Kaliningrad w potrzasku – czy Litwa? Kto kogo za łeb trzyma?

….powiedziała dość….

https://www.money.pl/gospodarka/kaliningrad-w-potrzasku-litwa-powiedziala-dosc-6781098668620672a.html

Litwa poinformowała Rosję, że od soboty blokuje przewóz dużej części dóbr do i z Kaliningradu w związku z zachodnimi sankcjami nałożonymi na Moskwę za agresję na Ukrainę. Gubernator Obwodu się odgraża, a Reuters informuje, że posunięcie naszego sąsiada może doprowadzić do eskalacji konfliktu na linii Putin-NATO.

Litwa po ponad trzech miesiącach w Ukrainie wojny postanowiła uderzyć w Kaliningrad. W piątek nasz sąsiad poinformował Kreml, że ogranicza import i eksport z Obwodem. Gubernator Obwodu Kaliningradzkiego Anton Alichanow powiedział, że ograniczenie wpłynie na ok. połowę produktów importowanych i eksportowanych z Rosji przez Litwę.

Litwa ogranicza handel z Obwodem Kaliningradzkim

– Uważamy, że jest to najpoważniejsze naruszenie prawa do swobodnego tranzytu do i z Obwodu Kaliningradzkiego – przekonywał Alichanow w nagraniu, dodając, że władze będą naciskać na zniesienie tych środków. Dodał, że wśród towarów, których to dotyczy, są materiały budowlane, cement i wyroby metalowe.

Blokada zaczęła się od soboty. Litewskie MSZ nie chciało komentować tej sprawy. „Posunięcie to może zwiększyć i tak już wysoki poziom napięć między Rosją a NATO w związku z rosyjską inwazją na Ukrainę pod koniec lutego” – pisze Reuters. Jak informuje agencja, kolejowa obsługa pasażerów z Rosji do Kaliningradu odbywa się przez terytorium Litwy bez zmian, samoloty latają nad Bałtykiem, bo przestrzeń powietrzna UE jest dla Rosji zamknięta.

Więcej statków. Ruch w Obwodzie Kaliningradzkim zamarł

Anton Alichanow powiedział, że jeśli Obwód nie będzie w stanie szybko doprowadzić do zniesienia blokady, zacznie dyskutować o potrzebie większej liczby statków do przewozu towarów do Rosji.

Nie lepiej sytuacja wygląda w przypadku naszej relacji z północnym sąsiadem. Jak pisaliśmy w money.pl na początku kwietnia, wojna w Ukrainie całkowicie zamroziła stosunki między Obwodem Kaliningradzkim a Polską. Rosjanie nie przyjeżdżają już na zakupy do naszego kraju, zniknęły reklamy w języku rosyjskim, a ruch na granicy niemal zupełnie zamarł.

– Mieliśmy duży asortyment premium tylko dla Rosjan. Teraz to wszystko się skończyło – mówił money.pl pan Mariusz, były pracownik sklepu meblarskiego w Bartoszycach.

====================================

mail: Chyba nikomu nie trzeba wyjaśniać, co to oznacza.
Dmytro Kuleba minister spraw zagranicznych Ukr…j, wystąpił z pismem do Mateuszka, o deportacje na Ukrainę, wszystkich mężczyzn, obywateli Ukrainy, w wieku od 18 do 60 lat. Najwyraźniej kończy im się żywa siła i na gwałt potrzebują nowej

Nakaz pływania z Kamieniami Milowymi u szyi. Czy premier M. Morawiecki naprawdę jest aż tak bezczelnym kłamcą?

krzysztofjaw – 17 Czerwca, 2022 https://niepoprawni.pl/blog/krzysztofjaw/czy-premier-m-morawiecki-naprawde-jest-az-tak-bezczelnym-klamca

Kiedyś – t.j. 25.01.2020 roku i odnosząc się też do moich wcześniejszych tekstów – napisałem o M. Morawieckim:

„Mateusz Morawiecki w Davos rozmawiał z szefową YouTube i  raczył był napisać na Facebooku: „Wpis z cyklu: Polaków można spotkać wszędzie. Chyba wszyscy w Polsce wiedzą co to jest YouTube, ale pewnie nie wszyscy wiedzieli, że jego szefową jest Suzanne Wójcicki.  Na pewno Was zaskoczę, ale Susan jest moją daleką kuzynką z serca Świętokrzyskiego – jej rodzina mieszkała w Piotrowicach a moja rodzina w Nawarzycach i znały się świetnie. Te relacje potwierdziliśmy już na wielu przykładach. Spotkaliśmy się właśnie w #Davos. I wszystkich serdecznie pozdrawiamy” [1].

Onegdaj też stwierdził, że: „”członkowie jego rodziny” byli w stanie przeżyć niemiecką okupację dzięki pomocy polskich rodzin, lecz „żadna z tych osób, które narażały swoje życie nie została zaliczona w poczet tych najbardziej uhonorowanych, wielkich bohaterów – Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata””. „W ten sposób Mateusz Morawiecki poinformował o żydowskich korzeniach swojej rodziny, co w polskiej polityce zdarza się rzadko. Albo wicepremier ma odwagę ignorować antysemickie uprzedzenia, albo te uprzedzenia w Polsce słabną, także w środowisku politycznym polityka. A może i jedno, i drugie”.

Wspomnę tylko, że nasz premier przez wiele lat był prezesem jednego z największych polskich banków a wszyscy na świecie wiedzą, że takie lukratywne stanowiska w sektorze banksterskim mogą mieć tylko rodowici Żydzi lub też korzeniami z tymi Żydami „zjednoczonymi”.

Czy mi to przeszkadza? Raczej nie, bo takie są fakty… Oczywiście zawsze podchodzę z pewną dozą podejrzliwości do ludzi, którzy mają żydowskie pochodzenie lub też są filosemitami. Jednocześnie jednak – mimo krytycyzmu – uważam, że można być zawsze osobą, która jest przychylna Polsce.

Swego czasu pisałem o M. Morawieckim: „Jego życiorys zawodowy jest wszakże ściśle związany z UE oraz III RP i dotychczas świetnie – jako przedstawiciel „banksterstwa” – radził sobie w tym szemranym środowisku. Stąd rodzi się wiele uzasadnionej krytyki M. Morawieckiego wskazującej, że jest on zwolennikiem i beneficjentem europejskiej idei wielopłaszczyznowej i ponadnarodowej integracji państw w ramach UE. Wskazuje się w tym kontekście, że: ukończył on „unijne” studia w Hamburgu, bankową karierę rozpoczynał w Deutsche Bundesbank w Niemczech, był związany z Central Connecticut State University i  w 1998 roku został zastępcą Dyrektora Departamentu Negocjacyjnego i Akcesyjnego w Urzędzie Komitetu Integracji Europejskiej, czyli przygotowywał Polskę do członkostwa w UE. W sferze zarzutów wobec M. Morawieckiego jest też sprawowanie przez niego funkcji prezesa zarządu „banksterskiego” BZWBK czy ścisłe związki z Konfederacją Lewiatan, kojarzoną ze spec-kreatorami III RP i np. nazwiskami takimi jak Kostrzewa czy Bochniarz. Dla wielu ostatecznie przesądzającym o negatywnej ocenie M. Morawieckiego jest jego udział w Radzie Gospodarczej premiera D. Tuska. Wielu też wskazuje jednak, że swoje osiągnięcia zawodowe zawdzięcza tak naprawdę talentowi, wiedzy, doświadczeniu i ciężkiej pracy w niesprzyjającym mu – z powodu własnej opozycyjnej działalności jak również takowej jego ojca K. Morawieckiego – otoczeniu. Poza tym podkreśla się zaangażowanie finansowe jego banku (BZWBK) w różnorakie przedsięwzięcia patriotyczne w Polsce, których nikt nie chciał współfinansować… ani rząd PO-PSL ani też żadne gospodarcze podmioty państwowe czy prywatne”.

Pisałem to niespełna pięć lat temu i przez ten czas premier M. Morawiecki okazał się być jednak dobrym premierem, ale czy jego korzenie nie wpłyną niekorzystnie dla Polski w świetle ustawy 447 JUST? A poza tym, czy mając takie rodzinne konotacje nie powinien wpłynąć na cenzorską politykę YouTube, która na ten przykład zabrała telewizji internetowej wRealu.24 możliwość zarobkowania na reklamach?” [1].

Zacytowałem powyższe obszerne fragmenty mojego tekstu, aby przedstawić fakt, że od samego początku byłem trochę nieufny wobec premiera M. Morawieckiego, chociaż nieraz go nawet chwaliłem. Sądzę, że w ogóle zwolennicy PiS (a do takich się zaliczam) dalej mają mieszane odczucia wobec premiera i w dobrej wierze  oraz na zasadzie chciejstwa chcą wierzyć w jego dobre intencje… bo wierzy w niego J. Kaczyński. 

Ale… ostatnie tygodnie i miesiące zasiały chyba w zwolennikach partii rządzącej wiele wątpliwości, które szczególnie dotyczą tzw. Krajowego Planu Odbudowy (KPO) i warunków wobec Polski (nazywanych w UE „kamieniami milowymi”), które UE postawiła wobec naszego kraju, i które musimy spełnić, aby otrzymać jakiekolwiek pieniądze z unijnego Funduszu Odbudowy. 

Okazało się bowiem, że tych warunków unijnych („kamieni milowych”) nie jest tylko trzy, które dotyczą wymiaru sprawiedliwość (a tak myślała cała opinia publiczna w Polsce), a przeszło 160 a nawet 200 czy więcej.

Musimy je wszystkie spełnić, żeby dostać choć pierwszą transzę wypłaty z unijnego FO, którą przewidziano dopiero na wrzesień 2022 roku. A te „kamienie milowe” to dosłownie „ukamienowanie Polski”. Są tam zapisy tak szczegółowe i tak pozatraktatowe, że aż „włos się jeży na głowie”. Ozusowanie wszystkich umów o pracę, podwyższenie wieku emerytalnego (sic!) czy wprowadzenie podatków za korzystanie z samochodów spalinowych (na benzynę i ropę) i tzw. „zielone zapisy”. To tylko malutki wycinek tych warunków. Można o nich przeczytać w dwóch dokumentach [2], [3]. 

Szerzej o tym pisałem w tekście: „Rządowe animozje w sprawie KPO – Czy jest to „ukamienowanie” Polski?” [4]. 

Wobec tych aż tak dużych wątpliwości myślałem, że rząd podejmie nad nimi dyskusję z polskim społeczeństwem. Liczyłem na wytłumaczenie dlaczego zgodziliśmy się na te warunki i może na jakąś obietnicę, że nie prowadzą one do utraty naszej suwerenności i niepodległości. Że może jednak jest jakieś wyjście z tych „unijnych więzów” a rząd w jakiś cudowny sposób przechytrzył lewackie elity unijne. 

Ale niestety – i piszę o tym ze smutkiem – w tym obszarze nic się nie wydarzyło a wprost przeciwnie. 

Dziś odbywa się zlot Klubów Gazety Polskiej i w czasie jego trwania padło pytanie jednego z australijskich przedstawicieli tych klubów: „Czy kamienie milowe oznaczają koniec z suwerennością Polski?”. 

Proszę dobrze sobie przyswoić co premier M. Morawiecki odpowiedział na to pytanie: „Właśnie dziś, kiedy pieniądz jest tak drogi dla Polski, musimy rynkom finansowym płacić gigantyczne pieniądze, to dziś te pieniądze z KPO są potrzebne, by zabezpieczyć naszą suwerenność (…) Wszyscy, którzy próbują rozpętać histerię wokół tzw. kamieni milowych mylą się i nie tylko są w błędzie, ale leją wodę na młyn ruskiej propagandzie. Wiecie dlaczego? Bo suwerenność możemy utracić także poprzez gigantyczny kryzys gospodarczy, który doprowadzi do załamania. A pieniądze zewnętrzne, które są grantowe, unijne, za nie nie płacimy. Nie musimy płacić odsetek, ani ich zwracać. One są potrzebne na inwestycje. Łatwiej będzie nam wyjść obronną ręką z tych tarapatów (…) Proszę wszystkich członków Klubów. Pamiętajcie – KPO wzmacnia nasze bezpieczeństwo czy suwerenność. 99 procent tych kamieni milowych jest absolutnie w interesie Polski!”. 

Powiem szczerze. Po tej wypowiedzi krew we mnie zawrzała. 

Po pierwsze: pieniądze z FO są tylko w części grantowe a reszta to pożyczki.

Po drugie: gdyby jakiś kraj unijny nie mógł spłacić tych pożyczek to m.in. Polska będzie musiała je w jakiejś części je spłacać.

Po trzecie: UE narzuca nam w „kamieniach milowych” konieczność narzucenia dodatkowych unijnych podatków (np. za samochody spalinowe), na co się zgodziliśmy.

Po czwarte: tak naprawdę 99% tych „kamieni milowych” zmniejsza naszą suwerenność a nie odwrotnie jak – powiem to dosadnie – kłamie premier M. Morawiecki. 

