BlackRock: 2 biliony dolarów straty ??… Przygotowywany jest nowy system oparty na cyfrowym pieniądzu centralnym.

BlackRock: 2 biliony dolarów straty… Komentarz Ernesta Wolffa

Przygotowywany jest nowy system oparty na cyfrowym pieniądzu centralnym.

21 listopada 2022 r

BlackRock to najpotężniejsza firma finansowa, jaka kiedykolwiek istniała. Ale mimo że w 2021 roku zarządzał ponad 10 bilionów dolarów, jest znacznie gorzej niż rok temu, a zarządzane aktywa spadły do ​​poniżej 8 bilionów dolarów w trzecim kwartale 2022 roku, co oznacza spadek o ponad 20 procent. [ten bilion to nasze tysiąc miliardów. MD]

Czy BlackRock, jak twierdzą niektóre strony internetowe, znajduje się w trudnej sytuacji egzystencjalnej, a nawet na drodze do bankructwa?

Absolutnie nie. Obecna strata jest wynikiem strategii, w którą sam BlackRock jest mocno zaangażowany i która ma dwa cele: zniszczenie klasy średniej i wprowadzenie nowego systemu monetarnego.

Oto tło tych działań:

BlackRock został założony w Nowym Jorku w 1988 roku. Dzięki deregulacji w globalnym systemie finansowym, firma rozwinęła się w największego zarządzającego aktywami na świecie w ciągu trzech dekad.

Głównym udziałowcem BlackRock jest firma Vanguard. Obie firmy razem są głównymi akcjonariuszami sześciu z następujących ośmiu największych zarządzających majątkiem na świecie, a także jednymi z głównych akcjonariuszy największych światowych firm cyfrowych, Apple, Amazon, Alphabet i Microsoft.

Ponadto BlackRock posiada najbardziej kompleksowy system analizy danych finansowych na świecie z siecią komputerową Aladdin, z którego korzystają również największe banki centralne od czasu światowego kryzysu finansowego 2007/08, który uczynił BlackRock najważniejszym doradcą w tym czasie.

Ponieważ BlackRock i Vanguard mogą wpłynąć na prawie każdy rynek na świecie na swoją korzyść, obie firmy mają decydujący wpływ na politykę pieniężną banku centralnego. Tak więc decyzja, którą podjął bank centralny kilka miesięcy temu, aby zakończyć luźną politykę pieniężną i podnieść stopy procentowe, w żadnym wypadku nie jest decyzją podjętą przeciwko BlackRock i Vanguard.

Ale dlaczego dwaj giganci finansowi prowadzą politykę, która zmniejsza ich własne aktywa?

Z dwóch powodów.

Z jednej strony najbardziej udanym modelem biznesowym ostatnich dwóch dekad jest model gospodarki platformowej. Firmy takie jak Amazon, Uber, airbnb, booking.com, MyHammer czy Lieferando są nie tylko niezwykle dochodowe, ale także żyją z niszczenia małych i średnich firm. Na przykład Amazon doprowadził do bankructwa setki tysięcy detalistów na całym świecie, a Uber tyle samo firm taksówkarskich.

Obecna polityka pieniężna banków centralnych – podwyższenie stóp procentowych – powoduje, że średnie spółki znajdują się pod jeszcze większą presją niż dotychczas, a dużym platformom, które z łatwością radzą sobie z przejściowymi stratami, kolejnymi przejęciami, a co za tym idzie jeszcze większym rynkiem wzrostem potęgi dla nich i dla BlackRock w przyszłości.

Z drugiej strony nasz globalny system finansowy jest zepsuty i nie da się go utrzymać przy życiu na dłuższą metę. Dlatego w tle przygotowywany jest nowy system oparty na cyfrowym pieniądzu centralnym. Pożyczki powinny zostać wycofane z banków komercyjnych i przekazane wyłącznie w ręce banków centralnych.

Ale to oznacza koniec wszelkiej wolności finansowej, a tym samym koniec demokracji. Aby narzucić ludziom ten system, trzeba wpędzić ich w społeczne, ekonomiczne i finansowe trudności. Obecna polityka pieniężna również to osiąga. Napędza inflację w warunkach najwyższego poziomu zadłużenia w historii, utrudnia obsługę kredytów, a także tworzy armię bezrobotnych, którzy ostatecznie, z czystej desperacji, będą gotowi zaakceptować każdy system monetarny, nieważne jak niedemokratyczny.

Więc jeśli BlackRock obecnie ponosi straty, to jest to nic innego jak manewr strategiczny, którego jasnym celem jest bycie jeszcze bogatszym i jeszcze potężniejszym niż wcześniej pod koniec okresu suszy.

Ernst Wolff

Tłumaczył Paweł Jakubas, proszę o jedno Zdrowaś Maryjo za moją pracę.

Ten artykuł pojawił się po raz pierwszy 21 listopada 2022 r. na stronie:

https://apolut.net/blackrock-2-billionen-dollar-verlust-von-ernst-wolff/

Przerażający globalny sezon spotkań i obietnic „mędrców” nabiera rozpędu.

Obietnice globalistów z G20 czyli o nowych uciechach dla ludu

Przerażający globalny sezon spotkań nabiera rozpędu. AlterCabrio

„Potwierdzamy nasze zaangażowanie na rzecz wzmocnienia globalnego zarządzania zdrowiem, z wiodącą i koordynującą rolą WHO oraz wsparciem ze strony innych organizacji międzynarodowych. Wspieramy prace Międzyrządowego Organu Negocjacyjnego (INB), który opracuje i wynegocjuje prawnie wiążący instrument, który powinien zawierać zarówno prawnie wiążące, jak i niewiążące prawnie elementy w celu wzmocnienia [gotowości] na pandemię”

−∗−

Tłumaczenie artykułu z serwisu Off-Guardian omawiającego obietnice, zobowiązania i ‘przyrzeczenia’ składane na szczycie G20, a dotyczące naszej bliższej i dalszej przyszłości. /AlterCabrio – ekspedyt.org/

__________***__________

 „Przyrzeczenie” globalistów z G20 o zobowiązaniu do wprowadzenia paszportów szczepionkowych, cyfrowej waluty i wielu, wielu innych

W zeszłym tygodniu na Bali odbyło się doroczne spotkanie G20, na którym przywódcy 20 największych gospodarek świata podpisali zobowiązanie do:

  • Zreformowania” produkcji i dystrybucji żywności
    _
  • Zwiększenia nadzoru i cenzury „dezinformacji” w Internecie
    _
  • Zwiększenia globalnej zależności od „odnawialnych” źródeł energii
    _
  • Wprowadzenia programowalnej waluty cyfrowej
    _
  • Wprowadzenie międzynarodowych cyfrowych paszportów szczepionkowych

Tak, podczas gdy wszyscy byli tak grzecznie zajęci „upadkiem Chersonia” i tym pociskiem, który rzekomo uderzył w Polskę, przywódcy z całego świata zebrali się w identycznych koszulkach i opublikowali swoje plany dla rządu światowego w błyszczących małych segregatorach.

Widzieliśmy już, jak COP27 skupia się na „rolnictwie alternatywnym” (tj. mięsie hodowanym w laboratorium i owadach konsumpcyjnych), ale deklaracja przywódców z G20 jest znacznie bardziej ambitna. A przed nami jeszcze Szczyt Różnorodności Biologicznej ONZ.

Tak, przerażający globalny sezon spotkań doprawdy nabiera rozpędu, a uczestnicy nie ukrywają, że ich globalne plany idą naprzód.

Całość możesz przeczytać tutaj, my tylko wyciągniemy kilka kluczowych cytatów.

Na początek przyjrzyjmy się „tematowi” tegorocznego szczytu, który ma bardzo znajomy wydźwięk:

„Recover together, recover stronger”.

[ang. recover – wyzdrowieć, wyjść z czegoś (np. kłopotów); tu: wyjdźmy z tego razem, wyjdźmy silniejsi -tłum.]

Nazwijcie mnie szaleńcem, ale to brzmi jak kolejny sposób na powiedzenie „build back better” [odbudujmy lepiej], nieprawdaż?

Można by się spodziewać, że każda deklaracja złożona pod hasłem „odbudujmy lepiej” będzie wypełniona punktami do rozmów na temat Wielkiego Resetu… i absolutnie nikt się nie zawiedzie.

Jest ponowne poświęcenie się aktualnej wojnie z żywnością i echa tematu przewodniego na COP27, czyli „innowacje” i „reformy” w rolnictwie [podkreślenia dodane w całym tekście]:

„Podejmiemy dalsze skoordynowane działania w celu sprostania wyzwaniom związanym z bezpieczeństwem żywnościowym, w tym gwałtownym wzrostom cen i niedoborom towarów żywnościowych i nawozów na całym świecie […] zapewnimy to, aby systemy żywnościowe lepiej przyczyniały się do adaptacji do zmian klimatycznych i ich łagodzenia oraz powstrzymania i odwrócenia utraty różnorodności biologicznej, dywersyfikacji źródeł żywności [ …] Jesteśmy zaangażowani we wspieranie przyjmowania innowacyjnych praktyk i technologii, w tym innowacji cyfrowych w rolnictwie i systemach żywnościowych, aby zwiększyć produktywność i zrównoważony rozwój”

Żeby było jasne, „łagodzenie zmian klimatycznych” oznacza „produkcję mniejszej ilości mięsa”. „Dywersyfikacja źródeł pożywienia” oznacza „jedzenie robaków”, a „innowacyjne praktyki i technologie” oznaczają mięso hodowane w laboratorium i/lub pastę drożdżową.

Jest MNÓSTWO materiałów na temat „odwracania” lub „łagodzenia” zmian klimatu, w tym nad wyraz rozwlekłe obietnice „zreformowania” dostaw energii:

„Ponawiamy nasze zobowiązanie do osiągnięcia globalnej zerowej emisji gazów cieplarnianych netto / neutralności pod względem emisji dwutlenku węgla […] poprzez zwiększenie skali wdrażania produkcji czystej energii, w tym energii odnawialnej, a także środków w zakresie efektywności energetycznej, w tym przyspieszenie wysiłków na rzecz stopniowego wycofywania nieograniczonej energii węglowej”

Chyba nie muszę tego tłumaczyć.

A potem pojawia się gadka o „gotowości na wypadek pandemii”, wzywająca do ustanowienia „prawnie wiążącego instrumentu” w celu „wzmocnienia” globalnej gotowości na pandemię:

„Potwierdzamy nasze zaangażowanie na rzecz wzmocnienia globalnego zarządzania zdrowiem, z wiodącą i koordynującą rolą WHO oraz wsparciem ze strony innych organizacji międzynarodowych. Wspieramy prace Międzyrządowego Organu Negocjacyjnego (INB), który opracuje i wynegocjuje prawnie wiążący instrument, który powinien zawierać zarówno prawnie wiążące, jak i niewiążące prawnie elementy w celu wzmocnienia [gotowości] na pandemię

To było na porządku dziennym od jakiegoś czasu, możesz przeczytać nasze poprzednie artykuły na ten temat tutaj i tutaj.

Dalej jest obietnica ściślejszej kontroli internetu, ze względu na „bezpieczeństwo”:

„Zdajemy sobie sprawę, że przystępna cenowo i wysokiej jakości łączność cyfrowa ma zasadnicze znaczenie dla włączenia cyfrowego i transformacji cyfrowej, a odporne i bezpieczne środowisko internetowe jest niezbędne do zwiększenia zaufania do gospodarki cyfrowej […] Uznajemy znaczenie przeciwdziałania kampaniom dezinformacyjnym, cyberzagrożenia, nadużycia w Internecie oraz zapewnienie bezpieczeństwa w infrastrukturze łączności”

Jeśli czekaliście z zapartym tchem, aż wspomną o cyfrowych walutach banku centralnego (CBDC), to się doczekaliście:

„Z zadowoleniem przyjmujemy raport Komitetu ds. Płatności i Infrastruktury Rynkowej (CPMI) Banku Rozrachunków Międzynarodowych (BIS) w sprawie wzajemnych połączeń systemów płatności [oraz] wspólny raport BIS CPMI, BISIH, MFW i Banku Światowego w sprawie opcji dostępu i interoperacyjności cyfrowych walut banku centralnego (CBDC) w płatnościach transgranicznych”

Wreszcie – i to jest prawdopodobnie najbardziej niepokojące – zobowiązują się do wprowadzenia międzynarodowych paszportów szczepionkowych:

„Uznajemy znaczenie wspólnych standardów technicznych i metod weryfikacji, w ramach IHR (2005), w celu ułatwienia bezproblemowych podróży międzynarodowych, interoperacyjności oraz uznawania rozwiązań cyfrowych i niecyfrowych, w tym dowodów szczepień. Popieramy ciągły międzynarodowy dialog i współpracę w zakresie tworzenia zaufanych globalnych cyfrowych sieci zdrowotnych”

I tak to się sprawy mają. Oto ‘lista zakupów’ G20, która obejmuje (między innymi): reformę żywnościową, reformę energetyczną, ustawodawstwo dotyczące pandemii, „bezpieczeństwo cybernetyczne”, CBDC oraz paszporty szczepionkowe/identyfikatory cyfrowe.

Niby nic zaskakującego, ale niezwykłe jest widzieć to wszystko ułożone w jednym takim dokumencie.

I nie zapominajmy o bardziej staroświeckim motywie – chciwości. „Przyrzeczenie” [pledge] pełne jest wzmianek o „lukach w finansowaniu”, darowiznach i „partnerstwie publiczno-prywatnym”.

Wszystko to służy jako przykrywka dla międzynarodowego prania pieniędzy, defraudacji i innych sposobów kierowania pieniędzy podatników do przepełnionych kieszeni tego 1%.

Aha, małe przypomnienie dla tych, którzy wciąż wierzą, że Rosja toczy dobrą walkę z globalistycznymi złoczyńcami na Ukrainie – Rosja jest członkiem G20 i podpisała to zobowiązanie.

Podobnie jak Chiny, wraz z każdym innym członkiem BRICS.

Nie ma tu bohaterów, wszyscy są w tym razem… ale ta ich wojna z pewnością dobrze odwróci uwagę, prawda?

Zasadniczo jest to tylko potwierdzenie – gdyby potwierdzenie było potrzebne – że Wielki Reset wciąż nadchodzi. Nawet jeśli covid odejdzie, nowa normalność pozostanie.

Ale oczywiście taki plan był od zawsze.

_________________

G20’s globalist “pledge” commits to vaccine passports, digital currency & much, much more, Kit Knightly, Nov 18, 2022

−∗−

Powiązane tematycznie:

Great Reset czyli co szykują ludzkie paniska
Nadzór na każdym kroku, powszechny dochód gwarantowany powiązany z oceną kredytu społecznego, likwidacja własności prywatnej, masowa cenzura, zamrożenie i zajęcie rachunków bankowych, technologie wdrożone w celu przeprogramowania ludzi — ten […]

_________________

Jak nie pandemia to bieda czyli kto potrzebuje katastrofy
W ciągu najbliższych kilku lat szare eminencje establishmentu będą próbowały wykorzystać zasłonę chaosu, aby zasiać nasiona strachu wśród ludności. Będą próbować wykorzystać ten strach, aby uzyskać jeszcze bardziej scentralizowane zarządzanie […]

_________________

Rekalibracja totalna czyli Lista Przebojów WEF
Przez lata ludzie z WEF głosili kilka bardzo niepokojących rzeczy, z których żadna nie wzbudziła należytej uwagi mediów. W rzeczywistości, kiedy zestawimy razem tematy promowane przez WEF, wyłania się nadrzędny […]

_________________

Traktat WHO czyli pandemia na stałe?
Prawdziwe znaczenie Traktatu Pandemicznego polega na tym, że jego uchwalenie jest ratyfikacją i zatwierdzeniem wszystkiego, czego świat doświadczył w ciągu ostatnich dwóch lat podczas COVID-19. […]

Konieczna [jest] cnota zimnej krwi.  Ks. prof. Stanisław Koczwara.

Konieczna cnota zimnej krwi.  Ks. prof. Stanisław Koczwara.

Fundament porządku ludzkiego czyli skąd wziąć odpowiedni oręż – ks. prof. Stanisław Koczwara

AlterCabrio https://ekspedyt.org/2022/11/21/fundament-porzadku-ludzkiego-czyli-skad-wziac-odpowiedni-orez-ks-prof-stanislaw-koczwara/

Walka dotyczy najwyższej rozgrywki jaką podjąć może wolność ludzka: albo opowiedzieć się za Królestwem Bożym i Jego Majestatem, albo przeciw Niemu. Albo ludzkość cała uzna swą zależność od woli Boga, albo od woli człowieka, któremu wydaje się, że jest Bogiem, a w rzeczywistości okazuje się sługą ojca kłamstwa, czyli szatana.

____________***____________

 Ks. prof. Stanisław Koczwara: Chwała garstce kapłanów!

‘Ostatnie dwa lata były doskonałym probierzem posiadania takiej cnoty. Histeria związana z tzw. pandemią wirusa covidowego obnażyła na całym świecie stan umysłowy ludzkości. Troska o swoje ziemskie życie, granicząca z paniką, zagościła również tam, gdzie powinna natrafić na ostrze cnoty zimnej krwi, czyli w Kościele. Niestety, jej hierarchiczni przedstawiciele pokazali aż nadto, że takiej cnoty nie posiadają. Poddali Kościół dyktatowi zarządzeń byle ministra, którego jacyś anonimowi dla nas potentaci, namaścili na wodzirejów tej farsy wirusowej w poszczególnych krajach.

I rej w tej światowej farsie, niestety, wiedli duchowni siejący panikę wśród ludzi, poniżający ich, czyniący zadość zarządzeniom głupich ustaw, poniżający Kościół Chrystusowy, czyniąc go ‘chłopcem na posyłki’ sanitarnych szaleńców. Wreszcie, zabijający powoli wiarę w Chrystusa, Pana życia i śmierci, w Jego Majestat w komunii świętej poprzez niegodne jej udzielanie na rękę.
I nikt, za wyjątkiem biskupa ordynariusza z Teksasu, za to, jak dotąd nie przeprosił. Nikt nie uznał za grzeszne postępowanie. Bo zamiast wiary w Chrystusa Króla, w ich zajęczych sercach jest wiara w zarządzenia światowych szaleńców od niszczenia zdrowia psychicznego i fizycznego ludzkości.’

‘Z tym grzechem niewiary w społeczne królowanie Chrystusa mamy stoczyć bój, jeśli chcemy się zwać Jego rycerzami. Jeśli odżegnamy się od tej walki, to w świecie zapanuje powszechnie porządek pomijający królewski majestat Boga. Oderwanie się od tego Źródła dostojeństwa człowieka sprawia, że coraz większa ilość ludzi nie wie nic o rzeczach istotnych.

A to oznacza, że utracili oni zdolność odróżniania tego, co ważne od tego, co nie ma znaczenia. Utracili umiejętność rozpoznawania prawd niezmiennych, które stanowią fundament porządku ludzkiego. Nic nie wiedzą o naturze duszy, o jej nieśmiertelności, o naszym losie po śmierci.
Tak więc widzimy, że walka dotyczy najwyższej rozgrywki jaką podjąć może wolność ludzka: albo opowiedzieć się za Królestwem Bożym i Jego Majestatem, albo przeciw Niemu.

Albo ludzkość cała uzna swą zależność od woli Boga, albo od woli człowieka, któremu wydaje się, że jest Bogiem, a w rzeczywistości okazuje się sługą ojca kłamstwa, czyli szatana. Krótko mówiąc, jest to wybór między Królestwem Boga, a antykrólestwem szatana.’

‘Aby podjąć walkę o Królestwo Chrystusa musimy mieć odpowiedni oręż do tego. I nie zawiedziemy się. Sam nasz Pan Jezus Chrystus daje swoim rycerzom broń do walki ze złem tego świata. Tym orężem jest Osiem Błogosławieństw. Osiem boskich reguł ewangelicznej doskonałości, które nasz Zbawiciel przekazał nam osobiście w Kazaniu na Górze. O nich samych i ich znaczeniu możemy mówić bez końca. A skutek tego mówienia często bywa taki, że uważamy je za ‘nie z tego świata’, odnoszące się tylko do Nieba, a skoro tak, to nie można ich zastosować w życiu praktycznym, doczesnym, tu na ziemi. Tymczasem my, w naszym kazaniu, pokażemy, że owe błogosławieństwa zawiadują prawdziwymi siłami jakie są w stanie wzbudzić w nas, zjadaczach chleba, niezwyciężonych wojowników, którzy mogą tym orężem zwycięstwo zawalczyć o społeczne królowanie Jezusa Chrystusa na ziemi i to na wspak kościelnym niedowiarkom, kapitulującym przed Goliatem, jakim wydaje się świat opanowany przez zło.’

[Tu następuje opis wszystkich błogosławieństw. Cały materiał trwa prawie godzinę. Warto zarezerwować ten czas.]

Chcecie umierać za Kijów?

Chcecie umierać za Kijów? Chcecie, żeby za Kijów umierały wasze dzieci? Chcecie, żeby za Kijów umierali wasi rodzice?

Katarzyna Treter-Sierpińska 16, 2022 https://wprawo.pl/katarzyna-ts-chcecie-umierac-za-kijow/

https://wprawo.pl/wp-content/uploads/2022/11/prezydent-Ukrainy-Wolodymyr-Zelenski-677x430.png

We wtorek (15.11.2022) na Polskę spadła rakieta, która zabiła dwóch mężczyzn przebywających na terenie suszarni zboża w miejscowości Przewodów w powiecie hrubieszowskim. W środę prezydent Andrzej Duda i premier Mateusz Morawiecki wydali oświadczenie, w którym powiedzieli, że nie był to rosyjski atak na Polskę, tylko wypadek, do którego doszło, gdy Ukraina odpierała zmasowany atak rosyjskich rakiet na miasta w okręgach leżących przy polskiej granicy. Rakieta, która zabiła polskich obywateli, została wystrzelona przez ukraińską obronę powietrzną. Taką wersję podają też amerykańskie służby, do których Polska zwróciła się o pomoc w śledztwie.

