Już parę razy pisałem, że rosyjskie media – te oficjalne i te społecznościowe – wyglądają jakoś inaczej. Coraz wyraźniejsza jest krytyka rządu, a nawet (w pośredni sposób) samego Putina. Także wypowiedzi wielu ekspertów i komentatorów także brzmią inaczej. Nawet Dugin, który do tej pory był bardzo prorządowy, przestał głosić same pochwały. Wygląda na to, że w Rosji coś się gotuje, bo spod pokrywki garnka zaczyna wydobywać się para.
22 kwietnia 2026 roku – w dzień urodzin Lenina – Giennadij Ziuganow wygłosił w Dumie przemówienie, w którym ostrzegał, że poziom niezadowolenia jest już tak wysoki, że jesienią może dojść do powtórki roku 1917- tego. Wypowiedź ta wywołała istną burzę i sporo dość niewybrednych komentarzy. Powodem była jej nieprecyzyjność, która została szybko skorygowana. Ziuganow nie miał na myśli rewolucji październikowej, ale lutową, która zmusiła cara do abdykacji i ustanowiła rząd tymczasowy.
Czy coś takiego jest możliwe? Trudno powiedzieć. Szczerze mówiąc sam zastanawiam się już od dłuższego czasu nad sytuacją w Rosji, przebiegiem wojny na Ukrainie i poczynaniami Putina. Wyraźnie widać, że Putin stał się osobą określaną w Rosji jako „zapadnik” – zwolennik dobrych kontaktów z Zachodem. Trzeba wiedzieć, że w Rosji jest to określenie pejoratywne, bo oznacza sprzedawczyka interesów Rosji na rzecz Zachodu. Nikt nie zwrócił uwagi na wywiad Karaganowa dla stacji Rosja 24, w którym zarówno on, jak i moderator mówią o braku zrozumienia rosyjskich elit dla pewnych poczynań Putina. I używają określenia „prezydent”!
W Rosji jest obecnie wiele głosów mówiących o konieczności reform. Karaganow mówi wyraźnie, że bez takich reform Rosja skazana jest na upadek. Uważa, że „zapadniki” są przeszkodą na drodze takich reform i muszą być usuwani ze stanowisk. Nie ulega wątpliwości, że Putin zrobił wiele zarówno dla Rosji, jak i światowego pokoju. Można śmiało powiedzieć, że uratował Rosję. „Nasz” rząd i nastawione antyrosyjsko społeczeństwo nie rozumieją, że w pośredni sposób uratował także nasz kraj. Nie potrafią i chcą sobie wyobrazić, jak wyglądałaby Polska mająca pod bokiem zdestabilizowanego rosyjskiego kolosa! Ale wszystko wskazuje na to, że czas Putina się kończy i pora na następcę.
Kompletnie nie rozumiem wielu rzeczy, które się w Rosji dzieją. Nie rozumiem utrzymywania na stanowisku Nabiulliny – szefowej rosyjskiego banku centralnego. Sam fakt, że jest ona wychwalana przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy, jest najlepszym dowodem na to, że działa na szkodę Rosji. W Rosji mówi się głośno, że niepotrzebne są sankcje, wystarczy Nabiullina! Ale z jakiegoś powodu jest ona pod ochroną Putina.
Nie rozumiem powodów przeciągania wojny na Ukrainie. Ta wojna już dawno mogłaby się zakończyć. Rosja ma do tego potencjał. Dlaczego nie jest on wykorzystywany? Z niezrozumiałego dla mnie powodu wojna jest sztucznie przeciągana. Jakie są tego powody?
Do tego dochodzi bezczynne tolerowanie coraz większego wsparcia Ukrainy ze strony Zachodu. Tolerowanie dostarczania Ukrainie uzbrojenia służącego do atakowania celów w Rosji a nawet użyczanie przestrzeni powietrznej (Polski i krajów bałtyckich) do przelotu dronów atakujących cele w Rosji. Wprawdzie ogłoszono listę zachodnich firm produkujących dla Ukrainy drony i inne uzbrojenie, ale nie poszły za tym żadne czyny lub chociażby groźby. Rosja przestała już nawet ogłaszać kolejne czerwone linie, bo ich przekraczanie nie pociąga za sobą żadnych konsekwencji.
Oczywiście są bardzo poważne argumenty za przeciąganiem tej wojny. Rosja dobrze wie, że czeka ją nieuchronne i decydujące starcie z Zachodem, więc przygotowuje się do niego.
Po pierwsze ta wojna jest szkołą dla wojska. Na froncie są jedynie żołnierze zawodowi, rotacja jest duża, co kilka miesięcy następuje wymiana. Chodzi o to, by jak największa ilość żołnierzy „powąchała proch”. Nic dziwnego, że nawet Kim z Korei poprosił Rosję o możliwość udziału swoich żołnierzy w prawdziwej wojnie. Takie doświadczenie jest bezcenne.
Po drugie chodzi o opracowanie nowych metod prowadzenia walki. Ta wojna wygląda zupełnie inaczej niż wszystkie dotychczasowe. Zachodni stratedzy, którzy przygotowywali Ukrainę na starcie z Rosją, liczyli na frontalne ataki masy rosyjskich wojsk, na zagony pancerne. Niczego takiego nie ma. Są małe, mobilne grupki żołnierzy, trudne do lokalizacji i do zwalczania. Po trzecie, jest to okazja do przetestowanie nowych rodzajów broni. Prawdziwy front i prawdziwa wojna to nie to poligon! Specjaliści z rosyjskich firm zbrojeniowych przyjeżdżają na front i pytają żołnierzy o ich opinie i wskazówki co jeszcze można ulepszyć, pytają o pomysły na nową broń. Ale to wszystko kosztuje. Jak wyjaśniam w moim kompendium systemu monetarnego, wojna jest najlepszym interesem dla kapitału, a iście bandyckie stopy procentowe Nabiulliny sprawiają, że do rosyjskich oligarchów nie płynie strumień pieniędzy. Płynie Wołga!!
Inną zagadką są dla mnie negocjacje z Trumpem. Nie zgadzam się z opiniami wielu komentatorów, którzy widzą w tym nową Jałtę. Zamiast dyktować swoje warunki, tak jak to robi Iran, Rosja płaszczy się przed USA. Dmitriew – obecny główny (i jedyny!) negocjator – także jest dla mnie zagadką. Z pewnością nie prowadzi on tych negocjacji w interesie Rosji. To właściwie druga Nabiullina. Obydwoje są „zapadnikami”.
————————–
Ale dziwne rzeczy dzieją się także w USA. Nie ulega wątpliwości, że tamtejszy prezydent, podobnie jak ogromna większość obecnych głów państw, to intelektualny asceta. Ale to, co wygaduje i wypisuje na swoim portalu bije wszelkie rekordy. Niektórzy mówią wyraźnie, że jest to Alzheimer, i że objawy są od dawna widoczne.
Ciarki przechodzą na myśl, że taki człowiek ma dostęp do guzika z arsenałem atomowym zdolnym zniszczyć świat! Oczywiście nie on jeden decyduje o jego użyciu, ale gdy uwzględnimy fakt, że faktyczną władzę w USA sprawuje obecnie grupa religijnych pojebańców sterowana przez jeszcze większych pojebańców uważających się za wybrańców boga, to sytuacja naprawdę nie jest ciekawa. Kompletnie nie rozumiemy tego, że wojna z Iranem podpaliła lont do beczki z prochem zdolnej rozsadzić świat. I ten lont jest bardzo krótki!! Na razie możemy zatankować samochody, ogrzać mieszkanie, mamy ciepłą wodę w kranie, mamy co jeść, ale to wszystko może się niedługo skończyć. Kraje Zatoki Perskiej to nie tylko dostarczyciele ropy i gazu. To także dostarczyciele ok 50% nawozów sztucznych. Przerwanie tych dostaw oznacza braki żywności, a w wielu krajach klęskę głodu. To także dostarczyciele gazów szlachetnych koniecznych do produkcji mikroprocesorów. Dostarczyciele całej masy innych rzeczy koniecznych do funkcjonowania światowej gospodarki. Na razie sięgamy do zapasów, ale one niedługo się skończą. Co będzie potem? Nie rozumiemy, że odbudowa tylko katarskich instalacji do upłynniania gazu potrwać może od 3 do 5 lat. Pełna odbudowa potrwać może kilkanaście lat! A postawiony pod ścianą Iran może doprowadzić do tego, że gdy zniszczone zostaną instalacje odsalania wody morskiej i elektrownie, to kraje Zatoki Perskiej mogą nie nadawać się do zamieszkania.
Gorąco polecam obejrzenie wywiadu, jaki dla Consortium News udzielił Alastair Crooke. Obok Thierry Meyssana to najlepszy znawca Bliskiego Wschodu – był tam wieloletnim brytyjskim ambasadorem. Gdy kliknie się na koło zębate, to można nawet wybrać polską ścieżkę dźwiękową. Niestety jakość jest bardzo kiepska. Na dodatek Crooke nie jest najlepszym mówcą. Ale naprawdę warto się poświęcić, bo Crooke mówi masę ciekawych rzeczy!! Wyjaśnia między innymi strategię obronną Iranu, obala mit o wspieraniu terroryzmu przez Iran, wyjaśnia różnice między islamem sunnickim i szyickim, informuje, że to, co obecnie dzieje się w Izraelu i w USA było już dawno zaplanowane. Wymienia nawet nazwiska i metody jakimi to osiągnięto. Mówi, że celem syjonistów jest wielki Izrael, a Iran stoi na drodze do urzeczywistnienia tego planu. Jak długo Iran istnieje, to Izrael nie dopuści do zakończenia tej wojny. Wszyscy cytują angielskojęzyczne izraelskie media, ale Crooke mówi, że hebrajskojęzyczne piszą wyraźnie, że USA są sterowane przez Izrael. Ale moim zdanie najciekawsze jest w 39 minucie.
Crooke mówi:
So, something is bubbling away passively in the background. But I mean that we’re talking about something more than just Netanyahu having whatever he has because there is still really a sort of super national structure above that of Congress above you know in Europe and in America that can dictate policies and dictate foreign policy on issues. That over which we know nothing. We know very little about you know who decides it what exactly are the interests of these people that exist at another level in small groups. Some of them are big donors. Some of them are oligarchs. Um some of them are intelligence officials. Who exactly are they? and what are their interests? We don’t we don’t know and no one is informing.
Grok tłumaczy:
Coś tam sobie cicho bulgocze w tle. Ale mówię o czymś większym niż tylko wpływy Netanjahu – bo nad tym wszystkim nadal istnieje taka ponadnarodowa struktura, stojąca ponad Kongresem, ponad Europą i Ameryką, która potrafi dyktować politykę i politykę zagraniczną w kwestiach, o których praktycznie nic nie wiemy. Bardzo mało wiemy o tym, kto tak naprawdę podejmuje te decyzje, jakie są prawdziwe interesy tych ludzi działających na zupełnie innym poziomie, w małych grupach. Część z nich to potężni donorzy, część to oligarchowie, a część – oficerowie służb specjalnych. Kim oni naprawdę są i czego chcą? Nie wiemy. I nikt nam tego nie mówi.”
=================
A więc coś powoli gotuje się w tle. Ale chodzi mi o to, że mówimy o czymś więcej niż tylko o tym, że Netanjahu ma to, co ma, ponieważ istnieje nadal pewnego rodzaju ponadnarodowa struktura, stojąca ponad Kongresem, ponad tym, co znamy w Europie i Ameryce, która może dyktować kierunki polityki i polityki zagranicznej w różnych kwestiach. I o której nic nie wiemy. Wiemy bardzo niewiele o tym, kto o tym decyduje, jakie dokładnie są interesy tych ludzi, którzy istnieją na innym poziomie w małych grupach. Niektórzy z nich to wielcy sponsorzy. Niektórzy to oligarchowie. Hm, niektórzy to funkcjonariusze wywiadu. Kim oni właściwie są? I jakie są ich interesy? Nie wiemy, nie wiemy, bo nikt nas nie informuje.
==========================
Nie sądzę, że ta sama zupa gotuje się na Zachodzie i w Rosji. Sądzę raczej, że rosyjskie elity widzą i czują co gotuje się w innych garnkach i gotują własną zupkę. Nam pozostaje jedynie czekać na to, aż w garnkach zacznie wrzeć…
Donald Tusk w wywiadzie dla ‚Financial Times’ stwierdził, że „potencjalny atak Rosji na państwo członkowskie NATO to perspektywa raczej miesięcy niż lat”. Przypomniał zdarzenia z ubiegłego roku, gdy około 20-tu, rzekomo rosyjskich dronów naruszyło polską przestrzeń powietrzną. I skoro postawa USA jest niepewna, proponuje alternatywę: przekształcenie UE w ‚prawdziwy sojusz obronny. Domaga się, by Europa wzięła pełną odpowiedzialność za własne bezpieczeństwo i traktowała zobowiązania obronne ‚równie poważnie, jak robi to Polska’.
Tak więc pracuje Tusk dla Brukseli, zmierzającej do zawiązania federacji, która miałaby składać się z państw członkowskich UE. Jako że opór społeczny przeciw tym rozwiązaniom jest bardzo duży, decyduje się wielu polityków, m.in. Tusk, na określone działania, które skłoniłyby masy społeczne do aprobaty dla federacyjnych rozwiązań. Przede wszystkim trzeba straszyć rosyjską agresją. Że te szalone działania wobec Rosji mogą być zarzewiem wojny, zdaje się dla polityków nie być problemem.
Donald Tusk oprowadza Emmanuela Macrona po Gdańsku
Tydzień temu spotkał się Tusk z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem. Zadziorni politycy ustalili, że wkrótce będą prowadzone manewry nad wschodnią flanką NATO. Przede wszystkim nad Bałtykiem i północną Polską. To byłby element rozszerzenia francuskiego parasola atomowego na kraje zagrożone ‚agresywną polityką Kremla’. Ustalono, że francuskie głowice nuklearne nie będą na stałe składowane w Polsce. Będą one pojawiały się okresowo podwieszone pod maszyny Rafale.
W scenariuszach wspomnianych manewrów nasi piloci będą zajmowali się dalekim zwiadem i rozpoznaniem celów oraz uderzeniem bronią konwencjonalną. Przede wszystkim konwencjonalnymi pociskami manewrującymi JASSM-ER wystrzeliwanymi z F16, które hipotetycznie polecą w kierunku tzw. celów wysokiej wartości w rejonie Petersburga.
Rosja nie akceptuje tych ekscesów i zapowiada, że państwa, które zgodzą się na rozmieszczenie francuskich samolotów zdolnych do przenoszenia broni jądrowej, staną się potencjalnymi celami w razie konfliktu.
Wiceszef rosyjskiego MSZ Aleksandr Gruszko ostrzegł w rozmowie z ‚Russia Today’:
„Oczywiste jest, że nasze wojsko będzie zmuszone zwrócić szczególną uwagę na tę kwestię w kontekście aktualizacji listy priorytetowych celów na wypadek poważnego konfliktu. W rezultacie, zamiast deklarowanego przez Francję wzmocnienia obrony swoich sojuszników – którym, nawiasem mówiąc, nie oferują żadnych żelaznych gwarancji – bezpieczeństwo tych krajów w rzeczywistości zostaje osłabione”.
Również szef rosyjskiego MSZ Siergiej Ławrow zabrał głos w tej sprawie, o czym pisze amerykański ekspert Larry Johnson. Mówi Ławrow: „Rosja wierzy Europie na słowo i przygotowuje się na ewentualność pełnoskalowej wojny. Era ‚hybrydowych wojen’ dobiegła końca – maski opadły”.
Minister jednoznacznie stwierdził, że UE przygotowuje się do bezpośredniej konfrontacji militarnej z Rosją. W tej strategii Ukraina jest wykorzystywana jako ‚taran’, aby wycisnąć z Rosji ostatnie siły i ‚kupić’ Europie czas potrzebny na pełną modernizację jej bazy przemysłowej w nadchodzących latach. Minister podkreślił, że Kijów byłby bezsilny bez satelitarnego rozpoznania NATO i zachodnich oficerów na miejscu. To już nie jest konflikt ‚zastępczy’, ale otwarta wojna z Rosją.
Ławrow stwierdził: „Wypowiedziano nam otwartą wojnę. Reżim w Kijowie jest jedynie ‚szpicą’, której używa się, aby kupić im czas. Nie mogliby tego bardziej ukazać”. Wniosek: Rosyjski korpus dyplomatyczny zmienił swoje stanowisko z ‚negocjacyjnego’ na ‚mobilizacyjne’. Moskwa sygnalizuje, że przygotowuje się do długotrwałej, ryzykownej konfrontacji ze zmilitaryzowaną Europą. To nie jest kontynuacja Specjalnej Operacji Wojskowej… To przygotowania do wojny.
** * * * * *
Tymczasem, na froncie irańskim, administracja Trumpa przygotowuje grunt pod ponowny atak na Iran. Rzeczniczka prasowa Białego Domu Karoline Leavitt oświadczyła w piątek, że ‚Irańczycy skontaktowali się z nami’ i poprosili o ‚osobiste spotkanie’, dlatego prezydent Trump „wysyła Steve’a Witkoffa i Jareda Kushnera, aby wysłuchali ich opinii”. To kompletna bzdura.
Iran szybko zdementował tę wersję wydarzeń. Rzecznik irańskiego MSZ, Ismail Baqaei, potwierdził w nocnym wpisie na X 24 kwietnia, że NIE planuje się ŻADNEGO spotkania – powtarzam: ŻADNEGO spotkania – z przedstawicielami USA. Minister spraw zagranicznych Abbas Aragczi przebywa w Islamabadzie, aby spotkać się z wysokimi rangą urzędnikami pakistańskimi i przedstawić dokument pisemny przedstawiający stanowisko Iranu w sprawie ostatnich wydarzeń, który następnie zostanie przekazany Witkoffowi i Kushnerowi.
Pisze dalej Larry Johnson:Sądzę, że Trump próbuje stworzyć narrację uzasadniającą ponowny atak USA i Izraela na Iran. Wysyła swoich żydowskich emisariuszy do Islamabadu, rzekomo na spotkanie z irańskimi negocjatorami, tylko po to, by odkryć, że Iran rzekomo nie wziął udziału w spotkaniu. Trump przedstawi to jako akt złej woli i zapowie, że odpowiednio ukarze Iran. Jeśli poniższe wpisy na Telegramie okażą się prawdziwe, wojna rozgorzeje z pełną siłą w niedzielę wieczorem. Chiny i Indie wzywają swoich obywateli do jak najszybszego opuszczenia Iranu.
Według innego niedawnego wpisu na Telegramie, Trump najwyraźniej dał również Bibiemu Netanjahu pozwolenie na zerwanie zawieszenia broni z Hezbollahem. Izraelskie Siły Powietrzne wznowiły ataki na południowy Liban. To może być burzliwy weekend.
Apologeci Izraela kłamią na temat swoich uczuć i przekonań oraz inne uwagi
Jedną z najbardziej frustrujących rzeczy u obrońców Izraela jest to, że ciągle udają, że wierzą w rzeczy, w które tak naprawdę nie wierzą, aby poprawić wizerunek Izraela.
Jedną z najbardziej frustrujących rzeczy u obrońców Izraela jest to, że ciągle udają, że wierzą w rzeczy, w które tak naprawdę nie wierzą, aby poprawić wizerunek Izraela.
Rabin Elchanan Poupko napisał na Twitterze : „Nigdy nie spotkałem syjonisty, któremu nie zależałoby na życiu niewinnych Palestyńczyków. Nigdy nie spotkałem antysyjonisty, któremu zależałoby na życiu Izraelczyków. Na tym właśnie polega różnica między nami”.
Ta osoba nie wierzy we własne twierdzenia. Świadomie kłamie na temat tego, co uważa za prawdę o syjonistach.
Z sondażu przeprowadzonego przez Penn State, opublikowanego w izraelskich mediach w zeszłym roku, wynika, że 82 procent izraelskich Żydów popiera przymusowe wydalenie wszystkich Palestyńczyków z Gazy. Prawie połowa, 47 procent, stwierdziła, że Siły Obronne Izraela powinny zabić wszystkich mieszkańców każdego zdobytego miasta – mieszkańców , a nie bojowników.
Rabin Poupko może nie być świadomy tego konkretnego sondażu, ale regularnie kontaktuje się z syjonistami. Osobiście zna syjonistów, którzy powiedzieliby mu prosto w twarz, że jego twierdzenie jest fałszywe, i jest tego w pełni świadomy. Świadomie kłamie, aby promować interesy informacyjne ludobójczego państwa apartheidu.
Robią to bez przerwy, ze wszystkim. Będą fałszywie twierdzić, że protesty pro-palestyńskie sprawiają, że czują się niebezpiecznie, tylko po to, by przeforsować prawo, które zamknie demonstracje. Będą udawać, że wierzą, że hasła takie jak „od rzeki do morza” i „globalizacja intifady” to pełne nienawiści hasła, które zachęcają do antysemickich ataków. Będą bezmyślnie powtarzać absurdalne hasła hasbary, takie jak „żywe tarcze” i „najbardziej moralna armia świata”, o których wiedzą, że są fałszywe. Po prostu będą wydawać z siebie wszelkie możliwe dźwięki, byle tylko zachodnie transporty broni dotarły do Tel Awiwu.
