracji o „konflikcie geopolitycznym”. Połącz fakty. Mów prawdę. Dziel się swoją wiedzą. Jak już wielokrotnie powtarzałem, milczenie dobrych ludzi jest przyczyną triumfu zła.

Zaopatrz się w żywność, wodę, energię, urządzenia komunikacyjne i środki do samoobrony. Gromadź zapasy żywności na długoterminowe potrzeby. Zainwestuj w system filtracji wody. Naucz się uprawiać własne jedzenie, nawet na małej przestrzeni. Zdobądź rozwiązania energetyczne niezależne od sieci, takie jak panele słoneczne i banki akumulatorów. Zaopatrz się w radio amatorskie lub inne urządzenia komunikacyjne niezależne od sieci energetycznej. I uzbrój się. Masz fundamentalne prawo do samoobrony, a w świecie, w którym system chce twojej śmierci, to prawo jest ważniejsze niż kiedykolwiek . [15]

Wspieraj niezależne media i alternatywne głosy, bo cisza daje im zwycięstwo. Zrezygnuj z subskrypcji mediów głównego nurtu. Wyłącz telewizor. Czytaj niezależne źródła wiadomości, takie jak NaturalNews.com, oglądaj nieocenzurowane filmy na BrightVideos.com i korzystaj z nieocenzurowanych wyszukiwarek opartych na sztucznej inteligencji, takich jak BrightAnswers.ai (które zaprojektowałem i skonfigurowałem, aby zapewnić Ci dostęp do rzetelnej sztucznej inteligencji, która pomoże Ci się przygotować). Dołącz do zdecentralizowanych platform mediów społecznościowych, takich jak Brighteon.social lub Pickax.com, gdzie wolność słowa wciąż istnieje. Każdy wydany dolar, każde kliknięcie i każda rozmowa to albo głos na system, albo głos na wolność. Globaliści mają swój wyłącznik awaryjny. Mamy swoją wiedzę, swoje przygotowanie, swoje społeczności i swoją odmowę wyrażenia zgody. W ten sposób przetrwamy.

Bibliografia

  1. Sabotaż globalnej infrastruktury energetycznej ma na celu zagłodzenie miliardów ludzi – NaturalNews.com. Mike Adams. 21 kwietnia 2026 r.
  2. Wywiad Mike’a Adamsa z Jeffreyem Pratherem – Mike Adams. 28 czerwca 2023 r.
  3. Wywiad Mike’a Adamsa z Jeffreyem Pratherem – Mike Adams. 27 października 2022 r.
  4. 26 marca 2026 r. – BVN – ROZPOCZĘCIE RACJOWANIA PALIW – Bright Videos Network. 26 marca 2026 r.
  5. Wywiad Mike’a Adamsa z Jonathanem Emordem – Mike Adams. 22 lutego 2024 r.
  6. „Dieselgeddon” – amerykańskie zapasy oleju napędowego stoją na krawędzi katastrofalnego załamania, co doprowadzi do wstrzymania dystrybucji żywności, nawozów, węgla i energii – NaturalNews.com. Mike Adams. 11 maja 2022 r.
  7. Ukraińskie ataki i sankcje napędzają globalny kryzys na rynku oleju napędowego, a ceny gwałtownie rosną – NaturalNews.com. Belle Carter. 18 listopada 2025 r.
  8. Wielki Głód: Dlaczego globalny głód nie jest przypadkiem – NaturalNews.com. Mike Adams. 13 maja 2026 r.
  9. Katar wstrzymuje dostawy LNG do Europy w związku z kryzysem na Morzu Czerwonym – NaturalNews.com. 13 marca 2026 r.
  10. Wywiad Mike’a Adamsa z Marjory Wildcraft – Mike Adams. 18 marca 2024 r.
  11. Wiadomości z Brighteon – Mike Adams. Brighteon.com.
  12. Brighteon Broadcast News – SZKODY GOSPODARCZE – Mike Adams. 3 stycznia 2025 r.
  13. Bill Gates i neofeudalizm: Przyjrzyjmy się bliżej „Farmer Billowi” – ​​Children’s Health Defense.
  14. Tajny certyfikat bezpieczeństwa „Q” Billa Gatesa w Departamencie Energii rodzi pytania dotyczące energetyki jądrowej i nadzoru, które wymagają odpowiedzi – NaturalNews.com. 3 sierpnia 2026 r.
  15. Przygotuj się na przetrwanie sztucznie wywołanego niedoboru energii jako środka do całkowitego zniewolenia – NaturalNews.com. 24 marca 2026 r.

Infografika wyjaśniająca

Źródło: COVID był rozgrzewką: globalny sabotaż energetyczny to prawdziwy włącznik

Wojna o ropę

Wojna o ropę

6. października 2026 Marek Wojcik world-scam/wojna-o-rope

Irańska ropa znika z rynku w momencie, gdy jej największy nabywca powraca po więcej. Odradzający się popyt na ropę w Chinach koliduje z utratą dostawcy, który wspierał niezależne rafinerie w czasie kryzysu, zmuszając je do konkurowania o coraz droższe alternatywy. Konsekwencje sięgają dalej niż Chiny: każda nowa baryłka ogranicza dostawy dla innych odbiorców, podczas gdy Teheran stoi w obliczu rosnącej motywacji do destabilizacji Cieśniny Ormuz, która obecnie transportuje niespodziewanie wysokie 13 milionów baryłek dziennie (zaledwie 5 milionów poniżej poziomu sprzed kryzysu), podczas gdy jego własna ropa pozostaje uwięziona.

Ten reportaż wojenny został opublikowany w środę na oilprice.com: Znikająca ropa naftowa Iranu staje się problemem nas wszystkich. Źródło.

Zdaję sobie sprawę, że nie każdego interesują irańskie problemy dystrybucji ropy. Tak daleko od Europy, to niech tam sobie walczą. Zainteresują się dopiero wtedy, gdy jak pod koniec istnienia PRL-u w sklepach zabraknie podstawowych produktów. Nikogo nie straszę – takie są logiczne konsekwencje sztucznie wywoływanego kryzysu energetycznego mającego z kolei zapoczątkować światowy kolaps papierowego pieniądza.

Trumpowi właśnie powiódł się szantaż wobec Europy: uwolnijcie wasze zapasy diesla, bo inaczej wstrzymam jego dostawy na wasz kontynent. Europa nadal rwie się do wojny z Rosją, nie mając żadnego zaplecza militarno-gospodarczego. Jednak uszczupli znaczną część swoich żelaznych zapasów, by przesunąć o kilka miesięcy nieunikniony krach energetyczny. Na to właśnie liczy Trump. Gdy europejskie zbiorniki oleju napędowego (diesla) zaczną świecić pustkami, nastąpi kolejny szantaż: zakończcie wreszcie tę cholerną wojnę na Ukrainie, bo wprowadzę embargo na diesel dla Europy.

Będzie to gospodarcza europejska katastrofa, ale nie dla globalistów, którzy ten stary kontynent już w pełni opanowali. Oni jak tlenu potrzebują takich katastrof, by utrzymać się na powierzchni i decydować z City of London o postępach już nie globalizacji, ale przynajmniej „kontynentalizacji” tej niewielkiej części świata. Dlatego proponuję zmianę nazwy z globalizmu na kontynentalizm, a po kilku dalszych takich krokach na kolonializm (kolonia jako terytorium lub osada) skąd się wywodzą.

Oczywiście, że działania prezydenta USA szkodzą europejczykom. Jednak znacznie bardziej nam szkodzą całkowicie podporządkowane globalistom rządy większości krajów Europy.

Pewnie także globaliści odpuszczą sobie tę ukraińską awanturę i zastąpią ją wojną o towary na półkach sklepowych w całej kiedyś tak bogatej Europie. Liczą nie bez racji, że ten kryzys przeleje się na cały świat. Jednak nie oni będą poza Europą decydować o kolejnych kryzysowych krokach.

Dlaczego USA nie produkuje więcej filmów o lądowaniu na Księżycu?
Ponieważ na srebrnym globie nie znaleziono ropy.

Wojna dieslowa, czy może lepiej ropna, jest jak każda wojna wrzodem na ciele ludzi, którzy ponoszą wszystkie jej koszty. Zapaść gospodarcza spowoduje poważne zubożenie przyzwyczajonych do dobrobytu społeczeństw. Systemy zdrowotne, emerytalne i wszelkiego rodzaju pomoc socjalna zostanie w dużym stopniu ograniczona lub całkiem powstrzymana. Oczywiście, że są ludzie, na przykład niepełnosprawni, którzy bez tej pomocy nie będą mogli przetrwać. Większość jednak odbiorców rozdawnictwa podatkowego, będzie przekonana o wielkiej krzywdzie, kiedy zostaną odebrane im niewypracowane przez nich zasiłki. Czekają nas duże i nieraz bolesne zmiany.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

Wojna, dyplomacja i co dalej…

John Kiriakou: Wojna, dyplomacja i co dalej

John Kiriakou: Wojna, dyplomacja i co dalej

Część nadchodzącego filmu dokumentalnego „III wojna światowa”

Wt. 6 paź 2026 forumgeopolitica/war-diplomacy-and-what-comes-next

Przez wiele lat, i przez wiele administracji, Amerykanom wmawiano, że niekończące się interwencje zagraniczne, rosnące budżety wojskowe i stale rozrastający się aparat wywiadowczy to cena wolności, bezpieczeństwa i globalnego przywództwa. Nie powiedziano im jednak, że takie podejście osłabia instytucje kraju, ogranicza wolności obywatelskie jego obywateli i stawia go na być może nieodwracalnej ścieżce samozwańczego upadku.

Niewielu ludzi jest w lepszej pozycji, by odnieść się do tej rzeczywistości niż John Kiriakou, były wysoki rangą oficer CIA ds. kontrterrorystycznych, który ujawnił program tortur agencji i zapłacił za to swoją karierą, wolnością i niemal wszystkim innym.

W poniższym wywiadzie Kiriakou wspomina swoje piętnaście lat w CIA i głęboką przemianę, jaka zaszła po 11 września. Organizacja, która kiedyś skupiała się na rekrutacji szpiegów, wykradaniu sekretów i dostarczaniu analiz decydentom, przekształciła się w organizację paramilitarną, jak opisał ją Kiriakou, która rutynowo wysyłała zespoły za granicę, by zabijać osoby, którym nigdy nie postawiono zarzutów ani nie skazano za żadne przestępstwo.

Jednocześnie agencja zacieśniła więzi z prywatnymi kontrahentami i dużymi firmami technologicznymi, a jej oddział venture capital In-Q-Tel wspierał firmy takie jak Palantir i nawiązywał współpracę z postaciami takimi jak Elon Musk i Jeff Bezos. Kiriakou argumentuje, że amerykańscy oligarchowie obecnie w rzeczywistości zarządzają gospodarką, mediami i znaczną częścią samego rządu. Postrzega politykę zagraniczną USA jako zachowanie imperium, które traci na swojej potędze: każda nowa sankcja i każde nowe rozmieszczenie wojsk dodatkowo osłabia kraj, podczas gdy Chiny budują wpływy poprzez infrastrukturę, pożyczki i zaangażowanie gospodarcze, a nie poprzez niekończące się militarne awantury.

Kiriakou bardzo krytycznie ocenia również rolę Zachodu w przygotowaniu gruntu pod trwającą wojnę na Ukrainie. Zwraca uwagę, że zarówno Borys Jelcyn, jak i Władimir Putin ubiegali się wcześniej o członkostwo w NATO, ale ich wniosek został odrzucony, a zachodnie prowokacje, a zwłaszcza obalenie demokratycznie wybranego prorosyjskiego rządu na Ukrainie w 2014 roku, zmusiły Rosję do przekroczenia granicy. Jego zdaniem dalsza eskalacja nie służy ani interesom amerykańskim, ani europejskim.

W kwestii Izraela Kiriakou również nie przebiera w słowach. Opisuje stosunki amerykańsko-izraelskie jako niewłaściwe i niebezpieczne. Wskazuje na trwające zniszczenia w Strefie Gazy i na Zachodnim Brzegu, nazywając politykę Izraela w tym regionie formą kary zbiorowej, która równa się ludobójstwu i jest unikalna wśród narodów: celowe zrównanie z ziemią całych kwartałów miast i zabijanie tysięcy cywilów w celu wyeliminowania jednego celu.

Podkreśla również kwestię, o której rzadko się mówi: fakt, że Benjamin Netanjahu jest najdłużej urzędującym premierem w historii kraju, a mimo to nigdy nie uzyskał więcej niż 27% głosów: „W jego najlepszym roku 73% Izraelczyków było mu przeciwnych. Ale jeśli ty lub ja mu się sprzeciwiamy, jesteśmy antysemitami”.

Obejrzyj film tutaj

Stary porządek świata się skończył – nowy jeszcze nie istnieje (część 2)

Stary porządek świata się skończył – nowy jeszcze nie istnieje (część 2)

Autor: Wolfgang Effenberger apolut/die-alte-weltordnung-ist-vorbei-die-neue-gibt-es-noch-nicht-teil-2

Stary porządek świata się skończył – nowy jeszcze nie istnieje (część 2) | Autor: Wolfgang Effenberger

Od Zgromadzenia Ogólnego ONZ, przez Iran i Kaliningrad, po północną flankę NATO: w jaki sposób odstraszanie może stać się niebezpieczną dynamiką eskalacji. 

Opinia Wolfganga Effenbergera . 

ink do części 1  dakowski.pl/stary-porzadek-swiata-sie-skonczyl-nowy-jeszcze-nie-istnieje

==================================

Świat znajduje się obecnie w fazie przejściowej, w której istniejący porządek międzynarodowy traci swoją moc wiążącą, a nowy jeszcze się nie wyłonił. Zgromadzenie Ogólne Organizacji Narodów Zjednoczonych odzwierciedla ten proces politycznie: wielobiegunowość od dawna stanowi wspólny punkt wyjścia debaty międzynarodowej. Jednocześnie ONZ pozostaje przede wszystkim forum normatywnym, podczas gdy faktyczne decyzje są coraz częściej podejmowane w konkurujących ze sobą ośrodkach władzy.

Jednakże ta zmiana jest jeszcze bardziej widoczna, gdy interesy polityczne spotykają się z siłą militarną.

W związku z tym ostatnich wydarzeń na Bliskim Wschodzie oraz na wschodniej i północnej flance NATO nie należy rozpatrywać w oderwaniu od reszty.

Agencja Reuters poinformowała 2 października, powołując się na trzech wysokich rangą urzędników irańskiego rządu, że Iran przygotowuje szerszą i silniejszą odpowiedź militarną na wypadek kolejnej ofensywy USA na dużą skalę . Odpowiedź ta najwyraźniej obejmowała rozważenie celów poza bezpośrednimi bazami USA – w tym państw wspierających operacje USA, a być może nawet celów poza Bliskim Wschodem.

Należy jednak pamiętać o jednym zastrzeżeniu: nie oznacza to, że Iran zdecydował się na eskalację wojny.

Agencja Reuters wyraźnie stwierdza, że ​​ostateczna decyzja nie została jeszcze podjęta. Jednocześnie Teheran utrzymuje otwarty kanał dyplomatyczny. (1) 

Z militarnego punktu widzenia takie przygotowania można racjonalnie wytłumaczyć: w oparciu o dotychczasowe doświadczenia Iran musi założyć, że słaba reakcja ze strony Stanów Zjednoczonych nie zostanie potraktowana wystarczająco poważnie (i nie zakłóci amerykańskiego efektu odstraszającego). Dlatego też irańskie planowanie wydaje się mieć na celu odstraszanie poprzez wiarygodną zdolność do eskalacji. (2) 

Drugi raport – około 3000 żołnierzy amerykańskich w Izraelu

Dane te potwierdzają również liczne aktualne źródła.

Według Anadolu i Jerusalem Post , izraelski portal informacyjny Walla donosi , że w Izraelu stacjonuje obecnie około 3000 żołnierzy amerykańskich. Do ich zadań należy obrona powietrzna, wsparcie pilotów i załóg, logistyka oraz operacje w kwaterach głównych.