We wtorek wieczorem, zanim jeszcze polskie władze wydały jakiekolwiek oświadczenie w tej sprawie, prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski zamieścił na Twitterze następujący wpis: RF zabija wszędzie tam, gdzie może dotrzeć. Dzisiaj dotarła do Polski. Ten atak na bezpieczeństwo zbiorowe w regionie euroatlantyckim jest eskalacją. Zginęli ludzie. Moje kondolencje dla polskich braci i sióstr! Ukraina zawsze z wami. Należy powstrzymać terror RF.  Solidarność to nasza siła!

Jak to możliwe, że prezydent Ukrainy bez wahania stwierdził, iż to była rosyjska rakieta i „atak na bezpieczeństwo zbiorowe w regionie euroatlantyckim”, chociaż rząd RP jeszcze nie wypowiedział się w tej sprawie? Rozumiem, że dziennikarze, w tym amerykańscy, pisali o rzekomym rosyjskim ataku na Polskę. W końcu to tylko dziennikarze, którzy żyją z robienia sensacji i straszenia ludzi. Dziennikarze nakręcali kowidową hucpę, dziennikarze nakręcają klimatyczna hucpę, dziennikarze nakręcili panikę wojenną. Ale dlaczego Zełenski zadął w tę trąbkę?

Odpowiedź jest oczywista. Od lutego Ukraina robi, co w jej mocy, żeby wciągnąć NATO do bezpośredniej wojny z Rosją. Temu służył apel Zełenskiego o zamknięcie nieba nad Ukrainą, czyli o to, żeby samoloty NATO strzelały do samolotów rosyjskich. Temu służyła informacja puszczona w świat przez ukraińską armię o rzekomym udostępnieniu polskich lotnisk dla ukraińskich samolotów wojskowych wykonujących misje bojowe przeciw Rosji. Temu służył apel Zełenskiego o wykonanie prewencyjnych uderzeń zanim Rosja użyje broni jądrowej. I temu służył wpis Zełenskiego, w którym stwierdził, że na Polskę spadła rosyjska rakieta. Nie bez przyczyny Zełenski użył określenia „eskalacja” i zażądał, aby „powstrzymać terror” Rosji. Nie napisał, w jaki sposób ten terror ma być powstrzymany, ale mądrej głowie dość dwie słowie.

Prezydent Ukrainy poinformował też, że rozmawiał przez telefon z prezydentem Dudą. – Złożyłem kondolencje w związku ze śmiercią polskich ofiar rosyjskiego terroru rakietowego. Wymieniliśmy się dostępnymi informacjami i ustalamy wszystkie fakty. Ukraina, Polska, Europa i cały świat muszą być chronione przed rosyjskim terrorem – napisał Zełenski na Twitterze.

A co we wtorek wieczorem napisał na Twitterze minister spraw zagranicznych Ukrainy, Dmytro Kuleba? Oto jego wpis: Rosja lansuje teraz teorię spiskową, że to rzekomo pocisk ukraińskiej obrony powietrznej spadł na polskie terytorium. Co nie jest prawdą. Nikt nie powinien kupować rosyjskiej propagandy, ani wzmacniać jej przesłań. Ta lekcja powinna była zostać wyciągnięta dawno po zestrzeleniu samolotu MH17.

I jeszcze wtorkowy wpis ambasadora Ukrainy w Polsce, Wasyla Zwarycza: Jesteśmy solidarni z Polską. Składam kondolencje rodzinom i bliskim ofiar eksplozji w Przewodowie. Rosja powinna ponieść sprawiedliwą karę za terroryzm i zbrodnie wojenne. Liczymy na stanowczą  odpowiedź NATO i całego świata cywilizowanego. Prosimy o dalsze wsparcie Ukrainy.

Spójrzmy teraz na reakcję ukraińskich władz już po oświadczeniach prezydenta Dudy i premiera Morawieckiego, którzy poinformowali, że nie był to atak rosyjski tylko rakieta wystrzelona przez ukraińską obronę powietrzną.

Prezydent Zełenski nie zamieścił żadnego wpisu na Twitterze. Milczy minister Kuleba. Milczy ambasador Zwarycz. Natomiast Sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy Ołeksy Daniłow ogłosił, że Ukraina żąda dopuszczenia do śledztwa. – Jesteśmy gotowi przekazać dowód rosyjskiego śladu, który posiadamy. Oczekujemy od naszych partnerów informacji, na podstawie których stwierdzono, że był to pocisk ukraińskiej obrony powietrznej – napisał Daniłow na Twitterze.

A teraz zobaczmy jak wygląda narracja polskich władz dotycząca odpowiedzialności za śmierć Polaków zabitych ukraińską rakietą. Narracja ta brzmi: winę za to wydarzenie ponosi Rosja, ponieważ gdyby Rosja nie atakowała Ukrainy, to Ukraina nie musiałaby używać obrony powietrznej i Polacy by nie zginęli.

Nikt nie oczekuje przeprosin od Ukrainy za niefortunne działanie ich opelotki, które kosztowało życie dwóch Polaków. Mam jednak nadzieję, że prezydent Duda zauważył w końcu, co wyprawia jego “wielki przyjaciel” Zełenski.

Z czym zatem mamy do czynienia? Mamy do czynienia z kolejną próbą wepchnięcia Polski do bezpośredniej wojny z Rosją poprzez nacisk ze strony ukraińskiej, która posłużyła się kłamstwem. Jeśli ktoś myśli, że Ukraińcy żałują tych dwóch Polaków, to jest bardzo naiwny. Jeśli Ukraińcy czegoś żałują, to tego, że NATO nie kupiło ich zapewnień o rosyjskim ataku i nie przeprowadziło ataku odwetowego. Oczywiście oznaczałoby to III wojnę światową, ale przecież właśnie na tym zależy naszym ukraińskim „braciom i siostrom”. Nie łudźcie się, że byłoby im żal polskiej krwi. O nie! Polska krew przelewana za Kijów byłaby im bardzo na rękę.

A teraz pytam wszystkich polskich ukrainofilów omamionych wizją polsko-ukraińskiego braterstwa: Chcecie umierać za Kijów? Chcecie, żeby za Kijów umierały wasze dzieci? Chcecie, żeby za Kijów umierali wasi rodzice? Naprawdę tego chcecie, czy też wasza wyobraźnia jest zbyt uboga, żebyście potrafili zrozumieć, jakie będą konsekwencje wejścia Polski do bezpośredniej wojny z Rosją?

Najwyższa pora zrozumieć, że Ukraińcy nie walczą o to, aby ruskie bomby nie spadły na Polskę. Ukraińcy walczą o Ukrainę, a ponieważ ruskie bomby spadające na Polskę pozwoliłyby im wciągnąć NATO do bezpośredniego udziału w konflikcie, to ruskie bomby spadające na Polską są im jak najbardziej na rękę. Dowodem na to są wtorkowe wpisy Zełenskiego, Kuleby i Zwarycza oraz środowy wpis Daniłowa. Trzeba być ślepym, żeby tego nie dostrzec.

Polski interes narodowy nie jest tożsamy z ukraińskim interesem narodowym. Ukraina chce wciągnąć Polskę do wojny z Rosją. Polska nie może na to pozwolić. Tymczasem jest grupa Polaków, którzy nie tylko bezmyślnie wymachują szabelką, ale opluwają tych, którzy ostrzegają, że to machanie może doprowadzić do tragedii. Tych wymachujących szabelką idiotów (bo inaczej nazwać ich nie sposób) należałoby zamknąć w jakimś ustronnym miejscu, gdzie dla nikogo nie stanowiliby zagrożenia. I to leży w polskim interesie narodowym, a nie tropienie „ruskich onuc” wśród osób, które wykazują umiar i rozsądek.

A jeśli chodzi o prowokacje, to należy zastanowić się nad tym, czy ta ukraińska rakieta naprawdę spadła w Polsce zupełnie przypadkowo. Nasi ukraińscy „bracia i siostry” nie mieli żadnych skrupułów, żeby wymordować co najmniej 100 tysięcy Polaków w ramach „walki o niepodległość” na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Dziś ukraińscy zbrodniarze są ukraińskimi „herojami”. Jak można oczekiwać, że walczący dziś z Rosją Ukraińcy będą chcieli oszczędzać polską krew? Przecież nigdy tego nie robili. Wprost przeciwnie. Wszystkie te opowieści o polsko-ukraińskim braterstwie, to pic na wodę, fotomontaż. Gdyby to miało przynieść im zwycięstwo, Ukraińcy poświęciliby nas bez mrugnięcia okiem. Nie dajmy się im wciągnąć w tę wojnę. Nie pozwólmy, żeby Polacy umierali za Kijów.

Planowana „trójdemia”: Gwałt na pojęciach. Cel – przyzwyczaić do poddaństwa.

Planowana „trójdemia”: Gwałt na pojęciach. Cel – przyzwyczaić do poddaństwa.

Koinfekcje czyli nadciąga potrójna pandemia

AlterCabrio https://ekspedyt.org/2022/11/21/koinfekcje-czyli-nadciaga-potrojna-pandemia/

Jednak główny kierunek kampanii strachu zarezerwowany jest dla wirusa RSV. Zatem wszyscy prawdopodobnie jesteście więcej niż zaznajomieni z „grypą”. I zdecydowanie macie dość słuchania o Covid. Ale wirus RSV może być dla was czymś nowym…

−∗−

Tłumaczenie artykułu z serwisu Off-Guardian na temat rzekomo spodziewanej potrójnej pandemii, czyli koinfekcji covid, grypy i wirusa RSV. /AlterCabrio – ekspedyt.org/

__________***__________ 

PRAWDZIWA historia kryjąca się za wirusem RSV i tak zwaną „tripledemic”

Źródła mediów głównego nurtu ostrzegają teraz przed współpandemią grypy, wirusa RSV i Covid… ale czy jest powód do obaw?

Według mediów głównego nurtu nadeszła „trójdemia”. Co to jest „trójdemia”, pytasz?

Najwyraźniej mamy wtedy jednoczesne pandemie grypy, Covid i wirusa RSV w tym samym czasie. A przynajmniej tak twierdzi LA Times:

„W Kalifornii obawiają się „trójdemii” grypy, wirusa RSV i COVID”

I The Atlantic:

„Co „trójdemia” oznacza dla twojego ciała”

I CBS:

„«Trójdemia» w USA może przynieść zalew pacjentów w szpitalach”

Wszystkie te trzy historie – a jest też wiele innych – trafiły w tę samą pulę tematów do dyskusji.

Donoszą, że grypa powróciła po jej „tajemniczym” zniknięciu podczas „pandemii” Covid (The Alantic odnotowuje, że liczba przypadków grypy w USA spadła o ponad 90% i nazywa to „szczęściem”, to dwójmyślenie jest niewiarygodne).

Ostrzegają również, że Covid „wciąż jest w pobliżu” lub „nie skończył się” lub inne odmiany tych określeń.

Jednak główny kierunek kampanii strachu zarezerwowany jest dla wirusa RSV. Zatem wszyscy prawdopodobnie jesteście więcej niż zaznajomieni z „grypą”. I zdecydowanie macie dość słuchania o Covid. Ale wirus RSV może być dla was czymś nowym… więc pozwólcie, że wyjaśnię.

Wirus

Syncytialny wirus oddechowy (RSV) jest – zgodnie z teorią wirusów – jednym z wielu wirusów krążących w ogólnej populacji przez cały czas. Cytując stronę internetową Mayo Clinic [podkreślenie dodane]:

„Syncytialny wirus oddechowy (RSV) powoduje infekcje płuc i dróg oddechowych. Jest tak powszechny, że większość dzieci została zarażona tym wirusem przed upływem drugiego roku życia. Syncytialny wirus oddechowy (sin-SISH-ul) może również zarażać dorosłych. U dorosłych i starszych, zdrowych dzieci objawy wirusa RSV są łagodne i zazwyczaj naśladują zwykłe przeziębienie.”

A według CDC:

„Prawie wszystkie dzieci będą miały infekcję wirusem RSV do czasu swoich drugich urodzin […] Większość infekcji wirusem RSV ustępuje samoistnie w ciągu tygodnia lub dwóch.”

Tak więc, według oficjalnych źródeł, wirus RSV to nic poważnego w zdecydowanej większości przypadków i prawie każdy z nas już go miał.

W rzeczywistości, biorąc pod uwagę, że objawy są zarówno pospolite, jak i łagodne, istnieje prawdopodobieństwo, że mieliście je wiele razy w ciągu swojego życia i tak naprawdę nigdy nie wiedzieliście. Jest to po prostu jeden z wielu wirusów, o których wiadomo, że powodują coś, co nazywamy „przeziębieniem”.

Oszustwo

Jest tu jakiś trik i jak zwykle w dobie „pandemii” to trik językowy. Władza wykorzystuje niejednoznaczność językową, aby wywołać strach.

W większości krajów na świecie po prostu odnosimy się do „przeziębienia” lub „grypy” prawie zamiennie, aby opisać kilkanaście infekcji dróg oddechowych, których wszyscy doświadczamy przez całe życie.

Przez większość czasu nie wiemy, jaki konkretny wirus lub bakteria jest rzekomo przyczyną, nie mamy sposobu, aby się tego dowiedzieć i nie ma to żadnego znaczenia, ponieważ objawy i leczenie są takie same: kaszel, gorączka, ból głowy – łóżko, sok pomarańczowy i środki przeciwbólowe.

Obecnie przede wszystkim to media wykorzystują tę wszechobecną dwuznaczność, przez nazywanie czegoś, co zawsze z nami było, ale udając, że jest to coś nowego.

Oto przykład: Scientific American opublikował ten artykuł 4 listopada z nagłówkiem:

„Rośnie liczba przypadków wirusa RSV: co wiemy o tym powszechnym i zaskakująco niebezpiecznym wirusie”

Zatem, chociaż nagłówek twierdzi, że wirus RSV jest „zaskakująco niebezpieczny”, artykuł wydaje się robić wszystko, aby udowodnić coś przeciwnego.

  • „Wirus jest tak powszechny, że prawie wszystkie dzieci zetknęły się z nim przed swoimi drugimi urodzinami”.
    _
  • „To jest tak wszechobecne” — mówi Flores. „Nawet dorośli są na niego wielokrotnie narażeni przez cały czas, więc rozwijamy na niego pewną odporność”.
    _
  • „Chociaż u zdrowych dorosłych i dzieci wirus RSV zazwyczaj objawia się jako zwykłe przeziębienie, z objawami podobnymi do tych powodowanych przez inne wirusy „przeziębienia”, takie jak rinowirusy, adenowirusy i kilka powszechnych koronawirusów”.
    _
  • „Dla przeciętnego człowieka wirus RSV to niewiele więcej niż utrapienie”

Artykuł wyraźnie ostrzega, że wirus ​​RSV może być „szczególnie niebezpieczny dla noworodków i dorosłych w wieku powyżej 65 lat” oraz osób z obniżoną odpornością, ale to akurat dotyczy dosłownie każdego patogenu. I nawet wtedy dodają:

„tylko około 1 do 2 procent dzieci poniżej szóstego miesięca życia z wirusem RSV wymaga hospitalizacji (zwykle na kilka dni), a zgony nie są częste.”

To taktyka, którą wszyscy znamy – była rutynowa w całej narracji covidowej, w oficjalnych głosach, które mówiły nam, żebyśmy się bali, jednocześnie wyjaśniając, że nie ma się czego bać.

Takie podejście wyraźnie służy jakiemuś celowi, chociaż nie potrafiłbym z całą pewnością określić, co to może być.

Niezależnie od tego, oszustwo jest oczywiste i wyraźnie zamierzone.

Pytanie brzmi: po co?

Motyw

Podsumowując – nie ma powodu do obaw przed zakażeniem wirusem RSV. Media same o tym wiedzą, nawet jeśli ukrywają to pod warstwami histerycznych nagłówków.

To tylko jeden z wielu wirusów, które powodują – lub podobno powodują – objawy przeziębienia lub grypy, z których wszystkie stale krążą po całym świecie, szczególnie o tej porze roku.

ZAWSZE istnieje jakaś „tridemia” lub quadrodemia lub septodemia. Jedyna różnica polega na tym, że teraz przydają temu nazwę.

Biorą ograny numer i udają, że to coś wyjątkowego, po prostu by cię sprawdzić i przestraszyć.

Czemu?

Cóż, to raczej przewidywalne: by sprzedać szczepionki.

Tak, odetchniecie z ulgą, gdy dowiecie się, że tak jak wirus RSV po raz pierwszy w historii trafia na czołówki gazet, tak właśnie wyprodukowano pierwsze szczepionki przeciwko niemu.

1 listopada Vox poinformował:

„Nadchodzą nowe szczepionki przeciwko wirusowi RSV. To bardzo, bardzo dobra wiadomość.”

I stwierdza:

„Po dziesięcioleciach nieudanych prób wyprodukowania szczepionki przeciwko wirusowi RSV, kilka wysoce skutecznych jest w końcu o krok od zatwierdzenia.”

Tego samego dnia firma Pfizer ogłosiła „pozytywne dane najwyższej jakości” dla swojej nowej szczepionki przeciw wirusowi RSV, o czym doniosło CNN:

„Po obiecujących wynikach badań nad szczepionką przeciw wirusowi RSV dla matek, firma Pfizer twierdzi, że w tym roku wystąpi do FDA o zatwierdzenie”

Zgadza się, po dziesięcioleciach testów i dziesiątkach nieudanych prób, firmom farmaceutycznym udało się w końcu stworzyć nie tylko jedną, ale liczne skuteczne szczepionki przeciwko endemicznemu wirusowi… akurat gdy wirus trafił na pierwsze strony gazet.

To wszystko brzmi dość znajomo, prawda?

Jeśli nie daliście się nabrać ostatnim razem, to nie muszę was ostrzegać.

A jeśli jednak dałeś się nabrać na to ostatnim razem?

Cóż, raz cię mogli oszukać, ale dwa razy…?

____________

The REAL story behind RSV & the so-called “tripledemic”, Kit Knightly, Nov 9, 2022

−∗−

Powiązane tematycznie:

Narzędzie marketingowe c19 czyli skutki zostaną z nami na długo
Czy można uwierzyć, że po tych wszystkich niekorzystnych informacjach, które pojawiły się na temat zagrożeń dla zdrowia i życia ze strony tzw. „szczepionki” przeciw Covid i jej nieskuteczności w walce […]

____________

Dwadzieścia milionów i nie koniec na tym
Harrison Smith z American Journal omawia wypowiedź doktora Rogera Hodkinsona, szanowanego kanadyjskiego patologa, który szacuje, że obecna globalna liczba zgonów bezpośrednio przypisywanych szczepionce wynosi około 20 milionów, z około 2 […]

____________

Projekt Mercury czyli będzie nowa narracja
Pomyślcie o tym: gdyby dostali to, czego chcieli, Zachód wyglądałby dokładnie tak, jak wyglądają teraz Chiny, lub jeszcze gorzej, bez możliwości udziału w życiu gospodarczym przy braku aktualnej przepustki covidowej. […]

Sasin daje dupy władcom z UE. …Ale dupa nasza !!… VAT !!

Sasin daje dupy władcom z UE. Ale dupa nasza…

Wicepremier Sasin: „Będziemy musieli przywrócić VAT na energię elektryczną, paliwa i nawozy”

20 listopada 2022 https://pch24.pl/wicepremier-sasin-bedziemy-musieli-przywrocic-vat-na-energie-elektryczna-paliwa-i-nawozy/

Będziemy musieli przywrócić wyższe stawki VAT nie tylko w przypadku energii elektrycznej, ale także w przypadku paliw i nawozów. Możemy za to utrzymać zerowy VAT na żywność – tłumaczył w niedzielę wicepremier i minister aktywów państwowych Jacek Sasin.

Wicepremier w niedzielę w Programie Pierwszym Polskiego Radia odniósł się m.in. do kwestii funkcjonowania tzw. tarczy antyinflacyjnej i wynikających z niej obniżonych stawek podatków na niektóre dobra.

Sasin przyznał, że ze względu na decyzję Komisji Europejskiej, która zakwestionowała niektóre działania w związku z tarczą, polski rząd będzie musiał przywrócić wyższe stawki VAT na energię elektryczną czy paliwa. – Będziemy musieli niestety ten VAT przywrócić, nie tylko w tym zakresie (energii elektrycznej – PAP), ale w obszarze pozostałych surowców energetycznych, również nawozów – powiedział.

Minister podkreślił, że polski rząd otrzymał informację od Komisji, że obniżenie stawek VAT „jest niezgodne z prawem europejskim i musimy ten VAT przywrócić i akcyzę w przypadku chociażby rynku paliwowego, gdzie ona funkcjonuje”.

Jedynym odstępstwem, które udało się nam uzyskać – tu walczyliśmy do samego końca jest – możliwość utrzymania zerowego VAT-u na żywność. To, że żywność będzie tańsza, to jest zasługa również naszego rządu, który taką odważną decyzję podjął, a potem wywalczył w Komisji Europejskiej zgodę na to. Natomiast w przypadku surowców energetycznych i również energii elektrycznej takiej zgody uzyskać się nie udało – dodał.

Na początku listopada Komisja Europejska, odpowiadając na pytania PAP, poinformowała, że obecne ramy prawne nie pozwalają na zastosowanie zerowej stawki VAT na gaz ziemny i nawozy, natomiast paliwa silnikowe nie mogą korzystać z żadnej obniżonej stawki VAT, nawet tymczasowo. (PAP)

NYT: «Zachodni sojusznicy traktują Ukrainę jako poligon doświadczalny do testowania broni»

Date: 20 novembre 2022Author: Uczta Baltazara

[Odnośnik – w oryginale. Jakoś mi nie wchodzą. MD]

Zaskakująco szczery artykuł The New York Times’a zatytułowany“Western Allies Look to Ukraine as a Testing Ground for Weapons” https://archive.ph/ynKrL opisuje, jak imperialna machina wojenna wykorzystuje amerykańską wojnę proxy do testowania swej broni pod kątem przyszłego użycia.

