KUL: Kultowy Uniwersytet Ludowy im. rabina Abrahama J. Heschela?

Nowe centrum dialogu na KUL im. rabina Abrahama J. Heschela

CzarnaLimuzynahttps://www.ekspedyt.org/2022/10/30/nowe-centrum-dialogu-na-kul-im-rabina-abrahama-j-heschela/

Złośliwi twierdzą, że to nic innego jak kolejna „jaczejka”, inni wskazują na oficjalny szyld, a na nim czytamy: Centrum Relacji Katolicko-Żydowskich.

Na pewno znajdą się tacy, którzy powiedzą, że Żydzi nie mieli z tym nic wspólnego, bo sekcje dętą i rytmiczną obsadzili urzędujący na KUL moderniści. Pierwsze skrzypce ma grać “nieśmiertelny rabin” Abraham J. Heschel. 

Niestety, jak głosi stare porzekadło, ”diabeł tkwi w konfiturach”, i właśnie podobny szczegół przykuł moją uwagę.

Już na wstępie, ks. prof. Mirosław Kalinowski powołując się na Jana Pawła II, oświadczył: „rozpoznajemy w religii judaistycznej naszych starszych braci w wierze”.

Od razu rzuca się w oczy, że rektor KUL nawiązuje w ten sposób do fałszywego cytatu z papieża, który, przypomnijmy, nic takiego nie powiedział. Prawdziwy cytat  i jego wykładnia brzmią następująco:

Zaczynając od wykładni…

Obecni żydzi nie są naszymi starszymi braćmi w wierze

przechodzę do prawdziwego cytatu:

Ks. prof. Waldemar Chrostowski, były konsultor Rady Episkopatu Polski ds. Dialogu Religijnego w rozmowie z tygodnikiem “Idziemy” cytuje prawdziwą wypowiedź papieża Jana Pawła II i objaśnia:

„Jesteście naszymi umiłowanymi braćmi i w pewien sposób, można by powiedzieć, naszymi starszymi braćmi”.

W przekładach tego przemówienia wyrzucono słowa „w pewien sposób”, na skutek czego formuła stała się bezwarunkowa. I to jest właśnie ów wielki teologiczny błąd, który oznacza poważne zafałszowanie wypowiedzi papieskiej i wypaczenie samych podstaw teologicznych relacji chrześcijańsko-żydowskich.

Współczesny judaizm, czyli judaizm rabiniczny bądź talmudyczny, jest traktowany przez większość chrześcijan, co gorsza przez wielu teologów chrześcijańskich, jako religia Starego Testamentu. Sądzą oni, że współczesna religia żydowska jest kontynuacją religii biblijnego Izraela. W związku z tym twierdzą, że stanowi proste przedłużenie wiary i pobożności Starego Testamentu, co sprzyja traktowaniu chrześcijaństwa jako swoistej na nim narośli. Tymczasem, o czym doskonale wiedzą Żydzi, a często nie chcą wiedzieć teologowie chrześcijańscy, współczesny judaizm nie jest zwyczajną kontynuacją religii biblijnego Izraela! Na jej glebie wyrosły dwie religie: ta, która uznała Jezusa za Mesjasza, czyli chrześcijaństwo, oraz ta, która tego nie uczyniła i w dużej mierze ukształtowała się w konfrontacji z chrześcijaństwem, czyli judaizm rabiniczny.

Wrócę teraz do wypowiedzi ojców założycieli Centrum Relacji Katolicko-Żydowskich KUL im. Abrahama J. Heschela

Ks. prof. Mirosław Stanisław Wróbel, dyrektor Centrum powiedział, że głównym celem relacji katolicko- żydowskich jest “po pierwsze docieranie do samoświadomości kościoła…”

A ja myślałem, że jedną z podstaw samoświadomości kościoła są słowa Chrystusa: “Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem”. (Mt 28,19-20)

Patron Centrum, rabin Heschel był według dyrektora ks. prof. Mirosława Stanisława Wróbla „promującym duchowość, a z drugiej strony poetą, wybitnym znawcą ludzkiej duszy”

Zastanowiło mnie co to znaczy „z drugiej strony”. 6 lat temu modernistyczny Deon napisał o rabinie, że był duchowym przewodnikiem ludzi różnych wyznań. O skuteczności takiego przewodnictwa z punktu widzenia tradycyjnej nauki Kościoła Katolickiego świadczyłaby duża liczba nawróceń na wiarę katolicką, ale nikt o tym nie pisze…

Stanisław Gądecki, Arcybiskup Metropolita Poznański, Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski pisząc z okazji powołania Centrum list, wspomina o deklaracji Nostra aetate.

Chciałbym w tym miejscu podkreślić bardzo ważną rolę Rabina Profesora Abrahama Joshuy Heschela, Patrona Centrum, jaką odegrał podczas obrad Soboru Watykańskiego II i jego istotny wkład w zapisy deklaracji Nostra aetate.

Niech wybitni Patronowie, Rabin Abraham Joshua Heschel i Papież Jan Paweł II będą przewodnikami na tej wspólnej drodze katolicko-żydowskiej.

Ad multos annos! Szalom!

Tyle z listu Przewodniczącego KEP.

Obawiam się, że w tym, jak i w wielu podobnych dziełach umoczył swoje szpony wybitny eklektyk i entuzjasta dialogu z katolicyzmem, prof. Diabelski.

________________________________________________

Nostra Aetate, niezbyt chwalebny dokument II Soboru Watykańskiego – “Deklaracja o stosunku Kościoła do religii niechrześcijańskich”. Twórcami tego dzieła byli: Gregory Baum, ówczesny katolicki teolog, mający już za sobą pierwsze kontakty homoseksualne. Stał się w ciągu dwóch następnych dekad zwolennikiem marksistowskiej teologii wyzwolenia, a także osobą czerpiącą inspirację dla swoich poglądów z dzieł socjologów z obszaru oddziaływania Szkoły Frankfurckiej. W 1986 r. zaatakował encyklikę Pawła VI. – Humanae Vitae. Na ostateczny kształt dokumentu mieli także wpływ członkowie środowisk żydowskich, w tym żydowskiej masonerii – B’nai B’rith, z którymi konsultował się kard. Bea.

Lizanie lodów przez szybkę

Izabela BRODACKA

Pewien mój kolega zwykł mawiać: „kocham zwierzątka w ZOO, góry na obrazku i dzieci gdy śpią”. Przypominam sobie zawsze jego słowa  gdy mam do czynienia z niezrozumiałym dla mnie fenomenem, który nazywam „życiem przez szybkę”. Wiele lat temu przed Pałacem Kultury w Warszawie ustawiono symulator zjazdu narciarskiego. Widziałam tę maszynerię tylko z daleka natomiast swoją opinię opieram na opowiadaniach uczniów, którzy korzystali z tej wątpliwej rozrywki. Otóż człowiek zamknięty w zupełnie bezpiecznej, podrygującej kabinie odczuwa jej drgania jak zjazd po muldach, czuje prąd powietrza na twarzy i słyszy świst wiatru, a przed oczami przepływają mu górskie widoki. Czyli za niewielką opłatą przeżywa emocje związane ze zjazdem narciarskim nie ryzykując złamania nogi, bez konieczności podchodzenia po stromym stoku albo marznięcia w kolejce do wyciągu, bez opłacania skipassów i noclegów. W każdej chwili może tę zabawę przerwać i iść na kawę albo do domu. Szuka przyjemności bez wysiłku.

Jeszcze bardziej dziwaczne było dla mnie zachowanie młodych ludzi w słynnej dzielnicy St. Pauli w Hamburgu. Był piękny słoneczny, jesienny dzień. Po ulicach spacerowały ładne dziewczyny i machając torebkami wyraźnie czekały na zaczepkę. Tymczasem do każdego okienka jednego z licznych fotoplastykonów w których prezentowano erotyczne filmiki dosłownie przyklejał się jakiś młody chłopiec ze wzrokiem kurczowo wbitym w szybkę. „ Przecież to przystojni chłopcy, nic im nie brakuje, dlaczego nie zaczepią jakiejś dziewczyny?”- zapytałam zdumiona. Znajomy, który oprowadzał mnie po Hamburgu wytłumaczył to prosto. „Poderwanie dziewczyny wymaga wysiłku, związane jest z kosztami i niesie pewne ryzyko. A tu masz czyste emocje bez kłopotów i zobowiązań”.

Wydaje mi się, że chęć doznawania emocji bez wysiłku  i zobowiązań jest podstawową przyczyną epidemii uzależnień ludzi, a w szczególności młodzieży, od komputerów i telefonów pełniących rolę komputerów. Do Internetu młody człowiek zagląda co chwilę – gdy chce się dowiedzieć jak wygląda wyżeł weimarski, jakie wino podaje się do krewetek i jak rozwiązać zadanie z matematyki.  Komputer, a coraz częściej telefon, stają się jego mentorami, jedynymi przyjaciółmi i jedynym kontaktem ze światem. Przez telefon nie wychodząc z domu opłaca rachunki i załatwia sprawunki. Realizuje się ponura fantazja Lema na temat ludzkości. Jak pamiętam ludzie przyszłości miały to być pokraczne tołuby  funkcjonujące jako terminale urządzeń zaspakajających ich wszelkie potrzeby życiowe. Młodzi ludzie z radością przyjmują udogodnienia wynikające z rozwoju informatyki takie choćby jak płacenie zegarkiem . To wygodnictwo, choć może prowadzić do groźnych w skutkach zjawisk społecznych i politycznych,  jest jednak mniej istotne jako przyczyna uzależnienia od Internetu niż potrzeba imitowania realnego życia, potrzeba przeżywania emocji bez wysiłku i bez zobowiązań czyli- jak to ktoś brutalnie sformułował -chęć lizania lodów przez szybkę. Zamiast pójść na spacer czy do kina z dziewczyną młody człowiek woli przez całe godziny czatować z nią przez komputer. Nie przeszkadza mu możliwość, że dziewczyna przysłała mu zamiast swego zdjęcie jakiejś modelki albo, że rzekoma dziewczyna jest faktycznie obleśnym staruchem. Wirtualnie wyznaje miłość, kultywuje uczucia i również wirtualnie zrywa znajomość. Nie odczuwa potrzeby spotkania z wybranką w realu, wręcz przeciwnie nie chce tego spotkania. Po pierwsze wymagałoby ono pewnego wysiłku, choćby  wyjścia z domu, poza tym niesie niebezpieczeństwo bolesnego rozczarowania. Jeżeli wirtualnie można uprawiać narciarstwo i wspinaczkę -to po co jeździć w góry?. Jeżeli wirtualnie można się przyjaźnić, kochać a nawet uprawiać seks -to po co wychodzić z domu? 

 Istnieją jednak zjawiska bardziej groźne wirtualnie niż realnie. Na przykład ulubiona zabawa nastolatek w wykluczanie i ostracyzm, do której zamiast wąskiej grupy znajomych może dołączyć cała internetowa społeczność czyli wiele ludzi. Wyśmianie czy znieważenie w Internecie młodej osoby to koniec jej świata. Może doprowadzić ją nawet do  samobójstwa.

Zdalne nauczanie związane z prawdziwą czy fałszywą pandemią pogłębiło uzależnienie dzieci i młodzieży od Internetu i ich izolację społeczną. Spędzanie całych godzin przed ekranem komputera zostało usankcjonowane. Zaniepokojeni rodzice przegrali z ustawodawcą. Efektem zdalnego nauczania stała się epidemia nerwic i zaburzeń psychicznych u dzieci. Okazało się, że brakuje dziecięcych lekarzy psychiatrów i szpitalnych oddziałów psychiatrycznych dla dzieci i młodzieży. Podjęto więc budowę nowych szpitali z tym przeznaczeniem lecz braku lekarzy o tej specjalności  tak ławo nie da się usunąć. 

Jak wiadomo amerykańskie towarzystwo psychiatryczne nie umieściło jak dotąd uzależnienia od telefonu na liście zaburzeń psychicznych, na której znajdują się uzależnienia od narkotyków czy od hazardu. Tymczasem jak twierdzą specjaliści te zaburzenia są porównywalne. Wyjaśnieniem jest presja właścicieli takich portali jak facebook. Nie ukrywają oni, że celem ich firmy było skrajne uzależnienie ludzi od jej produktów, a nad kolejnymi sposobami uzależnienia klientów pracują tysiące inżynierów. Są to choćby liczne aplikacje, kolory ikonek, funkcje telefonu. Korzystają przy tym z eksperymentów Skinnera, który badał uzależnienie gołębi od nagrody otrzymywanej za określone zachowania w klatce. Okazało się, że uzależnienie jest głębsze gdy nagroda pojawia się nie za każdym razem co tłumaczy się strategią dozowania dopaminy. Skłania to ptaki do kompulsywnego dziobania w określone okienko. Osoby uzależnione na przykład od liczenia tak zwanych lików uzależniają się tym głębiej gdy ikonka pojawia się nie za każdym razem.

 Jak wykazują badania co trzeci dorosły sprawdza co chwila telefon, nawet w nocy, a nastolatek spędza w telefonie przeciętnie !8 godzin tygodniowo. Wykluczenie z jakiegoś forum dziecko traktuje jak wyrok śmierci, bo telefon to całe jego życie. 

Dla firmy to tylko gigantyczne zyski.

Gaz z łupków. Zakazy głupków – też w Polsce… z powodu „zobowiązań ideologicznych”.

Gaz z łupków. Zakazy głupków – też w Polsce… z powodu „zobowiązań ideologicznych”.

Niemiecki minister apeluje o zniesienie zakazu szczelinowania

30.10.2022 https://www.tvp.info/64236177/gaz-z-lupkow-niemiecki-minister-apeluje-o-zniesienie-zakazu-szczelinowania-

Niemiecki minister finansów Christian Lindner ponowił swój apel o zniesienie zakazu eksploatacji gazu ze skał łupkowych metodą szczelinowania – podaje stacja Tagesschau. Szczelinowanie hydrauliczne to podstawowa metoda eksploatacji gazu ze skał łupkowych. Polega ona „na zatłaczaniu do skał łupkowych wody z domieszkami substancji chemicznych lub innego medium (np. dwutlenek węgla) pod znacznym ciśnieniem”. 

  Media zwracają uwagę, że dzięki szczelinowaniu, przez kilkadziesiąt lat w Niemczech możliwa byłaby produkcja 20 miliardów metrów sześciennych gazu ziemnego rocznie, co odpowiadałoby połowie obecnych dostaw gazu ziemnego z Rosji. Dzięki temu Niemcy bardziej uniezależniłyby się od importu. 

  Jednak krytycy szczelinowania twierdzą, że ta metoda pozyskiwania gazu jest szkodliwa dla środowiska, bo używa się w niej środków chemicznych. Podobnie problem dostrzega również niemiecki minister gospodarki Robert Habeck. Polityk kategorycznie sprzeciwia się możliwości szczelinowania mimo tego, iż mówi, że chce niezależności energetycznej od Rosji. Według niego istnieją przeszkody natury prawnej. 

 Przeciwnego zdania jest niemiecki minister finansów Christian Lindner. Polityk ponownie wezwał do tego, by zniesiono zakaz wydobywania gazu metodą szczelinowania. 

 – Mamy w Niemczech znaczne złoża gazu, które mogą być wydobywane bez zagrożenia dla wody pitnej – powiedział lider FDP (Wolnej Partii Demokratycznej). Jego zdaniem zaniechanie wydobycia gazu tą metodą „raczej nie byłoby odpowiedzialne z powodu zobowiązań ideologicznych”. Dodał, że „przyjazne dla środowiska szczelinowanie jest możliwe w kilku miejscach w Niemczech”.

O niezwykłym przeżyciu księcia Lubomirskiego. Widzenie św. Brygidy o czyśćcu.

O niezwykłym przeżyciu księcia Lubomirskiego.

Widzenie św. Brygidy

„Widziałam miejsce ciemne, straszne i przepaść ognistą, a nad nią duszę, jakoby obleczoną ciałem… Straszne płomienie z głębiny wznosiły się ku niej i paliły ją z taką mocą, że pory jej ciała zdawały się być otwartymi żyłami, z których tryskał ogień… I słyszałam duszę wołającą pięć razy: Biada!… Biada mi, żem tak mało kochała Pana Boga, chociaż łaskami Jego hojnie obdarzona byłam!… Biada mi! żem się nie bała sprawiedliwości Jego! Biada mi! żem szukała haniebnych rozkoszy ciała! Biada mi! żem pragnęła bogactwa, zaszczytów i chwały! Biada mi! żem słuchała ciebie Szatanie, któryś prowadził mnie do złego. –Natenczas anioł rzekł do mnie: Przepaść ta jest piekłem, kto w nią wejdzie, nigdy Boga nie ogląda. Nad tą przepaścią jest miejsce największych mąk czyśćcowych. – Dusza, którą widzisz, cierpi upalenie ognia pożerającego… zasmucona jest ciemnością… wielce poniżona i zawstydzona i przerażona jest widokiem szatanów – a jednak w tych wszystkich mękach jest pocieszona wspomnieniem swoich dobrych uczynków. – Jest drugie miejsce oczyszczenia, gdzie męki są mniejsze. Dusze tam pozostające, podobne są do słabych, powoli odzyskujących siły i piękność. – Nareszcie jest trzecie miejsce, wyższe nad tym, czyściec duchowy, gdzie dusze cierpią tylko straszną mękę tęsknoty za Bogiem”. (O czyśćcu i duszach czyśćcowych, [w:] „Głosy Katolickie”, 1901. s. 8-9)

Objawienie w Zamora

„W klasztorze dominikańskim, w Hiszpanii, pokazał się jednemu z Ojców Dominikanów przyjaciel jego, zakonnik św. Franciszka, cały ogniem gorejący, mówiąc mu: „że jest zbawiony z miłosierdzia Bożego, lecz cierpi wiele w czyśćcu za mnóstwo drobnych uchybień, za które nie żałował za życia. Nic na świecie, dodał, nie może ci dać pojęcia tej strasznej męki!” I wtedy położył na stole rękę i natychmiast głęboki znak został wypalony jakby od żelaza rozpalonego. Stół ten zachowano na pamiątkę i dotąd go pokazują”. (O czyśćcu i duszach…, s. 9)

Widzenie o. Hipolita Scealvo

„W życiu świątobliwego o. Hipolita Scealvo, z zakonu OO. Kapucynów, czytamy, że miał wielkie nabożeństwo za dusze czyśćcowe i między innymi co dzień o świcie odmawiał officium za zmarłych. Gdy tak dnia jednego modlił się w chórze za dusze jednego z nowicjuszy, tej nocy zmarłego, ten objawił mu się w jaskrawych ognistych płomieniach, i mówił mu, że z polecenia Bożego przychodzi wyznać swoją winę i prosić o pokutę, którą o. Scealvo, jako przełożony jego, ma mu naznaczyć. O. Scealvo bez namysłu wyznaczył mu pokutę do prymy, tj. do pierwszej modlitwy, którą bracia zakonni rano w chórze odmawiają. – Na to słyszy głos tej duszy czyśćcowej: „O serce bez litości, o ojcze bez miłosierdzia nad cierpiącym synem. Czyż można taką dać pokutę za małą winę? Czyliż nie wiesz, jak straszne są męki ognia czyśćcowego? O pokuto bez miłosierdzia!” – Ojciec Scealvo struchlał cały!… Wpadł na pomysł… i w tej chwili biegnie do dzwonka i zwołuje zakonników do kościoła, opowiada im swoje widzenie, i każe zaraz odmawiać prymę… Przez 20 lat, które żył, nie mógł zapomnieć tego zdarzenia, i często je w swoich kazaniach opowiadał”. (O czyśćcu i duszach…, s. 9-10)