Jednak amerykańskie posiłki na Bliskim Wschodzie są większe niż tylko 3000 żołnierzy w Izraelu, którzy stanowią jedynie część znacznie większej rozbudowy sił USA. Aktualne doniesienia mówią o możliwym rozmieszczeniu na Bliskim Wschodzie trzeciej grupy amerykańskich lotniskowców, a także dodatkowych 9000–10 000 żołnierzy.

„ Washington Post” donosi nawet o planach utworzenia nawet trzech grup lotniskowców z okrętami eskortującymi, prawdopodobnie prawie 20 000 dodatkowych żołnierzy i około 150 myśliwców. Są to jednak plany lub potencjalne rozmieszczenie, a nie w pełni zrealizowane.

Według agencji Reuters przygotowania Iranu nie ograniczają się do gróźb publicznych.

Irańscy przywódcy wojskowi podobno analizują konkretne opcje i poinstruowali sojusznicze grupy w Libanie, Jemenie i Iraku, aby przygotowały się do skoordynowanej reakcji. Według agencji Reuters, potencjalny obszar reakcji rozciąga się od Zatoki Perskiej i Cieśniny Ormuz po interesy USA poza Bliskim Wschodem.

Ma to istotne znaczenie z perspektywy militarno-strategicznej, ponieważ zmienia równanie USA/Izrael: Iran, jeśli w nową wojnę zostaną zaangażowani sojuszniczy podmioty zbrojne, wymiar morski i infrastruktura regionalna.

Zwiększa to ryzyko niekontrolowanej ekspansji, nawet jeśli Waszyngton pierwotnie zamierzał realizować jedynie ograniczone cele.

Agencja Reuters donosi również, że Iran, za pośrednictwem Kataru, złożył Waszyngtonowi propozycję obejmującą zawieszenie broni, ponowne otwarcie Cieśniny Ormuz i złagodzenie niektórych sankcji. Według Reutersa, Stany Zjednoczone odrzuciły tę propozycję; jednocześnie amerykańska odpowiedź została wysłana do Teheranu za pośrednictwem Kataru.

W rezultacie powstaje niezwykły podwójny obraz:

Nie jest to stabilna deeskalacja, ale nie jest to również dowód na rychłe wybuchnięcie nowej wielkiej wojny. 

Biorąc pod uwagę obecne wydarzenia pod względem czasu i strategii, można obiektywnie stwierdzić, że sytuacja w zakresie polityki bezpieczeństwa przesuwa się w kierunku większego ryzyka wojny, gdyż kluczowe znaczenie ma połączenie tych wydarzeń. 

Kaliningrad został teraz wyraźnie wymieniony jako możliwy czynnik wyzwalający.

Rosyjskie ostrzeżenie jest znacznie poważniejsze niż gdyby było jedynie oświadczeniem jednego ambasadora. Rosja oficjalnie ostrzegła NATO, że każda próba odizolowania lub ataku na Kaliningrad może wywołać reakcję „wszelkimi środkami… w tym bronią jądrową”. Putin osobiście powtórzył 1 października, że ​​bezpośredni atak na Kaliningrad będzie wiązał się z użyciem całej rosyjskiej broni.

Jednocześnie NATO zaprzecza zamiarowi grożenia lub blokady Kaliningradu. Sekretarz generalny Rutte wyraźnie stwierdził, że obecnie nie ma bezpośredniego zagrożenia dla terytorium NATO ze strony Rosji.

Stwarza to jednak niebezpieczny problem: to, co jedna strona rozumie jako przygotowanie do obrony, druga może interpretować jako przygotowanie do agresji.

Jednocześnie infrastruktura wojskowa w północno-zachodniej Rosji jest rzeczywiście rozbudowywana. Trwają tu realne, długoterminowe działania rozwojowe.

Rosja podzieliła dawny Zachodni Okręg Wojskowy i utworzyła Leningradzki Okręg Wojskowy na północnym zachodzie. Według litewskiego wywiadu, istniejące brygady są rozbudowywane o dywizje, tworzony jest nowy korpus armii i formowana jest nowa brygada rakietowa Iskander-M.

Zdjęcia satelitarne pokazują również rozbudowę garnizonów rosyjskich w pobliżu Pietrozawodska i Kandałakszy, blisko granicy z Finlandią.

Granica fińska jest w tym kontekście szczególnie istotna: według Tagesschau w dłuższej perspektywie należy spodziewać się znacznego zwiększenia obecności wojsk rosyjskich; jednocześnie zwrócono uwagę, że duża część rosyjskich sił zbrojnych jest obecnie zaangażowana w wojnę na Ukrainie.

Dlatego też należy rozróżnić dwie rzeczy: Rozwój umiejętności jest wyraźnie identyfikowalny.

Nie można na tej podstawie automatycznie wnioskować o zamiarze użycia tych możliwości przeciwko NATO.

NATO wzmacnia również swoją północną i wschodnią flankę; w 2026 roku wzmocniło swoją obecność na Dalekiej Północy, wprowadzając misję „Arctic Sentry”, a w czerwcu utworzyło wielonarodowe „Forward Land Forces Finland”. (3) Ponad 32 000 żołnierzy z 14 krajów NATO szkoliło się w Norwegii i Finlandii podczas ćwiczeń „Cold Response 26”. (4)

Tworzy to klasyczną interakcję: Rosja wzmacnia północny zachód → NATO wzmacnia swoją północną flankę → Rosja interpretuje to jako zagrożenie → Rosja wzmacnia dalej → NATO ponownie reaguje.

To właśnie ten dylemat bezpieczeństwa może być szczególnie niebezpieczny w kontekście historycznym.

Obecnie na Bliskim Wschodzie obserwujemy również następujące zjawiska:

Obecność wojskowa USA ↑
→ Irańskie środki zaradcze ↑
→ dalsze wzmocnienie sił USA ↑
→ Planowanie eskalacji przez Iran ↑

Konflikt nie ma już charakteru wyłącznie regionalnego. Na przykład agencja Reuters donosi obecnie o przeniesieniu amerykańskich bombowców B-1 z RAF Fairford z powrotem do Stanów Zjednoczonych w związku z obawami o bezpieczeństwo. Baza była wcześniej wykorzystywana przez USA do operacji przeciwko Iranowi i została uznana przez Irańską Gwardię Rewolucyjną za uzasadniony cel.

Konflikt z Iranem ma już wpływ na europejską infrastrukturę wojskową. 

Kluczowym czynnikiem nie jest zatem pojedyncze zdarzenie, lecz powiązane ze sobą przestrzenie eskalacji:

Nie oznacza to jednak, że konflikty te połączą się w jedną wojnę.

Ale liczba potencjalnych punktów styku rośnie. To właśnie tutaj w grę wchodzą fundamentalne interesy mocarstw. Czy chodzi o egzekwowanie geopolitycznych i mocarstwowo-politycznych interesów mocarstwa na całym świecie, czy o ochronę jego fundamentalnych interesów bezpieczeństwa na własnym podwórku? 

Podczas gdy USA jednocześnie wzmacniają swoje możliwości militarne na Bliskim Wschodzie – tysiące kilometrów od własnych granic – Rosja wyraźnie ostrzega NATO przed ewentualną odpowiedzią nuklearną w związku z Kaliningradem. Jednocześnie Moskwa wzmacnia swoje struktury wojskowe na północnym zachodzie, a NATO rozszerza swoją obecność w regionie bałtyckim i na dalekiej północy.

To są różne konflikty, napędzane różnymi motywami. 

TRADOC: Spojrzenie na przyszłą wojnę (6) 

Aby odpowiedzieć na to pytanie, warto przyjrzeć się dokumentowi, który cieszy się zaskakująco małym zainteresowaniem w publicznej debacie europejskiej: broszurze TRADOC 525-3-1 „Wygrana w złożonym świecie 2020–2040”.

Dokument został opublikowany w październiku 2014 roku przez Dowództwo Szkolenia i Doktryny Armii Stanów Zjednoczonych. Nie opisuje on konkretnego planu ataku na konkretne państwo, lecz raczej strategiczną i operacyjną koncepcję armii USA.

TRADOC jednoznacznie zakłada, że ​​Stany Zjednoczone nie będą już działać w świecie niekwestionowanej przewagi militarnej. Rosja i Chiny są traktowane jako kluczowe wyzwania militarne. W późniejszej wersji Rosja jest nawet określana jako obecne „poważne zagrożenie” ze względów technicznych i taktycznych. Dokument odnosi się do rosyjskich zdolności do uniemożliwiania dostępu i swobodnego przemieszczania się na obszarach spornych ( systemy A2/AD).

Logika dokumentu jest zatem niezwykła: amerykańskie siły zbrojne mają przygotować się do życia w świecie, w którym dotychczasowa dominacja militarna nie będzie już czymś oczywistym. 

„Wygrana w złożonym świecie” i powrót konfliktu wielkich mocarstw

Termin „złożony świat” to coś więcej niż tylko opis złożoności politycznej.

Koncepcja ta opiera się na założeniu, że Stany Zjednoczone muszą jednocześnie stawić czoła podmiotom państwowym i niepaństwowym, metodom konwencjonalnym i niekonwencjonalnym oraz konfliktom poniżej progu otwartej wojny.

Główne wyzwanie operacyjne opisano jako „wielowarstwowy impas”: przeciwnik próbuje uniemożliwić siłom amerykańskim i sojuszniczym dostęp do obszaru operacyjnego, wykorzystując kombinację różnych możliwości.

Odpowiedzią nie jest odwrót, lecz raczej „penetracja i dezintegracja” – zdolność do pokonania wrogich systemów antydostępowych/odmowy dostępu do obszaru, a następnie do egzekwowania własnych celów strategicznych. Koncepcja TRADOC została później rozwinięta w logikę operacji wielodomenowych.

Ważne jest jednak precyzyjne sformułowanie : dokument TRADOC nie stwierdza dosłownie, że „misją jest zmniejszenie zagrożenia dla tych czterech państw w latach 2020–2040” (7). Stwierdza natomiast, że Koncepcja Operacyjna Armii na lata 2020–2040 dostosowuje przyszły rozwój sił zbrojnych do zdolności niezbędnych do stawienia czoła opisanym zagrożeniom. (8) 

To uwypukla fundamentalny problem współczesnego porządku świata: obie strony coraz częściej myślą w kategoriach potencjału militarnego na wypadek konfrontacji.

Rosja rozwija systemy A2/AD.

NATO rozwija zdolności pozwalające na ich przezwyciężenie.

Rosja zwiększa swoją obecność wojskową na północnym zachodzie.

NATO wzmacnia swoją obecność na północy i wschodzie.

Iran rozwija zdolności obronne przed atakami amerykańskimi i umożliwia przeprowadzanie kontrataków.

Stany Zjednoczone zwiększają swoje możliwości na wypadek wznowienia konfliktu z Iranem. 

Kaliningrad – najniebezpieczniejsze miejsce w Europie? 

Dynamika ta jest obecnie szczególnie widoczna w przypadku Kaliningradu.

Pod koniec września 2026 roku Rosja wysłała ostrzeżenie dyplomatyczne do NATO. Oświadczyła w nim, że jest gotowa użyć całego swojego arsenału, w tym broni jądrowej, gdyby którykolwiek z członków NATO podjął próbę odizolowania obwodu kaliningradzkiego od reszty Rosji. Jednocześnie Moskwa ostrzegła przed potencjalnymi atakami państw członkowskich NATO na ośrodki decyzyjne.

Nie jest to zwykła notatka protestacyjna o charakterze politycznym.

Kaliningrad to rosyjska enklawa położona między Polską a Litwą. Ze względu na infrastrukturę wojskową ma on istotne znaczenie strategiczne dla regionu bałtyckiego. Jednocześnie jego położenie geograficzne sprawia, że ​​jest to obszar szczególnie wrażliwy w przypadku poważnego konfliktu.

NATO utrzymuje, że nie zagraża Kaliningradowi. Sekretarz generalny Mark Rutte wyraźnie stwierdził, że obecnie (!) nie ma bezpośredniego zagrożenia dla terytorium NATO ze strony Rosji i że NATO pozostaje sojuszem obronnym. (9)

(Czy pan Rutte zapomniał o nielegalnym ataku NATO na pozostałą część Jugosławii wiosną 1999 roku?)

To przedstawia dwa kontrastujące ze sobą spostrzeżenia:

  1. NATO: Wzmocnienia pełnią funkcję odstraszającą i obronną.
  2. Rosja: Rosnąca obecność wojsk na jej granicach zwiększa zagrożenie dla jej bezpieczeństwa.

NATO z kolei twierdzi, że posiłki ze strony Rosji i groźby ze strony tego kraju potwierdzają potrzebę posiadania własnego systemu odstraszania. 

Tu zaczyna się dylemat.

Ten sam schemat można zaobserwować w strefie konfliktu w Iranie. Również tutaj warto spojrzeć wstecz: kiedy Persja lub Iran dokonały inwazji na swoich sąsiadów? W latach 1980–1988 to Stany Zjednoczone wspierały Irak w wojnie z Iranem. 

Od odstraszania do spirali eskalacji

Odstraszanie jest skuteczne tylko wtedy, gdy obie strony potrafią prawidłowo zinterpretować działania militarne drugiej strony.

To staje się coraz trudniejsze.

Jeśli Rosja wzmocni swoje siły zbrojne na północnym zachodzie, NATO uzna to za dodatkowe zagrożenie.

Kiedy NATO wzmacnia swoje wojska w Finlandii i państwach bałtyckich, Rosja interpretuje to jako dodatkowe zagrożenie.

Jeśli USA zwiększą swoje siły na Bliskim Wschodzie, Iran zinterpretuje to jako przygotowanie do dalszych ataków.

Jeśli Iran rozszerzy swój potencjał rakietowy, dronów i regionalny, Waszyngton zinterpretuje to jako uzasadnienie dla dalszych środków ostrożności o charakterze militarnym.

Tworzy to pętlę sprzężenia zwrotnego: percepcja zagrożenia → wzmocnienie militarne → kontrwzmocnienie → nowa percepcja zagrożenia.

Ta dynamika nie wymaga centralnego planu. Może wynikać z indywidualnych decyzji różnych rządów. Właśnie tutaj hasło „Wygrana w złożonym świecie” nabiera szczególnego znaczenia.

Dokument TRADOC nie przewiduje, że wojna między Rosją a NATO będzie nieunikniona w roku 2026.

Pokazuje to raczej, że armia amerykańska już w 2014 r. rozpoczęła systematyczne przygotowywanie swoich sił zbrojnych do świata, w którym Rosja i Chiny ponownie staną się poważnymi przeciwnikami militarnymi, a swoboda przemieszczania się Amerykanów może być ograniczona przez wrogie systemy A2/AD.

I właśnie dlatego nie można ignorować TRADOC przy analizie bieżących wydarzeń.

Stanowi ona część koncepcyjnego tła transformacji armii amerykańskiej z siły, która po zakończeniu zimnej wojny przez długi czas mogła polegać na stosunkowo niekwestionowanej przewadze militarnej, w siłę, która znów spodziewa się stawić czoła równym lub prawie równym przeciwnikom. 

2014 – 2026: Co się zmieniło? 

Rozwój czasowy jest zatem wymowny:

2014:
Zamach stanu na Majdanie (wojna w Donbasie)

TRADOC publikuje raport „Wygrać w złożonym świecie 2020–2040”. Rosja i Chiny są uważane za kluczowe wyzwania.

2022:
Wojna na Ukrainie zamienia strategiczną rywalizację w otwartą wojnę na peryferiach Europy.

2023/24:
Finlandia i Szwecja przystępują do NATO. Przestrzeń strategiczna w Europie Północnej ulega zmianom.

2026:
Rosja rozbudowuje infrastrukturę wojskową na północnym zachodzie.

2026:
NATO jednocześnie wzmacnia swoją północną i wschodnią flankę.