“Ukraina stała się poligonem doświadczalnym dla najnowocześniejszej broni i systemów informacyjnych oraz nowych sposobów ich wykorzystania, które według przewidywań zachodnich urzędników politycznych i dowódców wojskowych mogą kształtować działania wojenne dla przyszłych pokoleń” – pisze Lara Jakes z NYT.

Jakes pisze, że “nowe postępy w technologii i szkoleniach na Ukrainie są ściśle monitorowane pod kątem sposobów, w jakie zmieniają oblicze walki.” Te nowe postępy technologiczne obejmują system informacyjny znany jako Delta, a także “zdalnie sterowane łodzie, broń przeciwdronową znaną jako SkyWipers oraz zaktualizowaną wersję systemu obrony powietrznej zbudowanego w Niemczech, którego niemieckie wojsko jeszcze nie użyło.”

Cytowany jest były prezydent Litwy który mówi: “Uczymy się na Ukrainie jak walczyć, uczymy się jak używać naszego sprzętu NATO”, dodając: “To wstyd z mojego punktu widzenia, ponieważ Ukraińcy płacą swoim życiem za te ćwiczenia dla nas.

W pewnym momencie artykuł The New York Times’a został przemianowany z “Western Allies Look to Ukraine as a Testing Ground for Weapons” https://archive.ph/ynKrL#selection-391.0-391.62 na nieco mniej oczywisty:For Western Weapons, the Ukraine War Is a Beta Test”. https://www.nytimes.com/2022/11/15/world/europe/ukraine-weapons.html

Informacje o tym, że Zachód wykorzystuje Ukrainę do testowania systemów broni na potrzeby przyszłych wojen, pokrywają się z niedawnymi komentarzami dowódcy amerykańskiego arsenału jądrowego, że wojna zastępcza jest próbą przed znacznie większym konfliktem, który nadchodzi.

“Tenże kryzys ukraiński, w którym uczestniczymy obecnie, to tylko rozgrzewka”  – stwierdził szef US STRATCOM – Charles Richard na konferencji marynarki wojennej na początku tego miesiąca. “Nadciąga ten duży. I nie minie wiele czasu, zanim zostaniemy wystawieni na próbę w sposób, w jaki nie byliśmy wystawiani na próbę od dłuższego czasu.” https://www.defense.gov/News/News-Stories/Article/Article/3209416/stratcom-commander-says-us-should-look-to-1950s-to-regain-competitive-edge/

Tak więc oprócz wykorzystania jej do realizacji długoletnich celów geostrategicznych USA, najwyraźniej wojna ta jest również wykorzystywana do ostrzenia pazurów imperialnej machiny wojennej na zbliżającą się gorącą wojnę z Chinami i/lub Rosją. W takim konflikcie USA z pewnością miałyby przewagę dzięki prowadzonym przez lata testom wojskowym.

VIDEO: Dokument RAND z roku 2019 ostrzegał USA przed porażką podczas konfliktu na Ukrainie https://www.youtube.com/embed/uqVPM0KSUpo?version=3&rel=1&showsearch=0&showinfo=1&iv_load_policy=1&fs=1&hl=it&autohide=2&wmode=transparent

Na marginesie warto zauważyć, że testowanie nowych zachodnich technologii zbrojeniowych prawdopodobnie wyjaśnia doniesienia ukraińskich astronomów, że niebo nad Kijowem “roi się od niezidentyfikowanych obiektów latających (UFO)”. Wspomniany artykuł New York Times’a cytuje ukraińskiego wicepremiera Mychajło Fedorowa, który powiedział, że testy broni, które widział, przekonały go, że “wojny przyszłości będą polegały na maksymalnej ilości dronów i minimalnej ilości ludzi”.

Jednym z wielu powodów, dla których Stany Zjednoczone i ich skomplikowana sieć sojuszników, partnerów i aktywów toczą tak wiele wojen, jest fakt, że nowa technologia zbrojeniowa musi zostać przetestowana w walce, zanim zostanie uznana za skuteczną. W praktyce oznacza to wykorzystywanie ludzkich ciał jako obiektów testowych, tak jak naukowcy wykorzystują szczury laboratoryjne lub świnki morskie.

Scentralizowane imperium USA udaje, że troszczy się o życie Ukraińców, ale w rzeczywistości troszczy się o nie tylko w takim stopniu, w jakim naukowiec troszczy się o swoje szczury laboratoryjne. I z dokładnie tego samego powodu.

Co może być bardziej złowieszcze od tegoż faktu? – Cóż, agendy, dla których przygotowują owe testy, jak sądzę.

Na podstawie: https://caitlinjohnstone.substack.com/p/us-empire-views-ukrainians-and-russians

ONZ: Dwie płcie jako zbrodnia przeciw ludzkości? ZAPROTESTUJ !

ONZ: Dwie płcie jako zbrodnia przeciw ludzkości? ZAPROTESTUJ!

Szanowny Panie, Drogi Obrońco Życia Dzieci!

Zbrodnie przeciw ludzkości. Masowe rzezie ludności cywilnej, zbrodnie wojenne, ludobójstwa.

Czy wie Pan, że wkrótce na tej liście może się znaleźć także… uznawanie, że istnieją tylko dwie płcie – biologicznie uwarunkowane, przypisane człowiekowi w chwili poczęcia?

To niestety nie żart. ONZ na serio debatuje nad traktatem, w którym obiektywne spojrzenie na płciowość człowieka będzie uznane za zbrodnię przeciw ludzkości.

Projekt traktatu przygotowany został już trzy lata temu, jednak ostatnio wprowadzono do niego niebezpieczne zmiany. Obecnie organizowana jest zmasowana presja, aby traktat uchwalić – właśnie w nowym brzmieniu.

Po co takie przepisy?

Aby wywierać nacisk na poszczególne państwa (także na Polskę), by przyjęto prawodawstwo umożliwiające ściganie i karanie każdego obrońcy życia i rodziny! Homośrodowisko dostanie do ręki oręż, dzięki któremu będzie mogło jeszcze bardziej dominować w życiu społecznym, politycznym, kulturze i edukacji.

Sześciokolorowy walec naprawdę się rozpędza i za chwilę rozjedzie także nasze społeczeństwo! Za nowymi przepisami lobbują już mocno Stany Zjednoczone i Unia Europejska, a ich głos jest brany w ONZ niezwykle poważnie.

Drogi Panie!

Polska wciąż nie zajęła stanowiska w sprawie traktatu. Delegacja do ONZ nie wyraziła jasno sprecyzowanego poglądu odnośnie tego, czy uznawanie, że istnieją tylko dwie płcie, może być zbrodnią przeciw ludzkości!!!

We wrześniu bieżącego roku Polska nie sprzeciwiła się przemyceniu do dokumentów ONZ zapisu o aborcji jako środku zaradczym dla ofiar przemocy. Czy tym razem delegacja naszego kraju zachowa się zgodnie z wartościami? Szanowny Panie, ja wiem, że musimy zażądać od polskiej delegacji, aby za nic w świecie nie zgodziła się na genderowy terror w nowym dokumencie ONZ!

Bardzo Pana proszę o podpisanie petycji, w której wnosimy o przeciwstawienie się presji w ONZ. Petycja jest dostępna pod linkiem

https://twojepetycje.pl/petycja/powstrzymajcie-onz-przed-promowaniem-gender/

Proszę też o rozesłanie jej innym osobom, aby nacisk na polską delegację był jak największy. Dyplomaci muszą zrozumieć, że nie ma zgody na promocję szkodliwej ideologii, a próba wpisania normalności na listę zbrodni przeciw ludzkości to międzynarodowy skandal!

Lepiej działać zanim będzie za późno. Po ostatnich dokonaniach naszych przedstawicieli wszyscy wiemy, że nie można bezczynnie czekać, co się stanie.

Jeszcze raz proszę, by zareagował Pan podpisując tę ważną petycję

https://twojepetycje.pl/petycja/powstrzymajcie-onz-przed-promowaniem-gender/.

Niech będzie nas jak najwięcej – obrońców naturalnego porządku społecznego, rodzin i dzieci.

Czy może Pan wysłać link do petycji do kolejnych osób? Bardzo chcę, by politycy usłyszeli nasz wspólny głos: NIE dla wpisywania normalności na listę zbrodni!

Serdecznie Pana pozdrawiam!


Kaja Godek
Inicjatywa #ZATRZYMAJABORCJĘ
Inicjatywa #STOPLGBT
Fundacja Życie i Rodzina
zycierodzina.pl

PS – Wciąż wszyscy czekamy na zajęcie stanowiska przez delegację Polską w ONZ. Dopóki jasno nie zadeklarują, że nie ma zgody na genderowy terror, my obywatele musimy interweniować.

Biden’s Covid bribe: Americans who get a booster vaccine this winter will get $20 on their groceries

Biden’s Covid bribe: Americans who get a booster vaccine this winter will get $20 discounts on their groceries — amid surging inflation and a sluggish rollout

  • The enticement coincides with sky high inflation ahead of Thanksgiving
  • Biden hopes the incentives will boost dismal bivalent booster vaccination rates
  • The booster campaign has strengthened with a jump in RSV, influenza cases 
https://www.dailymail.co.uk/health/article-11439641/White-House-offers-grocery-discounts-boost-lackluster-covid-booster-rates.html

The White House is offering discounts on groceries to Americans who get the new bivalent Covid booster in a desperate bid to boost uptake of the vaccine.

People who get the Omicron-specific shot at CVS, Safeway, Winn-Dixie, or Rite Aid will get up to $20 off their purchases this winter.

It comes amid a soaring inflation crisis that has driven up the price of household staples. A recent American Farm Bureau report  found Thanksgiving dinner this year will cost a whopping 20 per cent more than last year.  

The new booster incentive comes ahead of a potential spike in Covid cases and hospitalizations this winter which could put pressure on already-overstretched hospitals.

Health workers are already grappling with the worst flu outbreak in 10 years and admissions caused by the common cold virus RSV — with both surges blamed on lockdowns suppressing people’s immunity to seasonal bugs.

The Covid bivalent rollout has been sluggish so far with just over 11 per cent of eligible Americans five and over having rolled up their sleeves for the shot.

The Centers for Disease Control and Prevention (CDC) is recommending aged five years and upwards gets the bivalent booster. 

This contrasts with Denmark and Norway which are no longer offering jabs to non-seniors, while Sweden has said only those over 18 years old should get the shots.

Jak w Ameryce (znów) ukradziono wybory. ORDYNACJA, głupcze!!

I ty zostaniesz wyborczym negacjonistą! Jak w Ameryce (znów) ukradziono wybory. ORDYNACJA, głupcze!!

Filip Obara https://pch24.pl/i-ty-zostaniesz-wyborczym-negacjonista-jak-w-ameryce-znow-ukradziono-wybory/

Republikanie nie udowodnili oszustw wyborczych w 2020 roku i nie udowodnią teraz. Dlatego może najwyższy czas przyjrzeć się podstawom ideowym własnej partii i zaproponować odświeżenie, które w duchu będzie bliższe katolickiej nauce społecznej?

Na czym wyłożyła się Ameryka w roku 2022? Na tym samym, co dwa lata wcześniej w wyborach prezydenckich: na stosowaniu systemu opartego wyłącznie na zaufaniu, powstałego w czasach, gdy ludzie mieli jeszcze… honor. W Stanach Zjednoczonych nie istnieje coś takiego, jak dowód osobisty czy PESEL – jest to traktowane jako inwigilacja i pogwałcenie praw obywatelskich. Dlatego do wyborów może iść każdy, a władza zakłada po prostu, że obywatel nie będzie kłamał i oszukiwał. Tak to funkcjonowało od początku, tylko ludzie jakoś się „zbiesili” i dwa lata temu okazało się, że ten system – wywrócony do góry nogami pod pretekstem „pandemii koronawirusa” – daje doskonałą okazję do stworzenia chaosu, w którym można zrobić wszystko i nic… nie zostanie udowodnione.

Trump nie zdołał udowodnić w sądach żadnego oszustwa wyborczego, gdyż nie doszło do oszustw w sensie prawnym – doszło jedynie do masowego naginania systemu i wykorzystywania luk w prawie. Podobnie było w tym roku i podobnież stawka była niebagatelna. Nie jakieś tam wybory „połówkowe” – stawka to istne va banque, ponieważ jeżeli Republikanie nie będą mieli mocy stanowienia prawa w Kongresie, to o reformie systemu wyborczego możemy zapomnieć, a wtedy wybory prezydenckie 2024 roku również stają pod znakiem zapytania – choćby nie wiem, jak gigantyczne były faktyczne rozmiary Wielkiej Czerwonej Fali.

W takiej rzeczywistości wyborcy z rozgoryczeniem wyrażają głównie jedno pragnienie: chcemy przynajmniej wiedzieć, kto wygrał, a kto przegrał. Niech to będzie nawet Demokrata, ale uczciwie, a nie pod zasłoną dymną wyborczego chaosu i trwającego tygodniami głosowania kopertowego, którego nie sposób skontrolować. W takiej rzeczywistości największy ból jest… filozoficzny. Okazuje się bowiem, że wszystko traci znaczenie. Wyraźnie jak nigdy dotąd ściera się dziś w amerykańskich wyborach agenda zorganizowanego zła z fundamentalnymi postulatami dobra (prawo do życia, porządek natury, sprawiedliwość dla wszystkich). Jeżeli dekonstruujemy tak elementarną podstawę rzeczywistości, jaką jest sama możliwość zaistnienia dobra (poprzez uczciwy i niekwestionowany wybór przedstawicieli narodu), to wkraczamy w tyranię zła i beznadziei. W Ameryce to zło było rozzuchwalone do tego stopnia, że przeoczyło wygraną Trumpa w 2016 roku, ale niestety cztery lata później nie popełniło już tego błędu, a dziś urządza już sobie dziką orgię na trupie demokracji.

Szczerze mówiąc, nie sądziłem, że zdołają drugi raz zrobić taki przekręt, myślałem, że determinacja praworządnych Amerykanów jest zbyt duża. Ale byłem naiwny. Nasi przeciwnicy to są ludzie zdegenerowani i pozbawieni przyzwoitości, a słabością ludzi normalnych jest to, że ciągle nie mogą w to uwierzyć i przedsięwziąć stosownych środków kontrataku…

Trupy głosują – trupy wygrywają

W wyborach 2020 roku mówiło się o głosujących trupach, to znaczy osobach, które oddały głos, choć nie żyją od kilku lub nawet kilkudziesięciu lat. W tym roku celem żartów stał się… prawdziwy trup, który wygrał wybory. Było to w Pensylwanii, gdzie o fotel kongresmena walczył niejaki Anthony DeLuca z Partii Demokratycznej. Zmiażdżył on swojego przeciwnika z przewagą ponad 85 procent, a wyborcom umknął drobny fakt, że polityk… od miesiąca nie żyje.

To teoretycznie może się zdarzyć, ale wymowny jest inny fakt z Pensylwanii, mianowicie, że wyścig do senatu wygrał także… żywy trup. Choć żarty są tu nie na miejscu, gdyż John Fetterman naprawdę miał wylew, po którym ledwo mówi i ledwo się porusza. Wydawało się, że z nim nie da się przegrać. „Żelazko by z nim wygrało”, jak powiedział Wojciech Cejrowski, wskazując, że Fetterman, poza tym, że spotkało go nieszczęście, to nierób, który jednego dnia uczciwie nie przepracował, żyjąc na garnuszku rodziców. Ale mimo to właśnie fanatyczny aborcjonista Fetterman uda się z Pensylwanii do Waszyngtonu, a nie Mehmet Oz, które poparł Trump. Dlaczego Oz przegrał? Pro-liferzy twierdzą, że dlatego, że nie opowiadał się zbyt wyraźnie po właściwej stronie, inni (jak dr Jakub Majewski na antenie PCh24 TV), że dlatego, że jest bogatym muzułmaninem startującym w okręgu, gdzie wyborcami są biali ludzie pracy.

Stanem w pewnym sensie „martwym” dla ideałów ruchu MAGA (Make America Great Again) jest niestety również południowa Georgia. Tam w 2020 roku doszło do gigantycznego chaosu wyborczego, a mimo to – cieszący się obecnie reelekcją – republikański gubernator Brian Kemp nie zrobił nic, by to wyjaśnić i by temu w przyszłości przeciwdziałać. Tam jeszcze w przyszłym miesiącu rozstrzygnie się druga tura wyścigu do senatu, ale republikański kandydat uważany jest za dość bezideowego. Szkoda, bo Georgia to jeden z południowych stanów wchodzących dawniej w skład Konfederacji i właśnie stamtąd pochodzi jedna z największych wojowniczek MAGA – kongresmenka Marjorie Taylor Greene.   

Dlaczego Kari Lake musiała przegrać?

Arizona była jednym z kluczowych stanów. W wyścigu gubernatorskim startowała z jednej strony konserwatystka Kari Lake, która wyrosła niemalże na trzecią obok Trumpa i DeSantisa liderkę ruchu MAGA, obiecując silne przywództwo i rozwiązanie kryzysu na granicy, który dodatkowo rujnuje kraj, a z drugiej nijaka, niemająca żadnego programu i unikająca jakiejkolwiek debaty Katie Hobbs. Ta druga była w swojej anty-kampanii tak żałosna, że próbując kopiować republikański PR, zrobiła sobie sesję w Burger Kingu, w którym rzekomo kiedyś pracowała. Problem w tym, że na zdjęciach występuje… Katie Hobbs i nikt więcej, tak jakby lokal został specjalnie opróżniony, by przypadkiem nie dopuścić do jej konfrontacji z wyborcami. Mimo to „wygrała”… Katie Hobbs, która nota bene wierzy, że istnieje 47 płci, a dzieci powinny być bezkarnie zabijane na życzenie matki.  

Jakikolwiek proces wyborczy, który potrzebuje sześciu dni, aby wyłonić zwycięzcę i pozwala tygodniami na zbieranie kopert do głosowania w ramach takiego konstruktu, to nie są już wybory oparte na głosach – czytamy w portalu The Conservative Treehouse. Autorka dodaje: Nie jestem pewna, jak nazwać te wielotygodniowe konkursy zbierania kopert do głosowania, ale nie przypominają one żadnych wyborów, do których mogę się odnieść w jakimkolwiek innym zachodnim kraju. Kari Lake była wyraźnie lepszym kandydatem, a Katie Hobbs jest naprawdę – bez sarkazmu – doofusem [głupawa postać z kreskówki – red.]. Jednak uzasadniony wydaje się argument, że w tym nowym procesie zbierania kopert do głosowania jakość kandydatów jest zasadniczo nieistotna.

Pomimo ogromnym i widocznych gołym okiem nieprawidłowości wyborczych w Arizonie, zaraz po ogłoszeniu wyników przez Associated Press, wszystkie liberalne media rzuciły się, aby rozszarpywać swój niedoszły „najgorszy koszmar” –  Kari Lake, przy której nazwisku nie mogło zabraknąć określenia „wyborcza negacjonistka” dosłownie we wszystkich nagłówkach! Kari należy bowiem do tych, którzy nie boją się mówić o przekrętach wyborczych, które widać gołym okiem, ale trudno udowodnić je w sądzie, gdyż odbywają się w majestacie prawa.

„Wyborcza negacjonistka” na szczęście nie dawała się fake mediom, a z bezpośrednich starć przed kamerami ich przedstawiciele wychodzili nieodmiennie „zmasakrowani” – również w przypadku pytań o rzekome „negowanie wyborów”. Jej skuteczność jeszcze przed wyborami była niezaprzeczalna. Cały naród Arizony, łącznie ze wszystkimi służbami (szczególnie granicznymi) był po jej stronie. Twarzą w twarz skonfrontowała się z dziesiątkami tysięcy ludzi, którzy zaczęli wręcz mówić o „Karizonie”. Jej kandydatura niosła ze sobą rozwiązanie wszystkich problemów, których nieznośność Amerykanie podkreślali nawet w sondażu przeprowadzonym dla… CNN. Pomimo to Kari Lake „przegrała”. To znaczy, nie wiemy, czy przegrała, czy wygrała, ale wiemy, że ręki na Biblii w styczniu nie położy… 

Wybory 2022 pokazały, że niezmożona siła tkwi w tradycyjnie konserwatywnych stanach, których obywatele są wrośnięci w amerykańskie wartości jak drzewo w krajobraz. Natomiast Arizona, granicząca z lewackim Nowym Meksykiem od wschodu, lewackim Kolorado od północy, wrogim Meksykiem od południa, a przede wszystkim z samym Mordorem lewactwa, Kalifornią, od zachodu, jest stanem granicznym. I nie chodzi tu o granicę państwa, ale o granicę kultur. To jak z hiszpańskimi miasteczkami z przyrostkiem de la frontera, który pochodzi z czasów, gdy graniczyły ze sobą kultury chrześcijańska i muzułmańska. Z jednej strony mamy konserwatywne stany, w których wierzy się w amerykański sen, w to, że każdy może własną ciężką pracą i rozumem dojść do sukcesu, w których wierzy się, że Pas Biblijny to najlepsza obrona wartości, słowem, wierzy się w to wszystko, na czym kraj stoi, a bez czego musi upaść. Z drugiej strony mamy stany, w których plenią się wszystkie najgorsze, najbardziej zwyrodniałe – i w istocie swojej antyamerykańskie – ideologie. Arizona jest pomiędzy.

Jak zwrócił uwagę serwis LifeSiteNews, to, co wydarzyło się w Arizonie, jeszcze długo może pozostać niewyjaśnione. Tak jak było z wyborami 2020 roku, po których ogłoszono Joe Bidena prezydentem. Po jakimś czasie dopiero wypłynęło, że Mark Zuckerberg przekazał 400 milionów dolarów do kieszeni urzędników wyborczych (dlatego Ron DeSantis na Florydzie wprowadził prawo zakazujące pompowania „zucker-dolarów” w proces wyborczy), a po drugie, że FBI celowo nie dopuszczało do wypłynięcia kompromitujących danych na temat korupcyjnych powiązań w rodzinie Bidenów. W każdym razie Kari Lake – podobnie jak Trump w 2020 roku – po prostu nie mogła wygrać: to byłoby zbyt piękne, od tego zbyt dużo by zależało i to w skali całego kraju.