O zjawieniu się Anny Potockiej

W klasztorze PP Benedyktynek w Przemyślu ukazywała się po kilkakroć razy jednej zakonnicy dusza Anny Potockiej, żony Salezego Potockiego z Krystynopola. – Ostatnią razą w obecności komisji Biskupiej (…) i na dowód prawdy wypaliła jej na ręce ogniem krzyż. (…) Obszerny opis tego wraz z aktami komisji Biskupiej czytałem w kronice OO. Bazylianów w Krystynopolu, gdzie ciało Potockiej spoczywa”. (O czyśćcu i duszach…, s. 10-11)

Pokutujący Benedyktyn

„W opactwie OO. Benedyktynów w Latrobe, w Ameryce, ukazywał się od 18 września r. 1859 jeden zmarły Benedyktyn przez 2 miesiące, i powiedział w obecności drugiego jeszcze brata, że od 77 lat cierpi w czyśćcu za to, że nie odprawił siedmiu Mszy obowiązkowych, i prosił o tychże odprawienie. X. Opat Wimmer ogłosił to w gazetach”. (O czyśćcu i duszach…, s. 11)

Objawienie się hr. Łosiowej

„W Brzuchowicach koło Przemyślan, pokazała się dusza 19 lipca 1750 roku w jasny dzień Heleny z Cetnerów hr. Łosiowej, zmarłej 26 maja tegoż roku, prosząc o ratunek i na dowód prawdy wypaliła ślad ręki na stole. Syn jej hr. Józef Łoś dał ten stół z obszernym opisem na marmurowej tablicy do kościoła parafialnego w Przemyślanach, gdzie do dziś dnia się znajduje”. (O czyśćcu i duszach…, s. 10)

Objawienie się Teresy Giotti

„Roku 1859 w klasztorze PP. Franciszkanek we Foligno, koło Asyżu, ukazała się dusza zmarłej zakonnicy Teresy Giotti, następczyni swej na urzędzie, Annie Felicji – cała w ogniu, i wypaliła, na dowód prawdy, na drzwiach ślad swej ręki. Powiedziała, że straszne męki cierpi i że skazana jest na 40 lat czyśćca za niektóre drobne wykroczenia przeciw ubóstwu zakonnemu, i za to, że nie równym sercem kochała swe siostry zakonne. Powiedziała, że przychodzi z polecenia miłosierdzia Boskiego prosić o pomoc i ratunek. Po kilku dniach, gdy wiele modlitw i uczynków pokutnych, zwłaszcza Mszy św. za nią ofiarowano, pokazała się ponownie – dziękując za pomoc i oświadczając, że jest z czyśćca wybawioną i że idzie do nieba. Z polecenia ks. Biskupa z Foligno i zarządu miasta otworzono jej grób, wyjęto ciało z grobu i przyłożono rękę zmarłej do wypalonego śladu w drzwiach i przekazano, że ślad wypalony najzupełniej odpowiadał drobnej ręce zmarłej zakonnicy. Drzwi z wypalonym śladem zachowują się po dziś dzień w kościele. X. Biskup Segur widział na własne oczy te drzwi i ślad ręki w nich wypalony i opisał to zdarzenie obszernie w swym dziełku: »Jest piekło«”. (O czyśćcu i duszach…, s. 11-12)

Zjawienie się Antoniego Korso

Świątobliwy brat Korso, zakonu św. Franciszka, którego dla jego świątobliwego życia nazywano powszechnie aniołem ziemskim, po śmierci nie poszedł prosto do nieba, ale za pozwoleniem Bożym okazał się infirmarzowi klasztornemu bardzo smutny. Ten ochłonąwszy ze strachu – zawołał: „Cóż to? brat Antoni w czyśćcu? Mniemałem, żeś już w chwale niebieskiej?… I cóż cierpisz?…”.

– Ach, odpowie tenże, cierpię straszną mękę tęsknoty za Bogiem, bo jeszcze do oglądania Jego nie jestem przypuszczony. I choćbym cierpiał wszystkie cielesne katusze piekła znośniejszym by mi były, niźli ten ogień, który mnie pali i dręczy…

– Jest to srogi głód, niszczące pragnienie, od którego dusza usycha i kona, i skonać nie może. Nikt ze śmiertelnych tej strasznej męczarni pojąć nie zdoła. Módl się za mną i poleć mnie modlitwom wszystkich braci. Dopomóżcie mi do połączenia się z Bogiem! Dajcież mi Boga!… Ach! dajcie mi Boga mego!” (O czyśćcu i duszach…, s. 24-25)

Pokutująca Francuska

„W pewnym klasztorze we Francji, r. 1863, jedna z zakonnic wychodząc z celi, ujrzała wielką światłość i usłyszała, że ktoś ją woła po imieniu. Bardzo strwożona zrazu nic nie odpowiedziała – potem widząc przed sobą postać ludzką – więcej ośmielona, zapytała się zjawiska, kto jest i czego potrzebuje. – „Jestem siostrą twoją Zofią… pamiętasz, jak ci wczoraj mówiono, żeś podobna do siostry Zofii, zmarłej 7 lat, a tyś mnie w duchu prosiła o przyczynę za sobą, jeżeli jestem w niebie, a jeślim zatrzymana w czyśćcu, ofiarowałaś za mnie odpusty następnego dnia. Za ten czyn miłości P. Bóg pozwala mi prosić cię o wsparcie, którego bardzo potrzebuję. Ach! módl się za mnie i proś przełożonej, żeby mnie zaleciła modłom zgromadzenia, abym co prędzej Boga oglądać mogła”. – Po kilku dniach zakonnica ta słyszy znów wołanie – i widzi światłość dokoła, a dusza znów prosiła o pomoc: aby ze swej tęsknicy zwolnioną była, dodając, że wprawdzie odprawiono za nią wszystko, co reguła zakonna na siostry zmarłe naznacza, ale teraz nikt już na nią nie pamięta. – „Jeśli uczynicie mi miłosierdzie, przez całą wieczność będę wam wdzięczna”. Odprawiono więc za nią różne modlitwy i ofiarowano wiele Mszy św. i Komunii św. Od tego czasu zakonnica ta siostrę Zofię, jakby we mgle ustawicznie widziała przy sobie. Im więcej się modlono, tym zjawisko stawało się jaśniejszym i wyraźniejszym. – Trzy inne zakonnice widziały również tę duszę przed jej ostatecznym wybawieniem. Nareszcie po kilku tygodniach, ukazała się ostatni raz jaśniejąca blaskiem chwały – jako idąca już do nieba”. (O czyśćcu i duszach…, s. 25-26)

Wizja św. Gertrudy

„Świętej Gertrudzie pokazała się po śmierci dusza jednej bardzo (…) świątobliwej zakonnicy, mówiąc, że jest zatrzymana w czyśćcu za to, że w ostatniej chorobie zbytnich ulg i pociech szukała”. (O czyśćcu i duszach…, s. 30)

Objawienie bł. Weroniki

„U Bollandystów czytamy w życiu bł. Weroniki, iż miała od Boga objawione straszne męki czyśćcowe dusz zakonnych za małe nieposłuszeństwa, za niedbalstwa w odprawianiu ćwiczeń duchowych, za lekkie szemranie itd. Po tym widzeniu, cała smutkiem zdjęta i wielką boleścią i przerażeniem, poczęła wołać płaczliwym głosem: „Ach! ach! co za straszne męki dziś widziałam, co za straszne katusze!” To mówiąc popadła w wielką gorączkę i na dowód prawdy na całym jej ciele pokazały się znaki, wielkości dłoni, jakby płomienie ogniste”. (O czyśćcu i duszach…, s. 30-31)

Zjawienie się br. Konstantyna

„Brat Konstantyn, zakonu OO. Kapucynów, mąż świętości życia i słynący cudami za życia i po śmierci, pokazał się w kilka dni po swej śmierci jednemu z kapłanów tegoż zakonu. A gdy od niego zapytany o drugim życiu, odpowiedział: „Ach! bracie, jak straszne są sądy Pańskie! Całkiem różne od sądów ludzkich i mniemań! Co się żyjącym zdawało cnotą, od Pana Boga, który wszystko sprawiedliwie mierzy – często osądzone jest jako za występek! Ja wprawdzie z miłosierdzia Boskiego dostąpiłem zbawienia, ale 3 dni byłem w czyśćcu, które mi się zdawały, prawdę ci mówię – jakby 3 tysiące lat – a to za niektóre błędy, których za życia anim za wykroczenie uważał”. (O czyśćcu i duszach…, s. 32-33)

O niezwykłym przeżyciu księcia Lubomirskiego

„Książę Lubomirski, jak sam o tym opowiadał, napisał książkę przeciw nieśmiertelności duszy i miał ją już oddać do druku… gdy przechadzając się po swym ogrodzie, spotkał łzami zalaną wieśniaczkę, która do nóg mu się rzuciła i ze łzami go prosiła o jałmużnę na pogrzeb i na Mszę św. za duszę swego męża, dopiero co zmarłego – dodając, że on może w czyśćcu ratunku potrzebuje – a ona biedna nie może ani jednej Mszy św. zamówić. – Książę, choć w nieśmiertelność duszy nie wierzył – ale jakoś zmiękł – i od niechcenia dał jej sztukę złota…

W 5 dni potem, gdy książę w swym pokoju odczytywał swój bezbożny rękopis, ujrzał przed sobą stojącego wieśniaka, który mu rzekł: –„Przychodzę ci, książę, podziękować za twą jałmużnę. Jestem mężem tej ubogiej kobiety, która cię przed kilkoma dniami prosiła o jałmużnę na Mszę św. za mą duszę… Uczyniłeś jej i mnie miłosierdzie, Pan Bóg pozwolił mi przyjść ci podziękować”. To rzekłszy znikł – a książę do głębi przerażony i przejęty – nawrócił się i swój rękopis spalił i odtąd był przykładem cnót chrześcijańskich i uczynków miłosierdzia”. (O czyśćcu i duszach…, s. 43)

* * *

Z różnych autorów zebrał, ale też i własnym piórem opisał

ANDRZEJ SARWA

OPOWIEŚCI CZYŚĆCOWE

czyli opowieści prawdziwe o objawianiu się dusz czyśćcowych (11)

Książka niniejsza jest dostępna w wersjach papierowej:

wydawnictwo.armoryka@armoryka.pl

W Seulu demony Halloween pożarły ponad 150 zwolenników. Skakanie ku ich czci kontynuowano..

W Seulu demony Halloween pożarły ponad 150 zwolenników. Skakanie ku czci demonów kontynuowano..

Rośnie bilans ofiar w Seulu. „To, co miało być świętowaniem, stało się tragedią”

Na podst.: https://nczas.com/2022/10/30/rosnie-bilans-ofiar-tragedii-w-seulu-to-co-mialo-byc-swietowaniem-stalo-sie-tragedia-video/

30 października 2022

W Seulu, gdzie w wyniku wybuchu paniki zginęły co najmniej153 osoby.

Poprzednio informowano o 151 zabitych i 82 rannych. Agencja Yonhap zwróciła uwagę, że bilans ofiar śmiertelnych może jeszcze wzrosnąć, ponieważ 19 osób odniosło poważne obrażenia. Według najnowszych informacji straży pożarnej wśród zabitych jest 22 obcokrajowców. [Głównie dziewczyny 20-30 lat. MD]

„Tragiczne wydarzenia w Seulu głęboko nami wstrząsnęły”

„Rozpaczamy wraz z mieszkańcami Republiki Korei i przekazujemy najlepsze życzenia szybkiego powrotu do zdrowia tym, którzy zostali ranni. (…) Stany Zjednoczone są z Republiką Korei w tym tragicznym czasie” – napisał Biden

[ i podobne dyrdymały od innych „przywódców”. MD]

Skakanie ku czci demonów w Seulu

Do zdarzeń doszło w nocy z soboty na niedzielę 29-30 X] w stromej, wąskiej uliczce w imprezowej dzielnicy Itaewon, gdzie dziesiątki tysięcy ludzi bawiły się z okazji Halloween. Wybuchła panika, ludzie zaczęli się nawzajem tratować, a wielu się udusiło.

[Świadkowie relacjonują, że „zabawa dla demonów’ nie została przez tę panikę przerwana, dalej skakali o metry od trupów… md]

Markowski: W Krupińskim głupota goniła głupotę, aż do końca. Rząd mógł zarobić miliard. I miliard… wydał

Ruszyła likwidacja, ale po pół roku ceny węgla wzrosły i rosły nadal, ale już nikt nie pomyślał, że może warto przemyśleć decyzję o zamknięciu Krupińskiego. Co więcej, proces likwidacji kopalni przyspieszył wtedy na skalę niespotykaną w naszym górnictwie. W wielu kopalniach, które dawno skończyły wydobycie do dziś istnieją obiekty powierzchniowe. Krupińskiego zaorano w ekspresowym tempie, w dwa lata, wydając na to miliard złotych – mówi Jerzy Markowski, były wiceminister gospodarki, ekspert górniczy.

Śląski węgiel jest słabej jakości?
Co pan opowiada? Mamy węgiel najlepszej jakości w Europie: bardzo niska siarka, popiół…

Nie ja. Jarosław Kaczyński w Radomiu. „Węgiel ze Śląska na ogół jest średniej jakości, często nawet słabszej”.
Ktoś źle poinformował pana prezesa. Zastrzeżenia wobec jakości węgla ze Śląska to jakaś absurdalna fikcja. Wystarczy porównać z surowcem, który przychodzi do nas z importu: z płytkich złóż, fedrowanych spychaczami, gdzie węgiel jest słabo uwęglony, występuje wysokie zasiarczenie i zapopielenie. To naprawdę trzeba wyjaśniać? Ale ze słów Kaczyńskiego wynikają też słuszne wnioski.

Na przykład?
Państwo nie powinno inwestować w wydobycie węgla. Niech państwo się zajmie kwestiami ekonomicznymi, a nie techniczno-geologicznymi. Zamiast sprowadzać węgiel z drugiego końca świata, pozwólmy wydobywać go w Polsce inwestorom zagranicznym. Będzie taniej, zaręczam. I węgiel będzie lepszej jakości niż ten importowany.

Jaki zagraniczny inwestor, jak tu chodzi – przypominam panu – o „bezpieczeństwo energetyczne”.
Proszę pomyśleć, co jest groźniejsze: zagraniczny dostawca węgla czy zagraniczny producent węgla, który ten węgiel zostawia w Polsce? Możliwości mamy trzy: importować, budować własne kopalnie albo pozwolić innym pod takim właśnie warunkiem: że wyfedrowany węgiel zostanie u nas. Trzecia opcja nie wymaga żadnych pieniędzy, jedynie zgody. Inwestycje w górnictwie mają tę zaletę, że nie da się ich wywieźć zagranicę. Najlepszy dowód jest taki, że ponad połowa kopalń w Polsce nie została wybudowana przez polską administrację, tylko niemiecką.

Ta zapowiedź Kaczyńskiego o zwijaniu górnictwa i słabym węglu ze Śląska. Bolesna?
Ja bym się nawet nie obraził, gdyby odpuścił Śląskowi. Damy sobie radę. Do centrów politycznych w Polsce nie dociera, że Śląsk bez węgla sobie poradzi, a Polska nie.

Długa i kręta ta droga prezesa PiS: od „obronimy górnictwo” i „to przyszłość polskiej gospodarki” po „wnioski radomskie”.
Gdy w górnictwie pracowało 430 tys. ludzi jak jeszcze w latach 90., był to ważny politycznie sektor. Dziś? 80 tys., pięć razy mniej. Niewątpliwie stracił na wartości wyborczej.

Ci zagraniczni inwestorzy w górnictwie. Tacy jak Niemcy w kopalni Krupiński?
Nie tylko. Kupić Krupińskiego chciała australijska Balamara i brytyjski Tamar. Kupić i kontynuować wydobycie. Tamar, o ile pamiętam był rekomendowany przez śląsko-dąbrowską Solidarność, zamierzał zainwestować 600 mln zł, ale nikt nie chciał słuchać. A ci Niemcy to Silesian Coal, spółka amerykańsko-niemiecko-szwajcarska. Kopalni nie chciała kupować, ale wykorzystać infrastrukturę należącego do JSW Krupińskiego do eksploatowania złoża Orzesze.

Za ile?
150 mln euro na inwestycje, modernizację kopalni. Czyli ponad 600 mln zł. Do tego 120 mln zł za używanie infrastruktury Krupińskiego do fedrowaniu w Orzeszu. Rocznie! Zagranicznych inwestorów chętnych do budowy kopalń w Polsce było wielu. Wszystkie procedury koncesyjne, po kilkunastu latach wydawania ogromnych pieniędzy, zostały po prostu przerwane, bez uzasadnienia. Dziś oni wszyscy, zamiast dawać Polsce z 10 mln ton węgla rocznie, skarżą nasz kraj do arbitrażu międzynarodowego.

Jarosław Zagórowski, były prezes JSW, w rozmowie z portalem ŚLĄZAG, mówi: „Krupiński to był gospodarczy sabotaż”.
Absolutnie podzielam tę opinię. Kopalnię zamknięto 31 marca 2017 roku decyzją ministrów Krzysztofa Tchórzewskiego i Grzegorza Tobiszowskiego. W kuriozalnych okolicznościach. Jako pretekst posłużył list wicedyrektora z banku obsługującego JSW, który uznał, że przy ówczesnych cenach węgla, kopalnia nie ma żadnych szans na rentowność. Ruszyła likwidacja, ale po pół roku ceny węgla wzrosły i rosły nadal, ale już nikt nie pomyślał, że może warto przemyśleć tamtą decyzję. Co więcej, proces likwidacji Krupińskiego przyspieszył wtedy na skalę niespotykaną w naszym górnictwie. W wielu kopalniach, które dawno skończyły wydobycie do dziś istnieją obiekty powierzchniowe. Krupińskiego zaorano w ekspresowym tempie, w dwa lata, wydając na to miliard złotych.

Skąd ten pośpiech?
Chodziło o to, żeby trwale uniemożliwić wznowienie wydobycia w rejonie Krupińskiego i w złożu Orzesze.

Ale dlaczego?
Nie znam motywu. Dostrzegam tu tylko skrajną głupotę. Jakieś fobie narodowościowe w biznesie? Nonsens. Podobno był o to bitwa w Prawie i Sprawiedliwości, jedna z wielu w tej partii. Posłanka Izabela Kloc chciała bronić, ministrowie Tchórzewski i Tobiszowski zamykać. O ile pamiętam, jednym parlamentarzystą, który na komisji nie podpisał się pod protokołem w sprawie likwidacji Krupińskiego był senator Krystian Probierz. Cała reszta nie miała wątpliwości, w tym kierujący komisją poseł PiS, Grzegorz Matusiak z Jastrzębia. Widocznie poszedł rozkaz z góry. Trudno zrozumieć. Jako parlamentarzysta zaangażowany w śląskie górnictwo nigdy bym nie pozwolił, żeby mi jakaś komisja kopalnię zamknęła.

Ta kopalnia, przypomnijmy, wygenerowała 10 miliardów złotych strat.
W czasach, gdy węgiel kosztował 40-50 dol. Po pół roku cena wzrosła do 90 dol. Dziś wynosi 340 dol. A co dalej? Mówimy ledwie o kilkuletnim przedziale czasowym. W Krupińskim pod ziemią zostało prawie 600 mln ton węgla energetycznego. W czwartej najnowszej kopalni w Polsce, dość nowoczesnej, na której budowę wydano 380 mln dolarów. Nie da się tego nazwać inaczej, jak tylko sabotażem.

Nowoczesnej i nierentownej.
Bo w tej kopalni głupota goniła głupotę. Jeszcze pół roku przed likwidacją, zakładano, że Krupiński zostanie połączony z KWK Pniówek. W związku z zagrożeniem metanowym, zmodernizowano tam stację wentylatorową. Wszystko szlag trafił. W kopalni zainwestowano w najnowocześniejszy system wzbogacania węgla koksowego, którego w Krupińskim nie wydobywano. Dlaczego? Bo JSW sama pozbyła się złoża węgla koksowego, zmniejszając obszar górniczy w 1998 roku. Sam jako minister się na to nie zgodziłem. A potem po prostu odcięto te zasoby. Głupota za głupotą, aż do końca. I tak to bywa z tą „trwałą nierentownością”.