Oczywiście, że tak. To źli ludzie. Poparliby ludobójstwo, więc nie ma wiele rzeczy, których by nie zrobili. Oczywiście, że będą kłamać i manipulować, by realizować cele swojej ulubionej etno-nacjonalistycznej machiny wojennej. Zwolennicy Izraela są okropni.
❖
Posąg Jezusa zdewastowany przez izraelskich żołnierzy został potraktowany z większą powagą i skruchą niż jakakolwiek masakra ludzi dokonana przez Siły Obronne Izraela w ciągu ostatnich trzech lat. Najwyżsi rangą izraelscy urzędnicy, tacy jak Benjamin Netanjahu i Gideon Saar, opublikowali oświadczenia potępiające ten incydent, a izraelskie wojsko przeprosiło i skazało dwóch mężczyzn na trzydzieści dni więzienia za ten incydent.
Dzieje się tak, ponieważ Izrael wie, że amerykańskie poparcie dla chrześcijańskich konserwatystów będzie bardziej zależało na posągu niż na wszystkich atakach „Sił Obronnych” Izraela na Palestyńczyków, Libańczyków i Irańczyków razem wziętych od 2023 roku. Mieszkańcy Bliskiego Wschodu są w ich oczach tak odczłowieczeni, że postrzegani są jako mniej wartościowi niż kawałek włókna szklanego w kształcie Jezusa. [Widać, że pani Caitlin Johnstone jest neo-poganką. Nie rozumie, co to bluźnierstwo. md]
Izrael pozwoli swoim żołnierzom dopuszczać się wszelkich możliwych nadużyć humanitarnych, ale narażanie bazy wsparcia, która zapewnia dopływ broni? To niedopuszczalne.
We wtorek Departament Stanu wydał komunikat prasowy , w którym znalazło się stwierdzenie, że „Stany Zjednoczone angażują się w ten konflikt na prośbę i w ramach zbiorowej samoobrony swego izraelskiego sojusznika”.
Sądzę więc, że oficjalna odpowiedź na pytanie, czy Stany Zjednoczone wypowiedziały wojnę Iranowi na prośbę Izraela, zależy od nastroju dnia i tego, która postać administracji akurat zabiera głos.
❖
Minister obrony Izraela Israel Katz powiedział w czwartek podczas oceny sytuacji bezpieczeństwa, że Izrael „czeka na zielone światło od Stanów Zjednoczonych, przede wszystkim po to, by dokończyć eliminację dynastii Chamenei, inicjatora planu zagłady Izraela, oraz następców następców przywódców irańskiego reżimu terrorystycznego, a także po to, by cofnąć Iran do epoki ciemności i kamienia poprzez wysadzenie centralnych obiektów energetycznych i elektroenergetycznych oraz zniszczenie krajowej infrastruktury gospodarczej”.
Ci dziwacy mówią w ten sposób o okrucieństwie, jakie zamierzają wyrządzić Iranowi, a mimo to do dziś, kiedykolwiek sprzeciwiam się tej szalonej, okrutnej wojnie, w moich odpowiedziach ciągle pojawiają się pochlebcy bełkocący, że ta wojna ma na celu wyzwolenie narodu irańskiego.
❖
Użycie wyszkolonych psów gwałcicieli w izraelskich więzieniach jest tak dobrze udokumentowane , że nie ma powodu, by wątpić w jego istnienie. Hasbarzyści mogą jedynie powiedzieć: „To szaleństwo myśleć, że Izrael mógłby zrobić coś tak złego!”. W co nikt, kto śledził wydarzenia, nie wierzy.
❖
Ludzie opowiadający się za „zdemilitaryzowanym” państwem palestyńskim przyznają, że wiedzą, iż w przypadku rozwiązania dwupaństwowego Izrael kontynuowałby ataki i znęcanie się nad Palestyńczykami, i chcą mieć pewność, że Palestyńczycy nie będą w stanie temu zapobiec.
Nie chcą, aby Izrael był zmuszany do dogadywania się z sąsiadami jak każdy normalny kraj na świecie. Chcą mieć pewność, że Izrael będzie mógł nadal terroryzować Palestyńczyków na każde skinienie, bez normalnych systemów odstraszania siłą, jakimi dysponuje każde prawdziwe państwo.
❖
Jeśli twój najmocniejszy argument za cenzurą antyizraelskich wypowiedzi zaczyna się od słów „To sprawia, że Żydzi czują”, to twój argument nie jest wystarczająco silny, by traktować go poważnie. Mówimy tu o ludobójstwie, apartheidzie, czystkach etnicznych i nieustannych wojnach. Uczucia schodzą na dalszy plan – nawet uczucia ludzi, którzy głęboko wierzą, że ich uczucia są ważniejsze niż ludzkie życie.
Odczuwanie dyskomfortu jest w porządku i normalne. Wszyscy powinniśmy od czasu do czasu odczuwać dyskomfort, zwłaszcza gdy dzieją się straszne rzeczy. Ja sam odczuwam wiele dyskomfortu, przeglądając media społecznościowe od października 2023 roku, ale nie czuję się na tyle uprawniona, by wierzyć, że należy uchwalić odpowiednie przepisy i cenzurować internet, aby chronić mnie przed tymi uczuciami.
Ogarnij się, kochanie. Takie rozmowy trzeba odbyć.
❖
Kryzys żywnościowy i paliwowy, który wkrótce nastąpi, jest winą USA i Izraela. Wszyscy sojusznicy USA i Izraela powinni zerwać sojusze i nawiązać współpracę z narodami na całym świecie, aby ustanowić nowy porządek międzynarodowej potęgi.
Będę to powtarzać w miarę jak życie będzie stawało się coraz trudniejsze dla nas wszystkich.
[O czym on pisze?? „Tokenizacja aktywów świata rzeczywistego (RWA) to proces zamiany praw własności do fizycznych aktywów (nieruchomości, sztuki, złota) na cyfrowe tokeny na blockchainie.”.
I tak gówno rozumiem. To ludzie już nie mogą pisać dla ludzi, lecz dla komputerów?? Sam się tokenizuj, ale dyskretnie, w krzakach. M. Dakowski ]
==========================================
Czy Donald Trump oszalał, czy „tylko” miota się nie wiedząc, co robić?
Niezależnie od odpowiedzi na pytanie profesora Mearsheimera, liczne aspekty polityki Trumpa są korzystne dla globalnych elit finansowych.
Największy na świecie podmiot zarządzający aktywami, czyli fundusz inwestycyjny BlackRock dobrze zainwestował środki. W cyklu wyborczym 2024 roku nieprzypadkowo rozdzielił fundusze swojego Komitetu Akcji Politycznej (PAC) niemal po równo: około 51% dla Republikanów i 49% dla Demokratów.
Pieniądz nie ma ojczyzny
Nieczęsto wspomina się słowa Natana Rothschilda wypowiedziane u progu epoki demokratycznej: „Nie dbam o to, jaka marionetka jest umieszczana na tronie królewskim, by panować nad tym wielkim imperium nad którym nigdy nie zachodzi słońce. Ten, kto kontroluje podaż pieniądza w Imperium Brytyjskim, ten kontroluje Imperium Brytyjskie. A tym człowiekiem jestem ja!”. Powtarzał zresztą słowa swego ojca Mayera Rothschilda: „Dopóki jestem jestem w stanie kontrolować emisję pieniądza w danym kraju, nie dbam o to, kto stanowi w nim prawo”.
Słuszność filozofii Rothschildów potwierdzało wielu kupowanych przez nich polityków. Na przykład Napoleon Bonaparte w 1815 roku stwierdził, że „gdy dany rząd jest zależny od pieniędzy bankierów, to właśnie bankierzy, a nie przywódcy rządu kontrolują przebieg wydarzeń. Ręka która daje pieniądze, zawsze jest ważniejsza od ręki, która je bierze. Pieniądz nie ma ojczyzny, finansiści nie wiedzą, czym jest cnota i miłość ojczyzny ich jedynym celem jest osiąganie zysków”.
Zaś brytyjski premier Benjamin Disareli w 1844 roku oznajmił, że „królowie i ministrowie wszystkich krajów Europy postępują tak, jak dyktują im Rothschildowie” (S. Hongbing, „Wojna o pieniądz”, t.1, str. 23).
Otóż podaż pieniądza w USA od 1913 roku całkowicie kontroluje prywatne konsorcjum nazywane Rezerwą Federalną. A jego władza dzięki zasadom demokratycznym jest znacznie szersza niż kiedykolwiek była władza Rothschildów nad królami, co zresztą należy uważać za jeden z powodów wprowadzenia rzeczonej demokracji. Finansowanie demokracji zamiast monarchów umożliwia kontrolę nad stanowieniem prawa. Daje to interesujące możliwości, które w przeciwieństwie do Mayera Rothschilda, bardzo cenił sobie David Rockefeller. W 1991 roku powiedział: „Nowa, realna władza polityczna, wykraczająca poza suwerenne państwa narodowe, zostanie zbudowana z elity intelektualnej i międzynarodowych bankierów, co z pewnością będzie znacznie lepsze niż dotychczasowa, trwającą od stuleci władza państwowa” (S. Hongbing, tamże, str. 160).
Szaleństwo czy strategia?
Demokracja ma również tę zaletę, że można z jej pomocą ideologicznie „przykryć” rzeczywistą władzę pieniądza. „BlackRock nie musi wydawać poleceń ani narzucać rządom swoich decyzji – wystarczy, że Aladdin, używany przez kluczowych graczy rynku, zinterpretuje dane w określony sposób. W świecie zdominowanym przez jednolite modele oceny ryzyka, ta interpretacja staje się faktem rynkowym: kapitał przepływa, waluty się umacniają lub słabną, obligacje drożeją albo tracą na wartości. […] W efekcie państwa, nawet te o największych gospodarkach, zaczynają dostosowywać własną politykę fiskalną, monetarną czy inwestycyjną do rytmu narzuconego przez algorytm – a to oznacza subtelne, lecz realne przesunięcie suwerenności w stronę prywatnego systemu decyzyjnego. […] Nieprzenikalny dla nikogo z zewnątrz kod to tylko jeden sposób unikania nadzoru jakichkolwiek organów. Inny, mniej rzucający się w oczy, ale równie skuteczny, to wykorzystanie istniejącej architektury prawnej i umiejętnego jej wykorzystywania, a zwłaszcza omijania. Pozycja i spryt BlackRocka pozwala mu decydować, gdzie i w jakim zakresie podlega on prawu. Technologia i prawo splatają się tu w jeden mechanizm: kod jest niedostępny, a miejsce, w którym jest uruchamiany, może być poza zasięgiem lokalnego nadzoru” (M. Trojanowska, „BlackRock. Jak przejąć świat tak, by nikt się nie zorientował”, 2026).
Nie ma powodu uważać, że proces budowania „nowej, realnej władzy”, o której mówił Rockefeller, zatrzymał się na skutek domniemanej suwerenizacji władzy politycznej (zob. M. Kuź: „Globalizm, lokalizm i nowe średniowiecze”, 2024). W 2025 i 2026 roku administracja Trumpa podjęła kroki w celu złagodzenia wymogów kapitałowych niemrawo wdrażanych po kryzysie z 2007 roku („Basel III Endgame”), co przekłada się na wyższe zyski sektora bankowego. Mimo napięć relacje z liderami finansowymi na przykład Larrym Fink’em z BlackRock pozostają pragmatyczne. Największy globalny zarządca aktywów finansowych wspiera takie inicjatywy rządowe, jak program „Trump Accounts” dla dzieci, który ma zapewnić masowy dopływ kapitału do systemów finansowych a sam Fink stał się jednym z kluczowych doradców finansowych Trumpa w ramach jego drugiej administracji. BlackRock, podobnie jak inni giganci finansowi (Vanguard, State Street itd.), nabywa udziały w Trump Media & Technology Group a Donald Trump rozważa przedstawicieli BlackRocka na kluczowe stanowiska państwowe, m.in. Ricka Riedera jako kandydata na szefa Rezerwy Federalnej (FED).
Monetyzacja chaosu
Mimo, że agresywne cła wywołały obawy Międzynarodowego Funduszu Walutowego o spowolnienie wzrostu gospodarczego do 3,1% w 2026 roku a protekcjonizm jest postrzegany jako inflacyjny to jednak koncentracja kapitału w rękach elit uległa w 2025 roku dalszemu przyśpieszeniu. Globalna finansjera realizuje swoje interesy niezależnie od aktualnej opcji politycznej a ma po temu nieistniejące wcześniej możliwości. Dzięki technologii można obecnie monetyzować polityczną nieprzewidywalność. Systemy takie jak Aladdin (w posiadaniu BlackRocka i … rządu Izraela) przetwarzając ogromne ilości danych historycznych i bieżących oraz wykorzystując sztuczną inteligencję do prognozowania scenariuszy rynkowych i optymalizacji, umożliwiają zarządzanie portfelami obejmującymi akcje, obligacje i instrumenty pochodne na jednej platformie. Dysponując takim narzędziem jak Aladdin, nie trzeba już zapobiegać kryzysom. Wystarczy je tylko wyprzedzać o milisekundę. To wprowadza nową jakość do polityki, zwłaszcza w państwie, które po swojej deindustrializacji opiera się na zarządzaniu systemami finansowymi, czyli w zasadzie na zarządzaniu zinsytytucjonalizowaną lichwą.
Dla systemów AI zmienność jest cenna sama w sobie. Nawet jeśli realna gospodarka stoi w miejscu, to kursy giełdowe mogą skakać o dziesiątki procent na skutek politycznego chaosu a finansjera może zarabiać na opcjach, spreadach i prowizjach od tych ruchów.
W tradycyjnej gospodarce zyski bierze się z rozwoju, czyli produkcji nowych dóbr. Jednak kapitał spekulacyjny zarabia głównie na stracie u swojej konkurencji a nie dywidendach od zysku. Rynki finansowe w ich obecnej odsłonie to gra o sumie zerowej, co jest prostą konsekwencją logiczną założeń ekonomii klasycznej, równie powszechnie co niesłusznie mylonej z wolnym rynkiem. Rynek wymaga istnienia szerokiej klasy średniej, rozproszonej informacji (Hayek), produkcji i konsumpcji. Gdy AI koncentruje i monopolizuje informację a klasa średnia znika, systemy w rodzaju Aladdina zaczynają szukać zysku w pożeraniu mniejszych graczy wewnątrz samej finansjery. Zamiast zysku w rynkowym sensie pozostaje w końcu dążenie do przejęcia bezpośredniego władania zasobami: ziemią, energią i technologią. Aladdin to po prostu monstrualne narzędzie analityczne do uprawiania hazardu w skali globalnej.
Przejąć kontrolę
Ponieważ fizyczna produkcja przeniosła się do Chin i innych krajów Azji, spóźniony onshoring Trumpa napotyka olbrzymie bariery (np. brak wykwalifikowanych kadr). [strategia biznesowa polegająca na przenoszeniu procesów produkcyjnych, usługowych lub informatycznych z powrotem do kraju macierzystego firmy, zamiast zlecania ich za granicę. md]
USA zostały zatem pozbawione dochodu z realnej produkcji i stabilności politycznej. Rozwinięty sektor finansowy przy atrofii fizycznej gospodarki skazuje USA na zarządzanie długiem, ryzykiem, zmiennością i kryzysami. Jeśli jedynym sprawnym narzędziem jest giełda i systemy AI to polityka, która wywołuje chaos jest racjonalna z punktu widzenia właścicieli narzędzi, umożliwiających zarabianie na chaosie.
Mówiąc obrazowo, każdy tweet Trumpa to tysiące transakcji, na których BlackRock zarabia prowizje niezależnie, czy kurs rośnie, czy spada. Tradycyjnie imperia upadały broniąc swego stanu posiadania. Wygląda na to, że globalistyczne elity w USA, pomne słów Davida Rockefellera z 1991 roku robią coś odwrotnego. One zarabiają na likwidacji masy upadłościowej, co szczególnie dobrze widać w Europie. A każdy kryzys to również szansa na przejęcie realnych aktywów (ziemi, surowców, technologii).
Powstaje tylko pytanie, kto przejmie rolę żywiciela, gdy Zachód zostanie całkowicie wycięty przez własne elity?
Z perspektywy kwietnia 2026 roku można się pokusić o spekulację, że sytuacja wygląda na wielopoziomową operację finansową, w której systemy zarządzania takie jak Aladdin pełnią rolę konia trojańskiego. Głównym celem ekspansji finansowej wydają się obecnie Indie. Larry Fink ogłosił luty 2026 roku początkiem „Ery Indii”, przewidując, że ten kraj będzie fundamentem wzrostu przez najbliższe 25 lat. BlackRock nie wchodzi tam z fabrykami, lecz z technologią. Poprzez spółkę JioBlackRock wprowadza cyfrową platformę zarządzania aktywami. Cel jest prosty: podpiąć oszczędności 1,4 miliarda ludzi pod system finansowy zarządzany przez amerykańskie algorytmy. Agresywna polityka celna (np. 50% cła na indyjskie towary w 2025 roku) mają zmusić Delhi do większej otwartości na amerykański kapitał finansowy w zamian za dostęp do rynku USA.
Inwestując we wroga
Starą prawdę o wojnie jako okazji dla doskonałych interesów potwierdza szesnastokrotny wzrost obrotów w kontraktach na przepływającą przez cieśninę Ormuz ropę, obserwowany po agresji amerykańsko-izraelskiej na Iran. Mimo odzywającej się retoryki wojennej elity finansowe zarabiają na współpracy z Chinami.
Gdy Trump uderza cłami, wywołując panikę i spadki cen akcji, Aladdin traktuje to jako sygnał do kupna. BlackRock w swoich prognozach na 2026 rok utrzymuje pozytywne nastawienie do chińskich rynków akcji, uznając strach przed wojną handlową za okazję inwestycyjną. Cel nie polega na militarnym pokonaniu Chin (niemożliwym ze względu na rozmiary Państwa Środka) ale na tokenizacji i cyfryzacji chińskich rynków kapitałowych. „Największej i jednocześnie ukrytej przeszkody na drodze do chińskiego sukcesu gospodarczego należy szukać w miejscu, w którym mało kto się jej spodziewa: w możliwej wielkiej wojnie finansowej. Od chwili przystąpienia Chin do WTO w 2001 roku i otwarcia chińskiego sektora finansowego na świat zagrożenie to z dnia na dzień rośnie. Powstaje więc pytanie: czy chiński system finansowy, funkcjonując w gospodarce coraz bardziej otwartej na świat, ma wystarczającą siłę, doświadczenie, narzędzia i metody finansowe, by skutecznie obronić się przed potencjalnym atakiem?” (S. Hongbing, „Wojna o pieniądz”, t.1, str.7).
Krótko mówiąc gra toczy się o to, czy chińskie aktywa mają być zarządzane przez systemy stworzone na Wall Street. Istnieje niezerowe prawdopodobieństwo, że obecna „szalona” polityka USA to próba ustanowienia systemu kontroli finansowej nad Azją. Elity amerykańskie ryzykują, że zamiast „zmiękczenia” Azji doprowadzą do zacieśnienia sojuszu Indie-Chiny-Rosja w ramach Szanghajskiej Organizacji Współpracy. Jeśli jednak zamiast budować fabryki, zbudują cyfrowe portfele dla całych narodów i zmuszą Chiny i Indie do gry według zasad Aladdina, to wygrają bez jednego wystrzału. Jeśli Azja stworzy skuteczniejsze systemy AI to USA zostaną z pustymi rękami. Dzisiejsza wojna toczy się na polu sztucznej inteligencji o której „demokratyczny suweren” nie ma żadnego pojęcia.
Zderzenie cywilizacji
Chiński generał Sun Tzu nauczał, że najwyższym osiągnięciem jest pokonanie wroga bez bitwy. Chińczycy wiedzą, że wejście w pełną interakcję z amerykańskim systemem finansowym to gra na cudzym boisku. Dlatego budują alternatywne systemy finansowe. Cyfrowy pieniądz banków centralnych ma na celu stworzenie obiegu kapitału niewidocznego dla amerykańskich systemów monitoringu ryzyka. Jeśli bank centralny Chin czy Rosji nie korzysta z Aladdina do zarządzania swoimi rezerwami CBDC, system ten nie ma bezpośredniego wglądu w te transakcje. Państwa BRICS budują system, w którym finalny rozrachunek jest widoczny tylko dla stron transakcji, co uniemożliwia systemom zewnętrznym przewidywanie ruchów kapitałowych przed ich faktycznym wystąpieniem.
Drugą strategią jest kontrola surowców i łańcuchów dostaw. Każde cło nałożone przez Trumpa na Indie, czy Europę to okazja dla Chin, by wystąpić w roli racjonalnego partnera i obrońcy wolnego handlu. Ostatecznie Biuro Polityczne Komunistycznej Partii Chin może jednym dekretem wyłączyć cały sektor rynku z gry spekulacyjnej, ignorując straty finansowe w imię interesu narodowego.
Innowacja czy destrukcja?
W ukształtowanym przez nominalizm świecie anglosaskim relacje są arbitralne. To jest to, co pozwala elitom USA wierzyć, że mogą traktować świat jak plastelinę. Skoro bowiem nie ma obiektywnej natury rzeczy to można ogłosić, że praca, ziemia i pieniądz są towarami, że rodzina to kontrakt, który można wypowiedzieć a zmienność kursów to „wolność” a nie forma lichwy. Zdolność do krytyki i kwestionowania zastanej rzeczywistości dawała Zachodowi unikalną innowacyjność. Dzięki zwiększającym produktywność wynalazkom, można było spłacić długi, zaciągane na ich poczet przez ekspansję kredytową pieniądza fiducjarnego – nota bene również stricte zachodni wynalazek. To dodatnie sprzężenie zwrotne dało Zachodowi panowanie nad światem. Nie jest wszakże powiedziane, że posunięty aż do nihilizmu krytycyzm nie doprowadzi do zniszczenia struktury, na której sam się opiera, na przykład demograficznej (vide: E. Todd: „Klęska Zachodu”, 2026). Okazałaby się wtedy krótkowzrocznym pasożytnictwem a nie długofalową strategią przetrwania.
