Przedstawiamy Państwu kolejne nowości książkowe w naszej księgarni – w tym tygodniu jest ich bardzo dużo!
Są wśród nich książki autorów takich jak J.R.R. Tolkien, Grzegorz Kucharczyk, Zofia Kossak, Bp Athanasius Schneider, Jadwiga Zamoyska, Jacek Woroniecki OP, Bp George Hay – każdy znajdzie coś dla siebie.
Wszystkie nowości znajdziecie tutaj, a poniżej prezentujemy najciekawsze z nich.
Na południu Polski trwa wielka wycinka drzew. Ceny węgla spowodowały, że górale ruszyli do lasów. Na południu Polski ponad 80 procent z nich jest w rękach prywatnych!
Na Podhalu, Spiszu, Orawie i Pieninach ruszyła masowa wycinka drzew. Górale z powodu cen węgla gromadzą opał na zimę. Sytuacja jest krytyczna gdyż w tym rejonie ponad 80 procent wszystkich lasów jest w rękach prywatnych i taka wycinka jest niestety legalna.
W samym powiecie tatrzańskim aż 82 proc. wszystkich lasów (4420 hektarów) należy do właścicieli prywatnych. Pozostałe 18 proc. to tereny Tatrzańskiego Parku Narodowego. Podobnie jest w powiecie nowotarskim.
Inflacja i ceny opału widać także w cenach drzewa opałowego. Na wiosnę 2022 roku 1 kubik drewna (1 m3.) kosztował w Małopolsce około 200 złotych. Obecnie cena wzrosła do 450 złotych za metr.
Ceny węgla powodują, że wycinka trwa nawet na terenach bardzo atrakcyjnych przyrodniczo i turystycznie. Straty ekologiczne takich działań mogą być odczuwalne ponad 25 lat.
Wycinka drzew może też nasilić groźne zjawiska takie jak powodzie czy wichury. Wiosenne roztopy na ziemiach pozbawionych drzewostanu będą gwałtowniejsze a co za tym idzie ryzyko powodzi będzie większe.
Po weryfikacji przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych co piąty imigrant z Ukrainy pobierający wcześniej w Polsce świadczenie „500+”, utracił prawo do tego zasiłku. Powodem było nieprzestrzeganie warunków otrzymywania pieniędzy z polskiego budżetu, przede wszystkim stałe przebywanie poza naszym krajem.
Co piąty uchodźca, który wcześniej uzyskał w Polsce 500 plus na dziecko, stracił już prawo do pobierania tych środków – ustalił portal money.pl. „Podobnie jest z rodzinnymi kapitałami opiekuńczymi dla Ukraińców – ZUS odbiera im to świadczenie. Powodem są wyjazdy z Polski na okres dłuższy niż 30 dni. ZUS sprawdza, gdzie faktycznie mieszkają rodziny z Ukrainy, które wnioskowały o te świadczenia” – czytamy.O przyznanie zasiłku „500+” złożyło dotychczas wnioski 440 tys. ukraińskich matek, mówią statystyki. chodzi o okres rozliczeniowy biegnący przez rok od maja obecnego roku.
– W wyniku podjętych działań na 440 tys. przyznanych świadczeń wychowawczych „500+” na okres świadczeniowy 2022/2023 i 18 tysięcy rodzinnych kapitałów opiekuńczych przyznanych obywatelom Ukrainy wstrzymaliśmy wypłatę świadczeń dla ponad 80 tysięcy obywateli Ukrainy z uwagi na nieprzebywanie w Polsce – poinformował Paweł Żebrowski, rzecznik prasowy ZUS.
Aby otrzymywać świadczenie „500+”, należy faktycznie zamieszkiwać wraz z dzieckiem czy nieletnim do 18. roku życia na terenie naszego kraju.
Z kolei świadczenie o wysokości 12 tysięcy złotych w ramach rodzinnych kapitałów opiekuńczych Polska przyznaje na drugie i następne dziecko.
„W czerwcu – gdy bardzo duża grupa uchodźców wróciła do swoich domów na Ukrainę, a co trzeci wybrał emigrację do innych państw UE lub Kanady – zmieniały się warunki udzielania świadczeń. Według nowych przepisów ci, którzy opuszczali Polskę na dłużej niż 30 dni – bez względu na to, gdzie jechali – automatycznie tracili prawo do świadczenia na dzieci” – pisze money.pl.
Zakład Ubezpieczeń Społecznych wzywał uchodźców do stawiania się w swoich oddziałach w ciągu 3 dni i potwierdzania miejsca zamieszkania. Ci, którzy tego nie zrobili, automatycznie stracili prawo do pobierania pieniędzy.
ZUS uzyskuje dane na temat beneficjentów zasiłków od Straży Granicznej oraz tak zwanych osób trzecich, które informują o wyjazdach Ukraińców do swojego kraju czy też do innych państw.
„Chociaż mało kto z rządu o tym publicznie mówi, nasze możliwości finansowe pomagania uchodźcom z Ukrainy są już na skrajnym wyczerpaniu. Tymczasem kolejni uchodźcy cały czas do nas napływają. Jak poinformował w weekend w rozmowie w RMF FM wiceminister spraw wewnętrznych Paweł Szefernaker na 23 tys. Ukraińców, którzy codziennie przekraczają naszą granicę, 5 proc. podaje się za uchodźców. W skali miesiąca daje to 34,5 tys. osób” – podaje money.pl.
Źródło: money.pl
==============
Mail: Oh, jak szybko się połapali, że są dojeni, a miliony z kieszeni podatników już nie wrócą. Brawo, rząd! D.K.
Zakład Ubezpieczeń Społecznych rozpoczął masowe odbieranie świadczeń 500+ Ukraińcom. Proceder nielegalnego pobierania świadczeń kwitł wśród osób które przyjechały do Polski tylko po to by zarejestrować się jako świadczeniobiorca.
Wśród wielu Ukraińców trwał proceder turystyki socjalnej. Obywatele Ukrainy chętnie przyjeżdżali do Polski tylko w celu pobierania świadczeń socjalnych. O problemie tym wielokrotnie donosili między innymi radni z Przemyśla.
Po nabyciu świadczeń osoby takie wracały na Ukrainę pobierając nadal pieniądze polskich podatników.
Po pierwszych kontrolach ZUS odkryto ponad 80 tysięcy przypadków wyłudzania świadczeń przez Ukraińców. Zasiłki takie jak 500 plus są wstrzymywane, jednak obywatele Ukrainy póki co nie ponoszą konsekwencji za swój przestępczy proceder.
Papież Franciszek mianował niedawno nowych członków do Papieskiej Akademii Życia. Wśród powołanych znalazła się Mariana Mazzucato – feministka walcząca o legalny dostęp do aborcji oraz muzułmanin. Grupa lekarzy katolickich wyraziła zaniepokojenie nowymi nominacjami.
Papież Franciszek mianował 14 nowych członków zwyczajnych do Papieskiej Akademii Życia i sześciu nowych członków Rady Zarządczej tej instytucji. Wśród powołanych znalazła się Mariana Mazzucato.
Trudno zrozumieć, co kierowało Ojcem Świętym, gdy powoływał Marianę Mazzucato na członka Papieskiej Akademii Życia. Instytucja ta została powołana jeszcze przez papieża Jana Pawła II, by zajmować się studiami nad ochroną życia, a tymczasem feministka Mazzucato, którą Franciszek „wpuścił” do PAŻ, jest radykalną aborcjonistką.
Poza Mazzucato wśród nominowanych znalazło się jeszcze kilka kontrowersyjnych postaci. Mowa m.in. o muzułmaninie Saadzie Al-Dinie Mosaadzie Helaly’ym – wykładowcy prawa islamskiego na sunnickim Uniwersytecie Al-Azhar w Kairze.
Katoliccy lekarze zaniepokojeni
Lekarze z Międzynarodowej Federacji Stowarzyszeń Lekarzy Katolickich również nie rozumieją, co kierowało papieżem. Wystosowali komunikat zatytułowany Akademia życia: nie mogę już milczeć!.
W tekście krytykują przede wszystkim powoływanie do papieskiej akademii „naukowców zajmujących się aborcją, do pewnego stopnia obrońców eutanazji lub krytyków Humanae vitae”.
Lekarze twierdzą, że nominacje są „przeciwieństwem tego, czego chciał Jan Paweł II”, czyli założyciel PAŻ. „Członkowie Akademii muszą promować i bronić zasad związanych z wartością życia i godnością osoby ludzkiej, interpretowanymi zgodnie z Magisterium Kościoła” – czytamy.
Autorzy listu zauważają, że jest wyjście z tej sytuacji, bo członkostwo w Papieskiej Akademii Życia w każdej chwili może zostać cofnięte „w przypadku publicznego i celowego działania lub oświadczenia wyraźnie sprzecznego ze [wspomnianymi] zasadami lub poważnie uwłaczającego godności i wiarygodności Kościoła katolickiego oraz samej Akademii”.
Prawie godzinę trwało spotkanie papieża Franciszka z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem, zorganizowane w poniedziałek w Watykanie. Jednym z tematów rozmowy była inwazja Rosji na Ukrainę. Małżonka głowy państwa przekazała Ojcu Świętemu, że pamięta o nim w modlitwach.
Prezydent wręczył papieżowi pierwsze francuskie wydanie rozprawy filozoficznej Immanuela Kanta „Projekt wiecznego pokoju” z 1796 roku. Na pierwszej stronie książki widnieje pieczątka „Czytelnia Akademicka we Lwowie”.
Emmanuel Macron rozmawiał także z sekretarzem stanu Stolicy Apostolskiej kardynałem Pietro Parolinem i szefem dyplomacji arcybiskupem Paulem Richardem Gallagherem.
Watykańskie biuro prasowe poinformowało w komunikacie, że tematem rozmów Macrona w Sekretariacie Stanu była wojna na Ukrainie, a zwłaszcza sytuacja humanitarna w tym kraju. Dyskutowano także o Kaukazie Południowym, Bliskim Wschodzie i Afryce.
Po audiencji w Watykanie Emmanuel Macron udał się na spotkanie z prezydentem Włoch Sergio Mattarellą. W niedzielę rozmawiał z nową premier Giorgią Meloni, której rząd został zaprzysiężony dzień wcześniej.
(PAP)/oprac. FA
=====================
mail:
Francuski prezydent przypomniał papieżowi o polskim Lwowie.
=============================
przypomniał nie tylko papieżowi, ale i światu.
Żaden polityk z Polski na taki gest by się nie odważył.
Polityka redakcyjna mediów amerykańskich( i polsko-języcznych-dop. tłumacza), w jednym temacie nie zachwiała się nigdy: Ukraina bez przerwy wygrywa wojnę.
Od pierwszego tygodnia, kiedy rozbite zostały ukraińskie siły powietrzne i marynarka wojenna, po zeszłotygodniowe rozbicie sieci elektrycznej – tak najwyraźniej wygląda w języku ukraińskim słowo „zwycięstwo”. Rosjanie mogą przejmować terytorium za terytorium, ale sugerowanie, że ukraińskie zwycięstwo jeszcze nie nastąpiło, jest w amerykańskiej przestrzeni medialnej, verboten.
Jaki jest sens czytania amerykańskich relacji z wydarzeń na Ukrainie, skoro są one tak bardzo absurdalne?
Sens jest taki: dowiedzieć się, co myśli Ameryka. Jeśli się łudzi, to – czy nam się to podoba, czy nie – taka jest prawda, a w uczciwym dziennikarstwie, prawda zawsze pisze się sama.
Rozmawiałem z polskim taksówkarzem, który wydał mi się niezwykle inteligentny, i to nie tylko dlatego, że miał irańskiego szwagra, a więc znał i szanował irańską kulturę. Ten wieloletni imigrant był bardzo proukraiński i antyrosyjski, co jest jego prawem i nie zaskakuje, był w tym typowym Polakiem, był także żarliwie proamerykański. Jednakże, zauważył, że Amerykanie są najbardziej podatnym na propagandę narodem na świecie. Powiedział, że powtarzają oni wyłącznie to, co usłyszeli w wiadomościach telewizyjnych.
Odrzucanie krytyki wrogów to jedna rzecz, ale krytyka przyjaciół zasługuje na pewną refleksję.
Osobiście, również spotkałem się z takim samym żelaznym zachowywaniem dogmatu: Amerykanie mówią mi, że dopiero w ostatnich tygodniach usłyszeli, aby ktoś zasugerował myśl, że wojna nie idzie Ukraińcom po ich myśli. Zgadzam się z tym, chociaż sam jeszcze nie słyszałem takiej uwagi (poza wywiadami z analitykami politycznymi w mojej pracy w PressTV), a gdy poruszyłem ten temat w prywatnych rozmowach, spotkało się to z wieloma dziwnymi spojrzeniami. Amerykanów bardzo cieszy powtarzanie: „Hej, słyszeliście? Ukraińcy wygrywają wojnę! Ciągle!” Jednak moją rolą w USA jest bycie malkontentem. Gdy tylko dyskusje skręcają w stronę polityki, lamentuję.
Kiedy pojawia się temat Ukrainy, zaczynam od tego, że od ponad dekady mieszkam we Francji, a ponieważ Francja znajduje się w centrum europejskiej dyplomacji – od 2014 roku zajmuję się relacjonowaniem sytuacji na Ukrainie. Na wzmiankę o tym, że Ukraina istniała przed lutym 2022 roku, w ich oczach widać zdumienie.
Podobnie, ktoś niedawno pogratulował mi irańskiej rewolucji. Cóż za miła rzecz dla mojego ucha. Dziękuję! Niestety, osoba ta miała na myśli obecne zamieszki związane z prawem hidżabowym, a nie rok 1979. Osoba ta była przekonana, że te protesty wywołały (kontr-) rewolucję. Jeśli chodzi o Iran, to amerykańska postawa „ta informacja nie może nawet na chwilę przeniknąć do mojego umysłu” zaczyna się już wcześniej – pojawia się przy pierwszym krnąbrnym słowie, które wypowiadam.
Przywołuję Iran, aby pokazać pewien wzór myślenia: Ukraina zawsze wygrywała, wygrywa obecnie i będzie wygrywać w przyszłości, bo USA zawsze wygrywają każdą wojnę, na którą się wybrały.
Przecież USA bez przerwy wygrywały wojnę w Afganistanie. Jedyny spór, jaki kiedykolwiek dopuszczono do dyskusji, dotyczył ich totalnego odwrotu w sierpniu 2020 roku – czy był on źle zaplanowany, czy nie? Jeśli to pierwsze, to całkowite zwycięstwo USA zostało haniebnie (choć tylko nieznacznie) splamione źle zaplanowanym odwrotem USA.
Stany Zjednoczone również bez przerwy wygrywały wojnę w Iraku. Szok i szacunek(operacyjna nazwa amerykańskiej agresji na Irak) panowały od początku do końca, a koniec był rzeczywiście totalnym szokiem, gdyż tak niewiele pozytywów ta wojna przyniosła Irakijczykom czy Amerykanom. Był to jednak znowu niepodważalny i niesamowity akt amerykańskiego zwycięstwa.
Bałkańska katastrofa, jaką jest Libia? Przecież to kolejne zwycięstwo. Assad, który wciąż rządzi w Syrii? Oczywiście zwycięstwo, choć nie pytajcie o wyjaśnienia. Zimne wojny w Iranie, na Kubie, w Wenezueli, Korei Północnej, Nikaragui i każdym innym zrewolucjonizowanym kraju? Zwycięstwo jest tak blisko, że amerykańskie media już je widzą i upierają się przy tym.
Nie można winić przeciętnego Amerykanina za te głupie polityczne błędy. Wszystkie te miejsca są tak odległe i tak dalekie od złudnego, codziennego wyścigu szczurów, tej strzelnicy sportowej jakim jest amerykańskie życie, a informacje, do których mają dostęp, są niewiarygodnie jednostronne.
Zaniedbanie może rzeczywiście być grzechem, ale musimy wiedzieć, że w tym przypadku nie mamy do czynienia z rzeczywistym złem po stronie zwykłych Amerykanów. Wcale nie byłem zszokowany wynikami sondażu dotyczącego polityki zagranicznej, który wykazał, że 79% Amerykanów chce pokoju z Iranem. Jest to jedna z dwóch kwestii dotyczących polityki zagranicznej, która uzyskała największą jednomyślność. O jeden punkt procentowy wyprzedziła go chęć większej kontroli ustawodawczej nad zdolnością władzy wykonawczej do prowadzenia wojny – po prostu Amerykanie chcą pokoju.
Błąd popełniany przez przeciętnego Amerykanina nie wynika ani ze złośliwością, ani z zaniedbania, ale z naiwności – jego oczekiwania, że media zdominowane przez własność prywatną, a nie publiczną, będą kiedykolwiek konsekwentnie produkować dziennikarstwo, które przynosi korzyści ludziom, a nie ich bogatym właścicielom. Nazwijmy to zachodnią demokracją liberalną lub amerykańską drogą, lub neoliberalizmem. Historia pokazuje, że takie podejście zawsze zawodziło, zawodzi i na 99% będzie zawodzić w przyszłości.
Amerykańskie media i politycy wiedzą, za które sznurki pociągnąć, aby powodować naiwność. Zauważcie, że to zawsze „naród ukraiński” jest przeciwko „Putinowi” – nie ma żadnego narodu rosyjskiego. Putin, oczywiście, też nie jest prawdziwą osobą – to potwór.