Wydobycie pod Orzeszem. Co na to mieszkańcy?
W tym miejscu nie ma mieszkańców, to tereny niezabudowane. Z tego Orzesza Polska miałaby dziś 2 mln ton węgla energetycznego rocznie. Nie wydając ani grosza. Nie wydalibyśmy miliarda na likwidację. Zyskalibyśmy miliard, zliczając zainwestowane pieniądze oraz opłaty za korzystanie z infrastruktury kopalni i to tylko do dziś, bo koncesja była wnioskowana na 30 lat. Polski rząd mógł dostać miliard, a wolał wydać miliard. Kolejna skrajna głupota. Ale może ktoś sądzi, że rozwiązaniem kryzysu węglowego są dopłaty dla kupujących surowiec, a nie wzrost wydobycia.

Ile czasu zajęłoby przygotowanie tego złoża?
Jakieś trzy lata, na poziomie 600 i 800. Przekopy, rozcięcie pokładów i fedrowanie. Ten projekt zaczął się w 2013 roku: od koncesji, dwóch odwiertów za 2 mln zł każdy, dokumentacji geologicznej, projektu zagospodarowania, raportu środowiskowego, który został zresztą zatwierdzony. Była nawet umowa z JSW, rozwiązana po trzech miesiącach.

Powód?
Nie, bo nie. Nie było wyjaśnienia. Ze strony JSW było zapewnienie, że „wrócimy do tematu”, ale nikt nigdy nie wrócił. Ministrowie Tchórzewski i Tobiszowski wiedzieli, że Silesian Coal nie chce kupić kopalni, a Tobiszowski napisał nawet, że bardzo go to cieszy. Udziałowiec spółki, Heinz Schernikau w 2016 roku spotkał się w tej sprawie z Tchórzewskim. Usłyszał, że Orzesze nie wypali, bo trzeba by zwracać pomoc publiczną, co oczywiście było nieprawdą. I że „Polska nie potrzebuje nowych kopalń”.

To ciekawe, bo w tym samym czasie minister Tchórzewski apelował do samorządów o tereny pod budowę nowych kopalń.
Mówił, że powstaną dwie nowe kopalnie w Polsce. Schernikau pisał do wszystkich: u Szydło, Morawieckiego, Sasina i Kaczyńskiego. Nikt nie usiadł z nim do rozmowy. A jedno umówione spotkanie w SRK zostało odwołane w nocy. Poważni ludzie przyjechali rano z ofertą i pocałowali klamkę. Takie zabawy. Swoją role odegrali w tej sprawie związkowcy w JSW – przeciwni, by do Krupińskiego wszedł inwestor zagraniczny.

Niby dlaczego?
Pojawienie się inwestora prywatnego to nowe standardy. JSW to spółka związkowa, prezes Zagórowski, z którym rozmawialiście, mógłby coś o tym powiedzieć. Widzi pan jak działa kopalnia Silesia? Można pracować 6 dni w tygodniu bez domagania się dodatkowych świadczeń? Taki przykład działa na zewnątrz. Więc związkowcy tez powiedzieli: „nie”.

Trudno mi jednak uwierzyć, że głównym powodem zakopania Krupińskiego było niedopuszczenie, by pojawił się tam Niemiec.
Ale ta inwestycyjna układanka przekraczała wyobrażenie urzędnika, który dostawał dokumenty na biurko. Jeśli ludzie nie rozróżniają, co to znaczy korzystać z infrastruktury kopalni, a czym jest posiadanie kopalni, to o czym my mówimy. W Krupińskim bez złotówki ze Skarbu Państwa można było zarabiać pieniądze. I dostarczać węgiel, który dziś musimy sprowadzać.

Jeszcze rok temu nikt nie myślał o wojnie.
Ale deficyt węgla przecież był. Rósł import węgla z Rosji. Inwestor w Krupińskim oferował węgiel do dyspozycji polskiego rządu. Polski rząd wolał nie mieć kopalni w Polsce, tylko sprowadzać węgiel z Rosji. Przecież my w ten sposób, co roku, utrzymywaliśmy 30 tys. miejsc pracy w rosyjskim górnictwie!

Krupińskiego dało się uratować?
Nawet gdy zasypano pierwszy szyb, jeszcze pół roku temu, można było uratować kopalnię. Za rok, może odrobinę dłużej byłby węgiel. Najważniejsze: szyby są zasypywane teraz, w czasie wojny i kryzysu. Nie wiem, jak nierozsądnym trzeba być, żeby robić coś takiego. To samo zresztą dotyczy KWK Makoszowy, drugiej czynnej kopalni zlikwidowanej przez rząd Beaty Szydło.

To tej kopalni późniejsza premier broniła w trakcie kampanii wyborczej w 2015 roku.
I to, co wydarzyło się potem jest chyba jeszcze bardziej niezrozumiałe niż Krupiński. 170 mln ton węgla udostępnionych wyrobiskami. Poniżej najniższego poziomu udokumentowane 200 mln ton węgla koksowego. Jedyna w Polsce kopalnia niemetanowa. Węgiel niezwykłej jakości, czysty z zanieczyszczeniem na poziomie 7 proc. Co z tego? Makoszowy poszły do likwidacji tego samego dnia, co Krupiński.

Dlaczego?
Nie wiem. Ktoś postanowił sobie strzelić w kolano. Ktoś chciał zrobić na złość premier Szydło? Logiki nie ma.

Kopalnia Makoszowy też przynosiła straty. Przez lata.
Gwarantuję panu, że pół roku później Makoszowy byłyby rentowne. Kopalnię chciał kupić polski inwestor (spółka KWK Siersza). Reakcji nie było żadnej. Gdy przedstawiciele spółki pojechali na spotkanie do SRK, odmówiono im wglądu do dokumentów. Związkowcy też mieli świadomość co się działo i prawdopodobnie mieli swój pomysł na przetrwanie zakładu. Potem okazało się, że nic nie mieli, może poza marzeniami.

Politycy PiS lubią powtarzać, że to Unia Europejska niszczyła nasze górnictwo.
Komisja Europejska zawsze miała jedno narzędzie nacisku: brak subwencji z budżetu państwa na wydobycie. Jeśli kopalnia broniła się ekonomicznie, mogła fedrować. O posłach PiS wiele mówi ostatnia heroiczna obrona nieszczęsnego pomysłu „betonowania” spółek Skarbu Państwa. Politycy dwoją się i troją, by pokazać lojalność wobec partii, a partia potem wycofuje się ze swojej koncepcji i polityk wychodzi na idiotę.

„Będziemy bronić górnictwa jak niepodległości” – mówili nie tylko śląscy posłowie PiS. Chyba nie mówili prawdy.
Każdy z tych polityków coś powtarza po kimś. Nieszczęście polega na tym, że trafi, a szansa jest duża – na doradcę-idiotę. Mamy w Polsce bezwładność systemu, który nie jest oparty o kompetencje, choć – zwłaszcza teraz – to one powinny być szczególnie istotne. Oszustwo, o którym pan mówi, popełniali wszyscy, na różną skalę. Donald Tusk i Elżbieta Bieńkowska też „huśtali się” podczas Barbórki na kopalni Krupiński, a potem skazywali ją na likwidację. Rząd się zmienił, obiecywał chronić górnictwo, a de facto zrealizował plan PO. Prawda jest niestety smutna.

?
Wszystkie partie w polskim parlamencie łączy jedno: nienawiść do węgla. A właściwie, dwie rzeczy: nienawiść do węgla i niechęć do Śląska. Satysfakcję mam tylko z tego, że gdy zabrakło węgla w Polsce, nie cierpi Śląsk, tylko Polska.

Co pan radzi śląskim posłom PiS, którzy pozowali w mundurach górniczych, a po słowach Kaczyńskiego zapadli się pod ziemię?
Może lepiej, że już nic nie mówią. A czyny rządu mówią same za siebie: dopłaty do węgla zamiast węgla to największy absurd, jaki można było wymyślić.

***

Za zdjęcie rozbieranego szybu KWK Krupiński dziękujemy Silesian Kingdom of Mines.

https://www.slazag.pl/markowski-w-krupinskim-glupota-gonila-glupote-az-do-konca-rzad-mogl-zarobic-miliard-i-miliard-wydal?utm_source=wykop.pl&utm_medium=link-6878609&utm_campaign=wykop-poleca

Zmarli nie mają «święta»

Zmarli nie mają ‘święta’ – ks. Marek na niedzielę

Kategoria: Archiwum, Co piszą inni, Filozofia, Polityka, Polska, WiaraAutor: AlterCabrio, 30 października 2022

Od lat komunistycznych ten dzień, którego nie mogli spokojnie przeżyć, musieli zafałszować chociażby w nazwie. Nie ma w tym ani prawdy, ani logiki, ani sensu. Zmarli nie mają ‘święta’. My wiemy, że życie ludzkie zmienia się, ale się nie kończy i śmierć nie jest unicestwieniem.

________***________

Ks. Marek Bąk: Czyściec to szansa po śmierci dla tych, którzy utracili ją za życia

O tzw. Święcie Zmarłych:

‘Od lat komunistycznych ten dzień, którego nie mogli spokojnie przeżyć, musieli zafałszować chociażby w nazwie. Nie ma w tym ani prawdy, ani logiki, ani sensu. Zmarli nie mają «święta». My wiemy, że życie ludzkie zmienia się, ale się nie kończy i śmierć nie jest unicestwieniem. A proponowana nam fałszywa interpretacja mówiła o tym jakoby umarli mieli ‘święto’, czyli sprowadzali ludzi do tych, którzy nie mają przyszłości. No, więc taka nazwa to jest obłęd, ale ten obłęd proponowany spłyca naszą katolicką wizję tego, co się dzieje.’

‘Tego dnia należy upomnieć się o własną świętość, pobudzić siebie do świętości. Tak, jak to św. Maksymilian Kolbe mówił: «Muszę być świętym. Muszę być wielkim świętym».’

‘Łaska czyśćca, to jest wielka łaska. Przecież bez czyśćca ludzie masowo poszliby do piekła. To jest ta szansa w Wieczności dana na to, by przysposobić się do przebywania z Panem Bogiem, by osiągnąć również siebie samego. Człowiek ma «głód Boga» i ma «głód siebie».’

Również o: święcie 2 listopada, ‘wymianie dóbr’ z duszami czyśćcowymi, o czyśćcu jako gwarancji Nieba, testamentach, o związkach niesakramentalnych jako ‘defekcie cywilizacyjnym’, o próbie zbawianiu siebie przy pomocy ‘wspólnika grzechu’, powrocie do podstawowej wiary, również o tragedii zniewieściałych mężczyzn i potrzebie zakończenia ‘dziejów samozakłamywania się’.

https://youtube.com/watch?v=TnhAdVrS-_

−∗−

Abp Viganò: Watykan musi wycofać swoje poparcie dla „zgubnych” zastrzyków przeciw COVID

Abp Viganò: Watykan musi wycofać swoje poparcie dla „zgubnych” zastrzyków przeciw COVID

Uwaga Redakcji [The Remnant]: Poniżej zamieszczamy tekst listu wysłanego przez Arcybiskupa Carlo Maria Viganò do kardynała Luisa Ladarii Ferrera, prefekta Kongregacji Nauki Wiary, w sprawie moralnego charakteru i fizycznych niebezpieczeństw związanych ze szczepieniami przeciw COVID-19 oraz instrukcji Kościoła dla wiernych dotyczących ich stosowania.

List ten został skierowany również do przedstawicieli Stolicy Apostolskiej, w tym do kardynała Pietro Parolina, sekretarza stanu Jego Świątobliwości; kardynała Petera Turksona, kanclerza Papieskiej Akademii Nauk i Papieskiej Akademii Nauk Społecznych; oraz arcybiskupa Vincenzo Paglii, przewodniczącego Papieskiej Akademii Życia.

Eminencjo,

W ubiegłym roku, 23 października 2021 roku, napisałem list do Przewodniczącego Konferencji Episkopatu Stanów Zjednoczonych, który został również przesłany Eminencji, w którym wyraziłem – co już uczyniłem publicznie – moje bardzo mocne zastrzeżenia co do różnych niezwykle kontrowersyjnych aspektów dotyczących moralnej zasadności stosowania eksperymentalnych surowic genowych produkowanych przy użyciu technologii mRNA.

W tym liście, który został napisany z pomocą wybitnych naukowców i wirusologów, podkreśliłem potrzebę aktualizacji „Uwag o moralnych uwarunkowaniach stosowania niektórych szczepionek przeciw COVID-19” [dokument Kongregacji Nauki Wiary  zaakceptowany przez Franciszka – w dalszym tekście określany jako „Uwagi”- dop. tłumacza], ze względu na dowody naukowe, które pojawiły się już wtedy, a co więcej, zostały zadeklarowane przez samych producentów preparatu.

Proszę pozwolić mi, Eminencjo, ponowić mój apel w świetle ostatnich deklaracji złożonych przez firmę Pfizer w Parlamencie Europejskim oraz publikacji oficjalnych danych przez światowe organizacje medyczne.

Przede wszystkim przypominam, że dokument Dykasterii, której Eminencja przewodniczy, został promulgowany 21 grudnia 2020 r., przy braku pełnych danych o naturze surowicy genowej i jej składników, a także bez wyników badań jej skuteczności i bezpieczeństwa. Temat „Uwag” został ograniczony do „moralnych aspektów stosowania szczepionek przeciw COVID-19, które zostały opracowane z linii komórkowych pochodzących z tkanek uzyskanych z dwóch płodów, które nie zostały mechanicznie przerwane.” Kongregacja podkreśliła:

„Nie zamierzamy oceniać bezpieczeństwa i skuteczności tych szczepionek, chociaż jest to etycznie istotne i konieczne, ponieważ ocena ta należy do obowiązków badaczy biomedycznych i agencji farmaceutycznych„. Bezpieczeństwo i skuteczność nie były więc przedmiotem „Uwag”, które wyrażając opinię o „moralnych aspektach stosowania” nie uznały za stosowne wypowiadać się na temat „moralnej strony produkcji” tych leków.

Bezpieczeństwo i skuteczność poszczególnych szczepionek należało ustalić po okresie eksperymentów, które zwykle trwają kilka lat. Ale w tym przypadku władze sanitarne zdecydowały się na przeprowadzenie eksperymentu na całej populacji, odchodząc od normalnej praktyki środowiska naukowego, przepisów międzynarodowych i prawa poszczególnych państw.

Wyniki, które obecnie wyłaniają się z oficjalnych danych opublikowanych we wszystkich krajach, które wprowadziły kampanię masowych szczepień, są bezsprzecznie katastrofalne. Okazuje się, że ludzie, którzy zostali poddani szczepieniu eksperymentalną surowicą, nie tylko nie zostali ochronieni przed zarażeniem wirusem, ani przed poważnymi formami choroby, ale w rzeczywistości stali się bardziej podatni na COVID-19 i jego warianty ze względu na nieodwracalne osłabienie ich systemów odpornościowych spowodowane technologią mRNA.

Dane podkreślają również poważne krótko- i długoterminowe skutki, takie jak bezpłodność, wywoływanie poronień u kobiet w ciąży, przenoszenie wirusa na dzieci poprzez karmienie piersią, rozwój poważnych chorób serca, w tym zapalenia mięśnia sercowego i osierdzia, powrót  nowotworów, które wcześniej zostały wyleczone, oraz cały szereg innych wyniszczających chorób. Liczne przypadki nagłych zgonów – które do niedawna uparcie uważano za niemające związku z zaszczepieniem surowicą – ujawniają konsekwencje wielokrotnego przyjmowania dawek, nawet u osób młodych, zdrowych i sprawnych fizycznie.

Personel wojskowy, który jest rygorystycznie badany ze względów bezpieczeństwa, wykazuje taką samą częstotliwość występowania działań niepożądanych w wyniku podania surowicy. Niezliczone badania potwierdzają obecnie, że surowica może powodować formy nabytego niedoboru odporności u tych, którzy ją otrzymują. Na całym świecie lawinowo rośnie liczba zgonów i ciężkich patologii poszczepiennych. Szczepionki te spowodowały więcej zgonów niż wszystkie inne szczepionki razem wzięte w ciągu ostatnich trzydziestu lat. I nie tylko to: w wielu państwach, liczba osób, które zmarły po szczepieniu jest znacznie wyższa niż liczba osób, które zmarły z powodu COVID.

Kongregacja Nauki Wiary (obecnie Dykasteria), chociaż nie wyraziła opinii na temat skuteczności i bezpieczeństwa surowic, określiła je jednak jako „szczepionki”, przyjmując za pewnik, że dają one odporność i ochronią ludzi przed czynnym i biernym zarażeniem. Ale ten element został teraz zdezawuowany przez deklaracje, które pochodzą od wszystkich światowych władz sanitarnych i Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), które teraz mówią, że ci, którzy zostali zaszczepieni, mogą sami się zarazić i zarażać innych ludzi w stopniu wyższym, niż ludzie, którzy nie zostali zaszczepieni, a także, że ich systemy odpornościowe zostały drastycznie osłabione, a nawet całkowicie zrujnowane.

Preparaty, które zostały określone jako „szczepionki”, nie odpowiadają zatem oficjalnej definicji szczepionki, do której przypuszczalnie odnoszą się „Uwagi”. Szczepionka” jest definiowana jako preparat, który powoduje produkcję przeciwciał przez organizm, nadając mu określoną odporność na określoną  infekcję (wirusową, bakteryjną lub pasożytniczą). Definicja ta została obecnie zmodyfikowana przez WHO, ponieważ w przeciwnym razie nie byłoby możliwe włączenie preparatów anty-COVID do definicji szczepionki, ponieważ preparaty te nie powodują produkcji przeciwciał i nie dają odporności na chorobę zakaźną wywoływaną przez Sars-CoV-2.

Należy zaznaczyć, że obecność tlenku grafenu zarówno w tzw. „szczepionkach”, jak i we krwi osób zaszczepionych, została obecnie udowodniona ponad wszelką wątpliwość, mimo że nie ma naukowego uzasadnienia dla jego obecności ani zastosowania na ludziach ze względu na jego toksyczność. Wyniszczający wpływ tlenku grafenu na organy osób, które zostały poddane szczepieniu, jest obecnie oczywisty i prawdopodobnie firmy farmaceutyczne zostaną wkrótce pociągnięte za to, do odpowiedzialności.

Eminencja z pewnością wie, że opatentowano już technologię z wykorzystaniem samoskładających się nanostruktur tlenku grafenu w celu umożliwienia śledzenia i zdalnego kontrolowania obiektów, w szczególności w celu monitorowania parametrów życiowych każdego pacjenta, poprzez połączenie  z „chmurą internetową” za pośrednictwem sygnału Bluetooth emitowanego przez te nanostruktury. Na dowód, że informacje te nie są wynikiem obsesji jakichś teoretyków spiskowych, Eminencja powinien wiedzieć, że Unia Europejska wybrała jako zwycięzców konkursu, dwa projekty poświęcone innowacjom technologicznym, zatytułowane: „Mózg ludzki i grafen”. Te dwa projekty otrzymają po miliardzie euro dofinansowania w ciągu najbliższych dziesięciu lat.

„Szczepionki” przeciw COVID-19 były przedstawiane jako jedyna możliwa alternatywa dla śmiertelnej choroby. Było to od samego początku kłamstwo i perspektywa ostatnich dwóch lat to potwierdziła. Istniały i istnieją alternatywne metody leczenia, ale były one metodycznie bojkotowane przez firmy farmaceutyczne – ponieważ są one zbyt tanie i nie przynoszą im zysków. Alternatywne metody leczenia były dyskredytowane przez publikacje naukowe, finansowane przez Big Pharma, które później zostały wycofane, ponieważ były oparte na jaskrawo sfałszowanych danych.