Wojna jako prekursor wielobiegunowego Nowego Porządku Świata? Rozmowa z Jamesem Corbettem.
uncut-news.ch
================================
Zbiorowy opór działa tylko na poziomie indywidualnym. Gdyby wszyscy jednogłośnie powiedzieli „nie” podczas pandemii COVID-19, system załamałby się w ciągu kilku dni.
W specjalnym wydaniu „Daily Pulse” prowadząca Maria Z. rozmawia z uznanym niezależnym dziennikarzem Jamesem Corbettem (The Corbett Report) o prawdziwej naturze obecnych geopolitycznych wstrząsów.
Corbett, który od prawie 20 lat przygląda się kulisom władzy, maluje ponury obraz: pozorna walka między różnymi globalnymi potęgami to nic innego jak sfałszowana gra, która nieuchronnie doprowadzi do powstania technokratycznego rządu światowego – niezależnie od tego, czy będzie on sprawował władzę pod flagą jednobiegunową, czy wielobiegunową.
Film można odsłuchać w języku niemieckim w ustawieniach YouTube.
Wprowadzenie: Iluzja „grzecznego chłopca”
Prowadzący rozpoczyna program prowokacyjną tezą: Podczas gdy wiele osób postrzega obecne konflikty jako walkę „dobra” ze „złem” – na przykład USA i ich sojusznicy przeciwko Rosji, Chinom czy Iranowi – aktorzy po obu stronach to często ci sami, którzy już wcześniej działali za kulisami w Lidze Narodów, Organizacji Narodów Zjednoczonych, na Konferencji Bilderberg czy w Komisji Trójstronnej. James Corbett, jak wyjaśnia Maria Z., uważa, że nie będzie „dobrego”, który by nas uratował. Niezależnie od wyniku obecnych konfliktów, droga ta prowadzi wprost do technokracji, na którą musimy się przygotować.
James Corbett: Życie niezależnego dziennikarza
James Corbett krótko się przedstawia: W 2007 roku uruchomił „Raport Corbetta”, jako jeden z pierwszych podcasterów, często wyśmiewany za czerpanie informacji „z internetu”. Prawie 20 lat później internet jest głównym źródłem informacji dla większości ludzi – co jest satysfakcjonującym rezultatem jego pracy. Ostrzega jednak: establishment wyciągnął wnioski. Teraz infiltruje przestrzeń internetową fałszywymi, „quasi-niezależnymi” głosami, jak w ruchu „QAnon”. Wcześniej ludzie byli wyśmiewani; dziś są aktywnie wprowadzani w błąd.
„Walka” o opinię publiczną stała się trudniejsza, ale antidotum pozostaje to samo: krytyczna analiza wszystkich informacji, praca nad źródłami i odmowa ślepego zaufania jakiejkolwiek osobie lub „marce”.
Wielka iluzja: wielobiegunowa linia życia
Sednem dyskusji jest koncepcja „świata wielobiegunowego”. Wielu przedstawicieli ruchu antyestablishmentowego postrzega kraje takie jak Rosja, Chiny i Iran jako naturalnych sojuszników w walce z imperialnym porządkiem pod przewodnictwem USA. Putin, zgodnie z powszechną narracją, jest zbawcą zachodniej cywilizacji. Dla Corbetta to niebezpieczny miraż.
Jego fundamentalna teza: „Nie jesteśmy przeciwni konkretnemu państwu narodowemu. Jesteśmy przede wszystkim przeciwni ideologii”. Ideologia ta, jak argumentuje, to przekonanie o prawie niektórych ludzi do rządzenia innymi. Dyktatury w Chinach, Rosji i „dyktatury” na Zachodzie (USA, Wielka Brytania) są dla niego wyrazem tej samej, fundamentalnie błędnej ideologii politycznej. Nie jest to walka między wyzwoleniem a uciskiem, lecz walka o władzę w obrębie klasy rządzącej.
Idea świata wielobiegunowego, w którym wszystkie narody mają swój kawałek tortu, to nic innego jak rebranding Nowego Porządku Świata – ładnie brzmiącego hasła ONZ, maskującego wizję rządu światowego kontrolowanego przez oligarchów. Jedyną realną różnicą między frakcjami jest to, kto znajdzie się na szczycie rządzącej kliki.
Koordynacja czy „polityka mafijna”?
Zapytany o koordynację za kulisami obecnej wojny z Iranem, Corbett ostrzega przed uproszczonym rozumieniem spisku. Nie chodzi o scenariusz rozpowszechniany przez tajemniczą grupę. Zamiast tego sugeruje analogię do mafii :
Rodziny mafijne mogą być zaciekłymi wrogami i walczyć między sobą. Ale gdy zagrożone jest samo istnienie zorganizowanej przestępczości, jednoczą się. To samo dotyczy polityki globalnej. Różne mocarstwa przy stole mogą się nienawidzić, ale działają razem, gdy chodzi o ratowanie systemu jako całości.
Wydarzenia takie jak zamach na JFK, 11 września czy pandemia COVID-19 nie były jednoosobowymi działaniami, ale przyniosły korzyści tak wielu wpływowym postaciom, że zrodziła się współpraca – celowa lub po prostu naśladowcza.
COVID był „ogromnym, pięknym darem od bogów” dla każdej władzy, który zapoczątkował kolejny etap ludzkiej kontroli: technokrację . Kopiowali się nawzajem – Chiny zamykają swoich obywateli, Zachód krzyczy: „Dobry pomysł, zróbmy to samo”.
Wojna w Iranie: środek do celu
Corbett analizuje wojnę w Iranie, stosując metodę: „Celem systemu jest to, co on robi”. Pomijając retorykę, jaki jest dotychczasowy rezultat tej wojny? Przerwanie przepływu ropy przez Cieśninę Ormuz . Celem wojny jest zakłócenie tego swobodnego przepływu ropy – poprzez blokadę lub nałożenie opłaty drogowej.
To tutaj spotykają się sprzeczne interesy:
Wizja wielobiegunowa : Iran demonstruje swoją kontrolę nad cieśniną, ustalając fakty na miejscu za opłatę, być może w lokalnych walutach, co zmienia kształt światowego handlu ropą naftową.
Odpowiedź jednobiegunowa : Stany Zjednoczone pod rządami Trumpa odpowiedziały blokadą blokady, aby samodzielnie decydować, kto ma prawo transportować ropę – umacniając w ten sposób swoją dominację.
Dla przeciętnego obywatela, argumentuje Corbett, oznacza to tylko jedno: rosnące ceny benzyny, gorszą sytuację gospodarczą i większą zależność od państwa. „Niewolnicze wybory” odbywające się co kilka lat nie zmieniają tego fundamentalnego porządku.
Agenda 2030 i technokratyczna przyszłość
Maria Z. dodaje, że konsekwencje zakłóceń w handlu wykraczają daleko poza ropę naftową: przemysł chemiczny, nawozy, globalne dostawy żywności – wszystko jest dotknięte. Międzynarodowa Agencja Energii już ostrzega przed niedoborem paliwa lotniczego w Europie w ciągu kilku tygodni. Niezależnie od tego, czy było to zamierzone, czy nie, konsekwencje te przyspieszają realizację Agendy 2030 – scenariusza Światowego Forum Ekonomicznego „nie mieć nic, być szczęśliwym”.
Corbett zgadza się: Każde wydarzenie, zarówno rzeczywiste, jak i inscenizowane, jest obecnie wykorzystywane jako pretekst do realizacji tej wizji. Podczas gdy COVID przyniósł cyfrowe dowody osobiste i paszporty szczepionkowe, wojna w Iranie stanowi uzasadnienie dla dalszego racjonowania, kontroli i upadku potencjału przemysłowego – rzekomo „dobrego dla środowiska”.
Niedawnym przykładem tego technokratycznego nacisku jest debata wokół „Powszechnego Wysokiego Dochodu” (UHI), podsycana tweetem Elona Muska. Maria Z. donosi o agresywnej kampanii internetowej, która przedstawia krytyków jako głupich.
Corbett nazywa Muska „marionetką na arenie międzynarodowej” i wskazuje na historię jego rodziny (jego dziadek był zaangażowany w ruch technokracji). Z ekonomicznego punktu widzenia, UHI to nonsens, ponieważ doprowadziłby do ogromnej inflacji. Co ważniejsze, taki system nigdy nie byłby bezwarunkowy. Waluta cyfrowa, w której byłby wypłacany, jest programowalna. MFW otwarcie rozważał już możliwość zakazania niektórych zakupów (np. amunicji czy mięsa). Powszechny Wysoki Dochód to nic innego jak przynęta, mająca na celu przywiązanie obywateli do państwa cyfrową smyczą.
Dystopijny finał
Rozmowa kulminuje w ponurej wizji technologicznego przełomu. Stoimy u progu bezprecedensowego dobrobytu dla wszystkich. Jednak psychopaci u władzy nie chcą rozkwitającej ludzkości, lecz kontroli nad zasobami i ludźmi. Wraz z postępującą automatyzacją, pracująca populacja stanie się zbędna.
Corbett cytuje dystopijną wizję Aldousa Huxleya (lub „Wehikułu czasu” H.G. Wellsa): Niewielka, technologicznie udoskonalona elita będzie rządzić zamieszkującą jaskinie, podporządkowaną klasą robotniczą – lub po prostu ją zredukuje (depopulacja).
Antidotum: indywidualizm i „linie na piasku”.
Corbett nie ma prostej odpowiedzi na pytanie, jak uciec od plemiennictwa i mentalności „meczu sportowego” w polityce. Jeśli ludzie są z natury zaprogramowani na ciągłą potrzebę gry zespołowej, gatunek jest skazany na zagładę.
Jego praktyczna rada: Zapisz swoje „granice” (czerwone linie)! Każdy powinien być świadomy tego, czego nigdy by nie zaakceptował – inżynierii genetycznej, chipów mózgowych, cyfrowych identyfikatorów. Ci, którzy wcześniej sami sobie to określili, będą mieli większą odwagę, by powiedzieć „nie” w kluczowym momencie.
Jako przykład podaje zwolenników MAGA: gdyby wcześniej zapisali, że nie poprą Trumpa, gdyby rozpoczął wojnę na Bliskim Wschodzie, mogliby być teraz mniej skłonni do porzucenia swoich zasad.
Maria Z. dodaje: Musimy również opracować plany awaryjne . Jak poradzimy sobie bez cyfrowych dowodów tożsamości? Jak możemy się teraz przygotować na osobiste usługi?
Zbiorowy opór działa tylko na poziomie indywidualnym. Gdyby wszyscy jednogłośnie powiedzieli „nie” podczas pandemii COVID-19, system załamałby się w ciągu kilku dni.
Wniosek
Odcinek kończy się pilnym apelem: Czas ucieka. Technologiczne „ulepszenia” (manipulacja genomem, sztuczna inteligencja, cyfrowe waluty banków centralnych) nie są już tylko wizją przyszłości, ale są już wdrażane. Każdy, kto teraz nie użyje krytycznego osądu, nie wyznaczy czerwonych linii i nie zorganizuje się lokalnie, spędzi następne kilka lat jako zwykły obserwator globalnego spektaklu – aż będzie za późno.
Blokada staje się globalna. Następnym przystankiem jest Cieśnina Malakka.
Żadna poważna analiza nie może wziąć pod uwagę umysłowo upośledzonych ludzi wygadujących bzdury o syndykacie Epsteina na temat tego, co dzieje się w korytarzach władzy w Teheranie.
Jakby mieli jakąkolwiek wiedzę.
Nic nie jest „podzielone” (poza być może psychiką pawiana z Barbarii). Istnieją oczywiście różne podejścia koncepcyjne i ożywiona debata publiczna w kraju. Jednak na wysokich szczeblach decyzyjnych cały system jest silnie zjednoczony.
Przede wszystkim, w Iranie to zupełnie nowy system władzy, który przechodzi całkowitą transformację. W jego centrum znajduje się wyłaniający się kwartet skoncentrowany na bezpieczeństwie: szef Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej Ahmad Vahidi; przewodniczący parlamentu Mohammad Bagher Ghalibaf; sekretarz Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego Mohammad Zolghadr; oraz sekretarz Rady Doraźnej Mohsen Rezaee.
Ten skoncentrowany na bezpieczeństwie nakaz współistnieje z poprzednim hybrydowym porządkiem, ucieleśnianym przez „reformatorów”, w tym prezydenta Masuda Pezeshkiana i ministra spraw zagranicznych Abbasa Araghchiego.
Spośród 13 członków Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego tylko dwóch jest „reformatorami”.
A ponad tym wszystkim góruje zdecydowany autorytet przywódcy ajatollaha Modżtaby Chameneiego – tradycyjnie bardzo blisko związanego z Korpusem Strażników Rewolucji Islamskiej.
Wszystko to jest niezrozumiałe dla propagandystów z syndykatu Epsteina lub jakiegokolwiek taniego saudyjskiego „eksperta”, który snuje fantazje o „rewolucyjnym zamachu stanu”, za pomocą którego IRGC rzekomo umieściło Ghalibafa, Pezeshkiana i Araghchiego w areszcie domowym.
Zarówno na froncie dyplomatycznym, jak i militarnym, Teheran konsekwentnie i jasno wyrażał swoje stanowisko. Żadnych negocjacji z imperium piractwa w ramach blokady morskiej – co jest w istocie aktem wojny. Żadnych negocjacji, dopóki ich okręty są atakowane – co jest w istocie naruszeniem zawieszenia broni.
Minister spraw zagranicznych Araghchi od razu przeszedł do konkretów. A zatem, raz jeszcze: bez zniesienia blokady morskiej, bez negocjacji.
Iran nie mrugnie okiem. Za wszelką cenę. Odpowiedzialność za zniszczenie światowej gospodarki spoczywa całkowicie na barbarzyńcach.
Nielegalna blokada i koncepcja „nieszkodliwego przepływu”
Strategia negocjacyjna Pawiana Barbarzyńców – zżerana demencją i nienawiścią – opiera się na trzech prymitywnych zasadach: maksymalnej presji; niekończących się terminach; i nieustannych, głośnych groźbach zniszczenia irańskiej infrastruktury.
Przewidując potencjalny atak na Islamabad 2, Teheran zdecydował się zatem na strategiczne milczenie. Teheran całkowicie zignorował barbarzyńskiego pawiana. Całkowicie zdezorientowany, pawian wyraźnie mrugał oczami. Teraz nie wyznacza już żadnych dodatkowych terminów. Nie grozi już zniszczeniem infrastruktury cywilnej. Najważniejsze pytanie brzmi, co stanie się z blokadą morską.
Artykuł 3(c) Rezolucji Zgromadzenia Ogólnego Organizacji Narodów Zjednoczonych nr 3314 (Definicja agresji) określa to wprost: „Blokada portów lub wybrzeży jednego państwa przez siły zbrojne innego państwa” jest uważana za akt agresji.
Jest to zatem wyraźne naruszenie zawieszenia broni.
Zupełnie inną historią jest to, co robi Iran, przepływając przez Cieśninę Ormuz.
Iran nie zablokował żadnych portów zagranicznych ani nie nałożył całkowitej blokady. Nałożył jednak opłatę za przepływanie wrogich statków przez cieśninę przebiegającą przez jego wody terytorialne.
Jest to całkowicie legalne w ramach prawa do samoobrony – jako reakcja na jednostronną, nielegalną zbrojną błyskawiczną wojnę przeprowadzoną przez imperialne supermocarstwo.
Co więcej, zgodnie z Konwencją genewską o morzu terytorialnym i strefie przyległej z 1958 r. oraz własnymi przepisami krajowymi (Ustawa o obszarach morskich Islamskiej Republiki Iranu z 1993 r.) Iran konsekwentnie podkreśla, że prawo „nieszkodliwego przepływu” nie dotyczy statków, które zagrażają jego bezpieczeństwu.
Ormuz to definicja strategicznego punktu krytycznego. Przebiega przez irańskie wody terytorialne. Dlatego Teheran ma naturalne, suwerenne prawo do regulowania przepływu statków, które nie są niewinne.
Naturalnie, to imperium chaosu, kłamstw, grabieży i piractwa ignoruje wszelką legalność. Zwłaszcza, że de facto globalna blokada morska już obowiązuje – nałożona na Iran, Rosję, Chiny, a prędzej czy później na każdy inny kraj Globalnego Południa.
Amerykańska blokada niszczy światową gospodarkę
Wojna z Iranem, a teraz blokada morska, to bezwzględny atak na globalną gospodarkę. Globalne zapasy energii spadły już o oszałamiające 60 procent – w niecałe dwa miesiące. Nadchodzące koszmary obejmują zarówno lockdowny i niezliczone odwołania lotów z powodu braku nafty, jak i niedobory żywności przyszłego lata z powodu eksplozji cen nawozów; potencjalne zamieszki żywnościowe; a nawet ewentualne wprowadzenie CBDC w celu racjonowania żywności.
Rocky Horror Show z minuty na minutę nabiera rozpędu. Tankowce dosłownie przestały przepływać przez Cieśninę Ormuz; na dodatek pirackie imperium ostrzeliwuje irańskie okręty 5-calowymi pociskami rakietowymi. Składki ubezpieczeniowe dla tankowców w Zatoce Perskiej wzrosły o oszałamiające 400 procent w ciągu zaledwie jednego tygodnia.
Wygląda na to, że Iran nigdy nie zaakceptuje trwałej blokady morskiej. W związku z tym nastąpi odwet. Niezależnie od tego, co się stanie, cena ropy Brent prawdopodobnie przekroczy 120 dolarów za baryłkę. Podaż nafty znacznie się zmniejszy do końca przyszłego tygodnia. Ceny oleju napędowego i benzyny wzrosną w ciągu dwóch tygodni.
Jesteśmy świadkami tego, jak globalny rynek energii zastyga. Właśnie gdy Iran złagodził system opłat drogowych w cieśninie Ormuz w ramach zawieszenia broni, Barbaria rozpoczęła blokadę morską.
Tak więc to Barbaria jest w trakcie niszczenia światowej gospodarki, ponieważ popyt na sztuczną inteligencję, naftę, olej napędowy, transport morski – wszystkie te sektory są poważnie dotknięte przez unieruchomione tsunami ropy naftowej.
Rozwiązaniem – na chwilę obecną – jest przekierowanie ruchu przez cieśninę Bab al-Mandab, która odpowiada za 12 procent światowego handlu i 10 procent globalnego handlu ropą: jest to jedyne połączenie między Azją, Afryką i Europą przez Kanał Sueski.
Jeśli Ansarallah zamknie Bab al-Mandab w Jemenie, jedyną pozostałą trasą będzie Przylądek Dobrej Nadziei: nawet dwa dodatkowe tygodnie na morzu, do tego dochodzą rosnące koszty transportu.
Wszystkie główne szlaki morskie działają na granicy przepustowości. Blokada morska Barbarii obejmuje już INDOPACOM. Nawet ta hollywoodzka produkcja nie wystarczy, by odciąć irański eksport. Barbaria musiałaby śledzić każdy tankowiec w tajnej flocie, w tym te z Iraku, i nałożyć dodatkowe, surowe sankcje na Malezję i Chiny.
Pekin jak dotąd milczał. Nie zajęto oficjalnego stanowiska, poza ogólnymi apelami o otwarcie Cieśniny Ormuz. Ale prędzej czy później smok mógłby przeskoczyć przez płot i interweniować w konflikcie, być może wysyłając grupę operacyjną do Azji Zachodniej.
Wenezuela. Iran. Blokada staje się globalna. Następnym przystankiem jest Cieśnina Malakka.
Ta strategiczna niepewność nie może trwać wiecznie. Gra Barbarii sprowadza się do powrotu do status quo sprzed wojny: Iran pod maksymalną presją ekonomiczną i ciągłym zagrożeniem powrotu wojny.
Powtórzmy: nawet gdy Teheran zadał Waszyngtonowi druzgocącą strategiczną klęskę, wbrew wszelkim oczekiwaniom, konsekwentnie domagał się całkowitego zakończenia wojny, a nie tej zamrożonej, zawieszonej w czasie sytuacji.
Cała planeta zobaczyła na własne oczy, jak suwerenny opór potrafi przeciwstawić się imperium po 47 latach niszczycielskich sankcji i za straszliwą cenę.
Niezwykle kruche zawieszenie broni nie utrzyma się. Krok w kierunku przełamania blokady Barbarii jest niemal nieunikniony – na przykład, jeśli zostanie zajęty zbyt wiele irańskich statków. Lista celów została już ogłoszona: rurociąg Janbu w Arabii Saudyjskiej, który omija cieśninę Ormuz; terminal w Fudżajrze w Zjednoczonych Emiratach Arabskich; oraz zamknięcie cieśniny Bab al-Mandab. To natychmiast zmniejszyłoby ponad 32 procent światowych dostaw ropy naftowej.
A za to wszystko będzie odpowiadać imperium piractwa.