Po której stronie może stanąć zapracowana matka, zwłaszcza gdy próbuje prowadzić miłą pogawędkę z innymi zapracowanymi matkami? Jedyne co może zrobić, to kupić za 25$ pro-ukraińską świeczkę zapachową i wystawić ją z dumą w oknie ….
W Stanach Zjednoczonych, to Ukraina zawsze będzie wygrywać wojnę, bez względu na to, co faktycznie się będzie w tej wojnie działo. Gdy przegrana będzie już bezdyskusyjna, to nieistotne – USA z pewnością będą już w trakcie wygrywania kolejnej wojny.
Ramin Mazaheri
tłum. Sławomir Soja
Ramin Mazaheri jest głównym korespondentem PressTV w Paryżu i mieszka we Francji od 2009 roku. Był reporterem w Stanach Zjednoczonych, relacjonował wydarzenia z Iranu, Kuby, Egiptu, Tunezji, Korei Południowej i innych krajów. Jego najnowsza książka to „France’s Yellow Vests: Western Repression of the West’s Best Values”. Jest również autorem książki „Socialism’s Ignored Success: Iranian Islamic Socialism”, a także „I’ll Ruin Everything You Are: Ending Western Propaganda on Red China’.
Important to understand is that there is not one single new or original idea in Klaus Schwab’s so-called Great Reset agenda for the world. Nor is his Fourth Industrial Revolution agenda his or his claim to having invented the notion of Stakeholder Capitalism a product of Schwab.
Klaus Schwab is little more than a slick PR agent for a global technocratic agenda, a corporatist unity of corporate power with government, including the UN, an agenda whose origins go back to the beginning of the 1970s, and even earlier. The Davos Great reset is merely an updated blueprint for a global dystopian dictatorship under UN control that has been decades in development. The key actors were David Rockefeller and his protégé, Maurice Strong.
In the beginning of the 1970s, there was arguably no one person more influential in world politics than the late David Rockefeller, then largely known as chairman of Chase Manhattan Bank.
Creating the new paradigm
At the end of the 1960s and into the early 1970s, the international circles directly tied to David Rockefeller launched a dazzling array of elite organizations and think tanks. These included The Club of Rome; the 1001: A Nature Trust, tied to the World Wildlife Fund (WWF); the Stockholm United Nations Earth Day conference; the MIT-authored study, Limits to Growth; and David Rockefeller’s Trilateral Commission.
Club of Rome
In 1968 David Rockefeller founded a neo-Malthusian think tank, The Club of Rome, along with Aurelio Peccei and Alexander King. Aurelio Peccei, was a senior manager of the Fiat car company, owned by the powerful Italian Agnelli family. Fiat’s Gianni Agnelli was an intimate friend of David Rockefeller and a member of the International Advisory Committee of Rockefeller’s Chase Manhattan Bank. Agnelli and David Rockefeller had been close friends since 1957. Agnelli became a founding member of David Rockefeller’s Trilateral Commission in 1973. Alexander King, head of the OECD Science Program was also a consultant to NATO. [i] That was the beginning of what would become the neo-Malthusian “people pollute” movement.
In 1971 the Club of Rome published a deeply-flawed report, Limits to Growth, which predicted an end to civilization as we knew it because of rapid population growth, combined with fixed resources such as oil. The report concluded that without substantial changes in resource consumption, “the most probable result will be a rather sudden and uncontrollable decline in both population and industrial capacity.”
It was based on bogus computer simulations by a group of MIT computer scientists. It stated the bold prediction, “If the present growth trends in world population, industrialization, pollution, food production, and resource depletion continue unchanged, the limits to growth on this planet will be reached sometime within the next one hundred years.” That was 1971. In 1973 Klaus Schwab in his third annual Davos business leader meeting invited Peccei to Davos to present Limits to Growth to assembled corporate CEOs. [ii]
In 1974, the Club of Rome declared boldly, “The Earth has cancer and the cancer is Man.” Then: “the world is facing an unprecedented set of interlocking global problems, such as, over-population, food shortages, non-renewable resource [oil-w.e.] depletion, environmental degradation and poor governance.” [iii] They argued that,
‘horizontal’ restructuring of the world system is needed…drastic changes in the norm stratum – that is, in the value system and the goals of man – are necessary in order to solve energy, food, and other crises, i.e., social changes and changes in individual attitudes are needed if the transition to organic growth is to take place. [iv]
In their 1974 report, Mankind at the Turning Point, The Club of Rome further argued:
Increasing interdependence between nations and regions must then translate as a decrease in independence. Nations cannot be interdependent without each of them giving up some of, or at least acknowledging limits to, its own independence. Now is the time to draw up a master plan for organic sustainable growth and world development based on global allocation of all finite resources and a new global economic system. [v]
That was the early formulation of the UN Agenda 21, Agenda2030 and the 2020 Davos Great Reset.
David Rockefeller and Maurice Strong
By far the most influential organizer of Rockefeller’s ‘zero growth’ agenda in the early 1970s was David Rockefeller’s longtime friend, a billionaire oilman named Maurice Strong.
Canadian Maurice Strong was one of the key early propagators of the scientifically flawed theory that man-made CO2 emissions from transportation vehicles, coal plants and agriculture caused a dramatic and accelerating global temperature rise which threatens “the planet”, so-called Global Warming.
As chairman of the 1972 Earth Day UN Stockholm Conference, Strong promoted an agenda of population reduction and lowering of living standards around the world to “save the environment.”
Strong stated his radical ecologist agenda:
“Isn’t the only hope for the planet that the industrialized civilizations collapse? Isn’t it our responsibility to bring that about?” [vi]
This is what is now taking place under cover of a hyped global pandemic.
Strong was a curious choice to head a major UN initiative to mobilize action on the environment, as his career and his considerable fortune had been built on exploitation of oil, like an unusual number of the new advocates of ‘ecological purity,’ such as David Rockefeller or Robert O. Anderson of Aspen Institute or Shell’s John Loudon.
Strong had met David Rockefeller in 1947 as a young Canadian eighteen and from that point, his career became tied to the network of the Rockefeller family.[vii] Through his new friendship with David Rockefeller, Strong, at age 18, was given a key UN position under UN Treasurer, Noah Monod. The UN’s funds were conveniently enough handled by Rockefeller’s Chase Bank. This was typical of the model of “public-private partnership” to be deployed by Strong—private gain from public government. [viii]
In the 1960s Strong had become president of the huge Montreal energy conglomerate and oil company known as Power Corporation, then owned by the influential Paul Desmarais. Power Corporation was reportedly also used as a political slush fund to finance campaigns of select Canadian politicians such as Pierre Trudeau, father of Davos protégé Justin Trudeau, according to Canadian investigative researcher, Elaine Dewar. [ix]
Earth Summit I and Rio Earth Summit
By 1971 Strong was named Undersecretary of the United Nations in New York and Secretary General of the upcoming Earth Day conference, United Nations Conference on the Human Environment (Earth Summit I) in Stockholm, Sweden. He was also named that year as a trustee of the Rockefeller Foundation – which financed his launch of the Stockholm Earth Day project.[x] In Stockholm the United Nations Environment Program (UNEP) was created with Strong as its head.
By 1989 Strong was named by the UN Secretary General to head the 1992 UN Conference on Environment and Development or UNCED (“Rio Earth Summit II”). He oversaw the drafting of the UN “Sustainable Environment” goals there, the Agenda 21 for Sustainable Development that forms the basis of Klaus Schwab’s Great Reset, as well as creation of the Intergovernmental Panel on Climate Change (IPCC) of the UN. Strong, who was also a board member of Davos WEF, had arranged for Schwab to serve as a key adviser to the Rio Earth Summit.
As Secretary General of the UN Rio Conference, Strong also commissioned a report from the Club of Rome, The First Global Revolution, authored by Alexander King which admitted that the CO2 global warming claim was merely an invented ruse to force change:
“The common enemy of humanity is man. In searching for a new enemy to unite us, we came up with the idea that pollution, the threat of global warming, water shortages, famine and the like would fit the bill. All these dangers are caused by human intervention, and it is only through changed attitudes and behavior that they can be overcome. The real enemy then, is humanity itself.” [xi]
President Clinton’s delegate to Rio, Tim Wirth, admitted the same, stating,
“We have got to ride the global warming issue. Even if the theory of global warming is wrong, we will be doing the right thing in terms of economic policy and environmental policy.” [xii]
At Rio Strong first introduced the manipulative idea of “sustainable society” defined in relation this arbitrary goal of eliminating CO2 and other so-called Greenhouse Gases. Agenda 21 became Agenda 2030 in Sept 2015 in Rome, with the Pope’s blessing, with 17 “sustainable” goals. It declared among other items,
“Land, because of its unique nature and the crucial role it plays in human settlement, cannot be treated as an ordinary asset, controlled by individuals and subject to the pressures and inefficiencies of the market. Private land ownership also is a principal instrument of accumulation and concentration of wealth and therefore contributes to social injustice…Social justice, urban renewal, and development, the provision of decent dwellings and healthy conditions for the people can only ‘be achieved if land is used in the interests of society as a whole.”
In short private land ownership must become socialized for “society as a whole,” an idea well-known in Soviet Union days, and a key part of the Davos Great Reset.
At Rio in 1992 where he was chairman and General Secretary, Strong declared:
“It is clear that current lifestyles and consumption patterns of the affluent middle class— involving high meat intake, consumption of large amounts frozen and convenience foods, use of fossil fuels, appliances, home and work place air-conditioning, and suburban housing — are not sustainable.” [xiii] (emphasis added)
By that time Strong was at the very center of the transformation of the UN into the vehicle for imposing a new global technocratic “paradigm” by stealth, using dire warnings of planet extinction and global warming, merging government agencies with corporate power in an unelected control of pretty much everything, under the cover of “sustainability.” In 1997 Strong oversaw creation of the action plan following the Earth Summit, The Global Diversity Assessment, a blueprint for the roll out of a Fourth Industrial Revolution, an inventory of every resource on the planet, how it would be controlled , and how this revolution would be achieved.[xiv]
At this time Strong was co-chairman of Klaus Schwab’s Davos World Economic Forum. In 2015 on Strong’s death, Davos founder Klaus Schwab wrote,
“He was my mentor since the creation of the Forum: a great friend; an indispensable advisor; and, for many years, a member of our Foundation Board.” [xv]
Before he was left UN over an Iraq Food-for-Oil corruption scandal, Strong was member of the Club of Rome, Trustee of the Aspen Institute, Trustee of the Rockefeller Foundation and Rothschild Foundation. Strong was also a director of the Temple of Understanding of the Lucifer Trust (aka Lucis Trust) housed at the Cathedral of St. John the Divine in New York City,
“where pagan rituals include escorting sheep and cattle to the alter for blessing. Here, Vice President Al Gore delivered a sermon, as worshippers marched to the altar with bowls of compost and worms…” [xvi]
This is the dark origin of Schwab’s Great Reset agenda where we should eat worms and have no private property in order to “save the planet.” The agenda is dark, dystopian and meant to eliminate billions of us “ordinary humans.”
*
Note to readers: Please click the share buttons above. Follow us on Instagram and Twitter and subscribe to our Telegram Channel. Feel free to repost and share widely Global Research articles.
F. William Engdahl is strategic risk consultant and lecturer, he holds a degree in politics from Princeton University and is a best-selling author on oil and geopolitics. He is a Research Associate of the Centre for Research on Globalization (CRG).
[v] The Club of Rome, Mankind at the Turning Point, 1974, quoted in Brent Jessop, Mankind at the Turning Point – Part 2 – Creating A One World Consciousness, accessed in http://www.wiseupjournal.com/?p=154
[vii] Elaine Dewar, Cloak of Green: The Links between key environmental groups, government and big business, Toronto, James Lorimer & Co., 1995, pp. 259-265.
Jako ofiara jedna Mszy Świętej od piętnastu lat męki uwolniła umarłego
Ojciec Iwo, dominikanin, niegdyś prowincjał w Ziemi Świętej, odprawiając jutrznię w kościele, naraz ujrzał przed sobą jakowegoś mnicha w plugawy habit przyodzianego.
– Kim jesteś, i czego tu szukasz? – zapytał Iwo.
– Jak to? Nie poznajesz mnie? Wszak jestem twoim przyjacielem, który niedawno rozstał się z życiem. Po zgonie trafiłem do czyśćca, gdzie wyznaczono mi piętnaście lat srogiej męki.
– Aż tyle? – zdumiał się prowincjał, znał bowiem zmarłego i wiedział, że ów za żywota stawiany był jako wzór wszelkich cnót zakonnych.
– Ach! Sprawiedliwość Boska wie co czyni. Zaprawdę zasłużyłem na ów wyrok solennie. Gdybyś jednak zechciał okazać mi pomoc – na co miłosierdzie Najwyższego zezwoliło – to módl się w mojej intencji.
Skoro więc tylko rozedniało, Iwo przybrawszy się w szaty kapłańskie, podjął sprawowanie Najświętszej Liturgii, a pokonsekrowawszy hostię, tak mówił:
– Panie! Wszak nie jesteś okrutniejszy od Szatana. Błagam Cię i proszę, przez wzgląd na nieprzebrane miłosierdzie Twoje, wyzwól z więzienia czyśćcowego umiłowanego brata mego i przyjmij go do chwały wiekuistej.
A słowa te, z wielkim łez wylewaniem, powtarzał po wielokroć, tak że odprawianie Mszy Świętej niepomiernie się wydłużyło.
Następnej nocy, gdy Iwo znów modlił się w kościele, ponownie ujrzał owego zmarłego brata. Tym razem już nie w sukni plugawej, ale z jaśniejącego bisioru.
– Dobrze, że przez łaskę Bożą uprosiłeś u Pana skrócenie moich mąk, żeś mnie nie zawiódł i próśb mych nie zlekceważył. Oto dobry Bóg darował mi dalsze wypłacanie się sprawiedliwości Jego i oddał mnie tobie. Będąc tedy wybawionym z czyśćca, idę w towarzystwie duchów błogosławionych do niebieskiej ojczyzny, I wyrzekłszy to, zaraz znikł.
O dziwnym rozkazaniu św. Pachomiusza
Gdy św. Pachomiusz pewnego razu wizytował jeden z klasztorów, które miał pod swoją władzą, akurat trafił na pogrzeb pewnego zakonnika, który za życia nieświątobliwie się prowadził.
Pogrzeb był okazały, ze śpiewaniem psalmów i kadzeniami. Sam zaś umarły – zgodnie ze zwyczajem – w szaty kapłańskie przybrany. Skoro mnisi ujrzeli zbliżającego się św. Pachomiusza, jęli go błagać, by i on uczcił zmarłego, przyłączając się do okazałego pogrzebu.
Świątobliwy starzec miast tego rozkazał:
– Natychmiast przerwijcie kadzenia, a trupa rozdziejcie z szat kapłańskich, po czym cicho i bez rozgłosu złóżcie go do ziemi i usypcie nad nim mogiłę.
Skoro wszyscy jęli się oburzać na świętego za takie jego niemiłosierne postanowienie, które umarłego – w ich mniemaniu – krzywdziło, a rodzinie przynosiło despekt, Pachomiusz rzekł tak:
– Wszyscy wiecie, że ów zmarły niepoczciwe życie prowadził, i że Pan każe mu owo odpokutować w czyśćcu (a mówił to będąc pod natchnieniem Ducha Świętego). Wystawny pogrzeb, jaki zamierzaliście mu urządzić, trupowi i tak by w niczym nie pomógł, duszy zaś, która odeszła w zaświaty, przydałby jedynie dodatkowych, a wcale nie lekkich, mąk. Mając więc zmiłowanie nad nim, oszczędźcie mu tego dodatkowego bólu. W modlitwach tylko wstawiając się za nim.
Wtedy to obecni przy pochówku pojęli, że św. Pachomiusz podejmując taką właśnie decyzję, kierował się nieuprzedzeniem i niechęcią, ale miłosierdziem względem zmarłego.
Dlatego też uczyniono, jak im był rozkazał i w cichości, po pogrzebaniu zwłok, każdy poszedł w swoją stronę.
Nie godzi się umarłych obmawiać
Pewien szlachcic leżąc na łożu, a nie mogąc zasnąć, bo akurat pełnia była, począł przemyśliwać nad złym życiem pewnego swego znajomego, który niedawno był umarł.
Wynajdował mu różne grzechy i uchybienia – słowem niczego dobrego nie chcąc w nim dostrzec, i o samo złe go oskarżał.
Aż oto naraz, nie wiadomo skąd kiedy, ów umarły, o którym nasz szlachcic tak źle myślał, stanął przed nim, a doskonale był widoczny w blasku księżyca, który przez szeroko rozwarte okno zaglądał.
Zjawa jakiś czas milczała, by w końcu tymi się ozwać słowami:
– Przyjacielu, przestań o mnie źle myśleć, a jeżelim ci coś złego uczynił, albo w czym uchybił, z całego serca wybacz. Po śmierci bowiem trafiłem do czyśćca, gdzie srodze jestem męczony. Nie przysparzaj mi boleści ty jeszcze, a raczej wspomóż modlitwą.
