Franciszek OSZALAŁ?! Watykan wybił okolicznościową monetę promującą szprycę

https://nczas.com/2022/08/12/franciszek-oszalal-watykan-wybil-okolicznosciowa-monete-promujaca-szpryce-foto/

12 sierpnia

Moneta kolekcjonerska z wizerunkiem pracowników służby zdrowia i młodego pacjenta przyjmującego szprycę to najnowsze „dzieło” Watykanu, które w ostatnich tygodniach cieszy się ogromną popularnością wśród kolekcjonerów. Autorka grafiki podkreśliła, że projekt porusza temat „bardzo bliski sercu Papieża”.

Na monecie kolekcjonerskiej wypuszczonej przez Watykan na próżno szukać elementów pobożnościowych (za wyjątkiem jednego krzyża wiszącego nad postaciami), liturgicznych czy przedstawień świętych oraz papieży. Srebrny krążek o nominale 20 euro zawiera natomiast promocję szprycy.

Na awersie znaleźli się lekarz, pielęgniarka oraz młody pacjent, któremu podawana jest szpryca. Wszyscy noszą maski. Powyżej ich głów na ścianie wisi krzyż.

Autorką projektu jest Chiara Principe. Podkreśliła ona, że grafika „poświęcona jest aktualnemu tematowi, który jest bardzo bliski sercu papieża Franciszka: walce z pandemią i potrzebie szczepień”.

W opisie monety na stronach watykańskich napisano natomiast, że „Ojciec Święty wielokrotnie podkreślał znaczenie szczepień, przypominając, że opieka zdrowotna jest «obowiązkiem moralnym» i ważne jest aby «kontynuować wysiłki na rzecz uodparniania nawet najbiedniejszych narodów»”.

Już pod koniec czerwca włoski dziennik „Il Giornale d’Italia” na swoich internetowych łamach donosił, że moneta cieszy się wielkim powodzeniem wśród kolekcjonerów. Mimo że jej nominalna wartość to 20 euro, w internecie można było ją kupić za… ponad 200 euro.

Obraz

Nie jest to pierwszy kuriozalny krok watykańskiego urzędu Numizmatyki i Filatelistyki za czasów pontyfikatu papieża Franciszka. Jak przypomina PCh24.pl, w 2020 roku podczas Synodu Amazońskiego doszło do bałwochwalczego nabożeństwa z figurką pogańskiej bogini – Pachamamy. W tym samym czasie wydano monetę z wizerunkiem ciężarnej Indianki z planetą Ziemią w brzuchu.

Moneta wydana przez Watykan, papież Franciszek Źródło: Twitter, PAP, collage

===============

Co więcej, w roku 2017 z okazji 500-lecia herezji luterańskiej, Watykan wydał okolicznościowy znaczek z samym herezjarchą – Marcinem Lutrem.

Medjugorie: W obronie dobrego imienia bp. Pericia i Žanicia. Oszczerstwa wielbicieli Gospy.

https://gloria.tv/post/qYck42V8yCwa1D4ofuNBjbGgH

Zaślepienie religijne jest bardzo trudne do wyleczenia. – Biskup Pavao Žanić, Mostar, 1990.
Na kanale RCTV na youtubie zamieszczone zostało nagranie, w którym ks. Sławomir Kostrzewa stwierdza, że “biskup współpracował ze służbami”. Medjugorie – dlaczego jestem na tak – ks. Sławomir Kostrzewa – YouTube
I choć żadne nazwisko nie pada, można z kontekstu domyślić się, że mowa o biskupie Ratko Periciu, który od samego początku posługi uważał “objawienia” za nieprawdziwe, podobnie zresztą jak jego poprzednik, biskup Pavao Žanić. [Najpierw uznali ,że „non constat de supernaturalitate”, a później – stanowczo „Constat de nonsupernaturalitate”. MD]

Bp Perić wystosował wiele oświadczeń w sprawie wydarzeń w Medjugorie, w których obnaża herezje, błędy, kłamstwa oraz liczne skandale towarzyszące “widzącym” jak i ich franciszkańskim opiekunom, a które w publikacjach wydawanych przez zwolenników Medjugoria są przemilczane.
Dwóch kolejnych biskupów miejsca [ordynariuszy.. md] uznawało zjawiska medjugorskie za oszustwo…

Medjugorie nie ma szczęścia do biskupów. Obecnie diecezja Mostar-Duvno ma nowego biskupa – od lipca 2020 r. jest nim bp Petar Palić. Jego stanowisko w sprawie Medjugoria nie jest mi znane.
Oskarżenie kogoś o współpracę z komunistycznymi służbami posiada wielki ciężar gatunkowy. Polacy doskonale rozumieją znaczenie tego rodzaju zarzutów, jak zresztą wszystkie byłe demoludy, toteż trzeba posiadać bardzo konkretne dowody na ich potwierdzenie, w przeciwnym razie osoba, która je wysuwa może zostać uznana za, nazywając to bardzo łagodnie, niedoinformowaną.
Od początku “objawień” wobec obu biskupów wysuwano różne oskarżenia, niektóre poważne, jak to o współpracy z KGB, a niektóre wręcz komiczne, że nie wierzą w istnienie Boga, są łasi na pieniądze, oraz, w przypadku Pericia, że jest “diabłem” i “wilkiem”. Za każdym razem źródłem tych pomówień była grupa wyznawców medjugorskiej Gospy skupiona wokół “widzących” oraz franciszkanów zaangażowanych w “objawienia”, a ich jedynym powodem nieuznanie zjawień jako autentycznych.

[Już w latach 80-tych Episkopat Jugosławii nie uznał zdarzeń w Medjugorie na „nadnaturalne”.
W filmie Gospa (1995) w reżyserii Jakova Sedlara pojawia się zarzut wobec bp. Žanicia o współpracę z UDBA, czyli komunistycznymi tajnymi służbami Jugosławii. Podobnie w książce Misterij Međugorja. 30 godina fenomena (The Mystery of Medjugorje. 30 years of the phenomenon) wydanej w 2011 r. przez wydawnictwo Večernji list.

W obu przypadkach bp Perić w oficjalnych oświadczeniach zaprzeczył pomówieniom. W styczniu 2011 r., w rocznicę śmierci Žanicia, ponownie odparł zarzuty podczas homilii w mostarskie katedrze.
Co więcej, w listopadzie 2011 r. bp Perić zwrócił się z prośbą do Almira Džuvy, dyrektora Agencji Bezpieczeństwa i Wywiadu Bośni i Hercegowiny w Sarajewie, o umożliwienie mu wglądu w dokumenty UDBA dotyczące bp. Žanicia i Medjugoria.
W udostępnionych 30 kopiach dokumentów z lat 1981-1988 nie ma ani jednej wzmianki o tym, by bp Žanić był przez komunistów szantażowany lub by mu grożono, lub, że współpracował. Dodatkowo w kilku raportach wysłanych przez mostarską bezpiekę do wyższych rangą funkcjonariuszy w Sarajewie widnieje, że 14 lipca 1981 r. bp Žanić odmówił spotkania z przewodniczącym komisji do spraw religijnych.
Jako nieustępliwy wróg systemu, bp Žanić określany był naczelnym “szerzycielem wrogich działań” w dokumentach datowanych na 31 stycznia 1983, 7 listopada 1983, 8 grudnia 1983, 4 stycznia 1984, 7 marca 1984 i 24 kwietnia 1986.
Z udostępnionych dokumentów wyłania się zatem obraz szlachetnego człowieka i niezłomnego kapłana.
Źródłem najświeższej porcji kłamstw i kalumnii wymierzonych w obu biskupów jest film dokumentalny From Fatima to Medjugorje (2017) powstały na podstawie scenariusza Sloma Bezaela i wyreżyserowany przez Ami Drozda. Ami Drozd jest twórcą polsko-izraelskiego pochodzenia z dość obszernym dorobkiem filmowym, jednak wspomniana produkcja nie została wymieniona na liście jego osiągnięć na portalu IMDB.
Według twórców, wysoki rangą funkcjonariusz KGB Aleksander Maksimow 4 października 1981 r. miał wręczyć sekretarzowi stanu Stolicy Apostolskiej kardynałowi Agostino Casaroli dokument zawierający kompromitujące informacje, jakoby, będąc “w bardzo młodym wieku”, bp Žanić wdał się w “intymną relację z jednym ze swych kolegów” [lub jedną z koleżanek, tekst w j. angielskim tego nie precyzuje. Oryginalnie: “It was about an intimate relationship with one of his colleagues when he was really young and of some other details which are not in accord with what he is supposed to represent”– przyp. autora].
To właśnie wskutek tego szantażu bp Žanić miał zgodzić się na współpracę z UDBA i pod naciskiem tajnych służb zmienić swoją pozycję względem “objawień”.
Bp Žanić miał ponoć co do joty wypełniać polecenia jugosłowiańskiej bezpieki, np. rozsyłać listy do wielu biskupów z prośbą o powstrzymanie napływu pielgrzymów do Medjugorie.

W książce The Medjugorie Deception: Queen of Peace, Ethnic Cleansing, Ruined Lives autor E. Michael Jones przedstawia zupełnie inny powód zmiany opinii Žanicia co do Medjugoria.
“Biskup Žanić, który miał ten przywilej, że rozmawiał z widzącymi bezpośrednio w ich ojczystym języku [po chorwacku – przyp. autora], odniósł wrażenie, że objawienia w Medjugorie były figlem, który wymknął się spod kontroli. Dwie dziewczynki, sprawczynie całego zamieszania, powiedziały mu, że wyszły na wzgórze paść owce. I gdy Žanić upomniał jedną z nich, Ivankę Ivanković, że to grzech kłamać, ta niemal natychmiast zmieniła wersję twierdząc, że wyszły żeby sobie zapalić. Pytanie, cóż takiego tam paliły, wywołało spór. Mirjana Dragičević, druga z widzących, była znana jako miastowa pankerica – określenie miejscowych oznaczające punkówę, a jej reputacja w wiosce powiązana była z wielkim miastem Sarajewem i narkotykami.” (E. Michael Jones: The Medjugorie Deception. Fidelity Press, 1998).


O biskupie Žaniciu można by dodać jeszcze i to, że był bardzo maryjny, a wieści o wydarzeniach w Medjugorie bardzo go ucieszyły. Wystarczyła jednak jedna rozmowa z wizjonerkami zacytowana powyżej, oraz wysłuchanie taśm nagranych przez franciszkanów, by całkowicie zmienił zdanie i trwał aż do śmierci w przekonaniu, że Matka Boża w Medjugorie się nie objawia.
Staraniem bp. Pericia zarzut współpracy Žanicia z tajnymi służbami został bezwzględnie obalony już 2011 r. Dziwi zatem, że twórcy filmu zdecydowali się nim posłużyć.
Co do samego Pericia, jedynym “świadkiem” jego – oraz bp. Žanicia – współpracy z jugosłowiańską bezpieką jest wspomniany wyżej generał KGB Aleksander Maksimow. W filmie prócz Maksimowa nie pojawia się zresztą nikt inny, kto by poparł jego twierdzenia. Utrzymuje on, że w latach 1982-1989 spotkał się z Periciem siedem razy. Jeśli wierzyć słowom Maksimowa, Perić, choć był skłonny wierzyć w autentyczność objawień, obiecał Maksimowi “zgnieść je w zarodku”, oraz zadeklarował, że wie jak to zrobić. Ponadto uważał, że KGB za pośrednictwem jugosłowiańskiego UDBA powinno rozprawić się z hercegowińskimi franciszkanami “brutalnie i sprytnie, wszelkimi możliwymi sposobami”.
Maksimow twierdzi ponadto, że nawet po rozpadzie Związku Radzieckiego, a więc po zlikwidowaniu KGB, bp Perić nadal utrzymywał kontakty z agentami KGB, którzy dostarczali mu najświeższych wieści z Medjugoria. Byłby zatem bp Perić pierwszym w historii kapłanem kościoła katolickiego, który współpracował z tajnymi służbami po ich rozwiązaniu [sic!].
W filmie Maksimow prezentuje kilka dokumentów potwierdzających jakoby współpracę biskupów z komunistami. Nie da się ich jednak odczytać, obraz jest niewyraźny i rozmazany, nie można zidentyfikować żadnej daty, miejsca spotkania, numeru sprawy czy podpisu oprócz sygnatury Maksimowa.
Obaj biskupi pojawiają się w filmie jedynie podczas sprawowania czynności kapłańskich, nie ma żadnych nagrań, czy zarejestrowanych ukradkiem rozmów, w których rozmawialiby z agentami UDBA czy KGB. Nie przedstawiono również żadnych dowodów na piśmie, gdzie można by było jednoznacznie zidentyfikować odręczne podpisy biskupów.
Biskupowi Periciowi szczęście bardziej sprzyjało, gdyż w staraniach o oczyszczenie z zarzutów siebie i swego poprzednika dotarł do autentycznych komunistycznych dokumentów, które zaprzeczają wszystkiemu, co twórcy filmu próbują udowodnić.

Sam Maksimow z kolei to bardzo enigmatyczna postać. Nie udało się ustalić, czy faktycznie był agentem KGB. W filmie przechwala się, że miał kontakty pośród najwyższych dostojników papieskich. Miał ponoć dać papieżowi “w geście dobrej woli” osobisty podarek, czyli listę kapłanów z Polski, Czechosłowacji, Węgier, Jugosławii i Ukrainy, którzy współpracowali z tajnymi służbami.
Najwidoczniej bp Žanić miał w Watykanie kontakty jeszcze lepsze, gdyż sprawował swój urząd biskupi w diecezji Mostar-Duvno nieprzerwanie aż do przejścia na emeryturę w 1993 r. Co więcej, powierzono mu również diecezję w Dubrowniku. Papież Jan Paweł II w bardzo serdecznym liście z okazji 50-lecia kapłaństwa Žanicia wyraził uznanie dla jego “niezachwianej wiary w obliczu trudów i przeszkód czyniących posługę duszpasterską [bpa Žanicia] szczególnie bolesną”.
Doprawdy trudno uwierzyć, by w najwyższych kręgach Stolicy Apostolskiej darzono zaufaniem kapłana o podejrzanej reputacji, mając przeciwko niemu niepodważalne dowody na “intymne relacje w bardzo młodym wieku” lub współpracę z tajnymi służbami.
Bp Žanić w obliczu licznych zniewag wykazał się niezwykłą cierpliwością, a wobec atakujących go zwolenników Gospy okazywał niejednokrotnie wsparcie, narażając się komunistycznemu reżimowi. 1 września 1982 r. w liście protestacyjnym do przewodniczącego Prezydium Jugosławii Sergieja Kraighera, tuż po aresztowaniu oo. franciszkanów Jozo Zovki, Ferdo Vlašicia i Jozo Križicia, odrzucił stanowczo oszczerstwa wymierzone przeciwko zakonnikom.
Na podstawie przedstawionych dowodów można zatem stwierdzić, że zarzut o współpracy z komunistycznymi służbami obu biskupów jest niczym innym jak podyktowanym złymi, niegodnymi intencjami bajkopisarstwem.
Co do ks. Kostrzewy, być może zasugerował się przeinaczoną historią wydarzeń medjugorskich oraz zniekształconymi faktami, jakie przedstawili mu zwolennicy Gospy.
Opracowanie: matikatika
Źródło: CALUMNIES IN FILM | Biskupije Mostar-Duvno i Trebinje-Mrkan (md-tm.ba)

Tyrani wiedzą, że ich koniec jest bliski i okopali się.