Manifest Palantiru jest o wiele ważniejszy od Trumpa. Trump to nieistotny pionek na poważnej szachownicy. Jego rolą jest całkowite zniszczenie. To etap przygotowań. Palantir to znacznie poważniejsza sprawa. To plan mający na celu zabezpieczenie słabnącej dominacji Zachodu za pomocą radykalnych środków.
Manifest Palantiru (przetłumaczony poniżej) to plan zachodniego techno-faszyzmu. Wyższość rasy białej oparta na technologii. Żadnego antysemityzmu, żadnej świętości, żadnego socjalizmu z epoki historycznego faszyzmu. Tym razem czysty kapitalizm, przyjazny Żydom, świecki, materialistyczny. Anglo. Posthumanistyczny.
Manifest Palantiru. Nie-liberalny, antyhumanistyczny, post-globalistyczny. Technopaństwo globalnego Zachodu jako biegun hegemoniczny. Jednobiegunowość, rasizm technologiczny, indywidualizm. Styl Epsteina. Wystarczająco kompatybilny z izraelizmem (definicja Tuckera Carlsona). Absolutnie odrażający. Antychryst.
Manifest Palantiru: Faktyczna agenda prezydentury Trumpa. Niezależnie od tego, że sam Trump jest wykorzystywany i nadużywany przez siły znacznie bardziej poważne i autonomiczne.
Manifest Palantiru i Izrael. Niektóre punkty wspólne, niektóre rozbieżności. Tech bros mogą z łatwością poświęcić Żydów na drodze do pożądanego stanu rzeczy. A może nie?
Dziadek Petera Thiela nie miałby nic przeciwko utracie Żydów w drodze do globalnego świata techno-faszystowskiego, za którym opowiada się jego wnuk. Tak przypuszczam. Ale nie jestem tego pewien.
Ludzie z Palantiru (techno-faszyści) muszą walczyć z liberalnymi globalistami, zwolennikami wielobiegunowości, tradycjonalistami i narodowymi populistami. Moim zdaniem to zbyt wiele.
Idea wyzwolenia Niemiec i Japonii spod amerykańskiego liberalnego jarzma to czysty faszyzm. Ale w tym przypadku ma to uzasadnienie w skrajnej konieczności obrony Zachodu jako takiego. Jakiego Zachodu? Mniej więcej w ujęciu Jüngera. Technika jako przeznaczenie. Mam na myśli Ernsta, a nie Friedricha Georga. en.wikipedia.org/wiki/Ernst
Streamowanie i selfie to operacje psychologiczne mające na celu przyzwyczajenie ludzi do ciągłej obserwacji. Taka była strategia firmy Palantir od samego początku.
Technofaszyzm zyskuje na sile. Maski opadły. Palantir otwarcie mówi o swoich planach. Oznacza to, że firma ta osiągnęła już znaczące pozycje w strukturach rządzących światem.
Manifest Palantiru: «Republika Technologiczna» w skrócie
1. Dolina Krzemowa ma moralny dług wobec kraju, który umożliwił jej rozwój. Elita inżynierów z Doliny Krzemowej ma wyraźny obowiązek uczestniczyć w obronie narodu.
2. Musimy zbuntować się przeciwko tyranii aplikacji. Czy iPhone jest naszym największym osiągnięciem twórczym, jeśli nie ukoronowaniem naszej cywilizacji? To urządzenie zmieniło nasze życie, ale obecnie może również ograniczać i krępować nasze poczucie możliwości.
3. Darmowa poczta elektroniczna to za mało. Dekadencja kultury lub cywilizacji, a także jej klasy rządzącej, zostanie wybaczona tylko wtedy, gdy kultura ta będzie w stanie zapewnić społeczeństwu wzrost gospodarczy i bezpieczeństwo.
4. Ograniczenia „miękkiej siły”, czyli samej tylko wzniosłej retoryki, zostały ujawnione. Zdolność wolnych i demokratycznych społeczeństw do zwycięstwa wymaga czegoś więcej niż tylko moralnego apelu. Wymaga „twardej siły”, a w tym stuleciu „twarda siła” będzie opierać się na oprogramowaniu.
5. Pytanie nie brzmi, czy broń oparta na sztucznej inteligencji zostanie stworzona, ale kto ją stworzy i w jakim celu. Nasi adwersarze nie będą się zatrzymywać, by oddawać się teatralnym debatom na temat zalet rozwijania technologii o kluczowym znaczeniu dla wojska i bezpieczeństwa narodowego. Pójdą dalej.
6. Służba wojskowa powinna być powszechnym obowiązkiem. Jako społeczeństwo powinniśmy poważnie rozważyć odejście od armii złożonej wyłącznie z ochotników i stoczyć kolejną wojnę tylko wtedy, gdy wszyscy będą dzielić ryzyko i koszty.
7. Jeśli żołnierz piechoty morskiej USA prosi o lepszy karabin, powinniśmy go skonstruować; to samo dotyczy oprogramowania. Jako kraj powinniśmy być w stanie kontynuować debatę na temat zasadności działań wojskowych za granicą, pozostając jednocześnie niezachwiani w naszym zaangażowaniu wobec tych, których poprosiliśmy o narażenie się na niebezpieczeństwo.
8. Urzędnicy państwowi nie powinni być naszymi kapłanami. Każda firma, która opłaca swoich pracowników tak, jak rząd federalny opłaca urzędników państwowych, miałaby trudności z przetrwaniem.
9. Powinniśmy okazywać znacznie więcej wyrozumiałości wobec tych, którzy wystawili się na publiczne życie. Wyeliminowanie jakiejkolwiek przestrzeni na przebaczenie – odrzucenie wszelkiej tolerancji dla złożoności i sprzeczności ludzkiej psychiki – może sprawić, że u steru znajdą się osoby, których obecności będziemy z czasem żałować.
10. Psychologizacja współczesnej polityki sprowadza nas na manowce. Ci, którzy oczekują od areny politycznej pokarmu dla duszy i sensu istnienia, którzy zbytnio polegają na tym, że ich życie wewnętrzne znajdzie wyraz w ludziach, których być może nigdy nie spotkają, będą rozczarowani.
11. Nasze społeczeństwo stało się zbyt chętne do przyspieszania upadku swoich wrogów i często się z tego cieszy. Pokonanie przeciwnika to moment, w którym należy się zatrzymać, a nie radować.
12. Era atomowa dobiega końca. Kończy się jedna era odstraszania, era atomowa, a wkrótce rozpocznie się nowa era odstraszania oparta na sztucznej inteligencji.
13. Żadne inne państwo w historii świata nie promowało postępowych wartości bardziej niż to. Stany Zjednoczone są dalekie od doskonałości. Łatwo jednak zapomnieć, o ile więcej możliwości istnieje w tym kraju dla tych, którzy nie należą do dziedzicznych elit, niż w jakimkolwiek innym państwie na świecie.
14. Potęga Ameryki umożliwiła niezwykle długi okres pokoju. Zbyt wielu zapomniało lub być może uznaje za coś oczywistego, że od prawie stu lat na świecie panuje pewna forma pokoju, bez konfliktów zbrojnych między mocarstwami. Co najmniej trzy pokolenia – miliardy ludzi, ich dzieci, a teraz także wnuki – nigdy nie zaznały wojny światowej.
15. Należy znieść powojenne ograniczenia nałożone na Niemcy i Japonię. Osłabienie Niemiec było nadmierną korektą, za którą Europa płaci obecnie wysoką cenę. Podobne i wysoce teatralne zaangażowanie w japoński pacyfizm, jeśli zostanie utrzymane, również zagrozi zmianą równowagi sił w Azji.
16. Powinniśmy pochwalić tych, którzy próbują budować tam, gdzie rynek zawiódł. Kultura niemal szydzi z zainteresowania Muska wielką narracją, jakby miliarderzy powinni po prostu trzymać się swojej drogi wzbogacania się… Każda ciekawość lub autentyczne zainteresowanie wartością tego, co stworzył, jest zasadniczo odrzucane, lub może ukrywane pod cienką zasłoną pogardy.
17. Dolina Krzemowa musi odegrać swoją rolę w walce z przestępczością z użyciem przemocy. Wielu polityków w całych Stanach Zjednoczonych zasadniczo wzrusza ramionami w obliczu przestępczości z użyciem przemocy, rezygnując z jakichkolwiek poważnych wysiłków zmierzających do rozwiązania tego problemu lub podjęcia jakiegokolwiek ryzyka wobec swoich wyborców lub darczyńców przy opracowywaniu rozwiązań i eksperymentów w ramach tego, co powinno być desperacką próbą ratowania życia.
18. Bezlitosne ujawnianie życia prywatnego osób publicznych odstrasza zbyt wiele utalentowanych osób od pracy w służbie rządowej. Sfera publiczna – oraz płytkie i małostkowe ataki na tych, którzy odważają się robić coś innego niż wzbogacanie się – stała się tak bezlitosna, że republika pozostaje z długą listą nieefektywnych, pustych osób, których ambicje można by wybaczyć, gdyby kryła się za nimi jakakolwiek autentyczna struktura przekonań.
19. Ostrożność w życiu publicznym, do której nieświadomie zachęcamy, ma destrukcyjny wpływ. Ci, którzy nie mówią nic niewłaściwego, często w ogóle nic nie mówią.
20. Należy przeciwstawiać się powszechnej w niektórych kręgach nietolerancji wobec przekonań religijnych. Nietolerancja elit wobec przekonań religijnych jest być może jednym z najbardziej wymownych znaków, że ich projekt polityczny stanowi ruch intelektualny mniej otwarty, niż twierdzi wielu jego członków.
21. Niektóre kultury dokonały istotnych postępów; inne pozostają dysfunkcyjne i regresywne. Wszystkie kultury są teraz równe. Krytyka i osądy wartościujące są zabronione. Jednak ten nowy dogmat pomija fakt, że niektóre kultury, a nawet subkultury… dokonały rzeczy niezwykłych. Inne okazały się przeciętne, a co gorsza, regresywne i szkodliwe.
22. Musimy oprzeć się płytkiej pokusie pustego i pozbawionego treści pluralizmu. My, w Ameryce, a szerzej rzecz biorąc na Zachodzie, przez ostatnie pół wieku unikaliśmy definiowania kultur narodowych w imię inkluzywności. Ale inkluzywności w stosunku do czego?
Fragmenty bestsellera nr 1 według listy „New York Timesa” pt. „The Technological Republic: Hard Power, Soft Belief, and the Future of the West” autorstwa Alexandra C. Karpa i Nicholasa W. Zamiski
W półgodzinnym wywiadzie Piotra Szlachtowicza przeprowadzonym z dr. Leszkiem Sykulskim dominują dwa uzupełniające się tematy: 1) samowolne i szaleńcze działania Donalda Trumpa oraz 2) polityka rządzących III RP w obliczu narastających zagrożeń:
Stany Zjednoczone dążą do kontroli ‚wąskich gardeł’ strategicznych w celu utrzymania dominacji gospodarczej i w tym celu wraz z Izraelem zaatakowały Iran – mówi Leszek Sykulski. – Iran broni swej suwerenności i ogłasza, że nie pójdzie na żaden kompromis. We wtorek czyli dzisiaj upływa termin zawieszenia broni. Mogą nastąpić działania wojenne, Amerykanie zgromadzili przez ostatnie dwa tygodnie całkiem spore siły. Może też dojść do wydłużenia zawieszenia na kolejne 14 dni.
Trump nie osiągnął nic, koszty tej agresji poniesione przez USA przekraczają 45 miliardów dolarów. Teraz nie wie prezydent, jak ‚z twarzą’ wycofać się z tej wojny. A trzeba skończyć tę awanturę, bo jak długo można oszukiwać rynki albo je uspokajać kolejnymi zapowiedziami rozejmu. Materialne i polityczne straty USA są ogromne: armia ‚pozbyła się’ znacznej ilości broni, Chiny powołujące się na obowiązek przestrzegania prawa międzynarodowego usztywniły swe stanowisko, a mają w Pekinie sporo ‚kart w ręku’.
Wojna w Zatoce Perskiej obnażyła iluzję amerykańskich gwarancji bezpieczeństwa. Okazało się, że na pomoc Waszyngtonu mogą liczyć tylko żydzi. No i szykuje się na Bliskim Wschodzie konflikt turecko-izraelski. Amerykanie nie mają pomysłu, jak załagodzić ten spór.
Również w Europie Środkowej nie ma spokoju. Kraje bałtyckie, tj. Litwa, Łotwa i Estonia, prowadzą konfrontacyjną politykę wobec Rosji, m.in. nie respektując praw mniejszości rosyjskiej mieszkającej w tych państwach. W pewnym momencie będzie musiała Moskwa interweniować.
Rosyjska Duma przyjęła ostatnio ustawę nadającą prezydentowi dodatkowe uprawnienia związana z wysyłaniem sił zbrojnych poza granicę państwa w celu obrony praw obywateli Rosji, którzy zostali zatrzymani niesłusznie w obcym państwie. Kontekst jest oczywisty – zatrzymanie w Polsce pod naciskiem Kijowa archeologa prof. Aleksandra Butiagina i trzymanie go od ponad czterech miesięcy w areszcie.
Niepokojące informacje nadeszły m.in. ze szwedzkiego Ministerstwa Obrony o tym, że rząd polski zawarł porozumienie o współpracy przy ewakuacji ludności cywilnej w przypadku wybuchu wojny. To jest coś niewyobrażalnego – mówi L. Sykulski – nie jesteśmy informowani przez własny rząd w sprawach najistotniejszych. Podobnie przypadkiem dowiadujemy się od ukraińskiego ministra, że przekazaliśmy kijowskiemu reżimowi pociski do systemów Patriot. Tak więc dalej rozbrajamy się na rzecz Ukrainy.
„Wojna z Rosją już się toczy” – powiedział niedawno płk Maciej Zaborowski, oficer pełniący służbę w strukturach NATO. I mamy jeszcze jedną przypadkiem zdobytą informację o tym, że w tym roku będą masowo powoływani kierowcy ciężarówek i autobusów na ćwiczenia wojskowe. Tak więc firmy transportowe muszą liczyć się z dalszą zapaścią finansową.
„Gdzie mamy być ewakuowani?! Do Niemiec?! Z czym na Rosję? Z gołymi rękami?” – pyta P. Szlachtowicz. – L. Sykulski przedstawia na to ponury obraz: armia polska liczy na papierze 217 tysięcy żołnierzy, ale na pierwszej linii frontu może walczyć 65 – 75 tysłęcy. Z tym na Rosję?! – Szaleństwo!
Łączy się to z szaleństwem US-prezydenta. Czy można się było spodziewać, że nastąpi taki ‚kaliber odjazdu’? – Mówi dr Sykulski, że wskazywał na niepojące sygnały w czasie pierwszej kadencji Trumpa. Wspomniał o przemilczanej książce zatytułowanej ‚Niebezpieczny przypadek Donalda Trumpa’, w której 27 psychologów i psychiatrów stwierdziło chorobę nazywaną narcyzmem złośliwym.
Od 2024 roku nasiliły się objawy: mania wielkości, fantazje o nieograniczonej władzy, przekonanie o własnej wyjątkowości, instrumentalne traktowanie ludzi.
Na początek małe porównanie. Uczyliśmy się na lekcjach historii o mongolskim władcy z przełomu XII i XIII wieku. Okrutnym zdobywcy połowy świata Dżingis Chanie. Przez jego wojny zginęło wtedy 40 milionów ludzi, czyli 11,11% całej ówczesnej znanej populacji. Zadałem dzisiaj googlowskiej ćwierć inteligencji pytanie: Jak traktował Dżngis Chan posłańców? Odpowiedź mocno mnie zaskoczyła:
Dżingis Chan traktował posłańców z najwyższym szacunkiem, a ich ochrona była fundamentalną zasadą mongolskiego prawa i strategii. Poniżej przedstawiono kluczowe aspekty tego zagadnienia:
Absolutna nietykalność: Zabicie posłańca (ambasadora) było uważane za jeden z największych aktów wrogości, co zazwyczaj skutkowało bezwzględną zemstą i totalnym zniszczeniem państwa, które dopuściło się takiego czynu;
System Jam (Jaam): Dżingis Chan stworzył sprawny system kurierski (Jam), który umożliwiał posłańcom szybkie podróżowanie po imperium. Mieli oni dostęp do świeżych koni i prowiantu w specjalnych stacjach, co gwarantowało sprawny przepływ informacji;
Wysoki status i ochrona: Posłańcy reprezentujący Chana byli nietykalni, a ich bezpieczeństwo było priorytetem. Dzięki temu Mongołowie zyskali reputację surowych, ale dbających o komunikację władców;
Konsekwencje naruszenia zasad: Najbardziej znanym przykładem jest Imperium Chorezmijskie, które zginęło, ponieważ jego władca zabił mongolskich posłańców. To wydarzenie wywołało brutalną inwazję i rzeź państwa przez armię Dżingis Chana.
Na podobne pytanie dotyczące Izraela otrzymałem następującą odpowiedź:
Ataki na negocjatorów: We wrześniu 2025 r. media informowały o śmierci głównego negocjatora Hamasu w wyniku izraelskiego ataku w Dosze (Katar);
Działania w Katarze: Izrael prowadził operacje w Katarze, gdzie przebywali polityczni liderzy Hamasu, mimo że Katar wraz z USA i Egiptem pełnił funkcję mediatora;
Reakcja mediatorów: Emir Kataru, Sani, publicznie pytał, jak negocjacje mogą być prowadzone, gdy Izrael zabija negocjatorów strony przeciwnej;
Stanowisko Izraela: Izrael deklaruje dążenie do zniszczenia struktur Hamasu, uznając jego liderów za cele wojskowe, nawet jeśli uczestniczą oni w rozmowach.
Żeby było ciekawiej, dodam, że Hamas powstał z inicjatywy Izraela, aby osłabić PLO – Organizację wyzwolenia Palestyny Jassera Arafata.
Więcej na ten temat napisałem w artykule: Kto strzelał?
Dzisiaj chętnie używane jest określenie „mroki średniowiecza”. Jaki predykat otrzymają w przyszłości mroczne czasy pierwszej połowy XXI wieku?
Dystopia, krajobraz Trzeciego Świata. To jest to, co zrobili z Europą globaliści. To jest to, co Starmer, ale nie tylko on, zrobił ze swoim krajem – film pokazuje Londyn, stolicę (niegdyś) Wielkiej Brytanii… Źródło: Telegram 19.04.2026 r. 11:33.
Ten film dotyczy światowego dziedzictwa i pokazuje kierunek, w jakim zmierzają globalistyczne pasożyty, by obrabować nasz glob z resztek, tego, co zostało po tysiącletnich zmaganiach naszej cywilizacji.
Podczas gdy UNESCO promuje pokój, ochronę kultury, środowiska i klimatu, a także edukację, w jej imieniu popełniane są nadużycia, kradzieże oraz niszczenie środowiska i kultury. Kto tak naprawdę stoi za UNESCO? Kto je finansuje i kto ma wpływ na tę potężną instytucję Organizacji Narodów Zjednoczonych? Raport śledczy z okazji Międzynarodowego Dnia Ochrony Zabytków, obchodzonego 18 kwietnia. Źródło.
Kiedy ponad trzydzieści lat temu podjąłem współpracę z wiedeńską filią ONZ, a dokładnie UNOV (Biuro Narodów Zjednoczonych w Wiedniu), miałem wtedy bardzo wyidealizowane, ponieważ ukształtowane przez media, pojęcie o prawdziwej naturze ONZ.
Od kiedy w połowie lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku radykalnie skończyłem z oglądaniem telewizji, co trwa do dzisiaj, stałem się znacznie mniej podatny na działanie zachodniej propagandy, o której większość mieszkańców tzw. Zachodu nie ma po prostu pojęcia. Podjęte przeze mnie od tego czasu działania dotarcia do ukrywanej wiedzy i samodzielne zdobywanie informacji o bardziej zbliżonych do prawdy treściach, zaowocowały sześć lat temu powstaniem tego właśnie blogu.
Cóż możemy w tak trudnej sytuacji zrobić? Zamiast niepotrzebnie zadręczać się sprawami, na które nie mamy wpływu, po prostu cieszmy się życiem.
Autor artykułu Marek Wójcik Mail: worldscam3@gmail.com
Urzędnik Bidena: Biden przygotowywał się do zbombardowania Iranu, jeśli zostanie ponownie wybrany
Te posunięcia zaplanowano lata wcześniej i zostałyby wdrożone niezależnie od tego, jaka bezsilna marionetka zostałaby akurat wprowadzona do władzy w styczniu 2025 r.
Były starszy doradca Bidena, Amos Hochstein, powiedział w wywiadzie udzielonym w niedzielę , że administracja Bidena przygotowywała się do zbombardowania Iranu, gdyby wygrali reelekcję w 2024 roku.
Margaret Brennan z Face the Nation zapytała Hochsteina : „W lipcu 2024 roku sekretarz Blinken twierdził, że Iran za tydzień lub dwa będzie miał wystarczającą zdolność do produkcji broni rozszczepialnej, aby ją w końcu stworzyć, gdyby Iran się na to zdecydował. Administracja Bidena prowadziła pośrednie negocjacje, ale nie przyniosły one żadnych rezultatów. Kiedy więc prezydent Trump twierdzi, że zrobił to, czego nie zrobiłby żaden inny prezydent, czy to po prostu dlatego, że rachunek był już pod przymusem i został przedłużony za jego kadencji?”