Ponieważ leżący w łożu szlachcic nie należał do lękliwych, zapytał zjawę, za jakież to przewiny najsroższe cierpiała męki. W odpowiedzi usłyszał:
– Za to, żem na jednym cmentarzu w pojedynku krew przelał i za to, iżem z rannego suknię zdarł i ją sobie przywłaszczyłem. A suknia ta teraz, w czyśćcowej otchłani, bardziej mi ciąży niźli niebotyczna góra!
Gdy szlachcic przyobiecał pod słowem honoru, że pewnego zacnego i świątobliwego pustelnika uprosi, iżby się modlił w intencji owego zmarłego, ten mu oznajmił na koniec:
– Z wdzięcznością za obiecane poratowanie wyjawię ci, co jest dla ciebie ważniejsze od wszelkich innych rzeczy na świecie. Otóż, po upływie dwu lat, licząc od chwili obecnej, umrzesz. Masz czas, szykuj się na śmierć. Pokutuj, abyś uniknął losu, jaki mnie przypadł w udziale.
Dopowiedziawszy słów tych, widziadło znikło.
Przepowiednia owa zaś spełniła się co do joty, a szlachcic wziąwszy do serca słowa zjawy, dotychczasowe życie odmienił i zgromadziwszy wiele zasług, skoro owe dwa lata minęły, pobożnie zasnął w Panu.
Jako dusze zmarłych wspomogły księcia Euzebiusza
Dwoje książąt ustawicznie walki między sobą wiodło. Jeden pochodził z Sardynii, a Euzebiusz mu było na imię, drugi zaś z Sycylii Ostergisem zwany.
Euzebiusz wielkie miał staranie około dusz czyśćcowych, licznymi je wspomagając ofiarami. Ba! Mało tego! Jedno z miast swoich niejako umarłym na własność oddał. Bowiem wszelkie dochody, jakie ono przynosiło, przeznaczał na Msze i jałmużny mające dusze z ognia czyśćcowego ratować.
I stało się, iż wróg jego, książę sycylijski Ostergis, najechał owo miasto, podstępnie je zdobył i dla siebie zagarnął.
Jak nie trudno się domyślić, książę Euzebiusz wraz z wiernym sobie rycerstwem, ani myślał pozostawić zdobyczy w rękach najeźdźcy. Bał się jednak, że sromotną klęskę poniesie, ponieważ siły nieprzyjacielskie o wiele liczniejsze były od jego własnych.
Gdy tak się tym trapił, stojąc na szczycie baszty zamkowej, oto dostrzegł, iż w kierunku jego siedziby zbliża się nieprzebrana liczba zbrojnych. Armia tak ogromna, że aż po horyzont się ciągnąca. A każdy z owych zbrojnych przy–odziany był w białą zbroję, płaszcz biały, dzierżył w dłoni biały proporczyk i siedział na białym koniu, białym czaprakiem okrytym.
Czym prędzej Euzebiusz posłał swych ludzi ku owemu wojsku, aby zasięgnęli języka kim są i po co tu zmierzają.
Skoro posłowie wrócili, przekazali księciu najmilszą z wieści, jakich mógł oczekiwać:
– Oto, panie nasz, Bóg ci na pomoc przysyła swoje zastępy, aby odbiły z rąk nieprzyjacielskich miasto, któreś na pożytek dusz w czyśćcu cierpiących ofiarował.
I tak się stało.
Najeźdźca przestraszony niezliczoną liczbą zbrojnych, którzy ostro zażądali, by czym prędzej zagrabione miasto i ziemię opuścił, posłusznie wycofał się do swego kraju.
Tymczasem Euzebiusz wiedziony ciekawością ośmielił się zapytać zbrojnych, kim by oni byli, czyby nie aniołami samymi.
Lecz oni zaprzeczyli:
– Jesteśmy duszami zmarłych, które dzięki twoim dobrodziejstwom i jałmużnom, dostąpili chwały wiekuistej.
Potem zaś owi zmarli pożegnawszy się z księciem tąż drogą, którą przyszli, odeszli.
Nepotyzm przyczyną mąk czyśćcowych
Opat pewien, wśród podległych sobie mnichów wielkie poważania mający, a odznaczający się prawdziwą, a nie udawaną pobożnością i życiem ponad wszelki wyraz cnotliwym, umierając postanowił, przez względy rodzinne, namówić zakonników, iżby właśnie jego krewniaka, gdy czas po temu nadejdzie, obrali swoim opatem.
Stary opat umarł, a jego życzeniu stało się zadość.
Ponieważ żył świątobliwie i świątobliwie umarł, wszyscy byli przekonani, iż trafił wprost do niebiańskiej szczęśliwości. Tymczasem, razu pewnego, ukazał się on swemu krewniakowi, lamentując przy tym okrutnie.
Krewniak strachem zdjęty zapytał o powód jego narzekań. Umarły zaś odpowiedział:
– Jęczę i lamentuję, bo gorę!
– Ty goresz? Dlaczego?
– Bom z twego powodu trafił do czyśćcowej otchłani. Miast bowiem słuchać głosu Bożego, afektem ku tobie zaślepiony, ciebie poleciłem na swego następcę, i z tejże to przyczyny Bóg skazał mnie na czyściec.
Szczery żal za grzechy nawet zbrodniarza ratuje przed piekłem
Pewien młodzieniec szlachetnego rodu, z fantazji raczej, niźli z powołania, postanowił wstąpić do zakonu cystersów i po złożeniu ślubów, święcenia kapłańskie przyjął.
Krewniak jego, który był biskupem miejscowej diecezji, na próżno odwodził go od tego zamysłu. Nic owo nie pomogło.
Przeminął rok jeden i drugi, a naszemu młodemu mnichowi znudziło się klasztorne życie. Porzucił zatem zakon, zzuł z siebie habit i przywdział świeckie szaty.
Nie sporo mu jednak było wracać do rodziców, bo wstyd mu było iż nie wytrwał w zakonie. Nie bardzo wiedząc co ze sobą począć, przystał do bandy zbójców, I rychło tak się wyszkolił w bandyckim rzemiośle, że stał się najokrutniejszym spośród zbrodniarzy, budząc grozę nawet u najokrutniejszych z nich.
Ponieważ życie każdego z nas ma swój kres nadszedł też kres i owego występnego mnicha. Oto w jakiejś potyczce, śmiertelnie raniony, jął żegnać się już z doczesnością. Przed śmiercią jednak odezwały się w nim wyrzuty sumienia i poczuł prawdziwy, a szczery żal za grzechy.
Poprosił tedy kamratów, iżby przywiedli doń kapłana, by móc przed nim oczyścić się z grzechów i uzyskawszy rozgrzeszenie, przejść na drugą stronę żywota.
Gdy przybył pleban, nasz mnich uczynił przed nim szczere wyznanie. Oświadczył, iż jest kapłanem, zbiegiem z cysterskiego klasztoru. Że przez te wszystkie lata, kiedy był członkiem zbójeckiej bandy, zbroczył ręce krwią setek niewinnych ludzi, których pozbawił życia, na dodatek rabując ich mienie. Wyznał ponadto, iż zgwałcił wiele tak panien, jak i mężatek, nie przepuszczając nawet zakonnicom. Teraz zaś, stanąwszy w obliczu śmierci, szczerze żałuje tego zła, jakiego się dopuścił i ze łzami w oczach o rozgrzeszenie błaga.
Pleban, który owej spowiedzi słuchał, miał jakoweś dziwnie twarde serce, bowiem spowiadającemu się, tak powiedział:
– Grzechy twoje są tak straszne, że nie są godne odpuszczenia.
Darmo kajał się umierający, darmo żebrał litości i o absolucję prosił. Pleban uparł się i nawet nie chciał słyszeć o udzieleniu rozgrzeszenia.
Wtedy ex-mnich rzekł:
– Jeśli tak, to przynajmniej, na drogę wieczności, posil mnie Ciałem Pańskim.
– Czyś oszalał?! – zawołał ksiądz. – Jeśli cię nie chcę rozgrzeszyć, to udzielę ci Komunii Świętej?!
– Ha, skoro tak, to pozwól przynajmniej, że za moje niezliczone i potworne zbrodnie, sam sobie wyznaczę pokutę.
– Cóż, na to jedno mogę się zgodzić – łaskawie skinął głową pleban, a zaraz potem zapytał: – A jakąż to pokutę sobie wyznaczysz?
– Dwa tysiące lat mąk czyśćcowych – odrzekł mnich-rozbójnik i z tymi słowami na ustach skonał.
Gdy o jego śmierci dowiedział się kuzyn biskup, zdjęty litością, zarządził, iżby we wszystkich podlegających mu kościołach i klasztorach przez rok modlono się w intencji owego umarłego, i polecenie to skrzętnie było wypełnione.
Gdy się ów rok skończył, po mszy sprawowanej przez biskupa, za ołtarzem stojąc, ukazał się mu zmarły. Blady był, wyschły, nędzny, w odzieniu żałobnym.
Kiedy go biskup zapytał jak się miewa i skąd przybywa, odparł:
– W mękach jestem i z mąk przychodzę, ale dziękuję miłości twojej, iż rok ten, dla jałmużny i modlitw twoich, także dla dobrodziejstwa Kościoła świętego, o tysiąc lat męki moje skrócono, którem w czyśćcu cierpieć miał. A jeśli jeszcze przez następny rok także o mnie staranie mieć będziesz, całkiem uwolniony od kary zostanę.
Usłyszawszy to biskup uradował się i dzięki Bogu składał, i oczywiście zarządził kolejny rok modłów w intencji zmarłego mnicha – rozbójnika.
Gdy zaś rok ów minął, a biskup Mszę Świętą sprawował, ponownie ukazał mu się umarły i rzekł:
– Dla twojej usilności i miłosierdzia jestem wyratowany z mąk czyśćcowych i już do wesela mego Pana wchodzę. A owe dwa lata waszych modlitw i ofiar są mi poczytane za dwa tysiące lat.
Od tamtej pory już go ów biskup nigdy nie widział.
Lata cierpień w ciele, niczym są wobec jednej chwili w czyśćcu
Razu jednego pewien człek zachorował i cierpiał okrutne bóle. Cierpiał zaś tak srodze, że co dzień usilnie błagał Pana Boga o to, by zesłał nań śmierć, iżby już więcej się nie męczył.
Pan zamiast śmierci posłał doń anioła, który powiedział tak:
– Nasz Wszechmogący Stwórca daje ci do wyboru albo śmierć i trzy dni czyśćca po niej, albo jeszcze rok życia w ciele, cierpiąc tak, jak cierpisz teraz. Skoro jednak ów rok przeminie, pójdziesz prosto do nieba.
Rok, a trzy dni? Chory nie długo się zastanawiał. Wybrał czyściec.
Zatem stało się zadość jego życzeniu. Umarł i trafił do ognistej otchłani. Po upływie jednego dnia, ponownie nawiedził go anioł i zapytał, czy nadal trwa przy swym poprzednim postanowieniu.
Ale nasz umarły z oburzeniem wykrzyknął, że został oszukany, bowiem nie jeden dzień, jak twierdzi anioł, lecz wieki całe już się w ogniu smaży.
Posłaniec Pański, niezrażony tymi wyrzutami, wyjaśnił duszy, co następuje:
– Nie długością czasu, ale nieznośnością męki oszukany jesteś, a rzeczywiście: zaledwie dzień jeden w miejscu tej męki przebywasz! Nie lękaj się przecie. Pan zmiłował się nad tobą i zezwolił, żebyś do swego ciała powrócił.
O jakże ochotnie zgodził się na to nasz zmarły!
I tak jak miał wcześniej zapowiedziane, przez cały rok cierpiał z powodu choroby, potem zaś zawiedziono go wprost do raju.
Czyściec jako rzeka wrzącej smoły
Opisując dziwne widzenie Yinfridus albo Bonifacius w liście do siostry pewnego zmartwychwstałego człowieka, tak mówi:
Umarły brat twój widział miejsce przedziwnej uciechy, na którym piękni ludzie bawili się i weselili. A z tego miejsca dziwna jakaś słodkawa wonność do nozdrzy dochodziła.
Anioł, który mu towarzyszył, twierdził, że jest to część raju.
Ale oprócz raju ujrzał też rzekę toczącą miast wody potoki wrzącej smoły, a ponad brzegami jej przerzucony był zamiast mostu tylko pień suchego drzewa.
Po pniu owym przechodziły dusze, a wiele z nich spadało z niego. Niektóre we wrzącej smole całe się zanurzały, inne do pasa, jeszcze inne do kolan, a jeszcze inne ledwo do kostek. Po czym wychodziły na brzeg oczyszczone i jaśniejące.
Anioł przewodnik wyjaśnił, iż są to dusze, które w ten sposób przechodzą męki czyśćcowe, aby potem już godnie, dostąpić chwały wiekuistej i zamieszkać w świętym mieście, niebieskim Jeruzalem.
O duszy, która się uradowała z narodzin dziecka
Pewien człowiek, który był umarłym, a ożył, opowiadał potem, iż będąc w czyśćcu widział takie oto zdarzenie:
Oto dusza jedna, w samym największym ogniu gorejąca, nagle zawołała:
– O jakież to szczęście mnie spotkało!
A gdy ją zapytano o powód tej radości, odrzekła:
– Oto aniołowie mi objawili, że w tej minucie dziecko się narodziło, które w przyszłości zostanie kapłanem i podczas pierwszej mszy, jaką odprawi, mnie od mąk czyśćcowych wyzwoli.
W myślistwie się kochający nadmiernie, ciężką mękę cierpiał
Pewien człowiek nabożny wpadłszy w zachwycenie, widział pewnego żołnierza pogrążonego w czyśćcu. Chociaż żołnierz ów był czysty, dobry, uczynny i pobożnie żywot pędzący, trafił do ognia, bowiem w myślistwie zbytnio się kochał.
Kara zaś jego tak oto wyglądała:
Na jego ręku siedział ptak, który go w twarz, w ramię, w ręce kłując, sztukami mięso z owych miejsc wyrywał i w ten sposób pokutującego okrutnie dręczył.
A gdy ów człowiek w zachwyceniu będący pytał, czemu by to cierpiał, skoro tak przyzwoicie żył i praw Boskich nie łamał, żołnierz powiedział:
– Przykazania Boskie zachowywałem, nigdy nikogo w najdrobniejszej rzeczy nawet nie oszukał, tyle tylko żem ponad wszystko umiłował polowanie z ptakami, czyniąc z tego zajęcia bożka nieomal, I z owej przyczyny tak okrutną i ciężką mękę cierpię. A trwać to będzie do czasu, aż całkowicie oczyszczony zostanę.
Pokutujący zamilkł na chwilę, a potem znów począł mówić:
– Jeśli masz politowanie nade mną, proś Pana Boga w mojej intencji, i powiedz też synom i powinowatym, żeby mnie jałmużnami i modlitwami i świętymi ofiarami ratowali, albowiem nieopisane męki cierpię.
Człowiek nasz, o którym na początku wspomnieliśmy, skoro z zachwycenia wyszedł, nie zapomniał o prośbie duszy pokutującej, ale ją co do joty wypełnił, skarbiąc sobie wdzięczność u niej, a zasługę u Boga.
* * *
Z różnych autorów zebrał, ale też i własnym piórem opisał
ANDRZEJ SARWA
OPOWIEŚCI CZYŚĆCOWE
czyli opowieści prawdziwe o objawianiu się dusz czyśćcowych (10)
Książka niniejsza jest dostępna w wersjach papierowej:
Kiedy kobiety dowiedzą się, że zostały w ten sposób oszukane, to szczęśliwe nie będą. Jednak dzięki cenzurze i brakowi informacji w mediach głównego nurtu większość kobiet nigdy się nie dowie. Przez lata, a może dekady.
−∗−
Tłumaczenie artykułu Steve’a Kirscha na temat powikłań poszczepiennych występujących u kobiet po szczepieniu przeciw covid19, w oparciu o oficjalne dane zgłaszanych przypadków reakcji niepożądanych. /AlterCabrio – ekspedyt.org/
____________***____________
Szczepionki COVID niekorzystnie wpływają na zdrowie reprodukcyjne kobiet
Oto [poniżej md] wykresy pokazujące jak ogromny jest to wpływ. Ale w przypadku szczepionek przeciw COVID dane są zaniżone w porównaniu z poprzednimi szczepionkami, więc rozbieżności tutaj mogą być 5,4 razy większe niż mogłoby się wydawać.
Streszczenie
Pojedyncza kategoria VAERS z najczęstszymi zdarzeniami po szczepionkach przeciw COVID zawsze dotyczyła problemów reprodukcyjnych kobiet.
W tym artykule pokazujemy, że w przeszłości szczepionki, które powodowały znacznie mniej działań niepożądanych, zostały wstrzymane.
Dlaczego szczepionki przeciw COVID nie są wstrzymywane? To dlatego, że CDC nie ujawnia opinii publicznej kwestii bezpieczeństwa.
Czy może istnieć inne źródło tych efektów? Nie, ponieważ są one skorelowane ze szczepieniem (przeczytaj opisy przypadków).
Kobiety będą wściekłe, gdy w końcu dowiedzą się prawdy o tym, co zrobiła im społeczność medyczna i CDC.
Niestety myślę, że zajmie to wiele lat.