Czy można być aż tak aroganckim i bezczelnym kłamcą? I to wobec patriotów z Klubów Gazety Polskiej? I ten żenujący argument o krytykach jako „ruskich onucach”…

[1] https://krzysztofjaw.blogspot.com/2020/01/m-morawiecki-nic-nie-dzieje-si…(link is external)

[2] KPO – wersja polska: projekt z kwietnia 2021 roku, 498 stron – https://gfx.biznes.radiozet.pl/var/radiozetbiznes2/storage/original/appl…(link is external)..

[3] KPO – wersja angielska: „aneks” z 01.06.2022 roku, 239 stron – https://ec.europa.eu/info/system/files/com_2022_268_1_annex_en.pdf -(link is external) tak naprawdę do tego dokumentu należy się dziś odnosić, bo de facto to w tym dokumencie zapisano te setki „kamieni milowych”, 

[4] https://krzysztofjaw.blogspot.com/2022/06/rzadowe-animozje-w-sprawie-kpo…(link is external)

[5] https://niezalezna.pl/446753-premier-morawiecki-o-kamieniach-milowych-kp…(link is external)

Trzej bezużyteczni «królowie» i «nadciągający dzień sądu dla Zelenskiego»

Date: 17 giugno 2022 Author: Uczta Baltazara https://babylonianempire.wordpress.com/2022/06/17/trzej-bezuzyteczni-krolowie-i-nadciagajacy-dzien-sadu-dla-zelenskiego/ Według : https://ilsimplicissimus2.com/2022/06/17/tre-inutili-re-magi/

Żałosna jest scena, w której nie wiadomo po co, trzej «królowie» – Macron, Draghi i Scholz – odwrócili kierunek tradycyjnego kursu i udali się na wschód, aby spotkać się z Zelenskim, ich ulubionym kokainistą (to oczywiście żart, bo ich ulubionymi kokainistami są prawdopodobnie oni sami) – pomijając rozmowy o wejściu Ukrainy do UE, którego tak naprawdę nikt nie chce i wobec którego już zgłoszono weto – ponieważ po wypełnieniu Ukrainy bronią, a głów własnych obywateli absurdalnymi narracjami o zwycięstwie Ukraińców, obecnie żądają, aby komediant z Kijowa poprosił o zawarcie pokoju – oddając Rosji terrytoria Donbasu – co jest całkowicie nielogiczne, ponieważ jego przetrwanie jest związane wyłącznie z umiejętnością podbijania stawki.

Poza tym, również zawiadujący Zelenskim – który jest jednocześnie zarządzającym owymi trzema «pielgrzymami» – nie jest z niego zadowolony: jeżeli organ “Team Clinton”, taki jak The Daily Beast – w którego zarządzie zasiada córka Hillary, pisze, że “nadchodzi dzień sądu dla Zelenskiego” – https://www.thedailybeast.com/a-judgment-day-is-coming-for-volodymyr-zelensky?należy przypuszczać, że postać ta jest już wypalona i przydaje się jedynie do ukrycia w kuluarach puczu kijowskiego totalnej klęski Zachodu.

Tak więc podróż została podjęta wyłącznie po to, by wmówić Europejczykom, że te trzy dziwologi mogą coś zdziałać – rozwijajac za każdym razem dywanik w kierunku Waszyngtonu. W każdym bądź razie, owa mała wycieczka odbyła się za późno: kiedy owa trójka gościła w Moskwie na początku lutego, mieli jeszcze dobre argumenty, aby negocjować i zapobiec niepotrzebnej wojnie – zwłaszcza że co najmniej dwóch z nich było gwarantami porozumień mińskich, a jednak nie chcieli sprzeciwić się wielkiemu szefowi «Mokrym Majtkom», który rządzi za oceanem i pragnie wojny za wszelką cenę, chcąc w ten sposób doprowadzić do upadku Rosji, podczas gdy prawdziwą ofiarą jest Europa, co było przecież powszechnie przewidywalne i spodziewane.

Dziś stoją w obliczu sytuacji bez wyjścia, którą sami sprowokowali, najpierw bezczynnością, a potem eksportem broni, co doprowadziło do zaistnienia stanu bliskiego wojnie (państw, które reprezentują): Rosja nie będzie mogła zaakceptować żadnego wynegocjowanego pokoju, a jedynie bezwarunkową kapitulację Ukrainy dokonaną pośrednio przez jej sponsorów. Tylko w ten sposób może doprowadzić do prawdziwego rozbrojenia Ukrainy. Jest to końcowy rezultat polityki, którą prezydent Meksyku określił jako “amoralną” i która streszcza się w jednym zdaniu: “my dostarczamy broń, wy dostarczacie ludzi”. Hańba, której trzej uśmiechnięci idioci w pociągu, nie zauważają.

Wszystko to dzieje się w czasie, gdy coraz bardziej widoczny staje się głęboki kryzys amerykańskiej jednobiegunowości oraz powstawanie nowych ugrupowań, nowych partnerstw międzynarodowych i współpracy gospodarczej, z których Europa będzie całkowicie wykluczona, pełniąc rolę marionetki, za której sznurki pociąga Waszyngton. Bo i kto zgodziłby się na ekonomiczne samobójstwo, aby tylko być posłusznym swemu panu? – Tym sposobem, Europa będzie mogła oprzeć się wyłącznie na Stanach Zjednoczonych, które doprowadziły ją do ruiny właśnie po to, by nie uczestniczyła w rodzącym się nowym świecie… Nie na darmo owi trzej «królowie» – w swojej smutnej i pełnej poczucia winy podróży powrotnej, przynoszą jako dary wojnę, katastrofę gospodarczą i nędzę. Jedyne rzeczy, do których tak naprawdę są zdolni.

Świat elektroniki a świat dziecka. Jak uciec przed pułapką elektronicznego uwikłania.

Jak uciec przed pułapką elektronicznego uwikłania.

Bogna Białecka Zawsze Wierni nr 3/2022 (220) https://www.piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/3056

Od kilku lat zajmuję się tematyką zagrożeń związanych z inwazją nowych technologii w życie nasze i naszych dzieci. Szczególnie niepokojące są wyniki badań pokazujących, jak wiele zaburzeń rozwojowych dotyka dzieci mające stały, nadmierny kontakt z ekranowym narkotykiem.

Jednocześnie wydaje się, że ta inwazja jest nie do odwrócenia. Choć na kilka tysięcy rodziców, z którymi miałam kontakt, zaledwie kilkoro dawało swoim dzieciom swobodny dostęp do komputerów i smartfonów z przekonania, że dzięki temu dzieci zyskują przewagę nad mniej technicznie zaawansowanymi rówieśnikami, to sytuacja nie wygląda różowo. Zaledwie pojedynczy rodzice decydują się radykalnie ograniczać kontakt dzieci z technologią. Reszta, choć z oporami, kupuje dzieciom smartfony, gry (w tym przeznaczone dla pełnoletnich odbiorców) i zakłada nielegalnie konta w mediach społecznościowych, bo boi się, że będą one wykluczone z grona rówieśników. Rodzice ci obserwują skutki, lecz załamują ręce, twierdząc, że walka z zanurzaniem się dzieci w nowe technologie jest skazana na niepowodzenie.

W rezultacie, choć teoretycznie na przykład na TikToku można założyć konto ukończywszy 13 lat, w praktyce głównym konsumentem są dzieci od szóstego roku życia. Choć gry mają oznaczenia PEGI, mało kto się nimi przejmuje. Choć stowarzyszenia psychologów i pedagogów wydają bardzo restrykcyjne rekomendacje dotyczące czasu ekranowego, niemal nikt ich nie przestrzega. W ten sposób tworzy się błędne koło. Rodzice ulegają presji i kupują dzieciom smartfony, gry itp., wyrządzając im krzywdę zostawiającą trwałe szkody rozwojowe.

Mechanizmy biologiczne odpowiedzialne za szkody rozwojowe

Mechanizm dopaminowy

Na skali od cukierka do kokainy ekrany znajdują się bliżej kokainy. […] Myśleliśmy, że możemy to kontrolować, lecz kontrola jest poza naszym zasięgiem. [Ekran] przemawia wprost do centrów przyjemności rozwijającego się mózgu. […] Nie wiedzieliśmy, co robimy z mózgami naszych dzieci, do momentu gdy zaczęliśmy obserwować tego konsekwencje1.

W naszym mózgu istnieje tzw. układ nagrody, który jest odpowiedzialny za przetrwanie. Jego działanie związane jest z produkcją dopaminy – najsilniejszej pojedynczej nagrody w mózgu. Ma ona podwójne działanie. Nie tylko przynosi przyjemność, ale przede wszystkim popycha nas do tego, żebyśmy powtarzali zachowania prowadzące do jej produkcji.

W naturalnych warunkach organizm produkuje ją, aby nagradzać nas za zachowania sprzyjające przetrwaniu. Na przykład: gdy jesteśmy głodni, pojawia się pragnienie, żeby się najeść; człowiekowi zaczyna być przyjemnie na samą myśl, że za chwilę coś skonsumuje – to właśnie wydzielanie się dopaminy zachęcająca nas do jedzenia. Podobnie perspektywa zbliżenia intymnego wywołuje wzmożoną aktywność dopaminy. Nagradza nas ona za zachowanie sprzyjające przetrwaniu całego gatunku (naturalną konsekwencją zbliżenia intymnego jest prokreacja). Kolejnym bodźcem do wydzielania się dopaminy są różnego typu sukcesy i zwycięstwa. Od najbardziej prymitywnego, gdy unikniemy zagrożenia fizycznego (na przykład uciekając przed atakującym psem), do bardziej wyrafinowanych zwycięstw. Gdy ktoś wygrywa konkurs i czuje przypływ satysfakcji – to działa dopamina; gdy ktoś słysząc komplement i miłe słowo czuje przyjemność – to też wpływ dopaminy.

Ważną cechą naturalnych źródeł dopaminy jest fakt, że to nieczęste doświadczenie. Co oznacza, że w naturze dopamina spełnia swą funkcję – nagradza nas i zachęca do zachowań przynoszących obiektywną korzyść.

Problem polega na tym, że część mózgu odpowiedzialna za przetrwanie jest bardzo prymitywna (ma ją nie tylko człowiek, ale także wszystkie inne ssaki) i nie odróżnia świata rzeczywistego od tego, co dzieje się na ekranie. Właśnie dlatego doświadczenia cyfrowe mogą być groźne i uzależniające. Dla układu nagrody pełne miłości słowa mamy: „Córeczko, jak ładnie posprzątałaś swój pokój!” są takim samym źródłem dopaminy jak kliknięty automatycznie przez koleżankę lajk pod zdjęciem na Instagramie. Pokonanie własnego rekordu w biegu, poprzedzone wieloma godzinami treningu i porażkami, ma tę samą wagę co wygrana w grze komputerowej. A małżeńskie zbliżenie intymne jest dlań taką samą okazją do prokreacji jak pornografia internetowa. W rezultacie cała masa dostępnych online atrakcji zyskuje ogromny potencjał uzależniający – nienaturalnie częste zwycięstwa w grach cyfrowych, zalew pozytywnych komentarzy, serduszek, lajków itp. w mediach społecznościowych i potężna mieszanka hormonów przyjemności związana z dostępną na kliknięcie pornografią.Dopaminowy potop zniewala i szybko prowadzi do uzależnienia. Szczególnie narażone na to są młode, niedojrzałe, a zarazem niezwykle plastyczne mózgi dzieci i nastolatków (choć zagrożenie to nie omija i dorosłych). W powstanie uzależnienia zaangażowany jest szereg mechanizmów neurologicznych, jednak już sama wiedza o dopaminie pozwala nam ocenić moc tego zagrożenia. Jednak nie potrzeba aż uzależnienia, aby nadmierny kontakt z ekranem stał się poważnym problemem zakłócającym prawidłowy rozwój.

Technowypalenie

Nie możesz wsadzać twarzy w ekran i oczekiwać, że rozwinie się zdolność dłuższej koncentracji uwagi2.

Kolejnym groźnym zjawiskiem, z którym nie radzi sobie mózg człowieka, jest przebodźcowienie. Każdy gwałtowny ruch, głośny, nagły dźwięk pobudza w układzie nerwowym reakcję „walcz-uciekaj”. Pojawia się adrenalina, przyciągająca uwagę człowieka do źródła nowego bodźca i dodająca energii do walki lub ucieczki. W normalnej sytuacji takich nagłych, nowych bodźców jest niewiele. Jednak w przestrzeni wirtualnej jest tego mnóstwo – dynamiczne gry, krótkie, kilkunastosekundowe filmiki (takie jak np. na TikToku) – to wszystko wprawia układ nerwowy człowieka w stan permanentnego alarmu. Długofalowe skutki są fatalne. Doktor Victoria Dunckley, psychiatra dziecięcy zajmująca się tym problemem, opisuje Zespół Stresu Elektronicznego związany z oboma mechanizmami (przebodźcowienia i ataku na układ nagrody). Rezultat? ADHD, zaburzenia rozwojowe, intelektualne, problemy z regulacją emocji i samokontrolą.