Dr Władimir Zelenko, umiera w wieku 48 lat

Pamiętamy apel, jaki dr Zelenko wystosował w grudniu do pilnych działań, wzywając w sposób pokojowy do obywatelskiego nieposłuszeństwa i ostrzegając, że gdyby miał wkrótce umrzeć, to nie z powodu złego stanu zdrowia lub własnej ręki, zauważając, że jego życie jest w niebezpieczeństwie .

Dr Vladimir Zelenko ostrzega, że istnieją uzgodnione wysiłki, aby uciszyć lekarzy, którzy mówią prawdę, takich jak on, i ostrzega, że jeśli wkrótce umrze, nie będzie to przez złe zdrowie lub z własnej ręki.

W krytycznej wiadomości rozpowszechnianej w sieciach i datowanej na grudzień 2021 roku, dr Zelenko wskazuje, że wojna establishmentu przeciwko głosicielom prawdy w przemyśle medycznym wkrótce przyspieszy, a dobrzy ludzie muszą powstać, aby zapobiec jej wpływowi na następne pokolenie. Lekarz, który promuje protokoły wczesnego leczenia i profilaktykę dla pacjentów niskiego ryzyka w leczeniu Covid-19, przechodzi do wskazania, że jego życie jest zagrożone z powodu informacji, które rozpowszechnia.

„Rząd jest teraz zdesperowany” – powiedział Zelenko. „Tyrani wiedzą, że ich koniec jest bliski i okopali się, a teraz idą z totalną totalitarną tyranią próbując stłumić głosy takie jak ja”. „Po pierwsze, nie jestem samobójcą” – przyznaje Zelenko. Po drugie, jest mi znacznie lepiej; moje zdrowie jest w porządku, więc jeśli umrę lub zniknę, to nie ma to nic wspólnego z żadną z tych rzeczy i wiesz, jakie jest źródło…” „Jest to próba zamachu na prawdę poprzez stłumienie mojego głosu i głosów takich jak ja”.

Dr Vladimir Zelenko , nominowany do nagrody Nobla, który z powodzeniem leczył wielu prezydentów i głów państw na całym świecie z powodu COVID-19. Dr Zelenko był jednym z pierwszych lekarzy na świecie, który udowodnił, że COVID-19 można łatwo leczyć za pomocą HCQ + CYNK. Jego zespół skutecznie wyleczył ponad 6000 pacjentów z COVID i przeszkolił tysiące lekarzy na całym świecie, wspólnie ratując miliony istnień ludzkich. Dr Zelenko był surowo cenzurowany, codziennie otrzymuje groźby śmierci i faktycznie walczy o życie z powodu bardzo rzadkiego raka.

Zarówno dr Carrie Madej, ofiara dziwnej katastrofy lotniczej w tym tygodniu, jak i dr Vladimir Zelenko ostrzegają ludzkość przed mrocznym planem przestępczym stojącym za pandemią.

Jak ucisza się bojowników prawdy

Każdy, kto zdaje sobie sprawę, jak dobrzy ludzie starają się zdemaskować ukryte dzieła niegodziwców, zauważył, jak wielu ważnych bojowników o wolność zginęło nagle w dziwnych wypadkach. Osobiście znam kilka katastrof prywatnych samolotów, które odebrały życie kluczowym przywódcom w ciągu ostatnich dziesięcioleci. Również nagłe zawały serca lub rzekome samobójstwa odebrały życie wielu dobrym i wpływowym ludziom. Zelenko mówił dalej, że wkrótce nastąpi „próba usankcjonowania takich lekarzy jak ja, odebrania nam licencji, szkalowania nas itd.”. Jedynym wyjściem, powiedział lekarz, jest dla uczciwych lekarzy i innych podobnie myślących ludzi zjednoczenie się, powstanie polityczne i odrzucenie tyranii.

„Mój apel do kolegów lekarzy i mój apel do każdego, kto słucha, to pójście w dokładnie przeciwnym kierunku: wstać. To jest wojna domowa o wolność, miejmy nadzieję, że w sposób bez użycia przemocy – mówi Zelenko. „Potrzebujemy obywatelskiego nieposłuszeństwa. Musimy powiedzieć 'Nie’ obłąkanej marionetce w Białym Domu i wszystkim tym tyrańskim kłamstwom ludzi takich jak Fauci, NIH, CDC i FDA … wszystkie te organizacje, które są niczym więcej niż dziwkami i burdelami.”

Przyszłość, potwierdza Zelenko, zależy od tego, czy dobrzy ludzie przeciwstawią się (bez użycia przemocy) bezwzględnemu autorytaryzmowi. „Jeśli chcecie, by wasze dzieci miały szansę na rozwój w zgodzie z sumieniem Boga, teraz jest czas, by stanąć i poświęcić się, bo od tego, co teraz zrobimy, zależy wolność naszych dzieci” – zaznacza lekarz. „Nie jestem zwolennikiem przemocy. Jestem zwolennikiem obywatelskiego nieposłuszeństwa. Wstań. Powiedzcie: „Nie, zatrutym strzałom śmierci i odrzućcie całkowicie dzisiejszy rząd, który jest niczym innym jak wrogiem ludu, wrogiem ludzkości, wrogiem Boga”.

Dr Zelenko w programie u Alexa Jonesa, podkreślił, w jaki sposób szczepionka Covid-19 zasadniczo daje wszystkim AIDS
. Dr Vladamir Ze’ev Zelenko, któremu przypisuje się rolę pioniera we wczesnym protokole leczenia COVID-19, obejmującym hydroksychlorochinę (HCQ) i siarczan cynku, stał się ostatnio bardzo szczery w kwestii całego przedsięwzięcia COVID-19, niebezpiecznej sytuacji, w jakiej znajdują się ludzie na świecie, i jego wezwania do „świadomego Boga”, aby oprzeć się szybko postępującej tyranii rządu i mediów.

Dr Zelenkowi napisał list otwarty do prezydenta Donalda Trumpa, ogłaszając swój protokół leczenia nowej choroby. Zelenko, ortodoksyjny Żyd, swobodnie mówił nie tylko o swoich pierwszych udanych zabiegach na COVID-19, ale także o swoim teologicznym rozumieniu konfliktu między dobrem a złem w całej historii ludzkości, a nawet o własnych zmaganiach duchowych, w tym o Ręce Boga w swoim życiu.

W marcowej rozmowie z dr Peterem Bregginem, Zelenko wyjaśnił swojemu bardziej świeckiemu gospodarzowi, że sama historia jest naznaczona walką „pomiędzy ludźmi, którzy próbują żyć świadomie lub skoncentrowani na Bogu„, a innymi, którzy „zawsze próbowali być bogami i chcą mieć globalną kontrolę nad resztą ludzkości”. Do głównych koncepcji „życia skoncentrowanego na Bogu” należy zaliczyć to, że „zostaliśmy stworzeni na obraz Boga i to jest podstawą prawa naturalnego, czyli skoro zostaliśmy stworzeni na obraz Boga, to nasze życie ma świętość, po prostu dlatego, że jest, a nie z jakiegoś innego powodu”.

Natomiast ci, którzy dążą do opanowania reszty ludzkości i bycia „boskimi”, tak naprawdę mogą to zrobić poprzez „zniewolenie ich psychicznie”. To, co przeżywamy, jest prawdopodobnie największą operacją psychologiczną w historii ludzkości – powiedział.

Zainspirowane przez Boga odkrycie HCQ i protokołu cynkowego Opisując, jak to wszystko mu się przydarzyło, Zelenko, były ateista, który mówi, że kiedyś „czerpał przyjemność z przekonywania ludzi, by nie wierzyli w Boga”, powiedział, że po wcześniejszym życiowym nawróceniu, jego relacja z Bogiem odegrała główną rolę w odkryciu.
„Naprawdę uważam, że nic nie zrobiłem” – wyjaśnił. „W marcu ubiegłego roku modliłem się do Boga, prosząc o pomoc, ponieważ miałem tysiące umierających chorych pacjentów, a ja nie miałem im nic do zaoferowania. A ja od 20 lat zajmuję się tymi ludźmi. I co wtedy zrobisz? Modliłem się o jakieś wskazówki i wtedy następna rzecz, którą wiem, że przysłali mi list na mój e-mail … wyjaśniając, jak jonofory cynku i cynk działają w hamowaniu wirusów RNA w teorii. I to było dla mnie wielkie oświecenie, i to naprawdę wpłynęło na świat, bo popchnąłem te rzeczy globalnie „i być może uratowałem życie milionowi ludzi”.

Dr Zelenko odszedł, niech spoczywa w pokoju ten wojownik Boga. Ukończył wyścig, stoczył dobrą walkę!

Médico que fue pionero en el protocolo COVID HCQ insta a ‘resistencia contra la tiranía gubernamental’ – PREVENCIA/El Dr. Zelenko llamó a la desobediencia civil: «Si muero es un asesinato de la Verdad»

Pionier wczesnego leczenia COVID dr Vladimir Zelenko zmarł na raka w wieku 48 lat

Wwywiadziedla LifeSiteNews w lipcu ubiegłego roku Zelenko wyjaśnił, co sprawiło, że jego protokół hydroksychlorochiny (HCQ) i cynku w leczeniu COVID jest tak skuteczny, jednocześnie odnosząc się do „grupy socjopatów”, którzy zignorowali i ocenzurowali jego skuteczne leczenie, a zamiast tego popchnęli „ eksperymentalną miksturę płynną” (szczepionka mRNA) na całej populacji świata. Pomimo intensywnej cenzury ze strony Big Tech, Zelenko konsekwentnie ostrzegał przed szkodliwością eksperymentalnych igieł, zwłaszcza u dzieci, zauważając, że osoby poniżej 18 roku życia mają „99,998% wyzdrowienia z COVID bez leczenia”. Zelenko kategorycznie ostrzegł również, że nowe zastrzyki mogą wywoływać śmiertelneskrzepy krwi i choroby serca, takie jakzapalenie mięśnia sercowego i zapalenie osierdzia.Jeden z wieluznaczących momentóww walce Zelenki o wolność medyczną miał miejsce, gdy zeznawał przed sądem rabinackim w Izraelu, próbując przekonać kraj, by nie kontynuował trzeciej dawki szczepionki po tym, jak pierwsza dawka dwudawkowa nie ustała. tak zwana pandemia. Dr Zelenko zeznaje przed sądem rabinicznym w Izraelu o swoim protokole i wyjaśnia wszystko na temat szczepionek eksperymentalnych Covid19. więcej COVID early treatment pioneer Dr. Vladimir Zelenko has died of cancer at age 48 – LifeSite21Polub Udostępnij

Mądry, mądrzejszy, najmądrzejszy.

Koledzy musimy podnieść poziom poprzez obniżenie wymagań”.

Izabela Brodacka, 14 sierpnia

W połowie XX wieku skończył się czas genialnych samouków. Samoukiem był Banach, samoukiem był w zasadzie Louis de Broglie gdyż ukończył studia historyczne, samoukiem był Einstein gdyż pracował jako zwykły urzędnik patentowy. Dopuszczanie do głosu samouków, jeszcze bardziej wyraźne w XVIII wieku, oznaczało, że większy niż do instytucji naukowych był szacunek do prawdy niezależnie od tego kto ją głosi.

Na przykład Jean- Jacques Rousseau przeszedł do historii nauki chociaż nie miał żadnego formalnego wykształcenia i nie mógł być raczej wzorem osobowym. Był zwykłym pieczeniarzem, utrzymankiem bogatych kobiet. Pomiędzy kolejnymi romansami błąkał się i podejmował drobne prace. Czasami kradł. Nikt dzisiaj nie zechciałby nawet zajrzeć do jego pisaniny jednak Francuska Akademia Nauk  nie tylko zainteresowała się jego tekstami lecz przyznała mu nawet odpowiedni certyfikat.

Obecnie liczy się tylko formalne wykształcenie. Setki żądnych papierka zwanego dyplomem osób zapisuje się do różnych „szkół tańca i różańca” (jak się złośliwie nazywa prywatne uczelnie)  licząc na to, że tam ten papierek łatwiej zdobędą. Dziesiątki wykładowców uczelni państwowych dorabia do pensji na prywatnych uczelniach czytając te setki prac dyplomowych. Niektórzy zapewne nawet ich nie czytają lecz przerzucają pilnując tylko żeby zawierały wystarczającą liczbę pozycji bibliograficznych,  prawidłowo wprowadzone odnośniki no i żeby przeszły przez program określający  w procentach stopień zapożyczeń. Nikt z pracowników nauki  nie ma czasu ani ochoty żeby zgłębiać poglądy zapoznanych geniuszy, którzy chcieliby przemycić w zwykłej pracy licencjackiej czy magisterskiej swoje odkrycia. 

Obowiązującym modelem pracy licencjackiej czy magisterskiej w dziedzinie humanistyki jest obecnie w Polsce przegląd literatury, a właściwie zbiór cytatów  na dany temat opatrzonych odnośnikami. Student nie ma prawa prezentować własnych poglądów ani szukać wewnętrznych sprzeczności obowiązującego paradygmatu czy jego sprzeczności z obserwowaną rzeczywistością.  Promotor poleca wykreślić z pracy wszelkie własne rozważania i koncepcje studenta. Czytałam ostatnio recenzję, w której za poważny mankament pracy licencjackiej w dziedzinie socjologii zostały uznane bardzo rozsądne i odkrywcze rozważania własne autorki nie poparte jednak cytatami z literatury przedmiotu. Nie mogły być poparte właśnie dlatego, że były odkrywcze.

W dziedzinie nauk przyrodniczych student na ogół wykonuje jakieś pomiary czy obliczenia związane z pracą naukową promotora. Nikt z czynnych naukowców nie ma czasu ani ochoty zapoznawać się z własnymi pomysłami studentów czy nawet młodszych pracowników naukowych. Znam przypadek gdy twórca programów komputerowych projektujących tak zwane maski stosowane przy napylaniu warstw epitaksjalnych w mikroelektronice przez długie lata usiłował zainteresować kogokolwiek swoim odkryciem. Zniecierpliwiony sprzedał wynalazek Brytyjczykom i został zamożnym człowiekiem. Drugi znany mi przypadek to historia młodego matematyka, który nie zdołał zainteresować żadnego z uczelnianych bonzów swoją pracą na temat kwaternionów- liczb będących rozszerzeniem ciała liczb zespolonych. Zainteresowali się nią Amerykanie i zaproponowali mu wspaniałe warunki finansowe. Nie jest jednak tym zainteresowany ze względów patriotycznych. 

Sposób przeprowadzania egzaminów maturalnych i egzaminów ósmoklasisty również daleko odbiega od deklarowanego modelu oświaty, którego zasadniczym celem powinno być rozwijanie intelektualne ucznia przy zachowaniu szacunku dla jego poglądów. Kiedyś podczas matury pisemnej z języka polskiego pisało się wypracowanie. Wypracowania oryginalne, daleko odbiegające od szkolnej sztampy były również pozytywnie oceniane. Obecnie uczeń pisze tylko krótką rozprawkę, a trzonem egzaminu są odpowiedzi na pytania zamknięte, oceniane według klucza. 