Drogę do zwycięstwa wskazał ruch pro-life

Donald Trump powtarza często, że Amerykanie to naród, który „klęka przed Bogiem i tylko przed Bogiem”. Ale były prezydent, zdaje się, nie zrozumiał istotnej prawdy, którą stawia przed oczy temuż narodowi ruch pro-life: że aborcja nie jest tylko straszną zbrodnią, którą należy przy okazji innych działań ograniczyć; że ochrona życia jest w tym momencie fundamentalnym zagadnieniem dla przetrwania kraju (wszak nowym hasłem Trumpa jest save America – uratujmy Amerykę), ponieważ Bóg nie może błogosławić narodowi, który skazuje na hekatombę dziesiątki milionów swoich obywateli.

Mówił o tym Ammon Bundy w Idaho, który jako kandydat całkowicie niszowy, niezależny i przez nikogo nie finansowany osiągnął imponujący wynik 17 procent w wyścigu gubernatorskim: Dawno już minął czas na zatrzymanie tego odrażającego procederu i szukanie przebaczenia za niewinną krew, którą pozwoliliśmy przelewać z pogwałceniem sprawiedliwości. Jeżeli to uczynimy, błogosławieństwo Boga uzdrowi naszą ziemię i nasze domy.

W obecnym rozdaniu wyborczym obie izby Kongresu zasili mnóstwo osób jednoznacznie opowiadających się za życiem. Zwraca się też uwagę, że gubernatorzy, którzy podpisali zakazy i ograniczenia mordów prenatalnych uzyskali reelekcje z miażdżącą przewagą. Ale w swojej masie Partia Republikańska wciąż za mało podkreśla stanowisko pro-life i chyba ciągle nie docenia prawdziwego cudu, który wydarzył się w czerwcu, gdy Sąd Najwyższy cofnął bieg Rewolucji i pogrzebał na śmietniku historii kłamstwo aborcyjne pod szyldem Roe vs. Wade.

Rola zaangażowania pro-life jest prawdziwie opatrznościowa i jest to misja, która jednoznacznie pozycjonuje polityków po stronie dobra lub zła – po stronie cywilizacji, która szanuje Stwórcę i cywilizacji, której panem jest książę tego świata. Pogrzebanie Roe pokazało, że jedynie modlitwa milionów ludzi dobrej woli oraz idąca w ślad za nią aktywność społeczna może zdziałać cuda, również na niwie politycznej. Ludzka siła, charyzma przywódców, a nawet skala ruchu narodowego, jakim jest MAGA to, jak widać, za mało, by przeciwstawić się przewrotności wroga. Walcząc w szeregach pro-life, walczymy po stronie Boga (nawet pomimo wszelkich błędów religijnych, w jakich możemy trwać), a wówczas wiadomo, po której stronie jest zwycięstwo. Tę prawdę musi zrozumieć ruch MAGA, aby osiągnąć inny zapowiadany przez Trumpa cud: rozmontowania „głębokiego państwa” (deep state). 

Czy Republikanie wreszcie wyciągną wnioski?

Przytłaczająca większość popartych Trumpa kandydatów wygrała w obecnych wyborach, ale mówi się, że przegrali w kluczowych stanach. Przegrali w Nevadzie, co miało przeważyć wyścig o dominację w senacie i przegrali w Arizonie, od czego dużo zależy – mają wreszcie najlepsze szanse, by przegrać w Georgii. Odnośnie Nevady można wprawdzie powtórzyć, że kto tak naprawdę wygrał, nie wiadomo (wynik ogłoszono po przedłużonym liczeniu głosów kopertowych), ale warto też spojrzeć z drugiej strony i zapytać, czy Republikanie faktycznie byli gotowi do zwycięstwa?

Z przemów Trumpa wyłaniał się właściwie tylko jeden pomysł na wygranie wyborów: wzbudzić tak duży entuzjazm i tak zmobilizować wyborców, żeby przewaga była niemożliwa do pokonania przy pomocy matactw przy urnach i przy głosowaniach kopertowych… To niestety okazało się za mało przy skali chaosu, jaki można wywołać, teoretycznie nie łamiąc prawa. Do tych stanów, w których gubernatorzy wprowadzili nowe prawo wyborcze, Czerwona Fala dotarła, ale w tych, w których wiadomo było, że „będzie się działo”, nie widać było żadnego realnego ruchu kontroli wyborów, poza obrazkami, jak dwóch przypadkowych rednecków siedzi z karabinami na pickupie i pilnuje czy nikt nie dosypuje głosów.

Dobrym zjawiskiem jest to, że pojawiło się sporo osób spoza polityki, ale jednocześnie problem establishmentowego oportunizmu w łonie Partii Republikańskiej nie ustał. Tu dochodzimy do osi krytyki pochodzącej od młodszego pokolenia konserwatystów, takich jak Matt Walsh czy Candace Owens, którzy mają więcej krytycznego zmysłu w swoich ocenach. Walsh, nota bene katolik, właściwie nie zostawił suchej nitki na Republikanach po tym jak dwunastu z nich poparło w senacie „homo-małżeństwa”.

To jest właśnie wasza Partia Republikańska. I nie jest niespodzianką, że przegrali w połowie kadencji, a przynajmniej osiągnęli znacznie gorsze wyniki – powiedział, dodając, że Republikanie obecnie „nie mają żadnego przesłania”. Do tych głosów dołączają się pro-liferzy, dzięki którym koncept zakazu aborcji nie w imię demokracji, ale w imię prawa naturalnego zaczyna przebijać się do świadomości Amerykanów. To jest nowa – pogłębiona ideowo – perspektywa.

Z kolei Owens (ta czarnoskóra publicystka, która wystąpiła z Kanye West w koszulkach „White Lives Matter”) mocno skrytykowała Trumpa, biorąc na celownik jego wybujałe ego. Candace starła się swego czasu z Trumpem w związku z promowaniem przez niego tzw. szczepionek przeciw COVID-19, wskazując, że rozmija się on z wyborcami w tej kwestii, ponieważ jest za stary, by rozumieć internet i nie słucha uważnie wyborców, którzy nie dali się nabrać na ten skok władzy i Big Pharmy na pieniądze i wolność. – Mówię tylko, że Trump powinien dobrze spojrzeć w lustro… i wykazać się odrobiną pokory, kiedy coś mu się nie uda – mówiła w swoim podcaście. Jest to faktycznie istotne w kwestii dostrzeżenia potencjału, jaki tkwi w połączeniu sił MAGA i ruchu pro-life, co może dać do rąk Republikanów nieodpartą broń, jaką jest działanie w imię prawa naturalnego, a nie demokratycznych przesądów. Wreszcie Owens zadała pytanie: Czy Trump ma na rok 2024 do zaproponowania coś więcej niż „Wróciłem”? 

Ten nastrój jest wyczuwalny przez bardziej otwarte umysły w partii. Czas na odbudowę Partii Republikańskiej – potrzebujemy partii bardziej skoncentrowanej na ludziach pracy niż na Wall Street, bardziej skoncentrowanych na naszej kulturze niż na zagranicznych wojnach – stwierdził senator Josh Hawley.

Przyszłością dla Republikanów wydaje się być przede wszystkim pogłębienie podłoża ideowego. Sięgnięcie po nowe idee (bardziej katolickie i konkretne spojrzenie na porządek natury) i skorzystanie z tych, które już od kilkudziesięciu lat kwitną (pro-life). To przewietrzenie ideowe musi też oznaczać uwolnienie się od przynajmniej części przesądów demokracji: mamy rację nie dlatego, że proces demokratyczny nam na to pozwala, ale ponieważ robimy to, co podoba się Bogu. Jest za wcześnie na to, by oczekiwać, że przywództwo partii przypadnie tradycyjnym katolikom, których orężem są łaska sakramentalna i Różaniec, ale najwyższy czas na to, by nieco zamieszać w ideowym kotle, ponieważ Pan Bóg prowadzi nas sobie tylko znanymi ścieżkami, a – jak wiemy z Ewangelii – rola Samarytanina bądź weselnika na godach Pańskich przypada nie zawsze tym, którym formalnie miało się to należeć. Wreszcie, Bóg nagradza dobrą wolę osób, które bez własnej winy tkwią w błędach religijnych, dlatego uważam, że więcej może zdziałać amerykański protestant mający przekonanie, że Chrystus musi panować w instytucjach politycznych, niż gnuśny europejski katolik, który pogodził się z posoborową agendą, która przyznaje Chrystusowi prawo do królowania wyłącznie pod koniec czasów.

O tym, w jaki sposób fundusz inwestycyjny Blackrock wywołał globalny kryzys energetyczny. F. William Engdahl.

O tym, w jaki sposób fundusz inwestycyjny Blackrock wywołał globalny kryzys energetyczny

Date: 18 novembre 2022Author: Uczta Baltazara

“Przestrzeganie agendy zrównoważonego rozwoju ONZ 2030”. Kolosalne dezinwestycje w wartym bilion dolarów globalnym sektorze ropy i gazu.

F. William Engdahl (automatyczna wersja polska artykułu) –  16 listopada 2022

Większość ludzi jest oszołomiona globalnym kryzysem energetycznym, w którym ceny ropy, gazu i węgla jednocześnie gwałtownie rosną, a nawet zmuszają do zamknięcia dużych zakładów przemysłowych, takich jak przemysł chemiczny, aluminiowy czy stalowy. Administracja Bidena i UE upierały się, że wszystko jest spowodowane działaniami wojskowymi Putina i Rosji na Ukrainie. Nie o to chodzi. 

Kryzys energetyczny jest od dawna planowaną strategią zachodnich kręgów korporacyjnych i politycznych mającą na celu demontaż gospodarek przemysłowych w imię dystopijnej Zielonej Agendy . Ma to swoje korzenie w okresie na długo przed lutym 2022 r., kiedy Rosja rozpoczęła działania zbrojne na Ukrainie.

Blackrock naciska na ESG

W styczniu 2020 r., w przededniu wyniszczających gospodarczo i społecznie blokad spowodowanych pandemią, dyrektor generalny największego na świecie funduszu inwestycyjnego, Larry Fink z Blackrock, wystosował list do kolegów z Wall Street i dyrektorów generalnych korporacji na temat przyszłości przepływów inwestycyjnych. W dokumencie, skromnie zatytułowanym „Podstawowe przekształcenie finansów” , Fink, który zarządza największym na świecie funduszem inwestycyjnym zarządzającym wówczas około 7 bilionów dolarów, ogłosił radykalne odejście od inwestycji korporacyjnych. Pieniądze „stałyby się zielone”. W swoim uważnie śledzonym liście z 2020 roku Fink oświadczył:

„W niedalekiej przyszłości – i wcześniej niż większość przewiduje – nastąpi znacząca realokacja kapitału… Ryzyko klimatyczne to ryzyko inwestycyjne”. Ponadto stwierdził: „Każdy rząd, firma i akcjonariusz muszą stawić czoła zmianom klimatycznym”. [i]

W osobnym liście do klientów-inwestorów Blackrock, Fink przedstawił nowy plan inwestowania kapitału. Zadeklarował, że Blackrock wyjdzie z niektórych inwestycji wysokoemisyjnych, takich jak węgiel, największe źródło energii elektrycznej dla USA i wielu innych krajów. Dodał, że Blackrock będzie sprawdzać nowe inwestycje w ropę, gaz i węgiel, aby określić ich zgodność z „zrównoważonym rozwojem” Agendy ONZ 2030.

Fink dał jasno do zrozumienia, że ​​największy na świecie fundusz zacznie wycofywać się z inwestycji w ropę, gaz i węgiel. „Z biegiem czasu”, napisał Fink, „firmy i rządy, które nie reagują na interesariuszy i nie zajmują się zagrożeniami dla zrównoważonego rozwoju, spotkają się z rosnącym sceptycyzmem rynków, co z kolei spowoduje wyższy koszt kapitału”. Dodał, że „zmiany klimatyczne stały się czynnikiem decydującym o długoterminowych perspektywach firm… jesteśmy na skraju fundamentalnego przekształcenia finansów”. [ii]

Od tego momentu tzw. inwestowanie ESG, karanie firm emitujących CO2, takich jak ExxonMobil, stało się modą wśród funduszy hedgingowych i banków z Wall Street oraz funduszy inwestycyjnych, w tym State Street i Vanguard. Taka jest moc Czarnej Skały. Fink był również w stanie pozyskać czterech nowych członków zarządu ExxonMobil, którzy zobowiązali się do zakończenia działalności firmy w zakresie ropy i gazu.

List Finka ze stycznia 2020 r. był wypowiedzeniem wojny przez wielkie finanse przeciwko konwencjonalnemu przemysłowi energetycznemu. BlackRock był członkiem-założycielem grupy zadaniowej ds. ujawniania informacji finansowych związanych z klimatem (TCFD) i jest sygnatariuszem UN PRI — Zasady odpowiedzialnego inwestowania, wspieranej przez ONZ sieci inwestorów promujących inwestycje o zerowej emisji dwutlenku węgla przy użyciu wysoce skorumpowanego ESG kryteria — Czynniki środowiskowe, społeczne i zarządcze przy podejmowaniu decyzji inwestycyjnych. Nie ma obiektywnej kontroli nad fałszywymi danymi dla ESG firmy. Blackrock również podpisał oświadczenie Watykanu z 2019 r., opowiadające się za systemami cen emisji dwutlenku węgla. BlackRock w 2020 roku dołączył również do Climate Action 100, koalicji prawie 400 menedżerów inwestycyjnych zarządzających 40 bln USD.

Tym pamiętnym listem od dyrektora generalnego ze stycznia 2020 r. Larry Fink zapoczątkował kolosalną dezinwestycję w wartym bilion dolarów światowym sektorze ropy i gazu. Warto zauważyć, że w tym samym roku firma BlackRock’s Fink została wybrana do Rady Powierniczej dystopijnego Światowego Forum Ekonomicznego Klausa Schwaba, korporacyjnego i politycznego ogniwa Zeroemisyjnej Agendy ONZ 2030. W czerwcu 2019 r. Światowe Forum Ekonomiczne i Organizacja Narodów Zjednoczonych podpisały strategiczną ramy partnerstwa w celu przyspieszenia wdrażania Agendy 2030. WEF ma platformę wywiadu strategicznego, która obejmuje 17 celów zrównoważonego rozwoju Agendy 2030.

W swoim liście do dyrektora generalnego z 2021 r. Fink podwoił atak na ropę, gaz i węgiel. „Biorąc pod uwagę, jak kluczowa będzie transformacja energetyczna dla perspektyw rozwoju każdej firmy, prosimy firmy o ujawnienie planu, w jaki sposób ich model biznesowy będzie zgodny z gospodarką zerową netto” – napisał Fink. Inny oficer BlackRock powiedział na niedawnej konferencji energetycznej: „Gdzie idzie BlackRock, inni pójdą”. [iii]

W ciągu zaledwie dwóch lat, do 2022 r., szacuje się, że 1 bilion dolarów wyszedł z inwestycji w poszukiwanie i rozwój ropy i gazu na całym świecie. Wydobycie ropy naftowej jest kosztownym biznesem, a odcięcie zewnętrznych inwestycji przez BlackRock i innych inwestorów z Wall Street oznacza powolną śmierć branży.

Biden — prezydent BlackRock?

Na początku swojej słabej wówczas kandydatury na prezydenta Biden odbył spotkanie za zamkniętymi drzwiami pod koniec 2019 roku z Finkiem, który podobno powiedział kandydatowi, że „jestem tutaj, aby pomóc”. Po fatalnym spotkaniu z BlackRock’s Fink, kandydat Biden ogłosił: „Pozbędziemy się paliw kopalnych…” W grudniu 2020 roku, jeszcze przed inauguracją Bidena w styczniu 2021 roku, mianował BlackRock Global Head of Sustainable Investing, Brianem Deese, aby być Asystentem Prezesa i Dyrektorem Krajowej Rady Gospodarczej. Tutaj Deese, który odegrał kluczową rolę dla Obamy w przygotowaniu paryskiego porozumienia klimatycznego w 2015 r., po cichu ukształtował wojnę energetyczną Bidena.

To katastrofa dla przemysłu naftowego i gazowego. Człowiek Finka, Deese, był aktywny w przekazywaniu nowemu prezydentowi Bidenowi listy środków anty-ropnych do podpisania rozporządzeniem wykonawczym począwszy od pierwszego dnia w styczniu 2021 r. Obejmuje to zamknięcie ogromnego rurociągu naftowego Keystone XL, który dostarczałby 830 000 baryłek dziennie z Kanady aż do jak rafinerie w Teksasie i wstrzymanie wszelkich nowych umów najmu w Arctic National Wildlife Refuge (ANWR). Biden ponownie dołączył również do paryskiego porozumienia klimatycznego, które Deese wynegocjował dla Obamy w 2015 r., a Trump odwołał.

Tego samego dnia Biden uruchomił zmianę tak zwanego „Społecznego kosztu emisji dwutlenku węgla”, który nakłada na przemysł naftowy i gazowy karę w wysokości 51 dolarów za tonę CO2. To jedno posunięcie, dokonane wyłącznie pod władzą władzy wykonawczej bez zgody Kongresu , powoduje druzgocące koszty inwestycji w ropę i gaz w Stanach Zjednoczonych, kraju, który zaledwie dwa lata wcześniej był największym producentem ropy na świecie.[iv]

Zabijanie zdolności rafineryjnych

Co gorsza, agresywne przepisy środowiskowe Bidena i mandaty inwestycyjne BlackRock ESG zabijają zdolność produkcyjną amerykańskich rafinerii. Bez rafinerii nie ma znaczenia, ile baryłek ropy zabierzesz ze Strategicznych Rezerw Naftowych. W ciągu pierwszych dwóch lat prezydentury Bidena Stany Zjednoczone zamknęły około 1 miliona baryłek dziennie zdolności rafineryjnych benzyny i oleju napędowego, częściowo z powodu załamania popytu covidowego, najszybszego spadku w historii Stanów Zjednoczonych. Przerwy są trwałe. W 2023 roku dodatkowe 1,7 miliona baryłek dziennie ma zostać zamknięte w wyniku dezinwestycji BlackRock i Wall Street ESG oraz regulacji Bidena. [v]

Powołując się na dezinwestycje w ropę na Wall Street i antyropną politykę Bidena, dyrektor generalny Chevron w czerwcu 2022 roku oświadczył, że nie wierzy, by Stany Zjednoczone kiedykolwiek zbudowały kolejną nową rafinerię.[vi]

Do Larry’ego Finka, członka zarządu Światowego Forum Ekonomicznego Klausa Schwaba, dołącza UE, której przewodnicząca Komisji Europejskiej, notorycznie skorumpowana Ursula von der Leyen, opuściła zarząd WEF w 2019 r., aby objąć stanowisko szefa Komisji UE. Jej pierwszym ważnym działaniem w Brukseli było przeforsowanie agendy UE Zero Carbon Fit for 55. To nałożyło poważne podatki od emisji dwutlenku węgla i inne ograniczenia na ropę, gaz i węgiel w UE na długo przed rosyjskimi działaniami na Ukrainie w lutym 2022 r. Połączony wpływ oszukańczej agendy ESG Finka w administracji Bidena i szaleństwa UE o zerowej emisji dwutlenku węgla powoduje najgorszy kryzys energetyczny i inflacyjny w historii.

F. William Engdahl jest konsultantem ds. ryzyka strategicznego i wykładowcą, ukończył politologię na Uniwersytecie Princeton i jest autorem bestsellerów na temat ropy naftowej i geopolityki. Jest pracownikiem naukowym Centrum Badań nad Globalizacją.

Notatki

[i] Larry Fink, A Fundamental Reshaping of Finance, List do dyrektorów generalnych, styczeń 2020 r., https://www.blackrock.com/corporate/investor-relations/2020-blackrock-client-letter

[ii] Tamże.

[iii] Tsvetana Paraskova, Dlaczego inwestorzy odwracają się plecami do projektów związanych z paliwami kopalnymi?, OilPrice.com,

11 marca 2021 r., https://oilprice.com/Energy/Energy-General/Why-Are-Investors-Turning-Their-Backs-On-Fossil-Fuel-Projects.html

[iv] Joseph Toomey, Energy Inflation Was by Design, wrzesień 2022 r., https://assets.realclear.com/files/2022/10/2058_energyinflationwasbydesign.pdf

[v] Tamże.

[vi] Fox Business, dyrektor generalny firmy Chevron mówi, że w USA może już nigdy nie powstać kolejna rafineria ropy naftowej, 3 czerwca 2022 r., https://www.foxbusiness.com/markets/chevron-ceo-oil-refinery-built-us

„Grabarz człowieczeństwa”. Brudna PRAWDA o Hararim [z którym spotkał się Morawiecki].

https://nczas.com/2022/11/19/grabarz-czlowieczenstwa-prawda-o-czlowieku-z-ktorym-spotkal-sie-morawiecki/

Mateusz Morawiecki, Juwal Harari Źródło: Twitter/Kancelaria Premiera

Nowa książka prof. Adama Wielomskiego pt. „Yuval Noah Harari. Grabarz człowieczeństwa” jest dostępna w Bibliotece Wolności. Wieloletni publicysta „Najwyższego CZAS!”-u demaskuje w niej poglądy jednego z kluczowych ideologów nowego porządku świata po Wielkim Resecie.

Harari jest kreowany na autorytet „od wszystkiego”. Jego wypowiedzi są cytowane jako genialne bez względu na to czy dotyczą pandemii, wojny na Ukrainie, globalnego ocieplenia, agendy LGBT, religii czy przyszłości świata. Jego książki polecają takie osoby jak Mark Zuckerberg czy Bill Gates, a premier Mateusz Morawiecki był zaszczycony, że mógł sobie zrobić z nim zdjęcie podczas imprezy Impact’22.