„Myślę, że jest w tym pewien element i dlatego poparłem prezydenta Trumpa, który w czerwcu dołączył do akcji, by podjąć działania, które – jak myśleliśmy w administracji Bidena – moglibyśmy podjąć, gdyby miała być druga kadencja” – odpowiedział Hochstein. „Myśleliśmy, że wiosną, latem 2025 roku prawdopodobnie będziemy musieli być w tym samym miejscu. I tak się stało, przeprowadziliśmy ćwiczenia wojenne. Przeprowadziliśmy kilka prób, jak to będzie wyglądać, ponieważ to również mogło się odbyć pod naszym nadzorem”.
Dla porządku dodam, że Hochstein to urodzony w Izraelu weteran Sił Obronnych Izraela , który według doniesień odegrał kluczową rolę w tym, jak administracja Bidena zachęcała Izrael do straszliwego bombardowania Libanu we wrześniu 2024 roku. Jego narracja, że atak na irańskie obiekty nuklearne „mógł się wydarzyć” w ramach teoretycznej drugiej kadencji Bidena, jest fałszywa.
W marcu ubiegłego roku szefowa amerykańskiego wywiadu Tulsi Gabbard zeznała przed Kongresem , że społeczność wywiadowcza „nadal uważa, że Iran nie buduje broni jądrowej, a najwyższy przywódca Chomeini nie zatwierdził programu zbrojeń jądrowych, który zawiesił w 2003 r.”, co przeczy zarówno twierdzeniom prezydenta Trumpa, jak i Antony’ego Blinkena złożonym rok wcześniej.
Ale nawet jeśli przyjmiemy, że Iran stanowił zagrożenie nuklearne, nic nie stało na przeszkodzie, by administracja Bidena po prostu wznowiła umowę nuklearną, którą administracja Obamy zawarła z Teheranem w 2015 roku. JCPOA funkcjonowało dobrze, dopóki obowiązywało; każdy, kto twierdzi inaczej, jest kłamliwym podżegaczem wojennym. Trump i jego współpracownicy podpalili JCPOA w 2018 roku, ponieważ stanowiło ono główną przeszkodę uniemożliwiającą im wojnę z Iranem, a administracja Bidena odmówiła cofnięcia tego kroku, ponieważ również pragnęła wojny.
Pakistan desperacko próbuje ułatwić nową rundę rozmów między USA a Iranem w Islamabadzie. Po sprzecznych oświadczeniach administracji Trumpa wszystko wskazuje na to, że J.D. Vance, w towarzystwie swoich syjonistycznych opiekunów – Steve’a Witkoffa i Jareda Kushnera – ponownie uda się do Islamabadu.
O godz. 22:20 czasu wschodniego główny negocjator Iranu Mohammad Bagher Ghalibaf oświadczył, że nie będzie żadnych negocjacji, dopóki blokada irańskich portów przez USA będzie obowiązywać. Dodał, że strona irańska jest gotowa rozegrać nowe karty na polu bitwy.
W poniedziałek, 20 kwietnia 2026 roku, prezydent Iranu Masud Pezeshkian wydał kilka publicznych oświadczeń – głównie w poście na X i w wypowiedziach doniesionych przez media państwowe – dotyczących potencjalnych negocjacji ze Stanami Zjednoczonymi. Jego ton był ostrożny, sceptyczny i prowokacyjny, ale pozostawił lekko uchylone drzwi dyplomacji. Podkreślił, że poważne rozmowy będą musiały opierać się na konsekwentnym, rzetelnym postępowaniu, a nie na przymusie. Pezeshkian zwrócił uwagę na „głęboką, historyczną nieufność Iranu do działań rządu USA”. Oskarżył amerykańskich urzędników o wysyłanie „niekonstruktywnych i sprzecznych sygnałów”, które niosły ze sobą „gorzki przekaz” – że Stany Zjednoczone dążą do kapitulacji Iranu.
Pezeshkian podkreślił, że Iran nie ulegnie groźbom i zastraszaniu. Stwierdził: „Wojna nikomu nie przynosi korzyści” i „należy wykorzystać wszelkie rozsądne i dyplomatyczne środki w celu zmniejszenia napięć”.
Dodał jednak, że „nieufność wobec wroga i czujność w kontaktach z nim są absolutną koniecznością”. Opisał trwającą blokadę morską USA jako dowód na to, że Waszyngton może „powtarzać dawne schematy i zdradzać dyplomację”. Dopóki Donald Trump nie zniesie blokady i nie przestanie grozić, uważam, że Iran nie zgodzi się na kolejną rundę negocjacji.
Na froncie militarnym Iran odpowiedział na zajęcie swojego statku towarowego w Zatoce Omańskiej, umieszczając tysiące nowych min morskich w Cieśninie Ormuz. Iran nie potraktował groźby zamknięcia Cieśniny Ormuz lekkomyślnie. Mija 53. dzień od rozpoczęcia wojny ramadanowej, 28 lutego, a Iran nie wykazuje oznak wycofania się z żądania, aby Stany Zjednoczone zastosowały się do początkowych ustępstw w sprawie dziesięciopunktowego planu Iranu.
Dzisiaj, we wtorek, mija ostatni dzień zawieszenia broni, które Izrael, Stany Zjednoczone i Iran zawarły 7 kwietnia. Zarówno Stany Zjednoczone, jak i Iran są gotowe do wznowienia walk. USA nie dysponują zasobami wojskowymi niezbędnymi do otwarcia Cieśniny Ormuz. Nie chodzi tylko o rozminowanie i okupację obszarów przybrzeżnych – Stany Zjednoczone potrzebowałyby potężnych sił lądowych, aby wniknąć głęboko w ląd oraz zlokalizować i zniszczyć wyrzutnie rakiet i dronów. Dopóki Iran będzie mógł ostrzeliwać rakietami i dronami statek próbujący przepłynąć przez cieśninę bez zezwolenia Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej, cieśnina pozostanie zamknięta i pozostanie pod ścisłą kontrolą Iranu.
Niedawny artykuł w „Wall Street Journal” zatytułowany „Za publiczną brawurą Trumpa w wojnie kryje się walka z własnymi lękami ” donosi, że lawina dziwacznych, wulgarnych i groźnych postów Trumpa w mediach społecznościowych – takich jak groźba zmiecenia Iranu z mapy jako cywilizacji (implikująca użycie broni jądrowej) – to jedynie taktyka negocjacyjna: chce on przekonać Irańczyków, że jest nieprzewidywalny i zdolny do wszystkiego, aby zmusić Iran do ustępstw. Jeśli rzeczywiście taki jest zamiar Trumpa, to jego działania przyniosły spektakularny skutek odwrotny od zamierzonego. Wzbudziły uzasadnione wątpliwości co do jego zdrowia psychicznego.
Chociaż Trump podobno panicznie boi się wciągnięcia w kolejną niekończącą się wojnę, na którą kiedyś przysiągł sobie nigdy nie pozwolić, sądzę, że rozkaże nową falę ataków w nadziei na złamanie woli oporu Iranu. To tylko pogłębi jego problemy, ponieważ Iran odpowie i wyrządzi katastrofalne szkody państwom Zatoki Perskiej, które nadal opowiadają się po stronie USA.
Trump ma jeszcze jedno wyjście: JD Vance wynegocjował w piątek wstępne porozumienie z Irańczykami, które obejmowało złagodzenie sankcji, zamrożenie aktywów, uznane opłaty tranzytowe w zamian za trwałe zaprzestanie działań wojennych oraz ograniczenia w zakresie wzbogacania uranu pod nadzorem Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej.
Trump skutecznie unieważnił to porozumienie swoją decyzją o nałożeniu blokady. Zgodnie z oczekiwaniami, Trump może rozważyć zmianę decyzji, znieść blokadę i upoważnić JD Vance’a do sfinalizowania porozumienia.
Nie wstrzymuję oddechu. Chociaż taka umowa rozwścieczy syjonistów – zarówno żydowskich, jak i chrześcijańskich – to ustępstwo mogłoby ocalić to, co pozostało z nadszarpniętego dziedzictwa Trumpa. Myślę jednak, że Trump ucieknie się do przemocy – mam nadzieję, że się mylę.
Dla tych, którzy szukają czegoś innego: przeprowadził ze mną wywiad amerykański emigrant mieszkający w Nikaragui. Zabrałem go w podróż w przeszłość i opowiedziałem o moim czasie spędzonym w CIA, gdzie pracowałem jako analityk podczas wojny z Contras.
Zbrodnia, o której się nie mówi. Taki tytuł nosi film na kanale Wbrew Cenzurze na YouTube. Nie każdy z was ma własne dzieci, ale mam nadzieję, że każdy z was odczuwa jak wielka tragedia jest udziałem rodziców, których dzieci zostały bestialsko zamordowane dla celów politycznych.
Zbrodnia, o której się nie mówi.
Każde zabite dziecko jest zbrodnią przeciw ludzkości. Niezależnie od narodowości, religii, rasy czy poglądów rodziców. Zawsze trzeba się temu przeciwstawić. Czemu winne jest dziecko, przebywające w szkole, kiedy jakiś drań wysyła na tę szkołę rakiety?
40 minut później wysyłano drugą rakietę, żeby zabić tych, którzy przybyli z pomocą do cierpiących dzieci. Potem trzecią. Można takie działania nadal nazywać wojną, czy nie jest to po prostu bestialstwo?
Już pokazałem we wcześniejszym wpisie, kto wysłał te rakiety. Pokażę tych zbrodniarzy ponownie.
„Zapamiętajcie tych dwóch przestępców. Leigh R. Tate, dowódca, oraz Jeffrey E. York, pierwszy oficer okrętu USS Spruance, którzy trzykrotnie wydali rozkaz wystrzelenia pocisków Tomahawk, zabijając 168 niewinnych dzieci w szkole w Minab. Czy oni sami nie mają dzieci?”
Trudno jest zrozumieć motywy działania tych ludzi. Czy jest to objaw fałszywego patriotyzmu? Przecież nie walczy się z dziećmi by bronić przez nikogo nie zagrożony kraj. Oni jednak podjęli taką decyzję i teraz są zbrodniarzami wojennymi, którzy powinni zostać skazani za swoje zbrodnie.
Wojna to jest gówno! Przepraszam, za ten niecenzuralny zwrot, ale to jest cytat z niemieckojęzycznego kanału na Youtube Thomas Gast – Der Legionär, z którym zgadzam się na 100 %. Nie ma niczego gorszego niż wojna. Jest okazją, by krzywdzić niewinnych ludzi. Wzbogaca garstkę ludzi, kosztem większości. Ale oni maję w swoich rękach media, które tłumaczą ludziom, że wojna jest konieczna. Komu?
Dzisiejsza imponująca manifestacja w Teheranie stanowi hołd dla uczniów, którzy zginęli w wyniku amerykańsko-izraelskiego bombardowania szkoły podstawowej w Minab.
Jakim trzeba być potworem, żeby zamordować dzieci? To prawda, że nie da się tego uniknąć, kiedy wróg wykorzystuje dzieci własnych obywateli jako tarczę ochronną dla wojskowych posterunków. Tak było na Ukrainie i tak jest w Izraelu. Jednak czworo zabitych izraelskich dzieci, jakkolwiek to 4 za dużo, nie tłumaczy ponad 300 dziecięcych ofiar w Iranie i Libanie.
Wojna jest najgorszą opcją, jakkolwiek właśnie wojna wydaje się jedynym rozwiązaniem dla tego konfliktu. Dlaczego? Ponieważ stanowi jedyną możliwość pokazania imperium USA w koalicji z Izraelem ich realnego braku możliwości wpływu na skutki tej właśnie wojny.
Ta wojna zostanie wygrana przez logiczną strategię, a nie przez myślenie życzeniowe ponoć największej potęgi świata. Nie ma żadnego wytłumaczenia, dlaczego palestyńskie, irańskie czy libańskie dzieci są w bestialski sposób zabijane. Taka sytuacja nie może być akceptowana przez żadne cywilizowane państwo.
Nie potrzebujemy żadnej edukacji Nie potrzebujemy kontroli myśli Żadnego mrocznego sarkazmu w klasie Nauczycielu, zostaw te dzieciaki w spokoju W sumie jesteś tylko kolejną cegłą w murze.
Donald Trump odrzucając Kościół katolicki może utorować drogę dominacji tzw. techno-prawicy, czyli ludzi, którzy kategorycznie odrzucają katolicką antropologię. To umożliwia wyrafinowane zbrodnie…
Włoski socjolog religii Massimo Faggioli uważa, że zwrócenie się przez administrację Donalda Trumpa przeciwko katolickim wyborcom może mieć szczególne konsekwencje dla polityki tej administracji. Utoruje drogę tzw. techno-prawicy do zwiększenia wpływów w Białym Domu. Ludzie z tego środowiska mają tymczasem swój własny, quasi-religijny światopogląd – w swojej istocie fundamentalnie wrogi chrześcijaństwu.
Zbędna ludzka biomasa
Jako pierwszy na myśl przychodzi oczywiście Elon Musk, właściciel Tesli, SpaceX i X-a. Musk nie uznaje człowieka za ośrodek stworzenia – nie uznaje w ogóle żadnego stworzenia. Otwarcie deklaruje agnostycyzm, a na ludzkość patrzy wyłącznie w kategoriach materialistycznych. Do tego stopnia, że dopuszcza degradację człowieka do roli swoistej „biomasy”, która miałaby posłużyć sztucznej inteligencji jako punkt konieczny na drodze do rozwoju i osiągnięcia jakiejś super-świadomości cyfrowej. „Coraz więcej wskazuje na to, że ludzkość jest tylko biologicznym programem rozruchowym dla cyfrowej superinteligencji” – powiedział swego czasu Musk, a później chętnie cytował samego siebie.
Jego pogląd nazwałem kosmologią teleocyfrową. To rozumienie kosmosu jako nastawionego na osiągnięcie celu w postaci wytworzenia cyfrowej inteligencji. Pogląd jest dziwaczny choćby o tyle, że zupełnie nie wiadomo, skąd miałoby pochodzić akurat taki, a nie inne nadanie kosmosowi celu. Oznaczałoby to chyba, że w samą strukturę kosmosu wpisana jest celowość nastawiona na maksymalizację rozwoju inteligencji. Uzasadnienie takiego poglądu jest możliwe tylko poprzez własną wyobraźnię – albo interesy ekonomiczne.
Spójność wizji Muska jest zresztą mniej interesująca niż reperkusje jej podstawowego założenia, to znaczy antropologicznego redukcjonizmu. Człowiek jako „program rozruchowy” nie może być bytem obdarzonym szczególną godnością. Ma wartość o tyle, o ile służy rzekomemu celowi, czyli stworzeniu i utrzymaniu cyfrowej superinteligencji. Kosmologia Muska jest w efekcie kategorycznie niechrześcijańska i otwiera drogę do traktowania ludzi jak zwierząt. Amerykański miliarder wyciąga zresztą z tego praktyczne wnioski: jest przecież wielkim orędownikiem i zarazem praktykiem metody in vitro, która pozwala na „tworzenie” ludzi w laboratoriach.
Technologiczne przyspieszenie i rządy korporacyjne
Elon Musk nie jest, oczywiście, jedynym eksponentem środowiska techno-prawicy. To przede wszystkim przedsiębiorca Peter Thiel, filozof Nick Land czy programista Curtis Guy Yarvin, znany pod pseudonimem Mencius Moldbug.
Nick Land w 2021 roku opublikował książkę o szczególnym tytule – „Mroczne Oświecenie” (ang. „Dark Enlightenment”). Wskazywał na rodzącą się przyszłość świata: zdominowanego przez maszyny na skutek postępu technologicznego i rozwoju systemu kapitalistycznego. Koniecznością byłoby postawić na „przyspieszenie”, to znaczy podjąć zaawansowane prace na rzecz osiągnięcia tzw. „osobliwości technologicznej”. Według Landa demokracja została skompromitowana i zostanie w efekcie zastąpiona przez swoisty rząd korporacyjny, w którym uczestniczyć będą już nie tylko zwykli obywatele, ale po prostu najbardziej rozwinięte i produktywne siły w kraju.
Swego casu sam J. D. Vance mówił, że czytał teksty Curtisa Yarvina dotyczące konieczności zwolnienia urzędników średniego szczebla i zastąpienia ich „naszymi ludźmi”, przekonując, że właśnie to powinien zrobić Trump. Yarvin widział w tym swoistą politykę „neokameralizmu” inspirowaną modelem administracji pruskiego króla Fryderyka II. W tej perspektywie rządy demokratyczne zostałyby po prostu zastąpione modelem korporacyjnym. W tej korporacji decydujący głos mieli „akcjonariusz”” mogący mianować dyrektora generalnego, czyli władcę kraju. Odpowiadałby wyłącznie przed nimi.
Technologia jako katechon
Łącznikiem pomiędzy Yarvinem i Landem a obecną administracją USA jest Peter Thiel. Thiel urodził się w Niemczech w protestanckiej rodzinie. Jego rodzice wyjechali do Kalifornii i tam też się wychował. Thiel jest współzałożycielem firmy finansowej PayPal. Jest szefem technologicznego giganta Palantir Technologies, zajmującej się zbieraniem danych.
W przestrzeni publicznej Thiel prezentuje się jako wierzący chrześcijanin, choć przyznaje, że ma dość nieortodoksyjne poglądy. Podpisał umowę z firmą zajmującą się kriogeniką, żeby po swojej śmierci zostać zamrożony w nadziei na wskrzeszenie w odległej przyszłości. Od dawna silnie interesuje się problemem nieśmiertelności, co kieruje go w stronę ideologii transhumanistycznej. Jest homoseksualistą, w przeszłości zaangażowanym w kampanie na rzecz ruchu LGBT.
To właśnie Peter Thiel stoi za polityczną karierą obecnego wiceprezydenta USA, J. D. Vance’a. Vance wysoko ceni sobie znajomość z Thielem, zarówno za sprawą dużych pieniędzy, które ten inwestował w jego kampanię, jak i wkładu intelektualnego w rozwój wizji politycznej Vance’a.
Thiel, tak jak Nick Land, wierzy w „technologiczne przyspieszenie”. – W ludziach najlepiej rezonują wezwania do wstrzymania postępu; w XVII w. mógłbym wyobrazić sobie antychrysta jako postać podobną do dr. Strangelove’a (szalonego naukowca rozpętującego wojnę atomową – red.), ale dzisiaj bardziej prawdopodobne, że przypominałby Gretę Thunberg – mówił w wywiadzie dla „New York Timesa”.
Innymi słowy – jak podsumował to na łamach „The Catholic Herald” publicysta Henry Mulgrave – Zachód w optyce Thiela może przetrwać tylko wtedy, kiedy utrzyma stały marsz naprzód, rozumiany przede wszystkim jako przyspieszenie postępu technologicznego. Technologia zostaje tu umieszczona w samym centrum cywilizacji – nie jest już tylko zwykłą materialną podstawą, ale jest istotą i sednem jej trwania. Co więcej, według Thiela… tylko postęp technologiczny może powstrzymać nadejście tego, co nazywa Antychrystem – czyli wszechwładnego, scentralizowanego superpaństwa, które miałoby całkowicie kontrolować ludzkość. Dążenie do postępu technologicznego miałoby chronić przed tyranią, bo stwarzałoby nieustanne problemy impetowi centralizacyjnemu, tak, że wszechwładza nie jest w stanie się skutecznie domknąć. Jak wynika z cytowanych słów Thiela, strach przed postępem technologicznym miałby czymś całkowicie negatywnym, zagrażającym cywilizacji. Odwracając tę myśl, pełną akceptację czy nawet entuzjazm dla nowych technologii należałoby uznać za jedynie słuszne, bo podtrzymujące cywilizację.
W tym punkcie koncepcja Thiela łączy się z „teorią” Elona Muska. Nawet jeżeli pod wieloma względami ich optyka wydaje się rozbieżna, to w istocie prowadzi do tego samego. Jeżeli postęp technologiczny należałoby bezwarunkowo przyspieszać i akceptować, to logicznie oznacza, że nie ma powodów by odrzucać takie rzeczy jak in vitro czy łączenie człowieka z maszyną celem zapewnienia większej wydajności mózgowi czy mięśniom. Dla Thiela prawo natury nie może być żadnym hamulcem: ostatecznie jako homoseksualista i człowiek, który chce się zamrozić, żeby później cieleśnie „zmartwychwstać”, nie może uważać go za nic rzeczywiście wiążącego…
Przestrzeń dla techno-prawicy
Wracam do myśli Massimo Faggiolego. Czy jest możliwe, że wizja, której hołdują Musk czy Thiel, znajdzie szerszy przystęp do Białego Domu? Prezydent Donald Trump nie wydaje się być wierzącym człowiekiem. Ten, kto przedstawia samego siebie jako Mesjasza, co Trump uczynił we wpisie z 12 kwietnia, w oczywisty sposób szydzi z Jezusa Chrystusa. Amerykański prezydent alienuje się też od katolickich wyborców, obrażając papieża Leona XIV albo dopuszczając w swoim otoczeniu do głosu jawnie antykatolickich protestantów. Protestantyzm, teoretycznie będący chrześcijaństwem, nie jest odporny na zainfekowanie przez rozmaite ideologie. Historycznie można łatwo wykazać związek protestantyzmu z wielkimi świeckimi narracjami, choćby w Niemczech w III Rzeszy.