Nic dziwnego, że w 2008 roku dwaj znani publicyści i pisarze, którzy poddali się egzaminowi maturalnemu  z języka polskiego polegli na tym egzaminie.  Antoni Libera wprawdzie zdał maturę, ale na tyle słabo, że z pewnością nie dostałby się na studia polonistyczne.  W swojej pracy nie umieścił wymaganych przez klucz informacji i terminów.  Drugi „maturzysta” profesor Marcin Król oblał egzamin gdyż  w jego pracy również zabrakło słów-kluczy, takich jak młodość, indywidualizm romantyczny czy koncepcja lotu. Klucz w humanistyce oznacza konieczność ścisłego dostosowywania odpowiedzi do wymagań egzaminatora czyli kształtuje wśród egzaminowanych przede wszystkim serwilizm intelektualny. 

Równie niekorzystne jest sprawdzanie wiedzy z przedmiotów matematycznych i przyrodniczych za pomocą testów jednokrotnego wyboru. Oczywiście jest to wygodne dla egzaminatora gdyż egzamin może sprawdzać nawet komputer. A zupełnie niewłaściwe jest stosowanie obowiązującego klucza przy ocenianiu sposobu rozwiązania zadań otwartych. 

Zdarzało mi się, że rozwiązywałam w szkole, podczas lekcji jakieś zadanie w zwykły, wyuczony, dość toporny ( przyznaję to samokrytycznie) sposób, a uczeń proponował inne rozwiązanie, olśniewająco proste i eleganckie. Zapisywałam sobie takie rozwiązanie, oczywiście entuzjastycznie chwaląc ucznia. Sprawdzający obecnie prace maturalne egzaminator otrzymuje klucz z dokładnym  rozwiązaniem i punktami które należy przyznać za każdy etap tego rozwiązania. Wprawdzie teoretycznie rzecz biorąc każde prawidłowe rozwiązanie powinno otrzymać maksimum punktów lecz nie jest to przestrzegane. Jak już pisałam znajoma profesor chemii uniwersyteckiej wycofała się z pracy w CKE gdy za zadanie ocenione przez nią na maksimum punktów uczeń otrzymał ostatecznie zero punktów gdyż nie użył sformułowań zawartych w kluczu.

Podczas jednego z nauczycielskich zebrań dotyczących wyników egzaminów maturalnych usłyszałam: „ koledzy musimy podnieść poziom poprzez obniżenie wymagań”. To tylko pozorna sprzeczność, przecież nie chodziło o poziom wiedzy lecz o wyniki matur mierzone w procentach zgodnych z kluczem odpowiedzi.

Gruba czerwona linia

Izabela Brodacka, 14 sierpnia

Zmarły niedawno „historyk idei” profesor Marcin Król wielokrotnie nawoływał do siłowego obalenia rządów PiS. Nie pamiętam dokładnie jego sformułowań lecz były wielokrotnie cytowane w mediach. Dziwne, że pan profesor nie rozumiał, że przekroczył w ten sposób pewną nieprzekraczalną granicę, cienką czerwoną linię. Nawoływanie do zamachu stanu w demokratycznym państwie „to gorzej niż zbrodnia -to błąd”. (Tak  podobno skomentował Charles Maurice de Talleyrand egzekucję Ludwika Antoniego de Bourbon-Condé, znanego jako książę d’Enghien). 

Marcin Król wypowiadał jednak te naprawdę nie przystojące profesorowi słowa z profesorskim wdziękiem.

Donald Tusk idzie w jego ślady zupełnie bez wdzięku. Przekracza już nie cienką czerwoną lecz grubą czerwoną linię a właściwie morze czerwone głupoty. Obiecuje na przykład wyprowadzenie Glapińskiego z NBP bez żadnej ustawy. Jak się wyraził jego kumpel Siemoniak: „ przyjdą silni panowie i go wyprowadzą”.Nawoływanie do siłowego usunięcia urzędnika kadencyjnego to łamanie porządku konstytucyjnego, nawoływanie do zamachu stanu, wreszcie są to groźby karalne. Poza tym podobne zapowiedzi jak twierdzi Jacek Saryusz –Wolski mogą zachwiać polską walutą. Dlatego NBP złożył zawiadomienie do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przez Tuska przestępstwa. Wątpię czy pan Glapiński zechce wdawać się w prywatną sprawę sądową z Tuskiem. Ten ostatni jako notoryczny kłamca nie ma po prostu zdolności pojedynkowej.

Można by napisać czarną księgę kłamstw Tuska. Kłamał twierdząc, że prezydent Duda zamawiał ekspertyzy dotyczące legalności wyboru Glapińskiego na prezesa NBP. Kłamał przypisując ekspertom Rzeczpospolitej prognozę ceny chleba w Polsce na poziomie 30 złotych, której to prognozy Rzeczpospolita nie zamieściła. 

Tusk wielokrotnie strzelał sobie w stopę opowiadając się po stronie komuny, z którą podobno walczył i przeciwko której spiskował w spółdzielni robót wysokościowych „ Świetlik” przemianowanej potem na „ Gdańsk” będącej kuźnią gdańskich „liberałów”. Swoje prawdziwe sympatie ujawnił  powołując się na ekspertyzy, które sporządził prawnik Stanisław Hoc. Stanisław Hoc jest opisany w biuletynie IPN dotyczącym funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa PRL (https://katalog.bip.ipn.gov.pl/informacje/40188) . Habilitację robił w ZSRR. Nic więcej chyba nie trzeba dodawać. Pamiętamy również  jak po katastrofie smoleńskiej Tusk wymieniał uściski z Putinem i jak nad trumnami ofiar przybijali sobie radośnie piąstki. Tego Tusk nie zdoła się wyprzeć, tych zdjęć nie uda się usunąć z przestrzeni publicznej pomimo obecnej zdecydowanej zmiany zwrotu politycznego wektora. 

Donald Tusk popiera postulaty aborcjonistek. Z jedną z nich, wulgarną Lempart, pokazywał się w Brukseli w maseczce ze znakiem pioruna na twarzy. Jednocześnie powołując się na swój katolicyzm nakłania do nie głosowania na PiS, a kiedy trzeba było kokietować katolików wziął nawet po wielu latach  ślub kościelny ze swoją połowicą.

W czasie rządów PO Tusk przeprowadził przedłużenie wieku emerytalnego. Twierdził, że skrócenie wieku emerytalnego zrujnuje polską gospodarkę. Teraz propaguje czterodniowy tydzień pracy. Ale sklepy jego zdaniem powinny być koniecznie otwarte w niedzielę bo inaczej zbankrutują.  Zatem powinny być na przykład otwarte we wtorek, czwartek, sobotę i niedzielę, a zamknięte w poniedziałek, środę i piątek. W niektórych państwach  czterodniowy tydzień pracy oznacza wolny weekend  od piątku, lub pracę w piątek tylko do 12 aby ludzie mogli  na dłużej wyjechać.  Odpoczynek w niedzielę nie jest koniecznie wiązany z nakazami religijnymi. Czterodniowy tydzień pracy to forma walki z bezrobociem ( pracą należy się dzielić) a jest to swoją drogą oryginalny pomysł Putina. 

Ustami ministra finansów rząd Tuska mówił  „piniendzy ni ma i ni będzie”. Miało ich zabraknąć na wszelkie programy społeczne. Teraz Tusk chce bronić „550+” i to  przed kim? Przed twórcami tego programu?. „Tylko odpowiedzialna władza, tylko tacy ludzie jak my są w stanie uratować 500 Plus”- powiedział  w Szczecinie. Twierdzi poza tym, że program „500+” wymyśliła Ewa Kopacz (ale chyba zapomniała o tym komukolwiek powiedzieć). „500+” to zresztą zdaniem Tuska za mało, obiecuje o wiele więcej. Startował jako liberał i zwolennik wolnego rynku. Teraz jawi się socjalistą licytującym się z innymi ugrupowaniami  wyborczymi obietnicami.

Nasuwa się pytanie dlaczego Tusk tak postępuje, dlaczego nikt mu nie uświadomi, że się ośmiesza? Jak twierdzi  Jacek Saryusz Wolski w saloniku politycznym „Republiki” wynika to z bezradności intelektualnej Tuska. Nie ma po prostu nic do zaoferowania wyborcom, bo jego jedynym programem jest odsunięcie PiS od władzy. PO w zaiste stachanowskim czynie zapowiada odbycie w ciągu roku dzielącego nas od wyborów dwudziestu tysięcy spotkań. I podczas tych tysięcy spotkań zamiast przedstawić program wyborczy będzie manifestować swoją jałową nienawiść do PiS a przede wszystkim do prezesa Kaczyńskiego.

Szkoda czasu na dalsze wyliczanie wszystkich niekonsekwencji, kłamstw i wpadek Tuska. Tusk jest po prostu  jak chorągiewka na wietrze albo lepiej jak mały zardzewiały kogucik na wieży wiejskiego kościółka.

 Ursula Gertrud von der Leyen grzecznościowo wróżyła Tuskowi funkcję premiera ale nikt w Brukseli i chyba on sam już w to nie wierzy. Największym osiągnięciem rządów Tuska była ciepła woda w kranie więc dowcipni internauci proponują żeby wrócił do Niemiec jako ekspert od ciepłej wody, której Niemcom bez niego wkrótce zabraknie. Odwołanie Tuska ze stanowiska przewodniczącego partii EPL przed upływem kadencji (co się do tej pory w historii tej partii nigdy nie zdarzyło) świadczy o tym, że w Brukseli też jest postrzegany jako polityk niepoważny i zużyty, którego pozostawienie na stanowisku przynosiłoby  więcej szkody niż pożytku. Niewątpliwie szeregi PO dojdą do tego samego wniosku. Jeżeli ta formacja ma przetrwać musi pozbyć się swego najbardziej kompromitującego członka. Tusk jak pamiętamy był jednym z założycieli PO.

Teraz ją zatapia.

Kryterium rozporkowe 

Izabela Brodacka

To zdumiewające, że w świecie w którym podobno istnieje kilkadziesiąt płci, a  płeć jest kwestią kulturową i podlega wyborowi podobnie jak kolor sukni czy butów, w świecie w którym już w przedszkolu dzieci mają być uczone technik masturbacji, najbardziej skutecznym sposobem eliminacji człowieka z życia politycznego i publicznego okazuje się być kryterium rozporkowe. 

Premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson poddał się do dymisji a jego rząd rozpadł się gdy potwierdziły się doniesienia, że wiedział o zarzutach ciążących na parlamentarzyście Chrisie Pincherze dotyczących jego niewłaściwego zachowania seksualnego, a mimo to przyznał mu stanowisko zastępcy whipa, czyli osoby nadzorującej przestrzeganie dyscypliny w klubie poselskim. Podobno Chris wykorzystując swoją pozycję robił  kolegom niestosowne propozycje. Nie wiemy czy były niestosowne, bo Chris jest homoseksualistą a koledzy byli heteroseksualni, czy niestosowne bo jest czynnym homoseksualistą a koledzy byli też czynni (albo odwrotnie), czy wreszcie każda podobna propozycja jest niestosowna i może być kwalifikowana jako molestowanie seksualne, a właściwą formą gry wstępnej jest zawarcie u notariusza odpowiedniej umowy określającej na piśmie zakres planowanych czynności seksualnych podejmowanych za obopólną zgodą.

Niezatapialny Tomasz Lis wyleciał z roboty mniej więcej za to samo. Podobno jego sprawą w RASP (Ringier Axel Springer Polska) zajmuje się specjalna komisja. Podstawowe zarzuty przeciwko Lisowi to mobbing i molestowanie seksualne. Ta sprawa jest jak to się mówi rozwojowa i trudno ustalić kto molestował a kto był molestowany. Podobnie jak kilka lat temu gdy szalało Me Too osoby molestowane i molestujące mnożą się jak króliki .Tak czy owak Lisowi pokazano palec do dołu. Być może najpierw pokazano palec do dołu a potem znalazły się osoby poszkodowane i nieprzekupni, odważni dziennikarze, którzy zdecydowali się o tym napisać. Lis słynął od lat z ostrego języka oraz zmiennych nastrojów lecz przez całe lata jakoś nikomu to nie przeszkadzało.

Rzecznik kurii białostockiej, ksiądz Andrzej Dębski, który przez pewien czas prowadził na antenie TVP dziecięcy program „Ziarno” miał wysyłać pewnej kobiecie wiadomości o podtekście erotycznym. Duchowny proponował jej miedzy innymi stosunek w gabinecie metropolity białostockiego i to – dodam- była najbardziej wyważona i przyzwoita z jego propozycji. Został  za karę pozbawiony prawa do pełnienia posługi duszpasterskiej. 

Wszyscy oni należą do tej samej podkultury, którą trafnie zdefiniował prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski ale nie należy się dziwić, że czują się trochę pokrzywdzeni. Świat przecież idzie naprzód, kościoły przerabia się na knajpy i dyskoteki, papa Franciszek za chwilę zniesie celibat i  pobłogosławi związki homoseksualne a tu takie wydziwianie i to o co? – o kilka szczerych, z głębi… serca płynących słów.  

We wszystkich tych przypadkach istnieje pewien powtarzalny wzorzec. Ktoś przez wiele lat traktowany jako idol, jako osobowość charyzmatyczna nagle, niespodziewanie dla wszystkich i przede wszystkim dla siebie samego okazuje się być białą szowinistyczną męską świnią. W przypadku Polski są to zapewne rasy rodzime – świnia złotnicką pstra albo biała zwisłoucha.

Na przykład Lis, wielokrotny laureat Wiktorów był przecież postrzegany jako ikona mediów. Jaruzelski nazwał go nawet arystokratą dziennikarstwa co tylko dowodzi, że Jaruzelski nie powinien wypowiadać się na temat arystokracji. Na pewno istniały tematy o wiele lepiej mu znane i bliższe środowiskowo.

Anna Kalczyńska z TVN komentując widowiskowy upadek Lisa napisała: „ …najwyraźniej karma wraca. Każdy jest kowalem WŁASNEGO losu.”  Parafrazując to znane porzekadło otrzymamy bardziej trafne: „każdy jest kowalem własnego łóżka i jak sobie posłałeś tak się wyśpisz”. 

Wydawało się że żeby zostać wystawionym na aut Lis musiałby zgwałcić Michnika w ciąży, przejechanego uprzednio po pijanemu na pasach. A jednak wystarczyło kilka urażonych dziewic z odzysku czyli – jak je nazywał Boy- dziewic konsystorskich aby Lisowi zaszkodzić   

Podobnie świątobliwy ksiądz śpiewający (dość fałszywie)  z dzieciaczkami  z Arki Noego w programie „Ziarno” na pewno nie spodziewał się takiego potępienia. Godna podziwu jest przy tym jego wyobraźnia. A swoją drogą król Jan III  Sobieski nie takie rzeczy pisał do  Marysieńki i nikt się tym nie gorszył. Wręcz przeciwnie, cytuje się jego miłosną korespondencję jako pełną uroku. Najbardziej wzrusza historyków  – o ile pamiętam – propozycja aby królowa się nie myła. Król Sobieski był po prostu prekursorem troski o naszą błękitną planetę. A polscy rządzący powinni iść w jego ślady i oprócz zbierania chrustu, zaciskania pasa i ocieplenia domów postulować mycie się raz na tydzień. Albo jeszcze lepiej, zgodnie z polską tradycją- „raz do roku koło Wielkanocy”.  