Wstęp
10 czerwca 2021 roku Robert Malone i ja pojawiliśmy się w podkaście na kanale DarkHorse. Zwróciliśmy uwagę światu, że szczepionki przeciw COVID gromadzą się w jajnikach (technicznie to nanocząsteczka lipidowa (LNP) jest nośnikiem mRNA, ale to szczegół). YouTube usunął odcinek po 1 mln wyświetleń, prawdopodobnie w celu ochrony społeczeństwa przed poznaniem prawdy. Ich bezimienny cenzor jest oczywiście mądrzejszy niż Bret Weinstein.
Konsekwencje naszego ostrzeżenia były wyraźnie widoczne w ówczesnych raportach VAERS.
Kiedy górny wykres był zaledwie nieco podwyższony w przeszłości, szczepionki odpowiedzialne za ten wzrost zostały wycofane z rynku (patrz strona OpenVAERS i poszukaj ** adnotacji). Jak jednak wyraźnie widać, szczepionki na COVID są znacznie gorsze, ale są nietykalne. Wskaźniki zdarzeń niepożądanych są niebotycznie wysokie w porównaniu z poprzednimi szczepionkami i nikt nic nie powie. Każdy lekarz, który pokaże te dane kobietom, zostanie zwolniony, a jeśli przebywają w Kalifornii, również straci licencję. Ich motto w odniesieniu do szczepionek COVID brzmi: „Widzisz coś? To nic nie mów!”
Dla każdego wykresu warto przeskalować liczbę raportów co najmniej 41-krotnie, aby oszacować rzeczywistą liczbę zdarzeń. Wynika to ze współczynnika zaniżania raportów w VAERS (URF). Innymi słowy, mówimy o milionach kobiet, których to dotknęło.
Duży nagły wzrost liczby zgłoszeń opublikowanych po wprowadzeniu szczepionek przeciw COVID nie wynika z nadmiernego zgłaszania, jak zauważyłem w poprzednim poście. W rzeczywistości szczepionki przeciw COVID wydają się być słabiej zgłaszane o współczynnik x5,4 w porównaniu z innymi szczepionkami. Tak więc rzeczywistość pod względem różnicy między szczepionkami przeciw COVID a innymi szczepionkami jest 5 razy gorsza niż pokazano powyżej. W każdym normalnym świecie te szczepionki zostałyby wycofane z rynku.
Szkoda, że CDC nic nie mówi o tych wykresach, prawda? CDC milczy. Media głównego nurtu też o tym milczą, decydując się całkowicie zignorować ten problem.
Kiedy kobiety dowiedzą się, że zostały w ten sposób zwiedzione, to szczęśliwe nie będą. Jednak dzięki cenzurze i brakowi informacji w mediach głównego nurtu większość kobiet nigdy się nie dowie. Przez lata, a może dekady.
Ale chciałem, aby już teraz wszyscy moi czytelnicy poznali prawdę.
Poniżej jeden ze slajdów w mojej niedawnej prezentacji na konferencji FLCCC, pokazującej objawy z bazy VAERS, które są podwyższone dla szczepionek COVID w porównaniu z innymi szczepionkami. Slajd pokazuje 37 głównych objawów wg VAERS, które są najbardziej nasilone przez szczepionki przeciw COVID. Jak pokazują to wszystkie strzałki, szczepionki przeciw COVID są katastrofą pod względem ingerencji w sferę zdrowia reprodukcyjnego kobiet. Aby zapoznać się z pełną listą objawów w uszeregowanej kolejności, zobacz analizę czynnika X.
Problemy menstruacyjne były najważniejszą kategorią stwierdzoną przez izraelskie Ministerstwo Zdrowia, gdy badało bezpieczeństwo szczepionek przeciw COVID
Oczywiście izraelska prasa i media głównego nurtu na całym świecie odmówiły ujawnienia tej historii, mimo że weryfikatorzy faktów [fact checkers] z Reutersa potwierdzili, że wideo jest autentyczne!
Najważniejsze jest to, że zespół ds. bezpieczeństwa izraelskiego Ministerstwa Zdrowia znalazł wiele problemów związanych z bezpieczeństwem szczepionek, ale prasa i jakiekolwiek władze publiczne nie chcą zobaczyć, co zostało stwierdzone (z jakiegoś powodu).
Zobacz prezentację toksykolog, dr Janci Lindsay, aby dowiedzieć się, w jaki sposób szczepionki przeciw COVID mogą szkodzić kobietom.
Podsumowanie
W VAERS występują tysiące znacząco podwyższonych zdarzeń niepożądanych, a CDC zignorowało je wszystkie. Dzieje się tak dlatego, że CDC jest wynagradzane za liczbę podanych szczepionek, a nie liczbę uratowanych istnień ludzkich.
Ten artykuł obejmuje tylko niektóre objawy dotyczące zdrowia reprodukcyjnego. Prezentuje dane wskazujące przyczynowość i pokazuje, że w normalnym świecie te szczepionki zostałyby wstrzymane tylko z powodu tych problemów.
Ale to nie jest normalny świat. Na przykład Wielka Brytania właśnie ogłosiła nowy program, który ma zachęcić wszystkie kobiety w ciąży do zaszczepienia się. Wyraźnie ignorują również wszystkie sygnały bezpieczeństwa.
Po co w ogóle zawracać sobie głowę systemem monitorowania bezpieczeństwa, jeśli nie chcesz go analizować?
Nikt nie powinien przyjmować szczepionek przeciw COVID. Powinny zostać wycofane z rynku. Natychmiast.
Kumulacja poszczepienna czyli co robią nanocząstki lipidowe (…) dr Robert Malone, twórca technologii szczepionek mRNA, powiedział, że nanocząstki lipidowe szczepionki przeciw COVID – które mówią organizmowi, aby wyprodukował białko kolczaste – opuszczają miejsce wstrzyknięcia i gromadzą się […]
__________________
Szczepionki: potrzeba, skuteczność, bezpieczeństwo i… cenzura Dlatego skuteczności szczepionki nie można ocenić, ponieważ nie ustaliliśmy jeszcze, jak ją mierzyć. ### W przypadku szczepionek mRNA, praktycznie gwarantuje to, że ryzyko wystąpienia poważnych zdarzeń niepożądanych będzie wzrastać z […]
__________________
“Całkowita porażka” czyli dlaczego wciąż to wstrzykujemy W zeszłym tygodniu dr Anthony Fauci złożył prawdopodobnie najbardziej obciążające wyznanie w historii szczepionki przeciw Covid. Implikacje jego oświadczenia są tak daleko idące, że wywiad, w którym je wygłosił, może […]
Postępująca judaizacja Kościoła – żydowskie Centrum na KUL-u
Dla formalności i z obrzydzeniem umieszczamy List Przewodniczącego KEP-u o utworzeniu żydowskiego Centrum na KUL-u.
Zdradliwi aparatczycy wraz z agentami żydowskimi, zagnieżdżeni w strukturach kościelnych i judaizujący od kilkudziesięciu lat Kościół, dzisiaj nie wstydzą się nawet tego – ba, chlubią się tym – że rewolucyjna deklaracja soborowa Nostra aetate to dzieło żydowskich autorów, a posoborowy Główny Burzyciel – Jan Paweł II – stał się „wzorem do naśladowania w dialogu katolicko-żydowskim”.
Red.
List Przewodniczącego KEP z okazji inauguracji Centrum im. Abrahama J. Heschela na KUL
Powstanie Centrum Relacji Katolicko-Żydowskich KUL im. Abrahama J. Heschela jest realizacją deklaracji soborowej Nostra aetate i nauczania Kościoła wyrażonego przez kolejnych Papieży – napisał abp Stanisław Gądecki, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski w liście z okazji inauguracji Centrum im. Abrahama J. Heschela na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim im. Jana Pawła II.
Przewodniczący Episkopatu w liście przesłanym na ręce rektora KUL ks. prof. Mirosława Kalinowskiego podkreślił, że inauguracja Centrum im. Abrahama J. Heschela w październiku 2022 roku, gdy obchodzimy 60-lecie otwarcia Soboru Watykańskiego II, ma znaczenie symboliczne. Przypomniał, że to właśnie na tym Soborze została wydana deklaracja Nostra aetate, która „do dziś jest jednym z najważniejszych punktów odniesienia w kształtowaniu relacji katolicko-żydowskich”. Przewodniczący Episkopatu podkreślił w liście m.in. ważną rolę rabina Abrahama Joshuy Heschela, patrona Centrum, jaką odegrał podczas obrad Soboru Watykańskiego II i jego wkład w zapisy deklaracji Nostra aetate. „Deklaracja soborowa Nostra aetate wiele zawdzięcza otwarciu na dialog profesora Heschela oraz jego mądrości” – czytamy w liście.
Zaznaczył też, że Centrum Relacji Katolicko-Żydowskich im. Abrahama J. Heschela zostało powołane na uniwersytecie, który w swojej nazwie przywołuje Jana Pawła II – niezwykle ważną postać w dialogu katolicko-żydowskim. „To właśnie św. Jan Paweł II wniósł do Kościoła szczególną wrażliwość na problematykę żydowską. Papież Polak jest do dziś wzorem do naśladowania w dialogu katolicko-żydowskim” – napisał Przewodniczący Episkopatu, przywołując m.in. fakt, że Jan Paweł II był pierwszym papieżem, który modlił się razem z rabinem o pokój oraz pierwszym papieżem, który wszedł do synagogi i który odwiedził niemiecki nazistowski obóz koncentracyjny Auschwitz-Birkenau. „To właśnie św. Jan Paweł II – w czasie, gdy przygotowywaliśmy Pierwszy Dzień Judaizmu w Polsce w 1998 roku – zdecydował, aby jego hasło brzmiało: >>Kto spotyka Jezusa, spotyka judaizm<<” – dodał abp Gądecki.
Przewodniczący Episkopatu podkreślił też, że w ostatnim czasie również Benedykt XVI i Papież Franciszek „bardzo rozwinęli relacje katolicko-żydowskie, co stanowi przykład dla całej wspólnoty Kościoła katolickiego”.
W imieniu Konferencji Episkopatu Polski abp Gądecki podziękował rektorowi KUL za powołanie do istnienia Centrum Relacji Katolicko-Żydowskich oraz życzył, aby działalność Centrum Heschela zaowocowała „budowaniem i pogłębianiem dobrych relacji katolicko-żydowskich na płaszczyźnie nauki, edukacji i kultury w wymiarze międzynarodowym”. „Niech wybitni Patronowie, Rabin Abraham Joshua Heschel i Papież Jan Paweł II będą przewodnikami na tej wspólnej drodze katolicko-żydowskiej” – dodał.
BP KEP
Publikujemy pełny tekst listu:
Warszawa, dnia 17 października 2022 roku
Magnificencjo, Czcigodny Księże Rektorze,
Z radością przyjąłem przedstawioną mi przed rokiem inicjatywę utworzenia ośrodka naukowo-edukacyjnego poświęconego relacjom katolicko-żydowskim na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim Jana Pawła II. Cieszę się, że ta inicjatywa ma już swój konkretny wyraz w postaci Centrum Relacji Katolicko-Żydowskich im. Abrahama J. Heschela na KUL.
Można powiedzieć, że inauguracja Centrum im. Abrahama J. Heschela w październiku 2022 roku, gdy obchodzimy 60-lecie otwarcia Soboru Watykańskiego II, ma znaczenie symboliczne. To właśnie na tym Soborze została wydana deklaracja Nostra aetate, która do dziś jest jednym z najważniejszych punktów odniesienia w kształtowaniu relacji katolicko-żydowskich. Deklaracja ta przypomina, że z żadną inną religią Kościół katolicki nie pozostaje w tak bliskiej relacji, ani z żadnym innym narodem nie łączy go tak ścisła więź, jak z judaizmem. „Kościół Chrystusowy uznaje, że początki jego wiary i wybrania znajdują się według Bożej tajemnicy zbawienia już u Patriarchów, Mojżesza i Proroków” (Nostra aetate, 4). Właśnie te więzy duchowe między katolikami i wyznawcami judaizmu zobowiązują do wzajemnego poznawania się, także w wymiarze akademickim, i braterskich relacji (por. Tamże).
Chciałbym w tym miejscu podkreślić bardzo ważną rolę Rabina Profesora Abrahama Joshuy Heschela, Patrona Centrum, jaką odegrał podczas obrad Soboru Watykańskiego II i jego istotny wkład w zapisy deklaracji Nostra aetate. Jego wieloletnia współpraca ze katolikami w Europie i Stanach Zjednoczonych, spotkania z Papieżem Pawłem VI, liczne kontakty z kardynałem Augustynem Beą zaowocowały ogromnym zaangażowaniem Rabina w tworzenie dokumentu. Deklaracja soborowa Nostra aetate wiele zawdzięcza otwarciu na dialog profesora Heschela oraz jego mądrości.
Pragnę zaznaczyć jednocześnie, że Centrum Relacji Katolicko-Żydowskich im. Abrahama J. Heschela zostało powołane na uniwersytecie, który w swojej nazwie przywołuje inną niezwykle ważną postać w dialogu katolicko-żydowskim. Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II, otwierając Centrum, podejmuje także spuściznę duchową swego dawnego Profesora i Patrona. To właśnie św. Jan Paweł II wniósł do Kościoła szczególną wrażliwość na problematykę żydowską. Papież Polak jest do dziś wzorem do naśladowania w dialogu katolicko-żydowskim. Był pierwszym papieżem, który modlił się razem z rabinem o pokój, pierwszym papieżem, który wszedł do synagogi i który odwiedził niemiecki nazistowski obóz koncentracyjny Auschwitz-Birkenau. Jan Paweł II jako pierwszy papież modlił się pod Murem Płaczu, prosząc Boga o wybaczenie i wzajemne braterstwo. Podkreślał również, że antysemityzm jest grzechem. To właśnie św. Jan Paweł II – w czasie, gdy przygotowywaliśmy Pierwszy Dzień Judaizmu w Polsce w 1998 roku – zdecydował, aby jego hasło brzmiało: „Kto spotyka Jezusa, spotyka judaizm”.
Postawa Papieża Polaka i jego konsekwentne nauczanie w procesie zbliżenia między naszymi dwoma religiami i narodami nie miało sobie równych w dotychczasowej historii i stało się inspiracją dla Kościoła w Polsce. W ostatnim zaś czasie Benedykt XVI i Papież Franciszek bardzo rozwinęli relacje katolicko-żydowskie, co stanowi przykład dla całej wspólnoty Kościoła katolickiego. Powstanie Centrum Relacji Katolicko-Żydowskich KUL im. Abrahama J. Heschela jest więc realizacją deklaracji soborowej Nostra aetate i nauczania Kościoła wyrażonego przez kolejnych Papieży.
W imieniu Konferencji Episkopatu Polski dziękuję ks. prof. Mirosławowi Kalinowskiemu, Rektorowi KUL za powołanie do istnienia Centrum Relacji Katolicko-Żydowskich im. Abrahama J. Heschela na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim Jana Pawła II. Życzę Księdzu Rektorowi, Pracownikom Centrum i Wspólnocie Akademickiej, aby działalność Centrum Heschela zaowocowała budowaniem i pogłębianiem dobrych relacji katolicko-żydowskich na płaszczyźnie nauki, edukacji i kultury w wymiarze międzynarodowym. Niech wybitni Patronowie, Rabin Abraham Joshua Heschel i Papież Jan Paweł II będą przewodnikami na tej wspólnej drodze katolicko-żydowskiej.
Ad multos annos! Szalom!
+Stanisław Gądecki Arcybiskup Metropolita Poznański Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski
_____________________ Jego Magnificencja Ksiądz prof. Mirosław KALINOWSKI Rektor Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II
Za: Konferencja Episkopatu Polski (17-10-2022) | https://episkopat.pl/list-przewodniczacego-kep-z-okazji-inauguracji-centrum-im-abrahama-j-heschela-na-kul/
„Chodźmy do Kazi, chodźmy do Kazi, Kazia ma syfa, to nas zarazi” – takie wezwanie skierowane było w popularnej za moich czasów w kołach wojskowych piosence. Wtedy jeszcze nie słyszano o takich wynalazkach, jak HIV, chociaż moda na dolegliwości już zaczęła się pojawiać. Bodajże jeszcze w latach 60-tych felietonista „Kultury” występujący pod pseudonimem Hamilton („w warszawskiej urzędówce „Kulturze” komunistyczny parobek Hamilton…”) pisał, że w modzie wszyscy sprawdzają sobie poziom cholesterolu – chociaż nie precyzował, czy własnoręcznie, czy też nawzajem – na przykład podczas bliskich spotkań III stopnia. Ale to jeszcze nic, bo furorę w towarzystwie robi pan któremu od lat robi się coś w głowie. Dzisiaj to żadna rewelacja, bo według urzędowych statystyk, w głowie coś się robi co siódmemu obywatelowi, zwłaszcza w młodszym wieku.