W dzisiejszych Stanach Zjednoczonych protestantyzm sprzągł się też z agresywnym syjonizmem. Wydaje się zatem możliwe, że postępujący rozdźwięk pomiędzy Trumpem a Kościołem katolickim utworzy próżnię, którą ktoś wypełni. Czy będą to rzeczywiście przedstawiciele „techno-prawicy”, zależy prawdopodobnie od wielu czynników, w tym od konkretnych wyzwań w polityce międzynarodowej, które będą absorbować uwagę Białego Domu.
Pozory dobra
Załóżmy jednak, że tak się rzeczywiście stanie, choćby ze względu na zależność ruchu MAGA od wsparcia techno-prawicy w sieci. Warto postawić pytanie, czy… może to przynieść coś dobrego. Ostatecznie techno-prawica jest krytyczna wobec znacznej części lewicowej agendy, wydaje się zatem w jakiejś przynajmniej mierze zdolna do realizacji dobra w polityce. Gołym okiem widać, że liberalna lewica doprowadza do uwiądu społecznego: zapaść demograficzna, hiperindywidualizm, hedonizm i inne problemy są ściśle związane z narracjami społecznymi z tego świata ideowego.
Techno-prawica, jako dążąca do optymalizacji funkcjonowania społeczeństwa, mogłaby pomóc w przezwyciężeniu tych problemów, na przykład promując dzietność i stabilność życia rodzinnego jako gwarancję lepszego porządku w państwie. Problem w tym, że takie założenie jest skrajnie nierealistyczne. Techno-prawica może być pomocna w wąskich aspektach, ale jej dominacja ideowa i polityczna niemal z konieczności doprowadzi do takiej lub innej poważnej patologii: to środowisko gruntuje na niekatolickiej i de facto wrogiej wobec człowieka wizji antropologicznej i kosmologicznej, a to nie może się dobrze skończyć. Głoszenie prymatu technologii nad prawem naturalnym czy zgoła wyższości świata cyfrowego nad światem ludzkim to prosta droga do katastrofy – o potencjalnie w istocie ludobójczym.
Paweł Chmielewski
md 20 kwiecień 2026
Techno-prawica i lewica to jedna i ta sama bestia tylko w innym przebraniu…. To sprawnie jak na razie – na nasze nieszczęście – realizowana agenda 2030. To plan depopulacyjny, żeby wybrana „elita” finansowa nowych technologii rządziła światem. Trwające wojny to tylko etap eksploatacji/osłabienia społeczeństw tak żeby wdrożyć zasadniczy plan zniewolenia. Dlatego moim zdaniem musimy walczyć o przetrwanie państwa jako struktury funkcjonowania społeczeństwa i patrzeć politykom na ręce !!!
[to ostatnie – to minimalizm stworzenia prowadzonego na rzeź. md]
BadaczTalmudu 20 kwiecień 2026
Od dawna tłumaczę, by nie obrażać kapitalizmu nazywając obecny system w USA kapitalizmem, choć ma redystrybucję PKB większą niż PRL Gierka… Obecny system gospodarczy i polityczny to początek FASZYZMU KORPORACYJNEGO – takiego lewackiego ustroju jak w filmach Robocop czy The Running Man itp. W Chinach rząd rządzi korporacjami i jak jakimś chińskim Zuckerbergom wydaje się, że jest inaczej, to rząd przycina im skrzydełka (vide Jack Ma) – w faszyzmie korporacyjnym jak w USA to korporacje ustanawiają rządy i mogą nielegalnie likwidować konta bankowe i w mediach społecznościowych nawet urzędującemu prezydentowi… Faszyzm korporacyjny jest możliwy dzięki monopolom, jakie zyskują korporacje a te monopole są możliwe dzięki korupcji parlamentarzystów, która umożliwia tworzenie barier uniemożliwiających powstanie konkurencji („prawa intelektualne”, systemy koncesyjne, „zagrożenie bezpieczeństwa kraju” itp. itd.). Dla przykładu – ktoś mógłby pomyśleć, że Microsoft jest firmą produkującą oprogramowanie, ale tylko 6% budżetu firmy idzie na rozwój oprogramowania a 60% idzie na… prawników. Gdyby takie „lewo” (lewackie „prawo”) jak teraz obowiązywało w czasach powstawania Microsoftu, ta firma nigdy nie mogłaby powstać – DOS naruszałby własność intelektualne CP/M, Excel naruszałby prawa VisiCalca itp. itd. Unia Europejska jest faszystowskim systemem stworzonym przez korporacje dla korporacji, gdzie skorumpowani parlamentarzyści i KE na zlecenie korporacji zakazali podatków obrotowych, za to wprowadzili system opodatkowania wszystkich, tylko nie korporacji, by było na dotacje w 3/4 wypłacane korporacjom i system prawny tak komplikujący małym i średnim firmom działalność, by nie mogły się rozwinąć a nie stanowiący większego problemu dla korporacji z ich megadziałami prawnymi, które kształtują prawodawstwo na Zachodzie. Teraz w UE (chwała Trumpowi, że odrobinę udało mu się to przykrócić w USA) trwa, ogłoszony w Davos, plan likwidacji resztek demokracji i wpływu obywateli na rządy, poprzez transferowanie władzy od wyborców do NGO, finansowanych przez korporacje i podatników wbrew swej woli i teraz takie prezydenty Miszalskie w Krakowie w d… mają wynik „konsultacji społecznych” a kierują się wytycznymi eko-oszołomskich NGO, wprost ogłaszając, że za SCT były „organizacje pozarządowe”, a te NGO oczywiście realizują politykę swoich korporacyjnych sponsorów. Tak samo jest na skalę kraju, czy całej UE. Rząd, zamiast kierować się zdaniem posłów i wyborców, do redagowania ustaw też zaprasza jakieś szemrane NGO, które do tego mają jakąś mafijną kryszę, bo gdy w ramach sponsorowanych protestów łamią prawo, blokując, niszcząc, napadając, to są bezkarne lub dostają symboliczne wyroki. :-)))
P.S. Pamiętajcie, banki i NGO to największy wróg wolności obywatelskich! Unikajcie ich i zwalczajcie na miarę swoich możliwości!
===========================================
Jacek Kaczmarski … 20 kwiecień 2026
Z krzyżowych wypraw przywożą herezje
Z zamorskich rejsów – szkorbut i syfilis
Na ból istnienia wdychają poezję
Kiedy przerasta ich to co odkryli
Budują miasta na pobojowiskach
W pobojowiska zamieniają miasta
Każda im gwiazda Zwiastowaniem błyska
I byle rafa okręty roztrzaska
Gloria…
Strażnika ognia uwiedzie Pandora
I świętokradztwo pomszczą faraoni
Rozpaczą dzisiaj co nadzieją wczoraj
Nie jest wymysłem klątwa, co skarb chroni
Sporządzą serum z jadu każdej żmii
A z główki maku truciznę wycisną
Z czaszek pradziadów amulet na szyi
A w głowach – tajfun bezsennych umysłów
Gloria…
Zniszczą – odtworzą, zbudują – połamią
Żadne się na nich nie znajdzie lekarstwo
Gdy skrzydła światła przypną już do ramion –
Poniosą w kosmos genialne bestialstwo
Gloria…
—
PS.
Proszę wsłuchać jak Autor śpiewa to „gloria,gloria” , jak można tak w jednym słowie i na jedną nutę zawrzeć „złowrogość, podziw i ambiwalentna nadzieję” .
Gdyby na wyspie żyło tysiąc osób i ktoś z nich zacząłby uprzykrzać życie pozostałym, to wkrótce na wyspie byłoby 999 osób.
Jakże dziwne więc, że garstka oligarchów i zarządców imperiów może pokierować całą planetą zamieszkaną przez ludzi.
No cóż, teraz wszyscy siedzimy i mamy nadzieję, że kilku socjopatów w Waszyngtonie i Tel Awiwie nie doprowadzi do załamania światowej gospodarki swoją lekkomyślną wojną z Iranem. Jest nas tak wielu, a ich tak niewielu, a jednak wszyscy siedzą i myślą: „O rany, mam nadzieję, że w ciągu najbliższych kilku miesięcy będzie mnie stać na jedzenie, mam nadzieję, że ten pomarańczowy facet przez jakiś czas będzie zachowywał się normalnie i zdrowo, żeby moja rodzina miała co jeść”.
To nie bogowie zasiadający na Olimpie, sprawujący wszechmocną kontrolę nad naszym losem z góry. To zwykli ludzie o zwyczajnych ciałach z ciała i kości, stąpający po tej samej ziemi, po której stąpamy my. Mają delikatną skórę i narządy wewnętrzne. Ich głowy muszą być mocno przytwierdzone do szyi, aby mogli oddychać.
A mimo to wolno im terroryzować ludzi, z którymi dzielą planetę.
„W badaniu z 1976 roku antropolog Jane M. Murphy, wówczas pracująca na Uniwersytecie Harvarda, odkryła, że odizolowana grupa Inuitów mówiących językiem jupickim w pobliżu Cieśniny Beringa miała termin (kunlangeta), którym określali „mężczyznę, który… wielokrotnie kłamie, oszukuje, kradnie i… wykorzystuje seksualnie wiele kobiet – kogoś, kto nie zwraca uwagi na upomnienia i którego ciągle przyprowadzają do starszych po karę”. Kiedy Murphy zapytała Inuita, co grupa zazwyczaj robi z kunlangeta, odpowiedział: „Ktoś zepchnąłby go z lodu, gdy nikt inny nie patrzył”.
W naszym społeczeństwie nie spychamy psychopatów z lodu, gdy nikt nie patrzy. W naszym społeczeństwie pozwalamy im rządzić światem.
Stworzyliśmy systemy, które wspierają tych, którzy są gotowi zrobić wszystko, by dotrzeć na szczyt, i chronią ich, gdy już tam dotrą. Najbogatsi to ci, którzy zmiażdżyli konkurencję i bezlitośnie wyzyskiwali klasę robotniczą. Ci, którzy zostają wybrani na urzędy, to ci, którzy zgadzają się chronić interesy bogatych i potężnych, niezależnie od tego, jak bardzo muszą być podstępni. Ci, którzy awansują na stanowiska kierownicze w wojsku i agencjach wywiadowczych, to ci, którzy wykazali się niezachwianą lojalnością wobec krwiożerczego imperium, któremu służą.
Te systemy chronią ludzi przed naturalnymi konsekwencjami ich działań. Jeśli masz dużo pieniędzy, twoje przetrwanie nie zależy od dobrych relacji z innymi członkami plemienia; możesz po prostu kupić dowolne usługi, których potrzebujesz, i traktować ludzi, którzy je świadczą, jak śmieci, jeśli tylko odpowiednio im zapłacisz. Jeśli zostaniesz wybrany na urząd, twoje przetrwanie nie zależy od promowania interesów wyborców; możesz być tak okropny, jak tylko chcesz i polegać na służbach bezpieczeństwa, które cię ochronią.
To wypaczenie naturalnego porządku rzeczy. Bogaci i wpływowi nie powinni móc robić z nami, co chcą, i uchodzi im to płazem. Jest ich w ogromnej mniejszości. Wszystko, co mają, mają tylko dzięki nam.
Ich bogactwo zależy od pracowników i konsumentów. Ich władza zależy od naszej zbiorowej zgody na traktowanie wymyślonych zasad dotyczących rządu i prawa jak prawdziwych rzeczy. Ich życie zależy od naszej zbiorowej zgody na to, by nie wystąpić przeciwko nim masowo i nie rozszarpać ich na strzępy.
Możemy dokonać rewolucyjnych zmian, kiedy tylko zechcemy. Mamy już odpowiednie liczby. Potrzebujemy tylko dobrej woli.
Dlaczego niemieckie media ignorują rosyjskie ostrzeżenia
Rosja zareagowała na decyzję niemieckiego rządu o zezwoleniu ukraińskim firmom na produkcję broni w Niemczech na potrzeby wojny z Rosją, wyraźnie ostrzegając, że miejsca te staną się uzasadnionymi celami ataków. Dlaczego niemieckie media, które w innych okolicznościach tak chętnie informują o rzekomych rosyjskich groźbach, ignorują to?
Anti-Spiegel 18 kwietnia 2026
To znany schemat. Niemieckie media regularnie donoszą o rzekomych rosyjskich zagrożeniach, które nigdy nie istniały. Celem tych doniesień jest podsycanie wizerunku Rosji jako wroga w Niemczech. Ale kiedy Rosja faktycznie ostrzega, niemieckie media konsekwentnie to ignorują.
Powód jest oczywisty. UE robi obecnie wszystko, co w jej mocy, aby zmusić Rosję do militarnej odpowiedzi na jej ciągłe prowokacje. Aby jednak osiągnąć „pożądany efekt”, reakcja Rosji musi być całkowitym zaskoczeniem dla mieszkańców Niemiec i UE, tak aby ponownie można było przywołać niesławną „niesprowokowaną rosyjską agresję”.
Niemiecki rząd zezwala obecnie ukraińskim firmom na produkcję broni na wojnę z Rosją w Niemczech, ponieważ Rosja atakuje zakłady produkcyjne na Ukrainie. Niemcy zapewniają w ten sposób Ukrainie „bezpieczne zaplecze” do produkcji broni, co stanowi jednoznaczny udział w wojnie. Dlatego Rosja ostrzega, że te zakłady w Niemczech i innych krajach UE są uzasadnionymi celami dla rosyjskiej armii.
Gdyby Rosja faktycznie zaatakowała jeden z obiektów w Niemczech lub innym państwie UE, gdzie ukraińskie firmy produkują broń na wojnę z Rosją, powinno to być całkowitym zaskoczeniem dla ludzi w Niemczech i Europie i wywołać jak największy szok, aby podsycić pożądaną atmosferę wojny z powodu rzekomo zupełnie niesprowokowanego i zaskakującego ataku Rosji.
Gdyby media doniosły, że Rosja natychmiast ostrzegła przed konsekwencjami tej decyzji, ludzie w Niemczech i Europie mogliby protestować. W każdym razie narracja, że reakcja Rosji była całkowicie nieoczekiwana, nie odniosłaby sukcesu.
Dlatego niemieckie i europejskie media ignorują rosyjskie ostrzeżenia.
Sprowokowana wojna
Dotyczy to również innych prowokacji, które UE nasila wobec Rosji. Niemieckie media donoszą, że państwa UE przejmują statki należące do złowrogiej „rosyjskiej floty cieni”, ale przedstawiają to jako legalne i uzasadniają sankcjami UE.
Fakt, że nie ma w tym nic legalnego, ponieważ działania te naruszają wolność żeglugi zapisaną w prawie międzynarodowym i są, z prawnego punktu widzenia, czystym piractwem, ponieważ tylko Rada Bezpieczeństwa ONZ może nakładać sankcje ważne na arenie międzynarodowej, jest czymś, co media ukrywają. W ten sposób ukrywają fakt, że każde z tych działań stanowi akt wojny, na który Rosja ma prawo w każdej chwili zareagować.
Sytuacja jest dość podobna w przypadku ataków ukraińskich dronów na cele w Rosji, gdzie ukraińskie drony korzystają z przestrzeni powietrznej Polski, Litwy, Łotwy, Estonii i Finlandii, bez podejmowania przez te państwa działań dyplomatycznych ani prób przechwycenia dronów. Jednak zezwolenie danemu państwu na korzystanie z jego przestrzeni powietrznej do ataków na inne państwo stanowi udział w wojnie, na którą Rosja może odpowiedzieć w dowolnym momencie.
Nawiasem mówiąc, UE posunęła się w tej kwestii za daleko, deklarując, że nie widzi żadnych dowodów na to, że tak się dzieje. Zaangażowane kraje, jak twierdzą, wydały oświadczenie odrzucające rosyjskie oskarżenia.
To prawda, takie oświadczenie istnieje, ale mimo to pozwalają na niezakłócone przeprowadzanie ukraińskich ataków.
Czy te kraje i UE zareagowałyby równie spokojnie, gdyby Rosja wykorzystała ich przestrzeń powietrzną do ataku na Ukrainę? Oczywiście, że nie. To pokazuje, że tolerują ukraińskie ataki na ich przestrzeń powietrzną i że ich wyjaśnienia to jedynie puste słowa, mające odwrócić uwagę od niebezpieczeństwa wojny, które same prowokują.
Media podporządkowują się, donosząc o ciągłych katastrofach ukraińskich dronów w dotkniętych krajach, dronów, które mają atakować cele w Rosji, ale ukrywają fakt, że to również stanowi udział w wojnie. Potencjalna reakcja Rosji ma być całkowitym zaskoczeniem dla mieszkańców Europy.
Staje się to jeszcze bardziej widoczne w przypadku Kaliningradu, którego zablokowanie Litwa, przy wsparciu UE, otwarcie rozważa. To również byłby jawny akt wojny, ponieważ istnieją ważne umowy dotyczące tranzytu ludzi i towarów z Rosji kontynentalnej do Kaliningradu. Niemieckie media w ogóle nie informują o tych groźbach zablokowania Kaliningradu. Również w tym przypadku reakcja Rosji byłaby całkowitym zaskoczeniem dla mieszkańców.
Media są zatem współwinne tego, co prawdopodobnie się wydarzy. Mogłyby relacjonować to wszystko i wyjaśniać, że UE i jej państwa członkowskie swoimi działaniami ryzykują wojnę z Rosją. Ponieważ jednak mieszkańcy Europy nie chcą wojny, nieuchronnie doprowadziłoby to do protestów, gdyby wiedzieli, z jakim ogniem igra UE.
Więc wszystko to – a zwłaszcza zagrożenie, jakie sama UE stwarza – jest ukrywane przed opinią publiczną.
Prorocza powieść George’a Orwella „Rok 1984” przedstawia dystopijny świat, w którym trzy supermocarstwa – Azja Wschodnia, Eurazja i Oceania – toczą niekończące się wojny i nieustannie zmieniają sojusze, współpracując jednocześnie pod rządami jednego, globalnego rządu. Czy dotarliśmy do tego punktu? Czy III wojna światowa to jedynie spektakl o „Wielkim Resecie” grany przez przejęte pozorne rządy, którego kulminacją są trzy dyktatury megakorporacji pod rządami ZioCorp? Jeśli tak, to skąd można to wiedzieć? Jeśli nie, to skąd można to wiedzieć?
Kwestia wymyślonego świata wielobiegunowego zasługuje na analizę, nie jako naciągana teoria, której nie warto obalać, ale ze względu na jej prawdopodobieństwo. Jeśli klika ma moc tworzenia pieniędzy z powietrza, a świat opiera się na kapitale, czy ci najwięksi właściciele nie mogliby wykupić wszystkich państw i korporacji na świecie?
Każda faza międzynarodowej wojny bankowej (I i II wojna światowa) kończyła stare porządki i ustanawiała nowe, podczas gdy bankierzy pozostawali na szczycie. Rozwijająca się III wojna światowa wydaje się realizować ten sam program, z bezprecedensowym komponentem techno-dystopijnym.
Z moich obserwacji wynika, że III wojna światowa oficjalnie rozpoczęła się od ataku biologicznego USA i syjonistów na Chiny i Iran za pomocą wirusa COVID (co wiązało się z transferem bogactwa i korzyści do globalnej sieci kontroli) lub od rozszerzenia NATO na Ukrainę.
Konflikt między Rosją a Ukrainą wyłonił się płynnie z nieistniejącego już COVID-19. Ten zbieg okoliczności sugeruje, że obie operacje miały to samo źródło na szczycie (a raczej ich think tanki i/lub sztuczna inteligencja), biorąc pod uwagę ścisłą koordynację we wszystkich sektorach anglo-syjonistycznego imperium USA i ich wasali. W przypadku COVID-19 nawet ci spoza bloku zachodniego mniej więcej podporządkowali się. Nieliczni przywódcy, którzy sprzeciwiali się programowi, szybko zmarli, jak prezydenci Burundi i Tanzanii.
Teorię „Jesteśmy już w 1984 roku” propagują dwie skrajnie przeciwstawne grupy. Pierwszy obóz składa się z poważnych analityków geopolitycznych, którzy obserwują podobne zaawansowane technologicznie mechanizmy nadzoru i kontroli we wszystkich krajach. Drugi obóz to trolle z jednostki 8200 Sił Obronnych Izraela (Deep State), którzy zniechęcają ludzi do wspierania antyamerykańskiego/syjonistycznego bloku imperialnego Chin, Iranu i Rosji.
W orwellowskiej powieści „Rok 1984” I wojna światowa stała się katalizatorem powstania rządu globalnego. Stworzenie nowego, jeszcze bardziej nieludzkiego systemu wymaga upadku starych. W rzeczywistości przejawiło się to w operacjach pod fałszywą flagą, zorganizowanych masowych migracjach, operacji psychologicznej #MeToo/Ziofeminist-F@gg!tization – bez urazy dla społeczności gejowskiej – COVID-19, środkach oszczędnościowych kompleksu militarno-przemysłowego oraz braku bezpieczeństwa energetycznego i żywnościowego, zaostrzonym przez niedawny kryzys w Cieśninie Ormuz.
Światowe Forum Ekonomiczne poinformowało nas, że przewidywanym terminem zakończenia prac jest rok 2030.
Dla doświadczonego analityka geopolitycznego umiejętność rozpoznawania wzorców i przewidywania rozwoju sytuacji staje się jeszcze ważniejsza w „świecie symulacji i symulacji” fałszywych filmów wideo z udziałem sztucznej inteligencji i trwających operacji psychologicznych. Świat cyfrowy doprowadził nas do ostatniego etapu iluzji, czyli „Maji”, by użyć hinduskiego terminu.