Co więcej, okazało się, że COVID-19 jest – co było wiadome i oczywiste – sezonową formą koronawirusa, która jest uleczalną i nie zagrażającą życiu, formą grypy, która powoduje tylko minimalną liczbę zgonów wśród osób, które już mają jakieś inne schorzenia. Wieloletni monitoring koronawirusa nie pozostawia w tym względzie żadnych wątpliwości, a także eliminuje element „nagłego zagrożenia pandemicznego”, który wykorzystano jako pretekst do narzucenia „szczepionek”.

Normy międzynarodowe określają, że lek eksperymentalny nie może być dopuszczony do dystrybucji, chyba że nie ma innej skutecznej alternatywy leczenia. To dlatego agencje farmaceutyczne na całym świecie uniemożliwiły stosowanie iwermektyny, osocza hiperimmunologicznego i innych metod leczenia, których skuteczność została udowodniona. Nie ma potrzeby przypominać Waszej Eminencji, że wszystkie te agencje, wraz z WHO, są niemal w całości finansowane przez firmy farmaceutyczne i powiązane z nimi fundacje, a na najwyższych ich szczeblach istnieje poważny konflikt interesów.

W ostatnich kilku dniach, przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen musiała odpowiedzieć przed Parlamentem na temat finansowania PNRR (krajowy plan odbudowy i rozwoju)  laboratoriów we Włoszech i Grecji, w których pracuje jej mąż. Nie można też zapomnieć, że ta sama przewodnicząca odmówiła przekazania Europejskiemu Trybunałowi Obrachunkowemu wiadomości tekstowych, które wymieniła z dyrektorem generalnym firmy Pfizer, Albertem Bourlą, na temat umów na dostawy. Wiadomości te, wciąż  nie zostały ujawnione.

Narzucenie eksperymentalnego serum odbyło się poprzez skoordynowane zastosowanie metod, które nie miały precedensu w najnowszej historii, z wykorzystaniem technik masowej manipulacji, które są dobrze znane ekspertom w dziedzinie psychologii. W tej operacji terroryzmu medialnego i pogwałcenia naturalnych praw jednostek, której towarzyszył niedopuszczalny szantaż i dyskryminacja, hierarchia katolicka zdecydowała się stanąć po stronie systemu, czyniąc się promotorem „szczepionek”, dochodząc nawet do punktu zalecania ich jako „moralnego obowiązku”.

Media umiejętnie wykorzystały duchowy autorytet papieża i jego wpływy medialne, aby potwierdzić narrację głównego nurtu, a to stanowiło istotny element sukcesu całej kampanii szczepień, przekonując wielu wiernych do poddania się szczepieniu ze względu na zaufanie, jakim darzyli papieża.

Obowiązek szczepień nałożony na pracowników Stolicy Apostolskiej, wzorowany na regulacjach wprowadzonych w innych krajach, potwierdził absolutną zgodność Watykanu ze skrajnie niedbałymi i lekkomyślnymi postawami, które są całkowicie pozbawione jakiejkolwiek naukowej zasadności. Naraziło to Państwo Watykańskie na ewentualną odpowiedzialność prawną, co dodatkowo obciąży jego skarb. Nie należy też wykluczać możliwości, że wierni mogą wnieść zbiorowe pozwy przeciwko własnym duszpasterzom, którzy zostali przemianowani na sprzedawców niebezpiecznych preparatów.

Po ponad dwóch latach, Kościół nie uznał za konieczne, wydania jakiegokolwiek oświadczenia w celu skorygowania „Uwag”, które w świetle nowych dowodów naukowych są już przestarzałe i zasadniczo sprzeczne z twardymi faktami. Ograniczając się do ściśle moralnej oceny stosowania szczepionek, Kongregacja Nauki Wiary nie wzięła pod uwagę proporcjonalności między korzyściami płynącymi z zastosowania surowicy genowej – które nie miały miejsca – a krótko- i długoterminowymi niekorzystnymi skutkami ubocznymi, które obecnie są widoczne dla wszystkich.

Ponieważ obecnie jest oczywiste, że preparaty sprzedawane jako szczepionki nie dają żadnych znaczących korzyści, a wręcz przeciwnie – mogą powodować bardzo wysoki odsetek zgonów lub poważnych chorób nawet u osób, dla których COVID nie stanowi poważnego zagrożenia, nie można już uznać za uzasadnione, żadnych prób wykazania proporcjonalności między ryzykiem a korzyściami, eliminując w ten sposób jedno z założeń, na których opierały się „Uwagi”: „Moralność szczepień polega nie tylko od obowiązku ochrony własnego zdrowia, ale także od obowiązku dążenia do dobra wspólnego. W przypadku braku innych środków powstrzymania lub nawet zapobieżenia epidemii, dobro wspólne każe zalecać szczepienia, zwłaszcza w celu ochrony najsłabszych i najbardziej narażonych” (uwaga nr. 5).

Wiemy już dobrze, że nie ma „braku innych środków”, a surowica ani nie zatrzymuje epidemii, ani jej nie zapobiega. To sprawia, że „szczepionka” z mRNA produkowana z abortowanych linii komórkowych jest nie tylko moralnie niedopuszczalna, ale także absolutnie niebezpieczna dla zdrowia człowieka, a w przypadku kobiet w ciąży, także dla zdrowia ich nienarodzonych dzieci.

Kościół, wyrażając moralną ocenę szczepionek, nie może pomijać wielu elementów, które przyczyniają się do sformułowania ogólnego osądu. Kongregacja nie może ograniczyć się do ogólnej tezy o moralnej legalności preparatu jako takiego – legalności, która jest całkowicie wątpliwa, nie biorąc pod uwagę jego nieskuteczność, braku badań, jego geno-toksyczności i rakotwórczości oraz dowodów na niekorzystne skutki skutki uboczne.

Zamiast tego Kongregacja musi jak najszybciej wypowiedzieć się na ten temat. Obecnie, gdy  wykazano całkowitą bezużyteczność surowicy „dla powstrzymania lub nawet zapobieżenia epidemii”, nie można jej już podawać i istotnie, istnieje moralny obowiązek, aby władze sanitarne i firmy farmaceutyczne wycofały ją jako coś niebezpiecznego i szkodliwego, a poszczególni wierni odmówili szczepienia.

Ponadto uważam, Najczcigodniejsza Eminencjo, że nadszedł czas, aby Stolica Apostolska definitywnie zdystansowała się od tych prywatnych podmiotów i międzynarodowych korporacji, które uwierzyły, że mogą wykorzystać autorytet Kościoła katolickiego do poparcia neo-maltuzjańskiego projektu Agendy 2030 Organizacji Narodów Zjednoczonych i Wielkiego Resetu Światowego Forum Ekonomicznego. Nie można tolerować sytuacji, w której głos Kościoła Chrystusowego nadal współuczestniczy w planie redukcji globalnej populacji opartym na chronicznej patologizacji ludzkości i narzucania bezpłodności. Jest to tym bardziej konieczne w obliczu skandalicznego konfliktu interesów, na jaki narażona jest Stolica Apostolska, przyjmując sponsoring i finansowanie od architektów tych zbrodniczych planów.

Nie powinno umykać uwadze Waszej Eminencji, że istnieją bardzo poważne konsekwencje dla Kościoła Świętego z powodu lekkomyślnego wsparcia dla narracji „psycho-pandemicznej”. Wykorzystanie słów i przemówień Franciszka, by skłonić wiernych do przyjęcia surowicy, która nie tylko okazała się bezużyteczna, ale wręcz poważnie szkodliwa,  podważyło autorytet Watykanu, nakłonionego do propagowania leczenia opartego na danych, które okazały się niepełne i sfałszowane.

To lekkomyślne i co najmniej niezrozumiałe zachowanie, wiązało się z ingerencją najwyższego autorytetu kościelnego w dziedzinę ściśle naukową, która jest „w gestii badaczy biomedycznych i agencji farmaceutycznych”. Jak po tej zdradzie, wierni katolicy i ci, którzy patrzą na Kościół jako na wiarygodnego przewodnika, będą mogli z jakąkolwiek dozą spokoju i zaufania, uznać w przyszłości stanowisko Kościoła za rzetelne i wiarygodne?

Jak będzie możliwym naprawienie szkód wyrządzonych tym, którzy nie mając ani wykształcenia medycznego, ani kompetencji w tej dziedzinie, poddali się zabiegowi, który w istocie zagroził ich zdrowiu lub doprowadził do przedwczesnej śmierci, tylko dlatego, że został im zalecony przez papieża, biskupa lub proboszcza, który powiedział im, że jeśli nie zostaną zaszczepieni, nie będą mogli przyjść do kościoła, służyć do Mszy ani śpiewać w chórze?

Hierarchia katolicka doświadczyła w ostatnich latach upadku, który jest wprost proporcjonalny do poparcia, jakiego udzieliła ideologii globalistycznej. Jej zaangażowanie we wsparcie kampanii szczepionkowej nie jest odosobnionym przypadkiem, sądząc po udziale Stolicy Apostolskiej w inicjatywach klimatycznych – które również opierają się na fałszywych przesłankach, nie mających w sobie nic naukowego – oraz przedsięwzięciach trans-humanistycznych.

Nie jest celem, dla którego nasz Pan umieścił Kościół na ziemi. Kościół musi przede wszystkim głosić Prawdę, trzymając się z dala od niebezpiecznych związków z możnymi tego świata, a tym bardziej z tymi spośród nich, którzy są notorycznie wrogo nastawieni do nauki Chrystusa i moralności katolickiej. Jeśli hierarchia nie otrząśnie się z tego służalczego zniewolenia, jeśli nie odkryje w sobie na nowo odwagi i godności, by przeciwstawić się mentalności świata, zostanie zmiażdżona i padnie ofiarą własnej niezdolności do bycia przeszkodą i znakiem niezgody.

Jestem pewien, Eminencjo, że zechcecie rozważyć szczególną powagę tych tematów, a także pilną potrzebę oświeconej interwencji, wiernej nauczaniu Ewangelii i salus animarum, które jest i pozostaje suprema lex Kościoła.

In Christo Rege,

+ Carlo Maria Viganò, Arcybiskup
Były Nuncjusz Apostolski w Stanach Zjednoczonych Ameryki
18 października 2022 r.

Tłum. Sławomir Soja

Źródło: The Remnant (Oct 21, 2022) – „Abp. Viganò: The Vatican must withdraw its support of the ‘disastrous’ COVID shots”

Potworna cisza po nagłej śmierci [pod TIR-em] ks. Tadeusza Kiersztyna [2012]

Potworna cisza po nagłej śmierci ks. Tadeusza Kiersztyna

Ks. Tadeusz Kiersztyn zginął pod kołami TIR-a w sierpniu 2012 roku.

https://www.salon24.pl/u/salve/487135,nastala-potworna-cisza-po-naglej-smierci-ks-tadeusza-kiersztyna

W dniu 22 sierpnia 2012 roku zmarł od ran poniesionych w wypadku samochodowym ks. Tadeusz Kiersztyn, gorący orędownik Aktu Intronizacji Jezusa Chrystusa na Króla Polski. Oficjalne źródła podały, że był to wypadek samochodowy. Jego pojazd został najechany przez “TIRa”. [rozjechany.. MD]

Ks. Tadeusz był postulatorem procesu beatyfikacyjnego Rozalii Celakówny.

Rozalia Celakówna pod wpływem modlitwy i bogatego życia wewnętrznego miała wizje, dzięki którym zrodziła się w niej idea poświęcenia się Sercu Jezusa oraz Intronizacji Najświętszego Serca Pana Jezusa. Rozalia Celakówna widziała w swoich wizjach Chrystusa  królem Polski.

Już przed II wojną światową, w roku 1938 prymas August Hlond wyznaczył komisję, która miała potwierdzić prawdziwość jej doznań lub im zaprzeczyć.  

5 listopada 1996 kardynał Franciszek Macharski rozpoczął w archidiecezji krakowskiej jej proces beatyfikacyjny, który na szczeblu diecezjalnym zakończył się 17 kwietnia 2007 roku, po czym akta wysłane zostały do Watykanu.

W międzyczasie ks. T. Kiersztyn został jej postulatorem i również gorącym zwolennikiem intronizacji Chrystusa Króla.

Ks. Kiersztyn był również autorem wielu opracowań na temat spraw Kościoła. Należał do nielicznych kapłanów, którzy odważyli się wypowiadać o Soborze Watykańskim Drugim, jako przyczynie zła w Kościele Rzymskim.

ks.Tadeusz Kiersztyn – Prawda o Intronizacji Chrystusa Króla Polski

 Śmierć tego właśnie księdza jest kolejną nagłą śmiercią i należy on do tej grupy kapłanów Kościoła Katolickiego w Polsce, w okresie i po II Wojnie Światowej, po ks. Popiełuszce i innych, których nagła i tajemnicza śmierć do dnia dzisiejszego nie została wyjaśniona.  

Jeżeli śmierć ta jest zbrodnią, to ks. Tadeusz jest już zbawiony, jako ten, który oddał życie za Chrystusa.

 I tu nasuwa się proste pytanie, jeśli to było morderstwo :

 Komu naraził się aż tak bardzo ks. Tadeusz Kiersztyn, że musiał zginąć?

 Zastanówmy się nad jego słowami w opracowaniu: „Czas prawdy!”:

 …„Liberalizm jest nie tylko absolutnym buntem wobec Boga, wobec Jego władzy i wobec Jego praw, które są obiektywne, sprawiedliwe i niezmienne, ale jest najbardziej wyrafinowanym z dotychczasowych – totalitaryzmem, niosącym ludzkości niewyobrażalną w skutkach niewolę fizyczną i duchową. Trzeba przy tym pamiętać, że jego piewcy, podobnie jak antyczne Syreny, przemawiają językiem zdolnym uwieść masy ludzkie, bo strojnym w piękne hasła i piękne obietnice”….

 Ksiądz Tadeusz Kiersztyn zalecał, aby dokonać Aktu Intronizacji Jezusa na Króla Polski.

 Czy to przesłanie komuś przeszkadzało?

 Czy samochód stał się narzędziem mordu?

Trudno przypuszczać, że to był wypadek.

Ks. Kiersztyn wyrażał się jasno:

„Zdajecie sobie sprawę w jakim my żyjemy teraz świecie, w jakiej cywilizacji. Bo panowanie szatana, tak samo jak panowanie Boga, jest panowaniem duchowym, ale sprawowanym poprzez ludzi. I panowanie szatana dokonuje się dzisiaj w świecie poprzez ludzi – poprzez partie, poprzez struktury żydomasońskie, poprzez różne organizacje, które są lucyferyczne – nie tylko realizując idee, ale i uprawiając kult religijny (…)

 I w tych najwyższych już kręgach jak Bilderberg, Komisji 300, nie wiem czyście słyszeli o Bohemii (Bohemian Grove, przyp. M.P.) – miejsce kultyczne, gdzie raz do roku cała śmietanka świata i tych przywódców i liderów światowych, ludzi „namaszczonych” – zbiera się aby oddawać kult Lucyferowi. I to jest ukryte, oni z tym się ukrywają, ale często możecie zobaczyć ten znak (satanistyczne 2 palce),

Sekretarz USA: Elektrownia atomowa w Polsce da miejsca pracy dla 100 tys. Amerykanów

Sekretarz USA: Elektrownia atomowa w Polsce da miejsca pracy dla 100 tys. Amerykanów

https://www.bibula.com/?p=136938

Budowa elektrowni atomowej w Polsce da 100 tys. miejsc pracy dla amerykańskich pracowników – oświadczyła sekretarz USA ds. energii Jennifer Granholm. W piątek ogłoszono, że budową pierwszej elektrowni atomowej w Polsce zajmie się amerykański koncern Westinghouse.

Pierwsza polska elektrownia atomowa będzie [ma być… MD] zbudowana w oparciu o amerykańska technologię.  Sekretarz USA ds. energii Jennifer Granholm wyraziła opinię, że wybór polskiego rządu powoduje „ogromne wzmocnienie relacji”.

„Premier Polski Mateusz Morawiecki ogłosił, że Polska wybierze rząd USA i firmę Westinghouse dla pierwszej części swojego projektu nuklearnego wartego 40 mld dol., tworząc lub utrzymując 100 tys. miejsc pracy dla amerykańskich pracowników” – napisała Granholm w piątek na Twitterze.[…]

„Grabarz człowieczeństwa”- Harari . Brudna PRAWDA o człowieku, z którym spotkał się Morawiecki

„Grabarz człowieczeństwa”- Harari . Brudna PRAWDA o człowieku, z którym spotkał się Morawiecki

https://nczas.com/2022/10/30/grabarz-czlowieczenstwa-brudna-prawda-o-czlowieku-z-ktorym-spotkal-sie-morawiecki/

Nowa książka prof. Adama Wielomskiego pt. „Yuval Noah Harari. Grabarz człowieczeństwa” jest dostępna w Bibliotece Wolności. Wieloletni publicysta „Najwyższego CZAS!”-u demaskuje w niej poglądy jednego z kluczowych ideologów nowego porządku świata po Wielkim Resecie.

Harari jest kreowany na autorytet „od wszystkiego”. Jego wypowiedzi są cytowane jako genialne bez względu na to czy dotyczą pandemii, wojny na Ukrainie, globalnego ocieplenia, agendy LGBT, religii czy przyszłości świata. Jego książki polecają takie osoby jak Mark Zuckerberg czy Bill Gates, a premier Mariusz Morawiecki był zaszczycony, że mógł sobie zrobić z nim zdjęcie podczas imprezy Impact’22.

Zdaniem prof. Wielomskiego Harari zawdzięcza ten wielki sukces nie merytorycznej zawartości swoich książek, a wręcz przeciwnie, dzięki jej brakowi! W swojej trylogii stworzył opowieść, która ma pełnić rolę mitu dla świata po Wielkim Resecie. To Mit XXI a nawet XXII wieku. Mit, który ma zastąpić wszystko to, co stworzyła cywilizacja grecka, rzymska i chrześcijaństwo, a w co ludzie mają bezkrytycznie uwierzyć.

Mitu takiego potrzebuje kasta miliarderów, która dąży do stworzenia społeczeństwa niezdolnego do buntu, choćby z racji narastających nierówności społecznych. Jeśli ludzie uwierzą w spisaną przez Harariego opowieść, to obudzą się w takim właśnie świecie. W świecie, w którym garstka właścicieli globalnych korporacji przejmie kontrolę nie tylko nad całą własnością i władzą polityczną na naszej planecie, ale także nad ludzkimi ciałami i umysłami.

Książkę można nabyć na stronie sklep-niezalezna.pl lub klikając TUTAJ.

Hupka i Czaja wiecznie żywi. Putin i Tuski tyż…

Hupka i Czaja wiecznie żywi

Stanislaw Michalkiewicz – October 28, 2022 https://www.goniec.net/2022/10/28/michalkiewicz-hupka-i-czaja-wiecznie-zywi/

No i jak tu nie wierzyć, że Putin jest dobry na wszystko? Wracając z Podlasia, gdzie miałem serię spotkań z tamtejszą publicznością, usłyszałem w radio RMF FM reklamę – jak się okazało – rządową. Rząd się tam przechwalał, jak to dba o obywateli, ile tarcz ochronnych dla nich przygotował, żeby włos im nie spadł z głowy – a jednocześnie przestrzegł, żeby nie wierzyć w “putinowską propagandę”.