Zdaniem prof. Wielomskiego Harari zawdzięcza ten wielki sukces nie merytorycznej zawartości swoich książek, a wręcz przeciwnie, dzięki jej brakowi! W swojej trylogii stworzył opowieść, która ma pełnić rolę mitu dla świata po Wielkim Resecie. To Mit XXI a nawet XXII wieku. Mit, który ma zastąpić wszystko to, co stworzyła cywilizacja grecka, rzymska i chrześcijaństwo, a w co ludzie mają bezkrytycznie uwierzyć.

Mitu takiego potrzebuje kasta miliarderów, która dąży do stworzenia społeczeństwa niezdolnego do buntu, choćby z racji narastających nierówności społecznych. Jeśli ludzie uwierzą w spisaną przez Harariego opowieść, to obudzą się w takim właśnie świecie. W świecie, w którym garstka właścicieli globalnych korporacji przejmie kontrolę nie tylko nad całą własnością i władzą polityczną na naszej planecie, ale także nad ludzkimi ciałami i umysłami.

Książkę można nabyć na stronie sklep-niezalezna.pl lub klikając TUTAJ.

Australian Bureau of Statistics Shows 72% Drop in Births 9 Months After COVID Shots Started. [+MEM-y. Dużo, dobre!!].

Australian Bureau of Statistics Shows 72% Drop in Births 9 Months After COVID Shots Started

November 14, 2022 https://needtoknow.news/2022/11/australian-bureau-of-statistics-shows-72-drop-in-births-9-months-after-covid-shots-started/

Australia’s birth rates for 2021, and their December 2021 statistics show that births dropped 72% over the previous December average for the past six years. This drop in births is reportedly about 9 months after the roll-out of the COVID vaccines.

It was also reported that Brisbane-based fertility specialist Dr Luke McLindon, who works with women who have fertility issues, had reported a jump in miscarriages from the ordinary 12% to 15% in his cohort of patients, to a whopping 74% among his ‘vaccinated’ patients.

Australia appears to be one of the first countries to publish birth rates for 2021, and their December 2021 statistics show that births dropped 72% over the previous December average for the past six years. This drop in births is reportedly about 9 months after the roll-out of the COVID vaccines.

George Christensen, a former member in the Australian parliament from 2010 to 2022, reports:

Data from the Australian Bureau of Statistics shows a more than 72 per cent drop in births for December 2021 as compared to the December average for the preceding six years.

The massive drop in births comes barely nine months after the COVID gene therapy injections stylised as mRNA ‘vaccines’ were rolled out to the general population of Australia.

Previously, Brisbane-based fertility specialist Dr Luke McLindon, who works with women who have fertility issues, had reported a jump in miscarriages from the ordinary 12 to 15 per cent rate in his cohort of patients, to a whopping 74 per cent amongst his ‘vaccinated’ patients.

Dr McLindon served as President of the Australian Institute for Restorative Reproductive Medicine yet was fired from his role with Brisbane’s Mater Hospital.

While Mater has told the mainstream media the reason for Dr McLindon leaving was state-imposed ‘vaccine’ mandates, the question of whether or not firing him was an attempt to stop his contentious research on the ‘vaccines’ and miscarriages has been raised.

“… I found those unvaccinated shared a historically low miscarriage rate of 13 per cent in comparison to those who had been vaccinated prior to conception, who shared a miscarriage rate in excess of 70 per cent,” Dr McLindon said.

WATCH DR MCLINDON PROVIDE MISCARRIAGE DATA ON HIS PATIENT COHORT HERE

(Full article.)

The belief that these experimental COVID vaccines were never designed to prevent illness, but to reduce the world’s population, is looking less and less like a “conspiracy theory” every day as the facts continue to come in. The funeral industry is booming, while life and health insurance companies are suffering. (Source.)

Could these numbers from Australia be the start of a flood of data that will come in now showing dramatic deceases in births and fertility rates following the COVID-19 vaccines?

The U.S. Government’s Vaccine Adverse Events Reporting System (VAERS) was updated yesterday, and there are now 4,546 fetal deaths recorded in VAERS following COVID-19 vaccines given to pregnant and child-bearing women. (Source.)

Read full article here…

Minister Ardanowski: Zielony Ład przyniesie ubóstwo, głód i fale migracji.

Jan Krzysztof Ardanowski: Zielony Ład przyniesie ubóstwo, głód i fale migracji.

Działania polityków są idiotyczne, ale Komisja Europejska z Timmermansem, z komisarzem Wojciechowskim włącznie – właśnie tak działają. Mogą oni doprowadzić do zapaści produkcji żywności w Europie

https://pch24.pl/jan-krzysztof-ardanowski-zielony-lad-przyniesie-ubostwo-glod-i-fale-migracji/

Komisja Europejska, kontynuując drastyczną politykę klimatyczną dodatkowo pogłębia kryzys spowodowany wojną na Ukrainie – przekonuje były minister rolnictwa w rządzie Zjednoczonej Prawicy, Jan Krzysztof Ardanowski. W wyniku tych działań, zagrożona będzie nie tylko sytuacja samych rolników, ale bezpieczeństwo żywnościowe uzależnionych od europejskiego eksportu.

Rolnicy należą  do grup najbardziej dotkniętych kryzysem energetycznym. Oprócz zapewnienia podstawowych potrzeba jak ogrzanie domu czy ugotowanie jedzenia, gospodarstwa rolne wymagają dodatkowo ogromnego zapotrzebowania na energię. – Nie ma tu znaczenia czy jest to hodowla świń, krów, drobiu czy przechowalnictwo warzyw i owoców – wszędzie tu potrzebna jest energia elektryczna – podkreśla Ardanowski.

Problemy z wysokimi cenami dotyczą w nie mniejszym stopniu gazu wykorzystywanego w produkcji nawozów. Jeszcze do niedawna koszt 3 tys. zł za tonę saletry amonowej wydawał się ceną zaporową do tego stopnia, że rząd musiał uruchomić dodatkowe dopłaty. – Dzisiaj tona saletry amonowej oscyluje w granicach 6 tys. zł z tendencją wzrostową. Dla większości rolników są to ceny absolutnie zaporowe – tłumaczy przewodniczący Rady ds. Rolnictwa i Obszarów Wiejskich przy Prezydencie RP.

Sytuacji nie poprawia zalew ukraińskiej kukurydzy, który zdaniem Ardanowskiego „całkowicie rozregulowuje rynek paszowy w Polsce”. – Wzrost kosztów energii spowodowany wieloletnią grą Rosji z Europą dotyka szczególnie mocno ziem polskich rolników – przekonuje.

Komisja Europejska jednak nie tylko nie reaguje na kryzys, ale zdaniem byłego ministra rolnictwa jeszcze go pogłębia, prowadząc „destrukcyjną” politykę klimatyczną. – Komisja Europejska obok niezależnych od jej decyzji problemów (…) narzuca swoją politykę rolną w postaci w postaci Zielonego Ładu, która dodatkowo komplikuje kwestie związane z produkcją żywności, wymuszając działania ograniczające plony oraz – przy tym – konieczność dużych inwestycji w gospodarstwach, na które, mówiąc wprost, rolnicy nie mają pieniędzy – zauważa Ardanowski.

Z kolei środki unijne przyznawane w ramach Wspólnej Polityki Rolnej są „absolutnie niewystarczające”. – Są to rozsmarowywane pieniądze w ramach dopłat bezpośrednich, dopłat do działań ekologicznych, ekoschematów, które pozostawiają tylko jakieś ochłapy na inwestycje w gospodarstwach, które przecież muszą dostosowywać się do nowej WPR – przekonuje.

Gwałtowne zmniejszanie użytkowania nawozów, połączone ze zwiększaniem obszaru chronionego doprowadzi, w ocenie polityka, w krótkim okresie do spadku plonów – i w konsekwencji – zbiorów podstawowych płodów rolnych.

Europa przestanie być bezpieczna żywnościowo – zauważa Ardanowski, wskazując, że taka sytuacja przełoży się na problemy wykraczające daleko poza europejski sektor rolny.

Z eksportera żywności, Europa stanie się importerem, głównie ze strony krajów Ameryki Południowej MERCO-SUR czy Nowej Zelandii. Szczególnie dotknie to biedniejsze i uboższe w warunki kraje Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu, które nie potrafią wyprodukować wystarczających ilości żywności.

Emigranci ruszą na Stary Kontynent, by ratować się przed głodem. Te działania polityków są niezrozumiałe i idiotyczne, ale Komisja Europejska z panem Timmermansem i jego kolegami z komisarzem Wojciechowskim włącznie – właśnie tak działają. Mogą oni doprowadzić do zapaści produkcji żywności w Europie – podkreśla Ardanowski.

Uważam, że trzeba bić na alarm, ponieważ bezpieczeństwo żywnościowe, do którego Europa się przyzwyczaiła i której jest wynikiem prowadzonej od wielu lat, do niedawna, prorolniczej polityki Unii Europejskiej sypie się na naszych oczach – konkluduje.

Źródło: Forum Polskiej Gospodarki

Upadłość FTX. Sam Bankman-Fried prowadził pralnię dolarów, które z USA wędrowały na Ukrainę a potem do Demokratów

UpadłośćFTX. Sam Bankman-Fried prowadził pralnię dolarów, które z USA wędrowały na Ukrainę a potem do Demokratów

[Jednak rzecz jest warta „krótkiej serii”, jak z ckm.. Dlatego daję ten trzeci artykuł. MD]

https://strefainwestorow.pl/artykuly/bitcoin/20221115/teorie-spiskowe-wokol-upadlosci-ftx-czy-sam-bankman-fried-prowadzil

Czy pieniądze amerykańskich podatników darowane Ukrainie wracały poprzez FTX na konta Demokratów i Joe Bidena?

Upadek FTX jest dla wielu bardzo bolesny. Tak naprawdę, jeszcze nie wiadomo, jak skończy się ta historia. Jednak wiadomo na pewno, że mnożą się teorie spiskowe dotyczące bankructwa tej jednej z trzech największych krypto-giełd.

Czy zwolennik Demokratów Sam Bankman-Fried…

Ne da się ukryć, że wiele faktów i osób daje się połączyć ze sobą w mniej lub bardziej wyraźny i sensowny sposób. Otóż Sam Bankman Fried nie ukrywał wcale faktu, że sympatyzuje z Partią Demokratyczną i że jest jej donatorem. Ale to nie koniec – jego matka Barbara Fried, znany naukowiec, jest współzałożycielką fundacji Mind the Gap, która przekazywała środki na kampanię Joe Bidena i Demokratów.

Partnerka Bankmana-Frieda, Caroline Ellison – czyli szefowa zależnej od FTX spółki Alameda Research – jest córką Glenna Ellisona, ważnej persony z MIT. Ten zna się z Garym Genslerem, obecnym szefem amerykańskiego nadzoru finansowego SEC, który w dość bezbolesny sposób udzielił pozwolenia na funkcjonowanie FTX.

Sieć połączeń FTX z Partią Demokratyczną i SEC

Zobacz także: Kim są Sam Bankman-Fried CEO FTX oraz Caroline Ellison CEO Alameda Research – sprawcy największego skandalu w historii kryptowalut

…używał FTX jako pralni?

Ale to jeszcze nie koniec. Na portalach lubujących się w teoriach spiskowych można znaleźć teksty zapewniające, iż autorzy mają dostęp do wiarygodnych źródeł, które zapewniają, że miliardy dolarów podarowane Ukrainie przez rząd federalny USA i jego agendy wróciły do Partii Demokratycznej i Joe Bidena właśnie dzięki FTX.

Zwolennicy tej teorii wskazują, że swego czasu pojawiła się informacja, iż ukraiński rząd zebrał 42 mln USD pod postacią różnych kryptowalut. Tydzień później pojawiła się informacja o wejściu FTX na Ukrainę i nawiązaniu kooperacji z ukraińskim ministerstwem finansów.

Obraz

Twitter pełen jest zdjęć Bankmana-Frieda z politykami. Na przykład z Maxine Waters, wpływową członkinią Partii Demokratycznej, która obecnie lobbuje mocno na rzecz uregulowania rynku cryptos.

Obraz

No i jest jeszcze motyw współpracy FTX z World Economic Forum – czyli organizacją organizującą co roku szczyt w Davos, której lider Klaus Schwab jest zwolennikiem „wielkiego resetu”. Gabriel Bankman-Fried, brat założyciela FTX, pracował dla WEF… Co ciekawe, WEF usunęło z sieci wszystkie strony i podstrony, na których widniało powiązanie z FTX…

Obraz

===============================================

mail:

Nie ma amnestii dla covidowych zbrodniarzy!

Nie ma amnestii dla covidowych zbrodniarzy!

https://pch24.pl/nie-ma-amnestii-dla-covidowych-zbrodniarzy-opinia/

(il. A. Bednarski)

Słyszał ktoś o covidzie? Ostatnio jakby przestał być modny. Zamieciono go pod dywan. Oczywiście nie bez powodu. Bo ci, którzy używali wirusa do represjonowania ludzi, gnębienia rodzin, zamykania biznesów i szerzenia nieszczęść poprzez paraliż opieki zdrowotnej, chcą w ten sposób uniknąć odpowiedzialności…

Co kraj, to obyczaj. Na przykład u nas chiński wirus nagle, gdy wybuchła wojna na Ukrainie, przepadł jak przysłowiowy kamień w wodę. Minister Niedzielski wprawdzie co jakiś czas opowiada jeszcze o swoich falach i o szczepieniach, ale w zasadzie nikt go już nie słucha. Nikt już nie straszy. Ale nikt też poważnie nie mówi o konsekwencjach dla tych, co straszyli.

Covid przestał być potrzebny. Po prostu zrobił swoje. Wystarczyły dwa lata, by zachwiać porządkiem świata, jaki znaliśmy; by przetestować, że ludzie dostosują się do każdej głupoty lansowanej przez władzę, a opór – tak jak w Kanadzie – zostanie zduszony bez przelewu krwi.

W kontekście aktualnych wyborów w Stanach Zjednoczonych, widać jak na dłoni jeszcze jeden „sukces” tego chwilowego bożka o imieniu Covid. Bez niego nikomu by nawet do głowy nie przyszło, by na masową skalę wprowadzać głosowania kopertowe, z czego korzysta się teraz nagminnie, by majstrować przy wynikach wyborów, a czego nauczono się w wyścigu prezydenckim z 2020 roku.

W imię Covida zachwiano systemem politycznym (anulowano demokrację) jedynego mocarstwa, które – gdyby przez dłuższy czas miało silnych konserwatywnych przywódców – mogłoby powstrzymywać kolejne fale Rewolucji w skali globalnej. W sposób mistrzowski (bo nie do udowodnienia) ukradziono wybory 2020 i właśnie trwa rozkradanie kolejnych. Bez większości w obu izbach Republikanie nie zdołają wprowadzić zapowiadanej przez siebie (i dokonanej w części konserwatywnych stanów) reformy systemu wyborczego. Bez reformy – w 2024 roku znów czekają nas „cuda nad urnami”.

I proszę sobie wyobrazić, że w takiej atmosferze (jeszcze przed wyborami) nagle ukazuje się na łamach liberalnego „The Atlantic” artykuł wyrażający podskórny niepokój amerykańskich covidystów. Tekst nosi tytuł… Ogłośmy pandemiczną amnestię (Let’s Declare a Pandemic Amnesty). Autorka, Emily Oster, przytacza historyjkę, jak to jechała z rodziną na rowerach, zakładając maski, gdy tylko widzieli innych rowerzystów, a jej 4-letni syn nagle wrzasnął na inną dziewczynkę: DYSTANS SPOŁECZNY!

Te środki ostrożności były całkowicie błędne – konstatuje autorka. Podobnie jak długi lockdown szkół. Ale jak na liberalny mainstream przystało, stawia ona diagnozę, ale myli się co do leczenia. Dalej, zamiast uderzyć się w pierś, że ignorując ustalenia naukowe szerzyła (jako medium) propagandę strachu, to zaczyna się tłumaczyć w najgłupszy sposób: przecież nie wiedzieliśmy. Dezinformacja była i pozostaje ogromnym problemem. Ale większość błędów popełniali ludzie, którzy gorliwie pracowali dla dobra społeczeństwa – czytamy.

Tu autorka miesza ze sobą dwie rzeczy. Z jednej strony ludzi, którzy faktycznie wiedzy nie mieli i dlatego mogli tak czy inaczej reagować (na początku tzw. pandemii, bo potem każdy, kto chciał – wiedział), a z drugiej tych, którzy doskonale wiedzieli, co się dzieje i co robią: oszustów (lekarze), propagandystów (dziennikarze) i tyranów (politycy). Dla tych drugich amnestii być nie może.

Ale to pokazuje, jaki jest inny powód, dla którego amerykańskie wybory są tak obecnie tak skrzętnie fałszowane w kluczowych stanach. Przecież politycy republikańscy jasno zapowiadali, że „wsiądą na tyłek” najwyższemu kapłanowi Covida w USA – dr. Fauciemu i jego świcie. Dlatego jeszcze przed wyborami musiały paść te słowa: Musimy odłożyć te walki na bok i ogłosić amnestię pandemiczną. Tak apelowała Emily Oster z „The Atlantic” i słowa te podziałały zapewne, jak miód na serce każdego pandemicznego zamordysty. A w Ameryce było ich niemało, począwszy od Joe Bidena i jego administracji, poprzez wszechwładne koncerny medialne, aż do nieodpowiedzialnych gubernatorów, którzy w imię „agendy” niszczyli oddane ich pieczy społeczności.

Różnica jest tylko taka, że tam się przynajmniej o tym mówi. U nas zamiata się pod dywan. Tam mówią o tym politycy (i nie są to politycy niszowi z kilkuprocentowym poparciem), bo tam naród ma jeszcze swoją reprezentację. I właśnie to lewica w USA chce obecnie zniszczyć. Ta lewica jest gorsza niż najgorszy Jankes, gdyż z całego serca nienawidzi wszystkiego, co amerykańskie i dąży do tego, by Amerykanie (jeden naród pod Bogiem) zostali we własnym kraju zmarginalizowani albo ośmieszeni, tak jak uczyniono z Polakami w Polsce, gdzie kolejne rządy nawet nie próbują się tłumaczyć, dlaczego zdradzają interes narodowy dla realizacji woli unijnych i globalistycznych elit. Tam przynajmniej toczy się dialog, a sami liberałowie dostrzegli potrzebę „amnestii”, by ratować swoje „cztery litery”. U nas polskojęzyczne elity do niedawna jeszcze ośmielały się odgrzewać „pandemiczną” retorykę, a o słowach publicznej, wybrzmiewającej krytyki, zdaje się, że możemy pomarzyć.

W każdym razie zaraz po ukazaniu się tego kuriozalnego artykułu ludzkie serca zawrzały, a z gardeł dobywał się jeden głos: NIE MA AMNESTII!W internecie mnożyły się listy „osiągnięć” zamordystów covidowych, którzy obecnie chcieliby grubej kreski. Odzywali się kongresmeni, lokalni politycy, znani dziennikarze i działacze oraz popularni w sieci w sieci komentatorzy. Jednemu zgodnemu „nie” towarzyszył wysyp osobistych historii, w których ludzie dzielili się zdjęciami swoich bliskich, których pozabijały obostrzenia „pandemiczne”. Zamknęli twój kościół. Zamknęli twoje szkoły. Zabrali ci pracę. Kazali ci nosić maskę, która nie działa. Zmusili cię do odwołania rodzinnych uroczystości i pogrzebów. A teraz chcą, żebyś po prostu o tym zapomniał. NIE – komentował Jim Jordan, reprezentant Ohio w Kongresie, który obecnie zyskał reelekcję, dewastując demokratyczną oponentkę z przewagą prawie 40 procent i mając szansę na zastąpienie Nancy Pelosi na stanowisku spikera Izby Reprezentantów.

Na Twitterze ktoś napisał: Prześladowcy zawsze szukają „miłosierdzia”, gdy tracą władzę. Pamiętajcie, że jest to emocjonalna manipulacja, a w wielu przypadkach nadużycia były fizyczne z powodu przymusowych zastrzyków. To są źli ludzie. Nie ma pojednania bez zadośćuczynienia wszystkim tym, których skrzywdzili.

To nie jest czas na przebaczenie, to jest czas na sprawiedliwość. Wycofujący się rakiem, którzy mówią o przebaczeniu, zapominają o dwóch poprzedzających je krokach: prawdziwej pokucie i odpowiedzialności – dodała z europejskiej perspektywy konserwatywna dziennikarka Eva Vlaardingerbroek z Holandii.

Jeszcze kto inny – tym razem z Australii – zamieścił nagranie, na którym widać, jak policjant dusi wątłą młodą dziewczynę, a ta, gdy udaje jej się coś powiedzieć, pyta „za co”, po czym dziwi się, że za… „brak maseczki”. [w oryg. MD

Nie, drodzy pandemiści, to nie były pojedyczne wybryki, nad którymi możemy przejść do porządku dziennego, ponieważ „na końcu wszyscy i tak jesteśmy jedną rodziną”. To była zorganizowana działalność przestępcza na poziomie ponadnarodowym i państwowym – propagowana przez media – której skutkiem były miliony złamanych ludzkich losów (tych, których wyrzucono z pracy za niepoddanie się eksperymentowi „wyszczepiania” choćby w Austrii; rodzin, które odcięto od utrzymania, zamykając biznes, gdziekolwiek pod słońcem), a także liczne ofiary śmiertelne (w Polsce GUS doliczył się 200 tysięcy osób, które zginęły „nadmiarowo”, a w krajach, w których istnieje jeszcze jakieś w miarę cywilizowane raportowanie publiczne, jak USA czy Wielka Brytania, oficjalnie zgłoszono dziesiątki tysięcy zgonów po tzw. „szczepionkach”). To można wybaczyć po chrześcijańsku, ale trzeba również ukarać osoby odpowiedzialne. Natomiast zapomnieć – jak chcieliby covidowi zamordyści – nie wolno.