Żyjemy w „ciekawych czasach” i uważam, że w tej fazie Chiny, Iran i Rosja pozostają niezależnymi państwami, rządzonymi przez klasy rządzące, zdolne do podejmowania decyzji poza zasięgiem globalnych liderów. Z powodu braku danych od najważniejszych osób z wewnątrz, otwarcie przyznaję, że to tylko przypuszczenie, ale na poparcie mojej tezy przedstawiam poniższą analizę tych trzech państw.
Chiny
Wielu wskazuje na surowe chińskie środki izolacji związane z COVID-19 jako dowód na to, że Komunistyczna Partia Chin została wciągnięta w konflikt z Światowym Forum Ekonomicznym (WEF). Ale co, jeśli Komunistyczna Partia Chin od samego początku podejrzewała atak bronią biologiczną ze strony USA i syjonistów? Czy COVID rozwinąłby się w super-pandemię? Czasami nadmierna ostrożność jest lepsza niż jej brak, zgodnie z mottem: lepiej za daleko niż za daleko. Z perspektywy czasu ta przesadna reakcja spowodowała więcej problemów, ale skąd Chiny mogły o tym wiedzieć?
Trzeba przyznać Chinom, że wybrały sprawdzone szczepionki z oslabionymi wirusami zamiast mRNA ZioCorp. Moim zdaniem COVID był słabą bronią biologiczną, którą najlepiej zwalczać za pomocą naturalnej odporności w połączeniu z witaminami D i C, ziołami i podobnymi środkami. Jeśli sytuacja się powtórzy, zalecam, aby Komunistyczna Partia Chin sięgnęła po 5000-letnią tradycję chińskiej medycyny.
Jeśli Chiny chcą III wojny światowej, dlaczego inwestują tak dużo kapitału i siły roboczej w budowę BRI? Infrastruktura łańcucha dostaw jest podatna na ataki dronów i rakiet oraz na działania armii zastępczych. Wystarczy spojrzeć na niepewny stan pól energetycznych państw Zatoki Perskiej.
Komunistyczna Partia Chin najwyraźniej chce podnieść standard życia przeciętnego obywatela Chin. Model „Wielkiego Resetu” promuje politykę oszczędności, skrajne nierówności majątkowe i upadek kulturowy.
A co z inwigilacją wewnętrzną ze strony Komunistycznej Partii Chin? Chiny mają długą historię inwazji zagranicznych i destabilizujących wojen domowych o podłożu dynastycznym, ideologicznym i żądnych władzy. CIA niedawno zorganizowała nieudaną kolorową rewolucję w Hongkongu i nadal podsyca niepokoje w regionie Chin, w którym większość stanowią muzułmanie. Chiny, liczące ponad miliard mieszkańców, cenią sobie stabilność – zwłaszcza w obliczu zbliżającej się wojny światowej i globalnych wstrząsów gospodarczych.
Czy Chiny potrzebują silnej wewnętrznej policji w świecie po syjonizmie USA? Nie, jeśli nadal będą stosować teorię gier korzystnych dla obu stron w swojej polityce wewnętrznej.
Tao twierdzi, że kraj z wieloma policjantami to kraj przestępczy. Klasa rządząca, która wyzyskuje ludzi, potrzebuje silnego państwa bezpieczeństwa, takiego jak USA, UE, Wielka Brytania czy Australia. Gdyby klasa rządząca działała w najlepszym interesie ludzi, ludzie rozszarpaliby na strzępy każdego, kto próbowałby przejąć władzę.
Większość przestępczości ulicznej wynika z ubóstwa stworzonego przez neoliberalny kapitalizm. Wysoko rozwinięte technologicznie Państwo Środka, oparte na konfucjańsko-taoistycznych fundamentach, które stwarza swoim obywatelom środowisko niedoboru poczty, nie musi martwić się o rabusiach i kieszonkowców.
W dającej się przewidzieć przyszłości państwa staną się bardziej autorytarne. Postęp technologiczny w zakresie nadzoru za pomocą sieci kontroli odgrywa w tym kluczową rolę. Niezależnie od ideologii, klasy rządzące chcą utrzymać władzę. Z perspektywy przetrwania państwa narodowego, nawet łagodne rządy szybko stłumią protesty, ponieważ każdy protest oparty na uzasadnionych pretensjach zostanie przejęty przez CIA/Mossad. Spójrzmy na to, co wydarzyło się podczas Arabskiej Wiosny.
Ta ogólna tendencja do autorytaryzmu odzwierciedla próbę klas rządzących, by trzymać się paradygmatów Ery Ryb, podczas gdy Chi popycha ludzkość w stronę Ery Wodnika. Ostatecznie nie są w stanie tego powstrzymać. Albo system będzie się dalej rozwijał, albo się załamie.
Główną różnicą między Chinami a Zachodem jest to, że większość Chińczyków popiera ich rząd. Komunistyczna Partia Chin inwestuje w swoje społeczeństwo, podczas gdy pasożytnicza klasa rządząca Zachodu postrzega swoich poddanych albo jako zwierzęta stadne, oferujące jedynie znikomą wartość jako jednostki pracy i zasobów, albo jako bezużyteczne dobra jednorazowego użytku, które kiedyś zostaną zastąpione przez sztuczną inteligencję, outsourcing lub automatyzację. Uświadomienie sobie przez zachodnich poddanych ich trudnej sytuacji wywołuje masowe oburzenie i wywołuje ostrzejsze represje z góry. Kiedy zaawansowane technologicznie państwa policyjne stają się odporne na reformy i rewolucję, jedyną drogą do zmiany jest upadek.
„Zachodnia” hegemoniczna narracja stłumiła głębię i zakres starożytnej chińskiej filozofii duchowej. „Sto szkół myśli” wydało nie tylko odpowiedniki stoików, cyników i platoników, ale o wiele, wiele więcej.
Z tej mieszanki wyłoniły się dwie dominujące chińskie filozofie – konfucjanizm i taoizm.
Konfucjański mędrzec Mencjusz odnalazł równowagę yin-yang, wcielając w życie Tao. Jego teoria rządów mądrego cesarza, oparta na empatii między władcą a poddanym, przekształciła się w teorię gry, w której wszyscy wygrywają. „Dziewięć kwadratów” uczy równowagi yin-yang, łączącej zbiorowy dobrobyt z etyczną przedsiębiorczością.
Chiny planują stać się zaawansowanym technologicznie Państwem Środka. Jeśli Chiny połączą swoją filozofię kulturową i duchową z zaawansowaną technologią, ich integracja z mizantropicznym, jednoświatowym rządem stanie się niemożliwa, ponieważ równowaga yin-yang konfucjanizmu i tao jest życzliwa. Jeśli Chiny zerwą ze swoimi starożytnymi korzeniami i staną się czysto materialistyczną technokracją, stracą chi, co uczyni je podatnymi na przejęcie przez globalistyczne kręgi techno-finansowe, czy to poprzez presję zewnętrzną, czy wewnętrzną zdradę.
Podejrzewam, że w przeciwieństwie do Zachodu wystarczająca liczba przedstawicieli chińskiej klasy politycznej zachowała uczciwość, długoterminową wizję i taoistyczną pamięć komórkową, co powstrzymało ich od sprzedania DNA, historii i kultury swojego narodu koncernowi ZioCorp.
Obecna strategia Chin polega na trzymaniu się jak najdalej od szaleńca z osi USA-Zio, dzierżącego siekierę, który doprowadza się do załamania i wyczerpania. Jak mawiał Sun Tzu: „Nigdy nie przeszkadzaj wrogowi, który sam się niszczy”.
Pojawia się pytanie filozoficzne: Jak daleko pozwolisz szaleńcowi z siekierą się posunąć? Jeśli będzie kontynuował swoją szaleńczą działalność, czy interweniujesz, gdy wejdzie na podwórko, czy czekasz, aż jego siekiera uderzy w drzwi wejściowe? Jeśli chiński wywiad ustalił, że COVID był celowym atakiem z użyciem broni biologicznej, to drzwi wejściowe zostały wyważone – z wiarygodną możliwością zaprzeczenia.
Czasami wiatr łączy dwa nurty: strategię i odwagę. Jakim prawem USA kontrolują i zbroją Tajwan? To tak, jakby Chiny budowały bazę morską w porcie Baltimore. Jeśli szaleniec utknął gdzie indziej, dlaczego nie odzyskać potencjalnie wrogiej, pobliskiej bazy i własnych wód terytorialnych?
O Cesarzu-Prezydencie Xi, pod czyim nadzorem i dziedzictwem całość zostanie przywrócona?
Lao Tzu opisał to, co nieopisywalne, nie opisując tego. W „ciekawych czasach” rzucam moje małe motyle skrzydełka w taoistyczne skrzyżowanie. Co innego mogę zrobić? Jestem bezsensem i nicością.
Iran
Czy irański rząd jedynie udaje, że odgrywa rolę w amerykańsko-syjonistycznej wojnie napastniczej? Myślę, że męczeństwo ajatollaha Chameneiego i innych członków irańskiego rządu odpowiada na to pytanie. Porównywanie irańskich przywódców do zachodniej klasy politycznej to jak porównywanie orłów do tasiemców. Trudno mi uwierzyć, że przywódcy Islamskiej Republiki Iranu złożyli w ofierze uczennice w ramach widowiska Światowego Forum Ekonomicznego.
Chociaż zamknięcie Cieśniny Ormuz wpisuje się w maltuzjański plan Światowego Forum Ekonomicznego, nie oznacza to, że Iran był zaangażowany w te machinacje. Blokada cieśniny przez Iran zapewnia potężną siłę nacisku. Gdyby Iran był agentem Światowego Forum Ekonomicznego, dlaczego miałby udzielać dostępu do Cieśniny Ormuz podmiotom niebędącym stroną konfliktu?
Podczas pandemii COVID Iran zakazał szczepionek mRNA firmy ZioCorp. Myślę, że to wiele mówi.
Petrocywilizacja opiera się na energii naftowej, petrochemii i petrodolarach. To stawia niezależnych producentów ropy naftowej, takich jak Iran, na celowniku. Zgodnie z teorią gier petrodolarowych, państwa produkujące ropę staną się wasalami lub wrogami.
Petrocywilizacja niszczy delikatne ekosystemy Ziemi, a jej petrodolar tworzy społeczeństwa niewolników długu. Harmonijny rozwój ekologiczny i technologiczny wymaga stopniowego przejścia na czystą, nieograniczoną energię (chińskie sztuczne słońce, wodór itp.) oraz systemu gospodarczego, który wykorzystuje pieniądz jako środek wymiany i tworzenia realnej wartości, a nie jako instrument lichwiarskiej eksploatacji finansowej.
Realpolitik petro-cywilizacji uderzyła mocno w Iran, gdy CIA i MI6 obaliły demokratyczno-socjalistycznego prezydenta Mossadegha w 1953 r., po czym USA ustanowiły marionetkowego władcę i ustanowiły państwo policyjne.
Dekady sankcji nałożonych po rewolucji spowodowały ogromne trudności gospodarcze w Iranie. Mosad i CIA wykorzystały napiętą sytuację gospodarczą Iranu po nieudanej „demokratycznej rewolucji antyhidżabowej”.
Pomijając kwestie petropolityczne: skąd ta talmudyczna, zakorzeniona w komórkach niechęć do Iranu? Myślę, że Biblia oferuje najlepsze wyjaśnienie.
W taoistycznej interpretacji biblijnej historii Estery, zorganizowany judaizm (który w tym czasie nie był już nazywany Hebrajczykami/Izraelitami) zastawił pułapkę na wzór Epsteina, wykorzystując piękną Esterę (prawdopodobnie Żydówkę w stylu Lauren Bacall, biegłą w sztukach seksualnych), aby zinfiltrować perską monarchię. Haman, przesadny perski patriota, nieznający zasady karmy, nie był w stanie zapobiec przejęciu władzy, co przyspieszyło upadek imperium perskiego.
Przed zamachem stanu dokonanym przez prekursorów syjonizmu przeciwko dawnemu rządowi perskiemu, Cyrus Wielki, podobnie jak Stany Zjednoczone, popełnił błąd, finansując odrodzenie zbuntowanego Izraela. Zamiast okazać wdzięczność, żydowscy suprematyści eksterminowali rdzenną ludność i wbili Persji nóż w plecy. Historia powtórzyła się wraz z zamachem na JFK, USS Liberty, 11 września, szantażem Epsteina, ludobójstwem Palestyńczyków i wojną z Iranem.
W pewnym momencie międzynarodowe żydostwo utraciło swoje wpływy w Persji (Iranie). Dla syjonistów objęcie tronu przez szacha Iranu po święcie Mosaddegha było współczesnym cudem purimowym, podczas gdy jego obalenie stało się katastrofą o biblijnych rozmiarach.
Żeby było jasne: nie mówię o Żydach niezaangażowanych. Społeczność żydowsko-perska nadal żyje w Iranie i, pomimo syjonistycznych machinacji, jest chroniona przez wspaniałomyślny rząd Iranu. Jako wysoko rozwinięta cywilizacja szyicka, Iran rozumie duchowe znaczenie rozróżnienia między Żydami niezaangażowanymi, „Ludem Księgi”, a Żydami satanistycznymi. Z powodu potwornych zbrodni zorganizowanego judaizmu, wymaga to weryfikacji wszystkich Żydów. „Nigdy nie popełniaj tego samego błędu dwa razy”.
Żydzi z Jemenu, Iraku, Persji, Palestyny, Afganistanu i innych miejsc żyli pokojowo obok swoich muzułmańskich i chrześcijańskich sąsiadów przez tysiąc lat. Dlaczego? Ponieważ islam zabraniał lichwy, co uniemożliwiło zorganizowanemu judaizmowi przejęcie gospodarek Azji Zachodniej. Tendencja ta odwróciła się po traktatach Sykes-Picot. Kiedy Żydzi z Azji Zachodniej uciekli do oderwanego Izraela po 1948 roku w wyniku operacji pod fałszywą flagą Mossadu, zostali wchłonięci przez zbiorową świadomość syjonistów i stali się TBR (Talmud Beyond Repair – Talmudyczny Nie do Naprawy).
Jeśli Iran jest prawdziwym państwem narodowym, a jestem o tym przekonany, to naród irański jest świętym narodem wojowników, który stawił czoła anglo-syjonistycznemu imperium USA i jego międzynarodowym bankierom.
Rosja
Spośród tych trzech krajów Rosja pozostaje krajem, na który syjonizm wywiera największy wpływ. Wynika to głównie ze składu etnicznego postsowieckiej oligarchii, która liczy dwa miliony obywateli rosyjskich z podwójnym obywatelstwem i izraelskim paszportem, a także z silnej obecności Chabad Lubawicz.
Najważniejsze pytanie brzmi: Co dzieje się w głowie prezydenta Putina? Mogę tylko spekulować, bo nie żyję w jego głowie.
Prezydent Putin działa w środowisku politycznym, które odziedziczył lub odziedziczył. Biorąc pod uwagę obecny stan Rosji w porównaniu z Rosją z lat 90., uważam, że wykonał dobrą robotę. Gdyby pan Putin sprzedał swój kraj syjonistom Rothschildów, Rosja prawdopodobnie znalazłaby się na tej samej ścieżce spadku społeczno-ekonomicznego co USA.
Chociaż Putin nie poszedł na żadne kompromisy w kwestii lockdownów i obowiązkowych szczepień, Sputnik nie był szczepionką mRNA od ZioCorp. Jego preferencję dla szczepionek zamiast naturalnej odporności można przypisać technokratycznemu nastawieniu, które konsekwentnie uznaje rozwiązania laboratoryjne za lepsze od naturalnych. Kiedy wybuchła pandemia COVID-19, Putin nadal był zdecydowanym zwolennikiem integracji rosyjsko-zachodniej, co zwiększało prawdopodobieństwo, że przyjmie protokoły zdrowotne Światowego Forum Ekonomicznego (WEF). Po konflikcie na Ukrainie może spojrzeć na to inaczej.
Niektórzy powołują się na „sesję zdjęciową Putina przy Ścianie Płaczu” jako dowód jego podporządkowania syjonizmowi Rothschildów. Jak wspomniano wcześniej, Putin pierwotnie dążył do integracji z blokiem zachodnim. Aby stać się „uznawanym przez Zachód” przywódcą, zdjęcie przy Ścianie Płaczu było niezbędne jako wyraz szacunku dla międzynarodowego żydostwa – przynajmniej do 7 października.
Jakie więc są powiązania prezydenta Putina z międzynarodowym światem żydowskich finansów?
Historia, którą otrzymałem z rosyjskiego źródła – której nie mogę zweryfikować, ale która wydaje się prawdopodobna – głosi, że Putin należał do bliskiego kręgu Borysa Jelcyna podczas prywatyzacji rosyjskiego przemysłu i aktywów, prowadzonej przez Wall Street. Po zgarnięciu swojego udziału, żydowscy kapitaliści przekazali resztę łupu osobom z Żydowskiej Partii Komunistycznej, ponieważ rabusie z Wall Street czuli się bardziej komfortowo, handlując ze współwyznawcami.
Problemem dla niedoświadczonych rosyjsko-żydowskich oligarchów był upadek radzieckiego systemu finansowego, który utrudnił deponowanie setek miliardów dolarów w nielegalnie nabytych aktywach z niekompletnymi potwierdzeniami sprzedaży w bezpiecznych bankach zachodnich. Jako były prawnik KGB, Putin powołał fundusz powierniczy, aby utrzymać legalność podejrzanych aktywów, umożliwiając wielu żydowskim informatorom deponowanie tam swoich nielegalnych aktywów. Kiedy sytuacja się ustabilizowała i Żydzi pojawili się, aby wycofać swoje łupy, Putin kazał im się wynosić.
To historia o tym, jak Putin stał się jednym z najbogatszych ludzi w Rosji. Aby umocnić swoją pozycję, nawiązał pragmatyczne sojusze z większością pozostałych rosyjsko-żydowskich oligarchów, jednocześnie doprowadzając do mordowania lub więzienia tych, których uznał za problematycznych. Trzeba przyznać Putinowi, że w latach 90. udało mu się zmniejszyć liczbę oligarchów z podwójnym obywatelstwem z prawie 100%.
A co z porzuceniem przez prezydenta Putina swojego syryjskiego sojusznika? Jak śpiewał Kenny Rogers: „Trzeba wiedzieć, kiedy odejść, a kiedy uciekać”. Inwazja USA i NATO na Ukrainę stanowiła egzystencjalne zagrożenie dla Rosji i sądzę, że pan Putin chciał się na tym skupić. Prawdopodobnie postrzegał też Syrię jako przegraną sprawę.
A co z Ukrainą?
Biorąc pod uwagę wrogą proliferację systemów uzbrojenia i laboratoriów biologicznych NATO u progu Rosji, prezydent Putin, moim zdaniem, musiał interweniować militarnie. Co zrobiłaby Ameryka, gdyby armia z długą historią niszczenia narodów zgromadziła się na granicy z USA?
Niektórzy krytykują prezydenta Putina za to, że nie zastosował totalnego blitzkriegu „szoku i przerażenia”, twierdząc, że takie nieśmiałe podejście zwiększyło straty rosyjskie i przedłużyło wojnę.
Pomimo makiawelicznych cech Putina, uważam, że kieruje się on pewnego rodzaju kodeksem, którego celem jest minimalizowanie ofiar wśród ludności cywilnej (zwłaszcza kobiet i dzieci), nawet jeśli naraża to jego żołnierzy na większe ryzyko. II wojnę światową poprzedził Wielki Głód w latach 30. XX wieku. Ukraińcy to „naród ziemi”. Putin sprawia wrażenie człowieka, który rozumie zasadę karmy.
Należy również rozważyć możliwość, że sposób prowadzenia wojny przez Rosję odzwierciedla jej maksymalny potencjał militarny. Rosja walczy nie tylko z potężną armią ukraińską, ale także z USA i NATO.
Mimo że Stany Zjednoczone są imperium chylącym się ku upadkowi, posiadają maszynę do drukowania petrodolarów i największą/rozrośniętą armię na świecie, co pozwala im prowadzić wojny „w nieskończoność”, tzn. aż do załamania gospodarczego.
Podobnie jak czołgi, samoloty i wojna okopowa w I wojnie światowej, sztuczna inteligencja oraz koordynacja dronów i pocisków rakietowych zapoczątkowały nową erę taktyki i technologii, której opanowanie wymagało czasu. Rosja pozostaje w tyle za Stanami Zjednoczonymi pod względem liczby satelitów – kluczowego elementu wojny dronów i rakiet – i obecnie stara się nadrobić zaległości wynikające z niedawnego wzrostu liczby wystrzeliwanych rakiet.
Powolna, rosyjsko-ukraińska wojna na wyniszczenie pokazuje, że technokraci UE kłamali, twierdząc, że Rosja będzie posuwać się blitzkriegiem aż do Lazurowego Wybrzeża. Prawdziwym motywem wojny UE z Rosją jest transformacja Europy ze społeczeństwa z siatką bezpieczeństwa socjalnego, napędzanego przez euro-kulturę, w państwo policyjne oparte na „martwej kulturze”, kompleksie militarno-przemysłowym i polityce oszczędnościowej. Podobnie jak amerykańskie imperium syjonistyczne, UE jest całkowicie podporządkowana międzynarodowym bankierom i w pełni popiera „Wielki Reset”.