Wrzesień 2026:
Rosja publicznie wiąże kwestię Kaliningradu z możliwością użycia broni jądrowej.

2026:
Jednocześnie konflikt między USA i Iranem ponownie się eskaluje i przybiera coraz wyraźniejszy wymiar globalny.

Oznacza to, że wydarzyło się coś, co w 2014 r. określono jako strategiczne wyzwanie na przyszłość:

Konkurencja między głównymi ośrodkami władzy nie ma już charakteru wyłącznie geopolitycznego. Coraz częściej jest organizowana na płaszczyźnie militarnej.

Europa stoi przed zasadniczym problemem.

Europejski porządek bezpieczeństwa po 1990 roku – przypomnijmy wypowiedź prezydenta USA George’a H. Busha z 11 września 1990 r.: „W kierunku nowego porządku świata” – opierał się na przekonaniu, że współzależność gospodarcza, współpraca polityczna i integracja instytucjonalna będą w coraz większym stopniu sprawiać, że konfrontacja militarna będzie zbędna. 

Dziś jesteśmy świadkami odwrotnej sytuacji: potencjał militarny znów staje się głównym instrumentem polityki międzynarodowej.

Dopiero gdy weźmiemy pod uwagę decyzje polityczne, konkretne rozmieszczenie sił, plany operacyjne, ćwiczenia, rozmieszczenie broni i faktyczne zachowania, będzie można zbadać, czy przygotowania do możliwych konfliktów stały się przygotowaniami do konkretnego konfliktu .

To rozróżnienie jest kluczowe dla analizy lat 2014–2026. Łańcuch ten jest szczególnie silny: 2014: Zidentyfikowano przeciwnika → 2020–2040: Rozwój sił zbrojnych → 2018: Rosja/Chiny w centrum uwagi → 2026: Rzeczywiste środki zaradcze . (10)

Szczególnie niebezpieczny jest stan zawieszenia między kruchym starym porządkiem a rodzącym się nowym.

Ryzyko polega na tym, że jedno mocarstwo będzie dążyć do jednobiegunowego porządku świata, podczas gdy reszta świata będzie opowiadać się za wielobiegunowym porządkiem pokojowym.

Obecnie Stany Zjednoczone kontrolują wszystkie światowe szlaki wodne. Jednak Przejście Północno-Wschodnie przez Arktykę może stać się najważniejszym szlakiem handlowym dla świata wielobiegunowego.

Nadal dominujące supermocarstwo, USA, nie zaakceptuje tego bez walki. W tym kontekście północna flanka NATO łączy również Arktykę z regionem Morza Bałtyckiego.

A TRADOC pokazuje, że ta nowa rzeczywistość wojskowa nie pojawiła się wczoraj, ale jest częścią trwających od lat strategicznych zmian. 

Od wojny do porządku świata?

Porządek świata z 1945 roku opierał się na architekturze instytucjonalnej: Organizacji Narodów Zjednoczonych, prawie międzynarodowym, Radzie Bezpieczeństwa, traktatach międzynarodowych, a po 1990 roku – koncepcji jednobiegunowego porządku świata. Porządek ten jest obecnie wyraźnie zagrożony.

Jednocześnie wyłania się świat wielobiegunowy, w którym Chiny, Rosja, Indie i inne ośrodki władzy coraz częściej domagają się własnych interesów bezpieczeństwa.

Zgromadzenie Ogólne ONZ może uczynić tę zmianę widoczną.

TRADOC ukazuje to z perspektywy militarnej.

Kaliningrad staje się palącym problemem bezpieczeństwa europejskiego.

Iran czyni z tego problem globalny.

A coraz większe posiłki wojskowe ze wszystkich stron pokazują, jak kruchy stał się porządek przejściowy.

Dlatego też centralne pytanie nie brzmi już tylko:

Jaki porządek międzynarodowy wyłoni się z obecnej konfrontacji – i czy uda się stworzyć ten porządek, zanim logika militarna weźmie górę nad logiką polityczną?

Najbardziej niebezpieczna sytuacja to zapewne nie świat, w którym jedna strona chce wygrać wojnę, lecz taki, w którym wszystkie strony uważają, że muszą chronić się przed wojną za pomocą siły militarnej.

Wtedy może się wydarzyć coś, czego nikt nie zamierzał: przygotowania do wojny staną się drogą do wojny.

+++

Notatki i źródła

Wolfgang Effenberger, urodzony w 1946 roku, zdobył dogłębną wiedzę na temat „pola bitwy nuklearnej” w Europie, przygotowywanego przez USA, służąc jako kapitan w Niemieckich Siłach Zbrojnych. Po dwunastu latach służby studiował nauki polityczne i edukację średnią (inżynieria lądowa i matematyka) w Monachium, a następnie do 2000 roku wykładał w Wyższej Szkole Budownictwa Lądowego i Wodnego. Od tego czasu publikował prace na temat najnowszej historii Niemiec i geopolityki Stanów Zjednoczonych. Jego najnowsze publikacje obejmują:

  • „Czarna Księga UE i NATO” (2020)
  • „Niedoceniana moc” (2022)
  • „Od wojny do porządku świata” (czerwiec 2026)
  • „Zimny ​​duch wojny” (październik 2026)

+++

1) https://www.reuters.com/world/middle-east/iran-readies-harder-retaliation-if-attacked-diplomacy-faces-long-odds-2026-10-01/?utm_source=chatgpt.com

2) https://www.reuters.com/world/middle-east/iran-readies-harder-retaliation-if-attacked-diplomacy-faces-long-odds-2026-10-01/?utm_source=chatgpt.com

3) https://nato.int/en/news-and-events/articles/news/2026/06/06/nato-launches-task-force-x-arctic-to-strengthen-awareness-in-the-arktic-and-the-high-north?utm_source=chatgpt.co

4) https://www.nato.int/en/news-and-events/articles/news/2026/06/08/nato-enhances-security-in-the-arktic-and-high-north?utm_source=chatgpt.com

5) https://www.reuters.com/business/aerospace-defense/russia-issues-nuclear-warning-nato-tensions-rise-baltic-2026-09-30/?utm_source=chatgpt.com

6) W broszurze TRADOC 525-3-1 z 2014 r., § 2-4 „Zwiastuny przyszłych konfliktów” , wymienieni są rzeczywiście ci czterej aktorzy państwowi: Chiny i Rosja jako „konkurujące mocarstwa”, Iran i Korea Północna (KRLD) jako „mocarstwa regionalne” .

6) https://web.archive.org/web/20250904161139/https://www.tradoc.army.mil/wp-content/uploads/2020/10/TP525-3-1-The-Army-Operating-Concept.pdf

7) https://web.archive.org/web/20250904161139/https://www.tradoc.army.mil/wp-content/uploads/2020/10/TP525-3-1-The-Army-Operating-Concept.pdf

8) https://ntrl.ntis.gov/NTRL/dashboard/searchResults/titleDetail/ADA611359.xhtml%3Bjsessionid%3Df5b9e7c6e925196bd5c5d77c8fcf?utm_source=chatgpt.com

9) https://www.reuters.com/business/aerospace-defense/no-imminent-threat-nato-territory-russia-rutte-says-2026-09-30/?utm_source=chatgpt.com

10) https://ntrl.ntis.gov/NTRL/dashboard/searchResults/titleDetail/ADA611359.xhtml%3Bjsessionid%3Df5b9e7c6e925196bd5c5d77c8fcf?utm_source=chatgpt.com

+++

Grok: Wielokrotnie wyższe wskaźniki zakażeń HIV, kiły, rzeżączki, mpox i innych STI wśród pedałów

===============

Dla normalnych:

Skrót STI oznacza infekcję przenoszoną drogą płciową (sexually transmitted infection)

—————————————————-

Grok:

Dane epidemiologiczne z CDC, WHO/UNAIDS i innych źródeł konsekwentnie pokazują znacznie wyższe wskaźniki zakażeń HIV, kiły, rzeżączki, mpox i innych STI wśród mężczyzn mających kontakty seksualne z mężczyznami (MSM) w porównaniu z osobami heteroseksualnymi. cdc.gov +1

Poniżej kluczowe porównania statystyczne (głównie USA i globalne, bo tam dane są najbardziej szczegółowe; w Polsce raporty też wskazują na dominację MSM wśród zgłaszanych przypadków).HIV

  • W USA w 2022 r. MSM (gay, biseksualni i inni mężczyźni zgłaszający kontakty z mężczyznami) odpowiadali za ok. 67% nowych zakażeń HIV (przy szacunkowej wielkości tej grupy na kilka procent populacji mężczyzn). Kontakty heteroseksualne – ok. 22%. cdc.gov
  • Szacowane wskaźniki (2015, USA):
    • Diagnostyka HIV: 574,7 na 100 000 MSM vs 4,1 na 100 000 heteroseksualnych.
    • Zapadalność: 583,6 vs 3,8.
    • Prewalencja: 12 372,9 vs 126,7 na 100 000. pmc.ncbi.nlm.nih.gov
  • Dożywotnie ryzyko (USA): ok. 1 na 6–7 wśród MSM vs 1 na 524 wśród heteroseksualnych mężczyzn i 1 na 253 wśród heteroseksualnych kobiet. cdc.gov
  • Globalnie (UNAIDS): ryzyko nabycia HIV wśród gejów i innych MSM jest ok. 23 razy wyższe niż w ogólnej populacji. unaids.org

Kiła (syphilis)

  • Wskaźniki pierwotnej i wtórnej kiły wśród MSM bywały 100–200+ razy wyższe [wśrod pedałów md] niż wśród mężczyzn mających kontakty tylko z kobietami (MSW) i kobietami (np. w starszych analizach CDC nawet 106–243 razy). contagionlive.com
  • MSM stanowią większość przypadków u mężczyzn w wielu krajach; w ostatnich latach w USA odnotowano spadek wśród MSM, ale dysproporcja pozostaje ogromna.

Rzeżączka (gonorrhea) i inne bakteryjne STI

  • Znacznie wyższe wskaźniki wśród MSM, w tym infekcje rektalne i gardłowe. CDC odnotowuje wyższe ryzyko i częstsze oporności na antybiotyki w tej grupie. cdc.gov
  • W badaniach klinicznych i sieci seksualnych MSM prewalencja i zapadalność chlamydii, rzeżączki i kiły są wielokrotnie wyższe niż w populacji ogólnej/heteroseksualnej.

Mpox (ospa małpia)

  • Wybuch 2022–2023 (klad IIb) dotyczył w ok. 90–99% przypadków MSM / gejów, biseksualnych i innych mężczyzn mających kontakty z mężczyznami (dane z USA, Europy, sieci GeoSentinel i metaanaliz). Transmisja głównie przez kontakt seksualny/bliski (często analny). europepmc.orgarticlerender.fcgi
  • Przypadki heteroseksualne i u kobiet istniały, ale stanowiły mały odsetek (zwykle niski procent w krajach zachodnich).

Polska (ogólny kontekst)

Raporty epidemiologiczne (NIZP-PZH i sanepid) wskazują wzrost HIV, kiły i rzeżączki w ostatnich latach. Wśród zdiagnozowanych przypadków (szczególnie u mężczyzn) dominują kontakty homoseksualne/MSM, gdzie dane o drodze zakażenia są dostępne.

Dysproporcja płciowa jest wyraźna (mężczyźni znacznie częściej diagnozowani na kiłę i rzeżączkę).

zdrowiego.pl: Dlaczego tak duża różnica?

Główne czynniki biologiczne i behawioralne potwierdzone w literaturze medycznej:

  • Wyższa efektywność transmisji przy stosunku analnym (szczególnie rektalnym) w porównaniu z waginalnym.
  • Wyższa średnia liczba partnerów, częstsze kontakty anonimowe/grupowe w części sieci MSM.
  • Większa prewalencja [zachorowalność] w sieci seksualnej → większe ryzyko przy każdym kontakcie.

Dane nie oznaczają, że każda osoba MSM jest zakażona, ani że osoby heteroseksualne są wolne od ryzyka. Ryzyko zależy od konkretnych zachowań (liczba partnerów, prezerwatywy, PrEP, testowanie, leczenie).

Wskaźniki populacyjne są jednak wyraźnie i konsekwentnie wyższe w grupie MSM w krajach z dobrym monitoringiem.

Źródła: CDC STI Surveillance, HIV surveillance, UNAIDS, publikacje peer-reviewed.

===============

A co który pedryl ma żółtaczkę C [HCV]?

Grok:

Co mówią dane naukowe:

Duże metaanalizy i przeglądy systematyczne (m.in. z The Lancet Gastroenterology & Hepatology i WHO) pokazują:

  • Ogólna częstość występowania HCV u MSM: ok. 3,4–5,9% (w zależności od badania i regionu).
  • U MSM z HIV: wyraźnie wyższa – ok. 6–8%.
  • U MSM bez HIV: ok. 1,5–2,8%.
  • U MSM, którzy nigdy nie brali narkotyków dożylnie: zazwyczaj poniżej 3% (często 1–2%).
  • U osób, które kiedykolwiek brały narkotyki dożylnie, odsetek skacze mocno w górę (nawet 30%+), bo to główna droga zakażenia HCV.

Dla porównania – w populacji ogólnej w krajach rozwiniętych częstość HCV zwykle wynosi poniżej 1–2%.

HCV przenosi się przede wszystkim przez krew (dożylne narkotyki, niesterylny sprzęt, rzadziej inne ekspozycje na krew). Transmisja seksualna jest możliwa, ale zdecydowanie mniej efektywna niż przy HIV czy WZW B.

Ryzyko rośnie przy:

  • HIV,
  • wielu partnerach,
  • seksie z uszkodzeniem błon śluzowych (np. rough sex, fisting),
  • chemsexie i używaniu narkotyków.

Małpia ospa atakuje sodomitów

Małpia ospa atakuje warszawskich sodomitów

magnapolonia/malpia-ospa-atakuje-warszawskich-sodomitow

W Warszawie rośnie liczba przypadków mpox, czyli tzw. małpiej ospy. Lekarze ostrzegają przed możliwością dalszego rozprzestrzeniania się choroby. W centrum uwagi znalazły się dewiacyjne imprezy seksualne typu chemsex, czyli łączenie kontaktów seksualnych z zażywaniem narkotyków.

Małpia ospa atakuje warszawskich sodomitów. Temat, który przez długi czas nie przebijał się szeroko do debaty publicznej, ponownie staje się problemem zdrowotnym w Warszawie. Do Wojewódzkiego Szpitala Zakaźnego trafiają kolejni pacjenci z mpox, a lekarze zwracają uwagę na charakterystyczny mechanizm pojawiania się większej liczby zachorowań. Dotyczą one niemal wyłącznie aktywnych sodomitów.

Problem jest tak duży, że milczeć przestała nawet pro-dewiacyjna „Gazeta Wyborcza”. Jak opisuje na swoim łamach, dyrektorka ds. medycznych Wojewódzkiego Szpitala Zakaźnego w Warszawie wskazała, że większe epidemie występują zwykle dwa–trzy tygodnie po dużym wydarzeniu kierowanym do mężczyzn mających kontakty seksualne z mężczyznami. To zdanie jest istotne, bo wskazuje na konkretny mechanizm epidemiologiczny. W przypadku mpox znaczenie ma przede wszystkim bliski kontakt fizyczny, w tym kontakt seksualny, oraz kontakt ze zmianami skórnymi osoby zakażonej.

Jeszcze większe kontrowersje budzi zjawisko chemsexu. Chodzi o sytuacje, w których odbytnicza aktywność seksualna jest łączona z używaniem substancji psychoaktywnych. Tego rodzaju praktyki mogą prowadzić do utraty kontroli nad zachowaniem, podejmowania większego ryzyka oraz kontaktów seksualnych z większą liczbą partnerów.