        Najwyraźniej autor tego reklamowego tekstu uważał, że jak tylko ktoś nie basuje rządowi “dobrej zmiany”, to na pewno jest agentem Putina. Nie jest to może pomysł specjalnie oryginalny, bo i za pierwszej komuny partia szantażowała obywateli podobnie. Komu się polityka partii i rządu nie podobała, to lał wodę na młyn zachodnioniemieckich rewizjonistów i odwetowców: Hupki i Czai.

        W 1968 roku, kiedy nasza 3 kompania zmotoryzowana Studium Wojskowego UMCS w Lublinie słabo wykonała ostre strzelanie, pułkownik Kwaśniewski kazał zrobić zbiórkę i przez zaciśnięte zęby – bo miał taki sposób mówienia – przestrzegł, że każdy żołnierz, który nie wykona strzelania, będzie uważany za agenta Bundeswehry. Jak widzimy, transformacja ustrojowa to i owo zmieniła. Kiedyś Hupka i Czaja, a teraz Putin – ale mechanizm został taki sam, bo po co go zmieniać, skoro działał i za komuny i teraz?

   W ogóle, w miarę zbliżania się przyszłorocznej kampanii wyborczej, Putin wkracza u nas w samo centrum politycznego dyskursu. Kiedy wspólnik pana Marka Falenty, zażywający obecnie statusu “małego świadka koronnego” (“nie brak świadków na tym świecie – twierdził Rejent Milczek) powiedział, że pan Falenta sprzedał podsłuchane nagrania Putinowi, to Donald Tusk od razu wpadł w samołówkę i zaczął domagać się sejmowej komisji śledczej, a generał Dukaczewski powiedział nawet, że oto mamy dowód, iż podmianka na pozycji lidera politycznej sceny w 2015 roku została przeprowadzona przez Putina. Jeśli pan generał Dukaczewski naprawdę tak myśli, to można podejrzewać, że te wszystkie stare kiejkuty niewiele były i są warte. Nawiasem mówiąc, właśnie niezawisła prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie tajnych więzień CIA w Starych Kiejkutach. Jak pamiętamy, delikwenci byli tam przewożeni z bazy w Guantanamo na Kubie na lotnisko w Szymanach, a stamtąd – do Starych Kiejkutów, gdzie oprawiali ich amerykańscy oprawcy, podczas gdy stare kiejkuty stały na świecy – za co dostały 15 mln dolarów, które odebrały w amerykańskiej ambasadzie w Warszawie, zapakowane w kartony.

Domyślam się, że gdyby prokuratura kogoś w tej sprawie oskarżyła, to Nasz Najważniejszy Sojusznik pokazałby jej ruski miesiąc, a więc coś w rodzaju Putina i to w całej straszliwej postaci – więc nie wiemy nawet, czy z tych 15 milionów coś kapnęło dla ówczesnego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego czy ówczesnego premiera Leszka Millera. Daj im Boże jak najlepiej, chociaż gdyby się pochwalili, to mielibyśmy gotowe wzory do naśladowania w charakterze autorytetów moralnych. Kto się bowiem prostytuuje na życzenie Naszego Najważniejszego Sojusznika, to jest autorytetem moralnym, podczas gdy nawet dawanie posłuchu “putinowskiej propagandzie” jest potępiane bez komentarza nawet przez radio RMF FM, chociaż uchodzi ono za rozgłośnię zaprzyjaźnioną raczej z obozem zdrady i zaprzaństwa. Czego jednak nie robi się dla Polski, zwłaszcza za pieniądze? Skoro dla Polski można nawet zabijać ludzi, to dlaczegóż powstrzymywać się przed prostytuowaniem?

   Wróćmy jednak do Donalda Tuska, który najwyraźniej w ferworze nie zauważył zastawionej na niego pułapki. Oto bowiem już następnego dnia “mały świadek koronny” zeznał, że syn byłego premiera, pan Michał Tusk, odebrał od niego reklamówkę z “Biedronki” w której znajdowało się 600 tys. euro tytułem łapówki. Pan Michał Tusk oczywiście energicznie zaprzeczył, ale wtedy świadek uzupełnił, że scena wręczania łapówki została nagrana i to z dźwiękiem aż przez dwie kamery, co młody pan Tusk nawet widział, ale podobno nie zrobiło to na nim żadnego wrażenia.

To trochę podważa wszystkie zaprzeczenia, ale ma też plusy ujemne z punktu widzenia prokuratury, która – jak to wyjaśnił pan wiceminister Kaleta – podobno jeszcze nie zebrała dowodów i dlatego nie postawiła Michału Tusku, a może i Donaldu, żadnych zarzutów. Najwyraźniej nie o to chodzi, by złowić króliczka, ale by gonić go – to znaczy – by na przyszły rok Donald Tusk nie tylko odstąpił od żądania komisji śledczej, ale w ogóle – niczym stary towarzysz Wardęga z nieśmiertelnego poematu “Towarzysz Szmaciak” — “zwijał się jak w ukropie, by ratować chłopię”. W tej sytuacji otwiera się pole do działania dla pana prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego, który w maju za oceanem znalazł punkt oparcia u tamtejszych Żydów nie tylko  do wysadzenia w powietrze Donalda Tuska, którego Naczelnik Państwa uznał oficjalnie za porte-parole Republiki Federalnej Niemiec na Polskę, ale – kto wie? — może i samego Naczelnika, bo rząd premiera Morawieckiego cieszy się poparciem już tylko 26 procent indagowanych obywateli. Czyżby skrycie sympatyzowali z Putinem? Ładny interes! W każdym razie pan Trzaskowski też szykuje się do przyszłorocznych wyborów, zabiegając o względy sodomczyków i gomorytek, które najwyraźniej zaczynają tworzyć potężne polityczne lobby. Oto przypadkowo dowiedziałem się, że za namową pana Rabieja, który sam ma – jak mówił dowódca naszej zmotoryzowanej kompanii — “tendencje inklinacyjne”, chciał szpital miejski przy ul. Solec w Warszawie przerobić na hotel dla sodomczyków i gomorytek ze wszystkich 77 płci. Dlaczego sodomczykowie i gomorytki nie mogłyby bzykać się w zwyczajnych hotelach – tajemnica to wielka – ale na szczęście udało się ten szpital uratować.

        Tymczasem liczba agentów Putina rośnie i niedawno trafił na nią Książę-Małżonek za swoje dziękczynienie dla USA po eksplozjach przy bałtyckich gazociągach. Rządowa telewizja nakręciła specjalny film, w którym go bezlitośnie  zdemaskowała. To oczywiście dobrze, ale i niedobrze, bo jak już go zdemaskowała, to drugi raz zdemaskować go  nie może, a tymczasem do wyborów jeszcze rok i Książę-Małżonek może wymyślić coś jeszcze gorszego. Na razie w sukurs i Księciu i Donaldu Tusku ruszył Judenrat “Gazety Wyborczej”, na której łamach pan red. Tomasz Piątek, najwyraźniej już zdetoksowany, demaskuje Naczelnika Państwa, jak to stare kiejkuty dawały mu pieniądze. Czy z tych, które dostały za tajne więzienia CIA – tego nie wiemy, chociaż umorzenie śledztwa w tej sprawie przez prokuraturę otwiera pole do domysłów. Okazuje się, że niełatwo udelektować Naszego Największego Sojusznika, to znaczy – może i łatwo – tylko potem pojawiają się rozmaite zgryzoty. Ale już Voltaire zauważył, że kiedy Padyszachowi wiozą zboże, kapitan nie troszczy się, jakie wygody mają myszy na statku.

   Tymczasem Putin nowym fake-newsem wzburzył nie tylko światową opinię, ale i zdenerwował generałów w Pentagonie. Chodzi o “brudną bombę”, która miała przygotować Ukraina. Oczywiście Ukraina zaprzecza, ale tamtejsza wicepremierka wystąpiła z dramatycznym apelem, by uchodźcy, Boże broń, nie wracali do kraju, zwłaszcza w zimie. Najwyraźniej coś wie, czego my jeszcze nie wiemy. Tymczasem na Biegunie Północnym uformował się wir polarny, który – jak twierdzą eksperci — może sprawić, że zima albo będzie ciepła, albo będzie mroźna. Słowem — “kiedy na świętego Prota jest pogoda albo słota, to w świętego Hieronima będzie deszcz, albo go nima”.

        Jak widzimy, poruszone zostały nawet Moce, a tu pan Dawid Podsiadło, najwyraźniej pozazdrościł pannie Jamroży, która niedawno przypomniała sobie, jak to została zgwałcona, a wcześniej ogłosiła dokonanie apostazji. Pan Podsiadło jak dotąd żadnego zgwałcenia sobie nie przypomniał, więc właśnie głosił, że sposobi się do apostazji.

I Putin i “brudna bomba” i apostazja… Co my biedni teraz zrobimy?

Stanisław Michalkiewicz

Antysemityzm okiem Mędrców Syjonu. Oto, co Kongres Żydów bał się opublikować.

Antysemityzm okiem Mędrców Syjonu. Czego Kongres Żydów bał się opublikować?

Posted by Marucha w dniu 2022-10-29 https://marucha.wordpress.com/2022/10/29/antysemityzm-okiem-medrcow-syjonu-czego-kongres-zydow-bal-sie-opublikowac/

Współczesny świat boryka się z wieloma strasznymi problemami. Na naszych oczach społeczeństwo coraz bardziej oddala się od Boga, zagłębiając w spirali przemocy i wszelkich wynaturzeń. Niewinni cierpią głód i choroby, pogłębiają się nierówności i niesprawiedliwość. Wojny i krwawe konflikty wybuchają praktycznie na całym globie, w kilka chwil niosąc zniszczenie całych wsi i miasteczek.

Kaprys wysoko postawionych władców świata wystarczy, by odebrać życie setkom, tysiącom bezbronnych. Przyznanie się do Chrystusa w wielu miejscach równe jest z wyrokiem śmierci. Jednocześnie, miliony niewinnych giną co roku za milczącym przyzwoleniem postępowego społeczeństwa. Wolność i godność człowieka zostały zapomniane.

W obliczu tak wielu strasznych sytuacji mogłoby się wydawać, iż trudno jest stwierdzić która z nich jest największym problemem. Głód, dotykający dzieci w zubożałych krajach, zmuszający je do podejmowania niewolniczej pracy? Nieludzki wyzysk, wyciskający życie? Krwawe prześladowania chrześcijan, którzy tak często płacą życiem za swoją miłość do Chrystusa? Istnieje grupa ludzi, którzy nie muszą zadawać sobie podobnych pytań. Ludzie ci są bowiem święcie przekonani iż znają odpowiedź. Zajmują się i pochylają z wielką pieczołowitością oraz troską nad straszną skazą Ziemi, którą jest… antysemityzm.

Antysemityzm. Największa bolączka ludzkości.

To właśnie antysemityzm był przedmiotem żarliwej dyskusji Żydów podczas wiedeńskiej konferencji z 2018 roku. Owocem ich pracy stał się Katalog „An end to Anti-Semitism”. Mogłoby się wydawać, iż publikacja poruszająca tak ważki temat powinna szybko obiec świat. Wówczas każdy mógłby zrozumieć, z jak ważną kwestią mamy do czynienia oraz jak należy postępować aby żaden Żyd nie poczuł się urażony. O to przecież chodzi, prawda?

Okazało się, że jest zupełnie na odwrót, a żydowskie plany nie miały trafić pod strzechy zwykłych zjadaczy chleba. Sprzeciw wobec wydania polskiego tłumaczenia wyraził sam… Europejski Kongres Żydów.

Europejski Kongres Żydów mówi „NIE!”

Gdy pod koniec 2019 roku odezwał się do naszego Wydawnictwa rodak (serdeczne ukłony i podziękowania dla Dex Dextera – ojca chrzestnego tej publikacji) mieszkający za granicą, z informacją, że przełożył na język polski osławiony już raport z konferencji wiedeńskiej z 2018 roku i chce, żebyśmy, jako niezależna i niemająca strachu przed konsekwencjami poruszania tematów na literę „ż” oficyna, wydali na rynku polskim dokument podsumowujący, uruchomiliśmy całą procedurę – sprawdzenie tłumaczenia, korekta i redakcja tekstu. Tekstu budzącego grozę i niepokój, a zawierającego wiele odniesień do panującej rzeczywistości.

Jednocześnie, aby było „po bożemu”, wystąpiliśmy o zgodę na wydanie tłumaczenia raportu „An end to Anti-Semitism”, jako utworu zależnego, do wydawcy – Europejskiego Kongresu Żydowskiego. 7 lipca, po długim czasie oczekiwania, otrzymaliśmy jednoznaczną odpowiedź:

W imieniu Europejskiego Kongresu Żydowskiego pragnę poinformować, że ani Państwo ani Wydawnictwo 3DOM nie otrzymali zgody na publikację materiałów z konferencji „Koniec z antysemityzmem – katalog zagadnień do walki z antysemityzmem” jako pracy zależnej. Dodatkowo pragnę potwierdzić, że licencja CC 4.0, na której opu#blikowano powyższy tytuł, nie zezwala na komercyjną reprodukcję materiałów. Na koniec chciałbym poinformować, że jeśli zdecydują się Państwo na publikację utworu pochodnego z naruszeniem warunków licencji i bez wyraźniej zgody Europejskiego Kongresu Żydowskiego, będziemy zmuszeni rozważyć podjęcie kroków prawnych.

Johanan Seynave / Europejski Kongres Żydowski

Wydawało się, że już wszystko stracone. Na szczęście konsultowaliśmy się z największymi tuzami, jeśli chodzi o prawo autorskie w Polsce, i wspólnie wypracowaliśmy model wydawniczy, aby polski Czytelnik zapoznał się z tymi przerażającymi metodami i planami żydowskiej supremacji, wykorzystującej odmienione przez wszystkie przypadki słowo „antysemityzm” – wyjaśnia Wydawca, Tomasz Grzegorz Stala.

Protokół Mędrców Syjonu 2.0, czyli wielkie zaskoczenie

Wydawnictwo 3DOM musiało stoczyć długi i wymagający bój, aby niniejsza publikacja mogła trafić do rąk polskiego Czytelnika. Okazało się, iż Żydzi nad wyraz zaciekle strzegą swoich sekretów. Starania polskiego wydawnictwa przyniosły jednak upragniony rezultat, a pozycja „Mędrcy Syjonu. Nowe Otwarcie” w końcu trafiła do sprzedaży.


Jest to książka zaskakująca na każdym kroku. Ten, kto sądzi iż zna zamiary Żydów z pewnością będzie wielokrotnie zdziwiony. Dokument opracowany w trakcie żydowskiej konferencji wprawił w osłupienie samego Radosława Patlewicza, który opracował niejedną publikację w tej tematyce. Jak sam przyznaje, Autor nie mógł wyjść ze zdumienia, pochylając się nad opracowanymi przez Żydów treściami.

Gdy mój wydawca, Tomasz Grzegorz Stala, zaproponował, abym dokonał analizy i udzielił komentarza do raportu z konferencji Europejskiego Kongresu Żydów w Wiedniu z 2018 roku pt. „Koniec z antysemityzmem! Katalog środków zwalczania antysemityzmu”, podchodziłem do tego pomysłu dosyć sceptycznie. Myślałem, że zarówno sama konferencja, jak i pisemny katalog zaleceń (zwany dalej Katalogiem), będący jej plonem, niczego nowego nie wniosły; że stanowią
kolejne, ubrane w piękne słowa, wykwity myślenia życzeniowego.

Po prostu spodziewałem się, że w Katalogu znajdę owijanie w bawełnę oraz politycznie poprawne slogany o miłości, tolerancji i potrzebie walki z prześladowaniami Żydów.

Przyznaję – myliłem się. I to sromotnie! Zagłębiając się w treść kolejnych rozdziałów, wielokrotnie zachodziłem w głowę ze zdumienia. Okazało się, że nie jest to zwykły tekst przeciwko „antysemitom”, ale szczegółowy program opanowania świata. Myślałem: „ale jak to, oni serio piszą o swoich planach tak dosłownie, bez ogródek?”.

Antysemityzm i „robocze definicje”

Podążając w ślad myśli Konfucjusza, autorzy Katalogu wprowadzają i podkreślają znaczenie „roboczych definicji”, zmieniających znaczenie używanych dotychczas słów. Czym bowiem jest dla nich antysemityzm? Czy chodzi o słownikową, nieuzasadnioną niechęć? Encyklopedia PWN wyjaśnia rzeczowo, czym jest antysemityzm:

Antysemityzm – wynikająca z różnego rodzaju uprzedzeń postawa niechęci, wrogości wobec Żydów i osób pochodzenia żydowskiego; prześladowania i dyskryminacja Żydów jako grupy wyznaniowej, etnicznej lub rasowej oraz poglądy uzasadniające takie działania.

Żydowska wersja owej definicji różni się od słownikowej w sposób co najmniej znaczny. Od 2016 roku, Żydzi twierdzą bowiem iż:

Antysemityzm to pewien sposób postrzegania Żydów, który można wyrazić jako nienawiść do Żydów. Związane zaś z tym słowne i fizyczne zachowania skierowane są w stosunku do: osób żydowskiego lub nieżydowskiego pochodzenia, i/lub ich własności, żydowskich instytucji społecznych oraz obiektów religijnych.

Akty przestępcze uznawane są za antysemickie, gdy celem wybranych ataków są ludzie lub własność taka jak: budynki, szkoły, miejsca kultu, cmentarze – wybrane, ponieważ są lub są postrzegane jako żydowskie bądź są kojarzone z Żydami – wyjaśnia z kolei „raport”.

Czy antysemityzm, ten palący problem ludzkości, jest zatem czymś ściśle określonym, zdefiniowanym? Najwyraźniej nie. Aby akt uznano za antysemicki, wystarczy luźne skojarzenie, cień posądzenia o niechęć wobec Żydów.

Jak podkreśla Autor, druga definicja, opracowana przez Międzynarodowy Sojusz na rzecz Pamięci o Holokauście (IHRA) znacząco rozszerza pojęcie antysemityzmu. Patlewicz przypuszcza, iż to maksymalne rozmycie pojęć i wrzucenie wszystkich przypadków do jednego worka jest jednym z celów społeczności żydowskiej opracowującej Katalog. Dzięki temu bicz antysemityzmu może zawisnąć praktycznie nad każdym karkiem.

Antysemityzm biczem na niepokornych?

Co jakiś czas żydzi „wysypują się” ze swoim prawdziwym zdaniem na temat „antysemityzmu”, jako po prostu skutecznego narzędzia zwalczania wrogów „narodu wybranego”. Przykładowo, 14 sierpnia 2002 roku była Minister Edukacji Izraela Shulamit Aloni w wywiadzie dla radia „Democracy Now”, zapytana, dlaczego amerykańscy przeciwnicy polityki Izraela wobec Palestyńczyków nazywani są „antysemitami”, z rozbrajającą szczerością odpowiedziała:

Cóż, to jest sztuczka, zawsze jej używamy. Kiedy w Europie ktoś krytykuje Izrael, wtedy wyciągamy Holocaust. Kiedy w tym kraju ludzie krytykują Izrael, wtedy są antysemitami. Jak wiesz, nasza organizacja jest silna, ma dużo pieniędzy. Powiązania pomiędzy Izraelem i amerykańsko-żydowskim establishmentem są bardzo silne. I oni mają siłę, co jest w porządku. To utalentowani ludzie, mają siłę i pieniądze i inne rzeczy, a ich nastawienie brzmi: „Izrael to mój kraj na dobre i na złe”. I oni nie są gotowi słuchać krytyki. Jest bardzo łatwo obwiniać ludzi, którzy krytykują pewne działania rządu Izraela jako antysemitów, i podnosić kwestię Holocaustu i cierpienia Żydów. Jest to po to, aby usprawiedliwiać wszystko, co robimy Palestyńczykom – czytamy.

Dociekanie prawdy… antysemityzmem?