Filip Obara

Internet obiegają nagrania, ukazujące ludzi, którzy nagle upadają na ziemię i dostają drgawek. Czemu meRdia są na to ślepe?

Internet obiegają nagrania, ukazujące ludzi, którzy nagle upadają na ziemię i dostają drgawek. Czemu meRdia są na to ślepe?

Zygmunt Bronislaw Polatynskihttps://gloria.tv/post/k9cJTScEsgey1xcWpfKyr7RuP

Długo zastanawiałem się, czy podjąć ten temat. Jednakże skala zjawiska, o którym dziś napiszę, jest tak duża i występuje praktycznie na całym globie, że nie mogłem tego tematu nie podjąć. Tak więc, jest coś, co teraz się dzieje na świecie. Coś bardzo dziwnego, wręcz przerażającego. To zjawisko zostało uchwycone przez kamery w różnych miejscach globu.

Początkowo myślałem, że jest to odosobniony przypadek, jednakże z czasem natrafiałem na kolejne dowody, świadczące o tym, że jest to zjawisko coraz bardziej powszechne. Dowody na to, że to samo dzieje się z różnymi osobami, w różnych miejscach w różnym czasie. I w takiej sytuacji nie można, nie zadać pytania: „co się dzieje”? Mówię o nagraniach, ukazujących ludzi, którzy dosłownie wpadają w jakieś napady, upadają na ziemię, dostają drgawek, a nawet kręcą się dookoła siebie wymachując nogami i rękami.

Jest wiele hipotez próbujących wyjaśnić to zjawisko, o którym w mediach „głównego nurtu” jest cisza, panuje pełna zmowa milczenia. Ciekawe dlaczego? Niemniej jednak nie ulega wątpliwości, że poziom zdrowia u człowieka maleje, odporność jest systematycznie niszczona (jak chociażby za pomocą tych tak zwanych „szczepień” na COVID-19), ludzki organizm jest systematycznie podtruwany, czy to po przez produkty spożywcze, czy promieniowanie (na przykład 5G).Efektem tego jest to, że wielu ludzi (w tym ogromna część osób młodych i zdrowych) traci życie, ot tak nagle. Popularne w ostatnim czasie stało się powiedzenie: „nagła śmierć”. Zaiste jest i to, że owa „nagła śmierć”, weszła do masowego obiegu zaraz po przeprowadzeniu kilku fal tych tak zwanych „szczepień” na COVID-19. Ale zapewne to przypadek, koegzystencja czasowa, taki sobie „mało ważny” szczególik. Prawda?

NIKT, podkreślam to: NIKT, tak naprawdę nie wie, co „oni” wstrzyknęli ludziom, którzy zdecydowali się poddać tak zwanemu „szczepieniu” na COVID-19. Każdy kto stwierdza, że zna pełen skład tak zwanego „szczepienia” na COVID-19, po prostu KŁAMIE. Każdy kto stwierdza, że to tak zwane „szczepienie” na COVID-19 jest w pełni przebadane i bezpieczne, także KŁAMIE.

Zatem, jedna z hipotez próbujących wyjaśniających zjawisko drgawek i konwulsji, które „nawiedzają” ludzi z całego globu, stwierdza, że to kolejny „efekt uboczny”, tych tak zwanych „szczepień” na COVID-19.

Jest też hipoteza „aktywności paranormalnej”. Mam tutaj na myśli jakieś„opętanie”. Część z przypadków, o których tutaj dziś piszę, może mieć i zapewne ma podłoże „duchowe”. Spójrzcie na kadry, [niestety – w artykule brak tych odnośników. MD] na których osoba spogląda przez ramię, jak gdyby „coś” za nią stało, następnie następuje „atak”, a później paraliż całego ciała: Ci ludzie spadają na ziemię z otwartymi szeroko oczami, otwartymi szeroko ustami, dostają drgawek, pełzają, wpadają w różnego rodzaju konwulsje i wreszcie Następuje sam paraliż.

W każdym z przypadków przebieg jest praktycznie identyczny, zatem można wnioskować iż mamy tutaj do czynienia z jednym i tym samym napadem, to znaczy na tym samym tle i z tego samego powodu. Nietypowe ruchy, wskazują jednoznacznie, że coś jest „nie tak” z mózgiem danej osoby. Zaznaczam, że wielu niezależnych ekspertów ostrzegało i alarmowało, iż te tak zwane „szczepionki” na COVID-19, mogą destrukcyjnie wpływać na działanie ludzkiego mózgu, ludzkiego układu nerwowego. I wiecie co… To smutne, to bardzo smutne, że media „głównego nurtu” zajmują się praniem mózgów i nastawianiem jednych przeciwko drugim, zamiast podjąć tak ważne tematy. Tematy od których zależy życie tysięcy a może i nawet milionów ludzi.

Jedno jest pewne, otóż „coś” się zaczyna dziać, a media „głównego nurtu” nabrały wody w usta i zapanowała pełna zmowa milczenia. Natomiast my, osoby przebudzone, jesteśmy świadkami pewnego rodzaju „upadku i załamania”, jakie zaczyna dosięgać coraz większą liczbę ludzi a to dopiero początek. Dlatego bądźcie czujni, ostrożni, nie dajcie się zabić, nie dajcie się zastraszyć.

Agenci zrównoważonego rozwoju [ONZ, Agenda 2030] chcę wymusić szybszą depopulację. Depopulacyjne tornado nadejdzie?

Agenci zrównoważonego rozwoju [ONZ, Agenda 2030] chcę wymusić szybszą depopulację. Twierdzą, że następuje za wolno. Depopulacyjne tornado nadejdzie?

Agnieszka Stelmach https://pch24.pl/depopulacyjne-tornado-nadejdzie-agenci-zrownowazonego-rozwoju-twierdza-ze-za-wolno/

Wzrost liczby ludności utrudnia osiągnięcie celów zrównoważonego rozwoju. Trzeba w jeszcze większym stopniu regulować[znaczy: zmniejszać md]płodność.

===============================

Organizacja Narodów Zjednoczonych opublikowała nowe prognozy dotyczące globalnych, regionalnych i krajowych zmian populacji do 2100 roku. Opracowanie sugeruje, że jeszcze w tym stuleciu liczba ludności świata po osiągnięciu szczytu zacznie spadać. ONZ podaje także, że w ciągu ostatnich 70 lat o ponad połowę zmniejszył się współczynnik dzietności. Jednak zdaniem ekspertów od wdrażania Agendy 2030 na rzecz zrównoważonego rozwoju, proces ten postępuje i tak zbyt wolno i należy go przyspieszyć.

World Population Prospects 2022 przygotowany został przez Wydział Ludności Narodów Zjednoczonych (UNPD) na 11 lipca, czyli Światowy Dzień Ludności. Od ostatniego raportu w sprawie demografii upłynęły 3 lata. Najnowszy dokument wskazuje, że do lat 80. obecnego wieku pojawi się na świecie kolejne 2,4 miliarda ludzi. Do 2030 roku ma być nas 8,5 miliarda, a w 2050 r. – 9,7 mld, by ostatecznie, u końca naszego stulecia osiągnąć poziom 10,4 miliarda. Wedle prognoz, po osiągnięciu tego szczytu, liczba ludności na świecie zacznie spadać.

Współczynniki dzietności mają nadal spadać w miejscach o największej liczbie urodzeń i nieznacznie rosnąć w krajach o niskiej dzietności.

Scenariusz dotyczący niskiej płodności zakłada, że ​​co druga kobieta na świecie będzie miała o jedno dziecko mniej niż przewidywano w wariancie średnim. Z kolei scenariusz wysokiej płodności zakłada, że ​​co druga kobieta będzie miała jeszcze jedno dziecko. Scenariusz stałej płodności przewiduje utrzymanie się wskaźnika na obecnym poziomie.

Globalny wskaźnik wynosi obecnie około 2,3 dziecka na kobietę, ale ma spaść do połowy wieku do poziomu 2,1 dzięki tak zwanym: edukacji, opiece zdrowotnej i równouprawnieniu płci.

Na utrzymujący się wzrost populacji ma mieć wpływ wydłużenie życia coraz większej liczby ludności. Chociaż średnia długość życia spadała w okresie COVID-19 z 72,8 lat w 2019 r. do 71 lat w 2021 r. Oczekuje się jednak, że średnia długość życia ponownie wydłuży się i osiągnie 77 lat w 2050 r.

Największy przyrost ludności odnotuje Afryka Subsaharyjska (ponad połowę przewidywanego globalnego wzrostu populacji do 2050 r.). Region ten będzie najbardziej zaludnionym na świecie pod koniec lat 60. obecnego stulecia. W dalszej kolejności są: Azja Wschodnia i Południowo-Wschodnia oraz Azja Środkowa i Południowa. Ponad połowa globalnego wzrostu liczby ludności do 2050 r. przypadnie na kilka państw: Demokratyczną Republikę Konga, Egipt, Etiopię, Indie, Nigerię, Pakistan, Filipiny i Tanzanię. Indie mają wyprzedzić Chiny pod względem liczby ludności już w przyszłym roku.

Zdaniem analityków ONZ, populacja kilku regionów zacznie spadać przed 2100 r., a 61 krajów odnotuje ubytek liczby ludności o co najmniej 1 procent do 2050 r. W niektórych krajach, takich jak: Bułgaria, Łotwa, Litwa, Serbia i Ukraina spadek liczby ludności będzie jeszcze bardziej drastyczny wskutek emigracji.

Populacja liczonych łącznie Ameryki Północnej i Europy skurczy się z 1,13 miliarda w 2038 r. do 1 miliarda w 2100 r. ONZ przekonuje, że nie oznacza to załamania, ponieważ region Europy i Ameryki Północnej nadal ma jeden z najwyższych odsetków osób w wieku 25–64 lata, co jest najbardziej korzystne dla gospodarki.

Na całym świecie w 2018 roku po raz pierwszy liczba osób w wieku 65 lat i starszych przewyższała liczbę dzieci poniżej piątego roku życia, ale oznacza to, że wciąż jest znacznie więcej młodych osób na utrzymaniu niż starszych. Świat będzie się starzeć, a odsetek osób w wieku 65 lat lub starszych wzrośnie z 10 procent dzisiaj do 16 proc. w 2050 r. Chociaż istnieje większa niepewność, przewiduje się, że ostatecznie osoby w tym wieku będą stanowić jedną czwartą populacji świata do 2100 r.

Wzrost liczby ludności utrudnia osiągnięcie celów zrównoważonego rozwoju. Trzeba w jeszcze większym stopniu regulować płodność

ONZ ostrzega, że szybki wzrost liczby ludności na świecie – mimo spadku płodności o połowę – utrudnia osiągnięcie celów zrównoważonego rozwoju i należy coś zrobić z problemem wczesnego rodzenia dzieci przez nastolatki, na które ma przypadać 10 procent wszystkich dzieci na świecie.

46 najszybciej zaludniających się krajów należy do grupy najbardziej zubożałych i „najbardziej narażonych na zmiany klimatu”. Jednocześnie rzekomo znacznie przyczyniają się one do negatywnego wpływu ludzi na środowisko. Dlatego ONZ postuluje konieczność regulacji płodności, by zmniejszyć presję ekologiczną i umożliwić rozwój gospodarczy.

Chociaż w raporcie przyznano, że tempo wzrostu światowej populacji zwalnia i w 2020 r. po raz pierwszy od 1950 r. spadło poniżej 1 proc. rocznie, to jednak dwie trzecie przewidywanego wzrostu światowej populacji do 2050 r. będzie napędzane przez dynamikę z przeszłości.

Dlatego też rządy chcące ograniczyć dzietność nie miałyby większego wpływu na tempo wzrostu od teraz do połowy stulecia. Niemniej jednak, zasugerowano że gdyby skumulowany efekt niższej płodności utrzymał się przez kilka dziesięcioleci, może być bardziej znaczącym ograniczeniem globalnego wzrostu populacji w drugiej połowie wieku.

ONZ stwierdza, że „szybki wzrost populacji jest zarówno przyczyną, jak i konsekwencją powolnego postępu w rozwoju. Utrzymująca się wysoka dzietność i szybki wzrost populacji stanowią wyzwania dla osiągnięcia zrównoważonego rozwoju. Na przykład konieczność kształcenia coraz większej liczby dzieci i młodzieży ogranicza środki na rzecz poprawy jakości edukacji. Jednocześnie w miarę osiągania Celów Zrównoważonego Rozwoju (SDGs), szczególnie tych związanych ze zdrowiem, edukacją i gender, prawdopodobnie nastąpi przyspieszenie transformacji w kierunku niższej dzietności w krajach z utrzymującymi się wysokimi wskaźnikami dzietności”.

W wielu państwach w ostatnich dziesięcioleciach płodność znacznie spadła. Obecnie dwie trzecie światowej populacji mieszka na obszarach, w których wskaźnik dzietności jest niższy niż 2,1 urodzeń na kobietę, czyli utrzymuje się na poziomie wymaganym dla „zerowego wzrostu” na dłuższą metę dla populacji o niskiej śmiertelności.

Uporządkowana migracja remedium na ubytek liczby mieszkańców w niektórych państwach

Populacje 61 krajów mają skurczyć się o 1 procent lub więcej w latach 2022–2050 ze względu na utrzymujący się niski poziom płodności, a w niektórych przypadkach podwyższony wskaźnik migracji.

Międzynarodowa migracja oczywiście ma istotny wpływ na trendy demograficzne w niektórych krajach. W ciągu najbliższych kilku dekad migracja będzie jedynym motorem wzrostu liczby ludności w krajach o wysokich dochodach.

ONZ wskazuje, że „wszystkie państwa, niezależnie od tego, czy doświadczają napływów netto, czy odpływów migrantów, powinny podjąć kroki ułatwiające uporządkowaną, bezpieczną, regularną i odpowiedzialną migrację, zgodnie z celem SDG [zrównoważonego rozwoju – przyp. red.] 10.7”.

Raport wskazuje ponadto, że „pandemia COVID-19 wpłynęła na wszystkie trzy elementy zmiany populacji”, to jest globalną średnią długość życia, która spadła do 71 lat w 2021 r., w porównaniu z 72,8 w 2019 r., na obniżoną płodność oraz migracje.

W styczniu 2022 r. Narodowe Biuro Statystyczne Chin podało, że piąty rok z rzędu wskaźnik urodzeń w tym kraju spadł. W 2021 r. urodziło się 10,6 mln dzieci, w porównaniu z 12 mln rok wcześniej. I stało się tak, mimo uchylania przez rząd uciążliwej „polityki jednego dziecka”. Pekin zezwolił od 2021 r. na posiadanie do trojga dzieci.

Jednak wiele Chinek twierdzi, że ​​nie stać je na posiadanie więcej niż jednego dziecka. Populacja Chin może wkrótce zacząć się kurczyć, podobnie jak populacja Japonii.

W Ameryce Łacińskiej i na Karaibach, w Azji Wschodniej i Południowo-Wschodniej, Europie i Ameryce Północnej, Australii i Nowej Zelandii wskaźnik dzietności (TFR) utrzymuje się poniżej poziomu zastępowalności pokoleń (około 2,1 dziecka na kobietę) w 2020 r. Z kolei populacja Afryki Subsaharyjskiej wzrośnie sześciokrotnie w tym stuleciu (wskaźnik TFR wynosi 4,72, w porównaniu z 5,88 dwie dekady temu).

W Nigerii dzieci i młodzież stanowią połowę populacji, podczas gdy na przykład w małych miasteczkach Korei Południowej szkoły podstawowe są zamykane z powodu braku uczniów. Do 2050 roku Etiopia i Demokratyczna Republika Konga (DRK) znajdą się w pierwszej dziesiątce najludniejszych krajów świata, dołączając do Brazylii i Indii. I to te kraje mają najszybciej rozwijać się pod względem ekonomicznym. Sytuacja demograficzna i rozwojowa niektórych państw może jednak ulec zmianie wskutek toczonych wojen.

Aby złagodzić ekonomiczne skutki starzenia się populacji w Europie, czy innych regionach ekonomiści wskazują cztery opcje: podniesienie wieku emerytalnego, obniżenie świadczeń, zmuszenie większej liczby osób do pracy lub zwiększenie imigracji młodych ludzi, by utrzymywali nierentowne systemy emerytalne.

W przypadku Europy „uporządkowana migracja” ma odegrać kluczową rolę. Bez migracji populacja Europy miałaby skurczyć się z około 521 milionów do około 482 milionów do połowy wieku.

Mniej ludzi i mniej zamożnych konsumentów, „by nie wywierać presji na środowisko”.

Sposobem zaś na ograniczenie „presji ludności na zasoby naturalne” jest utrzymanie na dłuższą metę jak najmniejszej liczby zamożnych konsumentów.

Warto zauważyć, że propagatorzy zrównoważonego rozwoju, jak np. prof. Jeffrey Sachs wielokrotnie przy okazji swoich wykładów na temat celów Agendy 2030 wskazywali na rzekomy wielki problem wzrostu liczby ludności w krajach Afryki Subsaharyjskiej. Jednak ludność ta jest bardzo uboga, a jej konsumpcja znikoma w porównaniu chociażby z przeciętnym mieszkańcem Zachodu.

Według raportu Center for Global Development w Waszyngtonie, do końca pierwszego tygodnia stycznia 2022 r. przeciętny mieszkaniec Stanów Zjednoczonych miał przekroczyć roczną emisję dwutlenku węgla równoważną obywatelom w 22 krajach o niskich dochodach. Ale to przede wszystkim od tych ubogich mieszkańców wymaga się stosowania środków kontroli urodzeń.

Od czasu pojawienia się książki „Bomba populacyjna” w 1968 r. autorstwa Paula i Anne Ehrlich antynatalistyczne podejście osób odpowiedzialnych za globalne strategie rozwoju nie zmieniło się. I chociaż mają oni powód do zadowolenia – wszak w ciągu ostatnich 70 lat współczynniki dzietności spadły na całym świecie łącznie o połowę – wciąż przekonują, że jeśli jeszcze bardziej nie ograniczy się płodności, to grozi nam katastrofa.

Dlatego postulują dalsze „wzmacnianie pozycji kobiet” i „zwiększanie kosztów wychowywania dzieci” oraz zapewnienie wszystkim osobom: kobietom i mężczyznom „nowoczesnej antykoncepcji”, która obejmuje aborcję i sterylizację.

Tom Bollyky, dyrektor Globalnego Programu Zdrowia przypomina, że płodność, wielkość populacji w wieku produkcyjnym mają istotne konsekwencje na poziomie krajowym i globalnym. Wpływają na „czynniki napędzające zmiany klimatyczne, wywołują presję na środowisko, produkcję żywności, wszystko, od wielkości siły roboczej, potęgi militarnej, przez wzrost gospodarczy, po rentowność systemów opieki zdrowotnej i opieki społecznej”.

I przez ostatnie 70 lat rozumienie tego, jak demografia będzie kształtować przyszłość, było w dużej mierze napędzane przez prognozy ONZ dotyczące populacji. Niektóre z nich Bollyky zakwestionował jednak, sugerując, że współczynniki dzietności będą znacznie niższe niż prognozy ONZ i spadną znacznie szybciej w Afryce Subsaharyjskiej. To z kolei będzie miało poważne konsekwencje społeczne i ekonomiczne dla całego świata.

Demografia, istotny czynnik geopolityki

Z kolei prof. Chris Murray, dyrektor Institute for Health Metrics and Evaluation na Uniwersytecie w Waszyngtonie twierdzi, że wykształcenie kobiet i dostęp do usług w zakresie „zdrowia reprodukcyjnego” (aborcja, sterylizacja, antykoncepcja) wyjaśniają większość wszystkich wzorców płodności. Kombinacja tych dwóch składników de facto ma daleko idące konsekwencje w postaci szybszego starzenia się społeczeństwa, konieczności zapewnienia opieki nad osobami starszymi i mniejszej podstawy opodatkowania. W tej sytuacji nie jest możliwe podtrzymanie wzrostu gospodarczego. Nowe pokolenie ekonomistów ze Stanforda pisze o tym; że „młodsi ludzie są często motorem innowacji”, bo kupują dobra konsumpcyjne trwałego użytku, pożyczają pieniądze i zwiększają wydatki konsumenckie, a starsi w większości stanowią problem.

Profesor dodaje, że populacja ma kolosalne znaczenie jako czynnik geopolityczny. Przykładowo, biorąc pod uwagę transformację taką jak w Chinach, gdzie populacja osób w wieku produkcyjnym spadnie o 50 procent lub więcej w tym stuleciu, wzrost gospodarczy musi wyhamować, co z kolei odbije się na zmianie w rankingu największych gospodarek świata. – Chiny osiągnęły lub są blisko osiągnięcia szczytu pod względem potęgi geopolitycznej i te siły demograficzne mogą naprawdę prowadzić do spadku. A kraj taki jak Nigeria może bardzo poprawić swoją pozycję geopolityczną w ciągu tego stulecia – wskazuje.

Zdaniem profesora, tak naprawdę od zmian demograficznych, zwłaszcza od spadku liczby ludności w poszczególnych krajach, zależy to, jak będzie wyglądał świat i z jakimi wyzwaniami będzie się mierzył.

Wielki problem będą mieć: Rosja, państwa w Azji Środkowej, Europie Wschodniej, dla których kwestie demograficzne są kwestiami bezpieczeństwa. Chcąc uchronić się przed negatywnymi skutkami geopolitycznymi, niektóre kraje np. Japonia czy Singapur stawiają na zachęty dla kobiet, by chciały rodzić więcej dzieci. Inne wybierają migrację np. Australia, Nowa Zelandia, Kanada, USA.

Jeszcze inne kraje wywierają ogromną presję na kobiety, by rodziły więcej dzieci, ograniczając ich dostęp do „niektórych usług w zakresie zdrowia reprodukcyjnego”. W ocenie prof. Murraya, ta ostatnia opcja jest wielce niebezpieczna, bo stanowi zagrożenie dla „praw reprodukcyjnych” kobiet.