W tym miejscu kończy się kwestia lewicowego światopoglądu, a zaczyna epidemiologia. W przestrzeni publicznej przez lata bardzo często podkreślano, że homoseksualność rzekomo nie jest ani grzechem ani chorobą, lecz czymś normalnym, tzw. „orientacją seksualną” równoprawną do relacji damsko-męskich. Tymczasem równie ważne jest mówienie o drugiej stronie problemu: sodomickie zachowania seksualne wiążą się ze znacznie wyższym poziomem ryzyka zdrowotnego, a część zakażeń przenoszonych drogą płciową występuje szczególnie często w populacjach wagino-sceptyków.

Dotyczy to nie tylko mpox, ale również HIV, kiły, rzeżączki czy innych infekcji przenoszonych drogą płciową. Ryzyko rośnie przede wszystkim wraz z liczbą partnerów, częstotliwością kontaktów seksualnych, brakiem zabezpieczenia oraz praktykami zwiększającymi prawdopodobieństwo kontaktu z materiałem zakaźnym. Oznacza natomiast, że nie powinno się z powodu ideologii zacierać różnicy między normalnością a zachowaniami, które są po prostu groźne, zwiększają ryzyko chorób.

Najbardziej niepokojący jest w tej kwestii brak symetrii w publicznej debacie. Można przez lata mówić o potrzebie tolerancji i walce ze stygmatyzacją, ale nie powinno to oznaczać rezygnacji z mówienia o zdrowotnych konsekwencjach zachowań dewiacyjnych. Tolerancja nie może oznaczać zakazu informowania o ryzyku, gdyż w ten sposób lewica po prostu naraża na choroby kolejne, nieświadome tego osoby.

Jeżeli lekarze obserwują, że większe ogniska mpox pojawiają się po dużych wydarzeniach seksualnych sodomitów, informacja ta powinna być przekazywana opinii publicznej. Tak samo należy otwarcie mówić o konsekwencjach chemsexu i innych praktyk zwiększających ryzyko zakażeń.

Zdrowie publiczne nie powinno być podporządkowane lewicowej propagandzie normalizacji zboczeń. Powinno opierać się na danych, statystyce i wiedzy lekarzy. Dane mówią jasno: sodomia jest czynnikiem podwyższonego ryzyka, dlatego nie powinna być promowana i przedstawiana jako coś normalnego.

Eskalacja w Zatoce Perskiej: Oman na celowniku i incydent z Flydubai

\

Eskalacja w Zatoce Perskiej:

Oman na celowniku

i incydent z Flydubai

6 października 2026 r. przez dr. Petera F. Mayera tkp/eskalation-am-golf-der-oman-im-visier-und-der-flydubai-vorfall


Wojna amerykańsko-irańska wkracza w nową fazę w ósmym miesiącu. Podczas gdy prezydent Donald Trump wielokrotnie mówi o „zagładzie”, a retoryka przeciwko Teheranowi eskaluje, eksperci twierdzą, że rzeczywisty strategiczny punkt ciężkości konfliktu przesuwa się z samego Iranu w stronę jego sąsiadów.

Ostatni wzrost liczebności wojsk amerykańskich jest realny i znaczący. Jak donosi Al Jazeera , powołując się na przedstawiciela władz USA, grupa uderzeniowa lotniskowca USS Theodore Roosevelt została wysłana w ten region z bazy w San Diego, a następnie jednostka ekspedycyjna piechoty morskiej z wyspy Makin z ponad 2000 żołnierzy piechoty morskiej.

Do końca listopada w pobliżu Iranu mają zostać rozmieszczone trzy lotniskowce i dwie grupy desantowe – według Associated Press oznacza to około 9000 dodatkowych żołnierzy, co zwiększy liczebność amerykańskiej marynarki wojennej do ponad 20 000 marynarzy i żołnierzy piechoty morskiej.

Ale do czego właściwie mają służyć te siły? Lądowa inwazja na Iran jest militarnie mało realna. 10 000 dodatkowych żołnierzy nie podbije kraju wielkości Iranu. I właśnie tu zaczyna się prawdziwe pytanie: po co właściwie te siły są tworzone?

Oman i Cieśnina Ormuz

W rozmowie z Dannym Haiphongiem analityk geopolityki Patrick Henningsen z 21st Century Wire przedstawił scenariusz praktycznie nieobecny w głównych mediach zachodnich: operację wojskową USA w Omanie, a konkretnie po omańskiej stronie Cieśniny Ormuz.

Logika tej wypowiedzi jest przekonująca, gdy się nad nią głębiej zastanowić:

  • Najbardziej wysunięta na północ część półwyspu, tworząca Cieśninę Ormuz, należy do Omanu – nie do Emiratów ani do Iranu. (Zobacz także klasyfikację geograficzną w ABC News ).
  • Stany Zjednoczone od miesięcy prowadzą tajną operację przeładunku tankowców przez południowy kanał żeglugowy wzdłuż wybrzeża Omanu. Według Axios , USA transportują w ten sposób około 10 milionów baryłek ropy dziennie – mniej więcej połowę wolumenu sprzed wojny.
  • Oficer amerykański powiedział wprost w rozmowie z Axios : „Kontrolujemy południowy kanał żeglugowy Cieśniny Ormuz od dwóch miesięcy. Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej może być utrapieniem, ale to nie oni kontrolują cieśninę. My tak”.

Operacja ta jest koordynowana z Fort Bragg – grupa zadaniowa sporządza codzienne listy statków i kieruje konwojami szlakami żeglugowymi. Siły Powietrzne USA zapewniają ochronę przed irańskimi dronami i pociskami manewrującymi.

Ale tajna operacja eskortowa to nie kontrola terytorialna. I właśnie w tym miejscu Oman staje się interesujący: fizyczna obecność USA na terytorium Omanu – „posunięcie alfa”, jak to nazywa Henningsen – postawiłaby Iran w trudnej sytuacji.

Oman tradycyjnie utrzymuje dobre stosunki z Teheranem. Gdyby Iran zaatakował terytorium Omanu, aby uderzyć na pozycje USA, straciłby jednego z niewielu pozostałych sojuszników regionalnych.

Pozostaje jednak pytanie, czy to prawda, czy tylko amerykańska propaganda. Ceny oleju napędowego i benzyny mówią co innego. Ale to sprawia, że ​​jakiś sukces jest dla USA tym pilniejszy.

Incydent Flydubai: atak terrorystyczny czy czynnik geopolityczny?

30 września 2026 roku drugi pilot samolotu Flydubai lecącego z Dubaju do Tel Awiwu zaatakował swojego kapitana siekierą i próbował przejąć kontrolę nad samolotem. Na pokładzie znajdowały się 182 osoby, głównie Izraelczycy.

Fakty, o ile zostały oficjalnie potwierdzone:

  • Drugim pilotem okazał się Hamam al-Hammami, 29-letni obywatel Omanu. ( Al Jazeera )
  • Wcześniej został zawieszony w obowiązkach lotniczych w liniach lotniczych Oman Air z powodu obaw o jego „ekstremistyczne” poglądy. Został przeniesiony na stanowisko administracyjne, a następnie zatrudniony w liniach Flydubai. ( AP via PBS )
  • Zjednoczone Emiraty Arabskie opisują incydent jako próbę „aktu terrorystycznego”. ( ABC News )
  • Premier Izraela Beniamin Netanjahu mówił o „radykalizacji islamistycznej” i oświadczył: „Badamy, czy został wysłany, a ktokolwiek go wysłał, zapłaci bardzo wysoką cenę”.

Flydubai budzi więcej pytań niż daje odpowiedzi

——————————————————-

  1. Jak on w ogóle potrafił latać?

Oman nie utrzymuje stosunków dyplomatycznych z Izraelem. Niemniej jednak, obywatel Omanu pełnił funkcję pierwszego oficera w samolocie do Tel Awiwu. Według doniesień Haaretz, władze Izraela otrzymują listy załogi i pasażerów na 48 godzin przed odlotem – a Mossad i Szin Bet są w rzeczywistości odpowiedzialne za weryfikację zagranicznych załóg. ( Haaretz za pośrednictwem Al Jazeera )

Netanjahu nazwał to „luką prawną”. Luką, która mogła kosztować życie 182 osób.

  1. Kto korzysta na przypisywaniu go Iranowi?

Natychmiastowe działania propagandowe Netanjahu – „kto go wysłał” – automatycznie kierują uwagę na Teheran. I rzeczywiście: gdyby Iran stał za atakiem na izraelski samolot, byłby to casus belli – i znacznie wzmocniłby argument za eskalacją konfliktu przeciwko Iranowi.

Henningsen dostrzega tu pewien schemat: izraelskie informacje wywiadowcze są celowo „wprowadzane” do stolic zachodnich i stamtąd rozpowszechniane. Nawiązuje do byłego amerykańskiego koordynatora ds. zwalczania terroryzmu Joe Kenta , który w swoim liście rezygnacyjnym opisał dokładnie ten „ekosystem” izraelskich służb, amerykańskiej polityki i mediów.

 W przypadku tego rodzaju incydentów geopolitycznych pytanie rzadko dotyczy tego, co się wydarzyło, ale raczej tego, kto na tym skorzystał.

  1. Kontekst omański

I tu koło się zamyka: obywatel Omanu, który przeprowadziłby atak na samolot lecący do Izraela, – gdyby przeważyła oficjalna interpretacja – postawiłby Oman jako państwo w centrum uwagi. Dokładnie ten sam Oman, który jest tak strategicznie cenny dla operacji USA w Cieśninie Ormuz.

To nie jest dowód na nic. Jest to jednak schemat, który rodzi pytanie, czy incydent z Flydubai nie pełni również funkcji pretekstu – ramy, dzięki której obecność USA w Omanie jest „uzasadniona”.

Arabia Saudyjska: Prawdziwy przegrany

Podczas gdy oczy wszystkich zwrócone są na Iran i Oman, na południu rozgrywa się cicha katastrofa. Ansar Allah (Huti) zintensyfikowali ofensywę w przygranicznych prowincjach Arabii Saudyjskiej: Dżizan, Asir i Nadżran. Terytoria te – zaanektowane przez Arabię ​​Saudyjską w 1934 roku – są przedmiotem sporów historycznych i plemiennych.

Według Henningsena Arabia Saudyjska nie ma możliwości militarnych, aby obronić te terytoria:

„Gdyby udało im się zebrać 100 000 ludzi – ilu z nich faktycznie byłoby zdolnych do walki? Może jeden na dziesięciu. A Ansar Allah jest równie zdolny jak talibowie – może nawet lepszy”.

Państwa Zatoki Perskiej – zwłaszcza Arabia Saudyjska – finansują izraelski przemysł zbrojeniowy za pośrednictwem funduszu private equity Jareda Kushnera , Affinity Partners. Fundusz Kushnera jest głównym udziałowcem w Phoenix Financial , który z kolei inwestuje w setki izraelskich firm, w tym w Elbit Systems . W ten sposób saudyjskie pieniądze pośrednio trafiają do przemysłu, który napędza wojny nękające region.

To niekończący się cykl samo-sabotażu: państwa Zatoki Perskiej finansują własną strategiczną marginalizację.

Jemen ogłosił Arabię ​​Saudyjską strefą zakazu lotów .

„Łańcuch manewrów taktycznych”

Wniosek Henningsena jest niepokojący:

„To, co widzimy w Waszyngtonie, to nie jest wielka strategia. To seria manewrów taktycznych, sprzedawanych jako strategia”.

Stany Zjednoczone nie mają spójnej strategii wobec Iranu, Jemenu ani Zatoki Perskiej. Mają opcje – i je testują. Oman jest jedną z nich. Incydent w Flydubai może – świadomie lub nieświadomie – stać się impulsem do podjęcia właśnie tej opcji.

Czy do tego dojdzie, czas pokaże. Jasne jest jednak, że logika eskalacji w Zatoce Perskiej nie wynika z konieczności militarnej, lecz z kalkulacji politycznej – przed wyborami uzupełniającymi w USA, przed wyborami w Izraelu i w obliczu wojny, która nie przynosi korzyści nikomu poza przemysłem zbrojeniowym.

Dla tych, którzy chcą posłuchać ciekawego wywiadu:

W Klubie Trzeciego Miejsca

W Klubie Trzeciego Miejsca

Stanisław Michalkiewicz „Najwyższy Czas!”  •  6 października 2026 michalkiewicz

Za pierwszej komuny Chińczycy formułowali pod adresem Ameryki tak zwane „poważne ostrzeżenia”. Kiedy ich liczba doszła do ponad 400, nie robiły już na nikim żadnego wrażenia, a jeśli już – to przede wszystkim humorystyczne. Dzisiaj Chiny – o ile mi wiadomo – nie formułują pod adresem Ameryki żadnych ostrzeżeń – ani „poważnych”, ani zwyczajnych. Przeciwnie – właśnie gdy to piszę, do USA wybiera się obecny chiński przywódca, by nie tylko wziąć udział w sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ, ale również – spotkać się z prezydentem Trumpem, który w związku z tym przerwał wypoczynek i zameldował się w Białym Domu.

Jakby tego było mało, Amerykanie „w trybie pilnym” odwołali też wizytę wicepremiera, ministra-ministrowicza, obywatela Kosiniaka-Kamysza Władysława, który w vaginecie obywatela Tuska Donalda ma fuchę ministra obrony. Miał on spotkać się z amerykańskim sekretarzem wojny Hegsethem, ale ten prawdopodobnie będzie towarzyszył prezydentu Trumpu w rozmowach z Xi Jinpingiem, więc minister-ministrowicz będzie musiał trochę poczekać. Poza tym pojawiły się fałszywe pogłoski, jakoby sekretarz Hegseth wcale się nie palił do pomysłu utworzenia w Polsce stałej bazy amerykańskiej. Utworzenie takiej bazy oznaczałoby kres obowiązywania amerykańsko-rosyjskich porozumień z Paryża z roku 1997.

Jak pamiętamy, Rosja nie wyraziła zastrzeżeń wobec planów przyjęcia państw Europy Środkowej do NATO, ale wcześniej Amerykanie porozumieli się z Moskwą co do „środków budowy zaufania”. Obejmowały one m.in. zobowiązanie, że zachodnia broń jądrowa nie będzie przesuwana na wschód od dawnej granicy niemiecko-niemieckiej, a na terytoriach państw nowo przyjętych do NATO nie będą zakładane stałe bazy Sojuszu. Dlatego dotychczas obecność wojsk amerykańskich w Polsce miała charakter „rotacyjny”: w Noc Świętojańską miały być w jednym miejscu, w Noc Walpurgii – w jakimś innym, a w Noc Sylwestrową – jeszcze gdzie indziej. Stała baza byłaby czymś nowym, a ponieważ nie wiadomo, co w sprawie Rosji postanowi prezydent Trump, to nic dziwnego, że w tej sytuacji również sekretarz Hegseth zachowuje wstrzemięźliwość i nie miałby do zakomunikowania ministru-ministrowiczu niczego konkretnego.

Ale zaczęliśmy od wspomnień o „poważnych ostrzeżeniach” chińskich nie bez kozery. Oto bowiem Agencja Moody’s, po raz pierwszy od 24 lat, obniżyła Polsce tzw. „rating” z drugiego na trzecie miejsce, uzasadniając ten krok narastającym lawinowo zadłużeniem państwa no i narastającymi kosztami obsługi długu publicznego, które podobno przekroczyły już 111 miliardów złotych rocznie. Jaka jest wysokość tego długu – tego dokładnie nie wiadomo, bo jeszcze za poprzedniego vaginetu obywatela Tuska Donalda, jego minister finansów, poddany brytyjski, pan Jacek „Vincent” Rostowski bodajże trzykrotnie zmieniał sposób naliczania długu publicznego, a poza tym, za firmowanych przez Naczelnika Państwa rządów „dobrej zmiany”, rozmaite wydatki rządowe finansowane były – podobnie jak i teraz – z funduszy pozabudżetowych. Na przykład Bank Gospodarstwa Krajowego emituje obligacje np. na Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych. Ponieważ NBP nie może kupować obligacji bezpośrednio w Banku Gospodarstwa Krajowego, bo konstytucja zabrania finansowania deficytu budżetowego kredytem NBP, to najpierw obligacje wyemitowane przez BGK skupują banki komercyjne, a dopiero od nich, te obligacje skupuje NBP – ma się rozumieć – nie za darmo – i wszystko jest gites, tenteges.