Warto zwrócić uwagę, że poziom wariactwa wzrasta wraz ze wzrostem skolaryzacji. Rzeczywiście, w ciągu ostatnich 30 lat powstało w Polsce mnóstwo Wyższych Szkół Gotowania Na Gazie, a istniejące uniwersytety też nie chciały pozostać w tyle, uruchamiając modne wydziały zajmujące się „nauką przodującą” – jak Józef Stalin nazywał fantasmagorie Trofima Łysenki. Jeśli tedy ktoś, pod kierunkiem dobrze urodzonych panien prowadzi głębokie studia nad mechanizmami przechodzenia z szybkością płomienia od jednej płci do drugiej, to nic dziwnego, że musi zwariować i to czasami zanim jeszcze napisze pracę magisterską. Za komuny było podobnie, chociaż płciami się wtedy tak intensywnie nie zajmowano, tylko „centralizmem demokratycznym”, a więc czymś, czego nigdy nie było, nie ma i nie będzie – i to czyniło wiele spustoszenia w umysłach młodzieży. Zwrócił na to uwagę biolog, prof. Władysław Goldfinger-Kunicki, wyjaśniając w roku 1980, dlaczego w ówczesnych protestach nie widać było studentów, a na czoło, w charakterze awangardy, wysunęli się młodzi robotnicy. – To proste – powiedział profesor. – Studenci mieli najdłuższy kontakt z systemem edukacyjnym, a młodzi robotnicy – najkrótszy. Dlatego też – jak opowiadał mi Janusz Korwin-Mikke – kiedy w 1968 roku, po wypuszczeniu z aresztu w towarzystwie Adama Michnika wracał do domu, zauważył, że ten dlaczegoś się denerwuje. Wkrótce wszystko się wyjaśniło, bo Michnik chwycił go za rękę ni to pytając, ni to stwierdzając: Aaaale Jaaanuuusz, aaaale studeeenci nieee byli przeeeeciwko soooocjalizmoooowi? Dzisiaj pan red. Michnik sprawuje w Polsce rząd dusz, może nie nad wszystkimi, ale nad liczną rzeszą mikrocefali, tworzących środowisko „Gazety Wyborczej”, co też rzuca światło na statystyki chorób psychicznych wśród młodzieży. Jak tak dalej pójdzie, to trzeba będzie zrewidować pogląd na demokrację polityczną, zwłaszcza gdyby dotychczasowe proporcje się odwróciły i okazało się, że na siedmiu wariatów przypada u nas jeden normalny. Obawiam się, że w tej sytuacji ludzie normalni byliby pozbawieni wszelkiej ochrony prawnej, bo wariaci – jak to wariaci – zaraz pozamykaliby ich jak nie w psychiatrykach, to w obozach koncentracyjnych, w rodzaju tego, który z inicjatywy pobożnego posła Jarosława Gowina został utworzony w Gostyninie.
Zwiastunem nadchodzącego czasu mogą być pilotażowe akcje propagandowe, przy pomocy których Judentat „Gazety Wyborczej” urabia część opinii publicznej. Oto ukazała się tam publikacja na temat wzrostu zachorowań na HIV, opatrzona fotografią jakichś zboczeńców, tym razem cierpiących na „transpłciowość”, na tle billboardu z hasłem: „Nie boję się HIV”. I słusznie, bo czegóż tu się bać w sytuacji, gdy póki co zakażeni wirusem HIV są w mniejszości, wobec czego stają się grupą specjalnej troski, by nikt ich nie „wykluczył”, ani nie „stygmatyzował”? Wprawdzie doktorzy doradzają im abstynencję seksualną, ale kto by tam słuchał doktorów, kiedy trzeba przekraczać bariery i w ogóle – się samorealizować? Znakomitą ilustracją takiej postawy jest przypadek Murzyna z Kamerunu, który – jak wieść gminna głosi – był przekonany, że HIV najlepiej leczy się bijąc rekordy spółkowania. Toteż dokazywał wśród warszawskich panienek, które na ogół chętnie rozkładały przed nim nogi, a jeśli któraś początkowo miała wątpliwości, to przekonywał ją argumentem nie do odrzucenia, że taka postawa jest dowodem „rasizmu”. Widać, że podejrzenia o rasizm panienki boją się bardziej, niż zarażenia wirusem HIV, więc napis na billboardzie wcale nie odbiega od rzeczywistości.
Ale opanowanie strachu przed HIV jest zalewie początkiem drogi ku świetlanej przyszłości. Następnym krokiem będzie snobizm, podobny do tego, jaki rozwinął się u nas na tle zapłodnienia w szklance, albo na tle molestowania. Doszło do tego, że pani, która nie była molestowana, a najlepiej – zgwałcona i to w możliwie najmłodszych latach – nie może pokazać się na oczy w towarzystwie, bo molestowane „siostry” wytykają ją palcami. Podobnie ze snobizmem na tle zapłodnienia w szklance: „mój syn urodził się z plemnika Rodryga Podkowy z pierwszej wyprawy krzyżowej, a twój z czego, ty garkotłuku?!” Skoro tak, to tylko patrzeć, jak syfilitycy, a zwłaszcza HIV-owcy będą robili w modzie niesłychane konkiety, niczym komunistyczni dynamitardzi w salonie księżnej de Guise, opisanym przez Janusza Szpotańskiego w nieśmiertelnym poemacie „Bania w Paryżu”. „Dziś w wielkim świecie na Zachodzie komunizm jest w ogromnej modzie, dlatego każdy człowiek z szykiem musi być tutaj bolszewikiem, wielbić Lenina, Soso, Mao, co wkrótce może być za mało i wówczas tylko Khmer Czerwony wstęp będzie dawał na salony”. Musimy jednak pamiętać, że pisane to było w latach 70-tych, kiedy jeszcze psychologowie nie przekonywali swoich ofiar, iż powinny być dumne z tego, że moczą się w nocy, więc siłą rzeczy teraz musi przyjść kolej na snobizm weneryczny.
Jestem pewien, że promotorzy komunistycznej rewolucji już pracują nad tym, by proletariat zastępczy zaczął się snobować właśnie na syfilis czy HIV. Rewolucjoniści, jak wiemy, zawsze lubili dymać nawet tradycyjnych proletariuszy – jak na przykład Proudhon, co to zorganizował, a potem ograbił banki robotnicze – a cóż dopiero – proletariat zastępczy, wykrywając mu 77 płci, z którymi można dokazywać, ile dusza zapragnie. Już w „Manifeście Komunistycznym” kładli nacisk na wspólnotę żon, ale dzisiaj, w porównaniu w poczciwym wiekiem XIX, to już wystarczyć nie może, bo nieubłagany postęp ma swoje wymagania.
Jak zauważył Sławomir Mrożek, wkładając w usta Edka w sztuce „Tango”, postęp jest wtedy, kiedy i przód idzie do przodu i tył idzie do przodu. A jak już tył idzie do przodu, to prędzej czy później musi trafić na HIV, no bo jakże inaczej?
Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Najwyższy Czas!”.
Bloomberg, największa światowa agencja zajmująca się sprawami ekonomicznymi zwróciła uwagę na katastrofalną politykę gospodarczą Polski. Według ekspertów, Polska popełnia rażące błędy w polityce finansowej a polski dług radzi sobie najgorzej na świecie.
Polski rynek obligacji jest w katastrofalnej sytuacji. Eksperci Bloomberga alarmują, że Polska z jej polityką ekonomiczną jest odosobniona na świecie a polski dług radzi sobie najgorzej na świecie.
Polska w bolesny sposób przekonuje się, co się dzieje, gdy inwestorzy zaczną się bać, że polityczni decydenci na dobre odwrócili się plecami do walki z inflacją, by dorzucać paliwa do ekonomicznego pieca przed zbliżającymi się wyborami – pisze Bloomberg.
Eksperci zauważają, że rentowność polskich obligacji spada z dnia na dzień. Na globalnych rynkach trwa masowa wyprzedaż polskiego długu. Zdaniem Bloomberga sygnałem do wyprzedaży polskiego długu była decyzja RPP, żeby nie podwyższać stóp procentowych mimo wciąż rosnącej inflacji. Miało to podważyć zaufanie inwestorów do polskiej polityki ekonomicznej.
Bloomberg podkreśla także, że ruchy rządu w postaci pompowania pieniędzy w programy socjalne i dotacje to impuls proinflacyjny napędzający spadek wartości polskiej waluty i wzrost cen.
W artykule o Polsce Bloomberg zauważa także, że Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie od początku 2022 r. straciła 38 proc. swojej wartości, co jest najgorszym wynikiem ze wszystkich rynków śledzonych przez agencję.
Transkrypcja wystąpienia przedstawiciela Rosji w Radzie Bezpieczeństwa ONZ
23 X 2022
Najpierw chciałbym wyrazić swoje zdumienie.
Nie bardzo rozumiemy, jaką wartość dodaną, poza wydłużeniem czasu dzisiejszego spotkania, niesie wpisanie na listę mówców przedstawicieli Słowacji, Polski, Niemiec i Grecji. My dzisiaj nie prowadzimy debaty, my przeprowadzamy briefing. Stanowisko tych państw znamy już bardzo dobrze. Mógłby je podsumować [jeden] przedstawiciel Unii Europejskiej. Nie widzimy w tym nic poza chęcią zaistnienia na ekranach telewizji. W przyszłości, Panie przewodniczący, chcielibyśmy prosić pana o większą roztropność przy sporządzaniu listy mówców na spotkania ONZ w tej sprawie.
Panie Przewodniczący, odnotowujemy briefing podsekretarza generalnego ONZ ds. politycznych, Rosemary Di Carlo i rezydenta koordynatora na Ukrainie, Denise Brown.
Widzimy, że… Sekretariat ONZ w końcu zajął się tematem niszczenia infrastruktury cywilnej. Niestety, znów jednostronnie. Nie usłyszeliśmy ani jednego słowa o zniszczeniach, które Kijów powodował przez 8 lat i nadal powoduje w Donbasie. Nie słyszymy też o ofiarach wśród jego ludności cywilnej powodowanych atakami Sił Zbrojnych Ukrainy(SZU). Bez reakcji Sekretariatu pozostają potworne ataki terrorystyczne Kijowa na taką infrastrukturę cywilną jak most krymski, ostrzał elektrowni atomowej w Zaporożu i elektrowni wodnej w Kachowie.
Nasi zachodni koledzy tłumaczyli potrzebę zwołania dzisiejszego spotkania, nasileniem przez stronę rosyjską ataków na ukraińską infrastrukturę cywilną i cele cywilne. Zobaczmy, jak sprawy mają się naprawdę. Przez ostatnie dwa miesiące, reżim ukraiński i jego zachodni zwierzchnicy, najwyraźniej w wyniku euforii z taktycznego postępu wojsk ukraińskich na kilku kierunkach, osiągniętego kosztem astronomicznych strat w ludziach i sprzęcie, na wszelkie możliwe sposoby powtarzali tezę, że Rosja rzekomo wyczerpała swoje zasoby materialne i ludzkie i zaraz zacznie przegrywać na polu walki.
Jednocześnie, ukraińscy stratedzy, nadzorowani przez swoich zachodnich zwierzchników, już od dawna stosują terrorystyczne metody sabotażu na terytorium Rosji. Przykłady tego są liczne. Ale apogeum ich wysiłków stał się atak terrorystyczny na moście krymskim 8 października, dokonany przez ukraińskie służby specjalne. Zginęły cztery osoby, zniszczona została część drogi, która służyła ludności półwyspu do zaopatrywania jej w żywność, leki i inne niezbędne do życia towary.
Przedstawiciele Ukrainy, w tym wicepremier, szef ministerstwa ds. transformacji cyfrowej Ukrainy Michaił Fedorow i doradca ministra spraw wewnętrznych Ukrainy Anton Geraszczenko, otwarcie delektowali się tym przestępstwem. Entuzjastyczne wiadomości pojawiły się także na oficjalnym koncie Ministerstwa Obrony Ukrainy. I chociaż Kijów, najwyraźniej upomniany przez swoich zachodnich zwierzchników, bardzo szybko, zgodnie ze swoją tradycją, próbował przerzucić winę na Rosję, to minister spraw zagranicznych Ukrainy Dmitrij Kuleba w ujawnionym w internecie materiale wideo, potwierdził, że to Kijów stał za atakami na most Krymski i w obwodzie biłgorodzkim. Oto jego słowa, udostępnione milionom użytkowników. Cytuję. „Jeśli zapytacie mnie, kto wysadza [infrastrukturę] na Krymie lub w Biełgorodzie, to prywatnie powiem wam, że, tak, to my”. Koniec [cytatu].
Po ośmiu latach gorzkich doświadczeń mieszkańców Donbasu, dobrze wiemy, do czego zdolny jest reżim kijowski. Podjęto zatem decyzję o ostudzeniu bojowego zapału aroganckich kijowskich terrorystów. Za pomocą precyzyjnych uderzeń rakietowych i bezzałogowych statków powietrznych produkcji rosyjskiej zniszczono dużą liczbę instalacji wojskowych, a także obiektów infrastruktury, [zmniejszając] możliwości wojskowe i osłabiając potencjał represyjnego reżimu Zelenskiego.
Oczywiście, ta sytuacja nie odpowiadała Zachodowi i tym samym wywołała prawdziwą histerię wśród naszych zachodnich „kolegów”, którą możemy obserwować w całej okazałości podczas dzisiejszego spotkania. Oczywiście, tak jak poprzednio, nie chcą oni widzieć prawdy i przyznać, że cele cywilne zostały trafione i uszkodzone tylko w tych przypadkach, gdy drony zostały zestrzelone w pobliżu tych celów przez ukraińską obronę terytorialną … i z tego powodu zboczyły z pierwotnego kursu. Albo [uszkodzenia nastąpiły], gdy cele cywilne zostały trafione przez ukraińskie rakiety obrony powietrznej, które nie były w stanie przechwycić swoich celów. Takich przypadków jest mnóstwo, także nagranych na wideo. Każdy kto chce, może je obejrzeć w Internecie.
Obecnie, Ukraina i jej zachodni zwierzchnicy, próbują nakręcić kolejną fałszywkę na temat rzekomych dostaw do Rosji irańskich UAV (bezzałogowców), z naruszeniem rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ nr 2231. Odrzucamy wszelkie takie próby wciągnięcia Sekretariatu ONZ w tę pozbawioną skrupułów grę. Przykładem tego jest dystrybuowany dziś w Radzie Bezpieczeństwa przez Niemcy, Francję i Wielką Brytanię list z de facto petycją do Sekretariatu ONZ o naruszenie artykułu 100 Karty Narodów Zjednoczonych i mandatu, udzielonego w nocie przewodniczącego Rady Bezpieczeństwa ONZ S/2016/44 z 16 stycznia, 2016. USA poszły jeszcze dalej i w swoim liście wprost zażądały od Sekretariatu przeprowadzenia dochodzenia, do którego Sekretariat nie jest upoważniony.
Jest to sytuacja godna potępienia i przedstawiliśmy nasze oceny prawne w odpowiedzi, która została rozesłana przed tą sesją. Czekamy na pełne potwierdzenie ze strony Sekretariatu, że nie zamierza on zgodzić się na naruszenie Karty Narodów Zjednoczonych [wymagane] przez te instrukcje państw zachodnich i nie będzie prowadził żadnego takiego „dochodzenia”. Jeśli eksperci ONZ, aby zadowolić zachodnie stolice, będą jednak otwierać takie pseudo-dochodzenia, bezpodstawnie powołując się na zapis rezolucji 2231, możemy zrewidować cały kompleks naszych stosunków z Sekretariatem ONZ, na którego bezstronności w takim przypadku nie będzie już można polegać.
Szanowni Państwo. Dzisiejszy spektakl w Radzie Bezpieczeństwa jest również rodzajem zasłony dymnej dla kijowskiego reżimu i jego zwierzchników. Zachód starannie tworzy wizerunek kijowskiego reżimu jako niewinnej ofiary rosyjskiej agresji, [która to ofiara] potrzebuje stałej pomocy wojskowej. W zeszłym tygodniu pojawiły się znowu zapowiedzi dostaw wojskowych dla Kijowa.
USA i UE wybrały systemy, które wykazały się najwyższą śmiertelnością wobec ludności Donbasu i terytoriów wyzwolonych. USA dostarczą Kijowowi kolejną partię pocisków M142 HIMARS MLRS oraz precyzyjnych pocisków kierowanych M31 GMLRS, a także lotniczych pocisków antyradarowych AGM-88 HARM. Z Paryża, Kijów ponownie otrzyma samobieżne działa artyleryjskie Cezar kalibru 155 mm. Dostawę amunicji 155 mm, zapowiedziały Niemcy. Przywódcy tych państw, tłumaczą własnym obywatelom, że ta broń, rzekomo, pomoże reżimowi Zelenskiego w obronie Ukrainy.
Zobaczmy zatem, do czego są one faktycznie wykorzystywane. Według danych DPR-LPR, tylko na terytorium kontrolowanym przez republiki od… lutego do października, w wyniku ukraińskich ataków z użyciem ciężkiej broni, zniszczono ponad 10 tysięcy domów i ponad 2000 obiektów infrastruktury cywilnej, w tym 424 placówki edukacyjne i 109 medycznych. Do tych ataków aktywnie wykorzystywano amerykańskie MLRS HIMARS. Francuskie Cezary również wykorzystały okazję do pokazania swojej siły w nierównej walce z budynkami mieszkalnymi, szkołami i innymi celami cywilnymi. Bezpośrednio z francuskiej broni, w Doniecku od czerwca tego roku zginęło nie mniej niż pięć osób, dziesięć zostało rannych, zniszczono ponad 64 budynki.