Zmiany demograficzne jednym z pięciu megatrendów kształtujących przyszłość

Dr Natalia Kanem z UNFPA zaznaczyła niedawno, że „Sekretarz Generalny ONZ, Antonio Guterres zidentyfikował zmiany demograficzne wraz ze zmianami klimatycznymi i innymi rzeczami, jako jeden z pięciu megatrendów, które będą kształtować wspólną przyszłość”.

Podkreśliła, że celem ONZ jest oczywiście „promowanie pokoju i zrównoważonego rozwoju, zwłaszcza poprzez usługi reprodukcyjne i seksualne”. Organizacja Narodów Zjednoczonych jest wręcz zdeterminowana, aby nie zmieniać strategii dotyczącej ograniczenia liczby ludności na świecie, chociaż niskie współczynniki dzietności zapoczątkowały łańcuch wydarzeń gospodarczych. Mniejsza liczba młodych ludzi prowadzi do mniejszej siły roboczej, co odbija się na wpływach z podatków, emerytur i składek na opiekę zdrowotną. Gospodarka z niedoborem siły roboczej doświadcza wyższych kosztów pracy, jest mniej wydajna. W rezultacie w danym kraju spada standard życia.

W 2016 r. czyli rok po przyjęciu Agendy 2030, Guy J. Abel, Bilal Barakat, Samir KC oraz Wolfgang Lutz w artykule naukowym: Meeting the Sustainable Development Goals leads to lower world population growth pisali, że „osiągnięcie celów zrównoważonego rozwoju prowadzi do niższego wzrostu liczby ludności na świecie”.

„Przyszłość wzrostu liczby ludności na świecie ma znaczenie dla przyszłego dobrobytu ludzi i interakcji ze środowiskiem naturalnym. Pokazujemy, w jakim stopniu wzrost liczby ludności na świecie można ograniczyć poprzez pełne wdrożenie celów zrównoważonego rozwoju (SDG), których cele zdrowotne i edukacyjne mają bezpośrednie i pośrednie konsekwencje dla przyszłych trendów umieralności i płodności” – czytamy.

Autorzy szczegółowo odnieśli się oni do konkretnych celów i zadań zapisanych w programie Agendy 2030, których wdrażanie jest monitorowane za pośrednictwem specjalnych wskaźników.

Prognozowali, że „w oparciu o wielowymiarowy model dynamiki populacji” dzięki wdrożeniu konkretnych celów uda się osiągnąć wielkość populacji między 8,2 a 8,7 miliarda w 2100 roku.

„Niektóre z tych celów, jeśli zostaną faktycznie zrealizowane, w szczególności w dziedzinie zdrowia reprodukcyjnego i edukacji kobiet, będą miały silny bezpośredni i pośredni wpływ na przyszłe trendy populacji, głównie w kierunku jej niższego wzrostu” – zaznaczyli.

Agenda 2030 na rzecz zrównoważonego rozwoju, zatwierdzona przez Zgromadzenie Ogólne ONZ w obecności większości głów państw we wrześniu 2015 r., obejmuje 17 celów i 169 zadań szczegółowych. „W przeciwieństwie do poprzednich Milenijnych Celów Rozwoju (MCR), które zostały ustalone w 2000 r. wraz z docelowym rokiem 2015, SDG odnoszą się nie tylko do krajów rozwijających się, ale zamiast tego do wszystkich krajów na świecie i obejmują wymiar środowiskowy oprócz wymiaru społecznego oraz gospodarczego (…) Trendy demograficzne nie są wyraźnie wymienione w SDGs, ale kilka z celów SDGs jest bezpośrednio lub pośrednio związanych z przyszłymi trendami demograficznymi. Cele SDG dotyczące śmiertelności dzieci, śmiertelności matek, przyczyn zgonów i zdrowia reprodukcyjnego można przełożyć mniej lub bardziej bezpośrednio na przyszłą śmiertelność i ścieżki płodności” – wskazano.

Autorzy opracowania zaznaczyli, że „główną ideą jest to, że wdrożenie SDGs pomoże przyspieszyć proces transformacji demograficznej, który w innym wypadku przebiegałby wolniej”. Po 2030 r. rozwój populacji miałby przebiegać w bardziej uporządkowany sposób.

Prezentując dane najnowszego raportu ONZ dotyczącego prognoz ludnościowych Sekretarz Generalny ONZ Antonio Guterres apelował dość enigmatycznie, by zastanowić się w kontekście „naszej wspólnej odpowiedzialności za planetę” (…), „gdzie wciąż nie wywiązujemy się z naszych zobowiązań”.

Sekretarz nawiązał do kwestii koncentracji w przyszłych dziesięcioleciach ponad połowy światowej populacji w ośmiu krajach: Demokratycznej Republice Konga, Egipcie, Etiopii, Indiach, Nigerii, Pakistanie, Filipinach i Tanzanii.

ONZ długo nie zmieni sposobu postrzegania globalnej populacji. Zrobią to jednak niektóre państwa, borykające się z problemem szybko starzejących się społeczeństw i zabiegające o utrzymanie globalnej pozycji. W najbliższych dziesięcioleciach czynnik demograficzny odegra bardzo ważną rolę w gospodarce światowej i w kwestii bezpieczeństwa.

Agnieszka Stelmach

Gates nie pomagał „walczyć z pandemią” wyłącznie dla połechtania swojego, cierpiącego na kompleks mesjasza, ego.

Jaką władzę realnie posiada Bill Gates? Gates jednak nie pomagał „walczyć z pandemią” wyłącznie dla połechtania swojego, cierpiącego na kompleks mesjasza, ego. Czas podsumowań.

Piotr Relich  https://pch24.pl/czas-podsumowan-jaka-wladze-realnie-posiada-bill-gates/

Gdy bezradne wobec nieznanego zagrożenia elity rozkładały ręce, Gates et concortes wydawali się „jedynym stałym punktem i spokojną przystanią” w zasięgu wzroku. Nic dziwnego, że doświadczeni w praktyce „spychologii” demo-liberalni liderzy bez wahania oddali zmagania z wirusem w ręce prywatne. I to był moment, na który Amerykanin czekał od lat.

One man show

Przez dwa lata dziennikarze niezgadzający się z oficjalną pandemiczną narracją próbowali ułożyć w miarę spójny obraz z mieszaniny szumu medialnego i szczątków dostępnych informacji. Dzisiaj, gdy walka z wirusem praktycznie dobiegła końca, zmieniająca się mądrość etapu pozwala napisać rzeczy, za które jeszcze rok temu groziła społeczna infamia i wykluczenie z grona ludzi powszechnie uważanych za zdrowych psychicznie.

Z opadającego po pandemicznej bitwie kurzu wyłania się prawdziwa, nie okraszona glejtem „dezinformacji medycznej” historia „światowej odpowiedzi”. I jest to głównie opowieść o jednym człowieku.

Gates przez lata „przygotowywał” się do tego, co w podręcznikach historii opisane zostanie jak „pandemia COVID-19”. Przynajmniej od 2010 r. prowadził kampanię na rzecz opracowywania i upowszechniania nowych szczepionek, oraz finansował projekty zajmujące się modelowaniem gier pandemicznych w Imperial College czy John Hopkins University. Jeszcze w 2015 r., po epidemii eboli przypominał, że „nie jesteśmy gotowi” na podobne zagrożenie w skali globalnej. A skoro – według jego doradców – co roku dochodziło do około 200 „epizodów epidemicznych”, szansa, że któryś przerodzi się w poważny kryzys, była całkiem spora.

Resztę już znamy. Kiedy na początku 2020 roku skonsternowane władze największych mocarstw świata dopiero zasiadały do debaty, instytucje powołane przez miliardera przejęły kontrolę nad kryzysem. „Uzbrojone w fachową wiedzę, wzmocnione przez kontakty na najwyższych szczeblach państw zachodnich i umocnione dobrze rozwiniętymi relacjami z producentami leków, cztery organizacje przejęły role, które powinny odgrywać rządy” – czytamy w wynikach siedmiomiesięcznego śledztwa dziennikarzy „Die Welt” i „POLITICO”.

Wymienione podmioty to Fundacja Billa i Melindy Gatesów, GAVI (założony przez Gatesów sojusz na rzecz upowszechnienia szczepionek), Wellcome Trust – brytyjska fundacja z wielomiliardowym funduszem współpracująca z Amerykanami – oraz CEPI (Coalition for Epidemic Preparedness Innovations) – powołana przez B&MGF i Wellcome Trust w 2017 r.
Organizacje pozarządowe momentalnie zidentyfikowały potencjalnych producentów szczepionek i ukierunkowały inwestycje w stronę opracowania testów, „leczenia” i sieci dystrybucyjnych. Od 2020 r. wydały na walkę z covid-19 prawie 10 mld dolarów — tyle samo, co główna amerykańska agencja zajmująca się walką koronawirusem poza granicami USA. Z kolei na działania koordynującej zmagania w skali światowej WHO przeznaczyły łącznie 1,4 mld dol.

Sam Gates regularnie pojawiał się w mediach, gdzie odgrywał rolę pandemicznej wyroczni.

Za ogromne pieniądze kupiono również wpływy polityczne. Liderzy organizacji mieli bezprecedensowy dostęp do najwyższych szczebli rządowych, biorąc udział w spotkaniach z przywódcami państw, pozostając w stałym kontakcie z ekspertami krajowymi i na bieżąco im „doradzając”. „Zasoby ludzkie” okazały się najtańszym narzędziem walki. Od 2020 r. na lobbing wśród ustawodawców i urzędników w USA i Europie wydano zaledwie 8,3 mln USD.

Ponadto spora część urzędników ds. zdrowia z USA, UE i WHO przewinęła się wcześniej przez podmioty Gatesa jako wieloletni pracownicy. Ci „podwójni agenci” mieli kluczowy wpływ w umocnieniu jego politycznych i finansowych wpływów w Waszyngtonie i Brukseli.

Kiedy masz do czynienia z Fundacją Gatesów, to prawie tak, jakbyś miał do czynienia z dużym krajem – mówił prowadzącym śledztwo anonimowy urzędnik ds. zdrowia w USA. Bliższe prawdy jest jednak chyba określenie „mocarstwo”.

Biznes nowego wzoru

Pan Gates jednak nie pomagał „walczyć z pandemią” wyłącznie dla połechtania swojego, cierpiącego na kompleks mesjasza, ego. Nie bez przyczyny charakter jego działalności już jakiś czas temu określono mianem filantro-kapitalizmu. Modele biznesowe wypracowane przez Amerykanina przynoszą nie tylko gigantyczne dochody, ale dzięki rządowym gwarancjom zapewniają ich stały dopływ niezależnie od koniunktury. Miliarder z Seattle nauczył się, jak nie zarzynać kury znoszącej złote jaja, ale i jak wykluwać kolejne cudowne ptaki.

Podczas, gdy światowa gospodarka umierała w męczarniach lockdownu, na partnerstwie rządowo-biznesowym bajońskie sumy zarabiali producenci szczepionek, przemysł farmaceutyczny, „znajomi królika” oraz przede wszystkim sponsorzy całej zabawy. Sam Gates powiększył swój majątek o 30 miliardów USD (ok. 40 proc.).

Nad osobliwym modelem biznesowym udało się również rozłożyć swoisty moralny parasol ochronny. Nikt poważny nie powie złego słowa wobec człowieka, który dzięki szczepionkom i szybkiej reakcji „ocalił miliony ludzkich istnień”. Nawet jeżeli „skutki uboczne” wypracowanych przez niego rozwiązań: zarówno medyczne jak i gospodarcze czy społeczne, przyczyniły się do śmiertelnego bilansu pandemii bardziej niż sam wirus. – Choć popełniono błędy, pokażcie kto miał lepszy pomysł –  mówią jego obrońcy.

Jeżeli już lewicowo-liberalne media wysuwają względem niego jakieś oskarżenia, to jedynie z powodu nierównomiernej dystrybucji preparatów czy prowadzenia działalności zbytnio wymykającej się kontroli państwa.

Zalążek czegoś większego

COVID-19 stworzył niebezpieczny precedens: światu sprzedano narrację, że elity polityczne poszczególnych krajów nie są w stanie sprostać globalnym wyzwaniom XXI wieku.

Dlatego dzisiaj Gates wzywa do opracowania kompleksowego, globalnego systemu reagowania pandemicznego, zorganizowanego – oficjalnie – pod auspicjami WHO i państw członkowskich, ale w praktyce pod dyktando prywatnych sponsorów. A co najważniejsze; z prawem zawieszania suwerenności poszczególnych krajów, których kompetencje przejmują siedzący w prywatnej kieszeni eksperci i niewybieralni urzędnicy organizacji międzynarodowych.

Choć szczegóły prawne (np. traktat antypandemiczny) należy jeszcze dograć, to całość została już oficjalnie przyklepana od strony finansowej. Tylko na działalność Gavi w latach 2021–2026 USA, GBR, Niemcy i KE przeznaczą łącznie 10,5 miliardów dolarów. Natomiast sam Gates na projekty swojej fundacji wyłoży z własnej kieszeni dwa razy więcej, bo aż 20 mld dolarów.

Działalność Gatesa doskonale odzwierciedla współczesne podejście korporacyjnych elit, przekonanych, że w obliczu kryzysu demokracji liberalnej, ich misją dziejową jest chwycenie ludzkości za twarz, i uratowanie jej od rządów nieporadnych i nieodpowiedzialnych polityków.
A jak słyszymy, światu oprócz kolejnych pandemii grozi również (albo przede wszystkim) kryzys klimatyczny. Tutaj również poszczególni przywódcy – nawet takich mocarstw jak USA czy Wielka Brytania – pełnią zaledwie rolę pudeł rezonansowych dla planów rozpisanych na lata po zakończeniu ich kadencji. Planów, w opracowaniu, ale przede wszystkim finansowaniu których niemały udział ma amerykański miliarder.

Tym samym już nie w cieniu gabinetów, ale świetle kamer kształtuje się zalążek rządu światowego, prowadzącego poważną politykę za kulisami teatru dla mas. A założyciel Microsoftu pełni w nim rolę kogoś na kształt… ministra finansów i zdrowia jednocześnie.

Chcesz zobaczyć film o Billu Gatesie? Sprawdź jak uzyskać dostęp:

“Władcy świata” – serial, którego boi się YouTube dostępny w bazie filmowej PCh24 TV! Obejrzyj już teraz!

Długo wyczekiwana PREMIEROWA odsłona pierwszego w historii PCh24.tv serialu pt. “Władcy świata” jest już dostępna w bazie filmowej PCh24.TV. Już dzisiaj możesz poznać skrywane oblicze i intencje informatycznego magnata, Billa Gatesa, który tworząc jedno z największych światowych konsorcjów wpłynął na życie miliardów ludzi na Ziemi. Zobacz serial już teraz! Serial w reżyserii Piotra Relicha to idealny … Czytaj dalej

Zmiana klimatu to złośliwy, niebezpieczny mit: „Życie na Ziemi umiera, miliardy umrą, a upadek cywilizacji już się rozpoczął”

„Życie na Ziemi umiera, miliardy umrą, a upadek cywilizacji już się rozpoczął”

Dr Vernon Coleman https://gloria.tv/post/ZsDotGGQtKWr1fLcEC8Br6ama

To oszustwo związane z globalnym ociepleniem ma nas zniszczyć. To szaleni zieloni, fałszywi ekolodzy, świętoszkowaci i zadufani w sobie, którzy chcą zabić nas, zmuszając do jedzenia zimnego indyka, do rezygnacji z paliw kopalnych i życia w zimnym, okrutnym świecie, gdzie najbiedniejsi będą głodować lub zamarzać na śmierć i gdzie wybrana garstka, samozwańcza elita, będzie ignorować rzeczywistość, cieszyć się elektrycznością (wytwarzaną z malejących paliw kopalnych) i tworzyć pseudonaukowy kryzys z powietrza, aby uciskać, tłumić i wygnać z naszego życia człowieczeństwo, przyzwoitość, godność i szacunek.

Międzyrządowy Zespół ds. Zmian Klimatu (IPCC) przewiduje, że globalne ocieplenie od 2,5 stopnia Celsjusza do 4 stopni Celsjusza zmniejszy globalny PKB o 2% do 5% do roku 2100, ale że globalna gospodarka do roku 2100 będzie od 300% do 500% większa niż obecnie. To niszczy argument, że zmiany klimatyczne będą miały zauważalny wpływ na gospodarkę światową. Międzynarodowa Agencja Energetyczna stwierdziła, że do roku 2040 nasza planeta nadal będzie uzyskiwać tylko około 5% swojego zapotrzebowania na energię ze źródeł odnawialnych . Jeśli szaleni zieloni mają swoje sposoby i powstrzymają nas od używania paliw kopalnych, jest tylko jedna pewność: miliardy umrą z zimna i głodu.
Oczywiście, większość z tych wyniosłych, zadowolonych z siebie, ignoranckich wyznawców globalnego ocieplenia tak naprawdę wierzy, że świat się kończy – przez zmiany klimatyczne . Ci wyznawcy z klasy średniej są zbyt nie mądrzy, by zdać sobie sprawę, że pracują dla spiskowców zdecydowanych odebrać nam wolność i nasze człowieczeństwo oraz kontrolować nas za pomocą kredytu społecznego i cyfrowych pieniędzy. Najnowszym strasznym nonsensem jest to, że wszystko w centrum Londynu znajdzie się pod wodą, zanim zdążymy założyć kalosze, udać się na najbliższą górę i rozbić obóz, gdzie będziemy mogli wybrać między zamarznięciem na śmierć a śmiercią głodową. Szalonym fanatykom powiedziano, że planeta nie przetrwa i że miliardy zginą, gdy wody będą nieubłaganie wznosić się ku niebu. Oczywiście nie ma na to żadnych dowodów. Zaczęli od nazwania tej sprawy „globalnym ociepleniem”, ale musieli zmienić nazwę oszustwa, kiedy stało się jasne, że planeta wydaje się być częściej chłodniejsza niż cieplejsza i zdali sobie sprawę, że nazwanie tego zmianą klimatu da im większe pole do popisu, by włączyć do swojej propagandy więcej odmian klęski żywiołowej. A cały ten przekręt został stworzony dziesiątki lat temu, aby przygotować się do Wielkiego Resetu.
Grupa brytyjskich psychologów poinformowała, że dzieci cierpią z powodu niepokoju spowodowanego przerażającymi prognozami osób przewidujących, że zmiany klimatyczne wpłyną na naszą przyszłość. Cały ten stres należy dodać do ogromnego niepokoju spowodowanego oszustwem covid-19.
Zwolennicy globalnego ocieplenia prognozowali, że „życie na ziemi umiera, miliardy umrą, a upadek cywilizacji już się rozpoczął” (dlatego to powodują szczepieniami ). Porównali oni również globalne ocieplenie do Holokaustu, ale „na znacznie większą skalę”. Nie ma na to ani jednego dowodu. Spójrzmy na fakty: W latach 20 ubiegłego wieku pół miliona ludzi zginęło w wyniku katastrof pogodowych. W ostatniej dekadzie było to 18 000. W 1900 roku prawie 5% powierzchni lądowej na świecie uległo pożarom. Teraz liczba ta jest bliska 3%. Wielka Rafa Koralowa i niedźwiedzie polarne przeżywają rozkwit. IPPC szacuje, że poziom mórz może wzrosnąć o dwie stopy do 2100 roku. Jak sądzicie, jak wielki jest to kryzys, biorąc pod uwagę, że jedna trzecia Holandii zawsze znajdowała się poniżej poziomu morza – niektóre z nich ponad 60 stóp poniżej poziomu morza? (chyba dlatego prowokują konflikt nuklearny- aby to się spełniło dopow.)
Szaleńcy wierzą w te bzdury, ponieważ wielokrotnie mówiono im, że to prawda. BBC mówi, że to prawda i nie pozwala na debatę. Policja pozwala tym fanatykom zamknąć Londyn, ponieważ powiedziano im, że mają pozwolić im robić to, co chcą, aby pomóc zniszczyć to, co pozostało z gospodarki. Nawiasem mówiąc, widzę, że w Londynie postawili ogromny różowy stół. Ciekawe, z czego jest zrobiony – i ile energii zużyto do jego produkcji. Czy używano jakichś elektronarzędzi? Po prostu jestem ciekaw.

Zwolennicy globalnego ocieplenia nie zdają sobie sprawy, że zawsze mieliśmy pogodę i zawsze byli zwolennicy ostrzegania, że koniec świata jest bliski. W 1817 roku prezes Towarzystwa Królewskiego w Londynie ostrzegał, że nastąpiła znaczna zmiana klimatu, która doprowadzi do ogromnych zmian. W 1947 roku szwedzki geofizyk ostrzegał, że klimat się ociepla. W latach 70. BBC, to odwieczne źródło dezinformacji, ostrzegało przed nadchodzącą epoką lodowcową – tak wielkim zagrożeniem dla życia jak wojna nuklearna. W 2007 roku ostrzegano nas, że mamy pięć lat na uratowanie planety. W 2011 roku Międzynarodowa Agencja Energii stwierdziła, że zostało nam pięć lat. W 2017 roku Organizacja Narodów Zjednoczonych powiedziała, że zostały nam trzy lata. W 2013 roku profesor z Cambridge powiedział, że cały lód arktyczny zniknie do 2015 roku. W 2009 roku Gordon Brown, ówczesny premier Wielkiej Brytanii, wziął czas wolny od rozwalania gospodarki, aby powiedzieć nam, że zostało nam 50 dni. W 2004 roku gazeta Observer powiedziała nam, że do 2020 roku będziemy żyć w klimacie syberyjskim. Jedenaście lat temu książę Karol powiedział, że zostało nam osiem lat na uratowanie planety.