Dość daleko odeszliśmy od afer rozporkowych. Nadal jednak nie mogę się nadziwić, że okazały się one takie nośne i skuteczne w działaniu.  Przecież  w zlaicyzowanym liberalnym społeczeństwie powinny istnieć o wiele ważniejsze przyczyny odwołania kogoś ze stanowiska. Złodziejstwo, łapówkarstwo, błędne decyzje polityczne. Jak się jednak okazuje nałogowa kradzież elektroniki w sklepach nie przeszkadza pełnić funkcji sędziego,  a podejrzenie łapówkarstwa nie przeszkadza przewodniczyć Senatowi. Natomiast rujnuje komuś życie niewłaściwa propozycja wyrażona pod niewłaściwym adresem. Ale jakie znaczenie ma „tak czy siak czy owak” wyrażone czysto werbalnie? To przecież tylko słowa, słowa i jeszcze raz słowa. 

W dawnych dobrych czasach słowne obrażenie damy owocowało pojedynkiem. Pojedynki były skuteczną metodą eliminowania niepożądanych osób z życia i to w sensie dosłownym. Spotkało to na przykład Puszkina oraz genialnego matematyka Evarysta Galois. Zginęli młodo sprowokowani do pojedynku. Nie mieli szans w starciu z prowokatorem bo zajęci poezją czy matematyką kiepsko strzelali i się fechtowali. 

Gdyby tak u nas wrócić do pojedynków to chyba tylko  na kłonice.

Czarne dziury w finansach państwa. Konsolidują się…

[Przypominam memoriał do Prezydenta Polski sprzed 20-tu lat. (A teraz, lipiec 2022, to już 31 lat. I NIC .. )

Ponure jest, jak ta sprawa jest ciągle aktualna MD]

Czarne dziury w finansach państwa

Memoriał przesłany Prezydentowi RP poprzez Kancelarię Prezydenta na początku maja 1991 r.

Mirosław Dakowski    8 maja 1991

I. Streszczenie

Kontrole wykazały, że korzystając z nieprecyzyjnych przepisów oraz paraliżu organów ścigania przestępstw rabowano w ostatnich latach Polskę na setki milionów dolarów (SD). Natomiast oceny i podejrzenia uzasadnione cząstkowymi dokumentami wskazują na ogólną sumę straconych przez Skarb Państwa walorów rzędu dziesiątków miliardów USD.

Nawet gdyby te szacunki były o rząd wielkości zawyżone, konieczne i opłacalne jest nadzwyczajne zbadanie węzła tych spraw przez służby takie jak prokuratura, policja, UOP, NIK, Izba Skarbowa; w dodatku muszę być one obdarzone specjalnymi pełnomocnictwami.

Jedyną osobą mogącą zadekretować takie badanie jest Prezydent Rzeczypospolitej. Sprawa ta nie może być przedmiotem gry przedwyborczej, gdyż – jeśli nasze oceny są słuszne – sposób rozwiązania tej sprawy może zdeterminować los Polski na wiele pokoleń.

II. Stan faktyczny

W sposób dyskretny, lecz bardzo powolny prowadzone są kontrole (NIK) i śledztwo (UOP) w sprawie pieniędzy jak się wydaje „znikających” w FOZZ i przy okazji jego likwidacji. Sumy poszukiwane w tej aferze są co najmniej rzędu setek milionów USD. Jak wykazała analiza dokumentów uzyskanych z Banku Handlowego (BH SA) i z Ministerstwa Finansów (MF), oraz jak potwierdziły rozmowy z wysokimi urzędnikami tych i zbliżonych organów:

– kolejne roczne bilanse BH SA się nie zamykają, badania poprawności bilansów BH SA nie prowadzi organ rządu RP (dotyczy to przecież Skarbu Pań­stwa), lecz firma zagraniczna (Peat Marwick), nie udostępniająca kontrolerom NIK swoich dokumen­tów,

– jak dotąd niemożliwe było odnalezienie przez NIK kompletnej Księgi długów i zobowiązań Polski. długi Skarbu Państwa wyłączone zostały w BH i SA na „konta pozabilansowe” w kwietniu 1990 r., nie istnieje zabezpieczenie ani kontrola Państwa nad depozytami (wiele mld USD) złożonymi przez społeczeństwo w PKO SA, NBP i BH SA,

– sprawozdawczość finansowa Państwa i Banków ro­biona jest przy użyciu tak skomplikowanych i nie­jednoznacznych metod i używa ona dobrze zdefi­niowanych pojęć (np. rezerwy, obrót gotówkowy) tak nieprecyzyjnie, że umożliwia to powstawanie i powiększanie luk, przez które może wypływać majątek Państwa. W wielu przypadkach już udo­kumentowano takie wypływy.

        Z tego, że osoby zaplątane w drobniejsze „wycieki” czy „nieformalności” (rzędu setek milionów USD), jak pani Janina Chim czy pan Grzegorz Żemek, chodzą na wolności (kwiecień 1991 r. przyp. red.) i nie zeznają w większych sprawach, wynikają dwa wnioski:

l) siły, które „za nimi stoją” są potężne,

2) poczucie, że sprawy te mogą determinować los Pol­ski na bardzo długo, jest w kręgach rządzących nikłe.

III. Ugruntowane podejrzenia

Opiszemy wybrane, sposoby sprzeniewierzania dewizowego majątku Państwa. Szerzej przeanalizowano je w dokumentach udostępnionych Kancelarii Prezydenta i Senatowi.

Nie rozwijam tu spraw tzw. „rabunku wewnętrznego„: spółek nomenklaturowych, wykupu przez nie i przez podstawionych „kapitalistów zachodnich” majątku po radykalnie zaniżonych cenach itp. Zajmuję się jedynie sprawami dewizowymi.

I) Wymuszenie (przez kogo naprawdę?) stałego kursu dolara spowodowało znaczny napływ kapitału spekulacyjnego z Zachodu. Według oszacowań wysokich urzędników z NBP napływ ten mógł wynieść parę miliardów USD. Dotyczy to, jak się wydaje, również pieniędzy zagarniętych uprzednio przez krajowych neokapitalistów. Prosta zamiana na złotówki i potrzymanie ich w banku przez rok daje „dochód” w USD ok. 80%. W ostatnich trzech miesiącach zauważono odpływ tych pieniędzy rzędu 800 mln USD, co wskazywałoby na obawę kręgów przestępczych, że „sposób” szybko się skończy.

2) Przy dużej obecnie ilości pośredników droga od producenta do kupca zagranicznego jest długa. Stałe zapisywanie w księgowości zakupionych towarów „w koszty” i sumowanie tych samych kosztów u kolejnych pośredników powoduje:

– sztuczne zwiększenie (statystyczne) dochodu narodowego, 

– ukrycie różnicy między niską ceną wytworzenia związaną z niskim kosztem robocizny, a wysoką ceną sprzedaży eksportowej. Tę olbrzymią różnicę zagarniają spółki powstałe wokół fabryk a dalej Centrale Handlu Zagranicznego i ich spółki.

3) Sprzeczne z prawem polskim i z prawem międzynarodowym jest tajne wykupywanie długów Polski na rynku wtórnym i to jak wskazują dokumenty, za pośrednictwem niekontrolowanych malwersantów takich jak: Janina Chim, Grzegorz Żemek czy firma Torończyka, który wg dostarczonej przez niego dokumentacji otrzymał ok. 174,5 mln USD, a problem polega na zlokalizowaniu p. T., który stale podróżuje po Europie i USA (ze sprawozdania likwidatora FOZZ J. Dzierżyńskiego) .

4) Omawiana ostatnio publicznie ucieczka dolarów na wschód, szacowana na parę miliardów USD, jest też częścią „sposobów” omówionych szerzej w dokumentach i w tabeli. (Tabeli nie załączamy, jej część – wraz z tym tekstem – opublikował Głos z lipca-sierpnia 1991 ­- przyp. red.).

Możliwości takie stwarza wspomniany już brak spójnej księgowości Rzeczypospolitej, sztuczne (celowe?) skomplikowanie przeliczeń, rozliczeń i wskaźników – oraz dotychczasowa bezkarność winnych.

Ta ostatnia stworzyła już poczucie bezsilności i beznadziei u osób z urzędu odpowiedzialnych za sytuację.

Sprecyzujmy (przy ciągłym zastrzeżeniu, że omawiane są mocno ugruntowane podejrzenia, a nie dowody przestępstw), co powinno być celem zadekretowanego przez Prezydenta RP dochodzenia:

A. Środki zapobiegawcze:

l) Szybkie przerwanie znikania dowodów przes­tępstw. Mówię tu nie tylko o nielegalnym wykupywaniu długów, ale też o innych sposobach korzystania z panuj~cego bałaganu.

2) Natychmiastowe odsunięcie od decyzji osób podejrzanych o współdziałanie lub tolerowanie aktu­alnego stanu, szczególnie nieprecyzyjnych, dziurawych przepisów:

B. Odpowiedź na następujące pytania:

l) Czy jest – a jeżeli jest, to gdzie – jedna, pełna i aktualna Księga długów i finansowych zobowiązań Państwa? Ile naprawdę wynoszą nasze (RP) zobowiązania? (z uwzględnieniem afery FOZZ, Universal itp).

2) Czy przyjęto od rządu p. Rakowskiego pełną, jednoznacznie opisaną Księgę finansowych zobowiązań PRL-u? Ile one wynosiły?

3) Jak to się dzieje, że przy wstrzymaniu spłat w 1981 r. (Klub Londyński) i w 1984 r (Klub Paryski) oraz przy ogólnie dodatnim bilansie w handlu zagranicznym (tak twierdzą w BH i NBP) dług PRL-u i RP wzrósł z 27 mld USA w 1984 r. do ok. 50-ciu mld USA w końcu 1990 r. W.g. różnych źródeł z MF i BH dług wynosiłby na koniec -1990 r. 49 mld USD, ale przy braku Księgi jest to wielkość bardzo niepewna.

IV. Strona „polityczna”

O aktualnym stanie kontroli (NIK i UOP) i o uzasadnionych dokumentami podejrzeniach powiado­mione zostały: Kancelaria i Gabinet Prezydenta, Senat, Komitet Obywatelski, rząd, Episkopat, post-solidar­nościowe partie polityczne (m.in. środowiska ROAD-u i PC); Sprawa znana już jest wpływowym osobistościom polskim na Zachodzie. Interesuje się nią partia X p. Tymińskiego. Sporo wiedzą środowiska finansjery zachodniej. W najbliższym czasie należy się spodziewać przecieków do prasy krajowej, które zapewne wypaczą sprawę i podadzą ją w sosie sensacji. A oficjalnie w Polsce panuje zażenowane milczenie: „nie ma sprawy”. Osobistości RP, które zapoznały się z częścią dokumentów i z hipotezami, jak dotąd nie pomogły w szybkim wyjaśnieniu wątpliwości. Najczęściej wyrażają swą bezsilność lub robią tajemnicze aluzje, że odpowiednie czynniki sprawę przejmą w swe ręce”, lecz . . . . nawet nie żądają reszty dokumentów. Tymczasem atmosfera w omawianych instytucjach finansowych wskazuje, że NIKT ich nie niepokoi. Przypuszczalnie sprawa ta przerasta swą wagą (lub potencjalnym niebezpieczeństwem) poszczególne osoby we władzach Polski. Może też stanowić pokusę wykorzystania jej w kampanii wyborczej.

W rzeczywistości jednak ew. implikacje tej sprawy maję znaczenie ponad-partyjne, gdyż skutki niekontro­lowanego wycieku finansów Państwa mogą określić, a ściślej: ograniczyć los Polski na stulecia.

     – „Partyjne” rozgrywanie sprawy świadczy więc o krótkowzroczności;

    – na chowanie jej do szufladek „poufności” czy „tajności” jest już za późno;

– hamowanie sprawy mogłoby świadczyć o chęci jej zatuszowania (ew. zniszczenia dowodów) czy może co najmniej o niechęci do jej spokojnego a rzetelnego wyjaśnienia.

Powiedzmy jasno: ewentualne szantaże czy pomówienia spłyną bez szkody po osobie, która będzie miała odwagę przeciąć i wyciąć te wrzody. A jeśli nawet większych wrzodów nie ma, uspokojenie obaw też warte jest wysiłku.

Konieczne jest więc szybkie poznanie aktualnej sytuacji, poznanie mechanizmów ew. rabunku, zatkanie dziur w Skarbie Państwa, oraz (jest to najczęściej jeszcze możliwe) odzyskanie sum, które już wyciekły.

            Posadzenie za kraty wykonawców tych przestępstw jest więc, wbrew opinii osób obecnie decydujących o kontrolach, sprawą drugorzędną. Pamiętajmy, że samo unieszkodliwienie wykonawców nie wpłynie znacząco na zmniejszenie strat. Kupienie następnych pomocników nie jest trudne. Szybkie aresztowanie miałoby jednak wagę sygnału: „Przerwijcie ten proceder, już się wydało”. Istotne jest jednak z r o z u m i e n i e   i przecięcie systemowego źródła strat. Ta afera daje do tego doskonałą okazję.

            Prezydent stanie się nie tylko bohaterem narodo­wym, ale bohaterem wszystkich narodów wyzwalających się z komunizmu. Bo pamiętajmy, że jeśli taki plan przedzierzgnięcia byłych komunistów w neo-kapitalistów powiedzie się bezkarnie w Polsce, zostanie powtórzony przez nomenklatury pozostałych krajów Imperium.

            Powtórzę jeszcze raz, że dla nas stawką może być los Polski na wiele pokoleń, a praworządne rozwiązanie tych spraw ważne jest dla wszystkich narodów Obozu.

———-

List Jerzego Przystawy do Ojca Konrada Hejmo

Berlin, 25 maja 1991

Przewielebny i Drogi Ojcze!

Przesyłam do dyspozycji Ojca niezwykły materiał, jaki dzięki zaangażowaniu przejętych sprawą osób udało nam się zgromadzić. Są to głównie materiały z NIK, ale także z innych zainteresowanych instytucji, które dają podstawę, aby Sądzić, że kraj nasz jest systematycznie ograbiany i skala tej grabieży przekracza wszelkie

spodziewania. Z naszych oszacowań wynika, że kwoty,

o które tu chodzi Są rzędu dziesiątków miliardów dolarów. Z załączonych notatek służbowych inspektora NIK Michała Falzmanna wolno wyciągnąć wniosek, że kraj nasz znajduje się w rękach zorganizowanej mafii finansowej, rezultatem działania której jest systema­tyczny wypływ ogromnych kwot dewizowych, które są następnie lokowane na prywatnych, a może również i nie tylko prywatnych kontach. Znamienna jest bowiem informacja jaką znajdujemy w tajnym załączniku (w notatkach są to strony oznaczone przeze mnie 140 do138), że stricte nielegalną – z punktu widzenia prawa międzynarodowego i zawartych umów – operacją wykupu przez FOZZ polskich długów zajmują się najbardziej renomowane firmy na Wall Street, jak Shearson-Lehman-Hutton Inc., albo Dillon Read International Finance Inc, której prezesem był Nichlas Brady, powołany przez Busha na stanowisko Sekretarza Skarbu USA! Można więc zasadnie pytać kto tu kogo oszukuje i na czyją korzyść?

Z załączonych materiałów wynika jasno, że w finansach państwa panuje zamierzony chaos, który…

            [Nie kontynuuję, to tylko dla ilustracji, jak bardzo nie wiedzieliśmy o przerośnięciu tak polskich władz, jak i Watykanu, przez agenturę. Hejnał, Dominik, agent wielu wywiadów… I przez takiego usiłowaliśmy dotrzeć do Ojca św…   Pfuj  MD]

Len, siemię lniane i olej, a światowy trend globalnego ogłupienia.