Siły Zbrojne Ukrainy(SZU) uderzają również w głąb terytorium Rosji, celując w ludność cywilną i infrastrukturę cywilną. 10 października w rejonie Biełgorodu SZU wystrzeliło ponad 100 rakiet, w tym niesławne Toczki-U uzbrojone w głowice kasetowe. Zginęła kobieta, uszkodzone zostały cztery domy. W udręczonej wiosce Tetkino ,w obwodzie kurskim, która od wiosny jest celem zmasowanych uderzeń artyleryjskich SZU, mimo braku tam obiektów wojskowych, dwie osoby zostały ranne. 13 października ukraińskie uderzenia trafiły w budynek mieszkalny w Biełgorodzie, … wieś Krasny, punkt kontroli celnej w okręgu miejskim Szebekin i inne budynki cywilne.
Właśnie teraz, dosłownie w przeddzień naszego spotkania, Siły Zbrojne Ukrainy zniszczyły zakłady przemysłowe w tym okręgu. Warto przypomnieć, że wcześniej w tym rejonie, podobnie jak w Doniecku, SZU aktywnie i masowo wykorzystywały przeciwko ludności cywilnej systemy min zdalnych, w tym miny „Petal”.
16 października [ostrzelali] budynki mieszkalne w Nikolskoje, międzynarodowe lotnisko Szuchowa w Biełgorodzie, dwóch cywilów zostało rannych.
18 października ukraińskie wojsko po raz kolejny ostrzelało wieś Biełaja Bieriozka, obwód briański. Tego samego dnia Siły Zbrojne Ukrainy zaatakowały sześć miejscowości w obwodzie kurskim, ranna została kobieta, zniszczono kilka domów, wyłączono kilka linii energetycznych.
Wcześniej, ukraińscy dywersanci wielokrotnie próbowali dokonać aktu sabotażu przeciwko elektrowni atomowej w Kursku. W sumie, tylko od początku października masowy ostrzał artyleryjski Sił Zbrojnych Ukrainy, w tym z użyciem wspomnianych amerykańskich pocisków HARM, został skierowany na ponad 30 spokojnych osiedli w obwodzie bełgorodzkim i samym mieście Biełgorod.
Jednocześnie Kijów, … zachęcany przez swoich zachodnich nadzorców, otwarcie się tym chwali. Czy oni w Kijowie i w osłaniających Kijów stolicach poważnie …myślą, że będziemy to tolerować?
Korzystając z pobłażliwości dla wszelkich aktów przestępczych okazywanych przez ich zachodnich mocodawców, reżim Zelenskiego celowo … uderza w infrastrukturę cywilną na swoich byłych terytoriach. Od pięciu miesięcy, SZU ostrzeliwuje miasto Nowaja Kachowka w obwodzie chersońskim. Dziennie nadlatuje tam do 120 pocisków, z czego większość to amerykańskie HIMARS, przy czym Ukraińcy celują nimi specjalnie w zaporę w Kachowce, aby ją naruszyć i tym samym podnieść poziom wody, co spowoduje zalanie przyległych terenów. Taki scenariusz może spowodować śmierć tysięcy cywilów, tysiące domów zostanie uszkodzonych.
Dziś wystosowaliśmy list do Rady Bezpieczeństwa, wzywając przywódców ONZ do zapobieżenia tej potwornej prowokacji.
Trwają nieodpowiedzialne ataki SZU na Zaporoską Elektrownię Atomową(ZEA), stwarzając poważne zagrożenia dla bezpieczeństwa tego obiektu. Skala ofiar cywilnych, w przypadku gdyby ZEA została poważnie uszkodzona, a co dopiero po pełnowymiarowej awarii ze skażeniem radioaktywnym, nie martwi Kijowa. Są oni gotowi na każdą ofiarę w ludziach, aby NATO mogło nadal prowadzić swoją wojnę zastępczą z Rosją i kontynuować dostawy broni na Ukrainę. Informowaliśmy przywódców ONZ o tych okropnych incydentach, ale jak dotąd nie otrzymaliśmy od nich żadnej sensownej odpowiedzi.
Ukraińskim bojówkarzom udało się poważnie uszkodzić mosty Kachowski i Antonowski na Dnieprze, przez które mieszkańcy Chersonia byli zaopatrywani w żywność, leki itd. Siły Zbrojne Ukrainy podjęły kolejną próbę zniszczenia mostu Antonowskiego 19 października. Rosyjskie systemy obrony powietrznej zdołały ochronić tę instalację, do ataków ponownie użyto amerykańskich systemów HIMARS. Wojska ukraińskie wykorzystały te same systemy wcześniej, do uderzeń na miejsce przetrzymywania więźniów z neonazistowskiego batalionu Azow w Jelenówce.
Kolejną przerażającą ilustracją tego, jak faktycznie władze w Kijowie traktują spokojnych ludzi, jest barbarzyńskie traktowanie ich rodaków, którzy opowiedzieli się za Rosją. 29 września Siły Zbrojne Ukrainy ostrzelały pod Kupiańskiem kolumny samochodów, które opuszczały Ukrainę w kierunku Rosji. Zginęło około 30 osób. 30 września SZU ponownie ostrzelały uchodźców, którzy wyjeżdżali na wyzwolone tereny Zaporoża. Na miejscu zginęło 30 osób, a 88 zostało rannych. Wczoraj, 20 października, SZU ostrzelały przeprawę promową, która służyła do ewakuacji ludności cywilnej uciekającej przed ukraińskim ostrzałem i prowokacjami. W wyniku tej zbrodni są zabici i ranni, w tym dziennikarze i dzieci.
4 października została opublikowana wiadomość wideo od 38 żołnierzy z 8 kompanii 3 pułku 25 Brygady Desantowo-Szturmowej Sił Zbrojnych Ukrainy. Informowali w niej o otrzymaniu zbrodniczych rozkazów zabijania ludności cywilnej w obwodzie charkowskim.
MSW Ukrainy niedawno wydało oświadczenie o rozpoczęciu operacji poszukiwania wrogów Ukrainy, w ramach której w miastach obwodu charkowskiego zatrzymano do 40 tzw. „potencjalnych współpracowników”, którzy następnie są przesłuchiwani przez służby bezpieczeństwa.
Co się następnie dzieje z tymi ludźmi, pokazał w swoich opublikowanych na mediach społecznościowych 9 października filmach, członek ukraińskiej armii, były dowódca neonazistowskiej jednostki Azov, Maxim Żorin. Na nagraniu widać, że ciała rozstrzelanych przez nich cywilów, neonaziści porzucają w rowie. Sam Żorin napisał, że są to mieszkańcy miasta Kupiańsk, obwód charkowski, komentując, cytuję „Będzie kara”. Metadane klipu wskazują, że został on nagrany nieco ponad pół godziny przed publikacją. Zwłoki ubrane były w ciepłe ubrania, odpowiednie do październikowych warunków pogodowych. Przypomnę, że w Kupiańsku od początku września nie ma rosyjskich wojsk. Wszystko wskazuje na to, że ci nieszczęśnicy padli ofiarą bezprawnej egzekucji przeprowadzonej przez ukraińskich neonazistów w ramach oczyszczania miasta.
Gdzie jest choć jedno słowo potępienia tych działań ze strony zachodnich delegacji? Wasze milczenie jest najlepszym dowodem na to, że pomimo całej hipokryzji, nikogo na Zachodzie nie obchodzi los ukraińskiej ludności cywilnej. Wolicie ukrywać ten zbrodniczy reżim, który składa się z nacjonalistów, radykałów i jawnych nazistów, [wy] pomagacie im organizować prowokacje i promować kłamstwa o Rosji i działaniach wojsk rosyjskich.
Przy okazji chciałbym jeszcze raz przypomnieć, że mimo wszystkich monitów nadal nie otrzymaliśmy listy nazwisk ofiar ukraińskiej prowokacji w Buczy w kwietniu. To po raz kolejny potwierdza, że władze w Kijowie nie mają nic do zaprezentowania na poparcie swoich oskarżeń i domysłów. Nasi zachodni „koledzy” próbują udawać, że nie ma niczego do udowodnienia – wystarczy po prostu uwierzyć na słowo przedstawicielom kijowskiego reżimu w sprawie każdego ich twierdzenia.
Panie Przewodniczący, zanim skończę, chciałbym z góry poinformować, że nie będę dzisiaj słuchał kolejnej porcji tyrad przedstawiciela ukraińskiego reżimu w murach Rady Bezpieczeństwa, pozwalając mu tym samym doświadczać tej dziwacznej i grzesznej przyjemności, którą [najwyraźniej] z tego czerpie, nie, nie będę. Myślę, że każdy, kto czytał jego ostatnie obraźliwe komentarze na temat rosyjskich dyplomatów w mediach społecznościowych …[niezrozumiałe] Niestety, takie wybryki odzwierciedlają obecny stan ukraińskiej dyplomacji i są dowodem niezdolności i nieprzygotowania Kijowa do jakiegokolwiek dialogu. Nie mówiąc już o cywilizowanym.
TEHERAN – “Mahsa Amini, 22-letnia młoda kobieta, doznała pęknięcia czaszki i śmierci mózgu dnia Shahrivar 25, 1401 (16 września 2022) po tym, jak została aresztowana przez policję moralną Islamskiej Republiki Iranu!”
To powtarzająca się, fałszywa, wprowadzająca w błąd i emocjonalna narracja o Mahsa Amini w społeczeństwie irańskim.
Powyższa narracja wygenerowała dziewięćdziesiąt trzy miliony wpisów w Google w ciągu jednego tygodnia, a hashtag Mahsa Amini był dziwnie promowany przez użytkowników Twittera! A wraz z napływem wprowadzających w błąd narracji licznych krajowych i zagranicznych mediów, „uczucia” irańskiego społeczeństwa zostały zaognione, a ludzie zostali sprowokowani do wychodzenia tłumnie na ulice. Według oficjalnych badań kryminalistycznych, śmierć Mahsy Amini nie była wynikiem uderzenia w głowę. Niestety, w wieku ośmiu lat Mahsa doznała niewydolności hormonalnej i mózgowej z powodu operacji guza mózgu, co spowodowało, że zemdlała na posterunku policji. A z powodu braku skutecznej resuscytacji we wczesnych chwilach doznała śmierci mózgu, a następnie zatrzymania akcji serca. Dlatego ważnym pytaniem, jakie można zadać w związku z wydarzeniami, które miały miejsce po śmierci Mahsy Amini, jest to, dlaczego – skoro wstępne śledztwa nie zostały jeszcze przeprowadzone i nic nie zostało ustalone – pojawiły się sensacyjne reakcje i protesty wewnątrz i na zewnątrz Iranu?! Dlaczego prezydent USA wyraził poparcie dla zamieszek, w których powiedział: „Chcę, abyście wiedzieli, że stoimy po stronie obywateli”. Jake Sullivan, doradca ds. bezpieczeństwa narodowego Bidena, powiedział również: „Nadal stoimy z nimi – nie tylko słowem, ale czynem”. Co więcej, dwuizbowa grupa kongresmenów amerykańskich uchwaliła rezolucję popierającą protestujących w Iranie. Te wyrazy poparcia są przykładami podwójnych standardów i hipokryzji Zachodu. Zbadanie różnych aspektów towarzyszących temu incydentowi, wraz z prawdziwą historią śmierci młodej dziewczyny, która złamała serca, pokazuje, że incydent z Amini i wydarzenia z nim związane nie były normalne.
Dowody medyczne: choroba, a nie bicie policji!
Dlaczego Mahsa Amini umarła? Czy jej śmierć naprawdę była spowodowana brutalnością policji? Tomografia komputerowa mózgu i płuc Mahsy Amini, fizyczne badanie i sekcja zwłok oraz testy patologiczne pokazują, że jej śmierć nie była spowodowana urazem głowy ani uderzeniem w ważne narządy. W raporcie Organizacji Medycyny Sądowej stwierdzono: Amini przeszła operację czaszkogardlaka w wieku ośmiu lat, co doprowadziło do powstania zaburzeń w podwzgórzu i przysadce mózgowej, a zmarła stosowała hydrokortyzon, lewotyroksynę i desmopresynę jako lek.
Incydent z Mahsa Amini i wydarzenia z nim związane nie były normalne. Według raportu opublikowanego 22 września, z powodu braku przystosowania się organizmu do nowych warunków – co było skutkiem choroby – Amini miała przerwę w akcji serca i spadek ciśnienia krwi. O śmierci Mahsy Amini mówi Ehsan Sekhavati Moghadam, członek wydziału Teheran University of Medical Sciences: dochodzenie w sprawie, które zostało przeprowadzone pod nadzorem dr (Hosseina) Qenaati i zbadane z punktu widzenia medycyny sądowej pokazuje, że w żaden sposób nie doznała urazu (poważnego ciosu), a najbardziej możliwą przyczyną śmierci – zgodnie z wideo oraz opinią ekspertów medycyny sądowej i studiów przypadku – było omdlenie sercowe. Kardiolog zauważył: jeśli dana osoba cierpi na nagły spadek ciśnienia krwi lub zatrzymanie akcji serca przez 2-5 minut i nie jest reanimowana w tym krótkim czasie lub nie otrzymuje wstrząsu, masażu serca i leków, zwykle doznaje poważnego uszkodzenia mózgu.
Bunt w cyberprzestrzeni: dowody pokonujące uczucia!
Według ankiety przeprowadzonej przez ekspertów ds. cyberprzestrzeni, do 9 września (9 października) opublikowano 62 miliony tweetów z udziałem 400 000 użytkowników. Na podstawie bardziej szczegółowej analizy 76% użytkowników, w tym zwykłych użytkowników i nie-botów, wyprodukowało tylko 4% treści tweetów, a pozostali użytkownicy wytworzyli 76% treści tweetów. Te statystyki pokazują, że ten dziwny tom powstał w robotach i quasi-robotach, organizacyjnych i strumieniowych sieciach społecznościowych! Według oświadczenia lekarza sądowego wydanego 15 października o przyczynie śmierci Mahsy Amini, największa liczba tweetów została wysłana od 22.06 do 31.06, a jej szczyt przypada na 1 października! A to oznacza, że „rzeczywistość” nie jest ważna – ważne są „uczucia”! Być może jest to najważniejsze stwierdzenie w analizie historii Mahsy. Zdaniem ekspertów, w dzisiejszym nowym świecie medialnym, zwanym też postprawdą, zanikają „odniesienia do nauki”, „dowody naukowe” i tradycyjne media, które były środkiem przekazu. I to jest „superrzeczywistość”, „rzeczywistość rozszerzona” i „rzeczywistość fantazji”, które – za pomocą technologii cyfrowej – tworzą „świat postprawdy”. Oznacza to, że na tym świecie istnieją „fakty alternatywne”, które zastępują fakty rzeczywiste, a „uczucia” zyskują większą wartość niż „dowody”! W przypadku Mahsy Amini byliśmy również świadkami protestów niektórych osób, które nie zauważyły, czy prowadzone jest jakieś śledztwo, czy jest pewność co do jej śmierci.
Były pod wpływem wirtualnego świata i panującej atmosfery wschodzących mediów połączonej z kipiącymi emocjami. I wreszcie, przebieg protestów obywatelskich przerodził się w zamieszki w kraju i poza jego granicami. W kolejnych tygodniach ujawniono wyniki śledztwa medycznego. Rozważając wcześniejszą dokumentację medyczną, tomografię komputerową mózgu i płuc, badanie fizykalne ciała i sekcję zwłok, testy patologiczne – w końcu stało się jasne, że Mahsa Amini nie zmarła z powodu uderzenia w głowę lub ważne organy. Dlatego zwracanie uwagi na „świat postprawdy” nabrało dużego znaczenia w kontekście analizy wydarzeń politycznych i społecznych od 2016 roku, zwłaszcza po dwóch ważnych wydarzeniach: „Brexicie” i „Prezydencji Trumpa w Ameryce”.
Prawo hidżabu: od protestu do bojkotu?!
„Prawo hidżabu” w Iranie – oprócz tego, że jest boskim dekretem – jest zakorzenione w kulturze i zwyczajach irańskiego społeczeństwa. Jest również zawarte w Konstytucji Islamskiej Republiki Iranu. Co więcej, opiera się na „tradycji społeczno-etycznej”, która jest częścią życia narodu irańskiego od tysiąca lat. Ale prawo jest zawsze kwestionowane przez zwolenników „tradycji liberalnej” i tradycji „republikanizmu”. I wielokrotnie zamieniano kwestię hidżabu dla kobiet w Iranie – w ramach debaty o „wolności” i „prawach człowieka” – w środek nacisku politycznego i liczne sankcje przeciwko Republice Islamskiej. Ale od wielu lat obserwuje się, że te same kraje europejskie, w tym Francja, której konstytucja oparta jest na „liberalnej tradycji” zakazują noszenia hidżabu w miejscach publicznych – jak szkoły i zawody sportowe. Jednak policja we Francji otwarcie aresztuje, usiłuje i upokarza muzułmańskie kobiety za łamanie prawa! Albo liczne przypadki gwałtów na kobietach we Francji, które zawsze spotykały się z sprzeciwem obrońców praw kobiet! Wszystko to potwierdza, że podwójne standardy stosowane przez kraje liberalne są nie do zaakceptowania i są sprzeczne z zalegalizowanymi tradycjami innych krajów i „prawem praw człowieka”.