Bardzo wiele badań potwierdza destrukcyjny wpływ ciągłego kontaktu z ekranami na rozwijający się dopiero i bardzo wrażliwy na wpływy mózg młodej osoby. Małe dzieci (przedział wiekowy 0–2 i 3–5 lat) są szczególnie narażone na negatywny wpływ ekspozycji na ekrany. Ostrzegają przed tym zarówno psycholodzy dziecięcy, jak i producenci oprogramowania.

Czas spędzony przy komputerze może zakłócać rozwój wszystkiego, począwszy od zdolności motorycznych małego dziecka, do jego umiejętności logicznego myślenia i odróżniania rzeczywistości od świata fantasy3. Możesz zezwolić dziecku na godzinę ekranu dziennie, ale te produkty są tak zaprojektowane, żeby zawładnąć twoją uwagą… są uzależniające. Sprawiają wrażenie, że uspokajają dziecko i organizują mu czas… ale tak naprawdę nie mają na nie dobrego wpływu4. Jednocześnie zalecenia dotyczące czasu ekranowego dla małych dzieci są jednoznaczne: najlepiej, aby do końca drugiego roku życia dziecko nie miało żadnej styczności z ekranem, a dzieciom do piątego roku życia czas spędzania przed różnymi typami ekranów (w tym oglądanie bajek w telewizorze) powinien zostać ograniczony do maksymalnie jednej godziny dziennie.

Ile czasu moje dziecko może spędzać przed ekranem?

wiek dzieckałączna ilość czasu dzienniefilmyurządzenia mobilne*
0–2 lat
3–5 latdo 1 godz.
6–12 latdo 2 godz.
13–18 latdo 3 godz.

Zalecenia opracowane przez Amerykańską Akademię Pediatryczną i Kanadyjskie Towarzystwo Pediatryczne; za: mniejekranu.pl

Zdajmy sobie sprawę, że w czasie nauki zdalnej nasze dzieci spędzały średnio 9 godzin dziennie przed ekranem5, a według NASK – 12 godzin dziennie w ciągu tygodnia i 6 w weekendy.

Zalecenia

Ograniczajmy kontakt (zwłaszcza małych) dzieci z nowymi mediami. Zamiast „relaksu” wpatrywania się w ekran proponujmy zdrowsze metody odpoczywania. Uczmy eliminowania nadmiaru bodźców. Niech nowe technologie będą zaledwie przydatnym, wykorzystywanym w przemyślany sposób narzędziem, wprowadzanym stopniowo, wraz z większą dojrzałością dziecka, a nie dominującym codzienność elementem życia.

Jak uciec przed pułapką elektronicznego uwikłania?

Rodzice muszą być zgodni co do ograniczenia dzieciom dostępu do elektroniki. Jeden rodzic nie może podważać w tym zakresie starań drugiego.

Znajdźcie sprzyjające środowisko – np. zajęcia dodatkowe dla dziecka, podczas których obowiązuje zakaz korzystania ze smartfona, tak aby dziecko nie było wykluczane jako pozbawione elektroniki.

Namówcie inne osoby z otoczenia dziecka do spędzania czasu bez elektronicznych zabawek. Możecie być zaskoczeni, jednak wielu rodziców też by chciało, żeby ich dzieci „odkleiły” się od smartfonów, i z przyjemnością przyjmą propozycje alternatywnych form spędzania czasu.

Miejcie w domu wiele atrakcyjnych alternatyw elektroniki, takich jak: gry planszowe, książki, komiksy, materiały plastyczne, klocki itp. Starajcie się też zaangażować dziecko w zajęcia, takie jak: uprawianie roślin, opieka nad zwierzętami, rękodzieło, sport.

Znajdźcie taki rodzaj rozrywki/odpoczynku, w którym możecie brać udział rodzinnie przynajmniej raz w tygodniu.

Zadbajcie jako rodzice o adekwatny, zdrowy wypoczynek dla samych siebie. Nie modelujcie odpoczywania przez przyklejenie do ekranu.

Ważne jest też wprowadzanie i ścisłe przestrzeganie zasad kontaktu z elektroniką. Warto pamiętać, że w stosunku do nastolatków konieczne jest angażowanie ich w proces wypracowywania zasad, aby czuły się zmotywowane do ich przestrzegania. Nastolatek po prostu potrzebuje poczuć, że zasady są „jego”. Właśnie dlatego warto pomyśleć nad stworzeniem skrzynki narzędziowej SMART ŻYCIA – zasad poruszania się w przestrzeni wirtualnej. Zasady te warto wydrukować i po złożeniu podpisu powiesić w widocznym miejscu – np. na lodówce.

Zapraszamy do zapoznania się z naszą propozycją przeznaczoną dla nastolatków w wieku 12–16 lat. Proszę pamiętać, że jest to skrzynka narzędziowa, z której można wyciągać dowolne, ważne dla konkretnej rodziny elementy.

Skrzynka narzędziowa SMART życia

Zasady podstawowe

  1. Ustalę z rodzicami, z jakich portali i zasobów internetowych mogę korzystać, a jakich mam unikać.
  2. To rodzice decydują, w jakie gry mogę grać i na jakich portalach społecznościowych mogę mieć konto.
  3. Będę przestrzegać ustalonych limitów czasu online.
  4. Gry, zabawy, kontakt z przyjaciółmi – to przywileje, które zyskuję po wykonaniu obowiązków domowych i odrobieniu lekcji.
  5. Zawsze mam plan, co chcę robić za pomocą urządzeń elektronicznych. Nigdy nie mają one służyć zabiciu czasu.
  6. Zachowam kulturę osobistą online.

Bezpieczeństwo osobiste

  1. Nigdy nie ujawnię osobom poznanym przez Internet mojego nazwiska, adresu zamieszkania, numeru telefonu i adresu szkoły. Jeśli ktoś mnie o to poprosi – powiadomię rodziców.
  2. Nigdy nie zdradzę swoich haseł do gier, mediów społecznościowych, adresu mailowego itp. nikomu poza rodzicami.
  3. Ustalę z rodzicami, jakie zdjęcia/wideo mogę publikować online. Nigdy nie zrobię sobie zdjęcia, którego nie pokazałbym własnej babci.
  4. Jeśli ktoś prześle mi pornografię lub coś, co mnie przestraszy, zaniepokoi, natychmiast odejdę od komputera (smartfona) i powiem o tym rodzicom.
  5. Jeśli ktoś poznany online poprosi mnie o spotkanie, powiem o tym rodzicom.
  6. Jeśli ktoś będzie mnie prześladował online – powiem o tym rodzicom.

Bezpieczeństwo technologiczne

  1. Nigdy nie otworzę załącznika przesłanego w wiadomości od nieznanej mi osoby.
  2. Jeżeli jakiś załącznik od znanej mi osoby będzie wyglądał podejrzanie – zapytam, czy na pewno jest nadawcą oraz o jego zawartość.
podpis dzieckapodpis rodzica

Zakończenie

Na zakończenie dodam coś optymistycznego. Z badań Instytutu Profilaktyki Zintegrowanej wynika, że istnieją trzy najważniejsze czynniki chroniące dzieci i młodzież przed zachowaniami ryzykownymi (związanymi też z elektroniką i światem wirtualnym). Są to: rodzice jako przewodnicy (kochający autorytet), dobra atmosfera w klasie oraz zaangażowanie młodej osoby w praktyki religijne.

Dzieci i młodzież z uporządkowanym systemem wartości, w którym Pan Bóg jest na pierwszym miejscu, są mniej skłonne do zachowań szkodliwych.

Co z jednej strony napawa optymizmem, a z drugiej strony – strzeżonego Pan Bóg strzeże, a zatem starajmy się wychowywać nasze dzieci w mądrości, wprowadzając jasne zasady kontaktu z urządzeniami elektronicznymi.

Przypisy

  1. Chris Anderson, były redaktor „Wired”, twórca GeekDad.com, członek zarządu firmy produkującej roboty i drony.
  2. Taewoo Kim, inżynier w One Smart Lab (uczenie maszynowe).
  3. Doktor Jane Healy, psycholog; za: N. Kardaras, Dzieci ekranu. Jak uzależnienie od ekranu przejmuje kontrolę nad naszymi dziećmi i jak wyrwać je z transu, tł. A. Jarosz, CeDeWu, Warszawa 2018, s. 50.
  4. Pierre Laurent, były dyrektor Microsoftu, za: tamże, s. 51.
  5. Według badań mojej fundacji. Zob. raport Etat w sieci 3.0.

Cztery przerażające opowieści mające na celu (dosłownie) zniechęcić cię do jedzenia

Warzywne jajka czyli czym zalać robaka

AlterCabrio https://www.ekspedyt.org/2022/06/15/warzywne-jajka-czyli-czym-zalac-robaka/ [Odnośniki – w oryginale. MD]

Za mediami promującymi spożywanie robaków kryje się nowa energia. Ale ten reklamowany wielki ruch jest niewątpliwie punktem zwrotnym w kierunku hodowanego w laboratoriach mięsa i nabiału. Propaganda płynie szerokim strumieniem.

−∗−

W menu na dziś nowe danie żywnościowe. Materiał opisujący kampanie medialne na temat rzekomej kancerogenności naszych wiktuałów. Trudno to sobie wyobrazić, ale okazuje się, że pojawili się ‘eksperci’, twierdzący, iż produkty spożywane dotychczas praktycznie codziennie jak wołowina, ryby czy nabiał, nagle mogą stanowić przyczynę ciężkich chorób. Czy rzeczywiście takie zjawisko ma miejsce, kto tak uważa i czy proponuje coś w zamian? O tym Kit Knightly w swoim felietonie.

Zapraszam do lektury.

[Temat praktycznie nie istnieje w polskich mediach głównego nurtu, ale warto wiedzieć czym żyje zagranica gdyż może to być tylko kwestią czasu, a odpowiedni ‘dietetycy’ znajdą się również u nas]

_____________***_____________

Cztery przerażające opowieści mające na celu (dosłownie) zniechęcić cię do jedzenia

Nagle zupełnie zwyczajna żywność może wywoływać u ciebie raka. Dlaczego? I kto na tym zyska?

◊ ◊ ◊

Od miesięcy piszemy o narastającym kryzysie żywnościowym. Wyszczególniając w jaki sposób gospodarka była celowo sabotowana, aby podnieść koszty życia, zwłaszcza żywności, poprzez lockdowny i sankcje.

Ale wojny propagandowe są jak zwykłe wojny: mają teatry, fronty oraz jawne i tajne kampanie.

Tak, ten wielki szum związany z jedzeniem polega na tym, że musimy się zmienić, aby „ocalić planetę”, ale w mniejszych sferach dzieje się jeszcze więcej. Nieustanny strumień historii, artykułów i opracowań mających na celu podważenie powszechnego zaufania do spożywanego przez nas jedzenia.

Oto cztery przykłady, wszystkie z ostatnich dziesięciu dni.

1. Wołowina powoduje raka

3 czerwca MedicalXpress poinformował o nowym badaniu, w którym rzekomo (będziemy często używać tego słowa) stwierdzono, że czerwone mięso zwiększa ryzyko raka u niektórych osób.

„Badanie” to, przeprowadzone w Boston University School of Medicine i pierwotnie opublikowane w Journal of Nutrition, twierdzi, że odkryto, iż „nieprzetworzone” czerwone mięso zwiększa ryzyko raka jelita grubego {CRC} – u czarnych kobiet:

„Spożycie nieprzetworzonego czerwonego mięsa było związane ze zwiększonym ryzykiem CRC wg niniejszego badania, które jest pierwszym pozytywnym dowodem na to, że czerwone mięso odgrywa rolę w etiologii CRC u czarnych kobiet”

2. I ryby też

Następnie, 9 czerwca, Sky News poinformowało o innym badaniu, w którym stwierdzono, że regularne spożywanie ryb także zwiększa ryzyko – tym razem raka skóry.

To „badanie”, przeprowadzone na Brown University i opublikowane w czasopiśmie Cancers Causes and Control, stwierdza, że ci, którzy jedzą ponad 40g ryb dziennie, mają o 22% zwiększone ryzyko raka skóry:

„Odkryliśmy, że wyższe całkowite spożycie ryb, tuńczyka i ryb niesmażonych było pozytywnie powiązane z ryzykiem zarówno czerniaka złośliwego, jak i czerniaka in situ. Potrzebne są dalsze badania, aby prześledzić potencjalne mechanizmy biologiczne leżące u podstaw tych powiązań”

3. …i jeszcze więcej raka, tym razem z nabiału

Trzecie badanie, ponownie w MedicalXpress, tym razem z 9 czerwca, wykazało zwiększone ryzyko raka prostaty u mężczyzn pijących dużo mleka.