Marek Dudek [z : https://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=24035&Itemid=53 . Tam więcej. MD]

Bajki w naszym życiu odgrywają ważną rolę. W dzieciństwie opisują nam świat sprawiedliwy pełen dobrych postaci, które czuwają nad bohaterem, aby ten nie popadł w tarapaty. Może dlatego, wchodzimy w późniejsze lata z oczekiwaniem obietnic z tych i innych bajek.

Wiele lat później opowieści te zmieniają się w formie i adresowane są do „dużych dzieci” a niektóre są tak naiwne, że nawet małe dzieci nie chcą wierzyć w ich treść!

Każde pokolenie potrzebuje bajki lub mitu na swój rozmiar. Obecnie karmieni jesteśmy całkiem sporą liczbą bajek a więc historii, które z jednej strony mają w nas rozładować, złagodzić bunt a z drugiej odsunąć w czasie tą jakże pożądaną sprawiedliwość, która przychodzi, przychodzi i… przyjść nie może…

Wszyscy znamy bajkę o królu, który szukał bogactwa dla swojego ludu i w tym poszukiwaniu natknął się na starca obiecującego złotą przyszłość. Człowiek ten twierdził, że z nasion, które podarował królowi wyrośnie złoto. Król zawierzył starcowi, polecił wykonać dokładnie jego polecenia i czekał cierpliwie…

Tak, to bajka o jednej z bardziej wartościowych roślin, która dodatkowo ma niewielkie wymagania w uprawie a jej plony są niezwykle ważne dla zdrowia człowieka. Len, bo o nim mowa jest rośliną niepozorną, zupełnie nieprzyciągającą naszego wzroku. Poza pięknym kolorem błękitnych kwiatów, które po kilku dniach przekwitają, niczym innym nie przyciąga naszej uwagi. Po kilku dniach dobrej pogody, płatki kwiatów opadają i na końcu łodygi pojawia się zielona, kulista torebeczka, w której zazwyczaj jest 10-12 nasion. Len rośnie nawet na słabych glebach, ale odchwaszczonych i zasobnych w wilgoć. W Polsce roślina ta znana jest od stuleci i ceniona za swoją wszechstronność! Oprócz nasion, które mają pierwszorzędne znaczenie dla zdrowia człowieka, można z lnu uzyskać znakomity olej i włókna, z których po obróbce powstaje mocne, naturalne płótno.

Nie da się jednak uzyskać tych trzech surowców z tej samej odmiany. Nasiona i włókna uzyskuje się z jednej odmiany a olej z tej bogatszej w tłuszcze. Zewnętrznie odmiany te różnią się nieznacznie. Len uprawiany na olej jest bardziej rozgałęziony już od podstawy a len na włókno ma łodygę prostą, mniej rozgałęzioną. Jedna i druga odmiana nie przekracza ok. 70 cm wysokości.

Bajkowe złoto ma rzeczywiście rewelacyjne działanie.

Nasiona lnu /siemię lniane/ mają bardzo skuteczne działanie, osłaniające błony śluzowe przewodu pokarmowego i górnej części układu oddechowego. Sformułowanie siemię jest spolszczeniem łacińskiej nazwy nasiona /semen/ i dotyczy tylko nasion lnu! A te działają przeciwzapalnie, przyspieszają gojenie tychże błon. Zewnętrznie działają skutecznie w chorobach skórnych. Z powodzeniem stosuje się je w formie okładów na egzemy, wrzody, oparzenia i owrzodzenia. Łagodzą spękania skóry i jej wysuszenie. Używa się również okładów z lnu przy trudno gojących się ranach. Tak skuteczne działanie jest możliwe ze względu na zawartość prostaglandyn, które mają charakter hormonów tkankowych i stąd tak dobra i szybka regeneracja skóry i jej elastyczności.

Obecnie najpopularniejszym zastosowaniem wodnych roztworów lnu jest działanie osłonowe przy chorobach przewodu pokarmowego a w szczególności przy wrzodach żołądka, dwunastnicy i bólach kurczowych brzucha. W schorzeniach tych również dobre efekty daje korzeń lukrecji, chociaż jego smak dla wielu jest zbyt słodki lub po prostu mdły!

Przez tysiące lat właśnie takie było zastosowanie lnu. Znany jest bardzo długo, bo od czwartego tysiąclecia przed naszą erą. Dzisiaj, pomimo ogromnego rozwoju nauki wciąż jest używany zarówno, jako gotowy preparat jak również baza dla produktów farmaceutycznych, kosmetycznych, meblowych oraz w przemyśle spożywczym. Ostatnio coraz częściej znajduje zastosowanie w dietetyce gdzie stanowi jeden z głównych czynników do walki z nadwagą i zachwianiem procesów metabolizmu. Nie przeszkadza w tym duża zawartość tłuszczów, ponieważ są to bardzo cenne kwasy omega-3,-6, -9. Nie tyjemy od takich tłuszczów – tyjemy od wciąż narastającej przewagi węglowodanów w naszej diecie, które w połączeniu z stacjonarnym trybem życia a więc małą ilością ruchu sprawiają, że zyskujemy na wadze. Problemem jest również ogromna ilość „dodatków” w żywności, wszelkiej maści konserwantów, spulchniaczy, przeciwutleniaczy, stabilizatorów, itd., które organizm nie jest w stanie ani wydalić ani przetworzyć, więc bardzo często zawija je w tłuszcze i odkłada na „boczne tory”.

Lubię i cenie len i dlatego w moim ogródku ziołowym zajmuje kilka metrów kwadratowych. To w zupełności wystarcza na to, aby zebrać prawie dojrzałe rośliny i pozwolić im dojrzeć bez ziemi, w której się rozwijały. Wtedy, jasnożółte nasiona dojrzeją, zmienią barwę na brązową i będą gotowe do wyłuskania /omłócenia/. Część z nich można zostawić na przyszłoroczny siew, bo w swoim składzie przechowują już informacje o lokalnym środowisku a więc klimacie, jakości gleby, itd. Pozostałe nasiona można wysuszyć i rozdać tym, którzy ich potrzebują w takiej czy innej formie.

Można takie nasiona sparzone wrzątkiem i lekko ostudzone dodać do popularnych ostatnio warzywno-owocowych koktajli /smoothi/, owsianek, kasz czy zup. Nadadzą potrawom oleistej konsystencji i wzbogacą smak i zapach. W zamian, pomogą nam oczyścić jelita, bo pęcznieją w nich i lekko je drażnią. Można pozostawić je do rana i wtedy dodając miodu i cytryny, całość zmiksować aż powstanie napój przypominający kolorem i konsystencją kefir. Może on być smacznym dodatkiem do śniadania, w takiej słodkiej formie zjedzą go również dzieci.

W celach osłonowych zalewa się łyżkę nasion szklanką ciepłej wody i gotuje na wolnym ogniu ok. 5 minut. Potem należy odstawić na min15 minut i wypić po połowie przyrządzonej porcji najlepiej na noc a drugą między następnymi posiłkami. Pod wpływem wody i wysokiej temperatury nasiona uwalniają śluz, który znakomicie osłania błony przewodu pokarmowego zwłaszcza, że cechuje się dużą odpornością na czynniki hydrolizujące. Same nasiona są bardzo bogate w tłuszcze i zawierają ich do 45% a oprócz tego glikozydy cyjanogenne, sterole, kwasy organiczne, enzymy i cenne sole mineralne ze związkami: magnezu, żelaza, kobaltu, miedzi i cynku. Dużo tego i jak to bywa w ziołach w odpowiednich proporcjach, co przekłada się na znakomitą przyswajalność. Olej lniany, który ostatnio wraca do łask musi być tłoczony na zimno, aby nie stracił nic ze swoich cennych wartości. W smaku jest niezbyt zachęcający, ale duża zawartość NNKT, [których organizm sam nie jest w stanie wyprodukować, podobnie jak witaminy C] sprawia, że stał się podstawą wielu diet leczniczych w tym również diety Budwigów. Nie jest trwały, należy go zużyć w miarę szybko i przechowywać w lodówce.

Olej lniany wchłania się w przewodzie pokarmowym łatwo. Obniża poziom cholesterolu we krwi a także wpływa regenerująco na skórę. Również zastosowany miejscowo na zmiany skórne normalizuje jej czynności, nadaje prawidłową elastyczność oraz poprawia zdolność ziarninowania i regeneracji naskórka. Używany jest również przy odleżynach, owrzodzeniach kończyn, ale także dla …niemowlaków, kiedy ich skóra nabiera zbyt czerwonego odcienia. Wielonienasycone kwasy tłuszczowe są budulcem błon wszystkich komórek naszego ciała, biorą również udział w stymulowaniu licznych procesów życiowych. Służą do syntezy substancji biologicznie czynnych regulujących ciśnienie tętnicze krwi, pracę układu sercowo-naczyniowego oraz ośrodkowego i obwodowego układu nerwowego. Nienasycone kwasy tłuszczowe mają również duże znaczenie dla prawidłowego funkcjonowania układu oddechowego, a także nerek i narządów rozrodczych. Niedobór ich może skutkować upośledzeniem czynności wielu organów wewnętrznych oraz spadkiem odporności. Zewnętrznie ich braki to widoczne zmiany skórne takie jak: łuszczenie się, odbarwienia czy nadmierne wysuszenie skóry.

W skansenach można jeszcze zobaczyć narzędzia do obróbki lnu. Cały proces był długotrwały i mozolny zwłaszcza, że wszystkie etapy wykonywane były ręcznie. Najpierw zebrane snopki przechodziły przez grzebień, który oddzielał główki nasienne, potem następowały różne stopnie zmiękczania, moczenia, czesania i międlenia lnu. W końcu uzyskiwano surowiec, z którego w zależności od potrzeb wytwarzano płótna, sznury, liny. Odpady z lnianej słomy, czyli tzw. paździerze były w późniejszym okresie wykorzystywane do produkcji płyt paździerzowych używanych w meblarstwie i budownictwie. Dzisiaj wyparły je płyty OSB cechujące się między innymi większą elastycznością i odpornością na wilgoć!

Warto więc, przy problemach gastrycznych sięgnąć po len zwłaszcza w formie kleiku. Nasiona te, oprócz zdolności powlekania i ochrony błon śluzowych żołądka i dwunastnicy mają duży wpływ na jakość naszego porannego posiedzenia w łazience. W jelicie grubym pęcznieją, podobnie jak kasze, spulchniają jego zawartość i delikatnie podrażniają ścianki. Taki mechanizm przyspiesza ruchy perystaltyczne jelita i ułatwia wypróżnienie.

Złoty len skarb przeszłych i naszych czasów wraca do łask. Cichy bohater powrotu do zdrowia naszych babć i dziadków, dzisiaj odkrywany jest na nowo, ze względu na swoje szerokie zastosowanie, prostotę przyrządzenia i brak skutków ubocznych. I nie są to bajki, tak jak te z wyborczych ulotek. Len daje dużo, jak większość roślin i ziół jest przyjacielem człowieka oddając mu wszystko to, co ma w sobie. Wymaga tylko cierpliwości i systematyczności.

Spośród innych bajek, które ostatnio wtłaczane nam są do głów, spośród światowego trendu globalnego ogłupienia /również przy pomocy bajek/ poprzez natarczywe wnikanie mediów do każdej życiowej decyzji, ta bajka o lnie jest prawdziwa.

Można mieć wokół siebie przyjaciół i „przyjaciół”, ludzi i wspaniałe małe środowisko i można właśnie tam, czuć się tak, jak w królestwie, gdzie nikt nikomu nie wchodzi w drogę, nie burzy, lecz pomaga. W królestwie tym wszystko dzieje się wolniej, spokojniej i kto nie jest z tej bajki nie wytrzyma tutaj długo i wraca tam, gdzie wszyscy gonią, ale prawie nikt nie potrafi odpowiedzieć ani co goni, ani też dlaczego?

Rozpaczliwie tracą zdrowie przy tej gonitwie!

Śmierć niewyjaśniona, afera nierozliczona.

[Opublikowano w Warszawskiej Gazecie z ok. 27-28 lipca. Для поддержки этой проблематики. Bоспоминания, гипотезы… MD]

31 lat temu, 18 lipca 1991, r. zmarł nagle w wieku 37 lat kontroler Naczelnej Izby Kontroli (NIK) Michał Falzmann. Dwa dni przed swoja śmiercią Falzmann skierował do dyrektora Oddziału Okręgowego NBP w Warszawie wniosek o udostępnienie informacji objętych tajemnicą bankową, o obrotach i stanach środków pieniężnych (gotówkowych i bezgotówkowych) Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego (FOZZ). Jeszcze tego samego dnia Falzmann dostał polecenie służbowe odsuwające go od czynności kontrolnych prowadzonych przez zespół, w którym Falzmann dotychczas pracował. Polecenie wydał szef NIK prof. Walerian Pańko. Pańko zmarł 7 października 1991 r. w wypadku samochodowym, w przeddzień zapowiedzianego ogłoszenia w Sejmie raportu NIK na temat FOZZ. Można powiedzieć, że przekaz wyszedł w świat i został zrozumiany. Afera FOZZ zakończyła się skazaniem kilku figurantów, w tym dyrektora generalnego Grzegorza Żemka, współpracownika Wojskowych Służb Informacyjnych (WSI) i raptem jednego beneficjenta relatywnie małego rozmiaru, Dariusza Przywieczerskiego. Można powiedzieć, dwa kozły ofiarne (козлy отпущения).

Michał Falzmann napisał w swoich notatkach, że za FOZZ stoją KGB i GRU. „Mój ojciec wiedział, że to jest sprawa śmiertelnie poważna, zresztą zapisał w notatkach, że sprawa robi się śmiertelnie niebezpieczna i że nie widzi jej końca” – mówiła w TVP Info w 2018 r. Zuzanna Falzmann, córka Michała Falzmanna. „Pamiętam anonimowe pogróżki, które dostawał zarówno tata, jak i mama. Pamiętam, jak dwa tygodnie nie chodziliśmy w ogóle do szkoły, dlatego że grożono śmiercią nie tylko tacie, ale całej naszej rodzinie. Pamiętam, jak wielokrotnie wracaliśmy z wyjazdów i znajdowaliśmy mieszkanie w dziwnym nieładzie. Wszystkie dokumenty były przetrzepane, książki leżały na podłodze, wtyczki od telefonów, telewizji i lamp były obcięte nożyczkami. To były sygnały, by tata zostawił tę sprawę”. Zuzanna Falzmann twierdzi ze jej ojciec nie żyje „bo dotknął bardzo poważnej sprawy”.

Osoby które narażają się interesom Kremla kończą często tragicznie. Dotyczy to zarówno Rosjan jak i obcokrajowców. W tej perspektywie rysuje się pewne zazębienie tragicznych losów Michała Falzmanna i prezydenta Lecha Kaczyńskiego. 11 lutego 2009 r. prezydent Kaczyński (prezes NIK w latach 199-95) odznaczył pośmiertnie Michała Falzmanna Krzyżem Kawalerskim Orderu odrodzenia Polski za „wybitne osiągnięcia w podejmowaniu działań z zakresu kontroli państwowej, za umacnianie praworządności”. Śmierć Michała Falzmanna pozostanie zagadką. „Proszę zapomnieć o sekcji zwłok, bo ona nic nie wykryje. Są środki, które dosypuje się do kawy i które po dwóch godzinach znikają z organizmu” wspominała rozmowy z lekarzem Zuzanna Falzmann. Śmierć prezydenta Kaczyńskiego też pozostaje niewyjaśniona. „Nie mamy żadnej wątpliwości, że to był zamach, natomiast jesteśmy w sensie procesowym w trochę trudniejszej sytuacji” – powiedział niedawno Jarosław Kaczyński.