Kwestia kobiet: potężne narzędzie sankcji!
Termin „prawa kobiet” jest szeroko stosowany w wielu dziedzinach. A w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat dyskusje o kobietach stały się jednym z ważnych obszarów globalnych ruchów społecznych. Działacze na rzecz praw kobiet twierdzą, że nadszedł czas, aby w pełni wykorzystać potencjał połowy populacji świata. Wierzą, że na całym świecie kobiety i dziewczęta są pozbawione praw społecznych, ekonomicznych, politycznych i obywatelskich. W książce „Globalna demokracja, ruchy społeczne i feminizm” Catherine Eschel przedstawia szereg podejść w myśli społecznej i politycznej – od tradycji liberalnych, republikańskich, marksistowskich i anarchistycznych – po postmarksistowskie i postmodernistyczne innowacje itp. teorie. Chociaż „tradycja islamska” nie jest omawiana w tej książce, wyraża ona wielość poglądów w ramach „teorii feministycznej”. Ale w Iranie widzimy, że aktywistki kobiece zazwyczaj podnoszą swoje żądania zgodnie z „liberalną tradycją” i pewnymi powszechnymi światowymi tradycjami, zwracając uwagę na społeczną i moralną tradycję islamskiego Iranu. A to powoduje, że żądania te stają się radykalne i fanatyczne, a tym samym wyprowadzają żądania i prawa kobiet w Iranie z ich pierwotnej ścieżki. I w większości przypadków stają się narzędziem maksymalnej presji medialnej i kampanii na rzecz praw człowieka przeciwko Republice Islamskiej. Na przykład Masih Alinejad, była irańska dziennikarka, która mieszka w Ameryce i korzysta z pomocy finansowej, politycznej, a nawet bezpieczeństwa tego kraju, stała się teraz rzecznikiem kobiet w celu urzeczywistnienia liberalnych wartości w irańskim społeczeństwie. Utworzyła liczne ruchy kobiece przeciwko hidżabowi, a nawet rozpoczęła kampanie na rzecz zmiany reżimu w Iranie z pomocą rządu USA i kapitalistycznych mediów. Sprowokowała naród i kobiety w Iranie do protestów. Jej oszukańcze ruchy wolnościowe, w tym „Białe Środy”, miały na celu wywołanie buntu przeciwko hidżabowi i prawu w Islamskiej Republice Iranu.
Azja Zachodnia: popularne ruchy od początku do końca
Historia narodu irańskiego w ciągu ostatnich stu lat dojrzała do poszukiwania wolności i niepodległości. A naród irański pokazał, że jest najbardziej postępowym narodem w regionie Azji Zachodniej w osiąganiu niepodległości i suwerenności ludu. Jednak zawsze stawał w obliczu nieuzasadnionej ingerencji zarówno ze strony wewnętrznej tyranii, jak i zewnętrznych inwazji, zwłaszcza ze strony państw hegemonicznych. Pierwszy szeroko rozpowszechniony ruch społeczny narodu irańskiego miał miejsce w latach 1284-1285 (1905-1906), który doprowadził do powstania Konstytucji Zgromadzenia Narodowego i Monarchii Konstytucyjnej. Ale ruch ostatecznie przerodził się w dyktaturę Reza Shah i nową monarchię Pahlavi, a rząd brytyjski mianował dyktatora o imieniu Sardar Sepeh. To samo wydarzyło się 28 sierpnia 1953 roku. Walka narodu irańskiego o nacjonalizację przemysłu naftowego rozpoczęła się w 1329 (1950), ale ruch ten został stłumiony przez zamach stanu w 1332 (1953). A legalny rząd Mohammeda Mossadegha został obalony tym razem nie przez Brytyjczyków, ale przez Amerykanów. W 2016 roku opublikowano zbiór dokumentów, z których wynikało, że Ameryka bezpośrednio odegrała rolę w obaleniu wybranego rządu Mohammada Mossadegha. Według tych dokumentów Waszyngton planował obalenie rządu Mosaddegha i bezpośrednio kierował zamachem stanu. Wraz ze zwycięstwem rewolucji islamskiej i utratą „wyspy stabilności” Ameryki w regionie Azji Zachodniej, ingerencja Ameryki nie zakończyła się. A w licznych krajowych i zagranicznych incydentach, ukryte i otwarte ręce destrukcyjnej polityki Ameryki zawsze były widoczne przeciwko „ narodowym interesom Irańczyków”.
Ameryka jest zainteresowana wybuchem wojny domowej w Iranie. Przypomnijmy samospalenie biednego tunezyjskiego młodego człowieka Mohammada Bouaziziego 17 grudnia 2010 roku, które niczym ogień zostało wrzucona do prochowni i natychmiast podpaliło kraje arabskie. Niczym domino najpierw pozbawiło mandatów niektórych władców arabskich, a następnie wywołało falę zamieszek. Jednak te ruchy nie zakończyły się na korzyść ludzi w tych krajach. Bezpieczeństwo i stabilność w niektórych krajach arabskich przekształciły się w niestabilność i wojnę. Wojna w dwóch krajach – Libii i Syrii – oraz pojawienie się ISIS na Bliskim Wschodzie po Arabskiej Wiośnie pokazały drugą przerażającą stronę protestów obywatelskich w tych krajach. Teraz, po ponad 10 latach, obce kraje i hegemonowie interweniują w ich wewnętrzne sprawy. Ponadto jest niezaprzeczalnym faktem, że polityka prowadzona przez amerykańskich przywódców doprowadziła do powstania ISIS. Michael T. Flynn, były szef Agencji Wywiadu Obronnego Pentagonu, ogłosił w telewizyjnym wywiadzie dla Al Jazeera, że rozwój ISIS był bezpośrednim wynikiem poparcia Stanów Zjednoczonych dla syryjskich rebeliantów, których głównymi bojownikami była Al-Kaida w Iraku. W wywiadzie Rodanil McAdams, szef Ron Paul Peace Institute, również stwierdził: „Stany Zjednoczone pomogły w rozwoju ISIS z powodów taktycznych, a nie ideologicznych”.
Nic więc dziwnego, że przywódca rewolucji islamskiej, zwracając się 3 października do kadetów wojskowych w Teheranie, zwrócił uwagę na rolę obcych państw w ostatnich protestach w Iranie, zadając kilka ważnych pytań, m.in. czy Stany Zjednoczone i Kongres popierają buntowników? Dlaczego we Francji – gdzie raz na jakiś czas na ulicach Paryża wybuchają zamieszki – nie ma przypadku, by prezydent lub Kongres Stanów Zjednoczonych popierał buntowników? Czy istnieje historia wysyłania wiadomości, że „jesteśmy z tobą”? W tej medialnej wojnie pełnej fałszywych narracji umysły są zmuszane do refleksji i myślenia. Dlatego też doświadczenie powstań ludowych w regionie Azji Zachodniej pokazuje, że większość ruchów ludowych powstałych w celu reform i rewolucji, w końcu w większości przypadków są skierowane przeciwko materialnym i politycznym interesom aroganckich potęg światowych, nawet jeśli są w konflikcie z życzeniami ludzi. Można to zobaczyć i zbadać w historii powstania ISIS w regionie, które nastąpiło po islamskim przebudzeniu lub arabskiej wiośnie.
Wniosek:
W świetle licznych narracji dotyczących pierwotnych przyczyn niedawnych incydentów w Iranie, to bezpieczeństwo i władza Republiki Islamskiej zaniepokoiły wrogów. Głównymi składnikami tego bezpieczeństwa i władzy są irański przemysł nuklearny, regionalna energetyka, technologia rakietowa i dronowa. Kiedy światowe mocarstwa zauważają, że jakiś kraj nie postępuje zgodnie z ich życzeniami, próbują znaleźć wymówkę, by podważyć bezpieczeństwo tego kraju. A jeśli im się to uda, mogą łatwo podważyć Xen kraj również w innych obszarach. Aby to zrobić, jednym z powszechnych sposobów jest wywołanie niepewności i sprowokowanie wojny domowej, w której grupa ludzi chwyci za broń przeciwko innym i walczą przeciwko własnym rodakom. Stało się to w Libii w taki sposób, że jedna grupa na wschodzie i druga na zachodzie starły się ze sobą. Wywołali też wojnę domową w Syrii. Ameryka jest również zainteresowana wybuchem wojny domowej w Iranie. Jeśli w Iranie wybuchnie wojna domowa, to Iran nie będzie w stanie oprzeć się presji Stanów Zjednoczonych.
The Second Vatican Council Turns 60: Is There Any Reason to Celebrate?
The media—and particularly Catholic media—highlighted October 11’s commemorations of the opening of the Second Vatican Council’s 60th anniversary. Illustrative photos show the massive procession of bishops entering Saint Peter’s Basilica for the Catholic Church’s twenty-first ecumenical council in 1962.
However, one might ask whether there is a real cause for celebration. Our Lord said that a tree is known by its fruit: “A good tree cannot bear bad fruit, nor a bad tree good fruit” (Matt. 7:18).
What are the Council’s fruits?
Massive Exodus From the Catholic Church
The Church has suffered unprecedented wear and tear during the sixty years since Vatican II. For example, in Brazil—still the world’s largest Catholic country—this phenomenon translated into a loss of fervor and moral decay and, above all, a mass apostasy of the faithful. They left the Catholic Church, fell into indifferentism, or joined pentecostalist “evangelical” sects.
The IBGE (Brazilian Institute of Geography and Statistics) reported that, according to the 2010 census, the number of Catholics in Brazil dropped from 93.1% in 1960 (shortly before the Council began) to 64.6 % in 2010, fifty years after the event.
Instead of having flourishing communities, during the so-called “springtime of the Church”—as the Council was called—the Church in Brazil suffered a 28.5 percentage drop. Similar losses of faithful happened practically all over the world.
Even worse, one sees no trend toward a recovery of the Church in Brazil. While the number of “evangelicals” has increased by an average of 0.8% a year since 2010, that of Catholics has decreased by 1.2% annually over the same period.1
A Crisis Accentuated by the Council
The Church crisis already existed before the Council and was a cause of concern to zealous Catholics. Many expected that the Council would take the doctrinal and disciplinary measures needed to curb the causes of this crisis. Instead, it preferred to embrace novelties and abandon Tradition.
We can see the difference if we compare the Second Vatican Council with the Council of Trent (1545—1563), which was convened to deal with the Protestant revolt. Trent vigorously reaffirmed the truths of the Faith and condemned theological errors and clergy abuses that favored Luther’s and other pseudo-reformers’ revolt. Those measures started the Counter-Reformation movement, which rekindled Catholic fervor in countries like Spain, Italy, and France. It also brought back entire regions of Europe that had fallen into heresy. Such revival allowed missionaries to take the Faith to the Americas and Asia.
Lukewarmness and Lack of Vigilance
What has happened, then, for us to find ourselves where we are?
Briefly, a climate of optimism dominated the West after World War II. Among other factors, the progress of industrialization and technology contributed to this. The “happy end” atmosphere spread by Hollywood movies, along with increasingly risqué fashions, especially those for women, led to a loss of the virtue of modesty.
Meanwhile, false philosophies and theologies met practically no resistance as they infiltrated seminaries and universities.
As a result, the typically Catholic spirit of penance and zeal for the Faith gradually disappeared and gave way to the enjoyment of life, a loss of the sense of sin and awareness of the supernatural end of human existence.
Consequently, fervor and the spirit of vigilance and militancy waned.
In 1943, Plinio Corrêa de Oliveira launched a book titled In Defense of Catholic Action to denounce the advance of evil doctrines and dangerous tendencies that were rampant in the Catholic movement. Unfortunately, his wake-up call went unheard.
Aggiornamento: “Modernization” of the Catholic Church
John XIII called the Council and summed up its purpose in one word: aggiornamento, an Italian expression that translates as “updating” or “modernization” of the Catholic Church.
Casiano Floristán and Juan José Tamayo write:
“John XXIII employed the term aggiornamento to establish the ‘fundamentally pastoral character’ of Vatican II. . . .
“In the conciliar texts, the word aggiornamento is translated with the Latin words accomodatio (accommodation), adaptatio (adaptation), renovatio (renovation), reformatio (reform). It is never translated as restauratio (restoration). That means the Council was not a return to the past. Updating is, therefore, reform and innovation by following Christ.”2
The Council Opens Under the Sign of Optimism
Optimism quickly leads to a distorted view of reality whereby a person avoids considering evil and—from a religious point of view—the effects of Original Sin on us, that is, a tendency toward evil and sin.3
John XXIII set the Council’s optimistic tone in the great assembly’s opening speech, titled Gaudete Mater Ecclesiae ‒ “Mother Church Rejoices” (October 11, 1962).
Facing the errors of the present times, in his speech, Pope Roncalli declared, “The Church has always opposed these errors and often condemned them with the utmost severity. Today, however, Christ’s Bride prefers the balm of mercy to the arm of severity. She believes that present needs are best served by explaining more fully the purport of her doctrines rather than by publishing condemnations.”4
In other words, the Council would not condemn the errors of the time but rather “dialogue” with them, as we shall see.
We do well to recall that all of Eastern Europe and parts of Asia and the Americas (Cuba) were then under the communist yoke. However, the Council failed to make the slightest mention of this scourge of humanity.
“Prophets of Doom”
The pope rejected the thoughts of those “prophets of doom who are always forecasting disaster.”5 He was referring to those concerned with the evils of our time
Cardinal Giacomo Biffi (1928-2015), archbishop of Bologna, contradicted John XXIII’s “prophets of doom” criticism by recalling that, in Scripture, true prophets announced punishments and calamities. On the contrary, “the Bible’s false prophets usually proclaimed the imminence of calm and quiet hours (see Ezech. ch. 13 [“God declares against false prophets and prophetesses, that deceive the people with lies]).”6
Dialoguing With Error
This dominant optimism led the Council to regard error and heresy as secondary issues. In keeping with the wishes of John XXIII (which Paul VI did not change), instead of fighting them and proclaiming the truth, the Second Vatican Council documents preach utopian “dialogue.” The Council’s goal was to achieve the unity of all religions (rather than conversion) and insert the Church into the modern world.
Another expression of the reigning optimism was to “open the Church’s windows” so an air of modernity could enter.
The documents with the greatest impact were those establishing a friendly dialogue with Protestants and schismatics (decree Unitatis redintegratio); with non-Christian and pagan religions (declaration Nostra aetate); and with the modern world (pastoral constitution Gaudium et Spes).
Our Lord did not teach us to “dialogue” with error and evil but to remain faithful to the truth He taught: “If you continue in my word, you shall be my disciples indeed. And you shall know the truth, and the truth shall make you free” (John 8:31—33).
Nor did the Divine Master preach “openness” to the world but always warned the disciples that it was their enemy: “If you had been of the world, the world would love its own: but because you are not of the world, but I have chosen you out of the world, therefore the world hated you” (John 15:19).
Liberty for Error
For the first time in Church history and against all tradition, the Council advocated public freedom to propagate heresy and error while emphasizing that one must seek the truth.
The declaration Dignitatis humanae affirms that religious freedom proceeds from human dignity and that “no one is to be forced to act in a manner contrary to his own beliefs, whether privately or publicly, whether alone or in association with others, within due limits.”7
While it is true that no one can be compelled to act against his right conscience, it does not follow that anyone can propagate error and heresy with impunity, even if he considers them true. As Leo XIII says, “Liberty is a power perfecting man, and hence should have truth and goodness for its object. . . . If the mind assents to false opinions, and the will chooses and follows after what is wrong, neither can attain its native fullness, but both must fall from their native dignity into an abyss of corruption. Whatever, therefore, is opposed to virtue and truth may not rightly be brought temptingly before the eye of man, much less sanctioned by the favor and protection of the law.”8
A Non-trinitarian God? Denying the Principle of Non-contradiction
Confusion in Vatican II documents touches on the absurd in matters of primary importance, such as God’s nature.
According to the dogmatic constitution Lumen Gentium, “the Muslims . . . along with us adore the one and merciful God.”9
This claim that Christians and Muslims worship the One God is yet another manifestation of the conciliar documents’ dialectical aspect, denying the principle of non-contradiction. For, while Catholics believe and profess the doctrine of the Holy Trinity and worship the One and Triune God, Muhammad’s followers deny this truth and fight it, accusing Christians of being polytheists.10
Vatican II: Not an Event, but a Process
Much more could be examined in the documents of Vatican II and confronted with the traditional Church teaching. However, that is not possible in this short space. In a previous article, I presented other aspects of Vatican II that show why there is no reason to commemorate this event.11
Strictly speaking, Vatican II was not an event but the beginning of a process to reform the Church of Christ—the Ecclesia semper reformanda preached by Protestants and modernists. Its most recent iteration is Pope Francis’s Synod on Synodality, which will draw out the ultimate consequences of what was presented confusingly sixty years ago. Cardinal Hollerich, the Synod’s general rapporteur, affirms: “All of Francis’s synodality comes from the Council.”12
The Council—through its documents and how they were applied—effected an almost complete change of mentality in many Catholics. It led them to abandon the spirit of sacrifice, piety, and the sense of sacrality and to embrace the world with its pomp and works.