Jeśli w ostatnich latach miały miejsce jakieś dziwne zjawiska pogodowe, to były one spowodowane przez człowieka – ale celowo, a nie przypadkowo (np; chemitrails). Nie wierzę, że jakikolwiek racjonalny naukowiec, który przyjrzał się dowodom, wierzy w mit o globalnym ociepleniu. Za każdym razem, gdy pada deszcz, ci fanatycy obwiniają globalne ocieplenie. Ale najbardziej mokry dzień w Wielkiej Brytanii tego lata był mniej niż jedną trzecią tak mokry jak najbardziej mokry dzień w 1929 roku i tylko jedną czwartą tak mokry jak Dorset w 1955 roku. Mówi się nam, że huragany są teraz częstsze. Ale to kłamstwo. Próbują podnieść liczby, licząc bryzy jako burze, ale dowody są jasne: nie ma dziś więcej huraganów niż kiedyś. Media robią tylko więcej zamieszania, bo to pomaga im w realizacji programu. Nie ma też więcej pożarów lasów. Obrońcy zmian klimatycznych twierdzą, że pożary lasów są wynikiem globalnego ocieplenia. Jednak eksperci zarówno w Australii, jak i w Ameryce stwierdzili, że zmiany klimatyczne miały niewielki lub żaden wpływ na rozwój pożarów lasów – które w każdym razie są rzadsze niż kiedyś. Średni roczny areał spalonych amerykańskich lasów wynosi obecnie – około 6,6 miliona. W 1928 roku średni roczny areał amerykańskich lasów utraconych w wyniku pożarów wynosił 41,7 miliona. Jestem całkiem pewny, że 41,7 jest liczbą większą niż 6,6.

Od 1931 r. (szczyt) do 2020 r. nastąpił 99,7% spadek śmiertelności z powodu katastrof naturalnych na całym świecie.

Fanatycy, którzy niszczą zaopatrzenie, nie zdają sobie sprawy, że bez węgla nie można wyprodukować stali, a bez stali nie można wyprodukować wiatraków czy paneli słonecznych. Wierzą, że potrzebujemy więcej drzew, aby utrzymać nas w zdrowiu, ale kiedy nie ścinają ich i nie przerabiają na pelety do produkcji energii elektrycznej, to ścinają je, ponieważ zakłócają działanie nowego sprzętu 5G, który pomoże kontrolować naszą nową cyfrową przyszłość. Duża część tak zwanej czystej energii elektrycznej sprzedawanej obecnie w Wielkiej Brytanii powstaje w wyniku spalania drewna. Drewno pochodzi z Ameryki, gdzie drzewa są ścinane, a następnie zamieniane na granulat drzewny znany jako biomasa, który jest następnie przewożony przez Atlantyk w dużych statkach napędzanych silnikami Diesla.
Zamieniają żywność w biopaliwo i skazują miliony na śmierć głodową, abyśmy mogli zmniejszyć nasze zużycie paliw kopalnych. Nowa mieszanka benzyny i biopaliw nie będzie działać w starszych samochodach, więc biedni będą musieli wszędzie chodzić pieszo. Fanatycy twierdzili, że zmiany klimatyczne spowodują wyginięcie misiów koala (między innymi zwierząt). Obecnie na wolności żyje 300 tys. misiów koala, a głównym zagrożeniem dla ich istnienia jest niszczenie ich siedlisk – w wyniku tego, że rolnicy potrzebują więcej ziemi, na której można uprawiać biopaliwa.

Organizacja Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa twierdzi, że do roku 2050 plony wzrosną o 30%. W najbiedniejszych krajach planety plony wzrosną o 80-90%. Ale wzrost plonów będzie zależał od użycia traktorów i ciężkich maszyn, które oczywiście będą wymagały ropy naftowej (obszary wiejskie biednych krajów nie będą mogły sobie pozwolić na elektryczność i punkty ładowania, dopóki nie będą bogatsze). Wyznawcy globalnego ocieplenia zmuszą biedne kraje do pozostania biednymi – i będą odpowiedzialni za miliony wczesnych zgonów.

A wariaci twierdzą teraz, że są w stanie wyprodukować `zieloną stal’. Jak już wcześniej zaznaczyłem, tradycyjnie niemożliwe jest produkowanie stali bez węgla. Ale według Billa Gatesa gazety The Guardian – gazeta dla pustych głów – istnieją plany, aby produkować stal bez użycia węgla. Jak więc można tego dokonać?

Najwyraźniej nowa zielona stal będzie produkowana przy użyciu wodoru jako paliwa zamiast węgla. A skąd się bierze wodór? Cóż, ponieważ czysty wodór jest trudny do zdobycia, w 95% jest wytwarzany z paliw kopalnych. Tak więc w ten sposób będą produkować zielony węgiel bez spalania paliw kopalnych.

Będą wytwarzać wodór poprzez spalanie paliw kopalnych, a następnie używać wodoru do produkcji stali. Ekspert inżynier Gordon Murray zwraca uwagę na inne problemy z wykorzystaniem wodoru. Do jego produkcji potrzeba ogromnych ilości energii, a jego przechowywanie jest niebezpieczne. Murray mówi, że wyprodukowanie litra wodoru zużywa więcej ropy niż potrzeba do wyprodukowania litra benzyny. Trzeba się śmiać, prawda?

A rząd brytyjski chce, abyśmy wszyscy zastąpili kotły gazowe kotłami wodorowymi – wiedząc cholernie dobrze, nawiasem mówiąc, że kotły wodorowe są mniej wydajne.

Obsesyjni , którzy z półreligijną gorliwością sortują wszystkie śmieci, nie rozumieją, że wszystkie dowody pokazują, że recykling kosztuje pieniądze, energię i czas, i udowodniono, że przynosi o wiele więcej szkody niż pożytku. To dlatego tak wiele starannie posortowanego recyklingu jest wywożone za granicę na wysypisko. Problemem jest teraz to, że niewiele krajów przyjmie niechciany brytyjski recykling, ponieważ nie jest to po prostu opłacalne. Oszustwo recyklingu było tylko po to, aby wyrobić posłuszeństwo, zgodność – i przygotować ciemniaków do noszenia masek i eksperymentalnych „kąsaczy”.

Fanatyka zdaje się nie obchodzić, że odejście od paliw kopalnych nie zrobi żadnej różnicy dla planety, ale spowoduje miliardy zgonów i ogromny wzrost podatków, który jeszcze bardziej zuboży i tak już zubożałych. Szaleni, zwodzeni zieloni i fałszywi ekolodzy chcą powstrzymać nas od używania paliw kopalnych i w ciągu kilku lat unicestwić związane z nimi branże. Politycy, wykorzystując szczerość szaleńców jako usprawiedliwienie dla ich szalonej polityki i ignorując zarówno fakty, jak i odczucia społeczne, wprowadzają absurdalne nowe prawa, które zniszczą wszystko, co każdy z nas ceni. W Szkocji Zieloni i SNP połączyli się, tworząc nieświęty sojusz szalonych kultystów.

Entuzjastyczni zwolennicy samochodów elektrycznych i turbin wiatrowych nie zdają sobie sprawy, że będziemy potrzebowali ogromnych nowych kopalni, aby wydobyć ogromne ilości kobaltu, litu, niklu i innych niezbędnych surowców. Spróbujcie wykopać kopalnie bez paliw kopalnych. Pojazdy elektryczne mają wyższy ślad węglowy niż samochody z silnikami spalinowymi, a na domiar złego energia elektryczna, którą zużywają, często powstaje w wyniku spalania paliw kopalnych. A te głupie dusze, które kupią samochody elektryczne, wkrótce przekonają się, że mają trudności ze znalezieniem miejsca, w którym mogłyby je prowadzić, ponieważ wszędzie drogi są dzielone, aby zapewnić tysiące mil źle zaprojektowanych ścieżek rowerowych.

Starannie, celowo i okrutnie stworzony mit globalnego ocieplenia stał się obecnie integralną częścią światowej gospodarki. Profesjonalny menedżer inwestycyjny publicznie ogłosił niedawno, że „świat przechodzi gwałtowne zmiany w związku z degradacją środowiska naturalnego i zbliżającym się załamaniem globalnego systemu klimatycznego”. Nie ma na to ani jednego dowodu. A przy braku dowodów, fanatycy na szczycie celowo tworzą zmiany w naszym klimacie za pomocą geoinżynieriimanipulują pogodą od dawna, ale w ostatnich latach to się przyspieszyło. Ponadto zamierzają wysłać tony węglanu wapnia do stratosfery, aby zablokować słońce pod pozorem walki z globalnym ociepleniem. Kiedy w rzeczywistości, to tylko skróci sezony wegetacyjne powodując masowy głód – jest niespodzianka!

Dyrektorzy firm są tak przerażeni krytyką ze strony tych fanatyków i szaleńców, którzy promują mit globalnego ocieplenia, że w zasadzie wszyscy przewrócili się i zgodzili się robić wszystko, co każe im robić hałaśliwa mniejszość. (Ci sami tchórze z cnotami nadal płacą sobie nieprzyzwoite premie, wydatki i emerytury). Niektórzy szefowie firm zdejmują swoje spółki z giełdy, oddając je w prywatne ręce, aby mogli uniknąć szalonych akcjonariuszy i regulacji. Brytyjski regulator emerytur ostrzegł zarządzających programami emerytalnymi, że będą mieli kłopoty, jeśli nie dokonają obowiązkowego ujawnienia ryzyka klimatycznego. Będą musieli zgłosić swoje inwestycje w firmy, które nie wprowadzą satysfakcjonujących zmian, aby dopasować się do wyimaginowanych obaw o globalne ocieplenie. Podejrzewam, że w rezultacie emerytury drastycznie spadną.

W Ameryce Rezerwa Federalna, regulator finansowy i Ministerstwo Skarbu rozważają włączenie polityki dotyczącej globalnego ocieplenia do regulacji finansowych. To samo dzieje się w Unii Europejskiej i w Wielkiej Brytanii. W rzeczywistości Wielka Brytania wydaje się przewodzić światu we wprowadzaniu nowych, opresyjnych i niebezpiecznych przepisów. Prawda jest oczywiście taka, że nie ma żadnych dowodów naukowych na poparcie teorii, że globalne ocieplenie (lub jakakolwiek jego odmiana) będzie w jakikolwiek sposób zagrażać naszemu sposobowi życia. Z pewnością nie ma żadnych dowodów sugerujących, nie mówiąc już o udowodnieniu, że globalne ocieplenie będzie miało jakikolwiek wpływ na instytucje finansowe lub świat korporacji.

To, co się dzieje, to oczywiście fakt, że regulacje finansowe są wykorzystywane do przeforsowania agresywnej polityki globalnego ocieplenia, która nie jest ani konieczna, ani popularna, ale która jest częścią globalnego resetu Agendy 21 i która ma nas boleśnie wprowadzić w świat Nowej Normy.

Co więcej, aktywiści wszędzie przejmują kontrolę nad wcześniej niezależnymi firmami. W maju 2021 roku holenderski sąd orzekł, że Shell, koncern naftowy, musi do 2030 roku obniżyć emisję dwutlenku węgla o 45% w porównaniu z jej poziomem z 2019 roku. Grupa aktywistów posiadająca zaledwie 0,02% udziałów w Exxonie, innej firmie naftowej, w jakiś sposób zdołała zdobyć dwa miejsca w 12-osobowym zarządzie firmy.

Nie dając się prześcignąć, rząd brytyjski zobowiązał się, że do 2035 roku Wielka Brytania zmniejszy emisję gazów cieplarnianych o 78% w porównaniu z poziomem z 1990 roku. Wydaje się, że nikt nie powiedział rządowi, że w tym okresie liczba ludności wzrosła o wiele milionów i bez wątpienia będzie nadal rosła. Wielka Brytania w roku 2035 będzie ciemnym, zimnym, nieszczęśliwym miejscem. Cel Wielkiej Brytanii jest najbardziej ambitny na świecie i będzie kosztował podatników łącznie 3 biliony funtów. Będą wyższe podatki i wyższe koszty wszystkiego. Wymiana istniejących systemów ogrzewania i gotowania na energię elektryczną (która, jak się wydaje zarówno politykom, jak i działaczom, rośnie na drzewach) będzie kosztować gospodarstwa domowe ogromne sumy.

Od roku 2025 nielegalne będzie wyposażenie domu w kocioł gazowy. A istniejące kotły i systemy będą nielegalne od połowy lat 2030. Właściciele domów będą musieli wydać dziesiątki tysięcy funtów na obowiązkowe pompy ciepła, izolację itp. Jeśli domy nie zostaną wystarczająco zmienione, właściciele domów nie będą mogli ich sprzedać po roku 2028. Nie będą też mogli ich wynajmować. W rezultacie, oczywiście, ceny domów spadną (ze względu na koszt wymaganych prawem ulepszeń), a ceny wynajmu gwałtownie wzrosną. Biedni znów będą cierpieć.

Organizacja Narodów Zjednoczonych wpadła w ekstazę z zachwytu, gdy poinformowała, że jej cele klimatyczne na rok 2020 zostały prawie osiągnięte dzięki globalnym blokadom covid-19. Będą musiały istnieć prawie ciągłe blokady, aby uszczęśliwić wariatów od globalnego ocieplenia.

Bogaci ludzie stojący na czele bogatych rządów obiecują zakończenie używania paliw kopalnych do 2050 roku. Ciekawe, czy wiedzą, jak wiele bólu będzie się z tym wiązało. Biedni będą musieli za to zapłacić poprzez taryfy węglowe. Kraje rozwijające się zostaną ukarane, zanim jeszcze zaczną korzystać z rozkoszy paliw kopalnych. Mówienie, że setki milionów umrze z głodu i zimna, jest niedocenianiem. „Uświęcone czubki” od globalnego ocieplenia są tak niedoinformowani, że nieświadomie wspierają plany globalnego ludobójstwa. Gdyby wiedzieli cokolwiek i naprawdę dbali o środowisko, prowadziliby kampanię przeciwko bezsensownym maskom na twarz – zamiast je nosić. Miliardy wyrzuconych maseczek stanowią obecnie poważne zagrożenie dla wszystkich form dzikiej przyrody.

Teraz, kiedy większość została opanowana przez oszustwo Covid-19, musimy zredefiniować nasze przekonania, nasze postrzeganie i przewartościować naszych wrogów. Na przykład, powinniście wiedzieć, że każdy kto mówi o zrównoważonym rozwoju jest złym człowiekiem. Filozofia znana jako – zrównoważony rozwój – jest bezpośrednią drogą do końca demokracji i ludzkości. Nigdy nie jest łagodna. Niekompetentni modelarze matematyczni i snajperzy w mediach społecznościowych szerzą strach i tłumią prawdę z tą samą, wyćwiczoną umiejętnością, którą wykorzystywali do rozpalania strachu przed covid i demonizowania głosicieli prawdy.

I tak, szaleni błądzący, którzy przestraszyli świat fałszywą pandemią covidu, teraz, jak przewidziałem, zgrabnie przejdą do straszenia świata fałszywą pandemią „globalnego ocieplenia”, którą wymyślili w ubiegłym stuleciu i której celem było kontrolowanie i zabijać, a nie ratować ani chronić. System kredytu społecznego w stylu chińskim, przed którym ostrzegałem, już istnieje. Globalne ocieplenie zostanie wykorzystane do zaostrzenia zasad i dalszego ucisku. Szaleni pseudo-ekolodzy nie są łagodni ani nie mają dobrych intencji. Są albo niedoinformowani, albo głupi, albo złośliwi, albo wszystko trzy. I są nam wrogi. Obawiam się, że oszustwo covid-19 to dopiero początek.

Prawda jest taka, że idea globalnego ocieplenia ma tyle samo solidnych faktów, co istnienie drogiej, starej wróżki zębuszki…, jest nawet więc więce dowodów na poparcie istnienia wróżki zębuszki niż na poparcie istnienia globalnego ocieplenia, globalnego ochłodzenia, zmiany klimatu lub jakkolwiek szaleńcy zdecydowali się to nazwać w tym tygodniu.

Dr Vernon Coleman był profesorem holistycznych nauk medycznych na International Open University na Sri Lance. Posiada tytuł doktora honoris causa. Zeznawał przed Izbą Gmin i Izbą Lordów w Wielkiej Brytanii. Jest autorem ponad 100 książek , w tym „ A Bigger Problem than Climate Change: The End of Oil ”, która odnosi się do powyższego artykułu. Od samego początku „pandemii” Covida dr Coleman wypowiadał się przeciwko kłamstwom dotyczącym koronawirusa. Zaczął robić regularne filmy, które zostały zakazane na wielu platformach. Pierwszy z jego filmów został opublikowany 18 marca 2020 roku. Jego filmy znajdziecie TUTAJ . Climate Change is a Malicious, Dangerous Myth

Badania: Obecne poziomy dwutlenku węgla w atmosferze NIE stanowią zagrożenia dla ludzi ani środowiska

Belle Carter
( Natural News ) Craig Idso, założyciel i dyrektor generalny Center for the Study of Carbon Dioxide and Global Change, obalił twierdzenia panikarzy klimatycznych, że wysoki poziom atmosferycznego dwutlenku węgla (CO2) powoduje bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia oraz sprawia, że rośliny pogrubiają liście i są mniej wydajne w sekwestracji węgla, co powoduje wzrost temperatur i sporadyczne fale upałów. Według Idso, poziom CO2 musiałby gwałtownie wzrosnąć 36 razy powyżej obecnego stężenia, zanim zacząłby nawet stanowić łagodne zagrożenie dla zdrowia. „Wartość ta (tj. 15 000 ppm) nigdy nie wystąpi, ponieważ jest ona dziesięć razy wyższa od przybliżonego limitu 1500 ppm atmosferycznego CO2, który według naukowców jest możliwy do osiągnięcia, jeśli społeczeństwo wykorzysta wszystkie obecnie znane rezerwy paliw kopalnych na planecie” – wyjaśnił. (Powiązane: Craig Idso: Wysoki poziom CO2 latem zmniejsza stres temperaturowy u roślin .)

W konsekwencji, jeśli CO2 jest mało w atmosferze, to to właśnie stanowi zagrożenie dla ludzkości . „Im więcej CO2 tym lepiej, innymi słowy” – wskazał we wpisie na blogu Watts Up With That. „CO2 dosłownie jest 'pokarmem’, który podtrzymuje zasadniczo wszystkie rośliny (i zwierzęta konsumujące rośliny, w tym ludzi) na powierzchni ziemi. I kiedy ta podaż żywności jest zmniejszona, natura zaczyna się zmniejszać.”

Przytoczył badanie z 2020 roku, w którym badano wpływ niskiego poziomu CO2 na afrykańską szczawnicę (Oxalis pes-caprae). Ten gatunek roślin był kluczowym źródłem węglowodanów dla ludzi w środkowym plejstocenie, ponieważ są one zbierane dla ich jadalnych kłączy. Naukowcy uprawiali okazy żółtej rośliny kwitnącej przez trzy miesiące w mini komorach z otwartym dachem, w których stężenie CO2 wynosiło poniżej średniej 227, 285, 320 i 390 części na milion (ppm), gdzie wszystkie rośliny otrzymywały wystarczającą ilość wody i składników odżywczych. Według Idso, rośliny uprawiane w warunkach obniżonego stężenia CO2 wykazywały „znacząco obniżoną biomasę roślin i plon cebulek.” „Jeśli chodzi o ludzki wpływ takich redukcji wzrostu spowodowanych niskim CO2, autorzy zauważyli, że niższe stężenie CO2 wpływa zarówno na wartość USO jako źródła węglowodanów, jak i na wysiłek, który byłby wymagany do zebrania wystarczającej biomasy, aby osiągnąć dzienne zapotrzebowanie kaloryczne” – powiedział Idso. „I w odniesieniu do tego ostatniego, obliczają, że czas wymagany do zebrania 2000 kalorii był ponad dwukrotnie dłuższy, gdy CO2 został zmniejszony z 400 do 180 ppm”. W artykule stwierdzono, że zmniejszenie zawartości CO2 w atmosferze negatywnie wpłynie na przyrodę i zmniejszy podaż żywności. Wyższa zawartość CO2 w powietrzu prowadzi do większej efektywności wykorzystania wody i zwiększa zdolność planety do wytrzymywania lepszych warunków środowiskowych. Badanie dodatkowo dyskredytuje twierdzenie ekspertów klimatycznych, że węgiel jest głównym czynnikiem przyczyniającym się do zmian klimatycznych.

Wysoki poziom CO2 wzmacnia właściwości lecznicze roślin
Na osobnym blogu Idso przytoczył badania, które dowiodły, jak podwyższony poziom CO2 w powietrzu zwiększa wartość leczniczą roślin . W jednym z badań zbadano wartości odżywcze, fitochemikalia (tj. barwniki, fenole, flawonoidy, witaminy, profile mineralne i wydajność olejków eterycznych) oraz aktywność przeciwutleniającą kiełków kminku i dojrzałych roślin. Autorzy badania zbadali hipotezę, że rosnące poziomy CO2 w atmosferze zwykle sprzyjają fotosyntezie roślin i produkcji związków wtórnych. Zespół badawczy uprawiał kminek w komorach o kontrolowanym środowisku w warunkach otoczenia (400 ppm) lub podwyższonego (620 ppm) CO2. Zbierano je po dziewięciu lub 45 dniach (odpowiednio jako kiełki lub dojrzałe rośliny). Naukowcy odkryli, że „podwyższony poziom CO2 wywołał zmiany w fitochemicznej zawartości kminku, szczególnie na etapie kiełkowania, poprawiając w ten sposób ich właściwości odżywcze i prozdrowotne”. Kminek jest stosowany w mieszankach ziołowych jako lek na zaburzenia trawienne, wiatropędne. Idso wskazał, że istnieją inne badania, które mogą udowodnić, jak korzystne są wysokie poziomy CO2 dla środowiska i zdrowia. „W ciągu ostatniego ćwierćwiecza zarchiwizowałem wiele takich badań na mojej stronie CO2 Science w temacie Skutki zdrowotne ( dwutlenek węgla: substancje prozdrowotne, rośliny lecznicze ). Daje to zupełnie nowe spojrzenie na wiele korzyści płynących ze wzbogacania atmosfery CO2” – powiedział.
www-naturalnews-com.translate.goog/…rrent-atmospheric-carbon-dioxide-not-a-threat.html