„Badanie”, przeprowadzone w Loma Linda University Health i opublikowane w American Journal of Clinical Nutrition, podsumowuje:

„Mężczyźni spożywający więcej produktów mlecznych, ale nie wapnia nienabiałowego, mieli wyższe ryzyko raka prostaty w porównaniu z mężczyznami, którzy spożywali ich mniej. Powiązania były nieliniowe, co sugeruje największy wzrost ryzyka przy stosunkowo niskich dawkach”

Jest to analogiczne do badania z zeszłego roku, przeprowadzonego przez tych samych naukowców, którzy odkryli, że picie mleka zwiększa ryzyko raka piersi.

4. Aha, i hodowanie własnych kurczaków powoduje zatrucia pokarmowe

Tym razem nie jest to badanie – i technicznie nie tylko o jedzeniu – ale 10 czerwca CBSNews poinformowało, że amerykańskie CDC uruchomiło „sondę” w sprawie wzrostu przypadków zatruć pokarmowych rzekomo związanych z ludźmi hodującymi własne kurczaki:

„Federalni urzędnicy ds. zdrowia badają kilka wielostanowych ognisk infekcji salmonellą związanych z drobiem przydomowym, twierdząc, że w tym roku ponad 200 Amerykanów zostało tym dotkniętych, z jednym zgłoszonym zgonem.

Przyziemne hobby hodowania podwórkowych stad stało się już modne w niektórych częściach Stanów Zjednoczonych podczas pandemii, ponieważ Amerykanie tkwiący w domu zakładali kurniki z myślą o świeżych jajach i towarzystwie zwierząt. Ale takie wysiłki w drobnym gospodarstwie mogą mieć swoją cenę”

Oczywiście wywodzi się to bezpośrednio z „epidemii ptasiej grypy”, która spowodowała ubój milionów sztuk drobiu, a ceny jajek i kurczaków gwałtownie wzrosły.

Co ciekawe, mówi się już, że to kurczęta ekologiczne i te z wolnego wybiegu są najbardziej dotknięte ptasią grypą, przez co niektórzy pytają, czy ptasia grypa może oznaczać „koniec kurczaków z wolnego wybiegu”.

Żadnych kurczaków z wolnego wybiegu, żadnej hodowli własnych kurczaków… hmmm… wydaje się, że niedługo jedynym sposobem na zdobycie kurczaka (i jajek) będą korporacyjne giganty Big Food.

Rozwiązanie

Tak więc, zgodnie z The ScienceTM – cała naturalna żywność, którą ludzie (i większość innych zwierząt) jedli dosłownie przez tysiące pokoleń, nagle w jakiś sposób prowadzi do raka.

Jeśli o mnie chodzi, to już umieram ze strachu.

Ale nie martwcie się, ponieważ istnieje kilka gotowych rozwiązań tego problemu: jeśli chcesz uchronić się od tego całego paskudnego kurczaka, jajek i mleka, spróbuj „alternatywnych form białka”.

To nic innego jak medialna gadka o jedzeniu owadów.

Nacisk na ten kurs rozpoczął się wiele lat temu, artykułami takimi jak ten z marca 2021r.:

„Jeśli chcemy ocalić planetę, przyszłość żywności to owady”

Było wiele negatywnych reakcji, a „Eat Ze Bugs” [Jedzta robaki] stało się ironicznym hasłem dla tych, którzy opierają się Nowej Normalności. Taki odzew na jakiś czas skutecznie zniechęcił do podawania w wiadomościach historii typu „Jedzmy owady”. Ale teraz to wróciło.

22 maja Forbes poinformował o kolejnym nowym „badaniu”, które najwyraźniej wykazało, że „jedzenie owadów może zmniejszyć wpływ na środowisko o ponad 80%”.

28 maja The Sun stwierdziło, że jedzenie owadów (między innymi) może „rozwiązać niedobory żywnościowe”.

6 czerwca skoncentrowany na dzieciach Newsround BBC nakłaniało dzieci do zadawania (raczej wiodących) pytań:

„Jedzenie owadów: czy powinniśmy jeść więcej? Dlaczego są tak dobre?”

A potem 11 czerwca Toronto Star po prostu zapytało:

„Dlaczego jeszcze wszyscy nie jemy owadów?”

A więc, tak, za mediami promującymi spożywanie robaków kryje się nowa energia. Ale ten reklamowany wielki ruch jest niewątpliwie punktem zwrotnym w kierunku hodowanego w laboratoriach mięsa i nabiału. Propaganda płynie szerokim strumieniem.

Pod koniec maja magazyn naukowy FreeThink poinformował, że nowa firma o nazwie Formo prowadzi badania nad wyhodowanymi w laboratorium produktami mlecznymi – „prawdziwym serem bez krowy”. Podczas gdy TechCrunch nagłaśniał roślinne substytuty jaj YoEgg.

6 czerwca Forbes poinformował, że „Owoce morza z hodowli komórkowej to nie tylko pomysł. To rzeczywistość”.

Zaledwie trzy dni temu ogłoszono, że izraelska firma ReMilk uzyskała akceptację do rozpoczęcia sprzedaży „precyzyjnie sfermentowanych produktów mlecznych bez udziału krów” w Stanach Zjednoczonych.

Tak więc, podczas gdy cykle informacyjne zalewają nas historiami, że wołowina, ryby i mleko powodują raka lub zatrucia pokarmowe, media głównego nurtu są pełne historii o korzyściach płynących z hodowli białek.

Czasopisma medyczne publikują artykuły takie jak ten, sugerując, że mięso hodowane w laboratorium jest „zdrowsze” niż mięso naturalne.

Artykuł sponsorowany przez Fundację Schmidta w Guardianie z 4 czerwca mówi nam, że mięso hodowane w laboratoriach może uratować planetę, jeśli ludzi da się „przekonać do dokonywania racjonalnych wyborów żywieniowych”.

6 czerwca CNN wybił w nagłówku:

Jak mięso z «laboratorium» może pomóc naszej planecie i naszemu zdrowiu”

… i dalej sugeruje, że fałszywe mięso zapobiegłoby „przyszłym pandemiom”, usuwając ryzyko przenoszenia wirusa odzwierzęcego.

Komunikat już nie mógł być jaśniejszy.

Cui Bono?

Załóżmy więc, że w ciągu najbliższego roku coraz więcej naturalnych produktów mięsnych/rybnych/mlecznych na rynku zostanie zastąpionych alternatywami wyhodowanymi w laboratoriach lub na bazie warzyw. Kto na tym skorzysta?

Odpowiedź na to pytanie jest niestety przewidywalna: to ci sami ludzie, którzy zawsze odnoszą korzyści.

Problemy są wielorakie, reakcje zróżnicowane, ale rozwiązanie jest zawsze takie samo – dać elicie więcej pieniędzy i więcej władzy.

Bill Gates mocno zainwestował w firmy hodujące mięso w laboratoriach, a także firmy produkujące „jajka” na bazie warzyw. Podobnie postępuje Jeff Bezos.

Warto zauważyć, że zaledwie wczoraj dyrektor generalny jednego z największych dostawców drobiu na świecie wezwał UE do zezwolenia na sprzedaż mięsa hodowlanego.

Czemu?

Ponieważ tak jak wielkie koncerny naftowe zareagowały na histerię zmian klimatycznych dużymi inwestycjami w odnawialne źródła energii, korporacyjni producenci mięsa zajęci są wykupywaniem alternatywnych firm „mięsnych”.

Gdy w grę wchodzą „siły rynkowe” i „polityka przyjazna klimatowi”, rządy wprowadzą środki, takie jak proponowane „podatki od mięsa”, dzięki czemu taniej będzie kupować fałszywe mięso niż prawdziwe mięso.

W końcu ci sami ludzie odnoszą korzyści bez względu na to, skąd czerpiesz energię elektryczną, i – w miarę trwania wojny z żywnością – ci sami ludzie odniosą korzyści, niezależnie od tego, czy kupujesz prawdziwe mięso, mięso hodowane w laboratorium, czy „alternatywne formy białka”.

Najbardziej poszkodowane przez to będą rodzinne gospodarstwa rolne, małe lokalne firmy oraz wszyscy producenci mięsa i nabiału o ekologicznym i etycznym pochodzeniu. I wielu z nich zostanie wyrzuconych z biznesu.

W międzyczasie społeczeństwo będzie miało „wybór” między nadmiernie drogim, masowo produkowanym, rzeczywistym mięsem nafaszerowanym hormonami i antybiotykami, a fałszywym mięsem laboratoryjnym zrobionym z Bóg wie czego.

A ponieważ ci sami korporacyjni giganci będą oferować obie opcje, tak czy inaczej napełnisz te same kieszenie.

Bon appetit.

_______________

4 Scare Stories designed to (literally) put you off your food, Kit Knightly, Jun 14, 2022

Uzupełnienia:

Piątka z bonusem czyli jak wykreować głód
Utrzymywanie wysokiej ceny ropy naftowej jest świadomą decyzją polityczną, która pokazuje, że koszty życia w kryzysie – i wszelkie wynikające z niego niedobory żywności – są projektowane celowo. (…)Po latach […]

_______________

Nowa Normalność w kurniku czyli jak smakuje jajko mRNA
Powodzenia w byciu „antyszczepionkowcem”, gdy ustanowią prawo by dosłownie wstrzykiwać do całej żywności białka kolczaste, eksperymentalne modyfikatory mRNA lub kto wie co jeszcze. […]

_______________

Sankcje – prawdziwy cel
Tak więc zakrojone na szeroką skalę sankcje nałożone na Rosję przez Zachód, rzekomo w odpowiedzi na inwazję na Ukrainę, nie mają na celu zdemolowania rosyjskiej gospodarki, ale wywołują wzrost cen […]

_______________

Wojna na Ukrainie i „huragan głodu”
Wszystko wskazuje na to, że potrzebne są regionalne i lokalne systemy żywnościowe oparte na krótkich (lub przynajmniej krótszych) łańcuchach dostaw żywności, które będą w stanie poradzić sobie z przyszłymi wstrząsami. […]

_______________

Świat według Klausa
Ty i ja nie będziemy jeść robaków. Ty i ja nie będziemy wiecznie nosić masek. Ty i ja nie będziemy odgrywać ról cyborgów. I ty i ja nie będziemy w […]

Rząd Chin dławi protesty w stylu NWO – za pomocą QR

https://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/chinczycy-zdlawili-protesty-w-stylu-new-world-order-za-pomoca-qr

Chińskie władze pokazały jakie są obecne możliwości prześladowania ludzi w nowym świecie, który został wykuty niedawno. Najpierw poblokowano depozyty bankowe wielu przedsiębiorcom, a kiedy ci chcieli zaprotestować, ich elektroniczne paszporty Covid 19 zostały przeprogramowane przez władze na kolor czerwony. Bez zielonego koloru Chińczycy są traktowani jak kryminaliści.

W Chinach już teraz gdy ktoś podpadnie, włącza mu się czerwony kod cowidowy w telefonie. Ktoś taki jest wtedy automatycznie kimś w rodzaju antyszczepionkowca i staje się totalnie uziemiony. Nie może na przykład jeździć koleją czy latać samolotem. Nie jest w stanie wykonywać prostych rzeczy, na przyklad nie wolno mu wejść do restauracji czy robić zakupów. Zupełnie jak jeszcze niedawno w UE. 

Warto sobie uzmysłowić, że kilka miesięcy żyliśmy w podobnej rzeczywistości, tylko z dnia na dzień nagle zmieniła się narracja i stwierdzono, że ten Covid to jednak tylko taki katarek dłuższy, Mimo to w UE przedłużono paszporty cowidowe o rok. To dobrze nie wróży i być może wkrótce i do nas, jak poprzednio, dojdzie ten niewyobrażalny zamordyzm covidowy jaki widzimy dzisiaj w Chinach.

Podobne działania wobec protestujących podjęto wcześniej w Kanadzie. Tam wyłączanie kont bankowych stało się metodą na łamanie wszystkich krytyków. Blokadą konta ukarano nawet dostawców pizzy, którzy dowozili prowiant dla protestujących. Wrogowie systemu nie będą się mogli już tak łatwo ukryć w nowym porządku świata, albo się dostosujesz albo giniesz. 

Walia: Już uczą małe dzieci, jak żreć robale. British school kids to munch on 'bug and plant protein’

British school kids to munch on 'bug and plant protein’ during workshops

Four Welsh primary schools will use the insect-based protein to teach the youngsters about the impacts of food on the environment, and how the creatures can be used to find new sustainable proteins

https://www.dailystar.co.uk/news/latest-news/kids-munch-locusts-mealworms-bugs-27100005

Four Welsh primary schools are set to feed children insect protein, in a bid to find out whether or not they respond well to “alternative proteins”.

The pupils will be given the meals, while being educated on the impact food has on the environment

The youngsters will be given a product called VeXo, which is a combination of insect and plant-based protein.

The product itself looks like „conventional” mince, and should happen from next Spring, pending approved from the Food Standards Agency.