Negacjonizm to propagandowy dyskurs, który neguje rzeczywistość historyczną oraz zakres Holokaustu (Szoa), czyli eksterminacji Żydów przez nazistów i ich współpracowników podczas II wojny światowej. Negacjonizm odnosi się w szczególności do wszelkich prób twierdzenia, że Holokaust (Szoa) w ogóle się nie wydarzył. Negacjonizm może obejmować publiczne negowanie lub poddawanie w wątpliwość stosowania podstawowych metod zagłady (np. komór gazowych, masowych rozstrzelań, głodzenia i torturowania) lub zamiaru dokonania ludobójstwa na narodzie żydowskim.

Negacjonizm w swych różnych formach jest przejawem antysemityzmu. Usiłowanie zaprzeczania ludobójstwu Żydów jest próbą oczyszczenia narodowego socjalizmu i antysemityzmu z winy i odpowiedzialności za ludobójstwo na narodzie żydowskim. Formy negacjonizmu mogą również obejmować obwinianie Żydów za wyolbrzymianie lub wymyślenie Zagłady dla celów politycznych lub finansowych, jak gdyby była ona wynikiem żydowskiego spisku.

W tym przypadku celem negacjonizmu jest przerzucenie odpowiedzialności na Żydów i ponowna legitymizacja antysemityzmu. Celem negacjonizmu często bywa rehabilitacja otwartego antysemityzmu oraz promowanie ideologii politycznych i tworzenie warunków, które sprzyjają zaistnieniu takiego samego zdarzenia, jakiemu negacjonizm zaprzecza – czytamy w Katalogu.

Jak zauważa Patlewicz, ową rzekomą negacją Holokaustu tudzież „minimalizowaniem jego znaczenia” jest już samo porównywanie liczby ofiar żydowskich do innych nacji mordowanych przez Niemców. Najwyraźniej żydowska narracja o wyższości śmierci Żydów nad zgonami innych ras trwa i ma się dobrze.

Oczywiście, antysemityzmem jest również poruszanie niewygodnego tematu żydowskiej kolaboracji z najeźdźcą. Żydzi, którzy sprzedawali własnych pobratymców Niemcom lub przyczyniali się do ich zabijania w obozach to temat tabu, którego poruszać nie wolno. Wszystko to podchodzi bowiem pod uświęcony antysemityzm, straszliwą zbrodnię z nienawiści.

Antysemityzmem w Kościół

Katalog sporządzony przez Żydów nie tylko przedstawia problemy społeczności, ale podaje na tacy gotowe rozwiązania. Są one wymienione prosto i bez ogródek. Właśnie w tym miejscu, jak zauważa Autor, robi się wręcz gorąco, gdy Żydzi zaczynają wymieniać swoje pomysły rozwiązań:

  • Pozbawianie autorytetu postaci cieszących się powszechnym szacunkiem lub np. niektórych świętych, pełniących de facto rolę „wzorcowych” antysemitów. Wskazują oni bowiem drogę członkom ugrupowań i instytucji religijnych. Przykładami tutaj są Jan Chryzostom, Marcin Luter i inni.
  • Usuwanie antysemityzmu z religijnych doktryn i prawd wiary.
  • Usuwanie antysemityzmu z prywatnych przekonań członków grup i organizacji religijnych

W tym fragmencie Żydzi wprost postulują eliminację z doktryny religijnej pamięci o przywódcach religijnych, a nawet osobach uznanych za święte, jeżeli autorytatywnie uznali ich działalność za „antysemicką”. Jest to prawdziwy skandal, zwłaszcza zważywszy na podane personalne przykłady osób, które powinny zostać „pozbawione autorytetu”. Jan Chryzostom jest wszak świętym katolickim i prawosławnym, a także jednym z ojców Kościoła prawosławnego. Z uwagi na jego dokonania, wymazanie go z historii w praktyce równałoby się z likwidacją prawosławia – zauważa Radosław Patlewicz.

To wszystko jest jedynie początkiem jakże nowatorskich idei i pomysłów, które Żydzi raczyli zgromadzić w swoim Katalogu. W dokumencie zgromadzono koncepcje działania przeciwko antysemityzmowi na każdej możliwej płaszczyźnie, od edukacji, przez wpływ na rządy i instytucje państwowe aż po wspólnoty religijne. W książce „Mędrcy Syjonu. Nowe Otwarcie” znajdziemy gotowe recepty rozwiązywania problemów, jak również tak subtelne smaczki, jak poniższy cytat:

W przypadku grup religijnych, w których poziom antysemityzmu nie jest zbyt wysoki, można opracować i zastosować strategie działania od wewnątrz – dotyczy to m. in. Kościoła katolickiego w Polsce.

Mowa zatem o mieszaniu w Kościele od wewnątrz. Nie wznoszeniu go w zgodzie z naukami Chrystusa, a egoistyczną, żydowską doktryną. Choć brzmi to jak teoria spiskowa, w rzeczywistości jest to fragment żydowskiego Katalogu, opracowanego w celu zwalczania antysemityzmu. Zagłębiając się w lekturę „Mędrców…” łatwo zrozumieć, dlaczego Europejski Kongres Żydów wzbraniał się przed jego publikacją.

Spędziłem kilkanaście godzin przygotowując się do tego tekstu i pisząc go. Jeśli uważasz go za wartościowy, udostępnij go by inni mogli skorzystać z tej pracy i wiedzy.

http://sredniowieczny.pl/

Kim oni są?


https://mtodd.pl/?wysija-page=1&controller=email&action=view

Małgorzata Todd

Szanowni Państwo!
       URSULA VON DER LEYEN dla „prawdziwych Europejczyków”, to nieomylna wyrocznia, której deklaracje obowiązują tak długo, póki sama ich nie zmieni, a przynajmniej do końca dnia ich emisji, bo następnego nikt już przecież nie pamięta, co powiedziała, bo i po co? Dla mniej wykształconych z mniejszych miast, którzy liznęli trochę angielskiego, a nie znają niemieckiego, to WON TEN LIAR. Dla nas prostaczków to hasło brzmi po polsku: WON KŁAMCZUCHO!
       Radek S jest znany powszechnie jako były minister tego i owego. Wypisuje w internecie różne bzdury sprzeczne jedne z drugimi, a mimo to, albo właśnie dzięki temu, popularność jego nie maleje. Publicyści zastanawiają się, kiedy i dlaczego zmienił poglądy. A skąd wiadomo, że w ogóle kiedykolwiek jakieś poglądy miał? Może jest po prostu durniem, jakiego lobby rusko-pruskiemu udało się umieszczać na eksponowanych stanowiskach, dla kreciej roboty na szkodę Polski wyłącznie?
       W moim mieście panoszy się pewien tęczowy dupek, który chce być tytułowany „dupiarzem”. Tu też nikt nie ma wątpliwości, co do jego małego rozumku. I znowu, może właśnie o to chodzi tym, którzy go wylansowali?
       Durniowi brak świadomości, że się kompromituje, może i dobrze, ale przy. okazji kompromituje, nas wszystkich, zarówno „prawdziwych Europejczyków”, jak i prostaczków, nie umiejących wymienić pięćdziesięciu paru płci wyszczególnionych w UE.
       Czy przy takiej konkurencji, człowiek myślący zdroworozsądkowo ma jeszcze jakieś szanse zaistnienia w świadomości publicznej? Chcę wierzyć, że tak, dlatego chodzę na spotkania z mądrymi ludźmi i wszystkich do tego zachęcam.

Z pozdrowieniami

Małgorzata Todd

Panegiryk Bergoglio z okazji sześćdziesiątej rocznicy otwarcia SW II potwierdził, że „kościół soborowy” jest wywrotową organizacją.

Panegiryk Bergoglio z okazji sześćdziesiątej rocznicy otwarcia Soboru Watykańskiego II, potwierdził, że „kościół soborowy” jest wywrotową organizacją.

REPETITA JUVANT Powtarzanie prowadzi do dobra

https://remnantnewspaper.com/web/index.php/articles/item/6214-vigano-slams-the-post-conciliar-church-on-the-birthday-of-vatican-ii

+ Carlo Maria Viganò, Arcybiskup

„Kościół soborowy”- już samo to określenie, stawia się poza Tradycją Kościoła Chrystusowego. Stosując określenie, które charakterystyczne jest dla propagandy ideologicznej, niedawny panegiryk Bergoglia z okazji sześćdziesiątej rocznicy otwarcia Ekumenicznego Soboru Watykańskiego II, potwierdził po raz kolejny, że „kościół soborowy” jest wywrotową organizacją, która zrodziła się prawie niezauważalnie z Soboru i która w ciągu tych sześćdziesięciu lat, prawie całkowicie przysłoniła Kościół Chrystusowy, przejmując Jego najwyższe szczeble i uzurpując sobie Jego autorytet.”kościół soborowy” uważa się za spadkobiercę Soboru Watykańskiego II, w odróżnieniu od pozostałych dwudziestu soborów ekumenicznych, które go poprzedzały w ciągu wieków. Jest to  główna cecha jego tożsamości. Lekceważy Wiarę poprzednich Soborów, proponując doktrynę sprzeczną z tą, której nauczał Nasz Pan, którą głosili Apostołowie i którą przekazał Kościół Święty. Lekceważy ich Moralność, zastępując Ją moralnością sytuacyjną. Wreszcie, lekceważy te Sobory – w Liturgii, którą jako modlitewny wyraz lex credendi, pragnie dostosować do nowego magisterium,  traktując „nową liturgię” jako najpotężniejsze narzędzie indoktrynacji wiernych. Wiara ludu została naukowo skorumpowana przez zafałszowanie Mszy Świętej dokonane przez Novus Ordo, dzięki czemu błędy zawarte w tekstach SW II nabrały kształtu i rozprzestrzeniły się jak zaraza.

Jeśli jednak „kościół soborowy” chętnie powtarza, że nie chce mieć nic wspólnego ze „starym Kościołem”, a tym bardziej ze „starą Mszą”, uznając oba te elementy za odległe i nie do przyjęcia właśnie dlatego, że są niezgodne z urojonym „duchem Soboru”;  to w oczywisty sposób przyznaje się do utraty więzi i ciągłości z Traditio, która jest koniecznym warunkiem – zamierzonym przez samego Chrystusa – dla sprawowania władzy i autorytetu przez Hierarchię, której członkowie, od Papieża  do najbardziej anonimowego biskupa, są Następcami Apostołów i jako tacy muszą myśleć, mówić i działać tak jak Oni.To radykalne zerwanie z przeszłością – przywoływane ponuro przez prymitywną mowę tego, który używa neologizmów takich jak „zacofanie” i rzuca anatemy na „babcine koronki” – nie ogranicza się oczywiście do form zewnętrznych, choć one są również częścią precyzyjnej i nieprzypadkowej substancji  – ale rozciąga się na same fundamenty Wiary i Prawa Naturalnego, dokonując prawdziwego wywrócenia instytucji kościelnej, wywrócenia, które zaprzecza woli boskiego Założyciela.Pytając, „Czy mnie kochasz?”, kościół bergogliański – ale jeszcze wcześniej kościół soborowy, choć mniej bezwstydnie, ale zawsze grając na tysiącu znaczeń – „pyta sam siebie o siebie”, ponieważ „styl Jezusa polega nie tyle na udzielaniu odpowiedzi, co na zadawaniu pytań”. Możemy sami zadać sobie pytanie, jeśli poważnie potraktujemy te zatrważające słowa. Na czym, zatem, polega Boskie Objawienie i ziemska posługa Naszego Pana, przesłanie Ewangelii, przepowiadanie Apostołów i Magisterium Kościoła? Czyż właśnie nie na odpowiadaniu na pytania grzesznego człowieka, który jest głodny odpowiedzi, głodny Słowa Bożego i potrzebuje poznać wieczne Prawdy i wiedzieć, jak dostosować się do Woli Pana, aby osiągnąć szczęście w Niebie?

Nasz Pan nie zadaje pytań, ale naucza, napomina, nakazuje i rozkazuje. Bo jest Bogiem, Królem, Najwyższym i Wiecznym Kapłanem. Nie pyta nas, kto jest Drogą, Prawdą, Życiem, ale wskazuje Siebie, jako Drogę, Prawdę i Życie, jako Bramę dla swojej owczarni, jako Kamień węgielny.  Podkreśla również swoje posłuszeństwo Ojcu w ekonomii Odkupienia, ukazując nam Swoją świętą uległość jako przykład do naśladowania.”Czy mnie miłujecie?”, pyta Nasz Pan inkluzywnych kardynałów,  synodalnych biskupów,  ekumenicznych hierarchów; a oni odpowiadają jak goście weselni: ” Kupiłem wieś i mam potrzebę wyniść a oglądać ją: proszę cię, miej mię za wymówionego” (Łk 14, 18). Są dużo pilniejsze, dużo bardziej satysfakcjonujące zobowiązania, dzięki którym można uzyskać prestiż i aprobatę społeczną. Nie ma czasu na naśladowanie Chrystusa, a tym bardziej na karmienie Jego owiec, a jest nawet gorzej, jeśli te owce są uparte w swoim „zacofaniu”, cokolwiek to znaczy.Z tego też powodu nie istnieją już [dla nich] inne Sobory poza ich SW II; który przez fakt, że jest jedynym, do którego się odwołują, pokazuje, że jest obcy, jeśli nie całkowicie przeciwny w formie i treści temu, czym były wszystkie sobory ekumeniczne czyli jednym głosem jednego Mistrza, jednego Pasterza. Jeśli głos ich soboru nie jest zgodny z głosem Magisterium, które go poprzedzało; jeśli kult publiczny nie może wyrażać się w tradycyjnej formie, ponieważ uważają to za sprzeczne z „nową eklezjologią” „nowego Kościoła”, rozdźwięk między przed i po SWII, istnieje i jest niezaprzeczalny. Co więcej, oni są z tego dumni, przedstawiając się jako innowatorzy czegoś, co non est innovandum(czego nie wolno zmieniać)Aby ludzie nie widzieli, że istnieje wiarygodna i bezpieczna alternatywa, wszystko, co reprezentuje i przypomina przeszłość, należy oczernić, ośmieszyć, zbanalizować i wreszcie usunąć,  stosując „kulturę unieważniania”, którą dziś przyjęła ideologia „przebudzenia”. Stąd  niechęć do starożytnej liturgii, do solidnej doktryny, do heroizmu świętości poświadczonej czynem , a nie wyłożonej w opasłych, bezdusznych proklamacjach.Bergoglio mówi o „Kościele, który słucha”; ale właśnie mówiąc, że „po raz pierwszy w historii  sobór poświecił się zakwestionowaniu samego siebie, na refleksji nad własną naturą i misją”, pokazuje, że właśnie on sam to chce zrobić. Chce się wyrzec dziedzictwa Tradycji i zaprzeczyć własnej tożsamości, „po raz pierwszy w historii” właśnie. Ta budowa tożsamości ma polegać na tym, że „lepsze”, ma zająć miejsce „gorszego”, które ma być poprawione, ale nie dotyczy to bynajmniej słabości i niewierności Jego poszczególnych członków, ale ” własnej natury i misji”, którą Nasz Pan ustanowił raz na zawsze i której kwestionowanie nie należy do Jego sług.

A jednak Bergoglio stwierdza: „Powróćmy do Soboru, aby wyjść poza siebie i pokonać pokusę wpatrywania się w samych siebie, która jest światowym sposobem bycia”, chociaż ta propozycja „powrotu do Soboru” jest właśnie najbardziej bezczelnym dowodem jego wpatrywania się w samego siebie i zerwania z przeszłością.Tym sposobem, wieki największej ekspansji Kościoła – podczas których ścierał się on z heretykami i uściślał doktrynę dotyczącą kwestionowanych przez nich prawd – są uważane za wstydliwy okres „klerykalizmu”, o którym należy zapomnieć. Zapomnieć, ponieważ  te wszystkie heretyckie błędy znajdujemy właśnie w wypaczeniach soboru. Odległa przeszłość – ta rzekoma chrześcijańska starożytność, „wieki pierwotne”, „braterska agapa” – w narracji soborowej są całkowitym historycznym fałszerstwem, które celowo ukrywa żywe świadectwo pierwszych chrześcijan i ich Pasterzy, którzy byli prześladowani i męczeni z powodu swojej wiary, odmowy palenia kadzidła pod pomnikiem Cezara, ich moralnego postępowania w przeciwieństwie do zepsutych zwyczajów pogan. To konsekwentne świadectwo, nawet kobiet i dzieci, powinno zawstydzić tych, którzy bezczeszczą Dom Boży, oddając cześć pachamamie, aby ulegać amazońskim urojeniom zielonego ładu, dając zgorszenie niewinnym i obrażając Boski Majestat swoimi bałwochwalczymi aktami. Czy to właśnie nie jest  „wpatrywaniem się w samego siebie”, które doszło już do punktu łamania Pierwszego Przykazania, aby tylko realizować własne ekumeniczne bujdy?Nie dajmy się zwieść tym uwodzicielskim słowom, które nie zostały rzucone przypadkowo. Kościół Chrystusowy nigdy nie był „wpatrzony w siebie”, lecz w Chrystusa, ponieważ jest  Mistycznym Ciałem, którego Głową jest Chrystus, a bez Głowy nie może istnieć. Z drugiej strony, ta rozpaczliwie światowa, pozbawiona nadprzyrodzonych horyzontów wersja Kościoła, która określa się jako „kościół soborowy”, jest bezwzględnie „wpatrzona w siebie”. Sprawuje ona swoją władzę poprzez oszustwo, przedstawiając się jako zwolennik powrotu do czystości swoich początków, po wiekach, w których Kościół, rzekomo zamknął się „w obudowie wygód i przekonań”, a jednocześnie udaje, że jest w stanie fałszować nauczanie, które Chrystus nakazał wiernie przekazywać.Jakież to niby „wygody” wyróżniały dwutysiącletnią historię Oblubienicy Baranka?  Chyba takie jak; nieprzerwane prześladowania, które cierpiała, krew przelaną przez Jej męczenników, walki toczone przeciwko Niej przez heretyków i schizmatyków oraz zaangażowanie Jej sług w szerzenie Ewangelii i moralności chrześcijańskiej? A jakie trudności może mieć „kościół soborowy”, który licząc na przetrwanie; nie ma żadnych przekonań, gorliwie ulega wymaganiom świata, podąża za zieloną ideologią i transhumanizmem, błogosławi związki homoseksualne, mówi, że jest gotów przyjąć grzeszników bez żądania ich nawrócenia oraz zgadza się z potężnymi tego świata nawet w popieraniu propagandy szczepień?Jest coś strasznie egocentrycznego, typowego dla lucyferiańskiej pychy, w twierdzeniu, że jesteśmy lepsi od tych, którzy nas poprzedzili, niesłusznie zarzucając im autorytaryzm, którego ten, który przemawia, jest najlepszym przykładem i którego cel jest diametralnie sprzeczny ze zbawieniem dusz.Kolejnym przejawem „wpatrywania się w siebie” jest chęć narzucenia Kościołowi struktury demokratycznej, która obala zasadniczo monarchiczny (wręcz powiedziałbym imperialny) ustrój pożądany przez Chrystusa. Istnieje Kościół nauczający (Ecclesia docens) złożony z Pasterzy pod przewodnictwem Papieża oraz Kościół uczący się (Ecclesia discens) złożony z Ludu Bożego, wiernych.Likwidacja ustroju hierarchicznego – który Bergoglio określa jako „brzydki grzech klerykalizmu, który zabija owce, nie prowadzi ich, nie sprawia, że rosną” – ma na celu inne i o wiele poważniejsze oszustwo, w istocie prawdziwy przewrót w ciele kościelnym. Jest to  udawanie, że można podzielić się władzą tych, na których spoczywa odpowiedzialność za przekazywanie autentycznego Magisterium, z tymi, którzy, nie są wyświęceni, a więc nie wspomagani łaską stanu i mają prawo być prowadzeni na bezpieczne pastwiska.Słowo magister niesie w sobie ontologiczną wyższość tych, którzy uczą, nad tymi, którzy uczą się tego, czego jeszcze nie wiedzą. 