So we are back to the initial question: Is there any reason to celebrate?
Stat Crux dum Volvitur Orbis
We can apply to Holy Mother Church the Carthusian motto: Stat crux dum volvitur orbis—“The Cross is steady while the world turns.”
Despite all the crises she goes through on her earthly journey, the Church always remains stable and faithful to the Cross of Christ, His immutable doctrine, and unalloyed holiness.
Let us not forget Our Lord’s promise: “I am with you all days, even to the consummation of the world” (Matt. 28:20).
“But this holy council perceives and confesses that in the one baptized there remains concupiscence or an inclination to sin, which, since it is left for us to wrestle with, cannot injure those who do not acquiesce but resist manfully by the grace of Jesus Christ; indeed, he who shall have striven lawfully shall be crowned (2 Tim. 2:5).” Council of Trent, “Decree Concerning Original Sin,” no. 5, Denz.-Hun., no. 1515. See also Decree Concerning Original Sin & Decree Concerning Reform, EWTN.com, //www.ewtn.com/catholicism/library/decree-concerning-original-sin–decree-concerning-reform-1495.
See Luiz Sérgio Solimeo, Islam and the Suicide of the West (Spring Grove, Penn.: The American Society for the Defense of Tradition, Family, and Property, 2018).
11 listopada 2022 roku ulicami Wrocławia przejdzie Marsz Polaków. To największa patriotyczna manifestacja w stolicy Dolnego Śląska, w której co roku uczestniczą tysiące osób. W tym roku organizatorzy spodziewają się wysokiej frekwencji, a przed wymarszem szykują prezentację wspomnień Świadków ludobójstwa na Polakach.
Hasło
Manifestacja przejdzie pod hasłem „Polak w Polsce gospodarzem”. – To hasło nie jest pobożnym życzeniem! To żądanie ze strony Polaków, którzy nie godzą się na to, aby we własnym kraju traktowano nas jak ludzi drugiej kategorii. W ubiegłym roku maszerowaliśmy pod hasłem “Polska antybanderowska”. W obliczu narastającej banderyzacji Ukrainy to hasło nadal jest aktualne i tegoroczny marsz również do niego nawiązuje. Marsz pod hasłem „Polak w Polsce gospodarzem” dedykuję nie tylko Ojcom polskiej niepodległości, ale również ofiarom ukraińskiego ludobójstwa oraz polskiej samoobronie utworzonej na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej, która – mimo przewagi liczebnej wroga – mężnie odpierała ataki ukraińskich ludobójców z gloryfikowanej dziś na Ukrainie Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińskiej Powstańczej Armii. Gdy władze Rzeczypospolitej nie chcą mówić o polskich ofiarach na Kresach, naszym obowiązkiem jest o nich krzyczeć – mówi organizator marszu, Jacek Międlar.
Trasa, rozpoczęcie i wspomnienia Świadków
Marsz wystartuje o godzinie 17 spod Dworca PKP i dotrze na Plac Katedralny na Ostrowie Tumskim. Jednak zgromadzenie zacznie się już godzinę wcześniej. W tym czasie, między godziną 16.00 a 17.00, przed dworcem (od strony ul. Piłsudskiego) zostaną zaprezentowane wspomnienia Świadków ludobójstwa na Polakach oraz pieśni patriotyczne.
Zapraszamy!
W manifestacji mogą wziąć udział wszyscy, którym leży na sercu dobro naszej Ojczyzny. – Zapraszamy polskie rodziny z dziećmi, patriotów, nacjonalistów oraz kibiców z całej Polski. Zachęcamy do wzięcia udziału w marszu oraz prezentacji wspomnień, która będzie miała miejsce już godzinę wcześniej – mówi Jacek Międlar.
Michaił Kowaliow: Europa się przeliczyła https://www.bibula.com/?p=136808
Kryzys energetyczny w krajach zachodnich, wzrost gospodarczy Chin, błędne decyzje Brukseli i świata zachodniego, nasilenie konkurencji gospodarczej między USA a UE, a także relacje między zachodnimi i chińskimi centrami świata. O tych światowych trendach i problemach – rozmowa z Michaiłem Kowaliowem, doktorem nauk fizycznych i matematycznych, profesorem Wydziału Ekonomii Białoruskiego Uniwersytetu Państwowego.
Podaż ropy i gazu do UE maleje. Do czego może to ostatecznie doprowadzić?
– Rzeczywiście, znaczna część energii zużywanej przez Unię Europejską pochodziła z Rosji, ich stosunkowo niska cena wynikała ze sposobu dostaw – przez rurociągi. Polityka sankcji zmniejszyła napływ węglowodorów i ich cena gwałtownie wzrosła. Niemożliwe jest znalezienie kompensującego w pełni te straty dostawcę zamiast Rosji. Ponadto Niemcy nie mają jeszcze miejsc do cumowania, aby przyjmować skroplony gaz LNG, będą musiały dużo oszczędzać, a energochłonne gałęzie przemysłu już się zamykają, nie wytrzymując wysokich cen i konkurencji z chińskimi towarami. Chiny, podobnie jak Indie, wykorzystują sytuację i otrzymują rosyjską energię ze zniżką. Oczywiste jest, że ich towary stały się tańsze. Niemcy postawili na Nord Stream 2. Ale został wysadzony w powietrze. Kto to zrobił, nie wiadomo, jedno jest pewne, że jest to korzystne wyłącznie dla Stanów Zjednoczonych.
– Myślę, że Europejczycy zaakceptowali sankcje emocjonalnie i nie myśleli zbyt wiele o konsekwencjach. W rezultacie widzimy, że ograniczenia energetyczne szkodzą im bardziej niż Rosji. Stany Zjednoczone jako pierwsze porzuciły rosyjską ropę, ale łatwo było im to zrobić, ponieważ kupowały niewielkie ilości. W dzisiejszej UE nie ma silnego przywódcy jak Merkel, więc się przeliczyli.
Wydaje się, że celem Waszyngtonu jest deindustrializacja Europy, droga do jej osłabienia gospodarczego i jeszcze większego podporządkowania. Świadczą o tym trendy w dziedzinie energetyki. Na początku był zielony ład, który przerodził się w stały pomysł dla UE: poszli ścieżką eliminacji tradycyjnej energii we własnym kraju (tylko w Niemczech z 25 elektrowni jądrowych pozostały trzy). Ostatecznie okazało się, że zielone technologie nie są tak praktyczne.
– UE przeceniła znaczenie źródeł odnawialnych i są one niewiarygodne. Czasami nie ma wiatru, czasem słońce nie grzeje. Niebezpieczeństwa związane z energią jądrową były przesadzone. Francja ma wystarczająco dużo elektrowni jądrowych i teraz śmieje się ze swojego odwiecznego rywala Niemiec. Nie sądzę, aby USA naprawdę chciały zdeindustrializować UE. Sami przywieźli swoje fabryki do Chin. Chcą je z powrotem u siebie, ale to nie działa. Główną konkurencją dla Amerykanów nie jest dziś UE, która już teraz gwałtownie traci na znaczeniu (w 2000 roku jej udział w światowej gospodarce wynosił 20,3%, a dziś tylko 14,9% to dane MFW). Świat podzielił się na dwa bloki: amerykański i chiński, w skład którego wchodziło 139 krajów inicjatywy „Jeden pas, jedna droga”. W przyszłości, nawet według zachodnich prognoz, chiński biegun będzie silniejszy, więc kolektywny Zachód zachowuje się tak konwulsyjnie – nikt nie chce oddać prymatu.
Centrum analityczne w Brugii (Belgia) oszacowało, że rządy UE przeznaczyły prawie 500 mld euro na wsparcie obywateli i przedsiębiorstw w obliczu gwałtownego wzrostu cen gazu i energii elektrycznej. Czy uważa Pan, że kwota ta wystarczy, aby przezwyciężyć obecny kryzys?
– UE jest wciąż wystarczająco bogata, aby pomóc płacić za energię swoim obywatelom, chociaż jak dotąd ratują oni własne firmy energetyczne przed bankructwem tymi pieniędzmi, a wtedy konieczne będzie uratowanie energochłonnych gałęzi przemysłu, a jeśli obywatele będą protestować na ulicy, będą musieli coś im dać. Krótko mówiąc, UE stoi w obliczu dwóch trudnych zim i wierzę, że więcej niż jeden rząd poda się do dymisji po tym, jak nie radzi sobie z problemami społeczno-gospodarczymi. Natomiast Białoruś skutecznie poradziła sobie z obecnymi wyzwaniami gospodarczymi, szybko restrukturyzując przepływy towarowe i tworząc nową logistykę.
za: sb.by
Za: Mysl Polska – myslpolska.info (23-10-2022) | https://myslpolska.info/2022/10/23/michail-kowaliow-europa-sie-przeliczyla/
Przykro patrzeć, jak rząd „dobrej zmiany” desperacko walczy ze skutkami własnych działań. Pan premier Mateusz Morawiecki lekkomyślnie – przy czym podejrzenie działania lekkomyślnego jest przypuszczeniem uprzejmym – popodpisywał wszystkie wynalazki wariatów, którzy – do spółki z łajdakami – obsiedli instytucje Unii Europejskiej – te wszystkie „zielone łady”, te wszystkie „dekarbonizacje”, których celem, pod tymi „ekologicznymi” pretekstami, było podstępne zmuszenie państw słabszych i głupszych do korzystania z ruskiego gazu, którego dystrybucją na Europę miały zajmować się Niemcy.
Wojna z Rosją na Ukrainie, którą Stany Zjednoczone, na czele innych państw NATO, prowadzą do ostatniego Ukraińca, zmieniła sytuację, chociaż nawet wtedy pan premier Morawiecki zaczął się zachowywać jak wzorowy ormowiec i w ramach sankcji, które miały Rosję rzucić na kolana, wstrzymał import ruskiego gazu i ruskiego węgla, zanim jeszcze pod naciskiem amerykańskim zrobiły to pozostałe państwa NATO.
W rezultacie u progu zimy stoimy w obliczu kryzysu energetycznego, na który rząd „dobrej zmiany” swoim zwyczajem reaguje jak nie zwalaniem wszystkiego na Putina, a jak już na Putina braku węgla zwalić nie można, to rozkłada odpowiedzialność za jego dystrybucję na samorządy, przekupując je kwotą 500 zł za tonę, co jest oczywiście rozszerzeniem programu rozrzutności, który ostatnio objął również koszty prądu elektrycznego.
Ale nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być jeszcze gorzej. Oto Naczelnik Państwa, zorientowawszy się, że „dążenie” do prawdy w sprawie katastrofy smoleńskiej nikogo już nie rajcuje i z punktu widzenia przyszłorocznej kampanii wyborczej do niczego się nie przyda, wykombinował sobie innego samograja w postaci programu „dążenia” do reparacji wojennych od Niemiec. Wielce Czcigodny poseł Mularczyk, w ramach utworzonego za ciężkie miliony Instytutu Strat Wojennych wyliczył, że grubo przekraczają one bilion dolarów. Wprawdzie rząd niemiecki wielokrotnie oświadczał, że ten temat jest „zamknięty”, ale z punktu widzenia „dążenia” to nic nie szkodzi, bo przecież „dążyć” można mimo to, a nawet przede wszystkim dlatego. „Nie o to chodzi, by złowić króliczka, ale by gonić go” i w ten sposób uwodzić wyznawców, żeby w przyszłym roku głosowali prawidłowo. Optymistycznie nastawiony poseł Mularczyk ogłosił, że wszystko nam sprzyja, bo jeśli inflacja będzie nadal postępowała w stachanowskim tempie, a „dążenie” potrwa dostatecznie długo – co wydaje się rzeczą pewną – to znakomicie, bo wtedy kwota reparacji wzrośnie niebotycznie. Resztki modestii nie pozwoliły mu na wyciągnięcie ostatecznych wniosków, ale samo przez się się rozumie, że w takiej sytuacji Polska zwyczajnie będzie mogła przejąć Niemcy za długi i w ten sposób wybić się w Europie na mocarstwowość.
Na takie dictum Niemcy zareagowały eskalacją wojny hybrydowej, jaką przeciwko Polsce prowadzą od początku roku 2016 i w dniach ostatnich zablokowały nie tylko Fundusz Odbudowy, ale również preliminowane w unijnym budżecie 76 miliardów euro z tzw. funduszy spójności, które zostały uwzględnione w projekcie przyszłorocznego budżetu. Pretekstem są oczywiście niezawisłe sądy, które dokazują coraz bardziej, jakby realizowały zadania wyznaczone przez BND – ale nawet gdyby rząd w podskokach spełnił wszystkie żądania szantażystów, to mają oni w zanadrzu kolejny pretekst w postaci tzw. Karty Praw Podstawowych. Została ona przyjęta na szczycie Rady Europejskiej w Nicei w roku 2000 i wbrew nazwie sugerującej katalog jakichś fundamentalnych praw, na kształt praw naturalnych, stanowi ona w gruncie rzeczy manifest komunistyczny, zawierający wszystkie wynalazki narzucane obecnie przez promotorów komunistycznej rewolucji Ameryce Północnej i Europie. W pierwszej kolejności będziemy szantażowani koniecznością zapewnienia dobrostanu sodomczykom i jeśli rząd nie ustanowi prawa, że każdy człowiek ma obowiązek nadstawić się sodomczykowi na jego żądanie, to będzie ścigany i sądzony za „homofobię”. A gdyby nawet takie prawo zostało ustanowione, to w kolejce czekają kolejne preteksty, bo w „Karcie” upchano tych wynalazków, ile się tylko dało. Polska początkowo nie chciała tej „Karty” podpisać, mimo naporu ze strony Solidarności” – bo jej autorzy przyznali związkowcom rozmaite daleko idące uprawnienia do dokonywania destrukcji własności prywatnej – ale potem przystała na tzw. „protokół brytyjski”, w którym stwierdzono m.in., że kompetencje Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości nie rozciągają się na status rodziny itp.
Aliści traktat lizboński pozbawił te zastrzeżenia sensu, wprowadzając tzw. zasadę lojalnej współpracy, według której państwo członkowskie musi powstrzymać sie przez każdym działaniem, którego mogłoby zagrozić urzeczywistnieniu celów Unii Europejskiej. Wystarczy tedy wpisać, że np. dobrostan sodomczykłów jest celem Unii Europejskiej i już Trybunał w Luksemburgu może wszystkich sztorcować. Co tu ukrywać; dobrze to nie wygląda – ale o tym trzeba było myśleć w 2003 roku, kiedy to zarówno bracia Kaczyńscy, jak i Donald Tusk, zgodnie stręczyli Polakom Unię Europejską – że to niby sypnie złotem i znowu będzie jak za Gierka. Toteż teraz pan Bogdan Pęk, jako „były człowiek”, nawołuje, żeby sporządzić bilans. Nie wyjaśnia, co powinniśmy zrobić, jeśli bilans wypadnie niekorzystnie, bo – jak się wydaje – dla Naczelnika Państwa obecność Polski w Unii Europejskiej ma charakter dogmatu. Ale chociaż spróbujmy pobieżnego bilansu. Kiedy jeszcze składka Polski do UE była mniejsza, niż dzisiaj, obliczyłem, że za roczną składkę można by zbudować 500 kilometrów autostrady, łącznie z wynagrodzeniem za wywłaszczenie gruntów. Zatem przez 20 lat moglibyśmy wybudować nawet 10 tys. kilometrów autostrad, których aż tyle Polsce nie potrzeba. Tymczasem samorządy, które – aby dostać unijne subwencje – muszą najpierw wyłożyć wkład własny, a potem przeznaczyć forsę na inwestycje wątpliwej jakości, np. betonowanie placów miejskich, czy budowanie basenów, których potem nikt nie odwiedza i nie bardzo wiadomo, co z tym wszystkim robić. Ale długi już są prawdziwe, toteż niektóre miasta na dobry porządek można by zlicytować, tylko nikt nie wie, co robić potem, więc nie robi się nic.
Tymczasem w miarę zbliżania się przyszłorocznych wyborów odkurzona została afera podsłuchowa. Wprawdzie opinia publiczna poznała tylko okruszki z 900 godzin rozmów podsłuchanych po knajpach i 700 godzin rozmów podsłuchanych w rezydencji premiera Tuska, bo ktoś nałożył na to embargo – ale za to w dniach ostatnich dowiedzieliśmy się, że pan Falenta, który wcześniej uznany został za sprawcę kierowniczego całej afery i przez niezawisły sąd skazany na 2,5 roku więzienia, sprzedał wszystkie nagrania Putinowi. Tak w każdym razie twierdzi jego były wspólnik, który jeszcze jest pod śledztwem, więc szykuje się wesoły oberek, bo właśnie pan generał Dukaczewski dał do zrozumienia, że właśnie dzięki temu w roku 2015 dokonała się w Polsce podmianka na pozycji lidera sceny politycznej. Może się okazać, że wokół aż roi się od ruskich agentów, ale myślę, że wtedy ktoś przypomni niepisaną zasadę konstytuującą III Rzeczpospolitą, że „my nie ruszamy waszych – wy nie ruszacie naszych”. Dzięki temu nasza młoda demokracja przetrwała 32 lata, więc tego się trzymajmy.
Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Goniec” (Toronto, Kanada).