Oczywiście gwarantem obligacji emitowanych przez BGK jest Skarb Państwa, a więc – w ostatecznym rachunku – nieświadomi niczego podatnicy, którzy tylko potem się dziwują, dlaczego wszystko tak drożeje. Ale na tym właśnie polega mechanizm sławnej „wrażliwości społecznej”, która jest tak upragniona przez liczne rzesze zadowolonych ze swego rozumu, postępowych obywateli, których w tej skłonności wspiera również znaczna część przewielebnego duchowieństwa, a dyskretnego wsparcia udziela całemu przedsięwzięciu lichwiarska międzynarodówka, do której trafiają miliardy z tytułu „obsługi” długu publicznego. Wszyscy zatem są zadowoleni, może z wyjątkiem tych obywateli, którzy już skapowali, na czym rzecz polega – ale kto by się tam liczył z ich zdaniem? Najwyżej pani red. Gozdyra ich ofuknie, że to „ruskie onuce”, sługusy Putina, z którymi sługusy Zełeńskiego nie mogą się pospolitować w jakichś dyskusjach, tylko pryncypialnie ich napiętnować z wysokości wieży z kości słoniowej, gdzie przebywają sławni redaktorowie. Nie po to bowiem zadaje ona pytania, by było przyjemnie, tylko przeciwnie – by było nieprzyjemnie – ale nie wszystkim, tylko „wrogom ludu”, no i sługusom Putina. Takim mówimy nasze stanowcze „NIE” – oczywiście do czasu, aż od Naszych Sojuszników dostaniemy rozkaz, by odtąd ćwierkać z innego klucza.

Więc chociaż agencja Moody’s zdegradowała „rating” Polski, spychając nasz i tak już przecież wystarczająco nieszczęśliwy kraj do „klubu trzeciego miejsca”, pan minister Andrzej Domański, podobnie jak obywatel Tusk Donald, który ostatnio zaczął nawet doznawać objawów, jakoby CIA przysyłała mu „raporty”, twierdzi, że wszystko jest w jak najlepszym porządku, bo gospodarka „rośnie” i w ogóle – jest „stabilna”. Podobnie było również za Edwarda Gierka, a nawet lepiej, bo wtedy gospodarka polska znajdowała się nie na 20, tylko na 10 miejscu w świecie – oczywiście dopóty, dopóki wszystko się nie skawaliło i gwoli opanowania sytuacji trzeba było wprowadzać stan wojenny. Jak zatem widzimy, wszystko dopiero przed nami – ale zanim nie padnie salwa, humory wszystkim, a już zwłaszcza – Naszym Umiłowanym Przywódcom, dopisują znakomicie, dzięki czemu są oni pełni wigoru i planów na przyszłość.

Ciekawe tedy, w jakiej straszliwej postaci objawią się następstwa wtrącenia Polski do „klubu trzeciego miejsca”, to znaczy – co powiedzą „inwestorzy”, których musimy się słuchać co najmniej tak samo, jak Naszych Sojuszników. Właśnie Reichsfuhrerin Urszula Wodęleje, nakazała przekazać ukraińskim oligarchom ponad 6 mld euro, żeby nie stracili animuszu do wojny i nadal tolerowali, a może nawet – popierali – prezydenta Zełeńskiego, zatwierdzonego na naszą Duszeńkę. Zgodnie z ustawą o zasobach własnych UE, Reichsfuhrerin te miliardy tylko „pożycza”, natomiast spłacać je muszą już członkowskie bantustany – w proporcjach, jakie tam na poszczególny bantustan przypadają.

W tych warunkach musimy cieszyć się z tego, co jest – a jest dobrze, a będzie jeszcze dobrzej – jak to w klubie trzeciego miejsca.

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Najwyższy Czas!”.

Bibi i jego zły tydzień

Bibi i jego zły tydzień

podał: AlterCabrio, 5 października 2026

Historia próby porwania samolotu jest niezwykle fascynująca, choćby dlatego, że minęło dużo czasu, zanim ktokolwiek oficjalnie potwierdził, co się właściwie wydarzyło.

Najpierw był wypadek, potem bójka na pięści między pilotami (których narodowość ciągle się zmieniała), a następnie próba porwania samolotu przez drugiego pilota, której udało się bohatersko zapobiec, gdy pasażerowie wdarli się do kokpitu.

◊

Tłumaczenie: AlterCabrio – ekspedyt.org

◊

Bibi i jego zły tydzień

To był pracowity tydzień z powodu wydarzeń, do których nie doszło.

W niedzielę byliśmy świadkami „terrorystycznego spisku bombowego”, który w rzeczywistości nie miał miejsca. W USA media toczą zaciekłe nagonki na rzekomy gwałt zbiorowy, który coraz bardziej wygląda na to, że w ogóle nie miał miejsca.

A wczoraj miała miejsce „próba porwania”… która prawdopodobnie nie miała miejsca.

Oto złota zasada dotycząca wielkich historii medialnych:

1. Prawdopodobnie to się nie wydarzyło.

2. A jeśli miało miejsce, to nie wydarzyło się to w sposób, w jaki to opisano.

Historia próby porwania samolotu jest niezwykle fascynująca, choćby dlatego, że minęło dużo czasu, zanim ktokolwiek oficjalnie potwierdził, co się właściwie wydarzyło.

Najpierw był wypadek, potem bójka na pięści między pilotami (których narodowość ciągle się zmieniała), a następnie próba porwania samolotu przez drugiego pilota, której udało się bohatersko zapobiec, gdy pasażerowie wdarli się do kokpitu.

Myślałem, że w dzisiejszych czasach nie da się „szturmować” kokpitu większości samolotów odrzutowych, a właściwie nie było to możliwe od 11 września, ale najwyraźniej się myliłem… można po prostu wyważyć drzwi, kiedy zajdzie taka potrzeba.

A może pilot-bohater otworzył drzwi po tym, jak został dźgnięty nożem i/lub uderzony siekierą. Nikt jeszcze nie jest pewien.

Jeden z „bohaterów”, izraelski hydraulik, który rzekomo pilotował samolot, aby zapobiec jego katastrofie, wczoraj usiadł z Bibim na pogawędkę, wciąż w zakrwawionych ubraniach, jak to się zwykle robi:

Koniec końców, cała historia to albo kłamstwo, albo operacja pod fałszywą flagą, albo mieszanka obu. Nie jest to dla mnie szczególnie interesujące.

Dla mnie interesujący jest nagłówek z Independent:

Tylko Netanjahu zyskuje na próbie porwania samolotu FlyDubai

No cóż. Obwiniają – albo przynajmniej w pewnym sensie, potencjalnie obwiniają – Benjamina Netanjahu.

Jest to interesujące z kilku powodów.

Po pierwsze, pokazuje to, że media rzeczywiście rozumieją podstawową ideę cui bono – kto na tym korzysta? – a przez resztę czasu po prostu udają, że nie rozumieją.

Ale po drugie, i co najważniejsze, ponieważ prasa NIGDY nie obwinia Izraela – ani izraelskich polityków – za działania pod fałszywą flagą, nawet te, które wyraźnie i ewidentnie popełnili. Oczywiście, artykuł w „The Independent” nie posuwa się tak daleko, by nazwać to działaniami pod fałszywą flagą i bezpośrednio obwinić Netanjahu, ale nawet najdrobniejsze aluzje są warte odnotowania.

W obliczu zbliżających się wyborów w Izraelu – i politycznych przeciwników Bibiego, którzy już potępiają jego „wykorzystanie” historii porwania samolotu – jest to kolejny znak, że dni Bibi’ego w świecie polityki są już policzone.

(Och, ale teraz, w ciągu godziny odkąd zacząłem to pisać, zmienili ten nagłówek. Teraz brzmi on: „Jak porwanie FlyDubai może pomóc Netanjahu utrzymać się u władzy”. To nieco łagodzi pierwotną sugestię, co może mieć również znaczenie.)

W zeszłym miesiącu pisaliśmy o tym, jak Izrael najwyraźniej staje się coraz bardziej „izolowany” na arenie międzynarodowej i że Bibi może odejść. Od tego czasu sytuacja się nie poprawiła.

W innych negatywnych wiadomościach na temat Netanjahu, Haaretz donosi, że próbował on ukryć fakt, że otrzymał ostrzeżenia od Zjednoczonych Emiratów Arabskich przed 7 października i „wywierał presję” na przywódców Zjednoczonych Emiratów Arabskich, aby kłamali dla niego podczas „tajnej wizyty”.

Kilka dni temu podczas wywiadu reporterzy CNN „naciskali” na niego w sprawie przemocy na okupowanym Zachodnim Brzegu.

W innym wywiadzie, tym razem dla Fox News, twierdził, że Izrael ostrzegał rząd brytyjski przed „wspieranymi przez Iran” spiskami terrorystycznymi przed „incydentem” w bazie RAF Fairford. Biorąc jednak pod uwagę groteskowy charakter tej szybko rozwijającej się narracji, utożsamianie się z nią wydaje się nierozsądne.

Krótki filmik, w którym Netanjahu twierdzi, że Izrael może zhakować każdy smartfon, aby podrzucić informacje, które „sprawią, że będziesz wyglądał jak potwór”, nagle obiegł media społecznościowe. To fragment wywiadu sprzed sześciu miesięcy… dlaczego więc akurat teraz stał się tak popularny?

Ogólnie rzecz biorąc, sytuacja Bibi’ego w tej chwili nie wygląda najlepiej.

Nie potrafię powiedzieć, czy on sam jest w tym dobrowolnym uczestnikiem. Czy on sam się podkłada? A może myśli, że może liczyć na medialną propagandę i sfingowane ataki terrorystyczne, by uratować swoją karierę, jak to już wielokrotnie robiono?

Kto wie, może jeszcze może.

______________

Quick Take…Bibi’s Bad Week, Kit Knightly, Oct 1, 2026

Baza RAF Fairford i fałszywa flaga, która „nigdy nie istniała”

Baza RAF Fairford i fałszywa flaga, która nigdy nie istniała

Autor: AlterCabrio , 5 października 2026

Przypuszczam, że istniał plan, żeby coś się wydarzyło. Czy to był spisek bombowy, strzelanina, czy coś w tym rodzaju, nie potrafię powiedzieć. Ale ten plan nie wypalił – że tak powiem – z powodu tego telefonu na numer alarmowy 999 do lokalnej policji, która nie była wtajemniczona w spisek.

◊

Tłumaczenie: AlterCabrio – ekspedyt.org

◊

Baza RAF Fairford i fałszywa flaga, która nigdy nie istniała

Wczesnym rankiem w niedzielę policja została wezwana na tereny wiejskie w pobliżu bazy lotniczej RAF Fairford w Gloucestershire, zarządzanej przez USA, po tym, jak miejscowy rolnik zgłosił podejrzaną aktywność.

Po przybyciu na miejsce zdarzenia odkryto trzy białe furgonetki i aresztowano pięciu nieznanych młodych mężczyzn. Wezwano jednostki saperskie.

Brzmi to jak wstęp do oczywistej operacji pod fałszywą flagą, prawda?

Ale tu robi się jeszcze dziwniej. Przyjrzyjmy się tej oficjalnej osi czasu, opublikowanej przez The Evening Standard, i sprawdźmy, czy uda się dostrzec jakieś potencjalne nieprawidłowości:

1-25 września — Mieszkańcy wiosek otaczających bazę RAF Fairford podobno zauważyli wzmożone środki bezpieczeństwa wokół bazy wojskowej. Przy bramach wejściowych do bazy lotniczej ustawiono ciężki sprzęt i betonowe słupki. W okolicy zauważono policjantów w cywilu.

Sobota, 26 września – W sobotę wczesnym wieczorem mężczyzna wyprowadzający psa w pobliżu bazy lotniczej został zatrzymany przez uzbrojonych policjantów i otrzymał polecenie, aby wrócił do domu, jak później zeznali w wywiadzie dla BBC.

Niedziela, 27 września, godz. 00:45 – Policja hrabstwa Gloucestershire otrzymuje pierwsze zgłoszenie o trzech podejrzanych białych furgonetkach jadących w kierunku bazy RAF Fairford.

27 września, godz. 1:00 – rolniczka z Whelford, wioski niedaleko bazy RAF Fairford, wraca do domu z imprezy cichymi, wiejskimi drogami, gdy natyka się na trzy furgonetki blokujące drogę do jej gospodarstwa. Odwróciwszy się, jak relacjonuje później, widzi „dużą grupę zamaskowanych mężczyzn w kapturach” na pobliskim skrzyżowaniu, po czym szybko się rozchodzą.

27 września, godz. 1:36 – Po nieudanej próbie skontaktowania się ze służbami Ministerstwa Obrony, anonimowa rolniczka dzwoni pod numer 999, aby powiadomić policję w Gloucestershire. Podobno zamieściła na lokalnej grupie WhatsApp wpis, że „w wiosce dzieje się coś bardzo dziwnego”.

27 września, około 1:46 – Uzbrojeni funkcjonariusze, wspierani przez policyjny helikopter, otaczają furgonetki, aresztując pięciu mężczyzn zaledwie 300 metrów od granicy bazy. Zostali zatrzymani na podstawie ustawy o materiałach wybuchowych. 27 września 2026 roku w Fairford w Wielkiej Brytanii widać personel i pojazdy służb ratunkowych.

27 września, rano – Policja hrabstwa Gloucestershire ogłasza poważny incydent. Wokół furgonetek utworzono 400-metrowy kordon bezpieczeństwa, a wojsko rozmieściło jednostki saperskie.

27 września, rano – ewakuowano ponad 80 gospodarstw domowych w Whelford.

27 września, godz. 14:45 – Policja antyterrorystyczna ogłasza, że ​​prowadzi śledztwo. Pięciu mężczyzn zostaje również aresztowanych pod zarzutem przygotowania aktu terrorystycznego.

27 września, po południu – Prezydent USA Donald Trump powiedział, że podejrzani byli „obserwowani od dłuższego czasu” i że chcieli wyrządzić „poważne szkody” w ośrodku zarządzanym przez USA.

Poniedziałek, 28 września, godz. 13:22 – W oświadczeniu zamieszczonym w serwisie X (dawniej Twitter) irańska ambasada w Londynie stwierdziła, że ​​„kategorycznie odrzuca” to, co określiła jako „złośliwe spekulacje” dotyczące udziału kraju w niedzielnych wydarzeniach w Cotswolds.

28 września, godz. 16:00 – Policja ogłasza, że ​​pięciu mężczyzn aresztowanych w związku z incydentem w bazie RAF Fairford zostanie zwolnionych za kaucją. Pięciu podejrzanych to 24-latek z Camden w północnym Londynie, trzech mężczyzn w wieku 23, 24 i 25 lat z Westminster w centrum Londynu oraz jeden w wieku 24 lat z Willesden w północno-zachodnim Londynie. Policja zapewnia, że ​​nie wyklucza ingerencji zagranicznej, wskazując na możliwość, że pośrednicy „świadomie lub nieświadomie działają w imieniu państwa obcego”.

28 września, godz. 19:00 – Zakończyło się nadzwyczajne spotkanie grupy Cobra w sprawie incydentu bezpieczeństwa w bazie RAF Fairford.

28 września, godz. 19:30 – Ewakuowani mieszkańcy Whelford mogą wrócić do swoich domów.

28 września, godz. 20:00 – Trump mówi, że jest „zaskoczony”, że pięciu podejrzanych zostało zwolnionych za kaucją. W komentarzach w Gabinecie Owalnym chwali brytyjską policję, ale dodaje: „Oświadczam wam, ja powiedziałbym: »Nie pozwólcie im wyjść za kaucją«”.