According to a new report from the I newspaper, researchers are hoping to use whatever data they find to learn how best to educate children about the benefits of eating creepy crawlies.

The investigation, which will use children aged from 5-11, is being led by Christopher Bear at Cardiff University.

The study is part of wider research which is facilitating discussions with children about what are promoted as the environmental/nutritional benefits of alternative proteins and trying to give them the tools to think critically about these claims so that they can make informed choices about the food they eat.

As part of this research, they hope to be able to offer a range of alternative proteins to try, if children wish to do so

Mr Bear said: “We want the children to think about alternative proteins as real things for now, rather than just as foods for the future, so trying some of these foods is central to the research.

[—-] I dalej długo zachęcają, ponure łobuzy. MD]

Some on social media slammed the initiative

Rozjazd czy rozłam w rządzie? Resort Zbigniewa Ziobry wydaje komunikat, że nie zaakceptował KPO z zapisami o podatkach na auta spalinowe

https://nczas.com/2022/06/14/rozjazd-w-rzadzie-resort-zbigniewa-ziobry-wydaje-komunikat-ze-nie-zaakceptowal-kpo-z-zapisami-o-podatkach-na-auta-spalinowe/
„Mam przed sobą dwa dokumenty. Krajowy Plan Odbudowy przyjęty w trakcie posiedzenia rządu i dokument z Komisji Europejskiej.
Te dwa dokumenty już na pierwszy rzut różnią się” mówił na konferencji Minister Sprawiedliwości Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro.

Dodał, że w dokumencie zawierającym Krajowy Plan Odbudowy, przyjętym przez rząd w kwietniu 2021 r. nie było mowy o nałożeniu podatków na posiadaczy samochodów z silnikiem diesla i silnikiem benzynowym.

Minister zapewniał, że on i jego środowisko polityczne nie zgodzi się na obciążenie obywateli dodatkowymi ciężarami finansowymi:

„Jako rządzący nie możemy ulegać bezpardonowo forsowanej ideologii rodem z Brukseli i wspieranej przez opozycję. Musimy myśleć w kategoriach interesu zwykłych Polaków i polskich rodzin”.

Przypomniał, że ostrzeżenia przed szantażem ze strony Komisji Europejskiej wobec Polski nie były bezpodstawne. Wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta odniósł się z kolei do słów premiera Mateusza Morawieckiego i ministrów, którzy wskazywali, że resort sprawiedliwości nie oponował przeciw dokumentowi zawierającemu Krajowy Plan Odbudowy. „W przekazanym nam dokumencie było wiele ogólnych kwestii, do których nie było zarzutów” – stwierdził wiceminister Kaleta.

Źródło: PAP (Komunikat Ministerstwa Sprawiedliwości)

Frymarczenie suwerennością

Stanisław Michalkiewicz  tygodnik „Goniec” (Toronto)  •  12 czerwca 2022 http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=5195

1 czerwca Komisja Europejska pozytywnie zaopiniowała Krajowy Plan Odbudowy dla Polski. Ten Krajowy Plan Odbudowy, podjęty z inicjatywy Unii Europejskiej, miał dostarczyć krajom członkowskim środków na odbudowę gospodarek, zdewastowanych na skutek działań rządów, które pod pretekstem epidemii, przejęły władzę dyktatorską, bez oglądania się na konstytucyjne dyrdymały i na ręczne sterowanie gospodarką przez biurokratów, co zawsze musi skończyć się źle.

Żeby jednak Unia mogła „wspierać” kraje członkowskie, trzeba było wyposażyć Komisję Europejską w dwie dodatkowe kompetencje, których przedtem nie miała: uprawnienie do zaciągania zobowiązań finansowych w imieniu całej Unii oraz prawo do nakładania „unijnych” podatków.

Jak pamiętamy, ratyfikację ustawy o zasobach własnych Unii Europejskiej, która Komisję w te uprawnienia wyposażała, przeforsował płomienny obrońca suwerenności Polski, czyli klub parlamentarny Zjednoczonej Prawicy pod dyrekcją Naczelnika Państwa Jarosława Kaczyńskiego przy pomocy klubu parlamentarnego Lewicy, reprezentującej obóz zdrady i zaprzaństwa. Komisja Europejska miała tedy się zapożyczyć u lichwiarzy, a potem przekazywać pieniądze już to w formie pożyczek, już to w formie subwencji członkowskim bantustanom,, które wskutek tego coraz bardziej przekształcałyby się w landy tysiącletniej Rzeszy.

Proces ten zaczął się stosunkowo wcześnie, bo już w 1993 roku, kiedy to wszedł w życie traktat z Maastricht, który w funkcjonowaniu Wspólnot Europejskich odchodził od formuły konfederacji, czyli związku państw, ku formule federacji, czyli państwa związkowego. W związku z tym, kiedy w czerwcu 2003 roku odbywało się u nas referendum akcesyjne, nie można było nie wiedzieć, do jakiej to Unii Polska jest przyłączana. Że Anschluss stręczył obóz zdrady i zaprzaństwa pod egidą Volksdeutsche Partei, to rzecz oczywista – ale warto przypomnieć, że w tym stręczycielstwie wziął udział również obóz płomiennych dzierżawców monopolu na patriotyzm pod egidą patriotów patentowanych, czyli Jarosława i Lecha Kaczyńskich.

1 maja 2004 roku Polska, podobnie jak inne bantustany Europy Środkowej, została do Unii przyłączona, co – nawiasem mówiąc – stworzyło polityczne warunki dla realizowania przez Niemcy projektu Mitteleuropa z roku 1915. Z kolei 13 grudnia 2007 roku Donald Tusk jako premier rządu, w towarzystwie Księcia-Małżonka, jako swego ministra spraw zagranicznych, podpisali traktat lizboński – jak się z oświadczenia samego premiera Tuska okazało – bez czytania. Poniekąd słusznie, bo po co tu jeszcze to czytać, jak wpierw przeczytali starsi i mądrzejsi i kazali podpisać?

1 kwietnia 2008 roku odbyło się w Sejmie głosowanie nad ustawą upoważniającą prezydenta do ratyfikowania tego traktatu, który amputował Polsce ogromny kawał suwerenności, a o rozmiarach tej amputacji dowiadujemy się stopniowo aż do dnia dzisiejszego. Posłowie obozu zdrady i zaprzaństwa wespół z płomiennymi dzierżawcami, prezydenta do ratyfikacji zgodnie upoważnili, w następstwie czego traktat ten został przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego ratyfikowany 10 października 2009 roku, a wszedł w życie 1 grudnia, proklamując Unię Europejską, jako odrębny podmiot prawa międzynarodowego.

Przypominam o tym wszystkim, żeby niczyje zasługi, w dziedzinie frymarczenia suwerennością, nie zostały zapomniane.

Jak pamiętamy, Niemcy już od stycznia 2016 roku rozpoczęły przeciwko Polsce wojnę hybrydową, najpierw w postaci „walki o demokrację”, a kiedy „ciamajdan” w grudniu 2016 roku spalił na panewce, od lutego 2017 roku rozpoczęły „walkę o praworządność” w naszym bantustanie, w której to batalii coraz większą rolę odgrywał szantaż finansowy, coraz szerzej wspierany nie tylko przez instytucje UE, nie tylko przez folksdojczów w Parlamencie Europejskim, ale i przez znaczną część tubylczych niezawisłych sędziów, którzy zdążyli się rozsmakować w całkowitej bezkarności. Taki sojusznik jest z punktu widzenia niemieckiego znacznie bardziej wartościowy, niż jakieś „Polskie Babcie”, czy pan Mateusz Kijowski, więc walka o praworządność nabierała rumieńców, aż wreszcie Niemcy odrzuciły wszelkie pozory i postawiły Polsce ultimatum, że jak nie będzie ich słuchała, to nie dostanie złamanego centa. Ponieważ nasi panowie gangsterzy liczyli na te unijne pieniądze, to pan prezydent Duda wywiesił białą flagę, a Sejm w specjalnej ustawie przyjął niemieckie ultimatum.

W tej sytuacji Komisja Europejska, „pozytywnie zaopiniowała” Krajowy Plan Odbudowy dla Polski, a tę radosną wieść przyjechała nam osobiście zakomunikować pani Ursula von der Layen. Zaznaczyła jednak, że Polska nie dostanie ani centa, dopóki nie zacznie wprowadzać w życie niemieckich żądań nie tylko w dziedzinie wymiaru sprawiedliwości, ale również w różnych dziedzinach odległych. Problem w tym, że – jak to bywa z szantażystami – ultymatywne żądania mogą być mnożone dotąd, aż wreszcie Berlin uzna, że przejął pełną kontrolę nad Warszawą. Może się tedy okazać, że wywieszenie białej flagi przez pana prezydenta Dudę nie jest końcem, a zaledwie początkiem wypłukiwania z Polski pozostałych jeszcze resztek suwerenności. Tak chyba kombinuje też Naczelnik Państwa, bo na ostatnim mitingu swojego gangu, filuternie zasugerował, by – jak tylko coś pójdzie nie tak – zwalać na Unię wszystko to, czego nie będzie można zwalić na Putina. Przy takim podejściu organizatorzy frymarczenia suwerennością Polski będą się prezentowali, jako niewinne ofiary obcej przemocy.

Nie trzeba było długo czekać na potwierdzenie tych obaw, bo niemal nazajutrz Guy Verhofstadt, krzykliwy belgijski arywista, nawiasem mówiąc, kawaler Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej z 2004 roku, wystąpił z wnioskiem o odwołanie pani Urszuli ze stanowiska przewodniczącej Komisji Europejskiej, właśnie z powodu zbytniej pobłażliwości wobec Polski i rozpoczął zbieranie podpisów. Jak tam będzie, tak tam będzie, ale wydaje się, że w tej sytuacji Komisja Europejska tak łatwo Polsce nie odpuści, więc jest prawie pewne, że pan prezydent Duda będzie musiał wywieszać kolejne białe flagi tym bardziej, że rozrzutność rządu „dobrej zmiany” postawiła Polskę na skraju katastrofy finansowej.

Na razie Polska została zobowiązana do realizacji 115 „kamieni milowych”, czyli przeprowadzenia około 300 przedsięwzięć – na początek w dziedzinie sądownictwa. Wśród pozostałych niektóre wydają się pożyteczne, przynajmniej na pierwszy rzut oka, np. zmniejszenie obciążeń regulacyjnych i administracyjnych dla przedsiębiorców, ale wiele innych oznacza konieczność realizowania rozmaitych wariackich pomysłów w zakresie ochrony „planety” przed złowrogim „klimatem”, albo pomysłów niebezpiecznych w zakresie totalnej inwigilacji. Jak Polska będzie grzeczna i wszystko w podskokach zrealizuje, to w nagrodę będzie mogła dostać niecałe 24 mld euro w formie grantów i 11,5 mld euro w formie pożyczek. Oczywiście wszystkiego nie da się zrobić natychmiast, więc rzecz jest rozłożona na lata. Tymczasem w roku 2027, kiedy to zakończy się okres obecnego budżetu UE, polska składka ma wynieść 6,8 mld euro stopniowo wzrastając z ponad 4 mld w roku 2020. Sumując te składki od roku 2022 do roku 2027, znaczy to, że nasi Umiłowani Przywódcy przefrymarczyli suwerenność tylko za około 4-5 mld euro. Znając ich nie wierzę, by zrobili to bezinteresownie, bo czyż z takiej sumy nie można wykroić sporo fortun na założenie starych rodzin?

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Goniec” (Toronto, Kanada).

Intronizacja. Szanse.

Intronizacja.

Ks. Wojciech Jędrzejowski 11 czerwca 2022

Intronizacja staje się tematem coraz bardziej aktualnym.

Co to jest? Skąd to się wzięło?

Chciałem to wyjaśnić w sposób zrozumiały dla normalnego człowieka, który zajęty swoją pracą, nie ma czasu na to, by zajmować się tymi sprawami.

Wiele rzeczy można wyjaśnić tylko przez podobieństwa, do wypadków, które już miały miejsce.

Zacznijmy od spraw dawnych powszechnie znanych.

Pan Bóg stworzył świat i puścił go w bieg według dwóch praw. Pierwsze to prawa przyrody dla wszystkich stworzeń i drugie to prawo moralne, czyli prawo Boże dla człowieka. Ponad to dał człowiekowi wolną wolę, czyli możliwość czynienia dobra lub zła, by mógł – czyniąc dobrze, zasłużyć na wieczną nagrodę. Pan Bóg nie przestał światem opiekować się, tylko podtrzymuje go w istnieniu. Nie przestał też opiekować się człowiekiem.
W wyjątkowych sytuacjach, gdy prawo Boże przestaje być przestrzegane, upomina za pośrednictwem wybranych przez siebie ludzi i wskazuje co należy czynić, by uniknąć nieszczęść (kary). Zwykle Pan Bóg daje dwie możliwości rozwiązania, czyli załatwienia problemów. Na pierwszym miejscu Pan Bóg stawia załatwienia w sposób religijny, Boży, bezbolesny i bardzo skuteczny. A drugi sposób jest równie skuteczny, ale bardzo bolesny. Ponieważ dał człowiekowi wolną wolę i uwzględnia ją, podjęcie decyzji w dużej mierze uzależnił od postępowania ludzi, wodza religijnego, lub całego narodu. Wyznaczył też czas, w którym religijne rozwiązanie ma być dokonane. Jest cierpliwy, czeka długo. Gdy w tym czasie religijne załatwienie sprawy nie zostaje wykonane, wówczas Pan Bóg dopuszcza to drugie, czyli bardzo bolesne. Aby to zrozumieć należy popatrzyć jak to się działo na przestrzeni dziejów.