Istotna różnica leży w traktowaniu obu spraw – o ile w sprawie katastrofy smoleńskiej podejmowane są wciąż próby jej wyjaśnienia, o tyle w sprawie FOZZ polskie państwo zadecydowało nie stawiać więcej pytań. Służby nie zajmują się tematem, beneficjenci FOZZ nie są niepokojeni. Nie podejmuje się żadnych działań dla odzyskania ukradzionych publicznych pieniędzy. Zuzanna Falzmann twierdzi, że w procesie FOZZ z lat 90.„skazane zostały płotki”, a na wolności pozostają osoby „które mają ogromne pieniądze dzięki FOZZ”. w przeddzień zapowiedzianego przedstawienia w Sejmie raportu na temat FOZZ.

Nieaktywność służb i prokuratury jest tym bardziej zagadkowe, że już od 10 lat dostępne są informacje na temat prania pieniędzy w Panamie i Luksemburgu. Zostały one wyłuskane dzięki cyfryzacji rejestrów handlowych w Luksemburgu i przedstawione w ramach zeznań świadka w procesie, który Mariusz Walter wytoczył Antoniemu Macierewiczowi, procesu który Mariusz Walter przegrał. Publikujemy obok cztery strony protokołu sądowego.

Aby ruszyć sprawę FOZZ przynajmniej w przypadku TVN/ITI potrzebna jest wola polityczna, zarówno w Polsce jak i w USA (część transakcji prania pieniędzy TVN/ITI szła poprzez rezydenta w Miami, USA).

W imię pamięci o Michale Falzmannie i o prezydencie Kaczyńskim („podejmowanie działań z zakresu kontroli państwowej, umacnianie praworządności) trzeba o to dalej walczyć. Tym bardziej w czasie, kiedy agresywna Rosja stanowi na nowo zagrożenie dla Polski.

=======================

„Ta kampania szczepień zostanie uznana za największy skandal w historii medycyny”– dyskusja w PE.

„Największy skandal w historii medycyny” – dyskusja w PE

Kategoria: Archiwum, Biologia, medycyna, Co piszą inni, Polecane, Polityka, Polska, Pudło, Świat, WażneAutor: AlterCabrio, 28 lipca 2022

W przemówieniu w Parlamencie Europejskim na początku tego miesiąca niemiecka posłanka Christine Anderson określiła przymuszanie ludzi do przyjmowania szczepionek przeciw COVID jako „największą zbrodnię kiedykolwiek popełnioną na ludzkości”.

−∗−

Tłumaczenie artykułu z serwisu Summit News na temat dyskusji jaka miała miejsce w Parlamencie Europejskim na temat konsekwencji procedur wprowadzanych w związku ze zjawiskiem tzw. ‘pandemii covid’. //AlterCabrio

__________________***__________________

Posłanka do Parlamentu Europejskiego określa przymus szczepień przeciw COVID jako „najgorsze przestępstwo, jakie kiedykolwiek popełniono na ludzkości”

„Ta kampania szczepień zostanie uznana za największy skandal w historii medycyny”

W przemówieniu w Parlamencie Europejskim na początku tego miesiąca niemiecka posłanka Christine Anderson określiła przymuszanie ludzi do przyjmowania szczepionek przeciw COVID jako „największą zbrodnię kiedykolwiek popełnioną na ludzkości”.

Ta kampania szczepionkowa przejdzie jako największy skandal w historii medycyny”, oświadczyła Anderson, dodając „co więcej, będzie znana jako największa zbrodnia, jaką kiedykolwiek popełniono na ludzkości”.

Tak i dokładnie to miałam na myśli! https://t.co/Pk4QS7eM2V

— Christine Anderson (@AndersonAfDMdEP) 25 lipca 2022

Posłanka zajmowała się masowymi odwołaniami lotów i brakami personelu na lotniskach i pokładach samolotów, mówiąc, że chociaż twierdzi się, że sytuacja wynika z tego, że firmy nie zatrudniają wystarczającej liczby pracowników po pandemii, prawdziwym powodem jest to, że piloci i pozostali pracownicy odmówili szczepienia.

Anderson ostrzegła dalej, że „pozbawione skrupułów globalistyczne elity” wykorzystały pandemię do własnych celów i zapytała: „Co, na Boga, oni z tym zrobili?”

Zwracając się do „każdego wybranego przedstawiciela obywateli w każdej zachodniej demokracji”, Anderson zapytała „A co ty zrobiłeś?”

„Nie wykonałeś swojej pracy i nie mów mi, że nie wiedziałeś” – stwierdziła dalej Anderson, dodając „to twoim zadaniem jest chronić ludzi, przez których zostałeś wybrany”.

Kontynuowała: „Tak wiele wychodzi na jaw, wszystkie niepożądane skutki uboczne, dostępne są liczne badania dotyczące zniekształceń płodu… wad genetycznych dzieci urodzonych przez kobiety, które zostały zaszczepione”.

„Co się tu do diaska dzieje?” pytała Anderson, jednocześnie obiecując: „Zrobimy wszystko, co w naszej mocy, aby upewnić się, że zostanie to ujawnione i zapewnimy prawa chroniące ludzi”.

Obejrzyj: https://odysee.com/$/embed/The-Biggest-Crime-Ever-Committed-on-Humanity-%28Covid-Vaccines%29-Christine-Anderson-%28German-MP%29-EU-Parliament-05-July-2022-%283-min-video%29/0a1ecf20eb2e901c564fac64d8ac62cb8d980044?r=DasJtMK4ZgupT5FsM6ygpbrcXATYssmf 

Obejrzyj całe wydarzenie trwające 1 godz. 30 min. tutaj: https://webstreaming.europarl.europa.eu/ep/embed/embed.html?event=20220705-1930-SPECIAL-OTHER&language=or&autoplay=true&logo=true 

Anderson już wcześniej trafiała na nagłówki gazet za uderzanie w „elity polityczne” z powodu narzucania szczepień i paszportów szczepionkowych za pomocą „wymuszania i manipulacji”.

Anderson stwierdziła, że „W całej historii ludzkości nigdy nie było elity politycznej szczerze zainteresowanej dobrem zwykłych ludzi. Czy istnieją powody, aby myśleć, że akurat teraz jest inaczej?

Musisz obejrzeć, bardzo mocne.

„W całej historii ludzkości nigdy nie było elity politycznej szczerze zainteresowanej dobrem zwykłych ludzi. Czy istnieją powody, aby myśleć, że akurat teraz jest inaczej. – Christine Anderson European Parliament.” pic.twitter.com/oSVYzg81p5

— Sikh For Truth (@SikhForTruth) 29 października 2021 r.

_________________

Member Of European Parliament Labels COVID Vaccine Coercion “Worst Crime Ever Committed on Humanity”, Steve Watson, July 28, 2022

−∗−

Powiązane tematycznie:

„AIRmageddon” czyli pilot z nami nie poleci
Dane pokazują, że w ciągu pierwszych 7 miesięcy od wprowadzenia tej tak zwanej szczepionki przeciw COVID, odnotowano 20 razy więcej zdarzeń niepożądanych i 23 razy więcej zgonów zgłoszonych w związku […]

_________________

”Szczepić, szczepić, szczepić’ czyli czas na nieprzyjemne pytania
„Szczepionki przeciw Covid spowodowały 20 razy więcej poważnych skutków ubocznych i 23 razy więcej zgonów niż wszystkie inne szczepionki w ciągu ostatnich 20 lat łącznie”. […]

_________________

Dr Malone: musimy się ich pozbyć
Musimy pociągnąć do osobistej odpowiedzialności wszystkich polityków, agencje zdrowia i korporacje za ich zbrodnie przeciwko ludzkości, zaszczepianie siłą naszych obywateli, atakowanie naszych dzieci, niszczenie małych przedsiębiorstw i załamywanie się gospodarki. […]

Toronto: Czterech lekarzy zmarło nagle po rozpoczęciu wyszczepiania boosterami

https://www.bibula.com/?p=135396

Wstrzymywaliśmy się przez kilka dni z publikacją poniższej informacji oczekując jej potwierdzenia, która – wydaje się – nadeszła wraz z wiadomością zamieszczoną w mainstreamowym Toronto Sun.

Według doniesień, trzech lekarzy pracujących w tym samym zespole szpitali zmarło nagle w przeciągu kilku dni. Przyczyna śmierci nie została podana, lecz każdego powinna zastanowić koincydencja, gdyż szpital właśnie rozpoczął wyszczepianie swoich pracowników czwartą dawką „szczepionki przeciwko Covid-19”, czyli śmiertelnym preparatem odbierającym życie i zdrowie milionom ludzi.

Wewnętrze obwieszczenia szpitala Trillum Health Partners w Mississauga (Ontario, Kanada) oznajmia w dniu 21 lipca br, że zmarł nagle dr Jakub Sawicki. Dwa dni wcześniej, 19 lipca br. obwieszczenie podaje o nagłej śmierci dr. Stephena McKenzie, a 18 lipca br. podaje o nagłej śmierci dr. Lorme Segall. Sądząc z zamieszczonych zdjęć i innych informacji, chodzi o jednego młodego lekarza, jednego w sile wieku, a trzeciego zbliżającego się do emerytury. Trudno jest o wskazanie innej przyczyny niż bezpośrednie „skuteczne” działanie preparatów zwanych szczepionkami, tym bardziej, że podobne wieści dochodzą – z pominięciem głównych mediów – ze wszystkich stron świata.

Jak podaje Toronto Sun, szpital THP po wielodniowym milczeniu, zdecydował się na potwierdzenie zgonów, „celem zdementowania plotkom i spekulacjom”, dodając oczywiście, że nie pomiędzy zgonami a szczepieniem nie ma „żadnego związku”.

W ostatnim czasie, lecz w innym szpitalu zmarł kolejny kanadyjski lekarz – o czym informowaliśmy wcześniej [„Nagła i “niewyjaśniona” śmierć kanadyjskiego lekarza”]

Media, poza lokalnymi zdawkowymi informacjami, nie podają szczegółów i nie interesują się „radioaktywnym” tematem niemalże zbiorowej śmierci lekarzy, wszak samo kwestionowanie „skuteczności i bezpieczeństwa” tzw. szczepionek jest poza zainteresowaniem „dociekliwych dziennikarzy”.

Niewielka część środowiska lekarskiego zaczyna jednak przebudzać się i dostrzegać, że lansowana przez media i politycznych oprawców narracja jest dokładnie odwrotnie skorelowana z rzeczywistością: preparaty zwane szczepionkami nie są bezpieczne, a właśnie powodują masowe nagłe zgony, kalectwo i przewlekłe choroby, zaś „skuteczność” obserwowana jest nawet przez zwolenników oficjalnej narracji widząc wśród polityków, a nawet wśród zaszczepionych bliskich i pacjentów, że to właśnie oni doświadczają największych przypadków chorób, w tym objawów klasyfikowanych jako „Covid-19”.

Niestety, pomimo tej wiedzy, tylko drobna grupa lekarzy – policzyć na palcach – potrafiła publicznie wypowiedzieć się, poddać w wątpliwość fałszywą narracje, czy w ogóle zadać publicznie niewygodne pytania. Reszta, albo chowa te wątpliwości dla siebie bojąc się o swoje stanowiska i „utratę reputacji” – którą lekarze en masse już utracili – albo dalej brną ślepo w oficjalny scenariusz z „terapeutycznym” wszczepianiem do organizmu toksyn i nieznanych substancji.

Poniżej, wideo z wypowiedziami celebrytów: „prezydenta” Bidena czy „doktora” Fauci, którzy kiedyś zapewniali o skuteczności „szczepionki”, po czym sami wielokrotnie „chorowali na kowid”. [w oryginale MD]

A tutaj, zestawienie dwóch wypowiedzi „doktora” Fauci – po lewej wypowiedź wczorajsza (27 lipca 2022 r.), a po prawej – z października 2020 roku. Przed dwoma lata Fauci chwali się mówiąc, że „rekomendowałem Prezydentowi aby zamknąć kraj” (chodzi o narzucenie lockdownu), teraz broni się kłamliwie mówiąc, że „nie rekomendowałem aby cokolwiek zamykać”. Dalej rozwija swoje zaprzeczenie, jeszcze bardziej wikłając się w kłamstwa. [w oryginale MD]

Przestawiamy również wypowiedź dr Deborah Birx, niesławnej przewodniczącej zespołu d/s walki z koronawirsem „White House Coronavirus Task Force” w czasie I kadencji prezydenta Donalda Trumpa. To właśnie dr Birx była osobą, która przeforsowała lockdowny, to ona na podstawie wyssanych z palca „badań” narzuciła obowiązkowe maseczki, których religijna obrzędowość rozlała się później po całym świecie [zob. „Badania skuteczności maseczek” firmowane przez CDC opierały się na obserwacji… dwóch fryzjerek„]. Szefem zespołu był wiceprezydent Mike Pence, który nie sprostał wymaganiom i jest jednym z najbardziej odpowiedzialnych za wprowadzone w tamtym czasie restrykcje, zaraz za dr Birx, która powinna jako jedna z pierwszych być pociągnięta do odpowiedzialności karnej za zbrodnie przeciwko ludzkości.

Dzisiaj, dr Birx widząc co się dzieje – bo przecież trudno sądzić, że jest tak głupia iż nie wie o skali masowych zgonów i milionach poszczepiennych urazów – próbuje ugrać jakąś nową rolę dla siebie. W niedawnym wywiadzie telewizyjnym przyznała: „Wiedziałam, że szczepionki nie zabezpieczą przeciwko infekcji i myślę, że przesadziliśmy z ich rolą.” [ang. overplay można w tym kontekście tłumaczyć jako przesadzać, zagalopować się, wyolbrzymiać] [w oryginale MD]

Dziwne, że dr Birx mówiąc „wiedziałam” nie rozwija tego kiedy to wiedziała i nie powiedziała, na podstawie czego już kiedyś wiedziała, lecz nie zareagowała dalej lansując obowiązującą absurdalną narrację o „skuteczności i bezpieczeństwie” tzw. szczepionek.

Na szczęściej, prawda o masowych zgonach i milionach ofiar zaczyna powoli docierać też do społeczeństwa, pomimo blokady medialnej. Miejmy nadzieję, że otrzeźwi to wszystkich i doprowadzi do surowego i przykładnego ukarania sprawców.

Oprac. www.bibula.com
2022-07-28
na podstawie: [1], [2], [3]

Cargill, Dupont and Monsanto Bought 17 Million Hectares of Ukrainian Agricultural Land

Three Large American Multinationals Bought 17 Million Hectares of Ukrainian Agricultural Land

https://www.australiannationalreview.com/lifestyle/three-large-american-multinationals-bought-17-million-hectares-of-ukrainian-agricultural-land/

Three large American multinationals bought 17 million hectares of Ukrainian agricultural land.

These are Cargill, Dupont and Monsanto (which is officially German-Australian but with American capital).

Five percent of Ukrainian agricultural land was subsequently purchased by the Chinese state. For comparison, the whole of Italy has 16.7 million hectares of agricultural land.

In short, three American companies bought more useful agricultural land in Ukraine than the whole of Italy.

Among the main shareholders of these three companies are Vanguard, Blackrock, Blackstone.