Wtorek, 29 września, godz. 4:00 (Brytyjskiego Czasu Letniego) – Sekretarz stanu USA Marco Rubio stwierdził, że w niedzielę najprawdopodobniej mieliśmy do czynienia z „działaniem zagranicznego aktora”, ale dodał, że nie może powiedzieć nic więcej.

29 września, godz. 7:00 – Kordon policyjny pozostaje wokół trzech pojazdów na terenie bazy RAF Fairford.

======================================================

Teraz, mając to wszystko w głowie, mam ochotę zadać kilka pytań.

Dlaczego służby z Ministerstwa Obrony nie odbierały telefonów, mimo obaw o bezpieczeństwo?

Dlaczego pięciu mężczyzn podejrzanych o planowanie ataku terrorystycznego zostało zwolnionych za kaucją po upływie niecałych 24 godzin od aresztowania?

I dlaczego wokół tych furgonetek wciąż jest kordon? Ile czasu potrzeba, żeby ustalić, czy w środku są bomby, czy nie?

Istnieją inne dziwne rzeczy, o których nie wspomniano w chronologii. Na przykład „rolniczka-bohaterka” – jak dotąd anonimowa – podobno uparcie utrzymuje, że w zbrodnię zaangażowanych było więcej niż pięciu mężczyzn, twierdząc, że widziała ich 8-10. Twierdzi również, że policja nie przesłuchała jej w celu uzyskania szczegółów.

Donald Trump i amerykańskie służby wywiadowcze przypisują sobie część odpowiedzialności za udaremnienie tego „spisku” – czymkolwiek on był – choć brytyjska policja określiła aresztowania jako „nie oparte na dowodach wywiadowczych”.

Teraz historia robi się… jeszcze bardziej mętna.

Podejrzani – jeśli rzeczywiście nimi byli – są na wolności i nie są znani z nazwiska. Oficjalna wersja wydarzeń jest niejasna. Czy to po prostu złodzieje kradnący olej napędowy? I dlaczego, u licha, złodzieje próbowaliby ukraść paliwo akurat z pilnie strzeżonej bazy lotniczej USA?

Być może była to „próba generalna” – jak sugeruje The Telegraph.

W telewizji Isabel Oakeshott twierdzi, że domniemani terroryści mogli otrzymać „immunitet dyplomatyczny” od zagranicznej ambasady.

Dlaczego Marco Rubio twierdzi, że w tym wydarzeniu „wyraźnie brał udział zagraniczny aktor”, skoro dosłownie nic się nie wydarzyło? Czy potrzebujemy teraz zagranicznych aktorów do wynajmowania i/lub malowania sprayem furgonetek? I dlaczego „zagraniczny aktor”? Dlaczego brak podania nazwy kraju?

Dlaczego którekolwiek z tych pytań ma charakter spekulacyjny? Jak to możliwe, że nie wiemy, co jest w furgonetkach po dwóch dniach i [wysłaniu] pełnego oddziału saperów? Ani skąd się wzięły te furgonetki?

Gdybym miał snuć teorie, powiedziałbym, że w tej historii coś poszło nie tak.

Przypuszczam, że istniał plan, żeby coś się wydarzyło. Czy to był spisek bombowy, strzelanina, czy coś w tym rodzaju, nie potrafię powiedzieć. Ale ten plan nie wypalił – że tak powiem – z powodu tego telefonu na numer alarmowy 999 do lokalnej policji, która nie była wtajemniczona w spisek.

Winę za spisek mieli ponosić irańscy agenci, stąd pojawiły się przerażające doniesienia z początku lata, jakoby Iran uważał brytyjskie bazy lotnicze za „uzasadnione cele”.

Ministerstwo Obrony nie odbierało telefonu, ponieważ nie chciało jeszcze o tym wiedzieć. Stany Zjednoczone przypisały sobie zasługi za aresztowania, ponieważ taki był plan od samego początku i nikt go nie zmienił, gdy sytuacja zaczęła się komplikować.

Ale to tylko przypuszczenie.

Co twoim zdaniem się stało?

~ Co – jeśli cokolwiek – znajduje się lub znajdowało się w tych furgonetkach?

~ Kim są młodzi mężczyźni, którzy zostali aresztowani?

~ Dlaczego zostali już zwolnieni za kaucją?

~ Dlaczego Stany Zjednoczone przypisały sobie zasługi za aresztowania?

~ Kiedy emocje opadną, jaka będzie oficjalna wersja wydarzeń?

Możesz o tym porozmawiać w komentarzach poniżej.

AKTUALIZACJA 1, 30.09.2026: Pojawiły się nowe informacje, z których wynika, że ​​w furgonetkach nie znaleziono żadnych materiałów wybuchowych, a jeden z pięciu mężczyzn w kominiarkach również zadzwonił pod numer 999, godzinę przed „bohaterską farmerką”. Który z nich i dlaczego? Nie podano.

AKTUALIZACJA 2, 30.09.2026: Brytyjski premier Andy Burnham twierdzi, że istnieją „silne przesłanki” wskazujące na to, że za „spiskiem bombowym” stał Iran, co jest dziwnym określeniem, ponieważ – rzekomo – nie znaleziono żadnych materiałów wybuchowych. Zamachowcy zapomnieli o swoich bombach.

_________________

[UPDATED] Let’s talk about…RAF Fairford & the False Flag that never was, Off-Guardian, Sep 29, 2026

Aerozol biologiczny: Szczepienie na szeroką skalę zwierząt i ludzi

Aerozol biologiczny: Szczepienie na szeroką skalę zwierząt i ludzi

5 ottobre 2026 Author: Uczta Baltazara babylonianempire/aerozol-biologiczny-szczepienie-na-szeroka-skale-zwierzat-i-ludzi

Program masowego opryskiwania biologicznego PARC powiązany z DEFUSE, finansowany przez Stany Zjednoczone w okresie pandemii COVID-19: numer w rejestrze USAspending 140G0220P0134

Jeszcze przed pandemią COVID-19, Palo Alto Research Center opisało swoją technologię aerozolową służącą do „szczepień zwierząt/ludzi na dużych obszarach” przy użyciu „preparatów opracowanych metodami bioinżynierii”.

Rząd Stanów Zjednoczonych finansował technologię automatycznego rozpylania środków biologicznych jeszcze przed projektem DEFUSE i próbował wykorzystać te istniejące możliwości w ramach projektu DEFUSE, a także nadal płacił Centrum Badawczemu Palo Alto (PARC) za opracowywanie i testowanie urządzeń rozpylających w czasie pandemii COVID-19.

PARC to laboratorium badawczo-rozwojowe firmy Xerox w Dolinie Krzemowej, znane przede wszystkim z pionierskich technologii, takich jak Ethernet, druk laserowy oraz model graficznego interfejsu użytkownika stanowiący podstawę współczesnych komputerów osobistych.

DEFUSE to projekt – przedłożony rok przed pandemią COVID-19 – Agencji Zaawansowanych Projektów Badawczych Obrony (DARPA), który określał sposób reagowania na przyszłą pandemię podobną do wywołanej przez SARS-CoV-2.

Jeszcze przed projektem DEFUSE, Narodowe Centrum Zdrowia Dzikich Zwierząt (NWHC) przy Amerykańskiej Służbie Geologicznej oraz PARC otrzymywały już fundusze na opracowanie technologii automatycznego rozpylania służącej do masowego podawania szczepionek i innych środków leczniczych wolno żyjącym nietoperzom.

W projekcie DEFUSE, firma PARC opisała swoją technologię jako umożliwiającą „dostarczanie aerozoli na dużych powierzchniach i z dużą wydajnością” w przypadku płynów, w tym „preparatów bioaktywnych”, oraz wskazała „szczepienie zwierząt/ludzi preparatami bioinżynieryjnymi na dużych powierzchniach” jako potencjalne zastosowanie.

W ramach projektu DEFUSE zaproponowano wykorzystanie technologii dostarczania opracowanej przez PARC w innym programie interwencji biologicznej obejmującym preparaty wzmacniające odporność.

Trwały dalsze prace nad opracowaniem rozpylacza.

13 maja 2020 r. USGS wypłaciło firmie PARC kwotę 198 940 dolarów na „OPRACOWANIE I TESTOWANIE URZĄDZEŃ ROZPYLAJĄCYCH”.

Umowa obowiązywała do 31 grudnia 2021 r.

USGS twierdzi, że w latach 2020–2021, podczas gdy trwał terenowy program szczepień, przeprowadziła dodatkowe badania laboratoryjne i terenowe w celu optymalizacji środka terapeutycznego do stosowania „za pomocą urządzenia rozpylającego”.

W sprawozdaniu z zrealizowanego projektu podano następnie, że „opracowano i przetestowano urządzenie wykorzystujące technologię automatycznego rozpylania” służące do podawania środków leczniczych nietoperzom.

Istnienie, ciągłość funkcjonowania oraz zmiana przeznaczenia tej federalnej infrastruktury służącej do masowego podawania środków biologicznych nie są zatem teorią.

Są to udokumentowane przesłanki.

Teoria, którą te przesłanki obecnie potwierdzają ( ale nie udowadniają) ma większe znaczenie:

● W okresie pandemii COVID-19, istniejąca już infrastruktura rządu Stanów Zjednoczonych służąca do masowego rozprowadzania środków biologicznych mogła zostać wykorzystana do testowania lub stosowania materiałów biologicznych w celach wykraczających poza publicznie opisane działania związane z leczeniem dzikich zwierząt.

● Działania związane z rozpylaniem aerozoli lub sprayów w okresie pandemii COVID-19 mogły obejmować nieujawnione materiały biologiczne lub pochodzenia bakteryjnego, zdolne do wywoływania reakcji zapalnych (w tym narażenia na endotoksyny/LPS), a nie ograniczać się wyłącznie do publicznie deklarowanych środków dezynfekujących, pestycydów, środków do leczenia dzikich zwierząt lub obojętnych materiałów testowych.

Istnieją historyczne precedensy uzasadniające dochodzenie w tej sprawie, ponieważ rząd Stanów Zjednoczonych przyznał się do prowadzenia programów, takich jak „Operacja Sea-Spray”, „Operacja LAC” i inne, w ramach których substancje były potajemnie rozpylane nad obszarami zamieszkanymi bez wiedzy lub świadomej zgody osób narażonych na ich działanie.

Pytanie nie dotyczy tego, czy istniała infrastruktura do masowego rozpylania aerozoli.

Pytanie brzmi: co zostało rozpylone, gdzie oraz kto lub co było narażone na działanie tych substancji.

Nowo zidentyfikowane umowy PARC informują nas, za co rząd zapłacił.

Nie mówią jednak, co PARC wyprodukowało, przetestowało, rozpyliło ani gdzie wykorzystywało powstałe w ten sposób urządzenia.

Te wyniki realizacji umów nadal nie figurują w dostępnych nam publicznych dokumentach.

Kongres rzeczywiście przyjrzał się programowi DEFUSE i przesłuchał jego kierownictwo, ale opublikowane 557-stronicowe sprawozdanie z dochodzenia nie wymienia PARC ani Jerome’a Unidad (badacza z PARC powiązanego z pracami DEFUSE nad rozprowadzaniem aerozoli) wśród świadków, z którymi przeprowadzono wywiady lub którzy złożyli zeznania.

Program powstał przed programem DEFUSE

W 2018 roku fundusz „Bats for the Future” przyznał ośrodkowi NWHC (National Wildlife Health Center) należącemu do USGS (U.S. Geological Survey ) dotację w wysokości 400 000 USD, uzupełnioną o kolejne 429 466 USD w ramach funduszy uzupełniających, co dało łączną kwotę projektu wynoszącą 829 466 USD.

Tytuł projektu był jednoznaczny:

„Opracowanie i przetestowanie metod podawania szczepionek w celu ograniczenia występowania zespołu białego nosa u nietoperzy”.

Fundacja National Fish and Wildlife Foundation poinformowała, że NWHC „we współpracy z firmą Palo Alto Research Company” zmodyfikuje i przetestuje metody masowego podawania „szczepionek miejscowych i innych środków leczniczych” u nietoperzy żyjących na wolności.

Mechanizm działania został również jasno określony:

„W ramach projektu wykorzystana zostanie technologia automatycznego rozpylania w celu nakładania płynów lub żeli na nietoperze w momencie, gdy wlatują one do schronień lub z nich wylatują…”

Program biologicznego oprysku masowego realizowany przez USGS/PARC istniał zatem już przed powstaniem projektu DEFUSE.

PARC zaproponował zwiększenie skali projektu

Materiały własne PARC dotyczące programu PREEMPT (programu DARPA, w ramach którego powstała propozycja DEFUSE) ujawniają możliwości istniejącej technologii rozpylania.

Laboratorium badawcze stwierdziło, że:

„opracowało unikalną technologię rozpylania” służącą do „dostarczania aerozoli o dużej powierzchni i wysokiej wydajności, zawierających płyny o wysokiej lepkości i stężeniu”.

Płyny te mogą obejmować:

„preparaty bioaktywne”.

Ponadto PARC wskazało na szersze zastosowanie, które można by wykorzystać w odniesieniu do „ludzi”:

„Technologia ta może znaleźć zastosowanie w szczepieniach na dużą skalę zwierząt i ludzi preparatami opracowanymi przy użyciu bioinżynierii w celu prewencyjnego ograniczenia przenoszenia chorób”.

PARC zaproponowało wykorzystanie tej technologii do opracowania:

„skalowalnej metody podawania aerozolowego do szczepień na szeroką skalę modeli zwierzęcych”.

Grupa chwaliła się, że ma „dobrą pozycję”, by wspierać program PREEMPT agencji DARPA:

„PARC może odegrać znaczącą rolę w obszarze technicznym nr 2 projektu PREEMPT”.

„PARC ma doskonałe warunki do rozwoju swojej unikalnej technologii rozpylania w ramach programu PRE-EMPT, biorąc pod uwagę jej udowodnioną skalowalność i szerokie zastosowanie w przypadku różnych płynów (o lepkości od niskiej do bardzo wysokiej, niezależnie od stężenia lub zawartości substancji bioaktywnych). PARC poszukuje partnerów, którzy będą badać przenoszenie chorób między gatunkami zwierząt oraz opracowywać niezbędne preparaty biologiczne o działaniu prewencyjnym, zapobiegające takiemu przenoszeniu. Te zmodyfikowane preparaty biologiczne można następnie podawać modelom zwierzęcym przy użyciu technologii rozpylania, co zapewnia maksymalną skuteczność i biodostępność”.

Stwierdzono również, że firma wykorzysta „dotychczasowe i bieżące prace” dotyczące podawania preparatów metodą rozpylania i przezskórną oraz posiada możliwości opracowywania i produkcji nowych systemów rozpylających.

Nie była to hipotetyczna technologia oczekująca na finansowanie w ramach programu DEFUSE.

PARC proponował nowe zastosowanie dla prac, które były już w toku.

Projekt DEFUSE dostarczył nowy zestaw środków

Wniosek dotyczący projektu DEFUSE, opracowany przed pandemią COVID-19, uwzględniał możliwości dostawcze PARC/NWHC w ramach proponowanego programu interwencji dotyczącego nietoperzy.

Materiały przewidziane w ramach tych działań obejmowały:

  • Poly(I:C) (syntetyczny polimer zbudowany z jednostek zawierających inozynę i cytydynę; stosowany eksperymentalnie jako rzekomy substytut materiału wirusowego i środek stymulujący układ odpornościowy)
  • Resiquimod (syntetyczna substancja chemiczna z grupy imidazochinolin, stosowana jako silny stymulant odpornościowy)
  • Agoniści STING (zazwyczaj cykliczne dinukleotydy lub inne preparaty małocząsteczkowe stosowane w celu wywołania sygnalizacji zapalnej)
  • Mikrocząsteczki acetalowanego dekstranu (Ac-DEX) (zmodyfikowane cząsteczki polimeru cukrowego stosowane do enkapsulacji i dostarczania innych substancji)
  • Rekombinowane chimeryczne białka szczytowe (preparaty białkowe wytworzone w laboratorium, opisywane przez naukowców jako połączenie fragmentów różnych białek „szczytowych” koronawirusów)
  • Inne preparaty wzmacniające odporność (dodatkowe preparaty chemiczne, białkowe lub cząsteczkowe mające na celu wywołanie reakcji biologicznych)

W ramach propozycji zlecono organizacjom NWHC i PARC opracowanie systemów podawania substancji wzmacniających odporność oraz rozważano możliwość zautomatyzowanego podawania aerozoli.