A co z wojną prezydenta Putina przeciwko „nazistom” na Ukrainie?
Podczas gdy operacja Barbarossa mocno uderzyła w Rosję, hitlerowskie Niemcy już nie istnieją. Zełenski powiedział, że chce przekształcić Ukrainę w „Wielki Izrael”, a nie „Wielkie Niemcy”. Jedynymi „nazistami”, którzy wciąż są u władzy, są „syjoniści”. Banderowscy neonaziści istnieją tylko dzięki syjonistom i bandytom z USA/NATO. Rząd Zełenskiego to syjonistyczna operacja prania pieniędzy i czystek etnicznych.
Zamiast toczyć wojnę denazyfikacji, uważam, że prezydent Putin powinien przeprowadzić de-syjonizację, która obejmuje pozbawienie władzy oligarchów z podwójnym obywatelstwem w Rosji i „renacjonalizację” ich aktywów, a także unieważnienie paszportów pozostałych 2 milionów osób z podwójnym obywatelstwem, które ze względu na swoją syjonistyczną mentalność stadną prawdopodobnie są TBR (talmudyczne nie do naprawienia). Odgórne zdymisjonowanie osób z podwójnym obywatelstwem rozwiąże znaczną część problemu. Resztę należy rozwiązać poprzez „renacjonalizację” rosyjskiego banku centralnego, który jest opanowany przez globalną żydowską mafię.
Jak Rosja może usunąć syjonistów z Ukrainy, jeśli nie może usunąć syjonistów ze swojego?
W żadnym wypadku nie namawiam do masowego prześladowania Żydów, ponieważ wielu rosyjskich Żydów wnosi pozytywny wkład w rozwój kraju. Wierzę, że pan Putin kocha „dobrych” Żydów. Ja też, choć nigdy nie twierdziłem, że jestem „dobry”. Żyję zgodnie z Tao. Jestem prosty.
Wojny skończą się, gdy narody świata zjednoczą się i aresztują 3000 najbogatszych żydowskich bankierów na świecie wraz z ich wspólnikami, a następnie przejmą ich majątek zgodnie z obowiązującymi przepisami przeciwko zorganizowanej przestępczości. Majątek rodziny Rothschildów szacuje się na nawet 500 bilionów. Można by też stworzyć nowe, wspólnie uzgodnione symbole pieniężne, które obejdą iluzoryczny system symboli pieniężnych stosowany przez Synagogę Szatana. Można by nawet uratować Żydów. Z jakiegoś powodu nikt nie wydaje się zdolny do rozegrania nowej gry monetarnej. Być może po upadku imperium TBR Oceania i jego MIC.
Problem z BRICS, pomijając ich akronim wymyślony przez Goldman Sachs, polega na tym, że żydowska mafia finansowa kontroluje banki centralne większości państw członkowskich. To jak połykanie tasiemca, żeby zabić tasiemca. BRICS to świetna koncepcja, ale cierpi z powodu takiej samej infiltracji jak kryptowaluty.
Z militarno-strategicznego punktu widzenia uważam, że pan Putin powinien zacząć grać w quid pro quo. Jeśli na przykład reżim Zełenskiego wyśle drony, żeby zabić prezydenta Putina, należy odpowiedzieć w ten sam sposób.
III wojna światowa to wojna poznawcza i fizyczna, ale także duchowa. Aby wygrać, Rosja potrzebuje duchowego źródła siły. Rosyjska Cerkiew Prawosławna wydaje się logicznym wyborem. Muzułmanie w Rosji ewidentnie czerpią inspirację z islamu.
Uważam, że dla większości etnicznych Rosjan minęło zbyt wiele czasu, aby powiązać przedchrześcijańską religię Rusi z Kosmiczną Inteligencją, choć dla niektórych może to być skuteczne. Niezależnie od symbolu, archetypu czy mitu, zawsze polecam włączenie Tao. Jako uniwersalne zastosowanie, Tao jest kompatybilne zarówno z cywilizacjami starożytnymi, jak i z cywilizacjami Kardaszewa II stopnia. Niech Tao będzie z wami.
Kiedy wojna w końcu się skończy, myślę, że będzie prawdopodobne, że Rosja zaanektuje wschodnią część Ukrainy i odda zachodnią Ukrainę BlackRock.
Staram się trzymać z dala od rosyjskiej polityki motoryzacyjnej. Przepraszam moich rosyjskich czytelników za odejście od tematu. Uważam Rosję za wysoko rozwiniętą cywilizację i życzę, aby długo cierpiący naród rosyjski cieszył się pokojem i dobrobytem.
Czy pamiętacie krótki wspólny program kosmiczny Związku Radzieckiego i USA? Wyobraźcie sobie, że USA odrzuciłyby niekończące się wojny i współpracowały nie tylko z Rosją, ale także z Chinami i Iranem (a także z UE, Japonią itd.), aby stworzyć globalne życie poza niedoborem, dzięki pokojowej technologii. Prawdopodobnie bylibyśmy już na etapie Kardaszewa I.
Nie chodzi tu o umniejszanie społeczeństw o niższym poziomie rozwoju technologicznego. Czy człowiek high-tech, „ustabilizowany” przez Big Pharma i wpatrujący się całymi dniami w toksyczny ekran, jest lepszy od szamana z lasu deszczowego, znającego sekrety cudownych roślin leczniczych? Podobnie jak kult pieniądza, kult technologii również prowadzi do negatywnych konsekwencji. Używaj ich jako narzędzi, a nie jako bogów. Techno-finansowa dystopia uosabia najgorsze cechy obu światów.
Szanuję intelekt pana Putina i jego talent jako męża stanu. Pomógł Rosji przejść od postkomunizmu do kapitalizmu. W miarę jak lichwiarski kapitalizm wkracza w fazę schyłkową, mam nadzieję, że prezydent Putin odrzuci neo-feudalną technokrację Światowego Forum Ekonomicznego (WEF) i wybierze kolejny etap pozytywnego rozwoju narodowego.
Wracając do pytania, czy III wojna światowa jest sztuką „Wielkiego Resetu” – myślę, że dla niektórych tak, a dla innych stanowi atak na ich cywilizację.
III wojna światowa mogła być również eschatologicznym implantem w zbiorowej psychice.
Albo umierające imperium petrodolara, uwięzione w pułapce Tukidydesa.
Albo halucynogenna przepowiednia wtajemniczonego.
Albo wymykający się spod kontroli projekt „Wielkiego Odstępczego Izraela”.
Albo zachodnie, kakistokratyczne [rządy najgorszych], degeneracyjne szaleństwo.
Albo szczyt zła.
Albo ostatnia faza modelu biznesowego międzynarodowych bankierów.
Albo filtr techniczny paradoksu Fermiego.
Albo Talmud kontra Tao.
Albo burzliwe przejście z Ery Ryb (autorytaryzm i kontrolowany niedobór) do Ery Wodnika (wolność i obfitość).
Albo wszystkie naraz.
Jeśli istnieje obecnie „Jednoświatowa ZioCorp”, która ma moc stworzenia tak zaawansowanej symulacji III wojny światowej, to nie masz nic do stracenia, wspierając blok chińsko-irańsko-rosyjski. To już przesądzone.
I odwrotnie, jeśli zaawansowane technologicznie „królestwo piekła na ziemi” jest wciąż w budowie, to możesz stracić wszystko, jeśli nie poprzesz bloku Chin, Iranu i Rosji.
Jeśli jedna osoba zostanie dokooptowana, wspieraj obie. Jeśli dwie zostaną dokooptowane, wspieraj jedną. Jeśli trzy zostaną dokooptowane, jesteśmy w kropce. Przynajmniej do czasu uderzenia meteorytu.
Nawet jeśli złowrogi, ogólnoświatowy rząd kontroluje wszystko, stawiając opór mizantropijnemu, syjonistycznemu imperium USA, konfrontujesz się z częścią bestii. Jak to możliwe?
„Jeśli chodzi o nasz kraj, to Rosjanie wskazali dwie firmy: Polskie Zakłady Lotnicze w Mielcu (gdzie Państwowe Przedsiębiorstwo Antonow ma produkować drony AN-196 Lutyj) oraz Zakłady Mechaniczne Tarnów S.A. (gdzie firma Ukrspecsystems ma produkować drony RAM-2X).”
Rosja ostrzega: Firmy produkujące drony w Niemczech to uzasadnione cele
Podczas wizyty Zełenskiego w Berlinie ogłoszono projekty wspólnej produkcji dronów do ataków na Rosję. Rosja ostrzega, że te zakłady produkcyjne w Niemczech to uzasadnione cele i publikuje ich adresy.
Anti-Spiegel 16 kwietnia 2026
Ze względu na konferencję, w której obecnie uczestniczę, nie miałem jeszcze okazji napisać o wizycie ukraińskiego przywódcy Zełenskiego w Berlinie, gdzie ogłoszono niemiecko-ukraińską umowę o partnerstwie. Umowa ta zawiera postanowienia dotyczące wspólnej produkcji dronów w Niemczech do ataków na Rosję. Niemcy jednak milczą na temat tego, jak drażliwa jest ta kwestia.
Zaangażowanie w wojnę
Rosja atakuje zakłady produkujące broń na Ukrainie. W związku z sukcesami Rosji, Europa zdecydowała się przenieść przynajmniej część swoich zakładów produkujących drony z Ukrainy do krajów europejskich, aby chronić je przed rosyjskimi atakami. Oczywiste jest, że czyni to te kraje stroną konfliktu w wojnie z Rosją.
Musimy pamiętać, że Iran natychmiast zaatakował cele w krajach arabskich, które otworzyły swoją przestrzeń powietrzną na ataki USA i Izraela na cele w Iranie. Narody świata nie potępiły Iranu za to, ponieważ dla wszystkich jest jasne, że stanowi to wyraźny udział w wojnie i że Iran ma prawo atakować cele w krajach , z których terytorium jest atakowany..
Obecnie otwarcie deklaruje się, że Polska, kraje bałtyckie i Finlandia udostępniają swoją przestrzeń powietrzną do ataków na Rosję. Od 22 marca setki dronów startujących z ich przestrzeni powietrznej atakowały cele w obwodzie petersburskim, uszkadzając rafinerie i porty. Również tutaj świat widzi, że kraje te stają się stroną w konflikcie z Rosją, a jeśli Rosja zaatakuje cele w krajach, które otwarcie uczestniczą militarnie w wojnie z Rosją, świat po-zazachodni zrozumie to tak samo, jak rozumie irańskie ataki na cele w krajach arabskich.
To samo oczywiście dotyczy sytuacji, gdy kraje otwarcie zaoferują gościnę ukraińskiemu przemysłowi zbrojeniowemu, aby chronić go przed atakami Rosji.
Wizyta Zełenskiego i jej konsekwencje
Zełenski niedawno odwiedził kanclerz Merza, gdzie uzgodniono niemiecko-ukraiński program partnerstwa, o którym opowiem osobno. W odniesieniu do produkcji dronów dla Ukrainy, oficjalne oświadczenie niemieckiego rządu brzmi:
„Niemcy będą nadal wspierać ukraiński przemysł dronów, a ponadto tworzyć spółki joint venture w zakresie produkcji dronów. Uzupełnieniem tego będzie promowanie partnerstw opartych na współpracy w zakresie danych oraz wspólnych inicjatywach w dziedzinie badań i rozwoju, a także innowacji”.
Mówiąc wprost, oznacza to, że niemiecki rząd zamierza przenieść część ukraińskiej produkcji dronów do Niemiec, co uczyni te firmy i ich zakłady legalnymi celami rosyjskich ataków.
Ostrzeżenie Rosji
W środę wydarzyło się coś bezprecedensowego. Rosyjskie Ministerstwo Obrony wydało oświadczenie ostrzegające przed atakami na te obiekty. Wydało też dość wyraźne ostrzeżenie dla ludności dotkniętych atakami krajów europejskich, aby trzymała się z daleka od tych miejsc.
W przeszłości pojawiło się wiele rosyjskich ostrzeżeń dotyczących otwartego zaangażowania krajów europejskich w wojnę, więc łatwo byłoby zignorować to rosyjskie ostrzeżenie i stwierdzić, że Rosja po prostu blefuje. Jednak to rosyjskie ostrzeżenie różni się znacząco od wszystkich poprzednich w jednym kluczowym aspekcie.
Jak Państwo wiedzą, począwszy od 2022 roku, uczestniczyłem w kilku konferencjach prasowych dla zagranicznych dziennikarzy w regionie Donbasu, organizowanych przez rosyjskie Ministerstwo Obrony. Dla każdego wydarzenia uruchamiany był czat na Telegramie, na którym uczestnicy omawiali kwestie organizacyjne. Obejmowało to szczegóły takie jak organizacja podróży, czas i miejsce oczekiwania każdego autobusu itd. Po wydarzeniu te czaty „umarły” i nic tam nie publikowano. Moje archiwum na Telegramie zawiera siedem takich „martwych” czatów z 2022 i 2023 roku.
W środę wszystkie te czaty „odżyły”. Rosyjskie Ministerstwo Obrony opublikowało swoje ostrzeżenie we wszystkich z nich, więc ewidentnie ma silny interes w tym, aby jego najnowsze oświadczenie zostało upublicznione, zwłaszcza przez zagranicznych dziennikarzy, a tym samym przez zagraniczną opinię publiczną. W związku z tym publikuję oświadczenie w całości w celach informacyjnych:
„Według dostępnych informacji, 26 marca 2026 r., w obliczu rosnących strat i pogłębiającego się niedoboru kadrowego w ukraińskich siłach zbrojnych, rządy kilku krajów europejskich podjęły decyzję o zwiększeniu produkcji i dostaw dronów do ataków na terytorium Rosji na Ukrainie.
Planowany jest znaczny wzrost produkcji dronów dla reżimu w Kijowie poprzez zwiększenie finansowania „ukraińskich” i „wspólnych” firm w krajach europejskich, które produkują drony bojowe i ich komponenty.
Uważamy tę decyzję za celowy krok prowadzący do drastycznej eskalacji sytuacji militarno-politycznej w Europie i stopniowego przekształcania tych krajów w strategiczne zaplecze Ukrainy.
Realizacja scenariuszy ataków terrorystycznych na Rosję, zapowiadanych przez przedstawicieli reżimu w Kijowie, z wykorzystaniem rzekomo „ukraińskich” dronów produkcji europejskiej, doprowadzi do nieprzewidywalnych konsekwencji.
Zamiast wzmacniać bezpieczeństwo państw europejskich, działania rządów europejskich coraz bardziej wciągają te kraje w wojnę z Rosją”. Społeczeństwo europejskie powinno nie tylko jasno zrozumieć prawdziwe przyczyny zagrożeń dla swojego bezpieczeństwa, ale także poznać adresy i lokalizacje „ukraińskich” i „wspólnych” firm, które produkują drony i ich komponenty dla Ukrainy w swoich krajach”
I tutaj następuje lista 21 lokalizacji, głównie w krajach europejskich, gdzie produkowane są drony lub ich komponenty dla Ukrainy. Lista (w języku rosyjskim https://t.me/mod_russia/62686, w języku angielskim https://archive.ph/D8Frg) obejmuje również trzy firmy z siedzibą w Niemczech: DaVinci Avia GmbH, producenta dronów z siedzibą w Monachium, oraz ukraińską firmę Airlogix, która również produkuje drony we współpracy z niemiecko-amerykańską firmą programistyczną Auterion. Trzecią firmą, według oświadczenia, jest 3W Professional z Hanau w Hesji.
Fakt, że Merz i Zełenski ogłosili rozpoczęcie „strategicznego partnerstwa” z Ukrainą podczas wizyty Zełenskiego w Berlinie, które obejmuje również „pogłębioną współpracę obronną”, oznacza, że działania te są już w toku, ponieważ te wspólne przedsięwzięcia są już aktywne w Niemczech.
Ukraińskie drony dalekiego zasięgu z Niemiec
Jednym z omawianych dronów jest dron o nazwie „Anubis” (zdjęcie na początku tego artykułu), o którym również wspominały niemieckie media. To dron opracowany na bazie irańskich dronów Shahed, do których jest bardzo podobny. Oficjalnie jest to projekt ukraińskiej firmy Airlogix z siedzibą w Monachium, na co zwróciło uwagę rosyjskie Ministerstwo Obrony w swoim oświadczeniu.
Oficjalnie niewiele wiadomo o Anubisie. Jednak według portali specjalizujących się w tematyce wojskowej nie jest to projekt ukraiński, lecz „Anubis” bazuje na dronie Artemis ALM-20 amerykańskiej firmy Auterion, którą rosyjskie Ministerstwo Obrony również wymienia jako partnera ukraińskiej firmy Airlogix.
Artemis ma zasięg 1600 kilometrów i może przenosić głowicę bojową o masie 45 kilogramów. Można zatem założyć, że są to również parametry techniczne Anubisa, który jest obecnie produkowany w Monachium dla Ukrainy.
Biorąc pod uwagę ogromne znaczenie dronów we współczesnej wojnie, rosyjskie ostrzeżenie, że ukraińskie zakłady produkujące drony za granicą są dla Rosji uzasadnionym celem, nie powinno być lekceważone. Być może mądrze byłoby w przyszłości unikać tych miejsc.
Zawsze mówią ci, dlaczego Imperium stosuje przemoc, ale nigdy, dlaczego robią to jego wrogowie
Przemoc nie zawsze jest uzasadniona, ale zawsze istnieje jakiś powód, dla którego się zdarza. Zachodni eksperci, politycy i prezenterzy bardzo rzadko powiedzą, jakie są te powody, chyba że służy to interesom zachodniego imperium.
Wspólną cechą propagandy zachodnich imperiów jest to, że zawsze podaje się nam powody przemocy ze strony imperium, podczas gdy przemoc tych, którzy stawiają mu opór, przedstawiana jest zazwyczaj jako coś, co nie ma żadnego powodu.Wszyscy byliśmy karmieni argumentami za wojną USA i Izraela z Iranem i wszyscy wiemy, jakie to powody. Nawet mniej zorientowani przedstawiciele zachodniej opinii publicznej słyszeli coś o tym, że Irańczycy stanowią zagrożenie nuklearne, mają tyraniczny rząd, a może nawet o sponsorowaniu grup terrorystycznych. Ale tak zwani „pokojowi demonstranci”, którzy zginęli w powstaniu podsycanym i wspieranym przez Stany Zjednoczone ? Zostali zabici bez powodu, po prostu dlatego, że irański rząd jest zły i nienawidzi sprzeciwu. Wszyscy irańscy policjanci, którzy zginęli w powstaniu, zginęli bez powodu, być może z przyczyn naturalnych. To tylko zbieg okoliczności, że stało się to dokładnie w tym samym czasie, gdy imperium amerykańskie podjęło decyzję o próbie obalenia irańskiego Wszyscy poznaliśmy oficjalne powody, dla których Izrael przez lata zasypywał Strefę Gazy materiałami wybuchowymi: Izrael został zaatakowany przez Hamas 7 października 2023 r., więc musi pozbyć się Hamasu dla własnego bezpieczeństwaAle dlaczego doszło do ataku Hamasu? Stało się to bez powodu. Jeśli szukać odpowiedzi u propagandystów w prasie zachodniej, 7 października wydarzył się wyłącznie dlatego, że Hamas jest zły i chciał zabić Żydów za przynależność do niewłaściwej religii. Absolutnie nie wspomniano o brutalnym traktowaniu Palestyńczyków przez Izrael przez pokolenia ani o fatalnych warunkach życia w gigantycznym obozie koncentracyjnym, jakim stała się Gaza.
Powiedziano nam, dlaczego zachodnie imperium zaopatruje Ukrainę w broń: Ukraina została najechana przez Rosję. Imperium chce chronić wolność i demokrację narodu ukraińskiego oraz powstrzymać przyszły ekspansjonizm Władimira Putina.
Dlaczego Rosja najechała Ukrainę? Bez powodu. Putin jest po prostu zły i nienawidzi wolności, i tyle. Oczywiście, niezliczeni zachodni eksperci i analitycy od lat ostrzegali , że agresja NATO doprowadzi do wojny na granicy z Rosją, ale byli to tylko bełkocący wariaci, których prognozy wojny okazały się trafne dzięki czystemu zbiegowi okoliczności.
Całe nasze rozumienie historii jest ujęte w ten sposób. Fidel Castro zabijał ludzi na Kubie. Dlaczego ich zabijał? Bez powodu; był po prostu podłym draniem. Cała przemoc socjalistycznych rewolucjonistów na całym świecie, obalających poprzednie, brutalne rządy, jest przedstawiana jako bezpodstawna ludobójcza rzeź, dokonana przez morderczych tyranów, którzy po prostu uwielbiali zabijać ludzi. Desperacja wywołana kapitalistycznym wyzyskiem, który został narzucony tym narodom, jest całkowicie wymazana z naszych podręczników historii.
Dojrzałe zrozumienie naszego świata zaczyna się od ciekawości, dlaczego dochodzi do przemocy. Przemoc nie zawsze jest uzasadniona, ale zawsze istnieje jakiś powód, dla którego się dzieje. Zachodni eksperci, politycy i prezenterzy bardzo rzadko powiedzą, jakie są te powody, chyba że służy to interesom zachodniego imperium.
Jeśli więc chcesz poznać prawdę o tym, co naprawdę dzieje się na świecie, musisz aktywnie szukać odpowiedzi samodzielnie.
——————
Wszystkie prace są współtworzone z moim mężem Timem Foleyem