The usual suspects again…

https://www.ritimo.org/A-qui-profite-vraiment-la-creation-d-un-marche-des-terres-en-Ukraine

=====================

mail:

Wirtualne pieniądze tworzone, realna ziemia kupiona na UKR

How Pope Francis’s Canadian Trip Undermines the Catholic Concept of the Missions

July 27, 2022 | John Horvat II  https://www.tfp.org/how-pope-franciss-canadian-trip-undermines-the-traditional-catholic-concept-of-the-missions/?PKG=TFPE22253

Pope Francis’s trip to Canada frames American Indian missionary work as an instrument of European oppression and the suppression of tribal cultures.

How Pope Francis’s Canadian Trip Undermines the Traditional Catholic Concept of the Missions

For decades, „progressive Catholics” have tried to change the notion of Catholic missions, especially among the more primitive peoples. Thus, Pope Francis’s trip to Canada highlights the dominance of this current that frames American Indian missionary work as an instrument of European oppression and the suppression of tribal cultures.

Armed with notions of Rousseau’s “noble savage” and liberation theology errors, this progressive wing of the Church even claims that tribal peoples did not need evangelization and might teach the West about living in harmony with nature.

Such a rewriting of history distorts the traditional Catholic concept of the missions. It denigrates the heroic work of saints and missionaries who endured great hardships in their thirst for souls.

It likewise ignores many atrocious customs, conditions and superstitions that crippled pagan cultures and wrought untold suffering upon these peoples.

Prof. Plinio Corrêa de Oliveira denounces this maneuver to destroy the notion of the missions in his prophetic book, Indian Tribalism: The Communist-Missionary Ideal for Brazil in the Twenty-First Century. Today the partisans of this heterodox theory can be found among the Pachamama-venerating partisans of Amazonian “spirituality” and all Mother Earth (aka Gaia) worshippers among Indians throughout the Americas.

The Traditional Concept of the Missions

The obligation to evangelize came from the Great Commission when Christ said: “Going therefore, teach ye all nations: baptizing them in the name of the Father and of the Son and of the Holy Spirit. Teaching them to observe all things whatsoever I have commanded you (Matt. 28: 18-20). Christ did not order the Apostles to impose their Jewish culture upon the peoples. Rather, He called upon the Apostles to teach the universal truths of the Gospel so that those who heard the “Good News” and believed might have access to eternal life.

Because of Original Sin, fallen humanity can fall into the worst depravity. Those who evangelized the world found it sunk in sin, vice and superstitions. There were no peoples on the earth that did not suffer from barbaric practices, constant warfare, famine, witchcraft, slavery and impurity.

Mission comes from the Latin word “missio,” which comes from “mitto,” which means “I send.” Thus, the missionary was “sent” by Christ, through the Church, to free these poor souls from slavery to the devil. It was not a Jewish, Roman or later European project that transformed the pagan landscape. The primitive barbarians occupying Europe during antiquity were as cruel and savage as the tribes later found in the Americas. Both needed evangelization.

Thus, this missionary activity was often disruptive, as can be seen by the early Christian saints who overturned the idols, chopped down the sacred oak groves or forbade human sacrifice, infanticide or cannibalism. However, God blessed these efforts, and many peoples recognizing the misery of their situation, abandoned their erroneous ways and begged the missionaries to enlighten them. Whole peoples converted to the Faith as a result. Wherever the Church went, she preserved what was good in the culture and removed what was evil, always building an authentic Christian culture.

Aim of the Catholic Mission

Thus, the Catholic Mission model, developed over twenty centuries, was always very defined. Missionaries aimed for the salvation of souls so that they might receive the happiness of heaven and thereby give glory to God for all eternity.

Prof. Corrêa de Oliveira states, “The Church teaches that the normal way for a man to be saved consists in being baptized, believing and professing the doctrine and law of Jesus Christ.” It also consists in observing God’s law.

This description is familiar to all who have read the lives of saints and missionaries and how they suffered hardship and martyrdom to bring souls to the Faith.

The Temporal Effects of the Mission

While the final goal of the missionary work is eternal salvation for souls immersed in the darkness of sin, the missions also had the added benefits of improving the earthly life of the new Christians as they learned to love God and neighbor.

Prof. Corrêa de Oliveira dares to state the Church’s traditional position that “To Christianize and to civilize are thus correlated terms. It is impossible to Christianize seriously without civilizing. Likewise and reciprocally, it is impossible to de-Christianize without disordering, brutalizing and forcing a return to barbarity.”

With the Gospel and the practice of the Ten Commandments, Christian order reigns, and society progresses materially, intellectually and culturally. The superstitions and barbaric customs that enslaved pagan peoples no longer tormented or left them in unhappy stagnation.

The Indian Evangelization

The Indian evangelization differed from the barbarian conversions after the fall of the Roman Empire. These latter peoples converted to the Faith and formed Catholic nations where the Church could influence the whole culture without outside corrosive elements.

The later Indian evangelizations, however, were hampered by contact with decadent and modern neo-pagan explorers who had a corrosive influence on the converted populations. Protestant powers and bad Catholics often destroyed the beneficial work of the Catholic missions. Enlightenment ideas further darkened minds to the Truth. These influences made the Indians subject to many injustices that must be denounced. The work of the missionaries was harder by having to fight these corrupt Western elements in addition to the superstitions of pagan religions.

Nevertheless, the influence of the Church still benefited the Indians by opening to them the means of eternal salvation. Whole tribes were converted and baptized. These peoples often advanced materially and enjoyed the benefits of progress. Wherever the Church went, she alleviated the suffering, educated the youth and preserved native languages. Today the Church joyfully invokes the names of Native American saints from these populations, such as Saint Kateri Tekakwitha, Saint Juan Diego and Saint Martin de Porres. Our Lady of Guadalupe came to Mexico and brought about the conversion of millions.

The Modern Post-Communist Missionary Rejects Evangelization

Prof. Corrêa de Oliveira’s book outlines how “updated” missionaries have rejected the mission tradition and flipped the narrative to see the Indian peoples as “the true evangelizers of the world.” They have rejected Christ’s mandate to go and teach all nations and provide them with baptism as a means of salvation. Indeed, Fr. Corrado Dalmolego, an Italian Consolata priest directing the Catrimani mission in Brazil, bragged that his mission had not baptized anyone in over fifty-three years!

Some partisans of this new “Church with an Amazonian face” seek to reinstate the practices of idolatry (Pachamama), nudity and immorality that enslaved their ancestors. The Indians are often expected to adopt communitarian lifestyles without private property, which shackles them in abject poverty.

The neo-missionary narrative fits well with liberation theology ideas that turn everything into a class struggle framework of oppressors and oppressed. It idolizes a primitive, Marxist, utopian ideal that never existed in Indian culture but is presented as a utopian model for the West.

The trip of Pope Francis to Canada serves as an occasion to further this subversive narrative much more by images than words. It is not to say that injustices did not happen. However, the focus of the criticism is couched in terms that favor revolution and resentment. The traditional concept of the mission’s salvific role has been abandoned in favor of a sociological and leftist perspective that greatly harms both Native Americans and North Americans of all ethnic backgrounds.

Prof. Plinio Corrêa de Oliveira claims that the central focus must be “the power and kindness of the Savior,” Our Lord Jesus Christ, not the Antichrist represented by the modern neo-pagan tribal world. “Our Lord Jesus Christ is infinitely more powerful than the anti-Christ.” May all nations believe in Him and be baptized, so His prayer in the Our Father will be fulfilled “Thy kingdom come, Thy will be done, on earth, as it is in heaven.”

Pope Francis attends Indigenous ‘healing dance’ to ‘Mother Earth’ during Canada trip. 'We are the people of Mother Earth, hi, hi’

https://www.lifesitenews.com/news/pope-francis-attends-indigenous-healing-dance-to-mother-earth-during-canada-trip/

’We are the people of Mother Earth, hi, hi,’ the master of ceremonies said during the dance.

Pope Francis in headgear given to him by representatives of the Canadian Indigenous peoples, July 25, 2022.Vatican News screenshot

=============================

MASKWACIS, Alberta (LifeSiteNews) – During the first full day of his visit with Canada’s Indigenous communities, Pope Francis attended a “healing dance” that appeared to direct worship to “Mother Earth.”

Prior the ritual, which took place in Maskwacis, Alberta this morning, the Master of Ceremonies for the event explained that a “healing dance” was about to occur, while outlining that the drum involved is “the heartbeat of Mother Earth, the drum is life.”

Gathered in a circle around a large tree branch, Indigenous people began chanting and playing the drum as people dressed in feathers and other traditional outfits started dancing.

Francis, along with four Indigenous Chiefs donning traditional headdresses and garb, sat on a stage slightly above the dance, giving them a view of the happenings. (Footage of the dance can be found in the Vatican’s livestream of the event, starting at 1:09:00)
The MC for the event spoke about the importance of the number “four” as the ritual continued, referencing the “elements,” the “four directions,” the “four stages of life” and the “four living life forms.”

“We have a sun rising from the east, and we also have, from the south, we have the Thunderbird,” explained the MC.

“From the west side we have the wind, the oxygen that we breathe, this is the government of Mother Earth. And on the north side we have Mother Earth, Mother Earth is who we are,” continued the Indigenous leader. “Mother Earth is all the plant life, Mother Earth, our mother, is also the mother of all insect life, Mother Earth is also the mother of all animals on the ground, in the water, in the air.”

“Mother Earth, is of course, the Mother of all humanity,” added the ceremonial leader, as the dancing continued with Francis and the Chiefs looking onward at the ritual.

“We are the people of Mother Earth, hi, hi,” concluded the MC.

As extensively reported by LifeSiteNews, this is not the first time Francis has attended or participated in what seems to be pagan-styled worship.

In 2019, Francis allowed the placement of an idol representing the pagan deity of Pachamama (Mother Earth) in the Vatican, drawing widespread outrage by faithful Catholics around the world.

The Church has always forbidden the faithful from participating in or supporting non-Catholic worship under the pain of grave sin.

As explained by LifeSiteNews’ Louis Knuffe, the use of terms like “mother earth” and the invocation of such a name for spiritual purposes is not merely a “cultural ritual” but a religious one, and is tantamount to the sin of “superstition” and constitutes a “grave sacrilege.”

“The essential difference between what the Church does in her sacred rites, sacraments, and sacramentals, and the superstitious ceremonies and rituals of pagan religions, is that the Church has a supernatural principle by which grace is communicated when She uses bodily things or performs physical actions, like pouring water over the catechumen’s head in baptism,” explained Knuffe in a piece about Francis’ visit to Canada and his participation in Indigenous rituals.

“That supernatural principle is the spiritual authority that flows from the Person of Christ and the power of His saving death. It is Christ who gives the sacraments the power to communicate grace through bodily actions and things.”

DSC_5040
DSC_0814
DSC_4858

Franciszek uczestniczył w „Tańcu uzdrowienia” do Matki Ziemi. Umpa, Umpa!! Umpa, Umpa!! „- – – Bicie serca Matki Ziemi”. Zaślubiny pogaństwa.

Franciszek uczestniczył w „Tańcu uzdrowienia” do Matki Ziemi (WIDEO)

Umpa, umpa!! Umpa, umpa!! „bicie serca Matki Ziemi”.

28.07.2022 Kanada: https://prawy.pl/121251-kanada-franciszek-uczestniczyl-w-tancu-uzdrowienia-do-matki-ziemi-wideo/

Podczas pierwszego pełnego dnia swojej wizyty u rdzennych społeczności Kanady, papież Franciszek wziął udział w „uzdrawiającym tańcu” ku czci „Matki Ziemi”.

Przed rytuałem , który miał miejsce w Maskwacis w Albercie, Mistrz Ceremonii tego wydarzenia wyjaśnił, że ma nastąpić „uzdrawiający taniec”, jednocześnie podkreślając, że zaangażowany bęben to „bicie serca Matki Ziemi”.

Zgromadzeni w kręgu wokół dużej gałęzi drzewa rdzenni mieszkańcy zaczęli śpiewać i grać na bębnie, podczas gdy ludzie ubrani w pióra i inne tradycyjne stroje zaczęli tańczyć.

Franciszek, wraz z czterema rdzennymi wodzami, przywdzianymi w tradycyjne nakrycia głowy i stroje, usiadł na scenie nieco nad tańcem, spoglądając na te wydarzenia (Nagranie z tańca można znaleźć w watykańskiej transmisji na żywo z wydarzenia, od 1:09:00).

Mistrz Ceremonii podczas wydarzenia mówił o znaczeniu liczby „cztery” w trakcie trwania rytuału, odnosząc się do „elementów”, „czterech kierunków”, „czterech etapów życia” i „czterech żywych form życia”.

„Mamy słońce wschodzące ze wschodu, a od południa mamy [Ptaka Grzmota] Thunderbirda” – wyjaśnił.

„Od strony zachodniej mamy wiatr, tlen, którym oddychamy, to jest rząd Matki Ziemi. A po stronie północnej mamy Matkę Ziemię, Matka Ziemia jest tym, kim jesteśmy” – kontynuował przywódca tubylców. „Matka Ziemia to całe życie roślinne, Matka Ziemia, nasza matka, jest także matką wszelkiego życia owadów, Matka Ziemia jest także matką wszystkich zwierząt na ziemi, w wodzie, w powietrzu”.

Matka Ziemia jest oczywiście Matką całej ludzkości” – dodał przywódca ceremonii, podczas gdy Franciszek i Wodzowie patrzyli dalej na rytuał.

 ======================

Umpa, umpa!! Umpa, umpa!!

Zobacz TUTAJ

Bear Park Pow-Wow Grounds, Maskwacis, Canada, Meeting of Pope Francis with indigenous peoples, First Nations, Métis, and Inuit

==========================

mail: No i co??? Gaja uzdrowiła Frania?? A może Ptak Grzmot uleczył??

=========================

Żadnej kariery Morawiecki nie zrobi, zostanie Marcinkiewiczem

Matka Kurka https://www.kontrowersje.net/zadnej-kariery-morawiecki-nie-zrobi-zostanie-marcinkiewiczem/

Jest dokładnie tak, jak pisałem! Morawiecki „patriotycznie” wyszedł przed szereg i oświadczył, że nie będzie importu paliw z Rosji.

W pustosłowiu naszpikowanym wzniosłymi przymiotnikami nie było cienia racjonalnego działania i żadnych informacji na temat deficytów i tym samym gigantycznych kłopotów, w jakie wpadną polskie rodziny i polski przemysł.

Potrzeba chwili i propagandowa kalkulacja nastawiona na populistyczne zbieranie oklasków na balkonach, przesądziła o największym kryzysie energetycznym od czasów prawdziwej wojny. Obojętnie w jaki sposób ta dziura zostanie załatana, o ile w ogóle tak się stanie, pewne jest, że już nas to kosztuje minimum 11 miliardów złotych i co więcej ten wydatek na dopłaty do węgla w żaden sposób nie rozwiązuje problemu. Przeciwnie to jest kolejny sygnał dla dostawców i to z całego świata, że Polska nie ma wyjścia i kupi niemal każdy węgiel za każdą cenę.

Posypały się też pierwsze dymisje w dość groteskowej formule, bo oto „zasłużony i wybitny” Piotr Naimski za zasługi musiał się pożegnać ze stanowiskiem pełnomocnika Rządu do spraw Strategicznej Infrastruktury Energetycznej. Jego zastępcą został zupełnie nieznany Mateusz Berger i z tej okazji najczęstsze tytuły, jakie się pojawiły w mediach to: „Kim jest następca Naimskiego”.