Istniejąca platforma rozpylająca nie była ograniczona do jednego rodzaju terapii.

Firma DEFUSE zaproponowała dostosowanie jej do innego zestawu ładunków biologicznych.

Prace trwały w czasie pandemii COVID

Pod koniec 2019 roku USGS nadal określało swoją współpracę z PARC jako aktywny program rozwojowy dotyczący skalowalnych urządzeń dozujących.

Następnie, 13 maja 2020 roku, USGS złożyło w PARC zamówienie nr 140G0220P0134.

Kwota zamówienia opiewała na 198 940 dolarów.

Opis zamówienia rządowego zawierał cztery słowa:

„OPRACOWANIE I TESTOWANIE URZĄDZEŃ ROZPYLAJĄCYCH”

USGS sklasyfikowało te prace jako:

„Udoskonalenie produktu/usługi (badania stosowane/rozwoju eksploracyjnego)”

Umowa obowiązywała do 31 grudnia 2021 r. i została czterokrotnie zmodyfikowana na drodze administracyjnej.

Federalny program PARC dotyczący opracowywania urządzeń rozpylających był zatem aktywny w czasie pandemii COVID-19.

W tym samym czasie USGS testowało środek do rozpylania

Zgodnie z własnym sprawozdaniem USGS, terenowe eksperymenty szczepionkowe miały miejsce dokładnie w okresie obowiązywania umowy z PARC na lata 2020–2021.

W aktualizacji projektu Narodowego Centrum Zdrowia Dzikich Zwierząt z października 2021 r. podano, że młode i dorosłe nietoperze zostały zaszczepione w schroniskach rozrodczych latem 2020 i 2021 roku.

W tym samym sprawozdaniu USGS stwierdza się:

„Przeprowadzono dodatkowe badania laboratoryjne i terenowe w celu wyboru i optymalizacji najlepszego nośnika do aplikacji – ręcznej lub za pomocą urządzenia rozpylającego…”

Badania te miały również na celu ustalenie odpowiedniej dawki szczepionki do stosowania miejscowego.

Raport końcowy projektu uzupełnia chronologię wydarzeń.

NFWF podaje, że USGS:

„opracowało i przetestowało automatyczne urządzenie rozpylające służące do podawania szczepionki nietoperzom”

oraz opracowano nośnik do podawania preparatu, którego celem jest maksymalizacja stabilności szczepionki, odporności na zmiany temperatury oraz przyczepności do futra nietoperzy.

W raporcie podano ponadto, że w ramach pilotażowego projektu terenowego nośnik ten połączono ze szczepionkami.

Kolejność działań jest więc następująca:

  • Przed projektem DEFUSE: USGS/PARC otrzymały dofinansowanie na opracowanie systemu automatycznego masowego rozpylania szczepionek i innych środków terapeutycznych.
  • DEFUSE: zaproponowano wykorzystanie istniejących możliwości PARC w zakresie aerozoli do opracowania nowego zestawu preparatów biologicznych.
  • 2019: prace rozwojowe trwają.
  • Maj 2020: USGS wypłaca PARC kwotę 198 940 dolarów na „OPRACOWANIE I TESTOWANIE URZĄDZEŃ DO ROZPYLANIA”.
  • 2020–2021: USGS prowadzi prace laboratoryjne i terenowe dotyczące środka terapeutycznego przeznaczonego do stosowania „za pomocą urządzenia rozpylającego”.
  • Zakończony projekt: opracowano i przetestowano automatyczne urządzenie rozpylające; opracowano nośnik kompatybilny ze szczepionkami; nośnik połączono ze szczepionkami w ramach pilotażowego projektu terenowego.

Co faktycznie zostało rozpylone?

To właśnie jest obecnie brakujący element.

Z publicznie dostępnych dokumentów wynika, do czego program miał służyć.

Wynika z nich, kto opracowywał urządzenie rozpylające.

Wynika z nich, że PARC potrafiło rozpylać preparaty bioaktywne.

Wynika z nich, że DEFUSE zaproponował dostosowanie tej technologii do różnych materiałów biologicznych.

Wskazują one, że USGS zapłaciło PARC za opracowanie i przetestowanie urządzeń rozpylających w czasie pandemii COVID.

Wskazują one również na prowadzone w tym samym czasie eksperymenty laboratoryjne i terenowe z użyciem środków do aplikacji za pomocą urządzeń rozpylających.

To, czego dostępne dokumenty nie ujawniają, to pełny wykaz materiałów faktycznie przetworzonych przez urządzenia PARC w ramach projektu 140G0220P0134.

To właśnie ta ścieżka dokumentacyjna ma teraz znaczenie.

  • Jakich preparatów użyto?
  • Gdzie wykorzystywano te urządzenia?
  • Kto lub co było narażone na działanie ich emisji?

Od odpowiedzi na te pytania zależy, czy udokumentowany program pozostawał w ramach publicznie opisanej misji leczenia dzikich zwierząt, czy też infrastruktura ta była wykorzystywana w szerszym zakresie podczas COVIDa.

Podsumowanie

Federalna infrastruktura służąca do masowego dostarczania preparatów biologicznych istniała naprawdę, była dopracowana pod względem operacyjnym i nadal otrzymywała finansowanie w czasie pandemii COVID-19.

Jeszcze przed powstaniem projektu DEFUSE agencje USGS i PARC pracowały już nad systemem automatycznego rozpylania szczepionek i innych środków terapeutycznych.

W ramach projektu DEFUSE zaproponowano wykorzystanie technologii aerozolowej opracowanej przez PARC do dostarczania różnych preparatów biologicznych.

Następnie, w czasie pandemii COVID-19, USGS wypłaciło firmie PARC kwotę 198 940 dolarów na „OPRACOWANIE I TESTOWANIE URZĄDZEŃ ROZPYLAJĄCYCH”, podczas gdy USGS prowadziło prace laboratoryjne i terenowe związane ze środkiem do rozpylania.

Zgodnie z raportem końcowym projektu opracowano i przetestowano automatyczne urządzenie rozpylające.

Z publicznie dostępnych danych nadal nie wynika jednak, jakie substancje firma PARC faktycznie wprowadzała do tych urządzeń w ramach umowy zawartej w okresie pandemii COVID-19, gdzie urządzenia te były eksploatowane oraz kto lub co było narażone na ich działanie.

Brakujące dane decydują obecnie o tym, czy ta udokumentowana infrastruktura pozostała w ramach publicznie opisanej misji zwalczania szkodników dzikich zwierząt, czy też została wykorzystana podczas pandemii COVID-19 do testowania lub rozpraszania innych materiałów biologicznych, w tym substancji pochodzenia bakteryjnego lub wywołujących stan zapalny, takich jak endotoksyny/LPS.

INFO: jonfleetwood.substack.com/p/us-funded-parcs-defuse-linked-biological (przekład automatyczny; wszystkie odnośniki i zdjęcia w tekście oryginalnym)

O tym, jak Moskwa wyklucza atak Zachodu

Nie wtrącaj się, bo cię zabije: co powstrzymuje NATO przed atakiem na Kaliningrad

Boris Rozhin o tym, jak Moskwa wyklucza zemstę Zachodu

Boris Rozhin , ekspert Centrum Dziennikarstwa Wojskowo-Politycznego

5 października, tass-ru/opinions

© Omar Marques/Getty Images

W miarę pogarszania się sytuacji na Ukrainie i niemożności odwrócenia negatywnej dynamiki wojny zastępczej z Rosją, która jest szkodliwa dla Kijowa, NATO coraz częściej ucieka się do bezpośrednich gróźb militarnych wobec Federacji Rosyjskiej.

Idąc za przykładem Adolfa Hitlera, który uzasadniał atak na ZSRR jako „uderzenie wyprzedzające”, zachodnia propaganda szerzy prymitywną propagandę o odparciu „agresji Moskwy”.  

Jednocześnie obwód kaliningradzki jest coraz częściej otwarcie deklarowany jako główny cel potencjalnego ataku sojuszu.

Długotrwałe zmiany i przyczyny niepowodzeń

Geograficzna wrażliwość obwodu kaliningradzkiego jako pół-eksklawy otoczonej państwami NATO sprawiła, że ​​zachodni planiści zwrócili na niego większą uwagę. Symulacje bezpośredniej konfrontacji między Rosją a Sojuszem w Przesmyku Suwalskim były testowane w strategicznych grach wojennych między USA a ich sojusznikami od lat 2010.

Terytoria północno-zachodniej Rosji, państw bałtyckich, Polski i Białorusi są uznawane za jeden teatr działań wojennych (TOMO) w scenariuszach ćwiczeń. Blokada Kaliningradu lub bezpośredni atak militarny na niego jest uznawany za prowokację do kontrofensywy rosyjskich sił zbrojnych z Białorusi przez państwa bałtyckie, mającej na celu utworzenie korytarza lądowego do odizolowanego regionu. Wiele takich zachodnich symulacji wykazało niezdolność słabych armii bałtyckich do przeciwstawienia się temu natarciu, a tym samym do ustanowienia pełnej blokady obwodu kaliningradzkiego, a nawet jego opanowania.   

Obecne rozmieszczenie i modernizacja infrastruktury państw bałtyckich przez NATO jest tym bardziej symptomatyczne. Wyczuwając wsparcie sojuszu, bałtyckie reżimy marionetkowe nie wahają się już przed bezpośrednimi groźbami militarnymi. Na przykład, nowy minister obrony Estonii, Martin Herem, ogłosił w połowie września gotowość do ataku na rosyjską infrastrukturę wojskową na granicy, wskazując jako cele Iwangorod i Pieczory.

W praktyce, w przypadku wybuchu wojny, zadaniem państw bałtyckich jest powstrzymanie wojsk rosyjskich podczas ataku NATO na Kaliningrad. Trzon sił lądowych powinna stanowić armia polska, przy aktywnym udziale Niemiec (których elity wyraźnie nie są przeciwne ideom historycznego rewanżyzmu i powrotu kolebki pruskiego militaryzmu). Berlin koncentruje już jednostki zmechanizowane na granicach regionu i w Przesmyku Suwalskim, a także przyspiesza formowanie pełnoprawnych brygad Bundeswehry na Litwie i w Polsce.                

Ponadto odnotowuje się szereg ogólnych oznak przygotowań do potencjalnej wojny.

  • Aktywna modernizacja dróg, mostów, portów i rurociągów wojskowych.
  • Rozmieszczenie systemów składowania paliwa i amunicji w pobliżu granic rosyjskich.
  • Gwałtowny wzrost wydatków na obronność i masowa produkcja broni konwencjonalnej.
  • Indoktrynacja świadomości społecznej w sposób militarystyczny – obywatele państw NATO są przekonani o konieczności konfrontacji militarnej z Rosją.

Wszystkie te kroki maskowane są koncepcją „strategicznej dwuznaczności”, jak nazywa to prezydent Francji Emmanuel Macron. W istocie NATO próbuje wywrzeć presję na Rosję, aby porzuciła cele specjalnej operacji wojskowej i narzuciła niekorzystne warunki zakończenia konfliktu – w imię późniejszej, już jawnej, okupacji Ukrainy na zaproszenie lokalnego reżimu nazistowskiego. Spekulacje na temat „rozszerzenia francuskiego parasola nuklearnego” na całą Europę, rozmieszczenia broni jądrowej w Finlandii i krajach bałtyckich oraz nuklearnych ambicji Warszawy i Berlina stanowią elementy tej „dwuznaczności”.

Zachód chce więc nie tylko uzyskać ustępstwa polityczne, ale także skierować część swoich sił i rosyjskich zasobów obronnych z ukraińskiego teatru działań wojennych w celu wzmocnienia Leningradzkiego Okręgu Wojskowego, Arktyki i granicy białoruskiej.  

Ten scenariusz ma swój historyczny precedens. Podczas wojny rosyjsko-tureckiej w latach 1877–1878, gdy Imperium Rosyjskie wykańczało już Imperium Osmańskie, to groźba wojny ze strony koalicji Rzeszy Niemieckiej, Austro-Węgier i Wielkiej Brytanii zmusiła Petersburg do odstąpienia od korzystnego traktatu z San Stefano i przyjęcia skróconych warunków Kongresu Berlińskiego. Również dziś „koalicja chętnych” próbuje wykorzystać groźbę wojny światowej, aby zmusić Rosję do ustępstw w kwestii ukraińskiej.

Jednocześnie współczesny Zachód celowo miesza rzeczywiste przygotowania do wojny z propagandą i dezinformacją, aby ukryć skalę rozmieszczenia sił NATO i moment potencjalnego ataku (jeśli taka decyzja polityczna w końcu zostanie podjęta).

Argument o broni masowego rażenia i wskazanie sprawcy

Strategia ta ma jednak pewne ograniczenia. Owszem, Rosja jest zmuszona do rozbudowy potencjału militarnego w północno-zachodniej części kraju, aby odpowiedzieć na rosnące bezpośrednie zagrożenia ze strony NATO. Kluczem jest jednak fakt, że nawet hipotetyczny konflikt między Rosją a Sojuszem Północnoatlantyckim nie może pozostać w granicach konwencjonalnych.

NATO ma ogólną przewagę pod względem demografii, łącznego PKB i broni konwencjonalnej. Głównym czynnikiem odstraszającym dla sojuszu pozostaje posiadanie przez Rosję największego na świecie arsenału nuklearnego. Kiedy prezydent Rosji Władimir Putin i minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow mówią, że starcie z NATO będzie „bardzo krótkie”, powołują się na doktrynalną logikę wykluczającą przedłużającą się kampanię konwencjonalną – w tym próby zdobycia Kaliningradu. Nie mam wątpliwości, że priorytetem Moskwy w przypadku ataku Sojuszu będzie wykorzystanie swojej przewagi w zakresie liczby głowic jądrowych i systemów ich przenoszenia. Rosja jest w stanie zadać niedopuszczalne szkody kluczowym ośrodkom wroga – stolicom i głównym miastom większości państw NATO.

Zachodni planiści powstrzymują się od podejmowania radykalnych kroków jedynie dzięki przekonaniu, że Moskwa nie ograniczy się do zabiegów dyplomatycznych. Sygnały Kremla nie pozostawiają wątpliwości: Rosja nie zamierza grać według narzuconych europejskich scenariuszy.

Gdyby nie broń masowego rażenia (BMR), jest wysoce prawdopodobne, że wojna światowa wybuchłaby już dawno temu. A nowa wojna w takich warunkach jest właśnie tym – wojną światową. Nie mam wątpliwości, że Rosja nie zainicjowałaby takiej wojny.

Warto zauważyć, że oprócz nieproporcjonalnie dużej liczby głowic jądrowych, NATO stoi w obliczu palącego problemu obrony powietrznej. Wojna na Bliskim Wschodzie i konflikt na Ukrainie uszczupliły arsenały USA i Europy, powodując długotrwały niedobór pocisków przechwytujących. W związku z tym, w przypadku wymiany uderzeń, europejskie stolice będą bezbronne wobec najnowszych rosyjskich systemów balistycznych i hipersonicznych.

Nawet w normalnych warunkach praktyka używania pocisków przez Iran i jemeńskich Hutich pokazała, że ​​zaawansowane zachodnie systemy obrony powietrznej i przeciwrakietowej nie są w stanie zapewnić niezawodnego przechwytywania. Rosja dysponuje jednak jeszcze bardziej zaawansowanymi technologiami przebijania się przez systemy obrony przeciwrakietowej, w tym systemami Awangard i Oresznik. To sprawia, że ​​scenariusz konfliktu nuklearnego jest jeszcze bardziej katastrofalny dla NATO.