Zacznijmy od wspomnienia czasu potopu. Mieszkańcy ziemi wiedzieli, że ich postępowanie nie jest najlepsze i mieli czas na poprawę swego życia. Noe budował arkę sto lat, czyli bardzo długo. Ludzie o tym wiedzieli. Poprawy nie było – przyszło to drugie, bolesne rozwiązanie: potop. Uratował się tylko Noe w swej arce.

Czasy Niniwy. Zapowiedź zniszczenia. Jeszcze czterdzieści dni, a Niniwa będzie zniszczona. Mieszkańcy natychmiast podjęli religijne rozwiązanie, pokutę. – I nie było walki, wzajemnego zabijania, niszczenia, burzenia. Niniwa została ocalona.

Czasy Sodomy i Gomory. Mieszkańcy przebrali miarę w czynieniu zła. Warunkiem ocalenia była nie wielka grupa ludzi uczciwych. Wystarczyłoby 10 osób, ale i tych zbrakło. – Nie było ratunku. Miasta zostały zniszczone. Lot z żoną mógł się ratować jedynie ucieczką.

A w nowszych czasach, gdy we Francji kwitł katolicyzm, władza była w rękach ludzi wierzących, ale już powstawały grupy niewierzących, nawołujące do odłączenia Kościoła od państwa, legalizacji rozwodów, zbliżały się czasy rewolucji. Król Francuski Ludwik XVI otrzymał polecenie, by oddać Francję w opiekę Najświętszego Serca Pana Jezusa. Wówczas nastąpi rozwój Francji i Francja stanie się potęgą. To było religijne rozwiązanie. Jeśli tego nie zrobi, nastąpi rewolucja i prześladowanie katolików. Król francuski zbyt długo zwlekał! Nastała rewolucja, został pozbawiony władzy królewskiej. Dopiero jako zwykły obywatel oddał Francję w opiekę Sercu Pana Jezusa, ale już było za późno. Taki akt nie miał już żadnego znaczenia, więc przyszły krwawe prześladowania i inne nieszczęścia.

Czasy nam bliskie! Siostra Faustyna otrzymała polecenie, by szerzyć kult Miłosierdzia Bożego. Świat zbyt daleko odszedł od Boga, groził wybuch trzeciej wojny światowej już przy pomocy broni nuklearnej. Marszałkowie rosyjscy byli doskonałymi mistrzami wojennymi i mieli tak przygotowany atak, że Zachód nie miał szans obrony. Od wielkiej kary uchronić go mogło tylko Miłosierdzie Boże. Trzeba o nie prosić. Na szczęście nabożeństwo do Miłosierdzia Bożego rozszerzyło się po całym świecie i sprawa została rozwiązana w sposób religijny. Pan Bóg okazał swe Miłosierdzie. Wojna nie wybuchła, a Związek Radziecki rozpadł się bez walki.

Jak to było możliwe? – Aby to osiągnąć, Pan Bóg, posłużył się tylko jednym człowiekiem, (Ryszardem Kuklińskim) który o stanie przygotowania radzieckiej armii poinformował kogo trzeba. Ci w odpowiedzi zrobili to co powinni. Gdy się o tym dowiedzieli marszałkowie radzieccy doszli do wniosku, że w takiej sytuacji wojna nie ma sensu. I atomowej wojny światowej nie było!

Należy też wspomnieć polecenie z Fatimy, „by papież w łączności z biskupami całego świata poświęcił Rosję w opieką Najświętsze Marii Panny, wówczas Rosja nawróci się i nastanie pokój” (na dłuższy czas). To jest rozwiązanie religijne. Jeśli papież tego nie zrobi, czyli czas rozwiązania bezskutecznie przeminie, wówczas nastąpi drugie rozwiązanie: Rosja rozszerzy swe błędy na cały świat, wywoła nowe wojny i prześladowanie Kościoła”.

Niestety żaden z papieży tego nie zrobił. Próbowali, oddać w opiekę Matce Bożej cały świat, ale zrobili to bez wymienienia Rosji, a to nie wystarczyło. – Rosyjskie czyli komunistyczne błędy rozszerzyły się na cały świat. Powstało ogólnoświatowe, coraz większe prześladowanie Kościoła.

Polecenie z Fatimy, Siostra Łucja, uzupełniła słowami: „Oni to zrobią, ale będzie za późno”.

Tego spóźnionego wydarzenia byliśmy wszyscy świadkami 25 marca 2022 roku. Biskupi całego świata [czyżby??? MD] , razem ze swymi wiernymi oddali Rosję i Ukrainę w opiekę Matce Najświętszej. Niestety! miesiąc wcześniej 24 II 2022 r. powstał konflikt na Ukrainie. Akt oddania Rosji w opieką Matce Najświętszej został dokonany za późno.

Jaki będzie dalszy bieg historii tego nikt nie wie! – Można się tylko domyślać na podstawie wizji jaką otrzymała Rozalia Celakówna.

W między czasie mamy kolejny polski wątek, gdy zbliżał się czas drugiej wojny światowej. Rozalia Celakówna otrzymała wizję tych nieszczęść. Tego kataklizmu można było uniknąć, ale trzeba było dokonać aktu religijnego. Konieczne było, aby przedstawiciel Biskupów polskich dokonał Intronizacji Chrystusa Króla, wówczas wojny nie będzie, czyli Niemcy nie napadaną na Polskę.

Z tą prośbą zwrócił się do kardynała Hlonda spowiednik Rozalii Celakówny, a także Ojcowie Paulini z Jasnej Góry. Gdy te prośby nie przyniosły skutku, Rozalia Celakówna dotarła do kardynała i prosiła o dokonanie Intronizacji bo: „Jeszcze dziś jest czas”! Kardynał prośby nie uwzględnił, Intronizacji nie dokonał. Religijne rozwiązanie zostało zlekceważone. Nastąpiło drugie, bolesne rozwiązanie. Niemcy napadli na Polskę i rozpoczęła się wojna światowa z rzezią milionów ludzi.

– Tu ukryta jest tajemnica. Na jakiej podstawie Rozalia mogła twierdzić, że jeszcze dziś jest czas? Dlaczego od tak drobnej rzeczy zależą tak ważne sprawy. Rozalia tych szczegółów nie znała, miała tylko wizję, ale wystarczyło spełnić warunki jakie we wizji polecono i wojny by nie było.

– Tę tajemnicę dużo później rozszyfrowali historycy i stwierdzili, że zwolennikiem wojny był tylko Adolf Hitler, który był przy władzy. Wszyscy generałowie niemieccy byli przeciwnikami rozpoczynania wojny, bo zdawali sobie sprawę z tego, że z całym światem Niemcy wojny nie wygrają, tylko poniosą sromotną klęskę.

– W tym czasie był przygotowywany zamach na Hitlera, by zlikwidować zwolennika wojny. – Gdyby była modlitwa (Intronizacja), a więc rozwiązanie religijne, zamach by się udał i do władzy doszliby zwolennicy pokoju. Ponieważ ten warunek z wizji nie został spełniony, brakło pomocy Bożej, zamach się nie udał i przy władzy utrzymali się zwolennicy wojny (1939 r.) Wkrótce na rozkaz Hitlera Niemcy napadli na Polskę i rozpoczęła się wojna światowa, czyli nastąpiła druga możliwość rozwiązania.

Historia się nie skończyła. Według wizji Rozalii Celakównej, przed nami jest kolejny kataklizm, Ponieważ religijnego aktu poświecenia Rosi i Ukrainy w opieką Matki Najświętszej dokonano, jak twierdzi Siostra Łucja za późno, należy przypuszczać że bieg historii nastąpi według drugiej wersji, czyli wielkich kataklizmów, zginie wiele narodów, a „ostoją się tylko te narody, które dokonają Intronizacji Chrystusa Króla w całym tego słowa znaczeniu”.

Polska jest w tym szczęśliwym położeniu, że starania o Intronizację rozpoczęte przez Rozalię Celakównę w 1937 roku, udało się przeprowadzić 19-stego listopada 2016 roku w Krakowie – Łagiewnikach w sposób przekraczający wszelkie potrzebne warunki konieczne do uznania ważności aktu Intronizacji Chrystusa jako Króla i Pana. W Łagiewnikach udział wzięło 50 biskupów, tysiąc księży, przedstawiciele władz państwowych na czele z Andrzejem Dudą, około 140 tysięcy wiernych. [Sądzę, że to jest interpretacja optymistyczna. MD]

Co to jest Intronizacja. To nie jest wprowadzanie Chrystusa na tron, nadawanie Chrystusowi władzy, bo Chrystus miał ją od samego początku: Sam powiedział: „Dana mi jest wszelka władza na niebie i na ziemi”. Intronizacja to jest przyjęcie władzy Chrystusa. i podporządkowanie się jej w każdej sytuacji, czyli w peł-ni tego słowa znaczeniu, albo inaczej: Intronizacja to przyjęcie Bożych przykazań
i podporządkowanie się im. To jest bardzo ważne dzisiaj, gdy wprowadza się prze-pisy prawne niezgodne ze zdrowym rozsądkiem, propagujące różne zboczenia, więc nie zgodne z przykazaniami Bożymi. A nawet chce się wprowadzić jako obowiązu-jące „prawo do zabijania dzieci jeszcze nie narodzonych”.

Ponieważ mało krajów dokonało Intronizacji, a zło zapowiadane rozpoczęło się 24 lutego 2022 r. , należy nawoływać wszystkie katolickie narody, by na wzór Polski, jak najszybciej dokonały Intronizacji Chrystusa jako swojego Króla, bo czas jest krótki podobnie jak w Sodomie i Gomorze, gdy aniołowie w ostatniej chwili przed katastrofą chwycili Lota za ręce i wyprowadzili z miasta.

Ostatecznie splotły się ze sobą dwie wizje: Fatimska tycząca ofiarowania Rosji w opiekę Matki Bożej, o której Łucja powiedziała: „Oni to zrobią, ale będzie za późno”, splata się z wizją Rozalii Celakówny tyczącą Intronizacji: „Ostoją się tylko te narody, które dokonają Intronizacji”.

Wydaje się że Pan Bóg w swym Miłosierdziu bardzo wielu narodom daje szansę załatwienia zbliżających się kataklizmów w sposób religijny, łagodny, a może nawet bezbolesny.

W krajach, w których jeszcze nie padają bomby, należy na wzór Polski dokonać jak najszybciej Intronizacji. – Z Rozalią Celakówną można mówić: „Jeszcze dziś jest czas”.

– „Ostoją się tylko te narody, które dokonają Intronizacji”.

Ks. Wojciech Jędrzejowski

Наш привет Чемберлену. Смертный приговор, вынесенный двум британцам и одному марокканцу.

Amfora [11 czerwca 2022] https://cont.ws/@amfora/2305820

Смертный приговор, вынесенный Верховным судом ДНР трем наемникам – двум британцам и одному марокканцу – носит в первую очередь показательный характер.
Это не столько наказание для трех конкретных преступников, сколько сигнал – в первую очередь для Лондона и Вашингтона, а заодно и для всего так называемого коллективного Запада.
Это сигнал о том, что британцы, американцы и прочие европейцы – на этой земле больше не высшая каста, не высшая раса и тем более не хозяева, которые могут приходить с оружием и устанавливать свои порядки и никто не посмеет их за это наказать.
Нет, они больше не имеют никаких привилегий.
И очень символично, что двух британцев судили вместе с марокканцем. Думаю это тоже не случайно. Это тоже очень символично.
Это сигнал для Лондона, Вашингтона и остального Запада, что для нас они ничем не лучше марокканцев и представителей любых других стран от Колумбии до Кореи и от Зимбабве до Гондураса.
Был бы наемник из Гондураса – сидел бы он на одной скамье с британцами, был бы из Республики Чад или ЮАР – аналогично.
И еще символичнее будет, если в конечном итоге именно марокканца помилуют и заменят смертную казнь на 25 лет колонии, а британцев расстреляют.
Но если так случится – это будет означать не то, что марокканцы как нация для нас чем-то лучше. Вовсе нет. Это будет означать лишь то, что Марокко как государство по дипломатическим каналам добилось снисхождения для своего гражданина, а Британия как государство, занявшее в отношении Донецкой Республики и России откровенно враждебную позицию, о снисхождении для своих граждан даже попросить не может, в силу своей политики.
Однако символизм приговора не только в том, что на одну скамью подсудимых в марокканцем посадили британцев, англосаксов, привыкших считать себя особенными, имеющими особые права во всем мире, в том числе права воевать где угодно за кого они считают нужным.
Символизм еще и в том, что суд над британцами и марокканцами состоялся раньше, чем суд над любым из украинских неонацистов и военных преступников из числа украинских военных.