Pasterz z pewnością nie może decydować wraz z owcami, w którym kierunku je poprowadzi, ponieważ jako stado nie wiedzą, dokąd iść i są narażone na ataki wilków. Przekonanie, że stawianie sobie pytań „o własną naturę i misję” może stanowić powrót do źródeł, jest kolosalnym kłamstwem: „Wy jesteście przyjaciele moi, jeśli czynić będziecie, co ja wam rozkazuję.” – powiedział Chrystus (J 15, 14).I tak samo muszą rozkazywać Jego Słudzy, którzy jako tacy, dopóki pozostają Mu poddani, sprawują zastępczą władzę Głowy Mistycznego Ciała. Są oni Sługami (łac. minister = sługa, od minus oznaczające hierarchiczną niższość), podlegającymi władzy swego Mistrza. Tak więc Hierarchia katolicka jest Magister(nauczyciel) w nauczaniu tylko tego, co jako Minister(sługa) otrzymała od Chrystusa i zazdrośnie powinna tego strzec.Potwierdzenie tej demokratycznej i antyhierarchicznej wizji „kościoła soborowego” znajdujemy przede wszystkim w jego liturgii, w której służebna rola celebransa jest niemal zanegowana na rzecz „ludu kapłańskiego”, co w teorii określił Lumen Gentium, a  czarno na białym zostało sformułowane w heretyckim  art. 7 Institutio Generalis Mszału Montiniego z 1969 r.: „Wieczerza Pańska lub Msza Św. jest świętą synapsą lub zgromadzeniem ludu Bożego, któremu przewodniczy kapłan,  aby obchodzić pamiątkę Pana. Obietnica Chrystusa odnosi się zatem do zgromadzenia Kościoła Świętego: „Gdzie dwaj albo trzej są zgromadzeni w imię moje, tam jestem pośród nich” (Mt 18: 20).” Co to jest, jeśli nie właśnie „wpatrywanie się w samego siebie” do tego stopnia, że modyfikuje samą definicję Mszy zgodnie z „duchem Soboru” i w sprzeczności z dogmatycznymi kanonami Soboru Trydenckiego i całego Magisterium przed SW II?Kościół nie jest i nie może być demokratyczny ani „synodalny”, jak niektórzy lubią Go dziś eufemistycznie nazywać. Święty Lud Boży nie „istnieje po to, by prowadzić innych”, ale raczej po to, by istniała Hierarchia, która zapewnia mu nadprzyrodzone środki do osiągnięcia wiecznego celu, i aby ci „inni” – liczni, ale nie wszyscy – mogli zostać doprowadzeni przez Opatrzność Bożą do jednej owczarni pod przewodnictwem jednego Pasterza. „A ja mam inne owce, które nie są z tej owczarni; te też muszę prowadzić” (J 10, 16).Zdecydowane potępienie przez kardynała Muellera zagrożenia, jakie niesie ze sobą heretyckie podejście do synodalności – którego złowrogie owoce są już widoczne – jest w tym sensie uzasadnione i świadczy o poważnym niepokoju wielu pasterzy, rozdartych między wiernością katolickiej ortodoksji a zdradą dokonywaną przez jej najbardziej niegodnych współczesnych strażników. Nie byli oni być może przeciwni „kościołowi soborowemu” i przeciw „soborowi”  – dopóki jego niszczący wpływ na życie poszczególnych  wiernych, na całe ciało kościelne i na świat, nie stał się aż tak oczywisty.Jednak dzisiaj, w obliczu dowodów na najbardziej kompletną i katastrofalną porażkę SW II i jego nieszczęsnej decyzji o porzuceniu Świętej Tradycji, nawet najbardziej zachowawczy i umiarkowani członkowie Hierarchii są zmuszeni przyznać bardzo ścisłą korelację pomiędzy celem, który został wyznaczony, środkami, które zostały przyjęte i rezultatem, który został uzyskany. Rzeczywiście, właśnie biorąc pod uwagę cel, który chciano osiągnąć, powinniśmy zadać sobie pytanie, czy to, co entuzjastycznie ogłoszono nam jako „soborową wiosnę”, nie było jedynie pretekstem, za którym w rzeczywistości krył się milczący plan skierowany przeciwko Kościołowi Chrystusa.Wierni nie tylko nie uczestniczą z większą świadomością w Świętych Tajemnicach, jak im obiecano, ale uważają je za zbędne, sprowadzając uczestnictwo we Mszy Św. do najniższego poziomu. Nie można też powiedzieć, że młodzi ludzie mogą znaleźć coś ekscytującego lub heroicznego wybierając kapłaństwo lub życie zakonne, ponieważ oba te powołania zostały zbanalizowane, pozbawione swojej specyfiki, sensu ofiary i poświęcenia na wzór naszego Pana, które musi nieść ze sobą każde prawdziwie katolickie działanie. Życie świeckie stało się barbarzyńskie ponad wszelką miarę, a wraz z nim moralność publiczna, świętość małżeństwa, szacunek dla życia i porządek Stworzenia.

Jednocześnie, propagandyści SW II wychodzą naprzeciw wyzwaniom bioinżynierii, transhumanizmu, marzą o masowo produkowanych istotach podłączonych do globalnej sieci, tak jakby manipulowanie ludzką naturą nie było satanistyczną aberracją, niegodną jakiegokolwiek rozważania. Słyszymy ich jak perorują, że „wykluczenie migrantów jest obrzydliwe, jest grzechem, jest przestępstwem”, podczas gdy organizacje pozarządowe, Caritas i stowarzyszenia opieki społecznej czerpią zyski z handlu nielegalnymi imigrantami na koszt państwa i odmawiają opieki nad własnymi obywatelami, którzy zostali opuszczeni przez instytucje i są nękani przez kryzysy wywołane przez System. Wzywają „suwerenne” narody do rozbrojenia i sprawiają, że obywatele wstydzą się swojej tożsamości, ale rozprawiają o legalności wysyłania broni na Ukrainę, dla rządu, który jest marionetką Nowego Porządku Świata, finansowanym przez organizacje globalistyczne i inne „elitarne” instytucje.Inny bardzo poważny błąd teologiczny, który fałszuje prawdziwą naturę Kościoła, leży w zasadniczo sekularystycznych podstawach soborowej eklezjologii, nie tylko w odniesieniu do wizji instytucji Kościoła i Jego roli w świecie, ale także w zerwaniu  hierarchicznej komplementarności, między duchową władzą Kościoła a świecką władzą państwową, z których obie mają swoje źródło w Panowaniu Chrystusa. Temat ten, pozornie złożony, a traktowany pobieżnie przez uczonych SW II, był przedmiotem niedawnej interwencji Josepha Ratzingera,  którą planuję omówić w osobnym eseju.„Ty, który nas kochasz – mówił Bergoglio w homilii na „Wspomnienie św. Jana XXIII” – uwolnij nas od domniemania samowystarczalności i od ducha światowej krytyki. Zapobiegaj wykluczeniu nas z jedności. Ty, który z miłością nas karmisz, wyprowadź nas z zamknięcia, jakim jest samozachwyt. Ty, który pragniesz, abyśmy byli zjednoczoną owczarnią, zachowaj nas od form polaryzacji i „izmów”, które są dziełem szatana.”Te słowa są wyrazem niesłychanej bezczelności, wręcz szyderstwa. Otóż nadszedł czas, aby duchowni i wierni „soborowego kościoła” zadali sobie pytanie; czy to nie „soborowy kościół”  zakłada, że może być samowystarczalny, karmi światową krytykę wyśmiewając dobrych katolików jako sztywnych i nietolerancyjnych, świadomie wyklucza się z jedności z Tradycją i z dumą grzeszy samozachwytem?

+ Carlo Maria Viganò, Arcybiskup 26 października 2022 r

tłum. Sławomir Soja

Strefa Czystego Transportu w Krakowie – to strefa Brudnego Idiotyzmu.

Strefa Czystego Transportu w Krakowie – strefa Brudnego Idiotyzmu.

Apel do radnych i oświadczenie SKCh im. Ks. Piotra Skargi wobec groźby wykluczenia setek tysięcy kierowców z Krakowa

#ekologizm #ideologia klimatyczna #kraków #samochód #strefa czystego transportu

https://pch24.pl/apel-do-radnych-i-oswiadczenie-skch-im-ks-piotra-skargi-wobec-grozby-wykluczenia-setek-tysiecy-kierowcow-z-krakowa/ 28 X 2022

Władze samorządowe uderzają w podstawowe, konstytucyjne prawa mieszkańców, dążąc do wprowadzenia tzw. Strefy Czystego Transportu na terenie całego Krakowa. Pomijając manipulacyjny wydźwięk samego tytułu projektu, nie możemy milczeć wobec realnej groźby wykluczenia z ruchu samochodowego w Krakowie setek tysięcy mieszkańców. W związku z tym, Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi publikuje oficjalne stanowisko w tej sprawie i apeluje do radnych z wszystkich klubów o głosowanie przeciwko uchwale.

=================

Oświadczenie Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi w sprawie ograniczania praw obywateli do swobodnego korzystania z pojazdów samochodowych.

Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej im. Księdza Piotra Skargi wyraża zdecydowany sprzeciw wobec podejmowania przez władze samorządowe Miasta Krakowa kolejnego działania uderzającego w prawa obywateli, właścicieli samochodów, Mieszkańców, osób odwiedzających Kraków oraz osób prowadzących w Krakowie działalność gospodarczą.

Procedowana obecnie uchwała w sprawie ustanowienia Strefy Czystego Transportu w Krakowie nie jest pierwszą inicjatywą krakowskiego samorządu o antyobywatelskim i antyekonomicznym kierunku. Zamierzenia objęcia całego miasta, w jego administracyjnych granicach, tzw. Strefą Czystego Transportu są całkowitym zaprzeczeniem racjonalnego działania i gospodarskiego podejścia do zagadnienia organizacji transportu w mieście.

Zmiany te jednocześnie stanowią dla dużych grup mieszkańców drastyczne ograniczenie prawa do korzystania z własności i prawa do swobodnego przemieszczania się. Budzi to poważne wątpliwości w zakresie zgodności z Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej szeregu przepisów projektu uchwały Rady Miasta, zawartego w druku nr 2990. Przede wszystkim, należy wskazać na wysoce prawdopodobną niezgodność § 4, § 5 oraz § 6 rzeczonego projektu uchwały z art. 32 Konstytucji, a więc z punktu widzenia ujętej w nim zasady niedyskryminacji w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym, bez względu na jej przyczynę, a także na wysoce prawdopodobną niezgodność całości projektu uchwały z art. 52 ust. 1 Konstytucji w związku z ust. 3 tegoż artykułu, który przewiduje jako wyłączony dla wprowadzenia tego typu ograniczeń tryb ustawowy. W systematyce ustawy zasadniczej przepis ten widnieje w katalogu wolności i praw osobistych, co dodatkowo nasuwa wątpliwości w zakresie nieuprawnionej ingerencji w życie prywatne obywatela ze strony organu samorządu terytorialnego.

Na inicjatywę wprowadzenia tzw. Strefy Czystego Transportu należy spojrzeć także z punktu widzenia interesów zdecydowanej większości mieszkańców, która nie należy do najbardziej majętnych obywateli Krakowa. Już dzisiaj w Krakowie obserwujemy skutki wprowadzenia, a później rozszerzania, strefy płatnego parkowania, która drastycznie zmniejszyła dostępność komunikacyjną wielu obszarów miejskich. Efektem tych decyzji władz miasta stało się wyludnienie znacznych rejonów Krakowa, upadek małych i średnich firm z różnych branż, a przez to skazanie centrum podwawelskiego grodu na uzależnienie od jednego sektora gospodarczego – turystyki – branży podatnej na wahania koniunkturalne, czego doświadczaliśmy w czasie tzw. pandemii.

Niebezpieczny dla osób zamieszkujących całą aglomerację krakowską upadek placówek handlowych i usługowych w centrum oznacza skazanie tych osób na utratę tysięcy miejsc pracy oraz na korzystanie z galerii handlowych, które staną się głównym beneficjentem zmian w organizacji komunikacji.

Nieracjonalny pomysł zamykania miasta dla samochodów, ukrywany pod zwodniczą nazwą „strefy czystego transportu”, to uderzenie w ludzi biednych, starszych i chorych, często poruszających się starszymi modelami pojazdów lub w ogóle nie posiadających własnych samochodów i korzystających z pomocy bliskich w dowozie do placówek służby zdrowia, miejsc kultu religijnego czy instytucji administracji publicznej.

Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej im. Księdza Piotra Skargi wyraża głębokie zaniepokojenie wobec projektowanej dalszej degeneracji ekonomicznej i społecznej Krakowa w wyniku ewentualnego wdrożenia nowego pomysłu władz samorządowych, ograniczającego dostęp znacznej części pojazdów do miasta. W myśl naszych celów statutowych, zawsze będziemy upominać się o rodzinę, własność i wolność obywateli, którym zagrażają promotorzy totalitarnych rozwiązań.

Podkreślamy, że ideologicznie argumentowane wyrzucanie samochodów z granic administracyjnych Miasta Krakowa dokonuje się w czasie, gdy władze miasta nie potrafią zorganizować sprawnego układu węzłów przesiadkowych typu „Parkuj i Jedź”, w zastępstwie wdrażając ograniczenia poprzez likwidację miejsc postojowych i windując taryfy w strefie płatnego parkowania.

Obok zaniedbań w budowie systemu „Parkuj i Jedź”, nie widać determinacji władz Krakowa w zapewnianiu miejsc rekreacji i obszarów parkowych na osiedlach położonych poza centrum miasta, na których – z przyzwoleniem władz – dopuszczono do zagęszczenia zabudowy mieszkaniowej bez zabezpieczenia terenów zielonych i parkingów. Wobec tych zaniechań, deklaracji o dbaniu o jakość powietrza nie można traktować poważnie.

Wątpliwości w procedowanej uchwale w sprawie ustanowienia Strefy Czystego Transportu w Krakowie budzą podane w uzasadnieniu wyrywkowe dane, mówiące o tym, że w 2021 r. transport drogowy był drugim w kolejności największym źródłem emisji zanieczyszczeń pyłem PM 10, a jego udział wynosił blisko 40 proc. Permanentne wskazywanie jednego „winnego” za zanieczyszczanie powietrza w mieście i nakładanie na tej podstawie kar na wszystkich właścicieli aut należy traktować jako manipulację, służącą wyłącznie uzasadnianiu bolesnych społecznie i ekonomicznie działań władz miasta, które wytrwale milczą np. na temat ruchu lotniczego odbywającego się nad Krakowem i jego wpływie na jakość powietrza w mieście.

Równie niewiarygodnie przedstawiają się wyliczenia ekonomicznych skutków regulacji procedowanej w związku z ideą ustanowienia w Krakowie Strefy Czystego Transportu.

W uzasadnieniu projektu uchwały o SCT uwzględnione zostały wydatki na ustawienie niezbędnego oznakowania strefy, natomiast pominięto podanie danych o wiele istotniejszych. W dokumencie przedłożonym Radzie Miasta Krakowa nie ma nawet przybliżonej prognozy skutków likwidacji miejsc pracy, obniżenia wpływów z podatków po spadku aktywności gospodarczej czy kosztów społecznych, związanych z wymianą samochodów na droższe pojazdy dopuszczane do ruchu lub preferowane w strefach czystego transportu.

Mając na względzie podane powyżej argumenty, Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej im. Księdza Piotra Skargi uważa, że podjęcie uchwały w sprawie ustanowienia tzw. Strefy Czystego Transportu w Krakowie będzie skutkowało negatywnie dla dalszego funkcjonowania całego miejskiego organizmu, z którego dzisiaj korzystają nie tylko sami Mieszkańcy, ale także przybywające często do Krakowa osoby z terenu aglomeracji oraz turyści.

Apelujemy do przedstawicieli Mieszkańców – wszystkich Radnych zasiadających w Radzie Miasta Krakowa – o odrzucenie w całości przedłożonej przez Prezydenta Miasta Krakowa uchwały w sprawie ustanowienia tzw. Strefy Czystego Transportu w Krakowie jako aktu prawnego nieuzasadnionego ekonomicznie i szkodliwego społecznie.

Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi

Kraków, 28 października A.D. 2022

Halloween to święto szatana

Halloween to święto szatana

28.10.2022 Bogusław Rogalski https://prawy.pl/122681-dr-rogalski-halloween-to-swieto-szatana-felieton/

Ostatniego dnia października przez szkoły w Europie przetacza się fala niebezpiecznych dla młodego pokolenia halloweenowych antywartości, które są zaprzeczeniem chrześcijaństwa. Amerykańskie pseudo święto zawitało niestety także do Polski. Orszaki dziecięcych truposzy, duchów, wampirów i czarownic biegają po naszych szkołach w ramach niby zabawy. W mniej lub bardziej świadomy sposób wychwalane jest jednak zło. Czy do takich wartości powinna odwoływać się szkoła w przeddzień Wszystkich Świętych? Ponurych, psychodelicznych postaci rodem z horrorów? Szkoła powinna stać na straży prawdziwych wartości i dobra, opartych na naszych tradycjach i zwyczajach, a nie bezwiednie hołdować obcym i destrukcyjnym dla rozwoju dziecka praktykom. To jej obowiązek, o czym zapomina wielu nauczycieli i rodziców. Gra idzie o dusze naszych dzieci i to dosłownie.

Halloween, co to za dziwo?

Deborah Lipsky, była satanistka i okultystka, której cudem po wielu latach udało się nawrócić mówi wprost, że „ Halloween to wielkie święto dla czcicieli szatana, którzy mogą dać upust drwinom z Kościoła i uroczystości Wszystkich Świętych. W tym dniu wzywa się demony i potępieńców. Nawet niewinny strój naszych dzieci przebierających się za truchła, chodzących od domu do domu i zbierających cukierki, w gruncie rzeczy naraża je na demoniczne działanie.

Halloween opiera się na wyśmiewaniu Boga i jego Świętych. Tak więc nie warto uczestniczyć w tej zabawie, w której nagrodę stanowią cukierki. Lepszym rozwiązaniem jest zignorowanie Halloween i skupienie się na uroczystości Wszystkich Świętych.”

Halloween, co to za dziwo? To importowane z obszaru kultury anglosaskiej „święto”, które w polskich realiach wyraźnie kontrastuje z chrześcijańską tradycją Wszystkich Świętych. Pierwotnie zwyczaj ten nawiązywał do magiczno – satanistycznych kultów celtyckich kapłanów (druidów), praktykujących spirytyzm (kontakt z duchami zmarłych osób), a nawet składanie ofiar z ludzi ku czci bóstwa śmierci. Według ludowych przekonań dusze zmarłych mają tego dnia odwiedzać swoje domy. Z czasem to jesienne „święto” nabrało ponurych skojarzeń z duchami, wiedźmami, koboldami, czarnymi kotami, czarownicami, demonami, stając się okazją do przebłagania nadprzyrodzonych sił. Tę pogańską tradycję przejęli sataniści, którzy noc Halloween (z 31 października na 1 listopada) łączą z „czarnymi mszami” i orgiami seksualnymi, związanymi z demonicznym kultem. Od średniowiecznych czasów wierzono, że przed piekielną mocą czarownic i wszelkiego rodzaju złem chroni zapalenie świecy w wydrążonej dyni, która po dziś jest symbolem Halloween i jednocześnie jej rekwizytem. Nosi ona nazwę Jack-o`-lantern, od przezwiska nocnych strażników lub imienia człowieka ukaranego za paktowanie z diabłem (według irlandzkiej legendy), noszącego w jesienne noce latarnię z dyni aż do dnia Sądu Ostatecznego. Wydrążona dynia ma kształt demonicznej głowy z zapaloną świecą w środku. Oto, co oferuje naszym dzieciom inwazja na Europę anglosaskiego „święta” promocji zła. Najwyższy czas, aby rodzice i szkoła obudzili się z tego demonicznego letargu ukazując dzieciom prawdziwe wartości.

Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie

Stara to prawda, na której wychowano wiele pokoleń Polaków, aczkolwiek wydaje się być często zapominana. Dantejskie sceny odgrywane w Halloween są tego przykładem. Myślę, że bohaterowie narodowi, którym zapalamy w listopadzie znicze, przewracają się w grobach widząc jak ich potomkowie kultywują w szkołach obcą, satanistyczną tradycję.

Zadaniem szkoły nie jest wyłącznie kształcenie, ale przede wszystkim wychowanie. Jakie wychowanie? Na jakich wartościach powinno się ono opierać? Nie jesteśmy pokoleniem pierwszym ani też ostatnim w naszym kraju. Nie wzięliśmy się znikąd, nie żyjemy też w społecznej, czy historycznej próżni. Jesteśmy częścią Narodu o tysiącletniej historii, którą budowały kolejne pokolenia w trwającej wciąż sztafecie pokoleń. Przekazujmy więc dzieciom to, co dobre i piękne, co stanowi wartość samą w sobie. W sferze ducha przekazujmy zaś wartości chrześcijańskie, bo to one ukształtowały naszą kulturę i obyczaje.

To dlatego tak ważne jest wychowanie dzieci i młodzieży do prawdziwych wartości, a nie w opozycji do nich. Po rodzinie, szkoła ma największą w tej mierze misję do spełnienia. Polska szkoła powinna wychowywać opierając się najlepszych polskich tradycjach, wszak Polacy nie gęsi… jak pisał poeta. Skończmy wreszcie z tym halloweenowym zaczadzeniem i stwórzmy w naszych środowiskach oddolny ruch rodziców i nauczycieli, którego wspólnym mianownikiem będzie „szkoła wolna od Halloween”.

W pogoni za „ułudą władzy”

Stanisław Michalkiewicz 27 października 2022 http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=5273

W ramach przygotowania do przyszłorocznych Dni Młodzieży w Lizbonie, w Krakowie odbywa się sympozjon, w których biorą udział biskupi z 30 państw europejskich. Potępili wojnę na Ukrainie, stwierdzając, że doprowadziła do niej „ułuda władzy i chciwość nielicznych”, ale przezornie nie precyzując, czyja „ułuda” do tego doprowadziła, ani kim są ci „nieliczni”, którzy tak dokazują. Jeśli chodzi o „ułudę” to warto przypomnieć spostrzeżenie XVII-wiecznego francuskiego aforysty, że „trudniej jest nie dać rządzić sobą, niż rządzić innymi” – ale każdy chce się o tym przekonać osobiście, tak samo, jak o trafności spostrzeżenia, że pieniądze nie dają szczęścia. Na pierwszy rzut oka można się domyślać, że chodzi o zimnego ruskiego czekistę Putina, ale on jest tylko jeden, a przecież wprawdzie chodzi o „nielicznych”, ale jednak tworzących grupę. Kto w takim razie poza Putinem odczuwa „ułudę władzy”?

Myślę, że Księża Biskupi oceniają sytuację pod tym względem nazbyt optymistycznie, bo ludzie odczuwający tę ułudę wcale nie są tacy nieliczni – o czym świadczą nie tylko ogromne liczby kandydatów stających do demokratycznych wyborów w każdym nieszczęśliwym kraju, ale również kły i pazury nagminnie używane w walce politycznej. W odróżnieniu od innych krajów, na przykład – od Ukrainy – gdzie walce o władzę w roku 2014 towarzyszyła strzelanina, Polska wydaje się miejscem safandulskim, co może wynikać z wielu przyczyn. Na przykład stąd, że – w odróżnieniu od Ukrainy – Stany Zjednoczone nie wyłożyły 5 mld dolarów na przeprowadzenie zmiany ekipy rządzącej – bo gdyby wyłożyły, to kto wie, jakby to wszystko w 2015 roku wyglądało. Tymczasem u nas zmiana na pozycji lidera sceny politycznej dokonała się dzięki straszliwemu spiskowi kelnerów pod kierownictwem pana Marka Falenty, który – jak sądzę – wprawdzie musiał korzystać z pomocy pierwszorzędnych fachowców pragnących zachować anonimowość, ale już o pieniądze musiał starać się na własną rękę, sprzedając materiały podsłuchowe Putinowi – o czym poinformował nas jego wspólnik, zażywający statusu „małego świadka koronnego”. Jak tam naprawdę było – tak tam było – i nie o to chodzi, byśmy takie kwestie tu rozstrzygali, bo przecież zastanawiamy się, dlaczego u nas zmiany ekipy trzymającej władzę przebiegają tak łagodnie, że nie tylko trup się nie ściele, ale nawet nikogo nie wsadzają do turmy. Wprawdzie Donald Tusk się odgraża, że wszystkich powsadza i w ogóle – będzie ich dusił gołymi rękami – „ale my wiemy, że to bajki i że to tylko niecny zwód” – jak głosiła piosenka popularna za moich czasów w kołach wojskowych. Sęk bowiem w tym, że bezpieczniacy, którzy w Magdalence przygotowali transformację ustrojową, ustanowili jednocześnie niepisaną zasadę konstytuującą III Rzeczpospolitą: „my nie ruszamy waszych – wy nie ruszacie naszych”. Dzięki temu, w naszej, podszytej bezpieczniakami młodej demokracji, widowisko przekomarzania – bo przecież jakaś „walka” musi dla oka się odbywać – przebiega łagodnie i w rezultacie wszystko kończy się wesołym oberkiem, bez względu na to, czy do steru dorywa się obóz zdrady i zaprzaństwa, czy też obóz płomiennych dzierżawców monopolu na patriotyzm.

Wróćmy jednak do wojny, której wszyscy się sprzeciwiają, chociaż opinie na temat przyczyn, jakie ją wywołały, są podzielone. Na przykład papież Franciszek wyraził przekonanie, że przyczyną tego konfliktu było „szczekanie NATO pod drzwiami Rosji” – za co został pryncypialnie skrytykowany przez pana red. Terlikowskiego, pilnującego linii wyznaczonej przez Pana Naszego z Waszyngtonu. Co prawda – o czym już wspominałem – ten konflikt przypomina kryzys karaibski z roku 1962. Jak pamiętamy wszystko zaczęło się od tego, że w roku 1959 Fidel Castro obalił kubańskiego prezydenta Fulgencio Batistę, objął władzę i na dzieńdobry znacjonalizował wszystkie amerykańskie przedsiębiorstwa, robiące na Kubie kokosowe interesy. Toteż John Kennedy, który w 1961 roku wygrał wybory prezydenckie w USA, pozwolił CIA na przeprowadzenie tajnej operacji, w celu przywrócenia na Kubie prawa i porządku. Ta operacja przybrała postać inwazji w Zatoce Świń, która się nie udała. Ale Fidel się wystraszył, że następna może się udać, więc na wszelki wypadek zacieśnił stosunki z Sowietami, co Chruszczow wykorzystał do zainstalowania na Kubie, 90 mil od USA, sowieckich rakiet z głowicami atomowymi. Kuba była państwem suwerennym, podobnie, jak Ukraina, więc mogła się przyjaźnić, z kim tylko chciała i na swoim własnym terytorium mogła sobie instalować taka broń, jaka jej się podobała – ale prezydent Kennedy, którego z tego powodu nikt nawet nie podejrzewa o to, że był zbrodniarzem wojennym, zarządził morską blokadę Kuby, wskutek czego świat stanął na krawędzie wojny nuklearnej. Wszystko na szczęście skończyło się wesołym oberkiem, więc jeśli to przypominam, to tylko dlatego, żeby w pryncypialnych ocenach moralnych również zachowywać pewien umiar, bo pryncypialność – owszem – ale jednak w granicach przyzwoitości.

Warto o tym pomyśleć właśnie teraz, kiedy za sprawą nowego ruskiego generała, który przejął na Ukrainie dowodzenie, Rosja przyjęła strategię zmierzającą do pozbawienia Ukrainy zdolności nie tylko do prowadzenia wojny, ale w ogóle – do jakiegokolwiek normalnego funkcjonowania. Najwyraźniej „siłowiki”, które i wcześniej krytykowały Putina, że na Ukrainie tylko bawi się w wojnę, zamiast prowadzić ją naprawdę, zaczynają przejmować inicjatywę. W związku z tym pani Urszula von der Layen, która obecnie kontynuuje wojnę hybrydową przeciwko Polsce ogłosiła, że Ukraina potrzebuje co najmniej 4 mld euro miesięcznie. Unia gotowa jest wyłożyć 1,5 mld euro – a resztę kto? Przypominać to zaczyna sytuację, gdy grupa przyjaciół bankietuje w restauracji; jedzą, piją lulki palą – aż o 11 zjawia się kelner z rachunkiem. Wtedy gwar cichnie, śmiech zamiera i każdy z niepokojem spogląda na innych.

Toteż media przyniosły wiadomość o zagadkowych rozmowach, jakie przeprowadził amerykański sekretarz obrony Lloyd Austin z ruskim ministrem obrony Sergiuszem Szojgu. O czym rozmawiali – tego oczywiście nie wiem, ale pamiętam, jak sekretarz Austin mówił w Kijowie, że celem tej wojny jest „osłabienie Rosji” – a my, jak gdyby nigdy nic, nadal pielęgnujemy „ułudę”, że chodzi o dobro wkręconej w maszynkę do mięsa Ukrainy. Co mógł mówić Szojgu, też możemy się domyślić, bo już na początku wojny Putin powiedział, że jednym z jej dwóch celów jest „demilitaryzacja” Ukrainy, to znaczy gwarancja, że nie zostanie ona przyjęta do NATO. W dodatku teraz zbliżają się w Ameryce wybory do Izby Reprezentantów, w których o „ułudę władzy” ubiegają się liczni ambicjonerzy z Partii Komu…, to znaczy, pardon – oczywiście Demokratycznej i z Partii Republikańskiej, która opowiada się za ograniczeniem pomocy dla Ukrainy. Gdyby w tych wyborach zwyciężyli Republikanie, to kwestia, kto zapłaci 4 mld euro miesięcznie stałaby się jeszcze bardziej paląca, a w tej sytuacji pojawia się na horyzoncie możliwość „zamrożenia” konfliktu – o czym już przed kilkoma miesiącami wspominała ambasadoressa USA przy NATO.

Czy Księża Biskupi też tak sobie pomyśleli, wychodząc ze swoim „potępieniem” wojny? W końcu każda wojna toczy się o pokój, więc i ta nie jest wyjątkiem.

Masowe “nagłe i niespodziewane” zgony szczepieńców

Masowe “nagłe i niespodziewane” zgony szczepieńców

October 26, 2022 https://www.bibula.com/kleksy/?p=478

To tylko przykładowe informacje z ostatnich 2 dni… wcale nie trzeba było ich wyszukiwać, gdyż są powszechnie dostępne… Podobnych jest dużo więcej, lecz media z reguły milczą o masowej fali “nagłych i niespodziewanych” oraz oczywiście “niewyjaśnionych” zgonów, podając jedynie zgony celebrytów, bo trudno o ich odejściu milczeć. O prawdziwej lawinie zgonów motłoch maseczkowo-szczepionkowy nie dowie się z tych zakłamanych mediów.

 ====================

Wieloletni brytyjski dziennikarz prowadzący swój program radiowy zmarł nagle w poniedziałek (24 października) podczas prezentowania swojego codziennego segmentu na antenie – poinformowała jego stacja radiowa.

Tim Gough, 55 lat, zmarł wczesnym rankiem w poniedziałek, podczas gdy jego program “Tim Gough at Breakfast” był emitowany na żywo. Przyczyną nagłego zgonu podejrzewa się zawał serca.[…]

 ◊ ◊ ◊ ◊ ◊

 W poniedziałek (24 października) zmarł nagle Ash Carter, były sekretarz obrony USA podczas administracji Obamy. Carter zmarł w wieku 68 lat po nagłym ataku serca – poinformowała we wtorek jego rodzina w oświadczeniu. […]

 ◊ ◊ ◊ ◊ ◊

 8 września 18-letnia Kayla Rose Lumpkins zasnęła i nigdy się nie obudziła. Jej matka, Renee Greer, poszła obudzić ją następnego dnia i odkryła, że córka zmarła we śnie.

Według Renee, jej córka była fizycznie zdrowa, dopóki nie otrzymała “zastrzyku przypominającego” (booster).

“Miała dwie [szczepionki]. Potem miała trzecią na dobrą sprawę 7 miesięcy przed [8 września]. Mówię wam wszystkim, że była zdrowa. Z jej szalonym harmonogramem; chórem, teatrem, treningiem, porannymi rozgrzewkami, próbami, występami w połowie czasu gry w piłkę nożną, przedstawieniami, koncertami, doskonaleniem się w jej dodatkowych zajęciach szkolnych i wszystkim innym, co robiła, nie było mowy, żeby była chora. Gdyby była, nie byłaby w stanie tego zrobić. Wciąż czekam, aby się czegoś dowiedzieć” – powiedziała zrozpaczona matka.

Renee podejrzewa w swoim poście, że śmierć córki spowodowana została przyjęciem preparatu genetycznego mRNA oferowanego jako “szczepionka przeciwko kowid”. Jej post został usunięty.

 ◊ ◊ ◊ ◊ ◊

 Nawet wysokonakładowe mainstreamowe gazety zaczynają wspominać o prawdziwej pandemii: pandemii zaszczepionych. Według The Sacramento Bee (pismo założone w 1857 roku jest największą codzienną gazetą w tym mieście, piątą największą gazetą w stanie Kalifornia i 27 największą gazetą w USA), w artykule pt “Śmierć z powodu zawału serca gwałtownie wzrosła wśród młodych Amerykanów podczas drugiego roku pandemii COVID”. Oczywiście w tymże “drugim roku pandemii kowida” nie chodzi o to, że jakiś wyimaginowany kowid zabija młodych dorosłych Amerykanów, lecz padają oni nagle i niespodziewanie jako efekt “szczepionek przeciwko kowid”.

“W drugim roku pandemii, dramatyczny wzrost liczby zawałów rozłożył modele mające przewidywać liczbę zgonów. Śmiertelne ataki serca wśród dorosłych w wieku 25-44 lat wzrosły o 29,9% w stosunku do przewidywań. Śmierć z powodu ataku serca wzrosła o 19,6% dla dorosłych w wieku 45-64 lat i o 13,7% dla osób w wieku 65 lat i starszych. Naukowcy z Cedars-Sinai stwierdzili, że te nadmiernie wysokie wskaźniki zgonów związanych z atakiem serca utrzymywały się przez cały czas trwania pandemii, co stwarza możliwość, że COVID-19 może wywołać lub przyspieszyć chorobę wieńcową.” – pisze kalifornijska gazeta. Podając te dane, media dalej trzymają się niewzruszonej narracji, że “kowid” i “wirus powodujący kowida” powodują te nagłe zgony, podczas gdy są to właśnie przyjęte do organizmu groźne preparaty.

Te genetyczne ludobójcze mikstury zabijają ludzi szybko i wolniej. Nikt nie wie jak reaguje organizm na różnego rodzaju toksyny, nikt nie zna granicy której przekroczenie kończy się nagłym kryzysem, albo staje sie bodźcem do nieco wolniejszego niszczenia organów. Dla tych odporniejszych “szczepionka” znajdzie swoją drogę poprzez wyzwolenie swej skuteczności poprzez długofalowe choroby autoimmunologiczne czy choroby nowotworowe.

Właśnie dowiadujemy się, że spotkały się w Waszyngtonie dwie gnidy odpowiedzialne za rozpętanie i podtrzymywanie histerii “pandemii”, szczepionkowy terror i śmierć niezliczonej liczby osób. Minister Śmierci Adam Niedzielski podpisał podczas wizyty porozumienie o współpracy z siecią amerykańskich ośrodków onkologicznych National Comprehensive Cancer Network (NCCN). Skurw… którzy doprowadzili do chorób będą teraz prowadzili “edukację i prewencję nowotworów”. Nie wątpimy, że jedną z “prewencji” będą kolejne “szczepionki”, a “leczenie” będzie polegało na stosowaniu innych silnych trucizn. Opornych, którzy przetrwają wszystkie fazy “prewencji i leczenia” w ostatniej podłączy się do respiratora i może poda się uniwersalny Remdesivir.

W ten sposób niemal wszyscy będą zadowoleni: statystyki “ofiar kowida” powiększą się – a jest to niezbędne w utrzymywaniu narracji, bo “Covid będzie z nami latami“; fundusze emerytalne zaoszczędzą na wypłatach; firmy farmaceutyczne powiększą astronomiczne zyski; ministerstwa “zdrowia” będą miały pełne ręce roboty; szpitale będą miały niezliczoną liczbę klientów-pacjentów; zarządy cmentarzy i firmy kamieniarskie powiększa obroty. Same radości. Tylko rodziny będą opłakiwały zmarłych, ale te prywatne smutki nikogo nie obchodzą.

 ◊ ◊ ◊ ◊ ◊

 Niedzielski spotkał się z Faucim

Minister zdrowia Adam Niedzielski, który jest ekonomistą i nie posiada wykształcenia medycznego, pojechał do Stanów Zjednoczonych spotkać się z niesławnym dr. Anthonym Faucim. Obaj są wielkimi orędownikami masowego wciskania ludziom eksperymentalnych preparatów terapii genowej zwanych marketingowo „szczepionkami COVID-19”.

Anthony Fauci nazywany jest czasami „pierwszym lekarzem USA” i odpowiada za rozkręcanie w tym państwie histerii pandemicznej i pandemicznego zamordyzmu. Promował zasłanianie ust i nosa maseczkami, które wywoływały wdychanie do płuc rozmnożonych na maseczkach zarazków i wydychniętego wcześniej dwutlenku węgla, ale także „szczepienia” błyskawicznie zatwierdzonymi warunkowo preparatami mRNA. Jest również odpowiedzialny za destrukcyjną dla psychiki, zdrowia i ekonomii izolację osób z dodatnim wynikiem testu, o którym sam jego twórca mówił, że nie nadaje się do diagnostyki.

W przeszłości dr Fauci dokonywał wysoko śmiertelnych eksperymentów medycznych na bezbronnych dzieciach – głównie sierotach i maluchach z biednych rodzin. 

Do dziś nie wykazuje żadnych oznak wyrzutów sumienia. Pastwił się też nad psami, co widać na poniższym zdjęciu. 

Wracając do spotkania w Stanach Zjednoczonych… Cóż takiego ustalili Niedzielski i Fauci? „Minister zdrowia Adam Niedzielski i dr Anthony Fauci podczas spotkania w Waszyngtonie rozmawiali o potrzebie przekonywania ludzi do szczepień. Uznali, że jakikolwiek przymus jest niewskazany. Poziom wyszczepienia przeciw COVID-19 w Polsce i USA jest podobny” – czytamy w komunikacie Ministerstwa Zdrowia.

Rozumiecie? Po miesiącach masowego łamaniach praw człowieka, przymuszania do „szczepień” dyskryminacjami, represjami i szantażami, nagle uznali, że „przymus jest niewskazany”. Ciekawe, kiedy wezmą pełną odpowiedzialność prawną za swoje decyzje, które doprowadziły do nadmiarowych zgonów liczonych w setkach tysięcy.

Znienawidzony przez Amerykanów Anthony Fauci jest „na wylocie” i wkrótce odejdzie z rządu federalnego. Minister Niedzielski porządzi dłużej, zapewne do wiosennych wyborów, o ile rząd Morawieckiego nie upadnie wcześniej.

Autorstwo: Maurycy Hawranek Źródło: WolneMedia.net