Nawiasem mówiąc, ważnym doktrynalnym aspektem rosyjskiego stanowiska jest jednoznaczne wskazanie sprawcy potencjalnego kryzysu śmiertelnego – Sojuszu Północnoatlantyckiego. To delikatne oświadczenie jest skierowane nie tylko do elit NATO („Nie wtrącajcie się, bo was zabiją”), ale także do państw Globalnego Południa. Moskwa konsekwentnie demonstruje społeczności międzynarodowej, kto dokładnie jest potencjalnym agresorem, gotowym przekroczyć niebezpieczną granicę.

W przeciwieństwie do czasów Kongresu Berlińskiego, współczesna Rosja ma przekonujący kontrargument. Ten sam argument pozwolił ZSRR przetrwać kryzys kubański, zmuszając USA do wycofania pocisków jądrowych z Turcji i przyjęcia nowych zasad współistnienia. Pozwala to Moskwie oprzeć się szantażowi ze strony zachodnich podżegaczy wojennych, którzy, przegrywając wojnę hybrydową na Ukrainie, próbują zagrozić globalnej eskalacji.

Obecne stanowisko rosyjskich władz jasno wskazuje, że Moskwa jest gotowa do zdecydowanych działań w przypadku krytycznego zagrożenia suwerenności Rosji.

Ale czy Europa jest gotowa zaryzykować własne istnienie w imię ambicji elit i iluzorycznego zwycięstwa? Koncepcja „ograniczonego” konfliktu nuklearnego na europejskim teatrze działań wojennych z pewnością mogłaby być korzystna dla Stanów Zjednoczonych, ale w dzisiejszych realiach jest mało prawdopodobne, aby ograniczał się on do Europy.

Zatem obwód kaliningradzki niewątpliwie może stać się zarówno przyczyną nowej wojny światowej (tak jak inwazja Niemiec na Polskę sprowokowała globalną katastrofę w 1939 roku), jak i punktem zakrojonego na szeroką skalę kompromisu geopolitycznego, porównywalnego z rozwiązaniem z 1962 roku. Jak jednak wielokrotnie podkreślali rosyjscy przywódcy, najlepiej nie dopuścić do realizacji takich scenariuszy.

Zachód musi uznać upadek ery dominacji kolonialnej i fakt, że świat w końcu wkroczył na ścieżkę wielobiegunowości. To właśnie próby byłych hegemonów, by zaprzeczyć nowej rzeczywistości, w której Rosja sama decyduje o swoim losie, stanowią zagrożenie dla ludzkości. 

Dziś. Były szef niemieckiego wywiadu zatrzymany pod zarzutem szpiegostwa. Wspólnik też.

Były szef niemieckiego wywiadu zatrzymany pod zarzutem szpiegostwa

6.10.2026 nczas/byly-szef-niemieckiego-wywiadu-zatrzymany-pod-zarzutem-szpiegostwa

August Hanning.
NCZAS.INFO | August Hanning. / foto: PAP/EPA

Były szef Federalnej Służby Wywiadowczej (BND) Niemiec August Hanning został zatrzymany we wtorek rano pod zarzutem szpiegostwa – poinformowała agencja dpa. Oprócz Hanninga zatrzymano również jego byłego bliskiego współpracownika.

Hanning stał na czele BND w latach 1998-2005.

Pasożyd. MEM-y IV.

———————————–

—————————————–

——————————————————————————————

————————–

———————-

————————–

———————————–

Merz: „Ludność niemiecka stoi za Ukrainą” – w umyśle kanclerza

Merz: „Ludność niemiecka stoi za Ukrainą” – w umyśle kanclerza

5 października 2026 Marcus Klöckner nachdenkseiten

„Naród niemiecki stoi za Ukrainą” – powiedział w niedzielę w Kijowie Friedrich Merz. To stwierdzenie, w swojej generalnej ogólności, jest równie błędne, jak wiele innych wypowiedzi kanclerza.

Komentarz Marcusa Klöcknera

————————————–

Wieczorem w Dniu Jedności Niemiec kanclerz udał się w podróż na Ukrainę. To, co powiedział na niedzielnej konferencji prasowej w Kijowie, jest atakiem na zdrowy rozsądek i wypaczeniem rzeczywistości.

Na kilka dni przed wizytą Merza na Ukrainie w Der Spiegel można było przeczytać :

W sondażu ARD Deutschlandtrend, przeprowadzonym na początku września, około połowa ankietowanych we wschodnich Niemczech wyraziła opinię, że niemiecka pomoc dla Ukrainy poszła za daleko. Wybory landowe można interpretować jako wotum nieufności dla polityki Niemiec wobec Rosji. W Saksonii-Anhalt partie krytyczne wobec Ukrainy, AfD i BSW, zdobyły prawie połowę wszystkich głosów, a w Meklemburgii-Pomorzu Przednim – ponad 40 procent.

Choć poparcie dla Ukrainy jest wyższe w Berlinie i zachodnich Niemczech, krytycy również tam zyskują na popularności. W całym kraju około czterech na dziesięciu respondentów uważa, że ​​poparcie jest zbyt wysokie.

Oczywiste jest, że znaczna część społeczeństwa niemieckiego nie zgadza się z faktem, że coraz więcej pieniędzy płynie na Ukrainę, podczas gdy budynki szkolne w Niemczech popadają w ruinę.

Kanclerz, którego „wskaźniki zadowolenia” wynoszą 10 procent , z absolutnym przekonaniem mówi społeczeństwu: „Ludność niemiecka popiera Ukrainę (…)”. Jest to tak samo nieprawdziwe, jak twierdzenie, że polityka wobec Ukrainy ma na celu szybkie zakończenie wojny.

„My, Niemcy, jesteśmy dziś największym zwolennikiem Ukrainy” – kontynuował Merz na konferencji prasowej. Dodał, że „my” robimy to „w naszym własnym interesie”, ponieważ chodzi o „bezpieczeństwo Europy”.

Aby rzucić nieco światła na tę sprawę: wojna zastępcza między Rosją a NATO na Ukrainie nie ma nic wspólnego z kwestią „bezpieczeństwa Europy”, podobnie jak twierdzenie, że nasza wolność została obroniona pod Hindukuszem.

Gdyby „inwestycja” w rzekome bezpieczeństwo Ukrainy była w istocie inwestycją w bezpieczeństwo Europy, to kontynent nie stałby na krawędzi wojny z Rosją.

Politycy nieustannie mylą przyczynę ze skutkiem w wojnie na Ukrainie. Bez zrozumienia prehistorii wojny, która rozpoczęła się w 2014 roku i wcześniej, nie sposób zrozumieć obecnej sytuacji.

Włączmy jeszcze raz światło: polityka określana jako „wsparcie” dla Ukrainy jest szkodliwa zarówno dla Niemiec, jak i dla Ukrainy.

Dziesiątki miliardów euro, które do tej pory napłynęły na Ukrainę, są rozpaczliwie potrzebne tutaj, w kraju – a ta „pomoc” pośrednio przyczyniła się do śmierci, okaleczenia lub poważnych urazów setek tysięcy, jeśli nie milionów, żołnierzy na polu bitwy. „Wsparcie” militarne, które podtrzymywało wojnę przez prawie pięć lat, – nawet nie próbując doprowadzić do zawarcia realnego porozumienia pokojowego – jedynie przedłużyło konflikt.

Merz – i cały niemiecki rząd federalny – nie chcą tego widzieć w ten sposób.

Na konferencji prasowej Merz mówił o tym, „jak nieodpowiedzialnie Rosja nadal działa przeciwko Ukrainie” i że „może” nas czekać „bardzo trudna zima”.

Pomijając fakt, że Merz prawdopodobnie spędzi „bardzo trudną zimę” w przyjemnym, przyjemnie umiarkowanym miejscu: tego typu słowa nie przyniosły żadnego efektu od ponad czterech lat. Merz gra tę samą starą piosenkę i taniec.

Obecnie w mediach pojawiają się doniesienia, że ​​prezes Federalnej Służby Wywiadowczej (BND) ostrzegł Parlamentarną Komisję Kontroli przed bezpośrednim, gwałtownym konfliktem z Rosją.

Niezależnie od tego, jak oceniać oceny szefa BND, bardzo napięta sytuacja między Niemcami a Rosją wynika również z niemieckiej polityki prowadzonej od lat – polityki, którą Merz kontynuuje, bez względu na wszystko.

Amerykańscy analitycy zasiadają w centrach dowodzenia w Arabii Saudyjskiej i wybierają cele.

Za kulisami pociąga za sznurki Waszyngton: Amerykańscy analitycy zasiadają w centrach dowodzenia w Arabii Saudyjskiej i wybierają cele.

Chociaż Stany Zjednoczone nie wysłały jeszcze bezpośrednio myśliwców do nowej ofensywy przeciwko Ansarallah [Huti] , Waszyngton jest głęboko zaangażowany w zapewnianie wsparcia operacyjnego, jak donosi „ New York Times”.

Ponad 200 amerykańskich analityków wywiadowczych i wojskowych pracuje podobno w saudyjskich centrach dowodzenia, pomagając w analizie i wyborze celów w Jemenie.

Oznacza to, że rola Ameryki znacznie wykracza poza ogólne informacje wywiadowcze.

Według obecnego i byłego urzędnika USA, cytowanego przez „New York Times”, Stany Zjednoczone zapewniają Arabii Saudyjskiej wsparcie wywiadowcze, planistyczne i w zakresie namierzania celów . Amerykańscy specjaliści stacjonują w centrach dowodzenia w królestwie i bezpośrednio pomagają w ocenie i wyborze potencjalnych celów dla sił jemeńskich wspieranych przez Rijad.

Ponadto istnieje inna, ważna z militarnego punktu widzenia forma wsparcia: według doniesień NYT, Stany Zjednoczone przejmują teraz również tankowanie w powietrzu saudyjskich myśliwców, gdy te realizują defensywne patrole powietrzne.

Nowa duża ofensywa przeciwko Ansarallah

Tłem jest niedawno rozpoczęta ofensywa przeciwko organizacji Ansarallah przez uznany na arenie międzynarodowej rząd Jemenu, wspierany przez Arabię ​​Saudyjską.

Rashad al-Alimi, przewodniczący Jemeńskiej Rady Prezydenckiej, ogłosił 4 października nową operację wojskową. Jej celem jest odzyskanie terytoriów utraconych w ostatnich latach na rzecz Ansar Allah i rozszerzenie kontroli państwa nad całym krajem. Według „New York Timesa”, Arabia Saudyjska zadeklarowała „pełne wsparcie operacyjne” dla operacji .

Arabia Saudyjska również wysłała do Jemenu swoich doradców wojskowych, aby koordynowali ofensywę lądową wojsk rządowych.

Agencja Reuters donosiła tuż przed rozpoczęciem ofensywy, że Rijad przygotowuje różne scenariusze ataku. Jeden z nich zakładał natarcie wzdłuż wybrzeża w celu odzyskania kontroli nad strategicznie ważnym wąwozem Bab al-Mandab . Inne plany zakładały szerszą ofensywę na wielu frontach, potencjalnie angażującą ponad 100 000 jemeńskich bojowników .

Początkowo Waszyngton chciał pójść jeszcze dalej

Szczególnie godne uwagi jest to, jak blisko bezpośredniego zaangażowania były Stany Zjednoczone.

We wrześniu „New York Times” doniósł, że następca tronu Arabii Saudyjskiej, książę Mohammed bin Salman, osobiście namawiał prezydenta Donalda Trumpa do autoryzacji amerykańskich nalotów na Ansarallah. Trump początkowo odmówił.

Późniejsze doniesienia posunęły się jeszcze dalej: według przedstawicieli rządu USA, cele zostały już wybrane, a bomby załadowane na amerykańskie samoloty, zanim Trump wstrzymał planowany atak.

Waszyngton obecnie sam nie przeprowadza ataków. Jednak granica między zwykłym wsparciem politycznym a udziałem operacyjnym staje się coraz bardziej niewyraźna.

Amerykanie pomagają w wyborze celu

Kluczowy punkt nowego raportu NYT dotyczy zatem ponad 200 amerykańskich specjalistów.

Ci, którzy dostarczają informacji wywiadowczych, pomagają w planowaniu operacji wojskowych i asystują przy wyborze konkretnych celów, są bliżej rzeczywistych walk niż państwo, które jedynie dostarcza broń lub ogólne dane wywiadowcze.

Według dostępnych doniesień, Stany Zjednoczone nie angażują wojsk lądowych w ofensywę i obecnie nie przeprowadzają własnych ataków powietrznych na Ansarallah. Jednakże amerykański personel jest obecny w centrach dowodzenia, wspierając planowanie celów, a amerykańskie samoloty-cysterny wspierają saudyjskie operacje powietrzne.

W efekcie powstaje podział pracy: siły jemeńskie walczą na lądzie, Arabia Saudyjska zapewnia dowództwo wojskowe i wsparcie powietrzne, a Stany Zjednoczone zajmują się wywiadem, planowaniem i wsparciem w wyznaczaniu celów.

Kolejny teatr wojny w konflikcie irańskim

„New York Times” wskazuje również na większe zagrożenie: nowa ofensywa może jeszcze bardziej zaostrzyć regionalizację i tak już trwającej wojny pomiędzy USA, Izraelem i Iranem.

Ansarallah jest ściśle powiązany z Teheranem. Zmasowana ofensywa przeciwko temu ruchowi mogłaby zatem wywołać ataki na Arabię ​​Saudyjską – w szczególności na instalacje naftowe i inną infrastrukturę strategiczną. Takie ataki już miały miejsce.

Jednocześnie cieśnina Bab al-Mandab, jeden z najważniejszych szlaków żeglugowych świata, leży bezpośrednio w strefie walk. Cieśnina ta łączy Morze Czerwone z Zatoką Adeńską, a tym samym Kanał Sueski z Oceanem Indyjskim.

To, co oficjalnie zaczęło się jako ofensywa wojsk rządowych Jemenu, już dawno nabrało wymiaru międzynarodowego.

Źródło: Wspierany przez Arabię ​​Saudyjską rząd Jemenu wypowiedział wojnę Hutitom

Pierwszy między równymi. Jeffrey Archer.

To podstawowa książka o parciu do władzy. Ale w systemie „westminsterskim”, czyli w sprawdzonej OD STULECI w Wielkiej Brytanii Ordynacji Jednomandatowych Okręgów Wyborczych. W systemach pseudo-proporcjonalnych jest setki ray gorzej. md

=================================

Archer przedstawia twardą, bezkompromisową walkę o stanowisko premiera, inaczej „pierwszego między równymi”.

Czterech młodych, dobrze zapowiadających się polityków – dwóch torysów i dwóch laburzystów – zajmuje po raz pierwszy miejsca w parlamencie. Dzielą ich pochodzenie, status społeczny, wykształcenie i poglądy, ale łączy jedno: nieopanowana ambicja. Przed nimi trzy dziesięciolecia wzlotów i upadków w bezwzględnym wyścigu do władzy, w którym siłą rzeczy biorą też udział ich najbliżsi. Gra toczy się o najwyższą stawkę, ale tylko jeden z nich zdobędzie upragnioną nagrodę – stanowisko premiera.

Jeffrey Archer to jeden z najpopularniejszych obecnie pisarzy na świecie. W 1992 roku otrzymał tytuł szlachecki, zasiadał też jako poseł w Izbie Gmin i w Izbie Lordów. Debiutował powieścią Co do grosza, która zyskała popularność w Wielkiej Brytanii. Kolejna, Kane i Abel, stała się wielkim bestsellerem. Obie książki zostały sfilmowane. Sławę Archera ugruntowały następne powieści i opowiadania: Córka marnotrawna, Stan czwarty, Więzień urodzenia, Synowie fortuny, Sprawa honoru, Ścieżki chwały oraz Ale to nie wszystko. Jego najnowszy cykl to „Kroniki Cliftonów”: Czas pokaże, Za grzechy ojca, Sekret najpilniej strzeżony