O czym to świadczy? Przede wszystkim o tym, że nikt z nazwiskiem nie chciał się do tej stajni Augiasza zbliżać, co zresztą stało się normą, wcześnie tygodniami poszukiwano ministra finansów i daje głowę, że może 5% Polaków wie, jak się nazywa nowa pani minister, przy okazji dodam, że sam należę do tych 95%.

Z grubsza aktywność polityczna Mateusza Morawieckiego wygląda tak, że najpierw robi sobie kosztowny PR, potem wpędza Polskę w poważne albo gigantyczne problemy, na końcu wyciąga z naszych portfeli poważne albo gigantyczne pieniądze i rozpaczliwie szuka nowego ministra, który się na tej ruinie osiedli. Często porównuje się ten „styl” uprawiania polityki do towarzysza Gierka, ale to jest kompletnie absurdalne porównanie. Owszem, Gierek zadłużył Polskę i uprawiał wyjątkowo toporną propagandę, ale mimo wszystko za jego czasów powstały kopalnie i huty, wybudowano legendarne miliony mieszkań, a Polska produkowała samochody, nie samochodziki napędzane bateryjkami.

Poza przekopem mierzei i jakimiś mrzonkami o elektrycznej „Izerze”, Morawiecki pozostawia po sobie zgliszcza, które trzeba będzie porządkować przez lata. Były szef Morawieckiego prowadził identyczną politykę i gdy już się wszystko waliło musiał się ewakuować do Brukseli. Mówi się, że Morawieckiemu marzy się identyczna kariera i wzorem Tuska chce objąć jakieś europejskie, czy nawet światowe stanowisko. Marzyć może, ale szanse ma na to praktycznie żadne. Tusk latami biegał wokół europejskich polityków i podawał im płaszcze, Morawiecki w Europie w zasadzie robi to samo, ale na wewnętrzne potrzeby pyskował „patriotycznie” i tym samym przekreślił swoją karierę. Nie ma też mowy, aby polityk z takim bagażem i zmęczonym wizerunkiem, miał jakiekolwiek szanse na wygranie wyborów prezydenckich. Jedyna perspektywa kariery politycznej, jaka się realnie rysuje przed Morawieckim, to objęcie schedy po Kaczyńskim. Niejeden Czytelnik pewnie się uśmiał w tym miejscu i poniekąd słusznie, chociaż rzecz wymaga szerszego wyjaśnienia.

Wskazałem na jedyną realną perspektywę, ale nie twierdzę, że to jest perspektywa osiągalna dla Morawieckiego. Gdyby nie poparcie samego Kaczyńskiego, to Morawiecki dawno byłby w innym miejscu niż jest. W PiS nie ma wielu polityków, którzy podzielają entuzjazm Kaczyńskiego i wspierają jego najnowszą, jak zawsze fatalną, decyzję kadrową. Dopóki prezesem PiS jest „niezastąpiony prezes” Morawiecki może się utrzymać w obiegu politycznym, ale jak to się wszystko posypie nie o szefowaniu PiS, tylko o kierunku ucieczki trzeba będzie myśleć. Mieliśmy w Polsce kilka takich błyskotliwych karier politycznych zakończonych w taki sam sposób i to po każdej stronie sceny politycznej. Kto dziś pamięta takie nazwiska, jak Olejniczak, który miał być „drugim Kwaśniewskim”, czy Krzaklewski aspirujący do nowej „legendy Solidarności”. Jakoś tam w pamięci zapadł Kazimierz Marcinkiewicz i taka samą karierę wróżę Morawieckiemu.

Srebrników nie będzie. Merdanie językiem przez PiS nie wystarczy. Kolejny sukces rządu.

Targowica z PiS w ocenie unijnych faszystów jest wyraźnie gorsza od totalnej targowicy i należy ją zmienić na lepszą. Nic nie pomogły kuluarowe tłumaczenia, że PiS musi robić taką minę do tej gry z powodu swoich “wymagających wyborców”.

Polska nie otrzyma pieniędzy z KPO dopóki odsunięci dyscyplinarnie sędziowie nie zostaną przywróceni do orzekania – powiedziała szefowa KE, Ursula von der Leyen, której wybór okazał się długo zapowiadanym sukcesem rządu.

Oznacza to, że dostęp do unijnego koryta jest zablokowany i nie wiadomo jak to się skończy.

Jest tutaj pewien element zaskoczenia – tak słowa przewodniczącej KE skomentował dr Sebastian Gajewski, prawnik i nauczyciel akademicki, wprowadzając pewien nastrój tajemnicy podczas dyskusji w “Radio Szczecin“.

Na razie zarząd Morawieckiego wzorowo realizuje lockdown energetyczny i ma zamiar wywiązać się z zobowiązań całkowitej likwidacji polskiego górnictwa. Czy to wystarczy? Wydaje się, że nie.

Na koniec, aby podnieść na duchu przysłowiowych idiotów przypomnijmy raz jeszcze sukces “rządu PiS”

Wymienili piece, teraz dopłat nie dostaną. „Zostaliśmy oszukani”. [A o inflacji – NIC].

[na podst.: Magdalena Raducha https://wydarzenia.interia.pl/kraj/news-wymienili-piece-teraz-doplat-nie-dostana-zostalismy-oszukani,nId,6183016 MD]

– Ludzie wymienili „kopciuchy”, a teraz rządzący chcą pomagać tym, którzy tego nie zrobili i z ekologią nie mają nic wspólnego.

Gdybym wiedziała, że będzie coś takiego, w życiu bym nie zmieniała pieca – przyznaje w rozmowie z Interią Alina. Tak komentuje sprawę dodatku węglowego w wysokości 3 tys. złotych. Z pomocy wykluczono między innymi osoby, które zainwestowały w czyste źródła ciepła, wymieniły stare piece i teraz do ogrzewania używają pelletu drzewnego. Jak słyszymy, część z nich rozważa powrót do „kopciuchów”. Ministerstwo Klimatu i Środowiska zapewnia, że „rząd pracuje nad rozwiązaniami dla osób używających opału innego niż węgiel”. [—-]

Ten dodatek uderza w osoby, które zainwestowały w czyste źródła ciepła, a teraz są za to karane.

Premier Mateusz Morawiecki powiedział w piątek z mównicy sejmowej, że pellet drzewny kosztuje 1600-1800 zł. – Ja zadzwoniłem do kilku składów i żaden nie oferował pelletu w tej cenie, one oscylowały w granicach 2400-2500 zł za tonę. Albo premier został wprowadzony w błąd i chodziło mu o pół tony, albo ktoś mu powiedział o pellecie ze słomy, który się nie spala w kotle na pellet drzewny.[—-]

– Nie zapominajmy też o osobach, które ogrzewają mieszkania gazem i prądem. Oni również na pomoc państwa nie mogą liczyć. Ceny tych surowców też poszybowały w górę, a będą kolejne podwyżki i za gaz i za energię. [—-]

Spytaliśmy Ministerstwo Klimatu i Środowiska, czy planowane jest również wsparcie tych gospodarstw domowych, które do ogrzewania wykorzystują pellet, gaz lub inne źródła ciepła.

W odpowiedzi wydziału komunikacji medialnej resortu czytamy, że „rząd zajmuje się tą kwestią”. [—-]

Pierwsza dama w Ameryce. Na zwiady??

Stanisław Michalkiewicz 28 lipca 2022 http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=5221

Gdzie diabeł nie może, tam babę pośle – mówi antyfeministyczne przysłowie ludowe. Wiadomo, że w dawnych, koszmarnych czasach, przysłowia ludowe układały męskie szowinistyczne świnie i stąd tyle w nich seksizmu. Teraz seksizm jest przez feministyczne aktywistki z pasją tropiony, a jak znajdą jakiegoś seksistę, to strasznie nad nim wydziwiają – oczywiście przy pomocy Judenratu „Gazety Wyborczej”, który wie, że nic się tak dobrze nie sprzedaje, jak seks i zbrodnia.

Ale nie chodzi o to, by sprzedawać seks w taki sposób, jak do robił przewielebny ksiądz Dębski, który swojej korespondentce przesyłał orgiastyczne opisy, jak i gdzie będzie ją bzykał. Ale na dzisiejszych damach takie rzeczy nie robią wrażenia; jeśli już interesują się taką literaturą, to przeważnie w tym aspekcie, ile szmalcu da się z tego wyciągnąć, żeby dzięki temu można było komfortowo bzykać się z umiłowanym dobiegaczem. Widać, że przewielebny ksiądz Dębski nie miał w tych sprawach wiele doświadczenia i niepomny na ewangeliczne przestrogi rozsypywał perły przed wieprze. Tymczasem wieprze podchodzą do tego całkiem inaczej. Przybierają pozę pruderyjno-wiktoriańską, to znaczy – ostentacyjnie się dziwią, że „takie słowa są” – oczywiście po ich uprzednim zacytowaniu, żeby czytelnicy też mieli trochę uciechy. Tedy myślę, że Judenrat tak prędko sprawy nie odpuści, bo taka afera, to w sezonie ogórkowym prawdziwy dar Niebios, a jeśli jeszcze sprawą zajmie się pewien znajomy mecenas, co to z damskich majtek potrafi wypłukiwać złoto, to sprawa nabierze charakteru rozwojowego i można będzie ją rozgrzebywać aż do złotej jesieni, albo nawet do jesiennej szarugi.

Ale wróćmy do naszego przysłowia, które mi się przypomniało na wiadomość, że pierwsza dama Ukrainy, pani Ołena Zełeńska pojechała do Ameryki, gdzie w Kongresie wygłosiła suplikację, by Stany Zjednoczone dostarczyły na Ukrainę jeszcze więcej broni. Najwyraźniej butne prezentowanie przez prezydenta Zełeńskiego i jego współpracowników postawy roszczeniowej zaczęło również w Ameryce wzbudzać irytację i wątpliwości, więc tym razem pani prezydentowa już nie formułowała żądań, tylko prośby.

Jestem pewien, że Kongres chętnie tych próśb wysłucha, a nawet – że spełni je albo w całości, albo przynajmniej w części, bo im dłużej Rosja wojuje na Ukrainie z całym Sojuszem Atlantyckim, tym lepiej, nawet gdyby amerykańskie koncerny zbrojeniowe stosowały wobec Ukrainy taryfę ulgową, nie tak, jak wobec naszego nieszczęśliwego kraju, w którego imieniu pan wicepremier Błaszczak bierze wszystko, co mu zaproponują i podobno wcale się nie targuje. Skąd ma na to wszystko – tajemnica to wielka – być może gdzieś zdybał klucz do Skarbów Sezamu, podobnie jak cały rząd „dobrej zmiany”, który już nie potrafi postawić żadnych granic swojej hojności.

Jeśli tedy prośby pani Ołeny Zełeńskiej zostaną wysłuchane, to wojna na Ukrainie, która aktualnie wchodzi w fazę przewlekłą, zacznie przybierać postać chroniczną. Jak bowiem wielokrotnie pisałem, USA prowadzą na Ukrainie wojnę z Rosją do ostatniego Ukraińca, a chociaż, według ostrożnych szacunków ginie ich średnio około tysiąca dziennie, to przecież jeszcze wielu zostało, bo wśród uchodźców przeważają kobiety i dzieci. Jak zauważył pewien Angielczyk, im dłużej ta wojna trwa, tym dłużej będzie trwała.

To niby masło maślane, ale porzućmy powierzchnię zjawisk i – jak apelował Wieszcz – „zastąpmy do głębi”. Otóż Rosja, która rozpoczęła wojnę pod hasłem „neutralizacji” Ukrainy, to znaczy – wybicia jej z głowy przynależności do NATO – oraz pod hasłem jej „denazyfikacji”, czyli wyplenienia tam banderyzmu, będącego tam jedynym żywym nurtem ideologicznym – jest od jednego i od drugiego celu tak samo daleko, jak była na początku. Nie ma zatem innego wyjścia („ach, jak zdrożał prestiż! Nie chcą stracić prestiżu” – pisał podczas wojny wietnamskiej, oczywiście z pozycji odwrotnych, niż piszą nasi propagandyści dzisiaj, felietonista warszawskiej „Kultury” („W warszawskiej urzędówce „Kulturze”, komunistyczny parobek Hamilton…” – mówiła „Wolna Europa”) o pseudonimie Hamilton – jak tylko wojować, aż do ostatecznego zwycięstwa. Jak będzie ono wyglądało – czy przybierze postać okupacji całej Ukrainy, czy też może jej rozbioru na część lewobrzeżną i prawobrzeżną – jak to się stało z ziemiami ukrainnymi – bo Ukraina jako państwo wtedy jeszcze nie istniała – w 1654 roku w Perejasławiu, kiedy to bohater narodowy współczesnej Ukrainy, Bohdan Chmielnicki całe Zadnieprze oddał carowi Aleksemu Michajłowiczowi, który skwapliwie je wziął, a potem Katarzyna całą Kozaczyznę zwyczajnie rozgoniła 3 sierpnia 1775 roku.

W tej sytuacji i prezydent Zełeński żadnego pokoju z Rosją zawrzeć nie może, bo w sytuacji, gdy Rosja obecnie zajmuje 20 procent terytorium Ukrainy, a być może ten stan posiadania powiększy, musiałby przynajmniej przyjąć to do wiadomości, a już to stanowiłoby dla niego pocałunek śmierci. Skoro my to wiemy, to on wie o tym bardziej i chociaż właśnie rozpoczął kurację przeczyszczającą w ukraińskiej bezpiece i prokuraturze, to niewiele mu to pomoże, bo wiadomo, że bezpieka jest jak hydra; jeśli nawet utniesz jej głowę, to na jej miejsce wyrastają dwie nowe – jak to miało miejsce w naszym nieszczęśliwym kraju, gdzie po likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych, wypączkowała z nich Służba Wywiadu Wojskowego i Służba Kontrwywiadu Wojskowego.

Musi tedy wojować do ostatniego Ukraińca – czego właśnie życzą sobie Stany Zjednoczone. Żeby było to jednak możliwe, to Ukraina musi zapewnić sobie nieustający dopływ broni i amunicji z zagranicy, bo jej przemysł zbrojeniowy w trakcie działań wojennych znacznie ucierpiał. Ale w sytuacji, gdy wojna wchodzi w fazę przewlekłą, a może nawet w stan chroniczny, europejscy członkowie NATO – oczywiście z wyjątkiem naszego nieszczęśliwego kraju, którego władze gotowe są nawet wciągnąć Polskę do wojny, byle zasłużyć na poklepanie po plecach, a może nawet i niżej przez prezydenta Józia Bidena – zaczynają mieć wątpliwości, czy powinny Ukrainę futrować tym bardziej, że nie bardzo wiadomo, czy i kiedy ona za to wszystko zapłaci. W tej sytuacji jedyną nadzieją prezydenta Zełeńskiego na ocalenie nawet własnej głowy, są Stany Zjednoczone.

Ale znowu; jeśli my to wiemy, to Amerykanie wiedzą to tym bardziej, w związku z czym im dłużej wojna będzie trwała, tym łatwiej będą mogły z Ukrainą wszystko zrobić i w każdą formę ulepić. Również i w taką, że w końcu każą Ukrainie podpisać jakiś pokój, a prezydentowi Zełeńskiemu, którego wcześniej przeszwarcują do Ameryki, udzielą azylu. Czy przypadkiem tedy prezydent Zełeński nie wysłał pierwszej damy na zwiady?