Это демонстрация того, что для нас, для Донбасса, для России – пришлые наемники, в том числе британцы и американцы – являются злейшими врагами, чем самые отпетые нацисты местного розлива.
И в первую очередь будут безо всякой пощады уничтожаться пришлые враги, откуда бы они не прибыли – из Британии, из США, из Франции, из Канады, из того же Марокко – они будут уничтожаться наиболее решительным и беспощадным образом, а потом уже будем разбираться с нашими „братьями” и „небратьями”, кто из них был просто поваром с родимым пятном в форме свастики, а кто отдавал приказы стрелять по домам из идейных соображений.

[Dalej pieje, jak kogut, jeszcze parę stron. MD]

Łobuzy nie odpuszczają ! USA przygotowują się do jesiennej fali COVID-19. Biały Dom przeznaczy 10 mld dolarów na zakup szczepionek. Na skróty – czyli na chama.

[tytuł oczyw. uzupełniłem, MD]

9-06-2022, https://pulsmedycyny.pl/usa-przygotowuja-sie-do-jesiennej-fali-covid-19-bialy-dom-przeznaczy-10-mld-dolarow-na-zakup-szczepionek-1152798

Jak donosi Agencja Associated Press, po nieudanej próbie uzyskania od Kongresu dodatkowych funduszy na COVID-19, Biały Dom przeznaczy ponad 10 miliardów dolarów na zakup szczepionek i leków potrzebnych na jesień. Pierwotnie pieniądze miały być przeznaczone na zakup testów i środków ochrony osobistej.

Prognozy amerykańskich „ekspertów zdrowia publicznego” [cudzysłów oczyw. MD] wskazują, że w USA prawdopodobnie nastąpi kolejny wzrost przypadków zachorowań na COVID-19 jesienią i zimą.

Przekierowane fundusze umożliwią Stanom Zjednoczonym rozpoczęcie negocjacji z producentami szczepionek, tak aby zamówić nowe preparaty na jesień, w tym również szczepionki nowej generacji – powiedział w oświadczeniu urzędnik Białego Domu. Nadal jednak będą to niewystarczające środki na zakup szczepionek dla każdego Amerykanina, który będzie się chciał zaszczepić.

W marcu Biały Dom wystąpił od Kongresu o 22,5 miliardów dolarów na finansowanie COVID-19, w ramach szerszego projektu ustawy o wydatkach. Ale pieniądze na COVID-19 zostały usunięte przez członków Izby, którzy stwierdzili, że chcą większej przejrzystości w zakresie wydatkowania już przekazanych pieniędzy.

Od tego czasu trwa impas między Demokratami i Republikanami w tej sprawie. Jak tłumaczy administracja prezydenta Joe Bidena, zmusiło to Biały Dom do pójścia na skróty w kwestii finansowania przygotowań do jesiennych zachorowań na COVID-19.

Z powodu przesunięcia środków ucierpi między innymi krajowa produkcja testów, ale także produkcja szczepionek i inwestycje w badania nad nowymi szczepionkami, terapiami i testami na COVID-19.

Rząd anulował już plany zakupu dodatkowych terapii przeciwciałami monoklonalnymi i zakończył program, który refunduje lekarzom i innym dostawcom usług medycznych opiekę nad nieubezpieczonymi osobami z COVID-19, z powodu braku dodatkowych funduszy.

Prognozy amerykańskich ekspertów zdrowia publicznego wskazują, że w USA prawdopodobnie nastąpi kolejny wzrost przypadków zachorowań na COVID-19 jesienią i zimą.

========================

Były mistrz świata Formuły 1 Nico Rosberg jest reporterem sportowym RTL. Właśnie zabroniono mu dostępu do ekip kierowców, bo nie jest zaszczepiony na covid. Rosberg przeszedł chorobę i ma status ozdrowieńca. To nie wystarcza, by komentować rozgrywki.

Plany agentur: Zachować majątek, honor oraz władzę, zostały w całości zrealizowane.

Mirosław Dakowski. 10 czerwca 2022.

Ostatnio Janusz KorwinMikke przypomniał w sejmie zdarzenia sprzed trzech dziesięcioleci, mianowicie tak zwane ‘ujawnienie agentury’ 4 czerwca 1992. JKM teraz mówi nam, że Antoni Macierewicz nie spełnił nakazów ówczesnej uchwały Sejmu o ujawnieniu agentów. Mianowicie, według JKM, do czego potem przyznał się tak Macierewicz jak i Naimskinie ujawniono agentów, którzy zostali już przefarbowani, to jest – przewerbowani do UOP i podobnych.

Oczywiście my nie wiemy, ani nie wiedzieliśmy przed 30 laty czy to prawda, to znaczy kto został zwerbowany do nowych „Władz”. Wiemy natomiast z pewnością, z doświadczenia, że większość agentury pozostała aktywna.Jest bowiem grupą opływającą w bogactwa i władzę.

W pierwszym sejmie, który został wybrany po tych bezczelnie przeprowadzonych wyborach „na 35%”, więc w tym pierwszym sejmie znalazły się [może powiem sarkastycznie przypadkowo], osoby uczciwe, Polacy, odważni patrioci. Z jednym z nich, który był w Komisji do Spraw Służb Specjalnych, rozmawialiśmy prywatnie, przy dobrym jedzeniu i smacznych nalewkach. Oczywiście, jak to Polacy, rozmawialiśmy o Polsce i jej losach. W pewnym momencie pan poseł się zaczerwienił, a było to już po sporej ilości kieliszków i argumentów, i powiedział:To ja jednak wam powiem, co znalazłem w super tajnej części dokumentów. Mianowicie są tam podani najważniejsi, najtajniejsi agenci Kiszczaka. Jest ich pięciu”.My: To przecież oczywiste, no Geremek, Michnik!!. On potwierdził, zbladł i podał nam trzy następne nazwiska. Wtedy i myśmy zbledli i na dłuższą chwilę przestaliśmy pić. Jednego z tych nazwisk już nie pamiętam, a dwóch nie podam, nie chcąc wywołać kłótni, furii czy oburzenia różnych moich czytelników. Bo wśród nich, poza rozsądnymi, trzeźwymi, pozostali jeszcze przecież ludzie o zróżnicowanych „sympatiach politycznych”… oraz naiwni.

Jak już wspomniałem, dla najróżniejszych odłamów szpiegów, agentów, przy tych przemianach w Polsce, w KDL-ach, w Związku Sowieckim, który właśnie przepoczwarzał w Rosję, najważniejsze to było: zachować albo majątek albo honor albo władzę.

Na nasze nieszczęście udało im się zrealizować wszystkie te trzy cele równocześnie.

Wiemy, że istniało i istnieje wiele różnych tajnych organizacji, grup czy gangów które rządziły i chcą tu rządzić dalej- KGB, GRU czy IW, z masonów szkoci, francuzy, B’nai B’rith, frankiści, już wtedy oficerowie New World Order czyli NWO, a wyżej tych grup – Iluminaci, Rodzina Rothschildów.Ci ostatni prowadzą od miesięcy aktywny nabór w Polsce, pochlebiają więc, kusząc sławą, stokrotnym zwiększeniem nakładów, zdjęciem cenzury z głoszonych [obecnie cichutko] poglądów. Co poniektórym dżin ma postawić pałac w starym parku, [i pewnie to zrobi, nie oszuka, aby uwieść tych innych, wahających się].

Nie wchodzimy tu, z powodu niewiedzy, w te rozróżnienia, w obecnej sytuacji Polski.

No, teraz widzimy, to każdy przecież może zobaczyć, że rządzą nami jacyś obcy, jakby okupanci z Marsa czy jakiegoś dalszego złowrogiego kosmosu.

Jak się wyżej powiedziało, nie wchodzimy tu w ich rozróżnienia. Nie nasze to siły. Zresztą, tam w modzie i zwyczaju jest należenie do wielu ‘społeczności’ i gangów jednocześnie. Na razie nie wspomnę tu o jakżeż przecież modnych grupach nacisku pederastów i pedofilów.

Czy wobec tak Przemożnego Zwycięstwa wrogów Polski, wrogów polskości, a szerzej wrogów ludzkości mamy jakieś nadzieje?

Nasz opór powinien, ma polegać na zachowaniu uczciwości, odwagi, nadziei i logiki, wiary w Boga w Trójcy Świętej Jedynego. Bo wiemy przecież, że tamto to – przepraszam za dosłowność – agresja piekła zbudowane jest na piasku pychy, kłamstwa, a budowle takie się zapadają, rozsypują szybciej, niż przypuszczamy. I szybciej niż oni planują.

——————-

PS: Mówisz: napisane niechlujnie, pośpiesznie. Ależ oczywiście. Jesteśmy w trakcie okrutnej wojny, nie mam sił i czasu na cyzelowanie piękny zdań.

DIAMENTY NA PUSTYNI



https://www.oficyna-aurora.pl/aktualnosci/diamenty-na-pustyni,p1237020491

Sławomir M. Kozak www.oficyna-aurora.pl 2022-06-10

Jeszcze w czerwcu ma zapaść wyrok w sprawie Ghislaine Maxwell, długoletniej wspólniczki Jeffreya Epsteina, oskarżonej o handel ludźmi i pomoc w wykorzystywaniu seksualnym nieletnich. O jej procesie i wyczynach jej wspólnika, piszę w ostatniej książce „TerraMar – utopia elit”.

Dziś jednak stawiam pytanie, co łączyło pedofila Jeffreya Epsteina, scjentologów, kwarki, nazistów, bombę atomową, a nawet Trockiego i Kościół Katolicki?

Spieszę wyjaśnić, że zadając je nie liczę na efektowny „lid” na pierwszej stronie tygodnika, chcę tylko zwrócić uwagę na pewną zbieżność. Wszystkie przywołane przeze mnie elementy łączy pewna okoliczność geograficzna. Zaczynając od końca, pomijając fakt, że opisywana tu para ma w swym życiorysie audiencję u papieża Jana Pawła II, jedna z posiadłości przez nią wykorzystywanych do przestępczych czynów, czyli ranczo Zorro w Nowym Meksyku, leży zaledwie 50 mil od Jemez Springs. To jeden, z dwóch ośrodków terapeutycznych w całych Stanach Zjednoczonych, do którego amerykańscy biskupi wysyłali księży oskarżonych o molestowanie seksualne dzieci, począwszy od lat 50 ubiegłego wieku. Przez to miejsce przeszło ponoć kilkuset księży pedofili. Zaledwie połowę tego dystansu, bo niespełna 25 mil, dzieli ranczo Espteina od najstarszej stolicy kolonialnej Ameryki Północnej, jaką jest Santa Fe. To tutaj, na jednej z ulic, funkcjonowała apteka Zook’s, będąca bazą rosyjskich szpiegów, w której, w roku 1940, agenci NKWD, w tym

Ramon Mercader, planowali szczegóły dotyczące zabójstwa Lwa Trockiego. W niej też omawiali detale dotyczące kradzieży tajemnic bomby atomowej z 

Narodowego Laboratorium Los Alamos, odległego od rancza Zorro również o 50 mil.

W r. 1945 na terenach White Sands, w linii prostej znajdującej się 111 mil od byłej już posiadłości Epsteina, zdetonowano pierwszą taką bombę, o kodowej nazwie „Trinity” („Trójca”), którą zbudowali naukowcy w ramach tzw. projektu Manhattan. To na terenach tamtejszych, bezkresnych rancz rozwijał się prężnie przez lata amerykański program kosmiczny, który nie dałby podwalin pod dzisiejsze 

Siły Kosmiczne Stanów Zjednoczonych, gdyby po II Wojnie Światowej, nie ściągnięto w to miejsce tysięcy niemieckich naukowców, najczęściej zresztą pospolitych zbrodniarzy.

To także w Santa Fe, znajduje się uczelnia, którą Epstein wspierał finansowo, łącznie na ponad ćwierć miliona dolarów. Instytut Santa Fe zajmuje się badaniem systemów złożonych, za największy swój sukces uznając osiągnięcia nad tzw. 

sztucznym życiem, a wśród jej pracowników, większość stanowią właśnie naukowcy wywodzący się z Laboratorium Los Alamos. Najważniejszym z nich był, zmarły w 2019 r., profesor 

Murray Gell-Mann, członek Amerykańskiej Akademii Nauk i noblista. Jego nazwisko stało się głośne na całym świecie, kiedy w latach 60 ubiegłego wieku wysunął  hipotezę istnienia

kwarków. Mniej było znane z obecności w prywatnym notesie Epsteina i bliskiej  zażyłości jego właściciela z miłośnikiem nauk wszelakich, który przeżył go o niespełna trzy miesiące.

Zapewne jednak, obaj zdążyli wziąć udział w pierwszym międzyplanetarnym festiwalu, który w czerwcu 2018 r. organizował Instytut Santa Fe, a wśród najważniejszych punktów programu znalazły się m.in. takie tematy, jak – „poszukiwanie życia we wszechświecie”, „systemy inteligentne”, „inżynieria społeczna i ekonomiczna”, „wizualizacja i projektowanie niemożliwego” oraz pytanie końcowe „czy to koniec świata?”.

Na afiszu zapraszającym na to wydarzenie, naukowcy bez skrępowania umieścili „latające talerze”, całkiem więc możliwe, że w ciągu najbliższych paru lat globaliści naprawdę zaczną ludzkości wmawiać, iż zaatakowali nas „obcy”. Zresztą, pierwsze symptomy już pojawiają się w niektórych felietonach, na platformach na razie internetowych, więc trochę się pewnie jeszcze wstydzą wyjść z tym do mediów głównego nurtu. Ale, wszystko przed nami, nie w  takie rzeczy ludzie uwierzą, skoro całkiem spora grupa wyznawców tzw. kościoła technologii duchowej, wyczekuje na powrót swego guru – Rona Hubbarda, założyciela zakonu scjentologicznego, którego duch po przyjęciu nowego ciała udać się ma do 

Bazy Trementina, czyli kompleksu bunkrów leżących 80 mil na północny zachód od rancza Zorro. To w nim ponoć, przechowywane są z niezwykłą dbałością, spisane z namaszczeniem myśli Hubbarda na temat Tytanów, wytrawione na stalowych płytach i leżące w tytanowych pojemnikach, wypełnionych gazem argonowym. A, żeby było mu łatwiej trafić, na meksykańskiej pustyni wyryto logotyp zakonu, dwa zazębiające się okręgi z diamentami wewnątrz, całkiem dobrze widoczne z odpowiedniej wysokości.

Nawiasem mówiąc, Epstein chyba docenił atrakcyjność tego typu znaków na ziemi, bo w r. 2004 uzyskał zezwolenie na budowę niewielkiego odcinka linii kolejowej i postawienie repliki zabytkowego wagonu, z którego można by było podziwiać panoramę El Creston, czyli blisko 5000 piktogramów, pozostawionych tam przez pierwotnych mieszkańców Kotliny Galisteo, ponad 600 lat temu. Nie zdążył. Nowy Meksyk był z pewnością niezwykle przyjazny Epsteinowi. To chyba jedyny stan, który nie zdążył zarejestrować go, zgodnie z pierwszym jeszcze wyrokiem sądu, jako przestępcy seksualnego. Nie jest to szczególnie zaskakujące, skoro gubernator Nowego Meksyku 

Bill Richardson, także przyjaźnił się w Epsteinem, który jego nazwisko z numerem telefonu, skwapliwie zanotował w swej słynnej  „czarnej książeczce”. Warto jeszcze wspomnieć o innej atrakcji regionu, położonej także 50 mil od posiadłości Epsteina, czyli 

Armand Hammer United World College of the American West. Jest to międzynarodowa szkoła z internatem, pobudowana przez sponsora i miłośnika Rosji Sowieckiej, a Lenina szczególnie, czyli 

Armanda Hammera oraz 

księcia Karola.

Brak miejsca nie pozwala rozwinąć tego wątku, ale może kiedyś to dla Państwa nadrobię. Gubernator Richardson, były pracownik administracji Clintona, któremu poświęciłem więcej uwagi w ostatniej książce, jako oskarżanemu przez jedną z ofiar Epsteina, pojawił się w tej szkole raz w życiu, gdy zabiegając o głosy w wyborach, spotkał się tam z królową Jordanii i księciem Grecji. Tak oto, toczy się życie w odległym stanie Nowy Meksyk, wiążąc ze sobą na pozór zupełnie odległe i niezależne byty.

Felieton ukazał się w 23 wydaniu Warszawskiej Gazety

Dyrektor CDC przyznaje: „Mogą wystąpić długoterminowe skutki rezydualne zapalenia mięśnia sercowego”

https://www.bibula.com/?p=134534

„Szczepionki są skuteczne i bezpieczne” – ta mantra przekazywana miliardy razy utkwiła chyba na stałe wśród chyba wszystkich odbiorców „szczepionek przeciwko Covid-19”. Bez pomocy mediów nie mielibyśmy możliwości przeprowadzenia tego eksperymentu, ale bez organów rządowych nie mielibyśmy tej podpory w postaci „autoryzacji” i „naukowych podstaw”, na które dały się złapać rzesze odbiorców preparatów.

Cóż, pomimo tej trwającej blisko 2 lata propagandy proszczepionkowej, coś zaczyna się kruszyć nawet u źródła, czyli w agencjach rządowych. Czy liczba ofiar jest tego przyczyną, czy sumienie gryzie – to tylko żart – ale oto dowiadujemy się od samego dyrektora szczepionkowego wydziału, samej Federalnej Agencji Leków, że jednak te wspaniałości mogą szkodzić.

Wszyscy co prawda o tym szeptają, najczęściej powołując się na „konspiracyjne” źródła, ale jak do tej pory FDA (Federal Drug Administration) i CDC (Centers for Disease Control and Prevention) trwały przy swoim upewniając po dziś dzień, że nie ma niebezpieczeństw, że należy aplikować te produkty, starcom, dzieciom, młodzieży, niemowlakom i kobietom w ciąży.

Ale oto na przedwczorajszym zebraniu Komitetu Doradczego Pokrewnych Produktów Biologicznych (dokładnie: Related Biological Products Advisory Committee – VRBPAC) zabrał głos Tom Shimabukuro, MD, MPH, zastępca dyrektora grupy zadaniowej ds. szczepionek przeciwko H1N1 w CDC, który przyznał, że na podstawie informacji pochodzących z systemu zdarzeń poszczepiennych VAERS, jak również innych źródeł, w tym firm farmaceutycznych, istnieje „znacznie podwyższone ryzyko” związane ze szczepionkami mRNA COVID-19. Do tej grupy ryzyka należą zarówno szczepionki firmy Pfizer-BioNTech (BNT162b2), jak i Moderna (mRNA-1273).

Podczas sesji pytań i odpowiedzi, chyba po raz pierwszy dopuszczono do publicznego zadawania pytań i uzyskano znaczące odpowiedzi, choć i tak nie odpowiadające w pełni prawdzie, gdzyż system VAERS gromadzi zaledwie od 1% do maksimum 10% wszystkich zdarzeń poszczepiennych. (Oficjalne dane: 28500 zabitych, pomnóżmy więc przez 10, albo 100, a uzyskamy obraz zniszczenia.)

Dr Shimabukuro przyznał, że dane ujawniają ryzyko zapalenia mięśnia sercowego, szczególnie w dniach 0-7 po przyjęciu preparatu oraz 8-21. Co prawda wycofał się rakiem mówiąc, że przypadki zapalenia mięśnia sercowego ustępują w ciągu 3-8 miesięcy, to jednak na pytanie o skutki długoterminowe musiał przyznać: „Myślę, że mogą wystąpić długoterminowe skutki rezydualne zapalenia mięśnia sercowego”.

Niestety, niewiele więcej dowiemy się na razie z zacementowanego establishmentu naukowo-lekarsko-biurokratycznego, który nie chce przyjąć do wiadomości, że nawet ich własne dane pokazują jednoznacznie niebezpieczeństwo „szczepionek przeciwko Covid-19”, w tym kilkudziesięciokrotnie większą liczbę ofiar od tych tylko „szczepionek” i tylko w ciągu kilkunastu miesięcy, w porównaniu do wszystkich podawanych szczepionek w całej poprzedniej 30-letniej historii.

Nie chcą też przyznać, że ich własny system VAERS –  celowo niedoinwestowany, celowo cenzurowany – nie może być miarodajnym narzędziem, na podstawie którego można prowadzić jakąkolwiek politykę zdrowotną. Co więcej, obok znanego niedoszacowania danych, wiemy doskonale od tzw. sygnalistów, że biurokratyczno-polityczni cenzorzy usuwają dane o już wprowadzonych ofiarach. Niedawno wyszło na jaw, że usunięto niemal 10 tysięcy ofiar śmiertelnych z systemu VAERS, bez żadnych wyjaśnień, poza tym, że „nastąpił błąd w systemie”, który należało skorygować.

W kolejnej części poruszono temat VAERS i analizowano zestawienie z przypadkami zapalenia mięśnia sercowego związanych ze „szczepionkami COVID-19”. Według zastępcy dyrektora CDC, z szacunkowej liczby 491,9 miliona dawek szczepionki mRNA COVID-19 w serii pierwotnej i pierwszej dawce przypominającej podanych w Stanach Zjednoczonych osobom w wieku 18 lat i starszym, rządowy system zanotował tylko 1321 przypadków zapalenia mięśnia sercowego.

Pomimo tego oczywistego pomniejszania znaczenia zagrożenia wynikającego z aplikowania „szczepionek”, powiedziano, że rzeczywiście istnieje związek przyczynowy między szczepieniem mRNA COVID-19 a zapaleniem mięśnia sercowego i osierdzia. Według CDC skutki mają miejsce głównie w pierwszym tygodniu po przyjęciu „szczepionki” i że ryzyko jest największe u młodzieży i młodych dorosłych oraz po przyjęciu drugiej dawki „szczepionki”.

Dla politycznie poprawnego poprawienia nastroju, oświadczono, że większość osób z poszczepiennymi przypadkami wraca do zdrowia po upływie 3-8 miesięcy. Ciekawe, na jakiej podstawie rządowi przedstawiciele wysnuwają takie wnioski, bowiem wszyscy uczestnicy w grupach internetowych dzielących się swoimi urazami, chorobami poszczepiennymi, kalectwem, czy rodzinnymi przypadkami śmierci, zgodnie stwierdzają, że CDC czy FDA zupełnie nie kontaktują się z nimi, nie interesują się ich losem, a nawet nie odpowiadają na listy czy emaile.

W sumie: coraz trudniej jest rządowym hochsztaplerom ukryć katastrofę wywołaną masowymi szczepieniami, lecz próbują to robić w ramach tzw. damage control, czyli poprzez medialną kontrolę szkód. Jak długo będą kluczyć, udawać i kłamać, zależy tylko od nacisków społecznych. Ale czy wyszczepione społeczeństwa będą zdolne i chętne do tego?

Oprac. www.bibula.com 2022-06-09

Ursula von der Leyen: Żadne pieniądze nie popłyną do Polski…

Ursula von der Leyen: żadne pieniądze nie popłyną do Polski…

Kategoria: Archiwum, Polecane, Polityka, Polska, WażneAutor: Redakcja, 9 czerwca 2022

Niektórzy z was są sceptyczni, ale zapewniam, że żadne pieniądze nie popłyną do Polski, zanim reformy nie zostaną zrealizowane. Pierwsza płatność będzie możliwa, gdy nowe prawo wejdzie w życie i będzie spełniać wszystkie warunki na jakie się umówiliśmy. /TT/

Ursula von der Leyen, której wybór na przewodniczącą tzw. Komisji Europejskiej był ogłoszony jako sukces Morawieckiego potwierdziła antypolską linię polityczną. Zaskoczeni mogą być tylko idioci, tym więksi im bardziej wierzą w propagandowe brednie partii zarządzającej w Polsce, która również w osobie Morawieckiego zgodziła się na mechanizm szantażu wobec Polski. Zwolenniczka zaprowadzenia w Polsce marksizmu nazywanego praworządnością dodała, że “mamy możliwość wywarcia nacisku, który prowadzi do potrzebnych rezultatów”.

Nie jesteśmy na końcu drogi do praworządności w Polsce. Zgoda na plan naprawczy nie zatrzymuje innych procedur. Będziemy kontynuować toczące się postępowanie w sprawie uchybienia zobowiązaniom państwa członkowskiego. W razie potrzeby nie zawahamy się rozpocząć nowych. /TT/

“Kamienie milowe”, które musi wypełnić Polska, aby otrzymać kredyty dotyczą w większości realizacji projektów przygotowujących Polskę do łatwiejszego wdrożenia  NWO.

Tak zwane kamienie milowe, to chyba raczej kamienie nagrobne, polskiej wolności, normalności, naszego życia. Kamienie nagrobne, a może kamienie młyńskie, które wiąże Polakom do szyi, rząd Mateusza Morawieckiego. (…) To, że Morawiecki jest zdrajcą, kłamcą i zbrodniarzem, to oczywiste, ale gdzie jest pogromca pisowskich miękiszonów Zbigniew Ziobro w tej sytuacji, gdzie on się podział, w jakiej mysiej dziurze się schował… /Grzegorz Braun/całość wypowiedzi/